<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=36&amp;sort_field=Dublin+Core%2CCreator" accessDate="2026-09-30T17:45:26+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>36</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="10987" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10965">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ae4edb511b0a7220081157c0591526c.pdf</src>
        <authentication>aeea1ad0f5b6414efc8fc858cbb800fc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130987">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130988">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130989">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130990">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130991">
                <text>etnofilozofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130992">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4648</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130993">
                <text>Średniowiecze o pigmejach</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130994">
                <text>Ludzie - nieludzie ?/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130995">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130996">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.379-394</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130997">
                <text>Olszewski, Mikołaj</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130998">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130999">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131000">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131001">
                <text>Mikołaj Olszewski
Instytut Filozofii i Socjologii PAN

Ludzie - nieludzie?
Średniowiecze o pigmejach
Niniejszy tekst powstał na marginesie lektury kwestii Piotra z Owernii zatytułowanej
Czy pigmeje są ludźmi, toteż do jego pełnego zrozumienia i weryfikacji poczynionych
w nim spostrzeżeń przydatna będzie lektura zamieszczonego poniżej przekładu .
1

Piotr z Owernii
Quodlibet VI
Kwestia 14
Czy pigmeje są ludźmi
Przystępujemy do kwestii dotyczącej substancji obdarzonej duszą i cielesnej, mia­
nowicie, czy pigmeje są ludźmi.
2

Argument za
Twierdzono, że tak, ponieważ rzeczy które zgadzają się co d o kształtu, zgodne są
co do natury Kształt bowiem przez się jest następstwem natury gdyż, jak powiada
Komentator w I księdze Komentarza do O duszy, „członki lwa różnią się od członków
jelenia tylko dlatego, że dusza różni się od duszy" . Pigmeje zaś odpowiadają
człowiekowi co do kształtu całej postaci i poszczególnych członków, odpowiadają
mu zatem również co do ludzkiej natury.
3

4

1

Podstawą przekładu k w e s t i i Piotra jest edycja Kocha: K o c h 1931, s. 2 0 9 - 2 1 3 , a następnie prze­

drukowana z przekładem n i e m i e c k i m w : Gusinde 1962, s. 18-20. Z g o d n i e z najnowszymi ustaleniami
cały Quodlibet VJ powstał w adwencie 1301 r.
2

W całym przekładzie i k o m e n t a r z u d o niego piszę „pigmej" małą literą, co jest zgodne z intencja­

m i Piotra, który pytając o pigmejów, ma na myśli raczej nie nazwę własną oznaczającą jakąś s p o ł e c z ­
ność ludzką, ale gatunek biologiczny:
3

W t e n sposób w scholastycznej literaturze średniowiecznej nazywano Awerroesa, podkreślając

wagę jego k o m e n t a r z y d o Arystotelesa.
4

Averroes, I n D e anima, I , c o m . 53, w y d . C r a w f o r d , s. 75, 17-19.

379

�Mikołaj Olszewski

Argument przeciw
Rzeczy które nie mają z natury tej samej wielkości, nie są tej samej natury: Ale pigmeje
i człowiek nie mają tej samej naturalnej wielkości, ponieważ w pełni dojrzali pigmeje
nie osiągają nawet wysokości łokcia, co znacznie odbiega od naturalnej wysokości
dojrzałego człowieka. Zatem pigmeje nie mają natury ludzkiej, a więc nie są ludźmi.

Odpowiedź
Najpierw należy wiedzieć, że istnienie pigmejów jest oczywiste dlatego, że z kraju
Indów [Indii - M . O . ] , w którym wzrastają po urodzeniu, trafiają oni, choć martwi
i częściowo nadjedzeni przez robaki, d o regionów nam bliższych, a z nich do nas,
gdzie są często wystawiani na pokaz dla wielu ludzi. Augustyn w X V I księdze
0 państwie Bożym, rozdział 5, pisze o pewnych istotach o wzroście łokciowym, których
Grecy nazywają pigmejami, od słowa 'łokieć' . Opowiedziawszy wiele o stworzeniach,
które wydają się monstrami, tak samo jak pigmeje, podaje w wątpliwość ich istnie¬
nie: „By zaś tę kwestię ostrożnie i rozważnie zamknąć, twierdzę, że wszystkie takie
wiadomości przekazane na piśmie o pewnych ludach albo są całkiem nieprawdziwe,
albo, jeżeli są prawdziwe, nie są oni ludźmi; bądź, jeżeli są ludźmi, pochodzą od
Adama" . Poza t y m jest jasne, że są istotami obdarzonymi duszą, ponieważ jest
oczywiste, że mają zmysły i za ich sprawą poruszają się, przechodzą z miejsca
w miejsce. Rzecz zaś mająca duszę różni się od rzeczy jej pozbawionej zmysłem
5

6

1 ruchem, jak powiada się w I I księdze O duszy .
7

C o do tego zaś, czy pigmeje są ludźmi, czy nie, co jest przedmiotem tej kwestii,
niektórym wydawało się, że tak. Po pierwsze, dlatego że odpowiadają człowiekowi
co do kształtu, tak całego ciała, jak i poszczególnych członków. Kształt zaś przez się
jest następstwem natury, jak głosi argument przytoczony na rzecz twierdzącej od¬
powiedzi na główne pytanie. Po drugie, dlatego że gdy wschodzi słońce w ich kraju,
poruszają się, radując z niego i jakby oddając mu cześć przez adorację, co wydaje się
należeć do kultu religijnego, do którego konieczny jest rozum, a nim człowiek różni
się od nieczłowieka. Po trzecie, dlatego że walczą z żurawiami i obsiewają ziemię,
wspomagając naturę, co wydaje się dziełem sztuki ; a ona zapewnia to, czego nie jest
w stanie dać natura. Sztuka zaś zakłada znajomość powszechników [pojęć ogól­
nych - M . O . ] , jak powiada się w I księdze Metafizyki , powszechnikami zaś zajmuje
się rozum, który wyróżnia człowieka.
8

9

5

Por. Augustyn, O państwie Bożym, X V I , 8, 1. Grecki t e r m i n pygme oznacza w istocie pięść, a jako miara

odpowiada polskiej piędzi, czyli odległości między końcem kciuka i palca środkowego rozpostartej dłoni.
6

7

8

Tamże, X V I , 8, 2.
Arystoteles, O duszy, I I , 2, 413a 22n.
Łaciński t e r m i n ars ma t u szerokie znaczenie obejmujące naszą sztukę, ale t e ż wszelkie rzemiosło,

umiejętność rozumianą jako zdolność wykonania p e w n y c h działań czy przedmiotów zakładającą
konieczne do tego wyposażenie intelektualne, co byłoby z n o w u bliskie polskiej zmyślności.
9

Arystoteles, Metafizyka,

I , 1, 981a 5n.

380

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Te argumenty jednak wydają się fałszywe i nierozumne. Po pierwsze, dlatego że
człowiek, będąc zwierzęciem rozumnym, z powodu intelektu i rozumu jest t y m ,
czym jest, i różni się od nieczłowieka. Człowiek różni się jednak od nieczłowieka
nie rozumem szczegółowym , który wydaje się należeć do zmysłowej części duszy
ale rozumem powszechnym, ponieważ przedmiotem rozumnej części duszy jest
istota rzeczy oraz powszechnik. O d rozważania powszechnika przechodzi się do
budowania twierdzeń i przeczeń, a dalej d o wywodzenia rzeczy kolejnych z po¬
przedzających je oraz wniosków z wcześniejszych przesłanek zgodnie z różnymi
rodzajami rozumowań. Z nich z kolei bierze się chcenie tego, co z istoty dobre, a nie
tylko tego czy owego, co jest dobre w danej chwili, jak też dążenie do tego, co go¬
dziwe, odraza do szpetoty oraz wstyd z jej powodu. Żadnego jednak z wyliczonych
elementów nie dostrzegamy u pigmejów, zatem nie są oni ludźmi w ścisłym tego
słowa znaczeniu.
10

Poza t y m człowiek zgodnie ze swoją naturą ma określoną wielkość, najmniejszą
i największą: najmniejszą, ponieważ według Komentatora w Komentarzu do I księgi Fi­
zyki", najmniejszy ogień w zgodzie ze swoją naturą gaśnie, tak samo też giną naj­
mniejszy kawałek ziemi i najmniejszy człowiek oraz każda z rzeczy naturalnych;
największą natomiast dlatego, że według Filozofa , I I księga O duszy , wszystkie
rzeczy z natury stałe mają kres i miarę (ratio) wielkości oraz wrastania. Dowód tego
jest następujący: doskonałość i kres wielkości jest następstwem formy, a dla określo¬
nej natury wielkość jest określona co do największego i najmniejszego rozmiaru.
Prawdziwość tego twierdzenia widać najwyraźniej w przypadku natury w pełni roz¬
winiętej, wszystko jest bowiem takie z natury, jakie jest, gdy się w pełni rozwinie,
I księga Polityki , czyli kiedy nie zaszło nic przeciwnego naturze, mianowicie żadna
ułomność czy zwyrodnienie. Na tej podstawie wydaje się, że to, co nie osiąga w zgo­
dzie z naturą wielkości przysługującej rozwiniętemu człowiekowi, któremu nic w t y m
nie przeszkodziło, nie należy do jego gatunku, ponieważ natura ludzka ma określo¬
ną największą i najmniejszą wielkość, jak już zostało wykazane.
12

13

14

Pigmeje zaś znacznie odbiegają od najmniejszej wielkości. Jeżeli bowiem weź¬
miemy dla porównania człowieka o przeciętnym naturalnym wzroście, to odbiega¬
ją oni od niego bardziej niż ośmiokrotnie. Pigmeje bowiem mają pół łokcia wzrostu
lub coś koło tego, człowiek zaś średniego wzrostu ma cztery łokcie i więcej. Tak
więc odbiegają oni od człowieka bardziej niż osiem razy Bardziej także odbiegają
od przeciętnego wzrostu człowieka in minus niż największy gigant przekraczający
przeciętny wzrost człowieka, ponieważ żaden nawet największy gigant nie jest
10

N a temat tego pojęcia zob. Komentarz, poniżej.

11

Awerroes, InPhysicam,

12

I , com. 36-38, fol. 24r-25v.

Filozofem - na tej samej zasadzie jak Awerroesa K o m e n t a t o r e m - nazywano w średniowieczu

Arystotelesa.
13

Arystoteles, O duszy, I I , 4, 416a 16.

14

Arystoteles, Polityka,

I , 2, 1252b 32.

381

�Mikołaj Olszewski

trzy- lub czterokrotnie wyższy niż człowiek. Toteż, jak się zdaje, pigmeje nie należą
do gatunku ludzkiego. Człowiek bowiem należy do swojego gatunku z uwagi na
intelekt i rozum poznający powszechniki. Jako pierwszy pojawia się w człowieku
rozum szczegółowy związany w człowieku z władzą zmysłową, dzięki któremu
przysługuje mu rozeznanie co do rzeczy szczegółowych. W nim wydają się mieć
udział pigmeje przez pewną analogię. Natura bowiem łączy cele rzeczy pierwszych
z zasadami wtórych. Proklos także powiada w 29. tezie swojej księgi , że każde
pochodzenie bytów dokonuje się przez podobieństwo rzeczy wtórych do pier­
wszych. Podobnie też pewne stworzenia obdarzone duszą - jedne bardziej, inne
mniej - są podobne d o człowieka, jak powiada Filozof w Zoologii , blisko początku:
„jak w człowieku jest umiejętność, mądrość i rozeznanie, tak w pewnych zwierzę­
tach jest pewna inna podobna władza naturalna".
15

16

Tak więc należy odpowiedzieć, że pigmeje nie są ludźmi, i zgodzić się z argu¬
mentem przytoczonym powyżej na rzecz tej tezy.
Na argumenty przeciwne należy odpowiedzieć, że - gdy twierdzi się, że zgadza­
ją się oni z człowiekiem co do kształtu - odpowiedniość jedynie kształtu nie d o w o ­
dzi natury gatunku. W i d z i m y bowiem, że wilk, lis i pies zgadzają się co do kształtu,
a jednak nie twierdzimy, że są jednej natury. Podobnie koń, muł i osioł mają podob¬
nie ukształtowane członki i ciało, a jednak należą do różnych gatunków. Oprócz
bowiem podobieństwa postaci potrzebne jest podobieństwo innych cech, na przy¬
kład wielkości i wyprostowanej lub skrzywionej albo pochylonej postawy ciała i wie­
le innych, których nie odnajdujemy u pigmejów. By jednak dowieść, że jakieś rze­
czy nie należą do tego samego gatunku, wystarczy odmienność postaci lub wielkoś­
ci naturalnej, jak twierdzi Komentator w Komentarzu do I księgi O duszy: „członki lwa
różnią się od członków jelenia tylko dlatego, że dusza różni się od duszy", gdyż wię¬
cej potrzeba, by coś wykazać, niż by coś obalić.
Na twierdzenie zaś, że przy wschodzie słońca poruszają się, radując, jakby odda¬
wali cześć, należącą do kultu religijnego, do którego z kolei konieczny jest rozum,
odpowiadam, że przy wschodzie słońca w o w y m kraju moc słońca tak ogrzewa ich
ciała i poszerza duchy ożywcze , że z powodu odczuwanego zadowolenia poruszają
się jakby z radości - przysługuje to także wielu innym zwierzętom, jeżeli nie wszyst­
kim. Obserwujemy także rośliny które, gdy słońce stanie w zenicie, ogrzane otwie­
rają kwiaty czego przykładem jest heliotrop, a gdy słońce schodzi z zenitu, zamyka­
ją się szczelnie. I jeśli dokonuje się w nich jakieś wnioskowanie w tej kwestii, to nie
jest ono dziełem rozumu ani intelektu, lecz tego, co mieści się we władzy zmysłowej
podobnej w jakiś sposób do rozumu szczegółowego w człowieku.
17

15

Por. Księga o przyczynach,

16

Arystoteles, Zoologia, V I I I , 1, 588a 29.

17

X X I X ( X X X ) , par. 2 0 3 - 2 0 9 (s. 188-191).

Spiritus w znaczeniu krążących razem z krwią w organizmie tchnień transportujących pożywie­

nie d o poszczególnych organów. Piotr sądzi, że wysoka temperatura p o b u d z a je d o szybszego ruchu,
przez co całe ciało zyskuje na energii.

382

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

To z kolei, że walczą, nie dowodzi w nich obecności rozumu, który jest właści¬
wy tylko człowiekowi, ponieważ walczą też inne zwierzęta, które w sposób oczy¬
wisty nie są ludźmi, o pożywienie i o samice, jak czytamy w V I I I księdze Zoologii .
118

Na twierdzenie zaś, że sieją, zaopatrując się na przyszłość i jakby pomagając na¬
turze, odpowiadam, że u wielu innych zwierząt stwierdza się pewną troskę o przy¬
szłość, a są one o wiele mniej doskonałe niż pigmeje. Na przykład mrówki i pszczoły
troszczą się w lecie o rzeczy konieczne do spożycia w zimie, robiąc zamknięte
komórki za sprawą naturalnej przemyślności. W taki sam sposób również pigmeje
mogą powierzać nasiona ziemi. Mogą też czynić to dzięki temu, że mają udział
w pewnym rozumie szczegółowym, który - jak się powiada - posiadają. N i e jest
jednak pewne, czy tak czynią, ponieważ kupcy, którzy ich przywożą, złowiwszy, do
krain nam bliższych, zmyślają na ich temat wiele rzeczy które - jak się powiada - nie
są prawdziwe. Wiele też czynią z nimi, pozbawiając ich włosów, podmalowując,
upiększając, by lepiej się sprzedawali, jak słyszałem od ludzi, którzy kupują i przy¬
wożą towary z tych regionów.

Komentarz

19

Kontekst źródłowy
W i ę c g d y już w o j s k a w o r d y n k u w o k ó ł s w y c h w o d z ó w s t a n ę ł y
z k r z y k i e m r u s z y l i T r o j a n i e , z p o g w a r e m g ł o ś n y m jak p t a k i z t a k i m k l a n g o r e m p o d n i e b n y m lecą o d l o t n e żurawie,
co u c i e k a j ą c p r z e d z i m ą i o d nawałnic ś n i e ż y s t y c h ,
z k r z y k i e m o g r o m n y m w ę d r u j ą n a d b y s t r y prąd O k e a n u ,
zły los i krwawą z a g ł a d ę l u d o w i n i o s ą c P i g m e j ó w ,
w c z e s n y m świtaniem z j a w i o n e jak w r ó ż b a w o j n y z ł o w r o g i e j .
20

W t y m właśnie ustępie Iliady zrodzili się Pigmeje wraz z przypisaną i m walką
z żurawiami, która oprócz miernego wzrostu stanowiła jedną z ich cech definicyj21

18

Arystoteles, Zoologia, I X , 1, 608b 19.

19

D w a powstałe dotychczas artykuły na temat kwestii Piotra mają zupełnie o d m i e n n y charakter.

Koch ( 1 9 3 1 ) t r a k t u j e t e n tekst jako i s t o t n y głos w średniowiecznej a n t r o p o l o g i i f i l o z o f i c z n e j , ważny
szczególnie z p u n k t u w i d z e n i a p r o b l e m u definicji człowieka. G u s i n d e (1965) zaś włącza dzieło Piotra
w ciąg świadectw śladów znajomości w d a w n y c h epokach niskorosłych ludów Centralnej A f r y k i , c z y l i
naszych współczesnych Pigmejów. Waga tego problemu dla Gusindego jest t y m większa, że przyjmuje
on założenia Wilhelma Schmidta dotyczące znaczenia badań nad Pigmejami dla całej teorii kultury. Pod¬
stawowe założenie tego podejścia d o tekstu Piotra i i n n y c h wcześniejszych źródeł, m i a n o w i c i e po¬
strzeganie ich jako relacji o kontaktach z przodkami dzisiejszych Pigmejów, wydaje się m o c n o wątpliwe.
20

H o m e r , Iliada, I I I , 1-7 (przeł. K . Jeżewska, s. 64).

21

Z a p o l s k i m przekładem Iliadyi

w s z y s t k i m i i n n y m i pracami z zakresu f i l o l o g i i klasycznej posłu¬

guję się, pisząc o Pigmejach m i t y c z n y c h i a n t y c z n y c h , dużą literą, co zresztą oddaje intencje pisarzy
starożytnych, uznających ich za odrębny l u d .

383

�Mikołaj Olszewski

nych. W literaturze antycznej po Homerze, zapewne też p o d jego wpływem, Pig¬
meje na trwałe zagościli w świecie istot mitycznych. Większość przekazów na ich
temat rozbudowywała wątek ich konfliktu z żurawiami, wzajemną niechęć tłuma¬
cząc opowieścią o królowej Pigmejów Geranie (Elian, O zwierzętach, X V 29), która
z powodu swojej urody cieszyła się niemal boską czcią pośród Pigmejów, a zanied¬
bywała kult bogiń, H e r y oraz Artemidy. Zazdrosne o jej urodę i rozgniewanie lek¬
ceważeniem boginie zamieniły ją w żurawia niedługo po urodzeniu prze nią syna,
Mopsosa. Gerana nie chciała opuścić swojego dziecka i krążyła nad domostwem,
Pigmeje jednak, uzbroiwszy się, przegnali ją, co było początkiem konfliktu. Inne
rozbudowane świadectwo o Pigmejach to opis obrazu Pigmeje walczący z Heraklesem
sporządzony przez Filostrata (Obrazy, I I , 22). Poza przedstawieniem samych pod¬
chodów Pigmejów do ataku, przypisuje on im zamieszkiwanie pod ziemią, jak mrów¬
ki, oraz rolnicze zatrudnienia, barwnie przedstawiając ich żniwa: muszą z uwagi na
swój wzrost ścinać każde źdźbło osobno siekierami.
Na Pigmejów bardzo szybko zwrócili uwagę też uczeni starożytni. Jednym z pierw­
szych był Hekatajos z M i l e t u (fragment 266), geograf i historyk, który ulokował ich
w Afryce. U niego też po raz pierwszy pojawia się m o t y w żęcia siekierami, z czego
wywodził on rolniczy charakter ludu. Umieszczanie Pigmejów w odległych regio¬
nach A f r y k i znalazło swoje potwierdzenie u Herodota wspominającego o wyprawie
w głąb A f r y k i Nasamonów, którzy „skoro tak przewędrowali wiele ziemi piaszczys­
tej, ujrzeli po wielu dniach wreszcie raz drzewa, które rosły na równinie. Przystąpili
więc i zrywali owoce, rosnące na drzewach, a kiedy je zrywali, zaskoczyli ich mali
mężowie, mniej niż średniego wzrostu, którzy ich schwytali i uprowadzili" .
Nasamonowie zostali następnie zaprowadzeni przez rozległe bagna do miasta poło¬
żonego nad rzeką zamieszkaną przez krokodyle - H e r o d o t domyślał się, że był to
N i l . Za Hekatajosem i H e r o d o t e m wielu późniejszych autorów łączyło mitycznych
Pigmejów z niskorosłymi plemionami A f r y k i . O Pigmejach wspomina też A r y s t o ­
teles, który w Zoologii pisze tak: „Te ptaki bowiem [żurawie] odlatują z równin Scytii
do bagnistych krajów Egiptu górnego, skąd wypływa N i l ; mówią, że tam żurawie
atakują Pigmejów. Istnienie tych ostatnich nie jest bynajmniej bajką; istnieje rze­
czywiście, jak mówią, rasa ludzi małego wzrostu i konie małe; prowadzą życie w jaskiniach" . Później u Ktezjasza pojawia się odmienna wizja Pigmejów, ludu za¬
mieszkującego w Indiach, niskorosłych (półtora-, dwułokciowych, co czyni ich bliż­
szym nam pod względem wzrostu niż Pigmejom homeryckim), ciemnoskórych i dłu¬
gowłosych myśliwych, łuczników. Te i podobne informacje na temat Pigmejów
zostały skrytykowane przez największego geografa antyku Strabona (Qeographika, I ,
22

23

22

23

24

24

H e r o d o t , Dzieje, I I , 32 (przeł. S. Hammer, s. 113).
Arystoteles, Zoologia, V I I I , 12, 597a 3 - 9 (przeł. P Siwek).
Opis Indii Ktezjasza znamy ze streszczenia autorstwa Focjusza (Biblioteka, 72, s. 9 7 - 1 0 6 ; o Pig¬

mejach por. s. 100).

384

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

2, 30; X V I I , 2, 1), który odrzucił istnienie Pigmejów, uznając ich za istoty czysto
mityczne.
Pigmeje weszli też do literatury łacińskiej, i pięknej, i naukowej. Wspomina o nich
Owidiusz (Metamorfozy, V I , 90), który powtarza mit o Geranie. N i e c o uwagi po¬
święca im też Pliniusz. W Historia naturalis wspomina o Pigmejach wielokrotnie,
lokując ich zarówno w Afryce ( V I , 187), jak w Tracji ( I V 44), Karii ( V 109) oraz
w Indiach ( V I , 70; V I I , 26). W ostatnim fragmencie Pliniusz racjonalizuje też H o merycki konflikt z żurawiami, twierdząc, że Pigmeje przez trzy miesiące w ciągu ro¬
ku żywią się jajami oraz pisklętami gniazdujących w ich kraju żurawi. O Pigmejach
napomykają też geografowie rzymscy Pomponiusz Mela (De chorographia, I I I , 81)
oraz Solinus, którzy umieszczają ich w Indiach oraz wiedzą o ich konflikcie z żuraw­
iami. Solinus dodatkowo z Gerany czyni miasto, z którego przegnały ich żurawie
(Collectanea rerum mirabilium, X, 11), i twierdzi, że nie znają oni władzy królewskiej
( L I I , 15).
Kolejny szczególnie ważny dla pisarzy średniowiecznych ustęp na temat Pigme­
jów, cytowany zresztą przez Piotra, znajduje się w O państwie Bożym Augustyna ,
który, podążając śladem Strabona, zaleca rozwagę i k r y t y c y z m w uznawaniu relacji
na temat różnych dziwów natury, a jednocześnie stawia na ostrzu noża kwestię ich
człowieczeństwa.
25

Pisarzom średniowiecznym z wymienionych wyżej dzieł znane były bezpośred­
nio tylko fragmenty z Arystotelesa oraz pisarzy łacińskich. Znaczną popularnością
cieszyły się zwłaszcza przekazy Pliniusza i Solinusa, których dzieła stanowiły istot¬
ne źródło dla partii encyklopedii średniowiecznych poświęconych dziwom róż¬
nych regionów świata. M i m o przestróg Augustyna informacje na temat Pigmejów,
mieszające mit z nauką, znalazły się u ojca średniowiecznych encyklopedystów,
Izydora z Sewilli. Poza powtórzeniem za Augustynem etymologii ich nazwy pisze
on: „Jest też tam [w Indiach - M . O . ] ród o wzroście łokciowym, który Grecy nazy­
wają od łokcia pigmejami [ . . . ] . Zamieszkują oni góry w Indiach, w pobliżu Ocea­
nu" . Informacje podane przez Solinusa i Izydora powtarza też największy encyklo­
pedysta X I I I wieku, Wincenty z Beauvais .
26

27

28

Jak widać z powyższego przeglądu, dwie spośród cech przypisanych przez Piot¬
ra pigmejom, mianowicie walka z żurawiami i uprawa roli, mają swoje źródło
w literaturze antycznej. T r u d n o jednak jednoznacznie stwierdzić, jaką drogą trafiły
do jego dzieła. Nieznane pozostaje zaś źródło świadectwa o specyficznej religii pig¬
mejów. Frapujący z punktu widzenia źródeł wykorzystywanych w kwestii O pigme¬
jach jest brak odniesienia d o przytoczonego wyżej fragmentu Zoologii Arystotelesa,

25

Por. A u g u s t y n , O państwie Bożym, X V I , 8, 1-2.

26

I z y d o r z Sewilli, Etymologiae, X I , 3, 7.

27

28

I z y d o r z Sewilli, Etymologiae, X I , 3, 26.
W i n c e n t y z Beauvais, Speculum historiale, 90, 93 (s. 33b, 34b).

385

�Mikołaj Olszewski

choć Piotr cytuje to dzieło w swojej kwestii - tłumaczyć go może częste w śred¬
niowieczu korzystanie z florilegiów, zastępujące bezpośrednią lekturę tekstów.

Tresc
Piotr z Owernii jest autorem bez wątpienia drugoplanowym w dziejach myśli śred¬
niowiecznej, aczkolwiek niepozbawionym znaczenia. Jego działalność przypadła na
ostatnią ćwierć X I I I w. i była związana z Uniwersytetem Paryskim. Argument
na rzecz człowieczeństwa pigmejów wsparty jest w kwestii Piotra autorytetem
Awerroesa, który w swoim Komentarzu wielkim do O duszy Arystotelesa uznał, że po¬
dobieństwo zewnętrzne dwóch istot świadczy o podobieństwie ich dusz. A skoro
dusza jest naturą danej istoty, to jestestwa podobne kształtem, czyli wyglądem ze¬
wnętrznym, mają tę samą naturę. Tej argumentacji przeciwstawione jest rozumowa¬
nie dowodzące, że różnica w wielkości, dziś powiedzielibyśmy w skali, wyklucza toż¬
samość natury, pigmejów zaś i ludzi dzieli znaczna różnica wielkości.
Właściwe rozstrzygnięcie kwestii rozpoczyna się od potwierdzenia rzeczywis¬
tego istnienia pigmejów przez odwołanie się do naoczności zmysłowej: do Europy
docierają z Indii zakonserwowane ciała pigmejów. Fakt ten pozwala odsunąć wątpli¬
wości co d o ich istnienia wysuwane przez św. Augustyna - wątpliwości ważne ze
względu na wagę, jaką przywiązywano do jego twórczości przez całe średniowie¬
cze. Wątpliwości Augustyna kończą się jednoznaczną dysjunkcją: albo relacje o pig¬
mejach i podobnych stworzeniach są nieprawdziwe, albo jeżeli są one prawdziwe,
nie są oni ludźmi, co oznacza w konsekwencji, że o każdej grupie istot można jed¬
noznacznie stwierdzić, czy należy do gatunku ludzkiego, czy nie. Ta konieczność
jednoznacznego zdefiniowania człowieka jest motywowana teologicznie: człowiek
i tylko człowiek, ze stworzeń tego świata, jest powołany do zbawienia, toteż koniecz¬
ność jednoznacznego zaliczenia do gatunku ludzkiego bądź wykluczenia z niego
danej istoty wyznacza nieprzekraczalny dla autora średniowiecznego teologiczny ho¬
ryzont rozstrzygania kwestii człowieczeństwa. Pisarz średniowieczny musi umieć
jednoznacznie powiedzieć, czy dane jestestwo jest człowiekiem, czy nie: całkowi¬
cie wykluczone jest cokolwiek pośredniego między światem zwierząt i ludzi .
29

Następnie Piotr formułuje dwie opinie: za człowieczeństwem pigmejów i prze¬
ciw niemu. Pierwszą opinię wspierają trzy argumenty: podobieństwo kształtu po¬
staci, argument przytoczony już na samym początku; występowanie u pigmejów
przejawów religii; obecność form wyżej zorganizowanej działalności, takiej jak pro¬
wadzenie wojen oraz rolnictwo. Dla dalszego toku rozumowania szczególnie ważne
są argumenty drugi i trzeci. Zgodnie z tradycją myśli starożytnej, uosabianej dla
autorów średniowiecznych przez Arystotelesa, człowieka definiuje się jako zwierzę
rozumne, dzięki czemu dowód człowieczeństwa określonej istoty sprowadza się d o
29

Obszerniejsza interpretacja tego f r a g m e n t u z podkreśleniem znaczenia dla a n t r o p o l o g i i śred¬

n i o w i e c z n e j , zob. O l s z e w s k i 2 0 0 7 , s. 2 3 - 2 6 .

386

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

d o w o d u jej rozumności; o niej zaś w sposób oczywisty świadczą takie zachowania
jak kult religijny czy złożone działania, jak prowadzenie wojen czy uprawa roli.
Zeby zatem obalić człowieczeństwo pigmejów, trzeba dowieść ich nierozumności. Jednak przywołane zjawiska wydają się niewątpliwie potwierdzać rozumność
pigmejów. W tej trudnej sytuacji z pomocą Piotrowi przychodzi rozróżnienie zasy¬
gnalizowane przez Arystotelesa, a szerzej opracowane przez autorów średnio¬
wiecznych, w szczególności przez Tomasza z Akwinu, którego tekst prawdopodob­
nie był tutaj źródłem inspiracji dla Piotra, mianowicie rozróżnienie na rozum właś­
ciwy i rozum szczegółowy ratio particularis. Pojęcie rozumu szczegółowego pojawia
się u Tomasza jako wątek poboczny ale istotny w kontekście jego analizy władz po¬
znawczych człowieka. Tomasz uznaje, że istnieje pewna, poprzedzająca właściwy
rozum, władza poznawcza właściwa zarówno zwierzętom, jak i człowiekowi, którą
określa on jako władzę oceniania (vis aestimativaa). W zwierzętach władza ta pozosta­
je całkowicie w obrębie sfery poznania zmysłowego, ostatecznie można ją utożsa¬
mić z instynktem. W człowieku zaś przyjmuje specyficzną formę określaną jako ratio
particularis, którą od zwierzęcej vis aestimativa odróżnia proste kojarzenie pojęć. M i m o
różnic między zwierzęcą i ludzką władzą oceniania funkcjonalnie są one sobie blis¬
kie i działają wedle podobnego mechanizmu. Zatem człowiek tak samo jak owca ucie­
ka przed wilkiem, ale ona czyni to instynktownie, co nie zakłada żadnego rozumowa­
nia, a człowiek w w y n i k u rozumowania. W pewien sposób zatem ratio particularis jest
czymś, co choć właściwe człowiekowi, łączy go funkcjonalnie ze światem zwierząt .
30

Piotr nie definiuje dokładnie rozumu szczegółowego ani właściwego, a jego ro¬
zumienie tych pojęć wydaje się dość bliskie Tomaszowemu. Według Piotra rozum
właściwy odpowiada za człowieczeństwo i sprowadza się do umiejętności tworzenia
i korzystania z pojęć ogólnych, czyli konstruowania rozumowań sylogistycznych zło­
żonych ze zdań ogólnych. Ich pochodną, jak pisze Piotr, są też oceny moralne. Ro­
zum szczegółowy z kolei jest niższą władzą poznawczą, której skutkiem są działania
podobne do rozumowych, ale pozbawione ogólności charakterystycznej dla rozumu
właściwego. Rozum szczegółowy pozwala zdobyć jakieś rozeznanie w świecie jed¬
nostkowych rzeczy materialnych i podejmować określone działania na ich podstawie,
nawet o charakterze zbiorowym i dość złożonym, jednak nie pozwala na formułowa¬
nie praw ogólnych i ujmowanie poszczególnych czynności podejmowanych w świe¬
cie jako ich egzemplifikacji. Piotr jest ostatecznie skłonny przyznać pigmejom jakąś
władzę analogiczną do władzy rozumu szczegółowego i w ten sposób tłumaczyć ich
działania, ale odmawia i m rozumu w znaczeniu właściwym, ponieważ nie znajduje
u nich niewątpliwych przejawów rozumowania ogólnego oraz ocen moralnych.
Dalszą część rozważań zajmuje kontynuacja wątku poruszonego w argumencie
„przeciw" z początku kwestii, mianowicie wątku różnicy w rozmiarze człowieka
30

Z o b . Tomasz z A k w i n u , Traktat o człowieku, 78, 4, corp. (s. 255) oraz 8 1 , 3, corp. (s. 380); także

Swieżawski 1995, s. 170-171.

387

�Mikołaj Olszewski

i pigmeja. Piotr zakłada, że w naturę danego jestestwa jest wpisana określona wiel¬
kość, a więc rzeczy znacznie różniące się rozmiarem, nawet jeżeli mają podobną
budowę i skutkiem tego wygląd zewnętrzny nie należą do tego samego rodzaju. Ro¬
zumowanie to jest wsparte powagą uczoności Awerroesa i Arystotelesa, która pew¬
nie ma równoważyć powagę cytatu z Awerroesa przytoczonego w argumencie „za".
Kwestię kończy odparcie argumentów za człowieczeństwem pigmejów. I tak
przeciw argumentowi pierwszemu, wychodzącemu od podobieństwa kształtu,
Piotr wskazuje na istnienie wielu zwierząt podobnych zewnętrznie, a mimo to nietożsamych, takich jak: wilk, lis i pies oraz koń, muł i osioł. Z kolei argument o wy¬
stępowaniu religii u pigmejów nie przekonuje, ponieważ mniemany kult słońca
można objaśnić czysto fizykalnie, jako pobudzenie wywołane światłem i ciepłem
słonecznym. Pigmeje mieliby w istocie przypominać kwiaty, które otwierają się
ogrzane i oświetlone przez słońce. Wojowanie też nie dowodzi rozumności, gdyż
jest właściwe wielu zwierzętom. Podobnie troska o zaopatrzenie w żywność nie
wyróżnia człowieka, gdyż przysługuje wielu zwierzętom, na przykład pszczołom
i mrówkom, które są o wiele mniej doskonałe niż pigmeje. Podsumowując refutacje
argumentów na rzecz człowieczeństwa pigmejów, Piotr raz jeszcze wraca do poję¬
cia ratio particularis i przyznaje, że pigmeje mogą mieć jakąś jej formę czy też coś do
niej analogicznego.
Całą kwestię kończy powątpiewanie w prawdziwość wiadomości o pigmejach
(w duchu przytaczanego na początku kwestii cytatu z Augustyna), które mają być
podstawą przypisywania i m posiadania religii, prowadzenia wojen i uprawiania
ziemi. Piotr na podstawie relacji innych osób zaznajomionych z odległymi krainami
i praktykami kupców przyznaje, że handlujący zakonserwowanymi pigmejami
okraszają swój towar niestworzonymi historiami, a ponadto zafałszowują ich
wygląd, poddając ich ciała rozmaitym uatrakcyjniającym zabiegom. Uwaga ta kore­
sponduje ze zdaniem rozpoczynającym Odpowiedź, w którym Piotr utyskuje nad
kiepskim stanem spreparowanych pigmejów trafiających do Europy W t y m wątku
kwestii Piotra doskonale widać konflikt między charakteryzującą średniowiecze
miłością do kolekcjonowania osobliwości z duchem racjonalnej k r y t y k i równie dla
niego ważnym.
Kończąc omówienie kwestii Piotra z Owernii, chciałbym zwrócić uwagę na
tkwiące w niej napięcie. W y n i k a ono z łączenia przez obydwu myślicieli dwóch
tradycji myślenia o człowieku i odróżniania go o d pozostałych stworzeń,
mianowicie tradycji filozofii antycznej, w której jest miejsce na łączenie rozumnoś¬
ci zwierząt i człowieka oraz wpisanie go w naukową analizę człowieka, oraz tradycji
chrześcijańskiej, której d o b i t n y m wyrazem jest cytowany przez Piotra fragment
z Augustyna. Piotr musi za Augustynem wykluczać cokolwiek pośredniego między
człowiekiem a zwierzętami, choć w widoczny sposób pigmeje, tak jak byli przez
niego postrzegani, wydawali się właśnie czymś takim. To wahanie przy określaniu
rozumności pigmejów jest dobrze widoczne u Piotra. Piotr - inaczej niż Tomasz,
388

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

u którego rozum szczegółowy przysługuje wyłącznie człowiekowi i pełni tylko funk¬
cję analogiczną do zwierzęcego instynktu - ma trudność z jednoznacznym przy¬
pisaniem ratio particularis wyłącznie człowiekowi. A przecież przyznanie jej pigme¬
jom otwiera, skądinąd niemożliwą dla średniowiecznej i ipso facto chrześcijańskiej
wizji świata, możliwość istnienia czegoś pośredniego między człowiekiem a zwie¬
rzęciem. Jest to szczególnie wyraźne na sam koniec kwestii, gdzie widać, że Piot¬
rowi sprawia intelektualny problem konsekwentna negacja obecności kultury jako
objawu rozumności i człowieczeństwa, toteż łagodzi on swoje stanowisko, przypi¬
sując pigmejom ograniczony rozum, co tłumaczy ich kulturowe zachowania. Jedno¬
cześnie jednak nadal odmawia i m człowieczeństwa, co właśnie jest wyrazem wspo¬
mnianego napięcia.

Interpretacja
Z pozoru wydaje się, że walory poznawcze dla dziejów antropologii są t u znikome,
jeżeli w ogóle są. Tak jednak nie jest, ponieważ dziełko Piotra pomaga zrozumieć
jedno z najbardziej frapujących zagadnień dziejów antropologii, mianowicie mil¬
czenie średniowiecza w kwestiach antropologicznych. Średniowiecze wydaje się
epoką uwiądu antropologii, regresu wyraźnej już u kresu antyku, na marginesach
historii i geografii, etnografii oraz rodzącej się refleksji teoretycznej nad człowie¬
kiem w kulturze . W zgodzie z paradygmatem „mroków średniowiecza" znaczna
część historyków antropologii sądzi, że izolacja geograficzna (nieznaczne kontakty
christianitas z ludami zamieszkującymi odleglejsze regiony świata) i mentalna ludzi
średniowiecza (negacja walorów innych kultur - czytaj: religii - spowodowana silnym
jak nigdy wcześniej i nigdy potem przeświadczeniem o wartości własnej, w per¬
spektywie zarówno politycznej, jak religijnej) zamknęła ich całkowicie, zwłaszcza
scholastyczne elity intelektualne, uznawane za swoisty bastion izolacjonizmu ideo¬
wego, na jakąkolwiek odmienność. Ocena taka przynosi w ostatecznym efekcie
w historiografii antropologicznej postawę, jaką prezentował Hegel w stosunku do
filozofii średniowiecznej, radząc po obszernym omówieniu w swoich Wykładach
z historii filozofii myśli starożytnej, założyć siedmiomilowe buty, by jak najszybciej
przebyć tysiąc lat średniowiecznego zastoju . Świadectwem tej postawy są prawie
wszystkie historie antropologii.
31

32

Z jednej strony taki obraz stanu rzeczy jest w jakiś sposób uzasadniony - cho¬
ciażby relatywnie nieznaczną w stosunku do całości literatury średniowiecznej licz¬
bą tekstów etnograficznych i prawie całkowitą nieobecnością teorii antropologicz¬
nej, co zauważają również autorzy nieuprzedzeni wobec średniowiecza . Z drugiej
strony jednak tłumaczenie milczenia średniowiecza w kwestiach antropologicznych
33

31

Müller 1997, Caro Baroja 1983.

32

G . W F H e g e l , Wykłady

33

Por. H o g d e n 1964, s. 12-107, por. 4 9 - 5 2 ; Petermann 2004, s. 4 3 - 6 0 , por. 5 0 - 5 1 .

z historii filozofii 333, s. 3 (przeł. F N o w i c k i ) .

389

�Mikołaj Olszewski

jako składowej paradygmatu „mroków średniowiecza" wydaje się nazbyt uprosz¬
czone.
Innego głębszego wyjaśnienia szczególnego rodzaju banicji antropologii w śred¬
niowieczu dostarcza właśnie kwestia o pigmejach Piotra z O w e r n i i . Jeżeli spojrzeć
na jej treść w pewnym oderwaniu od zasadniczego toku rozumowania, można odczy¬
tać ją właściwie jako spór fakultetów, próbę ustalenia, jaka dyscyplina, posługująca
się określonego rodzaju argumentami i opierająca na szczególnego t y p u danych, jest
władna rozstrzygać jedną z fundamentalnych kwestii antropologii kulturowej, miano¬
wicie odpowiedzieć na pytanie, co przesądza o tym, że się jest człowiekiem. Znaczna
część argumentacji na rzecz człowieczeństwa pigmejów - dwa z trzech argumen¬
tów przytoczone w głównej części kwestii na rzecz opinii uznającej ich za ludzi
- uważa za świadectwa ich człowieczeństwa występowanie zjawisk kulturowych,
charakterystycznych dla ludzi: religii, prowadzenia wojen oraz uprawy roli. Wszyst¬
kie one zakładają pewną formę racjonalności, urzeczywistniającą się odpowiednio
w zjawiskach z zakresu kultury duchowej, umiejętności technicznych i rozumienia
mechanizmów naturalnych oraz organizacji społecznej.
Piotr jednakże neguje wartość argumentacji opartych na zjawiskach kulturo¬
wych, których obecność, bądź też obecność ich zewnętrznych przejawów, uznaje
za niewiążące. Sam na rzecz nieczłowieczeństwa pigmejów przedstawia argumenty
z zakresu dziedziny określanej w średniowieczu jako philosophia naturalis, co najlepiej
chyba oddaje współczesne zbiorcze określenie: przyrodoznawsto. Milcząco przyj¬
mowane założenie całej jego argumentacji jest następujące: o człowieczeństwie bądź
nie danej grupy istot rozstrzygają nie zjawiska z dziedziny kultury, ale biologia,
ponieważ ona jest prawdziwą nauką, przynoszącą niepodważalne rozstrzygnięcia,
a nie wiedza o kulturze, której ustalenia są wątpliwe, ponieważ to, co wygląda na kul¬
turę, może być w istocie wynikiem zjawisk czysto fizjologicznych - tak jak mnie¬
many kult słońca u pigmejów, lub też może świadczyć zaledwie o ograniczonej ro¬
zumności (czy może lepiej powiedzieć: zmyślności), właściwej również zwierzętom,
a nie o pełnej, będącej cechą definicyjną człowieka. Ujmując rzecz skrótowo, ale - jak
sądzę - adekwatnie: istotą rozumowania Piotra jest teza głosząca, że do wypowia¬
dania się o człowieku powołane są nauki przyrodnicze, a spostrzeżenia, które my
dziś zaliczamy do antropologii, nie są wiążące ani nie mają charakteru naukowego.
Jeżeli chcemy określić, czym jest człowiek, współcześnie zwracamy przede wszyst¬
kim uwagę na kulturę jako jego wyróżnik spośród innych istot, o niej zaś mówi an¬
tropologia, stąd jest ona ważna dla budowania wiedzy o człowieku. Badaczowi śred¬
niowiecznemu natomiast na pytanie, czym jest człowiek, odpowiada przyrodozna¬
wstwo, ono definiuje człowieka w kategoriach biologicznych, i to dopiero prawdzi¬
wość definicji sformułowanej przez nauki przyrodnicze uprawomocnia fenomeny
kulturowe jako kulturowe w mocnym tego słowa znaczeniu, to znaczy jako twory
istoty rozumnej - człowieka. Sama wiedza o kulturze nie może przedstawić
wiążących rozstrzygnięć.
390

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Dzieje się tak dlatego, że dla uczonego scholastyka przyrodoznawstwo i antro­
pologia nie są równowartościowe heurystycznie, stąd też przy jakiejkolwiek dysku¬
sji między nimi ta druga skazana jest na porażkę. Pierwsze jest pełnoprawną nauką
kultywowaną z powodzeniem na ówczesnych uniwersytetach, a druga, właściwie ra¬
zem z całą humanistyką (choćby z historią), została wygnana z uniwersytetu i przez
to skazana na istnienie w drugim obiegu: w encyklopediach oraz w literaturze po¬
dróżniczej, balansującej między faktografią a fikcją z bogatą literacką topiką opisu
dalekich stron i ich mieszkańców oraz rozmaitym poziomem realizmu i wynikającej
z niego wiarygodności . Nauka w sensie średniowiecznym i antropologia funkcjo¬
nują zatem w dwóch różnych światach, przy czym świat nauki jest położony wyżej,
nauką zajmuje się ścisła elita intelektualna - scholastycy skupieni na uniwersyte¬
tach. Skoro zaś w twórczości umysłowej całego średniowiecza dominuje pisarstwo
scholastyczne (dominacja ta przybiera formę czysto ilościową - liczba tekstów scholastycznych przewyższa wielokrotnie wszystkie pozostałe, jak i symboliczną - pi¬
sarstwo scholastyczne uchodzi za właściwy wyraz ducha i myśli epoki), nieobec¬
ność wątków antropologicznych u takich pisarzy jak Tomasz z Akwinu bądź taka
ich forma, jaką znajdujemy u Alberta Wielkiego czy choćby Piotra z Owernii, stają
się powodem negacji istnienia antropologii w średniowieczu. Popełnia się t u jednak
błąd pars pro toto, redukując myśl średniowieczną do myśli scholastycznej. I choć
wtórność encyklopedystów wobec pisarzy antycznych oraz niski p o z i o m realizmu
części literatury podróżniczej pogłębiają pesymizm w kwestii antropologii średnio­
wiecznej, to jednak nie znaczy że nie istniała zupełnie, co jest jednak tematem na
odrębne studium .
34

35

36

Lektura nawet tak dość antyantropologicznego pisarza jak Piotr z Owernii prze¬
konuje przynajmniej o jednym: że średniowieczna banicja antropologii ze świata
prawdziwej (czytaj: scholastycznej) nauki nie jest w istocie efektem ciasnoty umy¬
słowej i izolacjonizmu, ale świadomej akceptacji określonego ideału nauki - ideału,
który ówcześnie był najatrakcyjniejszy ale genetycznie nie był średniowieczny lecz
został przejęty od poprzedniej epoki . Oczywiście, to nie Piotr osobiście skazał
37

34

Z n a k o m i t y m przykładem jest wspomniane Speculum historiale W i n c e n t e g o z Beauvais z dość

pokaźnymi dygresjami e t n o g r a f i c z n y m i .
35

D w a klasyczne przykłady z czasów bliskich P i o t r o w i t o Opisanie świata M a r c o Polo oraz Podróże

Johna M a n d e v i l l e ' a , z których pierwsze można określić z naszego p u n k t u w i d z e n i a jako opis fakto¬
graficzny z elementami l i t e r a c k i m i , a drugie jako utwór literacki z elementami f a k t o g r a f i c z n y m i , co
nie przeszkadzało funkcjonować i m p o d o b n i e w o d b i o r z e c z y t e l n i c z y m .
36

Pozytywne i o b i e c u j ą c e przykłady t o c h o ć b y relacje związane z misjami franciszkańskimi d o

M o n g o ł ó w , zob. O l s z e w s k i 2 0 0 7 oraz Strzelczyk 1993.
37

W k w e s t i i nikłej naukowości h i s t o r i i , co w y n i k a z t y c h samych p o w o d ó w , które przesądziły

o niskim statusie a n t r o p o l o g i i u Arystotelesa, ważne są spostrzeżenia D o m a ń s k i e g o (2008) dotyczą¬
ce f r a g m e n t u Poetyki, w którym d o w o d z i się, że u t w o r y literackie są bardziej f i l o z o f i c z n e , a t y m sa¬
m y m bardziej naukowe, niż dzieła historyczne, ponieważ literatura piękna umie dźwignąć się na wyż¬
szy p o z i o m ogólności niż czysto opisowe dziejopisarstwo.

391

�Mikołaj Olszewski

antropologię czy też całą humanistykę na wygnanie z uniwersytetu średniowiecz­
nego. Jego tekst jest w tej mierze znakiem swoich czasów i umysłowości średnio­
wiecznej, która odziedziczyła po wielbionym przez siebie Arystotelesie rezerwę
wobec nauk humanistycznych.

Bibliografia
Caro Baroja J.
1983
La aurora del pensamiento antropológico. La antropología en los clásicos griegosy latinos,
Madrid
Domański J.
2008

Dlaczego poezja jest bardziej filozoficzna od historii? Qlosa do dziewiątego rozdziału
Poetyki Arystotelesa, w: Philosophica, paraophilosophica, metaphilosophica. Studia
i szkice z dziejów myśli dawnej, Kraków, s. 9 6 - 8 0

Gusinde M .
1962
Kenntnisse und Urteile über Pygmäen in Antike und Mittelalter, Leipzig, Nova
Acta Leopoldina. Abhandlungen der Deutschen Akademie der Naturfor­
scher Leopoldina, Neue Folge 162, Bd. 25
Hogden M . T
1964

Early Anthropology in the Sixteenth and Seventeenth Centuries, Philadelphia

Koch J.
1931
Sind die Pygmäen Menschen? Ein Kapitel aus der philosophischen Antropologie der mit­
telalterlichen Scholastik, „Archiv für Geschichte der Philosophie" 40, s. 194-214
Müller K.F
1997

Geschichte der Antiken Etnologie, Hamburg

Olszewski M .
2007

Meandry średniowiecznej etnologii, przeł. M . Olszewski, w: W i l h e l m z Rubruk,

Opis podróży, Kęty, s. 5-69
Petermann W
2004

Die Geschichte der Etnologie, Wuppertal

Strzelczyk J. (red.)
1993

Spotkanie dwóch światów. Stolica apostolska a świat mongolski w połowie XJJJ wieku.
Relacje powstałe w związku z misją Jana di Pian di Carpiniego do Mongołów, Po¬
znań
Swieżawski S.
1995
Święty Tomasz na nowo odczytany, Poznań
392

�Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Wüst E.
1959
Pygmaioi, w : Realencyclopädie
der classischen Altertumswissenschaft.
Bearbeitung, Bd. 23, Stuttgart, k. 2064-2074

Neue

Źródła
Aelianus Claudius
1864

De natura animalium, red. R. Hercher, Lipsiae

Aristoteles
1562-1574

Opera cum Averrois Commentariis, Venetiis

1990-1995
Augustyn

Dzieła wszystkie, t. 1-7, Warszawa

1977

O państwie Bożym, t. 1-2, przeł. W Kornatowski, Warszawa

Averroes
1953

Commentarium magnum in Aristotelis libros De anima, red. S.C. Crawford, Cam­
bridge Massachussets
Filostrat Starszy
2004

Obrazy, przeł. R. Popowski, Warszawa

Socjusz
1986

Biblioteka 1: Kodeksy 1-150, przeł. O. Jurewicz, Warszawa

Hecataeus Milesius
1831

Fragmenta, Scylacis Caryandensis Periplus, red. R . H . Klausen, Berolini

Hegel G . W F
2002

Wykłady

z historii filozofii 3333, przeł. Ś.F N o w i c k i , Warszawa

Herodot
2002

Dzieje, przeł. S. Hammer, Warszawa

Homer
1999

3liada, przeł. K. Jeżewska, Warszawa

Isidorus Hispalensis
1911

Etymologiarum sive originum libri XX, red. W M . Lindsay O x f o r d

Księga o przyczynach.
1970

Liber de causis

Księga o przyczynach. Liber de causis, przeł. Z . Brzostowska, M . Gogacz, War¬
szawa
Owidiusz
1995
Metamorfozy, przeł. A. Kamieńska, S. Stabryła, Wrocław-Warszawa-Kraków
393

�Mikołaj Olszewski

Pomponius Mela
1880

De chorographia libri tres, red. K. Frick, Lipsiae

Ptolomaeus de Lucca
1727

Historia ecclesiastica, w: L . A . Muratori, Rerum Italicarum scriptores, t. X I , Milano

Solinus Caius Iulius
1895

Collectanea rerum mirabilium, red. T h . Mommsen, Berlin

Strabo
1866

Qeographica, red. A. Meineke, Lipsiae

Tomasz z Akwinu
1956
Traktat o człowieku. Summa teologiczna 1, 75-89, oprac. S. Swieżawski, Poznań
Vincentius Belovacensis
1626
Speculum historiale, Douaci

394

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6350" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6330">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/eda2e3fcc149f814bfd211ea59924f0a.pdf</src>
        <authentication>79e3a03680faa7a2aa67410665b8fc32</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75628">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5059</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75629">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75630">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75631">
                <text>pogranicza kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75632">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4693</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75633">
                <text>Problemy tożsamości grupowej na polskich pograniczach kulturowych w XX wieku / LUD 2002 t.86</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75634">
                <text>LUD 2002 t.86, s.239-250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75635">
                <text>Olszewski, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75636">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75637">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75638">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75639">
                <text>Lud, t. 86, 2002

II. POGLĄDY I OPINIE

PROBLEMY TOŻSAMOŚCI GRUPOWEJ NA POLSKICH
POGRANICZACH KULTUROWYCH W XX WIEKU

W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, wespół z toruńskim
socjologiem i antropologiem kultury Januszem Muchą, zaprosiliśmy uczonych
z kilkunastu krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych na konferencję przygotowaną przez nas na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, na temat Kulturowe problemy Europy końca XX wieku l.
Bardzo ogólnie sformułowany tytuł obrad, odbywających się w miejscu
wielowiekowego przenikania się kultur - na pięknym Pojezierzu Brodnickim
- był jedyną sugestią pod adresem naszych gości, wyznaczającą ramy tematyczne ich wypowiedzi. Wśród ważniejszych celów, jakie stawialiśmy sobie,
przystępując do organizowania tej sesji, było bowiem rozpoznanie, które z wielu
problemów kulturowych współczesnej Europy etnolodzy, antropolodzy kultury
z wielu krajów postrzegają jako najważniejsze. Odpowiedź była znamienna.
Niemal wszystkie referaty dotyczyły kwestii tożsamości narodowych czy ogólnoeuropejskiej, tak że zainspirowany konferencją tom, wydany przez nas rok
później, nosił już tytuł Dylematy tożsamości europejskich u schyłku drugiego
tysiąclecia (Dylematy... 1997).
Jak się wydaje, ocena sytuacji kulturowej współczesnego świata przez przedstawicieli naszej dyscypliny wiele się od tamtego czasu nie zmieniła. Co roku
problematyka tożsamości kulturowej dominuje na kilku ogólnopolskich sesjach
etnologicznych i socjologicznych. Była też jednym z ważniejszych motywów
konferencji towarzyszącej ostatniemu zjazdowi Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego2• Podobną sytuację odnajdujemy także za granicą. Wystarczy choćby zajrzeć do programów dwóch ostatnich kongresów Societe Internationale
d'Ethnologie et de Folklore, reprezentatywnych przecież dla całego naszego
środowiska i do związanych z nimi publikacji, by nie mieć co do tego wątpliwości (por. Roots... 1998, 2000; Times ... 200 l).

I Kulturowe problemy
Europy końca.xx wieku, Toruń - Bachotek, 18-20 września 1996 roku
(por. Olszewski 1997).
2 Pogranicza kulturowe ipogranicza etniczne w środkowej Europie, Cieszyn, 7-9 czerwca 2002
roku, sesja naukowa towarzysząca LXXVII Walnemu Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego (prezentowany tekst był jednym z wygłoszonych w Cieszynie referatów).

�240
Odwołałem się tu do sesji naukowych, bo ich tematyka najlepiej, moim
zdaniem, odzwierciedla problemy aktualnie nurtujące środowisko, ale podobne świadectwo w interesującej nas kwestii dają również polskie i zagraniczne
publikacje ostatnich kilkunastu lat. Czyżbyśmy mieli więc w kulturze, w tym
także w nauce, sytuację zbliżoną do tej, jaka była w Polsce i w znacznej części
Europy przed mniej więcej stu laty?
Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, przyglądając się wybranym problemom związanym z tożsamością grupową na polskich pograniczach kulturowych·
od początku ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego. Zwróćmy przy tym uwagę
na ich konteksty, w tym: relacje między nimi a nauką. Jak się bowiem wydaje, dla etnologa problemem niemal równie istotnym, co procesy tożsamościowe w grupach pogranicznych, są reakcje na nie, postawy wywodzących się
z tych grup badaczy, w tym przypadku polskich.
Przełom wieków XIX i XX to dla Polaków (i nie tylko dla nich) czas oczekiwania na ogólnie przeczuwaną walkę o Niepodległą. Oczekiwania, ale nie
biernego. W Europie po rewolucji francuskiej, po romantyzmie kwestie zróżnicowania kulturowego jawiły się jako najważniejsze dla przyszłego, sprawiedliwego oblicza politycznego kontynentu. Jakie to miały być podziały? Jak przebiegać "sprawiedliwe" granice? Pytano o to również etnologów. I ci odpowiadali. Odpowiadali, chociaż dyscyplina nasza nie była jeszcze do odpowiedzi
takiej przygotowana. Nie była, bo żaden z ówczesnych kierunków nie zajmował się problemami tożsamości kulturowej. Były one obce ewolucjonizmowi,
jak i nurtom postewolucjonistycznym.
Kwestie te nie mogły być jednak obojętne europejskim etnologom, zwłaszcza z narodów walczących o uzyskanie,
odzyskanie czy utrzymanie swojego państwa. Dlatego też zabierali oni głos.
Zabierali, utożsamiając zazwyczaj granice etniczne, narodowe z zasięgami elementów etnograficzno-językowych.
Włączali się w ten sposób czynnie do
budowania przyszłej, nowej rzeczywistości politycznej i kulturowej. Tak też
postępowali etnografowie polscy, zarówno ci z przygotowaniem naukowym,
jak i niezliczeni amatorzy (por. Posem-Zieliński
1973; Obręb ski 1936c;
Olszewski 2001).
Fakty te są nam w miarę dobrze znane, były bowiem w naszym kraju niejednokrotnie przedmiotem badań i publikacji, tak cząstkowych, jak i syntetycznych. Poprzestanę więc tu na ich konstatacji. Chciałbym natomiast w tym miejscu zwrócić uwagę na to, jak interesujące nas tu problemy tożsamości grupowej na polskich pograniczach kulturowych zaistniały w ówczesnych polskich
badaniach. Rzecz interesująca tym bardziej, że prowadzący je, co im później
zarzucali przedstawiciele "nurtu humanistycznego", wyznaczając granice etniczne, minimalizowali lub pomijali zupełnie kwestię świadomości, skupiając
się wyłącznie na "obiektywnych" wyznacznikach przynależności etnicznej lub
kładąc na nie zdecydowany nacisk (por. Posem-Zieliński 1973; Obrębski 1936;
Olszewski 2000). Co więcej, uważali nawet, że pytanie badanych o poczucie

�241
tożsamości nie jest naj istotniejsze, bo ludzie mogą mieć świadomość "błędną"! Adam Fischer na przykład, przekonując, że dla wyjaśnienia spornych
kwestii pogranicz etnicznych czy narodowych ważne są tylko "obiektywne"
fakty etnograficzne, napisał: "Jakże często podaje się za Rusina Polak ze względu na rodzinę, która w pewnym okresie może zawierać więcej już jednostek
ciążących do ruszczyzny, a może być także odwrotnie. Czy statystyka (oparta
o badania czynnika świadomościowego - W.O.) wykaże nam tych Polaków,
którzy wprawdzie się już zrutenizowali, ale jednak w swojej kulturze ludowej
zachowują polskie cechy?" (Fischer b.d., s. 3).
Nawet Leonowi Wasilewskiemu, wielokrotnie podkreślającemu, że jedynym
elementem decydującym o przynależności etnicznej czy narodowej jest świadomość ludności, zdarzyło się, choć zapewne w celach propagandowych (co
zresztą też jest znamienne), napisać, że: "Istnieją wielkie grupy (...) pozbawione samowiedzy narodowej, o poczuciu narodowem zupełnie fałszywem". Przykładem: "Mazury Pruskie, uważający się za Prusaków, Polacy na Orawie i na
Spiszu, zaliczający się do Słowaków, Słowacy morawscy utożsamiający się
z Czechami" (Wasilewski 1913, s. 23).
Mimo takiej postawy "naukowej", problemy tożsamości grupowej pojawiają
się w tych badaniach wieloaspektowo. Już sarno, podkreślane przez historyków naszej dyscypliny, olbrzymie zainteresowanie ówczesnych badaczy i ogromna liczba publikacji ukierunkowanych na kulturę (czytaj: kwestię przynależności kulturowej) terenów o słabym lub zagrożonym poczuciu polskiej tożsamości narodowej, terenów spornych z sąsiadami (m.in. Pomorza, Śląska, Kresów
Wschodnich), publikacji w znacznej części dostępnych bardzo szerokiemu gronu
czytelników, bo ukazujących się nawet w prasie codziennej, wskazywały, jak
ważne były to w ówczesnej ocenie problemy i jak duże było zaangażowanie
narodowe nauki. Prace te, a przede wszystkim ich upowszechnianie, miały
bowiem dać świadectwo "naszej kulturze" na "naszych ziemiach", ukształtować w społeczeństwie polskim trzech zaborów poczucie wspólnej tożsamości,
także z członkami grup żyjących na pograniczach polskiego obszaru kulturowego, w następstwie również zachęcenie Polaków do czynnego wspierania
polskości tych grup, przedstawianej jako "zagrożona" lub "nieuświadomiona"
(Posem-Zieliński 1973; Olszewski 2000; por. też: Gawełek 1914; Bystroń 1929;
Węglarz 1997).
Trudno mi się w tym miejscu oprzeć wrażeniu, że przekonanie o możliwości posiadania "fałszywej" świadomości etnicznej przez grupy żyjące na spornych pograniczach Oak i wiara w wagę rzekomo obiektywnych kryteriów etnograficzno-językowych przynależności etnicznej i narodowej) było bardzo korzystne propagandowo i politycznie. Pozwalało bowiem maksymalizować obszar
i liczbę ludności przyszłego państwa.
W postawie ówczesnych badaczy można zauważyć jeszcze jeden bardzo
istotny aspekt związany z tożsamością kulturową. Mam tu na myśli bar-

�242
dzo charakterystyczne, bardzo wyraźnie dwojakie podejście do polskości. Otóż
tam, gdzie przez wieki kultura polska, tożsamość polska cofały się przed postępuj ącą germanizacj ą (ale też czechizacj ą czy tożsamością słowacką), zwłaszcza na ziemiach utraconych jeszcze przed całkowitą likwidacją państwa polskiego (na przykład na Śląsku), etnografowie zdawali się kierować "etnicznym",
"kulturowym", żeby nie powiedzieć "genetycznym" pojęciem narodu. Opisywali więc, jak już podkreślałem, lud zaliczany przez nich do polskiego na podstawie języka, zewnętrznych cech kultury, nierzadko mający słabe poczucie polskiej tożsamości, a nawet nie mający go w ogóle. Natomiast w odniesieniu do
Kresów Wschodnich, gdzie kultura polska nawet w okresie zaborów wykazywała stałą ekspansję, gdzie silne były tradycje polskiej tożsamości państwowej, także wśród części ludności etnicznie niepolskiej, zdawali się kierować
"politycznym", "państwowym" rozumieniem narodu. Badali więc i opisywali
równie swojską kulturę ludu polskiego, białoruskiego, ukraińskiego czy grup
niesłowiańskich. W ten sposób w postawie badaczy łączyła się ich tożsamość
narodowa i państwowa (choć nie istniejącego wówczas państwa), w ten też
sposób usiłowali oni ksztahować tożsamość narodową i państwową społeczeństwa polskiego, a co za tym idzie, również jego postawę wobec zróżnicowanych tożsamościowo grup kulturowych polskich pograniczy (por. Posem-Zieliński 1973; Gawełek 1914).
Podobne postawy odnajdujemy również u badaczy, dla których jedynym
istotnym kryterium warunkującym istnienie grupy kulturowej było posiadanie
przez jej członków świadomości własnej, odrębnej od sąsiadów tożsamości.
Kapitalnym przykładem może być tu wspomniany już Leon Wasilewski. Niestrudzony badacz polskich pograniczy i równie niestrudzony propagator wiedzy o nich. Wiedzy przekazywanej w sposób celowy, by ksztahować określoną
świadomość i postawę Polaków. Wasilewski w swych pracach odniósł się do
problemów związanych z identyfikacją kulturową, pojawiających się na styku
z wszystkimi naszymi sąsiadamP.
Jako przykład, przypomnijmy pokrótce, jak przedstawiał on w swych publikacjach Śląsk Cieszyński - region również współcześnie budzący żywe zainteresowanie polskich etnologóW'. Kazimierz Nitsch dokonał dokładnego podziału językowego wiosek regionu na czeskie i polskie. Jak jednak zauważył
Wasilewski, odnosząc się do tego dokonania: "Niestety, życie nie układa się
) Obszerne omówienie twórczości Leona Wasilewskiego, z wykazem znacznej części jego publikacji dotyczących spraw narodowościowych, znajdzie czytelnik w wydanej w roku 1998 książce
Barbary Stoczewskiej Litwa, Białoruś, Ukraina w myśli politycznej Leona Wasilewskiego (por. też:
Olszewski 200 I, Stoczewska 1995).
4 Przejawem
tego zainteresowania może być powstanie w Cieszynie w ostatnich latach etnologicznego ośrodka uniwersyteckiego, prowadzącego intensywne badania tej części Śląska czy odbyte w tym mieście LXXVII Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego z towarzyszącą mu sesją naukową i imprezami towarzyszącymi, prezentującymi etnologom ,,z Polski"
kulturę regionu i związane z nią problemy.

�243
na podstawie ścisłych danych naukowych. I na pograniczu dwóch narodowości zawsze zmagają się dwa wpływy, z których silniejszy czy to kulturalnie,
czy, zwłaszcza, społecznie i politycznie, stara się rozszerzać kosztem słabszego, zupełnie nie licząc się z danemi i argumentami etnografów i językoznawców" (1915, s. 152-153). Wasilewski skupił się na ocenie zachodzących tu
procesów tożsamościowych wraz z ich rozmaitymi kontekstami i wskazał na
możliwość budowania tożsamości polskiej.
Według niego, na początku XX wieku świadomość narodowa "znacznych
kół ludności śląsko-polskiej",
zwłaszcza włościan i drobnomieszczaństwa,
znajdowała się na "dość niskim stopniu rozwoju". Długotrwała izolacja od
kultury polskiej i przewaga kultury obcej stłumiły u chłopa śląskiego poczucie
polskości. Chłop i drobnomieszczanin miał świadomość tożsamości śląskiej
i mówił "po naszemu". Także wywodząca się z ludu miejscowa inteligencja na
co dzień posługiwała się gwarą, co było ewenementem na polskim obszarze
etnograficznym. Polacy uniknęli tu wprawdzie germanizacji, opierając się jej
ręka w rękę z Czechami, ale też, a dotyczy to zwłaszcza stanowiących dwie
trzecie ludności katolików, ulegli przy tym w dużym stopniu czechizacji.
O takim przebiegu procesów tożsamościowych przesądziła wspólnota wyznaniowa z Czechami (czeski był kościół i szkoły katolickie) i przewaga czeskiej
inteligencji, także napływowej. Bliższa polskiej pozostawała natomiast tożsamość protestantów.
Wasilewski zwracał uwagę na dwa najważniejsze czynniki mogące zadecydować o powstaniu tu silnej polskiej tożsamości narodowej - na działalność
oświatową wspieraną z Polski (w tym także kształcenie się miejscowej ludności w Galicji) i na środowisko robotnicze, które wobec znacznego uprzemysłowienia Śląska Cieszyńskiego odgrywało coraz większą rolę (na uzyskanie polskiej świadomości narodowej przez robotników, jako na czynnik, który przesądził o polskości tego regionu, zwrócił też później uwagę Florian Znaniecki).
Wyjazdy czeskich robotników do fabryk na terenach niemieckich, a w następstwie dopływ polskich robotników z Galicji i podział na niemiecką i czeską
kadrę kierowniczą oraz śląskich i galicyjskich robotników sprzyjały kształtowaniu się w tym środowisku świadomości polskiej (Wasilewski 1915).
Warto zwrócić uwagę, że uznanie aktualnej samoidentyfikacji mieszkańców
regionu za jedyny czynnik przesądzający o jego przynależności etnicznej czy
narodowej, a czynniki etnograficzno-językowe
jedynie za elementy kultury
potencjalnie ułatwiające przekształcenie tożsamości etnicznej w tożsamość jednego z rywalizujących o pogranicze narodów, miało dla tych ostatnich określone konsekwencje polityczne i kulturowe. Nie wystarczała już bowiem prosta
licytacja na argumenty historyczno-etnograficzne.
Konieczna, ale i, co ważne,
uprawniona moralnie, była aktywna, pozytywna polityka kulturowa wobec grup
będących przedmiotem rywalizacji. Do tego niezbędne stawało się też wykształcenie we własnych społeczeństwach narodowych poczucia więzi kulturowej

�244
z grupami pogranicza. Wobec braku państwa narodowego to właśnie instytucje
narodowe brały przecież na siebie cały ciężar ekspansji kulturowej.
Skoncentrowałem
się tu na okresie, w którym procesy tożsamościowe
przebiegały naj intensywniej, kiedy też ich manifestacje w życiu codziennym narodów i grup etnicznych, w sporach politycznych czy naukowych były najżywsze, najbardziej wyraziste. Nie ulega też chyba wątpliwości, że wyjątkowo silna
(i do dziś odczuwana) była projekcja ówczesnych procesów kształtowania się
identyfikacji grupowych na przyszłość naszej części Europy.
Nowy ład polityczny po I wojnie światowej stworzył radykalnie nową sytuację także w tym zakresie. Dla Polaków największe znaczenie miały teraz znaczne obszary znajdujących się w granicach państwa Kresów Wschodnich z dużą
liczbą ludności o tożsamości innej niż polska.
Znaczna część tej ludności pozostawała przy tożsamości etnicznej, a nie
narodowej i była przedmiotem rywalizacji, zwłaszcza między Ukraińcami, Białorusinami i Polakami; rywalizacji odbijającej się zarówno na sytuacji wewnętrznej państwa, jak i na jego opinii i pozycji na arenie międzynarodowej. Waga
problemów związanych z tożsamością kulturową wschodnich pograniczy znalazła odzwierciedlenie między innymi w licznych badaniach etnologicznych,
socjologicznych, demograficznych i politologicznych. Przewaga, jaką dawało
państwo polskie i silniejsza jednak niż u Ukraińców, a zwłaszcza niż u Białorusinów, tożsamość narodowa Polaków, określały stosunek strony polskiej do
interesujących nas kwestii. Przywiązywano, oczywiście, dużą wagę do wykrystalizowania polskiej tożsamości narodowej u ludności "potencjalnie" polskiej.
Większąjednak troskę, jak się wydaje, budziły procesy tożsamościowe w grupach potencjalnie białoruskich czy ukraińskich. Chodziło przede wszystkim
o ograniczenie ekspansji ukraińskiej i białoruskiej identyfikacji narodowej oraz
o ukształtowanie, zarówno u ludności o tożsamości etnicznej, jak też ukraińskiej czy białoruskiej, polskiej tożsamości państwowej. Stąd też pogłębione
analizy procesów tożsamościowych na wschodnich Kresach m.in. Józefa Obrębskiego (1936a,b,c,d), Alfonsa Krysińskiego (1928; 1929; 1930; 1933; 1935),
Stanisława Orsini-Rosenberga (1930a,b; 1933), Leona Wasilewskiego czy Tadeusza Hołówki (m.in. 1922), żeby wymienić tylko najbardziej znanych. Były
one wielokrotnie przypominane w ostatnich latach, wspomnę więc tu tylko
płynący z nich wniosek:
"W interesie narodu i państwa polskiego jest możliwie maksymalne zaspokajanie aspiracji kulturowych grup mniejszościowych, tak by mogły one to
państwo uznać za swoje". Wielokrotnie też przypominano, iż każda próba gwałtu
na tożsamości kulturowej słabszej grupy prędzej czy później kończy się klęską
kulturowego agresora.
Niektórzy z tych badaczy próbowali, w różny sposób, włączyć się w kształtowanie polityki narodowościowej na Kresach. Tadeusz Hołówko, polityk
i znawca procesów narodowościowych, swoje usiłowania wprowadzenia w czyn

�245
płynących z badań wniosków przypłacił życiem, zastrzelony w roku 1931 przez
bojówkarzy OUN (Werschler 1984).
Trudno sobie w tym miejscu nie postawić pytania o przyczyny rozbieżności
między wnioskami formułowanymi przez naukowców a kresową praktyką polityczną i kulturową. Wśród wielu aspektów tego zjawiska mnie, jako etnologowi, szczególnie interesujące wydały się spostrzeżenia Józefa Obrębskiego,
analizującego przyczyny odrzucenia przez poleskich Polaków akcesu asymilacyjnego Po]eszuków do narodu polskiego. Zwrócił on uwagę, iż Polacy ci policjanci, urzędnicy, nauczyciele - wyrwani ze swego dotychczasowego kulturowego środowiska i pozbawieni jego wsparcia, przerzuceni w obce im otoczenie, nie tylko nie mieli dość sił do konstruktywnej ekspansji kulturowej,
ale, izolując się radykalnie od poleskiego otoczenia, przyjmowali postawę obronną, charakterystyczną bardziej dla przedstawicieli zagrożonych w swych wartościach grup etnicznych (Obręb ski 1936a). Wydaje się, że spostrzeżenia te
można, bez wielkiego ryzyka błędu, uogólnić na całe niemal Kresy, a nawet
i niektóre z pozostałych, ówczesnych, ale też i dużo późniejszych, pograniczy
kulturowych.
Druga wojna światowa ponownie radykalnie zmieniła sytuację na polskich
pograniczach kulturowych. Jak wiemy, tożsamość kulturowa nie jest wartością stałą,
ulega nieustannym przemianom. Procesy tożsamościowe trwały więc i w okresie
Polski Ludowej, chociaż zazwyczaj głęboko skrywane, a z przyczyn politycznych
niemal niedostępne obserwacji naukowej. (Moje, i nie tylko moje, doświadczenia
z lat siedemdziesiątych i początku osiemdziesiątych z badań nad relacjami
polsko--cygańskimi zdają się wskazywać, że instytucjami naj aktywniej zainteresowanymi problematyką tożsamości rozmaitych grup kulturowych były wówczas: Milicja Obywatelska i odpowiednie tajne służby).
Po roku 1989, po długim okresie przymusowego przytłumienia, ujawniły
się ze zwielokrotnioną siłą problemy towarzyszące procesom tożsamościowym
grup, które według propagandy PRL nierzadko miały stanowić jedynie regionalną, turystyczną egzotykę. Można by się oczywiście teraz, z perspektywy
czasu, popastwić nad uczonymi, którzy jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych
pisali, że "tutejsi" z przedwojennych wschodnich Kresów to wymysł ówczesnej nacjonalistycznej propagandy, w rzeczywistości zaś Ukraińcy albo Białorusini, tyle że nieświadomi; że odrębność kulturowa Lemków, Bojków, Hucułów również była antyukraińskim wymysłem, a Kaszubi i Ślązacy to jedynie
barwne polskie grupy etnograficzne itp. Można by, tylko po co. Zbyt łatwe to
i jałowe intelektualnie (na temat polskich badań "etnicznych" w okresie PRL
m.in. Posem-Zieliński 1995; Olszewski 2000).
Za wcześnie jeszcze, moim zdaniem, bo wciąż mamy za mało informacji,
na ocenę procesów tożsamościowych na polskich pograniczach kulturowych
w okresie PRL. I dotyczy to zarówno niepolskich mniejszości, grup polskich
ekspatriantów z byłych Kresów Wschodnich, pozostałej tam ludności (nie tyl-

�246
ko polskiej) czy takich grup etnicznych jak Kaszubi bądź Ślązacy. Procesy te
poznajemy dopiero w ostatnich latach, głównie pośrednio, poprzez manifestacje aktualnych postaw tych grup (np. działalność organizacyjną, edukacyjną,
wydawniczą, przebieg i wyniki wyborów do władz lokalnych i parlamentu).
Daleko nam jednak jeszcze do zadowalającego rozpoznania problemu, a tym
bardziej do możliwości nawet ostrożnego prognozowania ich dalszego rozwoju. Krakowski antropolog Władysław Miodunka, analizując sytuację narodowościową środkowo-wschodniej części Europy, napisał nawet, że: "Doświadczenia
lat dziewięćdziesiątych zdają się przestrzegać przed wyrokowaniem, które mniejszości doprowadzą swój proces narodotwórczy do fazy odrębnego państwa. Ponadto przypadki takie jak Rusinów na Ukrainie, w Słowacji i Polsce sugerują wręcz,
że dziś nie musimy znać nawet nazwy mniejszości, które w dłuższej perspektywie czasowej zaczną uczestniczyć w procesie naród - państwo" (Miodunka
1995, s. 39).
Do pewnego stopnia mamy dziś sytuację zbliżoną do tej z początku ubiegłego wieku. Znowu istotne dla nas - naszej narodowej tożsamości, relacji
z sąsiadami, funkcjonowania państwa - okazują się złożone procesy kulturowe na pograniczu polsko-litewskim, polsko-białoruskim, polsko-ukraińskim,
ale i na pozostałych. Znowu towarzyszy im rywalizacja naszych narodów
o pozyskanie ludności nie mającej dotąd identyfikacji narodowej i charakterystyczna radykalizacja wzajemnych postaw. Przy okazji ostatniego spisu powszechnego, z roku 2002, drobny (a może tylko pozornie drobny) incydent
uzewnętrznił napięcie na pograniczu polsko-słowackim na Orawies. Stanęliśmy wobec problemów związanych z krystalizacją tożsamości kaszubskiej,
noszącą wiele znamion procesu narodotwórczego, z krystalizowaniem się świadomości grupowej, ale i podziałami identyfikacyjnymi Ślązaków czy Lemków.
Inna niż sto lat temu jest, oczywiście, skala problemów, inna sytuacja polityczna, inna świadomość kulturowa zarówno Polaków, jak i ich sąsiadów.
Wszystkie te procesy są aktualnie przedmiotem intensywnych badań polskich etnologów z wszystkich ośrodków. Mam przy tym wrażenie, bo za wcześnie na bardziej kategoryczne sformułowania, że różna jest rola w tych procesach badających je przedstawicieli
nauk o kulturze. Wydaje mi się, że
u zajmujących się problemami współczesnej tożsamości śląskiej etnologów
i socjologów, niezależnie od ich osobistych powiązań z tym regionem, nawet
od ich zaangażowania społecznego i politycznego, dominuje postawa zewnętrznego, "rozumiejącego obserwatora". Z kolei badacze kaszubscy powiązani
z Uniwersytetem Gdańskim to równocześnie aktywni przywódcy intelektualni,
kulturowi, polityczni pewnej części ludności kaszubskiej, aktywnie wpływają5 Niektórzy z ankieterów używali ołówka, uzasadniając to częstymi zmianami odpowiedzi przez
słabo rozumiejących pytania lub niedosłyszących starszych rozmówców. Według przywódców
mniejszości słowackiej, zapisywanie odpowiedzi ołówkiem miało na celu umożliwienie zafałszowania rzeczywistej liczebności tej grupy.

�247
cy na kształtowanie się jej tożsamości grupowej. Myślę, że i te - "etnologiczne" - aspekty procesów tożsamościowych staną się w bliskim czasie przedmiotem naszych badań.
Współczesność przyniosła nam też nową formę, a raczej nowy wymiar kresów - ponadterytorialny. Wydaje się, że rozwój środków masowej komunikacji, ich dostępność, będą minimalizować znaczenie terytorium dla styku kultur
i inspirowanych nim procesów.
Łatwość kontaktów kulturowych, w których terytorium nie odgrywa żadnej
już roli stawia też przed nami zadanie przygotowania się do badania pograniczy kulturowych, jakie roboczo nazwałbym medialnymi. Wyłączenie lub zminimalizowanie najważniejszego dotąd elementu kulturowych kresów nie zakończy bowiem, z pewnością, charakterystycznych dla styku kultur problemów
związanych z tożsamością grupową (choć chyba na zawsze odeśle w przeszłość
"syndrom poleskich Polaków").
Wojciech Olszewski

BIBLIOGRAFIA
Bystroń Jan Stanisław
1929
Bibljograjja etnografzji polskiej, Gebethner i Wolff, Kraków.
Dylematy...
1997
Dylematy tożsamości europejskich pod koniec drugiego tysiqclecia, red. Janusz Mucha, Wojciech Olszewski, UMK Toruń.
Fischer Adam
b.d.
Etnografia województw południowo-wschodnich,
Archiwum ZG PTL,
sygn. 349.
Gawełek Franciszek
1914
Bibliografia ludoznawstwa polskiego, Nakł. Akademii Umiejętności, Kraków.
Hołówko Tadeusz
1922
Kwestia narodowościowa w Polsce, Księgarnia Robotnicza, Warszawa.
Iwański Rafał
2002
Dzieje rodziny /wańskich z Torunia w 1połowie XX wieku. Miasto pogranicza i starcie dwóch kultur narodowych, nie publikowana praca licencjacka
napisana w Instytucie Archeologii i Etnologii UMK w Toruniu pod kierunkiem Wojciecha Olszewskiego, Archiwum Wydziału Nauk Historycznych
UMK.
Krysiński Alfons
1928
Liczba i rozmieszczenie Białorusinów w Polsce, "Sprawy Narodowościowe"
R. 2, nr 3-4, s. 351-379.
1929
Liczba i rozmieszczenie Ukraińców w Polsce, "Sprawy Narodowościowe" R. 3,
nr 3-4, s. 413-450; nr 5, s. 618-640; nr 6, s. 772-784.
1930
Liczba i rozmieszczenie ludności polskiej na Kresach Wschodnich, Nakł.
Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.
1933
Ludność polska a mniejszości w Polsce w świetle spisów ludności 192/ i 193/,
Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.

�248
1935

Rozwój stosunków etnicznych na Ziemi Czerwieńskiej w Polsce Odrodzonej,
Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych, Warszawa.
Miodunka Władysław
1995
Nacjonalizm, państwa ijęzyki w Europie Wschodniej, w: Europa państw Europa narodów. Problemy etniczne Europy Środkowo-Wschodniej, red.
Grzegorz Babiński, Władysław Miodunka, Nomos, Kraków, s. 37-46.
Obrębski Józef
1936a
Dzisiejsi ludzie Polesia, "Przegląd Socjologiczny" t. 4, z. 3-4, s. 414-446.
1936b
Problem etniczny Polesia, Nakł. Instytutu Badań Spraw Narodowościowych,
Warszawa (odbitka ze "Spraw Narodowościowych" R. X, nr 1-2).
1936c
Problem grup etnicznych w etnologii, "Przegląd Socjologiczny" t. 4, z. 1-2,
s.177-195.
1936d
Statystyczne i dynamiczne podejście w badaniach narodowościowych, "Sprawy Narodowościowe" R. X, nr 6, s. 585-(j00.
Olszewski Wojciech
1997
Antropologiczna refleksja nad Europą, "Etnografia Polska" t. XLI, s. 223-224.
2000
Ethnologie polonaise et les disciplines voisines par rapport ił l'identification nationale des Polonais, w: Roots &amp; rituals. The construction of ethnic
identities, red. T. Dekker, J. Helsloot, C. Wijers, Het Spinhuis, Amsterdam,
s. 10-23.
2001
Patriotyzm i tolerancja. Nurt humanistyczny w polskiej myśli etnologicznej
do drugiej wojny światowej wobec procesów etnicznych na Kresach, UMK,
Toruń.
Orsini-Rosenberg Stanisław
1930a
Program badań socjologicznych w zakresie zagadnień narodowościowych
w województwach wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, "Sprawy Narodowościowe" R. IV, nr 1, s. 1-17.
1930b
Program badań socjologicznych w zakresie zagadnień narodowościowych
w województwach wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej (dokończenie),
"Sprawy Narodowościowe R. IV, nr 2, s. 176-199.
1933
Procesy rozkładowe w grupach etnicznych niezorganizowanych, Instytut
Badania Spraw Narodowościowych, Warszawa (Odbitka z: "Sprawy Narodowościowe" R. VI: 1932, nr 4-5).
Posem-Zieliński Aleksander
1973
Kształtowanie się etnografii polskiej jako samodzielnej dyscypliny naukowej
(do 1939 r.), w: Historia etnografii polskiej, red. Małgorzata Terlecka, Wydawnictwo PAN, Warszawa, s. 29-114.
1995
Studia etniczne w polskiej etnologii po 1945 roku. Ich uwarunkowania, konteksty i nurty, "Lud" t. 78, s. 293-316.
Roots ...
Roots and Rituals: Managing ethnicity. 6th International Conference ofthe
1998
Societe Internationale d'Ethnologie et de Folklore (SIEF). Abstracts, Amsterdam.
Roots &amp; rituals. The construction of ethnic identities, red. T. Dekker,
2000
J. Helsloot, C. Wijers, Het Spinhuis, Amsterdam.
Stoczewska Barbara
1995
Leon Wasilewski o mniejszościach narodowych II Rzeczypospolitej, "Sprawy
Narodowościowe. Seria Nowa" t. 4, s. 37-50.
Litwa, Białoruś, Ukraina w myśli politycznej Leona Wasilewskiego, Księgar1998
nia Akademicka, Wydawnictwo Naukowe, Kraków.

�249
TImes...
2001

TImes, Places, Passages. Ethnological Approaches in the New Millennium.
7th SIEF-Conference Budapest April 23-28, 2001. Abstracts, ed. Ilona Nagy,
ClEF, Budapest.
Wasilewski Leon
1913
Kwestia żydowska na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, Nakł. "Zjednoczenia", Lwów.
1915
Śląsk Polski, Wyd. M. Areta, Warszawa.
Węglarz Stanisław
1997
Tutejsi i inni, ezęść 1: O etnograficznym zróżnicowaniu kultury ludowej, PTL,
Ł.6dź.
Wersehler Iwo .
1984,
Z dziejów obozu belwederskiego. Tadeusz Hołówko - życie i działalność,
PWN, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11060" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11038">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9a3aa8c2f9ef7772fdfaa729f065a691.pdf</src>
        <authentication>26173183e6ff475b9374c5643bfebcc8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131891">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1239</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131892">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131893">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131894">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1144</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131895">
                <text>Dystans etniczny Polacy - Cyganie (na przykładzie dzielnicy Poznania) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131896">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2, s.241-258</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131897">
                <text>Olszewski, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131898">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131899">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131900">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131901">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131902">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985, z. 2
P L I S S N 0071-1861

WOJCIECH OLSZEWSKI

DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE
(NA PRZYKŁADZIE DZIELNICY POZNANIA)
I. B A D A N I A D Y S T A N S U E T N I C Z N E G O P O L A C Y — C Y G A N I E

Znaczne różnice kulturowe dzielące Cyganów od większości narodów,
wśród których przebywają, fakt, że w każdym kraju styka się z nimi
(lub jest „narażona" na kontakt) większa część społeczeństwa, stawiają
ich (przynajmniej w Europie) w sytuacji wyjątkowej wśród mniejszości
etnicznych, w sytuacji pozwalającej spodziewać się szczególnej ostrości
dystansu wobec nich ze strony poszczególnych n a r o d ó w . Jej efektem
jest między innymi bardzo silna w większości krajów presja w kierunku
przynajmniej częściowej ich asymilacji. Tym bardziej więc istotne dla
zrozumienia zachodzących w społecznościach cygańskich procesów adap­
tacyjnych (czy też Wręcz akulturacyjnych), a także dla praktyki spo­
łecznej zmierzającej do załagodzenia ujemnych (dla obu stron) skutków
tych procesów, wydaje się poznanie dystansu etnicznego dzielącego Cy­
ganów od narodów usiłujących ich zasymilować.
Badaniami tego zjawiska w Polsce, prowadzonymi przede wszystkim
przez L . Mroza, objęte zostały dotąd wsie i miasteczka położone we
wschodniej części kraju (Małopolsce, Mazowszu i krainach sąsiadujących
z nim od strony wschodniej i północno-wschodniej) . Wiosną i latem
1980 г., chcąc uzyskać materiał porównawczy do zebranego we wschod­
niej Polsce, przeprowadziłem badania dystansu etnicznego Polaków wo­
bec Cyganów w stolicy Wielkopolski — Poznaniu. Obiegowe opinie o sy­
stemie wartości preferowanych przez Wielkopolan i wysokim stopniu
1

2

1

W sytuacji zbliżonej pod tym w z g l ę d e m do Cyganów byli w Europie do nie­
dawna także Żydzi.
Informacje o tych badaniach i częściowe opracowanie ich w y n i k ó w zawierają
artykuły: A. J a k l i ń s k a - D u d a , Cyganie osiadli w oczach górali spiskich, „Et­
nografia Polska", t. X X I I : 1978, z. 2, s. 161; L . M r ó z , Badania dystansu etniczne­
go: Cyganie — Polacy, „Etnografia Polska", t. X X I I : 1978, z. 2, s. 15; t e n ż e , Świa­
domościowe
wyznaczniki dystansu etnicznego, „Etnografia Polska", t. X X I I I : 1979,
z. 2, s. 157.
2

16 — Etnografia Polska 29/2

�242

WOJCIECH

OLSZEWSKI

megalomanii grupowej, potwierdzone częściowo moimi obserwacjami
w czasie kilkuletniego zamieszkiwania w Poznaniu, pozwalały mieć na­
dzieję na spotkanie t u niemal laboratoryjnych warunków badawczych
i na uzyskanie materiału bardziej kontrastowego niż zebrany w trakcie
badań dotychczasowych.
Brak jakichkolwiek badań cyganologicznych w Wielkopolsce, niedo­
statki stanu badań stosunków interetnicznych dotyczących Polski?-* tak­
że trudności natury technicznej (badania przeprowadzałem sam, w k r ó t ­
k i m czasie) przesądziły o charakterze mojej pracy, nadając jej cechy
wstępnej penetracji terenu, służącej też sprawdzeniu technik badaw­
czych i założeń teoretycznych. Efekty tej pracy miały być dopiero punk­
tem wyjścia do dalszych, zakrojonych już na szerszą skalę badań.
Kwestionariusz, k t ó r y m posłużyłem się przeprowadzając wywiady
z mieszkańcami Poznania, w dużej mierze nawiązuje do zastosowanych
przez Mroza, będących jak dotąd jedynymi wzorami do tego typu ba­
dań . Zachowując podobny charakter swojego kwestionariusza w celu
uzyskania materiałów porównywalnych z pozyskanymi dotychczas,
wprowadziłem jednak pewne modyfikacje wykorzystując dotychczasowe
doświadczenia z udziału w badaniach we wschodniej Polsce. Przystoso­
wałem go też do badań w środowisku wielkomiejskim, z reguły bardziej
zamkniętym i mającym mniej czasu, zmniejszając ilość pytań do 57.
Aż 36 z nich 'dotyczy wiedzy badanych o Cyganach. Trudno bowiem
było przewidzieć zakres tej wiedzy, a podjęcie próby znalezienia wystę­
pujących prawidłowości wymagało możliwie szczegółowego materiału.
Z pozostałych p y t a ń 6 dotyczy bezpośrednio dopuszczalnych przez bada­
nych form kontaktu z Cyganami, 3 — natężenia niechęci do Cyganów
(w stosunku do niechęci wobec innych grup etnicznych), 4 dotyczą opinii
badanych o sposobach rozwiązania problemu cygańskiego, natomiast
reszta to pytania pomocnicze, służące głównie konfrontacji stosunku do
Cyganów deklarowanego przez informatorów z tym, jaki przejawiają
faktycznie. Tę samą funkcję spełnia także część pytań dotyczących wie­
dzy o Cyganach, sformułowanych tak, by odpowiadający dokonywali
jednocześnie oceny kultury cygańskiej. Kolejność pytań była w zasadzie
następująca — wiedza, dopuszczalne formy kontaktu, opinie o sposobach
rozwiązania problemu cygańskiego. Odstępstwa od niej wynikały z przy­
jętej zasady umieszczania na początku kwestionariusza pytań o odcieniu
emocjonalnym najbliższym obojętnemu, natomiast na końcu — najbar­
dziej drażliwych, co miało ułatwić rozmowy z badanymi.
Wybierając miejsce badań posłużyłem się następującymi kryteriami:
— musiało być to miejsce w miarę długo zamieszkiwane przez Cy­
ganów, co narzuciłoby ich polskim sąsiadom konieczność skrystalizowa3

8

Jeden z kwestionariuszy do badań dystansu etnicznego dot. Cyganów
opublikowany w pracy M r ó z , Badania dystansu..., s. 28.

został

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

243

nia i ujednolicenia swojego stosunku do nich. Byłoby to bowiem czyn­
nikiem znacznie ułatwiającym analizę badanego zjawiska;
— mieszkańcy wybranej części miasta powinni stanowić grupę połą­
czoną więzią społeczną, tak by kryterium doboru informatorów mogła
być właśnie przynależność do tej grupy;
— powinna to być grupa możliwie mała, co pozwoliłoby uzyskać
reprezentatywną próbę nawet przy stosunkowo niewielkiej liczbie i n ­
formatorów.
Wszystkie te warunki spełniało niewielkie osiedle (nazywane dalej O)
złożone z kilkunastu małych bloków i odgrodzone od reszty miasta
z dwóch stron bardzo ruchliwymi ulicami (zbieg dwóch międzynarodo­
wych tras), z trzeciej i czwartej zaś linią kolejową i zakładami prze­
mysłowymi. Izolację mieszkańców O od reszty miasta, a t y m samym ich
integrację wewnątrz osiedla, pogłębia jeszcze możliwość zaspokojenia
na miejscu podstawowych potrzeb, na osiedlu jest bowiem kościół, szko­
ła, niemal wszystkie rodzaje sklepów, restauracja, kawiarnia, bar szyb­
kiej obsługi, a wielu mieszkańców pracuje w graniczących z O fabry­
kach. Większość zamieszkujących O zna się wzajemnie, a często są oni
ze sobą spokrewnieni (w niektórych rodzinach rośnie już czwarte poko­
lenie mieszkańców osiedla założonego krótko przed I I wojną światową).
W 1964 r. w bezpośrednim sąsiedztwie O osiedlono w barakach k i l ­
kudziesięcioosobową grupę Cyganów Sasytka Roma, rozbijających w t y m
miejscu od lat swoje letnie obozowisko. Kilka lat temu baraki zostały
zburzone, a Cyganie otrzymali między innymi dwa mieszkania w blo­
kach tego osiedla .
Z mieszkańcami tej części Poznania przeprowadziłem 30 wywiadów
bezpośrednich (3-4% rodzin), wybierając badanych równomiernie ze
wszystkich części osiedla. Zebrane w ich wyniku materiały uzupełniłem,
badaniami wśród dzieci i nauczycieli miejscowej szkoły oraz obserwacja­
mi poczynionymi w trakcie ośmiomiesięcznego mieszkania w O. Informa­
torzy moi mieli od 18 do 78 lat. Nieznacznie przeważały wśród nich ko­
biety. Mężczyźni najczęściej byli wykwalifkowanymi
robotnikami,
kobiety robotnicami bądź zajmowały się jedynie prowadzeniem gospo­
darstwa domowego, co jest prostym odbiciem struktury zawodowej
mieszkańców O.
Należy t u zaznaczyć, że dziewięć na dziesięć podejmowanych prób
przeprowadzenia wywiadu kończyło się niepowodzeniem po wyjaśnieniu,
że przedmiotem rozmowy mają być Cyganie. Już w czasie rozmowy wie­
lu informatorów traktowało mnie bardzo nieufnie, podejrzewając o po­
wiązania z Cyganami. Trudności te pozwalają przypuszczać, że faktycz­
ne nasilenie dystansu wobec Cyganów jest jeszcze większe, niż wynika­
łoby to z wypowiedzi badanych.
4

4

Pozostali z tej grupy Cyganów rozlokowani zostali poza O, jednakże w tej
samej dzielnicy miasta.

�244

WOJCIECH

OLSZEWSKI

II. C Y G A N I E W POZNANIU I W I E L K O P O L S C E

Chociaż zdania na temat związku między faktycznymi cechami przed
miotu dystansu etnicznego a charakterem stereotypów i nasileniem nie­
chęci wobec niego ze strony podmiotu dystansu są podzielone, celowe
wydaje się poprzedzenie analizy zebranych przeze mnie materiałów
krótką charakterystyką Cyganów, z którymi stykają się najczęściej
mieszkańcy Wielkopolski .
Wspomniany już brak materiałów o Cyganach w Wielkopolsce spra­
wił, że mogłem korzystać jedynie z danych udostępnionych m i przez
władze administracyjne Poznania i województwa. Zawierają one wiele
luk i poważnych często nieścisłości, będących w równej mierze w y n i ­
kiem obiektywnych trudności towarzyszących poznawaniu środowiska
cygańskiego przez „gadźów", co zaskakującej nieraz niekompetencji zaj­
mujących się Cyganami urzędników oraz celowego wprowadzania ich
w błąd przez Lowarów .
Spisy Cyganów przeprowadzone w roku 1976 wykazały na terenie
Wielkopolski około 1500 zameldowanych Cyganów tworzących ponad
300 rodzin, z czego w samym Poznaniu 78 osób (13 rodzin). Można przy­
puszczać, że Cyganie osiedleni w Wielkopolsce stanowili 7,5-10% wszyst­
kich Cyganów zamieszkujących Polskę (dla porównania, na t y m samym
obszarze zamieszkiwało wówczas około 7% P o l a k ó w ) . Mimo powtarza­
jących się postulatów miejscowych władz, by nie wydawać zgody na
osiedlanie się nowych Cyganów w Poznaniu (zwłaszcza w grupie już
zamieszkałych) i nie wydawać im zezwoleń na pobyt czasowy ponad
dwa miesiące, ich liczba w t y m mieście stale wzrasta — w latach 1978-1979 zamieszkiwało Poznań już 104 Cyganów (22 rodziny), w t y m 30
dzieci w wieku szkolnym. Oprócz osiadłych w Poznaniu, na terenie mias­
ta stwierdzono też, jeszcze w 1977 г., przebywanie wędrownych taborów.
Każdego dnia znajduje się również w Poznaniu trudna do oszacowania
liczba Cyganów zamieszkujących inne miejscowości, którzy przybywają
tu, by odwiedzić krewnych, bądź też w celach zarobkowych.
Cyganie mieszkający w Poznaniu rozproszeni są w pięciu jego dziel­
nicach, w grupach od 6 do 50 osób. Przyczyn takiego właśnie ich roz­
mieszczenia należy upatrywać tak w przepisach administracyjnych, jak
5

6

7

5

Przez Wielkopolskę rozumiem tu obszar woj. poznańskiego sprzed reformy
administracyjnej z roku 1975.
Jak się można domyślać ze stosowanej w urzędowych raportach terminologii
i charakteru pomyłek — korzystnych zwykle dla Lowarów, oni musieli być g ł ó w ­
nymi (jeśli nie jedynymi) spośród Cyganów informatorami milicji.
W roku 1976 trzy czwarte Cyganów osiedlonych w Wielkopolsce mieszkało
w 17 miastach (położonych w różnych częściach regionu), tworząc skupiska prze­
kraczające 40, a dochodzące do 120 osób.
6

7

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

245

i upodobaniach (i możliwościach) samych Cyganów. Na przykład k i l k u ­
dziesięciu Sasytków w chwili wyjścia ustawy o przymusowym osiedle­
niu miało w jednej z dzielnic, w swoim stałym miejscu, rozbite letnie
obozowisko. Ponieważ osiedleniem Cyganów zajmowały się władze dziel­
nicowe, wybudowano i m w miejscu obozowania baraki, a kilka lat temu
rozlokowano w wolnych mieszkaniach znajdujących się w granicach
administracyjnych dzielnicy. Z kolei bogaci Lowarzy w większości sami
wybrali miejsce obecnego zamieszkania. Jedna z ich rodzin kupiła willę
kierując się t y m (jak sami twierdzą), że miejsce jej położenia było wte­
dy jeszcze spokojne i z rzadka tylko zamieszkane. Z czasem rodzina ta
ściągnęła krewnych, którzy zamieszkali w pobliżu.
Najwięcej trudności sprawia ustalenie podziału szczepowego Wielko­
polskich Cyganów. Jego dokładne odtworzenie jest w tej chwili niemoż­
liwe, wiadomo jednak z całą pewnością, że są wśród nich przedstawiciele
Chaładytka Roma, Polska Roma, Sasytka Roma, Kełderaszów i Lowa­
rów, z czego w samym Poznaniu zamieszkują Sasytka Roma i Lowarzy
(mniej więcej w jednakowych proporcjach) oraz przybyłe t u ostatnio
dwie rodziny Chaładytka. W Poznaniu przebywają też codziennie, zaj­
mujące się t u wróżeniem, kobiety Kełderaszów z pobliskich Obornik
oraz bardzo często Cyganie podający się za tzw. „Sanoków", muzykujący
w poznańskich kawiarniach.
Udostępnione m i dokumenty urzędowe zawierają także „charakterys­
tykę społeczną" najliczniejszych w Poznaniu Sasytków i Lowarów. Ci
pierwsi, mieszkający w dzielnicy, w której przeprowadziłem badania,
są w świetle powyższych dokumentów grupą najbardziej biedną i nie­
ustabilizowaną.
„Cyganie ci dopuszczają się różnego rodzaju przestępstw, poczynając od drob­
nych oszustw z patelniami i kuponami materiałów, przez kradzieże, włamania aż
do g w a ł t ó w i rozbojów.
Rodziny te w y w o d z ą się przeważnie z niemieckich Cyganów o nazwiskach Franz,
Herman, Ferro, Arwaj itp. [...] Utrzymują między sobą kontakty towarzysko-przestępcze. Często urządzają libacje alkoholowe, zakłócają spokój, w mieszkaniach nie
utrzymują porządku" .
s

Większość mężczyzn z tej grupy jest zatrudniona w przedsiębior­
stwach państwowych jako pracownicy fizyczni (przeważnie w transpor­
cie i zaopatrzeniu).
„Ich zarobki wahają się w granicach 3500 zł co przy wielodzietnych rodzinach
nie pozwala stwierdzić, że utrzymują się tylko z tego. Część z tych rodzin korzysta

8

Ten, jak i dalsze cytaty dotyczące sytuacji społeczno-ekonomicznej Cyganów
pochodzą ze sprawozdań sporządzonych przez poznańską milicję i Urząd Miejski
w Poznaniu w roku 1979.
W okresie, którego dotyczą cytowane dokunienty, najczęściej spotykane w pol­
skich przedsiębiorstwach p a ń s t w o w y c h płace w a h a ł y się od 4 do 7 tys. zł miesięcz9

�24(5

WOJCIECH

OLSZEWSKI

z pomocy opieki społecznej. Większość dzieci tych rodzin chodzi do szkoły pod­
stawowej, co jest jedynym korzystnym zjawiskiem w tej grupie Cyganów".

Jeżeli dodamy, że w oddzielnej części cytowanych dokumentów
stwierdza się, iż w okresie, którego one dotyczą, mieszkający w Pozna­
niu Cyganie nie popełnili w t y m mieście ani jednego przestępstwa czy
wykroczenia, możemy stwierdzić, że powyższy tekst — podobnie jak
„charakterystyka społeczna" Sasytków — jest obrazem bardzo silnej nie­
chęci do nich. Niechęć ta podsycana jest prawdopodobnie przez Lowa­
rów, od których przyjęło się m. i n . pogardliwe określenie używane w sto­
sunku do poznańskich Sasytków — „łabańce". W podobnej wersji („łabandze") używają tego określenia także przyjeżdżający do Poznania K e ł derasze. W obu przypadkach jest ono konsekwencją uznania poznańskich
Sasytków za skalanych i wykluczonych ze społeczności Romów w na­
stępstwie dezintegracji ich kultury i ustępstw wobec zarządzeń polskich
władz .
10

Z bardziej przychylną opinią spotykamy się w przytaczanych relacjach
w odniesieniu do Lowarów. Być może jest to wynikiem utrzymywania
przez nich dobrych stosunków z milicją . Nie bez wpływu wydaje się
też przypisywanie sobie przez nich królewskiego pochodzenia oraz ich
sytuacja majątkowa — stan posiadania każdej z lowarskich rodzin był
w roku 1979 oceniany przez milicję na co najmniej kilka milionów zło­
tych . Cyganie ci, według milicyjnych raportów, nie utrzymują kontak­
tów z nie-Lowarami, zajmują się nielegalnym handlem walorami płatni­
czymi, złotem, srebrem i wyrobami artystycznymi. Lowarzy poznańscy
nie popełniają przestępstw na terenie Poznania, ich kobiety „nie chodzą
do miast na zarobek", a dzieci uczęszczają do szkół. W konflikt z m i l i ­
cją wchodzą jedynie młodociani w wieku 14-19 lat, dysponujący dużą
ilością pieniędzy, wywołujący awantury w lokalach rozrywkowych. Dla
zachowania dobrych układów z władzami Lowarzy ograniczyli nawet kon­
takty z jedną ze swoich rodzin, mającą częste konflikty z otoczeniem
i milicją.
11

12

Na stosunek mieszkańców Poznania do Cyganów mogą rzutować tak­
że przestępstwa (kilkanaście włamań do mieszkań) popełnione w t y m
mieście przez grupę Cyganów zamiejscowych (spokrewnionych z poznań­
skimi Lowarami).

1 0

Za wykluczonych spośród R o m ó w uznana została przez Lowarów i Kełderaszy jedynie grupa S a s y t k ó w mieszkająca w Poznaniu. Pozostali Cyganie należący
do tego szczepu nadal uważani są za pełnoprawnych Romów.
Jak pisałem w y ż e j , większość posiadanych przez poznańską milicję wiadomo­
ści o Cyganach pochodzi właśnie od Lowarów.
W tym samym czasie stan posiadania średnio zamożnej polskiej rodziny
w Poznaniu kształtował się w granicach kilkuset tysięcy złotych.
11

1 2

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

247

I I I . D Y S T A N S E T N I C Z N Y MIESZKAŃCÓW O W O B E C CYGANÓW

Przejście do omówienia wyników moich badań poprzedzić należy
w t y m miejscu przedstawieniem przyjętych założeń teoretycznych, i m
to bowiem podporządkowane zostały nie tylko same badania dystansu
etnicznego Polaków do Cyganów (układ kwestionariusza), ale też analiza
i prezentacja uzyskanych w ich efekcie materiałów.
Założenia te, w największym skrócie, można ująć w trzech punktach:
1) celem dystansu etnicznego jest ochrona k u l t u r y grupy etnicznej
będącej jego podmiotem, przed dezintegrującym wpływem kontaktu z re­
prezentującą odmienne systemy wartości grupą będącą tegoż dystansu
przedmiotem;
2) nasilenie dystansu etnicznego jest t y m większe i m większe są róż­
nice kulturowe między jego podmiotem a przedmiotem i i m większe jest
natężenie megalomanii jego podmiotu;
3) elementem dystansu etnicznego, obok stosunku do jego przedmio­
tu, jest także wiedza o nim.
Wydaje się słuszne uznanie wiedzy o innej grupie etnicznej za nieuświadamianą sferę dystansu etnicznego, w przeciwieństwie do uświada­
mianej sfery dystansu, jaką jest stosunek do tej grupy. Jesteśmy wpraw­
dzie w pełni świadomi związku przyczynowo-skutkowego zachodzącego
między naszą wiedzą o innej grupie etnicznej, a naszym stosunkiem do
niej, jednakże na ogół jesteśmy też przekonani, iż wiedza ta jest w pełni
obiektywną i usprawiedliwiającą nasz stosunek. Nie zdajemy sobie zwy­
kle sprawy, że tak poprzez jej treść, jak i dobór wiadomości, jest ona
przejawem naszego dystansu do tej grupy .
13

l.NIEUSWIADOMIONA S F E R A DYSTANSU ETNICZNEGO

W wiedzy mieszkańców O na temat Cyganów wyodrębnić można
dwa poziomy. Jeden z nich tworzy wiedza szczegółowa o kulturze cy­
gańskiej, drugi — wiedza uogólniona pod postacią cech przypisywanych
wszystkim (czy też uznanym za najbardziej typowych) członkom grupy
będącej przedmiotem tego dystansu . Wydaje się pewne wzajemne od­
działywanie obu tych poziomów na siebie, jednakże, jak pozwalają wnio­
skować zebrane przeze mnie materiały, poziom uogólniający w większym
stopniu wpływa na poziom szczegółowy niż odwrotnie. Wiedza tworząca
14

Dokładniejszą analizę teorii stosunków interetnicznych, uzasadniającą — jak
sądzę — przyjęte tu założenia, zawarłem w swojej pracy magisterskiej (Dystans
etniczny Polacy — Cyganie na przykładzie
dzielnicy Poznania, Poznań 1981, Biblio­
teka Instytutu Etnologii U A M w Poznaniu).
Zasadność używania terminu „grupa etniczna" w odniesieniu do C y g a n ó w
może być, wskutek ich zróżnicowania, podawana w wątpliwość. Ponieważ jednak
dla moich informatorów Cyganie stanowili grupę pod w z g l ę d e m etnicznym jed­
nolitą i jako taka jest też przedmiotem dystansu, stosowanie tego określenia u w a ­
żam za uzasadnione.
1 8

1 4

�248

WOJCIECH

OLSZEWSKI

poziom szczegółowy na ogół sformułowana jest w sposób wyraźnie służą­
cy uzasadnianiu czy też wręcz zapobieżeniu falsyfikacji elementów wie­
dzy składających się na poziom uogólniający. Falsyfikacji takiej nie
sprzyja też znikomość i fragmentaryczność wiedzy szczegółowej moich
rozmówców, dotyczącej kultury Cyganów. Dlatego też zasadne wydaje się
omówienie w pierwszej kolejności poziomu uogólniającego.
Uogólniający
poziom
w i e d z y . Poziomu tego dotyczyły
przede wszystkim dwa z zadawanych badanym pytań — pytanie o syno­
nim słowa „cygan" (funkcjonujący jako przezwisko) oraz pytanie o naj­
bardziej charakterystyczne cechy Cyganów.
Stereotyp Cygana otrzymany w odpowiedzi na pierwsze z tych pytań
"ma zabarwienie pejoratywne. Etnonim „Cygan" jest tu bowiem syno­
nimem kłamcy. Zdecydowanie rzadziej (w pojedynczych przypadkach)
rozmówcy jako przyczynę użycia tego przezwiska wobec Polaka podawa­
li (według częstotliwości): wygląd fizyczny (czarne włosy, ciemna cera),
skłonność do częstego zmieniania miejsca pobytu oraz „cygańską" odzież
(głównie długie spódnice) i bałaganiarstwo. Istnieją też podstawy do przy­
puszczeń, że popularnym, zwłaszcza wśród dzieci, synonimem „cygana"
jest „brudas".
Zarzut braku higieny powtórzył się także przy wymienianiu cech
najlepiej — zdaniem moich rozmówców — charakteryzujących tę grupę.
Najczęściej padały tu określenia (w kolejności od wymienionych przez
niemal wszystkich do podanych przez jedną czwartą informatorów):
weseli,
sprytni,
kłótliwi,
nachalni,
urodziwi,
brudni,
fałszywi (podstępni),
podejrzliwi (skryci),
odważni.

Dla porównania podaję też zestaw cech najczęściej przypisywanych
Polakom (kolejność jak wyżej):
czyści,
pracowici,
urodziwi,
dumni,
odważni,
weseli,
uczciwi (szczerzy),
ufni (otwarci).

Wykreślony przedstawionymi wyżej cechami obraz Cyganów, w ze­
stawieniu z obrazem własnym grupy badanej, jednoznacznie określa jej
stosunek do nich jako zdecydowanie negatywny. Wśród charakteryzują­
cych obie grupy cech, wymienionych przez co najmniej jedną czwartą
rozmówców, znajduje się aż pięć par przeciwstawnych:

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

[Polacy] pracowici
czyści
dumni
uczciwi (szczerzy)
ufni (otwarci)

249

— leniwi [Cyganie]
—
brudni
—
nachalni
•— fałszywi (podstępni)
— podejrzliwi (skryci).

Należy też zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie podane tu przymioty
Polaków (podobnie jak pozostałe trzy — urodziwość, odwaga i wesołość)
są zdecydowanie pożądane (może poza wesołością, mającą wydźwięk
wprawdzie dodatni, lecz bliższy obojętnemu). Cyganie natomiast „po­
siadają" jeszcze dwie przywary — są Kłótliwi (agresywni), oraz sprytni
(spryt jako cecha Polaków mógłby być zaletą — synonimem zaradności,
jako cecha Cyganów jest zdecydowanie niepożądany i traktowany niemal
jak nieuczciwość).
Wśród dziesięciu określeń, jakimi najczęściej badani charakteryzo­
wali Cyganów, są też trzy pozytywne (a zarazem wspólne grupie badanej
i Cyganom): wesołość, urodziwość i odwaga. Należy jednak zwrócić uwa­
gę, że spośród tych trzech dodatnich cech jedynie najbardziej obojętna
emocjonalnie wesołość była przez moich rozmówców częściej (przeszło
dwukrotnie) przypisywana Cyganom niż Polakom. Natomiast najbardziej
pożądana odwaga przeszło dwukrotnie częściej występuje w charakte­
rystyce Polaków.
Nie bez znaczenia wydaje się też, że cechy pozytywne częściej przy­
znawały Cyganom kobiety. Przewaga kobiet w t y m względzie wzrastała
wraz ze stopniem pożądania danej cechy (odwagę przyznał Cyganom t y l ­
ko jeden mężczyzna). Warto też zwrócić uwagę, że spośród k i l k u osób,
które odmówiły bądź miały wątpliwości przy robieniu tych charaktery­
styk, wszystkie (poza jednym przypadkiem 18-letniej maturzystki) prze­
kroczyły 50 rok życia . W obu przypadkach za wcześnie jeszcze na for­
mułowanie jakichkolwiek uogólnień. Będzie to możliwe, jak się wydaje,
dopiero po poszerzeniu bazy źródłowej i przeprowadzeniu badań nad
podziałem ról między płciami i grupami wiekowymi w procesach w y ­
chowawczych i wszelkich innych formach działań służących utrzymaniu
spójności grupy.
P o z i o m w i e d z y s z c z e g ó ł o w e j . Poziomu tego dotyczyła
większość zawartych w kwestionariuszu pytań na temat Cyganów. Spra­
wozdawcze przedstawienie wszystkich zebranych informacji z tego za­
kresu wydaje się t u jednak bezcelowe, istotniejsze bowiem dla naszych
rozważań i dalszych badań jest wychwycenie jego cech charakterystycz­
nych.
Wiedza składająca się na ten poziom sformułowana jest w sposób w y ­
raźnie służący uzasadnianiu i zapobieganiu falsyfikacji elementów uogól­
niającego poziomu wiedzy moich rozmówców, czemu sprzyjają:
1

15

1 S

Zdarzało się to głównie w odniesieniu do Polaków, którzy są w e d ł u g bada­
nych grupą bardzo zróżnicowaną.

�250

WOJCIECH

OLSZEWSKI

1) wiadomości zapobiegające bliższym kontaktom i lepszemu pozna­
niu Cyganów;
2) powierzchowność i fragmentaryczność wiadomości szczegółowych,
nawet gdy ich źródłem jest własna obserwacja czy osobiste kontakty
z Cyganami, w połączeniu ze skłonnością do zwracania uwagi przede
wszystkim na elementy kultury Cyganów będące dla badanej grupy i n ­
ne, dziwne;
3) zapobiegająca falsyfikacji dotychczasowych sądów o Cyganach
i osłabieniu dystansu, interpretacja ich kultury. Występują tu dwa sche­
maty:
— Cyganie mają pożądaną w naszym społeczeństwie cechę ,,x", ale
tylko dlatego, że są zmuszeni sytuacją;
— Cyganie, których znałem [-am], nie są tacy źli, ale oni są inni niż
reszta Cyganów.
Bliższym kontaktom'z Cyganami zapobiegają przekonania wskazujące
na preferowanie w ich kulturze wartości niepożądanych w naszym spo­
łeczeństwie; szczególną zaś rolę zdają się odgrywać te, które ostrzegają
przed fizycznym zagrożeniem z ich strony. Takim jest jedno z pierwszych
wpajanych dzieciom przekonań o Cyganach, ostrzegające je przed porwa­
niem. Groźba ta jest informacją w najbardziej jaskrawy sposób ukierun­
kowującą stosunek do tej grupy etnicznej. Do znajomości opowiadań
o porywaniu dzieci przez Cyganów przyznała się zdecydowana większość
moich rozmówców, bez względu na wiek. Część potwierdziła też, że są one
przekazywane dzieciom w dalszym ciągu. Jednocześnie nikt z badanych
nie tylko nie słyszał o żadnym konkretnym przypadku porwania, ale też
nie wyraził zdecydowanie wiary w prawdziwość tych wiadomości (nie­
którzy określili je jako bajki bądź „straszenie").
Choć niewątpliwy wpływ na deklarowane niedawanie wiary opowieś­
ciom o porwaniach wywarło, przejawiające się wyraźnie, dążenie niemal
wszystkich moich rozmówców do zaprezentowania się przed przeprowa­
dzającym badania jako „ludzie na poziomie", daje to również podstawę
do przypuszczenia, że część członków badanej grupy świadomie przeka­
zuje dzieciom „fałszywą" informację, ze względu na jej przydatność w y ­
chowawczą. Jak się bowiem zdaje, wpojenie dzieciom tego elementu wie­
dzy o Cyganach jest pierwszym i ważnym krokiem w nauczaniu dystan­
su do tej grupy, a wyrobiona w ten sposób obawa, zapobiegająca bliższe­
mu poznaniu Cyganów oraz wrogie nastawienie do nich znajdują z czasem
uzasadnienie w coraz to nowych wiadomościach o tej grupie etnicznej,
dzięki czemu utrzymują się (ulegając oczywiście pewnym modyfikacjom)
nawet, jeśli nabrane z wiekiem doświadczenia nie potwierdzają bądź pod­
ważają prawdziwość pierwszej informacji.
Wśród czynników zabezpieczających uogólniający poziom wiedzy
przed falsyfikacją wymieniłem też powierzchowność i fragmentaryczność
wszystkich wiadomości składających się na poziom wiedzy szczegółowej.

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

251

Jako przykład warto przedstawić t u wiedzę badanych osób o źródłach
utrzymania Cyganów. Powierzchowność jej jest t y m bardziej znamien­
na, że przecież wszystkie sposoby zdobywania przez Cyganów środków
utrzymania wymagały kontaktu z „gadźami".
Odnośnie do Cyganów „wędrownych" niemal połowa informatorów
nie potrafiła udzielić żadnych informacji na ten temat, choć zdecydowa­
na większość moich rozmówców pamięta jeszcze Cyganów sprzed ich
osiedlenia. Z pozostałych badanych większość słyszała o kotlarskich umie­
jętnościach Cyganów, a pojedyncze osoby podawały jako źródło ich utrzy­
mania wróżbiarstwo, kradzieże, chodzenie po prośbie i handel końmi.
Jeszcze mniej mieszkańcy O wiedzą o dzisiejszej sytuacji swoich bez­
pośrednich sąsiadów — Sasytków. Tylko dwóch rozmówców stwierdziło,
że Cyganie ci pracują (podając przy t y m nazwy zakładów pracy i w y ­
rażając opinię, że są dobrymi fachowcami). Dwóch było przekonanych,
że pracują, „bo z czegoś przecież muszą żyć". Reszta zaprzeczała takiej
możliwości bądź deklarowała swoją niewiedzę w t y m względzie, snując
przy t y m rozważania typu: „niektórzy Cyganie chyba («raczej», «podobno») pracują" lub: „Cyganie nie pracują «bo chodzą cały dzień», «bo to
widać»", czy też, jak to ujął jeden z rozmówców: „bo kiedy ja idę do
pracy, nie widzę żeby oni szli, a kiedy wracam, nie widzę żeby oni wra­
cali z pracy (i to mnie denerwuje)".
Powyższe sądy opierające się niemal wyłącznie na przypuszczeniach,
nie ulegają falsyfikacji, mimo że część mieszkańców osiedla pracuje
w tych samych przedsiębiorstwach co Cyganie. Część informatorów przy­
znała wprawdzie, że Cyganie, których oni znali, pracowali, ale świadczyć
to miało o ich odmienności od reszty „współplemieńców" i zdaniem roz­
mówców nie może być podstawą do uogólnień (podobne sądy wyrażali
też o czystości, dumie, uczciwości i szczerości oraz innych zaletach Cy­
ganów, których znali).
Taki właśnie charakter wiedzy mieszkańców O o źródłach utrzyma­
nia Cyganów pozwala na utrzymanie opinii o ich lenistwie, będącej, ze
względu na bardzo wysoką wartość pracy w badanym środowisku, waż­
nym elementem dystansu.
Podobne mechanizmy nie dopuszczają także do upowszechnienia się
wiadomości mogących wykazać pewne podobieństwo obu kultur w sfe­
rach mających nieco mniejsze znaczenie dla natężenia dystansu. Na przy­
kład, mimo że spora część mieszkańców O była świadkami, a zdecydowana
większość nie mogła nie słyszeć o katolickich ślubach, chrzcinach i po­
grzebach cygańskich, odbywających się niemal wprost na oczach całego
osiedla, tylko niektórzy z nich dopuszczają możliwość, że Cyganie (bądź
ich część) mogą być tego samego wyznania co oni (tylko jeden informa­
tor określił się jako ateista).
Cechą, która także mogłaby nobilitować Cyganów w oczach badanej
grupy, jest przyznawana przez jej część wierność małżeńska Cyganek.

�252

WOJCIECH

OLSZEWSKI

Nobilitacji takiej skutecznie jednak zapobiega interpretacja tego faktu,
tłumacząca wierność jedynie strachem przed śmiercią, pobiciem czy „na­
piętnowaniem" grożącym Cygankom ze strony ich „współplemieńców"
w przypadku jej niedochowania bądź „lekkiego prowadzenia się". Jed­
nocześnie wśród mieszkańców O (jak się zdaje, głównie lub wyłącznie
kobiet) funkcjonuje pogląd, że Cyganki prowadzą się niemoralnie (wy­
rażany na ogół dużo dosadniej).
Rozbieżności między wiedzą poszczególnych informatorów występują
częściej, zwłaszcza w odniesieniu do mniej znanych elementów k u l t u r y
cygańskiej. Dotyczące ich wiadomości (znane zwykle tylko niewielkiej
części rozmówców) spełniają swą funkcję w kształtowaniu stosunku do
Cyganów poprzez eksponowanie tego, co w ich kulturze inne, dziwne dla
mieszkańców O i odwracanie uwagi od tego, co wspólne w obu k u l t u ­
rach.
Doskonałym przykładem może być wiedza moich rozmówców o zwy­
czajach związanych ze śmiercią, zawieraniem małżeństw czy narodzina­
m i dziecka. Jednostkowe niemal i fragmentaryczne informacje udzielane
m i na ten temat, często niezgodne ze sobą, kładły nacisk na elementy
dla Wielkopolan niezrozumiałe, na przykład na ucztowanie, śpiewy i gra­
nie na grobach oraz przekonanie, że odejście Cygana z tego świata jest
dla jego bliskich szczęściem (z kolei inny informator mówił o bardzo
silnym żalu i lamentach), na wyjątkową (czytaj: nadmierną, rozrzutną)
obfitość i długi czas trwania uczty weselnej, na zwyczaj pozwalający
Cygankom rodzić jedynie na podłodze i na hartowanie noworodków
w zimnej wodzie.
O ile zrozumiały wydaje się brak pełnej i rzetelnej wiedzy we wszyst­
kich opisanych wyżej przykładach, o tyle trudno go wytłumaczyć w przy­
padku, jak się wydaje, obojętnej dla dystansu, opinii o pochodzeniu Cy­
ganów (a trzeba zaznaczyć, że informacji w tej kwestii udzielili wszyscy
bez wyjątku rozmówcy). Wprost niezrozumiałe jest, dlaczego mimo roz­
powszechniania od wielu lat przez prasę, radio i telewizję wiadomości
o indyjskim pochodzeniu Cyganów, znała ją tylko jedna para rozmów­
ców (młode małżeństwo inteligenckie). Musi to zaskakiwać t y m bardziej,
że członkowie badanej grupy mają szeroki dostęp do środków masowego
przekazu.
Wiedza moich rozmówców o Cyganach, obok wiadomości służących
uzasadnianiu dystansu, zawiera także nieliczne elementy wzbudzające
zaciekawienie ich kulturą. Powszechne uznanie wywołuje w badanej gru­
pie (poza nielicznymi wyjątkami) jedynie cygańska muzyka. Około jednej
czwartej rozmówców przyznało też, że ciekawił ich cygański, wędrowny
sposób życia. Charakterystyczne jest przy t y m , że osoby te mają do Cy­
ganów taki sam stosunek, jak pozostali informatorzy, niczym się też od
reszty rozmówców nie różni ich stanowisko w kwesti rozwiązania „prob­
lemu cygańskiego".

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

253

*
Odnoszące się do tej sfery dystansu pytania, jakie zadawałem w trak­
cie badań moim rozmówcom, dotyczyły dwóch kwestii — dopuszczanego
przez nich zakresu kontaktu z Cyganami oraz poglądów na rozwiązanie
„problemu cygańskiego".
Dopuszczalne
formy
kontaktu z Cyganami.
Ba­
dani mieli ustosunkować się do następujących form kontaktu z Cygana­
mi: wspólnej pracy, Cygana jako przełożonego w pracy, zamieszkiwania
z nimi w jednym domu (klatce schodowej), przyjaźni swoich dzieci z dzie­
ćmi cygańskimi, utrzymywania kontaktów towarzyskich bądź zaprzyjaź­
nienia się oraz zawarcia związku małżeńskiego.
Bezpośrednie deklaracje badanych — wskazując wprawdzie, które
z wymienionych form styczności z Cyganami stwarzają według nich naj­
większe zagrożenie dla preferowanych w ich środowisku wartości — nie­
wiele jednak mówią o faktycznej gotowości rozmówców do nawiązania
takiego kontaktu. Dlatego też wszystkie te deklaracje były weryfikowa­
ne przez konfrontację z całością wypowiedzi informatorów oraz (w mniej­
szym stopniu) z obserwacjami dokonanymi w trakcie mieszkania przeze
mnie w О .
Najłatwiejsze okazało się to w zakresie stanowiska badanych wobec
małżeństw z Cyganami. Już w swoich deklaracjach prezentowali wobec
nich postawę zdecydowanie negatywną. Zgodni też byli, że opinia miesz­
kańców osiedla potępia takie związki. Wprawdzie wypowiedzi k i l k u roz­
mówców mogły sugerować, że zawarcie przez nich bądź akceptacja ta­
kiego związku w najbliższej rodzinie nie jest niemożliwa, jednakże do­
kładniejsza analiza ich wypowiedzi, przeczy temu całkowicie. Na przykład
informátorka deklarująca zgodę na wszystkie wymienione formy kontak­
tu, w innej części wywiadu zdradziła, że sąsiedztwo Cyganów jest rażące
i nie chciałaby z nimi mieszkać w jednym domu. Inna z kolei rozmów­
czyni określająca się jako entuzjastka Cyganów i ich kultury i nie za­
przeczająca zdecydowanie możliwości zaakceptowania mieszanego związ­
k u małżeńskiego, opowiedziała też о — według niej jedynie słusznej (ze
względu na „diametralne przeciwieństwo charakteru" Polaków i Cyga­
nów) — interwencji rodziny nie dopuszczającej do małżeństwa jej brata
z Cyganką (zakończyło się to próbą samobójstwa ze strony chłopaka).
16

Stosunku do małżeństwa z Cyganami nie można rozpatrywać w oder­
waniu od nastawienia członków badanej grupy do utrzymywania z nimi

1 6

Drażliwość tematu, spotęgowana dużym natężeniem dystansu przy jednocześ­
nie obowiązującej moralności chrześcijańskiej i silnej w badanym środowisku ś w i a ­
domości tradycji „polskiej tolerancji", powodowała często znaczne różnice między
postawami wobec przedmiotu dystansu deklarowanymi a przejawianymi faktycz­
nie. Wobec niedoskonałości wypracowanych dotąd metod badawczych, musiało się
to odbić na zakresie i wartości zgromadzonego materiału.

�254

WOJCIECH OLSZEWSKI

kontaktów towarzyskich oraz do wspólnych zabaw polskich i cygańskich
dzieci. Te bowiem formy wzajemnych kontaktów poprzedzają ewentalny
związek małżeński i mają niewątpliwy wpływ na możliwość zawarcia
takiego związku.
Zgodę bez zastrzeżeń na zabawy swoich dzieci z cygańskimi wyraziło
tylko około 33°/» badanych. K i l k u dalszych obwarowało ją zastrzeżeniami
takimi, że aby się do nich dostosować, dzieci cygańskie mogłyby zacho­
wać jedynie swój kolor skóry i włosów . Jednocześnie większość roz­
mówców twierdziła, że wspólne zabawy polskich i cygańskich dzieci nie
mają miejsca poza szkołą, a nawet w ogóle, a k i l k u z zaprzeczających tej
opinii przyznało, że w czasie wspólnych zabaw dochodzi do bójek. Silną
wzajemną niechęć i niemal zupełny brak kontaktów między dziećmi pol­
skimi i cygańskimi potwierdzają też moje obserwacje i badania przepro­
wadzone w osiedlowej szkole. Stwierdziłem też, że wysiłki pedagoga
środowiskowego , próbującego zmienić ten stan rzeczy, niweczone są
w dużym stopniu przez nieumiejętne postępowanie nauczycielek tej szko­
ły, połączone często z postawą nieprzychylną wobec cygańskich dzieci.
17

18

Jeśli, jak twierdzi część informatorów, mimo konfliktów wspólne za­
bawy dzieci (choć nie przyjaźnie) mają jednak miejsce, to kontakty to­
warzyskie młodzieży i dorosłych, które mogłyby ewentualnie stworzyć
możliwości małżeństwa, niemal że nie istnieją. Nie utrzymuje ich nikt
z moich rozmówców, a część z nich (także deklarujący gotowość przyjaź­
ni) twierdzi, że z Cyganami kontakt utrzymują tylko Polacy z margine­
su społecznego (potwierdzają to moje obserwacje). Charakterystyczne jest
zrywanie zawartych w szkole znajomości z Cyganami przez młodych,
„porządnych" mieszkańców O wchodzących w wiek dorosły, nawet gdy
znajomości miały niemal przyjazny charakter. Dla 18-letniej maturzystki
starającej się mówić z sympatią o cygańskich kolegach ze szkoły pod­
stawowej, zupełnie naturalne i oczywiste było, że kontaktów z nimi nie
zerwali jedynie chuligani. Inna 20-letnia kobieta (mężatka i matka), któ­
ra wchodząc w wiek dorosły przestała utrzymywać stosunki towarzyskie
z Cyganami i której opinia o nich nie odbiegała od powszechnej, powie­
działa o oddziałującej w t y m kierunku presji opinii publicznej: „Zoba­
czyli mnie ze znajomym Cyganem, chłopakiem, to co to było! Mało to
jest naszych chłopaków?!".
Po odrzuceniu deklaracji gotowości zaprzyjaźnienia się z Cyganami —•
nieprawdopodobnych w kontekście całej wypowiedzi lub obwarowanych
1 7

Padające (nie tylko przy tej okazji) określenia: „dobrze wychowani", „na po­
ziomie", kryją niemal idealny wzorzec członka badanej grupy, w którym nie mie­
ści się także wielu P o l a k ó w (zwałszcza repatriantów z ziem należących obecnie do
Z S R R ) . Chcąc się do niego dostosować, Cyganie musieliby całkowicie wyrzec się
swojej kultury.
Zadaniem pedagoga środowiskowego jest opieka nad tzw. „uczniami trud­
nymi" i mającymi ciężkie warunki domowe.
1 8

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

255

zastrzeżeniami tak, że cygańscy znajomi musieliby być w pełni zasymi­
lowani — zostały tylko dwie wypowiedzi akceptujące tę formę zbliżenia;
jedna rozmówcy, k t ó r y mimo oporów żony gościł kiedyś przez tydzień
(na prośbę kolegi) Cyganów z innego miasta. Cyganie ci b y l i jednak (co
wielokrotnie podkreślał) bardzo bogaci, czyści i w ogóle „nie zadawali
się z t y m i stąd", a wszystkie te cechy bardzo ich nobilitowały w oczach
rozmówcy, któremu hojnie odpłacili się za gościnę. Jednocześnie infor­
mator ten ma do Cyganów taki sam stosunek, jak reszta badanych i m i ­
mo że, jak twierdzi, zna wielu Cyganów z O, z żadnym z nich nie utrzy­
muje kontaktu.
Nieco mniejszą niechęć zdają się przejawiać badani do mieszkania
z Cyganami w jednym domu (klatce schodowej). Wprawdzie z 66% roz­
mówców wyrażających na to swoją zgodę, połowa uzależniła ją od speł­
nienia przez Cyganów określonych warunków; dotyczyły one jednak
głównie dostosowania się ich do norm obowiązujących wśród polskich
mieszkańców osiedla, a regulujących zasady współżycia między lokatora­
mi tego samego budynku." Spełnienie tych warunków przez Cyyganów nie
musiałoby oznaczać ich pełnej asymilacji, jak to było przy wcześniej
omówionych formach kontaktu. Podzielone w tej kwestii są zdania bez­
pośrednich sąsiadów Sasytków (przeważa jednak stosunek negatywny).
Raz też grupa mieszkańców O wystąpiła do administracji (skutecznie)
o wysiedlenie Cyganów, wykorzystując fakt, że przebywali oni w miesz­
kaniu należącym do znajomego Polaka („notorycznego pijaka") i nie byli
w nim zameldowani. Wielokrotnie też wzywali milicję, gdy uznawali za
zbyt uciążliwe zachowanie się Cyganów przebywających we własnych
mieszkaniach.
Osoby, z którymi przeprowadziłem wywiady, najłatwiej godziły się
na pracę razem z Cyganami. Aż połowa rozmówców wyraziła swą zgodę
bez żadnych zastrzeżeń, a tylko czterech sprzeciw. Warunki, od speł­
nienia których część badanych uzależniła swą decyzję, dotyczyły na ogół
jedynie stosunku do pracy i współpracowników.
Nawet jeśli zakwestionujemy szczerość części wypowiedzi, nie zmieni
to faktu, iż z pięciu form kontaktu, do których ustosunkowywali się ba­
dani, wspólna praca jest jedyną, na którą godzi się większość. Wprost
przeciwny jest natomiast stosunek mieszkańców O do cygańskiego prze­
łożonego w pracy. Bardziej nieprzychylne stanowisko zajmują oni jedynie
wobec polsko-cygańskich małżeństw.
Taka postawa wydaje się, w świetle całych wypowiedzi osób pod­
danych badaniom, całkowicie zrozumiała. Mieszkańcy O gotowi byliby
zaakceptować Cyganów i dopuścić do współżycia z sobą (a nie obok sie­
bie) pod warunkiem wyrzeczenia się przez nich własnej kultury i „do­
stosowania się" do Polaków. Jest to t y m mniej prawdopodobne, im więk­
sza bliskość i szerszy zakres kontaktu. Stąd trudno rozmówcom przystać
na małżeństwo, dużo łatwiej zaś na pracę z Cyganem. Samo podjęcie

�256

WOJCIECH OLSZEWSKI

przez Cygana pracy jest już zresztą objawem częściowego „dopasowania
się", jak pamiętamy opozycja wartości pracowity (Polak) —
leniwy
(Cygan), jest jedną z podstawowych przyczyn takiego właśnie a nie inne­
go nasilenia dystansu.
Poglądy
na
rozwiązanie
„problemu
c y g a ń s k i eg o". Wypowiedzi badanych w tej kwestii są znakomitą ilustracją zde­
rzenia dwóch racji — nakazującej tolerancję wobec innych kultur oraz
tej, która nakazuje obronę własnej kultury przed dezintegrującymi wpły­
wami z zewnątrz.
Dla zdecydowanej większości informatorów oczywiste jest, że należy
pozwolić Cyganom na zachowanie odrębności i rozwijanie swojej k u l ­
tury. Górę więc bierze tu przekonanie o konieczności tolerancji. Z po­
glądami t y m i nie koresponduje bynajmniej opinia rozmówców odnosząca
się do praktycznej strony rozwiązania „problemu cygańskiego". Niemal
wszyscy uważają przymusowe osiedlenie Cyganów za słuszne — muszą
bowiem teraz „żyć tak, jak wszyscy" i „mają wreszcie warunki do nor­
malnego życia". Część badanych wprost uzależniła zgodę na zachowanie
odrębności przez Cyganów od ich dostosowania się do Polaków, troje zaś
przedstawiło niezwykłą koncepcję pozostawienia przy dawnej kulturze
(pod kontrolą) części Cyganów jako malowniczego dodatku do krajobra­
zu!
D Y S T A N S E T N I C Z N Y W O B E C CYGANÓW A D Y S T A N S W O B E C I N N Y C H G R U P
ETNICZNYCH

W określeniu natężenia dystansu wobec jakiejkolwiek grupy etnicz­
nej niemniej ważne od poznania jego przejawów wydaje się porównanie
go z dystansem dzielącym ten sam podmiot od innych grup. Dlatego też
badani mieli się ustosunkować do możliwości zawarcia przez nich mał­
żeństwa z przedstawicielami k i l k u innych narodów . Jak bowiem wska­
zują badania (m.in. Kwaśniewskiego i Mroza) , właśnie stosunek do mie­
szanych małżeństw najostrzej w warunkach polskich rysuje natężenie
dystansu etnicznego.
W efekcie określenia przez badanych swoich preferencji małżeńskich
nastąpił wyraźny podział przedstawionych im grup na „swoich" — „in­
nych" — „obcych" (przyjąłem t u nomenklaturę wprowadzoną przez Mro­
za) . Za swoich (a więc najbardziej pożądanych kandydatów na współ­
małżonków) uznani zostali przez rozmówców jedynie przedstawiciele włas19

20

21

1 9

Nie wszystkie z grup, do których ustosunkowywali się badani, są narodami
czy grupami etnicznymi. P o n i e w a ż większość społeczeństwa ustosunkowuje się do
Murzynów jako jednolitej grupy, nie u w a ż a ł e m za konieczne wyróżniać spośród
nich grup etnicznych (na ogół zresztą mało znanych).
K . K w a ś n i e w s k i , Adaptacja i integracja kulturowa ludności Śląska po
II wojnie światowej,
Wrocław 1968; M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki...
M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki...
2 0

21

�DYSTANS ETNICZNY POLACY — CYGANIE

:57

nej grupy. Wśród „innych" (to jest tych, z którymi małżeństwa są do­
puszczalne) znaleźli się (kolejność według preferencji): Francuzi, Węgrzy,
Rosjanie, Amerykanie i Niemcy, w grupie „obcych" zaś (kolejność jak
wyżej): Murzyni, Żydzi, Cyganie oraz Chińczycy (małżeństwa z „obcymi"
w zasadzie są niedopuszczalne). Tak więc Cyganie należą do tych grup,
do których dystans mieszkańców Poznania jest największy.
IV. U W A G I KOŃCOWE

Jak wskazują wszystkie dotychczasowe badania, względne natężenie
dystansu wobec Cyganów (wyznaczne przez porównanie go z dystansem
wobec innych grup) wydaje się być jednakowe w całej Polsce — plasują
się oni zawsze w ostatniej grupie „obcych", do których dystans jest naj­
silniejszy . Już jednak bezwzględne natężenie dystansu, mierzone za­
kresem dopuszczalnych form kontaktu, zakresem i charakterem wiedzy
o Cyganach, jest znacznie zróżnicowane i — jak na to wskazują wstępne
porównania materiałów zebranych we wschodniej Polsce i Poznaniu —
najsilniejsze właśnie w stolicy Wielkopolski. To zróżnicowanie, przy zgod­
nym uznaniu Cyganów za „obcych" w różnych częściach Polski, wynika
z dwóch przyczyn. Jedną z nich jest specyfika warunków społeczno-historycznych towarzyszących kontaktom z Cyganami w danym środowi­
sku, drugą różnice w natężeniu megalomanii narodowej w badanych gru­
pach. Aktualny stan badań nad polsko-cygańskim dystansem etnicznym
nie pozwala jeszcze na dokładne rozdzielenie wpływu obu wymienionych
czynników, choć w świetle dotychczasowych moich ustaleń zaryzykował­
bym tezę, że stosunek mieszkańców Poznania do Cyganów jest w dużej
mierze wynikiem właśnie mniejszej niż w innych częściach Polski tolerancyjności dla obcych (a większej megalomanii). W chwili obecnej trud­
no też stwierdzić, czy dystans mieszkańców O nie uległ zwiększeniu
właśnie wskutek osiedlenia wśród nich Sasytków. Zdają się na to wska­
zywać pośrednio niektóre fragmenty wypowiedzi moich rozmówców, na
podstawie których można wysnuć przypuszczenie, że zakres ich wiedzy
o Cyganach od momentu ich osiedlenia nie tylko się nie zwiększył, ale
ułegł nawet zawężeniu.
Mielibyśmy t u więc przykład znanej w teorii stosunków interetnicznych sytuacji, w której, gdy nie jest już możliwe dalsze unikanie prze­
strzenne kontaktów z przedmiotem dystansu, następuje dążenie do od­
osobnienia magicznego, duchowego . W sytuacji takiej Znaniecki w i ­
dział też źródło tzw. „przesądów grupowych":
22

23

2 8

Por. M r ó z , Świadomościowe
wyznaczniki..., s. 163-166; potwierdzają to też
jego późniejsze badania przeprowadzone już po napisaniu cytowanego artykułu.
Por. F . Z n a n i e c k i , Studia nad antagonizmem do obcych, Poznań 1931,
s. 42-43.
2 8

17 — Etnografia Polska 29(2

�258

WOJCIECH

OLSZEWSKI

„Przesądy nie są to bynajmniej błędne sądy i nieuzasadnione oceny w y n i k a j ą ­
ce z niedostatecznej znajomości obcej grupy, lecz aktywne dążności obronne grupy
przeciw ewentualnej łączności z obcą grupą. Trzeba, aby cudze układy były ujem­
ne, skoro są cudze: ilekroć w e j d ą choćby przypadkowo w sferę doświadczenia
grupy, konieczny jest akt ujemnej oceny, aby je zepchnąć poniżej poziomu możli­
wego zainteresowania. [...] Najchętniej grupa stara się tym co cudze gardzić" .
24

Stąd też, zbliżenie przestrzenne, jakie nastąpiło po osiedleniu Sasyt­
ków w O, musiało zaowocować nasileniem dystansu w celu zwiększenia
„odosobnienia magicznego, duchowego".
Porównanie uzyskanych przeze mnie materiałów z obszernym ma­
teriałem zebranym przez Mroza powinno — po zakończeniu jego opra­
cowywania i przeprowadzeniu szczegółowej analizy — wyjaśnić częścio­
wo niektóre z wątpliwości i pozwolić na ukierunkowanie dalszych ba­
dań. Należy mieć nadzieję, że ich efektem będą nie tylko ustalenia teo­
retyczne. Zachodzi bowiem pilna konieczność wykorzystania badań nau­
kowych z tego zakresu w praktyce działań podejmowanych wobec Cyga­
nów. Poznanie zróżnicowania dystansu Polaków do Cyganów i w y s t ę p u ­
jących w nim prawidłowości może zapobiec sytuacjom, w jakiej znaleźli
się poznańscy Sasytka, którzy za błędy popełnione przy ich osiedlaniu
zapłacili dezintegracją własnej kultury. Wykluczeni z tego powodu ze spo­
łeczności Romów, nie mając szans na przełamanie dystansu wyjątkowo
nieprzyjaznego środowiska polskiego, w jakim zostali osadzeni, akcepto­
wani niemal wyłącznie przez „margines społeczny" tworzą obecnie grupę,
do której określenia najbardziej adekwatny wydaje się termin „lumpenproletariat".

24

Tamże,

s. 46.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9900" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9878">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/967c288225300cbe599ef1d5837234c7.pdf</src>
        <authentication>9f441d0a84ba5a41a8a8a74c6cdca55a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117795">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5091</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117796">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117797">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117798">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4723</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117799">
                <text>Świat ogłoszeń matrymonialnych - poszukiwania i inspiracje / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117800">
                <text>LUD 2004 t.88, s.65-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117801">
                <text>Orszulak-Dudkowska, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117802">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117803">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117804">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117805">
                <text>Lud, t. 88,2004

KATARZYNA ORSZULAK-DUDKOWSKA
Katedra Etnologii Zakład Folklorystyki
Uniwersytet Łódzki

ŚWIAT OGŁOSZEŃ MATRYMONIALNYCHPOSZUKIWANIA l INSPIRACJE

Rozważania przedstawione w niniejszym artykule są wynikiem zainteresowań
badawczych autorki i dotyczą prasowych ogłoszeń matrymonialnych, które traktowane są tu nie tylko jako tekst językowy, ale przede wszystkim jako niezwykle
ciekawe zjawisko kulturowel. Ten skrótowy w f01mie komunikat prasowy, pozornie oczywisty i zbyt skromny, by stać się przedmiotem wnikliwych dociekań, okazał się doskonałą inspiracją dla wielu różnorodnych tropów badawczych, wskazując na możliwość interdyscyplinarnego oglądu ogłoszeń matrymonialnych w perspektywie folklorystyki, antropologii, etnografii, socjologii, psychologii społecznej
czy też lingwistyki.
Autorka chciałaby nakreślić różnorodność kontekstów, w jakich odnalazła ogłoszenia matrymonialne, i wyraźnie zaznaczyć, iż stanowią one wstęp i inspirację do
dalszych, bardziej szczegółowych i spójnych dociekań.
Ogłoszenia matrymonialne jako teksty kulturowe, bardzo silnie związane są
z przestrzenią prasową i pośrednią formą przekazu. Potwierdzeniem tych genetycznych wręcz zależności jest sama forma anonsu, krótkiego komunikatu tekstowego, dla którego naturalną sytuację wykonawczą tworzy rubryka codzielmej gazety. Treści rozpowszechniane przez środki masowego przekazu są nie tylko raportem z otaczającego świata, ale również niejako wtórnie podlegają szerokiej
recepcji społecznej. Poddawane wstępnej selekcji są przyswajane i wykorzystywane w rozmaitych sytuacjach społecznych. Prasowe ogłoszenia matrymonialne,
jako teksty o szczególnym znaczeniu międzyludzkim, odpowiadają codziennym
potrzebom bliskości i podjęcia kontaktu z drugim człowiekiem. Pomimo swej skrótowej formy, stanowią przekaz medialny zawierający określone wizje światopoglądowe. Można by zatem powiedzieć, że są zjawiskiem folkloropodobnym2• Jak piI Problematyka ogłoszeń matrymonialnych
jest bowiem tematem opracowywanej przez autorkę
dysertacji doktorskiej.
2 Na ujmowanie współczesnego
folkloru w szerokiej perspektywie antropologicznej wskazuje
P. Kowalski, Współczesny/olklor ifolklorystyka. O przedmiocie poznania w dzisiejszych badaniach
folklOlystycznych, Wrocław 1990, s.128-129.

�66

Katarzyna Orszulak-Dudkowska

sze Dorota Simonides: "Folklor realizował rudymentarne psychospołeczne potrzeby ludzkości, był człowiekowi potrzebny do psychicznej stabilizacji i zaspokajał
jego odwieczne pragnienia. Człowiek współczesny musi także posiadać analogiczne, choć adekwatne do dzisiejszego stanu kultury, sposoby regulowania swojego
istnienia w Kosmosie"3. W tej perspektywie ogłoszenia matrymonialne są więc
interesującym zjawiskiem społeczno-kulturowym ijako takie zainteresować mogą
antropologa codzienności i folklorystę4.
Ogłoszenie matrymonialne związane jest przede wszystkim z typową sytuacją
egzystencjalną człowieka poszukującego małżonka czy partnera. Ze względu na
swoją podstawową funkcję wpisuje się w kulturowy scenariusz, powszechnie organizujący sytuacje i zachowania skupione wokół reguł kojarzenia małżeństw.
Wywołuje zatem nieodparte wrażenie, że jest fragmentem odwiecznej historii
o łączeniu ludzi w pary, opowiadanej w kulturze według różnych scenariuszy. Interesujące wydaje się porównanie scenariusza realizowanego przez ogłoszenie matrymonialne do sytuacji swatania znanej z tradycyjnej kultury ludowej. Pomimo
wielu odmienności zauważyć można tutaj zasadniczą paralelę, opartą na realizacji
wspólnego schematu zachowań kulturowych i powtórzeniu elementów znaczeniowych w obu scenariuszach.
W ludowym scenariuszu kwestie doboru życiowego partnera rozstrzygane były
przy udziale wiejskiej wspólnoty, zgodnie z miejscowym obyczajem i zasadami
sprawdzonymi przez doświadczenia całych pokoleń. Dobierano sobie małżonków
z najbliższej okolicy, często poznawano się na weselach, okolicznych odpustach,
jarmarkach czy pielgrzymkach. Jednakże bliska znajomość młodych nie była wcale konieczna, by wysłać swata w celu rozpoznania sytuacji, zebrania wieści czy
przeprowadzenia rozmowy z rodziną wybranej panny. Jak pisze Anna Zadrożyńska: "Zatem dawniej przed zawarciem małżeństwa obydwie strony gromadziły
informacje zbierane własnymi kanałami. Na wsiach wieści takie zbierał swat, kursując między domem chłopaka i dziewczyny, negocjując z dwoma rodzinami. (...)
Zbierał wiadomości niczym komputer biura matrymonialnego, aby w odpowiedniej
chwili złożyć odpowiedniąpropozycję"5. Swat funkcjonował zatem pomiędzy światem dwóch rodzin, jako pośrednik w kojarzeniu par. Ten podstawowy element
funkcji swata, znanego z tradycji polskiej kultury ludowej, przejmuje także gazetowe ogłoszenie matrymonialne, pośredniczące w nawiązaniu kontaktu pomiędzy
mężczyzną a kobietą. Mechanizm swatania występuje tu w roli trwałej matrycy
J D. Simonides, Pojęcie ,.jolklor" w my.i:lieuropejskiej, "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego", Filologia Polska, z. 36, Folklorystyka 1,Opole 1995, s.18.
4 Należy zaznaczyć jednak,
iż szczególny udział ogłoszeń matrymonialnych w realizacji międzyludzkich kontaktów wyrażnie widoczny jest właściwie dopiero w kulturze współczesnej, zdominowanej przez fonnę przekazu medialnego. Potwierdzeniem atrakcyjności tego rodzaju ogłoszeń
są gry SM S-owe, programy telewizyjne czy towarzyskie portale internetowe, nawiązujące do tej
formy podejmowania kontaktów.
5 A. Zadrożyńska. Powtarzać czas początku, cz.Il, O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia,
Warszawa 1988, s.89.

�Swiat ogłoszeń matrymonialnych

67

kulturowej odradzającej się w nowych, zmieniających się kontekstach. Jednak dzisiejsze ogłoszenie matrymonialne wymaga odrębnej historyczno-kulturowej konkretyzacj i.
Celem rozmowy swata jako pośrednika było dokładne omówienie wstępnych
warunków "transakcji", co miało ustrzec przed nieporozumieniami i zapewnić byt
nowej rodzinie. Kandydatów do ożenku swat wyręczał także z publicznego zachwalania ich własnych zalet i negocjowania osobistej oferty. W kulturze tradycyjnej bowiem jawne dążenie do własnych korzyści nie należało do aprobowanych
zachowań. Ogłoszenie matrymonialne stanowi również rodzaj przestrzeni, w której w imieniu nadawcy dokonuje się prezentacji jego osoby i wysuwa najważniejsze oczekiwania wobec poszukiwanego adresata. Najnowszą odmianą prasowego
ogłoszenia matrymonialnego jest ogłoszenie internetowe, funkcjonujące w ostatnim dziesięcioleciu w postaci portali towarzyskich. W ogłoszeniach tych występują
nawet ściśle określone kryteria opisu osoby nadającej komunikat matrymonialny.
Pośród nich najczęściej pojawia się imię lub pseudonim6, znak zodiaku, wiek, wzrost,
waga, kolor włosów i oczu, wykształcenie, zawód, zainteresowania7•
Tradycyjny swat w swych poszukiwaniach kierował się głównie wymaganiami
rodzin panny i kawalera. Nie zważając na uczucia dwojga młodych ludzi, dążył do
szczęśliwego połączenia nie tylko ludzkich losów, ale i majątków. W ogłoszeniu
matrymonialnym również pojawia się element pragmatycznego myślenia, kartą
przetargową staje się bowiem przede wszystkim atrakcyjny wygląd, życiowe doświadczenia i plany na przyszłość oraz posiadane dobra. Namiętne uczucie, inaczej niż w osobistych kontaktach bezpośrednich, pozostaje tutaj kwestią przyszłych
doświadczeń.
Tradycyjne zaślubiny jako obrzęd przejścia miały doprowadzić przede wszystkim do zmiany statusu inicjowanychjednostek, a wszystkie kolejne etapy obrzędu
miały wykreować ich nową postać - dziewczyna z panny stawała się żoną,
a mężczyzna z kawalera przekształcał się w męża i gospodarza. Po okresie rytualnego zawieszenia mieli odrodzić się w nowej postaci, a wraz ze zmianą statusu
zmieniało się ich dotychczasowe życie. W tradycyjnej kulturze ludowej realizacja
tego powszechnie znanego scenariusza przebiegała zwykle bez większych przeszkód i problemów. Swat wypełniał zatem swoje zadanie do końca, a połączone
przez niego osoby odnajdywały się w swoich nowych rolach. W kulturze tradycyjnej człowiek dysponował uporządkowaną wiedzą o świecie, opartą na ustalonych
i trwałych regułach, zapewniających bezpieczeństwo i społeczny ład.
6 W kulturze tradycyjnej młodzi również nie zwracali się do siebie po imieniu, używali fom1
grzecznościowych, zaimków osobowych lub też występowali pod imionami swoich rodziców. Zob.
A. Zadrożyńska, Powtarzać ... , s. 90.
7 Dla przykładu
podam wybrane adresy wirtualnych serwisów http://www.randka.future.pl.
www.ajlawju.pJ, www.sympatia.pl. Przewagą ogłoszenia internetowego nad formąprasowąjest nieograniczony niemalże zasięg jego oddziaływania, jeden z polskich portali tego typu "Sympatia" liczy około pół miliona uczestników.

�68

Katarzyna Orszulak-Dudkowska

W kulturowym scenariuszu z udziałem ogłoszenia mattymonialnego szczęśliwe
finalne zaślubiny nie stanowiąjednak takiej oczywistości, a wręcz przeciwnienadawcami i odbiorcami ogłoszeń są zwykle osoby długo już poszukujące swojego
partnera, a nawet mające w swojej biografii wcześniejsze nieudane czy nieszczęśliwe związki. Uwikłane w samotność, uczestniczą we wspólnocie ludzi o podobnym życiowym doświadczeniu, pozostają w okresie zawieszenia, połączeni niemożnością przeżycia i dopełnienia całego obrzędu przejścia. Doskonałą egzemplifikację powyższego stanowią serwisy internetowe, usiłujące wykreować wirtualną
przestrzeń wspólnoty. Korzystają z nich ludzie samotni, poszukujący nowych znajomości w celu swobodnej rozmowy czy flirtu. Świadczą o tym choćby teksty
serwowane na powitanie: "Witajcie w Krainie Sympatii8, lub Witaj w strefie ajlawiu. Spotkasz tu ludzi, którzy podobnie jak ty szukają kontaktu z drugą osobą płci
przeciwnej. Ajlawiu to strefa nieustającej zabawy. Przystępując do naszej społeczności (...) po zarejestrowaniu poznasz pozostałych uczestników zabawy.
Poznasz ich zainteresowania, przekonania, to, co lubią - dowiesz się, kim są!'''!.
Popularność randkowych stron internetowych wskazuje na wzrost zainteresowania tego typu ofertami, które pozwalają spotkać i poznać nowych ludzi. Uczestnictwo w serwisach randkowych umożliwia "bycie razem", stwarza większe szanse
wymiany komunikatów i poznania podobnych ludzi.
W kontekście rozwoju cywilizacyjnego współczesnej kultury komunikacja oparta
na bezpośrednim kontakcie ze wszystkimi członkami społeczności lokalnej czy rówieśniczej, okazała się po prostu niemożliwa. Kontakt za pośrednictwem mass
mediów (prasy, TV, radia czy Internetu) lansowany jest jako najprostszy sposób
nawiązywania znajomości. Taki komunikat jak ogłoszenie matrymonialne nie jest
kierowany do konkretnej wybranej osoby, proponowany jest bowiem wszystkim
członkom potencjalnej publiczności. Ogłoszenia mattymonialne stanowią element
innej niż w kulturze tradycyjnej sytuacji komunikacyjnej, odmienny jest ich cel,
treść, kontekst sytuacyjny, bo inna jest współczesna rzeczywistość, oparta przede
wszystkim na przekazie medialnym.
Zmiany stosunków ekonomicznych i społecznych podważają tradycyjne role
i wzory uważane za właściwe dla każdej płci. Wpływają na przemiany codziennych kontaktów męsko--&lt;:iamskich oraz odmienne poglądy na to, czym jest życie
rodzinne i małżeństwo. Małżeństwo nie jest już najlepszym sposobem na kontynuację rodzinnych tradycji i przejęcie majątku 10, również prokreacja przestała być
jego podstawowym celem!!. Dziś cechą rodziny połączonej więzią małżeńską nie
jest zakorzenienie i przywiązanie do rodzinnej tradycji i własności, a raczej otwarhttp://www.sympatia.pl
http://www.ajlawiu.pl
10 Ogłoszenia matrymonialne
z okresu międzywojennego podejmują głównie wątek możliwości
połączenia majątków.
II A. leanniere,
Od więzi rodowej do więzi małżeńskiej, w: Natura, kultura, pleć, K.W. Meissner
(red.), Kraków 1969,5.149-150.
8
9

�Świat ogłoszeń matrymonialnych

69

tość na zmiany i ruchliwość w sensie geograficznym, zawodowym i społecznym.
Teraz najważniejszym pierwiastkiem więzi małżeńskiej stał się dmgi człowiek, kontakt z nim, jego obecność - spotkanie mężczyzny i kobiety oraz tworzenie historii
ich wspólnego życia'2. To oderwanie od stmktur rodowych i dążenie do autonomii
jest jednocześnie jedną z głównych przyczyn współczesnego osamotnienia.
Ogłoszenie matrymonialne, pomimo wielu odmienności wobec ludowego scenariusza swatania, realizuje jednak wciąż tę samą funkcję kojarzenia par i pozostaje kulturowym sposobem na poszukiwanie pmtnera. Różnice pomiędzy tymi dwoma scenariuszami sąjednak nieuniknione, a wynikają przede wszystkim z przemian obyczajowych i swoistości warunków społeczno-kulturowych, w jakich każdy
z nich funkcjonuje.
Prasowe teksty ogłoszeniowe można by potraktować jako wypowiedzi lokujące
się na pograniczu literatury użytkowej i "artystycznej", czyli w obszarze tzw. trzeciej literatury, określanej też mianem literatury bmkowej czy tandetnej 13. Jak podkreśla Czesław Hernas, ten typ literatury w szerokim rozumieniu powiązany jest
z kulturą środowiska miejskiego i folklorem miasta. Literatura bmkowa ma zwykle
charakter handlowy, (...) "a równocześnie wyraża gusty, normy, pojęcia i dążenia
środowiska mieszczańskiego"'4. Jako produkt rynkowy nastawiona jest na potrzeby wyraźnie określonego adresata, a dodatkowo względom handlowym odpowiada również sama forma przekazu literackiego'5. Wnikliwa analiza tekstów ogłoszeniowych pozwala doszukiwać się w nich elementów kanonu estetyki bJUkowej.
Ogłoszenie upowszechniło się wraz z rozwojem mediów jako gatunek przede wszystkim prasowy, stanowiący doskonały "pomysł" na realizację technik reklamowych.
Jego podstawowy cel zakładał sprzedaż produktu prezentowanego i reklamowanego przez treść anonsu. Skrótowa i czytelna forma komunikatu spełniała wymogi
taniej i atrakcyjnej oferty, silnie uzależnionej od potrzeb, gustów i oczekiwaó odbiorców.
Ogłoszenie nie jest jednak wynalazkiem XX wieku. Pierwszych fonn ogłoszeniowych można by doszukiwać się w zamierzchłych czasach. Jako najstarszy zachowany zabytek tej fonny podaje się w literaturze papims znaleziony w wykopaliskach egipskich, ppchodzący z 3000 roku p.n.e., obecnie przechowywany w British Museum w Londynie'6. Tekst tego papirusu ogłaszał nagrodę za schwytanie
zbiegłego niewolnika. Na wykopaliskach murów Pompei zaś znajdują się najrozmaitsze ogłoszenia winiarni, zakładów kąpielowych lub mieszkań do wynajęcia.
A.leanniere, Od więzi ..., s.158-159.
Zob. Cz. Hernas, Potrzeby i metody badania literatury brukowej, w: O wspólczesnej kulturze
literackiej, red. M. Hopfinger i S. Żółkiewski, Wrocław 1973, t. I, s.15-45, R. Su lima, Tradycje /iteratwy brukowej a w~pólczesna kultura .środowisk robotniczych, "Literatura Ludowa", 1985, nr 3/4,
s.63-81.
14 Cz. Hernas, Potrzeby i metody. .., s. 15.
IS Ibidem, s. 20.
16 O. Langer, Zasady ogłaszania,
Warszawa 1927, s. 4.
12
13

�70

Katarzyna Orszulak-Dudkowska

Co najważniejsze - ogłoszenia te, niezależnie od czasowej odległości, w swojej
zasadniczej fonnie niewiele różnią się od obecnych,
Funkcjonalnym odpowiednikiem ogłoszeń od bardzo dawnych czasów były okrzyki ulicznych sprzedawców i wędrownych rzemieślnikówJ7• Właściwe ogłoszenie
prasowe powstało jednak wraz z drukiem, a jego rozwój wiąże się z rozkwitem
przemysłu i handlu. Z chwilą powstania pierwszych czasopism ogłoszenia stały się
najpopularniejszym sposobem reklamy handlowej. Ogłoszenie zostało nawet określone mianem "sprzedaży za pośrednictwem druku"'8. Jego celem pozostało zwrócenie uwagi i wywołanie zainteresowania prezentowanym towarem czy usługą
oraz doprowadzenie do transakcj i finalnej. Ogłoszenie matrymonialne również można
traktować jako rodzaj propozycji handlowej, ma ono bowiem wywołać w odczuciach drugiej osoby pewien proces psychologiczny, który doprowadzić powinien do
decyzji o nawiązaniu kontaktu, czy też "kupnie" oferowanego produktu w postaci
kandydata na współmałżonka ..
Estetyka literatury brukowej oparta jest na budowaniu rzeczywistości pożądanej, pełnej pierwiastków piękna i niezwykłościl9• Treść prezentowana w ogłoszeniu matrymonialnym jest skondensowanym fragmentem realnej biografii, podanej
w wyidealizowany, choć typowy sposób. Powstaje wspomnienie czy też projekt
pięknego życia, wypełnionego niecodziennymi doświadczeniami lub nastawionego
na najcudowniejsze przeżycia. Oferta zawarta w treści ogłoszenia projektuje radosną i pełną szczęścia wizję przyszłości, rysuje obietnicę lepszego jutra, spełnienia
pragnień i wielu ekscytujących przeżyć. Sceneria spotkania kobiety i mężczyzny
nawiązuje wręcz do idyllicznej przestrzeni nieograniczonych możliwości, wolnej od
trosk i problemów, w której jeszcze wszystko może się zdarzyć. To szczególne
spotkanie może być początkiem nowej życiowej drogi. Postacie nadawców są
kwintesencją urody ciała i dobrego charakteru. W tę pełnąhannonii przestrzeń
wpisana jest również figura pary - ona i on, jako uosobienie pożądanej całości.
Celem ogłoszeniajest połączenie nie znających się wzajemnie osób, co ilustrują
poniższe przykłady2°:
Jestem gotowa na wspólny czas twórczej radości, wspólnego istnienia. Jesteś
gotów podarować mi świat i uczynić mnie swoją damą? Napisz ...,
Jesteś wysoki, romantyk, erudyta, doświadczony tramp, anglista? Zwiedźmy świat!
Pisz dziś, Nie wiadomo co będzie jutro! ""
Jeśli pragniesz przeżyć coś wspaniałego, jesteś prawdziwym mężczyzną bez nałogów i zobowiązań, wierzysz w miłość, kochasz taniec - to zadzwoń ...,
17 p, Bogatyriew, R. Jacobson, Okrzyki przekupniów
ulicznych i wędrownych rzemieślnikówznaki reklamy, w: tegoż, Semiotyka kullury ludowej, Warszawa 1979, s, 292-304,
18 O, Langer, Zasady
, s. 24.
19 R. Sulima, Tradycje
, s. 65.
20 Wszystkie cytowane przeze mnie ogłoszenia zaczerpnięte zostały z ogólnopolskiego
miesięcznika "Kontakt Matrymonialno-Towarzyski"
z roku 2002 (nr 4, 6, 8, 10) - szczegółowe dane
w archiwum autorki. Zapis jest zgodny z oryginałem.

�Świat ogłoszeń matrymonialnych

71

Jeśli jesteś szczupłą, zgrabną dziewczyną - zapraszam cię na szaleństwa do
Paryża. Wiek nieistotny. Liczy się tylko temperament i wyobraźnia ...

W świetle analizy tekstów ogłoszeń matrymonialnych należy stwierdzić, iż przywodzą na myśl cechy gatunkowe literatury populamell. Struktura tekstu i forma
stanowi określony wzorzec, oparty na zestawieniu kilku wyrazów opisujących
w sposób skrótowy cechy nadawcy i pożądany obraz odbiorcy tekstu. W różnych
wariantach tego tekstu pojawia się wspólny temat oraz typizacja postaci, sytuacji
losowej nadawców i odbiorców komunikatu, a także językowych środków wyrazu. Przekaz ten raczej nie wykracza poza konwencjonalne i stereotypowe formuły,
ale jednocześnie odwołuje się do ukrytych warstw rzeczywistości kulturowej. Pozostaje w zgodzie z estetyką pięknych słów, które odsyłają czytelników do określonej wizji świata.
W koncepcję nadawcy i adresata przekazu wpisane są kulturowe wyobrażenia
na temat idealnych partnerów, oparte na zbiorowym wizerunku osoby atrakcyjnej
i wartej zainteresowania. Wykorzystując nieustannie to, co "ładne" i "przyjemne",
ogłoszenie przedstawia stereotypy pięknej kobiety i atrakcyjnego mężczyznyich wygląd zewnętrzny, zainteresowania, osiągnięcia, nawyki i potrzeby. Stereotypowe formuły, służąc jako wzór dla budowy opisu bohaterów tych tekstów, wyznaczają sposób konstruowania treści zamieszczonych w ogłoszeniu. Język odtwarza
wzorce i schematy utrwalone i powielane w różnych zdarzeniach kultury popularnej. Oto typowe przykłady:
Męski, wyższe, własna finna, mieszkanie, auto, sytuowany, wolny - pozna panią
dobrze zbudowaną, o kobiecych kształtach, bezdzietną, niepalącą, w wicku do 40 laL,
Przystojny, atrakcyjny 27/174, elegancki facet z klasą, bez nałogów, z poczuciem
humoru, własny biznes - pani, ładna, zgrabna, szczupła blondynka, do 28 lat, z prezencją, która pragnie żyć na poziomie...
.

W ogłoszeniu matrymonialnym wyróżnić można początek, rozwinięcie i zakończenie. Rodzajem nagłówka, wstępu czy tytułu jest pierwsze słowo ogłoszenia
wyróżnione dodatkowo pogrubioną czcionką. Wyrażając zwykle najważniejszą
cechę prezentacji nadawcy, stanowi jednocześnie sygnał kontaktowy dla potencjalnego odbiorcy komunikatu. Sam przekaz wypełnia charakterystyka nadawcy
i pożądany opis adresata, ewentualnie przyczyny i cele poszukiwania kontaktu.
Rozwój treści komunikatu jest utrwalony gatunkowo, z góry przewidywalny i podporządkowany kulturowej funkcji tekstu. Elementem zakończenia natomiast nazwać można tzw. prośbę o kontakt, która zawiera dane adresowe, czyli numer
telefonu, oferty lub skrytki pocztowej. Dla realizacji swych zadań społeczno-kulturowych ogłoszenie matrymonialne wpisuje się w pewne konwencje tekstowe,
właściwe funkcji anonsowania i związane z grupą tekstów ogłoszeniowych.
21 Zob. T. Żabski, Literatura popularna,
w: Slownik literatwy popularnej, T. Żabsk i (red.), Wrocław 1997, s. 212-217.

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska

72

Ogłoszenia matrymonialne dają również sposobność do stylistycznych zabaw.
Przyjęta przez autora konwencja stylistyczna może być także źródłem dodatkowej
infonnacji o nadawcy ijego nastawieniu światopoglądowym, a także typie poszukiwanego odbiorcy. Można też pokusić się o ułożenie pewnej typologii ogłoszeń
matrymonialnych, gdzie najważniejszym kryterium będzie konwencja stylistyczna22.Dowodem literackich ambicji nadawców ogłoszeń bywają wierszowane cytaty z poezji czy nawiązania do tekstów przysłów. Stany emocjonalne i nastroje
podkreślane są poprzez wzbogacające tekst fragmenty popularnych piosenek czy
w.ierszyków, porównywane do konwencjonalnych wzorów uczuciowości, znanych
w kulturze popularnej. Zastępują one analizy psychologiczne, których literatura
brukowa i folklor nie tolerują23:
Zostawiłam przeszłość, pokochałam życie, nie prowadzę przedszkola ani wykopalisk. ..,

Jeśli nie szukasz pajaca ze złotym łańcuchem i bmw - to zadzwoń ...,
Za wielkim morzem Ty, za wielką wodąja, a wielki Boże jak nie pomożesz, to zgubią
się serca dwa ...,
Życie to chwila, ze mną to wieczność ...,
Lato mija, Ty niczyja? ...

W ogłoszeniu matrymonialnym nawiązanie kontaktu pomiędzy kobietą i mężczyzną dokonuje się za pomocąjęzyka. Halina i Tadeusz Zgółkowie24, poszukując najbardziej typowych wartości illokucyjnych ogłoszeń matrymonialnych, wskazują na:
zaproszenie, zachętę, pokusę, zachwalanie (głównie własnych walorów), prośbę
(o kontakt), obietnicę (korzyści płynących z nawiązania znajomości). Te elementy
występują w powiązaniu z warstwąinfonnacyjną-wiek,
stan cywilny, wzrost,
waga, cechy charakteru, zawód, sytuacja majątkowa, zainteresowania, znak zodiaku. Ogólny schemat budowy tekstu pozostaje jednak fonnalnie niezmienny: "Ktoś
kogoś szuka". Treść ogłoszenia, często banalna, może się okazać znacząca w planie
kulturowym. To rodzaj "żywego" napisu25,będącego życzeniem, propozycją, ofertą.
Medialny charakter ogłoszeń wskazuje na konieczność zastanowienia się nad
szczególnym rodzajem komunikacji międzyludzkiej realizowanej w tego typu tekstach. Przekaz ogłoszeniowy nie jest bowiem jednokierunkowy, stanowi realizację
celu, który zakłada konieczność reakcji zwrotnej - odpowiedzi na ogłoszenie ze
strony osoby zainteresowanej przedstawioną ofeltą.
22 Zob. B. Sandig, M. Selling, Style dyskursu, w: Dyskursjako
struklllra i proces, T.A van Dijk
(red.), Warszawa 2001, s.140-149 - to jednak temat na odrębne rozważania.
23 R. Sulima, Tradycje .... s.70-71.
24 H. i T. Zgółkowie, Świat warto.ki w leksyce ogloszeń towarzyskich i matrymonialnych,
w: Językowy obraz świata ikultura, A. Dąbrowska, 1. Anusiewicz (red.), "Język a kultura" 1. 13, Wrocław
2000, s. 328.
25 Ciekawe wydaje mi się tutaj odwolanie do szczególnego ujmowania znaczenia napisów w tekstach Bystronia. Por. J.SI. Bystroń, Napisy, w: tenże, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, wybrał i opracował L. Stomma, Warszawa 1980, s. 109-171.

�Świat ogłoszeń matrymonialnych

73

Nadawca komunikatu jest jednocześnie głównym bohaterem tekstu, zwykle
przedstawiającym siebie jako wymarzonego partnera, szukającego kogoś bliskiego26.W konkretnym przypadku autor może potwierdzać lub modyfikować konwencjonalne właściwości tekstu i typowe sposoby opisu postaci. Ogłoszenie matrymonialne jest więc rodzajem autoprezentacji, poprzez którą nadawca skrótowo
przedstawia swoją osobę. Mechanizm działania autoprezentacji zwykle wiąże się
z pewną strategią doboru informacji. Definiując zjawisko autoprezentacji, należy
zauważyć, iż w świetle ustaleń psychologii społecznej: ,,Autoprezentacja, zwana
czasami manipulowaniem wrażeniem wywieranym na innych, jest procesem, poprzez który staramy się sterować odbiorem naszego wizerunku przez innych"27.
Odkrywamy przed publicznością te wcielenia, które najlepiej służą naszemu celowi. Czasem naginamy własne doświadczenia i osiągnięcia, dopasowując je do kulturowo przyjętych ról płciowych. W ogłoszeniach matrymonialnych mężczyźni informują przede wszystkim o swojej pozycji społecznej, majątku, pewności siebie
i niezależności. Kobiety natomiast starają się eksponować swą atrakcyjność fizyczną i młody wiek28:
Biznesmen, gentelmen, Polak-Niemiec, z klasą i kasą, wolny, nicpalący, nie pijący,
studia, mistrz tańca, dom, 5 aut, 2 firmy, pozna panią 20-47 lat, chętnie z dziećmi.
Janusz O ...,
Atrakcyjna, wysoka i bardzo kobieca studentka, wrażliwa romantyczka ...,
Bardzo atrakcyjna, wysoka, zadbana, szczupła o młodym wyglądzie, 40-letnia brunetka ...

Przekaz ogłoszeniowy w niezwykle skrótowy sposób, poprzez kilka zestawionych ze sobą słów pozwala zapoznać się z najważniejszymi elementami życiorysu
nadawcy. Jak już wspominaliśmy, pojawiają się w nim elementy wskazujące na
pozycję społeczną i majątkową nadawcy, jego życiowe szanse i możliwości. Prezentacja społecznego obrazujego środowiska życiowego pozwala domyślać się
sukcesów i porażek autora oferty:
Niemłody , nieładny, biedny, palący rencista po wylewie, niegłupi, M-2 bez wygód, średnie, prawo jazdy, domator, romantyk - pozna panią ...,
Wdowa, stomatolog, pracująca, niezależna finansowo ...

Wyraźnie kształtuje się tutaj pewien model biografii, w której oprócz cech zewnętrznych człowieka (wyglądu) pojawiają się szczegóły z życia zawodowego
(wykształcenie, status materialny), towarzyskiego (nałogi, życiowe pasje) i rodzinnego (stan cywilny, posiadane dzieci), wzbogacane o infonnacje dotyczące światopoglądu (wyznanie religijne) i osobowości. Zdecydowanie rzadziej napotkać można
informacje dotyczące zdrowia, doświadczeń seksualnych czy planów na przyszłość:
26
27
2R

H. iT. Zgółkowie, Świat wartości .... s. 140-141.
DT. Kenrick, S.L. Neuberg, R.B. Cialdini, Psychologia społeczna, Gdańsk 2002, s. 181.
Ibidem, s. 419-420.

�74

Katarzyna Orszulak-Dudkowska

Wolna, wierząca, czuła, pracowita romantyczka, wesoła, 64/162170, kocha życie,
ceni wierność i odpowiedzialność. Masz domek na wsi lub M-3? Możesz wziąć ślub
kościelny? ..,
Młoda, gospodarna bizneswomen z własnym mieszkaniem ...,
Katoliczka, praktykująca, dobra, skromna, radosna, lat 42, średnie, bez nałogów
i dzieci, na rencie, unieważniony ślub kościelny - pozna pana, dobrego, uczciwego,
bez nałogów ...,
Biznesmen zamieszkały w Niemczech, Polak, dżentelmen z klasą, dwie finny, dom,
auta, studia, nie pali i nie pije - pozna panią w wieku 20/49, chętnie z dziećmi ...

John Steward i Carole Logan, analizując zagadnienie komunikacji interpersonalnej zauważają, iż za każdym razem, kiedy ludzie porozumiewają się, uzgadniają
jednocześnie własne tożsamości. Proces ten wpływa na to, kim jesteśmy w relacji
z innym człowiekiem i kimjest nasz rozmówca. Komunikowanie sięjest więc nie
tylko wymianą myśli, uczuć czy realizacją określonego celu, ale stanowi również
proces konstruowania schematycznych wizerunków osób rozmawiających29, ujawniających różne wymiary własnej tożsamości (w zależności od specyfiki sytuacji
komunikacyjnej i wpisanych w nią naszych konkretnych dążeń osobistych).
Ogólnikowe i konwencjonalne formuły zawarte w ogłoszeniach wyrażająjednostkowe losy i potrzeby nadawców, a także wpisują się w konkretne oczekiwania
odbiorców komunikatów. Pomimo możliwości określenia typowych cech ogłoszenia, realizowanych w różnorodnych wariantach podstawowej formy, należy wyraźnie podkreślić, iż pojedyncze ogłoszenie matrymonialne jest w intencji nadawczej zjawiskiem indywidualnym,jednostkowym i w pewnym sensie niepowtarzalnym, bo wyznaczonym przez konkretne losy życiowe. Pojedynczo wyrażane
tęsknoty posiadająjednak również charakter zbiorowy, wpisując się w po wszechną kulturową potrzebę bliskości i międzyludzkich kontaktów. Identyczność w treści ogłoszeń może więc pojawiać się również w oparciu o wspólnotę losu nadawców, wyznaczoną podobną sytuacją życiową.
Osoba odbiorcy tekstu wraz z wysuwaną intencją nadawczą, pojawia się zwykle pod koniec tekstu, poprzedzając numer skrytki pocztowej czy telefonu lub adres do korespondencji. Proporcje pomiędzyautoprezentacją
a charakterystyką
pożądanego odbiorcy mogą służyć do opisu projektowanych relacji międzyludzkich30. Różnorodność koncepcji adresatów warunkowanajest przez społeczną
pozycję i oczekiwania nadawcy poszczególnej oferty. Najistotniejsza w opisie adresatajest rola, jaką przewiduje dla niego twórca komunikatu. Zgodnie z wysuwanymi propozycjami odbiorca może zostać małżonkiem, partnerem (luźny związek),
opiekunem czy przyjacielem. Ogłoszenie oprócz propozycji przedstawia też cały
wachlarz warunków do spełnienia ze strony potencjalnego adresata, które mogą
również stymulować jego postawę i zachowania. Nadawca, znając najważniejsze
29 J. Steward, C. Logan, Negocjowanie
obrazu własnej osoby, w: Mosty zamiast murów, 1. Steward (red.), Warszawa 2000, s. 339.
30 B. Sandig, M. Selting, Style ..., s. 141.

�Swiat ogłoszeń matrymonialnych

75

oczekiwania typowego odbiorcy komunikatu matrymonialnego, epatuje CZl;(sto
obietnicami wspólnego Szczl;(ścia,niezapomnianych przygód, ale również spokoju i bezpieczeństwa. Jednakże samo poczucie osamotnienia i wynikająca z niego potrzeba
bliskości oraz kontaktu z płcią przeciwną nie jest warunkowana sytuacją społeczną
nadawcy. Różnicować sil;(tutaj mogąjedynie cele pożądanego kontaktu ijego jakość:
Chcę być kochana i kochać, chcę podróżować i mieć u swego boku przedsiębiorczego, czułego pana, 40-latka. Zgrabna, zaradna z temperamentem ...,
Czekam na Ciebie z miłością, troską, wiernością i nadzieją na szczęśliwe, wspólne
życic ...,
Anons kieruję do pana, wolnego, w wieku 55 lat, powyżej 176 cm, z minimum średnim, kulturalnego, bez nałogów i zobowiązań ...,
Ogłoszenie moje jest tylko dla mądrych i bogatych. Lubię taniec, muzykę, podróże, seks. Mam 53/158, 98--68-98, klasę, mini, szpilki, biust '5'. Na dobre i na złe, z czułym, inteligentnym, bogatym. Kochaj gorąco. Piękna i smutna ...

W treść ogłoszenia matrymonialnego wpleciony jest element tajemnicy, myślenia o nieodgadnionej przyszłości, projektowania i snucia planów. Nadawcajest
właściwie anonimowy, nikt nie wie, jaki on czy ona jest w rzeczywistości. Ile kreacji kryje sil;(za tym schematycznym tekstem, aspirującym do rangi niecodziennej
oferty? Można doszukać sil;(tutaj elementów zaklinania rzeczywistości, snucia niezwykłych wizji i wróżb na przyszłość. W perspektywie spotkania z nieznajorną osobą
jako fascynującą i nieznaną pojawia sil;(pierwiastek obcości. Tajemniczość jest
tutaj walorem obcości - wzbudza obawl;(i niepokój, ale też fascynuje i pociąga
jednocześnie)'. To przejaw świata szczególnego, kropla niezwykłości zanurzona
w codzienność, że zacytujemy:
Wiem dokąd, wiernjak. Zapraszam do wspólnej drogi. Czasem nazywają to miłością. On - siła i kreatywność. Ona - piękno i subtelność. Razem - gwiazdy i obowiązek, płonące oczy ...
Jeśli masz 18-23 lat i lubisz się śmiać, to napisz do naprawdę zakręconego 22-latka,
zadzwoń, a może to właśnie Ty...Tą, którą szukam ...

W typowym ogłoszeniu matrymonialnym nie można mówić o wszystkim, są
pewne obszary, które świadomie są pomijane. Zakazem okryte są przede wszystkim te dziedziny, które są drugoplanowe w kulturze popularnej, gdyż są nieatrakcyjne (choroby) lub też wymagają przemilczeń ze wzgll;(du na tabu obyczajowe
dotyczące ogłoszeń matrymonialnych (np. potrzeby seksualne). Ogłoszenie staje
się zatem szczególną realizacją kulturowego mechanizmu tabuizacji. Pod płaszczykiem konwencjonalnych fonnuł cZl;(stoskrywa sil;(coś wil;(cejniż ogłoszeniowy
slogan, a mianowicie tajemnicze potrzeby i nieujarzmione fantazje. Obecność tabu
li

Z. Benedyktowicz, Portrety obcego, Kraków 2000, s.160-177 i in.

�76

Katarzyna Orszulak-Dudkowska

kulturowego ukrywa, nakazuje omijać obszary zakazane, często jednak inwencja
autorska czy stosowane zabiegi stylistyczne pozwalająjednocześnie uchylać rąbka tajemnicy.
W ostatniej dekadzie klasyczne ogłoszenia matrymonialne ulegają powolnym
przemianom pod wpływem tzw. ogłoszeń towarzyskich32, czyli ofert z usługami
seksualnymi. Odejście od konwencji ogłoszenia matrymonialnego, anonimowość
i niejawna prezentacja pozwala tutaj na pewną swobodę wyrazu, podjęcie gry
i nieco przewrotne ujawnianie skrywanych dotąd potrzeb i pragnień, które wywołałyby rumieniec wstydu w sytuacji bezpośredniego kontaktu, o czym świadczą
następujące cytaty:
Żeby być ze nmąmusisz mieć takie hobby: długo i delikatnie pieścić ...,
Jeśli chciałabyś zakosztować prawdziwej miłości z przystojnym n-latkiem - to
zadzwOll...,
Na stałe poznam zdrową, szczupłą, zdecydowaną, bez pruderii, ustawioną, spokojną, kobiecą, z temperamentem, lat? Ja wdowiec, 50, 166, M4, palę, praca, kondycja,
forma duża w tym też szczery, lojalny ...,
Na gorące wieczory i frasunek najlepszy jest pocałunek. Jeżeli to dla ciebie gratka
- zadzwOll do przystojnego 40-latka z Krakowa. Wiek pani obojętny ...
Bardzo lubię podróże i kiedy tańczysz na rurze. Twe ciało takie miłe, a moje trochę
otyłe, mój portfel jest cieniutki, lecz mam coś w sobie takiego, Woody Allenowskiego ...

Rekapitulując, kulturowo-społeczny wymiar tekstów ogłoszeń matrymonialnych
jest interesującym przedmiotem badań antropologicznych, stanowiąc przyczynek
do rozważań o zmagającym się z samotnością człowieku doby współczesnej. Jedną z głównych przyczyn powszechnego osamotnienia współczesnego człowieka
są przemiany obyczajowe, skutkujące zerwaniem tradycyjnych stJuktur rodowych
z jednej strony, z drugiej zaś - dążeniem do autonomii jednostek. Obecnie wychodzi się poza tradycyjne i bezpośrednie kontakty towarzyskie ku samodzielnym sposobom poszukiwania partnera, często wykorzystując pośrednictwo środków masowego przekazu. Niezwykła popularność prasowych ogłoszeń matrymonialnych
(rubryki prasowe oraz odrębne pisma poświęcone ofertom matrymonialnym i towarzyskim) i ich licznych kulturowych odmian w postaci towarzyskich portali internetowych, programów i stacji telewizyjnych oraz licznych zabaw SMS-{)wych
potwierdza ogromne poczucie samotności, jednocześnie zaś wskazuje na istnienie
pewnej mody w dziedzinie nawiązywania kontaktów męsko--clamskich. Korzysta-

)2 W ogłoszeniach
towarzyskich, niezwykle bliskich formie ogłoszeń matrymonialnych, w sposób jawny i bezpośredni poszukuje się partnera seksualnego. W treści tych ogłoszeń poruszane są
sfery seksu, erotyczne potrzeby i nietypowe fantazje nadawców. Ich popularność w polskiej prasie
wiąże się z początkiem lat 90., kiedy towarzyskie anonse pojawiły się jako atrakcyjna nowość
w wielu "kolorowych" pismach.

�Świat ogłoszeń matrymonialnych

77

nie z pośrednictwa ogłoszeń matrymonialnych należało kiedyś do wstydliwych
i skrywanych przedsięwzięć. Teraz wydaje się niezwykle atrakcyjne, a wręcz staje się świadectwem nowoczesnego, szybkiego i wygodnego stylu życia; partnerów
wybiera się z bogatej oferty propozycji, niczym towar ze sklepowej półki, który
musi być niepowtarzalny, modny i godny pożądania.

Katarzyna Orszulak-Dudkowska
THE WORLD OF MARRIAGE ADS - PROSPECTING AND INSPIRATION
(Summary)
The author presents the results ofher research on press marriage ads. She has identified
different research leads; a marriage ad is discussed as a linguistic phenomenon and, first of
all, as a cultural phenomenon, in the focus of interest of different areas of humanistic studies. The author makes a marriage ad part ofthe cultural scenario, organizing behaviours
that follow the rules of matchmaking, making them a fragment of an old story about pairing
a man and a woman. She points to a parallel between marriage ads and the traditional matchmaking. She tries to find folklore-like features in marriage ads, existing in the world of everyday culturallife. The author analyses marriage ads from the point of view of popular literature, with defined aesthetics and genre features. She also discusses the communicative
function ofthe ad. The article carries many quotations from singles ads. The author tries to
put marriage ads into a broad perspective ofthe discussion about the position of man in the
modem culture - his/her status, aspirations and needs.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11137" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11115">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/36f21a1185ed656cdd8e3d5ad0681d16.pdf</src>
        <authentication>af5fe545878ae1a89a5ef1c2b73e601a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132817">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132818">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132819">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4661</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132821">
                <text>Wirtualne serwisy randkowe - fenomen współczesności? / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132822">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132823">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.80-87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132824">
                <text>Orszulak-Dudkowska, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132825">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132826">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132827">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132828">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132829">
                <text>Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

80

Katarzyna Orszulak-Dudkowska
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Wirtualne serwisy randkowe
– fenomen współczesności?

W

spółczesne życie społeczne przesiąknięte jest rozmaitymi odwołaniami do
świata Internetu. Internet występuje przede wszystkim jako wciąż rozszerzający swój zasięg kanał międzyludzkiej komunikacji, ale częstokroć także
w przestrzeni Internetu odnaleźć można nowej jakości środowiska społeczne, które wysuwają propozycję alternatywnych rozwiązań służących zaspokajaniu egzystencjalnych ludzkich potrzeb i rozładowywaniu rozmaitych kulturowych emocji. Namysł nad
tymi nowymi formami zjawisk społeczno-kulturowych i wnikliwa analiza ich zawartości
staje się krokiem niezbędnym do pełniejszego zrozumienia potrzeb i aspiracji współczesnego człowieka, który wyraża siebie, wyznawane przez siebie wartości oraz własny
sposób postrzegania świata, już nie tylko w bezpośrednich kontaktach międzyludzkich, ale także w przestrzeni, której przypisuje się charakter wirtualny.
Przedmiotem podejmowanych przeze mnie szczegółowych rozważań uczyniłam
polskojęzyczne wirtualne serwisy randkowe, a przestrzeń Internetu potraktowałam
jako teren odpowiedni dla badań z pogranicza folklorystyki i antropologii kultury.
Jako folklorysta, na potrzeby moich analiz przyjęłam zatem, iż w Internecie odnaleźć
można przekazy o charakterze folklorystycznym znane wcześniej z innych sytuacji
wykonawczych, które w przestrzeni wirtualnej znalazły jedynie swoje nowe oblicze,
w pewnym stopniu modyfikując jednak swe wcześniej znane cechy formalne, funkcje oraz sens społeczno-kulturowy1. Jako antropolog zaś poszukiwałam wykazujących
trwałość zjawisk kulturowo-społecznych – zwłaszcza tradycyjnych wartości, wzorów
zachowań czy instytucji społecznych – które kryją się pod stosunkowo nową i dopiero oswajaną formą, jaką są wirtualne serwisy randkowe.
Truizmem jest już chyba stwierdzenie, że w wielu sytuacjach internetowe formy
komunikacji zastępują i wypierają tradycyjne, bezpośrednie sposoby przekazu, stwarzając tym samym nowe możliwości międzyludzkich kontaktów. Ale trzeba zauważyć,
1
Wirtualne serwisy randkowe znalazły się w obszarze moich zainteresowań przede wszystkim jako
pewnego rodzaju kulturowa kontynuacja badanych przez mnie prasowych ogłoszeń matrymonialnych,
dość głęboko zakorzenionych w historii kultury europejskiej (zob. Orszulak-Dudkowska 2008).

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

81

że obecność i niezwykła popularność internetowych serwisów randkowych doskonale pokazuje, jak bardzo ten wirtualny świat przenika się z przestrzenią współczesnego życia codziennego. Przykład omawianych serwisów pozwala dostrzec, że wirtualna przestrzeń Internetu pojmowana jest wręcz jako rodzaj nowego środowiska
społecznego, w którym funkcjonować może człowiek; środowiska alternatywnego
wobec tak zwanego realu, które pochłania coraz więcej ludzkiej energii, angażując
także prywatny czas i indywidualne emocje.
Wirtualne serwisy randkowe (ang. On-line Dating System) znane są w przestrzeni
Internetu od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku (por. Wikipedia/Dating_system). Początkowo działały przede wszystkim w wersjach obcojęzycznych, w ostatnich
latach znalazły jednak także wiele polskich odpowiedników, zarządzanych głównie
przez największe rodzime portale internetowe. Wymienić tu można między innymi
serwis Sympatia.pl zamieszczony na portalu Onet, serwis Cafe.pl portalu Gazety czy
Randki.pl znane z portalu Interia. Funkcjonuje jednak również całe bogactwo innych
polskojęzycznych serwisów, o takich nazwach jak Dopasowani.pl, Przeznaczeni.pl,
Mydwoje.pl, Narandce.pl, Randki24.pl, czy też Randki.o2.pl, które często są rodzimą
wersją większych portali obcojęzycznych. Każdy z tych serwisów ma swoją specyfikę
i nieco różni się od innych, stąd każdy wymagałby tak naprawdę osobnej charakterystyki, ale nie to jest istotą moich rozważań. Omawiane serwisy traktowane są obecnie
jako doskonałe pole badawcze dla przedstawicieli bardzo różnych dyscyplin naukowych, między innymi psychologii społecznej, językoznawstwa czy antropologii biologicznej. Dla przykładu wspomnę tutaj o badaniach prowadzonych od kilku lat przez
Helen Fischer, antropologa biologii z Rutgers University, autorkę wielu prac o ewolucji miłości, która współpracuje z największym na świecie serwisem randkowym
Match.com, badając seksualne zachowania ludzi.
Przeprowadzone przeze mnie badanie nie zakładało rozmów z ludźmi korzystającymi z wirtualnych serwisów, w swojej pracy nie korzystałam również z żadnych
ankiet ani kwestionariuszy, nie badałam też skuteczności internetowych ofert. Moje
badania polegały na wnikliwym czytaniu zamieszczonych na portalach tekstów ofert
towarzysko-matrymonialnych, a w dalszej kolejności na analizie całościowej organizacji wirtualnych serwisów randkowych, aby treść wybranych anonsów umieścić
na tle szerszej sytuacji przekazu.
Mimo specyfiki internetowych portali i profili ogłoszeniodawców, szczegółowa
analiza wirtualnych anonsów pokazała pewne podobieństwa do konwencjonalnych
prasowych ofert matrymonialnych. W obu typach ofert uwidocznia się podobna, kulturowo utrwalona poetyka tekstów ogłoszeniowych o charakterze matrymonialnym
(por. Orszulak-Dudkowska 2008: 39-86); zarówno w rubryce prasowej, jak i na stronie serwisu spotkać można zatem anonse zawierające takie same formuły językowe
i chwyty retoryczne, typu: „Bardzo ładna, atrakcyjna, seksowna, zgrabna poszukuje
(...)” (www.randki.interia.pl), „Jestem uczciwy zadbany mówią że przystojny (...)”
(www.randki.wp.pl), czy też „Szukam swojego księcia na białym koniu (...)”
(www.randki.interia.pl).
Warto zauważyć również, iż zarówno prasowe, jak i wirtualne oferty matrymonialne, podobnie jak wszelkie krótkie teksty napisowe, bardzo silnie podporządkowane
są przeznaczonej dla ich funkcjonowania przestrzeni społecznej (por. Trznadlowski
1977: 60-61). Przestrzeń prasowa pozwala jedynie na uproszczony, skrótowy i dość
schematyczny charakter form ogłoszeniowych. Wirtualne anonse zaś, dla których

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

82

społeczną przestrzenią przekazu pozostaje internetowy portal randkowy, pomimo
związku z odmienną sytuacją przekazu, wciąż zachowują swój lakoniczny i uproszczony charakter, zyskując jedynie zdecydowanie bardziej rozbudowaną formę wypowiedzi, na co pozwala specyfika przestrzeni Internetu. W pierwszej części tak zwanego
profilu osobowego ogłoszeniodawcy prezentują dość konwencjonalne i dosłownie jednowyrazowe, krótkie informacje na temat swego miejsca zamieszkania, płci, wieku,
wzrostu, celu poszukiwań, budowy ciała, koloru włosów i oczu, znaku zodiaku, zainteresowań i cech charakteru, na temat swego stosunku do nałogów czy też dzieci, w drugiej kolejności zaś w bardziej obszernej, budowanej według własnego pomysłu i zarazem dużo ciekawszej części profilu zatytułowanej jako „Mój opis” lub „Kilka słów
o mnie”, piszą o sobie i poszukiwanym partnerze, posługując się, zgodnie z zasadami
internetowej komunikacji, nietypową i oryginalną formą przekazu. W ten sposób chcą
wykorzystać możliwości internetowej przestrzeni pozwalające na większą kreację własnego wizerunku i tym samym wzbudzić zainteresowanie u potencjalnych odbiorców.
Co ciekawe jednak, sama treść tych wirtualnych prezentacji ogłoszeniowych pozostaje
zazwyczaj bardzo zbliżona do treści konwencjonalnych prasowych ofert, prezentując
powszechnie znane kulturowe obrazy miłości, ogólnie akceptowane w kulturze polskiej
normy i wartości oraz najbardziej znane sposoby spędzania czasu wolnego. Wszystkie
informacje podane są jedynie w niepowtarzalny i intrygujący zarazem sposób. W Internecie liczy się bowiem przede wszystkim ponadprzeciętność, umiejętność zaskoczenia
i przełamywania ogólnie stosowanych, utartych form wyrazu, co ilustruje wybrany
przykład tak zwanego „mojego opisu” i „opisu wymarzonego partnera”, pochodzący
z serwisu Sympatia.pl:
Mój opis:
– Spójrz na mnie moimi oczami...
– Romantyczka bez dwóch zdań.
– Troszkę już doświadczona przez życie.
– Jak na swój wiek momentami zbyt dorosła.
– Wierna i oddana każdej sprawie, osobie, która wywarła na mnie bardzo duże, pozytywne wrażenie.
– Czasami upierdliwa, z zachciankami i uparta.
– Na pewno wymagająca – od życia i otoczenia.
– To tak na chwilę obecną.
Mój wymarzony partner:
– Chciałabym np. wyjść z Tobą na nocny spacer – o każdej porze.
– Chciałabym móc zadzwonić i powiedzieć co mnie gryzie od środka.
– Chciałabym poczuć Twoje ciepło, bliskość.
– Chciałabym wiedzieć, że zawsze mogę na Tobie polegać i że mnie nie zawiedziesz.
– Czy to tak wiele...???

Ciekawe jest także, że zarówno określane przeze mnie jako konwencjonalne prasowe oferty matrymonialne, jak i ogłoszenia zamieszczane w Internecie, pomimo swej
opartej na piśmie formy przekazu, silnie ciążą ku modelowi tekstu ustnego. Powinny
być raczej pojmowane jako teksty o charakterze przejściowym pomiędzy przekazami
ustnymi i pisanymi. Bez względu na swą formę tkwią bowiem głęboko w zasadach
ustnej komunikacji naturalnej, zarówno pod względem materiału językowego (chodzi
mi tu o pewną nieporadność językową i wykorzystywane środki wyrazu bliskie mowie potocznej – różnorodne językowe klisze i utarte formuły), jak też ze względu na

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

83

uwikłanie omawianych anonsów w sytuacyjność typu dialogowego. Atmosferę bezpośredniej rozmowy w wirtualnych przekazach ogłoszeniowych dodatkowo wzmacniają powszechnie stosowane emotikony, które oddają nastrój i emocje rozmówców,
akronimy, czyli skrótowce powstające z pierwszych liter kilku słów tworzących bardziej rozbudowaną wypowiedź oraz graficznie zaznaczone dźwiękowe zachowania
pozawerbalne, które wyrażają westchnienia, pauzy w sposobie mówienia nadawców,
co ilustrują wybrane przykłady: „Jaki jestem? Przekonaj się sama:) Czy warto? Taaaaak naprawdę warto” (www.randki.wp.pl) lub „O mnie...? opowiem może przy innej
okazji: -) Specjalnie 4U!!! Zgadzasz się???” (www.randki.wp.pl).
Wrażenie ustności wirtualnych tekstów internetowych wiąże się ze zjawiskiem
tak zwanej „wtórnej oralności”, dość powszechnie wiązanej ze specyfiką internetowej komunikacji, w której poza stosowaniem zwrotów językowych i formuł właściwych dla bezpośrednich form kontaktu, istotne staje się także skupienie uwagi na
chwili bieżącej oraz tworzenie poczucia wspólnoty (Ong 1992: 183). Pamięć i poczucie trwałości ustępuje w Internecie miejsca natychmiastowości i przejściowości
wirtualnych kontaktów. Uwaga osób spotykających się w przestrzeni wirtualnych
serwisów randkowych również skupiona jest przede wszystkim na chwili bieżącej,
na aktualnej wymianie myśli i emocji. Dodatkowo szybkość przekazywanych informacji stwarza warunki do komunikacji synchronicznej.
Pomimo wielu podobieństw natury głównie językowej i formalnej, trzeba jednak
wyraźnie zauważyć, że nadawcy wirtualnych ofert matrymonialnych (inaczej niż nadawcy ogłoszeń prasowych) mogą w pełni korzystać z dobrodziejstw nowych technologii, co jednocześnie wpływa na przemiany funkcji społecznych przekazów zamieszczanych w Internecie. Konwencjonalna prasowa oferta matrymonialna kierowana jest
zwykle od jednej osoby do drugiego człowieka płci przeciwnej. Autorzy ofert wirtualnych chcą nie tylko znaleźć dobrego partnera na życie, ale poprzez odpowiednie stosowanie się do reguł internetowej komunikacji (tak zwanej „netykiety”), podkreślają
także swą przynależność do szerszej wirtualnej społeczności, która w dużej mierze
opiera się na znajomości zasad „życia w sieci” (Gut 1999: 166). Jak zauważa Walter
Ong, komunikowanie się za pośrednictwem tekstów pisanych lub drukowanych wyzwala przede wszystkim wzajemną uwagę jednostek. Natomiast właściwa dla komunikacji internetowej „wtórna oralność”, tak jak pierwotne formy bezpośredniego kontaktu, wytwarza silne poczucie wspólnoty (Ong 1992: 183). Nadawcy przekazów internetowych, w tym także ogłoszeń towarzysko-matrymonialnych, świadomie i celowo
nastawiają się na nieograniczoną grupę odbiorców.
Autorzy wirtualnych ogłoszeń umieszczają w sieci często kilka ofert, w każdej prezentując swój wizerunek w nieco innym świetle. Po otrzymaniu dziesiątków odpowiedzi od kandydatów spełniających ich oczekiwania, zanim dokonają ostatecznego wyboru, kontaktują się jednocześnie z wieloma osobami. W ten sposób nawiązują bardzo
rozbudowane i wszechstronne kontakty z różnymi użytkownikami randkowych serwisów (Ben-Ze'ev 2005: 215-216). Pojedynczy ogłoszeniodawca odnajduje się zatem
w roli aktywnego członka szerszej zbiorowości; rodzi się tutaj szczególny rodzaj wspólnoty, daleko wykraczającej poza ramy określonego środowiska czy grupy towarzyskiej.
Internetowe serwisy randkowe, poza dostępem do ofert o charakterze towarzyskomatrymonialnym, oferują swoim użytkownikom także różnorodne atrakcje, umożliwiając im w ten sposób wspólne spędzanie czasu. Jedną z rozrywek jest na przykład
możliwość skorzystania z kącika wróżbiarskiego, gdzie na podstawie daty urodzenia
określić można swój typ charakterologiczny i sprawdzić swój horoskop partnerski

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

84

z potencjalnym kandydatem. Można również wziąć udział w dyskusjach i rozmowach
prowadzonych wśród użytkowników randkowego forum czy czatu, które dotyczą tematyki kojarzenia par oraz różnego rodzaju codziennych problemów. Skorzystać
można również z porad eksperta w „sprawach sercowych” oraz poczytać o perypetiach
miłosnych innych ludzi. Organizowane są również różnego rodzaju konkursy, na przykład konkurs samodzielnie wykonanych zdjęć lub konkurs autorskiej poezji (Łamek 2002:
41, 93). Do uczestnictwa we wspólnym wirtualnym świecie zachęcają także teksty serwowane już na powitanie na głównych stronach serwisów. Udział w randkowym serwisie internetowym oznacza więc włączenie się do swoistej wirtualnej wspólnoty. Dla zrozumienia charakteru tej wirtualnej społeczności odwołajmy się do pojęcia wspólnoty wyobrażonej zaproponowanego przez Benedicta Andersona (por. Anderson 1997).
Przypomnijmy zatem, iż Anderson odnosi termin wspólnoty wyobrażonej do charakterystyki współczesnych wspólnot narodowych. W jego ujęciu naród jest „wspólnotą wyobrażoną”, ponieważ jednoczą się w nim ludzie, z których większość się wzajemnie nie poznała i pewnie nigdy nie spotka się twarzą w twarz, a mimo to myślą o sobie
nawzajem jak o członkach jednej i tej samej rodziny. Wyobrażenie duchowej wspólnoty
żyje w przekonaniach i myślach każdego z nich (Anderson 1997: 19-21).
Społeczność użytkowników internetowych serwisów randkowych potraktować
można także jako przykład wspólnoty wyobrażonej, funkcjonującej dzięki nowoczesnym formom międzyludzkiej komunikacji. Ludzie odwiedzający randkowy serwis zupełnie się nie znają, co więcej mogą do końca pozostać dla siebie anonimowi, a mimo
to czują się członkami tej samej zbiorowości. Jednoczy ich podobna sytuacja życiowa
oraz dążenie do przełamania swej samotności. W tej spontanicznej „wspólnocie” ludzi
intymne, jednostkowe potrzeby spotykają się w sposób podświadomy ze wspólnotową
normą, stając się jednocześnie projekcją większej kulturowej całości. Internetowa wspólnota, pomimo braku bezpośrednich kontaktów, stwarza swym członkom także możliwość wspólnego mówienia o podobnej sytuacji egzystencjalnej.
Szczególnym potwierdzeniem wspólnotowego charakteru internetowych serwisów randkowych są zamieszczane tam opowieści o jednostkowym szczęściu, które tworzone są na potrzeby internetowej społeczności. Osoby, którym za pośrednictwem serwisu udało się znaleźć swoją „drugą połowę” przedstawiają na omawianych stronach
historię swego związku z ukochanym człowiekiem. Tego typu opowieści – nazwijmy
je relacje o szczęśliwym zakończeniu – przyjmują dość uporządkowaną i powtarzalną formę (por. Krawczyk-Wasilewska 2006). Od początku, w chronologicznej kolejności, prezentują bowiem zdarzenia rozwijającej się typowej historii o romantycznej
miłości, w której finałem staje się właśnie „szczęśliwe zakończenie”, czyli zawarty lub
planowany w najbliższej przyszłości ślub dwojga zakochanych w sobie ludzi. Omawiane relacje prezentowane są na stronach serwisu wraz z licznymi, również ślubnymi, fotografiami szczęśliwej pary. Autorzy owych relacji na końcu opowieści dołączają
również podziękowania dla twórców serwisu, którzy umożliwili im nawiązanie znajomości oraz uspokajają innych użytkowników, wyrażając nadzieję, że im również na
pewno uda się odnaleźć swoje szczęście za pośrednictwem Internetu. Cechuje je zatem
schematyczna i powtarzalna forma, wypełniana przez konwencjonalne treści, nieznacznie modyfikowane w zależności od jednostkowych realizacji ogólnego wzorca
opowieści. Sposób tworzenia „relacji o szczęśliwym zakończeniu”, ich treść oraz sposób funkcjonowania pozwala mówić o folklorystycznym charakterze tego typu przekazów. Przytoczę choć jeden wybrany przykład:

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

85

Inwestycja w miłość na całe życie
Dokładnie pamiętam, z jaką rezerwą podchodziłam do znajomości zawieranych
przez portale randkowe. Wydawało mi się to aktem desperacji. Zawsze poznawałam
kogoś w tym „realnym” świecie i pewnie stąd wynikał mój sceptycyzm. W pewnym
momencie coś się jednak zmieniło w moim myśleniu.
Bo tak naprawdę, czym różni się facet poznany przykładowo na imprezie od tego,
którego mogłabym poznać w sieci? Przecież na początku każdy z nich jest tak samo
nieznajomy. Bez zbędnego zastanawiania się zarejestrowałam się na Sympatii, powstawiałam swoje zdjęcia, opisałam swoją osobę. I tak się zaczęła moja przygoda z internetowymi randkami.
Nie od razu trafiłam na tego Jedynego. Zawarłam kilka znajomości, jednak do wielkiego uczucia było daleko. Pamiętam, że któregoś sierpniowego dnia zalogowałam się
i tradycyjnie zaczęłam przeglądać profile. W opcji wyszukiwanie wpisałam odpowiadające mi dane i wyświetliło mi się kilkanaście profili. Przeglądając je, zauważyłam opis:
„może to właśnie Ty?” i palec sam nacisnął przycisk myszy.
Znalazłam się na profilu Michała. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, jednak nie
wykonałam pierwsza żadnego ruchu. Wieczorem tenże Michał puścił mi oczko. Odpuściłam. W przeciągu kilku sekund otrzymałam od niego wiadomość.
Nie miałam wtedy aktywnego konta, tak więc miałam dosyć utrudnioną możliwość
komunikacji. Czułam jednak, że nie mogę przejść obojętnie obok tej wiadomości, że nie
mogę tak po prostu jej zlekceważyć. Nie tym razem. Niewiele się zastanawiając, sięgnęłam po komórkę i wysłałam smsa aktywującego abonament. Tak się zaczęła najpiękniejsza historia w moim życiu.
Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i z każdym słowem, z każdym dniem stawaliśmy się
sobie bliżsi. Czułam, że właśnie spotkałam mężczyznę moich marzeń. Odpowiedzialnego,
czułego, ciepłego, ambitnego. Spotkaliśmy się pięć dni po pierwszym „zakliknięciu”.
Dzień wcześniej Michał zadzwonił do mnie i jak usłyszałam jego głos, to wiedziałam,
że chcę go słuchać już zawsze. Marzenia się spełniają. Właśnie mija pół roku odkąd jesteśmy razem. Chyba jeszcze nigdy nie dostałam od mężczyzny tyle miłości, troski i poczucia stabilności, ile daje mi mój Misiak. Sama też nie wiedziałam, że będę w stanie
kiedykolwiek kogoś tak bardzo pokochać. Najwyraźniej musieliśmy trafić na siebie, żeby
poznać smak prawdziwej miłości.
Wszystko dzięki temu, że w pewnym momencie trafiliśmy na tą samą stronę i z poczucia samotności postanowiliśmy poszukać szczęścia w sieci. Teraz już żadne z nas nigdy
nie będzie samotne, bo mamy siebie na dobre i na złe. Michał w opisie „wymarzonego
partnera” (a raczej partnerki) miał m.in. takie słowa: „Chcę być mężczyzną, o którym co
rano mówisz jesteś mój tylko mój”. I tak właśnie jest. Każdego ranka, kiedy otwieram
oczy, to jestem szczęśliwa i wdzięczna, że mam tak wspaniałego mężczyznę u swego
boku i wiem, że to właśnie z nim chcę podążać przez życie.
Pozdrawiam serdecznie zespół Sympatii :)
EWA
(www.sympatia.onet.pl)

Dzielenie się z innymi użytkownikami serwisu randkowego dość szczegółową i osobistą opowieścią o własnym szczęściu, a także prowadzenie rozmaitych rozmów towarzyskich oznacza po prostu „bycie z innymi”, zbliża do grupy i wyraża potrzebę
przełamania własnej samotności. Społeczność internetowego serwisu randkowego postrzegać można zatem jako swoistą wspólnotę mówienia i wzajemnego zaufania. Samotni ludzie poszukujący kogoś bliskiego poprzez mówienie odkrywają siebie i swoje
potrzeby, a jednocześnie uobecniają także swych rozmówców, gdyż mówienie zawsze
nastawione jest na odpowiedź. W cyberkulturze zatem rozmowa wyniesiona została
do rangi wartości podstawowej. W przestrzeni wirtualnych serwisów randkowych to
właśnie konwersacja dominuje nad kontaktem fizycznym i przekazem wizualnym
(Sulima 2005: 20). W treści internetowych ogłoszeń zaś umiejętność władania słowem

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

86

liczy się znacznie bardziej niż atrakcyjny wygląd, posiadane dobra materialne czy też
zdobyte wykształcenie. Nawet dołączane do anonsów zdjęcia nie ograniczają znaczenia prowadzonych w sieci rozmów. To słowa odgrywają decydującą rolę w nawiązywaniu matrymonialnych i towarzyskich kontaktów międzyludzkich. Jeśli zaś
przyjmiemy, iż komunikacja internetowa posiada cechy „wtórnej oralności”, to należy podkreślić, iż mamy tutaj do czynienia z odrodzeniem się fenomenu słowa mówionego (Sulima 2005: 15).
Jednakże warstwa wizualna omawianych serwisów nie pozostaje zupełnie bez znaczenia. Szata graficzna, „wygląd” stron serwisów randkowych kreuje przestrzeń sprzyjającą nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Już na początku witają nas teksty
zapraszające do udziału w spotkaniach z nowymi ludźmi, pośród których znajdziemy
być może kogoś wyjątkowego, na przykład: „Jesteś singlem, ale chcesz to zmienić i na
portalu dla singli poznać nowe osoby, a może nawet partnera na dobre i na złe?”
(www.mydwoje.pl) lub „Poznaj nowych przyjaciół, przeżyj miłość swego życia!”
(www.randki24.pl). Strony serwisów nasycone są fotografiami ogłoszeniodawców, jak
i zdjęciami par, którym udało się już nawiązać znajomość za pośrednictwem Internetu.
Przebywając na stronie serwisu mamy zatem wrażenie, że otoczeni jesteśmy ludźmi
i rozmową. Odwiedzenie randkowej strony polega więc na wkroczeniu w inny wymiar
przestrzenny. Jeśli cyberprzestrzeń dość metaforycznie potraktowalibyśmy jako miasto,
w którym robimy zakupy, uzyskujemy poradę lekarską, przeglądamy gazetę, pracujemy, to serwisy randkowe byłyby czymś w rodzaju osobliwej kawiarni, gdzie można
nawiązać nowe znajomości, spotkać się na randce, porozmawiać, czy też po prostu
pobyć wśród innych ludzi (por. Podgórski 2006: 93-94). Zdecydowanemu ograniczeniu ulegają jednak, jakże istotne, kawiarniane doznania smakowo-zapachowe.
Ponadto, można dostrzec, że wirtualne anonse towarzysko-matrymonialne wpisują
się w kulturowo utrwalony scenariusz, związany z sytuacją kojarzenia par. Za ich pośrednictwem ludzie poszukują szans na znalezienie bliskiego partnera i podejmują
próby przełamania własnej samotności. Dodatkowo w analizowanych przeze mnie polskojęzycznych wersjach serwisów wciąż niezmiennie cenione jest znane od dawna
w kulturze europejskiej uczucie romantycznej miłości, ale także zajmujące ważną pozycję w polskiej tradycji kulturowej udane małżeństwo. Nowością jest tu zapewne sam
środek komunikacji i jego możliwości technologiczne oraz wirtualne środowisko, w jakim te przekazy funkcjonują. Wszystko to sprawia, że czynności tradycyjnie rozpisane
na cykl zdarzeń i rozłożone w czasie i przestrzeni, tu skupiają się niemalże w jednej
chwili i w jednym miejscu. Mamy do czynienia z niezwykłą kumulacją zdarzeń i sensów, ale, co istotne, te najważniejsze znaczenia wynikające z potrzeby bliskiego kontaktu z drugim człowiekiem wciąż zachowują swą niepodważalną wartość.

Literatura:
Anderson B., Wspólnoty wyobrażone: Rozważania o źródłach i rozprzestrzenianiu
się nacjonalizmu, Znak, Warszawa 1997.
Bartmiński J., Folklorystyka, etnonauka, etnolingwistyka – sytuacja w Polsce, Literatura Ludowa, z. 6, 2005, s.5-13
Ben-Ze'ev A., Miłość w sieci. Internet i emocje, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2005.
Burszta W. J., Różnorodność i tożsamość. Antropologia jako kulturowa refleksyjność, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2004.

�Katarzyna Orszulak-Dudkowska – Wirtualne serwisy randkowe – fenomen współczesności?

87

Folklor w dobie Internetu, red. Garczarczyk G., Grochowski P., Wydawnictwo Naukowe UMK, Toruń 2009.
Gut D., Piszę, więc jestem. O języku Internetu, Polska Sztuka Ludowa. Konteksty,
z. 1-2, 1999, s.165-167.
Krawczyk-Wasilewska V., E – folklore in the Age of Globalization, Fabula, nr 47,
2006, s. 2-7.
Krawczyk-Wasilewska V., Orszulak-Dudkowska K., Samotność w wielkim mieście, czyli współczesne sposoby poszukiwania partnera, [w:] Miasto – przestrzeń
kontaktu kulturowego i społecznego, red. Bukowska-Floreńska I., „Studia Etnologiczne i Antropologiczne”, t.8, 2004, s.247-249.
Krzysztofek K., Okno na e-świat, [w:] Wielka sieć. E-seje z socjologii Internetu,
Trio, red. Krzysztofek K., Warszawa 2006, s.23-73.
Łamek A., Serwisy randkowe, Internet, t. 12, 2002, s.41, 93.
Ong W. J., Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, Wydawnictwo Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1992.
Orszulak-Dudkowska K., Ogłoszenie matrymonialne. Studium z pogranicza folklorystyki i antropologii kultury, „Łódzkie Studia Etnograficzne”, t. 47, 2008.
Podgórski M., Wirtualne społeczności i ich mieszkańcy. Próba e-tnografii, [w:]
Wielka sieć. E-seje z socjologii Internetu, red. Krzysztofek K., Trio, Warszawa
2006, s.75-209.
Sulima R., Słowo mówione w audiowizualnym świecie, Literatura Ludowa, z. 6,
2005, s.15-25.

Źródła internetowe:
http://en.wikipedia.org/wiki/Dating_system (11.10.2009).
http://www.sympatia.onet.pl (11.10.2009).
http://www.randki.interia.pl (11.10.2009).
http://www.randki.wp.pl (11.10.2009).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7942" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7923">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/970c1373a72d947589ad8050bfd36851.pdf</src>
        <authentication>cb13a8f3b447da18c8e4860755e58b39</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94969">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3654</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94971">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94973">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3431</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94975">
                <text>Grotowski wobec gnozy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94978">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.2, s.65-71</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94980">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94982">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94984">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94986">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94988">
                <text>Grotowski
wobec gnozy

F

rEATR LAB O R A T O R J U / A
.

15 K Z t O D W W E W R p C t A W ! U
GROTÓW".I
LJMVIH 'U-ŁtN .

Zbigniew Osiński
Bo la ziemia to gospoda
W ogromnej naszej podróży.
- Motto do Księcia Niezłomnego według
Calderona - Słowackiego w Teatrze Labora­
torium. 1965
OJ czasu ukazania się w roku 1976 wyboru tekstów Carla
Gustawa Junga Archetypy i symbole, w przekładzie Jerzego Prokopiuka i z jego wstępem zatytułowanym C G . Jung, czyli gnoza XX
wieku, kusząca stała się perspektywa opisania działalności twórczej
Jerzego Grotowskiego jako szczególnej odmiany i swoistej meta­
morfozy praktyki i myśli misteryjno-gnostyckiej, zrodzonej i roz­
kwitającej w starożytności, lecz „kontynuującej swój - w ogromnej
mierze utajony - rozwój poprzez, całe średniowiecze i czasy
nowożytne aż do naszych dni". Można więc powiedzieć, że
przynajmniej od dwudziestu lat problem ten niejako wisi w powiet­
rzu.
W ostatnich latach pojawiło się w Polsce trochę ważnych
publikacji dotyczących gnozy i gnostycyzmu. Są to przede wszyst­
kim prace księdza Wincentego Myszora i Jerzego Prokopiuka,
a także tłumaczenia niektórych klasycznych już pozycji (jak na
przykład książki: Gnoza Gillesa Quispela, w przekładzie Beaty Kity
11 Wprowadzeniem Wincentego Myszora, Instytut Wydawniczy
PAX, Warszawa 1988. oraz Religia gnozy Hansa Jonasa, w prze­
kładzie Marka Klimowicza, Wydawnictwo PLATAN, Kraków
1994), numery specjalne czasopism, wśród których prym wiodła
.literatura na Świecie"-', a od roku 1992 ukazuje się „Gnosis" pod
redakcją Jerzego Prokopiuka (dotychczas zostało opublikowanych
sześć numerów). To dość żywe zainteresowanie zasługuje na
szczególną uwagę w kraju, w którym nawet podejrzenia o gnozę
(ryły zwalczane dotychczas przez dwie ortodoksje: racjonalistyczną
(żejest to „irracjonalizm" lub „mistyczne brednie") i wyznaniową
(te to „herezje"). Teraz badania gnozy i gnostycyzmu wyszły
* Polsce z ukrycia.'
Byłem zdaje się pierwszym, który wskazał na związki prac
postawy Grotowskiego z gnozą. Stało się to podczas dyskusji
panelowej w kwietniu 1988 roku w Pałacu pod Baranami w Krako­
wie, kończącej sesję tcatrologiczną Laboratorium Jerzego Grotow*iego I9S9-I984. Oto fragment tej dyskusji, opublikowany potem
"a lamach Dialogu:
OSIŃSKI: Gdy dzisiaj czyta się teksty Grotowskiego, takie jak
Swift» czy Jak żyć by można, to widać, że jego postulaty etyczne nie
ychodzą właściwie w żadnym punkcie poza Ewangelie. Tylko że
Wazem mówi on: na tym właśnie polega głęboki tragizm, że nie
«wsze tak żyć można [dzisiaj dodałbym jeszcze: w praktyce
"oświadcza się tego bardzo r/adko i doznają tego prawdopodobnie
""liczni albo bardzo nieliczni). Bo jeśli będziesz, tak żył zawsze, to
zginiesz, gdyż ten świal jest światem rządzonym przez Pana
"•""••ości, gdzie nie ma już i nigdy właściwie nie było miejsca dla
tcmnego-Chrystusa z Apocalypsis. Dlatego ostatnie słowa Szymona
notra wypowiedziane do Ciemnego brzmią: „Idź i nie przychodź
ÎT-*! • Grotowski jako reżyser był tu najwyraźniej po stronie
^tmnego-Chrystusa. Wszystko to koresponduje z postawą gnozy
Posuw* "' "
' i ^o „poznania". Więcej - daje wyraz takiej
1

1

s

w

6

11

e n o s

s

O C 7

a

w

y ' ś c i c Gnoza, a nie panteizm.
V / ? f ' • T° było zawsze bliskie Grotowskicmu Postawa taka
S'Ç między innymi z romantyzmu, wielki polski romantyzm
'omâ* ^'-"
'wiązany z gnozą i nie przypadkiem on tych
ODO™
*
*
Groiowskiemu chodzi nic tyle o wiarę, co
dój
- wiedzę, ale właśmie w sensie gnozy: przez swego rodzaju
auczenie. Poznać nie tylko mózgiem, lecz całością, totalnoś­
ci
Pra'
*&gt;e pięć lai po krakowskiej dyskusji ukazał się drukiem tekst

w

V ( 1

2

m

o

c

n

o

&lt; o c n a

n a n , e

C l a 4

jednej z jej uczestniczek, Małgorzaty Dziewulskiej, zatytułowany
Ogniokrad. Autorka interpretuje myśl i dokonania twórcy Teatru
Laboratorium jako przykład współczesnej, dwudziestowiecznej
gnozy. I na pozór wszystko się zgadza, jednak przy uważnej
lekturze Ogniokrada okazuje się, że niektóre fakty z biografii
Grotowskiego i jego działalności zostały do interpretacji nagięte'.
Co więcej, Grotowski odczytany przez Małgorzatę Dziewulską jest
Grotowskim zredukowanym, odartym z tego, co w jego widzeniu
teatru jest najbardziej istotne, a mianowicie z „aktu całkowitego"
aktora i jego konsekwencji.
W artykule czytamy między innymi: „Grotowski - wbrew
komentarzom interpretującym jego wysiłki w duchu pewnego
komunału wyzwolenia człowieka współczesnego z dolegliwości
jego uprzedmiotowionego bytowania - wychodzi od generalnej
krytyki s a m y c h p o d s t a w cywilizacji. [...] pozostaje faktem
oczywistym, że zarówno pesymizm Grotowskiego co do kultury,
jak i jego bunt sięgają dalej, niż przywykliśmy sądzić". Interpreta­
cja taka nie jest niczym innym, jak czynieniem z. Grotowskiego
i jego światopoglądu jakiejś odmiany współczesnego nihilizmu
(autorka używa określenia: „fundamentalny pesymizm"). Okreś­
lenie „aktu całkowitego", bez którego w ogóle nie ma „teatru
ubogiego", jak i całego okresu „kultury czynnej", jako „komuna­
łów" - jest grubym nadużyciem. W taki sposób można przecież
skutecznie „załatwić" każdą ideę i każdą wizję świata, ze wszyst­
kimi świętymi tekstami włącznie. Pozostaje zresztą postawić
pytanie, czy przypadkiem komunałami nie są raczej pomówienia
0 nihilizm i pesymizm, które autorka Ogniokrada wmawia Groiow­
skiemu?
Dalej Małgorzata Dziewulska stwierdza: „Tak czy owak, była lo
więc przyspieszana z czasem ucieczka do przodu, jak najdalej od
tego, czym zajmowali się wszyscy inni. Szerokim łukiem omijając
aktualność, myśl Grotowskiego wybiegała coraz bardziej w przy­
szłość, a jednocześnie szukała korzeni w coraz dalszej przeszłości.
Początkowy punkt wyjścia, a więc idee misteryjne romantyków
1 Osterwy, stał się centralną osią obrotową pomiędzy projektem
przyszłościowym i podążaniem coraz dalej w głąb historii ducho­
wości, aż. do źródeł przedchrześcijańskich". Bardzo znamienne dla
tej interpretacji jest owo rozpięcie światopoglądu Grotowskiego
wyłącznie na osi przeszłość-przyszłość; teraźniejszość jest tu
zredukowana właściwie do zera. Aby czegoś takiego dokonać,
trzeba było znowu zapomnieć o „akcie całkowitym", o którym sam
Grolowski tak pisze: „W momencie, kiedy aklor ten akt osiąga, staje

65

�się fenomenem hic et nunc; lo ani opowiadanie, ani tworzenie iluzji
- to czas teraźniejszy"." Wbrew bowiem Dziewulskiej m o ż n a łatwo
w y k a z a ć , ż e działalność Grotowskiego we wszystkich czterech
okresach jego twórczości była nastawiona przede wszystkim na
czas teraźniejszy, na owo hic et nunc. Bez tego trudno byłoby
zresztą m ó w i ć o „ ś w i a d o m o ś c i mitycznej" czy „ m y ś l e n i u mitycz­
nym" (w rozumieniu Cassirera), którą t w ó r c z o ś ć ta wyraża w spo­
sób w y j ą t k o w o klarowny.
7

Chyba ż e autorka Ogniokrada ma na myśli polską r z e c z y w i s t o ś ć
p o l i t y c z n o - s p o ł e c z n ą drugiej p o ł o w y lat siedemdziesiątych i lat
osiemdziesiątych. Dziewulska przywołuje ją zresztą całkiem jedno­
znacznie, kiedy wskazuje na „brak w s p ó ł b r z m i e n i a (Grotowskiego
i jego Laboratorium) z historią przeżywaną przez własne s p o ł e c z e ń ­
stwo" oraz ich „mijanie się ze stanem ducha elit kulturalnych".
Miało to o c z y w i ś c i e swoje konsekwencje: „ D o skutków mijania się
czasu w e w n ę t r z n e g o z czasem s p o ł e c z n y m , wyobcowania czasu
s p o ł e c z n e g o , należał niewielki przepływ informacji m i ę d z y praca­
mi Laboratorium a szerszym k r ę g i e m myślenia oraz ogromna liczba
nieporozumień. Ł ą c z y ł o się to ze stopniowym utajnieniem przed­
miotu badań Laboratorium. (...) Instytut stawał s i ę w coraz
w i ę k s z y m stopniu r z e c z y w i s t o ś c i ą e z o t e r y c z n ą " . I to wszystko
właśnie s p o w o d o w a ł o „ostateczne wycofanie się (Grotowskiego
i jego w s p ó ł p r a c o w n i k ó w ] ze w s p ó l n e g o świata".
Pozostaje jeszcze wyjaśnić czytelnikowi, ż e p r z y w o ł y w a n y
w Ogniokradzie „czas s p o ł e c z n y " wydaje się dla autorki artykułu po
prostu czasem zgodnym „ z e stanem ducha elit kulturalnych".
W tym punkcie podzielałbym jej stanowisko; także u w a ż a m , że
g ł ę b o k i e zainteresowania i poglądy Grotowskiego zupełnie nie
pokrywały się i pokrywać s i ę nic m o g ł y z zainteresowaniami
i poglądami polskich elit kulturalnych. Podejrzewam nawet, że
w y t w o r z y ł a się (u przepaść. M o g ę jedynie przypuszczać, ż e ze
s w o j ą postawą i poglądami Grotowski był w tamtych latach
c a ł k o w i c i e osamotniony wśród swoich rodaków. B y ł i czuł się
o d m i e ń c e m . M u s z ę jednak zapylać: kto w ł a ś c i w i e jest owym
zbiorowym podmiotem Ogniokrada? W czyim imieniu Małgorzata
Dziewulska u ż y w a zbiorowego „ m y " ? C z a ma to być „elita
kulturalna", „ ś r o d o w i s k o teatralne"? Nie wiem.
Przy wszystkich jednak moich krytycznych zastrzeżeniach do
p o g l ą d ó w s f o r m u ł o w a n y c h w Ogniokradzie c h c i a ł b y m podkreślić,

że jego ukazanie się b y ł o faktem n i e w ą t p l i w i e w a ż n y m , ponieważ
artykuł ten p r o w o k o w a ł do zasadniczej polemiki o twórczość
Jerzego Grotowskiego, i to w sprawach traktowanych u nas
tradycyjnie jako zbiorowe tabu, a w i ę c po prostu przemilczanych..Sam Grotowski w y p o w i e d z i a ł się publicznie na temat gnozy
tylko raz. B y ł o to 20 marca 1981 roku na Uniwersytecie G d a ń s k i e
gdzie został zaproszony przez redakcję Transgresji. W czwartym
toinie tego znakomitego wydawnictwa, redagowanego przez profe­
sor Marię Janion i jej u c z n i ó w , ukazały się potem trzy relacje
uczestników tego spotkania. Zgodnie z ż y c z e n i e m Grotowskiego
spotkanie nie b y ł o nagrywane; ostatecznie w i ę c jego wypowiedź;
utrwalona została w trzech wersjach. Kwiryna Ziemba zapisała:
„ G n o z a jako system nie interesuje mnie. Każdy system jest łożem
prokrustowym, do którego c z ł o w i e k musi się przykroić". U Jolanty
Sicjak Grotowski m ó w i ł : "Gnoza jako system zupełnie mnie nie
obchodzi". Najwięcej zanotowała Z o l l a Zakiewicz: „Gnoza wlaj.
ciwie mnie nie obchodzi. Jest to system, system jeden z wielu.
A każdy system to l o ż e prokrusowc, do którego trzeba się
przystosować. P r z y s t o s o w a ć tak samo, jak Prokrust ze Sparry
przycinał lub rozciągał do rozmiarów swego łoża pojmanyct
nieszczęśników."* A jednak nie sądzę, by tę deklarację można było
uznać za w pełni wiążącą. M o ż n a ją chyba przyjąć jedynie
d o s ł o w n i e : Grotowskiego nic interesuje gnoza pojmowana jako
„ s y s t e m " , co jednak nic oznacza, ż e nie jest ona dla niego ważna ni
inny s p o s ó b , o c z y w i ś c i e : jego w ł a s n y .
Sprawa nic wyczerpuje się bynajmniej w wyraźnie występującej
u Grotowskiego niechęci do wszelkiego etykietowania jego twórc z o ś c i . Określając rzecz m o ż l i w i e najprościej, przyjmijmy, fe
w przypadku twórcy Teatru Laboratorium m o ż n a m ó w i ć w każdym
razie o wątkach i inspiracjach gnostyckich i gnostycznych. Nato­
miast jednym z g n o s t y k ó w X X wieku jest on jedynie w barda
s z c z e g ó l n y m znaczeniu i pod pewnymi warunkami, w jego świato­
poglądzie bowiem występują r ó w n i c / walki c/y elementy nie
gnostyckic.
W tym miejscu w p r o w a d ź m y niezbędne uściślenia. Przypomnijmy najpierw, ż e w sferze ż y c i a duchowego mamy - jak pisze Jera
Prokopiuk - trzy podstawowe drogi po/n.iwc/e. zależnie od
struktury duszy ludzkiej: g n o z ę md greckiego slow a „gnosis"),
która oznacza poznanie i w i e d z ę bezpośrednią ..w mkającą w istnie

11. 2. Książe Niezłomny. Teatr Laboratorium we Wrocławiu. 1965. Od lewej: G . Kulig, Rena Mirecka, Maja Komorowska.
Mieczysław Janowski, Antoni Jahołkowski. Ryszard Cieślak (Książę).

66

�Boga. świata i człowieka'"', m a g i ę interesującą s i ę aspektem woli
oraz m i s t y k ę opartą na uczuciach. Inaczej m ó w i ą c : gnostyk
dąży d ° poznania poprzez gnosis, poznania pojmowanego jako
- z m i e n i a j ą c e c z ł o w i e k a d o ś w i a d c z e n i e typu twarzą w twarz.
J^yli do b e z p o ś r e d n i e g o oglądu boskiej rzeczywistości lub - j a k
ujmuje to Hans Jonas - „ w najbardziej p o d n i o s ł y m , a zarazem
w najbardziej paradoksalnym sensie tego s ł o w a - (...) poznanie
tego, co niepoznawalne" "); mistyk zmierza do utożsamienia s i ę czy
upodobnienia do Boga lub bóstwa; mag zaś - do poddania s i ę jego
woli i zarazem jej wykorzystania. Gnostyk jest przy tym również
w jakimś stopniu mistykiem i w jakimś stopniu magiem.

linearna, ale dialektyczna, to znaczy, ż e zawiera ona w s p ó l n e
związki, zależności, całość potencjału c z ł o w i e k a . Gnoza jest:
solarna, męska, dzienna, apollińska, arystokratyczna, natomiast
mistyka: chloniczna, żeńska, nocna, dionizyjska, demokratyczna.
Pierwsza kieruje siły istnienia c z ł o w i e k a (les forces de l'être)
d o ś r o d k o w o , prowadząc do e n s t a z y (termin Mircei Eliadego),
podczas gdy druga dysponuje nimi o d ś r o d k o w o , prowadząc do
e k s t a z y . Upraszczając, m o ż n a p o w i e d z i e ć , bez hicrarchizowania obu, że gnoza «rozumie» mistykę, ale mistyka « nie rozumie»
gnozy. W tym właśnie wyraża s i ę głęboki sens s ł ó w ś w i ę t e g o Jana:
«A światłość w c i e m n o ś c i ś w i e c i i c i e m n o ś ć jej nie ogarnęła*"".

Współcześnie gnoza wraz z m a g i ą i . mistyką stanowi „trzecią
drogę ludzkiego dążenia do poznania, obok religii, opartej na
wierze, i filozofii wraz z nauką, które za podstawowe narzędzia
przyjęły d o ś w i a d c z e n i e , eksperyment i refleksję. „ G n o z a zresztą
-pisze dalej Prokopiuk - nie odrzuca ani wiary, ani empirii,
eksperymentu czy refleksji, w swej holistycznej postawie będąc
również sztuką i czynem."

I dalej Raymond Abellio: „ O c z y w i ś c i e , nie twierdzę, ż e mistyka
jest reakcyjna, pewne jest jednak, ż e znajduje się w niej czynnik
rozpadu ś w i a d o m o ś c i , uśpienia inteligencji i, w ostatecznej konsek­
wencji, ryzyko alienacji ludzkiego istnienia (la risque d'aliénation
d'etre). Mistyka prowadzi do esktazy (...]. Gnoza jest jej dokładnie
przeciwstawna: inteligencja jest w niej aktywna i nic prowadzi ona
do ekstazy, lecz do lego, co Mircea Eliade nazwał neologizmem
e n s t a z a [...]. T o jest podstawowe: gnoza pozwala grać racjonal­
nością, d o ś w i a d c z a ć tego, co my, ludzie Zachodu, wnosimy w świat
p o c z ą w s z y od Starożytnej Grecji. Z p e w n o ś c i ą jest rozum i rozum:
istnieje rozum logiczno-dedukcyjny, który doprowadził do zupeł­
nego impasu cpistemologicznego, znanego nam dzisiaj tak dobrze,
oraz do kryzysu podstaw nauki; ale jest też inny «rozum», który bez
nadmiernej skromności nazywamy w y ż s z ą
świadomośc i ą, zaś Husserl określał go jako r o z u m
transcendentny.
T o właśnie jest rozum g n o s t y k ó w . "

1

Za ustaleniami wprowadzonymi przez Jerzego Prokopiuka.
przyjętymi zresztą d z i ś powszechnie w badaniach naukowych,
pojęcia „ g n o z a " i „ g n o s t y c z n y " o d n o s z ę w niniejszym tekście do
specyficznego typu poznania i soterycznej wiedzy, które w całej
historii oznaczają „ a k t y w n ą drogę duchowego poznania Boga
i świata", natomiast pojęcia „ g n o s t y c y z m " i „ g n o s t y c k i " to .jeden
z licznych i m o ż l i w y c h ś w i a t o p o g l ą d ó w , niegdyś mający charakter
eskapistyczny". w i ą ż ą c y się z religią i systemami istniejącymi
głównie w starożytności (od I wieku przed Chrystusem do I I I - I V
wieku naszej ery)".
W innych opracowaniach Prokopiuk m ó w i również o ponadcza­
sowej „zasadzie gnozy", która oznacza „znajomość boskich praw
zastrzeżonych dla elity" -, co jest r ó w n o z n a c z n e z jej ezoterycznym
charakterem. Jednym z n i e z b ę d n y c h warunków wtajemniczenia jest
w takim ujęciu d o ś w i a d c z e n i e procesu indywiduacji (w znaczeniu
nadanym temu pojęciu przez Junga i jego u c z n i ó w ) .
Interesującego rozróżnienia mistyki i gnozy jako d w ó c h opozy­
cyjnych kategorii d o ś w i a d c z e n i a poznawczego (catégories d'espnts) dokonał Raymond Abbelio, autor La Structure Absolue
\ approches de la nouvelle Gnose, wydanych u Gallimarda w latach
1965 i 1981. W późniejszej książce czytamy: „Opozycja ta nie jest
1

14

Tak rozumiana gnoza nie jest d o m e n ą nauki, opartej na erudycji,
lecz wiedzy opartej na poznaniu, gnostyk zaś to c z ł o w i e k
p o z n a n i a , o którym w Performerze Grotowskiego m ó w i s i ę
następująco: „Performer - z dużej litery - jest c z ł o w i e k i e m czynu.
A nie c z ł o w i e k i e m , który gra innego. Jest tancerzem, kapłanem,
wojownikiem; jest poza podziałami na gatunki sztuki. 1...) Perfor­
mer to stan istnienia. C z ł o w i e k poznania: m o ż n a w i d z i e ć go jak don
Juana w p o w i e ś c i a c h Castancdy, j e ż e l i lubi się romantyczności.
W o l ę m y ś l e ć tu o Pierre de Combas. C z y nawet o tym Don Juanie,
którego opisuje Nietzsche: buntownik, przed którym poznanie stoi
jak p o w i n n o ś ć i który m a j e podbić. Jeśli nawet nic wyklęli go inni,
czuje się o d m i e ń c e m , o u t s i d e r e m . (...) C z ł o w i e k poznania

�rozporządza czynieniem, d o i n g, a nie myślami albo teoriami. [...]
Poznanie to sprawa czynienia."" Performer - „ c z ł o w i e k poznania"
jest dla Grotowskiego zarazem „ c z ł o w i e k i e m w e w n ę t r z n y m " :
„Między człowiekiem wewnętrznym a człowiekiem zewnętrznym
jest ta sama nieskończona różnica, jaka jest p o m i ę d z y niebem
a ziemią.""'
W e d ł u g Raymonda Abellio celem „struktury absolutnej, której
źródło stanowi gnoza, ma być właśnie: „narodzenie c z ł o w i e k a
w e w n ę t r z n e g o " . Pojawia się on przede wszystkim w tym, co autor
Approches ile la nouvelle Gnose nazywa „kapłaństwem niewidzial­
nym",jednak dzień, w którym zaczyna ono potrzebować instytucji
Kościoła i, w konsekwencji, znika w nim owo „ b y c i e niewidzial­
nym" - j e s t j u ż niczym innym jak w e j ś c i e m w fazę dekadencji."
Otóż ó w „ c z ł o w i e k w e w n ę t r z n y " wydaje się być dokładnym
analogoncm tego, co Grotowski w Teatrze a rytuale określał jako
„akt c a ł k o w i t y " u aktora i, odpowiednio, jako „ c z ł o w i e k a cał­
kowitego".
Problem „ c a ł k o w i t o ś c i " , „totalności c z ł o w i e k a " jest niewątp­
liwie jednym z podstawowych w twórczości Grotowskiego. Nic
zatem dziwnego, ż e wracał do niej c z ę s t o również, i w okresie
.jteatru uczestnictwa", m i ę d z y innymi w programowym tekście
Święto i. roku 1972. Zbliżony obraz odnajdujemy także w tekście
Wędrowanie za Teatrem Źródeł z końca lat siedemdziesiątych.
Grotowski o d w o ł y w a ł się wtedy w y j ą t k o w o c z ę s t o do autora
Dziadów. Pisał: „ M i c k i e w i c z formułował to tak - cytuję z pamięci
- chodzi o «pragnienic bycia c z ł o w i e k i e m z u p c l n y m » , « c a l y m
c z ł o w i e k i e m * , « e z i o w i e k i c m pojętym jako c a ł o ś ć » , to znaczy
takim, który by zarazem jako wojownik uczestniczył w historii
i uczestniczył w życiu swojej istoty, s ł o w e m - «oddawat się
c a ł k o w i c i e temu, co czyni»."" Jak ł a t w o z a u w a ż y ć . Grotowski nie
podziela dualizmu tak charakterystycznego dla wszelkich gnost y c y z m ó w i gnozy. Spróbujmy zatem o d p o w i e d z i e ć na pytanie:
jakie są najbardziej zasadnicze zbieżności i różnice między g n o z ą
a ś w i a t o p o g l ą d e m i postawą twórcy Teatru Laboratorium?
1

Zacznę od tego, że Grotowskiemu d o ś ć o d l e g ł y wydaje się byf
aspekt teologiczno-kosmologiczny gnozy. Bliska jest mu natomiast
koncepcja c z ł o w i e k a , w e d ł u g której składa się on z trzech elemen­
tów: ciała, duszy i ducha - stanowisko takie nazywa się leriadyz.
mem. Fundamentem i o s n o w ą j e s t przy tym u Grotowskiego zasada
b i e g u n o w o ś c i : spontaniczności i dyscypliny, myśli i uczucia, ciała
i umysłu, ś w i a d o m o ś c i i p o d ś w i a d o m o ś c i , seksu i m ó z g u , wewnęt­
rznego i z e w n ę t r z n e g o i tak dalej. P o n o w n ą j e d n o ś ć rozdartego
c z ł o w i e k a i świata, a także j e d n o ś ć s k ł ó c o n e g o najczęściej ze sobą
samym c z ł o w i e k a o s i ą g a się jednak nie przez odrzucenie którego
z aspektów, lecz przez ich integrację i syntezę. Jest to zgodne
z „ p r a w e m " cnantiodromii - z b i e ż n o ś c i przeciwieństw, zgodnie
z którym wszystko, w c z e ś n i e j czy p ó ź n i e j , przechodzi w swoje
p r z e c i w i e ń s t w o . Do tak pojmowanej z b i e ż n o ś c i przeciwieństw
o d n o s z ą się s z c z e g ó l n i e coincidentia oppositorum (zgodność, jed­
ność p r z e c i w i e ń s t w ) i complexio oppositorum (splot, wzajemna
zależność przeciwieństw ''). Zgodnie z „ p r a w e m " enantiodromij
należy r ó w n i e ż interpretować ó w słynny paradoks Grotowskiego:
..Nie należy dążyć do unikania sprzeczności, przeciwnie - to
w sprzecznościach zawiera s i ę istota rzeczy."
W indywidualnej, ludzkiej skali - prowadzi do tego proces
indywiduacji. P o w o ł a j m y się w tym miejscu na świadectwo
Ryszarda Cieślaka. Tak o p o w i a d a ł on o swojej pracy nad rolą
Księcia N i e z ł o m n e g o : „ N i e p o d o b n a [...| traktować jej w katego­
riach w y ł ą c z n i e artystycznych - w y w o ł a ł a ona zasadniczą przemia­
nę w całej mojej psychice, przeobraziła mnie nie tylko jako aktora,
ale jako c z ł o w i e k a . B y ł to proces sprzężony: dojrzewanie aktorskie
łączyło się z dojrzewaniem lud/kim. Rola e w o l u o w a ł a , kształ­
towała się, w miarę jak kształtował się mój osobisty stosunek do
zjawisk, do otoczenia, do świata. Tego rodzaju proces nie ogranicza
się zresztą u nas tylko do mojej osoby. W y p ł y w a to / zasadniczego
podejścia Grotowskiego do funkcji teatru, funkcji aktora." A kilka
lal później - w roku 1974 - dopowiadał: ..Była to najgłębiej idąca
samonenetracja. rodzaj osobistej spowiedzi. Kiedy następuje w tym
1

20

II. 4, 5. Teatr Laboratorium. Wrocław, ok. 1972. W okresie „Kultury czynnej" nastąpiło wyjście poza salę teatralnaZdjęcia, autorstwa jednego z członków zespołu - Andrzeja Paluchiewicza. wykonane w Brzezince k. Oleśnicy,
gdzie odbywały się niektóre przedsięwzięcia Teatru Laboratorium.

21

�akcie przekroczenie ostatniej granicy, c z ł o w i e k czuje się tak, jakby
*yszedl z ciemnego tunelu na otwarta, jasna, przestrzeń"." Cieślak
własnym przykładzie przedstawia tu proces indywiduacji;
• Junga jest to proces, „w trakcie którego osoba staje się
•^podzielona, tzn. o s o b n ą , niepodzielną jednością hih « p e ł n i ą » "
••OCZtśnie występuic tu postulat wyzwolenia s i ę c z ł o w i e k a
' W dotychczasowego świata, cci dokonuje się przez s z c z e g ó l n e g o
rodzaju doświadczenie prowadzące do poznania i będące samo
, * ~ poznaniem w g ł ę b o k i m znaczeniu lego stówa; innymi
* * y : chodziłoby o g n o z ę , chociaż ani Grotowski, ani Cieślak nie
--'Ja tego pojęcia.
M

l e

'pOoniejak Jung i jungiści. Grotowski akcentuje nie d o s k o t l i i e « i ^ P ' ' e c z ł o w i c k .1 1. w konsekwencji, doma'vrnlr
&amp;° ^yfnilaeyjnego otwarcia M C na sferę cienia, przy
"«cnx
' J S'« l» przede wszystkim w pracy, niezwykle tutaj
' • » ' ! ? p ' 'k*" J '
archetypowy obraz pełni potencjału c z ł o * J M &gt; t « t ° ^ ' b&lt;&gt;wosci zapisywana |cst przez Grotowskiego
literą
- na przykład w Performerze, jako „Ja" pisane dużą
e

l

n

n,e

/ u

e

Wn(

a

n

C

c o

uso

t a c h

e m

d j k * * y 'eraz, czym poszukiwania Grotowskiego n i e s ą .
oznacza ^ ' "
M one żadnym systemem naukowym. Nie
*' &gt;chrń'' - k'
'
' " aspektów czy c l c i n c n l ó w
ntożeT"^ * ' ^
8'cd
naukowym, a jednym z d o w o d ó w
^'cktorych nńi - °
slos«&gt;wanie w pedagogice teatralnej
"kiegoi svst
Grotowskiego. Grotowski nigdy nie tworzył też.
^mdzaiu
^' ~icznego czy kulturowego i nic przejawiał
* b 5 3 ! , P * J ' - Wreszcie jego myśl i d o ś w i a d c z e n i a nie są
~ ^
° l o g i ą ) . Powtórzmy: Grotowski o d w o ł u j e się do
* ty * i o r e m "°H
,
( ayr )y-) . Jego
Jegoświatopogląd
światopogląd nie
niejest
jesti nigdy
nigdy
icy , " "ogmatów, brak w nim elementu kultu, a jego
ympatycy nie stanowią społeczności w sensie
(

s l

r n

m

e

S

(

iin

e(

na

ż

e

n

8 1 1 0

c

m

a

w z

C

e m U

a s

r a z

s

/

c

w

n

c

e m

r

s

/

e

OZOI

, r

d

m te

zhinrlL
a

p i s t i s
w i
Fl:,US ( w i a r

1

religijnym. C h o ć n i e w ą t p l i w e jest tu r ó w n i e ż istnienie charyz­
matycznego p r z y w ó d c y .
Kluczowe natomiast znaczenie wydaje s i ę m i e ć dla Grotow­
skiego jego obraz c z ł o w i e k a . Z a Teofilem z Antiochii, chrześcijańs­
kim pisarzem i biskupem ż y j ą c y m na przełomie 11 i III wieku
- m ó w i : „ P o k a ż mi twojego c z ł o w i e k a , a j a ci pokażę mojego
Boga". Przywołajmy pełny kontekst, w jakim padają te słowa:
..Pewnego dnia Teofil z Antiochii, wezwany przez j a k i e g o ś pogani­
na: «pokaż mi twojego B o g a » , odparł: «pokaż mi twojego c z ł o w i e ­
ka, a j a ci pokażę mojego B o g a » . Zajmijmy się tym razem tylko
pierwszą p o ł o w ą zdania: t w o j e g o c z ł o w i e k a . . . Jest to
termin wykraczający poza pojęcia religijne. M y ś l ę , ż e w nim Teofil
z Antiochii dotknął c z e g o ś podstawowego w życiu ludzkim. Pokaż
mi twojego c z ł o w i e k a . . . - to j e d n o c z e ś n i e ty - « t w ó j c z ł o w i e k "
i nic-ty - n i c - t y jako obraz, maska dla innych. T o ty niepowtarzalny,
jednostkowy, ty w c a ł k o w i t o ś c i swojej natury: ty cielesny, ty
o g o ł o c o n y . Zarazem: to ty ucieleśniający wszystkich innych,
wszystkie istnienia, całą historię.
Jeśli wymaga się od aktora uczynienia c z e g o ś n i e m o ż l i w e g o
i jeśli on to uczyni, to nie on - aktor - był tym, kto m ó g ł to uczynić,
p o n i e w a ż tym, co m o ż e u c z y n i ć on - aktor - jest tylko to, co
m o ż l i w e , znane. U c z y n i ł to « j e g o c z ł o w i e k » . W ó w c z a s dotyka się
tego, co istotne: « t w o j e g o c z ł o w i e k a * . " "
W artykule Wędrowanie za Teatrem Źródeł Grotowski raz
jeszcze wróci do tych słów: ,,«Pokaż mi twojego c z ł o w i e k a , a j a ci
pokażę mojego B o g a » . Niewiele m o ż e to znaczy dla k o g o ś , jeśli
pojmuje się to w tak zwanym znaczeniu duchowym albo jako
metaforę. Ale powiedzmy, ż e to nie jest metaforą, ż e jest d o s ł o w n e .
« P o k a ż mi twojego c z ł o w i e k a , a j a ci p o k a ż ę mojego B o g a » . "
26

Owo „najbliższe p o k r e w i e ń s t w o " istniejące m i ę d z y Bogiem
a c z ł o w i e k i e m omawia r ó w n i e ż Paul Evdokimow w swojej książce

69

�21

Prawosławie , bardzo dobrze znanej Grotowskiemu - towarzyszy­
ła mu ona zwłaszcza w okresie pracy nad Apocalypsis cum Figuris.
Św. Bazyli powiedział: „Człowiek jest to stworzenie, które otrzy­
mało nakaz stania się Bogiem" r Zgodnie z tym obrazem została
stworzona całość ludzkiej natury. Między Bogiem a przebóstwionym człowiekiem jest tylko ta różnica, że „Bóg jest nie­
stworzony, podczas gdy człowiek istnieje dzięki stworzeniu". *
Naśladownictwo natury Bożej polega na tym, że człowiek „sam
staje się światłem", " a nie tylko odzwierciedla je. W takim właśnie
kontekście Paul Evdokimov interpretuje przytoczone już tutaj słowa
Teofila z Antiochii."
Z kolei w gnostycko-chrzcścijańskiej Księdze Tomasza Zbawca
zwraca się do apostoła: „Ty już poznałeś siebie i będziesz nazwany
samopoznaniem. Kto zaś nie poznał siebie, nie poznał niczego. Kto
zaś poznał, doszedł do poznania głębokości wszystkiego, dlatego
jesteś moim bratem Tomaszem."" Dla gnostyka poznać siebie to
znaczy uświadomić sobie swoje pochodzenie i istotę, czyli poznać
wszystko: „Trzeba, aby każdy ćwiczył się w różny sposób i wy­
rzucił z siebie ten element, aby już nie był w błędzie, lecz aby
uchwycił siebie samego takim, jakim był n a j p i e r w . P o z n a n i e
siebie jest podstawowym zadaniem człowieka, a prowadząc do
poznania Boga ląc^i się ono z poznaniem siebie jako cząstki
boskiej. Człowiek poznający siebie - jak mówiliśmy - sam staje się
światłem: „Istnieje światłość w człowieku światłości i on oświeca
świat.""
W logionie trzecim Ewangelii Tomasza jest powiedziane: „Skoro
poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani i będziecie
wiedzieć, że jesteście synami Ojca żywego. Jeśli zaś nie poznacie
siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą."" Poznanie
siebie jest równoznaczne z uświadomieniem swego pochodzenia
i istoty - synostwa bożego. Wyrażenie „syn człowieczy" może być
interpretowane w różny sposób. Według Wincentego Myszora
„określenie «syn człowieczy*, zważywszy mocne związki pism
gnostyckich z apokaliptyką, oznacza istotę boską. Gnostycy praw­
dopodobnie określali nim pierwszą emanację.'"* W tekstach gnos­
tyckich powtarza się len sam scenariusz sotcriologiczny: upadłego,
pozbawionego świadomości Adama budzi „Syn Boży", „Jezus
Światła", Zbawiciel, wcielenie Zbawczej Inteligencji. To odkupie­
nie poprzez gnozę jest zarazem wyzwoleniem, a składają się na nic
trzy etapy: przebudzenie, objawienie zbawczej nauki i anamnesis
(przypomnienie i uświadomienie sobie).' Na spotkaniu we Wroc­
ławiu w kwietniu 1991 roku Grotowski podkreślał, że w Sztukach
Rytualnych, realizowanych pod jego kierunkiem obecnie pod
Pontedcrą we Włoszech, kluczowe znaczenie ma dlań taki tekst:
l

1

1

7

To become Understand
To become Understood
W polskim przekładzie znaczy to:
Stań się Pojmowaniem
Stań się Rozumieniem
Przypomnijmy, że końcowy fragment Performera Grotow­
skiego jest zatytułowany Człowiek wewnętrzny. We wcześniejszych
jego tekstach, począwszy od Ku teatrowi ubogiemu z roku 1965, jest
on nazywany „człowiekiem całkowitym" albo „człowiekiem zupeł­
nym". Najkrócej mówiąc, len obraz człowieka zdaje się dokładnie
odpowiadać temu, co gnostycy określali imionami: „człowiek
wewnętrzny (ho endiśthetos anlhropos), „człowiek duchowy lub
„pneumatyczny" (ho pneumatikós an(hropos) czy „człowiek ar­
chetypowy" (ho archanthropos); o „człowieku wewnętrznym"
pisali również między innymi święty Paweł i Mistrz Eckhart. Jest to
w ogóle jedno z centralnych pojęć gnostyckich, a obraz „wy­
zwolenia boskiego człowieka", nazywanego także „praczłowie­
kiem" i „pierwszym człowiekiem", pojawia się u wszystkich
gnostyków i neognostyków.
W ujęciu Grotowskiego „sztuka jako wehikuł" to przede wszyst­
kim wysiłek samorozwoju, pracy nad sobą, dzięki któremu - przez,
separacje i ponowną integrację przeciwieństw - można podjąć
wyzwanie zrealizowania własnej osobowości. I w tym momencie
znajdujemy się już w samym centrum współczesnej, dwudziesto­
wiecznej neognozy, którą znamionuje m i t y c z n e w i d z e n i e
ś w i a t a n a n o w y s p o s ó b - mianowicie: syntetyczny. To
wyróżnia ją od poprzedzających: od epoki mitu (teza) i epoki
sejentystycznej (antyteza). Zasadnicze znaczenie ma tutaj a u t o t r a n s f o r m a c j a , polegająca na stałym poszerzaniu świadomo­
ści o coraz to nowe wymiary. Spełnienie tego zadania jest
równoznaczne z procesem samourzeczywistnienia, w którym
świat duchowy pozostaje w ścisłym związku
z p o z i o m e m m a t e r i i (można tu mówić o transformacji

70

materii). Przy tym, co bardzo znamienne i ważne: we współczesnej
gnozie - w odróżnieniu od różnych odmian gnostycyzmu - spotykamy się z pozytywnym w zasadzie stosunkiem do świata, a w nie­
których ujęciach mówi się nawet o „zbawieniu ziemi" jako zadaniu
które stoi przed gnostykiem. Nieprzypadkowo więc kojarzone są
czasem z gnozą dążenia współczesnej ekologii, w której fc,
dziedzinie doświadczenia prowadzone przez Grotowskiego miały
niewątpliwie charakter prekursorski.
Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Grotow­
ski tak na przykład mówił o dwudziestoletnim doświadczeniu
zespołu w tym zakresie: „Dla nas - w Teatrze Laboratorium - praca
nad sobą siłą rzeczy musi mieć charakter organiczny, wychodzić od
działania żywym istnieniem. Praca nad sobą może być p r a k ­
t y k o w a n i e m kultury sobą.
Dochodzę do punktu, który określiłbym jako «ckologię człowie­
ka*. Bo ekologia zaczyna się od nas samych. Jaki człowiek jest
ekologicznie czysty? Nie ulega panice, rozpadowi, poczuciu niepe­
wności. Wiem: «świat jest niepewny, wszystko jest niepewne*.
Wiem. A jednak - możność i wartość życia. A jednak - siła
przetrwania człowieka i gatunku. A jednak - c z ł o w i e k e k o ­
logicznie czysty.
W polu kultury i w polu naszej pracy widzę dwie szczególne
ekologie: «ckologię międzyludzkiego* i «ekologię pozaludzkiego.;
oczywiście, i w jednej, i w drugiej - siłą rzeczy - człowiek jest
podmiotem.
Kiedy mówię: «ekologia międzyludzkiego*, dotyczy to wszel­
kich działań Zespołu Teatru Laboratorium. Ich substancją jest
kontakt, o b c o w a n i e m i ę d z y l u d ź m i (dotyczy to także
działań, w których występuje element widowiskowy, choćby
w ograniczonej mierze)". * Przykładem doświadczenia kulturo­
wego, które wyłoniło się „na styku człowiek - ekologia pozaludzkiego", był Teatr Źródeł, uznany przez Grotowskiego za „praktycz­
ny odpowiednik myślenia ekologicznego w dziedzinie kultury".
Bardzo wyraźnie widać tu połączenie ekologii z. pozytywnym
w zasadzie nastawieniem do świata, choć przy pełnej świadomości
jego dramatyzmu. Wychowani w pewnej cywilizacji, mamy w sobie
zbudowane „dwa mury". Mówił o nich Grotowski między innymi
w pochodzącym z 1980 roku filmie telewizyjnym: „Z jednej strony
mamy w sobie mur, który nas oddziela od czegoś, co jest jak
zapomniane energie, co jest żywe, a zostało zapomniane, i co jest
rezerwuarem wielkiej mocy. Z drugiej strony mamy przed sobą
mur. Oduczamy się postrzegania. Nasze zmysły są jak porosłe
błoną. Nie widzimy, tylko myślimy o tym, co widzimy. Po­
strzegamy nasze myśli o faktach, a nie fakty. Postrzegamy nasze
myśli o lesie, a nic las, nasze myśli o ziemi, a nie dotyk ziemi. Mamy
takie dwa mury: jeden przed nami, drugi za nami. W gruncie rzeczy
to jest jeden mur. Przebić się przez ten mur: otwarta percepcja
i zapomniane energie. To jest coś, co wyzwala się w działaniu.
Intensywność życia... Nic wiem, jak to nazwać." *
A oto przykład ścisłego związku świata duchowego ze światem
materii, podany przez Grotowskiego w kontekście Sztuk Rytual­
nych oraz rozważań nad ich swoistością i nad tym, co odróżnia je od
„teatru przedstawień": „Sztuka jako wehikuł - pisze Grotowski
w artykule z 1992 roku - jest jak winda bardzo pierwotna, która jest
czymś na kształt kosza podciąganego liną. z pomocą której
działający podnoszą się ku energii bardziej subtelnej, by wraz
z n i ą zejść ku naszemu ciału instynktownemu. [...]
Kiedy mówię o obrazie windy pierwotnej i o Sztuce jako
wehikule, odwołuję się do wcrtykalności; możemy widzieć owj
wertykalność w kategoriach energetycznych: energie ciężkie, w
organiczne (związane z siłami życia, z. instynktami, ze zmysłowoś­
cią) i inne energie, bardziej subtelne. Nic chodzi bowiem o to, aty
po prostu zmienić poziom, ale by podnosić grube do subtelnego
i aby s p r o w a d z i ć subtelne ku rzeczywistości bardziej potocz­
nej, związanej z «gęstością» ciała. To tak, jakbyśmy próboww
wejść w h i g h e r c o n n e c l i o n .
Nie idzie o to, by się wyrzec części naszej natury; wszystko winw
trzymać swe miejsce naturalne: ciało, serce, głowa, coś, co znajduj*
się «pod naszymi stopami* i coś, co znajduje się «ponad glow**^
Wszystko jak linia wertykalna, i ta wertykalność powinna byt
rozpięta między organicznością i t h e a w a r e n e s s . A * •
r e n e s s to znaczy świadomość, która nie jest związana z mO"
(maszyną do myślenia), lecz z o b e c n o ś c i ą.
Można porównać to wszystko z drabiną Jakubowa. Biblia nw
o historii Jakuba, który zasnął z głową na kamieniu i miał w i d * ^
widział stojącą na ziemi ogromną drabinę i postrzegał siły.
- j e ś l i wolicie - anioły, które wstępowały i schodziły.*"
. ^
Aby jednak ta drabina mogła funkcjonować, wszystko musi "r
1

1

0

�wykonane nienagannie z punktu widzenia rzemiosła. To obowiązy­
wało zresztą u Grotowskiego od początku jego pracy w teatrze i było
jazane najściślej z jego widzeniem sztuki i jej zadań.
cytowanym przed chwilą artykule Od zespołu teatralnego do
Sztukipk" wehikułu Grotowski rozpatruje relację między dwoma
biegunami w sztukach widowiskowych: sztuka jako prezentacja,
performing arts. co można tłumaczyć jako „sztuki performatywne"
^godnie z angielskim znaczeniem tego terminu), i sztuka jako
wehikuł (według określenia Petera Brooka).'" W ramach sztuki jako
prezentacji można wyróżnić różne odmiany (na przykład: próby
p charakterze poszukiwawczym, taniec, pantomima), podobnie
w ramach sztuki jako wehikułu. Sztuka jako wehikuł to po prostu
bardzo precyzyjny instrument służący poznaniu i rozwojowi czło­
wieka. Inaczej mówiąc: decyduje tu wysiłek samorozwoju, praca
pad sobą, dzięki temu można zrealizować własną osobowość.
Dokładnie mówi o tym Performer Grotowskiego.
Od sztuki jako prezentacji do sztuki jako wehikułu prowadzi
jakby łańcuch o różnym stopniu nasycenia. Ale zawsze musi być
wtym podłoże techniczne, precyzja i mistrzostwo; jeśli tego nie ma,
mamy do czynienia jedynie z uzurpowaniem sobie czegoś. Jest przy
tym niewątpliwe, że między tymi dwoma biegunami - wzdłuż
łańcucha - istnieje przepływ energii.
Grotowski zawsze akcentował znaczenie i rolę technicznego
mistrzostwa, precyzji. Także w pracy nad Sztukami Rytualnymi
podkreśla on ścisły związek, jaki zachodzi między „dołem"
a„górą": przepływ energii dokonuje się od dołu do góry, od tego, co
„grube" ku temu, co prześwietlone. W ten właśnie sposób odbywa
się „prześwietlenie" materii, jej transformacja, ale zarazem za­
chowywany jest przez cały czas żywy związek z dołem, ziemią,
materią. Dlatego w pracy nad Sztukami Rytualnymi nic może być
mowy o transie: w każdej chwili, będąc „prześwietlonym" (na
poziomie wertykalnym), jest się zdolnym reagować natychmiast.
lW

Za przykład może tu służyć współpracujący obecnie z Grotowskim
Thomas Richards, który na laiku może robić wrażenie, że działa
w transie. Jednak zachowuje się on niezwykle uważnie, mając
baczenie na to, co się dzieje: białka jego oczu są wprawdzie
zwrócone ku górze, co właśnie nasuwa skojarzenie z „transem",ale
niech tylko usłyszy on najmniejszy fałsz - zareaguje wtedy
natychmiast.*
Język używany w pracy nad Sztukami Rytualnymi jest technicz­
ny, maksymalnie precyzyjny. Występuje tu niewiarygodna precyzja
w pulsowaniu rytmicznym. Jest to tak, jakby bardzo stare pieśni
- rytualne, sakralne - były osobami. Pieśń taka jest produktem
długiej filtracji i staje się żywą istotą, osobą. Ma duszę, którą trzeba
znaleźć. Jest to ciągły proces. Tego nigdy nie ma się na stałe: jeśli
ktoś twierdzi, że „posiadł duszę", może j ą stracić. Dusza pieśni jest
uchwycona tam, gdzie ma się poczucie, że to pieśń nas śpiewa. Jest
to bardzo rygorystyczne: dyscyplina formy, szczegółu, precyzja.
Spontaniczność i dyscyplina to coniunctio oppositorum w pracy
nad Sztukami Rytualnymi, podobnie jak w całej dojrzałej twórczo­
ści Grotowskiego. Uciążliwa, codzienna praca - z długimi niekiedy
okresami jałowości. Zdaniem Grotowskiego, amatorzy zawsze
zatrzymują się na tym pierwszym poziomie, nie umieją przekroczyć
progu jałowości. Prawdziwe mistrzostwo polega jednak na tym, że
się ten okres potrafi przejść.
Wszystko to upoważnia do sformułowania końcowego stwier­
dzenia, że działalność twórczą Grotowskiego i jego światopogląd
można sensownie badać i interpretować również w konte­
kście współczesnej gnozy czy neognozy. Związki i analogie, przy
jednocześnie występujących różnicach, są w tym przypadku za­
stanawiające i płodne poznawczo. A nowy kontekst pozwala
w nowym świetle dostrzec twórczość Jerzego Grotowskiego,
a także jej źródła i korzenie. Nie jest to w końcu mało.
1

Grudzień 1994 - styczeń 1995

PRZYPISY
'Carl Gustav Jung. Archetypy i symbole. Pisma wybrane. Wybrał, przełożył
&gt; wstępem poprzedził: Jerzy Pmkopiuk. Ćzyielnik. Warszawa 1976. s 32 Ukazanie się
Ki ksiajżki było wa/nym wydarzeniem kulturalnym, por. Leszek Kolankiewicz Carl
Gustav Jung w nunch snach i myślach. „Notatnik Teatralny" nr 3/1992 s 140-147
Numery 12/1987 i 4/1988
Por. miedzy innymi: Jerzy Prokopiuk. Gnaza. gnosrycyzm i numicheizm. Apotogia
patilttmti sua, „Literatura na Świecie" 1271987. Czas Wodnika. O gnozie, herezjach
i atnipnyijii. z Jerzym Prokapiukiem rozmawiają Marek Klecel i Zdzisław Skrok,
-Nowe Książki" nr 11/1992; Wyzwanie gnozy Z księdzem profesorem Wincentym
Mysznrem. znawcą myśli gnostyckiej. prorektorem Akademii Teologii Katolickiej,
irmn-ia Adam Szostkiewicz. „Tygodnik Powszechny" nr 2/1995
'Grotowski ciągle tajemniczy. ..Dialog" nr 5/1989
'Małgorzata Dziewulska, Ogniokrud. „Teatr" nr .VI992 A oto kilka pomyłek autorki
* zakresie faktów (sprawy interpretacji celowo lulaj pomijam):
I) błędne jest twierdzenie, ze po pa/d/.iernikii 1956 ..Grotowski porzuca działanie
polityczne i wyjeżdża do Moskwy, gdzie studiuje nauki Stanisławskiego". W Moskwie
Grotowski studiował w roku akademickim 1955/19561 to lylko przez pierwszy semestr,
'jetli chodzi o sztukę teatru, interesował go wtedy przede wszystkim Meyerhold Działo
tlC 10 przed Październikiem, a nie po. Wszystko lo szczegółowo opisałem w książce
Omumski i jego Ijtboralorium. Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa 1980;
21 nie jest prawdą, że Teatr Laboratorium „stal sic niezależny [...) od cenzury"
talkgał on cenzurze w takim samym stopniu, jak wszystkie inne placówki teatralne
:

1

Ldilions Galtimard. Paris 1981. s. 31 Przekład aulora artykułu. Cytaty z Ewangelii
według św. Jana (Prolog 1,5), według: Biblia Tysiąclecia, wyd. IV. Pallolinum,
Poznań-Warszawa 1984. s 1214
"Tamże. s. 14
" Jerzy Grotowski, Performer, w: Teksrr z lat 1965-1969. op. cii., s. 214
" Tamże. s. 217
" Abellio. op. cit., s. 17
" Jerzy Grotowski. Wędrowanie za Teatrem Źnidct. leksl przygotował do druku
Leszek Kolankiewicz. „Dialog" nr 11/1979
" Por. Enamiadromia i Przeciwieństwa, w: Andrew Samuels. Bani Shorter, Fred
Plaul, Krytyczny słownik analizy Jungowskiej, przełożyli Wojciech Bobecki i Lidia
Zieliński Oficyna Wydawnicza UNUS. 1994, s. 59-60 i 155-156
" Grotowski. Teatr a rytuał, op. cit., s. 79
" Wypowiedź w ankiecie: Aktor - marzenia, myśli, mzierki. Ryszard Cieślak,
rozmawiała Leonia Jablonkówna, „Tealr" nr 14/1971
" U : . " natchniony, rozmawiał Tadeusz Buski [Burzyński], „Gazeta Robotnicza" nr
74/1974
" Por. Indywiduacja, w: Krytyczny słownik analizy Jungowskiej, op. cit., s. 75-79
Por. Osiński. Grotowski i jego Laboratorium, op. cii., i. 258-264
" Jerzy Grotowski
Ćwiczenia, w: 7eJurv z lal 1965-1969, op. ciL,
s. 104-105
Grotowski, Wędrowanie za Teatrem Źródeł, op. cit,
Paul Evdokimov Prawosławie, przełożył ks Jerzy Klinger. Instytut Wydawniczy
PAX. Warszawa 1986
" Tamże, s 91
" T a m ż e . s. 103
• Tamże. s. 105
" Tamże, s. 103
'•' Por 7&gt;Łwy ; NagHammadi. z języka koplyjskiego przełożyli Albertyna Dembska
i Wincenty Myszor. wstępem i komentarzem opatrzył oraz całość opracował: ks
Wincenty Myszor. Akademia Teologii Katolickiej. Warszawa 1979. s. 81
" Tamże
" Tamże. s. 82
" Ewangelia Tomasza, przełożyli Albertyna Dembska i Wincenty Myszor. w: TeŁrry
: Nag-Hammadi. op cit. i 207
"Tamże, i . 91
" Por. Eliade. Historia wierzeń i idei religijnych, op. cii., s. 255
" Jerzy Grotowski. Teatr Laboratorium po dwudziestu lalach. Hipoteza robocza,
„Polityka" nr 4/1980
" Jest lo fragment oslalnicj z trzech wypowiedzi Grotowskiego w filmie telewizyjnym
Krzysztofa Domagalika,., Pełen guślarstwa obrzęd świetokradzki''. O Teatrze Laborato­
rium Jerzego Grotowskiego. Telewizja Polska, Warszawa 1980. Pierwsza emisja filmu
odbyła się 27 marca 1980
. Grotowski. Od zes/iołu teatralnego do sztuki jako wehikułu, op. cii., i. 36-37
" Por. Peler Brook. Grotowski, sztuka jako wehikuł, przełożyła Magda Złotowska,
„Notatnik Teatralny" nr 4/1992
* Można to zobaczyć również na filmie dokumentalnym z pracy Centro di Lavon&gt; di
Jerzy Grotowski - Work center of Jeny Grotowski, zrealizowanym w Ośrodku pod
Pontederą w roku 1989 przez ekipę amerykańską pod kierunkiem Mercedes Gregory
Por. także: Thomas Richards, Al lavoru eon Jerzy Grotowski sulle uzioni fisiche,
Ubulibri. Mtlano 1993
14

a

11

3) Grotowski nie ..wystawiał Wyspiańskiego" w roku 1963. lecz w latach 1962
^ixilis) i 1964 (Studium o Hamlecie) W roku 1963 odbywały sic kolejno spektakle
^kmpolis. jednak premiera była wcześniej,
, *ł początkach stanu wojennego współpracownicy Grotowskiego rozwiązali
psryłw* -pisze Dziewulska Slan wojenny zosial zniesiony z dniem 22 lipca 1983. Teatr
*"*»lorium rozwiązano z końcem roku 1984;
1 według Małgorzaty Dziewulskiej: „Podjął (Grotowski) niebawem prace czwartej
I * a " e klasyfikacji Zbigniewa Osińskiego - fazy swej działalności, określonej mianem
Obiektywny Trwa ona do dziś" Czwartym okresem w twórczości Groiows""^pna Sztuki Rytualne (od roku 1985 do dziś), o czym piszę jednoznacznie w artykule
wytycza Irasy: od Dram.au Obiektywnego f I9K.1-I9K6) da Sztuk Rytualnych.
Gmiuwii, wytycza trasy Studia i szkice' Pusty Obłok. Warszawa 1993
, '•"y Grotowski. Teatr a rytuał, w Teksty z lat 1965-1969. Wybtlr, wybór i redakcja
Degler i Zbigniew Osiński, „Wiedza o kulturze". Wrocław 1990, i . 78
°a ten temat: Zbigniew Osiński. Teatr Dionizosa Romantyzm w pińskim teatrze
T ^ « n y m . Wydawniciwo Literackie, Kraków 1972. s 170-257 i 303-336
„ • w w r a ł i powtórzony., w Maski [Transgresje), wybór, opracowanie i redakcja:
7^'anion i Stanislaw Rosiek. Wydawnictwo Morskie. Gdańsk 1986. I I, s. 400
"H
t " ' k Słowo wstępne. „Gnosis" nr 1/1992
„ jw» Jonas, Religia gnozy, przełożył Marek Klimowicz. Platan. Kraków 1994. s. 301
"* Czas Wodnika. O gnozie, herezjach i antropozojit z Jerzym Prokapiukiem
C?*"-'
' "i\iw
Skrok. ..Nowe Książki" nr 11/1992; Por także:
pi*&lt;łe. Historia wierzeń i idei religijnych. 1.2: Od Gautums Buddy dopoczątkiw
\*Z* 'i&lt;iństwu, przełożył Stanisław Tokarski. Instytut Wydawniczy PAX. Warszawa
w

L

k

n

y

P r o k o

M a r e k

,

K l e c e l

7jl

,c

f CM'

P r u k o

u

r " k . C G. Jung. czyli gnoza XX wieku, w: Jung. Archetypy i symbole.

**ymond Abellto Approches de lu nouvelle Gnose Wstęp: Philippe Camby.

71

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9633" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9611">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fbef001b5a96cc4dabf362776acc5fcf.pdf</src>
        <authentication>4863dd52e74b3885ec514dbafa5a2057</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114669">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6257</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114670">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114671">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114672">
                <text>Grotowski, Jerzy (1933-1999)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="114673">
                <text>teatr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114674">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5834</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114675">
                <text>Dzieło Jerzego Grotowskiego jako przdmiot badań / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114676">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.1, s.132-157</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114677">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114678">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114679">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114680">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114681">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114682">
                <text>132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

ZBIGNIEW OSIŃSKI

Dzieło Jerzego
Grotowskiego jako
„przedmiot badań”

D

zieło Grotowskiego jako przedmiot ba­
dań”. „Grotowski jako przedmiot badań”.

mocno odczuwam przytłacza­
jącą dwuznaczność i ironiczną groteskowość tej sytu­
acji. Co to właściwie w tym przypadku znaczy: „przed­
miot badań”? Tak więc ja i mnie pod takimi czy inny­
mi względami podobni, jeszcze żyjący, rozprawiamy
o nim, od kilku lat nieżyjącym. On zaś taktownie mil­
czy, zostawiwszy niektóre ślady swojej obecności w tym
świecie oraz pamięć swoich dzieł czy dzieła. Można bo­
wiem wszystkie jego spektakle i „przedsięwzięcia” pozaspektaklowe traktować jako jedno dzieło. Tak czy ina­
czej mamy tu jednak do czynienia z „dojmującym bra­
kiem symetrii” - jak dojmująco trafnie określił tego ro­
dzaju sytuacje współczesny antropolog.2
Trzydzieści lat temu, w czerwcu 1975 roku uczestni­
czyłem w spotkaniu publicznym na temat Grotowskiego
i jego Teatru Laboratorium. Odbywało się ono w Sali Se­
natu Uniwersytetu Wrocławskiego, w obecności rektora
i kilkudziesięciu zaproszonych gości, którzy przyjechali
z całego świata na Uniwersytet Poszukiwań Teatru N a­
rodów stanowiący część Sezonu Teatru Narodów, który
odbywał się w Warszawie. Pozwolę sobie przywołać frag­
ment wystąpienia Grotowskiego sprzed trzydziestu lat:
„Z przyczyn i dla celów całkowicie odmiennych
przybyli tutaj różni uczestnicy. Są pomiędzy nami tacy,
którzy pragną odnaleźć pewną formułę prawie że na­
ukową, jakąś metodę niby to naukową wiodącą do
twórczości, rodzaj klucza do twórczości. Z mojego
punktu widzenia jest to jednak niemożliwe, ponieważ
twórczość jest raczej rodzajem awantury, przygody, ry­
zyka. Sztuka jest pewnym rodzajem pragnienia, próbą
przejścia poprzez mur, a tym, co dzięki niej możemy
uzyskać, jest świadomość, czym jest ten mur. Jest to je­
dyna rzecz, jakiej można się dowiedzieć”.3
W ten sposób Grotowski określił swój stosunek do
wszelkich prób dokonywania przekładów dzieła sztuki
i procesu twórczego na język dyskursywny. Usiłowania
takie są właściwie zawsze skazane na niepowodzenie,
co jednak nie oznacza, że nie należy ich podejmować.
Nie mam pewności, czy mówiąc o Grotowskim, ma­
my na myśli tego samego człowieka. Zapewne każdy

z nas znał go inaczej, a ci, którzy nie poznali go w ogóle,
mają inne wyobrażenia od tych, którzy spotykali się
z nim w różnych fragmentach jego życia i drogi twórczej.
Dzięki temu wiedza każdego z nas jest tak bądź inaczej,
na różne sposoby fragmentaryczna, nawet wiedza Lu­
dwika Flaszena, który współpracował z Grotowskim naj­
dłużej, bo przez pełnych dwadzieścia pięć lat. Wbrew
pozorom nie jest to problem akademicki, lecz o zupełnie
zasadniczym znaczeniu i wielorakich konsekwencjach.
Gdy mówimy o Grotowskim, bardzo ważne jest za­
dać sobie pytanie: o kim właściwie mówimy, a dokład­
niej - o jakim jego obrazie czy obrazach? Ludzie zna­
jący go bliżej wiedzą, że bardzo świadomie i można po­
wiedzieć metodycznie kreował on swój obraz „na ze­
wnątrz”, dla innych. W efekcie obraz ten był i jest
również dzisiaj inny w Polsce, a inny na przykład
w Danii, gdzie wyraźnym centrum refleksji i badań był
od początku Nordisk Teaterlaboratorium pod kierun­
kiem Eugenia Barby, jeszcze inny we Francji, Wielkiej
Brytanii, Włoszech, USA, Rosji czy krajach Ameryki
Południowej. Różnice są pod niejednym względem za­
sadnicze, przy czym obraz ten był i jest dynamiczny,
zmieniał się i ciągle jeszcze zmienia.
Grotowski wcześnie zrozumiał, że wykreowanie
swojego obrazu na użytek publiczny, owego „egregora”,4 jak sam to nazywał, stwarza gwarancję siły i sku­
teczności działania dla kogoś, kto prowadzi jakąś pu­
bliczną działalność. Stąd też przywiązywał do tego takie
znaczenie. Chyba najbardziej wprost powiedział o tym

132

Jerzy Grotowski, Wrocław 1968. Fot. Teatr Laboratorium

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

w rozmowie z Andrzejem Bonarskim z roku 1975:
„Jeszcze w 66-tym, kiedy byliśmy w Teatrze Naro­
dów w Paryżu, miałem spotkanie z dziennikarzami, na
którym powiedziałem: «Dobrze, dobrze! Tutaj opowia­
dacie takie rzeczy, takie pytania są stawiane, ale ja wi­
dzę, co będzie za kilka lat. Za kilka lat tutaj - a działo
się to wtedy w teatrze «Odeon» - po tych schodach bę­
dzie chodził ktoś, kto na przykład wynajdzie teatr dziki.
Może to być człowiek z Montrealu i będzie się nazywał
Dupre, a może z Zielonego Wybrzeża i będzie się nazy­
wał Kumba, nie wiem. On będzie schodził, wy będziecie
stali z aparatami fotograficznymi i będziecie mówili:
„Wszystko się skończyło, nic się nie liczy, teraz jest już
tylko «teatr dziki»”. A tam, na dole schodów będę stał
ja, z kapeluszem i zwrócę się do niego i powiem mu: daj
mi pięć franków, Kumba. I ja też byłem kiedyś sławny.
Zakres masowego przekazu powoduje, że dopóki
jest się w oświetleniu, dopóty daje to możliwości. Pod
warunkiem, że człowiek nie utożsamia się z wykreowa­
ną figurą. Oto figura; figura to ten, który uzyskuje na­
grody, tytuły, zaszczyty, witany jest przez mężów stanu
albo przyjmowany przez monarchów. To wszystko na­
leży do jednego obiegu; to jest figura. Ważne jest, że­
by wiedzieć o tym, że figura istnieje i nie utożsamiać
się z nią, bo jest tworem wykreowanym. W średnio­
wieczu takie twory nazywano egregorami, wierzono i ja tak wierzę - że istnieją. Dopóki człowiek nie utoż­
samia się z egregorem - a ten istnieje, to ma się znacz­
ne możliwości dysponowania środkami. N a przykład
doświadczenia, które teraz prowadzimy w różnych kra­
jach, a więc tam, gdzie nie mamy stałej bazy, są - przez
sam ten fakt - doświadczeniami kosztownymi [...].
Otóż, gdyby nie było egregora, to nie byłoby tych pie­
niędzy; nikt by na to wszystko nie dał grosza, bo prze­
cież jest płacone nie dla wartości sprawy - jeżeli taka
istnieje, a wiem, że istnieje - tylko jest płacone dla
egregora. Z tego punktu widzenia istnienie egregora
jest celowe i należy o tym pamiętać. Ono daje szeroki
dostęp do ludzi, forum. Ale jest kruche. Jeżeliby sie­
dzieć na górze i siedzieć, to żeby się człowiek wściekł,
i tak mu koronę zedrą. [...] Następną sensacją i tym,
co do konsumpcji, jest obalenie idola”.5
Najprawdopodobniej dogłębnie poznał on ten me­
chanizm i nauczył się tej umiejętności, a w każdym ra­
zie rozwinął ją w stopniu zupełnie wyjątkowym, jeszcze
wówczas, gdy był działaczem politycznym tak zwanego
Polskiego Października 1956 roku, ale najpewniej całe
jego życiowe doświadczenie wywarło znaczący wpływ
na taką postawę. Okazało się po prostu, że to kreowa­
nie własnego obrazu sprawdza się w codziennym życiu,
jest skuteczne. Dlatego też można było odnieść wraże­
nie, że relacje Grotowskiego z ludźmi niemal zawsze
były przezeń w jakiś sposób reżyserowane. Z drugiej
strony jednak, co równie ważne: nigdy nie mylił on tej
wykreowanej przez siebie samego persony z rzeczywi­
stym aktem twórczym, z pracą nad dziełem. Powołam

się tutaj na świadectwo Ludwika Flaszena:
„Miał zdolność jasnego rozróżniania porządków:
taktyki od istoty rzeczy. Sugestywność liczby i siły nie
skusiła go, jak dzieje się to często z ludźmi teatru.
Bacznie pilnował swego marginesu, swego statusu od­
mieńca - trzymając się z daleka od wielkich scen, od
egzaltującego dyszenia ogromnych widowni, od świa­
tła jupiterów. Kanały publicznej informacji selekcjo­
nował pedantycznie i stawiał im - w zamian za dostęp
- skomplikowane i niezwyczajne wymagania”.6
Nie miał złudzeń: media, a także wychowani na
nich ludzie żywią się właśnie tym sztucznym, wykre­
owanym obrazem, pozostając w konsekwencji jedynie
na samej powierzchni zdarzeń i nie docierając właści­
wie nigdy do „esencji”. I tego tylko potrzebują. Stąd
właśnie sztuka kreowania własnego „egregora” była
dla Grotowskiego tak ważna.
Mówi się czasami o Grotowskim, że oddziaływał on
na ludzi przede wszystkim poprzez samą swoją obec­
ność, a potem dopiero poprzez siłę swojej wizji i jej
promieniowanie. Prawdopodobnie na niewiele zdała­
by się jego obecność, gdyby nie było za nią tego, co ją
uwiarygodniało, to znaczy: Teatru Laboratorium
w Opolu i we Wrocławiu wraz z kilkoma przedstawie­
niami, które weszły do historii i do legendy światowe­
go teatru, wydanej w 1968 roku książki Towards a Poor Theatre i jej recepcji, wreszcie działającej od roku
1985 „pustelni artystycznej” w oddalonej kilkanaście
kilometrów od Pontedery wiosce Vallicelle, gdzie
przez sześć dni w tygodniu pracowało się od ośmiu do
czternastu godzin dziennie, oraz obiektywnych wyni­
ków tej pracy, której zapraszani świadkowie i zespoły
dawały swoje świadectwo - każdy z nich na swój wła­
sny sposób.
Istnieje oczywiście problem: co nazwiemy „dzie­
łem” Jerzego Grotowskiego? Czy są nim tylko wyreży­
serowane przez niego przedstawienia, takie jak Akro­
polis, Tragiczne dzieje doktora Fausta, Książę Niezłomny
i Apocalypsis cum Figuris, czy też był nim również,
a może nawet przede wszystkim on sam? Refleksja
nad Grotowskim jako człowiekiem ma długą tradycję.
Jej początki sięgają lat pięćdziesiątych, a za swego ro­
dzaju zwieńczenie można uznać przywołany już tutaj
tekst Ludwika Flaszena, napisany na wiadomość
o śmierci Grotowskiego, oraz artykuł Mirosława Ko­
cura Grotowski jako dzieło sztuki opublikowany w roku
2001 na łamach „Pamiętnika Teatralnego”. Oto kon­
kluzja tego ostatniego:
„Grotowski praktykował teatr także w życiu co­
dziennym. [...] W dużym stopniu był autorem same­
go siebie i swoich kolejnych wcieleń... Był bezwzględ­
ny wobec własnych słabości, zdolny do największych
wyrzeczeń. [...] To on w dużym stopniu był autorem
własnego wizerunku. Jest przykładem artysty, który
tworząc siebie definiował i przeobrażał współczesną
kulturę”.7

133

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

Zatem mówiąc o Grotowskim, dobrze jest uświa­
domić sobie za każdym razem, o kim właściwie mówi­
my. On ciągle zmieniał się, ewoluował, należał do
tych artystów, u których nie daje się radykalnie od­
dzielić „życia” od „twórczości”, przy czym powiązania
te były nadzwyczaj subtelne, a żadne jego dzieło arty­
styczne nigdy nie stało się po prostu ilustracją jakie­
goś fragmentu biografii. Za żadną cenę nie chciał też
stać się swoim własnym epigonem. Był na to niezwy­
kle wyczulony. W liście do Eugenia Barby z 5 kwiet­
nia 1965 roku napisał:
„Myślę, że uchwycił Pan to, co było samym sednem
naszych poszukiwań w Opolu (i teraz we Wrocławiu,
oczywiście), to znaczy ducha zmiany i rozwoju, autokorekty i kontrpropozycji stawianych samemu sobie to znaczy zasadę metody otwartej, twórczej, a nie za­
mkniętej, recepturalnej”.8
W tym miejscu podam jeden tylko przykład. Jak
wiadomo, Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie
do dzisiaj nie istnieje przekład Towards a Poor Theatre.
W różnych sytuacjach słyszałem opinię, jakoby sami
Polacy nie byli zainteresowani jej wydaniem. Prawda
jest jednak inna: to sam autor nie był dostatecznie za­
interesowany wydaniem tej książki w Polsce. Niedłu­
go po ukazaniu się jej pierwodruku w języku angiel­
skim, nakładem duńskiego wydawnictwa Odin Teatret Forlag,9 przygotowany był polski przekład Janiny
Hery. Jak można było jednak przewidzieć, Grotowski
zakwestionował go właściwie od początku do końca,
bo niezależnie od takich czy innych wad tego przekła­
du było jasne, że nikt oprócz niego samego nie był po
prostu w stanie przygotować tej książki w taki sposób,
aby mogło go to usatysfakcjonować. Oświadczył przy
tym, że sam nie ma czasu zająć się polską wersją książ­
ki. W tej sytuacji Państwowy Instytut Wydawniczy
w Warszawie musiał rozwiązać umowę z autorem, bo
najzwyczajniej nie miał innego wyjścia. Taka sytuacja
trwała praktycznie ponad trzydzieści lat: od roku 1968
aż do śmierci artysty.
Dwadzieścia jeden lat po pierwodruku, czyli w ro­
ku 1989, niejako zamiast Ku teatrowi ubogiemu ukaza­
ła się we Wrocławiu książka Grotowskiego Teksty z lat
1965-1969;10 jej pierwszy nakład wynosił 500+25 eg­
zemplarzy. Rok później ta sama oficyna opublikowała
drugie, „poprawione i uzupełnione” wydanie, tym ra­
zem w nakładzie 2500 + 25 egzemplarzy, a jesienią
1999 roku pojawiło się trzecie wydanie (wysokości na­
kładu nie podano).
Dzisiaj wiemy, że jest to jedyna książka Grotow­
skiego opublikowana za jego życia w ojczyźnie. Znala­
zły się w niej cztery teksty z Towards a Poor Theatre,
których pierwodruki lub tłumaczenia, dokonane
przez Grotowskiego lub Flaszena (wszystkie niewątpli­
wie konsultowane z Grotowskim i z jego akceptacją),
ukazały się w polskich czasopismach (we wrocław­
skiej „Odrze” i w jednym przypadku w podówczas

jeszcze dwutygodniku „Teatr”). Są to w kolejności:
Ku teatrowi ubogiemu (Towards a Poor Theatre), Aktor
ogołocony (jest to obszerny fragment wykrojony z The
Theatre’s New Testament an interview with Jerzy Gro­
towski by Eugenio Barba), Nie był cały sobą (He
Wasn’t Entirely Himself) oraz Techniki aktorskie (The
Actor’s Technique an interview with Jerzy Grotowski
by Denis Bablet). Jest także pięć innych tekstów: Te­
atr Laboratorium 13 Rzędów. Jerzy Grotowski o sztuce
aktora (tekst traktujący przede wszystkim o tradycji
Teatru Laboratorium, pierwodruk w Polsce, tłuma­
czenia na fiński,11 ukraiński,12 słowacki, węgierski13
i rosyjski nie tłumaczony dotychczas na inne języki),
dalej Teatr a rytuał, Ćwiczenia, Głos i Odpowiedź Sta­
nisławskiemu. Do drugiego i trzeciego wydania książki
wszedł również Performer, umieszczony jako ostatnia
pozycja Aneksu.
Jednak Grotowski stanowczo nie zgodził się na
przedrukowanie w Tekstach z lat 1965-1969 dwóch
rozdziałów wchodzących w skład Towards a Poor The­
atre. Były to: Methodical Exploration (pierwodruk uka­
zał się w „Tygodniku Kulturalnym” z 23 kwietnia
1967 pod tytułem Laboratorium w teatrze. Rozmowa
z Grotowskim. Rozmawiał Bogusław Czarmiński;
wkrótce potem w programie do ostatniej, piątej wersji
Akropolis według Wyspiańskiego - pierwszy pokaz od­
był się 17 maja 1967 roku we Wrocławiu - zamiesz­
czona została wersja skrócona, już bez pytań i podpisa­
na tylko przez Grotowskiego, a zatytułowana Teatr La­
boratorium. Instytut Badań Metody Aktorskiej) oraz Sta­
tement of Principles (polski przekład Aleksandry A m ­
bros opublikował miesięcznik „Polska” w lipcu 1971
roku pod tytułem Wyłożenie zasad). Jeśli chodzi o ten
ostatni tekst, argumentem Grotowskiego było to, że
przekład nie był przez niego autoryzowany, a on sam
nie ma czasu, aby zająć się tłumaczeniem - sytuacja
była zatem oczywista. Natomiast pierwodruk pierw­
szego tekstu był niewątpliwie autoryzowany, zaś za­
mieszczenie go najpierw w programie do Akropolis,
a następnie włączenie do swojej książki zdawało się
podkreślać jeszcze jego znaczenie dla samego autora.
A jednak w telegramie z Pontedery, datowanym 20
marca 1989 roku, napisał do mnie: „[...] stanowczo
nie drukujcie ani Wyłożenia zasad, ani Instytutu Badań
Metody Aktorskiej”.14 Tego samego dnia, w rozmowie
telefonicznej, w taki sposób uzasadnił swoją decyzję:
„Wycofuję Wyłożenie zasad, ponieważ jest to nieauto­
ryzowany i zawierający błędy przekład, zaś w drugim
tekście trafne jest jedynie porównanie Teatru Labora­
torium z Instytutem Bohra, a wszystko inne jest
sztuczne” .15 Grotowski powiedział też wtedy, że po
dwudziestu dwóch latach od daty pierwodruku nie
może się już pod tym podpisać i po prostu nie życzy so­
bie przedruku. Dyskusja była skończona.
Tymczasem ten sam tekst przedrukowywany był
na całym świecie w licznych wydaniach Towards a Po-

134

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

Jerzy Grotowski, Włochy 1983. Fot. Maurizio Buscarino

or Theatre, a także tłumaczony na coraz to inne języki
- ostatni przekład książki za życia autora ukazał się
w Rumunii w grudniu 1998 roku.16 Okazuje się, że
właściwie tylko w Polsce Instytut Badań Metody Aktor­
skiej nie mógł zostać przedrukowany. Jest oczywiste, że
brak zgody na opublikowanie jednego z rozdziałów
książki był w tym wypadku równoznaczny z niezgodą
jej autora na ukazanie się całości.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego Grotowski (przy­
najmniej od pewnego momentu) nie chciał, żeby jego
Towards a Poor Theatre ukazała się po polsku. Rów­
nież on sam nigdy nie odpowiedział na to pytanie
w sposób jednoznaczny. W tej sytuacji jesteśmy skaza­
ni na domysły i hipotezy. Prawdopodobnie od roku
1989 uznał, że lepiej funkcjonują wydane wtedy wła­
śnie po raz pierwszy w Polsce Teksty z lat 1965-1969,
a Towards a Poor Theatre należy już do przeszłości,
chociaż w kwietniu 1988 podczas mojego pobytu
w Workcenter mówił jeszcze najwyraźniej o „nowej
wersji książki Ku teatrowi ubogiemu", a nawet przedsta­
wił jej pierwszy zarys, który zresztą stał się wkrótce
punktem wyjścia do pracy nad Tekstami z lat
1965-1969. Prawdopodobnie?
W cytowanym telegramie z 20 marca 1989 roku
napisał również:

„Teraz ani później nie drukujcie starych tekstów
z lat 1959—1964".17
Doprawdy nie wiem, jaki był powód takiej decyzji.
Zarazem jednak Grotowski zaakceptował obszerne cy­
taty ze swoich tekstów z tamtych lat, na przykład w mo­
jej książce Grotowski i jego Laboratorium opublikowanej
w roku 1980 przez Państwowy Instytut Wydawniczy.
Czy stało się tak dlatego, że robiłem to na moją własną
odpowiedzialność? Nie jest to dla mnie do dzisiaj jasne.
W tym miejscu powinienem wspomnieć, że Gro­
towski poprosił mnie o wyszukanie w polskich archi­
wach i czasopismach jego publikowanych, a zwłaszcza
niepublikowanych wystąpień politycznych z lat 1956
i 1957. Prośbę tę spełniłem i wysłałem kserokopie do
Pontedery. Wiem, że jego zamierzeniem było przygo­
towanie tych tekstów do publikacji. Po prostu nie
starczyło mu już na to czasu.
Faktem jest, że Grotowski nie był zainteresowany
tym, aby niektóre jego teksty drukowane na Zacho­
dzie były tłumaczone w Polsce. Bywało jednak i tak, że
nie życzył sobie, aby pewne polskie teksty zostały prze­
tłumaczone. Do pierwszych należał tekst o Gurdżijewie Cetait une sorte de volcan, oparty o trzy spotkania
przeprowadzone w Paryżu w lutym 1991 roku, a opu­
blikowany rok później po francusku, w Szwajcarii18 -

135

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

ostatecznie polski przekład ukazał się blisko trzy lata
po śmierci Grotowskiego, z okazji konferencji „W
stronę esencji. Georgij Iwanowicz Gurdżijew - oddzia­
ływanie i znaczenie”, która odbyła się w listopadzie
2001 roku we Wrocławiu.19 Do drugiej grupy można
zaliczyć przede wszystkim jego polskie teksty sprzed
1965 roku, zarówno opublikowane jak i pozostające
w rękopisach bądź maszynopisach.
Zmieniał się również język Grotowskiego, zarówno
ten używany podczas publicznych wystąpień i w publi­
kacjach, jak i ten, którego używał w kontaktach z naj­
bliższymi współpracownikami. W jego wypowiedziach
pochodzących z różnych okresów można znaleźć rze­
czy różne, niekiedy nawet wyglądające na sprzeczne.
N a przykład - wbrew temu, co począwszy od lat sześć­
dziesiątych sam mówił na ten temat - w latach
1957-1961/1962 jako własna tradycja znacznie bliższy
był mu Wsiewołod Meyerhold niż Stanisławski. Z ca­
łą zaś pewnością odnosiło się to do dwóch spraw: au­
torstwa spektaklu (autorem spektaklu jest reżyser)
i jego montażu . Dlatego właśnie przy wszelkiej inter­
pretacji takich czy innych działań i/lub słów Grotow­
skiego bardzo użyteczne, a czasami wręcz niezbędne
jest nie tylko uwzględnienie dokładnej daty, ale
w miarę możliwości również kontekstu sytuacyjnego.
Chciałbym podkreślić, że Grotowski miał zupełnie
wyjątkowe wyczucie tego, co bywa nazywane „obiek­
tywnym” życiem lub - bardziej uczenie - „funkcjono­
waniem tekstu”. Chciałbym podkreślić, że Grotowski
posiadał zupełnie wyjątkowe wyczucie tego, co bywa
nazywane „obiektywnym (to znaczy niezależnym od
autora) życiem lub - bardziej uczenie - «funkcjono­
waniem» tekstu”. W listopadzie 1965 roku, po lektu­
rze maszynopisu mojego eseju o Księciu Niezłomnym
w Teatrze Laboratorium, przeznaczonego dla poznań­
skiego „Nurtu”,20 napisał do mnie:
„Pański artykuł nie jest ani zły ani niegodny, ani
nawet nieprawdziwy. Zdaje się, że mnie Pan nie zrozu­
miał dokładnie i że będziemy mogli wyjaśnić sobie
sprawę dopiero w rozmowie bezpośredniej.
Miałem zastrzeżenia i to na tyle pilne, aby do Pana
telefonować (w celu uniknięcia pewnych analogii
w tekście przeznaczonym dla «Nurtu»), ale w porząd­
ku, że tak powiem, ziemskim, a nie wiecznym.
Jak to się dzieje, że mnie Pan nie zrozumiał? Tekst
drukowany funkcjonuje jakby niezależnie od autora
i nawet od «słuszności». Staje się przedmiotem, który
przez różnych ludzi w rozmaity sposób i do różnych ce­
lów może być docześnie użytkowany. O to tutaj cho­
dziło i chodzi nadal”.21
Dzisiaj, po wielu już latach od tamtego czasu, mu­
szę przyznać, że tych kilka zdań dało mi wtedy bardzo
dużo do myślenia. Dla młodego człowieka, niemal po­
czątkującego jako autor, była ta lekcja bezcenna.
Przez całe swoje twórcze życie Grotowski, na ile
było to tylko możliwe, czuwał nie tylko nad własnymi

Jerzy Grotowski, Klub Studentów Riwiera-Remont
w Warszawie, 5 grudnia 1976. Fot. Jerzy Kośnik

tekstami, które przed autoryzacją opracowywał za­
zwyczaj długo i niezwykle starannie, ale również nad
przeznaczonymi do druku tekstami swoich współpra­
cowników, którzy mieli niepisany obowiązek uzgad­
niania z nim (lub Ludwikiem Flaszenem) wszystkiego,
co w jakikolwiek sposób miało zostać podane do pu-

Jerzy Grotowski i Stefan Morawski (prowadzący
spotkanie), Warszawa, 5 grudnia 1976. Fot. Jerzy Kośnik

136

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

Jerzy Grotowski, Paryż 1968

blicznej wiadomości. W taki sposób Grotowski stero­
wał recepcją zarówno własną, jak i prowadzonej przez
niego placówki.
Stawiałem sobie czasami pytanie o charakter tego,
co Grotowski nazywał „pragmatyzmem”. A jednocześ­
nie wiedziałem, że gdyby postępował inaczej, najpew­
niej nie zaistniałby Teatr Laboratorium. Zdając sobie
z tego doskonale sprawę, prowadził on pewnego rodza­
ju grę z władzą, nigdy przy tym nie wchodząc z nią
w otwarty konflikt. Chyba jedynym wyjątkiem była
trwająca zaledwie osiem miesięcy, ale za to niezwykle
intensywna działalność polityczna w Październiku
1956 roku.22 Dopiero po ostatecznym wyjeździe z Pol­
ski w 1982 roku Grotowski zaczął inaczej kreować wi­
zerunek własny i Teatru Laboratorium, począwszy od
nadania swojej decyzji emigracyjnej jednoznacznie po­
litycznej interpretacji, według której był to jego pro­
test wobec wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.
Nie twierdzę bynajmniej, że ten powód nie odegrał
istotnej roli przy podejmowaniu decyzji; nie sądzę jed­
nak, aby był to powód jedyny, a tym bardziej najważ­
niejszy. Co najmniej równie ważnym powodem jak

stan wojenny w Polsce były dla tej decyzji Grotowskie­
go jego motywy twórcze, takie jak potrzeba doświad­
czenia nowej przygody twórczej z innymi ludźmi.
Z czasem przygoda ta uzyskała imiona: Dramat Obiek­
tywny, Sztuki Rytualne, Sztuka jako wehikuł.
Jednym z przykładów zmiany stanowiska Grotow­
skiego może być dokonana już na Zachodzie autointerpretacja Księcia Niezłomnego w Teatrze Laborato­
rium. Oto dwa przytoczenia z jego publicznych wystą­
pień, oba z roku 1990. Pierwsze z nich nastąpiło
w trakcie wieczoru poświęconego Ryszardowi Cieśla­
kowi w dniu 9 grudnia 1990 roku, w ramach sesji «Se­
cret de l’acteur» zorganizowanej przez Académie
Expérimentale des Théâtres przy współpracy Théâtre
de l’Europe w sali Odeon w Paryżu:
„W Księciu Niezłomnym chrześcijański książę
w czasie wojny między chrześcijanami (Hiszpanami)
a muzułmanami (Maurami) zostaje wzięty do niewoli
i poddany całej serii brutalnych nacisków i tortur, któ­
re mają go złamać. W jakimś sensie są to więc dzieje
męczennika.
Pracując nad tym tekstem, wiedzieliśmy, że
w przedstawieniu powinna pojawić się struktura narra­
cyjna, jakby «opowieść» o męczeństwie. [...] Pojawiło
się też kilka aluzji do sytuacji Polski naszego wieku; na
przykład postaci inne poza Księciem odziane były w to­
gi i oficerskie buty prokuratorów wojskowych. Aluzje
tego typu nie były jednak istotą przedstawienia.23
Drugi cytat pochodzi z tekstu Od zespołu teatralne­
go do sztuki jako wehikułu, którego pierwodruk ukazał
się w roku 1992 na łamach wrocławskiego „Notatnika
Teatralnego”:
„Otaczające go [Ryszarda Cieślaka - Księcia N ie­
złomnego] postacie, odziane w togi prokuratorów woj­
skowych, kojarzyły się z Polską tamtego czasu (1965).
Ale oczywiście to nie było kluczem”.24
Wydaje się znamienne, że Grotowski nigdy nie
ujawnił tego lokalnego odniesienia Księcia Niezłomne­
go, kiedy mieszkał i pracował w Polsce. Ponadto dla
ludzi, którzy widzieli przedstawienie, jak autor niniej­
szego tekstu, sugerowane po wielu latach odniesienie
do „Polski tamtego czasu”, wcale nie było wówczas
czytelne, zaś kostiumy aktorów mogły odsyłać do wie­
lu krajów i różnych epok historycznych. (Można się im
zresztą przyjrzeć na zachowanych zdjęciach i filmie do­
kumentalnym z przedstawienia). Jest to moim zda­
niem przykład zawężenia sensu własnego dzieła w wy­
niku późniejszej interpretacji dokonanej przez artystę.
Zapewne nie chciał komplikować sobie stosunków
z władzami, a decydujący argument stanowiły dla nie­
go zawsze poziom pracy twórczej jego i zespołu Teatru
Laboratorium, czyli „dzieła”, oraz możliwość kontynu­
acji i rozwoju tej pracy. To i tylko to miało znaczenie.
Czy jako artysta był anarchistą w sztuce? Byłbym
ostrożny wobec takich wniosków. Anarchizm oznacza
bowiem w pierwszej kolejności brak zaufania do życia

137

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

instytucjonalnego, do wszystkiego, co instytucjonalne.
Anarchista buduje własną strefę wolności niezależnie
od istniejących instytucji bądź świadomie je kontestu­
jąc. To prawda, że Grotowski bywał nieufny wobec in­
stytucji teatralnych, często ostro je krytykował,
zwłaszcza w latach 1957-1966. Tylko że jednocześnie
trudno przeoczyć, że wszystkie jego znaczące przedsię­
wzięcia artystyczne powstały w konkretnych instytu­
cjach, o których byt walczył z właściwymi mu determi­
nacją i roztropnością jednocześnie. Instytucje te nosi­
ły nazwy: Teatr 13 Rzędów, Teatr Laboratorium 13
Rzędów, Teatr Laboratorium, Instytut Aktora Teatr
Laboratorium, Instytut Laboratorium, Workcenter of
Jerzy Grotowski, Workcenter of Jerzy Grotowski and
Thomas Richards.
Znamienne jest, że od września 1959 roku, kiedy
objął kierownictwo Teatru 13 Rzędów w Opolu, wyre­
żyserował tylko jeden spektakl poza swoją siedzibą. Był
to Faust według Goethego w Teatrze Polskim w Po­
znaniu. Wszystko inne zrealizował w ramach kierowa­
nych przez siebie instytucji. W drugiej połowie lat
sześćdziesiątych, gdy znajdował się u szczytu sławy
i powodzenia, konsekwentnie odrzucał propozycje re­
żyserowania poza swoim zespołem, których nie brako­
wało: na przykład we Francji. Patrząc na to z dzisiej­
szej perspektywy, chciałbym podkreślić, że niezwykle
racjonalnie kierował swoim życiem zawodowym.
W marcowym „Dialogu” z roku 1976 ukazał się
esej Krzysztofa Sielickiego zatytułowany: Dlaczego
Grotowski nadal jest artystą?25 Zatem już wówczas, po
publicznym ogłoszeniu przez twórcę Laboratorium je­
go „wyjścia z teatru”, sprawa nie była oczywista i nale­
żało to jakoś publicznie wyjaśniać, skomentować. Tak
przynajmniej uznał ówczesny redaktor naczelny „Dia­
logu” - Konstanty Puzyna. Najprościej mówiąc, rzecz
polegała na tym, że Grotowski był i pozostał w po­
wszechnej świadomości artystą i kimś jeszcze. I to
„kimś jeszcze” zaczęło z czasem nawet przygłuszać go
jako artystę, reżysera, człowieka teatru.
Tylko co w tym wypadku znaczy owo „kimś jesz­
cze”? Nie tylko, a na wielu ludzi nawet nie przede
wszystkim, oddziaływał swoją sztuką. Stąd też przynaj­
mniej od połowy lat siedemdziesiątych publikuje się na
świecie teksty o Grotowskim, w których nie ma prawie
mowy o teatrze, o przedstawieniach. Jeśli powołać się
tylko na ostatnie publikacje, to teksty takie zamieszczo­
ne są między innymi w zbiorze Grotowski Sourcebook26,
w podwójnym roczniku „Notatnika Teatralnego” za la­
ta 2000 i 200127 oraz w „Pamiętniku Teatralnym” za
rok 2000 i podwójnym zeszycie za rok 2001.28
Wchłonąć w siebie wszystko. W czerwcu 1960 roku
Grotowski pisał w programowym, a nieopublikowanym
dotychczas artykule zatytułowanym po prostu Teatr:
„Poszukiwanie pełni możliwości scenicznych zakła­
da każdorazowe przezwyciężanie jednostronności («czy­
stości») stylu przedstawienia. A zatem dialektyczność

formy: jeżeli groteska, to w asocjacji z powagą - i od­
wrotnie. [...] Zakłada się nieustanną agresję, rozbijanie
funkcji konwencji użytkowanych (na przykład zmiana
funkcji danego stylu, eksploatacja krańcowych możli­
wości danej konwencji scenicznej i tym podobne).
Poszukując teatru «absolutnego», sumy możliwości
teatru, musimy systematycznie buntować się przeciw­
ko własnym, wypracowanym formułom twórczym.
Stabilizacja byłaby zamrożeniem możliwości teatru,
a ostatecznie dążymy do ich totalnej ekspansji. Wolno
uczyć się na własnych doświadczeniach, ale nie wolno
dochowywać im wierności. Zakłada się konieczność
stałej auto-rewizji.
[...] Prawda własnej praktyki jest zawsze bardziej
gorzka. Doświadczenia dotychczasowe (nawet te, któ­
re, sądząc po reakcjach publicznych, można by przyjąć
za zdecydowanie udane [...]) przypominają chwilami
szukanie we mgle. Wszystko jest jeszcze do zdobycia,
ale nie wierzę, abyśmy kiedykolwiek mogli zdobyć to
«wszystko». Wiem natomiast, że wiemy dokąd droga,
że powoli zbliżamy się, że jesteśmy bliżej niż wczoraj
i że jutro będziemy jeszcze bliżej.
Czego i innym życzę”.29
W tym miejscu trzeba powiedzieć jasno: zaintere­
sowania praktyka i badacza teatru są przynajmniej czę­
ściowo różne. Także pytania, jakie stawia temu same­
mu materiałowi praktyk (reżyser, aktor, scenograf)
i badacz-teatrolog (historyk, teoretyk, antropolog itd.)
są odmienne i wcale nie wydają się one symetryczne.
Najprościej sprawę ujmując, owa asymetryczność zda­
je się polegać na tym, że nie ma takich zagadnień prak­
tycznych, które nie mogłyby wchodzić w zakres zainte­
resowań badacza, inaczej mówiąc - tego ostatniego
może zainteresować dosłownie wszystko, co dotyczy
teatru, ale zarazem stosunkowo łatwo można sobie wy­
obrazić problematykę istotną dla badacza, natomiast
w niewielkim stopniu lub niemal wcale nieinteresującą praktyka. Wynika z tego wizja czy też koncepcja te­
atrologii jako dyscypliny autonomicznej (przynajmniej
w pewnym stopniu), która nie musi jedynie „służyć te­
atrowi” (jak przywykło się powszechnie uważać) ani
też jej wyniki nie są tylko prostym przekładem do­
świadczeń praktycznych na język teorii. Krótko mó­
wiąc, relacja między tzw. badaczem a tzw. praktykiem
jest w praktyce znacznie bardziej złożona niż się zazwy­
czaj uważa i wcale nie musi być relacją jednostronne­
go podporządkowania. Twierdzę nawet, że relacja po­
legająca jedynie na podporządkowaniu badacza teatro­
wi musi się okazać prędzej czy później jałowa. Jedynie
relacja partnerska, czyli dialogowa może mieć jakąś
rzeczywistą perspektywę. Tylko relacja dialogowa mię­
dzy nimi może mieć jakąś wartość. „Interpretacja jest
możliwa wyłącznie jako «dialog» dwóch systemów po­
jęciowych [...]. Taki dialog zawsze będzie ryzykowny,
ale nigdy - beznadziejny”30 - stwierdza rosyjski litera­
turoznawca Siergiej Awierincew.

138

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

Czyli możliwa jest odpowiedź dana Grotowskiemu.
Dwie tylko uwagi. Po pierwsze, taka odpowiedź może
być tylko osobista. I po drugie, w konsekwencji może
ona być każdorazowo na miarę tego, kto jej udzieli czy
raczej - uczyni ją. Grotowski daje nam wszystkim zna­
komity przykład takiej odpowiedzi zawarty w jego tek­
ście Odpowiedź Stanisławskiemu,31 przede wszystkim zaś
w tym, co stanowi esencję całego jego twórczego żywo­
ta, Grotowski daje przykład takiego dialogu. Sam zresz­
tą w pewnej dedykacji do książki, w której ukazał się
pierwodruk Performera, zapisał to najprościej i być mo­
że najpiękniej: „ta droga, która stała się moim życiem”.

Zadania badawcze
Twórczość Jerzego Grotowskiego obejmuje prawie
pięćdziesiąt lat (1955-1998, do ostatniego wykładu
w Collège de France w dniu 26 lutego 1998), a debiut li­
teracki (wiersz Koncert) ukazał się drukiem 15 maja
1946 roku na łamach „Młodych Piór”, dodatku do
„Dziennika Rzeszowskiego”). W latach 1955-1999 Gro­
towski był obecny w kilkudziesięciu krajach, w niektó­
rych wielokrotnie i przez czas dłuższy. Jego działalność
spotkała się z niezwykłym rezonansem na świecie, czego
świadectwem są dziesiątki książek i wiele tysięcy artyku­

łów w kilkudziesięciu językach. Od wielu lat twórczość
Grotowskiego spotyka się z żywym zainteresowaniem ze
strony wielu badaczy z całego świata, także z tych gene­
racji, które nie miały już możliwości bezpośredniego ze­
tknięcia się z nim i jego dziełem. W Polsce przykładem
tego są ostatnie roczniki „Notatnika Teatralnego” i „Pa­
miętnika Teatralnego”, przygotowane od strony redak­
cyjnej, a w znacznym stopniu również autorskiej przez
ludzi rekrutujących się z młodszej generacji.
Niezwykle pilną potrzebą jest zebranie możliwie
wszystkich różnojęzycznych informacji na ten temat,
gdyż z każdym rokiem maleje szansa ogarnięcia całości
zjawiska i dotarcia do świadków, także do rozproszo­
nych publikacji. W miarę swoich możliwości i w zgo­
dzie z określonymi w swoim statucie zadaniami reali­
zuje to powołany w styczniu 1990 roku Ośrodek Ba­
dań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań
Teatralno-Kulturowych we Wrocławiu.
1.
Najpilniejszym zadaniem badawczym wydaje się
być obecnie opracowanie (przygotowanie do druku)
i wydanie tekstów Grotowskiego, co z wielu powodów
nie będzie proste ani łatwe. Składają się na nie:
a)
teksty podstawowe (autoryzowane i nieautory­
zowane). Powstaje tu oczywiście problem, czy mają to
być wszystkie i w jakiej kolejności? Powinny to być

Jerzy Grotowski, Paryż 1957

139

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

rzecz jasna teksty w kompetentnym opracowaniu,
a jednocześnie bez nadmiaru obciążającego je aparatu
krytycznego (przynajmniej obecnie);
b) wypowiedzi podczas wykładów, a także publicz­
nych spotkań i konferencji;
c) wypowiedzi dla radia, telewizji oraz na ścieżkach
filmów;
d) korespondencja;
e) zanotowane rozmowy z ludźmi: wypowiedzi za­
pisane przez inne osoby podczas spotkań indywidual­
nych i publicznych.
2. Wydawnictwa.
W dokumencie Projekt założeń programowych
Ośrodka Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Po­
szukiwań Teatralno-Kulturowych we Wrocławiu, dato­
wanym 21 czerwca 1989 roku, napisałem, że „prace
wewnętrzne [nowo powstałej placówki] obejmą:
a) uzupełnianie i stałe opracowywanie zbiorów
oraz odpowiednich katalogów: materiałów archiwal­
nych, książek i periodyków, fotografii, filmów i wideo,
nagrań dźwiękowych itd.;
b) przygotowanie do druku pełnej bibliografii dzia­
łalności Grotowskiego i Teatru Laboratorium;
c) przygotowanie słownika osobowego Teatru La­
boratorium, z uwzględnieniem również i stażystów;

d) dzienne kalendarium działalności Teatru Labo­
ratorium w latach 1959-1984;
e) robocze seminaria i spotkania konsultacyjne
z udziałem pracowników Ośrodka i osób zapraszanych”.32
Po czternastu latach zostały zrealizowane (częścio­
wo) zagadnienia ujęte w punktach „a”, „d” i „e”, nie
rozpoczęte są natomiast prace nad punktami „b” (peł­
na bibliografia działalności Grotowskiego) i „c” (oso­
bowy słownik Teatru Laboratorium). W obu wypad­
kach przyczyny są te same: brak ludzi o odpowiednich
kwalifikacjach, pomimo kilkakrotnych „przymiarek”,
a także środków finansowych na realizację długofalo­
wych projektów. Trzy osoby, z czego dwie bardzo mło­
de, zatrudnione obecnie w archiwum są na tyle obcią­
żone, że nie są w stanie wykonać tych zadań.
3. Słownik.
Zadanie to może zostać spełnione przez opracowa­
nie całościowego słownika poświęconego biografii
i twórczości Jerzego Grotowskiego. Opracowanie takie
uwzględniałoby w miarę możliwości całość dokumen­
tacji osoby twórcy, jego biografii i dzieła, a także re­
cepcji twórczości według następujących kręgów tema­
tycznych:
a)
wszystkie dzieła Jerzego Grotowskiego (teatral­
ne, radiowe, książki i artykuły jego autorstwa);

Peter Brook i Jerzy Grotowski (jako tłumacz), Uniwersytet Poszukiwań Teatru Narodów we Wrocławiu: Teatr Polski, 10
czerwca 1975. Fot. Zbigniew Raplewski

140

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

b) dające się wyodrębnić tematy oraz wątki cało­
ściowo ujmowanej twórczości artysty;
c) język Grotowskiego w różnych okresach jego
twórczości, kluczowe pojęcia (na przykład „teatr ubo­
gi” , „teatr przedstawień”, „kultura czynna”, «parateatr», Sztuki Rytualne, „sztuka jako wehikuł”- jest to
zresztą materiał do oddzielnej pracy;
d) tradycja Grotowskiego, obejmująca również „antytradycję” (zwaną także „tradycją negatywną”), czyli arty­
stycznych przeciwników i zjawiska wyraźnie negowane.
W tym punkcie również ważniejsze świadectwa re­
cepcji (publikacje w drukach zwartych i czasopi­
smach, filmy, zespoły fotografii, karykatury, taśmy
magnetofonowe i nagrania z konferencji, oddziaływa­
nie na innych artystów i zespoły, oddziaływanie na
naukę i uczonych;
e) możliwie wszystkie osoby związane w sensie bio­
graficznym i twórczym z Jerzym Grotowskim (rodzina,
współpracownicy, zaprzyjaźnieni artyści, artyści i ucze­
ni stanowiący jego tradycję twórczą, ludzie komentu­
jący tę twórczość, ważniejsze instytucje i ludzie związa­
ni z jego życiem i twórczością);
f) miejsca związane z biografią i twórczością Gro­
towskiego (miejscowości, w których zaznaczył swą
obecność, w tym wszystkie miejsca występów Teatru
Laboratorium i Workcenter, a także wykładów i spo­
tkań publicznych).
Punkt wyjścia do takiej pracy stanowiłyby kweren­
dy źródłowe w zbiorach polskich i zagranicznych. Se­
lekcja i opracowanie zebranego materiału nastąpi
w oparciu o zasady tworzenia haseł w naukowym słow­
niku typu tematycznego. Tego rodzaju kompendium
pozwoli na zgromadzenie i opracowanie rozproszonego
materiału źródłowego. Stałoby się ono podstawowym
źródłem dla dalszych badań nad twórczością Jerzego
Grotowskiego.
Zakładanym efektem będzie edycja zgromadzonego
materiału w formie zapisu komputerowego (na CDROM), a w dalszym etapie upowszechnienie zebrane­
go i opracowanego materiału - w formie publikacji.

Inspiracje Grotowskiego: przekaz
dla następnych pokoleń
„Dzieło sztuki jest wyzwaniem, nie wyjaśniamy go,
dostosowujemy się do niego. Interpretując je, rzutuje­
my na nie nasze własne cele i dążenia, ożywiamy je
znaczeniami, które mają źródło w naszym sposobie ży­
cia i myślenia”.33
Nie jest prostą sprawą odpowiedzieć na pytanie: co
z tradycji Grotowskiego mogą przejąć następne gene­
racje? Najpierw trzeba postawić sobie pytanie: czy to
doświadczenie jest jeszcze dzisiaj żywe? I dalej: w czym
i dla kogo jest żywe?
Po pierwsze - tradycja jest zawsze jakimś wyzwa­
niem. Oznacza to, że każdy, kto w jakikolwiek sposób

ustosunkowuje się do dzieła Grotowskiego, staje się chcąc nie chcąc - tego dzieła interpretatorem. A za­
tem rzutuje na nie własne cele i dążenia, nadaje im
znaczenia, które mają źródło w jego sposobie życia
i myślenia. Wynika z tego oczywisty fakt, że tradycja ta
jest podejmowana na bardzo różne sposoby i że zmie­
nia się, ewoluuje.
Po drugie - istnieją rozmaite poziomy podejmowa­
nia jakiejś tradycji. Jest to uzależnione od całego szere­
gu czynników: wiedzy, nastawienia i motywów użyt­
kownika tradycji, rodzaju i jakości jego osobowości.
Po trzecie wreszcie - sam Grotowski funkcjonuje
co najmniej dwojako: jako artysta , jeden z najwybit­
niejszych reżyserów teatralnych XX wieku, pedagog,
reformator sztuki teatru, zwłaszcza sztuki aktora. T u­
taj sytuuje się on w szeregu: Konstantin Stanisławski
- Wsiewołod Meyerhold - Jewgienij Wachtangow Bertold Brecht.
A zarazem jako mędrzec, mistrz, nauczyciel sztu­
ki życia. Tutaj rzadko wskazuje się na konkretne na­
zwiska, ale nie ulega wątpliwości, że tak właśnie po­
strzegali Grotowskiego niektórzy spośród jego bliskich
współpracowników, a przede wszystkim wielu satelitów
Teatru Laboratorium, tych zwłaszcza, którzy przede
wszystkim z powodu młodego wieku zaczęli się nim in­
teresować w tak zwanym okresie parateatralnym i póź­
niej, czyli począwszy od lat siedemdziesiątych.
Przy tym te dwa szeregi są jakoś paralelne, ale wca­
le nie są one identyczne. W konsekwencji oznacza to,
że wybór któregoś z nich wcale nie musi powodować,
że Grotowski jest dla kogoś obecny lub obecny równie
intensywnie w obu tych szeregach.
Trzeba odróżnić wpływy i inspiracje .
Niewątpliwie sam fakt obecności Grotowskiego jest
ważny dla niektórych ludzi. Od kilkudziesięciu lat na
całym świecie znajdują się ludzie zainteresowani jego
dziełem. To prawda, że nie wszystkich ono interesowa­
ło i interesuje, ale w dziejach nowożytnej kultury nigdy
nie było tak, że ktoś był ważny dla wszystkich.
Stosunek do pracy rozumianej jeszcze w duchu śre­
dniowiecznych i renesansowych bractw cechowych jako powołanie : do tak pojmowanego teatru, do za­
wodu. Warsztat aktora.
Oddziaływanie idei Grotowskiego, jego myśli.
Trzeba jednak wiedzieć, że spośród jego tekstów wiele
jest do dzisiaj nie opublikowanych, albo opublikowa­
nych - na przykład - tylko po polsku (jak wczesne tek­
sty z lat 1946-1964 lub tylko po włosku (na przykład
„Reżyser jako zawodowy widz”, ostatnio przełożony
również z włoskiego na rosyjski).34
Bardzo ważnym źródłem wiedzy o Grotowskim są
rzecz jasna scenariusze, notatki z prób czynione przez
aktorów, także jego korespondencja oraz wspomnie­
nia jego współpracowników, przyjaciół i kolegów. Jak
dotychczas, niewiele z tego ukazało się drukiem.
Opublikowanych zostało jedynie kilka zespołów

141

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

listów Grotowskiego oraz niektórych spośród jego bli­
skich współpracowników, pedagogów, przyjaciół i ko­
legów, między innymi z Jurijem Zawadskim,35 Haliną
Gallową,36 Haliną Gryglaszewską,37 Ireną Jun,38 A li­
ną Obidniak,39 Józefem Karbowskim,40 Bohdanem
Korzeniewskim,41 Janem Kreczmarem,42 Jerzym
Kreczmarem,43 Tadeuszem Łomnickim44, Konradem
Swinarskim,45 Eugeniem Barbą,46 Maurice Be­
jartem ,47 Konstantym Puzyną,48 Natełłą Baszyndżagian,49 Robertem Cohenem,50 Andrzejem W ajdą.51
Ostatnio opublikowałem książkę Nazywał nas bratnim
teatrem. Przyjaźń artystyczna Ireny i Tadeusza Byrskich
z Jerzym Grotowskim - jej drugą część wypełnia obszer­
na, licząca siedemdziesiąt pięć jednostek korespon­
dencja twórcy Teatru Laboratorium z Ireną, Tade­
uszem i Marią Krzysztofem Byrskimi52, a wiem, że nie
udało mi się odnaleźć wszystkich listów i telegramów.
Niezmiernie istotna okazała się korespondencja
wewnętrzna Teatru Laboratorium, listy Grotowskiego
do Zbigniewa Cynkutisa i Teresy Nawrot,53 a także
Cieślaka54 i Cynkutisa55 do ich rodzin i bliskich.
Dla badań twórczości Jerzego Grotowskiego, dla
jej rozumienia i interpretacji opublikowanie jego ko­
respondencji może mieć znaczenie trudne do przece­
nienia, w moim przekonaniu zupełnie podstawowe.
I to wcale nie dlatego, że w listach był bardziej „szcze­
ry” i „autentyczny” niż w innych wypowiedziach.
W niektórych listach też się kreował, co doświadczo­
ny czytelnik musi zauważyć. Decydujące jest jednak
to, że zwracał się w nich do poszczególnego czytelni­
ka. Bywało tak, że w listach Grotowski załatwiał po
prostu różne swoje sprawy i interesy (na przykład
młody student krakowskiej PW ST nie zapomina wy­
słać kartek i listów do notabli tej uczelni: rektora,
prorektora, dziekana), ale bywało również, że pisał
zupełnie bezinteresownie (poruszające dla mnie są
zwłaszcza jego listy do Ireny Byrskiej i Haliny Gallowej). Przede wszystkim jednak korespondencja odsło­
ni świat ludzi, z którymi pozostawał on w kontakcie,
a jej współczesna interpretacja pozwoli odsłonić nowe
horyzonty zgodne ze standardami współczesnej myśli
humanistycznej.56
Kluczowe dla Grotowskiego było zawsze zaintere­
sowanie człowiekiem . Naturalną tego konsekwencją
było to, że w centrum jego wszystkich wysiłków znaj­
dowała się praca z aktorem. Fundamentem jego teatru
był aktor. To zainteresowanie jednostką ludzką, czy jakby powiedział Witkacy - „istnieniem poszczegól­
nym”, a Grotowski był w tym niezwykle konsekwent­
ny, może - paradoksalnie - stanowić źródło inspiracji
w okresie dominacji organizmów zbiorowych, total­
nych i zazwyczaj anonimowych.
Bezustanna praca nad sobą. Skupienie na pracy.
Takie są nieodłączne atrybuty tej postawy i jej znaki
rozpoznawcze.
Jeden z najbardziej znanych obecnie polskich reży­

serów teatralnych Krzysztof Warlikowski, zapytany
0 swoją tradycję odpowiedział:
„Dzisiaj peryferyjność miejsca sprzyja jego sławie.
Ja również w ten sposób szukam swojej drogi. Nie zga­
dzam się z poglądem, że twórca, który funkcjonuje
w takim miejscu jak Rozmaitości, powinien przenieść
się do Teatru Narodowego. [...] Nie odczuwam wro­
gości tych teatrów, lecz odmienność ich tradycji. [...]
Naszą żywą tradycję stanowią obecnie: Jerzy Grotow­
ski, Konrad Swinarski, Tadeusz Kantor, Gardzienice
1 Lupa, a nie Wojciech Bogusławski i na przykład Ka­
zimierz Dejmek”.57
A w innym wywiadzie, postawiony wobec pytania:
„Premiera Dybuka [ostatniego jego przedstawienia,
którego premiera odbyła się 6 października 2003 roku
we Wrocławiu] otwiera „Dialog” [Międzynarodowy
Festiwal Teatralny, odbywający się co dwa lata w sto­
licy Dolnego Śląska] w mieście Grotowskiego. Czy to
ma dla Pana jakieś znaczenie? - Warlikowski intere­
sująco dopowiada:
„Tak, ale nie ma to związku z tym, kto we Wrocła­
wiu tworzył teatr - to zamierzchłe czasy. Myślę, że tra­
dycja Grotowskiego, tak wysoka, nawet trochę prze­
szkadza dzisiejszemu teatrowi - każde porównanie bę­
dzie zawsze na jego niekorzyść. W czasach Grotow­
skiego teatr silniej funkcjonował społecznie, a dzisiej­
szy dopiero integruje się z życiem społecznym, przez
nowy teatr, reżyserów, którzy odświeżają język teatral­
ny. To nie tyle zależy od tradycji miejsca, ile od zaak­
ceptowania przez widownię tego, co powstaje.
W Warszawie, w Teatrze Rozmaitości, widownia po­
wstawała z niczego, przez kilka lat. Zaczynaliśmy grać
Hamleta dla trzydziestu procent widowni. Później, kie­
dy teatr stał się głośny, Hamlet miał już full. Od tego
czasu teatr się zaludnił. Jeżeli w teatrze pojawia się
płomyk nadziei wywołuje odzew widowni”.58
Ta ambiwalencja wobec tradycji Grotowskiego jest
symptomatyczna. To znaczy, że z jednej strony akcen­
towane są respekt i szacunek dla niej, ale z drugiej
strony - natychmiast pojawia się stwierdzenie, że jest
ona zbyt wysoka, „tak wysoka, [że] nawet trochę
przeszkadza dzisiejszemu teatrowi”. Czyżby zatem
onieśmielała? Taki wniosek można by wyprowadzić
z wypowiedzi Krzysztofa Warlikowskiego.
Warto jednak przytoczyć tutaj zupełnie odmienne
stanowisko innego reżysera młodszej generacji, Grze­
gorza Brala, współzałożyciela (obok Anny Zubrzyc­
kiej) wrocławskiego Teatru Pieśń Kozła. Wkrótce po
występach swojego zespołu w Stanach Zjednoczonych
udzielił on wywiadu, opublikowanego na łamach mie­
sięcznika «Teatr» z września 2004 roku. Zapytany
przez Jacka Dobrowolskiego o swój stosunek do trady­
cji Grotowskiego, odpowiedział:
„Amerykańska publiczność rzeczywiście najlepiej
kojarzy Grotowskiego, stawiając go w jednym szeregu
ze Stanisławskim, Brechtem i [Michaiłem] Czecho-

142

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

wem. Kiedy Amerykanie oglądają «teatr fizyczny»,
czyli posługujący się wyrafinowaną ekspresją ciała
i głosu, natychmiast widzą w nim odniesienia do te­
atru Grotowskiego. Paradoks polega na tym, że Ame­
rykanie uważają, iż kultywowanie tradycji Grotow­
skiego jest czymś pozytywnym i potrzebnym, ponieważ
znacznie poszerza i wzbogaca myślenie o teatrze oraz
praktykę teatralną. W Polsce nikt w prostej linii tej
tradycji nie kultywuje. Nie ma szkoły teatralnej,
w której by «wykładano» Grotowskiego. Z naszej per­
spektywy wydaje się to prawie niemożliwe. Grotowski
nie ma w Polsce uczniów i bezpośrednich kontynuato­
rów. Myślę, że są w Polsce dwie osoby, które się nie
odżegnują od współpracy i doświadczenia Grotowskie­
go, nawiązując do jego twórczości, a zarazem, co waż­
ne, idą własną drogą. To Zygmunt Molik i Piotr Bo­
rowski. Ciekawy jest ten polski kompleks Grotowskie­
go. Odkryjemy go naprawdę i skorzystamy z jego tech­
niki, kiedy odejdą pokolenia, które go znały osobiście.
Jeśli chodzi o Amerykę, to przypisywanie teatrom
z Polski związków z Grotowskim jest czymś nieunik­
nionym. [...]
Ellen Stewart z La Mamy, otwierając wiosenny cykl
naszych przedstawień w Nowym Jorku, powiedziała:
«Kiedy Grotowski przyjechał do Ameryki w 1967 roku,
był jak mój syn. Teraz witam jego wnuki».
Ciekawe jest to, że ludzie teatru w Ameryce wiedzą
o Grotowskim w sensie praktycznym dużo więcej niż
my. W samym Nowym Jorku ma on kilku uczniów, na
czele z szefową Wooster Group - Elisabeth Le Comp­
te. Stąd pochodził też najbliższy współpracownik i ofi­
cjalny spadkobierca Grotowskiego - Thomas Ri­
chards. Ameryka ma też wielu krytyków «wychowanych» na Grotowskim. W Ameryce twórcy tacy, jak
Stanisławski, Brecht, Michaił Czechow, Lee Strasberg, mają już swoje trzecie lub czwarte pokolenie
uczniów. Ciągłość metody jest wyraźna. Ich duch jest
wciąż mocny. Przypisywanie nas do Grotowskiego jest
dla nas korzystne, choć niekoniecznie prawdziwe.
Jacek Dobrowolski: Recenzent «The Village Vo­
ice», Thomas Lars, podkreślał w poświęconym Wam
artykule «czystą, fizyczną bezpośredniość», która jego
zdaniem najlepiej charakteryzuje Wasze działania.
Tym samym wpisuje Was w tradycję pracy Jerzego
Grotowskiego.
Grzegorz Bral: Roger Babb z «The Theatre Jour­
nal» zapytał mnie o źródła naszej (polskiej) ekspresji,
za pomocą której potrafimy zbliżyć się do jakiejś «duchowej» (nie wiem, co miał na myśli) tajemnicy, a nie
tylko pozostać w sferze zewnętrznych znaków. Do tej
pory sam sobie tego pytania nie zadałem. Ekspresja by­
ła dla mnie czymś naturalnym. Być może charakter
ekspresji, jaka określiła teatr Grotowskiego i która
określiła Gardzienice, a także nas zespół, ukształtowa­
ła tradycja polskiego romantyzmu, czas niewoli, a tak­
że katolicyzm - to, co z niego bierzemy, i to, co odrzu­

camy. Katolicyzm kanoniczny i gnostycki. Ale widzę
po sobie, że historyczne konteksty to jedno, a ty sam
jako człowiek i twój styl życia to co innego, może na­
wet ważniejsze.
Kiedy w wieku siedemnastu lat widziałem Ryszarda
Cieślaka, w jego zmaganiach dostrzegłem przede wszyst­
kim wielkie wołanie o wolność. O wewnętrzną wolność.
Nie interesował mnie cały gnostycki kontekst”.59
Grzegorz Bral ma wiele racji, gdy stwierdza, że
„przypisywanie nas do Grotowskiego jest dla nas ko­
rzystne, choć niekoniecznie prawdziwe”. W innym
miejscu tego samego wywiadu rozwija on ten problem:
„Odchodziłem z Gardzienic bez konkretnego po­
mysłu na dalszą działalność. Nieoczekiwanie zostałem
zaproszony do poprowadzenia warsztatów w różnych
miejscach. Po jakimś czasie zadzwonił do mnie Jarek
Fret i w imieniu profesora Osińskiego z Ośrodka Gro­
towskiego we Wrocławiu zaproponował poprowadze­
nie warsztatów w grupie, która skupiła się przy Ośrod­
ku. Wtedy już współpracowałem z Uniwersytetem
w Manchesterze, z Gabrielem Gowinem. Chcieliśmy
w tamtym czasie (Anna, Gabriel i ja) zrobić przedsta­
wienie oparte na Antygonie, gdzie występowaliby Kre­
on, Antygona i Tejrezjasz. Lecz kiedy dostaliśmy pro­
pozycję, by poprowadzić pracę w Ośrodku Grotow­
skiego, wiedzieliśmy, że w grupie szesnastoosobowej
każdy biorący udział w warsztacie powinien mieć swo­
je miejsce i swój wkład w nowy projekt. Antygona nie
dawała miejsca wszystkim. Tym nowym projektem
w końcu okazały się Bachantki. To był trening dla spo­
rej grupy ludzi. Nigdy nie miałem poczucia, że B achantki to był skończony, ważny spektakl. Myślałem
o tej pracy jako o projekcie chorei zrealizowanym
w trzy miesiące. Potem zaproponowano nam, by kon­
tynuować w Ośrodku ten projekt. Zostaliśmy na czte­
ry lata, zmieniając w międzyczasie zespół. Kiedy
w końcu odszedłem z Ośrodka, poczułem swego ro­
dzaju ulgę, że nie musiałem już „być lub nie być Gro­
towskim”, kontynuować w jakimkolwiek stopniu jego
pracę. To za duża odpowiedzialność i nieporozumie­
nie. Każdy powinien robić swoje”.60
Trzeba tu przypomnieć, że sam Grotowski konse­
kwentnie odcinał się od jakichkolwiek związków swo­
jego Teatru Laboratorium z tym, co na Zachodzie
uważane jest za «teatr fizyczny», a z takim przede
wszystkim kontekstem wiąże się tam działalność T e­
atru Pieśń Kozła.
Natomiast co najmniej wątpliwe wydaje się prze­
konanie Grzegorza Brala, wedle którego odejście bez­
pośrednich świadków pracy Grotowskiego rozwiąże
problem następnym generacjom: „Odkryjemy go na­
prawdę i skorzystamy z jego techniki, kiedy odejdą po­
kolenia, które go znały osobiście”. To, że zostało to
powiedziane w sposób niezbyt może taktowny, nie ma
w tym kontekście znaczenia, moje wątpliwości budzi
przede wszystkim przesłanie tej wypowiedzi. Otóż -

143

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

wbrew jej autorowi - nic na to nie wskazuje. Z pewno­
ścią zmieni się sytuacja, ale - jak można przewidywać
- jeszcze bardziej się ona w przyszłości skomplikuje.
Z wielu powodów nie przewidywałbym tutaj łatwych
rozwiązań ani drogi na skróty.
Grotowski reprezentował jednak kompletnie od­
mienną formację niż artyści, których z takich bądź in­
nych powodów, ale za każdym razem zbyt łatwo uwa­
ża się dzisiaj za kontynuatorów jego drogi twórczej. Był
jakby z innej konstelacji, z innego świata. Przez całe
życie walczył poprzez swoją sztukę o jej duchowy wy­
miar , chociaż inaczej to nazywał. W ostatnim okresie
nazywał to „wertykalnością”, a także „Sztuką jako we­
hikułem”, przy czym słowo „sztuka” było w tym kon­
tekście konsekwentnie pisane dużą literą.
Pozostała na przykład pamięć o tym, że Grotowski
był wielkim mistrzem rozmowy i publicznych wystą­
pień. Jednak niewielu chce pamiętać o tym, a wielu
już nie zdaje sobie sprawy z tego, że jak mało kto po­
trafił on również słuchać innego człowieka. Słuchać.
Nauczyć się słuchać - oto zadanie i wyzwanie.

