<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=31&amp;sort_field=Dublin+Core%2CCreator" accessDate="2026-09-30T07:41:48+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>31</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="7300" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7280">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9fa4e07ac8022a71ec587b5e35278ff2.pdf</src>
        <authentication>61628b31f247436c8c23fe6f371cbf16</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5555</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87066">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87067">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87068">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5165</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87069">
                <text>The end is never just and end /Barbarzyńca 2005 (10)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87071">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.13-18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87072">
                <text>Leppäkari, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87074">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87076">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87078">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87083">
                <text>Maria Leppäkari

T H E E N D IS N E V E R J U S T AIM E N D
ATRAKCYJNOŚĆ MITU A P O K A L I P T Y C Z N E G O W E
WSPÓŁCZESNYM F U N D A M E N T A L I Z M I E R E L I G I J N Y M

Funkcje, jakie pełnią w naszym życiu różnego rodzaju
wyobrażenia [representations], m o ż n a by p o r ó w n a ć d o
funkcji poręcznych narzędzi, za p o m o c ą których konstru­
ujemy interpretacje zdarzeń s p o ł e c z n y c h , p o l i t y c z n y c h ,
historii. Jednak podstawowym kontekstem, w którym po­
winny być rozpatrywane, nie jest jednostkowa świadomość,
ale określona kultura i tradycja, wewnątrz których komuni­
kowane, wyrażane i przekazywane na wiele różnych spo­
sobów, wiodą swój społeczny żywot. Modyfikując w nie­
wielkim stopniu swój kształt, zachowują pewną inwariantną treść, dzięki czemu m o ż e m y śledzić i rekonstruować
ich historię.

posłuży mi dla zilustrowania sposobu, w jaki sympatycy In­
ternational Christian Embassy in Jerusalem (dalej ICEJ) oraz
Tempie Mount Faithful (dalej TMF), dwóch grup łączących
w swej działalności cele religijne i polityczne, czerpią natchnie­
nie z wizerunku Jerozolimy, świętego miejsca urosłego do
rangi symbolu religijnego. Łącząc na płaszczyźnie teoretycz­
nej podejście antropologii kognitywnej, społecznego konstrukcjonizmu oraz psychologii religii, mam nadzieję nieco
wzbogacić istniejące już opisy i charakterystyki tego, co zo­
stało już tutaj określone jako wyobrażenia apokaliptyczne,
a równocześnie dostarczyć bardziej precyzyjny opis użycia
owych wyobrażeń.

Współczesna Jerozolima
W swojej pracy The End Is a Beginning zaproponowałam
pewien teoretyczny model apokaliptycznych wyobrażeń, się­
gający do wniosków wysnutych z epidemiologii wyobrażeń
Dana Sperbera , łączący teoretyczne aspekty koncepcji spo­
łecznego tworzenia rzeczywistości oraz teorii symbolicznych
interakcji Bergera i Luckmanna . Dodatkowo na płaszczyź­
nie psychologicznej kładę w nim nacisk na współdziałanie
doświadczenia i interpretacji, zgodnie z t y m , jak tą kwestię
przedstawia teoria zintegrowanej roli [integrated role] Nilsa
G. Holma. Zaproponowane powyżej podejście teoretyczne
1

2

3

APOKALIPTYCZNE
JEROZOLIMY

PRZEDSTAWIENIA

Studia nad wyobrażeniami apokaliptycznymi winny być
zasadniczo postrzegane jako przyczynek do badań nad for­
mami mesjanizmu i millenaryzmu. Przyjmując najszerszą
i najbardziej upraszczającą formułę, możemy określić mesjanizm jako pewną, obdarzoną okresowo wzrastającą atrak­
cyjnością, ideę, inspirującą religijno-millenarystyczne wizje
ziemskiego Królestwa Bożego, ziemskiego Jeruzalem. Owe

PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Maria Leppäkari

Zachodnia Jerozolima
4

wizje mają zazwyczaj silnie apokaliptyczny charakter - przez
co należy rozumieć nie tyle epatowanie budzącymi grozę
obrazami, co dochodzącą w nich do głosu głęboką fascyna­
cję ideą apokalipsy jako uniwersalnej i radykalnej, sięgają­
cej samych podstaw bytu, zmiany, która ma umożliwić zisz­
czenie się millenarystycznego marzenia o raju na ziemi . Apo­
kalipsa, która w myśleniu potocznym zdążyła stać się syno­
nimem zniszczenia i zagłady, dla jednostek skupionych wo­
kół takich grup jak ICEJ czy TMF jest koniecznym i jedynym
środkiem realizacji owego marzenia.
5

6

Obierając za przedmiot mojej pracy wyobrażenia apo­
kaliptyczne, starałam się szczególnie skoncentrować na
uwypukleniu roli, jaką wewnątrz modelu millenarystyczne­
go odgrywa Jerozolima. Eschatologiczna symbolika Jero­
zolimy o d zawsze Inspirowała wyobrażenia apokaliptycz­
ne . Współcześnie zdarza się, do czego jeszcze wrócimy
w dalszej części, że jej wizerunek symboliczny, duchowy,
zaczyna nakładać się na wizerunek administracyjnie wyzna­
czonego obszaru, zamieszkałego w części przez Żydów,
w części przez Palestyńczyków, w o k ó ł którego toczy się
krwawy konflikt. Można powiedzieć, że mamy tutaj do czy­
nienia z obustronną zależnością - z jednej strony wizeru­
nek dzisiejszej Jerozolimy, będącej miejscem konfrontacji
politycznej i religijnej, modyfikuje treść wyobrażeń apoka­
liptycznych, z drugiej strony owe wyobrażenia wpływają na
sposób rozumienia zarówno historycznej i religijnej roli mia­
sta, jak i natury samego konfliktu. Aby lepiej zrozumieć ową
zależność, posłużymy się tutaj przykładem d w u wspomnia­
nych na wstępie organizacji quasi-religijnych - ICEJ oraz
TMF. Przedstawiając pokrótce ich działalność oraz głoszo­
ne poglądy, ograniczam się ze zrozumiałych względów do
tych elementów, które korespondują z interesującym nas
tutaj tematem.
7