Sympozjum „Grotowski. Pamięć,
powtórzenie, nieciągłość”
Wrocław, 9 kwietnia 200561
Niedawno cały rocznik 2003 kwartalnika „Kon­
teksty. Polska Sztuka Ludowa”, cieszącego się w Pol­
sce zasłużenie dobrą opinią, zatytułowany został „Pa­
mięć i zapominanie. Pamięć jako kategoria kulturowa
i poznawcza”. Od wielu lat wokół tej problematyki to­
czą się dyskusje w humanistyce i w naukach społecz­
nych. Zarazem zwraca się uwagę na podstawowe trud­
ności ze zdefiniowaniem pamięci oraz ustaleniem, ja­
kie jej rozumienie nas interesuje. Katarzyna Kaniow­
ska w artykule Antropologia i problem pamięci stwier­
dza:
„Sprawa jest tym bardziej ważna, że w literaturze
przedmiotu używa się rozmaitych definicji pamięci
(a raczej - różnych prób opisu tegoż fenomenu), budu­
jąc je najczęściej poprzez wskazanie i uwypuklenie ja­
kiejś cechy pamięci.
Ukazując tym samym złożoność przedmiotu, syg­
nalizują te określenia skupienie uwagi badacza decy­
dującego się na wybór któregoś z nich, że dla badają­
cego pamięć ważna jest szczególnie jakaś cecha (lub
cechy) pamięci, jakaś jej funkcja spośród innych wy­
odrębniona i uznana z punktu widzenia celów badaw­
czych za najistotniejszą.
N a pytanie «czym jest pamięć?» znajdujemy więc
rozmaite odpowiedzi, a ich przegląd pozwala najogól­
niej odpowiedzieć, że jest ona szczególną zdolnością
ludzkiego umysłu, dla wyjaśnienia której musimy od­
wołać się do wiedzy psychologicznej, fizjologicznej
(neurofizjologicznej), biochemicznej i biofizycznej.
Jest rzeczą oczywistą, że antropologia nie jest zaintere­

sowana samym faktem posiadania pamięci i zdolności
posługiwania się nią przez człowieka, ale indywidual­
nym i kulturowym skutkiem pamięci, indywidualnym
i kulturowym świadectwem jej obecności w sposobie
myślenia człowieka”.62
Następnie Kaniowska zaproponowała własną syste­
matyzację problematyki pamięci w perspektywie antro­
pologicznej, wyróżniając trzy następujące sposoby ana­
lizowania pamięci oraz jej roli w poznaniu: pamięć jako
źródło wiedzy antropologicznej, jako przedmiot wiedzy
antropologów i jako narzędzie poznania w antropologii.
Zaś Kerwin Lee Klein, profesor historii na Uniwer­
sytecie w Berkeley, stwierdza:
„Wyraz «pamięć» występuje w tak wielu konfigu­
racjach i ma tak nieskończenie wiele konotacji, że ich
klasyfikacja stanowiłaby dzieło życia każdego, kto
podjąłby się tego zadania.63
Pośród tekstów zamieszczonych na łamach wspo­
mnianego rocznika „Kontekstów” ukazała się również
rozmowa z Ryszardem Kapuścińskim O pamięci i jej za­
grożeniach. Czytamy w niej:
„Jeżdżąc po świecie, wiem, jak bardzo silnym uczu­
ciem jest poczucie tożsamości, poczucie przywiązania do
swojego miejsca urodzenia, do tej małej ojczyzny. Mimo
ogromnej, narastającej emigracji ludzie, wyjeżdżając ze
swoich stron rodzinnych, noszą to ze sobą, i przez to ma­
ją silniejsze poczucie związku z tą «małą ojczyzną». Ta
świadomość tożsamości, związania z konkretnym miej­
scem, jest wielką potrzebą człowieka. Dlatego tak pasjo­
nująca jest Afryka, ponieważ kontynent ten przechował
w formie najbardziej widocznej, namacalnej, odczuwal­
nej świadomość plemienną. Świadomość nie człowieka
«uogólnionego», ale właśnie świadomość regionalną, lo­
kalną. Okazuje się, że nie świadomość ojczyzn - ojczyzna
to jest pojęcie płynne w dziejach społeczeństw, to trochę
sztuczny twór w naszej mentalności - ale świadomość
plemienna jest tym, co w człowieku najsilniejsze”.64
Dalej Ryszard Kapuściński mocno podkreśla se­
lektywną rolę pamięci, a także jej fragmentarycz­
ność i nieciągłość :
„[...] na to się nakładają jeszcze dwa problemy zwią­
zane z pamięcią i ze wspomnieniami. Pierwszym proble­
mem jest [...] uporządkowanie. Okazuje się, że bardzo
trudno nam uporządkować wszystkie te obrazy, które
mamy we wspomnieniu. Zastajemy pewien chaos. A za­
tem to uporządkowanie musi być pewnym działaniem
świadomym, celowym, zamierzonym, muszę sobie to
wszystko poukładać, muszę ustalić, czy to było „przed”
czy „po”. Trzeba ustalić kolejność pewnych zdarzeń. To
jest bardzo ważne dla pamięci. I po drugie, tym co istot­
nie wiąże się z pamięcią, a może właśnie z brakiem pa­
mięci, jest fakt, że pamięć jest fragmentaryczna, niecią­
gła. Pamiętamy tylko niektóre epizody z przeszłości, ale
nie mamy dostępu do pełnej ich sekwencji.
[...] żeby ta pamięć funkcjonowała pożytecznie,
ona wymaga pewnych zabiegów, wymaga pewnego

144

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

wysiłku. To nie jest automatyczne, bo to, co się samo­
rzutnie narzuca, jest właśnie chaotyczne, wyrywkowe,
niespójne. Dopiero ten zabieg porządkowania, hierarchizowania pamięci jest niesłychanie ważny.
[...] Poza tym jest jeszcze inny problem, który po­
woduje, że nie jestem wielkim entuzjastą dzienników.
Ten, kto prowadzi taki dziennik, zapisuje każdego dnia
to, co wydaje mu się ważne. I potem, jak się sięga do
tego po latach, okazuje się, że te zapiski niewiele wno­
szą. To wiąże się z selektywną rolą pamięci. [...] A je­
żeli chodzi o mnie - piszę teraz Podróże z Herodotem, to
znaczy piszę o rzeczach, które mi się przydarzyły jeszcze
w pięćdziesiątych latach. A jednak wciąż to pamiętam.
N a przykład w 56 roku, to było na fali październikowej
odwilży, moja redakcja wysłała mnie wtedy pierwszy
raz do Indii. I ja do tych Indii leciałem przez Rzym. [...]
Samolot przylatywał do Rzymu wieczorem. I wtedy
pierwszy raz w życiu zobaczyłem oświetlone miasto! To
był dla mnie taki szok, że ja dzisiaj - choć minęło 50 lat
- bardzo dokładnie pamiętam ten widok nocnego mia­
sta w światłach... Dlatego bardzo wierzę w selektywną
rolę pamięci. Nie trzeba wszystkiego pamiętać. Nie ma
takiej potrzeby, to naprawdę do niczego nie służy”.65
Odpowiada to dość dokładnie temu, co Grotowski
zalecał uczestnikom publicznych z nim spotkań. W li­
ście do mnie, udostępnionym mi w Pontederze 21
kwietnia 1988 roku w formie brulionu, ale nigdy niewysłanym, tak o tym napisał:
„W sumie, w całości, ta rekonstrukcja66 jest bliż­
sza temu, co mówiłem naprawdę , niż byłby nim steno­
gram, chociaż to brzmi jak absurd. A jednak tak jest.
To właśnie w taki sposób powstawały teksty antyczne,
zwłaszcza sakralne ; nie były przecież pisane ani przez
autora wypowiedzi, ani ze stenogramu, ani z taśmy.
I właśnie dlatego dotykają istoty sprawy i języka, a nie
formuł i definicji.
Dlatego wzywałem i nadal wzywam do nie nagry­
wania i nie do próby zapisu definicji, ale do Rozumie­
nia. To dotyka czegoś prawie mistycznego, ale co jest
całkowicie konkretne. Starożytni mówili o tak zwa­
nych ideach żywych, tak jak żywa istota, albo jak kod
genetyczny, który sam się reprodukuje. Jeżeli idea ży­
wa trafia na Rozumienie, to na nowo rodzi się w oso­
bie słuchającej, rośnie i reprodukuje się wraz z formą
językową, właśnie jak kod genetyczny. Jeżeli jest zapi­
sana jako formuła, to umiera, nawet gdyby słowa zapi­
sane były wiernie.
Wielką radość sprawiły mi te Maski i bardzo poru­
szył mnie ten zapis spotkania w Gdańsku. Janion i Ro­
siek zrobili piękną pracę. [...] To, co mówiłem wtedy na
tym spotkaniu, to były rzeczy najważniejsze dla mnie
i najbardziej z serca, jakie miałem do powiedzenia”.
A oto inna wersja końcowego fragmentu, zapisana
w tym samym dokumencie:
„Dlatego wzywałem i nadal wzywam do nienagrywania i nie stenografowania w czasie wszelkich istot­

nych spotkań z ludźmi. Kto słucha, powinien szukać
Rozumienia, a nie formuł (definicji), kto próbuje zapa­
miętać formuły (definicje), nie chwyta Rozumienia. Ta
sprawa dotyka czegoś prawie mistycznego, a jednak
konkretnego. Starożytni mówili o tak zwanych ideach
żywych (coś jak żywa istota, albo jak kod genetyczny,
który sam się reprodukuje). Jeżeli idea żywa trafia na
Rozumienie, to na nowo rodzi się w osobie słuchającej,
rośnie i reprodukuje się wraz z formą językową; jak
kod genetyczny, który sam się reprodukuje. [Uwaga:
tutaj wyrzuciłem zdanie, które było powtórzeniem po­
przedniego] Jeżeli jest zapisana jako formuła, to umie­
ra, nawet gdyby słowa zapisane były wiernie”.67
I jeszcze jedna obserwacja autora Podróży z Hero­
dotem:
„Mnie się wydaje, że przeżycie osobiste stanowiło
podstawę tego, co pisałem. A równocześnie to dawało
mi poczucie siły. Bo ja nie umiem pisać, nie jestem ty­
powym pisarzem. Moja bieda polega na tym, że nie
mam tego typu wyobraźni, więc muszę wszędzie być,
żeby coś napisać, muszę to osobiście zapamiętać.
Wszystko musi się odcisnąć bezpośrednio w mojej pa­
mięci. I potem jak wracam, nie zastanawiam się, w ja­
kiej formie będę pisał, czy to będzie wiersz, dramat czy
traktat filozoficzny, po prostu staram się pisać tekst.
I chodzi mi o to, żeby ten tekst był możliwie najwier­
niejszym odtworzeniem pamięci tego, co przeżyłem,
doświadczyłem, widziałem i myślałem. Mam oczywiście
świadomość, że jest to bardzo subiektywne, to znaczy,
że każdy z nas widzi tę samą rzeczywistość inaczej. [...]
ilu nas jest, tyle jest wersji tego samego wydarzenia.
I w związku z tym nie ma obiektywnej pamięci. Nic ta­
kiego nie istnieje. Pamięć jest najbardziej zsubiektywizowanym elementem kultury. [...] W związku z tym za­
wsze używam formuły: «według mnie tak było». I nigdy
nie mogę powiedzieć, że moje widzenie jest jedynie
prawdziwe. [...] pamięć jest zindywidualizowana...”.68
W odniesieniu do Grotowskiego wydaje się, że
można wyróżnić dwa zasadnicze obszary badawcze: po
pierwsze - jego własną pamięć, a dokładniej to, co
można wyczytać z jego różnych i różnorodnych tek­
stów, i po drugie - pamięć o nim i jego dziele zapisaną
przez innych, czyli to, co konstytuuje spuściznę i tra­
dycję. Te dwa obszary pozostają ze sobą w złożonej re­
lacji, stykają się ze sobą, a nawet gdzieniegdzie nacho­
dzą na siebie, ale bynajmniej nie są one tożsame, zaś
badacz powinien mieć to na uwadze.
Dla mnie pamięć Jerzego Grotowskiego oznacza
w pierwszej kolejności zadania do wykonania - przede
wszystkim przeze mnie, ale również przez innych. Być
może lepiej byłoby tutaj mówić o „długu” w takim zna­
czeniu, w jakim przedstawia to Paul Ricoeur w wyda­
nej kilka lat temu książce La mémoire, l’histoire, l’oublie
[Pamięć, historia, zapomnienie]:
„Obowiązek pamięci jest obowiązkiem oddania, po­
przez wspomnienie, sprawiedliwości komuś innemu niż

145

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

podmiot. [...] nadeszła chwila, by odwołać się do nowej
koncepcji, koncepcji długu, której nie trzeba jednak
sprowadzać do kwestii poczucia winy. Idea długu jest
nierozerwalnie związana z ideą spuścizny. Jesteśmy
dłużnikami tych, którzy nas poprzedzili, i winniśmy im
część nas samych. Obowiązek pamięci nie ogranicza się
do zachowania materialnego śladu, pisanego lub inne­
go, odbytych już faktów, ale żywi poczucie obowiązku
wobec tych «innych», o których powiemy dalej, że nie
istnieją już, ale że istnieli. Powiemy więc, że spłacić
dług oznacza także dokonać przeglądu spuścizny”.69
We wspomnianej rozmowie Ryszard Kapuściński
wskazał na przyczyny bardzo poważnych zagrożeń dla
osobowości ludzkiej we współczesnych społeczeń­
stwach bezpośrednio związane z utratą przez nie pamię­
ci: pierwszym zagrożeniem jest ogromny rozwój mecha­
nicznych nośników pamięci, co oznacza, że człowiek
stopniowo oducza się sztuki pamięci; drugim - nadmiar
danych, ich nadobfitość, w czego skutku: „Świadomość
ludzka zalana jest taką ilością informacji, że nie jest już
w stanie tego opanować. I po prostu ten nadmiar dzia­
ła jak lawina. Jest to ciężar, który uniemożliwia życie,
wytwarza permanentne przemęczenie. Ilość istniejącej
informacji przekracza wielokrotnie pojemność przecięt­
nego umysłu ludzkiego” ; wreszcie trzecim zagrożeniem
jest ogromne przyspieszenie procesów historycznych,
dzięki czemu „straciliśmy poczucie orientacji i zadomo­
wienia w świecie”.70 Konsekwencją takiej sytuacji jest
instytucjonalizacja i biurokratyzacja pamięci przy jed­
noczesnym pozbywaniu się własnej, indywidualnej pa­
mięci: „[...] żyjemy wczasach coraz bardziej zinstytucjo­
nalizowanej pamięci, a coraz mniej w czasach pamięci
jako wartości osobowej, jako wartości prywatnej”.71
Konflikt jako dominujący sposób funkcjonowania
kultury w Europie. Historia wojowniczości europej­
skiej. Powstały wielokulturowe metropolia, w których
siły kulturotwórcze są traktowane instrumentalne.
Od kilkunastu lat daje się zaobserwować szczegól­
ną intensywność refleksji nad pamięcią. Wydaje się, że
problematyka pamięci wyparła nawet problematykę
tradycji albo też pojęcia „pamięć” i „tradycja” trakto­
wane są często jako synonimy.
We wstępie do opublikowanego niedawno polskie­
go wyboru studiów holenderskiego badacza Franka
Ankersmita, znanego w świecie anglojęzycznym teore­
tyka historii, uważanego za głównego po Haydenie
Whicie przedstawiciela narratywizmu (późnej i schył­
kowej fazy narratywistycznej filozofii historii), Ewa D o­
mańska datuje owo szczególne zainteresowanie pamię­
cią (i zapominaniem - jako drugą jej stroną, swego ro­
dzaju rewersem) na połowę lat dziewięćdziesiątych:
„Od połowy lat dziewięćdziesiątych nastąpiło prze­
sunięcie punktu ciężkości zainteresowań teorii historii
z problemu reprezentacji historycznej na kwestię pa­
mięci (Dominick LaCapra) i doświadczenia historycz­
nego (Ankersmit) [...]”.72

Sam Frank Ankersmit zastanawia się nad postępu­
jącą „prywatyzacacją” przeszłości, w wyniku czego hi­
storia przestała być dyscypliną naukową w tradycyj­
nym znaczeniu tego słowa. Zmienił się zatem jej do­
tychczasowy status:
„Historia jako katedra, do której każdy historyk
wnosi parę cegieł dla większej chwały wspólnego
przedsięwzięcia, ustąpiła więc historii jako metropolii,
w której każdy idzie w swoją stronę i pilnuje swoich
spraw, nie bacząc na to, co robią inni. Rozpad prze­
szłości jako jedności, nawet najbardziej złożonej, spo­
wodował zanik quasi-zbiorowego podmiotu wiedzy,
którego istnienie zakładała dyscyplina historii. [...]
Nasza relacja do przeszłości została „sprywatyzowana”
w tym sensie, że stała się przede wszystkim atrybutem
indywidualnego historyka, a nie zbiorowego podmiotu
historycznego całej dyscypliny. [...]
Najlepszą ilustracją demokratyzacji czy prywatyza­
cji podmiotu historycznego i przejścia od historii jako
przedsięwzięcia wspólnego do historii pisanej przez in­
dywidualnego historyka jest nagła kariera pojęcia pa­
mięci we współczesnej świadomości historycznej. Do
niedawna «pamięć» odnosiła się do tego, jak pamięta­
my naszą osobistą przeszłość indywidualną, pojęcie hi­
storii zaś było tradycyjnie zarezerwowane dla przeszło­
ści zbiorowej. Możliwe jest nawet stwierdzenie, iż sło­
wa «pamięć» można używać poprawnie tylko w odnie­
sieniu do tego, czego doświadczyliśmy sami. To logicz­
ne, że nie mogę mieć twoich wspomnień, nawet jeśli
treść twoich i moich wspomnień jest identyczna. N ada­
nie słowu «pamięć» znaczenia, które wcześniej wyra­
żało słowo «historia», jest niewątpliwym znakiem per­
sonalizacji czy też prywatyzacji naszego stosunku do
przeszłości. «Historia» odnosi się do badania przeszło­
ści przez podmiot zbiorowy, ponadindywidualny, łączy
ją zatem naturalne pokrewieństwo z historią narodu,
historią społeczną czy gospodarczą. «Pamięć» nato­
miast odpowiada temu, co zostało w przeszłości zmarginalizowane przez zbiorowość. [...] «Pamięć» repre­
zentuje wszystko, co zostało wyparte, pominięte bądź
stłumione w przeszłości człowieka, i dlatego z samej
swej natury nie może zdobyć miejsca w sferze publicz­
nej, sferze tego, co powszechne, znane i uznane - i co
zawsze było właściwą domeną «historii» w tradycyj­
nym sensie.
«Pamięć» jako klucz do postmodernistycznej świa­
domości historycznej ściśle wiąże się z historią mental­
ności. [...] Historia mentalności usunęło z pisarstwa
historycznego siły ponadindywidualne, dzięki którym
stało się ono dyscypliną akademicką”.73
Inny badacz, Patrick Hutton, w swojej książce
pod bardzo znamiennym tytułem History as an Art of
Memory tak ujmuje sens tej przemiany:
„Można by dowodzić, że historycy ponowoczesności nie odrzucają tradycji historii nowoczesnej,
lecz tylko odwołują się do innych tradycji, które zbyt

146

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

długo były lekceważone bądź zapomniane. Twierdzą
oni, że przeciwstawiając się oficjalnym wspomnie­
niom uświęconym przez historiografię nowoczesną,
historiografia ponowoczesna wytycza nowe kierunki
badań historycznych [...]”.74
Przy tym wszystkim widoczne jest dążenie do moż­
liwie szerokiego rozumienia pamięci. Badacze powołu­
ją się na św. Augustyna z Wyznań Księgi 10: „Wielka
jest potęga pamięci. Trwogą przejmuje [...] to niezgłę­
bione, nieskończone bogactwo”.75
W wybitnie inspirującym studium o „pamięci abso­
lutnej” krakowski antropolog Dariusz Czaja zauważa,
„że św. Augustyn przydaje pamięci przymioty boskie”.
I dodaje:
„Pamięć, choć ograniczona, nie ma granic, choć
dotyczy przeszłości, ma na uwadze przyszłość, choć
jest mną i we mnie, transcenduje w jakiś tajemny
sposób jednostkowe ograniczenia. Augustyńska me­
moria ze swoją zdolnością wszechobejmowania, sta­
wania się wszystkim, które w późniejszej myśli patry­
stycznej przejmie intelligentia. W myśli św. Augustyna
pamięć bywa czasem jedną z trzech władz (obok in­
telligentia i voluntas) duszy, innym razem wręcz utoż­
samia się z duszą”.76
Obecnie pamięć pojmowana jest jako twórczy,
kreatywny proces. Zarazem jako wielkie otwarcie się
na „Ty” tradycji, o czym tak interesująco pisał Martin
Buber. Dzięki pamięci rozmawiamy z tradycją. Już Sta­
nisław Brzozowski zauważył, że pamięć ciągle pracuje,
ciągle przetwarza, pracuje i przetwarza w żywej mate­
rii, bo w niej jest bez reszty zanurzona. A sto lat póź­
niej Ryszard Kapuściński tak to skomentował:
„Jest takie wspaniałe zdefiniowanie pamięci
u Brzozowskiego. [...] Sądził, że jest to materia, któ­
ra ulega ciągłemu przepracowaniu.. [...] Myślę, że na
tym polega wielkość humanistyki, że pracujemy przez
cały czas w materii, która ulega nieustannemu prze­
tworzeniu. Jest rzeczą fascynującą śledzenie kierun­
ków tego przetworzenia i różnych jego rodzajów. To
jest właśnie to, co jest tak niezwykłe, co jest tak cie­
kawe dla mnie”.77
Nieumiejętność rozmowy jest coraz boleśniej od­
czuwana. Stanowi ona odpowiednik toksycznych sto­
sunków międzyludzkich, w jakich żyjemy. Nie umiejąc
ze sobą rozmawiać, wymieniamy monologi. W rzeczy­
wistej rozmowie chodzi zawsze o porozumienie. Nie
jest ona ekspresją ludzkiej pychy, nie jest przemową
ani gadaniną czy paplaniną, ale dialogiem. Carl Gu­
stav Jung powiedział kiedyś: „Zależy mi na badaniu
prawdy, a nie na prestiżu”.
Można powiedzieć, że z naszą pamięcią jest podob­
nie jak z książką. Kapuściński dodałby tutaj:
„Oczywiście z dobrą książką, z wybitną książką.
Okazuje się bowiem, że z każdą kolejną lekturą czyta­
my jak gdyby nową książkę. Osobliwość wielkiej książ­
ki na tym właśnie polega, że mieści się w niej bardzo

dużo książek, właściwie nieskończona ilość książek.
Można by powiedzieć, że takie dzieło jest bytem wielotekstowym. Wydobycie tych różnorodnych tekstów
zależy od tego, kiedy tę książkę czytamy, w jakich oko­
licznościach, w jakim nastroju, w jakiej sytuacji, i cze­
go w danym momencie w niej szukamy
Reasumując: poczytuję sobie Herodota trochę za
swojego mistrza. Uczyłem się od niego widzenia świata,
rozumienia świata, stosunku do innych, stosunku do
innej kultury. To był przecież pierwszy globalista, to był
pierwszy człowiek, który pojął, że aby zrozumieć własną
kulturę, trzeba poznać też inne kultury, ponieważ tylko
w innych odbija się istota naszej kultury. I on dlatego
jeździł po świecie, próbując uświadomić Grekom, czym
była ich kultura w obliczu innych kultur”.78
Dokładnie w takim samym znaczeniu jak Dzieje
Herodota dla Ryszarda Kapuścińskiego Grotowski
przywołuje własne „książki zbójeckie”, powołując się
przy tym na opinię swojej matki, która „wierzyła, że
pewne książki mogą być jak pokarm”. Z pierwszego
rozdziału jego tekstu Teatr Źródeł, opublikowanego
w 1987 roku, zatytułowanego Nienadówka i dowiadu­
jemy się, że było to tak:
„Czas spędzony na wsi był czasem wojennym. Któ­
regoś dnia matka wybrała się do miasta. Nigdy się nie
miało pewności, czy ktoś z takiej wyprawy wróci. Poza
tym panowała bieda. A moja matka wybrała się do
miasta, żeby kupić książki, bo wierzyła, że pewne książ­
ki mogą być jak pokarm. Przyniosła wtedy dwie - Zy­
cie Jezusa Renana i Ścieżkami jogów Bruntona. Książka
Renana była wprawdzie zakazana przez Kościół, ale
matka uważała ją za najbardziej przekonywającą opo­
wieść o Jezusie i zawsze powtarzała, że jest ona «piątą
ewangelią». Matka wyznawała najbardziej ekumenicz­
ny katolicyzm. Niezmiennie podkreślała, że dla niej
nie ma czegoś takiego, jak jedyna prawda jakiejś jed­
nej religii. Wydawało się to dość logiczne, ale ciągle
wywoływało nieporozumienia przy spowiedzi. Poza
tym była nadzwyczaj tolerancyjna wobec osób przyj­
mujących postawę niereligijną. Książka Bruntona jest
opowieścią o człowieku, który mieszkał na świętej gó­
rze Arunaczali w Indiach i który w tej górze widział
Boga jako Matkę. Jego doświadczenie odsyłało go jed­
nak jeszcze gdzie indziej - sądził, że może do Siwy, to
znaczy, iż Góra Płomienia jest może jednocześnie bó­
stwem męskim. Ów starzec, Sri Ramana Mahariszi,
mówił: jeśli zapytasz «Kto ja jestem?», to cały świat ży­
jący naokoło ciebie odeśle ci to pytanie z powrotem,
a wtedy zniknie twoje ograniczone «ja», wtedy odnaj­
dziesz coś innego. Później dowiedziałem się, że to coś
innego nazywał hridayam, to znaczy «serce»; ale ety­
mologicznie to znaczy «środek-jest-to». Otóż moją
pierwszą reakcją na książkę Bruntona była gorączka.
Potem zacząłem przepisywać rozmowy Ramany z przy­
byszami. Odkryłem wtedy, że wcale nie jestem taki
szalony, jak początkowo sądziłem. Odkryłem, że gdzieś

147

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

na świecie żyją ludzie świadomi takiej możliwości. To
przyniosło mi znaczną ulgę, ale zarazem skłóciło tro­
chę z moim katolicyzmem”.79
Jest przy tym oczywiste, że twórca Teatru Laborato­
rium całkowicie podzielał opinię swojej matki na temat
pewnych książek, dając temu świadectwo przez całe życie.
Przestrzegałbym jednak przed tym, co Ricoeur
określa jako „tyranię pamięci”, wyrażającą się między
innymi w tendencji do jej swoistej sakralizacji. Ten­
dencja taka jest szczególnie niebezpieczna, gdyż zawie­
sza wiedzę o negatywnych użyciach pamięci. Autor La
mémoire, l’histoire, l’oublie podkreśla, że dobre użycia
pamięci nakładają się na różne jej nadużycia i patolo­
gie, po czym ukazuje i omawia najbardziej typowe
z nich: „pamięć powstrzymaną”, „pamięć manipulowa­
ną” (tutaj: traumatyzm, wyparcie, powrót wypartego,
prześladowanie, egzorcyzm) oraz „pamięć przymuszo­
ną” (spotykamy się z nią wtedy, gdy mamy do czynie­
nia z „imperatywem sumienia, które samo ogłasza się
rzecznikiem żądania sprawiedliwości przez ofiary”).80
W latach dziewięćdziesiątych mocno podkreślałem
dynamizm postawy twórczej Grotowskiego. To, że on
się ciągle zmieniał, również na zewnątrz. To znaczy
zmieniał swoje wizerunki. Pisałem o tym zwłaszcza
w książce Grotowski. Źródła, inspiracje, konteksty.81 Była
to z mojej strony reakcja na zastaną wówczas sytuację,
na proces swego rodzaju uposągowienia, ukultowienia,
czynienie z Grotowskiego świątka, którego to procede­
ru on sam nie znosił w przeszłości i ostro przeciwko nie­
mu protestował. Tak zareagował na przykład na prze­
jawy kultu Leona Schillera podczas spotkania z redak­
cją „Pamiętnika Teatralnego”, które odbyło się w Opo­
lu 15 marca 1963 roku (w mieszkaniu wynajmowanym
wtedy przez Eugenia Barbę), a podczas jednego ze spa­
cerów po mieście powiedział do mnie, że postawienie
komuś za życia pomnika było zawsze najskuteczniej­
szym sposobem uśmiercenia za życia tego człowieka.
„Grotowski: [...] Po śmierci Schiller został wykre­
owany na świątka. Jego teatr podaje się obecnie dosyć
często jako przykład teatru służącego literaturze, jed­
nak tak naprawdę Schiller interesuje mnie jako pierw­
szy w Polsce świadomy realizator teatru autonomicz­
nego. [...] Schiller stał frontem do plastyki, a tyłem do
aktora, natomiast w Teatrze 13 Rzędów spektakl two­
rzy się na styku aktora i widza. Zwracanie się Schille­
ra do klasyki po to, aby przy jej pomocy stworzyć
współczesne widowisko oraz czynione w tym celu
wszystkie te zabiegi aktualizujące - jest dla mnie nie
do przyjęcia. Można o nas powiedzieć, że dążymy do li­
kwidacji scenografii na rzecz aktora, zupełnie odwrot­
nie aniżeli było to u Schillera”.82
Obecnie sytuacja jest inna. Chciałbym dlatego
wskazać na pewne stałe elementy w postawie Grotow­
skiego. Oto te z nich, które uznałbym za najbardziej
charakterystyczne i chyba najważniejsze:
Wiele razy powtarzał, między innymi w filmie Ma-

rianne Ahme z 1993 roku, ostatnim filmie, w jakim
wziął udział, że sztuka jest dlań przede wszystkim oso­
bistą przygodą:
„[...] teatr był wielką przygodą w moim życiu. Uwa­
runkował on głęboko mój sposób myślenia, analizowa­
nia spraw, widzenia ludzi, patrzenia na życie. Powie­
działbym nawet, że mój język został ukształtowany przez
teatr. Ale nie doszedłem do tego, poszukując teatru,
w rzeczywistości zawsze szukałem czegoś innego”.83
Trzeba tu przypomnieć początki drogi twórczej Je­
rzego Grotowskiego. Po zdaniu matury stanął przed
nim problem wyboru kierunku studiów. Ostatecznie
zdecydował się na studia aktorskie, ale nie był to wca­
le oczywisty wybór. Zadecydowały okoliczności. Sam
Grotowski tak o tym mówił:
„Zdecydowałem się na trzy kierunki: szkołę te­
atralną z zamiarem kontynuowania studiów reżyser­
skich, akademię medyczną z myślą o psychiatrii,
orientalistykę z zamysłem studiowania tradycyjnych
technik Wschodu. Kolejność egzaminów wstępnych
była taka, że najpierw odbywały się egzaminy do szko­
ły teatralnej. To tylko zdecydowało, że zostałem - na­
zwijmy to - posiadaczem dyplomu uprawniającego
mnie do pracy w teatrze. Gdyby pierwszy był egzamin
do akademii medycznej - prawdopodobnie zostałbym
psychiatrą, gdyby to był egzamin na orientalistykę studiowałbym wschodnie techniki tradycyjne. Jestem
jednak przekonany, że tak czy inaczej znalazłbym się
w końcu w tym samym miejscu, w którym jestem te­
raz. Oczywiście, mój słownik byłby inny, bo teraz je­
stem naznaczony doświadczeniem teatralnym; jestem
naznaczony moim doświadczeniem teatralnym - na­
wet jeżeli teatr przekroczyłem. Przypuszczam zresztą,
że wyszedłbym też poza tradycyjną psychiatrię czy filo­
logię orientalną”.84
Nastawienie ku sprzecznościom oddającym stosu­
nek względem człowieka, świata, natury - pojawiło się
u Grotowskiego bardzo wcześnie, bo jeszcze w dzieciń­
stwie spędzonym na wsi podczas wojny, a z czasem
przekształciło się w zasadniczą, konstytutywną cechę
jego myślenia. W dzieciństwie również pojawiło się
zrozumienie ludzkiego toku logicznego. Znamienne
i stale obecne u Grotowskiego są antydyskursywność
i antytetyczność jego myśli. W tekście Teatr a rytuał
z 1969 roku ujął to następująco - w odniesieniu do ak­
tora Teatru Laboratorium:
„Ale podążając drogą struktury, trzeba dojść do
owego aktu rzeczywistego, w czym zawiera się sprzecz­
ność. Rzeczą wielkiej wagi było zrozumienie, że
sprzeczności te są logiczne. Nie należy dążyć do unika­
nia sprzeczności, przeciwnie - to w sprzecznościach
zawiera się istota rzeczy”.85
A dziesięć lat później powie:
„Jeśli uważacie, że w tym, co mówię, jest wiele
sprzeczności, macie rację. Mam świadomość, że mówię
rzeczy sprzeczne, ale proszę pamiętać, że w podstawo-

148

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

wym sensie jestem praktykiem. A praktyka jest
sprzeczna. Taka jest jej substancja. Więc jeśli jestem
sprzeczny, to - jako praktyk. Nie potrafię teoretyzować
na temat pracy. Mogę tylko opowiadać o swojej przy­
godzie - ze wszystkimi sprzecznościami, które tam były
i są. Kiedy na przykład mówię, że coś nie jest logiczne,
to chcę powiedzieć, że nie jest to rezultatem stosowa­
nia logiki. Zawsze mówię w sposób pragmatyczny. Ale
czy można powiedzieć, że wobec tego jest to alogiczne?
Kiedy się czyni, nie stawia się sobie pytań o logikę”.86
W rozumieniu Grotowskiego owa paradoksalna
logika , oparta na zasadzie komplementarności („i i”), a nie na zasadzie wyłączności („albo - albo”), od­
wzorowuje niejako sprzeczności tkwiące w samej sub­
stancji praktykowanego przez niego zawodu, jego pra­
cy, którą zresztą pojmował zawsze jako powołanie .
Można powiedzieć, że stworzenie przez niego placów­
ki o charakterze laboratorium otworzyło przed nim
i jego zespołem możliwość prowadzenia poszukiwań
twórczych praktycznie na własną rękę, a także powsta­
nia najważniejszych spektakli i innych przedsięwzięć
Teatru Laboratorium. Było to zupełnie wyjątkowe
w ówczesnych polskich warunkach. Po raz ostatni po­
wie o tym publicznie w wykładzie z 13 października
1997 roku:
„Ale przecież można powiedzieć, że cała rzeczywi­
stość jest wypełniona sprzecznościami. Każda rzecz
prawdziwa jest wewnętrznie sprzeczna To właściwości
naszego języka sprawiają, że mamy skłonność mówić,
myśleć, że rzeczy są «takie lub takie», podczas gdy
w rzeczywistości są one «takie i takie», jednocześnie.
Nie takie lub takie, lecz takie i takie. N a poziomie in­
telektualnym, na poziomie doktryny, wyjaśniającej
dane zagadnienie, nie ma tej sprzeczności, ale to prze­
cież nie jest rzeczywistość. Tam, gdzie jest rzeczywi­
stość, występują silne sprzeczności. Mówili o tym już
starożytni Grecy w czasach przed Sokratesem”.87
Znamienny dla Jerzego Grotowskiego był brak
doktryny i jego wielka niechęć do wszelkiego doktry­
nerstwa. Bardzo ważne jest zrozumieć, że mam tutaj
na myśli samego Grotowskiego, a nie wszystkich jego
współpracowników w kolejnych okresach jego twór­
czości, wśród tych ostatnich nastawienia i postawy
doktrynerskie nie należały do wyjątków. Sztuka ozna­
czała dla niego przede wszystkim badanie, poszukiwa­
nie i doświadczanie. Źródłem wiedzy była dla niego
przede wszystkim praktyka, rzemieślnicze praktykowa­
nie, które nie zawsze da się i nie zawsze nawet trzeba
przełożyć i przekazać dyskursywnie. Już w jednym
z pierwszych wywiadów oświadczył:
„Nie tworzę żadnego teoretycznego systemu, nie
umiem, nie interesuje mnie to. [...] Mówię ciągle
o poszukiwaniu, o procesie poszukiwania”.88
A trzydzieści sześć lat później, w jednym z wykła­
dów w Collège de France, wyznał: „To, co już zrozu­
miałem, przestaje mnie interesować”.89

W tym samym wykładzie rozwinie ten problem, uj­
mując go w złożonym kontekście nastawienia/relacji
wobec obiektu/przedmiotu badań oraz zmieniającej się
z czasem perspektywy w tym zakresie:
„Kiedy mówię, to we wszystkich sprawach pojawia
się pewne niebezpieczeństwo, tak w wypadku państwa,
jak i moim: niebezpieczeństwo pomieszania i wymie­
szania ze sobą różnych okresów poszukiwań, z którymi
byłem kiedyś związany i które sam prowadziłem. Dla­
czego? Po pierwsze dlatego, że nasza pamięć zmienia się
pod wpływem tego, co robimy w chwili teraźniejszej.
Widzę zatem często, kiedy myślę o poszukiwaniach, ja­
kie w tej dziedzinie prowadziłem lat temu, powiedzmy,
dziesięć, trzydzieści, czterdzieści, widzę wyraźnie, że
myśl ta jest już pod wpływem elementów moich dzisiej­
szych poszukiwań. A jeśli niebezpieczeństwo takie wy­
stępuje w moim wypadku, to staje się ono ogromne
w wypadku państwa. Pewne metody i pewne podejścia
nie są bowiem wcale identyczne, lecz ulegają one zmia­
nom. I bynajmniej nie z przyczyny ich zmiennego cha­
rakteru, kiedy to stwierdzamy, że pewne założenia oka­
zały się fałszywe, zmienne. W moim przypadku było
inaczej: ja stwierdzałem zawsze, że dla mnie jest to
aspekt, w którym rozumiem, że już go rozumiem. Powi­
nienem zatem moje badania skierować ku nieznane­
mu, uczynić kolejny krok w nieznane. To, co już zro­

zumiałem, przestaje być dziedziną mojej działalności
badawczej, przestaje mnie interesować. To jest oczy­
wiście taka moja cecha szczególna, indywidualna, ale
zawsze była ona bardzo obecna w mojej pracy”.90
I dalej: „W sztuce, w kulturze nie ma dogmatów.
Reakcje negatywne blokują mnie samego i innych”.91
Po czym tak uzasadnia swoje stanowisko:
„Nie jesteśmy przeciwko horyzontalności i prze­
ciwko relacji horyzontalnej. Jedno i drugie jest ważne.
To byłby problem: czy myć nogi, czy ręce? Horyzontalność jest niezbędna i wertykalność jest niezbędna.
Sztuka czyli tak zwane techniki wewnętrzne. Nie
ma zatem jedynego wyboru. Najbardziej naturalne jest
po prostu dać się prowadzić naszym zainteresowa­
niom. Niemniej tej przygody w dziedzinie poszukiwań
artystycznych i poszukiwań nad istotą ludzką nie nale­
ży czynić w sposób sprzeczny z własnymi dyspozycjami,
powiedziałbym - z własnymi pokusami.
Powinno to nas prowadzić ku szczęściu, ale w na­
szej cywilizacji zostało to zastąpione przez przyjem­
ność. Eliot wskazał na tę różnicę. Starożytni Grecy
mówili o tym.
Moja matka zaczynała spowiedź przy konfesjonale
zawsze od tego, że nie wierzy w to, aby były lepsze
i gorsze religie. Po czym mówiła, że nie wierzy w to, że
zwierzęta nie mają duszy.
Ja też nienawidzę takiego myślenia, że istnieje jedno
słuszna rozwiązanie. Nie ma nigdy jednej słusznej drogi.
A zależy to od dwóch spraw: po pierwsze - poziomu
techniki, po drugie - poziomu serca, jakości serca.

149

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

Jeśli nasza praca nas nie fascynuje, wtedy nie ma­
my dostatecznych zasobów i nie osiągamy odpowied­
niego poziomu, aby ją wykonać. Bez możliwości samo­
akceptacji nic nie jest możliwe. Przy czym nie jest to
narcyzm, ale coś zupełnie innego. Istnieje również
przypadek Dostojewskiego: działanie przeciwko sobie
samemu, czyli nie akceptuję siebie, dlatego usiłuje
znaleźć coś innego.
Nie lubię słowa «duchowy», bo używa się go zbyt ła­
two. To jest po prostu bliskie sentymentalizmu. N ato­
miast w języku francuskim «duch» znaczy l’esprit czyli
„myślenie”, a to przecież są zupełnie różne rzeczy. Dla­
tego wolę mówić o poszukiwaniach wewnętrznych. To,
co robimy, nie jest tak naprawdę terapią. Najlepsze by­
łoby tutaj starogreckie określenie katharsis.
Horyzontalność odpowiada wszystkim relacjom do
partnerów. Określa ona to, co się dzieje. Relacja hory­
zontalna jest po prostu konieczna”.92
Takie stanowisko nie może mieć nic wspólnego
z podłączaniem pracy Grotowskiego pod jakiekolwiek
„lewitowanie”, z New Age’m na czele.93 W ujęciu
Grotowskiego wertykalnośc jest najściślej związana
z horyzontalnością, są to niejako dwa nierozłączne
aspekty tego samego procesu. Bez tej chwiejnej rów­
nowagi możliwe jest tylko coś, co zjadliwie, ale z pełną
świadomością rzeczy nazwie „jakąś zupą mistyczną”.
Zupełnie fundamentalne znaczenie miało wprowa­
dzone przez niego w latach dziewięćdziesiątych rozróż­
nienie między bluźnierstwem a profanacją. W wykła­
dzie z 13 października 1997 roku tak o tym mówił:
„Trzeba dostrzec wyraźną różnicę między bluźnier­
stwem a profanacją. Profanacja nie wymaga zaangażo­
wania osoby, która dopuszcza się profanacji. Dajmy na
to dla kogoś Niepokalana Matka Boska jest postacią bez
jakiegokolwiek znaczenia, nawet nie w sensie braku wia­
ry czy religijności, lecz po prostu jako pewien symbol, ja­
ko mitologiczna figura pełna mocy, której obraz zostałby
wpojony tej osobie od dzieciństwa. Jeśli osoba taka za­
częłaby się wyśmiewać z Matki Boskiej, to mielibyśmy do
czynienia z profanacją. Zawsze jest to działanie po pro­
stu wulgarne. To tak jakbyśmy wyśmiewali się z czegoś,
co należy do innych, co jest bogactwem innych.
Natomiast jeśli odczuwamy w nas samych jakieś
drżenie, drżymy, a jednocześnie igramy z tym boskim wi­
zerunkiem Marii i drga w nas struna wiary pobudzona
w czasach naszego dzieciństwa, wtedy dopuszczamy się
bluźnierstwa. Nieważne, czy nadal jesteśmy wierzący,
czy nie. Wtedy jest to bluźnierstwo, a nie profanacja.
W Teatrze Laboratorium nasza postawa wobec Po­
laków, wobec polskich mitów, wobec świętych pol­
skiej historii była swoistą postawą bluźnierstwa, w któ­
rej my sami, to znaczy nasz zespół odczuwaliśmy we­
wnętrzne drżenie. Czuliśmy się tak, jakby za chwilę
miał uderzyć w nas grom.
I taka postawa jest jak powiew życia. Dzięki niej je­
steśmy w stanie doświadczyć jakiegoś dramatycznego

oddalenia się od naszych korzeni, a jednocześnie
w tych korzeniach potwierdzić. Jest to coś wyjątkowe­
go, co sprawia, że pojawia się swoista, niezwykle silna
więź między w ten sposób grającym aktorem a widzem,
który doznaje jeszcze większego szoku. Oczywiście je­
śli takie działanie okazałoby się nieskuteczne, byłaby
to prawdziwa katastrofa, lecz jeśli jest ono skuteczne,
to widz, a w każdym razie większość widzów idzie
w ślad za aktorem, tak jakby widzowie ci również zdo­
bywali się na odwagę patrzenia w ten sposób, który
jest jednocześnie bluźnierstwem i rozumieniem.
Czy można zatem powiedzieć, że pracowaliśmy bez
relacji z widzem? Nie, to nie było tak. Z jednej strony
było bowiem to wyzwanie, ten sposób patrzenia na coś
związanego z archaicznymi, zasadniczymi korzeniami
związanymi z losem Polaków. I było to dla nas bardzo
ważne. Ale jednocześnie wiedzieliśmy, że widzowie są
zdolni podążać tą drogą i że w ten sposób stają się oni
czymś więcej niż widzami. Stają się współbraćmi”.94
Bardzo charakterystyczny jest postawiony tutaj
przez Grotowskiego znak równania między bluźnierstwem i rozumieniem. Często wracał on zresztą do te­
go problemu, między innymi w przywoływanym już fil­
mie Marianne Ahrne z 1993 i cztery lata później pod­
czas otwartego spotkania z publicznością we wrocław­
skim Teatrze Polskim.
Paradoks sztuki polega na tym, że jest w niej ewo­
lucja, ale nie ma postępu. Kilkakrotnie wraca do tego
problemu, między innymi w wykładzie z 16 czerwca
1997 roku:
„Nie wierzę, że istnieje postęp w sztuce. Współ­
czesny poeta nie jest lepszy od Szekspira czy Homera.
W sztuce istnieje tylko ewolucja, podczas gdy w nauce
prawdopodobnie istnieje rozwój i postęp. W filozofii to
jeszcze inna sprawa.
Według jogi w buddyzmie tybetańskim każda ge­
neracja, która zajmuje się pracą praktyczną, musi do­
dać przynajmniej 20 procent do tego, co dali poprzed­
nicy [w stosunku do poprzedniej generacji], aby dys­
cyplina mogła się rozwijać. W innym wypadku umrze.
To bardzo ważne” .95
Źródła teatru wyszczególnione przez Grotowskiego
to: rytuał, opowiadanie, gra i zabawa. A uzasadniał
to następująco:
„Jest coś fascynującego, jeśli opowiadanie jest na­
prawdę dobrze wykonane. Adam Mickiewicz, który
był wielkim polskim poetą, wieszczem narodowym,
który był również profesorem Collège de France, opo­
wiadał podczas swoich wykładów. Tworzył wtedy rze­
czywistość magiczną. [...]
Jest jeszcze inny aspekt niezwykle ważny, będący
niejako jednym ze źródeł teatru, obok rytuału i obok
opowiadania historii. Jest to mianowicie gra, ale nie
w sensie gry aktorskiej, lecz w znaczeniu gry i zabawy
dzieci, zabawy w zwierzę. Robić coś jakby dla ćwicze­
nia się, lecz jednocześnie po to, aby się tym bawić. Coś

150

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

spontanicznego, ale posiadającego jawne reguły, bar­
dzo ważne. Są też formy gier sportowych, które stały
się formami artystycznymi, zwłaszcza w Chinach.
Formy sportowe ewoluowały, stając się również forma­
mi - jakby powiedzieć - performans”.96
Zamierzone ubóstwo; redukcja do tego, co jest nie­
zbędne: „środki ubogie”, „teatr ubogi”, połączone jed­
nak z niebywałym wyrafinowaniem.
Dialektyka apoteozy i szyderstwa, nazywane rów­
nież dialektyką uwznioślenia i bluźnierstwa.
Marginalność, potocznie kojarzona z drugorzędnością, z byciem w tle. Przypadek Grotowskiego polega
na tym, że on świadomie wybrał margines i przez całe
życie go pilnował. Jednak z czasem miało się okazać, że
właśnie ów skromny margines okazał się rzeczywistym
centrum. Prawdopodobnie najtrafniej uchwycił ten
fenomen Ludwik Flaszen:
„I oto ten jego margines z latami stał się jakby cen­
trum. N a jego upartego i cierpliwego mieszkańca spły­
wać poczęły różne oficjalne honory, doktoraty honoris
causa, prestiżowe nagrody i tytuły. Uchodzący za bluźniercę otrzymał watykańską Nagrodę imienia Błogosła­
wionego Fra Angelica, powstałą z inicjatywy Jana Paw­
ła II. Dziwaczny asystent z krakowskiej PWST, z wytar­
tą czarną teczuszką - takiego go poznałem, gdy przed
czterdziestu laty przekazałem mu wieść, że jest do obję­
cia przez nas mały teatr w niedużym mieście Opolu - za­
wędrował na katedrę paryskiego Collège de France”97.
Przy tym niemalże wszystko, co Grotowski odkrył
potem, ma swoje początki w jego pracy już w Opolu.
Niekiedy w postaci zarodkowej, a na niektórych ob­
szarach daleko zaawansowanej.
„Wszystko, co wam dotychczas powiedziałem, to
jest pewien osobisty mit, w żadnym zaś razie jakieś
«obiektywne stanowisko”.98
„Ostatecznie wszystko redukuje się do aspektu
pragmatycznego. To nie idee decydują, to praktyka
decyduje. Tak samo jest w kulturze, w sztukach, tak
samo w sprawach życia wewnętrznego czy - jak sam
wolę o tym mówić - wertykalności. Wszystko to są
sprawy praktyczne. Słowa mogą się zmieniać, doktry­
ny mogą być wyrażane zawsze [za każdym razem] w in­
ny sposób. Nie ma to żadnego znaczenia. To, co ma
znaczenie, to „jak robić” - we wszystkich dziedzinach.
[...] Opowiedziałem wam tutaj o pewnej przygodzie
osobistej, ale tak samo jest we wszystkich dziedzinach.
To nie jest w żadnym stopniu jakieś obiektywne sta­
nowisko. To nie idee decydują, ale «robienie»”.99
„Wszystko to, co działający w życiu otrzymał, lub
czego nie otrzymał, może stać się źródłem”.100
„Czy można wskazać na różnice między poznaniem
w nauce i sztuce?
Odpowiedź: Aby zrobić cokolwiek twórczo, trzeba za­
pomnieć, że istnieje coś takiego jak mózg. Powołam się
na przypadek Dostojewskiego. Otóż on mógł to wszystko
zrobić dlatego, że nie chciał być psychoanalitykiem. Jego

twórczość to jest psychoanaliza w ujęciu Dostojewskiego,
a nie w ujęciu Freuda czy w ujęciu Junga. Zdolności kre­
atywne w sztuce to zupełnie coś innego niż w nauce.
Przywołam też przykład Stanisławskiego, który
w różnych okresach życia inspirował się badaniami Ribota i Pawłowa. Dla mnie z kolei różne książki były
bardzo pomocne w pracy. Jedną z najważniejszych
okazała się autobiograficzna książka Junga Moje życie.
Studia pozwalają po prostu poszerzyć i zrozumieć
własne pole widzenia. Dlatego trzeba czytać dzieła.
Niezbędna jest odpowiednia duchowa strawa, jej brak
powoduje wyjałowienie i martwotę. Niewątpliwie
w niektórych dziełach naukowych można znaleźć coś
stymulującego. W moim przypadku najbardziej intere­
sują mnie styki, to znaczy takie sytuacje, kiedy uczeni
piszą o swoich własnych motywach”.101
„W praktyce zawsze lepiej jest mówić «nie» niż «tak».
W sztuce obowiązuje zasada: «czynić» znaczy «wie­
dzieć». Nie blokuj, tylko pozwól na działanie. Trzeba,
abym to nie był ja sam, ale niech to się samo czyni”.102
I zupełnie kluczowe dla Grotowskiego: „Dzisiaj
wszędzie szukamy drogi na skróty. Również tam, gdzie
skrótów nie ma”.103
Odpowiadając na pytanie jednego z słuchaczy na
temat znaczenia tekstu literackiego oraz słowa w te­
atrze, Grotowski powiedział:
„Decydujące jest to, co się robi z tymi tekstami,
a nie same te teksty. N a przykład dla Ryszarda Cieśla­
ka w pracy nad Apocalypsis teksty Eliota pełniły rolę
detonatora, zapalnika. Z drugiej strony na przykład
dramaty Szekspira to są teksty, które przenikają, pene­
trują ludzkie życie, jego sprzeczności. Jest w nich wiel­
ka znajomość sprzeczności życia.
Bardzo istotne jest tu połączenie doświadczenia
osobistego z doświadczeniem plemiennym, zbioro­
wym. Stanisławski powiedział kiedyś, że «tekst jest
wierzchołkiem działania fizycznego»”.104
I w tym samym wykładzie:
„Krzyżowanie się mitu osobistego z mitem plemien­
nym. Można tu zobaczyć wymieszanie się świeckiego
i sakralnego, przy czym w centrum, w środku jest coś
sakralnego, a na obrzeżach dominuje to, co świeckie.
W kulturze islamicznej mamy przecież to samo”.105
Trzeba jednak umieć rozróżnić między świadomo­
ścią plemienną a jej wykorzystywaniem dla celów gry
politycznej. Plemienność sama w sobie, z właściwym jej
mocnym poczuciem lokalnej wspólnoty, nieraz była
i jest wielką wartością, ale też często wykorzystywano
ją do osiągnięcia jakichś politycznych korzyści. A za­
czyna się to zawsze od zmiany języka w propagandzie.
Nieustanna autokorekta i polemika z sobą samym
„na poprzednim etapie”, „z wczoraj” i tym podobne.
W ten sposób praca nad dziełem nie kończyła się wła­
ściwie nigdy. Pod tym względem Grotowski przypomi­
nał Tadeusza Kantora, ale mocno podkreślił, że każdy
z nich praktykował to na zupełnie inny sposób, swój

151

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

własny. Świadectwo tego znajdujemy na przykład
w przytaczanym już wcześniej liście Grotowskiego do
Barby z 5 kwietnia 1965 roku.106
Grotowski zajmował tę postawę właściwie od po­
czątku, skoro 15 listopada 1962 roku podczas spotka­
nia w Studenckim Klubie „Od nowa” w Poznaniu mó­
wił o „nieustannej polemice z sobą” jako czymś nie­
zbędnym. Powiedział też wtedy:
„Teatr w ogóle istnieje dzisiaj głównie siłą inercji.
Jest to sztuka archeologiczna. Jej uratowanie byłoby
możliwe tylko wtedy, jeśli nie będzie się realizowało
teatru środkami innych sztuk. Tymczasem obecnie za
przedstawienie nowoczesne uważa się takie, w którym
mamy do czynienia ze współczesnym tekstem, nowo­
czesną scenografią i muzyką oraz starym, tradycyjnym
aktorstwem”.107
W jego publicznych wystąpieniach i wywiadach,
opublikowanych i nieopublikowanych tekstach, a na­
wet w korespondencji z różnymi ludźmi można spotkać
mnóstwo powtórzeń, z których każde stanowi zazwy­
czaj inny wariant. Jeśli Grotowski powiedział czy napi­
sał kilka, a czasami nawet kilkanaście razy to samo, to
nigdy nie było to uczynione tak samo - i różnice te,
często drobne lub jedynie z pozoru drobne, były za każ­
dym razem znaczącymi różnicami. Podobnie jak różni­
ły się kolejne warianty późnych przedstawień Teatru
Laboratorium: Akropolis, Księcia Niezłomnego i Apocalypsis cum Figuris. Bo też Grotowski ciągle spotykał się
z innymi ludźmi i mówił do innych ludzi. Można powie­
dzieć, że do znudzenia, niemal obsesyjnie powtarzał kil­
ka tych samych rzeczy, na których szczególnie mu zale­
żało i które uważał za szczególnie ważne. Niektórzy wi­
dzieli w tym nawet rodzaj obsesji. Tak, jakby chciał,
aby to właśnie weszło w podświadomość ludzi. Ale też
ważne są każdorazowe konteksty tych powtórzeń oraz
warianty, jednak dla niego miały one na tyle istotne
znaczenie, że był nieugięty. Dla badań nad dziełem
Grotowskiego jest to problem, którego wagę i znacze­
nie trudno jest przecenić, a przecież prawie zupełnie
nieruszony dotychczas. Znów przypominają się powtó­
rzenia i warianty u Tadeusza Kantora. Porównanie ich
użyć u obu artystów może dać interesujące wyniki.
Odwołując się do Ryszarda Kapuścińskiego, poru­
szyłem problem nieciągłości oraz związanej z nim
fragmentaryczności. Tutaj raz jeszcze do niego po­
wrócę. Otóż w roku 1980 mogłem opublikować książ­
kę Grotowski i jego Laboratorium, aspirującą zgodnie
z obowiązującymi wtedy standardami do całościowe­
go, monograficznego ujęcia problemu. Dzisiaj byłoby
to dla mnie niemożliwe. Powtarzam: dla mnie. Zatem
jest to mój przypadek. Związane jest to zapewne z po­
stępującą „prywatyzacją” doświadczenia badacza,
o czym pisałem wcześniej. Dobrze zdajemy sobie rów­
nież sprawę z tego, że nasze poznanie może być jedy­
nie bardziej lub mniej nieciągłe i fragmentaryczne.
A jednak poprzez tę nieciągłość i fragmentaryczność,

także poprzez skrót i metaforę rezerwowane kiedyś tyl­
ko dla artystów, a omijane bądź jedynie przemycane
w pracach naukowych, próbujemy zobaczyć całość.
To, co zmienne i to, co stałe na drodze twórczej Je­
rzego Grotowskiego, pozostawało w relacji, tworząc
coniunctio, owo szczególne połączenie mysterium tremendum et fascinosum.
W każdym razie niezależnie od przyjętej orientacji
badawczej (modernistycznej, nowoczesnej, ponowoczesnej bądź jeszcze innej) należy przede wszystkim
wykonać podstawowe obowiązki, nie od dzisiaj uważa­
ne za nudne i mało efektowne, właśnie empiryczne
i „pozytywistyczne”, do których realizacji nieprzypad­
kowo brakuje chętnych wśród badaczy średniego
i młodszego pokolenia. Jednym z takich pierwszych
i niezbywalnych zadań jest opracowanie aktualnej bi­
bliografii Jerzego Grotowskiego, bo istniejąca obecnie
powstała blisko trzydzieści lat temu, a została opubli­
kowana w 1980 roku, z ustaleniami kończącymi się na
1977 roku.108 Wtedy tylko taka bibliografia była moż­
liwa. Trzeba sobie dobrze zdawać sprawę z tego, że jest
ona przestarzała i niekompletna, zawiera przy tym po­
myłki. Jako jej autor dobrze wiem, co piszę.
Jak wiadomo, po śmierci Grotowskiego ukazały się
poświęcone mu obszerne, monograficzne tomy „Pamięt­
nika Teatralnego” i „Notatnika Teatralnego” za lata
2000 i 2001. W żadnym z nich nie znajdziemy jednak
chociażby próby uaktualnienia i skorygowania istnieją­
cej bibliografii. Fakt ten uważam za znamienny i charak­
terystyczny jako znak czasu. Tym, co jest pracochłonne
i czasochłonne, a nie służy szybkiej karierze i nie może
liczyć na natychmiastowy poklask, młodsi badacze naj­
zwyczajniej nie chcą i nie lubią się zajmować.
Drugą sprawą jest opublikowanie możliwie wszyst­
kich tekstów Jerzego Grotowskiego. Jak się wydaje,
niezbędny byłby tu akt transgresji, skierowany przeciw­
ko stanowisku ich autora, które podlegało zresztą istot­
nym zmianom w różnych okresach jego życia, czego by­
łem bezpośrednim świadkiem. Niestety, nie mogę
uwierzyć, aby zdobyli się na to obaj wyznaczeni przez
Grotowskiego jego spadkobiercy, którzy zawsze pojmo­
wali swoje zadanie jako absolutną i bezwarunkową lo­
jalność wobec Mistrza. Problem w tym, że testament
Grotowskiego znany jest do dzisiaj tylko fragmenta­
rycznie. Nie wiemy również tego, co przekazał on Ma­
rio Biaginiemu i Thomasowi Richardsowi osobiście,
w cztery czy w sześć oczu, a co prawdopodobnie nie zo­
stało nigdzie zapisane, zaś dla nich jest z pewnością
niemniej obowiązujące niż to, co otrzymali od niego na
piśmie. Nie wiemy ostatecznie tego, co chyba najważ­
niejsze: jakie były ustalenia samego Grotowskiego,
a gdzie zaczyna się ich interpretacja przez innych, ale
zawsze przecież z użyciem jego autorytetu i na jego ra­
chunek, oraz wynikające z tego konsekwencje.
Pewne wydaje się tylko to, że Grotowski niezwykle
skutecznie narzucił swoim spadkobiercom i wszystkim

152

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

innym, łącznie z badaczami jego twórczości, opubli­
kowaną niespełna dwa lata przed śmiercią książkę
The Grotowski Sourcebook jako swego rodzaju wersję
kanoniczną wszelkiej o nim wiedzy i jedyną prawdę
podaną do wierzenia. Tak chciał siebie widzieć i tak
zaprogramował swoją recepcję, swój obraz. Dopóki
nie zdobędziemy się na odwagę, aby wyjść z tego krę­
gu, co obok odwagi wymaga rzecz jasna odpowied­
nich kompetencji, skazani będziemy na to, by tkwić
w kręgu ortodoksji, wiedzy kanonicznej, w konse­
kwencji - powielania tego, co sam artysta przekazał
do wierzenia.

Bycie cierpliwym
W tym miejscu przywołam proste być może, ale dla
mnie rewelacyjne spostrzeżenie Grotowskiego:
„Degradacja często zaczyna się od sprawy cierpliwo­
ści zarówno w teatrze, jak i w życiu. Chce się mieć na­
tychmiast to, co można posiąść jedynie na drodze dłu­
giej i płacąc niejako całym swoim życiem. Pragnie się
mieć rezultat już natychmiast, sukces natychmiast,
chwałę natychmiast, wszystko natychmiast, a zatem nie
ma się czasu szukać tego, co istotne, ponieważ szuka się
bardziej konsekwencji publicznych tego, co istotne.
W jaki sposób być akceptowanym i znanym [...]”.109
Trudno powiedzieć to jaśniej i prościej. Kiedy
pierwszy raz to przeczytałem, musiałem sobie uświado­
mić, że właśnie brak cierpliwości stanowi jeden z mo­
ich podstawowych problemów. Zastanowiło mnie to
na tyle, że każdego dnia wracam do problemu bycia
cierpliwym, konieczności bycia cierpliwym. Oto jeden
z przykładów oddziaływania tak zwanego „przedmiotu
badań” na badacza. I jak można dalej utrzymywać cią­
gle pokutujący w polskiej teatrologii, a utrwalony
i wzmocniony jeszcze autorytetem Zbigniewa Raszew­
skiego, mit „obiektywizmu” badań i badacza? Pewnie,
że w miarę możliwości, naszych uzdolnień i samoświa­
domości połączonej z pewnego rodzaju przenikliwo­
ścią, dobrze jest zmierzać do wycofania wszelkich pro­
jekcji, jednak przekonanie o możliwości całkowitego
wycofania osoby badacza nie jest niczym innym jak
złudzeniem, stanowiąc przy tym wynik zapóźnienia
metodologicznego naszej dyscypliny.110

Moc mitu
W poniedziałek 19 stycznia 2004, w „Café Kultu­
ralna” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie odbyła
się dyskusja nad rocznikiem (dwoma najnowszymi
wtedy numerami) „Kontekstów” z 2003 roku, poświę­
conych pamięci i zapomnieniu: „Pamięć i zapomnie­
nie” oraz „Pamięć jako kategoria kultury”. W moich
notatkach zapisałem, że Wiesław Juszczak powołał się
wtedy na siódmy tom Dzieł Bronisława Malinowskie­
go, w którym zadane jest najprostsze pytanie: czym

jest właściwie mit? Otóż Malinowski twierdzi, że pod­
stawą wszystkiego jest mit, bo on jest pierwotny, zaś
podstawę mitu stanowi dogmat. Mit związany jest naj­
ściślej z dogmatem. W ten sposób wracamy do Łaski,
której fundamentem jest wiara. Kto nie ma łaski wia­
ry, jest pusty, wydrążony, przeraźliwie samotny. Kto
ma Łaskę, ma swój mit, energię i prawdę. Kto nie ma
mitu, nie ma szans. Mit to jest nasz Dom, on daje czło­
wiekowi zadomowienie, poczucie siły i pokory zarazem
(bo są to dwa aspekty tego samego procesu), porząd­
ku świata, kosmosu.
A czym jest antropologia? Jest poszukiwaniem sen­
su i całości. W drobiazgu, w detalu zobaczyć cały świat
- oto jej wyzwanie. Antropologia jest romantyczna.
Ale musi ona mieć fundamenty, podstawę. Jeśli ma się
to opanowane w stopniu naprawdę mistrzowskim, to
można sobie improwizować. Jeśli nie, wówczas jest się
tylko uzurpatorem i partaczem. Niewielu jest powoła­
nych, ale wielu aspirujących, z pretensjami. Wszystko
to łączy się najściślej z cierpliwością.
Odnosi się to również do artystów i uczonych.111
Gdzie zresztą przebiega tutaj granica?

„Mój Grotowski” . Fragment
wystąpienia. Rzym, 17 grudnia 2005112
Spróbuję dać moje świadectwo o Jerzym Grotow­
skim. Słowo „moje” jest w tym kontekście ważne. Je­
dyne, co każdy z nas może w końcu przekazać, to swo­
ją relację. I wcale nie decydują o tym megalomania
i narcyzm, ale sytuacja, w jakiej się znajdujemy.
Niezwykle istotny, był i jest moment pierwszego
spotkania z Grotowskim i/lub którąś z jego prac. Z ca­
łą pewnością tak właśnie było w moim przypadku. Po­
zostało ono doświadczeniem na tyle trwałym, że pa­
miętam je do dzisiaj niemalże ze wszystkimi szczegóła­
mi. Dokonało się to w Poznaniu 16 listopada 1962 ro­
ku: odbyło się wtedy otwarte spotkanie z Grotowskim
w Klubie Studentów „Od Nowa” przy Starym Rynku
(narożnik ulic Wielkiej i Żydowskiej), a następnego
dnia spektakl Akropolis według Wyspiańskiego, w jed­
nym z baraków należących do Wyższej Szkoły Wycho­
wania Fizycznego przy ulicy Grunwaldzkiej 55. Przy­
pominały one baraki z obozu koncentracyjnego
w Oświęcimiu, co akurat w tym wypadku miało istot­
ne znaczenie dla percepcji spektaklu, ponieważ Jerzy
Grotowski i Józef Szajna (współrealizator) odwołali się
właśnie do obozu w Oświęcimiu jako dwudziesto­
wiecznego odpowiednika Akropolu: dosłownego
i symbolicznego miejsca spotkania ludzi i kultur.113
(Baraki te stoją tam zresztą do dzisiaj, o czym mogłem
się ostatnio przekonać).
Jak się potem okazało, spotkanie z Grotowskim
i Akropolis Teatru Laboratorium 13 Rzędów zadecydowa­
ły o moim życiu. To było dla mnie prawdziwe objawienie.
Miałem dwadzieścia trzy lata, kilka miesięcy wcześniej

153

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

ukończyłem studia na poznańskiej polonistyce i wkrótce
po egzaminie magisterskim zostałem asystentem. Mówi­
łem i pisałem już o tym niejeden raz, najobszerniej uczy­
niłem to w rozmowie z Marylą Zielińską zamieszczonej
w miesięczniku „Nowe Książki” z czerwca 1999 roku.114
Taki właśnie moment inicjalny, związany z głębo­
kim przeżyciem i zachwytem, sprawił, że Jerzy Grotow­
ski pozostał dla mnie na całe życie przede wszystkim
wielkim artystą teatru, wspaniałym reżyserem, jednym
z największych i zarazem jedynym. Opinię taką po­
twierdziły wszystkie następne spotkania i spektakle,
na których starałem się być możliwie często, w latach
sześćdziesiątych dojeżdżając z Poznania, a potem
z Warszawy. Czułem i wiedziałem, że wzbogaca to
mnie jako człowieka, że jest mi niezbędne.
Dla wielu ludzi, zwłaszcza znacznie młodszych ode
mnie, Grotowski był i pozostał głównie „mistrzem du­
chowym”, mędrcem, guru, jeszcze inni uważali go za
znakomitego polityka i stratega, który potrafił dawać so­
bie radę w najtrudniejszych okolicznościach. Dla mnie
jednak był on od początku i pozostał na całe życie Wiel­
kim Artystą. Zupełnie nie przeszkadza mi w tym pamięć
dwóch jego wczesnych prac, które zobaczyłem kilka lat
przed Akropolis, również w Poznaniu, a które zupełnie
mnie nie zachwyciły: Orfeusza według Cocteau, pierw­
szego opolskiego przedstawienia Teatru 13 Rzędów, pod
kierownictwem artystycznym Grotowskiego i w jego re­
żyserii, i niedługo potem Fausta według Goethego, jedy­
nego przedstawienia zrealizowanego przez niego poza
swoim zespołem. Ostatecznie pozostał tylko ten szcze­
gólny wstrząs doznany podczas Akropolis.
Jest dla mnie problemem, czy w ogóle mówilibyśmy
o Grotowskim, gdyby nie było jego dokonań teatral­
nych, tych kilku przedstawień, które weszły do histo­
rii światowego teatru: Akropolis, Tragicznych dziejów
doktora Fausta, Księcia Niezłomnego, Apocalypsis cum
Figuris? I gdyby nie jego pozycja w światowej sztuce te­
atralnej zdobyta w decydującym stopniu dzięki tym
właśnie kilku dokonaniom z lat sześćdziesiątych? Nie
można również przeoczyć faktu, że ostatecznie, gdyby
nie było okresu teatralnego w życiu Grotowskiego,
wszystkie jego późniejsze doświadczenia i dokonania
twórcze, nawet jeśliby do nich doszło, musiałyby być
czymś zupełnie innym, niż były.
Nie sądzę również, aby Jerzy Grotowski mógł być
traktowany na serio jako ewentualny rywal Carla Gustava Junga, Martina Bubera czy w zupełnie innej relacji
Gurdżijewa. Niewątpliwie jednak ich książki oraz zdoby­
wana latami wiedza o nich stanowiły dla niego ważne
źródła twórczej inspiracji. Tylko tyle i aż tyle. Nie zmie­
nia to faktu, że każdy z wymienionej trójki - i wielu jesz­
cze innych, których nie wymieniłem z nazwiska - mogą
być niezwykle przydatni dla rozumienia i interpretacji
niektórych przynajmniej aspektów pracy Grotowskiego.
I ostatnia sprawa, zupełnie podstawowa. Nie ma
jednej drogi do poznawania dzieła Grotowskiego i je­

dynej prawdy o nim. Nikt nie może mieć tutaj mono­
polu, a jeśli ktokolwiek tak twierdzi czy choćby tylko
to sugeruje, wtedy jest jedynie uzurpatorem. Ani
Workcenter of Jerzy Grotowski and Thomas Richards
w Pontederze, ani Ośrodek Badań Twórczości Jerzego
Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych
we Wrocławiu, który zresztą współtworzyłem i w któ­
rym przez piętnaście lat pracowałem, ani żadna inna
instytucja i żaden człowiek nie mogą mieć monopolu.
Nie ma bowiem dogmatów w drodze do prawdy, a je­
śli ktoś twierdziłby, że posiada jedyną prawdę, to po­
zwolę sobie wskazać, że dokładnie w tym miejscu za­
czynają się dogmatyzm i sekciarstwo. Ostrzegam przed
wszelkiego rodzaju sekciarstwem i dogmatyzmem.
Uważam je za niebezpieczne, tym bardziej że tą wiedzą
można stosunkowo łatwo i na wiele sposobów mani­
pulować. N a końcu wzywam do uwagi, cierpliwości
i unikania dróg na skróty, bo jedyne, czego mogę być
pewny po czterdziestu z górą latach badań, jakie pro­
wadzę, to mocne przekonanie, że wszelkie drogi na
skróty są tutaj jedynie mirażem.

Przypisy
1

2
3

154

Tekst ten powstawał stopniowo, przez kilka lat. Kolejnymi eta­
pami były moje wystąpienia na międzynarodowych konferen­
cjach i sympozjach poświęconych Grotowskiemu: w Moskwie
(„International Forum on Theatre Education and Experiment”
w ramach III Międzynarodowej Olimpiady Teatralnej, maj
2001), Pontederze we Włoszech („Jerzy Grotowski. Primo Tem­
po: Il Teatr Laboratorium tra Opole e Wrocław 1959-1969. Le
energie della genesi - Testimonianze” (Jerzy Grotowski. Pierw­
szy okres: Teatr Laboratorium między Opolem a Wrocławiem
1959-1969. Energie początku - Świadectwa) w ramach projek­
tu „Passato e presente di una ricerca (2001-2003”, październik
2001), Brzezince koło Oleśnicy pod Wrocławiem („Jerzy Gro­
towski. Parateatr 1969-1978. Teatr Źródeł 1976-1982” w ra­
mach projektu „Passato e presente di una ricerca. Przeszłość i te­
raźniejszość pewnego poszukiwania”, 27-29 września 2002),
Monachium (Unser Theater-Kulturzentrum, 22-23 październi­
ka 2003), na paryskiej Sorbonie (Amphithéâtre Guizot, 5 czerw­
ca 2004) podczas międzynarodowego kolokwium „Revisiter
Grotowski” zorganizowanego przez Université de Paris - Sor­
bonne (Paris IV) i Centre de civilisation polonaise w ramach Se­
zonu polskiego we Francji „Nowa Polska. Une saison polonaise
en France”, we Wrocławiu - podczas Sympozjum „Grotowski.
Pamięć, powtórzenie, nieciągłość” w ramach XIV Sesji Między­
narodowej Szkoły Antropologii Teatru - International School
of Theatre Anthropology (Teatr na Świebodzkim, 9 kwietnia
2005), Rzymie - konferencja „Jerzy Grotowski. Essere un uomo
totale. Tavola rotonda „Grotowski traccia il cammino ancora
oggi?”, mostra e presentazione del libro” („Jerzy Grotowski. Być
człowiekiem zupełnym. Okrągły stół „Czy Grotowski jeszcze dzi­
siaj wyznacza trasy?”, wystawa i prezentacja książki” (Istituto Polacco - Instytut Polski, 17 grudnia 2005).
Por. Dariusz Czaja, Sygnatura i fragment. Narracje antropologiczne,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2004, s. 197
Zapis wypowiedzi Jerzego Grotowskiego ze ścieżki dźwiękowej fil­
mu dokumentalnego Elżbiety Sitek i Jarosława Szymkiewicza Te­
atr i nie-teatr (Ośrodek Telewizji Polskiej we Wrocławiu, 1975).

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

4

5

6
7
8

9

10
11

12

13

14
15
16

17
18

19

Z pojęciem tym Grotowski zetknął się zapewne czytając ważną
dla niego książkę Józefa Świtkowskiego, Okultyzm i magia
w świetle parapsychologii, „Lotos”, Lwów 1939, s. 338-339, 371
Reprint tej książki, ze wstępem Lecha Emfazego Stefańskiego,
opublikowała Oficyna Wydawnicza „Polczek”, Kraków 1990.
Por. także hasło Egrégore, w: Michel Mirabail, Dictionnaire de
l’ésotérisme, Collection Marabout Université, Éditions Privat
1981, s. 97-98
Rozmowa z Grotowskim. Rozmawiał Andrzej Bonarski, w: Insty­
tut Laboratorium. Teksty, Instytut Aktora Teatr Laboratorium,
Wrocław 1975, s. 25-27. Przedruk w: Andrzej Bonarski, Ziar­
no, Czytelnik, Warszawa 1979, s. 35-36. Pierwodruk: „Kultura”
30 III 1975, nr 13, s. 1 i 12-13
Po śmierci Jerzego Grotowskiego. Świat żegna proroka, „Gazeta
Wyborcza” 18 I 1999, nr 14, s. 12
Mirosław Kocur, Grotowski jako dzieło sztuki, „Pamiętnik T e­
atralny” 2001, z. 1-2, s. 137
Eugenio Barba, Ziemia popiołu i diamentów. Moje terminowanie
w Polsce oraz 26 listów Jerzego Grotowskiego do Eugenia Barby.
Przekład z języka włoskiego: Monika Gurgul, Ośrodek Badań
Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław [2001], s. 189: List 14.
O okolicznościach powstania Towards a Poor Theatre można się
wiele dowiedzieć z książki Eugenia Barby, zwłaszcza z rozdziału
Ku teatrowi ubogiemu, s. 130-136
Wybór i redakcja Janusz Degler, Zbigniew Osiński.
Jerzy Grotowski, Hän ei ollut kokonainen. Tekstejä vuosilta
1965-1969, Suomentanut Martti Puukko, Painatuskeskus,
Helsinki 1993, s. 33-40
Eżi Grotowskij, Tieatr, rituał, performer, w serii „Mistiectwo tieatru”, Centr humanitarnich doslidżień Lwiwskogo dierżawnogo uniwersitetu imieni Iwana Franka, Lwiw 1999, s. 32-36
Przekład węgierski: Jerzy Grotowski, Szinhâz és rituâlé. Szövegek
1965-1969, Vâlogatta és szerkesztette Janusz Degler, Zbigniew
Osiński, Forditotta Andrâs Pâlyi, Kalligram, Budapest 1999.
Węgierski tłumacz, Andrâs Pâlyi, powiedział mi, że zgoda Gro­
towskiego na przekład dotarła do Budapesztu już po jego
śmierci.
Przekład słowacki: Jerzy Grotowski, Divadlo a rituâl. Texty
1965-1969. Zostavili Janusz Degler, Zbigniew Osiński,
Prelozila Barbora Ertlovâ, Kalligram, Bratislava 1999.
Przekład rosyjski: „Tieatr-Laboratorija 13 rjadow”. Jeży
Grotowskij ob iskusstwie aktiora, w: Jeży Grotowskij, Ot biednogo
tieatra k iskusstwu-prowodniku. Pieriewod, sostawlenie,
priedislowije, primieczanija Natełła Baszyndżagian, „Artist.
Rieżyssior. Tieatr”, Moskwa 2003, s. 77-82.
W moich zbiorach.
Notatka z tej rozmowy w moich zbiorach.
Jerzy Grotowski, Spre un teatru särac, Traducere de George B a­
nu æi Mirella Nedelcu-Patureau, Prefa^ä de Peter Brook, Postfa^ä de George Banu, Editura „Unitext”, Bucureæti 1998.
Telegram znajduje się w moich zbiorach.
W książce: Georges Ivanovitch Gurdjieff, Textes recueillis par
Bruno de Panafieu, L’Age d’Homme, Lausanne 1992, s.
98-115. Przekład angielski ukazał się w U SA : A Kind of Volca­
no. An Interview with Jerzy Grotowski, w: Gurdjieff. Essays and
Reflections and the Man and His Teaching, Texts compiled by
Bruno de Panafieu, English version edited by Jacob Needleman
and George Baker, Continuum, New York 1997, s. 87-106
Por. Rodzaj wulkanu. Rozmowa z Jerzym Grotowskim. (Rozmowa
odbyła się w Paryżu 8, 9 i 10 lutego 1991 roku). Tłumaczenie
w oparciu o wydania angielskie i francuskie Grzegorz Ziółkow­
ski. Konsultacja i redakcja tekstu Magda Złotowska, w: Peter
Brook, Jean-Claude Carrière, Jerzy Grotowski, Georgij Iwanowicz Gurdżijew, Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotow­

155

skiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław 2001, s.
41-80. Polskie wydanie przygotowane zostało z okazji konfe­
rencji „W stronę esencji. Georgij Iwanowicz Gurdżijew - od­
działywanie i znaczenie”. Wrocław, 8-10 listopada 2001. Re­
dakcja Jarosław Fret, Grzegorz Ziółkowski.
20 Por. Zbigniew Osiński, „Książę Niezłomny” w teatrze Grotowskie­
go, „Nurt” 1966, nr 2, s. 54-58
21 Z listu Grotowskiego: Wrocław, 16 listopada 1965. W moich
zbiorach.
22 Por. Zbigniew Osiński, Grotowski i jego Laboratorium, Państwo­
wy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980, s. 26-34; Październik
1956. Pierwszy wyłom w systemie. Bunt, młodość i rozsądek. Ze­
brał i zredagował Stefan Bratkowski, Prószyński i S-ka, Warsza­
wa 1996, s. 68-83: Stefan Bratkowski, Pod znakiem pomidora, s.
102-112: Stanisław Gabriel Cichocki: Nasza niedoszła partia;
Marian Stępień, Październik 1956 roku na Uniwersytecie Jagiel­
lońskim, w: Październik ’56. Odwilż i przełom w życiu literackim
i kulturalnym Polski. Materiały Ogólnopolskiej Sesji Naukowej,
Rzeszów, 23-24 września 1996 roku. Redakcja naukowa Adam
Kulawik, Wydawnictwo „Antykwa”, Kraków 1996, s. 29-37;
Jerzy Urban, Po prostu epizod, „Wiadomości Kulturalne” 20 X
1996, nr 42, s. 6; Polski Październik 1956 roku na Uniwersytecie
Jagiellońskim. Materiały sympozjum naukowego zorganizowanego
pod patronatem J. M. Rektora Prof. Franciszka Ziejki przez Uni­
wersytet Jagielloński, Instytut Pamięci Narodowej i Konsulat Gene­
ralny Republiki Węgierskiej w dniu 10 listopada 2001 roku w Kra­
kowie. Redakcja Rudolf Klimek, Uniwersytet Jagielloński, Kra­
ków 2004.
23 Jerzy Grotowski, Książę Niezłomny Ryszarda Cieślaka. Spotkanie
„Hommage a Ryszard Cieślak”, 9 grudnia 1990. Tłumaczenie
Magda Złotowska i Grotowski, „Notatnik Teatralny”, wiosna-lato 1995, nr 10, s. 22
24 Jerzy Grotowski, Od zespołu teatralnego do sztuki jako wehikułu.
Przekład z hiszpańskiego Magdy Złotowskiej, autoryzowany
przez Jerzego Grotowskiego, „Notatnik Teatralny”, zima 1992,
nr 4, s. 36
25 Krzysztof Sielicki, Dlaczego Grotowski nadal jest artystą?, „Dia­
log” 1976, nr 3, s. 117-119
26 The Grotowski Sourcebook. Edited by Lisa Wolford and Richard
Schechner, Routledge, London and New York 1997.
27 „Notatnik Teatralny” 2000, nr 20-21 i 2001, nr 22-23.
28 „Pamiętnik Teatralny” 2000, z. 1-4 (193-196) i 2001, z. 1-2
(197-198).
29 Maszynopis tekstu z czerwca 1960 roku (data znajduje się na
końcu): Jerzy Grotowski, Teatr, s. 5-6: z rozdziałów 5. Metoda
otwarta i 6.. Gorzkie prawdy własnej praktyki. Pierwsze cztery roz­
działy noszą tytuły: 1. „Teatr filozoficzny”?, 2. Herezja, 3. Teatr
„rytualny” - Film i 4. Teatr „absolutny” a „czystość teatru”. Zbio­
ry archiwalne PW ST im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Tecz­
ka: „Grotowski Jerzy”.
30 Sergiusz Awierincew, N a skrzyżowaniu tradycji. Szkice o literatu­
rze i kulturze wczesnobizantyjskiej. Przełożyła i opatrzyła wstępem
oraz notami biograficznymi Danuta Ulicka, Państwowy Instytut
Wydawniczy, Warszawa 1988, s. 341
31 Jerzy Grotowski, Odpowiedź Stanisławskiemu, w: tenże, Teksty
z lat 1965-1969, op. cit., s. 145-164
32 Por. Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań
Teatralno-Kulturowych 1990-1999 —The Centre of Studies on Jerzy
Grotowski,s Work and of the Cultural and Theatrical Research. Re­
dakcja merytoryczna/Editor Zbigniew Osiński. Opracowanie/Elaboration Maria Hepel, Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Gro­
towskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław 2000,
s. 17. Przekład angielski: The Centre of Studies on Jerzy Grotowski’s
Work and of the Cultural and Theatrical Research in Wrocław. The
project of program assumptions, s. 22-23: Internal activities...

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

33

48

Arnold Hauser, Filozofia historii sztuki i literatury. Przełożyła D a­
nuta Danek i Janina Kamionka, Państwowy Instytut Wydawni­
czy, Warszawa 1970, s. 31
W obszernym rosyjskim wyborze jego pism: Eżi Grotowskij, Ot
biednogo tieatra k iskusstwu-prowadniku. Pieriewod, sostawlienie,
peiebisłowij, primieczanija Natełły Baszindżagian, „Artist. Rieżissier. Tieatr”, Moskwa 2004, s. 205-219: Rieżissier kak professionalnyj zritiel.
Zbigniew Osiński, Korespondencja Emilii i Jerzego Grotowskich
z Jurijem Zawadskim w latach 1956—1975, „Pamiętnik Teatral­
ny” 2000, z. 1-4, s. 334-346
Zbigniew Osiński, Listy Jerzego Grotowskiego i Reny Mireckiej do
Haliny Gallowej, 1957-1970, w: Podróż. Rena Mirecka - aktorka
Teatru Laboratorium. Redakcja merytoryczna: Zbigniew Jędrychowski, Zbigniew Osiński, Grzegorz Ziółkowski, Ośrodek Ba­
dań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław 2005, s. 26-34
Zbigniew Osiński, Listy Jerzego Grotowskiego z ZSRR do Polski
w latach 1955-1956, „Pamiętnik Teatralny” 2000, z. 1-4, s.
316-325
Zbigniew Osiński, Listy Jerzego Grotowskiego z ZSRR do Polski
w latach 1955-1956, op. cit., s. 316-318, 325-333; Jerzy Gro­
towski - z rękopisów (w trzecią rocznicę śmierci - 14 stycznia
2002). [Opracował] Lech Śliwonik, „Scena” 2001, nr 6 (20), s.
18-19
Jerzy Grotowski, Listy do Aliny Obidniak z oazy Bajram Ali (2 IV
- 20 V 1956). Opracował Janusz Degler, „Notatnik Teatralny”
2000, nr 20- 21, s. 14- 28. Por. też: Janusz Degler, Grotowski poeta, „Scena” 2004, nr 1, s. 17-19
Zbigniew Osiński, Listy Jerzego Grotowskiego z ZSRR do Polski
w latach 1955-1956, op. cit., s. 316-318, 326
Listy Jerzego Grotowskiego i Ludwika Flaszena do Bohdana Korze­
niewskiego. Opracowała Anna Kuligowska-Korzeniewska, „Pa­
miętnik Teatralny” 2001, z. 1-2, s. 305-318. Por. Anna Kuligowska-Korzeniewska, O Grotowskim w Łodzi, Wrocławiu
i Warszawie, „Notatnik Teatralny” 2001, z. 22-23, s. 48-54.
Por. Krystyna Duniec, Jan Kreczmar. Grał jakby uczył, Instytut
Sztuki PAN, Warszawa 2004.
Listy Jerzego Grotowskiego do Jerzego Kreczmara. Opracowała Kry­
styna Duniec, „Pamiętnik Teatralny” 2001, z. 1-2, s. 319-325
Korespondencja Tadeusza Łomnickiego i Jerzego Grotowskiego z lat
1971-1975. Do druku podała Barbara Osterloff, „Pamiętnik
Teatralny” 2002, z. 3- 4, s. 595- 604
Z korespondencji Jerzego Grotowskiego do Barbary i Konrada Swinarskich, „Teatr” 2000, nr 1-3, s. 71-72
Eugenio Barba, Ziemia popiołu i diamentów, op. cit., s. 154-229.
Por. Zbigniew Osiński, Grotowski i jego Teatr Laboratorium wo­
bec kultury Orientu - po dwudziestu pięciu latach, „Didaskalia.
Gazeta Teatralna” luty--\kwiecień 2004, nr 59-60, s. 58-67
i czerwiec-sierpień 2004, nr 61-62, s. 90-98
Jerzy Grotowski, Konstanty Puzyna, Korespondencja

49

1970-1974. Opracowała Marta Serwa, „Notatnik Teatralny”
2001, nr 22-23, s. 138-149
Jerzy Grotowski, Listy do Natełły Baszyndżagian [z lat 1971­

34

35

36

37

38

39

40
41

42
43
44

45
46
47

1974], „Notatnik Teatralny” 2001, nr 22-23, s. 164-167; ten­
że, List do Natełły Baszyndżagian [z 9 września 1991], „Notatnik
Teatralny” 2004, nr 32-33, s. 200-202
50 Jerzy Grotowski i Robert Cohen o programie „Dramat Obiektyw­
ny”. Korespondencja. Tłumaczenie i opracowanie Grzegorz Ziół­
kowski, „Pamiętnik Teatralny” 2000, z. 1-4, s. 426-437
51 Zbigniew Osiński, O niezrealizowanych projektach filmów An­
drzeja Wajdy o Teatrze Laboratorium. Korespondencja Wajdy ze
Zbigniewem Cynkutisem i Jerzym Grotowskim i Zbigniewem Cyn-

52

53

54

55

56

57
58

59
60
61

62
63

64

65
66

67

kutisem z lat 1963-1964, 1970-1972 i 1975-1979, „Pamiętnik
Teatralny” 2003, z. 3-4, s. 235-263

156

Zbigniew Osiński, Nazywał nas bratnim teatrem. Przyjaźń arty­
styczna Ireny i Tadeusza Byrskich zJerzym Grotowskim, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2005, s. 181-255, 300-317
To jest moje, teraz i tutaj. Listy [Ryszarda Cieślaka] do Lucyny Pijaczewskiej. Opracował Piotr Rudzki, „Notatnik Teatralny” wiosna/lato 1995, nr 10, s. 127-132
Jerzy Grotowski, Listy do Zbigniewa Cynkutisa [1964-1966]. Po­
dała do druku Malina Cynkutis. Opracowanie Zbigniew Jędrychowski, „Notatnik Teatralny” 2000, nr 20-21, s. 157-166. Li­
sty Jerzego Grotowskiego do Teresy Nawrot. Opracował Grzegorz
Janikowski, „Pamiętnik Teatralny” 2001, z. 1-2, s. 326-331
Ryszard Cieślak, Listy do żony [1967-1974]. Wybór i opracowa­
nie Teresa Błajet-Wilniewczyc, Zbigniew Jędrychowski, „N o­
tatnik Teatralny” wiosna/lato 1995, nr 10, s. 48-64; tenże, To
jest moje, teraz i tutaj. Listy do Lucyny Pijaczewskiej. Opracował
Piotr Rudzki, tamże, s. 127-132
Zbigniew Cynkutis, Listy do M. [do żony Maliny z lat
1966-1970, do żony Maliny i córki Magdaleny 1973-1981, do
Maliny 1982-1984, fragment listów do Magdaleny 1986, 1987].
Wybór Malina Cynkutis, Zbigniew Jędrychowski. Opracowanie
Zbigniew Jędrychowski, „Notatnik Teatralny” 2000, nr 20- 21,
s. 175-218. Por. też: tenże, Notatnik-pamiętnik. Podała do dru­
ku Malina Cynkutis. Opracowanie Zbigniew Jędrychowski,
tamże, s. 157-174
Krzysztof Mieszkowski, Do jutra. Rozmowa z Krzysztofem Warlikowskim, „Notatnik Teatralny” 2003, nr 28-29, s. 232
Dybuk jest w nas. Z Krzysztofem Warlikowskim, reżyserem „Dybu­
ka”, rozmawia Jacek Antczak, „Słowo Polskie” 6 X 2003, nr 233,
s. 10
Wspólny oddech. Z Grzegorzem Bralem rozmawiają Aleksandra
Rembowska i Jacek Dobrowolski, „Teatr” 2004, nr 9, s. 6-7.
Ibidem, s. 11
Wystąpienie przygotowane na sympozjum w ramach XIV Sesji
IST A (International School of Theatre Anthropology) zatytu­
łowanej „Improwizacja: pamięć, powtórzenie, nieciągłość”,
Krzyżowa - Wrocław 1-15 kwietnia 2005.
Katarzyna Kaniowska Antropologia i problem pamięci, „Kontek­
sty. Polska Sztuka Ludowa” 2003, nr 3-4, s. 57.
Kerwin Lee Klein, O pojawieniu się pamięci w dyskursie historycz­
nym. Przełożył Maciej Bańkowski, „Konteksty. Polska Sztuka
Ludowa” 2003, nr 3-4, s. 43. Pierwodruk: tenże, On the Emer­
gence of Memory in Historical Discourse, „Representations” win­
ter 2000, nr 69.
Ryszard Kapuściński, O pamięci i jej zagrożeniach. Z Ryszardem
Kapuścińskim rozmawiają Zbigniew Benedyktowicz i Dariusz
Czaja, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2003, nr 3-4, s. 13.
Ibidem, s. 15.
Por. Grotowski powtórzony. Stanisław Rosiek, Pod powierzchnią
tego, co zapisane; Słowa, słowa, słowa. [Zapis trzech uczestniczek
rozmowy z Jerzym Grotowskim, która odbyła się 20 marca 1981
roku w Gdańsku: Kwiryny Ziemby, Jolanty Siejak i Zofii Zakiewicz], w: Maski (Transgresje 4). Wybór, opracowanie i redakcja
Maria Janion i Stanisław Rosiek, Wydawnictwo Morskie,
Gdańsk 1986, t. I, s. 367-416.
Fragment brulionu listu Jerzego Grotowskiego do mnie, pisane­
go prawdopodobnie między majem a około 1 grudnia 1987..
Zdaniem autora list ten miał charakter bardzo osobisty i z tego
właśnie powodu nie został wysłany przez niego do Polski. Zapo­
znałem się z nim więc na miejscu i za zgodą autora odpisałem
obszerne fragmenty. W liście zawarte są między innymi odpo­
wiedzi na moje pytania przesyłane do Grotowskiego w latach
1985-1988, na które jednak nie otrzymywałem przez te lata
żadnej odpowiedzi. W Pontederze przebywałem od 20 kwietnia
do 2 maja 1988 roku na zaproszenie Workcenter of Jerzy Gro­
towski w celu zapoznania się z jego pracą. List został napisany

�132-157 Osinski.ps - 5/30/2006 11:07 AM

Zbigniew Osiński • DZIEŁO JERZEGO GROTOWSKIEGO JAKO „PRZEDMIOT BADAN’

68
69

70
71
72

73
74

75

76
77
78
79

80
81
82
83

84
85

86
87
88

89
90
91
92
93

odręcznie, czarnym długopisem i nie został nigdy do mnie wy­
słany, miał on raczej formę brulionu. Pisali go autor i pod jego
dyktando Piotr Borowski; fragmenty tutaj opublikowane zosta­
ły napisane ręką Grotowskiego.
Ryszard Kapuściński, O pamięci i jej zagrożeniach, op. cit., s. 15.
Paul Ricoeur, La mémoire, l’histoire, l’oublie, Editions du Seuil,
Paris 2000. Polski przekład drugiego rozdziału tej książki: tenże,
Nadużycia pamięci naturalnej: Pamięć powstrzymana, pamięć ma­
nipulowana, pamięć narzucona. Przełożył Wojciech Bońkowski,
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2005, s. 41-53
Por. Ryszard Kapuściński, O pamięci i jej zagrożeniach, op. cit., s. 19
Ibidem.
Ewa Domańska, Miejsce Franka Ankersmita w narratywistycznej
filozofii historii, w: Frank Ankersmit, Narracja, reprezentacja, do­
świadczenie. Studia z teorii historiografii. Pod redakcją i ze wstę­
pem Ewy Domańskiej, U N IVERSITA S, Kraków 2004, s. 9

94 Wykład 6: 13 października 1997, Conservatoire National Su ­
périeure d’Art Dramatique.
95 Wykład 3: 16 czerwca 1997, Odéon - Théâtre de l’Europe.
96 Wykład 2: 2 czerwca 1997, Odéon - Théâtre de l’Europe.
Podkr. Z.O.
97 [Ludwik Flaszen] Po śmierci Jerzego Grotowskiego, op. cit.
98 Wykład 9: 26 stycznia 1998, Théâtre du Rond-Point.
99 Ibidem.
100 Wykład 7: 20 października 1997, Conservatoire National Superieure d’A rt Dramatique.
101 Ibidem.
102
103
104
105

Ibidem.
Ibidem.
Ibidem.
Ibidem. Por. też: Wykład 8: 12 stycznia 1998, Théâtre du
Rond-Point.
106 Eugenio Barba, Ziemia popiołu i diamentów, op. cit., s. 189: List

Por. ibidem, s. 170, 172-174
Patrick Hutton, History as an Art of Memory, University Press
of England, Hanover, N.H. 1993, s. XXIV. Cytuję za: Frank
Ankersmit, op. cit., s. 373
Święty Augustyn, Wyznania. Przełożył, opatrzył posłowiem i ka­
lendarzem Zygmunt Kubiak, Instytut Wydawniczy PAX, W ar­
szawa 1987, s. 237
Dariusz Czaja, Czarna skrzynka. Idea pamięci absolutnej, w: ten­
że, Sygnatura i fragment, op. cit., s. 330-331
Ryszard Kapuściński, O pamięci i jej zagrożeniach, op. cit., s. 16.
Ibidem, s. 24
Jerzy Grotowski, Teatr Źródeł. Tekst z roku 1981 opracował Le­
szek Kolankiewicz, „Zeszyty Literackie” (Paryż), lato 1987, nr
19, s. 103-104
Paul Ricoeur, Nadużycia pamięci naturalnej: Pamięć powstrzyma­
na, pamięć manipulowana, pamięć narzucona, op. cit., s. 52
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1998.
Por. Zbigniew Osiński, Zapiski ze spotkań 1962-1963, „Notatnik
Teatralny” 2000, nr 20-21, s. 114
Ze ścieżki dźwiękowej filmu Il Teatr Laboratorium di Jerzy Gro­
towski, reżyseria Marianne Arhne, ostatni film w ramach serii
„Cinque Sensi del Teatro. Cinque trasmissioni monografiche
sulla filosofia del teatro. Produzione Centro per la Sperimentazione e la Ricerca Teatrale. Pontedera, RAI - Radio Televisione italiana Sede Regionale della Lombardia Dipartimento Scuola/Educazione, a cura di Mario Raimondo, 1993, s. 1
Jerzy Grotowski, Teatr Źródeł, op. cit., s. 104-105
Jerzy Grotowski, Teatr a rytuał, „Dialog” 1969, nr 8, s. 71. Prze­
druk w: tenże, Teksty z lat 1965-1969. Wybór. Wybór i redak­
cja Janusz Degler, Zbigniew Osiński, Wyd. II poprawione i uzu­
pełnione, Wrocław 1990, s. 79
Jerzy Grotowski, O praktykowaniu romantyzmu, „Dialog” 1980,
nr 3, s. 120
Wykład 6: 13 października 1997, Conservatoire National Superieure d’Art Dramatique.
Poszukiwania opolskie. Rozmowa z Jerzym Grotowskim - kierow­
nikiem artystycznym Teatru 13 Rzędów. Rozmawiała R[ena] N a­
lepa, „Dziennik Polski” 8 - 9 I 1961, nr 7, s. 6
Wykład 6: 13 października 1997, Conservatoire National Superieure d’Art Dramatique.
Ibidem. Podkr. Z. O.
Wykład 2: 2 czerwca 1997, Odéon - Théâtre de l’Europe.
Wykład 5: 6 października 1997, Conservatoire National Superieure d’Art Dramatique.
Por. na przykład interesujący, ale oparty na zupełnie błędnym
założeniu artykuł Pawła Możdżyńskiego, Laboratorium Nowej
Ery, „Pamiętnik Teatralny” 2000, z. 1-4, s. 203-229. Ostatecz­
nie jeśli ktoś się uprze, to może porównywać wszystko ze wszyst­
kim. Tylko po co?

14.
107 Por. Zbigniew Osiński, Zapiski ze spotkań 1962-1963, op. cit., s.
110
108 Por. Zbigniew Osiński, Grotowski i jego Laboratorium, op. cit., s.
319-342: Bibliografia.
109 Jerzy Grotowski, Nagość w teatrze jako wartość czy obsceniczność,
„Notatnik Teatralny” 2004, nr 35, s. 128-129
110 Pisali o tym zwłaszcza: Sławomir Świontek, O możliwościach za­
stosowania w nauce o teatrze pewnych nowych metod badawczych.
Perspektywy i ograniczenia, „Pamiętnik Teatralny” 1999, z. 3-4,
s. 50-68. Przedruk w: Teatrologia polska u schyłku X X wieku.
Pod redakcją Jana Michalika i Agnieszki Marszałek, Towarzy­
stwo Naukowe „Societas Vistulana”, Kraków 2001, s. 113-127;
Leszek Kolankiewicz, Dziady. Teatr święta zmarłych, Wydawnic­
two słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1999. Pozwolę sobie przypo­
mnieć również moje teksty na ten temat: Teatrologia - nauka
podejrzana?, „Odra” 1968, nr 10, s. 37-44; Teatr Dionizosa. Ro­
mantyzm w polskim teatrze współczesnym, Wydawnictwo Literac­
kie, Kraków 1972, zwłaszcza wstęp Od autora, s. 9-12; Kilka
uwag o historii teatru, w: Jak badać teatr? Materiały z konferencji
metodologicznej poświęconej badaniom historycznoteatralnym. Kra­
ków, 28 września 2002. Pod redakcją Marka Dębowskiego, T o ­
warzystwo Naukowe „Societas Vistulana”, Kraków 2003, s.
18-33
111 Por. blok materiałów poświęconych książce Wiesława Juszcza­
ka, Pani na żurawiach. Część pierwsza. Realność bogów, Aureus,
Kraków 2002 i jej autorowi, zamieszczony na łamach „Kontek­
stów Polskiej Sztuki Ludowej” 2003, nr 3-4, s. 223-282
112 16-17 grudnia 2005. Konferencja „Jerzy Grotowski. Essere un
uomo totale. Tavola rotonda „Grotowski traccia il cammino
ancora oggi?”, mostra e presentazione del libro” („Jerzy Gro­
towski. Być człowiekiem zupełnym. Okrągły stół „Czy Grotow­
ski jeszcze dzisiaj wyznacza trasy?”, wystawa i prezentacja książ­
ki”. Istituto Polacco di Roma, via Vittoria Colonna 1.
113 Por. Zbigniew Osiński, „Akropolis” w Teatrze Laboratorium, w:
tenże, Teatr Dionizosa. Romantyzm w polskim, Wydawnictwo Li­
terackie, Kraków 1972, s. 170-221
114 Przecieranie tras. Ze Zbigniewem Osińskim rozmawia Maryla
Zielińska, „Nowe Książki” 1999, nr 6, s. 4-8. Por. też: Moja to­
pografia wewnętrzna. Ze Zbigniewem Osińskim rozmawia Mary­
la Zielińska, „Didaskalia. Gazeta Teatralna” kwiecień 1995, nr
6, s. 33-37; Zbigniew Osiński, Wypowiedź a ankiecie redakcyj­
nej „Lista największych teatralnych wzruszeń”, „Didaskalia. Gaze­
ta Teatralna” październik 1998, nr 27, s. 22-24
Dyrekcji Ośrodka Grotowskiego we Wrocławiu i panu Leszkowi Demkowiczowi dzięekuję za udostępnienie jego tłumaczenia wykładów Gro­
towskiego w Collège de France.

157

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10211" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10189">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9918a250949635e0035263916fe806f.pdf</src>
        <authentication>f411aba26bce208bfdc45b5b3fff3cf3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121421">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2350</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121422">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121423">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2181</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121424">
                <text>Mieczysław Limanowski dzisiaj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121425">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.73-84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121426">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121427">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121428">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121429">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121430">
                <text>I

Zbigniew Osiński

MIECZYSŁAW LIMANOWSKI Życie i t w ó r c z a działalność M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o (ur.
6 stycznia 1 8 7 6 r. w e L w o w i e — zm. 2 5 stycznia 1 9 4 8 r.
w T o r u n i u ) doczekały się kilku s y n t e t y c z n y c h a r t y k u ł ó w , k t ó r y c h
autorami są, c o z n a m i e n n e , bez w y j ą t k u przedstawiciele nauk
p r z y r o d n i c z y c h . R ó w n i e ż a u t o r e m hasła w „ P o l s k i m s ł o w n i k u
b i o g r a f i c z n y m " jest p r z y r o d n i k - g e o l o g Z b i g n i e w W ó j c i k . W ksią­
żce w s p o m n i e n i o w e j p o ś w i ę c o n e j L i m a n o w s k i e m u , w y d a n e j
w T o r u n i u w roku 1 9 5 0 , a także w e w s p o m n i e n i a c h pośmiert­
n y c h , też przeważają nazwiska p r z y r o d n i k ó w . Nie oznacza t o
o c z y w i ś c i e , że reprezentanci d y s c y p l i n h u m a n i s t y c z n y c h w o g ó l e
się n i m nie z a j m o w a l i i nie zajmują. W e w s p o m n i a n y m w y d a w ­
n i c t w i e t o r u ń s k i m znajdują się cenne szkice: Konrada Górskiego
2

3

4

0 stosunku
Mieczysława
Limanowskiego
do dziel
literackich,
Stefana S r e b r n e g o Limanowski
w Reducie oraz Marii Z n a m i e r o ­
w s k i e j - P r u f f e r o w e j Limanowski
— twórca widowiska
baśnio­
wego. A r t y k u ł y w s p o m n i e n i o w e o p u b l i k o w a l i w t e d y r ó w n i e ż
m.in. Walerian C h a r k i e w i c z , Józef M a ś l i ń s k i , Stefan Narębski
1 Jerzy W y s z o m i r s k i . Nie zmienia t o f a k t u , że znacznie w i ę c e j
zrobili w t y m zakresie przyrodnicy.
5

Z o r g a n i z o w a n e zostały p o n a d t o d w i e sesje n a u k o w e o życiu
i t w ó r c z o ś c i M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , obie w T o r u n i u , który
o d maja 1 9 4 5 roku stał się ostatnią j e g o przystanią, a U n i w e r s y t e t
M i k o ł a j a Kopernika o s t a t n i m miejscem pracy n a u k o w e j . Pierwsza
z nich o d b y ł a się na p o c z ą t k u l u t e g o 1 9 4 8 r o k u , a jej efektem b y ł o
wspomniane toruńskie w y d a w n i c t w o , druga — w dniach 25
i 26 k w i e t n i a 1 9 7 0 r. Podczas tej ostatniej Tadeusz Byrski
w y g ł o s i ł jeden z referatów, który p o d t y t u ł e m Liman o p u b l i k o w a ł
p o t e m na ł a m a c h „ W i ę z i " (1 9 7 1 , nr 7 — 8 ) . Rok wcześniej zostały
w y d r u k o w a n e z b i o r o w e w s p o m n i e n i a O Zespole
Reduty
1919— 1939. Znaleźć w nich m o ż n a , p o d o b n i e jak w książkach
H a n n y M a ł k o w s k i e j [Wspomnienia
z Reduty, Warszawa 1 9 6 0
i Teatr mojego życia, Ł ó d ź 1 9 7 6 ) , Stefanii Kornackiej
(Opowia­
dania aktorki, W a r s z a w a 1 9 7 0 ) , a także i n n y c h a u t o r ó w z w i ą z a ­
n y c h z Redutą, w i e l e informacji o M i e c z y s ł a w i e L i m a n o w s k i m .
W roku 1 9 7 3 ukazał się nakładem P W N Słownik
biograficzny
teatru polskiego
1765— 1965, zawierający hasło o s o b o w e i p o d ­
s t a w o w ą bibliografię. W sierpniu 1 9 7 5 „ M i e s i ę c z n i k L i t e r a c k i "
(nr 8) zamieścił artykuł Ryszarda Olczaka Mieczysław
Limanow­
ski jako człowiek teatru. Wreszcie w p o c z ą t k u 1 9 8 7 r o k u Państ­
w o w y Instytut W y d a w n i c z y o p u b l i k o w a ł odnalezioną w ostat­
nich latach k o r e s p o n d e n c j ę O s t e r w y i L i m a n o w s k i e g o , oraz
artykuł p r o g r a m o w y L i m a n o w s k i e g o O duchu i
zamierzeniach
Polskiego
Studio
Sztuki
Teatru im. Adama
Mickiewicza,
ze
w s t ę p e m i w o p r a c o w a n i u niżej p o d p i s a n e g o .
6

DZISIAJ

w Lozannie." P o d s t a w o w y m ź r ó d ł e m b i o g r a f i c z n y m ( o d urodze­
nia aż po rok 1 9 2 8 ) pozostają d o dzisiaj cztery t o m y

Materiał traktujący o działalności L i m a n o w s k i e g o jest bardzo
obszerny i w s z e c h s t r o n n y , c h o ć zarazem o g r o m n i e rozproszony.
P o d o b n i e zresztą w y g l ą d a sprawa z j e g o w ł a s n y m i t e k s t a m i ,
k t ó r y c h n i g d y nie u p o r z ą d k o w a ł w jakąś całość, a k t ó r y c h
bibliografia licząca o b e c n i e blisko pięćset pozycji o b e j m u j e
przede w s z y s t k i m kilkadziesiąt t y t u ł ó w czasopism (zwłaszcza
d z i e n n i k ó w , poprzez t y g o d n i k i i miesięczniki, po specjalistyczne
w y d a w n i c t w a przyrodnicze i teatralne) oraz różnego rodzaju
w y d a w n i c t w a z b i o r o w e , jak d w u t o m o w e Wilno i Ziemia
Wileńs­
ka, Zarys monograficzny,
W i l n o 1 9 3 0 i 1938 lub
Ferdynand
Ruszczyć — życie i dzieło, W i l n o 1 9 3 9 . J e d n y m z kilku z a l e d w i e
w y j ą t k ó w jest praca d o k t o r s k a o p u b l i k o w a n a w roku 1 9 0 9

Pamiętników

B o l e s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , który najstarszemu z czterech s w o ­
9

ich s y n ó w p o ś w i ę c a w i e l e u w a g i i miejsca.
W

pracach

historyków

teatru j e g o

nazwisko

pojawia

się

o c z y w i ś c i e w z w i ą z k u z Redutą i J u l i u s z e m Osterwą, j a k b y b y ł o
tłem dla t e g o d r u g i e g o . Klasycznym przykładem m o g ą tu być
książki Józefa S z c z u b l e w s k i e g o Pierwsza
wot

przecenić.

10

Reduta

i Ży­

Osterwy

k t ó r y c h w a r t o ś ć d o k u m e n t a c y j n ą t r u d n o zresztą

Osterwy,

A przecież, jak dobrze w i a d o m o . L i m a n o w s k i był

o s o b o w o ś c i ą zupełnie różną niż Osterwa, i bez n i e g o — jak i bez
O s t e r w y — nie b y ł o b y Reduty, a jeśli n a w e t by p o w s t a ł a , t o z całą
pewnością

byłaby

zupełnie

odmienna

o d tej, która

istniała

w latach 1 9 1 9 — 1 9 3 9 . S p o t k a n i e t y c h d w ó c h r ó w n i e s i l n y c h
o s o b o w o ś c i nie p o l e g a ł o na t y m , że jeden był c i e n i e m d r u g i e g o ,
ale na t y m przede w s z y s t k i m , że przy całej o d m i e n n o ś c i t e m ­
p e r a m e n t ó w , c h a r a k t e r ó w i d o ś w i a d c z e ń z n a k o m i c i e się uzupeł­
niali, c o p o z w o l i ł o im s t w o r z y ć i w s p ó l n i e p r o w a d z i ć p l a c ó w k ę
t w ó r c z ą pozostającą d o dzisiaj czymś n i e p o w t a r z a l n y m , nie t y l k o
w dziejach p o l s k i e g o teatru i polskiej kultury artystycznej, m i m o
że jak każde z j a w i s k o artystyczne i każdy t w ó r c a — Reduta i jej
p r z e w o d n i c y w n i e j e d n y m czerpali z a r ó w n o z d o r o b k u bliższej
i dalszej przeszłości jak i s w o j e j teraźniejszości.
*

7

T w ó r c z ą inspirację w działalności teatralnej L i m a n o w s k i e g o
z n a j d o w a l i i znajdują przede w s z y s t k i m praktycy — aktorzy
i reżyserzy. Oni też najczęściej się d o niego o d w o ł u j ą , a są t o
zazwyczaj t w ó r c y n a j w i ę k s z e g o f o r m a t u , jak Stefan Jaracz, Leon
Schiller czy W i ł a m Horzyca, s p o ś r ó d w s p ó ł c z e s n y c h Jerzy G r o ­
t o w s k i oraz j e g o były uczeń, t w ó r c a i a n i m a t o r Ośrodka Praktyk
Teatralnych „ G a r d z i e n i c e " W ł o d z i m i e r z S t a n i e w s k i .

1

*

*

D o t y c h c z a s o w e o m ó w i e n i a działalności M i e c z y s ł a w a
nowskiego

znamionuje

pewien

zasadniczy

brak czy

Lima­
defekt.

Polega o n na t y m , że przyrodnicy raczej niechętnie i marginalnie
lub o g ó l n i k o w o piszą o n i m j a k o o c z ł o w i e k u teatru i w o g ó l e
sztuki, ludzie teatru zaś, zwłaszcza historycy, pomijają j e g o prace
w dziedzinie g e o l o g i i , g e o g r a f i i , czy n a w e t e t n o l o g i i . W efekcie
traktuje się o n i m , można by p o w i e d z i e ć , niejako d o p o ł o w y ,
p o z o s t a w i a j ą c tę drugą p o ł o w ę k o m u ś i n n e m u . N i e w i e l e może
też w y n i k n ą ć z m e c h a n i c z n e g o „ s k l e j e n i a " t y c h o b u „ p o ł ó w e k " .
Szczególny przypadek t e g o „ d z i w n e g o c z ł o w i e k a " , jak g o nazy­
w a ł H o r z y c a , a zarazem t r u d n o ś ć zrozumienia i wyjaśnienia
11

L i m a n o w s k i e g o polega w ł a ś n i e na t y m , że s t a n o w i o n nieroze­
rwalną j e d n o ś ć i j a k o przyrodnik i j a k o artysta. J e g o w i e d z a
przyrodnicza ż y w i ł a się r ó w n i e ż t y m , czego d o ś w i a d c z a ł w k o n ­
takcie ze sztuką i jej w y t w o r a m i , ale i o d w r o t n i e — w

swoim

p o d e j ś c i u d o dzieł sztuki i d o c z ł o w i e k a , czy t o podczas r e d u t o ­
w y c h analiz t e k s t ó w d r a m a t y c z n y c h , czy też j a k o

recenzent

teatralny i plastyczny, nie przestawał być p r z y r o d n i k i e m , nie
odrzucał s w o j e j rozległej w i e d z y o t a j e m n i c a c h natury.
J u ż w roku 1 9 0 4 L i m a n o w s k i napisał d o n i o s ł e w k o n s e k w e n ­
cje s ł o w a : „ Z d a j e się, że w nauce g e o l o g i a najbardziej sąsiaduje
ze sztuką

[...]. Na o d w r ó t , ludzi w i e l k i e j w y o b r a ź n i

zawsze

pociągały w a r s t w y i cmentarzyska ziemi: A j s c h y l o s , Dante, da
Vinci, Goethe, S ł o w a c k i . "

1 2

Przekonaniu o p o d s t a w o w y m z w i ą ­

zku przyrody i sztuki pozostał w i e r n y przez całe życie, w i e l o k r o t ­
nie je rozwijając i uzasadniając. N a j p i e r w w roku 1 9 1 7 , g d y
w m o s k i e w s k i m „ E c h u P o l s k i m " pisał o w i e l k i m p o l s k i m b o t a n i ­
ku M a r i a n i e R a c i b o r s k i m ( 1 8 6 3 - 1 9 1 7 ) , który „ b y ł poetą, c h o ć
poezji n i g d y nie p i s a ł " oraz „ n a m i ę t n i e k o c h a ł naturę — nie m ó g ł
zatem n'amietnie nie k o c h a ć s z t u k i " . W dyskusji nad referatem
13

W ł a d y s ł a w a W i t w i c k i e g o O stosunku

nauki do sztuki,

wygłoszo­

n y m podczas I Zjazdu p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m organizacji
i r o z w o j u nauki polskiej, który o d b y ł się w d n i a c h 7 — 1 0 k w i e t n i a
1 9 2 0 w W a r s z a w i e , uzasadniał s w ó j p o g l ą d , że przeżywanie
(termin w z i ę t y przez niego z teorii gry aktorskiej) „ s t a n o w i

[...]

p o d s t a w ę tak t w ó r c z o ś c i artystycznej, jak i n a u k o w e j " :
„ K r y t e r i a w sztuce należą d o k r y t e r i ó w w e w n ę t r z n y c h , o p a r t y c h na
p r z e ż y w a n i u — ale t o s a m o jest w n a u c e . G m a c h Lemarcka l u b D a r w i n a ,

73

�N e w t o n a lub Maxwella, Kopernika lub Galileusza, Humboldta lub S u e s s a
czar swój pełny zawdzięczają nie sylogizmom dialektyki umysłowej, lecz
przeżytym prawdom t w ó r c ó w tych g m a c h ó w , tajemnicom ich w e w n ę t r z ­
nym, które pozwalały im być, aby tak powiedzieć, bardziej rozbudzonymi
niż inni ludzie dla p e w n y c h tajemnic Bytu, które to tajemnice [...] dla nich
i konsekwentnie dla nas są tylko wtedy dostępne, kiedy pogrążymy się sami
w ten Byt, zatracając się w nim, aby nagle odnaleźć w nim — przez taniec
jakiś wnętrza — już syntezę siebie samego i Bytu, wielką J e d n o ś ć . "
14

Dziesięć lat później, w referacie na temat Istota kultury, który
z a i n a u g u r o w a ł XIII Konferencję O ś w i a t o w ą , w s p o s ó b najpeł­
niejszy s f o r m u ł o w a ł s w ó j p o g l ą d , o d w o ł u j ą c się jak czynił t o
zazwyczaj — przede w s z y s t k i m d o w ł a s n y c h d o ś w i a d c z e ń i prze­
żyć:
„ M o ż e właśnie dlatego, że jestem przyrodnikiem i że dotykałem globo­
w y c h prawd, g l o b o w y c h rytmów i awatar naszej ziemi, zatem rzeczywisto­
ści materialnej pod naszymi nogami, i to bez zastrzeżeń pogrążając się po
uszy w tej realności i tej globowości, właśnie może dlatego obudził się w e
mnie m o c n o zmysł ten drugi już dopełniający do rzeczy nieglobalnych,
pozaglobalnych, zmysł, który stanowi właściwą atmosferę realności ponadmaterialnych, zatem d u c h o w y c h . [...]
W stosunku do ludzi, którzy jedynie i bez reszty uznają rzeczywistość
materialną i przed tą niby jedyną rzeczywistością czynią wciąż nieustające
nabożeństwo, możemy mieć z a w s z e wątpliwości, czy tę rzeczywistość
materialną naprawdę ogarniają, zatem widzą jej granice. Z a z w y c z a j t k w i ą
oni w materii po uszy, jak elementarny korzeń w ziemi. Nie potrzeba się
dziwić, że ludzie tacy powołują się na to jedyne przeżywanie, które znają, że
nie wiedzą, że są inne przeżywania, związane z rzeczywistością d u c h a .
M a j ą mętne wyobrażenie o tym, co jest ponadzmysłowe, nie tak, jak artyści,
którzy bez spojrzeń w światy d u c h o w e nie mają co robić. Faktem jest, że nie
znamy wielkiego poety, muzyka, malarza, architekta, rzeźbiarza, aktora,
który by nie gruntował w realnościach poza materią o b j a w i o n y c h i z tych to
realności nie czerpał s w o j e g o n a t c h n i e n i a . "
15

I wreszcie — w 1 9 3 7 roku — w e w s p o m n i e n i u p o ś w i ę c o n y m
mistrzowi swojej młodości, jednemu z najwybitniejszych geo­
l o g ó w tamtej e p o k i , p r o f e s o r o w i M a u r i c e L u g e o n , w p ó ł w i e c z e
j e g o pracy n a u k o w e j i czterdziestolecie nauczania na U n i w e r ­
sytecie Lozańskim, napisał z n a m i e n n e zdanie: „ B y ł dla nas, którzy
jesteśmy j e g o u c z n i a m i , c z ł o w i e k i e m n a u k i , ale też

artystą".

D o w o d z i ł , że „ s p r a w a zdzierania „ s z t a m p " jest m o t y w e m prze­
w o d n i m n a u k i , jak s z t u k i " — i pokazał t o na przykładzie siebie
s a m e g o , g d y w roku 1 9 0 3 , podczas M i ę d z y n a r o d o w e g o K o n ­
gresu G e o l o g i c z n e g o w W i e d n i u , zaczęły się także w Tatrach
w a l k i o architekturę t y c h gór:
„Wycieczkę Kongresu zaczęto okrężnie, jadąc najpierw d o Pienin, aby
stamtąd dopiero ruszyć do Z a k o p a n e g o . Pamiętam w c z e s n y , chłodny
ranek w N o w y m Targu i pojazdy przed d w o r c e m , które czekały na pociąg
z Krakowa. Znalazłem się w jednym powozie z L u g e o n e m i nie z d a w a ł e m
sobie sprawy, że spotkało mnie szczęście. Pukałem tam w tych Tatrach
młotkiem, chodząc zresztą, jak Piętaszek za Robinsonem, to jest za
Uhligiem, który pierwszy w sposób n o w o c z e s n y opracował geologicznie
te góry. L u g e o n natomiast znal Tatry tylko z mapy i uderzyło mnie, że
z większym tupetem o nich m ó w i , niż mistrz, który im oddał dobrych parę
lat życia.
Z a l e d w i e wyjechaliśmy za obręb miasteczka, już zaczęły się starcia. [...]
Nie wiedziałem wtedy, że Tatry, sposób w jaki je interpretowałem za
Uhligiem, to była jakaś wielka „sztampa". Byłem za młody i za mało
doświadczony, aby zrozumieć obiektywnie, że to, co działo się ze mną
w powozie, to było właśnie zdzieranie tej „sztampy". J a k aktor, który
fałszywie nauczył się interpretować rolę, ciska się, niemal płacze, kiedy mu
się tę rolę przewraca, tak moja skromna osoba po kilku godzinach zaczęła
czuć, że Lugeon ma rację. [...] L u g e o n spiętymi powiedzeniami przy­
prowadzał mnie właściwie do porządku. M i a ł e m wrażenie, że się wszystko
rwie w e mnie, że cały budynek, z którym nosiłem się przez lata, zaczyna się
rozklejać i że kawały tego g m a c h u pogrążają się w e mnie w n i c o ś ć . "
15

W t y m miejscu trzeba p r z y w o ł a ć w a ż n e s ł o w a G o e t h e g o , nie
t y l k o ze w z g l ę d u na ł a t w e d o z a o b s e r w o w a n i a a n a l o g i e , lecz
i z t e g o przede w s z y s t k i m p o w o d u , że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i
jest j e d n y m z bardzo nielicznych w polskiej kulturze, a z całą
p e w n o ś c i ą j e d y n y m w p o l s k i m teatrze k o n t y n u a t o r e m p o s t a w y
poznawczej wielkiego weimarczyka:
„Wręcz niewiarygodne, jak wiele zawdzięczam zdobytej w pocie czoła
wiedzy o płodach przyrody, które człowiek w y z y s k u j e przecie jako
s u r o w i e c i z takim pożytkiem z nich korzysta; dzięki niej lepiej potrafię
ocenić pracę artysty i rzemieślnika: podobnie ma się rzecz z wiedzą
o górach i w y d o b y w a n y c h w nich kamieniach, tak bardzo ułatwiającą mi
studiowanie s z t u k i . " "

Kalendarium życia i t w ó r c z o ś c i L i m a n o w s k i e g o pokazuje d o ­
w o d n i e , że był o n zarazem p r z y r o d n i k i e m i c z ł o w i e k i e m sztuki, nie
rezygnując n i g d y ani z j e d n e g o , ani z d r u g i e g o . Kiedy nie pisał
o teatrze, jak w latach 1 9 0 2 — 1 9 1 3 (nie udało się d o tej pory
74

odnaleźć ż a d n e g o j e g o tekstu teatralnego z t y c h lat), w y g ł a s z a ł
na ten temat o d c z y t y w Z a k o p a n e m i K r a k o w i e , o g l ą d a ł p r z e d ­
s t a w i e n i a , śledził o d p o w i e d n i ą literaturę, był w stałym k o n t a k c i e
z l u d ź m i , reprezentującymi różne dziedziny sztuki. Gdy nie miał
z n ó w w a r u n k ó w d o pracy n a u k o w e j j a k o g e o l o g (jak w W a r ­
szawie w latach 1 9 1 4 — 1 9 1 5 , a p o t e m w M o s k w i e 1 9 1 5 — 1 9 1 8 ) ,
nie z a p o m n i a ł , że jest p r z y r o d n i k i e m : o d czasu d o czasu w y g ł a s z a ł
o d c z y t y na t e m a t y przyrodnicze, s t u d i o w a ł literaturę, u t r z y m y w a ł
k o n t a k t y osobiste z p r z y r o d n i k a m i . I n t e n s y w n o ś ć p u b l i k a c j i była
oczywiście

różna w

różnych

latach, ale j e d n o

pozostawało

z d r u g i m w ścisłym z w i ą z k u . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że w z a j e m n i e się
sobą

u niego żywiło

i n a w z a j e m d o p e ł n i a ł o , nadając

jego

w y p o w i e d z i o m i p u b l i k o w a n y m t e k s t o m s p e c y f i c z n y styl i s w o i s ­
tą j e d n o ś ć .
W ś r o d o w i s k a c h teatralnych na L i m a n o w s k i m zaciążyła na
d ł u g i e lata i c h y b a ciąży d o dzisiaj, o p i n i a p r z e d s t a w i o n a przez
Leona

Schillera

Warszawy,

w

artykule

Gdy

Boleslawski

przyjechał

do

k t ó r e g o p i e r w o d r u k ukazał się w „ S c e n i e P o l s k i e j "

w roku 1 9 3 7 :
„Limanowski uchodził w kolach teatralnych za stuprocentowego dyle­
tanta. N a u k o w c y , świetnie zapowiadającego się kiedyś geologa uważali za
dziwaka o prymitywnym i niebywale mętnym umyśle. Literaci twierdzili, że
na mentalność jego złożyły się w p ł y w y lektury ezoterycznej — Annie
Besant, S c h u r e g o , Micińskiego itp. — plus stąd i z o w ą d połapane
wiadomości z religiologii i etnologii oraz swoiście naciągane teorie
polskich mesjanistów. Sceptycy kawiarniani wysyłali go do G o e t h e a n u m
Steinerowskiego, by tam s w e c u d o w n e pomysły inkarnowal, lub na
W s c h ó d , gdzie tacy jak on włóczą się po bazarach i k a r a w a n s e r a j a c h . "
18

N i e p r z y p a d k o w o na tę w ł a ś n i e o p i n i ę p o w o ł a się A n t o n i
S ł o n i m s k i jeszcze w roku 1 9 7 5 . O d d z i a ł y w a n i a zaś S ł o n i m s ­
kiego na c z y t e l n i k ó w t r u d n o nie d o c e n i a ć . Toteż nie o m y l ę się,
jeśli p o w i e m , ż e z t e g o , c o zostało d o t y c h c z a s napisane o M i e c z y ­
s ł a w i e L i m a n o w s k i m , s ł o w a z a c y t o w a n e p o w y ż e j oraz t e , które
o p u b l i k o w a ł S ł o n i m s k i w s w o i m Alfabecie
wspomnień,
stały się
najczęściej p o w t a r z a n ą i niejako o b o w i ą z u j ą c ą p o l s k i e g o i n ­
teligenta o p i n i ą na j e g o temat. Nie p o d o b n a im zresztą o d m ó w i ć
s u g e s t y w n o ś c i , pozostają w pamięci, a dla nie w t a j e m n i c z o n y c h
m o g ą brzmieć p r z e k o w y w a j ą c o . T y m bardziej, że czytelnik przy­
w i ą z u j e się d o a n e g d o t y i w i a d o m o , że w ł a ś n i e zręcznie p o w i e ­
dziana a n e g d o t a ma zazwyczaj d e c y d u j ą c y w p ł y w na j e g o
p o g l ą d y . Ł a t w o można ją p o w i e l i ć , popisać się nią w t o w a r z y s t ­
w i e . Sam L i m a n o w s k i , w ó w c z a s profesor z w y c z a j n y geografii
fizycznej na W y d z i a l e M a t e m a t y c z n o - P r z y r o d n i c z y m U n i w e r ­
sytetu Stefana B a t o r e g o w W i l n i e , nie z a r e a g o w a ł na przytoczone
przez Schillera z ł o ś l i w o ś c i . Nie r e a g o w a ł zresztą, tak jak i Oster­
w a , n i g d y w t a k i c h sytuacjach, uważał b o w i e m za n i e g o d n e
uczestniczenie w t a r g o w i s k u na s w ó j temat. M o ż n a mieć m u t o za
złe l u b u z n a w a ć taką p o s t a w ę za k r ó t k o w z r o c z n ą z p u n k t u
w i d z e n i a d o r a ź n y c h interesów j e d n o s t k i (kariery, s ł a w y i t p . ) , ale
też n i e p o d o b n a nie mieć dla niej s z a c u n k u czy u d a w a ć , że jej się
nie rozumie, zwłaszcza że był w t y m przez całe życie k o n ­
sekwentny.
1 9

Pozostaje w k o ń c u o d p o w i e d z i e ć na proste pytanie: czy o p i n i a
zrelacjonowana

przez

Leona Schillera, k t ó r e g o stosunek

do

L i m a n o w s k i e g o , a także d o Reduty i Osterwy, był a m b i w a l e n t n y
i d o ś ć c h i m e r y c z n y , była słuszna i s p r a w i e d l i w a ?

Pozostaje

r ó w n i e ż pytanie: jakie były rzeczywiste źródła myśli i ś w i a t o p o ­
g l ą d u M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , k t ó r y c h o n sam n i g d y nie
u j a w n i ł w p u b l i k o w a n y c h tekstach i o d c z y t a c h p u b l i c z n y c h ?
Z d a n i e , że L i m a n o w s k i e g o n a u k o w c y u w a ż a l i „za d z i w a k a
0 p r y m i t y w n y m i n i e b y w a l e m ę t n y m u m y ś l e " s t a n o w c z o nie
znajduje p o t w i e r d z e n i a . O w s z e m , niektórzy u w a ż a l i g o za „ d z i ­
w a k a " , c o nie może być j e d n a k w ż a d n y m s t o p n i u d y s k r e d y t u j ą ­
ce, natomiast o p i n i e n a j w i ę k s z y c h a u t o r y t e t ó w n a u k o w y c h tak
p o l s k i c h jak i z a g r a n i c z n y c h na temat j e g o z d o l n o ś c i i k w a l i f i k a c j i
były zawsze w i ę c e j niż p o z y t y w n e . Ich s t a n o w i s k o jest z g o d n e :
L i m a n o w s k i odegrał j a k o u c z o n y rolę nieprzeciętną, był po prostu
w y b i t n y m g e o l o g i e m i g e o g r a f e m , c h o c i a ż rzecz jasna nie zawsze
1 nie w e w s z y s t k i m miał rację; w k a ż d y m razie d o k o n a ł t u w a ż n y c h
o d k r y ć , z j e g o s t a n o w i s k i e m p o w a ż n i e się l i c z o n o .
20

Z w i ą z k i osobiste z Tadeuszem

M i c i ń s k i m są

niewątpliwe.

�1

N a j p i e r w w Z a k o p a n e m ( 1 9 0 0 — 1 9 1 3 ) , p o t e m — w Warsza­

i spirytystkę rosyjskiego p o c h o d z e n i a Helenę P i e t r o w n ą B ł a w a t -

w i e — w Sekcji Teatralnej T o w a r z y s t w a L i t e r a t ó w i Dziennikarzy

ską ( 1 8 3 1 — 1 8 9 1 ) , a także jej d u c h o w ą k o n t y n u a t o r k ę — A n n i e

Polskich ( 1 9 1 3 - 1 9 1 5 ) i wreszcie w M o s k w i e

(1915-1918),

Besant ( 1 8 4 7 — 1 9 3 3 ) . Z a r ó w n o w j e g o o p u b l i k o w a n y c h

ar­

gdzie zresztą obaj należeli d o najbardziej a k t y w n y c h w dziedzinie

t y k u ł a c h jak i pozostających w rękopisie n o t a t k a c h nie z n a j ­

kultury

d u j e m y j a k i e g o k o l w i e k śladu w p ł y w u lektury ich t e k s t ó w , a t y m

polskich

zesłańców. Trudniej

wykazać

bezpośrednie

w p ł y w y M i c i ń s k i e g o na t w ó r c z o ś ć L i m a n o w s k i e g o , c h o ć obaj
byli dziećmi tej samej e p o k i i bez w i ę k s z e g o t r u d u można by

bardziej fascynacji n i m i .
Poglądy

Mieczysława

Limanowskiego wykazują

natomiast

wskazać na w s p ó l n e fascynacje, k t ó r y m ulegali. P e w n e jest

w y r a ź n e z w i ą z k i z myślą r o m a n t y c z n e g o teozofa A n t o i n e Fabre

natomiast, że a r t y k u ł y L i m a n o w s k i e g o O wspanialej

d'Oliveta ( 1 7 6 7 — 1 8 2 5 ) , k t ó r e g o zasadnicze dzieło, d w u t o m o w a

przeszłości

Tatr, p u b l i k o w a n e w „ P r z e g l ą d z i e Z a k o p i a ń s k i m " ( d w a d z i e ś c i a

Histoire

siedem o d c i n k ó w : o d 4 lipca 1 9 0 1 d o 1 8 g r u d n i a 1 9 0 2 ) , stały się

rodzaju l u d z k i e g o ) , jak i r o z p r a w y o m u z y c e są w i e l o k r o t n i e

philosophique

du genre

humain

(Historia f i l o z o f i c z n a

ź r ó d ł e m inspiracji dla p o e t y c k i e g o obrazu Tatr, jaki Tadeusz

bezpośrednio przywoływane w jego rękopiśmiennych notatkach

M i c i ń s k i przedstawił w p o w i e ś c i Nietota.

Tatr

teatralnych z p i e r w s z y c h miesięcy 1 9 1 9 r o k u , czyli tuż przed

Książkę s ł a w n e g o p o d ó w c z a s myśliciela Edouarda S c h u r e g o

w i e l e p o d o b i e ń s t w i g ł ę b o k i c h analogii ze Z w i ą z k i e m Pitagorejs­

(1910).

tajemna

p o w s t a n i e m Reduty.

2 1

( 1 8 4 1 — 1 9 2 9 ) p o d t y t u ł e m Wielcy
nej historii
Orfeusz

Księga

religii.

Rama

— Pitagoras

— Kriszna

— Platon

wtajemniczeni.
— Hermes

— Chrystus,

Zarys

tajem­

— Mojżesz

—

której „ p i e r w s z e

2 1

P o n a d t o organizacja R e d u t y w y k a z u j e

k i m , tak jak g o w i d z i e l i Fabre d'Olivet, j a k o autor Les Vers

Dores

2 5

de Pythagore
Edouard

i Histoire

expliques

Schure w

Les

Grands

a po n i m

philosophique...,
oraz

inities

Rudolf

Steiner

polskie w y d a n i e zupełne z 5 2 - e g o w y d a n i a f r a n c u s k i e g o , w a u ­

w w y d a n e j w roku 1 9 0 2 w Berlinie książce Das Christentum

t o r y z o w a n y m t ł u m a c z e n i u Róży C e n t n e r s z w e r o w e j " ukazało się

mystische

w d r u k u w roku 1 9 2 3 , u H u l e w i c z a i P a s z k o w s k i e g o w W a r ­

c i j a ń s t w o j a k o fakt m i s t y c z n y i misteria s t a r o ż y t n e ) .

szawie ( p i e r w o d r u k Les Grands

inities

został w y d a n y w

roku

Tatsache

und die Mysterien

a/s

(Chrześ­

des Altertums

W y p a d a tu zaznaczyć, że zapoznanie się z dziełem

Fabre

oryginale,

d'Oliveta w y w a r ł o w i e l k i w p ł y w na k o n c e p c j e S c h u r e g o i że ten

p o d o b n i e zresztą jak niektóre inne dzieła t e g o autora, należącego

ostatni był r ó w n i e ż j e d n y m z najbliższych przyjaciół Steinera. T o

i dzisiaj d o p o d s t a w o w e g o k a n o n u lektur w zakresie w i e d z y

w ł a ś n i e Schure przetłumaczył w s p o m n i a n ą książkę o misteriach,

1 8 8 9 ) , poznał

L i m a n o w s k i znacznie wcześniej w

fragmenty

zmieniając zresztą ( w p o r o z u m i e n i u ze Steinerem i za j e g o z g o d ą )

s t u d i o w a n o w Reducie. J e d n a z r e d u t ó w e k , Stanisława W i n i a r s ­

t y t u ł na bardziej o d p o w i a d a j ą c y treści — w przekładzie f r a n c u s ­

ka (późniejsza Z b y s z e w s k a ) , z a n o t o w a ł a w s w o i m d z i e n n i c z k u

k i m brzmi o n : Le Mystere

podczas s ł y n n y c h r e d u t o w y c h w a k a c j i w Spale, p o d datą 8 sierp­

Poprzedził też t o w y d a n i e (Librairie A c a d e m i q u e Perrin, Paris

nia 1 9 2 3 : „ P o kolacji czytaliśmy o Instytucie

1 9 1 3 ) o b s z e r n y m w s t ę p e m , d a t o w a n y m : „ P a r y ż , maj 1 9 0 8 " .

ezoterycznej. Cenił dzieło to na tyle, że niektóre

Pitagorejskim,

0 I s t o p n i u w t a j e m n i c z e n i a : E d w a r d Schure, Wielcy
22

niczeni."

wtajem­

Z n a m i e n n e jest, że fakt ten u j a w n i ł d o p i e r o J ó z e f

Z a s t a n a w i a j ą c e jest, że Histoire

Obaj t w ó r c y R e d u t y c e l o w o zacierali tutaj ślady, gdyż książka

et les mysteres

philosophique

antiques.

du genre

huma­

in była r ó w n i e ż lekturą szczególnie w y r ó ż n i a n ą przez A n t o n i n a
Artauda

S z c z u b l e w s k i w roku 1 9 6 5 .

Chretien

2 6

(1896-1Э48) ,

autora Le

Thebtre

et son

Double

( 1 9 3 8 ) ; polski przekład tej jednej z najważniejszych i najbardziej

S c h u r ó g o , zawierająca j e d n o z n a c z n ą krytykę o f i c j a l n e g o Koś­

w p ł y w o w y c h książek o teatrze, jakie zostały napisane w

cioła, cieszyła się z d e c y d o w a n i e złą o p i n i ą w k o ł a c h k l e r y k a l n y c h .

w i e k u , ukazał się w roku 1 9 6 6 : Teatr i jego sobowtór,

XX

W i a d o m o zaś jak przemożny był w p ł y w t y c h kół w m i ę d z y w o j e n ­

Jana Błońskiego (wydanie drugie: 1 9 7 8 ) . Zachodzi oczywiście

tłumaczenie

pytanie: czy ta w y r a ź n i e u p r z y w i l e j o w a n a pozycja dzieła Fabre

nej Polsce.
Zdaje się nie p o d l e g a ć przy t y m w ą t p l i w o ś c i fakt, że z b i o r o w a
lektura f r a g m e n t ó w z p o d s t a w o w e g o dzieła S c h u r e g o w Reducie

d'Oliveta

wśród

lektur

Limanowskiego

i Artauda to

zwykły

przypadek, czy też z a c h o d z i t u c o innego? O t ó ż w y d a j e się, że

była s p o w o d o w a n a bezpośrednio przez L i m a n o w s k i e g o . J e d e ­

w t y m p r z y p a d k u można m ó w i ć o „ z n a c z ą c e j

naście lat w c z e ś n i e j , 6 września 1 9 1 2 r o k u , zwierzył się o n Tekli

c j i " , czyli r ó w n o l e g ł y m p o j a w i e n i u się d w ó c h zdarzeń p o w i ą z a ­

koincyden-

Góreckiej po lekturze tej w ł a ś n i e książki:

n y c h ze sobą nie na zasadzie p r z y c z y n o w o - s k u t k o w e j ,

„Przeszedłem szaloną skalę w ostatnich c z a s a c h . W t o p i ł e m się w książkę
S c h u r e g o Les Grands inities. [...] radziłbym tę książkę dostać, kupić
1 wczytać się w nią. S z a l o n y świat otwiera, który musi być wzięty przez
każdego, który dziś w p ł y w a sam na drogi n o w e . S c h u r e daje wprost wizję
olbrzymiej budowli, którą ludzkość zdramatyzowała w religiach. Polecam
gorąco tę książkę. Wizja Hermesa z nabitymi klejnotami sfer jest przecież na
dnie Dantego, gdzie świeci tylko inaczej. T a m pod czarnym Saturnem są c i ,
co kontemplują, pod błękitnym J o w i s z e m c i , co rządzą sprawiedliwie, pod
c z e r w o n y m Marsem męczennicy, pod złotym słońcem [ci] c o wiedzą,
«teologowie», tu — miejsca są wypełnione analogicznymi punktami.
Czytając wizje Hermesa, czary indyjskiej powieści Kriszny, pracę Mojżesza,
który ? y d ó w rzeźbił jak Michał Anioł marmur, ma się świat tak dziwnie
z b u d o w a n y , że nam w y r a z ó w braknie. J e s t to Piękno, choć ludziom
w y d a w a ł o się, że to Prawda. Myślę, że Prawda jest niedostępna z a w s z e ,
z a w s z e jest zasłona z Sai's na obliczu bogini; to co się wydaje Prawdą, jest
tylko wielkim Pięknem.

z w i ą z a n y c h znaczeniem, c o w e d ł u g p s y c h o l o g i i

I z a w s z e wszystkie barwy rodzą się ze światłości i ciemności. Kiedy
światłość w n i k a w ciemność jej etapy kolejne idą przez żółtą barwę do
purpury, kiedy ciemność zapanuje nad refleksem światła idą przez błękit do
fioletu. Cały świat jest jak eksperyment z płytkami mlecznego szkła. Kiedy
na słońce jedną płytką patrzeć słońce jest żółte, kiedy d w o m a lub trzema czerwone, aż wreszcie czarne się robi. Kiedy na ciemności patrzeć przez
płytkę oświetlaną dniem, to płytka jest fiołkowa. Im więcej płytek, tym
błękit bielszy, aż wreszcie białość mleczna kończy. D w i e drogi, d w a
kierunki, tajemnica d z i w n a .
Piszę o tym, c o mnie zajmuje, aby pokazać gdzie siedzę, w czym jestem.
Dużo pracuję, wtedy jest d o b r z e . "
23

lecz

analitycznej

Carla G u s t a w a J u n g a należy objaśniać zasadą s y n c h r o n i c z ­
ności.

2 7

Pojęcia „ s y n c h r o n i c z n o ś ć " u ż y w a m tutaj w szczegól­

n y m znaczeniu: j a k o jednoczesne p o j a w i e n i e się d w ó c h

lub

w i ę c e j zdarzeń nie z w i ą z a n y c h p r z y c z y n o w o , a m a j ą c y c h tę samą
znaczącą treść czy też p o d o b n y sens

— w

odróżnieniu

od

„ s y n c h r o n i z m u " , który w s k a z u j e t y l k o na r ó w n o l e g ł e p o j a w i e n i e
się d w ó c h zjawisk.
W liście z 9 września 1 9 3 3 Osterwa p r o p o n o w a ł L i m a n o w s ­
k i e m u w s p ó l n ą , konspiracyjną w y p r a w ę d o G o e t h e a n u m (Freie
H o c h s c h u l e fur Geisteswissenschaft) w D o r n a c h k o ł o Bazylei
w S z w a j c a r i i , z a ł o ż o n e g o przez R u d o l f a Steinera:
„ O t ó ż — cokolwiek będę wyczyniał w Krakowie, będę się zbliżał d o
misteriów — choćby konspiracyjnie. — Dla p e w n y c h p o r ó w n a ń — trzeba
by mi pojechać do D o r n a c h . Po spaleniu się teatru Steinera — w y b u d o w a ­
no po jego śmierci g m a c h nowy. — Myślę, że to będzie dla mnie tym, c z y m
Studio Stanisławskiego dla o d w a g i założenia Reduty.
Gdybyśmy mogli obaj tam jechać jednocześnie! Pomyśl! Tylko c i c h o !
— S z a ! — Nie płoszyć tej myśli — ale ją dostać w siebie. — M a m tak już
g o t o w y pogląd na organizację naszą, że tylko trzeba zaczerpnąć o d ­
wagi."
2 8

Pierwszy t o zapisany przez O s t e r w ę ślad

zainteresowania

R u d o l f e m Steinerem i dziełem j e g o życia: ś w i a t o w y m c e n t r u m

Z a p o z n a n i e się L i m a n o w s k i e g o z książką S c h u r e g o p o z o s ­
t a w a ł o w o c z y w i s t y m z w i ą z k u z późniejszą organizacją R e d u t y
j a k o zespołu i p o g l ą d a m i na tę s p r a w ę o b u jej t w ó r c ó w .

a n t r o p o z o f i c z n y m , w k t ó r y m były p r o w a d z o n e - i o d b y w a j ą się

W b r e w sugestii Leona Schillera nic nie w s k a z u j e j e d n a k na t o ,
aby L i m a n o w s k i specjalnie w y r ó ż n i a ł głośną w ó w c z a s t e o z o f k ę

G o e t h e g o ) w j e g o o p r a c o w a n i u , i n s p i r o w a n e w i e d z ą o starożyt­

d o dzisiaj

— zajęcia z e u r y t m i i oraz w y s t a w i a n e są misteria

z a r ó w n o s a m e g o Steinera, jak i i n n y c h a u t o r ó w ( m . i n .
n y c h misteriach, zwłaszcza o misteriach e l e u z y j s k i c h .

29

Faust
Wiemy
75

�s k ą d i n ą d , że w o ś r o d k u t y m p r z e b y w a ł o w i e l u l u d z i s z t u k i , w ś r ó d

n i c y c o d o prac [ . . . ] , z a r ó w n o j a k o d o s t o s u n k ó w w e w n ę t r z n y c h ,

n i c h A n d r i e j Bieły, w i e l k i a k t o r rosyjski M i c h a i ł C z e c h o w , a z P o ­

a t o w c e l u o d g r o d z e n i a siebie o d m o ż l i w y c h w p ł y w ó w z e w n ę t ­

l a k ó w — Franciszek S i e d l e c k i . W p ł y w idei a n t r o p o z o f i c z n y c h na

rznych i ochronienia

twórczość

stopnia

każdego z nich

był wyraźny

i przez

nich

samych

p o t w i e r d z o n y . Nie z n a m y , niestety, o d p o w i e d z i L i m a n o w s k i e g o

paraliżować

wyjaśnić,

że

przed p l o t k a m i , m o g ą c y m i d o
działalność

„zalecenie"

lub

[ . . . ] " . Trzeba w

nawet

pewnego

tym

miejscu

„prośba"

kierownictwa

na p r o p o z y c j ę O s t e r w y . O ile w i a d o m o , p r o j e k t t e n nie d o s z e d ł d o

Reduty były w codziennym życiu tego zespołu

równoznaczne

s k u t k u . Z j a k i c h p o w o d ó w — nie w i e m y .

z rozkazem.

Pozostaje f a k t e m , że j e d e n z p o d s t a w o w y c h w ą t k ó w t r a d y c j i

S p r a w o z d a w c a „ K u r i e r a W i l e ń s k i e g o " tak r e l a c j o n o w a ł o d c z y t

R e d u t y , z n a c z o n y n a z w i s k a m i A n t o i n e Fabre d ' O l i v e t a , Y v o n Le

Osterwy i L i m a n o w s k i e g o o zadaniach Reduty w d n i u 1 listopada

Loupa

(znanego

bardziej

pod

pseudonimem

Paula

E d o u a r d a S c h u r e g o , R u d o l f a Steinera i i n n y c h

Sedira),

przedstawicieli

w i e d z y e z o t e r y c z n e j , b y ł m a s k o w a n y przez o b u jej t w ó r c ó w na
t y l e s k u t e c z n i e , że d o p i e r o
śmierci

Osterwy

i

po

blisko

Limanowskiego

czterdziestu

zaczynamy

r u s z t o w a ń t e g o g m a c h u . U w i d a c z n i a się w

tym

latach

po

domyślać

się

niewątpliwa

z g o d n o ś ć z całą w i e l k ą t r a d y c j ą w i e d z y e z o t e r y c z n e j , której j e d n o
z p i e r w s z y c h przykazań s t a n o w i a r y s t o k r y t y z m i strzeżenie j e j
w

ten

sposób

przed

różnego

rodzaju

nadużyciami.

Ale

też

L i m a n o w s k i i O s t e r w a z d a w a l i s o b i e aż n a d t o d o b r z e s p r a w ę , że
przyznanie się d o tej w ł a ś n i e t r a d y c j i m o ż e b y ć

niebezpieczne

i w k o ń c u z w r ó c o n e przeciwko Reducie i nim s a m y m .

3 0

Toteż

n i g d y nie m ó w i ł o się o t y m p u b l i c z n i e . O w s z e m , m i ę d z y w i e r ­
szami. K t o miał uszy k u s ł u c h a n i u , a o c z y k u w i d z e n i u — m ó g ł sn,
w k o ń c u czegoś domyślać. L i m a n o w s k i jak i Osterwa

uparcie

m i l c z e l i : a n i nie zaprzeczali, a n i nie p o t w i e r d z a l i . I w i e d z i e l i , c o
robią. I n n e źródła t r a d y c j i m o g ł y b y ć u j a w n i o n e i o b j a ś n i o n e , ale
te, m i a ł y p o z o s t a ć i p o z o s t a ł y u k r y t e .
U początku zainteresowań i fascynacji ezoteryzmem był Lima­
n o w s k i . O t o p i e r w s z y z brzegu p r z y k ł a d . O d 2 8 sierpnia

(10

w r z e ś n i a ) d o 19 p a ź d z i e r n i k a (1 l i s t o p a d a ) 1 9 1 6 r o k u o p u b ­
l i k o w a ł o n na ł a m a c h m o s k i e w s k i e g o d z i e n n i k a „ G a z e t a P o l s k a "
c y k l a r t y k u ł ó w z a t y t u ł o w a n y c h Moskwa
duszy.

przez

pryzmat

polskiej

W j e d n y m z n i c h m o ż e m y przeczytać:

„Niech cię prawdy, które my ludzie X X wieku dziś czerpiemy z ezoterycz­
n y c h o b j a w i e ń , będących przecież tylko fundamentem i macierzą w s z y s t ­
kich powstałych religii na świecie, nie przestraszają i nie rażą. W y p o w i a d a ­
my tylko innymi słowami i innymi porównaniami tę samą żywą i nieśmier­
telną treść, którą z a w s z e człowiek odczuwał, kiedy całym sobą pogrążał się
w tajemnicy narodzenia Światła.
Należymy dziś do epoki, która inaczej patrzy na świat, niż ta twoja, gdyż
wiemy dziś, że ziemia jest bryłą nikłą w e wszechświecie i że słońce jest
tylko jedną z mijających g w i a z d , fazą żółtą gwiazdy, po której następuje
faza c z e r w o n a . Właśnie może dlatego, że świat cały przedstawia się nam
jako b u d o w l a rozpoczynająca o d stadium mgławicy, a rozwijająca się pod
skrzydłami nieskończenie długich e o n ó w , zaczynamy rozumieć, c z y m jest
Chrystus, A d a m Kadmon, świetlany pierwszy punkt na niebie każdej
przebudzonej duszy, kolumna pełnego i scałkowanego światła c u d e m
zjawiona, z której - poprzez odbicia 1 tysiąckrotne załamania w morzu
nieprzeliczonych zjawisk materii - objawią się hierarchie Cherubinów,
Serafinów, Archaniołów, które Dante wiązał w nieśmiertelne chorały
s w o i c h tercyn Commedia
Divina." '
3

Dalej — w t y m s a m y m c y k l u a r t y k u ł ó w — L i m a n o w s k i zapisał
w i e l c e znamienne zdanie:
„W

ciszy

nocnej

mówiliśmy

sobie

rzeczy jeszcze

bardziej

t a j e m n e , k t ó r y c h j e d n a k nie trzeba na ś w i a t ł o w y w l e k a ć , k t ó r e są
jak z i a r n o s c h o w a n e i mają zazielenić się s z m a r a g d e m w s ł o ń c u
pierwszej w i o s n y . "

3 2

T r u d n o było L i m a n o w s k i e m u powiedzieć to jaśniej. W e t y m o ­
logicznym

znaczeniu

oznacza: w e w n ę t r z n y ,

grecki

termin

esóterikós

sekretny, t a j e m n y ,

(ezoteryczny)

dostępny

tylko

w t a j e m n i c z o n y c h . J e g o p r z e c i w i e ń s t w e m jest egsóterikós

dla
(eg-

z o t e r y c z n y ) : z e w n ę t r z n y , d o s t ę p n y , p r z e z n a c z o n y dla o g ó ł u .
N i e w ą t p l i w i e , w ą t k i ezoteryczne występują z a r ó w n o w przedr e d u t o w y c h t e k s t a c h M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o jak i w j e g o
w y p o w i e d z i a c h p o 2 9 l i s t o p a d a 1 9 1 9 r o k u , kiedy t o n a s t ą p i ł o
publiczne otwarcie działalności Reduty przedstawieniem
śnieg

bielszym

się stanę

Ponad

S t e f a n a Ż e r o m s k i e g o . Z d a j e się

nie

p o d l e g a ć r ó w n i e ż w ą t p l i w o ś c i e z o t e r y c z n y charakter samej Re­
d u t y , k t ó r a , s t a n o w i ą c s w o i s t ą szkołę i n i c j a c y j n ą , miała
cech

„tajnego

bractwa",

i w

której

— wedle

wiele

sformułowań

w e w n ę t r z n e g o d o k u m e n t u z d n i a 2 8 marca 1 9 1 9 r o k u , zatem

1 9 2 5 r o k u , w l o k a l u K l u b u I n t e l i g e n c j i Pracującej przy u l . Św.
Anny 2 w Wilnie:
„Byliśmy w niedzielę na prelekcjach pp. L i m a n o w s k i e g o i Osterwy,
którzy mówili n a m o takim d z i w n y m zrzeszeniu ludzi, o tym d z i w n y m
zespole n a i w n y c h śmiałków, którzy właśnie w okresie największej nędzy,
największej apatii i marazmu p o w o j e n n e g o , zapragnęli b u d o w a ć to n o w e
życie, przyszli h o d o w a ć róże w szalejącą w o k ó ł szarugę jesienną, przyszli
z hasłami szukania n o w y c h dróg nie ku ł a t w e m u w z b o g a c a n i u się i tanim
zyskom, nie ku bardziej w y r a f i n o w a n e m u użyciu, a ku lepszemu, piękniej­
szemu życiu.
A nie są to apostołowie jacyś i święci pańscy, ani moralizatorzy na obraz
armii zbawienia, ale zwykli artyści, d o t y c h c z a s o w i komedianci życia.
I przyszli ci właśnie komedianci, żyjący zazwyczaj z poklasku i dla poklasku
t'umu, szukać w swej pracy istotnej prawdy życia, w prawdzie zaś i istocie
.tycia doszukiwać się o d w i e c z n y c h prawd piękna i harmonii, by je
z ukrytych głębin w y d o b y ć i rzeszom ludzkim podać.
I jak dawniej asceci i święci łączyli się w zgromadzenia, by w s w o i c h
wysiłkach ku osiągnięciu zbawienia nie być samotnymi, by się wzajem
wesprzeć, pogłębić, prześwietlić wyżej osiągniętym stopniem u d u c h o w i e ­
nia w y b r a n y c h , tak i ci luzem chodzący dotąd artyści związali się w «zakon
Reduty», by w s p ó l n y m życiem przygotować i pogłębić tę harmonię
zespołową przy w y d o b y w a n i u z siebie s w e j treści d u c h o w e j w tworzeniu
piękna. B o malarz, muzyk może tworzyć samotnie, aktor tworzy w zespole.
Zespół ten więc ma stać się jednością — całością architektoniczną
— tumem — świątynią.
I przyszli tworzyć nie dla tłumu i tak zwanej publiczności, nie na pokaz
i nie dla oklasków. Przyszli szukać środków w y p o w i e d z e n i a się najszczer­
szego w akcie twórczym prawdy i piękna. Przyszli, jak za d a w n y c h
starożytnych czasów, grać święte misterium s w o i c h dusz i mieć tych
misteriów ś w i a d k ó w i współuczestników.
J a k misterium religijne jest aktem w s p ó l n y m kapłana i modlącego się
tłumu, d u c h o w o z nim współuczestniczącego w ofierze, tak o w o misterium
teatralne ma być przeżyciem w s p ó l n y m t w ó r c ó w i ś w i a d k ó w stającej się na
ich o c z a c h prawdy artystycznej.
I choć odgradzają się od t ł u m u — gawiedzi, chcą być jak najbliżej
d u c h o w o do t ł u m ó w - ś w i a d k ó w . Odgradzając się od tak zwanej publicz­
ności, kasują przedział i barierę oddzielającą d o t y c h c z a s scenę od w i d o ­
w n i . Tworzą ogromną wspólną scenę, gdzie grający i widz —świadek są
uczestnikami takimi samymi wspólnego misterium sztuki.
Odgradzając się od kuglarstwa i reklamy, idą jednocześnie do społeczeń­
stwa, niosą d o ń s w e doświadczenia i zdobyte prawdy: szukają z nim
kontaktu, przenikają do wszystkich warstw, obejmują wszystkie kręgi,
dając s w e umiłowanie prawdy i piękna, i lepszego życia. Traktują s w ą misję
jak posłannictwo i apostolstwo, za ewangelistów swej dobrej nowiny
mając: Mickiewicza ( M a t e u s z a ) , symbolem którego człowieczeństwo,
Krasińskiego ( M a r k a ) , symbolem którego lew. Słowackiego ( J a n a ) ,
o locie orla, i Norwida (Łukasza), który, jak pracowity w ó ł , wytrwale,
niedoceniony i nie uznany, torował n o w e drogi życiu
Marzą o n o w y m polskim teatrze, który zrzuciwszy z siebie k o n w e n c ­
jonalne szaty francuskie, stałby się wyrazem polskiej pracy d u c h o w e j ,
wyrazem polskiego d u c h a . Marzą o n o w y m typie aktora polskiego jako
0 typie n o w e g o człowieka.
Marzą o posłannictwie polskiego d u c h a na tych rozstajnych drogach
polsko-litewsko-białoruskich, na których ze splotu najlepszych pierwiast­
ków tkwiących w psychice wszystkich zamieszkujących tu ras etnicznych,
wykwitly postacie o tak przedziwnej d u c h o w e j sile jak Mickiewicz [...].
A z całej Polski za siedzibę s w ą obrali Wilno. Przemówiły do dusz ich
kamienie, przemówiła przedziwna architektura, mająca ten swoisty roz­
m a c h wyrywającego się w szale i ekstazie ku niebu baroku wileńskiego,
przemówiła przecudna przyroda, łącząca w swoisty tu sposób martwe
kamienie z czarem zieleni wzgórz i rzeki, przemówiły kontrastem s w y m
pogańskie tradycje i zmagania ideowe czasów późniejszych, tradycje
Uniwersytetu Wileńskiego i puścizna filaretów i filomatów.
Tu zapragnęli tworzyć n o w ą Sztukę, splatając ją z urocznym życiem,
wcielając sztukę w prawdę i życie prześwietlając prawdą płynącą z piękna.
Tu założyli Instytut Reduty jako laboratorium n a u k o w e w poszukiwaniu
n o w y c h form i nowej treści, dla którego s c e n a będzie doświadczalnią
1 s p r a w d z i a n e m w y p r a c o w a n y c h wartości, a jednocześnie środkiem o d ­
działywania.
Przyszli szczerzy, prości, z ogniem w d u s z a c h .
Przyszli z wiarą w kamienie, przyrodę i l u d z i . "
33

W y r a ź n i e w i d a ć z tej relacji, że e z o t e r y z m , k t ó r y

wyznawali

o s i e m miesięcy przed o f i c i a l n ą i n a u g u r a c j ą d z i a ł a l n o ś c i — zale­

i starali się p r a k t y k o w a ć w z e s p o l e R e d u t y o b a j jej t w ó r c y , m i a ł

c o n o k a ż d e m u s p o ś r ó d jej c z ł o n k ó w „ z a c h o w a n i e ścisłej t a j e m -

charakter

76

w

swojej

istocie

chrześcijański.

Było

to

przy

tym

�I

c h r z e ś c i j a ń s t w o w znaczeniu n a j d o s ł o w n i e j i najszerzej e k u m e n i ­

sprzeczności [...], które dziś grożą rozsadzeniem ż y c i a . "

c z n y m . W t a k i m r ó w n i e ż d u c h u były w Reducie a n a l i z o w a n e

zwala t o stwierdzić, że czuł się o n — i był w

39

Po­

rzeczywistości

i i n t e r p r e t o w a n e teksty dramatyczne i p o e t y c k i e , zwłaszcza teksty

— przede w s z y s t k i m dzieckiem europejskiej tradycji k u l t u r o w e j .

w i e l k i c h polskich r o m a n t y k ó w . A l e p r o t o t y p takiej analizy o d n a j ­

Nie w y k l u c z a ł o t o j e d n a k j e g o o t w a r c i a na inne, pozaeuropejskie

d u j e m y w d w ó c h artykułach

tradycje. Fascynowała g o zwłaszcza J a p o n i a , „ k t ó r a jest najbar­

z roku 1 9 1 4 : „Krakus"

w s z y s t k i m — „Balladyna"
ciadło

świata.

Limanowskiego,

Norwida

Próba

pochodzących
i — przede

na arenie cyrkowej

Słowackiego

jako

mistyczne

Stąd też nie

inscenizacji.

zwier­

przypadkiem

dziej a r t y s t y c z n y m krajem na ś w i e c i e . "

40

Miejsce Limanowskiego

jest j e d n a k s t a n o w c z o w Polsce i w Europie, a nie — jak chcieli
„sceptycy

k a w i a r n i a n i " — na j a k i m ś m i t y c z n y m

w czasie p o b y t u w M o s k w i e L i m a n o w s k i p r z y w o ł y w a ł „ C h r y s ­

W p r z y t o c z o n y m już szkicu Istota

tusa, A d a m a K a d m o n a " j a k o „ ś w i e t l a n y pierwszy p u n k t na niebie

znaczny wyraz t a k i e g o w ł a ś n i e s t a n o w i s k a :

każdej przebudzonej d u s z y " . N o w o c z e s n e komentarze ż y d o w s ­
kie d o t a j e m n i c kabały ukazują A d a m a K a d m o n a , „ c z y l i p i e r w ­
szego k o s m i c z n e g o A d a m a niebieskiego, przed rajem, j a k o figurę
o w y m i a r z e k o s m i c z n y m , z b u d o w a n ą z dziesięciu s e f i r o t ó w " .

34

W starej mistyce hebrajskiej był o n i d e n t y f i k o w a n y n a w e t z sa­
m y m B o g i e m . R u d o l f Steiner p r z y p o m n i t o znaczenie w s w o i m
berlińskim w y k ł a d z i e z 1 9 1 1 r o k u : „jeśli z w r ó c i m y się d o t e g o , c o
w d a w n y c h czasach n a z y w a n o « A d a m K a d m o n » , a c o p o t e m
przeistoczyło się w pojęcie « C h r y s t u s » " .

35

W ten o t o s p o s ó b

L i m a n o w s k i o d w o ł a ł się w p r o s t d o „ a r c h e t y p u c z ł o w i e k a k o s ­
micznego,

kosmicznego

Adama,

zbudowanego

z

członków

«świata» lub, w e d l e głębszych s y s t e m ó w m i s t y c z n y c h , b u d u j ą ­
c y c h ś w i a t ze s w o i c h w ł a s n y c h o r g a n ó w " , a zatem — d o
3 6

alchemicznej i g n o s t y c k i e j w i e d z y o c z ł o w i e k u

kosmicznym,

o jego upadku i zmartwychwstaniu.
W Reducie L i m a n o w s k i e m u i O s t e r w i e c h o d z i ł o o swoistą
syntezę sztuki, nauki i religii, a r ó w n o c z e ś n i e — o realizowanie
w c o d z i e n n e j praktyce zespołu i każdego z j e g o c z ł o n k ó w zasad
braterstwa i tolerancji, bez czego nie może być w o g ó l e m o w y
o w z a j e m n y m z r o z u m i e n i u się, ż y c z l i w o ś c i i p r a w d z i w y m sza­
c u n k u . Tą drogą
„wielkiego
-

zamierzano

rozbłysku

przygotować

— Odrodzenia

się a k t y w n i e

Duchowego

przez W i e d z ę , N a t c h n i e n i e i C z y n " ; p r z y w o ł y w a n o przy tej

okazji S ł o w a c k i e g o — „ r o z ś w i e t l e n i e świata b ł y s k a w i c a m i w i e ­
d z y " . N i e t r u d n o z a u w a ż y ć , ze w t y c h s f o r m u ł o w a n i a c h p o j a w i a
3 7

1

T r u d n o nie z a u w a ż y ć , że zawarta jest tutaj aktualna d i a g n o z a
i p o s t a w i o n e są pytania, na które i dzisiaj szukają o d p o w i e d z i
najbardziej ś w i a t l i przedstawiciele r ó ż n y c h dziedzin nauki i s z t u ­
ki.

się n i e o m a l katalog p o d s t a w o w y c h w a r t o ś c i e t y c z n y c h p o s t u l o ­

*

w a n y c h i k u l t y w o w a n y c h w Reducie.
J e d n a k w p r z e c i w i e ń s t w i e d o Juliusza Osterwy, L i m a n o w s k i
n i g d y nie należał d o ż a d n e g o t a j n e g o b r a c t w a czy stowarzysze­
nia, a przynajmniej nic o t y m nie w i a d o m o . Dzięki b a d a n i o m
Leona Chajna i L u d w i k a Hassa w i e m y dzisiaj, że O s t e r w a był
c z ł o n k i e m o t w a r t e j 2 4 k w i e t n i a 1 9 2 0 roku w o l n o m u l a r s k i e j Loży
— M a t k i „ K o p e r n i k " . „ N i e u d a ł o się ustalić, c o b y ł o przyczyną
«pokrycia» (przez n i e g o ) warsztatu [...]. W e d ł u g r o z p o w s z e c h ­
n i o n y c h , ale nie s p r a w d z o n y c h

pogłosek, m i a ł o t o

nastąpić

w s k u t e k zawarcia małżeństwa ( p o n o w n e g o ) z M a t y l d ą , siostrą
kardynała S a p i e h y . "

38

Ale nawet

i po „ p o k r y c i u

warsztatu"

mieszkanie O s t e r w y b y ł o miejscem s p o t k a ń członka Lozy — M a ­
tki Henryka Kołodziejskiego, który w p o l s k i m w o l n o m u l a r s t w i e
o d g r y w a ł znaczną rolę, z kardynałem ks. A d a m e m

Sapiehą.

Zostało t o u j a w n i o n e d o p i e r o w roku 1 9 7 2 na p o d s t a w i e relacji
„ T o m a s z a Rysia", b y ł e g o członka loży „ K o p e r n i k " . Fakt ten może
rzucić jeszcze w i e l e ś w i a t ł a na Redutę, panujące w niej s t o s u n k i ,
jej i d e o l o g i ę , a zwłaszcza na stosunek d o t e g o , c o z n a j d o w a ł o się
„ n a z e w n ą t r z " . S k ą d i n ą d w i a d o m o , że na r ó ż n y c h zakrętach
Reduty p r z y c h o d z i l i O s t e r w i e z p o m o c ą , przyznając różne s u b ­
w e n c j e w najmniej o c z e k i w a n y c h m o m e n t a c h , w ł a ś n i e c z ł o n ­
k o w i e lóż w o l n o m u l a r s k i c h . Czy był t o t y l k o przypadek? W ą t p ­
l i w e , skoro w ł a ś n i e d o n i c h Osterwa u d a w a ł się w

pierwszej

k o l e j n o ś c i , żądając realnej p o m o c y — i przeważnie ją o t r z y m y w a ł ,
c o u p o s t r o n n y c h o b s e r w a t o r ó w w y w o ł y w a ł o zazwyczaj z d u ­
mienie. Ci ostatni p r z y p i s y w a l i t o przede w s z y s t k i m j e g o w d z i ę ­
k o w i o s o b i s t e m u oraz j a k i e m u ś n i e z w y k ł e m u t a l e n t o w i

dyp­

lomatycznemu.
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i w i ą z a ł d o końca nadzieję z kulturą
europejską i o d r o d z o n y m w e w n ę t r z n i e c h r z e ś c i j a ń s t w e m . Pole­
mizując

z

poglądami

Oswalda

w głośnej książce Der Untergang

Spenglera,

sformułowanymi

des Abendlandes

( 1 9 1 9 ) , nie

podzielał przeświadczenia o d e f i n i t y w n y m u p a d k u Europy i jej
kultury, dostrzegając zarazem jej „ r o z b i e ż n o ś c i , [...]

kolosalne

Wschodzie.

znajdujemy jedno­

„Spengler w N i e m c z e c h , przepowiadając ostateczny zmierzch, który
idzie na nas, zwątpił o przyszłości europejskiej kultury. M o g ą przyjść inne
rasy, kolorowe i twórcze, ta nasza się skończyła i jesteśmy już wśród
walących się gruzów. Pesymizmy te, związane z w o j n ą i p o w o j e n n ą
psychiką, możemy odrzucić lub przyjmować zależnie od wiary, która nas
niesie, lub niewiary, która nas kładzie. Tak czy o w a k , problem jest
postawiony o d w a ż n i e i m ó w i , że jesteśmy w mroku, w e p o c e ściemnienia,
oddaleni od rozkwitu i pełnej kultury. [...]
Żyjemy dziś starym kapitałem. Ściągamy ze wszystkich kultur, jakie
kiedykolwiek były, nie tylko materie bardziej dotykalne do tej nowej
kultury, która przygotowuje się wśród sprzeczności, walk i kryzysów
w e w n ę t r z n y c h . Czytamy bowiem Cezara, Tacyta albo Curtiusa Rufusa od
czasów renesansu ze z d w o j o n ą energią. Poza tym bierzemy malarstwo
z J a p o n i i , rzeźbę i b u d o w n i c t w o z Iranu, taniec z Afryki, który nas rozkłada.
W każdym razie tkwimy po uszy w rzeczach, które nie nasza epoka
stworzyła i nawet nie najbliższa ziemia. [...]
Przed nami jest kultura jakaś w y m a r z o n a i więcej w tęsknotach
a n t y c y p o w a n a , niż już stawiana i realizowana. Rodzi się ona ze w s z y s t ­
kiego i kształtuje potencjalnie w głębinach naszych nieświadomych. [...]
Rozumiemy nawet, że przyjścia jej nie można przyspieszyć. [...]
J e d n a k zwożenie i zbieranie g r u z ó w z kultur, które były, nie pozwoli nam
nowej kultury urodzić. [...] N o w a kultura, która idzie w b r e w krakaniu
Spenglera, może się narodzić tylko z ognia twórczego. Przepalić się musi
niejedno, c o uważamy zupełnie słusznie za fatalne. Kultura jest wyrazem
krzyku w e w n ę t r z n e g o duszy, która się c h c e odnaleźć, aby kwitnąć."*

do

Ludzkości

kultury

*

*

O c e n y roli i znaczenia M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o w kulturze
polskiej cechują się skłonnością d o ujęć k r a ń c o w y c h . J e d n i
dostrzegali w n i m przede w s z y s t k i m „ e k s c e n t r y k a " , „ w s p a n i a ł y
t y p o r y g i n a ł a " , j e d n y m s ł o w e m — d z i w a k a . Inni natomiast
42

— zwłaszcza c i , którzy znali g o bliżej i przez czas

dłuższy

— stwierdzili „ z n a m i o n a g e n i a l n o ś c i j e g o d u c h a [...] przejawiają­
cej się j e d n a k o w o na w s z y s t k i c h p o l a c h j e g o w s z e c h s t r o n n e j
działalności."
43

Pouczjące będzie przytoczenie przynajmniej n i e k t ó r y c h s p o ś ­
ród t y c h o p i n i i , z a r ó w n o z j e d n e j jak i z drugiej strony. Z a c z n i j m y
o d t y c h , którzy najbardziej z d e c y d o w a n i e n e g o w a l i w a r t o ś ć j e g o
działalności. Należeli d o n i c h przede w s z y s t k i m d w a j s k a m a n d ryci, J a n

Lechoń

i Antoni

S ł o n i m s k i , oraz profesor

historii

literatury J u l i a n Krzyżanowski.
J a k o pierwszy w y s t ą p i ł A n t o n i S ł o n i m s k i . 1 0 stycznia 1 9 2 1
ukazał się „ p a m f l e t d w u t y g o d n i o w y nr 1 " a u t o r s t w a g r u p y
„Skamander" zatytułowany „Dziura", wydany w małym na­
kładzie (część n a k ł a d u miała t y t u ł „ D u p a " ) , w y d r u k o w a n y za
granicą, p r a w d o p o d o b n i e w N i e m c z e c h . W rubryce Lista loka­
torów „Dziury"znalazł
się rejestr jedenastu a k t u a l n y c h a n t a g o n i ­
s t ó w g r u p y , a w ś r ó d nich M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i . J e d n a k
g ł ó w n y m o b i e k t e m ataku „ D z i u r y " stała się Reduta, której
S ł o n i m s k i p o ś w i ę c i ł pamflet pt. Wysadzona
Reduta.
Oto frag­
ment traktujący o L i m a n o w s k i m :
44

((Eksperymenty)) polegające na tym, że huzar śmierci, pani Hohenzollern,
gra rolę Nelly w Papierowym
kochanku, albo że pan Maliszewski grać
będzie Pannę Maliszewską, a p. D a k o w s k i Króla Lira, służą c h y b a do tego,
aby pan Mieczysław N ę d z a - L i m a n o w s k i podglądał przez s w o j e z a w s z e
niezapięte spodnie, kto przeżywa ((naprawdę;, a kto tylko «udaje». Ten
niechlujnie ubrany mężczyzna, odgrywający rolę przełożonej w szkółce p.
Osterwy, jest z w y c z a j n i e chory i należałoby go kilka razy uderzyć w g ł o w ę
jego własnym e x - g e o l o g i c z n y m młotkiem, ażeby raz wreszcie doszedł do
siebie i oprzytomniał albo zmarł bezzwłocznie".

77

�N i k t z R e d u t y nie z a r e a g o w a ł p u b l i c z n i e na zamieszczony
w j e d n o d n i ó w c e p a s z k w i l , k t ó r y m e k s c y t o w a ł a się cała ó w c z e s ­
na „ w a r s z a w k a " .
W pół w i e k u później S ł o n i m s k i nie napadał już na Redutę
i O s t e r w ę , lecz j e g o uczulenie na L i m a n o w s k i e g o
t r w a ł e , skoro potrafił w

pozostało

n i m dostrzec j e d y n i e „ l i c h e g o

mis-

t y f i k a t o r a " i „ d e m o n a , c h o ć mniejszego k a l i b r u " , aniżeli
przykład A n d r z e j T o w i a ń s k i . W t y m n o w y m

— z 1971

na

roku

— u j ę c i u : „ t a k ś w i e t n y aktor i reżyser jak O s t e r w a " s t a w a ł się

4 8

Przeczytawszy t o , Osterwa p o d o b n o rozpłakał się. A l e ani o n ,
ani L i m a n o w s k i i t y m razem nie zniżą się d o p o l e m i k i czy
o d p o w i e d z i . N a t o m i a s t w o p u b l i k o w a n y m w roku 1 9 3 3 , na
ł a m a c h „ W i a d o m o ś c i R e d u t o w y c h " , w s p o m n i e n i u Jak
powstała
Reduta przed 13 laty L i m a n o w s k i o d d a a u t o r o w i oskarżycielskiego a r t y k u ł u pełną s p r a w i e d l i w o ś ć , o m a w i a j ą c lojalnie j e g o
udział w pracach nad Dziadami
wiosną 1 9 1 9 roku. Jakby

byłego

0 n i c z y m , c o później nastąpiło, nie chciał pamiętać. A przecież
musiał o t y m pamiętać!

W p o d o b n y m t o n i e w y r a z i ł się L e c h o ń w s w o i m p i s a n y m na

Na szczęście, w b r e w p o p u l a r n e m u p o w i e d z e n i u , nie zawsze
p r a w d a znajduje się po ś r o d k u .

t y l k o ofiarą
geologa."

„poddając

się b a ł a m u t n y m

wskazaniom

4 5

emigracji Dzienniku:

2 6 maja 1 9 5 0 — „ p r a w d z i w y zresztą wariat

M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i " . Na temat zaś Reduty, przy okazji u w a g
z w i ą z a n y c h z lekturą k o r e s p o n d e n c j i M i c k i e w i c z a , czytamy p o d
datą 2 3 stycznia 1 9 5 5 :
„Listy M i c k i e w i c z a z czasów Towiańskiego czytam po nie w i e m który raz
ze ściśniętym sercem — chwilami ze wstrętem. J e s t w nich komizm
m i m o w o l n y , który nas śmieszył w misteriach J u l k a Osterwy z jego
redutowcami. [...] N i e w ą t p l i w i e ten okres był c z a s e m zaćmienia jego
umysłu, zaćmienia, co do którego należałoby pytać o zdanie nie tylko
psychiatrów ale i t e o l o g ó w . "
46

W e d ł u g o p i n i i J u l i a n a K r z y ż a n o w s k i e g o natomiast L i m a n o w ­
ski był:
„niekoniecznie szczęśliwym przedstawicielem naszej nauki poza grani­
cami Polski", c z e g o koronnym d o w o d e m miało być to, że gdy wczesną
wiosną roku 1 9 3 4 jako profesor Uniwersytetu Wileńskiego znalazł się
w Rydze, po której oprowadzał go historyk literatury: „interesował się nie
osiągnięciami nauki łotewskiej, lecz nocnymi córami Koryntu na bruku
ryskim". Nie bez znaczenia jest w tym wszystkim fakt, że Krzyżanowski
opublikował te „rewelacje" blisko trzydzieści lat po śmierci L i m a n o w s ­
kiego, powołując się na rozmowę przeprowadzoną ze s w o i m kolegą
Łotyszem.
47

Bardziej jeszcze bolesny niż p a s z k w i l S ł o n i m s k i e g o był napast­
l i w y artykuł b y ł e g o r e d u t o w c a , J a r o s ł a w a M i c i ń s k i e g o , który 1 4
czerwca 1 9 2 5 roku zamieścił na pierwszej stronie

poczytny

t y g o d n i k s k a m a n d r y t ó w „ W i a d o m o ś c i L i t e r a c k i e " . A r t y k u ł zaty­
t u ł o w a n y Z tajemnic
i ostrzeżeń,

Reduty,

z p o d t y t u ł e m Garść

wspomnień

s p r o w o k o w a n y czy też nie, był w k o ń c u atakiem o d

w e w n ą t r z , g d y ż j e g o autor, syn Tadeusza M i c i ń s k i e g o , uczest­
niczył w s t u d y j n y c h zajęciach p r o w a d z o n y c h przez L i m a n o w s ­
kiego jeszcze w M o s k w i e , p o t e m w K o n s e r w a t o r i u m na O k ó l n i k u
i w kilku mieszkaniach a k t o r ó w w a r s z a w s k i c h , następnie brał
udział w

n a r o d z i n a c h i pracach Reduty, jeszcze w

czwartą

rocznicę jej p o w s t a n i a - 2 9 listopada 1 9 2 3 r o k u , p o 2 1 2 - t y m
spektaklu

Ponad

Osterwie

i Limanowskim

śnieg

— właśnie
wobec

on

przemawiał

zespołu

i grona

zaraz

po

przyjaciół

Reduty, p o c z y m — o d jesieni 1 9 2 4 r o k u — w y s t ę p o w a ł j a k o
aktor w Teatrze im. W o j c i e c h a B o g u s ł a w s k i e g o , o b j ę t y m w ł a ś n i e
przez Leona Schillera.
„Osterwa został tu przedstawiony jako „czarujący wesołek [...] s u g e s tionujący zespól lśniącym patosem obleśnej w y m o w y , tępiący najzdolniej­
s z y c h . Reduta z początku była jeszcze coś warta jako plagiat Stanisławs­
kiego, potem stała się azylem flirtu, blagi, w y k ł a d ó w zatopionych w bagnisku ignorancji, a jedyną jej wartością była smakowita kuchnia. Przeżyłem
ten okropny koszmar redutowy, ten s a m , który podszepnął J ó z i o w i
Porembie śmierć samobójczą, innym zaś kazał gangrenować serca, truć się
w czarze d w u n a s t o g o d z i n n e g o bezrobotnego dnia roboczego (z wiarą
w jutrzejszy pajacowski uśmiech O s t e r w y ) , napawać się sztucznym
patosem i p u r c h a w k o w y m frazesem L i m a n o w s k i e g o . [...] Osterwa w o l n o
i c e l o w o urabiał ludzi na p o w o l n e sobie narzędzia, w których nie można
było dopatrzeć się ani krzty własnej woli, ani odrobiny krytycyzmu. Po
u c i e c z c e najzdolniejszych została w Reducie grupa [...] donosicieli Oster­
w y , niedouków i s n o b ó w [którzy] „przejadają grosz publiczny [...]
drapując się płaszczem natchnienia i apostolstwa artystycznego [...].
Drgnienia twórczości natchnionej miało w y w o ł y w a ć wpatrywanie się
milczące w portret Norwida, lub też godzinne milczenia w Spale. [...]
W pracy ściśle teatralnej gnębiła Redutę beznadziejność prób analitycz­
n y c h , d o p r o w a d z a n y c h z a w s z e do niemożliwego absurdu. Niezapom­
niane będą studia nad Weselem Wyspiańskiego, gdy kłócono się zawzięcie
za inicjatywą i pod przewodnictwem L i m a n o w s k i e g o , jaka jest różnica
pomiędzy szopą a stodołą. Kłótnie podobne zdarzały się prawie codzień,
trwały d w i e do trzech godzin, zależnie od stanu gardła m ó w c ó w , i kończyły
się zwykle przerwą na śniadanie. [...] Reduta jako placówka twórcza
w zakresie teatru d a w n o już się skończyła. T o . c o dziś istnieje, jest fikcją
i mydleniem o c z u , jest rozsadnikiem zła i fałszu". Reduta w takim kształcie
nie ma prawa prowadzić Instytutu. „Czas najwyższy, aby sfery powołane,
zamiast użyczać pokrycia d o t y c h c z a s o w e j formie Reduty, w g l ą d e m w sto-

78

sunki i doradą rzeczową dopomogły instytucji — o ile jest ona w ogóle
potrzebna — do w y d o b y c i a się z o b e c n e g o marazmu i b e z w ł a d u . "

W roku 1 9 4 8 profesor U n i w e r s y t e t u M i k o ł a j a Kopernika w T o ­
r u n i u , z n a k o m i t y architekt Stefan Narębski, z a t y t u ł o w a ł s w o j e
w s p o m n i e n i e p o ś w i ę c o n e M i e c z y s ł a w o w i L i m a n o w s k i e m u : Oj­
ciec i syn weszli do polskiego
panteonu.*"
Profesorowie Edward
Passendorfer, Jerzy Remer, Stefan Srebrny i Konrad Górski, każdy
ze s w o i c h p o z y c j i , z g o d n i e podkreślali: „ B y ł t o geniusz poznania
i n t u i c y j n e g o , w s p a r t y o g r o m n ą , c h o ć nie u s y s t e m a t y z o w a n ą
p r a c ą . " Józef M a ś l i ń s k i , p r ó b u j ą c w y j a ś n i ć Kim byl
Mieczysław
Limanowski,
kończył swoje wynurzenia takimi słowami: „ B y ł
przyjacielem całego ś w i a t a , b e z i n t e r e s o w n y , ż y c z l i w y , z c a ł y m
e n t u z j a z m e m serca i w y o b r a ź n i stający d o w s p ó ł p r a c y wszędzie,
gdzie m ó g ł p o w s t a ć pożytek dla dobra kultury polskiej i o g ó l ­
n o l u d z k i e j " , a j e d e n z k r y t y k ó w napisał o n i m : „ S a m o t n y ,
twórczy, wielki D u c h . " '
50

5 1

2

Nie był postacią tak popularną, jak można b y ł o b y się s p o d z i e ­
w a ć . M ó w i o t y m ankieta z a t y t u ł o w a n a Najzaslużeńsi
wilnianie,
którą na początku 1 9 3 3 roku ogłosiła redakcja „ S ł o w a " . J a k o
u c z o n y L i m a n o w s k i uzyskał w niej 1 3 g ł o s ó w , c o d a ł o m u
miejsce 37 — 41 ( p i e r w s z y był M a r i a n Z d z i e c h o w s k i z 2 5 0 6
g ł o s a m i , d r u g i d o k t o r w s z e c h n a u k lekarskich S t a n i s ł a w W ł a d y czko — 1 1 9 4 g ł o s y , trzeci S t a n i s ł a w P i g o ń — 4 2 3 ) . J a k o p i s a r z
z j e d n y m g ł o s e m dzielił 6 0 — 8 0 pozycję ( S t a n i s ł a w M a c k i e w i c z
uzyskał 1 5 3 7 g ł o s ó w , d r u g i był Walery C h a r k i e w i c z - 8 2 0 ) .
Wreszcie w dziale a r t y s t a t e a t r u z 2 g ł o s a m i zajął miejsce
3 8 — 4 7 ( b e z k o n k u r e n c y j n y okazał się t u Osterwa, który otrzymał
2371 głosów.
P o d o b n e były w y n i k i ankiety w roku 1 9 3 4 .
P o m i m o że tak niskie pozycje L i m a n o w s k i e g o w y w o ł a ł y z d u m i e ­
nie s a m y c h i n i c j a t o r ó w a n k i e t y , była ona n i e w ą t p l i w i e j a k i m ś
s p r a w d z a n i e m p o p u l a r n o ś c i w ś r ó d szerszych k r ę g ó w ó w c z e s ­
n e g o s p o ł e c z e ń s t w a . A przecież w i e l u a u t o r ó w w s p o m n i e ń
5 3

54

1 p a m i ę t n i k ó w podaje n a m d o wierzenia, że L i m a n o w s k i był jedną
z n a j p o p u l a r n i e j s z y c h postaci m i ę d z y w o j e n n e g o W i l n a . Rezul­
taty ankiety każą o t y m p o w ą t p i e w a ć .
J e g o artykuły i o d c z y t y były po prostu za t r u d n e dla szerszej
p u b l i c z n o ś c i . Dla młodzieży zaś był już w latach trzydziestych
s t a r o ś w i e c k i j a k o przedstawiciel innej e p o k i , z którą g w a ł t o w n i e
w a l c z y l i . S a m L i m a n o w s k i d o s k o n a l e o t y m w i e d z i a ł , ale n i g d y
nie zrobił nic, aby się im p r z y p o d o b a ć ; nie k o k i e t o w a ł m ł o d y c h .
Przede w s z y s t k i m jednak nie m ó g ł być dla n i k o g o w z o r e m
sukcesu i p o w o d z e n i a . W p r z e c i w i e ń s t w i e d o O s t e r w y czy
Z d z i e c h o w s k i e g o , u z n a w a n y c h bezspornie za g w i a z d y pierwszej
w i e l k o ś c i . Za n i e p o r ó w n a n i e lepszego o d L i m a n o w s k i e g o
w oczach szerszej p u b l i c z n o ś c i u c h o d z i ł na przykład p u b l i c y s t a
„ S ł o w a " Walery C h a r k i e w i c z ( k t ó r e g o Tadeusz Byrski scharak­
teryzuje po latach: „ p r a w a ręka C a t a - M a c k i e w i c z a w e w s z y s t k i c h
n i e c n y c h przedsięwzięciach p r a s o w y c h " ) . Z t y m można b y ł o
się d o g a d a ć , a c h o ć b y i p o k ł ó c i ć , a z L i m a n o w s k i m już nie.
O d c z u w a n o g o j a k o „ o b c e g o " , należał d o i n n e g o czasu, i n n e też
były j e g o fascynacje niż ó w c z e s n e j młodzieży. P o t w i e r d z a się na
t y m przykładzie t o , c o j e d n a z w i l e ń s k i c h uczennic L i m a n o w s ­
k i e g o , L u d m i ł a Roszko, napisała na temat j e g o niezależności
i nieliczenia się z karierą: „ L i m a n o w s k i nie t y l k o nie g o n i ł za nią,
ale najzupełniej o nią nie dbał, jeśli nie p o w i e d z i e ć , że ją
ignorował."
Kariera, sukces, sława — nie miały dla niego
ż a d n e g o p r a w i e znaczenia. R ó w n i e ż d l a t e g o w ł a ś n i e L i m a n o w ­
ski w y z w a l a ł reakcje k r a ń c o w e : o d dezaprobaty, niechęci czy
j a w n e j lub ukrytej w r o g o ś c i aż po fascynację, o c z a r o w a n i e ,
u w i e l b i e n i e , k t ó r e m u ulegali j e g o w s p ó ł p r a c o w n i c y i u c z n i o w i e .
5 5

9 6

�Przytoczone już o c e n y zawarte w tekstach Schillera i S ł o n i m s ­

N i e bez p o w o d u Eugeniusz Ś w i e r c z e w s k i w s k a z y w a ł na n i e -

k i e g o m i a ł y p r z e m o ż n y w p ł y w na o p i n i ę p u b l i c z n ą . Z a p o m n i a n o

t z s c h e a ń s k i e źródła t w ó r c z e j p o s t a w y i ś w i a t o p o g l ą d u M i e c z y s ­

n a w e t o z n a k o m i t y m , z pasją n a p i s a n y m w y s t ą p i e n i u

ława Limanowskiego:

Jaracza Czego

nauczyła

mnie

Reduta?,

Stefana

zamieszczonym w

1925

r o k u na ł a m a c h „ W i a d o m o ś c i L i t e r a c k i c h " . Z a p o m n i a n o r ó w n i e ż
o w i e l u i n n y c h a r t y k u ł a c h sprzed 1 9 3 9 r o k u , i o t y m , c o sam
S c h i l l e r pisał o L i m a n o w s k i m w d a l s z y c h p a r t i a c h szkicu
Boleslawski

przyjechał

do

Warszawy

oraz w

innych

Gdy

swoich

t e k s t a c h . B a r d z o k r y t y c z n i e o c e n i a j ą c R e d u t ę p o s w o i m z niej
o d e j ś c i u w r o k u 1 9 2 4 i o b j ę c i u Teatru i m . W o j c i e c h a B o g u s ł a w s ­
kiego (który w

p l a n a c h O s t e r w y miał być filią R e d u t y ) , przy­

z n a w a ł j e d n a k , że L i m a n o w s k i :
„[...] umiał w jakiś dziwny, może trochę śmieszny, jemu tylko znany
sposób w aktorach najobojętniejszych rozpalać ogień entuzjazmu, a naj­
słabszych technicznie do takiej czasem prawdy (do ich w e w n ę t r z n e j
prawdy) zmuszał, że grali siebie, c o z a w s z e było mniejszym niebezpieczeń­
s t w e m , niż gdyby za pomocą wyświechtanych «sztamp» ( s z a b l o n ó w )
udawali obce, niezrozumiałe dla siebie postacie; miał także dar — niekiedy
jakże niebezpieczny — wnikania w głąb tekstu dramatycznego, wdzierania
się w jego zakulisie, zataczania dokoła jego o b w o d u coraz szerszych
kręgów, c o niewątpliwie na c z a s pewien (przed próbami s c e n i c z n y m i ,
które następowały po analizach i dyskusjach «przy stole», oraz po szeregu
tzw. «prób kontaktowych))) oddalało aktora od g ł ó w n e g o ogniska drama­
tu, przenosiło w sfery innych u c z u c i o w y c h i myślowych zainteresowań,
lecz zarazem pobudzało cały jego aparat tworzenia do gorączkowego
poszukiwania prawdy, tej jednej jedynej, o jaką w dramacie chodziło, i d o
wyrażenia jej na scenie w jeden jedyny sposób, w kształcie nie mogącym
już ulec żadnej zmianie.
Nie można sobie było wyobrazić lepszego aliansu niż o b y d w a j twórcy
Reduty. Osterwa górował nad L i m a n o w s k i m fachowością, ustępował mu
zaś, gdy ten encyklopedię swej wiedzy, fantastycznie źle paginowaną, darł
na strzępy i rozsypując na stole dyskusyjnym wyobraźnie aktorów d o ­
prowadzał do temperatury wrzenia; c z a s e m , gdy tego za dużo było, trzeźwy
aktor ściągał na ziemię ekstatycznego dramaturga. Ten ostatni zaś w y r o b i ­
w s z y sobie «węch p r a w d y * w M o s k i e w s k i m Teatrze Artystycznym, gdzie
przez c z a s dłuższy metodę Stanisławskiego studiował, choć dla Osterwy
jako dla artysty żywił kult bałwochwalczy, niejednokrotnie z pazurami
skakał mu do o c z u , gdy zauważył coś s z a b l o n o w e g o w grze jego lub
w podejściu reżyserskim." '
5

J a r a c z tak ujął istotę s ł y n n y c h p r ó b a n a l i t y c z n y c h w R e d u c i e ,
nie dostrzegając w

n i c h zresztą t y c h n i e b e z p i e c z e ń s t w ,

które

sugerowała przytoczona w y p o w i e d ź Schillera:
„Otóż, czytelnicy. Reduta była tym skromnym miejscem, gdzie zaczęto
próbować p r a c o w a ć . A odbyło się to w niesłychanie prosty sposób.
Sztukę się najpierw po prostu w obecności w s z y s t k i c h c z y t a ł o . Potem
się o niej m ó w i ł o . J e d e n gorzej, drugi lepiej, ten i ó w zupełne głupstwa
nawet, a Osterwa i L i m a n o w s k i mieli cierpliwość wysłuchiwania tego, bo
wiedzieli dobrze, że jeżeli w s z y s c y nie będą, przynajmniej w przybliżeniu,
wiedzieli, o c o chodzi — nie może być m o w y o graniu sztuki. Z d a w a ł o b y
się, że to są rzeczy elementarne. A jednak ileż szyderstw powiedziano na
ten temat.
Potem następowała o w a wyśmiana w prasie i przez aktorów a n a l i z a .
Prowadził ją L i m a n o w s k i . Bóg mu c h y b a zapłaci za to, że z taką
bezinteresownością, zaparciem się siebie, bez sławy, bez pieniędzy,
tłumaczył na jabłkach, śliwkach, orzechach, c o się kryje w tym czy innym
zdaniu autora. Obdarzony jakąś dziecinną intuicją, czuły na każdy fałsz
teatralny, na stęchłą rutynę, rzucał się, dyskutował, pobudzał fantazję,
zapalał, dawał przykłady z geologii — tak, z geologii — nie śmiejcie się,
panowie, i wierzcie mi, więcej nam to d a w a ł o niż «fachowe» uwagi
różnych przysięgłych reżyserów.
Następnie uczyliśmy się dosłownie tekstu. Tak, aby móc m ó w i ć bez
upokarzającego aktora podpowiadania.
R e d u t a była p i e r w s z y m w P o l s c e teatrem,gdzie m ó w i o ­
no z p a m i ę c i t e k s t t a k . j a k b y ł n a p i s a n y p r z e z a u t o r a . "

„ R ó w n o l e g l e do s w y c h badań n a u k o w y c h L i m a n o w s k i żyje ustawicznie
w sztuce i sztuką, upatrując, śladami Nietzschego, w n a p a w a n i u się
estetycznym i w artystycznej twórczości, a więc w sztuce — w y b a w i e n i e
z udręczeń woli i tęsknoty, w z n o s z e n i e się człowieka ponad niego s a m e g o
i ponad jego cierpienia, namaszczenie go stygmatem szlachetności, dobra,
a nawet świętości. Ideałem ż y c i o w y m człowieka w o l n e g o i w y z w o l o n e g o
jest artysta".
i dalej:
„Stwierdzenie życia aż do głębin i n i e z a c h w i a n a w o l a istnienia — oto c o
widzi L i m a n o w s k i , w z o r e m Nietzschego, w sztuce dramatycznej greckiej
[...]. Zrozumienie orgiastycznego stanu, w jakim o d b y w a się twórczość
artystyczna, będąca w y z w o l e n i e m ż y w i o ł o w y c h mocy w człowieku,
przywiodło L i m a n o w s k i e g o ku misterium średniowiecznemu, ku S z e k s ­
pirowi, ku M i c k i e w i c z o w i , S ł o w a c k i e m u , Krasińskiemu, N o r w i d o w i , W y ­
spiańskiemu. Doszedł on do przeświadczenia, że dramat u w s z y s t k i c h
p r a w d z i w y c h t w ó r c ó w rodzi się z «obsession», z opętania. Stąd twórczość
artystyczna jest dlań równie odurzającym narkotykiem jak c h w i l e ekstazy,
w y w o ł a n e j przez ż y w i o ł o w e zjawiska przyrody [...]. Grecki mit, tragedia,
taniec, muzyka — to w y b u c h y duszy, to okrzyki tryumfu, to c h w i l e
twórczego napięcia, kiedy człowiek przez artystyczne tworzenie przeżywa
okruch rozkoszy W s z e c h s t w o r z y c i e l a . " Staje się on wtedy na moment
równy B o g o m .
61

Z w i ę z ł e ujęcie znaczenia

Limanowskiego w

p o l s k i m teatrze

zawiera przemówienie Wilama Horzycy, w y p o w i e d z i a n e 29 sty­
cznia 1 9 4 8 r o k u na t o r u ń s k i m c m e n t a r z u ś w . J e r z e g o :
„Stoimy u mogiły d z i w n e g o człowieka, człowieka, w którego sercu
łączyły się d w i e wielkie miłości, rzadko sąsiadujące ze sobą: miłość nauki,
która nie była mu przybranym dzieckiem, i gorąca, c z y n n a miłość teatru, nie
opuszczająca go po ostatek jego dni. T a druga miłość była nieraz tak
przemożna, że usuwała w cień nawet ukochania n a u k o w e tego więcej niż
wybitnego geologa. I ona to sprawiła, że nastały dni, kiedy śp. Mieczysław
L i m a n o w s k i niemal całkowicie poświęcił się s p r a w o m polskiej sceny,
znalazłszy w J u l i u s z u Osterwie najbliższego i najwierniejszego druha, by
z nim wspólnie założyć Redutę. Z ukochaną Redutą dzielił też niemal do
w o j n y wspólny los, stanowiąc jej niezachwiany filar, współdziałając w e
wszystkich jej pracach, tworząc jej idee. Był nieustraszonym jej Bayardem.
J a k d z i w n y m był człowiekiem, tak d z i w n ą też grał rolę w teatrze. Nie był
przecież ani aktorem, ani reżyserem, ani dekoratorem, ni nawet kierow­
nikiem teatru w ścisłym tego słowa znaczeniu. Był czymś mniej, ale i czymś
niepomiernie więcej. Był ż y w y m twórczym sumieniem s w e g o teatru,
a błądząc wśród ludzi sceny chodził wśród nich jak apostoł, prostujący
drogi pańskie, które wieść mają przez tę czarodziejską, ale jakże pełną złud
i miraży krainę, jaką stanowi teatr. W kręgu ludzi urzeczonych tylko grą
blasków i świateł s w e j sztuki, o n był tym, któremu blaski i światła nie
wystarczały, jeżeli nie były wyrazem i emanacją czegoś więcej niż s a m
instynkt igraszki. Dlatego teatr chciał on widzieć warsztatem, w którym
dokonują się gęsta Dei, gdzie dochodzi do pełni wyrazu i umacnia się
świadomość plemienna i społeczna, gdzie dokonuje się ostateczność
naszych ziemskich przeznaczeń. D o takiego teatru należało jego serce i dla
takiego gorzało o n o po ostatek.
I próżno by szukać wśród wielkich i małych naszej s c e n y kogoś
podobnego, dla kogo by teatr był po prostu służbą Bożą. W tym s w o i m
rozumieniu spraw sceny był on niemal jedynym... i s a m o t n y m . "
6 2

W y d a j e się b y ć z u p e ł n i e jasne, że' t e n rodzaj

przeniknięcia

i r o z ś w i e t l e n i a j e d n e g o c z ł o w i e k a przez i n n e g o m o ż l i w y jest t y l k o
w ó w c z a s , gdy pomiędzy tymi ludźmi zachodzi szczególne „ p o ­
w i n o w a c t w o z w y b o r u " , tak jak r o z u m i a ł j e G o e t h e . Ta d u c h o w a
w i ę ź z a c h o d z i ł a n i e w ą t p l i w i e m i ę d z y d w o m a „ w i ę c e j niż w y b i t ­
nymi ludźmi w

polskim teatrze", Mieczysławem

Limanowskim

i W i l a m e m Horzycą, p o m i m o że n i g d y w s p ó l n i e nie p r a c o w a l i nad

5 8

Takie
historii

oto

świadectwo

polskiego

teatru

pozostawił
uznawany

człowiek,
jest

który w

zgodnie

za

całej

jednego

z najświetniejszych jego przedstawicieli i najznakomitszych ak­
torów.
P r z y p o m n i j m y jeszcze z a k o ń c z e n i e
S r e b r n e g o - Limanowski

w

p i ę k n e g o eseju

Stefana

Reducie:

„Kto znał bliżej L i m a n o w s k i e g o , ten rozumiał doskonale, że w y m a g a ć od
niego trzeźwego i z r ó w n o w a ż o n e g o sądu byłoby to to samo, co w y m a g a ć ,
aby się wyzbył najwyższych wartości swojej natury, aby zatracił w sobie to,
c o tylko on jeden posiadał i c o było tak nieocenione jako zaczyn ruchu,
życia, twórczości dokoła niego. O w s z e m , zdarzało się, że mówił «głupstwa»; ale któż oprócz niego potrafił czasem powiedzieć coś tak «mądrego»,
że się nagle, jak w świetle błyskawicy, otwierały nieznane horyzonty?
W L i m a n o w s k i m był c h a o s : ale z c h a o s u tego raz po raz rodziły się
gwiazdy".
Ostatnie zdanie przywołuje Tako rzecze Zaratustra Nietzschego: „ P o ­
w i a d a m w a m , trzeba mieć c h a o s w sobie, by porodzić gwiazdę t a ń ­
czącą."
59

60

ż a d n y m p r z e d s t a w i e n i e m oraz, c o o c z y w i s t e , m i m o w y s t ę p u j ą ­
c y c h między nimi istotnych różnic w

i c h p o g l ą d a c h na sztukę

t e a t r u i z u p e ł n i e o d m i e n n y c h p o e t y k , jakie o b a j

praktykowali

w teatrze.
Bez w ą t p i e n i a

miał rację Jerzy S z a n i a w s k i , g d y

„ T a k i e g o c z ł o w i e k a jak L i m a n o w s k i nie miał
żaden teatr na ś w i e c i e . "

stwierdzał:

prawdopodobnie

6 3

O s t a t n i e s ł o w o s p o ś r ó d t y c h , którzy znali g o o s o b i ś c i e , o d d a j ­
my jednemu z największych uczonych polskich, Eugeniuszowi
R o m e r o w i , k t ó r y na w i a d o m o ś ć o ś m i e r c i m ł o d s z e g o o d n i e g o
o pięć lat L i m a n o w s k i e g o w y s ł a ł 27 s t y c z n i a 1 9 4 8 r o k u z K r a k o ­
w a na ręce ó w c z e s n e g o rektora U n i w e r s y t e t u M i k o ł a j a

Koper­

nika, profesora L u d w i k a K o l a n k o w s k i e g o , telegram następującej
treści:
„Świętej pamięci M i e c z y s ł a w o w i — s y n o w i rewolucjonisty — r e w o l u c ­
joniście — twórcy z Łaski Bożej — uczniowi nikogo, mistrzowi wszystkich

79

�- wyrazy bólu, z uczuciami hołdu, przesyła przez chwilkę nauczyciel, całe
życie wdzięczny uczeń — profesor R o m e r . " "

Dzisiaj d o M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , j a k o d o s w o j e j p o d ­

z n a j d o w a l i się w zasięgu j e g o o d d z i a ł y w a n i a , w y z w a l a ł g w a ł ­
t o w n e reakcje, zmuszał d o zajęcia s t a n o w i s k a na „ t a k " a l b o na
„nie", w

akceptacji

lub sprzeciwie, c o

na j e d n o

w

końcu

s t a w o w e j t r a d y c j i , o d w o ł u j e się animator „ G a r d z i e n i c " W ł o d z i ­

w y c h o d z i . A że był c z ł o w i e k i e m c z y n u , zatem a k t y w n i e działał

mierz S t a n i e w s k i , który w s p ó ł t w ó r c ę Reduty u w a ż a w p r o s t „za

w ś r o d o w i s k a c h n a u k o w y c h i artystycznych, jak i na zwyczajną

s w o j e g o ojca d u c h o w e g o " :

p u b l i c z n o ś ć , dla której miał setki o d c z y t ó w i w y k ł a d ó w . T r u d n o

„Właśnie jego, światowej sławy geologa i trochę z w a r i o w a n e g o w i e s z czbiarza teatralnego. Trzeba powiedzieć, że z krążenia w o k ó ł L i m a n o w s ­
kiego idei ludowości zrodziła się u nas idea Teatru Ziemi, która kształtuje
charakter naszych W y p r a w do społeczności tubylczych z ostatnich lat.
L i m a n o w s k i jako jeden z nielicznych c h y b a w polskim teatrze (a może
j e d y n y ) miał system czucia podobny M i c k i e w i c z o w i i Wyspiańskiemu.
J e g o intuicje i wyobrażenia szły tym s a m y m torem — po kręgu wiążącym
zjawiska nieba i ziemi. Ten krąg biegnący po obrzeżach horyzontu to
scena."

jest przecenić j e g o o d d z i a ł y w a n i e w p o l s k i m życiu k u l t u r a l n y m

M

U p r o g u działalności O ś r o d k a Teatralnego „ G a r d z i e n i c e " , o b o k
lektury książki M i c h a i ł a Bachtina Twórczość
is'go

a kultura

ludowa

opublikowany w

średniowiecza

Franciszka

Rabela­

czytany był

i renesansu,

M o s k w i e podczas I w o j n y ś w i a t o w e j szkic

L i m a n o w s k i e g o . S t a n i e w s k i , który zapoznał się z n i m w r o k u
1 9 7 6 , , o d w o ł a się d o niego po o ś m i u latach w kontekście s w o i c h
rozważań o e n k l a w a c h

k u l t u r o w y c h , p o j m o w a n y c h jako

miejsca na ziemi, w k t ó r y c h ludzie z a c h o w a l i specyficzną w i ę ź ze
ś r o d o w i s k i e m n a t u r a l n y m i w k t ó r y c h wiąże ich p e w i e n rodzaj
w z a j e m n o ś c i z ziemią i gdzie „przeobrażenia w naturze zbiegają
się jakoś szczególnie z r y t m e m ż y c i a " :
„ 0 takim wartościowaniu sensów zdarzeń pozostających w zespoleniu
z rytmem natury pisał L i m a n o w s k i w szkicu Rok Polski i dusza
zbiorowa
z 1 9 1 6 roku. Widział w tym zespoleniu szansę dla teatru. My widzimy tę
szansę w takim działaniu, które n a z y w a m y « W y p r a w ą » . "
66

pierwszej p o ł o w y XX w i e k u .
P o m i m o t o , m i m o w i e l o k r o t n y c h o d w o ł a ń d o niego J e r z e g o
G r o t o w s k i e g o , m i m o wreszcie p r z y w o ł y w a n i a j e g o

nazwiska

— coraz rzadziej, trzeba t o przyznać — przez r ó ż n y c h a u t o r ó w , nie
o d rzeczy będzie s t w i e r d z e n i e , że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i jest
postacią p r a w i e nieobecną w ś w i a d o m o ś c i dzisiejszej inteligencji
polskiej. O d c h o d z ą ostatni ś w i a d k o w i e , którzy spotykali się z n i m
osobiście. M ł o d z i nie w i e d z ą o n i m zupełnie nic l u b znają t y l k o
n a z w i s k o (myląc zresztą syna z o j c e m ) oraz a n e g d o t ę o k r o w i e
w wersji p o d a n e j przez S ł o n i m s k i e g o . M o ż n a o c z y w i ś c i e w s k a ­
zać niektóre przynajmniej przyczyny t a k i e g o stanu rzeczy. B e z i n ­
t e r e s o w n o ś ć i c a ł k o w i t e o d d a n i e t e m u , c o robił, nie są w zgodzie
z p r a k t y c y s t y c z n y m d u c h e m czasu. Stąd jeśli n a w e t przyznaje się
L i m a n o w s k i e m u t u i ó w d z i e rację, k o ń c z y się to t y l k o na s ł o w a c h .
Śmieszność n i e k t ó r y c h j e g o z a c h o w a ń i cech o s o b o w o ś c i r ó w ­
nież nie może być a k c e p t o w a n a w czasach, kiedy nikt nie ma
o d w a g i narażać się na w y ś m i a n i e i s z y d e r s t w o . T o także musi się
dzisiaj opłacać, a jeśli się nie opłaca — w ó w c z a s nie w a r t o .
Właściwa

m u , można

powiedzieć,

przyrodzona,

ekstatyczna

k r a ń c o w o ś ć r e a g o w a n i a s t a n o w c z o nie jest w zgodzie z czasami,
które w y m a g a j ą bądź uładzenia k o j a r z o n e g o z „ d o b r y m

wy­

A sam L i m a n o w s k i ciągle p o z o s t a w i a nam w y z w a n i e t r u d n e j ,
ale zarazem radosnej afirmacji życia. S ł o w a , które p o ś w i ę c i ł
M a r i a n o w i R a c i b o r s k i e m u , odnoszą się w r ó w n y m s t o p n i u i d o
niego samego:

c h o w a n i e m " bądź też k r a ń c o w o ś c i

„Bezpośredniość wiązania się z przyrodą — c e c h a każdego twórcy —
czyniła z Raciborskiego ż y w e g o człowieka, dla którego wszystko było
bliskie i [jak] gdyby s w o j e własne. Na takiej drodze zbliżał się d o
Tajemnic... Nie odgradzał się od niczego, c o żywe, nie kostniał w tak
zwanej specjalności. Rozwierał się w coraz innych światach, aby skupiać
się p o n o w n i e w ściślejszych już problemach u k o c h a n e g o świata roślin.
Wiedział, c o jest pełny o d d e c h . "

śmieszny. Z n i k o g o c h y b a s p o ś r ó d ludzi teatru nie w y ś m i e w a n o

67

Jeszcze w l i p c u 1 9 4 0 r o k u , w z w i ą z k u z propozycją założenia
w W i l n i e m u z e u m w i e r z e ń r e l i g i j n y c h miasta i r e g i o n u , pisał:
„Budując n o w e życie, zakładając zręby pod d o m przyszłości bardziej
sprawiedliwy, czyż mamy być nieczuli na to wszystko, c o zahaczało o serce
i pozwalało c z ł o w i e k o w i przypiąć skrzydła, aby nie pełzać jak robak po
ziemi. [...] W życiu, które przed nami w tej chwili w s c h o d z i , mają nauka
i sztuka głos. Cóż dziwnego, że te dwie dziedziny ludzkiej twórczości
szukają za najmniejszą okazją, aby p o d w o i ć lot? Na p e w n o idziemy do lotu
większego niż przeszłość, która zszarzała i zostaje za n a m i . "
68

Był t y m p r z e k o n a n i o m w i e r n y d o k o ń c a . Ś w i a d c z ą o t y m j e g o
p o w o j e n n e listy d o O s t e r w y . W o s t a t n i m z n i c h , z 21 stycznia
1 9 4 7 , czytamy.
„ N i e dajemy za wygraną, mimo klęsk i wojny, m o r d ó w i krwi, lejącej się
zaciekle. To w s z y s t k o powoli uchodzi w tył. skrywa się, a my z n o w u
zaczynamy myśleć o wystąpieniu naprzód i o locie, który już był i dalej
będzie. [...] Jesteśmy w tej c h w i l i już nie sami. W naszym narodzie budzą
się siły i c i n a s i stanowią zbiornicę i w wielkiej sztuce potęgę i loty
ogromne. Trzeba pchnąć Redutę wprzód i dać jej z d r o w e krążenie krwi,
rzeczy, które Tobie są potrzebne jak świeże powietrze i słońce na błękitach.
Całuję Cię, Drogi mój, i w s z y s t k i c h zebranych dokoła Ciebie — R e d u t ę . "
69

W ten s p o s ó b L i m a n o w s k i u c z o n y s p o t y k a ł się z artystą.
W historii kultury są t w ó r c y , którzy pozostawiają p o sobie
w i e l k i e dzieła. A l e są i tacy, którzy zapisują się w niej w inny
s p o s ó b , będąc przede w s z y s t k i m zaczynem inspiracji, ż y w y m
ź r ó d ł e m , o g n i s k i e m idei. M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i należał d o t y c h
o s t a t n i c h , c o w c a l e nie oznacza, że nie p o z o s t a w i ł po sobie
w a ż n y c h dzieł. Trafnie p o w i e d z i a ł o n i m Stefan Srebrny: w i e l k i
i n s p i r a t o r . W t y m sensie Osterwa p r z y r ó w n y w a ł g o d o e I e к t r y c z n o ś c i : „ t e j , c o m o ż e być oślepiającą b ł y s k a w i c ą , g r o ź n y m
p i o r u n e m w a l ą c y m w d r z e w a , s t o d o ł y , k r o w y i w ludzi, a j e d n o ­
cześnie oczyszczającym p o w i e t r z e — i tej, c o w y w o ł y w a n a ,
ujarzmiona, porusza m o t o r y , d ź w i g i , w o z y , koleje, przyrządy,
aparaty a l b o rozprasza m r o k i ku w y g o d z i e l u d z k o ś c i . " W ich
w z a j e m n y m k o n t a k c i e był przez 2 0 lat „ t c h n i e n i e m r e d u t o w o ś c i " . G d z i e k o l w i e k L i m a n o w s k i się znalazł, u w s z y s t k i c h , którzy
70

7 1

80

„zagranej",

wymyślonej,

dobrze zawczasu w y k a l k u l o w a n e j , aby się w efekcie opłaciła
i uzyskała poklask. Zaś M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i nie pytał o cenę
i o t o , czy m u się t o o p ł a c i . B y w a ł w t y m niekiedy rzeczywiście
się tyle i w s p o s ó b tak d o k u c z l i w y jak z L i m a n o w s k i e g o , O s t e r w y
i Reduty. Lepiej nie p r z y p o m i n a ć e p i t e t ó w , k t ó r y m i ich o b ­
d a r o w y w a n o . B y ł o ich w i e l e i miały być d o w c i p n e , l i c y t o w a n o
się w d o w c i p a c h na ich temat, nie oddzielając zazwyczaj dzieła o d
c z ł o w i e k a . W blisko pół w i e k u p o Stefanie Jaraczu o d d a im
s p r a w i e d l i w o ś ć G r o t o w s k i w s w o j e j w y p o w i e d z i w 25 rocznicę
śmierci Osterwy, a także w z w i ą z k u z p o d o b n y m i reakcjami na
działalność p r o w a d z o n e g o przez siebie Teatru

Laboratorium.

Jesienią 1971 roku podczas o t w a r t e j konferencji prasowej w sali
Teatru A t e n e u m p o w i e :
„ O d 12 lat pracy naszej towarzyszy jakiś taki d u c h , taki współtowarzysz.
Ten d u c h — towarzysz, to śmiech innych, ich przeświadczenie, że «to.
panie, w ogóle kpiny, to, c o pan robi». Z tym się stykałem od s a m e g o
początku. Pamiętam, jak w roku 1 9 6 0 byliśmy w W a r s z a w i e i odbyła się tu
taka wspaniała prasowa nagonka. Wtedy dostałem list od Byrskich, którzy
napisali mi (nie znałem ich jeszcze osobiście): «nie bójcie się, nie reagujcie,
będą się z W a s śmiali, jak człowiek robi coś naprawdę, to inni pękają ze
śmiechu». Bardzo w a ż n e zdanie. O d lat towarzyszy ws z y s t k i e mu , c o
robimy, a także — muszę powiedzieć — mojej osobistej działalności ó w
osobliwy fenomen. J a w n i e to powiedziane albo mniej jawnie, ale to samo:
hochsztapler, szarlatan. [...] M o ż n a i tak. Myślę, że już nie zmienię
towarzysza. Nie sądzę, żebym musiał się dziwić. Należy to przyjąć."
72

L i m a n o w s k i z pokorą znosił szyderstwa na s w ó j t e m a t oraz
niósł o d w a g ę n i e r e a g o w a n i a na te szyderstwa i z ł o ś l i w y ś m i e c h .
Nie żądajmy d o w o d ó w na t o , że jest o n postacią s t a n o w c z o nie
„ n a czasie". Jest to zupełnie o c z y w i s t e .
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i jest dzisiaj rzeczywiście n i e o b e c n y
w polskiej kulturze. Nadszedł c h y b a czas, aby chcieć to sobie
przynajmniej u ś w i a d o m i ć .
*

*

*

Dlaczego w a r t o dzisiaj p r z y p o m n i e ć j e g o teksty o dramacie
i teatrze?
Po pierwsze: ze w z g l ę d ó w h i s t o r y c z n y c h . Udział L i m a n o w s ­
kiego w t w o r z e n i u Reduty i całej jej działalności w

okresie

m i ę d z y w o j e n n y m , a Reduty w historii teatru i kultury artystycznej
w Polsce, był t e g o rodzaju, że jest t o w y s t a r c z a j ą c y m p o w o d e m
dla p r z y p o m n i e n i a j e g o nieznanych l u b z n a n y c h t y l k o specjalis­
t o m (i t o w

n i e w i e l k i e j cząstce) s z k i c ó w . Nie ulega żadnej

�w ą t p l i w o ś c i fakt, że bez n i e g o b y ł a b y t o z u p e ł n i e inna Reduta niż

w i a swą ziemię. Doszedł d o t e g o na w i e l e lat przed założeniem

ta, którą znamy, lub — c o w y d a j e się najbardziej p r a w d o p o d o b n e

Reduty i był w t y m k o n s e k w e n t n y . Często p o r ó w n y w a ł s w o j ą

— nie b y ł o b y jej w c a l e . M o ż n a się z t e k s t ó w

Limanowskiego

pracę d o pracy oracza. W s z y s t k o u niego — studia, lektury, praca,

r ó w n i e ż w i e l e d o w i e d z i e ć o teatrze, i szerzej, o kulturze X l X - e g o

k o n t a k t y z l u d ź m i , także życie osobiste — zostało p o d p o r z ą d ­

i pierwszej p o ł o w y X X - e g o w i e k u , a także o ludziach, z k t ó r y m i

kowane temu naczelnemu, p o d s t a w o w e m u zadaniu: k u l t y w o ­

ich autor był tak czy inaczej z w i ą z a n y w r ó ż n y c h okresach życia.

w a n i u , u p r a w i a n i u siebie s a m e g o . W t e d y i t y l k o w t e d y można

A n a l i z y literackie i teatralne Krakusa,
dów, Księcia Niezłomnego,

Wesela,

Balladyny,

Człowieka,

Cyda,

którego

Dzia­
zabiłem

dać z siebie coś i n n e m u , jeśli jest się s a m e m u

zbudowanym

i zarazem jest się w r o z w o j u , w ż y w y m procesie. 21 sierpnia 191 2

M a u r y c e g o Rostanda — mają w a r t o ś ć d o k u m e n t u , pozostając

roku zwierzał się Góreckiej w liście n a p i s a n y m w

ś w i a d e c t w e m p o s z u k i w a ń i n t e r p r e t a c y j n y c h , a przede w s z y s t k i m

M a l c z e w s k i c h koło T a r n o p o l a :

p r z y w o ł u j ą warsztat analizy p r o t o - r e d u t o w e j i r e d u t o w e j , p r ó b
czytanych i sytuacyjnych.
Po d r u g i e : L i m a n o w s k i był rzadkim p r z y p a d k i e m u c z o n e g o ,
reżysera i pisarza, c z ł o w i e k a nauki i sztuki r ó w n o c z e ś n i e , który
o p i s y w a ł , a n a l i z o w a ł i i n t e r p r e t o w a ł naturę procesu t w ó r c z e g o
reżysera, poety, a przede w s z y s t k i m — aktora. Jest t o przy t y m
pisarstwo krańcowo u p o d m i o t o w i o n e (nieprzypadkowo p o w o ­
ł y w a ł się na S t a n i s ł a w a B r z o z o w s k i e g o , z k t ó r y m zresztą przyjaź­
nił się i k t ó r e g o uważał za n a j w y b i t n i e j s z e g o s p o ś r ó d w s p ó ł c z e s ­
n y c h p r o z a i k ó w p o l s k i c h , tak jak w Tadeuszu M i c i ń s k i m w i d z i a ł
pierwszego p o e t ę ) , a zarazem w y c h y l o n e ku maksymalnej o b i e k ­
t y w i z a c j i , z n a m i e n n e j dla przyrodnika. Znosząc d y c h o t o m i ę „ s u ­
biektywne" — „obiektywne",

„wewnętrzne" — „zewnętrzne",

M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i reprezentuje bardzo szczególny rodzaj
pisarstwa. U z e w n ę t r z n i a się to w e w s z y s t k i c h j e g o tekstach,
łącznie z p r y w a t n ą korespondencją. Na przykład w liście d o Tekli
Góreckiej z 2 października 1 9 1 3 roku tak sam c h a r a k t e r y z o w a ł tę
swoją jedność w dwoistości i podwójność w jedności:
„Ostatnie dni moje są tu na w s i , już za parę dni będą w W a r s z a w i e . [...]
Dużo się, dużo tu pracowało. J e s t e m teraz w s c e n a c h , które nie tyle piszę,
ile gram. Po prostu w y c h o d z i ze mnie aktor i w y d z i w i a , że nic o sobie nie
wiedział. Cieszę się, gdy jest coś nie napisane, ale w słowach rozegrane.
I tak, krok za krokiem, bo nigdy nie w i e m , co w y p a d n i e mi czynić, mówić,
działać na scenie. Ż y w i są w e mnie ci ludzie [...] i oni prowadzą, często sam
uśmiecham się, gdy widzę, że w zakamarki i zakątki życia.
Dla T o w a r z y s t w a Krajoznawczego nadto tu fotografowałem i zdobyłem
dużo c i e k a w e g o materiału geograficznego, tak że widzisz, pracowałem na
d w ó c h rękach. To i tamto, idzie wszystko jak jedna całość: bóg J a n u s miał
d w i e twarze, takie dwie twarze ja mam teraz. J e s z c z e rok temu z a ­
przeczałem jednej twarzy, ale teraz, gdy ta druga stała się rdzenną, i ta
pierwsza jest, i s w o j e c z y n i . "
73

T o j a n u s o w e oblicze stało się j e g o w ł a ś c i w ą naturą, u w r a ż ­
l i w i a j ą c g o jeszcze bardziej na zagadnienia związane z istotą
t w ó r c z o ś c i i t w o r z e n i a . Stąd też sam proces t w ó r c z y , p r o w a d z ą c y
d o dzieła l u b nie, był dla n i e g o nie mniej w a ż n y a l b o i ważniejszy
niz g o t o w e dzieło — p r o d u k t , mające s t a n o w i ć rezultat. Pogląd
ten znajduje w y r a z w w i e l u t e k s t a c h , c h y b a najwyraźniej i najpeł­
niej doszedł o n d o g ł o s u w Jak powstała
Reduta przed 13 laty.
Opisane tu p r ó b y Dziadów b y ł y p o prostu j e d n y m z n a j w a ż n i e j ­
szych i najgłębszych l u d z k i c h d o ś w i a d c z e ń dla każdego s p o ś r ó d
t y c h , którzy brali w nich udział. P o m i m o że n i g d y nie doszło d o
s k o ń c z o n e g o dzieła —spektaklu, a j e d y n y m z a p r o s z o n y m w i ­
d z e m — ś w i a d k i e m był Osterwa. P o d o b n i e w projektach i n s c e n i ­
zacji Krakusa i Balladyny,
o b u z roku 1 9 1 4 , d o k t ó r y c h realizacji
teatralnej r ó w n i e ż n i g d y nie d o s z ł o ani przed p o w s t a n i e m R e d u ­
ty, ani w niej samej.
W y ł a n i a się o c z y w i ś c i e pytanie: czy L i m a n o w s k i nie c e l e b ­
r o w a ł niepotrzebnie Dziadów,
Balladyny,
Krakusa, jak i i n n y c h
u t w o r ó w , które szczególnie cenił? Otóż, nie — w b r e w p o m ó w i e ­
n i o m o t o , z j a k i m i się spotykał. Dla niego często d o ś w i a d c z e n i e
w e w n ę t r z n e , d o ś w i a d c z e n i e procesu t w ó r c z e g o było ważniejsze
o d artystycznego w y t w o r u czyli p o k a z y w a n i a spektaklu na ze­
w n ą t r z . K o n s e k w e n c j ą t a k i e g o s t a n o w i s k a było r ó w n i e ż t o , że
g d y d o c h o d z i ł o d o premiery w Reducie nie była ona t r a k t o w a n a
jako koniec t w o r z e n i a , lecz j a k o początek n o w e g o okresu pracy.
W ten s p o s ó b proces t w ó r c z y t r w a ł tutaj aż d o m o m e n t u zejścia
spektaklu z afisza. W y s t a r c z y w t y m miejscu odesłać c h o ć b y d o
tekstu Jak przygotowano
sztukę Maurycego
Rostanda.
W s z y s t k o t o s t a n o w i ł o bezpośrednią k o n s e k w e n c j ę t r a k t o w a ­
nia przez L i m a n o w s k i e g o k u l t u r y . W j e g o r o z u m i e n i u , które
zaszczepił O s t e r w i e i Reducie, była ona przede w s z y s t k i m k u l ­
t y w a c j ą c z ł o w i e k a , j e g o szczególną u p r a w ą , tak jak rolnik u p r a ­

posiadłości

„ D n i e są długie na stepie. Zdaje mi się c h w i l a m i , że oczy moje
zbłękitniały, tyle błękitu nad sobą piły. Ziemia jest zaorana, zboża ścięte
d a w n o , idzie zapach, ptynie jesień.
Pierwsze tygodnie były nieznośne. Dużo ludzi — gości, d w ó r mały. Nie
miałem ani s w o j e g o pokoju ani spokoju. Teraz jest lepiej: uciekam na pola,
do lasu, na step, a i pisać mogę s w o b o d n i e i pracować w pokoju.
Cały ten czas wytrącony z r ó w n o w a g i jednak zużytkowałem na czytanie.
Przede wszystkim na Stary Testament,
który m a szalone piękności,
c u d o w n e rzeczy, misternie zdramatyzowane. Przez książki
Testamentu
zobaczyłem inne religie. W ogóle zrozumiałem, że wszelkie religie są
zdramatyzowaniem tego, co w d a n y m czasie i na danej ziemi dany naród
twórczo ze s w o j e j d u s z y dobył jako naczelne momenty i zasadnicze
istotnych, z a w s z e tych s a m y c h przeżyć. Religia jest z a w s z e najszerszym
zdramatyzowaniem t e g o , c o j e s t .
Równocześnie czytałem Szekspira. Symfoniami są naprawdę jego
historyczne dramaty, jego Ryszardy i Henryk/. Tony g ł ó w n e , tony oznaj­
miające, tony prowadzące zbrodnię do wyświetlenia, tony wdzierające się
w najskrytsze ciemności — wszystko skupione, gra w ruchu. P r z e c z u w a ­
łem to już dawniej w Szekspirze, teraz istotnie zobaczyłem. Tylko nie
wiedziałem, że symfonie mogą być tak bogato prowadzone.
T o wszystko rozszerzyło mnie, kazało w siebie wejść i p o n o w n i e
d o b y w a ć połączenia, które ukryte czaiły się w mroku czarnych kątów.
Byłem naiwny jeszcze w Sorrento w tych r z e c z a c h . "
74

W i n n y m liście d o tej samej adresatki w y z n a ł :
„ T o , c o piszę, jest mierzone życiem, w y p r ó b o w a n e ż y c i e m , nie
ma w t y m s ł ó w " .

7 5

Ostatnie zdanie w y d a j e się być p o d d a n y m przez L i m a n o w s ­
kiego k l u c z e m d o całej j e g o t w ó r c z o ś c i , w t y m r ó w n i e ż d o j e g o
pisarstwa. Niezależnie w ł a ś c i w i e , o c z y m pisze, ciągle w y w n ę t r z a
się z w ł a s n y c h , najbardziej o s o b i s t y c h s p r a w , zwłaszcza t y c h ,
które dotyczą t w ó r c z o ś c i i procesu t w ó r c z e g o . Jest t o r ó w n i e ż
idea naczelna j e g o t e k s t ó w o dramacie i teatrze. Dlatego pełno
w n i c h s k r ó t ó w , metafor. Często przypominają o n e „ h i e r o g l i f y "
i w y m a g a j ą rozszyfrowania, o d c z y t a n i a , interpretacji.
A r ó w n o c z e ś n i e p r a w d ą jest, że w t y m w s z y s t k i m — jak to
s c h a r a k t e r y z o w a ł E d w a r d Krasiński — u j a w n i a się „ p i s a r z z innej
e p o k i , s t a r o ś w i e c k i , manierycznie m ł o d o p o l s k i w stylu i s ł o w n i c t ­
w i e , m a ł o precyzyjny, k o ł u j ą c y w o k ó ł t e m a t u , o p ę t a n y s n a m i ,
marzeniami, z j a w a m i . [...] Czytelnik musi przedzierać się przez
w i e l o s ł o w i e , stylistyczne zakola, t r o p i ć z a w i k ł a n e

skojarzenia

i w i z j e , by z t e g o g i g a n t y c z n e g o c h a o s u w y ł o w i ć

prawdziwe

g w i a z d y i dzisiaj jeszcze j a s n o ś w i e c ą c e " . Prawdą jest i t o , że
7 6

pełno w tekstach L i m a n o w s k i e g o m e a n d r ó w

i mielizn, j e g o

u p a d k i są czasami podejrzanie bliskie g r a f o m a n i i , ale za t o w z l o t y
bliskie są g e n i u s z u . J e d n o z d r u g i m s t a n o w i w t y m pisarstwie
całość i j e d n o ś ć , czasami w sąsiadujących ze sobą z d a n i a c h ,
a n a w e t w e w n ą t r z j e d n e g o zdania. Dlatego trzeba g o przyj­
m o w a ć w całości, t a k i m j a k i m był, razem z t y m i j e g o u p a d k a m i
i wzlotami.
L i m a n o w s k i e g o u s p r a w i e d l i w i a j e d n a k t o , że nikt nie przecierał
m u d r ó g . Przynajmniej w Polsce. Dlatego też płacił za s w o j e
pionierskie, b e z k o m p r o m i s o w e p o s z u k i w a n i a cenę, jaką płacą
zazwyczaj prekursorzy.
N i e w ą t p l i w i e w j e g o życiu zachodziło coś uderzająco zbież­
n e g o z t y m , o c z y m Jerzy G r o t o w s k i — na s w o i m przykładzie
— o p o w i e d z i a ł u c z e s t n i k o m konferencji w York University w T o ­
r o n t o w październiku 1 9 8 0 r o k u :
„ W mojej pracy z a w s z e istniały d w a wątki: pierwszy mniej czy bardziej
publiczny, drugi wyłącznie osobisty. T e n drugi wątek był nieprzerwany.
Ciągnąłem go sam albo z paroma osobami. Nigdy jednak nie m ó w i ł e m
o nim publicznie.
Kiedy jeszcze pracowałem w teatrze przedstawień, wątek publiczny był
bardzo e k s p o n o w a n y . Wątek osobisty pozostawał nieomal niewidoczny,
a wiązał się po prostu z próbami. Próby nigdy nie były dla mnie
p o s z u k i w a n i e m efektu, lecz miały wartość same w sobie — wartość
czegoś, co wydarzyć się może między istnieniami, kiedy przekraczają
potoczność.

81

�W okresie teatru uczestnictwa, kiedy naszą działalnością publiczną stały
się staże parateatralne, sam prowadziłem prace z bardzo małą grupą
współpracowników. W tych pracach też nie było poszukiwania efektu,
mimo że one właśnie były punktem wyjścia dla działalności stażowej, bo
moi koledzy prowadzili równolegle swoje własne prace otwarte. Wtedy
właśnie wyprowadziłem się z naszej sali wrocławskiej i przeniosłem za
miasto, gdzie mogłem się zupełnie odizolować.
W końcu przyszła chwila, kiedy powiedziałem sobie, że być może czas
już, aby moja osobista praca stała się czymś bardziej otwartym, publicz­
nym, ale nie w sensie urządzania pokazu, tylko po prostu, aby poinfor­
mować ludzi, ze prowadzę takie poszukiwania. Tak właśnie wyłoni! się
Teatr Źródeł, który jako przedsięwzięcie zacząłem w roku 1976, a który jest
programem permanentnym. Nazwa jest zwykłym kodem. Można było
znaleźć inną nazwę. Appolinaire powiedział: w naszych czasach chodzi
o to, «ażeby wszystko miało nowe m i a n o » "
G d y się t o czyta, t r u d n o nie o d w o ł a ć się d o t a k i c h t e k s t ó w
L i m a n o w s k i e g o , jak na przykład: Sztuka aktora. Jak
powstała
Reduta przed
13 laty. Jak przygotowano
sztukę
Maurycego
Rostanda?,
Stanisławski,
czy Argumenty
Juliusza
Osterwy. O b e ­
cność o b u w ą t k ó w , egzoterycznego (na z e w n ą t r z ) i ezeterycznego (wewnętrznego i „całkiem osobistego" — w e d ł u g słów
G r o t o w s k i e g o ) , w y s t ę p u j e w t y c h jak i w i n n y c h tekstach
zupełnie w y r a ź n i e , c h o ć o c z y w i ś c i e w r ó ż n y m s t o p n i u są o n e
ujawnione.
Podczas tej samej konferencji m ó w i ł G r o t o w s k i w T o r o n t o :
„Kiedy zdałem maturę, musiałem się zdecydować na jakieś studia.
Zdecydowałem się na trzy kierunki: szkołę teatralną z zamiarem kon­
tynuowania studiów reżyserskich, akademię medyczną z myślą o psychiat­
rii, orientalistykę z zamysłem studiowania tradycyjnych technik Wschodu.
Kolejność egzaminów wstępnych była taka, że najpierw odbywały się
egzaminy do szkoły teatralnej. To tylko zdecydowało, że zostałem — na­
zwijmy to - posiadaczem dyplomu uprawniającego mnie do pracy
w teatrze.
Gdyby pierwszy był egzamin do akademii medycznej — prawdopodob­
nie zostałbym psychiatrą, gdyby to był egzamin na orientalistykę — studio­
wałbym wschodnie techniki tradycyjne. Jestem jednak przekonany, że tak
czy inaczej znalazłbym się w końcu w tym samym miejscu, w którym jestem
teraz. Oczywiście, mój słownik byłby inny, bo teraz jestem naznaczony
moim doświadczeniem teatralnym; jestem naznaczony moim doświad­
czeniem teatralnym — nawet jeżeli teatr przekroczyłem. Przypuszczam
zresztą, że wyszedłbym też poza tradycyjną psychiatrię czy filologię
orientalną."
78

J a k o s t u d e n t W y d z i a ł u A k t o r s k i e g o w P a ń s t w o w e j Wyższej
Szkole Aktorskiej
im.
Ludwika
Solskiego w
Krakowie
( 1 9 5 1 — 1 9 5 5 ) , a następnie reżyserii ( 1 9 5 6 — 1 9 6 0 ) w tej samej
uczelni, p r z e m i a n o w a n e j w t y m czasie na P a ń s t w o w ą Wyższą
Szkołę Teatralną, nosił ze sobą o d p i s a r t y k u ł u M i e c z y s ł a w a
L i m a n o w s k i e g o Sztuka aktora, o p u b l i k o w a n e g o p o raz pierwszy
w i n a u g u r a c y j n y m zeszycie „ S c e n y P o l s k i e j " z g r u d n i a 1 9 1 9
r o k u . W latach późniejszych, łącznie z okresem „ t e a t r u uczestnic­
t w a " i Teatru Źródeł, t w ó r c a T e a t r u L a b o r a t o r i u m ( 1 9 5 9 — 1 9 8 4 )
będzie p o w o ł y w a ł się na t e n w ł a ś n i e tekst, jak podczas spotkania
w C e n t r u m K l u b o w y m P o l i t e c h n i k i Warszawskiej „ R i w i e r a - R e m o n t " w W a r s z a w i e 5 g r u d n i a 1 9 7 6 roku oraz podczas c y k l u
w y k ł a d ó w na t e m a t t e c h n i k ź r ó d ł o w y c h w Istituto del Teatro
e d e l i o S p e t t a c o l o na U n i w e r s y t e c i e Rzymskim, na zaproszenie
Ferruccio M a r o t t i e g o , w d n i u 21 k w i e t n i a 1 9 8 2 r o k u . '
9

Trzecim p o w o d e m , dla k t ó r e g o w a r t o zapoznać się z tekstami
L i m a n o w s k i e g o , jest ich w a r t o ś ć i siła inspiratorska. Dla refleksji
nad teatrem i kulturą i dla s a m e g o teatru.
W s z k i c u , , B a l l a d y na " Słowackiego
jako mistyczne
zwierciadło
świata. Próba inscenizacji,
zamieszczonym w „Sfinksie" z czerw­
ca i lipca 1 9 1 4 r o k u , L i m a n o w s k i — zdaje się, ze jako pierwszy
w Polsce — p o s t u l o w a ł n o w y kierunek w badaniach t e a t r o l o g i c z n y c h . W j e d n y m z p r z y p i s ó w d o t e g o tekstu s f o r m u ł o w a ł t o
następująco:
„Komentatorowie nasi, zajmujący się Słowackim, szukając wciąż (przez
istne węszenie) za źródłami, skąd Słowacki czerpać miał swoje na­
tchnienie, natrafiają na Szekspira. W Balladynie widzą Lady Makbet,
w Goplanie Tytanie Snu nocy letniej; zdumiewającym jest, że tym
«luminarzom» ani na chwilę nie przyjdzie do głowy, że zdradzają przez to
wprost horrendalne niezrozumienie Słowackiego oraz Szekspira. Podo­
bieństwa zewnętrzne (często pozory podobieństw), które znajdują, a które
przez Hoesickowską metodę podnoszą do znaczenia integralnego, prowa­
dzić muszą do dezorientowania, a przez to do takich parodii, jakimi stają się
sztuki Słowackiego w teatrach polskich [...]. Może by krytyka raczyła raz
zrozumieć, że o zapożyczeniach i reminiscencjach w twórczych naturach
nie może być mowy (twórcy mają często identyczne obrazy i identyczne
słowa!) [...] Może by też ktokolwiek zechciał się raz zabrać do studiów nad
teatrem w Genewie, który miał Słowacki pod bokiem, pisząc swoje
tragedie. Zapewniam, że to będzie daleko bardziej płodne w następstwa,
niż ściąganie Słowackiego wciąż do roli zwierciadła twórczości obcej."
80

82

Blisko pół w i e k u o d napisania t y c h s ł ó w , w roku 1 9 6 2 ,
Z b i g n i e w Raszewski zrealizował ten postulat L i m a n o w s k i e g o
w rozprawie W Szwajcarii.
Słowacki na widowni
teatru
genews­
kiego", w y k a z u j ą c w p ł y w d o ś w i a d c z e ń teatralnych S ł o w a c k i e g o
na j e g o t w ó r c z o ś ć dramatyczną. O p u b l i k o w a n e w k o ń c u lat
pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych w y n i k i badań Raszew s k i e g o i i n n y c h d o w i o d ł y , że w i e d z a o przeszłości teatru daje
m o ż l i w o ś ć n o w e g o spojrzenia na k s z t a ł t o w a n i e się p o l s k i e g o
d r a m a t u r o m a n t y c z n e g o . A l e u p o c z ą t k u był tekst M i e c z y s ł a w a
L i m a n o w s k i e g o , n a w i a s e m m ó w i ą c przeoczony czy z a p o m n i a n y
przez t y c h , którzy podjęli te badania. Przeoczyli ten tekst i n a z w i s ­
k o j e g o autora r ó w n i e ż organizatorzy i uczestnicy s y m p o z j u m ,
które o d b y ł o się w W a r s z a w i e w d n i a c h 10 i 11 g r u d n i a 1 9 7 9 roku
p o d auspicjami I n s t y t u t u Badań Literackich P A N , p o ś w i ę c o n e g o
„ p r ó b i e i p r o p o z y c j i n o w e j lektury t w ó r c z o ś c i i biografii S ł o w a c ­
kiego w okresie m i s t y c z n y m . "
62

83

P o z o s t a w i ł L i m a n o w s k i r ó w n i e ż analizy t e k s t ó w d r a m a t y c z ­
n y c h , które w n i e j e d n y m rnogą być i dzisiaj inspirujące dla
t w ó r c z e g o reżysera czy aktora, nie m ó w i ą c o historyku teatru i
d r a m a t u . Nie w e w s z y s t k i m , o c z y w i ś c i e , można się z n i m zgodzić,
niektóre z j e g o w y w o d ó w i s t w i e r d z e ń z w e r y f i k o w a ł p o prostu
czas. A l e też w a r t o ś ć t y c h analiz nie polega w c a l e na t y m , że ich
autor ma w e w s z y s t k i m rację. Nie są t o w k o ń c u a k a d e m i c k i e ,
f i l o l o g i c z n e studia, lecz zapisane ś w i a d e c t w a teatralnych analiz
t e k s t ó w , oparte bardziej na n i e o c z e k i w a n y c h skojarzeniach,
asocjacjach, zaskakujących swą o r y g i n a l n o ś c i ą p o r ó w n a n i a c h ,
niż na l o g i c z n o - p o j ę c i o w y m d o w o d z e n i u . Stefan Srebrny przy­
p o m n i a ł , jak na jednej z prób w Reducie w i l e ń s k i e j L i m a n o w s k i
z w ł a ś c i w y m sobie t e m p e r a m e n t e m i rozbrajającą szczerością
z s z o k o w a ł młodą aktorkę o ś w i a d c z e n i e m : „ T o ty nie wiesz, że ja
naprzód muszę p o w i e d z i e ć dziesięć g ł u p s t w , aby p o t e m p o w i e ­
dzieć coś m ą d r e g o . " Trzeba o t y m pamiętać.
84

„Limanowski — charakteryzował go dalej Srebrny — był uczuciowcem
i intuicjonistą. Często w zdumiewający sposób dochodził do trafnych
wniosków intuicyjnie, przeskakując całe szeregi ogniw wiążących punkt
wyjścia z ostateczną konkluzją. I to nieraz w wypadkach, gdy przedmiot nie
był mu dostatecznie znany i na zbudowanie tych ogniw brakło by mu
materiału. Zdarzało się, że jeden jakiś szczegół błyskawicznie oświetlał mu
drogę do końcowego wniosku, na który po dobudowaniu brakujących
ogniw godzić się musieli ludzie znający przedmiot lepiej od niego.
Limanowski «czuł», że tak być musi — i okazywało się często, że miał rację.
Często, choć, oczywiście, nie zawsze. [...] dowodzi to tylko, jak bogate
i wielostronne były złoża jego zdolności inspiracyjnych, jak działały one
twórczo we wszystkich niemal kierunkach, niekiedy nawet w tych, które
raczej obce były jego naturze."
W i e l e ze s w o i c h z d o b y c z y t w ó r c z y c h Reduta zawdzięczała
b o d ź c o m , k t ó r y c h ź r ó d ł e m był L i m a n o w s k i . W w i e l u w y p a d k a c h ,
g d y b y wszcząć p o s z u k i w a n i a w s t e c z — o d realizacji idei d o jej
narodzin — u p o c z ą t k u d r o g i t r a f i l i b y ś m y na L i m a n o w s k i e g o .
O b i e k t y w n i e , m ó g ł się o n m y l i ć i m y l i ł się nie j e d e n raz. J e g o
skojarzenia „ b y w a ł y czasem o l ś n i e w a j ą c e i w całkiem n o w y m
ś w i e t l e u k a z y w a ł y znane fakty; kiedy indziej g u b i ł y się w istnym
labiryncie urojeń i p r o w a d z i ł y d o w n i o s k ó w p o z b a w i o n y c h
wszelkiej p o d s t a w y . Ale n a w e t w t e d y , g d y ich w a r t o ś ć p o z n a w ­
cza była m i n i m a l n a , posiadały one magiczną siłę i n s p i r a t o r s k a . "
G d y w p a d a ł w s w ó j z w y k ł y „ t r a n s " , w y z w a l a ł i bezustannie
p o b u d z a ł w y o b r a ź n i ę o t o c z e n i a , w p r a w i a ł ją w r u c h , d o p r o w a ­
dzał d o t e m p e r a t u r y wrzenia i taką temperaturę starał się p o t e m
u t r z y m y w a ć w c a ł y m procesie t w ó r c z y m .
Nie w e w s z y s t k i m zestarzała się dzisiaj j e g o s w o i s t a filozofia
i myśl teatralna. Dalej, tak jak o n , t ę s k n i m y za teatrem — l a b o r a t o ­
r i u m , teatrem s t u d y j n y m , teatrem — „ k l a s z t o r e m " , za czystą a t m o ­
sferą pracy w teatrze. T ę s k n i m y za „ z b i o r o w ą d u s z ą " , za ś w i ę t y m i
i n i e z ł o m n y m i b o h a t e r a m i , p r ó b u j e m y ujarzmić „ s m o k a " w sobie
i z b i o r o w o ś c i a c h l u d z k i c h . Rozpaczamy jak L i m a n o w s k i : „ D z i ś
jesteśmy tacy mali, b e z b o ż n i , tacy jacyś o g r a n i c z e n i . N i e w o l n i c y
maszyn, które za nas myślą, czują, c i e r p i ą . " Z g a d z a m y się z n i m ,
że w s p ó ł c z e s n a cywilizacja u n i f i k u j e ludzi i kulturę, niszczy
i zabija o r y g i n a l n o ś ć , t w ó r c z o ś ć , rozbija „ r y t m i k ę ziemi p o l s k i e j " ,
d e p r a w u j e a l b o r u g u j e z w y c z a j e , obrzędy, rytuały, u r o c z y s t o ś c i ,
wielkie święta, dionizje.
85

86

87

88

M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i u j a w n i a się także j a k o j e d e n z prekur­
s o r ó w tej orientacji w teatrze p o l s k i m i e u r o p e j s k i m , która
w latach siedemdziesiątych z w r ó c i ł a się ku a n t r o p o l o g i i k u l t u r o ­
w e j i e t n o l o g i i p o t o , aby poszerzać czy przekraczać „ g r a n i c e
t e a t r u " a l b o też szukać na t y c h terenach i w t y c h dziedzinach

�1

inspiracji dla pracy w d o m e n i e samej sztuki t e a t r u . P r z y t o c z o n a
u p r z e d n i o w y p o w i e d ź W ł o d z i m i e r z a S t a n i e w s k i e g o s t w i e r d z a tę
j e g o prekursorską rolę z u p e ł n i e j e d n o z n a c z n i e . O p r ó c z p r z y w o ł a ­
n e g o przez S t a n i e w s k i e g o t e k s t u Rok polski

i dusza

zamieszczonego

Sztuki

w

tym

numerze „Polskiej

Ludowej",

z t e g o s a m e g o obszaru t e m a t y c z n e g o p o c h o d z ą :
znaczenie

teatrów

( 1 9 2 2 ) , Smok,

ludowych

( 1 9 3 0 ) , Z powodu

wileńskiego

smoka

Wilno

i

harcerki

( 1 9 3 1 ) , Byl kiedyś

o p u b l i k o w a n y za życia L i m a n o w s k i e g o Pod
roku

Wychowawcze
teatr

( 1 9 3 7 ) , a k o r e s p o n d u j e z n i m r ó w n i e ż o s t a t n i tekst

Dionizosa
w

zbiorowa,

1924.

Urywek

ze

wspomnień

niebem

(1947),

otwartym
omawiający

pierwszą w y p r a w ę z e s p o ł u i I n s t y t u t u R e d u t y . W r o z p o c z ę t y m p o
roku

1969

okresie

poteatralnym

działalności

Grotowskiego,

a zwłaszcza w r e a l i z o w a n y m p o d j e g o k i e r u n k i e m Teatrze Ź r ó d e ł
(1976 — 1982),

w

ekspedycjach

pracującego

w

Paryżu

pod

p r z y w ó d z t w e m Petera B r o o k a M i ę d z y n a r o d o w e g o O ś r o d k a B a ­
d a ń T e a t r a l n y c h ( C I R T ) d o A f r y k i ( 1 9 7 3 ) i O d i n Teatret p r o w a ­
d z o n e g o przez d a w n e g o ucznia G r o t o w s k i e g o , E u g e n i o Barbę,
najpierw do

Pulii na P o ł u d n i u W ł o c h

(1974)

a następnie

do

i n d i a ń s k i e g o p l e m i e n i a J o n o m a n ó w na p o g r a n i c z u W e n e z u e l i
i Brazylii, gdzieś na w s i p o ł o ż o n e j nad g ó r n y m b i e g i e m O r i n o k o ,
w

p o ł u d n i o w y m zakątku wenezuelskiego terytorium

(1976),

wreszcie

w

Wyprawach

do

„enklaw

Amazonii

kulturowych"

w p o ł u d n i o w e j i w s c h o d n i e j Polsce i w i n n y c h k r a j a c h , p o d e ­
j m o w a n y c h przez O ś r o d e k Praktyk T e a t r a l n y c h
a także w

inspirowanej

„Gardzienice",

i nawiązującej d o jego

doświadczeń

działalności „ P o g r a n i c z a " i „ W ę g a j t " — można odnaleźć w ą t k i
i idee k o r e s p o n d u j ą c e z t y m i , k t ó r e L i m a n o w s k i

rozwijał

czy

których intuicje zapisywał w s w o i c h tekstach.

czysław

Limanowski

zasługuje

na rzetelną

monografię,

która

p o w i n n a stać się p a s j o n u j ą c y m d o k u m e n t e m z historii p o l s k i e j
k u l t u r y . Na w i e l k i e b o g a c t w o i zarazem k o m p l i k a c j ę j e g o o s o b o ­
w o ś c i w s k a z u j ą w s z y s c y , k t ó r z y g o lepiej znali. P r z y w o ł a m t u
jednak tylko świadectwa

Stefana S r e b r n e g o i Konrada

Górs­

kiego:
„Limanowski był naturą niezwykle skomplikowaną; w jego psychice
krzyżowały się elementy bardzo różnorodne, często sprzeczne. [...] T e
sprzeczności wyrastały jednak ze w s p ó l n e g o podłoża, które w pracy
teatralnej prowadzić mogło w tym lub innym konkretnym w y p a d k u do
pomyłek, ale ogólnie biorąc było w skutkach s w o i c h dobroczynne.
Podłoże o w o — to żądanie prawdy i szczerości przeżycia; żądanie, by
w sztuce aktora nie tylko nie było blagi i taniego efekciarstwa, ale aby nic
nie było «pomysłem», na zimno obmyślanym «chwytem», a wszystko — czy
to będzie reakcja psychiczna na codzienną sytuację «życiową», czy wyraz
uczucia metafizycznego lub religijnego — pełną prawdą w e w n ę t r z n ą .
I pod tym względem posiadał Limanowski w y j ą t k o w ą czułość na wszelką
nieszczerość w grze, na choćby najlżejszą próbę ułatwienia sobie zadania
sztuczkami i «nagrywaniami». M o ż n a się było nim posługiwać jak precyzyj­
nym, wysokoczułym instrumentem do wykrywania fałszu aktorskiego.
Wystarczyła jedna nuta fałszywa, jeden drobny szczególik martwy, «sztampowy», by L i m a n o w s k i syknął, zerwał się z krzesła, zaczął krzyczeć i szarpać
swoją bujną c z u p r y n ę . "
„Limanowski był s w e g o rodzaju geniuszem poznania intuicyjnego. Stąd
też w sferze twórczości artystycznej nie liczył się z argumentacją wyłącznie
pojęciową. [...] L i m a n o w s k i przedstawiał połączenie cech niezmiernie
rzadkie i przedziwne. Była tam olbrzymia intuicja i wyobraźnia obok
znakomitych cech intelektu i wszechstronnej wiedzy. Było niesłychane
napięcie życia u c z u c i o w e g o i stąd g w a ł t o w n o ś ć reakcji u c z u c i o w y c h obok
ciepła, dobroci i humoru. Była życiowa bezradność dziecka i abnegacja
obok zapatrzenia się w straszliwe, oszałamiające b o g a c t w o rzeczywistości,
którą chłonął w siebie wszystkimi zmysłami.
Złączenie w jednym człowieku tylu możliwości i kontrastów d a w a ł o
w w y n i k u jedną z najciekawszych i najbardziej kolorowych indywidualno­
ści, jakie się przesunęły przed oczami ludzi dzisiejszej e p o k i . "
89

90

O s t a t n i w r e s z c i e , c h o c i a ż w c a l e nie n a j m n i e j w a ż n y , p o w ó d ,
dla k t ó r e g o z d e c y d o w a ł e m się p o d j ą ć w y s i ł e k o c a l e n i a i p r z y p o ­
m n i e n i a t y c h t e k s t ó w , jest m o j a f a s c y n a c j a c i e k a w ą c h o ć przecież
do

dzisiaj

uczony,

kontrowersyjną

myśliciel

i

—

działacz

osobowością
teatralny,

ich

inspirator

autora.
i

Ten

prekursor

z a r ó w n o w n a u c e jak i w sztuce, u m y s ł w y b i t n i e t w ó r c z y , j e d e n
z c i e k a w s z y c h w s w o i c h c z a s a c h , które na c o j a k na c o , ale na
brak w y b i t n y c h i n d y w i d u a l n o ś c i nie m o g ł y się uskarżać — z całą
pewnością

nie

zasługuje

na

zapomnienie.

Byłaby

to

wręcz

N i e w ą t p l i w i e należał d o t y c h , którzy w y t y c z a j ą n o w e d r o g i .
F o r m u ł o w a ł t o , o c z y w i ś c i e , w j ę z y k u s w o j e j e p o k i . J e g o język
i styl r z e c z y w i ś c i e b y w a j ą s t a r o ś w i e c k i e . Należą d o e p o k i , której
nie ma już o d d a w n a . O s o b l i w y p a r a d o k s p o l e g a j e d n a k na t y m ,
że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i w r a z z całą t o w a r z y s z ą c ą m u aurą
staroświecczyzny

ma n a m jeszcze c i ą g l e znacznie w i ę c e j

do

p o w i e d z e n i a o teatrze, k u l t u r z e i w k o ń c u o nas s a m y c h , niż w i e l u
s p o ś r ó d t y c h , którzy uważają się za a w a n g a r d ę naszych c z a s ó w .

w y j ą t k o w a lekkomyślność i krótkowzroczność. Przeciwnie: M i e ­

Jesień 1986 -

zima 1 9 8 7

PRZYPISY
1

Tekst tu publikowany, zamierzony był przez autora jako wstęp do
książki Mieczysława L i m a n o w s k i e g o Byl kiedyś teatr Dionizosa,
wybór,
wstęp i opracowanie: Z. Osiński. Książka czeka od 1 9 8 7 r. na publikację
w W y d a w n i c t w i e Literackim, i trudno spodziewać się, by się w niedługim
czasie ukazała.
L. Roszko, Mieczysław
Limanowski
(1876—1948),
[W:] Z dziejów
nauki polskiej. Księga Pamiątkowa
Towarzystwa Naukowego
w Toruniu
(1875— 1975). Pod redakcją: A . Hutnikiewicza, L J a n i s z e w s k i e g o . War­
s z a w a — P o z n a ń — T o r u ń 1 9 7 5 s . 277 — 3 0 6 ; Z. Wójcik, Mieczysław
Lima­
nowski (18761948), „Wszechświat" 1967, z. 5, s. 126 - 1 28; J . Marosz,
Mieczysław Limanowski w latach 1876— 1923, „Prace M u z e u m Ziemi" nr
15, cz. I, W a r s z a w a 1 9 7 0 , s. 141 - 1 5 5
Mieczysław
Limanowski.
Studia Societatis Scientiarum Torunensis.
Supplementum II, Toruń 1 9 5 0 : E. Passendorfer, Mieczysław
Limanowski
jako geolog, s . 17 — 36; R. G a l o n , Mieczysław Limanowski jako geograf, s .
37 - 3 9 ; W. Goetel, Mieczysław Limanowski.
Wspomnienie, s. 41 —44; K.
Stecki, Wspomnienia o Mieczysławie
Limanowskim
z lat 1909— 1914, s .
45-50
A . Chałubińska, Wspomnienia o prof. M. Limanowskim,
„Czasopismo
Geograficzne" t. X X I / X X I / X X I I , 1 9 5 0 / 1 9 5 1 . W r o c ł a w 1 9 2 5 , s. 5 2 9 - 5 3 2 ;
B. Halicki, Mieczysław Limanowski, „Przegląd Geograficzny" t. XXI, 1 9 4 7 ,
W a r s z a w a 1 9 4 8 , s . 3 4 8 - 3 5 1 ; C . Kuźniar, Mieczysław
Limanowski,
Wspomnienie pośmiertne, „Rocznik Polskiego T o w a r z y s t w a G e o l o g i c z ­
nego" t. XVIII, Kraków 1 9 4 9 , s. 3 1 8 - 3 3 2 ; S . M a ł k o w s k i ,
Mieczysław
Limanowski,
„Chrońmy Przyrodę Ojczystą" 1 9 4 8 , nr 3 — 4, s. 24 — 26
S . Narębski, Ojciec i syn weszli do polskiego panteonu.
Słowo
o Mieczysławie
Limanowskim,
„Glos Pomorza" 2111948, nr 3 2 ; J .
Maśliński, Kim byl Mieczysław
Limanowski,
„Gazeta Z a c h o d n i a "
9111948, nr 38; W. Charkiewicz, Liman, „ L w ó w i W i l n o " [ L o n d y n ]
2 9 1 1 1 9 4 8 , nr 6 1 ; J . Wyszomirski, Infernalny Liman, „ N o w i n y Literackie"
1 9 4 8 , nr 2 1 , s. 3. Przedruk: „ L w ó w i W i l n o " [ L o n d y n ] 1 V I 1 1 9 4 8 , nr 7 8
J . B . , Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego,
„Głos
Pomorza" 9 I11948, nr 3 8
L. Roszkówna, Sesja naukowa poświęcona pamięci profesora
Mieczy­
sława Limanowskiego,
„Przegląd Geograficzny" t. 4 2 , W a r s z a w a 1 9 7 0 , z.
4, s . 7 9 9 - 8 0 1
2

9

4

5

8

7

8

M. L i m a n o w s k i , Sur la tectonique
des Monts Peloritains dans le
environs de Taormina (Sicile), „ Bulletin de la societe r a n d o i s e d e s s c i e n c e s
naturelles" vol. X L V , nr 165, Imprimeries Rćnnies, L a u s a n n e 1909; Sur la
tectonique
des Monts, Peloritains
dans le environs de Taormina par
Miecislas L i m a n o w s k i , [w:] Bulletin
des laboratories
de
geologie,
geographic
physique, mineralogie
et paleontologie
de I'Universite de
Lousanne
B. L i m a n o w s k i , Pamiętniki,
oprać. J . Durko; t. 1 ( 1 8 3 5 - 1 8 7 0 )
z przedmową A . Próchnika, W y d . II, W a r s z a w a 1 9 3 7 , W y d . II W a r s z a w a
1 9 5 7 ; t. 2 ( 1 8 7 0 - 1 9 0 7 ) , W - w a 1958; t. 3 ( 1 9 0 7 - 1 9 1 9 ) , W - w a 1 9 6 1 , t.
4 ( 1 9 1 9 - 1 9 2 8 ) , W - w a 1973
J . S z c z u b l e w s k i : Pierwsza Reduta Osterwy, W a r s z a w a 1 9 6 5 ; Żywot
Osterwy, W y d . I, W a r s z a w a 1 9 7 1 ; W y d . II, W a r s z a w a 1 9 7 3
9

1 0

11

Przemówienie
dyr. Horzycy,
Torunia na pogrzebie
profesora
Pomorza" 3 0 11948, nr 29

[ w artykule:] A . F . , Świat
Mieczysława
Limanowskiego,

naukowy
„Głos

1 2

M. L i m a n o w s k i , Wycieczka w Tatry i Pieniny. IX
Międzynarodowy
Kongres Geologiczny
1903, „Pamiętnik T o w a r z y s t w a Tatrzańskiego" t.
X X V , Kraków 1 9 0 4 , s. 181
1 9

M. L i m a n o w s k i , Marian Raciborski. Wspomnienie
Polskie" 1 9 1 7 , nr 1 1 8
„ N a u k a P o l s k a " t. III, 1 9 2 0 , s . 6 0 - 6 2 .

pośmiertne,

„Echo

1 4

15

Kultura wsi. Biuletyn XIII
zagadnieniom
kultury wiejskiej
W a r s z a w a 1 9 3 0 , s. 2 0 - 2 1
1 8

M. L i m a n o w s k i , Maurycy
227-231

Konferencji
Oświatowej,
poświęconej
w Polsce. Łowicz
10, 11, 12 I 1930,
Lugeon,

„Wszechświat" 1 9 3 7 , nr 8, s.

1 7

Goethe, Podróż włoska. Tłum., przypisy i posłowie H. Krzeczkowski,
Warszawa 1980, s. 70
1 8

Przedruki w : L. Schiller, Teatr Ogromny. Oprać, i wstępem opatrzył Z.
R a s z e w s k i , W a r s z a w a 1 9 6 1 , s . 2 8 4 ; L. Schiller, Droga przez teatr
19241939. Oprać. J . T i m o s z e w i c z , W a r s z a w a 1 9 8 3 , s. 3 6 8 - 3 6 9
A. Słonimski, Alfabet wspomień. W a r s z a w a 1 9 7 5 , s. 1 2 5 - 1 2 6 . Pier­
wodruk pt. Obrona odbiorcy, „Tygodnik P o w s z e c h n y " 1 9 7 1 , nr 51 - 5 2
Por. m.in. pozycje w przypisach 3 i 4 do niniejszego tekstu.
1 9

2 0

83

�2 1

Por. J . Kolbuszewski, Tatry w literaturze polskiej, Kraków 1 9 8 2 , s.
4 0 7 - 4 2 5 (W kręgu
„Nietoty").
Szczublewski: Pierwsza Reduta Osterwy, s. 209; Żywot Osterwy, s. 2 4 4
List byt pisany w Zaściance, poczta B a w o r ó w , powiat tarnopolski,
gdzie L i m a n o w s k i — po powrocie z kolejnego pobytu w e Włoszech —
przebywał w majątku M a l c z e w s k i c h od połowy sierpnia do pierwszych dni
listopada 191 2 r. — Listy Mieczysława Limanowskiego
do Tekli Góreckiej
1911 - 1914. Autografy. Zbiory S p e c j a l n e Instytutu Sztuki P A N
* Notatki rękopiśmienne Mieczysława L i m a n o w s k i e g o . Zbiory Julii
Marosz w Warszawie. — Najwcześniejsze z tych notatek noszą datę
5 kwietnia 191 9, w ogóle większość z nich pochodzi z tego roku (ostatnia
zapisana data: 6 lipca 1 9 1 9 ) . W tym czasie powstały również niewątpliwie
Zasadnicze podstawy sztuki teatru ezoterycznego
i Zasadnicze
podstawy
twórczości aktorskiej. Natomiast Słowniczek
aktorski redutowy i Słow­
niczek redutowy są z całą pewnością późniejsze.
Piszę o tym obszerniej w e Wstępie do: M. L i m a n o w s k i , J . O s t e r w a ,
Listy, W a r s z a w a 1 9 8 7 , s . 6 3 - 8 1
A. Artaud, Oeuvres
completes,
Gallimard, Paris 1 9 6 9 , t. VII
(Heliogabale
ou /'Anarchistę
couronne. Les Nouvelles Revelations
de
J'Etre), s . 1 3 9 - 1 4 1 , 3 4 7 - 3 5 0 i 4 1 9 - 4 2 4
C . G . J u n g , Rebis czyli kamień filozofów. Wybrał, przełożył i poprze­
dził wstępem J . Prokopiuk, W a r s z a w a 1 9 8 8 , s . 5 0 3 — 5 6 7 (XIV. Syn­
chroniczność).
List pisany w K o s o w i e . Rękopis znajduje się w zbiorach Julii Marosz.
Por. L i m a n o w s k i , O s t e r w a , Listy, s. 1 2 3
R. Steiner, Die Weltgeschichte
in anthropospohischer
Beleuchtung
und ais Grund/age der Erkenntnis des Menschengeistes.
Mysterienstatten
des Mittelalters,
Rosenkruezertum
und modernes
Einweihungsprinzip.
Dornach
1962
[14
odczytów
wygłoszonych
w
okresie:
24.12.1923-13.01.1924]
Por. M. K. W o ł o w s k i , Antropozofia
Rudolfa Steinera i jej
przeciwnicy
w Polsce, W a r s z a w a 1 9 2 6
M. L i m a n o w s k i , Moskwa przez pryzmat polskiej duszy. I Dzwony,
„Gazeta Polska" ( M o s k w a ) 2 8 V I I I ( 1 0 I X ) 1 9 1 6 , nr 2 3 6 ( 3 0 3 ) , s . 2
M. L i m a n o w s k i , Moskwa przez pryzmat duszy polskiej. II Sen białego
Kremla. „Gazeta Polska" ( M o s k w a ) 20 IX ( 3 X ) 1 9 1 6 , nr 2 5 9 ( 3 2 6 ) , s . 2
mrs, W obliczu idealizmu. Na marginesie prelekcji
Limanowskiego
i Osterwy o Reducie, „Kurier Wileński" 4 X 1 1 9 2 5 , nr 2 5 1 , s . 2
Z. Kępiński, Mickiewicz
hermetyczny. W a r s z a w a 1980, s. 2 0 8
Steiner, Boże Narodzenie
— święto inspiracji, s. 10
Kępiński, s . 3 0 7 - 2 0 9
Por. J . Znamierowski, Glosy naszych czytelników.
W imię Prawdy,
„Kurier Wileński" 2 6 1 1 1 9 2 5 , nr 47, s . 2 - 3
L. C h a j n , Wolnomularstwo
w II Rzeczypospolitej,
W a r s z a w a 1 9 7 5 , s.
2 1 6 ; L. C h a j n , Polskie wolnomularstwo
1920-1938,
W y d . II zmienione,
W a r s z a w a 1 9 8 4 , s. 188; L. Hass, Ambicje,
rachuby,
rzeczywistość.
Wolnomularstwo
w Europie Środkowo-Wschodniej
1905—1928.
War­
s z a w a 1984, s . 2 3 2 - 3 7 0
L i m a n o w s k i , Istota ku/tury. s . 15
M. L i m a n o w s k i , W Wilnie glos ma urbanistyka. (IX, Mickiewicz
prosił,
aby figur nie naruszać), „ S ł o w o " 4 V 1 1 9 3 7 , nr 152
S. 1 5 - 1 8
J . R e y c h m a n , Peleryna, ciupaga i znak tajemny. Posłowie J . Krzyżano­
w s k i . W y d . II, Kraków 1 9 7 6 , s . 1 6 4 - 1 6 7
Por. J . В., Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego.
Por. J . Stradecki, W kręgu Skamandra,
W a r s z a w a 1 9 7 7 , s. 2 4 3 ;
S z c z u b l e w s k i , Pierwsza Reduta Osterwy, s . 86 — 8 9
Słonimski, Obrona
odbiorcy
J . Lechoń, Dziennik, t. 1, L o n d y n 1 9 6 7 , s. 2 4 6 i t. 3, L o n d y n 1 9 7 3 ,
s. 471
J . Krzyżanowski, Cenna kartka z dziejów Zakopanego.
[W:] R e y c h ­
man, s . 2 6 5
J . Miciński, Z tajemnic Reduty. Garść wspomnień i ostrzeżeń, „ W i a ­
domości Literackie" 14 V 1 1 9 2 5 , nr 24, s . 1. Por. S z c z u b l e w s k i , Pierwsza
Reduta Osterwy, s. 2 6 5 - 2 6 8
„Glos Pomorza" 1 9 4 8 , nr 32
J . B . , Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego
„Gazeta Z a c h o d n i a " 1 9 4 8 , nr 38
J e - M i , O Mieczysławie
Limanowskim,
„Głos Wielkopolski" 7111 9 4 8 ,
nr 37
Najzas/użeńsi
wilnianie. Ostateczne obliczenia głosów, „ S ł o w o " 2 0
i 21 11933, nr-y 19 i 20
W y s z . [ J . W y s z o m i r s k i ] , Nasza ankieta, „ S ł o w o " 14 IV 1934, nr 99
T. Byrski, Teatr — radio. Wspomnienia,
Warszawa 1976, s. 185
2 2

2 3

2

2 5

2 6

2 7

2 8

2 5

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 8

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

5 2

53

5 4

8 5

84

5 6

5 7

Roszko, s. 2 9 3
Schiller, Droga przez teatr 1924-

1939, s . 3 6 9 - 3 7 0

5 8

„Wiadomości Literackie" 1 9 2 5 , nr 2 6 / 7 8 . Przedruki [ w ] : H. M a ł k o w s ­
ka, Wspomnienia
z „Reduty",
Warszawa 1960, s. 209 — 217; S . Jaracz,
0 teatrze i aktorze. Oprać, i wstępem opatrzył W. Natanson, W a r s z a w a
1 9 6 2 , s. 33 - 4 2 ; O Zespole Reduty 1919 - 1939. Wspomnienia, W a r s z a w a
1 9 7 0 , s . 2 5 — 3 3 [z małymi skrótami]. Myśl teatralna polskiej
awangardy
1919-1939.
Antologia.
Wybór i wstęp S . Marczak-Oborski. Noty L.
Kuchtówna, W a r s z a w a 1 9 7 3 , s . 7 4 - 8 1
5 9

[W:] Mieczysław
Limanowski; s . 7 2 . Przedruk w: S . Srebrny, Teatr
grecki i polski. Wybór i oprać. S . Gąssowski. W s t ę p J . Ł a n o w s k i , W a r s z a w a
1 9 8 4 , s. 6 4 4
6 0

F. Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra. Książka
nikogo. Przel. W. Berent, W a r s z a w a 1 9 0 7 , s . 12

dla wszystkich

i dla

8 1

E. Świerczewski, Mieczysław Limanowski, „Przegląd Teatralny i Kine­
matograficzny" 1 9 2 2 , nr 17, s . 5 —8
Przemówienie
dyr. Horzycy.
J . S z a n i a w s k i , W pobliżu teatru. Kraków 1 9 5 6 , s . 1 7 9
A r c h i w u m Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Akta Mieczy­
sława L i m a n o w s k i e g o
82

8 3

8 4

85

Rozmowa z Włodzimierzem
Staniewskim.
Rozmawiała Izabella Bodnar, „Pismo Literacko-Artystyczne" 1 9 8 6 , nr 3, s . 141
W. Staniewski, O Wyprawie do Laponii — inaczej, „ D i a l o g " 1984, nr
8, s . 1 0 7
L i m a n o w s k i , Marian
Raciborski
M. L i m a n o w s k i , Muzeum, którego dotąd nie by/o, „Gazeta C o d z i e n ­
n a " 1 9 4 0 , nr 15
L i m a n o w s k i , O s t e r w a , Listy, s . 1 5 0
8 8

8 7

8 8

8 9

70

Listy Juliusza Osterwy. Wstęp napisał J . Z a w i e y s k i . Listy zebrała E.
Osterwianka, Redaktor tomu E. Krasiński, W a r s z a w a 1 9 6 8 , s . 90 ( D o
R o m a n a Piotrowskiego, Wilno, 1 0 X 1 1 9 2 7 )
71

tamże, s. 2 3 7 ( D o Marii Dulęby. Siedliska, 14 V I I 1 1 9 3 9 )
J G r o t o w s k i , Jak żyć by można, ..Odra" 1 9 7 2 , nr 4, s . 3 4
List wysłany z majątku D y n o w s k i c h w Istalsnie, poczta L u c y n ,
Witebska gubernia. — Listy Mieczysława L i m a n o w s k i e g o do Tekli Górec­
kiej 1 9 1 1 - 1 9 1 4
Zaścianka, poczta B a w o r ó w , u M a l c z e w s k i c h . — Listy Mieczysława
L i m a n o w s k i e g o do Tekli Góreckiej 1911 — 1 9 1 4
[Zakopane] 17 października 1 9 1 1 . — Listy M. L i m a n o w s k i e g o do
Tekli Góreckiej 1 9 1 1 - 1 9 1 4
Edward Krasiński w recenzji wewnętrznej książki, przypis 1.
J . G r o t o w s k i , Teatr Źródeł, „Zeszyty Literackie" 19, [Paryż 1 9 8 7 ] , s .
105
Tamże, s . 1 0 4 - 1 0 5
7 2

7 3

7 4

7 5

7 8

7 7

7 8

7 9

J . Grotowski, Tecniche originarie dell'attore, Istituto del Teatro e delio
Spettacolo, [ R z y m b.d.], maszynopis powielony, s . 1 9 5 — 196
„Sfinks" 1914, nr 7, s. 108
„Pamiętnik Teatralny" 1 9 6 2 , z. 1, s. 101 - 1 1 6
Z. R a s z e w s k i , Słowacki i Mickiewicz
wobec teatru
romantycznego.
Dwa epizody, „Pamiętnik Teatralny" 1 9 5 9 , z. 1 — 3 , s . 5 - 4 6 . Przedruk w:
Z. R a s z e w s k i , Staroświecczyzna
i postęp czasu. O teatrze
polskim
(17651865), W a r s z a w a 1 9 6 3 , s. 221 — 269; Z R a s z e w s k i , O treatralnym
kształcie „Balladyny",
„Pamiętnik Teatralny" 1 9 5 9 , z. 1 - 3 , s. 1 5 3 - 1 8 6 .
Por. też: J . Maciejewski, Zagadka „Kordiana",
„Pamiętnik Teatralny"
1 9 5 9 , z. 1—3, s . 102 — 130; J . Maciejewski, „Kordian"
— dramatyczna
trylogia, Poznań 1 9 6 1 , s . 1 0 5 - 1 3 4 [Rozdz. Widowisko]
i 245-247; J .
Maciejewski, Trzy szkice romantyczne.
O „Dziadach"
—
„Balladynie'
— Epilogu „Pana Tadeusza", Poznań 1967; M . W i t k o w s k i , Świat teatralny
młodego Mickiewicza,
W a r s z a w a 1971
Słowacki mistyczny. Propozycje i dyskusje sympozjum.
Warszawa
10—11 grudnia 1 9 7 9 . Pod redakcją M. J a n i o n i M. Żmigrodzkiej,
W a r s z a w a 1 9 8 1 . Por. też: J . T o m k o w s k i , Juliusz Słowacki
i tradycje
mistyki europejskiej, W a r s z a w a 1 9 8 4
Srebrny, Teatr grecki i polski, s. 72
Tamże, s. 6 3 , 6 8
Tamże, s . 6 7
M. L i m a n o w s k i , Z powodu wileńskiego Smoka. Z przemówienia
na
akademii dnia 26 kwietnia b.r., „ S ł o w o " , 6 . V . 1 9 3 1 , nr 1 0 3
Na podstawie fragmentu recenzji w y d a w n i c z e j E d w a r d a Krasińskiego
z książki M. L i m a n o w s k i , Był kiedyś teatr Dionizosa — por. przypis 1
Srebrny, Teatr grecki i polski, s . 6 5
K. Górski, O stosunku Mieczysława
Limanowskiego
do dzieł literac­
kich, [w:] Mieczysław
Limanowski, s. 5 5
8 0

8 1

8 2

83

8 4

8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

9 0

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10733" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10711">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/89e5b5bd0468f58e870b94da27e16a8e.pdf</src>
        <authentication>78306527bc9a7889026957469bb4a59f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127939">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2878</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127940">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127941">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2683</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127942">
                <text>Samotność Osterwy. Co dalej w badaniach nad Redutą? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127943">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.219-228</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127944">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127945">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127946">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127947">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127948">
                <text>Zbigniew Osiński • SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ.'

T

ak się złożyło, że Reduta i teatr. Artykuły - w y ­

wiady - wspomnienia

1914-1947

Juliusza Oster­

ZBIGNIEW

wy, podobnie zresztą jak obszerny, liczący po­

nad siedemset stton d r u k u t o m Duchowość

Recenzje

teatralne

1901-1940

OSIŃSKI

i maestria.

Mieczysława L i m a n o w ­

skiego, ukazały się dokładnie czterdzieści cztery lata
po śmierci każdego z o b u założycieli Reduty. Osterwa

Samotność Osterwy*

zmarł 10 maja 1947, a L i m a n o w s k i — 25 stycznia 1948
r o k u ; Reduta
a Duchowość

i teatr o p u b l i k o w a n a została w

1991,

i maestria - w 1992 r o k u . W t e n sposób

książki te raz jeszcze nakazują przywołać tak ważnego

Co dalej w badaniach

dla Limanowskiego i Osterwy, jak i dla powołanej

nad Redutą?*

przez n i c h Reduty - A d a m a M i c k i e w i c z a i jego „czter­
dzieści i cztery" wraz z całą symboliką tej liczby. Przy­
padek to jedynie, czy też ukrywa się za t y m jakiś głęb­
szy sens i znaczenie? Zadowalającej odpowiedzi na to

Pamięci Ireny i Tadeusza Byrskich

pytanie nie uzyskamy już chyba nigdy.
Ważne jest t o , że a n i Juliusz Osterwa, a n i Mieczy­
sław L i m a n o w s k i nie napisali t a k i c h książek. Zostały
one zrobione (w najbardziej dosłownym tego słowa
znaczeniu)

z tekstów

o p u b l i k o w a n y c h wcześniej

N i e bez p o w o d u użyłem tutaj określenia „niemal
wszystkimi", ponieważ jest prawdopodobne, że jakieś

w różnych czasopismach i okolicznościowych d r u k a c h

teksty Osterwy i Limanowskiego zostaną jeszcze kie­

przez i c h redaktora i obie oficyny: w w y p a d k u Reduty

dyś odnalezione w starych czasopismach.

i teatru było to w y d a w n i c t w o Wiedza o Kulturze we

niewprowadzonym w t e n rodzaj pracy należy się w t y m

Wrocławiu, a w wypadku Duchowości

i maestrii - W y ­

miejscu wyjaśnienie, że ptzy b r a k u j a k i e j k o l w i e k b i ­

d a w n i c t w o I n s t y t u t u Sztuki Polskiej A k a d e m i i N a u k .

bliografii zawartości p o l s k i c h czasopism sprzed r o k u

Osobom

1945 (dopiero o d tego r o k u zaczęły się b o w i e m ukazy­

Także tytuły o b u książek pochodzą ode m n i e .
Sześć lat czekał na d r u k Był kiedyś' teatr Dionizosa

wać Polska bibliografia literacka i Bibliografia
odszukanie interesujących

zawartości

nas

tekstów

Mieczysława Limanowskiego, zawierający eseje o te­

czasopism)

atrze i dramacie oraz teksty w s p o m n i e n i o w e . T o m t e n

przypomina zazwyczaj ptzysłowiowe poszukiwanie igły

jeszcze w 1988 t o k u złożyłem w W y d a w n i c t w i e L i t e -

w stogu siana. W takiej sytuacji właściwie nigdy nie

r a c k i m , które jednak, dokonawszy już składu w D r u ­

można być p e w n y m , że dotarło się już do wszystkiego.

k a r n i Polskiej w K r a k o w i e , zrezygnowało z książki

Jest to więc praca wymagająca dyspozycji, jakie daw­

z powodów f i n a n s o w y c h . W r o k u 1994 wydał ją Insty­

niej kojarzono z c n o t a m i benedyktyńskimi. W dodat­

t u t Sztuki P A N , dzięki czemu dysponujemy wreszcie

k u były to zawsze prace u nas niedoceniane w każdym

n i e m a l wszystkimi tekstami związanymi z teatrem, ja­

znaczeniu tego słowa.

kie obaj twórcy Reduty przeznaczyli kiedyś do d r u k u .

Jeśli chodzi o teksty Osterwy, to ptzypomnę, że do
r o k u 1991 znaliśmy tylko jego wydane w 1968 r o k u na­
kładem Państwowego I n s t y t u t u Wydawniczego Listy,
zebrane przez Matyldę Osterwę i Elżbietę Osterwiankę

* Zarys pierwszej wersji tego tekstu, a może należałoby powie­

oraz zredagowane przez Edwarda Krasińskiego. Dzisiaj

dzieć jego wstępny, nieco rozbudowany konspekt ukazał się w wy­

tamtą edycję można by co najmniej podwoić: w r o k u

dawnictwie okolicznościowym Państwowego Teatru i m . Juliusza
Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim, opublikowanym w pięćdzie­

1987 P I W opublikował jako osobną książkę odnalezio­

siątą rocznicę śmierci współtwórcy Reduty i patrona gorzowskiej

ną korespondencję między d w o m a twórcami-założycie-

sceny: Państwowy Teatr im. Juliusza Osterwy, Wydawnictwo Arty-

lami Reduty, niektóre i c h listy do i n n y c h osób ukazały

styczno-Graficzne ARSENAŁ, Gorzów Wielkopolski 1997. Niniej­

się w czasopismach, ale wiele spośród odnalezionych

szy tekst zawiera jedynie niektóre fragmenty tamtej wersji, został on

po r o k u 1968 znajduje się w różnych zbiorach biblio-

również zmieniony i dopracowany.

teczno-archiwalnych i czeka jeszcze na d r u k .

Po raz pierwszy podjąłem rozważania pod tym tytułem podczas
promocji książki: Juliusz Osterwa, Reduta i teatr. Artykuły — wywia­
dy — wspomnienia, 1914-1947. Teksty zebrali Zbigniew Osiński
i Teresa Grażyna Zabłocka. Opracował i przygotował do druku Zbi­

kę złożoną z rozproszonych tekstów Osterwy: Reduta

gniew Osiński, wydawnictwo Wiedza o kulturze Fundacji dla U n i ­

i teatr. Artykuły

wersytetu Wrocławskiego, Wroclaw 1991. Promocja odbyła się

P u n k t wyjścia dla tej publikacji stanowiła praca magi­

5 maja 1992 roku w Sali Estradowej Państwowej Wyższej Szkoły Te­

- wywiady - wspomnienia,

sterska Teresy Grażyny Zabłockiej Teksty

atralnej i m . Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, wprowadzenie

Juliusza

do dyskusji wygłosił prof. Edward Krasiński, a teksty Osterwy od­

Osterwy,

1914-1947•
publikowane

napisana p o d m o i m k i e r u n k i e m na

Wydziale Polonistyki U n i w e r s y t e t u Warszawskiego

czytali Maja Komorowska i Zbigniew Zapasiewicz. Por. Książka

w latach 1982-1984.' Zabłocka zebtała 55 tekstów,

o Osterwie, Zycie Warszawy 5 V 1992, nr 105

219

I

W r o k u 1991 nieistniejące już dzisiaj wrocławskie
w y d a w n i c t w o Wiedza o Kulturze opublikowało książ­

�Zbigniew Osiński * SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

książka Reduta i teatr zawiera i c h 83, w której t o licz­

Reduty, 29

bie znajduje się: 20 tekstów autorskich, 48 wywiadów,

Związku Artystów Scen Polskich A n d r z e j

listopada 1989

r o k u , ówczesny prezes

7 wypowiedzi w a n k i e t a c h , 3 listy do r e d a k c j i czaso­

ogłosił w prasie, r a d i u i telewizji okolicznościowy List

pism, 3 omówienia odczytów i 2 teksty z obszernymi

otwarty, w którym możemy między i n n y m i przeczytać:

Łapicki

przytoczeniami w y p o w i e d z i . Siedemdziesiąt sześć tek­

„Dzień dzisiejszy jest dla teatru polskiego w i e l k i m

stów zostało o p u b l i k o w a n y c h za życia Osterwy, siedem

świętem. Siedemdziesiąt lat t e m u w salach r e d u t o ­

- po jego śmierci. Spośród t y c h o s t a t n i c h wszystkie

w y c h Teatru W i e l k i e g o w Warszawie [...] rozpoczęła

teksty (z j e d n y m tylko wyjątkiem) ukazały się bądź

swoją działalność Reduta, jedno z najistotniejszych

wkrótce po śmierci Osterwy, bądź w jej kolejne okrą­

przedsięwzięć artystycznych w dziejach polskiej sceny.

2

głe rocznice: dziesiątą i dwudziestą. Ta prawdziwa ma­

[...] Działalność Reduty dała początek naszemu n o w o ­

nia jubileuszowości, związana z k o l e j n y m i rocznicami,

czesnemu t e a t r o w i . [...] W swych peregrynacjach po

jest zresztą dla całej polskiej recepcji Osterwy i Redu­

kraju realizowała Reduta postulat teatru ideowego

ty f a k t e m charakterystycznym.

i artystycznego, którego tradycja jest wciąż żywa i i n ­

W a r t o wspomnieć, że Józef Szczublewski jako autor

5

Pierwszej

Reduty

Żywota

W a r t o przy t y m zauważyć, że przytoczony list okazał

Osterwy

(1971) znał tylko czternaście tekstów za­

się w o s t a t n i c h k i l k u n a s t u l a t a c h bodaj j e d y n y m o f i ­

Osterwy

(1965), a p o t e m

spirująca".

mieszczonych w Reduta i teatr, co stanowi około pięt­

c j a l n y m d o k u m e n t e m polskiego środowiska teatralne­

nastu procent. Z a t e m ponad cztery piąte tekstów ze­

go, w którym przypomniano Redutę.

b r a n y c h w Reduta i teatr ukazało się po raz pierwszy o d
czasu i c h pierwodruków; nie były one znane nawet

W Reducie

i teatrze Osterwy przyjąłem c h r o n o l o ­

czołowemu h i s t o r y k o w i Reduty. W r o k u 1992 wydaw­

giczny układ tekstów, aby w trakcie l e k t u r y łatwiej

n i c t w o Wiedza o Kulturze opublikowało wybór tek­

można było śledzić ewolucję myśli artysty.

stów pochodzących z rękopisów O s t e r w y d o k o n a n y

A n e k s wypełniają trzy statuty, pochodzące z lat

przez Ireneusza Guszpita, w jego również opracowa­

1923, 1938 i 1946, oraz uwagi O Statucie Reduty z ro­

n i u , a trzy lata wcześniej i n n a wrocławska oficyna w y ­

k u 1937. D o k u m e n t y te, spośród których tylko jeden

dała książkę Guszpita Przez teatr - poza teatr.

- Statut z r o k u 1938 - został wcześniej ogłoszony d r u ­

0 Juliuszu

Szkice

k i e m , pozwalają prześledzić ewolucję założeń, jaka do­

Osterwie.

3

Jeśli zaś chodzi o Mieczysława Limanowskiego, to

konała się o d zorganizowania Towarzystwa Polskich

dopiero czterdzieści lat po jego śmierci, czyli w r o k u

Artystów Teatru „Reduta" do Stowarzyszenia Społecz-

1987, ukazała się odnaleziona wtedy korespondencja

no-Artystycznego pod nazwą „Zespół R e d u t y " z siedzi­

z Osterwą (w zamierzeniu o b u autorów nie przezna­

bą w Warszawie, a p o t e m w K r a k o w i e .

czona do d r u k u ) , w 1992 - Duchowość
cenzje teatralne 1901-1940

i maestria.

Re­

Przyjętym i w miarę możliwości konsekwentnie zre­

oraz w 1994 - zbiór Był kie­

a l i z o w a n y m przeze

Były to pierwsze w ogóle jego książ­

dyś teatr Dionizosa.

m n i e założeniem

było:

ocalić

wszystko, co jest jeszcze możliwe do ocalenia, niezależ­

k i o teatrze, jakie ukazały się d r u k i e m . W a r t o t u wspo­

nie o d literackiej wartości t y c h tekstów. Za klasyczną

m n i e ć , że już na początku r o k u 1925

wydawnictwo

w t y m względzie można chyba uznać opinię zawartą

Towarzystwa Przyjaciół Reduty p o d nazwą „Biblioteka

w tekście z r o k u 1984, autorstwa jednego z ówczesnych

R e d u t y " zapowiedziało publikacją odczytu N a drogach

słuchaczy Wydziału Wiedzy o Teatrze warszawskiej

tworzenia nowego aktora, którym 21 grudnia 1924 r o k u

PWST, dzisiaj reżysera teatralnego - Krzysztofa K o p k i :

L i m a n o w s k i otworzył serię osiemnastu wykładów p u ­

„[...] na czym polegała metoda twórcza Osterwy

blicznych z dziedziny t e a t r u , wygłaszanych w niedziel­

i Reduty? Próba odpowiedzi nastręczy t u niemało kło­

ne południa w salach r e d u t o w y c h Teatru W i e l k i e g o

potów. Genialny a k t o r i świetny reżyser - w przeci­

w Warszawie. Publikacja nie doszła wówczas do skut­

wieństwie do Stanisławskiego, Brechta czy Craiga -

k u , a rękopis uważano za zaginiony, dopiero w latach

nie posiadał Osterwa zdolności pisarskich. N i e pozo­

dziewięćdziesiątych odnalazł się o n wśród materiałów

stawił po sobie teoretycznych, rozpraw i dzisiaj o jego

Mieczysława Limanowskiego znajdujących się w zbio­

metodzie mamy jedynie blade pojęcie, czerpane albo

rach M u z e u m Z i e m i Polskiej A k a d e m i i N a u k (wcze­

ze sprzecznych relacji krytycznych, albo z rażących -

śniej dysponowaliśmy jedynie sprawozdaniami praso­

raz patosem, raz oschłością - a zawsze nie tykających

w y m i z odczytu) .

istoty zjawiska wspomnień ludzi, którym dane było

4

z Osterwą współpracować".

W latach dziewięćdziesiątych pamięć Reduty, mię­

6

dzy i n n y m i poprzez publikacje książek, stała się swo­

Powyższy tekst, napisany - j a k dość często zdarza się

istym wyzwaniem, n i e m a l prowokacją dla łudzi decy­

to młodym a u t o r o m - z dużą pewnością siebie, intere­

dujących o losach polskiej kultury, w t y m również p o l ­

suje m n i e przede wszystkim jako zbiór obiegowych ste­

skiego t e a t r u . Przy oczywistych różnicach czasy i o k o ­

reotypów na temat Osterwy i Reduty, powtarzanych

liczności wydawały się wtedy p o d niektórymi względa­

właściwie do dzisiaj wśród zdecydowanej większości

m i zadziwiająco podobne do t y c h , w j a k i c h powstała

polskiego środowiska teatralnego. Najprościej

1 działała Reduta. W siedemdziesięciolecie powstania

wiąc, stosunek t e n jest oparty na szczególnego rodza-

220

mó­

�Zbigniew Osiński • SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

j u hipokryzji: ogólnikowe i do niczego nie zobowiązu­

Pieiwsza Reduta Warszawska z lat 1919-1925. A dla­

jące

czego nie Reduta w W i l n i e , I n s t y t u t Reduty w podzie­

uwielbienie, powtórzone

zapewne za

którymś

z pedagogów („genialny aktor i świetny reżyser"), bez

m i a c h przy ulicy Kopernika lub okupacyjne projekty

jednak rzetelnej znajomości i przemyślenia tekstów (to

b r a c t w t e a t t a l n y c h „Dal" i „Genezja"? I n n y t a k i ste-

ostatnie wymagałoby b o w i e m tzetelnego wysiłku i nie­

teotyp to powszechne ptzekonanie, że Reduta grała

zależności sądów), czego wyrazistym ptzykładem może

wyłącznie polski repertuar. Tymczasem założenie ta­

być zdanie, że żaden ze współpracowników Osterwy

kie dotyczyło jedynie Pierwszej Warszawskiej. Osta­

7

nie dotknął nawet „istoty zjawiska", gdyż wszystkie bez

tecznie każda ocena będzie zależała przede wszystkim

wyjątku wspomnienia o Reducie grzeszą patosem lub

o d ptzyjętych kryteriów. L e k t u r a Reduty i teatru uświa­

oschłością. Stwierdzenie to jest na tyle ogólne, że nie

damia, że jedną ze stałych właściwości zespołu Ostet-

da się z n i m właściwie polemizować.

wy i Limanowskiego była jego gotowość i otwartość na

D l a Juliusza

O s t e r w y słowo miało być

przede

wszystkim przekaźnikiem treści, które zamierzał prze­

zmiany, że znajdował się o n w ciągłym statu

nascendi.

Pokazują to również wspomniane Statuty Reduty.

kazać. Trzeba jednak powiedzieć jasno, że jego teksty

W tomie znalazły się wyłącznie teksty zaakceptowa­

były i pozostały również i dla nas ważne przede wszyst­

ne przez Osterwę do d r u k u , przeznaczone przezeń do

k i m ze względu na rolę i znaczenie i c h autora w histo­

wiadomości publicznej. Wydaje się to szczególnie waż­

t i i polskiej sztuki teatralnej. N i e da się wydestylować

ne w przypadku twótcy, który konsekwentnie twierdził:

z tekstów Osterwy znakomitej literatury. W

moim

przekonaniu byłby to wysiłek datemny, a troska o czy­
telnika zupełnie fałszywie pojęta.

na

8

Z tego też p o w o d u wcale nie zależało m u na ujaw­

Przyjęte ptzeze m n i e założenie posiada swoje zalety,
zwłaszcza dla badaczy. M a również wady, spośród któ­
rych najważniejszą jest btak selekcji materiału,

„Wszelki zamiar w y j a w i o n y publicznie t r a c i
swej s i l e " .

co

n i a n i u , a t y m bardziej na p u b l i k o w a n i u wszystkiego.
Lektura Reduty i teatru uświadamia raz jeszcze odręb­
ność Juliusza Osterwy w całej histotii polskiego teatru

w efekcie nie oszczędza niekiedy pisarstwa Osterwy.

i polskiej k u l t u r y teattalnej. Był o n w istocie jedyny i nie

N a coś musiałem się jednak zdecydować, zaś — jak

do powtótzenia, p o m i m o że można oczywiście wskazy­

w i a d o m o - dążenie do kompletności i selekcja mate­

wać na różne analogie w bliższej i dalszej przeszłości.

riału wykluczają się wzajemnie.

Podczas akademii zorganizowanej w m a j u 1972 r o k u

Teksty zebrane w Reducie i teatrze nie były też nigdy

w Państwowym Instytucie Sztuki w Warszawie z okazji

podręcznikiem dla aktorów i reżyserów. N i e znajdzie­

ćwierćwiecza śmierci artysty (znów okrągła rocznica

m y w n i c h na przykład uwag o charakterze technicz­

i akademia!) Jerzy G r o t o w s k i mówił o t y m , że niektóte

n y m a n i zapisu ćwiczeń a k t o r s k i c h .

wypowiedzi Ostetwy bardzo łatwo jest wyśmiać, wy­

Książka jest przede wszystkim zapisem śladów dtogi
twórczej Juliusza Osterwy, pozostawianych przez niego

kpić. Sam twórca Teatru L a b o r a t o r i u m dobrze poznał
t e n śmiech w wiele już lat po jego śmierci.

9

samego przez ttzydzieści ttzy lata. Jego przemyśleń,

Z obecnej perspektywy zdaje się wyglądać na to, że

niepokojów, w a l k i , złudzeń i nadziei, zmęczenia, znie­

podstawową „naiwnością" obu twórców Reduty była

cierpliwienia, pasji, cierpliwości, oddania, wierności.

i c h głęboka wiata w zespół jako f u n d a m e n t każdego

A k t o r , reżyser, współtwórca Reduty i jej przywódca,

twótczego t e a t t u . Paradoksalnie wróciliśmy b o w i e m

działacz teatralny, w i e l k i rozdział historii i żywej inspi­

w Polsce do e p o k i teatru gwiazd, jakby w międzyczasie

racji. W końcu każdy autentyczny polski zespół te­

nie było W i e l k i e j Reformy, a potem „drugiej reformy

atralny musi skonfrontować się z doświadczeniem Re­

teatru".

d u t y : na „tak" lub na „nie", co na jedno wychodzi. Po

k u l t gwiazd w teattze, któremu sprzyja k u l t u r a maso­

prostu nie da się inaczej, jeśli pracę w teatrze t r a k t u j e

wa i związane z nią współczesne media, jest również ja­

10

A może obecny, tak zaskakujący na pozóf

się z powagą. Z tego właśnie p o w o d u tak ważne było

kąś teakcją na obie reformy teatru? Jeśli tak, to t y m

dla m n i e ocalenie możliwie wszystkiego, co Osterwa

bardziej n i e m a l wszystkie pytania pojawiające się na

napisał czy powiedział w wywiadach, których zresztą

k a t t a c h Reduty i teatru wydają się nadal aktualne i ży­

z reguły wówczas nie autoryzowano. N i g d y przy t y m

we, nawet jeśli język tej książki należy do czasów

nie w i a d o m o , co, kiedy i dla kogo może okazać się

Osterwy i może być już dla w i e l u czytelników (zwłasz­

wartościowe.

cza nieprzygotowanych do l e k t u r y )

anachroniczny.

O t o najważniejsze z t y c h pytań:

Miałem pełną świadomość, że na całe dziesięciole­
cia będzie to najpewniej jedyna możliwość wydania
t y c h tekstów. Można zresztą grymasić na l i t e r a c k i po­

1. C z y m jest właściwie twórczy zespół w teatrze?

ziom tekstów Osterwy, ale w a r t o sobie uświadomić, że

2. C o t o naprawdę znaczy „etos zespołu"?

t e n i c h zbiór jest pracą absolutnie podstawową, nie­

3. Jaka jest rola przywódcy/przewodnika zespołu teatralnego?

zbędną dla wszelkich i n t e r p r e t a c j i . O d n o s i się to rów­

4. Współpraca reżysera z aktorem?

nież do Reduty. Uttwaliły się u nas o d lat pewne ste­

5. Praca a k t o r a n a d sobą i n a d rolą?

reotypy w jej recepcji. Jak na przykład, powtatzana do

6. C o t o dzisiaj znaczy „społecznikostwo" w sztuce, teatr p o j ­

dzisiaj opinia, że najciekawsza i najważniejsza była |

221

m o w a n y i p r a k t y k o w a n y j a k o służba społeczeństwu, r o -

�Zbigniew Osiński * SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

d e m z Przepióreczki Żeromskiego, b ę d ą c e j n i e j a k o j e d n y m

Za t a k i m odwołaniem t k w i niewątpliwie moje głębo­

z utworów k a n o n i c z n y c h Reduty?

kie przekonanie, że zamierzenia O s t e r w y i R e d u t y
były n a tle polskiego t e a t r u i polskiej k u l t u r y arty­

N i e przypadkiem mówiono o Osterwie: „brat d u ­
c h o w y Stefana Ż e r o m s k i e g o " .

11

stycznej swoich czasów wysiłkiem w istocie osamot­

Który z teatrów i/lub

n i o n y m , co jednak na szczęście nie oznacza, że był t o

czołowych polskich aktorów miałby na przykład po­

wysiłek daremny. W p r o s t przeciwnie: j a k okazało się

trzebę i odwagę, aby systematycznie (to jest przynaj­

po l a t a c h , był o n ważny, miał niebagatelne

m n i e j raz d o r o k u ) jeździć do dzisiejszych Łap i T u r -

kwencje.

montów z repertuarem t a k i m , jak: Książę

Niezłomny,

konse­

Dlatego też nie o d rzeczy będzie przypomnienie

Przepióreczka, Wesele?

w t y m miejscu wypowiedzi ludzi, którzy Osterwę znali
naprawdę dobrze. Przywołam t u fragmenty dwóch

Wypisałem t y l k o przykładowy zestaw problemów
pojawiających

się w tekstach

tekstów napisanych bezpośrednio p o jego śmierci,

Osterwy, zebranych

a o p u b l i k o w a n y c h na łamach poświęconego artyście

w książce Reduta i teatr lub zainspirowanych przez te

n u m e r u „Tygodnika Powszechnego" z 22 czerwca 1947

teksty. Przedstawię teraz propozycje tematów d o opra­

r o k u . Pierwszy z n i c h to obszerny fragment świetnego,

cowania przez badaczy:

a zupełnie niesłusznie p o t e m zapomnianego przemó­
wienia n a d grobem artysty, wygłoszonego przez księdza

1.

R e d u t a W i l e ń s k a 1925-1929. P o m i m o istniejącej już n a

Konstantego Michalskiego:

t e n t e m a t książki, której krytyczne omówienie zamieści­

„Trzy co najmniej główne myśli głosi mistyka chrze­

ł e m na l a m a c h „Pamiętnika T e a t r a l n e g o " wkrótce po

ścijańska o d w i e l u wieków: jedną o podwójnym o b l i ­

jej ukazaniu s i ę .

czu duszy, drugą o jej t a j n i , trzecią o c u d a c h łaski Bo­

12

żej, jakie się w tej t a j n i dokonują. D w a oblicza posia­

2.

I n s t y t u t R e d u t y 1931-1939, nazywany również Drugą
R e d u t ą Warszawską.

da ludzka dusza, by jednym z n i c h zwracać się do

3.

O b j a z d y / W y p r a w y R e d u t y 1924-1939. R e d u t a Objaz­

wieczności, d r u g i m do ziemi i do tego wszystkiego, co

4-

5.

6.

7.

8.

9.

dowa.

na niej m i j a razem z czasem. Mówi się o powierzchni

R e d u t a i r e d u t o w c y . Książka taka mogłaby między i n n y ­

duszy i o jej tajni, bo na jej powierzchni mogą się zmie­

m i twórczo wykorzystać najważniejsze spośród istnieją­

niać bezustannie wrażenia po wrażeniach, emocje po

c y c h obecnie prac o t o w i a n i z m i e i t o w i a ń c z y k a c h .

emocjach, ale w t a j n i może panować pokój, t e n pokój,

13

R e d u t a j a k o pierwsze w Polsce l a b o r a t o r i u m teatralne

co się utrzymuje w głębinach m o r s k i c h , c h o ć t a m

i pierwszy p o l s k i t e a t r a l n y zespól a l t e r n a t y w n y , j a k po­

gdzieś u góry szaleją burze. Dzieją się w t a j n i duszy c u ­

wiedzielibyśmy dzisiaj.

da łaski bożej, które chyba najpiękniej, a przynajmniej

Powstałe podczas o k u p a c j i p r o j e k t y stowarzyszeń arty-

najbardziej obrazowo wypowiedział kiedyś średnio­

styczno-społecznych „ D a l " i „Genezja" j a k o w i e l k i e u t o ­

wieczny mistyk, Mistrz Eckhart: jak słońce prowadzi

pie Juliusza O s t e r w y .

ożywcze soki w drzewie szlachetnym o d jego korzeni,

Teatr j a k o przedsiębiorstwo a teatr j a k o „przedsięwzię­

poprzez pień, gałęzie i rózgi, by wreszcie na rózgach

cie", zarówno w samej Reducie, j a k i h i s t o r i i t e a t r u

wytrysły barwne kwiaty, tak Bóg z dna duszy wyprowa­

i kultury teatralnej.

dza siły swej łaski poprzez wszystkie władze, poprzez

I w związku z t y m : czym jest poważnie pojęta edukacja

wszystkie dyspozycje jakby przez rózgi, by wreszcie

poprzez teatr, zaczynając o d małych dzieci, a kończąc na

z n i c h wykwitły najpiękniejsze z uczuć l u d z k i c h i zapa­

w i d z a c h dorosłych?

liły się najjaśniejsze przędze myśli.

Język Reduty. Byłaby t o okazja d o twórczej współpracy

Trzy myśli m i s t y k i średniowiecznej urzeczywistniają

teatrologa i językoznawcy o zainteresowaniach t e a t r o l o -

się w n i e j e d n y m człowieku bez względu na to, jaką po­

gicznych.

siada konstytucję i typ psychiczny. Typy psychiczne

R e d u t a w teatrze p o l s k i m i e u r o p e j s k i m pierwszej p o l o ­

będą różne, ale w duszy będzie zawsze podwójne o b l i ­
cze, utrzyma się jej głębina czy tajnia i zawsze w głębi­

w y dwudziestego w i e k u .

nie będą się spełniały cuda bożej łaski.

10. Tradycje Reduty. R e d u t a j a k o tradycja.

Miał śp. Juliusz Osterwa własną konstytucję i wła­
W pierwszej kolejności są to oczywiście zadania dla

sny typ psychiczny, ale też u niego uwidaczniały się

polskiej teatrologii i teatrologów. I nie są to tylko za­

wyraźniej aniżeli u człowieka przeciętnego trzy główne

dania akademickie. O d czasu i jakości i c h wypełnienia

myśli z m i s t y k i chrześcijańskiej. Jedno oblicze jego d u ­

będzie

szy zwracało się ciągle w wieczność, zwracało się jakby

zależał

również

poziom k u l t u r y

teatralnej

w Polsce.

w świat idei platońskich, w świat bożych myśli, drugie

Tytułując niniejszy tekst Samotność
łą świadomością

nawiązałem

z ca­

Osterwy,

zwracało się nie tyle do ziemi, ile raczej do synów zie­

ważnego,

m i i do i c h losów, zwracało się do teatru, gdzie aktor

a dotychczas nieprzetłumaczonego na język p o l s k i ar-

na scenie odtwarzał i tworzył ludzkie dramaty. Jakoś

tykułu Wsiewołoda M e y e r h o l d a z r o k u 1921:

zawsze światła

cziestwo Stanisławskogo

do tytułu

(Samotność

Odino-

Stanisławskiego)

.

z oblicza pierwszego

przechodziły

u Osterwy w oblicze drugie, by sięgnąć aż d o dna jego

1 4

222

�Zbigniew Osiński • SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

duszy, do jej istoty, jej tajni i odbić się t a m , jak się o d ­

arcybiskupa Nowowiejskiego, ale nie to jeszcze cha­

bijają gwiazdy w głębinach czystych wód; w czystych,

rakteryzuje d n i i tygodnie, kiedy chłonął w t y m o k r e ­

a nie i n n y c h w o d a c h najlepiej odbijają się czyste

sie. Najbardziej mówi do nas jedna,

gwiazdy [ . . . ] .

wtenczas jego książka, a tą książką jest Mszał.

najukochańsza
Ciągle

N i e był Osterwa doskonałą figurą geometryczną,

się w n i m rozczytywał, podziwiał ptzede wszystkim je­

lecz człowiekiem żywym, co miał duszę i ciało, więc też

go kolekty, tłumaczył z niego raz po raz wielkie ustępy,

nic dziwnego, że ulegał rozwojowi i przemianom. [...]

bo byl dlań źródłem radości w życiu.

Każde życie ludzkie, przynajmniej bogate życie, spełnia

C h ł o n ą ł jeszcze inaczej. Poszedł w j e d n y m W i e l k i m

dwie funkcje, bo chłonie i tworzy. Jeden ze współpra­

Tygodniu na rekolekcje zamknięte do klasztoru oo.

cowników O s t e r w y z Reduty wileńskiej opowiada, jak

Dominikanów k r a k o w s k i c h , a w i n n y m W i e l k i m Ty­

jego ukochany Mistrz miał tygodnie i miesiące, kiedy

g o d n i u do klasztoru oo. Benedyktynów

chłonął, a inne tygodnie i miesiące, kiedy tworzył.

Przede wszystkim W i e l k i Tydzień razem ze swą głębo­

w Tyńcu.

Miał Osterwa tygodnie i miesiące, kiedy chłonął,

k o wzruszającą liturgią w t y n i e c k i m klasztorze pozo­

zamykał się w sobie, milczał i rozmyślał. Drogą do po­

stawił aż do końca życia w duszy O s t e t w y niezatarte

znania człowieka intelektualisty jest jego biblioteka.

ślady. Powtarzał często, że się nigdy nie modlił tak, jak

N a półkach b i b l i o t e k i O s t e r w y z pierwszego okresu

się modlił w Tyńcu.

znajdziemy czterech naszych wieszczów, ale nie tylko,
znajdziemy t a m Towiańskiego,

C h ł o n ą ł i marzył, i tworzył. D l a artysty bez marze­

Hoene-Wrońskiego,

nia nie m a n i e m a l twórczości. Marzył Osterwa o t y m ,

Trentowskiego, bo to wszystko go interesowało, to

jakby pierwiastki litutgiczne przenieść w dyskretny

wszystko chłonął. C h ł o n ą ł to, co miało minąć, i to, co

sposób w twórczość aktorską; marzył o t y m , jakby

miało pozostać. Pozostać miały poglądy Libelta na

z opowieści Tobiasza stworzyć wielkie m i s t e r i u m , któ­

piękno, pozostać miały myśli Calderona, a przede

re by odgrywano na dziedzińcu klasztoru w Szczyrzycu.

wszystkim styl wyczuwania i tworzenia C y p r i a n a N o r ­

Marzył i tworzył. Grał rolę Księdza Piotra w D r i a ­

w i d a . W Estetyce Libelta podkreślił w tekście ołów­

dach, а wtedy z głębin jego duszy, z jej dyspozycji jakby

k i e m te myśli, gdzie artysta naśladuje Stwórcę i staje

z żywych rózg wytryskały najpiękniejsze kwiaty jego na­

się Jego narzędziem. Naśladuje Stwórcę przez to, że

tchnienia, wydobywały się potężne impulsy, które m u

uzewnętrznia swe myśli w kształtach m a t e r i a l n y c h ;

szły w całą jego postać, że aż ludziom się zdawało, jako­

staje się narzędziem Stwórcy przez to, że sztuka ptzez

by z Księdzem P i o t t e m w mistyczne zapadał zachwyty.

całą swą istotę staje między religią a filozofią, by z re­
ligii wynieść to, co złaknioną piękna duszę najwięcej
uderzy i podbije. Z Calderona, a jeszcze bardziej z N o r ­
w i d a wyniósł i c h mistyczne zapatrzenie w Boga przez
pierwsze oblicze duszy.

Marzył jeszcze o j e d n y m . Wyczytał kiedyś, jak to
nadwornego aktora cesarskiego nawiedziła nagle łaska
Boża w c h w i l i , kiedy przedrzeźniał obrzędy chrześci­
jańskie dla zabawy Dioklecjana. Z ulubieńca cesar­
skiego stał się oskarżonym więźniem. Wśród t o t t u t po­

Były tygodnie i miesiące, kiedy Osterwa chłonął

wtarzał: «Możecie tysiąc razy zabić, a Chrystusa z d u ­

i rozmyślał, a były inne, kiedy tworzył. Tworzył w ży­

szy m i nie wydrzecie». Spodobała się Osterwie posta­

w y m słowie, w geście, we wszystkich wyrazach dostęp­

wa niezłomnego wyznawcy. Zaczął marzyć o swych

n y c h dla aktota, ale w całej jego działalności przeja­

d a w n y c h i przyszłych Redutach, zaczął marzyć o t y m ,

wiało się to, co widziało pierwsze oblicze. Głosił [ . . . ] ,

żeby piękno w duszach i c h aktorów oddać w opiekę

że coś świętego musi spoczywać na dziele l i t e r a c k i m ,

zapomnianego towarzysza w purpurze

na dramacie; coś świętego musi żyć na dnie duszy au­

Było już za późno.

męczeńskiej.

tora i coś świętego musi się znajdować w całej istocie

Nadeszła okupacja niemiecka i już nie mógł grać ja­

aktora, który ma wygrać na scenie losy ludzkich dzie­

ko aktot, ale zaczął uczyć artystycznej d y k c j i w dwóch

jów. Czysty byl świat, w który wpatrywał się Osterwa

seminariach d u c h o w n y c h , k t a k o w s k i m i częstochow­

i dlatego powtarzał, że czystym musi być piękno aktor­

skim, budząc entuzjazm w tamtejszej młodzieży, bo po­

skie, czystym bez wszelkiej przymieszki niepotrzebnego

kazywał naocznie, jak p o t r a f i się wypowiedzieć w ma­

rekwizytu i balastu. [...]

terialnych, w i d o c z n y c h ksztattach i r u c h a c h , i głosach

Jakim był Osterwa w Reducie wileńskiej, t a k i m był

to, co mieszka na dnie duszy i co w c h o d z i w litutgicz­

w warszawskiej. [...] Znał jego usposobienie Żeromski

ne teksty. Zapłonęły dusze młodych seminarzystów,

i dlatego jakby dla niego napisał Przepióreczkę.

a o d n i c h zapaliły się dusze młodych księży, którzy za­

[...]

Także w d r u g i m okresie [Reduty warszawskiej z lat
czej. Spojrzeć na półki jego b i b l i o t e k i z tego okresu,
a zauważy się na n i c h Summę

częli przychodzić prywatnie na specjalne rozmowy
i komunikacje.

1932-1939] O s t e t w a c h ł o n ą ł i t w o t z y l , c h o ć już ina­

Miał n i e m a l w każdym d n i u Osterwa specjalną

św. Tomasza z A k w i n u ,

chwilę, kiedy chłonął miłość i piękno bezpośrednio

[Żywoty świętych, 1579] księdza P i o t t a Skargi,

z Boga. Komunikował się z Chrystusem sakramental­

dzieła św. Jana o d Krzyża i autobiografię [Dnieje dusry]

nie i wtenczas, kiedy był zdrów i wtenczas, kiedy się

Mniejszej św. Teresy [Teresy z Lisieux; 1898, wydanie

znalazł na łożu sttasznego cierpienia. C h ł o n ą ł i - t w o ­

polskie 1902], znajdzie się t a m czterotomową liturgię

rzył. Jeszcze w cierpieniu tworzył, już nie j a k o aktor,

Żywoty

223

�Zbigniew Osiński * SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

lecz jako człowiek o niezłomnym charakterze m o r a l ­

N a koniec przypomnienie kilku mało znanych i w zde­

n y m , jako wierzący i kochający k a t o l i k . Należał już

cydowanej większości nieopublikowanych dotychczas

jakby do innego świata, ale jeszcze ciągle pozostawał

wypowiedzi samego Osterwy — wszystkie pochodzą z tak

artystą i patrzał w t a m t e n świat jako w ojczyznę pięk­

zwanego Raptularza kijowskiego. Pierwszą z n i c h wydaw­

n a . Piękną swą duszę oddał ze spokojem w ręce C h r y ­

ca Ireneusz Guszpit datuje na luty 1921 roku:

stusa, prosząc tylko o to, aby go pogrzebano na C m e n ­
tarzu Zwierzynieckim [ . . . ] . Juliusz Osterwa, sługa Bo­

„Nie zapowiadaj nigdy n i c ! Jeśliś zmuszony, zapowiedz

ga na ziemskim p o s t e r u n k u " .

j e d n ą dziesiątą tego, co zamierzasz.

15

N i e ulega wątpliwości, że ksiądz Konstanty M i c h a l ­

N i e zginie c i n i c .

ski jako autor tej krótkiej biografii duchowej zdawał

N i e patrz na lewo a n i na p r a w o , t y l k o w swój cel i . . . p o d

sobie doskonale sprawę z tego, co i o k i m pisze. Znał

nogi".

1 9

w końcu bohatera swojej opowieści jak mało k t o . Był
wszakże jego spowiednikiem, i to właśnie o n został po­

Po raz pierwszy usłyszałem te słowa o d Grotowskie­

proszony, aby udzielił Osterwie ślubu z jego drugą żo­

go w opolskiej restauracji Pająk w styczniu 1963 r o k u .

ną — Matyldą Sapieżanką, bratanicą m e t r o p o l i t y k r a ­

Siedzieliśmy t a m sami przy stoliku. G r o t o w s k i uznał za

kowskiego, najmłodszą córką księcia Pawła Sapiehy

celowe, aby już podczas mojego pierwszego przyjazdu

i M a t y l d y księżnej Sapieha, z d o m u księżniczki węgier­

do Teatru L a b o r a t o r i u m 13 Rzędów powiedzieć m i

skiej W i n d i s c h - G r a t z . Ślub t e n odbył się w czerwcu

właśnie te słowa Osterwy, dodając do n i c h zresztą swój

1937 r o k u w kościółku przyklasztornym (kaplicy Zgro­

własny komentarz. Zapamiętałem je i p o t e m zapisałem

madzenia Niepokalanego Poczęcia Najświętszej M a r i i

następująco:

Panny) w Szymanowie pod Sochaczewem - w obecno­

„Jeśli naprawdę musisz i nie masz już żadnego i n n e ­

ści jedynie najbliższej rodziny panny młodej i pana

go wyjścia, to powiedz tylko dziesiątą część tego, co za­

młodego.

mierzasz zrobić. I tak będziesz o tyle zubożony".

16

Jest oczywiste, że przytoczona biografia O s t e r w y zo­

W r a c a j ą c zaś do Osterwy, to badacz jego twórczości

stała ujęta z perspektywy kapłana katolickiego. A l e po

i Reduty p o w i n i e n wyciągnąć, praktyczne k o n s e k w e n ­

pierwsze - t r u d n o byłoby oczekiwać i n n e j perspektywy

cje z przytoczonego wyżej poglądu samego artysty.

od księdza i myśliciela reprezentującego w końcu i n ­

Rzeczywiście jest b o w i e m tak, że znacznie ważniejszym

stytucję Kościoła katolickiego, i po drugie - właśnie

źródłem niż jego opublikowane artykuły i wywiady,

w w y p a d k u Juliusza Osterwy jego religijność i stosu­

w których ogłaszał przeważnie ową „dziesiątą część"

n e k do Kościoła wydają się po prostu konieczne dla

tego, co naprawdę miał do powiedzenia, są jego pry­

rzeczywistego, możliwie

watne listy oraz zapiski w dziennikach.

pełnego zrozumienia jego

twórczości; w m o i m przekonaniu u n i k a n i e tego pro­

Kolejne wypowiedzi Osterwy odnoszą się do we­

b l e m u byłoby nie tylko równoznaczne z metodologicz­

wnętrznych spraw t e a t r u . 13 maja 1920 r o k u , po d r u ­

n y m r e d u k c j o n i z m e m , lecz oznaczałoby przede wszyst­

g i m pokazie Papierowego

k i m ucieczkę o d p r o b l e m a t y k i zupełnie tutaj podsta­

a pierwszym z drugą obsadą do tego przedstawienia,

wowej i esencjalnej. Notabene przemówienie n a d gro­

zapisał:

kochanka

Szaniawskiego,

b e m O s t e r w y było o s t a t n i m tekstem księdza Konstan­

„Zeby czar widowiska był pełny, należy zharmonizo­

tego Michalskiego o p u b l i k o w a n y m za jego życia. T e n

wać energię wewnętrzną. Wśród maszynistów musi

w y b i t n y filozof i zarazem ówczesny r e k t o r A k a d e m i i

być t e n sam zapał, co wśród artystów. N i e o d p o w i e d ­

Papieskiej w K r a k o w i e zmarł nagle niespełna dwa mie­

n i c h trzeba bezwzględnie usuwać.

siące po śmierci twórcy R e d u t y .

Publiczność wtedy tylko panuje n a d sceną, kiedy

17

D r u g i fragment zaczerpnąłem z artykułu Tadeusza
Kudlińskiego, zamieszczonego w t y m samym numerze
„Tygodnika Powszechnego":

sama słabnie [ . . . ] , ale publiczność trzeba też umieć
«normować». Którą, jaką publiczność?".

20

Za t a k i m sądem stała, rzecz jasna, wyprowadzona

„Dlaczego Reduta nie stała się trwałą placówką
w rozwoju naszej sceny. Czemu nie istnieje dziś jako

z wielkiego już wtedy doświadczenia praktycznego,
świadomość pracy z widownią i n a d widownią.

warsztat, ale staje się dla jednych zwolna legendą, dla

Kolejna uwaga odnosi się do tego, co o d kilkudzie­

i n n y c h wiarą, w s p o m n i e n i e m młodości, o t u c h ą może?

sięciu lat uważa się za jedno z największych „dzi­

- Dlaczego rozsiała swych ludzi szeroko po kraju, a każ­

w a c t w " Osterwy. Było to jego przekonanie, że teatr

dy z osobna swój teatr tworzył. Może w t y m właśnie jej

p o w i n i e n działać dosłownie wszystkim, co znajduje się

powołanie? W i e l k i e g o ożywienia i zapłodnienia?

w jego zasięgu, zatem nie tylko muzyką i światłem, ale

Powiadają, że to w i n a Osterwy - jako k i e r o w n i k a .

również „zapachem, temperaturą i . . . bufetem celowo

Ze był zmienny, czasem niezupełnie sprawiedliwy i nie

urządzonym". Przytoczę t u fragment t y c h zapisków,

zawsze dość zręczny. Zapewne, ulegał błędom l u d z k i m .

odnoszący się do tego, czym może i p o w i n i e n stać się

A l e każdemu z nas, znających go, pracujących z n i m

dla widzów bufet w teatrze:

w teatrze — zostawił coś cennego w duszy. I zobowiązał
nas niepisanym t e s t a m e n t e m " .

„[...] bufet t r a k t o w a n y był tylko z p u n k t u korzyści
materialnej, administracyjnej, więc oczywiście nigdy

18

224

�Zbigniew Osiński • SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

Juliusz O s t e r w a , W i l n o o k . 1908
Juliusz O s t e r w a , K r y n i c a 1946
W y p r a w a Zespołu R e d u t y z Księciem Niezłomnym, n a d w o r c u w Poznaniu, pierwszy p o prawej O s t e r w a

225

�Zbigniew Osiński * SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ.'

�Zbigniew Osiński * SAMOTNOŚĆ OSTERWY. CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

nie był t r a k t o w a n y jako pewien możliwy czynnik wra­

I jeszcze ostatni wypis z tego samego raptularza:

żeń artystycznych widza.

„Są kwiaty, co wschodzą na wiosnę, p a c h n ą c e w le­

Myślę, że n i k o m u na świecie nie przyszło do głowy,

cie, kwitnące w jesieni. = Lao-tse: Tao [Tao-te-king].
+ Poremba m i d a ł " .

że bufet może mieć podobny wpływ na usposobienie

22

widza, jak na przykład a r c h i t e k t u r a t e a t r u . C o prawda

Dwudziestosześcioletni Józef Poremba (krzyż przed

my t u w Polsce w ogóle bardzo mało wiemy, co k t o

jego nazwiskiem został postawiony po 27 g r u d n i a 1923

zagranicą sądzi o p r o b l e m a c h nie tyle sztuki t e a t r u , co

roku)

0 p r o b l e m a c h t e a t r u - p a n Kotarb[iński] uznaje, że to

i w j a k i c h okolicznościach? N a j p e w n i e j nie dowiemy

2 3

dał Osterwie książkę Lao-tse. W j a k i m celu

n a m niepotrzebne. [...] Uwzględniając własną igno­

się tego już nigdy, a w każdym razie szanse na t o wyda­

rancję na tle teatrologii europejskiej, sądzę, że pierw­

j ą się bliskie zera. Zarazem to, że wybór tej właśnie

szy d o t y k a m tego problemu i pozwalam sobie przy­

książki i jej adresata nie były przypadkowe, wydaje się

puszczać, że przy lada sposobności mój p u n k t widzenia

pewne. Problem zatem pozostaje.

zostanie ośmieszonym, ale śmiem twierdzić, że przy la­

Jest to jedna z w i e l u zagadek pozostawionych przez

da sposobności dojdzie mój pomysł bufetowy do wia­

Osterwę. N i e bardzo dzisiaj wiemy, dlaczego ktoś kie­

domości Artystów T e a t r u " .
Dalej następuje

dyś uznał, że wszystko zostało właściwie już powiedzia­

uszczegółowienie tego

pomysłu.

Z rozważań Osterwy w y b i e r a m t u t a j jedynie fragment:

ne o n i m i Reducie. W i e l e przesłanek zdaje się jednak
wskazywać na t o , że jest zupełnie inaczej:

Juliusz

„Podczas sztuk Słowackiego p o w i n n o się krzepić ta­

Osterwa i Reduta kryją jeszcze wiele fascynujących za­

k i m i n a p o j a m i , o w o c a m i lub przekąskami, jakie spoży­

gadek i tajemnic. Zdolność do tego pozostaje niewąt­

wał Słowacki lub jego właśnie widziani bohaterowie.

pliwie jedną z trwałych cech żywotności t y c h zjawisk

W o d a , owoce, lekkie w i n o , a może miód staropolski

w zmieniających się czasach i u w a r u n k o w a n i a c h .

w Horsztyńskim i herbatę w

Fantazym.

W t y m kontekście w a r t o też przypomnieć, że zupeł­

Publika n i e c h nic o t y m nie wie, dlaczego t o , a nie

nie niezależnie o d Gurdżijewa t e r m i n „sztuka obiek­

co innego dostaje. Publika nigdy się nie domyśla, dla­

t y w n a " pojawia się w 1921 r o k u w osobistych n o t a t ­

czego Śnieg [Przybyszewskiego] nie r o b i na niej wraże­

k a c h Osterwy, który tak jak Gurdżijew uważał, że:

nia w lipcu, tylko w zimie. I n i e c h się nie domyśla;

„Architektura... jest Sztuką obiektywną, najobiek-

n i e c h nie wie, n i e c h nie rozumie, dlaczego wczoraj na

tywniejszą ze wszystkich. Potem muzyka. Potem ma­

Fantazym była herbata, a dziś na Księciu

larstwo, p o t e m słowo... l i t e r a t u r a " .

Niezłomnym

jej nie ma. N i e ma i basta. S ą daktyle.

I w konsekwencji postulował:

M o g ę to zgłosić w Skamandrze, tytułując Problemy

„Niechby teatr działał j a k a r c h i t e k t u r a . [...] A r c h i ­

nowego teatru. Zagadnienia nowego teatru zacznę na

t e k t u r a działa najszłachetniej

wstępie tak: «Niedawno zastanawiał się t u , w t y m p i ­

u znawców i wrażliwych - na wszystkich zaś oddziały­

-

zachwyt wzbudza

śmie, p a n Ignacy W i t k i e w i c z n a d reformą t e a t r u .

wa tak, iż sobie z tego sprawy nie z d a j ą " .

24

Uwzględniając jego erudycję, pracę, nawet brak talen­

Powiedział m i o t y m G r o t o w s k i wiosną 1988 r o k u

t u , jego zdenetwowanie się, szarpanie się, jego nawet

w Pontederze we Włoszech. Wówczas jeszcze przyto­

tęsknotę za czymś lepszym i wyższym, m i m o całe uzna­

czone słowa Osterwy nie były nigdzie o p u b l i k o w a n e .

nie dla jego wysiłków muszę z żalem stwierdzić, że są

Twórca Teatru L a b o r a t o r i u m poznał je dzięki przesła­

one próżne, bo płaskie, płytkie i o d rzeczy. Pan W i t k i e ­

nej m u d o Pontedery kserokopii z rękopisu znajdujące­

wicz nie zna istoty, nie zna duszy t e a t r u , a n i n a t u r y te­

go się w zbiorach M u z e u m Teatralnego w Warszawie.

atru nie poznał. N i e podoba m u się garb człowieka

Tak właśnie przekazywana jest tradycja, a z nią rów­

1 słusznie, ale nie rozumie, że żadna ślina a n i nóż nie

nież i pamięć.

poradzą na to, aby garbu nie było, a trzeba urodzić

Maj 1992, styczeń 2002

człowieka bez garbu. To się zaś odbywa przed narodze­
n i e m owego człowieka".

21

Powyższe uwagi Osterwa zapisał w czerwcu l u b l i p ­
cu 1920 r o k u . N i e p u b l i k o w a n o i c h dotychczas zapew­

Pzypisy
1

ne dlatego, że uważano je za w i d o m y znak m a n i a c t w a

niłem jej również bibliografię tekstów Ostetwy, którą przez wie­

i/lub grafomanii autora, a zatem - w tak zwanej dobrej

le lat pracowicie zbierałem w czasopismach i drukach zwartych.

wierze. O w a cenzura w dobrej czy nawet najlepszej

Dwadzieścia osiem tekstów odnalazłem jeszcze sam po przyjęciu

wierze, pomijając już aspekt pragmatyczny i e w e n t u a l ­

i obronie pracy, dołączając je potem do książki.

ne prekursorstwo Osterwy w t y m względzie, spowodo­

2

O d czasu publikacji udało m i się jeszcze odnaleźć jeden nieumieszczony w niej wywiad Osterwy: Mija Pęczkowska, Oster­

wała jednak interpretacyjny r e d u k c j o n i z m we wszyst­

wa. Twórczy duch redutowych podziemi, „Polska Zbrojna" 1 X I I

k i c h dotychczasowych opracowaniach. Po prostu b u ­
fet teatralny jak wszystko i n n e podlegał t u t a j r y t m o m
kosmicznym i atmosferze pory r o k u , do której należa­

1935,s.5
5

Wydawnictwo ELS, Wrocław 1989. Książka jest przeredagowa­
ną wersją rozprawy doktorskiej obronionej w roku 1984 na Wy­

ła przygotowywana sztuka. D l a Osterwy i Reduty m i a ­

dziale Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Byłem jednym

ło to zupełnie f u n d a m e n t a l n e znaczenie.

z recenzentów tego doktoratu.

227

1

Jako promotor zaproponowałem, autorce temat pracy. Udostęp­

�Zbigniew Osiński • SAMOTNOŚĆ OSTERWY.CO DALEJ W BADANIACH NAD REDUTĄ?

Por. Maria Wąsik, Materiały Mieczysława Limanowskiego (1876-1948), w: Materiały archiwalne twórczości naukowej

15

połskich w zbiorach Muzeum Ziemi PAN. Inwentarz spuścizn na­

16

ukowych. Część 1 i 11. Optacowanie pod redakcją Jadwigi Garbowskiej, Muzeum Ziemi PAN, Warszawa 1996, s. 87 (Aneks

Ks. Konstanty Michalski, Juliusz Osterwa. Przemówienie nad gro­
bem, „Tygodnik Powszechny" 22 V I 1947, nt 25, s. 1

geołogów

Pot. Józef Szczublewski, Żywot Osterwy,

Państwowy Instytut

Wydawniczy, Watszawa 1971, s. 431-432
17

28. Sygn. j . 44. Artykuły o teattze: 8).

Pot. Ks. Konstanty Michalski.

Uczony - filozof - artysta, „Tygo­

dnik Powszechny" 24 V I I I 1947, n t 34, s. 1

Siedemdziesięciolecie Reduty. List Andrzeja Łapickiego, „Zycie

1 8

Tadeusz Kudliński, Niedopełniony żywot. „Tygodnik Powszech­

19

Juliusz Osterwa, Dziennik rękopiśmienny (tzw. Raptularz), głównie

ny" 22 V I 1947, n t 25, s. 4

Watszawy" 29 X I 1989, n t 277, s. 4. Por. także: abc, Siedemdzie­
siąta rocznica Reduty. O przywiązaniu, „Kultura" 24-31 X I I 1989,
nt 51-52, s. 12; Juliusz Lubicz-Lisowski, Kochać

teatr, „Zycie

z okresu Reduty Warszawskiej. Zapiski osobiste, dotyczące pracy, ra­
Rękopis: atramentem

Warszawy" 2-3 X I I 1989, n t 280, s. 6; Krzysztof Pysiak, Fluidy

chunki, szkice rysunkowe,

Reduty, „Życie Watszawy" 2-3 X I I 1989, nr 280, s. 6

i ołówkiem. Katty numerowane do 134- Muzeum Teatralne

1918-1927.

Krzysztof Kopka, ]akiś sens, jakiś cel, jakaś czystość, „Przegląd Ka­

w Warszawie, sygn. D. 52 III, karta 106, s. 1. Dalej: Raptularz- Por.

tolicki" 15 V I I 1984, nt 4

Juliusz Osterwa, Z zapisków. Wybór i opracowanie Ireneusz Guszpit, wydawnictwo Wiedza o Kułtutze, Wrocław 1992, s. 55

Pot. Bogdan Śmigielski, Reduta w Wilnie 1925-1929, Instytut
Wydawniczy PAX, Watszawa 1989, s. 53-59

2 0

Juliusz Ostetwa, Raptularz, karta 34, s. 1

Juliusz Osterwa, Pięć lat Reduty, w: tegoż, Reduta i teatr, s. 31.

21

Juliusz Osterwa, Raptularz, karty 63 s. 1 i 64, s. 1

Jetzy Grotowski, Osterwa po ćwierćwieczu,

2 2

W rękopisie karta 105. Ktzyż postawiony przed nazwiskiem Po-

„Dialog" 1972, nr 9,

s. 115-117

remby musiał zostać postawiony po 27 grudnia 1923 roku (jest

Por. Kazimierz Braun, Druga Re/orma Teatru? Szkice, Zakład Na­

to dzień samobójczej śmierci aktora), chociaż sama notatka jest

rodowy imienia Ossolińskich, Wroclaw 1979

niewątpliwie wcześniejsza - znajduje się ona między zapiskami

Mija Pęczkowska, Osterwa. Twórczy duch redutowych podziemi.

z 5 i 9 lutego 1921, któte wyznaczają jej terminus a quo i termi­

Zbigniew Osiński, Bogdan Śmigielski, Reduta w Wilnie

nus ante quern. Pot. Lao Tse, Droga (Tao te king). Ptzeklad z ję­

1925-

-1929, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1989, „Pamiętnik

zyka angielskiego Michał Fostowicz-Zahotski, Wydanie I I . Rę-

Teatralny" 1990, z. 3-4, s. 539-552

kodzielnia „Athat", Wrocław 2001

Dla ptzykladu: Alina Witkowska, Tówiańczycy, Państwowy I n ­

2 ł

Józef Szczublewski, Żywot Osterwy, s. 252-254

stytut Wydawniczy, Warszawa 1989; tejże, Cześć i skandale.

»

Juliusz Osterwa, Raptularz, karty 103, s. 2 (3 I I I 1921) i 105, s.

O emigracyjnym doświadczeniu

Polaków, Wydawnictwo sło-

1 (5 I I 1921). Por. Juliusz Osterwa, Z zapisków, s. 56, otaz opu­

wo/obtaz terytoria, Gdańsk 1997; Dotota Siwicka, Ton i bicz-

blikowany ostatnio polski ptzeklad niezmiernie ważnego tekstu

Zakład Narodowy imienia

Grotowskiego o Gutdżijewie: Rodzaj wulkanu. Rozmowa z Je­

Mickiewicz

wśród

towiańczyków,

Ossolińskich, Wroclaw 1990; tejże, Obrok duchowy. O Mickie-

rzym Grotowskim.

(Rozmowa odbyła się w Paryżu 8, 9 i 10 lutego

[w: ] Balsam i trucizna. 13 tekstów o Mickiewi­

1991 roku). Tłumaczenie w oparciu o wydania angielskie i fran­

czu. Pod redakcją Ewy Graczyk, Zbigniewa Majchrowskiego,

cuskie Grzegorz Ziółkowski. Konsultacja i redakcja tekstu Mag­

wiczu-towiańczyku,

Wydawnictwo ATEXT, Gdańsk 1993, s. 107-124; Ewa Hoff-

da Złotowska, [w:] Petet Brook, Jean-Claude Carriere, Jerzy

mann-Piottowska, Teatralizacja życia w Kole Sprawy

Grotowski, Georgij Iwanowicz Gurdżijew, Ośrodek Badań Twór­

Bożej,

„Rocznik Towarzystwa Literackiego imienia Adama Mickiewi­

czości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kultuto-

cza" XXX, 1995, Warszawa 1996, s. 131-150

wych, Wroclaw 2001, s. 41-80. Polskie wydanie przygotowane

Por. Wsiewolod Meyerhold, Walerij Bebutow, Tieatralnyje listki.

zostało z okazji konfetencji W stronę esencji. Georgij Iwanowicz

I I . Odinoczestwo Stanislawskogo (1921 g.), [w:] W. E. Meyethold,

Gurdżijew - oddziaływanie

Start, pisma, rieczi, biesiedy. Czast' wtoraja: 1917-1939, Izdatiel-

2001. Redakcja Jarosław Fret, Grzegorz Ziółkowski.

stwo „Iskusstwo", Moskwa 1968, s. 30-34 i 517-519. Pierwodruk
w czasopiśmie „Wiestnik Tieatta" 1 V 1921, nr 89-90, s. 2-3

228

i znaczenie. Wrocław, 8-10 listopada

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10798" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10776">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3325b061647c6070acca9acaf45f4970.pdf</src>
        <authentication>e33032505d4f906677bf1e7ce2f1b357</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128704">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6563</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128705">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128706">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128707">
                <text>Brook Peter - twórczość</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128708">
                <text>teatr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128709">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128710">
                <text>W teatrze niektórzy świecą jak latarnie. Transkulturowy teatr Petera Brooka/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128711">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1 s.12-14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128712">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128713">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128714">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128715">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128716">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128717">
                <text>W teatrze niektórzy

N

świecą jak

ZBIGNIEW

latarnie.

OSIŃSKI

Transkulturowy teatr
Petera Brooka.

ależy pogratulować U n i w e r s y t e t o w i i m . A d a ­
ma M i c k i e w i c z a znakomitej i n i c j a t y w y i wyra­
zić z tego p o w o d u radość. Blisko osiemdziesię­

cioletni dzisiaj Peter B r o o k (urodził się 21 marca 1925
roku w Londynie) jest niewątpliwie j e d n ą z najwięk­

Opinia w sprawie nadania
Panu Peterowi Brookowi tytułu
doktora honoris causa.

szych indywidualności współczesnej sztuki t e a t r u , ży­
wą legendą k u l t u r y X X w i e k u , twórcą emblematycznym. Jego twórczy dorobek i zasługi są tej rangi, a przy
tym tak liczne i w i e l o k i e r u n k o w e , że niepodobna i c h
nawet wszystkich wymienić w r a m a c h okolicznościo­
wej o p i n i i . Można jedynie wskazać

najważniejsze

z nich. N a szczęście k i l k a lat t e m u powstała polska
monografia Teatr Bezpośredni Petera Broóka

(jedna

z najlepszych w literaturze światowej), dzięki której

z Paulem Scofieldem w r o l i A r i e l a (1957: Shakespeare

można zapoznać się z twórczością artysty ( W y d a w n i c ­

Mémorial T h é â t r e , S t r a t f o r d ) , Eugeniusz

two słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000). Jej a u t o r e m

tra Czajkowskiego (1957: M e t r o p o l i t a n Opera, N o w y

jest pracownik naukowy Zakładu D r a m a t u i Teatru

Jork), Balkon Jeana Geneta (1960: T h é â t r e de G y m ­

Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej U n i w e r s y t e t u

nase, Paryż), Król Lear Shakespeare'a, z Paulem Sco­

Adama Mickiewicza d o k t o r Grzegorz Ziółkowski.

fieldem (1962: Royal Shakespeare Company, Strat­

Niezwykły w y m i a r i b o g a c t w o

f o r d ) , Marat/Sade

t a l e n t u Petera

Oniegin

Pio­

Petera Weissa (1964: A l d w y c h T h é ­

Brooka, obejmujący k i l k a dziedzin dorobek twórczy,

âtre, L o n d y n ) , Edyp

a przede wszystkim najwyższa jakość i znaczenie jego

(1968: N a t i o n a l T h é â t r e , O l d V i e , L o n d y n ) , Sen nocy

Seneki, z J o h n e m Giełgudem

dokonań budzą od kilkudziesięciu lat podziw i najwyż­

letniej Shakespeare'a (1970: Royal Shakespeare C o m ­

szy szacunek na całym świecie, ale też onieśmielają.

pany, S t r a t f o r d ) , Orghast

Jego zasługi dla szeroko pojętej k u l t u r y są po prostu

miera w r a m a c h piątego Międzynarodowego Festiwa­

ogromne.

l u S z t u k i w Szirazie),

Peter Brook uważany jest o d dawna za jednego

C o l i n a T u r n b u l l a ukazującego los ginącego plemienia
z Ugandy (1975: Bouffes d u N o r d , Paryż), Ubu w Bo­

towego teatru dramatycznego i muzycznego. Karierę

uffes (1977: Bouffes d u N o r d , Paryż), Antoniusz i Kle­

artystyczną rozpoczął wcześnie, bo mając siedemna­

opatra Shakespeare'a, z A l a n e m H o w a r d e m i Glendą

ście lat wyreżyserował swoje pierwsze przedstawienie -

Jackson (1978: Royal Shakespeare Company, Strat­

był nim Doktor Faustus Christophera M a r l o w e ' a , zre­

f o r d ) , M i a r k a za miarkę

alizowany w amatorskiej obsadzie w małym londyń­

cja ptaków)

wołany cudownym dzieckiem brytyjskiej sceny.
Przez sześćdziesiąt lat twórczej aktywności wyreży­

według perskiego p o e m a t u mistycznego

go Festiwalu w A w i n i o n i e ) , Wiśniowy

sad A n t o n i e g o

Czechowa ( 1 9 8 1 : Bouffes d u N o r d , Paryż), Tragedia

ne spośród nich. Były to w kolejności: Borys Godunow

Carmen

G i a c o m a Pucci-

na m o t y w a c h Carmen

Georges'a

Bizeta,

w trzech różnych obsadach r o l i tytułowej ( 1 9 8 1 : Bouf­

niego (1948: Royal Opera House, C o v e n t G a r d e n ) ,

fes d u N o r d , Paryż), adaptacja hinduskiego eposu M a -

Wesele Figara Wolfganga Amadeusza M o z a r t a i Salome

habharata,

Dali

z udziałem aktorów w i e l u

narodowości

i k u l t u r (1985: Bouffes d u N o r d , Paryż; premiera na

Miarka

festiwalu w A w i n i o n i e , w kamieniołomie Boulbon) -

za miarkę Shakespeare'a, z Johnem Giełgudem (1950:

pokazywaną na czterech k o n t y n e n t a c h

Opowieść

Mahabharatę

wielu krytyków uznało za „najlepszy spektakl dekady",

(1951:

a po tournée po U S A , Japonii i A u s t r a l i i pisano na­

Phoenix Theatte, Londyn), Faust Charles'a G o u n o d a

wet,

(1953: Metropolitan Opera, N o w y Jork), Titus Andro-

że

jest

to

„teatralne

osiągnięcie

stulecia"

- Burza Shakespeare'a (1990: Bouffes d u N o r d , Paryż;

nicus Shakespeare'a, z Laurencem O l i v i e r e m i V i v i e n

premiera

Leigh (1955: Shakespeare M e m o r i a l T h é â t r e , Strat­
ford), Hamlet Shakespeare'a, z Paulem

(Konferen­

N o r d , Paryż; premiera w r a m a c h trzydziestego trzecie­

nych i operowych. Wymienię jedynie najbardziej zna­

Zimowa Shakespeare'a, z Johnem Giełgudem

des Oiseaux

Fariduddina M o h a m m a d a A t t a r a (1979: Bouffes d u

serował blisko dziewięćdziesiąt spektakli dramatycz­

Shakespeare Memorial Théâtre, S t r a t f o r d ) ,

Shakespeare'a (1978: Bouffes

d u N o r d , Paryż), La Conférence

skim Torch Théâtre, a już trzy lata później został ob­

(1949: Royal Opera House, C o v e n t G a r d e n ) ,

Shakespe­

w Paryżu), Ikowie według antropologicznego s t u d i u m

kilkunastu przedstawień, które weszły do h i s t o r i i świa­

Richarda Straussa, z dekoracjami Salvadora

Tymon Ateńczyk

are'a (1974: pierwszy spektakl w Bouffes d u N o r d

z najwybitniejszych reżyserów, twórcę przynajmniej

Modesta Musorgskiego i Cyganeria

( 1 9 7 1 : Persepolis, I r a n , pre­

w Zurychu),

Tragedia

Hamleta

według

Shakespeare'a (2000 wersja angielska, 2002 wersja

Scofieldem

francuska; Bouffes d u N o r d , Paryż).

(1955: Phoenix Théâtre, Londyn), Burza Shakespeare'a,

15

�Zbigniew Osiński • T R A N S K U L T U R O W Y TEATR PETERA BROOKA

Znaczną część d o r o b k u twórczego Petera Brooka

n y m przez niego i p r o w a d z o n y m p o d jego k i e r u n k i e m

stanowią inscenizacje dramatów Williama Shakespeare'a.

Międzynarodowym Ośrodku Poszukiwań Teatralnych

Jako reżyser stale do n i c h wraca, przeważnie zresztą

(CIRT)

polemizując z własnymi ujęciami sprzed lat; w rezulta­

w Międzynarodowy O ś r o d e k Twórczości

cie t a k i c h a u t o p o l e m i k powstają swoiste r e p l i k i i wa­

( C I C T ) . W pierwszych trzech latach zrealizował tutaj

w Paryżu, przekształconym

w roku

1974

Teatralnej

rianty, artystyczne odpowiedzi n a własne wyzwania

trzy projekty mające na celu badanie w praktyce gra­

twórcze. Tak było na przykład z Hamletem,

nic t e a t r u oraz poszukiwanie nowej publiczności te­

B r o o k mierzył się trzykrotnie: w 1955

z którym

(spektakl o d ­

atralnej. W sierpniu 1971 r o k u w Persepolis w Iranie,

niósł wtedy o g r o m n y sukces podczas gościnnych w y ­

w r a m a c h piątego Międzynarodowego Festiwalu Sztu­

stępów w M o s k w i e ) , w 1995, gdy zrealizował esej te­

k i w Szirazie, odbyła się premiera przedstawienia O r -

atralny Kto idzie na m o t y w a c h Hamleta

i tekstów re­

ghast, zrealizowanego przy współpracy Teda Hughesa,

formatorów t e a t r u X X w i e k u , oraz na przełomie X X

A r b y Ovanessiana, Geoffreya Reevesa i A n d r e i a Ser-

i X X I w i e k u , kiedy wyreżyserował Tragedię

bana w całkowicie sztucznym języku - było to prak­

Hamleta.

Funkcję swoistych replik i a u t o p o l e m i k artystycznych

tyczne sprawdzenie, na ile możliwa jest k o m u n i k a c j a

pełnią również f i l m y zrealizowane na podstawie wła­

między ludźmi poza słowami. N a przełomie lat 1972

snych spektakli. Przede wszystkim jednak z t e a t r u elż-

i 1973

bietańskiego

sięczną podróż antropologiczno-teatralną do A f r y k i ,

wyrosła zasadnicza koncepcja

teatru,

której artysta pozostał wierny przez całe życie.

przez Algierię, Niger, Nigerię, D a h o m e j i M a l i . Jest
ona zgodnie uznawana za jedną z najsłynniejszych po­

Jako reżyser B r o o k współpracował, często wielo­

dróży artystycznych X X w i e k u . Z początkiem czerwca

k r o t n i e , z największymi gwiazdami a k t o r s k i m i , t a k i m i

1973 r o k u zespół wyruszył do U S A , gdzie w ciągu czte­

j a k : Glenda Jackson (rola K a r o l i n y Corday w spekta­
k l u Marat/Sade

r e c h miesięcy w K a l i f o r n i i ,

stanowiła początek jej wielkiej karie­

cji ptaków.

rence Olivier, Paul Scofield, Irène W o r t h .

Konferen­

Po zaadaptowaniu opuszczonego b u d y n k u

Bouffes d u N o r d w Paryżu B r o o k realizuje w n i m ko­

Peter Brook jest również wysoko c e n i o n y m reżyse­

lejne

r e m f i l m o w y m . Spośród najbardziej znanych jego f i l ­

przedstawienia w międzynarodowej,

a wraz

z upływem lat również coraz bardziej międzykulturo­

żebracza

wej obsadzie, przekształcając zarazem Ośrodek Poszu­

według Johna Gaya, z Laurence'em O l i v i e r e m (1952),

kiwań w Ośrodek Twórczości.

telewizyjna wersja Króla Leara, zrealizowana w N o w y m
Jorku we współpracy z O r s o n e m Wellesem

K o l o r a d o , Minnesocie

i N o w y m Jorku odbywały się próby i pokazy

r y ) , Jeanne M o r e a u , V i v i e n Leigh, J o h n Giełgud, L a u ­

mów przypomnę następujące tytuły: Opera

odbywa ze s w o i m zespołem słynną d w u m i e ­

(1953),

Peter B r o o k jest a u t o r e m ważnych książek i artyku­

Moderato cantabile według Marguerite Duras (1960),

łów, niektóre spośród n i c h należą do klasyki dwudzie­

much według W i l l i a m a G o l d i n g a (1963), M a ­

stowiecznej myśli teatralnej, a nawet więcej - bo do

Władca

rat/Sade (1967), Król Lear
markable

Men

(Spotkania

(1971), Meetings
z wybitnymi

ludźmi)

with

Re-

podstawowej edukacji humanistycznej. Z książek wy­

według

mienię: najbardziej znaną The Empt;y Space 1968 (pol­

książki Georgija Iwanowicza Gurdżijewa (1979), Trage­

ski przekład: Pusta przestrzeń

dia Carmen w trzech różnych wersjach (1983), filmowa

1981),

i telewizyjna wersja Mahabharaty

1946-1987,

(1989 premiera na fe­

stiwalu w W e n e c j i ) , Tragedia Hamleta

(2002). Niektó­

The

Shifting
1987

Point:

Film,

(polskie w y d a n i e : Ruchomy

Teatr, film, opera 1946-1987,

re z tych filmów to ekranizacje powieści, i n n e zostały

1977, wydanie drugie
Theatre,

Opera
punkt:

2004), There Are No Se-

crets 1993 - w Stanach Zjednoczonych książka ta n o ­

nakręcone na podstawie spektakli teatralnych, prze­

siła tytuł The Open Door (polski przekład: Nie ma se­

kraczając jednak konwencję d o k u m e n t u funkcjonują

kretów

Recollections

1998

j a k o dzieła niezależne i samodzielne.

(„Wstęgi czasu. W y z n a n i a " ) , Avec Shakespeare

1998,

1996), Threads of

Evoking Shakespeare

N a swojej drodze artystycznej Peter B r o o k był też

Time.

1998 i Between Two Silences

1999.

a u t o r e m i współautotem scenariuszy f i l m o w y c h i tele­

Jego książki i dziesiątki artykułów zostały przetłuma­

wizyjnych, projektował scenografie i komponował m u ­

czone na liczne języki.

zykę do przedstawień, recenzował inscenizacje baleto­

Bibliografia prac dotyczących dokonań twórczych

we, a w k i l k u f i l m a c h zdarzyło m u się występować ja­

Petera Brooka liczy już k i l k a tysięcy pozycji w w i e l u ję­

k o aktor.

zykach. Znajdują się wśród n i c h monografie analizują­

Poznał osobiście w i e l u spośród najwybitniejszych

ce całokształt jego twórczości, a także książki w cało­

artystów teatru X X w i e k u , t a k i c h jak między i n n y m i :

ści poświęcone w y b r a n y m p r o j e k t o m artystycznym

G o r d o n Craig, B e r t o l t Brecht, Jean-Louis Barrault,

i spektaklom. Zebrane wypełniają one wcale pokaźną

Roger B l i n , Jane L i t t l e w o o d , Peter H a l l , Georgij T o w -

bibliotekę.

stonogow, Jerzy G r o t o w s k i , Joseph C h a i k i n , A n d r e i

B r o o k jest laureatem f r a n c u s k i c h nagród: i m i e n i a

Serban, M i c h e l Saint-Denis, Tadeusz K a n t o r . Z nie­

M o l i e r a , G r a n d Prix D o m i n i q u e (trzykrotnie) i Prix

którymi z n i c h współpracował.

d u Brigadier, polskiej -

i m i e n i a Tadeusza K a n t o r a ,

Z początkiem listopada 1970 r o k u czterdziestopię­

amerykańskich: obie, E m m y ( d w u k r o t n i e ) oraz Tony

c i o l e t n i Peter B r o o k rozpoczął działalność w założo­

(również d w u k r o t n i e ) , przyznawany przez krytyków

16

�Zbigniew Osiński • T R A N S K U L T U R O W Y T E A T R PETERA BROOKA

teatralnych za najlepszy spektakl sezonu. W 1989 r o ­

w stylistyce t e a t r u Becketta. W sierpniu 1965 r o k u , n a

ku w Taorminie we W ł o s z e c h otrzymuje doroczną Pre­

zaproszenie Brooka, przyjechał po raz pierwszy do

mia Europa per i l Teatro. Podczas uroczystości w p r o ­

L o n d y n u Jerzy G r o t o w s k i - odbył się w t e d y pokaz f i l ­

wadzenie wygłaszał Jerzy G r o t o w s k i . W

roku

m u d o k u m e n t a l n e g o o Teatrze L a b o r a t o r i u m , zawie­

otrzymał nagrodę Cesarza Japonii P r e m i u m Imperiale,

rającego fragmenty z ćwiczeń a k t o r s k i c h i spektaklu

porównywaną z Nagrodą N o b l a w dziedzinie l i t e r a t u ­

Tragiczne dzieje doktora Fausta według M a r l o w e ' a , oraz

1997

ry. Przez królową Elżbietę I I został u h o n o r o w a n y orde­

spotkanie polskiego reżysera z zespołem

rem C o m m a n d e r o f the B r i t i s h Empire, a przez prezy­

T h e a t r e . O d tego czasu datuje się początek przyjaźni

denta Francji - Legią Honorową. U n i w e r s y t e t Rzym­

o b u twórców, która przerodziła się w j e d n ą z najwięk­

ski wyróżnił go d o k t o r a t e m honoris causa.

szych przyjaźni artystycznych naszych czasów. Takie
teksty Brooka, j a k : O Jerzym Grotowskim

Związki Petera Brooka z Polską, z p o l s k i m i artysta­

Aldwych

(pierwodruk

m i są długie i mocne. Począwszy o d legendarnej wizy­

w 1965 r o k u w czasopiśmie „Flourish", trzy lata póź­

ty w czerwcu 1957 r o k u , kiedy to w r a m a c h europej­

niej t e n sam tekst ukazał się w charakterze przedmo­

skiego tournee odwiedził Warszawę z przedstawieniem

wy do książki Grotowskiego Towards

TttMS AndYonicus, w i e l o k r o t n i e gościł w naszym k r a j u .

1968)

i Grotowski,

sztuka jako

a Poor

Theatre,

(pierwodruk

wehikuł

W 1964 r o k u w Teatrze N a r o d o w y m w Warszawie pre­

1988, tekst włączony do jedynej o p u b l i k o w a n e j za ży­

zentował Króla Leara; w 1972 - w t y m samym teatrze

cia Grotowskiego jego książki w języku p o l s k i m Teksty

pokazano Sen nocy letniej w jego reżyserii; w 1975

Z lat 1965-1969.

-

Wybór, Wrocław 1990), czy wreszcie

przyjął zaproszenie Grotowskiego i uczestniczył w p r o ­

poświęcony Tadeuszowi K a n t o r o w i tekst M o c

wadzonym przez niego Uniwersytecie Poszukiwań Te­

(wystąpienie podczas międzynarodowego sympozjum

twórcy

atru Narodów we Wrocławiu, w 1990 - w Ośrodku

w Paryżu w czerwcu 1989 r o k u Tadeusz Kantor.

Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań

pisarz, człowiek

Teatralno-Kulturowych we Wrocławiu odbył się pre­

publikacja 1990, polski przekład Oskara H e d e m a n n a

teatru: jego wpływ pod koniec XX

Malarz,
wieku,

(w sze­

ukazał się na łamach miesięcznika „Teatr" 1990, n r 7)

ściogodzinnej wersji), w 1991 - w Ośrodku G r o t o w ­

- są o d dawna uznawane za teksty klasyczne. W ostat­

skiego we Wrocławiu dwa o t w a r t e spotkania, drugie

n i m z n i c h B r o o k wyznał:

mierowy w Polsce pokaz f i l m u Mahabharata

z nich było promocją polskiego wydania książki Piotra
Demianowicza Uspieńskiego Fragmenty nieznanego
uczania. W poszukiwaniu

cudownego

„Dzięki K a n t o r o w i

na­

(wydawnictwo

Remarkable

r i i . [...] dzieło i działalność K a n t o r a stanowi poszuki­
wanie nadzwyczajnej jakości. Jego dzieło ukazuje i n ­

w ramach Europejskiego Miesiąca Kultury, prezenta­

tensywność,

odebranie N a g r o d y i m . Tade­

dzieło K a n t o r a jest t a k i m właśnie światłem".

Iwanowicz

W

i znaczenie, j e d n y m z dwóch

pracy n a d teatralną i filmową

Mahabharata

uczestniczyli dwaj polscy aktorzy, Ryszard

organizatorów tej konferencji, a zarazem współredak­

Cieślak

i A n d r z e j Seweryn.

torem i tłumaczem okolicznościowego w y d a w n i c t w a

Symbolicznego znaczenia nabiera fakt, że właśnie

był doktor Grzegorz Ziółkowski z U n i w e r s y t e t u i m .

w Bouffes d u N o r d G r o t o w s k i wygłosił swój wykład i n ­

Adama Mickiewicza; w 2002 - w czerwcu we W r o c ł a ­
wiu prezentacja przedstawienia La Costume

zaangażowania

l u d z k i m . W teatrze niektórzy świecą jak latarnie; całe

towskiego we Wrocławiu uczestniczy w międzynaro­
Gurdżjjeu; - oddziaływanie

żarliwość, jakość jego

i moc jego i n t e l e k t u . Jego dzieło jest czymś głęboko

usza Kantora; w listopadzie 2001 - w Ośrodku G r o ­
dowej konferencji W stronę esencji. Georgij

co

dzieło

go k o n t y n e n t u w tej c h w i l i , w tej długiej c h w i l i histo­

Men,

w 1992 - spotkanie w Starym Teatrze w K r a k o w i e
cja filmu Mahabharata,

zrozumiałem jasno,

K a n t o r a , tak dalece osobiste, wyraża cierpienie nasze­

Pusty Obłok, Warszawa 1991) oraz premierowe w Pol­
sce pokazy f i l m u Meetings with

[...]

oznacza czuć się Europejczykiem, ponieważ

auguracyjny po objęciu katedry a n t r o p o l o g i i t e a t r u

(Garnitur)

w College de France.

według opowiadania południowoafrykańskiego pisarza

D o k o n a n i a Petera Brooka stanowią wielką inspira­

Cana Themby, a we wrześniu w Warszawie i Gdańsku

cję i jeden z najważniejszych punktów odniesienia dla

- Tragedii Hamleta według Shakespeare'a.

twórców t e a t r a l n y c h drugiej połowy X X w i e k u . A r t y ­

Nie ulega wątpliwości, że to właśnie Peter B r o o k

sta wciąż a k t y w n i e współtworzy oblicze współczesnego

w bardzo dużym stopniu przyczynił się do światowej

t e a t r u . Przynajmniej o d pół w i e k u oddziałuje o n na

sławy ttzech polskich twórców: Jana K o t t a , Jerzego

światowy teatr i kulturę teatralną, stanowiąc w n i m

Grotowskiego i Tadeusza Kantora. Okazał się o n rów­

jedną z najbardziej wyrazistych i najwybitniejszych po­

nież znakomitym interpretatorem i c h dzieł. Książka

staci. Dzieje się tak za sprawą jego przedstawień, p u ­

Jana Kotta Shalcespeare Our Contemporary

ukazała się

b l i k a c j i , spotkań oraz warsztatów organizowanych dla

w Anglii w 1964 roku, w przekładzie Bolesława Tabor-

studentów i adeptów sztuki t e a t r u . W swoich spekta­

skiego - w załączonej do niej rozmowie tłumacza

k l a c h „proponuje [ o n ] - według trafnego określenia

z Brookiem angielski reżyser sporo mówi o n o w a t o r ­

jego polskiego monografisty - poetykę prostoty i kla­

skich koncepcjach Kotta; wykorzystał je

zwłaszcza

rowności, stanowiącą wyraz tęsknoty za d o c i e r a n i e m -

którego wystawił

tak w życiu, jak i w sztuce - do esencji zjawisk i i c h

w słynnej inscenizacji Króla Leara,

17

�Zbigniew Osiński • TRANSKULTUROWY TEATR PETERA BROOKA

znaczeń", ale ważną inspirację stanowią również gło­

nej i ważnych dzieł południowoafrykańskich. Z nie­

szone i p r a k t y k o w a n e przezeń idee. Przy t y m d l a w i e l u

zwykłą konsekwencją

ludzi B r o o k jest również, a nawet przede wszystkim,

w t y m k i e r u n k u na swojej własnej drodze twórczej.

i u p o r e m A r t y s t a postępuje

w i e l k i m mędrcem współczesnej kultury, przewodni­

Bardzo gorąco p o p i e r a m wniosek Senatu Uniwer­

k i e m d u c h o w y m , mistrzem, w i e r n y m sobie i swej nie­

sytetu i m . A d a m a M i c k i e w i c z a o nadanie Peterowi

powtarzalnej pasji.

B r o o k o w i godności d o k t o r a honoris causa. Sama uro­
czystość, a także towarzyszące jej przedsięwzięcia (ta­

Peter B r o o k , dzieląc przekonanie o wtórności f o r m
k u l t u r o w y c h wobec esencji człowieka i źródeł ludzkiej

kie jak: publikacja tłumaczenia książki R Brooka The

k o n d y c j i , stał się j e d n y m z prekursorów t e a t r u trans-

Shifting Point, spotkanie z artystą) staną się z pewno­

k u l t u r o w e g o - zmierzającego do przekraczania granic

ścią w i e l k i m świętem nie tylko poznańskiej Ahnae M a -

k u l t u r o w y c h . T y m samym zwraca o n uwagę na k o ­

tńs i miasta Poznania, ale również polskiego teatru,

nieczność prowadzenia dialogu i możliwość osiągnię­

polskiego środowiska naukowego i artystycznego, całej

cia porozumienia przedstawicieli różnych k u l t u r . Efek­

k u l t u r a l n e j Polski. D o p r a w d y t r u d n o jest przecenić

t e m takiego myślenia jest budowanie mostów między

znaczenie tego wydarzenia. N i e ulega również wątpli­

W s c h o d e m i Z a c h o d e m oraz Z a c h o d e m i Południem,

wości, że zostanie o n o zauważone i będzie się o n i m

czemu służy między i n n y m i przybliżanie europejskim

pamiętało poza naszym k r a j e m .

i amerykańskim o d b i o r c o m skarbów k u l t u r y o r i e n t a l ­

Peter Brook podczas ceremonii wręczenia doktoratu honorowego, obok prof. Zbigniew Osiński (z prawej)
i prof. Bogdan Walczak (z lewej). Fot. Maciej Hadrych

18

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11361" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11339">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a7d11ad067fa37bab770c279b8c80bf1.pdf</src>
        <authentication>aa51c23cb7795d83a497e5637d85957b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135365">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6293</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135366">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135367">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135368">
                <text>teatr</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135369">
                <text>Gurdżijew, Georgij I. (1870-1949)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135370">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5870</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135371">
                <text>O recepcji Gurdżijewa/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135372">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.60 z.2, s.165-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135373">
                <text>Osiński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135374">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135375">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135376">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135377">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135378">
                <text>165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

ZBIGNIEW OSIŃSKI

N

a początku lat dziewięćdziesiątych minionego
stulecia, przeglądając zasoby archiwalne Teatru
Laboratorium i Drugiego Studia Wrocławskie­
go przejęte przez utworzony wtedy Ośrodek Badań
Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, natrafiłem na korespondencję1
między Urzędem Celnym w Zgorzelcu a Jędrzejem Sellem (od 1966 do 1971 roku zastępcą dyrektora do
spraw administracyjnych w Teatrze Laboratorium, a od
1972 do lutego 1978 roku - kierownikiem organizacyj­
nym, z powierzeniem obowiązków zastępcy dyrektora).2
Składają się na nią dwa listy, które tutaj przytoczę:
„Zgorzelec, 20 grudnia 1967 [1968]3
Decyzja o przepadku towarów w postępowaniu celnym
Urząd Celny w Zgorzelcu po zbadaniu sprawy przywozu
z zagranicy przez ob[ywatela] Jędrzeja SELL[a] między innymi
towarami książek p.t.: L’Oreille et le langage,4 Récits de Belzébuth
à son petit-fils [Opowieści Belzebuba do swojego wnuka],5Méta­
morphoses de l’âme et ses symboles [Metamorfozy duszy i jej symbole],6 Fragments d’un enseignement inconnu [Fragmenty niezna­
nego nauczania],7 Réalité de l’âme [Rzeczywistość duszy],8 Per­
ceval ou la Conte du Graal [Perceval z Walii czyli Opowieść
o Graalu],9 La Puissance du serpent [Moc węża],10 Le Livre
tibétain de la Grand Libération [Tybetańska Księga Wielkiego
Wyzwolenia],11 Le Maître et Marguerite [Mistrz i Małgorzata],12
La Quente du Graal [Poszukiwanie Graala],13 Maître Eckhart et
la mystique rhénane [Mistrz Eckhart i mistyka reńska],14 Le Li­
ving Theatre [Living Theatre] Pierre Biner - La Cité,15 oraz ga­
zet: 6 kart „Herald Tribune”, 16 kart „Le Monde”, 8 kart „Diario de la Tarde”, 8 kart „Combat”, 6 kart „Journal de Genève”
i 4 kart[y] „Le Canard en chaîne” - stwierdził, że gazety „Com­
bat” i „Journal de Genève” są na polskim obszarze celnym za­
bronione do posiadania, przechowywania lub rozpowszechnia­
nia. Wobec powyższego na podstawie art[ykułu] 10 prawa cel­
nego (Dz.U. nr 33 z 1961 r.) w związku z &amp; 7 rozporządzenia
Rady Ministrów z 27 marca 1962 r. (Dz.U. nr 21 poz. 95) Urząd
Celny w Zgorzelcu orzeka: 1) przepadek 6 kart gazety „Journal
de Genève” i 8 kart gazety „Combat”, 2) zwrot pozostałych
książek i gazet ob. Jędrzejowi SELL[owi], zamieszkałemu we
Wrocławiu, ul. Kiełbaśnicza 16/17, 3) doręczyć egzemplarz de­
cyzji ob. Jędrzejowi Sell, adres j[ak] w[yżej].
Przy podjęciu decyzji Urząd Celny kierował się tym, że
gazety „Journal de Genève” i „Combat” są pozbawione debi­
tu komunikacyjnego na terenie kraju. Mając powyższe na
uwadze orzeczono jak w sentencji.
Od decyzji niniejszej służy odwołanie do głównego Urzę­
du Ceł w Warszawie za pośrednictwem tut[ejszego] Urzędu
w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia. Do odwołania na­
leży dołączyć opłatę 10 zł w znaczkach skarbowych oraz po
2 zł od każdego załącznika.
[Dopisane piórem:]
Zał[ączniki] 12 książek 34 karty gazet
[Pieczątka okrągła i podpis:]
Zastępca Naczelnika Urzędu Celnego
[odręczny podpis]
Mieczysław Liszkiewicz”

O recepcji Gurdzijewa.
Przyczynek

List odwoławczy jest datow any „W arszawa,
3 stycznia 1968 [1969]”:
„Główny Urząd Ceł w Warszawie za pośrednictwem
Urzędu Celnego w Zgorzelcu16
ODWOŁANIE od decyzji o przepadku towarów w po­
stępowaniu celnym
W związku z tym, że Urząd Celny w Zgorzelcu orzekł prze­
padek 6 kart gazet „Journal de Genève” i 8 kart gazety „Com­
bat” uprzejmie informuję, że wraz z zespołem Teatru Laborato­
rium przebywałem na tournée artystycznym: Anglia, Meksyk
i Francja, i czasopisma powyższe zawierały recenzje teatralne
z naszych przedstawień za granicą. Recenzje te są nam nie­
zbędne do dokumentacji archiwalnej wyjazdów zagranicznych,
służbowych.
Uprzejmie proszę o przyjęcie niniejszego odwołania
i o zmianę decyzji Urzędu Celnego w Zgorzelcu.
Zastępca Dyrektora
[odręczny podpis]
mgr Jędrzej Sell”.
Dzięki informacji o tournée zespołu Grotowskiego,
znajdującej się w odwołaniu, można stwierdzić, że obie
daty umieszczone w listach są błędne, przy czym
pierwszą pomyłkę spowodowała któraś z archiwistek,
drugą natom iast - autor odwołania.17 Prawdziwe daty
listów to 20 grudnia 1968 i 3 stycznia 1969 roku.
Tournée Teatru Laboratorium trwało z górą cztery
miesiące: od 22 sierpnia do 26 listopada 1968 roku. Po
jego zakończeniu Jędrzej Sell wrócił samochodem do
Wrocławia, podczas gdy Grotowski przebywał jeszcze
przez jakiś czas we Francji, skąd wtedy właśnie udał się
w swoją pierwszą podróż do Indii.18 D la ludzi znają­
cych bliżej ówczesny T eatr Laboratorium nie ulega
najmniejszej wątpliwości, że Jędrzej Sell przewoził do
Polski książki Grotowskiego, podczas gdy czasopisma
miały rzeczywiste przeznaczenie archiwalne.
W śród dwunastu tytułów, przeważnie klasycznych
pozycji z literatury, filozofii i mistyki, znalazły się: fran­
cuski przekład powieści M ichaiła Bułhakowa Mistrz
i Małgorzata oraz monografia Living Theatre autorstwa
Pierre’a Binera, opublikowana w kwietniu 1968 roku
przez wysoko cenioną w tamtych latach oficynę wy­
dawniczą L ’A ge d’Homme w Lozannie, gdzie w grud-

165

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Zbigniew Osiński • O RECEPCJI GURDŻIJEWA. PRZYCZYNEK

niu tego samego roku ujrzała światło druku książka
Raymonde Temkine Grotowski.
Także pozostałe tytuły wskazują na ówczesne za­
interesowania Grotowskiego, jednak dla sprawy re­
cepcji Gurdżijewa szczególnie ważne są dwie pozycje:
Fragments d’un enseignement inconnu Piotra Demianowicza U spieńskiego, pierwsze francuskie wydanie
ukazało się w 1950 roku (polski przekład M agdy Zło­
towskiej pod tytułem Fragmenty nieznanego nauczania.
W poszukiwaniu cudownego opublikowało W ydawnic­
two Pusty O błok w roku 1991, ponad czterdzieści lat
po pierwodruku) oraz książka samego Georgija Iwanowicza Gurdżijewa Récits de Belzébuth à son petit-fils
(pierwodruk w języku angielskim w roku 1950: Beel­
zebub’s Tales to His Grandson, francuskie wydanie
w 1956, polskiego przekładu dotychczas nie m a). M i­
chel de Salzmann w swoim Odsyłaczu do literatury na
temat Gurdżijewa podkreśla wyjątkowe znaczenie
książki Uspieńskiego:
„[...] istnieje tylko jedna książka - z wyjątkiem
książek samego Gurdżijewa - którą bez uprzedzeń można uznać za naprawdę użyteczną dla adeptów tego
nauczania. Jest to In Search of the of the Miraculous praca napisana przez Piotra D. Uspieńskiego. Ucznio­
wie Gurdżijewa zawsze czuli się głęboko wdzięczni
Uspieńskiemu za ten, jak dotąd niezrównany, wkład
w jego dzieło. Jest to nie tylko fascynująca opowieść,
lecz również błyskotliwe, uczciwe i wierne przedsta­
wienie tego, co autor zapamiętał z tego, co mu przeka­
zywano. Ow wyczyn pamięci jest imponujący tym bar­
dziej, jeśli uświadomimy sobie, że prowadzenie nota­
tek było bezwzględnie zabronione. [...]
Bez wątpienia Uspieński posiadał wyjątkowe kwa­
lifikacje, również jego motywacja była unikalna, wsze­
lako tajemnicza jakość em anująca z jego książki stano­
wi rezultat tego, że przybliża ona nas tak bardzo, jak to
tylko możliwe, do warunków ustnego nauczania,
w którym obecność Mistrza sprawia, że idee znajdują
«ucieleśnienie», objawiając się w całkowicie nowym
wymiarze”.19
Zdaniem Leszka Kolankiewicza, który w latach sie­
demdziesiątych współpracował z Grotowskim nad re­
dakcją jego tekstów: „to właśnie odkrycie Gurdżijewa
- bodaj przede wszystkim przez książkę Uspieńskiego,
którą Grotowski cenił bardzo wysoko - natchnęło go
do radykalnej zmiany kierunku: z parateatru na Teatr
Źródeł [...]” .20
Kilka stron dalej znajduje się następująca uwaga
autora Świętego Artauda:
„Grotowski posługiwał się francuskim przekładem
Philippe’a Lavastine’a, opublikowanym w 1968 roku
przez paryskie wydawnictwo Stock - ten egzemplarz,
z fragmentami zaznaczonymi i skomentowanymi wła­
snoręcznie w drugiej połowie lat siedemdziesiątych,
podarował, jeśli dobrze pam iętam Osińskiemu; intere­
sujące byłoby studium tego badacza źródeł, inspiracji,

kontekstów twórczości Grotowskiego, pomyślane jako
egzegeza tych fragmentów i komentarzy”.21
Jest faktem, że w moim ówczesnym mieszkaniu
przy Puszczyka na warszawskim Ursynowie Grotow­
ski, w obecności Leszka Kolankiewicza, podarował mi
swój egzemplarz Fragments d’un enseignement inconnu
Uspieńskiego. Było to dokładnie 4 lutego 1982 roku,
w przeddzień jego wyjazdu do O din T eatret w Holstebro, podczas mojego ostatniego z nim spotkania przed
jego definitywnym opuszczeniem kraju. Tego popołu­
dnia rozmawialiśmy między innymi o Gurdżijewie.
Zresztą w moich rozmowach z Grotowskim nazwisko
Gurdżijewa pojawiało się dosyć często. Zanotowałem
je pod następującym i datam i: 4 lutego 1982, 26
kwietnia 1988, 30 listopada 1988, 11 i 17 lutego
1989, 23 października 1992, 27 i 28-29 lipca 1996,
3 m arca 1997 roku. W moim przekonaniu przytacza­
nie i komentowanie fragmentów wyrwanych z bardzo
różnych kontekstów nie miałoby jednak sensu, a m o­
głoby jeszcze pomnożyć nieporozumienia, których
i tak nie brakuje. Podobnie zresztą jak postulowana
przez Kolankiewicza egzegeza zaznaczonych przez
Grotowskiego fragmentów i jego komentarzy do nich.
Otóż podkreślenia te Grotowski zaznaczył tylko na
siedm iu stronach dzieła U spieńskiego, liczącego
w omawianym tutaj wydaniu łącznie z indeksem 550
stron. S ą to w kolejności strony: 66, 351, 355, 375,
378, 388 i 455. Przy tym uwagi poczynione przez G ro­
towskiego są w zdecydowanej większości nieczytelne
(na poziomie znaczeń i sensów). W ygląda wręcz na
to, że jest to rodzaj palimpsestu, który jedynie on sam
mógł naprawdę Rozumieć.
Niezupełnie przekonuje mnie opinia, że Grotowski
odkrył dla siebie Gurdżijewa „dopiero około 1976 ro­
ku”, jak twierdzą Kolankiewicz22 i za nim Grzegorz
Ziółkowski.23 Można rzecz jasna długo i być może
z sensem dyskutować na temat, co znaczy w tym przy­
padku określenie: „odkrył dla siebie”. Jeśli jednak trzy­
m ać się faktów, to w świetle przytoczonych tutaj do­
kumentów staje się jasne, że początek głębszego zain­
teresowania Gurdżijewem można u niego datować co
najmniej na rok 1968, a zatem jeszcze w tak zwanym
okresie teatralnym/„teatru przedstawień” .
Faktem jest, że Grotowski nie był zainteresowany
tym, aby niektóre jego teksty drukowane na Zacho­
dzie były tłumaczone w Polsce. Należał do nich rów­
nież tekst o Gurdżijewie C etait une sorte de volcan,
oparty na trzech spotkaniach z M ichelem de Salzmannem przeprowadzone w Paryżu w lutym 1991 ro­
ku, a opublikowany w czerwcu 1992 roku po francu­
sku, w Szwajcarii.24 N atychm iast zwróciłem się do
Grotowskiego z pytaniem, czy przewiduje opubliko­
wanie tego tekstu po polsku. W odpowiedzi 23 paź­
dziernika 1992 roku otrzymałem w Ośrodku we W ro­
cławiu telefon z Pontedery. T o Carla Pollastrelli,
w imieniu Grotowskiego, przekazała mi informację:

166

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Zbigniew Osiński • O RECEPCJI GURDŻIJEWA. PRZYCZYNEK

„Jerzy nie chce, aby jego tekst o Gurdżijewie był pu­
blikowany w Polsce” .25
Z Grotowskim nie dyskutowało się, aby zmienił raz
podjętą decyzję. W tym wypadku jednak polski prze­
kład w końcu się ukazał. Dokonało się to w listopadzie
2001 roku, prawie trzy lata po śmierci Grotowskiego.
Jego spadkobiercy ulegli życzeniu/prośbie Petera Brooka, który zwrócił się do nich z tą sprawą w związku
z wydawnictwem przygotowywanym z okazji konferen­
cji W stronę esencji. Georgij Iwanowicz Gurdżijew —od­
działywanie i znaczenie we W rocławiu.26
Wyboru książek do swojej biblioteki Grotowski
dokonywał zazwyczaj starannie. N ie miał również
w zwyczaju, aby kupić książkę i przynajmniej uważnie
jej nie przekartkować. Z pewnością też książki Uspieńskiego i Gurdżijewa były przywoływane w jego przyja­
cielskich spotkaniach z Brookiem, których początek
datuje się od sierpnia 1965 roku.27
Również pozostałe tytuły książek przewiezionych
przez Jędrzeja Sella są znaczące. Podkreśliłbym zwłaszcza
dwie pozycje na temat mitu Graala, Métamorphoses de
l’âme et ses symboles Carla Gustava Junga, dzieło Jeanne
Ancelet-Hustache o Mistrzu Eckharcie na tle mistyki
reńskiej, Tybetańską Księgę Wielkiego Wyzwolenia. Za­
równo mit Graala, jak i lektura prac Junga były inten­
sywnie obecne u Grotowskiego niemal od początku jego
drogi twórczej. Wspomnę tylko, że zamierzony pierwot­
nie tytuł opolskiej inscenizacji według Pechowców (Ro­
dziny pechowców) Jerzego Krzysztonia brzmiał Mit Graala, czego ślad pozostał w zapiskach Grotowskiego za­
branych przez niego do Pontedery,28 zaś w programie do
przedstawienia znalazł się krótki esej Z impresji reżysera.
Teatr i Graal.29 A przedostatni akapit późniejszego o de­
kadę Teatru a rytuału, jednego z najbardziej znanych
tekstów Grotowskiego, rozpoczyna zdanie:
„Czytałem ostatnio pierwszą zapisaną wersję histo­
rii o Graalu, jest to, zdaje się, Parsival".30
Najpierw Grotowski powiedział to podczas konfe­
rencji, która odbyła się 15 października 1968 roku
w paryskim O środku P A N przy rue Lauriston.
W oparciu o stenogram tej wypowiedzi czasopismo
„France-Pologne” opublikowało tekst Le théâtre d’au ­
jourd’hui à la recherche du rite (Teatr dzisiejszy w poszu­
kiwaniu rytuału),31 wreszcie w sierpniu 1969 roku uka­
zała się m ocno zmieniona w stosunku do pierwodruku
wersja polska, zarazem ostateczna.32 Znamienne, że
obie wersje kończą się opowieścią o Parsifalu.
N a uwagę zasługuje także klasyczna kiedyś książka
A rthura A valona (właściwe nazwisko Sir John W oodroffe) La Puissance du serpent, której angielskojęzyczny
pierwodruk The Serpent Power ukazał się w roku 1919.
Jędrzej Sell m usiał wieźć jej pierwsze francuskie wyda­
nie z 1959 roku, opublikowane w serii „Mystiques et
religions” pod redakcją Jeana Herberta.

Niezmiernie ciekawe okazują się być drogi pew­
nych książek, ich oddziaływanie w różnych czasach
i kontekstach. W czerwcu 1932 roku Mieczysław Li­
manowski w pięknym tekście Poskramianie węża, bę­
dącym recenzją z recitalu tanecznego Lidii Winogradzkiej w wileńskiej Lutni, napisał:
„Był wieczór sobótek. N a dworze zapalono ognie,
aby Antokolskie Wybrzeże zamienić w feerię. Łodzie
płynęły po Wilii. My zaś byliśmy w sali zamkniętej,
gdzie tego wieczoru równolegle odbywała się tajem ni­
ca wiązania wody z ogniem, to jest tajem nica urodze­
nia piorunu, czyli węża. Bo nie mamy wątpliwości, że
wąż jest symbolem piorunu, z tym cielskiem przebiega­
jącym na kształt zygzaków, kiedy się błyska.
Jad wężowy pali się jak piorunowy ogień. T ak samo
poraża. Indyjskie księgi opowiadają, jak węże są po­
skramiane. Wszędzie w świątyniach są te węże tańczą­
ce obok bajader. Czy jesteśmy pod ziemią w głębokim
Dekanie, czy bardziej nad ziemią i bliżej Gangesu,
wszędzie stykamy się z wężową naturą. Najdziwniejszy
Anglik, którego znam, Sir John Woodroffe, umiał ty­
le opowiedzieć w swej rewelacyjnej do końca książce
The Serpent Power, czyli O mocy węża, która jest książ­
ką sakralnych tajem nic najgłębszego teatru, bo już te­
atru w naszym ciele.
Kiedy zatem paliły się ognie sobótkowe wieczornej
nocy osobliwej, w Wilnie odbywał się ten obrzęd jedy­
ny w swoim rodzaju, m ający związek z wodą
i ogniem”.33
Zatem Limanowski czytał The Serpent Power w ory­
ginale. Prawdopodobnie poznał również osobiście au­
tora, bo to właśnie zdaje się sugerować fragment
o „najdziwniejszym Angliku, którego znam”. Z tego,
co Limanowski napisał, wynikałoby, że w książce tej
można znaleźć więcej niż intuicje dzisiejszej antropolo­
gii teatralnej czy antropologii teatru. Swoją drogą jest
ona obecnie nieosiągalna w polskich bibliotekach pu­
blicznych, nie mówiąc już o perspektywie czytania jej
po polsku. Przez blisko sto lat nikt nie pomyślał o jej
przetłumaczeniu i wydaniu.
W ielka szkoda, że nie dysponujemy spisem księgo­
zbioru Grotowskiego oraz że szansa na taki spis prze­
padła właściwie bezpowrotnie. N apisałem o tym w wy­
powiedzi dla „Didaskaliów” , zamieszczonej w numerze
z grudnia 2004 roku.34
Nie tutaj miejsce, aby rozwijać problem biblioteki
Grotowskiego. Powiem więc tylko, że dla rozumienia
jego osobowości twórczej ma on znaczenie, które trud­
no przecenić. Grotowski był człowiekiem w niemałym
stopniu uformowanym przez dialog z pewnymi książ­
kami. Piszę o tym obszerniej w tekście Dzieło Jerzego
Grotowskiego jako „przedmiot badań”, opublikowanym
ostatnio w „Kontekstach”.
I jeszcze jeden znamienny fakt do interesującego
nas problemu recepcji Gurdżijewa. O d Grotowskiego
dowiedziałem się, że w filmie Meetings with Remarkable

167

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Zbigniew Osiński • O RECEPCJI GURDŻIJEWA. PRZYCZYNEK

Men [Spotkania z wybitnymi ludźmi] Petera Brooka,
przy współpracy Jeanne de Salzmann, rolę młodego
Gurdżijewa miał grać Ryszard Cieślak. O d 25 marca
do 3 kwietnia 1976 roku, na zaproszenie Brooka, prze­
bywał on w paryskim Centre International de Recher­
che Théâtrale. Najprawdopodobniej otrzymał wtedy
reżyserski scenopis przyszłego filmu, datowany 10
m arca 1976 roku.35 Zdjęcia do filmu były realizowane
od m aja do sierpnia 1977 roku w Afganistanie i Pinewood Studios w Londynie.36 Ostatecznie Ryszard C ie­
ślak nie zagrał w filmie, którego premiera odbyła się
w 1979 roku.37 Okazało się, że był już wtedy za stary
do roli, do której upatrzył go sobie Peter Brook. Eg­
zemplarz aktorskiego scenopisu pozostał idealnie czy­
sty, nie zawiera żadnych uwag i poprawek.
N a koniec zasygnalizuję tylko, że - jeśli jestem do­
brze poinformowany - Grotowski nigdy nie łączył
swojego nazwiska z jakąś formalną grupą gurdżijewowską, natom iast żywił przekonanie, które przekazywał
również innym (w tym i mnie) o braku „misjonarstwa”
zarówno u samego Gurdżijewa, jak i jego uczniów.
T ak przynajmniej wyglądało to w jego relacjach. Przy
tym do końca życia Grotowski utrzymywał kontakt
z niektórymi ludźmi z tego kręgu, przede wszystkim zaś
kultywował swoją przyjacielską relację z Peterem Brookiem. N a podstawie znanych mi faktów pragnę wy­
prowadzić tak zwaną m ocną hipotezę, że problem
Gurdżijewa zrodził się u Grotowskiego w wyniku tej
przyjaźni, stając się z czasem jednym z jej ośrodków,
jeśli nie samym centrum. Nie zamierzam tym samym
wykluczyć możliwości, że w jakimś momencie Grotow­
ski mógł trafić na Gurdżijewa sam, zupełnie niezależ­
nie od jego relacji z Peterem Brookiem. Byłyby to jed­
nak tylko spekulacje. Zatem pora skończyć.
Przypisy
1

2

3

4
5
6

7
8

Znajdują się one w teczce 450 („Korespondencja kurtuazyjna
polska i zagraniczna, lata 1971-1975”), strony 163 i 164. Za­
kwalifikowanie dokumentów i ich oznaczenia, ewidentnie błęd­
ne, z czasów Teatru Laboratorium i/lub Drugiego Studia Wro­
cławskiego.
Jędrzej Sell (urodzony 1940 w Warszawie), w Teatrze Labora­
torium we Wrocławiu zatrudniony od 23 kwietnia 1965 do 15
marca 1979 roku.
Moje wstawki umieściłem w nawiasach kwadratowych [ ]. Po­
prawiłem literówki i akcenty w obu listach. W lewym górnym na­
rożniku nadruk: „Urząd Celny w Zgorzelcu Nr EPC 200/68”. Li­
sty są napisane na maszynie, na papierze firmowym formatu A4.
Alfred Tomatis, L ’Oreille et le langage, Éditions du Seuil, Paris
1963
Janus, Paris 1956; Rocher, Monaco 1985
Carl Gustav Jung, Metamorphoses de l’âme et ses symboles. Préfa­
ce et traduction de Yves Le Lay, Librairie de l’Université, Genève
et Buchet/Chastel, Paris 1953. II wydanie: 1967. Pierwodruk:

Jung, La Baconnière, Neuchâtel 1952; [lub] Carl Gustav Jung
Réalité de l’âme. Traduction [?], Librairie générale française, Paris

[?]. W serii „ La Pochothèque. Classiques modernes”. Tytuł
oryginału: Wirklichkeit der Seele.
9 Chrétien de Troyes, Perceval ou la Conte du Graal. Traduction
de Charles Méla, Gallimard, Paris.[?].
10 Arthur Avalon (Sir John Woodroffe), L a Puissance du serpent,
Éditions du Dervy Livres, Lyon 1959. Pierwodruk w języku an­
gielskim: The Serpent Power, 1919.
11 Le Livre tibétain de la Grand Libération. Introductions, annotations
et édition par W [alter] Y[eeling] Evans-Wentz. Avec des commen­
taires psychologiques du D r C arl Gustav Jung, Adyar, Paris 1960.
Oryginalny tytuł: Padma Ka-hi-thang-yig. Według przekładu
angielskiego: The Tibetan Book o f the Great Liberation. Edited by
W. Y. Evans-Wentz, London 1954. Por. Carl Gustav Jung, Ko­
mentarz psychologiczny do „Tybetańskiej Księgi Wielkiego Wyzwo­
lenia”, w: tenże, Psychologia a religia Zachodu i Wschodu. Prze­

12

łożył Robert Reszke, Wydawnictwo KR, Warszawa 2005,
s. 479-515
Mikhail Boulgakov, Le Maître et Marguerite. Traduction de rus­
se par Claude Ligny, Laffont, Paris 1968.

13 L a Quente du Saint Graal. Édition présentée et établie par Albert
Béguin et Yves Bonnefoy , Paris 1965.
14 Jeanne Ancelet-Hustache, Maître Eckhart et la mystique rhéna­
ne, Éditions du Seuil, Paris 1956, 1961..
15 Pierre Biner, Le Living Theatre. Histoire sans légende, La Cité,
Lausanne 1968. Collection „Théâtre vivant” dirigée par Clau­
de Vallon.
16 U góry, po lewej stronie pieczątka: „Instytut Badań Metody
Aktorskiej// Teatr Laboratorium// Wrocław 3, Rynek Ratusz
27// skr. Poczt. 41, tel. 342-67” oraz dopisane odręcznie „L. Dz.
6 stycznia 1969”.
17 Napisana na maszynie ósemka [1968] została poprawiona fla­
mastrem na siódemkę [1967], zaś autor odwołania napisał
„1968” zamiast „1969”.
18 Por. Zbigniew Osiński, Grotowski i jego Laboratorium , Państwo­
wy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980, s. 166-168; tenże,
Grotowski i jego Teatr Laboratorium wobec kultury Orientu —po
dwudziestu pięciu latach , „Didaskalia - Gazeta Teatralna” luty­

-kwiecień 2004, nr 59/60, s. 58-67 i czerwiec-sierpień 2004,
nr 61/62, s. 90-98 (część druga).
19 Michel de Salzmann, Odsyłacz do literatury na temat Gurdżijewa.
Przełożył Andrzej Wojtasik, „Konteksty - Polska Sztuka Ludo­
wa” 2005, nr 2, s. 70
20 Leszek Kolankiewicz, Grotowski w poszukiwaniu esencji, w: ten­
że, Wielki mały wóz, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2001, s. 287
21 Ibidem, s. 298
22 Ibidem, s. 287
23 Grzegorz Ziółkowski, R ecepcja nauczania Georgija Iwanowicza
Gurdżijewa w Polsce, „Konteksty - Polska Sztuka Ludowa”
2005, nr 2, s. 8-10
24 W książce: Georges Ivanovitch Gurdjieff, Textes recueillis par
Bruno de Panafieu, L’Age d’Homme, Lausanne 1992, s. 98-115.
Przekład angielski ukazał się w U SA : A Kind of Volcano. A n In­
terview with Jerzy Grotowski, w: Gurdjieff. Essays and Reflections
an d the M an an d His Teaching, Texts compiled by Bruno de Panafieu , English version edited by Jacob Needleman and George

25
26

Genève 1927
Janus, Paris 1950; Stock, Paris 1994
Esther Harding, Réalité de l’âme: l’énergie psychique, son origine et

Baker, Continuum, New York 1997, s. 87-106
Według moich zapisków.
Por. Rodzaj wulkanu. Rozmowa z Jerzym Grotowskim . (Rozmowa
odbyła się w Paryżu 8, 9 i 10 lutego 1991 roku). Tłumaczenie
w oparciu o wydania angielskie i francuskie Grzegorz Ziółkow­
ski. Konsultacja i redakcja tekstu Magda Złotowska, w: Peter
Brook, Jean-Claude Carrière, Jerzy Grotowski, Georgij Iwanowicz
Gurdżijew , Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego

son but. Traduction Elisabeth Huguenin. Préface C arl Gustav

168

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Jacek Dobrowolski • „GURU GURDżIJEW’

i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych, Wrocław 2001, s. 41-80.
Polskie wydanie przygotowane zostało z okazji konferencji W
stronę esencji. Georgij Iwanowicz Gurdżijew —oddziaływanie i zna­
czenie. Wrocław, 8-10 listopada 2001. Redakcja Jarosław Fret,

27
28
29

Grzegorz Ziółkowski.
Por. Zbigniew Osiński, Grotowski i jego Laboratorium, op. cit., s.
139
Profesor Kazimierz Grotowski po śmierci brata przywiózł te za­
piski do Polski.
Opole, Teatr 13 Rzędów. Premiera 8 listopada 1958. Scenariusz
teatralny i reżyseria Jerzy Grotowski. Por. Zbigniew Osiński,
Grotowski i jego Laboratorium, op. cit., s. 42-49, 320, 362-363

30 Jerzy Grotowski, Teksty z lat 1965-1969. Wybór. Wybór i redak­
cja Janusz Degler, Zbigniew Osiński, Wydanie III, „Wiedza
o kulturze”, Wrocław 1999, s. 85
31 Jerzy Grotowski, Le théâtre d’aujourd’hui à la recherche du rite.
Conference prononcée le 15 octobre 1968 au Centre de l’Académie
Polonaise des Sciences de Paris sous la présidence du directeur du
Conservatoire d’A rt Dramatique de Paris Pierre-Aimé Touchard.

w: tenże, Duchowość i maestria. Recenzje teatralne 1901-1940.
Zebrał i opracował Zbigniew Osiński, Instytut Sztuki Polskiej
Akademii Nauk, Warszawa 1992, s. 501. Podkr. Z.O.
34 Zbigniew Osiński, Sonda: Co dalej z dziełem Grotowskiego?, „Di­
daskalia. Gazeta Teatralna”, grudzień 2004, nr 64, s. 19. Tytuł
od Redakcji.
35 Meetings with Remarkable Men. Production Script. 10 March
1976. Oprawiony maszynopis liczy 76 paginowanych stron.
36 Por. Grzegorz Ziółkowski, Teatr Bezpośredni Petera Brooka, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000, s. 374
37 Meetings with Remarkable Men. Film w reżyserii Petera Brooka,
New York, Remar Productions, 1979. Por. Peter Brook, Spotka­
nia z wybitnymi ludźmi, w: tenże, Ruchomy punkt. Czterdzieści lat
poszukiwań teatralnych 1946-1987. Przekład z języka angielskie­
go i redakcja przekładu Ewa Guderian-Czaplińska, Grzegorz
Ziółkowski, Wydawnictwo „Poznańskie Studia Polonistyczne”
- Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszuki­
wań Teatralno-Kulturowych, Poznań - Wrocław 2004, s. 233­
-234

Enregistré et transcrit par Catherine Lery iJean Sirodeau, „France-

32

-Pologne” hiver 1968, nr 28-29 (161-62), s. 13-20
„Dialog” 1969, nr 8, s. 64-74. Przedruk w: Jerzy Grotowski, Tek­
sty z lat 1965-1969, op. cit., s. 61-86

33

Mieczysław Limanowski, Poskramianie węża. Recital taneczny Li­
dii Winogradzkiej w Lutni, „Słowo” 25 VI 1932, nr 147. Przedruk

P.S. Państwu Marzenie i Jerzemu Franke dziękuje
za zidentyfikowanie (poprzez internet) niektórych
książek wyszczególnionych w piśmie Urzędu Celnego
w Zgorzelcu.

o, że w Ośrodku Badań Twórczości Jerzego Gro­
JACEK DOBROWOLSKI
towskiego we Wrocławiu założono grupę gurdżijewowską, nie zaskakuje, jeżeli zna się fascynację
tym blagierem, jaką przejawiali zarówno Grotowski, jak
Peter Brook. Imponował im swą charyzmą i talentem
reżyserowania swego otoczenia, tym niemniej jestem
zdumiony, że w ośrodku bądź co bądź naukowym, głosi
się czystą szarlatanerię. Poza tym Gurdżijew to już zde­
cydowanie przebrzmiała wielkość. Gurdżijew jest passé.
Był on wielokrotnie demaskowany jako narcystyczny
tyran i skandalista towarzyski pozujący na jakiegoś
orientalnego Cagliostra X X w., a na jego naukach nie
pozostawiono suchej nitki. Wielbiciele legendy Gurdżibajarzem. Ponieważ żył w rosyjskiej Armenii, sytuacja
jewa obecnie to starsi panowie, którzy potrzebują ado­
życiowa wymagała, by snuł swe opowieści w kilku języ­
racji młodych entuzjastów, by się kreować na wtajem­
kach. Człowiek ten, o którym jego syn napisał bardzo
niczonych przewodników duchowych.
mało, był jednak dla niego silnym wzorem. W domu
Wybitny brytyjski psychiatra A nthony Storr napi­
mówiło się po ormiańsku, jako że m atka była Ormiansał w 1997 r. znakomitą książkę o syndromie guru pt.
ką. Gurdżijew twierdził, że władał 18 językami, czego
Feet of Clay —Saints, Sinners and Madmen: a Study of
nikt - niestety - nie sprawdził, lecz należy w to wątpić,
Gurus. Poświęcił on tam Gurdżijewowi cały rozdział.
bowiem po rosyjsku i angielsku mówił z błędami.
Jego diagnoza jest prosta: psychopatyczny narcyz o du­
Żadnemu z biografów Gurdżijewa nie udało się zre­
żej charyzmie i despotycznym charakterze przejawiają­
konstruować jego wędrówek w poszukiwaniu prawdy,
cy cechy paranoidalne. Jego system wierzeniowy okre­
jakie miał odbyć w latach 1887-1911 po Azji Central­
ślił jako urojeniowy.
nej, zanim pojawił się jako guru w Moskwie w 1912 r.,
Moim zdaniem niezdrowe fascynacje Gurdżijewem
w wieku, prawdopodobnie, 45 lat. Nikom u nigdy nie
można przypisać uleganiu przez jego wyznawców ar­
udało się dotrzeć do tajemniczego bractwa Sarm oung
chetypowi maga i czarownika. Zawsze będą ludzie, dla
w A fganistanie (założonego jakoby ok. 2500 lat
których prawda pozostanie czymś niebywale tajem ni­
czym, ezoterycznym i starożytnym uosabianym przez
p.n.e.), w którego głównym klasztorze miał nasz boha­
ter w ciągu trzech miesięcy poznać ostateczną prawdę.
jakąś fantastyczną postać.
N
ikt też nie potwierdził, by Gurdżijew przebywał przez
Ojciec Grigorija Gurdżijewa, czyli Georgesa Georkilka lat na dworze ówczesnego Dalajlam y w Lhasie,
giadesa (Jorgosa Jorgiadesa), był Grekiem i zawodowym

T

„Guru Gurdżijew”

169

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Jacek Dobrowolski • „GURU GURDŻIJEW’

jako jego doradca, jak twierdził. Zresztą gdyby tak by­
ło, nasz bohater sypałby jak z rękawa opowieściami
o Dalajlam ie i lamaizmie. Był w tym jednak, jak na sie­
bie, o dziwo, powściągliwy. N atom iast opowieściami
0 spotkanych innych wybitnych, jego zdaniem, inicjo­
wanych sypał jak z rękawa.
Gurdżijew był blagierem, a głód tajemnicy w dobie
rozwoju teozofii Heleny Bławackiej i A nny Besant był
na salonach Moskwy, Londynu i Paryża ogromny. Pa­
miętajmy, że Towarzystwo Teozoficzne, które powsta­
ło w U S A już w 1875 r., kupiło ziemię w Adyar, w In­
diach, w 1897 r. i tam przeniosło swą centralę. Kto
mógł wówczas, egzaltował się opowieściami o tajnych
bractwach mahatmów w Himalajach, derwiszach i joginach. Czytając tekst biografa Gurdżijewa Jam esa
M oore’a w „K ontekstach”, w którym obficie cytuje on
bombastyczne terminy kosmogonii gurdżijewowskiej,
nie mogłem powstrzymać się od skojarzeń, że są to parodystyczne, pełne archaizowanych neologizmów kal­
ki terminów teozoficznych i że bawił się on w czarowa­
nie swym systemem mistycyzujących inteligentów
spragnionych ezoterycznej inicjacji. Po prostu kom e­
dia! Jest rzeczą niebywałą, że ludzie wrażliwi duchowo,
lecz słabi, dawali tak sobą manipulować, tak się poni­
żać i tyranizować. Ba! Byli za to wdzięczni! Miał racje
A lbert Cam us, pisząc o duchowej kondycji przeciętne­
go człowieka, że: „Ciężar dni dla człowieka bez Boga
1 pana jest straszliwy” .
O to jak guru Gurdżijew zwracał się do swych
uczniów: „Jesteś gównem. Jesteś kawałkiem żywego
mięsa. W moim kraju płaci się za pozbywanie się ta­
kich jak ty.”
Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko terapia szoko­
wa dla ego, jak np. w amerykańskiej psychoanalizie est.
D la mnie jednak jest to świadectwo sadomasochistycznych stosunków we wspólnocie, która oficjalnie
działała w Fontainebleau pod Paryżem jako Instytut
Harmonijnego Rozwoju Człowieka! W takiej wspól­
nocie „duchow o naw iedzonych” uchodzi jedn ak
wszystko, ponieważ najbardziej szalone zachowania
mistrza kładzie się na karb jego „oświecenia”.
Im bardziej Gurdżijew pom iatał swymi uczniami,
tym bardziej się nim zachwycali. By zademonstrować
swą władzę nad nimi, podczas pokazu „świętych tań­
ców” w Nowym Jorku nie dał im sygnału do zatrzyma­
nia się i wszyscy spadli z estrady, budząc lęk i zachwyt
publiczności. Innym razem, siedząc ze swymi uczniami
przy stoliku przed słynną paryską „Café de M agot”,
sprowokował ich do onanistycznego konkursu na za­
sadzie - kto ma dłuższy wytrysk! Wszystko pour epater
les bourgeoisie. Słowem był to filut nie lada.
Jego talenty hipnotyzerskie, manipulacyjne, jak
i biznesowe (handlował wszystkim, czym się da, od bry­
lantów i dywanów po kawior, a nawet wróblami prze­
malowanymi na żółto, które sprzedawał w południowej
Rosji jako „amerykańskie kanarki”) mogą wprawiać

w zdumienie, ale kogoś, kto nie wyrzeka się władzy nad
innymi, nie sposób jest uznać za prawdziwego przewod­
nika duchowego, lecz jedynie za szelmę-trickstera.
Gurdżijew był niebywałym megalomanem i całe je­
go życie polegało na robieniu wrażenia na innych. Bez­
ustannie karmił kult swej osoby sugestywnym wyja­
wianiem „tajem nic”, a przecież ludzie duchowo niesa­
modzielni uwielbiają uchylania im rąbka tajemnic
przez ezoteryczny autorytet. Nie przeszkadzało im, że
Gurdżijew nadużywał alkoholu (najchętniej pił armaniac oraz xerez, który według niego miał mieć właści­
wości odm ładzające), ani że korzystał z każdej okazji
uwodzenia swych wielbicielek, ani też, że miał liczne
nieślubne dzieci. Jeden z jego uczniów, który regular­
nie sprzątał pokój „mistrza”, mawiał, że był on tak
brudny, jakby w nim żyło zwierzę, i musiał używać dra­
biny by go oczyścić.
Wszystko to działo się w kręgach elit intelektual­
nych i artystycznych. Pięknoduchy i moczymordy,
znerwicowani artyści i egzaltowane, wyzwolone kobie­
ty, mitomani i „odleciani” poszukiwacze prawdy sta­
nowili orszak Gurdżijewa. Każdy z nich był „kimś” . Je ­
go polska żona Julia Ostrowska twierdziła nawet, że
była hrabianką z carskiego dworu w Petersburgu.
W Instytucie Harmonijnego Rozwoju Człowieka
Gurdżijew stworzył miejsce do medytacji na wzór sufickiego tekke. Sala wysłana orientalnymi dywanami
z pięknymi wschodnimi kaligrafiami na ścianach robi­
ła wrażenie na ludziach Zachodu. Choć nie byli w sta­
nie przeczytać ani jednego znaku arabskiego czy per­
skiego pisma, „czuli” mistyczną aurę. Gurdżijew prze­
bierał swych uczniow w szaty sufickiej szkoły Mewlewi/Mewlany, choć uczył ich tańców odmiennych od
uprawianych przez tych wirujących derwiszy. Jego wy­
znawcy i biografowie kłócili się o to z jakiej szkoły sufickiej owe tańce się wywodzą. Jeden z nich nawet
twierdził, że Gurdżijew nauczył się ich od babilońskie­
go mechanicznego manekina podczas swego pobytu
w klasztorze bractwa Sarmoung! Łatwowierność tych
ludzi nie dziwi, gdy się wie, że wierzyli zapewnieniom
swego mistrza, iż nauki owego bractwa wywodzą się aż
z Atlantydy! Gurdżijew był sowizdrzałem, daleko jed­
nak mu do klasy wszędobylskiego Hodżry Masruddina,
bohatera sufickich przypowieści.
N ie ma jednego źródła nauk Gurdżijewa, bowiem
są to synkretyczne nauki teozoficzno-gnostyckie w parasufickiej formie, inspirowane przez wiele rozmaitych
doktryn i przefiltrowane przez jego bogatą wyobraźnię.
W arto więc zapytać, co o tych naukach myślą praw­
dziwi sufi. Pozwolę sobie przytoczyć dwa świadectwa.
Pierwsze, autorstwa sufiego dra Ibrahima Gamarda,
tłumacza poezji Dżelal-ud-din-Rumiego - ojca sufic­
kiej szkoły Mewlana, z artykułu Why Gurdzijeff s „Fourth Way" Teachings Are Not Compatible with the
Mewlevi Sufi Way, który jest dostępny w internecie.
Dr Gam ard wyjaśnia w nim, że z oddzielaniem sufizmu

170

�165-171 Osinski.ps - 8/31/2006 11:26 AM

Jacek Dobrowolski • „GURU GURDżIJEW’

od islamu, co robił Gurdżijew, jest jak z oddzielaniem
chasydyzmu od judaizmu. Tego się po prostu nie da
zrobić. Sufizm to jedna z mistycznych dróg islamu i nie
istniał jako jakaś uniwersalistyczna gnoza przed isla­
mem. N atom iast źródeł nauk Gurdżijewa dr Gam ard
upatruje w dualistycznym gnostycyzmie typu manichejskiego oraz w teozofii.
Drugie świadectwo to wypowiedź żyjącego mistrza
sufi Szajcha Hazrata al-Tariqa A zada Rasoola, który
dla potrzeb ludzi Zachodu założył w New Delhi The
Institute of Search for Truth, gdzie otrzymuje się in­
strukcje w pięciu głównych ścieżkach tej tradycji: Czisti, Kadiri, Mudżaddidi, Nakszbandi i Szadhili. Szajch
Rasool m a uczniów w Polsce, którzy m ają niedługo
wydać jego książkę Turning toward the Heart.
W książce tej czytamy (cytuję fragmenty ze strony
internetowej www.sufischool.org/gurddjeff.htm): „N a
pytanie czy poszukujący mogą osiągnąć doskonałość
poprzez nauki Gurdżijewa” Szajch odpowiedział:
«Nie jestem naśladowcą Gurdżijewa, więc nie m o­
gę odpowiedzieć na to pytanie z punktu widzenia oso­
by, która próbowała doskonalić się jego metodami.
Wiem, że Gurdżijew podróżował na W schód i osiągnął

2005 rok LX

nr 2 (269)

Indeks 369403

pewiem wgląd w tamtejsze nauki. Jednakże dla nauczy­
cieli wschodnich, a zwłaszcza bractwa Nakszbandi, jest
oczywistym, że Gurdżijew nie ukończył swego sufickiego treningu. Jestem pewien, że to, co Gurdżijew miał
do zaoferowania... mogło być użyteczne w danym cza­
sie, ale jako że jego duchowa praca nie była ukończo­
na, nie była ona właściwie i w pełni ro z u m ia n a .. N a ­
rzędzia, które Gurdżijew dostarczył, mogą zabrać ludzi
jedynie do pewnego punktu. Z tego, co mogłem wy­
wnioskować i co widziałem osobiście, nie umożliwił on
im zakończenia ich podróży. Znam pewną liczbę osób,
które studiowały nauki Gurdżijewa, a potem szukały
przedstawicieli bractwa Nakszbandi w nadziei odnale­
zienia źródła jego nauk. Ludzie nie szukaliby źródła, je­
śliby byli usatysfakcjonowani tym co już posiadają.»”.
Reasum ując, prawdopodobnie nigdy nie dowiemy
się, kim byli nauczyciele Gurdżijewa. Podobnie nigdy
nie będzie zgody co do tego, kto jest jego prawowitym
kontynuatorem z racji rozdrobnienia tych nauk po je ­
go śmierci. Fakt, że nikogo nie uczynił swym następcą,
jest bardzo wymowny. Każdy może się bawić w Gurdżijewa, ale musi pamiętać, że będzie musiał też ponieść
konsekwencje tej zabawy. Mundus vult decipi.

ISSN 1230-6142

Nakład 1000 egz.

Cena 15 zł

Vat 0%

Polska Sztuka Ludowa

K onteksty

ANTRO PO LO GIA KULTURY ♦ ETNOGRAFIA ♦ SZTUKA

GEORGIJ IWANOWIC Z
GURDŻIJEW
WROCŁAW 2005
GRAIG
W SWIECIE IDEI

171

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11469" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11447">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1ea76566361990bfb17b560bd707f35.pdf</src>
        <authentication>7bcbb95d657411df4ac30392f013c2a9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136630">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5591</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136631">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136632">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136633">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136634">
                <text>trickster</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136635">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5199</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136636">
                <text>Figura trickstera/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136637">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.46-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136638">
                <text>Ostaszewska, Aneta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136639">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136640">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136641">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136642">
                <text>Aneta

ur. w I 9 7 7 r., pedagozka. O b r o n i ł a doktorat z socjologii w 2 0 0 7 roku w Instytucie
Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Jej praca nosiła

Ostaszewska

tytuł: Cechy bohatera mitycznego w dobie kultury narcyzmu na przykładzie
społecznej kariery Michaela Jacksona.

Perspektywa

antropologiczna.

recepcji

Obecnie pracuje

w Wyższej Szkole Pedagogiki Resocjalizacyjnej „Pedagogium". Interesuje się
kategorią dzieciństwa oraz w i z e r u n k i e m dziecka w kulturze popularnej.

Figura
trickstera
igura trickstera obecna jest w wielu m i ­
tologiach. Lewis Hyde pisze, że jest pandemiczna - pojawia się w mitologiach
europejskich, afrykańskich czy w wierzeniach

F
1

1

L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This

buddyjskich. Nazywana bywa błaznem, głup­
cem, chochlikiem, demiurgiem lub diabłem.
W tym tekście przedstawię postać trickstera
w oparciu o antropologiczne studium Paula

w tradycji Winnebago i znał przekaz o tricksterze, sam

World. Mischief, Myth, and Art, North Point Press, New

nie mógł przekazać mitu, dlatego też o opowiedzenie

York 1999, s. 11. Trickster, jak pisze Hyde, nie jest postacią

poprosił członka starszyzny (Blownsnake nagrał treść

centralną, występuje w świecie politeistycznym, gdzie

przekazanego mitu, tłumaczenia na angielski dokonali

przynależy do peryferii. Patrz: Ibid., s. 13.

Indianie, John Baptiste i Olivier Lamere). Tradycja

P. Radin, The Trickster. A Study in American Indian

Winnebago nakazuje ściśle przestrzegać reguł związanych

Mythology, Greenwood Press, New York 1972. Pierwsze

z opowiadaniem świętych mitów. Prawo takie przysługuje

2

wydanie książki ukazało się w 1956 r. Mity przedstawione

tylko nielicznym, najczęściej członkom starszyzny, którzy

przez Radina to wynik jego badań terenowych, jakie

wierzą w świętość przekazywanej historii (mitu nie może

odbył w 1912 r. Informatorem i współpracownikiem

przekazać Indianin - konwertyta chrześcijański). Więcej

Radina był Indianin, Sam Blowsnake. Choć Blowsnake

o pochodzeniu mitu, patrz: P. Radin, The Trickster...,

(potomek klanu o nazwie Thunderbird) był wychowany

s. 111-112.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�47

Figura trickstera

Mity o tricksterze tworzą cykl opowieści o wę­
drówce bohatera: jego zewnętrznej, jak i we­
wnętrznej przemianie . Trickster Winnebago
nosi imię Wakdjunkaga , swoją wędrówkę od­
bywa wzdłuż świętej dla Indian rzeki Missisipi.
Przemierzając świat, poznaje przede wszystkim
siebie samego. Choć nie wyznaje żadnych war­
tości i nie wie, co to moralność, skazany - jak
z a u w a ż a Radin - na „łaskę i niełaskę swych
namiętności i popędów" , z upływem czasu
i przebytymi kilometrami tworzy świat warto­
ści. Własnym przykładem pokazuje, co służy,
a co szkodzi człowiekowi. Dokonuje zmian
w otaczaiacei eo rzeczywistości
Przyszedłem
na ziemie by przeprowadzić zmiany" - podsu¬
mowuje swoją ziemską drogę trickster.

postaci. Pojawia się równie nieoczekiwanie, jak
znika, dopada ofiarę w niespodziewany sposób,
a jeśli da się sam złapać, to tylko tak, by móc
się znowu wymknąć. W a ż n y m instrumentem,
za pomocą którego dokonuje wszystkich swych
zadziwiających czynów, jest za każdym razem
przemiana" .
Problematyczne jest dociekanie „prawdziwej
natury" trickstera. Pytaniem, na które trudno
odpowiedzieć, pozostaje kwestia: czy trickster
pozbawiony jest własnej tożsamości, co masku­
je, naśladując innych i przybierając różne formy,
czy jego tożsamość składa się z licznych warstw
(masek) i jest sumą różnych opozycyjnych cech.
Według Hyde'a transgresywność trickstera bie­
rze się stąd, że trickster jako indywiduum „[...]
has no way" . Nie posiadając skrystalizowanej
tożsamości może mieć ich wiele a w rezultacie
być niezależny, bo nieprzywiązany do jednej
formy. Może wcielać się w różne postaci, jest
nieograniczony w naśladowaniu Łatwo przystosownie sie do otoczenia a iego elastyczność
umożliwia szybką adaptację.

Działalność trickstera skupia się na „prze­
prowadzaniu zmian". Kategoria przemiany jest
podstawową właściwością tej figury. Elias Ca¬
netti pisze o nim jako mistrzu przemiany, który
potrafi przybrać dowolną postać. „Jego władza
polega na zdolności przybierania niezliczonych

Trickster jawi się zatem przede wszystkim
jako symbol. Charakteryzują go ambiwalent­
ne cechy. To figura, która w jeden system uj­
muje zachowania opozycyjne. Jego atrybutami
są jednocześnie dobro i zło. Bywa traktowany
jako bóstwo, bohater, demiurg i duch zmarłych

Radina , które dotyczy mitologii Indian północ­
noamerykańskich, w szczególności plemienia
Winnebago , gdzie trickster, jak pisze autor, peł­
ni rolę „figury zapowiadającej człowieka" . Jest
tam metaforą człowieka w jego relacji z samym
sobą oraz światem.
2

3

4

9

5

6

7

8

3

Winnebago należą do licznej grupy Indian mówiącej

10

o tricksterze. Trickster to ktoś „w drodze". Droga jednak

językiem sju. Plemiona te pierwotnie zamieszkiwały

symbolizuje również podróż w głąb siebie. Patrz: L . Hyde,

ziemie położone wzdłuż rzeki Missisipi. Pierwszymi

Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This World..., s. 6.

białymi, którzy dotarli do Winnebago (zamieszkujących

6

Radin imię Wakdjunkaga tłumaczy jako tricky one.

dzisiejsze okolice Green Bay w stanie Wisconsin), była

Patrz: P. Radin, The Trickster..., op.cit., s. 132. O etymologii

francuska ekspedycja w 1634 r. Badania archeologiczne

słowa „trickster" patrz: L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż,

potwierdzają, że Winnebago zamieszkiwali teren Green

Trickster Makes This World..., s. 7.

Bay od ok. 1400 r. Więcej o historii i kulturze Winnebago,

7

P. Radin, Prefatory..., s. X X I V

patrz: Ibid., s. 112-117.

8

Ibid., s. 52 [epizod 48].

9

E. Canetti,M*SB i władza, Czytelnik, Warszawa 1996, s. 440.

4

R Radin, Prefatory Note, [w:] tegoż, The Trickster...,

s. X X I V
5

10

Warto przy okazji zwrócić uwagę, że motyw drogi,

wędrowania należy do najczęstszych w mitach

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

L . Hyde, Trickster Makes This World..., s. 43. Hyde

zwraca uwagę, że jednym z określeń trickstera jest
„imitator"; Patrz: Ibid, s. 42.

�Aneta Ostaszewska

48
przodków również w obrębie jednej mitolo­
gii. Uosabia stan, w którym nie ma wyraźnego
podziału na to, co boskie i nieboskie, ludzkie
i zwierzęce. Jego głód, płeć, wędrowanie - to ce­
chy, które explicite nie należą ani do boga, ani do
człowieka. Jest kimś, kto potrafi zmieniać wygląd
oraz płeć. Trickster posiada zarówno elementy
właściwie bóstwom, jak i ludziom/zwierzętom.
W niektórych mitologiach bywa utożsamiany
z konkretnym totemem: z krukiem, zającem,
kojotem oraz pająkiem. Utożsamiany jest ze
zwierzętami, którym przypisywane są cechy
biegunowe: z jednej strony przebiegłość i spryt,
z drugiej zaś - lekkomyślność i głupota.
Trickster przedstawiany jest jako istota kie­
rująca się instynktem, która nie ma w zwyczaju
myśleć nad konsekwencjami własnych czynów,
dlatego uchodzi za istotę niezdolną do refleksji,
działającą impulsywnie i bez zastanowienia.
Określany jako zmienny, przewrotny i nieprze­
widywalny w zachowaniu, trickster zwiastuje
swą obecnością zamęt i chaos. Nazywany szelmą
i psotnikiem pada ofiarą własnych trików. Stać
go na dobre uczynki, ale równie często oszukuje
i bywa oszukiwany, wyśmiewa innych i sam jest
wyśmiewany .
11

Typowym elementem postawy trickstera jest
prowokacja. Zarówno Hyde, jak i Radin zwra­
cają u w a g ę , że trickster explicite przekracza
i zaciera, ale implicite ustala i utrwala społecz­
ne granice. To prowokator, który podważając
społeczne tabu - poprzez swoje czyny i za­

11

Hyde przyjmuje, że trickster jest odkrywcą twórczego

kłamstwa. Zobacz, co Hyde pisze o kłamstwie wśród
zwierząt: ibid., s. 44-45.
12

Z.W Dudek, Symbolika Trickstera a

chrześcijańska,

14

12

13

14

Karl Kerenyi, zastanawiając się nad figurą
trickstera, używa porównania do chaosu. Pisze:
„Nieporządek należy do całości życia, a trick­
ster jest duchem tego nieporządku ". Według
Kerenyiego funkcją mitu o tricksterze (w archa­
icznej społeczności) musiało być równoważenie
panującego porządku poprzez dodawanie doń
chaosu. Opowieści o tricksterze tworzyć mu­
siały
całość, czyniąc możliwym to, co
w świecie o niezmiennych, stałych granicach
było niedozwolone. W tym świecie trickster, co
z kolei podkreśla Hyde, jest figurą poza. wszel­
ką moralnością - trickster nie jest ani moralny,
ani niemoralny lecz kimś poza" pomiędzy"
kimś kogo nie dotyczy m o r a l n o ś ć Z tego
tez powodu tncksterowi przypisywane są cechy
15

16

Albo. Problemy psychologii i kultury", nr 4/98 - 1-4/99,
s. 35.
15

duchowość

„Albo Albo. Problemy psychologii

i kultury", nr 4/98 - 1-4/99, s. 13.
13

chowanie - jednocześnie (nieświadomie) defi­
niuje to, co należy do sfery zakazanej. Zatem
wskazuje i pogłębia różnice. Zenon W Dudek
pisze o tricksterze jako pośredniku pomiędzy
dwiema rzeczywistościami, światem porządku
i bezładu: „Figura Trickstera chroni tradycyj­
ną rzeczywistość przed uświadomieniem sobie
konieczności radykalnej zmiany. Społeczność
może stopniowo oswajać się z nową prawdą
i tymczasowo traktować Trickstera niepoważnie,
z dystansem" . Celem (niekoniecznie zamierzo­
nym) tej figury jest odkrywanie „[...] wartości
tego co słabe chore niezauważone porzucone
w cieniu codzienności ". Jednak czyni to przede
wszystkim w formie paradoksu i żartu w innym
przypadku - stanie się kozłem ofiarnym .

K. Kerenyi, The Trickster In Relation To Greek

Mythology, [w:] P. Radin, The Trickster..., s. 185. Kerenyi
porównuje mity o tricksterze do powieści z życia
rozbójników (przywołuje m.in. powieści Franciszka

Ibid.

Rabelais'go), których celem nigdy nie było pouczanie, ale

Jak pisze Dudek, elementarnymi formami wypowiedzi

opowiadanie o świetności bohatera.

trickstera są: gra, teatr, paradoks oraz metafora. Patrz:

16

Z.W. Dudek, Wymiary i funkcje figury Trickstera, „Albo

World..., s. 10.

L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�głupca i błazna, a zatem figur posiadających
przyzwolenie na prowokowanie i naruszanie
społecznych norm. Trickster może prowokować,
ponieważ jego zachowanie odbierane jest w ka­
tegoriach żartu i zabawy. Przez akcentowanie
śmiesznych, niedorzecznych cech jego postawy
następuje redukcja tej figury do nieszkodliwej
rozrywki - trickster uchodzi za tego, który bawi
i rozśmiesza publiczność.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

Mity o tricksterze: Winnebago
Po tym ogólnym wstępie proponuję teraz
przejść do prezentacji wybranych mitów o trick­
sterze. Korzystać będę ze studium Paula Radina.
Skoncentruję się na typowych cechach dla tej fi­
gury, a do takich zaliczam: zdolność trickstera do
przemiany, jego ambiwalentną postawę moral­
ną oraz problematyczną seksualność. Jak pisze

�Aneta Ostaszewska

50
Radin, w przypadku mitów o tricksterze ważny
wątek poświęcony jest procesowi jego przemiany
i samopoznania, symbolizowany - przez motyw
wędrówki po świecie. Przedstawię zatem stresz­
czenie epizodów, w których opisane są etapy
transformacji trickstera. Rozpocznę od mitów,
w których trickster po raz pierwszy odnosi się do
siebie, wymawiając własne imię .
Wakdjunkaga spotyka bizona, zwodzi go
i zabija, a następnie zdejmuje z niego skórę.
Wszystkie te czynności wykonuje tylko jedną,
prawą ręką. Kiedy jego lewa ręka chwyta mięso
bizona, prawa natychmiast próbuje je wyrwać.
„Oddaj! To moje! " - krzyczy Wakdjunkaga.
„Inaczej potnę cię na kawałki!" - grozi sam
sobie. Obie ręce zaczynają się kłócić i wyrywać
mięso. Następnie prawa ręka kaleczy głęboko
lewe ramię. Dopiero kiedy ręka krwawi, trick­
ster uświadamia sobie, że sam sobie sprawił ten
ból. ledyne na co się wtedy zdobywa to okrzyk:
„Dlaczego to zrobiłem?" .
17

18

19

20

Trickster odwiedza pewnego człowieka, ojca
czwórki dzieci. Dowiaduje się, że karmienie
dzieci odbywa się w określony sposób i tylko
o ściśle wyznaczonych porach. Jeżeli któraś
z reguł zostaje złamana, dzieci umierają. Trick­
ster uprasza człowieka, zwracając się do niego
„bracie" , aby ten pozwolił mu zaopiekować
się dwojgiem z jego potomstwa. Zabiera dzieci
w dalszą podróż. Wie jednak, że jeśli złamie za­
sady opieki nad nimi - ich ojciec będzie go ści­
gać i zabije. Niestety, wskutek łakomstwa trick­
ster zapomina o przestrzeganiu reguł - karmi
dzieci o nieodpowiedniej porze wskutek czego
21

Y

I Y

&gt;

&amp;

umierają. W ten sposób ściąga na siebie zemstę
17

W społeczności Winnebago człowiek nie istnieje

oficjalnie, dopóki nie ma imienia. Patrz: P. Radin, The
Trickster..., s. 134-135.
l%

Ibid., s. 8 [epizod 5].

ich ojca. Udaje mu się ujść z życiem wyłącznie
dlatego, że decyduje się opuścić świat. Skacze do
oceanu. Pływając w poszukiwaniu jakiegokol­
wiek brzegu, trickster mija różne gatunki ryb,
jednak na pytanie o brzeg otrzymuje trzykrotnie
tę samą odpowiedź - brzeg jest niedaleko. Nie
zdaje sobie sprawy, że cały czas płynie wzdłuż
brzegu. Będąc j u ż na lądzie, z a u w a ż a po drugiej
stronie brzegu cień, który bierze za człowieka
wskazującego palcem w jego kierunku. Pyta
zatem: „Bracie, na co wskazujesz?" . Kiedy
nie otrzymuje żadnej odpowiedzi, postanawia
naśladować postawę postaci
drugiej strony
brzegu rzucając wyzwanie - kto dłuzei wytrzy­
ma stoiac nieruchomo w ieden nozycii Po kil
ku godzinach kiedy ogarnia go głód rezygnuie
z bezcelowe^ zakładu Przyblizaiać sie zaś do
taiemniczepo obiektu z a u w a ż a ze tym co brał
za człowieka iest nniak drzewa z wystaiaca pałez i a Mówi wtedy do siebie To dlatego ludzie
n a z ™ mnie Wakdmnkapa plunięć ,eden
Mają rację" .
'
22

-

23

Głodny Wakdjunkaga zauważa nad jeziorem
stado kaczek i postanawia na nie zapolować. Robi
małą paczkę, którą zakłada na plecy. Jego poczy­
naniom przyglądają się zaciekawione kaczki.
Trzykrotnie pytają trickstera: „Co masz w pacz­
ce?" . Dopiero za czwartym razem otrzymują
odpowiedź: „To moje piosenki. Mój żołądek
jest wypełniony smutnymi pieśniami. Niektóre
z nich tak mi ciążyły na żołądku, że musiałem je
zarzucić na plecy. Podczas mojej wędrówki nie
spotkałem nikogo, komu mógłbym zaśpiewać
moje pieśni, a kto mógłby dla mnie zatańczyć.
A nie śpiewałem od bardzo dawna ". Trickster
24

25

21

Podczas swojej wędrówki Wakdjunkaga do napotkanych

po drodze przedmiotów i postaci zwraca się „bracie",
„siostro".
22

Ibid., s. 13 [epizod 11].

19

Ibid.

23

Ibid., s. 14.

20

Ibid.

24

Ibid., s. 14-15 [epizod 12].

25

Ibid.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Figura trickstera

51

zwabia kaczki, które zgadzają się zatańczyć przy
akompaniamencie jego pieśni. Wakdjunkaga
buduje szałas. Gdy zaczyna śpiewać, ptaki roz­
poczynają swój taniec. Ponieważ tańczą z za­
mkniętymi oczyma (co ma je uchronić przed
zaczerwienieniem oczu) wpadają w pułapkę.
Kiedy bowiem tańczą, trickster porywa je po­
jedynczo, a następnie dusi. Jedna z nich, sły¬
sząc dźwięk „Quack!", otwiera oczy i widzi, jak
trickster ściska za gardło inną kaczkę. Krzykiem
ostrzega swe siostry. Jednak tylko niektórym
udaje się uciec pozostałe kończą żywot nabite
na kije piekąc sie w popiele. Trickster czekając
aż mięso się upiecze, zasypia. Czuwanie nad
piekącymi się kaczkami powierza zaś własnemu
odbytowi zwracając się do niego mój bracie"
Ten iednak me wvwiazuie sie z powierzonego
zadania Pobliskie lisv które zweszvlv oozvwienie kradną mięso akiie na których wcześmei
niekłv sie kaczki chowaia z nowrotem w noniół
tak bv Wakdinnka^a niczego nie zanwazvł 7a
-

niedonilnowanie KaczeK
kaczek trifkster
no przeuuuze
nrzehndze
iiieuopiiiiowaiiie
iricKsier po
nin postanawia
nostanawia ukarać
odhvt nrzvnieka
mu
imarac własnv
wiasny ouuyi,
przypieKa\c\c ero ro77ar7nnvni ooriipm

T^ipHv

1117

nip

mnyp

I n i S ^
' w J
u
? »26. t samo pytanie
x
zywająmniewaKOjunKaga.
po]awi się ]eszcze kilkakrotnie.
Z przedstawionych epizodów wynika, że
trickster stopniowo zdobywa samoświadomość.
Jego przemiana rozpoczyna się od całkowitej
nieświadomości własnego ciała. Początkowo nie
identyfikuje się z nim, wydaje się pozbawiony
jakiejkolwiek tożsamości, nie wie, kim jest, gdzie
się zaczyna jego ciało. Uczy się, że zarówno jego
prawa ręka, jak i lewa należą do niego, że można
używać obydwu. Odczuwa na własnej skórze, że
również odbyt jest częścią ciała i nie może być
traktowany jako coś niezależnego. Odkrywa,
dlaczego został nazwany Wakdjunkaga. Tym,

czego jeszcze nie potrafi, to ponosić odpowie­
dzialność za własne czyny. Nadal wydaje mu się,
że to świat, inni ludzie lub istoty decydują o jego
zachowaniu.
Trickster przedstawiony jest jako istota o nie­
poskromionym apetycie, ukierunkowana na
zaspokojenie głodu fizjologicznego. To ktoś
nieustannie głodny, łakomy, nieznający umia­
ru. Jego egzystencja zogniskowana jest wokół
podstawowych potrzeb fizjologicznych. Jednak
za niepohamowanym głodem trickstera kryje
się coś więcej - głód ten bowiem ujawnia jego
potrzebę do ciągłego pomnażania i wzrastania.
Trickster nigdy nie jest zaspokojony .
27

Warto zwrócić uwagę, że do tego momentu
nie pojawiają się informacje o wyglądzie trick­
stera. Być może spowodowane jest to tym, że
dopiero teraz trickster przeobraża się z pier­
wotnie nieznanej i nieświadomej formy w kon­
kretną postać. Dopiero kiedy zdaje sobie sprawę
z własnego ciała, kiedy je odkrywa, to ciało zdaje
się nabierać kształtów przypominających ludz­
ką sylwetkę. Również dopiero teraz pojawia się
pierwsza wzmianka o genitaliach i seksualności
trickstera.
Wakdjunkaga ma w zwyczaju nosić genitalia
na plecach, w specjalnym pudełku. Początkowo
jest nieświadomy swojej seksualności. Reakcje
własnego ciała komentuje w jednym z epizo­
dów: „To zawsze mi się przytrafia" . Kiedy ob­
serwuje córkę wodza kąpiącą się w jeziorze, po­
stanawia: „To jest odpowiedni czas na zbliżenie
seksualne" . Wysyła swój penis, pod wodą, do
młodej kobiety. Ogromnych rozmiarów genitalia
wystraszają jednak towarzyszące córce wodza
dziewczęta, wskutek cze^o inicjacja seksualna
trickstera zostaje przerwana
28

29

Problematyka płci i seksualności należy do
najbardziej kluczowych motywów całego cyklu

26

Ibid., s. 18 [epizod 14].

28

P. Radin, The Trickster..., s. 18-19 [epizod 15].

27

Zob. analizę Hyde'a na temat źródeł apetytu trickstera:

29

Ibid., s. 19-20 [epizod 16].

ibid. (Slipping the Trap of Appetite), s. 18-38.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�52
mitów o tricksterze. Wśród opowieści przytacza­
nych przez Radina znajduje się epizod, w któ­
rym trickster przemienia się w kobietę. Podczas
wędrówki, kiedy przychodzi zima i kończy się
pożywienie, Wakdjunkaga udaje się do wioski
i pod postacią kobiety poślubia syna wodza
(później rodzi mu dzieci), w ten sposób chro­
ni się przed zimą i brakiem pożywienia. Radin
wskazuje, że wątek przemiany płci pojawia się
również w innych mitologiach Indian północ­
noamerykańskich i bywa różnie interpretowany.
Zmiana płci trickstera często jest traktowana
jako zabawa, żart, na który trickster pozwala
sobie, będąc kimś, komu z definicji nie jest przy—
pisana konkretna postać i płeć Tb trik który ma
p o k a z a ć jak daleko trickster-transeresor może
posunąćsię w przekraczaniu społeczno obycza
jowycheranic- iakie uświęcone zasady iest gotów
złamać. Jednak przemianę trickstera w kobietę
można również interpretować iako Dróbe zemsty
za obelgi iakich doznawał nodczas wcześnie/
szvch wędrówek i konfrontacji z ludźmi i zwier7Ptami W t v m knnkrptrwm mirip n n r h n d 7 a r v m
od Winnehiao naiwaznLszvm rnntvwPm dla
Vt't ó r e g o tricKster
t •k t
K

•
• piec
\'VKKomety,
t'' jestt
przyjmuje
chęć zdobycia pożywienia i przetrwania zimy.

3 0

Mimo że trickster pozbawiony jest konkretnej

Aneta Ostaszewska

Jednocześnie, jak zauważa Radin, transformacja
płciowa to ważna część edukacji seksualnej trick­
stera. Rozpoczyna się ona od rozróżnienia oby­
dwu płci. Dotychczas trickster był istotą o nie do
końca ukształtowanej formie, istotą uzależnioną
od instynktu i żyjącą tak, jakby każda część jego
ciała funkcjonowała oddzielnie i niezależnie od
siebie. Teraz poznaje, czym obie płcie różnią się
od siebie i do czego służą ich genitalia .
W edukacji seksualnej trickstera istotną rolę
odgrywają zwierzęta. Pręgowiec, naśmiewając
się z Wakdjunkagi, podpowiada mu, gdzie geni­
talia powinny być umiejscowione: „Czy to twój
penis, który nosisz na plecach?" - pyta. Trick­
ster, mimo zakłopotania, stosuje się do wska­
zówek pręgowca . Przyjmuje postać zbliżoną
wyglądem do człowieka.
30

31

32

Tradycje europejskie a trickster
Karl Kerenyi traktuje epizody dotyczące sek­
sualności trickstera jako wyraz jego emancypacji.
Pisze: „Fallus jest jego alter ego" . Porównuje
trickstera do greckiego Hermesa, który bywa
przedstawiany właśnie w postaci fallusa . Opie­
kun kupców, patron złodziei i magów, podobnie
33

34

wspaniałego organu mnie pozbawiłeś!" - rozpacza

tożsamości, to jednak w mitach przytaczanych zarówno

trickster, a następnie z pozostałości po genitaliach tworzy

przez Hydea, jak i Radina, najczęściej występuje

rośliny, które mają służyć człowiekowi, m.in. konwalie,

w postaci męskiej. O kobietach tricksterach patrz: L . Hyde,

lilie, karczochy i ryż. Rozstaje się również z pudełkiem,

Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This World..., s. 8.

w którym wcześniej nosił genitalia. Patrz: Ibid.

31

P. Radin, The Trickster..., s. 38-39 [epizod 38].

3 3

32

Jednak przyjmuje te rady z niechęcią. Atakuje

Mythology, [w:] P. Radin, The Trickster..., s. 182.

K. Kerenyi, The Trickster In Relation To Greek

penisem pręgowca - chce w ten sposób ukarać zwierzę

3 4

za ingerencję w jego seksualność. Pręgowiec skrywa

pudełko trickstera. W jednej z opowieści Klemensa

Zagadką dla Kerenyiego pozostaje jednak tajemnicze

się w dziupli, którą trickster penetruje swym dużych

z Aleksandrii dotyczącej Macedonian Cabiri, Kerenyi

rozmiarów penisem. I m dalej ucieka pręgowiec, tym

odnajduje przykład czczenia Dionizosa, polegający

bardziej rozciągają i wydłużają się genitalia trickstera.

na składaniu w ofierze fallusa przynoszonego

„Ho!" - krzyczy nagle i pośpiesznie wyciąga z dziupli

w specjalnym pudełku. Zwyczaj ten rozpowszechnił

swój penis. „Mój, cóż za haniebny uraz mi poczyniłeś!"

się pośród Etrusków, znany był także w Azji Mniejszej.

- woła. Pręgowiec odgryzł mu genitalia - po dużych

Zastanawiające pozostaje to, że sam Dionizos nigdy nie

rozmiarów penisie został tylko fragment. „Cóż za

był przedstawiany w postaci fallusa. Ibid., s. 182-183.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Figura trickstera

53

jak trickster Winnebago, jest kimś pomiędzy,
nie bóg, ale i nie człowiek, posłaniec i strażnik
światów
Z postacią trickstera łączy Hermesa także
skłonność do oszukiwania i błaznowania. O swo­
jej tricksterowskiej (łotrzykowskiej) naturze
grecki bohater daje znać j u ż pierwszego dnia ży­
cia: kradnie Apollinowi bydło i tworzy lirę, dzię­
ki której łagodzi gniew boga i zatrzymuje jego
zwierzęta. Trickster jednak nie tylko oszukuje
i zwodzi innych, ale również sam bywa oszuki¬
wany i nierzadko pada ofiarą zarówno swoich,
jak i czyichś żartów. Kerenyi zwraca uwagę na
paralelę występującą pomiędzy oszukiwaniem
i głupotą. Te dwie cechy
zdaniem
wsze idą ze sobą w parze W przypadku zaś f i trickstera mitologiczny motyw oszukiwania
jest pierwszy i najważniejszy. Pod tym względem
na przykład Prometeusz który okłamuie Zeusa
może być spokrewniony z tncksterem.
Ciekawe pytania wysuwa Kerenyi, rozważa­
jąc epizod o walce lewej ręki z prawą. Zastana­
wia się, czy Prometeusz i jego brat Epimeteusz
nie byli pierwotnie jedną dualistyczną istotą,
podobną do trickstera . W opowieści o walce
rąk Kerenyi dostrzega nie tyle przejaw głupoty
czy brak elementarnej świadomości trickstera co
do własnego ciała, ale charakterystyczny dla tej
figury element autoironii. „Czy to nie jest tak pyta Kerenyi - że trickster z premedytacją robi
to, co robi, odgrywa krwawą scenę aby wzbudzić
śmiech?" . Czy trickster nie pełni „tradycyjnej"
roli błazna? - to drugie, właściwie retoryczne
pytanie, które natychmiast się pojawia.
35

36

Według Kerćnyiego „coś" z trickstera mają
w sobie również historyjki o życiu rozbójników
i łobuzów, jakie przetrwały od czasów Petroniusza, a których rozkwit nastąpił wraz z twór­
czością Franciszka Rabelais'ego . Ciekawe, że
celem tych historii nie było nigdy pouczanie, lecz
opowiadanie o świetności bohatera. Inną ważną
właściwością tego typu opowieści była tzw. dra­
styczna rozrywka — przemoc zawsze stanowiła
ich nieodłączny element.
37

W mitologii nordyckiej negatywne cechy
trickstera uosabia Loki, demoniczny i złośliwy
bóg zniszczenia, śmierci i oszustwa. To jemu jak piszą Lewis Hyde i René Girard - przy­
pisywana jest odpowiedzialność za śmierć Baldra, boga piękna, dobra i światła. Niezdolny do
przemocy i przez wszystkich kochany, Baldr był
bogiem bez wad, właściwie przeciwieństwem
Lokiego. Pewnego dnia zaczęły nękać go sny
o własnej śmierci. Wtedy jego matka, by uchro­
nić syna, zaklęła wszystkie byty - oprócz jemioły
- żeby nie stały się przyczyną jego śmierci. Kiedy
towarzysze zabaw na wszelkie możliwe sposoby
próbowali razić iego ciało żaden cios nie był
w stanie mu zaszkodzić. Jednak kiedy zjawia się
Loki i w reke Hotera niewidomego brata Baldra
wkłada gałązkę jemioły jej dotknięcie zabija go'
Loki winny śmierci dobrego bosa zostaie orzy '
kuty'do skały ^dzie za kare na i e twarz nada
jad węża znajdującego się nad nim .
38

39

TO

40

Choć w niektórych mitologiach trickster ucho­
dzi explicite za sprawcę zła na świecie, to dopie­
ro wraz z rozpowszechnianiem chrześcijaństwa
utożsamiony został z szatanem i kusicielem .
41

35

Ibid., s. 180-181.

38

L . Hyde, Trickster Makes This World, s. 101.

36

Ibid., s. 181.

3 9

R. Girard, Kozioł

37

Ibid., s. 175. Michail Bachtin pisze, że właśnie

w powieściach Rabelais'ego ambiwalentny śmiech

ofiarny, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź

1987, s. 100-104.
40

L . Hyde, Trickster..., i. 102.

(właściwy tricksterowi) osiągnął punkt kulminacyjny.

41

Trickster własnym przykładem nauczył ludzi postę­

Patrz: M . Bachtin, Twórczość

pować nieuczciwie: kłamać, kraść, wykorzystywać innych

Franciszka Rabelais'ego

a kultura ludowa średniowiecza

i renesansu, Wydawnictwo

Literackie, Kraków 1975, s. 173.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

itd. Patrz, co na temat interpretacji mitu przez Winnebago
pisze Radin: P. Radin, The Trickster, op.cit., s. 149.

�54

Aneta Ostaszewska

Na konotacje figury trickstera z ludowym wize­
runkiem średniowiecznego diabła zwraca uwagę
Carl G. Jung. Diabeł w średniowiecznych opi­
sach ludowych przedstawiany był jako „prostak"
i „błazen". Określany jako simiadei, czyli „małpa
Boga", uchodził za istotę złośliwą, skorą do pła­
tania ludziom psikusów, sprowadzającą ich na
złą drogę . Najważniejszy motyw tricksterowski Jung odnajduje w opisach średniowiecznych
karnawałów. W średniowieczu w pierwszy dzień
nowego roku we francuskich kościołach obcho­
dzono święto, w którym uczestniczyli klerycy,
dzieci i diakoni. Wybierano wówczas biskupa
dzieci, który przebrany w papieski płaszcz skła­
dał oficialna wizytę w pałacu arcybiskupa Pod
koniec X I I wieku zwyczai ten przybrał formę
festum stultorum czyli święta głupców Jung
podaje ze w raporcie z 1198 roku znalazła się
notatka według którei podczas święta obrzezania
(Feast ofCircumcision.obchodzonego na noczat
ku nowego roku w katedrze Notre Dame zostało
popełnionych tyle nikczemnych i wstydliwych
42

43

^ v n ó w ze święte mieisce zostało zbezczeszczone
nJtvlk'o nr. J . n r o ś i *artv ale n r . e . n a l a n i e

me tyiKo przez sprośne żarty,
przez przelanie
Krwi M i m o nawoływań papieży. m . i n . I n n o c e n ­
tego n r , ao opamiętania się i n a r z u c e n i a „zartow
i szaleństwa, Które roDią z Kleru posmiewisKo

C G. Jung, On The Psychology OfThe Trickster Figurę,

s.

194-195.
43

44

45

45

46

Zdaniem Junga archetyp trickstera jest wciąż
obecny: przypisywanie złośliwych intencji przed­
miotom, mówienie o „chochlikach", popełnia­
nych „gafach" - to wszystko są motywy tricksterowskie, dla Junga jednoznaczne z archetypem
„Cienia" .
Mity o tricksterze przedstawiają zatem nie
tylko odległą przeszłość, ale także teraźniej­
szość każdego człowieka. Mogą być odczytywa­
ne i wciąż interpretowane na nowo. Paul Radin
pisze: „To właśnie stanowi o uniwersalnym uro­
ku figury trickstera, który stał się wszystkim - bó­
stwem, zwierzęciem, ludzką istotą, bohaterem,
bufonem, błaznem. Kimś, kto był przed dobrem
i złem. Śmiejąc się z niego, śmiejemy się z sie­
bie, a to, co spotyka jego, spotyka nas" . Warto
o tym pamiętać.
47

4 7

Jung pisze, że „Cień" (czyli trickster) jest czymś na

wzór błędu, faux pas, który zapisywany jest jako wada

Ibid., s. 196-197.

naszej świadomości. Nasz osobisty „Cień" jest pochodnym

Ibid.

tego zbiorczego archetypu. Pęka od uderzenia cywilizacji,

Święto osia traktowano jako błazeńskie wspomnienie

zostawiając ślady w folklorze, a te często trudno jest

ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. Patrz: Ibid., s. 198.
4 6

44

48

zwyczaj.obchodzenia święta przetrwał do A V
wieku. Kościół nadal nawoływał do porzucenia

42

niemoralnych praktyk, w których „[...] nawet
księża i klerycy biorą udział i podczas których wy­
biera się arcybiskupa, biskupa lub papieża, który
nazywany jest papieżem głupców" (fatuorum
papam). Motyw tricksterowski odnaleźć m o ż ­
na również w obchodzonym w średniowiecznej
Francji święcie festum asinarium (święto osła) .
Głównym bohaterem był osioł, a procesja z jego
udziałem przechodziła przez kościół. Po zakoń­
czeniu każdej części mszy kongregacja wiernych
wydawała z siebie odgłosy przypominające ryki
osła .

Jung przywołuje XI-wieczną notatkę, w której czytamy:

rozpoznać. Współczesny człowiek nie podejrzewa nawet,
że to jego własny, głęboko ukryty „Cień" może być tą siłą

„Na zakończenie mszy zamiast słów: ite missa est, ksiądz

płatającą figle.

ryczał trzykrotnie, a kongregacja zamiast słów: Deo

48

P. Radin, The Trickster..., op.cit., s. 168-169.

gratias, odpowiadała również trzykrotnie Y-a" (Jung
przypomina, że bóg Żydów był wulgarnie wyobrażany
jako osioł); Patrz: Ibid.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8475" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8454">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/275520ce3bd62bc7ed85f3b08bf85c85.pdf</src>
        <authentication>86b7582e79657a74fa6a42706ceb4853</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101243">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101244">
                <text>czarownictwo</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101245">
                <text>procesy o czasry</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101246">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4841</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101247">
                <text>nieznany proces o czasry i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku / LUD 2005 t.89</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101248">
                <text>LUD 2005 t.89, s.191-204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101250">
                <text>Ostling, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101252">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101254">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101256">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101262">
                <text>MICHAEL OSTLING
Centre for the Study o f R eligion
University o f Toronto

NIEZNANY PROCES O CZARY I ŚWIĘTOKRADZTWO
W LUBLINIE W 1644 ROKU

Tuż po drugiej wojnie światowej lubelska archiwistka Mirosława Zakrzewska-Dubasowa wydała w druku wszystkie procesy o czary z akt miasta Lu­
blina (Zakrzewska-Dubasowa, 1947), Starannie opracowane według wska­
zówek Sochaniewicza (1926), wydanie to pozostaje jednym z najcenniejszych
źródeł służących do badania czarów i magii dawnej Polski. Zakrzewska-Du­
basowa nie miała jednak dostępu do wszystkich ksiąg miejskich lubelskich;
kilkadziesiąt ksiąg zwrócono Archiwum Państwowemu w Lublinie dopiero
na początku lat sześćdziesiątych (Trojanowska, 1996, s. 10-11). Wśród tych
odzyskanych ksiąg znajduje się księga złoczyńców z lat 1644-1647, składa­
jąca się wyłącznie z akt procesów przekazanych przez Trybunał Koronny są­
dowi lubelskiemu (AP Lublin, AM Lublin, sygn. 143; o praktyce przekazania
procesów w Lublinie zob. Łaszkiewicz, 1988). Między tymi procesami, głów­
nie o rozbój, są też akty jednego procesu o czary i świętokradztwo z Opola
Lubelskiego. Proces ten jest wyjąkowo ciekawy z powodu obecności i udzia­
łu syna oskarżonej podczas przesłuchania. Z tego też powodu, a także, aby uzu­
pełnić pracę Zakrzewskiej-Dubasowej, podaję tu transkrypcję procesu in exten­
so. Przy okazji, pragnę naświetlić sedno sprawy — świętokradztwo Hostii
w celach czarów — w konteście innych podobnych procesów w Polsce
i w Europie.
Ostatnie zachodnie badania z dziedziny historii religii i etnografii histo­
rycznej zwracają uwagę na centralne miejsce Hostii nie tylko w teologii, ale
też w ludowej pobożności (Bynum, 1987; Rubin, 1991; Gentiłcore, 1992,
s. 130-131; Monter, 1997). Ta pobożność często zazębiała się z praktykami
potępionymi przez Kościół jako gusła. Natomiast należy tu zauważyć, że ka­
tegoria „gusła” nie powinna mieć miejsca w naukowych pracach historycz­
nych ani etnograficznych, skoro przedstawia znaczenie teologiezno-moralne, a nie opisowe. Z punktu widzenia historyka, pozostaje kwestią otwartą,
wymagającą dalszych badań, do jakiego stopnia „guślarskie” aplikacje Hostii
były w oczach ludu wykroczeniami wobec religii, a w jakim stopniu były po

�192

Michael Ostling

prostu logicznym wnioskowaniem z pobożnych praktyk akceptowanych przez
Kościół. Dla przykładu można porównywać kościelne i ludowe rytuały eu­
charystyczne na rzecz urodzaju i zdrowych pól. W latach dwudziestych XVIII
wieku, podczas suszy, jezuici w Bawarii adorowali Hostię pokazaną ludności
w monstrancji, żeby ubłagać Boga o deszcz (Chatellier, 1997, s. 102-103).
Trudno odróżnić takie pobożne zabiegi od ludowych praktyk, potępianych
przez teologów i znajdowanych czasem wśród oskarżeń wobec czarownic,
takich jak zakopywanie Hostii na polu albo rozsypywanie pokruszonej Hostii
na plonach, żeby zapewnić urodzaj i obfite żniwa'. Używanie Hostii do le­
czenia gorączki — praktyka popularna we Francji i Anglii (Rubin, 1991,
s. 338), a potępiona m.in. w Martina Del Rio wielkim kompendium Disąuisitionibus magicis (1633 [1608], s. 468 [lib. III pars 2 qu. 4 sec. 9 nr. 10]) —
mogłaby mieć swoją genezę w motywie często spotykanym w kazaniach eu­
charystycznych (m.in. w kazaniach Skargi, O Siedmiu Sakramentach [1600]2)
oraz w katechizmach (np. w Katechizmie Rzymskim, ks. 2 cap. 3 par. 54),
porównujących dary komunii z cudami Chrystusa na ziemi — zwłaszcza
z cudownym uleczeniem macochy Piotra z febry (Mt 8, 14). Bez odwoływa­
nia się do kategorii normatywno-kościelnych trudno ustalić ostrą linię po­
między pobożnością a gusłami, między religią a magią w ludowych prakty­
kach eucharystycznych.
W swojej wybitnej pracy nad ludowymi praktykami z Hostią, Ryszard
Gansiniec używa niemalże wyłącznie średniowiecznych źródeł zachodnich
(Gansiniec, 1959). Szkoda, ponieważ takie praktyki też miały miejsce w Pol­
sce, o czym świadczy dość obfity materiał z procesów o czary w polskich
miastach w XVII-XVIII wieku.

‘Podczas pisania tego artykułu korzystałem ze stypendium naukowego Fundacji Fulbrighta
oraz z Dissertation Fellowship z American Council o f Leamed Societies. Pragnę podziękować
tym instytucjom oraz szczególnie prof. Tomaszowi Wiśłiczowi, który z niezwykłą hojnością udo­
stępnił mi swój maszynopis transkrypcji akt kleczewskich. P. Dorota Łagida-Ostling skorygowa­
ła polszczyznę tego tekstu. Wszystkie błędy, oczywiście, są mojego autorstwa.
Benedykt Chmielowski, w swojej słynnej sarmackiej encyklopedii Nowych Atenach (1746),
idzie w ślady Martina Del Rio (1608) i Paulusa Grillandusa (1536), potępiając czarownice za to,
iż kruszą Hostię i sypią na polach, żeby wypędzić nieurodzaj. Z tekstu Del Rio wynika, że chodzi
o wypędzenie nieurodzaju i słabości pól spowodowanych właśnie przez czarownice: „Item si, ut
sterilitatis agrorum maleficium tollant, hostiam sacram comminuant, et tritam in pulueres spargant per hortum vel agrum” (1633 [1608], s. 933 flib. VI cap. 2 sect. 1 qu. 1 nr. 23]). Zob. też
przypis 7 niniejszego artykułu.
1Mam do dyspozycji kazania Skargi tylko w niedbale redagowanym przekładzie angielskim:
trudno mi więc ustalić dokładnie, w których kazaniach mieściła się dyskusja o cudownych ła­
skach Hostii. Skarga porównuje dary komunii z cudami Chrystusa przytoczonymi w Ewangelii
w dwóch kazaniach: O korzyści płynących z Hostii i O częstej komunii (Skarga, 1939, s. 186-187,
210). W obydwu, tak jak we wszystkich jego kazaniach o sakramentach, Skarga trzyma się ściśle
wskazówek Rzymskiego Katechizmu.

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

193

Z punktu widzenia sądu, jak też i ludu, istniały tylko dwa możliwe powo­
dy kradzieży Hostii z kościoła: albo w celu czarów, albo żeby sprzedać ją
Żydom, którzy mieliby używać jej w swoich domniemanych odtworzeniach
Bożej Męki (Węgrzynek, 1995; Guldon i Wijaczka, 1995). Poznańskie statu­
ty synodalne przestrzegały księży, ażeby uważnie przechowywać Hostię/»rou­
ter sortilegia et maléficas mulleres; już w 1450 roku wieśniaczka Jachna
z parafii Brzyków została ukarana surową pokutą za kradzież wielkanocnej
Hostii i ukrycie jej w chustce, przypuszczalnie dla celu czarów (Bylina, 2002,
s. 129-130). Na początku XVII wieku Sebastian Klonowie żalił się w dziele
WorekIudaszów nad takimi występkami:
N aydziesz takie złe ludzie, co Sakrament św ięty
Żydom i czarow nicom , w uściech sw ych przeięty,
Przedaią, bezbożnicy, ćiało i krew Pańską,
U ięci do pieniędzy ch ciw ością szatańską.
O zakamiałe serca, łakom stwo bezecne!
O nieszczęsny rozum ie i kupiectwo niecne!
Czemu targuiesz tego za m am y pożytek,
Którego iest kropla krwie droższa niż świat wszytek?
(K lonow ie, 1960 [1600], s. 139)

W 1739 roku sąd miejski lubelski wypytywał złodziei, podejrzanych
o kradzież ośmiu brakujących Hostii, o czary i o eksekrację (dwaj z trzech
oskarżonych byli Żydami):
4to. W zięte te osm pośw ięconych czyli w ięcey Hostyi, gdzie podział, y na iaki
pożytek obrocił, na iakie czary, y czyli szkodliw y co komu te czary, czyli nie.
5to. Na którym m ieyscu, z ktoremi osobam i tych zabranych H ostyi Zażyw ał,
czyli ie kłuł albo nie, y kto o tym w ięcej zw iedział (A P Lublin, A M Lublin,
sygn. 50 (Advocatalia), k. 5 0 2 -5 0 3 )3.

Lud pospolity też skwapliwie oskarżał sąsiada, przyuważonego na podej­
rzanych manipulacjach przy komunii, o zamiar świętokradztwa celem cza­
rów. Podczas komunii w Nowym Wiśniczu w roku 1643 ktoś spostrzegł, jak
Jan Baran wykaszlał Hostię do ręki. Aczkolwiek ten szybko włożył ją z po­
wrotem do ust i połknął, zapewniając iż „nie na żadnem czary to uczyniłem”,
wysłano go na stos (Uruszezak, 2003, s. 98-102). W Wyszogrodzie na po­
czątku XVIII wieku kobieta, widząc, iż druga wykaszlała Hostię do ręki, za­
częła wykrzykiwać: „A tyś na co Pana Boga wyplunęła z gęby, na coś ty uczy­
3 Zob. też interogatorię sporządzoną na rzecz Katarzyny Koczanowiczówny, pomocniczki głów­
nej oskarżonej w procesie przed sądem rzeszowskim w 1718 r.: „7-mo Jeżeli też ona sama nie
ukradła kiedy Communiej S i żydom, albo której czarownicy nie przedała” (AP Rzeszów, sygn.
168 t. XII k. 489; cyt. za Dydek, 1968, s. 398).

�194

Michael Ostling

niła” (Olszewski, 1879, s. 497). Na wielkonocnej komunii w Chęcinach
w 1666 roku, chłopka Anna Zacharzowianka widziała, jak Anna Grzesiowa
Puchalina z Woli Murowanej ukryła usta w chustce, „gdzie miała na wardze
Pana Jezusa”, i oskarżyła ją o czarownicze świętokradztwo. Na procesie Pucha­
lina stwierdziła jednak, że nie ukradła „alem cale strawiła”: akta nie zawiera­
ją informacji o końcu procesu, ale zdaje się, iż Puchalinę zwolniono (Wijaczka, 2003, s. 56-58). Skradziona Hostia mogłaby nawet stać się elementem
zmowy, jeżeli wierzyć Katarzynie Rataj owej, która przed lubelskim sądem
w roku 1700 upierała się, iż niejaka Iędrzejowa „ztą młodą naprawiła y mac
[tj. mać] tey młodey, które obiedewie podobno same Nayswiętszy Sakrament
ukradły, a na mnie powiedziały” (AP Lublin, AM Lublin sygn. 144 k. 483­
-487; Zakrzewska-Dubasowa, 1947, s. 74).
Jeżeli chodzi o praktyki ludowe z Hostią, wyeksponowane w procesach
0 czary, trzeba rozróżnić między tymi procesami, gdzie oskarżona przyznała
się do kradzieży Hostii podczas tortur, a tymi, w których świętokradztwo jest
głównym tematem śledztwa. W pierwszym przypadku świętokradztwo jest tyl­
ko jednym z wielu stereotypów na temat czarownic znanych w całej Europie.
W drugim, oskarżona często przyznaje się do kradzieży Hostii dobrowolnie,
1 zeznania o sposobie jej użycia stanowią cenny wkład do etnografii histo­
rycznej Polski.
W zestawie stereotypów na temat czarownic mamy do czynienia ze świa­
tem na opak, z diabłem w miejsce Boga, grzechem w miejsce cnoty, podepta­
niem Ciała Bożego w miejsce jego adoracji. Benedykt Chmielowski, zgodnie
z ogólnoeuropejskim uczonym dyskursem o czarownicach, a zupełnie nie­
zgodnie z ludowym rozumieniem czarów, zadeklerował, iż „Grzechy czarow­
nic są oprócz niezliczonych trzy naypryncypalnieysze: Apostasia a DEO, So­
domia &amp; sacrilegium” (Chmielowski, 1968 [1746], t. III, s. 247). Można tu
mówić o „czarnej legendzie czarownic”, która to legenda ukazuje duże podo­
bieństwo do „czarnej legendy Żydów”, ostatnio tak wybitnie zanalizowanej
przez Hannę Węgrzynek, nic dziwnego, skoro legendę o czarownicach budo­
wano w Polsce, jak w całej Europie, w dużym stopniu na podstawie albo,
lepiej mówiąc, z tych samych elementów, co legendę o Żydach (Cohn, 1975;
Price, 2003). A więc na przykład, Maijanna z Tuliszkowa, oskarżona o czary
w Kleczewie, przyznała się, iż „razem z koleżanką kłuła Hostię aż krew wypły­
nęła i małe, płaczące dzieciątko jej się zjawiło” (PTPN, sygn. 859 k. 147-147v)4.
Przypomina to zarazem cuda związane z trzema Hostiami domniemanie drę­
czonymi przez Żydów w Poznaniu w końcu XIV wieku (Węgrzynek, 1995,
s. 48-57; Łukaszewicz, 2000 [1838] t. II, s. 207-210) i wizje Dzieciątka Je­
zus w Hostii spopularyzowane w exemplis (np. Mikołaja z Błonia) oraz
w paraliturgicznych dramatach jezuickich podczas procesji Bożego Ciała (Szo­
4 O procesach w Kleczewie zob. Wiślicz, 2004 oraz Koranyi, 1928.

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

195

stek, 1978, s. 300; Okoń, 1970)5. Pomysł, iż czarownice na Łysej Górze „Hostyę Nayśw: dostawszy iey lub podczas Komunii, lub wykradłszy, w oczach
diabła depczą” (Chmielowski, 1968 [1746], t. III, s. 243), jest zarazem po­
życzką z legendy o Żydach i dosyć oczywistym przykładem odwrócenia lub
inwersji w sensie strukturalistycznym6. W zeznaniach, uzyskanych od domnie­
manych czarownic pod wpływem tortur, nie jest do końca prawdą, jak myślał
Bernardyn Serafin Gamalski w XVIII wieku, iż oskarżona „w niczym niebędąc winna, do wszytkiego się przyznaie, y to śpiewa, o czym iey przed tortu­
rami głowę nabili” (Gamalski, 1742, s. 14v-15). Mimo wszystko kobiety pod­
czas tortur potrafiły dodać swoje własne wierzenia i opinie do narzuconego
im dyskursu, choćby wyrywkowo i fragmentarycznie7. Jednak zawartość et­
nograficzna takich zeznań jest dość szczupła: podobnie jak zeznania wymu­
szone na Żydach oskarżonych o bezczeszczenie Hostii albo o mord chrześci­
jańskiego dziecka, mówią nam one o wiele więcej o wierzeniach pytających
niż pytanych.
Zupełnie inaczej wyglądają zeznania w procesach, w których świętokradz­
two Hostii jest tematem głównym od samego początku, a więc, w których
mamy informacje nie tylko uzyskane podczas tortur, ale także pochodzące
z dobrowolnych zeznań oskarżonej oraz niekiedy od świadków i z formalnej
„żałoby” lub propositio instygatora. Choć zdarza się, że takie procesy prze­
kształcały się podczas tortur w procesy o schadzkę na Łysej Górze, o stosu­
nek seksualny z diabłem itd.; często nie ma w nich mowy o żadnych diabłach
ani nawet o maleficium. Z takich zeznań wynika dość pewnie, iż polskie ko­
biety wszystkich stanów i z wielu regionów kraju rzeczywiście kradły Ciało
5 Np. w Wilnie w r. 1633, gdzie jezuici pokazali w procesji obraz przedstawiający „Karolus
i Papież z Dzieciątkiem w Hostyjej”. Procesyja 1633; cyt. za: Okoń 1970, s. 96. Zob. też Ząbkowica przekład Malleus maleficarum (1992 [1614], s. 80-81), gdzie przytacza się anegdotę o ukra­
dzionej i zakopanej Hostii, z której wyszedł „głos jakoby dziecięcia płaczącego”.
6 Sam Chmielowski zwraca uwagę, iż czarownice, domniemanie bezczeszcząc Hostię,
„Żydów imitują” (1968 [ 1746] t. III p. 244). Na temat demonologicznego dyskursu o praktykach
czarownic jako inwersji dobrych obyczajów, zob. znakomitą pracę Stewarta Clarka (1997); John
Bossy zwrócił uwagę już dwadzieścia lat temu, iż w rozumieniu ludu wczesnonowoczesnej Euro­
py łatwo było wiedzieć, co robiły czarownice podczas swoich schadzek, skoro „starczyło wie­
dzieć, jak wygląda prawdziwa religia, a potem przewrócić ją na opak” (Bossy, 1985, s. 137).
7 Na przykład, w dwóch procesach o charakterze stereotypowym, oskarżone podczas tortur
zeznały, iż ukradły Hostię podczas mszy z okazji Wniebowstąpienia Matki Boskiej, a później
używały jej do niszczenia plonów na polach i do sprowadzenia suszy. Można traktować takie
zeznania jako odmianę motywu niszczenia pól z pomocą czarodziejskiego proszku; można jednak
patrzeć na nie inaczej. Skoro święto Matki Boskiej Zielnej było ważnym świętem w pobożności
i magii ludowej, kiedy to zioła poświęcano na leki dla ludzi, bydła i do obrony gospodarstwa od
nieszczęścia, złych duchów i nieurodzaju, wydaje się prawdopodobne, iż oskarżone czarownice
w swych zeznaniach mówią, w odwróconej formie, o prawdziwych praktykach kradzieży Hostii
właśnie tego dnia, ażeby ulepszyć płodność pól i obronić je od złych mocy. Jak już wspomniałem
(w przypisie pierwszym), takie użycie Hostii było znane i potępione przez uczonych demonolo­
gów, również w Polsce.

�1 96

Michael Ostling

Boże podczas komunii, aby potem używać go do leczenia krów, w obronie
przeciw magii czarownic, a także w celach miłosnych. W Kleczewie w 1669
roku chłopka Regina Matuszka przyznała się do świętokradztwa, tłumacząc
się, że chciała ulepszyć swoje ule; mówiła „że jest prawda, alem czynieła
dobrze, dawała do kościoła wosku” (PTPN, sygn. 859, k. 106-110v)8. W 1664
roku Maryna Białkowa, ze wsi Kamionka na południowym Mazowszu, przy­
znała się otwarcie i dobrowolnie przed sądem lubelskim do przecedzenia mleka
swoich krów przez chustkę, w którą zawinęła ukradzionego „Pana Jezusa”.
Mówiła przy tym „nie wezmąc mleka czarownice” (AP Lublin, AM Lublin,
sygn. 140 f. 206; Zakrzewska-Dubasowa, 1947, s. 54). Działała więc Mary­
na, w pewnym sensie, w sposób całkowicie zgodny z doktryną Kościoła, któ­
ra widziała w Eucharystii najlepszą broń przeciw złym mocom: jak mówi
jezuita Aleksander Lorencowic w swoim kazaniu na Wielki Czwartek: „Jest
to ten pokarm bronią i mieczem, który iest wszystkim nieprzyiaćiołom strasz­
ny” (Lorencowic, 1671,1.1, s. 149). W Rzeszowie w 1718 roku młoda miesz­
czanka Zofia Janowska, za radą znachorki z podmiejskich Pobitnych, ukradła
Hostię w celach miłosnych. Wypłukała chustkę z Hostią w zimnej wodzie,
podzieliła na trzy części i podała swemu ukochanemu, mówiąc „Jak do tej
komuniej ciszba, tak i do mnie kszczonej mianowanej Zośki, żeby była ciszba” (AP Rzeszów, sygn. 168, t. XII, k. 475-494; Dydek, 1968). Z niemalże
identycznej formuły skorzystała Pani Pisarzowa Aleksandrowa Mytkowa na
Podolu, a więc kobieta z dostojnej rodziny szlacheckiej. Również z rady
„baby”, zapiekła skradzione „kommunikanty” w placki i zamierzała podaro­
wać je sędziom w Trybunale Koronnym w Lublinie, aby byli przychylni ra­
cjom jej rodziny w sprawie o majątek toczonej przed Trybunałem przeciwko
niejakim braciom Pogórskim. Według jej poddanych, przesłuchiwanych pod­
czas tortur przez miejski sąd lubelski z polecenia Trybunału, albo sama Pani
Pisarzowa albo jej „mamka” miała przemawiać przy mieszaniu Hostii z mąką
do robienia placków: „Jak ciżba do Nayswiętszego Sakramentu bywa, tak
zeby na nas łaskawi panowie sądowi i patronowie byli” (AP Lublin, AM Lu­
blin, sygn. 48, k. 1254-1261, 1282-1288; Zakrzewska-Dubasowa, 1947,
s. 78, 82, 84).
Aczkolwiek oskarżone czarownice nie zawsze, moim zdaniem, rozpozna­
wały swoje pozakościelne praktyki eucharystyczne jako grzech, dobrze zro­
zumiały, iż sama kradzież Hostii jest nielegalna i srogo karana, starały się
więc zmniejszać szansę aresztu. Najczęściej Hostię kradziono nie we włas­

8 Takie użycie Hostii było już znane w Niemczech w średniowieczu, skoro Caesarius Heisterbacensis przytacza na jego temat exemplum (1851 [1223-1224] lib. 9 cap. 8). W Polsce, pszcze­
larze wkładali Hostie do uli jeszcze w XIX wieku (DWOK t. VII, s. 116). Warto też zwrócić
uwagę, iż Klonowie uznaje kradzież miodu i rojów za świętokradztwo i przypomina, iż takim
złodziejom — tak jak świętokradcom — należy się kara stosu (1960 [1600], s. 103).

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

197

nym kościele parafialnym, wśród sąsiadów i znajomych, lecz na odpuście
z dala od domu, wśród tłumów nieznajomych, gdzie można było łatwiej unik­
nąć podejrzeń. Pani Aleksandrowa Mytkowa przemyciła Hostią podczas wi­
zyty w Barze w dniu świętego Antoniego; Jagata Korfunka, ze wsi Wierzbocice koło Pyzdr, ukradła Hostię na odpuście w Biechowie, aczkolwiek kościoły
w Słupcy, Ciążeniu i samych Pyzdrach były znacznie bliżej (Rosenblatt, 1883,
s. 14-19); Anna Przybeła, z okolic Warty, wybrała się po Hostię do Wielunia
(Baranowski i Lewandowski, 1950, s. 193-194; cytując AGAD, Warta 46
fF529-533). Innym sposobem uniknięcia aresztu było wysłanie dzieci na świę­
tokradczą komunię — przypuszczalnie chodziło o to, że w przypadku przyła­
pania dzieci te mogłyby przyznać się do niewiedzy albo pomyłki zamiast do
przestępstwa. W 1741 roku mieszczka ze Stopnicy zatrudniła Mariannę Berbełską, biedną komornicę z pobliskiej wsi, do kradzieży Hostii; ta jednak
wolała wysłać w tej sprawie swoje córki, z których starsza miała jedenaście
lat. Złapano je na gorącym uczynku, co doprowadziło do spalenia na stosie
Marianny oraz jej pracodawczym. Dziewczyny, wraz z ich ojcem, ukarano
chłostą (Wijaczka, 2003, s. 58; Wiśniewski, 2000 [1929], s. 252).
Sprawa Reginy Zaleskiej wyglądała podobnie. Obraz, który otrzymujemy
na podstawie zeznań Reginy, ukazuje ją jako dość nieudaną znachorkę. Poda­
je ona, iż starała się, chyba nieskutecznie, za pomocą wróżby odnaleźć ukra­
dzione konie w Kazimierzu Dolnym. Od czterech lat „lekowała” mleko, „ale
postaremu to niepomogło”. Podobnie nie udało jej się zdjąć uroku z masła.
Można się domyślać, iż miała nadzieję, że lepiej jej będzie szło, jak doda
Bożego Ciała do swoich rytuałów. Wysłała najmłodszego syna, Jakuba, do
pierwszej komunii, z prośbą, by ukradł Najświętszy Sakrament. Schwytano
go, co doprowadziło do wstępnego śledztwa w Opolu. Z powodów mi nie
znanych, sprawa trafiła do Trybunału Koronnego, który to sąd, aczkolwiek
formalnie będący najwyższą instancją tylko w procesach szlacheckich, czę­
sto ingerował w poważniejsze sprawy kryminalne w regionie lubelskim, np.
o rozbój. Jak udowodnił Herbert Łaszkiewicz, Trybunał często polecał po­
tem takie sprawy sądowi lubelskiemu (Łaszkiewicz, 1988). Jednak, jak wi­
dzimy w niniejszym procesie, przedstawiciel Trybunału często uczestniczył
w rozprawie i Trybunał nie rezygnował z ustalenia wyroku w procesach od­
danych sądowi miejskiemu.

�Michael Ostling

19 8

ANEKS

Proces Reginy Zaleskiej o czary i świętokradztwo, październik 1644 roku.
Archiwum Państwowe w Lublinie, Akta miasta Lublina (criminalia), sygn.
143 (1644-1647)k. 122-132.
Ażeby stworzyć czytelny tekst bez obniżenia jego wartości historycznej,
dokonałem minimalnych zmian edytorskich.Wyrazy łacińskie są tu drukowa­
ne kursywą, polskie — prostym drukiem. Wszystkie skróty pisarskie zostały
rozwinięte: np. „Triblis” zmieniony na „Tribunalis”, „Lublin*” na „Lublinensis” itd,, a tekst podzielony na akapity, według poszczególnych pytań sądu
i odpowiedzi oskarżonej. Natomiast ortografia pozostała bez zmian.
[k. 122] CONFESSATA REGINAE ZALEWSKIEJ DE VENEFICIO
INCULPATAE
[k. 123] Actum Lublini in Carceribus publicis sub praetoris Lublinensi
consistentibus inpraesentia Honoratorum A lbertiLewickii Advocati Ordinarii et Nicolai Szwayko Scabini Jurati Lublinensisparte quoque Gnoso Promnickii Instigatore Justitiae Ordinarii Generalis Tribunalis Regni Lublinensis
Feria Secunda p o d Festum sanctae Hedwigis Viduae et electae próxima Anno
quo supra [16 X 1644],
Ex Decreto mandato atque Remissione Judicii Ordinarii Generalis Tribu­
nalis Regni Lublinensis adducta ad locum torturarum solitum nomine Regina
in praesentia Jacobi [k. 124] filii sui.
Pytana iak iey męża zowią.
Odpowied. Mikołay Pękała
Pytana. Kto ią to dał osadzie y dla czego.
Odpowiedziała. Niewiem.
Item fassa. Iż mię tu mieszczanie Opolscy przywiezli do Lublina, bo tych
mieszczanow pozywano.
Pytana wiele ma synów
Odpo. Iz mam y drugiego syna który iest nastarszy na wodzie.
Post modum Jacobus filiis ipsius fassus Iz mi matka moia mówiła spowiedałes się ia odpowiedział: spowiedałem. Zaczym ona mi rzekła. Jak będziesz
przystępował przynieśże mi naswiętszy sacrament, y gdy mi kapłan dawał
przenaswiętszy sacrament tedy ia upuściłem z gęby a chłopiec księży wziął
gołą [k. 125] ręką i drugiemu chłopcu dał na Czapkę zaczym mię zaras Uchwy­
cono y wsadzono.
Quesitus idem Jacobus. Jeżeli się naten czas spowiedał.
Odpowiedział. Iż nie spowiedziałem.
Item fassus. Iż umyslniem upuścił naswiętszy Sacrament żebym ia zas ręką
wziął.

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

199

Tandem actus Torturarum ad crastinum rei citur obcertos respectu.
Feria Tertia ipso die Festi sancti Luca Evangelistae [18 X 1644],
In praesentia Honorati Alberti Lewickii Advocati Ordinari et Joannis
Ekkier Scabini Lublinensis, tum et Gnosci Promnickii lnstigatoris Justitiae
Ordinarii Generalis Tribunalis Regni Lublinensis adducta ad locum tortura­
rum solitum nomine Regina Zaleska [k. 126] una cum filio suo Jacobo qui ad
interrogata respondit.
Iż mi matka kazała żebym iey przyniósł naswiętszy sacrament.
Item quaesituo [sic] czemu w Opolu powiadał te rzeczy na Ciotkę matkowę.
Odpowiedział. Iż mówiła mi matka żebym zaraz na nią niepowiedział,
y żal mi iey było.
Post modum superscripta mater ipsa quaesita. Jeżeli wróżyła strony koni
co w Kazimierzu były poginęły.
Fassa. Iż z Nieboszką Duliczową naprawiłam na sicie wągiel położywszy,
y igłę w chleba skoreczkę kładłam.
Pytana. Iesli się bawiła Czarami.
Odpowiedziała. Niebawiłam.
Monita ut verum fateatur [k. 127] et ne corpus suum tormentis cruciari
permittat.
Odpowiedziała nie znam się nidoczego, y nie kazałam tego czynić Synowi
memu oco mię winnią. Ktorey Jakub syn rzekł. Iż kazałaś mi to przynieść,
y iabym tego był nieczynił, gdybyś mi tego była nie rozkazowała.
Post modum idem Jacobus filius quaesitus wiele razy przystępował do naswiętszego sacramentu.
Odpowiedział. Iz tylko raz.
Item fassus idem Jacobus.
Iz chodzili z Iastkowa we Czwartek do matki iakies kobiety.
Monita Herum atque iterum de edisserenda veritate. Nihil agnovit.
Tandem ligata per Lubelskim [k. 128] adversorem et iterum quasita etpraemonita nihil fassa.
Pytana Jeżeli iey wypadł z ust naswiętszy sakrament w Kazimierzu.
Odpowiedaiała. Iz nie mnie to ale Pasiebicy moiey Annie Zaleskiey która
iuż zmarła.
AUigata torturis petyt misericordiam dokładaiąc tego. Iż nie iestem nic
winna a ten syn moj nieszszęsny niewinnie mię powoływa, przoszę dla Boga
abyście mię na starosć moią respectowali, y baczenie mieli gdyż wniczym się
nieczuię.
Monita iterum atque iterum ut Veritatem fateatur Nihil fassa.
Post modum p er Lubelskim adversorem monita ne corpus suum tormentio
cruciam permittat [k. 129] et Veritatim edisserat Nil agnovit.
Tracta primo. Recognovit. Iż niekazałam tego czynic synowi oco mię win­
nią ktorey syn rzekł, iżeś kazała.

�Michael Ostling

200

Tracta secundo. Recognovit. Iż nieroskasaywałam [sic] tego czynić syno­
wi y niebawiłam się Czarami tylko raż z Duliczową która iuż umarła.
Item fassa. Iż dotey Dułewicszowey [sic] podobnom była raz nieszczęście
przyszła.
Item fassa. Iz chodem niewinna chociem nie kazała dali Bog, ale iuż to
prożno to iuż przyimuię dla syna który mię niewinnie powoływa.
Pytana na co kazała to czynic.
[k. 130] R. Niewiem na co gdyzem tego nieroskazywała.
Item fassa. Iż miałam to chować ale niewiem iak.
Item. Nauczyłam się od Duliczowey uroki od masła oduzywac mówiąc Bożą
mocą Pana Boga pomocą na psa na kózkę urok y plunęła ale to postaremu nic
niepomogło.
Tracta tertio intensius.
Fassa Iż od Czterech lat lekuię kęs mleka, ale postaremu to niepomogło
lecz kto inszy umie lepiey lekować.
Monita iterum atąue iterum de perhibenda veritate.
Zeznała. Iż chociem nie roskazywała tego iednak to na się przyimuię.
[k. 131] Item fassa. Iż lekowałam mleko od Czterech lat. Tandem dum ignis
corpori ipsius applicandus esset monita ut verum fateatur et ne corpus suum
Crucian permittat.
Powiedziała że niewinnam nic iedno P Bogu daszę.
Usta igne.
Recognovit. Iż nie kazałam tego czynic, y przynosić naswiętszego Sacramentu synowi memu, y niewinnie mię powoływa.
Usta 2do
Recognovit. Otozemftj. Otóżem] kazała cosz mam czynic.
Pytana co chciała czynic znaswiętszem Sacramentem.
Odpowiedziała. Iż niewiem ten syn moj posądza mię [k. 132] co Multoties
iterando recognovit.
Tandem dimissa ex Torturis.
Recognovit. Iż posądza mię syn niewiem ziakiey nauki, bogday [sic] go
Bog karał to złe dziecię.
Quae ex mandato Judicij Tribunalis Regni Gnatis [ Generalis] Lublinensis
dimissa est ex carceribus.

BIBLIOGRAFIA
Baranowski B. i W. Lewandowski (oprać.)
1950
Nietolerancja i zabobon w Polsce w wieku XVII i XVIII: wypisy źródłowe,
Książka i Wiedza, Warszawa.

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

201

Bartoszewski Jan (?)
1633
Procesyja wileńska, w święto Bożego Ciała roku 1633 od Akademików
Societatis Jesu wystawiona..., Wilno.
Bossy John
1985
Christianity in the West, 1400-1800, Oxford University Press, Oxford.
Bylina Stanisław
2002
Chrystianizacja wsi polskiej u schyłku średniowiecza, Instytut Historii
PAN, Warszawa.
Caesarius Heisterbacensis
1851
[1223-1224] Dialogus miraculorum, oprać. Joseph Strange, J.M. Heberle, Kolonia.
Chatellier Lousis
1997
The Religion o f the Poor. Rural Missions in Europe and the Formation
o f M odem Catholicism c. 1500-1800, Cambridge U niversity Press, Cam­
bridge.
Chmielowski Benedykt
1968 [1746] Nowe Ateny, albo Akademia Wszelkiej Sciencyi pełna, W ydawnictwo Li­
terackie, Kraków.
Clark Stuart
1997
Thinking with Demons: the Idea o f Witchcraft in Early Modern Europe,
Oxford University Press, N ew York.
Cohn Norman
1975
Europe’s Inner Demons: an Enquiry Inspired by the Great witch-hunt,
Chatto, London.
Del Rio Martin
1633 [1608] Disquisitionum magicarum libri sex, quibus continetur accurata curiosarum artium, et vanarum superstitionum confutatio..., Petrus Henningius,
Kolonia.
Dydek Zbigniew
1968
Czary w procesie inkwizycyjnym w Rzeszowie w XVIII wieku, „Rocznik
W ojewództwa R zeszow skiego” 1964/1965, s. 3 8 3 -4 0 1 .
Gamalski Serafin
1742
Przestrogi Duchowne Sędziom, Inwestygatorom i Instygatorom Czarow­
nic..., Drukarnia Akademicka, Poznań.
Gansiniec Ryszard
1959
Eucharystia w wierzeniach i praktykach ludu, „Lud” t. 44, s. 75 -1 1 7 .
Gentilcore David
1992
From Bishop to Witch. The System o f the Sacred in Early Modern Terra
d ’Otranto, Manchester University Press, N ew York.
Grillandus Paulus
1536
Tractatus de hereticis et sortilegiis omnifariuam coitu eorumque penis,
Lyons.
Guidon Zenon i Jacek Wijaczka
1995
Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVIII wieku, W ydawnictwo
DCF, K ielce.
Klonowie Sebastian Fabian
1960
[1600] Worek ludaszow: to iest Złe nabycie Maiętności, oprać. K, Budzyk,
A. Obrębska-Jabłońska, Z. Zdrójkowski, Ossolineum, W rocław (B iblio­
teka Pisarzów Polskich, Seria B, no. 10).
Koranyi Karol
1928
Łysa Góra, „Lud” t. 27, s. 57 -7 2 .

�202

Michael Ostling

Lorencowicz Aleksander
1671
Kazania na niedziele całego roku..., Drukarnia Kolegium Kaliskiego Soc,
Jesu, Kalisz.
Łaszkiew icz Hubert
1988
Sąd wójtowsko-ławniczy w Lublinie a trybunał koronny w drugiej poło­
wie XVII wieku, „Roczniki Humanistyczne KUL” t. 36, no. 2, s. 161-172.
Monter W illiam
1997
Toads and Eucharists: the Male Witches o f Normandy, 1564-1660, „French
Historical Studies” t. 20, z. 4, s. 563 -5 9 5 .
Okoń Jan
1970
Dramat i teatr szkolny. Sceny jezuickie XVII wieku, Ossolineum, Wrocław
(„Studia Staropolskie” t. 26).
Rosenblatt Józef
1883
Czarownica powołana. Przyczynek do historii spraw przeciw czarowni­
com w Polsce, W ydawnictwo S. Orgelbranda i Synów, Warszawa (Biblio­
teka Um iejętności Prawnych).
Rubin Miri
1991
Corpus Christi. The Eucharist in Late Medieval Culture, Cambridge Uni­
versity Press, N ew York.
Skarga Piotr
1600
Kazania o Siedmi Sakramentach Kościoła S. Katolickiego..., Andrzey Piotrzkowczyk, Kraków.
1939
The Eucharist, oprać, i tłum. E.J. Doraczyk, The Bruce Publishing Com­
pany, Milwaukee.
Sochaniew icz Kazimierz
1926
O potrzebie systematycznego wydawnictwa materjałów do historji proce­
sów o czary w Polsce, „Lud” t. 24, s. 165-169.
Szostek Teresa
1978
Exempla i autorytety w kazaniach Jakuba z Paradyża i Mikołaja z Błonia,
w: Kultura elitarna a kultura masowa w Polsce późnego średniowiecza,
red. B. Geremek, Ossolineum, Wrocław.
Uruszczak Wacław (oprać.)
2003
Acta Maleficorum Wisniciae (1629-1665), C ollegium Columbinum, Kra­
ków, Biblioteka Tradycji, t. 28.
W ęgrzynek Hanna
1995
„Czarna legenda ” Żydów. Procesy o rzekome mordy rytualne w dawnej
Polsce, W ydawnictwo Bellona/W ydawnictwo Fundacji Historia Pro Fu­
turo, Warszawa.
Wijaczka Jacek
2003
Procesy o czary w regionie świętokrzyskim w XV1I-XVIII wieku, w: Z prze­
szłości regionu świętokrzyskiego od XVI do X X wieku, red. J. Wijaczka,
Agencja Reklam owo-W ydawnicza „JARD”, Kielce.
W iślicz Tomasz
2004
Społeczeństwo Kleczewa i okolic w walce z czartem (1624-1700), „Kwar­
talnik Historyczny”, t. 111, no. 2.
W iśniewski J.
2000
[1929] Historyczny opis kościołów, miast, zabytków i pamiątek w Stopnickiem, K ielce.
Zakrzewska-Dubasowa M irosława (oprać.)
1947
Procesy o czary w Lublinie w XVII i XVIII wieku, Nakład Polskiego To­
w arzystwa Ludoznawczego, Lublin.

�Nieznany proces o czary i świętokradztwo w Lublinie w 1644 roku

203

Ząbkowic Stanisław
1992
[1614] M łot na czarownice; postępek zwierzchowny o czarach a także

sposób uchronienia się ich i lekarstwo na nie w dwóch częściach zamyka­
jący.,., oprać. W. Lewandowski, Wyspa, Wrocław.

Michael Ostling
AN U N K N O W N TRIAL FOR W ITCHCRAFT A N D THEFT OF THE
EUCHARIST IN LUBLIN, 1644
(SUM M ARY)
Mirosława Zakrzew ska-D ubasow a’s publication o f all the w itch trials found in the
Lublin town records (1947) remains one o f the best and m ost com plete sources for
the study o f witchcraft in Poland. However, a 17th century court book returned to the
Lublin archives as late as the 1960s, and thus unavailable to Zakrzewska-Dubasowa
includes one trial for witchcraft and theft o f the Eucharist.
In this article I publish the full text o f that trial record, together with a brief survey o f
the uses o f the Eucharist in Polish popular rituals as known to us from w itch trial re­
cords. Polish writers on witchcraft such as Benedykt Chm ielowski, follow ing patterns
set in western Europe, declared that w itches stole the Eucharist — the literal em bodi­
ment o f Jesus Christ — in order to torture it before the devil in a parody o f Christ’s
Passion. Although accused witches do confess to such acts in som e Polish trials, in other
trials this m otif is entirely absent. Instead w e find the Host used to increase the produc­
tivity o f honeybees, to heal cattle or protect their milk from being stolen by w itches, and
in love magic.
Regina Zaleska’s trial in 1644 is unusual in that her young son is present during her
interrogation. He is also the ch ief witness against her, claim ing that she ordered him, at
his First Communion, to steal the Eucharist. Every time Regina denies this, her son in­
terrupts, insisting that „you did so tell to bring it, and I w ouldn’t have done that i f you
hadn’t ordered m e to”. These confrontations between mother and son continue throug­
hout the interrogation, during which Regina undergoes five o f the six sessions o f torture
allowed under Magdeburg law: she is pulled on the rack three times and has fire or red
hot metal applied twice to her sides.
From her testim ony it appears that she was an amateur cunning wom an w ho dabbled
in the removal o f enchantments from milk and butter. Presumably Regina intended to
use the Host in these rituals; in another trial in Lublin som e 20 years later Maryna B iał­
kowa confessed to filtering her co w s’ milk through a stolen Host w hile reciting „the
witches w on ’t take this milk”. However, Regina resolutely denies having ever stolen
„the Host or asked her son to do so, although she does declare w illingness to „accept the
guilt for my son who denounces m e unjustly”.
Regina’s fortitude under torture appears to have saved her life. After her final decla­
ration o f innocence the Lublin court dism issed her from prison. The records do not say
what happened to her son.

�w

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10613" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10591">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3a01d847e76ca02687461dc57fb9e05b.pdf</src>
        <authentication>d1d7e0ffb28618e9dc72dc5423bd6436</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126482">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126483">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126484">
                <text>etnologia - teorie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126485">
                <text>badania terenowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126486">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4801</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126487">
                <text>Vincent Crapanzano o badaniach terenowych / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126488">
                <text>LUD 2007 t.91, s.17-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126489">
                <text>Ostojska, Eliza</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126490">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126491">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126492">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126493">
                <text>Lud, t. 91, 2007

I . STUDIA I MATERIAŁY

ELIZA OSTOJSKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Łódzki

VINCENT CRAPANZANO O B A D A N I A C H TERENOWYCH

Antropologia dialogiczna
Martyn Hammersley w swojej książce What's Wrong with Ethography?
(1992) wskazuje na przeobrażenia, jakie miały miejsce w naukach społecznych
w związku ze stosowaną przez nie metodą badań. Początkowo spór dotyczył
badań jakościowych — ich przeciwnicy widzieli w nich podejście nienaukowe,
mogące służyć co najwyżej jako pomocne im narzędzie. Zawieszenie broni mię¬
dzy zwolennikami badań jakościowych i ilościowych zostało przerwane przez
głosy zwątpienia antropologów, które pojawiły się wraz z różnicowaniem się po¬
dejść metodologicznych w ramach tej dyscypliny. Hammersley wskazuje na dwa
główne obszary tego krytycznego — i autorefleksyjnego — podejścia wewnątrz
antropologii (Hammersley, 1992, s. 2). W centrum pierwszego z nich znalazła
się dyskusja dotycząca celu działalności etnograficznej, a konkretnie — relacji
pomiędzy badaniami i praktyką. W tym nowym spojrzeniu na badania terenowe
podkreśla się, iż jest możliwe, a nawet wskazane, ściślejsze związanie ich ze
sferą społecznej użyteczności — zaleca się tu prowadzenie takich badań, których
wyniki mogłyby zostać wykorzystane w ramach działalności administracyjnej,
edukacyjnej czy społecznej. W ramach drugiego, który określić można mianem
antyrealistycznego, podjęto zmagania z problemem reprezentacji, umieszczając
w centrum rozważań kwestię prawdziwości etnograficznych przedstawień i ich
legitymizacji. Clifford Geertz — w kontekście pomysłu Stephena A. Tylera na
etnografię „ewokacyjną" — pisze, iż ten krytyczny stosunek do dotychczasowej
praktyki antropologicznej:
1

1

Wyłaniająca się z tekstów S.A. Tylera (1986, 1999) wizja etnografii opiera się w znacznej mierze
na próbie zdemaskowania autorytetu naukowych pojęć oraz krytycznym odniesieniu do modernistycz­
nego dziedzictwa, a zwłaszcza takich kategorii jak mimesis, metanarracja, pismo.

�Eliza Ostojska

18

odzwierciedla uznanie faktu, przyjmowanego przez coraz szersze kręgi, że „mówić
jak jest" jest sloganem (...) nieadekwatnym w etnografii (...). Nieadekwatność słów
wobec doświadczenia i ta ich tendencja prowadzenia do coraz to innych słów jest
czymś znanym od dawna matematykom i poetom, lecz etnografów to raczej nowe
dla nich odkrycie wprawiło, niektórych w każdym bądź razie, w stan rozstroju, być
może permanentnego, choć raczej doraźnego (Geertz, 2000, s. 185-186).
I nawet, jeśli tak radykalne pomysły na zreformowanie antropologii jak Tylerowski uznać możemy za dyskusyjne , to polemika z tradycją etnograficzną,
która niewątpliwie pojawia się także w projekcie amerykańskiego antropologa ,
zainicjowała w ramach autorefleksyjnego nurtu tej dyscypliny odmienne spojrze­
nie na pewne zagadnienia praktyki badawczej.
Celem mojego artykułu nie jest rozpatrywanie kwestii reprezentacji pod ką­
tem — tak jak czyni to część przedstawicieli wspomnianego już nurtu krytycz­
nego — retorycznego uwarunkowania etnograficznego pisarstwa . Chciałabym
raczej skupić się nad kwestią nadal, moim zdaniem, istotną i ostatecznie nie roz¬
strzygniętą, a mianowicie nad sposobem badania rzeczywistości społecznej, jaki
miałby obowiązywać w antropologii. Idea naukowego panoptikum, w którym
następowało całkowite oddzielenie obserwatora i obserwowanych, a życie tych
ostatnich było przedmiotem nieprzerwanej inwigilacji, odeszła już chyba bezpo¬
wrotnie w zapomnienie . Co jednak miałoby zająć jej miejsce? Jednoznacznej
odpowiedzi udzielić nie sposób.
2

3

4

5

Część antropologów — a wśród nich Vincent Crapanzano, którego poglądy
chciałabym tu przybliżyć — upatrując w spotkaniu z Innym punkt wyjścia an¬
tropologicznej działalności, opowiedziała się za tym, by docierać do tego, co
odmienne poprzez dialog. Należy jednak pamiętać, iż takie podejście badawcze
nie jest procesem pozbawionym etycznych wątpliwości — w każdym dialogu
uczestniczy przecież jakieś konkretne ,ja" i konkretne „ty". Konieczna zatem,
w moim odczuciu, stała się refleksja nad tym, jakich norm należałoby w tej sy¬
tuacji przestrzegać. Co więcej, rozmowa między antropologiem i Innym jest nie
tylko dialogiem między określonymi kulturami, ale także między historycznie

2

Ramy tego artykułu nie pozwalają mi na podjęcie szczegółowej dyskusji z Tylerem, którego podej­
ście ściśle wiąże się z zastosowaniem na gruncie antropologii dekonstrukcji spod znaku J. Derridy.
Tyler tak chociażby pisze o postmodernistycznych etnografiach: „postmodernistyczne etnogra­
fie uprzywilejowują «dyskurs» nad «tekstem», wysuwają na pierwszy plan «dialog» przeciwstawiony
«monologowi» i kładą nacisk na opartą na współpracy i współudziale naturę sytuacji etnograficznej,
kontrastując j ą z ideologią transcendentnego obserwatora" (Tyler, 1986, s. 126).
Rozważania antropologów — wychodzących z założenia, iż „etnografia jest z konieczności pi­
sana" (Pool, 1999, s. 288) — skupiły się w ramach tego podejścia przede wszystkim na technikach,
jakie sami stosują, aby przekonać nas do swojego „bycia tam", czy to za pomocą konstruowania an­
tropologicznego autorytetu (Clifford, 2000), czy też powołując do życia „zaświadczające ja" (Geertz,
2000). Innymi słowy, antropolog stał się tubylcem (Rabinow, 1999, s. 98), a osią, wokół której toczy się
dyskusja, jest tekst etnograficzny.
Wystarczy chociażby prześledzić rozważania na ten temat J. Clifforda (2000).
3

4

5

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

19

osadzonymi jednostkami, obarczonymi odmiennym bagażem doświadczeń i od­
mienną pamięcią , co powinno być rozważone przy wyborze metody.
Wśród źródeł inspiracji dla tego dialogicznego podejścia badawczego można
z całą pewnością wymienić filozofię , co dziwić nie powinno, wszak nauki spo­
łeczne cechuje skłonność do interdyscyplinarnych zapożyczeń. Szczególnie po­
pularne okazało się zwrócenie ku tej myśli filozoficznej, u której podstaw znalazł
się zwrot lingwistyczny i konstruktywistyczny model poznania.
Zwrot lingwistyczny pozwolił w odmienny sposób spojrzeć na przebieg oraz
uwarunkowania procesu komunikacji. Jego konsekwencją — choć oczywiście
nie we wszystkich obszarach myśli filozoficznej — było umieszczenie w centrum
zainteresowania języka wraz z jego przygodnością i skończonością. To zaintere­
sowanie pragmatyką języka (przy równoczesnym porzuceniu spojrzenia czysto
logiczno-semantycznego) zaowocowało trzema obszarami zainteresowań. I tak,
skupiono się na pragmatyce języka naturalnego, usiłowano zbudować ogólną te¬
orię komunikacji językowej (jako pragmatyki transcendentalnej oraz pragmatyki
uniwersalnej), a także podjęto analizy pragmatyki gier językowych (Kaniowski,
1990, s. 101-103).
Źródło odmiennego spojrzenia na dialog między tym, co oswojone, i tym, co
obce, odnajdujemy, jak już wspomniałam, także w konstruktywistycznym mo¬
delu poznania, w ramach którego — jak twierdzi Andrzej Zybertowicz — opo¬
wiedziano się za porzuceniem obiektywistycznego modelu poznania wraz z jego
poznawczym optymizmem, założeniem dualizmu podmiotu i świata, ahistoryczną i indywidualistyczną koncepcją autonomicznego podmiotu poznającego, prze­
konaniem o ciągłości rozwoju wiedzy, a także przeświadczeniem, iż konfronta­
cja z zewnętrznymi faktami jest wystarczającą weryfikacją wiedzy (Zybertowicz,
1995) .
Inspiracje płynęły jednak także z autorefleksyjnej myśli na gruncie antropo­
logii. Praktyka etnograficzna pokazała, iż w procesie pozyskiwania danych nie
można widzieć „neutralnej" działalności. Zaczęto głośno podnosić takie kwe¬
stie jak asymetryczny i negocjacyjny charakter relacji badawczej oraz aktywny
w niej udział informatorów i osób trzecich (jak chociażby tłumacze czy asysten¬
ci), zmiany w świadomości, a nawet tożsamości osób biorących udział w bada¬
niu, obecność pierwiastka subiektywnego oraz przemocy w procesie poznania.
6

7

8

6

Por. „Konteksty" — numery poświęcone zagadnieniu pamięci (Pamięć i zapomnienie, 2003),
a także Crapanzano (1999).
B. Sierocka (2003), analizując podejście badawcze B. Malinowskiego, zwraca uwagę na przeciw­
ny kierunek inspiracji — to filozofia posiłkowała się antropologią.
Posługuję się tutaj rozróżnieniem modeli poznania, jakiego dokonał A. Zybertowicz (1995), uzna­
jąc jednocześnie za zasadny komentarz A . M . Kaniowskiego, który zwraca uwagę na konieczność odróż¬
nienia przed- i pokantowskiego modelu poznania obiektywnego. Konstruktywistyczny model poznania
umieszczony zostaje tutaj w optyce stanowiska transcendentalnego, gdzie uznaje się, iż „wszelka pod¬
miotowość (współ-)konstytuowana jest przez podmiot (...), ale jednocześnie bynajmniej nie rezygnuje
się z dostarczania uprawomocnień odwołujących się do — osadzonych w podmiocie czy w samych
praktykach społecznych — form rozumności" (Kaniowski, 1998, s. 180).
7

8

�Eliza Ostojska

20

Podsumowuje to dość trafnie Maranhâo: „Pytanie o to, w jaki sposób dyskutanci
dochodzą do określonych konkluzji, stało się ważniejsze od tego, czego konklu­
zja ta dotyczy" (Maranhâo, 1990, s. 1)
9

Vincent Crapanzano o praktyce badawczej
Jednym z antropologów, którzy wskazują na te problemy metodologii badań
etnograficznych i równocześnie proponują pewien określony sposób uprawiania
etnografii, jest profesor antropologii i literatury porównawczej — Vincent Crapan­
zano. W niniejszym artykule próbuję zrekonstruować jego sposób myślenia o prak­
tyce badawczej, czyniąc centralnym punktem odniesienia kategorię dialogu. Sam
Crapanzano zresztą podkreśla w swojej pracy Hermes' Dilemma and Hamlet's De­
sire. On the Epistemology of Interpretation (1992) fakt, iż antropolog jest podobny
Hermesowi — znajdując się pomiędzy dwoma światami, przekazuje wiadomość
z jednego z nich do drugiego, a wiadomość ta uzyskiwana jest właśnie na drodze
dialogicznej. Taka forma uzyskiwania danych w terenie znajduje odzwierciedlenie
w tekstualizacji doświadczenia, która częściowo przybiera formę zapisu przepro¬
wadzonych rozmów. Autor pragnie nam w ten sposób uzmysłowić, jak przebiega
proces interpretacji, oswajania obcości i rozumienia tego, co odmienne, a także
czym jest on uwarunkowany. Na spotkania, jakie mają miejsce w trakcie badań,
możemy bowiem, jego zdaniem, reagować w różny sposób, zależny od naszych
własnych założeń odnośnie do znaczenia (signification) tego spotkania, znaczenia
(meaning) języka i natury rozumienia (Crapanzano, 1990, s. 274).

Dialog antropologiczny — polemika z Dennisem Tedlockiem
Wyróżnianie dialogu antropologicznego jako uprzywilejowanego, co starał się
wykazać Dennis Tedlock (1983), wydaje się Crapanzano czymś nieuzasadnionym
(Crapanzano, 1990, s. 270). Dialog antropologiczny nie różni się przecież, jego
zdaniem, od rozmów, jakie prowadzimy ze sobą w życiu codziennym — jest on
zawsze (mocą definicji) wychodzeniem poza obszar wspólnie podzielanych prze¬
konań i pojawia się dopiero wraz z różnicą zdań między rozmówcami. Crapanzano nie bierze tu jednak pod uwagę, jak sądzę, kilku kwestii. Nie dostrzega, iż
deskrypcja dialogu antropologicznego poczyniona przez Tedlocka nie kończy się
wraz z sugestią natury ogólnej, iż dialog — także ten (a nie tylko ten) prowadzony
w terenie — charakteryzuje odmienność stanowisk rozmówców. Autor The Spoken
9

Jeśli chodzi o prace anglojęzyczne, dotyczące metateoretycznego spojrzenia we współczesnej an¬
tropologii, wciąż nie doczekaliśmy się przekładów wielu ważnych pozycji — jedynie C. Geertz cieszy
się dość znacznym zainteresowaniem. Z tego też powodu wszystkie cytaty z anglojęzycznych publika¬
cji, z wyjątkiem Geertza właśnie i Crapanzano (1999), zamieszczam w tłumaczeniu własnym.

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

21

Word and the Work of Interprétation idzie przecież dalej, uzupełniając to stwier­
dzenie o kolejne wnioski. I to dopiero one — w moim odczuciu — czynią dia¬
log antropologiczny uprzywilejowanym. Po pierwsze, Tedlock podkreśla, iż dialog
antropologiczny stanowi konieczne uzupełnienie dla podejmowanych w terenie
obserwacji. Po drugie, za jego pomocą wkraczamy w sferę intersubiektywności,
rozumianą w tym wypadku jako sfera wspólnie podzielanej wiedzy i oczekiwań.
W ten sposób wytwarza się płaszczyzna, na której dochodzi do „rozumienia różnic
pomiędzy dwoma światami" (Tedlock, 1983, s. 323). I właśnie taki dialog może¬
my postrzegać jako odmienny od rozmów, jakie prowadzimy ze sobą na co dzień
— gdyby tak nie było, konkluzja mogłaby być tylko jedna: każdy z nas byłby an¬
tropologiem, a opis, jaki wyłaniałby się z podejmowanych przez nas konwersacji,
mógłby zyskać status etnograficznego. Tymczasem dialog antropologiczny cechuje
samoświadomość badacza, świadomość o uwarunkowaniach komunikacji, w tym
komunikacji międzykulturowej, a także pewna intencjonalność, jaka stoi za podję¬
ciem rozmowy z Innym — pragnienie zrozumienia odmienności kulturowych.

Spotkanie z obcością — polemika z Hansem-Georgiem Gadamerem
Przekonanie Crapanzano co do sposobu prowadzenia badań terenowych ma
swe źródło także w krytycznym odniesieniu się do hermeneutycznego, czy jak
on sam je nazywa — fenomenologicznego myślenia o dialogu jako dochodzeniu
do porozumienia równorzędnych partnerów. Myślenie o tak ujętej integracyjnej
funkcji dialogu zdaje się dla autora Hermes 'Dilemma and Hamlet's Desire zbyt
daleko idącym uproszczeniem, nieoddającym w pełni jego dynamiki.
W tym kontekście przywołać należy polemikę, jaką podejmuje Crapanzano
z Hansem-Georgiem Gadamerem. Swoje odczytywanie rozważań tego filozofa
— powołując się na lekturę Prawdy i metody (Gadamer, 1993) — rozpoczyna
Crapanzano od sugestii, jakoby celem rozmowy (pojmowanej w sposób idealny)
było wzajemne zrozumienie się. Jest ona, jak sądzę, nie tylko nieuzasadniona,
ale także prowadzi do wniosków, które znacznie odbiegają od propozycji filo¬
zofa z Heidelbergu. Crapanzano twierdzi, iż Gadamer wyróżnia trzy sposoby
rozumienia Innego. Zbyteczne wydaje się jednak amerykańskiemu antropologo¬
wi wskazanie podstaw, które pozwalają na wykorzystanie tych przemyśleń na
gruncie antropologii. Zamiast tego przechodzi od razu do opisania, na czym te
sposoby rozumienia miałyby polegać. Zanim jednak przejdę do przedstawienia
wniosków autora On Dialogue na ten temat, chciałabym przywołać ten fragment
rozważań Gadamera, który został przez Crapanzano niesłusznie, w moim odczu¬
ciu, pominięty. Brak uwag na temat statusu doświadczenia hermeneutycznego
uniemożliwia, moim zdaniem, zrozumienie jego istoty.
Teoria Gadamera określana bywa często jako refleksyjna teoria świadomości.
Świadomość historycznych oddziaływań (wirkungsgeschichtliches Bewufiseiń).

�Eliza Ostojska

22

bo to o nią konkretnie chodzi, jest tu rozumiana jako uformowana i formowana
przez dzieje i , co więcej, świadoma obu tych procesów. Jej analiza rozkłada się
na rozważania dotyczące, po pierwsze, granic filozoficznej refleksji, po drugie,
poszukiwania istoty doświadczenia, i wreszcie — po trzecie, hermeneutycznego
prymatu pytania (Gadamer, 1993, s. 319-351). W kontekście polemiki Crapanza­
no z Gadamerem interesować mnie będzie przede wszystkim wątek drugi.
Gadamer pisze wprost, iż „świadomość (...) ma strukturę doświadczenia" (Ga­
damer, 1993, s. 324). Czym jednak jest owo doświadczenie? Otóż, doświadczenie
hermeneutyczne ma strukturę podobną do struktury rozumienia i jest podstawo¬
wym sposobem odnoszenia się człowieka do świata. Przeciwstawione empirycystycznemu pojmowaniu doświadczenia , staje się ono w oczach niemieckiego
filozofa sposobem prowadzenia dialogu z tradycją, przy czym tradycja jest tu ro­
zumiana jako „rzeczywisty partner komunikacji" (Gadamer, 1993, s. 334). Ozna­
cza to, iż doświadczenie tradycji staje się doświadczeniem „ty", które:
10

może dokonywać się w płaszczyźnie behawioralnej, przez uznanie tego, co dla
niego typowe, bądź w płaszczyźnie osobowej, przez uznanie „ty" za osobę i rów­
noczesne odniesienie go do siebie (...) i własnego punktu widzenia, bądź w płasz­
czyźnie rzeczywistego otwarcia się na „ty" i to, co ma nam ono do powiedzenia.
Tylko ta trzecia możliwość jest słuszna (Bronk, 1988, s. 153).
Crapanzano właśnie do tych trzech rodzajów doświadczenia odnosi się w swo¬
im artykule On Dialogue (1990). Pierwszy z nich ma na celu — jego zdaniem
— zrozumienie natury ludzkiej (Crapanzano, 1990, s. 272). Kiedy jednak pró­
bowałam odnaleźć u Gadamera wniosek podobny, napotkałam opór tekstu nie
pozwalający na taką interpretację. Doświadczenie to — które określić chciała¬
bym mianem „wiwisekcji", używając terminu zaproponowanego przez Joannę
Tokarską-Bakir — charakteryzuje się, zdaniem niemieckiego filozofa, poszuki¬
waniem w człowieku typowości i prawidłowości po to, by móc lepiej przewidy¬
wać jego przyszłe zachowania. Na gruncie rozumienia tradycji oznaczać to musi
— powiada Gadamer — złudzenie obiektywnego i całościowego w nią wglądu.
Poznający podmiot postrzega tu siebie jako niepodlegającego historycznym uwa¬
runkowaniom i będącego w stanie wyeliminować (choć jest to, według filozo­
fa z Heidelbergu, jedynie pozór) wszelkie subiektywne momenty towarzyszące
procesowi poznania. Postawa ta prowadzi w konsekwencji do nierezygnowania
z podejścia metodycznego, a także bezkrytycznej wiary w jego skuteczność, co
11

10

H.-G. Gadamer zwraca tutaj naszą uwagę na próby ukształtowania nauk humanistycznych na
wzór i podobieństwo nauk przyrodniczych. Przeniesienie na grunt nauk o duchu metodologicznych
ustaleń nauk przyrodniczych prowadziło de facto do pominięcia odrębności nauk humanistycznych
i niedostrzeżenia konieczności wypracowania swoistej dla nich metody.
Prace I . Tokarskiej-Bakir (1992, 1995) są jednym z ciekawszych odczytań filozofii Gadamera,
poczynionych na potrzeby antropologii i upatrujących w niej panaceum na problemy związane z inter¬
pretacją innych kultur.
11

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

23

sprawia, iż uzasadnione zdaje się stosowanie w naukach społecznych metody
na wzór metody przyrodoznawczej (Gadamer, 1993, s. 334-335). A gdzie natura
ludzka? Doprawdy, nie wiem. Wydaje mi się jednak, iż Crapanzano wychodząc
od stwierdzenia Gadamera, iż rozumienie drugiego człowieka sprowadza się do
poszukiwania w nim typowości i prawidłowości, w sposób nieuprawniony do­
szukuje się w tym rodzaju doświadczenia mechanizmów charakterystycznych dla
nowożytnych koncepcji natury ludzkiej. U podstaw tych koncepcji — ujmując
problem lapidarnie — leży przecież założenie, jakoby możliwe było ustalenie
takich powtarzalnych zachowań ludzkich, które są niezależne od uwarunkowań
historycznych czy też kulturowych. Nie wydaje mi się jednak, żeby Gadamer,
pisząc o znajomości człowieka, miał na myśli znajomość jego natury. Moje wąt¬
pliwości biorą się chociażby stąd, iż uprzedmiotowienie i instrumentalne potrak¬
towanie człowieka, jakie ma miejsce w ramach „wiwisekcji", nie dotyczy rodzaju
ludzkiego, a kontaktu z konkretną jednostką.
Drugi sposób rozumienia Innego, rozumienia Innego jako osoby, można, jak
twierdzi autor On Dialogue, porównać do „rozumienia, jakie większość antropo¬
logów uzyskuje wówczas, kiedy zaczynają się czuć jak w domu w obcym społe¬
czeństwie" (Crapanzano, 1990, s. 272).
Raz jeszcze spróbuję zrekonstruować wywód Gadamera. W przypadku „ra­
portu" — tu znów odwołam się do typologii zaproponowanej przez Tokarską-Bakir (1995, s. 14) — partnerzy dialogu zdają się znać roszczenie swego rozmówcy,
nim zostanie ono wyartykułowane, co więcej, rozumieją go lepiej, niż on sam
byłby w stanie kiedykolwiek to uczynić. Oznacza to relację przenikniętą chęcią
dominacji, próbę — często podejmowaną nie wprost — nakłonienia do uznania
własnych racji za wiążące („stale trwa walka o wzajemne uznanie", Gadamer,
1993, s. 335), przy równoczesnym (nie zawsze uświadamianym) odebraniu za¬
sadności roszczeniom Innego. Oczywiście, poziom dominacji w tak przebiega¬
jącym procesie może być zróżnicowany, przyjmując w najbardziej radykalnej
formie postać całkowitego opanowania jednego z uczestników przez jego interlo¬
kutora. Na poziomie doświadczenia hermeneutycznego to przeszłość rozumiana
jest tak, jak rozumiana jest osoba w doświadczeniu „ty". W tej formie rozumie¬
nia obecny jest ideał obiektywnego poznania — poznający podmiot uwalnia się
(we własnym mniemaniu) w formułowanych przez siebie sądach od historycz¬
nych uwarunkowań, przekonany jest bowiem, że uleganie przesądom jest tylko
pewnym mitem, który można przezwyciężyć. Brak tu, jak ujmuje to Gadamer,
uwzględnienia własnej dziejowości (Gadamer, 1993, s. 336).
Być może — zbyt duży skrót myślowy Crapanzano nie pozwala mi na osta¬
teczne wnioski co do jego intencji — niektórzy antropologowie faktycznie w wy¬
niku narzucenia Innym własnej interpretacji ich kultury zaczynają odnajdywać
się w niej jak w swojej własnej. Nie potrafię jednak jednoznacznie ustalić, czy
chodzi tu o „swojskość" badanej kultury, jaka pojawia się wraz z postrzeganiem
jej przez pryzmat kategorii narzuconych przez kulturę własną. Innymi słowy, czy

�24

Eliza Ostojska

nie jest tak, iż Crapanzano opisuje tu etnocentryczne podejście w badaniu obco­
ści, które zapewnia błogi stan posiadania obiektywnie uzyskanej wiedzy i po­
czucie, że oto chwyciliśmy Pana Boga za nogi — odmienność znika, pojawia
się za to dobrze znany świat. Tekst Crapanzano, poprzez jedynie sygnalizowanie
pewnych zjawisk, otwiera się na konieczność dopowiedzeń, które być może roz­
mijają się z zamysłem autora.
Tak oto dotarliśmy do — jak nazywa je Gadamer — najwyższego rodzaju
doświadczenia hermeneutycznego (Gadamer, 1993, s. 336). Ten rodzaj doświad­
czenia — „rozmowa" — możliwy jest za sprawą świadomości historycznych od­
działywań wraz z jej specyficznie pojmowaną otwartością na to, co odmienne.
W dialogu tym gramy niejako własną integralnością (integralnością poznającego
podmiotu), ponieważ pozwalając Innemu nas zagadywać, zgadzamy się także
na usłyszenie czegoś, co wypowiadane jest niejako przeciwko nam (Gadamer,
1993, s. 336) — „przesądy kierujące (...) przedrozumieniem są stale narażone
na konfrontację" (Gadamer, 2003, s. 94). Nie jest to zatem ten rodzaj otwartości,
z jakim mieliśmy do czynienia wcześniej — nie chodzi tu bowiem jedynie o to,
żeby usłyszeć głos Innego, chodzi tu także o to, by głos ten zintegrować. Tym
samym konieczne staje się nie tylko otwarcie na to, co inne, ale także uznanie, że
to inne ma nam coś do powiedzenia. A godząc się na taką perspektywę, godzimy
się równocześnie na ewentualność, iż ze spotkania tego wyjdziemy odmienieni,
bo, jak zauważa Andrzej Bronk: Partnerzy prawdziwej rozmowy nie ograniczają
się do wymiany zdań na temat dobrze już określonych stanów rzeczowych, lecz
chcą wspólnie dojść do prawdy [podkr. E.O.] przez otwarcie się na szerszy
i bogatszy horyzont drugiej osoby" (Bronk, 1988, s. 134).
Ten aspekt Gadamerowskiej rozmowy ginie w stwierdzeniu przywoływanym
już wcześniej, w którym to pojawia się sugestia, jakoby rozumienie Innego pole¬
gało przede wszystkim na wzajemnym zrozumieniu się. To zrozumienie jest co
prawda konieczne, ale nie jest punktem docelowym, a raczej punktem wyjścia do
porozumienia co do jakiejś kwestii.
Gadamer jest też przeświadczony o tym, iż w trakcie „prawdziwej" rozmo¬
wy konieczne jest poddanie się jej. Winno nią kierować poszukiwanie wspól¬
nej prawdy, a nie forsowanie własnych argumentów. Jeśli rozmowa przebiega
we właściwy sposób, powoduje, iż niemożliwy staje się powrót do odmiennych
zdań, które pojawiły się w punkcie wyjścia. Strony biorące udział w rozmowie
odnalazły bowiem zagubiony wspólny język.
Warto teraz zastanowić się, czy można za trafny uznać komentarz Crapanzano, który ma na celu przekonanie czytelników, iż w sytuacji badań terenowych
rzadko mamy do czynienia z dialogiem przyjmującym formę „prawdziwej"
rozmowy. Argumenty autora Tuhami skupiają się na podkreśleniu, iż w sytua¬
cji badań terenowych nie możemy mówić o egalitarnym statusie uczestników
rozmowy, będących w pełni świadomymi własnych uwarunkowań, a posługując
się językiem Gadamera — własnych uprzedzeń i prze(d)sądów. Wskazuje on na

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

25

fakt, iż naukowa intencja i wymagana postawa obserwacyjna taki dialog wy¬
kluczają, podobnie jak pozostawanie w relacjach władzy czy wybór konwencji,
w jakiej dialog się odbywa . Tylko czy argumenty te możemy uznać za zasadne?
Jeśli w ogóle mielibyśmy rozważać ich wiążący charakter, w pierwszym rzędzie
musielibyśmy uznać, iż intencją Gadamera było ujęcie dialogu na płaszczyźnie
deskryptywnej, a nie idealnej. Po drugie, konieczne byłoby przyjęcie, iż na po¬
ziomie normatywnym antropologia określa swój cel jako odzyskanie utraconego
porozumienia pomiędzy podmiotami. Po trzecie w końcu, trzeba by założyć, iż
celem hermeneutyki Gadamera jest wskazanie metody postępowania dla nauk
humanistycznych, w tym antropologii, a nie stworzenie ontologii rozumienia .
12

13

Asymetria relacji antropolog — Inny
Nie tylko dyskusja z Gadamerem, ale również przekonanie o asymetrycznej
relacji antropolog — Inny w znaczący sposób określa stanowisko Crapanzano
odnośnie do badań terenowych. I choć zagadnienie to można rozpatrywać pod
różnym kątem, to jednak w kontekście rozważań amerykańskiego antropologa
szczególnie istotne wydaje mi się wskazanie na tak zwaną Trzecią. Pomijając
częściowo niezrozumiałe dla mnie fragmenty , dotyczące relacji między post­
modernizmem i postkolonializmem, chciałabym wydobyć z tekstu Crapanzano
Kryzys postmodernistyczny: dyskurs, parodia, pamięć (1999) te argumenty, które
wnoszą coś — w sposób bardziej jednoznaczny — do jego koncepcji badań te¬
renowych.
14

15

12

W sytuacji wywiadu antropolog narzuca Innemu specyficzną formę dialogu, jaką jest wywiad etno­
graficzny. Badany godzi się na taki sposób prowadzenia rozmowy, choć nie zawsze zdaje sobie sprawę ze
wszystkich implikacji, jakie niesie ze sobą ta konwencja i częstokroć rozumie ją inaczej od badacza (choć
ten milcząco zakłada, iż w tej kwestii panuje pełna zgodność) (Crapanzano, 1990, s. 279).
Prawda i metoda stanowi próbę dowiedzenia, iż problem dziejowości rozumienia jest central­
nym pojęciem nie tylko dla hermeneutycznej koncepcji filozoficznej, ale dla myślenia filozoficznego
w ogóle. Oto bowiem, na wzór Kantowskiego pytania o warunki ludzkiego poznania, Gadamer zapytuje
o warunki ludzkiego rozumienia. I nie chodzi mu tutaj, co zresztą sam zauważa we wstępie, o stwo¬
rzenie nauki o sztuce rozumienia, czyli pewnej metody postępowania, lecz, mówiąc językiem Heideg¬
gera, o uzmysłowienie tego, iż „rozumienie nie jest jednym ze sposobów zachowania podmiotu, lecz
sposobem bycia samego jestestwa. Pojęcie «hermeneutyki» (...) oznacza (...) podstawowy charakter
jestestwa, stanowiący jego skończoność i dziejowość, i dlatego obejmuje całość jego doświadczenia
świata" (Gadamer, 1993, s. 25).
Literackość (żeby nie napisać brak przejrzystości i przytłaczająca wręcz ilość metafor) tekstu
Crapanzano nie pozwala często na podjęcie interpretacji typowej w przypadku tekstów naukowych. Nie
chciałabym jednak rozpoczynać tutaj dyskusji nad standardami, jakie winny dotyczyć teoretyzujących
tekstów antropologicznych.
Crapanzano wskazuje, iż jedyną właściwą wykładnią świata jest wykładnia postmodernistyczna
z charakteryzującymi j ą czterema kryzysami: kryzysem mimesis, kryzysem znaku, kryzysem hermeneu¬
tyki i kryzysem podmiotu (Burzyńska, 2001, s. 97).
13

14

15

�Eliza Ostojska

26

Aby wyjaśnić znaczenie „Trzeciej", postanowiłam posłużyć się dłuższym —
reprezentatywnym dla stylu Crapanzano — cytatem, który pozwoli mi na swo¬
bodniejsze nawiązywanie do pewnych poruszanych w nim założeń.
Chodzi mi o autorytarną funkcję, którą nazwałem „trzecią" — tę, która jest media­
torem interlokucji. W każdym dialogu, konwersacji czy wymianie zawsze zawiera
się odwołanie do złożonej, stabilizującej instancji, która autoryzuje konkretny kod
językowy, gramatykę, zbiór konwencji komunikatywnych, podział władzy między
interlokutorami, kryteria intra-, inter-, czy poza-tekstualnej relewancji i odpowied¬
nich strategii interpretacyjnych. Jest to, by posłużyć się pojęciem technicznym,
funkcja metapragmatyczna, bowiem określa ona sposób, w jaki komunikacja po¬
rządkuje samą siebie, swoich współuczestników, kontekst i możliwe interpretacje.
Wierzę, że symbolizująją w sposób abstrakcyjny takie pojęcia jak prawo, gramaty­
ka czy tradycja, a bardziej konkretnie: totemy i fetysze. Może ją ucieleśniać ojciec,
król czy kapłan—rzadziej postacie kobiece, duchy i bóstwa, a nawet trzecia osoba
(publiczność) w jakiejkolwiek binarnej wymianie. Można się do niej odwołać bez¬
pośrednio lub pośrednio w każdym z jej symbolicznych przebrań. W normalnych
wymianach zazwyczaj przyjmuje się je za oczywiste lub łatwo na nie przystaje.
W niektórych wyjątkowych wymianach (międzykulturowych, zanim ulegną rutynizacji, czy w wymianach zachodzących w okresach kryzysu, czy też mniej zro¬
zumiałego artystycznego ferworu twórczego), nie istnieje żadna wzajemnie uznana
Trzecia, do której można się retorycznie odwołać. Kiedy Trzecia jest po prostu pustą
funkcją, nie może zaistnieć żadna komunikacja (Crapanzano, 1999, s. 164-165).
Podsumowując wywód Crapanzano, można na temat „Trzeciej" powiedzieć,
iż (1) jest ona mediatorem interlokucji, (2) określa konwencje komunikacyjne
i interpretacyjne, (3) jest symbolizowana przez prawo, gramatykę, tradycję, tote­
my, fetysze, ojca, króla, kapłana, duchy, bóstwa, trzeciego uczestnika rozmowy ,
(4) mamy możliwość pośredniego i bezpośredniego odwołania się do niej, (5)
w sytuacjach, kiedy nie mamy zinstytucjonalizowanej „Trzeciej", niemożliwa
jest komunikacja. Konstruując swoją wizję „Trzeciej", Crapanzano odwołuje się
do koncepcji interakcjonizmu George'a Herberta Meada . W teorii tej odnajdu¬
jemy podobny sposób myślenia na temat komunikowania się i działania jedno¬
stek. Jednym z ważniejszych założeń interakcjonizmu Meada jest przeświadcze¬
nie o kształtowaniu jaźni na drodze interakcji. Jaźń ma tę zdolność, iż „sama
16

17

18

16

Kwestii trzeciego uczestnika rozmowy poświęca Crapanzano sporo miejsca w swojej marokań­
skiej etnografii (Crapanzano, 1985, s. 143-152). Podejmuje tam problem, jak sam to wprost nazywa,
użyteczności asystenta, który towarzyszył mu w trakcie spotkań z jego głównym rozmówcą, Tuhamim.
Występujący w roli „Trzeciej" pomocnik spełniał, zdaniem Crapanzano, funkcję mediacyjną między
nim a Tuhamim, zapewniał pewien rodzaj „«znajomego dystansu» potrzebnego dla szczerości (...) dys­
kursu" (Crapanzano, 1985, s. 12), a także wpływał na charakter wzajemnej relacji pomiędzy wszystkimi
uczestnikami prowadzonych rozmów.
W książce Tuhami odwołanie to przyjmuje nawet formę bezpośrednią (Crapanzano, 1985, s. 9).
Decyduję się na użycie terminu „jaźń", a nie „osobowość", choć w polskim przekładzie Umysłu,
osobowości i społeczeństwa Z. Wolińskiej pojawia się ta druga ewentualność (Mead, 1975, s. XXV).
17

18

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

27

dla siebie jest obiektem" (Mead, 1975, s. 191), co umożliwia jej podejmowanie
refleksji i oceny samej siebie. Jest to możliwe dzięki temu, iż jednostka ma zdol¬
ność spojrzenia na samą siebie z perspektywy innych. Mead wyróżnia dwie po¬
staci jaźni: „jaźń refleksyjną" (me) i „jaźń spontaniczną" (7). Pierwsza z nich, to
zinternalizowane przez jednostkę oczekiwania innych wobec niej samej, druga
— to zindywidualizowana i kreatywna odpowiedź jednostki na postawy innych.
Te dwie postaci jaźni wchodzą ze sobą w nieustanną interakcję. Jeśli zaś cho¬
dzi o etapy kształtowania jaźni, to wyróżnić możemy trzy fazy, w zależności od
sposobu, w jaki jednostka odgrywa poszczególne role. I tak, wyróżnia się fazę
„zabawy" (tu jednostka imituje zachowania konkretnych osób), fazę „gry" (tu
jednostka musi brać pod uwagę zachowania grupy społecznej i postępuje w zgo¬
dzie z ustalonymi regułami, i to tu pojawia się „uogólniony inny") oraz fazę „ab¬
strakcyjnego odgrywania ról" (stanowi ona podstawę sukcesu podejmowanych
interakcji, dzięki umiejętności przewidywania zachowań innych) (Mead, 1975).
Tym, co u Meada określa zachowania jednostki, w tym, podejmowane przez nią
akty komunikacji (także dialog), jest system przyjętych reguł. Oczywiście, reguły
te mogą sankcjonować pewien hierarchiczny układ partnerów rozmowy.
Crapanzano — tak przynajmniej go interpretuję — pokazuje, że tym, co wy¬
znacza pozycje osób biorących udział w dialogu, może być zasadniczo wszystko,
począwszy od konwencji komunikacyjnych, a skończywszy na symbolach; tu
zachodziłoby pewne pokrewieństwo z Meadem. Ale autor Kryzysu postmoderni­
stycznego idzie też o krok dalej. „Trzecia" — tak przynajmniej było w czasach
modernizmu — przyjmowała, jego zdaniem, także postać Lyotardowskich metanarracji (Lyotard, 1997). Przykładami takich metanarracji są dla Crapanzano
historia czy też pewne prądy filozoficzne (w omawianym przez niego przykładzie
komunikacji między Wschodem a Zachodem, pojawią się dyskursy, w których
rolę „Trzeciej" odgrywają takie kategorie, jak zindywidualizowane „ja" czy też
orientalizm).
19

Do tej pory starałam się pokazać, iż koncepcja „Trzeciej" inspirowana jest
myślą Meada i Lyotarda. Jest to z pewnością oryginalne, acz ryzykowne połącze¬
nie. Ryzykowność polega, w moim odczuciu, na próbie połączenia ze sobą dwu
odmiennych porządków. Rozważania Meada na temat kształtowania jaźni miały
nam uzmysłowić, iż jednostka nabywa umiejętności życia w społeczeństwie po¬
przez interakcje. Metanarracje Lyotarda zaś pełnić miały funkcję legitymizującą
dla działań społecznych i poszczególnych dyskursów. W jaki sposób jedno łą¬
czy się z drugim, trudno jest mi powiedzieć — weźmy chociażby chrześcijańską
metanarrację, która niewiele ma przecież wspólnego z rolą społeczną księdza.
Crapanzano decyduje się jednak — takie przynajmniej odnoszę wrażenie — na

19

Ze względu na charakter tego artykułu nie podejmę tu z Crapanzano dyskusji na temat wyznacz­
ników postmodernizmu ani tego, czy możemy mówić o postmodernistycznej antropologii jako dominu­
jącej formie praktyki naukowej.

�28

Eliza Ostojska

połączenie tych koncepcji z następującej przyczyny: poprzez przywołanie interakcjonizmu stara się pokazać, w jaki sposób możliwa jest skonwencjonalizowana
komunikacja między jednostkami; dzięki poszerzeniu „Trzeciej" o ideę metanarracji próbuje uzmysłowić czytelnikowi, dlaczego przestała ona — podobnie jak
metanarracja — obowiązywać w świecie postmodernistycznym. Przyjrzyjmy się
teraz, jakie są konsekwencje tego, iż „Trzecia" stała się „po prostu pustą funkcją"
(Crapanzano, 1999, s. 165).
Crapanzano sugeruje, iż „Trzecia" aż do momentu postmodernistycznego
zwrotu była formą autorytatywnej konwencji, zapewniającej antropologom złudne
przekonanie, iż w kolonialnych dialogach mamy do czynienia z egalitarnym cha¬
rakterem relacji między jego uczestnikami. Jednakże zmiana paradygmatu, także
w antropologii, doprowadziła do zakwestionowania „Trzeciej" (została ona częś¬
ciowo „wyczerpana, symbolicznie zredukowana; Crapanzano, 1999, s. 167), a tym
samym do obnażenia rzeczywistej relacji między partnerami rozmowy. Oto stanęły
przed sobą jednostki o odmiennym pochodzeniu, odmiennym wyobrażeniu na te¬
mat konwencji komunikacyjnych, charakteryzujące się brakiem stałego, wzajemnie
akceptowanego punktu odniesienia. Antropolog i jego Inny znaleźli się w sytuacji,
w której zamiast przyjętych (czy jak zapewne wolałby Crapanzano — narzuco¬
nych) konwencji komunikacyjnych pojawiła się konieczność ich ponownego wy¬
negocjowania. To negocjowanie wiąże się ściśle z kwestionowaniem konwencji
przyjętej przez partnera dialogu. Można w tej sytuacji — powiada Crapanzano
— udawać, iż takie kwestionowanie nie ma miejsca, można potwierdzić już istnie¬
jące konwencje bądź wypracować nowe, można też podjąć każde z wymienionych
działań. Antropolodzy wciąż pragną, by dialogi, jakie prowadzą w terenie, nadal
nosiły znamiona egalitarności, ale — zauważa Crapanzano — nie sposób już ukryć
starymi sposobami nierówności ich uczestników.
Crapanzano, jak pamiętamy — profesor literatury porównawczej, aby poka¬
zać, w jaki sposób w dobie postmodernizmu wypracowywany jest egalitaryzm
dialogu, sięga po kategorie literaturoznawcze i stosuje je (w żaden sposób tego
nie uzasadniając) do opisania dyskursów międzykulturowych. Otóż — zdaniem
autora On Dialogue — różnice między uczestnikami dyskursu (odmienne war­
tości, cele etc.) stają się dla nich swoistym wyzwaniem. Każdy z rozmówców
może, jak już wspominałam, (1) zignorować faktyczne różnice, (2) uznać wyż¬
szość dyskursu partnera, (3) narzucić dyskurs własny, albo (4) negocjować jakąś
wspólną konwencję (Crapanzano, 1999, s. 169). Zabiegi, jakie podejmują uczest¬
nicy dialogu w tym celu, Crapanzano określa jako metaparodię (3) lub metastylizację (2 i 4). Mamy z nimi do czynienia wówczas, gdy brak jest wzajemnie
podzielanych sposobów interpretacji i oceny, gdy:
obserwator z zewnątrz — publiczność, do której można, być może, zaliczyć auto¬
refleksję interlokutora — nie może określić hierarchicznych związków, leżących
u podłoża tych dwóch stylistycznych reakcji. (...) Tam, gdzie nie można określić

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

29

sankcji semantycznej, mamy do czynienia z metaparodią. Kiedy nie możemy okre­
ślić związku między stylizowanym dyskursem i jego odniesieniem, mamy do czy­
nienia z metastylizacją (Crapanzano, 1999, s. 169, 170).
Crapanzano uznaje, iż rozmówcy muszą posługiwać się, przynajmniej w mi­
nimalnym wymiarze, tym samym językiem, choć nie muszą już podzielać tych
samych stanowisk. W takim właśnie przypadku wypowiedzi zyskują status antytetyczny, charakterystyczny dla parodii. Chcąc zachować pozory egalitarnej
wymiany, uczestnicy dialogu nie mogą przyznać otwarcie, iż ich wypowiedź ma
wyższą wartość semantyczną. Tymczasem wymiana, która faktycznie ma miej­
sce, polega na ciągłej re-kontekstualizacji Innego (Crapanzano, 1999, s. 171) —
na dowolnym, zgodnym z własnym zamysłem, przekształcaniu przez rozmówcę
znaczenia wypowiedzi interlokutora.

Autorefleksja i samoświadomość
W opisie badań prowadzonych przez Crapanzano w Maroku pojawia się także
ślad hermeneutycznego przeświadczenia o „poznaniu siebie samego okrężną dro­
gą przez innego" (Ricoeur, 1989). Ten rodzaj poznania dotyczy zarówno badane¬
go, jak i badacza, choć oczywiście w różnym stopniu i na różnych poziomach.
Jako rozmówca Tuhamiego stałem się aktywnym uczestnikiem w jego historii ży­
cia, nawet jeśli sporadycznie pojawiam się bezpośrednio w jego recytacjach (reci­
tations). Nie tylko moja obecność, ale i moje pytania przygotowały go do tekstu,
który miał stworzyć, ale również — przynajmniej ja to tak odbieram — wywołały
zmianę jego własnej świadomości. Wywołały one także zmianę w mojej świado¬
mości. Nasze założenia, co do natury codziennego świata i nas samych, budziły
w nas obu poruszenie (we jostled from); obydwaj po omacku szukaliśmy wspól­
nych punktów odniesienia w tej otchłani interakcji (Crapanzano, 1985, s. 11).
W przypadku Crapanzano zmiana świadomości pojawiła się na gruncie re­
fleksyjnego uchwycenia siebie w roli badacza. W trakcie rozmów z Tuhamim,
i dzięki tym rozmowom, antropolog porzucił etnograficzny dystans (początkowo
wydawał się on konieczny dla zachowania pozycji badawczej), którego retorycz¬
na funkcja polega — według niego — na równoczesnym ukrywaniu własnej
pozycji i jej racjonalizowaniu (Crapanzano, 1985, s. 134). Podobnie dzieje się
z innymi „narzędziami", w jakie wyposażyła badacza nauka (Crapanzano, 1985,
s. 141). W momencie, kiedy dialog między Crapanzano a Innym przyjął formę
20

20

Nie wiem, w jaki sposób funkcja retoryczna, która oznacza oddziaływanie na odbiorcę za pomocą
określonej „wypowiedzi" w celu zmiany jego zachowania czy też wywołania jakiejś określonej reakcji,
znalazła zastosowanie na poziomie działania.

�Eliza Ostojska

30

relacji terapeutycznej, antropolog nie musi dłużej chronić siebie samego — te¬
raz zajmuje przede wszystkim pozycję uzdrowiciela (Crapanzano, 1985, s. 133).
Zdystansowanie nie jest dłużej możliwe, a dotychczasowe podejście relatywi¬
styczne zostaje zweryfikowane.
Jeśli zaś chodzi o Tuhamiego, to zmiany w jego świadomości były wynikiem
konieczności zajęcia przez niego postawy autorefleksyjnej, wymuszonej niejako
poprzez opowieść o własnym życiu. Chcąc przekonać antropologa nie tylko do
siebie samego, ale też do własnej wyjątkowości, informator musiał tak konstruo¬
wać opowieść o własnym życiu, aby wyłoniła się z niej spójna tożsamość narra¬
tora. Tym samym, musiał niejednokrotnie korygować sprzeczne wersje wydarzeń
i swoje w nich miejsce, a wszystko po to, by ugruntować swą własną wartość
(Crapanzano, 1985, s. 81).
Warto zapytać w tym miejscu, gdzie leży źródło zmian, jakie zachodzą
w uczestnikach dialogu? Crapanzano twierdzi, że są one wynikiem, między inny¬
mi, negocjacyjnej formy dialogu. „Pomiędzy antropologiem i ludźmi, z którymi
pracuje, zawsze obecne jest zmaganie o właściwą formę dyskursu" (Crapanzano,
1990, s. 278). Nie chodzi tu, według Crapanzano, wyłącznie o negocjacje do¬
tyczące tego, jaka rzeczywistość jest, ale także tego, w jaki sposób (w ramach
jakiego dyskursu i na podstawie jakich założeń ontologicznych) jest wyrażana .
Problematyczną w wypadku takich negocjacji staje się zatem „rzeczywistość",
która, wbrew obiegowym opiniom, nie jest wspólna dla obu stron dialogu, lecz
— pośród innych aspektów etnograficznego spotkania — staje się przedmiotem
negocjacji. Wynegocjowana rzeczywistość traktowana jest — powiada autor
Kryzysu postmodernistycznego — jako rzeczywistość informatora (Crapanzano,
1985, s. x).
21

Wnioski
Chcąc podsumować propozycje Crapanzano określające dialogiczny charak¬
ter badań terenowych, należy stwierdzić, iż opierają się one w znacznej mierze na
wynikach jego własnych doświadczeń terenowych, a także na kreatywnej próbie
interpretacji myśli filozoficznej. Czy próbę tę możemy uznać za udaną? Niestety,
częstokroć dostrzec można w niej zbyt pobieżną lekturę przywoływanych pozy¬
cji, co znajduje odzwierciedlenie w nieuzasadnionych polemikach (piszę: nie¬
uzasadnionych, bo autor polemizuje z czymś, co w oryginalnym tekście trudno
odnaleźć).

21

Za takim sposobem myślenia stoi przekonanie Crapanzano, iż rzeczywistość jest pewnego ro¬
dzaju konstrukcją, co więcej, iż jest to konstrukcja mniej lub bardziej udana (Crapanzano, 1985, s. 7).
Niestety, w żadnym miejscu Crapanzano nie podaje kryteriów, które pozwalałyby określić, czy już
osiągnęliśmy „konstrukcyjny sukces".

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

31

Prace Crapanzano przenika duch postmodernizmu. Jego poglądy na temat re¬
toryki tekstu, zainspirowane w dużej mierze przeświadczeniem o kryzysie pis¬
ma i znaku, znajdują odzwierciedlenie w jego własnym pisarstwie. Przekłada się
to na trudności interpretacyjne — zamiast tradycyjnie skonstruowanego tekstu
otrzymujemy bowiem literacką próbę przedstawienia antropologicznych proble¬
mów, a sensy plenią się zupełnie tak, jak postulował to Derrida. Nie jestem jed¬
nak pewna, czy można to uznać za zaletę w przypadku tekstu z zakresu metodo¬
logii. Tam bowiem, gdzie wymagana jest klarowność wywodu i pewien porządek
argumentacji, mnożą się — za pośrednictwem poetyckiego języka — metafory
i niedopowiedzenia. Taka konstrukcja pozwala zaś, w moim odczuciu, na pew¬
ną swobodę w obchodzeniu się z wnioskami, które często zamiast wyłaniać się
w formie jednoznacznej konkluzji, muszą zostać „wytropione" i okiełznane.
W moim artykule nie podjęłam dyskusji z wątkiem psychoanalitycznym tego
ujęcia. Psychoanalityczne inspiracje, wyznaczając charakter spotkania antropo¬
log — Inny jako relacji terapeutycznej, określają również sposób prowadzenia
dialogów.
Oczywiście, aby w pełni uchwycić pomysł tego antropologa na praktykę
badawczą, powinno się wziąć pod uwagę także wymiar retoryczny jego prac,
w których stara się on utrwalić dynamikę dialogicznego spotkania. Istotniejsza
wydała mi się jednak polemiczna dyskusja, jaką podjął Crapanzano z poglądami
Gadamera i Meada.

Słowa kluczowe: Crapanzano, antropologia dialogiczna, badania terenowe, „Trzecia",
samoświadomość

BIBLIOGRAFIA
Bronk A.
1988

Rozumienie, dzieje, język. Filozoficzna hermeneutyka H.-G. Gadamera,
Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin.

Burzyńska A.
2001
Dekonstrukcja i interpretacja, Universitas, Kraków.
Clifford J.
2000
Kłopoty z kulturą, przeł. E. Dżurak i in., Wydawnictwo KR, Warszawa.
Crapanzano V.
1985
Tubami.: Portrait of a Moroccan, The University of Chicago Press, Chi­
cago, London.
1990
On Dialogue, w: The Interpretation of Dialogue, ed. T. Maranhao, The
University of Chicago Press, Chicago, London, s. 269-292.
1992
Hermes'Dilemma and Hamlet 's Desire. On the Epistemology of Interpreta­
tion, Harvard University Press, Cambridge MA, London.

�32
1999

Eliza Ostojska

Kryzys postmodernistyczny: dyskurs, parodia, pamięć, w: Antropologia
postmodernistyczna, red. M. Buchowski, Instytut Kultury, Warszawa,
s. 160-179.
Gadamer H.-G.
1993
Prawda i metoda, przeł. B. Baran, Inter Esse, Kraków.
2003
Język i rozumienie, przeł. P. Dehnel, B. Sierocka, Aletheia, Warszawa.
Geertz C.
2000
Dzieło i życie, przeł. E. Dżurak, S. Sikora, Wydawnictwo KR, Warszawa.
Hammersley M.
1992
What's Wrong with Ethnography?, Routledge, London-New York.
Kaniowski A.M.
1990
Filozofia po „ lingwistycznym zwrocie ", „Teksty Drugie" nr 5-6, s. 93-105.
1998
Rec. Andrzej Zybertowicz, Przemoc i poznanie, „Kultura Współczesna"
nr 2-3, s. 179-192.
Lyotard J.-F.
1997
Kondycja ponowoczesna, przeł. M. Kowalska, J. Migasiński, Aletheia,
Warszawa.
Maranhao T.
1990
Introduction; w: The Interpretation of Dialogue, ed. T. Maranhao, The Uni­
versity of Chicago Press, Chicago, London, s. 1-22.
Mead G.H.
1975
Umysł, osobowość i społeczeństwo, przeł. Z. Wolińska, PWN, Warszawa.
Pamięć i zapomnienie
2003
Pamięć i zapomnienie, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" nr 1-2, 3-4.
Pool R.
1999
Etnografia postmodernistyczna, w: Antropologia postmodernistyczna, red.
M. Buchowski, Instytut Kultury, Warszawa, s. 268-290.
Rabinow P.
1999
Wyobrażenia sąfaktami społecznymi: modernizm i postmodernizm w antro­
pologii, w: Antropologia postmodernistyczna, red. M. Buchowski, Instytut
Kultury, Warszawa, s. 89-122.
Ricoeur P.
1989
Język, tekst, interpretacja, przeł. P. Graff, K. Rosner, PIW, Warszawa.
Sierocka B.
2003
Jedność performatywno-propozycjonalna a perspektywa antropologiczna,
w: Przełom komunikacyjny afilozoficznaidea kosensusu, red. B. Sierocka,
Atut, Wrocław, s. 166-183.
Tedlock D.
1983
The Spoken Word and the Work of Interpretation, University of Pennsylva­
nia Press, Philadelphia.
Tokarska-Bakir J.
1992
Hermeneutyka Gadamerowska w etnograficznym badaniu obcości, „Kon­
teksty. Polska Sztuka Ludowa" nr 1, s. 3-17.
1995
Dalsze losy syna marnotrawnego, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa"
nr 1, s. 13-22.

�Vincent Crapanzano o badaniach terenowych

33

Tyler S.A.
1986

Post-modern Ethnography: From Document of the Occult to the Occult
Document, w: Writing Culture:The Poetics and Politics of Ethnography,
ed. J. Clifford, G.E. Marcus, University of California Press, Berkeley, Los
Angeles, London, s. 122-140.
1999
Przed-się-wzięcie post-modernistyczne, w: Antropologia postmodernisty­
czna, red. M. Buchowski, Instytut Kultury, Warszawa, s. 67-87.
Zybertowicz A.
1995
Przemoc i poznanie, Wydawnictwo UMK, Toruń.

Eliza Ostojska
VINCENT CRAPANZANO ON FIELDWORK
(Summary)
The article discusses Vincent Crapanzano's position on the methods of anthropolo­
gical research. This American anthropologist and literary scholar considers dialogue to
be the basic instrument of fieldwork. He formulates a number of interesting observa­
tions about research practice. The main focus in the article is on Crapanzano's views on
dialogue, which arose out of the polemic with the theories advocated by Hans-Georg
Gadamer and Georg Herbert Mead. Crapanzano discussed the types of meetings with
foreignness identified by Gadamer and pointed to the relation between the concept of
symbolic interactionism (particularly with reference to the processes of communication
and activities pursued by individuals) and the conditions of anthropological dialogue.
Crapanzano's conclusions formulated on the basis of his own empirical experience have
also been discussed. These conclusions pertain mainly to the self-awareness of dialogue
participants, connected with the adoption of the self-reflexive attitude by them. The arti­
cle critically analyses the accuracy and practical validity of Crapanzano's conclusions.
Key words: Crapanzano, dialogical anthropology, fieldwork, the „Third", self-awareness

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7286" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7266">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c393f6efa8b15e630e9ab30bf97c75cc.pdf</src>
        <authentication>0d880cc869837f779644a4b30d2e0686</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86903">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5551</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86905">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86907">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86909">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5162</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86911">
                <text>Mąka w kościele, grzyby w powietrzu i ciuchy z drugiej ręki / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86913">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.30-44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86915">
                <text>Owczarek,Przemysław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86916">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86917">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86918">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="86930">
                <text>Przemysław

I

O w c z a r e k

Ur. w I 9 7 5 r., antropolog kultur/, d o k t o r nauk humanistycznych. O d p o w i a d a z a
Dział Kultur Miejskich w M u z e u m A r c h e o l o g i c z n y m i Etnograficznym w Łodzi. Jest
wykładowcą. A u t o r książki o kulcie Jana Pawta II na Podhalu Karol
Paweł II. Podhalańska

opowieść o świętym.

Wojtyta-Jan

Artykuły naukowe i krytyczne publikował

w „Tyglu Kultur/", „Literaturze Ludowej", „Zeszytach Wiejskich", „Magazynie
Sztuki", „Formacie" i w y d a w n i c t w a c h pokonferencyjnych. A u t o r nagradzanych
u t w o r ó w poetyckich (m.in. nagroda im. J. Bieriezina w 2 0 0 6 r ) . Interesuje się sztuką
współczesną.

Mąka w kościele, grzyby
w powietrzu i ciuchy
z drugiej ręki
(Na g r a n i c y r e p o r t a ż u i eseju f o t o g r a f i c z n e g o )

Cóż na tym świecie, jakaż powieść mogłaby dorównać epickiej rozległości albumu z fotografiami?
Oby Pan Bóg, który niczym pilny amator, który co niedziela fotografuje nas z góry, a więc
w okropnym skrócie, i lepiej czy gorzej eksponowanych wkleja do swojego albumu, oby więc
Pan Bóg zechciał poprowadzić mnie pewną ręką - udaremniając wszelką nader rozkoszną, lecz
niestosownie długą zwłokę - przez ten album me podsycając zamiłowania [...] do labiryntowych
wędrówek. I miałbym ogromną ochotę uzupełnić te fotografie oryginałami .
1

(G. Grass, Blaszany bębenek)
Prawdopodobnie ze wszystkich naszych uczuć jedynym me naszym jest nadzieja. Nadzieja
należy do życia, nadzieja to samo życie, które się brom .
2

(J. Cortázar, Gra w klasy)

1

2

G. Grass, Blaszany bębenek. Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1991, s. 39.
J. Cortázar, Gra w klasy, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1985, s. 154.

B A R B A R Z E AC ft 1(111 ? 0 D B

�Mąka w kościele, grzyby w oowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

O

statnie pięć dni sierpnia 2001 roku spę­
dziłem j ako wolontariusz we wsi Orliska
(kilka kilometrów od Sandomierza). Po­
magałem wtedy w porządkowaniu i wydawaniu
darów dla powodzian. Parę tygodni wcześniej
wzburzone wody Wisły zalały okoliczne wsie,
między innymi Sokolniki i Zalesie. Woda wdarła
się również do Orlisk. Sztab przeciwpowodzio­
wy postanowił uratować Sandomierz i mieszczą­
cą się tam hutę. Obawiano się katastrofy o wiele
groźniejszej w skutkach - eksplozji hutniczego
pieca. Ewakuowano ludzi i wysadzono wał (to
wersja wydarzeń opowiedziana przez mieszkań­
ców Orlisk). Niejednemu gospodarzowi powódź
zniszczyła dorobek całego życia. Kiedy woda
opadła, z kraju ruszyły transporty z darami.
3

W u r z ę d z i e gminy w Gorzycach wraz
z czwórką przyjaciół otrzymałem przydział do
obsługi magazynu darów we wsi Sokolniki.
Dojechaliśmy tam nyską dowożącą chleb i zupę
dla wolontariuszy - w większości harcerzy ZHP.
Chaos organizacyjny, jaki tam napotkałem, we­
sołe hulanki młodzieży po stertach darów, prze­
ważnie używanej odzieży, oraz zabawne sytua­
cje, które kreowali „przebierańcy" - wszystko to
sprawiało wrażenie, jakby zagościł tu karnawał.
Szefowa wolontariuszy zaproponowała mnie
i moim znajomym pracę przy dystrybucji darów
W Orliskach. Polegać ona. miała na gospoda­
rowaniu przestrzenią kościoła, zamienioną na
m a £ra z vn Wraz z czwórką przyjaciół mieliśmy
tam dotrzeć następnego dnia Pierwszy wieczór
i nocleg wyznaczono nam w Sokolnikach.
Rozejrzałem się po terenie. W przydomo­
wych ogródkach stały jeszcze kałuże cuchnącej
wody. Na wiejskim asfalcie buty ślizgały się na
cienkiej warstwie grzyba i środków dezynsekcyjnych. Mocniejsze podmuchy wiatru przynosiły
Niniejszy tekst powstał w 2004 roku, ma formę w znacznej
mierze literacką. Klęska powodzi, zwłaszcza tej z 1997 roku,
doczekała się już opracowań opartych na badaniach antro­
pologicznych i obserwacjach. Zob. J. Hajduk-Nijakowska,

3

U l i ) nm

BARBARZYŃCA

31

z pól zapach szamba i zgnilizny. Domy, które
oglądałem, nosiły ślady powodzi. Dopiero na
wysokości mniej więcej dwóch metrów zaczy­
nała się sucha cegła lub tynk.
Noc spędziliśmy, śpiąc w śpiworach na stop­
niach pobliskiej szkoły. Powietrze śmierdziało
stęchlizną. Myliśmy się wodą mineralną z trans­
portów, ponieważ bieżącej nie mogliśmy uzyskać.
Przed chłodem nocy ratowała nas ciepła herbata.
Wodę gotowaliśmy na małym turystycznym pal­
niku. Rankiem u miejscowej gospodyni dostali­
śmy śniadanie i skorzystaliśmy z naprawionego
prysznica. Wtedy po raz pierwszy zacząłem spo­
rządzać opisy sytuacji i wydarzeń, które zastałem
w podsandomierskich wsiach. Chciałem przede
wszystkim pomagać ludziom. Ale z drugiej stro­
ny kusiła mnie rola badacza. W konsekwencji
przez cały czas pobytu na terenach popowo"
dziowych towarzyszyło m i poczucie swoistego
dysonansu miedzy dwiema rolami których sie
podiałem Miałem meiasne a potem coraz bar
dziej' wyraźne wątpliwości natury etvcznei Czv
w takiej sytuacji wolno m i zadawać niektóre
pytania? Czy nie drażniłbym ran które ieszcze
sienie zagoiły? Rola wolontariusza była na tvle
wwodna ze ułatwiała ohserwarie i nie zdradza
ł / n k r v t v ' r h intenrii 7
m J L m nnnwieść
a n a

ukrytycn intencji, z a p a m i ę t a ł e m opowieść
gospodyni, snutą przy śniadaniu, po cudow­
nym prysznicu, Który zmyt
mnie intensywny
i drażniący zapach zgnilizny upowiadala, jak
to chłopy w sokolnikach pobity się o skarpetki,
bo ludzie gdy d w a n o dary, skakali sobie do
oczu i z bardziej błahych powodów . 1 odobne
lenomeny domagały się zapisu.
Następnego dnia dotarliśmy do Orlisk. W j e ż ­
dżając do wsi, zauważyłem stertę porzuconych
kanap, łóżek, foteli i innych sprzętów domowych,
które tworzyły rodzaj wału. Na łąkach po drugiej
r o z

a

Kulturowy kontekst oswajania przestrzeni zdegradowanej
kataklizmem, [w:] „Lud" 2004, t. LXXXVIII, Polskie
Towarzystwo Ludoznawcze, s. 13-41.

�32
stronie słońce odbijało się w popowodziowym
bagnisku. Minęliśmy pierwsze chałupy i wje­
chaliśmy na obszerny plac. Przecinał go kanał,
w którym stała zielonkawa woda. Obok piętrzy­
ła się sterta cegieł. Jak się późnej dowiedziałem
- budulec na przyszłą remizę Ochotniczej Straży
Pożarnej, wielkie marzenie Prezesa strażaków
(o tej postaci czytelnik niebawem dowie się
więcej). Od placu drogi się rozwidlały. Pierwsza
z prawej strony, przy której stały domostwa, pro­
wadziła w stronę wałów przeciwpowodziowych,
druga na lewo, w kierunku wsi, której nazwy j u ż
nie pamiętam. Przy niej znajdował się kościół.
Sceny z rzeczywistości domagały się udoku­
mentowania. Nie miałem jednak aparatu foto­
graficznego, którym mógłbym zarejestrować,
ująć w swoistym „niebycie" fotografii obraz
najbardziej istotnych dla mnie zdarzeń. Brak
naukowej czujności usprawiedliwiałem w my­
ślach pierwotną intencją, z powodu której po­
jawiłem się w Orliskach. Uparte narzucanie się
antropologicznych słów kluczy porządkujących
obrazy i zdarzenia wedle naukowych schematów
było czymś nieznośnym, a zarazem pożądanym
i oczekiwanym. Oczywiście gra między tkwią­
cymi w umyśle antropologicznymi kategoriami
i zewnętrznym światem fundowała myślenie,
które nie mieściło się w ramach odpowiedzial­
nej roli wolontariusza. Tym silniej odczuwałem
irytację związaną z brakiem aparatu fotogra­
ficznego.
Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy jeden
z wolontariuszy wyjął z plecaka starego zenita. Na
kliszy było jeszcze parę wolnych klatek. Kierow­
ca nyski dowożącej zupę zadeklarował, że kupi
nam następną kliszę. Wtedy obiecałem sobie, że
postaram się wszystko uwiecznić na zdjęciach, za­
wrzeć w notatkach, gdy tylko będzie czas. A czasu
zabrakło - nie tyle z lenistwa czy nadmiaru pracy,
lecz z powodu natłoku wrażeń.

4

5

Zob.Caillois,Zy^/^,PI^Warszawal973,s.l60il83.
P. Ricoeur, Symbol daje do myślenia, [w:] M. Philibert,

Przemysław Owczarek

W tym miejscu przerwę swą opowieść o Or­
liskach. Sposób przybliżania tamtych doświad­
czeń poprzez fotografię wymaga uzasadnienia.
Zanim jednak tego dokonam, warto podjąć
próbę zrekonstruowania kontekstu, w jakim te
antropologiczne doświadczenia zaistniały. Od­
powiedzi wymaga następujące pytanie: czym
jest powódź? Jakiego rodzaju jest to zdarzenie
i jakie niesie ze sobą znaczenia? Postaram się je
wyłowić, brodząc po pozostałościach żywiołu,
który nagle zaatakował lokalną kulturę.
Sądzę, że klęska żywiołowa pod względem
siły mobilizującej społeczność ludzką jest pa­
roksyzmem podobnym do święta i wojny . Po­
wódź nie jest jednak eksplozją ludzkiej energii,
która oznacza wtargnięcie sacrum w niezwy­
kłym czasie święta, ani zawierającym pokrew­
ne znaczenia paroksyzmem wojny. Powódź to
wybuch żywiołu, niemniej stanowi słup milowy
ludzkiej pamięci. W opozycji do wojny i święta
współcześnie atak natury nie powołuje zacho­
wań rytualnych, nie domaga się mitycznej wa­
loryzacji. To czysty atak żywiołu, który zabu­
rza dychotomię sacrum - profanum, zawiesza
pierwszą z tych kategorii i spycha poza horyzont
zdarzeń. To profanum przemieszcza się w sferę
SUCYU771. Jedynym nadmiarem - niej ako kompen¬
sacją - staje się dzisiaj rozdawanie darów. O ile
dawniej powódź mogłaby powołać wszelkie
rytualne zachowania, które na nowo ustaliłyby
porządek świata, granicę między sacrum i profa­
num - „potop jest bowiem powrotem do stanu
niezróżnicowania" - o tyle obecnie u lilii iy do
czynienia raczej z profanum „rozbitym" przez
chaos żywiołu.
4

5

W czasach archaicznych (jak powiedział­
by M . Eliade) potop, epidemie, wszelkie klę­
ski żywiołowe tłumaczono wyrokami bogów.
Współcześnie, w odczarowanym świecie, szuka
Paul Ricoeur, czyli wolność na miarę nadziei, PAX, Warsza­
wa 1976, s. 157.

B A RB AR Z!/SC A

1(111 ? 0 D B

�Mąka w kościele, grzyby w bowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

33

się innych przyczyn nagłego kryzysu, jaki wywo­
łuje atak natury Wini się pogodę, zmieniający
się przez zanieczyszczenia klimat lub urzędni­
ków i ludzi władzy (zwłaszcza gdy zaniedbane
zostały wszelkie systemy zabezpieczeń). „Słynne
trzęsienie ziemi z roku 1755 - zauważa L. Dupre
- które zniszczyło centrum Lizbony i wstrząsnę­
ło niemal deistycznymi przekonaniami Woltera,
dziś nie wywarłoby żadnego wrażenia. Nikt nie
oczekuje, że wiara dostarczy rozwiązania takich
problemów. Tymi rzeczami ma się zajmować
nauka" .
Ktoś zawsze poniesie odpowiedzialność za
zlekceważenie żywiołu. W i n ę należy udowod­
nić, zwłaszcza jeśli ma spaść na głowę polityka.
„Ścinają" ją częściej media niż gremia politycz­
ne. W dzisiejszej Europie żadnemu człowieko­
wi, który ponosi odpowiedzialność za brak za­
bezpieczeń przed żywiołem, nie grożą mityczne
sankcje. Nikt nie złamał tabu, świat nie chwiał
się w posadach, powódź nie objawiła głębokie­
go kryzysu kultury. Wszelkie sacrum raczej się
„skurczyło", tak jakby klęska żywiołu przestała
być znakiem boskiego gniewu.
W Orliskach p o w ó d ź zaburzyła sakral­
ną przestrzeń kościoła, czyniąc z niego ob­
szar sprofanowany przedmiotami codziennego
użytku. Również przestrzeń domostw, swojska
i zamieszkana, została zaburzona lub zupełnie
zniszczona. Powrót do normalności to powrót
przez odbudowę, uporządkowanie. Stąd biorą
się zabiegi jak najszybszego wyremontowania
domostw i oczyszczenia kościoła z darów (nie
tylko z powodów czysto ekonomicznych). Te
zabiegi, zwłaszcza jeśli chodzi o kościół, inicjo­
wał Prezes OSP w Orliskach, człowiek, którego
cechowała siła i mądrość nieformalnego lidera
społeczności wioskowej i strażnika jej tożsamo­

ści. Warto przywołać w tym miejscu rozważania
E.Wolickiej:
„Kiedy realna przestrzeń utożsamień ulega
drastycznemu ograniczeniu lub zostaje zburzo­
na, człowiek buduje sobie imaginatywne obsza­
ry swojskości. Radykalna bezdomność jest dla
osoby ludzkiej głębokim okaleczeniem, a utrata
domu - egzystencjalną katastrofą. »Człowiek
jest, o ile mieszka« - powiada Martin Heidegger.
Miejsce zamieszkania - w szerokim tego słowa
znaczeniu, od własnego domostwa po środowi­
sko naturalne - »opowiada« historię mieszkańca,
stanowi w a ż n y element jego tożsamości oraz
związków z innymi" .
Imaginatywnym obszarem swojskości stał
się dla mieszkańców Orlisk plac przykościelny.
Tutaj zachodziły szczególne interakcje. Tutaj
społeczność wioskowa odnajdywała zbiorową
tożsamość pomimo sporadycznych dysonansów
i konfliktów, które odzwierciedlały ludzką nie­
moc wobec skutków powodzi. W przeciwień­
stwie do społeczności Sokolnik ludzie z Orlisk
byli na tyle zdyscyplinowani, że chętnie udzielali
pomocy wolontariuszom, między innymi w pra­
cach porządkowych i dystrybucji darów. Choć
- jak powiedział jeden z mieszkańców - „już
nigdy nie będzie tak samo". Wiele wioskowych
przyjaźni legło w gruzach, po tym jak ogłoszo­
no sposób udzielania rekompensat finansowych
stosownie do rozmiarów szkód.
Fotografie wykonane przeze mnie w Orli­
skach stanowią swoisty dokument zarysowanych
powyżej wydarzeń. Służą jako medium i za­
razem rodzaj dowodu, którego status wymaga
krótkiego uzasadnienia.

L. Duprć, Życie duchowe i przetrwanie chrześcijaństwa
w świeckiej kulturze. Refleksje na koniec tysiąclecia, [w:]
Człowiek
g"&gt;
- &gt; Nomos, Kraków
1999, s. 67.

E. Wolicka, Osobowa tożsamości odrębność w perspek­
tywie hermeneutyki dialogicznej, [w:] Tożsamość, od­
mienność, tolerancja a kultura pokoju, red. J. Kłoczowski
i S. Łukasiewicz, IESW, Lublin 1998, s. 46.

6

6

w

mi)

o

b

nu

e

c

reli

r e d

K

M e c h

BARBARZYŃCA

7

W swojej książce Fotografia jakp zjawisko

estetyczne Jan Kurowicki zauważa, że z jednej

7

�34

Przemysław Owczarek

strony fotografia dematerializuje obiekt, jaki
się na niej znajduje - czyni go i jego kontekst
czymś nieobecnym, a z drugiej strony sprawia,
że obiekty znajdujące się na zdjęciu wydają się
czymś rzeczywistym . Aby je rozpoznać, inter­
pretujący powinien w y k a z a ć się znajomością
kontekstu, w jakim owe zdjęcia powstały. A to
z kolei zakłada swoistą grę między zdjęciem
a obrazami zachowanymi w pamięci lub moż­
liwymi interpretacjami wtedy, gdy kontekst nie
należy do pamięci oglądającego zdjęcia.
Fotografia zawsze jest nierozerwalnie zwią­
zana ze swoim obiektem, odsyła nas do orygi­
nału . Możemy więc mówić tylko o określonych
zdjęciach. Pierwsze spojrzenie na fotografię
sprawia, że widzimy pewien wycinek rzeczywi­
stości, bo sama fotografia pozostaje jakby niewi­
doczna. Dopiero akt refleksji umożliwia spojrze­
nie na fotografię jako na zdjęcie, medium, które
nie jest odniesieniem rzeczywistym (referencją),
lecz tym, co semiotyka nazywa znaczącym. Pró­
ba oddzielenia fotografii od jej odniesienia rze­
czywistego powoduje jej „zniszczenie" .
Fotografia-medium może zaistnieć w formie
dokumentu. Ów swoisty dokument potraktować
można jako punkt wyjścia do snucia opowie­
ści, ukazywania znaczeń. W tym sensie zdjęcia
mogą się stać momentem procesu poznawczego.
Jednak we wszelkim poznaniu podstawową rolę
odgrywa teoria. Dane doświadczenia, zmysłowe
i dokumentarne, są względem fotografii niesamoistne. Perspektywę poznawczą buduje się
niejako „od góry", przyjmując za punkt wyjścia
założenia orzekające o tym, jaka jest natura
tego, co badamy, a także co w badanym wycinku
świata jest istotne (hierarchia ważności). Groma8

9

10

J. Kurowicki, Fotografia jako zjawisko estetyczne, Wy­
dawnictwo Adam Marszałek, Toruń 1999, s. 37.
M. Zalewski, Formy pamięci, IBL, Warszawa 1996, s. 42.
S. Sikora, Fotografia - pamięćwyobraźnia, PSL
Konteksty, 1992, nr 3/42, s. 108.
8

9

10

dzenie danych zakłada, że wiemy, czego dotyczą.
Jednocześnie nie traktujemy ich wszystkich tak
samo . Zdjęcie możemy więc uznać za swoisty
„przystanek w rozkładzie jazdy", za medium
dokumentujące trasę perspektywy poznawczej.
Zastępuje ono lub uzupełnia obraz wzrokowy,
potwierdza lub podważa przyjęte założenia po­
znawczej perspektywy .
O tym, że zdjęcie-dokument może być rów­
nież przedmiotem manipulacji, świadczy nie
tylko technika fotomontażu. Wystarczy wykonać
fotografię osoby, która zmarła, i przedstawić jej
ciało w taki sposób, aby oglądający mógł odnieść
wrażenie, iż obcuje z obrazem żyjącego człowie­
ka . Pojawia się tutaj problem autorytetu twórcy
zdjęć. Ów autorytet może się oprzeć tylko na ak­
cie wiary, że rzeczywistość sfotografowana niesie
ze sobą właśnie ta\ie, a nie inne znaczenia. I że
właśnie ta\ było - choć to właśnie może być tylko
próbą interpretacji.
R. Barthes zauważa, że noemat fotografii to ra­
czej proste i banalne to-co-było. Fenomenologicz­
nie rzecz ujmując, obraz jest nicością przedmiotu.
Fotografia ukazuje jednak nie tylko nieobecność
przedmiotu, ale jednocześnie fakt, że ten przed­
miot naprawdę istniał. Dla Barthesa fotografia
staje się dziwacznym medium, niejako formą
halucynacji - fałszywą na poziomie postrzegania,
prawdziwą na poziomie czasu . Zatem to było
odnosi się do porządku czasu, podczas gdy ta\
było odsyła do porządku znaczeń.
Barthes wyróżnia dwa sposoby oglądu zdjęć:
11

12

13

14

studium i punctum. Studium należy do porząd­

ku kultury: „To za pośrednictwem studium in­
teresuję się wieloma zdjęciami, bądź odbierając
je jako świadectwa polityczne, bądź smakując
J. Kurowicki, op.cit., s. 113-114.
Ibid., s. 114.
Ibid., s. 117.
R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, Wydaw­
nictwo KR, Warszawa 1996, s. 194.
11

12

13

14

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�Mąka w kościele, grzyby w bowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

je jak dobre obrazy historyczne. Gdyż to właś­
nie poprzez kulturę (to znaczenie jest obec­
ne w studium) uczestniczę w wyrazie twarzy,
gestach, realiach działania" . Punctum zaś to
element przełamujący studium, wybiegający ku
oglądającemu, mieszczący się w porządku ta­
kich znaczeń, jak rana, kropka, użądlenie, małe
przecięcie, ale również rzut kości. To nie my je
znajdujemy, lecz ono nas znajduje, wystrzeliwu­
je ku nam przeszywa, świadomość, która tkwiła
15

do tej pory w polu studium . Punctum odnosi się

35

przecież dążyć do zrozumienia jego intencji,
za którą kryje się jawna pretensja, by traktować
serio zaświadczające „ja".
Najważniejsze pytanie, które mnie osobiście
nurtowało, gdy pracowałem w kościele, spacero­
wałem po wsi lub obserwowałem mieszkańców,
brzmiało: czy w zdesakralizowanej przestrzeni
kościoła i wsi dostrzec można zjawiska, które
w jakiś sposób mieszczą się w porządku sactum r

16

do porządku przeżyć i emocji, jest spoza kultury
- ostatecznie studium zawsze przechodzi przez
kod punctum nie jest kodowane" — z a u w a ż a
Barthes.
17

Punctum to kategoria, którą włada idiosynkrazja. Dogodniejszym sposobem opisu fotogra­
fii z Orlisk (to było) oraz wspomnień, które ukła¬
dają się niejako wokół nich, jest raczej studium
u m o ż l i w i a j ą c e z m i a n ę porządku czasowego
w porządek znaczeń (ta{ było), traktowane jako
własna próba interpretacji. Ważną rolę odgrywa
w niej perspektywa poznawcza ufundowana na
konkretnych założeniach dotyczących nie tylko
zabiegów interpretacyjnych wokół paroksyzmu,
jakim jest powódź. Znane antropologii poję­
cia i kategorie odgrywają przecież istotną rolę
w podejmowanych ujęciach interpretowanego
później materiału i powodują że ruch obiek­
tywu podażą w określona stronę - wycina"
z rzeczywistości konkretny obraz zdarzeń lu
dzi i przedmiotów. Można powiedzieć
jest
to jakby pierwotna selekcja treści rzeczywisto¬
ści Wtórna selekcia owych treści byłaby próba
odczytania danego zdiecia i e
interpretacia
1 tutai właśnie noiawia ieaiitorytet antropologa'
któremu można zawierzw hadź nie 7 którvm
można dyskutować nie zgadzać się z nim ale
TO

15

16

Ibid., s. 46.
Ibid., s. 47.

m i ) im mminn

Kościół
Nie sądziłem, że kiedykolwiek w życiu będę
pił kilka razy dziennie gorące kubki z Winiar,
herbatę i kawę, siedząc przy ołtarzu, dwa metry
od Najświętszego Sakramentu. Nie spodziewa­
łem się również, że oprócz drobniaków dzwo­
niących na kościelnej tacy i ryżu rzucanego na
ślubną parę u drzwi kościoła usłyszę kiedykol­
wiek syk rozsypującej się po podłodze kaszy.
Pamiętam pierwsze wrażenie, jakiego dozna­
łem, gdy zajrzałem do wnętrza kościoła w Orliskach. Chaos. Pomyślałem wtedy, że podobnie
mogły wyglądać cerkwie i kościoły zamienione
przez czerwonoarmistów na magazyny. Dwa
dni minęły zanim ułożyliśmy towary według
przeznaczenia i przestaliśmy sie potykać o różne
przedmioty na przykład c i ą d e walający sie za
ołtarzem akordeon ofiarowany przez i a k i L o ś
współczui acego "powodzianom wiejskiego mu
zyka ledyna fotografia iaka udało sie wykonać
w kościele f b r a k 1 a m ń v , ukazuie przestrzeń
noarazona w mroku rozświetlana n,kłvm hla
k

k

• 1

łt
' • •

\

h k'

'

d

• t

k

h'
1

• tł

•
d •

tk

żywności i przedmiotów codziennego uzytKu.
tonęliśmy w używanych rzeczach: ubraniach,
' Ibid., s. 89.

�36

FOT. 1 . PRZEMYSŁAW OWCZAREK

pralkach, szafach. Wszędzie piętrzyły się ster­
ty makaronów, toreb z cukrem, ryżem, kaszą
i płatkami. Zamiast dyskretnego aromatu ka­
dzidła otaczał nas zewsząd silny zapach środków
czystości - proszków, mydeł, płynów do prania
i mycia naczyń - który mieszał się z wonią
(to najbardziej neutralne określenie) używanej
odzieży (fot. 1).
Często zaglądał do kościoła Prezes, który był
nie tylko strażakiem, ale też ważną osobą w ra­
dzie parafialnej. Uzgadnialiśmy z nim sposób
i kolejność wydawania darów. Jego silne ręce
wskazywały nam zadania i łatwo można było
odgadnąć, że celem Prezesa jest jak najszyb­
sze przywrócenie kościołowi jego pierwotnej
funkcji. Szefowa wolontariuszy ceniła sobie tę
współpracę. Reszta załogi też, bo Prezes uroz­
maicał pracę dowcipem, a wieczorem zdarzało
mu się przynieść kilka piw. A piwo? Po przerzu­
ceniu sterty ubrań i uporządkowaniu darów, po
kolejnych transportach smakowało wyśmienicie
i wypełniało gardła prawdziwa rozkoszą przy
której kompletnie nieistotna wydawała się obiet¬
nica raju symbolizowana przez święte wizerunki

Przemysław Owczarek

umieszczone w prezbi­
terium. Prezesa słucha­
liśmy, wioskowi też. Soł­
tys, którego kowbojska
grzywka
zazwyczaj
smętnie sterczała w stro­
nę interesantów, miał
zdecydowanie mniej¬
szy posłuch. Trudno
mu było się dogadać
z ludźmi odbierającymi
na placu przykościel¬
nym ziemniaki i zboże.
W przeciwieństwie do
mego Prezes wkraczał
między ludzi zdecydo
wanie i łatwo odczyintencje
Mozę nomarała
I
w tvm opinia dzielnego strażaka i determinacia
okazywana w ciaałvch zabiegach hv zbudować
w Orhskach remizę•OSP.
'
W ciągu pięciu dni kościół prawie opusto­
szał, przestały go zagracać kolejne transporty.
Posprzątaliśmy ołtarz. Zdążyliśmy to zrobić,
ale proboszcz i tak załamywał ręce. Moje wspo­
mnienia ukazują przestrzeń kościoła w Orli­
skach jako kompletnie zdesakralizowaną. W i ­
sząca na krzyżu figura Chrystusa przywodziła
na myśl absurdalne skojarzenia, chociaż wiem,
że absurd roztaczał się raczej wokół mnie, mię­
dzy stertą dziecięcych odżywek i worków mąki,
które wobec sacrum wygnanego z kościoła mogły
wydawać się bluźnierstwem. Bluźnierstwem?
A może jedyną „ofiarą", jaką mogło z siebie
złożyć SCI CYU TYl W miejscu' pozbawionym aur v
i symbolicznej mocy.
Swoisty stan zawieszenia powoli mijał. Czu­
łem, że pewnego dnia wszystko wróci do normy
i magazyn znów przemieni się w kościół i że
trochę nieśmiałe „alleluja" odda to miejsce Bogu,
ustanowi na nowo wspólną modlitwą zachwiany
przez żywioł porządek.

BnUBAHZMCIL

1(111 P B D B

�Mąka w kościele, grzyby w bowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

37

Na g r a n i c y wsi

Między kompensacją a rytuałem

Pierwsze wspomnienie-obraz z Orlisk. Ster­
ty łóżek, szaf, foteli i krzeseł - wał przy drodze
wjazdowej do wsi. Przedmioty, które umarły,
wchłonąwszy w siebie zgniliznę i grzyby. Stra­
ciły swoją poręczność. Zaskakująca ilustracja

Wydawanie żywności i środków higienicz­
nych było zadaniem, z którym wolontariusze
radzili sobie bez większych problemów. Przy
bocznym okienku kościoła codziennie około
południa ustawiała się kolejka kobiet z dziećmi.
Do worków, które ze sobą przynosiły, wkładali­
śmy proszki, mydła, szampony, pasty do zębów,
szczoteczki i inne rzeczy.
Po południu pod przykościelnym krzyżem
wyrastała sterta używanych ubrań i czasem no­
wych ciuchów. Jak tylko owa sterta zaczynała
rosnąć, rosła też grupka kobiet siedzących na
pobliskiej ławce i wypatrujących łakomie wszyst­
kiego, co w przybliżeniu mogło odpowiadać
rozmiarom ich ciał. Co dwa dni wydawaliśmy
ciuszki dzieciom. To była przyjemna praca. Na­
tomiast niezwykle trudno było upilnować ludzi,
by nie wdarli się na stertę ubrań przed wyznaczo­
nym czasem. Codziennie miała być to godzina

granicy m i ę d z y orbis interior i orbis exterior.

Antropologiczny zachwyt zmieszał się we mnie
ze współczuciem. Coś żyło jeszcze w tych rze¬
czach. Ulatujące wspomnienie ciepła ludzkich
ciał, domowej, swojskiej przestrzeni. A przecież
mocniej tchnęło od tych gratów śmiercią, utratą
użytkowej funkcji. Czekały na wywóz w niebyt,
na którego granicy j u ż się znalazły. Gdy dosta­
łem aparat natychmiast do nich przybiegłem
Zachwycił mnie fotel obsypany stęchłą słomą
i zdechła kanapa leżąca tuż za nim. Bez nich
dom tracił swa moc także dotykał eranicv nie­
bytu Całe Orhska walczyły o to by tę granicę
odsunąć jak najdalej (fot 2).

Uli)

?D0a B A R B A R Z Y Ń C A

�38

siedemnasta. Ale nigdy nie zdarzyło się tak, aby
rozgadany tłumek kobiet wytrzymał do wyzna­
czonej pory. Któraś z nich - starsza czy młodsza
- zawsze się wyrywała. Pozostałe ruszały, po­
mimo krzyków wolontariuszy, i rozpoczynał się
dynamiczny spektakl, którego nie jest w stanie
ukazać żadne zdjęcie (fot. 3).
Najpierw miałem opory, czy to fotografować,
czy wioskowe kobiety nie poczują się urażone.
Potem zauważyłem, że nie ma to dla nich żad­
nego znaczenia. Były całkowicie pochłonięte
grzebaniem w ciuchach. W końcu wdrapałem
się na słupek przy kościelnej furtce i zrobiłem
pierwsze zdjęcie. Zauważył to Prezes i powie­
dział: „Tak, rób zdjęcia, fotografuj ludzką głupo­
tę". Był w nim jakiś rodzaj pogardy wyzierającej
poprzez ludzką godność. Zresztą, jak niemal
wszyscy mężczyźni we wsi (choć zdarzały się
wyjątki), trzymał się od tego z daleka. Mężczyź­
ni podchodzili tylko do kościelnego ogrodzenia,
w obrębie którego odbywało się wielkie grzeba­

Przemysław Owczarek

nie w ciuchach, i odbierali z rąk kobiet wybrane
przez nie rzeczy. Może na wzięcie w tym udziału
nie pozwalała im wioskowa duma, a może nie
była to sfera męskiej aktywności (fot. 4).
Z dnia na dzień owo grzebanie przybierało
na sile. Pamiętam, jak chodząca o kulach babcia
znalazła w tym bałaganie zapakowaną, nową
kurtkę. Zawiesiła ją sobie na przykościelnym
płotku. C h w i l ę później kurtki j u ż nie było.
Z trudem znosiłem jej rozpacz. Chciała przecież
ciepłe zimowe okrycie, a ktoś je ukradł. Był to
jedyny moment, gdy gwałtowne emocje odebrały
mi chęć do pracy.
Grzebanie zamieniło się w codzienny rytuał,
babskie święto przypominające bardziej zabawę,
w której coraz częściej zaczynały brać udział dzie­
ci. Nadmiar ubrań był najpierw swego rodzaju
kompensacją, przesytem, wypełniającym pustkę
po tym, co porwała woda. Później wdzierającą
się znikąd zabawą, która stała się jednym z za­
uważalnych znaków powrotu do normalności,

BARBARZYŃCA

1(111

?0DB

�Mąka w kościele, grzyby w bowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

stanu poczucia bezpieczeństwa. Po kilku dniach
ubrania, przebrane powtórnie w domach, wracały
pod drzwi kościoła. Lud się nasycił. Inaczej było
z żywnością. Tu decydowała praktyka. Nadmiar
kaszy i ziemniaków zjedzą kury i świnie.
Owo babskie święto, zadziwiające codzien­
ną powtarzalnością, miało swój istotny związek
z oswajaniem rzeczywistości po powodzi. Jego
rytm zaspokajał podstawową potrzebę zamiesz­
kiwania w świecie. Trwania pomimo niedawnej
jeszcze groźby utraty domu i dobytku. „Trwa­
nie jest od początku i z istoty swej rytmem" .
Urządzać się w świecie (w tym wypadku czynić
to niemalże od początku) to ustanawiać sieć
schematów działania, nawyków i umiejętności
mających ułatwić działanie w powtarzalnych
strukturach. Dzięki temu rzeczy nabierają swoj­
skiego charakteru .
18

19

F. Chirpaz, Ciało, Wydawnictwo IFiS Pan, Warszawa
1998, s. 38.

18

Uli)

?D0a B A R B A R Z Y Ń C A

39

Kobiety z Orlisk wracały do swych zawilgoco­
nych i pozbawionych sprzętów domostw, dźwi­
gając worki ubrań. Wracały zadowolone. Jak za­
u w a ż a F. Chirpaz: „[...] doświadczenie dobrego
samopoczucia jest doświadczaniem rzeczy" .
Rzeczy pomyślanych jako przedmioty wraz z ich
życiem w przestrzeni, w której porusza się czło­
wiek. Przymierzanie ubrań, dotykanie ich może
rodzić przyjemność kompensującą brak trwałe­
go porządku. Bo przecież świat tych ludzi parę
tygodni wcześniej chwiał się w posadach.
W Heideggerowskiej fenomenologii ludzkie­
go domostwa rzeczy stanowią sposób zachowy­
wania czworokąta - przestrzeni, którą zamiesz­
kuje człowiek:
„Zamieszkiwanie, jako czworakie zachowanie
czworokąta, dokonuje się właśnie w ratowaniu
Ziemi, w zgodzie na niebo, w oczekiwaniu Istot
20

19

20

Ibid., s. 44.
Ibid., s. 35.

�Przemysław Owczarek

40
Boskich, w posłuszeństwie Istocie Śmiertelnych.
Zachowywać znaczy chronić czworokąt w jego
istocie. To, co wzięte w ochronę, musi być ukry­
te. Zamieszkiwanie, tzn. zachowywanie czwo­
rokąta - chroniąc jego istotę - przechowuje ją
tedy. Gdzie? Jak mieszkają Śmiertelni, skoro
zamieszkiwanie jest owym zachowywaniem?
Śmiertelni nigdy nie zdołaliby tak mieszkać, gdy­
by zamieszkiwanie było tylko pobytem na Ziemi,
pod Niebem, w Obliczu Istot Boskich, wespół ze
Śmiertelnymi. Ale nie jest tym tylko - jest raczej
zawsze j u ż pobytem przy rzeczach przy któ­
rych przebywają Śmiertelni, zamieszkiwanie jako
przechowywanie przechowuje czworokąt" .
21

Od gromadzenia rzeczy zaczęła się w Orliskach mozolna odbudowa czworokąta, w którym
egzystują ludzkie jestestwa. Ów ruch prowadził
ku Ziemi, Niebu, Istotom Boskim i Śmiertelnym.
Rzecz - ubranie czy inny przedmiot - może stać
się jednym z fundamentów ludzkiego trwania,
znakiem nadziei, że życie ponownie może biec
normalnym torem.
Warto w tym miejscu przytoczyć obszerny, ale
niewątpliwie trafiający w istotę rzeczy fragment
powieści Ernesta Sabato. Jeden z bohaterów
- Bruno - wypowiada długą kwestię o bezsilno­
ści rozumu wobec odradzającej się wciąż w lu­
dziach nadziei.
„Ot, zaledwie ustało trzęsienie ziemi, które
spustoszyło rozległe obszary Japonii lub Chile,
zaledwie cofnęła się powódź, która pochłonęła
tysiące dzieci znad Żółtej Rzeki, zaledwie minęła
krwawa i dla większości ofiar pozbawiona sensu
wojna, jak na przykład wojna trzydziestoletnia,
która obróciła w perzynę miasta i osiedla, przy­
niosła męki i zagładę kobietom i dzieciom, a j u ż
ci, co pozostali przy życiu, bezsilni świadkowie
straszliwego wyroku losu lub człowieka, ci sami,
CO w chwilach rozpaczy sądzili, że nigdy j u ż nie

M. Heidegger, Budować, mieszkać, myśleć
ne, Czytelnik, Warszawa 1977, s. 323.
21

Eseje wybra­

nabiorą ochoty do życia, że nie zdołają go od­
budować, chociażby nawet nie chcieli, ci sami
mężczyźni i te same kobiety (kobiety zwłaszcza,
kobieta bowiem jest życiem, jest matką-ziemią,
jest tą, która nigdy nie traci nadziei), te same kru­
che istoty zaczynają od nowa, jak nierozumne
a bohaterskie mrówki, wznosić swój mały świat
dni powszednich: świat niewielki, to prawda,
lecz tym bardziej wzruszający. Toteż nie myśl
ocala świat, nie intelekt ani rozum lecz coś
wręcz przeciwnego: owa nierozumna nadzieja
człowieka, jego wytrwała chęć pozostania przy
życiu żądza oddychania jak długo to możliwe
jego małe, uparte i śmieszne bohaterstwo co­
dzienne w obliczu niedoli. Jeżeli więc rozpacz
odnowiada Nicości ieśli iest ona newnego ro
dzaju dowodem onkologicznym Nicości to czyż
nadzieja nie jest dowodem Ukrytego Sensu Ist¬
nienia czegoś o co warto walczyć? A Donieważ
nadzieia noteźnieisza iest niz roznacz fiako ze
zawsze odnosi nad nia tnmmf advhv tak nie
lwio

wszvscv n o n e ł n i l i h v ś v ' s L o h ó i s t w o )
m

czvz'ów T Tkrvtv Sens Istnienia nie iest może har
dziej prawdziwy niz owo słynne nic?" .
22

Śmierć i bezsens są oznaką wdzierającej się
nicości. Było w podsandomierskich wsiach kilku
potencjalnych samobójców (jak wynika z opo­
wieści szefowej wolontariuszy). Chęć przejścia
na tamtą stronę mijała jednak wówczas, gdy
zdesperowani ludzie chwytali za kilofy i łopaty.
Trzymane w dłoni narzędzie stawało się zna­
kiem woli przetrwania, odwracało od śmierci
ku życiu. Rytm pracy jest przecież jednocześnie
rytmem życia.
Ludzie
W przykościelnej przestrzeni można było
zauważyć, że społeczność Orlisk dzieli się na

E. Sabato, O bohaterach i grobach, Wydawnictwo Litera­
ckie, Kraków 1977, s. 181-182.
22

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�Mąka w kościele, grzyby w bowietrzu i ciuchy z drugiej ręki

41

łatwe do wyodrębnienia grupy
Kryterium tego podziału stano­
wiły wiek i płeć. Kobiety trzymały
się w grupach wiekowych, mężat­
ki razem, starsze kobiety razem.
Młode mężatki i dojrzałe dziew­
częta również tworzyły przy koś­
ciele łatwo dającą się wyodrębnić
w przestrzeni grupkę. Dla nich
wolontariusze płci męskiej stano­
wili stały obiekt zainteresowania.
O ile w przypadku niezamężnych
dziewcząt było to dla mnie cał­
kiem zrozumiałe o tyle w przv—
padku młodych mężatek budziło
rodzaj miłej konsternacji.
Pewnego dnia wraz ze współ­
towarzyszem mojej wolontariackiej doli zostaliśmy zaproszeni
przez młode mężatki na piwo.
Rzecz wyjaśniła się w rozmowie,
w której partnerami dialogu kie­
rowały zapewne różne, może cał­
kiem rozbieżne intencje. Gdzie
byli mężowie? Pracowali w Gre­
cji. Nie chodzi tutaj bynajmniej
o to, że skryty antropolog mógł
stać się obiektem adoracji, lecz
o fakt że samotność opuszczonej
kobiety była na tyle przytłaczają¬
ca iż właśnie obcy niópł łatwiej
znieść iei ciężar bez ponoszenia
konsekwencji ze strony miesz­
kańców wsi Mój towarzysz orzvtłoczonv
' a.t~m o
sfera osamotnienia zrezygnował z następnych
zaproszeń.
'
23

Ciekawość mogła zwodzić na manowce, ale
mogła też przynieść zrozumienie. Wydaje mi
się, że zrozumiałem, ile wysiłku przynosi walPodobne opisy doświadczeń odnaleźć można w pracy
K. Zawistowicz-Adamskiej Społeczność wiejska. Doświadcze­
nia i rozważania z badań terenowych w Zaborowie wydanej
23

m i ) enoe

BARBARZYŃCA

ka za pomocą kilofa, toczona z zagrzybionym
tynkiem i zniszczoną podłogą, zwłaszcza gdy
narzędzie nie spoczywa dłoniach mężczyzny. Że
samotność gna Bożenę na leśne drogi, na których
swoją czerwoną toyotą zakreśla półkoliste smu­
gi wiraży. Że tęsknota za bezpieczną bliskością
przez Polski Instytut Służby Społecznej w Łodzi w 1948
roku.

�42

Przemysław Owczarek

Najstarszy, pięćdziesięciolatek,
był czołgistą. Kiedyś to było woj­
sko. Jadąc w czołgu przez mia­
sto, oparł się o dźwignię obrotu
wieżyczki. LufaT-55 kompletnie
zniszczyła kiosk Ruchu. Trzy­
dziestolatek pijany wrócił do jed­
nostki. Dyżurny złapał go w ja­
dalni z beretem założonym tył na
przód. Dwudziestolatek siedział
cicho. Może dlatego, że jego
wieści były zbyt świeże.

ukochanego mężczyzny, pełna rezygnacji i ne­
gatywnych emocji, może się wyrażać w drgającej
wskazówce prędkościomierza.
Nie mam żadnej fotografii Bożeny, bo in­
stynktownie czułem, że trzask migawki zepsułby
atmosferę intymności, w której wyłaniały się jej
pełne bólu opowieści o losie osamotnionej ko­
biety i matki.
Mężczyźni. Zdarzyło m i się spotkać z przed­
stawicielami trzech pokoleń na wspólnym piwie.
Chłopi z Orlisk opowiadali o służbie woj skowej.

Nigdy nie spotkałem ich przy
kościele. Jeśli jakiś m ę ż c z y z n a
wchodził do środka, to był to Pre­
zes lub sołtys. Czasami przycho­
dził wiejski pijaczyna, dla które­
go było obojętne, czy znajduje się
za płotem kościoła, czy wewnątrz
niego.
Szczególnie interesujące było
dla mnie obserwowanie dzie­
ci. Może dlatego, że zachwycała
mnie ich prostota. Słowo, które
kojarzy się z dziećmi, to zabawa.
Spontaniczna i całkiem pochła­
niająca zabawa z rzeczywistością.
Miała ona miejsce, kiedy używa­
ne ubrania stawały się powodem
wesołych igraszek. I wtedy, gdy
rozbawione oczy tańczyły w kręgu
„graniastego kółka". Była w tych
oczach szczera naiwność, która niejednokrotnie
zmuszała wolontariuszy do bardziej efektywnych
poszukiwań cukierków i chrupek (fot. 5, 6).
Tragiczne o b l i c z e w i o s k o w e g o błazna
W Orliskach osobą, którą postrzegałem jako
wioskowy autorytet, był Prezes. Społeczność Or­
lisk miała także swojego błazna. Nie był to męż­
czyzna. Nie pamiętam jej imienia. Nie pamiętam
jej nazwiska. Pamiętam, że każde jej pojawienie

BHBARZT&amp;CI

1(111 P O D B

�Mąka w kościele, grzyby w powietrzu i ciuchy z drugiej ręki

się mogło przynieść kłopoty lub kompletnie roz­
ładować atmosferę.
Była to osoba, która czuła się najbardziej
pokrzywdzona i zmaltretowana przez żywioł
powodzi. I tę „krzywdę" niejednokrotnie widzia­
łem, gdy kobieta kładła się na workach ziemnia­
ków, które należały się innej rodzinie. Czasami
opowiadała, że straciła niemal wszystko, choć
miała jeszcze dużo. W tej steatralizowanej for­
mie zachowań tkwił swego rodzaju wzorzec
wspólnej niedoli, który z powodu nieszczęść,
jakie przeżyła, może właśnie jej łatwiej było
wyrazić.
Straciła syna, który kilka lat wcześniej, wra­
cając z wiejskiej potańcówki, wjechał maluchem
w koryto rzeki. Nie uratował się ani on, ani
dwóch jego kolegów. Dla wsi był to straszliwy
cios. Bo w Orliskach niemal każdy z każdym jest
spokrewniony. Bożena straciła w tym wypadku
brata, a jej ciotka poczucie rzeczywistości. Odtąd
ciotce zdarzało się nader często mówić do ludzi
słowami, które układały się w wartki potok trud­

m i ) enoe

BARBARZYŃCA

43

no zrozumiałej mowy. Słowo goniło za słowem.
Z trudem łączyłem je w zdania - mieszkańcom
przychodziło to z łatwością.
Po Orliskach krążyły barwne opowieści. Ich
kanwą były przeróżne perypetie, jakich doświad­
czała ta starsza j u ż kobieta. Kiedyś przegnała
urzędnika, który przyszedł po zapłatę za abo­
nament telewizyjny. Zadarła na niego spódnicę,
krzycząc, że chce ją zgwałcić. Po urzędniku
pozostała teczka, świadcząca o nader gwałtow­
nej ucieczce. Innym razem z podwórka przy
zagrodzie zerwał się byk, który nadziawszy na
rogi suszące się na sznurku pieluchy wnuczki,
pognał przez wieś, stając się chwilową, ale nie­
zapomnianą sensacją.
Jej opowieści porywały słuchaczy jak wartki
potok. Wywoływały śmiech i uspokajały emocje
zgromadzonych. Jej ciało współgrało z opowieś­
cią, tworząc rodzaj pełnego dowcipu przedsta­
wienia. Ale wszyscy obawialiśmy się żałosnego
końca owych eksplozji, w którym przeradzały
się one w roszczeniowe postulaty. Powodzian

�44
miał niebawem odwiedzić naczelny prezes OSP
i były premier Waldemar Pawlak. M i e l i ś m y
próbkę podobnych emocji, zaciekłego upomi­
nania się o swoje, gdy wieś wizytował proboszcz
zaprzyjaźnionej parafii z Wielkopolski. Nasza
bohaterka opętała go siecią prawdziwych i urojo­
nych krzywd. Ksiądz nie tylko załamał ręce nad
kościołem i jego „zdewastowaną" przestrzenią.
Załamał ręce również nad naszą bohaterką,
pragnąc bardziej się od niej uwolnić, n i ż ją wy¬
słuchać. Jej cierpienie było dla niego przykładem
popowodziowej traumy, nie zaś przypadkiem
szczególnym. Na szczęście Waldemar Pawlak
nie dotarł.
Barwna postać tej kobiety budziła i budzi we
mnie wielką sympatię. Pamiętam, jak pozowała
do zdjęcia. Jej twarz, jeszcze przed chwilą wykrzy­
wiona awanturą z Prezesem, nagle złagodniała.
Czy to przez ową przemianę wyszła nieostra foto­
grafia, której jakość nie pozwala na zamieszczenie
pod niniejszym tekstem? Na innym zdjęciu moja
bohaterka znalazła się w grupie kobiet siedzących
na schodach kościoła. Zastygła w pozie ze sple­
cionymi ramionami, obok pustego wózka. W jej
towarzystwie dziecięcy wózek wydaje się przed­
miotem, któremu można nadać więcej n i ż jedno
zwykłe proste znaczenie (fot 7) Pamiętam jak
całowała mnie w łokieć, kiedy niosąc zgrzewkę wody mineralnej usiłowałem uciec przed
wylewnością Dziękowała za stare kapcie które
odłożyłem dla niej ze sterty ciuchów
Zakończenie

Przemysław Owczarek

nym nastrojeniu na rzeczywistość. Współtworzą
narrację zakotwiczoną w poznawczej perspekty­
wie. Wsparte komentarzem i osobistym doświad­
czeniem, mogą w istotny sposób wesprzeć wysi­
łek zrozumienia fenomenu Orlisk - fenomenu
wciąż otwartego na nowe pytania.
Jedno z tych pytań wciąż dopomina się od­
powiedzi. W co wcieliło się przegnane z kościo­
ła w Orliskach sacrum} Czy wsiąkło w rzeczy
i produkty, które w tak istotny sposób miały uła­
twić ponowne zamieszkiwanie, czy może tkwiło
w powietrzu, w emocjach popowodziowej trau­
my, podobne do rany - niczympunctum.?
Z Orlisk wyjeżdżałem w niedzielę. Rozważa­
łem w myślach słynną frazę z Listu jasnowidza
Artura Rimbaud -Ja to \tośinny \ Moją świa­
domość wypełniły nowe doświadczenia, towa­
rzyszył im namysł nad własną osobą. Wolonta­
riusze, którzy pozostali na swoich posterunkach,
poszli pod kościół. Obładowany plecakiem też
ruszyłem w tym kierunku. Proboszcz odprawiał
właśnie mszę. Wioskowi z Orlisk modlili się
wspólnie na przykościelnym placu. Powracające
ominęło wnętrze kościoła. Objawiło się
we wspólnej modlitwie, obok murów, w miej¬
scu gdzie jeszcze wczoraj piętrzyła się sterta
odzieży Skręciłem w boczną uliczkę, sto metrów
od kościoła. Marzyła mi się wanna i znajoma
przestrzeń domu Wyjeżdżałem z przeświad
czemem że wszystko zostanie umiejscowione
w uniwersalnym porządku. Że kościół w końcu
stanie sie kościołem a wieś wsia I nie myślałem
o tym c z y iest to nówrót do rzeczywistości i iei
i snvrh nodziałów r z v t o r a r z e antronoloairzna
2

fl

Wykonane przeze mnie fotografie, których
jakość pozostawia wiele do życzenia, są tutaj
swoistym punktem wyjścia, m a j ą c y m źródło
i uzasadnienie w postulowanym antropologicz­

1

luzia Pozostaw z a ś nadzie,a ze w lei wędrówce
n r z e z f n r n a r a f i r z n v a l h n m nndnhnie a k h n h a t e r
KJa^nJnhohml

c h o ć n r L moment d n t k n .

Blaszanego acaenąa, cnoc przez moment aoiKną-

Zob. A. Rimbaud, List jasnowidza, [w:] Rimbaud, Apollinaire i inni. Wybór przekładów, red. A. Międzyrzecki, Czytel­
nik, Warszawa 1988, s. 73.

24

BARBARZYŃCA

1(111 F-ODB

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6396" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6376">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f7e530c10d28d705a8d811209f19acf.pdf</src>
        <authentication>3614a39965fa7a32343bffc44f33049a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76222">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2752</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76223">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76224">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76225">
                <text>Co można znaleźć w szafie? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76226">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.91-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76227">
                <text>Oziewicz, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76228">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76229">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76230">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76231">
                <text>Co można znaleźć w szafie?
Światy równolegle „Kronik narnijskich" C. S. Lewisa
(cz. II)
Marek Oziewicz
Przejścia wolicjonalne to przejścia łagodne, podczas
których bohaterowie dokładnie wiedzą, co się dzieje i w każ­
dej chwili mogą zawrócić do swojego świata. Określenie
'wolicjonalne' nie oznacza jednak, że dzieci mogą przenikać
do Narni (lub innego świata równoległego), kiedy tylko chcą.
Możliwość przejścia otwiera się przed nimi wyłącznie dzięki
magii, która rządzi się swoimi prawami (prawami Aslana),
a nie wolą bohaterów. Wszystkie przejścia opisane w Lwie,
czarownicy i starej szafie, a także wejście oraz wyjście Julii
i Eustachego do krainy Aslana (a pośrednio też do świata Na­
rni) w Srebrnym krześle są właśnie przejściami tego rodzaju.
Po części tego rodzaju przejściem jest również opisane w Sre­
brnym krześle wyjście czwórki dzieci z Narni przez drzwi,
które zbudował na łące Asian. Doskonałą ilustrację przejścia
wolicjonalnego stanowi pierwsze wejście Łucji do Narni: jest
ono łagodne, przyjemne i prawdziwe (choć zadziwiające dla
bohaterki w równym stopniu jak dla czytelników).
Dzieci wchodzą do pokoju, w którym nie ma nic oprócz
pustej butelki z bladoniebieskiego szkła i dużej, starej szafy
z lustrem w drzwiach. Gdy jednak pozostali opuszczają po­
kój, nie znajdując w nim nic ciekawego, Łucja pozostaje
w tyle. Przez głowę przebiega jej bowiem myśl, że mogłaby
sprawdzić, co znajduje się w szafie, choć jednocześnie jest
prawie pewna, że drzwi szafy będą zamknięte. Pierwszą nie­
spodzianką jest fakt, że drzwi otwierają się z łatwością. Dru­
gą - że szafa pełna jest wielkich futrzanych płaszczy, a „dla
Łucji nie było nic milszego niż zapach i dotyk futer". Owa
szafa okazuje się tajemnym przejściem do fantastycznego
świata Narni. Przejście to jest bardzo płynne i łagodne. To­
warzyszą mu same przyjemne wrażenia. Łucja nie zastanawia
się nad sytuacją, nie boi się - a właściwie powinna, bowiem
zostaje sama w pustym pokoju i , co więcej, ma przed sobą
ciemną czeluść wielkiej, starej szafy (a taka sytuacja zwykle
wyzwala w dziecku strach) - ani też nie reaguje emocjonal­
nie. Jej wrażenia są wrażeniami czysto zmysłowymi, przez co
także i czytelnik może odnieść je do siebie. Stanowią bo­
wiem domenę jego bezpośredniego doświadczenia, a przez
to nadają realności temu, co przydarza się Łucji. Gdy dziew­
czynka z rozkoszą wtula się w miękkie futra, odkrywa, że z
tyłu znajduje się kolejny szereg płaszczy. Wchodzi więc głę­
biej, a ponieważ otaczają ciemność, wysuwa przed siebie rę­
ce, aby nie uderzyć głową w tył szafy. Trzecią niespodzianką,
jaka wówczas spotyka Łucję, jest fakt, że szafa nie ma tylnej
ścianki. Po przejściu kilku kolejnych kroków dziewczynka
odkrywa, że znajduje się w ośnieżonym lesie w środku nocy.
47

48

Opisane przez Lewisa stopniowe i prawie niezauważalne
przejście świata rzeczywistego w fantastyczny świat baśni
jest zadziwiająco sugestywne. Nawet najbardziej racjonalny
czytelnik nie może zarzucić przesadności autorowi, gdy pisze
on:

Następnie zauważyła, że coś skrzypi pod jej nogami. „To
chyba kulki naftaliny" - pomyślała i schyliła się, chcąc namacać
je ręką. Ale zamiast twardego i gładkiego drewna podłogi wyczu­
ła coś miękkiego, sypkiego i zimnego. „To bardzo dziwne" - po­
wiedziała do siebie i zrobiła jeszcze krok lub dwa.
Teraz jej twarz i ręce przestały wyczuwać miękkość futer,
a napotkały coś twardego i szorstkiego, a nawet kłującego.
- Ależ to zupełnie przypomina gałęzie drzew! - wykrzyknę­
ła i nagle zauważyła jakieś światło. I to wcale nie kilkanaście
centymetrów przed sobą, tam, gdzie powinna być tylna ściana
szafy, lecz w oddali. W chwilę później zdała sobie sprawę, że stoi
pośrodku lasu, jest noc, pod nogami ma najprawdziwszy śnieg,
którego płatki wirują w powietrzu.
49

Wrażenia Łucji są takie same jak wrażenia każdego inne­
go człowieka postawionego w jej sytuacji. Dzięki temu świat
Narni zyskuje realność - inną może niż realność znanego
nam świata - ale równorzędną ontologicznie. Lewis osiąga
ten efekt dzięki gradacji wrażeń zmysłowych polegającej na
stopniowym zaniku bodźców wyznaczających rzeczywistość
angielską, z równoczesnym stopniowym potęgowaniem się
bodźców wyznaczających rzeczywistość narnijską. Jedna
rzeczywistość zostaje zastąpiona przez drugą. Stojąc przed
szafą, Łucja jest w Anglii; stojąc w lesie jest już w Narni.
Przestrzeń pomiędzy drzwiami szafy a narnijskim lasem to
swego rodzaju wrota czasu i styk dwóch światów.
Na czym polega zastosowana przez Lewisa (może nawet
nieświadomie) gradacja wrażeń zmysłowych? Filozofie
Wschodu utrzymują, że istnieje pięć żywiołów wyznaczają­
cych dla nas byt otaczającego nas materialnego świata: eter,
powietrze, ogień, woda i ziemia. Żywioły te przenikają się
nawzajem, ponieważ każdy kolejny jest subtelniejszy od po­
przedniego. I tak „najgęstszym", tzn. najbardziej material­
nym, żywiołem jest ziemia, która charakteryzuje się pięcioma
atrybutami: dotykiem, smakiem, kształtem, zapachem
i dźwiękiem. Następna jest woda, charakteryzująca się już
tylko czterema atrybutami: smakiem, kształtem, zapachem
oraz dźwiękiem. Potem ogień, charakteryzujący się kształ­
tem, zapachem i dźwiękiem. Powietrze ma zaledwie dwa
atrybuty: zapach i dźwięk, a eter tylko jeden: dźwięk. Żywio­
ły te odpowiadają poszczególnym zmysłom i ich funkcjom.
Eter - zmysłowi słuchu, powietrze - zmysłowi zapachu,
ogień - zmysłowi wzroku, woda - zmysłowi smaku, a ziemia
- zmysłowi dotyku.
Lewis w pewien sposób musiał być świadomy takiego po­
strzegania świata, bowiem jest ono zadziwiająco podobne
do średniowiecznej koncepcji natury, z którą - jak wynika
z jego prac - w dużej mierze się zgadzał. W opracowaniu za­
tytułowanym Odrzucony obraz - wprowadzenie do literatury
średniowiecznej i renesansowej (Lewis był ekspertem w tej
dziedzinie) bardzo logicznie bronił on średniowiecznej kon­
cepcji żywiołów. Według średniowiecznego obrazu wszech50

91

�świata materia posiada sympatie i antypatie, a krańcowo róż­
ne odczucia sympatii i antypatii materii odnajdujemy w czte­
rech wielkich przeciwieństwach: gorącym i zimnym oraz mo­
krym i suchym. Nie istnieją one jednak w naszym świecie ja­
ko odrębne byty, lecz wyłącznie w kombinacjach. Łączą się,
tworząc cztery żywioły. Połączenie gorącego i suchego two­
rzy ogień; gorącego i wilgotnego - powietrze; zimnego i wil­
gotnego - wodę; a zimnego i suchego - ziemię. Lewis doda­
je, że filozofowie średniowiecza zgadzali się odnośnie do ist­
nienia piątego żywiołu (kwintesencji wszystkich pozosta­
łych), zwanego eterem, ale według ich koncepcji, znajduje się
on dopiero ponad księżycem i śmiertelnicy nie dysponują
żadnym jego doświadczeniem. W świecie podksiężycowym czyli w sensu stricto przyrodzie - cztery żywioły usytuowa­
ły się w swych naturalnych miejscach. Ziemia, najcięższa, za­
jęła pozycję na dole w środku. Na niej leży lżejsza woda; po­
nad nimi jeszcze lżejsze powietrze, a najlżejszy z żywiołów,
ogień, uniósł się na górną granicę tego, co określamy mianem
przyrody, i tworzy własną sferę tuż pod sferą księżyca.
Podobnie jak mędrcy Wschodu, myśliciele średniowiecz­
ni identyfikowali żywioły z cechami natury ludzkiej oraz po­
szczególnymi zmysłami. Taka koncepcja zakłada oczywiście
swoistą gradację subtelności zmysłów i wrażeń zmysłowych.
Najsubtelniejszym wrażeniem zmysłowym, jakie możemy
odbierać, będzie, w takim ujęciu, dźwięk. Następne są odpo­
wiednio: zapach, kształt, smak i w końcu dotyk. Jak zatem
w świetle takiej koncepcji wygląda przejście Łucji do Narni?
Otwierając szafę, dziewczynka widzi rząd futer. Tak więc im­
puls popychający ją do wejścia do środka pochodzi od zmy­
słu wzroku, a zaraz potem - gdy zaczyna tulić się do płaszczy
i wchodzić głębiej - od zmysłu dotyku. Jednocześnie ogarnia
ją zapach futra. Następnie, Łucja zostaje otoczona ciemno­
ścią, ale jej zmysły powonienia, słuchu i dotyku są napięte do
granic możliwości. Zanik rzeczywistości angielskiej rozpo­
czyna impuls pochodzący od zmysłu wzroku, a kończy im­
puls zmysłu dotyku - będące odpowiednio trzecim i piątym
stopniem w gradacji subtelności wrażeń zmysłowych. Wraże­
nia te są mocno związane z materialnością i takie też jest ży­
cie w Anglii (w przeciwieństwie do Narni, która choć jest
konkretna i dotykalna, przepełniona jest magią).
51

Wejście do świata Narni rozpoczyna się od poczucia prze­
strzeni: „'To musi być wprost ogromna szafa' - pomyślała
[Łucja]". Wrażenie to jest wyjątkowo subtelne. Przestrzeń
kojarzy nam się z wolnością, a na poziomie dźwięku - z ci­
szą. Cisza z kolei jest tłem, na którym pojawiają się i w
którym nikną wszelkie dźwięki. Jest początkiem i końcem.
W przypadku Lwa, czarownicy i starej szafy jest początkiem
fantastycznego świata Nami i końcem zwykłego świata An­
glii. Tak więc magia zaczyna przenikać Łucję i czytelnika od
najsubtelniejszych poziomów percepcji zmysłowej, od
dźwięku: po wrażeniu przestrzeni Łucja zaczyna słyszeć
chrupanie pod stopami. Zastanawiając się, co może być tego
powodem, schyla się i czuje rękoma coś sypkiego i zimnego.
Nie wie jeszcze, że jest to śnieg. Robi jeszcze jeden krok da­
lej i wrażenia zmysłowe, związane ze zmysłem dotyku, za­
czynają się potęgować - jest nimi właściwie otoczona. Łucja
nie wie, że są to drzewa. Przedzierając się dalej, czuje kłucie
i drapanie na rękach, na twarzy, na nogach i na całym ciele.
Chwilę później widzi w oddali słabe światło.
52

53

Jak zatem widać, wrażenia zmysłowe Łucji, wciąganej
przez magię do świata Narni, rozpoczynają się od najsubtel­
niejszych poziomów - związanych z dźwiękiem - i prawie na­
tychmiast dopełniają się wrażeniami najmniej subtelnego
92

zmysłu - dotyku. Gdy zaś dziewczynka zaczyna dostrzegać
otoczenie, odbiera już Narnię wszystkimi pięcioma zmysłami.
W twórczości Lewisa nader ważną funkcję odgrywa
zmysł wzroku i związane z nim wrażenia. Według skali, ja­
ką się posługujemy, wzrok jest zmysłem wyznaczającym gra­
nicę między subtelniejszymi wrażeniami (dźwiękiem i zapa­
chem) a mniej subtelnymi (smakiem i dotykiem). Przez to
pełni rolę nośnika innych wrażeń zmysłowych. Śledząc wy­
darzenia w domu profesora, a następnie w Narni, czytelnik
(a w dużej mierze także bohaterowie książki) polega najbar­
dziej właśnie na zmyśle wzroku. To dzięki niemu możemy
odbierać w wyobraźni obrazy, jakie zarysowuje przed nami
autor. Nasz odbiór Nami, jak i otaczającej nas codzienności,
w znacznej mierze opiera się na wzroku. Nic zatem dziwne­
go, że to właśnie wrażenia związane ze wzrokiem wyznacza­
ją moment przeniknięcia do Nami. Tak jest w przypadku
wszystkich przejść wolicjonalnych. Np. przejście Edmunda
wygląda następująco:
Wskoczył do środka i zamknął za sobą drzwi, [...] potem za­
czął machać rękami w ciemności, szukając siostry. [...] Poczuł
też, że zrobiło się nieoczekiwanie zimno. I wtedy zobaczył świa­
tło. [...] Podążył ku światłu, pewien, że to otwarte drzwi szafy.
Ale zamiast wyskoczyć z ciemności wprost do pełnej światła
garderoby, stwierdził nagle, że wychodzi z cienia jakiegoś gęste­
go, jodłowego zagajnika na otwartą przestrzeń w środku lasu.
54

Podobnie jak pierwsze przejście całej czwórki do Narni:
Wszyscy czworo dali nurka między futra i usiedli na podło­
dze, ciężko dysząc. [...]
- Coś mnie uwiera w plecy - odezwał się Piotr.
- A czy to nie jest przypadkiem zimne? - zapytała Zuzanna.
- Rzeczywiście, jest zimne i - o psia kostka! - mokre! Oj, to
jest coraz bardziej mokre! - I zerwał się na równe nogi.
- Chodźcie, wyłazimy stąd - powiedział Edmund. - Już po­
szli.
- Ooooch! - krzyknęła nagle Zuzanna. Wszyscy zapytali, co
się stało.
- Siedzę pod jakimś drzewem - odpowiedziała Zuzanna. - 1 ,
popatrzcie tylko, tam jest jakieś światło, o tam!
- O holender, masz rację! - zawołał Piotr. - I popatrzcie tu
- i tu! - Wszędzie są drzewa. A to mokre świństwo to śnieg. Ależ
my przecież jesteśmy w lesie Łucji!
I nie mylił się. Cała czwórka stała teraz, mrugając oczami,
w pełnym świetle jasnego, zimowego dnia. Za nimi były płaszcze
na wieszakach - przed nimi pokryte śniegiem drzewa.
55

Jeżeli poszczególne dzieci zaczynają dostrzegać otaczają­
cy je las dopiero po chwili, choć przecież w Narni jest środek
dnia, oznacza to, że ich postrzeganie nie jest od początku wy­
raźne. Można powiedzieć, że „wyostrza" się ono stopniowo
na rzeczywistość świata równoległego. „Przebudzenie"
w Nami jest łagodne. Sekwencja: jasne postrzeganie, ciem­
ność i niepewność, jasne postrzeganie, kojarzy się z zamknię­
ciem i otworzeniem oczu - tak zwykle robimy sobie niespo­
dzianki. Zamykamy oczy i gdy je po chwili otwieramy, znaj­
dujemy przed sobą coś, czego przed chwilą nie było i co zwy­
kle sprawia nam wielką przyjemność. Sekwencja taka przy­
wołuje także inne przyjemne skojarzenia związane z magią
(jak np. nagłe pojawienie się czegoś, pozornie znikąd). Łatwo
zauważyć, że rzeczywistość angielska „znika" w chwili, gdy
Łucja (lub inne dzieci) wchodzi do szafy i ogarnia ją ciem­
ność, a rzeczywistość narnijska „pojawia się", gdy Łucja
(lub inne dzieci) dostrzega przed sobą światło i zaczyna roz­
różniać otaczające ją drzewa. Podobna sekwencja zachodzi
w przypadku innych przejść wolicjonalnych. Określenia „zni­
kanie" i „pojawianie się" użyte są w cudzysłowie, bowiem

�nie da się wyraźnie rozgraniczyć ani chwili, ani miejsca,
w których jeden świat przechodzi w drugi. Jak zatem widać,
przejścia wolicjonalne są naprawdę łagodne i przyjemne. Są
łagodne przez to, że nie wywołują żadnych nieprzyjemnych
doznań cielesnych, jak np. zawroty głowy czy jakikolwiek
ból, które pojawiają się podczas przejść niewolicjonalnych
i łagodne przez to, że trudno jest właściwie stwierdzić, kiedy
bohater opuszcza swój świat i znajduje się w innym.
Kolejną cechą przejścia wolicjonalnego jest prawdziwość.
Postulat ten pojawił się już jako jedna z cech świata równole­
głego. W jaki sposób zostaje on zrealizowany podczas pierw­
szego przejścia Łucji? Otóż Narnia jest faktem, całkiem odręb­
ną rzeczywistością, i choć wszystkie zmysły Łucji nie zosta­
wiają jej cienia wątpliwości, że naprawdę jest w lesie (choć
właściwie jest w domu), że naprawdę jest zima (choć właści­
wie jest późne lato 1940 roku) i że naprawdę jest środek nocy
(choć właściwie jest środek dnia), jej umysł nie potrafi tego za­
akceptować ani zrozumieć. Na szczęście Łucja jest zaledwie
kilkuletnią dziewczynką i choć czuje się niepewnie, nie jest
zdana jedynie na swą racjonalność. Gdyby tak było, Narnia by­
łaby niemożliwa. W Kronikach narnijskich Lewis wielokrot­
nie i na różne sposoby podkreślał pogląd, że człowiek zaskle­
piony w ciasnych ramach racjonalności i opierający się wszy­
stkiemu, czego nie potrafi wyjaśnić za pomocą umysłu, nie
może przeniknąć do świata magii, ani jej doświadczyć. Nie­
wielką gwarancją bezpieczeństwa dla Łucji jest to, że gdy się
odwraca, widzi pomiędzy pniami drzew otwarte drzwi szafy
i część pokoju. Wie, że w pokoju, w którym stoi szafa, wciąż
jest dzień i nic nie zakłóciło znanej jej rzeczywistości angiel­
skiej, tzn. nie uległa ona żadnej magicznej przemianie. Ta
„kładka" ku znajomej rzeczywistości spełnia tu dwie role. Po
pierwsze napawa Łucję odwagą potrzebną do wejścia do no­
wego świata („Gdyby coś było nie w porządku, zawsze mogę
wrócić - uspokajała się") i utwierdzają, że nie postradała zmy­
słów, lecz po prostu znalazła się w tajemniczej krainie, czego
każdy z nas gdzieś w głębi pragnie. Po drugie, upewnia czytel­
nika - który dzieli przecież z Łucją zdumienie i wątpliwości
odnośnie do tego, czy to, czego jest świadkiem, dzieje się na­
prawdę - że Narnia jest jak najbardziej realna.
We wszystkich następnych książkach tego cyklu rzeczywi­
stość narnijska (i rzeczywistość wszystkich innych światów)
nigdy nie pozostawia cienia wątpliwości. Nie jest zamglona,
odległa ani wyśniona. Nie jest traktowana z przymrużeniem
oka, nawet w przypadku tak dziwnych światów jak kraina Łachonogów. Gdy znajdujemy się w Nami, jest ona o wiele bar­
dziej realna niż Anglia. Paul Karkainen utrzymuje, że Lewis
celowo unikał popularnej techniki wprowadzania fantastycz­
nego świata, a mianowicie snu, bowiem gdyby przeniknięcie
do Nami odbywało się w marzeniach sennych, zostałaby ona
zredukowana do indywidualnego, wewnętrznego fenomenu
psychologicznego. Czytelnik mógłby wówczas odczytać Namię jako sugerowany przez autora sposób na ucieczkę od rze­
czywistości, a jak stanowczo twierdzi Karkainen:
56

57

Lewis nie chciał tworzyć takiego wrażenia. Dla niego fanta­
styczny świat [baśni], czy właściwie fantastyczna rzeczywistość,
o której pisał, istniała poza umysłem. [Lewis] właściwie nie
stworzył świata Narni, lecz raczej go odkrył. Świat ten istnieje
bowiem gdzieś [koło nas] i może zostać odkryty przez każdego,
kto wykazuje się wystarczającą wrażliwością.
58

W trakcie lektury Kronik narnijskich nasze poczucie rze­
czywistości jest stabilne, bowiem nawet w wypadku przenie­
sienia akcji utworu do świata równoległego jest on równie

prawdziwy jak Anglia. Punktem odniesienia w tym wzglę­
dzie są dla nas bohaterowie i ich wrażenia.
Chociaż określenie 'przejścia między światami' obejmuje
zarówno wejścia do światów równoległych, jak i powroty do
rzeczywistości angielskiej, wszystkie zamieszczone powyżej
przykłady przejść wolicjonalnych są wejściami, a nie powro­
tami. Nie oznacza to, że przejścia wolicjonalne obejmują
podróże tylko w jedną stronę - jest nim przecież także wyj­
ście czwórki dzieci z Nami w Księciu Kaspianie - wskazuje
to raczej na fakt, że Lewis poświęca znacznie mniej uwagi
przeniesieniom do rzeczywistości angielskiej niż przeniesie­
niom do Narni. Na przykład pierwszy powrót Łucji opisany
jest bardzo krótko:
Łucja wpatrzyła się w ciemność między drzewami i dostrze­
gła w oddali jasną plamkę, wyglądającą jak odblask dziennego
światła.
- Tak, już widzę drzwi szafy. [...]
Łucja [...] popędziła w stronę plamki dziennego światła mię­
dzy drzewami tak szybko, jak potrafiła. I nagle, zamiast szorst­
kich gałęzi drzew, poczuła na twarzy miękkość futrzanych pła­
szczy, a zamiast skrzypiącego śniegu pod nogami - twardość
drewnianej podłogi, aż raptem zdała sobie sprawę z tego, że wy­
skakuje przez otwarte drzwi szafy wprost do tego samego pokoju,
w którym rozpoczęła się ta dziwna przygoda. Starannie zamknę­
ła szafę i rozejrzała się wokoło, łapiąc oddech po szybkim biegu.

59

Podobnie lakoniczny jest opis powrotu Łucji i Edmunda:
Tym razem trafili z powrotem bez trudności. Nagle, zamiast
ośnieżonych gałęzi, poczuli na twarzach dotyk miękkiego futra,
a w następnym momencie oboje stali przed szafą w garderobie.

60

Ignorowanie szczegółów towarzyszących powrotom boha­
terów do rzeczywistości angielskiej wydaje się jednak celo­
wym zabiegiem Lewisa, przynajmniej z jednego względu. Jest
nim czas. O ile bowiem przenikaniu bohaterów do Nami to­
warzyszyło spowolnienie czasu ziemskiego - przez co mogli
oni przeżyć w Nami nawet długie lata - to nigdy w Kromkach
(i w żadnym z opisanych tam światów równoległych) Lewis
nie zatrzymywał upływu czasu całkowicie, nie mówiąc już
o jego cofaniu. To cofnięcie było jednak koniecznością, jeżeli
bohaterowie po długiej wizycie w Nami mieli powrócić do
swojego świata i swojego czasu. Np. w poniższym fragmencie
Lewis sugeruje, że swego rodzaju cofnięcie rzeczywiście za­
chodzi, ale związane z nim szczegóły pomija milczeniem:
Zatem weszli śmiało w gęstwinę leśną i zanim jeszcze zdą­
żyli zrobić pierwsze dwadzieścia kroków, przypomnieli sobie, że
owa dziwna rzecz nazywa się latarnią, a zanim zrobili drugie
dwadzieścia kroków, zauważyli, że nie przeciskają się już mię­
dzy gałązkami jodeł, lecz między futrzanymi płaszczami.
A w chwilę później wszyscy wysypali się - jedno po drugim przez otwarte drzwi szafy do pustej garderoby i nie byli już
Królami i Królowymi we wspaniałych myśliwskich strojach,
lecz Piotrem, Zuzanną, Edmundem i Łucją w starych dziecin­
nych ubrankach. I był to ten sam dzień i ta sama jego pora, kie­
dy wszyscy czworo wskoczyli do szafy, aby się w niej schować. '
6

Choć akceptujemy fakt powrotu dzieci do garderoby w do­
mu profesora, nie wiemy, w jaki sposób zniknęły z nich
królewskie szaty i w jaki sposób zastąpiły je stare, dziecinne
ubranka. Nie wiemy też, ani nawet nie wyobrażamy sobie?
w jaki sposób ich dorosłe ciała powróciły w mgnieniu oka do
swej dziecinnej postaci. Są to szczegóły, które autor postano­
wił świadomie zignorować, bowiem wszelkie fantazje na ich
temat mogłyby zabrzmieć o wiele mniej przekonująco niż mil­
czenie. Z dalszych części Kronik wynika, że dzieci zachowały
93

�kto
Ко
sar
sy

Ni.
cz;
ch
cy
Ci
Щ
si{
cz
sz
tu
śc
te
ś\
i
(/
('
st
si
z
n
1(
E
i

w pamięci wszystkie szczegóły swych przygód w Nami - wy­
pływa stąd wniosek, że o ile ich ciała podczas różnych przejść
między światami (i w trakcie pobytu w nich) ulegały transfor­
macji - zmiany te w żaden sposób nie wpływały na ich psychi­
kę, która rozwijała się liniowo podczas wszystkich tych dos'wiadczeii. Czy zatem w ciele dziewięcioletniej Łucji po wyj­
ściu z Nami obecna była dojrzała świadomość osoby w wieku
lat 24? Czy tak samo było w przypadku pozostałych dzieci?
Czy takie doświadczenie nie mogłoby wpłynąć na zachwianie
ich osobowości: straciliby przecież w znacznym stopniu iden­
tyfikację ze swymi co chwila zmieniającymi się ciałami.
Podobne pytania można by mnożyć w nieskończoność.
Lewis musiał być świadomy nierozwiązalnych dylema­
tów, jakie wypływały z faktu cofnięcia czasu bohaterów,
który upłynął dla nich podczas ich pobytu w innym świecie,
bowiem w kolejnych książkach cyklu próbował w jakiś spo­
sób załatać tę logiczną lukę. Na przykład już w drugiej książ­
ce cyklu dzieci wracające z Narni przebierają się uprzednio
w swoje stare ubranka:
62

- Chodźcie - powiedział nagle Piotr do Edmunda i Łucji.
- Nasz czas nadszedł.
- Co masz na myśli? - zapytał Edmund.
- Tędy! - krzyknęła Zuzanna, która sprawiała wrażenie, jak­
by była w coś wtajemniczona. - Tu, między drzewa. Musimy to
zmienić.
- Co zmienić? - zapytała Łucja.
Zmienić ubrania, rzecz jasna - odpowiedziała Zuzanna. - Ale
głupio byśmy w T Y M wyglądali na peronie małej, angielskiej
stacji. [...]
Nie był to dla nich mity powrót, teraz, kiedy już zdjęli
królewskie szaty i mieli na sobie swoje szkolne ubranka (niezbyt
świeże, należy dodać).

v
v

с

63

\

Poza tym, autor konsekwentnie skracał czas pobytu dzie­
ci w Narni w każdej kolejnej książce - zwykle ograniczając
go do okresu od kilku tygodni do kilku miesięcy - przez co
zmiany fizyczne, jakie mogły zajść w ciałach bohaterów, nie
były aż tak znaczące, aby ich powrót do czasoprzestrzeni An­
glii mógł budzić dylematy podobne do dylematów 15-letniego cofnięcia czasowego z Lwa, czarownicy i starej szafy. Ko­
lejnym środkiem, jaki Lewis zastosował w następnych czę­
ściach Kronik w celu uniknięcia niemożliwych do rozstrzy­
gnięcia sprzeczności wynikających z cofnięcia czasu bohate­
rów wchodzących i wychodzących z innych światów przez tę
samą bramę czasu, było zerwanie z ujednoliconym syste­
mem przejść między światami, który wprowadził w pierwszej
i po części utrzymał w drugiej książce cyklu. W Podróży
„Wędrowca do świtu" powrót do Anglii następuje już w
mniej konwencjonalny sposób - przez dziurę w niebie;
w Srebrnym krześle jeszcze inaczej - Narnia zostaje zdmuch­
nięta przez Aslana, a bohaterowie znajdują się w krainie Aslana, skąd wracają do Anglii przez dziurę w murze, prawie tak
jak weszli. W ten sposób uwaga czytelnika koncentruje się
bardziej na przejściu samym w sobie, a nie na towarzyszą­
cych mu mechanizmach - których z reguły, jak automatycz­
nie się zakłada, nie da się opisać słowami. Cudowność tych
przejść staje się jedynym gwarantem ich prawdziwości.
Przejścia niewolicjonalne to przejścia nagłe, zaskakujące,
podczas których bohaterowie nie wiedzą, co się dzieje i nie
mają wpływu na bieg wydarzeń. Przejścia te nie są przyjem­
ne, z reguły wręcz są niebezpieczne. Jakaś niewytłumaczalna
siła wyższa - w tym przypadku oczywiście magia - wyciąga
ich ze znanego świata i nie mają możliwości powrotu do nie­
go, a przynajmniej nie wtedy, gdy są „wyciągani". Przejścia
94

tego typu obejmują przeniesienia nawet wbrew woli bohate­
rów: tak przecież dzieje się z Edmundem w Podróży „ Wę­
drowca do świtu". Najlepszymi przykładami przejść niewolicjonalnych są: „wtrąbienie" czwórki dzieci do Narni w Księ­
ciu Kaspianie oraz porwanie Łucji, Edmunda i Eustachego do
Narni przez falę, która „wychodzi" z obrazu w Podróży „ Wę­
drowca do świtu". Po części tego rodzaju przejściem jest
również pierwsze przeniesienie Poli za sprawą pierścienia do
lasu między światami w Siostrzeńcu czarodzieja oraz prze­
niesienie Julii i Eustachego do Narni za pomocą „wyszarp­
nięcia" z pociągu w Ostatniej bitwie. To ostatnie przejście
jest szczególne, bowiem okazuje się „przeniesieniem osta­
tecznym", z którego nie ma już powrotu (bowiem wszyscy
bohaterowie - nawet ci, którzy nie zostali przeniesieni do Na­
rni - spotykają się za drzwiami stajni w wiecznym świecie
Aslana), natomiast przeniesienie za pomocą pierścienia choć za pierwszym razem niewolicjonalne, bowiem Pola nie
jest świadoma magicznej mocy pierścieni - jest szczególne,
ponieważ od momentu, gdy dzieci poznają cudowne właści­
wości pierścieni, wszystkie następne przejścia z ich zastoso­
waniem stają się wolicjonalne.
Trzy z czterech przejść niewolicjonalnych pojawiających
się w Kronikach to przejścia przeniesienia, a tylko jedno
(w Podróży „ Wędrowca do świtu ") to przejście bezpośrednie.
Stanowi ono doskonałą ilustrację przejścia niewolicjonalnego: jest gwałtowne, niespodziewane, niebezpieczne i praw­
dziwe.
Od ostatniej wizyty dzieci w Narni minął już rok i nasta­
ły wakacje. Piotr przygotowujący się do egzaminów pojechał
do profesora Kirke, Zuzanna z rodzicami wyjechała do Ame­
ryki, a Łucja i Edmund, którzy nie mieli żadnego wyboru,
zostali wysłani do wujostwa.
64

...Zdołali wykraść kilka minut tylko dla siebie. Rozmawiali rzecz jasna - o Narni, o ich własnej, tajemnej krainie. Myślę, że
większość z nas ma taką swoją tajemną krainę, ale dla większo­
ści z nas istnieje ona tylko w wyobraźni. Edmund i Łucja byli
pod tym względem szczęśliwsi, ponieważ ich tajemna kraina ist­
niała naprawdę. Byli już w niej dwukrotnie i nie była to wcale za­
bawa lub sen, lecz najprawdziwsza rzeczywistość. Oczywiście
dostali się tam dzięki Czarom, bo tylko dzięki Czarom można się
dostać do Nami.
65

Siedząc w sypialni Łucji, rodzeństwo przygląda się wiszą­
cemu na przeciwległej ścianie obrazowi przedstawiającemu
żaglowiec płynący niemal wprost na patrzącego. Obraz ten
fascynuje ich i urzeka, bowiem jest według Łucji „bardzo narnijski". Zaledwie jednak Edmund i Łucja zdążyli wymienić
po zdaniu na jego temat, do pokoju wchodzi ich kuzyn - Eu­
stachy Klarencjusz Scrubb - którego oboje nie znoszą. Eusta­
chy włącza się do rozmowy i zaczyna wyśmiewać się z Na­
rni. Gdy jednak Edmund i Łucja ignorują jego docinki, za­
czyna rozmowę na temat obrazu.
- Podoba wam się ten obraz?
[...] Tak, mnie się podoba. Bardzo mi się podoba [rzekła Łucja].
- Straszny kicz - powiedział Eustachy.
- Jak stąd wyjdziesz, nie będziesz musiał na niego patrzyć rzekt Edmund.
- A dlaczego ci się podoba? - zapytał Eustachy Łucję.
- Przede wszystkim dlatego, że okręt wygląda tak, jakby
rzeczywiście płynął. A woda wygląda, jakby rzeczywiście była
mokra. A fale - jakby wznosiły się i opadały.
Naturalnie Eustachy miał na to mnóstwo odpowiedzi, ale nie
powiedział nic, gdyż właśnie w tym momencie spojrzał na fale
i zauważył, że rzeczywiście wyglądają tak, jakby się naprawdę
wznosiły i opadały. [...] Odwrócił się (nieco zielony na twarzy),

�a potem spróbował spojrzeć raz jeszcze. A wtedy nie tylko on, ale
również Edmund i Łucja zaczęli wpatrywać się w obraz szeroko
otwartymi oczami.
66

W tym momencie zaczyna działać magia i rozpoczyna się
właściwe przejście. Bez udziału własnej woli, a nawet w przypadku Eustachego - wbrew niej, dzieci zostają wcią­
gnięte do Nami. Lewis pisze:
W to, co zobaczyli, trudno uwierzyć, kiedy się o tym czyta,
ale prawie tak samo trudno było w to uwierzyć, kiedy się to wi­
działo. Obraz ożył. Nie przypominało to wcale kina: kolory były
zbyt prawdziwe i czyste, czuło się też, że wszystko to dzieje się
na zewnątrz. Dziób okrętu opadł ciężko w wodę, a potem wzniósł
się, wzbijając w powietrze masę pienistych bryzgów. Fala prze­
biegła wzdłuż burt i dźwignęła rufę tak wysoko, że po raz pierw­
szy ukazał się na chwilę pokład, a potem znikt, gdy dziób napo­
tkał następną falę. W tej samej chwili leżący koło Edmunda ze­
szyt zafurkotał, uniósł się, poszybował w powietrzu i pacnął
w ścianę. Łucja poczuła, że włosy zawirowały jej wokół twarzy,
jakby nagle powiał silny wiatr. I to był wiatr - wiatr wiejący ku
nim z obrazu. I nagle z wiatrem przypłynęły do nich dźwięki:
chlust przewalających się fal, łomotanie wody w boki okrętu,
trzeszczenie burt, a ponad tym wszystkim potężny, nieustający
ryk wiatru i wody. Lecz dopiero zapach - mocny, słony zapach
przekonał Łucję, że to nie sen.
- Przestańcie! - rozległ się skrzekliwy, pełen strachu i złości
głos Eustachego. - To jakieś wasze głupie sztuczki! Przestańcie!
Bo powiem wszystko Albercie... Aauuuuu!..
Edmund i Łucja byli bardziej oswojeni z dziwnymi przygo­
dami, ale dokładnie w tej samej chwili, gdy Eustachy krzyknął
„Aauuuuu!", i oni wrzasnęli „Aauuuuu!", bo oto wielki, zimny i
słony bałwan chlusnął nagle z ram obrazu pozbawiając ich tchu
Byli przemoczeni do suchej nitki.
- Rozwalę to paskudztwo! - zawołał Eustachy. Ale teraz za­
częło się dziać wiele rzeczy naraz. Eustachy ruszył w kierunku
obrazu, a Edmund, który wiedział coś niecoś o czarach, skoczył
za nim krzycząc, aby nie był głupi i miał się na baczności. Łucja
złapała go za rękę z drugiej strony i została pociągnięta do przo­
du. Jednocześnie albo obraz nagle urósł, albo też oni stali się
mniejsi, dość że kiedy Eustachy podskoczył próbując zerwać go
ze ściany, znalazł się na ramie: przed nim nie było szyby, lecz
prawdziwe morze, a wiatr i fale uderzały wściekle o ramę, jakby
to była przybrzeżna skała. Eustachy zupełnie stracił głowę i zła­
pał się kurczowo kuzynów, którzy wskoczyli na ramę obok nie­
go. Rozległy się krzyki i zaczęła się lekka szamotanina. I właśnie
wtedy, gdy wszystkim się zdawało, że złapali już równowagę,
wyrósł przed nimi wielki, granatowy bałwan, zwalił ich z nóg
i pociągnął prosto w morze. Rozpaczliwy krzyk Eustachego za­
marł nagle, kiedy woda dostała mu się do ust.
67

Jak można zauważyć, trudno byłoby o bardziej sugestyw­
ny opis. Choć całe wydarzenie dzieje się w krótkiej chwili,
relacjonujący je Lewis wtłacza w narrację olbrzymie bogac­
two szczegółów, które normalnie umknęłyby naszej uwagi.
Pozwala to nam na dokładne wychwycenie sekwencji wyda­
rzeń i reakcji, tak jakby odbywały się one w zwolnionym
tempie. Pierwszą rzeczą, jaka podczas analizy tego przejścia
rzuca się w oczy, jest fakt, że przebiega ono całkowicie poza
wolą bohaterów: dzieci nie mają żadnej możliwości wyboru,
czy chcą czy też nie chcą zostać przeniesione do Nami.
Wszystko dzieje się poza nimi. Przejście to - w przeciwień­
stwie do przejść wolicjonalnych, podczas których w punk­
tach styku światów równoległych odrębne rzeczywistości
przenikają się łagodnie i jeden świat przechodzi w drugi pra­
wie niezauważalnie - jest niespodziewane i gwałtowne.
Gwałtowność przejścia niewolicjonalnego polega na tym,
że stabilna, zmysłowa rzeczywistość Anglii zostaje nagle za­
burzona. Zaburzenie to jest wynikiem agresji - nagłego wtar­
gnięcia rzeczywistości innego świata w rzeczywistość Anglii.

Gwałtowność ta wytrąca bohaterów z równowagi - nawet
Łucja i Edmund, którzy przecież mieli już do czynienia z ma­
gią, są całkowicie zaskoczeni i nie wiedzą, co robić. Pierwszą
ich reakcją jest zdumienie i strach. Co więcej, rzeczywistość
narnijska nie tylko zaburza rzeczywistość angielską, lecz
wchłania ją i bohaterów. W przeciwieństwie do sytuacji
z przejść wolicjonalnych, podczas których wchodzący do Na­
mi bohaterowie odwracając się widzieli przejście do swojego
świata, tutaj to połączenie z rzeczywistością Anglii zostaje
całkowicie przerwane. Anglia dosłownie przestaje istnieć, tak
jakby nigdy nie istniała.
Wśród szlochów słychać było od czasu do czasu urywane
zdania [Eustachego]:
- Ja chcę stąd iść - ja chcę wracać - wcale mi się to NIE
PODOBA.
- Chcesz stąd iść? - zapytał Kaspian. - Ale dokąd?
Eustachy podbiegł do burty, jakby się spodziewał zobaczyć
ramę obrazu wiszącą nad wzburzonym oceanem, a może i kawa­
łek sypialni Łucji. Ale zobaczy! tylko granatowe fale zwieńczo­
ne pienistymi grzywami i błękitne niebo stykające się z morzem
na widnokręgu. Może i trudno winić go za to, że się załamał.
68

Choć przejście to jest gwałtowne, a nie łagodne jak przej­
ścia wolicjonalne, można prześledzić je z perspektywy gra­
dacji wrażeń zmysłowych i okazuje się, że zachowuje ono ta­
ką samą ich sekwencję. Przede wszystkim wielką rolę w opi­
sie tego przejścia odgrywa uprzywilejowany u Lewisa zmysł
wzroku. Od chwili gdy dzieci zdają sobie sprawę, że zaczyna
dziać się coś dziwnego, aż do momentu znalezienia się w Na­
mi, wszystkie wrażenia opisywane są obrazami. To właśnie
zmysł wzroku stanowi nośnik poszczególnych innych wrażeń
zmysłowych. Podobnie jak w przypadku przejść wolicjonal­
nych, tak i tu moment przeniknięcia do Nami rozpoczyna się
od najsubtelniejszych wrażeń zmysłowych związanych
z dźwiękiem i poczuciem przestrzeni. Nagle dzieci uświada­
miają sobie fakt, że obraz ożywa, a mówiąc dokładniej: staje
się przestrzenny. Fale wyglądają tak, jakby naprawdę się
wznosiły i opadały, a statek wygląda tak, jakby naprawdę
płynął. Dwuwymiarowy obraz nabiera głębi. To wrażenie
przestrzeni jest pierwszym wyznacznikiem pojawiania się
rzeczywistości narnijskiej i początkiem zaniku angielskiej.
Według skali, jaką się posługujemy, wrażenie przestrzeni po­
wiązane jest ze zmysłem słuchu, a zatem jest najsubtelniej­
szym wrażeniem zmysłowym. Natychmiast też wrażenie
prawdziwości Nami dopełnia się innymi odczuciami zmysło­
wymi: z obrazu wieje ku dzieciom wiatr niosący dźwięki i
zapach (wrażenia na odpowiednio 1. i 2. poziomie subtelno­
ści), a po chwili uderza w nich potężna fala, „wielki, zimny
i słony" bałwan morski (wrażenia smaku i dotyku - będące
odpowiednio 4. i 5. poziomem subtelności wrażeń zmysło­
wych). W tym momencie dzieci odbierają już Narnię pięcio­
ma zmysłami, choć jednocześnie tymi samymi pięcioma
zmysłami odbierają nadal rzeczywistość angielską.
Skoro jednak te dwie rzeczywistości światów równoległych
są zupełnie nieprzystawalne i w pewien sposób się wyklucza­
ją, jedna z nich musi zniknąć, bowiem niemożliwe jest przeby­
wanie w tych dwóch światach jednocześnie. Znika zatem An­
glia. Opisując przejście niewolicjonalne Lewis nie redukował
wyznaczników rzeczywistości angielskiej powoli - tak jak
w przypadku przejść wolicjonalnych. Anglia nie zanika stop­
niowo, jak na przykład wówczas, gdy Łucja wchodzi do Nami
przez szafę. W przypadku przejścia niewolicjonalnego rzeczy­
wistość angielska trwa nie zmieniona aż do momentu, gdy
przenikająca w nią rzeczywistość Nami rozsadza ją od środka.
95

�Zniknięcie Anglii nie jest procesem; jest nagłą eksplozją, która
wyznacza moment przejścia bohaterów do Nami.
Przerażony Eustachy, który nie może znieść tego, co się
dzieje, reaguje w jedyny sposób, jaki zna: przemocą. Rzuca
się do przodu, aby zerwać obraz ze ściany i w ten sposób
ustabilizować znaną sobie, choć w tym momencie zachwianą
rzeczywistość świata Anglii. Edmund próbuje go powstrzy­
mać, więc zrywa się z łóżka i łapie go za rękę. W tej samej
chwili przestraszona Łucja chwyta Edmunda za rękę z dru­
giej strony. W ten sposób wszyscy troje zbijają się w szamo­
czącą się gromadkę i nagle - Lewis nie opisuje w jaki spo­
sób, stwierdzając jedynie, że: „albo obraz nagle urósł, albo
też oni stali się mniejsi" - wszyscy troje znajdują się na kra­
wędzi rzeczywistości angielskiej: na ramie obrazu. Nie wie­
my, czy jeszcze w tym momencie widzieli za sobą sypialnię
Łucji, czy też już wówczas rozpłynęła się ona wraz z Anglią.
Wiemy natomiast, że przed sobą ujrzeli prawdziwe morze
i czuli się tak, jakby stali na przybrzeżnej skale. Chwilę
później potężna fala zwaliła ich z nóg i pociągnęła za sobą w
narnijskie morze. Anglia przestała istnieć, a wszystko to wy­
darzyło się w ułamku chwili.
Jak można zauważyć, przejście niewolicjonalne jest cał­
kowicie niespodziewane. Żadne z dzieci nie mogło przygoto­
wać się na taką ewentualność wcześniej. Przeniesienie do Na­
mi - choć w przypadku Edmunda i Łucji na pewno utęsknio­
ne - jest nawet dla nich zaskoczeniem. Natomiast dla Eusta­
chego jest po prostu nie do uwierzenia.
Eustachy zaczął domagać się wysadzenia na ląd, dodając, że
w pierwszym napotkanym porcie „złoży przeciwko nim doniesie­
nie" na ręce Brytyjskiego Konsula [...] W końcu przekonali go
z trudem, że właśnie płyną ile wiatru w żaglach do najbliższego
znanego lądu, i że odesłanie go teraz do Cambridge (gdzie mie­
szka Wuj Harold) jest równie trudne, jak wysianie go na księżyc.

69

Przejście to jest także bezsprzecznie niebezpieczne. Nie
przypomina łagodnego wejścia do Nami przez szafę. Bohate­
rowie nie tylko spadają z wysokości, ale wpadają do rozkoły­
sanego, lodowatego morza. Na szczęście statek jest niedaleko
i marynarze natychmiast zauważają trzy postacie w wodzie.
Kaspian skacze do wody, aby pomóc ich wyciągnąć. Nie­
mniej nawet te kilka chwil przebywania w lodowatej wodzie
stanowi wystarczające niebezpieczeństwo.
Łucja dziękowała Bogu, że w ostatnim letnim semestrze zro­
biła znaczne postępy w pływaniu. Co prawda lepiej by sobie ra­
dziła, gdyby poruszała rękami trochę wolniej, a także gdyby wo­
da nie okazała się tak przeraźliwie zimna, ale i tak utrzymywała
się jakoś na powierzchni. Szybko zrzuciła buty, jak powinien zro­
bić każdy, kto wpadnie w ubraniu do głębokiej wody. Pamiętała
nawet o tym, aby mieć zamknięte usta i otwarte oczy. [...] A po­
tem, jak można się było spodziewać, Eustachy w panice uchwy­
cił się jej kurczowo i woda przykryła im głowy.
Kiedy się wynurzyli, Łucja zobaczyła białą postać skaczącą
z pokładu do morza. Edmund był teraz blisko nich i - przebiera­
jąc szybko nogami w wodzie - zdołał pochwycić ręce wyjącego
dziko Eustachego. A potem ktoś inny, czyja twarz była jej dziw­
nie znajoma, podtrzymał ją z drugiej strony.
70

Na szczęście żaden z bohaterów nie tonie, choć Eustachy
był od tego o krok. Jednak wszyscy okupili przejście do Na­
rni siniakami i przeziębieniem. Z pewnością nie jest to rodzaj
przejścia, które chcieliby w przyszłości powtórzyć, a przynaj­
mniej nie wówczas, gdyby mieli jakąś inną możliwość prze­
niknięcia do Nami. Jednocześnie przejście to - tak jak wszy­
stkie inne, zarówno wolicjonalne, jak i niewolicjonalne - jest
prawdziwe. Nie jest to przygoda wyśniona, ani jakieś wewnę­
96

trzne doświadczenie psychologiczne któregokolwiek z boha­
terów. Narnia jest na wskroś prawdziwa: woda jest mokra,
zimna i głęboka, słońce gorące, wiatr silny i przenikliwy.
Kwestię prawdziwości przejść między światami i prawdzi­
wości światów równoległych omówiliśmy jednak wcześniej
i nie będziemy poświęcać jej tu więcej miejsca. Dość wspo­
mnieć, że postulat prawdziwości dotyczy wszystkich rodza­
jów przejść opisanych przez Lewisa.
Podobnie jak w przypadku innych przejść, także i w przy­
padku tego przejścia można odnaleźć pewne logiczne dyle­
maty, z którymi Lewis sobie nie poradził. Na przykład nie
wiemy, w jakim stanie Eustachy, Edmund i Łucja zastali sy­
pialnię Łucji w domu wujostwa po swoim powrocie. Pamię­
tając o tym, że chwilę przed przeniesieniem do Nami dzieci
zostały zalane w pokoju przez potężną falę - co oznacza, że
do pokoju musiała wlać się ogromna masa słonej wody - za­
stanawiamy się, w jaki sposób Lewis uniknął dostrzeżenia te­
go faktu przez Ciotkę Albertę i Wuja Harolda. Nawet jeżeli
woda natychmiast by wyschła, musiałaby pozostawić ślady
w postaci zacieków i wilgoci. Innym pytaniem, na które au­
tor nie udzielił odpowiedzi, jest mechanika powrotu bohate­
rów przez dziurę w niebie. Niedopowiedzenia te nie ujmują
jednak przejściom niewolicjonalnym ich czaru.
Ciekawą prawidłowością rzucającą się w oczy podczas
analizy przejść niewolicjonalnych jest fakt, że przenoszeni do
innego świata bohaterowie zawsze trzymają się za ręce (lub
w jakiś inny sposób są ze sobą w bezpośrednim kontakcie fi­
zycznym). W ten sposób magia, która wciąga do Nami choć­
by jednego z nich, oddziaływuje automatycznie także na in­
nych. Prawidłowość ta zauważalna jest w opisanym powyżej
przejściu z Podróży „ Wędrowca do świtu", a także w przy­
padku „wtrąbienia" Piotra, Łucji, Zuzanny i Edmunda do Na­
mi w Księciu Kaspianie.
- Uwaga! - krzyknął Edmund. - Złapmy się wszyscy za rę­
ce i trzymajmy mocno razem. Czuję, że to jakieś czary. Prędko!
- Tak! - powiedziała Zuzanna. - Trzymajmy się mocno za
ręce. Och, naprawdę, żeby to już przestało... och!
I nagle bagaże, tawka, peron i cała stacja zniknęły im sprzed
oczu. Trzymając się za ręce i z trudem łapiąc oddech znaleźli
się w jakimś lesie, tak gęstym, że gałęzie wbijały się im w ubra­
nia i trudno było się poruszyć
71

W tym przypadku jednak trzymanie się za ręce jest świa­
dome i ma służyć dodaniu bohaterom otuchy. Poza tym,
przez fizyczny kontakt bohaterowie przenoszą ze sobą do Na­
mi wszystkie te przedmioty, które wówczas mają przy sobie:
drugie śniadania znajdujące się w kieszeniach ich płaszczy,
zapałki, scyzoryki oraz latarkę Edmunda.
Przejście to - podobnie jak inne przejścia niewolicjonalne,
np. wyszarpnięcie Julii i Eustachego z pociągu w Ostatniej
bitwie - charakteryzuje się takimi samymi cechami jak przej­
ście z Podróży „Wędrowca do świtu": odbywa się bez żadne­
go udziału woli bohaterów, jest niespodziewane, gwałtowne,
niebezpieczne (choć może nie tak bardzo jak w przypadku
„lądowania" bohaterów w morzu) i prawdziwe. Jego opis jest
jednak tak krótki, że nie ma w nim miejsca na gradację wra­
żeń zmysłowych. Da się jednak zauważyć, że moment prze­
niknięcia do Nami ponownie wyznaczany jest przez zmysł
wzroku. W jednej chwili bohaterowie znajdują się jeszcze w
Anglii, następnie Anglia znika, a chwilę potem są w Nami nie wiemy, w jaki sposób do tego dochodzi. Wydaje się zatem,
że tempo tego przeniesienia uniemożliwia jakiekolwiek opisy
samego procesu przejścia między światami.
72

�Wszystkie przejścia między światami równoległymi opi­
sane w Kronikach mieszczą się jednocześnie w dwóch kate­
goriach: są wolicjonalne lub niewolicjonalne, i są przejściami
bezpośrednimi lub przejściami przeniesienia. Ten drugi
podział dokonany jest w oparciu o sposób, w jaki bohatero­
wie przenikają do świata równoległego. Przejścia bezpośre­
dnie to przejścia, w których przeniknięcie do innego świata
polega na fizycznym przejściu do niego przez punkt styku
dwóch światów, określany mianem cięcia Riemanna, wrót
czasu lub bramy światów. Natomiast przejścia przeniesienia
to te, podczas których bohaterowie uniesieni siłą magii „szy­
bują" w przestrzeni, aby w końcu znaleźć się w innym
świecie.
Przykładami przejść bezpośrednich są wszystkie przejścia
w Lwie, czarownicy i starej szafie, wciągnięcie Łucji, Ed­
munda i Eustachego do Narni przez obraz w Podróży „ Wę­
drowca do świtu" oraz wszystkie przejścia ze Srebrnego
krzesła, kiedy to Julia i Eustachy wchodzą do krainy Aslana
(a pośrednio także i do Nami) przez drzwi prowadzące na
wrzosowisko za szkołą eksperymentalną. Taki sam też jest
ich powrót.
Niektóre cechy przejść bezpośrednich omówiliśmy już
pośrednio, analizując przejścia wolicjonalne (np. pierwsze
przejście Łucji do Narni) i niewolicjonalne (np. wciągnięcie
do Narni Łucji, Edmunda i Eustachego przez falę z obrazu
na ścianie). Dlatego też za przykładowe ilustracje przejść
bezpośrednich posłużą nam epizody, których do tej pory nie
omawialiśmy, a mianowicie przejścia Julii i Eustachego opi­
sane w Srebrnym krześle.
Julia i Eustachy są oboje uczniami szkoły eksperymental­
nej i ofiarami bezkarnego szkolnego gangu, który znęca się
nad słabszymi. Opowieść dzieje się w semestrze jesiennym,
kilka miesięcy po pierwszych odwiedzinach w Narni Eusta­
chego, który bardzo się w jej wyniku zmienił. Zmianę tę za­
uważają wszyscy: szkolny gang, inni uczniowie, nauczyciele
i rodzice.
- Dlaczego tak się zmieniłeś w tym semestrze? - zapytała
w końcu Julia.
- Wiele dziwnych rzeczy spotkało mnie podczas wakacji odrzekł tajemniczo Eustachy.
- Jakich rzeczy?
Eustachy długo nie odpowiadał, aż wreszcie się zdecydował:
[...] - Czy uwierzyłabyś, gdybym ci powiedział, że podczas
tych wakacji byłem poza światem - poza T Y M światem?
- Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli.
- No więc dobrze, nie mówmy o światach. Załóżmy, że po­
wiem ci, że byłem w takim miejscu, w którym zwierzęta mówią
i gdzie są no... czary i smoki, i... no wiesz, różne rzeczy, o
których się czyta w bajkach. - Gdy to powiedział, poczuł się bar­
dzo głupio i poczerwieniał na twarzy.
- Ale jak się tam dostałeś? - zapytała Julia. I ona czuła się
dziwnie zakłopotana.
- W jedyny możliwy sposób: dzięki Magii - odpowiedział
Eustachy prawie szeptem. - Byłem tam z moimi kuzynami. Zo­
staliśmy po prostu porwani. Oni już tam przedtem byli.
73

Choć poprzednio Julia i Eustachy prawie wcale się nie
znali, zbliżyła ich podobna sytuacja: oboje są prześladowani
przez szkolny gang i nienawidzą swojej szkoły. Gdy Eustachy
podzielił się swą przygodą z Julią, zaczęli się zastanawiać,
czy nie istnieje jakiś sposób, dzięki któremu mogliby znaleźć
się w Narni. W końcu postanawiają poprosić o to Aslana. Jed­
nak w momencie, gdy zaczynają uroczyście przyzywać Asla­
na, słyszą głosy kilku osób ze szkolnego gangu i muszą rato­
wać się ucieczką. Wspinają się po rozmokłym zboczu, na

którego szczycie znajduje się mur szkolny i niewielkie drzwi
prowadzące na wrzosowisko. Te drzwi są ich jedyną szansą
ucieczki.
Drzwi były zawsze zamknięte. Zdarzało się jednak w prze­
szłości, że niektórzy zastawali je otwarte. A może zdarzyło się
tak tylko raz - w każdym razie pamięć nawet tego jednego razu
podtrzymywała nadzieję wielu uczniów i kazała im co jakiś czas
próbować. Można sobie wyobrazić, jak wspaniała byłaby to dro­
ga nie zauważonej przez nikogo ucieczki poza teren gimnazjum.
74

Niestety, drzwi i tym razem są zamknięte. Kiedy jednak
zawiedziony Eustachy szarpie się z nimi, nagle otwierają się,
a dzieci - zamiast wyskoczyć przez nie na wrzosowisko - za­
mierają ze zdumienia, nie mogąc się ruszyć z miejsca. Widzą
bowiem przed sobą coś, czego nigdy by się nie spodziewali.
Spodziewali się zobaczyć szare, porośnięte wrzosem zbocze,
zlewające się na horyzoncie z ponurym, jesiennym niebem. Za­
miast tego, oślepił ich blask słońca wlewający się przez otwarte
drzwi, tak jak światło czerwcowego dnia wlewa się do garażu po
otwarciu bramy. Na trawie lśniły jak diamentowe paciorki krople
deszczu, a na pobrudzonej błotem twarzy Julii błyszczały stru­
myczki pozostawione przez łzy. Blask słońca płynął ze świata,
który z całą pewnością nie wyglądał jak ten świat - nawet jeśli
sądzić tylko po tym, co mogli dotąd zobaczyć. A zobaczyli gład­
ką murawę, gładszą i świeższą niż najwspanialszy trawnik, jaki
Julia w życiu widziała, i błękitne niebo, i - polatujące tu i tam jakieś stworzenia tak jaśniejące i barwne, że mogły być klejnota­
mi lub wielkimi motylami.
Julia od dawna tęskniła za czymś takim, a jednak teraz poczu­
ła lęk. Spojrzała na twarz Scrubba i zobaczyła, że on też się boi.
- No, dalej, Pole, idziemy - powiedział zmienionym głosem.
- A czy będziemy mogli wrócić? Czy to bezpieczne?
W tym momencie usłyszeli za plecami cienki, mściwy glos:
- Posłuchaj no, Pole. Każdy wie, że tu jesteś. Złaź z powro­
tem.
Był to głos Edyty Jackie, nie należącej do gangu, ale będącej
jedną z jego sług i donosicieli.
- Szybko! - krzyknął Scrubb. - Tędy! Daj mi rękę. Nie mo­
żemy się rozdzielić. -1 zanim Julia zdała sobie sprawę z tego, co
się dzieje, złapał ją za rękę i pociągnął za sobą przez drzwi w
murze, poza teren szkoły, poza Anglię, poza cały nasz świat - do
Tamtego Miejsca.
Glos Edyty Jackie urwał się tak nagle, jak głos w radiu, kiedy
się je wyłączy. W tej samej chwili usłyszeli zupełnie inne dźwię­
ki. Wydawały je owe dziwne stworzenia w powietrzu, które teraz
okazały się ptakami. Było to bardziej podobne do muzyki - dość
hałaśliwej i niezbyt melodyjnej - niż do ptasiego śpiewu w na­
szym świecie. A tłem dla tej muzyki była przejmująca cisza.
75

Podobnie jak w Lwie, czarownicy i starej szafie, tak i tu
bramą do innego świata okazują się drzwi. Jednak w tym
przypadku miejsce styku dwóch światów jest jeszcze bardziej
„skondensowane": aby wejść do świata równoległego, wy­
starczy dosłownie jeden krok, a nie tak, jak podczas pierw­
szego wejścia Łucji do Narni - kilka kroków. Granica tych
światów jest bardzo wyraźna. Stanowi ją mur szkoły. Za nim
leży to, co Lewis określił mianem „Tamtego Miejsca". Świa­
ty te w żaden sposób nie zachodzą na siebie. Można powie­
dzieć, że raczej do siebie przylegają. Stojąc przed wejściem,
Julia i Eustachy odbierają Anglię wszystkimi pięcioma zmy­
słami, natomiast ich percepcja świata równoległego ograni­
cza się tylko do wzroku, a i to nawet niewyraźnie. Dzieci nie
potrafią dostrzec ptaków. Widzą jedynie unoszące się w po­
wietrzu kolorowe plamy podobne do motyli. Od strony inne­
go świata nie dobiegają ich żadne dźwięki. Sytuacja zmienia
się diametralnie, gdy przechodzą przez drzwi w murze.
Dźwięki dochodzące ze świata Anglii urywają się, a Eustachy
i Julia zaczynają słyszeć muzykę dziwnych, kolorowych
97

�plam, które dopiero wówczas rozpoznają jako ptaki. Choć
Lewis nie zaznacza, tego jasno w książce, można przypu­
szczać, że w momencie, w którym dzieci wchodzą do innego
świata, rzeczywistość Anglii blednie i zanika. Nawet gdyby
Julia i Eustachy odwrócili się, by spojrzeć na Anglię przez
drzwi, ujrzeliby najprawdopodobniej mniej lub bardziej nie­
wyraźny obraz zbocza i szkoły, ale nie dochodziłyby do nich
stamtąd, żadne inne wrażenia zmysłowe, dźwięki ani zapa­
chy. Taki też jest obraz Anglii, którą widzą przed sobą Julia,
Eustachy i Kaspian, gdy kończy się ich czas pobytu w Narni.
I niewiele musieli zrobić kroków, gdy pojawił się przed nimi
mur Eksperymentalnej Szkoły. Asian zaryczał tak, że słońce za­
drżało na niebie, a jakieś dziesięć metrów mura rozpadło się przed
nimi. Spojrzeli przez wyrwę ponad szkolną kolekcję krzewów, aż
na dach gimnazjum. Widniał na tle tego samego ponurego, jesien­
nego nieba, jakie widzieli, gdy zaczęły się ich przygody.
76

Także i w przypadku tego przejścia daje się zauważyć
uprzywilejowana pozycja zmysłu wzroku - to właśnie wzrok
wyznacza pierwszy kontakt z innym światem. Poza tym
pierwszym wrażeniem, jakie dzieci odbierają wchodząc do
tajemniczego ogrodu jest ponownie wrażenie przestrzeni i ci­
szy, stanowiącej tło wszystkich pojawiających się wokół nich
dźwięków. Oznacza to, że pierwsze wrażenia zmysłowe
w świecie równoległym ponownie związane są z najsubtel­
niejszym zmysłem ludzkim: ze słuchem. Wrażenia te łago­
dnie i stopniowo zostają dopełnione wrażeniami płynącymi
z innych zmysłów.
W przypadku przejść bezpośrednich miejsce styku dwóch
światów nie zawsze musi być tak dokładnie określone jak
podczas wejścia Eustachego i Julii do krainy Aslana przez
szkolny mur. Czasami oba światy mogą zachodzić na siebie
i przenikać się łagodnie tak, że precyzyjne określenie, w
którym miejscu jeden się kończy, a drugi zaczyna, nie zawsze
jest możliwe. Niemniej jednak regułą dla przejść bezpośre­
dnich jest to, że światy równoległe znajdują się „fizycznie
blisko", to znaczy przejście między nimi nie wymaga żadnej
podróży ani pokonywania czasoprzestrzeni.
Powrót Julii i Eustachego do Anglii w Srebrnym krześle
odbywa się na tej samej zasadzie jak ich wejście. Wyjątkiem
jest tu jednak fakt, że Asian pozwala Kaspianowi na pięć mi­
nut wejść do świata ludzi razem z dziećmi. W żadnej z po­
przednich książek cyklu narnijskiego nie było wzmianki
o tym, aby jakakolwiek postać ze świata Narni odwiedziła
świat ludzi. Po chwili zastanowienia wydaje się niemal dziw­
ne, że żadna z tych postaci nie chciała choćby na chwilę uj­
rzeć świata, z którego przychodziły dzieci. Na przykład
w Lwie, czarownicy i starej szafie faun odprowadza Łucję do
miejsca, skąd widać już otwarte drzwi szafy, ale nie przycho­
dzi mu do głowy, aby przejść przez nie nawet na parę chwil.
Jednak pragnienie to przychodzi do głowy wskrzeszonemu
Kaspianowi w Srebrnym krześle.
- Panie - rzekł Kaspian. - Od dawna marzyłem o tym, żeby
chociaż rzucić okiem na ICH świat. Czy jest w tym coś złego?
- Nie możesz już chcieć niczego złego, skoro umarłeś, mój
synu - odpowiedział Asian. - Zobaczysz ich świat. Spędzisz
w nim pięć minut ICH czasu. Tyle ci wystarczy, aby uporządko­
wać tam pewne sprawy.
77

Co więcej, nawet Asian częściowo wchodzi do rzeczywi­
stości angielskiej. Kiedy Kaspian i Eustachy okładają płaza­
mi mieczy chłopców ze szkolnego gangu, a Julia młóci batem
dziewczynki, Asian kładzie się na wyrwie w murze plecami
do Anglii i twarzą w stronę swej krainy. Kilka minut później
98

Kaspian wraz z Aslanem wracają do swego świata, a Julia
i Eustachy wślizgują się niepostrzeżenie do szkoły. Niemniej
jednak jest to sytuacja wyjątkowa. Kaspian nie należy już do
świata Narni, bowiem zmarł i został wskrzeszony w krainie
Aslana, natomiast Asian - który, jak Lewis daje nam do zro­
zumienia, jest też stwórcą i panem naszego świata - może
z tego tytułu robić, co zechce: nawet pokazać się na chwilę w
naszym świecie w swojej lwiej postaci.
Podstawowa różnica między przejściami bezpośrednimi
i przejściami przeniesienia polega na tym, że w pierwszym
przypadku światy równoległe przylegają do siebie fizycznie choć oczywiście połączenie między nimi otwiera się tylko na
jakiś czas i jest warunkowane magią - a w drugim światy te
nie są połączone żadnym fizycznym „pomostem".
Przejścia przeniesienia - czyli takie, podczas których bo­
haterowie przenoszeni są w czasie i przestrzeni do świata
równoległego - pojawiają się w Kronikach narnijskich pra­
wie tak samo często jak przejścia bezpośrednie. Takimi przej­
ściami są na przykład: „wtrąbienie" czwórki dzieci do Narni
w Księciu Kaspianie oraz ich powrót do rzeczywistości an­
gielskiej przez Drzwi zbudowane przez Aslana na łące; po­
wrót Łucji, Edmunda i Eustachego przez bramę w niebie
w Podróży „ Wędrowca do świtu "; wszystkie przeniesienia za
pomocą pierścieni (oraz bez nich) opisane w Siostrzeńcu cza­
rodzieja oraz przeniesienie do Narni Julii i Eustachego
w Ostatniej bitwie.
Analizując ten rodzaj przejść, przyjrzymy się szczególnie
opisom podróży w czasoprzestrzeni, zawartym w Siostrzeńcu
czarodzieja, i to z kilku powodów. Po pierwsze, dopiero w tej
książce Lewis wprowadził magiczne przedmioty umożliwia­
jące przemieszczanie się między światami; po drugie, zaryso­
wał w niej ciekawą wizję „między-świata", swego rodzaju
stacji między różnymi światami równoległymi, która pozwa­
la nam objąć umysłem cały proces i mechanikę podróży; a po
trzecie dlatego, że w tej książce cyklu narnijskiego Lewis za­
mieścił największą ilość przeniesień między światami.
Podczas przejść przeniesienia dwa światy, pomiędzy
którymi następuje połączenie, są czasoprzestrzennie (i pod
każdym innym względem) odległe, a zatem trudno jest
w przypadku tego typu przejść mówić o ciągłości wrażeń
zmysłowych przemieszczających się bohaterów. Zwykle czu­
ją się oni „porwani", szybują w przestrzeni (wznoszą się lub
opadają) i nie wiedzą, co się wokół nich dzieje. Następuje za­
burzenie otaczającego ich świata, chwila zamieszania, a po­
tem nagle znajdują się już w innej rzeczywistości. Nie potra­
fimy wówczas określić granicy przenikania się dwóch świa­
tów. Są one zawsze rozdzielone przestrzenią, obszarem „mię­
dzy-świata". Podczas niektórych przejść obszar ten bohatero­
wie pokonują w ułamku chwili - zbyt krótkim czasie, by opi­
sać ich wrażenia towarzyszące przeniesieniu - a podczas in­
nych, trwa to na tyle długo, że możliwy jest jakiś (mniej lub
bardziej dokładny) opis. Poza tym niektóre przejścia dokonu­
ją się za pomocą magicznych przedmiotów (użytych przez
bohaterów pierścieni lub rogu Zuzanny, którym przyzywa ich
Kaspian), a niektóre dzięki czystej Magii, bez udziału żad­
nych magicznych przedmiotów.
Jak zatem widać, przejścia przeniesienia są niejednorod­
ne: w kategorii tej mieści się wiele rozmaitych doświadczeń
przenikania między światami. Przykładem przejścia przenie­
sienia, które odbywa się zbyt szybko, aby Lewis mógł opisać
jakiekolwiek wrażenia zmysłowe bohaterów związane
z przeniknięciem z jednego świata do drugiego, może być
opisany w Siostrzeńcu czarodzieja powrót Digorego, Julii

�i Wuja Andrzeja z Narni do Lasu Między Światami, a stam­
tąd do Londynu.
- Nie musicie używać pierścieni, kiedy jestem z wami - roz­
legł się głos Aslana.
Dzieci rozglądały się dookoła mrugając oczami. Bo oto zno­
wu były w Lesie Między Światami. Wuj Andrzej leżał na trawie,
wciąż pogrążony w głębokim śnie. Asian stał między nimi.
- Chodźcie - powiedział Asian. - Czas, byście powrócili do
domu. [...]
W następnej chwili wszyscy troje (Wuj Andrzej już przebudzo­
ny) wpadli na łeb na szyję w hałas, gorąco i zaduch Londynu.
78

Powyższy opis sugeruje, że przejście dokonało się
w ułamku chwili. Było tak szybkie, że sami bohaterowie ze
zdziwieniem nagle uświadomili sobie, że są w innym świe­
cie. Autor w żaden sposób nie mówi nam, w jaki sposób bo­
haterowie dostali się z Nami do Lasu Między Światami.
Równie tajemniczy jest mechanizm ich powrotu do Anglii.
Innym natychmiastowym przejściem przeniesienia, pod­
czas którego Lewis ignoruje szczegóły podróży między świa­
tami, jest przeniknięcie Julii i Eustachego do Nami w Ostat­
niej bitwie. Przejście to dokonało się w rezultacie pojawienia
się przed grupką przyjaciół zjawy, czy mglistego obrazu zroz­
paczonego króla Narni, Tiriana. Zrozumieli oni wówczas, że
dzieje się tam coś niedobrego i tajemnicza postać wzywa ich
na pomoc. Postanowili jakoś dostać się do Nami, ale ponie­
waż nie można tego dokonać samym pragnieniem, odkopali
schowane wiele lat wcześniej magiczne pierścienie, aby po­
służyć się nimi jeszcze raz. Gdy Tirian budzi się w lesie po
swojej wizji (która także była swego rodzaju przejściem mię­
dzy światami), „[pjrawie natychmiast ziemia zatrzęsła się
raz, potem drugi - i oto stało przed nim dwoje dzieci". Jed­
nak przejście to nie dokonało się, wbrew planom, za pomocą
pierścieni. Według słów Eustachego:
79

W dzień później Julia i ja wracaliśmy ze szkoły - tylko my
dwoje chodzimy jeszcze do szkoły, i to do tej samej. Piotr i Ed­
mund mieli się z nami spotkać w umówionym miejscu na drodze
ze szkoły, na stacji, i przekazać nam Pierścienie, bo to my mieli­
śmy przejść do Narni; oni są starsi i nie mogą tu już wrócić. Więc
wsiedliśmy do pociągu - to taka rzecz, którą się w naszym świe­
cie podróżuje: mnóstwo zamkniętych wozów sczepionych razem
- a Profesor, Ciotka Pola i Łucja towarzyszyli nam, bo chcieli­
śmy być jak najdłużej razem. No więc byliśmy razem w pociągu.
I właśnie dojeżdżaliśmy do stacji, na której mieliśmy się spotkać
z Piotrem i Edmundem, ja wyglądałem przez okno, żeby ich zo­
baczyć, gdy nagle nami okropnie szarpnęło, coś zahuczało i w tej
samej chwili znaleźliśmy się w Narni, a ty stałeś przed nami
przywiązany do drzewa.
- A więc w ogóle nie użyliście Pierścieni? - zapytał Tirian.
- Nie, nawet ich nie zobaczyliśmy. Asian uczynił to w swój
własny sposób, bez Pierścieni, jak już nieraz bywało.

go bólu. Nawet się nie przestraszyłem, tylko poczułem... no... ja­
kieś takie podniecenie. I... pamiętam jeszcze coś dziwnego Mia­
łem boleśnie stłuczone kolano, wiecie, ktoś mnie kopnął podczas
gry w rugby. I wtedy poczułem, że to nagle minęło. Poczułem
się bardzo lekko. No i... byliśmy już tutaj.
- Z nami, w pociągu, było bardzo podobnie - rzekł Lord Di­
gory [...]. - Wydaje mi się tylko, że my, to znaczy ja i Pola, po­
czuliśmy się przede wszystkim o wiele bardziej rześcy i rozlu­
źnieni. Wy, młodzi, nie potraficie tego zrozumieć. Po prostu
przestaliśmy czuć się staro.
81

Przyglądając się dwóm powyższym opisom tej samej
w istocie sytuacji przeniesienia (choć bohaterowie zostali prze­
niesieni w różne miejsca i w różnym czasie: Julia i Eustachy do
Narni, a reszta do wiecznej Nami za drzwiami stajni, i to kilka
dni potem), można zauważyć, że wrażenia wszystkich bohate­
rów, jakie zapamiętali z tego przejścia, ograniczają się do ostat­
nich ich odczuć w rzeczywistości angielskiej. Nie ma żadnej
wzmianki o jakichkolwiek wrażeniach, podróży między świa­
tami. Natychmiast po tym, gdy znikają z Anglii, znajdują się
w Nami. Przejście to jest jednak szczególne, bowiem, jak
później autor daje nam do zrozumienia, wszyscy bohaterowie
giną wówczas w katastrofie kolejowej w Anglii i nigdy już
tam nie wracają. Jest to więc nie tyle opis przejścia między
światami równoległymi, ile raczej opis doświadczenia śmierci
i świadomości ciągłości istnienia nawet po śmierci fizycznej
w naszym świecie. Świadomość ta jest tak mocna, że przez
długi czas do bohaterów nie dociera fakt, że umarli.
0 wiele ciekawszą grupę przejść przeniesienia stanowią
przejścia zawierające opisy podróży bohaterów między róż­
nymi światami. W Kronikach narnijskich pierwsze takie
przejście pojawia się w Księciu Kaspianie i opisuje wyjście
dzieci z Nami i ich powrót do rzeczywistości angielskiej:
Aż wreszcie Piotr stanął pierwszy, za nim Zuzanna, która po­
łożyła ręce na jego ramionach, Edmund położył ręce na jej ramio­
nach, Łucja położyła ręce na jego ramionach, pierwszy z Telmarów położył ręce na jej ramionach - i tak, w długim rzędzie, ru­
szyli ku Drzwiom. A potem nadszedł moment, który trudno jest
opisać, ponieważ dzieciom wydawało się, że widzą trzy rzeczy
naraz. Jedną był czarny wylot jaskini, otwierającej się na zieleń
1 błękit jakiejś wyspy na Pacyfiku, na której mieli się już za chwi­
lę znaleźć Telmarowie po przejściu przez Drzwi. Drugą była leśna
polana w Narni, twarze Karłów i zwierząt, przepastne oczy Asla­
na i białe pasma na policzkach borsuka. A trzecią (która nagle po­
chłonęła tamte dwie) była szara, ponura płyta peronu na wiejskiej
stacyjce i ławka z rozłożonymi wokół niej bagażami, na której
wszyscy czworo siedzieli tak, jakby się z niej nigdy nie ruszali.
82

Natomiast w Siostrzeńcu czarodzieja przejść tego rodzaju
jest aż siedem. Jest to pierwsze przejście Digorego do lasu
między światami:

80

Podobne wrażenia mieli przeniesieni jednocześnie do
wiecznej Nami wszyscy pozostali bohaterowie: Piotr i Ed­
mund, którzy stali na peronie, Profesor Digory Kirke, ciotka
Pola oraz Łucja, którzy podróżowali pociągiem. Piotr opisu­
je to w następujący sposób:
Edmund i ja staliśmy na peronie i zobaczyliśmy, jak nadjeż­
dża twój pociąg. Pamiętam, pomyślałem sobie, że bardzo szybko
bierze zakręt przed stacją. [...]
- I co się później stało? - zapytała Julia.
- Cóż, nie tak łatwo to opisać, prawda, Edziu? - powiedział
Wielki Król.
- No, nie bardzo - zgodził się Edmund. - To w ogóle nie
przypominało tego, no wiecie, jak zostaliśmy przeniesieni do Na­
mi poprzednim razem, za pomocą Magii. Usłyszałem okropny
huk i coś jakby mnie z trzaskiem walnęło, ale nie czułem żadne­

Pracownia Wuja Andrzeja nagle znikła. Na moment wszyst­
ko się zamazało, poplątało i zawirowało. A potem Digory zoba­
czył zielone, mgliste światło padające na niego z góry i ciem­
ność przed sobą. Wyglądało na to, że jest zawieszony w jakiejś
przestrzeni; trudno było powiedzieć, czy stoi, czy leży, czy sie­
dzi. Nic go nie dotykało. „Chyba jestem w wodzie - pomyślał
Digory - Albo raczej POD wodą." Ta myśl go przeraziła, ale pra­
wie natychmiast poczuł, że unosi się szybko do góry. A potem je­
go głowa wynurzyła się nagle na powietrze i po chwili wczołgiwał się już na gładki, porośnięty trawą brzeg sadzawki.
83

Przejście próbujące właściwości pierścieni, podczas które­
go Digory i Pola prawie wracają do Londynu, ale zawracają
do Lasu Między Światami tuż przed „lądowaniem" w Anglii:
Włożyli zielone obrączki, wzięli się za ręce i raz jeszcze na
„raz - dwa - trzy!" skoczyli do sadzawki. Tym razem podziałało.
Bardzo mi jest trudno opowiedzieć, co czuli, bo wszystko stało się

99

�któ
Ко
sar
Syi
Nii
CZE

cfr
cy
Ci,
my
się
cz&lt;
szc
na

ści
tej
św
i i

&amp;

("
stl
sii

zj
m
к
в
i
w
w
c:
w

В
si
Ji

к
к
d
ś
P
/
fi

niezwykle szybko. Najpierw zobaczyli jaskrawe światła na tle
czarnego nieba. Digory był później przekonany, że widzieli plane­
ty i gwiazdy i przysięgał, że widział z bliska Jowisza; dość blisko,
by rozpoznać jego księżyce. Ale prawie w tej samej chwili poja­
wiły się rzędy dachów i kominów, zobaczyli katedrę Świętego
Pawła i zrozumieli, że patrzą na Londyn, tyle że mogli widzieć
przez ściany wszystkich domów. Zobaczyli postać Wuja Andrze­
ja, najpierw bardzo zamgloną i jakby przezroczystą, lecz gęstnie­
jącą i z każdą sekundą coraz bardziej wyraźną, tak jak w soczew­
ce lunety dostrajanej do odległości. Lecz tuż przedtem, zanim sta­
ła się prawdziwym, żywym człowiekiem, Pola zdążyła zawołać
.Zamiana!". Szybko zamienili obrączki i nasz świat rozwiał się
jak sen, a zielone światło w górze robiło się coraz jaśniejsze i ja­
śniejsze, aż w końcu głowy dzieci wynurzyły się nad powierzch­
nię sadzawki. [...] Próbna wyprawa nie trwała dłużej niż minutę.
84

Przejście Digorego i Poli z Lasu Między Światami do
Charnu:
Opadali z wielką szybkością w dół, najpierw przez ciemność,
potem przez jakąś plątaninę mglistych i wirujących kształtów,
które mogły być prawie wszystkim. Robiło się coraz jaśniej. A
potem nagle poczuli, że stoją na czymś stałym i twardym.
W chwilę później wszystko wyostrzyło się jak w soczewce i mo­
gli zobaczyć, gdzie są.
85

Ich powrót z Charnu wraz z uczepioną nogi Poli Czarow­
nicą Jadis:
Każde wsadziło natychmiast lewą rękę do lewej kieszeni. Nie
musieli zakładać obrączek na palce. Gdy tylko ich dotknęli, cały
ten posępny, martwy świat zniknął im z oczu. Już unosili się w
górę, a ciepłe, zielone światło nad ich głowami zbliżało się coraz
szybciej. [...] A potem ich głowy wystrzeliły ponad powierzchnię
sadzawki. Ogarnął ich słoneczny spokój Lasu Między Światami

U."
Następnie przeniesienie z Lasu Między Światami do Anglii:
Ale gdy tylko skoczyli [do swojej sadzawki], Digory poczuł,
że jakieś mocne i zimne kleszcze złapały go za ucho. A kiedy
opadali w ciemność, a wokół nich zawirowały mgliste kształty
naszego świata, zrozumiał, że Czarownica trzyma go dwoma pal­
cami za ucho [...]. W następnej chwili byli już w pracowni na
poddaszu I . . . ] .
87

Ponowne przejście z Anglii do Lasu Między Światami:
Rozgniewane i przerażone twarze znikły. Rozgniewane
i przerażone głosy ucichły. [...]
- Przecież nie... - zaczął Digory, ale nie skończył, bo ich
głowy wynurzyły się w ciepłej, zielonej poświacie Lasu. A kiedy
wygramolili się z sadzawki, Pola zawołała:
- Och, zobacz! [Oprócz Czarownicy ś]ciągnęliśmy tu rów­
nież tego starego konia! I Pana Ketterleya. I dorożkarza. A to ci
heca!
88

I prawie natychmiastowe przeniesienie całej grupy do Nami:
Koń [...] poczłapał powoli do najbliższej sadzawki i wszedł
do niej, żeby się napić. A z nim - zupełnie bezwiednie - w sa­
dzawce znalazła się reszta podróżników między światami. Digo­
ry wciąż ściskał kurczowo piętę Czarownicy, a Pola trzymała Di­
gorego za rękę. Jedna ręka Dorożkarza spoczywała na szyi konia,
a drugą złapał właśnie Wuj Andrzej, wciąż dygoczący ze strachu.
- Szybko! - powiedziała Pola patrząc Digoremu w oczy.
- Zielone!
I w ten sposób koń nie zdążył zaspokoić swego pragnienia.
Wszyscy zaczęli nagle spadać w ciemność. Koń zarżał, Wuj An­
drzej zaszlochał. [...] Zapanowała cisza. [...]
- To nie jest Cham - rozległ się głos Czarownicy. - To jest
pusty świat. To jest NIC.
I w rzeczy samej, było to najbliższe tego, co czuli. Otaczała
ich taka ciemność, że nie widzieli się nawzajem i nie robiło to
żadnej różnicy, czy miało się oczy otwarte czy zamknięte. Stopa­
mi dotykali czegoś zimnego i płaskiego, co mogło być ziemią,

100

ale na pewno nie trawą czy mchem. Powietrze było chłodne,
che i nieruchome. '

su-

8

Wspólną cechą wszystkich tych przejść jest towarzyszące
im wrażenie opadania (w ciemność) lub wznoszenia się (ku
światłu). Jedynym zmysłem, który w jakiś sposób wówczas
funkcjonuje, jest zmysł wzroku. Lewis ponownie podkreśla
jego uprzywilejowaną pozycję. Choć bohaterowie nie widzą
żadnych konkretnych kształtów, każde przeniesienie tego typu
jest albo oddalaniem się od światła, albo przybliżaniem się do
niego. Opis taki może sugerować rozmaite skojarzenia, na
przykład z porodem, kiedy to stajemy się częścią tego świata,
lub z doświadczeniami śmierci klinicznej, kiedy na jakiś czas
go opuszczamy, przenosząc się na inne poziomy egzystencji.
Oba te skojarzenia wiążą się w oczywisty sposób z kwestią
podróży między światami - różnymi wymiarami egzystencji.
Poza tym, przejściom przeniesienia towarzyszą także inne
odczucia. Dzieci mogą widzieć kilka rzeczywistości naraz które wydają im się wyraźne na początku, a następnie są
„wchłaniane" przez świat, do którego bohaterowie się prze­
noszą - albo też wszystko zaczyna wirować i zmieniać kształ­
ty; bohaterowie nie wiedzą, czy stoją, czy leżą, czy siedzą. Są
zawieszeni w przestrzeni i nic ich nie dotyka. Świat, do które­
go zmierzają, wyłania się dla ich zmysłów stopniowo: naj­
pierw jako wirujące barwy, rozmyte kontury, a w końcu sta­
bilizuje się jako równoległa rzeczywistość.
Skąd wzięła się idea przedstawiania przeniesienia w inny
wymiar czasoprzestrzenny za pomocą wirowania, zamazania
wrażeń zmysłowych, uczucia poplątania i dezorientacji?
Jak wspomnieliśmy wcześniej, w 1884 r. ukazała się pierw­
sza powieść poruszająca kwestię istnienia różnych wielowy­
miarowych światów zatytułowana Flatiand: A Romance of
Many Dimensions by a Square (Kraina Płaszczaków: Opo­
wieść Pana Kwadrata o wielu wymiarach), która przed 1915
r. doczekała się wielu wydań. Zawarte w niej opisy podróży
głównego bohatera, pana Kwadrata, do krainy przestrzeni by­
ły pierwszymi opisami doświadczeń tego typu i zawierały
fantastyczne opisy wirowania, zmieniających się kształtów
i prawie psychodelicznych doświadczeń bohatera. Nie były
one jednak wymysłem autora - ich siła polegała na tym, że
były matematycznie poprawne.
90

Michio Kaku pisze, że gdyby pan Kwadrat został porwa­
ny ze swego dwuwymiarowego świata do naszego, szybował­
by w powietrzu jak kartka papieru.
Ponieważ jego dwuwymiarowe oczy widzą tylko płaskie ka­
wałki naszego świata, człowiek wyglądałby dla niego wyjątkowo
brzydko i przerażająco. Najpierw mógłby pan Kwadrat zobaczyć
dwa skórzane koła wiszące przed nim (nasze buty). Wznosząc się
dostrzega, że koła zmieniają kolor i stają się szmaciane (nasze
spodnie). Następnie oba koła łączą się w jedno (nasze biodra),
które z kolei dzieli się na trzy koła z tkaniny, ponownie zmienia­
jąc kolor (nasza koszula i ramiona). Gdy kontynuuje swoją
podróż do góry, trzy kola z tkaniny znowu łączą się w jedno
mniejsze koło z ciała (nasza szyja i głowa). W końcu koło z cia­
ła zmienia się w gąszcz włosów i nagle znika, gdy pan Kwadrat
wzlatuje ponad naszą głowę. Dla pana Kwadrata tajemniczy „lu­
dzie" to koszmarne, doprowadzające do szaleństwa, ciągle zmie­
niające się koła ze skóry, tkaniny, ciała i włosów.
Podobnie, gdyby nas wyjęto z trójwymiarowego Wszech­
świata i wysłano do czwartego wymiaru, odkrylibyśmy, że zdro­
wy rozsądek jest bezużyteczny. W czasie podróży w czwartym
wymiarze strzępy materii pojawiałyby się nagle znikąd przed na­
szymi oczyma. Ciągle zmieniałyby kolor, rozmiar i skład, za­
przeczając wszystkim zasadom logiki trójwymiarowego świata.
Znikałyby potem w powietrzu, zastępowane od razu przez inne,
unoszące się obiekty."

�podczas których bohaterowie zostają przeniesieni (jeżeli jest
to przejście przeniesienia) lub wchodzą (jeżeli jest to przej­
ście bezpośrednie) do świata równoległego z impulsu własnej
woli. Oznacza to, że przez cały czas są świadomi tego co się
dzieje, a decyzja, czy wejść do świata równoległego czy też
pozostać w swoim, zależy tylko od nich. Przejścia te są ła­
godne i przyjemne.
Przejścia niewolicjonalne to przejścia, podczas których bo­
haterowie zostają wciągnięci do innego świata bez udziału swo­
jej woli albo nawet wbrew niej. Przejścia tego typu, niezależnie
od tego, czy są przejściami bezpośrednimi czy przeniesieniami,
są z reguły gwałtowne, nieprzyjemne i niebezpieczne.
Podział na przejścia bezpośrednie i przeniesienia opiera się
na wzajemnej relacji dwóch światów, między którymi prze­
mieszczają się bohaterowie. Gdy światy te są fizycznie blisko
- przystają do siebie lub zachodzą na siebie - mówimy o przej­
ściach bezpośrednich. Gdy zaś po to, aby dostać się do innego
świata, bohater musi pokonać przestrzeń i czas (bowiem świa­
ty te nie znajdują się w obrębie naszego wszechświata, a zatem
nie są miejscami, do których można dolecieć za pomocą środ­
ków mechanicznych) - mówimy o przejściach przeniesienia.
W przypadku przejść bezpośrednich miejsce styku dwóch
światów czasami jest wyraźne, a czasami światy te przenika­
ją się nawzajem tak, że granica między nimi jest rozmyta.
Niemniej jednak zawsze wówczas pojawia się - dzięki magii
i zwykle tylko na chwilę według ziemskiego czasu - miejsce
połączenia tych dwóch światów. Natomiast w przypadku
przejść przeniesienia nie istnieje miejsce styku dwóch świa­
tów równoległych - bohaterowie dostają się do nich za pomo­
cą magii (czasami przenoszeni bohaterowie muszą posługi­
wać się magicznymi przedmiotami), ale nie rozumieją me­
chanizmu, w jaki do tego dochodzi.

Opisy Abbota posłużyły za wzór kolejnym twórcom wy­
korzystującym motyw podróży w czasie i przestrzeni. Wyko­
rzystał je w swoich książkach Lewis Caroll, Herbert George
Wells, George MacDonald, Edward Lear, Edith Nesbit i wie­
lu innych twórców, między innymi Lewis. Może właśnie
dzięki temu opisane przez niego przejścia przeniesienia wy­
dają się nam tak prawdziwe.
Podsumowując, wydaje się, że zaproponowana powyżej
klasyfikacja opisanych w Kronikach narnijskich C.S. Lewisa
przejść między światami uwzględnia ich główne typy, jak
i indywidualną niepowtarzalność. Klasyfikacja ta oparta zo­
stała na opisach różnych rzeczywistości, które dla celów na­
szej analizy określiliśmy mianem światów równoległych
i światów wtórnych. Zarysowując dwie możliwe perspekty­
wy postrzegania tych światów pokazaliśmy, którą z nich su­
geruje czytelnikowi autor i jakie konsekwencje dla odbioru
Kronik wybór ten za sobą pociąga. Opisaliśmy też, czym
światy równoległe różnią się od światów wtórnych, a następ­
nie skupiliśmy się na analizie tych pierwszych. Przyglądnęli­
śmy się ich cechom charakterystycznym, statusowi oraz cza­
soprzestrzeni - diametralnie różnej od czasoprzestrzeni ota­
czającej nas rzeczywistości. Następnie zlokalizowaliśmy
miejsca styku światów równoległych i staraliśmy się zbadać
mechanikę przenikania bohaterów z jednego do drugiego.
Tak szerokie tło rozważań umożliwiło nam sklasyfikowa­
nie wszystkich pojawiających się w Kronikach przejść mię­
dzy światami według czterech kategorii (w opozycji binar­
nej): przejścia wolicjonalne i niewolicjonalne oraz przejścia
bezpośrednie i przeniesienia. Następnie, na podstawie przy­
kładów z poszczególnych części cyklu narnijskiego, przeana­
lizowaliśmy te cztery kategorie przejść ze szczególnym
uwzględnieniem zastosowanej przez Lewisa techniki gradacji
wrażeń zmysłowych.
Każde przejście między światami mieści się w dwóch ka­
tegoriach jednocześnie. Przejścia wolicjonalne to przejścia,
TYTUŁ KSIĄŻKI

Lew, czarownica i stara szafa
Lew, czarownica i stara szafa
Lew, czarownica i stara szafa
Lew, czarownica i stara szafa
Lew, czarownica i stara szafa
Lew, czarownica i stara szafa
Książę Kaspian
Książę Kaspian
Podróż „ Wędrowca do świtu "
Podróż „ Wędrowca do świtu "
Koń i jego chłopiec
Srebrne krzesło

Poniżej zamieszczamy tabelę wszystkich przejść, jakie
pojawiają się w Kronikach narnijskich, wraz z proponowaną
ich klasyfikacją na cztery kategorie.

PRZEJŚCIE
Wejście Łucji do N a m i .

92

wol./bezp.
wol./bezp.

Powrót Łucji z Nami do Anglii.

wol./bezp.

Wejście Edmunda do Nami.
Powrót Edmunda i Łucji do Anglii.

KLASYFIKACJA

93

Wejście Piotra, Zuzanny, Edmunda i Łucji do Nami.
Powrót całej czwórki do Anglii.
„Wtrąbienie" Piotra, Zuzanny, Edmunda i Łucji do Narni przez Kaspiana.
Powrót dzieci z Nami przez wybudowane przez Aslana Drzwi na łące.
Wciągnięcie Łucji, Edmunda i Eustachego do Narni przez obraz na ścianie.
Powrót dzieci do Anglii przez bramę w niebie.

wol./bezp.
wol./bezp.
wol./bezp.
niewol./przen.
wol./przen.
niewol./bezp.
wol./przen.

Nie zawiera żadnych przejść.
Julia i Eustachy wchodzą do kraju Aslana przez drzwi prowadzące na wrzo­

wol./bezp.

sowisko za szkołą. Stamtąd Asian zdmuchuje ich do Nami.

Srebrne krzesło

Asian zdmuchuje Narnię, a Julia i Eustachy odkrywają, że są na powrót

wol./bezp.

w jego kraju. Stąd powracają do Anglii przez wyrwę w szkolnym murze.

Siostrzeniec czarodzieja

Przeniesienie Digorego do Lasu Między Światami za sprawą magicznego
pierścienia.

Siostrzeniec czarodzieja

niewol./przen.

94

Próbna podróż Digorego i Poli na Ziemię i z powrotem do Lasu Między

wol./przen.

Światami. Dzieci uczą się posługiwać magicznymi pierścieniami.

Siostrzeniec czarodzieja
Siostrzeniec czarodzieja
Siostrzeniec czarodzieja

Przeniesienie Digorego i Poli z Lasu Między Światami do Charnu.
Powrót dzieci z Charnu do Lasu Między Światami wraz z Czarownicą Jadis.
Przeniesienie Digorego, Poli i Jadis z Lasu Między Światami do Anglii.

wol./przen.
95

wol.(niewol. )/przen.
wol.(niewól.)/przen.

101

�Siostrzeniec czarodzieja
któ
Ко
san

Siostrzeniec czarodzieja
Siostrzeniec czarodzieja

syi

m

Siostrzeniec czarodzieja

cza
ch\
cy

Ostamia bitwa

Ci,
my
się

Ostamia bitwa

Przeniesienie Digorego, Poli, Jadis, Wuja Andrzeja, dorożkarza i jego konia
z Anglii do Lasu Między Światami.
Przeniesienie całej grupy z Lasu Między Światami do Nami.
Przeniesienie Digorego, Poli i Wuja Andrzeja przez Aslana z Nami do La­
su Między Światami.
Przeniesienie Digorego, Poli i Wuja Andrzeja przez Aslana z Lasu Między
Światami do Anglii.
Julia i Eustachy, przywołani przez króla Tiriana, zostają wyszarpnięci z po­
ciągu do Narni. Stamtąd razem z nim wchodzą do wiecznej Narni.
Piotr, Edmund, Łucja, Profesor Digory Kirke i Ciotka Pola (a także państwo
Pavensie - rodzice Piotra, Edmunda, Zuzanny i Łucji) giną w Anglii w ka­
tastrofie kolejowej i zostają natychmiast przeniesieni do wiecznej Narni.

wol .(niewól. )/przen.
wol. (niewól. )/przen.
wol.(niewol.)/przen.
wol. (niewól. )/przen.
niewol./przen.
niewol./przen.

CZł

szc
PRZYPISY

na
ści

Щ
św
i i

(»
stl
si!

Щ
m
1?
В
i

w
w
c:
W
В
si
Ji

к
к
d
ś

F
/
t

4 7

Szafa ta wprowadza jedną z najważniejszych koncepcji filozofii
Lewisa, często podkreślaną w kolejnych Kronikach narnijskich, a mia­
nowicie, że wnętrze jest większe niż zewnętrze. Karkainen pisze:
„Z zewnątrz szafa wygląda normalnie. Jest przedmiotem znanym nawet
dzieciom [i stąd nie wzbudza ich zainteresowania]. Jednak w środku
Lucja znajduje o wiele więcej, niż mogłaby się spodziewać". Paul Kar­
kainen, Narnia Explored, Fleming H. Revell Company, New Jersey
1979, s. 13
4 8

C . S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 10
Tamże, s. 10
Koncepcję żywiołów można znaleźć także w filozofii greckiej, za­
tem nie był to wymysł myślicieli średniowiecza, lecz jeden z najstar­
szych elementów filozofii europejskiej.
Lewis dodaje, że tak właśnie średniowieczni tłumaczyli fakt, że pło­
mienie zawsze lecą do góry - zasada instynktu do swego źródła. Jednak
płomienie są widoczne tylko dlatego, że są ogniem zanieczyszczonym.
Ogień jako żywioł tworzący sferę tuż pod sferą księżyca jest czysty i nie­
skalany, stąd jest niewidzialny i całkowicie przezroczysty; C S . Lewis,
The Discarded Image, an Introduction to Medieval and Reneissance Lite­
rature, Cambridge University Press, Cambridge 1967, s. 95-96.
4 9

5 0

5 1

Co ciekawe, rosyjscy kosmonauci, którzy przebywali w przestrzeni
okołoziemskiej przez ponad rok, twierdzą, że patrząc na Ziemię z góry
można dostrzec nieustanne wyładowania elektryczne, do których docho­
dzi nad górnymi warstwami atmosfery. Przypominają one wieczną burzę
i nie są widoczne z Ziemi. Czy zatem średniowieczni filozofowie mówi­
li o tym samym, co w naszym stuleciu zaobserwowali kosmonauci?
5 2

C. S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 10
Taką samą sekwencję można zauważyć w przypadku innych
przejść wolicjonalnych. Np. Edmund po wejściu do szafy zawołał Łucję,
ale „zauważył, że jego głos brzmi jakoś dziwnie - wcale nie tak, jakby
można tego było oczekiwać pokrzykując w zamkniętej szafie, ale tak,
jakby znajdował się na dworze"; C . S. Lewis, Lew, czarownica i stara
szafa, s. 24
5 3

"Tamże, s. 25
Tamże, s. 41-42
Może właśnie dlatego Asian konsekwentnie odmawia wejścia do
Narni wszystkim, którzy robią się „za starzy". Może wynika to także
z tego, że w miarę dorastania i pobierania współczesnej edukacji w czło­
wieku zaczyna dominować rozum, przez co pewne poziomy pierwotnej
wrażliwości zamykają się.
5 5

5 6

5 7

Wpływ obrazu mentalnego na naszą percepcję świata ilustruje wie­
le przykładów z Kronik: zacietrzewione karły w Ostatniej bitwie, Jadis
z Charnu, Wuj Andrzej, Eustachy przed nawróceniem, czy dzieci w szko­
le eksperymentalnej.
Paul Karkainen, Narnia Explored, s. 13
C . S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 20
Tamże, s. 34
Tamże, s. 135
Choć w następnych książkach odszedł od tego i powracające dzie­
ci magicznie pozbywały się strojów narnijskich, pojawiając się w na­
szym świecie ubrane tak, jak go opuściły.
C . S. Lewis, Książę Kaspian, s. 156-157
Chodzi tu oczywiście o przejścia pojawiające się w Kronikach bez­
pośrednio. Autor wymienia też bowiem kilka przejść niewolicjonalnych,
które dokonały się w przeszłości: np. przeniknięcie grupki piratów z wy­
spy na Pacyfiku do Telmaru, czy wyciągnięcie gnomów z Bizmu do Kra­
5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

6 3

6 4

102

iny Otchłani przez Czarownicę. Przeniesienia te nie pojawiają się jednak
w Kronikach bezpośrednio.
C. S. Lewis, Podróż „ Wędrowca do świtu", przeł. Andrzej Polkow­
ski, PAX, Warszawa 1985, s. 8-9
"Tamże, s. 10
Tamże, s. 10-12
Tamże, s. 13
Tamże, s. 23
Tamże, s. 12
C . S. Lewis, Książę Kaspian, s. 6
Ale, na przykład, nie przenoszą ławki, na której siedzą.
C. S. Lewis, Srebrne krzesło, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, War­
szawa 1987, s. 7
Tamże, s. 10
Tamże, s. 11
Tamże, s. 141
Tamże, s. 140
C. S. Lewis, Siostrzeniec czarodzieja, s. 139
CS. Lewis, Ostatnia bitwa, s. 35. Co ciekawe, jest to chyba jedy­
ny w Kronikach opis przejścia między światami nie postrzeganego z per­
spektywy przenoszonych bohaterów, lecz postronnego świadka znajdują­
cego się w świecie, do którego dzieci zostają przeniesione. Nie wiadomo
dlaczego tuż przed ich pojawieniem się w Narni „zatrzęsła się ziemia" nigdzie indziej w Kronikach nie ma żadnej wzmianki o tym, że takie zja­
wisko towarzyszyło przeniesieniom - ale może akurat w tym przypadku
Lewisowi wydało się, że napisanie „prawie natychmiast pojawiło się
przed nim dwoje dzieci" (bez najmniejszego wyjaśnienia, jak to się stało
i jakie towarzyszyły temu zjawiska) byłoby zbyt lakoniczne. Może wła­
śnie dlatego dodał opis trzęsącej się ziemi? Należy jednak stwierdzić, że
nie znajduje on uzasadnienia z perspektywy całego cyklu.
6 5

6 7

6 8

6 9

7 0

7 1

7 2

7 3

7 4

7 5

7 6

7 7

7 8

1 9

8 0

Tamże, s. 38
Tamże, s. 98
C. S. Lewis, Książę Kaspian, s. 158
C. S. Lewis, Siostrzeniec czarodzieja, s. 26
Tamże, s. 32
Tamże, s. 35
Tamże, s. 53-54
Tamże, s. 55
Tamże, s. 76
Tamże, s. 76-77
Obecnie, w czasach filmów i literatury fantastyczno-naukowej, ni­
kogo z nas nie dziwi - a nawet przyjmujemy to za oczywistość - że
podróż między różnymi wymiarami czasoprzestrzeni przedstawiana jest
jako gra migoczących świateł i wirujących czarnych chmur, ale we
wczesnych latach pięćdziesiątych, kiedy Lewis pisał Kroniki, nie było to
wcale aż tak oczywiste.
8 1

8 2

8 3

8 4

8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

9 0

9 1

Michio Kaku, Hiperprzestrzeń,
wszechświaty równoległe, pętle
czasowe i dziesiąty wymiar, s. 87-88
Wszystkie przejścia między światami równoległymi w Lwie, cza­
rownicy i starej szafie odbywają się przez szafę.
Drugie wejście Łucji nie zostało opisane.
Przeniesienie Poli, która nieopatrznie dotknęła magicznego pier­
ścienia, nie zostało opisane.
W przypadku kilku następnych przejść można mówić o przejściach
wolicjonalnych lub niewolicjonalnych, bowiem są one różnie postrzega­
ne z perspektywy poszczególnych bohaterów.
9 2

9 3

9 4

9 5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6783" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6763">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8666438e8f1ef8b015f08b9bf8c63411.pdf</src>
        <authentication>e652de5a7e7868cfba344b7148560cce</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80749">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2698</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80750">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80751">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2509</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80752">
                <text>Co można znaleźć w szafie? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80753">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.80-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80754">
                <text>Oziewicz, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80755">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80756">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80757">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80758">
                <text>Co można znaleźć w szafie?
Światy równolegle Kronik narnijskich C. S. Lewisa
(cz.I)
Marek Oziewicz

W niniejszej pracy zajmiemy się kwestią równoległych
wszechświatów w Kronikach narnijskich CS. Lewisa, a do­
kładniej: analizą tematyki przejścia z jednego świata do dru­
giego. W tym celu przyglądniemy się zarysowywanemu
przez autora statusowi tych światów oraz ich czasoprzestrze­
ni. Postaramy się zlokalizować miejsca styku tych rozmai­
tych światów, a następnie zbadać mechanikę przenikania bo­
haterów z jednego do drugiego. Dokładne i jasne ujęcie tego
tematu będzie wymagało precyzyjnych definicji pojęć, który­
mi będziemy się posługiwać. Bez wątpienia bowiem kwestia
różnych światów w dziele literackim ma tak szeroki zakres np. można ująć ją z perspektywy stref liminalnych, z perspek­
tywy mitologii (w przypadku Lewisa szczególnie mitologii
celtyckiej) itd. - że każda kolejna próba analizy tego tematu
wymaga jak największej precyzji terminologicznej. Dlatego
też, świadomi faktu, że niektóre używane przez nas pojęcia
funkcjonują w pracach różnych autorów w innych konte­
kstach znaczeniowych, będziemy starali się dokładnie zdefi­
niować każde z nich.
W Kronikach narnijskich pojawia się kilka różnych świa­
tów: kształtowana na wzór rzeczywistości realnej Anglia
(ukazywana w krótkich ujęciach począwszy od 1900 г., do
późnych lat czterdziestych naszego wieku); Narnia i otacza­
jące ją krainy odwiedzane przez ludzkich bohaterów w róż­
nych okresach swego istnienia, od powstania do zagłady; kra­
ina Aslana (stanowiąca przedsionek do świata Aslana), leżą­
ca na pograniczu świata Narni, ale praktycznie z niej niedo­
stępna; obumarły świat Charnu; czy las między światami miejsce znajdujące się ponad czasem. Światy te możemy
podzielić na dwa rodzaje. Pierwsze to takie, do których moż­
na przedostać się (lub z nich powrócić) jedynie dzięki magii.
Nazwiemy je tutaj światami równoległymi. Takimi światami
będą względem siebie np. Anglia, las między światami, Na­
rnia, Charn czy kraj Aslana (z pewnymi zastrzeżeniami).
1

Drugą grupę stanowią światy, które istnieją w obrębie te­
go samego wszechświata i do których można dostać się bez
pomocy magii, lecz po prostu podróżując do nich w jednej
czasoprzestrzeni: kopiąc dziurę w ziemi lub żeglując poza
znane morza. Z jednej strony moglibyśmy użyć w stosunku
do nich miana krain, ale o ile określenie to pasowałoby np. do
Kalormenu, Samotnych Wysp, Telmaru czy północnych kra­
jów zamieszkanych przez olbrzymów, nie w pełni oddawało­
by status Krainy Bizm czy Królestwa Otchłani, rządzących
się zupełnie innymi prawami niż pozostałe, współistniejące
z nimi światy. Rzeczywistości te nazwiemy zatem światami
80

wtórnymi, bowiem: czasami różnią się one między sobą tak
znacząco, że nie sposób sprowadzić ich statusu do rozmai­
tych krain tego samego świata, natomiast istnienie ich wszy­
stkich uwarunkowane jest przez poszczególne światy równo­
ległe, w obrębie których się znajdują. Takimi światami wtór­
nymi będą więc np. poszczególne wyspy napotykane przez
Wędrowca do świtu w jego podróży, Kalormen, Telmar, Kra­
ina Bizm, Królestwo Otchłani, Archenlandia itd.
Motyw istnienia światów wtórnych przewija się w litera­
turze światowej od początku jej istnienia. Nawet jeszcze
w obrębie tradycji ustnej stanowił on jeden z nieodzownych
elementów większości opowieści. Od niepamiętnych czasów
bajarze wprawiali swych słuchaczy w zachwyt, opowiada­
jąc im o przedziwnych wydarzeniach z przeszłości i krai­
nach leżących daleko za horyzontem. Opowieści te nabiera­
ły rozmaitego charakteru - niektóre stawały się mitami, inne
urastały do poziomu legend, jeszcze inne określano mianem
baśni. Niemniej jednak wszystkie krainy (lub według naszej
terminologii: światy wtórne) wspominane w tych opowie­
ściach (np. platońska Atlantyda, tajemnicze wyspy odwie­
dzane przez Odyseusza, cudowny dwór króla Artura, dziwne
krainy opisane przez Marco Polo, wyspa Robinsona Crusoe
czy kraina Liliputów Swifta) znajdowały się w obrębie pew­
nej geograficznej całości, tzn. na Ziemi (za horyzontem, za
górami, za morzem, na końcu świata) lub przynajmniej
w naszym wszechświecie (na księżycu lub rzadziej na in­
nych planetach). Odległość dzieląca nas od nich była albo fi­
zyczna, albo czasowa, albo fizyczno-czasowa. Fizyczną
można było zmierzyć i czasami nawet pokonać. Nawet bo­
gowie mieszkali na Olimpie, czyli w obrębie naszego świa­
ta, choć śmiertelnicy nie mogli dostać się do ich siedziby.
W tym drugim wypadku, gdy odległość była czasowa, świa­
ty wtórne należały do odległej przeszłości, jak np. dwór
króla Artura. Gdy odległość była zarówno fizyczna, jak
i czasowa opowieści o tych światach przypominały Platoń­
ską historię Atlantydy. W każdym z tych przypadków jednak
świat wtórny mieścił się gdzieś w otaczającej nas, trójwy­
miarowej rzeczywistości. Mieściły się w niej nawet naj­
śmielsze fantazje literackie. Zupełnie inaczej było ze świata­
mi równoległymi.
Idea światów równoległych - czyli innych wymiarów
przestrzenno-czasowych - pojawiła się w literaturze świato­
wej dopiero niedawno. Choć niektórzy myśliciele przeszłości
zastanawiali się nad istnieniem wyższych wymiarów, prak­
tycznie aż do połowy dziewiętnastego wieku panowało prze­
konanie, że świat ma jedynie trzy. Przekonanie to sankcjono2

�wane było geometrią euklidesową, na fundamencie której po­
wstała i opierała się cała nauka, filozofia i sztuka Europy.
To oczywiste, mawiał Euklides, że punkt jest bezwymiarowy.
Linia ma jeden wymiar: długość. Płaszczyzna ma dwa wymiary:
długość i szerokość. Bryłę cechują trzy wymiary: długość, szero­
kość i wysokość. I w tym miejscu grecki uczony się zatrzymał.
Nie ma obiektów czterowymiarowych. Te poglądy znalazły
odzwierciedlenie w filozoficznej myśli Arystotelesa, który
pierwszy wyraził pogląd, że czwarty wymiar przestrzenny nie
może istnieć.
1

Filary klasycznej geometrii euklidesowej runęły w 1854 r.
Za sprawą Georga Bernharda Riemanna, który podczas swo­
jego wykładu habilitacyjnego przedstawił teorię wyższych
wymiarów. Narodziny geometrii riemannowskiej miały
olbrzymi wpływ na przyszłość nauki i sztuki. Nie wdając się
w jej matematyczne i fizyczne implikacje, należy zauważyć,
że teoria wyższych wymiarów Riemanna rozbudziła tak wiel­
kie namiętności, że wkrótce weszła na stałe do literatury, da­
jąc początek niezliczonej już dziś ilości utworów klasyki
dziecięcej (Piotruś Pan, Alicja w krainie czarów, Kraina Oz),
fantastyki naukowej (począwszy od Wehikułu czasu) i fanta­
styki baśniowej (Tolkienowskie Sródziemie, czy Lewisowska
Narnia). Już w 1884 ukazała się pierwsza powieść poruszają­
ca kwestię istnienia różnych wielowymiarowych światów za­
tytułowana Flatland: A Romance of Many Dimensions by
a Square, którą napisał duchowny Edwin Abbot. Jak zauwa­
ża Kaku, dzięki wielkiej fascynacji czytelników wyższymi
wymiarami, książka odniosła w Anglii natychmiastowy suk­
ces, a przed 1915 ukazało się dziewięć jej kolejnych wzno­
wień. W swojej książce Abbot dowcipnie obnażył ograniczo­
ność i zakłamanie osób, które nie przyjmowały możliwości
istnienia innych światów oraz skrytykował bigoterię i ciasno­
tę poglądów, powszechnych w wiktoriańskiej Anglii. Znacze­
nie książki Abbota polegało na tym, że była ona pierwszą, po­
wszechnie czytaną popularną pozycją o wizycie w wielowy­
miarowym świecie, a jego opisy psychodelicznej podróży Pa­
na Kwadrata do krainy przestrzeni były matematycznie po­
prawne. W 1894 ukazała się następna wpływowa książka:
Wehikuł czasu Herberta George'a Wellsa. Spopularyzował on
w nauce pogląd, że czwarty wymiar może być również cza­
sowy, a nie wyłącznie przestrzenny. Wkrótce potem powstała
Liłith George'a McDonalda (w którym to utworze spekuluje
on na temat tego, czy niebo znajduje się w czwartym wymia­
rze) oraz Alicja w krainie czarów i Alicja po drugiej stronie
lustra Lewisa Carolla. Caroll pierwszy wykorzystał ideę cię­
cia Riemanna jako bramę i przejście między światami. W Ali­
cji po drugiej stronie lustra cięciem Riemanna, które łączy
krainę czarów z Anglią, jest lustro. W pierwszej z Kronik narnijskich Lewisa funkcję tę pełni szafa.
Podsumowując: o ile idea światów wtórnych obecna była
w literaturze od niepamiętnej przeszłości, to koncepcja świa­
tów równoległych pojawiła się dopiero niedawno. I choć na­
ukowe aspekty tej teorii - zwanej teorią hiperprzestrzeni będą jeszcze przedmiotem badań matematyków i fizyków
przez wiele lat, nie ma żadnych wątpliwości, że teoria ta za­
domowiła się w literaturze fantastycznej i baśniowej. Jed­
nym z bezpośrednich tego dowodów są Kroniki narnijskie C.
S. Lewisa.
W niniejszej pracy skoncentrujemy się na stworzonych
przez Lewisa światach równoległych, z pominięciem świa­
tów wtórnych. Chociaż opisy światów wtórnych są bardzo in­
4

5

teresujące, a ich rzeczywistość często przesiąknięta magią,
nie będziemy zajmować się kwestią, w jaki sposób można się
do nich dostać, gdyż sprowadziłoby się to do analizy geogra­
ficznej tych światów. Zajmiemy się raczej magicznym prze­
nikaniem z jednego świata do drugiego na poziomie światów
równoległych. Analiza taka wymagać będzie zdefiniowania
pojęć 'magiczne przenikanie' oraz 'świat równoległy'.
Świat (lub wszechświat) równoległy zdefiniowaliśmy już
po części powyżej, ale warto uczynić to dokładniej na przy­
kładzie Kronik namijskich. Każdy twórca literatury fanta­
stycznej posługuje się bowiem własnym rozumieniem kon­
cepcji światów równoległych, a stąd istnieją różne jej warian­
ty. Dla Lewisa światy równolegle - a przynajmniej te, które
odnajdujemy w kronikach - charakteryzują się dwoma cecha­
mi: są hipotetycznie prawdziwe i mają wzajemnie nieprzystawalną czasoprzestrzeń.
Hipotetyczna prawdziwość przedstawionych przez Lewi­
sa światów to propozycja autora w jego dialogu z czytelni­
kiem; jest kwestią ich konsensusu. W zależności od punktu
odniesienia można bowiem traktować światy przedstawione
w Kronikach namijskich na dwa sposoby: wychodząc z za­
łożenia, że niepodważalną, obowiązującą rzeczywistością
(usankcjonowaną historią oraz naszym codziennym doświad­
czeniem) jest w całym cyklu Anglia, można uznać wszystkie
pozostałe światy za drugorzędne - będące wytworami fanta­
zji autora. Tym samym status Narni, Kalormenu, Charnu czy
krainy Aslana zostaje zrównany. Światy równoległe i światy
wtórne sprowadzone zostają do wspólnego mianownika, a ich
rzeczywistość, tzn. realność, zakwestionowana. Można jed­
nak potraktować zarysowaną przez Lewisa wizję rozmaitych,
istniejących obok siebie światów hipotetycznie. W takim uję­
ciu wszystkie one są hipotetycznie prawdziwe - Anglia (czy
ogólnie mówiąc, świat naszego codziennego doświadczenia)
jest tylko jednym z wielu równorządnych światów. Realność
danego świata zależy od punktu odniesienia. Ten, w którym
się znajdujemy, wydaje się nam bardziej prawdziwy niż po­
zostałe, bowiem nasze doświadczenie ograniczone jest tylko
do niego, a o tych innych nie wiemy nic.
Te dwa różne sposoby traktowania rozmaitych światów
Kronik namijskich warunkują dwa, zupełnie różne sposoby
odbioru całego cyklu. Gdy odmówimy realności Narni i in­
nym światom - czy to z powodu ich magii, której nasz zdro­
wy rozum nie jest w stanie przyjąć, czy to z jakiegokolwiek
innego powodu - Kroniki jawią się wtedy jako czysta rozryw­
ka, a zawarta w nich głęboka treść moralna zostaje odsunięta
w sferę fantazji autora; w obszar, który nie ma nic wspólne­
go z realną rzeczywistością naszego życia. Gdy zaś pozosta­
niemy otwarci na hipotetyczną prawdziwość tych światów co nie oznacza oczywiście zaakceptowania ich natychmiast
i bez zastrzeżeń - wówczas odkryjemy, iż opisane w Kroni­
kach wydarzenia zawierają głębokie przesłanie moralne i fi­
lozoficzne, które możemy odnieść do siebie. Ogólnie
mówiąc, przygody dzieci w Narni stają się wówczas obrazem
odysei ludzkiego życia ku duchowemu spełnieniu; nabierają
wymiaru archetypalnego.
Taką interpretację wydaje się sugerować sam autor. Posłu­
gując się rozmaitymi środkami, daje nam do zrozumienia, że
aby doświadczyć pełnego efektu Kronik, nie wolno z góry
kwestionować realności przedstawionych w nich wydarzeń.
Lewis pokazuje jednocześnie, że jest to trudne zadanie. Nasz
intelekt wzbrania się bowiem przed zaakceptowaniem istnie81

�nia czegoś, co pozostaje poza domeną naszego bezpośrednie­
go doświadczenia, a sama wiara wypływająca z serca w nie­
których przypadkach może okazać się naiwna i ślepa. Lewis
nie oczekuje od swych czytelników ani jednego, ani drugie­
go; wybiera drogę środka - czujący intelekt. Wielokrotnie
pokazuje, że poleganie jedynie na rozumie jest w istocie
ograniczeniem. Lewis kwestionuje ideę płytkiego, ograniczo­
nego pojmowania otaczającej nas rzeczywistości sprowadza­
jącego cały świat do percepcji zmysłowej, „niezmiennych
praw", „naukowej interpretacji" i źle pojmowanego „zdrowe­
go rozsądku". Wbrew powszechnemu dla społeczeństwa in­
dustrialnego przekonaniu o mocy rozumu, Lewis pokazuje,
jak mało w istocie wiemy o świecie i jak łatwo wpadamy
w pułapkę banalnych, pseudonaukowych wyjaśnień. Gdy na
przykład w Lwie, czarownicy i starej szafie dzieci rozma­
wiają z profesorem Kirke, pytając go o zdanie odnośnie do
twierdzeń Łucji o świecie, który znajduje się w szafie, jego
odpowiedzi całkowicie burzą ich pozornie racjonalne rozu­
mowanie:
6

...A więc przynajmniej czasowo, zanim nie uzyskamy jakichś
nowych danych, musimy założyć, że [Łucja] mówi prawdę.
Zuzanna popatrzyła na niego [Profesora] uważnie, ale wyraz
jego twarzy nie wskazywał na to, że żartuje.
- Ale jak coś takiego może być prawdą? - spytał Piotr.
- Dlaczego o to pytasz?
- Z jednego powodu - odpowiedział Piotr. - Jeżeli to praw­
da, to dlaczego każdy, kto wejdzie do szafy, nie znajduje tego
kraju? Chodzi mi o to, że tam naprawdę nic nie było, kiedy zaj­
rzeliśmy do środka; nawet Łucja nie twierdziła wówczas, że jest
inaczej.
- A co to ma do rzeczy? - zapytał znowu Profesor.
- Ależ, Panie Profesorze, jeżeli coś jest prawdziwe, to musi
być prawdziwe zawsze!
- Musi? - raz jeszcze zapytał Profesor i Piotr nie wiedział,
co na to powiedzieć.
7

Podobnie płytkie - w obliczu rozmowy z Ramandu, isto­
tą stojącą powyżej hierarchii istot śmiertelnych - okazuje się
rozumienie rzeczywistości, jakie reprezentuje Edmund.
- Jestem Ramandu. Ale widzę, że patrzycie po sobie tak,
jakbyście nigdy nie słyszeli tego imienia. I wcale się temu nie
dziwię: czas, w którym byłem gwiazdą, przeminął dawno temu,
zanim ktokolwiek z was pojawi! się na tym świecie. Od tego cza­
su zmieniły się wszystkie konstelacje.
- Ojej! - zawołał Edmund, wciągnąwszy głęboko powietrze.
- On jest EMERYTOWANĄ gwiazdą!
- Czy już nie jesteś gwiazdą? - zapytała Łucja.
- Jestem gwiazdą w stanie spoczynku, moja córko - odpo­
wiedział Ramandu. [...]
- W naszym świecie - odezwał się Eustachy - gwiazda jest
olbrzymią kulą płonącego gazu.
- Nawet w waszym świecie to, o czym mówisz, mój synu,
nie jest gwiazdą, lecz jedynie tym, z czego jest zrobiona.
8

Lewis sugeruje, że postrzeganie świata jedynie w oparciu
o rozum i wyjaśnianie jego praw w kryteriach naukowych
często okazuje się zawodne. Dzieje się tak, ponieważ nasza
wiedza jest ograniczona i nieustannie się zmienia. Jedne
twierdzenia - z pozoru niepodważalne w danej epoce - zała­
mują się w obliczu nowatorskich myśli następnych pokoleń.
Jeżeli zatem nawet nasze doświadczenie ukazuje historyczną
zmienność naukowych praw, upieranie się przy tym, że nie­
które z nich stanowią ostateczność, wydaje się co najmniej
naiwne. Dzięki temu tak jasnemu i logicznemu wywodowi,
wplecionemu w narrację i zilustrowanemu rozmaitymi przy­
82

kładami, Lewis zdaje się skłaniać czytelników do zajęcia
otwartej postawy wobec światów i wydarzeń, które opisuje.
Hipotetyczne traktowanie światów opisanych w Kronikach
narnijskich nie wymaga jednakże ich bezkrytycznego przyję­
cia - należy po prostu pozostać na nie otwartym.
Jednak nawet to otwarcie jest dla nas trudne. Lewis zdaje
sobie z tego sprawę i aby ułatwić nam zajęcie takiej postawy,
posługuje się narracją. Na początku naturalnie identyfikuje­
my się z bohaterami, którzy kwestionują realność innych
światów, a w miarę jak oni przekonują się o niej, także i my
stajemy się bardziej skłonni do zajęcia postawy otwartej.
W reakcjach bohaterów Lewis pokazuje nasze własne ograni­
czenia i uprzedzenia. Trudno nam zaakceptować hipotetyczność światów równoległych, pociąga to bowiem za sobą
uznanie, że nasza rzeczywistość jest (lub może być) równie
realna jak rzeczywistość tych innych światów. Wszystko za­
leży od punktu odniesienia.
Zasada ta działa jakby w dwie strony. My nie wierzymy
w istnienie innych światów, a mieszkańcy innych światów
w istnienie Ziemi. Gdy Łucja po raz pierwszy odkrywa Narnię
pozostałe dzieci nie wierzą w jej opowieść, bowiem nie mie­
ści im się w głowie, że może istnieć jakaś odrębna rzeczywi­
stość poza Anglią - światem ich codziennego doświadczenia.
- Nie, Piotrze, nie wymyśliłam tego - powiedziała Łucja.
- To jest zaczarowana szafa. W środku jest las, i pada śnieg,
i tam jest Faun i Czarownica, i to się nazywa Narnia, a jak nie
wierzycie, to idźcie i sami zobaczcie.
Dzieci nie wiedziały, co o tym sądzić, ale Łucja była tak
wzburzona, że wszyscy wrócili do pustego pokoju. Łucja pierw­
sza podbiegła do szafy, otworzyła drzwi i zawołała:
- A teraz wchodźcie do środka i sami zobaczcie!
- No i co, głupia gąsko - powiedziała Zuzanna, wsadzając
głowę do środka i rozchylając futra - to przecież jest zwykła sza­
fa. Popatrzcie, tu jest tylna ściana.
Potem każdy po kolei zaglądał do środka, rozchylał płaszcze,
i - cóż, wszyscy - łącznie z Łucją - mogli sobie obejrzeć naj­
zwyklejszą w świecie szafę. Nie było ani lasu, ani śniegu, tylko
tylna ściana szafy ze sterczącymi z niej hakami. Piotr wszedł do
środka i zabębnił w nią pięściami, aby upewnić wszystkich, że
jest to tylko zwykle, twarde drewno.
- Znakomity kawał - powiedział po wyjściu z szafy. - No,
Łusiu, naprawdę udało ci się nas nabrać. Prawie ci uwierzyli­
śmy.
9

Podobnie jest z Telmarami, którym Asian polecił zgroma­
dzić się przy Brodzie Beruny po obaleniu króla Miraza i prze­
kazaniu władzy Kaspianowi i mówiącym zwierzętom. Asian
opisał Telmarom historię ich rasy, ich pochodzenie, a następ­
nie zaproponował wszystkim, którzy nie chcą zaakceptować
nowego porządku w Narni, powrót do świata ludzi, skąd po­
chodzili ich przodkowie. „Na te słowa połowa Telmarów
wszczęła tumult, wykrzykując piskliwie: - Sami widzicie!
A nie mówiliśmy? Chce nas pozabijać, chce nas zgładzić z te­
go świata!". Telmarowie nie znają żadnego innego świata
poza Narnią, którą podbili wiele wieków wcześniej. Nie pa­
miętają nawet swej ojczyzny -Telmaru, choć wiedzą, że ona
gdzieś istnieje. Natomiast istnienie jakiegoś innego świata,
w innej czasoprzestrzeni, jest dla nich niewiarygodne, nawet
jeśli na własne oczy widzieli „cud" przeniesienia jednego
z nich w inny wymiar.
10

[Żołnierz] wyprostował się i wszedł przez Drzwi.
Wszystkie oczy były w nim utkwione. Wszyscy widzieli trzy
drewniane tyczki, a pomiędzy nimi drzewa, trawę i niebo Narni.