Członkowie International Christian Embassy In Jerusalem
określają siebie mianem „chrześcijańskich syjonistów" . Sku­
pieni na lekturze pism Starego i Nowego Testamentu, wie­
rzą, że ze świętych ksiąg płynie skierowane do nich wezwa­
nie, aby zebrać „wybranych przez Boga (Żydów) z Diaspory
dla odbudowy Królestwa Izraela, w obrębie biblijnych gra­
nic, oraz świątyni Salomona". Wiążąc swe mesjańskie na­
dzieje z istnieniem żydowskiego państwa Izrael, sympatycy
ICEJ aktywnie angażują się w działania mające na powrót
zjednoczyć, w granicach współczesnego Izraela, rozproszony
naród żydowski. Wierząc, że żyjemy u końca czasów, w ten
8

14

między innymi sposób starają się przyspieszyć ponowne
przyjście Chrystusa.
Aby właściwie zrozumieć fenomen ICEJ należy pokrótce
przedstawić cały łańcuch wydarzeń, których skutkiem było
powołanie d o życia International Christian Embassy in Jerusa­
lem. Władze izraelskie, dążąc do uregulowania sytuacji praw­
nej Jerozolimy, w 1980 roku uchwaliły akt, w którym nadano
Jerozolimie status wyłącznej i niezmiennej stolicy państwa Izra­
el. Fakt ten spotkał się z potępieniem międzynarodowym, cze­
go praktycznym wyrazem było przeniesienie ambasad z Je­
rozolimy do Tel-Avivu. W tym miejscu zaczyna się historia ICEJ
- protestując przeciw zachowaniu społeczności międzynaro­
dowej, grupa chrześcijan utworzyła coś w rodzaju chrześci­
jańskiego przedstawicielstwa („ambasady") w Jerozolimie,
mającego w założeniu reprezentować sympatyzujących z teo­
logicznymi ideami ICEJ chrześcijan z całego świata. Trudno
jest w tym momencie precyzyjnie ustalić, ilu wiernych groma­
dzi ów rodzaj charyzmatycznego chrześcijaństwa, wyznawa­
ny przez członków i sympatyków ICEJ. Ich liczba nie jest jed­
nak zapewne zbyt duża i chociaż pośród sympatyków spo­
tkać można członków różnych zgromadzeń z całego świata,
to jeśli chodzi o skalę, mamy bez wątpienia do czynienia ze
zjawiskiem marginesowym . Jednak to nie zasięg oddziały­
wania jest dla nas tutaj istotny, ale specyficzne nasączenie
głoszonej doktryny treściami apokaliptycznymi.
9

Wiemy już, że specyficzny sposób, w jaki rozumieją hi­
storię zbawienia, motywuje członków ICEJ do stałego zain­
teresowania losami państwa żydowskiego. Wydaje się, że
zarówno izraelska polityka wewnętrzna, jak i zagraniczna,
są postrzegane przez grupę jako rodzaj ekranu, dzięki któ­
remu można każdorazowo określić, na jakim etapie znajdu­
je się obecnie realizacja procesu zbawczego . Pomimo że
jej członkom często zdarza się nadużywać retoryki niestroniącej od budzących niepokój słów, takich jak „wojna", „wo­
jownicy", „ b r o ń " czy „bitwa", nie należy tego pochopnie in­
terpretować jako rzeczywistej groźby. Przynajmniej tak dłu­
go, jak aktywność ICEJ nie przyjmuje postaci konkretnych
działań, możemy traktować ją jako jedną z form wyrażania
poglądów na temat przyszłości.
10

Drugim przykładem, który chciałabym tutaj przedstawić,
jest przypadek grupy The Tempie Mount Faithful założonej
w 1967 przez Gershona Salomona oraz kilku jego przyja­
ciół. Powstanie grupy miało stać się wyrazem protestu wo­
bec podjętej przez polityków izraelskich decyzji pozostawię-

Numer 10/2005

�T H E E N D IS N E V E R J U S T A N E N D . .
nia, po wojnie sześciodniowej, Wzgórza Świątynnego pod
kontrolą Islamskiej Rady Religijnej (Waqf). Salomon wraz ze
swymi przyjaciółmi potępili zdecydowanie zachowanie władz
izraelskich, dołączając do licznego grona powstałych w la­
tach siedemdziesiątych radykalnych grup prawicowych, do­
magających się zwrotu Wzgórza Świątynnego Ż y d o m . Izra­
elski uczony Ehud Sprinzak dołącza TMF do kategorii „kul­
turowych radykałów", sytuujących się pośród izraelskiej ra­
dykalnej prawicy . Z rzadka działając jako jednorodna gru­
pa, „kulturowi radykałowie" podzielają przekonanie, iż jedy­
nie duchowa rewolucja może ocalić naród izraelski, jedno­
cześnie przyznając sobie rolę inspiratorów owej rewolucji.
Wynikiem takiego sposobu myślenia są m.in. próby ponow­
nego zaognienia konfliktu wokół Wzgórza Świątynnego. Po­
mimo że „kulturowi radykałowie" nie cieszą się zbytnią po­
pularnością w społeczeństwie izraelskim oraz brak im poli­
tycznego zaplecza, mają istotny wpływ na coś, co Sprinzak
nazywa „kolektywną świadomością radykalnej prawicy". Do­
dajmy, że ich wpływ sięga poza kręgi izraelskiej radykalnej
prawicy, inspirując poczynania pewnych chrześcijańskich
grup religijnych.
11