�Widzieli mężczyznę, między tyczkami, a potem - w jednej sekun­
dzie - j u ż go nie było.
Z drugiego końca polany, gdzie zgromadzona była reszta Telmarów, rozległ się głośny lament.
- Och! Co się z nim stało? Czy chcesz nas wszystkich poza­
bijać? Nie przejdziemy tamtędy! - ale jeden z mądrzejszych Telmarów powiedział:
- Nie widzimy żadnego innego świata między tymi tyczka­
mi. Jeżeli chcesz, abyśmy ci uwierzyli, dlaczego jeden z WAS nie
przejdzie pomiędzy nimi? Wszyscy twoi przyjaciele jakoś się
trzymają z dala od tych drzwi."

Jednym z ważniejszych powodów, które dyskredytują
w naszych oczach inne światy, jest fakt, że często są one dia­
metralnie różne od naszego. Przez to jesteśmy skłonni uznać
je za fantazję. Lewis pokazuje jednak, że różnice te leżą w sa­
mej naturze tych różnych światów; jeżeli przyjmujemy, że są
one hipotetycznie prawdziwe, dlaczego nie miałyby funkcjo­
nować na różnych zasadach? W przeciwieństwie do wielu
twórców literatury fantastycznej, którzy w swoich utworach
starają się modelować rzeczywistość fantastyczną na wzór
rzeczywistości realnej - co służyć ma podkreśleniu realności
świata przedstawionego - Lewis podkreśla ją właśnie przez
pokazanie, że świat równoległy rządzi się w niektórych
aspektach prawami zupełnie różnymi od naszych. Dla niego
jest to argument na rzecz niezależnego i realnego bytu świa­
ta równoległego. Dlatego też już przy okazji pierwszej wizy­
ty Łucji w Narni różnice te zostają bardzo mocno uwypuklo­
ne. U nas zwierzęta są nieme, a tam mówią. U nas fauny, jed­
norożce, smoki, karły, driady, najady i wiele innych stworzeń
uważa się za mityczne, a tam podaje się w wątpliwość istnie­
nie człowieka. Na półce z książkami u Pana Tumnusa Łucja
znajduje między innymi książki (naukowe opracowania) za­
tytułowane: Ludzie, mnisi i leśnicy; studium znanej legendy
oraz Czy człowiek jest mitem? Podobnie jak u nas istnieją
książki w rodzaju Juliusz Verne - życie i twórczość, tak istnie­
ją pozycje takie jak np. Życie i pisma Sylena albo Nimfy i ich
życie. Jest to kolejny sposób, w jaki Lewis dowodzi względ­
ności nauki. Łucja nie może się nadziwić, że spotyka fauna,
a faun, że spotyka Łucję. Oboje stanowią dla siebie gości
z (dosłownie) innego świata; postacie, które mogli nawzajem
znać jedynie z legend i opowieści.
Lewis pokazuje, że światy równoległe są (lub mogą być)
prawdziwe, ale ich prawdziwość nie oznacza, że są one takie
same jak nasz. Ich prawdziwość polega na tym, że w każdym
z nich rządzą odrębne prawa, dzięki którym dany świat jest
wewnętrznie spójny i logiczny. Takie rozumienie koncepcji
„prawdziwości" świata równoległego zgodne jest z opiniami
wielu badaczy literatury dziecięcej i fantastycznej - uważają
oni, że warunkiem koniecznym do tego, aby opowieści fanta­
styczne mogły odnieść pełny skutek, jest stworzenie przez
autora wrażenia realności opisywanego świata. J. R. R. Tol­
kien opisuje ten proces następującymi słowami:
[Autor baśni lub opowieści fantastycznej] stwarza równole­
gły świat, do którego odbiorca może wejść w swym umyśle.
Wewnątrz tego świata to, co autor opisuje, jest prawdziwe', [to
znaczy] zgodne z prawami tego świata. Dlatego też wierzymy
w to, podczas gdy sami znajdujemy się w tym fantastycznym
świecie. W chwili gdy pojawia się niedowierzanie, pryska czar;
magia, a właściwie sztuka, nie osiągnęła zamierzonego rezulta­
tu. Znajdujemy się wówczas ponownie w naszym codziennym
świecie, przyglądając się nieudanemu światu równoległemu z
zewnątrz. Jeżeli dobre wychowanie lub okoliczności nie po­
zwalają nam wyjść, musimy przemóc (lub zdusić) swe niedo­

wierzanie, w innym przypadku słuchanie i oglądanie byłoby nie
do zniesienia. Jednak to tłumienie niedowierzania (willing su­
spension of disbelief) jest jedynie substytutem prawdziwego
doznania; podstępem, którego używamy, by udawać, że w coś
wierzymy, lub gdy próbujemy (z mniejszą lub większą chęcią)
doszukać się jakiejkolwiek wartości w dziele sztuki, które nas
zawiodło.'
2

Moc projekcji fantastycznych, a jednocześnie wiarygod­
nych światów Tolkien uważał za nieodzowną cechę baśni.
Określał ją mianem wtórnego tworzenia (secondary creation)
i stawiał wyżej niż inne cechy tego gatunku, jak np. symboli­
ka reprezentacji czy interpretacji. Opinie Tolkiena na temat
bajki i literatury fantastycznej - zawarte w jego eseju Tree
and Leaf - wydają się tu istotne także dlatego, że w znaczą­
cy sposób ukształtowały rozumienie tych gatunków przez Le­
wisa. W eseju O trzech sposobach pisania dla dzieci Lewis
wyznał bowiem, że dwie najczęściej pojawiające się w jego
umyśle teorie bajki to propozycje Tolkiena i Junga. Dodał
także, iż uważa wysuniętą przez Tolkiena teorię za „najpraw­
dopodobniej najważniejszy wkład w tej dziedzinie, jaki do tej
pory uczyniono".
Teoria Tolkiena - według której bajki zawierają cztery
wyróżniające je elementy: fantazję (fantasy), uzdrowienie
(recovery), ucieczkę (escape) oraz pocieszenie (consolation)
- sprawdza się w przypadku Kronik namijskich całkowicie.
Z perspektywy niniejszej analizy możemy zignorować funk­
cje uzdrowienia, ucieczki i pocieszenia, i skupić się na pierw­
szym z tych elementów, który potwierdza postawioną przez
nas tezę, że Lewis oczekiwał od czytelników (lub przynaj­
mniej sugerował) traktowanie światów równoległych opisa­
nych w Kronikach jako hipotetycznie prawdziwych.
Zdaniem Tolkiena fantazja polega na stwarzaniu lub za­
glądaniu do innego świata i stanowi istotę bajki. Jest ona nie­
odzowna - na niej opiera się istnienie pozostałych elemen­
tów. Tolkien używa terminu fantazja na określenie „wyższej
formy sztuki, właściwie prawie najczystszej formy sztuki,
która (gdy zostaje osiągnięta) jest [też] najpotężniejsza".
Fantazja powstaje z wysiłku wyobraźni (mocy umysłu po­
zwalającej na stwarzanie obrazów) skupionej na wtórnym
stwarzaniu (zupełnie nowych światów), i to w taki sposób,
aby jednocześnie były one na wskroś realne i aby cechowała
je atmosfera bajkowej cudowności. Fantazja, będąca według
Tolkiena domeną literatury, jest bardzo trudna do osiągnięcia
właśnie dlatego, że stworzony przez nią wtórny świat musi
być całkowicie wiarygodny - musi wznieść się ponad to, co
jest „tylko wymysłem" i dziwacznością.
Nacechowana magią i cudownością sztuka, zmierzająca
do rozbudzenia w czytelniku wiary w realność opisywanego
świata, zawsze wywołuje oczarowanie. Oczarowanie z kolei
stwarza wtórny świat, do którego może wejść zarówno jego
twórca, jak i odbiorca (widz lub czytelnik). Świat ten jest re­
alny dla nich tak długo, jak długo się w nim znajdują. Jego
magia wywołuje lub wydaje się wywoływać alternację świa­
ta pierwotnego (realnego). Według Tolkiena celem fantazji
jest właśnie osiągnięcie oczarowania. Jednocześnie też fanta­
zja nie jest domeną irracjonalizmu. Tolkien uważają za natu­
ralną działalność ludzką, która w żaden sposób nie jest
sprzeczna z rozumem.
13

14

15

16

17

Wręcz przeciwnie. Im bystrzejszy i dociekliwszy jest ro­
zum, tym lepsza będzie stworzone przezeń fantazja, [bowiem]
fantazja opiera się na rozpoznaniu, że rzeczy na tym świecie są

83

�takie, jakie są; na rozpoznaniu tego faktu, ale nie na zniewoleniu
przez niego.
18

Oczarowanie czytelnika wprowadza go do zupełnie
odrębnej rzeczywistości - z reguły niedostępnej zwykłemu
doświadczeniu ludzkiemu - rządzącej się własnymi prawami,
często diametralnie różnymi od praw obowiązujących w na­
szym świecie. Niemniej jednak świat ten jest prawdziwy tak
długo, jak trwa czar. Tym czarem jest właśnie hipotetyczna
prawdziwość świata równoległego lub - w ujęciu Tolkiena funkcja bajki zwana fantazją. Pozwala nam ona zaakcepto­
wać, że inne światy są (lub mogą być) niewyobrażalnie różne
od wszystkiego, co znamy.
Bardzo ważną konsekwencją przyjęcia hipotetycznej wizji
światów narnijskich jest zarysowująca się wówczas zupełnie
inna kosmologia świata przedstawionego. Gdy bowiem przyj­
mujemy, że obowiązującą rzeczywistością jest tylko Anglia,
wówczas wszystkie inne światy możemy sklasyfikować jako
wymysły. Gdy zaś dopuścimy możliwość, iż nasz świat może
być tylko jednym z wielu równorzędnych ontologicznie świa­
tów równoległych, okazuje się, że ponad tymi wszystkimi
światami istnieje świat Aslana, który można także identyfiko­
wać z chrześcijańskim rajem. Świat ten różni się od wszelkich
innych światów tym, że podczas gdy tamte pojawiają się i gi­
ną, on jest kwintesencją niezmienności - jest wieczny. Poza
tym jest nieskalany żadnym złem. Stanowi archetyp wszyst­
kiego, co istnieje, istniało lub może zaistnieć. Gdy pod koniec
Ostatniej bitwy cała grupa przyjaciół Narni - nie rozumiejąc
jeszcze, co się dzieje - zostaje wprowadzona przez Aslana do
jego świata, profesor Digory zastanawia się na głos:
Posłuchaj, Piotrze. Kiedy Asian powiedział, że już nigdy nie
wrócisz do Narni, mówił o Narni, jaką ty miałeś' na myśli, lecz
nie o prawdziwej Narni. Tamta miała początek i koniec. Była tyl­
ko cieniem lub odbiciem prawdziwej Narni, która zawsze tu ist­
niała i zawsze tu będzie, tak jak nasz własny świat, Anglia i cała
reszta jest tylko cieniem lub odbiciem czegoś w prawdziwym
świecie Aslana. Nie musisz opłakiwać Narni, Łucjo. Wszystko,
co się liczy ze starej Narni - wszystkie kochane stworzenia - zo­
stało wciągnięte do prawdziwej Narni przez Drzwi. Masz rację,
ta jest trochę inna, tak jak prawdziwa rzecz jest inna od swojego
cienia, lub jak życie na jawie różni się od snu. [...] To wszystko
jest u Platona, wszystko jest u Platona. Coś takiego!
19

W takim ujęciu prawdziwa Narnia, prawdziwa Anglia
i wszystkie prawdziwe światy okazują się jedynie „ostrogami
grzbietów wyrastających z wielkich gór Aslana", podobnie
jak kraina Aslana, ku której bohaterowie płynęli w Podróży
„Wędrowca do świtu" okazuje się zaledwie szczytem w
wielkim łańcuchu gór otaczającym cały świat. Prawdziwe
światy nie istnieją przy tym oddzielnie, wręcz przeciwnie w pewnym miejscu wszystkie łączą się w niewyobrażalną za­
równo dla bohaterów, jak i dla czytelnika jedność. Według
słów Pana Tumnusa, aby dojść do tego miejsca, należy iść
wzdłuż krawędzi gór, „w górę i do wewnątrz". Opis taki
brzmi jak oksymoron, lecz w cyklu narnijskim Lewis wielo­
krotnie podkreślał koncepcję, że wnętrze jest większe niż to,
co na zewnątrz.
20

Im dalej wzwyż i im dalej w głąb, tym wszystko staje się
większe. Wnętrze jest zawsze większe od tego, co na zewnątrz,
[powiedział Faun]
Łucja popatrzyła uważnie na ogród i zobaczyła, że naprawdę
nie jest to jakiś ogród, lecz cały świat z rzekami i lasami, z mo­
rzami i górami. Nie były jej obce, znała je dobrze.

84

- Rozumiem - powiedziała. - To jest wciąż Narnia, jeszcze
bardziej prawdziwa i jeszcze piękniejsza od tej Narni na dole, tak
jak ta w dole jest bardziej prawdziwa i piękna od Narni za
Drzwiami Stajni! Ach tak.. świat wewnątrz świata, Narnia w Na­
rni...
- Tak - rzekł Pan Tumnus - jak cebula, tyle tylko, że im głę­
biej się wchodzi, tym większa jest średnica.
21

Drugą główną cechą charakterystyczną światów równole­
głych przedstawionych w kronikach jest nieprzystawalność
ich czasoprzestrzeni. Według Słownika języka polskiego PWN
czasoprzestrzeń jest pojęciem zaczerpniętym z teorii względ­
ności i oznacza czterowymiarową rozciągłość powstałą w
wyniku zespolenia czasu i przestrzeni. W naszej analizie nie­
przystawalność tej czasoprzestrzeni będzie oznaczać, że za­
równo przestrzeń (tzn. obszar), jak i czas poszczególnych
światów będą całkowicie inne.
Nieprzystawalność przestrzeni tych światów polega na
tym, że niebo nad Narnią to zupełnie coś innego niż niebo
nad Anglią, czy w ogóle nad Ziemią. Narnia nie jest też ja­
kimś zakątkiem znanego nam wszechświata. Jest światem
równoległym, to znaczy przestrzennie nieprzystawalnym do
znanej nam rzeczywistości. Według naszej trójwymiarowej
logiki jest to stwierdzenie zupełnie bezsensowne, bowiem dla
nas przestrzeń jest bezgraniczna i wypełnia wszystko, co ist­
nieje. W trójwymiarowości nie ma po prostu miejsca na „in­
ne przestrzenie". Skoro jednak bohaterowie na rozmaite
sposoby przenoszeni są do innego świata, oznacza to, że mu­
szą istnieć jakieś punkty styku światów równoległych. Z lek­
tury Kronik wydaje się, że Lewis wyznawał pogląd, iż miej­
sca styku różnych światów są zdefiniowane i przenikając
z jednego do drugiego, zawsze będziemy pojawiać się w
tych samych wrotach czasoprzestrzeni. Z perspektywy rze­
czywistości Anglii bohaterowie zawsze powracają do tego sa­
mego miejsca, z którego wyruszyli, tzn. miejsce styku świa­
tów równoległych jest zdefiniowane przestrzenią, w której
tuż przed przeniesieniem przebywają bohaterowie. Nie ma
znaczenia, czy będzie to garderoba w domu profesora (jak
w przypadku Lwa, czarownicy i starej szafy); „mała, wiejska
stacja, pusta i uśpiona" w Księciu Kaspianie; pusty pokój w
Podróży „ Wędrowca do świtu "; prowadzące na wrzosowisko
drzwi w murze dziedzińca szkoły eksperymentalnej w Srebr­
nym Krześle; czy pracownia wuja Andrzeja w Siostrzeńcu
czarodzieja, bowiem wracając do naszego świata bohatero­
wie niezmiennie znajdują się w tym samym miejscu, z które­
go przeniknęli do Narni.
22

Zasada ta sprawdza się jedynie częściowo w przypadku
wchodzenia do Narni. Oprócz przejść z Lwa, czarownicy
i starej szafy oraz ze Srebrnego Krzesła miejsce wejścia w
rzeczywistość narnijską nie pokrywa się z miejscem opu­
szczenia jej. Rzuca się jednak w oczy następująca prawidło­
wość związana z pojawianiem się w Narni: w sześciu
z ośmiu przejść opisanych w Kronikach bohaterowie wcho­
dzą (lub zostają przeniesieni) do lasu. Uprzywilejowana po­
zycja lasu, jako miejsca styku dwóch światów, jest szczegól­
nie wyeksponowana w pierwszych dwóch książkach cyklu:
w Lwie, czarownicy i starej szafie (tam wejście do Narni
znajduje się w dokładnie tym samym miejscu) oraz w Księ­
ciu Kaspianie. W następnych książkach pojawiają się dwa
inne przejścia: bohaterowie „lądują" w oceanie albo wchodzą
do krainy Aslana, z której zostają zdmuchnięci do Narni. Do­
piero w Siostrzeńcu czarodzieja las pojawia się ponownie.

�Jest miejscem, w którym „ląduje" w Narni Digory, Pola i ca­
ła grupka postaci - i jest to dokładnie to samo miejsce, co
w Lwie, czarownicy i starej szafie.
Nie wiemy, dlaczego Lewis na miejsce styku dwóch
światów wybrał las, wiemy jednak, że wybór ten ma uzasa­
dnienie w długiej tradycji bajki. Bruno Bettelheim, w swoim
wielkim opracowaniu poświęconym baśniom zatytułowa­
nym Przyjemne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach
baśni stwierdza, że las symbolizuje miejsce decyzji; jest po­
czątkiem dążenia do samodzielności i dojrzałej indywidual­
ności. Las „symbolizuje miejsce, w którym zgłębiamy wła­
sne ciemności wewnętrzne, gdzie rozstrzygamy pytanie, kim
jesteśmy, i zaczynamy rozumieć, kim chcemy być". Zwy­
kle las ten jest gęsty i groźny; jest nieomal nie do przebycia.
Bohater czuje się w nim zagubiony, co według Bettelheima
może także symbolizować naszą bezradność wobec ciemne­
go, ukrytego, niemal nie dającego się przeniknąć świata na­
szej nieświadomości. Bezradność ta jest regułą - w więk­
szości opowieści bohater zaraz po wyruszeniu z domu wkra­
cza do lasu i ma wrażenie, że się w nim zagubił. Wrażenie
to wywołane jest przez to, że porzucił stary tryb życia, a no­
wego jeszcze nie zdążył stworzyć. Dotyczy to szczególnie
dzieci, których osobowość dopiero się kształtuje. Zagubienie
bohatera symbolizuje bezdroże, w którym się znajdujemy,
gdy nasza osobowość nie jest jeszcze wystarczająco rozwi­
nięta, a „znalezienie drogi pomimo wszystkich trudności,
świadczy o tym, iż osiągnęliśmy wyższy stopień człowie­
czeństwa". Bettelheim dodaje także, iż w lesie dochodzi
zwykle do spotkań, a ponieważ odnalezienie swej drogi
w ciemnym gąszczu nie jest łatwe, z reguły uwarunkowane
jest przez naturę owych spotkań.
23

24

ła wpływ na całe jej życie. Tak samo dzieje się w przypadku
Edmunda, którego decyzja, aby opowiedzieć się po stronie
czarownicy, sprowadza całą serię poważnych konsekwencji
kulminujących samopoświęceniem Aslana i całkowitą zmia­
ną charakteru Edmunda. W Księciu Kaspianie, gdy czwórka
dzieci zostaje przeniesiona do lasu u ujścia wielkiej rzeki,
podejmują one decyzję przyłączenia się do powstania Kaspiana, ryzykując życie za sprawę Narni. Decyzja ta zostaje
później wynagrodzona spotkaniem z Aslanem. Po trzecie,
przeniesione do lasu dzieci zawsze na początku czują się
w nim bezradne i trochę zagubione. Nie wiedzą, gdzie iść, ani
co robić, dopóki nie dochodzi do spotkania - z dylematu za­
gubienia zawsze wybawia ich postać, którą spotykają. Postać
ta (lub samo spotkanie) nadaje tor dalszemu rozwojowi wy­
padków. Podczas pierwszej wizyty Łucji w Narni tą postacią
jest Faun. Dla Edmunda - czarownica, a dla całej czwórki
w Księciu Kaspianie - karzeł Zuchon.
Pomimo nieprzystawalności przestrzennej poszczegól­
nych światów potrafimy (jako czytelnicy) zasymilować je
w jednym ciągu przyczynowo-skutkowym. Dzieje się tak dla­
tego, że punkty styku światów równoległych - wyjątkowe
miejsca, o wiele bardziej podatne na dziwne, magiczne wy­
darzenia - pozwalają nam skonwencjonalizować pojęcie
przestrzeni w ten sposób, że odbieramy narrację jako logicz­
ną ciągłość, niezależnie od tego, czy rozwija się ona w świe­
cie naszych codziennych doświadczeń, czy też przenosi się
do światów równoległych.

25

Symbolika przedstawiona przez Bettelheima znajduje peł­
ne odniesienie do wszystkich przejść między światami,
w wyniku których dziecięcy bohaterowie Kronik zostają
przeniesieni do lasu. Po pierwsze las, w którym lądują, jest
zawsze bardzo gęsty, prawie nie do przebycia. Np. W Księciu
Kaspianie Lewis pisze: „...znaleźli się w jakimś lesie, tak gę­
stym, że gałęzie wbijały im się w ubrania i trudno było się
poruszyć". Po drugie, rzeczywiście symbolizuje on miejsce
decyzji. Np. wkraczająca do Narni Łucja w istocie podejmu­
je decyzję, która - jak przekonamy się później - będzie mia­
26

Drugim aspektem nieprzystawalności światów równole­
głych jest czas. W Kronikach namijskich różne światy cha­
rakteryzują się zupełnie innym upływem czasu. Według spo­
rządzonego przez Lewisa Zarysu historii Narni, na tyle, na ile
jest ona znana, pomiędzy stworzeniem a zagładą Narni upły­
wa 2555 lat namijskich, natomiast w tym czasie na Ziemi mi­
jają zaledwie 52 lata. Niemniej jednak nie istnieje dokładny
narnijski ekwiwalent jednostek czasu ziemskiego (lat, mie­
sięcy itp.) bowiem np. między 1940 a 1941 naszego czasu,
mijają aż 1303 lata narnijskie, podczas gdy pomiędzy 1941
a 1942 naszego czasu - zaledwie trzy lata narnijskie.
Zamieszczona przez Hoopera tabela lat i wydarzeń skom­
ponowana przez Lewisa dla celów Zarysu historii Narni, na
tyle, na ile jest ona znana wygląda następująco:
27

NARNIA

ANGLIA

Lata
narnijskie

Lata
ziemskie
Narodziny Digorego Kirke.
Narodziny Pola Plummer.

1

Stworzenie Narni. Z w i e r z ę t a otrzymują dar mowy. Digory
sadzi Drzewo chroniące Narnię. Biała Czarownica Jadis
pojawia się w Narni, lecz umyka na daleką północ. Frank I
koronowany na króla Narni.

1888
1889
1900

180

K s i ą ż ę K o l , m ł o d s z y syn króla Franka V Narnijskiego,
prowadzi g r u p k ę o s a d n i k ó w do Archenlandii ( w ó w c z a s je­
szcze niezamieszkanej) i zostaje pierwszym królem tego
kraju.

204

Banici z Archenlandii uciekają przez P o ł u d n i o w ą Pustynię
i [na drugim jej krańcu] zakładają królestwo Kalormenu

300

Imperium Kalormenu szybko się powiększa. K a l o r m e ń czycy kolonizują ziemie Telmaru [leżące] na zachód od
Narni.

1927
1928
1930

Narodziny Piotra Pavensie.
Narodziny Zuzanny Pavensie.
Narodziny Edmunda Pavensie.

1932

Narodziny Łucji Pavensie.

Pola i D i g o r y przeniesieni do
magicznych pierścieni.

Narni

przy

pomocy

85

�302

407
460
570
898
900
1000

1014

K a l o r m e ń c z y c y w Telmarze zachowują się bardzo niego­
dziwie i Asian zmienia ich w nieme zwierzęta. Kraina pu­
stoszeje. Król Zefir z Narni wyzwala Samotne Wyspy od
smoka i w d z i ę c z n i m i e s z k a ń c y koronują go na swego
króla.
O l w i n z Archenlandii zabija Olbrzyma Pira.
Piraci z naszego świata zajmują Telmar.
Mniej więcej w t y m czasie żył Księżycowy Zając.
Biała Czarownica Jadis powraca do Narni z dalekiej pół­
nocy.
P o c z ą t e k Długiej Z i m y .
Piotr, Zuzanna, Łucja i Edmund Pavensie pojawiają się
w N a m i . Zdrada Edmunda. P o ś w i ę c e n i e Aslana. Porażka
Białej Czarownicy i koniec Długiej Zimy. Piotr ukorono­
wany na Wielkiego Króla Narni.
Król Piotr prowadzi z w y c i ę s k ą w y p r a w ę przeciw dzikim
olbrzymom z północy. K r ó l o w a Zuzanna i król Edmund
odwiedzają królewski d w ó r Kalormenu. Król Luna z A r ­
chenlandii odnajduje swego zagubionego syna, księcia
Kora, i odpiera zdradziecki atak księcia Rabadasza z Ka­
lormenu.

1015

C z w ó r k a W i e l k i c h Królów i K r ó l o w y c h Narni ściga Białe­
go Jelenia i znika z N a m i .

1050
1502

Ram W i e l k i następcą tronu Archenlandii po królu Korze.
Mniej więcej w t y m czasie żyła w Narni królowa Łabędzia
Śnieżka.

Telmarowie najeżdżają i zajmują Narnię. Kaspian I koro­
nowany na króla Narni.
2290
Narodziny księcia Kaspiana, syna Kaspiana I X . Kaspian
I X zamordowany przez swego brata Miraza, który uzurpu­
j e sobie prawo do tronu.
2303
Książę Kaspian ucieka od swego stryja Miraza. Wojna do­
mowa w Narni. Dzięki pomocy Aslana i czwórki dzieci Pa­
vensie, których Kaspian przyzywa czarodziejskim rogiem
królowej Zuzanny, M i r a ż zostaje pokonany i ginie. Ka­
spian koronowany na króla Kaspiana X Narnijskiego.
2304
Kaspian X pokonuje o l b r z y m ó w z północy.
2306-7 Wielka p o d r ó ż Kaspiana X do końca świata.
2310
Kaspian X poślubia córkę Ramandu.

1933

Narodziny Eustachego Scrubba i Julii Pole.

1940

Piotr, Zuzanna, Łucja i Edmund Pavensie odwiedzają
Digorego Kirke (teraz j u ż starego Profesora) i w c h o d z ą do
N a m i przez z a c z a r o w a n ą szafę.

1941

Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja Pavensie wciągnięci do
N a m i d ź w i ę k i e m magicznego rogu.

1942

Edmund, Łucja i Eustachy ponownie znajdują się w Narni
i biorą udział w podróży Kaspiana.

1942

Eustachy i Julia za szkoły eksperymentalnej,
przeniesieni do N a m i .

1949

Poważny wypadek na Kolejach Brytyjskich. [Tzn. śmierć
wszystkich „przyjaciół N a m i " i ich wejście do wiecznego
świata Aslana.]

1998

2325
2345
2356
2534
2555
2555

Narodziny księcia Riliana.
Królowa ginie za sprawą węża. Rilian znika.
Eustachy i Julia pojawiają się w Narni i uwalniają księcia
Riliana. Ś m i e r ć Kaspiana X .
Rebelia banitów na Latarnianym Pustkowiu. Budowa wież
strażniczych w regionie.
Rebelia szympansa Krętacza. Król Tirian uwolniony przez
Julię i Eustachego.
Narnia w rękach K a l o r m e ń c z y k ó w . Ostatnia bitwa. Zagła­
da N a m i . Koniec świata.

Na przykładzie powyższego zestawienia łatwo zauważyć
całkowitą nieprzystawalność czasu ziemskiego i narnijskie­
go. Hooper utrzymuje, że operując czasem w ten sposób, Le­
wis bardzo dobrze wiedział, co robił. Od dłuższego czasu
„był przekonany, że inne s'wiaty mogły charakteryzować się
innymi cechami [niż nasz], jak np. gęstością lub rozrzedze­
niem czasu". Jako przykład rozważań Lewisa nad tą kwe­
stią Hooper podaje następujący fragment jego listu (z Letters
To Malcolm), w którym rozważa on pojęcie czasu, jakiego
mogą dos'wiadczac w czys'ccu dobrzy ludzie:
28

Zmarli mogliby [tam] doświadczać czasu, który nie byłby tak
linearny jak nasz - mógłby, że się tak wyrażę, posiadać gęstość
i długość. Nawet w tym życiu czasami doświadczamy zagęszcze­
nia czasu, kiedykolwiek zajmujemy się kilkoma rzeczami jedno­
cześnie. Można spróbować wyobrazić sobie, że ta [gęstość] po­
głębiałaby się do takiego stopnia, że choć dla nich, tak jak i dla

86

zostają

nas teraźniejszość zawsze [jednocześnie] staje się przeszłością,
to każda chwila tej [ich] teraźniejszości zawierałaby niewyobra­
żalnie więcej niż nasza.
29

Jeżeli zatem czasoprzestrzenie poszczególnych światów
są zupełnie nieprzystawalne, a mimo to bohaterowie prze­
mieszczają się między nimi, nasuwa się wniosek, że w Kro­
nikach mamy do czynienia z motywem podróży w czasie
(i jednocześnie w przestrzeni). Według Andrzeja Zgorzelskiego „motyw podróży w czasie nastręcza wiele trudności
badawczych głównie chyba z tego powodu, iż niełatwo
określić, co jest właściwie podróżą. Sam fakt przeniesienia
nie tylko akcji, lecz i bohatera w przyszłość, jak to miało
miejsce w dziewiętnastowiecznej utopii, jest przecież także
pewnego rodzaju wędrówką w czasie". Także zwolnienie
lub przyspieszenie upływu czasu dla bohaterów jest pewne30

�go rodzaju „podróżą w czasie", bowiem odbiega od ogólnie
przyjętej, linearnej koncepcji czasu. Niektórzy badacze
uznają za podróż w czasie tylko taki wypadek, gdy bohater
zostaje przeniesiony w przeszłość lub w przyszłość za po­
mocą środków technicznych, a nie np. za pomocą magii
czy marzeń sennych. Wobec braku jednomyślności i nie­
zwykłej elastyczności pojęcia czasu w odniesieniu do dzieł
literackich, (na co zwraca uwagę wielu badaczy ) należy
zdefiniować, co będziemy rozumieć pod tym pojęciem.
W naszych rozważaniach - w odniesieniu do Kronik namij­
skich - za motyw podróży w czasie przyjmiemy przeniesie­
nie bohatera(ów) i akcji utworu w inny wymiar czasowy
w innym świecie.
31

32

Sposób, w jaki bohaterowie kronik przemieszczają się
między światami, uwarunkowany jest przyjętym przez Lewi­
sa modelem czasoprzestrzeni. Zgorzelski stwierdza, że w
literaturze fantastycznej operującej motywem podróży w
czasie pojawiają się trzy możliwe teorie czasoprzestrzeni:
33

-

-

-

Teoria monistyczna, według której ruch możliwy jest tyl­
ko w jednej płaszczyźnie, na osi przeszłość-przyszłość
(choć istnieje możliwość wyboru kierunku i niezliczona
ilość punktów startu i końca podróży).
Teoria pluralistyczna, według której istnieje kilka równo­
ległych wobec siebie światów czasoprzestrzennych. Prze­
rzucenie w czasie warunkowane jest wtedy równocze­
snym przerzuceniem w przestrzeni. Jest to podróż pomię­
dzy różnymi światami o różnych czasach i różnej lokali­
zacji przestrzennej.
Teoria zbieżna, według której światy czasoprzestrzenne są
połączone zbieżnością, tzn. każda najmniejsza cząstka ta­
kiej czasoprzestrzeni dzieli się w każdym następnym mo­
mencie na dwie, a te z kolei ulegaj dalszemu podziałowi.
Możliwości wyboru kierunku i płaszczyzny ruchu są tu
olbrzymie, bo ilość tych światów jest praktycznie niezli­
czona.
Kuszące byłoby więc wyobrazić sobie nieskończoną ilość
istniejących równocześnie światów, urzeczywistniających wszy­
stkie ewentualności. Najbliższe byłyby prawie identyczne, różni­
łyby się tylko drobnymi szczegółami, nazwą stacji czy ulicy [...].
Można też wymyślić tkaninę przyczyn tak ścisłą, że tylko jakieś
nieliczne, kluczowe wydarzenia są w mocy pozwolić na jakąś al­
ternatywę [...] albo znowu tak elastyczną, że wkrótce konse­
kwencje wyrównują się przez samą swą ilość, także odchylenie
wywołane inną decyzją, w pierwszej fazie bardzo wielkie, w na­
stępnych zmniejsza się powoli aż do zupełnego zaniku. Z reguły
przyjmuje się jednak, że podróżujący w czasie nie poprawia ani
nie odmienia przeszłości. Po prostu porzuca jeden świat, by prze­
nieść się do drugiego czy trzeciego, w których decydują się bar­
dziej lub mniej odmienne, lecz zawsze sprzeczne przyszłości.
34

Lewis w Kronikach posługuje się pluralistyczną koncep­
cją czasoprzestrzeni, tzn. ukazuje istnienie kilku równole­
głych wobec siebie światów, których czas jest linearny jedy­
nie w ograniczonym do danego świata układzie odniesienia,
podczas gdy czasy poszczególnych światów są zupełnie nieprzystawalne.
Gdyby autor nie wprowadził jakiegoś łącznika między ty­
mi różnymi czasami, przeniesienie bohatera i akcji utworu
do innego świata byłoby niemożliwe, lub też narracja byłaby
dla nas niezrozumiała. Posługujemy się bowiem linearną
koncepcją czasu i jeśli nawet teoretycznie potrafimy wyobra­
zić sobie odstępstwa od niej, jesteśmy bezradni, gdy chodzi

35

0 przedstawienie ich w praktyce. Tym łącznikiem między
różnymi czasami różnych światów jest czas bohaterów. Zwią­
zanie światów przedstawionych, tj. świata kształtowanego na
wzór rzeczywistości empirycznej z czasów autora (Anglii)
1 świata Narni, dokonuje się jedynie za pomocą bohaterów.
Gdy na przykład w Lwie, czarownicy i starej szafie dzieci
wchodzą do Narni, spędzają tam prawie 15 lat: dojrzewają,
dorośleją, zmieniają maniery i całkowicie zapominają o nie­
gdyś realnym dla nich świecie Anglii.
Dwaj Królowie i Dwie Królowe rządzili Narnią sprawiedli­
wie, a panowanie ich było długie i szczęśliwe. [...] A w miarę,
jak upływały lata, zmienili się i wydorośleli. Piotr stal się wyso­
kim barczystym mężczyzną i słynnym rycerzem, a nazywano go
Królem Piotrem Wspaniałym. Zuzanna wyrosła na smukłą, peł­
ną wdzięku dziewczynę o czarnych, opadających prawie do stóp
włosach; wkrótce królowie z zamorskich krajów zaczęli przysy­
łać swych posłów, prosząc ojej rękę. Nazywano ją Królową Zu­
zanną Łagodną. Edmund stał się mężczyzną poważniejszym i
spokojniejszym niż Piotr i zasłynął z mądrych rad i wyroków;
nazywano go Królem Edmundem Sprawiedliwym. A Łucja po­
została wciąż tak samo żywa i złotowłosa, a wszyscy książęta z
państw ościennych pragnęli, aby została ich królową; jej własny
lud nazywał ją Królową Łucją Mężną.
I tak żyli sobie w wielkiej radości, a jeśli kiedykolwiek
wspomnieli swoje życie w tym świecie, było to tylko jakby
wspomnienie snu.
36

Wchodząc do szafy w domu profesora Piotr ma 13 lat, Zu­
zanna 12, Edmund 11, a Łucja 9. Od momentu, gdy znajdują
się w Narni, ich czas ziemski prawie zatrzymuje się. Nie
oznacza to, że zatrzymuje się zupełnie, bowiem w naturze
czasu (przynajmniej w naszym jego pojęciu) leży ciągły
upływ - nastąpiło jedynie jego zwolnienie. To spowolnienie
czasu tworzy swego rodzaju pętlę czasową, która pozwala
dzieciom na przeżycie wielu lat (czasu namijskiego) w Narni,
podczas gdy według czasu angielskiego upływa zaledwie
krótka chwila. Gdy po wielu latach życia w Narni dzieci po­
wracają do Anglii, czas ziemski ponownie „rusza" dla nich od
chwili, w której się prawie zatrzymał. Lewis pisze, że kiedy
dzieci wyszły z szafy „był to ten sam dzień i ta sama jego po­
ra, kiedy wszyscy czworo wskoczyli do szafy, aby się w niej
schować". Zasadę tę stosował on konsekwentnie we wszy­
stkich kolejnych częściach Kronik namijskich. Porzucenie li­
nearnej koncepcji czasu pozwoliło mu uniknąć wielu proble­
mów, z którymi borykają się twórcy literatury fantastycznej
operującej motywem podróży w czasie.
37

[Żjadne rozwiązanie nie jest w stanie zamaskować dokładnie
rozdarcia, którego przyczyną jest podróżujący w czasie bohater.
Przecież grał on jakąś rolę w świecie, który nagle opuszcza, prze­
cież wprowadza do świata, do którego się wślizguje, nadprogra­
mową, niepotrzebną istotę. A n i zniknięcie, ani wtargnięcie nie
mogą przejść niepostrzeżenie ani pozostać bezkarne. Przeniesie­
nie upraszcza tu lub przerywa serie przyczynowe; tam kompliku­
je je lub też powoduje nowe. Są to istotne zakłócenia, nad który­
mi nie sposób przejść do porządku bez przekonujących wyja­
śnień.
38

Tym logicznym i „przekonywającym wyjaśnieniem",
dzięki któremu wszystkie opisane w Kronikach namijskich
podróże między światami wydają się czytelnikowi prawdo­
podobne, jest prawie nieskończone spowolnienie upływu
czasu ziemskiego, przez co zniknięcie bohatera i jego powrót
nie mają żadnych konsekwencji z perspektywy naszej nor­
malnej rzeczywistości; jest to tak, jak gdyby podróż do in-

87

�39

nych światów nigdy nie miała miejsca. Oczywiście pobyt
w Narni ma niewypowiedziany wpływ na kształtowanie oso­
bowości i wnętrza bohaterów, niemniej w żadnym stopniu
nie zaburza ich życia w normalnym świecie - z małymi wy­
jątkami. Na przykład, gdyby nie podróż Digorego do Narni,
skąd wrócił z Jabłkiem Młodości, jego matka prawdopodob­
nie by zmarła. Po zjedzeniu jabłka - wyzdrowiała. Podobnie,
gdyby nie fakt, że z ziaren tego jabłka wyrosła potężna ja­
błoń, z której Digory zrobił potem szafę, przez którą czwór­
ka rodzeństwa Pavensie weszła do Narni, kto wie, może nig­
dy nie doświadczyliby oni wszystkich swych przygód. Wy­
darzenia te nie mają jednak większego wpływu na bieg
spraw w naszym świecie. Nawet tak pozornie poważna
rzecz, jak zniknięcie londyńskiego dorożkarza z żoną i ko­
niem, nie jest wydarzeniem na tyle znaczącym, aby wpłynąć
na rzeczywistość Anglii. Jak zatem widać, nawet te - spowo­
dowane przez ingerencję z innego świata - alternacje ciągu
przyczynowo-skutkowego w żaden istotny sposób nie burzą
rzeczywistości naszego świata.
Wielu badaczy zauważa, że przeniesienie bohatera w inny
punkt wymiaru czasowego może nieść ze sobą powikłania dla
samej akcji utworu.
40

Jeśli przeniesiony w przyszłość lub przeszłość podróżnik
w czasie zachowuje się tam jako bierny i niewidzialny świadek,
nic w tym groźnego. Problem wyłania się dopiero wtedy, kiedy
włącza się w akcję w jakimkolwiek punkcie przeszłości. Czyniąc
to, powoduje nieuchronnie pewne zmiany w późniejszym biegu
wydarzeń, które muszą się następnie odbić w łańcuchu przyczynowo-skutkowym, tak że wprowadzona przezeń zmiana może się
nawet odbić na samym podróżniku, powodując jego zagładę.
41

Lewis uniknął tego dylematu, bowiem przygody bohate­
rów z opowieści narnijskich mają miejsce w innych świa­
tach, a nie tylko w różnym czasie. Gdyby jednak tak było
i podróże te byłyby ograniczone do jednego świata, dylemat
pozostałby nie rozwiązany: jeżeli zmienimy przeszłość, to te­
raźniejszość, z której rozpoczynamy podróż, nigdy się nie za­
ktualizuje, a przez to sama podróż nie będzie mogła dojść do
skutku.
Porzucenie przez Lewisa linearnej koncepcji czasu, przy­
najmniej w odniesieniu do poszczególnych światów, mogło
służyć także innemu celowi. Według Hoopera zastosowane
przez Lewisa zagęszczanie i spowalnianie czasu oraz inne
„operacje na czasie" mogły być zamierzonym przez autora
sposobem przekazania zarówno bohaterom, jak i czytelni­
kom głębokiej, chrześcijańskiej prawdy o świecie: żyjąc tu
i teraz nie wiemy, na jakim etapie historii świata się znajdu­
jemy, a zatem nie jesteśmy w stanie objąć i zrozumieć świa­
ta jako całości - jako procesu, który ma jakiś cel. Nie wie­
my, czy jesteśmy gdzieś na początku, w środku czy może bli­
sko końca istnienia świata, a fakt, że ten musi kiedyś nastą­
pić, uświadamia nam w pełni Ostatnia bitwa. Hooper cytuje
ulubioną analogię Lewisa: „Nie znamy [tejj sztuki [życia,
w której gramy]. Nie wiemy nawet, czy jesteśmy w akcie
pierwszym, czy w piątym. Nie wiemy, komu przypadła
główna rola, a komu marginalna"
42

w jaki sposób bohaterowie fizycznie przenikają z jednego
świata do drugiego i spróbujmy zdefiniować pojęcie 'magicz­
ne przenikanie'.
Wszystkie opisane w Kronikach przejścia między świata­
mi dokonują się za pomocą magii, a nie środków mecha­
nicznych, ani też letargu, marzeń sennych i wizji (jak np.
w Alicji w krainie czarów). W całym cyklu istnieją tylko
dwa odstępstwa od tej zasady. Pierwszy wyjątek stanowią
przeniesienia za pomocą pierścieni, podczas których pełnią
one rolę swoistych wehikułów czasu, a właściwie wehikułów
czasoprzestrzeni, natomiast drugi - wizja króla Tiriana.
Wątek podróży za pomocą magicznych przedmiotów jest
dość popularny w literaturze baśniowej i fantastycznej, choć
zwykle był on ograniczony do podróży w czasie i przestrzeni
tego samego świata. Jednym z pierwszych, którzy rozszerzy­
li go na inne wymiary czasoprzestrzenne, był serdeczny przy­
jaciel Lewisa Charles Williams. Jego filozoficzno-mistyczna
powieść pt. Many Dimensions (1931), w której poruszył on
motyw podróży w czasie i przestrzeni za pomocą białej ma­
gii, mogła podsunąć Lewisowi pomysł z magicznymi pier­
ścieniami umożliwiającymi przemieszczanie się między
światami. U Williamsa magicznym przedmiotem był szla­
chetny kamień z korony Salomona. Dzięki niemu właściciel
mógł przenosić swe ciało zarówno w przestrzeni, jak i w cza­
sie, dokonywać cudownych uzdrowień i doświadczyć dosko­
nałej jedności wszechświata. Nawet przy mechanicznym
podziale kamień ów się nie zmniejszał, lecz powtarzał siebie
w nieskończonej ilości kopii i odbitek posiadających wszyst­
kie cechy oryginału. Możliwość przenoszenia właściciela
w czasie i przestrzeni stanowiła jednak w powieści William­
sa tylko jedną z wielu cudownych właściwości kamienia Sa­
lomona, i to wcale nie najważniejszą. Pod tym względem lewisowskie pierścienie różniły się od niego; służyły bowiem
wyłącznie do przenoszenia właściciela między światami. Po­
za tym niektóre z nich przenosiły tam, a niektóre z powrotem.
Lewis, podobnie jak Williams, zaznajamia czytelników z po­
chodzeniem tych magicznych przedmiotów i jego wyjaśnie­
nie jest nie mniej cudowne niż wyjaśnienie Williamsa. Otóż
materiał, z którego zostały zrobione pierścienie - pył pocho­
dzący z innego świata, przyniesiony na Ziemię w czasach,
kiedy nasz świat dopiero się zaczynał - zachował się przez
długie tysiąclecia w szkatułce z zaginionej wyspy Atlantydy.
Jednak dopiero, gdy nadano mu odpowiednią formę, nabierał
cudownych właściwości i mógł przenieść tego, kto go do­
tknął, w inny świat. Cechami wspólnymi koncepcji Lewisa
i Williamsa było użycie do podróży białej magii przy jedno­
czesnym założeniu, że samo przemieszczenie się w czasie
i przestrzeni „nie stanowi głównej linii tematycznej, [lecz]
jest po prostu jednym z wielu zdarzeń w akcji, której całość
pełni wyraźnie służebną funkcję w przekazywaniu [filozoficzno-]mistycznej idei utworu". Niemniej jednak należy
zauważyć, że nawet przeniesienia za pomocą pierścieni nie są
czysto mechaniczne. Podlegają prawom magii - pierścienie
mają bowiem magiczne właściwości.
44

45

43

W przypadku Kronik narnijskich za motyw podróży
w czasie przyjęliśmy przeniesienie bohatera(ów) i akcji
utworu w inny wymiar czasowy w innym świecie. Wiemy, ja­
kich środków użył Lewis, aby skoordynować nieprzystawalne czasy światów równoległych; przyglądnijmy się teraz,

88

Drugi wyjątek, podczas którego przejście między świa­
tami dokonuje się za pomocą innych środków niż tylko ma­
gia, stanowi wizja króla Narni Tiriana. Przywiązany do
drzewa przez Kalormeńczyków król ma sen, podczas które­
go wydaje mu się, że stoi w jasno oświetlonej komnacie i
widzi przed sobą siedem osób. Słyszy ich głosy, ale sam nie
może nic powiedzieć. Ludzie, których ma przed sobą, zau-

�ważają go jako zjawę lub cień, ale nie potrafią nawiązać
z nim kontaktu. Po chwili, dla obu stron jednocześnie, obraz
rozpływa się i znika. Siedmioro przyjaciół Narni zostaje sa­
mych w pokoju, a przywiązany do drzewa Tirian budzi się
w Narni zziębnięty i odrętwiały. Z jednej strony wydarze­
nie to można uznać za przejście do innego świata, bowiem
choć trwało zaledwie krótką chwilę, obie strony zdążyły na­
wiązać ze sobą jakiś kontakt. Z drugiej jednak pozostaje
wątpliwość, czy w istocie jest to przypadek przejścia mię­
dzy światami, skoro nie doszło w nim do cielesnego prze­
niesienia bohatera.
Biorąc pod uwagę wszystkie przejścia między światami,
jakie w Kronikach namijskich opisuje Lewis, można zapro­
ponować następującą ich klasyfikację (w opozycji binarnej):
przejścia wolicjonalne (tzn. w momencie, w którym otwiera
się magiczne przejście między światami, bohater ma możli­

wość wyboru: albo wejść do innego świata, albo pozostać
w swoim) i niewolicjonalne (tzn. bohaterowie zostają wcią­
gnięci do innego świata bez własnej woli lub nawet wbrew
niej); oraz przejścia bezpośrednie (tzn. te, w których przenik­
nięcie do innego świata polega na fizycznym przejściu do
niego przez swego rodzaju bramę światów i punkt, w którym
dosłownie się one stykają w tzw. cięciu Riemanna. Światy te
mogą wówczas albo na siebie zachodzić, albo do siebie przy­
stawać) i przejścia przeniesienia (tzn. te, podczas których nie
ma bliskości fizycznej światów równoległych, a bohaterowie
uniesieni siłą magii „szybują" w przestrzeni, aby w końcu
znaleźć się w innym świecie). Każde przejście mieści się w
dwóch kategoriach jednocześnie. Stosując tę klasyfikację,
należy także pamiętać, że pod piórem tak wybitnej indywidu­
alności twórczej, jaką był Lewis, każde z tych przejść jest
w istocie różne od pozostałych.
46

cdn.

BIBLIOGRAFIA
K. Bartoszyński
1967
Z problematyki czasu w utworach epickich, w: W kręgu zaga­
dnień teorii powieści, Wroctaw-Warszawa-Kraków
Bruno Bettelheim
1985
Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni. Pań­
stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa
R. Caillois
1967
Od baśni do science-fiction,
w: Odpowiedzialność
i styl. War­
szawa
Joseph Campbell
1994
Potęga Mitu, Signum, Kraków
Corbin Scott Carnell
1974
Bright Shadow of Reality. С. S. Lewis and The Feeling Intellect,
William B. Eerdmans Publishing Company, Grand Rapids
Walter Hooper
1979
Past Watchful Dragons, Macmillan Publishing House Co., New
York
Michio Kaku
1997
Hiperprzestrzeń, wszechświaty równolegle, pętle czasowe i dzie­
siąty wymiar, Prószyński i S-ka, Warszawa
Paul A. Karkainen
1979
Narnia Explored, Fleming H. Revell Company, New Jersey
C. S. Lewis
1985
Lew, czarownica i stara szafa, przel. Andrzej Polkowski, PAX,
Warszawa

C. S. Lewis
1985
Książę Kaspian, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1985 Podróż „Wędrowca do świtu", przeł. Andrzej Polkowski, PAX,
Warszawa
C. S. Lewis
1987
Srebrne krzesło, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1987
Koń tjego chłopiec, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1988
Siostrzeniec czamdzieja, przel. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1989
Ostatnia bitwa, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, Warszawa
C. S. Lewis
1967 Tlie Discarded Image, an Introduction to Medieval and Reneissance Literature, Cambridge University Press, Cambridge
C. S. Lewis
1982
On Three Ways of Writing for Children, w: Of This and Other
Worlds, Collins, London
J. R. R. Tolkien
1988
Tree and Leaf, Unwin Hyman Ltd., London
Andrzej Zgorzelski
1976
Motyw podróży w czasie i jego funkcje w angielskiej prozie nar­
racyjnej wieku dwudziestego. Wydawnictwo Uniwersytetu Gdań­
skiego, Gdańsk

PRZYPISY
1

Tu moglibyśmy także wyróżnić kilka odrębnych światów, jak np.
podziemny świat gnomów zwany Krainą Bizm, Samotne Wyspy - prak­
tycznie nie znane mieszkańcom Narni aż do podróży księcia Kaspiana na
koniec świata, świat wodnych istot zamieszkujących słodki ocean za wy­
spą Ramandu, Kalormen czy Telmar.
Np. „Siedemnastowieczny filozof angielski Henry More utrzymy­
wał, że duchy i zjawy istnieją naprawdę, zamieszkując czwarty wymiar.
W dziele Enchiridion metaphisicum (1671) opowiadał się za istnieniem
pozaziemskiego królestwa, niepoznawalnego dla zmysłów, będącego do­
mem dla duchów i zjaw"; Michio Kaku, Hiperprzestrzeń,
wszechświaty
równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar, Prószyński i S-ka, Warsza­
wa 1997, s. 44
2

5

Tamże, s. 59
Antycypując postęp nauki w następnym stuleciu Riemann stwier­
dził, że natura najlepiej czuje się w wielowymiarowej przestrzeni. Do­
wiódł on istnienia czwartego wymiaru przestrzennego (pokazał, że elek­
tryczność, magnetyzm i grawitacja są wynikiem pomarszczenia naszego
trójwymiarowego wszechświata w czwartym, niewidzialnym wymiarze)
4

i stworzył język matematyczny (tzw. tensor metryczny Riemanna), za po­
mocą którego można opisać przestrzeń o dowolnej liczbie wymiarów
i krzywiźnie. W ten sposób udowodnił też możliwość istnienia wielu
wymiarów. Poza tym pokazał, że możliwe jest istnienie przestrzeni wie­
lokrotnie połączonych. Połączenia te - zwane cięciami Riemanna - to
klasyczny przykład tuneli łączących dwa światy czasoprzestrzenne, tyle
tylko, że o zerowej długości. I choć sam Riemann nigdy nie traktował
swych cięć jako sposobu podróżowania między wszechświatami, wyka­
zał jednoznacznie, że całkowicie spójne i podlegające własnej logice
wszechświaty równolegle są możliwe.
„[Wjyobraźmy sobie stos wielu kartek papieru ułożonych jedna na
drugiej. Każda kartka przedstawia cały świat, podporządkowany wła­
snym prawom fizycznym, odmiennym od tych, które panują w innych
światach. Nasz Wszechświat nie byłby wtedy samotny, lecz stałby się
jednym z wielu możliwych, równoległych światów. [...] Zazwyczaj życie
toczy się na każdej z tych równoległych płaszczyzn niezależnie od in­
nych. Jednak w pewnych wyjątkowych przypadkach płaszczyzny mogą
się przeciąć i na krótką chwilę naruszyć strukturę samej przestrzeni, two-

89

�rząc otwór - albo przejście - między dwoma wszechświatami. Podobnie
jak tunele pojawiające się w Star Trek, przejścia te umożliwiają podróże
między światami, na kształt kosmicznego mostu łączącego dwa różne
wszechświaty lub dwa punkty w tym samym wszechświecie"; Michio
Kaku, Hiperprzestrzeń,
wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dzie­
siąty wymiar, s. 47
Tunele łączące dwa odległe miejsca we wszechświecie można wyko­
rzystywać do podróży międzygwiezdnych lub do podróży w czasie, jeśli
czas płynie inaczej w tych dwóch obszarach. Można także łączyć nimi
różne, wielowymiarowe wszechświaty. Nie wiemy jednak do tej pory,
czy tunele takie są fizycznie możliwe, czy też są i pozostaną jedynie ma­
tematyczną ciekawostką.
5

Sześćdziesiąt lat po historycznym wykładzie Riemanna, Einstein
użył czterowymiarowej geometrii riemannowskiej do wyjaśnienia po­
wstania wszechświata i jego ewolucji. Dziś, 130 lat po odkryciu Rieman­
na, fizycy próbują łączyć wszystkie prawa fizycznego wszechświata uży­
wając dziesięciowymiarowej geometrii.
6

The feeling intellect. Termin ten zastosował w stosunku do całej
twórczości Lewisa Corbin Scott Camell w Bright Shadow of Reality,
CS. Lewis and The Feeling Intellect, William B. Eerdmans Publishing
Company, Grand Rapids 1974
7

C. S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, przeł. Andrzej Polkow­
ski, PAX, Warszawa 1985, s. 39
C. S. Lewis, Podróż „ Wędrowca do świtu", przeł. Andrzej Polkow­
ski, PAX, Warszawa 1985, s. 143
' C S . Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 21-22
C. S. Lewis, Książę Kaspian, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, War­
szawa 1985, s. 153
" C. S. Lewis, Książę Kaspian, s. 156
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf Unwin Hyman Ltd., London 1988,
s. 36-37
Nie wdając się w tym miejscu w genologiczną dyskusję o Kroni­
kach Lewisa - które określiliśmy mianem opowieści fantastycznych należy wspomnieć, że według kryteriów wyróżnionych przez Tolkiena,
kwalifikują się one jako bajki.
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf s. 25
C. S. Lewis, On Three Ways of Writing for Children, w: Of This and
Other Worlds, Collins, London 1982, s. 24
J. R. R. Tolkien, Tree and Leaf, s. 45
" T a m ż e , s. 49
Tamże, s. 51
C. S. Lewis, Ostatnia bitwa, przeł. Andrzej Polkowski, PAX, War­
szawa 1989, s. 120
Tamże, s. 127
Tamże, s. 126. Koncepcja taka przypomina wyznawaną przez wie­
lu filozofów ideę Boga jako pełni - kuli, inteligentnej sfery, której śro­
dek jest wszędzie, a obwód nigdzie. Zob. np. Joseph Campbell, Potęga
Mitu, Signum, Kraków 1994, s. 147
Nawet bohaterowie Kronik mają wielkie trudności ze zrozumie­
niem tego faktu. Np. Digory w Siostrzeńcu czarodzieja, podczas jednego
z przeniesień za pomocą pierścieni widział jaskrawe światła na tle czar­
nego nieba. „Digory był później przekonany, że widzieli planety i gwia­
zdy i przysięgał, że widział z bliska Jowisza; dość blisko, by rozpoznać
jego księżyce"; C. S. Lewis, Siostrzeniec czarodzieja, przeł. Andrzej Po­
lkowski, PAX, Warszawa 1988, s. 32. Digory nie potrafił wyobrazić so­
bie innej, tj. nieprzystawalnej przestrzeni i stąd lokował swoje doświad­
czenia w obrębie naszego wszechświata.
s

10

12

13

14

15

16

18

19

2 0

21

2 2

2 3

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i warto­
ściach baśni. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1985, s. 183
Tamże, s. 184
" T a m ż e , s. 184
C. S. Lewis, Książę Kaspian, s. 6
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, Macmillan Publishing Ho­
use Co., New York 1979, s. 39
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 39
Cytat w: Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an­
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego. Wydawnictwo Uniwer­
sytetu Gdańskiego, Gdańsk 1976, s. 4
Zgorzelski twierdzi, że w literaturze nowoczesnej ten rodzaj prze­
2 4

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

31

90

rzutu spotyka się raczej rzadko, ale w przypisie dodaje: „niezmiernie po­
pularny jest ten zabieg w angielskiej literaturze dziecięcej, np. w cyklu
opowieści C. S. Lewisa [...] czy u E. Nesbit"; Tamże, s. 5
Np. K. Bartoszyński Z problematyki czasu w utworach epickich, w:
W kręgu zagadnień teorii powieści. Wrocław- Warszawa-Kraków 1967, s.
41, czy R. Caillois, Od baśni do science-fiction, w:
Odpowiedzialność
i styl. Warszawa 1967, s. 61-62
Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an­
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego, s. 5-7
R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 61-62
Jak zauważa Zgorzelski, podejmowane do tej pory próby przedstwienia różnych czasów w obrębie tej samej czasoprzestrzeni (tzn. cza­
su narracji, który odebrać ma czytelnik) kończyły się na ogół fiaskiem.
Opowiadania takie są mało zrozumiałe i nielogiczne. „Przykładem mo­
głoby być opowiadanie J. Blisha Common Time, w którym kosmiczna
podróż z nadświetlaną szybkością jest jednocześnie przyczyną rytmicz­
nego zwalniania i przyspieszania czasu dla przedmiotów i człowieka
znajdujących się w rakiecie. Powstają wówczas paradoksy: czas statku
jest inny niż czas kosmonauty, a oba różnią się od czasów przyjętych na
Ziemi i na planetach Alfa Centauri"; Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży
w czasie i jego funkcje w angielskiej prozie narracyjnej wieku dwudzie­
stego, s. 9. Wobec braku punktu odniesienia czytelnik dosłownie „gubi
się w czasie" i nie jest w stanie nadążyć za akcją utworu; im głębiej za­
stanawia się próbując znaleźć ten punkt odniesienia (czas wspólny narra­
cji), tym mniej z niej rozumie.
1 2

3 3

3 4

3 5

3 6

C. S. Lewis, Lew, czarownica i stara szafa, s. 132-133
Tamże, s. 135
R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 62
Choć na przykład w Ostatniej bitwie Eustachy zastanawia się, co
stałoby się, gdyby on i Julia zginęli w Narni, i wcale nie jest przekona­
ny, że wydarzenie to zostałoby odwrócone w ich świecie: „... Ale chodzi
mi o to, co stanie się w naszym świecie. Czy obudzimy się znowu w po­
ciągu, czy może po prostu znikniemy i nikt już więcej o nas nie usłyszy.
Albo może znajdą nas nieżywych w Anglii?
- Ojej! Nie pomyślałam o tym.
- To by okropnie wstrząsnęło Piotrem i innymi. Pomyśl: zobaczyli
mnie, jak macham do nich z okna pociągu, a potem pociąg przyjeżdża,
staje, i nigdzie nas nie ma! Albo znajdują dwa... to znaczy, jeśli tam też
umrzemy..."; C. S. Lewis, Ostatnia bitwa, s. 68
Według Kaku paradoksy związane z podróżami w czasie da się
podzielić na dwa zasadnicze typy. Pierwszym jest spotkanie z rodzicami
przed własnym narodzeniem, a drugim tzw. człowiek bez przeszłości.
Pierwszy z nich najbardziej niszczy tkankę czasoprzestrzeni, ponieważ
zmienia wydarzenia, które już się wydarzyły, a drugi dotyczy wydarzeń
bez początku. Michio Kaku, Hiperprzestrzeń, wszechświaty
równoległe,
pętle czasowe i dziesiąty wymiar, s. 302
3 7

3 8

3 9

4,1

4 1

R. Caillois, Od baśni do science-fiction,
w:
Odpowiedzialność
i styl, s. 60
Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Cytat w: Walter Hooper, Past Watchful Dragons, s. 40
Lewis właściwie nigdzie w Kronikach nie zamieszcza dokładnej de­
finicji magii. Wydaje się, że świadomie pozostawił to niedopowiedzenie;
może miało ono skłonić czytelnika do sformułowania własnej definicji
magii? Z lektury Kronik wiemy, że magia jest niewyjaśnialna w katego­
riach rozumowych i że poddana jest wszechpotężnej, kontrolującej ją mo­
cy - w Kronikach najczęściej utożsamianej z Aslanem. Przez to magia nie
jest ślepą, bezrozumną siłą; jest raczej prawem. Oczywiście, można to
prawo także wykorzystywać do złych celów (jak to robi np. Czarownica
Jadis), ale Lewis jednoznacznie daje nam do zrozumienia, że te naduży­
cia kończą się bardzo źle dla każdego, kto daje się złapać w ich pułapkę.
Poza tym, wspomina też o „większej magii", o magii sprzed początków
czasu - czyli o prawie miłości, które jest dla niego ostatecznością wszel­
kiego przejawienia i najpotężniejszą zasadą rządzącą wszechświatem.
4 2

4 3

4 4

4 5

Andrzej Zgorzelski, Motyw podróży w czasie i jego funkcje w an­
gielskiej prozie narracyjnej wieku dwudziestego, s. 30
To znaczy, istnieją przejścia wolicjonalne bezpośrednie i wolicjonalne przeniesienia oraz niewolicjonalne bezpośrednie i niewolicjonalne
przeniesienia.
4 6

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8436" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8415">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8dca24cdfa60c614d0112183606f511f.pdf</src>
        <authentication>8d89cdb85d91612db88edca1b0340be4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100807">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5038</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100808">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100809">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100810">
                <text>pieczywo obrzędowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100811">
                <text>Małopolska - pieczywo obrzędowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100812">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4673</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100813">
                <text>Pieczywo obrzędowe w kulturze regionu częstochowskiego / LUD 2000 t.84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100814">
                <text>LUD 2000 t.84, s.103-114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100816">
                <text>Pabian, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100818">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100820">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100822">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100827">
                <text>Lud. l. 84. 2000

B;WHi\Ri\

1','\BIi\N

Unillćrsyld

Opolski

PILCZYWO

08RZ~DOWE
W KULTURZE
CZL~STOCHOWSKIEGO

REGIONU

Pieczywo przygotowywane
na rozne oka~je świąteczne, związane ze zwyczajami i obrzędami dorocznymi oraz rodzinnymi, nabiera charakteru sakralnego. Badacze wyróżn iają wiele jego rodzajów spotykanych
w całej Polsce,
a więc tzw. nowolatka, znane na Kurpiowszczyźnie
też pod nazwą "byśki",
a takle tz\\', fafernuchy, fafernyski, odpustowe .,kozy prostYI'lskie"l. Na święto
l\viastowania
NMP (25 marca) wypiekano tzw. busłowe tapy, skowronki, placki zwane "sucharami"
czy "bondami"". Także okres poprzedzający
Święta Bożego Narodzenia zawsze charakteryzował
się bogactwem sporządzanych
wypieków. Przygotowywano
wówczas ozdobne bułeczki, podptomyki zwane osuchą lub proskurą, kołacze, strucle czy tzw. szczodrakil.
Chleb jest produktem, który od najdawniejszych
lat otaczany jest czcią i szacunkiem. Wynika to nie tylko z faktu, że jest podstawowym
pieczywem przeznaczonym do spożycia. gwarantującym
utrzymanie się przy życiu, a więc tym
samym zapewniaj'lcym
podstawę egzystencji.
W świadomości
i tradycji Polaków głęboko zakorzeniona
jest także wartość symboliczno-mistyczna
chleba
wynikająca z przekonania o jego ważności jako daru Bożego. Zygmunt Gloger
stwierdza: ..Iud polski w wielu okolicach nazywa chleb świętym (&lt;&lt;święty chlebuś»), równ ież jak i ziem ię, która go rodzi (&lt;&lt;świyta ziemia»)"4.
Doniosłe znaczenie spełniał chleb dawniej i spełnia do dziś podczas obrzędu
zaślubin. Ma on howiem głęboko zakorzenioną
w tradycji moc uświęcającą
z\viązek małżcllski. Wyraża życzenie zapewnienia nowej rodzinie lepszej przyszłości i dostatku. Podkreśla łączność człowieka ze światem pozagrobowym,
pełni rolę apotropeic7n/.
Sam zwyczaj dzielenia się chlebem uzewnętrznia
ludzką potrzebę wprowadzania
pokoju i harmonii.
I Por.: ,I, ()I~'dzki.
A:Ollklll',\'OH'e 1I001'()I'OCni:'piec::.1'll'o k/lli)i01Vskic ... I'olska Sztuka Ludowa"
1962. nr 4. s, 2.n··n'): tćni.ć. I )o/'()clle pie(,::I'H'(} ohl'::ęd01l'e póli/ocno-H'sc!lodniej
Po/ski, ,,Pol-

,ka S/.Illka I.udo\\a"
hia/oslOckiej. ..Polska

19(,1. nr I. s, 4. 10: .I. Macicjć\\ska-I'a\kovi':.
Sztuka I.ull&lt;l\\a·· IlJ66. nr 2. s. 12-1-/25.

2 Por,:
I. M, Ciokk . .I, OI.;Jzki. i\, ladrożyJiska.
II \'cec::1'.I'ko,
\\arS/a\\a
1'nil. s. 1().l: Ol&lt;;dzki. /)oroC::lle piec::l'll'o ..,. s, 16,

; Por.: T. i\lllbroi'.ć\\

Zdobnictwo

ohl'::ędOll'e H-'si

() ,\'II'iI,'1011'iJnill H' Polsce.

ia. I'o/skie o::do/l/II! piec::vII'o /lIdOll'e ... Polska

Sztuka

Ludowa"

1978.

nr I. s, 9: .I, Klimaszcllska.
nomclle
obl'::.;Jv IJldOll'e. w: UnoRrajio
Polski. PI'::emiany kul/Jlrv
/udOll'ej. rćd, M. IliLTllacka. M. Franklll\ska.
W. I'aprncka.
Wrocław 1981. t. 2. s. 135: I. Kubiak.
K, Kubiak. ('h/eh II' Imd\'(ji IlIdo\l'(j. Warszaml
IlJ8 I. s, 23. 28,
~ /, Ciiogcr. f:'nCl'kfofJedia sloro/lo/ska i/lIsII'Oll'{/no. Warsza\\a
1972. l. I. s. 234,
, I), Silllollilics. piS/'IC
': Illholicm)'ch
przcdmiotólI
do gro/m ,\'/&lt;[skie \I'ieCellill,

° posagu

młotki m&lt;;iatki. który z.abiaala z domu rodzinnego,
wśród
lIylllićnia
rÓllnić): chich i sól. lob,:
D, Simonidcs,
Od kolebki
::IITcllje i O!JI'::';i/1'rod::illllc! II' XIX lviekll. Opolc 1988. s. 1OlJ-11 0,

�104
W związku z tak dużym znaczeniem i doniosłym zadaniem, jakie miał spełniać
chleb podczas obrzędu zaślubin, znane są w całym kn~ju zróżnicowane rodzaje
pieczywa weselnego. Najbardziej popularne na wschodzie Polski to bogato zdobione korowaje, których przygotowanie wymaga szczególnych rytualnych zabiegów
i czynności oraz doświadczenia
przygotowujących
je kobid'. Odpowiednikiem
korowaja są występujące w Polsce centralnej i zachodniej kołacze weselne. Irena
i Krzysztof Kubiakowie wymieniają spotykane w całej Polsce "szyszki", czyli małe
bułeczki z plecionką na wierzchu, "gąski" przeznaczone dla dzieci, a także tzw.
kokoszki lub kogutki. W Polsce centralnej pieczono też ..orzechy'· zwane "pałeczkami". Do obsypywania
panny młodej wypiekano w Lowickiem "kaczuszki"
i "laleczki". W Polsce wschodniej specjalnie dla panny młodej przygotowywano
"szyszkę", zaś dla pana młodego tzw. miesiąc. które to wypieki małżonkowie spożywali po wspólnie spędzonej noc/. Inny przykład wypieków weselnych stanowią
przygotowywane
w Przemyskiem ciasteczka "całuski", zwane też "kaczuszkami".
a także krośniel1skie "rózgi weselne", bułki weselne tzw. huski, czy pochodzące
ze Szczebrzeszyna piernikowe "szczodraki" w kształcie ptaszkóvi. Jak ocenia Teresa Ambrożewicz, zwyczaj przygotowywania
ozdobnego pieczywa obrzędowego
wykazywał od początku XX wieku tendencję zanikową')
Współcześnie
w Częstochowie
można zaobserwować
osobliwy
powrót
do tradycj i wypieku bogato zdobionego
pieczywa przeznaczonego
na różne
uroczyste okazje, głównie zaś na wesela. Przygotowywaniem
takiego pieczywa
zajmują się osoby o uzdolnieniach
plastycznych.
pracujące w częstochowskich
piekarniach.
Chleby tego rodzaju wypiekane obecnie nie są przeznaczone
do spożycia.
lecz stanowią okazjonalną ozdobę stołu. Przygotowuje się je głównie na wesela,
sporadycznie zaś na inne uroczystości związanc ze zwyczajami dorocznymi, jak
np. Boże Narodzenie
czy Wielkanoc lub obrzędami rodzinnymi,
np. chrzest
komunia św., bierzmowanie.
Zdaniem częstochowskich
piekarzy ozdobne bochenki chleba zamawiane są przede wszystkim na wesela. Wykorzystuje się je
przy powitaniu młodej pary powracającej z kościoła.
Zwyczaj witania nowożel1ców chlebem i solą znany jest od najdawniejszych
lat i upowszechnił
się w całej Polsce. "Powracających
do domu nowożellców pisze Maria Bogucka - witano tradycyjnym
bochnem chleba i szczyptą soli.
Wszystkie te ceremonie wywodziły się jeszcze z czasów pogal1skich i miały na
celu zapewnienie młodej parze obfitości dóbr oraz płodności"llI.

6 Por.: Kubiak.
Pavkovi~.
d:::. cyl.,

Kubiak. d:::. CI'!.. s. 69 -72: I\mbroie\\iCl.
d:::. CI'/. s. X-lO: MaeiejeIVskas. 126: .I. Ol,.dzki. f)oroc:::ne piec:::y\l·o .... s. 9: K. K\\aśni&lt;.:\\icz.
L\lTcaje

i obr:::ędy rod:::inne. IV: L!nograjia
I'o/ski. s. 102: P. K(m alski. l.eksvkol1 :::l1aki .\-wiato. Ol1lel1.
pr::esąd. :::nac::enie. Warsza\\a
-Wrocłal\
1995. s. 442- 443.
7 Por.: Kubiak.
Kubiak. d:::.cy!., s. 73.
s Por.: I\mbroż&lt;.:\\icz.
d:::. cyt .. s. 15: S. Krl.ysl.tol()\\ ie/.. () s:::tuce ludowej \I. /'o/sce. Warszawa 1972. s. 128.
9 Por.: Ambroż&lt;.:\\icz.
ci:::. C1'/ .• s. 7-X.
10 M. Bogucka.
Slal'llpolsk·ic obyczaje

IV XVI -XVII

\Ii&lt;.:ku, Wars/alIa

1994. s. 51.

�105
Mieszkallcy Cze,;stochowy kierują się współcześnic
nie tylko podobnymi
względami przy zamawianiu ozdobnego pieczywa. Oto co mówią na ten temat:
..zamawiałam
chleb na wesele córki. ponieważ związane jest to z tradycją
i zarówno z moimi odczuciami na dostatnie życie młodych. Poza tym chleby te
\\szystkim bardzo sic,; podobają i są dodatkową dekoracją stołu" (Teresa Duczkowska. 48 lat. zapisano \\' 1999 r.):
..Przcdc wszystkim tradycja i to. że widziałam wcześni~j u pani Ali i mi się
bardzo podobał ten chlebek" (Renata Borek. 28 lal. zapisano w 1999 r.).
Obecnie trudno ustalić. kto zapoczątkował
ten zwyczaj na badanym obszarze. W materiałach źródłowych brak jest jakichkolwiek
wzmianek II. Na podsta\vie wywiad()\v pr/cprowadzonych
wśród piekarzy zajmujących
się wypiekiem zdobnego pieczywa świątecznego
domniemywać
można, że osobą tą był
nieżyjący ju/. piekarz. Leon Lebek. rozpoczynający
pracę w tym zawodzie jeszcze przed drugą wojną światową. Przygotowywał
on chlebki w latach pięćdziesiątych i sześćdzicsiątych.
wyłącznie na wesela i tylko dla znajomych mu osób.
Nie prowadził też zar~jestrowanej działalności gospodarczej:
..Pan Lebek to bardzo stary pracownik.
Kiedy ja przyszedłem
do pracy,
on był już na wylocie. Zdobił chlebki chyba jeszcze w latach dwudziestych"
(Zdzisław Kwapisz. lat 75. cmcrytowany
pracownik piekarni •.Jedność" w Częstochowie. lapisano w 1999 r.) .
..0 ile sobie kojarl.c,;. to zWyCl.aj zdobienia zapoczątkował
pan Łebek. Dawno nie żyje. Naj\vic,;cej na ten temat mOże powiedzieć pani Gasii1ska" (Wacław
Kaniewski. właściciel piekarni w Poraju. zapisano w 1999 r.).
Wypowiedl.i
inli.)rmatorów potwierdzają
także pracownicy
piekarni PSS
Społem ..Jedność"" \V Cze,;slochowie:
..Kiedyś. jak tylko byłam uczennicą. widziałam chlebki u pana Łebka, była
zainteresowana.
alc to byl taki pan. że po prostu nie chciał pokazać, nic powiedzieć ( ... ). Potem robił taki pan Janicki. no. już zmarł w tej chwili" (Alicja Gasillska. lat 50, zapisano w 1999 r.)~
,.W czasie kiedy pan Lebek robił te chleby. to myśmy były jeszcze uczennicami. (.,.) I chyba pan Janicki ściągnął od pana Lebka. a my wszyscy po kolei
od niego" (Renata Kupczyk. lat 50. zapisano w 1999 r.).
Do dekoracj i wykorzystuje
sic,;okrągłe bochenki z mąki żytniej, wypiekane
każdego dnia na skalę przemysłową.
Następnie zostają one pokryte motywami
zdobniczymi z surowego ciasta wymieszanego
z farbami plakatowymi.
Skład
ciasta służącego do zdobienia jest wynikiem osobistego doświadczenia
osoby
formującej chleb. I{enata Kupczyk wyznaje:
,.Najpierw sobie robie,; ciasto. bo to jest z mąki z dodatkiem wody i cukru,
tylko z dwóch rodzajl'lW ja robię. na przykład z dwóch rodzajów mąki żytniej
i pszennej, Leby po prostlI uzyskać bardzi~j elastyczne to ciasto. Sarno żytn ie

II O, Kolh~l'g \\:1l1i~l1ia.iL'd:l1il· rr/ygo!O\\:\\,all:
II okolj~aeh Cz~stoehowy i Ms\owa kołacz
IICSćlll:_ CI: li dlu!,';1 hulk,' ohwpaną eukr~m i s~r~m. I.oh,: O. Kolherg. U::il.'/a H's::,n/kie. L 23:
":a/iskil'. ""mebli
!'l'l Ila (l I ')(,-ł. " 12X,

�106
ciasto to jest słabe, bo nie ma glutenu w tym cieście, jest niska jego zawartość,
nawet znikomy procent, więc z pszennym się miesza, żeby tak bardziej było
elastyczne, do tego dodaję troszeczkę wody z cukrcm, bo kolor mi ladniejszy
lapie".
Wypowiedź tę uzupełnia Alicja GasiJ1ska:
"Ciasto jak robię, to robi się z mąki żytniej, zaparza si&lt;; go i wtedy jest takie
plastyczne jak plastelina, bo z pszenncgo to wiadomo, że jest gluten i to się
rozciąga, a tu się ładnie wykrawa i ładnie się formuje".
Na cykl technologiczny
przygotowania
okazjonalnego
pieczywa zdobnego
składają się trzy etapy czynności, następujących
po sobie w odpowiednim czasie. Pierwszy, najdłuż.szy z nich, obejmuje typowy ciąg przemysłowy produkcji
chleba i trwa około 16 godzin od momentu przygotowania
półkwasu do chwili
ostatecznego
wypieku. Na drugi etap przypada właściwy proces zdobienia. Doświadczonej osobie, często formującej chleb obrzędowy, wystarcza do uzyskania pożądanego
efektu od jednej do dwóch godzin pracy. Na koniec krótko
(około 5-8 minut) powtórnie zapieka się udekorowany
chleb w piecu w celu
utwardzenia całości.
N ie ma ścisłych wymogów dotyczących doboru elementów dekoracyjnych.
O przyszłym zewnętrznym wyglądzie pieczywa decyduje tillltaz,ja, twórcza wyobraźnia i zmysł estetyczny osoby, która podjęła się zdobienia chleba. Dobór
barw i zestaw elementów zdobniczych zależą od talentu wykonawcy omamentu.
Częstochowskie
chleby weselne charakteryzują się zespołem elementów zdobniczych a bogatej symbolice. Zawsze miejsce centralne na bochenku zajmuje koszyczek składający się z dwóch pojemniczków.
Do jednego wsypuje się sól, a do
drugiego wkłada dwa kawałeczki chleba, przeznaczone clo spożycia przez nowożeJ1CÓWwracających z kościoła. Pozostałe elementy dekoracji podlegają zmianie
i zależą od pomysłowości piekarzy. Potwierdzają ten fakt ich wypowiedzi:
"Na wesela to symbolika jest tak jakby były życzenia dla młodej pary,
to zawszę mówię, że to moje życzenia dla mlodcj pary, jak komuś robię: kłosy
- dostatek, żołędzie - trwałość ma/żeJ1stwa, winogron - płodność, podkowa szczęście, serce - miłość, no i teraz jeszcze wprowadzi lam gołąbki i obrączki"
(Alicja Gasillska, zapisano w J999 r.);
"Ja robię tak samo winogron, tylko że ja winogron robię w niebieskim kolorze. Listki zielone tak samo ( ... ). Dąb, ja robię jeszcze liście dębu - trwałość
małżeJlstwa. Z tymi żołędziami to też jest coś takiego, że obtitoŚć. Pszenica żeby nigdy jednak tego chleba w życiu nie brakowało w rodzinie" (Renata
Kupczyk, zapisano w 1999 r.);
"Smoczek. to był mój pomysł, wiadomo, bo dla młodych, no. to pierwsze
co się kojarzy, to wiadomo, jak jest para, to będzie dziecko ( ... ). Ja widziałam
te chleby kiedyś i sam tcn zmysł taki wzrokowy, widzialam układ tych wstążeczek napisowych z tym, że zawsze było pisane. że ,.SzczęŚć Boże Młodej Parze", a ja wprowadziłam
te imiona. Mówią wtedy. wiadomo, że to już tylko dla
nich, dla tych młodych. dla których się robi" (Maria Kline, lat 37, zapisano
w 1999 r.).

�107

I:ot. I. Ch kh m:scln)

ozdobiony

przez Marię Kunc. 1999 r.

Na częstochowskich
chlebach weselnych pojawiają się najczęściej następujące elementy zdobnicze:
- koszyczek na chleb i sól,
- kiść winogron jako symbol płodności,
- żołędzie jako znak trwałości związku małżel1skiego,
- klosy pszenicy wróżące nowej rodzinie dostatek,
- gołąbek symbolizujący
zgodę, porozumienie, jednomyślność
oraz niechęć
do kłótni i zatargów,
- para obrączek jako potwierdzenie zawartego związku,
- podkówka wyrażająca życzenia szczęścia i pomyślności,
- serduszko odzwicrciedląjące
uczucie wzajemnej miłości,
- malutki smoczek z tworzywa sztucznego jako zapowiedź radości młodych
rodziców wynikającej z narodzin w niedalekiej przyszłości ich potomka,
- zdobiące całość kwiatki, przeważnie różyczki'2.
Całość uzupełnia oplatająca brzegi bochenka wąska szarfa z ciasta z wyrytymi w niej imionami nowożel1ców, datą ślubu lub życzeniami "Szczęść Boże
Młodej Parze".

12 Kwiat)
te. I\edłllg relacji piekarzy. m«ią w założeniu pelnić
Nie odzwierciedlają
natomiast żadnego symbolicznego
kodu języka
...I/mm kll'/mól!' ". I. hodmi nad kU//llrą poplllarną pr=elolJlu )(IX i
wa" 1971). nr 415. s. 142-153: ,110\1'0 kwia/rhr. II: SIO\l'nik li/eratllrY
Wrocłall 1997. s. 269-27 I.

jedynie fllnk&lt;.:jo;estetyczną.
kwiatów. Por. np.: I. Sikora,
XY wieku ... Literatura Ludopopularnej. red. T. Żabski.

�108

W celach zdobniczych
stosuje się szeroką, kontrastową
garnę kolorów
ze zdecydowaną
dominacją barw ciepłych. Przeważają odcienie czerwieni, zieleni, żółci, wiele odmian brązu. Duża intensywność
wielobarwncgo
wzoru dobrze komponuje się na jednobarwnej
powierzchni chleba . .Jednolita, naturalnie
brązowo wypieczona
wierzchnia
skórka bochenka dopełnia się harmonijnie
i współgra z wykonaną oprawą plastyczną. Otrzymane chlebki są niezwykle
barwne, przyciągające wzrok.
Według relacji informatorów
pierwsze chlcby przygotowywane
na wesela
przez Leona Lebka, a potem przez Szymona Janickiego nie były przez nich
kolorowane.
Elementy dekoracji wykonane były z samcgo. czystcgo ciasta bez
dodatku barwników: "Pan Lebek robił tylko biale" (Alicja Gasillska), "on nie
kolorował, to było po prostu naturalne" (Anna Jan icka, żona zmarłego piekarza), "Słyszałam, że były na biało, ( ... ). No, a później jak po,wychowawczym
wróciłam, to wtedy już widziałam te kolorowe chleby" (Maria Kunc).
Do wprowadzenia
farb, w celu uzyskania kolorowej dekoracji na chlebie,
przyznaje się Alicja Gasillska:
"Ja wprowadziłam
kolorowanie,
bo tak sobie jakoś pomyślałam, że może,
jak wprowadzili
te kamery wideo, to tak ładniej odbija. bo być może. że widziałam, tak mi się wydawało. że pomazane to było. a właśnie jak kolory. to tak
to wszystko odbija, no i zaczęłam. Zrobiłam jeden chlebek, wzięłam pędzelek,
farby akurat miałam plakatowe, tak przez przypadek, pod ręką i zaczęłam malować. Ale wiadomo, że to nie jest równe, to tam się pobrudziło coś. to nie było
tak dokładne, no i zaczęłam wyrabiać farby z tym ciastem. którym miałam zdobić"' (Alicja Gasillska. zapisano w 1999 r.).
Chlebki weselne bardzo często są przechowywane
przez małżellstwa przez
wiele lat. stanowiąc wyjątkową pamiątkę z dnia ślubu. Aby jednak pieczywo
zachowało właściv,y wygląd i nie podlegało rozkładowi. należy przechowywać
je w odpowiednich
warunkach,
przede wszystkim w suchym i przewicvvnym
.
.
pomleszczen Iu:
"To jest uzależnione. w jakich warunkach te chlebki się przechowują. Wiadomo, że w jednym pomieszczeniu jest sucho i będzie stało dwa lata, trzy, a w drugim jest już wilgotniejsze
powietrze i on zaczyna pleśnieć"' (Renata Kupczyk.
zapisano w 1999 r.).
Nowatorskim
rozwiązaniem
jest pomysł przygotowywania
ozdobnego pieczywa na inne okazje świąteczne. Najlepiej z tego zadania wywiązuje się Alicja
Gasióska, która przygotowuje
ozdobne chleby nie tylko dla sw(~iej rodziny.
znajomych
czy sąsiadów. ale także na dożynki oraz na odprawianą każdego
roku uroczystą mszę św. dla piekarzy na Jasnej GÓrzc.
"Od kilkunastu lat robię na dożynki regionalnc. teraz ostatnio są w Częstochowie, zawsze w pierwszą sobotę września. Tymi chichami są obdarowywani
dostojnicy
p3l1stwa, Kościoła.
wojewoda.
Chlcby raczej się podobają. ( ... )
Jak jest nasza msza piekarzy (15 marca w św. Klemensa). mamy mszę taką już
tradycyjną od sprzed wojny i ja też zawsze. mnie tak jakoś wyhrali, żebym ja
zrobiła ten chlebek. no to na tym chlebku jest hostia. też wokół hostii są

�109

\vszystkie wyroby nasze - takie mini chałeczki, bułeczki, to każdy mówi, jak to
można zrobić? Bo niejcden piekarz to nie potrafi dużej chałki zrobić, bo to też
trzeba mieć trochę zmysłu i pamięci, u mnie patrzą, no, jak ta pani Ala zrobiła,
że to wszystko takie jest fikuśne, malutkie i też zawsze piszę «Maryjo Królowo
Polski pobłogosław pracę naszą», no i data też jest, kiedy się ta msza odbywa,
i to wszystko jest w takim pięknym ołtarzu z kwiatów".
Pani Gasiliska przygotowała też zdobny chlebek specjalnie na otwarcie Środo\viskowego Ogniska Wychowawczego
Zakładu Wychowawczego
Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Częstochowie.
,.Tam właśnie były takie dwa drewienka, płonący ogiell, a w tym płomyku
było: kwiatuszek w doniczce w kształcie serduszka i pisalo: "każde dziecko ma
gdzieś na ziemi skrawek nieba". No i na podstawie tego właśnie znaczka (firmowego TPD - B. P.) tcż zrobiłam taki chlebek oczywiście, takie malowane
ciasto, jak to można powiedzieć, też się bardzo podobat".
Interesujące Cormy zdobnicze zyskują chleby przygotowywane
na święta doroczne związane z kalendarzowym
rokiem liturgicznym.
Pieczywo na Boże
Narodzenie Alicja Gasillska przystraja np. miniaturką szopki betlejemskiej,
zaś
na Wielkanoc - święconką \Vi koszyczku.
"Na Wielkanoc robię tak, jakby cała święconka w koszyczku (była), zależy
jak tam zrobię, nieraz jest na chlebie zrobiony koszyczek i właśnie ta cała święconka. którą widać, j,~jeczka, baranek, kiełbaska, albo jest taka od razu święconka na chlebku. to są palemki, zajączki, kurczaczki, pisanki kolorowe, bazie,
no i piszę «Wesołego
Alleluja». Natomiast też robię na Boże Narodzenie.
To jest szopka betlejemska zrobiona właśnie z chleba, ciasta nieraz i później mówią ludzie: «C), pani Ala świętych z ciasta robi, czyli chleb chlebem maluje»".
W trakcie badall terenowych ustalono, że częstochowscy
piekarze potrafią
przygotować chleb na prawie wszystkie uroczystości rodzinne:
"Weselne robię. no i okazyjnie w czasie komunii św. w maju, no i robiłam
do bierzmowania chlebki na witanie biskupa" (Maria Kunc);
"Na komunijne raczej malo zamawia ktoś, chyba że konkretnie jakaś osoba
jest zainteresowana.
Raz tylko robiłam, raz, bądź dwa razy. Na wesele, to parę
zamówieli jest" (Renata Kupczyk).
Wm10 podkreślić. że w ostatnich latach doświadczenia
zawodowe starszych
piekarzy przekazywane
są często przedstawicielom
młodszego
pokolenia.
Uczniowie na praktykach
szkolnych
odbywanych
w piekarniach
"Społem"
rozwijają swoje umiejętności
i poznają tajniki przygotowywania
pieczywa obrzędowego.
,.W ubiegłym roku, we wrześniu, robiliśmy taką dekorację, ja tu zrobiłam
ze swoimi uczniami choineczkę, paczuszki pod choinkę, takie coś też typowo
świąteczne.
Też na chlebie taka malcóka choineczka
była z paczuszkami,
z prezentami pod choinkc;, ale napisu nie było żadnego. I to było proszę pani
wysta\vione v•. szkole gastronomicznej.
To było w ubiegłym roku, jak ci moi
uczniowic kOllCZyli szkolę. To bylo na wystawę zrobione" (Renata Kupczyk).

�110
W świetle relacji nauczycieli Zespołu Szkół Gastronomicznych
im. M. Skłodowskiej-Curie
w Częstochowie w placówce tej często organizowane są konkursy mające na celu wyłonienie najzdolniejszych
uczniów. "W naszej szkole organizujemy także dla uczniów konkursy, które się wiążą z tradycjami świątecznymi,
i tak klasy ciastkarzy i piekarzy biorą udział w tych konkursach, wtedy przynoszą
eksponaty, które tutaj oceniamy jako komisja konkursowa szkolna i też przydzielamy nagrody w tych konkursach. Uczniowie są zadowoleni, że mogą też
wykazać się w jakimś nietypowym wyrobie ciastkarskim czy piekarskim, którego
zwykle na praktyce nie robią, czyli po prostu jest to coś dodatkowego, czego nie
robią na co dziel1" (Mariola Wieciorkowska,
nauczyciel technologii ciastkarskiej
Zespołu Szkół Gastronomicznych
w Częstochowie, lat 37, zapisano 1999 r.).
Uczniowie tej szkoły mają również okazję wykazania swojego kunsztu zawodowego poprzez uczestnictwo
w konkursach ogólnopolskich.
Przygotowują
na tę okazję także ozdobne chleby.

Fot. 2. Chleb na Boże

arodzenic
\V

ozdobiony przez ucznia /.espolu
Częstochowie.
1&lt;)&lt;)9r.

Szkól (jaslronomicznych

"To był ogólnopolski
konkurs na najlepszego
ucznia w zawodzie piekarz
To było w 1998/99. W kwietniu był trzeci etap. Piąte miejsce zajął
nasz uczell z województwa
i oczywiście
VIII miejsce też nasza uczennica"
(Krystyna Dyl, nauczyciel Zespolu Szkół Gastronomicznych
w Częstochowie,
zapisano w 1999 r.).
Zdarza się, że klienci, wyjeżdżający
do innych miejscowości
w Polsce lub
za granicę, zabierają ze sobą udekorowane
bochenki chleba wraz z pozdrowieniami. O popularyzacji
ich wyrobów mówią sami piekarze:

i ciastkarz.

�111

Fol. 3. Chkh

,.Na Śląsk jechał.
Kupczyk);

na Boże Narod.r.enie

do Wrocławia

ozdobiony

przez Alicję Gasińską,

prawdopodobnie

jechał,

1999 r.

do Łodzi"

(Renata

"Często się nawet zdarzało. że za granicę robiłam. Jechała koleżanka odwiedzić syna do Australii, no i wiesz co, mówi. no. kwiaty zawiozę? To zrób taki
chlebek - pozdrowienia
7. Polski. Toteż
właśnie zrobiłam takie polne kwiaty,
datę. pozdrowienia od caj~j rodziny z Polski. To przyjechała, to mówi. no wiesz
co, furorę zrobiłaś. Robiłam też do Francj i na wesele, do N iemiec, do Kanady
też robiłam takie pozdrowienia"
(Alicja Gasillska).

Fol. 4. Chich kOlllllnijny

ozdobiony

przez Marię Kune.

1999 r.

�112

Fot. 5. Chkh

Ileselny

ozdohiony

przo

Renat.; KlIpuyk.

:WOO r.

Wypiekane współcześnie
w Częstochowie
chlebki. popularyzowane
w kraju
i za granicą, nie są przeznaczone do spożycia. a sam proces wypieku nie podlega żadnym nakazanym przez rytuał praktykom czy zabiegom magicznym. jak to
miało miejsce w przypadku pieczywa weselnego, np. korowaja wc wschodniej
Polsce. W procesie ich powstawania
istnieje ścislc powiązanie współczesnej
metody przemysłowej
z tradycją rękodzieła artystycznego.
Inwencja i pomysłowość twórcza piekarza, któremu powierzono
ukształtowanie
chleba obrzędowego przejawiają się w samym tylko procesie dubonl i nanoszenia symbolicznych elementów dekoracyjnych.
Nowym pomysłem jest używanie do dekoracji chleba ciasta wymieszanego
z farbami plakatowymi I.'. Podejmuje się też
próbę wprowadzania
do zdobienia pieczywa elementów
będących gotowymi
wytworami przemysłowymi,
np. smoczka z masy plastycznej. Wszystkie części
składowe dekoracji charakteryzują
się wyrazistością
kształtów. Nadaje im się
realny wygląd, np. kiści winogron, kłosów zbóż, gołąbków, żołędzi. nie zachowując między nimi proporcji pod względem wielkości. I tak np. kiść winogron
może odpowiadać rozmiarem żolędziom, kłosom zboża czy bukietowi róż.

13 W lileratllrle
spotyka si.; lI'Imianki o malollallill
II) piekóII ..od Ze\\n'llr;" dopiero
upieC/cniu. Por.: Ol&lt;;dzki. Doroen" .. s. 19: ten/c. "·:ollA.llr.I()\I·C'II/Jiml'Oeil" .... s. 243.

po

�1ł3
Powstaje pytanie, czy zdobione
chlebki częstochowskie
są przejawem
i kontynuacją tradycyjnej
sztuki ludowej, czy raczej kiczu będącego następstwem ekspansywnego
wpływu kultury masowej?
Chlebki te wykazują pewne cechy niedostosowania
do uroczystości,jakąjest
sakrament ślubu. Tradycyjne pieczywo obrzędowe należy bowiem skonsumować. Wynika to z przekonania o roli pośredniczącej
chleba między zaświatami
a doczesnością.
Zjadanie chleba, utożsamianego
z ciałem Boga, potwierdza
l4
uczestnictwo człowieka w boskim systemie świata • Tymczasem częstochowskie chlebki nie są przeznaczone
do spożycia. Dodanie do ciasta farb plakatowych może być traktowane jako profanacja sfery sacrum. Podobnie rzecz się
ma w przypadku
wpiętego w bochenek przy pomocy metalowego
drucika
smoczka z masy plastycznej 15. Brak pełnego związku z tradycją przejawia się
w umieszczaniu na "martwym chlebie", nie przeznaczonym
do spożycia, drobnych kawałków chleba, które nowożeIlcy zjadają po powrocie z kościoła. Mamy tu do czynienia z kumulacją funkcji chleba na chlebie. Poza tym zdobne
pieczywo częstochowskie
nie wykracza poza przeciętność. Łączy w sobie cechy
nowości i oryginalności
z tym, co wynika z tradycji.
Przyjmując
zatem
za Abrahamem Molesem pięć zasad, którymi rządzi się kicz, można zakwalifikować je do tej kategorii'('.
Nasuwa sil;' kolejne pytanie. Czy zjawisko zamawiania na wesela ozdobnych
chlebków jest w Częstochowie
kwestią chwilowej mody i czy ma szansę upowszechnić się na tyle, by całkowicie wyprzeć dotychczasową
formę tradycyjnego chleba i soli?
W literaturze odnotowano
próby zastępowania
tradycyjnego
chleba innymi
jego odpowiednikami.
We wsiach karpackich zdarzały się przypadki witania
nowożeIlców tortem. Zwyczaj ten jednak nie przyjął się na stałel7.Być
może
częstochowskie
chlebki staną się, ze względu na swoje ludyczne walory, kolejnym produktem proponowanym
przez cepeliowskie
sklepy, gdyż, jak uczy doświadczenie, przeciętnemu śmiertelnikowi
,,trudno jest żyć utrzymując intymny
kontakt wyłącznie z dziełami sztuki"18.

Por.: Kowalski. d:. eT/ .. s. ·B9.
Pi.:.:I.)\\a ohrl.&lt;;Jow~go ni.: można było kaleczyć żadnym m~talowym przedmiotem. nawet
noż.:m. gdyż ż.:1al.(l. \\l:d/ug \\il:rl.':ll. j.:st .:zynniki.:m I.aklócającym świąteczną harmonię. Zob.:
Ko\\alski. d:. erl .. s. 44:2.
lo Por.: /\. Moks. I\ie:. c:vli .'c/lIka s:c:ę.~cia. Warszawa 1978. s. 8 -9. 76 -80.
17 loh.:
l. Sl.nlmha-Rys;l\\,t Pr:v wspólnym sIo/e. 1obyc:ajowo.{ci wspó/c:esnej wsi karpacki!'). Wrncla\\
WarvawaKraków - Gdańsk - Lód? 1988. s. 85.
IS lob.: Moks. II:. tTl .. s. 10.
I~

I'

�114
Barbara Pabian
CEREMONIAL

BREAD IN TilE CULTURE OF TilE CZI;STOCIIOWA

REGION

(Summary)
The author discusses the modern revival in the Czystochowa region of the tradition
to bake richly ornamented bread. later served at various occasions. mainly at weddings, but also
at Christmas and First Communion). Such bread is prepared by persons with artistic skills. who
work in the bakeries in Częstochowa. The bread is not eaten: it only serves as decoration of the
tabk. The ornamental motifs (e.g. a basket ti.Jrbread and salt. grapes. acorns. ears of cereal plants.
horseshoe, rings. dove, flowers) are very colourful.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10030" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10008">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0c80a8a40bb1f4f8282abac6be315843.pdf</src>
        <authentication>0f60ba240c2c84f6c621890786c5a0a8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119290">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5075</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119291">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119292">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119293">
                <text>wesele - obyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119294">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4708</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119295">
                <text>Kominiarze na częstochowskim ślubie - nowy zwyczaj czy chwilowa moda? / LUD 2003 t.87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119296">
                <text>LUD 2003 t.87, s.181-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119297">
                <text>Pabian, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119298">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119299">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119300">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119301">
                <text>Lud, t. 87,2003

BARBARA PABIAN
Uniwersytet Opolski

KOMINIARZE NA CZĘSTOCHOWSKIM
ŚLUBIE ZWYCZAJ CZY CHWILOWA MODA?

NOWY

Zawarcie związku małżeńskiego stanowi bardzo ważny etap w życiu człowieka. Towarzyszy mu więc od lat zespół charakterystycznych
zachowań
i ceremoniałów ślubnych, podkreślających doniosłość tego wydarzenia. Uświęcony tradycją obrzęd weselny realizuje się według ustalonego planu i obejmuje: okres zalotów i narzeczeństwa, czas przygotowań przedślubnych, właściwy akt weselny, poprawiny i przenosinyl. Scenariusz wesela, podobnie jak
i innych obrzędów rodzinnych, podlega systematycznym modyfikacjom. Jest
to następstwem permanentnych transformacji cywilizacyjnych, społeczno-gospodarczych i politycznych. Zdaniem badaczy "praktycznie każda epoka,
a w jej obrębie poszczególne generacje, miały swój własny stosunek do zastanej tradycji i jej obyczajów i z reguły przejmowały z niej to, co im odpowiadało, co stanowiło dla nich wartość, przy czym musimy mieć świadomość
tego, że to, co dla nas dzisiaj nie stanowi żadnej wartości lub też stanowi
małą wartość, mogło być dla naszych przodków i poprzedników kulturowych
sprawą o podstawowym znaczeniu i odwrotnie"2. Obecnie zanika wiele tradycyjnych form, natomiast wprowadza się nowe elementy, które świadczyć
mają o zamożności i kulturalnym awansie rodziny w hierarchii społecznej.
Wraz z postępem cywilizacyjnym ulega zmianie światopogląd człowieka.
Konieczność życia w zurbanizowanym świecie doprowadza do przewartościowań w sferze mentalnej. W dobie coraz liczniejszych systemów wymiany informacji i rozwoju technologicznego podlega erozji i symbolicznej degradacji dotychczasowy obraz świata. Katarzyna Łeńska-Bąk skonstatowała: "niezwykła w porównaniu do umysłowości ludowej zdolność myślenia logicznego
musiała wyrugować zdolność myślenia symbolicznego i symbolicznego postrzegania świata. (oo.) Dzisiejszy człowiek nie ma szansy na właściwy kultul Zob. H. Wesołowska,
Zwyczaje i obrzędy rodzinne, w: Kultura ludowa śląskiej ludności rodzimej, pod red. D. Simonides przy udziale P. Kowalskiego, Wrocław-Warszawa 1991, s. 229.
2 D. Simonides, Obyczaj w życiu dawnego i wspólczesnego człowieka, w: Życie po polsku, czyli
o przemianach obyczaju w drugiej połowie X¥ wieku, pod red. B. Gołębiowskiego,
Łomża
1998, s. 22.

�182

Barbara Pabian

rze tradycyjnej sposób istnienia i funkcjonowania w świecie. Właściwa tamtej kulturze wielowymiarowość każdego działania została zastąpiona jednofunkcyjnością"3. Działaniu czasu nie oparły się także obrzędy rodzinne, które
w stosunku do form o dawnej, tradycyjnej proweniencji, wykazują cechy konwencjonalizacji i banalizacji. Wynika to z faktu, iż "uzasadnieniem dla obecności poszczególnych fragmentów działań, znaków, cytatów itd. jest sytuacja,
a nie wizja świata"4. Tradycyjne wesele wiejskie przebiegało zawsze według
nakazanego, ściśle ustalonego rytualnego porządku, co wiązało się z mistyczno-magicznym charakterem obrzędu. Każde zakłócenie mogło pociągnąć za
sobą przykre konsekwencje, wynikające ze znieważenia sfery sacrum. Współczesny obrzęd, pozbawiony pierwotnej symboliki, któremu nie towarzyszy
już myślenie w kategoriach stricte religijnych i magicznych, zmienia się
w ceremoniał. "Następuje stopniowe przejście od rytuału do ceremonii,
w której przestrzeganie usankcjonowanych przez tradycję działań praktykowane jest często na mocy szacunku do dawności określonych zachowań. Szacunek ten, mimo że nastąpiło wykorzenienie myślenia symboliczno-magicznego, zapomnienie pierwotnej semantyki rytuału (uzasadnienia dla jego sprawczości) lub całkowite skonwencjonalizowanie znaczeń wykonywanych gestów
(ich zmiana w znaki), staje się powodem, dla którego czynności obrzędowe,
jawiące się często już tylko jako szczątkowe, przybierając zniekształconą formę, wciąż jeszcze pojawiają się w wielu współczesnych sytuacjach obrzędowych"5. Dokonująca się metamorfoza zwyczajowości rodzinnej jest wynikiem
ukształtowania się nowożytnego stosunku człowieka do świata. "Desemiotyzacja struktur obrzędowych, nieunikniony rezultat przemian społecznych i cywilizacyjnych, jest procesem nieodwracalnym, w którym pewne elementy
w ogóle zanikają, inne tracą swoje znaczenie, a semantyzacji podlegają sekundarne znaki wtórnej struktury obrzędowej". Heterogeniczność elementów
wesela, a więc ich dekontekstualizacja, oznacza ostateczne odejście od dawnych motywacji, sensów i ich symbolicznej legitymizacji"6. Wystawność, ceremonialność i wzajemne prześciganie się we wprowadzaniu zaskakujących
innowacji ma służyć wzmocnieniu prestiżu w lokalnej społeczności. Zofia
Staszczak słusznie zauważyła, że "w obecnej rzeczywistości mamy do czynienia nie tyle z egalitaryzacją przez prostotę, co z egalitaryzacją właśnie poprzez upowszechnienie i dostęp do coraz bardziej wyszukanych form obrzędowych i ceremonialnych. W dziedzinę obrzędów rodzinnych coraz silniej
bowiem wkracza element prestiżowy, wyrażający się w dążeniu do manife-

3 K. Łeńska-Bąk,
Zapraszamy na wesele ... Weselne oracje i ceremonialneJormuly,
1999, s. 48.
4 Ibidem, s. 27.
5 Ibidem, s. 56-57.
6 Ibidem, s. 21.

Kraków

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

183

stowania sytuacji bytowej i podkreślenia wobec społeczności lokalnej swojego powodzenia materialnego. Toteż wiele wytworzonych form obrzędowości
rodzinnej jest stale modyfikowanych wraz z przemianami obyczajów we wskazanym zakresie"? Współcześnie dominuje konsumpcyjny i komercyjny model świętowania. Penetracje terenowe, które prowadziłam w subregionie częstochowskim w latach 1999-2003, potwierdzają tezę, że również obrzędy rodzinne nabierają cech widowiskowych i ludycznych:
Teraz to ino wszystko zagraniczne, coraz więcej wrzasku, panie, tego. Zabawa,
tam jakiś był oberek, poleczka [przed IT wojną światową - RP.], tam tańce były,
nie, a teraz, no, to jest inny ustrój. Teraz to chlustu, chlustu, chlustu (...). Czym
się polepszało, to wszystko ginęło, te dawniejsze kultury, panie, ginęły8.

Na skutek dokonujących się stale przemian urbanizacyjnych i społecznych
zanikają dawne elementy obrzędowości weselnej, a pojawiają się nowe, wcześniej nie praktykowane. W okresie przedwojennym, w subregionie częstochowskim, w wieczór poprzedzający ślub, miały miejsce tzw. rozpleciny9. Wówczas to druhny przystrajały rózgę weselną, która przeznaczona była dla starszego drużby ,jako oznaka godności marszałkowskiej na weselu" lO.O północy
miał miejsce zaimprowizowany targ o warkocze panny młodej, które, w imieniu pana młodego, kupował starszy drużba. Następnie, po rozpleceniu włosów, każdy z obecnych starał się chociaż raz dotknąć ich grzebieniemlI. Współcześnie nawet naj starsze indagowane informatorki nie potrafią wyjaśnić,
jak wyglądała i do czego służyła rózga weselnal2 i na czym polegały "rozpleciny":
To już my tego nie pamiętamy. To jest a warkoczach. Nieraz moja babcia opowiadała to, że tam ucinali później warkocz jakiś, ale to już nie ten, to my już tego
nie pamiętamy13.
(...) Nie, nie. Przypinanie, kwiatek tak, ale żeby włosy tam rozplatać czy obcinać,
to niel4•

7 Z. Staszczak, Obrzędowość
rodzinna jako wyraz przemian obyczajowości wsi, "Lud" t. 66,
1982, s. 111.
g Inf.: L. Mękarski, lal 76, Krasice, zapis 240 w 2000 r.
9 Według O. Kolberga, rozpleciny warkocza mogły odbywać się także w drugim dniu wesela
podczas oczepin. Zob.: Dzieła wszystkie, t. 23: Kaliskie, Wrocław-Poznań 1964, s. 139.
10 Z. Wróbel, Obrzędy ipieśni weselne w powiecie
częstochowskim, w: Ziemia Częstochowska,
l. 2, Częstochowa 1938, s. 169.
\I Ibidem, s. 162.
12 Rózga weselna, według O. Kolberga, to "pręt o trzech gałązkach, na które wtykają trzy jabłka, a który zdobią we wstążki, rutę i pozłotkę (szych)", op. cit., s. 128.
13 Inf.: L. Dróżdż, lat 75, Rędziny, zapis 240 w 2001 r.
14 Inf.: G. Krzyszczyk,
lat 75, Wola Mokrzeska, zapis 240 w 2001 r.

�184

Barbara Pabian

Do przeszłości należy także "zbieranie na czepek" przez starościnę weselną. Upowszechnia się natomiast zwyczaj osobistego wręczania młodym,
zamiast prezentów ślubnych, kopert z pieniędzmi. Zaznacza się także tendencja do skrótowości i ekonomiczności obrzędów, czego przykładem może być
organizowanie wesel trwających tylko jeden dzień:
Jeżeli rodzice mają jakieś wielkie finny, są biznesmenami na przykład, to raczej
nie lubią [tradycyjnych weselB.P.). Oni już całkiem inaczej patrzą na to. Wesele jest tylko jeden dzień. Od razu wyjeżdżają w podróż poślubną, już na drugi
dzieńl5•

Nowym zjawiskiem w subregionie częstochowskim jest witanie powracających z kościoła nowożeńców zdobionym pieczywem przygotowywanym
w tutejszych piekamiachl6. Częstochowskie chleby "obrzędowe", popularyzowane w kraju i za granicą, nie są przeznaczone do spożycia. Charakteryzują się zespołem elementów zdobniczych, wykonanych z ciasta chlebowego
z dodatkiem farb plakatowych. Centralne miejsce na bochenku zajmuje zawsze koszyczek składający się z dwóch pojemniczków. Do jednego wsypuje
się sól, a do drugiego wkłada dwa kawałeczki chleba, które nowożeńcy zjadają po powrocie z kościoła. Pozostałe elementy dekoracji podlegają zmianie
i zależą od pomysłowości piekarzy.
W subregionie częstochowskim upowszechnia się także zwyczaj obdarowywania gości weselnych, składającym parze młodej życzenia i wręczającym prezenty, drobnymi upominkami w rodzaju np. miniaturowych butelek
alkoholu, efektownie zapakowanych cukierków czy nawet pamiątkowych zdjęć
nowożeńców:
W tej chwili weszło, że jak są oczepiny, to takie seteczki dostają mężczyżni,
a nieraz kobiety dostają, dajmy na to, jakieś tam czekoladki, jak wręczają prezenty dla państwa młodych. Albo jest jeszcze tak, że są, jest słodkie, no, takie
pięćdziesiątki są teraz, nie. Słodką wódkę dostaje kobieta, a nonnalną, buteleczki takie maleńkie, a zwykłą mężczyzna i przed kościołem jeszcze częstują, jeszcze takimi różnymi cukierkami weselnymi, co tam sobie w tej chwili nawet można kupić gotowe. Byliśmy na weselu, to zdjęcia wręczali państwo młodzi. Robione były zdjęcia w kościele i tam jakiś fotografto szybciutko zrobił i mężczyźni
dostawali właśnie, nie wiem, czy to setki to były "ubranej" takiej wódki, a kobiety dostawały zdjęcia pary młodejl7.
Było raz, że były cukierki czekoladowe. Nawet pod kościołem nieraz też w koszyczkach świadkowie trzymają i goście się częstują, albo na sali przy życze!nf.: K. Jagusiak, lat 25, Częstochowa, zapis 240 w 2000 r.
Zob. szerzej na ten temat: B. Pabian, Pieczywo obrzędowe w kulturze regionu częstochowskiego, "Lud" t. 84,2000, s. 103-114.
17 lnf.: M. Łysik, lat 37, Radostków, Mykanów,
zapis 240 w 2000 r.
15

16

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

185

niach świadkowa stoi z koszyczkiem. Raz byłam na takim weselu, świadkowa
częstowała cukierkami, a świadek, była taka duża butelka i każdy po kieliszku
wódki musiał wypić. Nie wiem, czy właśnie tam, teraz się zastanawiam, czy to
panie brały cukierki, a panowie pili wódkę, żebym to nie skłamałal8•

Wykorzystuje się także czasami, modne w ostatnich latach, środki pirotechniczne do strzelania "na wiwat" lub do oświetlenia tortu ślubnego. Nowożeńcy dokonują uroczystego podziału tortu weselnego19 po oczepinach20•
Jeszcze do niedawna pieczono kilka tortów, natomiast obecnie przygotowuje
się jeden, najczęściej wielopiętrowy. Krojenie tortu jest już samo w sobie
widowiskiem. W ustalonym momencie gasi się lampy na sali, po czym osoby
z obsługi wwożą okazały tort, oświetlony przez zatknięte w nim tzw. fontanny tortowe21• Po ponownym włączeniu świateł państwo młodzi kroją go na
kawałki, którymi osobiście częstują najbliższych członków rodziny, a więc
swoich rodziców, dziadków, chrzestnych. Kolejne porcje dla pozostałych gości weselnych roznoszą zazwyczaj kelnerki:
Różnie, to zależy jak to zespół sobie zorganizuje ten tort, ale zazwyczaj jest po
oczepinach. Po oczepinach jest tort. I wtedy gaszone jest światło na sali. Tort
wjeżdża tymi petardami oświetlony, no i zespół gra "płonie ognisko w lesie",
taką melodię zazwyczaj i jak to wszystko się wypali, wtedy zapala się światło.
Młodzi kroją pierwsze kawałki i pierwsze dają swoim rodzicom, te kawałki,
a później to już kelnerki pomagają i roznoszą ten tort22•

Wprowadzane zmiany, często pretensjonalne, są wynikiem chęci zaspokojenia aspiracji społecznych zarówno starszego, jak i młodszego pokolenia. Mają
wzmocnić prestiż społeczny danej rodziny, a uroczystości zaślubin dodać splendoru i świetności. Przed około 10 laty w Częstochowie zapoczątkowany został zwyczaj zapraszania na ślub pracowników tutejszej Spółdzielni Pracy
Kominiarzy, którzy trudnią się na co dzień czyszczeniem kominów oraz konserwacją przewodów spalinowych i wentylacyjnych w budynkach. Obecność
kominiarzy na ślubie w czystym, zawodowym umundurowaniu ma przynosić
szczęście i pomyślność młodej parze:
(...) żeby po prostu, no, to szczęście czy coś na nowej drodze życia, o, tak bym to
nazwaFJ.
lnf.: M. Mękarska, lat 36, Krasice, zapis 240 w 2000 r.
W okresie międzywojennym starosta weselny częstował biesiadników kołaczem, który kroił
pod koniec obiadu weselnego. Zob.: O. Kolberg, op. cit, s. 137.
20 Niekiedy krojenie tortu ma miejsce przed oczepinami.
21 Fontanny tortowe (nazwa handlowa) są to wyroby pirotechniczne,
które przy spalaniu dają,
w zależności od składu i sposobu produkcji, różnokolorowe efekty świetlne.
22 lnf.: M. Łysik.
23 lnf.: mistrz kominiarski K. Konicki, 1.38, zapis 240 w 2002 r.
18
19

�Barbara Pabian

186

Zawodność ludzkiej pamięci nie pozwala na ustalenie danych osobowych
inicjatora tego pomysłu:
No, nonnalnie, jeden z klientów sobie zażyczył [obecności kominiarzy na ślubie
- RP.], po prostu, na szczęście i tak póżniej podchwytywali to [inni mieszkańcy subregionu częstochowskiego - R P.Y4.

Mistrzowie kominiarscy przybywają w oznaczonym czasie na ślub pary
młodej i oczekują przed kościołem na zakończenie ceremonii. Jako osoby
uprzywilejowane pierwsi przystępują do wychodzących z kościoła nowożeńców i składają im życzenia na nową drogę życia (fot. 1). Następnie zebrani
goście obsypują młodych małżonków monetami lub ryżem i także przyłączają się do powinszowań. Kominiarze podczas tej uroczystości obowiązkowo
występują w zawodowym uniformie. Odświętny strój kominiarski składa się
z czarnych spodni i marynarki z trzynastoma metalowymi guzikami, przyszytymi w dwóch rzędach po sześć sztuk, i jednym pod szyją. Głowę zdobi składany cylinder. Całość uzupełniają biała chusta, białe rękawiczki oraz skórzany pas z szeroką klamrą w kolorze guzików. Ubiór przeznaczony na uroczystość ślubną pozbawiony jest jednak specjalistycznego sprzętu, np. liny czy
kuli kominiarskiej stanowiących niezbędne wyposażenie w codziennej pracy.
To jest mundur po prostu, no, wyjściowy, po prostu. On nie jest używany do pracy, no, jest czysty. Można go nazwać galowym. Do tego jest właśnie cylinder
składany. (...) To jest typowy cylinder, tak jak kiedyś chodzili tam, do pracy i to
też służy w pracy. Jak starszy, to go używamy do pracy. On jest bardzo dobry,
jeżeli chodzi o belki, zabezpieczenia i inne BHP. Dlatego jest składany, bo cylindry oryginalne się składają. (oO.) Później do takiego munduru jeszcze dochodzi
biała chusta, białe rękawiczki, pas, no, jest klamra szeroka, no, ładnie to się odbija, ładnie to wygląda25•

Zakres weselnych obowiązków mistrzów kominiarskich wyznacza się w oparciu o wcześniejsze uzgodnienia zainteresowanych osób. Zawsze jednak do ich
powinności należy złożenie gratulacji i powinszowań młodej parze wychodzącej z kościoła. Tekst życzeń wyrażany jest za pomocą zwyczajowych, grzecznościowych zwrotów:
Sami [przygotowujemy tekst życzeń - R P.], no, nonnalnie, tak jak pani składa
życzenia swoim znajomym czy rodzinie, to tak samo my składamy, no, identycznie, nie ma żadnej regułki26•

24
25
26

lnf.: mistrz kominiarski 1. Michalak, lat 45, zapis w 2002 r.
Inf.: K. Konicki.
Inf.: J. Michalak.

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

Fot. l. Składanie życzeń nowożeńcom
przed kościołem. Fot. Barbara Pabian.

Fot. 2. Mistrwwie kominiarscy z białymi gołt,biami. Fot. Barbara Pabian.

187

�Barbara Pabian

188

Podczas składania życzeń często wręczają także dwa białe gołąbki (zob.
fot. 2), które następnie młodzi małżonkowie wypuszczają w górę. Zdaniem
kominiarzy, uwolnione po ślubie gołąbki, symbolizują miłość i pokój między
małżonkami. Niekiedy, na specjalne życzenie rodziny nowożeńców, dodatkowo uwalniają, dostarczone uprzednio w klatce, wcale pokaźne stadko tych
ptaków:
My po prostu wręczamy młodym, młodzi je, no, po prostu co? To kamera to
łapie, bo to chcą mieć na kamerze, wiadomo, no, i wtedy wypuszczają do góry.
Byłem raz na weselu, gdzie był kosz jeszcze dodatkowo gołębi. Były dwa białe
gołąbki, ten kosz gołębi dodatkowo, no, to wtedy z kosza ja wypuszczałem,
a młodzi wypuszczali dwa. Też bardzo ładnie to wyglądało21.
Jak klient sobie życzy, nieraz więcej ich wypuszczają. Z klatki się wypuszcza,
tak jak pani sama widziała. Nieraz, pojedynczo, tylko nieraz całe stad028•

Za dostawę gołębi odpowiedzialne są, w zależności od wcześniejszych ustaleń, osoby wyprawiające wesele, bądź sami kominiarze:
To też wszystko zależy po prostu. Jeżeli ktoś mówi, że on wszystko załatwia,
gołębie, że wszystko będzie, a jeżeli nie, to trzeba iść na rynek i kupić29•

Niekiedy kominiarze towarzyszą młodej parze aż do sali balowej:
Jak niektórzy to wolą nawet, żeby na salę, żeby tam przy gościach, gości bawić,
żeby zatańczyć z młodymi, takie rzeczy, a niektórzy mówią, nie, tylko życzenia
żeby w kościele złożyć, żeby zapoczątkować życzenia, o, tak niektórzy myślą30.

Na przestrzeni ostatnich lat zleca się kominiarzom coraz więcej związanych z weselem czynności. Już nie tylko winszują młodym na nowej drodze
życia, ale często też podejmują się innych zadań: odbierają kwiaty od gości
składających życzenia i częstują ich cukierkami, wykonują taniec z panną młodą, pozują wraz z młodymi do zdjęcia:
To zależy, jak kto chce, po prostu. Pierwszy taniec to jest wiadomo, że jest młodych. Otwierają wesele. Później rodzice z młodymi. To się nie zmienia. Drugi
taniec to są rodzice, a póżniej dopiero kominiarz, jeżeli sobie zażyczą kominiarza na sali i to jest wszystko. (...) Znaczy, jeżeli idziemy na salę, no, to zostajemy,
bo to wiadomo, źe dadzą obiad. Później do zdjęć przykładowo, do fotografa. Je-

Inf.:
Inf.:
29 Inf.:
30Inf.:
27

28

K. Konicki.
1. Michalak.
K. Konicki.
mistrz kominiarski J. Adamski, lat 47, zapis 240 w 2003 r.

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

189

dziemy do zdjęć, jeżeli sobie życzą po prostu młodzi. To wszystko zależy od
młodych, co sobie życzą, niell.
Pierwszy tam taniec z panną młodą na weselu i to na tym się kończy. Wejście na
salę, wprowadzenie pary młodej na salę. Jak wyjdą, życzenia młodym po kościele się składa. (...) Pomaga się przy kwiatkach, nie, no, odbiera się kwiatki. (...)
Staroście czy nieraz do samochodu pomoże się zanieść, nie, bo na weselu nie ma
takich ludzi, którzy by pomagalj32.

Informatorzy zgodnie podkreślają, że ich mniej lub bardziej aktywny udział
zależy wyłącznie od koncepcji i pomysłowości
zleceniodawców:
w tej rodzinnej uroczystości

To jest wszystko, po prostu, wymysł ludzi, tego, po prostu, kto zamawia. Jeden
chce, żeby, przykładowo, co? Rozdawać cukierki, żeby częstować gości, po prostu, którzy składają tam życzenia, żeby później. Jest koszyk słodyczy, czy coś
i cukierkami. (...) Byłem też na takim weselu, że właśnie ludzie, po prostu, znajomi, tam w Konopiskach to było. Przykładowo, no, ci co przychodzili, to też
tam właśnie trzeba poczęstować słodyczami, takie. Tak jak mówię, to wszystko
zależy od tego, kto tam sobie zażyczy jak, jaka forma to ma byćll.

Mimo że nie ma ścisłych wymogów dotyczących liczby zapraszanych
miniarzy, zazwyczaj występują oni we dwóch:

ko-

To też jest dowolna rzecz. To jest dowolna rzecz, bo może być jeden, ale dochodzi się po prostu we dwóch, po prostu nawet ze względu właśnie na te gołębie,
bo wie pani, no, z gołębiarni, no, to jest zawsze problem. To jest, no, po prostu
żywe stworzenie i chciałoby uciec. Jeżeli człowiek ma zajęte dwie ręce, no, to
już kwiaty, to nie ma jak tego pogodzić34•

Zdarzają się przypadki, że mistrzom kominiarskim towarzyszą znajomi lub
osoby z rodziny, nie związane z tym zawodem. Zawsze występują one jednak
w pełnym, profesjonalnym rynsztunku:
Staramy się raczej pojedynczo, to znaczy, ten, tu z pracownikami, a jak nie ma,
ktoś nieraz trafi się, że tam nie może, no to się bierze właśnie kogoś z rodziny35.

Pracownicy Spółdzielni Pracy Kominiarzy
w uroczystości ślubnej, gdyż jak twierdzą:

li

Inf.: mistrz kominiarski W. Nowicki, lat 42, zapis 240 w 2003 r.

l2 Inf.: J. Michalak.
Inf.: K. Konicki.
Tenże.
l5 Inf.: J. Michalak.
II

34

przyjmują

zlecenia udziału

�190

Barbara Pabian

Przyjemność się stwarza młodej parze, praktycznie na ten, na całe życie, nie. No,
później pamiętają. Jak się nieraz spotyka po pięciu latach, to wspominają: o, pan
był u mnie na weselu, jak się chodzi i czyści, nie36•

Obecnie Częstochowa zdecydowanie dominuje pod względem zapotrzebowania na tego typu usługę. Zdaniem informatorów, zwyczaj ten wykazuje
jednak tendencję rozwojową i rozprzestrzenia się nie tylko w samym mieście, ale i wokół niego, gdyż ,jeden drugiemu zdjęcia pokazuje, kasety praktycznie37. Mistrzowie kominiarscy świadczą usługi już także w okolicznych
miejscowościach,
takich jak np. Olsztyn, Kalety, Blachownia, Konopiska.
Mieszkańcy subregionu chętnie bowiem wzorują się na swoich sąsiadach
i znajomych, podchwytują ich pomysły, wykazując przy tym własną inwencję
we wprowadzaniu nowości do rodzinnych obrzędów:
Przejdzie, przejdzie [zwyczaj zapraszania kominiarzy na pozostałe miejscowości subregionu częstochowskiego - B. P.] Już mamy trochę telefonów takich, że
może się uda. Nie w dół, tylko w górę, jak to się mówi38•

Na dzisiejszy obraz kulturowy subregionu częstochowskiego
i proces
przemiany obyczajów miały wpływ różnorodne czynniki, takie jak: dokonujące się na przestrzeni lat zmiany społeczne, migracje ludności i związane z tym
wzajemne przenikanie się zwyczajów i tradycji, wpływ kultury masowej i popularnej oraz utrata więzi lokalnej. "Brak więzi jest dalszą przyczyną zmiany
obyczajów. Zakłócony został przez to przekaz tradycji, proces kontynuacji norm,
wartości i pewnej wiedzy o przeszłości"39. W ten sposób wytworzył się nowy,
"mozaikowy krajobraz kulturowy"40, będący powiązaniem folkloru i kultury
masowej. "Współczesną rzeczywistość społeczno-kulturową
nie tylko małych wspólnot lokalnych, ale i regionalnych, cechuje - jak widać - ciągła
«walka» między zjawiskami typowymi dla tradycyjnej kultury wiejskiej,
a ekspansywnymi elementami nowego urbanistycznego wzoru kultury"41. Sytuacja ta jest odzwierciedleniem ogólnej, powszechnej tendencji w całej Polsce. Potwierdzają to słowa specjalistów: "zawodne wydają się dzisiaj rozumowania typu: skoro istnieją chłopi i istnieje wieś, to istnieje nadal kultura
ludowa. Istnieje raczej kultura wsi i nie jest to tylko wybieg nazewniczy, gdyż
Tenże.
Tenże.
38 Inf.: mistrz kominiarski R. Grzesiek, lat 35, zapis 240 w 2002 r.
39 D. Simonides, op. cit., s. 21.
40 T. Smolińska, "Śląsko samba"
i "śląskie mambo" na scenie, czyli o nadużyciach wzorów
folklorystycznych, w: Życie po polsku .... s. 75.
41 T. Smolińska,
Współczesna twórczość ludowa. Zastój czy rozwój?, w: Folklorystyczne i antropologiczne opisanie świata. Księga ofiarowana Profesor Dorocie Simonides, pod red. T. Smolińskiej, Opole 1999, s. 366.
36

37

�Kominiarze na częstochowskim ślubie -

nowy zwyczaj czy chwilowa moda?

191

nie sądzę, aby disco polo było przejawem ciągłości i trwałości kultury ludowej"42. Według Piotra Kowalskiego "miejsce po kulturze ludowej nie opustoszało - wypełniają je wyobrażenia i zachowania osadzone w tym sposobie
doświadczania świata, jaki np. daje się uchwycić na poziomie myślenia potocznego"43. W sytuacji nieustannych i nieuniknionych przemian obyczajowości zaznacza się jednocześnie ludzka potrzeba odwołania do tradycji, będącej uosobieniem nieprzemijających wartości. Wyraża się to najpełniej poprzez sceniczne opracowania dawnych obrzędów i zwyczajów czy beletrystykę
realistyczną. "Można to zjawisko odczytać jako reakcję na gwałtowność przemian społecznych"44. Dzisiejsza rzeczywistość wspólnoty regionalnej staje się
więc interesującym miejscem dialogu międzykulturowego
i międzypokoleniowego. Niezmienne pozostają emocje i przekonanie człowieka o odwiecznej wartości rodziny i miłości.

Barbara Pabian
CHIMNEY-SWEEPERS AT A WEDDING IN CZĘSTOCHOWA A NEW CUSTOM OR A FAD?
(Summary)
The old elements of wedding rituals are disappearing and completely new ones are
emerging. The latter are supposed to indicate the wealth and cultural promotion in the
social hierarchy. In Częstochowa, roughly 10 years ago, a new custom was born,
i.e. chimney-sweepers are invited to weddings. Their presence is supposed to bring fortune and happiness to the couple. Over the years the range of activities, which chirnney-sweepers should perform at wedding receptions, has been growing. However, they are
always asked to offer congratulations and wishes to the newly weds leaving the church.
Sometimes they perform other activities, e.g. collection offlowers from the guests invited to the reception and offering candy to them, dancing with the bride, posing for
a photograph with the couple. Although requests for this type of service are still most
frequent in Częstochowa, this custom seems to be spreading to the villages and towns of
the Częstochowa subregion.

42 R. Sulima, Kultura ludowa ipolskie kompleksy,
A. Dobrońskiego, B. Gołębiowskiego, S. Zagórskiego,
4) P. Kowalski, O manipulowaniu
kulturą ludową,
44 M. Różewicz,
Jaką wiedzą o kulturze polskiej
nr l, s. 67.

w: Czy zmierzch kultury ludowej?, pod red.
Łomża 1997, s. 114.
w: Życie po polsku ... , s. 88.
dysponujemy, "Literatura Ludowa" 2002,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11029" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11007">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4b939064b7400965fe493482507d7c11.pdf</src>
        <authentication>606b9e5de8770632695238381084decd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131476">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131477">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131478">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131479">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131480">
                <text>Małopolska - religijność ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131481">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4814</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131482">
                <text>Tradycja"ziela"w Ślęzanach / LUD 2007 t.91</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131483">
                <text>LUD 2007 t.91, s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131484">
                <text>Pabian, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131485">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131486">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131487">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131488">
                <text>Barbara Pabian

294

Barbara Pabian

THE T R A D I T I O N OF „ H E R B " (ZIELE)
I N ŚLĘZANY (CZĘSTOCHOWA
REGION)
(Summary)
The Częstochowa Region is an eclectic region with respect to culture. The cult
of St. Mary, connected with the shrine on Jasna Górna, affects the cultural specificity of
the region. It also affects the customs and tradition. Studies conducted by the author in
the region of Częstochowa have confirmed the hypothesis about the existence of the „folk
type culture". One of its manifestations is the custom of „herb elevation" practiced in the
village of Ślęzany. Although very interesting, the custom is little known. It is based in
the folk religious tradition, however it can be related to the cult of St. Mary.
Every year, on August 14, on the eve of the Mother of God of Herbs celebrations, the
inhabitants of the village gather in the afternoon at a designated place. Together, they put
up a spruce pole, several metres high. Atop the pole there is a special wooden structure
with field crops - the so-called „herb". The height of the pole and the abundance of the
„herb" are indications that the harvest was very good. It is an expression of gratitude and
a tribute paid to the Mother of God. This articles not only describes the „herb" tradition
in the cultural context of the region, but also interprets and describes the transformations
of this custom.
Key words: Częstochowa region, folk type culture, folk religious tradition, the cult of
St. Mary, the Mother of God of Herbs celebrations

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9732" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9710">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7117ec7ad868a7b89cd61efdf5b0a19a.pdf</src>
        <authentication>f51fe12a6b65b3ee90efeb86601eb0a0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115741">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3559</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115742">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115743">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3336</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115744">
                <text>Z Adamem Zegadło oraz jego żoną o Żydach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115745">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1989 t.43 z.1-2, s.103-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115746">
                <text>Pacewicz, Dorota; Sabak, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115747">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115748">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115749">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115750">
                <text>Dorota Pacewicz, Krzysztof Sabak

Z ADAMEM ZEGADŁO ORAZ JEGO ŻONĄ O Ż Y D A C H *

n: Żydów tu było bardzo dużo przed wojną. Teraz już nie ma, ale
było. I my byli. I chociaż się nowe dokłada do tego, ale się pamięta,
że było. Bez tego żyć, to tak jakoś dziwnie. Byli i nagle ich nie ma. Ja
za młodych lat pracowałem w fabryce, takiej prywatnej odlewni.
Ona była przez Żydów prowadzona. Bo od tej pierwszej wojny
światowej, to dziwne rzeczy się działy tutaj. Bo to bieda, nędza i
smród, i ubóstwo, i wszy i pierun wi co. Ludzie się tylko iskali od
wszy.
lOna: Wszędzie tak było! (...)
n: Tak było przed tą wojną. A po tamtej, to się już nie chce gadać.
anim się to wszystko troszeczkę udekorowało, zanim ludzie tutaj
f«kądś przyszli z pieniędzmi, uruchomili coś...
fUy: A kto przychodził z pieniędzmi?
' h: No Żydzi obsadzali się. Przecież nie chłop obsadzał się; co on
miał o interesie za pojęcie?
Uy. A Żyd skąd miał to pojęcie?
n: Żyd? Jak to skąd. On się rodzi z tym.
|y: Czy Żydzi tu mieszkali?
n: Mieszkali, chodzili. Ta fabryka, w której zacząłem robić to była
Bbryka żydowska. (...)
Vy: Gdzie była ta fabryka?
n: W Suchedniowie. Chodziło się na piechotkę.
Uy: Czy Żydzi ją tylko prowadzili, czy także w niej pracowali?
n: Prowadzili tylko Żydzi; Żydem był majster, tokarze, tacy lepsi
chowcy. A ludzie ze wsiów to się dopiero przyuczali. Tu u nas
»ozili rudę i dmuchawka taka była, i przetapiali taką surówkę, a
Uewnia była w Suchedniowie. A druga odlewnia była na Rejowie.

* Adam Zegadło był jednym z najstarszych i najwybitniejszych
eźbiarzy ludowych w Polsce. Miał lat 78, mieszkał w rodzinnej wsi
yżka (k. Łącznej) w woj. kieleckim. Rozmowa miała miejsce w
rietniu 1988 r. Zegadło zmarł 13 maja 1989 r.

•

A jeszcze była trzecia, Mostki. Trzy były odlewnie tu nisko, pod
naszą wsią.
My: Czy Żydzi byli tu na takich samych zasadach jak inni ludzie?
On: Tak jest! — przecież tu była wolna tolerancja, od Kazimierza
Wielkiego. Prawa dał różne ludziom, to zaczęli się zjeżdżać kupcy z
forsą. Najechało się ludzi, zrobili handel, zmiany rozmaite, kulturę.
Wszystko się wtedy zrobiło, że była bieda, wykupywali dwory,
ziemię karczowali i zaczął się ruch. Kiedy się już dwory udekorowa­
ły, to trzeba było folklor: przyjęcie jakieś, cywilizację. Jak było
przyjęcie jakieś, wesele, goście, to — dawali na tacy chleb i sól.
Przyjmowali tym ludzi. Wychodził jakiś ojciec z domu, czy stary
dziadek... Ja sam byłem świadkiem, jak Żydzi przyjmowali biskupa
sandomierskiego w Suchedniowie chlebem i solą... Oni tu nie mieli
przeszkód. Najwyżej to mieli przeszkody jak były skoki na tego cara.
To tu się chowali po tych górach, po tych dziurach...
Ona: Ale, ci Żydzi tu ziemię mieli, i wszystko, mieli gospodarstwa,
handel mieli, sklepy po wsiach. Tak było.
On: Tak, tak. Ale co tam było w takim sklepie: nafta, trochę soli. Co
on tam miał?
Ona: Chleb piekli..
On: No, chleb tak.
Ona: Bułki..
On: No... (...)
My: A jacy to byli ludzie?
On: Różnili się. Niektóry był uczciwy, inny nie. To tak, jak ogólnie
jest.
Ona: Ale przydawali się bardzo ludziom. Mąż nawet u nich na
weksle brał żyto jak chciał zasiać pole. Nawóz skądś mieli, handlo­
wali tym.
My: Dawali na weksle?
On: Jeden drugiego poręczał. Ja miałem takich swoich, co mnie
znali dobrze, to dawali i ręczyli za to żyto czy nawóz.
Ona: Później się oddawało rok, dwa, po trochu i już było lżej trochę.
103

�Tak by człowiek nie zasiał tego pola.
On: Ale mieli zasadę jedną: musiał coś na tym zarobić.
My: Czy się razem trzymali? Czy z ludźmi tutejszymi byli blisko?
Czy się lubili między sobą?
On: Ci, co należeli do sekty chrystusowej to szli do kościoła, a ta
sekta mojżeszowa, to znowu miała swoją bóżnicę w Suchedniowie.
Tam były narady, i tam się schodzili na modły. No a ci tutaj, co
należeli do Chrystusa, to chodzili do kościoła.
My: Czy to była jedyna różnica?
On: Tak ogólnie, to żyło się tak pomiędzy, ale mieli te dwie sekty.
My: Czy ubierali się inaczej?
Ona: Odmiennie, ale nie wszyscy odmiennie się ubierali.
On: No a jak? Kto się nie ubierał odmiennie? Powiedz mi, wytłu­
macz!
Ona: Bo w tych krymkach chodzili (jarmułkach — przyp. red.)!. Ale
chodzili i nie w krymkach.
On: A co to chce się gadać, jak nie wie się dokładnie! O ile się mówi
„Żyd", to chodził w takiej jeremce (jarmułce) i w takim długim...
Ona: Habicie.
My: Chałacie...
On: No, taki to już był Żyd. Ten, co należał do Chrystusa, to szedł
do kościoła.
My: Czy byli tacy, którzy chodzili do synagogi, a nie mieli krymek?
On: Nie, takich nie było, No, w kapeluszu najwyżej. Ale w sobotę to
musiała być jeremka. No i bardzo przepisy przestrzegali.
My: Czy byli też przechrzczeni?
On: Przechrzty? Przecież to ci wszyscy, co poszli do Chrystusa!
My: Czy dużo tu było takich?
On: Aaa, rany boskie, Polska cała!
Ona: Niecała!
On: No, nie cała, przyszli skądeś tam jeszcze ludzi inni.. Było tych
Żydów, było. No i umarli.
Ona: Różni byli. O, tacy bracia (znałam ich, blisko mieszkali). Jeden
chodził tak jak ci na wsi ludzie, drugie w krymce. No i żył oddzielnie.
I ten, co tak jak my chodził to, ja wiem? czy on chciał się żenić ze
mną? Nie wiem! Podchodził tak do mnie!
My: A Pani by wyszła za Żyda?
Ona: No, ja wiem... Jakby się podobał, to wszystko jedno, prawda?
On: To tylko chodziło o wyznanie. No bo przecież jednakowe ma
wszystko — i jedzenie, i tu — nisko, i wszystko jednakowe ma.
My: A to, że ciemni? (pytanie sugerowało karnację, strój, ale
Zegadło zrozumiał je w innym znaczeniu słowa)
On: No, jak się przyuczył, to uczony, a jak się nie przyuczył, to
nieuczony.
Ona: Ale Żydzi się uczyli. I po domach, i do szkoły chodzili.
Mało było ciemnych. Żydek, małe dziecko żydowskie, jak przy­
szło do szkoły, to jakby było po trzech, czterech klasach, już
z domu.
My: Czy były jakieś konflikty między ludnością polską i żydowską?
On: Jak ksiądz coś zamącił. To tyle było.
My: Ksiądz?
On: Przecież mówił kazania do wszystkich ludzi, którzy chodzili do
kościoła. (...)
My: A co mówił?
On: A różne rzeczy opowiadał, o religii., mówił jak tego Chrystusa
mordowali, to, sio, o, takie. Wtedy ludzie wyszli takie... złośliwe na
Żydów. To było najczęściej.
My: Czy coś im złego potem robili? Coś mówili?
Ona: Nie, tylko taki trochę wstręt mieli.
On: O to! o te męczarnie.
Ona: Ale nie dokuczali im, to nie.
My: A jak było w czasie okupacji?
Ona: W wojnę to tu dużo było Żydów — w Suchedniowie,
Bodzentynie... po wsi chodzili, chleb ludzie im piekli, męli im żyto. Ja
sama im piekła chleb, w wojnę. Miałam piec chlebowy, to parę razy
upiekłam chleb tym, co chodzili. A mąż, to jak mu się zachciało palić,
i niósł Żyd tytoń, to ostatek żyta dał temu Żydowi za ten tytoń. Ja
mówię: co my będziemy jeść z dziećmi!

On: A tak i ten Żyd się pożywił i my przeżyli. O! pomagało się jak to ]
ludziom.
My: A czy Niemcy nie gonili za to?
On: Jak im nikt nic nie powiedział, to jak mogli gonić!
My: A nikt nie wydawał?
Ona: Nie! Ale każdy się bał, by człowieka nie ukarali, prawda? A oni]
przychodzili, a to nocą, a to wieczorem, te Żydzi. Ale mało
wieczorem, więcej w dzień.. Jak kopało się ziemniaki, to przyszedł z
motyką i sobie kopał.. Niemiec nie wiedział czy kto Żyd, czy nie Żyd.
Oj, działo się tu, działo..
On: Nie ma co powtarzać...
My: A kiedy Pan zaczął rzeźbić Żydów?
On: To od muzeum się zaczynało. Początki były różne., takiego co
w nastroju wojennym, jakby (Zegadło zaczął rzeźbić Żydów w 1968
r. — przypis red.) Pytamy się tej pani dyrektorki czy takie rzeźby i
można robić? A ona mówi „pogadam". Pogadała, i „niech Pan robi"i
— powiada.
My: A dlaczego chciał Pan rzeźbić Żydów?
On: No bo ja z nimi się wychowałem, nie?
Ona: Mąż pracował 14 lat w fabryce, zżył się z Żydami. On wszystk
od Żydów umie. (...)
My: A czy Żydówki były ładne?
On: O, i to jakie!
Ona: Mnie do ślubu Żydóweczka suknię szyła..
On: ... Ale jaka była ładna!
Ona: Bardzo ładna! W Suchedniowie. Ale oni zginęli. Uciekli do^
Bodzentyna w czasie wojny. I byłam w lesie, jak wracali, tam ich]
widziałam. I później zamordowali ich... zginęli. Ona męża miała z
Szydłowca, Żydka, a ona była z Suchedniowa. Bardzo fajne ludae|
byli.. Bardzo grzeczne byli.
My: A czy mieliście jakieś kontakty z Żydami, nie handlowe?
Ona: Na żydowskie wesela my chodzili. Ale Żydzi nie chodzili do |
nas. Bo na wsi, to wie pani: bili się, zabijali się.. To Żydzi się bali |
takie wesele przychodzić.
My: Ale mogli? Zapraszano ich?
Ona: Tak. I my do Żydów chodzili. Ja byłam na dwóch weselach
żydowskich. Pięknie było, pięknie się bawili! Ani oni się nie opili, ani j
się nie bili... Tak było wszystko fajnie, że aż miło było patrzeć!
My: Czy dużo ludzi ze wsi chodziło na żydowskie wesela?
Ona: Nie, nie dużo. Ale tak, kto nie kto, to weszedł na to wesele, |
przypatrzyć się, co tam się działo, jak tam było.
My: A dlaczego Pani tam chodziła?
On: A bo ona tam mieszkała koło nich, niedaleko, bo ona pochód
stamtąd, z Łącznej.
My: Czy ludzie lubili Żydów?
Ona: Zależy kto: jedni lubili, drudzy nie lubili. Ja tam lubiałan
Żydów. I nawet lubię patrzeć jak mąż robi tych Żydów. Bardzo m
się podobają. Mąż pięknych Żydów robi!

O RZEŹBACH
I — To nowa rzeźba, konik, bryczka na dwóch kółkach, w niej;
czarno ubrany, z czarną brodą jegomość. Dziedzic, siadał
sobie taki i jechał se, objeżdżał sobie majątek.
Dlaczego Pan wyrzeźbił akurat dziedzica?
Bo to jest zabytek Stare, co się już nie praktykuje.
Gdzie pani ma teraz coś takiego w Polsce?
Ma Pani samochód... zaraz zasmrodzi, czy jakiś traktor.
A to (o rzeźbie), to jest coś pięknego!
11 — To też moja nowa rzeźba — skrzypek, obok łabędź. Muzykant
gra na skrzypkach melodię baletową... Czajkowskiego... łabę­
dzie. I to jest ten łabędź. Wsłuchuje się... To będzie nowość dlaf
Jackowskiego!

Fot. Krzysztof Saba

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11359" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11337">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5d0a6880519f9d9dfd9f6ad4f427838c.pdf</src>
        <authentication>2c62866674a0927f2b97bc302bccc101</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135339">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135340">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135341">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135342">
                <text>Abakanowicz, Magdalena (1930- )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135343">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5875</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135344">
                <text>[brak tytułu] / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2006 t.60 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135345">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.60 z.3-4, s.7-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135346">
                <text>Pagé Suzanne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135347">
                <text>pol, ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135348">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135349">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135350">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135351">
                <text>SUZANNE

PAGE

M

agdalena Abakonowicz: début des années 80, années no­
ires en Pologne, son exposition à Paris, comme l’implosion
d’une bombe dans son message venu de derrière le Ride­

au de fer. Message sur le destin de l’homme dont elle impose, face à
la Foule sans Tête, la résistance silencieuse. Seule, elle a osé porter
témoignage pour hier et aujourd’hui de l’impérieuse injonction de
l’un contre tous.
Belle, forte, frontale, à cette image, elle force depuis toujours to­
ute mon admiration.

M

agdalena Abakanowicz: początek lat 80., czarne lata
w Polsce, jej wystawa w Paryżu jak eksplozja bomby
w swoim przesłaniu spoza “Żelaznej Kurtyny”. Przesłaniu

o losie człowieka wobec bezgłowego tłumu, któremu przeciwstawia
swój milczący opór. Samotnie ośmielała się nieść świadectwo jed­
nostki wobec wszystkich - za wczoraj i za dziś.
Piękna, silna, z podniesioną głową, zjednoczona z tym wizerunkiem
od zawsze włada moją wyobraźnią.
Tekst wygłoszony podczas ceremonii wręczenia nagrody za Osiągnięcia Życia, przy­
znanej przez International Sculpture Center w Nowym Jorku, 20 września 2005 r.

M

agdalena Abakanowicz: in the beginning of the Eighties,
black period in Poland, her exhibition in Paris like the
implosion of a bomb carrying the message coming from

the other side of the Iron Curtain. A message about destiny of
mankind on which she imposed - against the crowd without head her silent resistance. She, and she alone, has dared to bear witness
- yesterday as today - to the urgent command of one against all.
BeautifUl, strong, head-on, corresponding to this image, she com­
mands since ever my entre admiration.
The speech delivered during the ceremony of giving the Lifetime Achievement Award
granted by the International Sculpture Center, New York, September 20, 2005.

7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6538" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6518">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b1f8bc68be7ad67c4c402295d4dcf648.pdf</src>
        <authentication>0616d9a32e37fc5312a2c29b27073084</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2164</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77859">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77860">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77861">
                <text>antropologia ciała</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77862">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77863">
                <text>Ślina - "sok" ciała / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77864">
                <text>LUD 1996 t.80, s.145-156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77865">
                <text>Paluch, Adam</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77866">
                <text>Libera, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77867">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77868">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77869">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77870">
                <text>Lud.

t.

SO, 1l)Y6

.\/)\\1/'.\1.(:(/1.

1.lllIR.!\
Ilhl\ tlll \oci(ll(l~ii
I Jli\\cr,\lcl Wroclil\\s~i

//ł[( ;\/1\\

ŚLINA - "SOK" CIALA
..Logicznie r/n:z bior,\c nie ma w istocie różnicy między np. obrzucenielll
kl1gl1s gl in'l a opluc iem: skutk i tego pierwszego są nawet trudn iejsze do usuIlil'cia. a wil,:c i bard/iej k1opotliwe. Niemniej właśnie oplucie ("Nie będzie
:\icll1icc plul nam w Iwarz") uważane będzie wc wszystkich kulturach kręgu
illdl1cumpcjskicgl1 za hallbi'lc&lt;\ zniewagę ( ... ). Gdzie jest tabu - szukajcie
mcdiacji'" Po tym c!nologicznym !'Ozstrzygnięciu Ludwika Stolllmy J, w ślad
la Ldll1undcm I.eadem
-'. et'lŻ wil,:cej do niego można dodać, jak nie potwierd/ajace je tylko pr/yklady'.&gt;
()dcjscle I1d globalnych mzwiązatl w kierunku interpretacji
"drobiazgów
ludo/n;l\\uych"
podpowiada taką drogę poszukiwatl: kwalifikacja śliny jest
lakill" lIie tylko od logiki mediatora opozycji wewnętrnc - zewnętrzne,
cialo~II iat. heie
smierć .... lecz. jak się podejrzewa. także od popularnych koncepc.il ;lIl;ltl1miczno-li/jologicznych,
kontekstu kultury. W konsekwencji
miast
Icdll\1\\ymianmych
formul: każdy otwór i wydzieliny cia1a są medialne i jako
i(lkic lahui/l1\\·ane. proponujcmy bardziej konkretny opis, szczegółowe interpretacje. J..[t·m' Ilic zniwcC/,\ ich specyficznych
charakterystyk,
a jednocześnie
umaj;, ich \\spólny mianownik.
\\'uilcc lego uym jest ślina')
(lkreslenie natur: legu "soku" ciała daje się odtworzyć z szeregu tekstów
Illlkloru or;1I \\y\\iadtlw cLnografieznych. Tak więc powstaje ona, jak się sądzi.
I P\lKaIl1H'l\\. picia. t\vorzy
się w żołądku i/lub w ustach, także w piersiach,
;1 d/ięki
nicj mzmil,-'kcza się pożywienie, smakuje się i trawi (Barcice, KolbuVl1l1a) ~. Utrzymuje sil,:, ŻC "ślina jest po to, żeby gardło nie wyschło, żeby
ululI iek nH)gl plllYKać pukarm": "bez śliny przełyk by zesechł i człowiek by
~ic udusil" (Harcicc).
I I. \llIl11n1&lt;l. .111Im/}('/ngill
k/l/I/lIT
Irsi po/skiej
X/X IF.. Warszawa 19X6. s. 15.\.
-' I 1"·;ICh. 1-,:11//111'11 i kOlllllllikl!1l'{/lIie.
w: I,:. Leach. i\. J. CJrcil11as, /?ylllll/

i IJ(l}'}'Ocja.

"';iI'Ja\\a
I t)X9. s. (,X - (,t).
~ \l;ilcrl;1I\ / hadali clnograliunych
pl'O\\ad/.onych
przez Kalcdr« Etnograni
IJniwcrsylclu
\\ rocl;I\\ ,kicgo onl/ Kalcdn,: Elnolpgii lJniwcrsytctu
ł,ódzkicgo
IV
Nowosądeckicm
IV
lalach
It)X9_1')t)11 i \\. o~olicach
Kolhus/.ll\lcJ w latach 1991-1992. oznaczanc dalej w tckście: (Barcicc).
rkldhll"-Ill\\;I)

�Możemy uzyskać dalsze potwierdzenie na to, że wytwarzanie śliny wiąże silt
z żołądkiem (wnętrznościami).
"Ślinić się" znaczy np. u Kaszubów, z/ościć się.
wpadać w szał (a ,jątrzyć się" odnosi się do ropiejących ran - o takich mó\\i
się też, że śl inią się" - złości, gn iewu) 4 Te afekty łącZil si&lt;; z jaclO\vitościi! (suszą, pieczeniem, ogniem), a powstają one \V żołądku. kiszkach. ślelizionie.
wątrobie ("żołądkować się", "śledziennik", "wątrobiarz") '. latem nadmiar śliny wydzielają zarażeni wścieklizną, ludzie z zaburzeniami nerwO\vymi, cięzarne kobiety (są one złośliwe) (Barcice, Kolbuszowa).
Te ludowe przekonania walto zestawić z tym co pisa/ w XVI wieku Andrzej
Glaber z Kobylina: " ... śliny a wilgoty po języku przychodzi/y ku oclmi&lt;;kcl.eniu
pokarmu w uściech, żeby on tak sprawniejszy był wniść do żolwlka ( ... l. ale iż
żadnego smaku nie czuje język, jedno przez wilgotę śliny. przeto ślina \\tenClas
ku językowi przychadza (czując kwaśne). (Cierpiący na zimnicy) czuje smak
gorzki wszystkiego, bo jego żołądek napełniony wilgocią - kolera a ta gorzka para z żołądka zaraża język ową gorzkością ( ... ), zbyt wilgoty llegmistcj w żylkach języka nadyma je, i że wady wymowy sprawiają" h Takiego wykladu nie
znajdziemy w etnografii. Jednakże podług licznych ..drobiazgów lud07Jl(}\\czych" - "przesiąkniętych"
Illllnoralizmem - żołądek bywa 7.allegmiony. przeładowany nadmiarem żółci (wątroba dostarcza tego "soku" do żoląclka. ab~
ułatwić trawienie),
zdarza się, że w nim zalega zepsuta krew (Barcice.
Kolbuszowa).
Istnieje zatem postawa do spekulacji: od ilości i proporcji
m ieszan ia się "soków" w żołądku zależy ilość, wygl&lt;ld. smak, vvlaśc iwośc i śl in~
(Barcice).
Z tej racji, że wilgotność ust nazywa się ,.śliną", ..plwocinami", llcgnq -.
ludoznawcy rejestrowali przeświadczenia,
iż ślina znajduje siy tcż \\ plucach.
Tak więc zmora wysysa ślinę z ust i piersi śpiącego 1', a \v gorączce (lO
określenie obejmuje także zapalenie płuc i opłucnej) wysycha ślina
Jednakże
nie utożsamia się całkowicie śliny z flegmą. Mówi siy, /.c kiedy psują si&lt;; pluca
(np. w suchotach) ślina przekształca się w tlcgmy. Wówczas chory kaszle
(dobrym jest "mokry kaszel", to jest taki, który wyrzuca llegmy. z/ym"suchy"), pluje - im częściej i gęściej, tym lepiej, gdyż OCzys/.cza to pluca
z nadmiaru flegmy. Niedobrym znakiem jesl. gdy chory nie pluje, nic odkaszla.
co zdarza się właśnie przy gorączkach lO. W takim razie czyni si&lt;,:rozróżnienie
tj.

4 B. Sychta. Slownik gwar kas::lIbskich na t/e kll/I/II~v !tllIrJll"CI. l. :'. Wrochl\\ I 'iT.'.. s. 7.'.
:) Zob.: K. MoszyJ1ski. KlIltllra IlIdowa Slowial/. l. 2. cz. I. Wrochl\\"
\V,lrS/;I\\a I '}(,X. , X'J.
6 A. Glabcr, Prohlemata Arislolelis.
w: Filo::o/ia i 111l-/;/ SI)()/ccl/a .\T/ II' .. \\\bor i oprac I
Szczucki. Warszawa 1978, s. 574 - 575.
7 l'os::lIkiwul/ia,
"Wisia" l. 4. 1890. s. 1')2,
I' 1\, Kowalska-Lcwicka.
Wier::en/a / ::HTCU/C ::\I'/ą::UI/C ::c ,'III/crei,!. II SIIIi//U :: kll/IIII"\
/1Ii/c}\l'ei /3eskidll Sądeckiego. Wroclaw 1&lt;'&gt;85.s. 102,
&lt;) B, Sychta. op. cil.. s n.
lOS. Spittal. Lec::nictwo /lIdollle IV !alo:'cach i okolicv ... ({oC/nik Polski" l. I. Tarnopol I ci'X.
s. 1 15. 118 - 1 19: Pos::llkiH'({Ilia, "Wisla" l. S. IS()4. s. 5
C

)

�147

między ślin,\ a flegmą: ta pierwsza przekształca się w drugą: flegma stanowi
~\\egl) rodzaju zagl;sZC7.0ną ślinę czy też ślinę zmieszaną z wydzielinami
tOzkladających sil; pluc.
Utrzymuje sil; zatem, iż ślina zalega w ustach, żołądku i plucach, ale zdarza
siC; też. /e \V glowie. Kto ma .,głowę zaślinioną" (np. przy zatokach), dobrym
d la n iego jest katar (uplyw flegmy nosem ) (Barcice). Ta ostatnia przypadłość,
np Iledlug Żydów, dobrze .,robi na głowę" - zgodne byłoby to ze stwierdzcnicm Marcina Sicnnika. który uważał, że katar, to "wilgoć zbytnia z głowy
plynąca" II. Kto ma śliny za gęstą, cierpi na miażdżycę (ta łączy się z otępieniem umyslowym. klopotami z pamięcią) (Kolbuszowa). Konsekwencje "zaślinien ia glowy" S'l dokladn ie takie, jak ie według humoral izmu ma nadm iar
Ikgllly IV glovvie: otępienie umysłowe, "zejście z rozumu" (flegmatycy są tępi
i gnllśn i) I::'. Ten udział śl iny w wi Igociach mózgu (por. w rosyj sk ich ciialektach: ..nllga" - deszczowa pogoda, "mozgływyj" - deszczowy. wilgotny) I.~
lllllllac/y następnie. /e gdy król węży napluje w usta, rozumie się mowę
1.11 iem\!: \\'l;/e pluj,\ na glowę węża wybranego
na króla i w ten sposób robią
mu "o1"(1ny.a kto ją zdobędzie, zyska mądrość, wiedzę i moc znachorską 14.
Warto nadmienić, i/ nic tylko w tradycjach ludowych, lecz także w tradycji
chrlcścij,1I1skiego Kościola wskazuje się na związek śliny z głową: ,.Ślina
~) Illbuli/uje nam nqdrość otrzymaną z ust Odkupicicla w Boskich słowach.
SIina przcc ie/. spływa z głowy do ust. Gdy zatem tą mądrością, którą jest On
~alll. lostaje dotkniyty nasz jyzyk. natychmiast staj c się zdolny do głoszcnia
Lllangelii" I'.
Ślina jest jedną z wilgoci ciała. Traktuje się jąjako analogon wody: "Plują
!l1U\\ gt,'bę. ,1 on mówi. że deszcz pada" 16 W zagadce: "Siedzi w wodzie, a nigdy nie 19nije"prawidiową odpowiedzią jest: język 17. T~ odpowiedniość
111
it;dl.Y ś Iin,\ a desl.czem (wodą) aktual izuje wiele praktyk magiczno-rytua 1n)ch. V\" /amówieniaeh,
po wymówicniu kOllcowych formułek, w których wypl,'dla się choroby nil wody, błota etc. spluwa się IX. W zamówieniach od uką~zcnia m,.:ża zwraca siy do żmii: "ja mam, żmijo ślinę w ustach. a ty masz wodę
II morm". .,lI wyża woda w morzu, a u mn ie woda w ustach", po czym
Ila~tępuic chuchanie na ranę. spluwanie na ziemię 19. Zachowania te odzwierII /;1 .\ I';duch.

r.ll/%gicnv
ot/as ciala lud:kiego i chorób. Wrocław 1,)95. s. 41.
l::' /(\h np.' ('. S I.clis. Odcucony
obro:. Warszawa 1')86. s. 117 - 119.
I; .\ . .-\lilll&lt;l'icI. 1'IJ!'ti(!'sAij!' vo::rC'nija slovian na prirodu. l. I. Moskva 1868. s. 118.
1-1 l'. \I&lt;ljcllski.
l'ą: II' lilowi!', pojęciach
i praktykacb
ludll nas:ego.
.. Wisia" l. (,. 1892.

, .~20
I' I l. locr'ler .. ~·I\'iat ,ITlllboliki chcdcf/(//lskiej,
Warszawa 1990. s. 363.
l h :\. S;doni. I.ud r:c.c(iII'ski ... Materialy Antropologiczno-Archeologiczne
l. I O. I ')OX. ,. 31 X.
171/l/d!'lII.
1X /oh. lip.' N. Vinogr&lt;lliov. jlagovOly. oberegi, spasilel'nyj£'
molilvI'
!( I (l. I ')07 i I( I X. I &lt;JO')
1li H. {iSpiCIISki. f:/llt .VIl'. ,ol Idola/o JW Rusi. Luhlin 1985. s. 124.

i Elnograticznc"

i proc'., ..Zivaja

Slarina"

�I-lX

ciedlają mit "o pierwszym pojedynku":
po zwyci~sl\\'ie
I~oga (immu \\ iCJL'
wiatr i pada deszcz, wąż kryje się w l.iemskich \\odach 20 Tcn mil~Cln~
wzorzec obowiązuje w wielu praktykach magii leC/niClcj. Rosyjski /Ilachor Pl)
zamówieniu
chucha, następnic spluwa trzy raz\' pr/e/ Ie\\e ramic. allio IW
cztery strony świata 21.
Ażeby określ ić czym jest. do czego sluiy elana CI~Śc c ia la. ludo\\ a IllL'llla1ność poszukuje analogii w zevvnętr/.nym świecie (kodzie kllSIl]()lllgiClllylll). ak
też w obrębie samego ciała (kodzie anlrOpOlll()rIICln~,.m) Slina nic jL'SI CleSCI;1
cia la, lecz tylko jego wilgocią, sulistallcj,\ plynn'l. a 1,lka Ilatura ,liliii;! ja Lil'
innych ,.soków": moczu, krwi. spermy. Ilegmy. i('lici 22. Totci puj;l\\ia si~' taka
alternatywa:
żeby zabezpieczyć
si~ przed urokami naleiy tr/~ kroinie SplUll:le
lub oddać mocz :n oraz konsekwencja
Iypu: ..glist) S/CI,'" dll iol,!dk;1. :I (lil.j:lwem tego jest ślinolok 2&lt;1.
7 powodu ustawicznych
przemieszc7.ell \V ramach kndll ;lIltropllnHlIllc/IH:go, zestawiell i przcciwstawicll
jednych c/~ści ciala / innymi. doslrzega ..,ie
liczne .,podobicllstwa"
między gór&lt;\ adolem ci;l/;]. Ślill;) pOIll:lg;l \\ tr;1\\ iClllu.
.jest wydalana olworem ciała - ustami. Poi~wiel)ie jcsl lr;)\\ iUIIL'i \\~ d/lCI;IIl~'
odbytem - .. lew&lt;\ gębą". Zatem są racje. iiby pr/eslrzL'gać
..klo \\ I\,CC plujL'
ten w porlki sra" 25. Ślina tworzy się w ustacl1. Cly lei. naply\\a do lisi (ioladk:l.
pil:rsi). , 'a metonimicznej
zasadzie jest olla lItoi.salllian:l IC s!\l\\ell1 (In ..!'\'&lt;i/i
się \V ustach"), a plucie z mówieniem: ..Gada co mll ślin;1 na jq~ k pr/\ niesic':
.. Wypluj to slowo!" - ..wypluć" znaczy: wygad;lć: ..Oilr;H:;l ślinL' \\ g~ilic"ten. klo byle co mówi: ,.Ślina mu \\ gębie nic wysyciw"
tcmu. el' dllm g:lLi;I:
..Mam takie przysłowie (zdanie), to go wyplujt; (\\YP\l\\ IClll)""'. KIn m,)\\ I
o chorobie albo czarcie. winien splunąć. aby nic przy\\olac nicCI) sIei ~i1: ~Gdy pop pytał na chrzcie kumów czy wyrzekaj,\ si~ szat&lt;ln;l. ci lllh\J&lt;lcili si~' dl'
drzwi i spluwali 21&gt;.

20 Zob. np.' V. V. Ivanov. V. N. Toporov. /ill'IIr10ill
i Imlls/ol'IIIII"i;"
,. lIiI/II/".'.:'li·"s!,',';'
jó/'k/ornyeh
lekSlOch. IV: TifJ%gic'eskfie
iss/edovllnijll/}()
jill'k/ol'lf.
\otosb il I(J7~.
2i l\. Alanasjcv. op. cif.. s. 397.
22 Zoh .. A, Wierzhieka. NO::\1'a::anill o c::ę.veillch "iu/II. \\. '\"('11/(/111\-/,11
I sllI\I·/Iil..
\\1'&lt;'(1;1\\

i

1975. s. 97 - 100
2~ B, W. Segel. I,Viecenia

i /eclliCIlI'()

/1'&lt;1&lt;1"" .. .1 ,ud" I. .1. 18'&gt;7. -; ~(i

lob,

lilkic

S SL'II~-

man. Dcl' hClsc I3lick. l. I. Ikrlin 1910. s. 29:; - 302
2&lt;1 tv!. Udziela. I'r::vc::vnki do /cclliclll'lI/udo\I·C,~O
... Wisla" l. II. I ()()~., .,'il"
25 A. Pdrow. LlUi ::i~lIli dobr::vI1skiej .. .zbiór Wiadomości do Allirnpologll I'r&lt;lIO\\el'

I.

2.

1878. s. 175.
26 Nowa księga pr::vslóll'

i \I!yra::eJi pr::n-/oll'ioIlTc!'

Wars/alVa 1972. l. 2. s. 955 - 9:;6: 1. 3. s 435 - 431'.
27.1. Burs/la. !-ecniel)l'o
/udOll'e. IV: hu/lura Iwlmm

1967. s. 40:;.
28 .J. Rulikowski. Zapiski
Kn\iolVe( 1. 3. 1879. s. 120

/}(Jlskich. pod rc'\1. .I, I'r/\'iiIIHl\\
I Ue/A ,,/m/ski.

,k ie;c\',

pod red, .I, \lurSlI\.

I. 3.

1'0/.11&lt;111

clilograjiC::llc

:: UkroilII'.

../bi(·)l

Wiildomości

do 1\lllrnpolo~il

�14')

Ś IiIla sluiy do rozm ie;kczan ia, smakowania i trawien ia pożywien ia, czyi i
.ie:go /nis/Clcnia dla dobra ciała. W wielu różnych mitologiach z nią kojarzy się
Ill\.1CIlOdestrukcja i kreacja. Według kosmogonicznych
opowieści rozpowszech11inn~ch Ilśn')(j Slmvian. z ziemi wyplutej przez Diabła powstały błota, góry,
Ilielliytki 2'). /jego plwociny zrodziły się Wyże, robaki, sroki :'0. a w antropogoIliczllych opnwieściach
powtarza się, że Diabeł opluł całego pierwszego
ulml icka. Iklg schował te plwociny do środka, co stało się przyczyną chorób.
,k1llllnnści IlId/i do gr/echll: .,od tej pory człowiek pluje i wszystkiego wypluć
nic lIwie'" :1 ..• ndl&lt;\d ludlic plują i kaszlą" 32, W popularnych podaniach o pow,1,lIliu gr/ylh'm nll'lwi siC;. ie wzięły się one z chleba (ziarna) vvyplutego przez
"". I'intra (II folklorze istnicje stały związek grzybów z wilgocią, deszczem) n
\\e:dlllg 11I(il'mturecko-mongolskich
ze śliny Boga mial powstać diabeł (Mircea
Iliade Il\\a/a. ie: jest tn dowód na niskie pochodzenie diabła): według Ugrów
A' "pIUllil,'ci,1 I~oga po\\stala
góra: mity Mordwinów mówią. że szatan wychodll / gllr\ lIllvorzollCj .Ie' śliny Boga. albo też Bóg splunął na wodę i tak zostal
,[lInr/(lny /Iy duch. a tcn wyplul ziemię i tak powstały góry 34. Podług UkraiilClII'. Iklg ze sllcj /t'lltej śl iny (negma?) stworzył pierwszego człowieka .\S
Id,lIliem Ilucukm ślina o/ywia wy7.e. bo oto ..gdy zabije się węża robi się mdlo
II listach. chce sil,' piLiĆ-- llale/y się od tego powstrzymać. bo śliną żywe węże
ll1,tia labilego. pnci&lt;;ty I\;\i zrasta się i ożywa 36 Nad Lomnicą odnotowano
lej. 1/ Ie ślin~ \\yplutej
na .licmię. wtedy, gdy bije dzwon kościelny, powstają
Illlije:
(II 1'll1sce istnialo prl.ekonanic. że gdy żaba zje wypluty komunikant, to
j1l1\\st:!nie I.nie.l smok) .17
Slin:! pr/yspies/a fermcntacje;. dojrzewanie zaczynów alkoholowych ... W 1'0"i"killl Illicie o pl1ll1pie ml1wa jcst o tym. jak warzy się piwo z piany utoczonej
I p\ ska \\iepr/a
lub konia: natomiast w analogicznym micie irlandzkim diabd
pluje: do pilla i \\YI\l1łuje pianę na nim, Staroskandynawska
saga ( ..,) opowiada. j,lk ()d~ n lI/.yuyl swojcj śliny na zaczyn do piwa i wtedy stalo siy tak
/,Icn~ 111Ilapojcm, i.c niejaka Gcirhilda uzyskała w zamian za nie szczęście
Ilw!/el'lSkie. Ślina jako zaczYIl napojów alkoholowych znana była na rozległych
~,) /&lt;1h. R. TUl11icki. S/o\l'lm/ski liliI kO.\·1I
lOgaIII cnv ... Etnogralia Polska" t. 23. 1')79. I.. 2.
'I, () I!O:':II. /&lt;'.!'.{) slllgl/ch / diafJe/skich .eluckach. "'yhral. oprac. i prze!. K. WroslalVski.

I ')X:i. s. 42.
,I I' I' Cuhinski.i. !rlld" elllogmjh'esko-slalisli(eska/
ekspe(/icii v Zapadllo-I?ussklj
kraj. ( J.
"~lIlkl-l'clcrhllrt!
IX72. ~. 14:'.
;2 /oh. I{· T&lt;1l11icki. /.JI(/(}\I'e lIIilF o .\·I\I'or::elliu c/o\l'ieka, ..Elnografia Polska" t. 24. 19XO.
\\ ~IIV~III~1

/ 2.
;; /uh. nil. S. Ccn.:lld. l'r::e!JiecaIlF,
ll'ie,s' \I' pO\l'iecie
wielickiIII.
ciClIHl-!\rcilcuiu!.'iCllh:
i I:lll()~raliclllc"
l. 4. 1900. s. 110.
;.] \1. J:liadc: SI/Uli/II, II/il~ historia. Wars/.&lt;lIva 1974. s. 204 - 20:'.
;, \'. Illlatiuk. (;l/lido-l'lIski
III/mdli i legelldi, ..Etnogralicnij
Zhirnik"
(Jniścuk .. lIl/leri/llli
do .!'.lIcul'skoi dellloll%gii
... MalCrijali
t II. l ')II'). , .j·t
;, I I'ul/. lIi(/(/oll/o.inllldo::llall'ce.
( I. 19.14, s. 2X.
;h .\.

"Materialy

Antropolo-

( 12. t 902. s. ').
do ukrains'koi

etnologij"

�150

obszarach Azji i Europy" 18. A więc ślina przyspiesza dojrzewanie
alkoholu.
wobec tego - według popularnych,
nadal żywotnych
przeświadczellpicie
wódki ze wspólnego kieliszka jest niebezpieczne.
wypicie jej ze ślin'l drugiej
osoby przyspiesza
upicie się (powoduje
też zatrucia.
wymioty - Barcice.
Kolbuszowa).
W tym kontekście jest zrozumiałe,
że ślina może wpływać
na wzrost
dziecka. Po pierwszej kąpieli, w Polsce popluwano
na plecy dziecka . ..żeby
szybciej rosło"; w przypadku "angielskiej
choroby" (krzywica) matki \\ Skandynawii nacierały stos pacierzowy,
żeby dziecko w/.nwcnić.
ieby ro~lo (od
krygosłupa uzależnia się wzrost człowieka) 19
Ś Iina wzmacnia osłabiony organ izm. dziala na jego wzros!. Stc\d j ui bl isko.
aby jej użyć dla dodania sobie sił w pracy. Pospolitym gestem. m. in \\ Polscc.
na Ukrainie, w Skandynawii,
było i jest plucie w n;ce przed przySl&lt;\pienicm ch)
pracy fizycznej - szczególnie ciężkiej 40. Ślina dodaje sił. wiyc równic dobrlc
może pomnażać bogactwo (majątek).
"Na szczyście··.
,.na dobry pOcz;ltek··.
kupcy w Polsce, u wschodnich i południc)\vych Slowian. \V iemClech oplu\\ali
pierwsze otrzymane
pieniądze;
Chorwat
pluł do pustej kiesy. "żeby micć
pieniądze" 41. W tym miejscu ujawnia siyjeden L licznych paradOKsll\\ ludo\\ci
dialektyki, bo oto ślina mnoży bogactwo, dodajc sil. ma moc kreacyjn;\. a Jednocześnie znaczy ona tyle, co ,.nic", to co ,.niewiele warte". Plucie kojarzy si.;
z minimalnym
wręcz wysiłkiem: "tyle co splunąć". "rozumu jakby naph\ar·.
"połknąć jak ślinę" - uczynić coś z łatwością, bez wysilku 42. Ukrai(lcy spluwali po tej formule przeciw jęczmieniowi:
"Ot, tobie kukisz (liga). pójdziesIna
bazar. kupisz co zechcesz" (pokazanie ,.figi" znaczy m. in. "nic". "nic") 4,.
Ślina ma "moc oczyszczania"
44, jest czysta.
Taka jest gló\\ nic ślina na
czczo, "pierwsza" (por. wyżej a mieszaniu siy "soków" w żołądku. które tr;mią
pokarm), osobliwie zaś osoby pierworodncj.
Taka ślina Icczy. Nacierano ni;1.
czy też opluwano, chore miejsca zajęte przez róży. rany, \",rzody. liszaje (le
biorą się z oplucia) 45, ukąszenia pszczoły. komara. nawel m;ża (te leczy najskuteczniej ślina urodzonego w dniu św. Pawia) 4(,. zcierpniyte cialo po dlugilll

1X M. Ilaavio. fllitologia fiJ1ska. Walv.awa
197'). s. 2'):\.
3lJ Ił. 8icgclcisen.
Matka i d::iecko IV o/Jr::ędocli. \Iwr::cl/iocli
I.wÓw
40
41
42
41

1927. s. 165.
Ihidcm. s. 164.
Ibidem.
Nowa księga ... , t. 2. op. cit.
A. PocIberski,
Materialv
do

demonologii

/lIdll

i ::\ITc::ojocli

lIleIII 1'"/S"Ie'.!.,,.

IIkraill.\·"IC.~O .. .fhi,·,,· Wiatlolllosci

AI11~;rlo_gii Krajowej"' t. 4. 1880. s. 75.
S. Splllal, op. CI/ .• s. 88.
4S Ibidem. s. 144.
46 M. Udziela.

Medveyna

i pr::esądy

/ecnicl!

IlIdll Ilolskiego.

\Valva\\.1

I Xl) \. s (,X

tI"

�151

spaniu. siedzcniu czy też leżcniu 47, chore gardło oraz oczy (ślina dodaje siłę
\\zroku do późncj starośc i), twarz (oczy, czoło) zauroczonego 4X.
Ślina oczyszcza. Suchotnik pozbywa się flcgmy zalegającej pluca z mokrym
kaszlcm. częstym i gęstym pluciem - należy go zmusić, abu pluł do spluwaczki
pustaINioncj IN nogach~ słaby nie pluje dalej niż broda, bliski jest śmierci 4&lt;)
Przeci\\ bólom zębów zaleca się środki na obfite odchodzenie śliny, bo z nią
()(kjclą "robaki" (są one przyczyną bólów) 50.
Ślina jest wypluwana. oddalana - wypluta przepada (przeklellstwo:
"Bodaj
s?c/el jak ślina"), więc służy ona do oddalania nieczystej siły, nieszczęść.
\\ magii leczniczej do najczęstszych czynności przy usuwaniu chorób należy
\\ysysanic i spluwanie w razie uroków, przestrachu, suchot, żółtaczki, róży
i in .. INtrakcie niemal każdcgo zażegnywania i zamawiania.
Dla odwrócenia nieszczęścia spluwalo się na ziemię (za siebie, przez lewe
ramię albo na wszystkie strony świata), żeby uchronić się przed urokami (Żydzi
polscy i ruscy trzykrotnie pluli ziewającemu do ust) 51; żeby odczarować mleko
nak/':- tri) razy splunąć za sicbie w lewą stronę (Barcicc); żeby czarownica nie
zaczarowala należy splunąć na jej widok obok niej 52. Pluje się także na widok
diabla. \vidma (staropolskie powiedzenic: "pluj na marę") 51, w kierunku kraU,!ccj wrony - wiesze/clcci 7.1054, w oczy napotkanej żmii. żeby nie ukąsila 55.
na ..czarcic wcsele" (wir) 56
\\ obrębic praktyk magiczno-rytualnych
oplucie ofiary albo sprawcy zla ma
d()br()cz)nn) skutck. jest pożądanc, ale poza nimi splugawienie
śliną jcst
'/lodli\\e. jest obelgcl. dcgraduje. W folklorze i medycynie ludowej ślina wiąże
się I chorobami (z zaślinicnia się dziecka - "ślini się jak dziecko" - tworzą się
lajady)'7. CI.a ram i (IN ślinic tkwi jakaś jadowitość, bo pozostawiona w kieliszku z \\lidką jest "danjcm" tj. czarem)5~\ wiedźmami (te szkodzą opluciem;
much&lt;; plujk&lt;; nazywają Kaszubi "czarownicą")
59, demonami (odmieniec jest
\\ ieCl.nic ośliniony) hO, "robakami" (z "zaplucia się" łozy powstają bąki) 61, ze
-17 l

l'alko-llrYllcc\\iCl..

/.lI/TSV

lec:niuwa

ludowego na Rusi poludniowcj.

Kraków

189.1.

.\~ S. Spitla!. 0l'. cif .. s. XX. I (,i.
-l') S. I :d/lcl&lt;l. rcc.: () I'r::csąr!acli i ::afJohonach. "Glos Katolicki"

nr 47. Kraków. "Lud"
155.
'II \1. licknicw,;ki.
() l'r::esąr!llch lekarskich /lIdu nas::ego. Kraków 1845. s. 41.
51 R. l.ilJcnlalow&lt;l. I'r::esądl' :::l'r!ml'skie. "Wisia" l. 14. t 900. s. 640.
:i~ II. I\icgckiscn.
0l'. cil.. ;. :1()5
,; Ih"I('IIl. s. 1(,4.
'.j.l ~\\i,.lck. /. nar! IUs/oka, "Lud" t. 8. 1902. s. 165.
'.:i '\. Vlllogradm.
0l' cif .. 1')()7. s. 70-71.
:if, ..\ ( '1.&lt;:11)\.
Isfo/" lIIiflcne Serlujll' /u:::l'ckicli. "Wisln" t. IO. 1896. s. 64.
'7 1\. S/\c1;m\sk;;-l\o~hcl.
l.ecnicl\l'o 1;/(/0\1'1'na Kujawach. TOrtlli 1972. s. 12.
'~I Kokss&lt;l. I:I"/()\'/ \'il'//\'IIlInia 110 I'ir!girju. "Etnografićnij
Zbirnik" t. 5. 1898. s. 95.
"Ill. S:- chla. 0l'. cil.. l. I. s. 15X.
!l(1 \1. "'YSIOllclw\\·;1. / USI górala zakopi;lIiskicgo.
"Lud" t. 7.1901. s. 185 - 186.

I ')().1. ,;

t.

10.

�złamaniem zakazów przędzenia, szycia, tkania - strzcżonych przez nicezystą
siłę: "na Białorusi uważa się, że w dniu świętych Vasilija i Marin)' (1)'17yieg()
i Maryny, 28 lutego), zwanych »Volosja i Mura«, można prZ&lt;lść tylko \\eln~
( ... ), której nie wolno ślinić. Nie wolno natomiast pl"l:&lt;jŚćlnu ani konopli. gdyi
w ten sposób »odślini się zamurowaną
zimt; i znowu zaczną sit; linHl\\l'
mrozy«. W czasie przędzenia wełny nie można ślinić nitek, bo krnwy i O\\c&lt;:'
będą się ślinić" lil. Oparsknięte przez konia oczy "pick'l i psujel się": oparsknięty dostaje liszajów (ale też kOllska ślina usuwa "plugawk(',
../abk{·. II
pleśniawki - Barcice). Pospolicie opowiada się () ślinie i ofuknięciu laski. iab).
sowy - ciekawe, że zawsze w oczy, nawet do utraty wzroku h'.
Oplucie człowieka
przez zwierzę kOllczy się chorobami.
cn pnwrti
rozzłościć (zbity koJ'l "napluje w zemście w twarz gospoclar/a" - Barc icc). ale
przecież nie obraża: ,,Zwierzę jak napluje to nic, bo nic ma rozunlll'" (f~arcicc)
ie ubliża przypadkowe, nieintencjonalne
oplucie. Przypaclkl1\\T oplucic \\ róż)
podarunek; oplucie ręki - nowinę (te wróżby tiumacz" \\spomniane
1.\\ iazki
śliny z mnożeniem bogactwa, ze słowem) Id.
Celowe oplucie czyjejś twarzy, splunięcie choćby poci nogi albo la plecami
osoby - ciężko znieważa ("bo przecież Żydzi oplu\vali Pana .Jczllsa'" _. I~arcice)
.Już choćby dlatego, że z tego gestu korzysta się dość r/adko, Illa Oil taka
wymowę. W okolicy Gdowa i Bochni plulo sit; w t\\arl ,"pr/eskoczkolll··.
złapanym na grzechu katolikom (katoliczkom) z Ży(!t")\\Iq, Żydem. 1,1 nie\\ icrność małżeJ'lską ("takiego żadna nie zechce"), także za obmowę (.Jemu co \\,11ll
to pedał, naplujcie w żywe oczy, bo to wszyćko nieprawda"') (" Rusini pluli n&lt;l
widok znienawidzonych
osób lili. "Splunąć i nog'l latrzeć to u naszcgu ludu
symbol całkowitego poniżenia i jak najwięks/.ej pogardy" pisal h\an Ir'1I11,,'
o I łucułach li7. Na Huculszczyźnie,
gdy wróg eheial las/ludzić
hahie. klt'll:l
zasadziła pokrzyk wilczą jagody w ogrodl.ie, opluwal ty rośliny. zlor/cCl) I jcj
Gospodyni my/a się wodą, do której wrzuc;lla zhClC/.cs/C/.onc lick
k tu
następnie ją spotkal, ten pluł na nią i tak ją przezy\,al, jak wrt"lg plul i przczywał roślinę6R. Polscy i serbscy ch/api spluwali na miejsca wypn·li.niallla si.,:
psów, bowiem byli przekonani, że gdyby w tcn sposóh nie uka/ali S\IC!:!,)
wstrętu i obrzydzenia, to nabawiliby się wysypek (ll}
61 E. Kolbus/.o\\'ski.
IF

Alalerynly

do lJIedvcI'lIy i lI'ier::eli IIIt/m,:n'/i

/.ahor::1I 11' pow. rawskim. "Lud" t. 2. I~96.s. I(II.
(,l 13. lJspicnski. op. cil .. s. 256.
li3 lob. np.: 13icgclcisen, /,ec::niclwo fudu polskie,!!.o. Krak(l\\

lI·edlll,!!. {)/){)II'I{/{I,"i /J,'lIli,,:

Il)2'J. s. IW
64 Zob. np.: O. Kolberg. IJ::iela ws::vstkie. t. 5:1. s. -lI I.
65 .I. ŚlViYICk. Lwyc::nje i pojęcia prawne ludu II(/{Irahskie,!!.o... \tl;lll:riah .'\nlr()polo~IUIHI'
Archeologiczne
i Etnograficzne"
I. 2. I !!9ó. s. 279 - 281.
66 H. I3icgelcisen, Maliw., op. cil., s. :164.
67 I. Franko, I:lldovi viruvannia nn Pidgilju .. Ylnogralicnij
I,birnik" I. 5. I X')X. s IXi.
liR 13. GuslalVicz, () kor::elliaciJ c::arod::iehkiciJ II' leCIlicIwie fud{)\':elll. .. I.ud·· I. I II. I liII.).

s. 275 - 2.76.
(j\) II. Bicge/eisen.

MaIka,

op. cil .. s. 165.

�153

Opluwa się dla odtrącenia. Odrzuceni ze społeczellstwa posądzani są o splugawienie świętości. Czarownice - według starych i pospolitych przekonaó plują na krzyż. depczą święte obrazy, wypluty komunikant używają do czarl')\\70 Oplucie, plugawienie,
utożsamia się z bezczeszczeniem.
W języku,
etymologicznie i semantycznie, ślina i plucie wiążą się z bluźnierstwem, wstrętcm. brudzenicm 71. "Splugawienie"
dotyczy zarówno oplucia, jak i obrzucenia
blatem. oblania moczem, zbrudzenia kałem. "Plugawy jak świnia, jak dudek" nicczysty, brudny, wstrętny n.
Poucza się więc: na nikogo pluć nie wolno. Tak jednak czynią nierozumne
dzieci. a przez to narażają się na liszaje 73. I do dzieci właśnie kieruje się
pouczenia, żc nic wolno pluć (także smarkać, oddawać mocz, kał):
- do ognia. bo będą mieć zgagę (ta "piecze"), opryszczy język, będą bolały oczy
IlIb glowa. bo ..dupa sparszywieje",
po śmierci będzie pił urynę, np. psa 74;
..starszy nigdy tcgo nie uczyni. dlatego też nigdy na ognik nie cierpi" 75;
- na ziemię, ,.bo to grzech". i do wody, "bo utopi się" (za taki czyn należy
przeprosić matkę-zicmię. świętą wodę) 76;
- na wiatr. .,boby d iabeł co zrobir' 77;
- na slo(lce, ..boby ciemności zapanowały nad nami" - pouczał dzieci pewIen
lIkrailiski starzec 7X:
- na każdą świętość, tj. także na obrazy a treści religijnej, krzyż, hostię, monstrancję itd. Tak czynią tylko czarownice, heretycy 79;
- na gady, np. na żabę, bo ona sama może opluć i tym spowodować chorobę
OClll

xu:

- na lustro, ..bo mu co urośnie na ustach" RI;
- przez okno, .,bo tam siedzą anioły" 82.
Oczywiście, dokladnie te same i wiele innych zakazów nałożonych na splu"anie dotyczy takżc dorosłych: myśliwych na polowaniu R1, ciężarne kobiety -

7u lob. np.: B.
71"\. Briickncr.

13aranowski. () hU/lajach, wiedimach
i ws=elec=nicach,
Lódź 1963. s. 219.
S/Oll'l1ik efvlIl%gic:::ny ję=yka po/skiego,
Warszawa
1957, s. 30.
72 \'1!1j'({ Ą"i,gll .... of! cif .. t. 2. s. 9S6.
n lob. np.: f'vl. Udziela. Medycyna .... op. Cil., S. 9S.
;.j lob, np,: ./. Talko-lIryncewicz.
op. cil .. s. 142. 3S I: R. Bednarik.
Duchovne
=ak/ady
"d,"'el/o ,1/1I"ilel\-I\I'iI. Matica SI&lt;lVcnska 1944, s. 38.
7~ S Spltla!. Ol) ci/o s, 37,63
7() /oh.
np,' ;\ L. Bogdanovic,
!'ere':ilki drevnieRo
miroso=ercanija
u he/o/"llsov. Grodno
I X'):'. :i. 20: l\.. r""loszyliski. /'o/esie wschodnie,
Warszawa
I92S. S. 1SS, 160. 161. 162: S. A. '1'0LII CI'. /'ej'()\,(/I/ijo "uslo{l/os/avionskich
I/orodov XIX - naća/a XX veka, Moskva 19S7, s. 76.

=

77 S Cis/,~lI'ski, 1,lld górnico-rolniczy
okolic S/oIVkowa
IV powiecie
\\iadolllości
do Antropologii
Krajowej" t. II. I S86. S. 3.
7S S Tcrcśccnkova,
/'il'llvanl/ia VSOllce, .,Elnogralićnij
Vistnik" I. 7,1928.
7') Ii. li'lI'&lt;lIlOlI'ski. op. cil., s. I SO.
SO V. Sclmarz-La/ccky,
S I V. Stctina, /'over\'
S2 F. Kolcssa. 0/'. cil,

!'overy

= L(cull

Strakonic

... Cesky

Olkuskim.
S. 133.

Lid" R. 31. 1931. s. 343.

=w'ikad/a =e 7.inkovska, ..Cesky Lid" R. 2S, 1928, s. 300.
s. S4: 1'. r. t:ubinskij.
op. cil .. s. 102.

II

"Zbiór

�tym nie wolno pluć na kreta, bo dziecko miałoby sześć palców u rąk i nóg (jak
kret) oraz wtedy, gdy poczuje ona nieprzyjemny zapach, gdyż d/iccko urodzi
się n ieżywe lub chorowite 84. A Ie istn ieje też odm iennc za leccn ic: c i~żarna. gd~
poczuje zapach trupa powinna splunąć, "boby dziccku cuch lo z ust cale
życie"85.
Ambiwalencja właściwa myśli mitycznej sprawia, że obok laka/.Ó\\ splu\\ania etnograf będzie notował nakazy spluwania. Na ogicll pluć nic wolno. ale
jeśli komuś opryszczy język winien napluć na żarzqce się węgle. wtedy zgubi
pryszcze, obsypie nimi obmawiającego 86. Na księżyc pluć nic wolno, ale żcby
Ukraióca "uroki nie braly" pluł w jego kierunku 87. Grzechelll jest pluć na
wiatr, lecz żeby oddalić wicllLlrę czy wir, trzeba było splunąć \V ich stronę ss.
Chociaż było zabronione spluwanie (i smarkanie) na ziemię, chl\)pi pospolicie
spluwali na nią, i do tego wcale nie na osobności 8 Wzbronionc jest oplll\\anie ludzi, lecz jeśli ktoś usilnie wpatruje się, np. w dziecko. należy napluć IllU
w twarz 90. Jeśli już rosyjscy chlopi i kaukascy Żydzi pozwalali sobie na
spluwanie na ziemię, to starali się to czynić w lewą stronę (,.na Clarta··). lecz
nigdy w prawą (podobnie Białorusini oddawali macI na lew'l stronę). a
następnie starali się ślinę zadeptać 91.
Wydalanie śliny w obecności innych osób, i w ogóle spluwanie. jest
odbierane dzisiaj jako nieprzyzwoitość,
zachowanie
odrażające.
niezdr(1\\e
("ślina przenosi zarazki"), jest wyrazem nieokrzesania. Nawyk spluwania zoslal
powstrzymany w dużej mierze przez Iiczne restrykcje i zakazy. Taka postel\\ li
była kształtowana w cywilizacji Europy przez wiele wieków. Obserwuje się
jeszcze spluwanie i zadeptywanie śliny przez ehlopów w miejscach publicznych, w obecności innych osób - zachowania takie wyraźnic przypominaj,)
obyczaje szesnastowieczne.
Wówczas to zalecano w podręcznikach
dobrych
manier, aby nie powstrzymywać
się od spluwania, ani tej. nic nalcżalo polykać
śliny; było dopuszczalne wydalanie śliny w miejscach publiunych.
\V llm3rzystwie, ale należało ją zadeptywać &lt;)2; zabraniano spluwania do ognia. prze?
okno, w kościele. Wobec śliny, szczególnie restrykcyjny byl koniec XVII i c:ll~
l

}

83 D. Zclcnin. Tabu slav u narodol' /"OSIOCllą/ r:vropl' I Sc\'('mo! .bi ... Shorlli" \llI/C'.i;1
Antr&lt;~pologii i Etnografii" l. 8. 1929. s. 71.
8 S. SpiltaL op. cit .. s. 41: Z. Kuzcln. Dvtvno l' ::n-(;ojoch i vil"lll'olll1loch /lk/"(/lIIsk(),~"
naroda ... Matcrijali do ukrains'koji ctnologii" t. X. I l)()(l. s. I).
85.J. Tnlko-Hrynccwicz,
op. cil .. s. 89.
86.J. Świętck, Z nad.., op. cit, s. .\61.
87 F. Kolessa. op. cit.. s. 77.
118K. Dohrjmiski. Znachorstwo II' Sall/bonkielll. .. Lud·· t. :n. I'Jl-ł-I ']l:'."
125.
89.1. Husek, lIranice me::i ::emi MoravskoslUl·ellskoll o ,'ilovclIskelll. I'ralta 1'J32. s -'07
90 L. Podjnnovinskn. Povery:: hornych l3::illiec. ..Slon:nsky I'f-cltbl"· R. I X. I XI)2. s. ~()2.
91 A. At~lIlasjev, op. cit., s. 186.
92 Ślinę zadeptywano lub przysypywano ziemi'l prawdopodobnie
laki.e w tym celli ... aby nic
dostnln sil( osobom niepowolanym.
mogącym ui.yć jej do l'I.;Jn·)II pr/.ceiw osohie. k11')[";\spllln~la·
(A. Palucb. op. cit.. s. 104).

�ISS

\\ick XIX - w tym okresie zanika sam nawyk spluwania; nieobyczajnym
było
samo wspollln ien ie śl iny ln.
N icrówne sukcesy cywi Iizacj i wobec cia ta, różne stopn ie stłumienia poszczególnych jego części oraz funkcji przez restrykcje
i tabu, to już dobitnie
~\\ iadczy o niejednorodnych
stosunkach do cielesnych
mediatorów.
Jednako\\ oŻ. aby opowiedzieć czym się różnią, czym upodabniają te mediatory, potrzeba ..więcej, niż tylko splunąć".
,\dam l'aluclL Ihigni..:w

Lib..:ra
SALlY A- JUICE OF THE BODY
(Sumlnary)

lil-: artick. conccl'lling a part of a more general problem which is the "anthropology
or the
hl1d: ". l(lClISe, on th..: scmantic of saliva - a specific "bodily substance", the "body which is not
(lIIe', III structuralist analys..:s. the meaning of body oritices as well as secretions and excretions
has hcell rcduc..:d lo thc concept of ·'mediation". As a result. they have been perceived in terms of
lil,' "comlllllll denominator".
whil&lt;.: lheir specilic semantic characteristics
have been largely
i",J]()!cd
Ihe articie proves that th..: semantics ofsaliva depends on popular beliefs concel'lling anatomy
alld ps: chology - ill fl)lk culture it has been treated as an analogue of their bodily tluids (urine.
'perm. ":IC) ;lJld lIaturaf liquids (water. rain). Thus, instead of general models and onc,Iilll..:nsiollal inlerprdalions,
the authOl's prefer specific description and detailed interpretation
of
"j(llk r":iJiilies".

~,' N. Uias. l'r~(,/IIiam' o!JvcajrJw

,,-'cvwili=acji

Zachodu, Warszawa

ł 980. s. 21 S - 228.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7531" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7511">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/738a27684dbe066d548da22a23d9f574.pdf</src>
        <authentication>ca9c4599af33607f4455ed6ab113ff74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89888">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1205</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89889">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89892">
                <text>Pierwsze kroki uniwersyteckiego środowiska wrocławskiego w badaniach etnobotanicznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89894">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.119-124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89897">
                <text>Paluch, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89900">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89903">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89906">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89909">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89915">
                <text>„ E t n o g r a f i a Polska",
P b I S S N 0071-1861

ADAM

t. X X I X :

1985,

z.

1

PALUCH

(Uniwersytet Wrocławski)
PIERWSZE K R O K I UNIWERSYTECKIEGO ŚRODOWISKA
WROCŁAWSKIEGO W BADANIACH ETNOBOTANICZNYCH
Doniosłe znaczenie roślin w życiu człowieka w różnych kulturach
świata nie ulega żadnej wątpliwości; odnosi się to zarówno do kultur
tzw. prostych, jak i społeczności elitarnych. Można łatwo przekonać się
0 tym rozglądając się bacznie wokół siebie: żywią, ubierają, ratują zdro­
wie, zdobią etc. Lecz czy zdajemy sobie z tego sprawę? Czy zdajemy
sobie sprawę, jak bardzo człowiek był i jest nadal uzależniony od św.ata
roślin, jak — w jakim stopniu i zakresie — ten świat ujarzmił, podpo­
rządkował swoim potrzebom, jak go rozumie?
I właśnie wtedy, ^dy tak stawiamy pytania i staramy się dać na
nie odpowiedź, wkraczamy w sferę zagadnień, którymi zajmuje się etnobotanika. Czym jest etnobotanika, w której poczyniono już duże postępy
badawcze w krajach Europy Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych Ame­
r y k i , a u nas zaczyna się dopiero czynić pierwsze kroki, a w zasadzie
raczkować?
Określa się ją jako subdyscyplinę etnologii lub jako samodzielną,
autonomiczną dziedzinę nauki ze specyficznym przedmiotem badań *.
Jak by ją nie określić, trzeba chyba powiedzieć jedno: przedmiotem
badań etnobotaniki jest relacja między człowiekiem a rośliną, i to za­
równo w płaszczyźnie doświadczeń rzeczywistych, faktycznych, jale też
1 w płaszczyźnie idei. Przedmiotem badań jest roślina, którą człowiek
wykorzystuje i określa. Roślina dziko rosnąca i uprawiana przez czło­
wieka, konkretna i wyimaginowana.
Można jednak powiedzieć, że zagadnienia, które tak dzisiaj frapują
1

P a t r z b l i ż e j n a t e n t e m a t : А . К o w a 1 s к a - L e w i с к a, Etnobotanika,
„Et­
n o g r a f i a P o l s k a " , t. V I I I ; 1964, s. 207-214; J . K u c h a r s k a , Etnobotanika
w
pub­
likacjach
Instytutu
J. Lipsa
na Uniwersytecie
K. Marksa
w Lipsku,
„Etnografia
P o l s k a " , t. I X ; 1965, s. 482-486; S. K . J a i u, Preface,
[w:] Glimpses
of
Indian
Ethnobotany,
S. K . J a i n (od.), N e w D e l h i , B o m b a y , C a l c u t t a 1981, s. V I I - X ; t e n ż e ,
Ethnobotanical
Research
Unfolds
New
Vistas
of Traditional
Medicine,
[w;]
Glim­
pses of Indian...,
s. 13-36.

�120

ADAM PALUCH

etnobotanikę na świecie, były i są nadal rozpatrywane przez etnologię
Zagadnienia tzw. botaniczne w pracach etnograficznych są jednak roz­
patrywane na marginesie rozważań dotyczących np. obrzędowości do­
rocznej, rodzinnej, hodowli, budownictwa czy poezji ludowej
niach etnobotanicznych natomiast na czoło wysuwa się rośl
niejako „wyróżnia się" w wielu sferach kultury, która zań
wyobraźnię, zmysły, która pobudza do twórczej działalności
Człowiek zdolny do świadomego organizowania siebie pc
także otoczenie, w tym świat roślin, w celu opanowania go, w с
istnienia z nim. Współistnienie człowieka od zarania jego dziej
rodą, życie na jej łonie, szczególnie z florą, musiało pozosta
ślad w różnych sferach kultury, nie tylko w tzw. działalność
nej. Wykorzystywana była przede wszystkim w celach utylit.
znalazła także miejsce w mitach, legendach, kultach, sztuce. 1
niemal kroku działalności człowieka widać mocną więź „istot
z kulturą. Człowiek posiadł pewną wiedzę o roślinach i pewn;
w obcowaniu z nimi. Jak do tego doszło, jakie działały rr
w przyswajaniu tego świata, rozumieniu go, klasyfikowaniu i
waniu zjawisk w nim zachodzących, winna dać odpowiedź el
jako dyscyplina wielu pogranicznych dziedzin nauki.
Jak dotąd nie podejmowano u nas tego rodzaju badań, z
zakrojonym programem badawczym. Wprawdzie od czasu do
zywały się pewne opracowania, szczególnie w okresie miedz;
dotyczące np. sfery medycyny, obrzędowości, wierzeń, jedr
przypadki odosobnione .
Należy zaznaczyć, że ważność tej problematyki odnotował
cu X I X w. S. Eljasz-Radzikowski, omawiając na łamach „Li
kuł J. L . Holubego zawarty w pierwszym roczniku (1896
Musealnej Slovenskéj Spoločnosti" dotyczący uprawianych n
czajów ludowych związanych z roślinami, roślin używanych
ctwie sprzętów domowych, sukien itp. zagadnień.
2

„ O c z y w i ś c i e m o ż n a by b a d a n i a te r o z s z e r z y ć —• pisze E l j a s z - R ć
w y z y s k a w s z y np. j e d e n t y l k o w z g l ą d , k t ó r e r o ś l i n y z d a r z a j ą s i ę w
l u d o w e j . P r a c a pod t y m w z g l ę d e m p o d j ę t a u naszego l u d u b y ł a b ;
w a ż n a . W n i o s k i m o g ł y b y p o s ł u ż y ć do w y j a ś n i e n i a c z a s u i m i e j s c a po
2

N a p r z y k ł a d А . С h ę t n i k, Jałowiec
w życiu,
obrzędach
i wie
piów,
„ Z i e m i a " , R . X X I I I : 1928, s. 269-274; W . B i a ł e k , Zioła
lecznic
R . X I : 1930, n r 10, s. 170-171; H . M a c h , Święcenie
ziela w
Buczków^
R . X I : 1930, n r 10, s. 170; S . U d z i e l a , Rośliny
w wierzeniach
lud:
go, „ L u d " , t. X X X : 1931, s. 36-75; J . S z u l c z e w s k i , Rośliny
w n
przesądach
i lecznictwie
ludu wielkopolskiego,
„ L u d " , t. Х Х Х - Х Х Х
100; J . O p a c k i , Rośliny
na usługach
medycyny
ludowej
na
Podoi
dola", R . I . C z o r t k ó w 1936, n r 6, s. 93-94; A . F i s c h e r , Rośliny
i
i obrzędach
ludu polskiego,
„ L u d " , t. X X X V : 1937, s. 60-76.
8

Т . V : 1899, s. 247.

�121

BADANIA ETNOBOTANICZNE

nictwa,
tor

czyli

o r n a m e n t y k i l u d o w e j p o l s k i e j . W s p o m i n a n i o t e m — pisze d a l e j a u ­

recenzji —

z roślinami

nie

n a podstawie

p r a c y Holuby'ego,

bo

ornamentyka w

z a l e d w i e t a m d o t k n i ę t a , t y l k o n a w i ą z u j ą c do tego w ł a s n e

związku
4

myśli" .

ś l i te i i m podobne nie padały widocznie w owych czasach na^
ty grunt, pozostały po n i c h tylko ślady w postaci odosobnionych
kwestionariuszy . Natomiast już w c z a s a c h współczesnych na uwaiługują odosobnione zainteresowania o charakterze etnobotanicz1. Henslowej, która aktualnie drukuje swoje p r a c e n a ł a m a c h „Sla5

ü

titrua" .

pewnego czasu problematyką etnobotaniczną zajęła się także część
aickiego środowiska wrocławskiego skupiona przy Katedrze EtnoUniwersytetu i Kole Naukowym Etnografów.
biście zainteresowany od k i l k u lat t y m obszarem badań — zbiem.in. materiały z zakresu fitoterapii ludowej — postanowiłem
esować nim także studentów etnografii. Po zapoznaniu się z niel i pracami z tej dziedziny i odbyciu kilku spotkań w
ramach
o ł a Naukowego postanowiono, że sprawdzimy się w t e r e n i e . Wy~
d ł na z i e m i e zamieszkane przez Lasowiaków, na pograniczach
województw: rzeszowskiego i tarnobrzeskiego. Uzbrojeni w kweiusz dotyczący fitoterapii, a t a k ż e w kilka przewodników do oza roślin, wyjechaliśmy w t e r e n . Był r o k 1979. Od tego czasu,
i po dwa tygodnie, przebywaliśmy n a t y m t e r e n i e do 1982 r.
te, organizowane przy dużej pomocy Muzeum K u l t u r y Ludowej
' U s z o w e j , lokalizowane b y ł y kolejno w Starym Dzikowcu (1979),
vie (1980), Jeżowym-Kameralnym (1981) i w Kolbuszowej (1982).
iągu t y c h czterech lat zebrano sporo materiału terenowego z zamkcjonowania rośliny w kulturze ludowej. Notowano w zasadzie
o, co dotyczyło rośliny w różnych aspektach kultury, jednak najT i a t e r i a ł u uzyskano z zakresu medycyny, weterynarii i roku obgo, na tych bowiem „obszarach' roślina odcisnęła szczególnie
7

• .

7

cm.
choćby
lin

umieszczony w

„Orlim

Locie"

kwestionariusz A. Fischera

w w i e r z e n i a c h i z w y c z a j a c h l u d u polskiego

doty-

(„Orli L o t " , R . X I : 1930,

85--86).
Henslowa,
XIX:
mra

Wiedza

perforatum

18-250; t e j ż e ,
—

o bożym

drzewku,

1972, s. 81-168; t e j ż e ,

Macierzanka

L . — Dziurawiec
Z badań

nad

piaskowa.

bylicy

Z badań

zwyczajny,

wiedzą
III.

nad

ludową

Ruta

i piołunie,

„Slávia

wiedzą

ludową

„Slávia

A n t i q u a " , t.

o roślinach.

graveolens

o

An-

ros'inach.
XXIII:

II. Thymus

L — Ruta

ser-

zwyczajna,

l t i q u a " , t. X X I V : 1977, s. 163-212.
Iziło

tu

o niektóre

artykuły
kim

roku

zieleni

pozycje

wydawane
obrzędowym

w

wymienione

tym

— wigilia

pod

już w

przyp.

wspólnym

2, a

także

tytułem

Świat

drukowane w „Za i Przeciw" w

(nr 16, s. 16-17), Zielone

i), Sobótka

czasie

św. Jana

Świątki
Chrzciciela

1979 г.:

(nr 23, s. 16, 23), Boże
(nr 2 6 / s . 19, 23).

moje
rośSkarby

Ciało

(nr

�122

ADAM P A L U C H

mocno swoje piętno. Materiały te mają być wykorzystane w opracowa­
niu monografii dotyczącej miejsca i roli rośliny w kulturze ludowej
Lasowiaków. W wydaniu takiej monografii zainteresowana jest dyrek­
cja Muzeum K u l t u r y Ludowej w Kolbubszowej, które w pewnym stop­
niu patronowało naszym badaniom terenowym.
Starając się rozpowszechnić tak ukierunkowany „ruch badawczy",
zapraszaliśmy do wzięcia udziału w badaniach także studentów z innych
ośrodków akademickich. Udział w nich brali studenci z farmacji i bota­
niki ze środowiska wrocławskiego, a także studenci etnografii z Łodzi.
Łącznie w badaniach wzięło udział około 50 osób.
W działalności naszej szczególną uwagę poświęciliśmy badaniom te­
renowym, „sprawdzaniem się tematu", gromadzeniu materiałów, w nie­
znacznym tylko stopniu zgłębianiu niektórych zagadnień, opracowaniu
materiałów, ich publikowaniu. A więc powstają pierwsze opracowania
z zakresu etnobotaniki jako prace seminaryjne i magisterskie. Te ostat­
nie, pisane pod moją opieką, dotyczą przede wszystkim znaczenia roślin
w medycynie i roku obrzędowym. A oto niektóre z nich: J. Szymczyk,
Znaczenie fitoterapii ludowej w chorobach kobiecych wśród
Lasowia­
ków (1983), L . Reichelt, Znaczenie sygnatur roślin w lecznictwie
ludo­
wym w Polsce, J. Królczyk, Magiczne sposoby posługiwania się rośliną
w medycynie ludowej, D. Piwowarczyk, Obrzędowość świąt
maryjnych
ze szczególnym
uwzględnieniem
funkcji akcesoriów roślinnych.
Studium,
porównawcze: Podlasianie — Lasowiacy (1983), A. Kobyłecka, Znaczenie
świata roślin w ludowych obrzędach dorocznych obchodzonych na tere­
nie Gór
Świętokrzyskich.
Należy także wspomnieć o przygotowywanej pracy doktorskiej przez
J. Pieczonkę z zakresu ludowych sposobów leczenia rośliną zwierząt ho­
dowanych przez Lasowiaków. Z kolei w Wydawnictwach Uniwersytetu
Wrocławskiego drukowana jest moja praca zatytułowana Świat
roślin
w ludowych praktykach leczniczych wsi polskiej, w której staram się
przedstawić pewną syntezę działań człowieka odnośnie do podporządko­
wania sobie świata roślin w celu niesienia pomocy potrzebującemu czło­
wiekowi. Praca ta próbuje także odpowiedzieć na pytanie, czy w stoso­
waniu poszczególnych gatunków roślin jako surowców przy leczeniu lu­
dzi w konkretnych chorobach w skali ogólnokrajowej istnieją pewne
prawidłowości, a także porównać zalecenia tzw. fitoterapii ludowej z ofi­
cjalną. Rośliny stosowane w lecznictwie ludowym są w niej ukazane na
szerszym tle kulturowym. To znaczy, że prócz ich funkcji leczniczych
przedstawiono także ich inne „obciążenia kulturowe". Takie komplekso­
we ujęcie pozwoli być może spojrzeć pełniej na ludową wiedzę leczni­
czą związaną ze światem roślin.
8

8

na

Na

na

I

przykład

I. Czerniawskiej o ogródkach

Ogólnopolskim' Seminarium

Adonisa, która

Etnobotanicznym

w

została

Kolbuszowej

wygłoszo­
w

1980

r.

�123

BADANIA ETNOBOTANICZNE

W działaniach terapeutycznych, a także w zaleceniach związanych
ze zbiorem surowca roślinnego i przygotowaniu z niego leku, zauważono
wiele interesujących prawidłowości. Wydają się one być wypracowane
na kanwie specyficznej myśli ludowej, która mocno związała i zdeter­
minowała wiele sfer życia ludzkiego. Światopogląd ludowy oparty na
dychotomicznej wizji świata w dużej mierze wyznaczał szereg ludzkich
działań, postaw i gestów, często w pełni nie uświadomionych. Duze zna­
czenie w wypracowaniu sposobów działania odegrać musiała bezpośred­
nia obserwacja i kojarzenie świata roślin z wyobrażeniami o chorobie,
z wyglądem narządów przez nią dotkniętych, a także próba praktyk po­
karmowych, które niekoniecznie musiały być zamierzone.
Powyżej przedstawiona praca daje w odsetkach „leczniczy obraz" 179
gatunków roślin z ok. 4 0 0 odnotowanych z publikacji, wywiadów tere­
nowych i ankiet. Nie posiada ona oczywiście ambicji farmakomedycznych i jest tylko jedną z prób przedstawienia tego zjawiska od strony
kulturowej.
Niemal wszystkie wymienione tutaj prace, a także dwie już opubliko­
wane , oparte są w jakimś stopniu również na materiałach zebranych
przez okres czterech lat w widłach Wisły i Sanu.
Próbowaliśmy organizować także seminaria przy pomocy Muzeum
K u l t u r y Ludowej w Kolbuszowej i Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
c z e g o . Pierwsze Ogólnopolskie Seminarium Etnobotaniczne zorganizowa­
ne zostało w Kolbuszowej podczas trwania drugiego obozu w 1980 r.
Wygłoszono na nim 9 referatów z 10 zgłoszonych. A oto tytuły wystą­
pień i referenci: Z. Zegarski (Wrocław), „Źródła i kształt terapii roślin­
nej"; A. Kowalska-Lewicka (Kraków), „Ziemniak w kulturze ludowej
Podhala"; M . Henslowa (Warszawa), „Realne podstawy ludowej wiedzy
0 roślinach"; I . Czerniawska (Wrocław), „Ogródki Adonisa"; U. Lehr-Lenda (Kraków), „Rośliny jako magiczne środki apotropeiczne w pol­
skiej demonologii i magii ludowej"; A. Paluch (Wrocław), „Miejsce roś­
lin w praktykach i zwyczajach związanych ze śmiercią człowieka na
wsi polskiej"; D. Penkala (Poznań), „Rośliny lecznicze w tradycyjnej me­
dycynie Afganistanu"; T. Marszewski (Kraków), „Zarys historii o upra­
wach tzw. prymitywnych form kukurydzy w podzwrotnikowej strefie
Azji"; J. Pieczonka (Wrocław), „Sprawozdanie z badań etnobotanicznych Dzikowiec 79" .
Widząc duże zainteresowanie i zapotrzebowanie wśród specjalistów
1 badaczy różnych dziedzin nauki na organizowanie tego rodzaju spotkań,
9

10

9

A. P a l u c h ,
Folk Phytotherapeutic
Methods
used in Poland
for the
Relief
of Headaches,
„ C u r a r e " , vol. 3: 1980, n r 4, s. 203-204; t e n ż e , The Place of
Plants
Blessed
in Phytotherapeutic
Practice
in Polish Countryside,
„ C u r a r e " , vol. 4: 1981,
n r 2, s. 73-76.
1 0

M a t e r i a ł y z tego S e m i n a r i u m
Kultury Ludowej w Kolbuszowej.

są

obecnie w

druku.

Wydawcą

jest

Muzeum

�124

ADAM P A L U C H

jak kolbuszowskie, postanowiliśmy zorganizować drugie seminarium^,
tym razem poświęcone fitoterapii ludowej. Zaplanowano je na rok 1981
w gościnnej Kolbuszowej. Niestety, z przyczyn od nas niezależnych,
spotkanie to nie doszło do skutku. A szkoda, bo jeżeli w pierwszym
seminarium wygłaszający swoje referaty b y l i na ogół etnografami, tak­
że studentami etnografii, to do drugiego zaproszono także specjalistów
z innych dyscyplin nauki: archeologii, historii, botaniki, farmakognozji,
mając na uwadze, że zagadnienia etnobotaniczne winny być rozpatry­
wane, wyjaśniane przez różne dziedziny nauki. Oczywiście ta wielodyscyplinarność spojrzenia winna odzwierciedlać się przede wszystkim
w rozpatrywaniu jednego problemu, zagadnienia, a próbą właśnie takiej
współpracy miał być wygłoszony na tym seminarium referat dotyczący
surowców kumarynowych w ujęciu farmakognosty i etnografa.
A oto kto i z jakimi tematami miał wystąpić. B. Burchard (Kraków),
,,Możliwości archeologii w zakresie badań nad ziołolecznictwem w pra­
dziejach"; J. Dąbrowska (Wrocław), „Ziołolecznictwo w świetle Flora
Silesiaca H . G. Mattuschki — pierwszej botaniki śląskiej"; H. Sachs
(Wrocław), „Ziołolecznictwo śląskie w świetle Stirpium et
Fossilium
Silesiae (1600 r.) K. Schurenchfelda"; W. Cisowski, A. Paluch (Wrocław),
„Surowce kumarynowe stosowane w ziołolecznictwie ludowym na tere­
nie Polski"; T. Marszewski (Kraków), „Problem identyfikacji i pocho­
dzenie malabathrum"; A. Kowalska-Lewicka (Kraków), „Znajomość ziół
leczniczych i ich użytkowanie wśród ludności wielkiego miasta w 1981 r.
na przykładzie Krakowa"; B. Szychowska-Boebel (TorUń), „Elementy
magiczne fitoterapii ludowej na przykładzie Kujaw i południowych Ka­
szub"; W. Terlecka (Lublin), „Wykorzystanie ziół w medycynie ludowej
w Lubelskiem".
Należy zaznaczyć, że tego rodzaju spotkania oprócz walorów nauko­
wych, badawczych mają także znaczenie dydaktyczne, w dużym bowiem
stopniu uczestnikami ich są studenci etnografii.
Tak ukierunkowany i w pewnym stopniu zorganizowany „ruch ba­
dawczy" trudno utożsamiać na tym etapie z etnobotaniką jako autono­
miczną dyscypliną nauki; brak mu bowiem sprecyzowanych założeń teo­
retycznych i metodologicznych. Natomiast można powiedzieć, że jest to
działalność dotycząca wyraźnie określonego zjawiska, które leży na po­
granicznych obszarach wielu dyscyplin nauki.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10287" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10265">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bec2a1ee51e6f5f137bce9dea60deb5a.pdf</src>
        <authentication>c77570c6ffd2ddbd6edd9e81f27ee62c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122330">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:910</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122331">
                <text>1977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:836</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122333">
                <text>Aleksander Lech Godlewski (1905-1975) / ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122334">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1977 t.21 z.2, s.9-12</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122335">
                <text>Paluch, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122336">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122337">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122338">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122339">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122340">
                <text>ALEKSANDER LECH GODLEWSKI
(1905-1975)

27 listopada 1975 roku zmarł w wieku 70 lat doktor Aleksander Lech
Godlewski, emerytowany profesor zwyczajny Uniwersytetu Wrocław­
skiego. Piastował wiele stanowisk i funkcji. Był kierownikiem Katedry
Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego i kierownikiem Pracowni Etno­
grafii Ludów Oceanii przy tej Katedrze, kierownikiem Katedry Antropo-

�10

ADAM P A L U C H

logii Uniwersytetu Warszawskiego i kierownikiem Antropologii Aka­
demii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Pełnił funkcję prodzie­
kana Wydziału Wychowania Fizycznego Wyższej Szkoły Wychowania
Fizycznego we Wrocławiu. Był członkiem wielu towarzystw naukowych
i społecznych. Między innymi członkiem Rady Naukowej Zakładu
Nauk Antropologii i Komitetu Antropologii PAN, członkiem Komi­
tetu Nauk Etnologicznych PAN, Sekretarzem Generalnym i członkiem
Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, honorowym
członkiem Polskiego Towarzystwa Antropologicznego, członkiem Towa­
rzystwa Wiedzy Powszechnej, członkiem Wojewódzkiego Komitetu FJN
we Wrocławiu. Był odznaczony szeregiem medali, m. in. Orderem Polonia
Restituía i Odznaką Tysiąclecia P a ń s t w a Polskiego. W zmarłym środo­
wisko naukowe utraciło wybitnego uczonego i wychowawcę wielu poko­
leń etnografów i antropologów. Oto lapidarny tekst klepsydry, podany
z niewielkimi skrótami, obwieszczający o śmierci tego Człowieka i god­
nościach, jakie piastował.
Profesor urodził się 25 września 1905 roku w Warszawie w rodzinie
inteligenckiej. Tutaj zdobywa średnie i wyższe wykształcenie. W roku
1930 otrzymuje stopień naukowy doktora filozofii w Katedrze Anatomii
Porównawczej Uniwersytetu Warszawskiego. Do tego czasu zaintereso­
wania Jego skupiają się na zoologii. Jednak wkrótce zdradza tę dyscy­
plinę naukową na rzecz antropologii i etnologii; w roku 1931 wchodzi
w bliski kontakt z prof. S. Poniatowskim. Pod okiem mistrza Godlewski
zgłębia tajniki wiedzy o człowieku i jego kulturze. Interesują Go szcze­
gólnie odległe kultury ludów Oceanii. Po długich i gruntownych przy­
gotowaniach wyrusza w 1938 roku na wyspy Pacyfiku; przeprowadza
badania na siedmiu wyspach Polinezji centralnej i wschodniej: BoraBora, Huahine, Tahiti, Moorea, Tahaa, Nuku-Hiva i Raiatea. Owocem
tej wyprawy jest szereg rozpraw naukowych i artykułów popularno­
naukowych.
Zainteresowania Godlewskiego koncentrowały się wokół zagadnień
związanych z etnogenezą ludów Oceanii i Australii. Wykorzystuje do
swoich przemyśleń materiały przywiezione z Polinezji. W swoich pra­
cach etnogenetycznych opublikowanych w Materiałach i Pracach Antro­
pologicznych (Struktura
antropologiczna Polinezyjczyków,
1955, Struk­
tura antropologiczna rdzennej ludności Nowej Gwinei, Australii i Melanezji, 1959, i Struktura antropologiczna ludności Mikronezji, 1961) potań­
czył bardzo trafnie dwie oryginalne metody polskiej szkoły antropolo­
gicznej : metodę najmniejszych różnic Czekanowskiego z tzw. metodą
aproksymacji Wankego. Te fundamentalne prace znalazły szeroki od­
dźwięk wśród znawców przedmiotu na świecie.
Pracą Powiązania serologiczne układów grupowych ABO, MN, Rh
między populacjami Oceanii a mieszkańcami
Indonezji oraz Indianami
wybrzeża pacyficznego Ameryki („Przegląd Antropologiczny", 36: 1970,

�A L E K S A N D E R L E C H G O D L E W S K I 1905-1975

11

z. 1-2) włącza się z powodzeniem do międzynarodowej dyskusji nad
zagadnieniem pochodzenia rdzennej ludności Oceanu, podając mocne ar­
gumenty, przeciwstawiając się tym samym m. in. głośnym koncepcjom
Thora Heyerdahla.
Wiele publikuje: około 150 pozycji, w tym 4 książki. Godlewski był
szczególnie uzdolniony w kierunku popularyzacji wiedzy, tak na froncie
wydawniczym, jak i odczytowym. Zdobył sobie uznanie jako doskonały
wykładowca i wychowawca młodzieży. Wyszkolił około 150 magistrów
i 4 doktorów. Cieszył się wśród współpracowników i młodzieży akademic­
kiej dużym autorytetem i uznaniem.
Był Człowiekiem uczynnym, prawym i szlachetnym. I takim pozo­
stanie w naszej pamięci.
Adam Paluch

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6134" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6114">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d28507fd118c60e78bdadca9acbd232c.pdf</src>
        <authentication>4e2b247e7c34b7d34701d16b8543660e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73160">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1101</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73161">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73162">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73163">
                <text>Tradycja ludowa a kultura narodowa po II wojnie światowej / ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73164">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.2, s.11-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73165">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73166">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73167">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73168">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73169">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73170">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X V I I , z. 2
P L I S S N 0071-1861

WANDA

PAPROCKA

TRADYCJA LUDOWA A KULTURA
PO и

WOJNIE

NARODOWA

ŚWIATOWEJ

Proces kształtowania się nowej rzeczywistości społeczno-kulturowej
w okresie po I I wojnie światowej, dokonujące się zmiany struktury
społecznej wywołały (jak w każdym okresie przełomowym) potrzebę
nowego spojrzenia na zagadnienie tradycji, zgodnego z aktualnie two­
rzącym się systemem wartości *. Zachodzące zmiany społeczne określały
nowy do niej stosunek w ramach ogólnego programu rozrachunku z ca­
łością dziedzictwa kulturowego poprzednich okresów. Szczególnie ostro
zjawisko to wystąpiło w stosunku do tradycji tych warstw społecznych,
które programowo, w sposób formalny i deklaratywny, uzyskiwały nowy
status w strukturze społecznej państwa. Powszechnie stwierdza się istnie­
nie ścisłej zależności między intensywnością przemian społecznych a siłą
emocjonalnego zaangażowania w stosunku do problematyki tradycji.
W tym przypadku poczucie związku z tradycją utożsamiane było często
z postawą konserwatywną. Podejmowane były nawet próby totalnego
odrzucania tradycji lub przeprowadzania selekcji treści dziedzictwa kul­
turowego różnych grup społecznych na podstawie określonych kryteriów
wyboru, stymulowanych potrzebą chwali. Ingerując w proces formowania
się tradycji, który dokonuje się w sposób naturalny, zgodny z okre­
ślonym przebiegiem procesów społecznych i kulturowych zachodzących
w poszczególnych grupach, narzucano często pewne formy tradycji,
które miały służyć doraźnym lub przyszłym celom. W większości przy­
padków tak konstruowana tradycja nie mogła znaleźć trwałego miejsca
w świadomości społecznej i stać się stałym ogniwem w łańcuchu ciągło­
ści kulturowej grup społecznych.
Można stwierdzić z perspektywy czasu, że zarówno podejmowana
w różnych okresach walka z tradycją, jak i próby tworzenia określonych
jej modeli mogły występować tylko w okresach stanów przejściowych, nie
sprzyjały one bowiem integracji, identyfikacji oraz poczuciu własnej
1

Por. W. P a p r o c k a , Tradycja
ludowa w myśli
humanistycznej
narodu XIX w., „Etnografia Polska", t. 26: 1982, z. 2, s. 34-35.

i

idei

�12

WANDA P A P R O C K A

wartości — podstawowym elementom konstytuującym i stabilizującym
życie społeczne grupy. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że zarówno
w przypadku ograniczenia roli, jak i walki z tradycją nie można mówić
0 całkowitym z nią zerwaniu. Walka bowiem jest zawsze pewną formą
kontaktu. Zwalczając tradycję przyczyniano się w określonej mierze do
jej utrwalenia, choć czyniono to z pozycji przeciwnika.
Mniej spektakularna, choć bardziej doniosła w swych skutkach nega­
tywnych, była forma społecznego zerwania z tradycją, utrata świado­
mości jej istnienia i posiadania. Prowadziło to do naruszenia ciągłości
kulturowej w grupach, zaniku poczucia więzi z przeszłością i w kon­
sekwencji utraty świadomości swej własnej genealogii.
W okresie powojennym mamy w Polsce do czynienia z różnym sto­
sunkiem do tradycji rozumianej zarówno bardzo szeroko jako tradycji
narodowej, jak i tradycji w pojęciu węższym odnoszącej się do po­
szczególnych warstw i grup społecznych, lokalnych, zawodowych, do
tego, co określane jest w koncepcji Redfielda jako tradycji małej .
Kontynuując zawarte w poprzednich częściach pracy rozważania*
pragnę obecnie zastanowić się nad stosunkiem do tradycji ludowej,
który kształtował się w okresie powojennym w warunkach przemian
współczesnych, zdając sobie równocześnie sprawę z trudności w ocenie
tych zjawisk rozpatrywanych z tak krótkiej perspektywy czasu.
Zarówno ocena roli i znaczenia tradycji ludowej w życiu społecznym
1 kulturze, jak charakter i zakres treści, które w tym pojęciu zawierano,
nie były jednolite w całym powojennym okresie. Spory o jej kształt
ideowy narastały, zgodnie z obserwowaną prawidłowością, w okresach
pewnych napięć społecznych. W znacznej mierze było to uzależnione od
różnic występujących w poglądach na znaczenie całego dziedzictwa kul­
turowego w rozwoju społecznym. Poddając krytycznej analizie okre­
ślone zjawiska szukano w tradycji nie tylko pewnych wskazówek, wzo­
rów czy analogii ułatwiających zrozumienie ich i przezwyciężenie, ale
również niejednokrotnie widziano w niej negatywne źródło występu­
jących faktów.
Nie podejmując próby określenia cezur czasowych odpowiadających
prezentowanym w tym zakresie poglądom, pragnę jedynie zasygnali­
zować w porządku chronologicznym pewne zasadnicze kierunki w po­
dejściu do tych zagadnień.
Okres wojny i okupacji hitlerowskiej zahamował, ale nie wyelimi­
nował z rozwijającej się w warunkach konspiracyjnych myśli społecz­
nej, dyskusji nad nowym kształtem kultury narodowej, nad wartościami
2

2

R. R e d f i e 1 d, Peasant
and Peasant Society and Culture,
Por. P a p r o c k a , op. cit,
społeczna
warstwy chłopskiej
w
t. 27: 1983, z. 1.
8

Society and Culture,
[w:] The little
Comunity
Chicago 1961.
s. 31-67; t e j ż e , Tradycja ludowa a
świadomość
okresie II Rzeczypospolitej,
„Etnografia Polska",

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

13

twórczymi tradycji ludowej w procesie tworzenia tej kultury. Odzyska­
nie niepodległości oraz dokonujące się w warunkach nowego ustroju
polityczno-społecznego zmiany struktury społecznej stawiały te zagad­
nienia w rzędzie priorytetowych problemów, których rozwiązanie da­
wało podstawy narodowej odnowie i stabilizacji.
Tworzenie się nowej struktury społecznej w wyniku dokonywanych
reform ustrojowych, gwarantowanie w głoszonych programach wysokiej
społecznie pozycji warstwy chłopskiej, o którą (szczególnie w radykal­
nych odłamach ruehu chłopskiego) walczono przez cały okres między­
wojenny, pozwalały nawiązać do głoszonych dawniej poglądów i da­
wały nadzieję na realizację przygotowywanych od wielu lat programów
działania. Dodatkowo umacniało wiarę w możliwość realizacji tych ce­
lów reaktywowanie bezpośrednio po wojnie szeregu organizacji chłop­
skich oraz czasopism i wydawnictw ludowych.
Kierowane niejednokrotnie przez tych samych ludzi, nawiązywały
do podstawowych idei głoszonych w okresie międzywojennym, a doty­
czących roli i znaczenia warstwy chłopskiej w procesie tworzenia się
kultury narodowej oraz eksponujących podstawowe cechy odrębności
kulturowej tej warstwy, które winny stać się podstawą odrodzenia na­
rodowego.
W deklaracji ideowo-programowej Związku Młodzieży Wiejskiej Rze­
czypospolitej Polskiej Wici uchwalonej 18 X I I 1945 r. czytamy m. in.:
„Celem wszelkich przemian społecznych winien b y ć człowiek; należy dążyć
do przewagi sił duchowych i moralnych w stosunkach międzyludzkich, z czego
wynika zdecydowane przeciwstawianie się ruchu młodzieży wiejskiej kierunkom
oraz prądom totalistycznym; należy dążyć do takiego porządku w świecie, by
człowiek wszystko mógł zawdzięczać własnej pracy, nikogo nie w y z y s k i w a ł i nie
był wyzyskiwany.
W obliczu zachodzących przeobrażeń w świecie ruch młodzieży wiejskiej wy­
raża głębokie przeświadczenie, że nie można gruntownie polepszyć w a r u n k ó w
ludzkiego współżycia, jeżeli nie zmieni się zasad moralności społecznej.
[...] Zmierzając do Polski Ludowej na naczelnym miejscu wszystkich prac
swoich stawiamy sprawy kształtowania i podnoszenia w e w n ę t r z n y c h wartości czło­
wieka oraz podnoszenia poczucia godności i wiary we w ł a s n e siły. Kształtowanie
uczuć w y p ł y w a j ą c y c h z głębokiego przywiązania chłopa do ziemi i przyrody, z k t ó ­
rymi współpracuje w tworzeniu chleba, uważany za najważniejszy czynnik w roz­
budzaniu źródeł rodzimej kultury ludowej będącej istotną i trwałą wartością
cementującą całość narodową i p a ń s t w o w ą " .
4

Świadomość kontynuacji rozpoczętego przed ponad wiekiem „uobywatelniania" warstwy chłopskiej, jeśli powołać się na brzemienne w swych
skutkach społecznych określenie Stanisława Staszica, nadzieje na reali­
zację szerokiego programu równouprawnienia społecznego i kultural­
nego znajdują swój wyraz w szerokich dyskusjach i publicystyce tego
okresu. Już w sierpniu 1945 r. odbył się zjazd ludowych pisarzy, dzien4

„Wici", nr 2-3: 1947.

�14

WANDA P A P R O C K A

nikarzy i działaczy kulturalnych. Była to pierwsza w odrodzonej PoLscepubliczna dyskusja nad sprawą obecnej i przyszłej kultury chłopskiej .
Tym samym problemom poświęconych było wiele artykułów. W artykule
redakcyjnym reaktywowanego w 1946 r. pisma „Chłopski Świat" czy­
tamy:
5

„W lutym minęło siedem lat od ukazania się pierwszego numeru «Chlopskiego
Swiata». Zapowiedź pierwsza otwierająca w lutym 1939 r. wydawanie naszego
miesięcznika tak określała najdalszy cel naszych zamierzeń: «Bedziemy w a l c z y ć
o polską syntezę, o zjednoczenie polskiego ducha, o narodową formę dla ż y w e j ,
przecież rozsypanej polskiej tresci». Odbudowa domaga się planu, budulca, wy­
k o n a w c ó w . Ale u nas odbudowę trzeba pojmować w szczególny sposób. Odbudo­
wujemy coś, co już przedtem istniało. W Polsce nie «odbudowujemy» tylko: wzno­
simy także nowe budowle, przerabiamy stare. Dotyczy to przede wszystkim wsi~
«Chlopski Swiat» rozpoczął w a l k ę o «polska s y n t e ^ » , o zjednoczenie polskiego
ducha, o narodową formę dla ż y w e j przecież rozsypanej treści — tuż przed w i ­
churą w o j e n n ą . Stwierdzenie, «że z chłopa ma b y ć Polska, jeżeli chce mieć znamię
wielkiej i trwałej budowy», dało ogólny tylko rzut planu, w e d ł u g którego winno
rozpocząć się nowe budowanie. Zatem ponowny start «Chlopskiego Swiata» od­
bywa się z płaszczyzny podniesionej o ten dorobek ideowy, te umiejętności i spraw­
ności, te reformy, te doświadczenia i przeżycia, jakie przyrosły w Ruchu L u d o w y m
od 1939 r. do dzisiaj" .
8

s

Zjazd pisarzy ludowych w Warszawie, „Chłopi", nr 20: 1945, s. 3; Pisarze
ludowi w służbie wsi, „Chłopi", nr 21: 1945, s. 1-2.
• I dalej: „Wzbogacił się chłopski świat. Uwyraźniło się jeszcze bardziej
oblicze wsi, pogłębiło się poczucie chłopskiego pradawnego dobytku i ś w i a d o m o ś ć
własnej odrębności. Kto zapatrzony jest w Polskę jutra, w odrodzenie jej kultury
przez skierowanie się w jedno ogólnonarodowe łożysko godnego dziedzictwa prze­
szłości oraz przede wszystkim p i e r w i a s t k ó w ludowych tak wybitnie kulturotwór­
czych, ten pojmie ł a t w o znaczenie wydobywania na jaw tych poglądów, tych
postaw i tego kształtu, jaki znamionuje w i e ś i ze wsi się rodzi. Ze wsi jako
warsztatu pracy, ze wsi — jako światopoglądu tworzącego się pod w p ł y w e m ziemi
i słońca, ze wsi jako społeczności o żywiołowej sile idei społecznych i politycz­
nych. Kto w Polsce umiłował samodzielne drogi, kto chce się oprzeć na w ł a s n y m
dorobku i własnej wielkości w każdej dziedzinie życia, kto zrozumiał potrzebęumiaru, rozwagi, trwania, sprawiedliwości i wydźwignięcia ponad wszystko czło­
wieka — ten z utęsknieniem będzie zwracał swe oczy i kroki k u o ż y w c z y m zdro­
jom wiejsko-chłopskim. Polska odradza się z ludu, z pracy chłopa, robotnika,
inteligenta. Każda grupa społeczna ambitnie podkreśla tu — i słusznie — s w ó j
wkład w całość tworzywa narodowego. Wieś wywiera swój potężny w p ł y w n a
stosunki w Polsce za pośrednictwem krociowych szeregów Ruchu Ludowego: politycznege, spółdzielczego, o ś w i a t o w o - w y c h o w a w c z e g o . To Ruch Ludowy odgrywa
rolę tysiąckrotnie przewodów, którymi krążą wzajemnie oddziaływujące na siebie
różne światy, chłopski, ogólnonarodowy i ogólnoludzki.
Ruch ludowy z natury rzeczy pochłonięty działaniem, zajęty w a l k ą z przeciw­
nościami, przejęty chwilą — musi mieć na podorędziu te w ł a ś c i w e treści i ten
wartościowy materiał, którego dostarczyć może spokojna zaduma nad przeszłością!
wsi, nad czynnikami kształtującymi odrębny światopogląd chłopski i nad jego
znaczeniem dla kultury narodu. S ł o w e m — nad ziarnem, które w y ł u s k a ć należy
z przeogromnego zbiorowiska chłopskich zjawisk i obsiać nim pole od granic do
granic", J . N i e c k o , Zapowiedź
druga, „Chłopski Swiat", nr 1: 1946.

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

15

Podobne treści zawierał artykuł „Od redakcji" zamieszczony w pierw­
szym numerze „Wsi Tworzącej" w tym samym roku .
Dominacja liczebna warstwy chłopskiej w ogólnej strukturze
społeczno-zawodowej państwa, zmiana sytuacji gospodarczej wsi wyni­
kająca z likwidacji wielkiej własności ziemskiej i przeprowadzenia re­
formy rolnej pozwalały widzieć w warstwie chłopskiej s i ł ę
spo­
ł e c z n ą zdolną odegrać znaczną rolę w budowie nowego państwa —
Polski Ludowej. Osiągnięcie tej pozycji byłoby urzeczywistnieniem ce­
lów, jakie stawiał sobie ruch ludowy już w okresie powstania I I Rzeczy­
pospolitej . W myśl tych idei formują swoje poglądy bezpośrednio po
I I wojnie światowej w 1946 r. działacze ludowi i publicyści pisząc
m. in.:
7

8

„Przyszłość Polski widzę zbudowaną na ładzie pracy, wspartą w r ó w n y m
stopniu jak o rozwój techniki o ziemię — ten najbardziej słowiański dogmat
życia w rezultacie o człowieka ziemi, o chłopa. Rozwijamy przemysł, budujemy
miasta, ale równorzędnie i równocześnie brońmy pięknej postawy psychicznej
człowieka ziemi, brońmy kultury rdzennie polskiej, która w ludzie tkwi, b r o ń m y
uczciwości ludzkiej i myśli zdrowej — tego chłopskiego rozumu, który jest intuicją
i rozwagą zarazem, przerastającego niejednokrotnie systemy filozoficzne. Wreszcie
brońmy i obyczajowości, obrzędów, pieśni i melodii ludowych" *.

Nie poprzestając na werbalnych stwierdzeniach podejmowano szereg
akcji dla realizacji stawianych sobie celów. W 1946 r. powołany został
do życia Ludowy Instytut Kultury, którego celem było „pełne wyzwo­
lenie twórczych możliwości kulturalnych warstwy chłopskiej i wprowa­
dzenie jej dorobku kulturalnego do kultury ogólnonarodowej" .
10

7

„Pismo ma stać się trybuną, z której będziemy w y m i e n i a ć swe osiągnięcia
z zakresu poezji i sztuki, i myśli chłopskiej. Na tej drodze będziemy u j a w n i a ć
i w y z w a l a ć szczere i oryginalne talenty chłopskie — będziemy otwierać im drogę
na szeroki gościniec kultury narodowej i ogólnoludzkiej.
Pismo to służyć ma
również sprawie wypracowania zbiorowym w y s i ł k i e m koncepcji kulturalnej, która
wyrazi możliwie najlepiej pełną treść życia ludowego. Będzie ona jednym z czyn­
n i k ó w — kształtującym typ człowieka twórczego i w y z w a l a j ą c y c h instynkt t w ó r ­
czy klasy chłopskiej. Podejmiemy w nim nieugiętą w a l k ę z wszelkimi objawami
nicości i bezwładu kulturalnego chłopa polskiego. Pismo nasze będzie wyrazem
chłopskiego kierunku kulturalnego, wymodelowanego poza wszelkim patronatem
ideowym elitarnych grupek intelektualistów. [...] Gotujemy się do nowego i osta­
tecznego ataku. Walka idzie tym razem o myśl, o treść własną, o wyrwanie
się z ciemnoty, o epokowy przełom kulturalny Ludu i Polski. Na nim dopiero
można zacząć b u d o w ę nowych kształtów polityczno-społecznych. W n i m bowiem
istnieje prawda Polski Ludowej", „Wieś Tworząca", nr 1: 1946, s. 1.
8

Tak formułował tę myśl Wincenty Witos: „W chłopie żyje i odradza s i ę
naród, z niego czerpie swoją siłę państwo, on jest czynnikiem porządku i spokoju.
Najwięcej daje i najmniej wymaga. Bez niego nie ma i nie może b y ć zdrowego
narodu i silnego państwa", W. W i t o s , Wybór pism i mów, L w ó w 1939, s. 213.
» S. J u c h t a , Kultura
wsi drogą do wielkości
narodu, „Wieś Tworząca",
nr 1: 1946, s. 11.
Z. G a r s t e c k i ,
Ludowy Instytut Kultury, „Wieś Tworząca", nr 1: 1946,
s. 4: „Do realizacji postawionych sobie celów Instytut dążyć miał n a s t ę p u j ą c y m i
1 0

�16

WANDA PAPROCKA

Ponownie powraca w szeregu rozważaniach troska, która niepokoiła
od ponad wieku wiele umysłów i stymulowała określone działania, tro­
ska o n a r o d o w y c h a r a k t e r
kultury o przeciwstawienie sią
obcym wpływom określanym w różnych okresach jako kosmopolityczne,
internacjonalne, a nawet urbanistyczno-industrialne .
Dążenie do ratowania ocalałych od zniszczeń wojennych zasobów
kultury narodowej, w tym także ludowej, skłaniało nieraz do wystąpień
dramatycznych, ale i pełnych idealistycznej wiary w możliwości zacho­
wania tych elementów kultury, których zanik był procesem nieodwra­
calnym i rozpoczął się już znacznie wcześniej .
u

12

drogami: 1. Przez wszczęcie prac badawczo-naukowych nad kulturą
ludową,
2. Przez rozwinięcie konkretnych akcji kulturalno-oświatowych. Pierwsza dzie­
dzina obejmie następujące najważniejsze działy pracy: a) gromadzenie materiałów
do badań nad kulturą ludową, b) opracowanie naukowe zgromadzonych materia­
łów, c) wszczęcie akcji wydawnictw naukowych o kulturze ludowej, d) rozpra­
cowanie koncepcji nowoczesnej kultury ludowej w oparciu o obecną strukturę
społeczno-gospodarczą wsi. [...] Drugi odcinek działalności Ludowego Instytutu
Kultury obejmie praktyczne akcje kulturalno-oświatowe, a m. in. 1. A k c j ę wy­
dawniczą: czasopisma, utwory literackie, muzyczne, teatralne i inne z zakresu
twórczości ludowej; 2. Organizowanie zespołów pracy kulturalno-literackiej, mu­
zyczne, teatralne i inne z zakresu twórczości ludowej; 3. Organizowanie zespołów
pracy kulturalno-literackiej pod n a z w ą «Wieś Tworząca*; 4. Organizowanie u n i ­
w e r s y t e t ó w ludowych, d o m ó w kultury i świetlic; 5. Rozbudowa twórczości w dzie­
dzinie sztuki ludowej przez urządzanie wystaw, szkolenie instruktorów i w y t w ó r ­
ców, organizowanie kursów i wzorcowni itp.; 6. Zakładanie bibliotek; 7. Szkolenie
przodowników i działaczy kulturalno-oświatowych; 8. Organizowanie imprez arty­
stycznych; 9. Opieka dla studiującej młodzieży chłopskiej.
Ponadto przeprowadzenie wielu innych akcji i prac zmierzających do wszech­
stronnego rozwoju kultury ludowej. Na tej drodze będzie dążyć Instytut do
osiągnięcia jedności kulturalnej narodu polskiego i do zapewnienia chłopu p e ł ­
nego i rzeczywistego uczestnictwa w kształtowaniu tej kultury. W działalności
swej Instytut
nawiąże najściślejszą współpracę ze wszystkimi twórcami i dzia­
łaczami kulturalnymi wsi lub ze w s i ą związanymi", t a m ż e , s. 5.
„Nie w d o r ó w n y w a n i u internacjonalnej kulturze tkwi sens historii — lecz
w tym, co dany naród nowego i odrębnego dokłada do niej. Swoistości regionalne
składają się tak na obraz całego narodu, jak indywidualność kultur poszczegól­
nych narodów składa się na wielką syntezę ludzkości", J u с h t a, op. cit., s. 12.
M. C z c i b o r - C h o l e w a pisze: „Czas jeszcze do podtrzymania, utrwale­
nia, gdzieniegdzie do sumiennego odtworzenia swoistej kultury. Wspólnymi dąże­
niami prowadźmy dalej dzieło naszych ojców ku świetlanej przyszłości narodu.
Z gruzów i zgliszcz, krwi, trudów i poświęcenia wyrosła Polska. Trzeba teraz
wszelkimi siłami i na każdym polu umacniać jej patriotyzm. Ten patriotyzm, dla
którego ginęły tysiące bohaterów. Umacniajmy w i ę c kulturę regionalną wsi pol­
skiej, która jest p e w n ą drogą do silnego związania z polskością. Nauczmy się
żyć tak, jak żyli nasi ojcowie. Urządźmy sobie nowe życie przy starej tradycji.
Szanujmy strój ludowy, nie gardźmy starym rzeźbionym czy malowanym sprzę­
tem domowym, wchłaniajmy w siebie melodie ludowej muzyki oraz słowa pieśni
prostej chwytającej za serce, pielęgnujmy stary nasz styl"; Kultura
ludowa,
„Wici", nr 21: 1946; por. B r z e c h w a - B e r n a ś , Na marginesie zagadnień
kul1 1

1 2

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

11

Bardziej realistyczne spojrzenie na kulturę ludową kazało szukać
innych sposobów, które pozwoliłyby zachować te nieprzemijające war­
tości duchowe i materialne społeczności chłopskiej.
„[...] unowocześnienie wsi nie powinno dopuścić do zatarcia ś w i a d e c t w tej
odwiecznej walki w y z w o l e ń c z e j ducha chłopskiego, musi je odnowić i podkreślić
jej znaczenie. W tym celu należy stworzyć Muzeum Kultury Chłopskiej, w k t ó ­
rym skupione zostaną wszystkie pomniki stwierdzające prężność i w y d a j n o ś ć
energii duchowej zespołów wiejskich we wszystkich dziedzinach ich ż y c i a " .
w

Ten stosunek do wsi wolny był jeszcze od tendencji, które w latach
następnych coraz silniej ujawniały się w podejściu do środowiska wiej­
skiego, eksponujących z r ó ż n i c o w a n i e jego pod względem gospo­
darczym, społecznym i kulturowym. Ten proces dezintegracji prowa­
dzący często do antagonistycznych układów społecznych wywoływał nie
tylko negatywne skutki gospodarczo-społeczne, ale i kulturowe. Zna­
lazły one odbicie również w podejściu do dziedzictwa kulturowego
o g r a n i c z a j ą c pojęcie tradycji ludowej do tych treści, które były
odbiciem walki klasowej na wsi, które zawierały idee postępowe i re­
wolucyjne. Narzucając takie kryteria wyboru zawężano się tylko do
tradycji części ludności chłopskiej — małorolnych i proletariatu wiej­
skiego. Przeciwstawiając się takiemu spojrzeniu na kulturę wsi K. Maj
pisał:
„Ruch młodzieży wiejskiej to ruch, który ma za sobą 40 lat istnienia. Jego
to dorobkiem nowy pogląd na kulturę polską, pogląd, że kulturę polską trzeba
przewartościować, trzeba usunąć wszystkie przerosty, trzeba odrodzoną kulturę
narodową oprzeć o te wartości nieprzemijające, jakie posiada środowisko chłop­
skie, środowisko wiejskie. Te rzeczy już przed w o j n ą zostały podniesione do za­
sady ideologii programowej ruchu nie tylko chłopskiego, ale i społecznego, i k u l ­
turalnego istniejącego w innych środowiskach społecznych. Między innymi w śro­
dowisku robotniczo-socjalistycznym.
Jeżeli dziś zajrzymy do pism, to zobaczymy w y w i ą z a n i e się nowego sporu
0 kulturę ludową, o chłopa. Nie wiem w imię czego idzie się do środowiska
chłopskiego i powiada się, że jest ono ze względu na swoją kulturę podzielone na
chłopów zamożnych i biedaków. C i pierwsi stoją na gruncie kultury ludowej,
a. biedacy podpisują się pod ewangielią ruchu robotniczego"

Stosunek do kultury i tradycji ludowej staje się przedmiotem coraz
ostrzejszych polemik i dyskusji. Są one wyrazem wyraźnie zarysowują­
cej się l i n i i p o d z i a ł u pomiędzy prezentowanymi na łamach wy­
chodzących bezpośrednio po wojnie czasopism i periodyków stanowiska­
mi nawiązującymi do poglądów przedstawicieli ruchu ludowego w okre­
sie międzywojennym , w tym przede wszystkim do teorii agraryzmu
15

tury ludowej, „Wieś Tworząca", nr 1: 1946, s. 9-10; J . S t e l m a s z c z y k ,
„Wieś
Tworząca" w terenie, „Wieś Tworząca", nr 3: 1947, s. 22.
F . S a r n e k, Muzeum Kultury Chłopskiej,
„Wici", nr 8: 1946.
Wspólne są nasze idee, wspólna
jest nasza walka, „Wici", nr 2: 1946.
M. in. „Wici" ukazujące się do 1948 г., „Wieś Tworząca" do 1946 г., „Wieś
1 Państwo" do 1947 г., „Chłopi i Państwo" do 1949 r.
M

14

1 5

J — Etnografia Polska, XXVH/2

�18

WANDA PAPROCKA

i ideologii propagowanej przez uniwersytety ludowe, a oficjalnie gło­
szonymi zasadami socjalistycznej przebudowy wsi postulującymi wpro­
wadzenie gospodarki kolektywnej, walkę z elementami kapitalistycznymi
na wsi, laicyzację życia społecznego, obrzędowości itp. W podejściu do
kultury ludowej wsi oba te stanowiska znalazły wyraźne odbicie. Pierw­
sze z nich uznawały j e d n o ś ć k u l t u r y l u d o w e j niezależnie
od stratyfikacji społecznej. Dążyły do rozwoju procesu samowiedzy
i świadomości społeczno-grupowej, do wychowania chłopa poprzez war­
tościowe treści kultury ludowej. W myśl tych idei na pojęcie tradycji
ludowej składały się te dziedziny kultury materialnej, społecznej i du­
chowej, które podlegając ocenie i akceptacji przez samo środowisko,
tworzyły określoną wewnętrzną organizację zespołów treści kulturowych.
Te wartościowane treści winny wejść do kultury narodowej jako dzie­
dzictwo klasy chłopskiej, która zyskała właściwą pozycję w wyniku do­
konanej rewolucji społecznej . Drugie stanowisko eksponujące
jed­
n o ś ć k u l t u r y mas p r a c u j ą c y c h miast i wsi uwzględniało
część dorobku kultury wsi związanego przede wszystkim z walką kla­
sową. Postulowano jedność kultury narodowej poprzez niwelacje różnic
poszczególnych klas w procesie tworzenia społeczeństwa bezklasowego.
W jednym z artykułów poświęconych temu zagadnieniu czytamy:
16

„Dla nas naród to związek mas pracujących. Dla nas naród to nie tylko
wspólnota językowa, ale wspólnota przede wszystkim kulturowa. Nie elita stanowi
i decyduje o narodzie, ale w państwie demokracji ludowej decydują o nim pra­
cujące masy. Nie chcemy dlatego tworzyć jakiejś o d r ę b n e j
kultury
lu­
dowej
[podkr. — W.P.]. Nie chcemy podtrzymywać zaraniarskiego hasła «sami
sobie». Chcemy w i e ś dźwigać nie tylko w ł a s n y m i siłami, ale i siłami miasta tak,
jak w miarę sił podejmujemy się pomagać w rozwoju miast. Chcemy w tym
działaniu powyrzucać wszelkie szufladki kulturalne i przegródki społeczne, tak
jak wszystkie warstwy społeczne tworzyć powinny jednolity naród.
{...] W takim społeczeństwie nie ma klasy chłopskiej, robotniczej i innych,
i nie ma między nimi walki, zgrzytów, wrogich interesów. Ludzie zamieszkujący
wsie i miasta tworzą zgodny zespół. To jest istotnie społeczeństwo bezklasowe.
Zgadzamy się w tej sprawie z marksistami"
1 6

Por. F . B u j a k , Kilka uwag o zamiłowaniu
do tradycji ludowej i jej
za­
bytków,
„Wieś i Państwo", nr 5: 1946; K . M a j , Sprawa kultury ludowej, „Chło­
pi i Państwo", nr 20: 1947.
D. G a ł a j , U progu nowego 25-lecia. Sprawa kultury narodowej, „Wici",
nr 77: 1948; w Deklaracji Ideowo-Programowej ZMW R P Wici
uchwalonej
w 1948 r. czytamy: „Zasadnicze zmiany, jakie zaszły w Polsce w dziedzinie ustroju
politycznego, gospodarczego, dają nam podstawy do tworzenia kultury narodowej.
Tworzyć się ona będzie w związku z kulturą ogólnoeuropejską, a w oparciu o te
elementy kultury ludowej oraz kultury miejskiej, które nie mają obciążeń ustroju
opartych na wyzysku społeczno-gospodarczym. Podstawą jej rozwoju będzie praca
chłopów, robotników i związanej z nimi inteligencji. Należy zatem upowszechniać
stare i tworzyć nowe dobra kulturalne. Stawać się to będzie przez uczestnictwo
młodzieży chłopskiej w pracach prowadzonych w organizacjach, instytucjach, za­
kładach oraz przez realizację zadań stawianych ze strony państwa", „Młoda Myśl
Ludowa", nr 5: 1948, s. 22-23.
1 7

�19

T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

Takie stwierdzenie było z jednej strony wyrazem oficjalnych po­
glądów i programem działania, z drugiej otwierało pole dla krytyki do­
tychczasowych postaw w stosunku do kultury wsi. W nawiązaniu do
tego kierunku krytycznego analizę poglądów na kulturę ludową formuło­
wanych w okresie międzywojennym i bezpośrednio po I I wojnie świato­
wej przeprowadził A. J. Król w pracy Drogowskazy na manowcach
kultury ludowej . Przeciwstawiając się zasadniczej tezie o odrębności
kultury ludowej uznawał autor za błędne i wręcz szkodliwe dla rozwoju
społeczno-gospodarczego i kulturowego warstwy chłopskiej powoływa­
nie się na jej tradycje odkrywane bądź w słowiańskiej przeszłości, bądź
związane z idealistyczną koncepcją „ducha narodu", bądź wywodzące
się z poznawczych teorii Taine'a o odrębności rasowej i etnicznej ludu.
W generalnej negacji tych stanowisk nie uwzględnia jednak Król
całego kontekstu zjawisk kulturowych związanych z prądami społeczno-kulturamymi, jak również określonymi sytuacjami politycznymi, które
składając się na aktualną rzeczywistość warunkowały w każdym okre­
sie historycznym inne podejście do tych zagadnień. Emocjonalny stosu­
nek autora do analizowanych faktów pozbawił uzyskiwane wnioski nau­
kowej obiektywności, podporządkowując je obowiązującym w tym cza­
sie sposobom widzenia spraw wsi. Autor zajmował stanowisko negatyw­
ne wobec dotychczasowego dorobku myśli chłopskiej reprezentowanej
zarówno przez działające w środowisku wiejskim organizacje, jak Zwią­
zek Młodzieży Wiejskiej, uniwersytety ludowe oraz przedstawicieli inte­
ligencji związanych ze sprawami wsi. Szczególnie krytycznie oceniał
działalność wybitnych reprezentantów inteligencji chłopskiej, m. in.
W. Orkana, S. Pigonia, F. Bujaka, upatrując w ich twórczości naukowej
i literackiej działanie na rzecz separatyzmu chłopskiego. Rozwijanie po­
czucia wartości i odrębności kultury wiejskiej przez ukazanie jej spe­
cyfiki stało w s p r z e c z n o ś c i z obowiązującym w tym okresie pro­
gramem budowy społeczeństwa bezklasowego. W prądach artystycznych
czy literackich (T. Chałubiński, S. Witkiewicz, W. Tetmajer i in.) wią­
żących kulturę ludową z kulturą narodową widział Król wyłącznie pro­
test przeciwko kapitalizmowi i cywilizacji przemysłowej, inteligencki
paternalizm w stosunku do wsi, a nawet elementy pewnej ekspiacji
w geście — jak określał — „kajającego się szlachcica".
Przyjmując obowiązujący w tym czasie punkt widzenia nie do­
strzegał związku tych poglądów z dorobkiem myśli społecznej okresów
wcześniejszych ani wpływu, posiadających szeroki zasięg europejski,
prądów artystyczno-estetycznych epoki neoromantyzmu.
Przeciwstawiając uniwersytety ludowe szkołom rolniczym i gimna­
zjom chłopskim te ostatnie określał jako „dobrodziejstwo dla wsi". Na­
tomiast w „wytworach samej wsi", jak nazywał koła młodzieży, uni­
wersytety i teatry ludowe, widział „pierwsze samorodne instytucje, jakie
18

1 8

J . A. K r ó l , Drogowskazy

na manowcach

kultury

ludowej,

Warszawa

1947.

�20

WANDA P A P R O C K A

zluzowały karczmę, targowisko i kościół w ich od średniowiecza utrwa­
lonych funkcjach kulturalnych" .
Przeciwstawiał się agraryzmowi, który w budowie nowego ustroju
społeczno-gospodarczego propagował zachowawczy w ocenie Króla, ufor­
mowany przez przeszłe stulecia system oparty na rodzinie, traktujący
wszelką inną rzeczywistość społeczną jako pochodną od niej lub z niej
się składającą. W rodzinie i jej związku z gospodarstwem indywidual­
nym dostrzegał wszelkie formy zależności i wewnętrznej struktury przed­
siębiorstwa kapitalistycznego. Pozostawienie rodziny i samodzielnego go­
spodarstwa wiejskiego w ich dotychczasowych funkcjach uniemożliwiło
zdaniem Króla przebudowę struktury i postępowy rozwój wsi.
Można stwierdzić w odniesieniu do tej pracy, że pewna j e d n o ­
s t r o n n o ś ć w ocenie dorobku myśli społecznej poświęconej zagad­
nieniom wsi spowodowała, iż interpretacja szeregu faktów przedstawio­
nych przez autora, charakteryzujących warunki rozwoju środowiska
wiejskiego, pozbawiona została właściwego naukowym opracowaniom,
obiektywizmu.
Idea budowania wspólnej kultury obejmującej, jak określano, „masy
pracujące miast i wsi" znalazła swój wyraz w ocenie dziedzictwa kul­
turowego środowiska wiejskiego. Przeciwstawiając się separatyzmowi
kulturowemu wsi odrzucano lub pomijano te treści, które świadczyły
o jej odrębności kulturowej i które ze względu na ścisły związek ze
specyficznymi warunkami życia i pracy na roli nie mogły tworzyć spój­
nej całości z kulturą miejską i robotniczą. Rygory realizowanego pro­
gramu gospodarczo-społecznej przebudowy wsi n i e
p o z w a l a ł y '&gt;
sięgać do tradycji zawartej w kulturze społecznej czy duchowej, ogra- •
niczając zainteresowania naukowe i popularyzatorskie przede wszystkim \
do kultury materialnej, sztuki ludowej, folkloru muzycznego i tanecz- \
negó.
\
Poglądy na kulturę ludową, na zagadnienia tradycji ludowej znalazły j
odbicie w programach i działalności powstających w tym czasie insty- )
tucji. W 1946 r. powołany został do życia Państwowy Instytut Badania
Sztuki Ludowej w dalszych latach przekształcony w Państwowy Instytut
Sztuki, a następnie Instytut Sztuki PAN. Utworzenie tej placówki, jak
stwierdzono w artykule programowym, wynikało zarówno
\
19

„z roli, jaką sztuka ludowa może i winna odgrywać w formowaniu się nowej
naszej sztuki ogólnonarodowej — jak też z konieczności zachowania dla potom­
ności ginącej w naszych oczach odrębnej kultury ludowej. {...] To bowiem, co
o sztuce ludowej pisali etnografowie, jest tylko cennym materiałem do określenia
w a r u n k ó w , wśród których ona powstała i b y t o w a ł a " .
20

Na łamach powołanego przez Instytut w 1947 r. wydawnictwa „Pol­
ska Sztuka Ludowa" szczególnie w pierwszych latach powojennych pre" T a m ż e , s. 142.
Powstanie, organizacja i charakter Państwowego
Ludowej, „Polska Sztuka Ludowa", nr 1-2: 1947, s. 60-61.
20

Instytutu

Badania

Sztuki

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

21

zentowane były poglądy na rolę i znaczenie kultury ludowej w nowej
polskiej rzeczywistości. Można wyraźnie prześledzić na podstawie uka­
zujących się w kolejnych latach artykułach z m i a n y w sposobie okre­
ślania z a k r e s u i t r e ś c i tych pojęć. Stosunek do kultury ludowej
był odbiciem poglądów na całość zagadnień kultury i realizowanej w tym
zakresie polityki państwa. Już w pierwszym numerze „Polskiej Sztuki
Ludowej" prezentowane są stanowiska bliskie poglądom wyrażanym
w publicystyce tego okresu, a równocześnie często nawiązującym do
formułowanych już dawniej koncepcji oceniających wartości, jakie do
kultury narodowej wnosiła kultura ludowa. S. Dybowski stwierdza
w swej wypowiedzi, która stanowi motto dla nowego wydawnictwa, że
„wszystko to, co stanowi wartość w kulturze ludowej, w kulturze chłop­
skiej musi być przetworzone przez wielkich artystów i wejść do kultury
narodowej. Gdy to się stanie, sztuka polska nabierze cech i żywszych
rumieńców polskości — wniesiemy do skarbca sztuki ogólnoludzkiej
nowe wartości i wzbudzimy w innych szacunek dla narodu polskiego" .
To stwierdzenie określa podstawowy kierunek w podejściu do trady­
cyjnych treści zawartych przede wszystkim w sztuce ludowej i folklorze.
W myśl tych poglądów tradycja ludowa p r z e s t a j ą c być orężem
w walce o równouprawnienie społeczne warstwy chłopskiej, dowodem
i reprezentantem jej wartości winna s t a ć s i ę tworzywem, źródłem
inspiracji w budowaniu nowej kultury „socjalistycznej w treści, naro­
dowej w formie". W następnych latach ten stosunek do twórczości lu­
dowej staje się p r o g r a m e m działania i zasadą oceny jej wartości.
Zaostrzone przy tym zostają kryteria określające wartość poszczególnych
jej dziedzin w zależności od k l a s o w e g o charakteru ich twórców
i nosicieli. Festiwal Sztuki Ludowej zorganizowany w 1949 r. staje się
forum dla przedstawienia tych poglądów. W kulturze chłopskiej poza
głęboko narodowym charakterem widziano przede wszystkim n u r t
s p o ł e c z n y . Uznając klasowy charakter sztuki ludowej, który po­
wstał i ukształtował się jako antyteza szlacheckiej i dworskiej kultury,
sięgając swymi korzeniami okresu pańszczyźnianego, za tradycyjne uzna­
no te treści, które w tej lub innej postaci były odpowiednikami prze­
mian społecznych lub wręcz buntów czy rewolucji chłopskich. Postę­
pujące w miarę rozwoju stosunków kapitalistycznych na wsi zróżnico­
wanie gospodarczo-społeczne ludności powodowało, w myśl tych poglą­
dów, o d e r w a n i e kultury chłopskiej od podłoża klasowego wsi pań­
szczyźnianej czy biedniackiej i tworzenie się bogatej w swej formie ze­
wnętrznej obrzędowości, obyczajowości i sztuki reprezentatywnej dla
jej zamożnej części ^ Tę tradycję związaną z określoną formacją spo­
łeczną należało odrzucić jako obcą klasowo.
21

2 1

„Polska Sztuka Ludowa", nr 1-2: 1947, s. 3.
W. S о к o r s к i, O właściwy
stosunek do sztuki ludowej, „Polska Sztuka
Ludowa", nr 5: 1949, s. 131-134. W rozwinięciu i uzasadnieniu tych poglądów autor
pisze: „Nurt ten, tracąc coraz bardziej kontakt z realnym ż y c i e m olbrzymiej w i ę 2 2

�22

WANDA P A P R O C K A

Szczególnie ważne znaczenie w kształtowaniu się stosunku do tra­
dycji ludowej miało nowe rozumienie pojęcia „ludowość". Analizując za
uczonymi radzieckimi na przykładzie sztuki ludowej zakres tego okre­
ślenia odnoszono je w formacjach społecznie rozwarstwionych, antagonistycznych do treści o c h a r a k t e r z e k l a s o w y m , a sztukę lu­
dową do wytwórczości artystycznej warstw ekonomicznie i społecznie
uciśnionych. Tak pojmowana sztuka ludowa obejmowała nie tylko doro­
bek artystyczny wsi, ale również uboższego mieszczaństwa, prowincjo­
nalnego rzemiosła i ludności robotniczej. W społeczeństwie nieantagonistycznym, w którym w myśl tych stwierdzeń pojęcie lud pokrywa się
г narodem, przez ludowość należało rozumieć przede wszystkim p os t ę p o w e i s o c j a l i s t y c z n e treści zawarte w dziedzictwie kul­
turowym przeszłości. W tym rozumieniu sztuka ludowa była „twórczo­
ścią artystyczną wyrażającą postępowe dążenia, myśli i uczucia mas
ludowych" .
Poglądy te znajdują odbicie w formułowanych w latach pięćdziesią­
tych z a ł o ż e n i a c h t e o r e t y c z n y c h badań nad sztuką ludową
i folklorem w Polsce oraz w programach poszukiwań terenowych .
W tym okresie obserwuje się zarówno odkrywanie w kulturze ludowej
23

24

kszości wsi, ulegał charakterystycznej deformacji poprzez w c h ł a n i a n i e e l e m e n t ó w
kultury drobnomieszczańskiej, rozkładowej kultury kapitalistycznego świata". O ro­
li, jaką spełniać ma kultura ludowa, pisze następująco: „problem stoi w pła­
szczyźnie wydobycia z kultury ludowej ż y w e g o nurtu zarówno w treści, jak i for­
mie, żywego nurtu przewartościowującego się co dzień i co godzina w t w ó r c z y m
marszu wsi polskiej do socjalizmu. S i ę g a m y w kulturze ludowej po te bezcenne
skarby, które były wyrazem jej społecznej odrębności i społecznego protestu
w stosunku do kosmopolitycznej sztuki drobnomieszczańskiej i chcemy wtopić ten
ż y w y potężny nurt mas ludowych w n o w ą narodową kulturę epoki socjalizmu,
kulturę której drogę w przeszłości otworzyła walka i z w y c i ę s t w o klasy robotni­
czej. Odrzucamy fałszywą stylizację, głosimy natomiast ś w i a d o m e kształtowanie
w treści i formie tworzywa sztuki ludowej. Odrzucamy sprowadzanie sztuki l u ­
dowej do formalistycznej obrzędowości i mechanicznego przenoszenia jej w z o r ó w
na obce jej tła, zarówno w treści, jak i w formie. Natomiast głosimy hasło czer­
pania przez twórców, pisarzy, kompozytorów pełnymi garściami z jej bogactw,
celem przetopienia jej treściowego i formalnego układu w nowe codzienne two­
rzywo dnia dzisiejszego".
2 8

G . N i e d o s z i w i n , O zagadnieniu ludowości
w sztuce radzieckiej, „Pol­
ska Sztuka Ludowa", nr 3: 1951, s. 82-97.
P o w o ł u j ą się na poglądy G . Niedosziwina w swoich artykułach m. in.
R. R e i n f u s s , Z zagadnień
sztuki ludowej, „Polska Sztuka Ludowa", nr 2: 1952,
s. 65 п., i A. J a c k o w s k i , Problem folkloru i ludowości
w sztuce, „Materiały
do Studiów i Dyskusji z Zakresu Teorii i Historii Sztuki, K r y t y k i Artystycznej
oraz Metodologii Badań nad Sztuką", nr 1: 1953, s. 166-209; por. też Od redakcji,
tamże, nr 1: 1950, s. 5-6; E . F r a n k o w s k i , Zagadnienia metodologii badań nad
sztuką ludową, tamże, nr 5: 1951, s. 363-382; W. S o k o r s k i , tamże, nr 1: 1952,
s. 144-156; S. P i o t r o w s k i , O twórczości
ludowej, Fragment referatu
wygłoszo­
nego na I Ogólnopolskiej
Konferencji
Twórców
Ludowych w Warszawie, „Polska
Sztuka Ludowa", nr 2: 1953, s. 67-72.
2 4

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

23

tych treści, które uznane zostają za tradycyjne ze względu na swój kla­
sowy charakter ukształtowany przez określone warunki historyczne
w poprzednich formacjach społecznych, jak również współcześnie two­
rzonych odpowiadających nowej socjalistycznej rzeczywistości .
25

es Przedstawia tak sformułowany program badań A. Jackowski w artykule
Na marginesie prac Państwowego
Instytutu Sztuki w zakresie badań nad
sztuką
ludową
i folklorem:
„Byłoby błędem niewybaczalnym, g d y b y ś m y powodowani
chęcią odtworzenia tego, co było przed stu laty, tracili z oczu nowe formy po­
wstające obecnie. Dotyczy to prac szczególnie w zakresie zbierania folkloru, gdzie
szukając za wszelką cenę tego, co ginie, co obumiera, łatwo traci się z oczu nowy
folklor, który dopiero kiełkuje. [...] Nowy folklor wyraża bowiem n o w ą świadomość
naszej wsi, wyraża procesy zachodzące w niej przemiany. Nowy folklor jest przy
tym potężną siłą aktywną, siłą przyśpieszającą te procesy. '[...] Przestawienie się
na problemowe widzenie pracy połączone jest z uaktywnieniem się samej postawy
badacza. Coraz rzadziej spotykamy się ze zjawiskiem takim jak p s e u d o b e z stronny
«obiektywizm»
[podkr. — W.P.] polegający na tym, że notuje
się wszystko — uważając, że folklor jest twórczością ludu pojmowanego jako coś
jednolitego. Oczywiście taka postawa prowadzi niechybnie na manowce i zacie­
rając różnice klasowe zaciera podstawowe zagadnienie dla rozwoju naszej wsi.
Postawa taka prowadzi do przyznania jednakowej wartości zarówno głęboko ideo­
logicznym wysoce artystycznym okazom twórczości naszego ludu, co i pieśniom,
w których dźwięczy dawna
ideologia
dworów
czy
mentalności
k u ł a k a [podkr. — W.P.]. W rezultacie otrzymujemy fałszywy, zakłamany obraz
naszego ludu, stłoczenie się na reakcyjne pozycje w folklorystyce.
[...] Wieś szczególnie obecnie w okresie narastających przeciwieństw klasowych
stanowi niewątpliwie dynamiczne zjawisko, w którym wyraźnie o b s e r w o w a ć można
walkę między elementami kułackimi a biedniackimi czy średniakiem. W tym
procesie zachodzących przemian, w tej codziennej walce o duszę średniaka, o so­
cjalistyczną świadomość wsi, sztuka ludowa, a zwłaszcza folklor, odgrywają r ó w ­
nież rolę. Pieśń ludowa może pełnić rolę czynnika hamującego pewne procesy lub
rozwijającego go. Pieśń ludowa, zwłaszcza ta aktualna, przyśpiewkowa, przeważ­
nie układana na nutę krakowiaka agituje i mobilizuje nie mniej niż prasa czy
«muzyka i aktualnosci». [...] Jasnym się staje, że w stosunku do takiego skompli­
kowanego zjawiska pełnego w e w n ę t r z n y c h napięć i sprzeczności nie można pod­
chodzić «obiektywnie». Nie ma zresztą «obiektywnego zbieractwa*. Każde zbiera­
nie jest zarazem procesem selekcji. [...] Postawmy sprawę jasno. Nie m o ż e m y ogra­
niczać się jedynie do postaw biernych obserwatorów. Jeśli nie chcemy wlec się
w ogonie przemian, jeśli chcemy nie tylko iść noga w nogę ze wsią, ale pomagać
jej w rozwoju, aktywnie przyśpieszać zachodzące zmiany — ograniczać się do po­
staw biernych obserwatorów. Od charakteru zebranego materiału i naszej umie­
jętności spopularyzowania najcenniejszych osiągnięć za pomocą radia, prasy, wy­
dawnictwa, bezpośrednio w terenie przez «podrzucanie» najciekawszych pieśni
zespołom ś w i e t l i c o w y m i szkolnym zależeć będzie w znacznym stopniu efekt na­
szej pracy. Dlatego należy podkreślić szczególnie metody pracy olsztyńskiej ekipy
zbierania folkloru, która pod przewodnictwem dr W. Gębika znajduje różne formy
wiązania swej pracy z terenem organizując spotkania połączone z prelekcjami
ilustrowanymi tekstami i pieśniami ludowymi, prowadzi wspólną akcję razem
z Towarzystwem Wiedzy Powszechnej itp. Osiągnięcia, które ekipa notuje na
tym trudnym terenie, są zasługą tych wszystkich pracowników terenowych, któ­
rzy nie boją się b y ć agitatorami, propagatorami prawdziwego patriotyzmu i po­
stępu społecznego. „Polska Sztuka Ludowa", nr 3: 1952, s. 124.

�2i

WANDA P A P R O C K A

W procesie kształtowania wzoru kultury narodowej te określone
z a s a d a m i i d e o l o g i c z n y m i treści tradycyjne miały służyć jego
wzbogaceniu i nadać mu określony charakter. Zgodnie z założeniami
socrealizmu zawarte w sztuce ludowej i folklorze elementy tradycyjne
ulec winny „przekuciu" na wspólne masowe wartości kulturowe i w tej
nowej formie dotrzeć do odbiorców, w tym także i społeczności wiej­
skiej . Poglądy te były referowane i stawały się przedmiotem dyskusji
zarówno na I Kongresie Nauki Polskiej w 1951 r . , jak i na konfe­
rencjach poświęconych zagadnieniom sztuki oraz naradach i spotkaniach
twórców ludowych organizowanych wspólnie z placówkami naukowy­
mi . Dla praktycznej realizacji niektórych przyjętych zasad w ocenie
roli i udziału kultury ludowej w życiu narodu powoływane były m. in.
takie instytucje, jak Instytut Wzornictwa Przemysłowego, CPLiA .
Okres metodologicznego n a c i s k u wywarł również wpływ na kie­
runek /badań prowadzonych w ramach Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego i katedr etnograficznych oraz powołanego działu etnografii
w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN. Nie rozwijając szeroko
opracowanej w wielu publikacjach oceny powojennej historii etno­
grafii należy jedynie stwierdzić, że od pierwszej konferencji zwołanej
przez Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w 1951 r. kierunek badań
etnograficznych podporządkowany został ogólnym tendencjom metodolo­
gicznym. Konsekwencją tego stanu rzeczy było podejmowanie prac nad
tradycyjną kulturą ludu pracującego, uwzględnienia w badaniach kul­
tury wsi jej zróżnicowań klasowych, poszukiwanie w kulturze ludowej
w jej klasowych treściach wartości, które winny wzbogacić kulturę na­
rodową.
W realizacji tych kierunków badań jak i towarzyszącym im „roz­
liczeniom z przeszłością" placówki te nie reprezentowały tak r a d y26

27

28

29

30

2 8

Frankowski,
op. cit;
R. R e i n f u s s , Aktualne zagadnienia
ludowej
plastyki, „Polska Sztuka Ludowa", nr 2: 1953, s. 89-94; K . P i e t k i e w i c z , Spo­
łeczna
rola artysty ludowego, „Polska Sztuka Ludowa", nr 2: 1952, s. 68-76;
K . P i e t k i e w i c z , Z aktualnych zagadnień
współczesnej
twórczości
ludowej,
„Materiały do Studiów...", nr 3: 1955, s. 438.
K . P i w o c k i , Głos w dyskusji na temat problematyki w obradach I Kon­
gresu Nauki Polskiej, „Materiały do Studiów...", nr 7-8: 1951, s. 367-368.
Rezolucje I Ogólnopolskiej
Konferencji
Naukowej w sprawie badań
nad
sztuką,
„Materiały do Studiów...", nr 5: 1951, s. V I I I - I X ; Dokumentacja
narady
w sprawie twórczości
artystycznej, tamże, nr 1: 1952.
W. T e l a k o w s k a , Próby
włączenia
twórczości
ludowej do
wzornictwa
przemysłowego,
„Polska Sztuka Ludowa", nr 3: 1953, s. 135-137.
A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Organizacja pracy etnograficznej w Polsce.
Instytucje
i wydawnictwa
naukowe, „Etnografia Polska", t. 2: 1959, s. 19-56;
Historia etnografii polskiej, pod red. M. Terleckiej, Wrocław 1973; A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a, Kultura ludowa w dotychczasowych
polskich pracach
etnogra­
ficznych, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Wrocław 1976,
s. 19-58; J . B u r s z t a , B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Polska etnografia (etno­
logia) po II wojnie, „Lud", t. 66: 1982, s. 3-18.
2 7

28

2 9

8 0

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

26

k a l n e g o p r o g r a m u , jak miało to miejsce w dziedzinie sztuki
ludowej i folkloru. Szeroki zakres problematyki badawczej wyznaczała
do pewnego stopnia nadal tradycja dawnych prac etnograficznych. Rów­
nocześnie zapotrzebowanie na wyniki badań określonych działów, priory­
tetowe ich znaczenie w tworzeniu kultury narodowej dawało większe
możliwości rozwoju niektórym z nich. W konsekwencji prowadziło to
do rozparcelowania zakresu tematycznego etnografii między inne współ­
działające z nią dyscypliny. Jak pisze A. Kutrzeba-Pojnarowa: „Pod­
stawą otrzymania właściwego miejsca w nowej strukturze organizacyjnej
był stopień przebudowy ideologicznej w obrębie zainteresowanej dyscy­
pliny. Mierzyło się go m. in. miarą krytycyzmu w stosunku do wcze­
śniejszych prac" .
Okres następny po 1956 r. przynosi nowe s z e r s z e spojrzenie na
zagadnienie kultury ludowej. Odchodząc od poszukiwań treści klaso­
wych wspólnych kulturze całego ludu pracującego zaczęto traktować ją
jako kulturę o k r e ś l o n e j grupy społecznej stanowiącą integralną
całość historycznie uwarunkowaną, którą należy badać w określonych
granicach przestrzeni i czasu. Spojrzenie na wieś jako na
spójny
s y s t e m społeczno-gospodarczy i kulturowy pozwalało widzieć jej od­
rębność kulturową, szukać historyczno-genetycznych przyczyn tego zja­
wiska, jak i śledzić proces zmian, jakim ona podlegała w poszczególnych
okresach. To dążenie do wykrycia i zbadania specyficznych cech kultu­
rowych wsi w ich zróżnicowaniu przestrzennym stymulowało zaintere­
sowanie kulturą ludową różnych regionów i próby budowania na pod­
stawie zgromadzonych materiałów modelu kultury tradycyjnej. To h i storyczno-genetyczne podejście do zjawisk kulturowych występuje rów­
nież (lub wraca ponownie) w analizie poszczególnych dziedzin kultury
ludowej (m. in. również w sztuce ludowej i folklorze).
Nawrót do zainteresowań przeszłością jako p o d ł o ż e m
histo­
r y c z n y m współczesności, do rozważań nad historyczną trwałością
elementów kulturowych, sposobów ich przekazywania i mechanizmów
funkcjonowania wyznaczał w dużym stopniu kierunek prowadzonych
w następnych latach prac etnograficznych i stanowił pole do rozważań
teoretycznych dotyczących prawidłowości procesów przemian gospodar­
czo-społecznych i z nimi związanych wzorów zachowań.
W etnografii polskiej problem tradycji stał się szczególnie ważny
z chwilą rozpoczęcia studiów nad z m i a n ą k u l t u r o w ą . Podej­
mowane prace nie ograniczały się już jedynie do opisu inwentarza kul­
turowego badanych wsi w określonym momencie historycznym, ale po­
dejmowały próbę wyjaśnienia przyczyn sprawczych zachodzących prze­
mian. Na gruncie tych badań stała się aktualna potrzeba wyróżnienia
i określenia tych treści kulturowych, które uznawano za
tradycyjS1

3 1

K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Organizacja

pracy..., s. 42.

�:26

WANDA P A P R O C K A

л e, jak i treści a k t u a l n i e t w o r z o n y c h i współcześnie obiek­
tywizujących się na gruncie danej kultury. Z tymi dwoma pozornie prze­
ciwstawnymi sobie pojęciami tradycji i innowacji czy tradycji i nowo­
czesności wiązało się zagadnienie ciągłości kulturowej. W opracowaniach
monograficznych poświęconych przeobrażeniom kulturowo-społecznym
wsi występowały dwa rodzaje prac. Liczniejszą grupę stanowiły te, któ­
re były próbą weryfikacji ogólnie znanych prawidłowości historycz­
nych. Potwierdzały one z jednej strony bezpośrednie zależności proce­
sów przemian kulturowych od czynników zewnętrznych, stopnia rozwo­
ju społeczno-ekonomicznego, od zmian warunków bytowych, organizacji
produkcji i in., z drugiej zaś od występujących w ramach wyodrębnio­
nej jednostki badawczej — społeczności określonego terytorium —
współzależności strukturalno-funkcjonalnych. Równocześnie pokazywały
złożony charakter tych procesów, nierównomierne tempo zmian różnych
dziedzin kultury, różnicujących się przestrzeni.
Druga grupa prac, mniej liczna, koncentrowała uwagę badaczy na
samym mechanizmie przejmowania lub odrzucania innowacji.
W pierwszej grupie szczególne zastosowanie znalazła rozwinięta przez
K. Dobrowolskiego teoria podłoża historycznego, a podstawę w bada­
niach empirycznych — jego model kultury tradycyjnej . Na podstawie
teorii podłoża historycznego Dobrowolski konsekwentnie formułował de­
finicję tradycji w sposób bardzo szeroki jako wszelką spuściznę, którą
ustępujące generacje przekazują pokoleniom wchodzącym w życie . To
stwierdzenie nawiązujące do p r z e d m i o t o w e g o rozumienia tra­
dycji było punktem wyjścia do rozważań nad kulturą tradycyjną wsi
we wspomnianych badaniach monograficznych, jakkolwiek większość
badaczy nie precyzowała podstawowej kategorii „tradycji" przy posługi­
waniu się terminami „kultura tradycyjna", „społeczność tradycyjna".
Określano je poprzez wyznaczanie zespołu cech charakteryzujących spo­
łeczność wiejską w danym okresie , jak i poprzez wykrywanie tych
zjawisk, które były zakorzenione w kulturze badanej społeczności i sta­
nowiły stały trzon kultury zastanej. Tak określonej tradycji przeciw­
stawiano aktualnie tworzone i obowiązujące nowe treści i zachowania
społeczne traktując je jako innowacje na gruncie danej kultury.
зг

3S

34

8 !

K . D o b r o w o l s k i , Chłopska
kultura tradycyjna.
Próba teoretycznego za­
rysu na podstawie materiałów
źródłowych
XIX i XX w. z płd. Małopolski,
„Etno­
grafia Polska", t. 1: 1958, s. 19-53; t e n ż e , Studia nad życiem
społecznym
i kul­
turą, Wrocław 1966.
D o b r o w o l s k i , Studia nad życiem..., s. 81-82.
J. T u r o w s k i ,
Przemiany
tradycyjnej
wiejskiej
społeczności
lokalnej
w Polsce, „Roczniki Socjologii Wsi", t. 4: 1966, s. 17-40; K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a , Przemiany więzi w społeczności
lokalnej, t a m ż e , s. 41-51; A. K u ­
t r z e b a - P o j n a r o w a , Tradycyjna
społeczność
wiejska
w procesie
przemian
współczesnych,
Wrocław 1968; J . B u r s z t a , Kultura ludowa — kultura
naro­
dowa, Warszawa 1974.
5 3

, 4

�T R A D Y C J A LUDOWA A K U L T U R A NARODOWA

27

Pomimo że rozważaniom nad kulturą tradycyjną nie towarzyszyła
refleksja teoretyczna nad samym pojęciem tradycji, to dokonana analiza
najbardziej istotnych cech, właściwości i funkcji zbliżała do odkrycia
pewnych elementów jej natury. Można stwierdzić, że procesy włączania
przeszłości do teraźniejszości i zakres objętych tym włączaniem treści
zależny jest od różnorodnych warunków i sytuacji społeczno-kulturo­
wych grup, które są ich twórcami i nosicielami. Wydaje się, że ten stan
rzeczy utrudniał i utrudnia badaczom rozwiązanie pewnych problemów
teoretycznych związanych z zagadnieniem tradycji. Ten brak teorii tra­
dycji ma również swoje źródło w nierealizowanych dotąd, a niezbędnych
dla rozwiązania tego problemu badaniach interdyscyplinarnych. W chwili
obecnej tematy owej teorii stają się coraz częściej w nauce ziemią ni­
czyją . Szczególnie brak ten odczuwany jest w antropologii społecznej,
kulturowej, etnologii, a więc w tych dyscyplinach, w których pojęcie
t r a d y c y j n y jest punktem wyjścia do analizy Większości zjawisk
kulturowych. Również i na gruncie innych nauk humanistycznych nara­
stała ta potrzeba zrodzona niejednokrotnie z poczucia o p o z y c y j n o ś с i pojęć tradycji i nowatorstwa, postępu i tradycji, opozycyjności
wynikającej z pojmowania tradycji jako zjawiska reliktowego, statycz­
nego lub nieznanego.
Dużą zasługą pracy J. Szackiego Tradycja. Przegląd problematyki,
a którą autor skromnie określa jako „nieśmiałą próbę penetracji proble­
matyki tradycji, problematyki wielorakich stylów teraźniejszości z prze­
szłością", była wyczerpująca analiza dotychczasowych poglądów na treść
i zakres pojęcia tradycji w historii i myśli humanistycznej X X w. Autor
dokonał rzeczy bardzo ważnej z punktu widzenia postępowania badaw­
czego, przeprowadzając analizę najważniejszych kierunków w podejściu
do problemów dotyczących związków teraźniejszości z przeszłością. Po­
zwoliło mu to na wyodrębnienie trzech podstawowych, komplementar­
nych w stosunku do siebie pojęć tradycji. Nie omawiając wprowadzo­
nych przez Szackiego powszechnie obecnie znanych i stosowanych przez
badaczy pojęć czynnościowej, przedmiotowej i podmiotowej tradycji moż­
na jedynie stwierdzić, że stały się one punktem odniesienia do dalszych
rozważań nad tradycją, do szczegółowej analizy tego pojęcia w dorobku
naukowym poszczególnych dyscyplin. Dla badań etnograficznych ten
typ opracowania był szczególnie cenny, odpowiadał bowiem aktualnym
potrzebom badawczym. Dokonana w podejmowanych ostatnio opraco­
waniach syntetycznych analiza przemian kultury ludowej ujawniła przy
próbie konstruowania modelu kultury tradycyjnej brak badań, które
pozwoliłyby rozpatrywać tradycje w sferze procesów psychospołecznych
i w kategorii postaw wobec przeszłości. Opierając się na dotychczaso­
wych badaniach uwzględniano w konstruowaniu tych modeli powszech3S

8 5

s. 16.

J . S z a c k i , Tradycja.

Przegląd

problematyki

badawczej,

Warszawa 1971,

�28

WANDA P A P R O C K A

nie przyjęte, określone zespoły cech charakteryzujące społeczność trady­
cyjną. P zy czym okresem, w którym żywotne były jeszcze treści uzna­
ne za tradycyjne, przyjmowano okres pouwłaszczeniowy.
Wprowadzenie przez Szackiego trzech podstawowych sposobów ro­
zumienia tradycji ujawniło potrzebę pewnej refleksji w stosunku do
stosowanych w etnografii polskiej pojęć i zainspirowało dalsze rozwa­
żania nad ich uściśleniem .
Pomimo że słusznie podkreśla się brak całościowej teorii tradycji to
wydaje się śledząc w latach ostatnich rozważania przedstawicieli róż­
nych dyscyplin humanistycznych, że można mówić o próbach formuło­
wania stwierdzeń ogólniejszych, często ze sobą zbieżnych, pozwalających
na wyciągnięcie wniosków co do pewnej prawidłowości niektórych pro­
cesów dokonujących się w ramach tego zjawiska. Niewątpliwie po­
wszechnie przyjęte stanowiące podstawowy trzon każdej próby definio­
wania jest określanie tradycji jako części dziedzictwa kulturowego wy­
różnianego ha z a s a d z i e w a r t o ś c i o w a n i a , któremu towarzy­
szy świadomość p o c h o d z e n i a z p r z e s z ł o ś c i . Pewne różnice,
jakie zarysowują się w zakresie tych sformułowań, odnoszą się przede
wszystkim do zasad wartościowania oraz zakresów i mechanizmów se­
lekcji zjawisk i wytworów kulturowych w procesie transmisji.
W badaniach literaturoznawczych poczynając od klasycznej pracy
F. S. Eliota, problem rozróżnienia między dziedzictwem a tradycją jest
przedmiotem wielu rozważań. W swoim słynnym eseju Eliot stwierdza,
że odziedziczyć tradycji po prostu nie można; jeśli chce się ją posiąść,
można to zrobić z dużym wysiłkiem. Warunkiem jej jest zmysł histo­
ryczny, który wymaga zrozumienia przeszłości istniejącej nie tylko
w przeszłości, lecz i teraźniejszości. Zmysł historyczny wymaga od auto­
ra nie tylko rozumienia współczesności, ale całości literatury europej­
skiej od Homera począwszy . Wydaje się, że nawiązanie do tej myśli
spotykamy w innych rozwijanych na gruncie literatury stwierdzeniach,
że zmysł historyczny pozwala dzielić wytwory odziedziczone z przeszłości
na zabytki kultury narodowej (wartości historyczne) i na takie prze­
kazy, które są źródłem duchowym, podnietą umysłową i moralną nowej
r

36

37

3 6

R. T o m i c k i , Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej,
„Etnografia ;
Polska", t. 17: 1973, z. 2, s. 41-58; J . B u r s z t a , Kultura ludowa — kultura narodowa, Warszawa 1974, s. 341-346; B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , Przedmiot i za- I
kres opracowania dotyczącego
kultury wsi Polski środkowej,
Prace i Materiały
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, nr 19, Łódź 1976, s. 17-37;
B. J a r n u s z k i e w i c z , Tradycja
jako kategoria etnograficzna, [w:] Tradycja ;
i przemiany, Poznań 1978, s. 51-71; E . P i e t r a s z e k , Tradycja a dziedzictwo kul­
turowe, [w:] Přeměny
ludových
tradycii v sucasnosti, Bratislava 1978, t. 2, s. 59-69; ;
R. T o m i c k i , Kultura — dziedzictwo — tradycja, [w:] Etnografia Polski.
Prze­
miany kultury ludowej, t. 2, Wrocław 1981, s. 349-365.
T. S. E l i o t , Tradycja i talent indywidualny, [w:] Szkice literackie, War­
szawa 1963.
4

8 7

�29

T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

38

działalności, nowej twórczości (wartości aktualne) . Wartościowanie te­
go typu jest szczególnego rodzaju. Postawa wobec przeszłości określo­
na jako „zmysł historyczny" nie może mieć wyłącznie emocjonalnego
charakteru, ale oparta musi być na szczególnym zasobie wiedzy, doty­
czyć więc będzie określonej części grupy społecznej czy społeczeństwa.
Koncepcja ta wydaje się nawiązywać do tradycjonalno-intelektualnej
doktryny kultury kształtującej w końcu XIX i początku XX w. stosunek
do przeszłości. Przeciwstawiała ona życie bieżące, w którym ostawały się
(często nieświadomie) elementy przeszłości — wartościom i faktom wy­
łączonym z uczestnictwa w życiu, a ocalonym z przeszłości przez wie­
dzę. Świat wartości pamiętanych lub dzięki rekonstrukcji przypomnia­
nych, jest w myśl tych poglądów istotnym skarbem dorobku kultural­
nego wieków. W innych próbach wartościowania dziedzictwa literackie­
go podkreśla się jedynie, że przetrwały próbę czasu tylko te elementy
(i do tradycji można je zaliczyć), które aktywnie kształtują współczesną
praktykę pisarską .
Bardziej arbitralne stanowisko zajmuje w swoich rozważaniach o ro­
li tradycji w literaturze R. Zimand. Tradycja to według niego zja­
wiska kulturowe, wyróżnione przez ludzi w sytuacjach konfliktowych
na podstawie hierarchii wartości. Posługując się metaforą określa tra­
dycję jako wyspy świadomości w bezrefleksyjnie płynącej rzece dzie­
dzictwa, przy czym przeszkodą tworzącą te wyspy są konflikty, któ­
rych charakter może być zarówno społeczny, ekonomiczny, jak i mieć
swoje źródło w wyczerpaniu się możliwości tkwiących w jakimś typie
ekspresji artystycznej. Określając tradycję w jej podmiotowym rozu­
mieniu uważa ją za określony rodzaj ludzkiej działalności, w której
stroną czynną jest ten, kto aktualnie tradycje zwalcza lub podejmuje,
a nie ten kto przekazuje *°.
Wydaje się, że stwierdzenie Zimanda można odnieść nie tylko do
tradycji rozpatrywanej na gruncie literatury, ale do szeregu innych
dziedzin kultury.
W analizie roli tradycji w muzyce polskiej Z. Lissa formułuje
szereg bardzo ciekawych stwierdzeń, które dotyczą spraw najtrudniej­
szych w rozważaniach nad tradycją — zasad, według których wyróżnia­
my tradycję. Związane są one z pytaniem, jakiego rodzaju refleksja
tworzy tradycję. Wprowadzając rozróżnienia w pojęciach kultury i tra­
dycji, tę ostatnią określa jako „wybrane elementy kultury, t j . te, które
39

41

8 8

K . G ó r s k i , Ocena kultury narodowej i zagadnienie jej ciągłości,
„Kultu­
ra i Społeczeństwo", nr 4: 1968, s. 21-26.
M. G ł o w i ń s k i , Poetyka Tuwima a polska tradycja literacka, Warszawa
1962, s. 9-43.
R. Z i m a n d , Problem tradycji, [w:] Proces historyczny w literaturze i sztu­
ce, Warszawa 1967, s. 360-378.
Z. L i s s a , Rola tradycji w muzyce polskiej, [w:] Tradycja i
współczesność,
Warszawa 1970, s. 47-86.
3 8

4 0

41

�30

WANDA P A P R O C K A

w danej fazie historii zostały zaaprobowane, uznane za wartość", weszły
do świadomości społecznej i wytworzyły własny stereotyp. Aprobata
tych elementów może mieć dość różny charakter, może być aproba­
tą z konieczności, braku możliwości wyboru, aprobatą z pietyzmu, apro­
batą świadomą, co jest rezultatem znajomości wielorakich elementów
i wyboru niektórych z nich. Wydaje się, że wymienione kryteria wy­
różniające tradycje z całości dziedzictwa kulturowego uwzględniają
w szerokim zakresie różnorodne sytuacje społeczne i kulturowe kształ­
tujące określone postawy wartościujące. Nasuwa się jednak w tym przy­
padku pytanie, w jakim stopniu można traktować niektóre formy apro­
baty np. z konieczności, z braku możliwości jako świadomą refleksję
w procesie transmisji dziedzictwa przeszłości.
Wartościowanie jak i świadomość pochodzenia z przeszłości są rów­
nież we w s p ó ł c z e s n y c h
badaniach etnograficznych podstawo­
wymi kryteriami wyróżniającymi tradycję z całości dziedzictwa społecz­
nego. W większym może jednak stopniu niż w innych naukach, w pol­
skiej literaturze etnograficznej odczuwało się brak, mimo tak powszech­
nego stosowania pojęcia tradycji i jej pochodnych (wieś tradycyjna,
kultura tradycyjna), głębszej refleksji i szerszej analizy tego pojęcia.
Stąd w ukazujących się obecnie artykułach omawiających to zagadnie­
nie, w których dokonywane są próby wyjaśnienia i uściślenia tych po­
jęć, występują pewne różnice. Wydaje się jednak, że są one w więk­
szym stopniu natury terminologicznej niż merytorycznej i mogą być
wyjaśnione w szerszej dyskusji. J. Burszta określając tradycję jako
wszelkie dziedzictwo przeszłości, materialne i niematerialne, podkreśla
równocześnie znaczenie systemu wartości obowiązującego każdą grupę
ludzką, etniczną, społeczeństwo, który do transmisji kulturowej włącza
mechanizm selekcji. On to powoduje, że niektóre odziedziczone dobra
kulturowe przestały być wartościami sensu stricto, przestały pełnić swą
funkcję instrumentalną stając się reliktami czy przeżytkami lub zni­
kając całkowicie .
W podjętej przez Tomickiego próbie definicji tradycji podkreśla­
ny jest szczególnie czynnik emocjonalny w procesie jej wartościowania.
Można to określić jako aprobatę z pietyzmu (rola autorytetów), aproba­
tę z konieczności wobec groźby sankcji religijnych dla jednostki lub
grupy dokonującej zmiany .
Odniesienie pojęcia tradycji do kultury chłopskiej, w której domi­
nowały formy transmisji ustnej i pokazu, czyniło przydatnym w apa­
raturze pojęciowej dla pewnego typu analizy określenie tradycji w zna­
czeniu c z y n n o ś c i o w y m
i przedmiotowym.
Kierunek
zainteresowań tradycją kultury chłopskiej w sensie podmiotowym dąży
do wytłumaczenia istnienia struktur kulturowych o długim trwaniu.
42

4S

4 2

4 8

Burszta,
Tomicki,

op. cit., s. 342-344.
Tradycja i jej znaczenie..., s. 49.

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

31

Mając na celu ustalenie przyczyny wielowiekowej stabilności kultury
chłopskiej bada mechanizmy tworzenia się wariantów tych samych treś­
ci, bez zmiany jej struktury i funkcji wytworu. Pozwala to sformuło­
wać tezę, że historia społeczności chłopskich przez długi czas (do uwłasz­
czenia) była okresem przewagi tradycji jako autorytetu określającego
większość wzorów, norm i wartości obowiązujących w społeczności wiej­
skiej. Tradycja rozumiana jako p o s t a w a p r z e s z ł o ś c i jest ka­
tegorią badawczą, która ma szczególne znaczenie w analizie tych dzie­
dzin kultury, które dotyczą zachowania norm i wartości. W zastoso­
waniu do problematyki badań historycznych szczególnie przydatna w ba­
daniach świadomości klasowej i narodowej wsi. Jak słusznie jednak
zastrzega B. Jaworska, dla okresów starszych dysponujących nader
nikłą ilością źródeł bezpośrednich dotyczących postaw wnioskowanie
siłą rzeczy musi oprzeć się na analizie p r z e d m i o t o w e j zjawisk.
Upoważnia to do wniosku, że w każdym przypadku badając konkretną
rzeczywistość społeczno-kulturową określonych wsi mamy do czynie­
nia tylko ze względną przewagą występowania zjawisk w jednym
z trzech wyróżnionych przez Szackiego pojęć tradycji .
W wielu rozważaniach dotyczących tradycji przedmiotem analizy
jest sprawa p r a w d z i w o ś c i przekazywanych treści. W większości
podkreśla się, że nie jest istotne dla określenia jakiegoś zespołu zjawisk,
mianem tradycji czy miały one de facto miejsce w przeszłości. Ważny
jest zatem nie stan faktyczny, lecz społecznie ważne domniemanie, że
dane zjawisko występowało w przeszłości . W odniesieniu do historii
N. Assorodobraj stwierdza, że z naszego punktu widzenia nie jest waż­
na prawdziwość faktów i uogólnień zawartych w wymienionych wytwo­
rach kulturowych czy wyobrażeń z nimi związanych, lecz ich organicz­
ne włączenie w całość teorii, które tworzą społeczeństwa o sobie, oraz
zasięg społecznego rezonansu i społecznych emocji z nimi związanych .
Mówiąc w swoich rozważaniach historycznych o „dowodzie z dawności". W. Kula przypisuje mu moc dowodową w społeczeństwie przez,
tysiąclecia. Stwarzało to dla każdej zmiany potrzebę udowadniania, że
nie jest przeszłości obca. Stąd wszystko, co nowe, stosowało mimikrę,.
maskowało swą nowość .
W kulturze chłopskiej, w jej specyficznym stosunku do chronologii
wydarzeń do czasu linearnego, uwidacznia się to zjawisko w pojmowa­
niu przeszłości jako specyficznej wizji nie określonego „dawniej", w któ­
rym mieszały się wydarzenia rzeczywiste, legendarne i mitologiczne.
u

iS

46

47

4 4

K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , op. cit.
Z i m a n d , op. cit, s. 365-370.
N. A s s o r o d o b r a j , Żywa
historia. Świadomość
historyczna:
symptomy
i propozycje badawcze, „Studia Socjologiczne", nr 2: 1963, s. 5-47.
W. K u l a ,
Problemy i metody historii gospodarczej,
Warszawa 1963,
s. 12.
4 5

4 6

4 7

�32

WANDA P A P R O C K A

„Główną cechą społecznie utrwalonej wizji przeszłości — jak pisze R. To­
micki — był etiologizm, w którym właśnie przejawiał się ścisły zwią­
zek między wydarzeniami «bardzo dawno» a aktualną rzeczywistością".
Podstawowym bowiem pytaniem, jakie stawiano aktualnemu porządko­
wi, było pytanie o początek jego elementów . Stopień zainteresowania
przeszłością zależny był więc od tego, na ile wiedza o niej była wiedzą
0 teraźniejszości.
W tym stosunku do tradycji zawiera się istotna kwestia potrze­
by rozpatrywania tradycji z punktu widzenia t e r a ź n i e j s z o ś c i
1 p r z y s z ł o ś c i . Zbliża to do odpowiedzi na pytanie, czemu służy
tradycja, pytanie o kryteria selekcjonowania zjawisk. J. Szacki określa
to jako władzę żywych nad umarłymi i w takim rozumieniu tradycji
widzi właściwy przedmiot badań. W d y n a m i c e t r a d y c j i , w fak­
cie, że jest ona układem otwartym, że istnieje zawsze współcześnie
i właśnie w syndromu odgrywa tak wielką rolę, widzą wszyscy zaj­
mujący się problemem tradycji jej,podstawową cechą.
Trwałość wartości artystycznych w dorobku kulturalnym wyraża się
między innymi w ich nieustannym ruchu i przemienności, co sprawia,
że zachowując swoją istotę, samą zasadę trwałości — w swym życiu
utajonym i w historycznych nawrotach, przybierają one postać wielora­
ką i wielokształtną niekiedy nawet trudną do rozpoznania. Zgodnie
z tą myślą czynny związek z tradycją może wyrażać się nie tylko w jej
akceptacji, lecz także w jej faktycznym lub pozornym zaprzeczeniu .
W badaniach literackich tradycja traktowana jest jako przeszłość
aktywnie konstruowana i przekształcana, a nie odwzorowana z jej daw­
nych kształtów. Nie egzystuje sama w sobie, lecz jest zsynchronizowa­
na z aktem twórczego wyboru dając łącznie strukturalną całość.
Tę dynamiczną rolę tradycji w akcie tworzenia widzą badacze in­
nych dziedzin kultury. W muzyce do podstawowych cech tradycji zalicza
się te, które pozwalają im współgrać z nowo powstającym aktualnym
nawarstwieniem kulturowym. A więc o samym kryterium wyboru
i wejściu do tradycji części dziedzictwa kulturowego decyduje współ­
czesność. Ona asymiluje ją do nowych zjawisk kulturowych, które z ko­
lei same mają szanse stać się tradycją w przyszłości. W wypowiedziach
tych zawarte jest bardzo ważne stwierdzenie, że siła nowatorska, o ile
nie jest faktem arbitralnym, musi tkwić immanentnie w przeszłości. Tra­
dycja dając pewne wzory, formy i treści działania na różnych odcin­
kach życia zbiorowego i jednostkowego, równocześnie zezwala na pew­
ną dowolną ich interpretację. Tradycja jest z jednej strony siłą w y z ­
naczającą
z a k r e s k u l t u r o w e g o i n w e n t a r z a , z dru48

49

4 8

T o m i c k i , Kultura — dziedzictwo..., s. 360.
J . S t a r z y ń s k i , O nowych i trwałych
wartościach
sztuki polskiej ostat­
niego ćwierćwiecza,
[w:] Tradycja i współczesność.
O kulturze artystycznej
Polski,
Warszawa 1970, s. 134-150.
4 8

�T R A D Y C J A L U D O W A A K U L T U R A NARODOWA

33

giej zaś siłą d y n a m i z u j ą c ą
rozwój kultury. Świadomość posia­
dania tradycji normowana i ożywiona własną wizją przyszłości składa
się na określoną harmonię a raczej dialektykę. Nowatorstwo i tradycja
przedstawia się nie jako starcie antagonizmów zewnętrznych, ale jako
istotne wewnętrzne źródło ruchu.
Należy jednak pamiętać w analizie procesu tworzenia się tradycji,
jak słusznie zwracają uwagę historycy, o potrzebach jej sztucznego od­
twarzania, które mogły powodować w pewnych przypadkach głębokie
i względnie trwałe modyfikacje w społecznej świadomości. Mogły być
one częścią wspomnianej przez Kulę „mimikry" pozwalającej uzasadniać
byt określonym zjawiskom społecznym czy kulturowym. Mogą przeja­
wiać się w próbie narzucenia kontynuacji czy nawiązania do tradycji,
w tym także ludowej, w formie zinstytucjonalizowanej nadając jej cha­
rakter reprezentacyjny i symboliczny.
W kulturze chłopskiej proces zmiany kulturowej jest wyrazem dy­
namiki przeobrażeń samej tradycji. Jest to jednak proces bardziej zło­
żony niż u innych wspomnianych działaczy kultury.
Oddziaływanie czynników egzo- i endogennych będzie nie tylko róż­
ne w każdym określonym czasie, ale różne w odniesieniu do poszcze­
gólnych tak bogatych zjawisk kulturowych, które składają się na poję­
cie kultury ludowej.
Złożoność pojęcia tradycji jak i mechanizmów jej kształtowania się
w procesie selekcji dziedzictwa kulturowego wsi każe dochodzić do
wykrycia jej natury zarówno przez badanie tradycji lokalnej, określa­
nej jako integralna, w procesie tworzenia której sterującą rolę odgry­
wa przeszłość, jak i tradycji, którą można by określić jako świadomą,
tworzonej na podstawie wykraczajcego poza społeczność lokalną systemu
wartości. Posiadając szerszy niż tradycja integralna punkt odniesienia,
musiała odpowiadać ona hierarchii wartości wspólnej całej warstwie
chłopskiej, ujmowanej w kontekście narodu. Wymagało to włączenia
w zakres tego pojęcia treści, które byłyby pomostem łączącym nie tyl­
ko przeszłość z teraźniejszością, ale i przyszłością. Każde próby usyste­
matyzowania zagadnienia tradycji są niewątpliwie dalszym krokiem
w opracowaniu tego tak złożonego problemu, ale równocześnie odsła­
niają nowe pola badawcze wymagające dalszych pogłębionych studiów
teoretycznych i empirycznych.

» — Etnogralia Polska, X X V I I / 2

�34

WANDA P A P R O C K A

Ванда Папроцка

НАРОДНАЯ ТРАДИЦИЯ И НАЦИОНАЛЬНАЯ КУЛЬТУРА
ПОСЛЕ ВТОРОЙ МИРОВОЙ ВОЙНЫ

Резюме

В статье говорится о том, как формировалось отношение к народной традиции в период
после второй мировой войны. Происходящие социальные перемены определяли новое от­
ношение к ней, отвечающее актуально возникающей системе ценностей в рамках общей
программы расчета со всем культурным наследием предудущих периодов. Как оценка роли
и значения народной традиции в общественной жизни и культуре, так и характер и объем
содержания, заключавшегося в этом понятии, не были однородными на протяжении всего
послевоенного периода. Споры за ее идейное содержание усиливались согласно наблю­
дающейся закономерности в периоды известной социальной напряженности. Это в зна­
чительной мере зависело не только от различий во взглядах на значение всего культурного
наследия в общественном развитии. В первый послевоенный период взгляды на народную
традицию представляли собой известное продолжение взглядов, распространяемых в меж­
дувоенный период, и программы деятельности. Этому способствовало восстановление сразу
же после войны ряда крестьядских организаций и народных журналов и издательств. Пред­
ставляемые в этот период взгляды признавали единство народной культуры независимо
от социальной стратификации внутри этой прослойки. Они стремились к развитию социаль­
но-группового самосознания этой прослойки и к воспитанию крестьян, опираясь на ценности
народной культуры.
В следующий период во взглядах на народную традицию начинает преобладать пози­
ция, выдвигающая на первый план единство культуры трудящихся городов и сел, учиты­
вающая лишь часть культурного достояния деревни —то, что связано в первую очередь
с классовой борьбой. Постулировалось единство национальной культуры путем нивелиро­
вания классовых различий в процессе формирования бесклассового общества. Такая пози­
ция являлась с одной стороны выражением официальных взглядов и программ деятель­
ности, с другой же она открывала простор для критики позиций при подходе к культуре
деревни, существовавших до сих пор. Идея строительства общей культуры „трудящихся
городов и сел" нашла свое выражение в оценке культурного наследия сельской среды. Выс­
тупая против культурного сепаратизма деревни, отвергались и обходились те элементы,
которые свидетельствовали о культурном отличии и которые в виду тесной связи с осо­
быми условиями жизни и труда в деревне не могли образовать единого целого с городской
и рабочей культурой. Это сводило научные и понуляризаторские интересы прежде всего
к материальной культуре, народному искусству и фольклору. Эти взгляды нашли свое отра­
жение в формировавшихся в пятидесятые годы теоретических положениях для исследований
по народному искусству и фольклору в Польше, а также в программах поисков на местах.
Следующий период, начиная с конца 1956 г., приносит более широкий подход к вопро­
сам о народной культуре. Отходя от поисков классового содержания, общего для культуры
всех трудящихся, стали понимать ее как культуру определенной общественной группы,
представляющую собой исторически создавшееся нерасторжимое целое, которое следует
изучать в определенных пределах пространства и времени.
Далее в статье автор рассматривает на примере этнографических исследований и других
гуманитарных наук формирование взглядов на традицию, принципов и критериев о п р е д е ­
ления ценности культурного наследия, механизмов отбора культурных явлений и произ­
ведений в процессе передачи.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6272" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6252">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d8488bccc9d54ad38760fc7eeec1ac6.pdf</src>
        <authentication>521102d2631f89800a5fe009a41b4e5f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74691">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:410</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74692">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74693">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:371</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74694">
                <text>Plecionkarstwo na terenach podwarszawskich od końca XIX w. do chwili obecnej / ETNOGRAFIA POLSKA 1959 t.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74695">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1958 t.2, s.291-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74696">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74697">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74698">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74699">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74700">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74701">
                <text>WANDA

PAPROCKA

PLECIONKARSTWO NA TERENACH PODWARSZAWSKICH
OD K O Ń C A X I X W. D O C H W I L I O B E C N E J
Zagadnienie r o z w o j u plecionkarstwa na terenach podwarszawskich
wiąże się ściśle ze sprawą oddziaływania ośrodka miejskiego na rze­
mieślniczą produkcję wiejską. Opracowanie tego t e m a t u miało stanowić
wkład do planowej przez Zakład E t n o g r a f i i U n i w e r s y t e t u Warszawskiego
m o n o g r a f i i etnograficznej okolic Warszawy.
W a r u n k i n a t u r a l n e obszarów nadwiślańskich były głównym c z y n n i ­
k i e m , który zadecydował o u t r z y m a n i u się na terenach t e j gałęzi p r o ­
d u k c j i w i e j s k i e j . Natomiast bliskość miasta kształtowała j e j charakter.
M i m o że p r o d u k c j a plecionkarska na o m a w i a n y c h terenach istniała
od bardzo dawna, pracą moją objęłam j e d y n i e okres od końca X I X w.
do c h w i l i obecnej. Ograniczenie się do t a k wąskich r a m czasowych zo­
stało narzucone przez dostępne źródła. P r o d u k c j a plecionkarska nie p o ­
siada p r z y t y m w l i t e r a t u r z e polskiej wyczerpującego opracowania.
Stanowiąc d r o b n y f r a g m e n t k u l t u r y m a t e r i a l n e j w s i jest ona p o t r a k t o ­
wana marginesowo w różnych dawniejszych opisach etnograficznych.
P o d s t a w o w y m więc źródłem wiadomości są w tej c h w i l i współczesne
badania terenowe. Materiał przez nie dostarczony n i e sięga dalej niż
do ostatnich l a t X I X w .
Jeżeli chodzi o zakres t e r y t o r i a l n y mojej pracy, ograniczyłam go do
t y c h terenów, na których produkcja rozwijała się w o p a r c i u o Warszawę
j a k o główny r y n e k z b y t u . Uzależnienie od surowca powoduje, że ośrodki
koszykarskie ciągną się wzdłuż Wisły w górę i w dół r z e k i o d K a r c z e w i a
do Nowego D w o r u . Najważniejsze z n i c h są to na pn.-zach. od W a r ­
szawy: Młociny, Buraków, Łomianki, Łomna. N a pd.-wsch.: S i e k i e r k i ,
Augustówka, Las, Kuligów, N o w a Wieś. Granica wyznaczona przez te
miejscowości nie była j e d n a k stała, ulegała b o w i e m przesunięciom w k i e ­
r u n k u od l u b do Warszawy, w zależności od mniejszego l u b większego
zaopatrzenia r y n k u miejskiego.
W większości wsie te nie odznaczały się dobrą glebą, zwłaszcza t e ­
r e n y ciągnące się na pn.-zach. od Warszawy do Łomianek posiadają zie-

�292

WANDA

PAPROCKA

mię piaszczystą, nieurodzajną. Od Łomianek gleba jest bardziej u r o ­
dzajna, ale n i e w i e l k i e działki nie stworzyły warunków dla u t r z y m a n i a
rodziny. Obszary na pd.-wsch. od Warszawy, ciągnące się na l e w y m
brzegu Wisły do Augustówki, na p r a w y m do Nowej W s i , odznaczają
się złą glebą, przeważnie piaszczysto-gliniastą.
Badania terenowe przeprowadzone były w oparciu o kwestionariusz
obejmujący swoją tematyką nie t y l k o zagadnienia związane ściśle z samą
produkcją, ale zawierający również szereg pytań odnośnie do panujących
na t y c h terenach stosunków gospodarczych i społecznych. Konieczne
było również uwzględnienie szerszego tła porównawczego, ogólnego roz­
w o j u plecionkarstwa w Polsce na t l e warunków gospodarczych i spo­
łecznych i n n y c h ośrodków p r o d u k c y j n y c h . M i m o iż przegląd ośrodków
dokonany jest pobieżnie, w p e w n y m stopniu pozwala na zorientowanie
się, jaką rolę odegrało plecionkarstwo w gospodarce wiejskiej poszczegól­
n y c h regionów Polski.
Na podstawie t y c h wiadomości można stwierdzić, że plecionkarstwo
w t e j f o r m i e , w j a k i e j występuje w ciągu ostatnich kilkudziesięciu l a t
na podwarszawskich terenach nadwiślańskich, n i e jest t y p o w e dla i n ­
n y c h terenów Polski. Przyczyn tego należałoby szukać w mniejszych za­
sobach surowca w stosunku do i n n y c h obszarów Polski i gorszych g a t u n ­
kach w i k l i n y . O wiele silniej rozwinęło się plecionkarstwo w Małopolsce
i Wielkopolsce. S i l n y rozwój koszykarstwa w Małopolsce w o s t a t n i m
stuleciu był związany zapewne również z t r a d y c j a m i h i s t o r y c z n y m i roz­
w o j u przemysłu domowego oraz rzemiosła małomiasteczkowego na t y c h
terenach, ze słabą konkurencją wyrobów fabrycznych oraz z łatwością
uzyskania zbędnej, nie zatrudnionej w przemyśle f a b r y c z n y m siły robo­
czej, natomiast w Wielkopolsce z wysoko zorganizowaną formą gospo­
darki wikliniarskiej.
Natężenie p r o d u k c j i plecionkarskiej na terenach podwarszawskich
kształtowało się niejednakowo w różnych okresach czasu.
Silnie r o z w i j a się ono na przełomie X I X w . zarówno na skutek sy­
t u a c j i ekonomicznej wobec postępującego procesu rozdrobnienia g r u n t u ,
j a k i w s k u t e k zapotrzebowania rozwijającego się przemysłu i h a n d l u .
Plecionkarstwo było zajęciem, którego intratność polegała na możli­
wości z a t r u d n i e n i a dzieci i l u d z i starych oraz prymitywności samego
warsztatu i narzędzi, nie wymagających żadnych większych i n w e s t y c j i .
Zarówno b o w i e m warsztat składający się z dwóch desek w s p a r t y c h
z jednej s t r o n y na nóżkach, j a k żelazo do u b i j a n i a p l e c i o n k i i k l u c z do
prostowania w i t e k były w y k o n y w a n e często przez samych koszykarzy.
Spośród w s i podwarszawskich najlepsze w a r u n k i do r o z w o j u koszy­
k a r s t w a posiadały te, które nie potrzebowały sprowadzać w i k l i n y , ale

�P L E C I O N K A R S T W O NA T E R E N A C H

t

PODWARSZAWSKICH

293

miały j e j pod d o s t a t k i e m na okolicznych kępach. Do n i c h należał B u ¬
raków, Las, Nowa Wieś (do I w o j n y światowej). Natomiast wsie, które
musiały sprowadzać surowiec, to: S i e k i e r k i , Augustówka, Łomianki, Kępa
Kiełpińska. Wiklinę przywożono często z t a k odległych miejscowości,
j a k Czerwińsk i Wyszogród.
Można w przybliżeniu określić, że w w y m i e n i o n y c h wsiach około
5 0 % ludności zajmowało się koszykarstwem (wyjątek stanowiły wsie
Las i Augustówka, gdzie liczba ta dochodziła n i e m a l do 100%).
Każdy z chałupników-koszykarzy nie t y l k o zajmował się w y p l a t a ­
n i e m , ale należał do niego również cały poprzedzający w y p l a t a n i e p r o ­
ces obróbki surowca. Połączenie t y c h dwóch procesów pracy: przygoto­
wania surowca, a następnie przerobu go na gotowy p r o d u k t , jest zresztą
charakterystyczne dla drobnej chałupniczej wytwórczości koszykarskiej
nie t y l k o t y c h okolic.
W badaniach t e r e n o w y c h położono nacisk na odtworzenie c h a r a k t e r y ­
stycznego procesu przygotowania surowca, który rozpoczyna się z chwilą,
k i e d y w i k l i n a gotowa jest do zżęcia, a więc d w a razy do r o k u : bądź
na wiosnę, bądź na jesieni. Zwrócono również uwagę na najczęściej sto­
sowane na terenach podwarszawskich t e c h n i k i , to jest t a k zwany spo­
sób plecenia dubeltowy
oraz garściak (nazwa pochodzi stąd, że zamiast
jednej w i t k i bierze się k i l k a c i e n i u t k i c h w i t e k , które t r z y m a się w gar­
ści). Specjalny rodzaj t e c h n i k i krzyżowej na osnowie żeberkowej sto­
suje się t u t y l k o do plecenia płofków i wierszy r y b a c k i c h .
W początkach omawianego okresu, pod koniec w i e k u X I X do I w o j n y
światowej, produkcja koszykarska obejmowała przede w s z y s t k i m kosze
i k u f r y , które wraz z poważną w t y m czasie masą towarową eksporto­
wane były z Królestwa do Rosji, następnie kosze do b u t e l e k na w i n o ,
kosze na chleb, zw. piekarnikami,
półokrągłe kosze na z i e m n i a k i , kosze
na r y b y , zw. badułami, kosze na węgiel, zw. kanciakami,
i inne.
Z b y t w y p r o d u k o w a n y c h przedmiotów nie nastręczał żadnych t r u d n o ­
ści. I s t n i e l i specjalni pośrednicy zajmujący się zarazem skupem, j a k i d o ­
starczaniem wzorów do p r o d u k c j i . Często również sami koszykarze sprze­
d a w a l i swoje w y r o b y na p o p u l a r n y m w a r s z a w s k i m t a r g o w i s k u Pod
Żelazną Bramą.
Organizacja z b y t u nie uległa zmianie w okresie międzywojennym.
Ciężka sytuacja ekonomiczna w s i podwarszawskich przyczyniła się do
u t r z y m a n i a r o l i plecionkarstwa j a k o niezastąpionego źródła dodatkowego
dochodu dla małorolnych i czasem jedynego źródła dochodu d l a bezrol­
n y c h chłopów w s i nadwiślańskich.
Dane statystyczne z tego okresu ilustrują stan osób z a t r u d n i o n y c h
w koszykarstwie i wielkość samej p r o d u k c j i w i k l i n i a r s k i e j . Według t y c h

�294

WANDA

PAPROCKA

materiałów na terenie całej Polski w 1931 r. ogólna liczba koszykarzychałupników wynosiła 17 tysięcy, z tego 2 8 , 5 % s t a n o w i l i pracownicy
młodociani. Plantacje w i k l i n o w e dawały rocznie 24 000 wagonów s u ­
rowca, z których 4000 szło na potrzeby w s i , reszta n a eksport. W w o ­
jewództwie w a r s z a w s k i m obszar pól w i k l i n o w y c h , w g a n k i e t y z 1921 r.,
wynosił 2503 ha (5,8%). P o w i a t warszawski posiadał 22 kępy w i k l i n y
dzikiej i kępę w i k l i n y szlachetnej. L i c z b y te dają pewne wyobrażenie
0 rozmiarach p r o d u k c j i w i k l i n i a r s k i e j .
W zakresie samej p r o d u k c j i w stosunku do okresu poprzedniego wzbo­
gacił się j e d y n i e asortyment p r o d u k o w a n y c h przedmiotów. Rozwijała się
p r o d u k c j a m e b l i koszykarskich, t z w . tarasowych,
zarzucona zostaje nato­
miast p r o d u k c j a koszy do w i n a i specjalnych kufrów do przewozu t o ­
warów. Wiązało się to z r o z w o j e m przemysłu i bardziej nowoczesnymi
środkami t r a n s p o r t u .
P o m i m o że inne ośrodki koszykarskie na terenie Polski w okresie
międzywojennym ulegały silnie procesom k a p i t a l i z a c j i , tworząc w i e l k i e
warsztaty, na terenach podwarszawskich rozwijała się nadal produkcja
reprezentowana przez d r o b n y c h majstrów i chałupników.
Okres w o j e n n y przyniósł koszykarstwu ogromne s t r a t y . O k u p a n t p r o ­
wadząc rabunkową gospodarkę niszczył zarówno n a t u r a l n e kępy w i k l i n y ,
j a k i plantację. Również w stosunku do samych koszykarzy stosowano
presje, zmuszając i c h do pracy w ramach gospodarki wojennej. W t y c h
w a r u n k a c h nie mogło być m o w y o j a k i m k o l w i e k r o z w o j u plecionkarstwa.
Zarówno b r a k surowca, który znajdował się w rękach Niemców, j a k
1 zmniejszenie chłonności r y n k u z b y t u , Warszawy, czyniło produkcję
plecionkarską nieopłacalną.
Okres powojenny, w którym dokonały się zasadnicze zmiany za­
równo w stosunkach ekonomicznych, j a k i społecznych, w pierwszej
swej fazie miał j a k najbardziej u j e m n y wpływ na rozwój p r o d u k c j i
plecionkarskiej. Gwałtowny odpływ ludności do Warszawy, większa i n ­
tratność pracy w mieście przyczyniły się do wyraźnego z a n i k u tej ga­
łęzi twórczości w i e j s k i e j . Zahamowanie tego procesu stało się zagadnie­
n i e m palącym. Zaczęto zakładać spółdzielnie i skupiać w i c h ramach
pozostałych koszykarzy. Jednakże spółdzielnie nie zawsze potrafią po­
dołać nałożonemu na nie zadaniu. P r z y c z y n należy szukać w złym s u ­
r o w c u , nieodpowiednio p r z y g o t o w a n y m do p r o d u k c j i , n i s k i c h płacach
oraz prymitywności narzuconych chałupnikom podwarszawskim wzorów
wyrobów, nie znajdujących w s k u t e k tego z b y t u .
Miasto j a k o r y n e k z b y t u oddziaływało dodatnio na rozwój plecion­
k a r s t w a , narzuciło jednakże do p r o d u k c j i w z o r y pozbawione wartości
a r t y s t y c z n y c h . Te wartości związane w n i e j e d n y m w y p a d k u z c e n n y m i

�•i

« I

I
I

-PLECIONKARSTWO NA TERENACH PODWARSZAWSKICH

295

t r a d y c j a m i twórczości ludowej dawniejszych
okresów h i s t o r y c z n y c h
utrzymały się w i n n y c h ośrodkach plecionkarskich w Polsce. Należałoby
się zastanowić, czy również i spółdzielnie nie p o w i n n y sięgnąć d o n i e ­
których t r a d y c j i i powrócić do starych wzorów p r o d u k c y j n y c h , prze­
stawiając produkcję na artystyczną. Nasza p r o d u k c j a plecionkarska po­
w i n n a być poszukiwana na r y n k a c h zagranicznych, dostarczając n a m
dewiz i propagując piękno polskiej twórczości l u d o w e j .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7357" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7337">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8ebaf4a1162acf0995cc2262466368b7.pdf</src>
        <authentication>2838852dac776c39f7ab9c9bb773fe9a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87825">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1086</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87828">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87829">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87831">
                <text>Tradycja ludowa a świadomość społeczna warstwy chłopskiej w okresie II Rzeczypospolitej / ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87833">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.1, s.29-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87836">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87838">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87840">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87842">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="87844">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87846">
                <text>„Etnografia Polska", t.
I S S N 0071-1861

XXVII,

z. 1

WANDA P A P R O C K A

TRADYCJA LUDOWA
A ŚWIADOMOŚĆ SPOŁECZNA WARSTWY CHŁOPSKIEJ
W OKRESIE I I RZECZYPOSPOLITEJ
Powstanie I I Rzeczypospolitej nie tylko przywróciło niepodległy byt
narodowi polskiemu, ale było także aktem narodowej i społecznej kon­
solidacji. Nowa sytuacja polityczna kraju dała podstawy do rozwoju no­
wych kierunków działania w wielu dziedzinach życia społecznego, go­
spodarczego i kulturalnego. Zrealizowanie leżącego u podstaw i określa­
jącego charakter wielu działań, podstawowego celu, jakim było odzyska­
nie niepodległości, uwalniało znaczny potencjał energii społecznej kie­
rując go k u innym zadaniom.
Istniejąca dotąd stała potrzeba udowadniania prawa do samodziel­
nego bytu narodowego i wysiłek, jaki był potrzebny dla spełnienia te­
go zadania, mogły zostać wykorzystane w aktywnym i twórczym działa­
niu zorientowanych już nie na badanie przeszłości, w której szukano
dowodu tożsamości narodu, ale na teraźniejszość i przyszłość. Dążenie
do integracji narodowej w okresie zaborów realizowane m. in. na bazie
wspólnego dziedzictwa kulturowego, którego korzenie odkrywano w k u l - ,
turze ludowej w jej rodzimym, słowiańskim źródle w nowych warun­
kach niepodległego państwa polskiego, zastąpione zostało dążeniem do
i n t e g r a c j i s p o ł e c z n e j . Proces konsolidacji społeczeństwa pol­
skiego wymagał określenia roli w nowo powstałym państwie każdej
z warstw i klas społecznych.
Jednym z elementów określających ich pozycję w nowo formującej
się strukturze społecznej państwa był rozmiar i charakter
dziedzic­
twa
k u l t u r o w e g o wnoszonego niejako w posagu do narodowe­
go skarbca. T y m wkładem warstwy chłopskiej do kultury narodowej
były m. in. tradycyjne treści i wartości zawarte w kulturze ludowej.
W tej określonej nowymi warunkami sytuacji tradycyjne treści k u l ­
tury ludowej stają się wyłącznie dziedzictwem kulturowym warstwy
chłopskiej i jej orężem w walce o prawo do udziału we współtworzeniu
kultury ogólnonarodowej.
Złożoność procesów, które kształtowały społeczno-polityczną i k u l t u -

�30

WANDA

PAPROCKA

r a m ą rzeczywistość tego okresu, uniemożliwia objęcie wszystkich płasz­
czyzn, na których rozpatrywać należałoby zagadnienia tradycji ludo­
wej, stosunku do niej, treści które ona zawierała.
Przyjmując tak jak w poprzedniej części opracowania i nadrzęd­
ność zagadnienia stosunku kultury ludowej do kultury narodowej skon­
centrowano się na omówieniu poglądów na tradycję ludową ukazując,
do jakich elementów tradycji ludowej odwoływano się, pozytywnie lub
negatywnie je wartościując, jakie elementy świadomie lub nieświadomie
adaptowano. Jest to konsekwencją przyjętej p o d m i o t o w e j
ana­
l i z y pojęcia tradycji, która akcentuje rolę jednostki lub grupy w akcie
wyboru i wartościowania, a nie rozpatruje elementów tradycji jako war­
tości samych w sobie.
W okresie międzywojennym stosunek do tradycji ludowej formułowa­
ny był przez różne kręgi społeczne. Stawał się on częścią programów
działania określonych grup formalnych i nieformalnych w różnych kon­
cepcjach ideologicznych. Wspierany był autorytetem rozwijających się
badań naukowych nad kulturą ludową i folklorem.
W t y m okresie szczególnie wzrasta rola samego środowiska wiejskie­
go w kształtowaniu poglądów na kulturę ludową i wartości przez nią
reprezentowane. Jest to częścią procesu "samookreślenia" się grup czy
warstw społecznych, który wymagał gromadzenia "wiedzy o sobie" czy
"wyobrażeń o sobie" i łączył się z próbą włączenia przeszłości do aktu­
alnej świadomości społecznej . Dokonywało się to na różnych pozio­
mach i w różny sposób, służąc jednak podstawowemu celowi, jakim było
ukazanie własnej odrębności kulturowej. Posiadanie jej uzasadniało
prawo warstwy chłopskiej do udziału w współtworzeniu kultury naro­
dowej na zasadach partnerstwa.
Jak w każdych badaniach z zakresu świadomości społecznej odno­
szących się do przeszłości, której nie możemy objąć badaniami bezpośred­
nimi, musimy posługiwać się ź r ó d ł a m i p o ś r e d n i m i . Wniosku­
jąc na podstawie analizy przedmiotowej określonych faktów i zjawisk
można podjąć próby odtworzenia tendencji społecznych, a nawet po­
staw ludzkich, które te zjawiska kreowały. Tego typu źródłem jest
m. in. działalność organizacji wiejskich przede wszystkim młodzieżo­
wych, uniwersytetów ludowych, teatrów ludowych. Nie zajmując się
politycznymi aspektami tych działań podjęto próbę zanalizowania ich
roli w procesie wartościowania i selekcjonowania dziedzictwa kulturo­
wego wsi i wyborze treści, którym nadano rangę tradycji.
Wydaje się, że zarówno poglądy przedstawione w programach i rea­
lizowane w działalności tych organizacji i instytucji, jak i formułowa2

1

Por. W . P a p r o c k a , Tradycja ludowa w myśli humanistycznej i idei na­
rodu XIX w., "Etnografia Polska", t. 26: 1982, z. 2, s. 31 - 67.
Por. N. A s s o r o d o b r a j , Żywa historia. Świadomość
historyczna; sympto­
my i propozycje badawcze, "Studia Socjologiczne", nr 2: 1963, s. 5-47.
!

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

31

SPOŁECZNA

ne na gruncie, rozwijającego się coraz silniej ruchu regionalnego, były
niejednokrotnie wspólne z poglądami środowiska naukowego etnogra­
fów, o czym świadczyć może bezpośredni ich udział w tej działalności
oraz szereg wypowiedzi na łamach wydawnictw naukowych.
Szczególnie wyraźnie określane i artykułowane są zagadnienia doty­
czące tradycji ludowej w działalności młodzieży wiejskiej. Jakkolwiek
przyjmuje się, że u podstaw silnie rozwijającego się w okresie między­
wojennym ruchu młodzieżowego był m. in. konflikt międzypokoleniowy,
w treści swej będący opozycją wobec tradycyjnej społeczno-kulturowej
strukturze wsi, to jednak właśnie w środowisku młodzieży najsilniej w y ­
stępowało poczucie wartości kultury reprezentowanej przez wieś. Jak
stwierdza W. I . Thomas i F. Znaniecki "kiedy ... społeczność wchodzi
w kontakt z zewnętrznym światem to rzecz naturalna, że młodzież
pierwsza rozwija nowe postawy i przejmuje nowe wartości" .
W dyskusjach metodologicznych przeważa pogląd, który uznaje gru­
py młodzieżowe za mniej lub bardziej samodzielny czynnik zmian spo­
łecznych *. Nie można jednak traktować całej młodzieży wiejskiej jako
aktywnej społecznie w tym okresie. Stał temu na przeszkodzie m. i n .
niski stan oświaty i pewna istniejąca jeszcze izolacja kulturowa wsi.
Równocześnie jednak rozwijający się w tych warunkach ruch samo­
kształceniowy, który posiadał tradycję sięgającą okresu zaborów, two­
rzył podstawy do organizowania kręgów rówieśników, do tworzenia się
ruchu młodzieżowego. Jest swoistym paradoksem, że okres międzywo­
jenny — nie sprzyjający ze względów ekonomicznych wczesnemu usa­
modzielnianiu się gospodarczemu młodzieży (w kategorii przyjętego przez
środowisko pojęcia samodzielności jako pojęcia odnoszącego się do sta­
nu posiadania lub współrządzenia gospodarstwem rolnym) — dla jej
aktywnej części był bodźcem do działania poza tradycyjną organizacją
życia zbiorowego i tradycyjną hierarchią stanowisk społecznych na wsi.
Proces konsolidacji młodej generacji wsi w ramach organizacji mło­
dzieżowych dokonywał się poprzez budzenie w klasie chłopskiej s am o w i e d z y g r u p o w e j . Jej ważnym elementem była świadomość
posiadania odrębnej kultury, którą oceniano i wartościowanio już wie­
lokrotnie poza środowiskiem wiejskim w różnych okresach historycz­
nych i z różnych pozycji ideologicznych . Należy więc sądzić, że w pro­
cesie uświadamiania sobie przez warstwę chłopską odrębności k u l t u ­
rowej znaczną rolę odegrały idee społeczno-narodowe
powstałe
w X I X w., określające rolę i znaczenie wsi w rozwoju kultury naro3

5

8

Cyt. za I. C h a ł a s i ń s k i , Rewolucjo młodości,
Warszawa 1969, s. 233.
A. L e c h , Tradycyjna kultura ludowa w programach i działalności
polskich
związków
młodzieży
wiejskiej w okresie U Rzeczypospołitej,
Zeszyty Naukowe
Uniwersytetu Łódzkiego, seria 1, nr 39, Łódź 1978.
P a p r o c k a , op. cit.
4

8

�32

WANDA

PAPROCKA

dowej. Do nich nawiązywano i twórczo je rozwijano w ideologii ruchu
chłopskiego, w programach regionalizmu czy idei agraryzmu.
Jako jeden z pierwszych S. Czarnowski zwrócił uwagę na podejmo­
wanie zagadnień tradycji ludowej w ruchu młodowiejskim. W Podłożu
ruchu chłopskiego pisze:
"W ciągu pierwszych kilkudziesięciu lat po zniesieniu pańszczyzny chłop zrzu­
cił z siebie z dość lekkim sercem cały ten balast przeszłości skojarzony w jego
wyobrażeniu z poniżeniem stanu włościańskiego w porównaniu z mieszczańskim
i szlacheckim, a nawet z wolnym robotnikiem fabrycznym. Obecnie zwraca się
on — zwłaszcza pokolenie młodsze — ku całej tej tradycji, by z niej w y d o b y ć to,
co jest jeszcze przydatne, co da się zastosować do nowych warunków, a wzmocnić
może jednocześnie chłopską odrębność. Praca to olbrzymia — kto wie, czy nie
ponad siły jednego pokolenia. Praca sortowania, wartościowania, przetwarzania.
Co w i ę c e j , praca w postępie swoim rozwijająca się pod znakiem sprzeczności za­
sadniczych. Z jednej bowiem strony wszyscy szermierze ruchu chłopskiego, kul­
tury chłopskiej, zmuszeni są zwracać się twarzą ku przeszłości. Z przeszłości wy­
krzesać się starają wskazania na przyszłość... Z drugiej strony ci sami szermierze
okazują się pionierami przyszłości, są tym właśnie w środowisku chłopskim, któ­
rzy usiłują w e ń wprowadzić nowoczesne pojęcia, nowoczesną organizację życia
produkcyjnego i politycznego. Sprzeczność ta zaznacza się na wszystkich polach
i doprowadza zarówno do powstania przedsięwzięć pod hasłami przeciwstawnymi,
np. w dziedzinie literatury, jak również do tragicznych konfliktów, przypomina­
jących te, które cechowały okres romantyzmu mieszczańskiego. W rzeczy samej
ruch ludowy w Polsce, zwłaszcza ruch młodzieży ludowej, przeżywa obecnie swój
okres romantyzmu, rozumianego oczywiście nie jako prąd wyłącznie literacki, ale
w ogóle duchowy" .
6

¡
\
i
:

|
i
!

I
I

Ruchy młodzieży wiejskiej nie były jednolite w swoich programach.,
Zarówno jednak silnie akcentujący swój charakter klasowy i reprezen­
tujący kierunek radykalny Związek Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej
"Wici", jak i równie patriotyczny, ale bliższy tendencjom solidaryzmu
narodowego Centralny Związek Młodzieży Wiejskiej w programach
swoich równie silnie akcentowały sprawę ludowych tradycji kultural­
nych.
Już w wydanym pierwszym piśmie dla młodzieży wiejskiej "Świt —
Młodzi Idą" (wychodzącym od 1911 r. w formie dodatku do "Zarania")
ujawnia się wpływ, jaki na kierunki zainteresowań ruchu młodzieżowego tradycją ludową wywarł okres Młodej Polski, a nawet Romantyzm.
W apelu do młodzieży wybitnego pedagoga i działacza ruchu ludowego I . Kosmowskiej, wydanym jeszcze przed odzyskaniem niepodległości w 1916 г., autorka oceniając wartość dla kultury ogólnonarodowej — kultury szlacheckiej i ludowej o tej ostatniej pisze, że przecho­
w y w a ł a w całej swojej archaicznej prostocie bezcenny skarb odrębności
narodowej zawarty w sztuce zdobniczej, w podaniach i pieśniach, "a dziś
dopiero do szerszego nowożytnego życia budzić się zaczyna". W pro¬
pagowaniu form działania nawiązuje Kosmowska nawet bezpośrednio
'S. Czarnowski,

Podłoże

ruchu

chłopskiego,

Warszawa 1956, t. 2, s. 185.