Jak już zostało powiedziane, szczególny sprzeciw TMF
budzą próby religijnego i politycznego zawłaszczenia Wzgó­
rza Świątynnego przez wyznawców religii Mahometa. Znaj­
dujące się na wzgórzu meczety Kubbut as-Sachra (Kopuła
Skały, zwany też meczetem Umara) oraz Al-Aksa, kalając swą
obecnością święte miejsce judaizmu, są postrzegane przez
członków grupy jako w i d o m y znak islamskiej dominacji.
Sprzeciw podsyca, silnie motywowana tradycją religijną, idea
uczynienia wzgórza na powrót moralnym i duchowym cen­
trum Izraela, a w dalszej perspektywie całego świata. Kro­
kiem w tym kierunku m a się stać wzniesienie - na funda­
mentach poprzedniczek - Trzeciej Świątyni. Ignorując trud­
ności, jakie nastręcza skomplikowana sytuacja polityczna,
członkowie TMF konsekwentnie starają się realizować swo­
je pomysły. Krążąc w o k ó ł Wzgórza Świątynnego, podejmu­
ją od czasu do czasu próby wkopania kamienia węgielnego
pod budowę świątyni. Jak dotychczas bez rezultatu.
Angażując się w konflikt o wzgórze, członkowie Tempie
Mount Faithful nie zaniedbują tego, aby nadać odpowiednią
legitymację swoim działaniom. Widząc w sobie legalnych
spadkobierców narodu wybranego, czują się powołani do
wypełnienia misji przekazanej synom Izraela na górze Sy­
naj. Zdaniem założyciela grupy, Gershona Salomona, idee
głoszone przez TMF staną się w przyszłości światłem prze­
wodnim dla wszystkich narodów ziemi, prowadzącym je do
prawdziwej wiary.
Podkreślając wielokrotnie swój aktywizm, zaangażowa­
nie i gotowość działania, TMF na tle innych „kulturowych
radykałów" (takich jak Yehuda Etzion i izraelska radykalna
prawica), okazuje się być grupą zasadniczo pasywną, nie­
skłonną do podejmowania zbyt pochopnych działań, zwłasz­
cza takich, które wymagałyby złamania przepisów prawa.
Zasadą postępowania członków TMF jest bowiem konse­
kwentne przestrzeganie obowiązujących przepisów i zarzą­
dzeń policji, co nota bene odróżnia ich o d większości prawi­
cowych radykałów. J e d n y m z powodów, dla których TMF
unika łamania prawa i przemocy, wydaje się być nadzieja,
że wizerunek legalnie działających radykałów pozwoli wy­
wierać skuteczniejszy wpływ na stroniącą od ekstremizmu
opinię publiczną.

wiona nam Prawda. Trudno rzecz jasna polemizować z ta­
kim poglądem, wydaje mi się jednak, że można powiedzieć
nieco więcej na temat przyczyn, dla których millenarystycz­
ne idee wciąż zachowują, przynajmniej dla niektórych, swój
urok.
Dokonując syntezy wizerunku Jerozolimy biblijnej, współ­
czesnej oraz przepowiedzianej Jerozolimy jutra, członkowie
takich grup jak Tempie Mount Faithful czy International Chri­
stian Embassy in Jerusalem, posługują się czymś w rodzaju
jej „trójwymiarowego" obrazu, symbolizującego pewien uni­
wersalny, metahistoryczny model. Myślenie podporządko­
wane narzucanej przez ów model logice szczęśliwie prze­
staje dostrzegać przypadkowość zdarzeń, koncentrując się
na pełnej uniesienia kontemplacji sensu historii. Wydaje się,
że sympatyków TMF czy ICEJ pociągać może zwłaszcza,
narzucona przez dychotomiczny porządek opowieści o koń­
cu świata, perspektywa, dzięki której ludzie mogą być po­
strzegani wyłącznie jako sprawiedliwi lub potępieni, słudzy
Boga lub jego nieprzyjaciele. Zapewne wpływa na nich rów­
nież dynamika samej opowieści, jej dramatyczny, lecz jed­
nocześnie zawierający w sobie obietnicę szczęśliwego za­
kończenia, przebieg. Obraz apokaliptycznego końca, spoza
którego wyłania się Nowe Jeruzalem, w którym wybrani prze­
bywać będą w bliskości Boga, podsyca religijną nadzieję,
która - zdaniem członków obydwu grup - zbawi wspierają­
cych Izrael.
Jerozolima, chociaż jest miastem świętym, nękana jest
przez różne problemy . Dla członków TMF i ICEJ nie ulega
wątpliwości, że ich źródło tkwi w pełnej nieudolności i nie­
konsekwencji polityce prowadzonej przez władze izraelskie
oraz w obecności w mieście wyznawców islamu. Ale nega­
tywna ocena sytuacji, w jakiej znalazła się współczesna Je­
rozolima, posiada swój jaśniejszy rewers. Wszak wszystkie
zjawiska negatywne koniec końców przyczyniają się do re­
alizacji ostatecznego celu, którym jest urzeczywistnienie wi­
zji Syjonu. Ten sposób rozumowania, nasycony obrazami
zaczerpniętymi zarówno z Tory, jak i innych pism Starego
i Nowego Testamentu, jednoznacznie wskazuje na inspira­
cję tradycją biblijną; w miejscach, w których pojawia się model
doskonałego przyszłego społeczeństwa pojawiają się rów­
nież elementy klasycznych utopii.
13

Apokaliptyczne wyobrażenia Jerozolimy należą do dzie­
dziny zjawisk społecznych. Możemy analizować ich treść,
śledzić transformacje, możemy również starać się określić
kanały, którymi owe wyobrażenia są przekazywane. Stano­
wiąc element tradycji, rozwijają się wraz z nią, wpływając
i modelując sposób myślenia kolejnych pokoleń . Łatwo za­
padając w pamięć, stają się trwałymi elementem potocznej
14

12

Nadszedł czas, aby spróbować odpowiedzieć sobie na
kilka pytań. Co skłania jednostki do tego, aby podporządko­
wać myślenie i działanie wizji Nowego Jeruzalem? Co szcze­
gólnie pociąga je w owej wizji? Co przesądza o jej, ignorują­
cej upływ czasu, atrakcyjności? Dla fundamentalisty religij­
nego, gdyby przyszło nam do głowy prosić go o odpowiedź,
o wszystkim przesądza fakt, że źródłem owej wizji jest obja­

Model Świątyni Jerozolimskiej

PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Maria Leppäkari
wiedzy. Dlatego ich kolejne konkretyzacje stanowią zawsze
kombinacje elementów czerpanych z tradycji, mniej lub bar­
dziej oryginalne nawiązania.
Jednak rozpatrywanie wyobrażeń Jerozolimy wyłącznie
p o d kątem s p o ł e c z n e g o charakteru oraz m e c h a n i z m ó w
transmisji niewiele może nam pomóc w zrozumieniu ich istoty.
Dopiero badając zjawiska z pogranicza religijnego i politycz­
nego fundamentalizmu, zaczynamy dostrzegać, że o specy­
fice owych wyobrażeń decyduje głęboki wpływ, jaki zdolne
są wywierać na świadomość jednostek, ich niezwykła sugestywność, która zdolna jest wskrzesić religijny zapał. Oży­
wając w wyobraźni, dostarczają głębokiej motywacji dla okre­
ślonego sposobu interpretowania zjawisk, ucząc bezkompromisowości w myśleniu i działaniu. Mieliśmy okazję się
przekonać, jak w świadomości członków ICEJ czy TMF ob­
raz stolicy Izraela, z jej pogmatwaną historią i skomplikowa­
ną, nabrzmiałą konfliktami izraelsko-palestyńskimi, teraźniej­
szością, rozmywa się zwolna w hipnotycznej wizji przyszłej,
immanentnej doskonałości.
Naturalnie ogromna liczba osób nosi w swoich umysłach
zapisany mentalny obraz apokaliptycznej Jerozolimy, cho­
ciaż dla większości nie ma on jakiegoś decydującego zna­
czenia. Dotychczas o konkretnym kształcie owego obrazu
decydowały okoliczności, które sprawiają, że różnimy się
pomiędzy sobą: nasze usytuowanie wewnątrz konkretnej tra­
dycji, rodzaj odebranego wychowania, zebranego doświad­
czenia. Być może dzisiaj wpływ tych czynników staje się nie­
co słabszy, coraz częściej mamy bowiem okazję stykać się z
tymi samymi formami przedstawień. Wyobrażenia apokalip­
tyczne należą w naszej kulturze do tych, po które sięga się
chętnie i stosunkowo często. Pojawiają się w malarstwie, się­
ga do nich poezja, film, czasem przywołuje się je jako meta­
foryczny komentarz w telewizyjnym newsie. Wizerunek apo­
kaliptycznej Jerozolimy kondensując w sobie pewną religij­
ną ideę, określony pogląd na sens historii, symbol nowego
świata i marzenie o lepszej przyszłości, oferuje nam bogac­
two znaczeń wielokrotnego użytku. Dla większości z nas owe

znaczenia są wystarczająco czytelne, aby obraz Jerozolimy,
raz przywołany, nie wymagał specjalnych objaśnień.
Atrakcyjność obecnych w kulturze apokaliptycznych idei
bierze się m.in. stąd, iż karmi nasze umysły wizjami jakiejś
post-apokaliptycznej doskonałości. Jako istoty ludzkie nie
mamy możliwości mierzenia się z doświadczeniem religij­
nym lub zmagania z ideą religijną bez udziału posiadanej
wiedzy, wyznawanego światopoglądu, emocji - a więc tego
wszystkiego, co stanowi treść naszego życia. Ich aktywny
udział sprawia, że raczej konstruujemy znaczenia, niźli je
pasywnie przyswajamy. Sposób, w jaki przedstawia nam się
nam dana idea, zawsze jest funkcją pewnych potrzeb d u ­
chowych, intelektualnych, emocjonalnych, co wyjaśnia, dla­
czego dużo lepiej wychodzi n a m przetwarzanie pozytywnych
raczej niż negatywnych informacji .
15

16

Istota zdarzeń opowiedzianych w micie apokaliptycznym
sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nad zagadką śmier­
ci. Analizując zebrany przez siebie materiał, miałam wielo­
krotnie okazję przekonać się, jak istotną rolę odgrywa escha­
tologiczna symbolika Jerozolimy w obrębie dyskursu wyra­
żającego nadzieję ocalenia przed wieczną, wszystko spy­
chającą w nicość, śmiercią. Być może tutaj tkwią praprzy­
czyny ciągłej fascynacji ideą apokalipsy, wciąż podejmowa­
nych prób jej interpretacji, zarówno tych wprost czerpiących
z religijnego dziedzictwa tradycji judeochrześcijańskiej, jak
i tych, które czynią to niejawnie, często mimowolnie. Jako
symbol życia wiecznego Jerozolima końca czasów oferuje
nam pewien sensowny model interpretacji naszego losu, o d ­
powiedź na lęki i troski współczesnego człowieka.
17

Na koniec chciałabym zwrócić jeszcze uwagę, że apoka­
liptyczne wątki pojawiają się współcześnie w coraz szerszym
kontekście kulturowym. To zjawisko ma, jak sądzę, związek
ze sposobem, w jaki idea jest przekazywana. Aby przetrwać
w kulturze mit lub opowieść musi wędrować pomiędzy po­
koleniami jako element żywej tradycji. Taka wędrówka za­
wsze pozostawia pewien ślad w postaci treściowych prze­
sunięć, zmiany akcentów, pojawienia się nowych elemen-

Ściana Płaczu - jedyny ocalały fragment Świątyni Jerozolimskiej

16

Numer 10/2005

�tów. Dokonujące się transformacje nie są jednak w stanie
zatrzeć prawdziwej tożsamości, dzięki czemu możemy po­
wiedzieć, że ekologiczne i technologiczne apokalipsy pozo­
stają wariantem tej samej, wędrującej przez historię, opo­
wieści.
Apokaliptyczna historia Nowego Jeruzalem przekazywa­
na była przez wieki za p o m o c ą różnych form: w chrześcijań­
stwie oznaczała zarówno śmierć jak i życie, niebiańskie kró­
lestwo jak i tęsknotę za lepszą przyszłością. W ostatnich cza­
sach te same wątki dają się zauważyć w obrębie „apokalip­
tycznej" świeckiej kultury popularnej. Chociaż konkretne re­
alizacje mogą być pozbawione jednoznacznie religijnej wy­
mowy, tym niemniej ich źródłem wciąż pozostaje religijna
idea zagłady rodzaju ludzkiego. Część z nich, zachowując
wierność oryginalnemu kontekstowi apokaliptycznemu, snuje
wizję odzyskanego raju na ziemi, inne, porzuciwszy nadzie­
je, przybierają postać anty-utopii.
Przełożył Paweł Barabasz