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

33

do romantycznych działań filomatów, do opracowanego przez nich kwe­
stionariusza Opis geograficzny ziem polskich uznając go za wytyczne
do dalszej pracy .
Ten romantyczny i neoromantyczny nurt w podejściu do kultury l u ­
dowej, mimo że spotykał się niejednokrotnie z krytyką
dominował
w rozumieniu pojęcia tradycji i w ocenie jej roli i udziału w tworzeniu
kultury ogólnonarodowej. Tradycja ludowa, w której widziano najstar­
sze rodzime i słowiańskie pierwiastki kultury, była w tych koncepcjach
oomostem łączącym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość*. Sformuło­
wania, jakich używano dla wyrażenia tych poglądów, bliskie były ro­
mantycznemu widzeniu rzeczywistości «. Możliwość powoływania się na
genealogie kulturowe sięgające głębiej w przeszłość niż oficjalna orga­
nizacja państwowa, udowadniania ciągłości i niezmienności kulturowej
pozwalało warstwie chłopskiej ubiegać się o prawo do udziału w k u l t u 7

7

Por. R. К о с i o w a, Irena Kosmowska, Warszawa I960.
K . M a j , Ruch młodzieży
wiejskiej jako postępowy
ruch chłopski,
Warszawa
1936; F . B u j a k , Szlachecka czy chłopska kultura, "Wieś i Państwo", nr 7: 1939,
s. 481 - 490; J . A. K r ó l , Drogowskazy na manowcach kultury ludowej, Warszawa
1947.
M a z u r , Obowiązki
młodzieży
wiejskiej wobec zmienionej roli ludu w ży­
ciu narodu, "Drużyna", nr 38: 1919; J . C z a r n e c k i , Bogactwo chłopskiej
duszy,
"Siew", nr 33: 192.7; W. K o j d e r , O duszę wsi, "Wici", nr 45: 1929; Siewiarze
a odrodzenie wsi, "Siew", nr 9: 1934; S. G i e r a t , Rola młodzieży
wiejskiej w du­
chowej przemianie narodu, "Siew", nr 14-15: 1934; W. C a p i g a , Ku
ideałom
słowiańskim,
"Wici", nr 23 - 24: 1936; J . C i e r n i a k , Słowo
o kulturze
chłopa
polskiego, "Praca Oświatowa", nr 7: 1936.
Jeden z g ł ó w n y c h ideologów ruchu ludowego J . Niecko pisał: "chłop przez
cały d ł u g o w i e k o w y okres niewoli pańszczyźnianej, a później trójzaborczej zacho­
w a ł swój w ł a s n y pion słowiański. Zachował język własny, własne zwyczaje, oby­
czaje, wierzenia i wszystkie polańskie uczucia. Mimo iż rozwój tych sprawności
&lt;kultury) został powstrzymany, a ściślej szlacheckim badylem po wierzchu za­
rośnięty i przytłumiony — to jednak pod tym badylem — trwała nieśmiertelna
zaródź duszy prasłowiańskiej polskiej. Chłop obronił polskość i ziemię polską"
(s. 41). "Wiemy bowiem, że lud wiejski jest potomkiem najpierwszych Słowian —
Polan, którzy pracą ciężką i mozolną obronili to, co dzisiaj nazywamy naszą oj­
czyzną" (s. 45). "Wiciowe gromady rozniecają i gruntują w życiu wsi w ł a s n ą inicja­
t y w ę i twórczy rozmach w przyszłości w myśl hasła: odrodzenie życia wsi, siłami
samej wsi" (s. 65). Na wiciowych drogach, Warszawa 1937.
O roli młodzieży wiejskiej tak pisał S. Gierat prezes Centralnego Związku
Młodzieży Wiejskiej: " K o ł a ' M ł o d z i e ż y Wiejskiej zrzeszające dojrzałych charakte­
rem wyzwolonych duchowo chłopów zapoczątkowały Ruch Miodowi ej ski, będący
dalszym ciągiem życia kmiecego z okresu osiedlania się naszych przodków na
ziemiach dorzecza Wisły i Łaby. Podstawy ideowe, przyświecające temu rucho­
wi, posiadają cechy wiecznotrwałe. Umiłowanie ziemi karmicielki, praca nad wy­
dobyciem z niej bogactwa przyrodzonego, współżycie gromadzkie plemion zamiesz­
kujących p a ń s t w o Polskie, dla wydajniejszej pracy naszych praojców, trudniących
się życiem rolniczo-leśnym, które nam również przyświecają... W prastarych cza­
sach klasa rolnicza i pszczelarzy była zupełnie odrębna, nawet od swoich współ­
braci trudniących się rzemiosłem wojennym". Op. cit., s. 170.
8

8

1 0

3 — Etnografia Polska X X V I I / 1

�34

WANDA

PAPROCKA

rze narodowej na równi z innymi klasami społecznymi. Należy sądzić, że
powoływanie się i akceptowanie poglądów na słowiańską genealogię
tradycyjnych treści kultury ludowej było wywołane potrzebą wypełnie­
nia luki, jaką w świadomości chłopów był brak historii ich własnej
klasy.
Słowiańskie korzenie kultury ludowej pełniły więc inne, jak już
wspomniano na wstępie, funkcje niż w okresie niewoli. Nie służyły już
udowadnianiu prawa do samodzielności, niezależności i własnego naro­
dowego bytu wszystkich Polaków, ale uzasadniały odrębność i wartości
społeczno-kulturowe warstwy chłopskiej wspierając w ten sposób jej
dążenia do zajęcia właściwego miejsca w strukturze społecznej państwa.
W okresie międzywojennym poglądy na tradycję ludową kształto­
wały się pod wpływem dwóch podstawowych prądów:
regionaliz­
mu
i agraryzmu".
Regionalizm posiadający swoich ideologów
i działaczy już na przełomie X I X i X X w. ™ stał się programem i prakty­
ką działania związaną po odzyskaniu niepodległości z polityką państwa.
Agraryzm był doktryną przyjmowaną przez cały ruch ludowy niezależ­
nie od pewnych specyfik i odcieni ideowych.
W. Orkan tworząc podstawy regionalizmu polskiego nadał realny
kształt pragnieniom rozbudzonym w społeczeństwie przez neoromantyczne koncepcje witkiewiczowskie dotyczące tworzenia stylu narodowego
na bazie kultury ludowej Podhala . Jako kontynuator poglądów
S. Witkiewicza na zagadnienie rasy góralskiej, destrukcyjną rolę k u l ­
tury miejskiej i genezę sztuki ludowej był przekazicielem idei roman­
tycznych, powstałych w okresie niewoli, pokoleniom następnym, żyją­
cym już w odrodzonym kraju.
Etyczne wartości regionalizmu, o których mówił w swoich przemó­
wieniach już w 1913 г., mogły być — jego zdaniem — rozwijane tylko
przez właściwe poznanie tradycji historycznych swego własnego regio­
nu. Do tych stwierdzeń nawiązywał na Zjeździe Podhalan w 1922 r.
określając zadania podhalańskiego regionalizmu wobec państwa. Zwra­
cając się do młodzieży formułował to następująco:
13

"Odzywam s i ę do Ciebie synu Podhala, młodszy mój Bracie, T y idący i T y
który przyjdziesz. Poznaj — że przede wszystkim przeszłość Twej bliższej Ojczyz­
ny — Podhala. I jej stosunek do przeszłości Rzeczypospolitej... Poznaj życie swych
dziadów — ich pragnienia, działania, ich bunty — stosunki ontoczesne zarówno
ekonomiczne, jak i polityczne — całą barwną bogatą, jakiej żadna z ziem polskich
niema, tradycję Podhala. Tradycja jest Twoją godnością, Twoją dumą, Twoim
" L e c h , op. cit., s. 31-33.
» P a p r o c k a , o } ) . cit.
W. O r k a n , Wskazania, Warszawa 1930, s. 87; J . Z b o r o w s k i ,
Regio­
nalizm podhalański,
"Wierchy", R. 8: 1930, s. 204-209. P o d s t a w ą dla rozwiązań
teoretycznych Orkana zawartych m. in. we Wskazaniach było znakomite studium
Witkiewicza o góralszczyźnie zamieszczone jako przedmowa do drugiego wyda­
nia Na przełęczy,
[w:] W kręgu Tatr, t. 1, Kraków.
1 8

lift

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

35

szlachectwem, synu chłopski. Dbaj o zachowanie spuścizny Twych ojców, rodzi­
mej sztuki, rodzimej kultury. Dąż do tego, aby Twoja oczyszczona z nalotów obcych
kultura ludowa poszła w górę, rozwinięta w kwiat wielkiej kultury narodowej,
.godna zająć poczesne miejsce w dorobku wszechludzkim" 4

Głoszone przez Orkana idee konkretyzują się w przedstawionym
w 1926 r. Programie regionalizmu polskiego, jakkolwiek zakresu nakreś­
lonych w nim działań nie uważa Orkan za wystarczający dla zreali­
zowania tak wielkich celów.
W I V części programu zatytułowanego Zycie kulturalne sformuło­
wane zostały następujące punkty dotyczące kultury ludowej i folklo­
ru. Punkt piąty dotyczący regionalizmu w teatrze postuluje dążyć do
"wyzyskania, legend, podań, klechd historii, bajek, gadek, opowieści,
miejsc szczególnych mających w każdej okolicy swe dzieje własne ży­
jące zawsze w ustach ludzf". Na tej podstawie tworzyć się będzie teatr
ludowy w Polsce, a przez teatr ludowy odrodzenie twórczości w ogóle
organizacji zaś kulturalnej w szczególności.
W punkcie szóstym w zakresie sztuk plastycznych i architektury re­
gionalizm wskazuje bogactwo tematów oraz technik, jakimi operuje
miejscowa sztuka ludowa i wyrosła samodzielnie w danym środowisku
sztuka historyczna.
W punkcie siódmym postulowane jest otoczenie przez regionalizm
muzyczny szczególną troską etnografię muzyczną oraz jak najszersze
udostępnienie muzyki ludowej jako podstawy do umuzykalnienia spo­
łeczeństwa w kierunku narodowym.
Program desygnowali m. in. tak wybitni uczeni jak: W. Antonie­
wicz, S. Arnold, F. Bujak, W. Doroszewski, E. Frankowski, A. Janow­
ski, K. Nitsch .
Tak sformułowane zadania, jak słusznie stwierdzał Orkan, nie da­
wały możliwości zrealizowania wizjonerskiej idei witkiewiczowskiej —
nadania nowego kształtu kulturze polskiej, stworzenia stylu narodo­
wego. Ograniczoność zawartych w programie celów wydaje się jeszcze
jednym dowodem zmian, jakie nastąpiły w sposobie widzenia zadań,
które miała do spełnienia tradycja ludowa w "służbie narodu". Roman­
tyczna ocena wartości i twórczych sił zawartych w tradycji ludowej
zdolnych odrodzić kulturę narodową stała się w t y m okresie przede
wszystkim credem ideologicznym działającej na polu kulturalno-społecz­
nym i politycznym inteligencji pochodzenia chłopskiego, niezależnie od
różnic w sposobach realizowania tego zadania przez poszczególne jej
grupy. Program regionalizmu natomiast opracowany i formułowany
przez przedstawicieli różnych kręgów społecznych w t y m znaczną liczbę
naukowców nie tylko w treści, ale i w sposobie formułowania myśli i j ę 15

1 4

W. O r k a n , Wskazania dla synów Podhala wygłoszone
na Zjeździe
Pod­
halan 13 sierpnia 1922 r. w Czarnym Dunajcu, "Siew", nr 12-13: 1931,. s. 187.
« "Ziemia", nr 13-14: 1926, s. 211.

�36

WANDA

PAPROCKA

zyka daleki był od emocjonalnego zaangażowania cechującego m. in.
wystąpienia Orkana. Konsekwentny jednak w realizowaniu swej idei
zwrócił się on ponownie na X jubileuszowym Zjeździe Podhalan
w 1926 r. z apelem do przedstawicieli innych ziem polskich. Apel ten
brzmiał następująco:
"My zebrani na Zjeździe dziesiątym naszym zorganizowani w Związek syno­
wie chłopscy Podhala, zwracamy się z apelem do s y n ó w wszystkich Ziem na ob­
szarze Polski, które jeszcze w niwelacyjnym procesie nie zgasły, aby wespół z na­
mi jęli się odnowy i utrwalenia Rzeczypospolitej, budząc dumę odrębności swych
ziem i dźwigając je pracą ku górze..." «.
1

Wydaje się, że w t y m apelu zawarte są także pozytywistyczne idee
pracy organicznej, kierowane jednak już bezpośrednio do społeczności
wiejskiej. Traktowanie warstwy chłopskiej nie jako przedmiotu, ale
jako podmiotu działania uwolniło głoszone hasła od paternalistycznego
charakteru, jaki cechował poczynania ХГХ-wiecznych pozytywistów.
Regionalizm w koncepcji Orkana był niewątpliwie jedną z form
obrony rodzimości życia wiejskiego w jego tradycyjnej formie. Według
tych poglądów kultura" ludowa stając się świadoma siebie zwarta i bo­
gata musi przeciwstawić się wpływom miasta, emigracji zarobkowej,
a nawet s z k o ł y " . Wywierane przez nie presje nie tylko niwelują tra­
dycyjną kulturę ludową, ale i zacierają zróżnicowanie ziem polskich
wyrażające się w odmiennej dla każdej z nich "fizjonomii" kulturowej.
Z podstawowego założenia, że " i m większe owo zróżnicowanie, t y m bo­
gatsze oblicze kulturalne narodu" zrodził się orkanowski
Memoriał
w sprawie utworzenia "Ogniska Ziem" złożony w 1929 r. do Minister­
stwa Wyznań Religijnych i Oświaty
Wiara w wartość tradycji ludowej i jej rolę w procesie budowania
kultury narodowej, akceptowanie jej w niezmienionej odziedziczonej po
przodkach formie jest charakterystyczne dla ukształtowanych w okresie
niewoli postaw społecznych i narodowych. Tak pisał o t y m S. Pigoń:
"Przez całe lata wypiastował Orkan w duszy swej wymarzoną wizję
nowej Polski opartej jak najściślej na podstawie rodowej o lud, żeby
powiedzieć słowami Norwida »Polski odrodzonych kołodziejów^' *.
1

i ' W. O r k a n , O związkach
ziem. Rzecz wygłoszona
na X
jubileuszowym
Zjeździe
Podhalan w roku 1926 w Szaflarach, "Siew", nr 12-13: 1931. s. 185.
" Por. S. P i g o ń , Na drogach i manowcach kultury ludowej, L w ó w 1939.
J . Z b o r o w s k i pisząc o Memoriale krytykował nadmiar wiary "w zbaw­
cze skutki podhalanizmu w zakresie uczuć etycznych, społecznych, patriotycznych"
i mimo że „dodhalanizm żywo przyczynił się do podniesienia patriotyzmu wśród
Podhalan, jednakże przypisywanie tylko temu jedynie ruchowi rozwoju narodo­
wych, niepodległościowych aspiracji na góralszczyźnie jest przesadą. Podhalanizm
był tylko jednym z wielu czynników narodowego uświadomienia, chronologicznie
n a j m ł o d s z y m z tych czynników przed 1914 rokiem i działał dość krótko". Z b o ­
r o w s k i , op. cit.
" P i g o ń , op. cit, s. 131.
1 8

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

37

Bardzo ważną rolę w kształtowaniu świadomości chłopskiej odegrała
ideologia
agraryzmu.
Jakkolwiek zasady agraryzmu zosta­
ły sformułowane dopiero w latach trzydziestych, i to głównie przez dzia­
łaczy "Wici", wydaje się, że można uznać je za podstawę działania ca­
łego ruchu ludowego. W 1934 r. ukazała się książka S. Miłkowskiego
Agraryzm jako forma przebudowy ustroju społecznego zawierająca pro­
gram ideologiczny tego kierunku .
Ideologia, która wyrosła na gruncie ruchów społeczno-politycznych
innych krajów, zwłaszcza Danii, Szwajcarii i Czechosłowacji, w swoich
podstawowych założeniach opierała się na twierdzeniu, że ludność chłop­
ska stanowi jednolitą warstwę społeczną i jako najsilniejsza w Polsce
powinna zajmować w politycznym i społecznym życiu narodu i państwa
pozycję odpowiadającą jej liczebności oraz wkładowi w produkcję dóbr
materialnych i duchowych państwa i narodu. Postulowana przez agrarystów konieczność oparcia struktury ekonomicznej wsi na
rodzin­
n y m g o s p o d a r s t w i e chłopskim miała być nie tylko najwłaściw­
szą drogą do realizacji celów gospodarczych, ale również spełniać zada­
nia wychowawcze wobec młodego pokolenia. Rodzinne gospodarstwo
chłopskie stwarzało bowiem zdaniem agrarystów najlepsze warunki
do wychowania pełnowartościowych pod względem moralnym i fizycz­
nym obywateli. Uznanie wysokiej rangi rodziny wiejskiej jako środo­
wiska wychowawczego zawierało w sobie równocześnie akceptację treś­
ci które były przekazywane w rodzinie w procesie transmisji kulturo¬
wej. Miało to bardzo ważne znaczenie dla oceny przez młodzież war­
tości dziedzictwa kulturowego swej warstwy.
Wysokie uznanie dla wartości społeczno-moralnych warstwy chłop­
skiej wynikało w myśl założeń filozoficznych agraryzmu ze związku
jednostki z ziemią w procesie produkcyjnym, ze współżycia z przyrodą
i tworzenia swą pracą najbardziej wartościowej pod względem społeczno-moralnym kultury "twórców chleba".
Właściwy rozwój stosunków społecznych według agrarystów mógł
dokonać się przez indywidualny rozwój jednostek ludzkich. Przezwycię­
żenie w procesie samowychowania cech negatywnych człowieka, rozwi­
janie szlachetnych uczuć stanowiło podstawowe punkty postulowanej
20

2 0

Zasady teoretyczne agraryzmu opierały się na trzech podstawowych zało­
żeniach: 1) element grupy w tym przypadku rodzina "najniższa komórka gospodar­
cza" wyznacza system społeczno-gospodarczy całej grupy; 2) nowy układ społecz­
ny należy budować przy niezmienionej funkcji tego elementu stanowiącego rze­
czywistość wiejską, co więcej należy oprzeć go na tej jego tradycyjnej funkcji;
3) cechy elementu powstałego w pewnym okresie historycznym powinny stanowić
podstawowy zespół wartości społecznych nowego ustroju. Wszystkie cechy zmierza­
ły do uwypuklenia zasadniczej niezależności chłopa. Jak pisał I . Solarz "Jedną
z nieocenionych wartości duchowych, jakie dać może posiadanie własności chłop­
skiego gospodarstwa jest poczucie i fakt niezależności osobistej czy wobec prze­
mocy kapitału czy władzy politycznej".

�38

i
i

.

i
&gt;{

i
[
'
I
I
J
!

;

"
;
;

:

i
I

WANDA

PAPROCKA

przebudowy społeczeństwa. Było to nawiązanie w znacznym stopniu do
programu Polskiego Związku, Ludowego, który został sformułowany
w 1904 r. przez W. Abramowskiego głoszącego, że rewolucja społeczna
musi być poprzedzona rewolucją moralną społeczeństwa, w której znacz­
n ą rolę odegra kultura i wartości społeczne chłopów. Odrodzenie się
narodu winno iść od ludzi związanych z pracą na roli, ludzi żyjących
w koegzystencji z przyrodą, z gromadzkich form współżycia społecz­
nego.
Stąd program agrarystów znaczną wagę przypisywał
rozwojowi
oświaty powszechnej i różnych instytucji kultury. W programach w y ­
chowawczych dążono do rozwijania w młodzieży wiejskiej pracowitości,
gospodarności, miłości do przyrody, dumę z pochodzenia chłopskiego
oraz miłość do człowieka, wiarę w jego wartość i dobroć.
Największą rolę w procesie wychowawczym i ksztłtowaniu świato­
poglądu młodzieży wiejskiej w t y m tak ważnego dla naszych rozważań
stosunku do własnej kultury i tradycji, odegrały
uniwersytety
l u d o w e . Niewątpliwie na profil ideologiczny programów uniwersy­
teckich poza ogólnymi założeniami agraryzmu wpływ miała indywidu­
alność ich twórców. Przykładem tego jest założyciel uniwersytetu
w Gaci i Szycach I . Solarz. Świadomie przyjmując wpływy Gandhiego
i jego "niesprzeciwianie się złu jako metodzie pomnażania dobra" rea­
lizował nowy w warunkach polskich system wychowania. Przedstawił
go następująco:
"Naczelnym zadaniem wychowawczym naszym będzie obudzić we wsi już nie
poczucie sily liczbowej czy organizacyjno-politycznej dla zdobycia lepszych w a ­
runków życia, ale -poczucie szlachetnej honorności chłopskiej i ambicji wniesienia do nowej Ludowej Polski wszystkiego tego najlepszego, najpiękniejszego, co dusza chłopska serce i głowa posiada. Żeby to uczynić, musimy wzmocnić w sobie
samych grunt, musimy sami uwierzyć i ukochać to, co w nas najmądrzejsi lu¬
dzie w i d z ą " . "Honorność — pisał Solarz — idzie z nowości duszy, zindywidualności nie z wyszkolenia, ale z przyrodzonego jej wrośnięcia. Honorność wnieść win¬
na tak wieś do nowego gazdostwa Polski, jako nowy jej dziedzic... Chłop ma po¬
czuć w sobie kulturalne, duchowe w tradycji oparcie, winien odważyć się samo­
dzielnie myśleć i sądzić, wyprowadzić sobie świadomość, wielkość i odpowiedzial­
ność swej roli w narodzie, a potem troskliwą w tym honorność" .
S1

г2

j

Tym stwierdzeniem nawiązywał Solarz do upowszechnionych już
w społeczeństwie poglądów na wartości kulturowo-społeczne reprezentowane przez warstwę chłopską. Swój system wychowawczy pragnął
oprzeć na wydobytych ze wsi wartościach "czysto plemiennych, sło­
wiańskich, które przekazywane dzisiejszym czasom przez najdawniejsze
dają możność przez chłopa narodowi — zasilenia go i odświeżenia k u l -

2 1

и

Z. S o l a r z o w a , Mój pamiętnik,
Warszawa 1973, s. 139-140.
I . S o l a r z , Szyce w ruchu ludowym, "Siew", nr 20: 1929, s. 3.

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

39

SPOŁECZNA

turalnego, pozwalają nam — jak pisał — dziś w kosmopolityzującej nas
atmosferze wnieść do ogólnej kultury świeże polskie oryginalne war­
tości" » . Koncepcje te to zarówno kontynuacja i rozwijanie stale obec­
nych w polskiej humanistyce poglądów o słowiańskiej rodzimości k u l ­
t u r y ludowej, jak i nawiązanie do założeń ruchu nordyckiego, na podło­
żu którego rozwinął się uniwersytet ludowy w Danii, a który zmierzał
do oparcia całego życia narodów skandynawskich na elementach rodzi­
mej tradycji. Podstawową rolę odegrało w kształtowaniu się tych po­
glądów dzieło M . F. S. Grundtviga Mitologia północy wydane w 1832 г.,
w którym dokonał on rekonstrukcji mitów i wierzeń skandynawskich
i zawarł w n i m wiele rozważań wychowawczych. Wypowiadał się za
ideą powołania do życia zakładu naukowego o charakterze ogólnonordyckim, w którym w przeciwieństwie do obowiązującego w t y m okre­
sie programu szkoły klasycznej podstawą wykształcenia byłaby kultura
staroskandynawska. Mitologia północy (jak i przełożona na język duński
kronika norweska Snorrego i z języka łacińskiego kronika duńska Saxa)
stanowiły ewangielię skandynawskich uniwersytetów ludowych . Pierw­
szy z nich według projektów Grundviga założony został w 1844 r. nio­
sąc wiarę w posłannictwo ludu. Kontynuatorem i realizatorem idei
Grundviga był K . Kold, twórca i kierownik Uniwersytetu w Ryslingen
założonego w 1851 r. Zasady programowe głoszone przez obu tych pre­
kursorów ideii uniwersytetów ludowych (które osiągnęły ogromny roz­
wój w samej Danii i w krajach skandynawskich) miały stanowić podsta­
w y do rozbudzenia świadomości narodowej, uświadomienia warstwie
chłopskiej jej roli społecznej i narodowej. Temu miała służyć m. in.
szeroko rozbudowana w programach uniwersytetów nauka historii.
Rolę bliską zadaniom uniwersytetów ludowych w Polsce spełniały
powstające od 1900 r. szkoły rolnicze, m. in. w Pszczelinie, Gołotczyźnie,
Bratnem, których organizatorom, np. Jadwidze Dziubińskiej znane były
już założenia ideologiczne uniwersytetów grundvigowskich.
Dopiero jednak w I I Rzeczypospolitej w 80 lat od powstania pierw­
szego uniwersytetu ludowego w Danii powołana została w 1924 r.
w Szycach pod Krakowem placówka tego typu kierowana przez Sola­
rza, która podejmuje ambitne zadania stania się ośrodkiem ruchu k u l ­
turalnego mas chłopskich. Daje temu wyraz Solarz pisząc:
2 i

"Najważniejszym jednak zadaniem wiejskich uniwersytetów było dotąd i po­
zostanie na zawsze, budzić człowieka, budzić do aktywnego indywidualnego ż y ­
cia duchowego, do szukania sensu własnego życia, prowadzić do zrozumienia łącz-

i S

I . S o l a r z , Czym jest i czym powinna być kultura ludowa, "Polska Oświa­
ta Pozaszkolna", nr 4-5: 1929, s. 210-216.
" P o r . Z. M i e r z w i ń s k a , Programy uniwersytetów
ludowych
w
krajach
skandynawskich,
[w:] Wiejskie
uniwersytety
ludowe w Polsce, Warszawa 1938,
*. 67-78; Ignacy Solarz i jego uniwersytet ludowy 1924-1939, Warszawa 1965.

�40
1
;
•
,

WANDA

PAPROCKA

ności między życiem jednostki a życiem ludzkiej gromady, do w y w o ł a n i a poczucia wspólności w treści życia człowieka dzisiejszego z zagadnieniami życia czlowieka dawnego i człowieka przyszłego, do zrozumienia czegoś niezmiennego
w historii l u d z k o ś c i " .
25

Określając, na czym polega ludowość wiejskiego uniwersytetu, p i ­
sał: "Nie ino o same urządzenia polityczne nam chodzi, nawet jeszcze
i nie o sam gospodarczy nowy ład, ale także i głównie o odwagę i zdol­
ność mas ludowych do tworzenia kultury ducha" .
Reprezentant warstwy chłopskiej silnie z nią związany w całej swej
działalności, cele społeczne uniwersytetu ludowego łączył Solarz ze sta­
nem i potrzebami polskiej wsi i ruchu ludowego. Zadania wychowawcze
realizowane na przykładzie (za wzorem Kolda) chłopskiej rodziny wiązał
z dążeniem do rozbudzenia w młodzieży świadomości posiadania w ł a s ­
nego ś w i a t a
w a r t o ś c i , emancypacji od obcych, niechłopskich
kryteriów oceny tych wartości.
26

"Siły kulturalnej nigdy nie daje naśladownictwo, ale zdolność do twórczej
w niej roli — stwierdzał Solarz — jeżeli chłop ma być twórcą lub współtwórcą
nowej Polski, musi być mu przywrócona psychiczna równowaga, godność, poczu­
cie wartości, zabezpieczona atmosfera w ł a s n a do tworzenia i ujawniona wartość
jego własnego dorobku kulturalnego. Ma to ułatwić chłopu jego rolę w ducho­
wej gospodarce Polski, w y w o ł a ć postawę aktywną, a własną"
2 7

&gt;

I
\
!
'
; !
¡i i

Z tego stanowiska oceniał Solarz kulturę ludową, znacznie i rolę tra­
dycji ludowej w procesie krystalizowania się tożsamości kulturowej war¬
stwy chłopskiej. Wydaje się słusznie podkreślał J. Obrębski w 15 lat od
chwili powstania uniwersytetu, że asymilacja wychowanka uniwersytetu
nie jest asymilacją jego do społeczności wiejskiej, ale społeczności w i e j skiej do warstwy chłopskiej. I wrastanie tej społeczności, do której
powrócił w warstwę chłopską, jest równocześnie miernikiem osiągnięć
wychowawczych uniwersytetu. "Ideał kultury chłopskiej, który wyniósł
nie mieści się bowiem w wąskich ramach tradycyjnej społeczności są¬
siedzkiej, choć przez nią się on urzeczywistnia; mieści się on w warstwie
chłopskiej, w roli, jaką ona sobie w społeczeństwie narodowym zaklá­
da" .
28

li
li

Uniwersytet ludowy mając za zadanie uświadomienie i udowodnie­
nie swym słuchaczom integrującą i wartościującą rolę dziedzictwa k u l ­
turowego kształtował określony stosunek do kultury i tradycji ludo­
wej.
,;
I
j
'
I
I
j

2 5

I . S o 1 a r z, Orkanowe Szyce, uzasadnione prawa do nadawania UL w Szy¬
each nazwy Uniwersytetu Ludowego Orkana, "Wici", nr 20-21: 1931.
I . S o l a r z , Na czym polega "ludowość" wiejskiego uniwersytetu, [w:] Wiej¬
skie uniwersytety..., s. 30.
J w , s. 33-34.
J . O b r ę b s k i , Wychowankowie uniwersytetów
ludowych w życiu wsi, [w:]
Wiejskie uniwersytety ludowe w Polsce, Warszawa 1939. s. 83.
2 6

2 7

2 8

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

41

SPOŁECZNA

0 wykładach z tej dziedziny Solarz pisał:
"Spośród grupy t e m a t ó w wiejskich ta dziedzina w y k ł a d ó w najbardziej d ź w i ­
gała przygniecioną ku ziemi duszę chłopską i w y p r o s t o w y w a ł a ją ku swobodnemu
w ł a s n e m u oddechowi; dawała psychiczne obywatelstwo wśród twórców kultury,
budziła wiarę w siebie i w to, że jest potrzebna bardziej niż myślała — do w s p ó l ­
nego społecznego życia. Uprzytamniała chłopom, że i on jest twórcą nawet w tej
dziedzinie, w której najmniej mu przysądzono prawa — w duchowej kulturze" .
28

Wyrobienie właściwego stosunku do kultury ludowej do jej twórczej
roli służyć więc miało budowaniu własnej osobowości w procesie samookreślenia się indywidualnego jednostki i poprzez nią samookreślenia
się całej warstwy chłopskiej.
. Można stwierdzić śledząc działalność Solarza i jego uniwersytetu l u ­
dowego, że z całą świadomością starał się zachować obowiązujący w spo­
łeczności wiejskiej system wartości (dążąc do jego unifikacji w skali
całej warstwy chłopskiej) jako gwaranta jej i n t e g r a l n o ś c i
przy
różnym wartościowaniu elementów kulturowych konstytuuących i zacho­
wujących tę integralność. Wewnętrzną i w pewnym stopniu intuicyjną po­
trzebę zachowania dziedzictwa kulturowego dla utrzymania zwartości
grupy chciał Solarz uczynić aktem podejmowanym świadomie przez ca­
łą warstwę chłopską. Stworzyć platformę dla właściwego zrozumienia
wartości jego elementów. Budzenie świadomości przynależności do jed­
nej warstwy miało określić wspólne ponadlokalne zasady selekcjonowa­
nia i wartościowania dziedzictwa kulturowego oraz wyboru podstawo­
wego zbioru wartości nadrzędnych.
Dążąc do określenia zespołu elementów, których trwałość i nie­
zmienność pozwoliłaby na z a c h o w a n i e
systemu
kulturo­
w e g o w obrębie całej warstwy chłopskiej podejmował próbę określe­
nia i wyznaczenia stopnia możliwości zmian w t y m zbiorze, czyli —
jak określa R. Tomicki — "bariery zmienności k u l t u r o w e j " , do mo­
mentu przekroczenia której warstwa chłopska zachowałaby swą tożsa­
mość kulturową.
Przeniesienie jednak zasad selekcjonowania i wartościowania dzie­
dzictwa kulturowego, jaki obowiązywał w grupie lokalnej, w której
istniał zawsze pewien partykularyzm kulturowy na całą szeroką i zróż­
nicowaną warstwę chłopską i dokonywanie tego niejako z zewnątrz,
było pewną próbą oddziaływania na wewnętrzne procesy kulturowe za­
chodzące w warstwie chłopskiej metodami wychowaczymi przez formo­
wanie określonych wzorów i postaw.
1 tak jak w stosunku do grupy lokalnej można mówić o tradycji i n ­
tegralnej, proces bowiem wartościowania dotyczył szerokiego zakresu
elementów kulturowych, to w stosunku do całej warstwy chłopskiej po30

2 8

I . S o l a r z , Wiejski Uniwersytet Orkanowy, Warszawa 1937, s. 45-46.
R. T o m i c k i , Kultura — dziedzictwo — tradycja, [w:] Etnografia
Polski.
Przemiany kultury ludowej, t. 2, Wrocław 1981, s. 353.
8 0

�42

WANDA

PAPROCKA

jęcie tradycji ograniczać się musiało do wybranych elementów kulturo­
wych, do symboli grupowych. Znalezienie bowiem wspólnego mianow­
nika, w którym zawarte były wartości nadrzędne, wspólne dla całej
społeczności wiejskiej, było zadaniem trudnym i budzącym sprzeczne
opinie. Przykładem tej różnicy stanowisk mogą być dyskusje nad spra­
w ą zachowania lub odrzucenia pewnych elementów tradycji ludowej,
m. in. stroju ludowego, tak bardzo spektakularnego wyrazu odrębności
warstwy chłopskiej.
W ideologii eksponującej potrzebę realizacji kultury narodowej w i ­
dziano w stroju ludowym produkt artystycznej wytwórczości chłopskiej
łączący się z innymi elementami kulturowymi w harmonijną całość
"zgodną z charakterem ludności, warunkami jej życia, krajobrazem",
niezależnie od faktu niejednokrotnego kwestionowania tradycyjności
pewnych jego e l e m e n t ó w . W opozycji do tego stanowiska uznawano
strój ludowy (jako nie posiadający szans na powszechną adaptację) za
barierę w procesie integracji s p o ł e c z n e j .
Można stwierdzić analizując działalność Solarza, że miał on świado­
mość niebezpieczeństwa paternalizmu kulturowego w podejściu do spraw
wsi. Poczuciu zewnętrzności widzenia i działania, przeciwstawiał silną
więź uniwersytetu ludowego ze społecznością wiejską, umożliwiającą
czerpanie z niej bezpośrednich wzorów. Wyrazem tego było usytuowa­
nie uniwersytetu w środowisku wiejskim, organizowanie życia, nauki
i pracy na zasadach rodziny wiejskiej (używanie charakterystycznej
nazwy chrzesny, chrzesna w stosunku do Solarzów), posługiwanie się
w procesie nauczania głównie słowem żywym, ograniczanie się do w ł a s ­
nego środowiska wiejskiego w zakresie rekrutacji studentów, jak i w y ­
borze wykładowców.
Ten ostatni fakt uzasadniany przez Solarza merytorycznie wiązał
się z określonymi zjawiskami społeczno-kulturowymi
występującymi
31

32

33

11

[

M. K a l i n o w s k a , Stroje ludowe, "Wici", nr 20: 1929, s. 8; Wiejskie uni­
wersytety ludowe w Polsce, Warszawa 1938, s. 45-47; T. S e w e r y n , Roía mło­
dzieży
wiejskiej wobec kultury ludowej, "Młoda Polska", nr 11-12: 1938, s. 9-11;
J . P i e n i ą ż e k , Strój ludowy godową szatą, "Wieś i Państwo", nr 9: 1938, s. 750¬
761; T. B r z e c h w a - B e r n as, Na marginesie zagadnień
kultury ludowej, "Wieś
Tworząca", nr 1: 1946, s. 9-10. Dążenia zmierzające do zachowania tradycyjnego
stroju ludowego znalazły oparcie w Komisji Swojszczyzny wyłonionej przy Związku
Ziem Górskich, której przewodniczącym został wybrany kierownik imprez i po­
pisów ludowych na zjazdach górskich dr T. Seweryn dyrektor Muzeum Etnogra­
ficznego na Wawelu. W tym też Muzeum powstała przy współudziale Związku
Ziem Górskich pod kierunkiem dr. R. Reinfussa pierwsza poradnia dla intere­
sujących się praktycznie sprawą odnowienia stroju ludowego.
W. W os, O strojach ludowych, "Wici", nr 2: 1929, s. 4-5; Leonard z Ja­
nowic, "Wici", nr 23: 1929, s. 9; K. M a j , Ruch młodzieży
wiejskiej jako
postępo­
wy ruch chłopski, Warszawa 1936, s. 16-19.
" I . S o l a r z , JVa czym polega ludowość
wiejskiego uniwersytetu, [w:] Wiej­
skie uniwersytety..., s. 34-35.
M

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

43

w społeczności wiejskiej. Istniejący i silnie zakorzeniony w grupie lo­
kalnej pewien układ opozycyjny swój — obcy przeniesiony został na
znacznie szerszą płaszczyznę przeciwstawieństw między wsią a inny­
mi warstwami społecznymi, przede wszystkim miastem. Samoidentyfikacja i samoocena, jaka w grupie lokalnej realizowana była na zasadzie
ujawniania i podkreślania cech często zewnętrznych, wyróżniających ją
od innych grup, w integrującej się warstwie chłopskiej nabrała głęb­
szej samoświadomości wartościującej.
Opozycyjność
ta
wynikała
w znacznej mierze z wzajemnej nieznajomości obu środowisk różnią­
cych się od siebie warunkami bytowania i sferą zainteresowań. Znajdo­
wała swój wyraz zarówno w przypisywaniu psychice chłopa szczegól­
nych cech oraz swoistym mistycyzmie ludowym, jak również w nie­
chętnym stosunku do wszystkiego, co miejskie lub — jak określali nie­
którzy ideolodzy chłopscy — "inteligenckie" . Wydaje się jednak, że
w tym ostatnim przypadku była to w rzeczywistości opozycja w sto­
sunku do najmniej wartościowych elementów kultury miejskiej przeni­
kających na wieś przy równoczesnej słabej znajomości całego dorobku
kulturowego miasta.
Przeciwstawianie się pewnym treściom kulturowym reprezentowa­
nym przez inne warstwy społeczne nie stało jednak w sprzeczności z sze­
roko propagowaną ideą wspólnego tworzenia kultury narodowej. Miało
34

, 4

O ujemnych skutkach tych zjawisk pisał m. in. J . K r z e m i e ń w arty­
kule Granica dwóch kultur: "Jednym z zagadnień niepośledniej wagi jest sprawa
oddziaływania kulturalnego miasta i wsi, wymiana specyficzności kulturalno-obyczajowych ustawicznie się odbywająca i powodująca logiczne następstwa. Na w s t ę ­
pie uprzytomnijmy sobie, że to wzajemne przenikanie odbywało się i odbywa
w sposób żywiołowy, niezorganizowany, bezplanowy. Następstwa spowodowane
archaicznością tego procesu, niedocenianie zjawiska zarówno przez teoretyków, jak
praktyków polskiej myśli socjologicznej i może nieudolnością ujęcia sprawy w pe­
wien ład są wysoce ujemne. Olbrzymią, a godną pożałowania rolę odgrywa tu
wzajemna nieznajomość dwóch odrębnego typu środowisk o innych zgoła warun­
kach bytowania i sferze zainteresowań. Na szczupłym rynku pracy społecznej
u nas hasło «srodowiskowoáei» ostatnio łatwo się przyjęło i jednocześnie często
w praktyce życiowej spłyca się aż do karykaturalnego wyrazu". ("Młoda myśl l u ­
dowa", nr 1: 1932, s. 13-14); I. S o l a r z , Główne czynniki kształtujące
duchowość
człowieka
wsi, tamże, s. 33-42. W artykule tym Solarz stwierdza, że "Duchowość
chłopa — rozumie się
nie może we wszystkim odbiegać od ogólnej psychiki
człowieczej, w wielu jednak rysach zaznacza się odmiennie, zwłaszcza wobec psy­
chiki człowieka miasta. Skład duchowy człowieka zależy przede wszystkim od we­
wnętrznie dziedziczonych po ojcach założeń podstawowych, a następnie dziedzictwa
duchowego jest także wynikiem działania zewnętrznych w a r u n k ó w na życie przod­
ków. Odrębną do pewnego stopnia duchowość człowieka wiejskiego w y c h o w a ł y
odmienne i długotrwałe działające warunki wiejskiego życia. Są nimi: bliskie współ­
życie z przyrodą, specjalny sposób zdobywania środków utrzymania i z obu po­
w y ż s z y c h w a r u n k ó w w y p ł y w a j ą c y odmienny charakter współżycia społecznego
i wreszcie i dzieje, jakie wieś przeszła z zewnętrznego przymusu warstw rządzą­
cych; por. też S G i e r a t , Wieś źródłem kultury społecznej,
"Przodownik wiejski"
5-6: 1936 s 1-7

�44

WANDA

PAPROCKA

tylko przyczynić się do ustalenia właściwych proporcji udziału w niej
kultury chłopskiej, którą oceniano przy pomocy takich kryteriów, jak:
rodzimość wynikająca z słowiańskiej genealogii, wysoki poziom moral­
ny i etyczny wywodzący się z samej istoty związków z ziemią i charak­
teru pracy. W tej opozycji do negatywnych skutków urbanizacji na­
wiązywano do ciągle żywych w polskiej myśli społecznej i nurcie lite­
rackim koncepcji dwu kultur — kosmopolityzującej szlachecko-miejskiej i pierwotnej słowiańsko-rodzimej, c h ł o p s k i e j .
Niewątpliwie wpływ koncepcji Kolda silnie akcentujący rolę rodzi­
ny w procesie przekazu treści kulturowych, jak i znaczny stopień za­
chowawczości w strukturze i funkcjach rodziny wiejskiej w Polsce,
pozwalał widzieć w jej trwałości podstawowy czynnik integrujący nie
tylko grupę lokalną. Kumulując w szerokiej sferze działań gospodar­
czych, społecznych i kulturowych wiele elementów tradycyjnych była
ona dla konsolidującej się warstwy chłopskiej nosicielem treści, z któ­
rych budowano wspólny system wartości.
Usytuowanie uniwersytetu w środowisku wiejskim, nawiązywanie
do zasad organizacji rodziny, kultywowanie obrzędowości rodzinnej i do­
rocznej było świadectwem uznania za najważniejsze tych elementów
kultury, które wartościowane w środowisku wiejskim uzyskały
sta­
t u s t r a d y c j i i mogły stać się siłą konstytutywną i w pewnym stop­
niu konserwacyjną dla warstwy chłopskiej.
Nawiązując do form przekazu ustnego jako podstawowego sposobu
transmisji i utrwalania treści tradycyjnych duże znaczenie przypisywa­
no na uniwersytecie ludowym pieśni ludowej i formom wizualnym o du­
żym ładunku emocjonalnym, jakimi były widowiska-misteria związane
z obrzędowością ludową. Zrozumienie znaczenia tych ostatnich dla ce­
lów wychowawczych oraz dla zachowania "...swojskości rdzennie pol­
skiej, piastowskiej jakby dostojności" , bliskie było rozwijanej przez
J. Cierniaka idei teatru ludowego, tzw. teatru obrzędowego. Insceniza­
cja zwyczajów i tradycji obrzędowych oraz magicznych rytuałów sak­
ralnych miała stworzyć możliwości wypowiedzenia swej odrębności
kulturowej za pośrednictwem oryginalnej twórczości widowiskowo-teatralnej.
Cierniak widział w teatrze ludowym "dział artystycznej wypowiedzi
gromad ludowych". Realizując w odrodzonej Polsce własną koncepcję
artystycznego teatru ludowego uważał jednak swe dzieło za konsek­
wentną kontynuację prac prowadzonych już od dawna w tym zakre­
s i e . Uznawał pionierski charakter powstałych w 1907 r. Związku Teat35

36

37

K Por. P a p r o c k a , op. cit, s. 65-66.
J . C i e r n i a k , Źródła i nurty polskiego teatru ludowego. Opracował i sło­
wem w s t ę p n y m opatrzył A. Olcha, Warszawa 1963, s. 212; M a z u r , op. cit.; С ap i g a , op. cit;
Siewiarze...
A. B i e ń , J . C i e r n i a k , Teatry ludowe w Polsce, Warszawa 1928.
3 8

8 7

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

45

rów i Chórów Włościańskich i w 1919 r. Związku Teatrów Ludowych.
Oceniając działalność tych instytucji, różniących się zasadniczo od jego
własnej wizji teatru, uznawał je za odpowiadające istniejącym w t y m
okresie warunkom społeczno-politycznym. Widział ich rolę w uświada­
mianiu narodowym wsi i w szeroko rozwijanej akcji oświatowej. Teatry
włościańskie były dla tworzonych przez Cierniaka form teatru ludowe­
go sumą doświadczeń pozwalających zarówno na właściwą ocenę moż­
liwości percepcji przychodzących z zewnątrz treści artystycznych, jak
i ocenę potrzeb i możliwości twórczych ludu w tym zakresie. Mimo że
pojęcie teatr ludowy rozumiał Cierniak szeroko jako teatr mas, obejmu­
jąc tym określeniem nie tylko lud wiejski, ale i robotniczy, tworzywem
dla kreowanego przez niego teatru ludowego był przede wszystkim
folklor
wiejski.
Nie idąc śladami swych poprzedników, którzy
tworzyli teatr dla ludu, pragnął z ludu, z ludowej twórczości wyprowa­
dzić nowe treści i nowe formy teatru. Przyjmując- za główne źródło
teatru ludowego w Polsce całe dziedzictwo dotychczasowej kultury l u ­
dowej (włączając do niej również pewne elementy kultury plebejskiej)
dokonywał wyboru tych treści, które w jego pojęciu zawierały najstar­
sze, zachowane elementy tradycji ludowej . W zwyczajach oraz obrzę­
dach ludowych i ich rytualnej postaci i symbolice o charakterze magii
sakralnej dostrzegał wzorem wielu poprzednich badaczy zarówno treści
prasłowiańskiej rodzimej kultury, jak i ścisły, inspirujący związek z si­
łami przyrody. Zrodzona z tej egzystencjalnej zależności od otaczające­
go świata dawna obrzędowość religijna była w istocie swej samorodnym
teatrem w syntetyzującej formie sceniczno-widowiskowej przedstawia­
jącej wewnętrzne i zewnętrzne życie ludu, idee moralno-etyczne i este­
tyczne nurtujące to środowisko. W twórczym udziale uczestników tak
powstającego widowiska widział Cierniak zarówno możliwość rozwoju
osobowości
jednostki
poprzez zrozumienie wartości własnej
kultury, jak i tworzenie się jedności gromadzkiej rodzącej się we wspól­
nym akcie twórczym. Formułując cele teatrów ludowych w Polsce »
bliski był koncepcjom reprezentowanym przez Solarza budzenia w spo­
łeczności wiejskiej poczucia własnej wartości, godności i siły twórczej
zdolnej do aktywnego udziału w budowaniu kultury narodowej. Reali­
zacja tego zadania wymagała zwrócenia uwagi na zagadnienia estetycz­
ne, na wyzwalanie instynktu zbiorowego przeżywania i tworzenia pięk­
na. Korzenie tej kulturotwórczej roli wsi tkwią w przekazywanych z po­
kolenia na pokolenie treściach tradycyjnych wytworzonych w określo­
nych warunkach chłopskiej pracy i zachowań ludycznych.
Należy więc podkreślić, że w tradycji szukał Cierniak nie tylko treś­
ci formalnych, ale duże znaczenie przypisywał przeżyciom i doznaniom
38

3

8

• J . C i e r n i a k , Wiejskie uroczystości
obrzędowe
jako właściwy
teatr
dowy, "Teatr Ludowy", nr Э: 1930.
•» J . C i e r n i a k , Nasz cel, nasze drogi, "Teatr Ludowy", nr 14: 1927.

lu­

�46

,
;

i
Í •
i
i
1
I
I
i
1

;

PAPROCKA

w sferze uczuciowej, zarówno estetycznym, jak i religijno-moralnym,
które towarzyszyły wszystkim zachowaniom odświętnym. W nich wi¬
dział nawiązanie zarówno do "praźródeł" przechowywanych w środo­
wisku wiejskim treści artystycznych, jak również uniwersalnych dążeń
ludzkich do wzniosłości w sferze duchowych przeżyć. Zarówno w tych
poglądach, jak i w podejściu do folkloru, o którym pisał, że "ma być
z jednej strony materiałem na ów teatr o charakterze odświętnym (i nie
może być nadużywanym); ale z drugiej strony ma także stać się jakby
punktem wyjścia dla przyszłych autorów i inscenizatorów..." nawiązywał do romantycznego i neoromantycznego pojmowania inspirującej ro­
l i tradycji ludowej w wielu dziedzinach twórczości artystycznej. W myśl
tych poglądów tworzywem artystycznym stać się mogły nie tylko zwy­
czaje, obrzędy, ale i pieśni ludowe, ludowa twórczość ustna, podania le­
gendy, bajki. Treści dramatyczne zawarte w tych dziedzinach twórczoś­
ci ludowej, sceniczna niemal forma ich wyrazu czyniła je teatrem —
uroczystością, teatrem — zabawą czy teatrem — nabożeństwem. W tych
poglądach na wartości dramatyczne zawarte w tradycyjnych treściach
ustnej twórczości ludowej mamy bliskie nawiązanie do ideologii roman­
tycznej do mickiewiczowskiego obrazu duchowej kultury ludu przedsta­
wionego zarówno w jego poetyckiej twórczości dramatycznej, jak i analizowanego w wykładach paryskich poświęconych literaturze słowiańskiej.
Cierniak uznając, jak sam stwierdza, teatr za "sumę środków do
ucieleśnienia wyimaginowanego życia", nie traci z pola widzenia realistycznej wizji postępowej wsi nowoczesnej, czemu daje wyraz w swoich
pracach *». Formułował nawet pewne programy działania w zakresie go¬
spodarczo-społecznym. Propagował spółdzielczość jako rozwiniętą formę gromadnego działania, nawiązując tym samym do tradycyjnych form
współdziałania gospodarczego. W teatrze ludowym widział część programu budowania świadomości społecznej warstwy chłopskiej.
Koncepcje Cierniaka znalezienia właściwej formy dla ujawnienia
i wyrażenia ukrytych w twórczości ludowej artystycznych treści zna­
lazły możliwość realizacji i praktycznego sprawdzenia w działaniach
uniwersytetu ludowego. Wywodzące się ze wspólnego nurtu i zbieżne
z sobą poglądy Solarza i Cierniaka na rolę tradycji ludowej w kształ­
towaniu świadomości społecznej warstwy chłopskiej powołały do życia
nową i oryginalną w swym kształcie artystycznym inscenizację teatral¬
ną określoną później jako "teatr z głowy". Ten samorodny w swej for­
mie teatr spełniał podwójną rolę: budził twórczą inicjatywę i r ó w n o cześnie stanowił jeden z elementów programu wychowawczego. Jak m ó wił o nim Solarz: "Jego cena wychowawcza leży w budzeniu inicjaty­

j

:
iI
I
I
I
I

WANDA

j
I
I

wo J . C i e r n i a k , Wieś
ta, Warszawa 1956.

j

Zaborów

i Zaborowski Dom

Ludowy.

Zaborowska riu-

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

47

SPOŁECZNA

w y i samodzielności twórczej uczestnika zespołu, tak w obmyślaniu treś­
ci jak i w wykonaniu przy wyzwoleniu się od tradycyjnej niewolniczej
formy i techniki" . Tworzywem dla inscenizacji teatralnych głównie
zespołowych rzadko indywidualnych (co było świadomym działaniem
wychowawczym) stawały się pieśni ludowe, opowiadania, legendy. Szcze­
gólnie pieśni od dawna uznawane za najbogatsze i najbardziej wiarogodne źródło tradycyjnych treści stanowiły bardzo istotny element w y ­
chowawczy. Były one zarówno czynnikiem integrującym grupę, co było
nawiązaniem do roli, jaką pieśń spełniała w obyczajowości wiejskiej,
jak i pewnym zabiegiem psychoterapeutycznym budzącym poczucie
wartości własnej grupy i jej siły. Na uniwersytecie ludowym śpiew i za­
jęcia artystyczne stały się integralną częścią życia słuchaczy . W poszu­
kiwaniu materiałów do inscenizacji posunięto się jednak dalej sięgając
do samych źródeł teatru, do tradycyjnych zwyczajów i obrzędów. Stąd
rodził się tzw. teatr obrzędowy najbliższy formie i treści koncepcjom
Cierniaka.
Wydaje się, że w działalności Cierniaka, jak i innych przedstawicieli
twórczej inteligencji pochodzenia chłopskiego, wyodrębniają się w y r a ź ­
nie, w dążeniu do realizacji podstawowego celu, jakim było społeczne
i polityczne równouprawnienie warstwy chłopskiej, dwa podstawowe
nurty. Pierwszy m i s t y c z n y
odkrywający w treściach tradycyj­
nych rodzimość i prasłowiańskość elementów kulturowych oraz nieznisz­
czalne wartości duchowe i społeczne wykształcone w warunkach chłop­
skiego bytu i przechowywane w tej warstwie do współczesności. Ocale­
nie tych najwartościowszych elementów tradycji ludowej od zaniku trak­
towane było nie tylko jako obowiązek wobec własnej warstwy społecz­
nej, ale również uznane za obiektywną konieczność w procesie rozwoju
kultury ogólnonarodowej, zgodnej z istniejącą w Polsce s t r u k t u r ą spo­
łeczną. W tym nurcie zawarte były również tak charakterystyczne dla
okresów wcześniejszych, a szczególnie silnie artykułowane w stwierdze­
niach neoromantyków, poglądy o etnicznie i rasowo polskim typie ludu
wiejskiego.
Drugi nurt posiadał charakter bardziej złożony. Składały się na nie­
go poglądy opozycyjne wobec romantycznego i neoromantycznego" idea­
lizowania wsi, chłopa i pracy na roli widzące w takim podejściu odbi­
cie szlachecko-literackich czy malarskich obrazów kultury ludowej. Apo41

42

4 1

S o l a r z , Na czym polega ludowość...,
s. 65. W innym miejscu pisze: "Jeśli
teatr ma być nie tylko formą rozrywki kulturalnej, ale przede wszystkim środkiem
wychowawczym i to do celów wiejskiego uniwersytetu dostosowanym, musi wno­
sić momenty bardziej twórcze i w g ł ę b n e w uczestnictwo zespołu i osób pojedyn­
czych, aniżeli mógł to uczynić teatr amatorski z jego odtwarzaniem, mechanizowaniem i tresurą", jw., s. 64.
Z. S o 1 a r z o w a, Teatr z pieśni. Jak były odtwarzane w Wiejskim
Uniwer­
sytecie Orkanowym (1926-1933), Warszawa 1933, s. 90.
4 2

�48

WANDA

PAPROCKA

teoza i dążenie do zachowania prymitywnej kultury pozbawiała, jak
stwierdzali przedstawiciele tego stanowiska, kulturę ludową pierwiast­
ka twórczego, sprowadzając wszystkie działania do odwzorowywania
czy rekonstrukcji modelu kulturowego wsi (często hipotetycznego) pow­
stałego w przeszłości w określonych warunkach historycznych. Nie ne­
gując istnienia cennych wartości kulturowych zawartych w tradycyj­
nych treściach uznawano konieczność dokonywania selekcji dziedzictwa
kulturowego wsi. Potrzeba ta wynikała ze świadomości różnej genezy
elementów konstytuujących jego strukturę co potwierdzały badania
naukowe prowadzone w tym zakresie na coraz szerszą skalę Sprzęciwiajac się przedmiotowemu traktowaniu wsi widziano w takim stosun­
ku do iei kulturv kontvnuacie stanowisk charaktervstvcznvch dla okre¬
sów Doorzednich Uznawały one tradycie kulturowe warstwy chłonskiei
za źródło i n s D i r a c i i dla różnego rodzaiu twórczości realizowane! iednak noza środowiskiem wieiskim i nie służące mu bezoośrednio W skra i
nvrh
LZdzüo to nawet do D r ó b tworzenia rezerwatów
E r v S o w p ? ' T a k i Ttosunek do t r a d i c i i czvnił T n i e i zbiór relTktów
on

ZZlZZt

Ttrw^Wi 1
• t ^ t

Z

^ Г Г а т Т к Т Г о Г
nna

„fcbd™

ntLrtvm

V

L

I

S

1

I u „ "

ьГ
ZZT¿LII&gt;S&gt;
i
przemianami, t k w i
bowierr podstawowe zrodio jej związku z teraźniejszością. Tradycja ja­
ko przeszłość aktywnie konstruowana i przekształcana, a me odwzoro­
wywana z jej dawnych kszta
kształtów,
tow, jest z jednej strony siłą wyznaczają­
kulturowego inwentarza, z drugiej zas siłą dynamizującą rozcą zakres ku.
woj kultury.
Te koncepcje eksponujące twórczy charakter tradycji ludowej w pro­
cesie kształtowania kultury ogólnonarodowej (niezależnie od różnego
sposobu spojrzenia na zakres jej udziału w t y m procesie) odegrały
w omawianym nurcie znaczną rolę.
Należy również podkreślić, że duży udział przedstawicieli warstwy
chłopskiej w kształtowaniu się profilu tego nurtu wpłynął na rozsze­
rzenie zakresu treści, które uznano za tradycyjne ze względu na swoje
dawne i trwałe wartości. Dotyczyły one przede wszystkim elementów
kultury społecznej wsi. Podnoszono szczególnie znaczenie rodziny wiej­
skiej jako nosiciela tych pozytywnych cech, które warstwa chłopska
winna wnieść do kultury ogólnonarodowej.
Dla pełnego obrazu omawianego nurtu należy także wspomnieć
o wpływie, jaki na stosunek do kultury ludowej, a szczególnie sztuki
ludowej, miały ogólnoeuropejskie prądy artystyczne . Znajdują one
43

« Por. M. D r o z d - P i a s e c k a , Społeczne
funkcje
sztuki ludowej.
Sztuka
ludowa w życiu społeczeństwa I I Rzeczypospolitej. Artykuł zamieszczony w niniej­
szym zeszycie.

�T R A D Y C J A LUDOWA A ŚWIADOMOŚĆ

SPOŁECZNA

49

odbicie m. in. w dziedzinie teatru ludowego, na który oddziaływały no­
watorskie koncepcje teatru realistycznego związanego zarówno z dzia­
łalnością Reduty, jak i reżyserami i aktorami tej miary, co J. Osterwa
i L.. Schiller.
Reasumując należy stwierdzić, że w okresie międzywojennym,
w okresie stabilizacji państwowości polskiej, następuje przesunięcie
punktu ciężkości w zainteresowaniach tradycją ludową z jej wartości
i treści narodowych na zagadnienie jej wartości twórczych w procesie
kształtowania kultury ogólnonarodowej. Właśnie w koncepcjach teatru
ludowego, jak i sztuce ludowej, przejawia się ta tendencja szczególnie
wyraziście pozwalając widzieć w ludzie nie tylko biernego w pewnym
stopniu nosiciela cech narodowych, ale skumulowany potencjał twórczej
energii ludzkiej. Te twórcze działanie wielu pokoleń wtopione w r y t m
codziennego życia i pracy, często doskonałe artystycznie, należy wyz­
wolić i wyodrębnić tworząc z nich osobne dziedziny sztuki. Teatr miał
być jedną z form wyrazu tych potencjalnych sił, kanałem umożliwiają­
cym właściwe ich wyzwolenie.

Ванда Папроцка
НАРОДНАЯ ТРАДИЦИЯ И ОБЩЕСТВЕННОЕ СОЗНАНИЕ
КРЕСТЬЯНСКОЙ ПРОСЛОЙКИ В ПЕРИОД II РЕЧИ ПОСПОЛИТОЙ
Резюме
В работе обсуждаются роль и значение народной традиции в формировании обществен­
ного сознания после восстановления независимой Полыни в 1918 г. Объединение разделен­
ного тремя захватчиками народа в один государственный организм создало основы нацио­
нальной общности. Требовалось притом определить роль в нововозникшем государстве
каждого из классов и социальных прослоек. Одним из элементов, определяющих их место
в новоформирующейся общественной структуре были размеры и характер культурного
наследия, вносимого в общенародную культуру. Таким вкладом крестьянской прослойки
были м. пр. традиционное содержание и ценности, содержащиеся в народной культуре.
В междувоенный период особенно растет роль сельской среды в формировании взгля­
дов на народную культуру и ценности, ею представляемые. В статье предпринята попытка
представить взгляды на народную традицию, находящиеся в программах организаций
сельской молодежи, деятельность народных университетов и народных театров.
С особенной четкостью определяется позиция по отношению к народной традиции
в деятельности сельской молодежи. Процесс консолидации молодого поколения деревни
в рамках молодежных организаций осуществлялся путем пробуждения в крестьянском
классе крестьянского группового самосознания. Важным элементом его являлось сознание
обладания отдельной культурой, в которой усматривались отечественные и славянские
черты. Этот способ видеть народную культуру продолжал взгляды X I X в. романтиков и нео­
романтиков перелома X I X и X X вв. В междувоенный период взгляды на народную культу­
ру образовались под влияниемдвух течений: регионализма и аграризма. Регионализм, имев­
ший своих иделогов и деятелей уже на переломе X I X и X X вв. стал программой для деятель­
ности, связанной после восстановления независимости с политикой государства. Созда­
тель основ регионализма В. Оркан в созданной собой идеологии регионализма продолжал
4

Etnografia Polska X X V I I / 1

�50

WANDA

PAPROCKA

неоромантические теории С. Виткевича. В 1926 г. была создана программа польского регио­
нализма, определявшая м. пр. роль и значение народных традиций в национальной культуре.
Регионализм Оркана представлял собой одну из форм защиты отечественного характера
сельской жизни в ее традиционной форме. Согласно этим взглядам народная культура,
приобретая самосознание своей собственной ценности, должна противопоставлять себя
влияниям города, трудовой эмиграции и даже школы. Оказываемое ими давление не только
уничтожает традиционную народную культуру, но и стирает дифференциацию польских
регионов. Весьма важную роль при формировании крестьянского сознания сыграла идеоло­
гия аграризма, который можно признать основой деятельности всего народного движения
в рассматриваемый период. Идеология, выросшая на почве социально-политических дви­
жений таких стран, как Дания, Швейцария и Чехословакия, в своих основных положениях
опиралась на утверждения, что крестьянское население представляет собой единый социаль­
ный слой, и как самый сильный в Польше, он должен занимать в политической и обществен­
ной жизни народа и государства позицию, соответствующую его численности и вкладу
в производство материальных благ государства и народа Аграризм, постулировал необхо**
димость опереть социально-экономическую структуру на отечественное крестьянское хозяй
ство одобрял и стремился оаспоостоанять традиционное солегзжание передаваемое в холе
культурного наследованиял в семействе и в местном обществе.

¬

S i
i i

Народная традиция вызывает интерес к себе со стороны народных университетов. От­
ношение к народной традиции в программах университетов (в частности народного универ­
ситета в местности Шице и Гач, руководимого И. Соляжем) формировалось через посред­
ство постоянно появляющихся в польской гуманитарной мысли взглядов, касающихся
славянского происхождения народной культуры. Оно ссылалось вместе с тем на положения
народического движения, создатели которых М. Ф. Грунвиг и К. Колд стремились опереть
всю жизнь скандинавских народов на элементы отечественной традиции.
Большое значение для упрочения традиционного содержания имел и народный театр,
получивший развитие благодяря деятельности Я. Церняка, использующего для инсцени­
ровок традиционные народные песни, обряды, народные обычаи, легенды и предания. Церняк искал в традиции не только формальные черты, большая роль приписывалась им пере­
живаниям и ощущениям в эмоциональной сфере как в области эстетического, так и рели­
гиозно-нравственного, сопутствующим всем формам праздничного поведения. В поисках
материала для инсценировок он обратился к самим источникам театра, к традиционным
обычаям и обрядам. Отсюда родился т. наз. „обрядовый театр", по форме и содержанию
наиболее близкий концепциям Церняка.

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8020" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8000">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8d6188fc0ed1d55a7671a4bf295fb6a8.pdf</src>
        <authentication>6b59e7e333eeada9935a3e7271f93c05</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95897">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:790</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95898">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95899">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:726</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95900">
                <text>Problematyka współczesnych przemian w kulturze ludowej w ostatnich pracach czeskich i słowackich etnografów / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95902">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.1, s.95-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95904">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95906">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95908">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95910">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="95912">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95919">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V I I z. 1

WANDA P A P R O C K A

P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH P R Z E M I A N
W KULTURZE LUDOWEJ W OSTATNICH PRACACH CZESKICH
I SŁOWACKICH ETNOGRAFÓW
P r o b l e m a t y k a z m i a n y k u l t u r o w e j znajduje się w kręgu zainteresowań
etnografów w w i e l u krajach. W państwach socjalistycznych, w których
r a d y k a l n e z m i a n y polityczne, ekonomiczne i społeczne wywołały d y n a ­
miczne przeobrażenia wewnątrzkulturowe, p r o b l e m t e n musiał stać się
pierwszoplanowy w badaniach n a d współczesnością *.
Jest rzeczą zrozumiałą, że w procesie współczesnych przemian zacho­
dzących w t y c h krajach, w określeniu podstawowych wyznaczników
zmian, j a k i w stopniu powiązania i c h z procesem i n d u s t r i a l i z a c j i i u r b a ­
nizacji, występować będą znaczne różnice wynikające z o d m i e n n y c h w a ­
runków r o z w o j u historycznego każdego z państw, a więc zależne od t y c h
układów, które poprzedziły stan a k t u a l n y analizowanej rzeczywistości .
N i e można n i e podkreślić różnic w i n t e r p r e t a c j i zjawisk związanych
z procesem zmian k u l t u r o w y c h , wynikających z o d m i e n n y c h założeń m e ­
todologicznych i różnych t e c h n i k badawczych stosowanych w poszczegól­
n y c h krajach.
Porównanie ukazujących się w o s t a t n i m 15-leciu prac etnografów
polskich z p r a c a m i czeskimi i słowackimi wyraźnie wskazuje na istnienie
t y c h różnic. N i e można jednak, śledząc powojenną literaturę etnograficz­
ną w Czechosłowacji, n i e zauważyć i p e w n y c h analogii z b a d a n i a m i p r o ­
w a d z o n y m i w Polsce n a d zagadnieniem współczesnych przemian, analo­
g i i wynikających z znacznych podobieństw w r o z w o j u myśli etnograficz­
nej w o b u k r a j a c h .
2

3

1

P o r . Zmiany

kultury

chłopskiej.

i metody

Problematyka

p r a c a z b i o r o w a p o d redakcją K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j ,
* P o r . W . D y n o w s k i , Etnografia
społecznych,
* Por.
i czeskiej

w aktualnych

prac

etnograficznych,

W r o c ł a w 1973.

tendencjach

rozwojowych

nauk

„Etnografia P o l s k a " , t . 1 1 : 1967, s. 15, s. 15-32.
A.

K u t r z e b a - P o j n a r o w a ,

kultury

ludowej

w świetle

Analogie

opracowań

i

różnice

syntetycznych,

rozwoju
maszynopis

w y g ł o s z o n e g o n a k o n f e r e n c j i w L i b i c a c h w 1971 r . (Czechosłowacja).

polskiej
referatu

�96

WANDA

PAPROCKA

Zarówno w e t n o g r a f i i czechosłowackiej, j a k i polskiej po I I wojnie
światowej ulegają zasadniczej zmianie założenia teoretyczne i metodo­
logiczne badań. Następuje stopniowe odejście od istniejących w e wcześ­
niejszych okresach zainteresowań archaizmami k u l t u r o w y m i , poszukiwa­
n y m i na terenach wyróżniających się zachowawczością, od i n w e n t a r y ­
zacji j e d n o s t k o w y c h wytworów zlokalizowanych w czasie i przestrzeni,
na rzecz analizy przemian zachodzących w h i s t o r y c z n y m procesie roz­
w o j u k u l t u r y . J a k k o l w i e k przyjęcie tego stanowiska skierowywało uwagę
i na zagadnienie współczesności t r a k t o w a n e j j a k o ostatnie ogniwo h i s t o ­
rycznego procesu rozwoju, t o szczególnie w p i e r w s z y m okresie (w Cze­
chosłowacji trwał o n dłużej niż w Polsce, p r a w i e do końca l a t 60-tych)
w sposób niedostateczny analizowano sam proces współczesnych zmian.
Ograniczano się często do genetycznej i n t e r p r e t a c j i zjawisk k u l t u r o w y c h
bez dostatecznie całościowego widzenia badanej rzeczywistości, wzajem­
n y c h sprzężeń między elementami s t r u k t u r y , j a k również f u n k c j i t y c h
elementów w ramach całości. W c h w i l i obecnej zarówno w Polsce, j a k
i w Czechosłowacji możemy już j e d n a k stwierdzić, że w studiach n a d
procesem przeobrażeń współczesnych powszechnie przyjęte stanowisko
badawcze zakłada całościowe i dynamiczne u j m o w a n i e rzeczywistości k u l ­
turowej .
4

Takie stanowisko wymagało w konsekwencji nowego spojrzenia na
przedmiot badań — społeczność wiejską, która w zmienionych w a r u n ­
kach gospodarczych, społecznych i k u l t u r o w y c h przestawała tworzyć z i n ­
tegrowaną całość, stając się środowiskiem wielozawodowym, zróżnico­
w a n y m k u l t u r o w o . Zainteresowania etnografów wykroczyły więc poza
kulturę ludową, kulturę powstałą w określonych w a r u n k a c h i n a określo­
n y m etapie r o z w o j u historycznego i objęły również niektóre środowiska
miejskie i g r u p y zawodowe. Dążąc do uchwycenia powiązań f u n k c j o n a l n o - s t r u k t u r a l n y c h przedmiotem badań stawały się najczęściej m i k r o ­
s t r u k t u r y , takie j a k rodzina i społeczność lokalna. Badanie l u d z k i e j zbio4

Por. A. M e l i c h e r č i k ,

výstavbě
gi

rozwoju

kami,

Československa

etnografia

a niektóre

„ N á r o d o p i s n ý s b o r n i k " , R. 9 : 1950; К .

socializmu,
etnografii

polskiej,

jej

obecne

zadania,

metody

i związki

„Etnografia P o l s k a " , t . 1 : 1958, s. 72-83; B . F i l o v á , К

metodologickým

otázkám

národopisné

j

vedy,

s. 177-188; A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a ,
graficznych:

czas

i przestrzeń

w

badaniach

t. 9 : 1965, s. 2 5 - 4 0 ; A . M e l i c h e r č i k ,

„Slovenský

Z zagadnień
kultury

Tradičné

otázky

historii
studia

i socjologii,
ludovej

Wrocław
kultury

s. 39-60; O . S k a l n i k o v a ,
1971, ss. 80.

v
K.

sučasnosti,

polskich

a nietradičné

v ludovej
Studia

Niektóre

Nśrodopis",

nau­

8 : 1960,

prac

„Etnografia

etnografie

pri
Dro­

aktualnym

ludowej,

„Slovenský
teorii

z innymi

N ś r o d o p i s " , R.

metody

1967, s. 6 - 3 1 ; A . P r a n d a ,

F o j t i к, К

úlohy

niektórym

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 4 : 1966, s. 63-68; K . D o b r o w o l s k i ,
nicza

jej

D o b r o w o l s k i ,

etno­

Polska",
kultuře,
z

pogra­

teoretické
R.

současnosti,

1 8 : 1970,
Praha

�PROBLEMATYKA

WSPÓŁCZESNYCH

97

PRZEMIAN

rowości jako określonej całości pozwalało b o w i e m zarówno na prześle­
dzenie wszystkich elementów składających się na jej strukturę, j a k i na
zbadanie mechanizmu i c h funkcjonowania. Socjologiczny aspekt p r o w a ­
dzonych badań, wyrażających się m . i n . zwróceniem u w a g i na zagad­
nienia więzi społecznej, wymagał korzystania z metod i t e c h n i k stoso­
w a n y c h w socjologii.
Ten proces f o r m o w a n i a się n o w y c h kierunków zainteresowań etno­
g r a f i i daje się wyraźnie prześledzić w pracach etnografów czeskich i sło­
w a c k i c h ukazujących się w ostatnich l a t a c h . N o w e tendencje badawcze
nie spowodowały jednakże całkowitego odejścia od studiów z zakresu
k u l t u r y t r a d y c y j n e j . Badania zachowanych r e l i k t o w y c h f o r m k u l t u r y t r a ­
dycyjnej mają swoją pozycję w planach n a u k o w y c h placówek etnograficz­
n y c h Czeskiej i Słowackiej A k a d e m i i Nauk. Ogólnie można więc s t w i e r ­
dzić, że w r o z w o j u studiów etnograficznych na terenie Czechosłowacji
wyraźnie dają się zaobserwować dwie tendencje badawcze. Pierwsza
obejmuje studia nad kulturą ludową w procesie j e j historycznego roz­
w o j u , doprowadzone niejednokrotnie do współczesności. Druga, koncen­
t r u j e uwagę badaczy głównie na procesie współczesnych zmian w i d z i a ­
n y c h w szerokim kontekście zjawisk k u l t u r o w y c h .
5

Całą problematykę studiów k u l t u r y ludowej w Czechach i na Słowa­
cji można podzielić, j a k podaje A d a m Pranda w s w o i m a r t y k u l e dotyczą­
c y m głównych kierunków współczesnej etnografii w Czechosłowacji, na
kilka g r u p z a g a d n i e ń :
1. Badania r o z w o j u k u l t u r y ludowej w ramach określonej społeczno­
ści lokalnej — w s i z uwzględnieniem zmian, jakie następowały pod wpły­
w e m różnicowania się zawodowego ludności w przeszłości i obecnie.
2. Badanie k u l t u r y ludowej przesiedleńców i repatriantów oraz zwią­
zanych z t y m zagadnień adaptacji, i n t e g r a c j i i a k u l t u r a c j i .
3. Badanie k u l t u r y ludowej czeskich i słowackich mniejszości naro­
d o w y c h za granicą.
4. Badanie k u l t u r y ludowej w przemysłowym regionie w przeszłości
i w procesie współczesnych przemian.
6

5

К.

K.

F o j t i k , Etnografie

Fojtík,

sociologie,
Výzkum

studia

ludovej

kultury

s. 489-498; O. S k a l n í k o v a ,
sledky,
vej

kultury

aktuality",
oblasti

v

„Slovenský

súčasnosti,

K . F o j t i k , Etnografie

na Slovensku
a slovenskéj

na konferencii

v Smoleniciach,

na grupy

Národopis",

současnosti.

1965, n r 3 4 ;
československé
Niektóre
R.

Východiska

K. periodizácjí

zagadnień

ludovej

7 — Etnografia Polska, XVII/1

kultury

o perspektivách

„Slovenský
przyjęty

vývinu

a

vý­
ludo­

Pran­

národopisnéj

N á r o d o p i s " , R. 1 7 : 1969, s. 433-452.

za A . P r a n d ą ,

v súčasnosti,

rozvoja

pro­

1 5 : 1967,

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 7 : 1969, s. 327-347; A .

na Slovensku,

• Podziai
českéj

v

„ Č e s k ý l i d " , R. 56: 1969, s. 255-272; A . P r a n d a ,

d a , O. D a n g 1 о V a, Diskusia
vedy

„Národopisné
průmyslových

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1965 n r 3, s. 131-143; J . M i c h á l e k ,

etnografii,
blémy

a

O. S k a l n í k o v a ,

(w druku).

Hlavné

směry

studia

�98

WANDA

PAPROCKA

5. Badanie k u l t u r y ludowej w mieście w przeszłości i w procesie
współczesnych przemian.
6. Teoria i metodologia (proces z m ia n w k u l t u r z e l u d o w e j , perspe­
k t y w y r o z w o j u k u l t u r y l u d o w e j , periody zaeja).
7. Syntezy (Vlastivěda, encyklopedie, atlas etnograficzny).
Prace monograficzne,
dotyczące w y b r a n y c h zagadnień k u l ­
t u r y ludowej, oraz monograficzne opracowania k u l t u r y l u d o w e j określo­
n y c h społeczności l o k a l n y c h stanowiły dość długo podstawową formę p r e ­
zentowania wyników prowadzonych w Czechosłowacji badań etnogra­
ficznych.
Wcześniejsze prace tego t y p u można zaliczyć do m o n o g r a f i i h i s t o ­
r y c z n y c h . Postępowanie badawcze zmierzało w t y m w y p a d k u do reje­
stracji i r e k o n s t r u k c j i faktów i wytworów k u l t u r o w y c h w odniesieniu do
przeszłości, najczęściej ujętych w r a m y klasycznego trójpodziału k u l t u r y .
Skierowanie u w a g i na zagadnienie zmieniającej się nieustannie rzeczy­
wistości w p r o w a d z a jednak wkrótce konieczność analizy wszystkich c z y n ­
ników warunkujących badaną rzeczywistość, zarówno w przeszłości, j a k
i współcześnie. T a k ujęte opracowania monograficzne
uwzględniające
znaczenie warunków gospodarczych i społecznych w procesie kształtowa­
nia się k u l t u r y ludowej dawały już podstawę do analizy p r o c e s u j e j
zmian .
7

8

Rozpatrując drogi r o z w o j u studiów etnograficznych w Czechosłowa­
cji nie można pominąć s p r a w y różnic, jakie zarysowują się w problema­
tyce badawczej etnografii słowackiej i czeskiej. U podstaw t y c h różnic
leżą niewątpliwie odmienne d r o g i r o z w o j u gospodarczego, społecznego
i politycznego o b u k r a i n . Znacznie wcześniejszy i intesywniejszy w Cze-

7

N p . S. K o v a č e v i č o v á ,

Ludový

ss. 252; V . S c h e u í l e r , Dějiny
K.

dějinám

výroby

mlýnských

chodské
kamenov

odev

v Hornom

ceramiku,

na strédnom

d o p i s " , R. 1 2 : 1964, s. 561-605; V . U h l a r , Vřetena

B r a t i s l a v a 1955,

Liptove,

P l z n i 1959, ss. 193; A .
a kolovraty

Pranda,

„Slovenský

Slovensku,

Nśro­
„Sbor­

na Slovensku,

n i k Slovenský N á r o d n e g o M u z e a " , R. 6 0 : 1966, s. 9-55.
a

A.

Pranda,

O

regionalnom

národopisnom

bádáni

na

„Věstnik

Slovensku,

N á r o d o p i s n é společnosti československé p r i Č S A V

a Slovenské] Národopisnej. spole­

čnosti p r i S A V " , 1966 n r 3-4, s. 3 - 7 ; V . F r o l e c ,

Perspektiva

pisných

monografii

na

Moravě

s. 574-577; M . M a r k u s , Plán
„Slovenský

venska,

regionalnych
stiku

ČSAV,

slové

oblasti

monografii,

napisania

Slezký,

„Slovenský

národopisnej

regionalnych

monografii

národopisná

monografie

na Slovensku,
v plánach

národo­

N á r o d o p i s " , R.

monografie

К

pro

etnografii
— monografie

tamże, s. 607; J . T o m e s ,

kultura

Duchovni

Slo­
přípravě

tamże, s. 593-598; V . S c h e u í ­
Ústavu

tamże, s. 6 0 7 - 6 1 1 ; O. S k a l n i k o v a , Ostravsko
t a m ż e , s. 621-623.

1 6 : 1963,

východného

N á r o d o p i s " , R. 1 6 : 1968, s. 611-613; J . P o d o l a k ,

národopisných

l e r , Regionalni

a ve

a sociální

v

a

folkloriprůmy­

národopisné

�P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH

99

PRZEMIAN

chach niż na Słowacji proces i n d u s t r i a l i z a c j i i urbanizacji miał zasadni­
czy wpływ na stopień zachowania t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j , j e j s t r u k ­
turę i siłę f u n k c j o n o w a n i a w społeczeństwie. Różny stan zachowania k u l ­
t u r y ludowej determinował k i e r u n e k zainteresowań etnografów czeskich
i słowackich, różne więc siłą rzeczy musiały być p u n k t y wyjścia, z j a k i c h
etnografia obu k r a i n przystąpiła do badań nad współczesnym procesem
zmian.
Jak już wspomniano, zmiany, jakie nastąpiły po I I w o j n i e światowej,
przyczyniły się do kształtowania się nowej p r o b l e m a t y k i badawczej. So­
cjalistyczna industrializacja i związany z t y m znaczny wzrost procesów
m i g r a c j i , k o l e k t y w i z a c j a w s i , j a k i dokonana bezpośrednio po w o j n i e
akcja przesiedleńcza i r e p a t r i a c y j n a skierowały uwagę etnografów na
nową sferę zagadnień. Ruchy ludnościowe związane były zarówno z za­
siedlaniem opuszczonych przez ludność niemiecką terenów przygranicz­
nych, repatriacją o b y w a t e l i CSRS ze Związku Radzieckiego, z Węgier,
w mniejszym stopniu z Jugosławii, Bułgarii i R u m u n i i , j a k i wewnętrz­
n y m i przesiedleniami ludności. Podobnie j a k i w i n n y c h krajach, m . i n .
w Polsce, t a k i w Czechosłowacji procesy te dały podstawę n o w y m b a ­
daniom dotyczącym adaptacji i i n t e g r a c j i ludności. Zderzenie
kultur,
wzajemne zapożyczenia oraz tworzenie się nowej więzi społecznej, nowe­
go wzorca k u l t u r y , stanowiły bogatą problematykę, w której badanie p r o ­
cesu z m i a n zajmowało szczególną pozycję.
Studia nad s k u t k a m i procesów m i g r a c y j n y c h wewnątrz k r a j u p r z y ­
czyniły się do zapoczątkowania w i e l o l e t n i c h badań etnograficznych n a d
m n i e j s z o ś c i a m i c z e s k i m i i s ł o w a c k i m i żyjącymi poza gra­
n i c a m i k r a j u . Prowadzone one były w R u m u n i i , w Polsce, w Jugosławii
(mniejszości czeskie i słowackie), na Węgrzech, w R u m u n i i i Bułgarii.
P r o b l e m a t y k a podejmowanych i n d y w i d u a l n i e i zespołowo badań d o t y ­
czyła zarówno k u l t u r y materialnej (w znacznym stopniu r o l n i c t w a i b u ­
d o w n i c t w a ludowego), j a k i zagadnień społecznych k u l t u r y duchowej
i f o l k l o r u . Szczególnie interesujące z p u n k t u widzenia procesu zmian
są prowadzone do c h w i l i obecnej badania mniejszości czeskich na terenie
Jugosławii. Zakrojone na szeroką skalę badania z zakresu k u l t u r y m a ­
terialnej i duchowej dają nie t y l k o podstawę dla analizy procesów a k u l 9

3

J . S i r á с к y , Stáhovanie

Slovakóv

na Dolnú

t i s l a v a 1966, ss. 297; S. Z a č e v i č, Slovenská

zem

menšina

p r i Č S A V a S N S p r i S A V " , 1964 n r 1, s. 7-10; I . H e r o l d o v a ,
menšiny
К

a národopis, „ N á r o d o p i s n é

akulturačnim

procesu

najstarsi

s. 146-159; R. В e d n á r i k , Slováci
vné)

kultuře,

menšiny

e k ý, Slováci

ve Světe,

Bra­
NSČS

České

národnostní

a k t u a l i t y " R. 3: 1966 n r 3-4, s. 12-20;
české

menšiny,

v Juhoslávii.

„Česky

Materiály

B r a t i s l a v a 1966, ss. 386; I . H e r o l d o v a ,

v Chorvatsku,

SAV,

„Vestnik

v 18 a 19 storoci
v Juhoslávii,

l i d " , R.
к ich

hmotnéj

Akulturačni

tenże,

5 3 : 1966 n r 3,
a

ducho­

proces

české

„ N á r o d o p i s n é a k t u a l i t y " , R. 5: 1968 n r 1, s. 8-13; J., -S i r ci­
„ S v e t v e d y " , R. 16: 1969, s. 257-260.

�100

WANDA

PAPROCKA

t u r a c y j n y c h , ale dostarczają również materiały do studiów nad starszy­
m i fazami r o z w o j u czeskiej k u l t u r y l u d o w e j .
Następna grupa zagadnień, zajmująca już od w i e l u l a t znaczną pozy­
cję przede w s z y s t k i m w czeskiej, ale również i w słowackiej l i t e r a t u r z e
etnograficznej, a w o m a w i a n y m okresie szczególnie bogato reprezentowa­
na, dotyczy k u l t u r y ludowej w p r z e m y s ł o w y m r e g i o n i e w prze­
szłości i w procesie współczesnych przemian oraz k u l t u r y ludowej
w m i e ś c i e . Wobec dość znacznych różnic w sposobie widzenia samego
p r z e d m i o t u badań, problematyce tej poświęcono wiele artykułów d o t y ­
czących t e o r i i i m e t o d y k i badań .
10

Poszukiwanie i odtwarzanie elementów t r a d y c y j n e j k u l t u r y chłopskiej
funkcjonujących jeszcze w społecznościach mieszkańców miast i regio­
nów przemysłowych było p o d s t a w o w y m celem dawniejszych, prowadzo­
n y c h od l a t 60-tych prac n a d kulturą robotniczą. Porównując jednakże
kolejno opracowywane i w y d a w a n e monografie: Banicka dedina
Zakarovce ,
Kladensko ,
Rosicko-Ostravansko ,
oraz szereg m o n o g r a f i i
z tego zakresu poświęconych w y b r a n y m zagadnieniom, wyraźnie można
zaobserwować z m i a n y w sposobie widzenia badanej rzeczywistości, j a k
również dążenie do bardziej całościowego j e j ujęcia, w miarę r o z w o j u
w a r s z t a t u naukowego w tej nowej dla e t n o g r a f i i dziedzinie.
n

13

12

W myśl n o w y c h założeń badawczych, sprawdzanych i k o r y g o w a n y c h
niejednokrotnie w t o k u studiów, p o d s t a w o w y m celem badań staje się
poszukiwanie i rejestracja cech c h a r a k t e r y s t y c z n y c h k u l t u r y powstałej
w aglomeracjach przemysłowych i m i e j s k i c h oraz badanie wpływu t y c h
aglomeracji na wsie położone w i c h pobliżu .
14

Należy jednak pamiętać, że daleko zaawansowany
S. К г

1 1

etnograf",
pisného

e m e n š e k , Industrialízacija,
premysloveho

města

n r 4, s. 413-430; t e n ż e , Problemy
a průmyslových

doslovenkej
cké

studium

mésta

jako

teoretické

otázky

(1900-1950),

centra

průmyslové

studia

studia

[ w : ] Kolokvium

oblasti

ludovej

sociální

kultury

к otázkám

oblasti,

tamże, s. 5 9 - 6 0 ; A .

Pranda,

„Slovenský

v sučasnosti,
к teorii

etnografie

Kladensko

1 1

K . F o j t i k , O. S i r o v á t k a, Rosicko

dedina

Zakarovce,

život

v kamenouhelnem

a kultura

revíru,

K . F o j t i k , Dum
v Brně),

nouzové

Národo­

současnosti,
teorii

etno­

B r a t i s l a v a 1956, ss. 665.

Banicka

12

Pražské

výchoEtnografi­

P r a h a 1971, ss. 80.

současnosti,

domu

velkých

1967; V . T ů m o v á ,

kultury

11

1 4

ve

vymedzenia

„Česky l i d " , R. 5 8 : 1971, s. 113-115; O. S k a 1 n i k o v a, K . F o j t i k , К

ního

národo­

Košice

p i s " , R. 1 8 : 1970, s. 39-60; J . V a ř e k a, Příspěvek
grafie

„Slovenski

vidik,
a metody

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 1 3 : 1965

a oblasti,

etnografického

oblastach,

premyselne)

Niektóre

i etnoloski

R. 18/19: 1965-1966, s. 133-134; K . F o j t i k , Problemy

výzkumu

městach

urbanizacija

w momencie p o d -

v průmyslové

oblasti,

— Ostravansko.

P r a h a 1959.
Život

a kultura

lidu

P r a h a 1961.
na předměstí

[ w : ] Brno

kolonie,

lidu

(Etnografická

v minulosti

a dnes,

studie

o živote

obyvetel

B r n o 1964, s. 45-68; V .

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1965 n r 3, s. 189-191.

činžov­

Tůmová,

�P R O B L E M A T Y K A WSPÓŁCZESNYCH

101

PRZEMIAN

jęcia badań n a d kulturą robotniczą proces i n d u s t r i a l i z a c j i ziem czeskich
zmusza badacza do w i d z e n i a retrospektywnego. A n a l i z a ź r ó d e ł h i ­
s t o r y c z n y c h m a w dalszym ciągu podstawowe znaczenie w proce­
sie poznawczym i k i e r u j e wysiłki badacza w dużym stopniu k u r e k o n ­
s t r u k c j i historycznej. Proces f o r m o w a n i a się nowej s t r u k t u r y społeczno-zawodowej, n o w y c h stosunków społecznych w ośrodkach i miastach
przemysłowych zasiedlanych w znacznym stopniu przez ludność pocho­
dzenia wiejskiego nie jest sprawą c h w i l i obecnej, j a k n p . w w i e l u k r a ­
jach obozu socjalistycznego, ale początkami s w y m i sięga niejednokrotnie
przełomu X V I I I i X I X w . N i e znaczy to jednak, że w kręgu zaintereso­
wań etnografów czeskich nie znajdują się zagadnienia związane z p r o ­
cesem w s p ó ł c z e s n y c h
z m i a n zachodzących pod wpływem so­
cjalistycznej i n d u s t r i a l i z a c j i . Świadczą o t y m prace prowadzone w po­
wstających i rozwijających się dopiero po I I w o j n i e światowej regionach
przemysłowych .
W większości jednak przypadków trwający wiele l a t proces kształto­
w a n i a się ośrodków przemysłowych daje badaczowi znaczną perspektywę
historyczną w spojrzeniu na szereg zjawisk k u l t u r o w y c h występujących
na t y c h terenach. Ta perspektywa czasowa daje podstawę etnografom
do podjęcia próby w y t y c z e n i a granic n o w y c h regionów i określenia i c h
społeczno-kulturalnego t y p u . A n a l i z a s t r u k t u r y etnicznej ludności umoż­
l i w i a badanie r o l i l o k a l n y c h t r a d y c j i w procesach integracyjnych, wza­
jemnego stosunku w i e j s k i c h i m i e j s k i c h społeczności w t w o r z e n i u się n o ­
w e j więzi społecznej i nowej t r a d y c j i , badanie wpływu k u l t u r y masowej
i inne .
Również w podjętych na szeroką skalę i prowadzonych od k i l k u l a t
badaniach na terenie jednego z największych ośrodków przemysłowych
Ostrawsko-Karwińskim zagadnienia te są przedmiotem szczegółowych
studiów.
Z przedstawionych w szeregu artykułów założeń badawczych w y n i k a ,
że autorzy przygotowywanej m o n o g r a f i i r e j o n u o s t r a w s k i e g o dążą nie t y l k o do w y k o r z y s t a n i a z d o b y t y c h p r z y opracowaniu po­
przednich m o n o g r a f i i doświadczeń, ale zdają sobie sprawę, że dla u z y ­
skania pełnego obrazu zmieniającej się rzeczywistości konieczne jest k o 15

16

1 5

Np. badania prowadzone

1(1

K . F o j t i k , O. S k a l n í k o v a ,
průmyslu

ního m u z e a
otázkám

na vytvářeni,

jihovýchodní

Předpoklady
к

Gotwaldowa.

Výzkum

průmyslových

oblasti

v

českosloven­

„ Č e s k ý l i d " , R. 5 2 : 1961, n r 3, s. 1 3 1 — 1 4 3 ; O. S k a l n í k o v a ,

ské etnografii,
rozvoje

w rejonie

vytvořeni
vymedzenia

1967, s. 68-74.

vývoj

Moravy

kulturního

a zánik

etnografických

oblasti,

v G o t t v a l d o v é " , 1966 n r 4-5, s. 182-190;
typy

východoslovenskéj

nové

průmyslové

premyselnej

oblasti,
oblasti

Vliv

„Zprávy oblast­
[w:]

(1900-1950),

tenże,
Kolokvium
Košice

�102

WANDA

PAPROCKA

rzystanie w zakresie stosowanych metod i t e c h n i k badawczych z osiąg­
nięć i n n y c h d y s c y p l i n n a u k o w y c h , głównie socjologii. W y m a g a tego rów­
nież bardziej złożony niż w badanych dotąd rejonach charakter tego
przemysłowego ośrodka. Specyfiką t e r e n u jest jego n i e j e d n o l i t y pod
względem narodowościowym skład ludności (wynikający z istniejącego
w przeszłości podziału na Ostrawę Morawską i Śląską) oraz znaczenie
Ostrawy, zarówno dawniej, j a k i obecnie, nie t y l k o jako c e n t r u m prze­
mysłowego, ale również j a k o ośrodka k u l t u r a l n e g o i handlowego na t y m
obszarze .
17

J a k k o l w i e k całościowe opracowanie m o n o g r a f i i w y m a g a jeszcze dość
długiego czasu, ukazujące się w czasopismach etnograficznych opracowa­
nia dotyczące zmian, jakie nastąpiły w niektórych dziedzinach życia go­
spodarczego i społecznego w s i na t y m terenie pod wpływem i n d u s t r i a l i ­
zacji, dostarczają bardzo ciekawego materiału porównawczego dla badań
prowadzonych na terenie Polski .
I n n y charakter posiadają badania prowadzone na terenach u p r z e m y ­
sławianych na Słowacji. Związane jest to z różnym w stosunku do Czech
rozwojem gospodarczym t y c h terenów, a zwłaszcza z w o l n i e j s z y m t e m ­
pem r o z w o j u przemysłu i dominującym do I I w o j n y światowej r o l n i c z y m
charakterem t y c h ziem.
Stopniowo następujące z m i a n y s t r u k t u r y z a w o d o w e j po­
zwalają śledzić proces przejścia ludności wiejskiej od t r a d y c y j n y c h zawo­
dów pozarolniczych, dających dochód uzupełniający budżety gospodarstw
rolnych, do kategorii chłopów-robotników z a t r u d n i o n y c h w p r o d u k c j i
przemysłowej.
18

Różnorodność zajęć d o d a t k o w y c h ludności wiejskiej na Słowacji do­
wodzi, że odejście od pracy na r o l i do pracy w przemyśle nie nastąpiło
tak r a d y k a l n i e i szybko j a k w Czechach, a dwuzawodowość była charak­
terystyczną cechą s t r u k t u r y społecznej na t y c h terenach przez długi okres.
Stąd wiele miejsca w l i t e r a t u r z e etnograficznej ostatnich l a t poświęcono
opracowaniom dotyczącym zajęć pozarolniczych, i c h znaczeniu dla kształ­
t o w a n i a się procesu z m i a n s t r u k t u r y społeczno-gospodarczej i zawodowej
wsi .
1 9

1J

O. S k a l n í k o v a ,

Problem

Ostravska

jako

etnografické

„Český l i d " ,

oblasti,

R. 5 1 : 1964 n r 5-6, s. 358-365.
1 8

na

O. S k a l n í k o v a ,

Ostravsku,

hospodařeni
19

„Český
dělníku

J. Š ť a s t n á ,

Současná

forma

svatby

v nowých

l i d " , R. 5 3 : 1966 n r 1, s. 23-32; J . Š ť a s t n á ,

na Ostravsku,

A . P r a n d a , Příčiny

vzniku

městach
Zemědělské

„Český l i d " , R. 5 4 : 1967 n r 1, s. 1-15.
a rozvoja

doplňkových

zaměstnáni

na

Kysuciach,

„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , I čast. R. 13: 1965, s. 1-64, I I čast. R. 14: 1966, s. 3-64; t e n ­
że, К

problematika

ský N á r o d o p i s " , R.

výskumu

dvojitého

15: 1967, s. 3-43. W

b i b l i o g r a f i a dotycząca t e g o z a g a d n i e n i a .

zamestnania
pracach

(t. zv.

kovorolnictvo),

tych zawarta

jest

bogata

„Sloven­
biblio-

�PROBLEMATYKA

WSPÓŁCZESNYCH

103

PRZEMIAN

Analizując okres po I I w o j n i e światowej szczególną uwagę zwrócono
na towarzyszące szybko postępującej i n d u s t r i a l i z a c j i wszelkie rodzaje
procesów m i g r a c y j n y c h : od m i g r a c j i wahadłowych — poprzez sezonowe —
do m i g r a c j i stałych oraz na wzrost znaczenia małych miasteczek i t w o ­
rzenia się n o w y c h skupisk ludności i t p . Studia nad t y m zagadnieniem
stanowić będą niewątpliwie p u n k t wyjścia dla dalszych badań nad k u l ­
turą robotniczą na Słowacji.
W rozważaniach nad p r o b l e m a m i t e o r e t y c z n y m i i m e ­
todologicznymi
dużo u w a g i poświęcono w o s t a t n i m okresie spra­
w i e dokładnego sprecyzowania zakresu p r z e d m i o t u badań etnograficz­
nych. Tematem szczegółowych analiz są m . i n . pojęcia , , l u d " , „ludowa
k u l t u r a " , „społeczność w i e j s k a " , które wymagają nowego sformułowania
wobec poszerzenia pola badań etnograficznych o zagadnienia dotyczące
k u l t u r y robotniczej, m i e j s k i e j , kolektywów r o l n y c h i t p . Przedmiotem d y ­
skusji jest też pojęcie współczesności, a szczególnie jego zakres czaso­
wy .
20

S t u d i u m współczesności według niektórych badaczy to s t u d i u m h i ­
storycznego procesu r o z w o j u k u l t u r y robotniczej, przykładem tego są
m. i n . badania r o z w o j u k u l t u r y górniczej od c h w i l i powstania tego prze­
mysłu, według i n n y c h badaczy pojęcie to odnosi się do procesu zmian
związanych z socjalistyczną industrializacją i kolektywizacją, a więc do
ostatniego dwudziestolecia. Stanowisk t y c h nie należy uważać za sprzecz­
ne, zostały one b o w i e m sformułowane na podstawie badań odmiennie
rozwijających się pod względem gospodarczym terenów Czech, M o r a w
i Słowacji. Jeżeli więc pojęcie współczesności związane jest ze zmianami,
które występują pod wpływem industrializacji, urbanizacji, masowych
m i g r a c j i , zmieniających w sposób zasadniczy tradycyjną społeczność w i e j ­
ską, to różnice w czasie musiały być znaczne.
Rozwiązania szeregu problemów teoretycznych i metodologicznych
wymagało również podjęte przez etnografię czeską i słowacką zadanie
opracowania a t l a s u
etnograficznego.
J a k k o l w i e k potrzebę opracowania atlasu postulowano już przed
I I wojną światową, a metody badań atlasowych znane i stosowane były
jeszcze wcześniej, do realizacji czeskiego i słowackiego atlasu etnogra­
ficznego doszło dopiero w ostatnich latach. Pomimo, że przyjęte przez
czeską i słowacką etnografię zasady opracowania atlasowego wykazują
pewne różnice, o b y d w a p r z y g o t o w y w a n e atlasy mają przedstawić rozwój
i wykazać charakterystyczne cechy k u l t u r y ludowej Czechosłowacji .
21

20

Skalníkova,

Fojtik, К

2 1

D. S t r á n s k á ,

Historycko-národopisný

s. 3 0 0 - 3 2 1 ;

M. B e n ž a ,

teorii

etnografie...

S. K o v a č e v i č o v a ,

atlas

Československa,

J . P o d o l a к,

NVC

Etnografický

33, 1956,
atlas

�104

WANDA

PAPROCKA

Do opracowania atlasu czeskiego w y k o r z y s t y w a n e są również mate­
riały z dotychczas prowadzonych badań monograficznych pracowników
Ústavu pro E t n o g r a f i u a F o l k l o r i s t i k u ČSAV.
Badania n a d słowackim atlasem etnograficznym (prowadzone w r a ­
mach Národopisného Ústavu S A V ) w y k o n y w a n e są na podstawie jedne­
go kwestionariusza zawierającego 5 głównych tematów: r o l n i c t w o , b u ­
d o w n i c t w o i wnętrze mieszkalne, strój i tkactwo, stosunki społeczne i r o ­
dzinne, k u l t u r a duchowa i f o l k l o r . Prace nad atlasem słowackim mają
być zakończone w 1974 r.
Zgromadzony dotychczas przez etnografię czeską i słowacką bogaty
materiał faktograficzny pozwolił przejść do szerszych uogólnień, do opra­
cowań o charakterze s y n t e t y c z n y m . Pierwszą próbą tego rodzaju
było przygotowanie d l a w y d a w n i c t w a radzieckiego Narody mira opraco­
wanie zbiorowe Czesi i Słowacy (1964). Dalszym k r o k i e m do całościowe­
go ujęcia obrazu czeskiej i słowackiej ludowej k u l t u r y była w y d a n a
w 1968 r. Československa vlastivěda t o m I I I Lidová kultura. Jest ona
trzecią w h i s t o r i i etnografii czechosłowackiej publikacją, w której doko­
nuje się pewnego podsumowania stanu wiedzy o przedmiocie badań tej
d y s c y p l i n y . Pierwsza w f o r m i e katalogu ukazała się z okazji czechosło­
wackiej w y s t a w y , która odbyła się w Pradze w 1895 r. D r u g i m był t o m
zatytułowany Etnografia
w ukazującym się w okresie międzywojennym
w y d a w n i c t w i e Československá vlastivědě (Czechosłowackie k r a j o z n a w ­
stwo).
Jeżeli chodzi o t o m ostatni, należy stwierdzić, że n i e m a w czecho­
słowackiej l i t e r a t u r z e etnograficznej prac, które b y pokusiły się o b a r­
dziej całościowy, syntetyczny obraz k u l t u r y l u d o w e j . Publikacja ta, na
którą złożyły się opracowania w i e l u autorów, stanowi nie t y l k o d o k u ­
mentację obecnego stanu etnografii, ale dąży do wyjaśnienia zjawisk
k u l t u r y ludowej w j e j h i s t o r y c z n o - s t r u k t u r a l n y m aspekcie.
Ten krótki przegląd prac etnografów czeskich i słowackich nie w y ­
czerpuje n a t u r a l n i e bogatej p r o b l e m a t y k i badań etnograficznych p r o w a ­
dzonych w t y m k r a j u . M a o n je d ynie na celu zasygnalizowanie głównych
kierunków zainteresowań e t n o g r a f i i czechosłowackiej i zwrócenie u w a g i
na te zagadnienia, które wiążą się pośrednio l u b bezpośrednio z zagad­
nieniem z m i a n y k u l t u r o w e j . Należy p r z y t y m podkreślić, że omówione
zostały przede w s z y s t k i m prace prowadzone w ramach Czeskiej i Sło­
wackiej A k a d e m i i N a u k i p u b l i k o w a n e w i c h w y d a w n i c t w a c h .
Slovenska
(ideový zamer),
„ N á r o d o p i s n é i n f o r m a c i e " , R. 1 : 1969 n r 2, s. 5-27; S. К oV a č e v i č o v a. Atlas
ludovej
kultury
na Slovensku,
„ S l o v e n s k ý N á r o d o p i s " , R. 17:
1969 n r 3-4, s. 413-420.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8401" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8380">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8c486cb4204b0c74361ec1960426a61f.pdf</src>
        <authentication>e20f8666353eb3742f2d59e5a942b67a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100386">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1556</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100388">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100390">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1439</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100392">
                <text>Ludność białoruska a polska polityka mniejszościowa w okresie międzywojennym / ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100393">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1995 t.39, s.5-32</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100394">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100396">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100397">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100398">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100399">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100400">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. XXXIX: 1995, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

WANDA PAPROCKA
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Warszawa

LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA
A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA
W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM

Badania nad ludnością białoruską zamieszkującą w latach 1918-1939
wschodnie tereny Rzeczypospolitej muszą uwzględniać wiele aspektów życia
politycznego, gospodarczego i społecznego kraju w tym okresie. Miały one
bowiem bezpośredni wpływ na stosunek do mniejszości narodowych i kie­
runki stosowanej wobec nich polityki.
Ważniejsze wydarzenia polityczne towarzyszące tworzeniu się państwo­
wości polskiej, związane niejednokrotnie z działaniami zbrojnymi (wojna
polsko-bolszewicka) oraz różne opozycyjne względem siebie koncepcje w za­
kresie polityki wewnętrznej i zagranicznej znajdowały odbicie w podejściu
do spraw mniejszości narodowych. Oddziaływało to w sposób bezpośredni
na formy współżycia i układ stosunków między ludnością polską a społecz­
nościami mniejszościowymi.
Dla oceny sytuacji w zakresie spraw narodowościowych w Polsce poza
analizą stosunku Państwa do tych problemów konieczne jest prześledzenie
działalności ugrupowań politycznych, organizacji gospodarczych oraz insty­
tucji społeczno-kulturalnych i oświatowych, działających w ramach bada­
nych mniejszości narodowych i wzmacniających ich narodową jedność.
Należy również pamiętać o roli i znaczeniu podpisywanych przez Polskę
traktatów o ochronie politycznych, kulturalnych i ekonomicznych praw
mniejszości, jak np. traktatu wersalskiego z 1919 r.
I
Trudno jest o jednoznaczne określenie stosunku Państwa do problemów
narodowościowych. Polityka mniejszościowa była zależna od wielu czynników,
m.in. takich jak: liczebność grup czy rola, jaką pełniły w życiu politycznym
i gospodarczym kraju. Duży wpływ na kierunek tej polityki miał stosunek

�6

WANDA PAPROCKA

partii i stronnictw politycznych do problemów mniejszościowych; był on
często różny w odniesieniu do poszczególnych grup narodowych.
Ponieważ przedmiotem artykułu są stosunki między ludnością polską
i białoruską zamieszkującą wschodnie tereny Polski (określane w okresie
międzywojennym jako Ziemie Wschodnie lub Kresy Wschodnie) do nich
przede wszystkim odnosić się będzie analiza polityki Państwa w stosunku do
mniejszości narodowych .
Podstawowe kierunki polityki narodowościowej kształtowały dwie zasad­
nicze koncepcje polityczne, jedna wywodząca się ze Stronnictwa Demokratycz­
nego, druga - prezentowana przez Józefa Piłsudskiego i jego zwolenników.
Główną rolę w formułowaniu programu Narodowej Demokracji w kwestii
mniejszości narodowych w tym mniejszości białoruskiej odegrali Roman
Dmowski i Jan Ludwik Popławski. Koncepcja polityczna sformułowana przez
ruch narodowo-demokratyczny głosiła nadrzędność interesu narodowego
w stosunku do Państwa i spraw społecznych. W kwestiach mniejszościowych
przyznawała supremację narodowi polskiemu wyłącznemu dysponentowi
zasobów gospodarczych kraju i jedynemu dziedzicowi kulturowych wartości
narodowych. Jeden z przedstawicieli tego kierunku, prezentując program
polityki kresowej pisał: „Oni (przedstawiciele narodu polskiego - przyp. W.P.)
od wieków są organizatorami i administratorami ziem kresowych, oni byli ich
obrońcami przed nawałami wscłiodnich najeźdźców, oni je uprawiali, przepro­
wadzali ich kolonizację, pozakładali na nich miasta, pobudowali drogi komuni­
kacyjne. Oni pozyskali te ziemie dla cywilizacji, pootwierali na nich szkoły
i uniwersytety [...] Prawa wynikające z ich siły liczebnej uzupełniane prawami
opartymi na zasługach i przewadze kulturalnej oraz na tradycji przodownictwa
politycznego - dają Polakom moralne uzasadnienie postulatu supremacji
polskości w życiu Kresów" (Giertych 1932, s. 7).
Idea ta, kładąc nacisk na historyczną odpowiedzialność narodu za losy
własnego państwa, głosiła konieczność zaktywizowania polskiego społeczeń­
stwa w celu rozszerzenia i umacniania wpływów kultury polskiej. Odrzuca­
jąc centralizm jako zasadę rządzenia postulowała program rozbudowy in­
stytucji samorządowych i usprawnienia administracji państwowej (Grabski
1923, s. 37-39; Bartoszewicz 1924, s. 4-5; Rybarski 1926). W 1924 r.
J. Bartoszewicz pisał: ,,Oświata musi być prowadzona w duchu polskim [...]
Języki miejscowe mogą być oc2,ywiście uwzględnione bądź jako przedmiot
wykładu, bądź jako środek pomocniczy przy nauce [...]. W dziedzinie religij1

1

Podstawę terytorialną kresów wschodnich stanowiły województwa b. zaboru rosyjskiego:
wileńskie, nowogródzkie, poleskie i wołyńskie w całości a także powiaty Grodno i Wołkowysk
w województwie białostockim oraz województwa b. zaboru austriackiego: tarnopolskie i stani­
sławowskie w całości wraz z tą częścią województwa lwowskiego, która dawniej zaliczana była
do Galicji Wschodniej tj. całym obszarem województwa bez ośmiu zachodnich powiatów:
Kolbuszowa, Krosno, Łańcut, Nisko, Rzeszów, Przeworsk, Strzyżów, Tarnobrzeg. Największe
skupiska Białorusinów występowały w województwach: poleskim - 43,5%, nowogródzkim
- 39,1%, wileńskim - 22,7%, białostockim - 16,3%.

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

7

nej pamiętać należy o tern, iż zasada sprawiedliwego, godnego traktowania
wyznania prawosławnego nie wyklucza bynajmniej konieczności przywróce­
nia i podniesienia na ziemiach wschodnich powagi kościoła katolickiego"
(Bartoszewicz 1924, s. 30-31).
Również ważne zadanie stawiano przed sądownictwem polskim. Uwa­
żano bowiem, że jego rozwój na ziemiach wschodnich winien wzmacniać
prestiż Państwa.
Narodowy charakter Państwa miał być w praktyce osiągnięty poprzez
wprowadzenie zasady, iż jedynym językiem urzędowym może być język
polski, jedyną zaś szkołą państwową - szkoła o polskim języku wykłado­
wym. Mniejszości miały prawo do zakładania własnych szkół i instytucji
gospodarczo-kulturalnych, lecz wyłącznie własnymi siłami. Gwarancję oby­
watelskiego równouprawnienia dawała całkowita lojalność mniejszości naro­
dowych wobec państwa.
W opinii narodowych demokratów brak wyraźnej „fizjognomii narodo­
wej" Białorusinów (wielu przedstawicieli tego kierunku negowało ich odręb­
ność etniczną podkreślając brak aspiracji politycznych i narodowych) ułat­
wiał proces ich asymilacji, który miał się dokonywać przez oddziaływania
kultury polskiej oraz rozwój osadnictwa polskiego (Popławski 1920, s. 229;
Dmowski 1937, s. 171). Kolonizowanie województw wschodnich realizowa­
no już przez osadnictwo wojskowe bezpośrednio po 1920 r. W myśl założeń
programu Narodowej Demokracji, powinno ono mieć jednak charakter
naturalnego procesu ekonomicznego. „Osadnictwo polskie na ziemiach
wschodnich jest niewątpliwie koniecznością narodową i państwową - pisał
Bartoszewicz. Ale formy i sposoby ich urzeczywistnienia muszą być inne
niż dotychczasowe. Trzeba aby ludność polska osiadła na Kresach bez
wywoływania niepotrzebnego rozgoryczenia wśród ludności miejscowej [...]
Miejscowa ludność uważała osadnictwo wojskowe za karę wymierzoną nam
niesłusznie, albowiem ona wojsko polskie witała nie jako wrogów ale wy­
bawców od bolszewickiego ucisku" (Bartoszewicz 1924, s. 32).
Założenia programowe Narodowej Demokracji podzielało wiele innych
kierunków politycznych w Polsce, zarówno reprezentowanych przez ugru­
powania mieszczańsko-inteligenckie, jak i partie chłopskie, jakkolwiek nie
głosiły one tak skrajnie nacjonalistycznych postulatów jak endecja.
2

2

Ustawy osadnicze ogłoszone 17 grudnia 1920 r. były realizowane od wiosny 1921 r.
Ogólnie zostało przyjętych i oddanych na osadnictwo wojskowe 785 majątków o obszarze
137 000 ha. Osadzono tam 7918 osadników wojskowych. Przeciętny obszar działki wynosił
17 ha. Stosunek ludności miejscowej do osadników był wrogi, gdyż w osadnikach widziano
przybyszów zagarniających ziemie, które uważali za swoje. Stosunek zaś miejscowego społe­
czeństwa polskiego również był nieżyczliwy ponieważ osadników uważano za sprawców prze­
jęcia ziemi bez odszkodowania. W 1922 r. powstał Centralny Związek Osadników przekształ­
cony w 1929 r. w Związek Osadników (Bocian 1935, s;. 272-276). W 1938 r. jeden z osadników
Wł. Kamiński podawał liczbę osadników nieco wyższą, wynoszącą 8 988 osób, przy tej samej
ogólnej liczbie przyjętych majątków (Kamiński 1938, s. 165-170; por. też Bocian 1992, s. 3-10).

�8

WANDA PAPROCKA

Odmienny program, opozycyjny w stosunku do stanowiska obozu naqonalistycznego, postulujący rozwiązanie kwestii narodowej w duchu tole­
rancji i współistnienia, głosili przedstawiciele koncepcji federacyjnych.
Orientacje te reprezentowały organizacje, grupy nieformalne oraz indywi­
dualni działacze uznający polityczne zwierzchnictwo Józefa Piłsuskiego.
Podstawę głoszonego programu stanowiło przekonanie o wciąż istniejącej
jedności narodowości tworzących Pierwszą Rzeczypospolitą. Uważano za
możliwe reaktywowanie dawnego związku państwowego w nowej, odpowiada­
jącej chwili bieżącej federacyjnej formie (Grünberg 1971; Chojnowski 1979).
Zespolenie zamierzano osiągnąć poprzez stworzenie mniejszościom do­
godnych i atrakcyjnych warunków zarówno narodowego, jak gospodarcze­
go i kulturalnego rozwoju, co byłoby argumentem świadczącym o politycz­
nej celowości trwałego związku z Państwem polskim.
Publicystyka piłsudczykowska zgodnie występowała o zapewnienie mniej­
szościom narodowym pełni obywatelskiego równouprawnienia na drodze
przestrzegania odpowiednich przepisów konstytucyjnych (Chojnowski 1979,
s. 22-23). Idee federalistyczne były propagowane powszechnie już w latach
1918-1919, m.in. w tygodniku „Rząd i Wojsko" redagowanym przez Andrzeja
Struga, z którym współpracowali: Tadeusz Hołówko, Adam Skwarczyński
i Wincenty Rzymowski, oraz w piśmie „Droga", na łamach którego Hołówko
przedstawił program polityki polskiej we wschodniej Galicji i na tzw. Kresach
(Hołówko 1924; por. też: Bukowiecki 1922 i Pszczółkowski 1924).
W późniejszym okresie bardziej umiarkowane programy głosiły zasady
językowego równouprawnienia w szkolnictwie i administracji, postulowały
przeprowadzenie reformy rolnej oraz podjęcie polityki inwestycyjnej, kre­
dytowej i celnej uwzględniającej potrzeby gospodarcze tych ziem. Odrzu­
cając nacjonalistyczne hasła asymilacji narodowej konstruowano program
asymilacji państwowej. Przekonanie mniejszości o konieczności trwałego
związku z Państwem polskim, które stworzy im właściwe warunki rozwoju
gospodarczo-kulturalnego i narodowego leżało u podstaw koncepcji prome­
teizmu - idei wyłonionej z szerokiego programu federacyjnego . Założenia
ideowe prometeizmu stanowiły istotną przeciwwagę dla polityki Związku
Radzieckiego w stosunku do mniejszości narodowych (Mikulicz 1971).
Wytyczne polityki obozu piłsudczykowskiego w stosunku do Kresów
Wschodnich jak wspomniane już wystąpienie Hołówki stawały się pod3

4

3

W odniesieniu do Białorusi zwyciężyły w Rydze koncepcje Narodowej Demokracji, jakkolwiek
kilku delegatów opowiedziało się za rozwiązaniem federacyjnym. Pozostawienie Mińska i wschod­
niej Białorusi poza granicami Polski definitywnie przekreślało to rozwiązanie. J. Piłsudski potrakto­
wał upadek szerokich planów federacyjnych, które budował przede wszystkim w oparciu o Litwę
jako osobistą porażkę: „...ja przegrałem swoje życie. Nie udało mi się powołać do życia dużego
związku federacyjnego, z którym świat musiałby się liczyć" (cyt. za: Mikulicz 1971, s. 48).
Poglądy T . Hołówki, jedego z głównych publicystów piłsudczykowskiej „Drogi" i aktyw­
nego działacza ruchu prometejskiego, stanowiły również jeden z nurtów Polskiej Partii Socjali­
stycznej przed rokiem 1926.
4

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

9

stawą określonych programów działania. Potrzeba ich konstruowania wyni­
kała z coraz bardziej uświadamianej sobie przez społeczeństwo i władze
państwowe potrzeby wszechstronnego uporządkowania stosunków na Kre­
sach Wschodnich. W tym celu powołano m.in. Komisje Rzeczoznawców,
organ o funkcjach czysto doradczych przygotowujący dla rządu propozycje
uregulowania poszczególnych kwestii narodowościowych. W skład jej weszli:
Tadeusz Hołówko, Henryk Lowenherz i Leon Wasilewski .
Poglądy związane z asymilacją państwową znajdowały poparcie w szero­
kich kręgach liberalnej inteligencji uznające nadrzędność idei Państwa w ży­
ciu politycznym. Na rzecz obrony mniejszości występowało szereg wybit­
nych osób odgrywających ważną rolę w życiu naukowym, społecznym i po­
litycznym kraju. Marceli Handelsman np. pisał w 1921 г.: „Zagadnienie
samodzielnego bytu narodowego, sprawa choćby teoretycznego stanowienia
0 swoim losie, pytanie co do własnego państwa samodzielnego, federacyj­
nego czy autonomicznego w granicach takiego czy innego związku państ­
wowego, ta kwestia z chwilą rozpadnięcia się dawnej Rosji musiała wystąpić
na Białej Rusi. Podnosi ją młoda inteligencja białoruska, dziś jedyna przed­
stawicielka aspiraqi narodowych Białej Rusi a podchwyciły ją w swe ręce
wszystkie czynniki międzynarodowe (Handelsman 1921, s. 37). Handelsman
postulował też stworzenie jak najszerszego samorządu komunalnego, rów­
nouprawnienie języka białoruskiego i utworzenie gimnazjów białoruskich.
Inny wybitny uczony Jan Baudouin de Courteney, szczególnie ostro
podkreślał konieczność unikania bezwzględnego unarodowienia państwa
1 upaństwowienia narodowości: „Państwo powinno stać poza narodowo­
ściami i zapewnić równouprawnienie wszystkim związanym z nim narodo­
wościom (Baudouin de Courteney 1921, s. 4).
Zgromadzone przez K. Srokowskiego, jednego z aktywnych przedstawi­
cieli koncepcji prometejskich i znawcy spraw wschodnich materiały terenowe
z Kresów północno-wschodnich dały mu podstawę do opisu aktualnej sytuaqi. Na ich podstawie Srokowski sformuował szereg konkretnych postu­
latów związanych ze zmianami w dziedzinie gospodarczej i społecznej, oraz
w oświacie i kulturze (Srokowski 1924, s. 4-32). Bezpośrednie zetknięcie się
ze społeczeństwem białoruskim pozwoliło Srokowskiemu na dokonanie oce­
ny stosunku ludności białoruskiej do Państwa polskiego i relacji między obu
narodowościami. Pisał on m.in. „Samowiedzy narodowościowej pozytywnej
lud białoruski ma mało. Na Polesiu mniej niż w dwóch innych wojewódz­
twach tern silniejsza jednak świadomość odrębności od innych narodów,
w szczególności od Polaków. Dominuje jeszcze ciągle pojęcie «russkosci»
5

6

5

Рог. T . Hołówko, Kwestia narodowościowa w Polsce, Warszawa 1922; L . Wasilewski,
Sprawa Kresów i mniejszości narodowych w Polsce, Warszawa 1925.
K . Srokowski przeprowadził inspekcję służbową na kresach płn.-wsch. z polecenia pre­
miera W. Sikorskiego. Materiały przedstawił w pracy Sprawa narodowościowa na Kresach
Wschodnich, Kraków 1924.
6

�10

WANDA PAPROCKA

jako najszerszego kolektywu narodowo-kulturalnego. Język rosyjski jest ce­
niony wyżej niż białoruski z m o t y w ó w u t y l i t a r n y c h , (podkr. W.P.)
ponieważ można w tym języku więcej przeczytać i większy kawał ziemi
przejść. [...] Fakt że szkoła powszechna uczy prawie wyłącznie po polsku,
odczuwany jest jak brzemię i krzywda nie tyle z m o t y w ó w n a r o d o ­
w o ś c i o w y c h , (podkr. W.P.) ile dlatego że korzyści z władania językiem
polskim nie są dość widoczne" (Srokowski 1924, s. 9).
Ten interesujący materiał źródłowy zgromadzony przez Srokowskiego
zawiera również pewne elementy etnograficzne. Do nich należy zaliczyć
m.in. „Litanię narodu białoruskiego" krążącą wśród ludności i świadczącą
o nastrojach pewnej jej części .
Jest rzeczą charakterystyczną, że żaden z obozów politycznych połowy
lat dwudziestych nie posiadał pełnej możliwości realizacji swoich koncepcji
programowych w stosunku do mniejszości narodowych. „W większym jed­
nak stopniu - jak pisał Chojnowski - «rząd dusz» nad nastrojami aktyw­
nych politycznie odłamów społeczeństwa polskiego sprawowała Narodowa
Demokracja (Chojnowski 1979, s. 67-68).
Należy również pamiętać, że niezależnie od programów głoszonych przez
stronnictwa i partie polityczne, oddziałujących na politykę narodowościową
Państwa, istniały jeszcze prawne zasady postępowania (jakkolwiek nie zawsze
przestrzegane), wynikające z konstytucji, a także z podpisanych przez Polskę
traktatów międzynarodowych o ochronie mniejszości narodowych. Z umów
tych największe znaczenie miał traktat zawarty między Polską a Stanami
Zjednoczonymi, Wielką Brytanią, Francją, Włochami i Japonią 28 czerwca
1919 r. (Zaleski 1932; Jeziorański 1933; Kierski 1933). Zawierał on określenie
obowiązków narodu polskiego względem wszystkich zamieszkujących Państwo
mniejszości oraz uprawnień należących do nich obywateli.
W stosunku do wewnętrznego ustawodawstwa dotyczącego mniej­
szości narodowych podstawą w tym okresie były postanowienia Konstytucji
7

8

7

Litania narodu białoruskiego:
„Nad Białorusią rozdartą ojczyzną naszą / Nad ludem wiernym Tobie, zmiłuj się Panie / Od
naszej długiej ciężkiej pokuty / Od kajdan niewoli / Od jarzma polskiego / Od ducha niezgody
/ Od kapłanów obszarniczych, zdrajców ludu białoruskiego / Od kapłańskich podszeptów
zdrady / Od wrogów naszych złości / Od gnuśności polskiej / Od pokuty w więzieniach Polski
/ Od złości, nienawiści i wszelkiej złej woli / Wybaw nas Panie [...]" (Srokowski 1924, s. 25-26).
Art. 8 traktatu tego brzmiał: „Obywatele polscy, należący do mniejszości etnicznych,
religijnych lub językowych będą korzystali z takiego samego traktowania i z takich samych
gwarancji ustawowych oraz faktycznych jak inni obywatele polscy. Mianowicie będą mieli
równe prawa do zakładania, prowadzenia i kontrolowania własnym kosztem instytucji dob­
roczynnych, religijnych i społecznych, szkół i innych zakładów wychowawczych oraz praw
swobodnego używania w nich własnego języka i swobodnego w nich wykonywania praktyk
swojej religii". Ustęp zaś pierwszy Art. 9 głosi: „W miastach i okręgach zamieszkałych przez
znaczny odłam obywateli języka innego niż polski. Rząd polski udzieli w sprawach nauczania
publicznego odpowiednich ułatwień, aby zapewnić w szkołach początkowych udzielanie dzie­
ciom takich obywateli polskich nauki w ich własnym języku" (Łysiak 1927, s. 19).
8

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

11

z 17 marca 1921 г., w których zawarte były zapowiedzi stworzenia auto­
nomicznych związków mniejszościowych o charakterze publiczno-prawnym
w obrębie samorządu powszechnego (Zieleniewski 1935).
Artykuły tej konstytucji (88, 95, 109, 110, 111, 113, 115) zapewniały
mniejszościom bez różnicy narodowości, języka, rasy i religii - ochronę
życia, wolność mienia.
Dodatkowe gwarancje ochrony języka, rasy, religii, swobody działal­
ności własnych organizacji posiadały mniejszości słowiańskie. Rosjanie,
Ukraińcy, Białorusini uprawnieni byli bowiem do korzystania z ochrony
z tytułu postanowień artykułu 7 traktatu ryskiego zapewniających swo­
bodny rozwój kultury, języka oraz wykonywanie obrządków religijnych
(Łysiak 1927, s. 18).
Od połowy lat dwudziestych w ustawodawstwie polskim następowały
pewne zmiany powodujące uszczuplenie sw obód demokratycznych.
Konstytucja Kwietniowa 1935 r. choć potwierdziła równość obywateli
wobec prawa wysunęła na czoło zasadę lojalności wobec Państwa i nietolerowania działalności żadnej grupy lub organizacji mniejszościowej, która
zagrażałaby jego interesom.
Mniejszości narodowe domagały się przestrzegania praw gwarantowa­
nych konstytucyjnie i na mocy traktatów międzynarodowych, przez cały
okres międzywojenny kierując skargi do Ligi Narodów (Jeremicz 1927, s. 18;
Michowicz 1963, s. 16). W 1934 r. zmienione zostało stosowanie artykułu 12
traktatu mniejszościowego, który uprawniał organy Ligi Narodów do kon­
trolowania sposobu wykonywania przez Polskę postanowień dotyczących
systemu ochrony mniejszości . Polska uniezależniła się od kontroli między­
narodowej.
W latach trzydziestych duże niezadowolenie mniejszości narodowych wy­
wołały ograniczenia liczby ich reprezentantów w Sejmie i Senacie. Pierwsze
wybory do Sejmu I kadencji odbyły się 5 listopada 1922 г., a do Senatu
12 listopada 1922 r. Z tej okazji powołany został do życia Białoruski Cent­
ralny Komitet Wyborczy, który miał duże wpływy w społeczności białoru­
skiej. Jego postulaty wyborcze (ziemia dla chłopów bez wykupu, szkoła
w języku ojczystym oraz autonomia terytorialna) były szczególnie popularne
r

r

9

9

Na konferencjach wersalskich podjęto zobowiązania mniejszościowo-ochronne, którymi
objęto Polskę, Czechosłowację, Rumunię, Jugosławię, Grecję, państwa bałtyckie oraz państwa
tzw. zwyciężone oprócz Niemiec. Zobowiązania te imane pod nazwą traktatów i deklaracji
mniejszościowo-ochronnych miały gwarancje międzynarodowe, w myśl których wszystkie za­
rzuty niedotrzymania zobowiązań powodowały interwencję czynnika międzynarodowego.
Zostały również stworzone dla poszczególnych obywateli i grup możliwości wnoszenia skarg
do instytucji międzynarodowych.
Rząd Polski, uznając brak podstaw do dzielenia państw na kontrolowane i niekontrolo­
wane, złożył 13IX1934r. za pośrednictwem ministra spraw zagranicznych Józefa Becka de­
klarację odmawiającą współpracy z organami międzynarodowymi i kładącą kres kontroli
międzynarodowej w dziedzinie mniejszości i tym samym ingerencji w sprawy wewnętrzne
Rzeczypospolitej (Włodarski 1936, s. 14-18).

�12

WANDA PAPROCKA

wśród białoruskich wyborców, z których 94% utrzymywało się z pracy na
roli. Białoruski Centralny Komitet Wyborczy przystąpił do Bloku Mniej­
szości Narodowych. W wyniku wyborów w Sejmie I kadencji znalazło się
11 posłów białoruskich z listy tego Bloku. Do Senatu wybrano 3 Białorusi­
nów. Białoruscy posłowie i senatorzy utworzyli Białoruski Klub Poselski.
Wystąpił on w dyskusji nad exposé premiera Władysława Sikorskiego
w 1923 r. z następującymi żądaniami: „Stojąc na gruncie terytorialnej autono­
mii z Krajowym Sejmem do czasu wprowadzenia statusu autonomicznego
wymagamy: 1) natychmiastowego zaprzestania sztucznej kolonizacji i likwi­
dacji osadnictwa wojskowego, 2) przejęcia wszelkich lasów na rzecz pań­
stwa i wydania niezwłocznie odpowiedniej ustawy normującej wyrąb lasów,
3) wprowadzenie w życie reformy rolnej, zabezpieczającej przede wszystkim
interesy miejscowej ludności małorolnej i bezrolnej, nadzielającej ziemią
bez wykupu, 4) zwrotu repatriantom ziemi skonfiskowanej przez państwo,
5) odbudowy zrujnowanych przez wojnę wsi i miasteczek, tudzież pomoc
repatriantom, 6) podnoszenia kultury rolnej, a przede wszystkim krajo­
wej przez założenie szkół agronomicznych, technicznych i rzemieślniczych,
7) wolności organizowania się na polu życia ekonomicznego, 8) natychmiasto­
wego wydania ustaw zapewniających ludności autonomię kulturalną i oświato­
wą, 9) dopuszczenie języka białoruskiego do samorządu, administraqi i sądow­
nictwa, 10) nie wtrącanie się władz administracyjnych do życia religijnego,
11) administracji z elementów miejscowych, 12) wprowadzenia demokratycz­
nych samorządów, 13) sądów przysięgłych i wybieralności sądów pokoju,
wreszcie 14) terytorialnej organizacji wojska (Bełcikowski 1925, s. 607-608).
W 1925 r. część posłów BKP założyła nowy samodzielny klub pod nazwą
Klub Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hramady. W drugich wyborach
do Sejmu i Senatu w 1928 r. do Sejmu weszło 11 posłów białoruskich, m.in.
4 z listy Bloku Mniejszości Narodowych, 3 z listy „Zmahannie za interesy
włościan i robotników", 2 z listy „Białoruscy Włościanie i Robotnicy".
Do Senatu w wyniku wyborów weszło 2 Białorusinów. W 1928 r. Bia­
łorusini wystąpili z Klubu Ukraińskiego, do którego należeli w tej kadencji
Sejmu, i utworzyli własny Klub Białoruski. W wyborach w 1930 r. Bia­
łorusini uzyskali tylko 1 mandat w Sejmie z listy Bloku Ukraińsko-Białoruskiego, z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem zostało
wybranych 2 Białorusinów oraz 1 poseł białoruski do Senatu. Sejm I I I
kadencji opracował i uchwalił nową konstytucję (tzw. kwietniową) i nową
ordynację wyborczą do Sejmu i Senatu, w wyniku której Białorusini zostali
pozbawieni swojej reprezentacji w parlamencie. Jedyny reprezentant z Bloku
Ukraińsko-Białoruskiego w I I I Kadenqi Sejmu FJaremicz tak określał
nową ordynację wyborczą w swoim przemówieniu: „Twierdzę, że projekt
obecnej ordynacji wyborczej skierowany jest przede wszystkim przeciw
mniejszościom narodowym, a zwłaszcza przeciw Białorusinom, bo we
wsi białoruskiej policja jest panem życia i śmierci ludności wiejskiej [...]
(Głogowska 1994, s. 139).

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

13

Wśród posłów wybranych w 1935 r. znalazł się 1 Białorusin z listy
BBWR. Związany jednak dyscypliną klubową nie mógł bronić praw Biało­
rusinów. W 1938 r. w nowym wybranym Sejmie i Senacie nie znalazł się
już ani jeden przedstawiciel Białorusinów.
Po zamachu majowym 1926 r. kolejne rządy starały się realizować zasadę
państwowej asymilacji mniejszości narodowych. Sprowadzało się to do
działalności na rzecz rozwoju kultury narodowej tych grup i kształtowania
u nich postaw lojalistycznych. Zaktywizowana została działalność Komisji
Rzeczoznawców. W swoich wystąpieniach jej członkowie (przede wszyst­
kim T. Hołówko) kreślili programy polityki kresowej. Odrzucając myśl
utworzenia terytorium Galicji Wschodniej podnoszono ideę przekształce­
nia należących do Polski ziem białoruskich i ukraińskich w swego rodzaju
„Piemont narodowo-kulturalnego odrodzenia" tak aby jego mieszkańcy
dostrzegli w Polsce właściwego sojusznika w walce z Moskwą o swe narodo­
we wyzwolenie.
Konkretne zadania, jakie dla realizacji tych założeń należałoby podjąć
sprowadzały się do reformy administracji, szkolnictwa oraz regulacji kwe­
stii wyznaniowych. Dużą wagę przywiązywano do zmian w administracji
państwowej na ziemiach wschodnich, do udziału w niej przedstawicieli grup
mniejszościowych, do rozwoju samorządów, który dla wielonarodowościo­
wej ludności województw wschodnich byłby miejscem zbliżenia i wzajem­
nego poznania oraz szkołą pracy państwowej i społecznej.
Głoszone poglądy streszczają się w słowach Hołówki, wypowiedzianych
w Sejmie Rzeczypospolitej w dniu 9 lutego 1931 г.: „[...] My nie chcemy żadnej
asymilacji narodowej, nie chcemy polonizować siłą, my chcemy wychować ich
na dobrych obywateli państwa polskiego [...]" (Włodarski 1936, s. 52).
Z szerokim programem zmian struktury administracyjnej występował po
przewrocie majowym również Stanisław Srokowski głosząc, że szeroka
autonomia zlikwidowałaby odczuwaną przez mieszkańców ziem wschodnich
obawę przed polonizacją i zlikwidowałaby ograniczenia w zakresie rozwoju
grospodarczego i kulturalnego (Srokowski 1930, s. 36n).
Wagę problemów narodowościowych doceniał nie tylko rząd ale i szero­
kie kręgi społeczeństwa. Wyrazem tego było powoływanie do życia organów
opiniotwórczych i doradczych dla władz państwowych. Do takich należał
10

11

12

1 0

Nie datowany (najpewniej z 1926 r.) memoriał Hołówki pt. Uwagi dotyczące Galicji
i Województw Wschodnich, Archiwum Akt Nowych, Komenda Główna Policji Państwowej,
nr 43 mpis.
Hołówko sprzeciwił się realizacji ustawy z 31 lipca 1924 r. (Dz.U.R.P. Nr 79) o szkolni­
ctwie narodów niepolskich, która w art. 2 głosiła w d2iedzinie szkolnictwa mniejszości narodo­
wych wprowadzenie w Polsce szkół mieszanych utrakwistycznych, znosząc dotychczasowy typ
państwowej szkoły czysto-narodowej, co stanowiło wg działaczy białoruskich pogwałcenie
wszystkich zaciągniętych zobowiązań międzynarodowych (Łysiak 1927, s. 20-21).
Stanisław Srokowski geograf, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii
Nauk Politycznych w Warszawie, w 1923 r. wojewoda wołyński.
1 1

1 2

�14

WANDA PAPROCKA

Komitet do Spraw Narodowościowych, który ukonstytuował się w 1934 r.
a zatwierdzony został przez Radę Ministrów 19 grudnia 1935 r.
Stałym organem wykonawczym Komitetu zostało tzw. Biuro Polityki
Narodowościowej przy Prezydium Rady Ministrów. Dla jego potrzeb praco­
wała też Komisja Naukowych Badań Ziem Wschodnich powstała z iniqatywy gen. dyw. Tadeusza Kasprzyckiego.
Od czasu odrodzenia Państwa Polskiego do roku 1926 nie prowadzono
w Polsce zorganizowanych badań naukowych poświęconych całkowicie zie­
miom wschodnim. Dopiero w tym roku powstał przy Muzeum Przemysłu
i Rolnictwa w Warszawie Instytut Badania Stanu Gospodarczego Ziem
Wschodnich. Instytut ten przetrwał trzy lata. Od 1929 do 1933 r. istniała
przerwa w systematycznych zorganizowanych badaniach. Dopiero w 1933 r.
powstaje Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich i prawie równocześnie
w początkach 1934 r. - wspomniana wyżej Komisja Naukowych Badań
Ziem Wschodnich.
Towarzystwo od pierwszych dni swego istnienia zajęło się sprawami
gospodarczymi Ziem Wschodnich. Przy Towarzystwie zorganizowano aka­
demickie kursy jednoroczne pod nazwą „Studium o Ziemiach Wschodnich".
Głównym zadaniem Towarzystwa określonym w statucie był rozwój kul­
turalny i gospodarczy Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej w ramach pań­
stwowości polskiej realizowany przez „podejmowanie i prowadzenie wszech­
stronnej działalności dla utrzymania i rozwoju polskiego stanu kulturalnego
i gospodarczego na obszarze Ziem Wschodnich" (Jarocki 1939, s. 224-225).
W wyniku porozumienia Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich i Ko­
misji Naukowej Badań Ziem Wschodnich w 1936 r. powołano do życia
Instytut Gospodarczy Ziem Wschodnich {Instytut Gospodarczy..., s. 236-250).
Instytut współpracował z szeregiem instytuqi naukowych, m.in. Instytutem
Badań Spraw Narodowościowych w Warszawie oraz Instytutem Naukowo
Badawczym Europy Wschodniej w Wilnie . Ten ostatni podzielony był na
cztery sekcje, z których jedna (etnograficzno-geograficzna) kierowana była
przez wybitnych etnografów: prof. prof. Cezarie Ehrenkreutzową i Marię
Pruflferową.
Organem wydawniczym Towarzystwa był „Rocznik Ziem Wschodnich".
Na jego łamach drukowano sprawozdania z prowadzonych prac a także
opracowania wyników badań.
Jak wspomniałam na wstępie, rozwój i charakter stosunków polsko-białoruskich w I I Rzeczypospolitej zależny był w znacznym stopniu od
omówionej powyżej w generalnym zarysie polityki Państwa Polskiego w sto­
sunku do mniejszości narodowych i sposobów jej realizaqi, jak również od
13

1 3

Inauguracja prac Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej nastąpiła 23 lu­
tego 1930 r. Prezesem Instytutu został prof. Jan Rozwadowski, rektorem prac Instytutu - prof.
Stanisław Ehrenkreutz. Poza sekcją etnograficzno-geograficzna powołano sekcje: historyczno-prawną, literatury i językoznawstwa, gospodarczą.

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

15

charakteru grupy narodowościowej, stopnia jej konsolidacji i wewnętrznej
dynamiki. Te cechy określały jej aktywność we wszystkich dziedzinach życia,
stanowiły o miejscu grupy wśród zróżnicowanej narodowościowo ludności
Kresów Wschodnich.
Zgodnie z tym stwierdzeniem, konieczne jest przedstawienie w dalszej
części artykułu najważniejszych form działalności politycznej, gospodarczej
i kulturalnej Białorusinów w relacji do kierunków polityki mniejszościowej
Państwa w tym okresie.
II
Jak przedstawiała się liczba ludności białoruskiej mieszkającej w grani­
cach Polski?
Z obliczeń dokonanych na podstawie materiałów statystycznych przez
A.Krysińskiego (1929, s. 447-448), wynika, że w dniu 1 I 1928 r. liczba
Białorusinów zamieszkałych w Polsce wynosiła 1 430 000 osób; na Kresach
Wschodnich - 1 384000 osób. Jak stwierdza autor powyższych obliczeń, mimo
że oparte są one na oszacowaniach odpowiadają rzeczywistym stosunkom,
skoro uzyskane zupełnie inną metodą dane dotyczące liczby Białorusinów
w Polsce wykazują błąd w wysokości 0,4% ogółu Białorusinów w Polsce.
Działacze polityczni i publicyści białoruscy ustalili natomiast w tym okresie
liczbę swych rodaków na 2,5 miliona (dane Instytutu Kultury Białoruskiej
w Mińsku) a nawet 3 milionów, jak podaje Białoruski Klub Poselski w petyqi
przesłanej w 1929r. do Ligi Narodów (Ełski-Łaniewski 1931, s. 55-56).
W drugim spisie powszechnym w 1931 r. przyjęto jako zasadę reje­
strowania ludności kryterium językowe. Na tej podstawie określono liczbę
Białorusinów w Polsce na 990 tys., tj. 3,1% całej ludności Polski. Wyniki
spisu ludności 1931 r. - chociaż poddawane krytyce - ukazywały w naj­
większym przybliżeniu liczebność poszczególnych grup mniejszościowych
w Polsce okresu międzywojennego. Dokonywane przez badaczy korekty
danych statystycznych, przy zastosowaniu metody porównania danych spisu
uzyskanych według kryterium wyznaniowego, podwyższały wysokość tych
liczb. Różnice były wynikiem następujących operacji: 1) zaliczenia prawie
300 tys. spośród 497 tys. prawosławnych Polaków do Białorusinów, około
50 tys. - do Ukraińców i około 150 tys. do Polaków; 2) doliczenia do
Polaków 20% Polaków „greko-katolików", czyli 97 tys. osób; odliczenia
od Polaków wyznania rzymsko-katolickiego Białorusinów tego samego wy­
znania, czyli 78 tys. osób.
Prezentując i uznając zasadność tych operacji W. Michowicz (1982,
s. 311) dokonał dodatkowo podziału 706 tys. Poleszuków, określających się
jako „tutejsi", na: 415 tys. Białorusinów i 292 tys. Ukraińców, zgodnie
z obliczeniami Krysińskiego (1933, s. 387).
Po dokonanych korektach liczba Białorusinów zamieszkałych na tere­
nie Polski przedstawiała się następująco: wg spisu z 1931 r. - 990 tys.;

�16

WANDA PAPROCKA

wg szacunku J. Żarnowskiego - 1 365 tys.; wg szacunku W. Michowicza
- 1780 tys.
Największe skupiska Białorusinów występowały w województwach: pole­
skim - 43,5%, nowogródzkim - 39,1%, wileńskim - 22,7% i białostockim
- 16,3%.
Interesująco przedstawiała się również struktura zawodowa i klasowa tej
mniejszości narodowej. Specjaliści badający strukturę klasową mniejszości
narodowych zgodnie podkreślają słabe zróżnicowanie społeczności białoru­
skiej. Białorusini stanowili w Polsce ludność o najwyższym odsetku zatrud­
nionych w rolnictwie. Na 20 osób tej narodowości prawie 19 pracowało na
roli. Na wsi białostockiej dominowały małe i średnie gospodarstwa, stosu­
jące ekstensywną metodę uprawy ziemi oraz naturalną formę wymiany.
Istniała dość znaczna grupa robotników rolnych. Białoruska klasa robot­
nicza była stosunkowo nieliczna. Szacunkowe dane wymieniają 30 tys. osób
zatrudnionych w drobnych zakładach produkcyjnych i rzemiośle. Niewielki
procent stanowiła burżuazja i drobnomieszczaństwo. Mała grupa inteligencji
białoruskiej składała się głównie z duchownych, nauczycieli, nikły procent
stanowiła burżuazja i drobnomieszczaństwo. Grupa ta wykazywała jednak
w okresie międzywojennym znaczną tendencję wzrostową.
Białoruski ruch polityczny w Polsce w porównaniu z życiem politycznym
innych mniejszości narodowych był znacznie słabszy i w stosunku do innych
w znacznie mniejszym stopniu obejmował całość reprezentowanej społecz­
ności. Wynikało to niewątpliwie ze słabego uświadomienia narodowego,
małego wyrobienia politycznego przywódców i młodości kulturalnej narodu
białoruskiego.
Charakterystyczną cechą wszystkich niemal ugrupowań białoruskich był
znaczny nacjonalizm. Jest to cecha dominująca w politycznym życiu naro­
dów rozwijających swoje poczucie tożsamości kulturowej. Towarzyszył temu
najczęściej radykalizm społeczny, widoczny w działalności większości orga­
nizacji politycznych i społecznych.
Początku krystalizacji białoruskiej narodowej myśli politycznej należy
szukać w powstaniu w 1902 r. Białoruskiej Hramady Rewolucyjnej przemia­
nowanej w roku następnym na Białoruską Hramadę Socjalistyczną. Cechą
charakterystyczną białoruskiego ruchu politycznego było szukanie oparcia
ideowego w najstarszych formach ruchu odrodzenia białoruskiego, który
w swych zaczątkach był ściśle zespolony z ruchami wyzwoleńczymi polskimi
na Kresach. Działacze białoruscy nie tylko „opierali się w tworzeniu swej
ideologii o ideologię demokratyzmu polskiego, ale niejednokrotnie tkwili
głęboko w wyzwoleńczych organizaqach polskich" (Trejdeński 1930, s. 514).
Białoruska Hramada Socjalistyczna krystalizowała swój program i ideologię
pod wpływem Polskiej Partii Socjalistycznej.
Stała się ona rzeczniczką interesów ubogiego włościaństwa białoruskiego
głosząc żądania reformy agrarnej na zasadzie konfiskaty większej własności
bez odszkodowania. Szczególną uwagę zwracała na pracę wśród robotników

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

17

folwarcznych. Żądała autonomii terytorialnej Białorusi z Sejmem Krajo­
wym w Wilnie. Po stłumieniu ruchów rewolucyjnych 1905 r. działacze tej
organizacji, rezygnując z radykalnych metod działania, skupili się na pracy
kulturalno-oświatowej. W 1906 r. zaczęła wychodzić pierwsza legalna gazeta
białoruska „Nasza Dola". Po jej zamknięciu zastąpiła ją „Nasza Niwa",
mniej radykalna od swej poprzedniczki, która zajmowała się przede wszyst­
kim zagadnieniami społecznymi. Głównym ośrodkiem białoruskiego ruchu
narodowego w tym czasie było Wilno.
Również przed I wojną światową odbył się pierwszy (nielegalny) zjazd
nauczycielstwa białoruskiego, na którym uchwalono utworzenie „Białoru­
skiego Związku Nauczycieli" w celu rozwijania szkolnictwa białoruskiego.
Okres okupaqi niemieckiej zachodniej Białorusi w czasie I wojny świato­
wej pozwolił na krótkotrwałą aktywizację działaczy białoruskich, którzy
w tym czasie uzyskali możność organizowania się i wydawania pism.
Rewolucja październikowa spowodowała powrót do radykalnych tendenqi
w ruchu politycznym. Inicjatywę wzięła w swe ręce odrodzona „Białoruska
Hramada Soqalistyczna" żądając: 1) szerokiego rozwoju kultury białoruskiej;
2) upaństwowienia szkół; 3) całkowitej autonomii Białorusi z Radą Krajową
jako organem ustawodawczym na czele; 4) równouprawnienia mniejszości
narodowych zamieszkujących Białoruś (Ochota 1928, s. 4). Obok Hramady
Socjalistycznej powstały także inne organizacje polityczne. Dla uzgodnienia ich
działalności zorganizowano w Mińsku w maju 1917 r. zjazd białoruskich
organizacji narodowych. Wynikiem obrad Zjazdu było utworzenie Białoruskie­
go Komitetu Narodowego przekształconego na drugim zjeździe organizacji
białoruskich w Centralną Radę Białoruskich Organizacji i Partii. Przewrót
bolszewicki na Białorusi dokonał się jednak bez aktywnego udziału ludności
miejscowej. Zaskoczone przewrotem organizacje zwołały do Mińska Zjazd
Wszechbiałoruski, na którym wyłoniły się dwa kierunki: moskalofilski i nie­
podległościowy. Po ponownym zajęciu Mińska przez Niemców powołano
Komitet Wykonawczy Rady i Wszechbiałoruskiego Zjazdu, który powołał
organ wykonawczy pod nazwą Sekretariatu Ludowego. Sekretariat wydając
I I Ustawnuju Hramotu zapowiedział utworzenie na etnograficznym obszarze
Białorusi - Republiki Ludowej oraz przeprowadzenie nacjonalizacji ziemi
i wprowadzenie 8-godzinnego dnia pracy. Trzecia Hramota z dnia 25 marca
1918 r. głosiła, że „odtąd Białoruska Republika Ludowa ogłasza się niepod­
ległym i wolnym państwem" (Wróbel 1990, s. 44).
Po zajęciu Mińska przez bolszewików podjęto zadanie utworzenia Ko­
munistycznej Białoruskiej Sowieckiej Socjalistycznej Republiki.
Ostatnim aktem działania bolszewików przed pochodem wojsk polskich
na wschód i zajęciem Wilna było proklamowanie w tym mieście Litewsko-Białoruskiej Republiki Socjalistycznej.
Zmienne losy kampanii antybolszewickiej na krótko przywracały do
władzy zarówno zwolenników idei unii z Polską, jak i proklamowania „Nie­
zależnej Sowieckiej Socjalistycznej Republiki Białorusi".

�18

WANDA PAPROCKA

Podpisanie traktatu ryskiego pomimo formalnego uznania przez strony
niepodległości Białorusi rozwiązało faktycznie kwestię białoruską w sensie
podziału kraju pomiędzy Rosję i Polskę.
W I I Rzeczypospolitej społeczeństwo białoruskie cechowało dość znacz­
ne zróżnicowanie polityczne, co znalazło odbicie w profilu partii poli­
tycznych o orientacjach: proradzieckiej, propolskiej, prolitewskiej. Ponie­
waż działalność wielu partii była krótkotrwała w prezentowanym artykule
omówione zostaną tylko te, które odegrały znaczniejszą rolę w życiu poli­
tycznym i społecznym mniejszości białoruskiej. Do takich należała organi­
zacja „Białoruska Chrześcijańska Demokracja". Kierunek chrześcijańsko-demokratyczny powstał w 1915 r. wśród młodzieży białoruskiej kształcącej
się w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Petersburgu oraz w tam­
tejszej Rzymsko-Katolickiej Akademii Duchownej. Duży wpływ na jego
powstanie miał odrodzeniowy ruch białoruski rozwijający się wśród mło­
dzieży akademickiej. Pierwszym przejawem pracy zbiorowej było stworzenie
własnego organu prasowego „Krynica", który pod późniejszą nazwą „Białoruskaja Krynica" wychodził do końca okresu międzywojennego.
Ściślejsze formy organizacyjne ruch ten przybrał w 1924 r. kiedy po­
wstało Białoruskie Zjednoczenie Chrześcijańsko-Demokratyczne, które na­
stępnie przybrało nazwę Zjednoczenie Białorusinów Katolików, przekształ­
cając się w 1926 r. w Białoruską Chrześcijańską Demokrację i ogłaszając
swój program.
BChD uważało się za najbardziej skrystalizowane i jednolite stronnictwo
polityczne i usiłowało prowadzić politykę konsolidującą, zmierzającą z jed­
nej strony do porozumienia wszystkich ugrupowań białoruskich o podłożu
narodowym, z drugiej zaś do nawiązania ścisłego kontaktu z Litwinami
i Ukraińcami.
W programie tego stronnictwa sprawy polityczne zostały wysunięte na
plan pierwszy. Dotyczyły one niezależności ludu białoruskiego na wszystkich
jego ziemiach zjednoczonych w jedną demokratyczną republikę. Programo­
wo wyznaniowe, wprowadzało pewien dualizm głosząc równolegle postulaty
w stosunku do kościoła katolickiego i cerkwi prawosławnej. Negatywnie
ustosunkowało się do osadnictwa polskiego na ziemiach wschodnich.
Stojąc na gruncie własności prywatnej za podstawę gospodarki rolnej
stronnictwo uznawało tworzenie małych gospodarstw opartych na tzw. nor­
mie pracowniczej, tj. takiej ilości ziemi, którą gospodarz może uprawiać sam
wraz z rodziną i co najwyżej jednym pracownikiem.
Białoruska Chadecja podporządkowała sobie takie organizacje jak:
„Białoruski Związek Włościan", „Białoruskie Zjednoczenie Prawosławne",
„Wileński Białoruski Komitet Narodowy".
Duży nacisk kładziony był na akcje wydawnicze. Regularnie ukazywała
się „Białoruskaja Krynica" oraz inne reprezentujące ten obóz pisma: „Chrestjańska Dumka", „Cerkwa i Naród", „Szlach Mołodi" {Mniejszości naro­
dowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1932, s. 673).

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

19

Tak jak i inne organizacje BChD nie uniknęła rozłamów wewnętrznych
oraz zmian w kierunkach swej działalności. W początku lat trzydziestych np.
zarówno w naradach prywatnych, jak i enuncjacjach prasowych stwierdzała
konieczność zaprzestania szerszej działalności politycznej przy jednoczesnym
skierowaniu uwagi na życie ekonomiczne, kulturalne i oświatowe. Wyrazem
zmiany kierunku polityki było zainteresowanie i objęcie swymi wpływami
Białoruskiego Instytutu Gospodarki i Kultury. Instytut ten powołał
w 1937 r. kwartalnik „Kłosy" poświęcony zagadnieniom literackim i nauko­
wym wydawany w Wilnie. W artykule wstępnym czytamy: „O ile społeczeń­
stwo nasze dużo uwagi poświęca życiu polityczno-społecznemu, o tyle nie
docenia rozwoju kultury własnej, jakby zapominając o tern, że wartość tej
ostatniej posiada ogromne znaczenie. Brak głębszego zainteresowania roz­
wojem białoruskiej literatury, sztuki i nauki stwarza ten smutny stan, że owe
gałęzie życia duchowego znajdują się w Białorusi Zachodniej w stanie
prymitywnym, a inteligencja nasza w znacznej mierze posługuje się kulturą
obcą [...]" („Kłosy" nr 1:1937, s. 1-3).
W 1936 r. nastąpiła reorganizacja BChD. Na zebraniu zorganizowa­
nym w Wilnie 26 stycznia tego roku Rada BChD podjęła następujące
uchwały: 1) Białoruską Chrześcijańską Demokrację znowelizować, zrewi­
dować program i poprawić statut; 2) znowelizowaną BChD nazwać „Biało­
ruskie Zjednoczenie Ludowe" i przyjąć program zaproponowany przez
Komitet Centralny BChD {Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowoś­
ciowe", nr 6:1936, s. 643-644).
Analiza nowego programu pozwala stwierdzić, że działacze dotychczaso­
wej BChD dążąc od szeregu lat do podporządkowania swym wpływom
całego białoruskiego społeczeństwa z wyeliminowaniem zeń jedynie elemen­
tów komunistycznych i komunizujących oraz zdecydowanych ugodowców,
usuwają z nazwy przymiotnik „chrześcijańska", dając programowi charak­
ter możliwie szeroki a jednocześnie radykalny.
Najbliżej spokrewniony ideologicznie z BChD był „Białoruski Związek
Włościański" współpracujący z nią czy to na terenie sejmowym, czy też na
gruncie pracy społeczno-kulturalnej zogniskowanej w Białoruskim Instytucie
Gospodarki i Kultury.
Ogłoszony w „Sialanskiej Niwie" w 1926 r. program głosił hasła niezależnej
republiki ludowej i zjednoczenia ziem z ludnością białoruską. BZW dążył do
zrealizowania narodowych i kulturalnych dążeń ludności białoruskiej i rozwoju
rodzimej kultury ludowej. W swoim programie społeczno-ekonomicznym
wysuwał żądania wywłaszczenia bez wykupu wszystkich ziem większej własno­
ści, państwowych, kościelnych, cerkiewnych na rzecz białoruskiego włościaństwa
mało- i bezrolnego. Występował przeciw osadnictwu wojskowemu i kolonizacji.
Domagano się ponadto bezpłatnej oświaty w języku macierzystym, szerokiego
samorządu, utworzenia sądów przysięgłych, rozwoju spółdzielczości itp. Stron­
nictwo we wszystkich swoich postulatach stało na gruncie popierania klasowych
interesów włościaństwa białoruskiego {Białoruskie ugrupowania..., 1927).

�20

WANDA PAPROCKA

Duży wpływ w społeczeństwie białoruskim miała „Białoruska Partia
Włościańska" . Stronnictwo to wyraźnie podkreślało swój klasowo-ludowy
charakter. Program tego stronnictwa wysuwał na plan pierwszy sprawy
rolne. Dla odrodzenia gospodarczego - głosił program - niezbędne jest
przeprowadzenie reformy rolnej, zgodnie z którą wszystkie ziemie dworskie,
państwowe i inne winny być podzielone bezpłatnie pomiędzy małorolnych
i bezrolnych a koszty przeprowadzenia reformy państwo winno wziąć na
siebie (Trejdeński 1930, s. 521). W dziedzinie politycznej największe moż­
liwości rozwoju białoruskiego włościaństwa i narodu stronnictwo widziało
w stworzeniu niezależnej zjednoczonej Białorusi. W 1928 r. program stronni­
ctwa wysunięty został przez tzw. Komitet Wyborczy Białoruskich Włościan
i Robotników w wyborach do Sejmu. Uzyskanie znacznej liczby zwolen­
ników pozwoliło stronnictwu wprowadzie 2 posłów do Sejmu. Poparcie
przez społeczeństwo białoruskie tego stronnictwa świadczy o dużym znacze­
niu głoszonych w programach haseł gospodarczych.
Do partii umiarkowanych, określanych jako „polonofilskie", należała
„Białoruska Rada Narodowa" wyłoniona w 1926 r. z „Tymczasowej Rady
Białoruskiej". Prezentowała ona pozytywistyczny program, który realizowa­
ny był w organizacji oświatowej „Praświeta" (Trejdeński 1930, s. 518-519;
Białoruskie ugrupowania..., 1927). W dziedzinie politycznej i gospodarczej
żądała ona urzeczywistnienia praw przyznanych mniejszościom narodowym
w Konstytucji Polskiej. Organem BRN był tygodnik „Biełaruskoje Słowo".
Najbardziej natomiast radykalnie skrajne ugrupowanie białoruskie repre­
zentował „Białoruski Włościańsko-Robotniczy Klub Poselski". Był on
kontynuacją „Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hramady", istniejącej
od 1925 do 1927 r. Podczas swej dwuletniej działalności Hramada potrafiła
skoncentrować wokół siebie niemal wszystkie lewicowe organizacje. Stwo­
rzyła na ziemiach wschodnich 1 800 kół lokalnych. Głosiła radykalny pro­
gram zjednoczenia wszystkich ziem białoruskich w niezależną republikę
pod władzą rządu robotniczo-włościańskiego, parcelację bez wykupu, zanie­
chanie osadnictwa polskiego, rozdział kościoła od państwa, ścisły sojusz
gospodarczy i polityczny z ZSRR, itd.
Działalność Hramady uznano za antypaństwową. Zdelegalizowano ją
w 1927 r. a jej przywódcy zostali osadzeni w więzieniu {Mniejszości naro­
dowe..., „Sprawy Narodowościowe" nr 4:1927, s. 160).
Członkowie tego stronnictwa nadal działali aktywnie w ramach wspom­
nianego Białoruskiego Włościańsko-Robotniczego Klubu Poselskiego, gło­
sząc radykalny program. Zarówno Hromada jak i Klub, rozwijając szeroką
działalność społeczną, objęły swoimi wpływami Towarzystwo Szkoły Bialo14

1 4

Twórca i ideolog Białoruskiej Partii Włościańskiej dr J. Stankiewicz wyprowadzał genezę
tego stronnictwa od organizacji studentów Białorusinów na Universytecie w Pradze, powstałej
w roku 1922 pod nazwą Związku Włościańskiego. W 1927 r. Zjazd Stronnictwa zmienił jego
nazwę na „Białoruską Partię Włościańską". Organem stronnictwa była jednodniówka „Naród".

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

21

ruskiej, Białoruskie Towarzystwo Naukowe, Związek Studentów Białorusi­
nów, Białoruski Bank Spółdzielczy (Białoruskie ugrupowania..., 1927).
Organami prasowymi tego ugrupowania były „Sprawozdania Sejmowe
Klubu, »„BSR Hramady«", „Nasza Wola" oraz „Narodnyj Zwon".
III
Bardzo ważną dziedziną polityki państwa i wykładnią jego stosunku do
mniejszości narodowych było szkolnictwo.
Reorganizacje, dokonywane w podstawowym i średnim szkolnictwie bia­
łoruskim były wyrazem zmian w polityce narodowościowej kolejnych rzą­
dów i odbiciem kierunków programowych głównych partii politycznych.
Szkolnictwo białoruskie nie miało długiej tradycji. Jego początki można
wiązać z okresem rewolucji rosyjskiej 1905 r. Działacze białoruscy podjęli
wówczas próbę zorganizowania tajnego nauczania w języku białoruskim.
W. Iwanowski napisał elementarz białoruski w alfabecie łacińskim następnie
prze transliterowany na „grażdankę" przez K. Kostro wickiego. Upadek re­
wolucji i prześladowania, jakie dotknęły głównych działaczy na polu oświaty
- poetę K. Mickiewicza (pseud. Taras Huszcza) i filologa I . Losika - zaha­
mowały dalszy jej rozwój.
Następny okres w historii szkolnictwa białoruskiego związany był z oku­
pacją niemiecką w czasie I wojny światowej. Liberalna i wspierająca biało­
ruskie ruchy narodowościowe polityka władz niemieckich pozwoliła na roz­
wój szkolnictwa białoruskiego na szeroką skalę. Powstało wówczas około
400 szkół (inne źródła podają od 300 do 350), seminarium nauczycielskie
w Swisłoczy, pow. wołkowyski oraz dwa prywatne gimnazja białoruskie
w Wilnie i Budsławiu pow. wilejski (Srokowski 1924, s. 11-12; Szkolnictwo...
1927, s. 48-50). Likwidacja tych szkół przez władze polskie w 1919 r. była
przez białoruskich działaczy politycznych uważana za akt wrogi wobec spo­
łeczności miejscowej. W opinii władz polskich, szkoły te - powołane przez
Niemców z przyczyn politycznych - były jedynie z nazwy białoruskie. W rze­
czywistości bowiem nie przestawały być szkołami rosyjskimi z braku pod­
ręczników szkolnych w języku białoruskim oraz braku nauczycieli przygoto­
wanych do pracy w tym języku.
Bezpośrednio po wojnie polsko-bolszewickiej liczba szkół białoruskich
ponownie znacznie wzrosła. Jak podaje Srokowski, założono 186 szkół i semi­
narium nauczycielskie w Borunach, pow. oszmiański (Srokowski 1924, s. 12).
Następne lata przynoszą zahamowanie rozwoju szkolnictwa białoruskie­
go. Stosunek mniejszości narodowych w Polsce do oświaty i języka stanowił
ważną część polityki wewnętrznej Państwa i istotny punkt w programach
poszczególnych orientacji politycznych.
Narodowy charakter Państwa, w myśl programów endecji, należało
osiągnąć poprzez wprowadzenie zasady, iż jedynym językiem urzędowym
może być język polski, jedyną zaś szkołą państwową - szkoła o polskim

�22

WANDA PAPROCKA

języku wykładowym. Mniejszości miały utrzymać prawo do zakładania
własnych szkół tylko siłami społecznymi.
„Jednym z najważniejszych czynników polityki narodowościowej jest
szkolnictwo [...]. Dla zapewnienia polskiego kierunku wychowawczego kreso­
wemu szkolnictwu wskazane jest utrzymanie go w ręku państwa i niedopusz­
czenie do zbyt silnego rozwoju szkolnictwa prywatnego ożywionego duchem
separatyzmu" - pisał J. Giertych w siwoim programie polityki kresowej.
W odniesieniu do języka postulował on, aby wszystkie władze administracyjne,
sądowe, samorządowe i inne przeszły stopniowo na system wyłącznego
posługiwania się językiem polskim. To rodziło dalszy postulat wprowadzenia
alfabetu łacińskiego do piśmiennictwa (Giertych 1932, s. 71-75).
Podobne stanowisko prezentował inny przedstawiciel kierunku narodowo-demokratycznego - J.Bartoszewicz. Pisał on: „Oświata musi być prowa­
dzona w duchu polskim. Za zasadę ogólną przyjąć należy, iż szkolnictwo
państwowe na ziemiach litewsko-ruskich winno być polskie [...]. Oczywiście
prawodawstwo polskie nie może wzbraniać zakładania prywatnych szkół
litewskich, białoruskich i ruskich, ale władze rządowe obowiązane są poddać
je ścisłej kontroli na to aby nie stały się one narzędziem wrogiej agitacji"
(Bartoszewicz 1924, s. 31).
Troska o uwolnienie białoruszczyzny spod wpływów języka i myśli rosyj­
skiej dominowała w rozważaniach przedstawicieli nauki. Ostrzegając przed
rusyfikacją M . Handelsman podkreślał, że „używanie języka białoruskiego
musi się stale odbywać pod osłoną przed przemycaniem pod pozorem biało­
ruszczyzny czystej mowy wielkorosyjskiej" (Handelsman 1921, s. 44).
Podobne obawy rusyfikacji wysuwano w stosunku do prywatnego szkol­
nictwa które mogło by ulegać wpływom moskiewskim narzucanym dawniej
przez carat, a obecnie przez bolszewizm.
Określony kierunek nadała polityce oświatowej ustawa z 31 lipca 1924 r.
o szkolnictwie narodów niepolskich. Artykuł 2-gi tej ustawy wprowadza
szkołę mieszaną, czyli utrakwistyczną., z dwoma językami wykładowymi:
polskim i danej mniejszości narodowej, jako typ zasadniczy w dziedzinie
szkolnictwa mniejszości narodowych.
Przed wprowadzeniem ustawy, stan szkolnictwa białoruskiego w 1923 r.
przedstawiał się (wg raportu Srokowskiego) następująco: w woj. wileńskim
- 36 powszechnych szkół białoruskich i 3 gimnazja, w woj. nowogródzkim
- 1 szkoła powszechna i 2 gimnazja, w woj. poleskim nie zarejestrowano
żadnej szkoły (Srokowski 1924, s. 11-17).
Stan szkół ludowych, jak wynikało z zebranych przez Srokowskiego
materiałów, szczególnie po wsiach był bardzo zły. „Przede wszystkim
brak pomieszczeń, które zastępują zwykłe izby w chatach wiejskich. Za­
opatrzenie w pomoce naukowe minimalne. Przede wszystkim jednak według
zgodnej opinii wszystkich organów nadzorczych personel nauczycielski
w znacznej większości nieodpowiedni i do skomplikowanej roli polityczno-polonizującej jaką się mu tutaj wyznacza, przeważnie pod żadnym wzglę-

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

23

dem nieprzydatny [...]. Nauka w polskim języku wykładowym, którego
dzieci nie rozumieją i w którym poza szkołą nie mogą się ćwiczyć redukuje
się do mechanicznego wyuczania abecadła, recytowania różnych wierszy"
(Srokowski 1924, s. 15).
Ustawa o szkołach utrakwistycznych nakładała na władze obowiązek
przeprowadzania tzw. plebiscytu szkolnego, w wyniku którego o języku
wykładowym w szkole decydować miały oświadczenia rodziców . Ustawa
ta spotkała się ze sprzeciwem społeczności białoruskiej i była tematem inter­
pelacji posłów białoruskich w Sejmie (Ario 1927, s. 12-14). Budziła ona
także zastrzeżenia m.in. polskich przedstawicieli ruchu prometejskiego.
T. Hołówko np. pisał: „ustawa o szkolnictwie przez przyjęcie zasady utrakwistycznej daje szerokie pole do nadużyć w kierunku gnębienia szkolnictwa
ukraińskiego i białoruskiego i może doprowadzić do zwinięcia już istnieją­
cych szkół na rzecz dwujęzycznych, które wątpliwą jest rzeczą czy spełniają
należycie swoje zadanie (Hołówko 1924, s. 12).
Próbę rozwiązania kwestii oświatowych widział Hołówko we wprowa­
dzeniu do szkół polskich języka białoruskiego lub ukraińskiego, tak jak
język polski obowiązujący jest w szkołach białoruskich.
Eksperyment szkoły utrakwistycznej powinien, jego zdaniem, być przede
wszystkim zastosowany w seminariach nauczycielskich.
Dane z 1927 r. pozwalają określić charakter i stan liczebny w trzy lata po
wprowadzeniu ustawy. Szkół publicznych z wykładowym językiem białoru­
skim było 24, publicznych szkół utrakwistycznych - 51. Z tego w okręgu
szkolnym poleskim - 1 szkoła białoruska, 9 szkół utrakwistycznych; w okrę­
gu warszawskim (Grodno) - 1 szkoła białoruska; w okręgu wileńskim (woj.
wileńskie i nowogródzkie) szkół białoruskich było 22, utrakwistycznych 42.
Oprócz tego w okręgu szkolnym wileńskim było 9 prywatnych szkół biało­
ruskich. Istniały również 4 gimnazja: w Wilnie, Radoszkowicach, Nowo­
gródku i Kłecku (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe",
nr 4:1927, s. 408-409).
Sprawy oświaty i dalsza restrukturyzacja szkolnictwa były jednym z po­
wodów zaostrzenia się konfliktów w stosunkach polsko-białoruskich. W ad­
ministracji państwowej utwierdzał się bowiem pogląd o możliwościach zasy­
milowania ludności białoruskiej, czemu sprzyjał brak aspiracji narodowych
znacznej chłopskiej części społeczeństwa. Inteligencja białoruska natomiast
(główny nosiciel idei narodowych) nie tworzyła skonsolidowanej grupy, uwi­
kłana w spory między partiami i wewnątrzpartyjne.
15

1 5

W myśl tych przepisów, jeżeli rodzice przynajmniej 40 dzieci w wieku szkolnym żądają
nauczania w języku białoruskim, wówczas nauka w szkole prowadzona jest w języku białoru­
skim, a równocześnie jeśli w tym samym rejonie szkolnym rodzice najmniej 20 dzieci wypowia­
dają się za językiem wykładowym polskim - nauka w szkole tej udzielana jest w dwóch
językach. Plan lekcji w szkołach dwujęzycznych przewiduje połowę ogólnej liczby lekcji w każ­
dym z języków. Przepis wymagał również, aby podpis białoruski na deklaracji szkolnej był
zalegalizowany bądź przez notariusza, bądź przez urząd gminny, bądź starostwo.

�24

WANDA PAPROCKA

Nie bez wpływu na białoruski ruch narodowy pozostało rozpoczęcie
w ZSRR walki z tzw. odchyleniami nacjonalistycznymi, co spowodowało
negatywny stosunek komunizujących ugrupowań prosowieckich do ruchu
narodowościowego.
Wzmożone zainteresowanie zagadnieniami szkolnymi oraz polityką oświa­
tową rządu znalazło odbicie w prasie. Wprowadzenie nauki języka polskiego
i historii polskiej w niższych klasach szkół z językiem wykładowym białoruskim
przyjęte było jako „wskrzeszenie polityki Stanisława Grabskiego". Jeszcze
bardziej pogłębiło niezadowolenie usunięcie ośmiu nauczycieli z gimnazjum
białoruskiego w Wilnie oraz odmowa koncesji udzielona gimnazjum w Radoszkowicach („Sialanskaja Niwa", nr 25:1927, s. 2). Władzom oświatowym
zarzucano ignorowanie deklaracji szkolnych ludności białoruskiej, które - zło­
żone w latach 1925-1928 w liczbie 20 tys. - zostały przez władze odrzucone
{Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2-3 :1932, s. 241-242).
W „Białoruskiej Krynicy" z dnia 10 V I I I 1933 r. drukowane było
oświadczenie Walnego Zebrania Komitetu Narodowego dotyczące sytua­
cji szkolnictwa białoruskiego. Czytamy w nim: „W dziedzinie kulturalno-oświatowej przeprowadza się systematyczną polonizację młodego pokolenia
białoruskiego [...]. Po zamknięciu białoruskich szkół średnich - gimnazjów
prywatnych w Budsławiu, Gródku, Nieświeżu, Radoszkowicach i Kłecku
oraz prywatnego seminarium państwowego im. Fr. Bohuszewicza w Wilnie,
dwa ostatnie gimnazja białoruskie w Nowogródku i Wilnie przekształcono
w filie białoruskie przy polskich gimnazjach państwowych, w których prze­
prowadza się obecnie polskie państwowe wychowanie dzieci białoruskich".
Z silnym protestem spotykały się stwierdzenia kuratora wileńskiego
okręgu szkolnego o braku u Białorusinów świadomości narodowej. Za­
przeczają tym stwierdzeniom - składane deklaracje, których liczba tylko
w latach 1926-1930 wynosiła 412.
W opinii władz polskich, likwidaqa m. in. filii białoruskiej przy gimna­
zjum państwowym w Nowogródku została spowodowana znikomą frekwenq ą uczniów lub - jak w przypadku gimnazjum w Kłecku - niskim pozio­
mem nauczania i uznania go za jeden z ośrodków akcji komunistycznych.
Przedstawione dane liczbowe dotyczące szkół białoruskich obrazują pogar­
szający się stan oświaty w połowie lat trzydziestych. Dla około 2,5 miliona
Białorusinów w Państwie Polskim istniało jedynie 69 szkół, w których - według
twierdzenia kuratora - „została wzięta pod uwagę mowa białoruska" {Mniej­
szości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1936, s. 650).
Protesty przyjmowały formę oficjalnych rezoluqi. Przykładem może być
rezoluqa, złożona w ramach akcji szkolnej, opublikowana w „Białoruskiej
Krynicy" 15 I X 1936 г., której fragmenty (bardzo zbliżone w treści swej do
ogłaszanych w końcu lat dwudziestych i początku trzydziestych) brzmiały
następująco:
„1. Początkowe nauczanie białoruskich dzieci w polskich państwowych
szkołach oprócz 69 szkół, w których według kuratora Wileńskiego Okręgu

�25

LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

Szkolnego białoruski język wzięty jest pod uwagę, odbywa się po polsku;
rodzice i opiekunowie Białorusini domagają się dla swych dzieci początkowego
nauczania w ojczystej mowie podpisując deklarację o białoruską szkołę;
2. Jedyna w kraju filia białoruskiego gimnazjum im. J. Słowackiego w Wil­
nie nie zaspokajała potrzeb Białorusinów w dziedzinie szkolnictwa średniego"
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1936, s. 650).
Akcje na rzecz szkolnictwa narodowego pozostawały bez odzewu ze
strony rządowej, a jak wynika z oficjalnych enuncjacji władz - uznawano
te działania za podsycane przez czynniki komunistyczne i nie odpowiadające
rzeczywistym nastrojom wsi białoruskiej. Dlatego też władze ustosunkowały
się negatywnie do tzw. Komitetu Szkolnego a następnie i do głównych
oficjalnych organizatorów akcji, a więc Towarzystwa Szkoły Białoruskiej
i Białoruskiego Instytutu Gospodarki i Kultury.
Protesty i działania na rzecz szkoły białoruskiej nasiliły się w końcu lat
trzydziestych. Ta aktywność społeczeństwa białoruskiego uległa znacznemu
zahamowaniu w związku z zawieszeniem a następnie rozwiązaniem Towa­
rzystwa Szkoły Białoruskiej oraz Białoruskiego Instytutu Gospodarki i Kul­
tury, które nastąpiło w styczniu 1937 r.
Najstarszą białoruską placówką kulturalno-oświatowa na terenie Polski
było Towarzystwo Szkoły Białoruskiej. Istniało ono od 1921 r. W pierwszym
okresie swojej działalności Towarzystwo zajmowało się przede wszystkim
sprawami szkolnictwa. W latach następnych tak jak i inne stowarzyszenia
białoruskie, stało się ono terenem walk poszczególnych odłamów politycznych.
Ostateczną przewagę w Towarzystwie osiągnęła Białoruska Włościańsko-Robotnicza Hramada. Towarzystwo wydawało szereg podręczników, orga­
nizowało domy ludowe, czytelnie, biblioteki, prowadziło akcje oświatowe
skupiając najbardziej radykalne grupy ludności białoruskiej.
W ocenie władz państwowych, ulegając wpływom komunistycznycm sta­
ło się ono agendą Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Działalność
polityczna Towarzystwa, której następstwem było likwidowanie szeregu jego
kół przez władze polskie, powodowała wewnętrzne konflikty (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2:1929, s. 273). Część człon­
ków Towarszystwa dążyła do zawieszenia działalności politycznej . Naj­
większa liczba kół Towarzystwa istniała na terenie województwa poleskiego
16

1 6

Na Zjeździe Towarzystwa Szkoły Białoruskiej w 1932 r. część delegatów wystąpiła prze­
ciw działalności politycznej i antypaństwowej Towarzystwa uchwalając następującą rezolucję
(fragmenty): „Zjazd delegatów T-wa Szkoły Białoruskiej podkreśla, że wszelkie wystąpienia
ludności białoruskiej przeciw Państwu i władzom godzą w interesy ludności białoruskiej,
potępia usiłowania czynników nieodpowiedzialnych zmierzajęce do wprowadzenia do działal­
ności T-wa Szkoły Białoruskiej momentów politycznych i odchyleń statutowych, wzywa koła
i ogół członków T S B do bezwzględnej walki z temi usiłowaniami i odchyleniami zastrzegając,
że działalność T-wa Szkoły Białoruskiej nie może wykraczać poza ramy statutu" {Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 1932, s. 675). W rezolucji powyższej zjazd zalecił
zgodne współżycie z ludnością polską i współpracę z polskimi organizacjami społecznymi.

�26

WANDA PAPROCKA

i białostockiego. W 1936r. doszło do prób współpracy Towarzystwa z Bia­
łoruskim Instytutem Gospodarki i Kultury w ramach akcji szkolnych. Jed­
nakże w roku następnym obie organizacje zostały rozwiązane.
Białoruski Instytut Gospodarki i Kultury założony został w 1926 r. przez
umiarkowanych działaczy białoruskich. Celem Instytutu było jak głosił sta­
tut - popieranie rozwoju rolnictwa krajowego w różnych jego przejawach
oraz krzewienie i popieranie kultury narodowej . Instytut, którego centrala
mieściła się w Wilnie, od początku swego istnienia pozostawał pod dominu­
jącymi wpływami Białoruskiej Crześcijańskiej Demokracji. Okres najbar­
dziej ożywionej działalności tej placówki przypada na 1927 r. Wiązało się to,
jak należy przypuszczać, z okresem liberalnej polityki w stosunku do mniej­
szości narodowych po przewrocie majowym 1926 r. (w 1927 г., jak przed­
stawiano na zjeździe delegatów Oddziału Wileńskiego, ogólna liczba kół
wynosiła 50, a liczba członków - 800 osób. Zorganizowano 22 biblioteki,
otwarto 1 prywatną szkołę białoruską.
Sprawozdania z dziesięcioletniego okresu działalności Instytutu do chwili
jego zawieszenia świadczą o małej aktywności tej placówki; zarzuty bezczyn­
ności były z resztą formułowane w stosunku do kolejnych zarządów na
wielu posiedzeniach Instytutu {Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowo­
ściowe", nr 6:1932, s. 674). W 1930 r. Instytut liczył 69 kół, 36 bibliotek
oraz 2 prywatne szkoły białoruskie.
Większą aktywność wykazał Instytut biorąc udział w tak zwanej „akcji
szkolnej", która dotyczyła składania deklaracji w sprawie otwierania szkół
białoruskich. Walka o oświatę w języku białoruskim była zgodnie podej­
mowana przez wszystkie ugrupowania niezależnie od kierunku politycznego.
Utworzony został specjalny Sekretariat Szkolny w Wilnie, który kierował
akcją rozsyłania ankiet, instrukcji itp.
Instytut gromadził materiały dotyczące spraw związanych z deklaracjami
szkolnymi, które były przez Białorusinów uznane za nadużycia. W 1937 r.
został on rozwiązany wraz z Towarzystwem Szkoły Białoruskiej.
W dziedzinie gospodarczej działalność wśród społeczności białoruskiej
prowadził Białoruski Związek Gospodeirczy. Jednym z jego zadań było za­
kładanie kooperatyw. Ruch spółdzielczy miał przeciwstawiać się poczyna17

1 7

Szczegółowe cele Instytutu przedstawiały się następująco: a) zakładanie i prowadzenie
gospodartsw wzorowych, otwieranie składów narzędzi rolniczych i wytworów gospodarstwa;
b) zakładanie i prowadzenie pracowni narzędzi i przetworów rolnych i pasiecznych; c) prze­
prowadzenie melioracji rolnych; d) popieranie rozwoju sadownictwa i ogrodnictwa; e) orga­
nizowanie wycieczek celem poznania gospodarki rolnej, pszczelniczej, ogrodniczej, mleczar­
skiej, przemysłu ludowego, rzemiosła i techniki; f) wysyłanie instruktorów, udzielanie porad,
wskazówek i pomocy zawodowej tak pod względem naukowym jak i materialnym; g) zwoły­
wanie zjazdów członków; h) urządzanie wystaw, odczytów, wykładów, pogadanek i zebrań
dyskusyjnych, przedstawień teatralnych, koncertów; i) urządzanie odczytów, wykładów, poga­
danek i zebrań dyskusyjnych; j) Instytut wydaje i rozpowszechnia książki, broszury, pisma;
k) zakłada, utrzymuje czytelnie, biblioteki, księgarnie, muzea i domy ludowe; 1) otwiera
i utrzymuje zakłady naukowe wyższe, średnie i statystyczne ( Z życia... 1927, s. 76).

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

27

niom rządowym w dziedzinie gospodarczej które miały służyć - zdaniem
części społeczności białoruskiej - polonizacji miejscowej ludności. W spół­
dzielczości i w szkole białoruskiej widziano jedynie placówki zdolne do
przeciwstawienia się zamysłom denacjonalizacyjnym. W 1930 r. Białoruski
Związek Gospodarczy posiadał 40 kół prowincjonalnych oraz prowadził
5 Domów Ludowych (w Mołodecznie, Horodziszczach, Wołożynie, Oszmianie i Lidzie). Ponadto związek prowadził 2 prywatne szkoły powszechne
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2:1930, s. 385)
oraz pewną działalność oświatową mającą na celu rozwój świadomości na­
rodowej wśród ludności białoruskiej. Niewątpliwie, osiągnięciem związku
był udział w pierwszych Targach Północnych w Wilnie.
Ruch spółdzielczy wśród Białorusinów rozwijał się bardzo słabo. Brak
szczegółowych danych pozwala jedynie przyjąć, że istniało kilkanaście spół­
dzielni. Так п р . , w 1928 r. z a ł o ż o n o 2 kooperatywy w woj. w o ł o ż y ń s k i m ,
w 1931 r. 2 placówki spółdzielcze we wsi Uhryń Mały, pow. S ł o n i m s k i
i Rachkany, pow. baranowicki. Istniał również Białoruski Bank Spółdziel­
czy. Ogólnie m o ż n a jednak stwierdzić, że białoruskie organizacje gospodar­
cze nie m i a ł y większych osiągnięć i w stosunku do organizacji politycznych
przejawiały bardzo małą aktywność.
Z innych organizacji na uwagę zasługuje Związek Studentów Białorusi­
nów i powstała po rozłamie ideologicznym, jaki w nim nastąpił, korporacja
pod nazwą „Skarynia" o programie wzorowanym na polskim pozytywizmie.
Celem jej było działanie na rzecz oświaty, badanie świadomości narodowej,
konsolidacja społeczności białoruskiej. Organizacja ta została rozwiązana
w 1934 r. Dłużej działał Związek Studentów Białorusinów. W 1937 r. skupiał
on jednak zaledwie 65 członków. Związek dzielił się na dwie wyraźnie
różniące się od siebie grupy: nacjonalistyczną i jednolitofrontową.
Istniały również Białoruskie Towarzystwo Naukowe, Towarzystwo
Oświaty Białoruskiej oraz Związek Kobiet Białoruskich. Jednakże niewielka
ilość członków i mała aktywność tych organizacji, co potwierdza brak doku­
mentacji dotyczącej efektów ich działalności, świadczy o ich niewielkim
wpływie na życie społeczno-gospodarcze mniejszości białoruskiej.
*

*

*

Przedstawiony w artykule materiał nie wyczerpuje wszystkich zagadnień
związanych z sytuacją mniejszości białoruskiej w Polsce w okresie międzywo­
jennym. Problem ten jest szczególnie złożony i wymaga wielostronnych studiów
nad poszczególnymi dziedzinami życia mniejszości narodowych. Powyższe
opracowanie stanowi pewną próbę przedstawienia tylko niektórych zagadnień
związanych ze stosunkami polsko-białoruskimi kształtującymi się w warunkach
określonej polityki mniejszościowej państwa. Charakter tych stosunków
w znacznej mierze determinowało zwycięstwo koncepcji inkorporacyjnej. Poza

�28

WANDA PAPROCKA

okresem bezpośrednio po przewrocie majowym polityka państwa kierowała
się wobec mniejszości białoruskiej tendencjami asymilacji narodowej zgodnej
ze stanowiskiem Narodowej Demokracji.
W stosunku do pozostałych grup narodowościowych Kresów Wschod­
nich - Litwinów i Ukraińców mniejszość białoruska osiągnęła znacz­
nie gorsze efekty w realizaqi swych celów społecznych czy kulturalno-narodowych.
Powszechnie uznaje się, że przyczyną tego stanu rzeczy (szczególnie
akcentowali to endecy) był brak aspiracji politycznych i narodowych Bia­
łorusinów oraz podatność na działania rusyfikacyjne. Wybitnie społeczny
charakter emancypacyjnych dążeń czynił tę grupę także w opini innych
orientaqi (m.in. dawnych zwolenników idei federalistycznej) obojętną na
hasła narodowe i polityczne.
Przeświadczenie o niskim poziomie uświadomienia narodowego Biało­
rusinów i ich naturalnej podatności na asymilacyjny wpływ kultury polskiej
nadawały kierunek polityce narodowościowej rządu.
Należy jednak podkreślić, że wprawdzie polska polityka narodowościo­
wa zrealizowała swoje zadanie wygrywając walkę z białoruskimi szkołami
i towarzystwami to jednak do końca lat trzydziestych nie doprowadziła do
narodowej asymilacji Białorusinów.
Problematyka dotycząca polityki narodowościowej władz polskich
w okresie międzywojennym (szczególnie Kresów Wschodnich) oraz relacji
między mniejszościami a ludnością polską nie była przedmiotem szerszych
studiów naukowych po I I wojnie światowej.
W odniesieniu do Białorusinów, tak jak i innych mniejszości na Kresach
Wschodnich, dopiero do końca lat osiemdziesiątych powstają obszerniejsze
prace poświęcone życiu politycznemu, społecznemu i gospodarczemu mniej­
szości białoruskiej w I I Rzeczypospolitej. Sprzyjają rozwojowi wiedzy w tym
zakresie nowe możliwości dotarcia do źródłowych materiałów archiwalnych
w kraju i za granicą. Wzbogaci to niewątpliwie dotychczasową wiedzę
i umożliwi pełniejsze zrozumienie tego okresu.
LITERATURA
Ario K.
1927

Położenie narodowości niepolskich w Polsce w świetle debaty budżetowej, „Natio",
nr 5, s. 2-16.
B a l c e r a k W.
1994
Sprawa białoruska a polityka odradzającej się Rzeczypospolitej [w:] Polska—
-Białoruś 1918-1939, Warszawa, s. 6-31.
B a r t o s z e w i c z J.
1924
Znaczenie polityczne Kresów Wschodnich dla Polski, Warszawa.
B e a u d o u i n de C o u r t e n a y C.
1921
O zasadzie etnograficznej w ogóle i o Polsce etnograficznej w szczególności, „Przy­
mierze", nr 19, s. 3-5.

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

29

Bełcikowski K.
1925
Stronnictwa i związki polityczne w Polsce, Warszawa.
B e r g m a n A.
1984
Sprawy białoruskie w II Rzeczypospolitej, Warszawa.
Białoruskie ugrupowania...
1927
Białoruskie ugrupowania polityczne w Polsce w dniu 1 kwietnia 1927. Tabela
sporządzona przez Wydział Narodowościowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
do użytku wewnętrznego.
B o c i a n Fr.
1931
Osadnictwo wojskowe, „Kalendarz Ziem Wschodnich", R. 1, s. 3-10.
Bohm T.
1992
Osadnictwo wojskowe na Kresach Wschodnich w II Rzeczypospolitej, „Dzieje Naj­
nowsze", R. 24, nr 1-2, s. 4-12.
B u k o w i e c k i S.
1922
Polityka Polski Niepodległej. Szkic programu, Warszawa.
C h o j n o w s k i A.
1979
Koncepcje polityki narodwościowej
rządów polskich w latach 1921-1939,
Warszawa.
D ę b s k i J.
1931
Pokój Ryski, Warszawa.
D m o w s k i R.
1937
Pisma, t.3, Częstochowa.
E ł s k i - L a n i e w s k i S.
1931
Sprawa białoruska. Zarys historyczno-polityczny, Warszawa.
Giertych J.
1932
O program polityki kresowej, Warszawa.
G ł o g o w s k a H.
1994
Białorusini w parlamencie II Rzeczypospolitej [w:] Przemiany społeczne i kwestie
narodowościowe i polonijne, Warszawa, s. 123-141.
Gomółka K.
1992
Sprawa białoruska w koncepcjach Narodowej Demokracji w latach 1918-1922
[w:] Polska-Polacy-mniejszości
narodowe, Wrocław, s. 255-268.
1994
Między Polską a Rosją, Warszawa.
G r a b s k i S.
1932
Z codziennych walk i rozważań, Poznań.
G r ü n b e r g К.
1971
Polskie koncepcje federalistyczne 1864-1918, Warszawa.
H a n d e l s m a n M.
1921
O dzisiejszą politykę naszą na Białej Rusi, (Wschód Polski), nr 1-3, s. 34-45.
1926
Uwagi dotyczące Galicji i Województw Wschodnich, Archiwum Akt Nowych,
Komenda Główna Policji Państwowej, 43, mpis.
H o ł ó w k o T.
1924
Minimalny program polityki polskiej we wschodniej Galicji i na tzw. Kresach,
„Droga" nr 10, s. 4-17.
1926
Metody i drogi sanacji stosunków we Wschodniej Galicji i województwach Wschod­
nich, „Droga", nr 6-7.
Instytut Gospodarczy...
1938
Instytut Gospodarczy Ziem Wschodnich przy Towarzystwie Rozwoju Ziem
Wschodnich, „Rocznik Ziem Wschodnich", R. 4, s. 236-256.
J a r o c k i P.
1939
Rzut oka na 5-letnią działalność Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich, „Rocz­
nik Ziem Wschodnich", R. 5, s. 224-238.

�30

WANDA PAPROCKA

Jeremicz F .
1927
Białorusini ich obecne położenie polityczne i ich dążenia, „Natio", nr 1-2,
s. 16-24.
Jeziorański K.
1933
Istota problemu mniejszościowego na terenie międzynarodowym. Warszawa.
Jurkiewicz J.
1992
Mniejszość białoruska w polskiej myśli politycznej na Wileńszczyźnie 1921—1939
[w:] Polska-Polacy-mniejszości
narodowe, Wrocław, s. 233-254.
K a m i ń s k i Wł.
1938
Osadnictwo wojskowe, „Rocznik Ziem Wschodnich", R. 4, s. 165-170.
Kęsik J.
1992
Dokumenty w sprawie polityki narodowościowej
władz polskich na Kresach
Wschodnich w latach 1937-1939, „Dzieje Najnowsze", R. 24, nr 1-2, s. 180-183.
K r y s i ń s k i A.
1929
Liczba i rozmieszczenie ludności polskiej na Kresach Wschodnich, „Sprawy Naro­
dowościowe", nr 3, s. 413-450.
1933
Ludność polska w świetle spisów ludności 1921 i 1931, Warszawa.
Kurski K.
1933
Ochrona praw mniejszości w Polsce, Poznań.
Ł y s i a k P.
1927
Szkolnictwo powszechne narodowości niepolskich w Polsce, „Natio", nr 3-4, s. 12-22.
M a t e r s k i W.
1994
Traktat ryski a Białoruś [w:] Polska-Białoruś, Warszawa, s. 91-104.
M i c h o w i c z W.
1963
Walka dyplomacji polskiej przeciwko traktatowi mniejszościowemu w Lidze Naro­
dów w 1934 r.
1982
Problemy mniejszości narodowych [w:] Polska Odrodzona 1918-1939, Warszawa,
s. 308-348.
M i k u l i c z S.
1971
Prometeizm w polityce II Rzeczypospolitej, Warszawa.
Mniejszości...
1928
Mniejszości narodowe w wyborach do Sejmu i Senatu w 1928, Warszawa.
Mniejszości narodowe...
1927-1937 Mniejszości
narodowe w Polsce. Białorusini, „Sprawy Narodowościowe",
nr 4:1927; nr 2:1929; nr 2:1930; nr 4-5.1931; nr 2-3 oraz nr 6:1932; nr 3
i 6:1936; nr 1-2:1937.
Ochota I.
1928
Z historii państwowotwórczych
poczynań białorusinów, „Sprawy Narodowościo­
we", nr 1, s. 1-21.
O r n i c k i W.
1929
Życie gospodarcze Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej, Kraków.
Polska...
1994
Polska-Białoruś 1918-1945, Warszawa.
P o p ł a w s k i J.
1920
Pisma polityczne, t. 2, Kraków.
P s z c z ó ł k o w s k i M . (Wasilewski L . )
1924
Polska dla Polaków czy Polska dla wszystkich obywateli? Sprawa mniejszości
narodowych w Polsce, Warszawa.
R y b a r s k i R.
1926
Naród, jednostka, klasa, Warszawa.
Sialanskaja...
1927
„Sialanskaja Niwa", nr 25.

�LUDNOŚĆ BIAŁORUSKA A POLSKA POLITYKA MNIEJSZOŚCIOWA

31

Srokowski K.
1924
Sprawa narodowościowa na Kresach Wschodnich, Kraków.
S r o k o w s k i S.
1930
Podział administracyjny państwa a zagadnienia ustrojowe polskiego Wschodu,
Warszawa.
Szkolnictwo...
1927
Szkolnictwo powszechne białoruskie, "Natio", nr 3-4, s. 48-62.
T r e j d e ń s k i P.
1930
Białoruskie stronnictwa polityczne w Polsce i ich ideologia, „Sprawy Narodo­
wościowe", nr 5-6, s. 513-343.
U r b a ń s k i Z.
1932
Mniejszości narodowe w Polsce, Warszawa.
Wasilewski L.
1925
Sprawa Kresów i mniejszości narodowych w Polsce, Warszawa.
1933
Skład narodowościowy państw europejskich, Warszawa.
W ł o d a r s k i P.
1936
Zagadnienia narodowości w Polsce Odrodzonej, Warszawa.
Wojnicka M.
1995
Związki Polski z Białorusią w świetle prasy polskiej w latach 1918-1921, „Studia
z Dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej", t. 30.
W r ó b e l P.
1990
Kształtowanie się białoruskiej świadomości narodowej, Warszawa.
Z a l e w s k i W.J.
1932
Międzynarodowa ochrona praw mniejszości, Warszawa.
Zieleniewski L.
1935
Zagadnienie mniejszości narodowych w Konstytucji Rzeczypospolitej, Warszawa.
Z życia...
1927
Z życia białoruskiego. Białoruski Instytut Gospodarstwa i Kultury, „Natio",
nr 1-2, s. 76-78.
Ż a r n o w s k i J.
1973
Społeczeństwo drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa.

WANDA PAPROCKA
THE BYELORUSSIAN MINORITY AND T H E MINORITY POLICY
OF T H E POLISH STATE B E T W E E N T H E TWO W O R L D WARS
Summary
The article deals with the situation of the Byelorussian population living in Poland in the
years 1918-1939. The minority policy of the I I Polish Republic, especially concerning the
Eastern Territories resulted from many factors: the Polish-Soviet war of 1920, political pro­
grammes of ruling parties (some of them opposing each other) and the resolutions of interna­
tional treaties concerning national minorities (e.g. Versailles 1919). The author analyses the
position of the Byelorussian minority group, its socio-economic and cultural status along with
activities of its political, economic and cultural institutions and organizations.
In the inter-war period there were twoi main orientations defining the policy towards national
minorities in Poland. One of them was connected with the views of the National-Democratic Party
(represented among others by Roman Dmowski and Jan Ludwik Popławski). The other one
referred to the policy of the state leader Józef Piłsudski and his followers.

�32

WANDA PAPROCKA

The national-democratic doctrine pronounoed the economic and cultural supremacy of the
Poles in the state. Its adherents sometimes denied the Byelorussians their national distinctness
pointing at the minority's lack of political and national aspirations. The assumed lack of
nationalism among the Byelorussians was supposed to contribute to their potential easy
assimilation and integration into Polish culture and state.
Another political conception was that of Józef Pilsudski's federalism referring to the 17th
and 18th Polish multinational state. Both conceptions were respectively developed by numer­
ous political parties and orientations of pre-war Poland, both bourgoisie and agrarian ones.
Besides the party programmes ethnic policy was influenced by the constitution of 1921
which ensured the security of life and property of minority groups. Article 7 of the Riga Treaty
with Russia secured the protection of language, race, religion and freedom of organization of
the eastern minorities.
In the pre-war Poland there were several institutions dealing with the ethnic problems of
the Eastern Territories: the Society for the Development of Eastern Territories, The Institute
of Economy of Eastern Territories and the Institute for Studying the Economy of Eastern
Territiories affiliated to the Museum of Industry and Agriculture in Warsaw.
The second part of the article discusses the problems of demographic and socio-economic
structure of the Byelorussian minority before 11939 and describes the Byelorussian political,
social and economic organizations.
Nationalistic attitudes were characteristic for almost all Byelorussian associations in
Poland then, what is common for ethnic groups in the stage of developing their cultural
identity. It went together with social radicalism as exemplified by the "Biełaruska Hramada
Socjalistyczna" ("Byelorussian Socialist Party), founded in 1902 and transformed later into the
Byelorussian Peasants and Workers' Party (1925-1927) and then the Byelorussian Peasants'
and Workers' Parliamentary Club.
Considerable was also the role of the Byelorussian Christian Democratic Party together
with numerous other political organizations. The Byelorussian Agrarian Party with its pro­
gramme of economic revival was very popular among the Byelorussian society in Poland too.
The third part of the paper is dedicated to educational system - one of the most meaning­
ful factors of minority policy.
The development of the ethnic educational system was not alike within all the discussed
period changing with actual tedencies in the policy of the state. The main orientation was given
by the 1921 bill concerning the ethnic minorities' educational systems. It introduced bilingual
schools as a rule. That roused protests both of the Byelorussian population and of the
politicians supporting the federalistic orientation at the same time closing down the majority
of schools with Byelorussian language.
Apart from state educational system there were also: the Society of Byelorussian Schools
and the Byelorussian Institute of Economy and Culture. Economic activity of the Byeloru­
ssians was promoted by the Byelorussian Economic Association.
Concluding it should be admitted that, compared to other ethnic and national minorities
of the Polish Eastern Territories the social and cultural achievements of the Byelorussians were
inconspicuous. On the other hand, although the Polish minority policy turned out to be
successful in its struggle against Byelorussian schools and organizations, it had not led to full
national assimilation of that minority within the pre-war Polish state.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8463" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8442">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c0af65b1942d3cf822ce07049a661ba4.pdf</src>
        <authentication>c003585d02a2cfe5d74c9c8a88b13d15</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101110">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1407</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101112">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101114">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1300</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101116">
                <text>Myszyniec i jego rola w tworzeniu więzi ponadlokalnych / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101118">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.61-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101120">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101122">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101124">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101126">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101128">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101133">
                <text>„Klnografia Polska", I. X X X V : 1991, ?,. 2
PI. ISSN 0071-1861

W A N D A PAPROCKA
( I H K M P A N , Warszawa)

M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI
PONADLO KALNYCII

Dla pokolenia etnografów, którzy w początkach lat pięćdziesiątych kończyli
studia na Uniwersytecie Warszawskim, jak r ó w n i e ż na innych uczelniach
w Polsce, Kurpiowska Puszcza Zielona była obszarem, na którym wielu z nich
z d o b y w a ł o pierwsze d o ś w i a d c z e n i a w prowadzeniu badań terenowych. Niejed­
nokrotnie na tym tak bogatym i r ó ż n o r o d n y m kulturowo terenie zetknęli się po
raz pierwszy z kulturą wsi i ż y c i e m jej m i e s z k a ń c ó w .
N a l e ż y bowiem p a m i ę t a ć , że o k r e ś l o n e warunki polityczne tego okresu
s p o w o d o w a ł y , że dla wielu s ł u c h a c z y studia na nowootwartym w tym czasie
kierunku Historii Kultury Materialnej nie były wyborem ś w i a d o m y m i w o l n y m
ale c z ę s t o j e d y n ą m o ż l i w o ś c i ą studiów, na które kierowały w ł a d z e uczelni. Stąd
w ś r ó d p r z y s z ł y c h e t n o g r a f ó w znajdowali się ludzie, których zainteresowania
dalekie były c z ę s t o od tych, z którymi chcieli z w i ą z a ć swoje przyszłe zawodo­
we ż y c i e . W tej sytuacji s z c z e g ó l n i e trudna rola przypadła profesorom repre­
z e n t u j ą c y m etnografię na studium H K M , którzy nie tylko pragnęli w p r o w a d z i ć
nas w z ł o ż o n ą p r o b l e m a t y k ę lej dyscypliny ale także w z b u d z i ć zainteresowanie
i pewien emocjonalny stosunek do przedmiotu przyszłych badań.
Do tych o s ó b należał Kierownik Katedry Etnografii U W Prof. dr W i t o l d
Dynowski i Prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa, która pracę w Katedrze łączyła
z funkcją Kierownika Z a k ł a d u Etnografii Instytutu Historii Kultury Materialnej
PAN.
Pierwsze badania terenowe na obszarze Puszczy Zielonej prowadzone były
w ramach M i ę d z y u c z e l n i a n y c h O b o z ó w Etnograficznych w latach 1952-54
pod kierunkiem Prof. dr Witolda Dynowskicgo, dalszą k o n t y n u a c j ę b a d a ń
podjęto w 1954 r. w Z a k ł a d z i e Etnografii I H K M P A N .
Tak j a k i w i e l u moich k o l e g ó w studiujących etnografię z a c z ę ł a m p o z n a w a ć
szeroką i różnorodną problematykę kulturową i społeczną środowiska wiej­
skiego i p o d e j m o w a ć pierwsze próby badawcze w ł a ś n i e na terenie Kurpiowsz­
czyzny. Praca w Z a k ł a d z i e po ukończeniu s t u d i ó w pozwoliła k o n t y n u o w a ć
badania na tym obszarze i wziąć udział w przygotowaniu monografii Kurpio­
wskiej Puszczy Zielonej opracowywanej pod kierunkiem Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej. Wieloletnie studia moich K o l e g ó w i moje nad k u l t u r ą l u d o w ą
tego regionu analizowane w szerokim kontekście jego historycznego rozwoju
i bogactwie p r o b l e m ó w składających się na k u l t u r o w ą i s p o ł e c z n ą o d r ę b n o ś ć
tego obszaru z w i ą z a ł y na trwałe moje zainteresowania badawcze z Kurpiowsz­
czyzną.
W tym lak niezwykle w a ż n y m dla k a ż d e g o etnografa okresie prowadzenia
pierwszych prac badawczych, budowania i organizowania w ł a s n e g o warsztatu
naukowego wiele z a w d z i ę c z a m Prof. Annie Kutrzeba-Pojnarowej. Jej ogromne

�62

WANDA PAPROCKA

z a a n g a ż o w a n i e w stworzenie zespołu, który realizował ten temat i pomoc
udzielana k a ż d e m u z nas p r z y n i o s ł y rezultaty nie tylko w postaci 3-tomowej
monografii Kurpiowskiej Puszczy Zielonej, ale skłoniły wielu c z ł o n k ó w zespo­
łu do kontynuowania dalszych indywidualnych j u ż badań nad tym regionem.
K u r p i o w s z c z y ź n i e poświęciłam dwie prace. Pierwsza dotyczy rzemiosła,
c h a ł u p n i c t w a i p r z e m y s ł u domowego, druga - zmian, jakie nastąpiły na tym
terenie w w y n i k u p r o c e s ó w u p r z e m y s ł o w i e n i a .
Pomimo że moje p ó ź n i e j s z e zainteresowania naukowe szły w r ó ż n y c h kie­
runkach, a badania prowadzone były na innych terenach z a r ó w n o w kraju, jak
i z a g r a n i c ą , to region kurpiowski i wyniesione z badań nad nim d o ś w i a d c z e n i a
służyły i c z ę s t o i n s p i r o w a ł y t e m a t y k ę moich późniejszych prac. S ą d z ę , ż e
najlepszym wyrazem trwałości z a i n t e r e s o w a ń K u r p i o w s z c z y z n ą jest ponowne
podjęcie lego tematu. Tak jak wiele o s ó b w pewnym okresie swego życia
powraca do w s p o m n i e ń m ł o d o ś c i nadając im znakomite formy literackie - pa­
m i ę t n i k ó w b ą d ź monografii wsi czy regionów, z którymi w i ą ż ą ich wspomnie­
nia rodzinne, tak dla mnie powrót do problematyki kurpiowskiej jest wyrazem
p a m i ę c i dla emocjonalnego z a a n g a ż o w a n i a , jakie t o w a r z y s z y ł o m o i m pier­
wszym badaniom naukowym.
D r u k u j ą c fragment pracy poświęconej dziejom najstarszego o ś r o d k a kultu­
ralnego i g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n e g o Kurpiowszczyzny - M y s z y ń c a w tomie po­
ś w i ę c o n y m Prof. dr Annie Kutrzeba-Pojnarowej p r a g n ę w y r a z i ć Jej w d z i ę c z ­
n o ś ć za trud, s e r d e c z n ą o p i e k ę i czas, jaki poświęciła mnie i moim Kolegom
w r o z w i n i ę c i u naszych z a i n t e r e s o w a ń etnograficznych i w przygotowaniu do
pracy w lej dziedzinie.

* **
Przyjmując, że o k r e ś l e n i e s p o ł e c z n o ś c i lokalnej odnosi się przede wszy­
stkim do s p o ł e c z n o ś c i z a m k n i ę t y c h granicami wsi lub o b e j m u j ą c y m i pewien
szerszy kompleks terytorialny, w skład którego wchodzi kilka mniejszych jed­
nostek organizacji lokalnej, to w pojęciu więzi ponadlokalnych należy w i d z i e ć
cały z e s p ó ł z a l e ż n o ś c i , jakie w y n i k a ł y z charakteru z w i ą z k ó w łączących tc
s p o ł e c z n o ś c i lokalne. Do nich należy zaliczyć warunki fizjograficzne terenu
i z w i ą z a n e z tym stosunki gospodarcze, strukturę s p o ł e c z n ą i z a w o d o w ą ,
w s p ó l n o t ę k u l t u r o w ą itp.
Typy więzi, które t w o r z ą g r u p ę l o k a l n ą ( r o z u m i a n ą najczęściej jako ponad
r o d z i n n ą s p o ł e c z n o ś ć wioskowa) zostają w i ę c poszerzone o związki rozwijają­
ce się na bazie w s p ó l n o t instytucjonalnych o charakterze ponadlokalnym, jak
np. parafie, ośrodki administracji terenowej. M o g ą p o w s t a w a ć pod w p ł y w e m
r ó ż n o r o d n y c h c z y n n i k ó w konstytuujących i u m a c n i a j ą c y c h le więzi w d ł u g o ­
t r w a ł y m procesie historycznym lub t w o r z ą c y c h się w w y n i k u p r o c e s ó w ż y w i o ­
ł o w y c h . Do pierwszych można by zaliczyć m.in. wspomniane j u ż parafie czy
ośrodki handlowe, do drugich - g w a ł t o w n i e rozwijające się w pewnym okresie
ośrodki p r z e m y s ł o w e . W zależności od charakteru w y z n a c z n i k ó w określają­
cych rodzaj wzajemnych p o w i ą z a ń m o ż e m y m ó w i ć o ponadlokalnej więzi
regionalnej. Przy czym dla lego typu z w i ą z k ó w s z c z e g ó l n i e istotnym jest
poczucie ś w i a d o m o ś c i własnej o d r ę b n o ś c i ukształtowanej w o k r e ś l o n y c h wa­
runkach historycznych.

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI 1 ' O N A D L O K A L N Y C H

63

P o d s t a w o w ą rolę w konsolidowaniu się s p o ł e c z n o ś c i lokalnych o d g r y w a j ą
o ś r o d k i , na gruncie k t ó r y c h realizowały się o k r e ś l o n e więzi ponadlokalne
m i e s z k a ń c ó w danego terytorium.
Do takich o ś r o d k ó w na terenie p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza na obsza­
rze Puszczy Kurpiowskiej należy Myszyniec. P o c z ą t k o w o osada, później mia­
sto, a n a s t ę p n i e ponownie zdegradowany do roli osady, pełnił Myszyniec nie­
z a l e ż n i e od swego statusu od p o c z ą t k u swego istnienia bardzo w a ż n ą rolę, jako
miejsce lokalizujące te wzajemne kontakty.
W procesie k s z t a ł t o w a n i a się więzi ponadlokalnych z w i ą z k i m i ę d z y M y ­
s z y ń c e m i o t a c z a j ą c y m i go wsiami realizowane były przede wszystkim w sfe­
rze gospodarczej poprzez targi i jarmarki, s t a n o w i ą c e podstawowe ośrodki
wymiany handlowej, przez rozwój sieci u s ł u g r z e m i e ś l n i c z y c h i p r z e t w ó r s t w a
s p o ż y w c z e g o (młyny, browary), w sferze administracyjnej, świeckiej przez
urzędy w ł a d z y p a ń s t w o w e j i lokalnej, służbę ochrony publicznej, szkolnictwo.
W sferze administracji kościelnej - poprzez z w i ą z k i w e w n ą t r z p a r a f i a l n e . K o ­
ś c i ó ł o d e g r a ł nie tylko bardzo istotną rolę w procesie historycznego rozwoju
M y s z y ń c a , ale m i a ł b e z p o ś r e d n i w p ł y w na powstanie tego o ś r o d k a .
Na p r z y k ł a d z i e M y s z y ń c a , jego historycznych i s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z y c h
dziejów, m o ż n a podjąć p r ó b ę odpowiedzi na pytanie o relacje m i ę d z y tego typu
o ś r o d k i e m a o t a c z a j ą c ą s p o ł e c z n o ś c i ą wiejską, o s t o p i e ń zależności i mechani­
zmy j e realizowania.
W przedstawionym artykule ukazane z o s t a n ą dzieje M y s z y ń c a od c h w i l i
z a ł o ż e n i a na tym terenie misji jezuickiej w X V I I w. aż do utraty praw miejskich
w 1870 r.
Proces zasiedlania t e r e n ó w Puszczy Kurpiowskiej, o których wzmianki
znajdują się w lustracjach i inwentarzach starostwa ł o m ż y ń s k i e g o , o s t r o ł ę c k i e ­
go i przasnyskiego, rozpoczyna się dopiero w k o ń c u X V I i na początku X V I I
w. D o ś ć s z c z e g ó ł o w e opisy Puszczy, jej granic rzek i jezior oraz administracyj­
nej p r z y n a l e ż n o ś c i p o s z c z e g ó l n y c h jej c z ę ś c i nie w s p o m i n a j ą o istnieniu sie­
dzib na terenie Puszczy poza dworami k s i ą ż ę c y m i . Obok m a t e r i a ł ó w pocho­
d z ą c y c h z lustracji posiadamy r ó w n i e ż dla tego okresu inne źródła, na których
podstawie w y r a ź n i e j daje się określić charakter gospodarki kurpiowskiej Pusz­
czy Zielonej w X V I i X V I I w. Są to zbiory praw bartniczych starosty przasny­
skiego Krzysztofa Niszczyckiego z 1559 r. (Wójcicki, Niszczycki, 1843) i Sta­
nisława Skrodzkiego z 1616 r. ( K r y ń s k i , 1880) oraz przywilej Zygmunta II
z 1630 r.~. M a t e r i a ł w nich zawarty potwierdza hipotezę, że pierwsza fala
osadnicza nosi charakter sezonowy a karczunek lasów p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o
Mazowsza b y ł w tym okresie dopiero w fazie p o c z ą t k o w e j . Druga p o ł o w a X V I I
w. przynosi j u ż jednak w i ę k s z ą stabilizację o s i e d l e ń c z ą . Powstają osady śród­
leśne, k t ó r y c h l u d n o ś ć czerpie dochody z gospodarki l e ś n o w o d n e j . B y l i to więc
bartnicy, m y ś l i w i , rybacy, rudnicy, smolarze itp.
1

O nasileniu p r o c e s ó w osadniczych świadczy dobitnie fakt podjęcia w tym
czasie na terenie Puszczy d z i a ł a l n o ś c i misyjnej przez Zakon Jezuitów. Wiązało
się to b e z p o ś r e d n i o z sytuacją w y z n a n i o w ą ludności osadzającej się w X V I I w .
na terenie Puszczy Kurpiowskiej. M i e s z k a ń c y Puszczy byli z a r ó w n o katolika­
mi, j a k i protestantami. Ci ostatni przybywali z sąsiednich Prus, gdzie łuteranizm b y ł religią p a n u j ą c ą . G ł ó w n y m o ś r o d k i e m myśli protestanckiej po K r ó -

�64

WANDA PAPROCKA

lewcu była nadgraniczna miejscowość Kosinowo leżąca po stronie pruskiej w pro­
stej linii od Wizny. Bliskość północno-wschodniego Mazowsza pozwalała du­
chownym protestanckim objąć ten teren swoją działalnością i osiągać efekty
wobec słabej sieci parafii katolickich (Historia Polski, t. 1, 1958, s. 271). W tym
okresie istniały jedynie parafie w Ostrołęce, Nowogrodzie, Kolnic, Ł o m ż y . Duże
odległości tych miejscowości od centralnych terenów Puszczy uniemożliwiały
ludności uczestniczenie w życiu religijnym parafii (Jemielity, 1975, s. 8).
Z r o d z i ł o to p o t r z e b ę organizowania nowych o ś r o d k ó w u m a c n i a j ą c y c h w i a r ę
katolicką w ś r ó d m i e s z k a ń c ó w Puszczy. Specyficzne warunki
fizjograficzne,
słaba sieć o s i e d l e ń c z a , potrzeba objęcia działalnością d u s z p a s t e r s k ą znacznego
obszaru skłoniły diecezję płocką, której ten obszar podlegał, do utworzenia
misji p o w i e r z a j ą c jej utworzenie zakonowi jezuitów.
Sprowadzeni z 1564 r. przez kardynała St. Hozjusza, biskupa w a r m i ń s k i e g o ,
na W a r m i ę dla utworzenia seminarium duchownego, w krótkim czasie objęli
jezuici s w o j ą d z i a ł a l n o ś c i ą inne tereny, m.in. Pułtuska i Łomży. Z a ł o ż o n e
w 1609 r. kolegium ł o m ż y ń s k i e w 1641 r. liczyło już 12 ojców i 8 braci (Jemie­
lity, 1975, s. 8). S w o j ą działalnością d u s z p a s t e r s k ą objęli oni r ó w n i e ż tereny
Puszczy. Pierwszy opis jej m i e s z k a ń c ó w z polowy X V I I w. z a w d z i ę c z a m y
jezuicie Ł u k a s z o w i K o ś c i e s z a - Z a l u s k i e m u (1911). W y b ó r m i e j s c a dla utworze­
nia misji jezuickiej podyktowany był prawdopodobnie dogodnym p o ł o ż e n i e m
na trakcie do Ostrołęki i Kolna na p o ł u d n i e , do Prus przez Rozłogi i do Szczytna
na północ (Pokropek, 1965, s. 23).
Na wybudowanie misji na terenie Puszczy, będącej k r ó l e w s z c z y z n ą , w ł a d z e
kościelne u z y s k a ć musiały z g o d ę króla i jego m o ż n ą protekcję w otrzymaniu
n i e z b ę d n y c h dla jej istnienia przywilejów. P i e r w s z ą z g o d ę na wybudowanie
misji uzyskali jezuici od Jana Kazimierza za ł a s k a w y m wstawiennictwem jego
żony M a r i i L u d w i k i Gon/agi. 22 grudnia 1650 r. król nadal wiosce Myszyniec
przywilej na trzy targi: w Ś w i ę t o Zwiastowania NMP, w w i g i l i ę T r ó j c y Świętej
i w wigilię Ś w i ę t e g o Marcina. W tym dokumencie po raz pierwszy w y s t ę p u j e
nazwa Myszyniec, która - jak się powszechnie uważa - pochodzi od słowa
„misja". D o c h ó d z tych targów miał s t a n o w i ć u p o s a ż e n i e nowo zbudowanej
kaplicy. W cztery Jata później 15 lutego 1654 r. król Jan Kazimierz p o w t ó r n y m
przywilejem p o t w i e r d z i ł prawo j e z u i t ó w do pobytu przy wystawionej kaplicy,
n a d a ł im grunt na postawienie domu, z a ł o ż e n i e ogrodu, p o z w o l i ł na w y r ą b
drzewa z Puszczy do budowy i na potrzeby domowe (Jemielity, 1975, s. 8-9)".
Rozszerza te przywileje król Jan I I I Sobieski, przeznaczając na potrzeby
j e z u i t ó w trzy łany w lasach starostwa o s t r o ł ę c k i e g o oraz z e z w a l a j ą c na w y b u ­
dowanie szkoły, browaru i karczmy, a także na prowadzenie wyszynku (Przy­
wileje... 1828, s. J 32-134). W 1718 r. August II rozszerzy! przywilej j e z u i t ó w
na prawo odbywania cotygodniowych targów w wiosce Myszyniec, inaczej
zwanej Jczupole (nazwa la nie powtarza się j u ż w ż a d n y c h dalszych dokumen­
tach). Misja Myszy niecka p o d l e g a ł a b e z p o ś r e d n i o kolegium j e z u i c k i e m u
w Ł o m ż y (Jemielity, 1975, s. 10; Słownik Geograficzny...,
1885, s. 839).
Dzięki dokonywanym przez zakon j e z u i t ó w spisom (Catalogas
Dispositionis Personarum Provinciae
Litliuanea Societalis Jesn) z a c h o w a ł się imienny
spis z a k o n n i k ó w p r z e b y w a j ą c y c h w Puszczy. Po raz pierwszy w 1675 r. w tym
spisie przy nazwisku S. Karwacki zaznaczono „missionarins
in sylvia" (misjo-

�65

M Y S Z Y N I E C I JEGO ROLA W TWORZENIU WIĘZI l'ONADLOKAI JNYCTI

narz w lasach), a rok polem „missionariits
in limitilms Prussiae" (misjonarz na
pograniczu Prus) (Jemieliiy , 1975, s. 10). Od 1690 r. o k r e ś l o n e zostaje w y r a ź ­
nie missionarius Myszynensis. A w roku 1701 wymieniony zostaje Stanisław
Sarnowski superior missionis Mysinensis oraz Piolr Ellerl missionarius My si­
nensis^. W 1707 r. jest j u ż trzech misjonarzy. Liczba ta występuje r ó w n i e ż
w ź r ó d ł a c h z 1728 r. . W n a s t ę p n y c h latach (173 1-1732, 1737-1738) przebywa
dodatkowo w misji brat zakonny, do klórcgo o b o w i ą z k ó w należy zajmowanie
się ogrodem i s z k o ł ą . Czterech misjonarzy pozostaje do końca istnienia misji,
która dekretem Stanisława Augusta z dnia 13 stycznia J 774 r. zmieniona zostaje
na probostwo, gdzie jezuici pozostają jako księża diecezjalni. Biskup płocki M .
J. Poniatowski z o b o w i ą z a ł proboszcza, aby u t r z y m y w a ł stale czterech w i k a r i u ­
szy.
O ś r o d k i e m parafii myszynieckiej w najwcześniejszych okresach zasiedla­
nia Puszczy była kaplica, następnie drewniany, a później murowany kościół.
Pierwsza zbudowana świątynia, obok której z a ł o ż o n o cmentarz w 1694 г.,
istniała do 1698 r. W tym roku pobudowano świątynię, dzięki staraniom ojców
misjonarzy, daninie m i e s z k a ń c ó w Puszczy i poparciu starosty o s t r o ł ę c k i e g o
Jana Kosa. P o w i ę k s z o n o także cmentarz i wystawiono dom mieszkalny dla
z a k o n n i k ó w . Do nowo wybudowanego kościoła przeniesiono z Ł o m ż y c z ę ś ć
w y p o s a ż e n i a . Opis kościoła z 1701 r. świadczy już. o znacznie bogatszym
w y p o s a ż e n i u w n ę t r z a i w y g l ą d z i e z e w n ę t r z n y m . W sprawozdaniach przełożo­
nego ł o m ż y ń s k i e g o kościół len nazwany byl „ b a z y l i k ą " .
6

7

6

9

Nowa świątynia jeszcze silniej skupiała wiernych. Bazylika ta została zni­
szczona podczas wojen szwedzkich. Z lego okresu najtragiczniejszy był rok
1708. Wojska szwedzkie pod w o d z ą Karola X l i , zmierzając na L i t w ę , przecią­
gały przez P u s z c z ę , aby w y s t ą p i ć przeciw wojskom saskim i rosyjskim. W ob­
ronie swych siedzib Kurpie chwycili za broń i d o s z ł o do słynnej bitwy koło Izw.
K o p a ń s k i e g o Moślu tuż pod M y s z y ń c e m . Z w y c i ę s t w o S z w e d ó w i zdobycie
przez nich M y s z y ń c a miało dla lego miasta tragiczne konsekwencje. Wojska
szwedzkie z n i s z c z y ł y Myszyniec i spaliły k o ś c i ó ł . W A r c h i w u m Rzymskim
Towarzystwa Jezusowego z a c h o w a ł się opis zniszczenia i grabienia kościoła
oraz uprowadzenia znajdujących się w nim ojców.
1 0

Po paru m i e s i ą c a c h jezuici przystąpili do budowy nowej świątyni. J e d n a k ż e
wobec braku pomocy ze strony parafian zajętych likwidowaniem z n i s z c z e ń we
w ł a s n y c h gospodarstwach, do budowy p r z y s t ą p i o n o dopiero w 1719 r . , a za­
k o ń c z o n o j ą o k o ł o 1723 x } ~ . Konsekracja kościoła nastąpiła w 1755 r. dokona­
na przez biskupa Józefa Eustachego Ś z e m b c k a ' \ Kościół ten p r z e t r w a ł do
początku naszego stulecia. Zbudowany był z drzewa, o długości okolo 36 m,
s z e r o k o ś c i 12 m i w y s o k o ś c i 11 m. P o s i a d a ł trzy w i e ż e z a k o ń c z o n e k r z y ż a m i .
Dach byl pokryly k l i ń c e m . W 1723 r. z n a j d o w a ł o się tu siedem ollarzy, w 1775
już d w a n a ś c i e , a w 1826 c z t e r n a ś c i e , w k a ż d y m z nich p r z e w a ż n i e dwa obrazy.
Z biegiem lat kościół niszczał i w y m a g a ł r e m o n t ó w . Dokonywano ich kilka­
krotnie, n a j w i ę k s z e prace podjęto w 1872 r. W ó w c z a s m.in. zmniejszono liczbę
ołtarzy i pokryto dach blachą.
11

!

Charakterystycznym elementem kompleksu k o ś c i e l n e g o była dzwonnica.
Jest to najstarsza budowla murowana kurpiowszczyzny, która powstała pra­
wdopodobnie w 1754 r. Znajduje s i e w niej brama wejściowa, a przylegające

�66

WANDA PAPROCKA

do niej z obu stron p r z y b u d ó w k i d a w a ł y prawdopodobnie schronienie wiernym,
którzy w czasie w i ę k s z y c h uroczystości religijnych nie mogli p o m i e ś c i ć się
w k o ś c i e l e . Wieża myszyniecka byla r ó w n i e ż miejscem odbywania kar. Ś w i a d ­
c z ą o tym wmurowane po obu stronach bramy ż e l a z n e kuny oraz znajdujące się
pod nią lochy (Jemielity, 1975, s. 25-26).
Zgodnie z postawionym na początku artykułu pytaniem badawczym doty­
c z ą c y m roli M y s z y ń c a w powstawaniu więzi ponadlokalnych m i e s z k a ń c ó w
Puszczy Kurpiowskiej, należy z a s t a n o w i ć się, jak k s z t a ł t o w a ł się len proces
w okresie powstania i działania na tym terenie misji jezuickiej. M i s j i , dzięki
której r o z w i n ę ł a się osada, a n a s t ę p n i e miasto Myszyniec. Zakres terytorialny
o d d z i a ł y w a n i a misji w pierwszym okresie po jej z a ł o ż e n i u realizowany poprzez
duszpasterskie w ę d r ó w k i misjonarzy był szeroki, biorąc pod u w a g ę warunki
fizjograficzne tego terenu, przede wszystkim trudno d o s t ę p n e bory.
Powołując się na lustrację p r z e p r o w a d z o n ą w 1673 г., L u d w i k K r z y w i c k i
(1962, s. 525) stwierdza, że w Puszczy było w tym czasie „ b a r t n i k ó w okolo
60-70, nadto 6 smolarzy, 4 rudy, 3 osady k i l k o w ł o k o w e i kilka nowoosadzonych osiedli w Puszczy prócz kilku drobnych o których w lustracji przemilcza­
no. L u d n o ś ć ó w c z e s n a na puszczy o s t r o ł ę c k i e j , tj. w 1673 r. w ż a d n y m razie
nie p r z e w y ż s z a ł a tysiąca g ł ó w " .
O a k t y w n o ś c i misjonarzy jezuickich świadczy fakt, że w 1706 r. udali się
w p o d r ó ż 489 razy, a w 1711 r. wyruszyli 88 razy na pogranicze Prus i Mazo­
wsza (Jemielity, 1975, s. 12).
W rocznikach kolegium ł o m ż y ń s k i e g o są efekty tej działalności misyjnej,
d o t y c z ą c e j spowiedzi, chrztów, n a w r ó c e ń z luteranizmu i p r a w o s ł a w i a miesz­
k a ń c ó w Puszczy. Tak np. w 1689 r. wyspowiadali oni 334 osoby, nawrócili
z luteranizmu 5. W 1693 r. ochrzcili J04 dzieci, 386 o s ó b wyspowiadali.
W 1699 r. dzieci ochrzcili 196, 3 osoby nawrócili, 28 parom udzielili ś l u b ó w .
P o n i e w a ż w rzadkich przypadkach udzielano p o s ł u g religijnych w domach
(poza chorymi i u m i e r a j ą c y m i ) kościół myszyniecki s t a n o w i ł o ś r o d e k konta­
ktowania się ludności mieszkającej na terenie Puszczy i na jej pograniczach.
I n t e g r o w a ł s p o ł e c z n o ś ć wiejską roczny c y k l świąt k o ś c i e l n y c h . U m a c n i a ł y
także z w i ą z e k z k o ś c i o ł e m uroczystości rodzinne, j a k chrzty, śluby, pogrzeby.
O w i e l k o ś c i z g r o m a d z e ń ludności kurpiowskiej z okazji świąt świadczy fakt, ż e
kościół, k t ó r e g o b u d o w ę r o z p o c z ę t o w 1719 г., m i a ł p o m i e ś c i ć 3 tys. o s ó b .
1 4

1 5

Poza realizowaniem więzi wyznaniowej misja o d g r y w a ł a rolę w życiu go­
spodarczym regionu. Targi, o d b y w a j ą c e się p o c z ą t k o w o trzy razy do roku,
ściągały l u d n o ś ć z terenu Puszczy dla dokonywania wymiany handlowej. Przy­
wilej króla Jana I I I Sobieskiego dla 0 0 . Jezuitów z 1677 r. o b e j m o w a ł r ó w n i e ż
prawo wybudowania browaru i karczmy, a także zezwolenie na prowadzenie
wyszynku
Z w i ę k s z a j ą c e s i ę znaczenie handlowe M y s z y ń c a znajduje wyraz w wyda­
nym w 1718 r. przez Augusta II przywileju na cotygodniowe targi w niedziele.
O tworzącej się w o k ó ł misji osadzie i jej rozmiarach mamy informacje
dopiero z k o ń c a X V I I I w. W e d ł u g lustracji starostwa o s t r o ł ę c k i e g o z 1789 г.,
na terenie M y s z y ń c a K o ś c i e l n e g o „ o p r ó c z licznego zabudowania znajduje się
w i e l u r z e m i e ś l n i k ó w , garbarzy, drejarzy, stolarzy, kołodziejów, garncarzy, pie­
karzy" .
17

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R 0 1 . A W T W O R Z E N I U WIĘZI P O N A D I . O K A L N Y C H

67

O roli gospodarczej osady misyjnej i korzyściach p ł y n ą c y c h z rozwijające­
go się handlu i rzemiosła świadczy fakt, ż e od p o ł o w y X V I I I w. starostowie
o s t r o ł ę c c y ograniczali uprawnienia i przywileje j e z u i t ó w , d ą ż ą c do udziału
w dochodach. Ostatecznym r o z w i ą z a n i e m tego problemu było z a ł o ż e n i e nowe­
go osiedla. T w ó r c ą nowej osady b y ł s m o l a r z Marcin zwany Martun, który osiadł
po w o j n i e szwcdzko-polskicj na gruncie n a l e ż ą c y m do starosty o s t r o ł ę c k i e g o ,
którym w t y m okresie b y ł kanclerz koronny Jan M a ł a c h o w s k i . Na wykarczowanym gruncie o 10 staj i o d l e g ł y m od kościoła, Martun wraz z synami wysta­
w i l i obok smolarni budy mieszkalne. D a ł o to p o c z ą t e k osadnictwu na tym
miejscu i d o p r o w a d z i ł o do powstania w 1741 r. osiedla zwanego Marluny, na
terenie k t ó r e g o starostowie wystawili k a r c z m ę i zezwolili na organizowanie
targów, c z e r p i ą c z nich dochody.
W wymienionej p o w y ż e j j u ż lustracji z 1789 r. tak opisany jest Myszyniec,
o k r e ś l a n y j a k o N o w y : „ Z a c z y n a się od strugi R o ż o g ą zwanej, na której jest staw
zarosły zielskiem i k r z e w i n ą , na stawie tym jest młyn lecz dla zarośnięcia
stawu, a przeto niedostatku wody rzadko mielący i ledwo na potrzeby browaru
miewa w y d o ł a ć m o g ą c y . Za browarem i gruntami do niego p r z y ł ą c z o n y m i
piaszczystymi i bagnistymi o staj i kilka wyżej rzeczona w i e ś Myszyniec N o w y
czy M a r l u n y ma kształt w kwadrat wybudowana w ś r o d k u której stawiają leraz
dom, k o m o r ę celną,. Grunta ta w i e ś ma piaszczyste i bagniste, lasów ż a d n y c h
p r ó c z zarośli mniej zdatnych. Gospodarzy w tej wsi 23, 22 r z e m i e ś l n i k ó w , z a ś
piekarzy 8, garncarzy 5, drejarzy 2, garbarzy 4. Gospodarze płacą c z y n s z ó w
złotych 354 gr. 20. R z e m i e ś l n i c y płacą gajowego z l . 181. Z browaru wyżej
wzmiankowanego i karczmy w lej wsi b ę d ą c e j , za propinację tudzież za miesz­
kalne od r z e m i e ś l n i k ó w i inne przychody za ś w i a d e c t w e m z ł o ż o n e g o kontraktu
płaci J. R Zaleski d z i e r ż a w c z e złotych 4.000. Wieś ta b ę d ą c o mile tylko od
granicy pruskiej odległa ma nadanych j a r m a r k ó w trzy
Wieś ta Martuny do
starostwa należąca przedzielona jest parkanem od P o ś w i ę l n c g o , które s i ę z a c z y na od kaplicy drewnianej S. Jakóba na lewej stronie będącej w swoim okręgu
zabudowane i to P o ś w i ę t n e należy do kościoła parafialnego myszynieckiego,
który b y ł przedtem misji X X Jezuitów. Zawiera w sobie P o ś w i ę t n e d o m ó w
kilkadziesiąt, które posiedli różni rzemieślnicy i m i e s z k a ń c y , także k a r c z m ę ,
w której propinacja jako i innych domach na Poświętnym należy do probosz­
cza".
Po zniesieniu zakonu j e z u i t ó w dekretem S t a n i s ł a w a Augusta z dnia 13
stycznia 1774 r. zamieniono misje na probostwo, a jezuici w M y s z y ń c u pozo­
stali jako księża diecezjalni. O s a d ę nazwano M y s z y ń c e m K o ś c i e l n y m lub
P o ś w i ę l n e m . W 1740 r. została z a ł o ż o n a parafia K a d z i d ł o , do której w g . danych
kolegium ł o m ż y ń s k i e g o p r z e s z ł o 15 wiosek z parafii myszynieckicj. Po l i k w i ­
dacji zakonu w c h o d z i ł y w jej skład 21 wioski w starostwie ostrołęckim i J3
wiosek w leśnictwie ł o m ż y ń s k i m . Z a m i e s z k i w a ł o ją okolo 3,5 tys. o s ó b i roz­
ciągała się na 6,5 m i l w z d ł u ż i 3,5 m i l wszerz. Od wschodu graniczyła z parafią
Kolno, od południa z Nowogrodem i K a d z i d ł e m , od zachodu z Z a r ę b a m i K o ­
ś c i e l n y m i , g r a n i c ę p ó ł n o c n ą s t a n o w i ł y Prusy (Jemielity, 1975, s. 16).
Z zachowanych m a t e r i a ł ó w ź r ó d ł o w y c h wynika, ż e przy kościele myszynieckim istniała szkoła elementarna. O m a w i a j ą c d z i a ł a l n o ś ć biskupa p ł o c k i e g o
M i c h a ł a Poniatowskiego w latach 1773-1785, M . Grzybowski (1983, s. 8)

�68

WANDA PAPROCKA

pisze: „ K o m i s j a Edukacyjna, która w y d a ł a 2 0 . V I . 1774 r. «Przepis dla s z k ó ł
e l e m e n t a r n y c h » składała troskę o utrzymanie tychże szkółek na p r o b o s z c z ó w
[ . . . ] . Funkcje nauczycieli spełniali najczęściej miejscowi organiści c h o ć zda­
rzało się, ż e byli także dyrektorowie "ludi magistři" nie tylko we wsi k o ś c i e l n e j ,
ale i innych m i e j s c o w o ś c i a c h , s z c z e g ó l n i e gdzie parafia była rozległa. Na
u w a g ę zasługują tu tereny Kurpiowszczyzny z parafią w Baranowie, Chorze­
lach, M y s z y ń c u gdzie w o d l e g ł y c h wsiach uczyli specjalni nauczyciele [...]
B o l ą c z k ą było i to, ż e w wielu parafiach nauka o d b y w a ł a s i ę sezonowo tzn.
p r z e w a ż n i e z i m ą , bo latem dzieci a n g a ż o w a n o do pasienia bydła i różnych
p o s ł u g gospodarskich. Stwierdzili to wizytatorzy w parafiach G ó r n o , Lutocin,
Janowo, Mazowsze, Myszyniec".
Szkoła elementarna istniała prawdopodobnie j u ż przy misji jezuickiej j a k ­
kolwiek Historia Kolegium Ł o m ż y ń s k i e g o wspomina tylko o kształceniu m ł o ­
dzieży na p r z y s z ł y c h organistów, dla których istniała przy kościele b u r s a .
Dla dalszego rozwoju M y s z y ń c a punktem z w r o t n y m było uzyskanie praw
miejskich w końcu X V I I I w. Z a g i n i ę c i e dokumentu erekcyjnego było powodem
wielu trudności i n i e p o r o z u m i e ń wynikających m.in. z braku d o k ł a d n e j daty
uznania M y s z y ń c a za miasto, wyznaczenia jego granic, określenia praw i obo­
w i ą z k ó w z a r ó w n o o r g a n ó w administracji, j a k i m i e s z k a ń c ó w . Z n a l a z ł o to od­
bicie w licznych materiałach ź r ó d ł o w y c h z X I X w.
18

R ó ż n i c e w polityce r z ą d z ą c y c h w ł a d z pruskich i rosyjskich, przerwanych
jedynie k r ó t k o t r w a ł y m okresem niezależności w ramach Księstwa Warsza­
wskiego, w y w o ł y w a ł y ciągłe zmiany w strukturze i systemie z a r z ą d z a n i a ad­
ministracji p a ń s t w o w e j i terenowej. R ó w n i e ż dokonywanie stale nowych po­
d z i a ł ó w administracji kraju nie sprzyjało stabilizacji i konstruktywnemu dzia­
łaniu w ł a d z miejscowych (Trzebiński, Borkiewicz, 1956, s. J, 5, 91). Pogłębiały
ten stan rzeczy działania wojenne, jak i obciążenia na rzecz stacjonujących
w wielu m i e j s c o w o ś c i a c h o d d z i a ł ó w wojskowych.
Data uzyskania praw miejskich, j a k wynika z d o k u m e n t ó w zgromadzonych
w zespole akt Komisji R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h i zawartej w nich kore­
spondencji, nie została wyjaśniona jednoznacznie wobec zaginięcia dokumentu
p r z y z n a j ą c e g o osadzie Myszyniec status miasta.
W powszechnej ś w i a d o m o ś c i ó w c z e s n y c h władz administracyjnych j a k
i m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a , co znajduje odbicie w szeregu d o k u m e n t ó w , przy­
wilej erekcyjny wydany został przez Stanisława Augusta w 1792 r. Na tę datę
p o w o ł y w a n o s i ę wielokrotnie (m.in.: Opisanie historyczne oraz
topograficznostatystyczne miasta Myszyńca
z 1820 г., w k t ó r y m stwierdzano: „Przywilej
pierwszy miasta M y s z y ń c a nadany przez Najjaśniejszego Stanisława Augusta
Króla Polskiego w ostatnich czasach panowania Jego" ^.
O d w o ł y w a n o się do niej w dokumentach z lat n a s t ę p n y c h . R ó w n i e ż i w pro­
śbie skierowanej do G ł ó w n e g o A r c h i w u m Królestwa Polskiego przez Komisję
R z ą d o w ą Spraw W e w n ę t r z n y c h o dokonanie kwerendy mającej na celu odna­
lezienie przywileju erekcyjnego mista M y s z y ń c a .
Wydaje s i ę , że mylnie ł ą c z o n o tę datę z uzyskaniem indywidualnego aktu
nadania praw miejskich osadzie Myszyniec. M o ż n a natomiast sądzić, że za akt
erekcyjny przyjęto u c h w a ł ę z a w a r t ą w Konstytucji 3 Maja, która głosiła, ż e
uznaje s i ę za miasto k a ż d ą wieś liczącą ponad 100 d y m ó w .
1

2 0

�M Y S Z Y N M i C I.JEGO ROI Л W T W O R Z E N I U WIljZI I ' O N A D L O K A I . N Y C I I

69

Uwiarogodnia tę hipotezę stwierdzenie, zawarte w prośbie m i e s z k a ń c ó w
M y s z y ń c a skierowanej do króla w sprawie zezwolenia na b u d o w ę ratusza
i p r z y ł ą c z e n i e okolicznych wsi. Brzmi ono następująco: „ P o w z i ą w s z y wiado­
m o ś ć n i e g d y ś W i e ś Mortuny a teraz miasteczko Myszyniec od 130-tu d y m ó w ,
że u c h w a ł a konstytucji za s z c z ę ś l i w e g o panowania Stanisława Augusta króla
i Pana Naszego od r. 1792 dnia 3-go Maja dozwala że każda wieś która nad sto
d y m ó w wynosi m o ż e być w miasto z m i e n i o n e " .
-1

R ó w n i e ż m o ż n a p r z y p u ś c i ć , że za akt erekcyjny uchodził w ś w i a d o m o ś c i
przedstawicieli w ł a d z M y s z y ń c a i wielu jego obywateli dokument wydany
przez Króla Stanisława Augusta dnia I I maja 1972 r. z a b e z p i e c z a j ą c y przed
n a d u ż y c i a m i starosty o s t r o ł ę c k i e g o m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a . Zachowana kopia
lego dokumentu s p o r z ą d z o n a byla z oryginału w U r z ę d z i e i Aktach Ziemskich
powiatu o s t r o ł ę c k i e g o przez m i e s z k a ń c a M y s z y ń c a Józefa Marcinkowskiego.
Tekst tego „glejtu" brzmi następująco: Stanisław August z Bożej Łaski Król
Polski, W i e l k i K s i ą ż e Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Zmudzki... oznajmujemy niniejszym listem naszym komu o tern wiedzieć należy - iż p o ł o ż o n ą
nam jest przez P a n ó w rady, przy boku naszym b ę d ą c y c h , imieniem uczciwych
m i e s z k a ń c ó w wsi Mortuny czy M y s z y ń c a zwanym do starostwa o s t r o ł ę c k i e g o
należący, iż oni m i e n i ą c się być od urodzenia Jana Lubowidzkiego, gubernatora
starostwa o s t r o ł ę c k i e g o , na osobach swoich pokrzywdzonymi, dalszej przemo­
cy tegoż o b a w i a j ą c się, a zatem suplikowano nam jest imieniem tychże uczci­
wych m i e s z k a ń c ó w wsi Myszyniec, a b y ś m y onych w protekcję naszą króle­
w s k ą przyjąć i list Glejt nasz od przemocy i gwałtu tegoż urodzonego Jana
Lubowidzkiego do czynienia prawnie w sądzie naszym referenderyi koronnej
w mniemane pokrzywdzenia d a ć i p o z w o l i ć raczyli, j a k o ż dajemy aż do z a k o ń ­
czenia sprawy i tychże m i e s z k a ń c ó w w protekcję naszą k r ó l e w s k ą przyjmuje­
my m o c ą którego listu glejtu naszego wolni być mają ciż mieszczanie myszynieccy z ż o n a m i d z i e ć m i i całym m a j ą t k i e m " .
-

W dokumencie tym Myszyniec określany jest jednak w dalszym ciągu j a k o
w i e ś . Treść lego glejtu zdaje się w y k l u c z a ć m o ż l i w o ś ć wydania, w tym samym
m i e s i ą c u i roku, aktu erekcyjnego dla M y s z y ń c a .
W świetle uzyskanych m a t e r i a ł ó w ź r ó d ł o w y c h bezspornym wydaje się na­
tomiast fakt otrzymania praw miejskich przez Myszyniec za r z ą d ó w pruskich.
O ż y w i o n e kontakty handlowe z s ą s i e d n i m i miastami pruskimi, a nawet wypad­
ki przesiedlania się r z e m i e ś l n i k ó w niemieckich na teren M y s z y ń c a , d ą ż e n i e do
rozbudowy i p o w i ę k s z e n i a m o ż l i w o ś c i handlowych przez z w i ę k s z e n i e ilości
j a r m a r k ó w , a k t y w i z o w a ł o l u d n o ś ć do walki o prawa miejskie. Dowodzi tego
prośba m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a skierowana do w ł a d z pruskich. Pismo to zna­
komicie charakteryzuje rolę g o s p o d a r c z ą M y s z y ń c a w tym okresie i jego
z w i ą z k i z terenami p o ł o ż o n y m i w o k ó ł niego. Dlatego zacytuję obszernie frag­
menty lego dokumentu: „ D o t y c h c z a s większa c z ę ś ć m i e s z k a ń c ó w trudniła się
rolnictwem, k t ó r e j e d n a k ż e z powodu zbyl z ł e g o piaszczystego gruntu m a ł o im
dochodu p r z y n o s i ł o i to też pewnie jest powodem, że niektórzy z m i e s z k a ń c ó w
u p r a w ę roli tylko jako zatrudnienie dodatkowe p r o w a d z ą , a zajmują się szcze­
gólniej miejskimi i r z e m i e ś l n i c z y m i c z y n n o ś c i a m i , czego oczywistym dowo­
dem jest, ż e obecnie lista r z e m i e ś l n i k ó w wynosi 98 i m o ż n a się s p o d z i e w a ć
najlepszych w y n i k ó w przez wyniesienie tej osady do rzędu miast [...] wsiom

�70

WANDA PAPROCKA

okolicznym otworzy się s p o s o b n o ś ć łatwiejszego, p o m y ś l n i e j s z e g o s p i e n i ę ż e ­
nia swoich p r o d u k t ó w a tym samym daleko łatwiej będą mogli z a s p o k a j a ć
n a j g w a ł t o w n i e j s z c potrzeby swoje
P o ł o ż e n i e tego miejsca targowego jest
także ze w z g l ę d u na bliskość granicy Prus Wschodnich jako też z powodu
niezbyt wielkiej o d l e g ł o ś c i od innych miast tak dogodne, iż klasa ludzi, prze­
m y s ł o w y c h i r z e m i e ś l n i k ó w szczególniej miast Willenburga i Ortelsburga 4 do
5 m i l o d l e g ł y c h znajduje się ciągle w stosunkach handlowych z m i e s z k a ń c a m i
M y s z y ń c a i tym jedynie p r z y p i s a ć należy, ż e kilkunastu kramarzy i profesjona­
listów osiedliło się w M y s z y ń c u , co by nigdy nie było miało miejsca gdyby nie
zostali w stosunkach handlowych z p r z y l e g ł y m i miastami""' .
1

N i e w ą t p l i w i e w interesie w ł a d z pruskich leżało przychylne ustosunkowanie
się do prośby m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a , który otrzymawszy prawa miejskie
m ó g ł stać się w a ż n y m punkiem wymiany handlowej m i ę d z y znajdującymi się
pod zaborem rosyjskim terenami polskimi a p a ń s t w e m pruskim. Otrzymanie
praw miejskich w czasie k r ó t k o t r w a ł y c h rządów pruskich s p o w o d o w a ł o , jak
należy p r z y p u s z c z a ć , z a g i n i ę c i e w okresie późniejszym części d o k u m e n t ó w
w tej sprawie i przekazanie reszty do archiwum b e r l i ń s k i e g o . W ł a d z e miejskie
nie miały wskutek tego podstaw do egzekwowania szeregu p r z y w i l e j ó w nowo
erygowanego miasta. T y m należy t ł u m a c z y ć ponowne (w roku 1826) starania
m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a o uzyskanie prawa urządzenia targu tygodniowego,
tym razem od w ł a d z rosyjskich. W piśmie wystosowanym w lej sprawie do
K o m i s j i R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h motywowano te starania następująco:
„z opisu historycznego miasta M y s z y ń c a raportem Komisji Wojewódzkiej
z dnia 2 5 . I X . 1820 r. przedstawionego wyczyta Komisja R z ą d o w a , ż e miasto
Myszyniec p r ó c z o ś m i u j a r m a r k ó w rocznie nie ma ż a d n e g o targu tygodniowego
dla rzeczonego miasta. Nie m o ż n a w y n a l e ź ć przywileju erekcyjnego z k t ó r e g o
by się p r z e k o n a ć m o ż n a b y ł o , jakie swobody i prawa t e m u ż nadanymi zostały
p r ó c z listu glejtu zwanego przez Najjaśniejszego Augusta Króla Polskiego
w roku 1792 wydanego, który przy raporcie z dnia 10 b.m. przesianym jest. Też
miasto Myszyniec z położenia swego o d l e g ł y m b ę d ą c od miasta Ostrołęki o m i l
5, Kolna m i l 5, Chorzele m i l 5, Przasnysza mil 7 nie mając largu tygodniowego
pozbawiony jest ł a t w o ś c i nabywania pierwszych potrzeb dla ich utrzymania
i c h c ą c w takowe się p r z y s p o s o b i ć zmuszeni s ą do innych miast p o w y ż e j
w y s z c z e g ó l n i o n y c h u d a w a ć s i ę , a przez co wystawieni są pomimo swego
u b ó s t w a na znaczne koszty najmowania p o d w ó d dla sprowadzenia potrzebnych
im w i k t u a ł ó w " .
2 4

Brak dokumentu erekcyjnego dla M y s z y ń c a p r o w a d z i ł r ó w n i e ż do konfliktu
m i ę d z y skarbem królestwa a w ł a d z a m i miejskimi o dochody z propinacji kar­
czmy miejskiej. S p ó r ten, trudny do rozstrzygnięcia z baraku odpowiednich
materiałów, d o p r o w a d z i ł do s z c z e g ó ł o w y c h (w lalach s z e ś ć d z i e s i ą t y c h X I X w.)
p o s z u k i w a ń aktu erekcyjnego, z a r ó w n o w A r c h i w u m G ł ó w n y m K r ó l e s t w a
Polskiego, j a k i aktach dyrektorialnych berlińskich.
W świetle dotychczas uzyskanych z kwerendy archiwalnej m a t e r i a ł ó w ź r ó d ­
ł o w y c h najbardziej wyjaśniające tę spraw są dwa dokumenty: pismo G ł ó w n e g o
A r c h i w u m K r ó l e s t w a Polskiego do Wysokiej Komisji R z ą d o w e j Spraw We­
w n ę t r z n y c h oraz prośba proboszcza myszynieckiego ks. Z a b ł o c k i e g o do bisku­
pa p ł o c k i e g o . W pierwszym z nich czytamy: „ W dopełnieniu reskryptu Wyso-

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI P O N A Ü L O K A L N Y C H

71

kiej K o m i s j i R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h i Duchownych z dnia 20 Lutego
(4 Marca) rb.w przedmiocie wynalezienia oraz przesłania w kopii p o ś w i a d c z o ­
nej przywileju erekcyjnego miasta M y s z y ń c a przez Króla S t a n i s ł a w a Augusta
z dnia 12 maja 1792 nadanego, G ł ó w n e A r c h i w u m K r ó l e s t w a ma zaszczyt
d o n i e ś ć iż po odbytej ścisłej tym celem kwerendy, tak w sumarj uszach i w sa­
mych k s i ę g a c h rok pomieniony o b e j m u j ą c y c h , przywilej taki nigdzie w y ś l e ­
dzonym nie został. P o n i e w a ż A r c h i w u m G ł ó w n e nie posiada akt kompletnych
M e t r y k i Koronnej s z c z e g ó l n i e z ostatnich c z a s ó w panowania Króla S t a n i s ł a w a
Augusta, z k t ó r y c h znakomita c z ę ś ć znajduje się w Petersburgu w A r c h i w u m
przy 111 departamencie r z ą d z ą c e g o senatu, b y ć w i ę c m o ż e , że takowy t a m ż e
wynalezionym zostanie.
N a s t ę p n i e A r c h i w u m G ł ó w n e po przejrzeniu akt dyrektorialnych m i a n o w i ­
cie Prus Nowo-Wschodnich d o t y c z ą c y c h , w y k r y ł o akta z lat 1796 do 1806
w y ł ą c z n i e miasta M y s z y ń c a d o t y c z ą c e , w których m i ę d z y innymi znajduje się
korespondencja w z g l ę d e m przemiany wsi kościelnej miasteczka osady targo­
wej Myszyniec ( K i r c h d o r f Marklflckken) na miasto nie p o w o ł u j ą c e się jednak
na w c z e ś n i e j s z y przywilej erekcyjny z 1792"*"\
Prośba ks. Z a b ł o c k i e g o zawiera natomiast następujące stwierdzenia: „Pod­
ług o b o w i ą z k u mojego i dobrej chęci utrzymania wszystkiego w n a l e ż y t y m
p o r z ą d k u j a k o proboszcz to wszystko, co dawniej trzymali i posiadali księża
jezuici, a po skasowaniu j e z u i t ó w orygowane jest probostwo i to wszystko
zadane i oddane z prawami i przywilejami, co s ł u ż y ł o k s i ę ż o m jezuitom a parcansequeus m o i m antecessorom, egzekucja myszynieckiego kościoła i jego
d o c h o d ó w wykazana w y r a ź n i e . A ż dopiero po okupacji króla pruskiego części
kraju polskiego dochody s ł u ż ą c e k o ś c i o ł o w i myszynieckiemu prawami i przy­
wilejami od k r ó l ó w polskich nadane służyły mu a ż do roku 1798 i były probo­
s z c z ó w myszynieckich n i e z a p r z e c z a l n ą w ł a s n o ś c i ą , jako to d o c h ó d z propina­
cji, brukowego i trzech j a r m a r k ó w roku dopiero wzmiankowanego, gdy rząd
pruski i w i e ś Myszyniec w miasto z a m i e n i ł i szynku obywatelom d o z w o l i ł , tym
sposobem d o c h ó d k o ś c i o ł o w i , czyli fundusz na utrzymanie w i k a r i u s z ó w ode­
brał"
2 6

Wydaje s i ę że na podstawie tego ostatniego dokumentu m o ż n a ściślej niż
podają to pisma G ł ó w n e g o A r c h i w u m , w y m i e n i a j ą c e tylko lata 1796-1806 jako
okres przejścia M y s z y ń c a na prawa miejskie określić, że akt erekcyjny pocho­
dzi z roku 1798, a w k a ż d y m razie w tym roku został wprowadzony w ż y c i e .
2 7

Wzrost ludności M y s z y ń c a z c h w i l ą erygowania go na miasto postępuje
bardzo szybko. D z i e s i ę c i o k r o t n y wzrost ludności m i ę d z y 1798 a 1810 r. jest
jeszcze j e d n y m argumentem p r z e m a w i a j ą c y m za przyjęciem roku 1798 za
p r a w d z i w ą d a t ę nadania praw miejskich M v s z y n c o w i . W 1820 r. m i e s z k a ń c ó w
jest j u ż 1215, d o m ó w mieszkalnych 1 4 9 \ W 1828 r. - 1380 m i e s z k a ń c ó w ,
d o m ó w 152. W 1844 r. - 1738, d o m ó w 155, w 1864 - 2000 m i e s z k a ń c ó w ,
d o m ó w 205.
R o z w ó j M y s z y ń c a ma swoje ź r ó d ł o z jego znaczeniu j a k o miejsca zbytu
p r o d u k t ó w rolniczych i hodowlanych i zakupu n i e z b ę d n y c h w gospodarstwie
a r t y k u ł ó w konsumpcyjnych. Znaczenie j a r m a r k ó w było bardzo d u ż e . Ś w i a d c z ą
o tym akta z a w i e r a j ą c e materiały d o t y c z ą c e d z i e r ż a w y d o c h o d ó w jarmarkowcgo, stanowego i brukowego, które s ą dowodem w a l k i konkurencyjnej m i ę d z y
-i

�72

WANDA PAPROCKA

kolejnymi d z i e r ż a w c a m i dla olrzymania bądź przedłużenia dzierżaw, j a k rów­
nież wykazy d o c h o d ó w jarmarkowego i brukowego oraz liczne prośby o z w i ę ­
kszenie ilości j a r m a r k ó w .
W e d ł u g „ D z i e n n i k a U r z ę d o w e g o " guberni płockiej w 1851 r.~ w M y s z y ń c u
o d b y w a ł o się 6 j a r m a r k ó w w następujące dni: I) w ś r o d ę po Trzech K r ó l a c h ,
czyli po 25 grudnia w g kalendarza p r a w o s ł a w n e g o , a po 6 stycznia w g kalen­
darza katolickiego; 2) po Zwiastowaniu NP M a r i i ; 3) po Świętej Trójcy; 4) po
W n i e b o w z i ę c i u NP M a r i i , czyli po dniu 3 w z g l ę d n i e 15 sierpnia; 5) po Ś w i ę t y m
Michale, czyli po 17 w z g l ę d n i e 29 w r z e ś n i a ; 6) po Ś w i ę t y m Marcinie, czyli po
20 października w z g l ę d n i e I 1 listopada. Targi ustalano w piątki co tydzień.
Znaczenie j a r m a r k ó w dla rozwoju gospodarczego M y s z y ń c a podkreślają
prośby m i e s z k a ń c ó w o z w i ę k s z e n i e ich ilości. W jednej z nich czytamy m.in.:
„ J a r m a r k u , których dawniejszymi laty b y w a ł o w mieście M y s z y ń c u po 12,
a ostatnimi laty po 8 najmniej, w tym roku do 6 zmniejszone zostało. Zniesienie
d w ó c h j a r m a r k ó w rocznic byłoby najdotkliwszym ciosem dla dorobku miesz­
k a ń c ó w samego miasta M y s z y ń c a i okolicznych w ł o ś c i a n . L u d n o ś ć miasta
składa się z samych tylko r z e m i e ś l n i k ó w , r ę k o d z i e l n i k ó w i fabrykantów [...]
Grunta miejskie piaszczyste i nieurodzajne nie dają m o ż l i w o ś c i do zajmowania
się ich u p r a w ą rolniczą i dlatego wszyscy rzucić się m u s z ą do p r z e m y s ł u ,
r z e m i o s ł aby mieli czym o p ł a c a ć podatki i w y ż y w i ć swoje familie. W takim
p o ł o ż e n i u rzeczy całą n a d z i e j ę e g z y s t e n c j i m i e s z k a ń c ó w miasta na u ł a t w i o n y m
odbycie w y r o b ó w i fabrykatów swoich [...] Jarmarki mają tę s a m ą w a r t o ś ć dla
w ł o ś c i a n okolicznych. Grunta są n ę d z n e i z samych w y d m składające się.
Miasto Myszyniec j a k o najbliższe dla nich miejsce odbytu p r o d u k t ó w z b o ż o ­
w y c h i inwentarzy, ma w p ł y w na ich egzystencję, albowiem inne miasta naj­
mniej o 5 m i l drogi o d l e g ł e nie są przez nich w tym celu u c z ę s z c z a n e dlatego
że p ę d z e n i e inwentarza na laką o d l e g ł o ś ć w a r t o ś ć jego o wiele zmniejsza i ż e
odbycie tej dalekiej drogi dla zdobycia przedmiotu niewielkiej wartości jest dla
biednego w ł o ś c i a n a n i e o p ł a c a l n y m i c i ę ż k i m " " ' .
9

0

Wraz z rozwojem M y s z y ń c a i z w i ę k s z e n i e m się jego roli w procesie kształ­
towania się gospodarki towarowej jako ośrodka wymiany produkcji rolnej
i rzemieślniczej z w i ę k s z a się ilość osób o d g r y w a j ą c y c h c z y n n ą rolę w handlu
i rzemiośle.
Z zestawienia m a t e r i a ł ó w archiwalnych m o ż n a określić liczbę rzemieślni­
k ó w - m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a w końcu X V I I I i X I X w.:
Lata
1789
Liczba r z e m i e ś l n i k ó w 19
(razem z p r z e m y s ł e m i handlem).

1797
98

1830
99

1864
90

Ten znaczny wzrost liczby r z e m i e ś l n i k ó w między 1789 a 1797 rokiem
m o ż n a by p r z y p i s a ć faktowi uzyskania praw miejskich przez Myszyniec, ale
wydaje się, ż e należałoby być o s t r o ż n y m w wysuwaniu takich w n i o s k ó w . B y ć
m o ż e , w spisie w 1797 г., tak jak i w lustracji z 1789 г., nie u w z g l ę d n i o n o o s ó b
m i e s z k a j ą c y c h na terenie M y s z y ń c a K o ś c i e l n e g o . Na tym terenie m i e s z k a ł o
wielu r z e m i e ś l n i k ó w . Połączenie obu części M y s z y ń c a Nowego i K o ś c i e l n e g o
w momencie powstania miasta z m i e n i ł o , jak należy sądzić, zasady dokonywa-

�M Y S Z Y N I E C 1 J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WII-ZI 1 ' O N A D I . O K A I . N Y C I I

73

nych spisów. Najdokładniejszy spis r z e m i e ś l n i k ó w z wymienieniem rodzajów
r z e m i o s ł i nazwisk p o s z c z e g ó l n y c h r z e m i e ś l n i k ó w istnieje dla 1830 r. Jest to
lista imienna z a r o b k u j ą c y c h w mieście M y s z y ń c u . Wymienia ona stolarzy,
cieśli, k a p e l u s z n i k ó w , rzeźników, tokarzy, k r a w c ó w , kuśnierzy, kołodziejów,
bednarzy, s z e w c ó w , garncarzy, piekarzy, farbiarzy. Obraz miasta M y s z y ń c a ,
jego zabudowy okolo lat czterdziestych X I X w. (odtworzona na podstawie
m a t e r i a ł ó w archiwalnych) p r z e d s t a w i a ł się następująco: „ d o m ó w mieszkalnych
było 155, w tym 6 murowanych, studni kancelaryjnych do ciągnienia wody
kołami 5, szopa drewniana gontami kryla na skład narzędzi ogniowych, plac
kancelaryjny na k t ó r y m wybudowali łaźnię, plac kancelaryjny na k t ó r y m Gąsiewski gorzelnie p o b u d o w a ł " . Analizując dane z p o s z c z e g ó l n y c h lat należy
p o d k r e ś l i ć , że w stosunku do wzrostu ludności miasta bardzo wolno rozwija s i ę
budownictwo. W 1810 r. mamy wykazane 148 d o m ó w na 2115 m i e s z k a ń c ó w .
W 1844 r. liczba ludności miasta wynosi j u ż 1738 o s ó b , d o m ó w natomiast jest
zaledwie o 7 w i ę c e j . Wydaje się, ż e istniały pewne ograniczenia w p o w i ę k s z a ­
niu obszaru miasta i jego rozbudowy. Ś w i a d c z y o tym kilkakrotna prośba w ł a d z
i m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a o nowe grunta bądź wykorzystanie wolnych na tere­
nie miasta. W jednej z nich czytamy: „I aby dla wielkiego u c i e m i ę ż e n i a
p r z y l e g ł e wioski p r z y ł ą c z o n e być mogły na przedmieścia lego miasteczka, 2 °
aby grunt do probostwa należący zawierający dwie trzecie części całej mapy,
a któren b e z u ż y t e c z n i e o d ł o g i e m leży przez pomiar w użytek m i e s z k a ń c o m
oddanym został, 3 ° aby k a r c z m ę z d e z e l o w a n ą p o w i a t o w ą w przodku miasta
3 1

r o z e b r a ć kazano a mieszczanie kosztem swoim i dobra c a ł e g o miasta Ratusz
,
i-"32
wystawie mogli
O znaczeniu, jakie pełnił Myszyniec w rozwoju gospodarczym okolicznych
wsi świadczy wzrost d o c h o d ó w z d z i e r ż a w y jarmarkowego i brukowego. W la­
tach 1842-1844 w y n o s i ł on 179,85 rubli (dzierżawa trzyletnia) w latach 18651867 - 460,45 rb. W p ł y w y te przekraczały w b u d ż e c i e kasy miejskiej dochody
otrzymywane za wyszynk trunków. G ł ó w n y m przedmiotem handlu na jarmar­
kach i largach myszynieckich w ciągu wieku X I X bylo bydło, trzoda chlewna
i konie, s t a n o w i ą c e także podstawowy obiekt eksportu do Prus.
W opisie largu myszynieckiego z 2 poł. X I X w. W. Olszewski (1970, s.
212-219) w y r a ź n i e podkreśla jego specyficzny charakter. Pisze on m.in.: „Przez
c a ł ą d ł u g o ś ć miasta i na całym rynku bardzo obszernym, nic więcej lu nie
zobaczysz - lylko b y d ł o , konie, a p r z e w a ż n i e wiepsze, których po parę lub
nawet kilka tysięcy szluk na każdy jarmark pędzają; chcąc kupić z t r u d n o ś c i ą
i to najwięcej korzec, m o ż n a z n a l e ź ć . O p r ó c z tego innych p r z e d m i o t ó w w bar­
dzo niewielkiej wystawiają na tych jarmarkach ilości, trochę narzędzi i s p r z ę ­
tów wyrabianych przez r z e m i e ś l n i k ó w , trochę norymberszczyzny ot i wszy­
stko. Wartość p r z y p ę d z o n y c h na jarmark inwentarzy m o ż n a przypuszczalnie
o c e n i ć przynajmniej na 30 do 40 tysięcy rubli z. których to inwentarzy 3/4 do
Prus w y c h o d z i " .
Przedstawiony materiał ź r ó d ł o w y nasuwa szereg istotnych refleksji d o t y c z ą ­
cych rozwoju M y s z y ń c a . Punktem zwrotnym w tym procesie była n i e w ą t p l i w i e
zamiana misji jezuickiej na probostwo oraz konsekwentna polityka administra­
cji świeckiej, która dążyła do objęcia swoimi w p ł y w a m i p o w s t a j ą c e g o o ś r o d k a
życia gospodarczego terenu Puszczy Kurpiowskiej. Dalsze ograniczenie zna-

�74

WANDA l'AI'ROCKA

czenia, podlegającej w ł a d z y kościelnej części M y s z y ń c a , z w i ą z a n e bylo z uzy­
skaniem statusu miasta i likwidacją d o c h o d ó w k o ś c i e l n y c h p o c h o d z ą c y c h z na­
danych misji dawniej przywilejów. Dla zobrazowania znaczenia tego faktu
m o ż n a p o s ł u ż y ć się s ł o w a m i proboszcza myszynieckiego, który r e l a c j o n o w a ł
ten stan rzeczy w ł a d z o m zwierzchnim w s p o s ó b pelen ekspresji: „Jak ciało
utrzymuje się pokarmem, tak to miejsce u t r z y m y w a ł o się propinacją ( k a r c z m ą ) ,
jarmarkami, w s i ą i w r ę b e m w o l n y m . W z i ą ć ciału pokarm, wszystkie członki
mdleją i opadają; przez objęcie przeznaczonego funduszu t o ż s a m o w i d a ć tu
w gospodarstwie k o ś c i e l n y m i rolniczym od c h w i l i , gdy z o s t a ł mu o d j ę t y " .
3 3

O zmienionej sytuacji ekonomicznej probostwa świadczy r ó w n i e ż cytowana
j u ż korespondencja z 1821 r. m i ę d z y proboszczem myszynieckim a biskupem
p ł o c k i m i K o m i s j ą R z ą d o w ą Spraw W e w n ę t r z n y c h .
Odebranie d o c h o d ó w z targów i karczmy, a ponadto o b c i ą ż e n i e podatkami
miejskimi, p o z b a w i ł o kościół znaczącej roli gospodarczej nie z m n i e j s z y ł o
jednak jego znaczenia jako ośrodka ponadlokalnej więzi religijnej. Z a s i ę g
o d d z i a ł y w a n i a parafii był terytorialnie duży, mimo dokonywanych p r z e s u n i ę ć
jej granic na rzecz nowo powstałych kościołów, np. w Kadzidle. Ś w i a d c z ą
0 znaczeniu parafii myszynieckiej rozmiary b u d y n k ó w k o ś c i e l n y c h , przekra­
czające w i e l k o ś c i ą potrzeby samego miasta, ich rozbudowa i coraz bogatsze
w y p o s a ż e n i e oraz liczne uroczystości k o ś c i e l n e g r o m a d z ą c e tłumy wiernych
z okolicznych terenów. N a l e ż y p r z y p u s z c z a ć , że organizowanie o k a z a ł y c h pro­
cesji w których uczestniczyły w strojach ludowych cale wsie z c h o r ą g w i a m i
1 obrazami, powszechne jeszcze w X X w. posiadały d a w n i e j s z ą X l X - w i e c z n ą
tradycję.
Wprawdzie nie sprzyjała tej konsolidującej roli kościoła trudna sytuacja
materialna parafii, która z m u s z a ł a do egzekwowania (często rygorystycznie)
od wiernych świadczeń na jej utrzymanie, co było przyjmowane z oporami
wobec niskiego poziomu życia i bardzo ograniczonych d o c h o d ó w m i e s z k a ń ­
c ó w Puszczy. J e d n a k ż e te, do pewnego stopnia incydentalne fakty, z w i ą z a n e ze
sposobami p o s t ę p o w a n i a i cechami osobowymi danego duszpasterza nie
umniejszały znaczenia parafii w tworzeniu nie tylko wyznaniowej, ale i kultu­
rowej więzi p o n a d l o k a l n e j .
34

35

Myszyniec - miasto, jak w y k a z a ł y materiały ź r ó d ł o w e , rozwijało się w tym
czasie na terenie dawnej osady Marluny jako centrum gospodarcze Kurpiowsz­
czyzny pod a d m i n i s t r a c j ą s t a r o s t ó w o s t r o ł ę c k i c h . R o z w ó j M y s z y ń c a m i a ł swo­
j e ź r ó d ł o w znaczeniu jego jako miejsca zbytu p r o d u k t ó w rolnych i hodowla­
nych oraz zakupu n i e z b ę d n y c h w gospodarstwie a r t y k u ł ó w konsumpcyjnych.
D u ż ą rolę o d e g r a ł a bliskość granicy pruskiej. W okresie kiedy Kurpiowszczy­
zna znalazła się w granicach państwa pruskiego, tj. od 1795 r. do 1807 r.
nastąpiło nie tylko z w i ę k s z e n i e wymiany handlowej, ale i osiedlanie się „kra­
marzy i p r o f e s j o n a l i s t ó w " z sąsiednich Prus Wschodnich, jak wspomina cyto­
wany j u ż raport d o t y c z ą c y zamiany miejsca targowego Myszyniec na M i a s t o .
Ustanowienie w późniejszym okresie komory celnej w M y s z y ń c u , n a s t ę p n i e
przeniesienie do D ą b r o w y , o g r a n i c z a ł o te b e z p o ś r e d n i e kontakty ale nie z l i k w i ­
d o w a ł o wymiany handlowej, w pierwszym rzędzie handlu b y d ł e m , uzależnia­
j ą c j ą jedynie od w y s o k o ś c i aktualnych taryf celnych.
36

�M Y S Z Y N J B C J J l i G O K O L A W T W O R Z E N I U WIljZI l ' O N A D L O K A L N Y C l I

75

N a l e ż y jeszcze z w r ó c i ć u w a g ę na fakt, ż e charakter gospodarki kurpio­
wskiej, niski poziom produkcji rolnej, niekorzystna sytuacja agrarna gospo­
darstw sprzyjały rozwojowi zajęć pozarolniczych, m.in. przemysłu domowego.
Przedmiotem zbytu były wyroby tkackie, przede wszystkim płótno, wyroby
z drewna, produkcja kowalska i inne. Sprzyjało to rozwojowi targów i jarmar­
ków, tradycyjnym formom organizacji handlu na w s i . N i e w ą t p l i w i e m o ż l i w o ś c i
rozwoju gospodarczego m ó g ł u z y s k a ć Myszyniec dzięki wyniesieniu go do
rzędu miast, j a k k o l w i e k w klasyfikacji miast Księstwa Warszawskiego, a na­
s t ę p n i e K r ó l e s t w a Kongresowego, należał do najniższej I V klasy.
Ten, m o ż e nie zawsze jednolicie postępujący, zc w z g l ę d u na szereg uwarun­
k o w a ń z e w n ę t r z n y c h , rozwój M y s z y ń c a jako o ś r o d k a ponadlokalnych więzi
gospodarczych z o s t a ł w pewien s p o s ó b zahamowany w momencie odebrania
mu praw miejskich na mocy ukazu carskiego z dnia J czerwca 1869 r.

Przypisy

^ Puszcze,

lasy, boty w Księstwie

Mazowieckim

K o r o n n a Lustracja X V I I I , nr 4 k. 144; Rewizja dóbr

W wojev\ówtłzlwic

rawskim, płockim

kixUewskicit województwa

C z a r t o r y s k i c h w K r a k o w i e , sygn. 3067, s. 715; Inwentarz

prowcnlów

i mazmvieekitit z ok. 1566 /:, A G A l ) : M e t r y k a

mazowieckiego

wszelkich

1565 г., R k p . B i b l i o t e k a M u z e u m X X

starostwa łomżyńskiego,

15X0 г.. A G A D : A r c h i w u m

Skarbu K o r o n n e g o , L V I , t. . V I I I , k. 49.
- A O A D : Dokument

p e r g a m i n o w y 8696.

^ Patrz też: Opis iiistoiyczny
akt. nr 1991.

miast w gub. płockiej.

Dział starych d r u k ó w i rękopisów B i b l i o t e k i Publicznej miasta Warszawy,

A R S J ( A r c h i w u m R z y m s k i e T o w a r z y s t w a Jezusowego); C a l . Brev. 1700-1710, L i t h . 57 ( f o t o k o p i e j . t. 105. к. 179;

4

Personarían

Provineiae

Litítttana

Sor,

Catalogas

Jesu.

A R S J , C a l . Brcv. 1728-1729. L i l h . 58. I . 106; Cat Brev. 1731-1732. L i t h . 58; C a l . Brev. 1737-1738. L i t h . 58.

5

6

A R S J , Historia

7

A R S J , Historia...,

8

A R S J , Historia

CollcgiiŁomżensis

Societalis

Jesu, A n n i 1694, 1640-1695. L i l h . 43-249, I . 43. k. 257.

A n n u s 1696-1704, L i l h . 44-127, I . 44. k. 132.

Resitleitliae

Misieniss

Societal's Jesu, A n n o 1698, 1 j t h . 44-127, I . 44. k. 132.

^ W M y s z y ń c u staraniem misjonarzy p r z y k r y ł o dachem kościół i wieżę z krzyżem oraz kopula z pozłacani) k u l ą . Na czterech
rogach kościoła umieszczono pozłacane krzyże. W ołtarzu - obraz M a t k i Boskiej z Dzieciątkiem w e wspanialej pozalacanej ramie. We
w n ę t r z u z n a j d o w a ł a się bogato zdobiona ambona i chór. wsparty na okrągłych k o l u m n a c h . A R S J . Historia...,

A n . 1701, 1696-1704,

L i t h . 44-342, 1. 44. k, 3 6 0 .
1

0

A R S J , Historia...,

1705-1710, L i l h . 45-24. k. 23; także J e m i e I i t y. 1975. s. 22.

^ ' ..Tego roku rozpoczęto budowę kościoła na fundamentach, jakie zoslaly po spalonym przed dziesięcioleciem przez w r o g ó w wiary
katolickiej kościele. Kościół ten pomieści 3 tysiące l u d z i " , ARSJ, Historia....

Annus D o m i n i 1719, 1717-i 772, L i t h . 4 7 - 1 , t. 54, k. 117.

A n n i 1723, 1723-1729, L i l h . 48,1.55. k. 67; W H i s t o r i i K o l e g i u m Ł o m ż y ń s k i e g o z 1725 r. czytamy, że w M y s z y ń c u ,

1_

Historia...,

„gdzie stoi d o m dla w i e l u misjonarzy, kościół tejże misji wyposażono w ołtarze rzeźbione przez cenionych artystów. Siedem ołtarzy
w y k o n a l i artyści z Gdańska dzięki hojności p. Stawskiego, lego miejsca specjalnego patrona i dobroczyńcy. Na Świętego St. K o s i k i
dużo ludzi zeszło się d o kościoła.'"; Historia....
13
b

l

Misiensis

1723-29. L i l h . 4 8 - 1 , I . 55. k. 69.

(

A R S J . Annus Collegii
Soscietatis

Łomżensis

Soc. Jesu. A n n i D o m i n i 1693. 1640-1 704. I.ith. 43-294. t. 43. k. 3 0 3 ; Лппиае

Jesu, A n n u s 1689. 1678-1689. L i l h . 42-244. t. 42, k. 263; Линии

Collegy

Łomżensis

licsitlentia

Soc. Jesu. A n n u s D o m i n i

699, 1696-1704, L i l h . 44-34. t. 44. k. 37.
1 5

Historia....

A n n u s 1719. 1717-1772, L i l h . 4 7 - 1 . 1.54, k. 117.

W d o k u m e n c i e t y m c z y l a m y : ,.tymże O j c o m p o z w a l a m y ażeby mogli w y k o ń c z y ć b u d o w y karczmy w lesie niechybnie dla
p o ż y t k u tegoż, na oczyszczonej i uprawianej przestrzeni p r o w a d z i ć w y s z y n k napilku lak zakupionego jak i przygotowanego na miejscu,
z a r ó w n o dla mieszkańców, j a k i p r z y b y s z ó w . D l a tychże pomieszczeń klaszloru a m i a n o w i c i e b u d y n k ó w : szkoły, b r o w a r u i karczmy
zezwalamy na bezpieczne i w o l n e w y c i n a n i e drzewa w lasach tychże do uż&gt; tku d o m o w e g o a lakże na w y s z y n k różnych napojów. T o
w s z y s t k o zainteresowanym, zwłaszcza zaś w i e l m o ż n e m u Janowi Kos. staroście naszemu oslrolęckiemu obecnemu, a lakże strażnikom
leśnym polecamy, aby b y ł o w i a d o m y m " . Przywileje....

1828, s. 132-134.

' ' A G A D . A r c h i w u m Skarbu K o r o n n e g o ( A S K ) . X L V I . nr 166. /.//.
1

^

8

Historia....

A n n u s D o m i n i 1739, 1730-1742. L i t h . 49-178, I . 54. k. 1 8 1 .

A G A D , K o m i s j a Rządowa S p r a w W e w n ę t r z n y c h ( K R S W ) . nr

miasta Myszyńca

w województwie

płockim

obwoilzie ostrołęckim

1820 r.

�76

WANDAPAPROCKA

Wewnętrznych

z (hita 4ll(¡ kwietnia 1S61

r.

A G A D , K R S W , nr 4408. Akta tyc

2 1

śniejszego
^

Króla

Augusta Saskiego z 1X10 г.

Fryderyka

A G A D , K R S W , nr 4412, v o l . V. Kopia urzędowa

i Akt Zieittskich powiatu ostrołęckiego

*"* A G A D , K R S W , 4412, vol .V. 'tłumaczenie
2

listu glejtu oddana przez Józefa

Marcinkowskiego

ze wsi Myszyniec do

Urzętht

10 marca 1X20 r.
z akt popruskich

dotyczttce zmiany ostu/y targowej Myszyniec

na miasto, 1797

r.

' ' A G A D , K R S W . nr 4 4 ) 0 , v o l . ! ] ] .
A G A D , K R S W , nr 4412. v o l . V.

2 5

~
-

b

/

Tamże.
Jak w y n i k a z. listu skierowanego do K r ó l a Fryderyka Augusta Saskiego przez mieszkańców M y s z y ń c a , autorzy w i d z ą rolę

w ł a d z pruskich j e d y n i e w potwierdzeniu aktu erekcyjnego króla Stanisława Augusta. Pis/ą oni: „ O b y w a t e l e miasteczka M y s z y n i e c na
moey konstytucji posiadając 130 d y m ó w w e wsi p i e r w e j z w a n e j M a r l u n y o t r z y m a l i p r z y w i l e j i wszelkie p r e r o g a t y w y miasta, które
rząd pruski p o t w i e r d z i ! . . . " , A G A D , K R S W , nr 4408.
2

8

A G A D , K R S W , nr 4206, Opisanie

histoiyczjte....

A G A D . K R S W . nr 4412, v o l . V. Dziennik urzedouy gubernii płockiej
A G A D , K R S W , ni" 4412, v o l . V. Józef
imieniem swym i mieszkańców

satnego miasta Myszyńca,

tudzież

A D A G , K R S W , nr 4 4 1 1 . v o l . IV, ll_Wv/.: nierucltoinoici
znajdujących

się i

1851,

Zyltyb uprasza o przywrócenie
icłościnn
w/amoicią

nr 2.
и- mieście

zmnie/iiouych

rzą{Jo\iych

parafii

Myszyńcu

jarmarków

a to

tnyszynieckiej,

kasy miasta Myszyńca

bęil({cycttprzy

rewizji za 1X39

r

opisanych.

~ - A G A D , K R S W , nr 4408. A kia tyczące

się miasta Myszyńca,

departamentu

1'loek, prośba

tttieszkańców...

^

A . Dobrski do dziekana, Myszyniec 29 I X 1877. A r c h i w u m Diecezji w Łomży, sygn. 320, k. 147, cyt. za: J e m i e I i t у

M

A G A D , K R S W , nr 4409, v o l . I!.
1'rzykladem świadczącym o sile o d d z i a ł y w a n i a kościoła na społeczność parafialną

1975. s. 15.

był m.in. fakt przyjęcia i stosowania

głoszonych z ambon zasad trzeźwości, akcji, przeprowadzanej w w i e l u parafiach w k r a j u . Jej bezpośrednim s k u t k i e m b y l a likvvidacja
karczmy w M y s z y ń c u , którą z a m i e n i o n o na koszary dla stacjonującego w mieście w o j s k a . A G A D , K R S W , nr 4412, v o l . V. Pismo
Gubernialnego
-

1 6

do Komisji

Rządowej

S¡&gt;raw Wewnętrznyelt,

Rzíjdu

11 23 października 1864 r.

A G A D , K R S W , nr'4409, vol I I .

LITERATURA
G r z y b o w s k i M.
1 983 Kościelna działalność Michala Jerzego Poniatowskieg
Biskupa
Płoc­
kiego 1773-1785, [ w : ] Studia z liisiorii kościoła w Polsce, t. 7.
Historia
Polski
1858 Historia Polski, t. 1, cz. 2, Warszawa.
J e m i e l i t y W.
1975 Parafie Puszczy Kurpiowskiej,
Łomża.
K o ś c i e s z a - Z a ł u s k i Ł.
1911 Najstarszy opis Puszczy Kurpiowskiej
(tłum. z łac. J. Baranowski),
„ Z i e m i a " , nr 18.
K r y ń s k i A.
1880 Stanisława Skrodzkiego porządek prawa bartnego, A r c h i w u m K o m i ­
sji Historycznej, t. 3, K r a k ó w .
K r z y w i c k i L.
1962 Kurpie, [ w : ] L . К r z у w i с к i , Artykuły, rozprawy 1892, t. 6, War­
szawa.
O l s z e w s k i W.
1870 Od Myszyńca,
„ G a z e t a Rolnicza", nr 22, Warszawa.
P o k r o p e k M.
1965 Transport i komunikacja na Kurpiach,
[ w : ] Kuprie. Puszcza
Zielona,
t. 3, W r o c ł a w .

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI 1 ' O N A D L O K A L N Y C H

77

Przywileje
1828 Przywileje
nadania i swobody przez królów polskich, książąt mazo­
wieckich i biskupów płockich udzielone miastom województwa
płockiego,
ze­
brane staraniem H. Gawareckiego,
Warszawa.
Słownik
Geograficzny
1885 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa, t. 6.
T r z e b i ń s k i W., B o r k i e w i c z A .
1956 Podziały administracyjne Królestwa Polskiego w okresie
1915-1918,
Warszawa.
W ó j c i c k i K., N i s z c z y c k i K.
1843 Prawo bartne, Biblioteka S t a r o ż y t n y c h Pisarzy Polskich, t. 14, War­
szawa.

Wanda Paprocka

T I I E R O L E O F M Y S Z Y N I E C IN F O R M I N G T H E S U P R A L O C A L
SOCIAL TIES

Summary
The most important role for consolidating local communities was that of the centres
converging the supralocal economic, social and cultural connections of a given territory. Mys­
zyniec was such a centre for the region of north-eastern Mazovia, namely for the area caalled
Kurpie. Once a village, then a small town, later became M y s z y n i e c more a village than a town
again. Erom the very beginning of its existence had an important role in the historical develop­
ment of the region.
The article follows the history of the locality reaching back as far as the founding of the
mission of Jesuits there till the loss of c i v i c rights in 1870.
The settlement on the area of the Kurpie Forest had begun at the end of the sixteenth century
and at the beginning of the seventeenth. At first the influx of population had a seasonal character;
greater stabilization came in the second halfth of the seventeenth cent. Because of the growing
surge of settlers, also from neighbouring Prussia Jesuits undertook a missionary action there. It
aimed not only at reinforcing the religiousness of the inhabitants but also at counteracting the
growing influence of Protestantism. T h e first mission was founded at the time of the reign of
Jan Kazimierz. In the document obtained from the king, granting Tie priviledge of three annual
markets the name M y s z y n i e c had been mentioned-for the first time. T h e next priviledges were
granted to the mission by the king Jan Sobieski (school, brewery, inn) and the king August III
(for the weekly markets in the village of M y s z y n i e c ) . The centre of the parish of M y s z y n i e c had
been first a small chapel, later a wooden and then a stone churches were built. Apart from
reinforcing religious ties the mission played an important role for the economy of the region.
Every week the markets attracted the inhabitants of the area of the Forest and goods could be
exchanged there.
After the Jesuit Order had been abolished by the decree of the king S t a n i s ł a w August the
mission was changed into personage and the Jesuits remained as diocesan priests.
A n important point in the development of M y s z y n i e c was obtaining the c i v i c rights of a town
at the end of the eighteenth century. In the years between 1789 and 1810 the number of
population grew ten times, in 1864 there were two thousand inhabitants of the town and 205
houses. Such development of the locality was caused by its role of a place where agricultural
products were sold and peasants could buy everything they needed in their households. A s thetown developed, there were more and more people engaged in trade and craft. For example in

�78

WANDA PAPROCKA

1789 there were 19 craftsmen in M y s z y n i e c while in 1864 their number ammounted to 90. T h e
growing meaning of M y s z y n i e c as the local trade centre can be also proved by the growlh of
incomes coming from the market taxes in the budget of town council. T h e expansion of the town
as the supralocal centre was set back once the decree of the Russian Tsar abolished ils c i v i c
rights as a town in 1869.
Translated by Anna Kuczyńska-Skrzypck

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8534" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8513">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cbe1a4f438987656666a2887b4d067cf.pdf</src>
        <authentication>190872b0d7417932f505df0070a4277c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101918">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5230</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101920">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101922">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101923">
                <text>2006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101924">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4854</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101925">
                <text>50-lecie "Etnografii Polskiej" / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101926">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50, s.7-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101927">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101929">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101930">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101931">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101932">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101933">
                <text>„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"
Powstanie nowego czasopisma, związanego z istniejącym od 1953 roku In­
stytutem Historii Kultury Materialnej (obecnie Instytut Archeologii i Etnologii)
Polskiej Akademii Nauk, było ważnym wydarzeniem w dziejach dyscypliny .
Od samego początku pismo ukazuje się z niezwykłą regularnością, mimo róż­
nych, często burzliwych, zmian zachodzących w kraju, i utrwaliło swoją pozycję
w dorobku polskiej humanistyki.
Powołanie do życia „Etnografii Polskiej" było wspólnym dziełem badaczy,
którzy po wojnie podjęli trud odbudowy nauki polskiej. O udziale wielu wybit¬
nych naukowców w pracach wydawniczych świadczy skład Komitetu Redakcyjnego , a także powierzenie redagowania kolejnych tomów poszczególnym
członkom tego Gremium.
Teksty publikowane w „Etnografii Polskiej" są ważnym źródłem wiedzy
o osiągnięciach powojennej etnografii (późniejszej etnologii/antropologii kultu¬
rowej), kierunkach prac badawczych, specyfice różnych ośrodków naukowych,
rozwoju dyscypliny i jej historii.
Ukazanie się pięćdziesiątego tomu czasopisma jest okazją do przypomnienia
podstawowych zadań stawianych mu od chwili powstania, omówienia prezento¬
wanej na jego łamach problematyki i prześledzenia zmian. Jest to również okazja
do refleksji nad rolą i miejscem pisma w polskiej etnografii/etnologii i osiąg¬
nięciami dyscypliny, widzianymi przez pryzmat publikowanych na jego łamach
artykułów.
Historia czasopisma jest częścią historii polskiej etnografii/etnologii/antropo¬
logii kulturowej i powinna być rozpatrywana w ścisłym związku z nią. Takie
pogłębione ujęcie nie jest jednak możliwe w krótkim, z konieczności, tekście.
Możemy jedynie zasygnalizować pewne problemy. Trudno nam również oceniać
czasopismo, z którym jesteśmy związane od dawna.
We „Wstępie" do pierwszego tomu „Etnografii Polskiej", zatytułowanym „Od
Redakcji", tak m.in. sformułowano jej zadania: „[...] czasopismo to jako odbicie
1

2

1

Etnografia reprezentowana w Instytucie Historii Kultury Materialnej związana była z Dzia­
łem I V PAN. „Zakres tematyczny tego Działu [jak napisano w I tomie pisma, w artykule „Od
Redakcji"] nie ogranicza się [...] do zagadnień kultury materialnej, obejmuje bowiem zarówno
zagadnienie rozwoju sił wytwórczych wraz z całością kultury materialnej, jak też problematykę
społecznych stosunków produkcji i bogatą tematykę należącą do dziedziny świadomości spo­
łecznej" (Etnografia Polska, t. I : 1958, s. 15).
Redaktorem naczelnym „Etnografii Polskiej" był prof. dr hab. Witold Dynowski. W skład
Komitetu Redakcyjnego wchodzili: prof. prof. Kazimierz Dobrowolski, Józef Gajek, Mieczysław
Gładysz, Jadwiga Stelmachowska, Jadwiga Klimaszewska, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Kazimierz
Moszyński, Adolf Nasz, Andrzej Waligórski, Kazimiera Zawistowicz-Adamska.
2

�8

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

polskiej współczesnej myśli badawczej musi oprócz problematyki własnego kra¬
j u uwzględnić również etnografię innych narodów słowiańskich oraz pozosta¬
łych krajów europejskich i pozaeuropejskich. [... ] czasopismo będzie się starało
kłaść silny nacisk na zagadnienia metodologiczne, na zagadnienia związane
z techniką badań, na podstawowe problemy teoretyczne. [... ] Nieobca mu będzie
również problematyka etnogenetyczna i zagadnienia swoistych cech etnicznych
ludu polskiego i jego kultury" (Etnografia Polska, t. I : 1958, s. 16).
W tym samym tomie zamieszczony został artykuł nestora polskiej etnografii,
prof. Kazimierza Dobrowolskiego, będący pierwszą po wojnie próbą teoretycz¬
nego zarysu tradycyjnej kultury chłopskiej na ziemiach południowej Małopolski
w X I X - X X wieku. Autor przedstawił wyniki badań przeprowadzonych przed
I I wojną światową i w pierwszych latach powojennych, łącząc teoretyczne i meto¬
dologiczne założenia badawcze obu okresów. Tekst Dobrowolskiego był bardzo
ważnym głosem w dyskusji nad teorią kultury ludowej oraz znaczeniem podłoża
historycznego i dziedzictwa kulturowego.
Polscy badacze od początku doceniali potrzebę międzynarodowej współpra¬
cy, szerokiego udziału w życiu naukowym, prowadzenia badań terenowych na
różnych obszarach i podejmowania nowych projektów badawczych (dyskutowa¬
no o nich m.in. podczas Międzynarodowych Kongresów Nauk Etnologicznych
i Antropologicznych). W „Etnografii Polskiej" publikowano wyniki badań obej¬
mujących wybrane regiony Polski i realizowanych poza jej granicami, m.in.
w Czechosłowacji, Bułgarii, Jugosławii, NRD, Rumunii, na Węgrzech. Zwracano
również uwagę na konieczność likwidacji tzw. kierunków deficytowych, m.in.
takich jak studia nad teorią kultury „społeczeństw pierwotnych" (Dynowski 1963,
s. 25) i etnografia Europy (Zadrożyńska-Barącz 1970). Z perspektywy lat można
powiedzieć, że cel ten został osiągnięty.
Znakomitą okazją do refleksji nad zadaniami dyscypliny był jubileusz dwu¬
dziestolecia powojennej etnografii i dziesięciolecia powstania Instytutu Historii
Kultury Materialnej PAN. W artykule wstępnym do I X tomu czasopisma, zatytu¬
łowanym „Od Redakcji", czytamy m.in.: „Dzisiejsza etnografia uważa za swój
główny obowiązek studia nad współczesnością, przy czym rzeczywistość aktualna
traktowana jest jako ogniwo szerszego procesu historycznego [... ] W badaniach
nad współczesnością etnografia spotyka się z innymi naukami społecznymi,
zwłaszcza z socjologią, historią gospodarczą czasów najnowszych, ekonomią,
demografią, historią techniki. [... ] Innym wreszcie momentem, na który wskazać
należy w rozwoju powojennej etnografii, a zwłaszcza lat ostatnich, jest wzrost
zainteresowania krajami pozaeuropejskimi. [... ] Współczesna etnografia polska
jest więc z jednej strony dyscypliną historyczną, odtwarzającą określone wycinki
chronologiczne procesu kulturowego, z drugiej zaś strony wnosi ona swój wkład
do teorii kultury. Oba te aspekty działania naszej dyscypliny budzić muszą,
i budzą, wiele refleksji teoretycznych i metodologicznych. [... ] Tym zagad¬
nieniom zawsze będziemy udzielali naczelnego miejsca, zarówno w następnych
tomach ^Etnografii Polskiej», jak i w innych wydawnictwach etnograficznych"
(Etnografia Polska, t. IX: 1965, s. 22-23).

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

9

Zadania uznane za programowe dla rodzimej etnografii znalazły odbicie w arty­
kułach zamieszczanych w kolejnych tomach. Poruszano w nich m.in. kwestie
teoretyczne i metodologiczne, podejmowano próby interdyscyplinarnych studiów
nad przeszłością i teraźniejszością kultury wsi polskiej, zastanawiano się nad
rolą etnografii w rozwoju nauk społecznych. Prezentowano również wyniki reali¬
zowanych na szeroką skalę programów badawczych, dotyczących np. prac nad
Polskim Atlasem Etnograficznym, monografii wybranych środowisk wiejskich
Mazowsza, Podlasia, Górnego Śląska, Karpat, Wielkopolski i Kujaw. Podejmo¬
wano próby rekonstrukcji tradycyjnej kultury ludowej poszczególnych regionów,
a także ukazania współczesnego obrazu badanych wsi. Zauważalne było odejś¬
cie od klasycznego podziału kultury na materialną, społeczną i duchową na rzecz
analizy wybranych dziedzin kultury, najbardziej charakterystycznych dla danej spo¬
łeczności, rozpatrywanych w kontekście innych zjawisk kulturowych, z uwzględ¬
nieniem perspektywy historycznej.
W 1962 roku, w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN, powstał Zakład
Etnografii Powszechnej. Było to związane z rosnącym zainteresowaniem polskich
badaczy problematyką pozaeuropejską. Rosła również liczba tekstów zamieszcza¬
nych w „Etnografii Polskiej", w których ukazywano wyniki badań prowadzonych
na różnych kontynentach.
Największym przedsięwzięciem badawczym w historii polskiej etnografii/etno¬
logii, realizowanym poza granicami kraju, była ekspedycja, której członkowie
(w latach 1965-1980) prowadzili badania terenowe w Mongolii. Inicjatorem prac,
ich kierownikiem i koordynatorem, był prof. dr hab. Witold Dynowski, zarazem
długoletni redaktor „Etnografii Polskiej". Na łamach pisma systematycznie pu¬
blikowano wyniki badań terenowych prowadzonych przez członków ekspedycji.
W artykułach omawiano m.in. proces przechodzenia od tradycyjnej formy koczow¬
niczej gospodarki pasterskiej do gospodarki spółdzielczej, z charakterystycznymi
dla niej elementami osadnictwa. Przedmiotem studiów stał się też proces adaptacji
młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego, zmieniającego się pod wpły¬
wem urbanizacji i industrializacji. Analizowano zmiany struktury społecznej,
przeobrażenia zachodzące w sferze stosunków etnicznych, w funkcjonowaniu
rodziny i systemu pokrewieństwa, we wzorcach osobowych, życiu codziennym
i obrzędowości. Przedstawiono także efekty unikalnych w skali światowej badań
przeprowadzonych przez członków ekspedycji wśród mongolskich mniejszości
etnicznych (patrz np. Etnografia Polska, t. X I I : 1968; t. X X I : 1972, z. 1; szerzej
0 pracach ekspedycji mongolskiej patrz też: Kabzińska 2000).
Polscy mongoliści utrzymywali ścisłe kontakty z wieloma liczącymi się zagra¬
nicznymi ośrodkami naukowymi, a ich prace cieszyły się dużym zainteresowa¬
niem środowiska naukowego. 24-25 października 1978 roku, w Instytucie Historii
Kultury Materialnej PAN, odbyło się międzynarodowe sympozjum, którego tema¬
tem była „Tradycja we współczesnej kulturze Mongolskiej Republiki Ludowej".
Wzięli w nim udział mongoliści z Austrii, Finlandii, Francji, Japonii, NRD
1 RFN, Węgier, USA, ZSRR, Mongolii i Polski. Teksty referatów ukazały się
drukiem w X X I V tomie czasopisma (rok 1980, z. 1).

�10

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

Z dużym zainteresowaniem środowiska spotkały się m.in. opublikowane
w „Etnografii Polskiej" pionierskie w światowej mongolistyce artykuły wskazu¬
jące na możliwości zastosowania analizy semiotycznej do badań nad różnymi
rodzajami ruchu, waloryzacją przestrzeni, obrzędowością oraz zachowaniami ludycznymi. Autorzy tych tekstów prezentowali wyniki badań przeprowadzonych
w Mongolii, odwoływali się również do materiałów porównawczych, dotyczą¬
cych różnych kultur, często znacznie oddalonych od siebie terytorialnie.
Obok badań nad kulturą mongolską znakomicie rozwijały się w Polsce (i roz¬
wijają do dziś) badania amerykanistyczne. W artykułach publikowanych na ła¬
mach czasopisma analizowano m.in. współczesne przeobrażenia kulturowe (na
przykładach wybranych grup etnicznych obu Ameryk, zwłaszcza społeczności
indiańskich). Tematem artykułów było również funkcjonowanie struktur społecz¬
nych w Ameryce Południowej w okresie prekolumbijskim i po konkwiście. Oma¬
wiano też zjawisko religii synkretycznych i ruchów społeczno-religijnych okreś¬
lanych jako natywistyczne, millenarystyczne, bądź mesjanistyczne, analizowano
mity, wierzenia i obrzędy badanych grup. Wiele uwagi poświęcono udziałowi
Polaków w rozwoju cywilizacyjnym i kulturowym państw Ameryki Łacińskiej
w X I X i X X wieku i odkrywaniu tego obszaru (patrz np. Etnografia Polska,
t. X X V I I : 1983, z. 1; Etnografia Polska, t. X X X I I : 1988, z. 1).
W badaniach pozaeuropejskich uczestniczyli przedstawiciele różnych placówek
etnograficznych. Publikując ich prace „Etnografia Polska" pełniła funkcję łącz­
nika między różnymi ośrodkami, była też znakomitym forum dyskusyjnym.
Na łamach czasopisma publikowano również wyniki badań prowadzonych
w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Ukazywały się także teksty będące efektem
współpracy międzynarodowej obejmującej kraje europejskie. Jej przykładem
mogą być wspólne badania polsko-bułgarskie, realizowane w latach 1966-1970.
Dotyczyły one m.in. rodziny oraz przemian zachodzących w wybranych wiejs¬
kich społecznościach lokalnych po I I wojnie światowej (patrz np. Etnografia Pol­
ska, t. XV: 1971, z. 1).
W 1959 r. powstała Międzynarodowa Komisja do Badania Kultury Ludowej
Karpat. W realizacji projektów opracowanych przez członków Komisji uczestni¬
czyli badacze polscy, czescy, słowaccy, węgierscy, rumuńscy i ukraińscy, a po po¬
szerzeniu Komisji o kraje bałkańskie (w 1976 r.) - także bułgarscy i jugosłowiańscy.
W tym samym czasie Komisja zmieniła nazwę na: Międzynarodowa Komisja do
Badania Kultury Ludowej Karpat i Bałkanów. Najwięcej uwagi poświęcono
pasterstwu, architekturze i folklorowi zbójnickiemu. Działalność Komisji była zna¬
komitym przykładem pierwszego po I I wojnie światowej, szerokiego pod wzglę¬
dem problemowym i długotrwałego współdziałania etnologów z krajów Europy
Środkowo-Wschodniej i Południowej (patrz np. Etnografia Polska, t. V: 1961;
t. V I : 1962; t. XXV: 1981, z. 2; o pracach Komisji patrz też: Godyń-Wrzesień 2005).
Od początku lat siedemdziesiątych w „Etnografii Polskiej" można śledzić dys¬
kusję, mającą na celu podsumowanie dwudziestopięcioletnich dokonań badaw¬
czych. Wskazywano też na konieczność wydania pracy zbiorowej, która byłaby
syntetycznym ujęciem etnografii Polski. W artykułach poświęconych progra-

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

11

mowi prac nad „Syntezą" przedstawiano m. in. teoretyczne i metodologiczne
założenia projektu, odpowiadające nowym wymogom dyscypliny (KutrzebaPojnarowa 1971). Publikowano również cząstkowe wyniki badań nad poszcze­
gólnymi zagadnieniami.
W 1970 roku ukazał się artykuł poświęcony Łemkom, przemianom w sferze
kultury tej grupy i jej związkom z kulturą polską. Trzy lata później opubliko­
wano artykuł poświęcony uchodźcom greckim w Bieszczadach. Na przełomie lat
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ukazały się też w „Etnografii Polskiej"
teksty dotyczące Cyganów w Polsce oraz ludności tatarskiej. Podjęto również
rozważania nad pojęciem grupy etnograficznej i etnicznej. Publikacja tekstów
dotyczących różnych grup etnicznych mieszkających na terenie Polski miała
ogromne znaczenie. Oznaczała zdecydowane wyjście poza obowiązujący w PRL
oficjalny obraz społeczeństwa polskiego jako homogenicznego pod względem
etnicznym/narodowościowym. Złamanie tabu milczenia na ten temat.
Przez długie lata wydawcą „Etnografii Polskiej" był wrocławski Zakład Wy­
dawniczy im. Ossolińskich. Od 1992 roku pismo wydawane jest przez Instytut
Archeologii i Etnologii PAN (składem i drukiem zajmuje się Zakład Wydawni¬
czy Letter Quality). „Etnografia" ukazuje się w nowej szacie graficznej. Najważ¬
niejsze zmiany dotyczą jednak prezentowanej w piśmie problematyki.
Transformacja systemowa, której początek wyznacza umownie rok 1989, po¬
zwoliła polskim etnologom, podobnie jak badaczom w innych krajach Europy
Srodkowo-Wschodniej, na podjęcie wielu tematów, których realizacja nie była
wcześniej możliwa, głównie ze względów polityczno-ideologicznych. Do dziś
prowadzone są zainicjowane wówczas badania nad konfliktami etnicznymi,
pograniczem kulturowym, religijnością, charakterem relacji między różnymi
grupami etnicznymi a grupą dominująca. Przedmiotem szczególnej uwagi stała
się tożsamość (etniczna, narodowa, kulturowa) oraz jej wyznaczniki. Dużym za¬
interesowaniem cieszy się tematyka polonijna. Przez wiele lat tego typu badania
były ograniczone do krajów zachodnich. Od 1989 roku polscy badacze mają
także możliwość prowadzenia badań terenowych na obszarach byłego Związku
Radzieckiego, m.in. wśród mieszkających tam Polaków. Prace badawcze dotyczą
m.in. historii tej grupy, tożsamości i jej wyznaczników oraz warunków mających
wpływ na kształt tej tożsamości. Przedmiotem badań jest kultura wybranych
grup, religia, relacje etniczne. Wyniki badań terenowych przeprowadzonych m.in.
na Białorusi, Litwie, Ukrainie, w Kazachstanie, Mołdawii, w Gruzji, w Rosji
(a także poza granicami byłego ZSRR - w Rumunii) były prezentowane na
łamach „Etnografii Polskiej". Najwięcej tekstów poświęcono Białorusi. Pisano
m.in. o wyznacznikach tożsamości etnicznej (narodowej) różnych grup (nie
tylko Polaków), stosunkach etnicznych, w tym np. rosyjsko-białoruskich, anali¬
zowanych z perspektywy „swój" - „obcy". Badaczy interesowały stereotypy
etniczne, stosunki społeczne i religijne, małżeństwa mieszane, działania podej¬
mowane dla zachowania kultury i języka poszczególnych grup, świadomość
historyczna, postawy wobec zmian, zachodzących na Białorusi po rozpadzie
ZSRR i in. Wskazywano na zróżnicowanie badanych społeczności, podziały na

�12

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

„swoich" i „obcych", występujące także wewnątrz tej samej grupy etnicznej czy
narodowej, różne typy tożsamości, jej wyznaczniki oraz zmiany ich roli w kształ¬
towaniu identyfikacji poszczególnych osób.
Na łamach pisma, po raz pierwszy w polskiej etnologii, pisano o Turkach
meschetyńskich, Asyryjczykach, Czeczenach i Chewsurach, ukazując wybrane
aspekty ich historii i kultury, a także stereotypowy najczęściej sposób prezen¬
towania tych grup w różnego typu publikacjach. Ukazały się również artykuły
o problemach imigrantów w Szwajcarii, staroobrzędowcach w różnych krajach
Europy, a także o Niemcach nadwołżańskich, którzy zdecydowali się opuścić
ZSRR i obecną Rosję, by osiąść w niemieckiej ojczyźnie.
Wiele uwagi poświęcono mniejszościom etnicznym i narodowym w Polsce.
Opublikowana została m. in. seria artykułów na temat Górnoślązaków. Pierwszy
tekst z tego cyklu ukazał się 1993 roku, a więc na długo przedtem, zanim grupa
ta stała się przedmiotem powszechnej uwagi i gorących dyskusji. Opublikowano
również teksty dotyczące młodych Żydów, Karaimów, Romów i Wietnamczy¬
ków, procesu ich integracji ze społeczeństwem polskim, relacji z grupą domi¬
nującą, wyznaczników tożsamości, możliwości zachowania własnej kultury.
Odrębny cykl artykułów poświęcono potomkom rodzin niemieckich mieszkają¬
cym na terenie Wielkopolski, w szczególności tych, które w X V I I I wieku przy¬
były na ziemie polskie z Bambergu i osiadły w okolicach Poznania. W artyku¬
łach ukazano m.in. historię i współczesność badanej grupy i jej przedstawicieli,
proces integracji, związki z kulturą polską oraz przykłady stosunków polskoniemieckich w różnych okresach, widziane przez pryzmat losów jednostek.
W „Etnografii Polskiej" ukazała się także seria artykułów na temat mniej¬
szości białoruskiej w Polsce w okresie międzywojennym. Przedmiotem uwagi
było m.in. szkolnictwo białoruskie, instytucje i organizacje społeczne, działal¬
ność polityczna. Sytuacja Białorusinów została przedstawiona na tle polityki
narodowościowej ówczesnych władz polskich i różnych obozów politycznych.
W badaniach wykorzystano specjalistyczną literaturę, materiały prasowe, doku¬
menty statystyczne oraz niepublikowane wcześniej źródła archiwalne, pocho¬
dzące z archiwów polskich, litewskich i białoruskich. Analiza wybranych tytu¬
łów prasowych pozwoliła również na przedstawienie wizerunku mniejszości
żydowskiej w międzywojennej Polsce. W kolejnym tekście, na podstawie tego
typu materiałów, ukazane zostały stereotypy mieszkańców Włoch.
Badania nad mniejszościami etnicznymi i narodowymi stały się znakomitą
okazją do przypomnienia przedwojennego dorobku polskich badaczy i pokazania
możliwości wykorzystania go we współczesnych pracach badawczych. Na nowo
odkryto, odczytano i doceniono m.in. dorobek Józefa Obrębskiego i Eugeniusza
Frankowskiego.
W artykułach poświęconych mniejszościom obecna jest refleksja nad pro¬
blemem kontaktu kulturowego i relacją: „my" - „oni", „swoi" - „obcy". Do roz¬
ważań tych warto wrócić we współczesnych badaniach nad nasilającymi się
ruchami migracyjnymi, problemami uchodźców, różnymi przejawami „swojskości" i „obcości".

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

13

Dobrą okazją do rozważań nad relacją „swój" - „obcy" była 500 rocznica
odkrycia Ameryki. Włączając się w obchody tego wydarzenia wydano tom „Etno¬
grafii Polskiej" (t. X X X V I : 1992, zeszyt 2), w którym zaprezentowano m.in.
wyniki analizy niepublikowanych wcześniej źródeł archiwalnych oraz rezultaty
kwerendy materiałów prasowych, dotyczących Indian w XIX-wiecznym Chicago
i w Warszawie (w 1884 roku). Ukazano stereotypowe wyobrażenia na temat
Indian, podejmując próbę demitologizacji ich obrazu. Bardzo ważne było spojrze¬
nie na rolę, jaką odegrali Europejczycy w odkrywaniu Ameryki, a także związana
z tym refleksja nad zjawiskiem kontaktu kulturowego i jego efektami.
Ze zrozumiałych względów w czasopiśmie można było zaprezentować jedy¬
nie niewielką część bogatego dorobku naszej dyscypliny. Zawsze jednak pisano
o sprawach ważnych dla środowiska. Podejmowano dyskusję nad nazwą dyscy¬
pliny, jej specyfiką, możliwościami badawczymi (jak również - ograniczeniami),
a także nad związkami rodzimej etnografii/etnologii z nauką światową. Prezen¬
towano teksty z zakresu historii etnografii/etnologii. Korzystając z nieznanych
szerzej źródeł przypominano sylwetki wybitnych badaczy i nieznane fakty z ich
życia naukowego. W ostatnich latach ukazały się m.in. artykuły poświęcone
Bronisławowi Malinowskiemu, Eugeniuszowi Frankowskiemu, Adamowi Fische¬
rowi, Oskarowi Kolbergowi, Józefowi Obrębskiemu, a także rosyjskiemu etno¬
grafowi - Dmitrijowi Konstantynowiczowi Zieleninowi. Wykorzystano w nich
źródła odnalezione w archiwach, materiały prasowe i unikalne publikacje.
Po 1989 roku nowym, szczególnie ważnym, problemem badawczym stała się
analiza „realnego socjalizmu" w Polsce i innych krajach tego systemu, z jej
mitologią, propagandą, metodami socjotechniki, sferą życia codziennego. Anali¬
zowano również (m.in. na przykładzie społeczności wiejskich) mechanizmy
transformacji (przełomu systemowego) i ich skutki społeczno-kulturowe. Zapre¬
zentowano też wyniki badań inspirowanych koncepcją „teatru życia publicznego"
ukazujących, na wybranych przykładach, lokalny wizerunek sceny politycznej.
Pisano również o dialogu międzyreligijnym i sytuacji wyznaniowej w róż¬
nych krajach (m.in. Rosja, Białoruś, Ukraina, USA), o specyficznej religijności
kobiecej. Podawano przykłady funkcjonowania parafii katolickich i prawo¬
sławnych z terenów byłego ZSRR, obu Ameryk i Polski. Na łamach „Etnografii
Polskiej" omawiano ważne społecznie problemy udziału kobiet w walkach par¬
tyzanckich w Ameryce Łacińskiej, sytuacji ludzi starych w różnych kulturach,
związków między współczesną turystyką i neokolonializmem, wyborów alterna¬
tywnych sposobów życia, „fali" w wojsku i nasilającego się obecnie w wielu
krajach świata zjawiska samobójstw. Podjęty został również problem wpływu
prasy na nastroje społeczne i jej roli w kreowaniu współczesnych stereotypów
polskiego społeczeństwa.
Autorzy publikujący na łamach „Etnografii Polskiej" przedstawiali również
wyniki swoich badań nad rolą i funkcjonowaniem kultu świętych we współczes¬
nej kulturze ludowej, obrazem kultury ludowej w filmie polskim w czasach socja¬
listycznych, fenomenem disco polo i jego miejscem w polskiej kulturze masowej,
symboliką wybranych zachowań i zjawisk (m.in. pustki, ciemności i milczenia),

�14

50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

ofiarami z człowieka, różnymi aspektami wierzeń ludowych, sposobami spędza­
nia czasu wolnego.
Od końca lat osiemdziesiątych, przez wiele lat, w „Etnografii Polskiej" uka­
zywały się nowatorskie artykuły reprezentujące nurt określany mianem antropo­
logii tańca. Wskazywano w nich różne możliwości interpretacji tańców wystę¬
pujących w kulturach świata, podejmując próbę wyjaśnienia ich znaczenia.
W innych tekstach przedstawiono oryginalne propozycje interpretacji rozmaitych
zachowań ruchowych występujących w kontekście obrzędów przejścia, cyklu
kalendarzowego, w obrzędach rodzinnych. Odrębna seria artykułów poświęcona
została współzawodnictwom w kulturach ludów Azji. Po raz pierwszy w litera¬
turze ukazane zostały funkcje obrzędowe wielu zachowań tego typu, ich związki
z magią oraz znaczenie symboliczno-komunikacyjne.
W piśmie prezentowano nowe możliwości prowadzenia badań etno-historycznych. Publikujący tu autorzy włączyli się również do dyskusji nad nowymi kie¬
runkami badań (np. etnicznością postmodernizmem, socjologią wiedzy, semio­
tyką i symboliką różnych zachowań, antropologią sportu i tańca). Omawiano też
dokonania etnologii narodowych (np. rumuńskiej, francuskiej) i regionalnych
(buriackiej). Analizowano ponadto wybrane koncepcje naukowe (m.in. koncep¬
cję mimesis sformułowaną przez René Girarda oraz „kozła ofiarnego", przedsta­
wioną również przez tego badacza). Zastanawiano się nad przydatnością pojęcia
dyskurs we współczesnej antropologii, jak też nad terminologią, która pozwoliłaby
na opis współczesnych zmian, dotyczących np. kwestii etnicznych.
Przegląd tekstów składających się na dorobek „Etnografii Polskiej" wskazuje
na bogactwo poruszanej na jej łamach problematyki. Można też np. mówić
o wielości i różnorodności źródeł, z jakich korzystają etnologowie w swoich
pracach. Są wśród nich nie tylko charakterystyczne dla dyscypliny badania tere¬
nowe, ale także źródła archiwalne, księgi parafialne, napisy nagrobne, materiały
biograficzne, listy, dzienniki z badań terenowych, informacje z Internetu oraz
materiały prasowe, pochodzące z różnych okresów.
Stałymi działami pisma są „Recenzje i omówienia" oraz „Kronika". Z braku
miejsca możemy w nich przedstawić jedynie nieliczne publikacje i wydarzenia
składające się na ogromny dorobek dyscypliny. Bardzo ważny jest natomiast
stały udział czasopisma w obiegu informacji naukowej. Zamieszczone tu teksty
pobudzają do refleksji, dyskusji i krytycznej analizy, inspirują też do dalszych
prac badawczych.
Mimo daleko idących zmian, jakie dokonały się w powojennej etnografii, etno¬
logii/antropologii kulturowej, czasopismo od początku ukazuje się pod tym samym
tytułem. Być może należałoby go zmienić, nie uczyniliśmy jednak tego, szanując
tradycję i przyzwyczajenia Czytelników. Wzięliśmy także pod uwagę wysoką
pozycję pisma i fakt, że jest ono rozpoznawalne właśnie jako „Etnografia Polska".
Stały wzrost kosztów wydawniczych, przy skromnych możliwościach finan¬
sowania publikacji naukowych, wpłynął na zmniejszenie objętości pisma. Do
historii przeszły roczniki o objętości 40 arkuszy (przez długi czas wydawano
rocznie dwa zeszyty, z których każdy liczył ok. 20 arkuszy). W 1994 roku, po

�50-LECIE „ETNOGRAFII POLSKIEJ"

15

kilkudziesięciu latach, „Etnografia Polska" znów stała się rocznikiem. Ograni¬
czone są możliwości publikowania materiałów ilustracyjnych, przede wszystkim
fotografii; nawet nie próbujemy sięgać po barwne ilustracje. Na szczęście, jak
wynika z ocen czasopisma, jego poziom merytoryczny jest niezmiennie
wysoki, a wiele prezentowanych tu tekstów znajduje się w naukowym obiegu
(sięgają do nich nie tylko etnologowie/antropolodzy).
Rozwiązaniem, które pozwoliłoby na publikację większej ilości materiałów
byłaby z pewnością elektroniczna wersja „Etnografii Polskiej", dostępna w Inter¬
necie. Jest to zapewne kwestia niedalekiej przyszłości. Obecnie angielskojęzyczne
streszczenia publikowanych w czasopiśmie artykułów ukazują się w międzyna¬
rodowym piśmie internetowym „The Central European Journal of Social Sciences
and Humanities" (CEJSH).
Powodem do szczególnej radości jest rosnące zainteresowanie młodych auto¬
rów publikowaniem na łamach „Etnografii Polskiej" wyników prowadzonych
przez nich badań. Za jakiś czas przejmą oni pałeczkę w sztafecie pokoleń i będą
tworzyć następne numery pisma. Miejmy też nadzieję, że będą świętować kolejne,
piękne jubileusze wydawnictwa ukazującego się pod tytułem „Etnografia Polska".

LITERATURA CYTOWANA
D o b r o w o l s k i K a z i m i e r z 1961, Studia nad teorią kultury ludowej. Zagadnienie reliktu
kulturowego w świetle materiałów źródłowych z południowej Małopolski, Etnografia Pol­
ska, t. IV, s. 15-92.
- 1964, Trzy studia z teorii kultury ludowej, Etnografia Polska, t. V I I I , s. 11-74.
D y n o w s k i W i t o l d 1963, Z dziedzin deficytowych etnografii polskiej, Etnografia
Polska,
t. V I I , s. 15-30.
G o d y ń - W r z e s i e ń M a r i a 2005, Zarys historii Międzynarodowej Komisji do Badania Kul­
tury Ludowej Karpat, Lud, t. 89, s. 237-252.
K a b z i ń s k a I w o n a 1996, Od Redakcji, Etnografia Polska, t. X L , z. 1-2, s. 5-9.
- 2000, W kierunku zrozumienia i interpretacji. Polska ekspedycja etnograficzna w Mon¬
golii, [w:] Polskie opisywanie świata. Od fascynacji egzotyką do badań antropologicz­
nych, Antoni Kuczyński (red.), Katedra Etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, Wro¬
cław, s. 233-249.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A n n a 1971, Założenia teoretyczne i realny program nowych prac
nad syntezą etnografii Polski, Etnografia Polska, t. XV, z. 2, s. 11-16.
P a p r o c k a W a n d a 2003, 50 lat Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN,
Etnografia Polska, t. X L V I I , z. 1-2, s. 5-30.
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z A n n a 1970, Nowa dziedzina deficytowa - etnografia Europy,
Etnografia Polska, t. XIV, z. 2, s. 207-214.

Iwona Kabzińska, Wanda Paprocka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9512" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9490">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/892cee1e3e0fe7ba5bb624fc129e0026.pdf</src>
        <authentication>c7753849a6f6212497ad0c55a79b80f9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113261">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113262">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1227</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113264">
                <text>Przekaz kulturowy w rodzinie i społeczności wiejskiej w świetle badań terenowych / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113265">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1, s.245-262</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113266">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113267">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113268">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113269">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113270">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113271">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I : 1988, z. 1
PL ISSN 0071-1861

WANDA PAPROCKA
(IHKM PAN, Warszawa)

PRZEKAZ KULTUROWY
W R O D Z I N I E I SPOŁECZNOŚCI W I E J S K I E J
W ŚWIETLE B A D A Ń T E R E N O W Y C H
W analizie zjawisk społecznych i kulturowych posługujemy się często po­
jęciami przeciwstawnymi traktując je jako opozycyjne i antynomiczne. Istnie­
ją jednak układy przeciwstawne, których nie można rozpatrywać jako antagonistyczne. Występują one między innymi w procesach związanych z prze­
kazem kulturowym, realizowanym przede wszystkim w szeroko pojmowanym
wychowaniu, w którym „jednostkowy" i „społeczny" nie stanowią pojęć opo­
zycyjnych, a wręcz przeciwnie — punktem odniesienia do działania jednostki
jest społeczeństwo i ono decyduje o ocenie jej wartości zgodnie z obowią­
zującymi normami i zasadami współżycia społecznego. Już w samej etymo­
logii słów „przekaz kulturowy" — „transmisja kulturowa" zawarta jest su­
gestia kontaktów między ludźmi oraz dążenie do wzajemnych między nimi
związków, zarówno w układzie diachronicznym, jak i synchronicznym. Bez­
pośrednie środowisko społeczne jednostki kształtuje warunki, w których na­
stępuje jej socjalizacja oraz z którymi pozostaje ona w codziennej interakcji.
Poprzez procesy adaptacyjne jednostki w kulturze rozumiemy nie wyraz
jej zdolności przystosowania się wynikający z cech biologicznych, ale zdol­
ności adaptacji do wspólnego zespołu reguł, które posiada każda grupa kul­
turowa, do zapoznania się z normami życia grupowego oraz przyswojenia
sobie określonej, jak nazywa to J . Kmita, „kompetencji kulturowej" (1971, s. 37).
Termin „przystosowanie" dotyczy przede wszystkim wyników socjalizacji
dokonującej się w środowisku określanym przez wielu badaczy terminem
..środowiskapierwotnego" (Berger, 1970; Dubos, 1970; Sowa, 1971; Ratajczak,
1980). Terminem tym przyjęto określać najbliższe otoczenie wchodzącego
w życie człowieka, zamykające się w granicach domu rodzinnego, powiększa­
ne odpowiednio do wieku o sąsiedztwo, grupę rówieśniczą, społeczność lo­
kalną, szkołę. Wejście w wiek dojrzały, usamodzielnienie się, odrywa niejako
jednostkę od dotychczasowego, przypisanego człowiekowi środowiska pierwot­
nego, pozwala d o k o n y w a ć wyboru i tworzyć sobie własne środowisko na
miarę obiektywnych warunków zgodnych z jego potrzebami i zainteresowa-

�246

WANDA

PAPROCKA

niami, które określono w literaturze jako „wtórne". Środowisko pierwotne
było ściśle związane z pewnym terytorium, natomiast środowisko wtórne po­
siada cechy „ponadterytorialności". Ostre rozgraniczenie obu środowisk jest
trudne, w rzeczywistości zakresy ich zachodzą na siebie. Stopień ich wza­
jemnych powiązań uzależniony jest od wieku jednostki i typu społeczności
terytorialnej, w której ona żyje.
Wpływ środowiska pierwotnego dominuje bez wątpienia w przypadku
dzieci i młodzieży oraz ludzi starych, a środowisko wtórne determinuje za­
chowania ludzi w wieku aktywności zawodowej. Wpływ środowiska pier­
wotnego dominuje nad środowiskiem wtórnym w społeczności wiejskiej, szcze­
gólnie tradycyjnej, zachowawczej.
Badania terenowe prowadzone w latach 1981-1985 miały za zadanie
określić podstawowy zakres treści kulturowych przekazywanych z pokolenia
na pokolenie w rodzinie i społeczności lokalnej, związanych przede wszyst­
kim ze specyficznymi warunkami chłopskiego życia i pracy . Funkcja wy­
chowawcza rodziny jest konsekwencją jej funkcji prokreacyjnych i w świetle
dotychczasowych analiz dokonywanych w tym zakresie truizmem jest już
twierdzenie o znaczeniu tej funkcji nie tylko dla rodziny jako grupy spo­
łecznej, ale również dla społeczeństwa globalnego, od właściwego spełnienia
jej w znacznej mierze zależy bowiem kształt osobowości i postępowanie
jednostek.
1

Analizując przemiany funkcji rodziny w tym zakresie należy za punkt
wyjścia przyjąć tradycyjny system wychowania dziecka wiejskiego rekon­
struowany na podstawie wypowiedzi i opinii starszej generacji informato­
rów, jak również literatury przedmiotu. Pozwoli to określić różnice, jakie
w procesie przemian społecznego życia wsi zachodzą w zakresie wychowania,
jak również pewną trwałość i ciągłość niektórych treści przekazywanych
w międzygeneracyjnym przekazie kulturowym.
Gospodarstwo wiejskie wykazuje i zawsze wykazywało cechy wyjątkowej
trwałości, stanowiło ono wraz z rodziną jedność produkcyjną i społeczną
utrzymującą ciągłość wzorów kulturowych w długotrwałym procesie histo­
rycznym. W jego międzypokoleniowych związkach z rodziną należy szukać
dużej żywotności tradycyjnych p o g l ą d ó w i przekonań nawet w młodej gene­
racji rodziców.
W naukach społecznych wychowanie określa się zwykle jako intencjonal­
ne kształtowanie osobowości według przyjętego w grupie ideału wychowaw­
czego (Kłoskowska, 1965; Tyszka, 1974; Kowalski, 1972; i inni).
Ideał wychowawczy to zespół cech osobowościowych i ról społecznych,

1

Materiały z badań terenowych prowadzonych w latach 1981-1985 we wsiach województw
białostockiego, bialsko-podlaskiego, ciechanowskiego, łomżyńskiego, płockiego i warszawskiego
znajdują się w Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N w Warszawie i zarejestrowane są
w Księdze inwentarzowej Archiwum pod nr. nr: 1843-1847, 1853, 1856, 1859, 1884, 1895-1898,
1914-1916, 1917-1933, 1936-1941, 1945-1947.

�PRZEKAZ

KULTUROWY

W RODZINIE I SPOŁECZNOŚCI

WIEJSKIEJ

247

które dana jednostka powinna posiadać i pełnić. 'W rodzinie chłopskiej ideał
ten określony był całkowicie związkami łączącymi ją z gospodarstwem oraz
życiem społeczności lokalnej w sposób jednoznaczny i konsekwentny. Wyzna­
czały one pozycję społeczno-ekonomiczną oraz perspektywy życiowe wiej­
skiego dziecka. Również realizacja ideału wychowawczego przebiegała w spo­
sób konsekwentny i ujednolicony choć, jak zostanie przedstawione w dalszej
części artykułu, nie w sposób jednoznacznie zwerbalizowany czy stanowiący
określoną, wydzieloną sferę działań. Wychowanie nie wyodrębniło się jako
dziedzina zadań szczegółowych. Rodzina wychowywała w trybie swego nor­
malnego funkcjonowania. Praktycznie obejmowało ono przygotowanie do pod­
jęcia roli gospodarza oraz roli członka społeczności wioskowej w pełni
akceptującego zastany system wartości, norm postępowania i ocen moralno-społecznych. „Jakkolwiek pojmowalibyśmy wychowanie — pisał Bohdan Su­
chodolski — jest ono zawsze przygotowaniem ludzi do życia, które mają
prowadzić, rodzaj tego życia wyznacza przeto nieuchronnie charakter i zakres
wychowawczych zadań" (1963, s. 11). Znajduje to wyraźnie potwierdzenie
w materiale empirycznym.
N a sumę treści, które stanowiły przedmiot przekazu kulturowego w ro­
dzinie, składały się te mądrości życia, które ukazują realia chłopskiego by­
towania i zasady organizacji „wspólnoty rodzinno-gospodarczej. W nauce
zawodu rolnika chodziło nie tylko o zdobycie podstawowej wiedzy fachowej,
ale także o wyrobienie właściwego stosunku do pracy, stałej do niej goto­
wości, pewnej rezygnacji z indywidualnych dążeń, stosunku do przyrody
i znajomość jej praw oraz szeregu czynności będących udziałem innych grup
zawodowych.
Utrwalony i przekazywany w ciągu pokoleń sposób postępowania pro­
wadził do rytualizacji zarówno czynności produkcyjnych i stosunków we­
wnątrz rodzinnych, jak też sposobu wychowania. Rytualizacja czynności wy­
chowawczych utwierdzała funkcjonowanie szeregu praktycznych, a zarazem
podstawowych zasad przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ich daleko
posunięta jednolitość wiązała się ściśle z brakiem autonomicznych, zróżni­
cowanych zadań. W środowisku rodzinnyfn w toku obsługi rodzinnego war­
sztatu kształtowała się o s o b o w o ś ć każdego wchodzącego w życie członka
społeczności wiejskiej. Wzory kulturowe regulujące podział pracy i kompe­
tencji w rodzinie były zarazem wzorami wychowawczymi. Wzorzec osobowy
każdego członka rodziny związany z jego funkcjami gospodarczymi (wyni­
kającymi z podziału zadań produkcyjnych) był zarazem wzorcem wychowaw­
czym realizowanym, tak jak w zadaniach produkcyjnych, według płci i wieku.
Zakres środowiska wychowawczego młodego pokolenia pokrywał się całko­
wicie z zakresem jego świata, w którym po osiągnięciu dojrzałości społecz­
nej dane mu było uczestniczyć. Pokrywał się on nie tylko w sensie terytorial­
nym, ale przede wszystkim w znaczeniu społecznokulturowym. Oznaczało to,
że treści kulturowe, które zastawał dorastający człowiek w swym środowisku
pierwotnym, w postaci niezmiennej spotykał jako człowiek dorosły. Ułatwiało

�248

WANDA

PAPROCKA

to proces przystosowania, gdyż wszystkie czynności „wyuczone" znajdowały
zawsze zastosowanie w tej samej postaci w życiu człowieka dojrzałego. Wy­
chowanie polegało więc na wrastaniu w życie społeczne i kulturę dokonu­
jące się w toku innych czynności. Zdobyta wiedza czy też umiejętność były
efektem wtórnym, efektem wdrażania do określonej czynności. Stąd brak
ostrego kryterium wyznaczania okresu dzieciństwa jako czasu dającego się
wyodrębnić w życiu człowieka, w którym następował proces „przygotowania
do życia" czy też „urabiania na członka grupy". Proces ten dokonywał się
równolegle z rzeczywistym uczestnictwem w życiu tej grupy. Nie było tu
więc wyraźnie wyodrębnionego okresu w życiu dziecka, w którym było ono
przygotowywane do przyszłych zadań, do uczestnictwa w świecie człowieka
dorosłego. Uczestniczyło ono w tym świecie od najmłodszych lat. Przyjęcie
roli gospodarza czy gospodyni dające status członka grupy lokalnej nie było
uzależnione od kryteriów edukacyjnych, stopnia przygotowania do tej roli,
lecz od sytuacji ekonomiczno-rodzinnej i realizowane było z chwilą przejęcia
gospodarstwa.
T a równoległość wychowania z rzeczywistym uczestnictwem w życiu spo­
łeczności i jej kulturze stanowiła podstawę, jak stwierdza wielu badaczy,
harmonii procesu wychowawczego, która polegała na adekwatności przyjmo­
wania treści oraz wykształconych umiejętności i nawyków do zastanych
w życiu sytuacji czekających na rozwiązanie przez daną jednostkę. Harmo­
nię tę określa się jako pionową, mając na uwadze przechodzenie jednostek
na wyższe szczeble statusu społecznego w grupie lokalnej z racji nabywania
dojrzałości. Ujednolicony system wartości i norm społecznych, w których
ziemia — żywicielka stanowiła wartość nadrzędną, a odwzorowywanie zacho­
wań pokolenia rodziców było podstawą oceny „dobrego wychowania" mło­
dego pokolenia, decydował o zwartości systemu wychowania w środowisku.
Rodzice, starsze rodzeństwo, krewni, sąsiedzi, kościół, cała wreszcie społecz­
ność lokalna oddziaływały zgodnie, oceniając człowieka według tegoż ujedno­
liconego systemu wartości i norm. Każdy z członków społeczności poddawa­
ny był niezwykle czujnemu systemowi kontroli lokalnej, pełniącemu przede
wszystkim funkcje wychowawcze o charakterze adaptacyjno-korektywnym
(Wincławski, 1971), który dysponował całym zestawem nierzadko drastycz­
nych sankcji społecznych. Tę zgodność oddziaływań wychowawczych wszyst­
kich instytucji funkcjonujących w środowisku określa się jako harmonię
poziomą.
Z chwilą, kiedy dziecko podejmowało pierwsze prace na rzecz gospo­
darstwa domowego i rolnego, kończył się okres jego krótkiego dzieciństwa,
a rozpoczynał proces wdrażania do o b o w i ą z k ó w członka załogi produkcyjnej
gospodarstwa, w czasie którego następowało gromadzenie przekazywanych
przez starszą generację doświadczeń. Jak już wspomniałam, wzory kulturowe
regulujące podział pracy i kompetencji w rodzinie były zarazem wzorami
wychowawczymi. Dlatego w badaniach terenowych zwrócono znaczną uwagę
na ten fakt, szczególnie ważny dla analizy treści i sposobów przekazywania

�PRZEKAZ

KULTUROWY

W RODZINIE

I SPOŁECZNOŚCI

WIEJSKIEJ

249

wiedzy zawodowej w rodzinach chłopskich. W okresie, który obejmuje pa­
mięć najstarszych informatorów, nie można już jednak mówić o sztywnym
schemacie podziału ról gospodarczych w rodzinie.
Pomimo jednak, że dawny wzorzec podziału czynności przypisywanych
do płci, wieku i miejsca w strukturze rodzinnej był j u ż na początku X X w.
modelem urzeczywistnianym w pełni, głównie w gospodarstwach zamożnych
i liczebnie dużych zespołach domowych, to właśnie w zakresie posiadanych
uprawnień do przekazywania różnych rodzajów wiedzy taki tradycyjny po­
dział ról istniał znacznie dłużej, jak równie długo zachowane zostały upraw­
nienia (wyrażane często tylko w symbolicznym geście) niektórych członków
rodzin do wykonywania określonych zadań. Jak stwierdza jeden ze starszych
informatorów, siew był czynnością wyłącznie gospodarza. Rozpoczynał go rol­
nik znakiem krzyża, następnie kropił ziarno święconą wodą. Powszechne by­
ło przekonanie, że ziemia poddana jest przede wszystkim władzy gospodarza,
dlatego też najlepiej obrodzi, jak on sam ją obsieje. Przywilej rozpoczyna­
nia siewu zachował często nie pracujący j u ż czynnie w gospodarstwie ojciec
lub dziadek rzucając pierwszą garść zboża.
Również rozpoczynanie żniw dokonywane było zgodnie z tradycją przez
głowę gospodarstwa. „Szczególnie lubiłam — pisze autorka wspomnień zamie­
szczonych w Młodym pokoleniu chłopów — gdy ojciec rozpoczynał ciąć kosą
chlebne łany żyta. Przy tej pracy wyglądał on zawsze godnie i dostojnie
[...] Ojciec kosę naostrzył, przeżegnał się i puszczał ostrze żelaza w stojące
zboże" (Chałasiński, 1938, t. 1, s. 199).
D o zadań gospodarza należało także przygotowywanie ziemi pod sadzenie
ziemniaków, prace związane z hodowlą koni i krów, reperacja narzędzi,
maszyn rolniczych, utrzymanie porządku na podwórzu.
D o podstawowych zajęć kobiet należała troska o dom, sprzątanie, goto­
wanie, pranie, pomoc w pracach rolnych, m. in. udział w żniwach, sadzenie
i kopanie ziemniaków, okopywanie, pielenie, c h ó w nierogacizny i ptactwa
domowego, przetwórstwo i inne. Dziadkowie brali udział w wielu pracach
stanowiących dawniej ich główne zajęcie. Zależało to od ich sił i możliwości
fizycznych. W zasadzie jednak uczestniczyli głównie w pracach pomocniczych.
Babka opiekowała się dziećmi w czasie nieobecności matki, pomagała w go­
spodarstwie domowym, dziadek w pracach dokonywanych w ramach obej­
ścia. Jak już wspomniano, często zachowywali pewne symboliczne czynności
świadczące o ich dawnej pozycji w rodzinie, jak rozpoczynanie przez dziadka
pierwszego siewu na wiosnę lub wsadzanie przez babkę kołaczy wielkanoc­
nych do pieca.
Na podstawie wypowiedzi starszych informatorów (powyżej 60 roku życia)
można określić zakres czynności, jakie były udziałem dzieci i młodzieży
w gospodarstwach rolnych w pierwszym 20-leciu X X w. Należy przy tym
podkreślić, że we wszystkich relacjach informatorów tej kategorii wieku, nie­
zależnie od miejsca ich pochodzenia i wielkości posiadanego gospodarstwa,
podstawowy schemat zajęć młodocianych był bardzo zbliżony. Stanowił z jed-

�250

WANDA P A P R O C K A

nej strony określoną efektywną pracę na rzecz gospodarstwa, z drugiej me­
todę wdrażania do zawodu rolnika, przekaz między generacyjny niezbędny
w przyszłym samodzielnym życiu. „Potrzeba uczyła dziecko — stwierdza je­
den z informatorów — praca dzieci to nie tylko obowiązek był, to koniecz­
ność. Gospodarstwo tego wymagało. Nikt się nie zastanawiał, czy chce robić,
czy nie [...] Musiał się przyzwyczaić, żeby potem, jak dorośnie, dał radę".
Podstawowy schemat zajęć wykonywanych przez dzieci, jak wynika z wy­
powiedzi informatorów, był ściśle określony. Najmłodsze dzieci przeważnie
od 5-6 roku życia zajmowały się pasieniem najpierw gęsi, potem bydła,
następnie koni, opieką nad młodszym rodzeństwem, drobnymi pracami w do­
mu i gospodarstwie. 10-11-letnie pomagały w polu, 14-15-letnie pracowały
już jak dorośli, biorąc udział we wszystkich pracach polowych oraz hodowla­
nych. „Dzieci pracowały w zagrodzie i w polu na zasadzie obowiązku, nauka
była na drugim miejscu". Określone sytuacje rodzinno-gospodarcze mogły
w wielu przypadkach zmienić ten podstawowy układ. „ U nas, jak ojciec
umarł, to brat miał 11 lat i już musiał matce we wszystkim p o m a g a ć i za­
stąpić ojca w polu".
Z opisu zajęć dzieci i młodzieży wynika, że szeroki zakres czynności
wykonywanych przez dzieci i związane z tym przejmowanie wiedzy zawodo­
wej w pokoleniu dziadków ograniczone zostają w generacji rodziców przez
szkołę i realizowane głównie w chwilach wolnych od nauki. W pokoleniu
w n u k ó w dawna forma międzygeneracyjnego przekazu wiedzy zawodowej zo­
staje zredukowana do minimum i, jak stwierdza jeden z informatorów, po­
kolenie to „pędzi beztrosko dzieciństwo, a wnuki to prawie pola nie znają".
Współuczestniczenie w pracach gospodarczych stanowiło bezpośrednią for­
mę przejmowania wiedzy zawodowej i pewnych zachowań kulturowych zwią­
zanych z określonym typem zajęć.
„Często ojciec pokazywał [jak orać — przyp. W.P.] później w bruździe z papierosem sta­
nął i pilnował, jak robota idzie. Jak pierwszy raz zostawił mnie samego i kazał zaorać ka­
wałek pola, to już był duży zaszczyt". „Prac gospodarskich dzieci uczyły się z patrzenia.
Widziałam jak mama to robiła, to i ja robiłam. Od kiedy rodzice uznali, że dziecko ma
dość sil do wykonywania danego zajęcia — gdy była potrzeba, dziecko wykonywało tę pracę".

Dążenie do jak najwcześniejszego podejmowania „dorosłych" prac gospo­
darskich pozwalających uzyskać prestiż społeczny było wśród młodzieży pow­
szechne. Jedna z autorek wspomnień zamieszczonych w Młodym pokoleniu
chłopów pisze:
*
„W tym czasie rwałam się do każdej ciężkiej pracy pragnąc uchodzić za dorosłą już
pannę. Razu jednego ojciec wyklepał w południe kosę i oświadczył, że pójdziemy kosić żyto
oboje z bratem. Dumni byliśmy wtedy bardzo, że ojciec traktuje nas jako dorosłych i sa­
mych do żniw posyła, kosiliśmy wtedy żyto obok szosy. To bardzo dogadzało naszym ambi­
cjom, bo przejeżdżający tędy ludzie ze wsi podziwiali nas i pracę naszą, niby że ledwo od
ziemi odrośliśmy, a już dajemy sobie radę z tak ciężką pracą" (Chałasiński, 1938, t. 1, s. 199).

Specyfika gospodarstwa wiejskiego rzutowała w sposób zasadniczy na for­
my i sposób realizacji działań wychowawczych. Uczestniczenie dziecka w za-

�P R Z E K A Z K U L T U R O W Y W R O D Z I N I E I SPOŁECZNOŚCI W I E J S K I E J

251

jęciach związanych z rytmicznym cyklem produkcyjnym gospodarstwa oraz
z życiem rodzinnym początkowo jako biernego świadka, a następnie jako
uczestnika jakkolwiek odbywało się często w sposób przygodny i okoliczno­
ściowy bez określonego czasu nauki dla poszczególnych czynności, posiadało
cechy wychowania planowego i celowego.
Tak wspomina jedna z informátorek swoje pierwsze prace w polu wy­
konywane pod kierunkiem babki: „ N a początku pieliłam z babcią ten sam
rządek, później jak szło mi to sprawniej i było wiadomo, że nie powyry­
wam np. marchwi, to pieliłyśmy na zawody, każda swój rządek, a babcia
tylko od czasu do czasu patrzyła w bruzdy czy nie wyrywam za dużo".
Każdy rodzaj działalności rodziny mógł mieć wpływ wychowawczy, cho­
ciaż sama czynność często miała inny charakter. Rodzice mieli jedną głębo­
ką świadomość swoich zadań wychowawczych. Jeden z informatorów określił
to bardzo trafnym i obrazowym stwierdzeniem: „Wtedy się drzewko przygi­
na, gdy jest młode".
Sposób przekazywania informacji był przede wszystkim przykładowo-naśladowczy i werbalny. Czas rozpoczynania nauki zależał od rozwoju sił
fizycznych dziecka, a szybkość wdrażania do pracy od indywidualnych jego
zdolności, jakkolwiek były zajęcia, które wymagały dłuższego czasu nauki
zarówno ze względu na znaczny stopień trudności tych prac, jak i ich od­
powiedzialności, np. dojenie krów czy sianie zbóż. Te ostatnie umiejętności
przyszły rolnik najczęściej opanowywał około 20 roku życia.
O dużym udziale naśladownictwa w przekazywaniu wiedzy gospodarczej
w procesie wychowawczym świadczy fakt, że realizowało się ono w najwcześ­
niejszym okresie dzieciństwa przede wszystkim w formie zabawy. Prymitywna
zabawka wykonana przez dziecko lub osoby starsze wzorowana była na na­
rzędziach rolniczych lub sprzętach gospodarskich i służyła do zabaw naśla­
dujących zajęcia dorosłych.
Przekazywanie określonych treści kulturowych z zakresu zasad współżycia
społecznego w rodzinie, posłuszeństwa i szacunku w stosunku do osób star­
szych, podstawowych zasad religijnych, obowiązującego w danej społeczności
konwenansu, elementarnych zasad higieny itp. odbywało się drogą słownych
pouczeń nakazów, zakazów i kontroli wyuczonych czynności. System sankcji
w tradycyjnym układzie stosunków rodzinnych operował perswazją, napom­
nieniem, tłumaczeniem, różnymi formami karcenia, a w przypadku młodzieży
starszej — groźbą wydziedziczenia.
Jak stwierdza jeden z informatorów — dzieci straszono często „diabłem,
piekłem, Cyganami". Te groźby stosowały najczęściej kobiety. Ojciec karał
biciem. „Nie stawiano do kąta, bo nie miał kto pilnować, czy stoją".
Obok prac związanych z rolnictwem wszędzie w gospodarstwach, gdzie
liczba c z ł o n k ó w rodzin przekraczała zapotrzebowanie na siłę roboczą potrzeb­
ną do jego obsługi, uczono dzieci z a w o d ó w rzemieślniczych, które w warun­
kach wsi polskiej były często zajęciami dodatkowymi, uzupełniającymi budże­
ty rodzin rolniczych. N a u k ę zawodu podejmowało najczęściej to dziecko,

�252

WANDA

PAPROCKA

które posiadało największe zdolności i chęci do pracy w tej dziedzinie. Je­
żeli rzemieślnik brał kogoś obcego spoza kręgu rodziny na naukę, to często
traktował go gorzej niż własne dziecko. Stwierdza to obrazowo jeden z in­
formatorów: „Obce dziecko u kowala młota nie weźmie do ręki", co zna­
czyło, że nie będzie dopuszczone do samodzielnej pracy. W warunkach,
w których działali na wsi głównie tzw. „partacze" nie zrzeszeni w organiza­
cjach rzemieślniczych, a proces szkolenia nie podlegał żadnej kontroli, taka
sytuacja mogła mieć miejsce.
Osobną uwagę należy poświęcić roli, jaką w procesie przekazu treści kul­
turowych odgrywały grupy rówieśnicze, w tym przede wszystkim społeczność
pasterska różniąca się swym charakterem od innych środowisk rówieśniczych.
Józef Chałasiński określa pastwisko jako instytucję społeczną tradycyjnej spo­
łeczności wiejskiej, która łącząc w sobie obowiązki użytecznej pracy z samo­
dzielnością zbiorowego życia młodzieży, jak również z różnymi formami za­
baw była charakterystyczna tylko dla rolniczo-wiejskich społeczności i nie
występowała poza tym środowiskiem (Chałasiński, 1938, t. 1, s. 213).
Pastwisko realizowało najpełniej w warunkach tradycyjnej społeczności
lokalnej wychowanie w grupie rówieśniczej, ale prawie wyłącznie w sferze
psychologicznej, a nie kulturowej (por. Parsons, s. 183), uczestnictwo to bo­
wiem nie wiązało się z przejmowaniem nowych wzorów kulturowych od­
miennych od tych, które narzucały dom i społeczność lokalna. Pastwisko­
wa grupa rówieśnicza pozostawała bowiem w sferze obyczajów wiejskich pod­
porządkowując się i odwzorowując zasady i normy współżycia społeczności
wiejskiej. Środowisko pasterskie tworzyło szczególną organizację społeczną,
której zasady działania były adaptacją wzorów organizacji wewnątrzwioskowej. Wyrażało się to m. in. w tworzeniu odpowiednich form władzy w ra­
mach mikrospołeczności. Pełnili ją najstarsi lub najbardziej przedsiębiorczy
członkowie grupy wraz z pomocnikami posiadającymi dość szeroki zakres
uprawnień i możliwości stosowania sankcji karnych. Również na pastwisku
dokonywała się ocena przez szerszą pozarodzinną zbiorowość wykonywanych
przez jednostkę zadań. W tych warunkach młodzież w sposób bezpośredni
stykała się z podstawowymi zasadami działania kontroli i kształtowania się
opinii społecznej.
W warunkach konfliktów między pasterzami pochodzącymi z różnych
wsi urealniało się pojęcie „swojego" i „obcego", rodziła się solidarność
z własną grupą. Rosła również świadomość potrzeby posłuszeństwa (zaszcze­
pione już w kręgu rodzinnym) i konieczność podporządkowania się nie tylko
starszym, ale również silniejszym we własnej grupie rówieśniczej.
W jednym z fragmentów biografii zamieszczonej w Młodym
pokoleniu
chłopów autor tak opisuje swoje przeżycia w społeczności pasterskiej:
„Mieliśmy 6 krów, a 7 sąsiedzkich matka przyjęła, to miałem wszystkich 13, ale już teraz
byłem mądrzejszy niż poprzedniego lata. już wziąłem gonić do starszych pasterzy, których
było d u ż o . ale i tacy paśli, co mieli po 15 lat, ;i nawet i więcej. A c ó ż ja, kiedy miałem
dopiero 7 lat. to j a musiałem być im wszystkim posłuszny, co mi kazali, to musiałem robić.

�PRZEKAZ

KULTUROWY

W RODZINIE I SPOŁECZNOŚCI

WIEJSKIEJ

253

Jak trzeba było krowy zawrócić, to ja musiałem iść, bo starszy nie poszedł, a jakbyś się nie
posłuchał, to kazali krowy wyłączyć i paść osobno, co mi się bardzo samemu przykrzyło.
toja robiłem, co mi kazali, aby być w kompanii..." (Chałasiński 1938. t. 1. s. 188).

Z inną sferą życia społeczno-kulturalnego związane były gry i zabawy
uprawiane na pastwisku. Następowało upowszechnienie i niejednokrotnie
wzbogacenie przekazywanego ustnie folkloru słownego i muzycznego. Rozwi­
jała się znajomość konwenansu wiejskiego i s p o s o b ó w zachowania poprzez
organizowane zabawy.
Z otaczającego środowiska przyrodniczego, nawet tak ograniczonego jak
pastwisko, czerpano praktyczną wiedzę o zwierzętach, roślinach, zjawiskach
meteorologicznych. W toku prac na pastwisku nabywano szereg umiejętności
technicznych przy produkcji drobnych przedmiotów z drewna, korzeni, sło­
my, służących zarówno do wspólnych zabaw, jak i przeznaczonych na
sprzedaż.
Uczestniczenie dzieci w życiu zbiorowości pasterskiej, przejmowanie okreś­
lonych treści związanych z życiem grupy uczyło pewnych zasad współżycia
społecznego niezbędnych w dorosłym życiu członka społeczności wiejskiej.
Wielodzietność i wielopokoleniowość rodzin wiejskich w pokoleniu naj­
starszych informatorów powodowały, że dziecko gromadziło wiedzę od wszyst­
kich członków rodziny. Jak wynika z relacji informatorów, głową rodziny
w gospodarstwach wyłącznie rolniczych był mężczyzna. Pozarolniczą praca
zarobkowa ojca przenosiła podstawowe funkcje zarządzania gospodarstwem
na matkę lub babkę, jeżeli ziemia pozostawała jeszcze w rękach najstar­
szego pokolenia. Autorytet ojca był największy, ale prawo do wychowywania
dzieci i egzekwowania posłuszeństwa było przywilejem wszystkich starszych
członków rodziny, w tym i rodzeństwa.
O ile udział mężczyzn w przekazywaniu wiedzy zawodowej był dominu­
jący, to wychowaniem domowym zajmowały się kobiety. Zakres wychowaw­
czych o b o w i ą z k ó w babki był większy, jeżeli gospodarstwo rolne wymagało
znacznego udziału kobiety (matki) w pracach rolnych. W zasadzie jednak
rola wychowawcza babki sprowadzała się do nauki podstawowych zasad re­
ligii (jakkolwiek pierwszej czynności religijnej — żegnania się krzyżem świę­
tym uczyła zazwyczaj matka) nauki pacierza, podstawowych wiadomości w za­
kresie katechizmu, zasad dobra i zła na przykładzie grzechu i dobrego
uczynku. Dziadkowie uczyli starsze dzieci także przysłów, porzekadeł, legend
itp. Matka przekazywała zasady współżycia nie tylko w rodzinie, ale także
w społeczności wiejskiej. Naśladownictwo zachowań ludzi dorosłych wspiera­
ne było wielokrotnie słownymi upomnieniami stosowanymi w konkretnych
sytuacjach. G ł ó w n a uwaga skoncentrowana była na wpajaniu zasad właści­
wego zachowania się w określonej sytuacji, szacunku dla starszych, posłu­
szeństwa, uczynności, konwenansu wiejskiego obowiązującego w kontaktach
międzyludzkich. Przestrzeganie właściwych zachowań wyrażanych w zewnętrz­
nych formach, takich jak słowa, gesty, czynności, było szczególnie ważne.
Istniał bowiem bardzo wyraźnie określony wzór zachowania obyczajnego

�254

WANDA P A P R O C K A

sankcjonowany przez opinię społeczną, którego lekceważenie było surowo
potępione i podawało w wątpliwość metody wychowawcze rodziny.
Wpływ rodzinny na wychowanie młodzieży był — według większości in­
formatorów starszego i średniego pokolenia — bardzo duży, a charakter tego
wychowania oceniany szczególnie pozytywnie. Specjalną uwagę zwracają in­
formatorzy na rolę wychowawczą pracy w kształtowaniu się osobowości
dziecka. Wspólnota interesów, tak jak wspólne zamieszkanie integrowały ro­
dzinę. Charakterystyczne są wypowiedzi na ten temat:
„Jak wszyscy mieszkali pod jednym dachem, to musieli się słuchać i pracować razem
i pomagać sobie, nie tak jak teraz, że ojciec idzie w pole, a syn sobie leży i nic nie robi,
bo mu się nie chce. Wszyscy pracowali i wszyscy świętowali razem". „Dom uczył szacunku
do pracy, do chleba, jak chleb upadł na ziemię to trzeba było go pocałować, pieczenie
chleba było wielkim wydarzeniem. Na każdym bochnie stawiano znak krzyża". „Każdy w do­
mu umiał spełniać swoje obowiązki i nikt się nie zastanawiał, czy mu z tym dobrze, czy
źle, tylko robil" [...].

Jednostka osiągała samodzielność znacznie później. „Dawniej dziecko szło
na swoje, kiedy zakładało rodzinę, teraz, kiedy idzie do pracy".
Szczególnie wyraźnie podkreślana jest przez informatorów zmiana, a właś­
ciwie ograniczenie roli domu rodzinnego w kształtowaniu się postaw i za­
chowań społeczno-kulturowych jego członków:
„Młodzi mało czasu spędzają w domu — kiedyś przęd wojną, jak pamiętam, w domu
spędzało się większość czasu. Rozmawiano wspólnie, coś robiono. Teraz młodzi cały czas
spędzają poza domem — to kino, to zabawa, w domu właściwie tylko jedzą i śpią [...].
To prawda, że było ciasno i niewygodnie, ale uczyło to tolerancji, zrozumienia i ustępo­
wania w sytuacjach konfliktowych. W dawnych czasach młodzież zbierała się na polach, łą­
kach, bawiła się, często młodzi śpiewali i przysłuchiwali się opowieściom starych. W tamtych
latach młodzież więcej zajmowała się śpiewaniem, zabawami, organizowała koła taneczne
i śpiewacze. Obecnie młodzież spędza czas w klubie rolnika, w domu przy telewizorze lub
w knajpie w Gnieżdzewie".

Świadomość konfliktów, jakie wynikały z faktu wspólnego zamieszkiwa­
nia, nie wydaje się z perspektywy czasu zjawiskiem niwelującym pozytywne
wartości wychowania w warunkach wspólnego bytowania rodziny. „Rodzina
była rzeczywiście rodziną. Były też konflikty, ale one zawsze są. Ludzie
nawet jak się kłócili, to zawsze wiedzieli, że są rodziną, a teraz jak się
pokłócą, to w ogóle o sobie zapominają i udają czasem, że się nie znają".
Również w odczuciu młodej generacji różnice między formami współ­
życia rodzinnego dawnego i współczesnego są ogromne, jakkolwiek zmiany,
jakie nastąpiły w tym zakresie, ocenia ona na ogół pozytywnie.
„Kiedyś dużo więcej czasu spędzano w domu. Nie bylo gdzie pójść. Teraz do domu
wraca się po pracy, potem często znów wychodzi ,się, czasem do kina lub na zabawę.
W domu spędza się dużo mniej czasu, kiedyś wszyscy byli w domu, był czas na porozma­
wianie czy wspólną pracę. Teraz dom jest zupełnie inny. Chyba ma wpływ na to, co kto
robi. Więcej bierze się z pracy, telewizji czy kina. Kiedy było lepiej, nie wiem. Teraz nie
jest źle. Mnie to odpowiada".

W społeczności lokalnej, podobnie jak w rodzinie, przekazywanie treści
kulturowych w procesie socjalizacji jednostki nie wyodrębniało się jako

�P R Z E K A Z K U L T U R O W Y W R O D Z I N I E I SPOŁECZNOŚCI W I E J S K I E J

255

osobne działanie podejmowane wyłącznie dla celów wychowawczych. Przyszli
gospodarze stawali się przedmiotem obserwacji, a ich cechy charakterolo­
giczne podlegały ocenie zgodnej z obowiązującym w danej społeczności sy­
stemem wartości. W tradycyjnej społeczności wiejskiej podporządkowanie
osobistego „ja" młodzieży — rodzinie i grupie sąsiedzkiej p o w o d o w a ł o , że
zmiana statusu społecznego jednostki nie była jej sprawą indywidualną, ale
wiązała się z jej rolą społeczną w grupie. Znaczenie, jakie społeczność
przypisywała przejściu do nowego układu praw i obowiązków, podkreślały
obrzędy recepcyjne, których forma w tradycyjnej społeczności wiejskiej była
szczególnie rozbudowana. W przypadku młodzieży męskiej wykazanie się
umiejętnościami zawodowymi pozwalało przejść do grupy kosiarzy, czemu
towarzyszył mniej lub bardziej rozbudowany obrzęd polegający na sprawdze­
niu umiejętności i wytrzymałości dorosłych mężczyzn. N o s i ł on nazwy „frycówki", „frycowin" lub „wilka". Znaczenie prawnospołeczne tego obrzędu
jeszcze w końcu X I X i na początku X X w. było duże, gdyż wiązało się
z uzyskaniem prawa do samodzielnej pracy, do udziału w życiu towarzyskim
oraz do zawarcia małżeństwa (Wieruszewska, 1966, s. 30).
Wspólny udział wszystkich generacji w pracy oraz możliwość obserwacji
przez starszych s p o s o b ó w rekreacji młodzieży, co wynikało z jawności życia
społecznego wsi, dawały możliwość bezpośredniego naśladownictwa przyję­
tych w społeczności wzorów obyczajowych, jak również pozwalały na kon­
trolę i korektę w ich przejmowaniu. Już w akcie wyzwolin ujawniała się
tak charakterystyczna dla społeczności wiejskiej zależność wszystkich sfer
działania ludzkiego od pracy i ustawiczne podporządkowywanie się każdego
członka rodziny i grupy sąsiedzkiej ustalonej tradycją roli społecznej. Udział
członków społeczności wiejskiej w wychowaniu dzieci, a ściślej w korygowa­
niu ich zachowań, był dużo większy.
„Kiedyś to na dzieci mógł krzyknąć sąsiad, jak coś zrobiły. Dzisiaj dziecko jest nie­
tykalne przez cudzych. Dawniej było duże przywiązanie chrzestnych do dzieci, oni kiedyś
wraz z ojcem decydowali o wychowaniu". „Chrześni mieli obowiązek opiekowania się. wy­
chowaniem religijnym. Interesowali się, żeby dobrze wyszło za mąż, swatali, wyszukiwali kan­
dydatów. Dzisiaj spotykają się tylko z okazji 1-szej komunii".

Wychowawcze działanie społeczności lokalnej często wiązało się z obrzę­
dem czy zabawą. Z samego grupowego charakteru zabawy wynikało jej zna­
czenie w procesie uspołeczniania jednostki. R ó w n i e ż zwyczaj i obrzęd wraz
z ich konsekwencjami sakralnymi lub magicznymi były elementami systemu
kontroli społecznej, poprzez którą grupa realizowała określony wzór kultu­
rowy.
Przekaz oraz kształtowanie się treści kulturowych w społeczności wiej­
skiej dokonywały się również poprzez liczne kontakty codzienne i świąteczne.
N a pierwszym miejscu należy wymienić styczności związane z wymianą świad­
czeń i wspólną pracą. Przyczyniały się one zarówno do ujednolicenia obo­
wiązujących zachowań, jak i wykształcenia swoistego obiegu nowych infor­
macji, zwłaszcza dotyczących innowacji technicznych (Burszta 1976, s. 458-462).

�256

WANDA P A P R O C K A

Szczególnie silnie w wypowiedziach informatorów podkreślane jest zna­
czenie więzi społecznych łączących mieszkańców wsi. Od stopnia integracji
wsi zależała jednolitość wzorów zachowań i zasobów przekazywanych treści
kulturowych.
„Przed wojną ludzie byli inni, interesowało ich to, co się działo we wsi. Widać było,
że wieś to całość. Ludzie chętni byli do pomocy — mogli liczyć na siebie". „Dawniej ludzie
sobie pomagali, starzy i młodzi razem pracowali, przy kopaniu kartofli, przy młócce, przy
sianie, chodzili jeden do drugiego. Pieniędzy od siebie nie brali. Dawniej ludzie byli
uczciwsi".

Potrzeba wzajemnych kontaktów dających świadomość wspólnoty społecz­
ności wiejskiej jest szczególnie silna w pokoleniu najstarszym, ale również
występuje w generacji średniej i młodszej. Jest charakterystyczne, że więk­
szość informatorów widzi zależność stopnia zintegrowania środowiska miej­
skiego od warunków społeczno-ekonomicznych na wsi. Istniejący bowiem
układ wzajemnych zależności w zróżnicowanej pod względem struktury spo­
łeczno-gospodarczej społeczności wiejskiej rodził potrzebę określonych kon­
taktów realizowanych m. in. w pomocy wzajemnej, różnych formach odrob­
ku, wspólnych pracach domowych itp. „Teraz ludzie mają lepiej i mniej są
sobie potrzebni. Teraz wszyscy są równi, ale teraz ludzie mniej się sza­
nują". W tych wypowiedziach streszczają się poglądy wielu informatorów,
dla których wspólnota realizowana w pracy i zabawie gwarantowała mimo
form zależności bezpieczeństwo egzystencji. Społeczność wiejska często chro­
niła jednostkę przed drastycznymi przypadkami niedopełnienia funkcji za­
bezpieczających przez rodziny. „Jak było źle staremu przy dzieciach, brał
laskę i szedł po wsi [...] trzeba go było przyjąć i pomóc".
Codzienne kontakty sąsiedzkie dostarczały obserwacji dotyczących sposo­
bu życia poszczególnych mieszkańców wsi, pomagały w kształtowaniu opinii
publicznej stojącej na straży obowiązujących społecznie zachowań. R ó w n o ­
cześnie istniała pewna tolerancja w przyjętych zwyczajowo formach zacho­
wań, szczególnie w sferze działań ludycznych świadcząca o bliskich związ­
kach mieszkańców wsi: „Dawniej za żarty ludzie się nie gniewali, teraz by
zaraz na kolegium lecieli". Powstawanie sytuacji konfliktowych w warunkach
rozluźnienia więzi wewnątrzwioskowej jest, jak stwierdzają informatorzy,
znacznie częstsze niż to miało miejsce dawniej.
Kontakty świąteczne odgrywały szczególną rolę w kształtowaniu
folklorystycznych, opowiadań, pieśni czy tańców:

treści

„Na Boże Narodzenie chodziło się z gwiazdą, z szopką, śpiewało kolędy, kiedy miało
się te osiemnaście, dziewiętnaście lat młodzież organizowała zabawy uczyła się piosenek,
grania na instrumentach. Byłe? wesoło, nie to co dziś". „Dawniej ludzie, mimo że byli bied­
niejsi, byli weselsi. Wieczorami w zimie schodziły się kobiety przy różnych zajęciach, żarto­
wały, opowiadały, śpiewały. Teraz tego nie ma, w każdym domu jest telewizor i każdy
siedzi u siebie".

Te wypowiedzi informatorów średniego pokolenia świadczą, że życie kul­
turalne jeszcze po I I wojnie w wielu wsiach było znacznie bogatsze. Każda

�P R Z E K A Z K U L T U R O W Y W R O D Z I N I E I SPOŁECZNOŚCI W I E J S K I E J

257

wieś reprezentowała własne indywidualne formy zachowań ludycznych roz­
wijające się do czasu upowszechnienia środków masowego przekazu, przede
wszystkim telewizji, kina, dezintegrujących życie społeczne i kulturalne wsi.
W kształtowaniu się określonych wzorców osobowych dużą rolę odgry­
wali ludzie, którzy z racji pełnienia określonych funkcji wymagających więk­
szej wiedzy posiadali w środowisku wiejskim znaczny autorytet. Reprezento­
wali oni zazwyczaj instytucje wiążące społeczność wiejską z układami ponadlokalnymi. Instytucje te pełniły funkcje pośredników systemu komunikacji
i przekazu treści kulturowych, przyczyniały się do przepływu informacji
z centrów ponadlokalnych, wiązały społeczność lokalną z szerszym układem
kulturowym. Wśród instytucji działających na wsi wymienić należy Kościół,
ze względu zaś na ważkie konsekwencje dla zakresu wiedzy ludności —
przede wszystkim szkołę.
Kościół wzmacniał akceptowany przez społeczność lokalną system war­
tości związany z produkcyjnymi zadaniami mieszkańców wsi oraz z podzia­
łem ich ról społecznych. Treści moralno-religijne przekazywane za pośred­
nictwem ambony, konfesjonału lub w bezpośrednich nakazach i pouczeniach
księży służyły zabezpieczeniu rodziny sankcjonując jej tradycyjną strukturę,
egzekwując przypadające na każdego członka obowiązki i akceptując przyzna­
ne mu przywileje. O ile w przypadku nauczyciela od jego cech osobowych
zależała często ocena szkoły przez społeczność wiejską i wiedzy dzięki niej
uzyskiwanej, to autorytet księdza jako reprezentanta Kościoła nie wymagał
dodatkowego wsparcia zaletami osobistymi dla uzyskania najwyższego miej­
sca w hierarchii społecznej.
„Najważniejszy był ksiądz, jego s ł o w o było święte, bo ludzie byli bogobojni.

Nauczyciel

też cieszył się dużym szacunkiem, ale ludzie mieli do niego pretensje, że zabiera dzieci do
szkoły i nie ma kto paść krów, gęsi, że nie ma kto pracować". „Najważniejszy we wsi był
ksiądz, ludzie go słuchali, przychodzili do niego po radę". „Zawsze pokazywano na księdza,
bo to we wsi był najbardziej uczony człowiek.

Nauczyciela szanowano,

ale nikt we wsi go

nie lubił, bo bił dzieci i wywyższał się ponad innych".

Szczególnie podkreślana jest rola Kościoła jako głosiciela i egzekutora
zasad moralnych i obyczajowych obowiązujących członka społeczności wiej­
skiej. Prawo przedstawicieli Kościoła do ingerowania w prywatne życie wier­
nych p o w o d o w a ł o , że Kościół odgrywał dużą rolę w ocenie moralnej każ­
dego z nich. Z opinią publiczną wspartą autorytetem Kościoła bardziej się
dawniej liczono, jak stwierdza jeden z informatorów, niż obecnie „kiedy [...]
każdy żyje, jak chce, i nikogo nie obchodzi, jak postępuje, [...] nie boją
się gniewu bożego i nie słuchają tego, co mówi ksiądz".
Jakkolwiek ingerencja Kościoła w życie c z ł o n k ó w społeczności wiejskiej
uległa ograniczeniu, co wiąże się z procesami dezintegracji środowiska i zmniej­
szeniem jawności życia osobistego, to właśnie obrzędy religijne (nabożeństwa,
różaniec, wędrowanie świętych obrazów) stanowią często główną formę kon­
taktów między mieszkańcami wsi.
W szeroko pojętym procesie wychowawczym szkoła odgrywa znaczną

17 -

Etnografia Polska, t. X X X I I , z. 1

�258

WANDA P A P R O C K A

rolę, pomimo że zadania ,jakie spełnia obecnie, są różne w opinii informa­
torów od tych, które pełniła dawniej. Szkoła nie przygotowywała wprawdzie
młodzieży do zadań produkcyjnych na wsi, do uczestnictwa w życiu grupy,
ale jej znaczenie (z nielicznymi wyjątkami) doceniane jest przez wszystkich.
Często jednak podlega krytycznej ocenie w zestawieniu z przeszłością sku­
teczność metod wychowawczych i wartość uzyskanych rezultatów. Treści
bowiem, jakie dawniej zawierano w pojęciu nauka, były w świadomości
starszych informatorów znacznie szersze niż realizuje szkoła obecnie. Obej­
mowały one nie tylko wiedzę przewidzianą programem nauczania, ale także
określone zasady i sposoby postępowania niezbędne w dalszym życiu. For­
mułuje to w krótkim stwierdzeniu jeden ż informatorów: „ W szkole teraz
się nie uczy, a przerabia materiał". Przyczyn tego stanu rzeczy szuka się
zarówno w zmianie stosunku między nauczycielem a uczniem, jak i charak­
terystycznej dla dawniejszego okresu relacji między pracą a nauką.
Szczególnie wyraźnie akcentowane jest pozytywne znaczenie wychowawcze
trudnych warunków bytu, które nakładały obowiązek pracy często ciężkiej
na wszystkich członków rodziny nie wyłączając dzieci. D l a wielu z nich nau­
ka była w stosunku do obowiązującej ich pracy w domu i gospodarstwie
zajęciem łatwiejszym, a nabycie podstawowej wiedzy — czytania i pisania —
otwierało możliwości poznania znacznie ciekawszego świata. „Dzieci dawniej
chętniej chodziły do szkoły, bo jeśli nie poszły, to musiały pracować. Były
od małego przyzwyczajone do pracy. Nic nie było « l e z a n e g o » " .
W wypowiedziach na temat roli szkoły, jej wpływu wychowawczego
i treści przez nią przekazywanych, uwidacznia się emocjonalny stosunek in­
formatorów do tego problemu. Zawarte są w nich głębsze refleksje odno­
szące się do zmian, jakie nastąpiły w rodzinie, przede wszystkim w sto­
sunku do pracy i nauki, do pojęcia honoru, uczciwości.
„Dawniej nauczyciel cieszył się większym szacunkiem, dzieci się go bały, słuchały każ­
dego jego słowa. Nauczyciel uczył dzieci szacunku dla starszych, wychowywał je, uczył tego,
czego nie mogły nauczyć się w domu [...] Dzisiaj nauczyciel nie ma żadnej władzy nad
dzieckiem, dzieci o tym wiedzą i nie boją się. Szkoła nie wychowuje. Dawniej nie było od­
wołania od słów nauczyciela, dzisiaj dzieci wiedzą, że nic im się nie stanie, jak nie wykonają
polecenia [...]".

Instytucjonalne znaczenie szkoły budziło respekt zarówno u młodzieży,
jak i pokolenia ich rodziców, niezależnie od stosunku do osoby nauczyciela,
często krytycznie ocenianego przez opinię wiejską. „ M i m o że nauczyciel
straszył kijem, a nie dwóją, rodzice za dziecko nie przychodzili się kłócić".
To stwierdzenie wskazuje na istnienie obecnie również i na wsi zjawiska
ingerowania rodziców w sprawy nauczania, w sprawy wzajemnych stosunków
między uczniem a nauczycielem, między uczniami itp.
Znacznie wyżej od wychowawczej oceniana jest rola szkoły w procesie
nauczania i przekazywania wiedzy. Jest to niewątpliwie związane ze zmiana­
mi systemu szkolnictwa i znacznym podniesieniem zakresu wiedzy objętej
obowiązkowym nauczaniem.

�P R Z E K A Z K U L T U R O W Y W R O D Z I N I E I SPOŁECZNOŚCI W I E J S K I E J

259

Fakt ten pozytywnie przyjmowany jest przez rodziców, natomiast pokole­
nie dziadków odczuwa świadomość utraty autorytetu wobec posiadających
znacznie większy zasób wiedzy wnuków. „Zdarza się, że dziecko uważa
dziadków za głupich, bo nie mają żadnej szkoły, lekceważy ich". Często
również odnosi się to do rodziców.
Zmiany w stosunkach międzyludzkich i utrata wzajemnego zaufania, któ­
rego nie wspierają i nie ochraniają określone i sprawdzone autorytety, bu­
dzi niepokój szczególnie starszej generacji.
„Teraz przyszła moda z miasta, każdy sobie [...] Dawniej ludzie lepiej się znali i bar­
dziej szanowali i nawzajem. Więcej o sobie wiedzieli i pomagali sobie. Teraz każdy żyje so­
bie, nie obchodzą nikogo sąsiedzi. Teraz nie wiadomo, kto jest uczciwy i dobry, do kogo
można zwrócić się o pomoc, a kto zły". „Teraz nie ma na wsi autorytetów. Chyba są nie­
potrzebne, nikt we wsi o tym nie mówi, to chyba ich nie ma. Teraz ludzie sami chcą decy­
dować i nie chcą nikogo słuchać. Myślą, że ktoś inny na pewno źle poradzi, bo chce zaszko­
dzić albo zazdrości czegoś. W rodzinie też każdy robi tak, jak mu potrzeba, i nie musi pytać
o to kogoś starszego" — oto dość charakterystyczna wypowiedź przedstawiciela młodego po­
kolenia.

Podkreślanie braku autorytetów, do których dawniej odwoływano się
w określonych sytuacjach życiowych, nie świadczy o zmniejszonej roli insty­
tucji, które te osoby reprezentują, lub o braku szacunku dla pozycji,
jaką one posiadają. Aktywne uczestniczenie w życiu religijnym świadczy
0 wysokiej pozycji Kościoła w życiu społeczności wiejskiej. Nie zmienia to
jednak faktu, że większa anonimowość życia rodzin wynikająca z wielu po­
wodów, jak m. in. pracy poza wsią, zwiększonego udziału szkoły w wycho­
waniu dziecka, braku wspólnych prac, a co się z tym wiąże — wspólnych
rozrywek, nie pozwala księżom na branie udziału w życiu rodzinnym para­
fian w takim stopniu, jak czynili to dawniej.
Jak stwierdza jeden z księży: „Przychodzili [dawniej — przyp. W. P.]
chętnie do kościoła — nie tylko na mszę, widać było, że szanują księdza.
A teraz też niby przychodzą, ale to nie jest to, co kiedyś".
Podobne odczucia są udziałem niektórych wiernych należących do starszej
generacji: „Ksiądz był bardziej « u w a ż a n y » , teraz ludzie chodzą do kościoła,
ale wcale nie słuchają tego, co mówi". Stwierdzenie to odnosi się do nie­
przestrzegania w życiu codziennym głoszonych z ambony zasad moralnych
1 zachowań etycznych.
O obecnej roli autorytetów na wsi tak mówi przewodniczący Gromadz­
kiej Rady Narodowej:
„Autorytety we wsi teraz już nie istnieją, bo po co komu. Przed wojną autorytetem
dla ludzi był ksiądz, nauczyciel czy ktoś z władz. Czasami potrzeba było się poradzić czy
zapytać, to do nich przychodzono. To byli ludzie wykształceni, to ich pytano i słuchano.
Teraz każdy jest mądry i ludzie sami sobie radzą".

Sołtys przestając być doradcą czy powiernikiem zachowuje znaczną po­
zycję jako reprezentant urzędu, od decyzji którego zależy wiele ważnych
spraw. Nie jest już jednak autorytetem niezależnie od pełnionych funkcji,
ale właśnie dzięki niej. „Teraz najważniejszą osobą jest sołtys. On sprawuje

�260

WANDA

PAPROCKA

funkcje administracyjną, zebrania organizuje, można u niego wszystko za­
łatwić".
Analizując wypowiedzi przedstawicieli młodszej generacji mieszkańców wsi
można stwierdzić, że uzyskanie autorytetu jest w dużym stopniu zależne
od osiągniętego przez jednostkę sukcesu osobistego, przy czym sposób doj­
ścia do niego nie jest najważniejszy. Osoba mająca autorytet nie musi obecnie
budzić respektu czy poszanowania w takim stopniu, jak to było dawniej,
ale imponować efektami swojego działania.
Przedstawione w artykule wyniki badań terenowych nad zmianami w pro­
cesie między generacyjnej transmisji kulturowej oparte są przede wszystkim
na wywiadach przeprowadzonych z przedstawicielami najstarszych grup lud­
ności wiejskiej. Pozwala to podjąć próbę odtworzenia pewnych form prze­
kazywania wiedzy w rodzinie w okresie międzywojennym. Z drugiej jednak
strony grupa ta, reprezentująca inne normy obyczajowe i inne kryteria
w ocenie zasad postępowania jednostki, widzi obraz współczesnej rzeczywi­
stości kulturowej w konfrontacji z okresem minionym w sposób szczególnie
ostry i kontrastowy. Posłużę się więc na koniec opinią przedstawicielki młod­
szej generacji wsi, w której znajduje odbicie wiecznie aktualny problem re­
lacji między czasem dawnym a dniem dzisiejszym: „Rodzice często mówią
jak łatwiej i spokojniej można było żyć dawniej. Woleliby chyba tak, jak
było. Mnie podoba się tak, jak jest teraz. Wydaje się, że kiedyś wcale nie
było lepiej. Inne są warunki, to i ludzie musieli się zmienić i dorośli też
nie są tacy, jak kiedyś, i we wsi jest inaczej".

LITERATURA

Berger P.
1970 Identify as a Problem in the Sociology of Knowledge, [w:] The Sociology of Knowledge,
Curtis James L . Petran I. W. (ed), London.
Burszta J.
1976 Społeczności lokalne. Iw.] Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Wrocław.
C h a ł a s i ń s k i J.
1938 Młode pokolenie chłopów, t. I, Warszawa.
Dubos R.
1970 Człowiek, środowisko, adaptacja, Warszawa.
F o r m i c k i J.
1977 Rodzina wiejska jako środowisko wychowawcze, Wrocław.
K a w u l a S.
1973 Rodzina wiejska a wychowanie, Warszawa.
K ł o s k o w s k a A.
1965 Rodzina wiejska w Polsce Ludowej, [w:] Przemiany społeczne w Polsce Ludowej,
Warszawa.
K m i t a J.
1971 Z metodologicznych problemów interpretacji humanistycznej, Warszawa.
K o w a l s k i S.
1972 Rola rodziny w jednolitym systemie wychowania, „Studia Socjologiczne", nr 1.

�PRZEKAZ

KULTUROWY

W RODZINIE I SPOŁECZNOŚCI

WIEJSKIEJ

261

Parsons Т.
1969 Struktura społeczna a osobowość. Warszawa.
Pietraszek E .
1976 Władza i autorytety w społeczności lokalnej, [w:] Etnografia Polski. Przemiany kul­
tury ludowej, t. 1, Wrocław.
R a t a j c z a k Z.
1980 Człowiek w sytuacji innowacyjnej. Warszawa.
Sowa K.
1971 Środowisko społeczne mieszkańca wielkiego miasta, „Studia Socjologiczne", nr 1.
Suchodolski B.
1963 Szkoła podstawowa w społeczeństwie socjalistycznym, Wrocław.
T y s z k a Z.
1974 Socjologia rodziny, Warszawa.
W i n c ł a w s k i W.
1971 Przemiany środowiska wychowawczego wsi peryferyjnej. Studium wioski Ciche Górne
powiatu nowotarskiego, Wrocław.
W i e r u s z e w s k a - A d a m c z y к M.
1966 Obrzędy recepcyjne wieku dojrzałego w Belchatowskiem, „Łódzkie Studia Etnograficz­
ne", t. 8, s. 25-82.
1969 Sankcje opinii publicznej w polskich obrzędach i zwyczajach ludowych, „Etnografia
Polska", t. 13, z. 1, s. 63-72.

Wanda Paprocka
C U L T U R A L TRANSMISSION IN POLISH R U R A L F A M I L Y
AND L O C A L C O M M U N I T Y
Summary
In the social sciences we often use oppesed concepts conceiving them as antithetic. In
the analysis of the cultural transmission there is no antithesis between the concepts "special"
and "individual". Every individual action and behaviour refers to the social group and is
appreciated by it.
In the very etymology of the term "communication" having cultural transmission, i.e.
contact and exchange within its scope of meaning there is a suggestion of the interpersonal
contacts and mutual relations in the diachronic as well as synchronic order.
The individual's closest social environment forms the conditions, in which his socialization
takes place as well as all his everyday interactions.
My article presents some results of the researches over the adaptive processes taking
place in the, so-called "primary groups". The term refers to the closest social environment
of the growing-up person. It encloses his family home and next, according to age, the
neighborhood, peer group, local community and school. The researches were carried on in
the years 1981-1985 in the Polish countryside. The subject of the more particular analysis
is the attitude of the villagers, especially the older ones, towards all the changes occuring
in the traditional model of cultural transmission, the educational patterns of the rural family.
The culture traits that were once transmitted within the family comprised all the knowledge
concerning the peasant way of life and the rules of organization of the rural household and
community.
In the training in farmer's job not only technical skills were taught bur also the proper
attitude towards labour, the constant readiness to work and the ability of giving up one's

�262

WANDA PAPROCKA

personal aspirations, the knowledge of nature and the attitudes towards it and, at last, many
non-agricultural skills too (handicraft for example).
My main interest concentrated on the changing ways of transmitting the occupational
skills and the education through labour, as well as the role of the Church and school in
cultural transmission. The trend of changes leading towards the individual's autonomization
and separating his aspirations from the interests and necessities of the family reduces the
role of the family and local community, in the education. The rural people's attitudes
towards these transformations is the main subject of my study.
Translated by Anna Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9824" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9802">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59686d247c29e61cee454e331e109212.pdf</src>
        <authentication>632cc2f13e1ebe5d3bb29fc7614a7a74</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116875">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116876">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116877">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116878">
                <text>50 lat Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN / ETNOGRAFIA POLSKA 2003 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116879">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2003 t.47, s.5-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116880">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116881">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116882">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116883">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116884">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116885">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L V I I : 2003, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

WANDA

PAPROCKA

Instytut A r c h e o l o g i i i E t n o l o g i i P A N , Warszawa

50 LAT ZAKŁADU ETNOLOGII
INSTYTUTU ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN
Omówienie działalności placówki naukowej, z którą jestem związana prawie
od początku jej istnienia, pozornie może wydawać się łatwe z racji bezpośred­
niego uczestnictwa w pracach tej instytucji i możliwości obserwacji (w pewnym
stopniu) jej rozwoju od wewnątrz. Wiedza ta obarczona jest jednakże pewnym
osobistym stosunkiem, wynikającym z zaangażowania w losy macierzystej
placówki, której rozwój (podobnie jak całej nauki polskiej) - szczególnie w prze­
szłości - przebiegał w zmiennych i trudnych warunkach. Ponadto, analiza
dorobku naukowego Zakładu na przestrzeni tak wielu lat wymagałaby, dla obiek­
tywnej jego oceny, stałej konfrontacji z istniejącymi w poszczególnych okresach
warunkami politycznymi i społecznymi, które miały ogromny wpływ na rozwój
nauki. Nie podejmując więc w przedstawionym opracowaniu merytorycznej
oceny osiągnięć Zakładu Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej
Akademii Nauk, pragnę zbilansować dotychczasowe wyniki prowadzonych prac,
a sięgając do tych, które powstawały w najstarszym okresie działalności Insty­
tutu - przypomnieć, że zostały one w większości zainicjowane przez twórców
powojennej etnologii i późniejszych wieloletnich kierowników placówek Pol­
skiej Akademii Nauk, katedr uniwersyteckich i muzeów etnograficznych.
Na potrzebę dokonania takiego przeglądu złożyło się kilka powodów. Jednym
z nich jest fakt, że w roku 2003 upływa 50 lat od powstania Instytutu Historii
Kultury Materialnej (obecnie Instytut Archeologii i Etnologii PAN), którego
integralną część stanowi Zakład Etnologii. Drugim, ważnym elementem, skła­
niającym do takich podsumowań jest sprawa, która w najbliższym czasie doty­
czyć będzie wielu z nas. Posługując się eufemizmem możemy mówić o zmianie
warty, a bardziej bezpośrednio - o zmianie pokoleniowej i odejściu na emery­
turę wielu etnologów zatrudnionych w Instytucie, pierwszych absolwentów
powstałego po wojnie Studium Historii Kultury Materialnej. W odniesieniu do
współczesnej działalności Zakładu natomiast taki przegląd ma duże znaczenie
ze względu na ciągle niedostateczny przepływ informacji naukowej pomiędzy
poszczególnymi ośrodkami, brak bieżącej bibliografii oraz integrujących środo­
wisko wspólnych akcji badawczych i wydawniczych placówek etnograficznych.
Etnografowie, którzy po I I wojnie światowej podjęli trud odbudowy nauki
polskiej byli, jak już wspomniałam, twórcami i organizatorami wielu placówek

�6

W A N D A PAPROCKA

naukowych. Niewątpliwie z ich inicjatywy i pod ich kierownictwem rozpoczęto
szereg badań, często zespołowych, integrujących środowisko etnograficzne
w tak znacznym stopniu, z jakim nie mieliśmy do czynienia w latach następnych.
Inicjowano wspólne badania terenowe poszczególnych regionów kraju oraz
nawiązywano kontakty międzynarodowe, organizując wspólne akcje badawcze
m.in. w Karpatach, a w okresie późniejszym w Mongolii i Bułgarii. Powołano
również w tym czasie nowe wydawnictwa, które ukazują się do chwili obecnej.
W 1958 r. wydany został 1 tom Etnografii Polskiej, pół roku później rozpoczęto
drukowanie prac w serii „Biblioteki Etnografii Polskiej". Nie można więc,
pisząc o współczesnych pracach etnograficznych, rozwijających się zgodnie
z wymogami nauki światowej i w bezpośrednim z nią kontakcie, nie dostrzegać
jak wiele problemów badawczych zostało zainicjowanych przez naszych
poprzedników lub wskazanych nam przez nich jako pole przyszłych badań
w sprzyjających ku temu warunkach.
Czas, jaki upłynął od chwili powstania Zakładu jest dostatecznie długi, aby
dokonać pewnego uporządkowania naszej wiedzy dotyczącej historii etnografii
w dobie powojennej, pamiętając o tym, że znaczny jej fragment łączył się
z działalnością Zakładu. Równocześnie należy wziąć pod uwagę fakt, że doko­
nany bilans będzie poszerzeniem wiedzy z zakresu historii polskiej etnografii,
która od dawna nie była przedmiotem badań i głębszych analiz.
Już od samego początku działalności Instytutu Historii Kultury Materialnej,
tj. od 1953 г., i powstania w nim Działu Etnografii (obok Działu Archeologii
Polski, Archeologii Śródziemnomorskiej i Historii Kultury Materialnej) przy­
stąpiono do konstruowania planów naukowych na najbliższe lata. Problematykę
badawczą, którą podjęto w powołanych placówkach Instytutu w Warszawie,
Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Toruniu, można zjednej strony uznać za konty­
nuację badań rozpoczętych w okresie międzywojennym, z drugiej natomiast
za badania nowe, podejmowane ze względu na potrzebę chwili, zgodnie, jak
twierdziła prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa, z cechą „polskiej szkoły etnograficz­
nej" {Etnografia Polski, 1976, t. 1, s. 15).
Nowe, podjęte przez etnografów tematy dotyczyły m.in. ludności przesiedla­
nej z dawnych Kresów Wschodnich na obszary północnej i zachodniej Polski,
migracji do miast, zmian w strukturze gospodarczej wsi i zmian w samych
gospodarstwach wiejskich, poziomu konsumpcji itp. Prace poświęcone analizie
zmiany kulturowej dokonującej się na wsi miały prowadzić (i prowadziły) do
próby konstruowania jej współczesnego modelu, co znalazło wyraz w publika­
cjach ukazujących się w latach 60-tych i 70-tych.
Praca naukowa w Dziale Etnografii Instytutu zorganizowana była w Zakła­
dach, Pracowniach i Zespołach Etnograficznych, które powstawały w miastach
uniwersyteckich. Sprzyjało to prowadzeniu prac badawczych wraz z katedrami
etnografii i tworzeniu zespołów pod wspólnym kierownictwem niezbyt licznej
w tym okresie kadry samodzielnych pracowników naukowych.
Komisja Etnograficzna, która współtworzyła ramy organizacyjne Instytutu
i kreśliła plany naukowe Działu Etnografii (przewodniczył jej prof. Kazimierz

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

7

Moszyński, a w jej skład wchodzili najwybitniejsi etnografowie: prof. prof.
Kazimierz Dobrowolski, Witold Dynowski, Eugeniusz Frankowski, Józef Gajek,
Kazimiera Zawistowicz-Adamska i doc. Adolf Nasz), stanęła przed trudnym
zadaniem. Rozbicie instytucjonalne działalności naukowej etnografów, m.in.
w zakresie sztuki ludowej i folkloru, w wyniku wcześniejszego utworzenia Pań­
stwowego Instytutu Sztuki i Instytutu Badań Literackich, niezależna od innych
placówek działalność Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, podlegająca
organizacyjnie i administracyjnie Ministerstwu Kultury i Sztuki działalność
muzeów, wymagały stworzenia takiego planu naukowo-badawczego, w którym
obok problematyki naukowej byłaby mocno zaznaczona koncepcja „otwartych
drzwi" dla współpracy wszystkich etnografów. Za tę wspólną płaszczyznę uzna­
no Polski Atlas Etnograficzny. Miał on stworzyć wielostronną bazę źródłową nie
tylko uzupełniającą luki w istniejącym materiale etnograficznym, ale ułatwiającą
wytyczanie kierunków nowej tematyki badawczej.
Na decyzje dotyczące priorytetu prac atlasowych miały niewątpliwie wpływ
zarówno dotychczasowe zainteresowania badaniami atlasowymi, zapoczątko­
wane przed wojną przez prof. К. Moszyńskiego (w ich wyniku ukazały się
trzy zeszyty Atlasu w latach 1934-1937), jak i prace podejmowane po wojnie
w Katedrze Etnografii Uniwersytetu Lubelskiego i Poznańskiego.
Prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym prowadzone w ramach Instytutu
koncentrowały się w Zakładzie (przemianowanym następnie na Pracownię)
we Wrocławiu, kierowanym w tym okresie przez prof. J. Gajka, przy doraźnej
współpracy w pracach terenowych etnografów z wielu innych ośrodków PAN,
katedr i muzeów. Atlasowe prace dokumentacyjne nie wyczerpywały jednak pro­
gramu badawczego całego Zakładu. Równolegle podejmowano problematykę
formowania się zjawisk kulturowych w układzie regionalnym. Prowadzone
zespołowo studia monograficzne wybranych terenów zdominowały w latach
następnych plany naukowe placówek etnograficznych Instytutu. Monografie
regionalne, jak i tematyczne, dotyczące wybranych dziedzin kultury ludowej
oparte były na zakrojonych na szeroką skalę pracach terenowych.
Zarówno studia atlasowe, jak i monograficzne były w wielu przypadkach
kontynuacją prac rozpoczętych przed I I wojną światową i prowadzonych bez­
pośrednio po niej przez katedry uniwersyteckie, Polskie Towarzystwo Ludoznaw­
cze, Instytut Śląski i inne. Powstanie Instytutu Historii Kultury Materialnej
PAN pozwoliło stworzyć organizacyjną i finansową bazę dla badań rozproszo­
nych po różnych ośrodkach, integrując równocześnie, nieliczną jeszcze w tym
okresie, kadrę naukową uniwersytetów i placówek Instytutu dla realizacji wspól­
nych celów badawczych.
Obiektami badań monograficznych były środowiska wiejskie Mazowsza, Pod­
lasia, Śląska, Karpat, Wielkopolski i Kujaw. W wyniku kilkuletnich studiów
powstało szereg opracowań monograficznych. Dla obszaru Górnego Śląska
wymienić należy dwutomową monografię Stare i Nowe Siołkowice, wydaną
w latach 1963-1966, pod redakcją prof. Mieczysława Gładysza, oraz szereg
uzupełniających monografii tematycznych, dotyczących m.in. budownictwa,

�8

W A N D A PAPROCKA

struktury społeczno-zawodowej ludności wsi, rzemiosła, współdziałania gospo­
darczego na wsi, pożywienia.
Jak w wielu innych przypadkach studiów regionalnych, badania na Górnym
Śląsku nawiązywały do rozpoczętych w 1939 r. prac badawczych obejmujących
Śląsk w granicach I I Rzeczypospolitej, organizowanych m.in. przez Polską Aka­
demię Umiejętności w Krakowie oraz kontynuowanych bezpośrednio po wojnie
przez M . Gładysza w Instytucie Śląskim w Katowicach. Od 1954 r. prace te sta­
nowiły podstawę planów Zakładu Etnografii w Krakowie przy szerokim udziale
w badaniach terenowych pracowników naukowych i studentów z różnych pla­
cówek badawczych i katedr. Przyczyniało się to do wspomnianej przeze mnie
integracji środowiska etnograficznego w tym okresie.
Na terenie Mazowsza pierwsze badania monograficzne podjęto nad kulturą
ludową jednego z bardziej zachowawczych regionów - Kurpiowskiej Puszczy
Zielonej. Wyniki prac, zainicjowanych przez prof. W. Dynowskiego, a następnie
kierowanych przez prof. A. Kutrzebę-Pojnarową, opublikowane zostały w trzech
tomach monografii Kurpie Puszcza Zielona w latach 1962-1965. Ponadto wy­
dano pięć monografii tematycznych poświęconych sztuce, rzemiosłu, budow­
nictwu, przemianom społecznym i kulturowym oraz monografii Myszyńca
- głównego centrum regionu (patrz: Bibliografia). Badania kurpiowskie nie
były kontynuacją wcześniej prowadzonych prac. Inspiracją dla nich były na­
tomiast prace z końca X I X i 1 pol. X X wieku: Karola Potkańskiego, Ludwika
Krzywickiego, Adama Chętnika, Franciszka Piaścika i innych. Monografia Kur­
piowskiej Puszczy Zielonej jest najpełniejszym opracowaniem tego regionu
w literaturze etnograficznej.
Celem monografii poświęconych wsi śląskiej, podobnie jak kurpiowskiej, była
rekonstrukcja najbardziej istotnych elementów tradycyjnej kultury regionu oraz
przedstawienie współczesnego obrazu wsi z jej różnorodnością form, uwarun­
kowań, zmian i przeobrażeń. Takie ujęcie najczęściej pociągało za sobą odejście
od stosowanego w dawnych opracowaniach klasycznego podziału na kulturę
materialną, społeczną i duchową na rzecz analizy kilku wybranych dziedzin kul­
tury, najbardziej charakterystycznych dla danej społeczności, przedstawionych
w kontekście innych zjawisk kulturowych.
Kontynuacją prac ośrodka warszawskiego były badania prowadzone w okrę­
gu ostrołęckim oraz w tzw. regionie kołbielskim. Ich przedmiotem były prze­
obrażenia społeczno-gospodarcze i kulturowe wsi, dokonujące się pod wpływem
uprzemysłowienia i zmian struktury społeczno-zawodowej, tradycje historyczne
i współczesność wsi drobnoszlacheckich na Mazowszu oraz rodzina chłopska
na Mazowszu i Podlasiu.
Badania monograficzne na obszarze Karpat, szczególnie w pierwszym okre­
sie działalności Instytutu, stały się przykładem współpracy ośrodków etnogra­
ficznych I H K M w Krakowie, Warszawie i Łodzi. Wkład ośrodka krakowskiego
w badania Karpat przed powołaniem do życia Zakładu Etnografii związany był
przede wszystkim ze studiami prowadzonymi przez prof К. Dobrowolskiego,
które dotyczyły polskiej ludności rolniczej i pasterskiej w Karpatach Zachodnich

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN

9

oraz kształtowania się i rozpadu związków rodowych na Podhalu. Znaczną gru­
pę stanowiły, przygotowane pod kierunkiem prof. M . Gładysza, opracowania mo­
nograficzne poświęcone wybranym tematom szczegółowym, m.in. budownictwu,
rzemiosłu, hodowli i pasterstwu, pożywieniu, zdobywaniu i użytkowaniu wody.
Prace te były realizowane zarówno przez Zakład Etnografii I H K M PAN, jak
i Katedrę Etnografii Słowian Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Studia nad kulturą ludową Karpat, prowadzone w Zespole Etnograficznym
Instytutu w Łodzi, pod kierunkiem prof. К. Zawistowicz-Adamskiej, obejmo­
wały zagadnienia związane z pasterstwem, hodowlą, gospodarką mleczną oraz
migracjami zarobkowymi na Podhalu. Zakończono je opracowaniami monogra­
ficznymi tych tematów. Badania ośrodka warszawskiego natomiast obejmowały
dawne i obecne formy organizacji pasterstwa w Bieszczadach, powojenne prze­
obrażenia gospodarczo-społeczne i kulturowe wsi bieszczadzkich oraz powsta­
nie współczesnej społeczności wiejskiej na tych terenach.
Zainteresowanie kulturą ludową Karpat, nie tylko w Polsce, ale i w innych
krajach, w których granicach znajdował się ten obszar górski, przyczyniło się
do powołania jednej z pierwszych po wojnie organizacji międzynarodowych
dla wspólnych badań etnograficznych. W 1959 г., z inicjatywy Polski i Czecho­
słowacji, w ramach Polskiej Akademii Nauk, powstała Międzynarodowa Ko­
misja do Badania Kultury Ludowej Karpat, pod kierunkiem prof. M . Gładysza,
w skład której wchodziły - poza wymienionymi krajami: Węgry, Rumunia,
ZSRR (Ukraina), a po poszerzeniu w 1976 r. Komisji o kraje bałkańskie - także
Bułgaria i Jugosławia.
Działalność Komisji była znakomitym przykładem pierwszego po I I wojnie
tak szerokiego pod względem problemowym i długotrwałego współdziałania
etnologów z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i Południowej. W ramach
działalności Komisji przystąpiono do opracowania ujęć syntetycznych trzech
wybranych tematów. Ich koncepcje zostały opracowane przez sekcje krajowe:
architektura - Czechosłowacja, pasterstwo - Polska, folklor zbójnicki - Sło­
wacja i Ukraina.
W zespole Zakładu Etnografii w Krakowie, kierowanym przez prof. К. Do­
browolskiego, współpracującym z Zakładem Etnografii Ogólnej UJ, prowa­
dzone były prace na temat kształtowania się kultury robotniczej w Małopolsce
w latach 1880-1939 i procesu formowania się nowej kultury mas pracujących
w Polsce Ludowej. Z tego zakresu przygotowano prace poświęcone kulturze
górników solin wielickich, ośrodkowi górniczemu Siersza X I X i X X w. i wcza­
som robotniczym w Polsce.
Należy jeszcze wspomnieć o działalności Pracowni Etnograficznej w Pozna­
niu, w której do 1962 г., tj. do chwili zmiany profilu badań z etnografii Polski na
etnografię powszechną, prowadzone były prace nad monografią etnograficzną
Wielkopolski. Do momentu ich przerwania wydano materiały dotyczące budow­
nictwa ludowego w Wielkopolsce.
W krótkim okresie istnienia Zespołu Etnograficznego Instytutu w Toruniu,
kierowanego przez prof. Marię Prufferową, podjęto prace z zakresu historii

�10

W A N D A PAPROCKA

kultury ludowej terenu Kujaw, opracowując wybrane zagadnienia z zakresu bu­
downictwa ludowego.
Badania o charakterze monograficznym, ukierunkowane początkowo wyłącz­
nie na problematykę etnograficzną ziem polskich, zostały w latach 60-tych roz­
szerzone na inne kraje i narody, co doprowadziło w 1962 r. do wyodrębnienia się
kierunku etnografii powszechnej. Zainteresowania problematyką kulturową lu­
dów świata, realizowane w I H K M pod kierunkiem prof. W. Dynowskiego i prof.
Marii Frankowskiej, koncentrowały się w tym okresie na kulturze ludów Azji
Środkowej, kulturze Indian obu Ameryk, dziejach Polonii latynoamerykańskiej
i północnoamerykańskiej oraz - w ramach współpracy z Instytutem Etnografii
Bułgarskiej Akademii Nauk (w latach 1966-1970) - na kulturze wsi bułgarskiej.
W 1965 r. na terenie Mongolii rozpoczęty został jeden z największych reali­
zowanych w historii polskiej etnografii program systematycznych badań tereno­
wych poza granicami kraju. W badaniach prowadzonych w ramach ekspedycji
aż do 1980 r. obok pracowników I H K M PAN uczestniczyli etnografowie z Kate­
dry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Po raz
pierwszy przedmiotem studiów mongolistycznych stał się proces przechodzenia
od tradycyjnej formy koczowniczej gospodarki pasterskiej do form gospodarki
spółdzielczej z charakterystycznymi dla niej elementami osadnictwa. Badaniami
objęto zmiany w strukturze społecznej, w stosunkach etnicznych, w funkcjono­
waniu rodziny i systemu pokrewieństwa, we wzorcach osobowych, życiu co­
dziennym i obrzędowym, zachowaniach ludycznych Przedmiotem studiów stał
się także proces adaptacji młodzieży mongolskiej do środowiska pasterskiego.
Badania prowadzono we wszystkich ważniejszych regionach Mongolii, wśród
wielu mongolskich grup etnicznych. Po raz pierwszy w światowej mongolistyce
objęto nimi Torgutów ałtajskich. Wynikiem prac ekspedycji było sześć książek
(jedna w jęz. angielskim), dwa wydawnictwa zbiorowe i kilkadziesiąt artykułów.
Studia amerykanistyczne prowadzone w Pracowni w Poznaniu koncentrowa­
ły się na współczesnych przeobrażeniach kulturowych w Ameryce Łacińskiej,
ruchach społeczno-religijnych w Ameryce Środkowej i Południowej oraz pro­
cesach kształtowania się i rozwoju struktur społeczno-kulturowych tych obsza­
rów. Przedmiotem studiów były również zagadnienia związane z funkcjonowa­
niem wiejskich struktur w Ameryce Południowej w okresie prekolumbijskim
i po konkwiście. Prowadzone przy szerokiej współpracy z Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Poznańskiego studia amerykanistyczne
zapoczątkowały rozwój tej dziedziny w innych placówkach naukowych, kształ­
cąc pierwszych w Polsce specjalistów w tym zakresie, m.in. w ramach ogólno­
polskich seminariów amerykanistycznych.
Osobną grupę zagadnień związanych z problematyką amerykanistyczną sta­
nowiły badania nad miejscem i rolą Polaków w krajach Ameryki Łacińskiej i ich
szeroko pojętym wkładem w rozwój cywilizacyjny i kulturowy tych państw
w X I X i X X w. oraz udziałem Polaków w poznawaniu tej części kontynentu
amerykańskiego. Kilkanaście prac z tego zakresu wypełniło lukę w historii ba­
dań etnograficznych dotyczących tego terenu.

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

11

Trzecim znaczącym zespołem tematycznym były studia nad procesami etnicz­
nymi w Ameryce Północnej, ze szczególnym uwzględnieniem problemów mniej­
szości narodowych, jak również nad współczesnymi dziejami Polonii i analizą
jej roli w strukturze etnicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. No­
watorskie i odpowiadające na wiele pytań badawczych prace poświęcone tym
zagadnieniom znalazły się w szerokim obiegu naukowym w kraju i za granicą.
Wyniki wszystkich studiów z zakresu amerykanistyki, opartych zarówno na
własnych badaniach terenowych, jak i na reinterpretacji publikowanych materia­
łów źródłowych, umożliwiły nie tylko weryfikację wielu przyjętych w nauce
światowej stwierdzeń, ale także na ich uzupełnienie.
Mimo ograniczonych sytuacją polityczną możliwości realizowania badań
w zakresie etnografii powszechnej nawiązano współpracę międzynarodową,
która umożliwiła badania porównawcze. Pod kierunkiem prof. W. Dynowskiego
i zaproszonej do współpracy prof. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej, w la­
tach 1966-1970 prowadzone były wspólne polsko-bułgarskie badania nad współ­
czesnymi przemianami lokalnej społeczności wiejskiej i rodziny. W pracach eks­
pedycji, poza pracownikami Zakładu, brali udział pracownicy Katedry Etnologii
i Antropologii Kulturowej w Warszawie i Katedry Etnografii Słowian UJ w Kra­
kowie. Badania te, prowadzone w okręgu Widin w płn.-zach. części Bułgarii,
dostarczyły materiału porównawczego do studiów nad prawidłowością przemian
społeczno-kulturowych wsi w krajach o różnych drogach rozwoju historycznego,
a znajdujących się (w okresie prowadzonych prac) w podobnych warunkach
ustrojowych i ekonomicznych. Pomimo trudności w realizacji badań nad nie­
którymi tematami, wobec znacznego upolitycznienia etnografii bułgarskiej, zgro­
madzony materiał pozwolił na uzyskanie szerokiej perspektywy porównawczej
dla studiów nad kulturą wsi polskiej. Opracowana monografia bułgarskiej wsi
Widin, wysoko oceniona przez wybitnego etnologa bułgarskiego prof. Christo
Wakarelskiego, ze względów politycznych (brak podejścia marksistowskiego)
ukazała się wyłącznie w języku polskim.
Duże znaczenie w upowszechnieniu na forum międzynarodowym prac pol­
skich etnografów, zarówno w zakresie etnografii Polski, jak i powszechnej,
miało powołanie do życia w 1975 r. obcojęzycznego wydawnictwa Zakładu
Ethnologia Polona.
Omówione powyżej prace prowadzone były w Zakładzie Etnografii I H K M
PAN od okresu jego powstania do lat 70-tych. W tym czasie zaczyna narastać
potrzeba podsumowania ponad 25-letnich dokonań badawczych w zakresie
etnografii. W różnych środowiskach etnograficznych dyskutowana była koniecz­
ność podjęcia zbiorowego opracowania zarysu etnografii Polski, odpowiada­
jącego nowym założeniom teoretycznym i wymaganiom metodycznym okresu
gwałtownych przemian politycznych, społeczno-gospodarczych i kulturowych
kraju. Zainicjowane w Zakładzie Etnografii I H K M PAN prace nad syntezą
etnografii Polski oparte były na ścisłej współpracy etnografów tej placówki
z pracownikami katedr i muzeów. Głównym celem tego zbiorowego opracowa­
nia było przedstawienie procesów przemian kulturowych na wsi, poczynając od

�12

W A N D A PAPROCKA

tradycyjnego modelu kultury, jaki pozostawiła po sobie epoka pańszczyźniana
po wieś współczesną i przewidywane kierunki jej dalszego rozwoju. Dorobek
okresu powojennego stanowił bazę obszerną i wystarczającą do przedstawie­
nia w podstawowym zrębie kierunków przemian kultury wsi polskiej X X w.
{Etnografia Polski, 1976, s. 48).
Nie wszystkie jednak dziedziny kultury wsi i nie wszystkie regiony zostały
opracowane w syntezie w sposób dostatecznie szczegółowy. Wynikało to z ist­
niejących jeszcze „białych plam" na mapie etnograficznych badań w Polsce, jak
i luk w problematyce badawczej dyscypliny. Pomimo tych braków dwutomowa
synteza etnografii Polski jest pierwszą tego rodzaju pracą w okresie powojen­
nym i do chwili obecnej, wobec braku podręcznika z zakresu etnografii Polski,
spełnia również i tę rolę.
Okres od ukazania się w 1980 г. I I tomu syntezy aż do lat 90-tych zaznaczył
się w pracach Zakładu powrotem do tematów indywidualnych, wstrzymanych
realizacją priorytetowego, zbiorowego zadania wydawniczego.
W zakresie etnografii Polski zakończono szereg prac stanowiących podsumo­
wanie, często wieloletnich badań. Należały do nich prace monograficzne, które
były realizowane w Zakładzie warszawskim, dotyczące roli tradycji ludowej
w społeczeństwie polskim X I X i X X w., społecznych funkcji sztuki ludowej
i miejsca, jakie zajmowała w myśli społecznej, polityce kulturalnej oraz praktyce
działania w okresie zaborów, I I Rzeczypospolitej i Polsce Ludowej, oświaty
i jej roli w społeczno-kulturowych przeobrażeniach wsi w okresie zaborów,
I I Rzeczypospolitej, w latach wojny (1939-1945) i w Polsce Ludowej. Z zakresu
etnografii historycznej powstała praca poświęcona kulturze mazowieckiej wsi
pańszczyźnianej X V I I I i pocz. X I X w., omawiająca organizację tej wsi, proble­
my osadnictwa wiejskiego, rodziny, funkcjonowania gospodarstwa chłopskiego.
W tym czasie w Zakładzie podjęte zostają prace nad nową w polskich badaniach
dziedziną - etnografią miasta (na przykładzie Żyrardowa). Temat etnografii
miasta będzie w następnych latach integrował etnografów zajmujących się tą
problematyką w innych ośrodkach, przede wszystkim w Łodzi, i doprowadzi do
powstania Polskiego Towarzystwa Etnologii Miasta.
Nowym tematem podjętym w Zakładzie w tym okresie są również zagad­
nienia z zakresu antropologii tańca, w ramach studiów nad niewerbalnym komu­
nikowaniem się w kulturze, które w latach następnych objęły zagadnienia do­
tyczące kinetycznego aspektu obrzędów. Wyniki tych badań w latach 90-tych
opublikowano w pracy poświęconej analizie ruchu oraz tańca w mitach i obrzę­
dach, wydanej w języku polskim i angielskim.
Bardzo dużym dorobkiem wydawniczym w tym okresie może się poszczycić
Pracownia Etnograficzna w Krakowie, realizująca badania na terenie Karpat Pol­
skich. Są to zarówno opracowania zbiorowe, stanowiące monografie regionalne
kultury ludowej poszczególnych regionów Karpat: Beskidu Śląskiego, Beskidu
Sądeckiego i nieco później Beskidu Żywieckiego, jak i monografie tematyczne
dotyczące medycyny ludowej, pożywienia, stroju, obrzędowości oraz liczne
artykuły poświęcone innym dziedzinom kultury.

�50 LAT Z A K L A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

13

W latach 80-tych ukończono prace nad kolejnymi zeszytami Atlasu Etnogra­
ficznego. Mimo dużych trudności finansowych i kadrowych, w Pracowni РАЕ
we Wrocławiu przygotowano IX, przedostatni zeszyt Atlasu. Szanse na druk V I I ,
V I I I i I X zeszytu, wobec ogromnych kosztów wydawnictw kartograficznych,
były jednak znikome. W tej sytuacji podjęto decyzję o przystąpieniu do opra­
cowywania komentarzy, które miałyby charakter ujęć problemowych. Pozwoliła
ona na ocalenie wieloletniego dorobku Pracowni Atlasu, uzupełniając wydane
w sześciu zeszytach mapy - komentarzami.
W Pracowni poznańskiej Zakładu Etnografii ukazują się w tym czasie liczne
opracowania książkowe i artykuły poświęcone dziejom Polaków oraz skupisk
polonijnych na terenie Ameryki Południowej, Środkowej i Meksyku i ich udzia­
łowi w rozwoju cywilizacyjno-kulturalnym tych ziem. Inne prace przedstawiają
obraz Indian zamieszkujących te tereny w społeczeństwie polskim.
Znaczącą pozycję stanowi wydana w 1983 r. praca o Polonii Amerykańskiej,
oparta na bogatym materiale terenowym zgromadzonym przez autora w czasie
kilkakrotnych pobytów w Stanach Zjednoczonych, stanowiąca pierwsze w etno­
logii tak szerokie kompendium wiedzy o życiu i działalności tej grupy.
Rozwój badań amerykanistycznych, zapoczątkowanych przez prof. M . Fran­
kowską i przez nią konsekwentnie rozwijanych oraz nawiązanie kontaktów na­
ukowych z Meksykiem stworzyły możliwości podejmowania badań terenowych.
W organizowanych przez środowisko amerykanistów (głównie z Uniwersytetu
Poznańskiego) ekspedycjach, m.in. do Peru i Meksyku, brali udział pracownicy
Zakładu. Równocześnie rozwijane były studia etnohistoryczne oparte na boga­
tych materiałach źródłowych, znajdujących się w archiwach Hiszpanii i Meksyku
oraz unikalnej literaturze przedmiotu. W wyniku tych badań ukazują się prace
dotyczące współczesnej kultury Indian Peru i kultury Indian Meksyku w okresie
konkwisty, jak i historii samej konkwisty.
Bogaty jest również dorobek zakończonej w 1980 r. ekspedycji mongolskiej.
W ramach Zakładu powstają znaczące w międzynarodowym środowisku mon­
golistów prace poświęcone rodzinie pasterskiej w Mongolii, mongolskim gru­
pom etnicznym, zachowaniom ludycznym w kulturach pasterskich, ich symbolice
i związkom z magią (praca wydana w języku angielskim).
Wiele prac, które ukazały się w latach 80-tych stało się podstawą uzyskania
przez pracowników Zakładu stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz
tytułów profesora.
Ponad dziesięć lat istnienia I I I Rzeczypospolitej daje dostateczną perspekty­
wę pozwalającą na podsumowanie działalności Zakładu w tym okresie. Zmiany
dokonane w organizacji nauki oraz likwidacja pozamerytorycznych ograniczeń
(szczególnie w naukach humanistycznych) stosowanych m. in. przy wyborze pro­
blematyki badawczej znacząco wpłynęły na zakres i sposoby realizacji zadań
badawczych Zakładu.
Zmiany organizacji nauki (szczególnie w sposobach jej finansowania) miały
swoje źródło przede wszystkim w pewnym ograniczeniu paternalistycznej roli
państwa w badaniach naukowych. Zmuszało to naukę do konfrontacji z zasadami

�14

W A N D A PAPROCKA

wolnego rynku i konkurencyjności. Konieczność przystosowania się do nowych
warunków budziła pewien niepokój. Rekompensowała go jednak możliwość
realizowania problematyki badawczej w warunkach tak długo oczekiwanej swo­
body rozwoju nauki, nieograniczonej żadnymi względami politycznymi czy
koniunkturalnymi. W zakresie organizacji największe zmiany dotyczyły wydaw­
nictw. Zakład Narodowy im. Ossolińskich przestał pełnić rolę centralnego wy­
dawnictwa Polskiej Akademii Nauk. Prace związane z redagowaniem, przygoto­
waniem do druku, organizacją druku i dystrybucją wydawnictw przejęte zostały
przez Instytut. Dla Zakładu wydającego roczniki Etnografii Polskiej, Ethnologii
Polona oraz prace z serii „Biblioteki Etnografii Polskiej" zadanie to było trudne,
wymagające pogłębienia wiedzy redakcyjnej i znacznie obciążające pracowni­
ków pełniących funkcje redaktorów i sekretarzy tych wydawnictw.
Demokratyczne zasady kierowania Instytutem pozwoliły na wyłonienie dro­
gą wyboru nowych władz. Dyrektor i jego zastępcy reprezentowali wszystkie
dyscypliny wchodzące w skład Instytutu. Również Rada Naukowa wyłoniona
została drogą wyboru, a nie - jak dotąd - na zasadzie nominacji jej członków.
Osiągnięcia naukowe Zakładu i jego udział w dorobku Instytutu uzasadniły
dokonanie w 1992 r. zmiany nazwy Instytutu Historii Kultury Materialnej na
Instytut Archeologii i Etnologii PAN.
Procesy transformacji, obejmujące wszystkie dziedziny życia w Polsce, otwo­
rzyły również przed nauką nowe perspektywy badawcze. Pozwoliły one na two­
rzenie nowych planów naukowych, których, jak już wspominałam, nie ogra­
niczały względy pozamerytoryczne a jedyną trudnością w ich realizacji były
zbyt ograniczone środki finansowe. W działalności naukowej Zakładu przejście
do problematyki badawczej odpowiadającej aktualnym potrzebom etnologii nie
musiało dokonywać się w sposób radykalny. Wiele tematów podjętych przez
pracowników Zakładu w latach 80-tych dotyczyło bowiem problemów badaw­
czych, które stały się priorytetowe w nowej rzeczywistości. Należały do nich
m.in. prowadzone w Zakładzie badania nad pluralizmem kulturowym społeczeń­
stwa Stanów Zjednoczonych, jak i badania dziejów Polonii latynoamerykańskiej
i północnoamerykańskiej.
Ciągle jednak poza możliwościami realizacji pozostawały tematy ściśle zwią­
zane z zagadnieniami mniejszości narodowych, świadomości etnicznej, czy na­
rodowej, tożsamości kulturowej i próbami określenia jej głównych wyznaczni­
ków na terenach poddanych silnej i bezwzględnie prowadzonej polityce unifikacji
i asymilacji kulturowej, jak to miało miejsce na obszarze Związku Radzieckiego.
Pewne próby badań niektórych z tych zagadnień podejmowane były w czasie
wyjazdów badawczych do Gruzji, w latach 80-tych, w ramach oficjalnie akcep­
towanych studiów nad historią Polonii gruzińskiej w X I X wieku.
Również pierwsze kontakty z Akademią Nauk Białoruskiej Socjalistycznej
Republiki Radzieckiej dawały możliwości pewnych, wprawdzie bardzo skrom­
nych, badań źródłowych dotyczących X I X i pocz. X X w.
Rozpad Związku Radzieckiego zmienił radykalnie istniejącą sytuację. Powstałe
Republiki, szczególnie w pierwszym okresie swego istnienia, umożliwiały reali-

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U A R C H E O L O G I I I E T N O L O G I I PAN

15

zację współpracy naukowej w zakresie tematów obalających mit o etnicznej
homogeniczności obszarów Europy Środkowo-Wschodniej. Pozwoliło to na po­
djęcie tematów nurtujących środowisko etnograficzne w Polsce, od wielu lat
niemożliwych do realizacji.
Zawarta w 1991 r. trzyletnia umowa między Instytutem Archeologii i Etno­
logii PAN, a Instytutem Sztuki Etnografii i Folkloru Akademii Nauk Białoruskiej
Republiki rozpoczęła trwające do dziś badania terenowe w zachodnich i central­
nych rejonach Białorusi. Materiały zgromadzone przez pracowników Zakładu,
uzupełnione unikalnymi źródłami odnalezionymi w archiwach białoruskich, po­
zwoliły na znaczne uzupełnienie stanu wiedzy o stosunkach etnicznych w BSRR,
na dawnych Kresach Wschodnich I I Rzeczypospolitej oraz niepodległej Repu­
blice Białorusi. Po raz pierwszy przedmiotem szczegółowych studiów stał się
proces kształtowania tożsamości etnicznej i narodowej ludności polskiej na ba­
danym obszarze, w zmieniającej się sytuacji historycznej, przede wszystkim
X X w. Jednym z osiągnięć badawczych było ukazanie fenomenu przetrwania
enklaw katolickich (polskich) na terenach zamieszkałych przez ludność prawo­
sławną, jak też opis i analiza tego zjawiska na przykładzie Puszczy Nalibockiej.
Dotychczasowym efektem badań jest ponad 30 artykułów oraz książka poświę­
cona wyznacznikom tożsamości etnicznej (narodowej) Polaków na Białorusi.
Nawiązując do prowadzonych poprzednio badań rozszerzano studia nad Po­
lonią gruzińską, obejmując nimi okres po rewolucji radzieckiej, a także po po­
wstaniu Republiki Gruzińskiej. Podobnie jak w studiach białoruskich skoncen­
trowano się na zagadnieniu tożsamości etnicznej badanych zbiorowości,
mechanizmie przekazywania dziedzictwa kulturowego, a także kontaktach międzyetnicznych. Dalszymi badaniami objęto także diasporę gruzińską w Polsce
i jej rolę w kulturze polskiej okresu międzywojennego. Prowadzone w Zakładzie
badania, licznie ukazujące się artykuły, udział w utworzeniu (w 1990 r.) i reda­
gowaniu pisma Pro Georgia, jedynego w Polsce wydawnictwa poświęconego
historii i życiu mniejszości gruzińskiej, poszerzyło krąg osób podejmujących
badania w tym zakresie.
Zagadnieniom etnicznym poświęcone są także pierwsze w Polsce badania nad
współczesnymi problemami narodowościowymi w Chinach, ze szczególnym
uwzględnieniem sytuacji mniejszości etnicznych i narodowych. Wieloletnie ba­
dania terenowe, trwające od 1997 г., zostały wsparte umową zawartą z Instytu­
tem Narodowości Akademii Nauk w Pekinie. Koncentrują się one na zachodnich
i południowo-zachodnich prowincjach Chin (Junnan, Xinjiang, Guangxi). Głów­
nym ich celem jest ukazanie sytuacji społeczno-etnicznej, zwłaszcza na peryfe­
riach kraju. Jednym z efektów prac badawczych jest wyjaśnienie mało znanych
i nieobecnych dotychczas w polskich publikacjach tematów, w tym także do­
tyczących najnowszej historii pogranicza chińsko-tybetańskiego. Wśród kilku
publikacji, będących wynikiem badań, na szczególną uwagę zasługuje artykuł
poświęcony zróżnicowaniu etnicznemu Chin.
Do problematyki etnicznej należy również zaliczyć badania terenowe pro­
wadzone w latach 1991-1993 w Kazachstanie i obwodzie Irkuckim Rosji nad

�16

W A N D A PAPROCKA

tamtejszą kolonią polską. W ich wyniku powstało kilka artykułów oraz zgroma­
dzono znaczny materiał terenowy złożony w archiwum Zakładu.
W Zakładzie warszawskim wzrasta zainteresowanie szczególną kategorią kon­
fliktów, jaką stanowią konflikty etniczne. Kwestii tej poświęcone zostały opra­
cowania teoretyczne. Była ona również omawiana na przykładzie różnych grup
i krajów. Konfliktom etnicznym poświęcona jest praca zbiorowa, redagowana
przez pracowników Zakładu.
Problemy mniejszości narodowych dominują w pracach Pracowni Etnologicznej w Poznaniu. Badania dotyczą niemieckiej ludności przybyłej w X V I I I w.
z Bamberga, osiedlonej w okolicach Poznania (tereny te znajdują się obecnie
w granicach miasta). Prowadzone od lat studia poświęcone były głównie historii
tej grupy i jej kulturze. Dopiero po 1990 r. mogły zostać rozszerzone o badania
nad współczesną historią rodzin bamberskich, o analizę procesu ich asymilacji
i adaptacji, o wkład przybyszów w kulturę polską. Liczne artykuły i cztery
wydania monografii poświęconych В ambrom (również w języku niemieckim),
powołanie do życia (w 1996 r.) Towarzystwa Bambrów Poznańskich, starania
0 otwarcie w Poznaniu Muzeum Bamberskiego, zaowocowały zawartą w 2000 r.
umową IAiE z Uniwersytetem w Bambergu, której celem jest prowadzenie
wspólnych badań w Polsce i Niemczech. Badania nad grupą Bambrów wzbu­
dziły duże zainteresowanie ze względu na bezkonfliktowy proces asymilacji
1 integracji kulturowej, bliski idei Unii Europejskiej. Problematyka Bamberska
weszła w 2001 r. do programu „Born in Europe", realizowanego przez Komisję
Kultury Unii Europejskiej w Brukseli.
Równocześnie prowadzone są badania nad rodzinami pochodzenia niemiec­
kiego mieszkającymi na terenie Wielkopolski, w tym głównie w Poznaniu. Pod­
stawowe problemy badawcze dotyczą procesów asymilacji, wzajemnych wpły­
wów i relacji między ludnością polską i niemiecką oraz wkładu tej ostatniej
w kulturę Polską.
Równolegle do prowadzonych, wymienionych powyżej prac, które likwido­
wały częściowo wspomniane „białe plamy" i dziedziny deficytowe w etnologii,
kontynuowano długofalowe badania w zakresie etnografii Polski.
Prowadzone od wielu lat w Pracowni Krakowskiej i konsekwentnie realizo­
wane są prace w zakresie monografii Karpat Polskich. Po ukazaniu się w latach
80-tych monografii Beskidu Śląskiego i Beskidu Sądeckiego, w 1992 r. ukazała
się monografia Beskidu Żywieckiego, a w 2001 r. praca poświęcona Podhalu,
jedyna w powojennej etnografii, oparta na bogatych materiałach terenowych
i archiwalnych, zawierająca niepublikowane dotąd ilustracje i bogatą, wyczerpu­
jącą literaturę przedmiotu. Książka wzbudziła duże zainteresowanie nie tylko
etnologów, ale została znakomicie przyjęta przez środowisko Podhalan. Szybkie
rozejście się znacznego nakładu i liczne przesyłane do Redakcji pozytywne
opinie świadczą o słuszności opracowania tego tematu.
Region karpacki pozostaje w dalszym ciągu terenem badań i opracowań ca­
łego Zespołu Pracowni Krakowskiej. Zgromadzone materiały pozwalają podjąć
tematy dotyczące współczesnej wsi karpackiej - elementów wspólnych i róż-

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

17

niących kulturę tego regionu w nowych warunkach społeczno-gospodarczych.
Podjęto nowe tematy, ważne we współczesnym obrazie wsi, jak starość w rodzi­
nie i społeczności lokalnej, kobieta - jej pozycja w rodzinie i zawodzie, pomoc
wzajemna i współdziałanie gospodarcze, ze szczególnym uwzględnieniem wa­
runków ekstremalnych (m.in. takich jak powódź).
Dużą zasługą ośrodka krakowskiego jest doprowadzenie do reaktywowania
(w 1993 r.) prac Międzynarodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej Karpat
i Bałkanów, przerwanej zmianami politycznymi zachodzącymi we wszystkich
krajach wchodzących w skład Komisji. Wobec braku zgłoszenia ze strony
Bułgarii i Jugosławii odnowiono działalność Komisji tylko w zakresie Karpat.
Przy dużym wkładzie organizacyjnym i merytorycznym Pracowni Krakow­
skiej opracowano syntezę karpackiego folkloru zbójnickiego, która została
wydana w Budapeszcie (w jęz. rosyjskim) oraz przygotowano do druku I tom
architektury ludowej poświęcony budownictwu mieszkalnemu, który ukaże się
w Pradze (w jęz. angielskim).
Prowadzone w Zakładzie warszawskim prace nad stosunkiem ludności chłop­
skiej do ziemi oraz jej miejscem w systemie wartości i świadomości społecznej
Polaków, zakończone monografią wydaną w 1991 г., stanowiły punkt wyjścia
dla nowego tematu, podjętego w związku z dokonującymi się obecnie zmianami,
dotyczącego społeczności wiejskiej w warunkach transformacji. Przedmiotem
analiz są m.in. zmiany stosunku do pracy, rola przywódców charyzmatycznych,
sprawa trwałości sposobów myślenia i działania określanych jako „postkomu­
nistyczne". Zjawiska te, rejestrowane i poddawane analizie w momencie ich za­
istnienia, stanowią bardzo ważne dla przyszłych badaczy źródło wiedzy o współ­
czesnych zmianach na wsi i należy żałować, że temat ten rzadko stanowi przedmiot
zainteresowań etnologów. Dokonywana w późniejszym okresie analiza tych zja­
wisk będzie tylko rekonstrukcją tego ważnego okresu w rozwoju wsi.
Studia z zakresu etnografii historycznej, dotyczące przeduwłaszczeniowej wsi
mazowieckiej, były w latach 90-tych kontynuowane w zakresie badań nad
życiem religijnym społeczności wiejskiej, kultem świętych, instytucjami para­
fialnymi, organizacjami i stowarzyszeniami społecznymi. Z tego zakresu opubli­
kowano wiele artykułów.
W Zakładzie realizowane były również w tym okresie prace historyczne
dotyczące europejskiego ubioru zawodowego ( X I V - X V I I I w.) oraz historii
euroazjatyckiego filcownictwa od czasów średniowiecza do współczesności.
Obie prace zostały wydane w jęz. angielskim.
Do prac z zakresu historii najnowszej, poświęconych etnologii miasta, za­
liczyć należy prowadzone w tym czasie badania nad historią przedmieścia
warszawskiego - Grochowa i kulturą jego mieszkańców, przedstawione szeroko
w opublikowanym artykule.
W ramach studiów nad niewerbalnym komunikowaniem się w kulturze kon­
tynuowano prace w zakresie obrzędów przejścia w rzeczywistości X X w. i ich
aspektu kinetycznego. Podjęto też badania nad kodami i formami obyczajowości
współczesnej. Z tego zakresu ukazało się szereg artykułów.

�18

W A N D A PAPROCKA

Ze studiami nad kultem świętych związane były, kierowane przez Pracownię
poznańską, badania nad kultem Św. Wojciecha, stanowiące część dużego progra­
mu interdyscyplinarnego, poświęconego analizie znaczenia działalności Św. Woj­
ciecha dla kultury europejskiej. W wyniku tych badań powstało wiele artykułów
i książka poświęcona roli Św. Wojciecha w kulturze i tradycji ludowej. Rozwi­
nięciem tej problematyki są podjęte ostatnio badania z zakresu etnologii religii
na temat kultu miejsca w kulturze chrześcijańskiej i tybetańskiej.
W latach 90-tych nastąpiło bardzo ważne dla prac wydawniczych Zakładu
zakończenie opracowań komentarzy do wydrukowanych sześciu Zeszytów
РАЕ. Dzięki współpracy z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym i energii
Kierownika Pracowni Atlasu uzyskano środki na wydanie pięciu tomów Komen­
tarzy poświęconych rolnictwu, hodowli, budownictwu, pożywieniu, transpor­
towi i komunikacji oraz zwyczajom, obrzędom i wierzeniom. Ostatni tom, który
ukazał się po śmierci jego redaktora, zawiera wybrane mapy z niedrukowanych
i nie mających szans (ze względów finansowych) na druk zeszytów Atlasu
wraz z komentarzami. Obecnie archiwum РАЕ znajduje się w Filii Uniwersytetu
Śląskiego w Cieszynie.
W zakresie badań amerykanistycznych w latach 90-tych powstają prace, bę­
dące wynikiem realizowanych od lat badań dotyczących etnohistorii Mezoameryki, ukazujące podbój Meksyku przez pryzmat zderzenia kultur. Prace, oparte
na bogatym materiale źródłowym pochodzącym z archiwów hiszpańskich i mek­
sykańskich, ukazały się w Polsce i w Hiszpanii. Wydana została też pierwsza
polska edycja listów H. Cortesa o zdobyciu Meksyku, opatrzona licznymi
komentarzami, oraz studia o J. Dantyszku i Nowym Świecie, oparte na unika­
towych źródłach archiwalnych. Prace te, wydane również za granicą, weszły
do obiegu międzynarodowego. Charakter etnohistoryczny mają trwające obecnie
badania nad kulturą elit politycznych środkowego Meksyku w okresie przedhiszpańskim i wczesnokolonialnym.
Prowadzono ponadto prace dotyczące współczesnej Ameryki Łacińskiej.
W ich ramach przygotowano wstępną redakcję słownika encyklopedycznego
„Ludy i narody obu Ameryk" oraz realizowano badania nad wielokulturowością
w krajach Ameryki Andyjskiej. W zakresie kontynuowanych od lat badań
nad Polonią dokonano analizy sytuacji Polonii amerykańskiej po upadku komu­
nizmu w Starym Kraju.
Należy jeszcze wspomnieć o badaniach terenowych prowadzonych od 1990 r.
w płn.-zach. części Indii i Pakistanie. Były one finansowane przez UNESCO
i Ministerstwo Kultury, realizowane w większości poza planem Instytutu. Ich
tematem był proces adaptacji pasterzy grupy Rabari, żyjącej na pograniczu
hinduistyczno-islamskim, do kręgu tradycji radżpuckiej środowiska kastowego
i związane z tym procesem zmiany form obrzędowości, kultu i religijności. Nowoś­
cią jest omawianie problemu na szerszym tle, uwzględniającym nie tylko system
kastowy, ale także formy współpracy i dystansu między grupami obecnymi w cywi­
lizacji indyjskiej, co umożliwia wyjście poza stereotypowe wyobrażenia na temat
hinduizmu. Zebrane materiały stały się podstawą studiów nad hinduizmem,

�50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN

19

widzianym od wewnątrz, z perspektywy różnych warstw społeczeństwa - brami­
nów, radżputów, kupców, siudrów (pasterze Rabari), niedotykalnych i plemion.
Na tym chciałabym zamknąć prezentowanie prac, które były i są prowadzone
w Zakładzie i których wyniki weszły już do obiegu naukowego. Myślę, że
w następnym takim podsumowaniu (przedstawionym za parę lat) będzie moż­
na mówić o pracach naszych młodszych kolegów, którzy niedawno rozpoczęli
swoje badania.
Na zakończenie przedstawiam informację o wydawnictwach Zakładu, w więk­
szości ukazujących się od pierwszych lat powstania Instytutu. Do roku 2003 uka­
zało się 46 tomów Etnografii Polskiej, która - obok Ludu - jest pismem ogólno­
polskim, udostępniającym swe łamy również autorom zagranicznym. Wydano
55 tytułów „Biblioteki Etnografii Polskiej" (7 w języku angielskim). „Biblioteka"
jest serią wydawniczą ukazującą się najdłużej po 1945 r. Większość tytułów
stanowią prace pracowników Zakładu (jedynie 12 autorów nie było związanych
z Instytutem). 13 prac otrzymało nagrody wydawnicze. Ukazały się 23 tomy
Ethnologii Polony, drukowanej w językach kongresowych, prezentującej doro­
bek naukowy polskich etnologów na forum międzynarodowym. W „Bibliotece
Etnografii Polskiej" i poza nią pracownicy Zakładu opublikowali ponad 100 ksią­
żek (nie licząc prac atlasowych).
Stopień naukowy profesora uzyskało 6 osób (były one pracownikami Zakła­
du od doktoratu do profesury). Stopień doktora habilitowanego i tytuł docenta
otrzymało 7 osób, doktora - 5. W 2003 r. Zakład Etnologii zatrudnia 18 osób:
3 profesorów, 5 docentów, 4 doktorów i 6 magistrów.
Podsumowując 50-lecie pracy Zakładu Etnologii IAE PAN pragnę, tak jak
zaznaczyłam na wstępie, uniknąć subiektywnych ocen wynikających z osobis­
tego zaangażowania w prace placówki, której byłam pracownikiem i wieloletnim
kierownikiem. Dokonany przeze mnie bilans działalności Zakładu upoważnia
mnie jednak do zwrócenia uwagi na pewne znaczące formy działania tej pla­
cówki i osiągnięte przez nią wyniki. Znalazły one odbicie w liczbie publikacji
pracowników Zakładu, w wydawanych przez Zakład czasopismach i seriach
wydawniczych oraz pracach zbiorowych.
Na uwagę zasługuje fakt, że plany naukowe Zakładu realizował zespół pra­
cowników, których liczba nie przekraczała wielkości zatrudnienia w poszczegól­
nych uniwersyteckich placówkach etnograficznych. W pierwszym dwudziesto­
leciu istnienia Zakładu zatrudnienie wynosiło 30 osób, w późniejszych latach
zostało zmniejszone i nie przekraczało 20 osób. Nastąpiło to w związku z likwi­
dacją Pracowni w Łodzi i Toruniu oraz ograniczeniem liczby pracowników РАЕ.
Cechą charakterystyczną działalności naukowej Zakładu, tak dawniej, jak
i obecnie, jest szeroki zakres realizowanej problematyki badawczej, zarówno
w zakresie etnografii Polski, jak i etnografii powszechnej. Podejmowane przez
pracowników tematy były z jednej strony odpowiedzią na stawiane etnologii pol­
skiej, zgodnie z potrzebą chwili, pytania badawcze, z drugiej nawiązywały
do problemów wiodących w etnologii światowej (do okresu I I I Rzeczypospolitej
w takim stopniu, na jaki pozwalały warunki polityczne kraju).

�20

W A N D A PAPROCKA

Dużą zasługą w utrzymywaniu kontaktów międzynarodowych, w zaznaczeniu
naszej obecności w etnologii światowej, było wydawanie tomów prac zbioro­
wych z okazji Międzynarodowych Kongresów Nauk Antropologicznych i Etnologicznych oraz powołanie do życia wydawnictwa obcojęzycznego Etimología
Polona. Kontakty międzynarodowe pogłębiały także organizowane przez Zakład
ekspedycje etnograficzne do Mongolii i Bułgarii oraz zorganizowanie Między­
narodowej Komisji do Badania Kultury Ludowej Karpat i Bałkanów.
W stosunku do innych placówek etnograficznych Zakład posiada największą
liczbę wydawnictw ukazujących się nieprzerwanie od pierwszych lat istnienia
Instytutu. Zarówno czasopismo Etnografia Polska, jak i wydawnictwa seryjne
oraz licznie ukazujące się prace zbiorowe pełniły rolę integrującą środowisko
etnograficzne kraju. Zakrojona na szeroką skalę działalność wydawnicza Zakła­
du Etnologii wniosła duży wkład w rozwój tej dyscypliny w minionym 50-leciu.
Znaczna liczba samodzielnych pracowników naukowych Zakładu pozwoliła
tej placówce odegrać ważną rolę w procesie kształtowania i nadawania stopni
naukowych pracownikom wielu ośrodków etnograficznych.
Podsumowując omawiany okres można stwierdzić, że dużą zasługą pracow­
ników Zakładu i jego kolejnych kierowników było utrzymanie profilu naukowe­
go tej placówki i konsekwentne realizowanie wspólnych celów badawczych,
z których wiele zainicjowanych było przez twórców Zakładu. Zadanie to nie było
łatwe wobec znacznej różnorodności zainteresowań naukowych poszczególnych
pracowników reprezentujących różne podejścia teoretyczne i metodologiczne.
Zaryzykowałabym jednak twierdzenie, że ten często trudny proces konfrontacji
indywidualnych koncepcji badawczych z wspólnymi dla całego Zakładu zada­
niami ogólnymi przyczynił się do konstruowania i realizowania trwałych planów
naukowych Zakładu w ciągu całego omawianego okresu i zapewnił stabilizację
oraz ciągłość działania w warunkach nowej rzeczywistości III Rzeczypospolitej.

BIBLIOGRAFIA*
B a n i o w s k a E. 2000a [ w s p ó ł a u t o r s t w o z K . J a g i e ł ł ą ] , A r c h i t e k t u r a ludowa, [ w : ] D . T y l k o w a
(red.), Podhale. Tradycja we współczesnej
kulturze wsi, K r a k ó w , s. 171-217.
-

2000b, B i b l i o g r a f i a , [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
turze wsi, K r a k ó w , s. 4 3 9 - 4 5 3 .

Beszterda

R. 1999a, Rodzina H o l z e r ó w , Etnografia

Polska,

Tradycja

we współczesnej

kul­

t. X L I I I , z. 1-2, s. 121-129.

-

1999b, K u l t u r a pszczelarska i jej miejsce w ekonomice indyjskiego stanu H i m a c h a l
Pradesh, Lud, t. L X X X I I I , s. 155-176.

-

2000, Rodzina S z u l c ó w , Etnografia

Polska,

t. X L I V , z. 1-2, s. 125-138.

B r a k miejsca u n i e m o ż l i w i a zamieszczenie p e ł n e j b i b l i o g r a f i i prac s k ł a d a j ą c y c h s i ę na bo­
gaty dorobek Z a k ł a d u E t n o l o g i i I A E P A N . Z d e c y d o w a l i ś m y s i ę na ograniczenie l i c z b y publikacji
k a ż d e g o z p r a c o w n i k ó w do p i ę c i u - w y b r a n y c h p r z y k ł a d o w o - p o z y c j i , z d a j ą c sobie s p r a w ę , ż e
pozwala to na p r e z e n t a c j ę znikomej c z ę ś c i o s i ą g n i ę ć naszego O ś r o d k a , j a k t e ż p o s z c z e g ó l n y c h
o s ó b t w o r z ą c y c h j e g o h i s t o r i ę . A u t o r k a a r t y k u ł u pragnie serdecznie p o d z i ę k o w a ć w s z y s t k i m ,
k t ó r z y p o m o g l i jej w opracowaniu i p r z y g o t o w a n i u tej B i b l i o g r a f i i do druku [Red.].

�21

50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN
-

2 0 0 1 , D z i a ł a l n o ś ć Braci M o r a w s k i c h w p ó ł n o c n y c h Indiach, Lud, t. L X X X V , s. 119-141.
2002, K i n a u r o w i e . Obraz w s p ó ł c z e s n y c h zmian s p o ł e c z n o ś c i plemiennej z d y s t r y k t u
Kinnaur, H i m a ć a l P r a d e ś , Indie, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze
narody.
Społeczności
rdzenne i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 147-155.

Biernacka

M . 1962, Potakówka.

Wieś powiatu jasielskiego
na Mazowszu

1890 - 1910,

1966, Wsie drobnoszlacheckie
czesne przemiany,
Wrocław.

-

1971, Rodzina na tle s p o ł e c z n o ś c i lokalnej b u ł g a r s k i e j w s i Gramada, Etnografia
t. X V , z. 1, s. 4 1 - 8 9 .

-

1974, Kształtowanie

się nowej społeczności

i Podlasiu.

wiejskiej

Tradycje

Warszawa.

-

historyczne

w Bieszczadach,

a

współ­
Polska,

Wrocław.

- 1984, Oświata w rozwoju kulturalnym polskiej
wsi, Warszawa.
B o h d a n o w i c z J. 1974, H l a v n é o t á z k y P o l ' s k é h o e t n o g r a f i c k é h o atlasu a technika ich kartografowania, Slovenský
-

národopis,

rocz. 22, z. 3, s. 3 8 9 - 3 9 8 .

1980 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z W. S o k o ł ó w n ą ] , Etnograficzne prace atlasowe w Europie,
grafia Polska, t. X X I V , z. 2, s. 139-158.

Etno­

-

1987a, Les Greniers, Objets et Mondes. Revue du Musée de ГНотте-Musěum
National
d'Histoire
Naturelle, t. 24, z. 3-4, s. 143-156.
- 1987b, Regiony etnograficzne Polski w ś w i e t l e w y n i k ó w b a d a ń Р А Е , Etnografia
Polska,
t. X X X I , z.2, s. 1 6 1 - 1 9 1 .
- 1996, P o ż y w i e n i e , [ w : ] t e g o ż (red.), Komentarze do Polskiego
Atlasu
Etnograficznego,
t. 3: Pożywienie
i sprzęty z nim związane,
W r o c ł a w , s. 7 - 7 1 .
D e m s k i D . 1992, N i e k t ó r e p r o b l e m y pogranicza k u l t u r o w e g o na p r z y k ł a d z i e s p o ł e c z n o ś c i
pasterskich z p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h I n d i i , Etnografia
Polska, t. X X X V I , z. 1, s. 9 9 - 1 1 8 .
-

1997, C u d z o z i e m c y w N a l i b o k a c h . D z i a ł a l n o ś ć gospodarcza w dobrach n a l i b o c k i c h
w okresie od p o c z ą t k u X V I I I do k o ń c a X I X w., Etnografia
Polska,
t. X L I I , z. 1-2,
s. 7 3 - 9 2 .
- 2000, „ N a j w a ż n i e j s z e , aby p a m i ę t a ć " . . . Cmentarz j a k o ź r ó d ł o do b a d a ń t o ż s a m o ś c i zbio­
r o w e j m i e s z k a ń c ó w w s i na B i a ł o r u s i i ich w y o b r a ż e ń na temat ś m i e r c i ,
Etnografia
Polska, t. X L I V , z. 1-2, s. 7 9 - 9 8 .
-

2002, M i ę d z y k u l t u r ą c h ł o p s k ą a p l e m i e n n ą . W a r l i z Maharasztry w procesie przemian,
[ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze narody. Społeczności
rdzenne i idea tubyl­
czości we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 6 9 - 8 6 .

-

2003, N a l i b o c k i e w h o is w h o . M o ż l i w o ś c i analizy d o k u m e n t ó w , [ w : ] J. K o w a l s k a ,
S. S z y n k i e w i c z , R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia
etnołogiczne,
Warszawa, s. 6 3 - 8 4 .

D e r l i c k i J. 2002, Jukagirzy. Psi ludzie, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze
narody.
Społeczności
rdzenne i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 2 4 7 - 2 5 5 .
-

2003a, The N e w People. The Yukaghir i n the Process o f Transformation, [ w : ] L . M r ó z ,
Z. S o k o l e w i c z (red.), Between Tradition and Postmodernity.
Polish Etnography
at the
Turn of Millenium,
Warszawa, s. 121-136.

-

2003b, N a r o d z i n y czy odrodzenie? Polska t o ż s a m o ś ć w M o ł d a w i i , Etnografia
t. X L V I I , z. 1-2, s. 171-184.

D r o z d - P i a s e c k a M . 1992, K o n f l i k t p o z y t y w n y L e v i s a A . C o s e r á , Etnografia
t. X X X V I , z. 1, s. 2 5 - 3 3 .
- 1998, S p o ł e c z n o ś ć w i e j s k a w okresie p r z e ł o m u systemowego, Etnografia
t. X L I I , z. 1-2, s. 5-40.
-

Polska,
Polska,
Polska,

2 0 0 1 , A n d r z e j Lepper - c h ł o p s k i p r z y w ó d c a charyzmatyczny? (Wizerunek m e d i a l n y
p r z e w o d n i c z ą c e g o „ S a m o o b r o n y " ) , Etnografia
Polska, t. X L V , z. 1-2, s. 4 7 - 8 4 .
2002, P o s t k o m u n i z m . Ideowe i s p o ł e c z n e p ł a s z c z y z n y d i a l o g u , Etnografia
Polska,
t. X L V I , z. 1-2, s. 5-28.
2003, „ W i e j s k a droga" do U n i i Europejskiej: Retrospektywna wiwisekcja, [ w : ] J. K o w a l ­
ska, S. S z y n k i e w i c z , R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia
etnołogiczne,
Warszawa, s. 3 3 5 - 3 5 3 .

�22

W A N D A PAPROCKA

D y n o w s к i W. 1958, D z i a ł I V Instytutu H i s t o r i i K u l t u r y Materialnej P A N , Etnografia

Polska,

t. I , s. 3 7 0 - 3 8 0 .
-

1967, Etnografia w aktualnych tendencjach r o z w o j o w y c h nauk s p o ł e c z n y c h ,
Polska,

Etnografia

t. X I , s. 17-29.

-

1968, Współczesna

-

1971, Z a ł o ż e n i a metodologiczne b a d a ń , Etnografia

Mongolia,

-

1973, Modernizacja M o n g o l i i w d w ó c h ustrojach s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n y c h [ w : ] Z
nad społeczeństwem

Frankowska
Inków
-

i kulturą

M . 1967, Podstawy

i w pierwszym

Wrocław.

stuleciu

Mongolii.

Studia

gospodarki

Polska,

Mongolskie,

wiejskiej

po konkwiście.

t. X V , z. 1, s. 15-32.

w Peru w ostatnim

Wiek XVI i pierwsza

1972, Z p r o b l e m a t y k i s y n k r e t y z m u religijnego

badań

W r o c ł a w , s. 11-33.
okresie

połowa

panowania

XVII,

Poznań.

Indian M e k s y k u , Etnografia

Polska,

t. X V I , z. 2, s. 11-29.
-

1973, Etnografia polska po drugiej w o j n i e ś w i a t o w e j ( 1 9 4 5 - 1 9 7 0 ) , [ w : ] M . T e r l e c k a
(red.), Historia

-

etnografii

polskiej,

W r o c ł a w , s. 193-270.

1976, De los estudios sobre la funcions de los elementos sacrales y profanes en la forma­
c i ó n de los centros urbanos en Mesoamerica, Ethnologia

-

1987, Mitologia

Fryczowa
G aj e к

Azteków,

M . 1961, Tradycyjne

Polona,

v o l . 2, s. 7 - 2 8 .

Warszawa.
budownictwo

ludowe Kujaw,

Toruń.

J. 1958, Znaczenie kartografii etnograficznej dla slawistyki w ś w i e t l e prac nad p o l s k i m

atlasem etnograficznym, [ w : ] Z polskich
i etnogenetyczne

na IV Międzynarodowy

studiów

slawistycznych.

Kongres

Slawistów

Prace

w Moskwie

językoznawcze
1958,

Warszawa,

s. 2 1 7 - 2 3 2 .
-

1959, Zadania i metody Polskiego atlasu etnograficznego, Lud, t. X L I V , s. 153-204
1973, The Significance o f the Polish Ethnographic Atlas for the E t h n o l o g y o f Poland,
[ w : ] Poland

at the 9"' International

Congress

of Anthropological

and Ethnological

Scien­

ces, W r o c ł a w , s. 4 3 - 6 8 .
-

1974, Z historie etnokartografie v Pol'sku, Slovenský

-

1976, Etnograficzne z r ó ż n i c o w a n i e obszaru Polski, [ w : ] M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a -

národopis,

rocz. 22, z. 3, s. 361-373.

-Jaworska, A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
kultury ludowej,
Gładysz

Polska,

t. I I , s. 109-138.

1962, Zarys planu d z i a ł a l n o ś c i i organizacji M i ę d z y n a r o d o w e j K o m i s j i do Badania K u l ­
tury L u d o w e j w Karpatach, Etnografia

-

c z . l , W r o c ł a w , s. 3 4 - 5 8 .
podhalańskie,

t. 2, K r a k ó w , s. 4 0 3 - 4 4 2 .

1972b, Z z a g a d n i e ń p r o c e s ó w k u l t u r o w y c h pogranicza etnicznego, Zeszyty
UJ, nr 305, Prace

Gładyszowa
-

t. V I , s. 15-40.

1972a, Dorobek p i ś m i e n n i c z y i d z i a ł a l n o ś ć bibliograficzna Juliusza Z b o r o w s k i e g o , [ w : ]
J. Z b o r o w s k i , Pisma

-

Polska,

1963, K u l t u r a ludowa p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e j Opolszczyzny, [ w . ] M . G ł a d y s z (red.), Stare
i Nowe Siolkowice,

-

Przemiany

M . 1959, D z i a ł a l n o ś ć naukowa etnograficznych p l a c ó w e k muzealnych w okresie

p o w o j e n n y m , Etnografia
-

Polski.

t. 1, W r o c ł a w , s. 143-177.

Etnograficzne,

M . 1960, Wiedza ludowa

1963, B u d o w n i c t w o ,

Naukowe

z. 6, s. 7 - 4 1 .
o gwiazdach,

Wrocław.

[ w : ] M . G ł a d y s z (red.), Stare

i Nowe Siolkowice,

t. 1, W r o c ł a w ,

s. 3 4 9 - 5 0 8 .
-

1976, B u d o w n i c t w o , [ w : ] M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojna­
r o w a , W. Paprocka (red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

kultury

ludowej,

t. 1, W r o c ł a w ,

s. 2 7 9 - 3 2 7 .
-

1978, Górnośląskie

-

1984, B u d o w n i c t w o i struktura osadnicza, Etnografia

Herma nowicz-Nowak

budownictwo
K.

ludowe,

Wrocław.
Polska,

t. X X V I I I , z. 1, s. 3 5 - 7 1 .

1976, O d z i e ż , [ w : ] M . B i e r n a c k a , B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,

A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

t. 1, W r o c ł a w , s. 3 7 9 - 4 0 5 .
-

1984, Strój ludowy, Etnografia

Polska,

t. X X V I I I , z. 1, s. 7 3 - 1 0 3 .

kultury

ludowej,

�23

50 LAT Z A K Ł A D U E T N O L O G I I I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

-

1992, S t r ó j ludowy, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Beskidu

Żywieckiego,

Kraków,

s. 7 1 - 9 6 .
-

1997, Strój

-

2000, Strój ludowy, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.

Górali

Beskidu

Śląskiego.

Funkcje

społeczno-kułturowe,
Tradycja

Warszawa.

we współczesnej

kulturze

wsi, K r a k ó w , s. 2 4 5 - 3 0 3 .
Jagiełłą
-

K . 1973, F o r m y s t ę p w Polsce i ich w y s t ę p o w a n i e , Lud, t. L I I , s. 2 1 3 - 2 4 3 .

1992, B u d o w n i c t w o ludowe, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Beskidu

Żywieckiego,

K r a k ó w , s. 4 9 - 7 2 .
-

1994, N a r z ę d z i a do p r z e r ó b k i ziarna z b ó ż na w s i polskiej, Acta
viensis,

-

N o 1553, Ethnologica,

Universitatis

Wratisla-

z. 2, s. 163-235.

1995, D o m y z podcieniem s z c z y t o w y m , [ w : ] J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
skiego Atlasu

-

Etnograficznego,

t. 2: Budownictwo,

1996, S t ę p y , [ w : ] J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
nego, t. 3: Pożywienie

Kabzińska
-

i sprzęty

z nim związane,

I . 1991, Games of Mongolian

1999, Wśród
Polaków

„kościelnych

na Białorusi,

Pol­

do Polskiego

Atlasu

Etnograficz­

W r o c ł a w , s. 9 0 - 1 3 5 .

Shepherds,

Polaków".

do

W r o c ł a w , s. 4 1 - 6 2 .

Warszawa.

Wyznaczniki

tożsamości

etnicznej

(narodowej)

Warszawa.

-

2000, Between Ethnic Group and N a t i o n , Etimología

-

2 0 0 1 , U t o p i j n a idea s ł o w i a ń s k i e j j e d n o ś c i w ś w i e t l e p o d z i a ł ó w w ł o n i e

Polona,

v o l . 2 1 , s.

7-18.
katolicyzmu

i p r a w o s ł a w i a oraz k o n f l i k t ó w m i ę d z y „ s i o s t r z a n y m i K o ś c i o ł a m i " ( p r z y k ł a d S ł o w i a n
w s c h o d n i c h i zachodnich), Etnografia
-

Polska,

t. X L V , z. 1-2, s. 99-116.

2002, „ B y ć m o ż e m o g l i b y ś m y ż y ć r a z e m . . . " D i a l o g m i ę d z y j u d a i z m e m a c h r z e ś c i j a ń ­
stwem i zmiana modelu s ą s i e d z t w a , Etnografia

Polska,

t. X L V I , z. 1-2, s. 7 7 - 1 0 0 .

К ł o d n i с к i Z . 1980, D i e Termine der Jahresfeuer i n Europa. E r l á u t e r u n g e n zur Verbreitungskarte, [ w : ] M . Zender (red.), Forschungen
Nachbarlander,
-

zum Etnologischen

Atlas

Europas

und

seiner

t. 1, Gottingen, s. 5 5 - 5 9 .

1988, D i e D y n a m i k des Wandels der traditionellen Sachkultur i n Polen, [ w : ] N . - A . B r i n geus (red.), Wandel der Volkskultur
60. Geburstag,

-

in Europa.

Festschrift

fiir

Gunter

Wiegelmann

zum

t. 1, Munster, s. 3 2 5 - 3 4 7 .

1992, Tradycyjne r y b o ł ó w s t w o ś r ó d l ą d o w e w Polsce. Zarys historii s p o s o b ó w , n a r z ę d z i
i u r z ą d z e ń rybackich w ś w i e t l e metody retrogresywnej,y4c/a Universitatis

Wratislaviensis,

no 1318, W r o c ł a w , W r o c ł a w , s. 4 0 8 + 8 .
-

1997, K u l t u r s t r ó m u n g e n zwischen E l b - und Weichselstromgebiete i n den letzten Jahrhunderten, [ w : ] J. V a ř e k a , M . H o l u b o v á , L . P e t r á ň o v á (red.), Evropský
-jednota
1966),

-

v rozmanitosti.

Sborník

z 10. etnokartografického

prostor25-29.111.

Praha, s. 8 6 - 9 7 .

[ w : ] I . B u k o w s k a - F l o r e ń s k a (red.), Studia
Kopacz

M.

Kowalska

symboliczne,

Etnołogiczne

i Antropologiczne,

t. 5:

Beskidu

K r a k ó w , s. 2 7 - 4 8 .

J. 1991, Taniec

1995, Koło

Miejsca

K a t o w i c e , s. 153-166.

1992, Gospodarka r o l n o - h o d o w l a n a , [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Górale

Żywieckiego,

-

kulturní
{Tresť

2 0 0 1 , M e t o d y geograficzna i retrogresywna w badaniach nad g e n e z ą tradycyjnej kultury,
i wartości

-

sympozia

bogów.

drzewa życia.

Ruch

Uniwersalia

kulturowe

i taniec w mitach i obrzędach,

w tańcu,

Warszawa.

Warszawa.

1999, R u c h o w e desygnaty transformacji osoby inicjowanej w c y k l u o b r z ę d ó w ludu
M u r n g i n z Z i e m i A r n h e m a , Lud, t. L X X X V I I I , s. 133-154.

-

2 0 0 1 , I n the B e g i n n i n g was the M o t i o n , Ethnologia

-

2003, C z y potrzebne s ą nam o b r z ę d y p r z e j ś c i a , [ w : ] J. K o w a l s k a , S. S z y n k i e w i c z ,

Polona,

v o l . 22, s. 18-44.

R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany, czas trwania. Studia Etnołogiczne,
Kowalska-Lewicka

i X X w. U p r a w a krzycy, Etnografia
-

Warszawa, s. 3 8 1 - 3 9 0 .

A . 1961, Gospodarka i t r z e b i e ż ż a r o w a w Karpatach Polskich X I X
Polska,

t. V, s. 101-116.

1967, M ł o d z i e ż wiejska na Podhalu w pierwszej p o ł o w i e X I X w. ( w ś w i e t l e anonimowej
relacji), Łódzkie

Studia Etnograficzne,

t. I X , s. 2 2 5 - 2 4 1 .

�24

W A N D A PAPROCKA
-

1971, D i e Volksnahrung der Bauern i n Polen, Acta Ethnographica
ricas,

Academiae

-

1980, Hodowla

-

1985, Wierzenia i zwyczaje z w i ą z a n e ze ś m i e r c i ą , [ w : ] t e j ż e ( r e d j , Studia
ludowej

i pasterstwo

Beskidu

w Beskidzie

Sądeckiego,

Kutrzeba-Pojnarowa

Wrocław.
z kultur)?

A . 1959, Organizacja pracy etnograficznej w Polsce. Instytucje
Polska,

t. I I , s. 19-58.

1961, Atlas k u l t u r y ludowej Polski j a k o jedna z f o r m pracy etnograficznej,
Polska,

-

Sądeckim,

K r a k ó w , s. 5 3 - 8 9 .

i w y d a w n i c t w a naukowe, Etnografia
-

Hunga-

t. X X ( 1 - 2 ) , Budapest, s. 4 5 - 8 4 .

Etnografia

t. I V , s. 1 5 3 - 1 7 1 .

1962, Zagadnienie regionu w etnografii polskiej a w s p ó ł c z e s n e etnograficzne prace
terenowe na obszarze p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza, [ w : ] tejże (red.), Kurpie.
cza Zielona,

-

1965, Z z a g a d n i e ń m e t o d y k i p o l s k i c h prac etnograficznych: czas i p r z e s t r z e ń w bada­
niach k u l t u r y l u d o w e j , Etnografia

-

Pusz­

t. 1, W r o c ł a w , s. 2 1 - 3 7 .

1968, Tradycyjna
Mnichów

społeczność

powiatu

Kwaśniewicz

Polska,

t. I X , s. 2 5 - 4 0 .

wiejska w procesie

krakowskiego,

przemian

współczesnych.

Studium

wsi

Wrocław.

K . 1974, Teoretyczne i metodologiczne aspekty b a d a ń nad z w y c z a j a m i ludo­

w y m i . Przyczynek do dyskusji nad „ S y n t e z ą etnografii P o l s k i " , Etnografia

Polska,

t. X V I I I , z. 2, s. 2 3 - 5 3 .
-

1979, Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle w s p ó ł c z e s n y c h p r z e o b r a ż e ń w s i p o d k r a k o w ­
skiej. Studium w s i Niegoszowice w w o j . k r a k o w s k i m , Prace Komisji

Socjologicznej

PAN,

nr 44, K r a k ó w .
-

1981, Z w y c z a j e i o b r z ę d y rodzinne, [ w : ] M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka
(red.), Etnografia

Polski.

Przemiany

-

1996, Zwyczaje

doroczne

górali

-

1998, Zwyczaje

doroczne polskich

kultury ludowej,

podhalańskich
górali

t. 2, W r o c ł a w , s. 8 9 - 1 2 6 .

wczoraj

karpackich,

i dziś, N o w y S ą c z .
Bielsko-Biała.

L e h r U . 1982, Wierzenia demonologiczne we w s i Obidza w ś w i e t l e b a d a ń e m p i r y c z n y c h , Lud,
t. L X V I , s. 113-149.
-

1984, Psychologie and Socio-Religious Aspects o f Beliefs i n Supernatural Beings o f
the Inhabitants o f the Carpathian Villages, Ethnologia

-

i m a g i i , [ w : ] A . Paluch (red.), Etnobotanika.
Seminarium
-

Etnobotanicznego,

v o l . 10, s. 9 1 - 1 0 7 .

Materiały

pierwszego

Ogólnopolskiego

K o l b u s z o w a 19-20 V I I 1980, W r o c ł a w , s. 5 7 - 8 2 .

2000, O b r z ę d o w o ś ć rodzinna, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
nej kulturze

-

Polona,

1985, R o ś l i n y j a k o magiczne ś r o d k i apotropeiczne w polskiej d e m o n o l o g i i l u d o w e j

Tradycja

we

współczes­

wsi, K r a k ó w , s. 3 0 5 - 3 4 3 .

2 0 0 1 , P a m i ę ć p o k o l e ń . Z b a d a ń nad p r o b l e m a t y k ą s t a r o ś c i we wsiach karpackich, Lud,
t. L X X X V , s. 4 5 - 5 7 .

M а к u 1 s к i J. K . 1963, Geneza B u s z m e n ó w na podstawie b a d a ń archeologicznych i etnogra­
ficznych,
-

Etnografia

Polska,

t. V I I , s. 192-298.

1964, Przemiany struktury s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z e j t e r e n ó w Puszczy Zielonej w okresie
od X V w i e k u do u w ł a s z c z e n i a , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zie­

lona, t. 2, W r o c ł a w , s. 19-37.
-

1965, H i s t o r i a b a d a ń etnograficznych Sahary na tle historii o g ó l n e j penetracji tej p u s t y n i ,
Etnografia

-

Polska,

turze i sztuce.
-

t. I X , s. 3 4 7 - 3 8 7 .

1967a, P o j ę c i e „ p r o c e s u historycznego" w etnografii, [ w : ] Proces
(Materiały

z konferencji

naukowej,

historyczny

w

litera­

1965), Warszawa, s. 3 0 8 - 3 3 2 .

1967b, Wprowadzenie historyczne do z a g a d n i e ń w s p ó ł c z e s n e j Sahary, Etnografia

Polska,

t. I X . s. 2 8 5 - 3 0 9 .
Małkowska

К . 1966a, Problemy akulturacji w e t n o l o g i i a m e r y k a ń s k i e j , Etnografia

Polska,

t. X , s. 6 1 - 7 2 .
-

1966b, Potlach. Jego rola w kulturze Indian p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e g o w y b r z e ż a Kanady,
Etnografia

Polska,

t. X , s. 3 3 9 - 3 7 4 .

�25

50 LAT Z A K L A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

-

1969, U w a g i o m o d e l u , Etnografia

Markowska

terenie B u ł g a r i i , Etnografia

Polska,

-

1964, Rodzina

w środowisku

-

1970, Rodzina

wiejska

-

t. X I I I , z. 1, s. 1 1 - 2 1 .

t. V I , s. 2 2 6 - 2 3 9 .

wiejskim.

na Podlasiu

Studium

wsi podkrakowskiej,

1864-1964,

Wrocław.

Wrocław.

1972a, M a ł ż e ń s t w o w tradycyjnej i w s p ó ł c z e s n e j kulturze wiejskiej, [ w : ] Studia z zakresu
socjologii,

-

Polska,

D . 1962, K i l k a u w a g o procesie zanikania nomadzkich migracji pasterskich na

etnografii

i historii,

ofiarowane

Kazimierzowi

Dobrowolskiemu,

Kraków.

1972b [ w s p ó ł a u t o r s t w o z I . N i z i ń s k ą ] , Podstawowe z a j ę c i a l u d n o ś c i w s i Gramada.
R o l n i c t w o i h o d o w l a , Etnografia

Matuszewska-Kohut nicka

Polska,

t. X V I , z. 1, s. 11-54.

В . 1959, Z b a d a ń nad k u l t u r ą m a t e r i a l n ą l u d n o ś c i wiejskiej

o k o l i c I n o w r o c ł a w i a , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Z badań
ludowym

w Wielkopolsce

(1954-1957),

nad

budownictwem

Warszawa, s. 5 7 - 6 5 .

-

1966, E k o n o m i c z n e podstawy k u l t u r y Indian Prerii, Etnografia

-

1967, Z d z i e j ó w r o z w o j u f o r m b u d o w n i c t w a l u d ó w k o c z o w n i c z y c h A m e r y k i P ó ł n o c n e j .
N a m i o t „ t i p i " , Etnografia

Polska,

M i s i ń s к a M . 1958a, Tkactwo
-

Warszawa.

Muzeum Archeologicznego

i Etnograficznego,

Prace

Seria Etnograficzna, nr 6, Ł ó d ź .

1966, Tradycyjny s p ł a w drewna g ó r n ą O d r ą w drugiej p o ł o w i e X I X i w X X w., [ w : ]
i Nowe Siolkowice,

t. 2, W r o c ł a w , s. 2 6 1 - 2 8 0 .

1967, D a w n e i w s p ó ł c z e s n e formy w s p ó ł d z i a ł a n i a i p o m o c y wzajemnej we w s i Waks­
mundzie na Podhalu, Łódzkie

-

t. X I , s. 3 6 6 - 3 8 4 .

w Rzeczycy,

M . G ł a d y s z (red.), Stare
-

t. X , s. 2 8 1 - 3 0 0 .

1962, T r a d y c y j n y s p ł a w drewna w Polsce (druga p o ł o w a X I X w. i w i e k X X ) ,
i Materiały

-

Polska,

Studia Etnograficzne,

t. I I , Ł ó d ź , s. 139-155.

1971, Podhale dawne i w s p ó ł c z e s n e (wybrane zagadnienia), Prace
Archeologicznego

Nizińska

i Etnograficznego

w Łodzi,

i Materiały

Muzeum

Seria Etnograficzna, nr 15, Ł ó d ź .

I . 1957, Badania nad l u d o w ą k u l t u r ą Podhala w latach 1 9 5 1 - 1 9 5 6 , Lud,

t. X L I V ,

s. 5 0 0 - 5 1 1 .
-

1958,

Z b a d a ń nad r z e m i o s ł e m w S i o ł k o w i c a c h Starych, Etnografia

Polska,

t. I ,

s. 1 6 2 - 1 8 7 .
-

1963 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . Z a m b r z y c k ą - K u n a c h o w i c z ] , R z e m i o s ł o , [w:] M . G ł a d y s z (red.),
Stare

i Nowe Siolkowice,

t. 1, W r o c ł a w , s. 177-348.

-

1966, Budownictwo

wiejskie

-

1968, Regularities and Parallels i n Cultural Processes Study o f the Village o f Gramada

we wsi Ciche,

in North-West Bulgaria, [ w : ] Poland
gical
Olędzki

and Ethnological

J.

Sciences,

pow. Nowy Targ, W r o c ł a w .

at the 8th International

Congress

of

Anthropolo­

W r o c ł a w , s. 156-170.

1962, R y b o ł ó w s t w o na terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej od k o ń c a X I X w.

do p o ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zielona,

t. I ,

W r o c ł a w , s. 139-274.
-

1964, Pasiecznictwo na terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej od k o ń c a X I X w. do po­
ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

Zielona,

t. I I ,

W r o c ł a w , s. 1 7 5 - 2 1 1 .
-

1965, Przemiany funkcji mieszkania w ż y c i u l u d n o ś c i K u r p i o w s k i e j Puszczy Zielonej
od k o ń c a X I X w. do p o ł o w y X X w i e k u , [ w : ] A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.),
Puszcza

Zielona,

-

1970, Sztuka Kurpiów,

-

1971, Kultura

Paprocka

ludności

W. 1975, Współczesne

1986, Kultura

-

1993, Myszyniec.

-

Wrocław.

artystyczna

-

i tradycja

kurpiowskiej,

przemiany

Studium z dziejów

Wrocław.

wsi kurpiowskiej,

ludowa w polskiej
miasta,

Wrocław.

myśli humanistycznej

XIX i XX w., W r o c ł a w .

Warszawa.

1998, S z k o l n i c t w o b i a ł o r u s k i e na kresach W s c h o d n i c h w ś w i e t l e p o l i t y k i m n i e j s z o ś c i o ­
wej I I Rzeczypospolitej, Etnografia

-

Kurpie.

t. I I I , W r o c ł a w , s. 2 2 5 - 2 6 4 .

Polska,

t. X L I I , z. 1-2, s. 5 1 - 7 2 .

2 0 0 1 , B i a ł o r u s k i e organizacje s p o ł e c z n o - k u l t u r a l n e na Kresach W s c h o d n i c h w I I Rze­
czypospolitej, Etnografia

Polska,

t. X L I I I , z. 1-2, s.

6-20.

�26

W A N D A PAPROCKA

P a r a d o w s k a M . 1992, Wkład
skiej, Warszawa.

Polaków

w rozwój

cywiłizacyjno-kulturowy

Ameryki

Łaciń­

- 1998a, Bambrzy. Mieszkańcy
dawnych wsi miasta Poznania, P o z n a ń .
- 1998b, Wszystko dla Boga i Polonii. Życie i dzieło ks. Ignacego
Posadzego,
Poznań.
- 2000, Święty Wojciech w tradycji ludowej, P o z n a ń .
- 2 0 0 1 , Krzysztof Arciszewski.
Admirał wojsk holenderskich
w Brazylii,
Wrocław.
P o s e r n - Z i e l i ń s k i A . 1972, Ruchy społeczne
i religijne Indian hiszpańskiej
Ameryki
Połu­
dniowej, W r o c ł a w .
- 1982, Tradycja a etniczność.
Przemiany kultury Polonii amerykańskiej,
Wrocław.
-

1985, W krainie

-

1995, Studia etniczne w polskiej etnologii po 1945 r. U w a r u n k o w a n i a , konteksty i nurty,
Lud,\. L X X V I I I , s. 2 9 3 - 3 1 6 .

Inkarri.

Szkice

etnołogiczne

o Peru,

Wrocław.

-

1999, L a fiesta del yamor. Etnicidad, t r a d i c i ó n y conflictos é t n i c o s en Otavalo, Ecuador,
[ w : ] K . K o o n i n g s , P. Silva (red.), Construcciones
étnicas y dinámica
sociocultural
en
America Latina, Quito, s. 107-124.

P o s e r n - Z i e l i ń s k a M . 1972, Peyotyzm. Religia Indian Ameryki Północnej,
Wrocław.
- 1977 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . P o s e m - Z i e l i ń s k i m ] , Indiańskie wierzenia i rytuały, W r o c ł a w .
- 1979, N a t i v e Religions and E t h n i c i t y o f A m e r i c a n Indians i n the U S A ,
Ethnologia
Polona, v o l . 5, s. 7 5 - 9 8 .
- 1982, The A m e r i c a n I n d i a n Culture and the A m e r i c a n C i v i l i z a t i o n i n the Ideologies o f
N a t i v e Socio-Religious M o v e m e n t s , Ethnologia
Polona, v o l . 8, s. 199-210.
- 1988, R e f o r m y religijne D e l a w a r ó w j a k o p r ó b a reintegracji s p o ł e c z n o - k u l t u r o w e j (2 p o ł .
X V I I I - p o c z . X I X w . ) , Etnografia
Polska, t. X X X I I , z. 1, s. 3 1 - 4 7 .
S z c z e p a n i a k - K r o l l A . 2 0 0 1 , Sabat w kulturze ludowej Pomorza, Nasze Pomorze, nr 3,
s. 7-15.
- 2 0 0 1 , The K o l l e r F a m i l y o f P o z n a ń , Ethnologia
Polona. v o l . 22, s. 1 1 7 - 1 3 1 .
- 2002a, Bamberska rodzina B a j e r l e i n ó w - jej w k ł a d w h i s t o r i ą i k u l t u r ę Poznania, Etno­
grafia Polska, t. X L V I , z. 1-2. s. 163-180.
- 2002b, Las miejscem d z i a ł a ń czarownic, [ w : ] W. Ł y s i a k (red.), Las w kulturze
polskiej,
P o z n a ń , s. 6 2 3 - 6 2 9 .
- 2002c, The Problem o f E m i g r a t i o n f r o m Bamberg to Poland, Russia, and H u n g a r y i n the
18 Century, Ethnologia
Polona, v o l . 23, s. 85-112.
S t a w a r z A . 1989, Przemiany k u l t u r y ludowej okolic Grodziska M a z o w i e c k i e g o w X I X - X X
w i e k u , [ w : ] J. Kazimierski (red.), Dzieje Grodziska Mazowieckiego,
Warszawa, s. 2 9 7 - 3 1 9 .
- 1989, 10-lecie b a d a ń nad k u l t u r ą ś r o d o w i s k a robotniczego Ż y r a r d o w a . Stan obecny,
potrzeby i perspektywy r o z w o j u prac badawczych, Łódzkie Studia Etnograficzne,
t. X X I X ,
s. 7-15.
th

-

1989, Z b a d a ń nad ż y c i e m codziennym r o b o t n i k ó w ż y r a r d o w s k i c h w X I X i p o c z ą t k a c h
X X w i e k u , Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej,
nr 1, s. 1 3 1 - 1 6 1 .
- 1989, Zwyczaje rodzinne r o b o t n i k ó w ż y r a r d o w s k i c h w X I X i na p o c z ą t k u X X w i e k u ,
Zaranie Śląskie, R. L I I , z. 3/4, s. 4 8 1 - 5 2 0
-

1993, H a l t u n g e n der Dorfbewohner zur Gegenwarstkultur i n Polen. Dargenstellt aus
Forschungen i n der R e g i o n Mazowsze, [ w : ] S. N e u m a n n (Hrsg.), Volksleben und Volkskultur in Vergangenheit und Gegenwart, Bern, s. 183-193.
S z r o m b a - R y s o w a Z. 1969, Proletariat
rolny w społeczności
wiejskiej
{na przykładzie
wsi
Dzierżysławice
w powiecie
Prudnik),
Opole.
- 1976 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z A . K o w a l s k ą - L e w i c k ą ] , P o ż y w i e n i e , [ w : ] M . B i e r n a c k a ,
B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
Polski.
Przemiany kultury ludowej, t . l , W r o c ł a w , s. 3 5 5 - 3 7 8 .
-

1978, Pożywienie
ludności wiejskiej na Śląsku, W r o c ł a w .
1981, Zwyczaje towarzyskie, zawodowe i o k o l i c z n o ś c i o w e , [ w : ] M . Biernacka, M . Fran­
kowska, W. Paprocka (red.), Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, W r o c ł a w ,
s. 155-180.

�27

50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I ETNOLOGII PAN
- 1988, Przy wspólnym
stole. Z obyczajowości
współczesnej
wsi karpackiej,
S z y n k i e w i c z S. 1981, Rodzina pasterska w Mongolii,
Wrocław.
-

1984, Herosi

-

1992, Pokrewieństwo.
Studium etnologiczne,
Warszawa.
1993 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z T. P o t k a ń s k i m ] , The Social Context
Mongolian
Pastoral Economy,
Brighton.

tajgi.

Mity

legendy, obyczaje

Jakutów,

Wrocław.

Warszawa.
of Liberalisation

of

the

- 1997, Z r ó ż n i c o w a n i e etniczne C h i n , Sprawy Narodowościowe,
t. V I , z. 1 (10), s. 4 3 - 1 1 4 .
T o m i c k i R. 1975 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z J. T o m i c k ą ] Drzewo życia. Ludowa wizja świata i czło­
wieka, Warszawa.
-

-

Turnau

1984, Tenochtitlan
1521, Warszawa.
1990, Ludzie i bogowie. Indianie
meksykańscy
wobec Hiszpanów
we wczesnej
fazie
konkwisty, W r o c ł a w .
1995, Wczesne ź r ó d ł a w i e d z y o A m e r y c e w Polsce: Jan Dantyszek i „ D e k a d y N o w e g o
Ś w i a t a " (1516) Pietra M a r t i r e ' a d ' A n g h i e r y , Etnografia
Polska,
t. X X X I X , z. 1-2,
s. 7 7 - 1 0 7
1998, M i ę d z y S c y l l ą p o g a ń s t w a a C h a r y b d ą c h r z e ś c i j a ń s t w a : i n d i a ń s c y arystokraci
z Tetzcoco ( N o w a Hiszpania) w 1539 roku. Studium mikroetnohistoryczne,
Etnografia
Polska, t. X L I I , z. 1-2, s. 107-140.
I . 1991 a, History

of Knitting

of Dress

Before

in Central

Mass

Production,

and Eastern

Warszawa.

Europe

from

th

-

1991b, History
Warszawa.

16

to 18"' Cen tit iy,

-

1991c, Ubiór narodowy w dawnej Rzeczypospolitej,
Warszawa.
1994, European
Occupational
Dress from 14"' to 18"' Century, Warszawa

-

1997, Hand-felting
in Europe and Asia from the Middle Ages to the 20"'
century,
Warszawa.
Tylkowa
D . 1976, W y p o s a ż e n i e m i e s z k a ń , [ w : ] M . Biernacka, В . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,
A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnografia
Polski. Przemiany kultury
ludowej,
t. 1, W r o c ł a w , s. 3 2 9 - 3 5 2 .
- 1978, Zdobywanie
i użytkowanie
wody we wsiach Beskidu Śląskiego,
Kraków.
- 1981, W i e d z a ludowa, [ w : ] M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka (red.),
Etnogra­
fia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 2, W r o c ł a w , s. 7 1 - 8 8 .
-

1989, Medycyna
Wrocław.

ludowa

w kulturze

wsi Karpat

Polskich.

-

2000, L e c z n i c t w o ludowe, [ w : ] D . T y l k o w a (red.), Podhale.
kulturze wsi, K r a k ó w , s. 3 8 5 - 4 1 9 .

U r b a ń s k a A . 1997, Koncepcja mimesis R e n é Girarda, Etnografia
s. 2 1 - 4 5 .

Tradycja
Tradycja
Polska,

i

współczesność,

we

współczesnej

t. X L I , z.

1-2,

-

2000, K u l t bohatera religijnego na p r z y k ł a d z i e św. Wojciecha, Etnografia
Polska,
t. X L I V , z. 1-2, s. 139-154.
- 2 0 0 1 , The Centres o f St. Wojciech Cult i n Poland, Etimología
Polona, v o l . 22, s. 4 0 - 6 5 .
- 2002a, Etnologiczne spojrzenie na k u l t św. Wojciecha w s p o ł e c z e ń s t w i e p o l s k i m k o ń c a
X X w i e k u , [ w : ] J. Baniak (red.), Katolicyzm
polski na przełomie
wieków.
Teologiczny,
instytucjonalny
i wspólnotowy
wymiar Kościoła, P o z n a ń , s. 2 4 1 - 2 5 0 .
- 2002b, Osiedla u c h o d ź s t w a t y b e t a ń s k i e g o w indyjskich Himalajach: funkcjonowanie
i organizacja, [ w : ] J. D e r l i c k i , W. L i p i ń s k i (red.), Pierwsze narody. Społeczności
rdzenne
i idea tubylczości
we współczesnym
świecie, Warszawa, s. 157-166.
W o ź n i a k A . 1983, Dittrichowie
a kultura robotnicza
- 1987, Kultura mazowieckiej
wsi pańszczyźnianej
zagadnienia),
Wrocław.
-

Żyrardowa,
Żyrardów.
XVIII i początku XIX wieku

(Wybrane

1992, Z d z i e j ó w diaspory g r u z i ń s k i e j w Polsce, Etnografia
Polska, t. X X X V I , z. 1,
s. 8 1 - 9 8 .
- 1996, Z b a d a ń nad P o l o n i ą g r u z i ń s k ą drugiej p o ł o w y X I X i p o c z ą t k u X X w i e k u , Etno­
grafia Polska, t. X I , z. 1-2, s. 2 5 5 - 2 7 5 .

�28

W A N D A PAPROCKA

-

2002, N a peryferiach Grochowa. Z b a d a ń nad ż y c i e m codziennym G o c ł a w i a w okresie
m i ę d z y w o j e n n y m , Kwartalnik

Historii

Z a m b r z у с к а А . 1958, Przegląd

Kultury

bibliografii

Zambrzycka-Kunachowicz

Materialnej,

etnograficznych,

t. L , nr 2, s. 155-182.
Warszawa.

A . 1961, W s p ó ł c z e s n e sposoby nabywania u m i e j ę t n o ś c i

w r z e m i o ś l e w i e j s k i m na Podhalu w latach 1945-1960, Etnografia
-

Siołkowice,
-

t. V, s. 117-134.
i Nowe

t. 1, W r o c ł a w , s. 177-348.

1967, Odrobki
Owsiszcze,

-

Polska,

1963 [ w s p ó ł a u t o r s t w o z I . N i z i ń s k ą ] , R z e m i o s ł o , [ w : ] M . G ł a d y s z (red.), Stare
jako

powiat

1971, Rzemiosło
raciborskim,

forma

współdziałania

Racibórz),

Opole.

gospodarczego

we wsi robotniczo-rolniczej.

na wsi (na przykładzie

Na przykładzie

wsi Owsiszcze

w

wsi

powiecie

Opole.

PRACE ZBIOROWE:
1962, A . Kutrzeba-Pojnarowa (red.), Kurpie.

Puszcza

1963, M . G ł a d y s z (red.), Stare i Nowe Siołkowice,
1964, A . Kutrzeba-Pojnarowa

(red.), Kurpie.

1964, K . D o b r o w o l s k i (red.), La Pologne
logiąues

et Ethnologiąues,

1965, A . Kutrzeba-Pojnarowa

Puszcza

t. 2, W r o c ł a w .

International

des Sciences

Antropo-

Wrocław.
(red), Kurpie.

1968, W. D y n o w s k i (red.), Poland
Sciences,

t. 1, W r o c ł a w .

Zielona,

au VII Congres
Puszcza

1966, M . G ł a d y s z (red.), Stare i Nowe Siołkowice,
Ethnological

Zielona,

t. 1, W r o c ł a w .

Zielona,

t. 3, W r o c ł a w .

t. 2, W r o c ł a w .

at the 8"' International

Congress

of Anthropological

and

Wrocław.

1969, W. D y n o w s k i (red.), Studia

mongolskie,

1973, M . Frankowska (red.), Z badań

Wroclaw.

nad społeczeństwem

i kulturą

Mongolii.

Studia

mongol­

skie, W r o c ł a w .
1976, M . Biernacka, B . K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a , A . Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etno­
grafia Polski.

Przemiany

1978, J. Burszta (red.), Poland
logical

Sciences,

kultury

ludowej,

t. 1, W r o c ł a w .

at the 10"' International

Congress

of Anthropological

1981, M . Biernacka, M . Frankowska, W. Paprocka (red.), Etnografia
ludowej,

Ethno­

Polski.

Przemiany

kirftwy

t. 2, W r o c ł a w .

1985, A . K o w a l s k a - L e w i c k a (red.), Studia z kultury
1991, D . T y l k o w a (red.), Górale Beskidu

Żywieckiego,

ludowej

rozstrzygania,

Beskidu

Sądeckiego,

Wrocław.

Kraków.

1996, I . K a b z i ń s k a - S t a w a r z , S. Szynkiewicz (red.), Konflikty

etniczne.

Źródła

- typy -

sposoby

Warszawa.

2000, D . T y l k o w a (red.), Podhale.

Tradycja

we współczesnej

kulturze

2003, J. K o w a l s k a , S. Szynkiewicz, R. T o m i c k i (red.), Czas zmiany
łogiczne,

and

Wrocław.

wsi, K r a k ó w .
czas trwania.

Warszawa.

POLSKI ATLAS ETNOGRAFICZNY:
1958, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

zeszyt p r ó b n y , Warszawa.

1964, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 1, Warszawa.

1965, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 2, Warszawa.

1968, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 3, Warszawa.

1971, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 4, Warszawa.

1974, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 5, Warszawa.

1981, J. Gajek (red), Polski Atlas Etnograficzny,

z. 6, Warszawa.

Studia

etno­

�50 LAT Z A K Ł A D U ETNOLOGII I N S T Y T U T U ARCHEOLOGII I E T N O L O G I I PAN

29

KOMENTARZE DO POLSKIEGO A T L A S U ETNOGRAFICZNEGO:
1993, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i hodowla,

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 1:

Rolnictwo

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 2:

Budownic­

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 3:

Pożywienie

cz. 1-2, W r o c ł a w .

1993, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
two, W r o c ł a w .
1996, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i sprzęty

z nim związane,

Wrocław.

1997, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
i komunikacja,

1999, J. B o h d a n o w i c z (red.), Komentarze
obrzędy

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 4:

Transport

do Polskiego

Atlasu

Etnograficznego,

t. 5:

Zwyczaje,

Wrocław.

i wierzenia

pogrzebowe,

Wrocław.

W A N D A PAPROCKA
F I F T Y Y E A R S OF T H E E T H N O L O G Y D E P A R T M E N T
A T T H E I N S T I T U T E OF E T H N O L O G Y A N D A R C H A E O L O G Y
O F T H E P O L I S H A C A D E M Y OF S C I E N C E S
Summary
I n 2003 i t is fifty years since the Institute o f H i s t o r y o f M a t e r i a l Culture was

established

whose integral part has been the Department o f Ethnology. The article is the presentation o f the
history o f its scholarly activities w i t h i n that period, results o f researches and studies, achieve­
ments in p u b l i s h i n g , international contacts and the development o f its staff.
There have been several directions and orientations that can be distinguished i n scholarly
activities o f the Department. I n the first period regional ethnographic monographies were pre­
pared, some o f them referring to research projects initiated before the W W I I . Other research
subjects were new and concerned social and cultural processes peculiar to p o l i t i c a l and economic
changes o f the 50ties and 60ties: displacements and migrations o f the Polish population f r o m
the eastern territories (annexed by the Soviet state after 1945) to western and northern parts o f
Poland, migrations o f the rural population to towns, changing social structure o f the peasant class,
changes i n agriculture.
To the achievements o f that first period belonged a number o f ethnographic monographies o f
particular regions o f die country: Masovia, Upper Silesia, the Carpathian region, W i e l k o p o l s k a
(western Poland) and K u j a w y .
I n the sixties, after the section o f general ethnography had been established the research w o r k
as extended to other countries and nations. The field research was carried out i n B a l k a n countries,
namely B u l g a r i a and Yugoslavia, i n M o n g o l i a , i n India, i n N o r t h and Central A m e r i c a . The re­
sults o f a l l those studies have been published i n the Department's periodicals "Etnografia Polska",
" B i b l i o t e k a Etnografii P o l s k i e j " and "Ethnologia Polona".
Twenty five years after the beginning o f the Department big, t w o volume, collective synthetic
w o r k was published entitled: Etnografia
Poland.

Changes

of Folk

Culturo),

Polski.

Przemiany

Kultury

Ludowej

{Ethnography

of

v o l . 1 - 1976, v o l . 2 - 1980. The w o r k meets the demands

o f new theoretical approaches and scientific standards i n anthropology. I n the 80ties most o f i n d i ­
vidual works o f scholars w o r k i n g for the Department appeared (see: bibliography o f selected w o r k s ) .
I n the T h i r d Republic, (i.e. after the political and economic system i n Poland had been changed)
it became possible to extend the range o f research topics. They included first o f all those concerning
ethnic and national minorities, ethnic and national consciousness, cultural identity, ethnic conflicts

�30

W A N D A PAPROCKA

etc. Researches were undertaken on the areas o f former Soviet U n i o n and especially those w h i c h ,
before the W W I I had belonged to Polish state. Problems o f ethnicity were also studied, (for the first
time i n Polish ethnology) i n China. I n Kazakhstan and i n the Irkutsk district, people o f Polish o r i g i n
were the subject o f interesting studies. Research was carried out on groups o f people o f German
descent w h o had settled near P o z n a ń (western Poland) i n the 18th century.
W i t h i n the period o f fifty years 46 volumes o f "Etnografia Polska" have been published, 55 v o l ­
umes o f " B i b l i o t e k a Etnografii Polskiej", 23 volumes o f "Ethnologia Polona", 5 issues o f "Polski
Atlas Etnograficzny" (Polish Ethnographic Atlas) and 6 volumes o f "Commentaries to the Atlas".
Translated

by Anna Kuczy

ńska-Skrzyрек

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9934" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9912">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/963cd432ea4b7f8ec613fea780363d40.pdf</src>
        <authentication>492243ab8291d3aff9c69c3422c2771c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118159">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:717</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118160">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118161">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:660</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118162">
                <text>Struktura zawodowa mieszkańców Gramady ze szczególnym uwzględnieniem rzemiosła / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118163">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.127-162</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118164">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118165">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118166">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118167">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118168">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118169">
                <text>„Etnografia

WANDA

P o l s k a " , t. X V z. 1

PAPROCKA

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY
ZE SZCZEGÓLNYM UWZGLĘDNIENIEM RZEMIOSŁA
Trudno mówić o współcześnie zachodzących na wsi przemianach
gospodarczych, społecznych i kulturowych nie uwzględniając roli, jaką
w procesach tych odgrywają zmiany w zakresie struktury zawodowej
ludności wsi. Jednym z podstawowych wskaźników procesów urbaniza­
cyjnych na wsi w płaszczyźnie ekonomicznej jest zwiększający się od­
setek ludności zatrudnionej w zawadach pozarolniczych, a w miarę dal­
szych postępów urbanizacyjnych odsetek zatrudnionych w usługach
kosztem pracujących bezpośrednio w produkcji.
Dążenie we wszystkich dziedzinach gospodarki narodowej, a więc
i w rolnictwie, do rozwiniętego systemu wytwarzania łączy się z w y ­
sokim stopniem społecznego podziału pracy. W zależności jednakże od
dokonujących się przeobrażeń społeczno-gospodarczych i ustrojowych
zaawansowanie tego procesu może być różne. Dyferencjacja zawodowa
ludności wiejskiej w warunkach gospodarki kolektywnej będzie różnić
się od dyferencjacji zawodowej ludności wsi indywidualnej, odmienna
bowiem jest organizacja pracy i sposób produkcji w obu tych syste­
mach gospodarczych.
W badaniach nad strukturą zawodową ludności wsi bułgarskiej nie
ma wobec pełnej kolektywizacji możliwości konfrontacji tradycyjnej
struktury zawodowej, z nową wykształcającą się w procesie uspołecznie­
nia środków produkcji i socjalizacji życia społecznego. W tej sytuacji
dla pełnego zrozumienia kierunków rozwoju obecnej struktury zawodo­
wej konieczne było podjęcie próby rekonstrukcji procesu różnicowania
się zawodowego ludności wsi Gramada w okresach dawniejszych opie­
rając się na materiale etnograficznym, archiwalnym i statystycznym,
jak również ustalenie stopnia zróżnicowania zawodowego w momencie
zasadniczych zmian ustrojowych. Wiele bowiem elementów, które obser­
wujemy we współczesnej strukturze, m. n. w zakresie form organiza1

1

Zgodnie

obejmującymi

z

przyjętymi

okres

od

końca

dla

całości

XIX

w.

opracowania
do

chwili

ramami

obecnej.

chronologicznymi

�128

WANDA

PAPROCKA

cji pracy, można odnieść do okresów wcześniejszych. Dotyczyć to będzie
w pierwszym rzędzie rzemiosła tradycyjnego, w k t ó r y m proces profesjo­
nalizacji był znacznie zaawansowany już przed 1944 r. Dlatego też ba­
dania procesu różnicowania się struktury społecznej ludności wsi Gra­
mada ze względu na kryterium społecznego podziału pracy należało roz­
począć od analizy zmian, jakie nastąpiły w rzemiośle wiejskim w okresie
od końca X I X w.
Poza zagadnieniami odnoszącymi się bezpośrednio do struktury za­
wodowej badania nad rzemiosłem obejmowały również problemy zwią­
zane z formami organizacji rzemiosła oraz podejmowały próbę określe­
nia roli, jaką odgrywało ono w systemie gospodarczym wsi. Zgodnie
z zasadniczą problematyką badań etnograficznych prowadzonych we wsi
Gramada, opracowanie tych tematów będzie stanowić przyczynek do
badań tradycyjnego modelu gospodarczego wsi oraz pozwoli na prze­
śledzenie kierunku zachodzących współcześnie przemian.
Ścisły związek wytwórczości rzemieślniczej z podstawowymi działa­
mi gospodarki wiejskiej, głównie rolnictwem i hodowlą, wymaga roz­
patrywania zachodzących w tych dziedzinach procesów w ścisłym ze
sobą powiązaniu i wzajemnym uwarunkowaniu. W konsekwencji po­
winno to prowadzić do szczegółowej analizy zmian ustrojowych, spo­
łecznych i gospodarczych warunkujących proces przekształcania się tra­
dycyjnej gospodarki wiejskiej. Dotyczyłoby to zarówno zmian wynika­
jących z formowania się nowych stosunków agrarnych w okresie przej­
ścia od „naturalnej" gospodarki typu wielkorodzinnego do powstania gos­
podarki drobn oto war owej w końcu X I X w., ugruntowania się stosunków
kapitalistycznych w rolnictwie w okresie międzywojennym, jak również
i skutków, jakie dla kultury chłopskiej przynoszą procesy urbanizacji
i industrializacji w warunkach socjalistycznej przebudowy gospodarki
wiejskiej. Ponieważ jednak szczegółowa analiza tych zagadnień przed­
stawiona zostanie w innych artykułach zamieszczonych w t y m tomie —
w swoich rozważaniach zasygnalizuję jedynie te fakty, które miały
szczególne znaczenie dla omawianego przeze mnie tematu.
W oparciu o materiał terenowy i prace D. Marinowa
dotyczące
pn.-zach. Bułgarii, które należy uznać za opracowanie źródłowe — moż­
na podjąć próbę scharakteryzowania rozwoju rzemiosła na terenie Gra­
mady i określić rolę, jaiką odgrywało ono w gospodarce wiejskiej w koń­
cu X I X w.
W pn.-zach. Bułgarii, tak jak i na terenie całego kraju, powstałe
po likwidacji tureckiej własności ziemskiej i w procesie rozpadu wielkiej
2

2

ss.

D.
201.

M a r i n o w,

Wesztstwenata

kultura

na

zapadną

Bułgaria,

Sofia

1901,

�129

S T R U K T U R A Z A W O D O W A MI'ESZKAÑCOW G R A M A D Y

rodziny indywidualne drobnotowarowe gospodarstwa rolne charaktery­
zowały się niskim poziomem rozwoju sił w y t w ó r c z y c h . Badania tere­
nowe pozwalają stwierdzić, że zestaw inwentarza materialnego rodziny
i gospodarstwa w końcu X I X w. był bardzo ograniczony. W gospodar­
stwie rolnym niski poziom sił wytwórczych wyrażał się w prymityw­
nych formach narzędzi rolniczych (m. in. posługiwano się drewnianym
radłem i pługiem, w transporcie używano nie okutych kół itp.) . Gospo­
darstwo domowe dysponowało niewielkim zestawem mebli i sprzętów
domowych, a przedmioty służące do przygotowywania posiłków, jedze­
nia, przechowywania pokarmów itp. były charakterystyczne ze względu
na swoje proste formy . Jedyną rekompensatą była znaczna ilość tkanin
spełniających różnorodne funkcje w gospodarstwie domowyrn .
3

4

5

6

Ten skromny inwentarz materialny rodziny i gospodarstwa mógł być
w znacznym stopniu wykonywany w ramach własnego domu. Układ
gospodarczy w zachowanych kilkupokoleniowych
rodzinach sprzyjał
temu stanowi rzeczy, pozwalając na bardziej racjonalny podział pracy
i wykorzystanie zdolności produkcyjnych każdego członka zespołu rodzin­
nego. A nawet po rozpadzie wspólnoty rodzinnej pewna wymiana usług
i pomoc w różnego rodzaju pracach została zachowana mimo indywi­
dualizacji poszczególnych gospodarstw rojných i domowych. Można
stwierdzić, że naprawę, a nawet w niektórych wypadkach, wykonywa­
nie przedmiotów uważano za równoznaczne z umiejętnością posługiwania
się n i m i . Jedynie bardziej skomplikowane prace wymagające odpo­
wiedniego warsztatu były wykonywane przez rzemieślników. Głównymi
działami wytwórczości i usług w t y m okresie, o których można mówić
w kategoriach zawodu, było kowalstwo, krawiectwo, kołodziejstwo i bed­
narstwo (często te dwie ostatnie specjalności wykonywał jeden rze­
mieślnik). Rzemiosła te wymagały bądź surowca trudnego do uzyskania
we w ł a s n y m gospodarstwie, bądź bardziej skomplikowanego warsztatu
lub wyższych kwalifikacji zawodowych.
7

Skąpe dane pozwalają

jedynie w przybliżeniu określić ilość osób

3

N i s k i poziom s i ł w y t w ó r c z y c h , j a k i r e p r e z e n t o w a ł y
nowo p o w s t a ł e
go­
s p o d a r s t w a r o l n e , p o w o d o w a ł , ż e o s i ą g a ł y one n a j n i ż s z ą w y d a j n o ś ć z h a w E u r o ­
pie i m o g ł y p r o w a d z i ć t y l k o p r o s t ą p r o d u k c j ę t o w a r o w ą . W 1897 r. b y ł o w c a ł y m
k r a j u 32 399 p ł u g ó w , 731 ż n i w i a r e k , 94 m ł o c k a r n i e n a 3 187 954 h a z i e m i u p r a w n e j .
Ż. N a t a n , Istoria
ekonamiczeskogo
rozwitia
Bołgarii,
M o s k w a 1961, s. 239-240.
4

Marinow,

-

Por. -artykuł B . J a w o r s k i e j .
Por. a r t y k u ł G . M i c h a j ł o w e j .

0

op.

cit.

7

P o t w i e r d z a j ą to m a t e r i a ł y D . M a r i n o w a . W g j e g o r e l a c j i i s t n i a ł o p r z e k o n a ­
n i e w ś r ó d l u d n o ś c i w i e j s k i e j , ż e n i e m ó g ł b y ć d o b r y m w o ź n i c ą ten, kto n i e u m i a ł
w y k o n a ć części wozu lub d o k o n a ć naprawy. R ó w n i e ż nie m ó g ł b y ć dobrym r o l n i ­
k i e m ten, kto n i e p o t r a f i ł w y k o n a ć n p . j a r z m a . M a r i n o w , op. cit., s. 184-185.
9 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

�130

WANDA

PAPROCKA

R y e . 1. F r a g m e n t w n ę t r z a k u ź n i C a n o I w a n o w a

Karadżowa
Fot. N . Nikołow, 1968

�131

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

pracujących w t y m okresie w rzemiośle. Kowalstwo stanowiące jedno
z podstawowych rzemiosł ze względu na swoje znaczenie dla rolnictwa
reprezentowane było na terenie Gramady przez 4-6 kuźni, w każdej
z nich praktykowało przeciętnie 1-3 czeladników i uczni. W tych grani­
cach wahała się ilość warsztatów kołodziejskich i bednarskich. Natomiast
w ciesielstwie i krawiectwie, w zawodach nie wymagających zasadniczo
zaplecza warsztatowego , określenie liczby osób pracujących jest znacz­
nie trudniejsze ze względu na istnienie rzemieślników wędrownych,
którzy pracowali we wsi sezonowo °. Szewstwo nie było reprezentowane
w tamtejszym rzemiośle wobec powszechnie jeszcze wykonywanego
w domu obuwia skórzanego tzw. opinek i cyrwuli.
8

Jak wykazały badania i jak potwierdzają materiały D. Marinowa,
prawie wszyscy rzemieślnicy byli rolnikami należącymi przeważnie do
grupy mało- i średniorolnych wykonujących swój zawód na marginesie
prac w gospodarstwie rolnym.
Trudno jest więc dla tego okresu mówić o roli i znaczeniu rzemiosła
jako poważniejszego czynnika różnicowania struktury zawodowej wsi.
Rzemieślnicy nie stanowili dość wyraźnej grupy zawodowej traktując
rolnictwo jako zajęcie podstawowe. Niektóre specjalności nie w y o d r ę b ­
niły się z grupy, którą określić można jako wytwórczość domowa. Na­
leży jednak zwrócić uwagę na fakt, że pewne elementy tego, co można
nazwać produkcją rzemieślniczą, kryły się w specyficznych warunkach
gospodarki rodzinnej, w rodzinnym podziale pracy dającym podstawy
do określonej specjalizacji.
Można więc w odniesieniu do tego okresu mówić o znacznym stopniu
samozaopatrzenia w zakresie wytwórczości wiejskiej. Z jednej strony
sprzyjał temu ograniczony system potrzeb ludności, z drugiej słabe
uczestnictwo gospodarstwa chłopskiego w obrocie rynkowym. Nie daje
to jednak podstaw do wnioskowania o całkowitej samowystarczalności
wsi w t y m zakresie. Położenie Gramady w pobliżu znacznego centrum
gospodarczego, jakim był Widin (liczący w t y m okresie około 20 tys.
m i e s z k a ń c ó w ) musiało włączyć wsie okoliczne w orbitę wpływów gos10

8

Dotyczy

to

krawców

szyjących

ręcznie

odzież

tradycyjną,

tak

zwanych

terzji.
0

W g d a n y c h o t r z y m a n y c h od i n f o r m a t o r a , k t ó r y z a c z ą ł p r a c o w a ć j a k o k r a ­
w i e c (terzja),
w 1900 r. l i c z b a stale p r a c u j ą c y c h k r a w c ó w w y n o s i ł a o k o ł o 6-8 o s ó b .
P r a c o w a l i oni w d o m u k l i e n t ó w r a z e m z c z e l a d n i k a m i i u c z n i a m i .
io -yj r o k u 1878 po u c i e c z c e z W i d i n a ok. 1500 T u r k ó w w g u r z ę d o w e g o s p i s u
w m i e ś c i e r a z e m z p r z e d m i e ś c i e m p o z o s t a ł o o k o ł o 17 300 s t a ł y c h m i e s z k a ń c ó w
(razem z garnizonem b u ł g a r s k i e j milicji, razem z a ś z m i e s z k a j ą c y m i czasowo i c u ­
d z o z i e m c a m i 21 000, w t y m 9000 m u z u ł m a n ó w ) . P o r . F . K a n i e ,
Dunawska
Bułgaria
w Balkanicz,
S o f i a 1932, s. 89.

�132

WANDA PAPROCKA

podarczych tego miasta. Zachowane dokumenty archiwalne wskazują na
znaczny rozwój rzemiosła i handlu w Widinie w t y m okresie. Pierwsze
miejsce w strukturze zawodowej miasta zajmował handel, drugie —
rzemiosło . Rozwój produkcji rzemieślniczej i handlu w Widmie zwią­
zany był, podobnie jak i w innych miastach Bułgarii, z koniecznością
stworzenia właściwej bazy zaopatrzeniowej dla stacjonujących garnizo­
nów wojsk tureckich. Ponadto Widin jako port naddunajski miał duże
możliwości udziału w handlu wewnętrznym i zagranicznym imperium
otomańskiego . Ale nawet po wyzwoleniu i wycofaniu wojsk tureckich
liczba rzemieślników w 1885 r. wynosiła jeszcze 1500 o s ó b
W nie­
wielu zachowanych materiałach archiwalnych wymienione są jako naj­
liczniejsze takie cechy, jak abadżijski (specjalny rodzaj sukna aba), kożuszniczy, krawiecki, złotniczy, bakardżijski (wyroby z miedzi), piekarni­
czy, garncarski .
Od roku 1896 organizowane były w Widmie regularne wystawy
rolnicze i hodowlane, a od 1897 roczne jarmarki. Powołanie do życia
tego typu instytucji wymiany musiało odpowiadać potrzebom zaplecza
gospodarczego Widina, które stanowiły wsie okoliczne, a więc i Grama­
da . O znaczeniu Widina jako centrum handlowego i rzemieślniczego
świadczy m. i n . wprowadzenie w 1881 r. przez gminę miejską opłaty
za wjazd do miasta z towarem.
11

12

1 3

Vl

15

1 1

D. N. С u c h l e w ,
70 godini widinska
partijna

Istoria
na grada Widin
i negowata
organizacja,
W i d i n 1968.

oblast,

Sofia

1936;

1 2

C h a r a k t e r y s t y c z n y j e s t opis m i a s t a z tego o k r e s u p o d a n y p r z e z К an i с a,
op. cit., s. 60, w k ó r y m podaje, ż e w o b r ę b i e m i a s t a w p o b l i ż u t w i e r d z y z n a j d o ­
w a ł y s i ę w a r s z t a t y p r o d u k u j ą c e w y r o b y ze z ł o t a i s r e b r a , b a r d z o r ó ż n o r o d n e ,
z a r ó w n o wytworne i kosztowne kupowane przez najbogatszych T u r k ó w , j a k i t a ­
nie. Nieco dalej z n a j d o w a ł s i ę bazar. C e n y b y ł y niskie. R z e m i o s ł o
bułgarskie
s k u p i a ł o s i ę poza m u r a m i twierdzy. N a s z c z e g ó l n i e w y s o k i m poziomie stało tu
w y t w ó r s t w o p r z e d m i o t ó w ze s k ó r y , p o w r o ź n i c t w o z k o n o p i , w y r ó b s k ó r y z e l ó w ­
kowej.
1 3

Spadek ilości zatrudnionych r z e m i e ś l n i k ó w w niektórych cechach b y ł bar­
dzo z n a c z n y , n p . do c e c h u k o ż u s z n i c z e g o n a l e ż a ł o p r z e d 1878 r. 200 o s ó b , w 1892
t y l k o 20; do c e c h u b e d n a r s k i e g o 20, p o z o s t a ł o t y l k o 7 o s ó b ; k r a w i e c k i e g o 33, p o ­
z o s t a ł o 18 i t d . P o r . 70 godina widinska
partijna
organizacja,
s. 6.
1 4

Dokumenti
za razwitieto
na zanajatite
wyw
Widin
ot wtorata
polována
na
XIII
i nacz. na XIX w., N a r o d n a B i b l i o t e k a K i r i ł i M e t o d i , n r a r c h . 9256, s. 8;
t a m ż e , B D , n r 118/7.
1 5

Widin

ludności
ser,

głównym

smalec, w e ł n ę .

Wyjazdy
w

był

Jeżeli

w

gospodarze

z produktami na sprzedaż

gospodarstwie

informatorzy,
Por.

miejscem

Gramady. Sprzedawano

przedmiotów

były

w

i

Większym

Archiwum Zakładu

zbytu

produkcji rolnej

pierwszym

rzędzie

żyto,

i

posiadali las, sprzedawano
łączyły

produktów,
wyborze

się również
które

i tańsze

Etnografii Powszechnej

hodowlanej

kukurydzę,
również

dla

fasolę,
drzewo.

z zakupami potrzebnymi

niejednokrotnie,
niż w

(AZEPow.

jak twierdzili

sklepach w
294 —

Gramadzie.

V I ; 297 —

VI).

�133

STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

Wysoko rozwinięte rzemiosło widińskie musiało mieć wpływ na
zaopatrzenie mieszkańców Gramady, szczególnie w zakresie wytwór­
czości, która nie była reprezentowana przez rzemiosło lokalne, jak np.
garncarstwo, bakaradżijstwo, a nawet w niektórych wypadkach kra­
wiectwo i szewstwo. Stratyfikacja majątkowa ludności była na tyle
znaczna, że nie można pominąć faktu zapotrzebowania na przedmioty
bardziej, luksusowe w gospodarstwach zamożnych.
Jakkolwiek trudno mówić o znaczeniu rzemiosła jako czynnika róż­
nicującego strukturę zawodową wsi, to jednak było ono w t y m okresie
właściwie jedyną formą dodatkowego zarobku pozarolniczego. Na tere­
nie Gramady dla bezrolnej i małorolnej ludności istniały jedynie możli­
wości pracy w charakterze sezonowych robotników rolnych albo dzier­
żawców ziemi cerkiewnej, szkolnej lub należącej do bogatych gospo­
darzy za połowę zbiorów, na tzw. izpolicę.
Zajęcie się handlem wymagało pewnego kapitału, mogło być więc
udziałem tylko grupy gospodarzy zamożnych. Wobec słabego obrotu
towarowego siła nabywcza ludności była bardzo ograniczona. Zapotrze­
bowanie na artykuły przemysłowe zaspokajało w zupełności kilka istnie­
jących sklepów.
Możliwości zarobku poza Gramada były znikome. Widin w końcu
X I X i na pocz. X X w. posiadał jedynie 5 małych przetwórni tytoniu,
4 parowe młyny, 1 wytwórnię alkoholu, 1 browar, w których łącznie
zatrudnionych było 40-50 osób .
Niewielka liczba bardziej przedsiębiorczych jednostek emigrowała do
Ameryki. Wobec braku dokładnych danych statystycznych można stwier­
dzić w przybliżeniu, że w okresie do I wojny światowej wyemigrowało
z Gramady około 70 osób. Przeważnie emigrowała młodzież z zamożniej­
szych rodzin wielodzietnych, podróż wymagała bowiem znacznych na­
kładów finansowych. Jak pisze L . Dinew , badający ruchy migracyjne
w Bułgarii Naddunajskiej, emigracja do Ameryki Pn. i Pd. nie miała
charakteru zorganizowanego, były to raczej wypadki pojedyncze. Szcze­
gólnie emigrowano z powiatów: widyńskiego, michajłowgradzkiego, ber16

17

1 6

Podobnie

niewielkie

możliwości

zatrudnienia w

przemyśle

istniały

renie całej B u ł g a r i i . Ś w i a d c z ą o t y m cyfry i l u s t r u j ą c e stan p r z e m y s ł u
w

końcu

X I X i pocz. X X w . W e d ł u g

stwach zatrudnionych było
W

s t o s u n k u do
К o s e w,

Sofija
1 7

do

1963, s.

Ch.

1894 r. w

Christów,

D.

72

A n g e l o w,

przedsiębior­

1911 w 345 — 15 886.

(dane z 1911 r.)

pracy byla bardzo znikoma. Por.

te­

Natan,

Kratkaja

poszukujących
op.

cit.,

istorija

s.

299;

Bułgarii,

277.

L. Dinew,

dzisiaj,

tych danych w

1907 r . w 206 — 7666, w

190 tys. b e z r o l n y c h i m a ł o r o l n y c h

pracy ilość stanowisk
D.

3027, w

na

bułgarskiego

Ruchy

(maszynopis).

t. 3, S o f i a 1947, s. 19.

migracyjne
Tłum.

z

w

Bułgarii

bułgarskiego.

Naddunajskiej
Uczilistnen

od

Preglad,

pocz.
god

XX

w.

XLVI,

�134

WANDA

PAPROCKA

kowskiego, bełosłatwińskiego, lukowitskiego,
swisztowskiego. Prawie
wszyscy emigrujący mieszkańcy Gramady powrócili do wsi. Przywiezio­
ny kapitał był z reguły przeznaczony na zakup ziemi, jednak wobec
znikomej liczby emigrujących nie wpłynęło to na zmiany struktury
społeczno-gospodarczej wsi.
Sytuacja ta zaczyna ulegać zmianom po I wojnie światowej. Rozwój
kapitalistycznych stosunków w rolnictwie powoduje znaczne zróżnico­
wanie majątkowe i społeczne. Powstające wielkie gospodarstwa rolne
wymagają posługiwania się szerszym zestawem narzędzi i maszyn rolni­
czych, następuje dążenie do intensyfikacji upraw i powiększenia zasiewu
kultur przemysłowych. Sprzyja temu — trwająca do okresu kryzysu
w 1929 r. — ogólna stabilizacja gospodarcza. Równocześnie brak do­
statecznie rozwiniętego przemysłu, który mógłby zaspokoić potrzeby
gospodarki rolnej w zakresie środków produkcji, rekompensuje otwarcie
Bułgarii dla penetracji kapitału zachodnioeuropejskiego . Rynek wiejski
zaczyna być zaopatrywany w narzędzia i maszyny rolnicze belgijskie,
niemieckie, angielskie i in. Większość nowoczesnych maszyn rolniczych
koncentrowały wielkie gospodarstwa rolne, jednakże i w grupie gospo18

R y c . 2. W n ę t r z e w a r s z t a t u b e d n a r s k i e g o W a s i l a P e t k o w a I g n a t o w a
Fot. N . Nikołow, 1968

Por.

Natan,

op.

cit.,

s.

400-410.

�135

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

darstw średnich coraz powszechniej zaopatrywano się w narzędzia fa­
bryczne, w pierwszym rzędzie pługi, eliminujące tak powszechne dotąd
radła, kopaczki i in. Stopień nasycenia rynku wiejskiego produkcją
przemysłową nie był jednak na tyle wystarczający, aby sprostać wzra­
stającym potrzebom konsumpcyjnym, których zaspokajanie odbywało się
w dalszym ciągu głównie w ramach produkcji rzemieślniczej. W tej
sytuacji przemysł spełniał rolę aktywizującą rzemiosło, nie przyczyniając
się do jego likwidacji.
Rosnące znaczenie rzemiosła wiejskiego znajduje wyraz w objęciu
go ogólnokrajową strukturą organizacyjną. Przed wyzwoleniem Bułgarii
rzemiosło wiejskie ze względu na prymitywny charakter produkcji i brak
wyraźnie wyodrębnionej pozycji zawodowej nie znajdowało się w sferze
zainteresowań silnej w tym kraju organizacji cechowej.
Sytuacja ta uległa zmianie na przełomie X I X i X X w. W 1895 roku
powstała w Russe Izba Handlowo-Przemysłowa, która objęła swoją
działalnością całą naddunajską Bułgarię. Dla pozostałych terenów utwo­
rzono Izby w Sofii i Plowdiw.
Wykorzystując zachowane materiały archiwalne można prześledzić
działalność tej instytucji, która odegrała znaczną rolę w stworzeniu
nowego typu organizacji rzemieślniczej zarówno na terenie miast, jak
i na terenie wsi. Wyrazem działalności Izby były m. in. organizowane
przez nią kursy zawodowe. Zorganizowanie kursów dla określonych
rodzajów rzemiosł było niewątpliwie odpowiedzią na konkretne zapo­
trzebowanie w t y m zakresie .
Na podstawie zachowanych materiałów archiwalnych można stwier­
dzić, że na terenie okręgu widińskiego w latach 1915-1939 odbyło się
13 takich kursów, w których brali udział m. in. rzemieślnicy z Gra­
mady. Przedstawia to tabela I .
Pierwsze kursy, które odbyły się w latach 1914-1915, dowodziły
znacznych zmian, jakie dokonywały się w rolnictwie w zakresie rozwoju
narzędzi produkcji. Kursy te, poświęcone szkoleniu w zakresie naprawy
i prowadzenia maszyn rolniczych dla kowali oraz rolników posiadają­
cych w gospodarstwie młockarnie parowe, musiały wywołać zmiany
w zakresie wytwórczości i usług rzemieślniczych. Ponadto zakres prac
kowalskich zostaje poszerzony o produkcję pieców żelaznych do ogrze­
wania i gotowania, obręczy do kół, łóżek, części metalowych do rozpo­
wszechniających się bryczek, tzw. fajtonów i inne.
19

1 9

Okrażen

123V-P1-MC;

Darżawen
arch.

ed.

Archiw

123V-P1,

a r c h . ed. 4 4 V - P 1 , K I . ; a r c h . ed.
arch.

ed.

148V-P1, ob.;

a r c h . ed.

grad

MC, wch.

Russe,
nr

fond

1682,

193V-P1, M ; a r c h . ed.
206V-P1, S t ; a r c h . ed.

s.

8,
1;

opis
arch.

162V-P1, ob.

6,
ed.

arch.

ed.

56VII, K r . ;

dok.

95V-P1, K r . , dok.

n r 000023;
n r 16177.

�136

WANDA

T a b . . I . Wykaz

kursów

PAPROCKA

rzemieślniczych

prowadzonych

w

latach

1914-1939
j Liczba

Miejsce, w k t ó r y m
o d b y w a ł się

Rodzaj rzemiosła

Rok

Czas trwania kursu

!' k u r s a n ­

kurs

Widin

tów
1914-1915

naprawa

i

kierowanie

maszynami
K u ł a , Ple wen
Widin

jak w y ż e j

1919

nowoczesne

\

1921
1924

krawiectwo

1928

kołodziejstwo

i 3 miesiące

15

kowalstwo

1

3 miesiące

23

2 miesiące

20

Widin
Kuła
Widin
j
¡

Widin
Widin

jak

1929

¡ brak

68

1915

!

Widin

35

dni

1

Widin
Widin

40
j

'

Widin
Widin

rolnymi
szewstwo

wyżej

1929
1930

szewstwo

1932

kowalstwo
stolarstwo

1939

krawiectwo

119

! 50

22

dni

1 miesiąc
I 50

dni

b u d o w l a n e j 45

dni

14

j 45

dni

68

szewstwo

i

31

3 miesiące
3 miesiące

krawiectwo

1933
1939

danych

2 miesiące

damskie

21

j

męskie

Konieczność uzupełnienia inwentarza gospodarczego i domowego po
okresie wojennym (wojny bałkańskie i I wojna światowa) jak i zmiany
w zakresie wyposażenia wnętrza wzmagają popyt na roboty stolarskie,
a postępujący proces rozpadu wielkich rodzin, budowa nowych domów —
zwiększa zapotrzebowanie na specjalistów w zakresie stolarki budowla­
nej. Zgodna jest opinia informatorów, że na lata 1920-1930 przypada
największy rozkwit rzemiosła. Potwierdzają to materiały archiwalne.
Jak wynika z zachowanego z 1939 r. spásu rzemieślników Gramady,
Toszewiec i Wodnej — liczba warsztatów, które zostały otwarte w po­
szczególnych latach, przedstawia się n a s t ę p u j ą c o :
20

lata
do

ilość

1919

warsztatów
4
17
13

1920-1925
1926-1930
1931-1935

5
9

1936-1939

Działalność Izby Przemysłowo-Handlowej i Rzemieślniczej nie ogra­
nicza się do akcji szkoleniowych. Wspólnie z Bułgarskim Związkiem
Rzemieślników tworzy na każdym szczeblu administracji państwowej
organizacje skupiające rzemieślników. W większych jednostkach admini2 0

Okrażen

Darżawen

Archiw

fond 141, n r po. r e d . 18, s. 33.

Widin,

fond

141

„ К " , op.

1,

arch.

ed.

20

1

33;

�137

STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

stracyjnych w ramach stowarzyszeń branżowych, w niższych wielo­
branżowych. Powstaje pewien podział kompetencji pomiędzy Izbą, która
ma za zadanie prowadzenie akcji szkoleniowych i nadawanie uprawnień
zawodowych, a Bułgarskim Związkiem Rzemieślników, który powołuje
do życia organizacje rzemieślnicze o charakterze spółdzielni.
Przejście od organizacji cechowych do stowarzyszeń rzemieślniczych
0 charakterze spółdzielczym jest bardzo charakterystyczne dla rzemiosła
bułgarskiego i świadczy o powszechności idei spółdzielczości i realizacji
jej zasad w szeregu dziedzin życia gospodarczego .
Rozwój ruchu spółdzielczego w okresie międzywojennym na terenie
całego kraju obrazuje niektóre dane liczbowe. W Roczniku Statystycz­
nym w 1938 r. podane są dane odnośnie do spółdzielni rzemieślniczych
1 rolniczych, które ilustruje tabela I I .
21

2 2

T a b . I I . Rolnicze

i rzemieślnicze

Rodzaj spółdzielni
Spółdzielnie

rzemieślnicze

Spółdzielnie

rolnicze

Spółdzielnie

kredytowe

spółdzielnie

produkcyjne

Kredytowe

i Niekredytowe

Razem

103
1649

342
313

445
1962

Ilość z r z e s z e ń w końcu roku

Rzemieślnicze

spółdzielnie

1934

1935

1936

1937

1938

produk­

52

54

64

66

65

prze­

35

35

38

38

38

1509

1532

1560

1600

1649

cyjne
Rzemieślnicze

spółdzielnie

twórcze
Rolnicze

spółdzielnie

Ilość członków w spółdzielniach w 1938 r. była następująca: w rol­
niczych 247 993, w rzemieślniczych 79 690, w handlowych 37 849, ro­
botniczych 36 711, w urzędniczych i wolnych zawodów 121 403.
W Gramadzie Zrzeszenie Rzemieślnicze (Zanajatczijsko Zdrużenie)
powstało w 1926 r. Zrzeszenie obejmowało całą gminę, w skład której
w t y m czasie wchodziły poza Gramada wsie Wodna, Toszewy, Medeszewcy o łącznej liczbie 6514 mieszkańców (według danych z 1926 г. ) ,
w t y m Gramada 4092 mieszkańców.
2 3

2 1

Jeszcze przed wyzwoleniem B u ł g a r i i na w s i b u ł g a r s k i e j z a c z ę ł y p o w s t a w a ć
k a s y w z a j e m n e j pomocy. N a p o c z ą t k u X X w . w c i ą g u 10 lat p o w s t a ł o 800 s p ó ł ­
dzielni kredytowych zorganizowanych z inicjatywy B Z N S . Partia K o m u n i s t y c z n a
z o r g a n i z o w a ł a podobne s p ó ł d z i e l n i e s k u p i a j ą c e 80 t y s . o s ó b pod n a z w ą O s w o b o ż d e n i e . Idee s p ó ł d z i e l c z o ś c i n a b r a ł y jeszcze bardziej r e a l n y c h m o ż l i w o ś c i r e ­
a l i z a c j i w o k r e s i e r z ą d ó w l u d o w y c h A . S t a m b o l i j s k i e g o (1920-1923).
2 2

2 3

Kooperativen

Broj
s. 11-12.

na

godisznik
naselenieto

za
po

1938 izdanie
naseleni

na BZKB,

mesta,

okręg

s. 6.
Widin,

Sofia

1966,

nr

5,

�138

WANDA PAPROCKA

Dokładne dane co do ilości rzemieślników i członków Zrzeszenia po­
chodzą z lat 1936-1939 i przedstawiają się następująco :
Vl

lata

ilość

członków

1936

54

1937

78

1938

103

1939

105

Zachowana imienna lista rzemieślników majstrów z 1939 r. pozwala
określić, jakie specjalności skupiały największą liczbę osób. Pierwsze
miejsce zajmuje kołodziej stwo, następnie krawiectwo, kowalstwo, murarstwo i inne. Ponieważ istniała bardzo wyraźna tendencja do łączenia
specjalności w ramach jednego rzemiosła, można stwierdzić, że brak
innych specjalności w zakresie obróbki drewna poza kołodziejstwem do­
wodzi, że pod tą nazwą k r y l i się również stolarze meblowi i budowlani,
a nawet bednarze.
Według oficjalnych danych nie istnieli na terenie Gramady rzemieśl­
nicy nie należący do Zrzeszenia. Badania wykazały jednak, że w nie­
których zawodach nie wymagających większego warsztatu, jak np.
w krawiectwie, kilka osób pracowało bez wymaganych u p r a w n i e ń .
Ścisła kontrola ze strony Zreszenia i wysokie kary za nielegalne pro­
wadzenie warsztatu uniemożliwiały pracę zawodową w ciągu dłuższego
czasu . Ochrona przed konkurencyjną działalnością „brakarzy", czyli
rzemieślników nie posiadających właściwych uprawnień do wykonywa­
nia zawodu, była jednym z głównych punktów programu działania
Zrzeszenia .
Powołanie do życia Zrzeszenia Rzemieślniczego świadczyło o potrze­
bie utworzenia takiego typu organizacji, która odpowiadałaby nowym
warunkom gospodarczo-społecznym, głównie rozwijającemu się społecz­
nemu podziałowi pracy i wzrastającej roli rynku w obrocie towarowo-pieniężnym. Charakter tej instytucji był wypadkową działania admini­
stracji państwowej dążącej do stworzenia nowego rodzaju więzi insty25

26

21

Okrażen
141

„ К " , op.

Darżawen

Archiw

Widin,

1, a r c h . ed. 41, 40; fond

fond

141

141

„K", op.

„К",

arch.

1, a r c h . ed.

ed.

1,

1.

10;

fond

12 1., 31; fond

141

„K", op. 1, a r c h . ed. 21 1, 17.
2 5

Por.

2(1

Nie

chciały

wypowiedzi
istniał

prowadzić

szenia s k ł a d k i w
zatrudnienia
2 7

Częste

pracujących

informatorów

przymus

należenia

działalność
wysokości

uczni
były

i

AZEPow.
do

zawodową,

50°/o s k ł a d e k

309-VI;

Zrzeszenia.
musiały

308-VI;

Osoby

jednak

nie

płacić

312-VI;
zrzeszone,
na

c z ł o n k o w s k i c h . Ponadto nie

rzecz
miały

310-VI.
które
Zrze­
prawa

czeladników.

wypadki

rzemieślników.

donosów
Por.

nadsyłanych

AZEPow.

315-VI;

do

Zrzeszenia

317-VI;

209-VI.

na

nielegalnie

�139

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

tucjonalnych i normatywnych, jak i coraz bardziej masowego ruchu
spółdzielczego.
Tworzenie się tego typu więzi o charakterze profesjonalnym świad­
czyć może o postępującym procesie dezintegracji tradycyjnej społecz­
ności wiejskiej. Związki o t y m charakterze nie mieściły się bowiem
w tradycyjnej organizacji wsi i ani swą strukturą, ani zasadami funkcjo­
nowania nie pokrywały się z dawną więzią rodzinną czy sąsiedzką.
Skupienie w ramach Zrzeszenia określonej grupy zawodowej, której
interesy, tak jak i pozostałych grup tego typu na terenie innych wsi,
reprezentuje określona organizacja nadrzędna, powoduje tworzenie się
więzi ponadlokalnej o charakterze społecznym i gospodarczym. Podział
rynków zbytu, kontrola cen i zakupu surowca, stosowanie się do okreś­
lonych norm produkcyjnych, jednolity system szkolenia — powodowały,
że ten odcinek życia gospodarczego wsi został włączony w system
działania ogólnopaństwowego. O tworzeniu się więzi społecznej świadczą
uroczystości zawodowe obchodzone dopiero od momentu powstania Zrze­
szenia w związku z dniem patrona rzemiosła Świętego Dymitra (8 listo­
pada). Uroczystości, w których brali udział wszyscy rzemieślnicy, maj­
strowie, czeladnicy i uczniowie oraz zaproszone delegacje innych Zrze­
szeń, były ważnym elementem w życiu społecznym wsi. We wszystkich
stowarzyszeniach uroczystości miały jednakowy program przygotowany
przez Bułgarski Związek Rzemieślniczy, manifestujący konsolidację tej
grupy zawodowej i podkreślający jej pozycję w strukturze społecznej
wsi .
2 S

Zrzeszenie pełniło wobec swych członków również szereg funkcji
zabezpieczających, które dotąd świadczone były wyłącznie w ramach
grupy krewniaczej czy sąsiedzkiej, np. w razie choroby, śmierci czy
innego wypadku losowego. Tego typu pomoc przestała mieć charakter
zwyczajowy, uległa sformalizowaniu. Charakterystyczne jest, że nie spo­
tyka się pomocy wzajemnej w zakresie prac związanych z gospodarstwem
rolnym, co świadczy, że związki te tworzyły się wyłącznie na bazie
zawodowej.
2 8

Okrażen

Pismo
nr

3938.

aby

Pismo
w

każde

rzemieślnik

musi

nież

uroczyste

185-VI;

62-VI

fond

wyrazem siły

Zrzeszenie
mieć

Związku
w

„ К " , op.

z

dnia

przypiętą

68-VI;

z

zabawy.

72-VI;

jest

wstążkę

1937 r. w s k a z u j ą

9

o

Saldo

3 0 7 - V I do

dnia

rzemieślników.

nieść

swoją

barwach

Zachowany

również

1, a r c h .

976

317-VI;

lewa.

główną

chorągiew,
kosztów

255-VI.

w

1956

r.

św. Dymitra,

narodowych

bilans

3 1, 13.

Winna być za­

defilada

że organizowano
—

ed.

października

obchodzenie

cerkwi. Po mszy

obowiązane

Rzemieślniczego.

przyjęcia
do

141

i jedności

dniu uroczysta misza w

czym

organizowanych

Widin,

Rzemieślniczego

j a k najbardziej uroczyste

te b y l y

tym

Bułgarskiego

Archiw

Związku

zaleca

uroczystości

mówiona
przy

Darżawen

Bułgarskiego

tym

AZEPow.

i

a

ulicą,
każdy

emblemat

uroczystości
dniu

rów­

177-VI

do

�140

WANDA

PAPROCKA

Pozostaje jeszcze do omówienia sprawa statusu społecznego rzemieśl­
ników. Badania wielkości gospodarstw rodzin, z których pochodzili rze­
mieślnicy, pozwalają stwierdzić, że była ona niejednokrotnie dość znacz­
na. Wyniki badań nad 28 rodzinami, z których pochodzili rzemieślnicy
prowadzący warsztaty w okresie międzywojennym, przedstawiają się
następująco:
Wielkość

50
3,6

¡
I

30-20

I

14,3

i
J

10

¡

13,3

gospodarstw

¡
j

10-5

I

35,6

i
J

w

P

o

n

i

z

ha

(w

e

I Bezrolni]
j

J

5

j

10,7

\

odsetkach)

7,2

B

r

a

k

Ogółem

danych
i

14,3

¡

100,0

Wielkość gospodarstw, które otrzymali rzemieślnicy, była już jednak
bardzo mała na skutek podziałów rodzinnych.
Poniższe zestawienie dokonane również na podstawie badań 28 rodzin
ilustruje rozmiary gospodarstw rolnych r z e m i e ś l n i k ó w .
29

Wielkość

Powyżej 5

i

5-2

gospodarstw w

i

Poniżej 2

i

ha

(w

odsetkach)
Brak

Bezrolni

Ogółem

danych
I

10,7

57,0

I

21,5

I

7,2

[

3,6

|

100,0

Jak wynika z tych danych, rzemieślnicy nie tylko pochodzili z rodzin
rolniczych, ale i sami w większości byli posiadaczami gospodarstw rol­
nych. Trudno jest mówić w tej sytuacji o dziedziczności zawodu t y m
bardziej, że jak wynika z poprzednich. zestawień większość warsztatów
powstała w latach 1920-1925, a więc do 1944 r. pracowała pierwsza gene­
racja rzemieślników o pełnych kwalifikacjach.
Wymagania, jakie stawiano przy uzyskaniu stopnia czeladnika czy
majstra (początkowo 4 klasy szkoły podstawowej, potem •— po reformie
szkolnej — 7 klas, jak również ukończenie dodatkowych kursów lub
praktyki w mieście) dawało rzemieślnikowi stosunkowo wysoką pozycję
w społeczności wiejskiej .
Znaczenie rzemiosła w strukturze społeczno-zawodowej wzmacniał
fakt, że nadal stanowiło ono jedyną możliwość zarobkowania pozarolniczego dla średniorolnej i małorolnej ludności.
Rynek pracy w dalszym ciągu był bardzo ograniczony. Zwiększony
zakres potrzeb ludności, a zatem wzrost poziomu konsumpcji, powoduje
rozszerzenie sieci handlowej. Wzrasta ilość sklepów, a więc i osób zaj30

2 9

3 0

Jw.
Okrażen

AZEPow.

Darżawen

310-VI.

Archiw

Widin,

fond

141

„К",

op.

1,

arch.

ed.

2

1,6;

�141

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

mujących się handlem. Zajęcie to — jak wspomniałam —• wymagało
jednak pewnego kapitału i znacznej przedsiębiorczości w warunkach
rosnącej konkurencji . Handel bydłem, produktami rolnymi i płodami
gospodarstwa domowego zależny był w znacznym stopniu od koniun­
k t u r y i nie mógł stanowić stałego i pewnego zajęcia.
Nowe inwestycje przemysłowe, których wzrost obserwować można
było w skali ogólnopaństwowej, szczególnie po kryzysie, od roku 1934
aż do wybuchu I I wojny światowej , w bardzo małym stopniu lokali­
zowane były w obecnym okręgu w i d i ń s k i m . Znajdujący się w samym
mieście Widinie przemysł reprezentowany był przez stare i pozbawione
odpowiedniego sprzętu technicznego fabryki założone niejednokrotnie
w końcu X I X i początku X X w. Mogły one zatrudnić bardzo niewielką
liczbę osób. Na 82 przedsiębiorstwa przypadało zaledwie 493 robotni­
ków . Najwięcej robotników angażował przemysł spożywczy, około 56%,
koncentrujący jednocześnie 76,2% całego sprzętu technicznego. Taka
mała ilość stanowisk pracy mogła wystarczyć jedynie dla mieszkańców
samego Widina.
31

1

32

33

34

Dla ludności Gramady pozostawały możliwości pracy, tak jak w po­
przednim okresie, w charakterze sezonowych robotników rolnych w du­
żych gospodarstwach, lub mało opłacalna dzierżawa ziemi za połowę
zbiorów. W tych warunkach jedynie rzemiosło dawało realną szansę
stałego zarobku. Sprzyjał temu unormowany system szkolenia pozwala3 1

Por.

AZEPow.

likwidowano

295-VI.

je z powodu

S3 W z r o s t

liczby

Często

zbyt

sklepy

otwierane

były

na

2-3

lata,

potem

się

nastę­

dużej konkurencji.

przedsiębiorstw

w

latach

1929-1939 p r z e d s t a w i a ł

pująco:
Lata

Ilość p r z e d s i ę b i o r s t w

1929
1934
1937
1939

Ilość zatrudnionych

881
834
2026
2164

38 251
26 .493
90 621
247 307

Por. N a t a n , op. cit., s. 443.
3 3

P.

Popów,

3 4

W

końcu

wyłącznie

w

Widiński

1939

mieście

kraj,

r. p r z e m y s ł

S o f i j a 1965, s.
w

Widinie przedstawiał

Rodzaj p r z e m y s ł u
P r o d u k c j a energii elektrycznej i cieplnej
Przemysł opałowy
m a t e r i a ł ó w budowlanych
ceramiczny
tekstylny
spożywczy
Razem

widińskim
się

91-92.
okręgu,

skoncentrowany

prawie

następująco:

Ilość p r z e d s i ę b i o r s t w
2

Ilość r o b o t n i k ó w

1
74

15
15
96
91
b.d.
276

82

493

3

�142

WANDA PAPROCKA

jacy już po 2 lub 3 latach (zależnie od rodzaju rzemiosła) uzyskać stopień
czeladnika, co umożliwiało pobieranie zapłaty za wykonywane prace.
Według ocen informatorów wysokość dochodów z dobrze prosperującego
warsztatu rzemieślniczego odpowiadała dochodom z 10 ha gospodarstwa.
Rozpiętość zarobków była dość znaczna i zależała niejednokrotnie od
koniunktury gospodarczej lub nawet od określonej mody. Niejedno­
krotnie krawcy pełnili w stosunku do rozwijającego się przemysłu tek­
stylnego rolę akwizytorów, oferując otrzymane z fabryki tkaniny w ko­
mis korzystającej z ich usług ludności wiejskiej. Ta działalność handlowa
dawała im znaczny dodatkowy dochód,, stwarzając równocześnie możli­
wość uczestniczenia w pozalokalnej wymianie handlowej .
Ograniczone możliwości zarobkowania pozarolniczego znajdują wyraz
w udziale ludności Gramady w migracjach zarobkowych poza granice
kraju. Kierunki sezonowej emigracji zarobkowej — to Francja i Niemcy.
Emigracja do Francji rozpoczęła się w Bułgarii później niż w innych
krajach europejskich. Pierwsi emigranci wyjeżdżają do Francji w latach
poprzedzających kryzys światowy w 1929 r. lub bezpośrednio po nim.
Możliwości znalezienia pracy w okresie kryzysu tłumaczy fakt, że w y ­
wołane kryzysem bezrobocie objęło we Francji głównie takie działy, jak
górnictwo i przemysł ciężki, natomiast rolnictwo odczuwało nadal brak
rąk do pracy. Emigrant bułgarski pochodzący ze wsi odpowiadał temu
zapotrzebowaniu . Brak materiałów statystycznych dotyczących emigra­
cji pozwala jedynie w przybliżeniu określić liczbę osób emigrujących
z Gramady. Na podstawie danych udzielonych przez informatorów, moż­
na stwierdzić, że emigrowało do Francji około 40 osób. Większość z nich
powróciła do kraju.
Stosunkowo duże koszty podróży uniemożliwiły migrację osobom
pochodzącym z rodzin małorolnych . Nawet w gospodarstwach średnich
opłacenie podróży wymagało zaciągnięcia pożyczek. Emigracja do Fran­
cji nie miała charakteru zorganizowanego. Jakkolwiek pierwsi emigranci
werbowani byli przez agentów, dalsze wyjazdy były wynikiem porozu­
mienia między emigrującymi a rodzinami i znajomymi w kraju.
Szybki proces asymilacji i łatwość nawiązywania kontaktów z lud­
nością miejscową, dobre warunki pracy skłaniały niejednokrotnie emi­
grantów do podjęcia decyzji pozostania we Francji. Jednakże trudności
w uzyskaniu zezwolenia ze strony władz na wyjazd pozostałych człon35

3(i

37

3 5

Krawcy

sprowadzając
3 6

Por.

s z a w a 1964,
3 7

H.
s.

Podróż

AZEPow.

pełnili

rolę

akwizytorów

r o c z n i e n a w e t do
Janowska,

700

m

Emigracja

fabryk

tekstylnych w

tkanin. Por. A Z E P o w .
zarobkowa

do

Gabrowie,

Sliwen,

313-VI.

Francji

1919-1936,

War­

116.
kosztowała

302-XI.

ok.

6 tys.

lewa, tj. w a r t o ś ć

pary

młodych

wołów.

Por.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

143

ków rodziny, spowodowane brakiem umowy emigracyjnej między obu
k r a j a m i , uniemożliwiały realizację tych zamierzeń. Prawie wszyscy
emigranci powrócili do kraju. Zarobki swoje przesyłali do rodzin, prze­
znaczając je na zakup ziemi, budowę domu itp.
Bardziej masowy i zorganizowany charakter miała sezonowa emigra­
cja zarobkowa do Niemiec i na tereny zajęte przez wojska hitlerowskie
w czasie I I wojny światowej. Rozpoczęta na krótko przed I I wojną
światową, rozwinęła się głównie w czasie wojny. Władze niemieckie
powoływały specjalne komisje werbunkowe przyjeżdżające do Widina,
Kuły, Beogradczyka, a nawet Gramady. Zawierano kontrakty na okres
od 6 miesięcy do 2 lat. Przygotowanie zawodowe kandydatów na wyjazd
nie odgrywało roli przy werbunku. Emigrowali zarówno rolnicy, jak
i rzemieślnicy, nie tylko członkowie, ale i głowy rodzin, o ile pozostawały
w domu osoby zdolne do prowadzenia gospodarstwa.
Zarówno na terenie Niemiec i Austrii, jak i krajów okupowanych
robotnicy bułgarscy mieszkali w obozach wraz z innymi narodowościami,
m. in. z krajów okupowanych. Zapewniono im jednak znacznie lepsze
warunki bytowe, obowiązywał ich tylko 5-dniowy tydzień pracy, przy­
sługiwała im całkowita swoboda poruszania się oraz płatny urlop, który
mogli spędzać w kraju. Bułgarscy emigranci pracowali głównie jako
robotnicy budowlani, w fabryce — sporadyczne były wypadki otrzymy­
wania pracy na roli. Podobnie jak i emigranci przebywający we Francji,
wszystkie zarobki przesyłali do kraju. Wobec trudnych w a r u n k ó w ma­
terialnych rodzin, które pozostały w kraju, kwoty te przeznaczone były
w zasadzie na bieżącą konsumpcję, a nie na inwestycje. W przybliżeniu
można określić, że w latach 1938-1942/1943 z Gramady wyjechało około
150-200 m ę ż c z y z n .
38

39

Praca w charakterze robotników niewykwalifikowanych, jaką naj­
częściej wykonywali emigranci, szczególnie rolnicy, nie dawała możli­
wości zdobycia konkretnego zawodu. Dla rzemieślników, którzy otrzy­
mywali pracę zgodnie ze swoim przygotowaniem zawodowym, istniały
większe szanse podniesienia kwaliffkacjii przez zapoznanie się z nowo­
czesnymi maszynami i technikami produkcji. W efekcie jednak emigracja
nie przyniosła większych zmian struktury zawodowej ludności Gra­
mady.
Poza omówionymi zarobkowymi emigracjami zewnętrznymi mężczyzn
istniała również wewnętrzna emigracja zarobkowa kobiet. Rozwijający

3 8

T r a k t a t y e m i g r a c y j n e z a w a r ł a F r a n c j a z C z e c h o s ł o w a c j ą w 1920 г., z
g o s ł a w i ą w 1929 г., W ł o c h a m i 1919 г., P o l s k ą w 1919 r. P o r . J a n o w s k a ,
cit.,
s. 62.
3 9

AZEPow.

303-XI;

310-XI.

Ju­
op.

�144

WANDA PAPROCKA

się w latach międzywojennych przemysł bułgarski, m. in. przemysł tkac­
k i , wymagał znacznej ilości rąk do pracy . Werbowaniem siły roboczej
zajmowali się agenci wysyłani przez fabrykę na teren całego kraju.
W Gramadzie pierwsze wyjazdy nastąpiły w latach 1930-1931, a głów­
nymi kierunkami migracja były ośrodki tkackie: Gabrowo, Warna,
Sofia .
Warunki podpisywanego kontraktu, k t ó r y nie mógł być krótszy niż
2 lata, pozwalały w praktyce na wyjazd kobietom n i e z a m ę ż n y m . Wy­
jeżdżały głównie dziewczęta z wielodzietnych rodzin małorolnych i śred­
niorolnych, które w podjęciu tej pracy widziały jedyną drogę zdobycia
posagu. Momentem atrakcyjnym w zawieranym kontrakcie było również
otrzymanie maszyny do szycia, która mogła stanowić w przyszłości
warsztat pracy. Mimo trudnych w a r u n k ó w pracy, ograniczenia swobody
poruszania się, pozbawienia prawa do urlopu, zwiększenia ponad ustalo­
ną normę dnia pracy emigracja zarobkowa dziewcząt trwała nieprze­
rwanie od 1930 do 1944 r o k u . Ciężkie warunki pracy powodowały
jedynie niechęć do powtórnych wyjazdów. Sporadyczne były przypadki
ponownego podejmowania pracy, szczególnie w tej samej fabryce.
Przyjmując, że w ramach przeprowadzanego co 2 lata werbunku
opuszczało Gramadę około 20-30 osób, w ciągu całego okresu wyjeż­
dżało ze wsi około 200 kobiet. Praca w tkalniach i przędzalniach nie
dawała przygotowania zawodowego, które można by wykorzystać w wa­
runkach gospodarstwa domowego. Natomiast otrzymywane przez emi­
grantki maszyny do szycia przyczyniły się do znajomości krawiectwa
wśród kobiet, które niejednokrotnie traktowane było przez nie zawo­
dowo.
Jest rzeczą znamienną, że wszystkie omówione powyżej migracje
mogą być zaliczane ze względu na motywy do migracji ekonomicznych.
Przeludnienie agrarne i niewielka chłonność rynków pracy skłaniały do
korzystania z każdej możliwości zarobku. Niski procent emigrujących
z Gramady jest wynikiem małych możliwości migracyjnych w skali
całego kraju, wynikających z polityki państwowej. Wszystkie jednak
40

41

42

43

4 0

W p r z e m y ś l e t k a c k i m w 1937 r. w 377 p r z e d s i ę b i o r s t w a c h
b y l o 28 670 r o b o t n i k ó w . P o r . N a t a n , op. cit., s. 438.

zatrudnionych

4 1

W c i ą g u c a ł e g o o m a w i a n e g o o k r e s u k o b i e t y w y j e ż d ż a j ą c e do W a r n y p r a ­
c o w a ł y w tej s a m e j f a b r y c e t k a c k i e j i p r z ę d z a l n i c z e j A s e n N i k o ł o w a . W c z a s i e
I I w o j n y ś w i a t o w e j f a b r y k a , t a b y ł a pod z a r z ą d e m n i e m i e c k i m w y k o n u j ą c p r o ­
d u k c j ę n a potrzeby armii.
4 2

P r z y j m o w a n o do p r a c y od 15 r o k u ż y c i a . N i e p e ł n o ł e t n o ś c i ą w i ę k s z o ś c i p r a ­
cownic t ł u m a c z o n o fakt pozbawienia i c h swobody poruszania s i ę poza teren f a ­
b r y k i , k o n t r o l ę k o r e s p o n d e n c j i itp.
Por. A Z E P o w . 300-XI; 306-XI.
4 3

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

145

migracyjne ruchy ludności Gramady są związane ze zmianami sytuacji
politycznej i ekonomicznej w skali całego kraju. Świadczy to, że Gra­
mada włączona była w nurt zasadniczych procesów, które kształtowały
obraz rzeczywistości bułgarskiej okresu międzywojennego.
*
Zmiany ustrojowe, jakie nastąpiły po rewolucji 1944 г., i szybki
proces przebudowy socjalistycznej wsi musiały odegrać zasadniczą rolę
w kształtowaniu się nowej struktury zawodowej ludności wiejskiej. K o ­
lektywizacja, a w jej konsekwencji rozdział, jaki nastąpił między gospo­
darstwem rolnym a gospodarstwem domowym, spowodowała proces pro­
fesjonalizacji niektórych czynności wchodzących dawniej w zakres
wielokierunkowej indywidualnej gospodarki. W miarę jednakże postę­
pów w zakresie modernizacji gospodarki rolnej i hodowlanej zwiększał
się dystans między zasobem doświadczenia produkcyjnego, jakim roz­
porządzano w gospodarstwie indywidualnym, a potrzebami w tym za­
kresie gospodarstwa kolektywnego. Aby dać podstawy procesom pro­
fesjonalizacji doświadczenie produkcyjne musiało ulec poszerzeniu i zmo­
dyfikowaniu.
Nawet rzemieślnicy, jedyni, których pracę można było traktować
w kategoriach zawodu, napotykali trudności we włączeniu się w nowy
system organizacji pracy w brygadach mechanicznych, bez pogłębienia
doświadczenia produkcyjnego.
Można stwierdzić na podstawie badań, że udział dawnych rzemieśl­
ników w tworzeniu się wyspecjalizowanej grupy technicznej w zakresie
obsługi maszyn rolniczych nie był duży. Nowa kategoria pracowników
tworzyła się głównie z młodzieży, która po odbyciu kursów specjali­
stycznych (w okresie początkowym, a obecnie technikum mechanizacji
rolnictwa) otrzymała status robotnika kwalifikowanego lub technika
(por. tab. I I I ) .
Przyczyn tego należy szukać w niskim poziomie technicznym, jaki
cechował warsztaty rzemieślnicze przed rewolucją, a w związku z t y m
trudności w opanowaniu nowych technik produkcyjnych, wymagających
często dodatkowego szkolenia. Należy również wziąć pod uwagę pewien
emocjonalny stosunek do wykonywanego dawniej zawodu i samego war­
sztatu pracy. Zgodnie ze statutem spółdzielni rolnej rzemieślnicy obo­
wiązani byli oddać swój warsztat spółdzielni jako swój wkład członkow­
ski. Wiele z warsztatów, szczególnie kuźnie, w dalszym ciągu pełniły
swoje funkcje. Możliwość pracy we własnym warsztacie lub w warun­
kach zbliżonych do dotychczasowych była na pewno ważnym czynnikiem
psychologicznym przy wyborze miejsca pracy.
10 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

�1

г05

Tab.

III.

Pracownicy

Rolniczej

Spółdzielni

Produkcyjnej

według

Ogółem zatrudnion.
Wiek
Licz.

18- 25

26- 35

36- 45

46- 60

1 Analfa­

Półanal­

beta

fabeta

/о

początkowe
( I - I V kl)

Wykształc.
podstawowe
( I - V I I klas.)

wieku

Wykształć,
podstawo­
we +

kurs

i wykształcenia

Wy­
kształć,
średnie

zawodów.

M

15

100

К

7

100

M

100

К

31
30

M

54

100

к

72

100

M

98

100

2.04

к

84

100

4,76

Dane zawarte w tablicy
zaeja b a d a ń ) .

Wykształć,

płci,

!

_

i

-

—

26,67

71,42

—

100

d o t y c z ą 25% caiej

26,67

3,23

54,83

16,67

70,0

29,03

(w

Wy­
kształć,
średnie
zawodo­
we

13,33

26,67

14,29

14.29

6,45

3,23

odsetkach)

Wy­
kształć,
wyższe

55

6,66

Я
O
o

5,56

&gt;

9,26

61,11

18,51

5,56

15,27

73,61

5.56

2,78

2,78

19,39
31,97

65,31

7,14

2.04

2,04

1,02

1,02

2,38

55,95

1,19

1,19

1,02

4,76

B.

Kopczyńska-Jaworska,

Wieś

Gramada, p r o b l e m a t y k a г

&gt;

3,33

—

zbiorowości (por.

&gt;
O

&gt;

3,23
3,33

6,67

Brak
danych

organi-

�STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

147

O wiele więcej możliwości adaptacji mieli przedstawiciele tych dzia­
łów wytwórczości wiejskiej, w których mechanizacja nie likwidowała
pewnych procesów produkcyjnych, lecz je ułatwiała, a asortyment w y ­
konywanych przedmiotów i usług nie uległ większym zmianom, jak np.
w brygadach stolarskich czy murarskich.
Jeżeli porównać liczbę osób zatrudnionych w rolniczej spółdzielni
produkcyjnej w działach technicznych, to na 678 osób tylko 32 wykonują
prace odpowiadające zakresowi czynności rzemieślniczych. Świadczy to
0 daleko posuniętym podziale pracy, zasadniczo odmiennym od ustalo­
nego w produkcji rzemieślniczej, w której wykonany produkt jest w y ­
nikiem pracy jednej osoby.
Poza rzemiosłem związanym bezpośrednio z rolnictwem pozostaje
jeszcze cała sfera działalności rzemieślniczej związana z zaspokajaniem
potrzeb w zakresie gospodarstwa domowego, a więc odnoszący się do
indywidualnego zapotrzebowania mieszkańców wsi na usługi i produk­
cję rzemieślniczą. Zbadanie stopnia, w- jakim rzemiosło odpowiada na
zapotrzebowanie w tej dziedzinie, pozwoli ustalić, jaką rolę może ono
spełnić w procesie urbanizacji, w procesie realizacji miejskich wzorów
kulturowych.
Zorganizowanie zarówno produkcji, jak i usług rzemieślniczych dla
ludności Gramady w ramach Spółdzielni Rzemieślniczej (Zanajatczyjska
Kooperacja Zankoop) nastąpiła w 1946 г., wcześniej niż dokonana została
kolektywizacja wsi. Wydaje się więc, że w zorganizowaniu spółdzielni
w tak szybkim czasie podstawową rolę odegrały tradycje działalności
tego typu instytucji przed rewolucją. Dowodzi tego również pewne
podobieństwo struktury organizacyjnej tych instytucji. Spółdzielnia Rze­
mieślnicza przekształcona następnie w roku 1954 na Wytwórczą Spół­
dzielnię Pracy (Trudowo Proizwoditielna Kooperacja TPK) do roku 1967
posiadała siedem działów. Analiza procesu powstawania i stanu zatrud­
nienia w poszczególnych specjalnościach daje obraz wzrostu potrzeb
mieszkańców Gramady.
Pierwszymi utworzonymi działami w 1946 r. były działy stolarski
1 krawiecki. W 1950 r. dział krawiectwa damskiego, w 1954 fryzjerstwa
damskiego i męskiego, w 1956 szklarski. W następnych latach w po­
szczególnych działach dokonuje się dalsza specjalizacja. Spada natomiast
liczba osób zatrudnionych w działach stolarskich. Konkurencja produk­
cji fabrycznej w stolarstwie meblowym lub dużych warsztatów zmecha­
nizowanych w bednarstwie jak również spadek zapotrzebowania na
roboty kołodziejskie zmniejsza zakres robót ograniczając je do zadań
głównie o charakterze usługowym. W t y m należy również widzieć przy­
czynę likwidacji działającego od 1900-1967 r. oddziału metalowego pro­
dukującego naczynia emaliowane i aluminiowe. Zorganizowanie k i l k u -

�148

Rye.

WANDA PAPROCKA

3.

Świadectwo

majsterskie

wydane

w

1930

r.

przez

Izbę

Przemysłowo-

- H a n d l o w ą w Russe
Fot. N . NikoJow, 1968

dziesięciu stanowisk pracy w tym dziale miało zaktywizować lokalny
rynek pracy i zabezpieczyć częściowo przed odpływem młodzieży do
miasta i przemysłu. Jednak konkurencja większych zakładów przemy­
słowych tego typu zmusiła spółdzielnie do likwidacji oddziału.
Organizacja jak i możliwości produkcyjne Spółdzielni nie pozwalają
jej odegrać roli czynnika działającego hamująco na procesy migracyjne.
Stać się ona może natomiast placówką dającą możliwości zatrudnienia
dodatkowego przez prowadzenie w spółdzielniach powszechnie stosowa­
nej pracy chałupniczej. Taki zresztą charakter ma spółdzielnia kra­
wiecka założona w Toszeweach zatrudniająca około 80 kobiet. Skupia
ona wyłącznie kobiety w wieku średnim lub starsze. W pojęciu kobiet
młodych praca ta nie daje „konkretnego" zawodu, jakkolwiek wymaga
od nich nabycia pewnych kwalifikacji. Dla kobiet starszych natomiast
jest to najczęściej korzystna forma dyskontowania posiadanych umie­
jętności.
Struktura zatrudnienia w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej (tab. I V )
wskazuje wyraźnie na niepełne wykorzystanie siły roboczej na wsi,
czego podstawową przyczyną jest sezonowość pracy w gospodarstwie

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

Tab.

I V . Struktura

zawodowa

Rolniczej

Spółdzielni

Produkcyjnej

149

w

Gramadzie

1
Rodzaj zawodu
Stale

Ogółem

Mężczyzn

Kobiet

1544

967

577

756

285

471

326

245

81

38

6

32

V. 32
27

33

33

j

pracujący

Rolnictwo
Hodowla
Dział

przemysłowy

D z i a ł uboczny i u s ł u g i
Budownictwo i melioracje

22

22

109

109

161

158

3

zastępcy

4

•—

specjaliści

11
2

4
8
2

•—•
•—

Doglądanie
Transport

dobytku

i

Główni

roboczego

samochodowy

Traktorzyści
Prezes

5

—
—

kombajnerzy

Planiści

—

Prawnicy
Personel buchalteryjny

—
3

—
12

5

Magazynierzy

17
13

13

—•

Personel

11
9

8
9

—

1295

764

537

104

73

31

623

358

265

568

333

235

biurowy

Straż
Czasowo

pracujący

Chorzy

i inwalidzi

Mężczyźni

powyżej

59 1.

K o b i e t y p o w y ż e j 54 1.
I n n i czasowo p r a c u j ą c y

3

44

r o l n y m . Ilość osób czasowo zatrudnionych (w wieku produkcyjnym)
wynosi blisko /з w stosunku do stałego zatrudnienia w spółdzielni.
Przyczyną niepełnego wykorzystania siły roboczej w rolnictwie jest,
poza sezonowością pracy w gospodarstwie rolnym, postępująca mecha­
nizacja rolnictwa. Oba te czynniki pogłębiają powszechnie występujące
dysproporcje między liczbą osób wchodzącej w wiek produkcyjny a liczbą
miejsc pracy w rolnictwie zwalnianych przez osoby starsze.
Konsekwencją tego stanu rzeczy jest odpływ młodzieży do miasta
i ośrodków przemysłowych. Znaczną rolę w t y m procesie odgrywa roz­
wój szkolnictwa w zakresie szkół średnich i zawodowych. Wyjazd ze
wsi dla kontynuowania dalszej nauki jest najczęściej pierwszym kro­
kiem do stałej emigracji.
Przy powszechnej opinii o korzystniejszych warunkach pracy w prze­
myśle w stosunku do rolnictwa i przy realnie istniejących różnicach
х

44 p r a c o w n i c e
z umową
ną

w

między

czasie

spółdzielni
Spółdzielnią

nasilenia

darstwie rolnym.

robót

krawieckiej
Pracy
polnych

w

Toszewcach

Wytwórczej
na w i o s n ę

a Rolną
i na

obowiązane
Spółdzielnią

jesieni p r a c o w a ć

są

zgodnie

Produkcyj­
w

gospo­

�150

WANDA PAPROCKA

R y e . 4. P r a c o w n i a s t o l a r s k a T P K
Pot. N . Nikolow, 1968
45

płac zjawisko to nabiera cech pewnej prawidłowości . Rozmiary m i ­
gracji uzależnione są od stopnia nasilenia procesów industrializacji.
W odniesieniu do Gramady sprzyja migracji znaczny wzrost inwe­
stycji przemysłowych na terenie okręgu widińskiego, głównie samego
Tab.

V.

Liczba

robotników

zatrudnionych

w

przemyśle

w

latach

1939

i

1962

L i c z b a z a t r u d n i o n y c h robotn.
Rodzaj przemysłu
1939

—

Przemysł

—

P r z e m y s ł ceramiczny
P r z e m y s ł tekstylny

Przemysł
Inne

i

obuwniczy

spożywczy

P r z e m y s ł chemiczny

i

kauczukowy

działy

Razem
4 5

P o r . "W.

turno-bitowi

Todorow,

probierni

495

16-krotny

1443
368

3,5

1051

—

96
91

Przemysł krawiecki
Przemysł skórzany

wzrost

30

P r z e m y s ł opałowy i wydobycie rudy
P r z e m y s ł maszynowy i obróbka metali
P r z e m y s ł m a t e r i a ł ó w budowlanych
drzewny

1962

na

Migracjonite

sełoto,

440

5

175

—
—
—

—
—
—

736

276

1838

6,5

118

—

76

—
—

1056

493

7806

procesy

S o f i j a 1968, s.

i niakoj
16-17.

„

„

15-krotny

ikonomiczeski

i

kul-

�151

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

Widina. Powiększyła się wielokrotnie liczba osób zatrudnionych w prze­
myśle (tab. V ) .
Równocześnie zwiększyło się znacznie zatrudnienie w sektorze spół­
dzielczym. W samym Widinie czynnych jest 6 spółdzielni, w okręgu
widińskim — 12.
Poniższe zestawienie ilustruje stan zatrudnienia w poszczególnych
spółdzielniach branżowych w Widinie w 1966 r.
46

4 7

Rodzaj spółdzielnij Ilość zatrudnion.
Krawiecka

800

Stolarska

|

150

Cukiernicza

i

104

Konfekcyjna

;

145

Szewska

j

161

Malarska

j

72

i

1432

R a z e m

W rzemiośle prywatnym zatrudnionych jest na terenie Widina 157
osób w 35 branżach .
Uwzględniając podniesienie stanu zatrudnienia w przemyśle w la­
tach 1962-1968 do 8 tys. osób można przyjąć, że łącznie w wymienionych
dziedzinach gospodarki narodowej zatrudnionych jest około 10 tys. osób.
W stosunku do liczby ludności Widina, która wynosi 36 820 osób, w t y m
w wieku produkcyjnym 23 177 o s ó b , ta ilość stanowisk pracy jest bar­
dzo duża. W w y n i k u zaawansowanych procesów industrializacji uległa
zmianie struktura zawodowa ludności Widina. W stosunku procentowym
przedstawia się to następująco: 44,3% stanowią robotnicy, 31,8% urzęd­
nicy, 9,4%» członkowie rolniczej spółdzielni produkcyjnej, 3,5% indy­
widualne gospodarstwa rolne, 39% rzemiosło spółdzielcze, 4,4% rzemiosło
indywidualne, 0,6% kupcy prywatni, 0,8% wolne zawody, 1,3%. inne
kategorie .
48

49

50

Wzrostowi możliwości zatrudnienia odpowiada znaczny wzrost liczby
ludności w porównaniu do okresu przed rewolucją 1944 r.
Liczba ludności Widina w latach 1939-1965 wynosiła: w roku 1934 —
18 465, w 1946 — 18 481, w roku 1956 — 23 932, w roku 1965 — 36 820 .
5l

4 9

Popów,

4 7

Wg

Wytwórczej
4 8

Wg

op.

cit.,

(Okryżen
danych

98.

Sojuz na

uzyskanych

Miejskiego P r z e m y s ł u
nost i

s.

danych uzyskanych w

1968 r . z O k r ę g o w e g o Z w i ą z k u S p ó ł d z i e l n i
Trudowo Proizwoditelnite
w

i Rzemiosła

1968

r.

z

Miejskiej

(Gradsko

Naroden

r. Por.

Popów,

Rady
Sawet

Narodowej
Mestna

Wydział

Promyszlen-

Zanajati).

4 9

B r o j na

naselenieto,

5 0

D a n e te

odnoszą

5 1

Broj

naselenieto,

na

się

s.
do
s.

18.
1962
12.

Pracy

Kooperacii).

Widinski

kraj,

s.

84.

�152

WANDA

PAPROCKA

R y e . 5. P r a c o w n i a b e d n a r s k a T P K
Fot. M . Pokropek, 1968

W stosunku do 1934 r. liczba ludności wzrosła prawie dwukrotnie,
przy czym główny przyrost przypada na lata nasilenia procesów indu­
strializacji. Wskazują na to dane statystyczne. Jeżeli przyjąć za 100°/o
rozwój produkcji przemysłowej w Widmie w 1952 r. to w 1955 r. pro­
dukcja ta wzrasta do 124°/o, w 1958 r. do 187'%, w 1960 r. do 344%,
w 1962 r. do 481%, a w 1964 r. do 625% .
52

5 2

Statisticzeski

godisznik

na

okrág

Widin

1964,

Smoljan

1966,

s.

45.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

153

Biorąc pod uwagę znaczenie Widina jako rynku pracy należy rów­
nież uwzględnić możliwości zatrudnienia, szczególnie dla pracowników
0 niższych kwalifikacjach zawodowych, przy budowie samych obiektów
przemysłowych. M . in. prowadzona od 1964 r. budowa fabryki chemicz­
nej, w której znajduje zatrudnienie 8 tys. osób, wymagała znacznych
rezerw siły roboczej, podobnie jak i inne mniejsze obiekty przemysło­
we oraz rozwijające się znacznie budownictwo mieszkaniowe.
Analiza procesów migracyjnych w Gramadzie dokonana na podsta­
wie ksiąg meldunkowych ludności wskazuje na dwa rodzaje emigracji:
emigrację obejmującą całe rodziny związaną z likwidacją gospodarstwa
domowego, przy czym czas wyjazdu poszczególnych osób może być róż­
ny, oraz emigracje indywidualne członków rodziny. Pierwszy rodzaj
należałoby zaliczyć do emigracji stałej. W drugim przypadku mogą to
być emigracje czasowe, jakkolwiek okres przebywania poza miejscem
stałego zamieszkania według przedstawionych danych jest dłuższy niż
zazwyczaj przyjęty w klasyfikacji emigracji czasowej.
Dokonane zestawienia odnoszą się do migracji w latach 1958-1968
1 obejmują te rodziny i osoby, które w omawianym okresie nie reemigrowały. Dziesięcioletni okres przebywania poza wsią pozwala zaliczyć
je do emigracji stałych (tab. V I i V I I ) .
Nasilenie procesów migracyjnych następuje po dokonaniu pełnej ko­
lektywizacji wsi, t j . od około 1956-1957 r. Zamiana struktury organi­
zacji pracy w rolnictwie nie wymaga już angażowania całego zespołu
rodzinnego, jak np. w gospodarstwie indywidualnym. Odejście z gospo­
darstwa jednego członka rodziny nie powodowało już zwiększenia ob­
ciążenia pracą pozostałych na gospodarstwie osób. Równocześnie indu­
strializacja stwarza szersze możliwości swobodnego wyboru miejsca
pracy, szczególnie dla młodego pokolenia. Zamieszczone na tab. V I I dane
charakteryzują m. in. skład wychodźców wg wieku i stosunku pokre­
wieństwa do g ł o w y . rodziny. Dane wskazują wyraźnie, że największa
grupa migrujących to synowie i córki głowy domu w grupach wieku
18-25 lat i 26-35 lat. Głównym kierunkiem migracji jest Widin miasto
okręgowe, zgodnie z ogólną prawidłowością w zakresie - terytorialnego
zasięgu wędrówek .
Spośród emigrujących największą grupę stanowią rolnicy. Brak po­
dania zawodu u wielu emigrantów nasuwa przypuszczenie, że jest to
młodzież z ukończoną szkołą podstawową, która ze względu na wiek
53

54

6 3

K s i ę g i m e l d u n k o w e l u d n o ś c i G r a m a d y z a l a t a 1956-1969.
'' P o r . T o d o r o w , op. cit.;
M. P o h o s k i ,
Migracje
ze wsi
do
miasta,
W a r s z a w a 1963. D o t y c z y to t e n d e n c j i , o b s e r w o w a n y c h w b a d a n i a c h n a d m i g r a ­
c j a m i , do o s i e d l a n i a s i ę l u d n o ś c i w i e j s k i e j w p o b l i ż u m i e j s c o w o ś c i z k t ó r y c h p o ­
c h o d z ą , n a j c z ę ś c i e j w m i a s t a c h tego samego w o j e w ó d z t w a .
s

�Tab.

VI.

Migracje

indywidualne
Stosunek

według

-o
w
o
-u
o

to

A!

Я N

migracji,

kierunku

' i-t
O
Ł)

M
3

с

я
А!
N
U
3

С

tš

ю
ем j со
со 1 to

СО

с
о
1

2

—

1

2

11

7

3

1959

28

1

13

10

—

1960

41

6

15

13

2

1

2

1961

29

3

10

10

1

5

1962

36

5

11

11

—

—

5

2

3

1963

20

9

5

2

3

1

1

1964

25

3

10

7

1

2

—

—

1965

33

1

10

13

3

2

1

3

1966

21

1

8

10

1

1

1967

43

2

22

12

5

2

1 18

7

1

2

29

8

Razem

362

32

i

stosunku

do

głowy

15

17

7

134

115

25

1

rodziny

Zawód

migracji

1

25

61

zawodu

Kierunek

1958

1968

wieku,

Wiek

rodziny

•N

8

migracji,

pokrewieństwa

do g ł o w y
Lata

lat

13

1

i
1 11 Í
2 15}

—

6
13

!

i

15
7

: 4

16!

9

1
и!
16!

6
8

! 1
I 1
2

8

1 3

1 1

8
1

1

!

22 '

16 154|

! 2

16

7

26

7

122

ř V
я &lt;=
Pi СО

¿

! i
! 6

1 1

О)

Iю о
Т i to
СО
i
со

1
,

i 35

11

—

l|
4 1
i!
6;
!

—
1Í
3
19

1
1

as а \
ей

,£2

CD M

TJ

3

—

14

16
5

1

12

1

7

2

14

3

7

1

&gt;

10

1114

I i &gt;c

С
cd Q
и ее
.fi T3

CU
i N

\O

;

3

14
9
2
1 2 * ¡ 14
11
4 51 2
11
2 v! 3
9
2 —
1
8
1 1 1
2
11
1 и
4
1 91 3
13
1 13 ¡ 2
1 14
2 26 1 2

5

—

—
—

fi
-o
uf
N
U

3

17

14

1
1

2
1

Vej' 23 I 118

Si

i?
13
21
' :J
' i 25
1 2¡ 10
2
12
j I 10
14
! 2
¡ — 15
3
! I
25
í в
2 43
1

1]

5

!

1

"i
22 1 191

&gt;
53

!

3

!—
!

»

¡10

13
5
4
8

i 8
5

9

8
6
6
7
9
5
5
10
5
7
пi

74 75

D

&gt;

&gt;
TJ

я
о
о
я
&gt;

�Tab.

V I I . Migracje

szego

stale

rodzin

według

lat

migracji,

kierunku

wieku

i stosunku

do głowy

pierw-

rodziny

U!
Kierunek

Ogółem

N

T3
O

migracji

Z

W

1958

2

8

1959

9

43

—

33

2
10

I960

7

21

1

19

1

1961

5

22

—

10

12

1

1962

8

34

1

33

1963

2

17

—
—

1964

5

28

1965

5

14

1966

1

6

—
—
—
—
—
—

—

1967

1

4

1968

4

19

49

216

2

11

6

17

11

9

2

—
—

3

4

3

2

—
—

2

1

1

1

3
1

3

—
—

3

5

1

1

2

—
—
—

—
—
—

—

19

—
—
—

167

47

2

12

19

6
4

а и
и &gt;&gt;
ja а

i
to

¡4
6

a

w

ó

1

—

i
~~ i
- i
i !
— i

I

i

i i

—

1
1
1
8

—

_ i

3

!

с
"о

I О)

ní о
Я Я

а
'ZŁ
¡4 а
N

2

3

1

2

1

4

1

2

—
—
—

4

—

1

1

2

1

3
1

5

6
1

—
— —
1

1

—
—
—

2

1
1

27

4

— —
— —
1 —
— —
— —
—
1

1
2

—

3

_

1

—

1

—

7

3

1
1

—

я

d
Я

с
a
&gt;

•о

1

—
—
—

poki-ewieństwa

do g ł o w y r o d z i n y

d

ct)
T3

a
•3

•o

Stosunek

P i e r w s z a osoba m i g r u j ą c a z r o d z i n y

Lata

Razem

migracji,

emigranta

N

&gt;

£

о
ci
о

'g

si

&gt;

—

6

1

4

1 I

2

3

1 I

1

5

СП
N

&gt;
О

2

а

5

о
я

3
1

&gt;

&gt;
о

1
4
34

и

и5

7

3

1

ЬОт

�156

WANDA

PAPROCKA

nie zdążyła nabyć kwalifikacji rolnika w indywidualnym gospodar­
stwie rolnym, jak również nie podejmowała dotąd pracy w Rolniczej
Spółdzielni Produkcyjnej. Znaczną grupę stanowią również uczniowie.
W rubryce tej uwzględniono także studentów wyższych uczelni.
Z analizy migracji stałych rodzin wynika, że pierwszymi osobami
emigrującymi są przeważnie głowy rodzin w grupach wieku 25-35 lat
i 36-45 lat. Podstawowym kierunkiem migracji, tak jak i przy migra­
cjach indywidualnych, jest Widin. Z reprezentowanych zawodów naj­
większą grupę stanowią rolnicy.
Jak wykazały badania ruchów migracyjnych na terenie całej B u ł ­
garii prowadzone przez W. Todorowa, okręg widiński charakteryzuje
się najsłabszym nasileniem procesów migracyjnych poza granice admi­
nistracyjne o k r ę g u . Odpływ ludności ze wsi w stosunku do zalud­
nienia wynosi 2-2,75%, a więc powyżej najniższego w obliczeniach To­
dorowa procentu migrujących ze wsi w skali całego k r a j u .
Na terenie Gramady mamy do czynienia z jeszcze jednym rodzajem
migracji zarobkowych — migracjami wahadłowymi, do których zalicza
się codzienne dojazdy do pracy. Dość znaczna odległość Widina od Gra­
mady (32 km) powoduje, że grupa osób dojeżdżających do pracy jest
niewielka. Wg oficjalnych danych liczy 51 osób o kwalifikacjach rze­
mieślniczych zatrudnionych w sektorze p a ń s t w o w y m . Są to murarze
i tynkarze pracujący w Widinie przy budowie kombinatu chemicznego.
Część z nich to rzemieślnicy, którzy przygotowanie zawodowe nabyli
przed podjęciem pracy, część przeszła przeszkolenie na budowie.
Zahamowanie procesów migracji ze wsi do miasta i przemysłu może
nastąpić na drodze planowego rozmieszczenia inwestycji przemysłowych.
Przykładem realizacji tych zadań jest uruchomienie na terenie Gra­
mady oddziału Fabryki Sprzętu Telekomunikacyjnego, której centrala
znajduje się również na terenie okręgu widinskiego. Oddział posiada
dwa działy: produkcyjny i montażowy. Na oddziale montażowym pra­
cuje 125 kobiet (średnia wieku 25 lat) i 33 uczennice, na drugim 90 bób,
w tym 24 kobiety. Przygotowanie do pracy dawały 3-miesięczne kursy
odbywane początkowo w centrali fabryki w Beogradczyku, obecnie na
miejscu.
Przewaga kobiet wśród zatrudnionych jest wynikiem obecnego profilu
produkcyjnego fabryki opierającej swą działalność głównie na montażu
i ulegnie zmianie w miarę rozbudowy działalności wytwórczej fabryki.
Powstanie nowej kategorii pracowników o określonych kwalifikacjach
35

54

57

6 5

5 6

5 7

Todorow,

op.

cit.,

s.

27.

T a m ż e , k a r t o g r a m 1, s. 25, s. 31.
W g danych uzyskanych z Gromadzkiej

Rady

Narodowej (SONS)

w

1968

r.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

R y c . 6. W a r s z t a t m e c h a n i c z n y

157

TKZS
Fot. N . Nikołow, 1968

przyczynia się do dalszego różnicowania struktury zawodowej ludności
Gramady.
Jeżeli dokonać procentowego zestawienia ilości zatrudnionych miesz­
kańców Gramady przyjmując za 100% liczbę mieszkańców w wieku
produkcyjnym, struktura zawodowa ludności wsi w chwili obecnej przed­
stawiać się będzie następująco :
Jak wynika z tabeli V I I I procent osób pracujących poza rolnictwem
czynnych zawodowo wynosi 20,8.
Jeżeli ponadto wziąć pod uwagę, że 3 1 % zatrudnionych w Rolniczej
Spółdzielni Produkcyjnej (TKZS) pracuje w brygadach mechanicznych,
grupa osób nie związanych bezpośrednio z produkcją rolną i hodowlaną
lub związanych z nią pośrednio wynosi około 50%.
Procent ten ulegnie podwyższeniu w planie 5-letnim (1970-1975),
który przewiduje zwiększenie zatrudnienia w sektorze spółdzielczym
o 30%, w przemyśle państwowym o 120% . Ten wzrost zatrudnienia
w zawodach pozarolniczych, a w toku dalszych postępów wzrost od­
setka zatrudnionych w usługach kosztem zatrudnionych bezpośrednio
5 8

r&gt;i)

5 8

Jw.
Informacje uzyskane z W o j e w ó d z k i e j
S a w e t P l a n ó w O t d e l ) w 1968 r .
5 9

Rady

Narodowej

(Okrńżen

Naroden

�158

WANDA
Tab.

Ogółem

VIII.

Struktura

zawodowa

mieszkańców

Odsetek

osób

Ogółem

osoby

Rolnicza

w
w

wieku

produk.

wieku

Spółdzielnia

PAPROCKA

produk.

mieszkańców

wsi

Gramada

Ogółem

Mężczyzn

Kobiet

100

100

100

56,5
100

62,0
100

50,0
100

Produkcyjna
47,0

54,4

37,5

17,2

19,2

17,4
5,3

Spółdzielczość wiejska
Gromadzka Rada Narodowa

8,0
1,38
0,64

1,8
6,6
1,2
0,8

0,5

Szkolnictwo
S ł u ż b a zdrowia

2,58
0,49

1,4
0,3

4,2

0,64

0,7

(stale z a t r u d . )
Rolnicza Spółdzielnia

Produkcyjna

(sezonowo zatrud.)
Spółdzielnia Pracy Wytwórczej
Przemysł

Usługi
Stacja

państwowy

łącznościowe

i

kultura!.

3,35

9,7
1,8

0,7
0,5

Maszynowo-Traktorowa

(międzyspółdzielcza)
Inne miejsca pracy i niepracujący

3,80

6,4

15,10

10,2

0,8
21,6

w produkcji jest ważnym wskaźnikiem w analizie szeroko rozumianych
procesów urbanizacyjnych.
Obserwujemy więc wyraźny proces różnicowania się społeczno-za­
wodowego ludności, jak i wzrost zatrudnienia w działach pozarolniczych.
Kierunek procesu różnicowania zawodowego jest dwojakiego rodzaju.
Jeden związany z powstaniem rozwiniętej, wielopłaszczyznowej struk­
tury gospodarczej wsi, drugi z ogólnym nurtem industrializacji kraju.
Rozwój produkcji przemysłowej na terenie wsi pociąga za sobą
szereg konsekwencji. Proces industrializacji w tych warunkach pozba­
wiony jest szeregu ujemnych zjawisk. Zatrudnienie w przemyśle w przy­
padku migracji z terenów rolniczych niesie ze sobą szereg elementów
dezorganizacji społecznej, m. in. związanych z przystosowaniem się do'
miejskiego trybu życia, korzystanie z jego instytucji, urządzeń itp.
W tym wypadku natomiast zasadniczy problem sprowadza się do spraw
związanych wyłącznie z zawodem, sprawy kwalifikacji, zagadnienia k u l ­
tury pracy itp.
Taki kierunek procesu industrializacji, jaki obserwujemy we wsi
Gramada, przynieść musi również określone konsekwencje dla społecz­
ności wiejskiej. Dotąd wieś była w mniejszym lub większym stopniu
identyfikowana z pojęciem Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej. W chwili
obecnej problem ten staje się bardziej złożony. Tworzy się nowa kate­
goria robotników- kwalifikowanych, którzy spełniają zadania odpowiada­
jące wymogom pojęcia zawodu, których różni jednakże od robotnika

�159

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

K y c . 7. O d d z i a ł m o n t a ż o w y F a b r y k i S p r z ę t u

Telekomunikacyjnego
Fot. N . Nikołow, 1968

zatrudnionego w fabryce, w ośrodku przemysłowym, ścisłe powiązanie
ze środowiskiem wiejskim — pozostaje on bowiem w dalszym ciągu
członkiem tej społeczności.
*

#
Przedstawiony w pracy materiał pozwala na stwierdzenie pewnych
zasadniczych czynników wpływających na kształtowanie się struktury
zawodowej ludności wsi Gramada w poszczególnych okresach.
1. W warunkach gospodarki wielkorodzinnej proces polaryzacji za­
wodowej przebiegał bardzo powoli. Jedną z głównych przyczyn tego
był znaczny stopień samowystarczalności rodzinnych wspólnot gospo­
darczych. Jakkolwiek wewnątrz rodziny istniał ściśle obowiązujący po­
dział pracy i znaczne zróżnicowanie zajęć członków rodzinnego zespołu
produkcyjnego, nie prowadziło to do specjalizacji zawodowej w skali
całej wsi. Pełnione bowiem czynności wykonywane były wyłącznie na
rzecz rodziny, jak również zależne były od pozycji danej osoby w hie­
rarchii rodzinnej i wraz z nią mogły ulegać zmianie. Nie stwarzało to
sprzyjających warunków do utrwalenia umiejętności zawodowych.
2. Wyraźny proces dyferencjacji zawodowej zaznacza się dopiero od
momentu kształtowania się nowych warunków społeczno-gospodarczych.

�160

WANDA

PAPROCKA

Rozwój gospodarki towarowo-pieniężnej, rozpad systemu wielkorodzinnego, indywidualizacja rodziny wymagały wykształcenia nowych form
współpracy gospodarczej obejmujących całą społeczność wiejską. Zabez­
pieczenie wielu rodzajów potrzeb niesamodzielnej małej rodziny prze­
stało być realizowane w ramach zespołu krewnych, a stało się częścią
wewnętrznej organizacji gospodarczej wsi.
3. Tworzenie się o S e ś l o n y c h kategorii zawodowych zostało przyśpie­
szone powołaniem do życia charakterystycznych dla stosunków bułgar­
skich organizacji zawodowych opartych na zasadach spółdzielczych, jak
m. in. Stowarzyszenie Rzemieślnicze. Tego typu organizacje prowadziły
do zabezpieczenia właściwego zaspokojenia potrzeb ludności w zakresie
gospodarstwa domowego i rolnego. Równocześnie powstanie tych wy­
specjalizowanych zrzeszeń wchodzących w skład związków ogólnokra­
jowych było jednym z dowodów coraz wyraźniej zaznaczających się pro­
cesów dezintegracji tradycyjnej społeczności lokalnej. Tego typu związki
łączyły bowiem zamkniętą dotąd społeczność wiejską z rynkiem pozalokalnym, rozszerzając zasięg gospodarczych i politycznych kontaktów
mieszkańców wsi.
4. Zasadnicze zmiany w zakresie struktury zawodowej nastąpiły po
rewolucji 1944 r. Kolektywizacja i wprowadzone w związku z nią nowe
formy organizacji pracy, przy znacznym postępie w zakresie mecha­
nizacji rolnictwa, wymagały daleko posuniętego podziału pracy. Nastą-

�161

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW G R A M A D Y

pił proces profesjonalizacji niektórych czynności wchodzących dawniej
w zakres wielokierunkowej gospodarki indywidualnej. Również znaczny
w p ł y w na różnicowanie się struktury zawodowej wsi miały wiodące
w makrostrukturze procesy urbanizacji i industrializacji. Dążenie do
realizacji miejskich wzorów kulturowych wymagało zorganizowania sze­
regu form usług dla ludności wiejskiej, stwarzając podstawy dalszej
specjalizacji zawodowej w t y m zakresie. Wpływ industrializacji zazna­
czył się nie tylko zwiększeniem nasilenia procesów migracji ze wsi do
miast i ośrodków przemysłowych, ale przyczynił się głównie do powsta­
nia nowej grupy społecznej wśród mieszkańców wsi: chłopów robotników
przemysłowych.
Wanda Paprocka
OCCUPATIONAL,

STRUCTURE

OF
ON

GRAMADA

WITH

SPECIAL

EMPHASIS

HANDICRAFT
S u m m a r y

T h e paper describes

the process

of

differentiation

of

the

occupational struc­

t u r e of G r a m a d a f r o m the e n d of the 19th c e n t u r y u p to now. T h e s t a r t i n g point
of

the s t u d y

as

they

has been

have

played

an a n a l y s i s of
an

important

emergence

role

in

and development

the

described

of the c r a f t s a n d t h e i r r o l e i n t h e village's e c o n o m i c
The present

study

transformations
After

the

presented

is

of

an

integral part

contemporary

Turkish

land

of t h e

family

property

had

crafts,

Organization

system has been

Gramada

and local

of the

process.

discussed.

ethnographic

survey

been

abolished,

peasant

a v e r y l o w l e v e l of p r o d u c t i v e f o r c e s ; t h e i r tools w e r e f e w

farms

at h o m e .

a

hand. B y

skilled

and

production

works, and
The

Only

a few

that

time,

about

special works
we

smithery,

can

could

required a proper workshop

speak

tailoring

re­

and p r i m i ­

t i v e , a n d so w e r e t h e i r h o m e f u r n i s h i n g s , so that most of w h a t w a s needed
be m a d e

of

community.

in terms

of

(traditional

professional

clothing),

and

services

wheelwright's

coopering.

c r a f t s d i d not p l a y a n y s i g n i f i c a n t r o l e as a f a c t o r

the

occupational

the

only

structure

opportunity

of

of

the

rural

additional

population

income

from

by

of d i f f e r e n t i a t i o n

then,

another

of

but

they

provided

source

than

farming.

T r a d e or e m m i g r a t i o n to the U S A c o u l d be the r e c o u r s e to only a s m a l l n u m b e r
of

people

and

d i d not

really influence

the

social

or e c o n o m i c

s t r u c t u r e of

the

countryside.
The
pitalist
of

situation
relations

income

complex
The
the

need

because
and

the

and

began
in

social

to

rural

change

after

economy

status.

World

brought

T h e emergence

W a r I . T h e development

about
of

an

extensive

large farms

of

ca­

differentiation

demanded

more

of

tools a n d m a c h i n e r y , often i m p o r t e d f r o m W e s t e r n c o u n t r i e s .
number
for

of

services

activities
of

of the n e c e s s i t y
World

W a r ) , as

requiring

skill

in

smithery

joiners, carpenters, wheelwrights

was

increasing.

a n d coopers

of r e b u i l d i n g after t h e p e r i o d of w a r s (the B a l e a n w a r s
well

as

because

of

changes

in

home

furnishings.

h i g h e s t f l o u r i s h of the crafts w a s r e c o r d e d b e t w e e n 1920 a n d 1930. A
organization

of

the

Also

increased

crafts

reflected

11 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

its

growing

importance.

On

The

nation-wide

each

level

of

�162

WANDA PAPHOCKA

state

administration, cooperative

sponsored

b y the C h a m b e r of

organizations

of

craftsmen

have

I n d u s t r y a n d T r a d e , a n d by the

been

set

up,

Craftsmen Asso­

ciation.
In

Gramada

such

an

organization

was

formed

in

1923, i n c l u d i n g a l s o

three

other v i l l a g e s . I n 1936 it g a t h e r e d 54 m e m b e r s , a n d i n 1939 t h e r e w e r e 105 c r a f t s ­
m e n i n it. T h i s p r o f e s s i o n a l group h a s been t h e r e b y c l e a r l y d i s t i n g u i s h e d . D u r i n g
this

period

l i k e i n the

e a r l i e r one,

the

crafts have

been

the

main

non-farming

t y p e of occupation. J o b e m m i g r a t i o n to F r a n c e a n d G e r m a n y , a n d i n n e r m i g r a t i o n
of

women

to

small number
Gramada

Grabov

and

Varna,

of people a n d did not

to

the

textile

influence

industry, concerned

the

a rather

o c c u p a t i o n a l s t r u c t u r e of

the

population.

Basic

changes

of

that

structure have

o c c u r e d after

brought about a s e p a r a t i o n the household,
h a d e a r l i e r been

p a r t s of the

1944.

Collectivization has

a n d thus some of the a c t i v i t i e s

v e r s a t i l e i n d i v i d u a l w o r k of

a peasant,

which

have

now

b e c o m e s e p a r a t e occupations. F o r e x a m p l e , there h a s e m e r g e d a group of s p e c i a l i s t s ,
working

in

category

of

auxiliary

brigades,

w o r k e r s consists

for

of

the

handling
youth

agricultural machinery.

mainly, who

can w i n

The

their

new

status

of

a q u a l i f i e d w o r k e r or of a t e c h n i c i a n i n s p e c i a l c o u r s e s .
T h e c r a f t s m e n a r e o r g a n i z e d i n a C o o p e r a t i v e of P r o d u c t i v e W o r k , a n d t h e y
s e r v e the needs of the f a r m , a n d of i n d i v i d u a l p e a s a n t s . T h e r e a r e c a r p e n t e r s ,
s h o e m a k e r s , t a i l o r s , l o c k s m i t h s , etc.
T h e p r o c e s s of i n d u s t r i a l i z a t i o n h a s s t r o n g l y i n f l u e n c e d t h e o c c u p a t i o n a l
s t r u c t u r e of G r a m a d a . I n o r d e r to p r e v e n t e m m i g r a t i o n to t h e u r b a n a r e a s ,
a section of a f a c t o r y of c o m m u ni cation i m p l e m e n t s h a s b e e n b u i l t i n G r a m a d a .
I t n o w e m p l o y s 8 p e r c e n t of t h e v i l l a g e ' s l a b o r force, a n d it is e x p e c t e d to
e m p l o y about 20 p e r cent i n the f i v e y e a r s p l a n . D u r i n g this p e r i o d e m p l o y m e n t
i n the c o o p e r a t i v e sector w i l l a l s o i n c r e a s e . T h u s w e o b s e r v e a p r o c e s s of
s o c i a l a n d o c c u p a t i o n a l d i f f e r e n t i a t i o n of t h e r u r a l p o p u l a t i o n , a n d a n i n c r e a s e
of e m p l o y m e n t i n sections of e c o n o m y other t h a n a g r i c u l t u r e . T h e f o r m e r is
c o n n e c t e d w i t h a n e m e r g e n c e of the d e v e l o p e d a n d c o m p l e x e c o n o m i c s t r u c t u r e
of the r u r a l a r e a s , w h i l e t h e l a t t e r is r e l a t e d w i t h the g e n e r a l t r e n d of I n d u s t r i a ­
l i z a t i o n of the c o u n t r y .
The
of

development

consequences.

negative
several
urban

effects.

elements
life,

problem
This

side
its

of

of

industrial production

institutions,

employment

desorganization
its

facilities,

based

johs, b u t
with

A

new

must

H i t h e r t o , the

category

different

their village

on

connected

etc.

In

also

village

have
could

our

from

involves

protected
rural

with
to

been

a

number

against

however,
work

bears
to

the

the

whole

conditions,

consequences
more

many

migration

adjustment

case,

certain
have

fied w i t h the a g r i c u l t u r a l p r o d u c t i o n cooperative.
complex.

village

occupational training, adaptation

industrialization

community.

in the

of i n d u s t r i a l i z a t i o n is t h u s

Industrial
social

is r e d u c e d to

type

village's

of

T h e process

for

or less

etc.
the

identi­

N o w the p r o b l e m becomes

more

of q u a l i f i e d w o r k e r s h a s b e e n f o r m e d , s k i l l e d i n t h e i r
urban factory

community

w o r k e r s i n that t h e y

as its l e g i t i m a t e

members.

a r e tightly

related

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10240" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10218">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/13885f6aa9f465f642ccdaf5f6b2f7c6.pdf</src>
        <authentication>71b3f25c1841b79bbdda48cda68b2e09</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1697</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121720">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121721">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1570</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121722">
                <text>Instytucje i organizacje polskie na Kresach Wschodnich 1920-1939 / ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121723">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45, s.9-22</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121724">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121725">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121726">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121727">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121728">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121729">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L V : 2001, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

WANDA PAPROCKA
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

INSTYTUCJE I ORGANIZACJE POLSKIE
N A K R E S A C H W S C H O D N I C H 1920-1939

Z a r ó w n o przedstawiciele ś r o d o w i s k naukowych, j a k i w ł a d z p a ń s t w o w y c h
niemal od p o c z ą t k u istnienia I I Rzeczypospolitej zdawali sobie s p r a w ę , że
p o l i t y k a p a ń s t w o w a na Kresach Wschodnich nie m o ż e b y ć ś w i a d o m a swych
celów i s p o s o b ó w ich realizacji bez d o k ł a d n e j znajomości tego terenu. D o t y ­
czyło to struktury etnicznej ludności, struktury społeczno-gospodarczej, spraw
k u l t u r y oraz w a r u n k ó w naturalnych Ziem Wschodnich.
P o w s t a ł e w 1918 r. p a ń s t w o polskie o b e j m o w a ł o swoimi granicami tereny
z a m i e s z k a ł e przez l u d n o ś ć z r ó ż n i c o w a n ą etnicznie. W y m a g a ł o to prowadzenia
przez r z ą d określonej p o l i t y k i w stosunku do mniejszości narodowych i p o w o ­
ł y w a n i a instytucji realizujących podstawowe jej cele. D o z a d a ń priorytetowych
należał r o z w ó j g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n y i kulturalny wschodnich o b s z a r ó w
I I Rzeczypospolitej i ścisłe p o w i ą z a n i e ich z c e n t r a l n ą P o l s k ą . Instytucje zaj­
m u j ą c e się Kresami Wschodnimi m i a ł y r ó ż n y charakter, a zakres ich działania
o b e j m o w a ł z a r ó w n o sprawy polityczne, gospodarcze, j a k i kulturalne. Były
one organizowane przez p o l i t y k ó w , n a u k o w c ó w oraz działaczy gospodarczych
i społecznych. P o s i a d a ł y statusy komisji, k o m i t e t ó w , instytutów, towarzystw.
D z i a ł a ł y w r ó ż n y c h okresach I I Rzeczypospolitej, a ich trwałość i efektywność
zależała od wielu c z y n n i k ó w i była znacznie z r ó ż n i c o w a n a . Ze względu na
r ó ż n y charakter tych p l a c ó w e k najbardziej właściwe wydaje się ich o m ó w i e n i e
w p o r z ą d k u chronologicznym. Uzasadnia to dodatkowo fakt, że ich rozwój
u z a l e ż n i o n y był od zmieniającej się w dwudziestoleciu m i ę d z y w o j e n n y m p o l i ­
t y k i p a ń s t w a w stosunku do mniejszości narodowych.
P i e r w s z ą w okresie I I Rzeczypospolitej instytucją zajmującą się bada­
niami n a u k o w y m i nad g o s p o d a r k ą Ziem Wschodnich był Instytut Badania
Stanu Gospodarczego Ziem Wschodnich, utworzony przy M u z e u m P r z e m y s ł u
i Rolnictwa w Warszawie. P o w s t a ł on w 1919 r. z inicjatywy grona o s ó b ,
przede wszystkim Z . Czerwijowskiego, S. Downarowicza, W . Gorjaczkowskiego,
S. L e ś n i o w s k i e g o i W . Romana. Instytut z a t r u d n i a ł 20 stałych p r a c o w n i k ó w
naukowych i stu kilkunastu członków. W y d a ł o k o ł o 30 arkuszy d r u k u prac
p o ś w i ę c o n y c h głównie melioracji i komunikacji (Rocznik Ziem Wschodnich,

�10

WANDA P A P R O C K A

R. 4: 1938, s. 236). Niestety, materiały dotyczące tej placówki zostały zniszczone
w czasie I I wojny światowej w p o ż a r z e gmachu Muzeum; nie u d a ł o m i się t a k ż e
ustalić i m i o n c z ł o n k ó w - założycieli Instytutu, ani d o t r z e ć do bliższych danych
na ich temat. R o k później (1930 r.) powstaje w Wilnie instytucja skupiająca
w swoim gronie n a u k o w c ó w , k t ó r z y odegrali w nauce polskiej X X w. zna­
czącą rolę. Jakkolwiek nazwa Instytut Naukowo-Badawczy Europy Wschodniej
sugeruje znacznie szerszy zakres b a d a ń niż obszar K r e s ó w Wschodnich, to
właśnie one były przede wszystkim przedmiotem b a d a ń tej p l a c ó w k i . D o
c z ł o n k ó w Instytutu należeli m.in.: Stanisław A r n o l d , Franciszek Bujak, Cezaria
Ehrenkreutzowa, Jan Piłsudski, W ł a d y s ł a w Semkowicz. Prezesem Instytutu
był Jan Rozwadowski. P o w o ł a n o do życia sekcje: h i s t o r y c z n o - p r a w n ą , litera­
tury i j ę z y k o z n a w s t w a , etnograficzno-geograficzną i g o s p o d a r c z ą . Przewodnic­
two sekcji etnograficzno-geograficznej objęła Cezaria Ehrenkreutzowa, Sekre­
tarzem z o s t a ł a M a r i a Priifferowa. W podsekcji etnograficznej prowadzono
badania terenowe w województwie wileńskim i n o w o g r ó d z k i m (pod kierunkiem
C. Ehrenkreutzowej). Wydawnictwem Instytutu był Rocznik Naukowo-Badawczy
Europy Wschodniej. Poza zadaniami badawczymi Instytut stawiał sobie za cel
realizację pewnych p r o g r a m ó w r z ą d o w y c h d o t y c z ą c y c h K r e s ó w Wschodnich.
N a l e ż a ł o do nich p o w o ł a n i e Wyższej Szkoły N a u k Politycznych, k t ó r e j statut
zatwierdzony został w 1937 r. Była to szkoła trzyletnia p r z y g o t o w u j ą c a badaczy
lub specjalistów do pracy w administraqi państwowej na terenie Rzeczypospolitej
Polskiej, w p l a c ó w k a c h polskich w Z S R R i p a ń s t w a c h bałtyckich. D y r e k t o r a m i
szkoły byli kolejno: Janusz Jędrzejewicz i W ł a d y s ł a w Wielhorski.
1

O systematycznych badaniach Ziem Wschodnich m o ż n a m ó w i ć jednak
dopiero od r o k u 1933, kiedy p o w s t a ł o w Warszawie Towarzystwo Rozwoju
Ziem Wschodnich. Prawie równocześnie, bo w p o c z ą t k a c h 1934 г., rozpoczyna
działalność Komisja N a u k o w y c h B a d a ń Ziem Wschodnich. Inicjatorem jej
powstania był K o m i t e t do Spraw N a r o d o w o ś c i o w y c h , p l a c ó w k a działająca na
zlecenie r z ą d u , ukonstytuowana 2 marca 1934 r. w okresie, w k t ó r y m na czele
Ministerstwa Spraw W e w n ę t r z n y c h stał Bronisław Pieracki. D z i ę k i K o m i t e t o ­
w i po raz pierwszy od 1926 r. polityka n a r o d o w o ś c i o w a stała się przedmiotem
prac r z ą d u j a k o ciała kolektywnego (Chojnowski 1979, s. 207). F o r m a l n a
decyzja o utworzeniu K o m i t e t u z a p a d ł a na posiedzeniu Rady M i n i s t r ó w
19 grudnia 1935 r. W skład K o m i t e t u weszli ( o p r ó c z premiera) ministrowie
spraw w e w n ę t r z n y c h , spraw zagranicznych, spraw wojskowych, w y z n a ń reli­
gijnych i oświecenia oraz rolnictwa. D o jego z a d a ń należało opracowywanie
i przedstawianie r z ą d o w i w n i o s k ó w zawierających wytyczne p o l i t y k i narodo­
wościowej, koordynowanie p o s u n i ę ć poszczególnych o r g a n ó w p a ń s t w o w y c h ,
a t a k ż e pobudzanie inicjatyw społecznych popierających prace r z ą d u . Stałym
organem wykonawczym K o m i t e t u było tzw. Biuro Polityki N a r o d o w o ś c i o w e j .

1

Jak pisze w swoich wspomnieniach Jerzy Putrament, Instytut powstał dzięki aktywności
młodych naukowców i był jedyną w swoim rodzaju placówką obliczoną na naukowy wywiad
antyradziecki (Putrament 1961, s. 121).

�I N S T Y T U C J E I O R G A N I Z A C J E P O L S K I E NA K R E S A C H

11

D l a jego potrzeb p r a c o w a ł a wspomniana wyżej Komisja N a u k o w y c h B a d a ń
Ziem Wschodnich. Pracami K o m i s j i k i e r o w a ł gen. Tadeusz Kasprzycki.
W jej składzie działały zespoły badawcze: ł e m k o w s k i (prof. Józef Smoleński),
lwowski (prof. Tadeusz Bigo), polesko-podlaski (dr L u d w i k Grodzicki),
ziem p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h (dr W ł a d y s ł a w Wielhorski) i chełmsko-wołyński
(prof. W ł a d y s ł a w K r z y ż a n o w s k i ) .
Komisja, zgodnie z wytycznymi instytucji, k t ó r a j ą powołała, czyli K o m i t e t u
do Spraw N a r o d o w o ś c i o w y c h , podjęła zadania gromadzenia dotychczasowego
d o r o b k u naukowego d o t y c z ą c e g o Ziem Wschodnich, skoordynowania b a d a ń
w tej dziedzinie, opracowania ich p r o g r a m ó w oraz zdobycia odpowiednich
ś r o d k ó w finansowych na ich prowadzenie. Zadania te realizowano współpracując
z z a k ł a d a m i n a u k o w y m i wyższych uczelni Warszawy, W i l n a , K r a k o w a oraz
instytucjami i towarzystwami naukowymi. Nie m a j ą c możliwości finansowych
prowadzenia b a d a ń r ó w n o c z e ś n i e we wszystkich kierunkach i na wszystkich
terenach, Komisja stanęła przed koniecznością koncentracji wysiłków badawczo-naukowych na wybranych odcinkach. Z a priorytetowe uznano studia w dziedzi­
nach: demograficzno-etnograficznej i ekonomicznej. W pierwszej z nich przepro­
wadzano badania zmierzające do wytyczenia granic jednolitych etnicznie regio­
n ó w , przyjmując za ich wyznaczniki elementy uznane za statyczne, j a k np. język.
W drugiej dziedzinie, określanej j a k o dynamiczna, przeprowadzono studia
etnosocjologiczne nad s t r u k t u r ą a g r a r n ą Ziem Wschodnich, d o d a t k o w y m i
zarobkami l u d n o ś c i wiejskiej oraz nad czynnikami, k t ó r e m o g ł y b y świadczyć
0 m o ż l i w o ś c i a c h rozwojowych osiedli miejskich. A k t y w n a działalność K o m i s j i
znalazła wyraz w m a t e r i a ł a c h przedstawionych na zorganizowanym z jej inicja­
t y w y w 1936 г. I Zjeździe Sprawozdawczo-Naukowym p o ś w i ę c o n y m Ziemiom
Wschodnim. Zostanie on o m ó w i o n y w dalszej części artykułu.
J e d n ą z ważniejszych p l a c ó w e k działających przez siedem ostatnich lat
I I Rzeczypospolitej, aż do wybuchu wojny, było - p o w s t a ł e w 1933 r. - T o w a ­
rzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich. D o jego naczelnych z a d a ń należało ścisłe
zespolenie Ziem Wschodnich z R z e c z y p o s p o l i t ą oraz ich rozwój gospodarczy
1 kulturalny. Towarzystwo z a ł o ż o n e zostało z inicjatywy działaczy gospo­
darczych i społecznych: B r o n i s ł a w a Hełczyńskiego, Piotra Jarockiego, Józefa
K o ż u c h o w s k i e g o , Kazimierza Skórewicza i A d a m a Stablewskiego. W me­
m o r i a ł a c h s k ł a d a n y c h do Minsterstwa Spraw W e w n ę t r z n y c h postulowano
k o n i e c z n o ś ć rozwoju p o l i t y k i inwestycyjnej w w o j e w ó d z t w a c h wschodnich,
a mianowicie budowy d r ó g i sieci kolejowej, rozbudowy miast, uprzemysłowie­
nia, rozbudowy inwestycji służących rozwojowi handlu, j a k elewatory, chłodnie
itp. Realizację tych p o s t u l a t ó w m i a ł o ułatwić utworzenie prawie we wszystkich
powiatach w o j e w ó d z t w wschodnich K ó ł Powiatowych, k t ó r y c h c z ł o n k o w i e
z o b o w i ą z a n i b y l i d o s t a r c z a ć w i a d o m o ś c i o sytuacji gospodarczej na ich terenie
i r ó w n o c z e ś n i e w s p i e r a ć aktywnie wszelkie akcje służące rozwojowi ekono­
micznemu p o w i a t u , k t ó r y reprezentowali. Zdobycie wiedzy o rzeczywistości
gospodarczej Ziem Wschodnich m i a ł o służyć utworzeniu planu przebudowy
gospodarczej tej części kraju.

�12

WANDA PAPROCKA

W pierwszym okresie działalności Towarzystwo o r g a n i z o w a ł o zebrania
0 charakterze referatowo-dyskusyjnym, na k t ó r y c h znawcy p o s z c z e g ó l n y c h
p r o b l e m ó w gospodarczych Ziem Wschodnich przedstawiali je na podstawie
analizy zebranych w terenie m a t e r i a ł ó w . W ś r ó d referujących nie b r a k o w a ł o
i n i c j a t o r ó w i o r g a n i z a t o r ó w Towarzystwa, j a k m.in.: P. Jarockiego, dyrektora
Powszechnej Kasy Oszczędnościowej, czy J. K o ż u c h o w s k i e g o , vice-prezesa Ban­
k u Gospodarstwa Krajowego. Referaty dotyczyły z a r ó w n o spraw ekonomicz­
nych, j a k i rozwoju cywilizacyjnego Ziem Wschodnich. D u ż e znaczenie dla
poznania tych t e r e n ó w miały, organizowane j u ż od 1933 r. przez Towarzystwo,
kursy jednoroczne dla młodzieży akademickiej pod n a z w ą „ S t u d i u m o Ziemiach
Wschodnich". Niewątpliwie ze wszystkich organizacji działających na rzecz
rozwoju Ziem Wschodnich Towarzystwo najbardziej konsekwentnie realizowało
swoje założenia statutowe. Czyniło to n a k ł a d a j ą c na Z a r z ą d główny, oraz na
Okręgi i K o ł a , szereg o b o w i ą z k ó w takich, jak: „1) mobilizowanie społeczeństwa
polskiego w województwach centralnych do pomocy ludności Ziem Wschodnich
oraz aktywizowanie wysiłków ludności kresowej dla właściwego wykorzystania
uzyskanych ś r o d k ó w ; 2) popieranie interesów gospodarczych i społecznych Ziem
Wschodnich wobec w ł a d z p a ń s t w o w y c h , b a n k ó w i instytucji p a ń s t w o w y c h oraz
centralnych organizacji gospodarczych i społecznych; 3) udzielanie wszelkich
informacji i pomocy w zakresie przewidzianym przez statut, a w szczególności
udzielanie pomocy K o ł o m , b i o r ą c y m udział w organizacji spółdzielczości,
p o w o ł y w a n i e p l a c ó w e k gospodarczych, eksportowych, p r z e m y s ł u ludowego,
w a r s z t a t ó w pracy i t p . ; 4) u ś w i a d o m i e n i e społeczeństwa o potrzebach k u l t u r a l ­
nych, społecznych i gospodarczych Ziem Wschodnich; 5) szerzenie k u l t u r y
polskiej, obrona i podnoszenie kultury regionalnej, organizowanie pracy społecz­
nej, wychowawczej, kulturalnej i naukowej; 6) szerzenie czytelnictwa przez
biblioteki, świetlice, czytelnie itp.; 7) popieranie wychowania fizycznego i organi­
zacji sprawujących to wychowanie; 8) skierowanie turystyki na Ziemie Wschod­
nie; 9) organizowanie w centrum państwa kolonii dla dzieci z Ziem Wschodnich"
{Kalendarz Ziem Wschodnich, R. 1: 1935, s. 6).
Towarzystwo dzieliło się na Okręgi działające w ramach województw. Okręgi
dzieliły się na K o ł a . D z i a ł a ł y następujące Sekcje: 1) Sekcja Organizacyjna, do
k t ó r e j należały sprawy organizowania O k r ę g ó w i K ó ł , rozbudowa k o m ó r e k
organizacyjnych w Z a r z ą d z i e G ł ó w n y m , pozyskiwanie działaczy do pracy oraz
sprawy akademickie; 2) Sekcja Bibliotek i Czytelni; 3) Sekcja pomocy w naturze
zajmująca się d o r a ź n ą p o m o c ą dla poszczególnych środowisk; 4) Sekcja Turysty­
k i na Ziemiach Wschodnich; 5) Sekcja Ekonomiczna zajmująca się problemami
gospodarczymi Ziem Wschodnich; 6) Sekcja Propagandy i Wydawnictw zajmu­
j ą c a się p r o p a g a n d ą Towarzystwa, popieraniem p o s t u l a t ó w Ziem Wschodnich
1 wydawaniem Kalendarza Ziem Wschodnich', 7) Sekcja Porad Prawnych zajmują­
ca się udzielaniem informacji i porad prawnych K o ł o m i O k r ę g o m ; 8) Sekcja
Finansowa i D o c h o d ó w Niestałych zajmująca się sprawami finansowymi T o w a ­
rzystwa, budżetem i inicjowaniem imprez. Prezesem Towarzystwa był Aleksander
Prystor, M a r s z a ł e k Senatu {Kalendarz Ziem Wschodnich, R. 1: 1935, s. 7).

�INSTYTUCJE I ORGANIZACJE POLSKIE NA KRESACH

13

P o n i e w a ż sprawy ekonomiczne d o m i n o w a ł y we wszystkich d z i a ł a n i a c h
na rzecz Ziem Wschodnich, ich formy organizacyjne ulegały stałej rozbu­
dowie. P o w s t a ł a w ramach Towarzystwa Sekcja Ekonomiczna uległa w k r ó t ­
k i m czasie p o d z i a ł o w i na Sekretariat Ekonomiczny, służący r o z w i ą z y w a n i u
spraw bieżących, i K o ł o Ekonomiczne, k t ó r e g o działalność m i a ł a za zadanie
p o g ł ę b i a n i e wiedzy ekonomicznej i stworzenie F o r u m dla s p o t k a ń naukowych.
K o ł o E k o n o m i s t ó w , k t ó r e g o Prezesem był Józef Poniatowski, u t w o r z y ł o
4 sekcje: 1) t a r y f o w o - k o m u n i k a c y j n ą ; 2) s a m o r z ą d o w ą ; 3) a g r a r n ą ; 4) p r o ­
dukcji rolnej. Dalsze zmiany organizacyjne przyniosły porozumienie m i ę d z y
Towarzystwem i K o m i s j ą N a u k o w y c h B a d a ń Ziem Wschodnich, na mocy
k t ó r e g o utworzono w 1936 r. Instytut Gospodarczy Ziem Wschodnich. B ę d ą c
organem n a u k o w y m Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich, Instytut reali­
z o w a ł cele naukowe w zakresie b a d a ń gospodarczych i społecznych poprzez
gromadzenie m a t e r i a ł ó w naukowych d o t y c z ą c y c h Ziem Wschodnich, inicjo­
wanie i organizowanie b a d a ń , ogłaszanie w y n i k ó w prac, publikacje, utrzymy­
wanie i organizowanie pracowni, bibliotek, zjazdów, w y k ł a d ó w i t p . Instytut
z a t r u d n i a ł o k o ł o 60 o s ó b , p o s i a d a ł R a d ę N a u k o w ą , w której skład wchodzili
tak w y b i t n i naukowcy, j a k prof. prof. Franciszek Bujak, Stanisław Grabski,
Z d z i s ł a w Lutkiewicz, Stefan Ehrenkreutz i inni. Kierownikiem I n s t y t u t u
został S t a n i s ł a w Orsini-Rosenberg. W skład dziesięciu o ś r o d k ó w badawczych
w c h o d z i ł y n a s t ę p u j ą c e p l a c ó w k i , k t ó r e o k r e ś l o n o w schemacie organizacyjnym
j a k o G r u p y : 1) Centralna G r u p a B a d a ń A g r a r n y c h w Warszawie; 2) Central­
na G r u p a B a d a ń Miejskich na Ziemiach Wschodnich w Warszawie; 3) Wileń­
ska G r u p a B a d a ń Przebudowy Agrarnej w Wilnie; 4) W i l e ń s k a Grupa Ba­
d a ń P r z e m y s ł u Ludowego; 5) W o ł y ń s k a Grupa dla B a d a ń Uzupełniających
nad M i a s t a m i i Osiedlami Fabrycznymi W o ł y n i a i Ł u c k a ; 6) M a ł o p o l s k a
G r u p a B a d a ń P r z e m y s ł u Ludowego we Lwowie; 7) Białostocka Grupa B a d a ń
P r z e m y s ł u Ludowego; 8) W o ł y ń s k a Grupa B a d a ń P r z e m y s ł u Ludowego;
9) Poleska G r u p a B a d a ń Przemysłu Ludowego; 10) Lubelska Grupa B a d a ń
P r z e m y s ł u Ludowego.
R z e m i o s ł o i przemysł domowy, j a k o ź r ó d ł a dodatkowych d o c h o d ó w , były
od dawna w k r ę g u z a i n t e r e s o w a ń e k o n o m i s t ó w . J u ż w 1934 r. K o m i s j a N a u ­
k o w y c h B a d a ń r o z p o c z ę ł a badania nad wytwórczością wiejską,obejmując n i m i
ziemie p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e (województwa: wileńskie, n o w o g r ó d z k i e , poleskie
i 7 p o w i a t ó w w o j . białostockiego). Podobne studia podjęło grono pracow­
n i k ó w I n s t y t u t u Naukowo-Badawczego Europy Wschodniej w W i l n i e p o d
kierownictwem ekonomisty Józefa Święcickiego. Badania zostały podzielone
na 5 e t a p ó w : 1) zapoznanie się z literaturą przedmiotu i ewidencja m a t e r i a ł ó w
j u ż zebranych; 2) ustalenie liczby w a r s z t a t ó w wytwórczych, ich rozmieszczenia
i przybliżonej wysokości produkcji; 3) opis ważniejszych o ś r o d k ó w w y t w ó r ­
czości i miejsc masowego zbytu ( j a r m a r k ó w ) ; 4) opracowanie monograficzne
ważniejszych gałęzi p r z e m y s ł u ludowego; 5) opracowanie syntetyczne zagad­
nienia p r z e m y s ł u ludowego na ziemiach p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h na podstawie
zgromadzonego m a t e r i a ł u statystycznego.

�14

WANDA P A P R O C K A

D o m o m e n t u podjęcia tematu przez G r u p ę B a d a ń Święcickiego m a t e r i a ł y
d o t y c z ą c e p r z e m y s ł u ludowego były bardzo ubogie i p o c h o d z i ł y jedynie z Izb
Rzemieślniczych oraz z ankiety opracowanej w 1926 r. przez J a n i n ę O r y n ż y n ę .
G r u p a Święcickiego g r o m a d z i ł a dane orientacyjne z B a z a r ó w P r z e m y s ł u
Ludowego uzyskanych o d z a r z ą d u gmin wiejskich, nauczycieli ludowych, p r o ­
b o s z c z ó w oraz na drodze korespondencyjnej. Najcenniejszym jednak ź r ó d ł e m
o k a z a ł y się informacje zebrane d r o g ą o b j a z d ó w i b e z p o ś r e d n i c h k o n t a k t ó w
p r a c o w n i k ó w Grupy. N a podstawie powyższych prac stworzono k a r t o t e k ę
miejscowości p o ł o ż o n y c h w w o j . wileńskim, n o w o g r ó d z k i m i poleskim oraz
siedmiu powiatach p ó ł n o c n o - w s c h o d n i c h w o j . białostockiego. Prace nad m o ­
nografiami poszczególnych gałęzi wytwórczości ludowej zbiegły się z przeję­
ciem b a d a ń (w p a ź d z i e r n i k u 1936 r.) przez Instytut Gospodarczy Ziem
Wschodnich. W t y m czasie s p o r z ą d z o n o j u ż rejestrację ważniejszych o ś r o d k ó w
w y t w ó r c z o ś c i ludowej, wybierając 6 gałęzi w y t w ó r c z y c h , k t ó r y c h monograficz­
ny opis był wskazany ze względu na ich typowy dla tego terenu charakter.
Było to tkactwo ( u ż y t k o w e i zdobnicze), bednarstwo, kołodziejstwo, garncar­
stwo oraz w y r ó b z drewna r ó ż n y c h p r z e d m i o t ó w u ż y t k u rolniczego i d o m o ­
wego. Instytut Gospodarczy Ziem Wschodnich przejął również badania nad
s t r u k t u r ą a g r a r n ą , prowadzone w okresie wcześniejszym przez K o m i s j ę N a u ­
kowych B a d a ń Ziem Wschodnich. Prace naukowe w Wileńskiej Grupie B a d a ń
Przebudowy Agrarnej dotyczyły z a g a d n i e ń związanych z szachownicą grun­
t ó w , gruntami w s p ó l n y m i , służebnością. Studia nad t y m i tematami r o z p o c z ę t o
w r o k u l 9 3 5 . Przebiegały one w d w ó c h etapach, nie u k o ń c z o n y c h w całości do
1939 r o k u . Etapy te o b e j m o w a ł y następujące działania: badania w s t ę p n e nad
ustawodawstwem agrarnym rosyjskim, w szczególności nad r e f o r m ą stołyp i n o w s k ą oraz zebranie i opracowanie danych dotyczących przedwojennego
scalenia g r u n t ó w na badanych terenach i obecnego stanu p r o c e s ó w komasacyjnych. R ó w n o l e g l e prowadzono analizę i dokonywano oceny społecznych
i gospodarczych s k u t k ó w tych p r o c e s ó w .
W badaniach miast i osiedli miejskich, n a s t ę p n e g o w a ż n e g o zagadnienia
w pracach Instytutu, przyjęto zasadę, że przedmiotem s t u d i ó w b ę d ą nie mia­
sta i gminy miejskie w znaczeniu prawno-administracyjnym, ale miejsco­
wości, k t ó r e ze względu na przeważający rodzaj zajęć ich m i e s z k a ń c ó w m i a ł y
„ m i e j s k i " charakter. Poza m a t e r i a ł a m i statystycznymi i danymi u r z ę d o w y m i
w badaniach tych wykorzystano informacje gromadzone d r o g ą w y w i a d ó w ze
znawcami p o s z c z e g ó l n y c h dziedzin życia gospodarczego oraz samych p o d ­
m i o t ó w gospodarczych, j a k np. Biura Ekonomiczno-Statystycznego Towarzy­
stwa Bezprocentowego K a s Ż y d o w s k i c h , instytucji w s p o m a g a j ą c e j działalność
g o s p o d a r c z ą ludności żydowskiej, k t ó r a s t a n o w i ł a w kresowych miasteczkach
od 60 do 9 0 % ludności (Rocznik Ziem Wschodnich, R. 4: 1938, s. 246). Prowa­
dzone przez Biuro szczegółowe badania nad monografiami miast i miasteczek
o b e j m o w a ł y wszystkie dziedziny życia gospodarczego, społecznego i k u l t u ­
ralnego. W skład siedemnastu t e m a t ó w poddanych analizie wchodziły m.in.:
p o ł o ż e n i e geograficzne, przemysł, rzemiosło, c h a ł u p n i c t w o , handel, kredyty,

�I N S T Y T U C J E I O R G A N I Z A C J E P O L S K I E NA K R E S A C H

15

o ś w i a t a i k u l t u r a , opieka społeczna, z d r o w o t n o ś ć , budownictwo p r z e m y s ł o w e
i mieszkaniowe. W w y n i k u tych studiów, w n a s t ę p n y c h latach zostały opra­
cowane monografie szeregu miast i miasteczek w o j . poleskiego, m . i n . Berezy
Kartuskiej, Drohiczyna, H o r o d n a , K a m i e ń c a Poleskiego, K o b r y n i a oraz,
w w o j . w o ł y ń s k i m , m . i n . D u b n a , Hoszcza, Klewania, Kostopola. Z innych
b a d a ń nad miastami, z a p o c z ą t k o w a n y c h jeszcze przez K o m i s j ę N a u k o w y c h
B a d a ń Ziem Wschodnich, należy w y m i e n i ć badania nad n i e k t ó r y m i mia­
stami Wileńszczyzny, m . i n . L i d y , Baranowicz, Nowej Wilejki {Rocznik Ziem
Wschodnich, R. 4: 1938, s. 241-242).
Poza studiami gospodarczymi, inicjowanymi przez Towarzystwo Rozwoju
Ziem Wschodnich, a rozwijanymi przez Instytut Gospodarczy, duże znaczenie
dla poznania Ziem Wschodnich miały (organizowane od 1933 r.) jednoroczne
kursy dla m ł o d z i e ż y akademickiej, pod n a z w ą „ S t u d i u m o Ziemiach Wschod­
n i c h " . W y k ł a d y oparte były głównie na m a t e r i a ł a c h ź r ó d ł o w y c h p o c h o d z ą ­
cych z b a d a ń terenowych. D o 1939 r. o d b y ł o się sześć k u r s ó w Studium. Za­
o w o c o w a ł o to utworzeniem Akademickiego K o ł a Rozwoju Ziem Wschodnich
na Uniwersytecie Warszawskim, w Szkole N a u k Politycznych i Szkole G ł ó w ­
nej Gospodarstwa Wiejskiego. Jako dalszy etap akcji p o w s t a ł o przy Towarzy­
stwie - K o ł o M ł o d y c h . Z inicjatywy słuchaczy pierwszych k u r s ó w Studium
podjęło b u d o w ę D o m u Akademickiego na Polesiu, u k o ń c z o n ą w r o k u 1939 .
2

Jednym z najlepszych i najbardziej bezpośrednich s p o s o b ó w propagowania
Ziem Wschodnich w społeczeństwie polskim było rozwijanie turystyki na tych
terenach. Pierwsze formy organizacyjne nadane zostały ruchowi w 1934 r o k u .
Zainicjowano w ó w c z a s i ustalono zasady ogólnej akcji turystycznej pod n a z w ą
„ L a t o na Ziemiach Wschodnich". Z chwilą powstania L i g i Popierania Turystyki
akcja ta prowadzona była przy jej współudziale organizacyjnym. Specjalnie dla
t u r y s t ó w stworzono dogodne warunki przejazdu i pobytu na Ziemiach Wschod­
nich. Przyznane zostały ulgi kolejowe na bilety do województw: wileńskiego,
n o w o g r ó d z k i e g o , poleskiego, białostockiego, wołyńskiego i tarnobrzeskiego.
O r g a n i z a c j ą t u r y s t y c z n ą objęte zostały następujące tereny: 1) W i l n o i ziemia
wileńska, 2) pojezierze suwalsko-augustowskie, 3) szlak mickiewiczowski (Nowo­
g r ó d e k , C z o m b r ó w , jezioro Świteź, W o r o n e ż a , Tuchanowicze), 4) P i ń s k i oko­
lice ( K a n a ł O g i ń s k i e g o , Horoszna), 5) szlak L e g i o n ó w Polskich na W o ł y n i u ,
6) Krzemieniec i okolice, 7) szlak podolski ( C z o r t k ó w , Okopy Św. Trójcy,
Zaleszczyki). Zainicjowano również szersze wykorzystanie d w o r ó w należących do
wielkiej własności ziemskiej, w k t ó r y c h organizowano pensjonaty. R o z w ó j
turystyki nie n a s t ą p i ł jednak tak szybko, jak się spodziewano chociaż systema­
tycznie wzrastała liczba osób odwiedzających Kresy Wschodnie, o czym świadczą
następujące dane: w 1934 r. było 700 turystów, w 1935 - 2000, w 1936 - 13 000,
w 1938 - 20000 {Rocznik Ziem Wschodnich, R. 5: 1939, s. 235).
D u ż e znaczenie dla procesu integracji młodzieży kresowej z m ł o d z i e ż ą
z innych t e r e n ó w miały organizowane przez Towarzystwo wyjazdy na wycieczki,
2

Dom postawiono w powiecie pińskim, w miejscowości zwanej „Uroczysko - Majdan".

�16

WANDA P A P R O C K A

3

kolonie, a nawet wizyty w domach prywatnych w Polsce centralnej . R ó w n i e ż
w a ż n a była działalność na rzecz rozwoju oświaty na terenach wschodnich.
T e m u zadaniu służyło przesyłanie na te tereny biblioteczek (zawierających
m i n i m u m 100 książek). D o 1938 r. przekazano 500 takich z e s t a w ó w .
A k c j i propagandowej, prowadzonej przez Towarzystwo na rzecz poznania
i pomocy Kresom Wschodnim, służyły wydawnictwa, m . i n . specjalistyczny
biuletyn prasowy p o d n a z w ą Informacje dla Członków Sekcji Prasowej. R ó w ­
nocześnie p o d j ę t o wydawanie szeregu m a t e r i a ł ó w informacyjnych i propagan­
dowych. G ł ó w n y m wydawnictwem Towarzystwa był Rocznik Ziem Wschod­
nich, k t ó r e g o piąty t o m u k a z a ł się w 1939 roku. Publikowany w 40 tys. egzemp­
larzy m u s i a ł niewątpliwie spełniać swoją rolę p r o p a g a n d o w ą .
P o d s u m o w u j ą c całokształt działalności Towarzystwa, organizacji najdłużej
i najskuteczniej działającej na rzecz Ziem Wschodnich, m o ż n a w y r ó ż n i ć dwa
w y r a ź n i e zaznaczające się etapy. Pierwszy etap działalności, lata 1933-1936,
k t ó r y m o ż n a u z n a ć za formalnie z a k o ń c z o n y I W a l n y m Zjazdem Towarzyst­
wa R o z w o j u Ziem Wschodnich (11 p a ź d z i e r n i k a 1936 г.), był okresem prac
w s t ę p n y c h . W y p e ł n i ł o go tworzenie form organizacyjnych, krystalizacja me­
t o d pracy, dążenie do sprecyzowania potrzeb Ziem Wschodnich i popularyza­
cja spraw tych Ziem w społeczeństwie. Z a s ł u g ą Towarzystwa w t y m okresie
było u ś w i a d o m i e n i e społeczeństwu polskiemu problemu Ziem Wschodnich,
k t ó r y w P a ń s t w i e Polskim nie wywoływał, z a r ó w n o we w ł a d z a c h , j a k i społe­
czeństwie, większego zainteresowania.
4

D r u g i etap pracy o b e j m o w a ł działania metodyczne i akcje na rzecz roz­
w i ą z y w a n i a wielu p r o b l e m ó w Ziem Wschodnich. 22 maja 1938 r. o d b y ł się
I I Zjazd Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich.
W k o ń c u lat trzydziestych, poza szeregiem wystąpień do w ł a d z i instytucji
w w a ż n y c h dla rozwoju Ziem Wschodnich sprawach, g ł ó w n y m zadaniem
3

Przypadki zapraszania do domów młodzieży szkolnej z terenów wschodnich znane są mi
z autopsji. W 1938 г., w domu moich rodziców w Poznaniu, przebywały dwie poleskie dziew­
czynki. Akcja pomocy dzieciom z terenu Polesia organizowana była przez Towarzystwo Rozwoju
Ziem Wschodnich przy udziale szkół poznańskich.
Obradom Zjazdu przewodniczył minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego,
prof. Wojciech Świętosławski. Jednym z zadań zjazdów, które miały odbywać się regularnie, było
- j a k głosił jeden z punktów przyjętego regulaminu - skontaktowanie „osób pracujących nauko­
wo nad poznaniem zagadnień Ziem Wschodnich i działaczy społecznych pracujących nad pod­
niesieniem i ożywieniem życia Ziem Wschodnich" oraz „wskazanie zadań i potrzeb naukowo-badawczych na czas najbliższy". Zjazd obradował w dwóch sekcjach: humanistycznej i ekono­
micznej. W sekcji humanistycznej, której przewodniczył rektor Uniwersytetu Warszawskiego,
prof. Włodzimierz Antoniewicz, wygłosili referaty: dr Jan Obrębski („Dzisiejsi ludzie Polesia"),
dr Tadeusz Henzel („Struktura rasowa zachodniego Polesia"), dr Ludwik Ossowski („Zagad­
nienia językowe Polesia" oraz „Wpływ języka polskiego na język białoruski"), Samuel Fogelson
(„Zasadnicze cechy procesów ludnościowych na Polesiu"). W sekcji ekonomicznej, której przewod­
niczył rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, prof. Witold Staniewicz, wygłoszono m.in.
referaty na temat struktury gruntów na Polesiu, skutków gospodarczych i społecznych scalania
ziem oraz chałupnictwa i przemysłu ludowego (J. Święcicki); (Mniejszości narodowe..., Sprawy
Narodowościowe, nr 4-5: 1936, s. 479-481).
4

�I N S T Y T U C J E I O R G A N I Z A C J E P O L S K I E NA K R E S A C H

17

Towarzystwa był rozwój inwestycji na tych terenach. Zakres prac w t y m okre­
sie o b e j m o w a ł przygotowanie bilansu potrzeb inwestycyjnych Ziem Wschod­
nich. P r z y s t ą p i e n i e do takich p r o j e k t ó w umożliwiały inwestycje w Centralnym
O k r ę g u P r z e m y s ł o w y m (COP-ie), przekonanie społeczeństwa w Polsce Ś r o d k o ­
wej i Zachodniej o konieczności realizacji p o s t u l a t ó w Ziem Wschodnich oraz
mobilizowanie do działania społeczeństwa na Kresach Wschodnich. Zestawie­
nie potrzeb inwestycyjnych, szczególnie w odniesieniu do 5 województw p ó ł n o c ­
nych i ś r o d k o w y c h , od wileńskiego do wołyńskiego włącznie, było dokonaniem
nie t y l k o p l a c ó w e k Towarzystwa, lecz t a k ż e s a m o r z ą d ó w gospodarczych i tery­
torialnych na tych terenach, szeregu instytucji i organizacji społecznych oraz
przedstawicieli parlamentu. Jednak program gospodarczy, ten zasadniczy po­
stulat, j a k i postawiono wobec Ziem Wschodnich do wybuchu I I wojny ś w i a t o ­
wej, nie został w pełni zrealizowany. W sferze p o s t u l a t ó w p o z o s t a ł o , słuszne
z ekonomicznego p u n k t u widzenia, tworzenie na tych terenach polskich kas
bezprocentowego kredytu, osiedlanie na Ziemiach Wschodnich fachowców,
przede wszystkim k u p c ó w i rzemieślników z dzielnic zachodnich, głównie
Pomorza i P o z n a ń s k i e g o , popieranie działań m a j ą c y c h na celu wytworzenie
przez społeczeństwo miejscowe w ł a s n e g o rzemiosła, kupiectwa, drobnego prze­
m y s ł u i w ogóle polskiej warstwy mieszczaństwa. Te kierunki działań dotyczyły
w r ó w n e j mierze wszystkich t e r e n ó w Ziem Wschodnich.
O b o k spraw gospodarczych, k t ó r e d o m i n o w a ł y w polityce r z ą d u w sto­
sunku do tych t e r e n ó w , m i a ł y miejsce działania na rzecz wspierania i konso­
lidowania zamieszkującej je społeczności polskiej. Z t y m kierunkiem p o l i t y k i
r z ą d u z w i ą z a n y był K o m i t e t do Spraw Szlachty Zagrodowej. Z o s t a ł on powo­
łany prawdopodobnie w k o ń c u 1937 r o k u . Inicjatorem jego utworzenia były
w ł a d z e wojskowe, głównie vice-minister Spraw W e w n ę t r z n y c h , gen. Janusz
G ł u c h o w s k i . Pierwsze p r ó b y sprecyzowania z a d a ń K o m i t e t u przedstawio­
ne zostały na międzyministerialnej konferencji, k t ó r a o d b y ł a się 15 listopada
1937 r o k u . W posiedzeniu uczestniczyli przedstawiciele niemal wszystkich m i ­
nisterstw. Od samego p o c z ą t k u starano się o to, aby formujący się K o m i t e t
był wspierany przez wszystkie ministerstwa. N a czele K o m i t e t u s t a n ą ł gen.
G ł u c h o w s k i . K o m i t e t działał przy Towarzystwie Rozwoju Ziem Wschodnich
j a k o jednostka autonomiczna. Zasadniczym jego celem było wskrzeszenie p o l ­
skiej ś w i a d o m o ś c i narodowej w ś r ó d ludności zamieszkującej tereny woje­
w ó d z t w wschodnich. Statystyki l u d n o ś c i o w e znajdujące się w aktach K o m i t e ­
t u w s k a z y w a ł y na fakt prawie zupełnego zatracenia poczucia polskości w ś r ó d
jej dużej części. L u d n o ś ć u k r a i ń s k a i b i a ł o r u s k a w latach trzydziestych coraz
usilniej d ą ż y ł a do samostanowienia. W y w o ł a ł o to ze strony polskich czynni­
k ó w r z ą d o w y c h lęk przed c a ł k o w i t y m wynarodowieniem ludności polskiej,
a przede wszystkim przed oderwaniem wschodnich o b s z a r ó w od Polski.
A k c j a n a r o d o w o ś c i o w a K o m i t e t u ograniczyła się wyłącznie do warstwy
byłej szlachty zagrodowej, k t ó r a p o d względem materialnym i k u l t u r o w y m
s p a d ł a do poziomu ludności chłopskiej. Przywrócenie poczucia przynależności
do n a r o d o w o ś c i polskiej m i a ł o o d b y w a ć się przy pomocy wielu ś r o d k ó w

�18

WANDA P A P R O C K A

administracyjnych, gospodarczych, politycznych, k u l t u r a l n o - o ś w i a t o w y c h i re­
ligijnych. Z p o w y ż s z y c h względów K o m i t e t p o s t a w i ł sobie j a k o jedno z w a ż ­
nych z a d a ń pozyskanie dotychczasowych organizacji, jakie działały na oma­
wianych terenach. Zależało m u na ideologicznym p o d p o r z ą d k o w a n i u istnie­
jącej j u ż i działającej na wschodnich terenach Polski organizacji Z w i ą z k u
Szlachty Zagrodowej. Jej zadaniem b y ł o umacnianie polskości na tych zie­
miach poprzez wskrzeszanie tradycji szlacheckich w ś r ó d warstwy chłopskiej
szlachty zagrodowej. W swej pracy K o m i t e t p o w o ł y w a ł się na akcję rozpo­
czętą i p r o w a d z o n ą przez Związek. W aktach K o m i t e t u z a c h o w a ł y się jedynie
fragmenty d o t y c z ą c e prac jego Sekcji Naukowej.
P r ó c z o m ó w i o n y c h wyżej z a d a ń , Sekcja p o s t a w i ł a sobie j a k o szczególny
cel przeprowadzenie b a d a ń naukowych nad problemami n a r o d o w o ś c i o w y m i
Ziem Wschodnich. Badaniami objęto 8 województw: stanisławowskie, tarno­
polskie, lwowskie, wołyńskie, poleskie, n o w o g r ó d z k i e , wileńskie, b i a ł o s t o c k i e
(w swej części wschodniej). By znaleźć poparcie w szerokich k o ł a c h społe­
c z e ń s t w a polskiego, kierownictwo Sekcji Naukowej K o m i t e t u z a p r a s z a ł o do
w s p ó ł p r a c y cały niemal świat naukowy. Wszystkie prace, k t ó r e t r a k t o w a ł y
o Kresach Wschodnich popularyzowano dla celów polityczno-propagando­
wych. K r ó t k i okres istnienia K o m i t e t u nie pozwolił, by w y w a r ł on znaczniej­
szy w p ł y w na życie społeczności polskiej Ziem Wschodnich. W i ę k s z o ś ć jego
z a d a ń p o z o s t a ł a w sferze p o s t u l a t ó w , a silna propaganda głoszonych haseł nie
zjednała K o m i t e t o w i przychylności mniejszości narodowych.
O m a w i a j ą c instytucje i organizacje działające na rzecz rozwoju Ziem
Wschodnich i z w i ą z a n i a ich z P o l s k ą c e n t r a l n ą , nie s p o s ó b p o m i n ą ć ważnej
r o l i , j a k ą o d e g r a ł o w spełnieniu tych z a d a ń osadnictwo wojskowe na tych
terenach. Podjęcie działań na rzecz osiedlania ludności polskiej na wschodnich
obszarach Rzeczypospolitej było z jednej strony realizacją z o b o w i ą z a ń wobec
żołnierzy armii polskiej, b i o r ą c y c h udział w wojnie polsko-bolszewickiej
(1919-1920), z drugiej - służyło wzmocnieniu żywiołu polskiego na tych zie­
miach. J u ż w lipcu 1920 r. Rada Obrony P a ń s t w a w y d a ł a o d e z w ę głoszącą, że
ochotnicy Wojska Polskiego po odparciu wroga i z a k o ń c z e n i u wojny otrzyma­
j ą b e z p ł a t n i e ziemię j a k o n a g r o d ę za trudy i krew p r z e l a n ą w obronie granic
naszej Ojczyzny (Bocian 1935, s. 272). O idei zasiedlania m ó w i ł Józef Piłsudski
w w y d a n y m 18 p a ź d z i e r n i k a 1920 r. „ R o z k a z i e na z a k o ń c z e n i e w o j n y " :
Żołnierz, który tyle zrobił dla Polski nie zostanie bez nagrody. Wdzięczna Ojczyzna nie zapomni
o nim. Zdobyte zostały ogromne obszary, opustoszone i obrócone przez wojnę światową prawie
w pustynię. Zaproponowałem już rządowi, by część zdobytej ziemi została własnością tych, co ją
Polską zrobili uznoiwszy ją polską Krwią i trudem niezmiernym (Piłsudski 1935, s. 176).

Projekt ustawy dotyczącej osadnictwa wojskowego skierowany został do
Sejmu jesienią 1920 r o k u . Uchwalono j ą 17.12.1920 г., p o d n a z w ą „ O nadaniu
ziemi ż o ł n i e r z o m Wojska Polskiego". Ustawa o g ł o s z o n a z o s t a ł a w Dzienniku
Ustaw, nr 4, z 12.02.1921 r o k u . W świetle tej Ustawy, do o s ó b uprawnionych
do otrzymania ziemi n i e o d p ł a t n i e należeli: 1) szczególnie zasłużeni żołnierze

�INSTYTUCJE I ORGANIZACJE POLSKIE NA KRESACH

19

i inwalidzi W o j s k a Polskiego, 2) żołnierze ochotnicy, k t ó r z y walczyli na fron­
cie polsko-bolszewickim ( B ó h m 1992, s. 5). O d p ł a t n i e udziały ziemi m o g l i
o t r z y m a ć pozostali żołnierze (Ustawa nie określała ściśle) w m i a r ę dyspono­
wania n a d w y ż k a m i ziemi.
D o t e r e n ó w objętych osadnictwem wojskowym należały w o j e w ó d z t w a : w o ­
łyńskie, poleskie, n o w o g r ó d z k i e , częściowo białostockie. W ł a d z e wojskowe po­
w o ł a ł y do życia, na szczeblu centralnym, sekcję Osad Żołnierskich, w terenie
natomiast zorganizowano referaty Osad Żołnierskich. R ó w n o c z e ś n i e z usta­
w ą d o t y c z ą c ą nadawania g r u n t ó w uchwalono u s t a w ę o przejmowaniu Ziemi
na rzecz P a ń s t w a . Przejmowanie t r w a ł o o d 1923 г., do chwili wydania przez
Sejm ustawy wstrzymującej tę akcję. Jako oficjalną przyczynę podawano brak
t e r e n ó w przeznaczonych na gospodarstwa dla byłych wojskowych. Ogólnie, na
podstawie ustawy z 1920 г., zostało przejętych i oddanych na osadnictwo w o j ­
skowe 785 m a j ą t k ó w o obszarze 137 tys. ha . Ziemię o t r z y m a ł o ok. 8 000 osad­
n i k ó w wojskowych, z czego w 1921 r. - 412, w 1922 r. - 3190, w 1923 r.
5

- 1 776, w 1924 r. - 900, w 1925 r. - 525, w 1926 r. - 467, w latach n a s t ę p n y c h
- 641 o s a d n i k ó w . Przeciętny obszar działki wynosił 17 ha. Pod względem hie­
rarchii wojskowej 3221 o s a d n i k ó w (40,7%) stanowili szeregowcy, 3 347 (42,3%)
podoficerowie, 994 (11,9%) oficerowie m ł o d s i , 312 (3,9%) oficerowie sztabowi
i 94 (12%) generałowie. Pod względem wykształcenia 95 (1,2%) o s a d n i k ó w było
analfabetami, 5 096 (64,3%) p o s i a d a ł o wykształcenie niższe, 225 (28%) średnie
i 52 (6,5%) wyższe (Bocian 1935, s. 272). Wielkość działki osadniczej uzależniona
była o d j a k o ś c i ziemi, powierzchni łąk, a także w a r u n k ó w komunikacyjnych.
Z reguły ziemie te pozbawione były nieruchomości - b u d y n k ó w mieszkalnych lub
gospodarczych - i drzewostanu. W i e l k o ś ć działek osadniczych na W o ł y n i u
wynosiła od 12 do 20 ha, na Polesiu od 25 do 35 ha, w nowogródzkiem od 12 do
25 ha. N a obszarach Wileńszczyzny przydział działek dla byłych żołnierzy
o d b y w a ł się nie na mocy ustawy z 17.12.1920 г., ale na podstawie dekretu
wydanego przez gen. Lucjana Żeligowskiego.
Sytuacja o s a d n i k ó w polskich wobec wrogiego stosunku ludności miejs­
cowej do p r z y b y s z ó w z Polski była bardzo trudna. W jej pojęciu, zagarniali
oni ziemię, k t ó r ą u w a ż a n o za w ł a s n ą . R ó w n o c z e ś n i e miejscowe społeczeń­
stwo polskie u z n a w a ł o za k r z y w d z ą c e przejmowanie przez o s a d n i k ó w ziemi
bez odszkodowania. W tej sytuacji osadnicy dążyli do zabezpieczenia swoich
i n t e r e s ó w przez p o w o ł a n i e w ł a s n y c h organizacji. J u ż w 1922r. stworzyli Cen­
tralny Z w i ą z e k O s a d n i k ó w Wojskowych, p r z e k s z t a ł c o n y w 1925 r. w Cen­
tralny Z w i ą z e k O s a d n i k ó w , a w 1929 r. - w Związek O s a d n i k ó w . Z w i ą z e k
ten o d e g r a ł i s t o t n ą rolę w k s z t a ł t o w a n i u oblicza cywilizacyjnego K r e s ó w
Wschodnich. Jak wspomniano powyżej, organizację tę, zrzeszającą 16 tys.

5

Z przejętych 785 majątków, o ogólnym obszarze 137 183 ha - 352 (o obszarze 63 937 ha)
było prywatnych polskich, 299 (o obszarze 54 741 ha) było prywatnych rosyjskich, 65 (o obszarze
11 099 ha państwowych) - instrukcyjnych, 43 (o obszarze 1 865 ha) - pocerkiewnych i pokościelnych i 26 (o obszarze 5 541 ha) - innych (Kamiński 1938, s. 166-167).

�20

WANDA P A P R O C K A

o s ó b wojskowych, p o w o ł a n o do życia w 1922 r o k u . Struktura Z w i ą z k u przed­
stawiała się n a s t ę p u j ą c o : na jego czele stał Z a r z ą d G ł ó w n y , k t ó r e m u p o d l e g a ł o
6 o d d z i a ł ó w w o j e w ó d z k i c h z 46 o d d z i a ł a m i powiatowymi i 790 ogniwami
lokalnymi. G ł ó w n y m i zadaniami Z w i ą z k u były: akcja o ś w i a t o w a w ś r ó d osad­
n i k ó w i ich dzieci, organizowanie samodzielnych p l a c ó w e k gospodarczych,
sprawowanie opieki prawnej i kredytowej, udział w innych organizacjach
społecznych. A k c j a o ś w i a t o w a prowadzona przez o s a d n i k ó w m i a ł a z a p e w n i ć
dzieciom polskim m o ż l i w o ś ć u k o ń c z e n i a sześcioklasowej szkoły podstawowej.
W y m a g a ł o to budowy szkół publicznych i prywatnych. Z a r z ą d G ł ó w n y , w la­
tach 1922-1936, sfinansował b u d o w ę 50 b u d y n k ó w szkolnych i świetlic. Z i n i ­
cjatywy Z w i ą z k u organizowano kursy dokształcające dla d o r o s ł y c h , w za­
kresie fachowo-rolniczym i spółdzielczym, k t ó r e u k o ń c z y ł o o k o ł o 1000 o s ó b .
W t y m samym okresie o k o ł o 500 c h ł o p c ó w i dziewcząt było słuchaczami
kilkumiesięcznych k u r s ó w rolniczych i przysposobienia do pracy społecznej.
Znany był u d z i a ł o s a d n i k ó w należących do Z w i ą z k u w organizacjach i i n ­
stytucjach społecznych. W s a m o r z ą d a c h terytorialnych p r a c o w a ł o ponad
1 tys. o s ó b , w organizacjach społeczno-rolniczych o k o ł o 500, w izbach r o l ­
niczych - 45 o s ó b . O udziale Z w i ą z k u w podnoszeniu p o z i o m u k u l t u r y r o l ­
niczej świadczyło utworzenie 440 spółdzielni kredytowych, 167 spółdzielni
mleczarskich i 24 spółdzielni rolniczo-handlowych ( B ó h m 1932, s. 11). P o m i ­
m o tych optymistycznych w y n i k ó w działalności Z w i ą z k u , r o z w ó j osadnictwa
nie przebiegał bez z a k ł ó c e ń , a sytuacja o s a d n i k ó w była bardzo trudna. Jak j u ż
wspomniano, akcję o s a d n i c z ą z a h a m o w a ł a rezolucja sejmowa z 1923 r o k u .
Z l i k w i d o w a n o wszystkie referaty Osad Żołnierskich przy Dyrekcjach O d b u ­
dowy K r a j u , zredukowano W y d z i a ł Osad Żołnierskich. N a osadnictwo prze­
znaczono zaledwie j e d n ą trzecią powierzchni g r u n t ó w przejętej przez Skarb
P a ń s t w a (Stawecki 1981, s. 145).
Po przewrocie m a j o w y m w 1926 r. i p o n o w n y m dojściu do w ł a d z y Józefa
Piłsudskiego, n a s t ą p i ł o pewne ożywienie akcji osiedleńczej, jednak trudna
sytuacja gospodarcza p a ń s t w a ponownie ograniczyła działalność osadniczą.
Nawet objęcie n i ą w 1930 r o k u L i t w y Środkowej (pow. wileńskiego, w i l e ń s k o -trockiego, części p o w . dziśniańskiego oraz postawskiego) nie zmieniło w więk­
szym stopniu tego stanu rzeczy. O sytuacji samych o s a d n i k ó w pisano niejedno­
krotnie na ł a m a c h Roczników Ziem Wschodnich, Kalendarza Ziem Wschodnich
i innych pism zajmujących się zagadnieniami K r e s ó w Wschodnich.
Wskazywano na t r u d n ą sytuację osiedlającej się ludności, na niechętny
stosunek do niej nie t y l k o mniejszości narodowych, ale r ó w n i e ż P o l a k ó w
zamieszkujących na tych terenach.
Jeden z o s a d n i k ó w pisał w 1938 roku:
Z różnych stron pod naszym adresem padły zarzuty: przychodzicie nas wynarodowić, drażnicie
ludność miejscową zabierając jej ziemię, wnosicie dysonans w dobrze ułożone stosunki. Głosy
przeciwko nam rozlegały się nie tylko ze strony mniejszości narodowych. Niektóre odłamy
społeczeństwa polskiego witały nas, żołnierzy, skierowanych rozkazem Marszałka na zagony, falą
oburzenia i niechęci (Kamiński 1938, s. 166).

�I N S T Y T U C J E I O R G A N I Z A C J E P O L S K I E NA K R E S A C H

21

Szczególnie jednak trudno było p o g o d z i ć się osadnikom z n i e c h ę t n y m
stosunkiem p a ń s t w a do akcji osiedleńczej. Z n a l a z ł on wyraz w p o w o ł a n i u
przez sejm specjalnej K o m i s j i , k t ó r a m i a ł a z a k o ń c z y ć „ s k a z a n ą na z a g ł a d ę "
akcję osiedleńczą ( K a m i ń s k i 1938, s. 166). Zależny od politycznych k o n i u n k ­
tur stosunek do o s a d n i k ó w nie zmieniał faktu, że grupa ta, licząca o k o ł o 8 tys.
o s ó b , o d e g r a ł a z n a c z ą c ą rolę w podniesieniu poziomu kultury rolnej oraz
zaktywizowaniu działalności gospodarczej i społecznej na wschodnich tere­
nach I I Rzeczypospolitej .
6

Przedstawiony powyżej m a t e r i a ł dotyczący r z ą d o w y c h i p o z a r z ą d o w y c h
organizacji polskich na Kresach Wschodnich budzi szereg refleksji. Dwudziestole­
cie m i ę d z y w o j e n n e jest okresem zbyt k r ó t k i m , aby ocenić skuteczność działania
p o w o ł y w a n y c h w r ó ż n y c h latach placówek. Szczególnie na terenach wschodnich,
k t ó r e w większym stopniu niż inne obszary Polski odczuły skutki zniszczeń
spowodowanych w o j n ą polsko-bolszewicką, okres normalizacji przebiegał znacz­
nie wolniej i w y m a g a ł większego wysiłku społecznego. W tych warunkach możli­
w o ś ć realizacji z a d a ń stawianych sobie przez organizacje i instytucje w zakresie
poznania i naukowego zbadania K r e s ó w Wschodnich, dokonania analizy sytuaqi
gospodarczo-społecznej oraz kulturalnej i wytyczenia na tej podstawie k i e r u n k ó w
rozwoju tych ziem była zadaniem t r u d n y m i długofalowym. Należy r ó w n i e ż
p o d k r e ś l i ć , że częste w t y m okresie kryzysy r z ą d o w e wpływały na zmiany
k i e r u n k ó w p o l i t y k i p a ń s t w a m.in. w stosunku do mniejszości narodowych. N i e
sprzyjało to stabilizacji tych organizacji i instytucji z o b o w i ą z a n y c h do realizacji
z a d a ń zgodnych z p o l i t y k ą r z ą d u . T r u d n a była również sytuacja finansowa
p l a c ó w e k dotowanych najczęściej z b u d ż e t u p a ń s t w a . K o n d y c j i finansowej nie
sprzyjały ś w i a t o w e kryzysy gospodarcze, k t ó r e obejmowały także nasz kraj.
Jednak dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi, z których iniqatywy powstały te
p l a c ó w k i z d o ł a n o d o k o n a ć pewnego p o s t ę p u na drodze zbliżenia Ziem Wschod­
nich do centralnej Polski, c h o ć proces ten nie był łatwy, a jego realizacja
z a p o w i a d a ł a się na długi okres. Niestety, wszystkie te osiągnięcia zostały zniwe­
czone przez I I wojnę światową i półwiekowy okres r z ą d ó w Z w i ą z k u Radzieckie­
go. P o w s t a ł e po upadku k o m u n i z m u wolne p a ń s t w a U k r a i n a , Białoruś i L i t w a
dopiero stabilizują swoją sytuację polityczną i n a r o d o w o ś c i o w ą . W kwestiach
mniejszości narodowych nie zajmują one jednoznacznego stanowiska, co stawia
p o z o s t a ł ą na tych terenach l u d n o ś ć pochodzenia polskiego w trudnej sytuacji.

LITERATURA
B o c i a n F . 1935, Osadnictwo wojskowe, Kalendarz Ziem Wschodnich, R. 1, s. 272-281.
В ó hm Т. 1992, Osadnictwo wojskowe na Kresach Wschodnich w I I Rzeczypospolitej, Dzieje
Najnowsze, R. 24, nr 1-2, s. 4-12.
6

Do realizacji tych zadań przyczyniły się m.in. organizowane przez Związek Osadników Kursy
dokształcające w zakresie fachowo-rolniczym i spółdzielczym dla dorosłych i młodzieży, powołanie do
życia wiejskiego Uniwersytetu Społecznego w Prudiszczu pod Wilnem, organizowanie internatów
w Warszawie, Wilnie i Brześciu dla młodzieży kształcącej się w szkołach średnich i wyższych.

�22

WANDA PAPROCKA

C h o j n o w s k i A. 1979, Koncepcje polityki narodowościowej rządów polskich w latach 1921-1939,
Warszawa.
Kalendarz Ziem Wschodnich 1935, R. 4: nr 1, s. 156-170.
K a m i ń s k i W. 1938, Osadnictwo wojskowe, Rocznik Ziem Wschodnich, R. 4, s. 165-169.
P i ł s u d s k i J. 1937, Pisma zbiorowe, t. 5, Warszawa.
P u t r a m e n t J . 1961, Pól wieku, t. 1, Warszawa.
Rocznik Ziem Wschodnich, 1935-1939, R. 1-5.
S t a w e c k i P. 1981, Polityka wojskowa Polski 1921-1926, Warszawa.

WANDA P A P R O C K A

POLISH INSTITUTIONS A N D ORGANIZATIONS I N T H E E A S T E R N B O R D E R L A N D
OF POLAND I N T H E Y E A R S 1920-1939
Summary
Polish rule and state policy in the Eastern Borderland of Poland in the years 1920-1939
required good knowledge of that territory, first of all because of its complex ethnic structure as
well as particular socio-economic situation. That is why many institutions were established then
by politicians, academics and econimists. They functioned as comissions, commitees, institutes,
societies etc.
The first one to arise after Poland had regained independence was the Institute for the
Research of the Economy of Eastern Lands. Then, in 1930 the Institute for the Research of
Eastern Europe was founded whose members belonged to the most outstanding Polish historians
and social scientists of that time: Stanisław Arnold, Franciszek Bujak, Cezaria Ehrenkreutz, Jan
Piłsudski, Władysław Semkowicz. They published Rocznik Naukowo-Badawczy Europy Wschod­
niej (The Scientific Yearbook of Eastern Europe).
Since 1933 systematic studies on eastern territories of Poland were conducted by the Society
for the Development of Easten Territories, an organization of great merit to the development of
the Eastern Borderland, set up in Warsaw. In 1936 the Society together with the Comission for
the Research of the Eastern Territories created the Economic Institute for the Eastern Terrirtories.
The aims of the afore-named institutions included, first of all, the economic development of
the eastern territories. There were also other established, which aimed at raising and developing
Polish national self-identity among the Polish population there. The social category whose Polish
background had to be revived was petty gentry, that is why the Commitee for Petty Gentry was
founded and then the Association of Petty Gentry.
Another factor favouring integration with central Poland was the colonization of ex-service
men on the eastern territories. The settlers belonged to the veterans of the Polish army who fought
against the Bolsheviks in the war of 1919-1920. The colonization was intended to express the
Polish state's gratitude to them. The bill concerning it was passed in December 1920. The settlers
istituted the Society of Settlers, an organization of great importance for the civilization of the
Eastern Borderland. It run educational establishments, economic organizations, provided people
with legal aid and credits, was helpful in developing local government, etc.
All the institutions mentioned here played a very important role for uniting the eastern
territories with central Poland.
All those achievements were baffled by the World War II and half a century of Soviet rule on the
above mentioned areas. Now, after the collapse of communism the former Polish Bordedland belongs
to three independent states: Ukraine, Bělorus and Lithuania. Their political situation has not been
fully stabilized as yet, as well as their ethnic policy. They have no uniform attitude towards national
minorities and that causes difficult situation for the Polish minority in each of them.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10366" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10344">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/10517483d1fc2ea399725b8a161b7066.pdf</src>
        <authentication>f6c38f8c0d53e71234e685b0a1a49f22</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123286">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1642</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123287">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123288">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1519</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123289">
                <text>Białoruskie oprganizacje społeczno-kulturalne na Kresach Wschodnich w II Rzeczypospolitej / ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123290">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1999 t.43, s.5-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123291">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123292">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123293">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123294">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123295">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123296">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L I I I : 1999, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

WANDA P A P R O C K A
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa

BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE
N A KRESACH WSCHODNICH W I I RZECZYPOSPOLITEJ

W życiu każdej mniejszości narodowej, w jej rozwoju i stabilizacji, w zna­
lezieniu właściwego miejsca w strukturze społeczno-gospodarczej i kulturalnej
kraju, w której przyszło jej żyć ważną rolę odgrywają organizacje polityczne,
społeczne i kulturalne. Od ich aktywności i wyboru właściwej drogi działania
zależy w znacznym stopniu pozycja grupy mniejszościowej.
Poniższe opracowanie poświęcone jest działalności organizacji społecznych
i kulturalnych mniejszości białoruskiej w okresie I I Rzeczypospolitej. Charakter
i działalność tych organizacji miały bezpośredni związek z omawianymi w moich
poprzednich artykułach działaniami na polu oświaty i kultury białoruskiej
(Paprocka 1995; 1998). Dążąc do rozbudzenia i zachowania świadomości
narodowej Białorusinów wspierały one szkolnictwo białoruskie, działalność
gospodarczą (spółdzielczość), czytelnictwo (prasę i wydawnictwa w języku tej
grupy). Jakkolwiek organizacje te reprezentowały pewne kierunki polityczne lub
pozostawały pod wpływem niektórych partii, to w większości były one progra­
mowo apolityczne, a realizowane przez nie cele, jak głosiły deklaracje, dotyczyły
sfery życia gospodarczego, społecznego i kulturalno-oświatowego. Zgromadzony
przeze mnie materiał źródłowy, zarówno archiwalny, jak też pochodzący z donie­
sień prasowych i coraz bogatszej literatury dotyczącej tego okresu, pozwala na
omówienie prawie wszystkich organizacji funkcjonujących przez dłuższy czas
w społeczności białoruskiej. Na pewne trudności napotyka jedynie w niektórych
przypadkach śledzenie ciągłości działalności tych organizacji na przestrzeni całego
dwudziestolecia międzywojennego. Jednakże dla określenia ich charakteru
i przedstawienia podstawowej działalności nie ma to większego znaczenia.
Najstarszą białoruską placówką kulturalno-oświatowa na terenie Państwa
Polskiego było Towarzystwo Szkoły Białoruskiej (TSB), które powstało w 1921 r.
w Wilnie, za czasów tzw. Litwy Środkowej. Członkami - założycielami Towarzy­
stwa byli działacze białoruscy o różnych przekonaniach politycznych. Należy tu
przede wszystkim wymienić ks. Adama Stankiewicza, przywódcę Białoruskiej
Chrześcijańskiej Demokracji oraz Bronisława Taraszkiewicza, ówczesnego refe­
renta do spraw szkolnictwa białoruskiego Departamentu Oświaty Litwy Środko­
wej, a natępnie posła wchodzącego w skład Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej

�6

WANDA PAPROCKA

Hromady. Towarzystwo było najbardziej stabilną białoruską organizacją kultu­
ralno-oświatowa. Jego statutowym celem było krzewienie i popieranie oświaty
białoruskiej poprzez: 1) zakładanie szkół ludowych, seminariów nauczycielskich,
organizowanie kursów dla analfabetów; 2) zakładanie szkół średnich i wyższych;
3) tworzenie domów ludowych dla celów oświatowych; 4) urządzanie odczytów
i wykładów; 5) wydawanie i rozpowszechnianie podręczników białoruskich
oraz czasopism naukowych; 6) udzielanie młodzieży szkolnej stypendiów,
zapomóg i innych form pomocy.
Siedzibą Zarządu Centralnego Towarzystwa było Wilno. Fundusze T-wa
tworzyły zgodnie ze Statutem miesięczne składki członków i członkiń, 1,5%
opodatkowania zarobku miesięcznego, dobrowolne ofiary, darowizny i zapisy,
dochody z wykładów, odczytów i pogadanek naukowych i inne nieprzewidziane
wpływy. Całość tekstu statutu zachowała się w Narodowym Archiwum Repu­
bliki Białoruś w Mińsku (NARB, f. 883, op. 1, d. 13, 1. 18). Statut ten został
zatwierdzony w Departamencie Spraw Wewnętrznych dn. 1.07.1921 r. (rye. 1).
Historia Towarzystwa dzieli się na dwa okresy: pierwszy od chwili założenia
do 1926 r. (w tym czasie terenem działalności TSB było woj. wileńskie) i drugi
- od 1926 r. aż do chwili jego likwidacji w 1936 roku. W tych latach T-wo objęło
swoim zasięgiem całą Polskę. Jego organem naczelnym w pierwszym okresie była
Centralna Rada Szkolna, przekształcona w drugim okresie w Główny Zarząd
Towarzystwa. W dziedzinie szkolnictwa średniego Towarzystwo było właścicie­
lem gimnazjum w Wilnie oraz wspomagało materialnie gimnazja w Radoszkowiczach i Kłecku. W dziedzinie szkolnictwa powszechnego przejawiało szeroką
aktywność w związku z plebiscytami szkolnymi, związanymi z wydaną w 1924 r.
ustawą o szkolnictwie narodów niepolskich (por. Paprocka 1998, s. 54). Akcja
pozaszkolna koncentrowała się na zakładaniu kół (hurtek) Towarzystwa i okrę­
gowych zarządów, podporządkowanych głównemu zarządowi T-wa w Wilnie.
Towarzystwo posiadało 9 zarządów okręgowych: w Białymstoku, w Wilejce,
Głębokim, Grodnie, Kosowie, Lidzie, Mirze, Nowogródku i Słonimiu. Ponadto
utrzymywało kontakt z niezależnymi Towarzystwami w Radoszkowiczach,
Nowogródku i Nieświeżu. W połowie 1928 r. na terenie 23 powiatów woje­
wództw wschodnich istniało 385 kół prowincjonalnych, m.in. w woj. brasławskim 5 kół, wilejskim 23, dziśnieńskim 11, mołodeczańskim 20, postawskim 15
i w Wilnie 3 koła. Największa liczba kół przypadała na pow. nowogródzki (51)
i kosowski (57). Działalność kulturalno-oświatowa kół polegała głównie na
propagowaniu biblioteczek naukowych i urządzaniu amatorskich przedstawień
teatralnych. Towarzystwo prowadziło 41 domów ludowych na terenie ziem
wschodnich. Szybki rozwój i znaczenie, jakie zdobyło wśród ludności białoruskiej
sprawiły, że zaczęło ono ulegać wpływom różnych kierunków politycznych i stało
się terenem walk prowadzonych przez partie polityczne, których programy
krystalizują się w połowie 1925 roku. Ostateczną przewagę w TSB osiągnęła
Białoruska Włościańska Robotnicza Hromada, która też opanowała je cał­
kowicie. W wyniku współpracy z Hromadą liczba oddziałów zaczęła poważ­
nie wzrastać. Objęły one swoim zasięgiem teren całej Zachodniej Białorusi.

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

STATUT

СТАТУТ

Towarzystwa Szkoły Białoruskiej.

Таварыства Беларускае Школы.

I. Nazwa, cel i siedziba Towarzystwa.

'i

§ 1. Towarzystwo nosi nazwę: „Towarzystwo
Szkoły Białoruskiej" i ma na celu krzewienia i po­
pierania oświaty w białoruskim narodowym duchu
chrześcijańskim i humanitarnym.
§ 2. Towarzystwo stoi po za wszysikiemi stron­
nictwami; jedynem jego zadaniem jest rozwói biało­
ruskiego szkolnictwa i oświaty białoruskiej wogóle.
3. Dla urzeczywistnienia celu w § 1 oznaczo­
nego, Towarzystwo pomiędzy innem ma prawo-.
l)'zakładania, utrzymywania i popierania: a) szkół
ludowych, b) kursów dla dorosłych analfabetów,
c) ochronek, d) szkół ochroniarek i seminarjów nau­
czycielskich, czytelni ludowych i bibljotek, c) szkół
średnich i wyższych wszelkich typów;
2) zakładania domów ludowych dla celów oświa­
ty i zabawy towarzyskiej;
3) urządzania odczytów i wykładów;
i) wydawania i rozpowszechniania białoruskich
podręczników i czasopism naukowych, pedagogicznych
i hutovrydi;
Й udzielania kształcącej Sie młodzieży stypend­
iów, zapomóg i wszelkich pomocy naukowych;
Bi układania projektów budowy szkół i urzą­
dzeń szkolnych, jak I nadzorowania nad ich wyko­
naniem;
7) ogłaszania konkursów, potrzebnych do osiąg­
nięcia celów T-wa Szkoły Białoruskiej.
8 i) Siedzibą Zarządu centralnego Towarzystwa
Jest Wilno.
8 5) Towarzystwo stanowi osobę prawną, może
piSiadac wszelki majątek ruchomy i nieruchomy, a tym
stawni nabywać i sprzedawać nieruchomości.

%&gt; Fundusze Towarzystwa.
£ 6) Fundusze Towarzystwa tworzą się:
'l.) z miesięcznych składek członków i członkiń.
i) z 1V» °/„ opodatkowania zarobku miesięcznego;
8) z dobrowolnych ofiar;
i) г darowizn i zapisów;
5) z dochodów z wykładów, odczytów i poga­
danek naukowych;
6) z Odsetek od kapitału żelaznego;
7Í i liinych nieprzewidzianych przychodów;
j T) hapitał żel&amp;zny składa Sie:
1) z funduszów specjalnie na to ofiarowanych;
2) г Innďuszów. na to przez Zebranie Walne
. przeznaczonych.
S S) Zarząd Towarzystwa prowadzi rachunko­
wej ргяНдй przepisów prawa i zwyczajów.

8, Prawa i obowiązki członków.
% 0. Członkami Towarzystwa mogą być zarów­
no osoby fizyczne bez różnicy płci, jak i osoby
prawne i instytucje.
% JO. CzionKowie dzielą się na wspierających,
MKzywistycb I honorowych,
Cztonklam wspierającym może być każda osobu
tecina lub prawna, lub też grupa osób, wpłacająca
№ cele Towarzystwa przynajmniej 5 marek miesięcznie.

i

7

1. Назоу, иэта i яседа быцъця Таварнетва.

i
§ t. Таиарыства занецца „Таварыства БеларуI екав школы" i мае мату нашыраць i памагапь
я аоьвеце у беларуекш мацыяпалышм, людщом
¡I i хрысьцЬтс1пм дусе.
§ 2 Таварнстпа cTaiur. попках yoix палггычI нихпартий i Kipymtay; адзЦ'аЯ яго задачаюё разьS шцьцв беларуспх школ i беларускае асьветы
; иаагул.
§ ü. Дзедя нранялзеиьня у жыцьце маты,
азиачаияе у § J , Таиарыства, намик ÍHIHHM, мае
права: 1) закладаць, удзсажыМць i наддзержываць: а) породит шпули, б) курен для выросли*
няпЪьменннх, n) npuunaici, г) вучыцельск1л csMiaapMi, школы уэгаданацелек, чародпыя чаталып
i юшгсвши (ůjójiiatoni). а) школы пышэитыя i сярэдшя усяляюх тнлау;
2) закладаць народимя даыы дзеля асьветы
[ i таварыскас- гульш,
3) артшзаващ. лекцьп i курсы;
4) пмдпваиь i патыраць беларуск!» школьныя Ktiiri (иалручиМ), наиуковыя, пэдагогпшыл
i ниродуыя таззты;
5) дапаиь пучням i вучатцаи сгыиэнли&gt;.
гшлмоп i розную тгаиуконую тшмач;
6) рабщь "нразктн будоул! школ i школьных
упарадкаваньняу i мае наглядна/их випаупеньвем;
7) абвяшчае конкурсы, патрэбпыи дзеля даняцывд мэтау „Таварнетва Беларускае Школы".
§ ł, Месна бнпьця Цэптральнае Рады Tanaрнства е места Шлмш.
§ 5 Таварнстпа 6 юрыдычнаю аеобаю, можа
м е т , розную рухомую i лежачую маемпег.ць,
а гэтим самым купляць i прадаващ. ляжачую маемасьць.
;

2. Macłiaci.m, Таварыства.
§.G- Maciiaci.iib Таварнстпа складаецца:
11 з месячных складчин сяброу (сябровак),
2) j ' / ! % адл!чак месячнага заробку сяброу
сябровак):
3) :) самихиотних ахвяр;
4) з дарау i nnnicay;
5) а даходау я курсау, лекцняу i вавуковых
гутарак:
н) з нрацэнгау ад зялеанзга канггалу;
?) л Иглшх неперадбачаных нрыходау,
§ 7. Зялеанм каттал складаецца:
1) з скарба^ адумысьля на гэта ахвяравапнх;
2) з скарбау, пгго асшиовуе на гата Агульная Вял)кая Уборка,
g 8. Рада Таварнства вядзе рахункокасъць
паводлуг upaBin нрава 1 звкчаяу!

3. Нрапм i апавязш Сяброу.
§ 9. Сябрам! Таварыства могуцъ бннь як
ф1зычныя асобы бяз розьящы полу, так i асобы
я&gt;рыдычныя i уотановы,
§ 10. Сябрн Таварыства дзеляица ва иамагаючих, аанраудтгах i пачэсных.
Сябрам намагаючим можа быт, кожвая &lt;j»-

Ryc. 1. Fragment statutu Towarzystwa Szkoły Białoruskiej zachowany w Narodowym Archiwum
Republiki Białoruś w Mińsku

�8

WANDA PAPROCKA

Koła TSB tworzone były najczęściej równocześnie z hurtkami Hromady, a ich
przewodniczącymi mianowano działaczy tej partii. Część sympatyków Hro­
mady wstąpiła do Towarzystwa dopiero w 1927 г., po likwidacji Hromady,
której działalność władze polskie uznały za antypaństwową.
W związku z coraz bardziej zaostrzającą się walką pomiędzy ugrupowania­
mi politycznymi Białoruska Chrześcijańska Demokracja oraz Białoruski Zwią­
zek Włościański wycofały się całkowicie z Towarzystwa i założyły w 1926 r.
nową organizację kulturalno-oświatowa pod nazwą Białoruski Instytut Gospo­
darki i Kultury. Począwszy od 1927 r. TSB zaczęło dostawać się pod wpływy
Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Pierwsze ostrzeżenie ze strony
władz polskich nastąpiło w 1928 г., gdy w sierpniu został zawieszony Zarząd
Centralny. Po złożeniu wyjaśnień przez członków Zarządu i po wyeliminowa­
niu osób posądzanych o działalność antypaństwową oraz złożeniu deklaracji
mówiącej o skierowaniu pracy na tory działalności kulturalno-oświatowej
Zarząd uzyskał pozwolenie na kontynuowanie działalności (Gomółka 1998,
s. 142). Narastający konflikt pomiędzy władzami polskimi a Towarzystwem
Szkoły Białoruskiej znajduje odbicie w pismach i memoriałach kierowanych
przez TSB do ministra spraw wewnętrznych oraz premiera. W jednym z nich
(z 2 marca 1927 r.) Prezes T-wa senator A. Własow - powołując się na działa­
nia polskich władz administracyjnych w woj. nowogródzkim - podkreśla ich
tendencyjność uniemożliwiającą zakładanie kół TSB i szkół białoruskich
(NARB, f. 883, op. 1, d. 75, 1. 11). Treść pisma z dnia 24 sierpnia 1927 г.,
skierowanego do ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego z okazji
dziewiątej rocznicy istnienia Wileńskiego Gimnazjum Białoruskiego, wyraźnie
wskazuje natomiast na istniejące dwa nurty ideologiczne w łonie Towarzystwa.
Czytamy w nim m. in.: „Główny zarzut jaki robi się pod adresem Gimnazjum
i zawdzięczając któremu Gimnazjum nie może normalnie pracować przedstawia
się w tym, że Gimnazjum zjawia się komunistyczną placówką i prowadzi
antypolską działalność. [...] Towarzystwo Szkoły Białoruskiej jako stały konce­
sjonariusz Gimnazjum niniejszym stanowczo zaprzecza wszelkim takiego rodza­
j u tłumaczeniom. [...] Towarzystwo nie dopuści żadnej polityki w swej szkole.
[...] Mając to na względzie T-wo zwolniło już kilku nauczycieli celem zamiany
ich bardziej odpowiednimi i kwalifikowanymi" (NARB, 883, op. 1, d. 75,1. 62).
Jak pisze K . Gomółka, ingerencja władz polskich w pracę Towarzystwa
spowodowała podział kręgów kierowniczych na dwa nurty. W 1928 r. grupa
Radosława Ostrowskiego i Antoniego Łuckiewicza podjęła próbę odsunięcia
TSB od wpływu komunistów, która zakończyła się fiaskiem. Drugi nurt
radykalny, na czele którego stał Dworczanin i Hawrylik, opowiadał się za
utrzymaniem politycznego charakteru działalności Towarzystwa (Gomółka 1998,
s. 142). Walka o władzę ograniczyła działalność kulturalno-oświatowa TSB.
Sprzyjało to działaniom partii komunistycznej, która w początku lat trzydzie­
stych opanowała szereg kół, głównie w woj. poleskim i nowogródzkim. Po
likwidacji w 1930 r. Białoruskiego Włościańsko-Robotniczego Klubu Poselskiego,
Towarzystwo Szkoły Białoruskiej stało się dla partii komunistycznej jedyną

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

9

legalną formą działania. Władze polskie mając świadomość tego stanu rzeczy
dążyły do likwidacji wielu kół TSB bądź okresowego zawieszenia ich działalności.
W 1928 r. najwięcej kół zlikwidowano na terenie powiatów mołodeczańskiego,
brasławskiego, wilejskiego, baranowickiego. Równocześnie 1 września tego roku
zamknięto niezależne koło Towarzystwa w Radoszkowiczach i sponsorowane
przez nie gimnazjum białoruskie (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowoś­
ciowe", nr 5:1928, s. 539). Na początku 1932 r. liczba członków wynosiła
ok. 8000, a wielu z nich przestało opłacać składki. Lokalnym zarządom zaczęło
brakować pieniędzy na utrzymanie lokali i wynagrodzenia dla instruktorów.
W końcu 1933 r. największa liczba kół działała w województwie białostockim.
Na terenie trzech pozostałych województw północno-wschodnich struktury
Towarzystwa zostały zawieszone lub zdelegalizowane. Działał natomiast zarząd
TSB w Wilnie. Na początku 1924 r. w województwie wileńskim funkcjonowało
5 kół (Gomółka 1998, s. 43). Poszukując sprzymierzeńców w walce o umocnienie
swej pozycji Zarząd Główny TSB nawiązał kontakt z Białoruskim Instytutem
Gospodarki i Kultury. Do tego tematu wrócę w dalszej części artykułu.
W prasie polskiej z okresu międzywojennego i sprawozdaniach z życia
mniejszości narodowych (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościo­
we", 1927-1936) znajdujemy szereg wiadomości o działalności Towarzystwa
i o głównych wydarzeniach, jakie miały miejsce wewnątrz organizacji. Zasad­
nicze zmiany dokonywały się od końca lat dwudziestych, kiedy Towarzystwo
pod wpływem partii komunistycznej określiło zdecydowanie swój profil poli­
tyczny. W miarę radykalizacji TSB zaczęło ono zatracać charakter instytucji
powołanej wyłącznie do pracy na polu kulturalno-oświatowym. Zawieszenie
działalności Zarządu Głównego Towarzystwa oraz przygotowania do przy­
szłego Zjazdu Ogólnego poruszały opinię społeczną środowiska białoruskiego
i antagonizowały mniejszość białoruską. Jakkolwiek sprawy TSB formalnie
dotyczyły instytucji oświatowej, miały jednak niewątpliwie doniosłe znaczenie
polityczne, gdyż na przyszłym zjeździe spodziewano się walki między dwoma
kierunkami politycznej myśli białoruskiej: radykalizmem społeczno-politycz­
nym i nurtem umiarkowanym, który można by nazwać kierunkiem „pracy
organicznej". TSB ze względu na swój poważny charakter i masowe wpływy
było terenem, na którym ugruntowanie określonej ideologii mogło odegrać
decydującą rolę w życiu społeczeństwa białoruskiego (Mniejszości narodowe...,
„Sprawy Narodowościowe", nr 5:1928, s. 537).
W radykalnym piśmie „Słowo Pracy" (nr 1 z 5.10.1928 r.) w artykule
poświęconym zjazdowi podkreślano masowy charakter Towarzystwa wskazując,
że , jest ono w obecnym charakterze wyrazicielem dążności Białorusinów i dlatego
ulega szykanom i prześladowaniom". Jedynie szeroki udział mas włościańskich
w pracach przygotowawczych do Zjazdu będzie mógł przeciwstawić się zama­
chom ze strony burżuazji i zdrajców ruchu białoruskiego. Dążenia do zwołania
Zjazdu TSB napotykały na szereg trudności, a terminy, w jakim miał się odbyć
kilkakrotnie ulegały zmianie. Jest to zrozumiałe, Zjazd dawał bowiem możność
przejęcia władzy przez jedną z dwu wyżej wymienionych opcji politycznych.

�10

WANDA PAPROCKA

W 1929 r. posłowie Włościańsko-Robotniczego Klubu Poselskiego (BWRKP)
w walce o całkowite opanowanie TSB postanowili zwołać zjazd, podczas którego
miano dokonać wyboru nowego zarządu. Gdy władze polskie nie udzieliły
pozwolenia postanowiono, że odbędzie się zjazd nielegalny (19.05.1929 г.), lecz
i ten nie doszedł do skutku, gdyż wielu delegatom z prowincji władze uniemożli­
wiły przyjazd do Wilna. Grupa działaczy TSB, pozostająca pod wpływem posłów
BWRKP, podczas kolejnego nielegalnego zebrania dokonała jednak wyboru
nowego zarządu. Do władz zostali wybrani: Steckiewicz, Marcińczyk, Kepel oraz
posłowie: Dworczanin, Wołyniec, Hrecki, Kryńczyk, Hawrylik. Podjęto wówczas
rezolucję wzywającą wszystkie zarządy okręgowe do walki z dotychczasowym
kierownictwem TSB. Jednocześnie nowe władze, chcąc jak najszybciej zakończyć
okres dwuwładzy, doprowadziły do zwołania zjazdu TSB (9.07.1929 г.), który do
zarządu wybrał: Steckiewicza, Marcińczyka, Kepela, Pietkiewicza, Szymę oraz
posłów: Wołyńca, Dworczanina, Hreckiego, Kryńczyka. Zjazd podjął również
rezolucję mówiącą, iż podstawą działalności TSB jest realizacja zadań o charakte­
rze kulturalno-oświatowym. Okazało się to jednak niemożliwe. Po likwidacji
Klubu Poselskiego (BWRKP) do przejęcia władzy w Zarządzie zaczęła dążyć
Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi (Gomółka 1998, s. 142). Wewnętrzne
walki osłabiły Towarzystwo, liczba członków spadła.
Upolitycznienie działalności TSB w duchu komunistycznym nasiliło represje
ze strony władz polskich, skłaniając wielu działaczy do refleksji nad negatywny­
mi skutkami takiego kierunku działania. Znalazło to wyraz w wystąpieniach
wielu znanych działaczy TSB, m. in. delegata Zarządu Głównego Szyrmy
podczas zjazdu okręgowego w Kosowie 27 kwietnia 1930 г., który podkreślał
konieczność zaniechania działalności politycznej w łonie TSB. Powstrzymaniu
represji służyć miała również uchwała Zarządu Okręgowego Towarzystwa
w Białymstoku, powzięta na zebraniu 20 kwietnia 1930 г., o wzięciu udziału
w powitaniu Pana Prezydenta przez społeczeństwo Białegostoku podczas jego
projektowanej podróży na Wileńszczyznę (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 2:1930, s. 238). Świadomość antypaństwowej działal­
ności TSB znalazła wyraz w działaniach władz polskich wobec szeregu jej
członków. Jednym z przykładów może być fakt pociągnięcia do odpowiedzial­
ności za działalność wywrotową 8 z 12 członków Zarządu Głównego wybra­
nych 9 lipca 1929 r. Również niedopuszczenie przez władze państwowe do
zorganizowania zapowiedzianego na 20 lutego 1930 r. ogólnego zjazdu TSB,
zwołanego do Wilna, miało zapobiec politycznym manifestacjom (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 3-4:1930, s. 384). W latach na­
stępnych Towarzystwo wykazywało jedynie większą aktywność na terenie
województwa białostockiego. Wykładnikiem tej działalności był odbyty dnia
17 stycznia 1932 r. w Białymstoku Zjazd Okręgowy delegatów TSB z Białego­
stoku oraz powiatów białostockiego i wołkowyskiego. Na zjazd przybyło
92 delegatów. Zarząd Główny reprezentowany był przez Steckiewicza z Wilna,
który m.in. złożył sprawozdanie z działalności Zarządu informując zebra­
nych o stanie organizacyjnym Towarzystwa. Podkreślał również, że zarząd

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

11

Główny jest tak dalece zdekompletowany, iż obecnie tworzą go jedynie Szyrma
i Steckiewicz z Wilna, Kuźmin z Białegostoku i Kiziewicz z Grodna, z których
tylko Szyrma i Kiziewicz faktycznie pracują w zarządzie. Poza tym w terenie
są czynne trzy Zarządy Okręgowe: w Białymstoku, Baranowiczach i Prużanie
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 1:1932, s. 70).
W maju 1932 r. miał odbyć się w Wilnie zjazd Towarzystw. W związku
z przewidywanym podczas zjazdu wyborem nowych władz Zarządu Central­
nego zaostrzyły się istniejące antagonizmy wewnętrzne. Przeciwko skrajnie
radykalnym elementom dominującym w Towarzystwie wystąpiła Białoruska
Chadecja oraz grupa zwolenników Łuckiewicza i Ostrowskiego. Związane
z partią komunistyczną kierownictwo T-wa wydało w Wilnie i we Lwowie
jednodniówki, w których anonimowi redaktorzy ostro występowali przeciwko
zakusom „burżuazyjnym" ugrupowań TSB, wzywając włościan i robotników
do obrony ich jedynej placówki kulturalno-oświatowej. Projektowany zjazd
nie doszedł do skutku wobec sprzeciwu władz polskich.
Wyrazem radykalnych postaw członków TSB był m.in. zakaz, wydany
przez Zarząd Okręgowy w Białymstoku zarządom i członkom kół, uczestnictwa
w jakichkolwiek konferencjach dotyczących Towarzystwa, a zwołanych przez
władze administracji ogólnej i współpracy tychże kół z polskimi organizacjami
społecznymi. Urząd Wojewódzki, uważając iż tego rodzaju uchwała jest sprze­
czna ze statutem T-wa, zażądał od Zarządu Głównego uchylenia nakazu
i zawieszenia działalności Zarządu Okręgowego w Białymstoku. Sprawę tę
Zarząd Główny poddał szczegółowemu rozpatrzeniu i przedstawił następujące
wnioski: „Towarzystwo Szkoły Białoruskiej zgodnie z paragrafem 1 i 2 statutu
ma na celu krzewienie wśród Białorusinów oświaty białoruskiej i białoruskiego
szkolnictwa, praca zaś Kółek Młodzieży Wiejskiej i podobnych im organizacji
w obecnych warunkach faktycznie sprowadza się do szerzenia polskiej kultury
w polskim języku, stąd wypływa sprzeczność zasadniczych celów TSB i wskaza­
nych polskich kulturalno-oświatowych organizacji. Przy obecnych stosunkach,
kiedy likwiduje się resztki białoruskiego szkolnictwa, masowo zamykane są
koła i zarządy okręgowe TSB dla nas jest szczególnie drogim i ważnym
zachowanie własnej mowy i cech narodowych - współpracownictwo zaś TSB ze
wspomnianymi polskimi organizacjami w obecnych warunkach grozi Białorusi­
nom utratą swego narodowego oblicza" (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 4-5:1932, s. 475).
Mimo dominujących w TSB tendencji radykalnych miały miejsce wystąpie­
nia członków nawołujące do zaniechania działalności politycznej i ograniczenia
się do realizowania działań statutowych. Na Zjeździe Okręgowym TSB w woj.
białostockim w listopadzie 1932 roku uchwalono następującą rezolucję, której
inicjatorem był dr Marcińczyk: „Zjazd delegatów TSB podkreśla, że wszelkie
wystąpienia ludności białoruskiej przeciwko Państwu i władzom godzą w inte­
resy ludności białoruskiej, potępia usiłowania czynników nieodpowiedzial­
nych zmierzające do wprowadzenia do działalności Towarzystwa momentów
politycznych i odchyleń statutowych, wzywa koła i ogół członków TSB do

�12

WANDA PAPROCKA

bezwzględnej walki z tymi usiłowaniami i odchyleniami, zastrzegając, że dzia­
łalność Towarzystwa nie może wykraczać poza ramy statutu" (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1932, s. 674). W 1933 г., wobec
zlikwidowania w tym czasie ostatnich placówek Towarzystwa w woj. poleskim,
czynne już były jedynie agendy na terenie województwa białostockiego. Zarząd
Główny, wierząc w możliwość ponownej aktywizacji organizacji terenowych,
zaczął wydawać miesięcznik „Letopiś", którego redaktorem odpowiedzialnym
został prezes Z G TSB Feliks Steckiewicz. W 1934 r. podjęto próby zwołania
do Wilna Ogólnego Zjazdu Towarzystwa, na skutek szeregu uchybień statuto­
wych władze nie zezwoliły jednak na zjazd.
W 1936 r. nastąpiło zawieszenie przez władze polskie działalności Towa­
rzystwa Szkolnictwa Białoruskiego.
Coraz bardziej zaostrzające się antagonizmy między grupami osób reprezen­
tujących poszczególne kierunki polityczne były nie tylko powodem konfliktów
wewnętrznych w organizacjach białoruskich, ale przyczyniły się do upadku
jednych i powstania nowych. Konkurencją dla działalności TSB było, założone
w 1932 г., Towarzystwo Oświaty Białoruskiej (TOB), powołane do życia przez
tzw. grupę Ostrowskiego i Łuckiewicza. Statut tej organizacji w paragrafie 2
i 3 określał jej cele i zakres działalności w sposób następujący: „Celem T-wa jest
praca nad rozwojem kultury białoruskiej, krzewieniem szkolnej oraz pozaszkol­
nej oświaty wśród Białorusinów w ich języku ojczystym oraz podniesieniem
poziomu moralnego i poznaniem kultury polskiej oraz odrębności kulturalnych
innych narodowości, zamieszkujących wspólne z Białorusinami tereny. Towa­
rzystwo ma prawo, z zachowaniem obowiązujących przepisów prawnych:
a) zakładać, utrzymywać i wspierać różne typy, kategorie szkoły białoruskiej,
kursy dokształcające, ogólno-wychowawcze i specjalne dla dorosłych (uniwersy­
tet ludowy), kursy zaoczne, bursy dla uczącej się młodzieży, biblioteki, czytelnie
i domy ludowe dla krzewienia oświaty i zabaw towarzyskich; b) wydawać
i rozpowszechniać książki i czasopisma białoruskie; c) udzielać uczącej się
młodzieży pomocy materialnej i naukowej; d) wspierać wszelkiego rodzaju
przejawy sztuki białoruskiej szczególnie artystycznej wytwórczości ludowej;
e) organizować wystawy, zjazdy, urządzać odczyty publiczne, uroczystości
kulturalno-oświatowe, tworzyć stałe i objazdowe koła dramatyczne oraz chóry
dla urządzania przedstawień i koncertów; f) urządzać konkursy w celu realizacji
zamierzeń Towarzystwa; g) urządzać kwesty publiczne i dochodowe imprezy;
h) występować wobec władz państwowych i samorządowych z inicjatywą we
wszelkich kwestiach białoruskiego życia kulturalnego; i) współpracować z orga­
nizacjami kulturalno-oświatowemi polskimi oraz innych narodowości zamiesz­
kujących wspólnie z Białorusinami tereny" (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 4-5:1932, s. 475).
Równocześnie z założeniem TOB grupa Łuckiewicza. zaczęła wydawać nowe
pismo „Rodnij K r a j " - jako organ TOB, zawieszając dotychczasowy organ
„Biełaruski Zwon". W pierwszym numerze tego czasopisma, z dnia 1 stycznia
1932 г., znalazło się wyraźne oświadczenie redakcji, iż „T-wo nie chce i nie

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

13

będzie służyć wąskim celom politycznym tej czy innej partii". W konsekwencji
takiego stanowiska mimo ataków na przypisywany T-wu „polonofilizm"
redakcja nie podejmowała dyskusji z antagonistami mimo ustnych z ich strony
wystąpień. Poza propagowaniem szeroko pojętej oświaty (biblioteki, czytelnie,
wydawnictwa) T-wo organizowało prelekcje na temat praw i obowiązków
przysługujących mniejszości białoruskiej w Polsce na mocy Konstytucji oraz
traktatów międzynarodowych. W 1934 r. T-wo brało czynny udział w komisji
utworzonej przy kuratorium szkolnem okręgu wileńskiego dla opracowania
podręczników białoruskich dla szkół powszechnych" (Mniejszości narodowe...,
„Sprawy Narodowościowe", nr 5-6:1934, s. 620). Towarzystwo nie uniknęło
wewnętrznych konfliktów, jak i trudności finansowych występujących we
wszystkich prawie organizacjach białoruskich. W 1936 r. działalność Towarzy­
stwa ustała. Kontynuatorem jego działalności było Towarzystwo Oświaty
Białoruskiej, powstałe w Warszawie w grudniu 1937 r. Nie miało ono prawa
zakładania oddziałów w terenie. Już w maju 1938 r. Towarzystwo próbowało
nawiązać kontakt z Białorusinami z Wilna, lecz władze polskie sprzeciwiły się
temu uzasadniając swoje stanowisko koniecznością zerwania kontaktów z oso­
bami pozostającymi pod wpływem komunistów. W ten sposób T-wo znalazło
się w izolacji. Sytuacja taka trwała do 1939 r. (Gomółka 1998, s. 147).
1

Z inną niż Towarzystwo Szkoły Białoruskiej orientacją polityczną związany
był Białoruski Instytut Gospodarki i Kultury (BIGiK). Został on założony
w maju 1926 r. przez działaczy umiarkowanych z kręgu Białoruskiej Chrześci­
jańskiej Demokracji i Białoruskiego Związku Włościańskiego przeciwstawia­
jących się radykalizmowi społecznemu TSB. Siedzibą centrali była początkowo
Warszawa, następnie - Wilno. Celem BIGiK, jak głosi zatwierdzony przez
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych statut, było popieranie rozwoju rolnictwa
krajowego w różnych jego dziedzinach. W zakres zainteresowań Instytutu
wchodziło m. in. zakładanie i prowadzenie gospodarstw wzorcowych, popiera­
nie rozwoju sadownictwa i ogrodnictwa, produkcji mleczarskiej, przemysłu
ludowego. Kolejnym zadaniem było krzewienie oświaty i kultury biało­
ruskiej. Instytut posiadał kilka oddziałów na ziemiach białoruskich i około
40 kół. Wybitnymi działaczami byli: ks. Wincenty Godlewski, Wiaczesław
Bohdanowicz, Adolf Klimowicz, ks. Adam Stankiewicz, Marian Pasiukiewicz,
poseł Fabjan Jaremicz i redaktor Jan Pozniak. Największy rozkwit Instytutu

1

Już we wspomnianym artykule wstępnym pisma „Rodnij Kraj" omówiony został stosunek
Białorusinów do kultury polskiej oraz pozostałych narodowości zamieszkujących wspólne tereny
z Białorusinami. Czytamy m.in.: „około nas żyją inne narody, które daleko wyprzedziły nas w swym
rozwoju kulturalno-narodowym i wypracowały najbardziej praktyczny sposób obrony swej duszy
narodowej. Cierniową drogę walki za swe narodowe , j a " przeszli Polacy do czasu zwycięstwa nad
znacznie większymi i potężniejszymi swymi wrogami: przecież trzy wielkie mocarstwa panowały nad
narodem polskim bez mała 150 lat. A Litwini, a Ukraińcy, a Żydzi? Czy z ich doświadczenia
życiowego nie możemy wyciągnąć nic korzystnego dla siebie? [...] gdy poznamy odrębność obcych
kultur, zdołamy ocenić należycie wartość własnej kultury i nauczymy się szanować i kochać ojczysty
kraj" {Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1932, s. 673).

�14

WANDA PAPROCKA

przypadł na rok 1927. Ze sprawozdania wygłoszonego na zjeździe delegatów
miejscowego oddziału w Wilnie w tym roku wynikało, że ogólna liczba kół
Instytutu przekroczyła 50, a ogólna liczba członków wynosiła 800 osób.
Najwięcej kół założono w następujących powiatach: wileńsko-trockim, wileń­
skim, mołodeczańskim, oszmiańskim, brasławskim, dziśnieńskim, święciańskim.
Zorganizowano 22 biblioteczki i uzyskano od władz szkolnych 6 koncesji na
białoruskie ludowe szkoły prywatne, z których jednak otwarto tylko jedną.
Sprawozdania delegatów przytaczały fakty prześladowania kół Instytutu przez
władze policyjno-administracyjne („Natio", nr 3-4:1927, s. 142-143).
Poważniejszym rezultatem pracy Instytutu było zorganizowanie Białoruskich
Kursów Handlowo-Spółdzielczych w Wilnie. Świadectwo ukończenia otrzymało
28 słuchaczy („Natio", nr 6:1927, s. 84-85). W następnych latach Instytut
przejawia aktywność głównie na terenie Wilna. Ze sprawozdania Walnego
Zebrania, które odbyło się w kwietniu 1930 r. wynikało, że w tym czasie Instytut
liczył 69 kół prowincjonalnych, 36 bibliotek, utrzymywał 2 prywatne, początkowe
szkoły białoruskie. Niezależnie od Instytutu Gospodarki i Kultury Białoruska
Chrześcijańska Demokracja w okresie swojego rozkwitu powołała w 1929 r. nową
organizację Białoruskie Wydawnictwo Katolickie. Zadaniem tej instytucji była
publikacja szeregu wydawnictw o charakterze religijnym oraz przygotowanie
wiernych do zamierzonej białorutenizacji Kościoła. Założycielami B W K byli:
ks. A . Stankiewicz, ks. W. Godlewski i in. (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 2:1929, s. 271). Brak środków finansowych i zmniejszające
się zainteresowanie społeczności białoruskiej spowodowały, że w latach trzydzie­
stych Instytut, tak jak i inne organizacje, wykazywał słabą żywotność i wywierał
znacznie mniejszy wpływ na życie mniejszości białoruskiej. Niektórzy działacze
winili za ten stan rzeczy władze administracyjne i policję stwarzające przeszkody
i szykanujące działaczy Instytutu. Gromadzono nawet materiał dowodowy,
który miał posłużyć posłowi Jeremiczowi do interpelacji w tej sprawie w Sejmie
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1932, s. 674).
Trudności, na jakie napotykały organizacje białoruskie skłoniły niektóre
z nich do dokonania pewnych aliansów niezależnie od różnic politycznych.
W 1936 r. doszło do nawiązania współpracy między Towarzystwem Szkoły
Białoruskiej i Białoruskim Instytutem Gospodarki i Kultury, mimo panują­
cych od szeregu lat antagonizmów. Najbardziej gorącymi propagatorami na­
wiązania współpracy byli działacze spod znaku Białoruskiego Zjednoczenia
Ludowego, co szło w parze z ogólnym zradykalizowaniem się wspomnianego
stronnictwa. 18 października 1936 r. „Białoruska Krynica", będąca organem
Zjednoczenia Ludowego, zamieściła obszerny artykuł nawołujący obie organi­
zacje do wspólnych obchodów jubileuszowych 15-lecia TSB i 10-lecia BIGiK.
Pisano w nim: „Zaniechanie wspólnego obchodu byłoby równoznaczne z po­
twierdzeniem zarzutów, że organizacje te są ekspozyturami białoruskich ugru­
powań politycznych, że na ich gruncie załatwiane są porachunki polityczne
oraz, że nie dorosły one do zajmowania się sprawami kultury białoruskiej"
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 4-5:1936, s. 497).

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

15

Wspólną akcją obu organizacji był memoriał dotyczący spraw wyznaniowych,
przesłany metropolicie Dionizemu . W dokumencie tym podkreślano, że na
wspólnym posiedzeniu w dniu 24 października 1936 r. postanowiono zwrócić
uwagę Metropolity i biskupów diecezjalnych na nienormalne warunki, jakie
istnieją w dziedzinie nauczania religii prawosławnej w szkołach. Duchowień­
stwo prawosławne w diecezjach zamieszkałych przez ludność białoruską coraz
częściej naucza religii w języku polskim zamiast w białoruskim lub cerkiewno-słowiańskim. Zdaniem autorów memoriału, powoduje to utratę przez cerkiew
wpływów na ludność białoruską. Z tych względów obie organizacje doma­
gają się wydania rozporządzenia o konieczności uznania białoruskiego za
język cerkiewny i wydania nowych białoruskich podręczników do nauki re­
ligii (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 6:1936, s. 633).
Efektem porozumienia było także wydanie wspólnych odezw skierowanych do
ludności białoruskiej, nawołujących do przeprowadzenia tzw. plebiscytu szkol­
nego. Nadzorował go utworzony przez obie organizacje Sekretariat Szkolny.
Kolejnym przejawem działalności Sekretariatu było wydanie jednodniówki
„Za szkołę białoruską" (16.06.1936 г.). Informowała ona społeczeństwo biało­
ruskie o szykanach ze strony polskich władz szkolnych (Gomółka 1998,
s. 143). Jak wynikało z oficjalnych enuncjacji władz, akcja ta była w dużej
mierze podsycana przez czynniki komunistyczne i nie odpowiadała rzeczywi­
stym nastrojom społeczności białoruskiej, szczególnie ludności wiejskiej. Stąd
też władze ustosunkowały się negatywnie do tzw. Komitetu Szkolnego i do
głównych organizatorów akcji. Prawdopodobnie w związku z tym dokonana
została w listopadzie 1936 r. rewizja w centralach wspomnianych organizacji,
po czym w początkach grudnia tego roku nastąpiło zawieszenie działalności
Towarzystwa Szkoły Białoruskiej, jak też Instytutu Gospodarki i Kultury.
Ze sprawami ekonomicznymi związana była działalność Białoruskiego
Związku Gospodarczego kierowanego przez Białoruską Partię Włościańską.
Związek, jak oceniali działacze tego okresu, wykazywał większą aktywność niż
B I G i K mając na swoim koncie szereg działań o ogólnopolskim znaczeniu.
Należało do nich m. in. utworzenie pawilonu białoruskiego na Regionalnej
Wystawie I Targów Północnych, powołanie do życia spółdzielni mleczarskich,
sklepu z wyrobami ludowymi, czterech księgarni białoruskich w Wołożynie,
Mołodecznie, Wilejce i Lidzie. 2 sierpnia 1930 r. odbyło się w Wilnie doroczne
zebranie Związku, na którym podano, że ma on 40 kół prowincjonalnych oraz
2

2

Nie był to pierwszy memoriał w tej sprawie. „Białoruska Krynica" z 4 czerwca 1933 r.
opublikowała memoriał Białoruskiego Komitetu Narodowego przesłany metropolicie Dionizemu dnia
30 maja 1933 r. Memoriał ten szczegółowo przedstawia Głowie Cerkwi prawosławnej stosunek
duchowieństwa prawosławnego do zagadnienia białoruskiego w Polsce. Stosunek ten, według
memoriału, jest zdecydowanie negatywny, a nawet wrogi. Wszelkie próby zbiałorutenizowania
kościoła prawosławnego na obszarach zamieszkałych przez Białorusinów natrafiają na opór ze strony
miejscowego duchowieństwa. Dotychczas drukarnia synodalna nie wydała ani jednej książki religijnej
w języku białoruskim, ukazało się natomiast 5 podręczników religii w języku polskim, 7 w języku
rosyjskim i 8 w ukraińskim {Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2-3:1933, s. 228).

�16

WANDA PAPROCKA

prowadzi 5 Domów Ludowych, (w Mołodecznie, Horodziaszczach, Wołożynie,
Oszmianie i Lidzie). Przy poszczególnych kolach Związku istniało 18 biblio­
teczek, działały też 2 amatorskie zespoły dramatyczne i 3 białoruskie chóry
mieszane (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe, nr 3-4:1930,
s. 385). Działalność kulturalna Związku obejmowała również akcje związane
z prowadzeniem odczytów poświęconych dziejom kultury białoruskiej i propa­
gowaniu narodowej literatury. Wieloletni przewodniczący tej organizacji filolog
Jan Stankiewicz ostro zwalczał dokonaną na terenie komunistycznej Białorusi
reformę pisowni mającą na celu zunifikowanie języka białoruskiego z rosyjskim
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 5:1932, s. 559).
Prace nad podniesieniem gospodarczym wsi białoruskiej nie znajdowały
wprawdzie większego zrozumienia wśród szerszych kręgów społeczeństwa bia­
łoruskiego, co związane było również z brakiem funduszy na inwestycje i od­
powiedniej kadry fachowców, należy jednak wspomnieć o Wileńskim Biało­
ruskim Banku Kooperatywnym. Posiadał on oddziały w Pińsku i Głębokiem,
a jego działalność, choć prowadzona na małą skalę służyła jednakże pod­
niesieniu stanu materialnego swych członków.
Do placówek znaczących w życiu kulturalnym społeczeństwa białoruskiego
należało Białoruskie Towarzystwo Naukowe (BTN), utworzone przez Wacława
Iwanowskiego i Iwana Łuckiewicza w 1918 r. Skupiało ono grono inteligencji
białoruskiej reprezentującej szereg dyscyplin naukowych. Prowadzono prace
w czterech sekcjach: literatury i sztuki, językoznawstwa, historii i muzealnictwa.
Towarzystwo działało mimo braku pomocy ze strony państwa do 1939 г.,
inicjując szereg akcji na rzecz rozwoju kultury białoruskiej.
Do zasług Towarzystwa kierowanego przez radykalno-narodowych dzia­
łaczy białoruskich, skupionych wokół osoby Antoniego Łuckiewicza (brata
Iwana) oraz Radosława Ostrowskiego, należało prowadzenie Muzeum Biało­
ruskiego im. Iwana Łuckiewicza w Wilnie, biblioteki białoruskiej w Wilnie,
wydawanie rocznika BTN. Towarzystwo stale dążyło do rozszerzenia działal­
ności. Na Walnym Zebraniu w kwietniu 1930 r. postulowano m.in. zorgani­
zowanie nowego oddziału w Nowogródku, nawiązanie stosunków z innymi
towarzystwami naukowymi i uczestnictwo w międzynarodowych zjazdach
naukowych, objęcie działalnością nie tylko miasta, ale również prowincji
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2:1930, s. 238, 240).
BTN kierowało także pracami nad gramatyką białoruską, zorganizowało ob­
chody 400-lecia druku w jęz. białoruskim. W 1937 r. nawiązało współpracę
z Towarzystwem Przyjaciół Białorusoznawstwa na Uniwersytecie Wileńskim,
wspólnie organizując szereg odczytów propagujących literaturę w jęz. biało­
ruskim (Gomółka 1998, s. 144). Szczególną aktywność wykazało T-wo w spra­
wie przeprowadzonej na Białorusi Sowieckiej reformy pisowni białoruskiej.
Na zwołanym w Wilnie ogólnym zjeździe członków Białoruskiego Komitetu
Naukowego zaprotestowano przeciwko dekretowi władz sowieckich z dnia
28 sierpnia 1933 г., które wprowadziły m.in. zakaz stosowania w białoruskim
piśmie i druku dźwięków najbardziej charakterystycznych dla języka białoru-

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

17

skiego, obowiązek używania końcówek rosyjskich przy odmianie rzeczowni­
ków, co sprzeczne jest z fonetyką białoruską, pisania po białorusku wyrazów
obcych według wymowy rosyjskiej. Uczestnicy Zjazdu uznali dokonaną refor­
mę za atak polityczny, „który podeptawszy wymagania nauki, znieważywszy
gramatykę białoruską i dokonawszy gwałtu nad żywą mową białoruską dąży
tą drogą do zlania białoruskiej mowy literackiej z mową rosyjską dla syste­
matycznego rusyfikowania narodu białoruskiego" (Mniejszości narodowe...,
„Sprawy Narodowościowe", nr 6:1933, s. 694). Ostatnim przed I I wojną
światową ważnym wydarzeniem w działalności Towarzystwa było wydanie
w 1937 r. pierwszego zeszytu „Prac Białoruskiego T-wa Naukowego" (Mniej­
szości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 1-2:1938, s. 122).
W dziedzinie kultury i oświaty na uwagę zasługuje Białoruskie Towarzy­
stwo Wydawnicze. Początki jego działalności sięgają 1913 r. jednak największą
produkcję wydawniczą Towarzystwo rozwinęło po 1919 r. Drukowało gazety,
prace z zakresu literatury, dzieła popularno-naukowe i naukowe na zlecenie
Białoruskiego Towarzystwa Naukowego. Związane było BTW z działalnością
Białoruskiej Włościańsko Robotniczej Hromady drukując na jej potrzeby.
Po rozwiązaniu BWRH wydawano prasę białoruską wychodzącą w Wilnie.
Drukowano zbiory poezji, powieści, utwory sceniczne, podręczniki, m.in.
gramatykę języka białoruskiego B. Taraszkiewicza. Towarzystwo posiadało
własną księgarnię w Wilnie przy ul. Ostrobramskiej 1. W 1935 r. zakończyło
swoją działalność (Gomółka 1998, s. 145).
Do organizacji skupiających inteligencję białoruską należał także Związek
Studentów Białoruskich, który powstał w 1920 r. Podobnie jak inne instytucje
Związek nie ustrzegł się wewnętrznych walk politycznych. Największe ich na­
silenie nastąpiło w latach trzydziestych. Wpływy w Związku posiadali zarów­
no zwolennicy Centrsajuzu (por. Paprocka 1998, s. 6) jak i zwolennicy Chrześ­
cijańskiej Demokracji. Zdobycie wpływów przez grupę związaną z pierwszą
organizacją polityczną dawało przewagę orientacji polonofilskiej, z drugą
radykalno-narodowej walczącej o niepodległość państwową Białorusi.
Do zaostrzenia konfliktów wśród studentów Białoruskich doszło w mo­
mencie powołania do życia studenckiej korporacji pod nazwą „Skorynia".
Według oświadczenia władz, korporacja stała na gruncie ścisłej współpracy
z Polakami. W 1932 r. na walnym zebraniu Związku Studentów Białorusinów
opanowanego w tym czasie przez zwolenników Chrześcijańskiej Demokracji
doszło do wykluczenia ze Związku wszystkich członków „Skorynii" (Mniej­
szości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 1:1932, s. 70). W wyniku
starć ideologicznych następowały podziały wewnątrz organizacji młodzieżo­
wych i tworzenie się nowych często o tej samej nazwie. Tak powstał w Warsza­
wie Związek Białoruskich Studentów, którego założyciele dążyli do ścisłej
współpracy z polskimi organizacjami studenckimi o nastawieniu prorządowym
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 4-5:1931, s. 170-171).
W 1937 roku młodzież akademicka założyła Stowarzyszenie im. Franciszka
Skoryny pozostające pod wpływem Towarzystwa Oświaty Białoruskiej, co

�18

WANDA PAPROCKA

określało jego charakter polityczny (Mniejszości narodowe..., „Sprawy Naro­
dowościowe", nr 1:1937, s. 102-103).
Do instytucji o charakterze kulturalnym należało wspomniane Muzeum
Białoruskie powstałe w 1921 r. Utworzono je ze zbiorów białoruskiego etnografa
i archeologa Iwana Łuckiewicza, którego imię znalazło się w nazwie placówki
oraz z eksponatów osób prywatnych, m. in. Eustachego Tyszkiewicza i Bohdana
Danieyko (Gomółka 1998, s. 144). Muzeum mieściło się w murach dawnego
klasztoru Bazylianów w Wilnie na ul. Ostrobramskiej 9. Posiadało działy:
archeologiczny, rękopisów i starodruków, numizmatyczny, sztuki, militariów
i etnograficzny. Najliczniejsze zbiory zgromadzono w dziale pergaminów i rękopi­
sów. Najstarszym rękopisem była Ewangelia z X I V w., pochodząca z Nowogródczyzny. Ponadto w Muzeum znajdowały się rękopisy z X V , X V I , i X V I I w. oraz
szereg dokumentów królów polskich i wielkich książąt litewskich z X V I i X V I I w.
Biblioteka Muzeum składała się z kilku tysięcy tomów. Najstarszą księgą
drukowaną była Triod Ciwetnaja z czasów Kazimierza Jagiellończyka, wydana
w Krakowie w 1419 r. Najdawniejszą księgą pisaną po białorusku była Biblia
Franciszka Skoryny z Połocka, wydrukowana przez niego w Pradze Czeskiej
w 1517 r. W zbiorach Muzeum znalazły się także bardzo rzadkie druki z okresu
odrodzenia kultury białoruskiej: „Białoruś" (Paryż 1840), zbiory pieśni Jana
Czeczota, białoruski katechizm z 1835 r. i in. W dziale etnograficznym znajdo­
wały się stroje, sztuka ludowa i przedmioty kultu. Zostały też zgromadzone
ubiory kobiece ze znakomitych słuckich materiałów oraz kolekcja pasów słuckich.
W życiu kulturalnym Białorusinów pewną rolę odegrał również teatr białoruski,
powstały, jak pisze K.Gomółka, w 1915 r. w okresie okupacji niemieckiej i przy
poparciu władz zainteresowanych rozbudzaniem narodowych aspiracji Białoru­
sinów. Teatr nie posiadał stałej sceny korzystając z sali klubu poselskiego
w Wilnie i występując gościnnie w wielu miastach województwa wileńskiego
i nowogródzkiego. Repertuar obejmował sztuki autorów współczesnych, póź­
niej w związku z cenzurą ograniczał się do tematyki religijnej. Zespół teatru
mimo poważnych trudności dotrwał do 1939 r. (Gomółka 1998, s. 147).
W 1937 r. grupa osób na czele z Franciszkiem Olechnowiczem, pisarzem
i dramaturgiem, podjęła inicjatywę założenia stałego teatru w Wilnie. Do
organizatorów należeli redaktor „Białoruskiej Krynicy", prezes Białoruskiego
Komitetu Narodowego oraz przywódca białoruskich socjalistów. Poparcie dla
tej inicjatywy wyraziło Białoruskie Towarzystwo Naukowe. Inicjatorzy wyra­
żali przekonanie, że teatr białoruski przyczyni się do złagodzenia antagoniz­
mów pomiędzy poszczególnymi obozami (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 1-2:1937, s. 69).
Wymienione organizacje społeczno-gospodarcze i kulturalne nie wyczerpują
listy wszystkich instytucji białoruskich działających w I I Rzeczypospolitej. Grupa
ta należała do najliczniejszych i działających dostatecznie długo, aby odegrać
pewną rolę w życiu tej mniejszości narodowej. Dla przedstawienia całościowego
obrazu życia ludności białoruskiej należy jednak wymienić, chociaż z nazwy,
również te organizacje, które z racji krótkiego okresu istnienia lub małej liczby

�BIAŁORUSKIE ORGANIZACJE SPOŁECZNO-KULTURALNE

19

członków nie pozostawiły większych śladów swej działalności. Należały do nich:
powstałe w 1927 r. w Grodnie Towarzystwo „Jedność" stojące na gruncie
lojalności wobec państwa polskiego (wydawało ono tygodnik „Białoruska Dola".
Prezesem Towarzystwa był M . Adamowicz), Białoruskie Towarzystwo Dobro­
czynności z F. Okuńczyckim na czele, pozostające pod wpływem Towarzystwa
Szkoły Białoruskiej; Związek Kobiet Białoruskich powstały w 1930 г., zbliżony
w zakresie programu do Związku Pracy Obywatelskiej Kobiet, pozostający pod
wpływem grupy R. Ostrowskiego i A. Łuckiewicza; Towarzystwo Inteligencji
Białoruskiej powołane do życia w 1927 r. w Wilnie, działające na rzecz krzewienia
narodowej kultury białoruskiej i in.
Dość znaczna liczba organizacji działających w społeczności białoruskiej
świadczy nie tylko o pewnej aktywności niezbyt licznej zresztą grupy działaczy.
W wielu przypadkach wzrost ich liczebności był rezultatem rozpadu większych
organizacji na kilka mniejszych w wyniku sporów i antagonizmów wewnętrz­
nych. Świadczą o tym powtarzające się nazwiska założycieli i przewodniczących
nowo tworzonych placówek. Organizacje społeczno-kulturalne i gospodarcze
pozostające pod wpływem partii politycznych lub często przez nie powoływane
służyły w dużym stopniu realizacji ich celów. Równocześnie w zależności od
koniunktury politycznej wraz z partiami przeżywały okresy stagnacji bądź
rozkwitu. Brak współpracy między organizacjami białoruskimi spowodowany
różnicami ideologicznymi osłabiał skuteczność ich działania i utrudniał realizac­
ję celów, jakim miały służyć. Jedynie w walce o szkolnictwo białoruskie
osiągnięto pewien konsensus, podejmują szereg wspólnych akcji mających na
celu rozwinięcie szkolnictwa powszechnego, utworzenie większej liczby gimna­
zjów i umożliwienie studiów na uniwersytecie młodzieży białoruskiej. Nastąpiło
to jednak dopiero w latach trzydziestych w okresie, w którym wzmógł się
proces unifikacyjny w stosunku do mniejszości narodowych na Kresach
Wschodnich a nowa ordynacja wyborcza pozbawiła Białorusinów przedstawi­
cielstwa w Sejmie I I Rzeczypospolitej Polskiej. Działalność organizacji białoru­
skich utrudniał również ich ograniczony zasięg obejmujący jedynie nieliczne
warstwy inteligencji. Poza zasięgiem pozostawały natomiast rzesze ludności
wiejskiej, w dużym procencie analfabetów, o niskim stopniu świadomości
narodowej. Wybuch I I wojny światowej zastał więc społeczność białoruską
nie skonsolidowaną, poddaną infiltracji komunistycznych idei, w opozycji do
polityki mniejszościowej państwa polskiego. Ta sytuacja w przededniu wielolet­
niej niewoli komunistycznej miała duży wpływ na dalsze dzieje ludności biało­
ruskiej nawet po odzyskaniu niepodległości przez Białoruś.