3

N.G. Holm, An Integrated Role Theory for the Psychology of Reli­
gion: Concepts and Perspectives,
[w:] The Psychology of Religion. The­
oretical Approaches, red. B. Spilka i D.N. Mcintosh, Colorado - Oxford
1997, ss. 73-85; M. Leppakari dz. cyt., s. 55-56.
4

M. Leppakari, dz. cyt., s. 2 1 , 27-36.

5

Tamże, s. 2 1 .
"Tamże, s. 201-225.
7

Tamże, s. 234
tamże, s. 143,145; zob. również: Y. Ariel, Philosemites
orAntisemites. Evangelical Christian Attitudes Towards Jews, Judaism and the State
oflsrae, „Acta", Jerusalem, 2002, nr 20, s. 2-3.
8

9

Y. Ariel, dz. cyt., s. 2.
M. Leppakari, Jerusalem - en plats i ständig förändring, [w:] Kultu­
rell miljö, natursyn och symboliskt landskap. Nigra aspekter pä kulturmiljóstudier, red. L. Marander-Eklund i in., Religionsvetenskapliga skrifter nr45, Abo 2002, s. 173.
10

11

E. Sprinzak, The Ascendance of Israel's Radical Right, Oxford New York 1991, s. 227, 280-281; M. Leppakari, The End Is a Beginning,
s. 170-171.
12

M. Leppakari, dz. cyt., s. 169-193.

Oxford -

13

Tamże, s. 204.

Massachusetts 1999, ss. 2, 24, 32, 78; M. Leppakari, The End Is a Begin­

14

Tamże, s. 242-243.

ning. Contemporary Apocalyptic Representations

15

Tamże, s. 206-213.

1

D. Sperber, Explaining Culture. A Naturalistic Approach,
of Jerusalem,

Abo 2002,

16

s. 39-51.
2

R Berger i T. Luckmann, The Social Construction of Reality. A Treati­

se in the Sociology

of Knowledge,

Middlesex - Baltimore 1973, ss. 27,

Tamże, s. 54-55; The Psychology of Religion. An Empirical Appro­
ach, red. R.W. Hood, B. Spilka, Jr, B. Hunsberger, R. Gorsuch, New York
1996, s. 157-158.
17

112-115, 118-121; M. Leppakari dz. cyt., s. 51-56.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

M. Leppakari, dz. cyt., s. 234.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6282" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6262">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd66e7f66998a4881df301872b73fc7c.pdf</src>
        <authentication>7908d034b11cc099ba81ca8c8c0a50ae</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74798">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5386</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74799">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74800">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74801">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74802">
                <text>Modernistka w kuchni / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74803">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.1-2; s.189-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74804">
                <text>Leśniakowska, Marta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74805">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74806">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74807">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74808">
                <text>MARTA

LEŚNIAKOWSKA

glądem, że l i t e r a t u r a romantyczna nie zajmowała się
prywatnością, co wydaje się dzisiaj tezą łatwą do oba­
l e n i a ) . Badacze p r o b l e m u w Polsce wskazują na po­

Modernistyka
w kuchni.

wieść J. Korzeniowskiego " K r e w n i " (1857) i na w y w o ­
łaną nią polemikę Juliana K l a c z k i , który właśnie za¬
rzucał Korzeniowskiemu lansowanie "rzeczy przyziem¬
n y c h " , f r a n k l i n o w s k i e j moralności i wzorców stylu ży­
cia, czyli t y c h , które były uznawane za fałszywe w ro¬

Barbara Brukalska,
Grete Schütte-Lichotzky, i

m a n t y c z n y m systemie wartości etycznych i estetycz¬
n y c h , a per se, także nacjonalistycznych ("Ta kuchen¬

„polityka kuchenna"

na moralność bez ofiary, bez n a t c h n i e n i a , jaką p a n Ko¬

(wstęp do a r c h i t e k t u r y m o d e r n i z m u )

puje nie tylko ideał sztuki, ale i ideał p o l s k i ! " ) . W t y m

rzeniowski naucza w swoich powieściach [...] p o d k o ­
3

sporze z m o d e r n i z m e m ( i o modernizm) " k u c h e n n a
estetyka" (i/oraz) " k u c h e n n a m o r a l n o ś ć " są syndro¬
m e m zmiany paradygmatów k u l t u r o w y c h , pojawienia
się nowego światopoglądu, odwrócenia h i e r a r c h i i , wy¬

„Mieszkanie nie jest amerykańską konserwą, mieszkanie stanowi

dobycia przestrzeni m a r g i n a l n y c h , t y c h "z tyłu", dotąd

część wszechświata" (Vit Obrtel, 1927)'/.

u k r y t y c h i/lub n i e w i d o c z n y c h .
W

1 . W lecie 1959

r o k u podczas słynnej wystawy

amerykańskiej w M o s k w i e poświęconej osiągnięciom
U S A w dziedzinie n a u k i , t e c h n o l o g i i i kulturze, przed
boksem prezentującym wzorową kuchnię w " i d e a l n y m

r e m osobnej, rządzonej własną wewnętrzną hierar¬
chią, "cywilizacji" kucharek, p o d k u c h e n n y c h , pomywaczek i służących. W tradycyjnej "geografii" d o m u
o d czasów nowożytnych tę "inną cywilizację" lokowa¬

d o m u amerykańskiej rodziny" wyposażonym w naj­

n o w osobnych b u d y n k a c h - k u c h n i a c h bądź na tyłach

nowsze urządzenia gospodarstwa domowego, pomię­
dzy Chruszczowem i N i x o n e m doszło do w y m i a n y
zdań na t e m a t zalet amerykańskiego stylu życia. Dys¬

d o m u , wyznaczając linię demarkacyjną między repre¬
zentacją i jej zapleczem gospodarczym. O b i e strefy coś
dzieliło i coś łączyło. Dzieliły: podwórza " o d k u c h n i " ,

kusja o zmywarkach do naczyń toczona między prezy¬

k u c h e n n e schody, oficyny i kuchenne wejścia dla służ¬

d e n t a m i dwóch supermocarstw przeszła do h i s t o r i i ja­

by. Łączyli: służący, pokojówki, lokaje i chłopcy kre¬

ko tak zwana "debata k u c h e n n a " ( K i t c h e n Debate).

densowi urzędujący w kredensie, p o k o j u "pomiędzy".

N i e d a w n o przypomniała ją Beatriz C o l o m i n a , pokazu¬

"Strona K u c h n i " k u l t y w o w a n a jest zresztą nieprzerwa¬

j ą c , j a k zimnowojenna retoryka m i l i t a r n a na chwilę

nie w w i e l u ekskluzywnych realizacjach: do słynnej

zastąpiona została przez pragmatyczny język socjot e c h n i k i , odwołujący się do codziennych doświadczeń
zwykłych ludzi, zwłaszcza k o b i e t . Wydarzenie to, sta¬
2

rannie zaaranżowane propagandowo, nie przypadkiem
miało miejsce właśnie w k u c h n i jako p o l u

nowożytnej kulturze Z a c h o d u k u c h n i a , jako

przestrzeń architektoniczna, była wydzielonym obsza¬

starcia

dwóch ideologii i systemów politycznych. W t y m mo¬
mencie k u c h n i a przestała być przestrzenią "prywatną"
i stała się przestrzenią publiczną, poddaną działaniom
scenariuszy politycznych. Stała się "polityką". I w t y m

awangardowej w i l l i Stein w Garches p r o j e k t u Le Cor­
busiera (1927) dojeżdża się o d północy "drogą prowa¬
dząca do wejścia dla służby", informują uprzejmie
przewodniki.
Izolacja o b u t y c h egzystujących o b o k siebie, ale
j e d n a k w symbiozie, "cywilizacji" p r o w o k u j e do rozwa¬
żań a n t r o p o l o g i c z n o - k u l t u r o w y c h j a k o m o d e l o w y
przykład socjo-etnologicznego cięcia między orbis inte­
rior i orbis exterior, po mistrzowsku odtwarzanego n p .

sensie "debata k u c h e n n a " m a także odniesienie do ar¬
chitektury. Jest k u l m i n a c y j n y m m o m e n t e m w h i s t o r i i
dwudziestowiecznej k u c h n i jako tej przestrzeni archi¬

w angielskim k i n i e , a u nas, by poprzestać tylko na
dwóch, opisanego przez Marię Dąbrowską ("sceny k u ­
c h e n n e " z "Nocy i D n i " ) czy Gombrowicza w "Ferdy­

tektonicznej, która o d początku ubiegłego stulecia ra¬
dykalnie zmieniała swój charakter i rolę w geografii
modernistycznego d o m u , ujawniając proces moderni¬
stycznej zmiany oraz mechanizmy władzy, jakie były t u
stosowane.

durke". W o p a r t y m na tomistycznej h i e r a r c h i i warto¬
ści systemie

gwarantującym

jest w kulturze Z a c h o d u kulturową figurą tego, co nie¬
jednoznaczne,

2. Polityczność owej "debaty k u c h e n n e j " była tylko

i

j e d n y m , c h o ć bardzo spektakularnym przejawem kul¬

utrzymanie porządku

świata, k u c h n i a była strefą "inną", ukrytą i jako taka

tandetne.

dwuznaczne, nieetyczne,

"przemykać się k u c h e n n y m i schodami",

turowego procesu/zmiany/przewrotu, który daje się

podstępne

"Załatwić coś k u c h e n n y m i d r z w i a m i " ,
"kuchenne

komeraże", "powieść dla k u c h a r e k " - to synonimy nie¬

ująć w pojęciu "estetyka k u c h e n n a " . Tak określa się

c n y c h uczynków i złego gustu. K u c h n i a z jej

upowszechnianą przez powieść realistyczną X I X w. po¬

entu-

ragem b r u d n y c h naczyń, odpadków i k u c h e n n y c h wy¬

wszedniość, prywatność, to, co nie mieściło się w typo¬

ziewów była symboliczną prefiguracją

l o g i i romantycznej (jeśli rzecz jasna zgodzimy się z po­

222

chaosu,

zła

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

i moralnego b r u d u . Przełamanie tej h i e r a r c h i i , uzusu

reżkowanie, pranie, krzątanina w domowej k u c h n i ) ja¬

dzielącego "pańskie i chamskie", " p o . . . bra... tania się"

ko te, które w fallocentrycznym scenariuszu uważane

(jak próbował gombrowiczowski M i ę t u s ) , była tożsa­

są za tradycyjnie "kobiece", a, pospolite i a n o n i m o w e

m a z rewolucją, która ostatecznie dokonała się: dziś

przez swą monotonię i powtarzalność, są w t y c h scena¬

także do filozofii, niegdysiejszej królowej n a u k , można

riuszach reprezentacją " k o b i e t y " jako rodzaju (gen¬

iść k u c h e n n y m i schodami, j a k zachęca W i l h e l m W e -

d e r ) . K u c h n i a jest teraz sceną, na której ujawnia się
tzw. kobiece doświadczenie, fobie i pragnienia i nie

ischedel w tytule swojej książki .
4

Początki tego procesu/modernizacji sięgają siedem¬

jest bynajmniej przypadkiem, że akcja opartego na

nastowiecznego mieszczańskiego d o m u holenderskie¬

biografii V i r g i n i i W o o l f i m o t y w a c h jej książek f i l m u

go, w którym zaczęła się "feminizacja" d o m u europej¬

" G o d z i n y " (2002) rozgrywa się właśnie w k u c h n i l u b

skiego i proces jego "domowości", co było charaktery¬

na jej progu, wpisując się w repertuar licznych meta¬

styczne dla ery mieszczańskiej z jej ideałem zamknię¬

for życia i losu kobiety, wpisanego w narzucone przez

tego " d o m u prywatnego", odmiennego o d szlacheckie¬

patriarchalne scenariusze podporządkowanie.

go, barokowego, nastawionego na reprezentację "do¬

3. Powracam teraz do a r c h i t e k t u r y i tytułowych

m u paradnego" . D o m holenderski był kształtowany

bohaterek, by zastanowić się - i t u zaczynam swoje

przez kobietę, która niezależnie o d zamożności więk¬

rozważania - jaką rolę odegrały one awangardowej

szość prac d o m o w y c h wykonywała osobiście, co wiąza¬

" r e w o l u c j i mieszkaniowej"/modernistycznej zmianie.