LITERATURA
G o m ó ł k a K.
1998
Białoruskie instytucje kulturalno-oświatowe w II Rzeczypospolitej, „Białoruskie Ze­
szyty Historyczne", nr 9:1998, s. 140-148.
„Natio"
1927
„Natio", nr 3-4.

�20

WANDA PAPROCKA

P a p r o c k a W.
1995
Ludność białoruska a polska polityka mniejszościowa w okresie międzywojennym,
„Etnografia Polska", t. 39, z. 1-2, s. 5-32.
1998
Szkolnictwo białoruskie na Kresach Wschodnich w świetle polityki mniejszościowej
II Rzeczypospolitej, „Etnografia Polska", t. 42, z. 1-2, s. 51-72.
Mniejszości narodowe
1927-1938 Mniejszości narodowe w Polsce. Białorusini, „Sprawy Narodowościowe", nr 5:1928;
nr 2:1930; nr 1:1932; nr 4-5:1932; nr 6:1932; nr 2-3, 6:1933;nr 5-6:1934;nr 4-5:1936.

WANDA PAPROCKA
T H E B E L O R U S S I A N SOCIAL AND C U L T U R A L ORGANIZATIONS
ON T H E E A S T E R N B O R D E R L A N D OF POLAND IN T H E Y E A R S 1918-1939
Summary
The work deals with the institutional cultural activity of the Belorussian minority in the
Polish republic in the years 1918-1939. It is the continuation of the author's studies on the
situation of the above mentioned minority. The two previous papers concerned the minority
policy of the Polish state in the years 1918-39 (published: "Etnografia Polska" vol. 39, 1995) and
minority educational system ("Etnografia Polska" 40, 1998).
Here the author describes all the important social and cultural institutions of the Belorussian
minority between the World Wars. The sources come from the National Archives of the Belo­
russian Republic in Minsk and the Public Record Office in Warsaw and from reports describing
institutional life of the minorities published in the periodical "Sprawy Narodowościowe"
(Problems of Nationalities) in the years 1920-1939.
The oldest organization was TBS - Society for Belorussian Schools, which aimed at founding
Belorussian elementary schools, teachers' colleges, secondary schools, culture centres. They pub­
lished school handbooks and scholarly journals. In the best period of its development the
organization consisted of 385 local groups and had about 800 members. Like other minority
organizations it was politically oriented. The school society remained under the influence of the
communist party and that is why it was dismissed in 1936.
The Society for Belorussian Education had a different political orientation, it was considered
"polonophil". Its activities, similiar to those of TBS were more in accordance with Polish policy,
they were no opposition.
Worth mentioning are the Belorussian Christian Democratic Party with its Institute of
Belorussian Economy and Culture.and Belorussian Peasant Party which founded the Belorussian
Economic Association. Both those organizations dealt with economic problems of the, mainly
rural minority population - village cooperatives, folk handicraft, elementary schools.
There were also a few institutions closely connected with scholarly activities, publishing etc.
Let us mention the Belorussian Learned Society, Belorussian Publishing Society, Catholic
Publishers, Belorussian Museum and Library and the Association of Belorussian Students.
The main credits of those organizations were their concern for the purity of the Belorussian
language, works on Belorussian grammar, attempts at introducing Belorussian to Russian ortho­
dox church and organization of the 400th anniversary of the first printed Belorussian text. In spite
of the wide scope of the activities the organizations were not as efficient as they could have been
due to their different political orientations, which were an obstacle in their cooperation. The only
area of agreement was education - founding Belorussian schools and promoting Belorussian
students at universities, both in Poland and abroad.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10757" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10735">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1645ebd7367119edd50782292bb6d2b5.pdf</src>
        <authentication>d848fe8b2fa6013f27fa84765ca1ebd4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128209">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:618</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128210">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128211">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:567</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128212">
                <text>Materiały do historii organizacji przemysłu domowego i rzemiosła wiejskiego w Wielkiej Brytanii w końcu XIX i w XX w. / ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128213">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1967 t.11, s.433-446</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128214">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128215">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128216">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128217">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128218">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128219">
                <text>WANDA

PAPROCKA

MATERIAŁY DO HISTORII ORGANIZACJI PRZEMYSŁU DOMOWEGO
I RZEMIOSŁA WIEJSKIEGO W W I E L K I E J B R Y T A N I I W KOÑCU
X I X I W X X W.
Znaczenie, j a k i e posiada przemysł d o m o w y i rzemiosło w gospodarce
w i e j s k i e j , związane jest ściśle z r o z w o j e m życia gospodarczego w s i i j e j
układem stosunków społecznych. Zapotrzebowanie na poszczególne f o r m y
wyrobów i usług rzemieślniczych na w s i jest zależne w znacznym stopniu
od ogólnego poziomu gospodarki r o l n e j , s t r u k t u r y obszarowej gospo­
d a r s t w i i c h p r o f i l u produkcyjnego, właściwej d y s t r y b u c j i artykułów
przemysłowych na r y n e k w i e j s k i , j a k również miejscowej t r a d y c j i n i e ­
których gałęzi wytwórczości w i e j s k i e j . W każdym j e d n a k układzie w a r u n ­
ków zapotrzebowanie t a k i e istnieje i dlatego prawidłowy rozwój usług
rzemieślniczych poprzez przystosowanie t r a d y c y j n e g o rzemiosła do p o ­
t r z e b nowoczesnego r o l n i c t w a jest konieczne d l a właściwego zorganizo­
w a n i a gospodarki w i e j s k i e j . Przykładem t a k r o z u m i a n e j r o l i rzemiosła
w ogólnej s t r u k t u r z e gospodarczej w s i jest rzemiosło w i e j s k i e w W i e l k i e j
B r y t a n i i . W y s o k i stopień uprzemysłowienia k r a j u i duża podaż artykułów
przemysłowych na r y n e k w i e j s k i nie l i k w i d u j e zapotrzebowania na p r a ­
cę rzemieślnika, wpływając j e d ynie na zmianę c h a r a k t e r u w y k o n y w a ­
n y c h przez niego usług. Proces przystosowania się p r o d u k c j i rzemieślni­
czej d o n o w y c h wymagań r y n k u , zarówno przez modernizację w a r s z t a ­
tów, j a k i podniesienie k w a l i f i k a c j i zawodowych, jest w w i e l u w y p a d k a c h
k i e r o w a n y i wspomagany przez i n s t y t u c j e państwowe i organizacje spo­
łeczne. Daje t o możliwości bardziej prawidłowego r o z w o j u poszczególnych
działów wytwórczości w zależności od a k t u a l n y c h (potrzeb w t y m zakresie.
Porównanie t e j s y t u a c j i z procesem p r z e m i a n , j a k i m podlega wytwór­
czość w i e j s k a na terenie Polski, p o z w o l i być może na w y s n u c i e wniosków
dotyczących różnic i podobieństw w przeobrażeniach współczesnej k u l t u ­
r y w s i w k r a j a c h o różnej s t r u k t u r z e gospodarczej i systemach p o l i t y c z ­
n y c h . Porównanie t a k i e w y d a j e się t y m bardziej uzasadnione, że zagad­
nienie u t r z y m y w a n i a się n a w s i zajęć związanych z rzemiosłem i p r z e ­
mysłami w i e j s k i m i , wiąże się z n a d a l bardzo a k t u a l n y m w w i e l u k r a j a c h
2« — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X I

�434

WANDA

PAPROCKA

p r o b l e m e m z a t r u d n i e n i a dodatkowego ludności w i e j s k i e j posiadającej
gospodarstwa nie dające podstaw do u t r z y m a n i a i wymagające od i c h
właścicieli uzupełniania budżetów dochodami z zajęć pozarolniczych.
Przemysł d o m o w y i rzemiosło j a k o źródła dodatkowego dochodu z n a j ­
dują się również w kręgu zainteresowań ekonomistów radzieckich. J e d ­
n y m ze sposobów podniesienia dochodowości państwowych i k o l e k t y w ­
n y c h gospodarstw r o l n y c h jest l i k w i d a c j a sezonowości z a t r u d n i e n i a
w r o l n i c t w i e . Przemysły lokalne i rzemiosła mogą dostarczyć p r a c y
w okresach w o l n y c h od robót r o l n y c h , zwiększając ilość d n i roboczych
w r o k u , a t y m s a m y m podnosząc i n d y w i d u a l n e z a r o b k i każdego pracow­
n i k a . Rodzaj przedsiębiorstw, j a k pisze C. Kolesniew w a r t y k u l e d o t y ­
czącym podstawowych zagadnień e k o n o m i k i kołchozu, p o w i n i e n odpo­
wiadać p r z y r o d z o n y m w a r u n k o m gospodarstwa i p r z y z w y c z a j e n i o m l u d ­
ności . Zorganizowane na t y c h zasadach w niektórych kołchozach i sowchozach przemysły przyniosły spodziewane efekty, należy więc p r z y ­
puszczać, że w t y m k i e r u n k u pójdzie dalszy i c h r o z w ó j .
Jak w y n i k a z t y c h przykładów, zainteresowania przemysłem w i e j s k i m
i rzemiosłem mogą mieć różne źródła w zależności od s y t u a c j i p o l i t y c z n e j
i gospodarczej k r a j u i w różny sposób może kształtować się k i e r u n e k
ich r o z w o j u .
Organizacja przemysłu i rzemiosła w W i e l k i e j B r y t a n i i jest szczegól­
nie wyraźnym dowodem, że t e działy p r o d u k c j i i usług nie pozostają na
marginesie życia gospodarczego k r a j u i w dalszym ciągu koncentrują
zainteresowania specjalistów różnych dziedzin .
W W i e l k i e j B r y t a n i i w r o l n i c t w i e z a t r u d n i o n y c h jest ok. 900 t y s .
osób. R o l n i c t w o zajmuje obszar 49 milionów akrów ziemi, w t y m w A n g l i i
1

2

3

1

C. K o l e s n i e w ,

Koriennoj

wapros

kołchoznoj

ekonomiki,

„Ekonomiczeskaja

G a z i e t a " , n r 4 8 : 1965, s. 38.
W kołchozie „Krasnyj M a j a k "

2

płótna

lnianego,

wykonywanego

w o b w o d z i e g o r k o w s k i m w p ł y w y ze sprzedaży

z surowca

uprawianego

i przerabianego

w

koł­

chozie, osiągnęły w 1964 p o n a d 60°/o w s z y s t k i c h pieniężnych w p ł y w ó w kołchozu. D o
uruchomienia

zakładu

przerobu

l n u dniówka

jednego

robotnika

wynosiła

1 rb.

35 k o p . P o u r u c h o m i e n i u podniosła się do 3 r b . 45 kop.
W kołchozie i m . Z a c h a r o w a o b w o d u p s k o w s k i e g o w y r a b i a n e z odpadów
różne

przedmioty,

j a k rączki

do

śrubokrętów

i pilników,

drewniane

drewna

k o r k i itp.,

stanowiły w 1964 r. trzecią część ogólnych dochodów kołchozu. W ł a d z e kołchozowe
corocznie

zawierają

umowy

z l e n i n g r a d z k i m i przedsiębiorstwami

na dostarczanie

t y c h w y r o b ó w . S z y b k a r e a l i z a c j a p r z e z kołchozy zamówień wzbudziła

duże z a i n ­

t e r e s o w a n i e l e n i n g r a d z k i c h kooperantów, którzy zaczęli zawierać u m o w y
kołchozami

pskowskiego,

nowogrodzkiego

i

leningradzkiego

d r e w n i a n y c h łopat, opakowań, mioteł itp. K o l e s n i e w ,
3

B a d a n i a n a d przemysłem d o m o w y m

przeze mnie w

Koriennoj

z wieloma

na

dostawę

wapros...

i rzemiosłem w i e j s k i m p r o w a d z o n e

c z a s i e 2 miesięcznego p o b y t u

I n s t y t u t e w O x f o r d z i e w 1966 r.

obwodu

w

były

Agricultural Economics Research

�PRZEMYSŁ

D O M O W Y I RZEMIOSŁO

W WIELKIEJ

435

BRYTANII

i W a l i i 29,3 m l . akrów, p r z y czym połowa tego obszaru zarejestrowana
jest jako tereny wypasowe. W całym k r a j u ziemie orne zajmują 30,7 m i l .
akrów. N a ogólną liczbę 450 t y s . f a r m (1966) połowa jest własnością f a r ­
merów, pozostała znajduje się w posiadaniu osób p r y w a t n y c h , trustów,
znaczna część jest własnością R o y a l F a m i l y , N a t i o n a l Coal Board, C h u r c h
С ommissioner s.
Prowadzone współcześnie przez J . Ashtona i R. E. Cracnella badania
nad strukturą gospodarczą f a r m w A n g l i i i W a l i i przynoszą szereg n i e ­
zmiernie ważnych d l a omawianego t e m a t u spostrzeżeń dotyczących za­
gadnienia dodatkowego z a t r u d n i e n i a w gospodarstwach r o l n y c h . K o n c e n ­
trując swoją uwagę głównie na badaniu f a r m , których wielkość nie daje
podstaw do pełnego u t r z y m a n i a i c h właścicielom, s t w i e r d z i l i oni, że prze­
ciętna wielkość f a r m y dającej pełny dochód w y n o s i 115 akrów, średnia
natomiast wielkość f a r m obliczona na podstawie spisów ludności, w y n o s i
70 akrów. Za podstawę k l a s y f i k a c j i dla określenia wielkości f a r m y , d a ­
jącej pełny dochód, przyjęto wielkość zatrudnienia potrzebnego do j e j
u p r a w y , którą obliczono na 275 d n i roboczych w r o k u . Dalsza k l a s y f i ­
kacja pozwoliła na określenie małych f a r m j a k o wymagających d l a u p r a ­
w y 275—600 d n i roboczych w r o k u , średnich 600—1200 d n i roboczych
i w i e l k i c h ponad 1200 d n i roboczych.
T a k przeprowadzona k l a s y f i k a c j a w zestawieniu z materiałami s t a ­
t y s t y c z n y m i pozwoliła obliczyć, i l u właścicieli f a r m posiada dodatkowe
z a t r u d n i e n i e poza r o l n i c t w e m . Spis ludności z 1955 r. wykazał, że w A n g l i i
i W a l i i było 180 t y s . posiadaczy f a r m o z a t r u d n i e n i u m n i e j s z y m niż 275
d n i roboczych na ogólną liczbę 370 t y s . Dane z 1966 r. podają d l a całej
W i e l k i e j B r y t a n i i liczbę 450 t y s . f a r m , z której 220 t y s . stanowią f a r m y
o pełnym z a t r u d n i e n i u , natomiast 112 t y s . w y m a g a do i c h u p r a w y m n i e j
niż 60 d n i roboczych w r o k u , 66 t y s . 600—1200, 42 t y s . ponad 1200 .
4

W uzupełnieniu materiałów statystycznych dotyczących A n g l i i i W a l i i
w s p o m n i e n i a u t o r z y p r z e p r o w a d z i l i badania terenowe. D o badań t y c h
w y b r a n o grupę 116 tys. f a r m , w których z a t r u d n i e n i e wynosiło m n i e j
niż 275 d n i roboczych. Badania pozwoliły określić, j a k i e są podstawowe
rodzaje z a t r u d n i e n i a dodatkowego p r z y f a r m a c h oraz które z n i c h sta­
nowią podstawę u t r z y m a n i a . Jeśli p r z y j m i e m y ogólną liczbę f a r m za
100%, z a t r u d n i e n i e będzie przedstawiało się następująco :
5

Ilość

robotnicy
„
sprzedawcy
4

Anual

rolni
„

(zatrudnieni

w

pełnym

wymiarze

godzin)

( z a t r u d n i e n i częściowo)

m l e k a detaliści ( z a t r u d n i e n i częściowo)
review

and determination

of guarantiras,

5540

w

7„

10,6

5000

9,6

450

0,9

1966.

J . A s h t о n, В. E . C r a c n e l l ,
Agricultural
holdings
and farm
business
structure
in England
and Wales,
„Jurnal of A g r i c u l t u r a l E c o n o m i c " , t. 14: 1961,
s. 29, t a b l . b.
5

�436

WANDA

PAPROCKA

p r o d u c e n c i detaliści o g r o d n i c y ( z a t r u d n i e n i częściowo)

780

1,5

r o b o t n i c y leśni ( z a t r u d n i e n i w pełnym w y m i a r z e godzin)
d o s t a w c y produktów r o l n y c h ( z a t r u d n i e n i w pełnym w y ­

850

1,6

700

1,3

1260

2,4

1150

2,2

2660

5,1

m i a r z e godzin)
robotnicy

pracujący

w

transporcie

wodnym

(zatrudnieni

w pełnym w y m i a r z e godzin i częściowo)
h o t e l a r z e l u b posiadający
wymiarze
rzeźnicy,

piekarze,

i kamieniarze

pełnym

godzin)

listonosze

miarze
górnicy

w y s z y n k (zatrudnieni w
(zatrudnieni

w

pełnym

wy­

godzin)
(zatrudnieni

w

pełnym

wymiarze

godzin)
inne zatrudnienia w
„

„

niepełnym w y m i a r z e

godzin

w pełnym w y m i a r z e godzin

1900

3,6

24770

47,7

7030

13,5

J a k k o l w i e k n i e zostały w g r u p i e t e j w y m i e n i o n e zajęcia dodatkowe,
związane z rzemiosłem, należy spodziewać się, że znaczny procent, a m i a ­
nowicie 47,7 i 13,5, podany j a k o „inne z a t r u d n i e n i a " m u s i obejmować
również te rodzaje zajęć.
Jak pisze J . A. V e n n w swojej pracy Foundations
of
Agricultural
Economics,
w g m i n i e N o r f o l k już o d d a w n a p r a k t y c z n i e każdy f a r m e r ,
posiadający poniżej 20 akrów, miał dodatkowe zajęcie j a k o szynkarz,
kołodziej, szewc, tragarz i t p .
Dochód z dodatkowego z a t r u d n i e n i a nie jest d l a małych f a r m j e d ­
nak j e d y n y m źródłem pozwalającym na i c h u t r z y m a n i e . Od 1892 r.
R a d y Wiejskie ( C o u n t r y Councils) miały obowiązek pomocy właścicie­
l o m małych f a r m . Obecnie w A n g l i i i W a l i i ok. 16 tys. f a r m jest w s p i e ­
r a n y c h przez miejscowe organa, a o k . 1300 przez M i n i s t e r s t w o R o l n i ­
c t w a . Z l i c z b y tej 1000 jest k i e r o w a n y c h przez L a n d Settlement Asso­
ciation L i m i t e d , które powstało w 1934 r . i miało na celu u t r z y m a n i e
i rozwój małych f a r m oraz dostarczenie p r a c y dla ludności b e z r o l n e j .
Konieczność u t r z y m a n i a i organizowanie pomocy nawet d l a n a j m n i e j ­
szych gospodarstw r o l n y c h m a niewątpliwie swoje źródło w znaczeniu
p r o d u k c j i r o l n e j d l a gospodarki W i e l k i e j B r y t a n i i . J a k k o l w i e k połowa
artykułów żywnościowych jest i m p o r t o w a n a do A n g l i i , r o l n i c t w o s t a n o w i
jeden z najważniejszych działów gospodarki narodowej. Szczególnie
w okresie I i I I w o j n y światowej znaczenie r o l n i c t w a i dążenie d o
maksymalnego zwiększenia areału z i e m i pod uprawę i j e j i n t e n s y f i k a c j i
zaznaczyło się bardzo wyraźnie. W okresie ostatniej w o j n y 7 m i l .
akrów łąk i pastwisk zostało oddane pod uprawę, t a k że zasiew owsa
i ziemniaków zwiększył się podwójnie, pszenicy ok. 3 0 % . Obecnie p r o ­
d u k c j a r o l n a w W i e l k i e j B r y t a n i i w stosunku do okresu przedwojennego
przedstawia się następująco ( w t y s . t o n ) :
6

7

6

7

Britain
Ibidem,

an official
s. 325.

handbook,

L o n d o n 1965, s. 322—327.

�PRZEMYSŁ

D O M O W Y I RZEMIOSŁO W W I E L K I E J

P r z e d wojną
średnio

Produkcja
zbóż

pszenica

buraki

cukrowe

1962 1963

437

1963-1964

1651

2845

3911

2999

10

25

765

2800
7533

17
5773

22
6617

6668

6577

722

755

żyto
jęczmień
ziemniaki

1956-1957

BRYTANII

4873
415

734

Zwiększenie się p r o d u k c j i r o l n e j , które z p e w n y m i w a h a n i a m i moż­
na zaobserwować w okresie p o w o j e n n y m , w s y t u a c j i znacznego odpły­
w u rąk roboczych ze w s i do miasta i ogólnej tendencji kurczenia się
areału terenów u p r a w n y c h świadczy o i n t e n s y f i k a c j i u p r a w y . D o k o n u j e
się ono zarówno przez mechanizację r o l n i c t w a (liczba traktorów wzrosła
z 117 t y s . w 1942 r . do 480 tys. w 1962 i obecnie 1 t r a k t o r p r z y p a d a
na 36 akrów ornej ziemi), szkolenie k a d r y n a u k o w e j , j a k i działalność
organizacji f a r m e r s k i c h , n p . N a t i o n a l F a r m e r s Unions. N i e bez wpływu
jest również specjalny system pożyczek i działalność organizacji d o r a d ­
czych w zakresie prowadzenia f a r m , j a k u t w o r z o n y w 1963 r . C o m i t t e e
of I n q u i r e . Ta ostatnia i n s t y t u c j a została powołana do życia w związku
z ustawą rolniczą ogłoszoną przez. P a r l a m e n t w 1947 r . ( A g r i c u l t u r a l
A c t ) . Ustawa t a otwierała możliwości pracy osobom z doświadczeniem
r o l n i c z y m . Umożliwiała ona również r o b o t n i k o m r o l n y m prowadzenie
f a r m n a własny rachunek.
Troska o organizowanie właściwej pomocy i zaopatrzenie ludności
rolniczej wiąże się z dążeniem do właściwego zorganizowania systemu
usług i odpowiedniego rozplanowania rynków zaopatrzenia i z b y t u d l a
terenów w i e j s k i c h . T e n ostatni p r o b l e m nabiera szczególnej w a g i w świe­
tle materiałów statystycznych, dotyczących rozmieszczenia ludności
w A n g l i i i W a l i i . Według n i c h :
8

Ilość
mieszkańców

L i c z b a miast
lub okręgów

p o n a d 1 000 000
500 000—1000000

Ludność
w tysiącach

0.'
.0

5

16078

36,7
3,1
4,3

2

1348

100 000—250 000

6
24

1866
3417

7,8

50 000—100 000

47

10 0 0 0 — 50 000

340

3261
7587

7,5
17,3

poniżej 10 000
okręgi w i e j s k i e

348
476

1790
8397

4,1
19,2

250 000—500 000

Jak w y n i k a z t y c h danych, 5 0 % ludności A n g l i i i W a l i i żyje t y l k o
w 37 miastach z ludnością ponad 100 t y s . D l a Szkocji procent t e n w y ­
nosić będzie 37,6, d l a p n . I r l a n d i i — 32,4%.
W s k u t e k znacznej i szybkiej p o p r a w y warunków k o m u n i k a c y j n y c h
Census

1951 England

and Wales,

Preliminary

Raport,

tabl.

III, IV.

�438

W A N D A

P A P R O C K A

nastąpiła m i g r a c j a usług ze w s i do miasta. Stąd zwiększająca się liczba
w s i i mniejszych miast, których r y n k i h a n d l o w e uległy większej l u b
mniejszej r e d u k c j i i chylą się k u u p a d k o w i tracąc swoje dotychcza­
sowe znaczenie. Większość i c h pochodziła z okresu przed industrialnego
i odpowiadała potrzebom r o l n i c z y c h okręgów tworząc i c h podstawową
integralną część. Zmniejszenie się i c h l i c z b y powiększa określone przez
G. P. H i r s c h a , „koszty społeczne", c z y l i koszty powstające w s k u t e k
dystansu między k o n s u m e n t e m a r y n k i e m , na które składają się koszty
t r a n s p o r t u , k o m u n i k a c j i , zużytego czasu i t p .
Właściwe więc zorganizowanie i u a k t y w n i e n i e rynków l o k a l n y c h ,
których f u n k c j e dostosowane byłyby do miejscowych potrzeb, podobnie
zresztą j a k w Polsce, i w A n g l i i jest sprawą o dużym znaczeniu ekono­
m i c z n y m i społecznym. Szczególną uwagę zwrócił na to p r o f . Sargant
Florence, który przedstawił propozycje zasiedlenia r e g i o n u d o l i n y r z e k i
T a y . Według proponowanego przez niego w z o r u na przestrzeni ok.
4 t y s . m i l . k w a d r a t o w y c h p o w i n n y istnieć 1) d w a centra regionalne
(posiadające o d 150 do 200 t y s . mieszkańców), które skupiałyby ważniej­
sze ośrodki s z k o l n i c t w a specjalistycznego,
służbę z d r o w i a i większy
ośrodek przemysłowy, 2) 10 centrów okręgowych od 5 d o 20 t y s . miesz­
kańców, posiadających r y n e k d l a z b y t u artykułów r o l n y c h i ośrodek
przemysłowy, 3) 43 zurbanizowane wsie od 1000 d o 5000 mieszkańców
posiadające lokalne usługi, w a r s z t a t y rzemiosła wiejskiego, usługi w za­
kresie r o l n i c t w a i 4) ok. 200 małych w s i od 100 do 500 mieszkańców,
które koncentrowałyby grupę l u d z i z p o d s t a w o w y m wykształceniem.
Według w z o r u Sargant Florence na terenie A n g l i i i W a l i i , których
powierzchnia w y n o s i 58 017 m i l , p o w i n n o znajdować się 38 centrów
regionalnych. Materiał statystyczny natomiast podaje, że miast o w i e l ­
kości odpowiadającej określonym przez Sargant Florenca c e n t r o m jest
t y l k o 24.
9

1 0

2

P r z y t a k i m układzie tworzenia się większych ośrodków m i e j s k i c h
oraz związana z t y m m i g r a c j a usług ze w s i do miasta jest, szczególnie
w w y p a d k u konieczności obsługi r o l n i c t w a , objawem n i e k o r z y s t n y m ,
m i m o że w związku z procesem mechanizacji r o l n i c t w a znaczenie n i e ­
których gałęzi rzemiosł d l a w s i ulega dużej zmianie. Spada zapotrzebo­
wanie na w i e l e zawodów, m . i n . n p . na r y m a r s t w o czy kołodziejstwo.
Równocześnie wzrasta zapotrzebowanie na usługi n p . t y p u ślusarsko-mechanicznego, wymagające jednak w w i e l u w y p a d k a c h zwiększenia
G . P. H i r s h, Country
towns:
their function
in the rural pattern,
reprinted
Town and Country
Planning,
L o n d o n 1951, s. 1.
Some social aspects of industry
in country
town, [w:] Country
Towns
Con­
ference, February
1956 (powielone).
9

from

10

�PRZEMYSŁ DOMOWY I RZEMIOSŁO W W I E L K I E J

439

BRYTANII

zakresu wiadomości zawodowych rzemieślnika oraz ulepszenia i zmecha­
nizowania warsztatów.
Na podstawie materiałów statystycznych, pochodzących ze spisu l u d ­
ności z 1911 r . , 1931 i 1951 r . , można dokonać analizy z m i a n w i e l ­
kości z a t r u d n i e n i a w poszczególnych gałęziach rzemiosła w A n g l i i i W a ­
l i i . W ogólnym zestawieniu liczby t e będą w poszczególnych latach
przedstawiały się następująco:
n

1 2

R o d z a j e rzemiosł
rymarze

koszykarze
s t o l a r z e i cieśle
wytwórcy

brak

cegieł

2 501

6 889

23 785

9 903

3 361

125 536

102 228

45 575
4 763

kołodzieje
kowale

1951

1931

1911

24 388

10 862

7 856

209 051
danych

248 623
26 822

244 929
30 247

Dla S z k o c j i
spis ludności z 1951 r . podaje na ogólną liczbę l u d ­
ności 5 096 415: k o w a l i 7388, kołodziejów 34, r y m a r z y 391, koszykarzy
447, stolarzy i cieśli 26 435.
Na podstawie t y c h materiałów można stwierdzić, że największą
grupę zawodową stanowią cieśle i stolarze i w tej pozycji obserwujemy
nawet wzrost z a t r u d n i e n i a . Również większą grupą zawodową są kowale,
choć wielkość z a t r u d n i e n i a w t y m rzemiośle poważnie maleje na prze­
strzeni omawianego okresu. Należy jednak podkreślić, że dokonywane
obecnie spisy ludności dają obraz z a t r u d n i e n i a w oparciu o c h a r a k ­
terystykę głównego źródła zarobku. M a to szczególne znaczenie w p r z y ­
p a d k u rzemiosła i przemysłu domowego, w w i e l u w y p a d k a c h b o w i e m
zajęcia rzemieślnicze są w y k o n y w a n e j a k o praca uboczna. Bardzo cie­
k a w e są w y n i k i badań przeprowadzone przez studentów C a m b r i d g e n a d
strukturą społeczno-gospodarczą i zawodową w s i B i n h a m
(liczącej
378 mieszkańców), leżącej w p n . N o r f o l k , w odległości 10 i 5 m i l . od
2,5 tysięcznych miast. B a d a n i a m i Objęto okres s t u l a t poczynając od
spisu 1831 d o 1943 r . J a k stwierdzono, w 1831 r . było 83 r o d z i n y r o l ­
nicze i 35 utrzymujących się z h a n d l u i rzemiosła. W 1943 r . było już
t y l k o 2 k o w a l i , p r z y c z y m t y l k o jeden pracował n a potrzeby w s i , będąc
równocześnie kierowcą taksówki, d r u g i z a t r u d n i o n y był poza wsią. Dwóch
cieśli, z których jeden był również b u d o w n i c z y m , jeden szewc, z a j m u ­
jący się wyłącznie reperacją, jeden rzeźnik, dwóch piekarzy, jeden k r a 1 3

1 4

Census
of England
L o n d o n 1914, s. 3—6.
11

and Wales

12

Census

1951 England

13

Census

1951 Scotland,

1911, Occupations

and Wales,
Occupation

Occupation,
and

and I n d u s t r i e s , t. 10, cz. I ,

London

Industry,

1956, s. 37, t a b l . 3.

t. 4, E d e n b u r g

1956, tabl.

1, 2.
Binham,
a social survey
by
1942—1943, C a m b r i d g e 1944, s. 7—8.
14

the

Binham,

W.

E.

A.

Student

group

sesión

�440

WANDA

PAPROCKA

wiec. W zakresie więc usług wieś n i e była dostatecznie obsłużona, a k o ­
rzystanie z warsztatów sąsiednich miast zwiększało określone przez H i r sza „koszty społeczne".
U t r z y m a n i e , a n a w e t w niektórych miejscowościach r e a k t y w o w a n i e
niezbędnych d l a r o l n i c t w a działów usług rzemieślniczych wiązało się
z możliwością z a t r u d n i e n i a w t e j dziedzinie gospodarki odpowiedniej
g r u p y l u d z i . Miało to szczególne znaczenie zarówno w okresie k r y z y s u
gospodarczego, j a k po I i I I w o j n i e światowej, k i e d y w i e l k i przemysł
nie mógł wchłonąć w s z y s t k i c h osób z w o l n i o n y c h ze służby w o j s k o w e j .
N i e jest więc p r z y p a d k i e m , że podstawowa organizacja powołana z r a ­
m i e n i a M i n i s t e r s t w a R o l n i c t w a do o p i e k i n a d r o z w o j e m rzemiosła na
w s i , t z w . R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u , powstała w 1921 г., w okresie jednej
z największych depresji gospodarczej w r o l n i c t w i e .
Z r o z u m i e n i e znaczenia rzemiosła d l a gospodarki w i e j s k i e j , a nawet
oficjalne stwierdzenie potrzeby jego r o z w o j u , nastąpiło dużo wcześniej.
W 1909 r . uchwalone zostały przez P a r l a m e n t u s t a w y o dużym znacze­
n i u , t z w . The Development
and Road
Improvment
Funds
Act. J a k k o l ­
w i e k u s t a w y z 1909 r . n i e podają ściśle d e f i n i c j i rzemiosła i n i e w y ­
szczególniają jego rodzajów, które miały być objęte pomocą, pewną
wskazówką może być określenie, które stwierdza, że chodzi głównie
0 przemysły bezpośrednio związane i służące r o l n i c t w u i h o d o w l i oraz
te, które używają n a t u r a l n y c h surowców znajdujących się na d a n y m
terenie, n p . garncarstwo, wyrób cegieł i t d .
W o m a w i a n y c h ustawach w części I , mówiącej o i c h r o z w o j u (De­
velopment),
określone zostały p o d s t a w y organizacyjne, w oparciu o które
można było powołać d o życia i n s t y t u c j e zajmujące się rzemiosłem w i e j ­
s k i m i przemysłem d o m o w y m . Chodziło głównie o możliwość zorganizo­
w a n i a bazy m a t e r i a l n e j d l a r o z w o j u t y c h rzemiosł przez uzyskanie p o ­
życzek i d a r o w i z n , zarówno o d i n s t y t u c j i państwowych i t o w a r z y s t w , j a k
1 osób p r y w a t n y c h . C e l t e j a k c j i w p u n k c i e a części I u s t a w y został
określony j a k o niesienie pomocy r o l n i c t w u i w i e j s k i e m u rzemiosłu przez
popieranie badań n a u k o w y c h w zakresie r o l n i c t w a , organizacji badają­
c y c h zagadnienie p r o d u k c j i r y n k o w e j , przez rozszerzenie zaopatrzenia
małych f a r m i t p .
1 5

Nie
terenie
mysłu
ronek,
1 5

bez znaczenia d l a r o z w o j u przemysłu domowego i rzemiosła na
W i e l k i e j B r y t a n i i była wielkość kosztów i m p o r t u wyrobów p r z e ­
domowego sprowadzanych głównie z Niemiec i A u s t r i i , j a k k o ­
wyrobów z drzewa, koszyków, zabawek. K o s z t y te wynosiły

The rural industries
organization
in England
and Wales, A joint
issued
by the national
council
of social
service
and Rural
Industries
L o n d o n 1951, s. 5.

statement
Bureau,

�PRZEMYSŁ

D O M O W Y I RZEMIOSŁO W

WIELKIEJ

BRYTANII

441

z 1913 r . 10 m i l . funtów, w t y m samych wyrobów k o s z y k a r s k i c h s p r o ­
wadzano za sumę 228 891 funtów .
Przed powołaniem do życia R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u działały na p o l u
organizacji przemysłu domowego i rzemiosła wiejskiego i n s t y t u c j e m n i e j ­
sze, powoływane przez i n s t y t u c j e państwowe l u b stowarzyszenia. Do
t y c h ostatnich należała t z w . L i g a w i e j s k a (The R u r a l Leaque) związana
z Królewskim T o w a r z y s t w e m E k o n o m i c z n y m (Royal Economic Society).
N i e stanowiąc placówki o charakterze k o m e r c y j n y m , miała ona j e d y n i e
pośredniczyć m i e d z y produkcją wiejską z jednej s t r o n y a m i e j s k i m
odbiorcą z d r u g i e j . Powołanie do życia t e j i n s t y t u c j i poprzedziły w i e l o ­
l e t n i e badania n a d możliwością zorganizowania przemysłu domowego
w W i e l k i e j B r y t a n i i prowadzone przez J . L . Green późniejszego sekre­
tarza t e j placówki w A n g l i i , j a k i w Niemczech i A u s t r i i , gdzie p r o ­
d u k c j a przemysłu domowego i chałupnictwa dużo wcześniej posiadała
wyższą formę organizacyjną. D l a uzasadnienia potrzeby zorganizowania
przemysłu domowego, który stwarzałby d o d a t k o w e źródło dochodu dla
ludności w i e j s k i e j , J . L . Green przeprowadzał w i e l e wywiadów z l u d ­
nością wiejską koncentrując głównie swoje badania na bezrolnych i wła­
ścicielach n a j m n i e j s z y c h f a r m . W e w s z y s t k i c h n o t o w a n y c h przez niego
w y p o w i e d z i a c h stwierdzono, że praca t a k a dawałaby szanse podniesienia
poziomu życia, wykorzystując czas często t r a c o n y b e z p r o d u k t y w n i e ,
szczególnie w porze z i m o w e j .
16

Wśród organizacji t e r e n o w y c h o charakterze a d m i n i s t r a c y j n y m , które
zostały powołane w t y m s a m y m okresie, na szczególną uwagę zasługują
zorganizowane w 1920 r . w i e j s k i e r a d y g m i n n e ( R u r a l C o m m u n i t y C o u n ­
cils). Mając za zadanie podniesienie warunków życia na w s i , musiały
one w swoich p r o g r a m a c h umieścić p u n k t dotyczący rzemiosła i prze­
mysłu domowego, których właściwy rozwój mógł służyć w y t y c z o n y m
przez radę celom.
W r o k później M i n i s t e r s t w o R o l n i c t w a przystąpiło do organizacji d z i a ­
łającego do c h w i l i obecnej b i u r a przemysłu wiejskiego ( R u r a l Industries
Bureau). Jego zadania i m e t o d y i c h realizacji ulegały z m i a n o m w za­
leżności od warunków społeczno-ekonomicznych danego okresu. Zasad­
niczy cel t e j organizacji pozostawał zawsze t e n sam, było n i m popieranie
i r o z w i j a n i e warsztatów w i e j s k i c h przez udzielanie pomocy finansowej,
technicznej i szkoleniowej. W Okresie k r y z y s u gospodarczego, który miał
miejsce w momencie powstania t e j i n s t y t u c j i , działalność j e j z m i e ­
rzała przede w s z y s t k i m do u t r z y m a n i a warsztatów istniejących. W latach
p o w o j e n n y c h natomiast dążono d o zorganizowania w rzemiośle w i e j s k i m
stanowisk p r a c y d l a ludności z w o l n i o n e j ze służby w o j s k o w e j i p r z e ­
mysłu wojennego. O d czasu powstania tego b i u r a zaczynają ukazywać
16

J . L. G r e e n ,

Industries

a national

obligation,

London

1915, s. 20.

�442

WANDA

PAPROCKA

się prace będące w y n i k i e m badań p r o w a d z o n y c h na jego zlecenie, nad
stanem rzemiosła w poszczególnych okręgach i możliwościami jego r o z ­
w o j u . Między i n n y m i ukazują się prace: A . E. H . E l k i n g t o n , Develop­
ment of Industries in Oxfordshire
(1922); H . Е. F r i t z Randolf i D. M . Hay,
Rural Industries
in England and Vales (1926); К. S. Woods, The Rural
Industries
round Oxford
(1921); W. P. Crartkshaw, Report on a survey
of the Wels textile industry (1927); J . C. Peate, Some Welsh wood
turners
and their trade ( d r u k o w a n e w zbiorze Studies in regional
consciousness
and enviroment,
1930), i t p . W w i e l u t y c h pracach postulowano w oparciu
o konkretną analizę warsztatów rzemieślniczych konieczność pożyczek
dla zainstalowania urządzeń technicznych oraz na akcję oświatową w za­
kresie obsługi nowoczesnego sprzętu i właściwego systemu i c h spłat,
który dawałby rzemieślnikom możliwość stabilizacji.
Zgodnie z ustawą 1909 r . szczególne zainteresowanie budziły r z e m i o ­
sła świadczące usługi na rzecz r o l n i c t w a . D o tej k a t e g o r i i należą przede
w s z y s t k i m k o w a l e , kołodzieje, r y m a r z e . I c h znaczny stopień zależności
od r o l n i c t w a był powodem, że z m i a n y w gospodarce r o l n e j bezpośrednio
odbijały się na wielkości z a t r u d n i e n i a w t y c h gałęziach wytwórczości
w i e j s k i e j . T a k n p . obserwowane przed I wojną światową tendencje
zmniejszenia areału obszaru uprawnego na rzecz pastwisk zmniejszyły
zapotrzebowanie na narzędzia rolnicze i spowodowały spadek liczby
k o n i p o t r z e b n y c h w gospodarstwie. W czasie I w o j n y natomiast zapo­
trzebowanie na produkcję rolną zaktywizowało szereg warsztatów rze­
mieślniczych związanych z obsługą r o l n i c t w a . To samo wystąpiło w cza­
sie I I w o j n y światowej. W okresie międzywojennym szybka mechaniza­
cja r o l n i c t w a zaczęła wymagać od rzemieślników z m i a n y tradycyjnego
systemu pracy, unowocześnienia warsztatów i zdobycia k w a l i f i k a c j i
technicznych. W t e j s y t u a c j i dużą rolę odegrało R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u ,
którego personel i n s t r u k t o r s k i udzielał pomocy technicznej w i e j s k i m
w a r s z t a t o m w zakresie obsługi maszyn p r z y równoczesnym u d z i e l a n i u
pożyczek na wyposażenie warsztatów. Szczególnie aktywną działalność
r o z w i j a to b i u r o w czasie I I w o j n y światowej i bezpośrednio po n i e j .
W 1940 r . zostaje u t w o r z o n y do dyspozycji b i u r a specjalny fundusz p o ­
życzkowy ( R u r a l Industries L o a n F u n d ) , zaczyna ukazywać się w y d a w ­
n i c t w o publikujące szereg broszur na temat organizacji p r o d u k c j i w a r ­
sztatów w i e j s k i c h różnych specjalności oraz d z i e n n i k k w a r t a l n y , w y d a ­
w a n y w L o n d y n i e p t . ,,Rural I n d u s t r i e s " . Z a w i e r a on artykuły dotyczące
p o z y c j i i p e r s p e k t y w y r o z w o j u różnych gałęzi rzemiosła, praktyczne
porady i wskazówki techniczne oraz handlowe, a k t u a l n e ceny i t p . B i u r o
r o z w i j a też bezpośrednio po w o j n i e ożywioną działalność w zakresie za­
t r u d n i e n i a l u d z i osiedlających się na w s i . W w y d a n e j przez b i u r o ksią­
żeczce Earning Your Living
in The Country
przedstawiony został p r o -

�PRZEMYSŁ D O M O W Y I RZEMIOSŁO W W I E L K I E J

BRYTANII

443

g r a m szkolenia zawodowego d l a k o w a l i , r y m a r z y , cieśli b u d o w l a n y c h ,
garncarzy, d e k a r z y ( k r y c i e dachów słomą jest szczególnie rozpowszech­
nione w N o r f o l k Reed), koszykarzy, w zakresie p r o d u k c j i t k a c k i e j (Welsh
T e x t i l e s i Seotish T e x t i l e ) . K u r s y prowadzone w myśl tego p r o g r a m u
organizowane były p r z y udziale M i n i s t e r s t w a P r a c y i związków zawo­
d o w y c h , a i n f o r m a c j e dotyczące możliwości szkolenia i z a t r u d n i e n i a
można było otrzymać w 29 placówkach t e r e n o w y c h na obszarze całego
kraju.
Zainteresowanie rzemiosłem o d s t r o n y jego wartości a r t y s t y c z n y c h
i h a n d l o w y c h znajduje w y r a z w adresowanym do w y d a w c y „Timesa"
liście o p u b l i k o w a n y m w d n i u 14 sierpnia 1948 г., podkreślającym w a r ­
tość artystyczną rzemiosła angielskiego i konieczność jego u t r z y m a n i a .
A u t o r z y l i s t u postulując u t w o r z e n i e c e n t r u m rzemieślniczego w L o n d y ­
nie, w którym znalazłyby miejsce b i u r a , czytelnie, sale w y s t a w o w e i sale
konferencyjne, zwracają się do społeczeństwa o przesyłanie pożyczek
i darów na t e n cel.
W referacie wygłoszonym 12 maja 1948 r. na posiedzeniu K r ó l e w ­
skiego T o w a r z y s t w a S z t u k i (Royal Society of A r t ) d y r e k t o r R u r a l I n ­
dustries B u r e a u M . C. Cosmo C l a r k
wskazał na d w a aspekty działal­
ności tej placówki. Jeden związany z a k t y w i z o w a n i e m wytwórczości
l o k a l n e j , która uzupełniałaby produkcję przemysłową nieopłacalną w t a k
małych rozmiarach, j a k n p . wyrób cegieł, garncarstwo, p r z e d m i o t y
z drewna, oraz organizowałaby niezbędne dla prawidłowej obsługi r o l ­
n i c t w a usługi podnosząc równocześnie i c h poziom techniczny. D r u g i
dotyczył stwarzania możliwości z a t r u d n i e n i a d l a ludności miejscowej l u b
osób osiedlających się na w s i . B i u r o swoją działalnością obejmuje Anglię
i Walię. D l a Szkocji istnieje osobna organizacja o p o d o b n y m charakterze,
która powstała w 1935 r. t z w . Scottish C o u n t r y Industries Development
Trust.
17

Wszystkie organizacje zajmujące się wytwórczością wiejską po I I w o j ­
nie światowej można podzielić na d w i e kategorie: 1) o charakterze ogólnopaństwowym, 2) o l o k a l n y m zakresie działania. Do pierwszej g r u p y
należą a) Development Commissioners j a k o organ w y k o n a w c z y uchwał
P a r l a m e n t u , działający w p o r o z u m i e n i u z i n n y m i urzędami państwowy­
m i głównie z M i n i s t e r s t w e m R o l n i c t w a , b) R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u oraz
c) R u r a l Industries L o a n F u n d L i m i t e d . Do d r u g i e j g r u p y można z a l i ­
czyć R u r a l C o m m u n i t y C o u n c i l .
R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u k i e r o w a n e jest przez radę opiekuńczą
(Trustees), w skład której wchodzą przedstawiciele i n s t y t u c j i państwo­
w y c h , organizacji zawodowych, organizacji społecznych, przedstawiciele
17

M. С. С o s m o

C l a r k , Craftsmenship

in the c o u n t r y s i d e , L o n d o n 1948.

�WANDA

444

PAPROCKA

R u r a l C o m m u n i t y C o u n c i l oraz pewna liczba osób p r y w a t n y c h . Rada
opiekuńcza opracowuje p r o g r a m w y k o r z y s t a n i a p r z y z n a n y c h funduszów
i w y t y c z a k i e r u n k i działalności w stosunku do rzemiosła i przemysłu
domowego. B i u r o z a t r u d n i a techników, instruktorów i konsultantów
głównie w zakresie k o w a l s t w a , r y m a r s t w a , p r o d u k c j i wyrobów z d r e w ­
na, którzy k i e r o w a n i do odpowiednich w s i wskazanych przez R u r a l
C o m m u n i t y C o u n c i l służą d o r a d c t w e m t e c h n i c z n y m rzemieślnikom. B i u r o
posiada również sekcję zajmującą się w y s t a w a m i i p u b l i k a c j a m i . Roczne
sprawozdania z działalności ukazują się w , , A n n u a l Reports".
Wśród organizacji l o k a l n y c h główną rolę odgrywają R u r a l C o m m u n i t y
Councils, w r a m a c h których działają R u r a l I n d u s t r i e s C o m m i t t e e o r g a n i ­
zujące i opiekujące się rzemiosłem w i e j s k i m . Te ostatnie mogą obejmo­
wać s w o i m zasięgiem jeden okręg a d m i n i s t r a c y j n y l u b k i l k a , jeżeli
w s k u t e k warunków n a t u r a l n y c h (np. tereny lesiste, glina) występowanie
surowca przekracza granice jednej j e d n o s t k i a d m i n i s t r a c y j n e j .
Do rzemiosł, które objęte są opieką w y m i e n i o n y c h wyżej organizacji,
należy głównie k o w a l s t w o , kołodziejstwo, stolarstwo i ciesielstwo, t o k a r s t w o , szkunerstwo, dekarstwo, koszykarstwo, garncarstwo, k a f l a r s t w o ,
r y m a r s t w o , w i e j s k i e b u d o w n i c t w o , p r o d u k c j a przedmiotów z d r e w n a .
Działalność b i u r a daje p o d s t a w y d l a właściwego w y k o r z y s t a n i a t r a ­
dycyjnego rzemiosła wiejskiego w w a r u n k a c h nowoczesnego r o l n i c t w a .
Pomaga ono z jednej s t r o n y przestawieniu się części warsztatów dotąd
p r o d u k c y j n y c h na działalność usługową, z d r u g i e j u t r z y m u j e c h a r a k t e r
p r o d u k c y j n y niektórych z nich, co pozwala n a zaspokojenie zapotrzebo­
w a n i a lokalnego często zgodnie z tradycją miejscową, n p . w zakresie
b u d o w n i c t w a czy wyposażenia wnętrza.
O i l e działalność R u r a l I n d u s t r i e s B u r e a u związana jest zwłaszcza
z rzemiosłem w i e j s k i m , o t y l e działalność dużo wcześniej powstałej
społecznej organizacji kobiecej Women's I n s t i t u t e wiąże się z r o z w o j e m
przemysłu domowego w W. B r y t a n i i . J a k k o l w i e k I n s t y t u t , Obejmujący
s w o i m zasięgiem Anglię i Walię, powstał dopiero w 1915 г., początki
jego działalności sięgają 1897 r . W a r u n k i do powstania tego t y p u orga­
nizacji były w t y m okresie szczególnie sprzyjające. Trwający o d ostat­
niego 25-lecia X I X w . k r y z y s r o l n y , pogłębiony szczególnie n i e s p r z y ­
jającymi w a r u n k a m i atmosferycznymi, zmuszał do i m p o r t u w i e l u a r t y ­
kułów r o l n y c h i hodowlanych. Równocześnie zmniejszył się areał
gruntów u p r a w n y c h . W latach 1871—1900 d w a m i l i o n y ornej z i e m i zo­
stało zabrane n a p o t r z e b y rozbudowującego się przemysłu. W t y c h w a ­
r u n k a c h konieczność podniesienia wydajności poszczególnych f a r m stała
18

1 9

18

P o r . The rural

1 9

J . J e n k i n s , The

organization
history

in

England...

of the

Women's

Institute

movement

of

England

�PRZEMYSŁ

D O M O W Y I RZEMIOSŁO W W I E L K I E J

BRYTANII

445

się sprawą palącą. Powstaje szereg i n s t y t u c j i i organizacji zajmujących
się r o l n i c t w e m . W 1889 r . powstało M i n i s t e r s t w o R o l n i c t w a , w 1901 r .
B r i t i s h A g r i c u l t u r a l O r g a n i z a t i o n Society. W t y m też r o k u rozpoczyna
również działalność Women's I n s t i t u t e wzorowane n a organizacji tego
t y p u istniejącej już w t y m czasie na terenie K a n a d y , którego głównym
celem było kształcenie k o b i e t w zakresie h o d o w l i , u p r a w y i przemysłu
domowego. P i o n i e r e m tego r u c h u był N u g e n t P r a t t , który w w y d a n e j
w 1904 r . swojej pracy Agriculture
in England and Other Lands p r z e d ­
stawił w oparciu o w z o r y i doświadczenia instytutów k a n a d y j s k i c h z na ­
czenie tego t y p u organizacji w zakresie kształcenia kobiet w i e j s k i c h
i podniesienia poziomu życia na w s i .
2 0

W 1917 r . zorganizowano pierwszą wystawę wytwórczości w i e j s k i e j
w H y d e P a r k . W swojej działalności starano się rozwijać t e przemysły
domowe, które posiadały d a w n e tradycje, n p . w y r o b y zabawkarskie
w Sussex, koszykarskie w Davon, W a r w i c k h i r e , rzeźbione p r z e d m i o t y
i z a b a w k i w N o r t h Wales, pończochy, rękawiczki w O x f o r d s h i r e .
W 1918 r. w r a m a c h I n s t y t u t u powstał Industries Sub-Committee, której
pierwszą przewodniczącą była H e r o n M a x w e l l . W 1919 r. powstała G u i l d
of Learners of Homecrafts. Celem t e j organizacji była poprawa warunków
życia wiejskiego przez r o z w i j a n i e d o m o w y c h i l o k a l n y c h przemysłów. O d
1921 r. zaczęto otrzymywać pierwsze pożyczki państwowe. Liczba człon­
ków stale wzrastała. W 1943 r . było 228 t y s . członków, w 1951 r . około
pół m i l i o n a . O d początku swej działalności I n s t y t u t organizował w y s t a w y
świadczące o pożyteczności p r o w a d z o n y c h a k c j i . W 1922 r . odbyła się
w M u z e u m A l b e r t a i W i k t o r i i pierwsza w y s t a w a „National H a n d i c r a f t s
E x h i b i t i o n " , w 1932, 1935 i 1938 r. w y s t a w y odbywały się w N e w H o r t i ­
c u l t u r a l H a l l w Westminster. Szczególnie w okresie w o j n y , k i e d y hasłem
d n i a było reperowanie i p r o d u k o w a n i e w e własnym zakresie, działal­
ność I n s t y t u t u i j e j akcje szkoleniowe odegrały znaczną rolę w życiu
gospodarczym w s i . Po w o j n i e pierwsza w y s t a w a odbyła się w 1946 r .
w L a m i n g t o n pod nazwą ,,Craftsmen at W o r k " .
21

T e n krótki przegląd działalności i n s t y t u c j i organizujących i w s p i e r a ­
jących rzemiosło w i e j s k i e i przemysł d o m o w y w A n g l i i i W a l i i w s k a ­
zuje, że n a w e t w k r a j u t a k wysoko uprzemysłowionym ciągle jeszcze
jest miejsce d l a działalności wiejskiego rzemieślnika. Spadek z a t r u d n i e ­
nia w rzemiośle, j a k wykazują materiały statystyczne, nie jest z j a w i s 211

Ibidem,

s. 2.

2 1

Ibidem,

s. 91.

�446

WANDA

PAPROCKA

k i e m w t y c h w a r u n k a c h niepokojącym. System b o w i e m k o n t r o l i ze s t r o ­
n y R u r a l Industries B u r e a u i C o u n t r y Councils daje p o d s t a w y do są­
dzenia, że t y l k o p o p y t na produkcję i usługi rzemieślnicze regulował
sprawę ilości warsztatów. W t a k i e j s y t u a c j i pozostałe w a r s z t a t y mogą
mieć w a r u n k i d l a trwalszej egzystencji.
G d y r o z p a t r u j e m y organizację i działalność i n s t y t u c j i popierających
przemysł d o m o w y w A n g l i i n i e możemy n i e zauważyć szeregu analogii
w działalności placówek o t y m charakterze n a terenie Polski. Zwrócenie
u w a g i na znaczenie przemysłów domowych jako źródła zatrudnienia
dodatkowego d l a ludności w i e j s k i e j w obu w y p a d k a c h było w y n i k i e m
t r u d n e j s y t u a c j i , w j a k i e j w końcu X I X w . znajdowało się r o l n i c t w o ,
a szczególnie d r o b n y posiadacz ziemi, j a k k o l w i e k p r z y c z y n y tego stanu
rzeczy t a k w A n g l i i , j a k i w Polsce były zupełnie różne.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10817" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10795">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4787f277280bcd4ed95878c13d320b2a.pdf</src>
        <authentication>8e3117c4917b5d176d22a9569ed97098</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128923">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1607</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128924">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128925">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1487</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128926">
                <text>Szkolnictwo białoruskie na Kresach Wschodnich w świetle polityki mniejszościowej II Rzeczypospolitej / ETNOGRAFIA POLSKA 1998 t.42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128927">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1998 t.42, s.51-72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128928">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128929">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128930">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128931">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128932">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128933">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L I I : 1998, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

WANDA PAPROCKA
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Warszawa

SZKOLNICTWO BIAŁORUSKIE N A KRESACH WSCHODNICH
W ŚWIETLE P O L I T Y K I MNIEJSZOŚCIOWEJ I I RZECZYPOSPOLITEJ

Jedną z ważniejszych dziedzin polityki państwa i wykładnią jego stosunku
do mniejszości narodowych było w okresie I I Rzeczypospolitej szkolnictwo
i sprawy związane z oświatą. Nawiązując do mojego artykułu zamieszczonego
w 39 t. „Etnografii Polski" (Paprocka 1995) poniższe opracowanie pragnę
poświęcić sprawom białoruskiego szkolnictwa narodowego, które nie były
dotąd szerzej omawiane w literaturze etnologicznej.
Na głębszą analizę spraw związanych ze szkolnictwem i oświatą pozwalają
materiały archiwalne uzyskane z państwowych archiwów litewskich i białoru­
skich w Wilnie, Grodnie oraz Mińsku, materiały źródłowe zawarte w sprawo­
zdaniach z życia mniejszości białoruskiej ukazujące się przez cały okres mię­
dzywojenny w roczniku „Sprawy Narodowościowe", jak również w sprawo­
zdaniach z obrad Sejmu. Szereg danych dostarczyły liczne polskie wydawnic­
twa ciągłe i czasopisma poświęcone Kresom Wschodnim m.in. „Rocznik Ziem
Wschodnich", „Przymierze", „Droga", „Natio" oraz białoruskie takie jak
„Biełaruska Krynica", „Sielańska Niwa", „Biełaruski Zwon". Nie zachowały
się niestety materiały dotyczące szkolnictwa w okresie międzywojennym zgro­
madzone w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego
w Warszawie. Uległy one zniszczeniu podczas działań wojennych.
Losy szkolnictwa białoruskiego w okresie I I Rzeczypospolitej, zarówno
podstawowego jak i średniego, oraz szkół wyższych związane były ściśle
z polityką narodowościową kolejnych rządów i stanowiły odbicie kierunków
programowych głównych partii politycznych. Ścisłe związki łączyły szkol­
nictwo białoruskie z organizacjami oświatowymi w tym przede wszystkim
z Towarzystwem Szkoły Białoruskiej, Towarzystwem Oświaty Białoruskiej
oraz prowadzącymi pewne prace na rzecz szkoły narodowej - Białoruskim
Związkiem Gospodarczym. Ponieważ w poprzednim moim artykule omówio­
ne zostały zagadnienia związane z początkami szkolnictwa białoruskiego obec­
nie skoncentruję się wyłącznie na okresie międzywojennym przedstawiając
kolejno sytuację białoruskiego szkolnictwa podstawowego, średniego i wyż­
szego oraz związanych z nim placówek oświatowych.

�52

WANDA PAPROCKA

Ludność białoruska mieszkająca na terenach Kresów Wschodnich, które
weszły w skład I I Rzeczypospolitej na mocy traktatu ryskiego, obliczana wg.
różnych szacunków na 1 365 tys. do 1 780 tys. osób (por. Paprocka 1995, s. 15)
posiadała w pierwszym okresie po uzyskaniu przez Polskę niepodległości
około 350 szkół publicznych i prywatnych. Ten szczególny rozwój szkolnictwa
białoruskiego miał miejsce w okresie I wojny światowej. Liberalna polityka
władz niemieckich pozwoliła na rozwój szkolnictwa na szeroką skalę. Jednak­
że już w 1919 г., w okresie ustępowania Niemców, polskie władze wojskowe
przystąpiły do zamknięcia znacznej liczby tych szkół uznając je za białoruskie
jedynie z nazwy. Powołane przez Niemców z przyczyn politycznych w rzeczy­
wistości, jak stwierdzały polskie władze oświatowe, były szkołami rosyjskimi
z powodu braku podręczników w języku białoruskim oraz braku przygotowa­
nych do tej pracy nauczycieli.
Polityka polska w zakresie szkolnictwa białoruskiego w czasie rządów
Sztabu Generalnego, a następnie Zarządu Cywilnego Ziem Wschodnich
(utworzonego przez Józefa Piłsudskiego w 1919 r.) zmieniała się kilkakrotnie
oscylując pomiędzy próbami jego zlikwidowania, a usilnym jego popieraniem,
co związane było z różnymi orientacjami politycznymi kolejnych kierowników
tego Zarządu. Bezpośrednio po wojnie bolszewickiej (1920 r.) na terenie
utworzonej w październiku 1920r. przez gen. L.Żeligowskiego tzw. Litwy
Środkowej liczba szkół białoruskich znacznie wzrosła. Liberalizm departa­
mentu oświaty Tymczasowej Komisji Rządzącej spowodował, że założono
186 szkół oraz seminarium nauczycielskie w Borunach w pow. oszmiańskim.
Można przypuszczać, że związane to było z próbami realizacji idei federalistycznych obozu piłsudczykowskiego. Jednak w bardzo krótkim czasie libe­
ralizm i działania popierające szkołę białoruską zastąpiła polityka unifika­
cyjna w stosunku do szkolnictwa mniejszościowego. Nastąpiło to w wyniku
zwycięstwa koncepcji inkorporacyjnej umacniającej tendencje asymilacyjne
wobec ludności białoruskiej.
Dane archiwalne dotyczące liczby szkół w tym okresie świadczą o za­
chodzących zmianach. W piśmie Departamentu Oświaty Tymczasowej K o ­
misji Rządzącej Środkowej Litwy do Departamentu Skarbu znajdującym się
w Litewskim Centralnym Archiwum Państwowym w Wilnie - Lietuvos Centrinis Valstybinis Archyvas (następnie cyt. w skrócie LCVA) dotyczącym
preliminarza budżetowego na listopad 1920 r. wymieniono 56 białoruskich
szkół ludowych, 389 polskich szkół powszechnych i 25 żydowskich szkół
ludowych (LCVA, F. 172, Ap. 1, B. 235, L. 64). W aktach Kuratorium Okrę­
gu Szkolnego Wileńskiego podany jest wykaz białoruskich szkół publicznych
z dnia 1 maja 1921 r. W dokumencie tym wymieniono ogółem dla wszystkich
powiatów 52 szkoły, w tym w Wilnie 7, a w pow. wileńskim 2, oszmiańskim
23, święciańskim 20 (LCVA, f. 172, Ap. 1, B. 445. L . 1).
Według danych inspekcji służbowej przeprowadzonej w 1923 r. na polece­
nie premiera Władysława Sikorskiego na Kresach Wschodnich istniało w woj.
wileńskim 36 szkół białoruskich, 1 szkoła w woj. nowogródzkim (Srokowski

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE NA K R E S A C H W S C H O D N I C H

53

1924, s. 15). W sprawozdaniu sejmowym dotyczącym preliminarza budżetowe­
go Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego na rok 1924
czytamy, że na terenie byłej tzw. Litwy Środkowej jest 29 szkół białoruskich
i 38 nauczycieli białoruskich („Natio", nr 3-4: 1927, s. 52).
W następnych latach coraz silniej na sprawy szkolnictwa zaczynają od­
działywać zmiany dokonujące się w polityce mniejszościowej państwa. Zwią­
zane są one przede wszystkim z realizacją ogłoszonej przez obóz Narodowej
Demokracji koncepcji inkorporacyjnej w stosunku do Kresów Wschodnich.
W odniesieniu do mniejszości narodowych idea ta głosiła supremację narodu
polskiego jako wyłącznego dystrybutora zasobów gospodarczych kraju i jedy­
nego dziedzica kulturowych wartości narodowych. W dziedzinie oświaty naro­
dowy charakter państwa miał być w praktyce osiągnięty poprzez wprowadze­
nie zasady, iż jedynym językiem urzędowym może być język polski, jedyną zaś
szkołą państwową - szkoła o polskim języku wykładowym. Mniejszości naro­
dowe miały prawo do zakładania szkół i instytucji gospodarczo-kulturalnych,
lecz wyłącznie własnymi siłami (Paprocka 1995, s. 5-32).
W zakresie szkolnictwa białoruskiego pierwszymi ofiq'alnie obowiązującymi
instrukcjami w sprawie zakładania prywatnych szkół elementarnych były „Tym­
czasowe przepisy o szkołach elementarnych" (Dz. Urz. Ministerstwa Wyznań
Religijnych i Oświecenia Publicznego nr 1 z 1917 г., art. 78-93) oraz rozporządze­
nie Tymczasowego Komisarza Generalnego Ziem Wschodnich (Dz. Urz. M i n i ­
sterstwa WRiOP, nr 12-13, 1919 г., p. 1, art. 10, 11, 25-30 i 38-39).
Według tych rozporządzeń, w podaniu o koncesję winno być zawartych
szereg zobowiązań m.in. rejentalnie uwierzytelnione zobowiązanie o odpowie­
dzialności materialnej za utrzymanie szkoły, oświadczenie o odpowiedzialności
moralnej za jej kierunek oraz orzeczenie lekarza powiatowego potwierdzone
przez starostę, że lokal szkolny nadaje się ze względów sanitarnych na ten cel.
Podanie miało zawierać także program nauczania, wykaz podręczników, licz­
bę klas, budżet szkoły, charakterystykę osoby kierownika z dokładnym poda­
niem kwalifikacji, danych personalnych i dowodów przynależności państwo­
wej oraz życiorysy nauczycieli i opinie o ich nieskazitelności obywatelskiej
wydane przez starostwo. Ponadto do podania należało dołączyć zobowiązanie,
że nauka języka polskiego, historii i geografii Polski odbywać się będzie
w języku polskim wg programu nauczania ministerialnego (Narodowe Archi­
wum Republiki Białorusi w Mińsku - Nacyjanalny Archiu Respubliki Biełaruś
następnie cyt. w skrócie NARB, f. 883, op. 1, d. 16,1. 4).
Zachowana w materiałach archiwalnych instrukcja Kuratorium Okręgu
Szkolnego Wileńskiego z 1 stycznia 1923 r. skierowana do Białoruskiej Cen­
tralnej Rady Szkolnej podająca warunki, jakie miały spełniać osoby prywatne,
bądź stowarzyszenia zakładające szkołę, wiązała się ściśle z powyżej przed­
stawionymi przepisami z 1919 r. (NARB, f. 883, op. 1, d. 27, 1. 305).
Utrzymanie szkoły, a przede wszystkim nauczycieli spadało na barki rodzi­
ców, którzy zobowiązani byli do uiszczania określonych opłat, m.in. tzw.
„zsypki", na którą - jak podaje jeden z zachowanych dokumentów z 1923 r.

�54

WANDA PAPROCKA

z powiatu święciańskiego - składało się 12,5 pudów żyta, 4 pudy jarzyn,
30 pudów kartofli, 1 pud tłuszczu (NARB, f. 883, op. 1, d. 24, 1. 3).
Zastrzeżenia w stosunku do szkolnictwa białoruskiego wysuwane były nie
tylko przez przedstawicieli Narodowej Demokracji. Możliwość rusyfikacji
i oddziaływania idei komunistycznych poprzez szkoły białoruskie widzieli
uczeni, władze i działacze oświatowi . Słaby rozwój szkolnictwa w języku
białoruskim oraz brak tradycji i metod nauczania urealniały to niebezpieczeń­
stwo. Należy jednak w tym miejscu zaznaczyć, że polskie władze oświatowe
nie czyniły w tym okresie większych wysiłków na rzecz przygotowania kadry
nauczycieli dla szkół białoruskich, czego domagały się organizacje narodowe.
Jednym z dowodów braku poparcia dla rozwoju tego szkolnictwa, wynikają­
cego m.in. z obawy o przenikanie do niego nauczycieli rosyjskich, może być
list Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego skierowany do
prezesa Komitetu Białoruskiego w sprawie kursów dla nauczycieli narodo­
wości niepolskiej. Czytamy w nim m.in.: „Kurs dla nauczycieli narodowości
niepolskiej rozpoczynający się 14 stycznia 1922 r. w Krakowie zorganizowany
jest dla tych, którzy pragną zdobyć znajomość języka polskiego, historii
i geografii Polski, która jest niezbędna do pracy w szkolnictwie na obszarze
całej Rzeczypospolitej Polskiej a więc także na terenie województwa nowo­
gródzkiego [...]. Ministerstwo nie może żądać od kandydatów na kursy zobo­
wiązania do objęcia z powrotem posady w szkolnictwie białoruskim, ponieważ
poważna część kandydatów nie pracuje obecnie w ogóle w szkolnictwie, rekru­
tuje się zaś spośród byłych nauczycieli szkół rosyjskich którzy z powodu
niedostatecznej znajomości języka białoruskiego nie mogliby nawet pracować
w szkolnictwie białoruskim" (NARB, f. 883, op. 1, d. 18, 1. 7). Jak wynika
z dalszej części dokumentu, 250 słuchaczom kursu odmówiono po jego zakoń­
czeniu pracy na Kresach Wschodnich oferując im posady na innych terenach,
m.in. w kieleckiem. O braku przygotowanej do nauczania w szkole białoru­
skiej kadry nauczycielskiej świadczą liczby. W roku 1921/22, na ogólną iczbę
50091 nauczycieli w państwie było tylko 297 nauczycieli Białorusinów a i ci
nie zostali zatwierdzeni przez władze oświatowe („Natio", nr Ъ-Л: 1927, s. 54).
W tym klimacie ideologicznym i atmosferze nieufności zrodziła się ustawa
wydana 31 lipca 1924 r. o szkolnictwie narodów niepolskich, która na długie
lata nadała określony kierunek polityce oświatowej państwa w stosunku do
mniejszości narodowych. W myśl tej ustawy całe szkolnictwo, zorganizowane
według jednego typu, oddano pod zarząd władz centralnych w Warszawie,
likwidując tym samym istniejącą dotychczas autonomię kulturalną i oświatową
tych ziem. Artykuł 2 tej ustawy wprowadzał szkołę mieszaną, czyli utrakwi1

1

Zastrzeżenia w stosunku do szkól białoruskich nie stały w sprzeczności z uznawaniem
potrzeby ich istnienia n a równi ze szkołami polskimi. Wybitny historyk Marceli Handelsman
pisał: „Język białoruski w szkole ludowej musi mieć całkowite równouprawnienie z polskim.
S z k o ł a ludowa polska czy białoruska zakładana będzie w e d ł u g decyzji gminy, która musi d a ć dom
szkolny, grunt dla nauczyciela i część jego p o b o r ó w " (Handelsman, 1921, s. 45).

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE NA K R E S A C H W S C H O D N I C H

55

styczną, z dwoma językami wykładowymi, polskim i danej narodowości, jako typ
zasadniczy w dziedzinie szkolnictwa mniejszościowego.
Ustawa o szkołach utrakwistycznych nakładała na władze obowiązek prze­
prowadzania plebiscytu szkolnego, w wyniku którego o języku wykładowym
w szkole decydować miały oświadczenia rodziców. Szczegółowe przepisy usta­
nawiały że o nauczaniu w języku białoruskim w szkole decydowało co naj­
mniej 40 deklaracji rodziców. Jeżeli jednak w tym samym rejonie szkolnym
rodzice 20 dzieci domagali się polskiego języka wykładowego - nauka udzie­
lana była w dwóch językach. Plan lekcji w szkołach dwujęzycznych przewidy­
wał połowę ogólnej liczby zajęć w każdym z nich.
Przepisy tej ustawy wymagały, aby podpisy na deklaracjach składanych
przez ludność białoruską były zalegalizowane przez notariusza, urząd gminny
lub starostów. Ten warunek stwarzał szczególne utrudnienie w korzystaniu
z wydanej ustawy ludności białoruskiej, w większości niepiśmiennej, słabo
zorientowanej w przepisach administracyjnych, zdanej na pomoc osób trze­
cich. Jednym z przykładów tego stanu rzeczy są zachowane w materiałach
archiwalnych deklaracje mające często formę prośby o otwarcie nowej lub
przekształcenie istniejącej szkoły polskiej w szkołę z językiem wykładowym
białoruskim oraz zatrudnienie odpowiedniego nauczyciela. Takim dokumen­
tem jest m.in. list mieszkańców wsi pow. stołpeckiego (rye. 1), który napisany
został w imieniu niepiśmiennych rodziców przez byłego nauczyciela istniejącej
dawniej szkoły rosyjskiej (NARB, f. 883, op. 1, d. 42, 1.49 b).
Organizacje białoruskie, w tym przede wszystkim Towarzystwo Szkoły
Białoruskiej, prowadziły zakrojone na szeroką skalę akcje informujące o spo­
sobach powoływania do życia szkół białoruskich zgodnie z przyjętą w 1924 r.
ustawą. W czasopismach w języku białoruskim drukowano dokładne instruk­
cje i wzory deklaracji wraz z apelami do ludności wzywającymi do walki
o szkołę narodową. Ludność białoruska masowo zaczęła składać deklaracje
z żądaniem szkół z językiem wykładowym białoruskim (ryc. 2). Sama tylko
Białoruska Rada Szkolna w Wilnie zarejestrowała po wprowadzeniu ustawy
101 uchwał zgromadzeń wiejskich dotyczących około 5 500 dzieci. Jak stwier­
dzał z trybuny sejmowej przedstawiciel Polskiej Partii Socjalistycznej poseł
Czapiński ludność białoruska w plebiscycie szkolnym wniosła deklaracje
o otwarcie przynajmniej 400 szkół białoruskich („Natio", nr 3-4:1927, s. 54).
Ostre przepisy obowiązujące przy zakładaniu szkół powszechnych szły
w parze z surowymi restrykcjami wobec osób, które prowadziły szkoły bez
zezwolenia i wymaganych uprawnień. Świadczą o tym zachowane pisma po­
wiatowych inspektorów szkolnych z początku lat dwudziestych. W jednym
z nich, zawierającym odmowę założenia szkoły w Malkowiczach, gm. Mikoła­
jewska czytamy: „W odpowiedzi na podanie Pana Inspektorat Szkolny nie
zezwala na prywatne nauczanie dzieci w języku mniejszości narodowych.
W powyższej sprawie należy zwrócić się do Kuratorium Okręgu Szkolnego
Wileńskiego, w którego kompetencji leży udzielanie zezwoleń na otwieranie
szkół mniejszości narodowych. Nadmienia się przy tym że w razie pokątnego

�56

1

^

WANDA PAPROCKA

У/

и

с

о:

е

М -^-/- '^-&gt; ^ ^ -

/vaác-c/i^.

¿&amp;c&amp;c¿^

cJwj

/

/сХо^Х^у

¿c^fJ^C^C^:-^.

ti&gt;¿c*q *Z¿&amp;¿ ¿*^~~

/

Z
J

/¿¿¿/*^~

.ЛаЛаДии

"J-síar//'а/л-г^/ссХ-

'i
S'
•?гтг-??а^ч- ¡¡Sis.^Oc^LJ)
ó

ł
í

A

,

.

.
/л
-/
t-

/о

i
//

¡I

/X

'l

9

/**-oýri&lt;sSa.y

fotvíJn.ify

J.f,¿*-ur*Ui

.
л Ka. $_

'3
R y s . 1. List m i e s z k a ń c ó w wsi Stary Swierzeń, pow. stołpeckiego w sprawie przekształcenia szkoły
polskiej w szkołę z w y k ł a d o w y m językiem białoruskim

�57

S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

Д э к л я p а ц ыя.
й|Яя

I прозьв1шча)

_

—

tee у

скае Рэнипаспалгтае, беларускае начыянал^насьцг, жыхарШ^Е^Н.-..
С-

гмгны j(№'f*^1*^...naaemy
( и / э о у г*1нЫ)

.

-

...^/^^f9^4^.^.
"7 f H i u í y

W~

(наэоу

нестар

як 6ли,ши — маце — прауны

па»ету)

апякун дзтящ— дзяцей —у школьным веку.
(1мя дэ1цниИ

(1мя

м

дзЬяш)

0"

03iunuí)

на падставе артикулу з уставу з ýr лтня 1924 г., зьмяшчаючага
новы аб аргатзаиыг шкальнштва
у шнщчочую —маюную

некаторыя паста-

(Dz. U, R. P. № yp, poz. j66), жадаю увядзеньня

адкрыцца публгчную народную школу

у^ле^.^9^.у

в м И , места)

(наэоу

беларускае выкладовае мовы.
Дня^
(уласнаручны п5дп1с)

„

'

у М.
УВАГА: У тэксьие

Sekretarz

рукарня Я. Лав!на В1пьия Нямецкая

22

R y s . 2. Deklaracja w sprawie otwarcia szkoły białoruskiej we wsi Niekraszew,
gmina Skidel, pow. grodzieńskiego; D A G W , f. 87, op. 1, d. 83, 1. 14

nauczania zostanie Pan pociągnięty do surowej odpowiedzialności [...]" (NARB,
f. 883, op. 1, d. 16, 1. 31).
W innym piśmie, skierowanym do mieszkańców wsi Dubienie gmina Wołożyn, Inspektorat Szkolny ostrzega: „Samowolnie otwarta szkoła białoruska
prywatna bez zezwolenia Kuratorium Okręgu Szkolnego podlega policyjnemu
zamknięciu w myśl wydanych poleceń przez władze administracyjne" (NARB,
f. 833, op. 1, d. 16, 1. 31).
W materiałach archiwalnych dotyczących szkolnictwa białoruskiego z roku
szkolnego 1924/1925 zawarte są wiadomości o stosowaniu kar sądowych
i administracyjnych wobec nauczycieli otwierających szkoły bez zezwoleń.
Wymieniona jest m.in. nauczycielka Maria Białousówna skazana na grzywnę
i 6 miesięcy więzienia. Podane są również nazwiska innych ukaranych nauczy­
cieli, którzy na postawie uchwał gromad wiejskich we wsiach o przewadze
ludności białoruskiej lub całkowicie białoruskich w roku szkolnym 1924/1925
otworzyli około 100 szkół, które nie zostały zalegalizowane (NARB, f. 833,
op. 1, d. 77,1. 158). W tym samym dokumencie dotyczącym stanu szkolnictwa
białoruskiego w zachodniej Białorusi podano że rządowych szkół powszech­
nych było tylko 3 (w Wilnie, Grodnie i we wsi Wielka Lipa pow. nieświeskiego). Pozostałe szkoły zostały przekształcone przez władze oświatowe
w szkoły utrakwistyczne polsko-białoruskie.
Dane dotyczące liczebności szkół białoruskich, zachowane w różnych ma­
teriałach źródłowych, nie są ścisłe i jednakowe. Władze oświatowe i strona

�58

WANDA PAPROCKA

białoruska często podają różną ich liczbę. Wynika to przede wszystkim z nieu­
stabilizowanej sytuacji szkół białoruskich, szczególnie powszechnych, likwido­
wania działających niezgodnie z przepisami i prób powoływania nowych oraz
różnych kryteriów stosowanych w obliczeniach statystycznych . Wymieniony
już poprzednio raport dotyczący inspekcji Kresów Wschodnich, dokonany na
zlecenie premiera rządu przez K . Srokowskiego w 1923 г., a więc przed wejś­
ciem w życie ustawy o szkolnictwie utrakwistycznym, wymienia 37 szkół
białoruskich. Należy sądzić że dane te dotyczą szkół publicznych bez uwzględ­
nienia prywatnych (Srokowski 1924, s. 11-17).
Materiały dotyczące szkolnictwa na Ziemiach Wschodnich z 1927 г.,
w trzy lata po wejściu w życie ustawy, podają następujące dane: szkół publicz­
nych z wykładowym językiem białoruskim - 24, publicznych szkół dwu­
języcznych (utrakwistycznych) - 51. W tym w okręgu szkolnym warszawskim
(Grodno), szkół białoruskich - 1, w okręgu wileńskim (woj. wileńskie i nowo­
gródzkie) szkół białoruskich - 22, dwujęzycznych - 42. Oprócz tego wymie­
niono w okręgu szkolnym wileńskim 9 szkół prywatnych, co wydaje się
w świetle innych materiałów liczbą zbyt małą („Sprawy Narodowościowe",
nr 4:1927, s.408).
Sprawy oświaty i dalsza restrukturyzacja szkolnictwa były jednym z powo­
dów narastających konfliktów w stosunkach polsko-białoruskich. Sprzeciwiały
się działaniom polskich władz oświatowych przede wszystkim białoruskie
organizacje, m.in. Towarzystwo Szkoły Białoruskiej. Znamienne były wystą­
pienia przedstawicieli Towarzystwa, którzy przeciwstawiali się czynionym
przez władze utrudnieniom w otrzymywaniu pozwoleń na prowadzenie szkół
bądź brakom odpowiedzi na przesłane prośby o koncesje.
Na podstawie jednego z dokumentów można stwierdzić, że w 1925 r.
odmówiło potwierdzenia podpisów na obowiązujących deklaracjach szkolnych
rodziców wielu wójtów i burmistrzów, m.in. w gminach należących do powia­
tów: Słonimskiego, postawskiego, nieświeżskiego, nowogródzkiego, pińskiego,
mołodeczniańskiego. Te nadużycia zostały zarejestrowane w Białoruskim
Instytucie Gospodarki i Kultury oraz Towarzystwie Szkoły Białoruskiej
w Wilnie. Również w wymienionym roku złożono 32 podania na udzielenie
koncesji do Inspektoratów Szkolnych. Instytucje te niesłusznie żądały jednak,
jak podano w dokumencie, szeregu dodatkowych oświadczeń i deklaracji
N A R B , f. 883, op. 1, d. 75, 1. 12). Należy jednak stwierdzić w świetle dotych2

2

R ó ż n i c e d o t y c z ą c e liczby szkół białoruskich występujące w przedstawionych p o w y ż e j mate­
riałach wynikają z a r ó w n o z faktu, że dane służące za p o d s t a w ę obliczeń o b e j m o w a ł y b ą d ź
wszystkie szkoły prywatne i publiczne, b ą d ź tylko szkoły publiczne, j a k również z powszechnego
zjawiska lokowania p o s z c z e g ó l n y c h klas jednej szkoły w kilku izbach wynajmowanych u gospo­
darzy. D l a przykładu m o ż n a przytoczyć dane z pisma Wydziału Szkolnictwa Białoruskiego
Departamentu Oświaty do N a d l e ś n i c t w a pow. oszmiańskiego z 1921 r. dotyczące zaopatrzenia
w opał szkół białoruskich. Wymieniona liczba 148 szkół w jednym powiecie narzuca przypusz­
czenie, że liczone są p o s z c z e g ó l n e klasy wymagające zaopatrzenia w o p a ł usytuowane w r ó ż n y c h
budynkach wiejskich.

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

59

czas prezentowanych materiałów, że wymienione żądania dotyczące m.in.
świadectw moralności nauczycieli, orzeczeń lekarzy powiatowych o lokalu
szkolnym, poświadczeń kwalifikacji nauczycieli były zgodne z rozporządzenia­
mi wydanymi przez państwowe władze oświatowe, jakkolwiek niektóre z nich
można uznać za zbędne utrudnienia (np. przedstawianie wyłącznie orygina­
łów, a nie odpisów dokumentów personalnych). Bardziej uzasadnione są na­
tomiast zarzuty o nieprzyznawanie absolwentom białoruskich kursów pedago­
gicznych praw do otrzymania kwalifikacji nauczycielskich. Tak uczyniło kura­
torium wileńskie przyznając koncesję na otwarcie prywatnego kursu dokształ­
cającego w Wilnie, nie udzielając jednocześnie praw jego słuchaczom do
nauczania.
Formalnym protestem w sprawach oświatowych było pismo wystosowane
do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z 4 X I I 1926 r.
przez wiceprezesa Towarzystwa Szkoły Białoruskiej i senatora A . Własowa.
Czytamy w nim m.in.: „W chwili obecnej prawie nie istnieje powszechne
szkolnictwo białoruskie nie zważając na wydaną w 1924 r. tak zwaną ustawę
językową a to ze względów następujących: 1) władze administracyjne czy­
nią wszelkie przeszkody dla ludności, która żąda w myśl ustawy z dnia
31.VII. 1924 r. szkoły białoruskiej, odmawiając poświadczenia podpisu rodzi­
ców na deklaracjach szkolnych; 2) kuratoria szkolne nie mają kwalifikowa­
nych nauczycieli dla szkół białoruskich; 3) na prywatne, białoruskie szkoły
kuratoria szkolne lub wcale nie wydają koncesji, lub też nie zatwierdzają
nauczycieli Białorusinów z braku kwalifikacji polskich; 4) nauczyciele Biało­
rusini, którzy ukończyli rządowe kursy białoruskie w Krakowie i Wilnie
pracują wbrew swojej woli w Kongresówce w szkołach polskich; 5) do znisz­
czonego doszczętnie przez władze szkolne szkolnictwa białoruskiego stosuje
się surowsze przepisy niż do uprzewilejowanego szkolnictwa polskiego".
Dla poprawy dotychczasowej sytuacji domagano się w powyższej skardze:
1) zezwolenia na wykładanie w szkołach białoruskich prywatnych i rządowych
tym nauczycielom, którzy mieli uprawnienia do nauczania w byłych rosyjskich
szkołach ludowych oraz którzy ukończyli białoruskie kursy prywatne; 2) przy­
znania prawa wykładania w szkołach powszechnych Białorusinom, którzy
ukończyli 8 względnie 6 klas gimnazjum białoruskiego lub polskiego z tym
zastrzeżeniem, że w przeciągu lat trzech ukończą oni metodyczno-pedagogiczny kurs nauczycielski; 3) przetranslokowania wszystkich nauczycieli Biało­
rusinów zatrudnionych obecnie w innych dzielnicach kraju na posady rządowe
w szkołach białoruskich. Postulowano też natychmiastowe powołanie do­
kształcających kursów białoruskich dla wyżej wymienionych nauczycieli, uru­
chomienie dwóch białoruskich seminariów nauczycielskich oraz Białoruskiego
Instytutu Pedagogicznego (NARB, f. 883, op. 1, d. 75,1. 90) (ryc. 3).
Do tego typu dokumentów należała również petycja Nowogródzkiego Okręgu
Zarządu Towarzystwa Szkoły Białoruskiej złożona na ręce Ministra WRiOP
4 lipca 1927 г., w której domagano się przekształcenia z początkiem roku
szkolnego 1927/1928 istniejących na terenie nowogródczyzny powszechnych szkół

�60

WANDA PAPROCKA

Пану

J

^ 4&lt;¡''' /(&gt;

jg

r

Шкопьнаму

1 1

If

Шепэктару^--^"

Паунамощйка жыхароу BSCKÍ,_ места

¡Z¿^á!j¿?.
^

¿a.

м1ны Jh^LLéňéáa^-Лй&gt;

_ a.

fi^it

am

^^.^Áu^MMA.(Lú.....^^.

'

(1ця i про^ьЫшча)

_ Í L

Ш&amp;МЕ&amp;иШ^

3 А Я В А.
У зьвязку з распараджэньнем MiaicTpa Рэшпйыш Cupay i Пубшчяае Асьветы ад 7.1. 1925 г.
у справе шсшшнага уставу ад 31. VII. 1924 г., я, шжай падп!саны паунаиоцня'к жыхароу ввсю,
^S^3LSSÍ!saxéüu^xíga.

том.

гэтыв перасылаю падп!саныя i урадова завераныя дяклярацьп

K

ý лису •••/^ Уштукна ..J^¿— дзяцей у справе беларускае выкладовае ыовы у школе ýвесцы,
меоьце.„

сХ&amp;&amp;&amp;с&amp;%&amp;-ж£~~

Адыачасна падаю да ведама. што Jce дэкляранти даручьш мне !нфармавапь 1нспэктарат аб
патрэбных яму дадаткових даных у справе дэклярацыяу
еу

/?

•'-¡".i-JZICflSií.
1Й

'

Подшс
Подшс

Адрэс: пошта

¿ZtedSsRfi

веска, места.

f

¿L

R y s . 3. Prosba m i e s z k a ń c ó w wsi Rudowiany, gmina gołyńska, pow. grodzieński, w sprawie
wprowadzenia w szkole białoruskiego języka w y k ł a d o w e g o ; D A G W , f. 87, op. 1, d. 83,1. 74

państwowych z językiem wykładowym polskim w szkoły z językiem białoruskim
w ilości zgodnej ze złożonym przez ludność miejscową deklaracjami. Szczególnie
ważny w powyższej petycji był postulat otwarcia w Nowogródku na czas ferii
letnich krótkoterminowych kursów dla nauczycieli Białorusinów z kwalifikacjami,
jakie posiadali nauczyciele rosyjscy oraz stałych dwuletnich kursów przy nowo­
gródzkim gimnazjum białoruskim dla młodzieży pragnącej się poświęcić zawo­
dowi nauczycielskiemu w szkolnictwie białoruskim (NARB, f. 883, op. 1, d. 44,
1. 40). Rezolucje protestacyjne o podobnej treści składane były także w latach
późniejszych, co świadczy, że sytuacja w zakresie oświaty białoruskiej nie
uległa zmianie.
Szczególnie znamienny dla oceny sytuacji był memoriał złożony Prezyden­
towi RP Ignacemu Mościckiemu przez delegację białoruską podczas jego
wizyty w Wilnie 18 czerwca 1930 r. W memoriale tym domagano się spełnienia
następujących postulatów w sprawie białoruskiego szkolnictwa: 1) otwarcia
z początkiem 1930/1931 roku szkolnego pełnych 7-letnich szkół począt­
kowych, przynajmniej po jednej na każdy powiat i jedno-dwuklasowych
tam, gdzie od kilku lat już domaga się tego naród białoruski; 2) wydania kon­
cesji na prywatne białoruskie nauczycielskie seminarium w Wilnie; 3) otwar­
cia jednorocznych białoruskich kursów nauczycielskich w Wilnie; 4) wyda­
nia stałej koncesji istniejącym prywatnym gimnazjom białoruskim w Wilnie,

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

61

Nowogródku i Kłecku; 5) przyznania wspomnianym gimnazjom rządowej
zapomogi w postaci etatów nauczycielskich i specjalnych subwencji; 6) przy­
znania wszystkim gimnazjom białoruskim całkowitych praw szkół rządowych;
7) wyznaczenia z Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej odpowiednich zapo­
móg na utrzymanie internatów przy pomienionych gimnazjach; 8) przyznania
kwalifikacji tym nauczycielom gimnazjów białoruskich, którzy pracują w nich
6 lat; 9) przyznania zapomogi Białoruskiemu Towarzystwu Wydawniczemu
na drukowanie białoruskich podręczników szkolnych i długoterminowego kre­
dytu na wydawnictwa dla młodzieży białoruskiej; 10) utworzenia Katedry
„Białorusoznawstwa" na Uniwersytecie Wileńskim; 11) wyznaczenia zapomo­
gi białoruskim kulturalno-oświatowym organizacjom na oświatę pozaszkolną.
W stosunku do szkół początkowych omawianych w tej pracy postulaty te
nie zostały spełnione w najmniejszym nawet zakresie, o czym świadczy protest
opublikowany 6 lat później na łamach „Biełaruskiej Krynicy" 15 września
1936 г., w którym czytamy m.in.: „Początkowe nauczanie dzieci białoruskich
w polskich państwowych szkołach oprócz 69 szkół, w których białoruski język
w z i ę t y j e s t p o d u w a g ę (podkr. W.P.) odbywa się po polsku. Rodzice
i opiekunowie Białorusini domagają się dla swych dzieci początkowego nau­
czania w ojczystej mowie podpisując deklarację o białoruską szkołę" („Sprawy
Narodowościowe", nr 6:1936, s. 650).
Zachowany w Państwowym Archiwum Obwodu Grodzieńskiego w Grod­
nie - (Dziarżauny Archiu Grodzienskoj Wobłasti następnie cyt. w skrócie
D A G W ) dokument zawierający m.in. dane dotyczące szkolnictwa białoru­
skiego na terenie woj.nowogródzkiego w roku szkolnym 1937/1938 może
stanowić ilustrację tego stanu rzeczy. Z materiałów tych wynika, że nie było
na terenie województwa szkół utrakwistycznych oraz szkół z językiem wy­
kładowym białoruskim. Istniało natomiast 35 szkół, w których język białoru­
ski wykładany był jako przedmiot. Szkoły te znajdowały się w powiatach:
nowogródzkim, Słonimskim, stołpeckim i baranowickim. Likwidacja tzw.
szkolnictwa białoruskiego (w dokumencie tym z nie wyjaśnionych powodów
używane jest określenie tak z w a n e s z k o l n i c t w o b i a ł o r u s k i e ;
podkr.W.P.) datuje się w województwie, jak stwierdzono w zachowanych
materiałach, od roku 1936. Zlikwidowano do 1938 r. - 12 szkół utrakwistycz­
nych, 17 z językiem nauczania białoruskim i 23 z językiem białoruskim jako
przedmiotem (DAGW, bibl. N . 784, str. 60-61).
Interesująco przedstawia się zestawienie danych statystycznych według stanu
z dnia 1II1938 r. również dotyczące woj. nowogródzkiego. W pow. nowogródz­
kim w 17 wsiach było 17 powszechnych publicznych szkół, w których język
białoruski wykładany był jako przedmiot, w tym jednoklasowych 6, dwuklasowych 4, trzyklasowych 4, czteroklasowych 1, pięcioklasowych 3. Naukę
pobierało w nich 2760 dzieci o narodowości określonej w zestawieniu staty­
stycznym jako tzw. białoruska lub „tutejsza". Dla porównania można podać,
że dzieci polskich w tych szkołach było 123, żydowskich 17. W pow. Słonim­
skim w 7 wsiach było 7 szkół publicznych powszechnych, 4 czteroklasowe

�62

WANDA PAPROCKA

1 3 sześcioklasowe, w których uczyło się 1146 dzieci narodowości białoruskiej
lub „tutejszej", 43 uczniów polskich i 3 żydowskich. W pow. stołpeckim
w 8 wsiach istniało 8 publicznych szkół powszechnych, 4 czteroklasowe,
2 sześcioklasowe i 2 czteroklasowe. Naukę w nich pobierało 1986 Białorusinów
lub „tutejszych", 80 uczniów polskich i 97 żydowskich. W pow. baranowickim w 3 wsiach funkcjonowały 3 szkoły; 2 czteroklasowe i 1 sześcioklasowa.
Uczyło się w nich 390 dzieci narodowości białoruskiej lub „tutejszej"
i 33 dzieci polskich (DAGW, bibl. N . 784, str. 4).
Akcje oświatowe łączyły we wspólnym działaniu, mimo różnic w poglądach
politycznych, Towarzystwo Szkoły Białoruskiej i Białoruski Instytut Gospodarki
i Kultury. W wyniku tej koordynacji utworzony został specjalny Sekretariat
Szkolny w Wilnie, którego zadaniem było rozsyłanie instrukcji, formularzy,
podań itp. w sprawie otwierania szkół białoruskich. Sekretariat Szkolny, według
informacji prasy białoruskiej, miał rozesłać ponad 50 tys. deklaracji. Do walki
0 szkołę włączyła się również prasa. Między innymi w czasopiśmie „Biełaruskij
Front", nr 3 z dnia 5 X I I 1997, w apelu zatytułowanym „W sprawie białoruskie­
go plebiscytu szkolnego" wzywano społeczeństwo do przeprowadzenia plebiscytu
pod hasłem „O białoruski język nauczania". Akcje te były oceniane negatywnie
przez władze państwowe uznające je za niezgodne z rzeczywistymi potrzebami
1 nastrojami społeczności białoruskiej, organizowane w dużej mierze przez grupy
komunistyczne. Konsekwencją tego stanowiska była negatywna ocena działal­
ności Sekretariatu Szkolnego i jego organizatorów - Towarzystwa Szkoły
Białoruskiej i Białoruskiego Instytutu Gospodarki i Kultury. Było to prawdo­
podobnie przyczyną rewizji dokonywanych w centralach tych organizacji,
a następnie zawieszenia ich działalności w grudniu 1936 r.
Walka o szkołę białoruską nie ustała jednak po rozwiązaniu w styczniu
1937 r. obu organizacji. W sierpniu tego roku bowiem Białoruski Komitet
Narodowy w Wilnie podjął uchwałę ponownego wystąpienia z memoriałem
w sprawach oświaty do Premiera RP i Ministra W R i OP. W końcu tego roku,
na Walnym Zgromadzeniu tej organizacji, podjęto uchwałę, w której domaga­
no się (tak jak w poprzednich memoriałach) uczenia dzieci w mowie ojczystej
przeciwstawiając się powszechnemu nauczaniu po polsku w szkołach pań­
stwowych. W dziedzinie oświaty pozaszkolnej postulowano organizowanie
pomocy fachowej „dla samooświaty szerokich mas ludowych" („Sprawy
Narodowościowe", nr 4-5:1937, s. 44W42).
W sytuacji, w jakiej znalazło się szkolnictwo białoruskie w końcu lat
trzydziestych zrozumiałe stają się apele białoruskich działaczy oświatowych
nawołujące do organizowania domowego nauczania języka ojczystego, które
rozpowszechniane były na łamach prasy białoruskiej.
W równie trudnej sytuacji co szkoły powszechne były gimnazja białoru­
skie. Powyżej wspomniany raport Srokowskiego z 1932 г., jak i inne materiały
źródłowe wymieniają, 2 gimnazja białoruskie w woj. wileńskim - w Wilnie
i Radoszkowiczach oraz 2 gimnazja w woj. nowogródzkim - w Nowogródku
i Kłecku (początkowo w Nieświeżu). Żadne z gimnazjów nie posiadało na

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE NA K R E S A C H W S C H O D N I C H

63

3

stałe praw publicznych a pozwolenia na ich prowadzenie wydawane były
na okres jednego roku.
Koedukacyjne gimnazjum wileńskie Towarzystwa Szkoły Białoruskiej o ty­
pie humanistycznym, z językiem początkowo rosyjskim następnie białoruskim,
powstało w 1919 r. Zakładając gimnazjum białoruskie z językiem wykłado­
wym rosyjskim Rada Szkolna podjęła zadanie stopniowego białoruszczenia
szkoły, tak pod względem składu uczniów (wśród których znaczny procent
stanowiła młodzież żydowska) jak i języka wykładowego (NARB, f. 883,
op. 1, d. 30, 1.70). Zostało to niemal całkowicie zrealizowane po czterech
latach. Liczba uczniów w 1923 r. wynosiła 366 (w tym znaczny procent
Żydów), a w 1927/1928 - 171, w tym 75% Białorusinów. Początkowo gimna­
zjum korzystało z subwencji państwowej w formie 4 etatów. Łącznie w 1929 r.
zatrudniało 20 nauczycieli i posiadało 8 klas. Przy gimnazjum istniał internat
utrzymywany przez Białoruskie Towarzystwo Dobroczynności dla 65 chłop­
ców. Misja metodystów utrzymywała internat dla 18 dziewcząt.
Koedukacyjne gimnazjum białoruskie im. Franciszka Skoryny w Radoszkowiczach powstało w 1921 r. Jego właścicielem było także Towarzystwo Szkoły
Białoruskiej. Posiadało 8 klas i zatrudniało 8 nauczycieli. W roku szkolnym
1927/1928 ogólna liczba uczniów wynosiła 132, przy czym znaczny odsetek
stanowili uczniowie pochodzenia żydowskiego. Przy gimnazjum istniały 3 inter­
naty utrzymywane przez misje metodystów i Towarzystwo Szkoły Białoruskiej.
Gimnazjum białoruskie, koedukacyjne o profilu matematyczno-przyrodniczym w Nowogródku powstało w 1918 r. Początkowo rosyjskie (następnie
stopniowo białorutenizowane) było własnością Komitetu Rodzicielskiego.
Gimnazjum nie korzystało z żadnej opieki państwowej do 1927 г., kiedy
zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa WRiOP otrzymało 4 etaty nauczy­
cielskie. Zatrudniało ogółem 15 nauczycieli, a liczba uczniów w roku szkolnym
1927/1928 wynosiła 151.
Białoruskie gimnazjum koedukacyjne matematyczno-przyrodnicze w Kłecku,
założone w 1921 r. w Nieświeżu, następnie przeniesione do Kiecka utrzymywało
się głównie z prywatnych funduszów, doraźnie wspomagane przez samorząd
miejski. Zatrudniało 8 nauczycieli na ogólną liczbę 158 uczniów w roku
szkolnym 1927/1928. Od 1929 r. posiadało 8 klas (początkowo 6 klas).
Od chwili powstania białoruskie szkolnictwo średnie znajdowało się w trud­
nych warunkach materialnych i prawnych, pozbawione szeregu przywilejów,
jakie przysługiwały publicznemu polskiemu szkolnictwu państwowemu.
Fakt koncesjonowania gimnazjów białoruskich przez Towarzystwo Szkoły
Białoruskiej, które w opinii władz oświatowych uznane było za agendę komunis­
tyczną, utrudniało rozwój tych szkół i zmuszało do ciągłej walki o przetrwanie,
normalne warunki pracy i uzyskanie praw publicznych.
3

W k r ó t k i m okresie liberalizacji polityki mniejszościowej na Kresach Wschodnich minister

W R i O P Gustaw Dobrucki rozporządzeniem z dnia 3 października 1928 r. przyznał prawa publicz­
ne gimnazjom białoruskim w Wilnie i N o w o g r ó d k u . Gimnazjum wileńskie uzyskało r ó w n i e ż
6 e t a t ó w nauczycielskich, gimnazjum n o w o g r ó d z k i e 2 etaty (Mironowicz 1993, s. 53).

�64

WANDA PAPROCKA

Bezpośrednio po wejściu w życie w 1924 r. ustawy o szkolnictwie narodów
niepolskich przedmiotem licznych petycji i memoriałów kierowanych do
władz oświatowych przez Towarzystwo Szkoły Białoruskiej i stowarzyszenia
innych mniejszości narodowych na Kresach Wschodnich była sprawa otrzy­
mania zezwolenia na nauczanie historii powszechnej i geografii w językach
narodowych.
We wspólnym memoriale z dnia 15 I X 1925 r. skierowanym do Minister­
stwa WRiOP przez organizacje oświatowe białoruskie, litewskie i żydowskie
czytamy: „Nauczanie historii i geografii w języku polskim, który naszych
dzieci nie jest językiem ojczystym niezmiernie utrudni postępy dzieci, fatalnie
się odbije na poziomie tych przedmiotów, sprowadzi te tak żywe i ciekawe
dziedziny wiedzy do martwego werbalizmu i zachwieje energię naszej młodzie­
ży oraz zamiłowaniem jej do nauki. Biorąc pod uwagę wymienione względy
natury narodowo-kulturalnej oraz pedagogicznej, upraszamy Pana Ministra
0 cofnięcie odnośnego wyjaśnienia i o zezwolenie na nauczanie historii po­
wszechnej i geografii w języku ojczystym (NARB, f. 883, op. 1, d. 40, 1. 24).
Polskie władze oświatowe, powołując się na art. 7 ustawy z dnia 31 V I I 1924 r.
1 rozporządzenie wykonawcze z dnia 23 I V 1925 г., negatywnie ustosunkowały
się do powyższych żądań pisząc w uzasadnieniu: „Opierając się na przytoczo­
nej ustawie, której brzmienie nie nasuwa żadnej wątpliwości, Ministerstwo
stwierdza, że nauczanie historii i geografii wraz z nauką o Polsce współczesnej
musi się odbywać po polsku". Szkoły średnie prywatne z białoruskim, litew­
skim i żydowskim językiem nauczania mogą na nauczanie białoruskiego,
litewskiego względnie żydowskiego (hebrajskiego) przeznaczyć w trzech naj­
wyższych klasach o jedną godzinę tygodniowo więcej celem objęcia naucza­
niem - obok literatury - także historię kultury danego narodu (nie historię
polityczną, która winna być nauczana z historią powszechną w ogóle
- i w myśl przytoczonej ustawy po polsku); (NARB, f. 883, op. 1, d. 40,1. 15).
Również warunki materialne przyczyniły się do kryzysów w działalności
gimnazjów białoruskich. Zmieniający się stosunek władz oświatowych do
szkolnictwa białoruskiego odbił się m.in. na losach gimnazjum wileńskiego.
Po odzyskaniu niepodległości aż do 1923 r. gimnazjum było częściowo sub­
sydiowane przez Zarząd Ziem Wschodnich oraz Litwy Środkowej a następnie
Kuratorium Wileńskiego Okręgu Szkolnego. Cofnięcie w 1923 r. przez władze
polskie dotacji przyznawanych szkole ograniczało możliwości nauczania. Nie­
zbędne stało się bowiem podniesienie wpisowego, co spowodowało zmniej­
szenie się liczby uczniów a w konsekwencji liczby klas z 10 do 8. Brak pomocy
ze strony władz oświatowych i bezskuteczne starania o uzyskanie przez szkołę
praw publicznych umożliwiających jej absolwentom wstęp na wyższe uczelnie
skłoniły Białoruską Centralną Radę Szkolną do interwencji w Wileńskim
Okręgu Szkolnym . Postulując zmianę stosunku władz do gimnazjum biało4

4

T r u d n ą sytuację wileńskiego gimnazjum białoruskiego przedstawiono w piśmie Białoruskiej

Centralnej R a d y Szkolnej z a t y t u ł o w a n y m „ P r o memoria" skierowanym do K u r a t o r a Okręgu

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

65

ruskiego wskazywano na ujemne skutki istniejącego stanu ттеау, zarówno dla
narodu białoruskiego jak i Państwa Polskiego. Dotyczyło to przede wszystkim
emigracji abiturientów, którzy nie mając możliwości studiowania na pol­
skich wyższych uczelniach wyjeżdżali na studia do Pragi czeskiej oraz Rosji
i Białorusi Sowieckiej. Szczególnie ten ostatni kierunek emigracji stwarzał po­
tencjalne niebezpieczeństwo przenikania do Polski ideologii komunistycznej.
Równocześnie wyjazdy na studia stawały się często podstawą do emigracji
stałej, co pozbawiało kraj pewnego procentu inteligencji.
Dziewiąta rocznica powstania białoruskiego gimnazjum wileńskiego
(1927 r.) stała się okazją do ponownego przypomnienia przez działaczy biało­
ruskich faktu niezrealizowania ciągle postulowanych żądań otrzymania „oby­
watelstwa polskiego" przez szkolnictwo białoruskie. W liście skierowanym do
Ministerstwa WRiOP senator A . Własow - prezes Towarzystwa Szkoły Biało­
ruskiej przeciwstawiał się niesłusznym, jego zdaniem, zarzutom wysuwanym
przez władze polskie w stosunku do gimnazjum, zarzutom, które stanowiły
uzasadnienie negatywnego stosunku do tej placówki. Pisał on: „Główny za­
rzut, jaki robi się pod adresem Gimnazjum i zawdzięczając któremu Gimna­
zjum nie może normalnie pracować, przedstawia się w tem, że Gimnazjum
zjawia się komunistyczną placówką i prowadzi antypaństwową działalność.
Ten zarzut ma pochodzenie ze źródeł przeważnie pewnego odłamu prasy
wileńskiej - prasy, której zależy na tym, żeby całkiem wytępić ogniska biało­
ruskiej kultury i oświaty. Towarzystwo Białoruskiej Szkoły jako stały konce­
sjonariusz Gimnazjum niniejszem stanowczo zaprzecza wszelkim takiego ro­
dzaju tłumaczeniom [...] Gimnazjum nasze chce być takiego rodzaju szerzycielem wiedzy i kultury białoruskiej. Towarzystwo Białoruskiej Szkoły nie do­
puści żadnej polityki w swej szkole. [...] Mając to na względzie Towarzystwo
zwolniło już kilku nauczycieli, celem zamiany ich bardziej odpowiednimi
i kwalifikowanymi. [...] Towarzystwo dołoży wszelkich starań, żeby uzyskać
prawo matury dla swych abiturientów i prawa publiczne przysługujące gim­
nazjum państwowym" (NARB, f.883, op.l, d.75, 1.61).
W następnych latach sprawa gimnazjów była w dalszym ciągu w centrum
uwagi społeczności białoruskiej, do czego przyczynił się również fakt zamknię­
cia gimnazjum w Radoszkowiczach . Okazją do ponownych wystąpień w ich
5

Szkolnego W i l e ń s k i e g o 8 lutego 1924 r. „ D o t y c h c z a s o w y rozwój szkolnictwa - czytamy w doku­
mencie - d o k o n y w a ł się przy pomocy polskich władz o ś w i a t o w y c h . P o z w o l i ł o to na realizację
programu nauczania w 12 klasach gimnazjum. Z niezrozumiałych dla władz szkolnych p o w o d ó w
w 1923 r. pomoc ta została wstrzymana, a p r o ś b a o wyznaczenie komisji egzaminacyjnej dla
abiturientów gimnazjum odrzucona, co uniemożliwiło im dalszą naukę na uczelniach wyższych
( L C V A , F . 905, A p . 2, B . 87, L . 7).
5

Koncesjonariuszem gimnazjum w Radoszkowiczach było K o ł o Towarzystwa Szkoły Biało­

ruskiej. Jego zamknięcie 1 września 1928 r. uniemożliwiło dalsze funkcjonowanie szkoły. Zamiast
gimnazjum została otwarta w Radoszkowiczach siedmioklasowa szkoła powszechna, do której
przeszli uczniowie niższych klas zlikwidowanego
przeniesieni do gimnazjum białoruskiego w Wilnie.

gimnazjum, uczniowie klas w y ż s z y c h zostali

�66

WANDA PAPROCKA

obronie stała się wspomniana wyżej wizyta w Wilnie Prezydenta RP Ignacego
Mościckiego 18 czerwca 1930 r. Złożony na ręce głowy państwa memoriał
zawierał wielokrotnie już powtarzane prośby m.in. o przyznanie gimnazjom
stałej koncesji i rządowej zapomogi w postaci etatów nauczycielskich, nadania
im wszystkich praw, jakie posiadają szkoły rządowe, utworzenie katedry „białorusoznawstwa" na Uniwersytecie Wileńskim oraz Białoruskiego Seminarium
Nauczycielskiego w Wilnie. Jedynie ostatni postulat doczekał się częściowej
realizacji w postaci decyzji i otwarciu utrakwistycznego polsko-białoruskiego
Nauczycielskiego Seminarium Państwowego im. Bohuszewicza (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy narodowościowe", nr 4-5:1930, s. 383).
Rok 1931 przyniósł dalsze pogorszenie sytuacji gimnazjów białoruskich.
Dużą stratą dla szkolnictwa białoruskiego było cofnięcie przez kuratora wileń­
skiego koncesji gimnazjum w Kłecku. Decyzję tę uzasadniano niskim pozio­
mem naukowym placówki, jak również uznaniem jej za agendę Towarzystwa
Szkoły Białoruskiej, które w tym czasie, według opinii władz, pozostawało pod
silnymi wpływami Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. W tym samym
roku ograniczone zostały dotacje rządowe dla gimnazjum w Nowogródku, co
wstrzymało budowę budynku szkolnego. Również gimnazjum wileńskie zajmu­
jące pobazyliański gmach Św. Trójcy stanęło wobec ogromnych trudności
lokalowych. Najbardziej jednak negatywne skutki dla rozwoju placówek w Wil­
nie i Nowogródku przyniosło zredukowanie z 7 do 3 etatów nauczycielskich.
Stan średniego szkolnictwa białoruskiego i odpowiedzialność za istniejący
stan rzeczy stał się przedmiotem ostrych polemik na łamach prasy białoru­
skiej. W „Głosie Prawdy" F. Akinczyc pisze m.in., że „za stan, jaki się
wytworzył odpowiedzialność w pierwszym rzędzie ponoszą ugrupowania komunizujące, które z zakładów naukowych robiły «cytadele wszechświatowej
rewolucji». Nie bez winy też jest i społeczeństwo białoruskie, które nie wy­
rwało z korzeniami tej zarazy komunistycznej, jaka systematycznie niszczyła
szkoły białoruskie" (cyt. za Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowoś­
ciowe", nr 4-5, s. 473. Pewne nadzieje na poprawę stosunków w dziedzinie
pracy oświatowej Białorusini łączyli z osobą nowo mianowanego ministra
WRiOP Janusza Jędrzejewicza. Między innymi „Biełaruski Zwon" w związku
z nominacją ministra pisał: „Janusz Jędrzejewicz jest jedną z najbardziej
wybitnych osób wśród ugrupowania rządowego, a również człowiekiem naj­
bardziej przychylnym do sprawy mniejszości narodowych..." (Mniejszości na­
rodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 4-5:1931, s. 472-473). Jednakże
polityka władz oświatowych w stosunku do szkolnictwa białoruskiego uległa
dalszemu zaostrzeniu wywołując protesty ludności. W 1932 r. kurator wileń­
skiego okręgu szkolnego poinformował Komitet Rodzicielski gimnazjum o za­
miarze zwrócenia się do Ministra WRiOP z wnioskiem o przyjęcie gimnazjum
na etat państwowy w formie utworzenia przy polskim gimnazjum im. Słowac­
kiego klas równoległych z białoruskim językiem nauczania. Z fuzją tą związa­
ne byłoby przekazanie skarbowi państwa majątku gimnazjum. Podobna pro­
pozycja została złożona Komitetowi Rodzicielskiemu w Nowogródku. Propo-

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

67

zycje te spotkały się z bardzo negatywnym przyjęciem i nawet w kręgach
określanych jako „polonofilskie" projekt ten uznany został za obrażający
uczucia narodowe Białorusinów. Na nadzwyczajnym Ogólnym Zgromadzeniu
Komitetu Rodzicielskiego gimnazjum w Wilnie w dniu 27 maja 1932 r. podję­
to jednogłośnie uchwałę odrzucającą powyższe propozycje. W uzasadnieniu tej
decyzji czytamy m.in.: „Propozycja ta w założeniu swem przekreśla istnienie
białoruskiego gimnazjum w Wilnie, czyli że godzi w nasze istotne i niezłomne
dążenia do utrzymania samodzielnej białoruskiej szkoły średniej [...] Ponadto
projekt ten obraża również i nasze poczucie narodowe - czyżby Białorusini
w Polsce nie byli w stanie mieć ani jednego swego gimnazjum?" (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2-3:1932, s. 240-241).
W odpowiedzi na akcje protestacyjne podejmowane w obronie niezależ­
ności białoruskich gimnazjów w „Kurjerze Wileńskim" z 2.VII.1932 r. ukazała
się wypowiedź kuratora wileńskiego Kazimierza Szelągowskiego, który starał
się wyjaśnić stanowisko władz oświatowych w tej sprawie. Uznając obowiązki
państwa wobec mniejszości narodowych w Polsce podkreślił na wstępie zależ­
ność zakresu zaspokajania potrzeb kulturalnych danej grupy etnicznej od
stopnia jej rozwoju i obiektywnie istniejących warunków. Pomijając fakt
wcześniejszej likwidacji gimnazjów m.in. w Kłecku i Radoszkowiczach kurator
wileński uznał w swoim uzasadnieniu, że zakres tych potrzeb zaspakajały
w dziedzinie oświaty dwa gimnazja - w Wilnie i Nowogródku. Szkoły te,
w opinii władz oświatowych, znajdowały się w bardzo ciężkich warunkach
jako instytucje prywatne utrzymywane przez społeczność białoruską. Paupery­
zacja tej ludności zmniejszyła jej możliwości finansowe. Znaczny odsetek
uczniów białoruskich stanowił element wiejski w największym stopniu do­
tknięty kryzysem. W tej sytuacji dalszą egzystencję gimnazjów białoruskich
zapewnić mogło jedynie przejęcie ich przez państwowe szkoły polskie. Z dal­
szego bardziej szczegółowego uzasadnienia wynikało jasno, że celem projek­
towanych działań władz oświatowych było odsunięcie uczącej się młodzieży od
wpływów Towarzystwa Szkoły Białoruskiej - sponsora gimnazjów. W swej
wypowiedzi Szelągowski pisze o tym dość wyraźnie: „Wniosek do Ministra
WRiOP ma na względzie stworzenie warunków dla młodzieży białoruskiej
równorzędny z resztą młodzieży. Dopiero wtedy będzie można dokonywać na
tym terenie selekcje celowej ze stanowiska zdolności wychowanków, czyli
selekcji umysłowej. Nie jest też bez znaczenia s e l e k c j a g o s p o d a r c z a
(autor nie wyjaśnia co rozumie pod tym określeniem - podkr. W.P.), która
stworzy zdrowszą atmosferę w szkole. Na tym bowiem tle mają miejsce
fermenty, na które młodzież w wieku szkoły średniej jest szczególnie podatna.
Agitacja czynników chętnie posługujących się młodzieżą dla swoich celów
znajduje oddźwięk jeśli trafią na społeczne upośledzenie" (Mniejszości naro­
dowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2-3 :1932, s. 244).
Powołując się na reformę szkolnictwa w zakresie przygotowywania kadry
nauczycielskiej, polegającą na likwidacji seminariów nauczycielskich i powoły­
waniu liceów pedagogicznych, kurator wileński uzasadniał także w swojej

�68

WANDA PAPROCKA

wypowiedzi przyczyny likwidacji seminariów białoruskich w Boninach i Wilnie.
Podkreślał równocześnie, że obecna sytuacja w zakresie kształcenia nauczycieli
dla szkół białoruskich jest zupełnie zadowalająca, we wszystkich państwowych
seminariach Wileńskiego Okręgu Szkolnego odbywa się bowiem nauka języka
białoruskiego na każdym kursie w wymiarze 20 godzin tygodniowo.
Pomimo sprzeciwu społeczności białoruskiej wobec zapowiadanej przez
polskie władze oświatowej reformy, program zmian został zrealizowany.
W 1933 r. zamknięto prywatne seminaria nauczycielskie w Świsłoczy i Bora­
nach, jak również seminarium państwowe im. Bohuszewicza w Wilnie. Dwa
ostatnie czynne gimnazja białoruskie w Nowogródku i Wilnie zostały prze­
kształcone w filie białoruskie przy polskich gimnazjach państwowych.
W 1934 r. kurator Wileńskiego Okręgu Szkolnego zarządził likwidacje filii
białoruskiej przy gimnazjum państwowym w Nowogródku. Decyzja ta zo­
stała, jak stwierdzano oficjalnie, spowodowana znikomą frekwencją uczniów
(Mniejszości narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 4:1934, s. 452). Brak
efektów akcji protestacyjnych i składanych petycji do różnych szczebli urzę­
dów państwowych w sprawie szkolnictwa nie odebrały nadziei działaczom
białoruskim na poprawę stanu oświaty narodowej. Członkowie prezydium
Białoruskiego Komitetu Narodowego we wrześniu 1936 r. ponownie złożyli
deklarację domagającą się rozwoju szkolnictwa średniego. Jedyna bowiem,
jaka została w kraju, filia białoruska przy polskim państwowym gimnazjum
im. Juliusza Słowackiego w Wilnie nie mogła zaspokoić potrzeb Białorusinów.
Ostatnim przed wybuchem I I wojny światowej dokumentem zachowanym
w dostępnych mi materiałach jest memoriał przekazany 16 sierpnia 1937 r.
do Premiera RP i Ministra WRiOP. Tak jak i poprzednie powstał on
z inicjatywy Białoruskiego Komitetu Narodowego w Wilnie a treść jego
nie odbiegała od poprzednio składanych do władz państwowych. Treść tego
memoriału wzmogła zainteresowanie sprawami oświaty, co znalazło odbicie
nie tylko w prasie białoruskiej, ale także w prasie innych mniejszości na­
rodowych na Kresach Wschodnich - ukraińskiej, litewskiej i żydowskiej
(NARB, f. 883, op. 1, d. 50, 1. 10).
Być może brak dalszych przejawów aktywności na polu walki o szkołę
narodową wiąże się z dokonaną przez władze polskie w 1937r. likwidacją
dwóch ważnych organizacji - Towarzystwa Szkoły Białoruskiej oraz Instytutu
Gospodarki i Kultury. Rozwiązanie obu tych organizacji przyczyniło się do
osłabienia kontaktu białoruskich centrali politycznych z terenem. Aktywność
niektórych kół białoruskich, nie znajdując ujścia w dotychczasowych dziedzi­
nach życia mniejszości narodowej m.in. w sprawach oświaty, została skierowa­
na na odcinek walki z językiem polskim w kościele prawosławnym. Temat ten
wykracza jednak poza zagadnienia omawiane w artykule i musi stanowić
przedmiot osobnego opracowania.
Bezpośrednią konsekwencją sytuacji, w jakiej znajdowało się białoruskie
szkolnictwo podstawowe i średnie były ograniczenia w podejmowaniu przez
młodzież białoruską studiów uniwersyteckich. Skromna liczba dokumentów

�S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

69

dotyczących tego zagadnienia znajdująca się w materiałach archiwalnych, jak
i brak danych w literaturze przedmiotu na ten temat dowodzi, że studia
wyższe dotyczyły bardzo ograniczonej liczby młodzieży białoruskiej a sprawa
kształcenia akademickiego stanowiła znacznie mniejszy problem niż szkolnict­
wa powszechnego i średniego. K . Srokowski w cytowanym już raporcie mówi
o niewielu studentach. „Kurier Wileński" z dnia 9IV1927 r. podkreśla stale
malejącą liczbę studentów Białorusinów. Niewątpliwie dostanie się na uniwer­
sytet było trudne dla absolwentów gimnazjów białoruskich, które w więk­
szości nie posiadały praw publicznych. Dla młodzieży męskiej silną barierą
w adaptacji do środowiska studenckiego i w powstawaniu poczucia obcości
był brak odbytej służby wojskowej w armii polskiej. W tej sytuacji część
młodzieży białoruskiej, jeżeli pozwalały na to warunki materialne wyjeżdżała
przede wszystkim do Pragi Czeskiej oraz Mińska i Berlina. Poparcie rządu
Czechosłowackiego dla społeczeństwa białoruskiego, m.in. w zakresie kształ­
cenia młodzieży, znalazło wyraz w przyznawaniu stypendiów studentom Bia­
łorusinom. W 1921 r. przyznano 25 stypendiów, w 1922 r. liczba ich wzrosła
do 50, a w 1923 r. do 100 (NARB, f. 883, op. 1, d. 18, 1. 62).
6

Jak już wspomniałam, najbardziej niekorzystna z punktu widzenia państwa
polskiego była emigracja do BSRR, gdzie ceną za uzyskane stypendia i liczne
przywileje było przyjęcie ideologii marksistowskiej. W ten sposób młodzież
białoruska ulegała wpływom komunistycznym, co pogłębiało jej wrogi stosunek
do „burżuazyjnej" Polski. Studenci białoruscy na uniwersytetach w Polsce i poza
jej granicami tworzyli liczne organizacje o różnym profilu ideologicznym, często
związane z kierunkami reprezentowanymi przez białoruski ruch polityczny
w I I Rzeczypospolitej. Na uniwersytecie wileńskim, na którym otwarto Katedrę
Filologii Słowiańskiej działał Związek Studentów Białorusinów. Stowarzyszenie
to pozostawało pod wpływem założonej w 1930 r. w Wilnie organizacji „Centrsajuz", uznawanej za „polonofilską" i określaną jako „białoruska sanacja" .
7

6

Związki łączące działaczy białoruskich z Czechosłowacją datują się od okresu powstania
w 1918 r. Białoruskiej Republiki Ludowej, a ściślej od rozłamu, jaki w grudniu 1919 r. nastąpił
w Radzie B R L na z w o l e n n i k ó w koncepcji federacyjnej obozu belwederskiego Józefa Piłsudskiego
i jej p r z e c i w n i k ó w uznających o b e c n o ś ć p o l s k ą n a ziemi białoruskiej za okupację. C i ostatni
przenieśli nowo u t w o r z o n ą R a d ę i jej zarząd n a Litwę K o w i e ń s k ą , otrzymując n a tym terenie
szeroką a u t o n o m i ę polityczną, gospodarczą i kulturalną. K o w i e ń s k i ośrodek polityczny utrzymy­
w a ł bliskie stosunki z Czechosłowacją. W 1923 r. część rządu przeniosła się do Pragi. R o z w i ą z a n i e
R a d y B R L i uznanie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki R a d za j e d y n ą reprezentantkę narodu
białoruskiego nastąpiło w 1925 r.
7

G r u p a działaczy skupiona w o k ó ł Antona Łuckiewicza i R a d o s ł a w a Ostrowskiego założyła
w 1930 r. w Wilnie organizację pod n a z w ą „Centrsajuz" (Centralny Sajuz Kulturalnych i Hospo­
d á r n ý c h Arganizacji) i rozpoczęła wydawanie pisma „Napierad", następnie „Biełaruski Zwon".
A . Ł u c k i e w i c z widział m o ż l i w o ś ć zrealizowania aspiracji narodowych B i a ł o r u s i n ó w w warunkach
politycznych I I Rzeczypospolitej. „Centrsajuz" zajmował się tworzeniem biblioteki i czytelni na
wsi, rozpowszechnianiem literatury poprzez wydawnictwa „Włościańskiej Biblioteki". W 1932 r.
„Centrsajuz" z o r g a n i z o w a ł Towarzystwo Oświaty Białoruskiej, które w y d a w a ł o czasopismo
„ R o d n y j K r a j " . Organizacja „Centrsajuz" atakowana była z a r ó w n o przez chadecję, jak i przez
k o m u n i s t ó w i inne ugrupowania białoruskie.

�70

WANDA PAPROCKA

W następnych latach wpływy w Związku uzyskała jednak Białoruska Chrześ­
cijańska Demokracja (BChD) stojąca na gruncie walki o niepodległość pań­
stwową Białorusi (por. Paprocka 1995, s. 18). W wyniku różnic ideologicznych
wśród studentów powołano na uniwersytecie wileńskim nową korporację pod
nazwą „Skorynia", która utrzymywała bliskie kontakty z polskimi organizacjami,
m.in. z „Vilnensia", „Piłsudją" i „Cresovia". W 2 numerze pisma tej organizacji
0 nazwie „ N a warcie", w artykule „Od Redakcji", autor omawiając etapy
białoruskiego ruchu odrodzeniowego dochodzi do wniosku, że „obecnie wszystkie
kłótnie muszą zamilknąć", a głównym zadaniem stać się powinno budzenie
1 utrzymanie świadomości narodowej. Zdając sobie sprawę z obecnych warunków
życia na Białorusi Zachodniej należy wyciągać, jak stwierdza autor, jeden
logiczny wniosek: „czas najwyższy tworzyć pozytywizm białoruski, jak tworzyli
go Polacy w końcu wieku X I X i Ukraińcy w czasach austryjackich" (Mniejszości
narodowe..., „Sprawy Narodowościowe", nr 2-3 :1932, s. 245).
W 1937 r. władze akademickie rozwiązały korporację „Skorynia". Pro­
testem wobec tego faktu było założenie przez część studentów białoruskich
Stowarzyszenia im. Franciszka Skoryny, które było zwalczane przez Związek
Studentów Białorusinów związany z chadecją i przeciwny współpracy z Pol­
ską. Bezpośrednio nawiązujące do ideologii chadeckiej było pismo powołane
do życia w 20 rocznicę ogłoszenia w marcu 1918 r. niepodległości Białorusi
i na cześć tej historycznej daty nazwane „25 sakawika" (sakavik — marzec).
W artykule wstępnym czytamy m.in.: „Rozpoczynając nowy rok szkolny
białoruska młodzież akademicka postanowiła rozpocząć aktywną pracę na
niwie swej ojczyzny, wzorując się na ideałach zawartych w akcie i dniu
25 marca [...] Ale pomimo niezależnej myśli nurtującej w narodzie białoruskim
[...] siły narodu wykorzystali nasi wrogowie dla obcej nam walki o cudze
interesy. Wielki rezerwuar politycznych sił narodu znajduje się pod hypnozą
komunistycznego Wschodu i faszystowskiego Zachodu [...] Przeciwdziałając
marksistowskiej i faszystowskiej ideologii jako obcym i wrogim koncepcjom
imperializmu studenci białoruscy uznają za zasadę swego działania chrześ­
cijańską ideologię całkowitej demokracji..." (Mniejszości narodowe..., „Sprawy
Narodowościowe", nr 4-5:1937, s. 441-442).
W „Rocznikach Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie", które były
wydawane od roku akademickiego 1936/1937, wymieniane jest stowarzyszenie
studentów Białorusinów, określane jako ideowo-wychowawcze, pod nazwą
„Białoruski Związek Akademicki". Pozostawało ono pod opieką kierownika
katedry filologii słowiańskiej prof. Erwina Koschmiedeva. Zawarte w „Rocz­
nikach..." dane statystyczne pozwalają stwierdzić, że w roku 1936/1937
i 1938/1939 było na uniwersytecie w Wilnie 94 studentów Białorusinów.
Liczba ich na poszczególnych wydziałach przedstawiała się następująco: wy­
dział humanistyczny - 5 osób, prawa i nauk społecznych - 26, teologiczny - 3,
matematyczno-przyrodniczy - 21, lekarski - 21, sztuk pięknych - 1, studium
rolnicze - 15, studium farmacji - 2 („Roczniki Uniwersytetu..." 1936/1937,
s. 238; 1938/1939, s. 63).

�71

S Z K O L N I C T W O BIAŁORUSKIE N A K R E S A C H W S C H O D N I C H

Zachowane dane statystyczne uniwersytetu poznańskiego dotyczące stu­
dentów mówiących językiem białoruskim podają, że w latach 1921-1923 stu­
diowało rocznie od 1-5 osób pochodzenia białoruskiego. O istnieniu pewnej
grupy studentów - Białorusinów na uniwersytecie berlińskim świadczy fakt, że
w roku akademickim 1931/1932 powstał Związek Studentów Białorusinów.
Związek ten za pośrednictwem pisma „Biełaruska Krynica" apelował o od­
bywanie studiów w Niemczech, podając warunki przyjęcia na wyższe uczelnie
oraz koszty pobytu za granicą.
Brak wyczerpujących materiałów źródłowych i opracowań dotyczących
Białorusinów studiujących na uniwersytetach nie pozwala na szczegółowe
omówienie tego zagadnienia. Przedstawione dane pozwalają jedynie wskazać
możliwości, z jakich korzystała młodzież białoruska dla uzyskiwania wyższego
wykształcenia i statusu społecznego. Ten dość powoli postępujący proces
powstawania warstwy inteligencji białoruskiej, który obserwujemy w latach
trzydziestych, zostaje przerwany wybuchem I I wojny światowej. Zarówno
wojna, jak i późniejsze lata rządów komunistycznych uniemożliwiły dalszy
rozwój szkolnictwa podstawowego i średniego w języku narodowym. W Biało­
ruskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej obowiązywał język rosyjski
zarówno w szkolnictwie średnim, jak i wyższym. Włączenie społeczeństwa
białoruskiego na przeszło pół wieku w orbitę radzieckiej nauki i kultury
znalazło odbicie w aktualnych postawach Białorusinów wobec własnego dzie­
dzictwa kulturowego i w wyborze kierunków polityki narodowościowej mło­
dej Białoruskiej Republiki.

LITERATURA
Handelsman M.
1921

O dzisiejszą

politykę

naszą na Białej Rusi, „ W s c h ó d Polski", nr 1-3, s. 34-45.

Mironowicz E.
1993

Białorusini

w Polsce 1944-1949, Warszawa.

Mniejszości
1927-1937 Mniejszości

narodowe w Polsce. Białorusini,

„Sprawy N a r o d o w o ś c i o w e " , nr 4:1927;

nr 4-5:1930; nr 4-5:1931; nr 2-3 :1932; nr 4:1934; nr 6:1934; nr 4-5:1937.
„Natio"
1927

„ N a t i o " , nr 3-4.

P a p r o c k a W.
1993

Ludność

białoruska

a polska polityka

mniejszościowa

w okresie

„Etnografia Polska", t. 39, z. 1-2, s. 5-32.
Srokowski K.
1924

Sprawa narodowościowa

na Kresach Wschodnich, K r a k ó w .

międzywojennym,

�72

WANDA PAPROCKA

WANDA PAPROCKA
BELARUSSIAN SCHOOLS ON T H E EASTERN T E R R I T O R I E S
A N D T H E M I N O R I T Y P O L I C Y O F T H E P O L I S H S T A T E I N T H E Y E A R S 1918-1939
Summary
I n the article the author deals with the Belarussian minority educational network - including
primary schools, high schools and university education in the period 1918-1939 when the Eastern
Territories, inhabited by the Belarussian minority belonged to the Polish state. This is the next
part of the previous study ("Etnografía Polska", vol. 39) concerning the minority policy towards
the Belarussians. It is based on archival sources coming from the state archives, at present
Lithuanian and Belarussian, in Vilnius, Grodno and M i ń s k . The development of the minority
educational system remained in close connection with the ethnic policy of the Polish state. I n
the first years of the independent Polish Republic after 1918 the liberal character of the policy
was caused by the genera] idea of federalism concerning the non-Polish national groups within
the Polish state. Later on, the unification policy prevailed aiming at fuller assimilation of the
Belarussian minority. It was revealed in the decreasing number of Belarussian schools and eventually
in the educational law from 1924. The law introduced bilingual schools for the minorities.
Polish minority policy concerning education was met with strong resistance of the Belarus­
sians acting through their political and social institutions.
The source material collected by the author proved to be quite sufficient for the topic.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10848" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10826">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ce80547ea9050a64410d99f25ee8015f.pdf</src>
        <authentication>3edfe98dc023a9896a23047205174b1e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129373">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1076</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129374">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129375">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129376">
                <text>Tradycja ludowa w myśli humanistycznej i idei narodu XIX w. / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129377">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.2, s.31-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129378">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129379">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129380">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129381">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129382">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129383">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 2
P L I S S N 0071-1861

WANDA

PAPROCKA

TRADYCJA LUDOWA W MYŚLI HUMANISTYCZNEJ
I I D E I NARODU X I X W I E K U
Powszechne jest twierdzenie o szerokości zakresu problematyki zwią­
zanej z zagadnieniem tradycji, o niebezpieczeństwie kryjącym się już
w samej etymologii tego wyrazu lub wynikającym, jak stwierdza Geor­
ge Boas, z emanującego z niego metafizycznego patosu . Do problema­
t y k i tradycji można zastosować twierdzenie Freda Eggana, że ostatnią
rzeczą, do odkrycia w każdej nauce, jest to, czym ta nauka jest .
Posłużenie się t y m zdaniem usprawiedliwia fakt, że poniżej przedstawio­
ne rozważania są kolejną próbą przybliżenia i zrozumienia pojęcia trady­
cji. Stanowią więc przyczynek na drodze prowadzącej do sformułowania
ogólnej jej teorii zadania, którego nie dokonała dotąd żadna z dyscyplin
humanistycznych.
Artykuł jest częścią pracy poświęconej roli i znaczeniu tradycji l u ­
dowej w procesie krystalizacji tożsamości społecznej i kulturowej war­
stwy chłopskiej. Przedmiotem analizy jest kształtowanie się poglądów
na tradycję ludową w wieku X I X , w którym w specyficznych warun­
kach polskiej rzeczywistości formowało się pojęcie narodu jako jedności
wszystkich jego warstw społecznych. Jedności, u której historycznych
źródeł odkrywano wartości społeczne i kulturowe tworzone przez lud
oraz zachowane w tej warstwie do X I X w.
W ostatnio ukazujących się pracach etnograficznych mamy do czy­
nienia z szeregiem interesujących rozważań teoretycznych na temat
kształtowania się tradycji w warunkach wiejskiej społeczności lokalnej.
Przedmiotem analizy jest w nich tradycja w sensie podmiotowym okre­
ślana jako postawa wobec przeszłości, jako główny czynnik konstytu­
ujący i konserwujący system wartości danej grupy oraz zasadniczy
składnik jej więzi społecznej, utrzymujący równowagę określonej stru1

2

1

G. B o a s , La tradition, „Diogene", nr 31: 1960, s. 76.
F . E g g a n, Social Anthropology and the Method of Controled
[w:] Cultural and Social Anthropology, New York 1964, s. 480.
г

Comparison,

�32

WANDA

PAPROCKA

3

k t u r y k u l t u r o w e j . Ten rodzaj analizy płodny poznawczo prowadzący
do wyjaśnienia niewątpliwie jednej z najistotniejszych kwestii — me­
chanizmu tworzenia się i funkcjonowania tradycji — pozwala określić
pewną modelową wersję tradycji integralnej występującej w warunkach
względnie izolowanej społeczności wiejskiej. Równocześnie jednak świa­
domość umowności pojęcia izolacji kulturowej wsi każe zwrócić uwagę
na wyraźnie zaznaczający się, jak można stwierdzić na podstawie źró­
deł bezpośrednich, w p ł y w poglądów na znaczenie i wartość treści k u l ­
turowych i społecznych zawartych w tradycji ludowej ukształtowanych
poza środowiskiem wiejskim w różnych okresach i silnie na wieś oddzia­
łujących już od końca X I X w.
Przyjęcie tradycji ludowej za przedmiot analizy jest konsekwencją
sformułowanego w pracy podstawowego pytania badawczego, dotyczą­
cego kształtowania się postaw wartościujących w stosunku do treści za­
wartych w kulturze ludowej, pytania o kryteria wyboru z całości dziedzi­
ctwa kulturowego tych elementów i zjawisk, które selekcjonowane
i wartościowane złożyły się na pojęcie tradycji. W obecnym opracowa­
niu skoncentrowano się na zagadrieniu wartościowania dziedzictwa k u l ­
turowego społeczności chłopskiej dokonywanego nie przez nią samą
na podstawie obowiązującego w grupie systemu wartości, ale niejako po­
za nią. Zewnętrzność ta nie jest jednak równoznaczna z pewnym pater­
nalizmem kulturowym charakterystycznym dla stosunku do kultury l u ­
dowej w późniejszych okresach . Jest ona w t y m przypadku pozorna
wobec powszechnego uznania (szczególnie w I poł. X I X w.) kultury ludo­
wej za integralną część kultury narodowej, a nawet za podstawowy
jej rdzeń. Uprawomocniało to proces wartościowania dziedzictwa k u l ­
turowego warstwy chłopskiej jako dziedzictwa ogólnonarodowego.
Przyjmuje się powszechnie, że stosunek do własnej kultury, do wła­
snego dziedzictwa kulturowego, próby jego wartościowania kształtują
się równolegle z rozwojem świadomości społecznej danej g r u p y . Sto4

5

3

R. T o m i c k i , Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej,
„Etnografia
Polska", t. 17: 1973, z. 2, s. 41-58; J . B u r s z t a , Kultura ludowa — kultura na­
rodowa, Warszawa 1974, s. 341-346; B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a ,
Przedmiot
i zakres opracowania dotyczącego
kultury wsi Polski środkowej,
Prace i Mate­
riały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, nr 19, Łódź 1976,
s. 17-37; B. J a n u s z k i e w i c z , Tradycja jako kategoria etnograficzna, [w:] Tra­
dycja i przemiany, Poznań 1978, s. 57-71; E . P i e t r a s z e k , Tradycja a dziedzictwo
kulturowe,
[w:] Přeměny
ludových
tradycíí
v Súčasnosti,
Bratislava 1978, t. 2,
s. 59-69; Cz. R o b o t y c k i , Tradycja i obyczaj w środowisku
wiejskim,
Wrocław
1980; R. T o m i c k i , Kultura — dziedzictwo — tradycja, [w:] Etnografia
Polski.
Przemiany kultury ludowej, t. 2, Wrocław 1981, s. 349-365.
Por. Wieś w tradycji
i współczesności
literackiej,
stenogram sympozjum,
Warszawa 1980, s. 27-93.
N. A s s o r o d o b r a j , Żywa
historia. Świadomość
historyczna:
symptomy
i propozycje badawcze, „Studia Socjologiczne", nr 2: 1963, s. 5.
4

6

�T R A D Y C J A L U D O W A W MYŠLI

HUMANISTYCZNEJ

33

sunek do kultury ludowej rodził się i rozwijał wraz ze wzrostem poczu­
cia odrębności społecznej i kulturowej chłopów. Na jego charakter
w p ł y w miał zarówno obowiązujący w społeczności wiejskiej system
wartości determinujący ocenę i selekcję elementów kulturowych, jak
również będące w społecznym obiegu opinie i oceny dotyczące wartości
kulturowych wsi, formułowane w innych pozawiejskich kręgach k u l t u ­
rowych. Skutki zderzenia się tych dwóch postaw — jednej wynikającej
ze stale realizowanej potrzeby samoidentyfikacji i samooceny społeczności
chłopskich w opozycji do układów zewnętrznych i drugiej powstającej
poza systemem kulturowym grup lokalnych, niejednokrotnie jednak
uwierzytelnionej udziałem w jej kreowaniu ludzi pochodzących ze śro­
dowiska wiejskiego — dają się zaobserwować szczególnie wyraźnie w I I
poŁ X I X w. Są one ogromnie ważne dla zrozumienia procesu formowa­
nia się stosunku do tradycji ludowej także w okresach następnych aż do
współczesności.
Zwrócenie uwagi na proces wartościowania dziedzictwa kulturowego
poza środowiskiem wiejskim, jego złożoność i wpływ na treść pojęcia
tradycji ludowej wywołało potrzebę rozpatrywania tego zjawiska nie
tylko w układzie synchronicznym, ale także w diachronii, szukania ge­
nezy pewnych postaw i poglądów w okresach wcześniejszych, w okresie
Oświecenia i Romantyzmu.
Trudno bowiem podjąć próbę wyjaśnienia poglądów na kulturę l u ­
dową, na zagadnienie tradycji ludowej przedstawionych m.in. w słowie
'wstępnym w tomie I „Ludu" z 1895 r. w myśl idei pozytywistycznej
czy formułowanych na Walnym Zgromadzeniu PTL w 1908 r. bez po­
znania roli, jaką w kształtowaniu się głoszonych poglądów na kulturo­
twórczą rolę chłopów wniosło do myśli humanistycznej polskie Oświe­
cenie.
Tak jak niemożliwe jest wyjaśnienie poglądów twórcy stylu zakopiań­
skiego Stanisława Witkiewicza na „plemienność" czy „rodzimość" sztu­
k i podhalańskiej w kategoriach racjonalizmu Hipolita Taine'a, do którego
w swoich teoriach nawiązywał, jeżeli nie dostrzega się w tym również
związku z romantyczną koncepcją „ducha narodu", „ducha ludu" czy
X I X w. poglądami słowianofilów.
Również trudno, analizując tak ważne dla formowania się stosunku
do tradycji ludowej poglądy ideologa regionalizmu polskiego Władysła­
wa Orkana, nie dostrzec w jego realistycznej ocenie sytuacji chłopa —•
ostrości widzenia tych spraw przez twórców Kuźnicy Kołłątajowskiej,
ale i równocześnie norwidowskiej wiary w potrzebę „podnoszenia ludo­
wego do ludzkości".
Nie można pominąć także faktu, że w tak charakterystycznej dla
polskiej myśli humanistycznej końca X I X w. konfrontacji dwu wzorów
kultury tradycyjnego, ziemiańsko-wiejskiego i mieszczańsko-urbanistycznego, zawarte są nie tylko reminiscencje myśli Jean Jacquea Rou3 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t.

26/2

�34

WANDA

PAPROCKA

sseau, ale również poglądów Zoriana Dołęgi-Chodakowskiego i Kazimie­
rza Brodzińskiego, w których przeciwstawiano kosmopolityzmowi k u l t u ­
r y szlacheckiej i mieszczańskiej tradycyjną kulturą wiejską nie skażoną
wpływami obcymi.
Uświadomienie sobie tych związków wymagało przy podjętej próbie
określenia stosunku do tradycji ludowej uwzględnienia dorobku polskiej
myśli humanistycznej i badań ludoznawczych całego X I X w. Do nich
bowiem nawiązywano i z nich czerpano w okresach późniejszych aż do
współczesności, formułując poglądy na kulturę i tradycję ludową.
TRADYCJA„LUDOWA W POGLĄDACH
" I POŁOWY X I X W I E K U

BADACZY

Powszechnie przyjmowana teza, że w okresach przełomowych, w k t ó ­
rych dokonują się podstawowe zmiany polityczne, społeczne czy k u l t u ­
rowe, szczególną rolę w kształtowaniu się nowych postaw światopoglą­
dowych odgrywa tradycja, znajduje potwierdzenie w okresie porozbiorowym. Nie można jednak uważać rozbiorów za jedyny czynnik stymu­
lujący wzrost zainteresowań historią i dziedzictwem przeszłości. W myśli
społecznej końca X V I I I i początku X I X w. niemal we wszystkich krajach
europejskich uświadomienie sobie przełomowego charakteru tej epoki
(którą otworzyła Rewolucja Francuska) znajduje wyraz w uznaniu do­
niosłej roli historii w kształtowaniu się świadomości społecznej.
Może się wydać swoistym paradoksem, że w okresie formowania się
nowego układu społecznego w opozycji do przeszłości właśnie historia
jako proces tworzenia się ludzkiego świata stawała się niezbędna w świa­
domości społecznej i po raz pierwszy w takiej skali była przedmiotem
powszechnego działania i potocznego myślenia ludzi. Ten zwrot ku h i ­
storii określany mianem historyzmu zrewolucjonizował stosunek do prze­
szłości. Zaczęto tworzyć nowe kryteria oceny i wartościowania prze­
szłości zarówno w odniesieniu do wielkiej historiozofii, jak przede wszy­
stkim w stosunku do odkrywanych indywidualności narodowych.
Historycyzm przybierał rozmaite formy, związany był z różnymi
ideologiami i systemami wartości, odmienne wersje historyzmu pełniły
odmienne funkcje społeczne w zależności od aktualnej rzeczywistości
danego państwa czy narodu.
Będąc w zgodności z ogólnym kierunkiem europejskich prądów umy­
słowych i społecznych w Polsce, ze względu na określone warunki przy­
pisano historii znacznie szerszą rolę wychowawczo-narodową niż w i n ­
nych krajach. Powszechnie przyjmuje się, że pełen afirmacji stosunek
do przeszłości, dążenie do poznania konkretnych szczegółów i swoistego
charakteru epok, szukanie sposobów określenia indywidualności narodo­
wych „ducha narodowego" miało szczególne warunki rozwoju w kraju
pozbawionym bytu państwowego, walczącego o wyzwolenie narodowe.

�T R A D Y C J A L U D O W A W MYŚLI

HUMANISTYCZNEJ

35

Racjonalistyczna myśl oświeceniowa, mimo że zdolna wzbogacić za­
sadnicze idee moralno-polityczne ze względu na swój uniwersalizm,
w płaszczyźnie emocjonalnej nie stanowiła tak podatnego gruntu dla
rozwoju idei narodowej, idei budzenia się narodowości, jak ideologia
Romantyzmu.
Rozważania o przeszłości, która miała dostarczyć argumentów dla
aktualnie przeżywanej historyczności i dla przyszłości, musiały w y w o ­
ływać znacznie większe zaangażowanie niż pozwalała na to posiadająca
uniwersalistyczny charakter oświeceniowa idea narodu. „Pojmowanie
ojczyzny jest pamiętanie przeszłości" — stwierdza jeden z historyków
i publicystów okresu Romantyzmu; „Jak religia z niebem, tak historia
jest przymierzem człowieka z ziemią; kto pierwszy dom zbudował, n i ­
wę uprawił, sad zasadził i kości swe tam, gdzie mieszkał złożył, ten
w dzieci swoje wyobrażenie ojczyzny zaszczepił..."
Dla rozważań nad stosunkiem do tradycji szczególnie istotny wyda­
je się nurt historyzmu, w którym, jak pisze Szacki, historia występuje
jako „podstawowa koncepcja postępu społecznego" . Treścią pojęcia na­
rodowość jest w t y m nurcie całokształt kul-tury narodowej w jej we­
wnętrznej spoistości i w jej historycznej zmienności, a co ważniejsze
„integralnie związanej z historyczną treścią życia społeczno-politycznego
narodu" . Takie podejście kierowało uwagę ku stosunkom społecznym
i wydarzeniom angażującym cały naród. Kształtując pojęcie o narodo­
wości, o tradycji, o więzach wewnętrznych łączących społeczności naro­
dowe poza instytucją państwa pozwalało skutecznie przeciwstawiać się
rzeczywistości, przeciwstawiać się fatalnemu w warunkach polskich
utożsamianiu narodu z państwem. W tak pojmowanym stosunku do h i ­
storii — tradycji przypisywano szczególne znaczenie. Miała być tworzy­
wem do budowania teraźniejszości, do formowania się kultury narodo­
wej w obronie narodu i jego najcenniejszych wartości duchowych. A m ­
bicjom odnalezienia metryki własnego narodu musiało towarzyszyć za­
interesowanie ludem jako podstawowym jego składnikiem. Hasło zacho­
wania tradycji, badanie jej pierwocin jako odruchu samoobrony narodo­
wej obejmowało więc nie tylko kulturę szlachecką, ale także ludową,
odkrywając uniwersalne wartości w świecie autentycznej twórczości tej
warstwy traktowanej jako rdzeń kultury narodowej i jako baza dla
rekonstrukcji najdalszej historii naszych ziem.
6

7

8

W ostatnich latach miały miejsce pewne próby łączenia faktu sięga6

H . S i e n k i e w i c z , Przedmowa do skarbca historii polskiej, [w:] Historycy
o historii, pod red. M. H . Serejskiego, t. 1, Warszawa 1839, s. 91-95.
J . S z a c k i , Ojczyzna, naród, rewolucja — problematyka narodowa
polskiej
myśli szlacheckorewolucyjnej,
Warszawa 1962, s. 121.
N. A s s o r o d o b r a j , Kształtowanie
się założeń teoretycznych
historiografii
J . Lelewela, [w:] Z dziejów
polskiej myśli filozoficznej i społecznej,
t. 3, Warsza­
wa 1957, s. 182.
7

8

�36

WANDA

PAPROCKA

nia w daleką przeszłość słowiańską nie tylko w poszukiwaniu narodowej
genealogii, ale także dla obrony przed czasem historycznym, opozycji
wobec myślenia historycznego , każącej sięgać ku innym miarom czasu,
odwoływać się do symboliki narodzin, do źródeł sacrum, do „wiecznego
teraz m i t u " . Zwrócenie się ku przeszłości, ku tradycji, jest jednak
przede wszystkim w programach badawczych tego okresu wynikiem roz­
wijającej się świadomości przynależności do wspólnoty językowo-etnicznej, na której tle wytwarza się więź narodowa jako kategoria ideologicz­
na. Wydobycie z dziejów indywidualności narodu to jedno z zadań,
jakie stawiał sobie jeden z czołowych historyków tej epoki: Joachim Le­
lewel. Jego wizja przeszłości odniesiona do pierwotnej Słowiańszczyzny
nie pomijała rzesz chłopskich, ukazując jako trzon kształtującego się
narodu, żyjący w warunkach wolności lud rolniczy. We wstępie do Uwag
v.ad dziejami Polski i ludu jej pisał: „Chybia powołaniu swemu dziejarz
wszechstronnie dzieje państwa i narodu przepatrywać obowiązany, kie­
dy lud jego z oka traci i zaniedbuje..."
9

10

1 1

W podejściu do przeszłości tkwiło przekonanie o swoistych właści­
wościach odróżniających naród Polski od innych narodów i było w y r a ­
zem postawy indywidualizującej w stosunku do zjawisk historycznych,
w szczególności do dziejów narodu. Pisze o t y m Lelewel: „Rozważając
sprawy i rzeczy Polski, usiłowałem rozpoznać różnicę onych od spraw
innych ludów, aby wydobyć własny narodowy żywioł odróżniający go
od cudzoziemskiego" . I tak, jak Stanisław Staszic, swego programu
„uobywatelnienia" nieszlacheckich części narodu •— mieszczaństwa
i chłopstwa — nie uważał za zaprzeczenie tradycji, ale za kontynuację
tej, od której odstąpiono.
Lelewelowska idea gminowładztwa słowiańskiego realizowała zasady
wolności, równości, ludowładztwa, które będąc źródłem siły i wielkości
narodu polskiego w jego rozwoju dziejowym miały stać się oparciem dla
teraźniejszości i podstawą dla przyszłości. Ten ideał społeczny przedsta­
wiony przez Lelewela ma motywację historyczną w duchu romantyczne­
go historyzmu, mimo że naród rozpatrywany był w dalszym ciągu zgod­
nie z myślą oświeceniową w „postępie powszechnym ludów i mocarstw
europejskich".
Przeszłość odgrywa jednak zasadniczą rolę w każdych koncepcjach h i ­
storycznych tego okresu zarówno powstałych z negacji .teraźniejszości
12

' A . W i t k o w s k a , Romantyczny naród: klęska i triumf, [w:] Problemy pol­
skiego romantyzmu, Wrocław 1971; t e n ż e , Słowianie,
my lubim sielanki, War­
szawa 1972.
M. Ż m i g r o d z k a , Mit, podanie, historia, [w:] Problemy polskiego roman­
tyzmu, Wrocław 1971.
Cyt. za M. H . S e r e j s к i, Przeszłość
a teraźniejszość.
Szkice i studia historiograficzne, Warszawa 1965, s. 96.
J . L e l e w e l , Dzieła, t. 1, Warszawa 1957, s. 51.
10

11

1 2

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

37

HUMANISTYCZNEJ

i przeciwstawienia jej wartości czerpanych z historii, w której życie
historyczne ludu, jak stwierdzał to Maurycy Mochnacki, jest ciągłym
nigdy nie przerwanym procesem „uobecniania się samego siebie", a świa­
domość narodu jest danym raz na zawsze „duchem narodu", którego
najpełniejszym siedliskiem jest przeszłość — tradycja narodowa , czy
rozwijających się w myśl pojęcia postępu włączających do tych wzorów
przeszłości — współczesność jako ogniwo procesu dziejowego. Ten stosu­
nek do przeszłości zamyka się niejako w stwierdzeniu jednego z histo­
ryków epoki Romantyzmu: „duch narodów odpowiada najlepiej na za­
pytanie nasze z odległości jak echo. Dlatego najwyraźniej przemawia
przeszłość" .
13

u

Rozwój myśli historycznej prowadził do podejmowania
opraco­
w a ń s y n t e t y c z n y c h i z a r y s ó w h i s t o r y c z n y c h , do któ­
rych włączono wnioski wysuwane z analizy materiałów archaicznych za­
chowanych w kulturze ludowej. Równocześnie mamy do czynienia (w I poł.
X I X w.) z tendencjami gromadzenia własnych źródeł etnograficznych na
podstawie zakrojonych na szeroką skalę programów badań szczegółowych
obejmujących tereny uznane za ważne ze względu na zachowane tradycje
kulturowe. Na gruncie rozwijającego się w dobie porozbiorowej nurtu ko­
lekcjonerstwa i zbieractwa starożytności oraz wszelkiego rodzaju pamią­
tek czasów dawnych, poddawanych wraz z rozwojem myśli historycznej
i historycznego programu badań naukowej ocenie i popularyzacji, w y ­
rosła idea Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Ono koncentruje badaczy, któ­
rych programy i założenia badawcze wyznaczają kierunek, w jakim będą
rozwijały się zainteresowania ludoznawcze. W t y m okresie mamy już do
czynienia z postawami w a r t o ś c i u j ą c y m i
kulturę
ludową.
Negatywna niejednokrotnie z pozycji oświeceniowych ocena jej poziomu
i potrzeba jej podniesienia nie zmieniają jednak wspomnianego już fak­
tu traktowania kultury ludowej jako pełnowartościowego źródła histo­
rycznego do odtwarzania kultury narodowej. Zgodna jest opinia badaczy,
że te szeroko zakrojone poszukiwania rodzimej historii, próba określenia
narodowego charakteru wiodąca do ludu w dużej mierze inspirowana by­
ła podobnymi działaniami w innych krajach europejskich. Począwszy od
preromantycznych stwierdzeń Jean Jacquea Rousseau o „duchu dawnych
urządzeń" jako najtrwalszej spójni narodowej do romantycznego, ideali­
zowanego, ale zgodnego z potrzebą chwili widzenia ludu słowiańskiego
przez Johanna G. Herdera przedstawionego w jego Myśli o filozofii dzie­
jów, splatają się potrzeby zachowania narodowej tradycji — świadka
przeszłości w warunkach niewoli z ogólnymi prądami „uobecniania się"
bytów narodowych w społeczeństwach europejskich.
1 3

J . S z a c k i , Maurycy Mochnacki, Rewolucja i tradycja, [w:] Filozofia pol­
ska, Warszawa 1967, s. 199.
M. G r a b o w s k i , Literatura
romansu w Polsce, [w:] Literatura г kryty­
ka, t. 1, Wilno 1840, s. 39.
1 4

�38

WANDA

PAPROCKA

Projekty i instrukcje gromadzenia materiałów wychodzące ze środo­
wisk nie tylko naukowych w pierwszych latach X I X w. z najbardziej
znanym listem Hugo Kołłątaja do księgarza J. Maja posiadają bogatą
ilość opracowań. Pozwala to odwołać się do literatury przedmiotu zaj­
mując się jedynie szerzej t y m i badaczami, których postawy wobec dzie­
dzictwa przeszłości i tradycji są najbardziej charakterystyczne dla tej
epoki .
Należy podkreślić, że kształtowanie się poglądów na znaczenie i rolę
tradycji ludowej w procesie formowania się kultury narodowej następu­
je równolegle ze wzrostem zainteresowań ludem (w jego dalszej lub
bliższej perspektywie historycznej), a zatem niejako u źródeł powstania
etnografii i folklorystyki. Rozszerzenie programu badań na wszystkie
klasy i instytucje społeczne, gospodarcze i kulturalne obejmujące cało­
kształt życia .narodowego, „kryzys" ustroju pańszczyźnianego, nawiązu­
jące do ideałów Oświecenia walki o pozycję chłopa w nowym państwie,
wywoływały konieczność uwzględnienia we wszystkich rozważaniach
dotyczących dziedzictwa narodowego tradycji warstwy chłopskiej i jej
dorobku społecznego i kulturalnego.
Jakich elementów poszukiwano w kulturze ludowej, jak kształtował
się stosunek do tradycji ludowej i co za taką uważano, zależne było
w swoim zasadniczym kierunku od kształtujących poglądy umysłowe tej
epoki prądów oświeceniowego czy romantycznego, od różnych tak cha­
rakterystycznych dla tego okresu funkcji społecznych pracy historycznej
oraz indywidualności naukowej i osobowości badacza.
W ideologii
oświeceniowej
sprawa chłopska zajmowała
poważną pozycję, a programy społeczne i polityczne kształtowały stosu­
nek do kultury tej warstwy. Było to w znacznym stopniu konsekwencją
faktu, że refleksje nad ojczyzną, rozwijające się w Polsce w odmiennych
warunkach dziejowych niż w innych krajach europejskich, skupiały uwa­
gę na dziejach narodu, a nie historycznej przeszłości państwa. Opierając
się na klasycznej doktrynie fizjokratów dotyczącej praw naturalnych
człowieka, szczególnie silnie broniono praw chłopów.
Rozwijając tezę o nadwartości, jaką zapewnia ziemia, gospodarstwo
rolne, Kołłątaj do wartości naturalnej ziemi dołączył wartość pracy
chłopów, o których Konstytucja Majowa w ślad za autorem Listów Ano­
nima stwierdzała, „iż spod ich ręki płynie najobfitsze bogactw krajowych
źródło" . Postulując w swoim słynnym liście do księgarza Maja potrzebę
1S

16

1 5

Por. Dzieje folklorystyki polskiej 1800-1863 pod red. H . Kapełuś i J . K r z y ­
żanowskiego, Wrocław 1970; Historia etnografii polskiej pod red. M. Terleckiej,
Wrocław 1973; A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Kultura ludowa w
dotychczaso­
wych pracach etnograficznych,
[w:] Etnografia Polski. Przemiany kultury
ludoviej, t. 1. Wroclaw 1976, s. 19-58.
H. K o ł ł ą t a j , Oddajmy chłopu wolność. Wyjątek
z listów Anonima, cz. 2,
list drugi z 11 października 1788, [w:] Kuźnica
Kołłątajowska,
w y b ó r źródeł opr.
В. Leśnodorski, Warszawa 1949; t e n ż e , Wybór pism politycznych, opr. В. L e ś n o dorski, W r o c ł a w 1951, s. L I
1 6

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

39

dzieła De Moribus Polonorum był konsekwentny głoszonym poglądom
0 roli ludu w dziejach kultury narodowej, nawiązując równocześnie do
wywodów Franciszka S. Jezierskiego, który już w 1791 r. pisał:
„... Część największą ludzi ubogich i pracowitych zowiemy pospólstwem,
u Francuzów pospólstwo jest trzecim stanem, w e d ł u g mnie pospólstwo powinnoby
s i ę nazywać pierwszym stanem narodu. Bogactwo i moc p a ń s t w pospólstwo składa
1 pospólstwo utrzymuje charakter narodów. Szlachta w całej Europie po wszyst­
kich narodach jest podobna do siebie... P o s p ó l s t w o zaś rozróżnia narody i utrzy­
muje rodowitość języka ojczystego, zachowuje zwyczaje i trzyma się jednostaj­
nego sposobu życia. Wieśniak nie w y m y ś l i ł mody ani odzieży, ani w sprzętach,
ani w wyrazach mowy" .
17

Równolegle z wysuwanymi żądaniami upełnoprawnienia obywatel­
skiego ludności chłopskiej stawiane są postulaty oświaty dla ludu, co
w praktyce nie ograniczało się do szerzenia jej wśród ludności wiejskiej,
ale również obejmowało gromadzenie i weryfikowanie tego, co stanowiło
p o w s z e c h n ą w i e d z ę g m i n u . Szeroko pojęte procesy edukacji
narodowej nie mogły pominąć tych treści kulturowych, które przekazy­
wane w procesie wychowawczym z pokolenia na pokolenie drogą prze­
kazu ustnego i naśladownictwa były sumą wiedzy i doświadczeń tak du­
żej części społeczeństwa. Nie zawsze mogła jednak ta część wiedzy
i wierzeń ludu wejść do dziedzictwa kulturowego narodu. Poddawana
krytyce z pozycji oświeceniowych nie przeszła niejednokrotnie próby na­
ukowego uwierzytelnienia, i to było w wielu przypadkach powodem, że
znaczny trud badawczy interesujących się tą dziedziną ludzi nie znalazł
właściwej oceny. Natomiast budzi się zainteresowanie w stosunku do
twórczości artystycznej ludu przede wszystkim poezji i pieśni i mimo, że
okres całkowitej apoteozy i kultu folkloru nastąpił dopiero w dobie
romantycznej, już w tym czasie zaczęto stawiać pytania badawcze doty­
czące wartości tej dziedziny twórczości artystycznej jako nosiciela tra­
dycji pierwotnych. Przede- wszystkim dotyczyło to p i e ś n i , które jako
gatunek twórczości ludowej znany i akceptowany powszechnie w innych
kulturach, odznaczających się bogactwem rodzajów, powszechnością i naj­
ważniejszą zaletą —.dawnością, miał szanse nobilitacji jako źródło prze­
kazu tradycji narodowych .
18

O ile pierwsze próby gromadzenia tego typu źródeł do upowszechnie­
nia i utrwalenia tradycji narodu przypisuje się Janowi Woroniczowi i je­
go projektowi Pieśnioksięgu,
to za sprawą Bogumiła Lindego i Słownika
polskiego zostaje podniesiona sprawa rodzimości języka, którym mówi
lud, jakkolwiek idea potrzeby szukania narodowej tradycji w narodowym
1 7

F . S. J e z i e r s k i , Niektóre
wyrazy porządkiem
abecadła
zebrane i stoso­
wanymi do rzeczy uwagami objaśnione,
[w:] Kuźnica
Kołłątajowska,
wybór źró­
deł opr. В. Leśnodorski, Warszawa 1949, s. 20.
А. К r a u s h a r, Towarzystwo
Warszawskie
Przyjaciół
Nauki 1800-1832,
t. 1 (Myśli ks. Albertrandiego z roku 1805 o sposobach wydoskonalenia i zbogacenia ojczystego języka), Warszawa 1902, s. 365-374.
1 8

�40

WANDA

PAPROCKA

języku, wspaniałym świadku najdawniejszej przeszłości, była już od
dawna powszechnie akceptowana .
Gromadzone materiały, niezależnie od ich bardziej lub mniej krytycz­
nej oceny ze strony współczesnych, miały spełniać — jak już mówiono
poprzednio — źródłową rolę dla rekonstrukcji stanu „sprzed
procesu
zmiany" oraz odkryć w kulturze ludowej istotne i trwałe treści kultury
narodu. Fakt, że niejako za pośrednictwem kultury ludowej dokonywano
tak ważnego, szczególnie dla tego momentu historycznego, dzieła odtwo­
rzenia najstarszych dziejów narodowych miało ogromny wpływ na po­
zytywną ocenę społeczeństwa wiejskiego — nosiciela tych treści.
Różnorodność wpływów i kierunków, jakie kształtowały postawy ba­
daczy tej epoki, zarówno oddziałujących z zewnątrz, jak i mająjących swoje źródło w sytuacji wewnętrznej kraju, musiały znaleźć w y ­
raz w różnym podejściu do kultury ludowej i interesującej nas kwestii
tradycji. Nagromadzony z biegiem lat materiał źródłowy dotyczący pew­
nych zagadnień związanych ze sprawami światopoglądowymi, kategory­
zacją postaw i zachowań czy systemami wartości pozwala dokonywać
znacznych uogólnień i wyciągać wnioski oceniające dany okres bardziej
całościowo. Również i w stosunku do I poł. X I X w. istniejąca ilość opra­
cowań daje nam znakomity obraz podsumowujący i oceniający tę epokę.
Jeśli jednak zastanowić się pragniemy nad pewnymi bardziej szczegóło­
w y m i kwestiami, ponownie powrócić musimy do opracowań źródłowych.
Wydaje się słuszne — przyjmując poprzednie stwierdzenia o przeło­
mowym charakterze pierwszych lat X I X w., okresu, w k t ó r y m myśl ba­
dawcza nie wyszła spod wpływu idei oświeceniowej równocześnie nie
ulegając jeszcze całkowicie prądom romantycznym — zwrócić uwagę na
jedną z bardziej reprezentatywnych dla tej epoki postaci: Wawrzyńca
Surowieckiego, historyka, słowianoznawcy, ekonomisty. Słusznie zwraca
się obecnie uwagę na prekursorski charakter jego działalności w zakresie
etnografii i archeologii, która zbiega się w czasie z wystąpieniem Kołłą­
taja z jego słynnym programem badań ludoznawczych. Szeroki zakres
zainteresowań oparty na racjonalistycznym światopoglądzie każe mu za­
jąć się sprawami najbardziej istotnymi dla aktualnej rzeczywistości.
Szukając, zgodnie z duchem epoki i swoimi zainteresowaniami histo­
rycznymi, genealogii słowiańskiej nie tracił z oczu współczesnej sytuacji
ekonomicznej kraju. W swoich rozważaniach ekonomicznych zajmuje się
zarówno sprawą chłopską (Uwagi względem poddanych i projekt do ich
uwolnienia, Warszawa 1807), jak i zagadnieniem rozwoju
przemysłu
i miast (O upadku przemysłu i miast w dawnej Polsce, Warszawa 1810).
Surowiecki pierwszy wystąpił z projektem zniesienia poddaństwa i stwo­
rzenia warunków prawnie zabezpieczających proces stopniowego uwła19

Kutrzeba-Pojnarowa,

op. cit., s. 25.

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

41

HUMANISTYCZNEJ

szczenią chłopów (w 1807 r.) jeszcze przed ogłoszeniem Konstytucji
Księstwa Warszawskiego.
Historyk nawołujący do podejmowania badań historycznych, archeolo­
gicznych i etnograficznych, twórca tezy głoszącej rodzimość kultury sło­
wiańskiej, pochłonięty odszukiwaniem zamierzchłej przeszłości Słowian,
badał równolegle z całą energią współczesne procesy gospodarcze, prawa
i zasady oraz przeszkody i hamulce rozwoju ekonomicznego kraju .
W interesujących nas pracach historycznych starał się realizować no­
we metody badań, roszerzając zakres źródeł pisanych, z których do­
tychczas korzystano, na wszelkie ślady kultury materialnej, relikty po­
gańskiej przeszłości zachowane w obyczajowości i zabobonach, przesą­
dach i podaniach ludu, gdzie można odnaleźć „niejeden szacowny szczą­
tek, który mu ukazuje dawny zwyczaj i mniemanie narodu" .
Należy sądzić, że dla Surowieckiego program odnowy kraju, niewąt­
pliwie leżący u podstaw jego działalności naukowej, miał zgodnie z ra­
cjonalistycznym światopoglądem obejmować w sposób integralny w mia­
rę możliwości wszystkie dziedziny życia narodu, nie wyłączając proble­
mów wychowawczych.
Postulując rozszerzenie warsztatu badawczego o nowe metody po­
znawcze, do których zaliczał przede wszystkim bezpośredni kontakt z ba­
danym ludem, poznanie z autopsji jego życia duchowego, społecznego
i materialnego, był prekursorem niejako późniejszych koncepcji i dzia­
łań Zoriana Dołęgi-Chodakowskiego. Również dla Surowieckiego, jak
i późniejszych badaczy, jedną z dróg prowadzących do rekonstrukcji naj­
dawniejszej historii Słowian było poznanie kultury ludowej, szukając
„wśród zabobonów i baśni grubego ludu" tradycji kulturowej narodu.
Program badań historycznych zawierał więc w sobie badania etnograficz­
ne. W swoim szerokim programie odnowy narodowej zwracał również
uwagę na gwarę ludową i dialekty słowiańskie jako na obfite źródło ro­
dzimości języka.
Jakkolwiek przyjmujemy niejednokrotnie, że zajęcie się słowiańską
przeszłością było ucieczką przed współczesnością, czy nawet, jak stwier­
dzają niektórzy badacze inspirowani koncepcjami Mircea Eliadego, uciecz­
ką od czasu historycznego do czasu świętego, do źródeł sacrum — w przy­
padku Surowieckiego to przypuszczenie nie wydaje się uzasadnione.
W całej jego działalności naukowej możemy dostrzec wspólną koncepcję
badawczą, niezależnie od faktu stosowania przez niego w pracach metody
historycznej, która pozwoliła mu wykryć historyczne uwarunkowania i n ­
stytucji i stosunków ludzkich. Łączyła te prace o różnej problematyce
wspólna cecha — były one projekcją przyszłości opartą na analizie prze­
szłości i to zbliżało je do problemu tradycji. Wydaje się, że znalazłoby
20

21

2 0

2 1

s. 511.

A. G e 11 a, W awrzyniec Surowiecki, Warszawa 1956.
Dzieła Wawrzyńca
Surowieckiego,
wyd. K . J . Turowskiego, K r a k ó w 1861,

�42

WANDA

PAPROCKA

tu zastosowanie znakomite stwierdzenie Thomasa S. Eliota, że tradycji
odziedziczyć po prostu nie można, jeśli zaś chce się ją posiąść, można
to zrobić tylko z dużym wysiłkiem. Warunkiem jej jest zmysł historycz­
ny, który wymaga rozumienia przeszłości istniejącej nie tylko w prze­
szłości, lecz i teraźniejszości . Zarówno w odniesieniu do zagadnień społeczno-ekonomicznych dotyczących kwestii chłopskiej, rozwoju
miast
i przemysłu czy historii Słowiańszczyzny, dokonywana przez Surowieckiego analiza historyczna była próbą włączenia przeszłości do aktualnej
świadomości społecznej. Niezależnie czy zawierała ona krytyczne spoj­
rzenie na istniejące w przeszłości systemy, czy dokonywała pewnej mitologizacji przeszłości, była gromadzeniem wiedzy „o sobie", czy „wyobra­
żeń o sobie" w procesie samookreślenia się narodowego. Stosunek do
przeszłości, zgoda na dziedziczenie lub protest przeciwko niemu, opatry­
wanie takich lub innych elmentów dziedzictwa określonymi wartościami
ujawniały podmiotowe pojmowanie tradycji, która w t y m ujęciu miała
spełniać również bardzo istotną rolę wychowawczą.
22

Z analizy działalności naukowej Surowieckiego wynika jeszcze jedno
bardzo ważne zagadnienie, któremu poświęcono w -literaturze dość dużo
miejsca — o p o z y c j i m i ę d z y t r a d y c j ą
a h i s t o r i ą . Po­
wszechnie przyjmuje się tę antynomię jako opozycję przeszłości „prze­
ż y w a n e j " przez członków społeczeństwa i przeszłości
rekonstruowanej
przez specjalistów, a więc to, co Bohdan Suchodolski określa jako prze­
ciwieństwo między zjawiskiem „żyć czymś" a „widzieć i pamiętać
0 czymś", między tradycją żywą a światem wartości pamiętanych lub
dzięki rekonstrukcji przypomnianych. Zadaniem historyzmu, jaki był
udziałem badaczy tego przełomowego okresu, było niewątpliwie znale­
zienie i przywrócenie ciągłości kulturalnej i utrzymanie tradycji, a więc
zlikwidowanie przepaści dzielącej te dwa pojęcia. Wprawdzie niektórzy
badacze widzą w historyzmie, w jego tendencjach do wywyższania pa­
mięciowych form ostawania się przeszłości, w pozbawieniu jej hierarchii
1 selekcji, niebezpieczeństwo dla tradycji, do istoty której należy pojęcie
wartości i zobowiązania do życiowej realizacji. Wydaje się jednak, że
nie odnosi się to do analizowanych prac Surowieckiego.
Uzasadnić to można następującymi faktami. Rekonstrukcja historycz­
na służyła Surowieckiemu pogłębieniu s a m o w i e d z y
narodo­
w e j , dostarczając zespołu faktów i wyobrażeń, które pozwalały znaleźć
miejsce w świecie narodowi pozbawionemu państwa, a więc odnosiła się
2 3

2 2

T. S. E l i o t , Tradycja i talent indywidualny, [w:] Szkice literackie, W a r ­
szawa 1963, s. 2.
B. S u c h o d o l s k i , Uspołecznienie
kultury, Warszawa 1947; B. L e ś n o d o r s к i, Historia i współczesność,
Warszawa 1967; N. A s s o r o d o b r a j ,
Żywa
historia. Świadomość
historyczna:
symptomy i propozycje
badawcze, „Studia So­
cjologiczne", nr 2; 1963, s. 5-47; J . S z a c k i , Tradycja.
Przegląd
problematyki,
Warszawa 1971.
,
2 3

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

43

&lt;do współczesności. Równocześnie czyniąc masy narodu (jako jeden z pier­
wszych w historiografii polskiej) przedmiotem swoich badań, co by­
ło konsekwencją zainteresowania problemami społeczno-gospodarczymi,
ustrojowymi i kulturalnymi, przyjmował naród za pojęcie historyczno-etniczne, znajdując t y m samym wspólny mianownik dla swoich rozwa­
żań o przeszłości i przyszłości. Szukając, zgodnie ze swoim warsztatem
badawczym, śladów pierwotnej kultury słowiańskiej, m. i n . w warstwie
chłopskiej, nawiązywał w rekonstrukcji przeszłości do tradycji żywej,
do tego, czym żyła jeszcze warstwa chłopska.
Tradycja w ujęciu Surowieckiego nie nobilituje całej
przeszłości
i wszystkiego, co w niej dokonano. Przeszłość negatywna czy pozytywna
w analizie Surowieckiego aktualizuje się w teraźniejszości, nie pozostając
martwym faktem historycznym. Jeżeli nawet następuje idealizacja prze­
szłości, np. w ocenach gminowładztwa, nie służy to jej gloryfikacji, ale
zrozumieniu teraźniejszości oraz stworzeniu ewentualnych wzorów dla
przyszłości.
Niejednokrotnie łączy się osobę Surowieckiego, jego koncepcje i po­
glądy z działalnością Dołęgi-Chodakowskiego i traktuje jako inspiratora
jego poczynań, co wynika m. in. z faktu dokonania przez Surowieckiego
pierwszej k r y t y k i pracy Dołęgi-Chodakowskiego O
Słowiańszczyźnie
przedchrześcijańskiej
oraz istnienia pewnych zbieżności w ocenie kultury
prasłowiańskiej, a zwłaszcza zagadnień wpływu chrześcijaństwa na tę
kulturę. O ile jednak Surowiecki obraz Słowiańszczyzny dostosował do
oświeconego ideału cywilizacyjnego, aby w nim odszukać się mogli współ­
cześni Polacy i utwierdzić dzięki niej poczucie swej tożsamości narodo­
wej, dla Dołęgi-Chodakowskiego kultura Słowian samoistna i samowy­
starczalna, doskonała i pełna, była całkowicie odmienna i odzyskanie
dzięki niej tożsamości narodowej mogło dokonać się tylko przez o c z y ­
s z c z e n i e ze s k a ż e ń h i s t o r i i , przez powrót do stanu daw­
nego .
Takie podejście do badanej przeszłości określa stanowisko Chodakow­
skiego wobec tradycji. W przeciwieństwie do swoich poprzedników zwią­
zanych jeszcze w mniejszym lub większym stopniu z ideologią Oświece­
nia, nie dążył on do ustalenia ciągu zależności między przeszłością a przy­
szłością, nie interesowało go włączanie przeszłości, do teraźniejszości.
W swoich pracach nad Słowiańszczyzną przyjął wyłączność perspektywy
żyjącego poza historią słowiańskiego ludu. Rozważania te bliższe były
filozoficznej analizie i poszukiwaniu „ducha narodu", niż problemom w y ­
chowania narodowego. Wynikało to z tak charakterystycznej dla postawy
Dołęgi-Chodakowskiego s a k r a l i z a c j i S ł o w i a ń s z c z y z n y
nie
pozwalającej łączyć kultury słowiańskiej z aktualną rzeczywistością.
Przyjęte już powszechnie przekonanie o wartości tradycji ludowej
24

2 4

Żmigrodzka,

op. cit., s. 315.

�44

WANDA

PAPROCKA

jako źródła do badania przeszłości słowiańskiej nabiera w ten sposób
akcentu tak charakterystycznego dla romantycznej idei ludowości, który
każe uznać lud za nieskażony fundament rodzimości.
W ten sposób rozwijająca się pod przemożnym wpływem herderyzmu
myśl ludoznawcza tego okresu w krajach słowiańskich, w t y m i w Pol­
sce, stawała się i d e o l o g i ą s y n k r e t y c z n ą , która w ludowej
twórczości szukała źródła do zrozumienia ludów słowiańskich, ich cech
i idei ludowo-narodowych „ducha ludu". Z tej postawy logicznie w y n i ­
kała potrzeba konkretu, poprzez który uzewnętrzniać się miał „duch
miejscowy". W t y m odkryciu kolorytu lokalnego, fizjonomii miejsc i l u ­
dzi sięgano przede wszystkim do ludu. Szukanie reliktów języka (zgod­
nie ze zdaniem Herdera traktującego rodzimą mowę jako podstawową
przesłankę społecznego i kulturalnego rozwoju społeczeństwa) i odkry­
wanie ludowej twórczości artystycznej staje się podstawowym zadaniem
ludoznawstwa w okresie rozwijającego się Romantyzmu .
2S

Jakkolwiek, co stwierdza wielu badaczy, okres Romantyzmu zahamo­
wał rozwój etnografii, formułującej się w myśl idei Oświecenia jako „nau­
k i o ludzie" to stając się okresem narodzin dominacji folklorystyki wiązał
się również silnie z tradycją ludową, w pewnym opozycyjnym stosunku
do oświeceniowego racjonalizmu.
Urastając do naczelnej wartości w dobie Romantyzmu, p o e t y c k a
t w ó r c z o ś ć l u d o w a miała odzwierciedlać nastroje ludu, jego indy­
widualność, jego cechy ludowo-narodowe, zawierające ślady dawnej prze­
szłości nie zawarte w dokumentach pisanych. Czyniąc tradycję obowiąz­
kową okres Romantyzmu przyczynił się do powstania zjawiska, które
określamy obecnie mianem folkloryzmu, a które, jak stwierdza Józef
Burszta, miało ogromny wpływ na zachowania tradycji ludowych i były
efektywnym środkiem wychowania narodowopatriotycznego .
W sensie ideologicznym takie spojrzenie na kulturę ludową miało
wywołać poczucie wspólnoty językowo-etnicznej i więzi społecznej, świa­
domości historycznej i w dalszym rozwoju myśli romantycznej poczucia
posłannictwa historycznego.
W ścisłym związku z tak pojmowaną ludowością pozostaje bardzo roz­
powszechniona w dobie Romantyzmu i d e a n a r o d o w o ś c i , w k t ó ­
rej powstaniu i rozwinięciu odegrał rolę Dołęga-Chodakowski. L u d jest
w t y m rozumieniu nosicielem t r a d y c j i
rodzimej
kultury
zachowując jej pierwiastki w obyczajach, obrzędach, języku i tych wszyst­
kich elementach przede wszystkim kultury duchowej, które przekazy­
wane są na drodze tradycji ustnej z pokolenia na pokolenie. Prowadziło
to do uznania ludu za wyłącznego nosiciela narodowości, a kultury ludo26

2 5

Por. J . B a c h ó r z , O polskim egzotyźmie
polskiego romantyzmu, Wrocław 1971. s. 263-267.
B u r s z t a , op. cit., s. 269-270.
2 6

romantycznym,

[w:]

Problemy

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

45

HUMANISTYCZNEJ

wej za jedynie narodową. Pierwiastek ludowy w wytworach kulturo­
wych staje się wyznacznikiem określającym ich narodowy lub nie naro­
dowych charakter. Kultura ludowa, a przede wszystkim pieśni ludowe
traktowane jako źródło narodowości, w koncepcjach romantyków spełniać
miały dwie funkcje — stać się tworzywem dla poezji lub awansować do
roli literatury narodowej jako twórczość samoistna, będąca kontynuacją
rodzimej poezji sprzed wieków, źródłem do poznania przeszłości narodu.
Bardziej odosobniony w swojej skrajnej postawie mitologizacji Sło­
wiańszczyzny łączył się Chodakowski w swych poglądach na zagadnie­
nia narodowości z całym romantycznym nurtem w historiozofii i litera­
turze tego okresu. O unarodowieniu literatury polskiej poprzez zwrot ku
t r a d y c j i l u d o w e j pisał jeden z badaczy pieśni ludowych i poeta
Krystyn Lech Szyrma:
„Jeśli nie chcemy być w naukach nadobnych tylko naśladowcami, lecz i ory­
ginalne, a do tego czysto narodowe posiadać dzieła, uratujemy te starocie, te
zabytki, na które czas coraz ostrzej nastawa i grozi zatratą. Są one szczątkami
gmachu niegdyś okazałego, który runął w zwaliskach, ale może nam jeszcze do
wzniesienia Ś w i ą t y n i Narodowej za w ę g i e l n y posłużyć kamień. Zniżmy się w i ę c
pod niskie strzechy, tam gości Sędziwa Narodowość" .
27

Wiejskie strzechy, pod którymi odgrzebuje się zagubioną przeszłość,
są bezpośrednią reminiscencją stwierdzeń Dołęgi-Chodakowskiego: „Mię­
dzy ludem cnota mieszka, między ludem poezja mieszka" . Również
Mochnacki jakkolwiek daleko wykracza w swoich rozważaniach o istocie
narodowości poza domenę literatury, a tradycję określa szeroko „jako nić
wewnętrznego przypomnienia", którą stanowi ogół zjawisk przeszłości,
z którymi człowiek jest w stanie nawiązać duchowy kontakt, za źródło
polskiej poezji romantycznej uważa tradycję rodzimą, nadając tym sa­
mym współczesny wymiar historycznej przeszłości .
Szczególnie wyraźne nawiązanie do jedności między czasem teraź­
niejszym a czasem historycznym dostrzec możemy w działalności Kazi­
mierza Brodzińskiego. Jest rzeczą wymagającą podkreślenia, że bezpo­
średni związek między pojęciem t r a d y c j i
a pojęciem n a r o d o ­
w o ś c i wynika z roli tradycji jako siły organicznej w procesie krysta­
lizacji t o ż s a m o ś c i n a r o d o w e j . „Naród bez pamięci historycz­
nej nie jest narodem i jeśli ta przestanie dla niego być świętą i on prze­
stanie zasługiwać na imię od ojców odziedziczone" . Świadomość histo28

29

30

2 7

K. L . S z y r m a ,

List do redaktoru,

„Dziennik Wileński", t. 1: 1818, s.

486-

489.
2 8

Z. D o ł ę g a - C h o d a k o w s k i , Sprawy słowiańskie
pod strzechą
wiejską
zebrane, Warszawa 1973, s. 23.
M. M o c h n a c k i , O duchu i źródłach
poezji w Polszczę,
[w:] Pisma po
raz pierwszy edycją książkową
objęte, wyd. A. Śliwiński, L w ó w 1910, s. 13.
K . B r o d z i ń s k i , Mowy i pisma patriotyczne, opr. I. Chrzanowski, „Bi­
blioteka Narodowa", nr 94: 192 . s. 07.
2 9

3 0

4

�46

WANDA

PAPROCKA

rycznej zmienności form życia i wyobrażeń zmuszała do dokonywania
pewnej selekcji bagażu dziedzictwa kulturowego, równocześnie jednak
reprezentując istotę narodowości tradycja nie mogła ulec skażeniu. Ta
antynomia między potrzebą rozwijania tradycji a utrzymaniem jej w nie­
skażonej formie, między trwałością a zmianą, jest charakterystyczna dla
postawy Brodzińskiego. „Doskonalić narodowość, ale jej nie zmieniać" —
stwierdza w Listach o polskiej literaturze . Wychodząc (jak większość
badaczy tego okresu) od zainteresowania pieśniami ludowymi, widział je
nie tylko jako źródło pomocnicze do poznania dziejów i obyczajów k a ż ­
dego ludu, ale niezbędne do utrzymania charakteru i ducha narodowego.
Pojęcie narodowe znaczyło dla Brodzińskiego — ludowe. Literaturę uwa­
żał Brodziński za zjawisko historyczne, za produkt życia narodu i zara­
zem jeden z czynników to życie modelujących. Teza o literaturze jako
dokumencie życia narodowego dawała możliwości odtworzenia wpisanej
w tę literaturę s a m o w i e d z y n a r o d o w e j i zrekonstrułowania
portretu zbiorowości polskiej. Zarys dziejów literatury dawał w t y m uję­
ciu pewną ogólną koncepcję narodu odnoszącą się nie tylko do prze­
szłości, ale rzutującą także na przyszłość. Uznając s i e l a n k ę za naj­
bardziej swojski, rodzimy gatunek literacki, w którym najdoskonalej od­
biły się cechy ducha i charakteru narodowego, nawiązywał przede wszyst­
k i m do kultury ziemiańskiej. Jego pojęcie indywidualności narodowej
wywodzące się ze związków z ziemią i rolnictwem, odwoływanie się do
przeszłości, w której dominował wzór kultury rolniczej, kazało mu jed­
nak szeroko pojmować określenie ludu rolniczego i nawiązywać w idea­
łach pracy i obyczaju do współczesnego życia wiejskiego. „Rolnictwo jest
jedno zajęcie człowieka, które sam Bóg wskazał, przetrwa wszystkieprzemysły ludzkie, ocali w robotniku przyrodzony rozum i od ostatecz­
nego zepsucia lud uchowa" — pisał. W uwspółcześnieniu sielankowości
obrazu przeszłości Brodziński dążył nie tylko do literackiej nobilitacji
chłopa i tematów z życia ludu, ale również do stworzenia obrazu społe­
czeństwa, w którym idealizowane cechy narodowości polskiej będą stano­
wiły o s w o i s t o ś c i k u l t u r y
współczesnej.
31

Niezależnie od charakteru wyobrażeń o istocie narodowości, rozważa­
nia Brodzińskiego wiązały literaturę z życiem w sposób historyczny i so­
cjologiczny traktując ją za produkt życia narodu. Ucieleśniając niejako
swoją ideę zachowania tradycji, tego duchowego continuum narodu, Bro­
dziński był projektodawcą Dykcjonarza obyczajów i zwyczajów
polskich,,
którego późniejsza realizacja związana była z osobą Łukasza Gołębiow­
skiego i jego Ludem polskim.
Wydaje się, że można — powołując się na szeroko w literaturze omó­
wioną i analizowaną działalność naukową i literacką m. in. S. Witwickie8 1

s. 310.

Tenże,

Listy

o polskiej

literaturze,

„Pamiętnik Warszawski", t. 16:

1820,

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

47

HUMANISTYCZNEJ

go, R. Zmorskiego, K . W. Wójcickiego i J. L . Żukowskiego, Wacława
z Oleska i innych — stwierdzić, iż postawy Surowieckiego, Chodakow­
skiego, Szyrmy i Brodzińskiego były zarówno reprezentatywne dla poglą­
dów wcześniej wypowiadanych, jak i stanowiły punkt wyjścia do dalsze­
go rozwoju badań ludoznawczych. Jeśli zastanowić się nad osiągnięciami
tego okresu realizowanymi zarówno indywidualnie, jak i przez Warszaw­
skie Towarzystwo Przyjaciół Nauk to wydaje się, że większe znaczenie
od konkretnie zgromadzonych w t y m czasie materiałów miało przeła­
manie w i e l o w i e k o w e j o b o j ę t n o ś c i
na nurt tradycji żywej
zawarty w kulturze warstwy chłopskiej, tradycji, która do tego czasu
była na marginesie wszelkich rozważań, zarówno w kategoriach ideo­
wych i patriotycznych, jak i estetyczno-artystycznych. Nie w realizacji
więc programów zamierzonych na szerszą skalę niż to było możliwe do
wykonania, poczynając od programu Kołłątaja, projektów Woronicza,
akcji zbierackiej Surowieckiego, Rakowieckiego i innych do konkursów
organizowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk, ale w u g r u n t o ­
waniu
świadomości
potrzeb zainteresowania folklorem należy
widzieć wkład tych prac do badań ludoznawczych. Jest to konsekwencją
faktu, że podstawowe zadania tego okresu wiązały się z: 1) potrzebą za­
chowania przeszłości dla przyszłości, 2) obroną ciągłości tradycji jako
gwaranta przyszłego narodowego bytu, 3) apoteozą słowiańskiej przeszło­
ści i samorodnej twórczości ludowej jako nosiciela narodowych składni­
ków kultury. Jest jednak rzeczą charakterystyczną, że niezależnie od te­
go, czy rozpatrywano tradycję w myśl idei Oświecenia, czy z pozycji
Romantyków n o b i l i t o w a n o i do rangi tradycji podnoszono tę tylko
część dziedzictwa kulturowego narodu, która zgodna była z potrzebami
chwili. W poszukiwaniu wzorów działań, które w danym momencie h i ­
storycznym uchodziły za szczególnie ważne, odwoływano się więc do tra­
dycji, a nie historii. Laboratoryjnie można w t y m okresie obserwować
proces wyboru z przeszłości pewnych faktów pod kątem potrzeby ucze­
stnictwa w wartościach, które dawały możliwość zachowania p r e s t i ż u
n a r o d u w zmienionych warunkach. Odwoływanie się do tradycji, a nie
historii, wybiórcze traktowanie przeszłości otwierało możliwości fanta­
stycznej nierzadko spekulacji myślowej prowadzącej nawet do falsyfikacji historycznej. „Wszystkie narody — pisał Świętochowski — mają
mniej lub więcej podrobioną historię utkaną z prawd, legend, domnie­
mań, zmyśleń i zwyczajnych kłamstw. Jest ona jak gdyby barwnym
obrazem wykaligrafowanym przez wyobraźnię na kanwie rzeczywisto­
ści" . Przyjęcie powszechnej zasady, że kryterium wyróżniające trady­
cję pochodzi zawsze ze świata wartości, nie musi oznaczać prawdziwości
treściowej faktów i uogólnień zawartych w wymienionych wytworach
kulturowych czy wyobrażeń związanych z nimi, ale musi opierać się na
32

A.

Świętochowski,

Genealogia

rzeczywistości,

Warszawa

1936.

�48

WANDA

PAPROCKA

„społecznie ważnym domniemaniu", że pochodzą z przeszłości, z którą łą­
czą się na zasadzie ciągłości i więzi i posiadają szeroki zasięg społecznego
rezonansu i społecznych emocji.
Ze zrodzonej w konkretnym momencie historycznym potrzeby rekon­
struowania wiedzy społeczeństwa o sobie samym powstał „model uświa­
damiany", należący do tej samej kategorii zjawisk, jak stwierdza Claude
Levi-Strauss, formułując to określenie, co mity i religia. Jest to szcze­
gólnie widoczne w okresie Romantyzmu. O ile bowiem w ideologii oświe­
ceniowej tradycję traktowano przede wszystkim jako p r o g r a m d z i a ­
ł a n i a , Romantycy widzieli ją jako i d e a ł d u c h o w y , mit ojczyz­
ny, spirytualizowali wyobrażenia o ciągłości dziejów opierając je na toż­
samości duchowej narodu.
Z jakich motywów zrodziła się potrzeba konstruowania „modeli uświa­
damianych" będących teorią społeczeństwa o samym sobie, można pró­
bować wyjaśnić powołując się na stwierdzenie Suchodolskiego, ,,że roz­
k w i t badań historycznych w X I X w., pietyzm wobec pamiątek przeszło­
ści dziejowej, ochrona ruin i zabytków, zwycięstwo historycznej meto­
dy myślenia w wielu dziedzinach nie są owocem szczególnego wzrostu
roli przeszłości w życiu bieżącym, ale są raczej wynikiem utraty żywej
łączności z dawnością" . Pamięciowa forma ostawania się przeszłości nie
mogła wystarczająco świadczyć o ciągłości. Szczególne warunki polskiej
rzeczywistości wymagały „dowodów z dawności" podbudowujących świa­
domość więzi kulturowej z przeszłością. Zmuszało to do poszukiwania tra­
dycji żywej i wskrzeszania „pamięci zbiorowej" jak określa ją Maurice
Halbwach, której podstawową cechą jest ciągłość i która w przeciwień­
stwie do pamięci historycznej zwraca uwagę nie na zmiany i różnice,
ale na podobieństwa, spoglądając na minione wydarzenia przez pryzmat
teraźniejszości . I ta konieczność przejścia od tradycji pamiętanej do
tradycji żywej mogła się odbyć tylko za p o ś r e d n i c t w e m l u d u ,
w którym widziano nosiciela najstarszych wybranych z całości dziedzic­
twa kulturowego narodu treści zawartych w tradycji ludowej.
33

34

Reasumując więc przedstawione powyżej postawy badaczy w stosunku
do przeszłości można wyraźnie stwierdzić, że mamy tu do czynienia
z procesem tworzenia tradycji na zasadzie świadomego
selekcjono­
w a n i a i w a r t o ś c i o w a n i a zjawisk dotyczących przeszłości. W y ­
daje się, że nie budzi też wątpliwości charakter kryteriów wyboru i war­
tościowania, czy — jak to określa Assorodobrej — charakter „aprobaty"
wyróżniającej pewne elementy przeszłości z całości dziedzictwa kulturo­
wego. Są one bowiem w t y m przypadku narzucone przede wszystkim
potrzebami chwili. Ta motywacja wyboru i wartościowania mająca pod­
stawowe znaczenie w podmiotowym rozumieniu tradycji mogła
mieć
3 3

8 4

S u c h o d o l s k i , op. cit., s. 73 n.
M. H a 1 w b а с h, Społeczne
ramy pamięci,

Warszawa 1969, s. X V I I I n.

�T R A D Y C J A L U D O W A W MYŠLI

HUMANISTYCZNEJ

49

u podstaw swoich k o n f l i k t (o roli którego mówi w swoich rozwa­
żaniach o tradycji Roman Zimand ) , który nie tylko stanowił punkt w y j ­
ścia do rozważań nad zagadnieniem tradycji, ale odgrywał znaczną rolę
w procesie wyboru treści kulturowej. W tym przypadku sytuacja kon­
fliktowa wynika zarówno z warunków politycznych kraju, jak i zmie­
niającego się wewnętrznego układu sił społecznych, przede wszystkim
zwiększającego się znaczenia warstwy chłopskiej.
Przyjęcie konfliktu jako bodźca wywołującego zainteresowanie tra­
dycją nie stoi w sprzeczności z uznaniem istnienia
świadomej
a p r o b a t y w wyborze elementów kultury, które w t y m okresie histo­
rycznym zostały zaaprobowane i uznane za wartości. Taka motywacja
wyboru pewnych treści czy zjawisk kulturowych pochodzących z prze­
szłości i podnoszenie ich do rangi tradycji w szczególnie wyraźny sposób
wyraża istotną dla pojęcia tradycji, podkreślaną przez wszystkich ba­
daczy sprawę jej z w i ą z k u z t e r a ź n i e j s z o ś c i ą , związku, k t ó ­
ry tak znakomicie określa Stefan Czarnowski: „Albowiem dawność trwa
wyłącznie jako teraźniejszość. Teraźniejszość zaś jest przekształconą, zak­
tualizowaną dawnością oraz rodzącą się przyszłością" .
Zasada spojrzenia na przeszłość oczyma teraźniejszości była ideą prze­
wodnią w całej historiografii tego okresu, była więc także punktem od­
niesienia dla rozważań nad kulturą ludową stanowiącą integralną i nie­
jako dowodową część najstarszej historii narodu. Dawność rodowodu k u l ­
tury ludowej, elementu tak ważnego dla pojęcia tradycji, gwarantował
natomiast wywodzący się w t y m czasie z założeń historyzmu kierunek
badań ludoznawczych.
3 5

36

TRADYCJA LUDOWA W IDEOLOGII POZYTYWIZMU
I NEOROMANTYZMU

Zmiana w poglądach na zagadnienie kultury ludowej, powszechnie
owiązana z osobą Ryszarda Wincentego Berwińskiego i jego krytyką ro­
mantycznej, szeroko rozpowszechnionej teorii o starożytności kultury l u ­
dowej, musiała znaleźć odbicie w podejściu do zagadnienia tradycji ludo­
wej i ocenie zawartych w tym pojęciu treści. Zanim jednak Berwiński
przeszedł do krytycznej oceny dotychczasowych sądów w sprawie litera­
tury ludowej jako bezpośredniego źródła historycznego, które przedsta­
wił w dwóch wydanych w 1854 r. tomach Studiów o literaturze ludowej...
niejednokrotnie podkreślał rolę ludu — chłopstwa w t r a d y c j i
kul­
turalnej
narodu.
W swoich rozważaniach o narodowości pisał
w „Przyjacielu Ludu": „Narodowość zaś nie może być reprezentowana
3 5

R. Z i m a n d , Problem tradycji, [w:] Proces
historyczny
w
literaturze
i sztuce, Warszawa 1967, s. 360-378.
S. C z a r n o w s k i , Dawność
a teraźniejszość
w kulturze, [w:] Dzieła, t. 1,
Warszawa 1956, s. 121.
3 6

4 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. 26/2

�50

WANDA

PAPROCKA

przez jedną klasę wyłącznie, ale przez ogół, masę. Chcąc poznać narodo­
wość, trzeba poznać ten ogół, w którym się ona objawia, trzeba zatem
poznać i l u d ' " . W Powieściach wielkopolskich wydanych w 1840 r. w y ­
raża pogląd,
że nadszedł czas, gdzie rozdwojone siły moralne narodu
złączyć się mają, gdzie nić myśli rodzimej snuć trzeba z rodzimego włók­
na — gdzie nasza literatura ustna przejść powinna w literaturę piśmien­
ną...", a twórczość ludową „zmienić w krew i życie całego narodu".
Zrodzona pod wpływem wypadków politycznych i społecznych niepo­
koi poł. X I X w. myśl krytyczna w stosunku do genezy kultury chłop­
skiej, rozpoczyna okres krytyczno-naukowy w dziejach badań ludoznaw­
czych. Należy jednak podkreślić, że zmiana poglądów nie dokonała się
nagle, a krystalizowanie się nowego spojrzenia na kulturę ludową n a w i ą ­
zującego do utylitaryzmu doby Oświecenia następowało stopniowo —
pełną aprobatę znajdując dopiero w okresie rozwoju Pozytywizmu.
O odwrocie od pewnego irracjonalnego zapatrzenia w przeszłość, ro­
mantycznego „chłopomaństwa" może świadczyć formułowany przez W i n ­
centego Pola pogląd: „Kto nie chce postępu, nieprzyjacielem jest trady­
cji narodowej, kto nie chce tradycji, nieprzyjacielem jest p o s t ę p u " .
Narastające krytyczne oceny dotychczasowego stosunku do kultury
ludowej wychodziły nie tylko z kręgów jej badaczy, ale również history­
ków i literatów. Charakterystyczna jest dla tego okresu m. i n . postawa
Ignacego Kraszewskiego, który widząc tak jak i inni rolę twórczości l u ­
dowej w kreowaniu prawdziwie narodowej literatury, postulował ko­
nieczność ścisłości i dokładności zapisu folklorystycznego, potrzebę gro­
madzenia i wydawania w pierwszym rzędzie autentycznych, a nie prze­
tworzonych literacko materiałów, potrzebę odróżnienia elementów swoj­
skich i obcych .
37

38

39

Powoli więc formułują się n o w e s t a n o w i s k a
badawcze,
które każą widzieć w tradycji ludowej jedno ze źródeł narodowej k u l ­
tury, nie identyfikując jej jednak z całością tej kultury.
Rewizji poglądów na wartości historyczne treści zawartych w k u l ­
turze ludowej (głównie w folklorze) sprzyjały podejmowane w t y m cza­
sie studia porównawcze m. in. nad pieśniami słowiańskimi. Dały one pod­
stawę wielu badaczom, jak np. Wacławowi Maciejowskiemu, do stwier­
dzeń, że wątek historyczny poezji gminnej, który zawsze ulegał prze­
istoczeniu, „oprócz narodowych uczuć nie miewa w sobie nic dawnego".
Stąd poezja gminna dla dziejów nie może „dostarczyć zasobów pewnych,
a przynajmniej takich, które za pomnik historyczny uważać można bez3 7

R. W,. В e r w i ń s к i, Listy z narodowej
pielgrzymki, „Przyjaciel Ludu",
R. 5: 1838, s. 148-149.
Cyt. za: K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k ą , Wincenty Pol — badacz kul­
tury ludowej, Warszawa 1966, s. 96.
J . C h a ł a s i ń s k i , Z zagadnień
historii kultury polskiej pierwszej
polo­
wy XIX w. „Nauka Polska", R. 2: 1954, nr 1, s. 119-121.
3 8

3 9

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

51

HUMANISTYCZNEJ

40

piecznie" . Zbliżone do poglądów Maciejowskiego byly sądy Edwarda
Dembowskiego czy Jana Majorkiewicza, których entuzjazm dla twórczo­
ści ludu nie przysłaniał krytycznego stosunku do folkloru jako najstar­
szego zabytku narodowej kultury.
Jakkolwiek powszechnie łączy się okresy przełomowe, jakie zachodzą
w dziejach każdej dyscypliny naukowej z konkretnymi osobami, nie mo­
że jednak pozostać nie doceniana suma wysiłków indywidualnych i kolek­
tywnych wszystkich poprzednich badaczy. Przygotowują oni
bowiem
grunt pod nowe szersze spojrzenie na badaną rzeczywistość, stwarzając
potrzebę nowych jakościowo rodzajów badań. Tę nową jakość wyników
badań, postępującą równolegle z 'rozwojem warsztatu naukowego, wiąże
się powszechnie z Oskarem Kolbergiem. Nie można jednak nie widzieć
już w pierwszych jego pracach poświęconych pieśni ludu polskiego na­
wiązania do tez swoich poprzedników o cechach zmienności, tkwiących
immanentnie w badanych przez nich dziedzinach kultury ludowej . Sze­
rokość kontekstu widzianych zjawisk, jaka coraz wyraźniej zaznacza się
w warsztacie naukowym Kolberga, jest więc nie tyle przez swoje nowa­
torstwo tak istotna dla rozwoju polskiego ludoznawstwa, ale przez szero­
k i z a k r e s r e a l i z a c j i , który doprowadził do powstania tak monu­
mentalnego dzieła. Sposób widzenia faktów kulturowych w ich pełnym
kontekście uwzględniającym konieczność genetycznego i historycznego
interpretowania zjawisk oraz ich zmienności w czasie i przestrzeni ma
podstawowe znaczenie dla kształtowania się nowego z a k r e s u p o j ę ­
cia
tradycji
ludowej.
Charakter dokumentacyjny gromadzo­
nej wiedzy o faktach etnograficznych miał służyć utrwaleniu wobec do­
strzegalnych zmian kulturowych tych wartości, które do kultury naro­
dowej wnosiła wieś nie tylko przez folklor, ale całokształt swego życia
społecznego, materialnego i duchowego.
41

W przeciwieństwie do okresu poprzedniego zmienia się podejście do
zagadnienia tradycji ludowych jako odbicia indywidualnych cech ludu
odniesionych wyłącznie do pojęcia ducha ludu na rzecz widzenia tych
zjawisk w ścisłym powiązaniu z konkretnymi w a r u n k a m i
kultur a l n o - h i s t o r y c z n y m i . W liście do T. Lenartowicza w 1857 r.
Kolberg pisze, określając cel i charakter gromadzonych materiałów etno­
graficznych:
„Są i będą skarbnicą ciekawą dla gramatyków, lingwistów, historyków, dla
ludzi kreślić mających nie tylko duchowość narodu, nie tylko moralne lub nie­
moralne usposobienie, jego obyczajowość ale i zewnętrzną skorupę, wszystkie
przypadłości słowa i dźwięku, przez jakie przechodził... Takimi, jakimi są, zbieracz
je ma przedstawić, nie wolno mu w nich nic dodać ani ująć, jeżeli chce być
wiernym swemu zadaniu i uzyskać zaufanie" .
42

4 0

W. A. M a c i e j o w s k i , Wzgląd
historyczny na klechdy i gminne
piosenki najdawniejsze, „Orędownik Naukowy", nr 10: 1840, s. 78.
Dzieje folklorystyki polskiej..., s. 164-165.
O. K o l b e r g , Dzieła wszystkie, t. 64, Warszawa 1965, s. 70-71.
41

4 2

polskie

�WANDA

PAPROCKA

W kształtowaniu się poglądów Kolberga na zagadnienie kultury ludo­
wej, które włączyły go ostatecznie w krąg myślenia pozytywistycznego,
wyraźnie zaznacza się przejście od statycznego ujmowania kultury do
prób określenia p r z e m i a n zachodzących na wsi w szerokim, na mia­
r ę jego warsztatu naukowego, kontekście zjawisk kulturowych.
Nie przestając widzieć w badaniu tradycji kulturowej ludu zadania
tak ważnego, jak wykrycie c e c h s p e c y f i c z n y c h kultury naro­
dowej, zdawał sobie sprawę z różnorodności czynników kształtujących
k u l t u r ę ludową, uwzględniając zarówno wpływ czynników z e w n ę t r z ­
n y c h — zapożyczeń, jak warunków
w e w n ę t r z n y c h — gospo­
darczych, politycznych i geograficznych.
Poza celami naukowymi, których realizacja stawiała Kolberga w rzę­
dzie najwybitniejszych badaczy kultury ludowej X I X w., niemniej waż­
ne funkcje spełniały jego dzieła w kształtowaniu poglądów na znaczenie
tradycji ludowej w procesie tworzenia się ś w i a d o ś c i
narodo­
w e j . Zwracanie uwagi na zróżnicowanie regionalne, określenie indywi­
dualnych cech poszczególnych grup etnicznych, miało budzić poczucie
świadomości środowiskowej i poprzez nią narodowej. Zdając sobie spra­
wę z tak szeroko pojętej roli tradycji, dokumentował Kolberg rozmaite
jej formy widząc w nich jednak zawsze jedynie regionalne warianty
„prajedności kulturowej" .
W swym stosunku do przeszłości, którą uważał za główny składnik
świadomości narodowej, w podkreśleniu ciągłości historycznej narodu kie­
rował się t y m i samymi celami społeczno-patriotycznymi, jakie przyświe­
cały badaczom folkloru od chwili utraty niepodległości.
Będąc na pograniczu dwóch kolejnych okresów w dziejach kultury
(romantycznego i pozytywistycznego) czerpał z pierwszego wiarę w war­
tości tkwiące w tradycji ludowej, które winny stać się składnikiem nie
tylko ogólnonarodowej kultury ale także i słowiańskiej; jako Pozytywista
starał się badać tradycje we wszystkich przejawach życia wsi w całej
jego, jak sam określał, „zewnętrznej skorupie".
Wyrazem tej postawy Kolberga wyrosłej z dwóch tak ważnych ideo­
logicznie n u r t ó w może być m. in. jego stosunek do poglądów wyraża­
nych przez Berwińskiego, o którym pisze:
43

„Zaprzeczając bowiem u m y s ł o w i naszego ludu twórczości i na bierne, naśla­
dowcze jedynie skazując go ducha stanowisko, ubliżałby on naturze ludzkiej
w ogóle, która jakkolwiek uległa być może prądom w y p a d k ó w czy to g w a ł t o w ­
nie, czy mniej nagle z zewnątrz na nią napływających, nie zrywa przecież od
razu wszystkich ogniw wiążących ją z przeszłością, nie wyrzeka się jej bezwarun­
kowo, chociaż nie zawsze czuje w a g ę i pojmuje znaczenie przechowanych w swym
łonie tradycji" .
41

4 3

rodową
s. 225.
4 4

M. T a r k o , Tradycja
ludowa jako czynnik kształtujący
świadomość
w pracach Oskara Kolberga, [w:] Tradycja i przemiana, P o z n a ń
О. К o 1 b e r g, Dzieła

wszystkie, t. 7, Warszawa 1962, s. I I I .

na­
1978,

�TRADYCJA

L U D O W A W MYŠLI

53

HUMANISTYCZNEJ

Jakkolwiek stosunek do tradycji, formułowany przez orędownika Po­
zytywizmu Aleksandra Świętochowskiego, cechowała tak charaktery­
styczna dla każdego okresu tworzenia się nowych idei filozoficznych
i społecznych kategoryczność ocen, p r z e c i w s t a w i a j ą c a
tra­
dycję
postępowi,
to w rozumieniu treści tego pojęcia nie był
on dostatecznie konsekwentny. Przyjęcie twierdzenia, że z tradycją ma­
my do czynienia wtedy i tylko wtedy, gdy teraźniejszość jest przykrojona na miarę przeszłości lub przynajmniej nosi na sobie ślady prze­
szłości, wiązało się z negacją jej wartości. Świętochowski tradycję trak­
towaną jako bezwzględną zasadę życia określa jako „polip toczący ludz­
kie mózgi". Tradycja jako „duch", jako „mgła", „ m a r a " jest dla niego
pustym dźwiękiem, pojęciem bez treści, zasadą bez stosowania. Tradycja
natomiast pojęta w znaczeniu dziejów jest przygotowawczą szkołą życia,
jest podstawą działania. W stosunku do postępu, który jest procesem
wytwarzającym, tradycja w tym ostatnim znaczeniu jest stosunkiem sił
wzajemnie się w s p i e r a j ą c y c h . W powszechnym jednak odczuciu spo­
łecznym, jak stwierdza Świętochowski, „pojęcie tradycji jest dla wielu
pojęciem niewyraźnym, nie oznaczonym ściślej, raczej błędnym ognikiem
latającym po głowie, aniżeli prawdą realną, odnalezioną w faktach" .
4S

46

Niezależnie od zawartych w t y m stwierdzeniu racji, ideologia Pozy­
tywizmu (w przeciwieństwie do okresu poprzedniego) zmienia podejście
do zagadnienia tradycji ludowych jako odbicia indywidualnych cech ludu
odniesionych wyłącznie do pojęcia „ducha ludu" analizowanego niezależ­
nie od określonego kontekstu historycznego, na rzecz widzenia tych zja­
wisk w ścisłym powiązaniu ż k o n k r e t n y m i w a r u n k a m i к u 1turowo-historycznymi.
Ten punkt widzenia reprezentowany
m. in. przez Ludwika Krzywickiego był charakterystyczny dla postaw
badaczy tego okresu, którzy łączyli postępowość poglądów naukowych
z pewnym radykalizmem społecznym.
Ideologia Pozytywizmu wnosząca zasadnicze przewartościowanie
w ocenie ludu i jego kultury przyczynia się równocześnie do w z r o s t u
z a i n t e r e s o w a ń kulturą ludową w ramach usamodzielniających się
w tych warunkach etnografii i folklorystyki. Mimo że dominowało w na­
ukach tych podejście idiograficzne, a konkretne badania obejmowały
przede wszystkim poszczególne dziedziny kultury lub określone regiony,
istniała świadomość potrzeby syntetycznych ujęć w skali całej Polski.
Etnografia będąc w płaszczyźnie teoretycznej związana ściśle z kierun­
kiem ewolucyjnym, w praktycznym opisowym działaniu zwłaszcza doty­
czącym badań regionalnych, miała ważny aspekt narodowy. Gromadzony
materiał dotyczący kultury ludowej był stwierdzeniem polskości terenów

4 5

A. Ś w i ę t o c h o w s k i ,
godniowy", nr 19: 1872.
« Tamże.

Tradycja

i historia

wobec postępu,

„Przegląd

Ty­

�54

WANDA

PAPROCKA

szczególnie poddanych akcjom wynaradawiania w świetle funkcjonują­
cych w dalszym ciągu powszechnych idei przyjmujących l u d za n o s i ­
ciela i przekaziciela
czystych treści narodowych. Przekona­
nie to było, jak stwierdza Burszta, „podstawą powstania w ciągu X I X
wieku ruchu społeczno-kulturalnego o charakterze regionalnym, mają­
cego na celu pielęgnowanie polskości poprzez wydobywanie i utrwalanie
tradycji kulturalnych, w t y m zwłaszcza właśnie ludowych danego re­
gionu" .
Druga połowa X I X w. jest niewątpliwie okresem, kiedy zaintereso­
wanie k u l t u r ą ludową — jako ważną częścią dziedzictwa kulturowego na­
rodu — uzyskuje wysoką w społeczeństwie rangę osiągając pewne formy
zinstytucjonalizowane. W procesie usamodzielniania się etnografii dużą
rolę odegrały tworzące się i n s t y t u c j e i o r g a n i z a c j e
nau­
k o w e . Reprezentowane przez nie założenia teoretyczne i kierunki dzia­
łania stawały się programem badawczym obowiązującym ludoznawców
skupionych w ich kręgu. Założone w 1895 roku Towarzystwo Ludoznaw­
cze przedstawiło następujące swoje zadania w słowie wstępnym zamie­
szczonym w pierwszym numerze czasopisma „Lud":
1 1

„U nas jest to pierwsze Towarzystwo, które się jęło pracy na niwie m a ł o
dotychczas uprawianej liczącej na poparcie życzliwych i chętnych, którzy rozu­
mieją znaczenie takiej pracy. Dziś, kiedy powszechnym jest hasło lud, oświata
jego, polepszenie jego bytu materialnego p o w i n n i ś m y zacząć od fundamentów,
a tym jest poznanie tego ludu, jego życia i charakteru. Jeśli tego nie zrobimy,
nasza praca dla ludu będzie bezskuteczna. T e n w z g l ą d praktyczny nie jest jedy­
nym, który powinien zwrócić uwagę. Ważniejszym o wiele jest to, co stanowi nie­
spożytą siłę ludu i zarazem tak ważny czynnik w życiu każdego narodu. To jest
owa rodzimość i odporność ludu, z których pierwsza jest źródłem o ż y w i a j ą c y m
ducha narodowego i u t r z y m u j ą c y m go w jego czystości i nieskazitelności, druga
twierdzą i stróżem jego życia i tradycji. Historia poucza nas, że naród nie zginie,
jak długo lud jego żyje, który zdolen jest ożywić obumarłe członki życia narodo­
wego i w l a ć nowe życie w dzieła jego u m y s ł o w e j pracy, kiedy kosmopolityczne
prawdy biją w tę twierdzę narodowości, niech będzie ś w i ę t e m staraniem każdego
otoczyć opieką t ę twierdzę i wzmocnić ją".

Program ten zawiera sformułowania, w których znajdują odbicia za­
równo echa i d e i p o z y t y w i s t y c z n y c h „pracy dla ludu" i „nad
ludem", jak i oddziaływanie p o s t a w r o m a n t y c z n y c h odradza­
jących się w neoromantycznym_ ruchu Młodej Polski. Ruch, w k t ó r y m
„idea narodu", „idea ducha" wiązała się z wysoką oceną roli ludu w k u l ­
turze narodowej, wysokim wartościowaniem kultury ludowej, a nawet
wręcz odkryciem jej nowych dotąd nie zauważonych dziedzin.
Podnoszenie kultury ludowej do rangi w s p ó ł t w ó r c y
kultury
narodowej,
wyraźnie zaznaczające się w myśli społecznej i poli­
tycznej w literaturze i sztuce w I I poł. X I X w., w ostatnich latach tego
stulecia znajduje wyraz w bardziej s p e k t a k u l a r n y c h f o r m a c h .
"Burszta,

op. cit., s. 273-274.

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

55

Były to m. in. coraz powszechniej organizowane wystawy. Ich zasługą
było zaznajomienie szerszego grona społeczeństwa z osiągnięciami sztuki
i wytwórczości ludowej i odnajdywaniem w nich wartości artystycznych.
Organizowane w Polsce dość wcześnie, bo już w 1821 г., wystawy przemysłowo-rolnicze początkowo w Warszawie, następnie i w innych mia­
stach Królestwa Kongresowego, prezentowały m. in. wiele dziedzin arty­
stycznej i rzemieślniczej wytwórczości ludowej. Dopiero jednak w I I po­
łowie X I X w. w związku z określonymi tendencjami w podejściu do
kwestii chłopskiej, ranga prezentowanego dorobku produkcyjnego i arty­
stycznego wsi staje się bardzo wysoka. Temu kierunkowi działania sprzy­
ja powstawanie muzeów przemysłu i rolnictwa w Krakowie (1868), L w o ­
wie (1875) i Warszawie (1875), w których są stałe ekspozycje etnogra­
ficzne. Znajduje on też oparcie i wzory w innych krajach. Zorganizowa­
na w 1895 r. wystawa etnograficzna w Pradze była manifestacją stosun­
ków do wartości i znaczenia, jakie reprezentowała dla narodu warstwa
chłopska. Wystawa poświęcona wyłącznie zobrazowaniu życia wsi cze­
skiej w trzech działach: I . Człowiek, I I . Siedziby, życie i praca, I I I . Udział
ludu w życiu publicznym, znalazła szeroki odbiór i oddźwięk w społe­
czeństwie czeskim, unaoczniając znaczenie dla kultury narodowej dorob­
ku kulturowego ludności wiejskiej i potrzebę zachowania go dla przy­
szłości. W Polsce za jedną z pierwszych wystaw poświęconych wyłącz­
nie wsi należy uważać zorganizowaną w 1880 r. w Kołomyi wystawę
sztuki ludowej. Poza określonymi celami gospodarczymi stała się ona w i ­
domym świadectwem regionalnego zróżnicowania kraju, bogactwa jego
treści i formy. Tego typu akcje popularyzujące znaczenie i rolę wsi w ży­
ciu narodowym stwarzały sprzyjający klimat dla działalności szeregu po­
wstających w t y m czasie instytucji ludoznawczych lub mających w swo­
i m programie badania poszczególnych dziedzin życia wiejskiego oraz roz­
wijającego się bardzo szeroko ruchu regionalnego.
Działalność instytucjonalna w zakresie kultury ludowej inspirowana
była różnymi celami i zadaniami, jakie stawały przed t y m i instytucjami.
Można jednak określić generalnie, że szły one d w o m a
kierunkam i . Jeden kierunek związany był z działalnością gospodarczą, której
przedmiotem zainteresowań była twórczość ludowa i jej rozwój jako czyn­
nik ekonomicznego podniesienia wsi przy równoczesnym wykorzystaniu
wartości artystycznych i pewnego potencjału twórczego
drzemiącego
w warstwach ludowych. Drugi kierunek, w mniejszym stopniu niż po­
przedni oparty na działaniu praktycznym, związany był z prądami umy­
słowymi i społeczno-politycznymi końca X I X i pocz. X X w. Były to
z jednej strony tendencje o charakterze społeczno-gospodarczym, wyraź­
nie dążące do oparcia całej struktury gospodarczej na rolnictwie i ogra­
niczeniu wzrostu przemysłu krajowego. Wiązało się to z w y s o k ą p o ­
zycją
c h ł o p a i reprezentowanej przez niego tradycyjnej kultury.
W propagowaniu „swojskości" i „rodzimości" jako przeciwstawienia ko-

�56

WANDA

PAPROCKA

smopolityzmowi, nawiązywano do dawnych koncepcji o niezmienności
i starożytności kultury ludowej, w której przetrwały wartości narodowe
i która była ich przekazicielem. Ten awans kultury ludowej, jak stwier­
dza J. Krzyżanowski, był niewątpliwie związany z awansem społecznym
i politycznym chłopa polskiego we wszystkich trzech zaborach i stanowił
rezultat pozytywistycznej pracy u podstaw . Znalazło to odbicie w roz­
wijającej się p r a s i e i l i t e r a t u r z e c h ł o p s k i e j . Do tego na­
wiązywał rozwijający się kierunek neoromantyczny, w k t ó r y m kultura
ludowa wystąpiła w postaci bardzo bogatej i niemal przysłoniła kultury
mnych klas. O t y m pisał Kasprowicz w wierszu Oni i my: „Jest w l u ­
dzie siła niespożyta, zbawienie leży pod siermięgą".
Te tendencje ludomańskie, jakie obserwuje się w szerokich kręgach
społecznych w Polsce w t y m okresie, wiążą się niewątpliwie z falą ogól­
nych przeobrażeń, które dokonują się w strukturach społecznych w wielu
krajach Europy. W Polsce znajdują odbicie poglądy zarówno szeroko ko­
mentowanego w czasopiśmiennictwie społeczno-kulturalnym tego okresu
Johna Ruskina i Williama Morrisa, jak i poglądy Lwa Tołstoja, wystąpie­
nia narodników usiłujących przeciwstawić cywilizacji kapitalistycznej —
pierwiastki kultury ludowej. Przewidywana i postulowana przebudowa
struktury społecznej, wzmagająca zainteresowanie wsią i jej kulturą,
musiała wiązać się z potrzebą postawienia sobie pytania o t r w a ł o ś ć
tradycji,
o j e j w a r t o ś ć i ź r ó d ł a . Charakterystyczna dla
warunków polskich potrzeba szukania rozwiązań między koniecznością
utrzymania poczucia narodowego (w warunkach zaborów) a koniecznością
przebudowy kultury narodowej, pomiędzy potrzebą potwierdzenia naszej
trwałości i ciągłości kulturalnej a potrzebą zmian w związku z określo­
nymi układami społecznymi i gospodarczymi, nadawała określony kie­
runek zainteresowaniom ludoznawczym.
Poza więc propagowaniem sztuki ludowej ze względu na jej funkcje
ekonomiczne z pola widzenia wielu badaczy nie znika jej walor arty­
styczny, związany z jej swojskością i rodzimością, na której zbudować
można by nowy s t y l n a r o d o w y . Poszukiwanie stylu narodowego,
a właściwie kreowanie go na podstawie dawnych wzorów, jest jednym
z głównych zadań artystycznej działalności prawie we wszystkich dzie­
dzinach twórczości. Podobnie jak w okresie Romantyzmu, kiedy folklor
stał się źródłem i tworzywem dla działalności poetyckiej, tak obecnie
na przełomie X I X i X X w. w okresie N e o r o m a n t y z m u zaintere­
sowanie sztuką ludową wiązało się ściśle z całą problematyką tworzenia
narodowej sztuki, z dążeniem do stworzenia narodowego polskiego stylu.
Ideologiem tego kierunku .był przede wszystkim Stanisław Witkiewicz,
który na podstawie sztuki ludowej i za jej pośrednictwem dążył do stwo­
rzenia ponadklasowej syntezy artystycznej obejmującej wszystkie war­
stwy narodu.
48

4 8

J. K r z y ż a n o w s k i ,

Szkice

folklorystyczne,

t. 1, Warszawa 1980, s. 322.

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

To posłannictwo sztuki realizowane za pośrednictwem s t y l u
za­
kopiańskiego
miało przeważnie charakter mistyczny. Witkiewicz
widział w nim dorobek i syntezę ducha i energii narodowej. Tak pisał
0 tym: „Wyraz styl stał się jakimś symbolem czegoś wyższego ponad bie­
żące współczesne życie, czegoś tajemniczego, nadzwyczajnego, jakiejś
świętości nad świętościami artyzmu" . Dokonywał sakralizacji tej sztuki
poprzez przypisywanie jej prapolskiego lechickiego rodowodu. W stylu
t y m widział odrodzenie kultury narodowej, rdzennego stylu polskiego
„idealne bogactwo naszego społeczeństwa". Jakkolwiek naukowe bada­
nia w rejonie Tatr wywodziły się z programu pozytywistycznego, za­
warte w nich były również koncepcje Chodakowskiego, Surowieckiego
czy Kolberga, a nawet Mickiewiczowskiego mesjanizmu.
Po okresie pewnego kryzysu kultury pod koniec X I X w. posłannictwo
sztuki tworzonej zbiorową pracą, ogólnie symbolizowanej przez styl za­
kopiański, nabrało charakteru mistycznego. Witkiewicz swój racjonalizm
nawiązujący niejednokrotnie do poglądów wybitnego teoretyka kultury
Hipolita Taine'a
znacznie rozszerza, wnosząc m. in. do stosowanego
przez siebie pojęcia rasy p i e r w i a s t e k s o c j o l o g i c z n o - k u l t u r a l n y i d u c h o w y . W ten sposób do przyjętego przez Taine'a po­
jęcia okoliczności nadrzędnych czy czynników zewnętrznych wpływa­
jących na proces dziejowy włącza Witkiewicz kulturowy dorobek, jaki
wytworzył* ,naród polski od prawieków w określonych warunkach i na
zajmowanych przez siebie obszarach, który określa jako „plemienność".
Zbliża to jego koncepcje do znanej doktryny „ducha narodu" albo „du­
cha wieku". W wyborze regionu, którego sztuka awansować by mogła
do rangi narodowej niepoślednią rolę odegrała literatura piękna, która
w kulturze regionu Podhalańskiego widziała zachowaną w pierwotnym
kształcie starodawną sztukę narodu polskiego. Pisze o t y m m. in. Kazi­
mierz Przerwa-Tetmajer: „We wsiach polskich po ciemnych chałupach
mieszkają jeszcze ludzie, co z piastowskich jeszcze czasów nie biorąc
udziału w dziejach wnieśli oni w X X stuleciu odrębne własne polskie
poczucie zdobnicze" .
49

50

51

Mitologizacja wybranych z przeszłości elementów dziedzictwa k u l t u ­
rowego, jak np. odwoływanie się do t r a d y c j i z b ó j n i c t w a , była
czynnikiem nobilitacji górali, której ukoronowaniem było porównanie ich
do herosów epopei homerowskich. W wielu czynnościach górali, tak jak
1 w ich sztuce, widział Witkiewicz s a k r a l n y
r y t u a ł , który był
pomostem łączącym ich nie tylko z kulturą plemienną, którą uważa za
zasadniczy rdzeń kultury narodowej, ale również z siłami transcenden­
tnymi. W koncepcjach Witkiewicza o znaczeniu tradycji ludowych ro4 9

S. W i t k i e w i c z , Tatry w śniegu,

[w:] W kręgu

Tatr,

t. 1, K r a k ó w 1970,

s. 351.
5 0

51

H. T a i n e, O metodzie, Warszawa 1890.
K . P r z e r w a - T e t m a j e r , Bajeczny

świat

Tatr,

Warszawa

1906.

�58

WANDA

PAPROCKA

dzinnych czy plemiennych nawiązujących do idei romantycznych do­
strzec można również wpływ XIX-wiecznych poglądów słowianofilów,
którzy szukając rodowodu Słowian właśnie w architekturze widzieli
oryginalność i rodzimość kultury słowiańskiej .
Nie bez wpływu na podniesienie znaczenia tej ważnej dziedziny k u l ­
tury ludowej miało opublikowanie w 1884 r. przez J. Karłowicza Chaty
polskiej.
Wydaje się, że na takiej interpretacji odrębności kulturowej regionu
podhalańskiego jako najstarszego ogniwa w ciągu rozwojowym polskiej
sztuki ludowej zaważyły koncepcje ewolucjonistyczne. Już w roku 1886
Witkiewicz napisał znamienne zdanie: „Dziś, kiedy bardziej niż kiedy­
kolwiek chodzić by nam powinno o wydobycie i rozwinięcie wszystkich
możliwych, naturalnie dodatnich cech plemiennych, trzeba się i z t y m
zwrócić do ludu, który jeszcze przechował ślady jakichś odrębnych form
piękna" . Plemienność, którą rozumie jako rodzimość czy narodowość,
czyni Witkiewicz k r y t e r i u m
wartościowania
dziedzictwa
kulturowego narodu, widząc w tak wybranej tradycji źródło duchowe,
podnietę dla nowej twórczości. W dorobku artystycznym górali odnajduje
kulturowe znaki rodzime, które mogą doprowadzić do odrodzenia pol­
skiego stylu w kulturze ogólnej.
W myśl tych stwierdzeń sztuka podhalańska nie awansuje do sztuki
narodowej, ale powraca na należne jej miejsce jako nosicielka najstar­
szych tradycji narodowych. Również g w a r ę traktował Witkiewicz ja­
ko jeden ze znaków plemiennej kultury i duchowego życia uznając ją za
wyraz jakiejś „szczególno-magiczno-sakralnej ekspresji". Widział zawar­
tą w niej świadomość plemienną i „zbiorowy znak etniczny, w którym
skrystalizował się duży obszar duszy narodu" . Pisał o niej: „Lud pod­
halański miał jeszcze'jeden skarb, jeszcze jeden środek uzewnętrzniania
duszy, który ma również znamienne cechy starej polskiej kultury i te
same przymioty wielkiego artyzmu — to jest g w a r a " . I dalej: „Mowa
podhalańska nie przeszkadzając literaturze może być dla niej źródłem
ożywczym, kopalnią form świeżych i najczystszych plemiennych pier­
wiastków języka" .
52

53

54

55

56

Z romantycznym nurtem wiązały się jednak koncepcje Witkiewiczow­
skie przede wszystkim przez wspólny cel, jakim było szukanie sposobów
zabezpieczenia p o d s t a w o w y c h
składników
narodowego
b y t u , w tym rzeczywistych wartości kultury ludowej, zachowania bo5 2

Z. K l a r n e r ó w n a , Słowianofilstwo
Warszawa 1926, s. 37.
W i t k i e w i c z , op. cit, s. 11.
Cyt. za J . M a j d a , Góralszczyzna
W r o c ł a w 1979, s. 43, 59.
W i t k i e w i c z , op. cit., s. 91-92.
T a m ż e , s. 94.

w

literaturze

polskiej

lat 1800—1848,

Stanisława

Witkiewicza,

5 3

5 4

5 5

5 6

w

twórczości

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

59

gactwa swej rdzennej tożsamości i potwierdzenie żywotności narodu bez
państwa. Określona sytuacja polityczna wymagała wprowadzenia
do
wszystkich niemal dziedzin życia społecznego narodowych treści. Witkie­
wicz głosząc, że „trzeba przebudować kraj własny, trzeba nadać wszyst­
k i m formom życia narodowe piętno" nawoływał Polaków do jedności.
Również u podstaw jego pionierskiej działalności w zakresie tworze­
nia polskiej sztuki stosowanej tkwiło przeświadczenie, że rodzimy cha­
rakter sztuki użytkowej będzie c z y n n i k i e m s p a j a j ą c y m
spo­
ł e c z e ń s t w o , pozwoli na „wytworzenie idealnych łączników między
duszami ponad przepaściami strasznych materialnych nierówności i prze­
ciwieństw . Wydobycie więc wszystkich ludowych i rodzimych pier­
wiastków kultury, nobilitowanie ich i upowszechnienie miało służyć kon­
solidacji narodu i uodpornieniu go na wynaradawiającą politykę zabor­
ców. To powodowało, że sprawa narodowa stała się osią
regional­
nych zainteresowań.
Rozwijający się ruch regionalny na t y m
terenie był oparciem dla badań nad k u l t u r ą podhalańską, a założone
w 1873 r. Towarzystwo Tatrzańskie program swój w zakresie etnografii
realizowało w myśl idei Witkiewiczowskich. Koncepcje o narodowym cha­
rakterze stylu zakopiańskiego prowadziły niektórych badaczy do poszu­
kiwań jego śladów na innych terenach Polski przede wszystkim w ar­
chitekturze ludowej i małomiasteczkowej (m. in. В. Kondr ato wieżowa,
E. Radzikowski, K . Mokłowski, M . Brensztein).
Tradycja, której nosicielem jest lud, traktowana była jednak nie
w kontekście całokształtu jego kultury, ale jako wieczne, niezmienne pier­
wiastki, „czysta" dusza chłopa. Prowadziło to do dość swobodnego trak­
towania przede wszystkim głównego przedmiotu zainteresowań — sztuki
ludowej (głównie zdobnictwa i architektury) w procesie jej przetwarza­
nia i adaptacji do stylu narodowego.
Neoromantyzm w swojej warstwie ideologicznej i patriotycznej zna­
lazł wyraźne odbicie w kształtowaniu podstawowych celów i zadań ludo­
znawczych. Poza wspomnianym już Słowem wstępnym
zamieszczonym
w 1895 r. w pierwszym numerze „Ludu", podobne treści zawarte zostały
w referacie wygłoszonym na Walnym Zgromadzeniu Towarzystwa w dniu
30 marca 1908 r. W zajmowaniu się ludoznawstwem autor widzi misję
dziejową głosząc, że:
5 7

5 8

„...tradycja ludowa i pieśń ludowa jest cząstką tradycji i poezji narodowej,
jednym ze skarbów «narodowego pamiątek kościoła», jedną ze świętości w «arce
przymierza między dawnymi i młodszymi laty». I oto pierwsza przyczyna, dla
której zajmiemy się ludoznawstwem. Im lepiej poznamy lud nasz, tym w i ę c e j
przekonamy się, że to wszystko, co w nim jest, to kość z kości naszych, to krew
6 7

S. W i t k i e w i c z , Listy o stylu zakopiańskim
1892-1913, w s t ę p i opr. M. J a ­
giełło, K r a k ó w 1979, s. 17.
S. M a t u s i a k , Dlaczego zajmujemy się ludoznawstwem, „Lud", t. 14: 1908,
s. 1-5.
5 8

�60

WANDA

PAPROCKA

z krwi naszej, że w y r o ś l i ś m y z jednego ojca i z jednej matki, że my wszyscy
jedna rodzina, że my wszyscy jedno".

W artykule Od Redakcji
tomu „Ludu" czytamy:

w dwunastą rocznicę wydania pierwszego

„Chcielibyśmy około «Ludu» skupić sporo szczerych wielbicieli rodzimej myśli
wszystkich tych, którzy w ludzie polskim widzą rękojmię naszej narodowej od­
porności i zaranie lepszej doli Ojczyzny" ... „Niech się rozpocznie mrówcza praca
po siołach w zaściankach i zapadłych kątach i niech nam wszystkim promienieje
i przyświeca hasło «Z ludu przez lud do Polski»".

Równolegle do istniejącego, omówionego powyżej, nurtu intelektual­
nego (w kręgu oddziaływania którego znalazło się także ludoznawstwo)
kształtującego określone postawy wobec tradycji, rozwijały się w t y m
okresie poglądy na kulturę ludową i zawarte w t y m pojęciu treści, u pod­
staw których leżało zrozumienie s i ł y s p o ł e c z n e j i p o l i t y c z ­
n e j , jaką reprezentowali twórcy i nosiciele tej kultury — chłopi. Wzrost
świadomości społecznej i politycznej stymulowany rozwojem oświaty
i czytelnictwa na wsi oraz rodzący się ruch ludowy znajdują odbicie
w postawach reprezentatywnych dla n a r o d o w o - p a t r i o t y c z n e ­
g o n u r t u p u b l i c y s t y c z n e g o przełomu X I X i X X w. Konfron­
tuje on fikcyjne bądź rzeczywiste wartości gwarantujące trwałość bytu
narodowego z programem przyszłej restytucji państwowości polskiej.
Obraz przyszłego odrodzenia Polski drogą adaptacji i upowszechnienia
chłopskich postaw narodowych wymagał odwoływania się do tradycji.
Już nie w walce o zachowanie narodu w warunkach niewoli, ale o włą­
czenie potencjału polityczno-społecznego i kulturowego reprezentowanego
przez chłopów do zintegrowanych dążeń niepodległościowych. Jan Mo­
lenda pisząc o kształtowaniu się nowoczesnej
świadomości narodowej
chłopów wyróżnia dwa podstawowe etapy:
„Pierwszy —. to uświadomienie sobie związków z ojczystym językiem, zwy­
czajami i obyczajami, z polską kulturą i narodem. Drugi zaś •— to uświadomienie
sobie potrzeby istnienia w warunkach niewoli czy odzyskania w ł a s n e g o państwa.
Pierwszemu etapowi odpowiada walka z uciskiem narodowym o zachowanie
i utrzymanie odrębności narodowej, drugiemu — dążenie i walka o odbudowę
niepodległego państwa polskiego. W konkretnej historycznej rzeczywistości etapy
te [zwłaszcza w drugim stadium] wzajemnie na siebie zachodzą dopełniając
się" .
E9

Znajduje to odbicie w ostatnim dwudziestoleciu X I X w. w czaso­
pismach zarówno przeznaczonych dla wsi, jak „Przyjaciel Ludu", „Zo­
rza" (wychodząca od 1866 г.), „Gazeta Świąteczna" (od 1881 г.), „Wie­
niec", „Pszczółka", „Chłopska Sprawa" i in., czy jak „Głos" lub „Kryty-

5 9

J . M o l e n d a , Chłopski
ruch polityczny cd przełomu
XIX i XX w. do
listopada 1918 г., [w:] Historia chłopów
polskich, Warszawa 1972, s. 463-567.

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

61

ka" przeznaczonych dla inteligencji, reprezentujących nurt postępowej
publicystyki, która właściwie oceniała doniosły dla rzeczywistości wiej­
skiej przełomu X I X i X X w. fakt tworzenia się ruchu ludowego. Rola
prasy w warunkach polskich była szczególnie ważna, bo — jak pisze
M. Szulczewski — poza zadaniem łącznika między ludźmi mówiącymi
i czującymi po polsku pełniła ona funkcje sprawowane normalnie przez
organa władzy, czynnie szerząc idee polskie, troszcząc się o sprawy
oświaty, literatury i kultury. Znajdowały w prasie tej wyraz założenia
ideowe i programowe powstających partii i organizacji chłopskich, jak
Związku Stronnictwa Chłopskiego, Stronnictwa Ludowego, Związku
Młodej Polski Ludowej i innych. Była ona zresztą w wielu przypadkach
przez te partie .powoływana.
60

Nie zajmując się w obecnym opracowaniu charakterem ideowym pra­
cy politycznej, której poświęcono szereg omówień (m. in. J. Molenda,
H . Brodowska, L . Tatarowski), pragnę zwrócić uwagę na znaczenie tej
publicystyki w rozwoju narodowej i społeczno-kulturowej samowiedzy
chłopów, która pozwoliła im na ustosunkowanie się do własnej kultury
i zawartych w niej wartości. Równocześnie celem tej publicystyki było
kształtowanie w świadomości innych warstw społecznych wyobrażeń o po­
siadanych przez lud wartościach, które pozwalają mu odegrać decy­
dującą rolę w strukturze nowoczesnego narodu. Jak pisze Lesław Tata­
rowski „...kojarzenie przez publicystykę inteligencką przełomu X I X
i X X w, wzorca cnót obywatelskich chłopa z ideą narodu stanowiło [też]
nieodłączny składnik ówczesnej teorii historycznej misji włościaństwa" .
Towarzyszyła temu walka z zaborcą o świadomość narodową chłopa pro­
wadzona przez towarzystwa oświatowe, pisma ludowe, politycznych dzia­
łaczy ludowych.
61

Niewątpliwie oddziaływanie ruchu młodopolskiego na publicystykę
tego okresu znajduje wyraz w wystąpieniach
gloryfikujących
w a r s t w ę c h ł o p s k ą kosztem innych warstw społecznych. Wystę­
pują też w nich reminiscencje X I X w. twierdzeń o wartościach reprezen­
towanych przez chłopa i potrzebie czerpania z tego samego źródła, z któ­
rego z początkiem X I X w. odrodziła się polska poezja. W t y m okresie nie
odnosi się to jednak wyłącznie do treści kulturowych zawartych w ich
, rodzimości", ale przede wszystkim do w a r t o ś c i
patriotyczno-obywatelskich.
;

„...wyższe klasy, podległe ustawicznym w p ł y w o m obcym, mieszające s w ą krew
z krwią obcych, każące swego ducha pierwiastkami obcej kultury, zasklepiające
się w klasowych swych interesach... posiadają najmniej tradycyjnego poczucia,
najsłabszą tradycję narodową, lud z konieczności ma jej najwięcej i w stopniu

8 9

M. S z u l c z e w s k i , Prasa i społeczeństwo,
Warszawa 1964, s. 21.
L . T a t a r o w s k i , Poglądy
na ludowość
w czasopiśmiennictwie
młodopol­
skim, Warszawa — Wrocław 1У79, s. 33.
8 1

�62

WANDA

PAPROCKA

najwyższym"; i dalej: „Lud jest wyrazicielem prawdziwie narodowych
bieg życia umacnia je w nim i pogłębia" .

tradycji...

62

Bliskie rozwiniętym w kilkanaście lat później i d e o m
agraryzm u było podkreślenie wpływu pracy fizycznej na roli, kontaktów z przy­
rodą, stosunków i związków istniejących w ramach społeczności wiejskiej,
na wysoką moralno-etyczną postawę ludności chłopskiej.
Tak jak dawniej tradycyjnych wartości narodowych szukano w du­
chowej sferze życia wiejskiego, przy czym dla zachowania „nieskażo­
nych" wartości rodzimych proces transmisji nie wymagał świadomego,
twórczego udziału ludu, tak obecnie niezbędna była ś w i a d o m a
po­
s t a w a c h ł o p a w stosunku do przypisywanych mu ról i zadań spo­
łecznych czy politycznych.
O ile p u b l i c y s t y k a
inteligencka
związana z ideologią
ludowo-narodową miała za zadanie konstruowanie pewnego modelu k u l ­
tury ludowej ze względu na doraźne działanie i potrzeby inteligencji po­
dyktowane jej racjami narodowymi, a w przypadku sztuki ludowej i am­
bicjami artystycznymi, to p r a s a c h ł o p s k a dążyła do rozwoju samowiedzy historycznej, społecznej i politycznej chłopów.
Ponieważ zainteresowania publicystyczne społeczeństwem chłopskim
koncentrowały się na zagadnieniach społecznych i politycznych, w n a w i ą ­
zaniu do tradycji tej warstwy oceniano i wartościowano te jej elementy,
które przyjęte i wprowadzone do" kultury ogólnonarodowej służyłyby
umocnieniu i wzbogaceniu tych sfer życia narodu. Nawiązywano do t r a ­
d y c j i p r a c y występującej na wsi „w formie najpierwszej, przyro­
dzonej niejako, pracy około ziemi", z w i ą z k ó w
międzyludz­
k i c h wykształconych w ramach społeczności wiejskiej znajdujących
wyraz również i we wspólnej pracy, t r a d y c j i w s p ó l n o t y w za­
kresie wiary i obyczaju uodporniających tak skutecznie na politykę w y ­
naradawiającą zaborców. Odwoływano się nawet do „kmiecej gospodar­
ności" ostatniego Piasta, po którym lud wiejski te tradycje przejął .
63

Znaczną rolę w uwierzytelnieniu apriorycznie przejmowanego faktu
dojrzewania narodowego i kulturalnego chłopa stała się pisana l i t e r a ­
t u r a l u d o w a . Pomimo że bezpośrednie uczestnictwo warstwy chłop­
skiej w życiu kulturalnym narodu było udziałem tylko jednostek, ich
autentyzm dawał im znaczną moc oddziaływania.
Do grona tych ludzi, których udział w kształtowaniu poglądów na k u l ­
turę ludową i tradycję był szczególnie znaczny, należał Władysław Or­
kan. Zarówno w swojej działalności literackiej, jak przede wszystkim
publicystycznej nawiązywał do idei Witkiewiczowskich wychodząc jednak
poza zagadnienia sztuki ludowej w szeroką sferę problematyki społecz6 2

6 3

s. 233.

J a n St., Zycie i lud, „Głos", nr 21: 1897, s. 505; nr 22: 1897, s. 529-530.
W. G o s t o m s к i, Problemat pracy polskiej, „Sfinks", t. 14: 1911, z. 5»

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

63

nej. Widział kulturotwórczą rolą ludu i w myśl zachowania reprezento­
wanych przez lud wartości rozwijał koncepcje r e g i o n a l i z m u p o d ­
h a l a ń s k i e g o . Szczególnie ważne są jego poglądy na rozbudzenie
świadomości narodowej wśród ludności góralskiej i poczucia więzi z ca­
łym narodem jako jedną wspólnotą, a także na obowiązki, jakie z tej
wspólnoty wynikały. W braku poczucia własnej wartości, która wiązała
się z odrębnością nie tylko w zakresie kultury materialnej, społecznej
czy duchowej, ale także psychicznej, w braku poczucia godności i dumy
stanowej widział Orkan przyczyny tak negatywnego zjawiska, jakim by­
ło odchodzenie inteligencji pochodzenia chłopskiego od środowiska wiej­
skiego. Przyczynę tego stanu rzeczy widział w nikłości tradycji histo­
rycznej ludu. W analogii do tradycji szlacheckiej, która wyrosła z pamięci
o przodkach, ich zasługach w życiu publicznym, w odniesieniu do t r a ­
dycji chłopskiej uznawał potrzebę skonkretyzowania pamięci ,,o jego
rodowej pradawności", o wiekowym związku z uprawianym, potem dzia­
dów, pradziadów przesiąkłym, skrawkiem ziemi". Żywy związek z prze­
szłością bytowania wiejskiego niesie dla potomnych — zdaniem Orka­
na — siłę odrodczą, pozwala i n i na poczucie „odrębnej istotności swojej
wzięta w siebie tradycja ojców" .
64

W nawiązaniu do młodopolskich koncepcji głosi o d r o d z e n i e k u l ­
tury narodowej
p r z e z l u d . Realizm spojrzenia na rzeczywi­
stość wiejską każe jednak Orkanowi przyjąć, że dopiero kultura ludowa
oczyszczona z nalotów, reprezentowana przez tych, którzy — jak sam
określa — utrzymali w sobie duszę rasową, a w niej wysokie pierwiastki
cywilizacyjnego rozwoju, może „pójść w górę, rozwinąć się w kwiat
wielkiej kultury narodowej, godnej zająć miejsce w dorobku wszechludzkim". Stwierdzenie to wyraźnie nawiązuje do myśli romantycznej.
To właśnie Cyprian Kamil Norwid w Promethidionie pisał: „Podnosze­
nie ludowych natchnień do potęgi przenikającej i ogarniającej ludzkość
całą, podnoszenie ludowego do ludzkości..."
W tych wszystkich słowach Orkana uwidacznia się tak charaktery­
styczny dla pisarzy pochodzenia chłopskiego s y n k r e t y z m ś w i a ­
t o p o g l ą d o w y kształtowany w określonej atmosferze intelektualnej,,
ale pozostający równocześnie pod silnym wpływem realiów życia wła­
snego środowiska. A Strug pisze o tym: „Ten rzadki dar łączenia poe­
tycznego światopoglądu z realizmem w przedstawianiu samej rzeczy,
nigdy nie zawodzi Orkana. Jego to dziedzictwo. Orkan niesie je w swo­
jej k r w i chłopskiej" .
To silne związanie ze środowiskiem wiejskim określa drogę Orkana
do realizacji jego idei. Staje się nią ruch regionalny. Orkanowi zawdzię­
cza Podhale utworzenie r e g i o n a l n e j i d e o l o g i i , która jednak
6 5

66

6 4

6 5

6 6

W. O r k a n , Listy ze wsi, Warszawa 1946, s. 185.
С. K . N o r w i d, Promethidion, K r a k ó w 1934, s. 522.
T. G a ł e c k i , W. Orkan: W roztokach, „Ogniwo", nr 14: 1903, s. 350.

�64

WANDA

PAPROCKA

związana była silnie z przyjętą ówcześnie koncepcją narodowości jako
sumą owych wspólnych znamion fizycznych i duchowych, wyrosłych na
podstawie jedności struktur i służących im urządzeń, jedności tradycji
w mniejszym lub większym stopniu obecnej w świadomości. Suma zna­
mion wspólnych, a więc c z y n n i k ś w i a d o m o ś c i , musiał w tak
pojmowanym ruchu regionalnym odgrywać podstawową rolę.
Pierwszym krokiem w rozwoju tego ruchu było powołanie w 1904 r.
Związku Górali. Cele, jakie stawiał sobie Związek, świadczyły o pew­
nym zainteresowaniu środowiska górali własną kulturą. Wzywały one
członków nie tylko do szerzenia oświaty, ale także postulowały rozwój
stylu zakopiańskiego oraz materialnego i duchowego dorobku kultury
regionalnej. Szerszego zasięgu ruch ten nabrał w związku z organizo­
wanymi Zjazdami Podhalan, z których pierwszy odbył się w Zakopa­
nem w 1911 r. oraz ukazaniem się pierwszego numeru „Gazety Podha­
lańskiej" pod redakcją Feliksa Gwiżdżą. W Słowie wstępnym
do pierw­
szego numeru pisał Orkan:
„Jest nas górali wszystkich co się w Polsce rachujemy okolo pół miliona...
Jest nas narodu mnogo, aleśmy nieświadomi swych sił, zatraceni, jak te owce
po uboczach — i nie wiedzący gdzie, jak, ku jakiej stronie się miarkować. Nie
wiemy nawet nic o sobie, o swej niedawnej przeszłości... Ten wszystek naród
skupić, pod jednym hasłem Podhalan zjednoczyć, iżby się ocknął ze spania, iżby
się odgiął w swej dumie, wyprościł, iżby wyszedł na jaw Polsce odrębny a w s p ó ł ­
tworzący — to jest pierwszym zadaniem «Gazety»".

Dla Witkiewicza rozstrzygającym czynnikiem życia zbiorowego nie
były formy urządzeń, instytucje, „tylko stan dusz ludzkich danego spo­
łeczeństwa". Ten stan dusz ludzkich ukryty w tradycji i historii danej
zbiorowości należy, jak rozwijał tę myśl Orkan, wydobyć, jak „ten ton
odrębny przeszłości rzucić go na ekran przyszłości jako hasło..."
To pozwoliłoby jego zdaniem społeczności chłopskiej przezwyciężyć
poczucie braku udziału we współtworzeniu historii narodowej. Budzenie
a k t y w n e g o jak również s e l e k t y w n e g o i w a r t o ś c i u j ą c eg o stosunku do dziedzictwa kulturowego własnej grupy leżało u pod­
staw rozwijanego przez Orkana regionalizmu w pierwszych latach
X X w.
Kryterium wartościowania było w znacznym stopniu natury etycz­
nej. Pisał o tym: „Charakter, prawość i duma rodowa pozwala ci utrzy­
mać w sobie rasową odrębność i cnoty chłopskie: tężyznę, gospodarność
obywatelską, staranność o dobro gromadzkie, o ład i rodzimy styl
w wielkim domostwie Rzeczypospolitej" .
Ta zawarta w słowach Orkana wiara w twórcze wartości ludu wiej­
skiego bliska była ideologii rozwijającego się r u c h u l u d o w e g o ,
który dążył do wyzwolenia tych wartości odśrodkowo, siłami samej wsi.
67

6 7

Cyt. za S. P i g o n i e m ,
1939, s. 129.

Na drogach i manowcach

kultury

ludowej,

Lwów

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

65

Zapis docenionych już przejawów chłopskiej kultury znajduje się w i n ­
nych też dziełach twórców młodopolskich. Dlatego główni działacze i pu­
blicyści „Zarania", inspiratorzy programów związków młodzieży wiej­
skiej, częstokroć powoływali się na Kasprowicza, Reymonta, Żeromskie­
go, czyniąc ich patronami swych organizacji. Z dorobku dramaturgicz­
nego L . Rydla korzystały jeszcze przed odrodzeniem Polski pierwsze
koła młodzieży wiejskiej próbując w swojej pracy teatralnej nawiązać
do wątków ludowych .
Nie można pominąć również roli, jaką w kształtowaniu się stosunku
do kultury ludowej odegrały organizowane na wzór uniwersytetów l u ­
dowych typu grundtvigowskiego szkoły rolnicze. Nazwę taką przyjmuje
ze względu na sytuację polityczną kraju zorganizowana w 1900 r. przez
J. Dziubińską szkoła w Pszczelinie, w 1905 r. w Kruszynku, w 1909 r.
w Gołotczyźnie. Już w pierwszych ich programach widać wyraźnie na­
wiązywanie do i d e i n e o r o m a n t y c z n y c h w płaszczyźnie teore­
tycznej i równocześnie do p r a k t y k i s p o ł e c z n e j rozwijanej przez
ruch ludowy, w sferze obyczajowej do tradycyjnych form obrzędowych
i zwyczajowych rodziny chłopskiej, do form organizacji samorządowych
kształtujących postawy społeczne. W działaniu zawodowym dążono do
rozwoju rzemiosła i sztuki ludowej współpracując z Towarzystwem Po­
pierania Przemysłu Ludowego .
Wydaje się, że przedstawiony materiał pozwala stwierdzić, że w tym
okresie w stosunku do kultury ludowej mamy do czynienia zarówno ze
wzrostem ideowej aktywności środowisk inteligenckich, które z trady­
cji ludowej budowały m i t o l o g i ę s p o ł e c z n o - n a r o d o w ą , jak
i z przeciwnymi tym teoriom mesjanizmu chłopskiego — działaniami
radykalizujących odłamów ruchu ludowego. Obok dążeń do pełnego
uczestnictwa warstw ludowych w życiu kulturalnym narodu pojawiały
się u t o p i e r u s t y k a l n e , idealizujące wybrane tylko regiony tra­
dycji społeczności wiejskiej i twórczości folklorystycznej. Niezależnie
jednak od charakteru ideologii eksponującej chłopski potencjał politycz­
ny, społeczny i kulturowy, cechą wyróżniającą ludowość była potrzeba
znalezienia skutecznych metod i sił do reaktywowania a u t o n o m i c z ­
n e g o b y t u n a r o d o w e g o . Ta nadrzędna funkcja ludowości, z któ­
rą mamy do czynienia przez cały wiek X I X , w tym okresie realizuje się
wielopłaszczyznowo, wychodząc poza tak charakterystyczną dla I po­
łowy X I X w. sferę rozważań historyczno-literackich w sferę konkretnych
działań politycznych, społecznych i kulturalnych, wspartych szeroką
działalnością publicystyczną i rozwijającymi się studiami naukowymi.
68

69

r 8

A. L e c h , Tradycyjna kultura ludowa w programach i działalności
polskich
związków
młodzieży
wiejskiej w okresie II Rzeczypospolitej,
„Acta Universitatis
Lodziensis", nr 39: 1978, s. 45.
T. W i e c z o r e k , Zarys dziejów
szkolnictwa rolniczego w Polsce do 1939 г.,
Warszawa 1968.
6 9

S — E t n o g r a f i a P o l s k a , t.

26/2

�66

WANDA

PAPROCKA

Angażując znacznie szersze kręgi społeczne zaczyna obejmować przede
wszystkim samo ś r o d o w i s k o w i e j s k i e , które z przedmiotu do­
ciekań badawczych staje się siłą dążącą do samookreślenia, które pozwo­
liłoby na świadome współuczestniczenie w procesach kulturotwórczych.
Dla kształtującego się w tym okresie stosunku do kultury ludowej
ważny jest również fakt, że koniec X I X w. stanowił w polskiej myśli
kulturowej okres szczytowy nasilenia procesu konfrontacji dwu wzorów
kultury: t r a d y c y j n e g o , z i e m i a ń s k o - w i e j s k i e g o i m i es z c z a ń s k o - u r b a n i s t y c z n e g o . Antyurbanizm występuje w ca­
łej ideologii ruchu młodopolskiego, co siłą rzeczy kieruje jego uwagę
ku wartościom i treściom reprezentowanym przez tradycyjną kulturę
ludową. W ideologii tej zawarte są nie tylko reminiscencje teorii Rous­
seau, ale przede wszystkim francuskich socjologów Gabriela Tarde'a
i Luisa Proala, do których nawiązuje w swoich poglądach m.in. Krzy­
wicki.
Opozycja wobec kultury miejskiej powstaje nie tylko w środowiskach
inteligenckich, ale również w społeczności wiejskiej; istniejące przez
długi okres proste dychotomiczne mniemanie o strukturze społecznej
rozszerzone zostaje o konflikty wynikające z opozycji między miastem
a wsią.
W negatywnej ocenie kultury miejskiej zawierał się protest prze­
ciwko ujemnym skutkom urbanizacji i industrializacji, a więc protest
przeciwko szeroko pojętym zmianom. W tej sytuacji za wzór stawiano
tradycjonalizm wiejski reprezentujący wartości trwałe, niejako sterylne
w swoich treściach narodowo-etnicznych, które (jak widział to Witkie­
wicz) kształtowały naszą odrębność wśród plemion słowiańskich. W po­
szukiwaniu tych nieskazitelnych elementów dziedzictwa kulturowego
wsi dojrzeć można nawiązanie do teorii dwu kultur występującej w po­
glądach Dołęgi-Chodakowskiego i Brodzińskiego, w których przeciwsta­
wiano kosmopolityzmowi kultury szlacheckiej i mieszczańskiej trady­
cyjną kulturę wiejską nie skażoną wpływami obcymi.

Ванда Папроцка

НАРОДНАЯ ТРАДИЦИЯ В ГУМАНИТАРНОЙ МЫСЛИ И ИДЕЕ НАРОДА

X I X ВЕКА

Резюме
В статье рассматривается процесс образования взглядов на народную традицию в X I X
веке в период, когда создавалось понятие народа как единства всех его общественных слоев.
Основной исследовательский вопрос, выдвинутый в статье, касается критериев отбора из
совокупности культурного наследия народа тех элементов и явлений, которые, подвергаясь
отбору и оценке, составили понятие народной традиции. В статье сосредоточено внимание
на вопросе оценки культурного наследия крестьянства, производившейся другими общест-

�TRADYCJA LUDOWA W MYSLI

HUMANISTYCZNEJ

67

венными прослойками вовне сельской среды. В поисках генезиса взглядов на народную
традицию автор следит за процессом образования народной традиции, начиная с периода
Просвещения и Романтизма.
В первой части статьи рассматривается отношение к народной традиции в гуманитар­
ной мысли первой половины X I X века. Автор отмечает в нем отражение как общеевропей­
ских идеологических течений Просвещения и Романтизма, так и определенных политичес­
ких и общественных условий, существующих в стране, лишенной независимости. Автор
рассматривает взгляды ведущих историков этой эпохи, равно как и исследователей народ­
ной культуры на роль и значение крестьянства в образовании народной культуры. Обра­
щают на себя внимание три основных фактора, образующие отношение к народной тради­
ции: ]) необходимость сохранить прошлое ради будущего, 2) защиту преемственности тра­
диции как гаранта будущего народного существования, 3) апофеоз славянского прошлого
и самобытного творчества как носителя национальных элементов.
Во второй части работы исследованы взгляды на народную традицию в период Пози­
тивизма и Неоромантизма. Указано влияние этих течений на отношение к народной тради­
ции, причем отмечается факт заметной связи в трактовке народной культуры с гуманитар­
ной мыслью эпохи Возрождения и Романтизма. Далее анализу подвергаются взгляды на
народную традицию главных представителей позитивистского и неоромантического те­
чений, а также программы народоведческих исследований, выполнявшиеся О. Колбергом
и исследователями, состредоточившимися вокруг созданного в то время Польского Наро­
доведческого общества.
Было обращено внимание на роль крестьянских организаций и публицистику этого
периода в формировании взглядов на народную традицию. Отмечен рост идейной активнос­
ти интеллигентских кругов, создававших из народной традиции общественно-национальную
мифологию, и противоположные этим теориям крестьянского мессианства действия ради­
кальных групп народного движения.
Подобным образом как в I половине X I X века, так и в этот период в народной традиции
искали действенные методы и силы для автономного восстановления существования нации.
Во I I половине X I X века эта идея осуществлялась в многоплановом порядке, с выходом
за столь характерные для I половины X I X века пределы историко-литературных рассужде­
ний в область конкретных политических, общественных и культурных действий, поддержан­
ных широкой публицистической деятельностью и развивающимися научными исследо­
ваниями. В эту деятельность вовлекается уже и сама сельская среда, которая из предмета
исследований становится силой, стремящейся к общественному и национальному само­
определению. Это позволяет крестьянству сознательно соучаствовать в процессе развития
национальной культуры.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11151" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11129">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dace5eb8837f1ac1bdb459b5bbf293a0.pdf</src>
        <authentication>f105d8c1ef9c2b024e3bb4f6ba3419bf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132969">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:575</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132970">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132971">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:525</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132972">
                <text>Warunki rozwoju wiejskich ośrodków handlowych na terenach północno-wschodniego Mazowsza w XIX w. (na przykładzie miasta Myszyńca) / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132973">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.196-207</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132974">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132975">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132976">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132977">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132978">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132979">
                <text>WANDA

PAPROCKA

WARUNKI
ROZWOJU
W I E J S K I C H OŚRODKÓW
HANDLOWYCH
N A T E R E N A C H PÓŁNOCNO-WSCHODNIEGO M A Z O W S Z A W X I X w.
(NA PRZYKŁADZIE M I A S T A MYSZYÑCA)
Proces kształtowania się k u l t u r y w s i k u r p i o w s k i e j jest bardziej zło­
żony, niż sugerują to niektóre dawniejsze prace . W w i e l u z n i c h z w r a ­
cano specjalną uwagę na zagadnienie odmienności dróg r o z w o j u t e r e ­
nów Puszczy Zielonej w stosunku do i n n y c h regionów k r a j u . Prowadziło
to w konsekwencji do r o z p a t r y w a n i a h i s t o r i i K u r p i o w s z c z y z n y j a k o
procesu przebiegającego w izolacji bez powiązania z ogólnym układem
stosunków gospodarczo-społecznych k r a j u . N a t u r a l n i e można p r z y t o ­
czyć szereg argumentów d l a uzasadnienia takiego stanowiska, uspra­
wiedliwionego różnicami zaobserwowanymi zarówno w w a r u n k a c h
zewnętrznych, w j a k i c h przebiegały badane procesy (geograficznych,
k l i m a t y c z n y c h , glebowych itp.), j a k też w i n n y m stopniu zasiedlania
i zagospodarowania w stosunku do reszty k r a j u w okresie gospodarki
pańszczyźnianej. S k u t k i t y c h różnic specjalnie żywo zaznaczyły się
w okresach przełomów gospodarczo-społecznych. N i e dały jednak p o d ­
staw do w y p r o w a d z e n i a wniosków o całkowitej odrębności dróg roz­
w o j u K u r p i o w s z c z y z n y i i c h zupełnej izolacji w stosunku do i n n y c h
regionów k r a j u . Przeciwnie, na przykładzie r e g i o n u k u r p i o w s k i e g o
możemy nieraz lepiej niż na i n n y c h terenach odczytać ogólne prawidło­
wości procesu historycznego, nie przebiegającego przecież . w sposób
j e d n o l i t y na całym obszarze P o l s k i .
1

W t o k u badań k u l t u r y w s i k u r p i o w s k i e j , podjętych przez Zakład
I H K M P A N , uległo analizie i r e w i z j i w odniesieniu do terenów Puszczy
Zielonej samo pojęcie odrębnego regionu etnograficznego, które było
p u n k t e m wyjścia d l a badań n a d t y m terenem w okresach dawniejszych

1

Por. J . R u d n i c k a , L . M. S z w e n g r u b ,

ne w XIX
Zielonej,

i XX

wieku

[w:] Kurpie.

dotyczące historii
Puszcza

Zielona,

kultury

Ważniejsze
wsi terenów

W r o c ł a w 1962.

pozycje
kurpiowskich

bibliograficz­
Puszczy

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

197

i którego przyjęcie sugerowały różnice w stosunku do reszty k r a j u
w dziedzinie gospodarczej i k u l t u r o w e j . J a k pisze w t o m i e I
Kurpie.
Puszcza
Zielona
A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , „odnajdywana przez nas na
przełomie X I X i X X w., nieraz świadomie p o d t r z y m y w a n a i r e a k t y w o ­
wana jeszcze do n i e d a w n a t r a d y c j a różnych regionów etnograficznych
jest t u (jak i gdzie indziej) tradycją podziału, j a k i prowadził i u g r u n t o ­
wał na długi czas w okresie t z w . f o l w a r k u pańszczyźnianego ustrój
feudalny. A l e i w t e d y a n i królewszczyzna, jaką była w t y m okresie
Puszcza Zielona, a n i też biskupszczyzna, t e r e n y posiadłości biskupów
płockich w t z w . Puszczy Białej, nie stanowiły terenów izolowanych od
całej reszty z i e m i m a z o w i e c k i e j " .
2

Rozpatrywanie t r a d y c y j n y c h składników k u l t u r y l u d o w e j jako w y ­
znaczników historycznego zróżnicowania k r a j u n a regiony historyczno- k u l t u r o w e może być u s p r a w i e d l i w i o n e , o i l e pozwala ono na s k o n t r o l o ­
w a n i e wniosków uzyskanych na drodze i n n y c h badań, a dotyczą­
cych ogólnych prawidłowości r o z w o j u społecznego i r o z w o j u k u l t u r y
badanych regionów w powiązaniu z szerszym tłem przemian społeczno -gospodarczych k r a j u . A n a l i z a t a k a m u s i wziąć p o d uwagę ogólne p r a ­
widłowości r o z w o j u k u l t u r y w r a m a c h f o r m a c j i gospodarczo-społecz­
nych.
W związku z t y m wydawało się słuszne uzupełnić prowadzone obecnie
studia n a d regionem analizą r o l i , jaką w przemianach gospodarczych
w s i terenów Puszczy mogły odgrywać większe i mniejsze ośrodki w y ­
m i a n y . Przedstawione poniżej u w a g i dotyczą jednego z najstarszych
ośrodków życia gospodarczego na K u r p i a c h — Myszyńca, w okresie roz­
w o j u na t y c h terenach gospodarki towarowo-pieniężnej. Przytoczone
w a r t y k u l e t y m źródła oświetlają t e n proces na przestrzeni k i l k u d z i e ­
sięciu l a t od przełomu w i e k u X V I I I / X I X .
1

U w a g i te chcę przedstawić jako przyczynek do poznania r o l i małych
osad i miasteczek w procesie kształtowania się r y n k u wewnętrznego,
wyznaczającego w różnych okresach nowe granice t z w . regionów etno­
graficznych. Koniec w i e k u X V I I I był okresem dużych z m i a n w zakre­
sie stosunków polityczno-gospodarczych panujących w Puszczy K u r ­
p i o w s k i e j . Trwające stosunkowo krótko, bo od r o k u 1795 do 1807 ( t j . do
u t w o r z e n i a Księstwa Warszawskiego),
panowanie pruskie przyniosło
zmiany w s t r u k t u r z e gospodarczej Puszczy. Główny k i e r u n e k t y c h
z m i a n wiązał się z likwidacją b a r t n i c t w a j a k o jednej z f o r m gospodarki
leśnej oraz związanych z tą gałęzią gospodarki d a w n y c h przepisów
p r a w n y c h i zwyczajów. P o l i t y k a rządu pruskiego włączała K u r ­
piowszczyznę w ogólny p l a n p r z e b u d o w y gospodarczej państwa p r u s 2

Kurpie.

Puszcza

Zielona,

W r o c ł a w 1962, s. 32.

�198

W A N D A

P A P R O C K A

kiego. Przystosowanie rzek k u r p i o w s k i c h do t r a n s p o r t u , l i k w i d a c j a k o ­
rzystających z i c h wód młynów i t p . były etapami realizacji t y c h
planów .
Proces e l i m i n a c j i zajęć związanych z gospodarką leśną, przyśpieszony
niewątpliwie rozporządzeniami władz p r u s k i c h , s w o i m i początkami
sięga okresów wcześniejszych. Rozwój r o l n i c t w a na t y c h terenach
i z m i a n y zachodzące w obrębie samego środowiska geograficznego (m. i n .
na s k u t e k postępującego k a r c z u n k u puszczy) musiały prowadzić do
ograniczenia zajęć leśnych jeszcze przed wprowadzeniem
wspomnia'n y c h rozporządzeń p r a w n y c h . Dotyczyło to nie t y l k o b a r t n i c t w a , ale
i i n n y c h działów gospodarki leśnej.
Jeszcze przed okresem rządów p r u s k i c h wyłoniła się konieczność
l i k w i d a c j i kuźnic k u r p i o w s k i c h , których działalność z p u n k t u widzenia
gospodarczego stała się nieopłacalna. Podkreśla t o l u s t r a c j a starostwa
ostrołęckiego z r o k u 1 7 8 9 w stosunku do kuźnic w Olszówce, Czarnot r z e w i u , Lelisie. Stwierdzano w n i e j , że b r a k b o r u i lasu oraz potrzeb­
n y c h do p r o d u k c j i zasobów r u d i niska wartość o t r z y m y w a n e g o su­
rowca zmusza do l i k w i d a c j i kuźnic w j a k najkrótszym czasie. Równo­
cześnie lustracja, podając szczegółowy w y k a z w s i wraz z ilością
mieszkańców i wielkością opłacanych czynszów, a nawet opisem śro­
dowiska geograficznego każdej z n i c h , wskazuje wyraźnie na s t a b i l i ­
zację stosunków r o l n i c z y c h na t y m terenie. Rozwój r o l n i c t w a , j a k już
podkreślano powyżej, wpływa na zmianę warunków n a t u r a l n y c h
Puszczy, a co za t y m idzie i na wykształcenie się j e j nowego m o d e l u
gospodarczego, n i e uwzględniającego zajęć związanych z gospodarką
leśną. Równocześnie jednak r o l n i c t w o ze względu na niską klasę ziemi
nie mogło być p r z y ekstensywnej u p r a w i e wystarczającym źródłem
u t r z y m a n i a . Zrozumiałe było więc powszechne dążenie d o szukania
źródeł dodatkowego dochodu. T e n stan rzeczy znajduje odbicie również
w opisie lustratorów: „ W starostwie t y m całym wcale już podnieść i n t r a t y n i e można było, które wsie n a gruncie t a k podłym (jak się pod
każdą w szczególności wsią opisało) zasiadły, a nawet do w y r o b i e n i a
więcej gruntów n i e znajdują miejsc. Jest t y l k o to starostwo nasiadłe
w mieszkańców więcej h a n d l e m różnym i furmaństwem trudniących
się, niżeli z gruntów żyjących [...]".
Trudność u t r z y m a n i a się z gospodarstwa rolnego p r z y n i s k i m p r o 3

4

Por. J . D a m r o s z ,
Zainteresowania
etnograficzne
terenem
Kurpiowskiej
Puszczy
Zielonej
na tle historii
regionu
do czasów uwłaszczenia,
[w:]
Kurpie.
Puszcza
Zielona,
W r o c ł a w 1962; K . M a k u l s k i , Przemiany
struktury
społecznogospodarczej
w okresie od XV w. do uwłaszczenia, tamże, t. 2.
3

A r c h i w u m G ł ó w n e A k t D a w n y c h , A r c h i w u m S k a r b u K o r o n n e g o X L V I , n r 166.
L u s t r a c j a s t a r o s t w a ostrołęckiego.
4

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

199

cencie gruntów o m y c h ogółu w s i w większym nawet stopniu niż postę­
pująca polaryzacja w s i zmuszała do szukania dodatkowego zarobku.
Sytuacja t a sprzyjała niewątpliwie r o z w o j o w i gospodarki t o w a r o w o -pieniężnej na terenach k u r p i o w s k i c h .
W specyficznych w a r u n k a c h gospodarki k u r p i o w s k i e j rozwój gospo­
d a r k i towarowo-pieniężnej nie wiązał się z postępującym wzrostem
społecznego podziału pracy. Gospodarstwo chłopskie w dalszym ciągu
nastawione było n a samodzielne zaspokajanie własnych potrzeb, ale
konieczność zapewnienia sobie s u m pieniężnych na zakup najbardziej
niezbędnych przedmiotów oraz n a p o d a t k i zmuszała do w y m i a n y części
nadwyżek p r o d u k c j i r o l n e j , j a k również jeszcze częściej hodowlanej
l u b rękodzielniczej. Stąd a k t u a l n a staje się potrzeba powstania stałego
ośrodka handlowego na t y c h terenach. Funkcję tę mogła podjąć osada
Myszyniec zarówno ze względu na swoje położenie w c e n t r u m Puszczy
K u r p i o w s k i e j , j a k i bliskość g r a n i c y p r u s k i e j (która w w i e l u okresach
historycznych stanowiła p u n k t ożywionych kontaktów handlowych).
Osada t a jako ośrodek t a r g o w y posiadała od 1 poł. X V I I I w . nadane j e j
przez Augusta I I p r a w o odbywania jarmarków, które stanowiły dochód
kościoła misyjnego, a następnie parafialnego. D l a właściwego j e d n a k
r o z w o j u ośrodka handlowego osada Myszyniec musiała uzyskać p r a w a
miejskie. W b r e w utrzymującej się w X I X w . o p i n i i władz i poglądom
mieszkańców samego Myszyńca p r z y w i l e j e r e k c y j n y miasta nie został
w y d a n y przez Stanisława Augusta w 1792 r . Osada Myszyniec o t r z y ­
mała p r a w a miejskie dopiero w okresie panowania pruskiego. Ożywione
k o n t a k t y handlowe z sąsiednimi m i a s t a m i p r u s k i m i , a nawet w y p a d k i
przesiedlania się rzemieślników n i e m i e c k i c h na teren Myszyńca, dąże­
nie do r o z b u d o w y i powiększenia możliwości h a n d l o w y c h przez zwięk­
szenie ilości jarmarków aktywizowało ludność do w a l k i o p r a w a m i e j ­
skie. Charakteryzuje tę sprawę prośba mieszkańców osady Myszyniec
skierowana do władz p r u s k i c h . C z y t a m y w niej między i n n y m i : „Do­
tychczas większa część mieszkańców trudniła się r o l n i c t w e m , które
jednakże z powodu zbyt złego piaszczystego g r u n t u mało i m dochodu
przynosiło, i t o też pewnie jest powodem, że niektórzy z mieszkańców
uprawę r o l i t y l k o jako zatrudnienie dodatkowe prowadzą, a zajmują
się szczególniej m i e j s k i m i i rzemieślniczymi czynnościami, czego oczy­
w i s t y m dowodem jest, że obecnie lista rzemieślników w y n o s i 98 i można
się spodziewać najlepszych widoków przez wyniesienie t e j osady do
rzędu m i a s t " .
5

„[...] w s i o m o k o l i c z n y m o t w o r z y się sposobność łatwiejszego pomyślA G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w
Myszyńca w w o j . płockim, s y g n . 4412, v o l . V .
5

Wewnętrznych

tyczące

się

miasta

�200

W A N D A

P A P R O C K A

niejszego spieniężenia swoich produktów, a t y m s a m y m daleko łatwiej
będą m o g l i zaspokajać najgwałtowniejsze potrzeby swoje".
„Położenie tego miejsca targowego jest także ze względu na b l i ­
skość g r a n i c y P r u s Wschodnich j a k o też z p o w o d u n i e z b y t w i e l k i e j o d ­
ległości od i n n y c h miast t a k dogodna, iż klasa l u d z i przemysłowych
i rzemieślników, szczególniej miast W i l l e n b u r g a i Ortelsburga 4 do
5 m i l odległych, znajduje się ciągle w stosunkach h a n d l o w y c h z miesz­
kańcami Myszyńca i t y m j e d y n i e przypisać należy, że k i l k u n a s t u k r a ­
m a r z y i profesjonalistów osiedliło się w Myszyńcu, co b y n i g d y n i e było
miało miejsca, g d y b y n i e zostawali w stosunkach h a n d l o w y c h z p r z y ­
ległymi m i a s t a m i " .
6

Niewątpliwie w interesie władz p r u s k i c h leżało p r z y c h y l n e usto­
sunkowanie się do prośby mieszkańców Myszyńca, który o t r z y m a w s z y
p r a w a miejskie mógł stać się ważnym p u n k t e m w y m i a n y handlowej
między d a w n y m i t e r e n a m i p o l s k i m i a państwem p r u s k i m . O t r z y m a n i e
p r a w m i e j s k i c h przez Myszyniec w czasie krótkotrwałych rządów p r u s ­
k i c h spowodowało j e d n a k w okresie późniejszym zaginięcie części d o k u ­
mentów w t e j sprawie i przekazanie reszty do a r c h i w u m berlińskiego.
Władze m i e j s k i e n i e miały w s k u t e k tego podstaw do egzekwowania
szeregu przywilejów n o w o erygowanego miasta. T y m należy tłuma­
czyć ponowne w r o k u 1826 starania mieszkańców Myszyńca o uzyska­
nie p r a w a urządzania t a r g u tygodniowego t y m razem od władz r o s y j ­
skich. W piśmie w y s t o s o w a n y m w t e j s p r a w i e do K o m i s j i Rządowej
S p r a w Wewnętrznych m o t y w o w a n o te starania następująco: „ Z opisu
historycznego miasta Myszyńca r a p o r t e m K o m i s j i Wojewódzkiej z dnia
25 I X 1820 przedstawionego w y c z y t a K o m i s j a Rządowa, że miasto M y ­
szyniec prócz ośmiu jarmarków rocznie nie m a nadanego żadnego t a r g u
tygodniowego dla rzeczonego miasta. Nie można wynaleźć p r z y w i l e j u
erekcyjnego, z którego b y się przekonać można było, j a k i e swobody
i p r a w a temuż n a d a n y m i zostały prócz l i s t u glejt zwanego, przez N a j jeśniejszego Stanisława A u g u s t a Króla Polskiego w r o k u 1792 w y d a ­
nego, który p r z y raporcie z dnia 10 b.m. przesłanym jest. Też miasto
Myszyniec z położenia swego odległym będąc o d miasta Ostrołęki o m i l
5, K o l n a m i l 5, Chorzele m i l 5 Przasnysza m i l 7 n i e mając t a r g u t y ­
godniowego p o z b a w i o n y m jest łatwości n a b y w a n i a p i e r w s z y c h potrzeb
dla i c h u t r z y m a n i a i chcąc w t a k o w e się przysposobić zmuszeni są d n
i n n y c h miast powyżej wyszczególnionych udawać się, a przez co w y ­
stawieni są p o m i m o swego ubóstwa na znaczne koszta n a j m o w a n i a
podwód d l a sprowadzenia p ot rz e b nyc h i m wiktuałów" .
7

Tamże.
' A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej
6

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4410, v o l . I I I .

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

H A N D L O W Y C H

201

Przyznanie p r a w a na organizowanie targów t y g o d n i o w y c h przez
Radę Administracyjną Królestwa nastąpiło w d w a miesiące później;
Rada wyznaczyła j a k o dzień t a r g o w y w t o r e k .
B r a k d o k u m e n t u erekcyjnego dla Myszyńca prowadził również do
k o n f l i k t u między skarbem Królestwa a władzami m i e j s k i m i o dochody
z p r o p i n a c j i k a r c z m y m i e j s k i e j . Spór t e n t r u d n y do rozstrzygnięcia
z b r a k u odpowiednich materiałów doprowadził do szczegółowych w l a ­
tach sześćdziesiątych X I X w . poszukiwań a k t u erekcyjnego zarówno
w a r c h i w u m głównym Królestwa, j a k i aktach d y r e k t a r i a l n y c h ber­
lińskich. Władze miejskie b o w i e m uznając za a k t e r e k c y j n y glejt w y ­
dany przez króla Stanisława A u g u s t a stwierdzały, że: „prawo p r o p i n a c j i
z mocy p r z y w i l e j u nadawczego do ogółu mieszkańców należeć mające
d o b r o w o l n i e przez tychże na ogólny użytek miasta p r o t o k o l a r n i e zo­
stało ustąpione" . N a t e j podstawie pragnąc powiększyć zyski kasy
m i e j s k i e j projektowały władze m i e j s k i e zaprowadzenie opłaty „zyskow e g o " o d „trunków na konsumpcję sprowadzanych", co stało w sprzecz­
ności z i n t e r e s a m i s k a r b u Królestwa, czerpiącego z dzierżawy t e j
k a r c z m y wyłączonej spod opłaty propinacyjnej znaczne zyski. Osta­
teczne rozwiązanie tego sporu zależało ód znalezienia a k t u erekcyjnego.
Liczne przeprowadzone k w e r e n d y pozwoliły ostatecznie ustalić, że glejt
w y d a n y przez Stanisława Augusta w r o k u 1792 nie był p r z y w i l e j e m
e r e k c y j n y m , ale miał stanowić zabezpieczenie mieszkańców w s i M y ­
szyniec o d nadużyć starosty J . Lubowidzkiego. Natomiast analiza a k t
d y r e k t o r i a l n y c h berlińskich, dokonana w 1862 г., pozwoliła na s t w i e r ­
dzenie, j a k głosi r a p o r t do K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych,
„iż miasto Myszyniec rzeczywiście za Rządu Pruskiego erygowane
zostało i że podług wiadomości tabelarycznych f o l . 22, r u b r y k a 17—18
i f o l . 23, r u b r y k a 11—12 mieszkańcom onego własność nieruchomą po­
siadającym p r a w o f a b r y k a c j i i w y s z y n k u trunków, z którego według
protokołu w d n i u 24 lipca (6 sierpnia) 1856 w magistracie miasta M y ­
szyńca spisanego o d najdawniejszych
czasów wcale n i e k o r z y s t a l i
i korzystania się zrzekli, ustępując dochód spodziewany z p r o p i n a c j i
kasie m i e j s k i e j " .
8

9

Jak w y n i k a z dalszego ciągu r a p o r t u , karczma należąca do skarbu
państwa zgodnie z t y m d o k u m e n t e m p o w i n n a n a równi z i n n y m i szyn­
k a m i uiszczać opłatę propinacyjną na rzecz kasy m i e j s k i e j .
D o d a t k o w y m potwierdzeniem
faktu otrzymania praw miejskich
przez Myszyniec w okresie rządów p r u s k i c h jest bardzo ciekawy do­
k u m e n t będący prośbą proboszcza myszynieckiego ks. Zabłockiego do
8

AGAD,

9

Tamże.

Akta

K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., sygn. 4412, v o l . V .

�202

W A N D A

P A P R O C K A

biskupa płockiego o przywrócenie należnych kościołowi dochodów
z jarmarków i w y s z y n k u . W prośbie t e j czytamy m . i n . : „Podług obo­
wiązku mojego i dobrej chęci u t r z y m a n i a wszystkiego w należytym
porządku j a k o proboszcz t o wszystko co d a w n i c y t r z y m a l i i posiadali
księża j e z u i c i , a po skasowaniu jezuitów orygowane jest probostwo,
i t o wszystko zadane i oddane z p r a w a m i i p r z y w i l e j a m i , co służyło
księżom j e z u i t o m a percansequens m o i m antecessorom, egzekucja m y szynieckiego kościoła i jego dochodów w y k a z a n a wyraźnie. A ż dopiero
po o k u p a c j i króla pruskiego części k r a j u polskiego dochody służące
kościołowi m y s z y n i e c k i e m u p r a w a m i i p r z y w i l e j a m i o d królów polskich
nadane służyły m u aż do r o k u 1798 i były proboszczów m y s z y n i e c k i c h
niezaprzeczoną własnością, j a k o t o dochód z p r o p i n a c j i , b r u k o w e g o
i t r z e c h jarmarków r o k u dopiero wzmiankowanego, g d y rząd p r u s k i
wieś Myszyniec w miasto zamienił i szynku o b y w a t e l o m dozwolił, t y m
sposobem dochód kościołowi, c z y l i fundusz na u t r z y m a n i e . w i k a r i u szów, odebrał" .
10

W y d a j e się, że na podstawie tego d o k u m e n t u można ściślej, niż p o ­
dają t o pisma władz g u b e r n i a l n y c h , wymieniające t y l k o l a t a 1796—1806
jako okres przejścia Myszyńca na p r a w a miejskie, określić, że a k t
e r e k c y j n y pochodzi z r o k u 1798, a w każdym razie w t y m r o k u został
w p r o w a d z o n y w życie.
Wzrost ludności Myszyńca z chwilą erygowania go n a miasto po­
stępuje bardzo szybko. Według l u s t r a c j i w 1789 r . Myszyniec S t a r y
i N o w y miał 95 mieszkańców, a już w r o k u 1810 w t a b e l i miast depar­
t a m e n t u płockiego Księstwa Warszawskiego jest podane: „ w powiecie
ostrołęckim znajduje się miasto Myszyniec, w t y m domów m i e s z k a l ­
n y c h 134, jest ludności dusz 905 . W ciągu więc 21 l a t ludność w z r o ­
sła dziesięciokrotnie. W 1828 r. mieszkańców jest już 1380, domów
mieszkalnych 1 5 2 . W r o k u 1864 ogólna liczba mieszkańców w y n o s i
2000 . Dane z 1902 podają, że liczba ludności w y n o s i 2200, ilość do­
mów 205 .
11

12

13

14

W ogólnym zestawieniu przedstawia się t o następująco:
lata

1789

1810

1828

1862

1864

1902

95

905

1380

1788

2000

2200

ilość mieszkańców
10

AGAD,

A k t a K o m i s j i Rządowej

11

AGAD,

B i b l i o t e k a O r d y n a c j i Z a m o j s k i c h , n r 96. T a b e l a

departamentach

Spraw

Księstwa W a r s z a w s k i e g o

Wewnętrznych..., s y g n . 4410, v o l . I I .

z wyrażeniem

miast w

dziewięciu

i c h l i c z b y domów

i

lud­

ności 1810.
12

Słownik

13

AGAD,

1 4

L.

geograficzny

V e r d m o n,

w Królestwie

Królestwa

A k t a K o m i s j i Rządowej
Polskim,

Krótka
Warszawa

Polskiego,
Spraw

monografia
1902, s. 163.

t. 6, W a r s z a w a 1881.
Wewnętrznych..., s y g n . 4412, v o l . V .

wszystkich

miast,

miasteczek

i

osad

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

203

H A N D L O W Y C H

Największy wzrost ludności przypada na okres 1789—1828, najniższy
na lata 1864—1902. Jest t o niewątpliwie związane z ogólnym proce­
sem r o z w o j u k a p i t a l i z m u na ziemiach polskich. Rozwój r y n k u w e ­
wnętrznego w 1 poł. X V I I I w. powodował szybki wzrost miast średnich
i małych. P o d koniec X I X w . następuje jednak podniesienie znaczenia
miast dużych dzięki polityce państwa, polegającej _na s k o n c e n t r o w a n i u
h a n d l u na nielicznych j a r m a r k a c h organizowanych w większych m i a ­
stach i u p r z y w i l e j o w a n i u niektórych towarów obcych sprzedawanych
na n i c h przez zwolnienie o d ceł i podatków. Coraz wyraźniej występo­
wała specjalizacja poszczególnych regionów, wyrażająca się w powsta­
w a n i u targów i jarmarków specjalistycznych.
Upadek
lokalnych
ośrodków h a n d l o w y c h znalazł w y r a z między i n n y m i w zniesieniu w za­
borze p r u s k i m jarmarków w i e j s k i c h . W zależności od ogólnego tempa
r o z w o j u k a p i t a l i z m u w poszczególnych państwach zaborczych k r y z y s
małych miast wystąpił najwcześniej w zaborze p r u s k i m {ok. 1880 г.),
następnie w a u s t r i a c k i m (ok. 1890 r.) i najpóźniej w r o s y j s k i m (ok.
1900 r.) i .
5

D l a r o z w o j u Myszyńca położonego na g r a n i c y p r u s k i e j szczególne
znaczenie posiadały z m i a n y stawek celnych między Królestwem P o l ­
s k i m a P r u s a m i , które powodowały ożywienie l u b zmniejszenie w y m i a ­
n y h a n d l o w e j między o b u państwami. Głównym p r z e d m i o t e m e k s p o r t u
do P r u s było bydło i trzoda c h l e w n a i chociaż w skali k r a j o w e j ogólna
wielkość tego e k s p o r t u była o połowę niższa od i m p o r t u zwierząt
rzeźnych z Rosji, d l a miasteczek, w pobliżu których znajdowały się
k o m o r y celne, miało t o duże znaczenie. Wielkość stawek celnych zmie­
niała się k i l k a k r o t n i e w zależności o d k i e r u n k u p o l i t y k i państw zabor­
czych. Na podstawie uchwał kongresu wiedeńskiego (1815) handel
między poszczególnymi dzielnicami rozwijał się swobodnie. Jednakże
już w latach d w u d z i e s t y c h X I X w . został zahamowany ustanowieniem
dość w y s o k i c h n a niektórych granicach t a r y f celnych. W r o k u 1823
ustanowiono nową taryfę celną między Królestwem a P r u s a m i . Zaka­
zem p r z y w o z u objęte były te artykuły, których p r o d u k c j a wystarczała
na potrzeby wewnętrzne l u b była przeznaczona n a eksport. T o w a r y
objęte t y m zakazem mogły być sprowadzane za specjalnym zezwole­
n i e m po uiszczeniu t z w . opłaty l i c e n c y j n e j , wynoszącej 6 0 — 1 0 0 % w a r ­
tości. D o t a k i c h towarów należały m . i n . t k a n i n y lniane, sukno, w y r o b y
ze skóry, meble i i n . Te wysokie s t a w k i celne uległy obniżeniu około
połowy stulecia.
Jakie znaczenie miały z m i a n y przepisów c e l n y c h dla r o z w o j u h a n d l u
15

I. K o s t r o w i c k a ,

spodarczej

Polski

XIX

i XX

Z. L a n d a u ,

J. Tomaszewski,

w., W a r s z a w a

1964, cz. I , s. 162—170.

Zarys

historii

go­

�204

W A N D A

P A P R O C K A

w miasteczkach nadgranicznych, m . i n . i d l a Myszyńca, świadczy
zmienność dochodu z jarmarków i targów w poszczególnych latach.
Bardzo ciekawe d l a wyjaśnienia t e j sprawy jest pismo dotyczące
dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o z r o k u 1823, a więc r o k u , w któ­
r y m dokonano z m i a n t a r y f y celnej. B r z m i ono, j a k następuje: „ Z załą­
czonych protokołów w d n i u 12 i 19 września br., spisanych i załącza­
jących się do n i c h dowodów przekonać się K o m i s j a Rządowa raczy, że
p o m i m o dostateczne ogłoszenie terminów do l i c y t a c j i na dzierżawę
dochodu kasy miasta Myszyńca z b r u k o w e g o i j a r m a r k o w e g o przezna­
czonych t a k o w a d l a zupełnego b r a k u konkurentów n i e doszła i że też
l i c y t a c j a na dzień 11 powtórzona niekorzystnie odbyła się, bo za 235
m n i e j przeciw dotychczasowej dzierżawie przynosi, j a k załączony t u
protokół l i c y t a c j i dowodzi to. G d y miasto Myszyniec jest w rzędzie
t y c h , które n a d samą granicą pruską są położone i w których egzystu­
jące d a w n i e j k o m o r y celne zniesione l u b w inne miejsce przeniesione
zostały, s k u t k i e m czego i k o m o r a z miasta Myszyńca do w s i Dąbrów
jest na teraz przeniesiona i g d y t a k z t y c h powodów j a k i p r z y c z y n y
zamknięcia granicy, a t y m s a m y m zmniejszenia k o n k u r e n c j i targów
i jarmarków korzystniejszego wydzierżawienia spodziewać się nie
można" .
16

Wielkość dochodów z dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o w l a ­
tach poprzednich, j a k n p . dzierżawa o d 1 I 1820 do 31 X I I 1821 r.
oddaną A u g u s t o w i Z i e m i e c k i e m u i G o t f r y d o w i S o m m e r o w i , wynosiła
553 z ł .
Dochody z dzierżawy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o w następnych l a ­
tach w ogólnym zestawieniu przedstawiają się następująco :
1 7

18

lata

c e n y dzierżaw
3-letni w

1842—1844
1845—1847

179,85

1851—1853

186,00
187,00

za okres
rub.

180,10

1854—1856
1857—1859

200,25
221,40

1860—1862
1863—1865

432,10
460,45

1865—1867

Zestawienie t o pozwala stwierdzić, że gwałtowne zwiększenie się
dochodów nastąpiło dopiero o d r o k u 1863. N a fakt t e n wpłynęło, j a k
należy przypuszczać, zmniejszenie częściowe opłat celnych. Sprzyja16

1 7

1 8

AGAD,

A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4409, v o l . I I .

Tamże.
A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., s y g n . 4412, v o l . V .

�W A R U N K I

R O Z W O J U

W I E J S K I C H

OŚRODKÓW

205

H A N D L O W Y C H

jąca k o n i u n k t u r a spowodowała, j a k w y n i k a z materiałów znajdujących
się w aktach Myszyńca, zwiększenie ilości jarmarków do d w u n a s t u .
Stało t o w sprzeczności, j a k stwierdza „denuncjacja" mieszkańca M y ­
szyńca do K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych, z dotychczasowymi
rozporządzeniami i było samowolną akcją b u r m i s t r z a m i a s t a i dzier­
żawcy j a r m a r k o w e g o i b r u k o w e g o . Z m i a n y ilości targów odbywają­
cych się w ciągu r o k u , n a w e t m i m o o f i c j a l n y c h rozporządzeń, które,
j a k n p . Wykaz uregulowanych
targów i jarmarków w miastach i osa­
dach wiejskich
w guberni
płockiej z roku 1848 , ustanawiały 8 j a r ­
marków d l a Myszyńca l u b według rozporządzenia z r o k u 1851
—
6 jarmarków, były wprowadzane w ciągu całego X I X w .
19

20

Zarówno w a l k i k o n k u r e n c y j n e o o t r z y m a n i e dzierżawy dochodów
j a r m a r k o w e g o i brukowego, j a k i liczne prośby mieszkańców o zwięk­
szenie ilości jarmarków świadozą o znaczeniu Myszyńca j a k o ośrodka
handlowego dla mieszkańców samego miasta i w s i okolicznych. Prośby
0 niezmniejszenie ilości targów m o t y w o w a n o m . i n . następująco: „Znie­
sienie dwóch jarmarków rocznie byłoby n a j d o t k l i w s z y m ciosem dla
d o b r o b y t u mieszkańców samego miasta Myszyńca i okolicznych wło­
ścian. Ludność miasta Myszyńca składa się z samych t y l k o rzemieślni­
ków, rękodzielników i fabrykantów. Samo miasto nie dostarcza z a t r u d ­
nienia, bo samo jest b i e d n y m , z jednej strony przytykając do granicy
p r u s k i e j wszelką komunikację przecinającej, a z d r u g i e j i z i n n y c h
stron mając t y l k o włościańskich sąsiadów [...] J a r m a r k i w Myszyńcu
mają tę samą wartość, dla włościan okolicznych. G r u n t a i c h są nędzne
1 [z] samych w y d m składające się i odnoszone z n i c h korzyści p r z y m o ­
zolnej pracy są bardzo szczupłe. Miasto Myszyniec j a k o najbliższe dla
n i c h miejsce o d b y t u produktów zbożowych i i n w e n t a r z y m a wpływ na
ich egzystencję [...]" .
21

Analizując wielkość poszczególnych pozycji t a r y f y
jarmarkowego
i b r u k o w e g o podane w licznie zachowanych aktach dzierżaw można
stwierdzić, że zysk, j a k i dostarczały j a r m a r k i , nie wynikał z wysokiej
ceny opłat uiszczanych przez poszczególnych sprzedawców, ale z ilości
handlarzy sprzedających swój towar. Poszczególne opłaty stanowego
podczas j a r m a r k u kształtowały się w r o k u 1865 następująco:
O d każdej t a s y [ k r a m u ]
od t a s y m n i e j s z e j
. .

dużej
. .

A G A D , A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w
marków po m i a s t a c h w Królestwie, s y g n . 161.
19

15

kop.

7,5 kop.

Wewnętrznych tyczące targów i j a r ­

A k t a K o m i s j i Rządowej S p r a w Wewnętrznych..., D z i e n n i k U r z ę d o w y
Płockiej 1851, n r 2, sygn. 4412, vol. V .
20

21

A k t a K o m i s j i Rządowej

Spraw

Wewnętrznych..., sygn. 4412, v o l . V .

Guberni

�206

W A N D A

P A P R O C K A

od stołu ze wstęgami
od każdego k o n i a , k l a c z y , wołu l u b k o n i a n a
jarmark przyprowadzonych
od każdej świni l u b w i e p r z a , k o z y . . . .
od domowego k u p c a mającego t o w a r j a k i bądź
n a sprzedaż n a j a r m a r k . . . . . . . .

3

od

3

każdej

fury

kop.

7,5 kop.
1,5 kop.
1,5 kop.
kop.

2 2

Jeżeli za lata 1865—1867 dzierżawa wynosiła 460,41 r u b . , to dochód,
j a k i dawały j a r m a r k i dzierżawcom, musiał przekraczać znacznie tę
sumę, gdyż w i n n y m w y p a d k u dzierżawy nie byłyby t a k atrakcyjną
transakcją handlową, j a k ocenione były w licznej korespondencji w t y c h
sprawach oraz j a k w y n i k a z f a k t u częstych d e n u n c j a c j i j e d n y c h dzier­
żawców na d r u g i c h .
Głównym p r z e d m i o t e m h a n d l u na j a r m a r k a c h i t a r g a c h myszyn i e c k i c h w ciągu w i e k u X I X było bydło, trzoda chlewna i konie, stano­
wiące podstawowy przedmiot eksportu do Prus. W opisie t a r g u myszynieckiego z 2 poł. X I X w . W Olszewski wyraźnie podkreśla jego specy­
ficzny charakter. Pisze on m . i n . : „Przez całą długość miasta i n a
całym r y n k u bardzo obszernym nic więcej t u nie zobaczysz — t y l k o b y ­
dło, konie, a przeważnie wieprze, których po parę l u b n a w e t k i l k a tysięcy
sztuk na każdy j a r m a r k przypędzają. Chcąc kupić zboża z trudnością,
i t o najwięcej korzec) można go znaleźć. Oprócz tego i n n y c h przed­
miotów z b y t u w bardzo n i e w i e l k i e j wystawiają na t y c h j a r m a r k a c h
ilości, trochę narzędzi i sprzętów w y r a b i a n y c h przez rzemieślników,
trochę norymberszczyzny, ot i wszystko. Wartość przypędzanych na
j a r m a r k i n w e n t a r z y można przypuszczalnie ocenić p r z y n a j m n i e j n a
30 do 40 tysięcy r u b l i , z których to i n w e n t a r z y U do P r u s w y c h o d z i " .
Z

23

Znaczną rolę j a k o ośrodek h a n d l o w y u t r z y m u j e Myszyniec do I w o j ­
n y światowej. O r o z w o j u Myszyńca, j a k i o ograniczeniu jego roü j a k o
miasta targowego, zadecydowała zarówno ogólna sytuacja gospodarcza
Królestwa Polskiego, ogólnopaństwowa p o l i t y k a w zakresie h a n d l u
wewnętrznego i zagranicznego, j a k i w a r u n k i r o z w o j u gospodarczego
samej Puszczy oraz j e j położenie w stosunku do granicy.
P o p y t na bydło i konie zbiegł się z możliwościami r o z w o j u h o d o w l i .
Ten dział gospodarstwa wiejskiego na K u r p i a c h p r z y istniejącym do
I w o j n y układzie g r u n t o w y m posiadał największe możliwości r o z w o j u .
S t r a t y poniesione w czasie I w o j n y w zakresie h o d o w l i oraz zamknię­
cie dogodnego r y n k u z b y t u w Prusach stały się przyczyną stagnacji
gospodarczej Myszyńca. Rozwinięty nawet p r z e m y t n i e mógł już obej22

Tamże.

W. O l s z e w s k i ,
s. 217—219.
23

O d Myszyńca,

„Gazeta

Rolnicza", Warszawa

1870, n r 22,

�WARUNKI

ROZWOJU

WIEJSKICH

OŚRODKÓW

HANDLOWYCH

207

mować t a k i c h dużych p a r t i i towarów, które dawniej były przedmio­
t a m i t r a n s a k c j i na j a r m a r k a c h myszynieckich. W y r a z e m zahamowania
r o z w o j u miasta był n i e w i e l k i wzrost ludności o d końca X I X w . do
pierwszych l a t X X w . J a k k o l w i e k zachowana zostaje liczba 6 j a r m a r ­
ków w r o k u , zmienia się i c h charakter. Stają się one r y n k a m i zaopa­
trzenia i z b y t u dla h a n d l u lokalnego. T y l k o niektóre gałęzie p r o d u k c j i
k u r p i o w s k i e j , j a k w y r o b y płócienne, c h o d n i k i , przechodzą za pośred­
n i c t w e m jarmarków i targów m y s z y n i e c k i c h n a r y n e k ogólnokrajowy.
Równocześnie wzrasta znaczenie jako ośrodków h a n d l o w y c h miast
większych: Ostrołęki, K o l n a , Łomży, posiadających dogodną k o m u n i ­
kację i przez t o większe możliwości powiązań z r y n k i e m ogólnopolskim,
koncentrujących więcej zakładów p r o d u k c y j n y c h i przemysłowych niż
Myszyniec.

Wanda Paprocka

LES

CONDITIONS

DES

CENTRES

DU

DEVELOPPEMENT

COMMERCANTS
DE

LA VILLE

RURAUX

AU

XIXe

SUR

SIĚCLE

L'EXEMPLE

MYSZYNIEC

Resume
L ' a r t i c l e contient des r e m a r q u e s c o n c e r n a n t M y s z y n i e c dans l a F o r e t - V e r t e ,
u n des p l u s a n c i e n s c e n t r e s de l a v i e économique s u r le t e r r i t o i r e de l a M a s o v i e
du n o r d - e s t , á l'époque du développement dans cette region de l'économie d'échange
m a r c h a n d i s e - m o n n a i e . L e s sources citées d a n s l ' a r t i c l e m e t t e n t en l u m i e r e le
p r o c e s s u s e n question d a n s l'espace de p l u s i e u r s dizaines d'années, d e p u i s l a
f i n d u X V I I i e et le c o m m e n c e m e n t d u XIX&lt;? siěcle jusqu'á s a seconde moitié. L e s
r e m a r q u e s q u i y sont présentées d o i v e n t c o n t r i b u e r á l a c o n n a i s s a n c e du role des
petites v i l l e s dans le p r o c e s s u s de l a f o r m a t i o n du marché intérieur, c e l u i - c i
d e t e r m i n a n t a u c o u r s des différentes périodes l e s n o u v e l l e s l i m i t e s des regions
dites ethnographiques.
Les
documents
d'archives
q u i c o n s t i t u e n t l a base des sources de cette
elaboration,
c o n c e r n e n t l e développement de M y s z y n i e c e n tant q u e v i l l a g e
c o m m e r c a n t . D u fait de s a s i t u a t i o n s u r l a frontiěre p r u s s i e n n e a i n s i q u e des
postes d o u a n i e r s q u i s'y t r o u v a i e n t , cette localité c o n s t i t u a i t u n l i e u d'échanges
c o m m e r c i a u x e n t r e l e R o y a u m e de Pologne et l a P r u s s e . C e s d o c u m e n t s ont p e r m i s
également d'étudier le p r o c e s s u s de t r a n s f o r m a t i o n d u v i l l a g e M y s z y n i e c e n une
v i l l e , d'évaluer l ' i m p o r t a n c e et le c a r a c t e r e des t r a n s a c t i o n s effectuées a u x m a r c h e s
e t a u x foires e n fonction de l a politique n a t i o n a l e c o n c e r n a n t l e c o m m e r c e
intérieur et étranger, et a u s s i d ' a n a l y s e r l e s conditions d u développement écono­
m i q u e de l a Forét.
1

Tłum. Т.

Chłapowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11179" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11157">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc4549675ce6c9857bacee4221bbf3c8.pdf</src>
        <authentication>cfc5557ce56e649026c018bc8136030c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133266">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133267">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133268">
                <text>Adam Pranda (1924-1984) / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133269">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.2, s.175-176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133270">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133271">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133272">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133273">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133274">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133275">
                <text>Z

Ż

A

Ł

O

B

N

E

J

K

A

R

T

Y

„Etnografia Polska", t. 30: 1986, z. 2
P L I S S N 0071-1861

ADAM PRANDA
(1924-1984)
W dniu 28 sierpnia zmarł w Bratysławie słowacki etnograf P h Dr Adam P r a n da, wybitny naukowiec, pracownik Národopisného Ústavu Slovenskiej Akademii
Vied.
Śmierć Adama Prandy jest nie tylko niepowetowaną, wielką stratą dla etno­
grafii słowackiej. Również Jego polskim kolegom trudno pogodzić się z myślą o J e ­
go odejściu. Dzięki Adamowi Prandzie bliskie związki nauki słowackiej i polskiej
nacechowane były serdeczną ludzką przyjaźnią, wzajemnym zrozumieniem i sza­
cunkiem. Dom Adama i Heleny Prandów zawsze otwarty dla polskich k o l e g ó w
był nie tylko miejscem przyjacielskich spotkań, ale również gorących naukowych
dyskusji inicjowanych przez głęboko zaangażowanych w swej pracy Gospodarzy.
Życiowa energia, pasja i inicjatywa badawcza, pracowitość, optymizm — cechy tak
charakterystyczne dla osobowości Adama Prandy —- nie pozwalają nam pogodzić
się z myślą o śmierci Człowieka, który znajdował się w pełni sił twórczych.
Adam Pranda urodził się 24 kwietnia 1924 r. w Vysuckiej, gminie Snežnica
w pow. Čadca. Trudne warunki egzystencji ludności tych terenów były udziałem
także rodziny Prandów. Jego życie, charakter i n a u k o w ą drogę kształtowało ś r o ­
dowisko, w którym się urodził i w y c h o w a ł . Do swych rodzinnych stron powracał
często i im poświęcił część swoich prac naukowych. Pomimo ciężkich w a r u n k ó w
materialnych ukończył gimnazjum i rozpoczął studia na Uniwersytecie w Braty­
sławie na wydziale filozoficznym, studiując filozofię i język słowacki. W 1949 r.
uzyskał tytuł doktora filozofii. Jeszcze przed otrzymaniem dyplomu, w 1948 r.
rozpoczął pracę w wydziale kultury miasta Bratysławy. W 1953 r. przeszedł do
Zarządu Głównej Centrali Przemysłu Artystycznego obejmując w tej instytucji sta­
nowisko kierownika działu badań terenowych. Praca ta na trwałe związała Jego
zainteresowania naukowe z ludową twórczością artystyczną, poczynając od pierw­
szej jego pracy o ludowym artyście •— garncarzu Ferdišu Kostky (1958), aż do
wydanego w 1983 r. albumu poświęconego Ignacemu Bizmayer — twórcy artystycz­
nej glinianej rzeźby figuralnej.
Duże znaczenie dla rozwoju zainteresowań naukowo-badawczych Adama Pran­
dy miało przejście w 1961 r. do pracy w Národopisném Ustavie S A V . W roku 1966
uzyskał stopień kandydata nauk historycznych na podstawie pracy o przyczynach
powstania i rozwoju zatrudnienia pozarolniczego na Kysućach.
W latach sześćdziesiątych zainteresowania naukowe Adama Prandy skierowa­
ne zostały na zagadnienia współczesności i związane z tym problemy teoretyczne
i metodologiczne. Nie rezygnował jednak w tym czasie ze studiów nad w y t w ó r c z o ­
ścią wiejską poświęcając szczególną u w a g ę ceramice, tkactwu, wycinance, jak r ó w ­
nież — w zakresie kultury materialnej — obróbce kamieni, produkcji kamiennych
nagrobków, kół młynarskich i in.
W tym okresie zapoczątkowane zostały bliskie związki Adama Prandy z
ską, w czasie Jego kilkumiesięcznego stypendium naukowego w roku 1967. Z
ściwą sobie pasją badawczą zapoznawał się z dorobkiem polskiej etnografii,
w i ą z y w a ł liczne kontakty naukowe, uczestniczył w badaniach terenowych.

Pol­
wła­
na­
Jak

�176

Z ŻAŁOBNEJ

KARTY

sam często powtarzał, były to studia bardzo inspirujące Go do dalszej pracy ba­
dawczej.
Pod koniec lat sześćdziesiątych publikuje prace poświęcone periodyzacji k u l ­
tury ludowej na Słowacji (1966, 1969), bierze udział w opracowywaniu części p o ś w i ę ­
conej Słowacji, w pracy zbiorowej Lidová kultura československa
vlastivěda
(1968).
Na szczególną u w a g ę zasługują Jego studia poświęcone rozważaniom teoretycz­
nym nad kulturą współczesną, drukowane w „Sovietskoj Etnografii" (1969, 1975)
i „Slovenskom Národopisie" (1970, 1975).
W 1970 r. Adam Pranda przebywa przez rok w Instytucie Etnografii Akade­
mii Nauk Z S R R w Moskwie, opracowując zagadnienie w p ł y w u bilingwizmu na
niektóre dziedziny kultury ludowej. Z tego zakresu publikuje szereg prac w j ę ­
zyku rosyjskim i słowackim.
W latach siedemdziesiątych podejmuje problematykę badawczą dotyczącą me­
chanizmu transmisji etnokulturowej we współczesnej kulturze wsi oraz podsta­
wowych czynników w p ł y w a j ą c y c h na proces zmian kulturowych po I I wojnie ś w i a ­
towej (1977).
W następnych latach poszerza swe zainteresowania naukowe o zagadnienie for­
mowania się nowego systemu wartości w społeczności wiejskiej, drukując z tego
zakresu artykuły w latach 1980-1983. Jest również Adam Pranda inicjatorem ba­
dań prowadzonych we wsi Sebechleby i współautorem monografii, która ukazała
się w 1983 r. Zajmował się także badaniami procesów etnicznych. Przełożył na j ę ­
zyk słowacki studium I . V. Bromleja Etnos a etnografia (1980).
Doskonała znajomość terenu całej Słowacji jest wyraźnie widoczna w Jego
studiach regionalistycznych o Gemeru (1970) i Kysučach (1982), w przewodnikach
turystycznych i innych pracach.
Trudno w y m i e n i ć wszystkie dziedziny zainteresowań badawczych Adama Prandy. O osiągnięciach naukowych może świadczyć ogromna bibliografia Jego prac
obejmująca około 280 pozycji. Na u w a g ę zasługuje również Jego działalność po­
pularyzatorska i informacyjna. Opracowywał recenzje z wielu prac krajowych i za­
granicznych, z wystaw i akcji naukowych, brał udział w audycjach radiowych i te­
lewizyjnych, imprezach folklorystycznych. Duże osiągnięcia miał w dziedzinie filmu
etnograficznego. Za film „Kraslice" otrzymał brązową harfę na festiwalu w D u ­
blinie (1975), a za film telewizyjny „Słowacka ludová majolika" uznanie w Mos­
kwie (1974).
Dużo miejsca w Jego działalności naukowej zajmowały prace redakcyjne i or­
ganizatorskie. Szereg lat redagował wydawnictwo „Klenotnica slovenskej ludovej
kultury". Był redaktorem dwóch prac zbiorowych Premeny 1'udowych tradicii v súčasnosti
(1977, 1978), i kilku t o m ó w Gemer — Národopisné
Studie.
Uczestniczył
w zespołach rad redakcyjnych m. in. „Slovenského Národopisu" i „Národopisných
Aktualit".
Bezpośredni stosunek do ludzi, wielka życzliwość, z jaką odnosił się do m ł o ­
dego pokolenia etnografów, zyskały Mu głęboki szacunek jako pedagogowi, który
potrafił przekazać nowej generacji nie tylko s w ą wiedzę, ale i pasję badawczą.
Wyrazem uznania dla Jego wszechstronnej twórczości były liczne odznaczenia,
m. in. złota odznaka L . Štura, którą otrzymał za swój udział w rozwoju nauk spo­
łecznych. Był aktywnym członkiem Slovenskej Národopisnéj Společnosti SA V, G e merskéj Vlastivědnéj Společnosti, członkiem Polskiego Towarzystwa Ludoznaw­
czego.
Przedwczesna śmierć przerwała czynne życie tego twórczego pracownika nau­
kowego. W osobie Adama Prandy nauka straciła wybitnego badacza, który p o ś w i ę ­
cił całe swoje życie rozwojowi słowackiej etnografii.
Wanda

Paprocka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12826" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13374">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a74bc67f27e1f338fff8d2016d6f2b91.JPG</src>
        <authentication>7e056e2963df3488ddf4e21b03fd173d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154312">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154313">
                <text>Badania terenowe ; tkactwo ludowe ;   perebory ;  lubelskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154314">
                <text>Zdjęcie autorstwa Aleksandry Paprot-Wielopolskiej zostało wykonane w 2013 roku we wsi Dubeczno (pow. włodawski, woj. lubelskie). Badania terenowe dotyczyły tradycji wykonywania pereborów – bardzo trudnej, ale przepięknej techniki tkackiej. Był to wywiad z p. Barbarą – tkaczki z niesamowitą pasją i wyczuciem estetycznym. Spędziliśmy w Jej domu kilka godzin podziwiając wykonane przez nią prace. Badania były realizowane w ramach projektu NPRH, a nasz zespół badawczy składał się z nas – członkiń i członków PTL, a także studentek etnologii z Lublina i Poznania. Wspólnie przemierzyliśmy wiele dróg, rozmawialiśmy z tkaczkami, ale też braliśmy udział w warsztatach tkackich prowadzonych przez twórczynię ludową Stanisławę Kowalewską (której uczennicą była p. Barbara). A sytuacja na zdjęciu? Jakże charakterystyczna dla naszych badań – rejestracja wszystkiego i wszędzie, aby udokumentować, utrwalić i „puścić w świat” wytkane przez p. Barbarę wspaniałości tkackie. &#13;
Na zdjęciu  : Anna Weronika Brzezińska&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154315">
                <text>Paprot-Wielopolska, Aleksandra</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154316">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154317">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154318">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154319">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154320">
                <text>fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154321">
                <text>Brzezińska, Anna Weronika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10960" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10938">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/743736a1fc38d68eeb5adef4a03b611d.pdf</src>
        <authentication>c61ba2715d5919a052ca1399602aaee8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130655">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1585</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130656">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130657">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1467</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130658">
                <text>Nekrologi: Maria Frankowska (1906-1996); Jadwiga Kucharska (1922-1995) / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130659">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40, s.319-334</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130660">
                <text>Paradowska, Maria; Biernacka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130661">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130662">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130663">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130664">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130665">
                <text>N

E

K

R

O

L

O

G

I

„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Maria Frankowska
(1906-1996)
W dniu 17 września 1996 r. zmarła w Warszawie w wieku 90 lat profesor
doktor Maria Frankowska, wybitny uczony, etnolog, amerykanista, człowiek
niezwykle prawy i szlachetny. Jej szerokie zainteresowania naukowe połączo­
ne z gruntowną wiedzą ogólną i eurdycją, pasja badawcza i dociekliwość,
podejmowanie trudnych problemów etnologicznych oraz niebywała siła du­
cha i charakteru sprawiły, że była postacią nietuzinkową i nieszablonową.
Przez dziesiątki lat związana z ośrodkami naukowymi w Polsce i w Europie
oraz w krajach Ameryki Łacińskiej, wszędzie pozostawiła zarówno trwałe
piętno swej niezwykłej osobowości, jak i naukowej działalności.
Rozpoczęła ją już w czasie studiów w Uniwersytecie Poznańskim, kiedy to
w 1929 r. podjęła pracę jako asystentka w Instytucie Etnologii tego Uniwersy­
tetu. Opublikowała wówczas pod nazwiskiem panieńskim Karbowska swą

�320

NEKROLOGI

pierwszą rozprawę naukową na temat kultury scytyjskiej w Europie oraz
zinwentaryzowała Muzeum Kaszubskie we Wdzydzach. W 1931 r. uzyskała
tytuł naukowy doktora filozofii w zakresie etnografii, etnologii i prehistorii
na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Poznańskiego.
W ciągu khlkudziesięciu lat swej działalności profesor Maria Frankow­
ska związana była instytucjonalnie z kilkoma placówkami - z Państwowym
Muzeum Etnograficznym w Warszawie, z Katedrą Etnografii Uniwersytetu
im. A. Mickiewicza w Poznaniu (obecnie Instytut Etnologii i Antropologii
Kulturowej U A M w Poznaniu), z Zakładem Etnografii Instytutu Historii
Kultury Materialnej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie (obecnie Zakład
Etnologii Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie) i z Pracow­
nią Etnografii (obecnie Pracownia Etnologii) tego Instytutu w Poznaniu.
Pracując w tych placówkach angażowała się aktywnie w ich działalność
bieżącą, wzbogacając ją o własne inicjatywy oraz prace badawcze, jednocześ­
nie obmyślając perspektywiczne plany ich rozwoju.
Problemy muzealnictwa stanowiły jeden z ważniejszych nurtów zaintere­
sowań profesor Marii Frankowskiej. Poza wspomnianą już inwentaryzacją
Muzeum Kaszubskiego we Wdzydzach, w latach 1930-1939 była kustoszem
w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, gdzie opracowała kolekcje powie­
rzonego Jej działu indochińskiego. W tym też czasie, a głównie od 1934 do
1938 г., z polecenia Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicz­
nego pracowała, w okresie miesięcy letnich, w muzeum Guimeta i Trocadero
w Paryżu oraz muzeach Madrytu, Berlina, Monachium, Lipska, Drezna,
Stuttgartu, Kolonii i Hamburga. Druga wojna światowa przerwała Jej dzia­
łalność muzealną, którą podjęła na nowo, obok innych zajęć, w latach
powojennych. Przez kilka miesięcy 1945 r. była kustoszem Muzeum Wielko­
polskiego (obecnie Muzeum Narodowe) w Poznaniu. Od 1963 do 1966 r.
była kierownikiem Działu Pozaeuropejskiego w Państwowym Muzeum
Etnograficznym w Warszawie, a od 1967 do 1976 r. kuratorem tego Działu.
Była też wieloletnim członkiem Rady Muzealnej tego Muzeum.
W ciągu wielu lat pracy w Muzeum, profesor Maria Frankowska dała się
poznać jako znakomity znawca problematyki muzealnej, autor scenariuszy
i katalogów wielu wystaw. Między innymi była autorem scenariusza stałej
wystawy Działu Pozaeuropejskiego Państwowego Muzeum Etnograficznego
w Warszawie. Była również autorem scenariusza i katalogu znaczącej dla Jej
działalności amerykanistycznej wystawy - „Sztuka starożytnego Meksyku",
otwartej w 1965 r. w Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej (obecnie Muzeum
Etnograficzne, Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu). Miała świado­
mość, że mimo prowadzonych intensywnych badań sztuka Meksyku nie
była jeszcze do końca poznana i planowała w przyszłości choć w pewnej
części tę lukę wypełnić.
Swoją wiedzę w dziedzinie muzealnictwa Profesor Frankowska przeka­
zała w publikowanych artykułach i wykładach uniwersyteckich. Dużą Jej
zasługą i osobistym sukcesem było zainicjowanie i doprowadzenie do skutku

�NEKROLOGI

321

w 1968 r. wymiany obiektów etnograficznych między Museo de las Culturas
miasta Meksyk a Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.
Dzięki temu zbiory etnograficzne tegoż Muzeum wzbogaciły się o niezmier­
nie interesującą i bardzo cenną z naukowego punktu widzenia, a zarazem
unikalną kolekcję obiektów meksykańskiej kultury i sztuki ludowej. Wymia­
na ta kontynuowana była przez długie lata, przy czym część obiektów
kultury meksykańskiej Muzeum w Warszawie otrzymało w formie daru.
W ich gromadzeniu i opracowaniu Profesor Frankowska odegrała szczegól­
ną rolę. Jest to bowiem kolekcja zebrana w sposób metodyczny; przedstawia
ona zarówno zróżnicowanie regionalne kultury meksykańskiej, jak i wszyst­
kie dziedziny kultury ludowej tego kraju.
Niezwykle ważne miejsce w życiu naukowym profesor Marii Frankow­
skiej zajmowała działalność dydaktyczna. Współpracując w tym zakresie
z kilkoma uniwersytetami w Polsce, najdłużej, bo ponad 25 lat związana
była z Uniwersytetem im. A. Mickiewicza w Poznaniu.
Pracę dydaktyczną podjęła w latach okupacji, prowadząc w Warszawie
wykłady z zakresu polskiej kultury i sztuki ludowej na Tajnych Kursach
Oświatowo-Społecznych. Jednocześnie brała udział w Seminariach profesora
Eugeniusza Frankowskiego na Tajnym Uniwersytecie Ziem Zachodnich
w Warszawie. Już w październiku 1945 r. podjęła pracę na Uniwersytecie
w Poznaniu, początkowo jako wolontariuszka, a od 1946 r. na etacie adiun­
kta Katedry Etnografii. Na szczególne uwypuklenie zasługuje fakt, że po
zakończeniu drugiej wojny światowej razem ze swoim mężem, wybitnym
polskim uczonym etnologiem, profesorem Eugeniuszem Frankowskim,
długoletnim kierownikiem Katedry Etnografii Uniwersytetu Poznańskiego
oraz z doc. dr Tadeuszem Wróblewskim, odbudowywała tę Katedrę po
zniszczeniach wojennych i rozgrabieniu jej mienia w latach okupacji. Przy­
czyniła się do uratowania dużej części unikalnych i cennych zbiorów biblio­
tecznych Katedry.
Przez wiele lat profesor Maria Frankowska związana była z Uniwer­
sytetem w Poznaniu, pracując z młodzieżą i dla młodzieży, służąc jej zawsze
- z dużą życzliwością i oddaniem - własną wiedzą i doświadczeniem. Prowa­
dziła wykłady z zakresu etnografii - powszechnej, Europy, Słowian, a także
z muzealnictwa, wygłaszając je zarówno (i przede wszystkim) dla studentów
etnografii, jak i archeologii, geografii, antropologii oraz socjologii. Mimo
przejścia w 1971 r. z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza do pracy w Polskiej
Akademii Nauk, nadal prowadziła wykłady, zarówno kursowe jak i mono­
graficzne, głównie z zakresu amerykanistyki oraz antropologii kulturowej,
dla słuchaczy z Poznania, Warszawy i Torunia.
Prowadząc seminaria magisterskie profesor Frankowska wyszkoliła
kilkudziesięciu magistrów etnografii. Ponad osiem lat była opiekunem Koła
Naukowego studentów etnografii Uniwersytetu w Poznaniu, inspirując i wy­
datnie pomagając im w rozwijaniu zainteresowań naukowych i wyrabiając
umiejętność samodzielnego poszerzania wiedzy. Sprzyjała i zachęcała do

�322

NEKROLOGI

prezentowania studenckiego dorobku naukowego na ogólnopolskich kon­
ferencjach. Darzyła ogromną życzliwością wszelkie naukowe inicjatywy
studentów, chętnie pomagała w ich fachowym doskonaleniu się, zawsze
i w każdej chwili służyła radą i wskazówkami. Podobną postawę miała
wobec młodszych pracowników nauki, pomagając im w zdobywaniu znaczą­
cej pozycji w życiu naukowym poprzez zachęcanie i mobilizowanie do wytę­
żonej pracy w atmosferze roztaczanej przez siebie życzliwości, uznanie dla
ich osiągnięć i aktywizowanie do dalszych działań.
Na seminariach doktorskich profesor Frankowska skupiła wokół siebie
grono etnografów i archeologów z Poznania, Warszawy, Krakowa, Torunia
i Szczecina, spośród których wielu zdobyło doktoraty pod Jej kierunkiem.
Wielką Jej zasługą było wyszkolenie grupy specjalistów w zakresie etnografii
powszechnej, a nade wszystko w zakresie amerykanistyki, którzy zasilili
kadrę naukową kilku uniwersytetów i placówek Polskiej Akademii Nauk.
Pracując na Uniwersytecie Poznańskim profesor Maria Frankowska bra­
ła również czynny udział w jego pracach organizacyjnych i społecznych.
Ceniła sobie ponadto działalność w rozmaitych towarzystwach naukowych,
które traktowała także jako forum prezentowania wobec szerszego grona
własnych przemyśleń i dociekań naukowych. Uczestniczyła również aktyw­
nie w ich życiu organizacyjnym pełniąc szereg funkcji w takich stowarzysze­
niach, jak: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Komisja Etnograficzna
i Komisja Historyczna PTPN, Stowarzyszenie Historyków Sztuki, Komitet
Nauk Historycznych PAN i Komitet Nauk Etnologicznych PAN.
Profesor Maria Frankowska dała się poznać jako dydaktyk również
w zagranicznych ośrodkach naukowych. Prowadziła wykłady z etnografii
Polski w Escuela Nacional de Antropologia e Historia w mieście Meksyk
oraz na temat kierunków współczesnej etnografii polskiej w Colegio de
Mexico w 1967/1968 r. Z kolei na zaproszenie Kubańskiej Akademii Nauk
wygłosiła w 1971 r. cykl wykładów o kierunkach, teorii i metodach badaw­
czych antropologii kulturowej na Międzynarodowym Seminarium Nauko­
wym w Instytucie Etnologii Kubańskiej Akademii Nauk. Zaproszona przez
Centralny Uniwersytet w Santa Clara, a następnie przez Uniwersytet
w Santiago de Cuba, prowadziła wykłady o kierunkach i metodach badań
etnograficznych w Polsce. W 1975 r. ponownie wyjechała do Meksyku
i miała zajęcia dydaktyczne w Escuela Nacional de Antropologia e Histo­
ria, w Museo de las Culturas w mieście Meksyk oraz na Uniwersytecie
w Guadalajara. Niektóre z tych doświadczeń i obserwacji dydaktycznych
przekazała w formie artykułów opublikowanych w polskich czasopismach
naukowych.
Równolegle z działalnością na Uniwersytecie w Poznaniu, profesor
Maria Frankowska podjęła pracę w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN
(dawn. Instytut Historii Kultury Materialnej PAN), pełniąc od 1954 do
końca 1976 r. funkcję kierownika poznańskiej Pracowni Etnologii tegoż
Instytutu (dawn. Pracownia Etnografii). W latach 1972 do 1976 była też

�NEKROLOGI

323

kierownikiem Zakładu Etnologii IAE PAN (dawn. I H K M PAN) w War­
szawie, a po przejściu na emeryturę została powołana na stanowisko konsul­
tanta naukowego tego Zakładu.
Jako kierownik Zakładu Etnologii IAE PAN przyczyniła się wydatnie do
sfinalizowania rozpoczętego już wcześniej podstawowego przedsięwzięcia
naukowego Zakładu, jakim było wówczas opracowanie syntezy etnografii
polskiej. W pracach nad jej realizacją uczestniczyli, obok pracowników
Zakładu, przedstawiciele ośrodków etnograficznych Warszawy, Łodzi, Kra­
kowa i Poznania. Dzięki wysiłkom profesor Frankowskiej i kierowanego
przez Nią zespołu, w 1976 r. opublikowano pierwszy, a w 1981 r. drugi tom
„Syntezy etnografii polskiej". Dzieło to stanowi jedno z najbardziej znaczą­
cych osiągnięć w dziejach polskiej etnografii. Profesor Frankowska uczest­
niczyła również jako współautor w powstawaniu innej ważnej publikacji
pt. Historia etnografii polskiej, która została wyróżniona nagrodą Sekretarza
PAN. Szczególnie ważką i znaczącą Jej zasługą dla polskiej etnografii było
powołanie do życia nowego czasopisma etnograficznego, organu Instytutu
Archeologii i Etnologii PAN (dawn. I H K M PAN), wydawanego w języ­
kach obcych pod nazwą „Ethnologia Polona". Pierwszy tom tego rocznika
ukazał się w 1975 r. Będąc inicjatorem, a następnie redaktorem tego pisma,
profesor Frankowska umożliwiła prezentaqe dorobku polskiej etnografii na
forum międzynarodowym.
Profesor Maria Frankowska przez ponad 20 lat była kierownikiem Pra­
cowni Etnologii IAE PAN (dawn. Pracownia Etnografii I H K M PAN)
w Poznaniu. Początkowo kierowała badaniami związanymi z etnografią
Polski, prowadząc prace terenowe głównie nad budownictwem ludowym
Wielkopolski. Plonem tych działań była m.in. wydana w 1959 r. praca
zbiorowa Z badań nad budownictem ludowym w Wielkopolsce (1954-1957).
W początkach lat sześćdziesiątych ukierunkowała działalność Pracowni na
zagadnienia z zakresu etnografii powszechnej, inicjując wówczas prace ba­
dawcze z zakresu historii etnografii, dotyczące wkładu polskich podróż­
ników, emigrantów i badaczy w dzieło poznania ludów pozaeuropejskich.
W 1963 r. zadecydowała ostatecznie o amerykanistycznej specjalizacji Pra­
cowni. W kilka lat później zaczęła inspirować i rozwijać w tym zakresie
badania etnoreligioznawcze.
Zainteresowania badawcze profesor Frankowskiej problematyką amerykanistyczną odzwierciedliły się w Jej działalności muzealnej, dydaktycznej
i naukowej, a dzięki temu stała się autorem szeregu inicjatyw naukowych
i organizacyjnych. Na szczególne podkreślenie zasługuje zapoczątkowanie
przez Nią studiów amerykanistycznych na szerszą skalę dzięki stworzeniu
pierwszej w Polsce naukowej placówki amerykanistycznej, którą stała się
Pracownia Etnologii IAE PAN (dawn. Pracownia Etnografii I H K M PAN).
W dziedzinie amerykanistyki wyszkoliła grono specjalistów, których sku­
piła wokół siebie, współpracując z nimi przez długie lata. Jej zasługą była
organizacja spotkań wszystkich amerykanistów polskich, którzy dzięki temu

�324

NEKROLOGI

mieli okazję do wymiany swoich poglądów i doświadczeń badawczych na
czterech zorganizowanych przez profesor Frankowską Ogólnopolskich Se­
minariach Amerykanistycznych. Na jednym z tych spotkań sformułowała
bardzo istotne programowe założenia rozwoju polskiej amerykanistyki,
które odegrały ważną rolę w dalszym kształtowaniu się tej dziedziny nauki,
mając wpływ zarówno na poczynania naukowe, jak i organizacyjne polskich
amerykanistów. W programie tym położyła szczególny nacisk na koniecz­
ność podejmowania prac zespołowych, w których uczestniczyliby przedsta­
wiciele różnych gałęzi wiedzy. Wysunęła postulat nawiązania bliższej współ­
pracy etnografów z archeologami, historykami, językoznawcami, antropolo­
gami, historykami sztuki, socjologami i geografami. Były to postulaty po raz
pierwszy wysunięte na gruncie polskiej amerykanistyki i stanowiły wyraz
dążeń profesor Frankowskiej do integracji wysiłków przedstawicieli różnych
dyscyplin naukowych w Polsce. Zamierzenia te zreaUzowały się zarówno
przez powstanie różnych placówek naukowych ukierunkowanych na prace
amerykanistyczne, jak i przez utworzenie w 1965 г., z inicjatywy profesor
Frankowskiej, Sekcji Amerykanistycznej Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego, jako najbardziej wówczas odpowiedniej formy organizacji pol­
skich amerykanistów. Sekcja miała swą siedzibę w Poznaniu, a jej wielolet­
nim prezesem była profesor Frankowska.
Za najważniejsze spośród zadań polskiej amerykanistyki uznała cele
naukowe, dydaktyczne, informacyjno-popularyzatorskie oraz działalność
zmierzającą do nawiązania i rozszerzenia kontaktów z zagranicznymi ośrod­
kami naukowymi. W tym zbiorowym wysiłku rola etnografii była szcze­
gólnie ważna i pierwszoplanowa zarówno z racji naukowych, jak i prak­
tycznych. Centrum zainteresowań etnografii powszechnej stanowi bowiem
badanie kultury ludów określanych jako prymitywne, próby wyjaśniania ich
etnogenezy, kierunku rozwoju oraz analiza współczesnych przeobrażeń ich
kultury i powiązań przeszłości tych ludów z ich teraźniejszością, uwarun­
kowaną całokształtem przebiegu ich dziejów, co ma szczególne zastosowanie
w odniesieniu do Ameryki, a zwłaszcza do Ameryki Łacińskiej. Profesor
Frankowska podkreślała, iż z tych wszystkich względów właśnie etnografia
ma swoisty priorytet w dziedzinie amerykanistyki.
Profesor Maria Frankowska była również inicjatorem utworzenia Komi­
sji Amerykanistycznej Komitetu Nauk Etnologicznch PAN, gdzie objęła
funkcję przewodniczącej. Ponadto przewodniczyła powstałemu w 1978 r.
Polskiemu Towarzystwu Studiów Latynoamerykanistycznych. Z zagranicz­
nych towarzystw amerykanistycznych była członkiem Societě Americanistés
w Paryżu i Sociedad Mexicana de Antropologia.
Profesor Maria Frankowska dała jednak wyraz swoim zainteresowaniom
amerykanistycznym przede wszystkim w pracach naukowych. Najważniejsze
miejsce wśród nich zajmuje monografia Podstawy gospodarki wiejskiej w Pe­
ru w ostatnim okresie panownia Inków i pierwszym stuleciu po konkwiście.
Wiek XVI i pierwsza polowa XVII w. (1967). W dziele tym dokonała rekon-

�NEKROLOGI

325

strukcji i analizy gospodarki wiejskiej Indian Peru w interesującym Ją okre­
sie, szczególny nacisk kładąc na procesy przemian kulturowych, spowodo­
wanych spotkaniem dwóch zupełnie odmiennych kultur. Praca ta stanowi
istotny wkład w poznanie sytuacji społeczno-gospodarczej jednego z waż­
niejszych pozaeuropejskich ośrodków cywilizacyjnych.
Później profesor Frankowska zainteresowania swe skierowała ku Mek­
sykowi. Uwagę skupiła na indiańskiej sztuce Meksyku, którą studiowała
zarówno w jej formach historycznych, jak i współczesnych. Z badaniami
tymi związały się Jej wyjazdy do krajów Ameryki Łacińskiej, tj. na Kubę
i trzykrotnie do Meksyku, gdzie prowadziła badania terenowe oraz zbierała
materiały archiwalne i biblioteczne. Zajęła się również studiami religioznawczy­
mi koncentrując się przede wszystkim na problemie synkretyzmu religijnego
oraz na charakterystycznych dla wsi meksykańskiej formach katolicyzmu
ludowego. Tym zagadnieniom poświęciła szereg publikacji artykułowych.
Z Jej też inspiracji i pod Jej kierunkiem powstał w Poznaniu zespół etnografów-religioznawców, który zajął się analizą ruchów społeczno-religijnych i kultów
synkretycznych na terenie obu Ameryk. Rezultatem tego projektu badawczego
było kilka monografii przedstawiających badane zjawiska w ich wymiarze
historycznym, antropologicznym i religioznawczym. Z tego też nurtu Jej za­
interesowań wywiodła się książka Mitologia Azteków (1987), która - uwzględ­
niając najnowsze odkrycia naukowe - wypełniła poważną lukę w polskiej
literaturze przedmiotu. Drugiej książki z tego nurtu zainteresowań („Mitologii
Majów"), niestety już nie ukończyła.
Podobny los podzieliło wielkie dzieło profesor Frankowskiej - „Sztuka
Meksyku", które przygotowywała przez wiele lat.
W zakończeniu należy zwrócić uwagę na warsztat badawczy profesor
Marii Frankowskiej, daleki od piętna wąskiej specjalizacji. Wprawdzie etno­
grafia Ameryki była Jej głównym polem badawczym, to jednak w Jej dorob­
ku wyraźnie dostrzec można typowe podejście interdyscyplinarne. Uwzględ­
nianie zjawisk w szerokich perspektywach interdyscyplinarnych było zawsze
jedną z Jej naczelnych dewiz. Niejednokrotnie wykorzystywała jednocześnie
źródła archeologiczne, historyczne i etnograficzne, aby posiłkując się tak
różnorodnym materiałem dochodzić do genezy badanych zjawisk, przed­
stawienia ich rozwoju i przekształceń, ukazania ich funkcjonowania w bieżą­
cej rzeczywistości. Uprawiany przez profesor Frankowską profil badań
określić można jako etnohistoryczny. Jego istotą była etnologiczna interpre­
tacja faktów z przeszłości oraz historyczna rekonstrukqa treści kulturowych,
analizowanych w długich przedziałach czasu. Widoczny w Jej twórczości silny
historyzm łączył się jednocześnie z mocno akcentowanym podejściem kulturo­
wo relatywistycznym, odrzucającym wszelki schemat myślenia i kwalifikowania
faktów kulturowych według z góry przyjętych i obowiązujących w danym
środowisku i epoce szablonów interpretacji.
Profesor Marię Frankowską najbardziej zawsze interesowało śledzenie
kontynuacji dawnych form kulturowych w czasach współczesnych. Widać tu

�326

NEKROLOGI

wyraźnie wpływ haseł akceptowanych przez wielu latynoamerykańskich
uczonych, filozofów i działaczy społecznych podkreślających, iż istotą od­
rębności tego kontynentu jest wszechogarniająca wszystkie sfery życia pre­
sencia del pasado - obecność przeszłości w teraźniejszości. Tej obecności
szukała również w swych badaniach, studiach i publikacjach profesor Maria
Frankowska. W interpretacji tych faktów znacznie większą uwagę przywią­
zywała do ich kontekstu dziejowego niż do analizy porównawczej, starała się
bowiem zawsze wyjaśniać badane zjawiska na gruncie kultury, której są one
częścią składową. Dzięki temu unikała pochopnych uogólnień, efektownych
choć pozbawionych głębszych perspektyw hipotez oraz twierdzeń nieuzasad­
nionych przez aktualny stan badań.
Prof. dr Maria Frankowska zajmowała bardzo ważne i znaczące miejsce
w polskim życiu naukowym, a także w życiu swoich licznych uczniów.
Pożegnaliśmy z prawdziwym żalem człowieka wielkiego formatu mając na­
dzieję, że potrafimy zachować i przekazać następnym pokoleniom choć część
tych wartości, którym sama była wierna.
Maria Paradowska

�„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Jadwiga Kucharska
(1922-1995)

W dniu 13 sierpnia 1995 r. zmarła w Łodzi, w pełni sił twórczych i ak­
tywności naukowej, profesor etnografii Uniwersytetu Łódzkiego, dr hab.
Jadwiga Kucharska. W pogrzebie, który odbył się 19 sierpnia na cmentarzu
w Radogoszczy (dzielnica Julianów) uczestniczyli, oprócz najbliższej i dalszej
rodziny, przyjaciele, koleżanki i koledzy, uczniowie, a także przedstawiciele
Uniwersytetu Łódzkiego, Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego,
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego oraz innych placówek naukowo-badawczych. W imieniu Uniwersytetu Łódzkiego Zmarłą żegnali: prorektor
UŁ, profesor Jan Szymczak oraz kierownik Katedry Etnologii profesor
Włodzimierz Baranowski.
Profesor Jadwiga Kucharska, nauczyciel akademicki oraz wieloletni
i doświadczony badacz naukowy, była reprezentantką etnografii polskiej
skierowanej przede wszystkim na badanie kultury społeczności wiejskich
na obszarze ziem polskich. Stałe i wielostronne kontakty zagraniczne, łącz­
nie z dłuższymi pobytami naukowymi, traktowała z reguły jako źródło
służące do pogłębienia refleksji teoretyczno-metodologicznej oraz możliwość

�328

NEKROLOGI

wzbogacenia własnego warsztatu badawczego o materiały porównawcze
bądź uzupełniające w zakresie realizowanego przez siebie tematu. Należała
do ścisłego grona wychowanków i kontynuatorów tzw. „łódzkiej szkoły
etnograficznej", reprezentowanej przez wybitną i zasłużoną dla etnografii
polskiej profesor Kazimierę Zawistowicz-Adamską.
Jadwiga Kucharska urodziła się w Łodzi, w dniu 31 marca 1922 г.,
w rodzinie inteligenckiej Lucjana Teodora Kucharskiego, farmaceuty oraz
Józefaty z Kubiszewskich. Rodzeństwo stanowił młodszy brat Jan. Z mias­
tem rodzinnym związana była przez całe swoje życie, łącznie z okresem
okupacji niemieckiej. Tu w 1935 r. ukończyła szkołę powszechną i rozpo­
częła naukę w Gimnazjum Ogólnokształcącym im. Emilii Szczanieckiej,
którą zmuszona była przerwać z chwilą wybuchu I I wojny światowej. W wa­
runkach okupacji cała rodzina pozostawała w Łodzi, utrzymując się głównie
z pracfizycznych;ojciec pracował w aptece w podłódzkim Konstantynowie,
matka i brat Jan zarobkowali w fabrykach. Ona sama była sprzedawczynią
w sklepie materiałów piśmiennych (1941-1944), a następnie także pracow­
nikiem fizycznym przy budowie okopów (1944-1945).
Po zakończeniu wojny i uzyskaniu matury w Spółdzielczym Liceum
Handlowym w Łodzi (1946), Jadwiga Kucharska podjęła studia geograficz­
ne na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Łódzkiego,
pod kierunkiem wybitnego geografa prof. Jana Dylika. Dodatkowe uczest­
nictwo w zajęciach z etnografii i etnologii zafascynowało Ją i związało na
stałe z tym kierunkiem studiów i prac naukowo-badawczych. Od 1949 r.
równolegle z geografią studiuje etnografię. W 1951 r. uzyskuje stopień magi­
stra w zakresie geografii, a w roku 1952 magistra etnografii i etnologii.
Z geografią wiąże się przejściowo pracą zawodową w Państwowym Insty­
tucie Geologicznym (1948-1949), a następnie w Przedsiębiorstwie Geologiczno-Inżynieryjnym (1952-1956). W roku 1956 rezygnuje jednak z tej
pracy na rzecz Zakładu Etnografii UŁ, w którym - po okresie zawieszenia
studiów etnograficznych - otwarły się możliwości ich wznowienia i kon­
tynuacji. I tą właśnie decyzją Jadwiga Kucharska wyznaczyła całą swoją
późniejszą drogę życiową - nauczyciela akademickiego oraz badacza kultury
społeczności wiejskich.
Swoje zainteresowania i pasje naukowo-badawcze Jadwiga Kucharska
kształtowała w łódzkim środowisku etnograficznym, tworzonym pod kie­
runkiem profesor Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej. Zorganizowanie z ini­
cjatywy tej Uczonej już w 1945 r. Zakładu Etnografii UŁ, powołanie w nie­
długim czasie łódzkiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
oraz Pracowni Etnograficznej I H K M PAN, nawiązanie ścisłej współpracy
z łódzkim Muzeum Etnograficznym oraz innymi pokrewnymi placówkami
naukowo-badawczymi, podejmowanie interesującej i ważnej dla życia i kul­
tury wsi problematyki naukowej połączonej z badaniami w terenie, a także
Jej nieprzeciętna osobowość stworzyły w środowisku łódzkim właściwy kli­
mat do pracy zaangażowanej i twórczej. Jadwiga Kucharska odnalazła

�NEKROLOGI

329

w nim swoje miejsce i stała się jego oddanym, aktywnym współtwórcą.
I odtąd całe Jej dojrzałe życie związane było z działalnością dydaktyczną
i naukowo-badawczą Katedry Etnografii UŁ. Tu po ukończonych studiach
uzyskiwała kolejne stopnie naukowe w zakresie etnografii: doktora nauk
humanistycznych (1961), doktora habilitowanego (1971), profesora nadzwy­
czajnego (1990) i profesora zwyczajnego (1991), przechodząc także przez
wszystkie stopnie stanowisk - od asystenta do profesora włącznie.
Wieloletni dorobek profesor Jadwigi Kucharskiej w zakresie kształcenia
młodych etnografów był poważny i stanowi trwałą wartość dydaktyczną
i wychowawczą. Prowadzone przez Nią wykłady i ćwiczenia były wielo­
kierunkowe i obejmowały etnografię społeczeństw plemiennych, etnografię
Europy, etnografię Polski (społeczną), historię etnografii oraz seminarium
dotyczące problematyki etnicznej. Zakres obowiązków dydaktyczno-wycho­
wawczych poszerzały jeszcze takie zajęcia jak: opieka nad licznymi pracami
magisterskimi, promotorstwo w rozprawach doktorskich, recenzowanie prac
habilitacyjnych dla wydawnictw, a także oceny do nominacji profesorskiej.
Niekwestionowaną wartość stanowi również Jej dorobek na odcinku
prac naukowo-badawczych liczący ok. 90 pozycji bibliograficznych, w tym
4 książki, 75 rozpraw i artykułów (4 pozycje we współautorstwie), 6 recenzji,
a ponadto prace redakcyjne: „Łódzkie Studia Etnograficzne" - redaktor
naczelny (1981-1990) oraz współredaktor tomu Folklor robotniczej Łodzi.
Pokłosie konkursu, „Literatura Ludowa", R. 12/15.
Jadwiga Kucharska należała do nauczycieli akademickich, którzy w swej
pracy naukowo-badawczej skoncentrowali się przede wszystkim na proble­
matyce związanej z Kaszubszczyzna. Już w czasie pierwszych lat studenckich
na geografii uczestniczyła w zespołowych badaniach etnograficznych na
obszarze nadmorskiej strefy Kaszubszczyzny. Badaniami objęto wówczas
ludność zrzeszającą się w tradycyjnych spółkach rybackich, zwanych maszoperiami. Temat ten mieścił się w ramach ogólnej problematyki Zakładu
Etnografii, poświęconej szeroko pojętemu współdziałaniu gospodarczemu
i społecznemu mieszkańców wsi. Doskonała organizacja i efektywność tych
badań, wkomponowanych w ogólną problematykę różnych form współ­
działania występujących na innych obszarach Polski zdecydowały, że ich
wyniki zostały przedstawione na posiedzeniu Komisji Etnograficznej Pol­
skiej Akademii Umiejętności w Krakowie. W niedługim czasie opracowania
dotyczące współdziałania oraz spółek gospodarczych o charakterze rodzin­
nym, w tym zwłaszcza maszoperii i górskich zespołów pasterskich, opu­
blikowane zostały w artykułach, pracach zbiorowych oraz monografiach
indywidualnych - cieszących się pozytywną oceną środowisk naukowych.
Znaczący udział Jadwigi Kucharskiej w wymienionych pracach, zapewniły
Jej odpowiednie miejsce w dalszych, pogłębionych studiach nad złożoną
problematyką ziemi kaszubskiej. Efektem Jej następnych badań kaszubskich
stały się kolejne opracowania, w tym także książkowe. Należą do nich:
Tradycyjna organizacja rybołówstwa zespołowego na wybrzeżu kaszubskim,

�330

NEKROLOGI

będąca podstawą uzyskania stopnia doktora nauk humanistycznych (Wro­
cław 1968, ss. 136) oraz Przemiany struktury społeczno-zawodowej wsi ka­
szubskich w XX wieku (Wrocław 1971, ss. 190), uznanej za rozprawę habili­
tacyjną. Pierwsza z tych pozycji stanowi podsumowanie prawie dwudziesto­
letnich badań terenowych, zarówno stacjonarnych, jak i powierzchniowych,
a także archiwalnych oraz literatury przedmiotu dotyczących ludności ry­
backiej miejscowego pochodzenia - zamieszkałej na obszarze przybrzeżnym
od Gdańska do Łeby. Zebrano unikalny materiał dotyczący współdziałania
w obrębie określonych zespołów rybackich oraz w obrębie całych społecz­
ności lokalnych, kierujących się swoistym samorządem rybackim. Badając
istniejące zespoły rybackie od strony ich organizacji oraz wszystkich ryba­
ków z uwzględnieniem ich genealogii zawodowej w obrębie trzech pokoleń,
J. Kucharska uzyskała jednorodny i porównawczy materiał, pozwalający
wyciągnąć nowe uzasadnione wnioski teoretyczne. UstaUła w nich po raz
pierwszy dla tego obszaru, formy organizacyjne rybołówstwa zespołowego
i wykazała, jak zespoły maszoperyjne przekształcają się z grup krewniaczych
w grupy wyłącznie celowe. Ukazała również, jak wraz z rozwijającym się
rybołówstwem kutrowym następuje i ugruntowuje się polaryzacja społeczna
i majątkowa rybaków, a także jak nowe możliwości zarobkowe zmieniają
w sposób zasadniczy zarówno strukturę poszczególnych rodzin, jak i całych
społeczności lokalnych.
Tematem kolejnej pozycji wydawniczej stały się przemiany społeczno-zawodowe i kulturowe wsi kaszubskiej. Problematyka przemian podejmo­
wana wówczas często przez socjologów i etnografów polskich, zgodna była
z ogólnymi trendami badawczymi występującymi w nauce światowej. Bada­
nia stacjonarne przeprowadzono w trzech wybranych wsiach kaszubskich
o różnej strukturze zawodowej: wsi rybackiej, rolniczej i rolniczo-rybackiej.
Punktem wyjścia badań był stan gospodarczy i społeczno-kulturowy tych
wsi w czasie poprzedzającym I I wojnę światową, punktem docelowym
koniec lat sześćdziesiątych. Studium to, które stało się podstawą do uzy­
skania stopnia naukowego doktora habilitowanego w zakresie etnografii,
opiera się również na bogactwie materiału terenowego. Analiza procesu
przemian, oparta na realiach metodycznie zgromadzonego materiału, po­
zwoliła Jadwidze Kucharskiej stworzyć przekonywujący obraz przemian
gospodarczo-społecznych i kulturowych tychże społeczności. Wartość teore­
tyczną opracowania podnosi fakt, że dzięki reprezentatywności wybranych
do badań społeczności wiejskich nasuwające się wnioski można odnieść do
całego regionu kaszubskiego.
Śledząc najważniejszy „kaszubski nurt" zainteresowań naukowych profe­
sor Jadwigi Kucharskiej, należy się również odnieść do Jej ostatnich, wielo­
letnich badań prowadzonych wśród Kaszubów „ziemi bytowskiej", a także
badań nad emigrantami kaszubskimi, żyjącymi od połowy X I X w. w Kana­
dzie. Kaszubi okolic Bytowa stanowią peryferyjną, zachodnią część zwar­
tego występowania mowy kaszubskiej, a więc tego obszaru, który był obiek-

�NEKROLOGI

331

tem Jej poprzednich badań. Ziemię bytowską zamieszkuje autochtoniczna
ludność kaszubska, która w latach 1919-1945 została oddzielona od macie­
rzystego pnia centralnej Kaszubszczyzny i pozostała w granicach państwa
niemieckiego. Podstawowym celem podjętych badań było odkrywanie me­
chanizmu przemian w samookreślaniu się mieszkańców wsi okolic Bytowa
na przestrzeni ostatnich 70-80 lat. W trakcie badań, do których przygoto­
wywała się zarówno od strony teoretyczno-metodologicznej, jak i metodyki
badań terenowych, zgromadzono na podstawie kwestionariuszy, ankiet,
a także rozmów i obserwacji uczestniczącej ogromny materiał źródłowy,
ukazujący złożoność procesu kształtowania się na tym obszarze więzi regio­
nalnej i narodowej. Problem stanu świadomości etnicznej i narodowej anali­
zowała w dwóch różnych układach odniesienia - w układzie uwarunkowań
lokalnych i zewnętrznych. Zagadnienie kształtowania się świadomości regio­
nalnej i narodowej potraktowała jako jeden z aspektów rozległej problema­
tyki etnicznej. Odwołując się do bogatych w tym zakresie doświadczeń,
wyniesionych zwłaszcza z badań prowadzonych w społeczeństwie amerykań­
skim, stwierdziła, że w Polsce istnieją nadal uwarunkowane etnicznie zróż­
nicowania kulturowe - czego przykładem są Kaszubi bytowscy. Ich odmien­
ność wyraża się nie tylko w różnych losach historycznych, w specyfice
językowej i kulturowej, ale także w różnorodnych formach i kierunkach
ruchu narodowego. W rozwoju dziejowym Kaszubszczyna obszaru bytowskiego nie asymilowała się z kulturą niemiecką. Stosowany wobec niej
przymus nie przyniósł pożądanych rezultatów, ponieważ nie dokonała się
w tam w skali powszechnej zmiana etnicznej świadomości mieszkańców,
którzy nadal zachowują swoją odrębność językową oraz podtrzymują histo­
ryczną wspólnotę losów związanych z całą Kaszubszczyzna.
Studium profesor Jadwigi Kucharskiej pt. Kształtowanie się świadomości
regionalnej i narodowej ludności kaszubskiej okolic Bytowa (wyd. Uniwer­
sytetu Łódzkiego, 1985 r.) stanowi cenne uzupełnienie badań, prowadzonych
m.in. przez historyków, socjologów kultury oraz etnografów, na temat
kształtowania się świadomości narodowej i społecznej Polaków, w tym
zwłaszcza warstwy chłopskiej.
Szczególnym układem odniesienia dla badań nad etniczną i narodową
świadomością Kaszubów stała się dla profesor Jadwigi Kucharskiej „enkla­
wa mowy kaszubskiej" w Kanadzie (w stanie Ontario). Stanowi ją ludność
kaszubska przybyła tam w połowie XLX wieku. Dwukrotny pobyt naukowy
w Kanadzie (1977 i 1978) pozwolił Jej zgromadzić zasoby materiałów źród­
łowych, które stały się podstawą nowych opracowań i publikacji. Przede
wszystkim wymienić tu należy studium pt. Poszukiwanie tożsamości kulturo­
wej ludności kaszubskiej w Polsce i Kanadzie (Łódź 1993, Łódzkie Studia
Etnograficzne, t. 32, ss. 136), stanowiące podsumowanie Jej wieloletnich na
ten temat badań i przemyśleń. Trzeba jednak zaznaczyć, że wymieniona
pozycja wydawnicza nie miała być „ostatnim słowem" profesor Jadwigi
Kucharskiej o Kaszubszczyźnie. Najnowsze, prowadzone przez Nią od paru

�332

NEKROLOGI

lat intensywne badania terenowe na południowym obszarze Kaszub miały
stanowić dopełnienie Jej niezwykłej wytrwałości w poznawaniu i opisywaniu
tego pięknego i oryginalnego regionu ziem polskich. Problematyka badań
dotyczyła zmian w stylu życia mieszkańców wsi, międzypokoleniowego prze­
kazu tradycji kulturowych oraz opozycji zachodzącej pomiędzy „swoimi"
i „obcymi". Niestety, prac tych nie było Jej jdane ukończyć.
Charakteryzując ów niewątpliwie wielki dorobek naukowy profesor Jadwigi
Kucharskiej w badaniu Kaszubszczyzny - o którym śmiało można napisać, że
stanowi „dzieło Jej życia" - nie należy pomijać innych zainteresowań i osiąg­
nięć. Jak wskazuje bibliografia, uczestniczyła Ona także w pracach zbiorowych
Zakładu Etnografii UŁ na obszarze Zagłębia Bełchatowskiego, na Kujawach
i w Kieleckiem. Jak to już podkreślano, cechą szczególną wszystkich opraco­
wań Jadwigi Kucharskiej było maksymalne korzystanie z tzw. „źródeł wywoła­
nych", gromadzonych przez Nią osobiście lub pod Jej bezpośrednim kierow­
nictwem podczas badań terenowych. Reprezentowała bowiem ten kierunek
w etnografii, który badania terenowe traktuje nie tylko jako źródło, ale jako
podstawową metodę nauk etnologicznych.
W związku z zajęciami dydaktycznymi i badaniami J. Kucharska wyjeż­
dżała na stypendia naukowe bądź zaproszenia do Niemieckiej Republiki
Demokratycznej, Austrii, Szwecji, Finlandii, Kanady oraz na Węgry.
Uczestniczyła także w licznych konferencjach krajowych i zagranicznych
0 charakterze międzynarodowym, referując wyniki swych badań oraz re­
prezentując etnografię polską poza granicami naszego kraju. Brała ponadto
udział w przygotowywaniu różnych ekspertyz dotyczących programowania
badań naukowych oraz innych przedsięwzięć podejmowanych przez instytu­
cje lub osoby indywidualne działające w sferze Jej zainteresowań i specjal­
ności naukowej. Jej artykuły publikowane były w czasopismach krajowych
1 zagranicznych. Wiele z nich, podobnie jak i recenzje, przenosiło na grunt
polski wiedzę i doświadczenia etnologów innych krajów.
Działalność Jadwigi Kucharskiej w życiu organizacyjno-naukowym do­
tyczyła przede wszystkim czynnego uczestnictwa w posiedzeniach i pracach
swego Filozoficzno-Historycznego Wydziału na Uniwersytecie. Kilkakrotnie
zasiadała w międzywydziałowej komisji rekrutacji kandydatów na studia
etnograficzne i archeologiczne, była członkiem Senackiej Komisji ds. Ochro­
ny Mienia Społecznego oraz pełnomocnikiem ds. współpracy z woj. słup­
skim. Od 1950 r. aktywnie uczestniczyła w pracach Oddziału Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, pełniąc kolejno funkcję skarbnika, sekreta­
rza, prezesa Oddziału, a od 1983 r. także członka Zarządu Głównego. W ro­
ku 1981 została redaktorem naczelnym „Łódzkich Studiów Etnograficz­
nych". W latach 1975-1983, jako członek KomitetuNauk Etnologicznych
PAN, brała udział w pracach Komisji do Badań Rybołówstwa Tradycyjnego
i Ochrony Jego Zabytków oraz w Komisji do Badań nad Współczesnością.
W latach 1975-1977 uczestniczyła w pracach Komitetu Nauk Socjologicz­
nych PAN, jako członek Sekcji Nauk Etnograficznych. Należała również do

�333

NEKROLOGI

Łódzkiego i Gdańskiego Towarzystwa Naukowego, Polskiego Towarzystwa
Socjologicznego, Towarzystwa Nautologicznego. Współpracowała z Inter­
dyscyplinarnym Instytutem Naukowo-Badawczym Struktur i Przemian Spo­
łecznych Wsi Polskiej.
Poprzez swą niestrudzoną aktywność naukowo-badawczą nawiązała
współpracę z pokrewnymi ośrodkami zagranicznymi: Katedrą Etnografii
Uniwersytetu Wiedeńskiego (1975 - pobyt z wykładami), Instytutem
im. J. Lipsa w Lipsku, Instytutem Etnografii Uniwersytetu w Helsinkach,
Instytutem Etnografii Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie, ośrodkami
etnograficznymi w Szwecji, a także Katedrą Etnografii w Ottawie.
Łódzkie środowisko naukowe - doceniając znaczenie Jej rzetelnego
wkładu w rozwój nauki polskiej - uhonorowało Ją wieloma odznaczeniami
i nagrodami.
Wszyscy, którzy znali bliżej profesor Jadwigę Kucharską wiedzą, że
należała do osób niezwykle odpowiedzialnych, wytrwałych w pracy, a przy
tym przyjaznych dla ludzi i wyjątkowo skromnych. Wypływało to prawdo­
podobnie z wrodzonych cech psychicznych, wychowania w domu rodzin­
nym, ale może także z daru umiejętnego dokonywania wyboru - zawsze
zgodnego z uznawanymi przez siebie wartościami i własną postawą życiową.
Podejmowała tematy, które Ją interesowały pod względem naukowym;
w ich realizacji widziała również głęboki sens społeczny. Potwierdzeniem
tego są Jej wieloletnie i wielokierunkowe studia nad Kaszubszczyzna. Wszy­
stko to wpływało niewątpliwie na stan Jej wielkiej, wewnętrznej równowagi.
Całokształt twórczości profesor Jadwigi Kucharskiej wskazuje również,
że w centrum Jej zainteresowań naukowo-badawczych był zawsze Człowiek
- ze wszystkimi jego problemami i uwikłaniami natury psychicznej, społeczno-kulturowej i światopoglądowej. Żegnamy Ją z głębokim żalem.
Maria Biernacka

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8042" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8022">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f66f65eb3ebb985bf0289d9645a8b45.pdf</src>
        <authentication>7d1e8779fb85913fe71cf70a11e5a4d6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96130">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1571</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96131">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96132">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1453</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96134">
                <text>Kult św. Wojciecha w polskiej kulturze ludowej. Zarys problematyki / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96136">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40, s.39-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96138">
                <text>Paradowska, Maria; Urbańska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96140">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96143">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96147">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96150">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96156">
                <text>„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

M A R I A PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Poznań

K U L T ŚW. WOJCIECHA W POLSKIEJ KULTURZE LUDOWEJ.
ZARYS PROBLEMATYKI

Zbliżająca się tysiącletnia rocznica męczeńskiej śmierci św. Wojciecha
zwróciła uwagę na tę postać, i związany z nią kontekst historyczno-polityczny, wielu badaczy, reprezentujących zarówno rozmaite dziedziny wiedzy, jak
i pochodzących z różnych krajów europejskich. Osoba tego świętego, od
chwili jego śmierci w 997 r. po czasy współczesne, była zawsze w centrum
wieloaspektowego zainteresowania naukowców, a przede wszystkim Koś­
cioła katolickiego i wiernych. Obecnie, ze względów rocznicowych, zaintere­
sowanie to wyraźnie zintensyfikowało się. W cieniu znaczących prac hagiograficznych, historycznych, politycznych, archeologicznych, ikonograficz­
nych i obchodów kościelnych pozostały jednak badania etnologiczne nad
rolą kultu św. Wojciecha w kulturze polskiej ludności wiejskiej, a także
małomiasteczkowej i miejskiej. Funkcjonowanie tego kultu, różne jego for­
my i odniesienia, a jednocześnie jego znaczenie jako źródła powstających
legend, ludowych opowieści i obyczajów, lokalizowanie świętych miejsc
naznaczonych domniemaną obecnością świętego, a przez to obfitujących
w cuda, na ogół nie uznawane przez Kościół, wreszcie cementowanie ludno­
ści wokół kultu poprzez uczestnictwo w uroczystościach kościelnych oraz
wiarę w możliwości sprawcze świętego i różne objawy czci pozakościelnej
i wiele jeszcze innych aspektów - wszystko to składa się na zespół zagadnień
niezmiernie ciekawych i ważnych dla nauki. Dotąd jednak były i są one
w odniesieniu do św. Wojciecha w zasadzie pomijane, pozostawione na
marginesie dociekań badawczych, niekiedy tylko wspomniane w literaturze,
jak np. badania E. Pohla dotyczące legend wokół prawdopodobnego miejsca
śmierci św. Wojciecha, prowadzone w latach trzydziestych naszego stulecia
na terenie Pomezanii (Mielczarski 1992, s. 151-152).
Bardzo bogato przedstawia się literatura omawiająca życie i śmierć
św. Wojciecha i jego tysiącletnie już istnienie zarówno w Kościele katolickim,
jak i w życiu Polski oraz innych krajów europejskich. Autorzy prac szczegól­
ną uwagę poświęcili historycznej roli św. Wojciecha w aspekcie kościelnym

�42

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

i politycznym, rekonstraując jego życiorys na podstawie trzech najstarszych,
pochodzących z X i X I w. źródeł, obfitujących w informacje zaczerpnięte
z autopsji. Są to prace Jana Kanapariusza, św. Brunona z Kwerfurtu i Passio
s. Adalberti (Śmigiel 1993, s. 7-8; Karwasińska 1995, s. 599).
Jak podał K. Śmigiel, za podstawową biografię św. Wojciecha uznawana
była i jest nadal praca niemieckiego uczonego H.G. Voigta, wydana
w 1898 r. - Adalbert von Prag. Ein Beitrag zur Geschichte der Kirche und des
Monchtums im zehnten Jahrhundert. Badacz ten najbardziej wnikliwie i rze­
czowo opisał życie św. Wojciecha, choć w tym samym czasie powstało też
kilka innych dzieł autorów czeskich i polskich (Śmigiel 1993, s. 5).
Przedstawione w wielkim skrócie dzieje św. Wojciecha pozwolą lepiej
zrozumieć rozwój kultu tego świętego i jego rolę w kulturze ludowej.
Urodził się prawdopodobnie około roku 956 w książęcym grodzie
- Libice, z ojca Sławnika, głowy rodu Sławnikowiców, spokrewnionego
z dynastią saską Ludofingów (Machejek 1995, s. 13-14). Inni uczeni utrzy­
mują, że pochodził z plemiennych przywódców chorwackich, którzy osiedli
we wczesnym średniowieczu na ziemiach czeskich (Śmigiel 1996a, s. 8).
Matka Strzeżysława, wzór cnót i szczególnych zalet, urodziła sześciu synów,
z których Wojciecha, po ciężkiej chorobie, jaką przeszedł w dzieciństwie,
rodzice poświęcili Bogu. Naukę czytania i pisania odbył w domu rodzinnym.
W 972 r. został wysłany do szkoły katedralnej w Magdeburgu, gdzie zaopie­
kował się nim abp Adalbert. Udzielił mu sakramentu bierzmowania, w cza­
sie którego św. Wojciech otrzymał drugie imię Adalbert. Pod tym imieniem
znany jest na Zachodzie, świat słowiański natomiast nazywa go Wojcie­
chem. Uczył się bardzo dobrze. W 981 r. ukończył szkołę i powrócił do
Czech bogatszy w wiedzę i kulturę na poziomie europejskim, przy czym
szczególnie mu bliski stał się wzór życia duchowego oparty na ascezie
zakonnej i praktycznym działaniu. Nauka i wzorce magdeburskie wpłynęły
na dalszy rozwój życia wewnętrznego św. Wojciecha i stały się drogowskaza­
mi dla działalności zewnętrznej (Śmigiel 1993, s. 31n; Machejek 1995, s. 15n;
Karwasińska 1995, s. 588-589).
Zamieszkał w Pradze i tam też otrzymał święcenia kapłańskie. W 983 r.
został konsekrowany biskupem Pragi. Praca duszpasterska nie przyniosła
św. Wojciechowi pełnej satysfakcji, podobno ze względu na jej skromne
efekty spowodowane, jak podał M . Machejek, barbarzyńskimi obyczajami
powszechnymi w Czechach, zbyt bowiem krótki był okres chrystianizacji
tego kraju (Machejek 1995, s. 25). Dwukrotnie, w 989 i w 994 г., św. Woj­
ciech udał się do Rzymu, szukając rady u papieża. Oskarżony o opuszczenie
swej diecezji nie chciał jednak wracać do Pragi i uzyskał od papieża łaskę
zamiany powrotu na podjęcie pracy misyjnej wśród pogan, z której skorzy­
stał (Karwasińska 1995, s. 595).
Św. Wojciech wyjechał do Moguncji, gdzie spędził dłuższy czas m.in. na
rozmowach ze swym przyjacielem, cesarzem Ottonem. Myślał coraz inten­
sywniej o nawracaniu pogan i o męczeńskiej śmierci jako rekompensaty za

�K U L T ŚW. WOJCIECHA

43

nieudaną dotychczasową prace na polu duszpasterskim. Zwrócił swą uwagę
na Polskę, z którą ród Sławnikowiców związany byl tradycyjną więzią
i gdzie na dworze królewskim przebywał jego brat. Innym motywem po­
dróży do Polski mógł być fakt, że jako biskup Pragi św. Wojciech był
ordynariuszem Śląska z Wrocławiem, miał zatem obowiązek wizytowania
swojej diecezji.
W początkach 997 r. św. Wojciech, na zaproszenie Bolesława Chrobrego,
w towarzystwie brata Radzima-Gaudentego i prezbitera Benedykta-Boguszy
wyruszył do Polski - przez Saksonię, Bawarię i Węgry, gdzie udzielił
sakramentu bierzmowania św. Stefanowi, a dalej przeszedł przez Karpaty
i zatrzymał się kolejno w Mucharzu k/Wadowic, w Zatorze k/Oświęcimia,
w Łanach Wielkich k/Żarnowca, w Rudzie k/Wielunia i w Poznaniu.
Wszędzie głosił kazania misyjne, chrzcił i bierzmował. We wszystkich tych
miejscowościach wybudowano później kościoły pod wezw. św. Wojciecha
(Machejek 1995, s. 36-37).
Z Poznania udał się do Gniezna na dwór książęcy, gdzie musiał podjąć
decyzję co do terenu, na którym zamierzał prowadzić działalność mi­
syjną. Do wyboru pozostawały dwa - Zachodnia Słowiańszczyzna - wśród
Lutyków na ziemiach między Łabą a Odrą, bądź wśród Prusów, na ziemiach
leżących na wschód od Dolnej Wisły i Nogatu. Znał język i zwyczaje
Lutyków, więc byłaby to misja łatwiejsza, u Prusów musiał korzystać
z tłumacza, Benedykta-Bogusza. Bolesław Chrobry wolał skierować
św. Wojciecha do Prus, w jego bowiem planach leżało umocnienie Polski
nad Bałtykiem, a kwestia pruska stanowiła jedno z ogniw polityki księcia.
M . Machejek stwierdził, że to sam św. Wojciech wybrał teren swej działalno­
ści misyjnej widząc w pracy wśród pogańskich Prusów większe możliwości
spełnienia pragnienia męczeństwa. K. Śmigiel uznał, że św. Wojciech był
inicjatorem misji, ale o jej kierunku zadecydował Bolesław Chrobry (Mache­
jek 1995, s. 38; Śmigiel 1996a, s. 18).
Pobyt św. Wojciecha w Polsce nie mógł trwać długo, najwyżej dwa do
dwóch i pół miesiąca. Stwierdzenie to jest ważne ze względu na późniejsze
przypisywanie świętemu męczennikowi liczby odwiedzonych przez niego
miejsc i działań misyjnych, utrwalonych w legendarnych opowieściach oraz
poprzez wystawienie kościołów pod jego wezwaniem, pamiątkowych krzyży,
tablic itp. Na wszystko, co według tradycji miał zdziałać w Polsce, musiałby
poświęcić co najmniej rok lub więcej czasu.
Św. Wojciech wyruszył z Gniezna do Gdańska, wg niektórych badaczy
większość trasy odbywając drogą wodną, wg innych - lądem, a wówczas
jego wędrówka prowadziłaby poprzez miejscowości: Wyszogród - Świecie
- Osiek - Skórcz - Starogard - Lubiszewo - Gdańsk (Machejek 1995,
s. 42-43; Śmigiel 1993, s. 80; Mielczarski 1967, s. 66n). Z Gdańska łodzią
dotarł na obszary zamieszkane przez Prusów. Dyskusję nadal wywołuje
miejsce lądowania. Jedni uczeni, głównie niemieccy i rosyjscy, opowiadali
się za Półwyspem Sambijskim (między Zalewem Wiślanym a Kurońskim),

�44

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

drudzy za terenem Pomezanii. Ostatnie badania archeologiczne potwierdzałyby
tę hipotezę, przy czym trzeba zaznaczyć, że w owych czasach wody Zalewu
Wiślanego wrzynały się głębiej w ląd stały (Mielczarski 1992, s. 149; Okulicz-Kozaryn 1994, s. 244-245; Śmigiel 1996a, s. 19). Św. Wojciech i jego towarzy­
sze trzykrotnie spotkali się z wrogo nastawionymi Prusami, z którymi nie
bardzo umieli porozumieć się. W czasie ostatniego spotkania św. Wojciech
został zamordowany - jak sądzić można z zebranej bogatej ikonografii
- w momencie odprawiania Mszy św. , a według badaczy problemu - po jej
zakończeniu, w czasie snu. Wydarzenie to nastąpiło w okolicach obecnej wsi
Święty Gaj dnia 23 kwietnia 997 r. (Śmigiel 1993, s. 86; tenże, 1996a, s. 20;
Machejek 1995, s. 46-47; Wiśniewski, Kilian 1994, s. 16n).
Nie miejsce tu na rozważenie problemu dziejów relikwii św. Wojciecha.
Odciętą głowę, a potem ciało wykupił od Prusów Bolesław Chrobry i złożył
reUkwie w Gnieźnie (Labuda 1992, s. 74n). Data kanonizacji nie jest bliżej
znana, prawdopodobnie nastąpiła przed 2 X I I 999 r. (Karwasińska 1995,
s. 598). Część relikwii znalazła się później w Ostrzyhomiu na Węgrzech,
w Akwizgranie, Rzymie, Liěge, Bambergu, Pradze. Kult św. Wojciecha roz­
powszechnił się oczywiście w Polsce, a także w Czechach, na Węgrzech, we
Włoszech, Niemczech, Dalmacji.
Misja pruska św. Wojciecha zaowocowała dopiero po jego śmierci, za­
równo w sferze rozpowszechniającego się kultu religijnego, jak i w zakresie
sytuacji politycznej Polski i Kościoła katolickiego w Polsce. Trzy lata po
męczeńskiej śmierci rzymski cesarz Otton I I I odbył pielgrzymkę do grobu
św. Wojciecha w Gnieźnie, gdzie miał miejsce słynny Zjazd Gnieźnieński,
w czasie którego cesarz włożył swą koronę na skronie Bolesława Chrobrego
(faktyczna koronacja w 1025 г.), włączając tym Polskę jako równorzędnego
partnera do tworzonej przez niego uniwersalnej federacji państw europej­
skich, do imperium chrześcijańskiego. Równocześnie odbył się synod koś­
cielny, na którym cesarz wolą Stolicy Apostolskiej erygował pierwszą polską
metropolię - w Gnieźnie i trzy biskupstwa sufrágame - w Krakowie, Wro­
cławiu i Kołobrzegu, co doprowadziło do stabilizacji stosunków kościelnych
w Polsce. Nastąpiło to zaledwie po upływie 34 lat od przyjęcia chrztu, a więc
bylo wydarzeniem na skalę europejską. Istnienie metropoUi warunkowało
koronację króla, dawało Polsce niezawisłość polityczną i pozycję między­
narodową. Wszystko to Polska zawdzięczała męczeństwu św. Wojciecha,
który, co szczególnie uwypuklił K. Śmigiel, był ojcem i inspiratorem jednej,
chrześcijańskiej Europy i przyspieszył procesy polityczne oraz kulturalne,
otwierające Polskę na wpływy zachodnie, łącząc ją z Zachodem, co staje się
faktem niezmiernie ważnym w dobie odradzających się idei jednoczenia
Europy (Święty Wojciech... 1992; Śmigiel 1996a, s. 22-24).
Kult św. Wojciecha utrwalił się w Polsce i w wielu krajach europejskich.
Gniezno znalazło się w centrum uroczystości kościelnych związanych z od1

1

Zbiory w archiwum Pracowni Etnologii I A E PAN w Poznaniu.