5

ło się z obowiązującym t a m p r a w e m c y w i l n y m i kon¬

I czy rzeczywiście była to zmiana? Jak (i/lub czy) kuch¬

t r a k t a m i ze służbą, a w efekcie sprawiło, że c e n t r u m

nia jako centralny w modernizmie " t e m a t " architekto¬

d o m u była k u c h n i a , która stała się "czymś między

niczny zapoczątkowywała proces rozpadu tradycyjnej

świątynią a m u z e u m " , j a k to przedstawiają płótna ho¬

h i e r a r c h i i wnętrza mieszkalnego, po to, by odwrócić

lenderskich mistrzów z w i e l o k r o t n i e analizowaną iko¬

jego sens, co było tożsame - czy też, precyzyjnie rzecz

nograficznie sceną " k o b i e t y we wnętrzu".

ujmując, za tożsame było uważane - ze zmianą/moder¬

6

Modernistyczna dwudziestowieczna " n o w a scena"

nizacją s t r u k t u r y społecznej i obyczajowości.

(kuchnia) wpisuje się w tę nowożytną mieszczańską

W

h i s t o r i i a r c h i t e k t u r y awangardowej w Polsce

tradycję. B o h a t e r k a m i są więc: k u c h a r k a , służba do¬

j e d n y m z najważniejszych doświadczeń była b u d o w a

m o w a , p a n i d o m u pełniąca wiele ról równocześnie

dziewięciu k o l o n i i Warszawskiej Spółdzielni Mieszka¬

(ona/matka/kucharka/służąca i t d . ) , " M y które chodzi¬

niowej na Żoliborzu. K o l o n i a I V p r o j e k t u Stanisława

m y k u c h e n n y m i schodami", że przywołam tytuł popu¬

i Barbary B r u k a l s k i c h (proj.

larnej w międzywojniu powieści norweskiej pisarki Si-

1929-1932), przeznaczona głównie ( c h o ć nie tylko)

1927-1928,

realizacja

gridy Boo (u nas ukazała się w 1933 r. w przekładzie

dla pracowników umysłowych, była najbardziej "inte¬

A n i e l i Waldenbergerowej). D o k o n y w a n e przez mo¬

ligencka", co p o t e m i n t e r p r e t o w a n o jako "odbicie po¬

dernizm przesunięcie marginesu do c e n t r u m oznacza

głębiającego się inteligenckiego charakteru spółdziel-

równocześnie marginalizację dotychczasowego

cen¬

n i " . Najważniejszym jej elementem była wzorcowa

t r u m , zmieniając tradycyjne relacje przestrzenne/stra-

k u c h n i a zaprojektowana w 1927 r. jako m o d e l wspól¬

8

tyfikacyjne, co w sposób sobie właściwy zradykalizował

ny dla mieszkań 1 , 2 i 3-izbowych. Projekt opubliko¬

postmodernizm. Codzienne czynności d o m o w e są "te¬

w a n o w 1928 r o k u , a po zrealizowaniu pokazowego

m a t e m " nowego postrzegania i rejestracji rzeczywisto¬

mieszkania w pierwszym z trzech budynków k o l o n i i

ści, przyjmując formę tzw. "dayafterismu", jak nazywa

( b u d y n k u A ) , ze zdjęciem gotowego wnętrza ilustro¬

L u c a Beatrice fotografię posługującą

strategią

wał artykuł B r u k a l s k i c h na temat k u c h n i współczesnej

płynnego zapisywania "dzień po d n i u " (day after d a y ) .

w pierwszym (marcowym) numerze pisma " D o m .

się

7

W

scenerii typowej nowoczesnej k u c h n i bohaterką

Osiedle. Mieszkanie" (1929). Ta k u c h n i a , rozpropago­

"Gier d o m o w y c h " jest "superkobieta" ("Gry d o m o w e "

wana w i n n y c h p u b l i k a c j a c h , określona została póź¬

Elżbiety Jabłońskiej

niej jako rozwiązanie " r e w o l u c y j n e " , które odegrało

2002), ironiczna feministyczna

parafraza supermana-nieśmiertelnego

nadczłowieka,

"rolę zwrotną w k i e r u n k u p r o j e k t o w a n i a " . Czołowy

jednej z najsłynniejszej i k o n y k u l t u r y masowej, jaką

ideolog a r c h i t e k t u r y socrealistycznej Jan M i n o r s k i na¬

w oparciu o nietzscheanizm stworzył k a n o n męskiego

zwał ją nawet "kuchnią polską" ( s i c ! ) , odwołując się

m o d e r n i z m u (1938). Codzienna czynność k u c h e n n a :

zresztą (zapewne nieświadomie) do geograficzno-et-

9

10

obieranie ziemniaków, przeniesiona przez artystkę Ju¬

nicznego d e t e r m i n i z m u r o d e m z Taine'a, z którego wy¬

litę W ó j c i k do galerii/muzeum stosuje znaną skądinąd

wodzi się tradycja "narodowego" nazewnictwa stylów.

procedurę jukstapozycji. Zwykła k u c h e n n a czynność

Określenie " k u c h n i a polska", zgodnie z psychologią

"staje się sobą", unieruchamiając przez swą monotonię

o d b i o r u miało na celu wydobycie (czy wykreowanie)

tradycyjną narrację i wprowadzając "ukrytą" akcję ro¬

różnicy między powstałym w t y m samym czasie, w la¬

d e m właśnie z "dayafteryzmu". W sztuce feministycz¬

tach 20., najsłynniejszym eksperymentalnym mode¬

nej i feministycznym dyskursie są to już dzisiaj tematy

l e m k u c h n i : "kuchnią frankfurcką", zaprojektowaną

wręcz "ograne", można mnożyć przykłady t a k i c h dzia¬

przez awangardową architektkę niemiecką Margarete

łań, eksploatujących " d o m o w e " czynności (szycie, me-

(Grete) S c h u t t e - L i c h o t z k y (1927).