�K U L T ŚW. WOJCIECHA

45

dawaniem czci temu świętemu i wykazywało szczególną troskę o szerzenie
jego publicznego kultu. Posiada też najbogatsze archiwum materiałów doty­
czących kultu św. Wojciecha z terenu całej Polski.
Już od początku X I w. powstawały hymny i sekwencje ku jego czci
(Mikołajczak 1995, s. 57n), a formy kultu liturgicznego ustaliły się w ciągu
X I I i X I I I w. Imię św. Wojciecha weszło do kalendarzy i do litanii, ułożono
specjalne modły mszalne i brewiarzowe. Budowano kościoły i kaplice pod
wezwaniem św. Wojciecha, wykonano też liczne obrazy, rzeźby, płaskorze­
źby. Jednym z najwcześniejszych i najznaczniejszych obiektów zabytkowych
są Drzwi Gnieźnieńskie z ok. 1170 г., przedstawiające w 18 obrazach naj­
ważniejsze wydarzenia z życia św. Wojciecha.
Zbliżające się 1000-lecie śmierci św. Wojciecha od dłuższego już czasu
stymuluje ożywienie liturgicznego ruchu kultowego. Wznoszone są nowe
kościoły pod wezwaniem św. Wojciecha, remontowane stare, odbywają się
liczne peregrynacje relikwii, wzmógł się ruch pielgrzymkowy, wotywny. Ak­
tywnie działa założone w 1851 r. w archidiecezji warmińskiej „Stowarzysze­
nie św. Wojciecha" oraz założone w 1880 r. w Gnieźnie „Towarzystwo
i Straż św. Wojciecha", w Elblągu powstała inicjatywa utworzenia i oznako­
wania „Szlaku św. Wojciecha", którym mogliby wędrować pielgrzymi do
Świętego Gaju. W tym miejscu męczeństwa kard. J. Glemp erygował
w 1986 r. sanktuarium św. Wojciecha. Odbywały się również i planowane są
dalsze liczne sympozja, kongresy i sesje naukowe, organizowane w skali
międzynarodowej, ogólnokrajowej i diecezjalnej. Wszystkie uroczystości ma­
ją trojaki wymiar - europejski, polski, lokalny.
Przygotowania do Millenium są w pełnym toku. Rada miasta Gniezna już
w 1993 r. podjęła uchwałę uznającą św. Wojciecha patronem miasta. Władze
Gniezna planują wiele przedsięwzięć widowiskowych - spektakle teatralne,
muzyczne i in., a także szereg wystaw, konkursów, występów zespołów
muzycznych. Nadto, dla odpowiedniej oprawy jubileuszu, w którym uczest­
niczyć będzie papież Jan Paweł I I podjęto decyzje o wykonaniu wielu robót
publicznych - porządkowych i inwestycji komunalnych (Borzyszkowski 1996,
s. 117n; Walerjańczyk 1994, s. 65-67).
Obok kultu liturgicznego, który otaczał i nadal otacza św. Wojciecha
(Śmigiel 1996c, s. 315n), w Polsce rozwijał się stale kult tego świętego wśród
ludności wiejskiej i miejskiej. Stymulowany przez Kościół, ale poza formami
kościelnymi, przybierał różne postaci i wyrażał się poprzez rozmaite akcje
i postępowania. Dalekie najczęściej od faktografii, opierały się one na wierze
w domniemane cuda dokonane przez św. Wojciecha, na przekonaniu o jego
opiece nad ojczyzną i pobycie w różnych miejscowościach polskich - szcze­
gólnie w Krakowskiem, na Śląsku, w Wielkopolsce i na Pomorzu. Spotkać
więc można kamienie, na których odpoczywał bądź głosił kazania, drzewa
pod którymi siedział, rzeki, których wodą chrzcił zebranych mieszkańców
pobliskich wiosek. Opowiadania o uczestnictwie świętego w życiu okre­
ślonych zbiorowości „żyją" nadal wśród ludności wiejskiej, a często także

�46

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

i miejskiej. Wiara w możliwości sprawcze świętego i jej odzwierciedlenie
wyrażana była i jest nadal w różnorodny sposób.
Religia i kult świętych były zawsze nierozerwalnie związane z kulturą
ludową, z obyczajowością zbiorowości bądź jednostek. Wiara i święci stano­
wiły niezbędne w życiu oparcie i zaspokojenie potrzeb nie tylko emocjonal­
nych, ale także rzeczywistych, z którymi borykali się ludzie. Odwoływanie
się do sił wyższych pomagało w trudach dnia codziennego. I dlatego religia
ludowa stanowi ścisłe włączenie wiary w życie konkretnych ludzi. Przekazy­
wana przez Kościół i kler, wyraża się w efekcie w oprawie kulturowej
specyficznej dla danej społeczności, odpowiadając na jej potrzeby. W zależ­
ności od nich w różnych grupach występuje często zróżnicowana hierarchia
religijnych wartości, co nadaje religijności ludowej ten inny, szczególny
wyraz. W niej też żywo funkcjonuje kult rozmaitych świętych, (św. An­
toniego, św. Barbary, św. Wojciecha czy Matki Bożej), z którymi związana
jest pobożność ludności. Religijność ludowa jest specyficzna, dzięki temu, że
autentycznie przenika życie danej społeczności, zaspakaja jej potrzeby, jest
więc konkretna i wyraża się w uświęcaniu czasu i przestrzeni oraz przed­
miotów, osób i czynności. Z tych też powodów jest bardziej rytualna,
obrazowa, przeżyciowa, manifestacyjna (Taras 1987, s. 16).
Stąd też wszystkim uroczystościom religijnym, w tym czci oddawanej
świętym, ludność wiejska nadawała bogatą oprawę, a im bardziej była
ona wspaniała i uroczysta, tym większe miała znaczenie i tym gorętsze
budziła odczucia. W obyczajowości i kulturze odgrywa to ogromną rolę,
wpływa bowiem na pewne formy zachowań, na tworzenie się nowych,
odmiennych zwyczajów, co różnicuje kulturę ludową i oddziałowuje na
odmienne jej obrazy.
Kult świętych odgrywał zatem w religijności ludowej znaczącą rolę,
z jednej strony wpływając na zróżnicowanie przejawów kultury ludowej,
a z drugiej strony kultura danej grupy społecznej inspirowała i kształtowała
niektóre formy kultu. Święci byli orędownikami w wielu trudnych sytua­
cjach życiowych, patronami pewnych przedsięwzięć, opiekunami i dlatego
oddawano im szczególną cześć jednocześnie przypisując, w zależności od
potrzeb, różne cechy, zalety i możliwości. Różne formy kultu - modlitwy,
śpiewy, palenie świec, składanie kwiatów, procesje, były częstokroć nie tylko
aktem wiary ale swego rodzaju ucieczką od codzienności, oderwaniem od
trosk dnia powszedniego i objawem troski o zapewnienie dla siebie i swoich
bliskich nieustannej opieki świętego. Przejawem kultu były też różnego
rodzaju opowieści i legendy, obdarzające poszczególnych świętych specjal­
nymi cnotami i możliwościami. Ich ilość i treść wzbogacała się stale w zależ­
ności od oczekiwań, od wyobrażeń o konieczności ich zaspokojenia i od
położenia, w jakim znajdowała się dana grupa społeczna (Galek 1983,
s. 199n; Goląb-Marciniak 1995).
Do świętych, którzy odgrywali znaczącą rolę w religijności ludowej, na
pewnych terenach mniejszą, na innych większą, należał przez całe dziesięć

�K U L T ŚW. WOJCIECHA

47

wieków św. Wojciech., patron narodowy. Ogólnopolski wymiar patronatu
tego świętego nadawał mu szczególną rangę, choć miał zmienne natężenia.
Przez 250 lat św. Wojciech byl jedynym patronem Polaków. Od czasów
kanonizacji św. Stanisława (1254) i kilkanaście lat później św. Jadwigi (1267)
nastąpiło związanie trzech ośrodków w kraju z ich lokalnymi patronami, tj.
Wielkopolski ze św. Wojciechem, Małopolski ze św. Stanisławem, Śląska ze
św. Jadwigą. Ten schematyczny rozdział wcale nie oznaczał ograniczenia
kultu tych świętych tylko do wspomnianych regionów, przeciwnie, wpływy
ich przenikały się wzajemnie, poszerzały i nabierały charakteru ogólnopol­
skiego (Śmigiel 1996b, s. 11). Od XIV w. św. Wojciech i św. Stanisław jako
patroni Polski występowali obok siebie, a w 1962 r. uznani zostali równo­
rzędnymi patronami Polski. Wszakże św. Wojciecha silniej związano z hi­
storią narodu, podkreślając jego rolę państwową o wydźwięku politycznym,
w mniejszym zaś stopniu z cudami, dokonywanymi zarówno przez niego
samego, jak też mającymi miejsce po jego śmierci (Falińska 1995, s. 73n;
Grzesik 1995, s. 16-18).
Postać św. Wojciecha związała się także z patronatem nad misją północ­
ną, co wynikało z jego wyprawy pruskiej. Choć nie przyniosła ona owoców
misyjnych, ale wytyczyła, jak przypomniał K. Śmigiel, kierunek ekspansji
chrześcijaństwa i polityki polskiej aż do XIV w. Jej rezultatem było po­
wstanie sieci nowych biskupstw i kościołów pod wezwaniem św. Wojciecha
na Pomorzu Wschodnim (Śmigiel 1996b, s. 11).
Od chwili śmierci św. Wojciecha i złożenia relikwii w Gnieźnie, z kultem
tego świętego związał się silny ruch pielgrzymkowy wszystkich warstw spo­
łecznych. Szczególnie w czasach porozbiorowych pielgrzymki z różnych
dzielnic poświadczały patronat św. Wojciecha nad wszystkimi Polakami.
Jego kult przybrał charakter polityczny, jednoczący rozbite przez zaborców
społeczeństwo. Przez wieki w pielgrzymkach uczestniczyła też ludność wiej­
ska (Śmigiel 1996b, s. 74n). Celem pielgrzymek było i jest do dziś Gniezno,
a obok niego także Gdańsk, Olsztyn, Koszalin oraz Święty Gaj. Niezależnie
od miejsc pielgrzymowania, gdzie kult św. Wojciecha jest nadal bardzo
żywy, funkcjonuje on także na innych obszarach Polski, co wiąże się z prze­
konaniem ludności o domniemanych miejscach pobytu świętego.
Od połowy sierpnia 1995 r. do końca czerwca 1996 r. prowadzone były
badania etnologiczne nad funkcjonowaniem i rolą kultu św. Wojciecha
w polskiej kulturze ludowej . Nie mając możliwości objęcia badaniami tere­
nu całej Polski, na jej obszarze dokonałyśmy jedynie prac sondażowych.
Głównym terenem naszych zainteresowań badawczych było prawdopodobne
2

2

Do końca 1995 r. uczestniczył w nich mgr Krzysztof Braun. Badania finansowała Fun­
dacja na Rzecz Nauki Polskiej w ramach P R O G R A M U A D A L B E R T U S , którego kierownikiem
był doc. dr hab. Przemysław Urbańczyk. Całość materiałów z badań etnologicznych prowadzo­
nych na terenie Pomorza Wschodniego zostanie opublikowana w pracy zbiorowej pod redakcją
P. Urbańczyka.

�48

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

miejsce śmierci św. Wojciecha, czyli region pierwotnie określony jako War­
mia. Nie jest to jednak nazwa ścisła dla obszaru, który stanowił centrum
badań. Warmia historyczna położona jest w trójkącie między Braniewem
a Fromborkiem na północnym zachodzie, Reszlem na wschodzie a Olsz­
tynem na południu. Jej nazwę wykorzystano później w określeniu diecezji
warmińskiej, która w średniowieczu obejmowała tereny Warmii historycznej
oraz ziemie położone na wschód i północny wschód od niej. W ciągu
wieków granice jej zmieniały się, ale nigdy nie objęły swym zasięgiem diecezji
pomezańskiej, leżącej na zachód od Warmii historycznej. Dopiero utworzo­
na po 1945 r. archidiecezja warmińska ze stolicą w Olsztynie objęła również
tereny diecezji elbląskiej (dawniej zwaną pomezańską) oraz ełckiej. Badania
kultu św. Wojciecha na terenie Warmii historycznej nie miałyby większego
sensu przy założeniu, że punktem wyjścia dla nich są hipotetyczne miejsca
pobytu i śmierci św. Wojciecha, a więc Pomezania (Święty Gaj i okolice),
przy odrzuceniu hipotezy dotyczącej miejsca śmierci w rejonie Tękit
(Sambia, obwód kaliningradzki). Za najbardziej zasadne uznano określenie
Pomorze Wschodnie dla terenów objętych pracami badawczymi.
W ich ramach przeprowadzono poszukiwania biblioteczne i archiwalne,
zbierając materiały dotyczące historycznego kultu św. Wojciecha na Pomo­
rzu Wschodnim . Trzeba pamiętać, że są to tereny, na których po 1945 r.
osiadła nowa ludność, przesiedlona głównie z rzeszowszczyzny, zamojskiego
oraz z Ukrainy i Litwy. Nie było wśród niej tradycyjnego kultu św. Woj­
ciecha. Tylko jednostki, w większości z warstw wykształconych, posiadały
wiedzę o tym patronie Polski. Ludność wiejska, jak wynikło to z prze­
prowadzonych badań, szczególnym kultem darzyła innych świętych, przede
wszystkim św. Antoniego, a także Matkę Bożą i Serce Jezusa. Niemniej
z biegiem lat pogłębiał się kult św. Wojciecha, ale był to i jest kult nowy,
tworzący się w drugiej połowie XX w.
Rozwijał się on i ugruntowywał stopniowo nabierając intensywności od
początku lat osiemdziesiątych pod wpływem działalności proboszczy i władz
diecezji elbląskiej, a już nieco wcześniej, bo w drugiej polowie lat siedemdzie­
siątych, na skutek prowadzonych badań historycznych i archeologicznych,
które cieszyły się dużym zainteresowaniem miejscowej ludności. Badania
archeologiczne kontynuowane do dziś na terenie wsi Bągart, leżącej kilka
kilometrów na zachód od przypuszczalnego miejsca śmierci św. Wojciecha,
powodowały powstawanie legend, rozmaitych opowieści o św. Wojciechu,
ludowych przysłów i przepowiedni i powoli wysuwały go na czoło w panteo­
nie świętych czczonych w sposób szczególny. Wiara w jego możliwości
sprawcze, jego opiekę i ochronę nie była i nadal nie jest jednak równoznaczna
z wiedzą o faktach z życia świętego. Zależy ona od stopnia wykształcenia
i osobistego zaangażowania w życie parafialne oraz od gotowości zapoznawa3

3

Materiały z badań bibliograficznych, archiwalnych, ikonograficznych, terenowych, Archi­
wum Pracowni Etnologii I A E P A N w Poznaniu.

�K U L T ŚW. WOJCIECHA

49

nia się z literaturą rozprowadzaną przez parafie i wreszcie od kontaktu
z archeologami pracującymi w okolicy Świętego Gaju.
Dla przykładu można podać, że niektórzy z rozmówców z parafii
Kwietniewo-Święty Gaj oraz w mazurskich gminach Świętajno, Kowale
Oleckie i innych, uważali św. Wojciecha za Czecha, a inni za Polaka z Gniez­
na, część stwierdziła, że zabili go poganie bądź konkretnie - Prusowie, pewien
procent natomiast - że Niemcy lub Krzyżacy, a nawet „Rusoki poganie".
Odnośnie do działalności św. Wojciecha wiadomości koncentrowały się na
wiedzy o nauczaniu i nawracaniu pogan, z których to powodów został
zamordowany. Różne były wersje śmierci świętego - miała ona nastąpić przez
ścięcie, bądź ukamieniowanie, wreszcie zakłucie włóczniami. Wszystkie te
warianty znalazły odbicie w ikonografii. O miejscu śmierci mówiono w zasa­
dzie jednoznacznie - Święty Gaj, przy czym większa część rozmówców
wskazywała konkretne usytuowanie tego wydarzenia - las, rzeczkę, polankę,
dolinę, górę, mniejsza część - teren, na którym w Świętym Gaju postawiono
kościół lub gdzie wybudowano ołtarz polowy. Pewien procent ankietowanych
wyraził przekonanie, że św. Wojciech zginął w innych miejscach Pomezanii,
w Traso lub w Waplewie, pewna grupa uznała, że nastąpiło to „albo tutaj,
albo koło Gniezna". Z kolei co do okresu śmierci wiedziano, że stało się to
tysiąc lat temu, bądź „dawno temu", ale z drugiej strony niektórzy nie
wiedzieli nic o czasie śmierci św. Wojciecha lub twierdzili, że wydarzyło się to
sto lat temu. Na pytanie o miejsce przechowywania relikwii, wskazywano
cztery różne miejscowości - Święty Gaj, Elbląg, Gdańsk, Gniezno, w zasadzie
niewiele wiedząc o prawdziwych losach szczątków świętego.
Autentyczna zatem wiedza o św. Wojciechu nie odegrała znaczącej roli
w tworzeniu się kultu tego świętego, w jego wchodzeniu w system wierzenio­
wy i kulturowo-obyczajowy miejscowej ludności i systematyczny jego
wzrost. Kult ten stał się jednym z bardzo ważnych elementów zakorzeniania
osiadłej na tych terenach ludności, która przez wiele lat po przesiedleniu
żyła w ciągłym poczuciu tymczasowości. Jest to niezmiernie istotna funkcja
tworzącego się i istniejącego kultu świętej postaci.
W Świętym Gaju kult św. Wojciecha utrwalił się m.in. dzięki zmianie
wezwania kościoła ze św. Antoniego na św. Wojciecha (1977 г.). Przeprowa­
dzono wówczas remont kościoła, w czasie którego na jego ścianie bocznej
wymalowano scenę z życia świętego męczennika, w ołtarzu głównym umiesz­
czono figurę i obraz tego świętego, a kościół ogłoszono sanktuarium
św. Wojciecha. Odpust poszerzono do trzech dni i przeniesiono na najbliższe
23 kwietnia - piątek, sobotę i niedzielę. Odpust, i organizowane z jego okazji
liczne pielgrzymki, nie tylko z obecnej archidiecezji warmińskiej, ale i z in­
nych stron Polski, intensyfikują kult św. Wojciecha. Z kolei różnego rodzaju
kiermasze, w czasie których można nabyć nie tylko literaturę hagiograficzną,
modlitewniki, teksty nowenn, obrazki z wyobrażeniami św. Wojciecha i jego
męczeństwa, ale także breloczki, figurki, plastikowe emblematy i rozmaite
jarmarczne wyroby nawiązujące do św. Wojciecha, wspomagają poszerzanie

�50

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

się i przenikanie do kultury ludowej kultu tego świętego. Jednoczy on
ludność pochodzącą z różnych terenów, jest elementem scalającym ją ze
stosunkowo nowym miejscem zamieszkania i czynnikiem ugruntowującym
polską tożsamość chrześcijańską, mającym znaczenie kulturotwórcze. Jest to
zapewne najważniejsza rola św. Wojciecha na Pomorzu Wschodnim.
Sam jego kult jest jednak narazie nieco powierzchowny, a branie udziału
w procesjach tłumów ludzi jest oczywiste ze względu na uznawanie odpustu za
rzecz ważną, w której należy zawsze i wszędzie w Polsce uczestniczyć. Warto
podkreślić przekonanie ludności, że dzięki opiece św. Wojciecha, Święty Gaj
omijają wszelkie kataklizmy i nieszczęścia. Uroczystości odpustowe wpłynęły
też na zmiany zewnętrzne wsi archidiecezji warmińskiej. Zaczęto więcej dbać
o wygląd domostw, ogródków przydomowych, opłotowań, dróg. Powstało
wiele jadłodajni, barów i innych punktów z artykułami spożywczymi. Te
zmiany mają również wpływ na kształtowanie kultury i obyczajowości,
podobnie jak kontakty obecnie stałej ludności Pomorza Wschodniego z miesz­
kańcami z różnych stron Polski. Są to pozornie uboczne, lecz bardzo istotne
elementy związane z kultem św. Wojciecha wpływające na zmiany kulturowe.
Na terenie Pomorza Wschodniego istnieją jeszcze dwa inne sanktuaria
św. Wojciecha. Jedno w Gorzędzieju (pow. Starogard Gdański), z którą to
miejscowością związana jest tradycja pobytu świętego. Istnieje tam kamień,
do którego miał przywiązać swą łódź. Kościół posiada relikwie męczennika
sprowadzone z Gniezna; drugie - w parafii Gdańsk, przedmieście Święty
Wojciech. Sanktuarium stoi w miejscu, gdzie według ustnej tradycji przeby­
wał św. Wojciech, chrzcząc Gdańszczan, a następnie na okres dwóch lat
złożone tam było ciało świętego. W 1995 r. rozpoczęły się peregrynacje
relikwii św. Wojciecha po parafiach archidiecezji gdańskiej oraz diecezjach
elbląskiej, olsztyńskiej i ełckiej.
Przedstawiony zarys problematyki badawczej związanej z funkcjonowa­
niem kultu św. Wojciecha na Pomorzu Wschodnim ujawnił niezmiernie
interesujące zagadnienie dotyczące powstawania kultu pod wpływem róż­
nych czynników, jego przenikania w kulturę, wchodzenia do systemu wierzeniowo-światopoglądowego i obyczajowości dnia codziennego mieszkańców
wsi i miast. Nie poruszono tu istnienia od wielu dziesiątków lat kultu
św. Wojciecha w innych regionach polski, jak np. na Mazowszu, Podlasiu,
w Małopolsce, a przede wszystkim na obszarze Wielkopolski. Nie jest on
związany z miejscem śmierci męczennika, lecz z czasowym, dłuższym bądź
krótszym, z rzeczywistym lub legendarnym terenem jego pobytu lub
z miejscem przechowywania relikwii, a także ze świadomością jego patro­
natu nad Polską.
Badania sondażowe potwierdziły istnienie kultu św. Wojciecha w kul­
turze ludowej (i nie tylko ludowej) szczególnie właśnie w Wielkopolsce i na
Kociewiu, wzdłuż Wisły, od Bydgoszczy po Gdańsk. Wiąże się on z drogą
świętego do Prus i z powrotem ciała męczennika. W wielu miejscowoś­
ciach czczone są miejsca noclegów św. Wojciecha (m.in. Bobowo, Grabowo,

�K U L T ŚW. WOJCIECHA

51

Gródek nad Wdą, Lubiszewo k/Tczewa, Osiek nad j . Kałębie, Świecie nad
Wisłą itd.), chrztów i nauczań (m.in. Janów nad Wisłą, Laskowice, Leosia
itd.), oraz czasowego złożenia relikwii (m.in. Duża Cerekwica, Jabłonowo
Pomorskie, Nowe itd.). Jest to kult mający bardzo długą tradycję, wy­
pływający bezpośrednio od ludzi i przekazywany z pokolenia na pokolenie,
częściowo oczywiście podtrzymywany przez Kościół, w przeciwieństwie do
rozpowszechniającego się kultu św. Wojciecha na Pomorzu Wschodnim,
silnie stymulowanego przez kler katolicki.
Badania etnologiczne dotyczące kultu św. Wojciecha nie były dotąd pro­
wadzone systematycznie, niekiedy stanowiły margines związany z tematyką
religioznawczą. Obecne więc prace mają wartość unikalną, budzącą za­
interesowanie zarówno przedstawicieli różnych dyscyplin naukowych, jak
i Kościoła katolickiego oraz polityków widzących w św. Wojciechu patrona
zjednoczonej Europy.
LITERATURA
B o r z y s z k o w s k i M.
1996
Stowarzyszenie św. Wojciecha i organizacja placówek katolickich w diasporze die­
cezji warmińskiej, [w:] Przeszłość natchnieniem dla teraźniejszości. Sympozjum
historyczne i świętowojciechowe, 20-22 kwietnia 1994 roku, Ełk, s. 115-122.
F a l i ń s k a M.
1995
Mit sakralny a świadomość narodowa szlachty polskiej w XVII wieku, [w:] Gniezno.
Studia i materiały historyczne, nr IV, Gniezno, s. 63-68.
Galek A.
1983
Praktyki religijne jako przejaw pobożności ludowej, [w:] Religijność ludowa,
W. Piwowarski, (red.) Wrocław, s. 199-220.
G o ł ą b - M a r c i n i a k K.
1995
Historyczne i estetyczne aspekty dynamiki rozwoju sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej i jego ludowa percepcja, mpis pracy doktorskiej, Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej U AM, Poznań.
G r z e s i k R.
1995
Święty Wojciech jako bohater ..Tempore illo", [w:] Gniezno. Studia i materiały
historyczne, nr IV, Gniezno, s. 15-19.
K a r w a s i ń s k a J.
1995
Wojciech, Adalbert, [w:] Nasi święci. Polski słownik hagiograficzny, A. Witkowska
OSU (red.), Poznań, s. 587-603.
Labuda G.
1992
Święty Wojciech w działaniu, w tradycji i w legendzie, [w:] Święty Wojciech
w tradycji i kulturze europejskiej, K. Śmigiel, (red.) Gniezno, s. 57-97.
Machejek M.
1995
Śladami świętego Wojciecha, Kraków.
M i e l c z a r s k i S.
1967
Misja pruska świętego Wojciecha, Gdańsk.
1992
Wokół miejsca śmierci świętego Wojciecha, [w:] Święty Wojciech w tradycji i kul­
turze europejskiej, K . Śmigiel (red.), Gniezno, s. 143—158.
M i k o ł a j c z a k A.W.
199S
Gnieźnieńskie sekwencje o św. Wojciechu, Gniezno.

�52

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA

O k u l i c z - K o z a r y n J . , O k u l i c z - K o z a r y n Ł.
1994
Wyprawa św. Wojciecha do Prus. Realia archeologiczne i perspektywy badawcze,
Barbaricum, Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, t. Ш , Warszawa,
s. 243-255.
Śmigiel K.
1993
Święty Wojciech Slawnikowic, Poznań.
1996a
Święty Wojciech, Gniezno.
1996b
Święty dla narodu, „Słowo. Dziennik Katolicki", z dn. 19/21, I V . Gniezno.
1996c
Współczesny kult św. Wojciecha w Polsce [w:] Przeszłość natchnieniem dla teraź­
niejszości. Sympozjum historyczne i świętowojciechowe, 20—22 kwietnia 1994 roku,
Ełk, s. 307-316.
Święty Wojciech
1992
Święty Wojciech w tradycji i kulturze europejskiej, K . Śmigiel (red.), Gniezno.
T a r a s P.
1987
Religijność ludowa w Kościele katolickim, „Communio", nr 6, s. 14-19.
W a l e r j a ń c z y k J.
1994
Główne założenia jubileuszu 1000-lecia śmierci świętego Wojciecha, „Przegląd
Wielkopolski", nr 1-2, Poznań.
W i ś n i e w s k i J., K i l i a n J.
1994
Święty Gaj. Miejsce męczeństwa św. Wojciecha, Elbląg.

MARIA PARADOWSKA, ANNA URBAŃSKA
T H E C U L T O F ST. A D A L B E R T I N P O L I S H F O L K C U L T U R E .
A N OUTLINE OF ESSENTIAL PROBLEMS
Summary
By the aproaching 1000th anniversary of the death of St. Adalbert many Polish and
foreign scholars turned their attention to the person of the martyr and to political and
historical context of his life and work. Nevertheless too little attention has been given until
recently to the problem of the cult of the Saint in Polish folk culture.
The researches were initiated and carried out between 1995 and 1996 mainly in Eastern
Pomerania and, at the stage of first survey, in other parts of Poland. In some of them,
especially in Wielkopolska (Western Poland) Małopolska (Southern Poland) and Mazowsze
(Central Poland) the cult of St. Adalbert has made an active element in folk culture for a very
long time. I n eastern Pomerania, which was settled by new population after 1945 this element
is rather new, promoted by Catholic church and made popular owing to archaeological
excavations in the locality of the presumed death of St. Adalbert Get us mention two villages
- Święty Gaj and Bagart).
Ethnological field researches allowed for understanding the mechanism of introducing the
cult of St. Adalbert into the culture of the population of that region. It became one of elements
of the system of beliefs and customs and a very important factor of these people's attachment
to the territory on which they had been settled due to historical circumstances and lived for
a long time with the feeling that their settlement could be temporary.
In legends, tales and proverbs efficient powers are attributed to St. Adalbert. Besides that
he is also regarded as Patron of Poland and united Europe.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9524" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9502">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e3e801daadb988395e786213a482ac59.pdf</src>
        <authentication>8e27b397f06fe4139a191e4c0246c2cd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113393">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1336</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113394">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113395">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113396">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113397">
                <text>Szlachecka "silva rerum" jako źródło do badań etnograficznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113398">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.2, s.67-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113399">
                <text>Partyka, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113400">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113401">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113402">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113403">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113404">
                <text>..Etnografia Polska",
PL ISSN 0071-1861

JOANNA

t. X X X I I :

1988, z. 2

PARTYKA

(Uniwersytet

Warszawski)

SZLACHECKA SILVA
RERUM
JAKO Ź R Ó D Ł O DO BADAŃ ETNOGRAFICZNYCH
Etnografowie rzadko korzystają ze źródeł tzw. zastanych, a jeśli już,
to zaglądają do najnowszych, X X - lub co najwyżej XIX-wiecznych. Sięga
się do tych źródeł: ksiąg gruntowych, podatkowych, inwentarzowych, pa­
miętników przy opracowywaniu monografii pewnych obszarów - wsi czy
regionów - lub przy przekrojowym analizowaniu określonego zjawiska z dzie­
dziny folkloru, kultury materialnej itp. Źródłem dla etnografa, nie w pełni
jednak wykorzystanym, może być także literatura piękna, a zwłaszcza te
jej gatunki, które znajdują się na pograniczu literatury pięknej i dokumentu
fa więc pamiętniki, diariusze, wspomnienia), a także cała sfera zjawisk
paraliterackich łączących literaturę piękną z folklorem. Nawet, jeśli już
sięga się w badaniach etnograficznych do literatury pięknej i gatunków
jej pokrewnych, to rzadko dotyczy to epok odległych historycznie X V I ,
X V I I i X V I I I wieku. A przecież w wieku X V I i X V I I mamy do czynienia
ze zjawiskami bardzo ciekawymi, które w pewnym stopniu zaważyły także
na kształcie współczesnej kultury ludowej (Polska w epoce Odrodzenia.
Państwo - społeczeństwo - kultura. 1970; Polska XVII wieku. Państwo społeczeństwokultura, 1969; Wiek XVII - kontrreformacja- barok. Prace
z historii kultury, 1970).
W renesansie kultura narodowa była najbliższa kulturze ludowej. W wieku
X V I I nastąpiło rozbicie tej jedności. Pojawiły się różne nurty w kulturze,
przypisane do różnych stanów społecznych. Odbiciem tego zjawiska w literatu­
rze było przenikanie do niej - -obok oficjalnego nurtu o cechach baroku również nurtów odmiennych, a częściowo opozycyjnych. Do najważniejszych
w tej grupie
opozycyjnych nie tylko wobec literatury, ale także wobec
kultury oficjalnej tego okresu - należą: literatura tzw. sowizdrzalska, tworzona
przez plebejuszy oraz wyrosła z kultury mas szlacheckich r ę k o p i ś m i e n n a
l i t e r a t u r a szlachecka.
Na tę literaturę składają się: okolicznościowa poezja polityczna, diariusze
wypraw wojennych, pamiętniki oraz zjawisko, w którym mieści się po trochu
wszystko, czyli tzw. silva rerum - domowa księga zapełniana przez pana

�68

JOANNA PARTYKA

domu najrozmaitszymi treściami: od osobistych notatek począwszy, poprzez
zapiski i porady gospodarskie, przepisy kulinarne i lekarskie, odpisy
różnych dokumentów, mów wygłoszonych na sejmach, sejmikach, trybu­
nałach, wzory mów okolicznościowych - weselnych, pogrzebowych, listy
od przyjaciół i odpisy listów ważnych osobistości; relacje z różnych wydarzeń
politycznych i obyczajowych - do anonimowych utworów literackich, zwłasz­
cza panegiryków, facecji, paszkwili, anegdot, epigramów, fraszek i obscenicz­
nych opowiastek.
W tym „lesie rzeczy" etnograf może znaleźć wiele cennego materiału.
Celem niniejszego artykułu jest ukazanie poprzez przykładową analizę
przydatnych etnografowi treści odnalezionych w dostępnych mi rękopisach&gt;,
jakie możliwości dla badań etnograficznych kryje w sobie piśmiennictwo
staropolskie reprezentowane przez sylwy. Będzie to również próba określenia
sposobu, w jaki można by korzystać z tego typu źródeł.
Jak wyglądają staropolskie sylwy? Są to na ogół dość grube foliały,
nie zawsze pisane jedną ręką. Często wklejano do nich luźne karty,
fragmenty kalendarzy drukowanych, ulotne drukowane gazetki, listy. Kolejność
zapisywanych treści jest na ogół całkiem przypadkowa - obok wierszy
spotykamy prozę, obok tekstów polskich - łacińskie, francuskie, niemieckie,
obok nabożnej religijnej pieśni - obsceniczną facecję. Zdarzają się w środku
foliału karty nie zapisane. W sumie sprawia to wrażenie dość dużego
chaosu. Jeśli dodamy do tego fakt, że rzadko sylwy pisane były starannie,
kaligraficznie, w związku z czym odczytanie ich sprawia często dużą
trudność, to możemy wyobrazić sobie, jak wyglądała szlachecka silva
rerum.
O sylwach napisano dotąd niewiele - raczej wspomina się je tylko przy
okazji opracowywania innych tematów. Jedyną pracą w całości poświęconą
temu gatunkowi jest artykuł prof. Stefanii SkWarczyńskiej Kariera literacka
form rodzajowych „silva". „Nazwa rodzajowa silva rerum.— pisze autorka —
odnosi się do licznych w X V I w. do polowy X V I I I w., a znamiennych
dla szlachecko-ziemiańskiej kultury, pokaźnych i w zasadzie nie przeznaczonych
do druku foliałów, prowadzonych przez głowę domu często z pokolenia
na pokolenie" (Skwarczyńska. 1969, s. 37).
Braki w interesującym nas temacie uzupełnia ostatnio praca doktorska
Marii Zachary Szlacheckie sylwy i ich funkcje w życiu społecznym, kulturalnym
i mentalności XVII wieku.

1

Biblioteka N a r o d o w a (dalej B N ) : I 3052, 1 3492, Biblioteka Orydynacji Zamoyskich
(dalej B O Z ) 814. 823. 855. 1162, 1172. 1173. 1175. 1201, 1282, 1316. 1569: A r c h i w u m
G ł ó w n e A k t D a w n y c h (dalej A G A D ) : A r c h i w u m R a d z i w i ł l o w s k i e (dalej Radz.) I I , 12;
I I . 2 1 : I I . 27: I I . 30: I I , 46: I I . 5 1 : I I , 69/5: A r c h i w u m Publiczne Potockich (dalej
A r c h . Pub. Pot.) 124; Biblioteka K ó r n i c k a (dalej B K ) . 201. 711, 973, 978, 993; Biblioteka
Uniwersytetu Warszawskiego (dalej B U W ) 66; Biblioteka J a g i e l l o ń s k a 59; Biblioteka P ł o c k i e g o
Towarzystwa N a u k o w e g o (dalej Pł. T N ) R. 113.

�SZLACHECKA "SILVA RERUM"

69

Ogólnie możemy podzielić sylwy pod względem tematyki na takie, w których
przeważają treści o charakterze politycznym i historycznym oraz bardziej
prywatne, a nawet intymne, poruszające wiele różnych tematów - i te są
dla nas najciekawsze.
Maria Zachara w swej pracy dokonała podziału na sylwy rodzinne,
zbiory użytkowe oraz zbiory wierszy, sentencji, a więc swoiste antologie.
Charakteryzując szlacheckie sylwy należałoby także wspomnieć, że liczne
poprawki i notatki na marginesach, uściślające daty, komentujące wydarzenia,
jak też uzupełnianie brakujących nazwisk świadczą o tym, że sylwy były
czytane i „używane", a kolejni czytelnicy tworzyli historię danego ręko­
pisu.
Spójrzmy, jak wygląda typowa silva rerum:
Mam przed sobą grubą, liczącą 1118 stronic księgę, pisaną na papierze
czerpanym, oprawną w skórę, prowadzoną dość starannie, zaopatrzoną w spis
treści według alfabetycznie ułożonych tematów (AGAD, Radz., I I , 46).
Tytuł - Miscellanea. Mowy, listy, wiersze i pisma rozmaite w materiach
politycznych, prywatnych, familijnych panowania Augusta III.
Wewnątrz znajdujemy liczne kopie listów, mowy polityczne, „Diariusz
Sejmu Ekstraordynacyjnego w r. 1750 24 Augusti w Warszawie odprawio­
nego", ale także „Fortuna dla dam (wróżby z kostek domina)", a dalej
„Fortuna dla kawalerów". Jest także ciekawa „Mowa przed łożnicą" jedna z całego łańcucha mów weselnych. W niej to ze szczególną uwagą
podkreślono wejście w nowe powinowactwa równoznaczne z zawarciem
przyjaźni pomiędzy stronami. Powtarza się motyw walki i miecza. W to
wszystko wplecione są obsceniczne wierszyki. Dalej - bardzo ciekawy tekst
„Kondycje do Przysięgi Żydowskiej". Tu m. in. dokładnie opisano ubiór
Żyda przysięgającego chrześcijanom, warunki, w jakich odbywać ma się
owa przysięga, oraz konsekwencje krzywoprzysięstwa. Nieco dalej znajduje
się banalna informacja, jak robić dobry sok wiśniowy.
Okazuje się, że ziemianina interesowały również „dni uroczyste, na których
gale bywają u Dworu Królewskiego". Znajdziemy tu także wiersz o rozwodzie,
kopie włoskich listów, wiersze nagrobne, historyczną notatkę o Tatarach.
Sporą część omawianej sylwy zajmują rozmaite rachunki, zestawienia finansowe,
tabele rozliczeń, np. wyliczenie „dóbr na skarb Pański idących", tabele
rozliczeń z folwarków: janowickiego, michałowickiego, zwierzynieckiego,
Łukowa, klucza janowskiego. Autorowi sylwy podobały się - widać - wiersze
współczesnej mu poetki barokowej, Elżbiety Drużbackiej, skoro poświęcił
im parę stronic. I wreszcie dużą część sylwy zajmuje wypis z ksiąg
grodzkich krzemienieckich.
Większa nieco w formacie, bo licząca 1231 zapisanych kart, jest sylwa
prowadzona przez Annę księżnę Radziwiłłowa i jej młodszego syna
podczaszego Wielkiego Księstwa Litewskiego — Hieronima Floriana. Ze
względu na autorów nie jest to sylwa typowa, prowadzona jest bowiem
przez przedstawicieli warstwy magnackiej.

�70

JOANNA PARTYKA

Z tego typu rękopiśmiennymi kodeksami mamy do czynienia o wiele
rzadziej. W dodatku wielość charakterów pisma wskazuje na kilku autorów
tej sylwy. Na pewno jednak zaczęła ją pisać księżna Anna, co również
stanowi wyjątek w regule - kobiety nie zajmowały się na ogół prowadzeniem
ksiąg domowych.
Ta nietypowa sylwa jest bardzo ciekawa z wielu względów. Informacje
tu zawarte mają nieco inny wymiar. Na samym początku została sporządzona
lista długów, dalej znajdują się odpisy licznych listów do księżnej Radziwiłłowej
w języku polskim, ale także i po łacinie, kopia uniwersału zakazującego
wywożenia za granicę saletry, skór i wyprowadzania koni, a także różne
inne uniwersały wydane przez Augusta I I I . Parę następnych kart zajmują
pisma francuskie.
Do tych poważnych politycznych i rodowych treści zupełnie nie pasuje
umieszczony pomiędzy nimi wielce nieprzyzwoity wierszyk. Po nim następuje
zbiór fascykułów - odpisy dokumentów rodowych, wśród których dużą część
zajmują sprawy majątkowe Anny i Floriana. I znów bardzo nieprzyzwoita
facecja, a po niej... cykl mów pogrzebowych. Dalej - rachunki za rynsztunek
konnego żołnierza z wyszczególnioną ceną broni, dokładnym wyliczeniem
cen poszczególnych elementów stroju i całego ekwipunku.
Sporą część sylwy zajmują mowy sejmikowe oraz wzory mów okolicz­
nościowych pogrzebowych i weselnych. Wśród mów weselnych wyróżniono
dziękowanie za pannę, mowy przy oddawaniu wieńca, „marcypanów",
upominków od przyjaciela, dziękowanie za upominek.
Te wszystkie tak różnorodne treści objęte są wspólnym tytułem (wskazują­
cym zresztą na ich różnorodność): Miscellanea [...]
ad Anno 1745
(AGAD, Radz., I I , 51).
A oto jeszcze jedna sylwa (AGAD, Radz., I I , 12) zatytułowana Miscellanea.
Mowy, listy, wiersze, wiele pism do dziejów Polski należących. Sylwa ta
pochodzi z pierwszej polowy X V I I w. Księga liczy 1135 stron, oprawiona
jest w skórę, prowadzona starannie ręką co najmniej dwóch osób. Przeważają
tu zdecydowanie treści o charakterze politycznym. Rękopis ten może stanowić
cenny dokument historyczny okresu rokoszu Zebrzydowskiego. Na stronie
14 rozpoczyna się seria listów o treści politycznej, objętych wspólnym tytułem
„Votum J. M . Pana wojewody Krakowskiego i listy, które do Króla J. M .
pisał, przy tym pokazował". Po nich następują odpowiedzi króla, np.
„Respons Króla J. M . Panom Posłom Zjazdu Lubelskiego do K. J. M .
posłanym dany w Krakowie 30 Junij anno 1606", uniwersały królewskie
i inne odpisane dokumenty, a wśród nich „Puncta rokoszowe pod Sendomierzem
die 14 Augusti A D 1606", „Instrukcja Króla J. M . na sejmiki". Strony
od 234 do 237 zajmują wiersze polityczne, m. in. „Wiersze na teraźniejsze
nieszczęsne czasy".
Nieco dalej -• kopia Uniwersału Wielkopolskiego oraz bardzo ciekawy
..Script podany od Pana Wojewody Krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego
in vin Testamenti". Dalej następują liczne pisma rokoszowe, listy prywatne.

�S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

71

wiersze. Ciekawe są własne (?) dywagacje skryptora na temat rokoszu:
„Rokosz co za pożytek przyniósł i Panu Wojewodzie i Rzeczypospolitej"
oraz rozważania na temat: „Absolutum Dominium quid sit", „Definitio
i natura Rokoszu", „Rokosz co jest".
Strony 623 i 624 poświęcone są z kolei opisowi ożenków królewskich
„Króla J. M . Zygmunta 3 Pierwsze ożenienie" oraz „Wtóre ożenienie
Króla J. M . Zygmunta". Drugi opis zaopatrzony jest w schematyczny rysunek
przedstawiający sposób, w jaki zostali posadzeni przy stole weselni goście.
Dalej mamy obszerny opis „Ślubu Carowej Moskiewskiej". Skryptor okazał
się bardzo skrupulatny w wyliczaniu upominków, jakie dostała panna
młoda: Marianna Mniszkówna, wojewodzianka sandomierska, poślubiona
carowi Kniaziowi Wielkiemu Moskiewskiemu Dymitrowi. Dowiadujemy się,
że panna młoda otrzymała m. in. błogosławiony obraz Św. Trójcy oprawny
złotem i kamieniami, pierścień z diamentem, perski kobierzec.
Na stronie 653 wymienia autor sylwy „Infames Confederati". Zamieszcza
także historyczną notatkę „Śmierć Stefana Jego Miłości Króla Polskiego
w Grodnie A D 1586". Nieco dalej - zestawienie tabelaryczne „Zgoda i nie­
zgoda Wielkiejnocy Lackiej i Ruskiej w r. 1629 aż do roku 1960". Rok
1960 nasunął autorowi myśli o końcu świata, o którym „trudno się domyślać/,
bo według słów Pańskich sam Bóg Ojciec wie. Ale też to wiedzieć, jeśli
świat dotąd stać będzie, aż się okrąg dziewiątego nieba obróci i gwiazdy
wszystkie wrócą się do tego punktu, od którego swój obrót zaczęły na
początku świata".
Cztery strony dalej znajdujemy „Znaki zarazy bydła", „Znaki wojny",
„O grzmieniu różnych czasów" oraz „Co dnia którego według biegu
miesięcznego przy nim położonego czynić i sprawować masz".
Na końcu księgi autor zamieścił dzieło zatytułowane „Fundamentům
Libertatum Reipublicae Polonae" składające się z czterech części - primům
fundamentům, secundum, tertium i quartum.
Trzy przedstawione rękopisy są według podanych wcześniej kryteriów
na pewno sylwami. W obrębie jednej księgi mamy tu do czynienia z różnorod­
nością tematów, form, języka, a nawet tonu tekstów - od poważnego,
pełnego ceremoniału do frywolności.
Często jednak nie można jednoznacznie określić rękopisu jako sylwy,
nie spełnia on bowiem warunku dostatecznej różnorodności, jak np. dzieło
Tomasza Lisieckiego (BN, I 3052).
Po dokładnym zapoznaniu się z większością sylw dostrzeżemy w nich
również pewną zaplanowaną kompozycję
układanie treści w cykle, np.
cykl mów weselnych, sejmikowych, cykl przepisów lekarskich, listów itp.
Trzeba przyznać jednak, że tę konstrukcję zakłócają wtrącane tu i ówdzie
zapiski o zupełnie innej treści. Dowodzi to, że sylwy pisane były na bieżąco
i nawet jeśli autor zamierzał wyczerpać temat w jednym miejscu, to i tak
docierające wciąż nowinki, wiersze, listy były natychmiast zapisywane nieza­
leżnie od zmysłu skryptora co do kompozycji całości.

�72

JOANNA PARTYKA

Maria Zachara w zakres swej analizy włączyła wszystkie rękopisy o nie­
jednolitej tematyce. W rezultacie znalazły się tu również swoiste antologie
literatury pięknej, które ja wykluczyłam ze swoich rozważań stwierdzając,
że mało jest w nich materiału interesującego etnografa.
Trzeba również wspomnieć, że sylwy w większości nie mają oryginalnych
tytułów. Być może ich im nie nadawano. Najprawdopodobniej jednak karty
tytułowe uległy w ciągu wieków zniszczeniu.
Dziewiętnastowieczni właściciele tych rękopiśmiennych kodeksów charak­
teryzowali ich zawartość przez nadawanie im miana miscellaneów lub rozmai­
tości. Nieliczne tylko oryginalne tytuły się dochowały. Należy tu, dla przykładu,
domowa księga Stanisława Różyckiego Penu sinopticum histori — grammato —
politicum [...], Acta publica, variaque miscellanea regnante Joanne Casimire
a 1655-1657 Zygmunta Stefana Koniecpolskiego.
Nie spotykaną wśród autorów sylw świadomość formy wykazał Jan
Kazimierz Grabski, kasztelan nakielski, nadając swej księdze tytuł Silva
rerum var larum publico et pseudo politicarum [...] advectarum et conscriptarum
anno dfomijni 1685.
Nie wszystkie sylwy zaopatrzone są w nazwisko skryptora. Często
treść sylwy może powiedzieć nam coś bliższego o jej autorze — jego nazwisko,
pełnioną funkcję możemy wyczytać z listów, zapiski dotyczące spraw politycz­
nych oraz język mogą z kolei wskazać jej pochodzenie terytorialne. Wymaga
to jednak dość szczegółowych studiów. W rezultacie wiele sylw pozostaje
anonimowych.
Gdybyśmy chcieli zgodnie z klasyfikacją źródeł podaną przez B. Kopczyńską-Jaworską (1971) określić, czym jest dla nas silva rerum, musielibyśmy
stwierdzić, że:
- ze względu na swoistość jej poznania rękopiśmienna sylwa jest ź r ó d ł e m
pośrednim;
- przynosi przede wszystkim poznanie świadomości społecznej, jest więc
źródłem socjologicznym;
- jest ź r ó d ł e m zastanym ze względu na organizację warsztatu badaw­
czego.
Silva rerum jest, rzec można, zjawiskiem nieco „bezpańskim". Właściwie
nie wiadomo, kto się nim powinien zająć: historyk, historyk literatury
czy socjolog. Każdy mógłby w tym materiale znaleźć coś dla siebie. A mimo
to niewiele w związku z sylwami ani też na ich temat napisano.
Na pewno sylwa jako taka nie jest literaturą piękną, choć zawiera
w sobie utwory do niej należące. Co więcej, wiele znanych dziś i cenionych
dzieł X V I - i XVII-wiecznych twórców poznano właśnie z sylw, gdzie funkcjo­
nowały one jako dzieła anonimowe (tak np. odkryto Wojnę chocimską
Wacława Potockiego).
Nie można także nazwać sylwy dokumentem historycznym, choć po
dokonaniu dokładnej weryfikacji mogłoby się okazać, i niejednokrotnie
okazuje się, że pewne zapisy w niej dokonywane mają wagę dokumentu.

�S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

73

Jeśli przyjąć, że już sam wybór wpisywanych do ksiąg domowych
tekstów, notatek, listów winien określić, czym jest sylwa, możemy stwierdzić,
że jest ona na pewno w największej mierze dokumentem szlachecko-ziemiańskiego stanu świadomości, zainteresowań, obyczajów, ogólnie źródłem wiedzy o kulturze staropolskiej.
W X V I I i X V I I I w. sylwa pełniła cztery funkcje:
1) kronikarsko-pamiętnikarską;
2) praktyczno-dokumentacyjną (była swoistym archiwum, w którym utrwa­
lano cenne i ważne dokumenty, spełniała rolę „listownika", podręcznika
w zajęciach gospodarskich i nauce, skarbczyka towarzyskiego);
3) rodowo-ambicjonalną (tu zapisywano dane osobiste i rodowe);
4) literacką.
Przy tym wszystkim spełniała też funkcję zabawową, zwłaszcza w sferze
poczynań literackich.
Jest w sylwach tnnóstwo takiego materiału, którego gdzie indziej nie
znajdziemy. Ponieważ nie były przeznaczone do druku, zachowały się w nich
takie teksty, których ze względu na cenzurę nie można było opublikować.
Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej pisze:
„ W zbiorach podobnych, przeznaczonych do prywatnego u ż y t k u , a nie do d r u k u ,
z a c h o w a ł o się m n ó s t w o rzeczy takich, k t ó r e dla wielu przyczyn publikowane b y ć nie m o g ł y ,
t y m bardziej przeto do obrazu życia narodu są ciekawe. P r z e c h o w a ł o się tam wiele p o m n i k ó w
u m y s ł o w o ś c i , nigdy nie d r u k o w a n y c h , a d o w o d z ą c y c h , że poza l i t e r a t u r ą k s i ą ż k o w ą istniał
w Polsce cały obszar p i ś m i e n n i c t w a domowego, ciekawego i cennego" (Gloger, 1903,
s. 231-232).

Zjawiskiem, które powinno zainteresować etnologa, a którego dokumentację
w pewnym stopniu znajdziemy także w sylwach, jest ideologia sarmatyzmu.
Z jednej strony kształtowała się ona na podstawie dziedzictwa renesanso­
wego, z drugiej, będąc zaprzeczeniem renesansu, nawiązywała do pewnych
nurtów kultury średniowiecznej. Stąd żarliwa, niekiedy dewocyjna wręcz
religijność (wynikająca także z XVII-wiecznej kontrreformacji), mająca od­
zwierciedlenie w niektórych sylwach, myśli o pokucie i grzechu, wiara
w cuda, czary i prognostyki, myślenie magiczne.
Poczucie odrębności narodowej, ukształtowane pod wpływem obecności
w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej wielu mniejszości narodowych, zrodziło
w sarmackiej szlachcie ideologię ksenofobii.
Z kolei idea samowystarczalnego ekonomicznie i kulturowo dworku
oraz codzienny kontakt z kulturą chłopską zdecydowały o wzajemnym
przenikaniu obu kultur. Dlatego też charakteryzując sylwy mamy prawo mówić
zarówno o ich „szlacheckości", jak i „chłopskości".
„ K u l t u r a renesansowa - pisze S t a n i s ł a w Grzeszczuk (1972) w artykule Z
problemów
ludowości — w p o w a ż n y m stopniu z a c i e r a ł a r ó ż n i c e p o m i ę d z y pisarzami renesansowymi w y w o d z ą r y m i się z r ó ż n y c h s t a n ó w s p o ł e c z n y c h ze stanem c h ł o p s k i m w ł ą c z n i e " (s. 272). Dalej
czytamy: „ L i t e r a t u r a z i e m i a ń s k a służyła szerokiemu wprowadzeniu do literatury narodowej
pierwiastka ludowego przynajmniej w zakresie t e m a t y k i , c h o ć nie o b e s z ł o się bez popularyzo­
wania m o t y w ó w ludowych i transkrypcji ludowych u t w o r ó w " (s. 302).

�74

JOANNA PARTYKA

Tak sytuacja wyglądała w epoce renesansu. Oficjalną kulturę sarmacką
X V I i X V I I w. cechowała powaga i ceremonialność. Ta kultura uwarunko­
wała powstanie specyficznego zjawiska, jakim jest szlachecka silva rerum,
ale te rękopiśmienne księgi nie są jej wiernym odzwierciedleniem. Można
bez trudu znaleźć sylwy, w których przeważa element oficjalności - jest
to cała grupa sylw o wybitnym nastawieniu politycznym, historycznym,
przepełnionych mowami sejmowymi, relacjami z wydarzeń politycznych,
wojen, odpisami dokumentów historycznych, panegirykami wreszcie. Sporą
jednak część stanowią sylwy bardziej osobiste, a ponieważ pisane były
na ogół przez średnią ziemiańską szlachtę, dotyczą szeregu zupełnie innych
problemów związanych m. in. z codziennym życiem na wsi. Stąd wiele
treści zawartych w niejednej sylwie z powodzeniem znaleźć by się mogło
w gospodarskiej księdze prowadzonej przez bogatego kmiecia, gdyby ten
posiadał umiejętność pisania.
Szlachta ziemiańska odnosiła się do wielu zjawisk i spraw w sposób
identyczny, jak to czyniły niższe stany. Podobny pogląd miała na temat
czarów, czarownic, znachorek . Tak samo obawiała się zarazy, wierzyła
w dni feralne.
Z czego wynikały te analogie?
Mogą to być ślady pierwotnie wspólnej tradycji kulturowej prasłowiańskiej,
pogańskiej, w której nie istniał podział na kulturę niższą i wyższą. Taka
sytuacja trwała jeszcze w późnym średniowieczu, wzbogacona elementami
chrześcijańskimi. Dopiero renesans dokonał wyodrębnienia kultury plebejskiej,
ludowej od dworskiej, rycerskiej, choć można w zasadzie twierdzić, że proces
ten zapoczątkowany został o wiele wcześniej.
O odrębnym świecie chłopskiej kultury można mówić już w okresie
średniowiecza, kiedy to stan chłopski, ograniczany wciąż ustawodawstwem
feudalnym, zaczyna coraz wyraźniej żyć w obrębie własnego tylko kręgu
spraw wiejskich. Pewną granicę stanowi tutaj wiek X I I I . Dopiero jednak
w XVI.w. kultura wytworzona przez warstwę chłopską staje się równorzędnym
partnerem kultury szlacheckiej. W tym bowiem okresie wieś polska osiągnęła
szczyt swego rozwoju gospodarczego i kulturalnego, chłopi stanowili warstwę
samodzielną ekonomicznie (Burszta, 1974, 1985).
W wiekach X V I i X V I I zachodzą procesy różnicowania w obrębie
samej kultury wyższej, reprezentowanej z jednej strony przez dwór, z drugiej
przez szeroko pojętą warstwę szlachecką. Pojęciem szlachty obejmowano
ludzi o różnej pozycji ekonomicznej, politycznej. Inny tryb życia prowadziła
2

- W „ M i e s i ę c z n i k u H e r a l d y c z n y m " z 1933 r. znajduje się bardzo ciekawy a r t y k u ł
Z y g m u n t a Lasockiego Szlachta płońska
w walce z czartem. A u t o r p o w o ł u j ą c się na zapisane
w księgach miejskich sochaezewskich, p ł o c k i c h i p ł o ń s k i c h z X V I I i pocz. X V I I I w.
sprawozdania z p r o c e s ó w o czary d o w o d z i , ż e : „ w i a r a w czary i czarownice b y ł a o g ó l n a .
Szlachta z okolic P ł o ń s k a p o c z ą w s z y od senatora, u r z ę d n i k ó w , d z i e d z i c ó w i p o s e s o r ó w ,
s k o ń c z y w s z y na braci zagrodowej b r a ł a u d z i a ł w procesach przeciwko czarownicom b ą d ź
to j a k o o s k a r ż y c i e l e , b ą d ź też bierny j a k o ś w i a d k o w i e indagacyj i t o r t u r " .

�SZLACHECKA "SILVA RERUM'

75

magnateria dysponująca rozległymi dobrami, tworzącymi często swoiste
autonomiczne „państwa w państwie", mająca zarezerwowane dla siebie tytuły
senatorskie, inny - szlachta gospodarująca na kilku lub kilkunastu wioskach.
Odmienny tryb życia narzucał z kolei odmienne zainteresowania, przyczyniał
się do powstawania różnych wariantów w obrębie szeroko pojętej, jednej
kultury szlacheckiej.
Większa część życia szlachcica-ziemianina upływała w bliskim kontakcie
z naturą, wśród codziennych trosk gospodarskich.
Takie życie często niezbyt odbiegało od bytowania w miarę bogatych
chłopów. I tu, i tu bowiem obowiązywał jeden kalendarz: rolniczy i kościelny,
uprawiano jedną magię rolniczo-hodowlaną. W obu wypadkach w sprawach
wiary dominowała swoista forma religijności - wyrosła ze skrzyżowania
wierzeń pogańskich z chrześcijańskimi religijność ludowa.
Elementy kultury pogańskiej miały szanse przetrwania zarówno wśród
warstw niższych, jak i w kulturze średniej ziemiańskiej szlachty. Stąd zapewne
można wywodzić zbieżności pewnych wzorów zachowań, zwyczajów, wierzeń.
W kulturze wytworzonej przez magnaterię śladów pierwotnej tradycji spotyka­
my już znaczenie mniej - magnateria była w większym stopniu kosmopoli­
tyczna. Ale i tu często nowe, przejęte zwyczaje byly czymś, co wypełniało
tylko stary schemat.
Już Łukasz Gołębiowski zauważył wspólnotę zwyczajów u różnych warstw
społecznych. Wydaje się więc, że rację ma Józef Burszta pisząc: „wesela
chłopskie, mieszczańskie i szlacheckie miały ten sam schemat zarówno
w swej wymowie dramatyczno-teatralnej, jak i w sensie wierzeniowo-magicznym i znaczeniowym" (Burszta, 1985, s. 118).
Wiek X V I I I zmienił nieco zarysowaną tu sytuację. Oświecenie, pod­
pierając się naukowym racjonalizmem, wypowiedziało wojnę myśleniu magicz­
nemu, nazywając wszystko, co z niego wyrosło, godnym pożałowania
zabobonem. Wynikiem tej wojny było zepchnięcie pierwotnie wspólnych
kulturze ludowej i szlacheckiej zjawisk w sferę kultury ludowej lub inaczej z tej walki obronną ręką wyszła jedynie kultura ludowa oparta na tradycyjnym
przekazie, bardziej odporna na wpływy z zewnątrz. Dlatego też wydaje
się, że wiedza o XVII-wiecznej kulturze szlacheckiej może stanowić cenne
uzupełnienie wiedzy o tym, co w wiekach X I X i X X funkcjonuje już
jedynie w kulturze ludowej.
Szlacheckie sylwy mogą z powodzeniem dostarczyć takiego materiału,
uzupełnić chociażby nasze wiadomości z zakresu medycyny ludowej. Tu
dowiemy się bowiem, jak np. sporządzić „trunek na morowkę" („wziąć
rozchodnika garść, macierzanki drugą, babki także, utłuc to z wodą, a potem
on sok wyciskać i zmieszawszy go z mlekiem niewieściem daj choremu
pić").
Przedstawiłam tu jedno z możliwych uzasadnień zbieżności w kulturze
ludowej i szlacheckiej. Trybem życia uzasadnia to zjawisko również Janusz
Tazbir w artykule Kultura szlachecka... (1976, s. 23). Pisze tu m. in.:

�76

JOANNA PARTYKA

„Na styl życia dziedzica i poddanego — przy wszystkich zasadniczych róż­
nicach — wpływał ten sam system zakazów i zaleceń kościelnych oraz kalendarz
rolniczy uwarunkowany tokiem zajęć wiejskich".
Ale są też odmienne zdania na ten temat. Problem polega tu - według
mnie — na tym, czy zbieżności te wynikają ze wspólnych źródeł, czy z wza­
jemnych oddziaływań. Żeby pozostać już w sferze lecznictwa ludowego,
warto przytoczyć zdanie Bohdana Baranowskiego na ten temat:
,.Pod

wpływem

nadzwyczaj

rozpowszechnionej

wśród

ludzi

literatury z zakresu medycyny czy też z i o ł o l e c z n i c t w a , r o z m a i t y m i
wieś i tam

nadzwyczaj szybko r o z p o w s z e c h n i a ł y

wykształconych

popularnej

drogami d o s t a w a ł y się

się wszelkiego rodzaju

przepisy,

na

zalecenia

czy nawet zabobony pochodzenia zachodnioeuropejskiego, k t ó r e p r z e m i e s z a ł y się z

obowią­

zującymi zasadami tradycyjnej medycyny i higieny" (Baranowski, 1976. s. 52).

Baranowski (1976) dochodzi nawet do wniosku, że „przypuszczalnie silniejsze
było działanie kultury szlacheckiej na ludową niż oddziaływanie odwrotne"
(s. 57), choć „niekiedy pewne zbieżne formy kultury ludowej i szlacheckiej
wypływać mogły z tych samych wspólnych źródeł" (s. 58). Wydaje się,
że większą rolę odegrały tu, mimo wszystko, owe wspólne źródła.
Należałoby tu wspomnieć o jeszcze jednej możliwej przyczynie występo­
wania zjawisk wspólnych w obu kulturach, mianowicie mogła się do tego
przyczynić kontrreformacja. Czesław Hernas w swym studium o baroku
pisze:
..Obserwowana
sił metafizycznych

w diariuszach
we

własnym

wczesnego

życiowym

baroku

dążność

doświadczeniu

do

odkrywania

[...] wyjaśnianie

losów

interwencji
jednostki

czy n a r o d ó w s z c z e g ó l n y m i decyzjami Boga d o w o d z ą , że m ł o d a literatura

kontrreformacyjna

ożywiała

(Hernas,

w

świadomości

społecznej

relikty

myślenia

średniowiecznego"

1973,

s.

135-136).

Prawdopodobnie wszystkie te mechanizmy przepływu informacji kulturo­
wej nałożyły się na siebie.
Choć wspólne z kulturą ludową źródła były najważniejsze, na obraz
kultury ziemiańskiej X V I I w. składały się także elementy innego pochodzenia.
Szlachta wchodziła bowiem poza wiejskim bytowaniem w rozmaite układy
społeczno-polityczne, a zdobyte tą drogą informacje mogły z kolei przenikać
do kultury ludowej.
Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, który upoważnia nas do
twierdzenia o „ludowości" czy „chłopskości" sylw — w tych domowych księgach
przejawia się to, co Janusz Maciejewski (1962, 1971) nazwał „folklorem
szlacheckim", który - jako specyficzny folklor środowiskowy — jest faktem
pogranicznym między tradycyjnym folklorem chłopskim a kulturą oficjalną.
Każdy folklor środowiskowy nosi bowiem cechy kultury ludowej lub też
„jest w stosunku do niej zjawiskiem analogicznym, posiadając jednak także
wiele innych elementów właściwych z kolei kulturze oficjalnej czy wręcz
wchodzących równocześnie w jej skład" (Maciejewski, 1971, s. 251). Tak
rozumiany folklor szlachecki jest jednym ze zjawisk sarmackiej formacji
kulturowej X V I I i X V I I I w. Przejawia się on w takiej twórczości, jak

�77

SZLACHECKA "SILVA R E R U M "

sylwy, pamiętniki sarmackie, facecjonistyka, okolicznościowa poezja polityczna
i społeczno-obyczajowa, legendy herbowe, gawędy, oraz w takich zjawiskach,
jak pieśni żołnierskie, kolędy, muzyka taneczna.
Folklor szlachecki posługuje się rękopiśmiennym zapisem w przeciwieństwie
do kultury ludowej, która wytworzyła model literatury ustnej. Ten fakt
łączy ów folklor z kulturą oficjalną.
Folklor szlachecki zarazem przeciwstawiał się sarmackiej literaturze
oficjalnej, którą cechowała uczoność, powaga, ceremonialność, religijność,
krasomówstwo, prymat łaciny. Zainteresowania i potrzeby kulturalne ogółu
szlachty zaspokajane były w inny sposób. Były bowiem wyrazem „nie­
okiełznania, jurności i ludyczności społeczeństwa szlacheckiego, wprawdzie
ceniącego ceremoniał oficjalnej kultury, ale wyżywającego się naprawdę tylko
w swym folklorze" (Maciejewski, 1971, s. 256). Jednym ze sposobów
„wyżycia się" było tworzenie swoistej szlacheckiej literatury nieoficjalnej
i umieszczanie jej wytworów w rękopiśmiennych księgach domowych, które
mogą być niewyczerpanym źródłem do badań nad folklorem szlacheckim.
Przede wszystkim jednak sylwy są podstawowym informatorem, o kulturze
szlacheckiego sarmatyzmu.

NA

ŚWIATOPOGLĄD I STYL ŻYCIA
Z I E M I A Ń S K I E J S Z L A C H T Y X V I I I X V I I I W.
PODSTAWIE MATERIAŁU ZAWARTEGO W WYBRANYCH

SYLWACH

Często jeszcze dziś ujemnie ocenia się wytworzoną i pielęgnowaną,
zwłaszcza przez ziemiańską szlachtę, kulturę sarmacką. Spójrzmy, jak trak­
tuje sarmatyzm Władysław Kopaliński w Słowniku mitów i tradycji kultury:
„Sarmatyzm charakteryzowały megalomania narodowo-stanowa, samouwiel­
bienie, pogarda i niechęć do cudzoziemców i różnowierców, nietolerancja,
powierzchowna dewocja połączona z fanatyzmem religijnym i wiarą w gusła
i zabobony". Pisze również dalej, że od czasów oświecenia jest sarma­
tyzm terminem obelżywym, oznaczającym kult wad narodowych, staroszlachecki obskurantyzm, egoizm stanowy, konserwatyzm, pychę połączoną
z rubasznością i krewkością. Czy jest tak w istocie?
Z kart rękopiśmiennych ksiąg domowych nie wyziera ani totalna nie­
nawiść do cudzoziemców, ani tym bardziej do różnowierców (nie bez
podstaw Janusz Tazbir nazwał rzeczpospolitą szlachecką „państwem bez
stosów"). Trudno jest także zarzucać ówczesnej szlachcie „wiarę w gusła
i zabobony". Nie była to bowiem cecha wynikająca z ideologii sarmackiej
i określająca jedynie szlachtę - wynikała ona bowiem z tendencji epoki,
przywołującej i podtrzymującej w wielu sferach życia codziennego sposób
myślenia oparty na magii.
Materiał zawarty w sylwach dowodzi, że „gusła i zabobony" są wspólnym
elementem kultury szlacheckiej i ludowej i jako wspólny element obu kultur
powinny zainteresować etnologa. Sylwy dostarczają także wielu innych

�78

JOANNA PARTYKA

ciekawych dia badacza kultury ludowej materiałów. Jednocześnie duża część
materiału zawartego w sylwach jest odzwierciedleniem oficjalnej myśli
sarmaty zmu.
Informacje, jakie znalazłam w przejrzanych sylwach, można podzielić
na następujące grupy tematyczne:
1) 'treści dotyczące „obcych" - cudzoziemców i mniejszości narodowych;
2) wróżby meteorologiczne;
3) przepisy lekarskie i osoby leczące;
4) wpływ ciał niebieskich na człowieka;
5) przepowiednie, złe znaki, komety;
6) dni szczególne;
7) zabiegi magiczne;
8) praktyczne porady gospodarskie;
9) mowy weselne i pogrzebowe, opisy pogrzebów i ślubów.
Spójrzmy zatem, jakie treści znajdujące się w szlachecko-ziemiańskiej
kulturze, a występujące w szlacheckich silva rerum, mogą być przedmiotem
badań dla etnologa.
Zainteresowanie szlachty sprawami politycznymi, społecznymi (dotyczącymi
jednak najczęściej własnego stanu), historią, czasem też filozofią (oczywiście
starożytną), które tak wyraźnie widać przy przeglądaniu sylw, jest na pewno
przejawem oficjalnego nurtu tej sarmackiej epoki. Wiele mamy w sylwach
mów na sejmach, sejmikach, opisów bitew, sprawozdań z obrad sejmowych,
odpisów listów o treści politycznej pisanych przez ważne osobistości,
dokumentów historycznych. Dużo jest tu zwięzłych informacji o funkcjono­
waniu państwa i poszczególnych majątków. W dostępnych mi sylwach nie
znalazłam jednak wykładu, który by dotyczył starożytnego pochodzenia
Rzeczypospolitej, ani też nie ma tu dłuższych wywodów związanych z genealo­
giami rodzinnymi. Zapewne tkwią one w świadomości ziemiańskiej szlachty,
ale jako dogmat nie podlegający podważaniu i przez to niewart dywagacji.
Natomiast kult dawności, swoisty historyzm oficjalnej kultury, uwarunko­
wany przyjęciem właśnie „dogmatu" o pradawnym istnieniu Rzeczypospolitej
dostrzegamy w tych księgach we wszystkich możliwych wariantach. Zdarza
się пр., że w swych notatkach skryptor pisze o wydarzeniach bardzo
odległych w czasie, nawiązując nawet do początków państwa polskiego.
Sarmacki kult swojskości przejawiał się w sylwach w bezustannym porów­
nywaniu się z innymi nacjami. To porównanie było często dość skrupulatne,
ale zawsze Polak-Sarmata okazywał się być kimś wyższym kulturowo.
Pojawiające się zapisy na temat zwyczajów innych narodowości świadczą,
że szlachta zauważała swoją odrębność, a nawet ją wręcz przeceniała.
I tu poglądy zgodne są z sarmackim kultem swojskości, posuniętej aż
do tradycjonalizmu. Dostrzeżemy tu także pewną umiejętność porównywania
i analizowania. I tak np. dużą, jak na owe czasy, erudycję „ludoznawczą"
wykazał autor XVII-wiecznej sylwy zamieszczając w niej swoisty niby-esej

�79

SZLACHECKA "SILVA R E R U M "

3

zatytułowany „Jaki zwyczaj ludzie starzy czasów dawnych mieli w ożenieniu" .
Tu opisane są ciekawe zwyczaje związane z pozyskiwaniem żon, obrzędami
zaślubin itp. „u Rzymian, Babilończyków, Wenetów, Francuzów, w Afryce
w mieście Leutia, u Teutonów, Ormian, Massajów, Arabów". Najciekawsze
jest natomiast zakończenie świadczące o stosunku piszącego do przytacza­
nych zwyczajów: „Wiele różnych głupich zwyczajów mieli poganie w ich
ożenieniu".
Jak widzimy, Polaków interesowała inność cudzoziemców. W X V I I w.
polska szlachta miała wyjątkowe możliwości obserwowania obcych kultur,
a zwłaszcza kultury Orientu. Zainteresowanie nią pozostawiło trwałe ślady
w języku polskim, niektórych zwyczajach, a nawet tradycyjnym szlacheckim
stroju narodowym.
Łatwo dostrzec tu pewną sprzeczność. Pisze o niej Wiktor Weintraub
analizując literaturę barokową:
..Stosunek dawnej Polski do k u l t u r y Islamu byl pelen s p r z e c z n o ś c i . Bez t r u d u d a ł o b y
się z e b r a ć z polskiej literatury barokowej s p o r ą a n t o l o g i ę wypowiedzi, dających wyraz
w r o g o ś c i do tego świata « n i e w i e r n y c h p s ó w » . A r ó w n o c z e ś n i e świat ten fascynował swoim
bogactwem i egzotyka | . . . ] . Był obcy i bliski zarazem" (Weintraub. 1977. s. 91-92).

Mamy więc z jednej strony programową ksenofobię, z drugiej fascynację
obcą kulturą i przejmowanie obcych wzorów, posunięte aż do całkowitej
asymilacji, kpiny z cudzoziemskich zwyczajów (jak w wierszu „Przyczyna,
czemu wina Mahomet zakazał Turkom"), ale też i szczegółowy opis
„procesji mahometańskiej":
..Trumny pozabijanych M u z u ł m a n ó w i ich p a z i ó w z k o ś c i a m i nieść p o w i n n i , do k t ó r y c h
t r u m n p o p r z y w i ą z y w a n e są miecze i szable, dzidy, łuki i insze wojenne o r ę ż a p o ł a m a n e ,
przy k t ó r y c h trumnach 600 w włosiennice stare odzianych boso i z p o ł a m a n y m t a k ż e
o r ę ż e m o s ó b . T u r e c k i c h iść p o w i n n o " .
4

Kontakt z niewiernymi Turkami pozwolił rozwinąć w sarmackiej szlachcie
przekonanie o wyjątkowej roli Rzeczypospolitej w historii chrześcijaństwa.
Świadczy o tym chociażby powyższy fragment - tak miała wyglądać skrucha
pokonanych przez Sobieskiego Turków. Mocna była wiara w to, że zwycięstwo
polskiego króla pod Wiedniem było zgodne z przepowiedniami. W jednej
z sylw skryptor zamieścił proroctwo o królu chrześcijańskim, który wstrzyma
turecką nawałnicę i nawróci niewiernych.
Niechęć do Turków i Tatarów jest zrozumiała
Rzeczpospolita prowa­
dziła z nimi wojny przez cały wiek X V I I . Sarmacka ksenofobia obejmowała
także i innych obcych. Najostrzej niechęć ta wystąpiła w stosunku do Żydów,
którzy w X V I I w. stanowili jedną z większych grup mniejszościowych.

5

•

BN BOZ

1569. s.

AGAD.

Radz..

pisownię.

234.
II.

12.

s.

802-803.

W

cytatach,

tytułach

zachowuję

oryginalną

�80

JOANNA PARTYKA

Powszechne bvło mniemanie, że Żydzi są przyczyną nieszczęść, jakie spadają
na Rzeczpospolitą. Uważano, że „niewierni Żydzi nasycają się krwią chrześćjan", „czynią mordy i zabójstwa", „panów czarują i przez czary sobie
respekt jednają", „chrześcijanki gwałcą" \
W rzucaniu istnych kalumnii na Żydów szlachta się wręcz prześcigała,
a ich wywody nie mają nic wspólnego z racjonalnym myśleniem. Żydzi
to osobnicy utrzymujący kontakt z mocami diabelskimi, żyjący w zgodzie
z czarownicami i sami posługujący się bardzo wymyślnymi czarami.
Autor jednej z sylw umieścił w swym dziele dość długą notatkę
„Opisanie Żydów [•..]". Udowadnia w niej, że Żydzi współdziałali ze Szwedami
przeciwko Polakom, czyniąc rozmaite czary.
A oto jedna z wielu opisanych przez skryptora sytuacji, których był
podobno naocznym świadkiem:
„ g d y J e g o m o ś ć Pan Miecznik stał obozem p o d T y ń c e m , na k i l k a d n i przed rozgromieniem
wszyscy Ż y d z i

pościli

przez

trzy

d n i . Starsi

żydowscy

byli

u Generala

[dowódcy

wojsk

szwedzkich) w Izbie Sekretnej i tam jadali i sypiali. A potem na dzień przed rozgromieniem
obozu ci starsi i pierwsi dwa wyszli o p o ł u d n i u na dach
dami y X i e g a m i swemi, General

kamienice Generalskiej

z Babami czarownicami dwiema, k ę d y m

wszystkie cztery strony, to jest na W s c h ó d ,

Południe, Zachód,

z Talmu­

widział, gdy

P ó ł n o c , ciskali

ziarna

na
roz­

maitych nasion, k t ó r e w iskry ogniste o b r a c a ł y się i w y l a t y w a ł y w g ó r ę . A p o t e m z onych
ń

iskier c z y n i ł o się c o ś na kształt s z a r a ń c z e i zlatywały nad Tyniec [ . . . ] " .

Czyż nie przypomina nam ta relacja ludowych opowieści „naocznych
świadków" działania mocy piekielnych? Jakże niedaleko jest stąd do magicz­
nego pojmowania związków przyczynowo-skutkowych właściwych kulturze
ludowej!
Przykładów myślenia magicznego znajdziemy w sylwach mnóstwo: czary,
prognostyki, wróżby ze zjawisk atmosferycznych, domowe sposoby leczenia,
wiara w dni feralne i szczęśliwe, znaki świadczące o nadchodzących nie­
szczęściach.
Szlachcic ziemianin żył na co dzień w kontakcie z naturą. Było to
bytowanie zgodne z ideałem agrarnym, widzącym świat w wymiarze wiejskim.
Janusz Tazbir zaznacza, że równocześnie ideał ten pozbawiony był zrozumienia
dla uroków natury. Niemniej jednak należało obserwować przyrodę po to
chociażby, aby dobrze gospodarować. Najczęściej korzystano tu z gotowych
obserwacji i przepisów prezentowanych przez literaturę fachową, jak np.
bardzo poczytny poradnik J. K. Haura Ziemiańska generalna oekonomika

?

Przykładem

m o ż e b y ć pismo
który

nienawiści
Waśki

chce „ w e d ł u g

posuniętej

a ż do

chęci

Woszczyły, w n u k a Bohdana

sił swoich

z dobremi

ludźmi

mordowania

chrześcijaństwo

n a r ó d Ż y d o w s k i w y g ł a d z i ć " ( A G A D , Radz., I I . teka 19 nr 2659).
" B U W 66, s. 156-164.

„niewiernych

Chmielnickiego, atamana
kochającemi

Żydów"

kozackiego,
przeklęty

�81

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

(Kraków 1679) lub tegoż autora Skład albo skarbiec znakomitych sekretów
oekonomiej ziemiańskiej (Kraków 1689) .
Prawdopodobnie właśnie z wymienionych podręczników przepisywano do
ksiąg domowych treści dotyczące sprawnego gospodarowania. Ale można
przypuszczać, że część ich wynikała z własnych obserwacji i doświadczeń,
a także z doświadczeń znajomych i sąsiadów.
Nie na co dzień miał ziemianin kontakt z wielkim światem — swe
zaszczytne obowiązki wobec państwa spełniał na sejmikach i wojnach.
Ale życiem ziemiańskim, do którego wciąż powracał, rządziły przecież
inne prawa. Dobry gospodarz był wszak rolnikiem. Musiał wiedzieć, jak
zapewnić sobie najlepsze zbiory, kiedy siać, kiedy szczepić drzewa, jak
leczyć zwierzęta. Podobnie jak chłop posługiwał się magią dla zapewnienia
urodzaju, odpędzania chorób, przewidywał przyszłe wydarzenia na podstawie
obserwacji zjawisk atmosferycznych, rozmaitych znaków na niebie i ziemi,
odczytywał pomyślność swoją i swoich bliskich z położenia gwiazd i księżyca,
wierzył w dni feralne.
Tryb życia, jego cykliczność ściśle związana z uprawą ziemi narzucały
bowiem pewne schematy w myśleniu i działaniu, którym podlegał zarówno
chłop, jak i ziemianin. I jeden, i drugi był w równym stopniu uzależniony
od natury.
Do dziś na wsi istnieje przekonanie o wpływie różnych faz księżyca
(zwłaszcza nowiu i pełni jako najbardziej skrajnych) na wykonywane
czynności, zachowanie ludzi i zwierząt (Moszyński, 1967, s. 451-460; Szyfer, 1969). Z nowiem i pełnią księżyca związane są liczne zakazy i nakazy.
Nauka znajduje już pewne racjonalne wytłumaczenie wierzeń związanych
z położeniem Ziemi względem planet i gwiazd, widząc w tym m. in.
związek z wpływem promieniowania kosmicznego na organizmy żywe.
Astrologia stała się modna, tym razem już mocno unaukowiona. W X V I I w.
nie było „mody" na astrologię — posiadanie podstawowych wiadomości
w tym zakresie leżało w sferze codziennych potrzeb, było czymś naturalnym.
Dlatego np. w sylwie pochodzącej z pierwszej polowy X V I I w. znajdziemy
obszerną informację „Co dnia, którego według biegu miesięcznego przy
nim położonego czynić i sprawować masz", z której można się dowiedzieć
m. in., że:
7

„Gdy

7

miesiąc

w

Bliźniętach

włosy

strzec,

ogniem

robić,

posły

słać,

walkę

M o ż n a sądzić, że dwa wymienione p o d r ę c z n i k i były p o ż ą d a n y m i i cennymi pozycjami

w biblioteczce ziemianina.
Anno

dobrze

1691",

w którym

W jednej
obok

z sylw

„Statutu

autor

zestawił

Januszowskiego,

„Regestr

Hippiki

Xiąg

albo

moich

Xiagi

o

spisany
koniach,

Herbarza Polskiego o z i o ł a c h . L i r y k Wespazjana Kochowskiego, M ó w R ó ż n y c h X Z a ł u s k i e g o ,
Słownika polsko-łacińskiego
ziemiańska

J. K . H a u r a

Grzegorza

z dopiskiem

occasione" ( B K 993, k . 185-187).

6 - Etnografia Polska, t. 32, z. 2

Knapiusza"
w nawiasie

znalazła
„jeszcze

się t a k ż e

Ekonomika

generalna

nie moja, ale j ą z a p ł a c ę

primo

�82

JOANNA PARTYKA

zacząć, żeglować,

kupować,

przedawać,

budować,

sługi j e d n a ć ,

z wielkimi

mówić,

dzieci

8

na n a u k ę d a w a ć , p r z y j a ź ń n a b y w a ć , żenić s i ę " .

W innej sylwie zamieszczono „Krótką naukę o znakach Niebieskich",
w której daje się takie rady:
„ C o chcesz p r ę d k o s p r a w i ć , zaczynaj, gdy [księżyc] w Baranie, Wadze, K o z i o r o ż c u ,

co

chcesz, aby d ł u g o t r w a ł o , zaczynaj, gdy [księżyc] w B y k u albo w W o d n i k u : w ten czas fun­
damenta albo grunta

budynków

zakładaj.

Znak

L e w p o ż y t e c z n y jest do sadzenia drzewa
4

niefruktującego

i do polowania. Pod znakiem Bliźniąt krwie z r ą k nie puszczaj" .

W księgach domowych o charakterze rodzinnym często notowano dokładne
dane o urodzeniu się dziecka. Franciszek Szyrma w swym dzienniku stano­
wiącym część sylwy skrupulatnie zapisywał takie oto informacje:
„24 grudnia
Kurach
mu

dał nam

z północy
Pan

czwartkowej na p i ą t e k

B ó g syna.

Krzcił

go

X

imię A d a m , bo tak zasłużył. Niech r o ś n i e

Pannami

w wilię B o ż e g o

Marcellin
na c h w a ł ę

Narodzenia

Chodalewicz,
Bożą

i nam

o

Trzech

Franciszkan.

Dał

na p o c i e c h ę .

Pod

(?) się r o d z i ł " '&lt;&gt;.

W innej sylwie znajdujemy jeszcze bardziej wyczerpującą notatkę o uro­
dzinach :
„ U r o d z i ł m i się syn S t a n i s ł a w A n t o n i
tydzień

przed

Świątkami,

we

die qunita, Juny

wtorek, d z i e ń

pod

Rakiem,

w dzień

Franciszka

feralny,

to jest

bez

w ostatni
Aspektu

1 1

A n n o 1685 [ . . . ] . N i e c h go Pan B ó g chowa na o b r o n ę R z p t e j " .

Formułki „niech rośnie na chwałę Bożą" i „niech go Pan Bóg chowa
na obronę Rzeczypospolitej" są typowe dla zapisów tej treści.
Do dziś na wsi znane są wróżby z grzmotów. Jest to tradycja pochodząca
jeszcze z czasów pogańskich. Należy zapamiętać, kiedy i z której strony
świata zagrzmiało pierwszy raz w danym roku. Wynikają z tego określone
prognozy na przyszłość. We wspomnianej już sylwie Szyrmów spotykamy
takie oto informacje:
„ D n i a 16 Febr.: P i o r u n u d e r z y ł na wschodzie, a ludzie słyszeli in Januario grzmoty,
co to za znak, Panu Bogu w i e d z i e ć " . „31 M a r c a . G r z m o t y wielkie z ł y s k a w i c ą , czego
nigdy nie b y w a ł o . Zły Prognostyk. O d m i e ń , Panie Boże, i zmiłuj się nad n a m i " i dopisek
na marginesie: „ G r z m o t y w marcu. D z i w ! "

Spotykamy w sylwach także inne przepowiednie związane z grzmotami.
Oto niektóre z nich objęte tytułem „O grzmieniu różnych czasów":
„ G d y (Słońce) w W o d n i k u a zagrzmi, znaczy d ż d ż e wielkie, t r w o g ę na ludzi od w i a t r ó w ,
dychawice i świerzby i powietrze wielkie na świecie". „ G d y w Skorpionie S ł o ń c e a zagrzmi,
znaczy s k ą p o ś ć wina i ryby, wiatry wielkie, białych g ł ó w poronienia". „ G d y w Rybach
zagrzmi, znaczy s u c h o ś ć i s k ą p o ś ć o w o c ó w ziemnych, wina obfitość, bogactwo choroby na
ludzie, z k t ó r y c h się jednak wyleczać b ę d ą " .
1 3

« A G A D , Radz., I I , 12, s. 812-814.
в B N B O Z 814, s. 5.
i " Pł. T N R.

i-

113, k. 104.

B K 993, k. 188.

'i
1

A G A D , Radz.. I I , 12, s. 811-812.

�83

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Dalej w tej samej sylwie informacje te przełożone są na miesiące,
np. „lutowe grzmienie - śmierć na ludzi wielu, a zwłaszcza bogatych".
Pojawienie się komety uważane było powszechnie za oznakę wielkich
nieszczęść - chorób, wojen i wszelkich kataklizmów. Ten temat często pojawia
się w domowych księgach. Autor jednej z sylw zamieścił notatkę: „O kometach.
Co kiedy które znaczyły" poczynając od czasów Chrystusa, пр.: „1563.
Pokazała się gwiazda z ogonem, na co nastąpiło powietrze i w Londynie
co dzień 8000 ludzi umierało" .
Powszechny był zwyczaj zamieszczania w sylwach prognostyków układa­
nych przez nadwornych astrologów. Musiały one krążyć w licznych odpisach,
zanim zamieszczono je w rękopisach domowych. Takie prognostyki miały
już na ogół charakter polityczny - trudno je wiązać w jakikolwiek sposób
z ludowymi wyobrażeniami i wierzeniami, a ich popularność wynikała raczej
z ogólnej tendencji epoki oraz ze wspomnianej już „mody" na astrologię.
Zapisywano w sylwach także wiadomości na temat innych zjawisk,
które były znakami pomyślności lub niepomyślności w życiu codziennym.
Niektóre z nich świadczyły o zmyśle gospodarskim, np. taka oto wskazówka:
„jeśli przed czasem opadają liście z drzewa, to znak, że na wszystek
dobytek i bydlęta zaraza padnie, bo jest pokarm zarażony" .
Wierzono również powszechnie w istnienie dni szczególnych - feralnych
bądź pomyślnych. W jednej z sylw zamieszczono notatkę pt. „Profecja
pewnego księdze z Nowej wsi pod Wschową, co się ma stać w tym r o k u " .
Rok ten (1745) miał obfitować w wiatry, grzmoty, trzęsienia, komety,
a nasilenie tych zjawisk ma przypadać na noc świętego Piotra i Pawła.
Wymieniając znaki wojny inny skryptor pisze, że niechybnie dojdzie
do wojny, gdy „kamienie z obłoków oczerniałe spadają". Tak właśnie
zdarzyło się w 1622 r. — wkrótce po tym, jak na pewną wieś spadł taki
właśnie kamień, zaczęły się długotrwałe wojny z Tatarami. Istotny dla autora
jest tu fakt, że ów kamień spadł „w piątek przed wigilią Bożego Narodze­
nia" &gt; .
Z kolei w „Nowym Prognostyku posłanym Najjaśniejszemu Cesarzowi [...]
z comet wypisanym anno 1665" czytamy, że w tymże tragicznym roku
„kościoły zapadać się będą", „pan jeden umrze znakomity", „drzewa i lasy
wykorzenione będą" itd., a „początek tych rzeczy nastąpi w nocy w dzień
św. Wawrzyńca" .
Często w omawianych księgach znajdziemy zestawienie dni niebezpiecznych
bez żadnych danych wyjaśniających. Jeden ze skryptorów naliczył aż 40
wyjątkowo niebezpiecznych dni w ciągu roku, przy czym w czerwcu każdego
dnia należy spodziewać się niebezpieczeństwa. Jedynie listopad jest w całości
13

14

15

6

17

ь

B N B O Z 1569, s.

339.

A G A D . Radz., I I , 12, s. 811.
i? A G A D . Radz., I I , 51, s. 101-102.
' A G A D , Radz., I I , 12, s. 811.
1 B N B O Z 1569, s. 365.
ň

7

�84

JOANNA P A R T Y K A

pomyślny — autor przy nazwie tego miesiąca zanotował: „caret" — wolny.
Trudno jest właściwie dociec, jakiego typu obserwacje były podstawą
do ustalenia, że np. 3, 6, 7 i 16 kwietnia czy 5, 7, 11 grudnia to dni
niebezpieczne. Ale charakterystyczny i ważny w tym wypadku jest już sam
fakt funkcjonowania tego typu przeświadczenia o istnieniu szczególnych dni
w ciągu r o k u .
W magiczny sposób starano się także zabezpieczyć przed złem.
Przykładem może być taka oto notatka, zatytułowana „Awizy z Wilna
i jakie się cuda w Litwie zjawiły [...] w 1671 in Julio":
18

„ W L i t w i e Pan B ó g c o ś cudownego d o p u ś c i ł , że niemal po całej L i t w i e po miasteczkach,
po wsiech c o ś pisze, a ż j u ż dzisiejszego

dnia p o c z ę ł o p i s a ć i w W i l n i e r ó ż n e m i

literami

i charakterami, r ó ż n y m i farbami — c z e r w o n ą , c z a r n ą i białą, to litery, to pismo, t o charak­
tery [ . . . ] Co by to b y ł o
ludzie p o w i a d a j ą ,

i co za p r o g n o s t y k i , n i k t

tego z g a d n ą ć

że t o b y ł o i przedtem przeciw powietrzowi.

nie m o ż e , t y l k o

Pan

B ó g wie, co

starzy
to jest,

9

ale tu strach wielki po l u d z i a c h " &gt; .

Od myślenia magicznego nie są także wołne liczne zapiski gospodarskie,
które znajdujemy w każdej niemal sylwie. Dotyczą one bardzo różnych
spraw — od środków na muchy, pluskwy, szczury, robaki u koni, poprzez
magiczne zabiegi związane z budową obory, sianiem, zapewnianiem urodzaju,
aż po uwagi dotyczące obserwowania przyrody i wyciągania z tych obserwacji
praktycznych wniosków.
Wymienia się tu dni dobre do siania i szczepienia w marcu, kwietniu,
maju, wrześniu i październiku. Znajdziemy także „Secretum, aby wróble
Prosa i wszelkiego zboża nie piły" z dopiskiem: „probavi in A. 1668":
„W

dzień

Wielkiejnocy,

w y r o b i ć , na najświętszym

niedzielę przed J u t r z n i ą

sakramencie

potem, gdy j u ż do zakrystiej s c h o w a j ą ,
jakiekolwiek

położyć,

wianek z j a k i e g o k o l w i e k

żeby

i na procesjej

był na

ten wianek wziąć i s c h o w a ć ,

ziela u w i t y

Monstrancjej,

a gdy siać

będziesz
20

z b o ż e , wkrusz tego ziela w nie — ż a d e n ptak na tym z b o ż u nie p a d n i e " .

W sylwach znajdziemy również wróżby meteorologiczne podobne do tych,
jakie spotykamy po dziś dzień, п р . :
„Dzień
znakiem

św. Jakuba

rannych

suchy z i m ę wielką znaczy";

mrozów

i śniegów;

mokre, d ż d ż y s t e " ; „ K w i e c i e ń

w tymże

„Żołędzie

żołędziu

wielki urodzaj

robaczki

suchy dobrego oracza nie uwesela";

jasny wielki urodzaj w i n a " ; „ D z i e ń św. Jana deszcz — orzechy

piękne

„Dzień

i ranny jest
i wesołe

lato

św. Wincentego

2 1

wygubi" .

Zapisywano także, jak można łatwo i skutecznie zabezpieczyć siebie
i swój dobytek przed niekorzystnymi czarami. Dowiadujemy się stąd пр.,
i» B K 973, k. 137.
1 4

B N B O Z 1175, s. 589-590. Zamieszczono r ó w n i e ż p r z y k ł a d y owych dziwnych z n a k ó w .

Prawdopodobnie

można

byłoby

je

wyjaśnić

sylwą i dlatego nie leżący w zakresie
Kabala — rzecz doskonalą

do badania magii związanej

zapewnianiem sobie pomyślności
211

B N I 3492, k. 106.

2i

B K 973, k. 150.

studiując

XVIII-wieczny

tej pracy, z a t y t u ł o w a n y

z egzorcyzmami,

itp. Sygnatura: B N I I 6698.

rękopis

Salomonowe

nie

dzieła

obroną

będący
zebrane,

przed

ziem,

�85

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

że przy budowaniu obory dobrze jest święcony czosnek położyć pod każdy
węgieł (na marginesie tej notatki autor dopisał „probavi") . Zaleca się
również okadzanie bydła jarmużem, by ustrzec je przed urokiem, cedzenie
mleka przez krzyżyk itd. W odpędzaniu złych mocy posługiwano się także
rozmaitymi znakami i pismem, пр.: „Gdy grad pada napisać na talerzu
22

drewnianym

a

r

23

'
a zaraz przestanie" ,
rla'
Znajdziemy również takie oto „Lekarstwo na febrę": „KPVSTTZS
KKDHRZM.
„Te wyżej wyrażone litery na karteczce maleńkiej napisać i chorującemu
dać zjeść. Kiedy nie porzuci od razu, to znowu drugą karteczkę, by
i trzecią za każdym trzęsieniem" .
Powszechnie zapisywano również, jak ustrzec się zarazy. Nie znalazłam
tu żadnych informacji na temat panującej epidemii, choć w X V I I i X V I I I w.
były one dość częste — możemy dowiedzieć się o tym z ulotnych rękopiśmien­
nych gazetek tego okresu .
W sylwach daje się takie np. rady, by nie zarazić się „morowym
powietrzem": „w piecach niech nie palą ani chlebów nie pieką, bo się
szerzy powietrze od tego"; „Szat także nie prać, bo one chusty uprane
ciągną także powietrze do siebie" .
Osobne miejsce zajmowały tu zabiegi chroniące zwierzęta przed morem.
Sposoby leczenia zwierząt gospodarskich są bardzo szeroko prezentowane
w sylwach. Wynikało to na pewno z faktu, że ziemianin, podobnie zresztą
jak chłop, był skazany w tym względzie najczęściej na samego siebie.
Rzadko mógł korzystać z fachowej pomocy „weterynaryjnej". Skrzętnie
więc zapisywano zasłyszane, często nawet wypróbowane już środki leczące
zołzy, „bardzo uporne sadno", zwichnięcie stawu, robaki u koni czy kaszel
u owiec.
Szlachcic-ziemianin musiał leczyć nie tylko swój żywy inwentarz —
zmuszony był również do leczenia siebie i swojej rodziny. Z lecznictwa
fachowego korzystano niezmiernie rzadko.
Porównanie domowych sposobów leczenia się szlachty z medycyną ludową
wykazuje zastanawiające podobieństwo, a nawet tożsamość. W tym wypadku
wpływ szedł zapewne „od dołu". Na taki kierunek przepływu informacji
wskazuje Józef Burszta (1985, s. 118) pisząc: „W tym zakresie górowała
znajomością na pewno ludność wiejska. Była to przecież odwieczna wiedza
i praktyka związana z bezpośrednią znajomością świata roślin, stąd też
24

25

26

22

B K 711, k. 110.

21

B K 711, k. 110.

2-t B K 711, k. 250.
2 5

Chęcin,

Z

gazetek

w Toruniu

dowiadujemy się п р . o
w 1709 i 1710 r.

zarazie

(AGAD,

1478; A G A D , Radz., I I , 25, s. 109-115, 259-262).
2 f t

B K 711, k. 103.

w Opatowie w

Radz.,

I I , teka

1652 г.,

10 nr

w okolicach

1265, teka

11 nr

�86

JOANNA P A R T Y K A

od chłopów przedostawała się do miast oraz dworów i dworków szlacheckich".
Uwaga ta dotyczy oczywiście leczenia ziołami - fitoterapii. Można jednak
przyjąć, że i inne sposoby leczenia nie pozostały bez wpływu ludowej
medycyny.
Najczęściej powtarzają się przepisy na „bolenie zębów", na kaszel,
na suchoty, „na puchlinę", „na kamień", „na żółtą niemoc". Spójrzmy,
jakie dawano rady:
,.Na

puchlinę:

Czosnek
opuchłemu

ze

śmietaną

albo

z mlekiem k w a ś n y m

d a w a ć pić proch z wilczej

wątroby

zjeść

po

ranu

z c z y m k o l w i e k chce;

i

wieczór;

Dobrze

D o b r z e też p u c h l i n ę

(znieść) ł a j n e m cielęcym albo k r w i ą k r o w i ą z m i e s z a n ą ze szpikiem z kości k o n i c h " .
„ N a suchoty:
Piana

końska

w piciu

jakimkolwiek

pita

na

czczo

t a k ż e i t y m . co c i ę ż k o a zbytnio kaszlą pomaga;

Krew

bardzo

pożyteczna

na

suchoty,

k o ń s k a ciepła pita dychawicznym

2 7

we wielkiej p o m o c y " .
N a „ k a d u k " , czyli p a d a c z k ę :
..Preservative

od

Bożej

kaźniej

to jest przeciwko k a d u k o w i [z z a t r z e ż e n i e m ,

że » t e n .

co go wielka niemoc popadnie, jeśli m u w i e l k i palec u ręki d r ż y , nie m o ż e b y ć u l e c z o n « ] :
Wilcze serce l u b o na p r o c h ususzone, l u b o j a k o k o l w i e k
r u t ą k a d z i ć chorego pomaga.
a od tego przepadnie

zadane pomaga;

Z rana

i wieczór

Ususz jajca n i e d ź w i e d z i e a zetrzyj na p r o c h , zadaj choremu,

zła niemoc

[dopisek — bardzo

pewne]: Zajęcze

p ł u c a solone

utarte,

a włoży w nie trzecią część k a d z i d ł a tartego, d a w a ć to z winem b i a ł y m . T y m ż e

obyczajem

piją serce zajęcze; T a k o w y m l u d z i o m

na

dobrze jeść szczaw do

30 d n i p o c z ą w s z y

nowie

miesiąca".
Na

kołtuna:

„ c h l e b a b i a ł e g o o d k r ó w zaraz z mlekiem u w a r z y ć z szafranem,

na pulsach

przyłożyć

2 8

u ręki i p o d k o l a n y " .

Jak widzimy, poza ziołami wykorzystywane były również leki zwierzęce.
Największe znaczenie mają tu: krew, wątroba, serce zarówno dzikich, jak
i domowych zwierząt. Autor jednej z sylw dokładnie wymienia korzyści,
jakie mogą przynieść w leczeniu części ciała, a raczej wnętrzności wilka,
kota, psa. Pewne znaczenie miały tu również zabiegi magiczne, zwłaszcza
w udzielaniu pomocy niemowlętom, пр.:
„Gdy

m a ł e dziecię ustawicznie p ł a c z e w nocy, a s p a ć nie m o ż e [ . . . ] u r o k i e m

białegłowy

[...].

odpowiadać,

Na

i także

dziecko usunie -

to

trzeba

iść po

milczący nagle

dziecię

położyć

wodę,

z

nikim

nie

rozmawiać,

ani

w n i ą w r z u c i ć i w t y m dziecko o b m y ć " ;

na

progu,

a psa

przywabiać

do chleba

abo

zowią

pytać,

ani

„Gdy

się

mięsa,

że

2 9

przez owo dziecię musi p r z e s k o c z y ć " .

Szczególne czynności magiczne dotyczyły również położnic:
„ P o ł o ż n i c ę zaraz po p o ł o g u trzeba k r a j k ą
pewne
kładą

praktyczne
sztukę

znaczenie];

chleba

„I p ó k i

n ó ż w on

o p a s a ć [ . . . ] " [ten zabieg m ó g ł r ó w n i e ż

położnica

wetkawszy.

Na

w połogu

leży,

co,

nie

raczej

tedy jej p o d
wiem" -

tłumaczy
s n

tej n o t a t k i ; „ T a ż p o ł o ż n i c a p r ę d z e j u r o d z i , gdy b ę d z i e m i a ł a s t a r ą k o s z u l ę " .
2 7

2

B N I 3492, k k . 84, 86, 92, 102, 103, 104.

« B K 711, k. 92.

2 9

B K 711, k . 28.

•'o B K 711, k . 28.

mieć

poduszkę
autor

�S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

87

Mało znalazłam w sylwach wiadomości na temat osób leczących. O tym,
że korzystano jednak z pomocy znachorek, świadczyć może zamieszczony
w sylwie Różyckiego list do sąsiada B. Młodnickiego o czarach rzucanych
na jego syna i radach znachorek .
W innej sylwie znajdujemy bardzo ciekawy anonimowy wiersz zatytułowany
„Krytyka na Baby, które się doktorstwem bawią". Jest to w istocie krytyka,
z której jednak wiele możemy dowiedzieć się o ówczesnych praktykach
znachorek:
31

..Baba p r z y m a w i a , kreśli i chucha
M r u c z y i ż e g n a , nad głową dmucha [ . . . ] ;
W m a w i a j ą |baby] w chorych dziwne c h o r o b y
Suchoty oraz wzdęcie w ą t r o b y ,
Czary, k o ł t u n y i p o d w i n i e n i a [ . . . ] ;
U r o k i , glisty w dzieci w m a w i a j ą
N a nie p r z e m i e r z ł e m i k s t u r y dają

[...]".

Wiersz kończy się radą:
„ A b y ś d o s t ą p i ł z d r o w i a miłego
Zażyj medyka rady biegłego,
N i e daj się z w o d z i ć babskiej c h y t r o ś c i ,
1 2

Przez k t ó r ą szatan wyrabia z ł o ś c i " .

Z pierwszej połowy X V I I I w. pochodzi sylwa, w której znalazła się
mowa obrońcy w procesie o czary . W mowie tej dostrzec już można
oświeceniowy sprzeciw wobec panujących „zabobonów". Obrońca występuje
tu bowiem przeciwko powszechnej wierze w to, że choroby, śmierć powodo­
wane są czarami i rzucaniem uroków. Podejmuje przy tym racjonalną
próbę wyjaśnienia, że jest to niemożliwe. Wspomina, że wiele niewinnych
„bab" spalono, ponieważ trudno jest zaprzeczyć winie w czasie „srogich
mąk". Obrońca wykpiwa wiarę w znaki szczególne czarownicy - „rzezane
kamyki przy sobie nosi", „stygmata jakieś ma" (brodawki, guzki) i „nie
czuje nakłucia w to miejsce". Usiłuje przekonać, że rzekome stygmaty
są po prostu „ciała obumarłymi znakami" - stąd nie czuje się bólu przy
nakłuciu. Kamienie zaś „ludzie noszą przy sobie od gorączek, od odwrócenia
cięcia i razu broni szkodliwego". A poza tym: „Głupi to by był diabeł,
co by czeladź swoje na zgubę, by bydło na rzeź przez cechę i piętna
wydawał".
O czarach mówi się również opisując rozmaite sytuacje związane z prak­
tykami Żydów.
3i

Podałam tu przykłady świadczące o zbieżnościach w sposobie myślenia
i poglądzie na świat XVII-wiecznej ziemiańskiej szlachty i ludu. Można
"
1 2

"

B N B O Z 1162, k. 280.
B N B O Z 1316, s. 40-41.
A G A D , A r c h . Pub. Pot. 124, k . 91-101.

�88

JOANNA P A R T Y K A

również przewidywać, że podobne zbieżności znaleźlibyśmy w kulturze
mieszczańskiej tego okresu. Ale na pewno nie wszystkie — zabrakłoby tu
tej sfery, która opiera się na bezpośrednim kontakcie z przyrodą. Zaistniałe
analogie pomiędzy życiem ziemiańskim a chłopskim umożliwiły podobne,
a nawet w wielu wypadkach identyczne widzenie świata.
Chłopi uprawiali ziemię od wieków — szlachta gospodarująca na roli
jako ukształtowana w pełni warstwa ziemiańska pojawiła się dopiero
w X V I , X V I I w. Prawdopodobnie mamy tu więc do czynienia z przejęciem
gotowych wzorów (podręczniki fachowe tego okresu zalecały wzorowanie
się na architekturze ludowej jako dobrze dostosowanej do wiejskich wa­
r u n k ó w ) , ale można również założyć, że tożsamość pewnych zjawisk
wynikała nie tyle z przejmowania wzorów, ile z uwarunkowanego zbliżonym
trybem życia pojawienia się analogicznych wytworów myśli!
Niecały jednak zaprezentowany materiał da się analizować na zasadzie
zbieżności z ówczesną kulturą ludową — czy to analogii, czy wpływów.
Wspomniałam już np. o XVII-wiecznej modzie na prognostyki. Było to
zjawisko powszechne. Myślenie kategoriami magicznymi było w pewnym stop­
niu charakterystyczne dla całej epoki baroku — epoki barwnej, dynamicznej,
zafascynowanej wszystkim, co ciemne, irracjonalne, dziwne. Te cechy epoki
odbiły się w często wówczas pisanych pamiętnikach, diariuszach, itinerariach.
Na pewno i ten fakt — specyficzny charakter epoki — przyczynił się do
wyławiania przez autorów omawianych rękopisów informacji zgodnych z du­
chem epoki. Takiej proweniencji są prawdopodobnie liczne w sylwach mirabilia, proroctwa o charakterze politycznym, curiosa. Barokowa ciekawość świa­
ta kazała zapewne zapisać autorowi domowej księgi wiadomość, iż „mężczyźni
w Indiach mleko w piersiach mają i imi dzieci karmią" oraz że „w ormiańskiej
ziemi bywa śnieg czerwony, bo tam rodzi się Rubrica" .
14

35

Pozostały jeszcze do omówienia te treści, które związane są z obrzędo­
wością rodzinną. Mamy tu do czynienia z mnóstwem mów weselnych
i pogrzebowych. Zdarzają się, choć rzadko, mowy na chrzcinach. Wszystkie
one podporządkowane są tym samym wzorom. Obowiązywały tu pewne
konwencje zarówno w sposobie obrazowania, przykładach, frazeologii, jak
i w ogólnej konstrukcji mowy. Chętnie sięgano do gotowych wzorów
uwzględniających panujący rytuał, zwyczaje i modę, nic więc dziwnego,
że notowano je dla wygody w księgach domowych. Wpisywano do ksiąg
zarówno wzory mów, jak i mogące również służyć za wzór przemówienia
wygłoszone przez konkretne osoby w określonej dokładnie przez skryptora
sytuacji, np.: „Oddawanie Jej Mci Panny Buczackiej w Łożnicy Jego Mci
Panu Gulskiemu przez Jego Mci Pana Mieleckiego wojewodę Bełzkiego".

M

Wydanj, w 1588 r. w K r a k o w i e p o d r ę c z n i k Anzelma Gostomskiego
zatytułowany
Gospodarstwo zaleca: „ G o s p o d a r z e sobie r z ą d n i u m ą d r y c h k m i o t k ó w sie n a u c z y ć mają,
jako rolę s p r a w o w a ć " .
í5 B N 1 3052, k. 107, 111.

�89

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Można zarzucić tu szlachcie pewne wygodnictwo, a nawet lenistwo,
ale należy również przyznać, że reguły były tak sztywne, iż trudno bez
posiadania szczególnego talentu w tym względzie zdobyć się na oryginalność.
Wzory mów najczęściej krążyły anonimowo. Zdarza się jednak, że znano
autora — w wielu wypadkach był nim słynny z talentu krasomówczego Andrzej
Moskorzowski. Łatwo dostrzegalny jest tu ceremoniał oficjalnej kultury
sarmackiej — mowy są poważne, pełne antycznej frazeologii i antycznych
przykładów.
Najliczniej reprezentowane są mowy uwzględniające poszczególne etapy
wesela. Wygłaszały je osoby zwyczajowo do tego wyznaczone i poczuwające
się do spełnienia tego miłego obowiązku. I tak np. mowę „Prosząc o Pannę",
„Dziękując za Pannę" wygłaszał przyjaciel pana młodego, „Oddając Pannę" —
ktoś z rodziny panny młodej, często jej rodzony brat.
Poza trzema wymienionymi mowami wygłaszano także inne: na oddanie
wieńców, na oddawanie słodyczy, przy oddawaniu „Marcypanów", dzięko­
wanie za wieniec, oddając pannę w „łożnicy" . Ciekawe są mowy przy
ofiarowywaniu upominków. W jednej z sylw zanotowano taką myśl: „upo­
minkiem nie tylko ludzie, ale i Bogowie błagani bywali, upominek znakiem
zawsze bywał zwycięstwa, wesela, pociech, triumfów" .
Niektóre wzory mów weselnych uwzględniają specyficzną sytuację panny
młodej lub pana młodego, np. „Oddawanie Panny Młodzieńcowi Żołnierzowi"
czy „Proszenie o wdowę Rodziców, a przy tym i samej wdowy od
wdowca".
W mowach „przy oddawaniu panny", „dziękując za pannę" podkreśla
się rolę przeznaczenia, które w sposób nieunikniony wiąże losy dwojga
ludzi, wysławia się zalety panny młodej jako godnej pana młodego i odwrotnie,
uzasadnia się, dlaczego wybór padł właśnie na tę pannę. Powoływano się
często na obyczaj szlachecki i szlachetne wychowanie. Nade wszystko jednak
przewija się tu ulubiony przez sarmacką szlachtę motyw równości.
Zdarza się, i to dość często, że mowy weselne przeplatane są obscenicz­
nymi opowiastkami, nie grającymi z powagą sytuacji. W ten sposób m. in
przejawia się w całej swej krasie ów charakteryzowany przez Maciejew­
skiego „folklor szlachecki", ukazując dosadność i rubaszność języka XVIÍ-wiecznej szlachty. Widzimy tu wyraźnie, jak blisko funkcjonowało obok siebie
to, co należało do oficjalnie przyjmowanych wzorów, oraz to, co w tych
ramach już się me mieściło należąc do sfery opozycyjności i nieoficjalności.
Mowy pogrzebowe spotykamy w sylwach rzadziej niż weselne. Możemy
tu wyróżnić mowy — listy mające spełniać rolę powiadomienia o czyjejś
śmierci i pogrzebie — te zawierają jako elementy stałe ogólną refleksję
36

37

™ Mowy

weselne znajdują

Radz., I I , 27, 51, 46.
"

B N B O Z 823, 'k.

129.

się

w sylwach:

BK

978,

BN

BOZ

823

i 855,

AGAD,

�90

JOANNA P A R T Y K A

o nieuchronnej, choć nieoczekiwanej śmierci, powiadomienie o śmierci
konkretnej osoby oraz prośbę o wzięcie udziału w uroczystościach pogrze­
bowych.
Wygłaszano również mowy w trakcie pogrzebu, w których wymieniano
zasługi zmarłego, wspominano rozpad rodziny po stracie bliskiej osoby.
Przedstawiciel rodziny zmarłego wygłaszał z kolei „dziękowanie na pogrzebie
albo raczej mowę do gości".
We wzorach mów pogrzebowych brano pod uwagę, podobnie jak w mowach
weselnych, pozycję osoby, której mowa dotyczyła (znajdziemy tu więc
specjalne mowy „na pogrzebie żołnierza" czy „na pogrzebie senatora"),
a także sytuację osobistą - „mowa na pogrzebie panieńskim".
Wydaje się, że mowy pogrzebowe i weselne, podobnie jak poprzednio
przedstawiony materiał, choć w nieco mniejszym stopniu, mogą stanowić
źródło przy pewnego typu poszukiwaniach etnograficznych. Nie ma tu co
prawda dokładnego opisu szlacheckiego wesela, ale analizując poszczególne
mowy dochodzimy łatwo do istoty obrzędu, która zarówno w kulturze
chłopskiej, jak i szlacheckiej była jednakowa, inna była jedynie oprawa
ceremonii. Wskazuje na to, poza wspomnianym już Bursztą, także Bystroń
pisząc:
„ S t a n m a j ą t k o w y , p o z i o m k u l t u r a l n y , p o g l ą d y na w a r t o ś ć rodzimej k u l t u r y
w p ł y w ó w obcych d e c y d o w a ł y
U

podstawy

była

o kształtowaniu

zawsze odwieczna

się o b r z ę d u

obrzędowość

p r a k t y k o w a n a tradycyjnie przez k o n s e r w a t y w n ą

w poszczególnych

weselna,

czasów

ludność wiejską"

pogańskich

(Bystroń,

i natężenie

środowiskach.
sięgająca,

1932, s. 73-74).

Podobne myśli wyraził Zygmunt Gloger w Obchodach weselnych (s. 9):
„W pełnej sile były zwyczaje weselne wtedy, gdy były wspólne wszystkim
warstwom narodu. Wspólność ta jest jeszcze w X V I I wieku widoczną,
lecz już odtąd słabnąć zaczęła".
Przedstawiłam tu materiał wyszukany w 29 przypadkowo wybranych
szlacheckich kodeksach rękopiśmiennych zwanych silva rerum i ' oceniony
przeze mnie jako przydatny w badaniach etnograficznych. Dokonana analiza
materiału pozwala stwierdzić, że sylwy mogą stanowić źródło etnograficzne,
dotychczas zupełnie nie wykorzystane. Analizując je musimy mieć jednak
świadomość specyfiki tego źródła, a przede wszystkim mieć na uwadze
wzajemne uwarunkowania kultury ludowej i szlachecko-ziemiańskiej, te
bowiem upoważniają nas do korzystania w badaniach etnograficznych
z materiału nie będącego sensu stricto ludowym.
Przypomnijmy raz jeszcze owe uwarunkowania:
W XVII-wiecznej kulturze ludowej i kulturze wytworzonej przez ziemiańską
warstwę szlachecką istniało wiele wspólnych wartości wynikających przede
wszystkim ze zbliżonego trybu życia opierającego się na ciągłym kontakcie
z naturą. Wartości te były najczęściej pozostałościami jeszcze z czasów

�S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

91

pogańskich, w których nie istniał podział na kulturę niższą i elitarną.
Leżały one u podstaw wierzeń związanych z uprawą ziemi, hodowlą
zwierząt, człowiekiem jako elementem Kosmosu.
Zarówno życie szlachty ziemiańskiej, jak i chłopów opierało się na tym
samym kalendarzu rolniczym. W dużej mierze zależne było również od świąt
kościelnych. Kulturę szlachecką, podobnie jak ludową, cechował ten sam,
wytworzony z przemieszania się elementów chrześcijańskich z pogańskimi,
tzw. katolicyzm ludowy, który z kolei narzucał pewne szczególne zachowania
i wierzenia wspólne obu warstwom.
Z powyższych faktów wynika, że w X V I I w. w kulturze szlachty
ziemiańskiej poza tym, co nazywamy sarmatyzmem, wyróżnić można sporą
część wartości o proweniencji ludowej. Wiek X V I I jest pod tym względem
szczególny — jak już wspomniałam, począwszy od wieku X V I I I wspólne
z kulturą ludową elementy są systematycznie z kultury szlacheckiej wypie­
rane.
Wzajemne uwarunkowania tych dwu kultur sprawiają, iż biorąc do ręki
szlacheckie silva rerum możemy mieć świadomość, że treści w nich zawarte
zbliżone są do tych, które funkcjonują do dziś lub niedawno jeszcze
funkcjonowały w badanej przez nas kulturze ludowej. Wartość informacyjna
sylw wydaje się być bezsporna, a wiadomości w nich zawarte stanowić
mogą cenny materiał wzbogacający współczesną wiedzę etnograficzną oraz
być źródłem ukierunkowującym niektóre dziedziny badań. Ale nie tylko tak wyraźne w sylwach samo zjawisko sarmatyzmu, formacji kulturowej,
której elementy tkwią po dziś dzień w świadomości Polaków, będąc częścią
tego, co nieoficjalnie nazwać by można „charakterem narodowym", a przy­
najmniej jednym z jego elementów, i to nie najmniej znaczącym, może
również zainteresować etnologa.
Dla badacza ważne jest i to wreszcie, co nazwałam za Maciejewskim
„folklorem szlacheckim" - wszak etnograf ma również do czynienia z literackim
przekazem ludowym, z różnymi formami obrzędowości. Zjawisko „folkloru
szlacheckiego" funkcjonowało w X V I I w. na tej samej płaszczyźnie, co dziś
folklor chłopski, przekazywało więc podobne treści i może stanowić pasjonujący
przedmiot dociekań etnograficznych.
Zawarte w sylwach bogactwo informacji dotyczących życia codziennego,
obyczajów, zainteresowań pozwala sądzić, że również inne rękopiśmienne
przekazy staropolskie, nieoficjalne, nie przeznaczone do druku, stanowić
mogą cenny materiał dla badacza podstaw i rozwoju naszej kultury.
Artykuł ten miał na celu zasygnalizowanie dziedziny dotąd nie wykorzy­
stanej. Materiał, z którego korzystałam, potraktować trzeba jako próbkę,
za którą kryje się niezwykle kusząca oferta szczegółowych penetracji i dociekań.
Aby były one owocne odpowiednio do spodziewanych wartości oraz zamie­
rzeń badacza, wymagałyby kilkuletnich studiów nad staropolskimi rękopiśmien­
nymi zasobami naszych bibliotek.

�92

JOANNA P A R T Y K A

LITERATURA
B a r a n o w s k i B.
1971

Kultura

1976

Kultura ludowa a kultura szlachecka

ludowa

w XVII

i XVIII

nowoczesnej kultury polskiej,

wieku

na

w XVII

ziemiach

i XVIII

Polski

środkowej,

w., [ w : ] Narodziny

Łódź.
i

rozwój

Wrocław.

В u r s z t a J.
1970

Kultura wsi w okresie folwarczno-pańszczyźnianym,

[ w : ] Historia

chłopów

polskich,

t. 1, Warszawa.
1974

Kultura ludowa — kultura narodowa. Szkice

1985

Chłopskie

źródła

kultury.

i rozprawy,

Warszawa.

Warszawa.

B y s t r o ń J. S.
1924

Megalomania

1932

Dzieje obyczajów

Dobrowolski
1932

narodowa,

Warszawa.

w dawnej Polsce.

Wiek XVI-XVIII,

Warszawa.

K.

Umysłowość

i moralność

społeczeństwa

staropolskiego,

[ w : ] Kultura

staropolska,

Kraków.
Dzieło...
1978

Dzieło

literackie jako

źródło

historyczne,

Warszawa.

G l o g e r Z . [Pruski]
1869

Obchody

weselne.

1901-1903 Encyklopedia

Kraków.
staropolska,

Warszawa.

Głowiński M.
1978

Lektura dzieła

a wiedza historyczna,

[ w : ] Dzieło

literackie jako

źródło

historyczne,

Warszawa.
G o ł ę b i o w s k i Ł.
1884

Lud polski — jego zwyczaje,

zabobony, L w ó w .

G o s t o m s k i A.
1951

Gospodarstwo,

Wrocław.

G r z e s z c z u k S.
1972

Z problemów

ludowości,

[ w : ] Problemy

literatury staropolskiej,

seria 1, W r o c ł a w .

H e r n a s Cz.
1973

Barok, Warszawa.

Kopczyńska-Jaworska
1971

Metodyka

B.

etnograficznych

badań

terenowych,

Warszawa.

K u c h o w i c z Z.
1975 Obyczaje

staropolskie

XVII-XVIII

wieku, Ł ó d ź .

Kultura
1932

Kultura staropolska,

Kraków.

L a s o c k i Z.
1933

Szlachta płońska

w walce z czartem,

„ M i e s i ę c z n i k Heraldyczny", nr 12.

M a c i e j e w s k i J.
1962

Z problematyki

badań nad okolicznościową

poezją

polityczną

lat 1763-1788,

„Przegląd

H u m a n i s t y c z n y " , nr 3.
1971

Folklor

środowisk

„folkloru

ony.

Sposób

szlacheckiego"

XVII

jego

istnienia, cechy

i XVIII

wiekuj,

wyodrębniające

[ w : ] Problemy

(Na
socjologii

Wrocław.
1974

Sarmatyzm jako formacja

kulturowa,

„ T e k s t y " , nr 4.

Moszyński K.
1967

Kultura ludowa Słowian,

Warszawa.

Polska...
1969

Polska XVII

wieku. Państwo

— społeczeństwo

— kultura, Warszawa.

przykładzie
literatury,

�93

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Polska
1970

Polska

w epoce Odrodzenia.

Państwo

— społeczeństwo

— kultura,

Warszawa.

Problemy...
1972

Problemy

literatury staropolskiej,

seria 1, W r o c l a w .

S k w a r c z y ń s k a S.
1963

Kariera literacka form rodzajowych

„silva",

[ w : ] Europejskie

związki

literatury

polskiej.

Warszawa.
Szyfer A.
1969

Tradycyjna

astronomia

i meteorologia

ludowa na Mazurach,

Warmii

i

Kurpiach,

Olsztyn.
T a z b i r J.
1976

Kultura szlachecka
kultury polskiej,

1978

(struktura

i wzorce osobowe),

[ w : ] Narodziny i rozwój

nowożytnej

Warszawa.

Kultura szlachecka

w Polsce.

Rozkwit

— upadek — relikty.

Warszawa.

T o p o l s k i J.
1973

Metodologia

historii.

Warszawa.

W e i n t r a u b W.
1977
Wiek

O niektórych

problemach

polskiego

baroku,

[ w . ] Od

Reja

do

Boya,

Warszawa.

XVII...

1970

Wiek XVII

— kontrreformacja

— barok,

Wrocław.

Zachara M .
1980

Sylwy — dokument
życia

literackiego

Szlacheckie
XVII

szlacheckiej

kultury

umysłowej

w Polsce XVI i XVII

sylwy

i ich funkcje

wieku,

w życiu

w XVII

wieku,

[w:] Z

dziejów

Wrocław.

społecznym,

kulturalnym

i

mentalności

wieku (praca d o k t o r s k a — maszynopis).

Joanna Partyka

SILVA

RERUM

-

A SOURCE FOR E T H N O G R A P H I C A L RESEARCHES
Summary

Modern

ethonography

rarely exploits sources reaching back

20 century. As i t appears, however,
be useful for ethnography

as

some texts f r o m

the

earlier than

18 and

even

the

19

17 century

well. O l d Polish manuscripts seem to be o f special value,

and a m o n g them so-called silvae rerum, private family books o f noble homes written
to be published in p r i n t . They offer

the researchers a l o t o f interesting data. The

o f the paper has examined 29 o f such manuscripts f r o m the view-point o f their
for

ethnographical

source

researches

and

material, n o t exploited till

according to their subject:

has

proved

now. The

that

data

they

found

could

make

a

in the silvae can

Different

1. The remarks concerning the „ s t r a n g e people" foreigners and

predictions

and

auguries,

6.

Beliefs concerning

ill-omens,

8. Days o f special magical meaning, 9. Different practical advices and recipes
household,

valuable

be classified

prescriptions and unproffessional healers, 4. The influence o f heavenly bodies u p o n
5.

not

author

usefulness

very

national minorities l i v i n g i n Poland then, 2. Predictions o f weather, 3. Unofficial
life,

or
can

10. T h e patterns

o f funeral and

wedding speeches,

and

11. The

7.

medical
human
Comets,

concerning
descriptions

o f funeral and wedding ceremonies.
In

analyzing the manuscripts

we must remember

that

o f a peculiar sort regarding the m u t u a l relations between

they make
folk

a source

material

peasant culture and

that

�94
of

JOANNA PARTYKA

gentry.

O n l y keeping that

in m i n d

we can

apply the

source which

does not

come

strictly f r o m folk culture. These relations can be described i n short:
In

the

cultures:
of

life

17 century there were many c o m m o n traits and

folk

culture and

o f both

social

that

strata, the

those values have persisted
of

the

of

beliefs

upper

and

lower

connected

o f landed
life

gentry.

based on

They
regular

values

i n both the discussed

resulted

from

contacts

with

the

similiar

nature.

way

Most

of

since the per-Christian period when the c u l t u r a l difierentation
social

with

strata had

agriculture,

not

animal

existed

yet.

husbandry

Those

and

traits

the

were

man's

the

place

basis

in

the

Universe.
The

life

o f both

the

landed

gentry

and

peasants r u n

agrarian calendar cycle, it was also connected
holy

days.

One

o f the

features

o f the

i n accordance w i t h

to a great extent

culture

o f gentry

the

same

w i t h the cycle o f C h u r c h

as

well

as

that

o f peasants

was the, so-called folk Catholicism, the product o f m i n g l i n g o f C h r i s t i a n and pagan traits.
F o l k Catholicism imposed many patterns o f behaviour

and beliefs c o m m o n for all social

strata. The 17 century is especially interesting as it concerns this p r o b l e m ; i n the beginning
of

the

18 century

the

common

c u l t u r a l traits begun

to

disappearr

i n the

upper

class

culture.
Owing
evidence

to

the

mentioned

or, at least, were t o be
of

mutual

relations

we can

o f the c u l t u r a l traits similiar t o those which
found

the discussed manuscripts

there not

be

sure

that

silvae

function i n folk

l o n g time ago.

seems to be unquestionable

Thus
and

the

rerum

give

culture t i l l

now

informational

enrich our resources o f ethnographical evidence. One t h i n g more can be o f great
to ethnographers,

namely the ideology o f the so-called Sarmatism

noblemen

and

as

ancient

virtues
times).

habits

Some

pleading

elements

their

o f this

origin,

according

ideology can

be

value

the data they contain

to

can

interest

(apology o f o l d Poland's
the

found

myth,
i n the

as

far

back

consciousness

of the Poles till nowadays, constituting our. let us say, „ n a t i o n a l character".
Silvae

rerum

ethnographical

are

too, a good evidence

o f the

"gentry

folklore"

also meaningful

fo

studies.
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10256" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10234">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66268d6c318abb8fb88ae37fc43f0ab5.pdf</src>
        <authentication>c6d6c9e6e4e703934ac639a014355229</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121951">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1896</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121952">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121953">
                <text>prawo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121954">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121955">
                <text>Etnologia prawna / LUD 1985 t.69</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121956">
                <text>LUD 1985 t.69, s.191-196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121957">
                <text>Pavković, Nikola F.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121958">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121959">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121960">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="121961">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121962">
                <text>Lud,

NIKOLA

t. 69, 1985

F. PAVKOVIC

ETNOLOGIA

PRAWNA

*

Niewątpliwie
korzystne
byłoby, aby w kręgu marksistowskiej
teorii
prawa przeprowadzić
próbę określenia przedmiotu,
miejsca i naukowego
znaczenia tych systemów prawnych,
które dotychczas nie tylko nie były
obiektem badań naukowych,
lecz także poddawano
w wątpliwość
ich
charakter
prawny. Mamy tutaj na myśli prawo tzw. społeczeilstw
prymitywnych,
społecze1'lstw niepiśmiennych,
tradycyjnych
społeczeJlstw,
jak określano narody i społeczeństwa,
które stosunkowo późno i stopniowo pojawiają się po okresie wielkich odkryć geograficznych
na arenie
światowej. Od momentu ich pojawienia
do połowy XIX wieku, w europejskich naukach prawnych
nie zastanawiano
się w ogóle nad problemem istnienia prawa u "dzikusów" Nowego Swiata, czy u czarnych mieszka1'lców Afryki.
Charakterystycznych
dla myśli praetnologicznej
było porównywanie
"my" - "oni". "Oni" byli z jednej strony tak daleko, że odmawiano
im
nie tylko prawa, instytucji,
porządku,
przepisów,
moralności
(i innych
elementów kultury), lecz także odmawiano im ludzkiej istoty. Potrzebny
był czas, istniała potrzeba zebrania licznych wiadomości
o tych społeczeństwach,
by powstała naukowa myśl etnologiczna,
która wykazałaby,
że "oni" wszystko to zasadniczo posiadają,
tylko odmienne od mlszego.
europejskiego.
Należało dojść do stwierdzenia,
że i to jest kulturq,
że
kultura posiada rozmaite formy.
Równoległe
z zainteresowaniem
tylko egzotyką,
tym czego nie ma
w Europie, równolegle z odrzuceniem
istnienia prawa u "prymitywnych
społeczeństw",
powstaje
idea "dobrego
dzikusa",
która kulminuje
się
w dziele J. Rouseau.
Kiedy ostatecznie
w drugiej połowie XIX wieku zaczyna w etnologii przeważać przekonanie,
że prawo istnieje u ludów "prymitywnych",
pojawiają
się nowe skrajności:
u nich istnieje
nie tylko prawo, lecz
jest ono nawet bardzo złożone, u ludów prymitywnych
istnieją
cechy
wrodzone, osobiste zalety podporządkowują
normy zwyczajowo-prawne.
Podporządkowanie
zwyczajów
przez wymienione
cechy, a w szczególności zwyczajów
prawnych,
europejska
myśl prawna
tłumaczyła
to
• wg. "G\ledista",

nr 2, 1979, ss. 77 - 81'

�192

Nikola

F. Pavković

kodyfikujących
mechanizwpływem
niedoskonałości
ustanawiających
mów.
Na gruncie takich poglądów zaczyna się stopniowo kształtować
nowa
dyscyplina
etnologiczna
etnologia
prawna.
Początki
jej powslania
w drugiej połowie XIX wieku łączą się z nowym, pierwszym
naukowym kierunkiem
w etnologii ewolucjonizmem
(J. J. Bachofen, Das
l'v1uetterrechl,
1861; H. S. Maine, Acient Law, 1861; Mac-Lenan, Pr'i1nitive iHariage, 1865; Lewis Morgan, Acient
Society
1877). Szczególn&lt;! rolę
w początkowej
fazie rozwoju etnografii prawnej odegrały prace niemieckiego prawnika
A. II. Posta, który w tytułach
swych dzieł pochodzą·
cych z lat siedemdziesiątych
i osiemdziesiątych
XIX wieku: PoSLrLwy
pmu.mej
etnologii,
Wprowadzenie
w badania
etnologicznej
jLLrisprwlencji i Purisprudencja
Afryki,
zapowiedział
powstanie
nowej dyscypliny
etnologicznej
- prawnej etno10gii.
Od czasu powstania
dzieł Posta do okresu dekoloniczacji,
wszystko
to, co zrobiono w zakresie prawnej
etnologii Afryki, nosiło znamię stałego porównywania
dwóch zupełnie różnych (i przeciwstawnych)
systemów prawnych:
kolonialnego
i autochtonicznego.
Jest rzeczą zrozumiałą. że zawsze ze szkodą dla drugiego, który traktowany
był jako niższy
i mniej wartościowy.
Wszystkie prace z zakresu etnologii prawnej kolonii i metropolii
posiadają wspólną wadę tkwiącą w tym, że syst,(~my
prawne nie były rozpatrywane
w dialektycznej
więzi z realiami społeczno-ekonomicznymi
badanych środowisk, że "prymitywne
prawo" najczęściej ujmowano
stosując europejskie
kryteria
prawa. Stwierdzić
można,
że od momentu wydania pracy Engelsa (O pochodzeniu
rod:iny ... ) nie
powstały
zasadniczo
wartościowe,
oparte na zasadach
analizy mclrksistovvskiej, dzieła z zakresu prawnej etnologii.
Jeżeli chodzi o wzajemne
układy między etnologią a prawem, można
z całą pewnością stwierdzić,
że przez długi okres czasu nic było l1li,~dzy
tymi dyscyplinami
jakiejkolwiek
współpracy,
a nawet nie próbowaly sif;
wzajemnie
poznać. Wiadome jest, że przez wiele wieków kierunki europejskiej myśli prawnej powiązane były z klasycznym,
a wężej ujmlijc1c
z prawem rzymskim.
Niejednokrotnie
też prawnicy
podkreślali,
że prawo rzymskie
okazalo się znacznie trwalsze
od licznych (materialnych)
pomników rzymskiej
kultury.
Niedostateczne
wzajemne
poznanie i brak
współpracy
jest charkaterystyczne
dla tych dyscyplin
także i w ,J ugosławii.
W "prymitywnych"
społecznościach
siła prawa nie wynika z władzy
centralnej,
z praw pisanych, sądu i aparatu przymusu,
lecz - jak podkreślają badacze - prawo w tych społecznościach
stosowano spontanicznie, bez siły i przymusu.
Podkreśla
to również B. Malinowski
(Szkic'!
z teorii kultury,
Warszawa
1958, str. 318 - 343). Jednakże, jak się wyda-

�ETNOLOGIA

193

PRAWNA

je, zrównał powierzchownie
pojęcia siły i przymusu.
Wiadomym
jest,
'i,e w tych społecznościach
nie było zinstytucjonalizowanych
aparatów
sIły i przymusu, lecz istniała niewątpliwie
siła kolektywnego,
publicznego sądu, który zmuszał przestępcę,
by popełnił
samobójstwo
skacząc
z czubka wysokiej palmy. Lecz ten rodzaj siły i przymusu różni się jednak od sytuacji, w której tego samego przestępcę te dwa prawne wyroki,
to znaczy siła i przymus, zrzuciły z palmy. Oznacza to, że istoty tego
prawa nie należy dopatrywać
się w tym, że nie jest ono kodyfikowane,
lecz w tym, że (podobnie jak w przypadku
obyczajów i norm społeczno moralno-religijnych)
jest obowiązujące,
że posiada osłonę, którą staDowi cała społeczna wspólnota
i że w swym funkcjonowaniu
nie moż(,
się powoływać na sankcję siły (.T . .T. Wiatr, Wstęp do socjologii systematycznej, Warszawa 1973, 85 - 86).
Znamienne są dla prawa obowiązki, a są one rzeczywiście bardzo licz··
oe i różnorodne w "prymitywnych"
społecznościach,
w których osobnik
Ln2jduje się pod silną społeczną kontrolą grupy, gdzie obowiązek jest siłą nadprzyrodzoną,
gwarantującą
trwanie całości wspólnoty.
Społeczeństwo
"prymitywne"
pod wieloma względami
posiadało pros1e struktury
społeczne, było mało zróżnicowane
w pojęciu europejskim.
także i jego mało zróżnicowane
prawo było poprzeplatane
i ściśle powią:Lane z religią, moralnością
i wzorami zachowań.
Stąd wynika dążenie
do szerokiego pojmowania
prawa, poprzez takie ujęcie można uchwycić
całość życia społecznego, to znaczy wszystkio to co w nim jest, choćby
Iniało wtórny charakter.
Takie ujęcie prawa reprezentowali
B. Malinowski, szczególnie zaś Macel Mauss (Manuel d'Ethnographe,
Payot, Paris
1967, 135), a u nas Valtazar Bogisić.
Przeplecenie
prawa z normami
społecznych
zachowań,
a szczególnie z religią, występowało
najczęściej
w przeszłości,
a także w wi.elu
przypadkach
i obecnie w społeczeństwach,
które nie są wiodącymi
na
drodze rozwoju cywilizacji. Nawet jeżeli nie weźmiemy w rozważaniach
pod uwagę społeczeństw
teokratycznych
(jak na przykład
starożydowskie i islamskie), właściwości
systemu
prawnego
wykazuje
prawo kanoniczne. W tym przypadku
relatywnie
mniej ważny jest problem, czy
sankcja ma charakter
ziemski (społeczny), czy nadprzyrodzony.
Wiadome jest powszechnie, że liczne "czyste" kwestie prawne (jak przykłado,'lo: spadek, stosunki
krewniacze
związane
z zawraciem
małżeństwa,
małżeilstwo, obowiązki, prawo "l&lt;::arneitd.) regulowane
było przez święte
księgi, bądź określone inaczej przez święte przepisy (Henry Levi-Bruhl.

L'Ethnologie
Paris

juridique.

Ethnologie

Generale,

Encyclopedie

de la Pleiad('.

1968, 1115).

Należy podkreślić, że N. Visković w swych wystąpieniach
wypowiada my.~li bliskie współczesnemu
pojmowaniu
etnologii prawa, twierdzi,
13 Lud,

t. LXIX

�194

Nikola

F. Pa vkovźć

że prawo istniało przed powstaniem panstwa, przed powstaniem kLas
społecznych. W przeciwieństwie do jego twierdzeń, w wielu współcze;mych wypowiedziach pojawia się myśl, że istota prawa zwiazana jest
z powstaniem państwa, z powstaniem klas, że stanowi wyraz r()znic;
klasowych. Musimy stwierdzić, że takie stanowiska nie są uznaWJtle
przez współczesną etnologię prawną, a także i przez prawo.
Silny rozwój badań etnologicznych w końcu XIX i XX wieku. ci .3Zczególnie wyniki bada!'l prowadzonych nad społecznymi kwestiami przez
etnologię, potwierdziły, że prawo powstało i rozwijało się obok (a zna...,
czy to także, że i przed)powstaniem klas społecznych i państwa. Znaczy
to dalej, że każde społeczeństwo jest także społeczeństwem prawd,
że nie ma ludzkich wspólnot bez organizacji tworzonej przez określony
porządek i prawo. Takie rozumienie charakteru i genezy (zwyczajo\Ver~o)
prawa występowało u nas już wcześniej (Encyklopediaj
Jugoslavije VI,
Zagreb 1965, S. V. Obicajno pravo) i obecnie.
,Już wcześniej także stwierdzono, że etnologia prawa cywilnego. w r;}zumieniu wspomnianego francuskiego prawnika H, Levi-Bruhla, w :CJsadzie nie jest zgodna z tezą Marksa o powiązaniu prawa z państ'.ven:
powstały one w określonym systemie produkcji (N. F. PavkO\'ic, ~.?:
savremene
metodoloske
problematike
pravne etnologije,
SimpoziJum
a metodologij i etnoloskih nauka 18 - 20, decembar 1972, SANU Beograd
1974, str. 165 - 165). Kiedy produkcyjny system kapitalistyczny zanikme
zastąpiony przez socjalizm, nie będzie państwa razem z prawem! Wydaje
się nam że w tym miejscu mamy do czynienia z uproszczonym rOZUlllleniem dzieł Marksa, w których nie ma zaprzeczenia istnienia prawa
w prymitywnych
wspólnotach społecznych. Genezy prawa Marks nie
wiązał z powstaniem państwa. Pośrednio potwierdza to jego znane twierdzenie, że prawo, jak i religia, nie ma własnej historii, znaczyłoby to,
że rozwijało się ono równolegle z ludzkiem społeczeństwem. Odwrotnie,
w krytyce ideologii niemieckiej wskazuje na ścisłe powiązania współczesnego państwa i prawa, gdzie "wszystkie wspólne instytucje (a znaczy
to i prawo, NFP) podporządkowane są państwu i otrzymują polityczny
kształt" (Karl Marks, Fridrich Engels, Rani radova, Naprjed. Zagr~b,
1967, 412, 413).
Systemy prawne tradycyjnych społeczności Afryki. Azji, Australii
i Oceanii, Ameryki, jak i społeczności rolniczych regionów Europy. były
i pozostały podstawowym przedmiotem zainteresowań badawczych etnologii prawa. Dzisiaj, w epoce postkolonialnej, okazało się, że SZCz('giJlme
aktualne z naukowego i społeczno-politycznego punktu widzenia je:.;t
bardzo potrzebne, szczególnie wszechstronne badanie systemów prawnych tych społeczności. Dotychczasowe badania dowiodły, że oprócz
źródła rzymskiego istnieją także inne źródła prawa, że są one bard'~J

�ETNOLOGIA

195

PRAWNA

i-n;.żnicowanc, bogate i interesujące
dla nauki i praktyki
społecznej naJ'oci6w, wśród których istnieją. Relatywnie
szybkie tempo kształtowania
:'1(~ nowych państw,
ich dążenia do przodowania
pod ekonomicznym
i spoćecznym względem, narzuciły potrzebę tworzenia nowego prawa. Trady,:yjna zwyczajowo-prawna
praktyka,
wciąż jeszcze żywa, okazuje
się
;}JT niedoskonałą
w procesach regulacji złożoności współczesnego
żywota.
Z drugiej strony krokiem niezbyt odpowiednim
okazało się odrzucenie
iJrawa opartego na osnowie Code Civil'a oraz praw tych metropolii
ko;onialnych. Najczęściej
wybierana
jest droga pośrednia
między tendencją do tworzenia nowych systemów prawnych
nawiązujących
do pozylywnych
i trv/ćlłych wartościowych
elementów
własnego
dziedzictwa
imlturowego, a przys'vvajaniem wzorów obcych.
W rozprawach
nad przedmiotem
prawa
wysunięto
także kwesti~
określania
jako prawo: normy prawa zwyczajowego,
prawa zwyczajo',vego i naszego prawa samorządowego.
Jeżeli chodzi o prawo zwyczaj 0".c, podkreślamy,
że jest ono uznawane jako prawo i że jego zn~lczenie
,:cst niezależne od zgody i potwierdzenia
przez władze.
Rozumie się, że wszędzie, także i u nas, istnieją
rozmce związane
z szerokim i wąskim pojmowaniem
prawa. Dla europejskiej,
a szczegól,lic zachodnio-europejskiej
myśli prawnej,
charakterystyczny
jest europ(x:entryzm, który a (nie) prawności
niczego nie rozsądza. Takie rozu,nienie prawa jest także i u nas.
Fakt, że w naszym samorządowym
społeczeIlstwie
każdego dnia pow:,,-tają liczne, nowe i wciąż nowe akty prawne, którymi
ludzie kIerują
się w swej pracy, zachęcają
do relatywnego
posługiwania
się dvvoma
samorządowym
i zwyczajowym)
prawami. Zrozumiałym
jest, że między
nimi istnieją ogromne i zasadnicze różnice. gdyż są one wytworem
różnych społeczności. Nasze sL)ołeczeństwo jest nieporównywalnie
bardziej
złożone od "prymitywnego".
Można powiedzieć,
że to pierwsze
prawo
;)Owstało w społeczeństwie,
poza formalnymi
strukturami
państwowymi.
To drugie powstaje inaczej, na gruncie struktur
państwowych.
Jednakże, nasza rzeczywistość
społeczna wskazuje,
że zasadniczo
źródła pra\v
są liczne i że oparte są na szerokiej podstawie,
dopiero stopniowe} się
uspołeczniają wychodząc z formalno-strukturalqych
kręgów.
l':um. Andrzej

~.

Brene::

�196

Nikola F. Pavković

N~kolll F. Pavković

LAW ETHNOLOGY
(summa'ry)
In ,the article an attempt ha's been t a:ken to define a S'llbj€0t, place, and scie:.signifkance
'of lawert:hn&lt;jlogy. The 'oI1iJginof 'its beginning 'is oOOJ'l1eotedwitl~
firs.t scientific etho.n,ologcal trend - evolurt'ionistm.
P~rti.culC1r role in lits phmse ofdeV'eh~pmeITt was played by German lawyer A. H.
Bois-t's ,-"vorks.
In fol1o:w~ng part the authm cotls,idŁ'rs rela,Lio'l1sbetween law and law ethnG;n,ąy,
taking into account difference-.s of law performance
in "primitive"
societies. l'"
aUithoof abo fiol1JdsQ'u't that law, aga'ins.t the preva1iling (,pini'nn, developed bet
u\prisingClf s·06al clas,5e.s and state struoture.s.
Law systems of traditional
societies im Afrka.
Asia, Austral,ia &lt;Nld OC&gt;CaJDlia
Ai::;leriea, a!nd also agricul,tural
BO'C'ieHesin European
region ..,;, ,are the mai::l subj-ect of in,ter·es1; o,f law ethrwlogistts. Nowadays, becaus,e of changing s,oC'ilal-politi-cal
c~mdi't·ioll•.,;,there is an urgent nepd to carry ,r,esca.rc,hof law 'systeuns of the .,;vdcti,,:·,
in order toan9wer
the que:-ltion what a Il1€iWlaw should reguJat'e ·complexity
current life. E.,itablishment of new laws is often based 'On tendency between m;l:ki;r,g
new law systems de.aling wirth pos·itive, sitabJe «'!lid valuabl,e pk'tl11cnrts of own ClI;tural :writage, and abo adoptiuoll O'f f:or1ei'g'1l
patterl1s.
In roference to the ,problems, the authoT con.s'Łders at the end, "Gme que.;:;t;o:lJ
vi Yug(),lav ::Jtandm'ds (jf municipal l'aw.
t'i!&gt;ic

(i~

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6058" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6038">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59426a54affc4128bb9aa793dcb7cfbd.pdf</src>
        <authentication>6188a487f773429ef182fbe3f7ab01df</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72253">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3092</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72254">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72255">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2896</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72256">
                <text>Lalka w obrzędach pogrzebowych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72257">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.544-553</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72258">
                <text>Pawlik, Jacek Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72259">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72260">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72261">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72262">
                <text>Jacek]an PavbkSVD *

JACEK

JAN

PAWLIK

LALKA

w OBRZEIHCH

rooRZEBOWYCH

rakteryzacja jej jest tak udana, że podobieństwo ze
zmarłym nie podlega dyskusji, czasem twarz jej stanowi
fotografia zmarłej osoby, innym zaś razem ma ona na
sobie ubranie noszone przez zmarłego za życia. Sposób
wykonania, znany jedynie wtajemniczonym specjali­
stom, świadczy o jej wyjątkowości. Wobec nieobecno­
ści ciała zmarłego jest ona w centrum obrzędów po­
grzebowych. Na niej skupia się uwaga uczestników, do
niej kierują się wyrazy uczuć przeznaczone dla zmarłe­
go, do niej adresowane są prośby.

SVD

Lalka w obrzędach
pogrzebowych

O

brzędy pogrzebowe należą do kulturowo naj­
bogatszych praktyk rytualnych. Wyrażają
wierzenia związane ze śmiercią oraz wiarę
w nieśmiertelność, jednocześnie zaś łagodzą żal po stra­
cie ukochanej osoby, określając w szczegółach zacho­
wanie żałobników. Obrzędy te odwołują się do różnych
form dyskursu, takich jak mity, podania, przysłowia
i pieśni, aby nadać sens śmierci, oraz chętnie zapoży­
czają formy dramaturgiczne (suspens, inwersja, naśla­
downictwo), aby ptzynajmniej częściowo zapanować
nad tym wyjątkowym wydarzeniem, które w pełni nie
daje się wytłumaczyć. Stwierdzenie, że fakt śmierci to
główne źródło inspiracji filozoficznej, jest aż nadto
oczywiste. Podobnie twierdzenie, że rytuał związany
z obrzędami pogrzebowymi jest prekursorem dramatu
teatralnego, ma swoich zwolenników .
1

Śmierć stawia żyjących w obliczu martwego ciała i to
właśnie obecność ciała niezdolnego do ruchu, milczą­
cego, zmieniającego bezpowrotnie swój wygląd pod
wpływem rozkładu, podkreśla nieodwracalność śmierci
i pogłębia jej świadomość. Nagłe zerwanie więzi między
zmarłym a jego rodziną jest trudne do zaakceptowania.
Żyjący pragną tak długo jak to tylko możliwe przeby­
wać w obecności bliskiej osoby, wyrazić po raz ostatni
uczucia, którymi darzyli zmarłego i oswoić się z myślą
o śmierci.
Pomijając zwyczaj balsamowania oraz współcześnie
stosowaną tanatopraktykę', krewni zmarłego mają do
dyspozycji dość krótki okres, aby po raz ostatni nacie­
szyć się widokiem zmarłego oraz się z n i m pożegnać.
Wcześniej czy później, w zależności od klimatu oraz
możliwości technicznych, nadchodzi chwila rozstania
ze zmarłym i pozostawienia go na miejscu „wiecznego
spoczynku". Obrzędy pogrzebowe nie kończą się na od­
daleniu zwłok. Dlatego też pottzebny jest jakiś substy­
tut ciała, aby zapewnić sobie obecność zmarłej osoby
podczas dalszych ceremonii.
Jedną z najczęściej stosowanych form jest lalka
znacznej nieraz wielkości. Nadaje się ona do tego zna­
komicie. Zrobiona jest zwykle z trwałego materiału,
a więc nie ogranicza rytuału w czasie. Swym antropomorficznym wyglądem przypomina zmarłego, przy
czym wystarczy w zasadzie konwencja lub przekonanie,
aby uznać ją za konkretną zmarłą osobę. Czasem cha­

W literaturze antropologicznej rzadko podkreślany
jest teatralny charakter lalki. Ukrywa się ona pod taki­
mi określeniami jak wizerunek, obraz, podobizna, fi­
gurka czy manekin'. Autorzy koncentrują swe opisy na
chronologicznym przebiegu obrzędów, przedstawiają
ich sens, symbolikę oraz znaczenie dla losu zmarłego po
śmierci i dla odbudowy zachwianej struktury społecz­
nej. W wielu jednak przypadkach teatralny charakter
lalki jest oczywisty, o czym świadczą analizowane w n i ­
niejszym artykule przykłady.
Aby właściwie ocenić rolę lalki w obrzędach pogrze­
bowych, trzeba pamiętać o ich złożonej strukturze oraz
mieć na uwadze fakt, że odbywają się one w przeciągu
przynajmniej jednego roku. Obrzędy te należą do ob­
rzędów przejścia (mes de passage), których strukturę
przedstawi! po raz pierwszy A r n o l d van Gennep . O b ­
rzędy przejścia charakteryzują się trójczłonową struk­
turą, w której wyróżnia się następujące fazy: rozstanie,
przejście oraz przyjęcie (separation, marge, agregauon).
W pierwszej fazie rytuał koncentruje się na martwym
ciele. Trzeba je pogrzebać, spalić lub złożyć na specjal­
nie do tego przeznaczonym miejscu . W chwili
następuje rozpad komponentów tworzących osobę
ludzką , dlatego też rytuał nie tylko koncentruje się na
martwym ciele, ale też stara się wpłynąć na niewidzial­
ne komponenty osoby wyzwolone przez śmierć w taki
sposób, aby nie zagrażały żyjącym i osiągnęły swe osta­
teczne przeznaczenie. Równolegle do rytów związa­
nych ze zmarłym następuje proces wyłączenia jego bli­
skich z grupy społecznej na okres żałoby.
4

5

6

Druga faza obrzędów to okres przejścia. W tym cza­
sie ciało ulega rozkładowi, niewidzialne komponenty
pozostają jak gdyby w zawieszeniu, krewni natomiast
przestrzegają zakazów oraz nakazów żałoby nałożonych
przez tradycję. Faza przyjęcia, która jest uwieńczeniem
obrzędów pogrzebowych, obejmuje włączenie zmarłego
do świata niewidzialnego oraz wyznaczenie żałobnikom
nowego miejsca w grupie społecznej. W tej fazie odby­
wa się u niektórych ludów tzw. wtórny pogrzeb, który
jest dramatutgicznym powtórzeniem rzeczywistego po­
grzebu. Podczas tych ostatnich ceremonii lalka ma
szczególne zastosowanie. Ciało zmarłego zostało już
pogrzebane lub spalone w pierwszej fazie obrzędów. Po­
zostały po n i m w najlepszym razie prochy lub kości.

544

�Jacek Jan Pawlik SV'D • LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

Lalka więc staje się materialną podporą osoby zmarłej.
Na niej koncentrują się czynności rytualne. Często
dzieli ona los ciała zmarłego - jest grzebana, palona lub
składana w grobowcu, w pobliżu złożonego tam ciała.

Toltcinic

- rytuał palenia

laik?

Indianie Luiseńo z południowej Kalifornii jeszcze w po­
czątkach XX wieku palili Ciała swoich zmarłych .
W tym celu kopali półmetrowej głębokości dół. W y ­
pełniali go chrustem, na którym układali stos z kłód
drzewa. N a stosie tym składane było ciało zmarłego do
kremacji. Całość podpalano od dołu. Spalenie ciała
trwało około dwunastu godzin, po czym zwęglone ko­
ści oraz prochy zbierano do kosza. Kości, potłuczone
na proszek, zmieszane z wodą i z mąką, spożywał jeden
z krewnych zmarłego. Wierzono, że w ten sposób może
on przejąć zalety i cnoty zmarłej osoby .
8

9

Kilka tygodni po kremacji, kiedy została zgromadzo­
na wystarczająca ilość pożywienia do zorganizowania
wystawnego święta, odbywało się ceremonialne palenie
odzieży należącej do zmarłego. Jego krewni budowali na
tę okazję ogrodzenie z chrustu wokół wydzielonego
miejsca, aby wyznaczyć sakralną przestrzeń. Odzież
zmarłego (z wyjątkiem jednego zestawu, potrzebnego
do dalszych ceremonii) prano na uboczu, a następnie
palono na ognisku na środku sakralnego placu. Dla
przybyłych na tę uroczystość gości przygotowywano wy­
stawną ucztę oraz obdarowywano ich prezentami.
Mniej więcej rok po śmierci danej osoby miał miej­
sce rytuał palenia lalek. Rytuał ten organizowany był
jednocześnie dla wszystkich zmarłych z danego okresu.
Stanowił on główną część trzeciej fazy obrzędów po­
grzebowych. Można go zaklasyfikować jako „wtórny
pogrzeb". Pamiętajmy, że bezpośrednio po śmierci cia­
ło zmarłego zostało spalone, zaś uwolniona dusza roz­
poczęła „drogę do nieba". Teraz, w tej ostatniej fazie
obrzędów pogrzebowych, następowało powtórzenie
kremacji, w któtej lalki zastępowały ciało.
Wykonanie lalek powierzano członkom klanu, do
którego należeli zmarli. C i zaś robili je z sitowia, które
wiązali nadając mu kształty ludzkie. Robili to na ubo­
czu, aby ukryć się przed gapiami. Tak uformowane po­
stacie przyodziewano w ubrania zmarłych. Głowy wy­
posażano we włosy, oczy zastępowano muszlami, malo­
wano nos, usta, czasem doczepiano uszy. Starano się,
aby lalki jak najbardziej przypominały zmarłych, stąd
często używana nazwa „oblicze".
Podczas fabrykacji lalek bliscy i dalsi krewni zmarfego oraz zaproszeni goście z innego klanu oczekiwali
w sakralnej przestrzeni, w centrum której palił się
ogień; śpiewali przewidziane na tę okazję pieśni. Na
wieść, że lalki są gotowe, przewodnik ceremonii wy­
chodził przed zebranych i kopał dla lalek w ziemi otwo-

545

Lalka pogrzebowa Luiseńo z Kalifornii. (Źródło: H u b e r t
Gundolf, Toienfeuit und Jemeitsgkube.
Verlag 1967,

Mödhng:

Sankt Gabriel

153)

ry. N a jego trzykrotne wezwanie zgromadzeni trzykrot­
nie reagowali odzewem, i wówczas wnoszono lalki z za­
słoniętymi głowami. Niosący je mężczyźni - tragarze Śpiewali: „Towish cokya" - „Oto przychodzą dusze".
I wchodząc do sakralnej zagrody, wkładali kukły do
wykopanych otworów. Po chwili lalki odsłaniano i wte­
dy krewni, rozpoznając w nich swoich zmarłych bli­
skich, wybuchali płaczem. Niektórzy z nich obdarowy­
wali lalki dodatkowymi ozdobami.
Krewni zmarłego nie malowali twarzy ani nie śpiewali
podczas trwania całego rytuału. Rolę aktywnych aktorów
uroczystości przejmowali zawsze zaproszeni goście. Rów­
nież przewodnik ceremonii pochodzi! z obcego klanu.
Rozpoczynały się śpiewy na cześć zmarłych. Trwały
one dość długą chwilę. W pewnym momencie przewod­
nik ceremonii brał do ręki warkotkę i wirując nią trzy
razy dawał znak - śpiewy ustawały. Przenoszono lalki na
ubocze, rozbierano je i pozbawiano ozdób. Tragarze
przygotowywali się do tańca - malowali ciało i nakłada­
li pióropusze. Na powtórny znak warkotki wracali z lal­
kami przed zgromadzonych i składali je przy ogniu.
Znowu podejmowano śpiewy, a oni tańczyli wokół
ognia, wtórując sobie grzechotkami z szylkretu.
10

Po serii tańców przewodnik ceremonii podnosił
z ziemi lalki, obchodził z nimi trzy razy ognisko i wrzu­
cał je do ognia, mówiąc: „Oto krewni wysyłają duszę
na Drogę Mleczną". Wraz z lalkami palono czasami
ubrania i ozdoby. Przybyli na uroczystość goście mogli
wziąć sobie jakąś część odzieży lalki. Jeśli tak się stało,
krewni zmatłego musieli dostarczyć inne ubranie do
spalenia. Pomocnicy przewodnika ceremonii obchodzi­
li ognisko dookoła, zatrzymywali się, zaczerpywali trzy
razy powietrza, za każdym razem przyzywając niebo, po

�Jacek Jan Pawlik SVD * LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

czym wrzucali sztuki odzieży do ognia. Podczas palenia
lalek i odzieży uczestnicy w spódnicach z orlich piór
tańczyli wokół ognia, śpiewając pogrzebowe pieśni sunganish. Otaczając ogień, wirowali wokół własnej osi.
Taniec przy akompaniamencie śpiewu trwał całą noc
i kończył się koło południa następnego dnia.
Warto zauważyć, że podczas tej uroczystości funkcje
klanu zmarłego, a więc żałobników, oraz klanu gości
były zróżnicowane. Klan zmarłego zachowywał powagę
żałoby (milczenie, ograniczone ruchy). Goście w jego
imieniu prowadzili ceremonię, przyozdabiali twarze,
tańczyli oraz śpiewali. Do nich należało palenie lalek.
Toltcinic jest typowym przykładem „wtórnego po­
grzebu". Lalka z sitowia służyła jako substytut ciała
zmarłego. Dzieliła los martwego ciała: palono ją, aby
pomóc duchowi definitywnie wznieść się do nieba
(symbolika dymu). Uroczystość ta miała wielkie zna­
czenie dla żałobników. Oddalała bowiem od nich groź­
bę błąkającego się ducha i zwalniała ich od zakazów ża­
łoby. Rola, jaka przypadała klanowi gości, świadczy
o ważnym znaczeniu społecznym tej ceremonii, która
umacniała wymianę między dwoma klanami. Klan
zmarłego hojnie obdarowywał gości prezentami, ci zaś
podejmowali się przeprowadzenia rytuału, który był
nieodzowny dla samego zmarłego i jego krewnych.
A kiedy następował zgon w klanie gości, klan gospoda­
rzy wyświadczał mu podobną przysługę.

Bi kunm unii Symboliczny powrót do domu

11

Bassarowie, woltyjski lud patriarchalny z północnego
Togo, podobnie jak większość ludów A f r y k i grzebią

swoich zmarłych. Przygotowanie ciała, ostatnie poże­
gnania, kopanie grobu i sam pochówek podlegają do­
kładnie określonym normom rytualnym. Błąd lub nie­
dociągnięcie może wpłynąć na los zmarłego po śmier­
ci i uniemożliwić mu przemianę w „przodka". Bassaro­
wie wierzą, że po śmierci duch zmarłego uwolniony
z ciała przebywa w pobliżu miejsca zamieszkania przez
okres żałoby trwający przynajmniej rok. Po tym okre­
sie zostaje on włączony do grona przodków, pod wa­
runkiem, ze obrzędy pogrzebowe zostaną właściwe
przeprowadzone.
Trwające cały tydzień uroczystości zakończenia ża­
łoby rozpoczynają się tzw. wtórnym pogrzebem. Wie­
czorem pierwszego dnia następuje rytualne wezwanie
zmarłego. Zapewniając sobie w ten sposób jego obec­
ność, zebrani rozpoczynają całonocne czuwanie, śpie­
wając pieśni żałobne i tańcząc ptzy dźwięku bębnów,
grzechotek i fletów. Następnego dnia ma miejsce rytu­
ał „Bi kunni unii", który jest dramaturgicznym powtó­
rzeniem pochówku. Przebieg jego zależy od tego, czy
osoba zmarła była mężczyzną, czy kobietą. Powodów
tego należy szukać w strukturze społecznej. Mężczyzna
bowiem urodził się, żył i umarł w tej samej wiosce, na­
tomiast kobieta, wychodząc za mąż, opuściła dom swe¬
go ojca, aby zamieszkać u męża. Żyjąc z dala od swojej
rodziny i od swoich przodków, pozostaje ona pozbawio­
na ich opieki. W przypadku choroby lub innego nie­
szczęścia musi udać się do domu swego ojca aby pod¬
dać się koniecznym rytuałom. Umierając, zostaje po­
chowana w domu męża.
„Symboliczny powrót do d o m u " oznacza więc
w przypadku zmarłego mężczyzny obejście znanych so­
bie kątów, bez konieczności opuszczania wioski. Dla
zmarłej kobiety jest to powrót do domu jej ojca. Ptzedstawimy ten drugi przypadek, ponieważ jest on bogat­
szy i bardziej przemawiający do wyobraźni.
Bassarowie nie ekshumują kości zmarłej osoby
w celu „wtórnego pogrzebu", jak to ma miejsce przy
podobnych ceremoniach na przykład na Madagaska­
r z e C i a ł o zmarłej zastępuje dziesięciocentymetrowej
długości laleczka, nazywana unii (postać ludzka). Jest
ona upleciona ze skręconych włókien rafii, przy czym
kształt dolnej części tułowia wyraźnie wskazuje, że
chodzi tu o kobietę. Sztuka plecenia laleczki jest
ptzekazywana z matki na córkę tylko wśród kilku ro­
dzin, dlatego krewni zmarłej zamawiają ją dzień wcze­
śniej u artystki, która potrzebuje około pięciu godzin
na jej wykonanie.
1

O d wczesnego ranka rozpoczynają się przygotowa­
nia do ceremonii. Zięciowie zbierają źdźbła perzu,
z którego wspólnie plotą sznurek. Następnie wybierają
cztery ' dłuższe i cztery krótsze kawałki bambusa, wią­
żą je na krzyż za pomocą sznurka, tworząc naturalnej
wielkości nosze. Tymczasem kobiety udają się do domu
1

546

�iacek hm Pawlik SITJ • LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

kazów zmarłej. T o ona, reprezentowana przez unii, bę­
dzie nadawać tempo marszu i kierować pochodem .
Przy rytmie bębna tragarze oraz wszyscy zebrani goście
wychodzą z zagrody. Kobietv wachlują wachlarzami.
Inne akompaniują grzechotkami. Pochodowi przywo­
dzi unii. Czasem zwalnia, czasem przyspiesza, tak że to­
warzyszący nie zawsze za nią nadążają. Przed zagroda­
mi, gdzie zmarła spotkała się z życzliwością, tragarze
pochylają głowy na znak wdzięczności. Ktoś z domow­
ników wychodzi przed próg, aby ją pozdrowić. Unii
chce ominąć miejsca, w których spotkała zmarłą
krzywda, więc zmusza niosących do biegu.
14

Opuszczając wioskę, pochód kieruje się do miejsca
zamieszkania rodziny ojca zmarłej. T a m zmarła w po­
staci unii wybiera sobie zagrodę, gdzie chce być pocho­
wana. Nie musi być to koniecznie dom ojca. W c h o ­
dząc do zagrody, tragarze kładą nosze na środku we­
wnętrznego podwórka. Starszy rodu ojca zmarłej odwiązuje sznurki i odwija matę, sprawdzając uważnie,
czy rodzina męża zmarłej właściwie przygotowała unii
do podróży. Po wymianie krytycznych uwag, zgadza się
w końcu pogrzebać laleczkę.

Procesja Bi feurmi unii

artystki po odbiór laleczki. Podczas przenoszenia nie
wolno jej nikomu pokazywać. Jest ona umieszczona
w tykwie, którą jedna z kobiet przywiązuje sobie na ple­
cach w taki sam sposób, w jaki nosi się dziecko. Unii
wpływa na tempo marszu niosącej, przyspiesza, kiedy
czuje zagrożenie, czasem nawet zmusza do biegu. Przy­
bywszy na miejsce kobiety składają laleczkę w jednej
z chatek domostwa, w ukryciu przed ludźmi.
Kiedy nosze są gotowe, jeden ze starszych rodu kła­
dzie na nich matę pogrzebową, przynosi laleczkę, kła­
dzie ją uważnie na macie i przyozdabia naszyjnikiem
z muszelek. Następnie zawija matę i przymocowuje ją
do noszy sznurkiem z perzu. Na przywiązaną do noszy
matę kładzie cztery kawałki materiału w różnych kolo­
rach, pamiętając, aby biały kawałek znajdował się na
wierzchu (kolor żałoby), po czym przywiązuje je mocno
czterema strzępami materiału w tych samych kolorach.
Gotowa do podróży unii zostaje złożona na środku
zagrody. Następuje więc ostatnie pożegnanie. Starsi
rodu oraz przyjaciółki zmarłej zabierają głos, nawiązu­
jąc dialog ze zmarłą reprezentowaną przez laleczkę.
Wspominają chwile spędzone razem, życzą jej szczę­
śliwej podróży. Następnie składają obiatę z piwa oraz
potrawy z prosa w czterech miejscach wokół noszy.
Wszystkie te czynności rytualne są dokładnym po­
wtórzeniem gestów i rytów, które miały miejsce pod­
czas pochówku.
Dwaj zięciowie zmarłej ostrożnie podnoszą nosze
i umocowują je na swych głowach. Ważne jest, aby poduszeczki od spodu noszy dokładnie przylegały do
głów. Niosący bowiem będą jedynie wykonawcami roz­

Pochówek odbywa się dokładnie w ten sam sposób,
jak postępuje się z ciałem zmarłej. Oczywiście otwór
grobowy jest dostosowany do wymiarów laleczki. Sama
czynność grzebania nie powinna przebiegać na oczach
zebranych. Kobiety tworzą więc parawan z płócien wo­
kół miniaturowego grobu, tak jak to miało miejsce
podczas prawdziwego pochówku. Po trzech dniach
kopczyk nad miejscem pogrzebania unii zostanie
utwardzony, podobnie jak grób zmarłej został uformoWciny trzy dni po jej pogrzebie.
Rytuał Bi kunni unii ma na celu wprowadzenie zmar­
łej kobiety do świata niewidzialnego, przenosząc ją
w miejsce pochodzenia, tam gdzie przebywają jej
przodkowie. Laleczka unii ma jak gdyby pozyskać d u ­
cha zmarłej. Obchodzi się więc z nią z wielką ostrożno­
ścią, aby duch się nie wymknął i nie stał się niebez­
pieczny dla żyjących. Podczas całego pochodu laleczka
jest główną aktorką rytuału. T o ona wyznacza trasę,
nadaje tempo marszu, wybiera miejsce swego ostatnie­
go spoczynku. Zmarła po raz ostatni nawiązuje kontakt
z rodziną męża, z sąsiadami oraz z przyjaciółmi. Kon­
takt ten jest animowany ruchami tragarzy.
Twierdzą oni, ze siła zmarłej jest tak wielka, ze pod­
dają się bezwolnie jej rozkazom. Zapytani, nie potrafią
wytłumaczyć przyczyny. Użyczają oni duchowi zmarłej
swych możliwości kinestetycznych. Stają się żywymi
marionetkami, wprowadzanymi do akcji przez laleczkę,
która jest zarazem przedmiotem otaz aktorem, mario­
netką oraz manipulatorem.

547

Rytuał ten przypomina tzw. przesłuchanie trupa,
które ma miejsce u niektórych ludów A f r y k i przed po­
chówkiem, a którego celem jest znalezienie winnego

�lacek )an Pawlik SVD • LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

—

-

•

.

•U'

FOT

T a u - w u w końcowej fazie obrzędów pogrzebowych (źródło: J. K o u b i , Le mdade, Je mort et son „double" vis/Me en pays
w : J. G u i a r t (red.), Rituels funéraires

d travers Je monde, Pans: Le Sycomore 1979,

śmierci . Świadectwa trzymających ciało zmarłego
podczas „przesłuchania" są zbieżne z wrażeniami traga­
rzy unii. Według nich to właśnie zmarły powoduje ich
konkretne ruchy. Nawet analiza filmu wykonanego
podczas „przesłuchania trupa" u Diola z Senegalu nie
pozwoliła wyświetlić tego zjawiska. Stwierdzono jedy­
nie, że ruchy tragarzy są tak doskonale zharmonizowa­
ne, że niemożliwe wydaje się ich wyuczenie .
15

16

Gai Jatra - procesja świętych krów
Gai Jatra jest jednym z najbardziej spektakularnych
świąt w kotlinie Katmandu w Nepalu. Jest ono związa­
ne z tradycją i zwyczajami Newarów, którzy stanowią
około połowy ludności w tym regionie . Tradycja ob­
chodzenia Święta Krów ma około 2000 lat i związana
jest z wiarą w reinkarnację. Newarowie, zgodnie z tra­
dycją hinduistyczną, wierzą, że dusze zmarłych odra­
dzają się po śmierci w przeróżnych formach. Yama Raj,
17

Toradja,

168)

Bóg Śmierci, decyduje, w jakiej postaci dusza odrodzi
się na ziemi. Prowadzi on księgę, w której zapisane są
narodziny każdego śmiertelnika, jego dobre i złe czyny,
a także z góry określona data śmierci. Kiedy ktoś
umrze, Yama Raj wysyła posłańca, aby sprawdził, czy
uwolniona dusza wyruszyła w drogę do bram zaświa­
tów, które otwierane są tylko raz w roku, w pierwszy
dzień miesiąca Bhadra (sierpień-wrzesień) .
1S

Droga do zaświatów może być wyjątkowo trudna,
prowadzi bowiem przez rzeki ognia. Aby dopomóc d u ­
szy zmarłego bliskiego w tej wędrówce, w tym właśnie
dniu rodziny w żałobie modlą się, aby święta krowa
prowadziła duszę zmarłego, zezwalając jej na przycze­
pienie się do ogona podczas podróży. Newarowie wie­
rzą, że święte krowy pomagają duszom zmarłych prze­
prawiać się przez rzeki i mogą otworzyć swymi rogami
bramy zaświatów .
19

W dzień święta Gai Jatra każda rodzina, w której na­
stąpił zgon w poprzedzającym roku, śpieszy z pomocą

548

�Jacek Jan Pawlik W D • LALKA W OBRZĘDACH PCX iRZEBOWYCH

duszy zmarłego bliskiego, organizując w jego intencji
procesję świętych krów trasą wyznaczoną od niepa­
miętnych czasów. Niezbędnym elementem procesji są
pięknie ozdobione żywe krowy. Aby procesji dodać
splendoru, młodzi chłopcy przebierają się za krowy, na­
kładając na głowy maski z rogami i z tyłu przyczepiając
ogon. Wiele rodzin stara się również poprzez uczynki
miłosierdzia wpłynąć na święte krowy, aby dobrze wy­
pełniły swe zadanie.
Choć charakterystyczne dla Gai Jatra jest oprowa­
dzanie krów, centralną figurą procesji jest tahamaca,
substytut zmarłej osoby. Jest to wielka kukła zrobiona
z czterech długich (ponad pięć metrów) tyczek świeże­
go bambusa, które tworzą stożkowatą konstrukcję. Pią­
ty, krótszy kawałek służy za ramiona. Na tę konstruk­
cję nakłada się ubranie, zgodnie z płcią zmarłego. D o
z grubsza uformowanej głowy przyczepia się rogi zrobio­
ne z trawy, twarz zastępuje portret zmarłego, z tyłu gło­
wy przyczepia się dwa wachlatze. Powyżej głowy
umieszcza się parasol, aby chronił zmarłego (i krowę,
która ma mu otworzyć bramę do zaświatów) przed
słońcem. Kukła ta jest konstruowana przed głównym
wejściem domu żałoby. Gotowa tahamaca pozostaje
z początku w pozycji leżącej, rodzina zmarłego okadza
ją i kieruje do niej modły na znak czci i przywiązania.

statszy syn wylewa zmarłemu na usta wodę, zaś zebrani
krewni wzywają Boga Wisznu. Dodajmy, że pobożnym
życzeniem każdego hinduisty jest umtzeć w Benares
nad Gangesem lub innym miejscu pielgrzymkowym
wysokiej rangi.
Newarowie palą swoich zmarłych, po czym przez
dwa tygodnie odbywają się ryty oczyszczenia i składane
są ofiary. Krewni zmarłego, przede wszystkim zaś naj­
starszy syn, przestrzegają w t y m czasie zakazów żałoby.
Uwieńczeniem obrzędów pogrzebowych jest święto Gai
Jatra, podczas którego zostają uhonorowani wszyscy
zmarli z danego roku. Procesjonalne przenoszenie k u ­
kły przedstawiającej zmarłego w towarzystwie krów
oraz przebranych za nie ludzi wyraża pragnienie rodzi­
ny, aby wspomóc zmarłego w niebezpiecznej wędrówce
do zaświatów. Poczucie więzi rodzinnych sprawia, że
akt ten staje się obowiązkiem.

Gai Jatra, obok wątku religijnego związanego z czcią
zmarłych, zawiera w sobie również bogatą część ludyczną. Z poważnej procesji w godzinach porannych prze­
kształca się w radosny karnawał uliczny. W Katmandu
tłum gromadzi się na centralnym placu, na którym od­
bywa się spektakl o chatakterze satyrycznym. Ośmiesza
się instytucje polityczne, armię, obcokrajowców, zwy­
czaje, a czasem nawet samych bogów . Każdy może
włączyć się do tej zabawy. Z tej okazji wielu uczestni­
Po dopełnieniu tych czynności rytualnych czterech
ków przywdziewa kostiumy przebierańców. Gai Jatra
mężczyzn stawia kukłę i rozpoczyna się procesja. Dwa
długie sznurki pozwalają na manipulowanie tuhamaka jest ważnym wydarzeniem kulturalnym miejscowych
społeczności i może trwać nawet tydzień. Sądząc jedpodczas procesji. Dwóch mężczyzn na zmianę lekko
pociąga za jeden ze sznurków i kukła sprawia wrażenie,
że żyje. Za nią kroczą synowie zmarłego ubrani na bia­
ło z płonącym kadzidłem w ręku. Przed nią grupa ludzi
wykonuje taniec z pałkami Ghinta Ghinse. Kitka par
mężczyzn (niektórzy z nich przebrani za kobiety) tań­
czy rytmicznie przy dźwięku bębna i cymbałów, uderza­
jąc pałkę Ghinta Ghinse partneta. Przy akompania­
mencie muzyki i tańca procesja przemieszcza się ulica­
mi miasta.
21

Zdarza się, że grupy ludzi wychodzące z poszczegól­
nych domów gromadzą się na jednym miejscu i wspól­
nie odbywają procesję. Po przejściu wytyczoną trasą
każda z nich wraca z kukłą do domu swego zmarłego.
Po krótkich inwokacjach modlitewnych togi, portret
zmarłego oraz wachlarze wrzucane są do rzeki, nato­
miast ubrania i tyczki bambusa zachowane zostaną do
innych celów .
20

Tuhamacd stanowi substytut zmarłego, o czym
świadczy nie tylko portret umieszczony zamiast twarzy,
ale również los, jaki ją spotyka. Jej istotne części - po­
dobizna zmarłego oraz rogi - zostają wrzucone do rze­
k i . Rzeka jest uważana za odpowiednik świętej rzeki
Gangesu. Wyższe kasty Newarów przenoszą umierają­
cych na brzeg rzeki. Według ich ttadycji nie jest bo­
wiem dobrze umrzeć w domu. W momencie zgonu naj-

549

Dekoracja wystawy piekarni w Cuernavaca (S. Brandes,

Iconography

in Mexico's Day

of the

Dead. Origins and

„Ethnohistory" 45/2: 1998, 203)

Meaning,

�Jacek Jan Pawlik SVD • LALKA W OBRZĘPACH POGRZEBOWYCH

nak po ilości religijnych procesji z krowami, Gai Jatra
oznacza dla większości Newarów przede wszystkim wy­
pełnienie obowiązku wobec dusz bliskich zmarłych
w ostatnim roku.

Tau-tau

- podwojenie

obecności

zmarłego

Toradja z południowego Sulawesi (Indonezja) nie grze­
bią ani nie palą swych zmarłych. Ciało, starannie umy­
te i przywdziane, pozostawia się w pozycji siedzącej,
oparte o mur i przywiązane do żerdzi, aby się nie zsunę­
ło. Po dwóch dniach owija się je paskami uplecionymi
z włókien ananasa i składa na platformie wewnątrz do­
mu na okres dłuższy n i i jeden rok. Podczas tego czasu
zmarły uważany jest za chorego, społecznie nie przyj­
muje się do wiadomości faktu śmierci.
Po upływie tego okresu rozpoczyna się pierwsza faza
obrzędów pogrzebowych, trwająca od czterech do sied­
miu d n i (rozstanie według schematu van Gennepa).
Ciało przenosi się do specjalnie wybudowanego domu,
owija się kawałkami materiału tak, że w efekcie tworzy
długi kształtny cylinder oraz składa się je do trumny
wydrążonej w pniu drzewa. Te pierwsze uroczystości
pogrzebowe charakteryzują się licznymi ofiarami z ba­
wołów i świń. Równocześnie rozpoczyna się okres zaka­
zów pokarmowych dla żałobników. Zmarły pozostanie
w wyżej wspomnianym domu przez cały rok, okres,
który odpowiada drugiej fazie obrzędów według sche­
matu van Gennepa. Po tym okresie przenosi się ciało
zmarłego w uroczysty sposób do grobowca, żałobnicy
zaś zostaną uwolnieni od zakazów .
22

W pierwszym etapie obrzędów wykonuje się prowizo­
ryczną podobiznę zmarłego. Zrobiona jest ona z tyczek
bambusa. Bambusowy szkielet owijany jest licznymi ka­
wałkami materiału, po czym ubietany w szaty należące
do zmarłego- Głowa zrobiona jest z kawałków białego
i czerwonego materiału. Gotowa kukła wkopywana jest
do ziemi w pobliżu domu, gdzie złożone są zwłoki. Ptzyozdabia się ją naszyjnikami w przypadku kobiety, przy­
czepia szablę do pasa w przypadku mężczyzny. Następu­
je symboliczne ożywienie podobizny przez ofiarę z kogu­
ta, któtego krwią kukła zostaje pomazana. Wokół mej
gromadzą się kobiety, które lamentują, recytują rodowe
genealogie i wzywają na pomoc przodków. Po zakończe­
niu tej ceremonii kukła jest rozbierana. Głowę jej skła­
da się na spichlerzu, aby w ten sposób zmarły mógł spo­
tęgować urodzaj , po czym przenosi się ciało zmarłego
do specjalnie wybudowanego domu.
23

Przed rozpoczęciem końcowego etapu ceremonii po­
grzebowych wykonuje sie inną lalkę, zwaną tau-tau.
W pobliżu domu żałoby zaproszony artysta rzeźbi naj­
pierw głowę w kawałku drzewa. Podczas tej czynności
towarzyszy mu jeden z krewnych zmarłego, aby dopil­
nować, by podobieństwo figury ze zmarłym było jak

największe. Oddzielnie rzeźbi o n tors, uda, ramiona,
ręce i nogi. Zanim przystąpi do zmontowania wyrzeź­
bionych elementów, rodzina zmarłego składa ofiarę ze
świni. Kiedy lalka jest gotowa, następuje złożenie da­
rów: upieczone mięso świni, ryż, betel oraz palma are­
ka. Towarzyszy temu długa inwokacja modlitewna.
Tau-tau jest martwa i milcząca jak zmarły, ale to wła­
śnie ona stanowi cień (jeden z komponentów osoby
ludzkiej) zmarłego, który za życia jest niewidzialny.
Następnego dnia artysta przystępuje do ubierania
manekina. Nakłada na niego kilka warstw materiału,
a na koniec zaś ubranie, które zmarły nosił za życia, aby
uwydatnić podobieństwo ze zmarłym. Następnie doda­
je ozdoby: naszyjniki, bransoletki, kolczyki, turban na
głowę oraz mieszek na betel. Przystrojona tau-tau
otrzymuje następną ofiarę ze świni, której towarzyszą
liczne inwokacje. T e n gest rytualny wyraża przekona­
nie, że dokonano wszelkich starań, aby lalka właściwie
przedstawiała zmarłego. Jest to również akt jej ożywie­
nia i zaproszenia do uczestnictwa w ceremonii w cha­
rakterze gościa honorowego.
Rozpoczyna się główna część ceremonii. Podczas gdy
ciało zmarłego owinięte po raz ostatni w nowy całun
pozostaje w domu, lalkę, która stanowi jego podwoje­
nie, przenosi się procesjonalnie na pole ofiarnicze, któ­
rego obrzeże stanowią megality przodków, łącznie
z megalitem zmarłego, którego obrzędy pogrzebowe są
w toku. Procesja zatrzymuje się na krańcu pola i wtedy
kobiety w żałobie zbliżają się do tau-tau, by ją opłaki­
wać. Jednak płacz nie trwa długo, ponieważ ludzie
zgromadzili się tam dla rozrywki. Następuje parada
i walka bawołów, które w dalszej części uroczystości
pogrzebowych zostaną złożone w ofierze. Po zakończe­
niu widowiska odnosi się tau-tau w procesji do domu,
w którym spoczywa ciało zmarłego.
Po kilku dniach powróci ona na pole ofiarnicze, tym
razem towarzysząc ciału zmarłego. T u odbędzie się klu­
czowy rytuał tego etapu obtzędów. Ciało zmarłego kła­
dzie się na platformę, a obok niego ustawia się lalkę.
Zmarły i jego widzialny „cień" przewodniczą ceremo­
niom, polegającym głównie na ofiarach z bawołów i ze
świń. Mięso ofiarnicze składa się zarówno obok zmar­
łego, jak i u stóp tau-tau. N a koniec ciało zmarłego
przenosi się do grobowca wydrążonego w skale, przed
którym stawia się lalkę.
Podczas obrzędów pogrzebowych lalka towarzyszy
ciału zmarłego. Toradja wierzą, że zmaterializowany
przez lalkę cień zmarłego może ułatwić przyjęcie duszy
do świata przodków. Forma lalki ewoluuje w czasie ob­
rzędów pogrzebowych. W pierwszym etapie ma ona
charakter prowizoryczny, co przypomina stan przej­
ściowy nieboszczyka. W drugim etapie ma ona formę
bardziej trwałą. Ale na tym nie koniec. Po wielu latach
czczony zmarły wejdzie do panteonu bóstw rodowych.

550

�Jacek Jan Pawlik SVD • LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

Z tej okazji zostanie zorganizowane wielkie święto,
podczas którego lalkę stojącą u wejścia do grobowca
poddaje się czynnościom rytualnym. Zmienia się jej
ubranie, przyozdabia na nowo oraz składa się jej ofiary.
Jej status uległ zmianie: nie przedstawia już zmarłego,
ale ubóstwionego przodka.
U Toradja lalka przedstawiająca zmarłego, czy to
prowizoryczna, czy trwała, jest czymś więcej niż przed­
miotem rytualnym związanym ze śmiercią członka
wielkiego rodu. Jest ona samym zmarłym, jego widzial­
ną repliką. A więc, podobnie jak zmarły, jest ona
przedmiotem kultu: ozdabiana, otaczana troską, opła­
kiwana i uroczyście transportowana. Sławi się ją oraz
prosi, aby zachowała żyjących w zdrowiu, spotęgowała
urodzaj oraz pomogła się wzbogacić . Chociaż ciało aż
do końca obrzędów pogrzebowych jest blisko żyjących,
nie jest ono widoczne pod licznymi watstwami mate­
riału i włókien. T o lalka przypominająca wyglądem
zmarłego podtrzymuje o nim żywe wspomnienie, po­
zwala zapomnieć o tanatomorfozie i wzmacnia nadzie­
ję na nieśmiertelność.
24

Dia de muertos - Święto
w
Meksyku

Zmarłych

W Meksyku Święto Zmarłych, obchodzone 1 i 2 listo­
pada, jest nie tylko świętem religijnym ku czci zmar­
łych, ale również ludowym festynem o charakterze l u dycznym. Z końcem października zjeżdżają się tu liczni
turyści, aby zobaczyć i przeżyć coś wyjątkowego, rodzaj
karnawału, który swą radosną atmosferą i bogactwem
artefaktów przesłania powagę święta. N a tę okazję
Meksykanie pieką chleby w kształcie kości, wyrabiają
z cukru przeróżne łakocie w formie przypominającej
motyw śmierci. Stragany przepełnione są rzędami cza­
szek z cukru o złocistym uśmiechu i oczach z folii alu­
miniowej, szkieletów oraz kasetek z cukru, w których
czasem zobaczyć można postacie ubrane w poncho
z butelką rumu w ręku. Popularne są kasetki, które
mają w wieczku małe plastikowe okienko, przez które
można zobaczyć cukrowego trupa. Kiedy zaś pociągnie
się za sznurek, wieczko podnosi się i leżąca postać nie­
boszczyka z cukru siada, jak gdyby nagle ożyła. Sprze­
daje się również przeróżne zabawki o tematyce śmierci
zrobione z materiału, drzewa, gliny, a nawet gumy.
Szczególnie intetesujące są plastikowe lalki w formie
szkieletów o ruchomych kościach, ubrane lub nagie,
trzymające w ręku fajkę, instrument muzyczny lub i n ­
ny przedmiot, który pozwoliłby rozpoznać osobę, którą
przedstawia .
25

Z okazji Święta Zmarłych Meksykanie myją i przy­
ozdabiają groby kwiatami i świecami. Obowiązkowe
jest czuwanie przy grobach krewnych. Wierzy się, że
dusze zmarłych podczas tego święta bacznie obserwują
551

żyjących. C i , którzy zaniedbują groby swych bliskich,
mogą zostać ukarani już t u , na ziemi, albo też po śmier­
ci. Najważniejszym elementem Święta Zmarłych jest
ofrenda, czyli ofiara w intencji zmarłych, składająca się
z chlebów, słodyczy, pomarańczy, bananów, dyni, lo­
kalnych potraw i drobiu. Ofiara ta składana jest na
grobach krewnych oraz na odświętnie ozdobionym oł­
tarzyku domowym, który przygotowuje się specjalnie
na tę okazję.
Pożywienie na grobach i ołtarzykach ma charakter
rytualny. N i k t nie może go ruszyć. Wierzy się, że zmar­
ły z przyjemnością odwiedza swój dom i cieszy się, gdy
znajdzie do jedzenia to, co lubił. Przy składaniu ofiar na
ołtarzyku rodzina bierze pod uwagę gust zmarłego. Nie­
stety, gość ten jest duchem, może tylko zachwycać się
zapachem ofrenda i musi mu to wystarczyć.
Meksykański zwyczaj zjadania gtów z cukru uważa­
no za pozostałość kanibalizmu praktykowanego przez
Azteków. Najnowsze badania zwracają uwagę na fakt,
że podobne wyroby cukiernicze znane były w starej
Hiszpanii. Dlatego też, przyjmując hipotezę kanibali­
zmu, nie wolno zapominać o wpływie kultury hiszpań­
skiej okresu kolonializmu. Niemniej, fakt zjadania
człekokształtnych słodyczy to pewnego rodzaju „komu­
nia" ze zmarłym, a jednocześnie oswajanie się z rzeczy­
wistością śmierci .
26

Podkreślić należy artystyczny i widowiskowy charakter
tych materialnych wyobrażeń związanych ze śmiercią.
Jest to sztuka efemeryczna. Chleb zmarłych, cukrowe
czaszki i ttumny, malowidła czaszek i szkieletów
w oknach wystawowych, wszystko to przeznaczone jest
do natychmiastowej konsumpcji. Zrobione z nietrwałego
materiału, przedmioty te służą do świętowania chwili.
Jest to również sztuka sezonowa. Wyroby artystycz­
ne są ściśle związane ze świętowaniem Dnia Zmarłych.
Nie mają one nic wspólnego ani z pogrzebem, ani z de­
koracją grobów rodzinnych. Jeśli sprzedawane są one
w innym okresie roku, to wyłącznie dla turystów.
Czaszki, szkielety, kasetki i inne wyroby o motywie
śmierci wywołują bardziej śmiech niż smutek, radość
niż ból. Mają one chatakter świecki. Ikonografia ta nie
ma w rzeczywistości znaczenia sakralnego ani dla pro­
ducentów, ani dla kupujących. Choć czasem cukrowe
kasetki z małymi truposzami w środku udekorowane są
kolorowym lukrowym krzyżem, ttudno znaleźć jakikol­
wiek inny znak religijny w ikonografii tego święta.
Czaszki i szkielety z cukru lub z ciasta są do jedzenia.
Papierowe, słomiane lub gliniane zabawki szybko ule­
gają zniszczeniu. Nie nadaje się tym przedmiotom w za­
sadzie żadnego sakralnego znaczenia, choć sćj one ści*
śle związane z obchodzeniem święta religijnego.
Wyroby te mają charakter komercyjny. Wykonywa­
ne są przez zdolnych artystów i sprzedawane w czasie
poprzedzającym święto na wszystkich targach Meksy-

�JacekJa,\ Pawlik S I D • LALKA W OBRZĘDACH POGRZEBOWYCH

ku. Przy tej okazji motyw śmierci służy do celów rekla­
mowych. Właściciele sklepów dekorują wystawy malo­
widłami czaszek i szkieletów, aby przyciągnąć klientów.
Sztuka Święta Zmarłych przeznaczona jest dla ludzi
żyjących, a nie dla zmarłych. Prawdą jest, że podobne
przedmioty dekorują czasem groby i domowe ołtarze,
ale wyłącznie w dniu Święta Zmarłych. Wyroby arty­
styczne związane z Dniem Zmarłych wymieniane są
między żyjącymi. Mogą też być wykorzystane jako saty­
ra polityczna i społeczna. Zabawki i słodycze przezna­
czone są często do zabawy. Większość przedmiotów
jest pomyślana w ten sposób, aby można było nimi ma­
nipulować. Szkielety o ruchomych kościach, otwierają­
ce się za pociągnięciem sznurka szkatułki itp. - wyroby
te służą bez wątpienia do zabawy. Są one małe, lekkie
i łatwe do przenoszenia. Można je trzymać w ręce, pod­
nosić, poruszać. Nawet ołtarze są zrobione z małych
segmentów, które mogą być zmontowane i zdemonto­
wane przez jedną osobę .
27

Święto Zmarłych w Meksyku mobilizuje całą lud­
ność miejską. Choć okazją do świętowania jest wspo­
mnienie zmarłych oraz ofrenda składana w ramach każ­
dej z rodzin, charakter ludowy tego święta jest aż nad­
to widoczny. Elementy satyry politycznej i społecznej,
które sztuka związana z t y m świętem wplata w wątek
religijny, czynią go porównywalnym do karnawału.
Podkreślić należy, że lalka jako kategoria teatralna jest
podczas tego święta dostępna dla wszystkich. Każdy
może stać się aktorem i manipulatorem. Wystarczy za­
kupić odpowiedni przedmiot. Sceną może być dom lub
ulica, a nawet cmentarz (spotęgowanie motywów ob­
cowania ze śmiercią). Manipulujący w miejscu „ostat­
niego spoczynku" plastikowym szkieletem, posilając się
przy tym cukrową czaszką, obcuje z rzeczywistością
śmierci w tak intensywny sposób, że koniec końców
świadomość śmierci przeradza się w egzaltację życia, co
daje okazję do wyrażenia radości.

bieństwu sprzyjają ozdoby, narzędzia i inne atrybuty
przywieszane do pasa lub wkładane do ręki lalki. T w o ­
rzenie lalek jest zadaniem poważnym. Poszczególne
kultury uciekają się do artystów wyspecjalizowanych
w podobnych formach sztuki.
Po drugie, nie wystatczy, aby lalka wyglądała jak ży­
wa. Często jest ona manipulowana, poruszana, co spra­
wia wrażenie, że żyje. W pochodzie Bi Jcunni unii nikt
z obecnych nie myśli o ruchach tragarzy, ale stara się
śledzić i naśladować unii nadającą tempo. Poruszanie
kukły z pomocą sznurka podczas procesji u Newarów
czy zabawa szkieletami lub kasetkami z nieboszczykiem
w Meksyku świadczą o pragnieniu przezwyciężenia bez­
ruchu, jakim charakteryzuje się człowiek zmarły. Tej
samej sprawie służyły praktyki animowania zwłok czy
to w Europie, czy w Afryce, kiedy to podczas czuwania
żałobnego brano truchło do tańca .
28

Po trzecie, lalka to nie tylko przypomnienie zmarłe­
go, podwojenie jego ciała w sposób artystyczny i trwa­
ły. Często utożsamia się ją ze zmarłym, uważa się, ze
jest siedliskiem (przybytkiem) jego ducha. Duch (lub
inny niewidzialny komponent osoby) uwolniony przez
śmierć przechodzi na okres ceremonii do trwałego sub­
stytutu ciała, który stanowi lalka. Jest to błąkający się
duch zmarłego u Luiseńo, który przez spalenie lalki zo­
staje definitywnie wyekspediowany do nieba, jest to
duch zmarłej kobiety u Bassarów, który pogrzebany
pod postacią unii powraca na łono przodków własnej
rodziny, jest to dusza zmarłego, której wędrówka do za­
światów zależy od przychylności świętej krowy, jest to
cień zmarłego, który za życia niewidzialny, staje się w i ­
dzialny w postaci lalki i w kontrolowany sposób może
być złożony wspólnie z ciałem w grobowcu.

Zakończenie
Analizowane przykłady przedstawiają rolę lalki w ob­
rzędach pogrzebowych w różnych kontekstach kultu­
rowych. Na ich podstawie można wyróżnić pewne
wspólne cechy. Po pierwsze, zastosowanie lalki jako
trwałego substytutu ciała zmarłego pozwala w pewien
umowny sposób zanegować postępującą tanatomorfozę. Przypomnijmy, że lalka w większości przypadków
gra istotną rolę w końcowej fazie obrzędów, kiedy to
wspomina się zmarłego i podkreśla wiarę w nieśmier­
telność. Wytwórcy lalek starają się więc o to, aby
upodobnić swe dzieło do zmarłego czy to poprzez rysy
twarzy (Toradja), ubranie zmarłego (Luiseńo), jego
portret (Newar), czy po prostu kaligrafując lukrem je­
go imię na cukrowych czaszkach w Meksyku. Podo­

552

Uroczystości zakończenia żałoby, ostatnia faza ob­
rzędów pogrzebowych, to właściwa chwila dla pojawie­
nia się lalek w centrum rytuału. Żal po śmierci bliskiej
osoby został już po części ukojony, dlatego wkraczają­
ca na scenę lalka ożywia wspomnienie o zmarłym. T o
właśnie ona staje się główną figurą dramatyczną pod­
czas „wtórnego pogrzebu". Jednak tragizm dramatu
śmierci, powtórzony za pomocą rytuału podczas ostat­
niej fazy obrzędów pogrzebowych, nie jest ostatecznym
celem uroczystości. Odgrywając śmierć i pogrzeb po raz
drugi, dana kultura pragnie przezwyciężyć pełną grozy
świadomość śmierci i podkreślić wartość życia. Prawie
zawsze na koniec obrzędów pogrzebowych dominuje
nastrój radosny. Śmierć została ujarzmiona, rytuał do­
pełniony, zmarły odnalazł swoje miejsce na tamtym
świecie. Nie stanowi więc już zagrożenia dla żyjących.
Żałobnicy zostają uwolnieni z zakazów, które ich do­
tychczas obowiązywały, i zostaje przywrócona równoW c i ę c i społeczna.
Ta ostatnia faza obrzędów ma charakter wspólnoto­
wy. Gromadzi ona całą miejscową społeczność, nie tyl-

�Jacek Jan PawUk SVD • LALKA W OBRZĘD At H r o t .RZEBOWYCH

ko krewnych, przyjaciół i znajomych. Wiele w niej ele­
mentów gry i zabawy. W a l k i bawołów, tańce, śpiewy,
procesje, pochody odbywające się miejscach publicz­
nych, puszczając jak gdyby w niepamięć istnienie do­
mu żałoby, nadają uroczystości charakter ludowego fe­
stynu. Inwersja: mężczyźni przebrani za kobiety (Newar), satyra polityczna i społeczna (Meksyk), cechy
charakterystyczne dla karnawału, mają ścisły związek
z myślą o śmierci, w obliczu której wszyscy są równi' .

kontekście zrozumiale jest, że tradycyjne obrzędy pogrzebowe
Luiseńo były piętnowane przez misjonarzy, którzy posądzali i c h
0 kanibalizm.
Jest to prymitywny instrument muzyczny z grupy w o l n y c h aerofonów. Deszczulka, płaski kamień łub muszla przyczepione są
do sznurka. Wprowadzony w r u c h wirowy wydaje przeciągły n i ­
sk! dźwięk, warkot. ( A n g . bull-roarer, ft. rhombe, n i e m . Schwirrhok).
Szczegółowy opis tego rytu znajduje się w J. J. Pawlik, Experien¬
ce sociale de la mort, Fribourg, Editions Universitaires 1990,

9

Lalka to nie jedyna forma artystyczna, jaką spotyka­
my podczas obrzędów pogrzebowych. Wspomnijmy je­
dynie o maskach, które w harmonijny sposób łączą
sztukę materialną i ruch, lalkę i taniec. Sam ich wyrób
zarezerwowany jest dla osób wtajemniczonych. Każda
z części maski ma określone znaczenie sakralne. Ma­
skom składa się ofiary, bowiem uważa się, że są one sie­
dliskiem duchów. Przede wszystkim zaś ich wejście na
scenę publiczną, ruch zgodnie z tańcem ich nosicieli,
ich nietypowe odgłosy sprawiają, że maski efektywniej
niż lalki czy marionetki stwarzają iluzję dramatyczną
związaną z tematyką śmierci.

s. 114-125. Por. również tenże. Performance of Life after Death.
The unii, object-actor of the funeral ceremony, w : Umma Informa­
tions Spécial.:

LAfrique

noire

en marionnettes, Charleville-

-Mézières 1988, s. 16-24
Pot. M . Bloch, Placing the Dead. Tombs. Ancestral
(unship Organisation in Madagascar,

Villages, and

L o n d o n , Seminar Press

1971
11

Liczba cztery powtarza się, jeśli chodzi o ryty przeznaczone dla

i-

Czasem jeden z niosących, biorąc nosze na głowę, stwierdza, że

kobiety. O d p o w i e d n i k i e m męskim jest liczba m y .

Innemu

nic nie czuje. Ustępuje więc miejsca

mężczyźnie.

N a przykład u Konkombów. Por. D . T a i t , The Konkomba

of

Northern Ghana, L o n d o n , O x f o r d University Ptess 1961, s. 239
Prof. L o u i s - V i n c e n t Thomas. Komunikacja własna.
W całym N e p a l u żyje blisko pól miliona Newarów, większość
z nich to wyznawcy hinduizmu.
Jeśli ktoś umrze właśnie tego dnia, przechodzi bezpośrednio do
świata zmarłych.

Przypisy
1

'

'

A

Jeśli c h ó d : , o teatr klasyczny por. Ridgeway W . , The

Dramas

Por. Mary M . A n d e r s o n , The

and Dramatic Dances of Ntm-European

Referen­

D . M e h r a , Rupa 1975, s. 99

Races in Special

Szczegółowy opis procesji zob. m . i n . S.ddhi B. Ranjitkat, Gaija-

of Greek Comedy,

tra: Festival with a Difference,

N e w York, Benjamin Blom 1964 (wyd.

7

plement, 1994.08.19, s. 1

Tanatopraktyką określa się wszelkie współcześnie stosowane

Tradycja spektakli satyrycznych łączona jesr z królem Pratap

t e c h n i k i konserwacji i wystawiania zwłok, rozwinięte na szero­

Maila ( X V I I I w i e k ) , który wyznaczył nagrodę dla tego, k t o roz­

ką skalę szczególnie w Stanach Zjednoczonych.

śmieszy jego żonę, która nie mogła wyzwolić się z żalu po stra­

Należy jednak wyraźnie rozróżnić lalkę jako przedmiot animo­

cie syna. Por. H e m a n t Kumar Jha, Gai Jatra, or the Procession of

wany podczas obrzędów pogrzebowych od podobizn zmarłego,

Cows,

takich jak fotografia czy popiersie. W wyobrażeniach religij­

Szczegółowe studium obrzędów pogrzebowych Toradja prze­
prowadziła Jeannine K o u b i . Tor. Rambu Solo „la fumée de­

tylko odbiciem czy podobizną.

scend". Le culte des morts chez les Toradja du Sud, Paris, Editions

A. van Gennep, Les rites de passage, Paris, Editions A . &amp; J. Pi-

du CNRS

card 1981 (wyd. pierwsze 1909). Szczegółowo o „wtórnym po­

Totadja stosują kilka rodzajów przedstawień zmarłego w zależ­

grzebie" porównaj wyśmienity tekst Roberta Hertza Contribu­

ności o d jego rangi społecznej oraz od tradycji regionalnych.

collective de la mort z 1907
Paris, Presses

1982

Por. Jeannine K o u b i , Le nudade, le mon et son „double" visible en
Pays toradja, Sulawesi

(Indonésie), w : „Objets et M o n d e "

Universitaires de France 1970, s. 1-83

19.1979. N.S. Les hommes et la mon. Rituels funéraires

Skrajnym przypadkiem jest spożywanie ciała (kanibalizm) oraz

le monde, s. 160-170

à travers

mumifikacja.

Por. np. Ursula Thiemer-Sachse, Totenfest m Milpa Alla, M e x i -

Liczba niewidzialnych komponentów osoby różni się w zależno­

co. Kleine Beitrage aus dem staatlichen Museum fur

ści od k u l t u r y . D o najważniejszych z n i c h należy d u c h i dusza.

Dresden 16. 1997, s. 34-41

Völkerkunde,

W literaturze tematu używane jest zwykle określenie „image".

Por. Stanley Brandes, Sugar, Colonialism,

Chodzi t u jednak 0 zrobione : sitowia kukły. Opis ceremonii na

Origins of Mexico's Day of the Dead, ..Comparative Studies i n

podstawie: W i l l i a m D . Strong, Aboriginal Society in

Society and H i s t o r y " 39/2, 1997, s. 270-299

Berkeley,

Southern

and Death. On

the

Universiry o f California Press

1929,

Por. tenże, Iconography in Mexico's Day of the Dead. Origins and

s. 299-309 oraz Constance G . Dubois, The Religion of the

Lwse-

Meaning,

no Indians of Southern California,

Berkeley. University of Cali­

„Ethnohistory" 45/2. 1998, s. 181-218

Por. liana Harlow, Crating Situations. Practical Jokes and the Re­

fornia 1908 (..Publications i n A m e r i c a n Archeology and Eth­

vival of the Dead in Irish Tradition, „Journal of A m e r i c a n Folk­

nology", 8,3, s. 69-186).

lore" 110 (436), 1997, s. 140-168 oraz André Raponda-Walker

Ostatnie świadectwa dotyczące tradycyjnych obrzędów pogrze­

1 Roger Sillans, Rites et croyances des peuples du Gabon,

bowych Luiseńo pochodzą z początku lat czterdziestych. Por.

Présence Africane 1983, s. 111-121

Raymond C. W h i t e , Two Surtwing Luiseńo Indian
'

„The Rising N e p a l " , M o n d a y , 1994.08.22, s. 4

nych jest ona materialną podporą ducha osoby zmarłej, a nie

California,

»

„The Rising N e p a l " , Friday Sup¬

pierwsze 1915).

r o k u , w : R. Hertz, Sociologie religieuse et folklme,

"

Calcutta,

of Nepal,

ce to the Origin of Greek Tragedy with an Appendix on the Origin

tion à une étude sur la représentation

1

Festivals

Ceremonies,

Por. Âsa Boholm, Masked Performances in the Carnival of Veni­

Boholm

„American A n t h r o p o l o g i s t " 55, 1953, s. 578

ce, w. G o r a n A i j m e r i Âsa

W innej wersji najmowany był do tego specjalny człowiek zwa­

ments. Possible Worlds in Dramatic

ny „zjadaczem". Por. W i l l i a m D . Strong, j w . s. 300-301. W tym

1ASSA 1994, s. 64-88

553

Paris,

(red.), /mages and

Performance,

Enact­

Gothenburg,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7806" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7786">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c467227902f08c80bc01767e60cf3566.pdf</src>
        <authentication>edaaedace709bfa2ef31e9f81703ea48</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93250">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93252">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93254">
                <text>Afryka - magia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93256">
                <text>klonowanie człowieka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93260">
                <text>bliźnięta -symbolika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1865</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93265">
                <text>Klonowanie człowieka w świetle afrykańskiej symboliki bliźniąt / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93268">
                <text>LUD 2001 t.85, s.209-222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93270">
                <text>Pawlik, Jacek Jan ks.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93272">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93274">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93277">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="93279">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93286">
                <text>Lud, t. 85, 2001

ks. JACEK JAN PAWLIK
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
Olsztyn

KLONOWANIE CZŁOWIEKA W ŚWIETLE AFRYKAŃSKIEJ
SYMBOLIKI BLIŹNIĄT

Kiedy 23 lutego 1997 roku podano do publicznej wiadomości, że naukowcom z Roslin Institute nieopodal szkockiego Edynburga udało się sklonować
pierwszego w historii ssaka, owieczkę Dolly, opinia publiczna dokonała gwałtownego skoku myślowego z klonowania owiec do klonowania ludzi. Tak naprawdę podobny skok nie był w ogóle konieczny, ponieważ wyrosły prawie
natychmiast pomosty. Ujawniono w przeciągu tygodnia, że pewne laboratorium
w stanie Oregon sklonowało z powodzeniem dwie wąskonose małpy rezusy.
Nieważne, że była to tzw. "stara technologia". Wyobraźnia nie potrzebowała
więcej: w jednym tygodniu owca, w drugim małpa, można już było przewidzieć następne. Pewien uczony z Harwardu ogłosił na łamach "The New York
Times", że klonowanie człowieka z dorosłych komórek nastąpi prawdopodobnie w ciągu dziesięciu lat' . Od tego czasu upłynęły cztery lata. Sprawa klonowania człowieka nie jest bynajmniej zamknięta. Ostatnio Komisja Europejska
zaprosiła mieszkańców Starego Kontynentu do wyrażenia swej opinii na temat
klonowania embrionu ludzkiego2• Są również próby konkretyzacji podobnego
przedsięwzięcia. Już w 1997 roku powstała spółka "Clonaid", która dziś oferuje zainteresowanym m.in. możliwość sklonowania za sumę 200000 USD3.
Perspektywa klonowania człowieka, która dziś staje się powoli realną możliwością, wzbudza w psychice ludzkiej obrazy o silnym ładunku emocjonalnym. Sama tylko myśl o manipulacji genetycznej przywołuje niechlubne wspomnienia z przeszłości i napawa przerażeniem. F. Heritier, wybitna specjalistka
w zakresie antropologii pokrewieństwa, zestawia częściową listę możliwych
skojarzeń. Po pierwsze, klonowanie otwiera drogę eugenizmowi, którego emI Informacja
za 1. Edwards, Why Dolly Matters: Kinship, Culture and Cloning. "Ethnos" 64/3,
1999, s. 305.
2 Por. ZENIT ZF 010423, serwis informacyjny
z 23 kwietnia 2001 r.
J Www. Clonaid.com z 22 kwietnia 200 l. Spółka ta powstała z inicjatywy C. Vorilhona, założyciela Ruchu raelskiego, sekty utrzymującej, że klonowanie pozwoli ludzkości osiągnąć życie wieczne. Więcej zob. A. Kahn, F. Papillon, Copies con/ormes. Le clonage en question, NiL, Paris 1998,
s.160-174.

�210

biernatycznym przejawem było nazistowskie stowarzyszenie "Lebensborn"4 czy
sterylizacja psychicznie chorych. Po drugie, w kinie i w literaturze klon zajmuje zwykle miejsce robota, człowieka zaprogramowanego, monstrum bez zasad
moralnych. Po trzecie, klonowanie ożywia sen o nieśmiertelności, bo jeśli klon
jest kopią mojego ciała, to będę w nim żył. I po czwarte, klonowanie zadowala
fantazmat absolutnej autonomii. Przy bezpłciowym rozmnażaniu nie potrzeba
drugiej osoby, aby wydać na świat potomstwo. Odwieczne pragnienie pozostania wśród swoich staje się rzeczywistością5. Waga wymienionych przez Heritier asocjacji mówi sama za siebie.
Reprodukcja człowieka przez klonowanie stanowi bardzo silną pokusę. Jawi
się ona jako urzeczywistnienie przy użyciu nowoczesnych technik wielkich
mitów stworzenia, takich jak żebro Adama czy udo Jupitera6• Czy genetykom
udało się odkryć tajemnicę stwórcy? Niezupełnie, bowiem nie sposób przemilczeć istotnej różnicy. W procesie klonowania powstają osobniki tej samej płci,
co jądro komórki pochodzenia. Szczegół ten ma wielkie znaczenie. Wszystkie
mity podkreślają, że narodzenie ludzkości szło w parze z odkrywaniem różnic:
męskości/żeńskości, swojskości/obcości oraz życia/śmierci. Wszystkie społeczeństwa ludzkie wyobrażają sobie w specyficzny sposób dziedziczenie cech
fizycznych i psychicznych oraz związane z tym pojęcia podobieństwa i różnicy, osoby, ciała, choroby i śmierci. Wszystkie wypracowały w tym względzie
uporządkowane systemy ideowe. Klon jako wyczyn nowoczesnych technik
prokreacyjnych stwarza dla tych systemów poważne problemy natury symbolicznej, ponieważ uniemożliwia określenie człowieka według zasad wypracowanych przez kulturę.
Mając na uwadze przyjęte powszechnie kryteria, człowiek bezradnie staje
przed zawrotną perspektywą, kiedy stara się zdefiniować "wynik klonowania".
Człowiek-klon (w odróżnieniu od "zwykłego człowieka") jest tym samym, co
jego ..., jego co? Jego model? Którego jest kopią? Jego rodzic, którego jest bliźniakiem? Przerażające jest zachwianie podstawowej różnicy między tym samym i innym. Klon byłby tym samym, co on sam, którego byłby ... innym?
Niektórzy autorzy zwracają uwagę na fakt, że do tego rodzaju "chaosu znaczeniowego" prowadzi koncepcja osoby ludzkiej, jaka dominuje w mentalności
4 Pełna nazwa "Lebensbom
eingetragener Verein", organizacja w ramach SS, która miała stworzyć warunki do "hodowli nordyckiej nadrasy" ludzi przez selekcję mężczyzn i kobiet przeznaczonych do rozmnażania.
l F. Heritier, Rea/ites
et fantasmes autour du c10nage humain, w; R. Frydman et al., Les
Procreations medicalement assistees: vingt ans apres, Odile Jacob, Paris 1998 (cyt. za "Sciences
humaines", 94, maj 1999 s. 16).
6 Mitologiczną
osnowę klonowania nie trudno odnaleźć w doktrynie niektórych sekt, na przykład Ruchu raelskiego, którego założyciel utrzymuje m.in., że zmartwychwstanie Jezusa było wynikiem klonowania zrealizowanego przez Elohim (istoty pozaziemskie) i że poznanie technik klonowania jest konieczne, by stopniowo osiągnąć stopień wiedzy naukowej tych istot. Por. A. Kahn,
F. Papillon, jw., s. 168n.

�211
Zachodu7, przede wszystkim zaś uznanie autonomii i niepowtarzalności osobowego ,ja".
Jak to trafnie formułuje francuski socjolog, David Le Breton, od wielu lat
zajmujący się problematyką antropologii ciała: "Fantazmat wszechmocy jednostki nad swym klonem, zależność moralna tego drugiego, jego odczucie, że
żyje dla siebie jedynie jako przytłumione echo tego drugiego, czynią trudny do
rozwiązania problem sensu jego własnej egzystencji. Zakłócenie symboliczne
między sobą i tym drugim jest dla sobowtóra ciężką próbą moralną, którą trzeba pokonać w procesie tworzenia tożsamości osobowej. Jak uniknąć śmiertelnej fascynacji lustra, kiedy się istnieje tylko na modłę odbicia?"8. Problem niełatwy do rozwiązania, problem nowy, który skonfrontować będzie musiała na
nowo nie tylko psychoanaliza. Podobieństwo, mile widziane w ramach grup
społecznych, w których miejsce i rola każdego z osobników są ściśle zdefiniowane, jest dalekie od identyczności klonów, która przez brak typowych dla
pokrewieństwa odniesień stanowi poważne wyzwanie natury symbolicznej.
Klonowanie wprowadza poważne zamieszanie w dokładnie określone systemy pokrewieństwa. Człowiek-klon, genetycznie identyczny z braćmi lub siostrami bliźniaczymi tych, z których został sklonowany, ale różniący się wiekiem do takiego stopnia, że mógłby być śmiało uważany za dziecko lub wnuka. Taka sytuacja dezorganizuje całkowicie punkty odniesienia tożsamości, jakie
zapewnia pokrewieństwo. Jednostka stworzona w ten sposób byłaby osobistą
projekcją drugiego, bliźniakiem swego dawcy, a więc także jego bratem lub
siostrą. Poza tym, matka miałaby wyłącznie rolę inkubatora, byłaby matką
"nosicielką" o niejasnym statusie społecznym. Jeśli zaś chodzi o ojca, którym
mogłaby być równie dobrze kobieta, jego status byłby tak samo trudny do zdefiniowania. Łatwo sobie wyobrazić, że współistnienie ludzi-klonów i ludzi
"zwykłych" (którzy z nich byliby bardziej naturalni?) stworzyłoby problem
tożsamości cywilnej i mogłoby prowadzić do społecznej dyskryminacji.
Antropologia kultury, obok etyki, psychologii i socjologii, może przyczynić
się w szczególny sposób do refleksji nad społecznymi konsekwencjami klonowania ludzi. Jak z przekąsem stwierdza Marc Auge: "Wszystko, na co pozwala
rozwój biotechnologii i co w dzisiejszych czasach promuje, wszystko to zostało już wypracowane na poziomie czysto symbolicznym. (...) Można powiedzieć,
że myśl symboliczna antycypowała możliwości technologiczne"9. Na poparcie
tych słów nie brakuje przykładów. Najbardziej znany to zakaz kazirodztwa.
Trudno posądzać starożytnych o znajomość genetyki, a mimo to od niepamiętnych czasów zakazywali stosunków płciowych między blisko spokrewniony-

7 R.-P. Droit, L 'identite perturbee,
w: H. Atlan et al., Le clonage humaine, Seuil, Paris 1999,
s. 123 n.
M D. Le Breton, L'Adieu
au corps, Metailie, Paris 1999, s. 130.
9 M. Auge, Des individus sans filiation, w: H. Atlan et al., jw., s. 144.

�212

mi. Inny przykład to spotykane w Afryce małżeństwo między kobietami (ginegamia), dające kobiecie "mężowi" (tej, która uiściła płatności małżeńskie za
kobietę "żonę") prawa ojcowskie nad potomstwem tej drugiej. Znane są wszystkim przykłady dzieci, których ojcem jest zmarły od dawna mężczyzna (instytucja lewiratu). Aby ukazać wyzwania, jakie stwarza klonowanie ludzi, posłużę
się przykładem afrykańskich bliźniąt, które, podobnie jak klony, wykazują braki w systemie odniesień symbolicznych. Afrykańskie kultury rozwinęły całą
gamę praktyk, aby w przypadku bliźniąt system ten uzupełnić, przekształcić
i wysubtelnić. Być może sposób, w jaki traktuje się afrykańskie bliźnięta, podsunie pewne rozwiązania w sytuacji, kiedy przyjdzie się kiedyś zetknąć z problemem ludzi-klonów.

1. Podobieństwo czy identyczność
Podobieństwo jest jednym z najbardziej znaczących kategorii w systemach
myślowych społeczeństw tradycyjnych1o• Łączy się ono z kategorią tożsamości, równości, imitacji i podwojenia (doub/e). Podobieństwo definiuje się zwykle jako wspólnotę cech fizjonomicznych i/lub zachowania między dwoma lub
wieloma jednostkami będącymi w określonej relacji pokrewieństwa, przyjaźni
czy wieku. Podobieństwo pozwala na zbliżenie między dwoma istotami "innymi" i tylko niezależna tożsamość drugiego, a nie ten drugi jako identyczny,
może być rozważana przez pryzmat podobieństwa. W przypadku bliźniaczości
przemilcza się podobieństwo między dwoma "identycznymi" osobnikami, nie
robi się aluzji do podobieństwa fizycznego, ale podkreśla się różnice w ich
zachowaniu. Na usytuowanie strukturalne i różnicujące dwóch bliźniąt nakłada się idea, że bliźnięta przeciwstawiają się absolutnie swym charakterem
i zachowaniem. W całej Afryce społeczeństwa starają się zróżnicować bliźnięta, przyznając na przykład jednemu z nich prawo starszeństwa. Poszukuje się
też najdrobniejszych znaków na ciele świadczących o różnicy, w przeciwieństwie do doszukiwania się podobieństw w przypadku zwykłych narodzin.
Podobne próby realnego i symbolicznego odróżnienia bliźniąt nie umniejszają faktu, że ich narodzenie u większości ludów afrykańskich łączy się
z uczuciem przerażenia. W kulturach Bantu na przykład bliźnięta mają wartość
negatywną, ponieważ swym niezróżnicowanym
wyglądem przypominają
zwierzęta, które wewnątrz danego gatunku wszystkie są do siebie podobne. Lud
Luba nazywa je "dziećmi nieszczęścia" i odnosi się do nich z obrzydzeniem.
Każde takie narodziny stanowią niebezpieczeństwo dla całej wioski. Za narodzenie się bliźniąt obwinia się ich ojca i nakłada się na niego karęii. Podobnie
10 Por. M. Lemaire, La notion de ressemblance en Afrique de l'Ouest, "Journal des africanistes"
65/1, 1995, s. 55.

�213
u ludu Lele z regionu Kasai narodziny bliźniąt uważane są za anomalię, ponieważ przypisywane są one do świata zwierzątl2• Dla ludu Tonga z Zambii narodzenie bliźniąt oznacza skażenie, zapowiedź wielkich nieszczęść. Uważa się, że
nieczystość ich matki jest gorsza od nieczystości wdowy. Lud Tonga nie przypisuje tego typu anomalii zwierzętom. Oznacza ona natomiast niepokojące zatarcie dystansu, który dzieli niebo od ziemi. Uważa się bliżnięta za "synów nieba",
a więc ich matka wydała na świat niebo lub wzniosła się do nieba13• Analizując
stosunek ludów Bantu do bliźniąt, L. de Heusch podkreśla, że w żadnym wypadku pojęcie osoby ludzkiej nie odnosi się do ideału bliźniaczości, tzn. identyczności. Wręcz przeciwnie, bliźnięta stanowią przede wszystkim zagrożenie dla
porządku kulturowego i kosmogonicznego. I choć ludy te wierzą w duchową złożoność bytu ludzkiego, to podwojenie ciała uznają za potwomośćl4•
Związek bliźniaków ze światem zwierzęcym podkreślają również opowiadania mityczne, na przykład ludu Ewe z Togo. Oto jedno z nich. "Był sobie raz
myśliwy, który lubował się w strzelaniu do zwierząt. Pewnego dnia poszedł na
polowanie, zostawiając w domu swą żonę, która spodziewała się dziecka. Podczas swej wyprawy myśliwy dostrzegł małpę, wycelował w nią, strzelił i zranił
kulą w brzuch tak, że wyszły jej wnętrzności ... Ponieważ małpy chodzą zawsze parami, partner zranionej małpy wziął ją na plecy i uciekł. Myśliwy szukał na darmo swej zdobyczy, ale nie mógł jej znaleźć. U kresu wytrzymałości
zawrócił do domu. I co tam zobaczył? Zobaczył swoją żonę, która właśnie urodziła bliźnięta ... Jedno z nich, niestety, miało na brzuszku ranę podobną do tej,
jaką zostawiła kula myśliwego w brzuchu małpy. Przejęty ojciec pobiegł do
bokono (kapłana-wróżbity)
wodu (bóstwa) Seto, który zapytał swego wodu
o wyjaśnienie tego zbiegu okoliczności. Trafiony bliźniak odpowiedział głosem wyroczni: «Szedłem sobie drogą, a ojciec strzelił do mnie ...». Dla myśliwego słowa te zabrzmiały jak objawienie. Od tego czasu wiedziano, że bliźniak lub ojciec bliźniąt nie powinien podnosić ręki na małpę, bo ryzyko zabicia
małpy łączy się z ryzykiem zabicia własnego dziecka lub brata"15.
Według tradycji Ewe bliźnięta (venavi) spokrewnione są z dzikimi zwierzętami o rudawej sierści, szczególnie z małpą. Zakaz zabijania małp, spożywania
małpiego mięsa oraz palenia krzewu koloru rudego o nazwie xe wskazywałby
na tę pierwotną więź bliźniąt z naturalną dzikością lasu i sawanny. Nieposkro-

II J. A. Theuws,
De Luba-mens, Musee Royal de I' Afrique Centrale, Tervuren 1962, s. 27;
L. de Heusch, Le sorcier. Ie Pere Tempeis et les jumeallx mai venus, w: La lIotion de persollne en
Afrique nair, CNRS, Paris 1973, s. 239 n.
12 Por. M. Douglas, The Lele ofthe Kasai, Oxford University Press, 1963, s. 212.
IJ Por. H. A. Junod, Moeurs et coutllmes des BantolIs. La vie d'une tribu sud-africaine,
t. 2,
Payot, Paris 1936, s. 387-392.
14 L. de Heusch, tamże, s. 241.
IS C. Riviere. Unioll et procreation en Afrique. Rites de la vie chez les Eve dll Togo, L'Harmattan, Paris 1990, s. 100 n.

�214

mione siły chaosu przywoływane przez to powiązanie z buszem miałyby nadawać bliźniakom charakter szczególny. W istocie bowiem bliźnięta czczone są
przez lud Ewe bardziej niż wodu czy też historyczni przodkowie. W tym kontekście staje się zrozumiała rola bliźniąt jako pośredników między zwierzęcością a boskością.
Wyjątkowy charakter nadawany bliźniętom w kulturach afrykańskich nie
ulega wątpliwości. Niemniej, nie zawsze ta wyjątkowość związana jest z pozytywnym ich przyjęciem lub z ich uświęceniem. U ludu Basari w północnym
Togo spotykamy reakcje wręcz przeciwne. Jeszcze do niedawna bliźniaki były
tam zaraz po narodzeniu porzucane w buszu, w jamie wydrążonej w zamieszkałej termitierze. W przypadku pierwszego porodu kobiety jedno z bliźniąt
zachowywano przy życiu, drugie porzucanol6• Powiada się, że normalny człowiek nie jest w stanie spłodzić bliźniąt, dlatego przypisuje się im pozaludzkie
pochodzenie. Ciąża bliźniacza przypisywana jest niewidzialnym istotom zamieszkującym w buszu. Porzucenie bliźniąt daleko od wioski tłumaczyłoby się
tym, że w ten sposób powracają one tam, skąd przyszły i nie będą stanowić
zagrożenia dla porządku społecznego.
Rozważając powiązania człowieczeństwa ze zwierzęcością H. Bergson wskazuje na podstawową różnicę, a mianowicie na fakt, że indywidualność zwierzęcia rozmywa się przez przynależność do gatunku. Chcąc zidentyfikować
człowieka, odróżniamy go jako oryginalnego osobnika od innych ludzi. W przypadku zwierzęcia wystarczy określić jego gatunek. I choć zwierzę jest czymś
konkretnym i indywidualnym, jawi się nam zwykle jako pewna gatunkowa
jakośćl7• A więc identyczność to cecha zwierzęcości, w odróżnieniu od podobieństwa, które charakteryzuje ludzi. Identyczność to w pewnym sensie stan
życia przedjednostkowego, stan, na który wskazują palcem rasiści, określając
w ten sposób wszystkie grupy społeczne, które uważają za niższe lub gorsze.
"Oni są wszyscy do siebie podobni" - stwierdzenie to, powtarzane często
z pogardą, jest pierwszym krokiem na drodze do dyskryminacji. Jest to też stan,
do którego wszyscy oprawcy starają się zredukować swoje ofiary, upodabniając jednych do drugich, każąc im się rozbierać do naga lub nakładając im jednakowe chałaty, ponieważ normalne ubranie służy indywidualizacji.
To nie podobieństwa, lecz różnice są do siebie podobne, podkreśla C. Levi-Strauss'8. Podkreślanie podobieństwa zakłada, że nie powstaje problem struktury, i że nie trzeba niepokoić się o powtórzenie tożsamości. Z drugiej strony,
podobieństwo pozwala na ponowne uporządkowanie relacji zbyt rozciągniętej.
Tylko dystans umożliwia podobieństwo, ale to właśnie poszukiwanie podobień-

I. Por. R. Cornevin, Les Bassari du Nord Togo. Berger-Levrault, Paris 1962, s. 126 n.
17 Por. H. Bergson, Dwa źródła moralności
i religii, przeł. P. Kostyło i K. Skorulski, Znak,
Kraków 1993 s. 181 n.
18 Totemizm dzisiaj, przeł. A. Steinsberg,
Wyd. KR, Warszawa 1998, s. 103.

�215
stwa ma za zadanie ten dystans zmniejszyć do minimum. Dla myśli symbolicznej konieczność relacji jest nierozłączna od konieczności rozróżnienia: mężczyzna/kobieta, unikalność/pokrewieństwo, swój/obcy, itd. Relacja i rozróżnienie
idą zawsze razem. Relacja symboliczna pozwala nam pojąć innego bez utraty
siebie. Unikamy w ten sposób traktowania go jako absolutnego obcego, w stosunku do którego upoważniona byłaby przemoc, gdyby zbyt blisko się zbliżył.
Jeśli taka świadomość symboliczna nie istnieje, etyka ludzka szybko przeradza
się w pewną etologię zwierzęcą. Dlatego też w społeczeństwie ludzkim niewyobrażalna jest ani absolutna wyjątkowość, ani identyczność. Kiedy dziś mówimy o kryzysie tożsamości, przywołujemy mniej więcej świadomie osoby, które odniosły porażkę w zakresie relacji na płaszczyżnie symbolicznej odmienności. Dla myśli symbolicznej rozróżnienie i relacja idą zawsze w parze.

2. Pokrewieństwo
Rozpatrywane w ramach antropologii kultury pokrewieństwo utrzymuje
z faktami reprodukcji biologicznej złożoną relację ciągłości i przecięć. Z jednej strony, pozostaje ono związane przez nie dające się ominąć ograniczenia,
takie jak uznanie biseksualności jako warunku zapłodnienia (macierzyństwo
i ojcostwo) lub branie pod uwagę systematycznego wykluczenia niektórych partnerów płciowych (unikanie kazirodztwa). Z drugiej strony, pokrewieństwo nie
polega na zwykłym wyrażaniu więzi naturalnych. Potwierdzają to zarówno liczne
rozróżnienia specyficznie ludzkie - między płciowością a małżeństwem, między macierzyństwem a ojcostwem, fizycznym a prawnym, itd. - jak i wielka
różnorodność możliwych układów rodzinnych wypracowanych na podstawie
tych różnic. Włączone do systemów, które regulują zarówno działanie (definiując właściwe zachowanie), jak i myślenie (definiując struktury konceptualne), pokrewieństwo reprezentuje przede wszystkim rzeczywistość kulturową,
dlatego relacje pokrewieństwa można rozpatrywać pod różnym kątem: afektywnym, normatywnym, symbolicznym, strategicznym, itp.
Pokrewieństwo stanowi strukturę, w której podobieństwa są chętnie odkrywane, dowartościowywane i interpretowane. Podobnych jednak zachowań unika
się w przypadku bliźniąt, bo wtedy ma się do czynienia z tożsamością dwóch
osobników, którą trzeba koniecznie zróżnicować i zhierarchizować. Zadaniem
pokrewieństwa jest ustanowienie dystansu między jednostkami, ich precyzyjne usytuowanie w strukturze społecznej, a następnie usankcjonowanie tego, co
podobne.
Pokrewieństwo u ludów Afryki jest strukturalnie znaczące i dostarcza ram,
w których określa się stosunki wspólnotowe i status społeczny. Niemniej, narodzenie bliźniaków jest źródłem zakłopotania dla systemów klasyfikacji, ponieważ w Afryce utrzymuje się powszechnie, że dzieci urodzone podczas jed-

�216

nego porodu są mistycznie identyczne. Według przepisanych zasad rządzących
systemem pokrewieństwa, mogą one zajmować tylko jedno miejsce w strukturze rodzinnej, a przecież jest ich dwoje. System ten przyjmuje, że istoty ludzkie wydają na świat tylko jedno dziecko na raz. Jak pogodzić dwóch osobników z przeznaczonym im w klasyfikacji miejscem?
Kolejność rodzeństwa jest innym bardzo ważnym czynnikiem. Starsze rodzeństwo egzekwuje pewne prawa względem młodszych braci i sióstr, a w pewnych okolicznościach kolejność narodzin może decydować o prawie do zajmowania politycznych urzędów. Które z bliźniąt ma prawo pierwszeństwa? Bliźniaczość stanowi paradoks, bowiem to, co jest fizycznie podwójne, jest
strukturalnie pojedyncze, a to, co jest mistycznie jedno, jest empirycznie podwójne.
Na gruncie pokrewieństwa można pokusić się w zasadzie na dwa rozwiązania problemu bliźniaczości. Można odmówić społecznej egzystencji biologicznemu zaistnieniu bliźniaków, albo też można próbować pogodzić się z tym
faktem i spróbować go włączyć do systemu kulturowego. W pewnych sytuacjach można podkreślić ich dwoistość, w innych ich jedność. Lub też można
zastanowić się nad naturalnymi i społecznymi procesami, mocą których to, co
oryginalnie, stanowiło dwa oddzielne, a nawet przeciwstawne elementy, stapia
się, by uformować coś nowego i jedynego w swoim rodzaju. Można egzaminować proces, w którym dwa stają się jednym. Lub też można badać przeciwieństwo, tzn. proces rozdwojenia, w którym jedno staje się podwójnym.
Lud Basari w dzisiejszych czasach nie porzuca bliźniąt (choć trudno wyobrazić sobie, że nie istnieją wyjątki). Podkreśla się, że to pewne rozwiązania
symboliczno-rytualne
zapożyczone od innych ludów pozwalają na zachowanie bliźniąt przy życiu. Jednym z tych rozwiązań jest nadanie właściwych bliźniakom imion. Basari używają dwóch serii takich imion. Pierwsza z nich, prawdopodobnie pochodzenia hausa lub kotokoli to: Fuseni i Alasani (dwaj chłopcy), Asana i Nana (dwie dziewczynki), Alasani i Asana (chłopak i dziewczynka).
Druga seria imion jest prawdopodobnie pochodzenia gondża: Dawun i Danaa
(dwaj chłopcy), Poowun i Poona (dwie dziewczynki) oraz Dawun i Poona (chłopak i dziewczynka).
Trzeba pamiętać, że lud Basari w przypadku pojedynczych narodzin stosuje
ściśle określony system nadawania imion. Polega on na tym, że każdy klan ma
do dyspozycji serię 5-7 imion chłopców i dziewcząt. Imię nadaje się dziecku
zgodnie z serią imion klanu jego matki. Tak więc imię danego człowieka nic
nie mówi o jego przynależności klanowej, ale o tym, skąd pochodzi jego matka, niezależnie od tego, że system pokrewieństwa ludu Basari jest patrylinearny i patrylokalny. Poza tym imię wskazuje, którym z kolei synem lub córką
matki jest dziecko. I tak na przykład, jeśli matka pochodzi z klanu Nataka zamieszkującego osiedle Kubeediipu, chłopcy będą nazwani kolejno Gbati, NaapM, Gbandi, Lantaam i Kisaau, dziewczynki zaś: Ningfoon, Ikpindi, Ajaa,

�217
Móngfaai i Kijuui. Ważne jest zarówno pochodzenie matki, jak też kolejność
narodzin, która ustanawia hierarchię pomiędzy rodzeństwem. Bliźnięta traktuje się oddzielnie, a ich narodzenie nie zakłóca porządku imion.
Podobnie jak inne ludy Afryki, lud Basari uważa, że pierwsze z narodzonych bliźniąt jest młodsze, ponieważ to właśnie drugie narodzone jako starsze
wysłało na świat pierwsze, aby, jak mówią ludzie, "zbadał teren", "sprawdził
i doniósł, czy dobrze jest na tym świecie". I tak w przypadku dwóch chłopców
starszy będzie Dawun i młodszy Fuseni, w przypadku zaś dziewcząt, Asana
i Poowun, bo choć urodzone jako drugie, uważane są za starsze. W przypadku
bliźniąt różnej płci problem starszeństwa nie występuje, ponieważ chłopak
zajmuje swoje miejsce wśród chłopców, a dziewczynka wśród dziewcząt.
Narodziny bliźniąt mają wielki ładunek symboliczny, który wpływa na następny poród. Dziecko urodzone po bliźniętach otrzymuje specjalne imię (Gado).
Uważane jest ono za silniejsze od bliźniąt, bowiem zgodnie z zastosowaną
konsekwentnie interpretacją, Gado wysyła bliźnięta, aby przekonać się, jak jest
w rzeczywistości na tym świecie.
Przykład ludu Basari nie jest osamotniony. Podobnie lud Ewe, o którym
relacjonuje C. Riviere'9, przykłada istotne znaczenie do imion bliźniąt. U Ewe
pierwsze imię dziecka odpowiada dniu tygodnia, w którym się urodził020•
W przypadku bliźniąt tradycja przewidziała specjalne imiona w zależności od
płci i kolejności narodzin (podobnie jak u ludu Basari, pierwsze uważa się za
młodsze). I tak u Ewe: dwaj chłopcy to Atsu i Etse, dwie dziewczynki to Ewoe
i Wotsa, chłopak i dziewczynka to Atsu i Atsufoe. Riviere podkreśla, że narodzenie bliźniąt wytwarza pewnego rodzaju "dziurę" w rodzinie, tak że dwoje
dzieci, które rodzą się kolejno po bliźniętach, mimo że nie są traktowane jako
bliźniaki, noszą specyficzne imiona, których rdzeniem jest słowo do, oznaczające w języku ewe dziurę. Jeśliby matka bliźniąt rozstała się ze swym mężem
przed "zamknięciem dziury", mogłaby stać się bezpłodną lub obłąkaną21.
Włączenie w system pokrewieństwa, na ile to możliwe, to główna troska
krewnych w przypadku narodzenia bliźniąt. Możliwe zaś klonowanie jest wyzwaniem dla samego pojęcia pokrewieństwa. Wszelkie społeczeństwa potrzebują nazwać i zdefiniować więzy, które łączą rodziców, dzieci, braci i siostry.
W tym celu wypracowały systemy, które nie są tylko odbiciem pokrewieństwa
biologicznego, ale zdają się je różnicować w nieskończoność. Oczywiście żaden z nich nie został przewidziany, aby określić skutek rozmnażania pozapłciowego. Klonowanie ludzi stworzy sytuacje niepowtarzalne. Na przykład
Union et procreation en Afrique, s. 120n.
Kolejno: poniedziałek (djoda): chłopiec chłopiec - Komia, dziewczynka - Abla; środa
czwartek (yaoda): chłopiec - Yao, dziewczynka
czynka - Afiwa, sobota (memlida): chłopiec chłopiec - Kosi, dziewczynka - Akosiwa, C.
19

20

Kodjo, dziewczynka - Adjoa; wtorek (blada):
(kuda): chłopiec - Koku, dziewczynka - Akua;
- Ayawa; piątek ([ida): chłopiec - Kofi, dziewKorni, dziewczynka - Ama; niedziela (kwasida):
Riviere, tamże, s. 65.

�218
mężczyzna daje swój klon do "wyniesienia" swej żonie lub towarzyszce. Od
strony genetycznej, to dziecko jest jego bliźniakiem, a ojcem biologicznym
dziecka jest w rzeczywistości ojciec mężczyzny. Jeśli warunki wiekowe i konfiguracje rodzinne są normalne, być może przyzna się temu mężczyźnie prawa
ojcowskie tego klonu. Jednak takie rozwiązanie nie może być regułą. W innych bowiem przypadkach należy raczej mówić o rodzeństwie, na przykład
kiedy rodzice klonują jedno ze swoich dzieci. A co powiedzieć, kiedy jakaś
kobieta, która nie jest zdolna do odbycia ciąży, daje do wyniesienia swój klon
innej kobiecie. W imię czego miałaby być ona matką tego dziecka, którego jest
genetyczną siostrą?
Można sobie wyobrazić skutek seryjnego klonowania. Czy istniałyby w tym
przypadku jeszcze pokolenia i czym stałoby się samo pojęcie ojcostwa i macierzyństwa? A jeśli dwie linie klonów pochodziłyby od jednego brata i siostry, czy będą one wszystkie podlegać zakazowi zawierania małżeństw między
nimi? Krótko mówiąc, jest tu cała gama nowych problemów, które rozwiązać
mogłyby tylko ustalenia prawne, ponieważ nasza kultura w kwestii pokrewieństwa klonów nie jest w stanie ich rozsądzać. Zdaniem Ph. Descoli, "klonowanie
ludzi przeciwstawia się podstawowym zasadom kompozycji więzi międzyludzkich definiujących sposób, w który tworzymy naszą tożsamość jednostkową"22.
Trudności związane z niemożliwością jednoznacznego określenia kolejności pokoleń, a więc próba ingerencji w bieg historii, a także wątpliwe więzi
pokrewieństwa sprawiają, że klonowanie człowieka stawia ludzkość przed
poważnymi zakłóceniami w dziedzinie odniesień symbolicznych. Jednocześnie
antropolodzy wskazują, że podobne sytuacje znane są z przeszłości społeczeństw
tradycyjnych i były one brzemienne w skutki. "Zerwać pokrewieństwo - przypomina M. Auge - lub ograniczyć je wyłącznie do strony ojca lub matki,
odebrać jednostce pluralizm odniesień symbolicznych od samego początku
życia, tak właśnie postępowali zachodnioafrykańscy wodzowie, kiedy zakupywali niewolników, by wcielić ich do własnej grupy społecznej"23. Niewolnik
traci swe naturalne więzy pokrewieństwa na rzecz całkowitej zależności od osoby
swego właściciela (najczęściej wodza) i jego rodu. Niewolnik traci na pierwszym miejscu wielość odniesień symboliczno-społecznych,
które tworzą jego
osobowość. Ten zanik odniesień powoduje również pewnego rodzaju perturbacje pokoleniowe, które służą interesom jego właściciela. W społeczeństwach
matriarchalnych Wybrzeża Kości Słoniowej niewolnik był zarazem młodszym
bratem, synem i siostrzeńcem swego właściciela, kumulując w ten sposób obowiązki wypływające z zajmowania tych pozycji. Niewolnica była zarazem sio-

21

Tamże, s. 121.

Papa. maman, Ie clone et moi, "Liberation" z 14 marca 1997 (cyt. za N. Journet, Faul-ii
avoir peur du clonage? "Sciences humaines" t. 94, maj 1999, s. 17).
22

23

Auge, tamże, s. 154.

�219
strą, córką i małżonką właściciela, a dzieci, które wydawała na świat, włączano do grupy pokrewieństwa właściciela.
Synowie i bliźnięta ojca, córki bliźniaczki partnerki swej matki, córki bliźniaczki siostry swego ojca ... jakikolwiek układ byśmy przyjęli, pochodzenie
przez klonowanie, od chwili kiedy się ono upowszechni, wywoła bez wątpienia poważne trudności w ustaleniu tożsamości danej osoby.

3. Relacja ze światem niewidzialnym
Problematyka bliźniactwa nabiera specyficznego wymiaru, kiedy weźmie się
pod uwagę fakt, że zgodnie z afrykańską tradycją religijną świat składa się
z dwóch członów: widzialnego i niewidzialnego, które są ze sobą ściśle zespolone. A więc dla społeczeństw afrykańskich pokrewieństwo oznacza nie tylko
wspólnotę ludzi żyjących, ale wspólnotę ludzi żyjących i zmarłych. Zresztą
w mitycznej przeszłości świat żywych nie był odseparowany od świata zmarłych. Wspomniany wyżej lud Basari utrzymuje, że w zamierzchłych czasach
ludzie mogli spotykać się ze swymi przodkami na wspólnym targowisku
o nazwie Darmuun, na którym zakupy odbywały się w absolutnej ciszy. Dziś
tego typu spotkania nie sąjuż możliwe i jedynym możliwym sposobem komunikowania się ze zmarłymi jest wywoływanie duchów24•
Łączność między światem żyjących i zmarłych najlepiej odzwierciedla sposób pojmowania narodzin i śmierci. Śmierć uważana jest jako przejście z widzialnego do niewidzialnego stanu życia. Narodzeniu zaś dziecka towarzyszy
przekonanie, że to przodek powraca pod postacią noworodka lub po prostu
naznacza jego życie, przekazując mu jeden z niematerialnych komponentów
osoby ludzkiej. Seans wróżbiarski, mający miejsce krótko po narodzeniu, ma
za zadanie zidentyfikowanie przodka, który powrócił. Podobieństwo między
zmarłym a nowo narodzonym może stanowić tu dodatkową pomoc.
Całkiem inaczej przedstawia się sprawa, kiedy dziecko jest podobne do jednego z rodziców. Przynajmniej w Afryce Zachodniej podobieństwo fizyczne
między dwiema osobami żyjącymi, najczęściej tej samej płci, związanymi więzami pokrewieństwa, jawi się wręcz jako zapowiedź rychłej śmierci jednego
z nich. Taka sytuacja oznacza zachwianie porządku społecznego, bowiem wprowadza na łono rodziny pewne niebezpieczne zrównanie tam, gdzie powinna
być zachowana hierarchia pokoleń. Wyraźne podobieństwo dziecka do jednego z rodziców może zapowiadać szybką śmierć ojca lub matki, którzy, choć
jeszcze żyją, już zdołali naznaczyć swym piętnem jednego z potomków. Dlate24 Por. M. Szwark, Proverbes et traditions des Bassars du Nord Togo, StoAugustin: Haus Volker
und Kulturen 1981, s. 82; J. J. Pawlik, Experience sociale de la mort. Etude des ritesfuneraires des
Bassar du Nord-Togo, Editions Universitaires, Fribourg 1990, s. 132-135.

�220
go też, by chronić się przed podobnym nieszczęściem, które grozi w każdej
chwili jako konsekwencja takiego stanu rzeczy, ojciec i syn lub matka i córka
wzajemnie się unikają25.
Paradoks bliźniaczości polega na trudności w konceptualizacji jedności
w dwoistości. Wiemy dobrze, że by zrozumieć afrykańską koncepcję osoby
ludzkiej, musimy przyjąć istnienie podwojenia (double), cienia, odbicia osobowego ,ja" - tego komponentu osoby ludzkiej, który pozwala na wyjaśnienie zarówno zjawiska bilokacji i jasnowidztwa, jak i czarownictwa. Idea, że
każdy człowiek posiada swoje niewidzialne podwojenie, pewnego rodzaju brata bliźniaka o nieuchwytnej materialności, jest bardzo żywotna w afrykańskich
wierzeniach i zapewnia im ich wewnętrzną spójność. Empiryczna dwoistość
bliźniąt pociąga za sobą przypisywanie im zdolności podwajania się i podwójnego wzroku. Dlatego też często posądza się je o związek z czarownictwem,
bowiem to właśnie czarownik posiada zdolność bilokacji. Na wszelki wypadek
traktuje się bliźnięta z wielką ostrożnością.
Niezależnie od koncepcji osoby i typu wierzeń, narodziny bliźniaków
w rodzinie zmuszają do przeciwdziałania w formie praktyk rytualnych. Lud
Basari, który dopiero od pewnego czasu nie porzuca bliźniąt, odprawia, krótko
po ich narodzeniu, rytuał tiyuuti (lub w liczbie pojedynczej kuyuu), mający na
celu usatysfakcjonowanie istot niewidzialnych, mieszkających w buszu, które,
zgodnie z powszechnym przekonaniem, naznaczyły narodzenie bliźniąt zamiast
oczekiwanego przodka. Niespełnienie tego rytuału może spowodować nie tylko śmierć bliźniąt, ale też może być przyczyną nieszczęść ich rodziców. Pomijając szczegóły dotyczące przebiegu tego rytuału, podkreślić należy, że w jego
efekcie ustanowiony zostaje przybytek duchów bliźniąt składający się z glinianego naczynia z dwoma otworami oraz miski z tykwy. Obiekty te będą przedmiotem corocznych ofiar składanych duchom bliźniąt w celu wyproszenia płodności, urodzaju, bogactwa i pomyślności. Z perspektywy stosunku do świata
niewidzialnego rytuał tiyuuti zmierza do ochrony przed niszczącym wpływem
niewidzialnych istot buszu, a jednocześnie do zjednania sobie ich przychylności.
Podobnie u ludu Ewe, krótko po narodzeniu bliźniąt buduje się im przybytek, aby, jak się mówi, "duchy bliźniaków mogły zaspokoić pragnienie". Są to
dwa kopczyki z gliny usytuowane blisko wejścia do zagrody, na których spoczywają po dwa naczynia zawierające wodę z ziołami oraz siedem orzechów
palmowca. Na tych kopczykach składane będą regularnie ofiary duchom bliźniąt, aby wybłagać bogactwo i płodność jako szczególne dary, którymi duchy
te dysponują26.

IS
26

Por. M. Lemaire, tamże, s. 61 n.
C. Riviere, tamże, s. 105-110.

�221
Czczone ze względu na nadmiar, jaki reprezentują, a zarazem budzące trwogę jako istoty nadnaturalne pochodzące z dzikiego buszu, bliźnięta, włączone
do świata kultury po oczyszczeniach i rytuałach zjednania, stają się pośrednikami między tym, co ludzkie, i tym, co boskie, między naturą a kulturą. Mają
one zdolność przekazywania płodności i bogactwa, które w wyobrażeniach ludzi
stanowią dar świata niewidzialnego.
W przypadku zarówno klonów, jak i bliźniaków, zauważa się wyraźny niedobór odniesień symbolicznych. Jeśli chodzi o narodzenie bliźniąt, to kultura
poprzez praktyki rytualne oraz procedury symboliczne stara się w skuteczny
sposób zaradzić tym brakom. Czy będzie w stanie poradzić sobie również
z zasymilowaniem klonów? Trudno o spekulacje. Należy jednak podkreślić za
F. Heritier, że nadmiar tego samego zawsze przyczynia się do zachwiania równowagi w strukturze społecznej, przed którym kultura stara się chronić, przestrzegając pewnych nienaruszalnych zasad. Przypominając, że kiedyś we Francji dziewczynom w okresie miesiączkowania nie wolno było chodzić po deszczu, autorka podkreśla, że zakaz ten można tylko wtedy zrozumieć, kiedy
przyjmie się, że kumulacja tego samego, wilgotnego z wilgotnym (krwi i deszczu), może mieć skutek negatywny, albo brak miesiączki - woda tamując krew,
albo krwotok - woda przyciągając krew, co w jednym i drugim przypadku
miałoby się kończyć bezpłodnością27. Unikanie powtórzeń i tożsamości na
poziomie asocjacji wyobrażeniowych tłumaczyłoby również zakaz kazirodztwa pierwszego i drugiego stopnia. Czy więc klonowanie człowieka nie byłoby
zaprzeczeniem podstawowych zasad logiki symbolicznej i prowadziłoby do
podobnych konsekwencji?
W Talmudzie odnaleźć można uwagę na temat niepowtarzalności każdego
bytu ludzkiego, która ma szczególnie ważne znaczenie dla naszych rozważań.
Kiedy człowiek odbija stemple tą samą pieczęcią, wszystkie są do siebie podobne. Niemniej, choć Stworzyciel wyrył znak każdego człowieka tą samąpieczęcią Adama, to nikt nie jest do siebie podobny. Dlatego też każdy może powiedzieć: "To dla mnie świat został stworzony". Ale tekst nie zatrzymuje się
w tym miejscu. Na pytanie: "Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego twarze ludzi
nie są do siebie podobne?" autor odpowiada: "Po to, aby kiedy ktoś zobaczy
ładny dom lub piękną kobietę, nie mówił «ona jest moja»28. Tekst ten podkreśla unikatowość każdej jednostki. Powody takiego stanu rzeczy, które podaje,
są raczej natury społecznej. Gdyby ludzie nie różnili się, nie wiedzianoby, kto
jest kim, i powstałoby całkowite zamieszanie zarówno w stosunkach rodzinnych, jak i w uznaniu prawa własności.
27 F. Heritier, Les deux soeurs et leur mere. Anthropologie
de l'inceste, Odi1e Jacob, Paris 1994,
s. 237 n.
28 Talmud de Babylone, Traite Sanhedrin, s. 37a i 38a.

�222
Klonowanie człowieka nie jest jeszcze rzeczywistością, przynajmniej jeszcze o tym nic nie wiadomo. Nie jest ono również zwykłą hipotezą. Czy zrealizuje się, czy nie, zależeć będzie w dużej mierze od nauk genetycznych i biotechnologii. Antropologia kultury ze swej strony może odegrać istotną rolę
w uświadamianiu wyzwań natury społecznej i symbolicznej, jakie realizacja
tego projektu z sobą niesie.

Rev. Jacek Jan Pawlik
CLONING OF HUMANS IN LIGHT OF THE AFRICAN
SYMBOLISM OF TWINS
(Summary)
The author discusses social and cultural consequences of human cloning, if it became
reality. The problem is analysed from the anthropological perspective, mainlyon the basis
of the experience of African studies, which for years have been researching the so-called
problem of twins against the background of complex African systems of kinship. The method adopted by the author helps him to compare the symbolic references of "c1ones" and
"twins" and to point to the differences in conceptualising unity and duality, connected with
both categories.
The author tries to prove that cloning will have specific consequences for the organization of sociallife. The greatest threat would be "disturbances" in the cultural concept of the
human being. The author thinks that the anthropology of culture can plan a significant role
in making people aware of the social and symbolic challenges connected with the idea of
human cloning.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10108" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10086">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d668850858b35db113d394ba803fcc0c.pdf</src>
        <authentication>9a859fd4f07d66208ba66d768364a4c6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120281">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120282">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120283">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120284">
                <text>Togo- obrzędy żałobne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120285">
                <text>Afryka - kultura społeczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120286">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5701</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120287">
                <text>Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej/ LUD 2008 t.92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120288">
                <text>LUD 2008 t.92, s.87-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120289">
                <text>Pawlik, Jan Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120290">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120291">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120292">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120293">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120294">
                <text>Lud, t. 92, 2008

JACEK JAN PAWLIK
Zakład Filozofii i Kultury Chrześcijańskiej
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski
Olsztyn

CIĄGŁOŚĆ I Z M I A N A W AFRYKAŃSKIEJ OBRZĘDOWOŚCI
ŻAŁOBNEJ. N A PRZYKŁADZIE PÓŁNOCNEGO TOGO

Wśród praktyk rytualnych najbardziej rozpowszechnione są obrzędy pogrze­
bowe, ponieważ, jak można przypuszczać, obecność martwego ciała szczegól­
nie skłania do zachowań symbolicznych. Możliwości jest wiele (mumifikacja,
kanibalizm, kremacja, pochówek ziemny), w zależności od warunków natural­
nych oraz związanych ze śmiercią wierzeń. Fakt, że w Afryce jako praktyka po¬
grzebowa dominuje pochówek ziemny, nie jest czymś zaskakującym. Religijne
odniesienie do ziemi oraz przykładanie najwyższej wartości do życia powodują
połączenie motywów przemijania, cyklicznego następstwa życia i śmierci oraz
płodności kobiet i ziemi.
Pisząc o północnym Togo , trzeba zwrócić uwagę na heterogeniczność kultu¬
rową tego regionu. Jego mieszkańcy, z małymi wyjątkami, zaliczani są do wiel¬
kiej rodziny ludów woltyjskich. Są to społeczności o organizacji lineażowej, ży¬
jące ze stosunkowo intensywnej uprawy ziemi, przykładające istotne znaczenie
do kultu ziemi, adoracji kamieni i zagajników. Niemniej, ze względu na brak
interkomunikacji między poszczególnymi grupami języków, bariery porozumie¬
nia i napięcia społeczne nie sprzyjają wymianie na poziomie kulturowym. Na
podstawie podobieństw językowych ludy woltyjskie północnego Togo zalicza
się do dwóch grup: gurma (ludy Basari, Konkomba, Tchamba, Migangan, Moba
i Gurma) oraz gurunsi (ludy Kabye, Sola, Lamba i Tem). Poza tymi grupami po¬
zostają ludy Nawda i Tamberma oraz nie-woltyjskie Anufo.
1

Stopień chrystianizacji lub islamizacji tych ludów jest bardzo nierównomier¬
ny. Jeśli ludy Tem i Tchamba są w 95% zislamizowane, lud Konkomba ma zale­
dwie 1% muzułmanów. Można bowiem zauważyć regułę, że albo poszczególne
ludy przechodzą całkowicie na islam, albo też pozostają wobec niego zupełnie
obojętne. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje pośrednie. Natomiast największy
Badania terenowe u ludów Konkomba i Basari prowadziłem w latach 1979-1983 (nieregularnie),
ponadto wśród Basari w latach 1985/1986, 1989-1993, 1996/1997 i 2001 (systematycznie).
1

�88

Jacek Jan Pawlik

procent chrześcijan występuje u Nawda (ponad 30%) i Kabye (16%), a najmniej­
szy, poza Kotokoli i Tchamba, u Konkomba (ok. 2%). W sumie w północnym
Togo około 10% mieszkańców wyznaje religię chrześcijańską, ponad 20% islam,
pozostali przynależą do tradycyjnych religii afrykańskich (Cornevin 1988: 388¬
-390).
To pobieżne spojrzenie na rozmieszczenie etniczne oraz przynależność reli­
gijną populacji omawianego regionu pozwala uzmysłowić sobie wpływ religii na
zachodzące zmiany. W pierwszej części artykułu przedstawiam model tradycyj¬
nej obrzędowości żałobnej. Badany materiał wskazuje, że mimo różnic etnicz­
nych można mówić o pewnym wspólnym, w głównych zarysach, modelu. Zdaję
sobie sprawę, że życie obrzędowe ma swoją dynamikę i że przedstawiony model
nigdy nie jest realizowany w stopniu idealnym. W tym względzie warto przyto¬
czyć słowa Marleen de Witte:
Nie możemy zrozumieć „rytuału tradycyjnego", na przykład celebracji pogrzebo­
wej, zanim nie przezwyciężymy sztywnego podziału na tradycję i współczesność,
wciąż dominującego w badaniach rytuału i nie uznamy otwartej, elastycznej natury
tradycji, która sprawia, że ma ona tak wielki rezonans we współczesnym życiu
afrykańskim (de Witte 2003: 533).

Tradycja ulega więc ustawicznej adaptacji i reorientacji. W drugiej części
tekstu omawiam zmiany w obrzędowości żałobnej wynikające z rozwoju spo¬
łeczno-politycznego i ekonomicznego. Dotyczy to przede wszystkim czasu
i miejsca obrzędów pogrzebowych oraz ich oprawy. Zastanawiam się, w jaki
sposób ekonomia, prawo i technika wpływają na zmianę obrzędowości, a także,
w jaki sposób, ze względu na nowe możliwości techniczne, wykorzystuje się
śmierć do celów politycznych. W ostatniej części zwracam uwagę na znaczenie
zmian sposobu myślenia pod wpływem szkolnictwa, religii monoteistycznych
i ideologii, które modyfikują przebieg i interpretację obrzędów pogrzebowych.
Na ile powszechne jest przekonanie, że zmarły staje się przodkiem? Jakie zna­
czenie ma współcześnie znalezienie przyczyny śmierci? Jaką rolę odgrywa kult
przodków i modlitwa za zmarłych? Oto niektóre z pytań, na które postaram się
dać odpowiedź.

Tradycyjny model obrzędowości żałobnej
Zachowania rytualne związane ze śmiercią nie ograniczają się do pochowania
ciała zmarłego, ale stanowią swoistą obrzędowość żałobną, która obejmuje swym
zasięgiem praktyki przepisane od czasu agonii do zakończenia okresu żałoby.
Obrzędowość ta, mieszcząca się w schemacie obrzędów przejścia Arnolda van
Gennepa (2006), odpowiada podwójnej logice postępowania względem zmar-

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

89

łego. Z jednej strony chodzi o odseparowanie go od żyjących, oddalenie poza
niewidzialną granicę świata pozagrobowego, z drugiej zaś, o zatrzymanie go
w postaci przodka jak najbliżej żyjącej rodziny (Pawlik 2003).
Obrzędy pogrzebowe, jak twierdzi Louis-Vincent Thomas, odpowiadają pew­
nej dialektyce ekspansji i zawężenia. Najpierw następuje ekspansja — śmierć
drugiej osoby „zaraża" otoczenie: w pierwszym rzędzie bliskich krewnych i zna¬
jomych, a w drugiej kolejności i w mniejszym stopniu powinowatych, zaprzy¬
jaźnionych i sąsiadów. Cała wspólnota wioskowa mobilizuje się, aby odprawić
pochówek. Po tym pierwszym „rozlaniu się" śmierci na społeczność, które mimo
wszystko pozostaje pod pewną kontrolą dzięki ściśle określonemu sposobowi
oznajmiania śmierci, następuje druga faza, podczas której dąży się do jej opano¬
wania przez żmudne, symboliczne zawężenie jej zasięgu i wpływów. Następu¬
j ą po sobie rytuały przygotowania ciała, ostatniego pożegnania i pochówku. Po
okresie żałoby, która swoimi nakazami i zakazami sprzyja procesowi dalszego
zawężenia, następuje ponowna ekspansja przez obrzędy zakończenia żałoby i za¬
inicjowanie kultu przodka. Człowiek, który przeszedł (pomyślnie) przez śmierć
staje się dobroczyńcą wspólnoty, pomnażając liczbę jej członków i dobrobyt ma¬
terialny dzięki udzielanej ochronie i błogosławieństwu (Thomas 1982: 11). Ina¬
czej mówiąc, proces stawania się przodkiem, nazywany „ancestralizacją", został
zakończony sukcesem.
Porównując zachowania rytualne związane ze śmiercią u ludów północne¬
go Togo, należy stwierdzić ich zasadnicze podobieństwo. Chcąc jednak mówić
o pewnym modelu obrzędowości, trzeba pamiętać, że dotyczy on tak zwanej
dobrej śmierci. Niespełnienie bowiem warunków „dobrej" śmierci prowadzi do
istotnych zmian w obrzędowości. Powszechnie przyjęty model dobrej śmierci to
śmierć starego człowieka po krótkiej chorobie, która jest jej zwiastunem. W od¬
niesieniu do przestrzeni dobra śmierć oznacza zgon we własnym domu, w oto¬
czeniu najbliższej rodziny, co pozwala na dopełnienie ważnych czynności rytu¬
alnych: ablucji, czuwań, wyboru odpowiedniego miejsca pochówku, ofiar itp.
Liczy się również sytuacja osobista zmarłego: liczne potomstwo, życie zgodnie
z prawem przodków, zgromadzone dobra, które uświetnią uroczystości pogrze¬
bowe. Zgodnie z tradycją, każdy z żyjących powinien życzyć sobie właśnie takiej
śmierci, ponieważ prowadzi ona do stania się przodkiem, pod warunkiem, że
odprawione zostaną wszystkie przepisane obrzędy.
Wszelkie inne okoliczności śmierci mogą prowadzić do zakwalifikowania jej
jako „złej". „Zła" śmierć to śmierć poza domem, ponieważ uniemożliwia ona
przeprowadzenie wszystkich obrzędów związanych z pochówkiem, nawet jeśli
uda się pochować zwłoki w rodzinnej ziemi. Złą śmiercią jest śmierć człowieka
w sile wieku, potencjalnego dawcy życia i żywiciela rodziny. Zgodnie z panują¬
cym przekonaniem, dawanie życia — płodzenie i rodzenie dzieci oraz produkcja
płodów rolnych potrzebnych do utrzymania rodziny — należy do głównych obo¬
wiązków każdej dorosłej osoby. Śmierć zaś bez pozostawienia potomka nie tylko

�90

Jacek Jan Pawlik

zaprzecza tej logice życia, lecz również pozbawia zmarłego możliwości stania się
przodkiem, ponieważ nie będzie nikogo, kto by zadbał o składanie mu ofiar. Za
złą uważa się każdą nagłą śmierć, szczególnie zabójstwo i samobójstwo, utonię¬
cie i zgon wskutek uderzenia pioruna, ale także wskutek choroby pozostawiającej
zewnętrzne znaki na ciele, oraz śmierć kobiety w ciąży (Pawlik 2002: 98).
W niniejszym artykule koncentruję się na śmierci osoby starej. Tradycyjnie,
po stwierdzeniu zgonu przez głowę rodu miało miejsce publiczne ogłoszenie
śmierci zgodnie z przyjętym kodem oraz wysłanie posłańców z wiadomością do
wodza wioski, krewnych i znajomych, szczególnie do krewnych matki zmarłe¬
go. W wypadku zmarłej kobiety posłańcy udawali się do jej najbliższej rodziny,
ponieważ zgon nastąpił w domu męża . Jednak przed ogłoszeniem śmierci, ciało
zmarłego z grubsza się myje, podwiązuje szczękę i zakłada przepaskę, aby zmar¬
ły godnie się prezentował.
Po ogłoszeniu śmierci następuje faza przygotowania do pochówku. Z jednej
strony dotyczy ona ciała zmarłego, z drugiej zaś miejsca pochówku. U ludu Basari w ramach przygotowań ma miejsce golenie włosów, rytualne obmycie ciała,
natarcie masłem szi, przepasanie i złożenie na macie w jednej z chat zagrody
(Pawlik 1990: 89-91). U Konkomba dzieje się podobnie (Zimoń 2005: 61-65),
a także u ludu Moba, z tą jednak różnicą, że w przypadku zmarłego w bardzo
podeszłym wieku jego ciało wystawia się w przedsionku (Zwernemann 1998:
173).
W międzyczasie kopie się grób. Tradycyjny grób ma formę jamy wydrążonej
w kształcie dzwonu lub gruszki, z okrągłym otworem wejściowym. Lud Basari
chowa swoich zmarłych w obrębie zagrody, mężczyzn przed wejściem, a kobie¬
ty na dziedzińcu wewnętrznym (Pawlik 1990: 53). Podobnie jak u Kabye (Assi
1982: 45), u Konkomba zarówno kobiety, jak i mężczyzn chowa się przed za¬
grodą, choć w niektórych rodach kobieta może być pochowana na dziedzińcu
zagrody żonatego syna (Froelich 1954: 164). Lud Moba grzebie swoich zmarłych
na cmentarzach w pewnym oddaleniu od zagród (Zwernemann 1998: 177). Spo¬
sób kopania grobu, szczególnie zaś wybór miejsca oraz rozpoczęcia pracy mają
charakter ściśle rytualny (Pawlik 1990: 91-94).
Ostatnie pożegnanie polega głównie na składaniu ofiar, obiat oraz wypowia¬
daniu słów adresowanych do zmarłego, po czym następuje procesja do miejsca
pochówku. Istotną rolę odgrywają tu ruchy okrężne (ang. circumambulations).
U ludu Konkomba, po wyjściu z ciałem zmarłego z domostwa, okrąża się za¬
grodę trzy razy w przypadku zmarłego mężczyzny lub cztery — w przypadku
zmarłej kobiety. Następnie żałobnicy udają się do grobu, który okrążają w ten
sam sposób (Pawlik 1985: 53-54). Podobny zwyczaj występuje u ludów Somba
(Kourouma 1953: 82) i Moba (Zwernemann 1998: 176). U Basari nie zanotowa2

2

U omawianych ludów północnego Togo obowiązuje reguła patrylokalnej rezydencji małżeńskiej.

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

91

no obchodzenia zagrody, ale trzy- lub czterokrotne okrążanie grobu jest obowią¬
zujące (Pawlik 1990: 96) .
Akt złożenia do grobu jest zwykle zakrywany przed towarzyszącymi ludźmi.
Kobiety tworzą za pomocą płócien rodzaj parawanu wokół grobu i noszy, aby
zasłonić przed uczestnikami czynność wciągania ciała pod powierzchnię ziemi.
Przepisy rytualne nie tylko skrupulatnie definiują miejsce pochówku w zależ¬
ności od płci, wieku i rodzaju śmierci, ale również dokładnie określają pozycję
w grobie. Mężczyzna złożony jest na prawym boku z podkurczonymi nogami,
z prawą ręką pod głową i twarzą skierowaną ku wschodowi, kobieta zaś — na
lewym boku, z lewą ręką pod głową i twarzą skierowaną ku zachodowi. Zasada ta
obowiązuje u ludów: Basari (Pawlik 1990: 96), Kabye (Assi 1982: 45), Konkom­
ba (Froelich 1954: 162, 164), Moba (Zwernemann 1998: 178). Ciało pozbawiano
zasadniczo odzienia, z wyjątkiem przepaski.
Zamknięciu grobu i powrotowi do domu mogą towarzyszyć ofiary (na przy¬
kład u Basari składane na rozstaju dróg — Pawlik 1990: 98), przede wszyst¬
kim zaś konieczne są ablucje, stanowiące swoisty akt separacji i oczyszczenia
ze skażenia spowodowanego kontaktem ze zmarłym. U ludu Moba myje się ręce
(Zwernemann 1998: 179-180), u Konkomba — ręce i nogi (Zimoń 2005: 69),
u Basari zaś, oprócz dokonania ablucji w wyciągu z ziół, przesuwa się nad og¬
niem narzędzia służące do kopania i zasypywania grobu (Pawlik 1990: 98), aby
je oczyścić.
Eliminacja ciała — zakopywanie w ziemi, stanowi tylko pierwszy, ściśle
przepisany, etap obrzędów pogrzebowych, wynikający z obecności rozkładają¬
cego się ciała, niemniej ograniczony i ubogi w oprawę w porównaniu z tym,
co później następuje. Dotychczas czynności rytualne koncentrowały się na ciele
zmarłego. Poddawano je toalecie w taki sam sposób jak ciało nowo narodzonego
dziecka. Ciało zmarłego traktowano zatem jako noworodka, aby w końcu zło¬
żyć je do Matki-Ziemi. Na tym jednak obrzędowość pochówku nie wyczerpuje
się. Obejmuje cały szereg praktyk służących do zmierzenia się z kryzysem spo¬
łecznym, jaki wywołało odejście jednego z członków grupy oraz otwierających
proces żałoby zarówno w kierunku ancestralizacji zmarłego, jak i zmiany statusu
żałobników.
U ludu Basari w dzień po pochówku ma miejsce składanie kondolencji. Ro¬
dzina, krewni i znajomi przybywają do domu żałoby, aby wyrazić współczucie
wdowie (wdowcowi), sierotom i bliskim krewnym zmarłego. W trzeci dzień lub
czwarty po śmierci buduje się trwały grób z ziemi, w formie stożka. Zadanie to
przypada synowym zmarłej osoby, które po wykonaniu grobu wynoszą pozosta¬
jącą z wykopania grobu ziemię na rozstaje dróg. Następnie na grobie składa się
3

W przeszłości w drodze na cmentarz lub bezpośrednio przed pochowaniem miało miejsce prze¬
słuchiwanie zmarłego, podczas którego sam zmarły miał wskazać sprawcę swojej śmierci. Zwyczaj
ten, sam w sobie bardzo interesujący, został zasadniczo porzucony, szczególnie w przypadku śmierci
starszej osoby.
3

�92

Jacek Jan Pawlik

ofiarę z koguta, który zostanie upieczony i zjedzony przez synowe na rozstaju
dróg. W tym samym dniu, w gronie zamkniętym, ma miejsce pierwsza konsulta¬
cja wróżbity, mająca na celu wstępne ustalenie przyczyny śmierci (Pawlik 1990:
103-106).
Na tym kończą się praktyki rytualne związane bezpośrednio z pochówkiem
i następuje okres żałoby. Trwa on około dwóch lat, do czasu zorganizowania
obrzędów zakończenia żałoby. Obrzędy te pozwolą wdowie lub wdowcowi na re­
integrację do życia publicznego, a zmarłą osobę wprowadzą do krainy przodków.
Przebieg uroczystości, które trwają przez cały tydzień, przypomina w pierwszej
fazie zachowania rytualne podczas pochówku, dlatego obrzędy te nazywane są
„wtórnym pogrzebem". Po wezwaniu ducha zmarłego ma miejsce czuwanie,
podczas którego śpiewa się na cześć zmarłego oraz tańczy. Następnego dnia od¬
bywa się symboliczne przeniesienie reprezentowanego przez lalkę ducha zmarłej
osoby do domu rodzinnego (w przypadku zmarłej kobiety) lub oprowadzenie po
wiosce (w przypadku zmarłego mężczyzny). Na trzeci lub czwarty dzień uroczy¬
stości przypada publiczne szukanie przyczyny śmierci. Seans ten odbywa się na
placu publicznym, zwykle przed domem zmarłego. Uczestniczy w nim dwóch
wróżbitów, którzy powinni odnaleźć przyczynę śmierci. Ustalają, czy zmarły był
człowiekiem dobrym czy złym, co było przyczyną jego śmierci i kto za tym się
kryje. W przeszłości uważano, że za każdym zgonem musiał stać jakiś człowiek,
którego bezpośrednio po wykryciu zabijano. Dziś jednak szukanie przyczyny
śmierci kończy się najczęściej stwierdzeniem, że „człowiek miał umrzeć, dlatego
umarł", bądź też, że zmarł z powodu jakiejś błahostki. Kiedy już stwierdzono,
że zmarły nie jest odpowiedzialny za swoją śmierć, obrzędy zakończenia żało¬
by przybierają charakter świętowania, rozpoczynają się śpiewy i tańce na cześć
zmarłego, przypominające jego dawne wyczyny (Pawlik 1990: 113-132).
Na piąty dzień uroczystości przewidziane są praktyki rytualne dla wdów i sie¬
rot. Myje się je symbolicznie oraz goli im głowy. Następnego dnia wyprowadza
się procesyjnie wdowę po raz ostatni na pola zmarłego, które zostaną przekazane
jednemu z jego braci lub synów. W siódmy, ostatni dzień uroczystości, który
przypada w dniu targowym, wdowę prowadzi się na targ, co oznacza dla niej ko¬
niec żałoby. W tym samym dniu rodzina dzieli dobra zmarłego i decyduje o losie
wdowy i sierot (Pawlik 1990: 164-169).
Kilka tygodni, a nawet kilka lat po uroczystościach zakończenia żałoby trady¬
cja Basari przewiduje seans wróżbiarski, który ma na celu „otwarcie ust" przod¬
kowi. Odbywa się on w ramach najbliższej rodziny zmarłego, a polega na wywo¬
łaniu ducha zmarłego i złożeniu mu ofiary (Dugast 1991: 151-157). W ten sposób
u Basari kończy się proces ancestralizacji.
4

W wypadku śmierci kobiety, nakazy i obrzędy obowiązujące wdowca są o wiele mniej rozwinięte
niż te, które odnoszą się do wdowy. Przede wszystkim nie wyprowadza się go na pola ani na plac targo¬
wy, gdyż zasadniczo fakt śmierci żony lub jednej z żon nie zmienia jego statusu społecznego.
4

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

93

U ludu Moba daje się zauważyć podobną jak u Basari strukturę obrzędów.
Pierwsze obrzędy żałobne mają miejsce zaraz po pogrzebie, ale mogą być prze¬
sunięte w czasie, jeśli rodzina nie była przygotowana na ewentualność śmierci.
Wieczorem odbywa się czuwanie, łączące śpiewy z tańcem, przy czym zmarłego
reprezentuje wyeksponowana mata. Uroczystości te obejmują również oczysz¬
czenia i ablucje żałobników. Następnego dnia następuje „przesłuchanie zmarłe¬
go" oraz wyniesienie maty na rozstaje dróg i jej spalenie. W dalszej kolejności
ma miejsce konsultacja wróżbity dotycząca przyczyny śmierci oraz tańce i śpie¬
wy (Guigbile 2001: 196).
Obrzędy zakończenia żałoby u Moba odbywają się po kilku latach od śmierci
danej osoby (w przypadku zmarłej kobiety — po kilku miesiącach, aby uwolnić
wdowca od zakazu zawarcia kolejnego małżeństwa) i trwają dwa dni. Obejmują
one przede wszystkim poszukiwanie przyczyny śmierci przez wróżbitów, budo¬
wę ołtarza przodka, rytuały zdjęcia zakazów z żałobników, podział dziedzictwa
i zakończenie okresu żałoby. Podczas tych dwóch dni uroczystości rodzina zmar¬
łego powinna przygotować specjalne posiłki dla licznie zgromadzonego tłumu.
Poza daniami z fasoli i ryżu oraz dużej ilości mięsa serwuje się obficie piwo
z prosa (Guigbile 2001: 178-179). Na koniec obrzędów zakończenia żałoby ża¬
łobnikom goli się głowy oraz poddaje oczyszczeniu przez ablucje w maceracie ze
ściśle dobranych ziół (Zwernemann 1998: 193).
Proces ancestralizacji zmarłego u ludu Moba zamyka rytuał instalacji ołtarza
przodka. Odtąd zmarły zostaje uznany, konsekrowany i potwierdzony jako przo¬
dek, który może mieć wpływ na los swoich potomków. Rytuał ten wymaga ofiary
z owcy, kozy i kurczaków. Przygotowuje się piwo z prosa, jak podczas obrzędów
pogrzebowych; zaprasza się licznych gości. Zwierzęta i drób ofiarowane są na
zbudowanym podczas obrzędów zakończenia żałoby ołtarzu przodka, który po
tej ceremonii zostaje wniesiony do przedsionka, gdzie znajduje definitywne miej¬
sce. Celebracja ta kończy się wspólnym posiłkiem (Guigbile 2001: 182-185).
Należy podkreślić, że przebieg obrzędów pogrzebowych u Moba odpowiada
sekwencji analogicznych rytuałów u ludu Basari: pochówek, pierwsze ceremo¬
nie, uroczystości zakończenia żałoby i zainicjowanie kultu przodka.
Podobny przebieg zauważamy u Konkomba, na tyle, na ile pozwalają to
stwierdzić dotychczasowe badania. W trzeci lub czwarty dzień po śmierci ma
miejsce tak zwane małe święto, podczas którego przyjmowani są członkowie
rodziny zmarłego. Ofiaruje się im posiłek mięsny i piwo z prosa. W tym też dniu
zaproszony wróżbita szuka przyczyny śmierci. Następnie, od kilku miesięcy
do roku po śmierci, mają miejsce tak zwane małe obrzędy, które mają na celu
wzmocnienie pamięci o zmarłym i utwierdzenie jego więzi z członkami grupy
krewniaczej. Obejmują one tańce, uroczysty posiłek, częstowanie piwem z prosa.
Podczas tych obrzędów utwardzony zostaje grób (Froelich 1954: 163; 1963: 141).
Na zakończenie żałoby, w przypadku śmierci w sędziwym wieku, organizuje się
uroczystości nazywane wielkimi obrzędami pogrzebowymi lub wtórnym pogrze-

�94

Jacek Jan Pawlik

bem. Zmarły zostaje wówczas włączony do świata niewidzialnego, wdowy uwol¬
nione od zakazów, dobra zmarłego podzielone. W pierwszy dzień uroczystości
mają miejsce przygotowania, w drugim dniu pod wieczór śpiewa się w grupach,
po czym następuje taniec pogrzebowy (Konkomba: kinaczung) w kręgu wokół
bębnów (Pawlik 1985: 60-61). Na najważniejszy, trzeci dzień pogrzebu wtórnego
przypada poszukiwanie przyczyny śmierci. W czwartym i piątym dniu odbywa
się odwiedzanie zagród osiedla, picie piwa, a czasem również i tańce. W szóstym
dniu na polu pochrzynu w buszu odprawia się rytuały związane z uwolnieniem
wdów. W siódmym, ostatnim dniu pogrzebu dokonuje się podziału dóbr zmarłe¬
go (Zimoń 2006: 178-183).
Ostatni przykład, który może nie tak dokładnie przypomina obrzędy pogrze¬
bowe ludów Basari, Moba i Konkomba, to przykład Kabye. Obrzędy żałobne po
pogrzebie rozpoczynają się zwykle kilka tygodni po złożeniu w ziemi. Składa¬
j ą się one z pięciu sekwencji. Najpierw jest to całonocne czuwanie, poświęco¬
ne osobie zmarłej, przy akompaniamencie muzyki przeplatanej wspomnieniem
o zmarłym. Następnego dnia ma miejsce całodzienny taniec na cześć zmarłego.
Podczas tego tańca osobę zmarłą reprezentuje żona najstarszego syna przebrana
w ubrania zmarłego. Te dwie sekwencje zarezerwowane są dla osób, które umarły
w sędziwym wieku. W wypadku innych dorosłych zmarłych obrzędy rozpoczy¬
nają się od trzeciej sekwencji, którą stanowi rytuał pasito, czyli szukanie przy¬
czyny śmierci i integracja zmarłego do społeczności przodków. W czwartej fazie
członkowie rodziny zmarłego udają się procesyjnie na targowisko, aby w ten spo¬
sób naznaczyć zakończenie żałoby i reintegrację żałobników do społeczeństwa.
Na tym etapie odbywa się również wykonanie ołtarza przodków. Piąta i ostatnia
sekwencja, odpowiadająca „otwarciu ust przodka" u ludu Basari, zawiera seans
mediumistyczny, podczas którego ustami będącego w transie wróżbity przodek
przemówi po raz pierwszy (Szczotka 1999: 41).
Przedstawiony model tradycyjnej obrzędowości żałobnej u ludów północnego
Togo odpowiada schematowi obrzędów przejścia. W pierwszej fazie mają miejsce
obrzędy pochówku, dokonujące separacji zmarłego od żyjących, przynajmniej
na poziomie materialnym. Druga faza, faza przejścia, naznaczona pewną liczbą
rytuałów, skupiających się przede wszystkim na oczyszczeniu żałobników, odpo¬
wiada procesowi żałoby. Natomiast faza przyjęcia zmarłej osoby do grona przod¬
ków koresponduje z uroczystościami zakończenia żałoby. Ponieważ odprawienie
całości obrzędów jest warunkiem stania się przodkiem, ludzie gromadzą za życia
dobra materialne przeznaczone na odprawienie rytuałów po ich śmierci.
Obrzędy pogrzebowe wydają się konieczne nie tylko ze względu na niewłaś¬
ciwość obecności rozkładającego się ciała lub jako warunek przyjęcia zmarłe¬
go do grona przodków. Są one w dużej mierze wydarzeniem społecznym. Od
ich sukcesu zależeć będzie prestiż rodziny. Są okazją do pokazania zamożności
grupy krewniaczej, a przez oprawę święta na cześć zmarłego, do podkreślenia
pozytywnych cech moralnych członków grupy: hojności, miłości i szacunku do

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

95

zmarłego. Wystawność obrzędów pogrzebowych zobowiązuje do tego stopnia,
że wielu nie tylko zużywa na nie wszelkie oszczędności, ale zapożycza się na
długie lata, aby sprostać wyzwaniu. Nieodprawienie lub zwlekanie z odprawie¬
niem obrzędów może powodować pomówienia, a przede wszystkim wstyd, który
dla mieszkańców Togo jest czymś nie do zniesienia.
Wobec zmieniających się warunków życia, należy postawić sobie pytanie,
w jaki sposób tradycyjny model obrzędów dostosowywany jest do nowych oko¬
liczności. Jaki wpływ ma rozwój cywilizacyjny oraz nowe środki techniczne?
Czy sens i symbolika rytuałów zmieniają się lub tracą na znaczeniu pod wpły¬
wem procesów globalizacyjnych?

Rozwój ekonomiczno-społeczny i jego wpływ na praktyki rytualne
Każda kultura odznacza się stałą dynamiką, wynikającą ze zmieniających się
warunków zewnętrznych: środowiska naturalnego, rozwoju populacji, nowych
technik oraz stylu życia. Biorąc pod uwagę praktyki pogrzebowe, jako pierwszy
czynnik napięć i zmiany narzuca się relacja do przestrzeni, istotnym bowiem
przeobrażeniom ulega zarówno miejsce zgonu, jak i miejsce pochówku.
W Togo od czasów kolonialnych nasila się przemieszczanie ludności. Istotnym
elementem polityki kolonialnej było przesiedlanie ludności Kabyé-Nawda z prze­
ludnionych terenów górskich do „miękkiego brzucha" kraju, czyli słabo zaludnione­
go obszaru środkowego Togo na południe od pasma Atakory, szczególnie w okresie
międzywojennym. Populacje te zajmowały również niezamieszkane dotąd tereny
sąsiadujących z górami regionów, w tym dzisiejszej Préfecture de Bassar. Te prze¬
mieszczenia ludności sprzyjały kontaktom między różnymi ludami i kulturami.
Na tę falę migracji rolniczej nałożyła się tendencja związana z wędrówką
ludności ze wsi do miast. W Togo głównym punktem docelowym jest stolica
kraju, Lomé, jedyne miejsce, gdzie są szanse na znalezienie jakiejkolwiek pracy.
Migracja ta obejmuje przede wszystkim masy młodzieży, która po ukończeniu
szkół średnich poszukuje pracy lub pragnie kontynuować edukację na poziomie
studiów wyższych.
Dużym wyzwaniem dla Togo, które ma również wpływ na praktyki pogrze­
bowe, jest gwałtowny wzrost ludności (zgodnie z danymi Banku Światowego ok.
3,0% rocznie). Dziś, gdy ludność Togo przekroczyła liczbę 5 milionów miesz­
kańców, gęstość zaludnienia na kilometr kwadratowy zbliża się do 100 osób.
Wraz ze wzrostem liczby ludności wszystkie dostępne tereny nadające się pod
uprawę zostały zajęte, coraz gęstsza staje się również zabudowa osiedli.
Przemieszczanie się ludności i jej zagęszczenie powodują, że prawdopodo¬
bieństwo śmierci w domu rodzinnym, to znaczy w domu, w którym żyły pokole¬
nia od czasów protoplasty, systematycznie maleje. Emigranci w drugim i następ¬
nych pokoleniach tracą materialne więzi z domem swoich przodków. Niemniej,

�96

Jacek Jan Pawlik

pierwsze pokolenie emigrantów pragnie być pochowane w ziemi rodzinnej,
w miejscu urodzenia. Rodziny zmarłych dokładają więc wszelkich starań, aby
spełnić ich ostatnią wolę i przewieźć ciało do rodzinnej osady. Nie zawsze jednak
jest to możliwe, zważywszy na związane z tym nakłady pieniężne.
W związku z kurczeniem się obszarów niezajętej ziemi, coraz większym prob¬
lemem staje się miejsce pochówku. Sytuacja zmienia się w zależności od charak¬
teru zabudowy u poszczególnych ludów północnego Togo. Przy rozproszonym
układzie zagród, w przestrzeni przyzagrodowej znajdzie się miejsce dla większej
liczby grobów. W pobliżu domów zwykle chowa się tylko najstarszych z rodziny.
Inni członkowie rodu znajdują miejsce spoczynku na cmentarzach — miejscach
stosunkowo oddalonych od zabudowań, które ani nie są otoczone murem, ani też
nie stanowią przedmiotu troski. Cmentarze te zwykle gromadzą oddzielnie groby
dorosłych i groby dzieci. Niemowlęta najczęściej grzebie się bez pozostawienia
zewnętrznych śladów grobu.
W sytuacji zmarłych poza domem rodzinnym, którzy przez lata mieszkali
i pracowali poza rodzinną miejscowością, nasuwa się pytanie, co zrobić z ciałem.
Jakie miejsce wybrać na pochówek? Bardziej zamożni dbają o to, aby zbudować
własny dom w wiosce rodzinnej, do którego mogliby powrócić na starość i tam
być pochowanymi. Innych grzebie się zwykle w eksponowanym miejscu w pew¬
nej odległości od osad ludzkich. Jednak coraz częściej, szczególnie w większych
miejscowościach, chowa się ich na cmentarzach.
Cmentarze w miastach, poza dużymi aglomeracjami, są czymś stosunkowo
nowym. Do lat 70. X X wieku istniały tylko cmentarze konfesyjne: katolickie,
muzułmańskie i protestanckie. Założyciele poszczególnych misji dbali o to, aby
na przyznanym im terenie wyznaczyć miejsce dla zmarłych członków ich wspól¬
not. Cmentarze te jednak do niedawna nie cieszyły się wielkim zainteresowa¬
niem, zważywszy na stosunkowo niewielką liczbę chrześcijan na północy Togo.
Zresztą cmentarze te nie są w stanie pomieścić zmarłych w miejscowościach
gwałtownie rosnących w liczbę mieszkańców.
W rozrastających się miastach Północy, szczególnie w stolicach regionów ad¬
ministracyjnych, utworzono przed około 20 laty cmentarze komunalne. Wynika¬
ło to głównie z potrzeby pochówku imigrantów, ale również z chęci zapanowania
nad chaotycznym rozmieszczeniem grobów przy domach. Wraz z kurczącą się
przestrzenią życia, planami urbanizacyjnymi, uzbrojeniem terenu, konieczne jest
również zgrupowanie zmarłych. Jednak te wyznaczone miejsca pochówku, odda¬
lone od siedlisk ludzkich, nie spotkały się początkowo z wielkim zrozumieniem.
Za przykład nieufnego podejścia do nowych cmentarzy może posłużyć spra¬
wa pogrzebu katolickiego księdza Pierre'a Oguile Tchiwele. Ksiądz Tchiwele,
pochodzący z wioski Koutiere, w regionie zamieszkałym przez lud Konkomba,
przez ostatnie lata życia był proboszczem nowo powstającej parafii Kpangalam
leżącej na terenie miasta Sokode. 8 lipca 1989 roku zginął w wypadku samocho¬
dowym. Sprawa jego pogrzebu nabrała rozgłosu na skalę kraju. Z jednej stro-

�97

Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

ny, rodzina domagała się prawa do pochowania ciała zmarłego w jego rodzinnej
wiosce, choć ks. Tchiwele, jako żyjący w celibacie, nie mógł stać się przodkiem.
Z drugiej strony, prawo do pogrzebu rościli sobie parafianie z Kpangalam. Po­
nieważ nowo powstająca parafia nie miała swego konfesyjnego cmentarza, nor¬
malnym biegiem rzeczy należało pochować ciało zmarłego na nowym cmenta¬
rzu komunalnym Sokodé, który nie był jeszcze zagospodarowany i przedstawiał
się jako wydzielony teren buszu przeznaczony do grzebania zmarłych. Do sporu
włączyli się szybko koledzy szkolni księdza, piastujący funkcje w rządzie, a po¬
chodzący, podobnie jak ks. Tchiwele, z ludu Konkomba. Stwierdzili, że pocho¬
wanie zmarłego w wiosce nie jest uzasadnione, ale również pogrzebanie swojego
kolegi w „buszu" — jak nazywali tamtejszy cmentarz — uznali za niegodne,
a nawet poniżające. Broniąc godności współplemieńca, zaproponowali więc
wyjście trzecie — pochowanie księdza na cmentarzu katolickim w Bassar, gdzie
przez dłuższy czas mieszkał, uczęszczając do miejscowej szkoły. Po długotrwa¬
łych dyskusjach pochowano ks. Tchiwele w małej miejscowości Aledjo, obok
grobów francuskich misjonarzy, zgodnie z życzeniem biskupa Sokodé, Chrétiena
Matawo Bakpessiego, który wybrał to miejsce na cmentarz dla swoich kapłanów
diecezjalnych, przewidując możliwe zatargi między rodziną a parafianami. Po­
grzeb odbył się 28 lipca, a więc 20 dni po śmierci.
Przypadek księdza Tchiwele ukazuje ważną rolę społeczną, a czasami wręcz
polityczną, współczesnego pogrzebu. Dysputa dotycząca miejsca pochów¬
ku odzwierciedla napięcie między świadomością więzi rodzinnych a rolą, jaką
ks. Tchiwele wypełniał jako proboszcz parafii, napięcie między więzami krwi
a więzami duchowymi. Interwencja kolegów miała charakter wyraźnie politycz¬
ny. Nie będąc członkami rodziny, a czując się uprawomocnionymi rozjemcami,
reprezentowali solidarność etniczną Konkombów przeciwko etnicznie zróżnico¬
wanej ludności parafii. Z drugiej strony zaś, będąc blisko władzy państwowej,
usiłowali podjąć decyzję niezależnie od władz kościelnych.
Manipulacja władzy przez pokazanie, kto decyduje o miejscu i czasie po¬
chówku, oraz staranne przygotowanie świątecznej jego oprawy, nie byłyby moż¬
liwe bez postępu technicznego, a mianowicie bez możliwości przechowywania
przez dłuższy czas zwłok w chłodni. Wszystkie większe szpitale w Togo posia¬
dają chłodzone kostnice. Jest to szczególnie istotne, kiedy śmierć uderza nagle
lub kiedy trzeba transportować ciało z Lomé na północ kraju. Praktyka trzymania
zwłok w szpitalnej kostnicy coraz bardziej się upowszechnia, ponieważ obrzędy
pogrzebowe stają się manifestacją zamożności rodziny, a jednocześnie kumu¬
lują w sobie pochówek i świętowanie ku czci zmarłego, które kiedyś odbywało
się podczas obrzędów zakończenia żałoby. Obok przechowywania ciała w ni¬
skiej temperaturze, współczesna technika tanatopraksji pozwala na zakonser5

Tanatopraksja obejmuje techniki przygotowania ciała do pogrzebu: konserwację, kosmetykę, ma¬
kijaż itp. (Thomas 1991: 129-135).
5

�98

Jacek Jan Pawlik

wowanie ciała na dłuższy okres. Kiedyś z pochówkiem należało się śpieszyć.
Odbywał się on zwykle w ciągu doby od śmierci. Dziś tam, gdzie pozwalają
na to warunki (bliskość szpitala, środki materialne), możliwe jest zaplanowa¬
nie późniejszego pogrzebu. Czasem nawet zwleka się z pogrzebem przez kilka
tygodni, aby mogła przybyć najbliższa rodzina z zagranicy. Czas między zgo¬
nem a pogrzebem wydłuża się w zależności od potrzeby, stając się tym samym
relatywny.
Wraz z wpływem cywilizacji Zachodu zmienia się również sposób grzebania.
Po pierwsze, coraz częściej używa się trumien, a co za tym idzie — zmienia się
forma grobu, z gruszkowatej jamy na czworoboczny dół. Zmarłego wkłada
się do trumny zamawianej u miejscowego stolarza. Zmarłych ze stolicy przy¬
wozi się do rodzinnych miejscowości w trumnach odpowiadających standardom
europejskim, czasem ze znakiem krzyża na wieku, co niekoniecznie oznacza, że
zmarły był chrześcijaninem. W innych sytuacjach można wypożyczyć trumnę,
jeśli rodziny nie stać na jej zakup. Parafia św. Marcina w Bassar, na przykład, po¬
siada trumnę do dyspozycji wiernych, którzy wkładają do niej swoich zmarłych
na czas ceremonii w kościele i do transportu na cmentarz. Jednak chowa się samo
ciało, a trumna, po zakończeniu pogrzebu, wraca do przykościelnego magazynu.
Tanatopraksja, używanie trumny, pozycja w grobie, przyozdobienie ciała
— wszystkie te praktyki powodują zmiany w związanej ze śmiercią wyobraźni.
Śmierć traci tradycyjne odniesienie do życia. Zmarły nie wraca do Matki-Ziemi,
tak jak przyszedł na świat: nagi, w pozycji płodowej, złożony do grobu, który
kształtem przypomina łono kobiety. Odrzucenie nowej praktyki użycia trumny
wyraża stwierdzenie jednego ze starców Basari: „Czyż człowiek przychodzi na
świat w skrzynce? Po co więc grzebać go w trumnie?". Wraz ze stosowaniem
nowych technik obchodzenia się z ciałem następuje specjalizacja poszczegól¬
nych praktyk. Znika tradycyjny podział ról, powierzający troskę o ciało zmarłego
jego córkom, które myły, balsamowały oraz masowały je, aby nie zesztywniało.
Z drugiej strony, kopanie grobu, które przysługiwało zięciom zmarłego, wymaga
obecnie znajomości murarki, gdyż prostokątny grób bardzo często stanowi ob¬
murowany grobowiec.
Zmiany dotyczą też oprawy pogrzebu. Jak wspomniano, istnieje tendencja do
opóźniania pogrzebu, aby połączyć sam pochówek ze świąteczną oprawą. Na tę
uroczystość niektóre rodziny w żałobie szyją sobie jednobarwne ubrania, czym
wyróżniają się od innych. Wieczorem organizuje się w domu zmarłego wystawne
czuwania. Na tę okazję buduje się rodzaj zadaszenia i wypożycza krzesła, aby
móc przyjąć gości. Zaprasza się grupy śpiewacze i chóry kościelne lub folklory¬
styczne. Zebranym rozdaje się słodycze. Następnego ranka ma miejsce pocho¬
wanie zmarłego. Jeśli w ceremoniach uczestniczy kapłan katolicki, nie składa się
oficjalnie krwawych ofiar, ale zachowuje się tradycyjne gesty, jak obchodzenie
grobu czy inwokacje. Zgodnie z zasadą, że „od przybytku głowa nie boli", zdarza
się, że rodzina zamawia zarówno mszę św., jak i muzułmańską modlitwę oraz tra-

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

99

dycyjną ofiarę, tym bardziej, że pośród krewnych zmarłego mogą znajdować się
wyznawcy różnych religii. Po pogrzebie zwykle urządza się wystawny posiłek.
Wspomniane zmiany w obrzędowości dotyczą chrześcijan oraz ludzi, którzy
żyjąc dłuższy czas w stolicy, przesiąkli kulturą chrześcijańską. Wiejski pogrzeb
zachowuje wciąż schemat tradycyjny, z pewnymi zmianami. Poza praktyką coraz
częstszego używania trumien i kopania grobów prostokątnych ważną zmianą jest
zakaz administracyjny strzelania z tradycyjnych strzelb, które towarzyszyło kie¬
dyś pożegnaniom zmarłych starców we wszystkich kulturach północnego Togo.
Jest to pozbawienie rytuałów istotnego odniesienia do życia, polegającego na
przezwyciężeniu ciszy grobu przez huk wystrzałów (Thomas 2000: 175-176),
a więc — pewne zubożenie symboliczne. Jako poczęstunek po pogrzebie podaje
się nie tylko piwo z prosa, ale też mocny alkohol produkowany zwykle z cukru.
Na szczególną uwagę zasługują uroczystości zakończenia żałoby. Święto to
organizuje się zwykle w porze suchej, trwającej od stycznia do marca. Istnieje
rządowy przepis wyznaczający ostateczną datę organizowania uroczystości na
koniec marca, a jako argument na rzecz takiej decyzji podaje się konieczność roz¬
poczęcia prac polowych, które świętowanie mogłoby opóźnić. Poza tym, wpro¬
wadzając obowiązek uzyskania administracyjnego zezwolenia na przeprowadze¬
nie uroczystości, władza lokalna sprawuje kontrolę nad przebiegiem tego święta,
które łączy się ze zgromadzeniem dużej liczby ludzi. Na tego typu uroczysto¬
ści są bowiem zapraszani wszyscy krewni zmarłego, bliżsi i dalsi, sąsiedzi oraz
mieszkańcy całej osady. Dla wielu emigrantów jest to jedyna okazja, aby ożywić
więzi z rodzinną wioską, z jej miejscami świętymi i duchami opiekuńczymi rodu.
Jeśli zaś nie są w stanie uczestniczyć w uroczystościach, posyłają pieniądze, aby
złożono w ich imieniu ofiary (Pillet-Schwartz 1987: 294). Od dłuższego czasu
przyjęła się praktyka, że jednocześnie organizuje się święto na cześć wszystkich
osób zmarłych w wiosce w przeciągu ostatniego roku lub kilku lat, co pozwala
na znaczne zmniejszenie kosztów utrzymania gości, które rozkładają się na kilka
rodzin.
Sprawa kosztów związanych z obrzędami żałobnymi staje się poważnym
problemem społecznym. O społeczności Ewe, z okolic Kpalime, Benu Efoevi
Penoukou pisze w następujący sposób: „W istocie rzeczy, każda rodzina chce
zrobić więcej niż inna, a więc ludzie angażują się w wydatki często nadzwy¬
czajne i ponad swoje możliwości. W ten sposób niektórzy spędzą swe życie na
płaceniu długów za obrzędy pogrzebowe" (Penoukou 2003/2004: 22). W prze¬
szłości koszta te były również wysokie. Przyjęte było, że starsi ludzie gromadzi¬
li dobra — głównie sztuki bydła i pieniądze, przeznaczone na własne obrzędy
pogrzebowe. Oczywiście, ostentacja i nadmiar były wymogiem udanego święta,
ale w rachubę wchodziły przede wszystkim produkty żywnościowe, przy czym
najbardziej kosztowne było mięso. Rodzina przygotowywała się do uroczysto¬
ści przez rok, a nawet przez kilka lat. Chodziło przede wszystkim o ukazanie
zmarłego jako dobrego gospodarza, pozostawiającego po sobie liczne potomstwo

�100

Jacek Jan Pawlik

żyjące w dostatku. Poza tym obrzędy odprawiano wyłącznie na cześć zmarłych
w podeszłym wieku.
W dzisiejszych czasach oprawa święta, elementy zapożyczone ze stolicy
i z Europy oraz przyzwyczajenia krewnych żyjących poza wioską powodują, że
na zorganizowanie godnych uroczystości trzeba przeznaczyć niemały budżet.
Jest to często ponad siły rodziny rolników, o czym świadczy porównanie cen
produktów przemysłowych z cenami płodów rolnych. Powszechnie mówi się
0 konieczności zmniejszenia kosztów obrzędów pogrzebowych, ale nikt nie ma
odwagi tego zrobić, ponieważ każdy chce wypaść jak najlepiej.
Ktoś mógłby zawyrokować, że dobra zmarłego skonsumowane podczas uro¬
czystości pogrzebowych mogłyby ulżyć losowi wdów i sierot. W istocie rzeczy
przepisy dotyczące wdów i sierot były w tradycji dość jednoznaczne. Starsze
wdowy brali pod opiekę ich żonaci synowie, młodsze były przydzielane braciom
1 synom zmarłego jako żony. Dzieci-sieroty były utrzymywane przez ród zmar¬
łego. Współczesne stosunki społeczne nie pozwalają na tak jednoznaczne roz¬
wiązania. Okres zależności dzieci i młodzieży bardzo się wydłużył, ze względu
na obowiązek szkolny, zaś wdowy, jeśli mają jakiekolwiek środki, starają się
pozostawać niezależne lub pragną same wybrać przyszłego męża, niekoniecznie
któregoś z krewnych zmarłego.
Obrzędy pogrzebowe odgrywają ważną rolę jako regulator społeczny. Z jed¬
nej strony, potwierdzają one trwałość relacji, które utworzyły się wokół zmarłe¬
go, z drugiej zaś wyrażają znaczenie polityczno-ekonomiczne zmarłego i jego
lineażu, potwierdzając w ten sposób hierarchie, które strukturyzują społeczeń¬
stwo (Thomas 1982: 207). Nie wolno również zapominać o roli katartycznej
obrzędów, które w końcowej fazie związane są z muzyką, śpiewem i tańcem,
towarzyszącym biesiadzie. Po odprawionych obrzędach pogrzebowych uczestni¬
cy czują, że wykonali obowiązek względem zmarłego, ale jednocześnie ożywili
więzi z krewnymi. Obrzędy pogrzebowe spełniają swój ważny cel, którym jest
zachowanie komfortu psychicznego jednostki i harmonii grupy.
6

Edukacja, religia i zmieniający się sposób myślenia a przeobrażenia
obrzędów pogrzebowych
Zewnętrzne zmiany w celebracji i oprawie obrzędów pogrzebowych połączo¬
ne są z przemianami sposobu myślenia. Dyskusje na temat wystawności ceremo¬
nii i konieczności ograniczenia kosztów przesłaniają problem, o którym rzadko
się mówi, a mianowicie rolę seansu wróżbiarskiego, mającego na celu znalezienie

W związku z praktyką małżeństw poligynicznych syn zmarłego mógł poślubić którąś z jego młod¬
szych żon.
6

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

101

przyczyny śmierci. Rytuał ten wydaje się mieć bardzo ważne znaczenie, o czym
wyraźnie wspominają autorzy monografii o ludach północnego Togo.
U ludu Basari znalezienie przyczyny śmierci uważa się za nieodzowny wa¬
runek, aby zmarły stał się przodkiem, ponieważ, jeśliby okazało się, że jest on
czarownikiem, oznaczałoby to niemożliwość ancestralizacji (Pawlik 1990: 131).
U Moba, jeżeli nie znajdzie się przyczyny śmierci, ryzykuje się, że umrą dalsze
osoby w rodzinie (Zwernemann 1998: 185). U ludu Kabye rytuał poszukiwania
przyczyny śmierci odprawiany jest po to, aby, w miarę możliwości, obronić ro¬
dzinę przed tragicznymi konsekwencjami (skażeniem śmiercią) (Szczotka 1999:
54). Henryk Zimoń patrzy na rolę tego rytuału z całkiem innej perspektywy:
„Należy pokreślić, że wróżenie w czasie pogrzebu wtórnego ma też wymiar dy¬
daktyczny, gdyż uczy słuchaczy poszanowania tradycji, zachowania norm spo¬
łecznych oraz ładu moralnego w życiu tak indywidualnym, jak i wspólnotowym"
(Zimoń 2006: 181).
Dlaczego rytuał ten wydaje się tak ważny? W myśli afrykańskiej śmierć nie
tylko oznacza potknięcie się wędrowca na drodze życia, ale stanowi też wyłom
w strukturze społecznej. Aby przywrócić spójność struktury, trzeba podjąć ko¬
nieczne kroki, lecz zanim to nastąpi, trzeba znaleźć przyczynę tego wyłomu. Nie
można zadowolić się wyjaśnieniem śmierci jako zrządzenia losu. Tradycja każe
poszukiwać dokładnej przyczyny, którą najczęściej jest człowiek. Jack Goo¬
dy wymienia trzy rodzaje przyczynowości: bezpośrednią (imminent), sprawczą
(efficienf) i ostateczną (finał). Na poziomie przyczyn bezpośrednich sytuują się
przyczyny takie jak choroba czy wycieńczenie organizmu. Na poziomie przy¬
czyn ostatecznych wskazuje się na czynniki niewidzialne: wolę Bożą czy odmo¬
wę ochrony ze strony przodków. Najistotniejsza jednak jest przyczyna sprawcza,
której szuka się pośród członków wspólnoty, starając się znaleźć osobę odpowie¬
dzialną za śmierć, „zjadacza dusz", czarownika (Goody 1962: 210).
W nieodległej przeszłości wskazanie na czarownika podczas obrzędu poszu¬
kiwania przyczyny śmierci oznaczało wyrok śmierci dla wskazanej osoby. Powo¬
dowało to również zatargi i nienawiść w ramach społeczności, podsycając łań¬
cuch zemsty. Przeciwko tej praktyce występuje państwo prawa, karząc każdy akt
zabójstwa i okaleczenia cielesnego. Niemniej, środki prawa są bezsilne w walce
z przekonaniem, które dopuszcza możliwość aktów czarownictwa.
Uznanie zdolności do szkodzenia na zdrowiu, a nawet doprowadzenia do
śmierci przez świadomie stosowane środki lub wrodzone, zwykle nieświadome
właściwości osoby, powoduje stałe napięcie społeczne, rodzaj „paniki moral¬
nej", która przeradza się w realne niebezpieczeństwo w momencie wystąpienia
choroby lub śmierci. Człowiek, połączony z innymi relacjami pokrewieństwa,
nie tylko dba o pomnażanie liczby potomków i zapewnienie im utrzymania, ale
również rozwija więzi uczuciowe. Często trzeba wybierać między obowiązkiem
a uczuciem i utrzymać między nimi równowagę, która wydaje się bardzo krucha
w rodzinie poligynicznej. Otwarcie się społeczności lineażowych i nasilanie się

�102

Jacek Jan Pawlik

kontaktów z obcymi zwiększa ryzyko możliwych ataków. Każdy może czuć się
zagrożonym jako potencjalna ofiara czarownictwa. W chwili znalezienia przy¬
czyny śmierci ta potencjalność staje się rzeczywistością.
Relacjonując rytuał szukania przyczyn śmierci u ludu Kabye, Józef Szczotka
pisze:
Cała rozmowa między pytającym a jasnowidzem przeradza się bardzo często
w kłótnię, dzieląc rodzinę na dwa obozy złorzeczące sobie nawzajem. Wiadomo,
że w przypadku tego obrzędu nie wszyscy uczestnicy dają wiarę jasnowidzowi.
Jedni mu wierzą, inni nie. Ci, którzy wierzą, komentują wyrok jasnowidza na swój
sposób, i często rozszerzają winę wskazanego winowajcy na wiele nieszczęść
w rodzinie czy nawet we wiosce. Niestety, często jest to kozioł ofiarny, na którego
zrzuca się wszystkie winy, czasami swoje też (Szczotka 1999: 63).

Strach przed ujawnionym czarownikiem jest bardzo silny, a ponieważ nie
można go zabić ze względu na prawo, unika się go, wypędza z wioski albo też
podaje mu się po kryjomu truciznę, aby utracił zmysły (Szczotka 1999: 64). Je¬
śli nawet nie wskazuje się na czarownika podczas szukania przyczyny śmierci,
problem pozostaje. W przekonaniu wielu, pozostaje on ukryty, niezidentyfiko¬
wany i zamanifestuje się przy następnej okazji, doprowadzając do śmierci dalsze
ofiary.
Kościół katolicki próbuje na swój sposób walczyć z tą praktyką. Zaleca się
chrześcijanom, aby ustnie lub na piśmie wyrazili swoją wolę, by pominięto pod¬
czas odprawiania obrzędów pogrzebowych ten właśnie rytuał. Liczy się na to, że
rodzina będzie respektować wolę zmarłego. Jest to zaledwie pierwszy krok ku
zmianie praktyk na chrześcijańskie, ponieważ zasadniczo nie tylko poszukiwanie
śmierci, lecz wszystkie sekwencje tradycyjnych rytuałów pogrzebowych mają
charakter animistyczny. Problem polega na tym, że nie można formalnie zakazać
obrzędów tradycyjnych, jeśli wielka rodzina zmarłego składa się w większości
z niechrześcijan i chce uhonorować zmarłego w sędziwym wieku jako przodka.
Warto zasygnalizować próby, jakie podejmują kapłani katoliccy w północ¬
nym Togo w celu tworzenia nowych rytuałów o charakterze chrześcijańskim,
mających zastąpić seanse szukania przyczyn śmierci. Wychodząc z założenia,
że zgodnie z tradycją każda śmierć ma swoją przyczynę, że niezbędne jest jej
znalezienie i podjęcie starań zmierzających do wyrównania krzywdy, aby zmarły
mógł połączyć się z przodkami, doszli do wniosku, że chrześcijanie nie mogą
uciec od odpowiedzi na pytania związane z przyczyną śmierci i całkowicie zre¬
zygnować z konsultacji wróżbity. W związku z tym proponuje się zastępcze roz¬
wiązania w postaci celebracji chrześcijańskiej. Jedna z nich, opracowana przez
katolickiego kapłana z ludu Nawda, przewiduje zgromadzenie wokół krzyża
szerokiej rodziny zmarłego, chrześcijan i niechrześcijan, pod przewodnictwem
katechisty. Po wstępnej modlitwie stawia się kolejno pytania egzystencjalne, na

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

103

które odpowiada się cytatami z Biblii, po czym następuje śpiew religijny (Batta'a
1989: 18-19). W ten sposób struktura pytań i odpowiedzi, występująca podczas
poszukiwania przyczyny śmierci, zostaje zachowana, choć rezygnuje się z zasad¬
niczego elementu rytuału tradycyjnego, a mianowicie korzystania z właściwości
wróżbity — jasnowidzenia i mediumistycznego pośredniczenia ze światem du¬
chów. Praktyki wywoływania duchów nie daje się bowiem pogodzić z zasadami
wiary chrześcijańskiej .
Inną kwestią doktrynalną, sprzeciwiającą się tradycji chrześcijańskiej i mu¬
zułmańskiej, jest sprawa reinkarnacji. Głoszona przez te religie wiara w zmar¬
twychwstanie ciał znalazła przychylne przyjęcie u wyznawców afrykańskich re¬
ligii tradycyjnych, ponieważ, zdaniem Georgesa Oulegoh Keyewy, mieściła się
w ramach istniejących już wierzeń w mistyczne i afektywne życie przodków.
Niemniej, jak podkreśla ten autor, te dwie koncepcje są sprzeczne, ponieważ
chrześcijańska koncepcja życia po śmierci kieruje człowieka do piekła lub nie¬
ba, podczas gdy dla wyznawców afrykańskich religii tradycyjnych człowiek po
śmierci jest w stałym trwaniu, które prowadzi do powtórnego wcielenia jednego
z istotnych komponentów zmarłej osoby (Keyewa 1997: 271).
Dla Afrykanów potępienie, a nawet odrzucenie zmarłych, dlatego że nie byli
ochrzczeni, jest nie do przyjęcia. Wyobrażenia o świecie przodków, którzy spo¬
czywają w spokoju, prowadząc pogodne życie w symbiozie z potomkami na zie¬
mi i wspomagając żyjących, nie tylko pozostają żywe, ale wydają się nieodzow¬
ne dla przetrwania grupy. Koncepcja chrześcijańska powoduje zachwianie tej
harmonii przez wprowadzenie rozróżnienia między potępieniem a wybraniem.
Zazębianie się życia na ziemi i życia po śmierci, zgodnie z tradycyjną myślą
afrykańską, prowadzi do obecności kultu przodków zarówno podczas zawiera¬
nia związków małżeńskich, jak i obrzędów pogrzebowych. Oczekując nagro¬
dy wiecznej, Afrykanin jest zarazem przywiązany do życia na ziemi, w trudzie
zdobywając środki niezbędne do życia. Nie mając często w rodzinie przodków
chrześcijańskich, odwołuje się do przodków niechrześcijańskich, by nie pozostać
bez wsparcia i opieki. Jeśli zaś, zgodnie z wiarą, nie może się do nich modlić,
przynajmniej wzywa ich po to, aby się za nich modlić.
Mówiąc o przeobrażeniach sposobu myślenia, trzeba koniecznie wspomnieć
0 wpływie humanizmu, który istotnie zmienia stosunek do ciała ludzkiego i ludz¬
kiego losu. W kontekście tych rozważań jest to szczególnie istotne w wypadku
nieszczęśliwych wydarzeń oraz tak zwanej złej śmierci. Nie każda śmierć odbie¬
gająca od modelu musi być całkowicie „zła". Na przykład śmierć poza domem
daje się sprowadzić do normy przez pochowanie ciała lub przynajmniej włosów
1 paznokci zmarłego w domu rodzinnym. Ponadto śmierć „w kwiecie wieku"
łączy się bardziej z uczuciem straty i żalu niż ze szczególnym złem, dlatego też
7

8

Zakaz wywoływania duchów został sformułowany już w Starym Testamencie (Pwt 18,11).
Autor nawiązuje tu do wierzeń w częściową reinkarnację. Przodek powraca w potomku, a jedno¬
cześnie pozostaje przedmiotem czci.
7

8

�104

Jacek Jan Pawlik

rodzina stara się takie osoby godnie pochować. Śmierć dziecka pozostaje bez
obrzędów, natomiast śmierć nastolatka wymaga „przesłuchania zmarłego" przed
pogrzebem i rytualnego poszukiwania przyczyny.
Jak wspomniano, w pełni złą śmiercią jest zgon w następstwie uderzenia pio¬
runa, utonięcie, samobójstwo, zabójstwo, a także śmierć kobiety w ciąży oraz na
skutek choroby pozostawiającej zewnętrzne zmiany na ciele, takiej jak trąd czy
słoniowatość (Pawlik 1990: 142-148; Zwernemann 1998: 201-204; Zimoń 2002:
544-545). Tradycyjnie więc odmawiano wówczas sprawowania obrzędów po¬
grzebowych; chowano zwykle na miejscu wypadku, nie wznosząc grobu. U ludu
Basari, na przykład, w razie porażenia piorunem pozostawiano jedną z kończyn
zmarłego wystającą z grobu, aby, jak mówiono, piorun mógł łatwo odnaleźć swo­
j ą ofiarę (Pawlik 1990: 143-144), a w przypadku kobiety w ciąży, przed zamknię¬
ciem grobu wyjmowano z jej łona płód i kładziono obok ciała (Pawlik 1990:
148). Z reguły praktyki rytualne towarzyszące takim zgonom ograniczały się do
minimum i kładły nacisk jedynie na czynności konieczne do ochrony żyjących
przed „złym" zmarłym.
Inny przykład, który w tym kontekście należy wspomnieć, to sprawa narodzin
bliźniąt. U ludu Basari, podobnie jak u Konkomba i Moba, narodzenie bliźnia¬
ków, niezależnie od płci, nie jest przyjmowane pozytywnie. W wierzeniach wiąże
się ono z przekroczeniem tabu. Basari wierzą, że duchy bliźniaków nie pochodzą
od ludzi, dlatego jeszcze w latach 50. X X wieku skazywali je na śmierć, porzuca¬
jąc w wydrążonych kopcach termitów. Współcześnie przyjmuje się, że przez re¬
gularnie odprawiane obrzędy można opanować siłę bliźniaków i wykorzystać j ą
dla dobra rodziny, dlatego pozostawia się je przy życiu. Niemniej, wciąż zdarza
się, że jednego z bliźniaków przeznacza się na śmierć, odmawiając mu koniecz¬
nej troski i dostatecznego pokarmu. Fakt ten dotyczy zarówno ludu Basari, jak
i Konkomba czy Moba (Pawlik 2006: 118-122; Froelich 1954: 158-159; Zwerne­
mann 1998: 129-130).
W północnym Togo można zauważyć tendencję, która łagodzi różnice w od¬
prawianiu obrzędów dla zmarłych „dobrą" i „złą" śmiercią. Z jednej strony, jest
to niewątpliwie zasługa zmian w podejściu do ciała ludzkiego, które nakazuje
większe jego poszanowanie. Z drugiej strony, zmienia się koncepcja osoby ludz¬
kiej, a w związku z tym tworzą się bardziej intymne i osobowe relacje między¬
ludzkie, między rodzicami i dziećmi czy między małżonkami. W rzeczywistości
nikomu nie odmawia się pogrzebu, którego wystawność zależeć będzie nie od
kwalifikacji śmierci, ale od liczebności i zamożności rodziny. To upowszechnie¬
nie obrzędów wiąże się z utratą wiary w życie przodków i ich możliwości ochro¬
ny żyjących. Oddając cześć każdemu zmarłemu, nie zmierza się koniecznie do
zapewnienia mu statusu przodka, a więc nie zwraca się zbyt wielkiej uwagi na
życie pozagrobowe.
Duży wpływ na zmiany ma konkretne środowisko rodzinne, wychowanie,
szkoła oraz religie monoteistyczne. Mimo że wpływ chrześcijaństwa na północy

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

105

Togo, ze względu na stosunkowo niewielką liczbę wiernych, jest ograniczony, to
jednak atrakcyjność zapożyczeń z silnie schrystianizowanej stolicy sprawia, że
w północnej części kraju wzorce chrześcijańskie cieszą się popularnością nieza¬
leżnie od wyznania wykorzystujących je osób. Niemniej wydaje się, że równie
ważnym czynnikiem zmiany, jeśli nie najważniejszym, jest szkoła promująca
wartości humanizmu i praw człowieka, które mają istotny wpływ na silnie zhie¬
rarchizowane społeczeństwo, przyznając zmarłemu status przodka niezależnie od
pozycji społecznej zajmowanej przez niego za życia.

Praktyki rytualne związane ze śmiercią podlegają zmianom pod wpływem
różnorodnych czynników. Po pierwsze, zmieniają się warunki zewnętrzne, wpro¬
wadza się nowe techniki, używa nowych materiałów, łatwiejsze jest przemiesz¬
czanie się, poprawiają się możliwości komunikacji i wymiany. Niewątpliwie
istotny wpływ na przebieg obrzędów ma czynnik ekonomiczny, bowiem w du¬
żym stopniu zamożność rodziny decyduje o podjętych rozwiązaniach praktycz¬
nych, a szczególnie o oprawie święta.
Po drugie, zmiany następują na poziomie sposobu myślenia. Silnie kiedyś
zhierarchizowane społeczeństwo staje się coraz bardziej wyczulone na prawa
poszczególnych jednostek i samorealizację. Szacunek i cześć, które kiedyś rezer¬
wowano tylko dla najstarszych, zostają rozszerzone na szerokie grono zmarłych.
Zaznacza się w tym zarówno wpływ chrześcijaństwa, jak i szkoły promującej
ideały humanizmu.
W końcu niebywałą rolę w zmianach odgrywają nowe relacje społeczne.
Obok ściśle ustalonych ról poszczególnych grup pokrewieństwa podczas obrzę¬
dów tradycyjnych, dochodzą do głosu relacje zawodowe i polityczne oraz nowi
specjaliści rytualni. Obrzędy pogrzebowe służą już nie tylko oddaniu ostatniej
przysługi zmarłemu i ożywieniu więzi rodzinnych, ale również stwarzają nowe
relacje współzależności przez dobór i uhonorowanie zaproszonych gości, a także
przez wystawność uroczystości.
Jakich dalszych zmian należy się spodziewać? Louis-Vincent Thomas stwier¬
dza, że w symbolizmie śmierci afrykańskiej nie daje się zastosować perspektywy
zachodniej, która kładzie nacisk na intencję, myśl, ideę i obraz. Myśl afrykańska
preferuje cielesność symbolizmu: pozycje ciała, ubiór, pokazywane przedmio¬
ty, wykonane prace, które unaoczniają relacje społeczne (Thomas 2000: 165).
A więc, mimo apeli rządu i Kościołów o bardziej skromną oprawę obrzędów
pogrzebowych, można przewidzieć utrzymanie się dotychczasowych tendencji,
ponieważ relacje międzyludzkie wyrażają się nie tylko przez wewnętrzne przy¬
wiązanie, ale urzeczywistniają się w działaniu, różnego rodzaju czynnościach,
usługach i darach.

�Jacek Jan Pawlik

106

Pozostaje jeszcze kwestia skuteczności rytualnej. Katolickie obrzędy pogrze¬
bowe nie mają wartości sakramentu, tradycyjne zaś, jeśli są pozbawione ofiar i po¬
szukiwania przyczyny śmierci, nie gwarantują zmarłemu życia przodka. Współ¬
czesne obrzędy pogrzebowe, mimo odniesienia do religii, są przede wszystkim
wydarzeniem społecznym. Ich skuteczność tkwi w kanalizowaniu emocji, obna­
żaniu konfliktów i umacnianiu więzi grup krewniaczych. Obok śmierci nie można
przechodzić obojętnie. Obrzędy pogrzebowe tak długo nie stracą na aktualności,
jak długo żyjący będą musieli mierzyć się ze śmiercią kogoś z najbliższych.
Słowa kluczowe: obrzędy pogrzebowe, północne Togo, zmiana kulturowa, wpływ
chrześcijaństwa, postęp techniczny

BIBLIOGRAFIA
Assi E.P.
1982

Batta'a M .
1989

Sacrifice chrétien et sacrifice traditionnel des Kabiyé. Étude comparative
de théologie liturgique pour une catéchèse eucharistique auprès des Kabiyé du Togo, Rome: Anselmianum.
Cérémonie du sunga chrétien, „Bulletin des compte-rendus des réunions
CCL" Kara (Togo) 20, s. 18-21.

Cornevin R.
1988
Le Togo: des origines à nos jours, Paris: Académie des Sciences d'Outre¬
mer.
Dugast S.
1991
„Ouvrir la bouche de l'ancêtre". Le processus d'ancestralisation à travers quelques sequences des rites funéraires chez les Bassar du Nord-Togo,
„Systemes de pensée en Afrique noire" 11, s. 131-180.
Froelich J.-C.
1954
La tribu konkomba du Nord Togo, Dakar: Institut Fondamental de l'Afrique
Noire.
Gennep A. van
2006
Obrzędy przejścia, przeł. B. Biały, Warszawa: PIW.
Goody J.R.
1962
Death, Property and Ancestors. A Study of the Mortuary Customs of the
Lodagaa of West Africa, London: Tavistock Publications.
Guigbile D.B.
2001
Vie, mort et ancestralité chez les Moba du Nord Togo, Paris: L'Harmattan.
Kéyéwa G.O.
1997
Vie, énergie spirituelle et moralité en pays Kabiyè (Togo), Paris:
L'Harmattan.
Kourouma K.
1953
Un enterrement somba à Natitingou, „Notes africaines" 59, s. 81-82.

�Ciągłość i zmiana w afrykańskiej obrzędowości żałobnej

Pawlik J.J.
1985

107

L'appropriation de l'espace chez les Konkomba de la Vallée de l'Oti
(Togo-Ghana), Paris: Université René Descartes (maszynopis pracy dyplo­
mowej).
1990
Expérience sociale de la mort. Étude des rites funéraires des Bassar du
Nord-Togo, Fribourg: Éditions Universitaires.
2002
Śmierć w myśli afrykańskiej, „Przegląd Humanistyczny" 46: 1, s. 93-108.
2003
Zatrzymać i oddalić. Podwójna logika obrzędowości żałobnej, w: M . Machinek (red.), Śmierć i wiara w życie pośmiertne w świetle nauk przyrod­
niczych i humanistycznych, Olsztyn: Hosianum, s. 158-172.
2006
Zaradzić nieszczęściu. Rytuały kryzysowe u ludu Basari z Togo, Biblioteka
Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego nr 31, Olsztyn:
Studio SQL.
Penoukou B.E.
2003/04
Les sources de l'espérance chrétienne face à la mort. Quels rites funéraires
dans une Eglise-famille de Dieu au Sud du Togo? Perspectives missiologiques, Ottawa: Université Saint Paul (maszynopis pracy magisterskiej).
Pillet-Schwartz A . - M .
1987
Migrations et mutations de l'espace colonisé, w: B. Lucien-Brun,
A . - M . Pillet-Schwartz, Les migrations rurales des Kabyè et des Losso
(Togo), Paris: ORSTOM, s. 225-386.
Szczotka J.
Przeżywanie śmierci w plemieniu Kabyé w północnym Togo, Opole: Uni­
1999
wersytet Opolski (maszynopis pracy magisterskiej).
Thomas L.-V.
1982
La mort africaine. Idéologie funéraire en Afrique noire, Paris: Payot.
1991
Trup, przeł. K. Kocjan, Łódź: Wydawnictwo Łódzkie.
2000
Les chairs de la mort. Corps, mort, Afrique, Paris: Synthélabo.
Witte M . de
2003
Money and Death: Funeral Business in Asante, Ghana, „Africa" 4: 73,
s. 531-559.
Zimoń H.
2002
Afrykańska koncepcja złej śmierci na przykładzie ludu Konkomba z północnej
Ghany, w: J. Kolbuszewski (red.), Problemy współczesnej tanatologii, t. 6,
Wrocław: Wrocławskie Towarzystwo Naukowe, s. 543-549.
2005
Burial Rituals of Elderly People among the Konkomba of Northern Ghana,
„Hemispheres" 20, s. 59-75.
2006
Z badań nad pogrzebami wtórnymi u ludu Konkomba z północnej Gha­
ny, w: J. Kolbuszewski (red.), Problemy współczesnej tanatologii, t. 10,
Wrocław: Wrocławskie Towarzystwo Naukowe, s. 177-184.
Zwernemann J.
1998
Studien zur Kultur der Moba (Nord-Togo), Köln: Rüdiger Köppe Verlag.

�108

Jacek Jan Pawlik

Jacek Jan Pawlik

C O N T I N U I T Y A N D CHANGE I N A F R I C A N M O U R N I N G RITUALS
I N NORTHERN TOGO
(Summary)
Rituals connected with death belong to the most complex African ritual practices.
They include rituals practised in the period from agony to the end of mourning. Their aim
is to properly bury the body of the deceased, help the deceased person's spirit enter the
land of the ancestors and accompany the relatives during mourning. The practices change
with technical progress, education and impact of monotheistic religions. The article pre¬
sents the changing form of rituals connected with death in northern Togo. The author
first describes the traditional model, which comprises two periods abounding in rituals:
— that directly after death — the burial ritual, and that, which takes place two years after
death — the mourning completion ritual. Subsequently, he analyses the changes that have
started when people began to migrate, had better access to new body preservation tech¬
niques and when funeral services were commercialised. In the end, the author describes
the impact of education and religion on the changing way of thinking, which induced the
change of practices aimed at discovering the cause of death, softened the attitude to „bad"
death and expanded funeral rituals so that now they apply to all the dead.
Key words: funeral rituals, northern Togo, cultural change, impact of Christianity, tech¬
nical progress

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