223

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

w

P r o j e k t p o l s k i d l a W S M - u był cywilizacyjnie

domu

o d p o w i e d n i o urządzona k u c h n i a , marzę

znacznie skromniejszy w porównaniu z n i e m i e c k i m

0 t y m , aby wszystkie n o w o budowane mieszkania po¬

(przypomnę,

siadały nareszcie prawdziwie nowoczesne

że f r a n k f u r c k i e osiedle

Roemerstadt,

instalacje

k u c h e n n e " . W n i e w i e l k i m s t o p n i u marzenia te zre¬

gdzie pojawił się m o d e l k u c h n i Grety S c h u t t e - L i -

14

chotzky było pierwszym całkowicie zelektryfikowanym

alizowała w swojej własnej w i l l i przy u l . Niegolewskie-

osiedlem w N i e m c z e c h . Z drugiej strony, z p u n k t u

go 8, którą zaprojektowała w t y m samy 1927

widzenia rozwiązania przestrzennego,

wspólnie z mężem (realizacja do 1929). W i l l a pomy¬

11

znacznie

bar­

roku

dziej " r a d y k a l n a " była j e d n a k k u c h n i a W S M - o w s k a :

ślana była jako ekstrawagancki, skrajnie awangardo¬

nie

wy d o m - p r a c o w n i a dla bezdzietnego małżeństwa ar¬

było to, j a k u Schutte-Lichotzky, oddzielne za¬

mknięte pomieszczenie, ale głęboka wnęka z o k n e m ,

chitektów, obsługiwanego przez jedną, dwie służące.

0 w y m i a r a c h 2,20 x 1,37 m , całkowicie o t w a r t a na po¬

Ale

kój mieszkalny i obudowana f u n k c j o n a l n y m i szafkami.

sko tradycyjny: k u c h n i a jest t u ciągle strefą izolowa­

Jako typ k u c h n i mieszkalnej, k u c h n i a Brukalskiej

ną, oddzieloną o d l i v i n g - r o o m u t r a d y c y j n y m p o k o j e m

układ p r z e s t r z e n n o - f u n k c j o n a l n y pozostał swoj¬

przeznaczona dla mieszkania programowo pozbawio¬

kredensowym. W

nego służby, zgodnie z w y t y c z n y m i ideologa W S M - u ,

Brukalscy nie poświęcili tej części d o m u a n i s ł o w a ,

o d a u t o r s k i m opisie w i l l i

(1930)
15

Stanisława Tołwińskiego, który w swym skrajnie lewi¬

co zastanawia, i tylko z p l a n u można się domyślać, że

c o w y m programie osiedla społecznego zmierzał do cał¬

k u c h n i a była nowocześnie zabudowana. M a m y więc

kowitej l i k w i d a c j i służby domowej jako grupy społecz-

t u sytuację podobną do tej, na którą zwrócił uwagę

n o - z a w o d o w e j . A l e już nie we własnej

Witold

12

eleganckiej

Rybczyński

w

odniesieniu do

pawilonu

" L E s p r i t N o u v e a u " Le Corbusiera i Pierre'a Jeannere¬

1 zamożnej w i l l i w Otrębusach, gdzie na niedzielnych
obiadach bywały władze W S M , a r c h i t e k c i i inżyniero­

ta na Wystawie S z t u k i Dekoracyjnej w Paryżu

wie,

co H e l e n a Syrkusowa wspominała z nostalgią:

r o k u : p a w i l o n , zaprojektowany jako p r o t o t y p powta¬

1925

"Gościnny d o m , prowadzony tak pięknie przez Halinę

rzalnego prefabrykowanego jednorodzinnego d o m u ,

Toeplitzową, był ' d o m e m o t w a r t y m ' w całym tego sło­

"wyglądał j a k nowoczesny", p o w i a d a Rybczyński, ale

wa znaczeniu. N i e trzeba było czekać na zaproszenie.

w rzeczywistości nowoczesnym nie b y ł .

W każdą niedzielę można było przyjechać, a o powro­

" n o w e " rozwiązania (ów " N o w y D u c h " ) były b o w i e m

16

Rzekomo

cie przed późnym wieczorem nie było oczywiście mo¬

o d lat stosowane w p l a n o w a n i u p r a k t y c z n y c h domów

wy. Rano ogród, bieganie na bosaka po t r a w n i k u , po¬

w U S A (zresztą p o d wpływem i przy udziale tzw. "do¬

dziwianie kwiatów, jesienią (któż to oprócz p a n i Ja­

m o w y c h inżynierek"), a n a u k o w e zasady gospodar¬

d w i g i pamięta?) doroczny konkurs piękności dalii,

stwa domowego F. W . Taylora Le Corbusier stosował

których coraz to nowe o d m i a n y przywoził Pan Teodor

t y l k o do k o n s t r u k c j i , a nie do racjonalizacji zajęć do¬

z d a l e k i c h wojażów, przyjacielskie p o g w a r k i w c i e n i u

m o w y c h , skoro n p . k u c h n i a była w jego p a w i l o n i e

drzew i 'rozkwitających dziewcząt' (i t y c h ' d o m o w y c h '

najmniejszym pomieszczeniem

i t y c h , które odwiedzały młodych Toeplitzów - Kazi­

większym). A przecież w w y d a n y m d w a lata wcześniej

(za to łazienka naj¬

mierza, Leona i Jerzego). [...] D o niedzielnego obiadu

"Podręczniku do mieszkania" ("The M a n u a l o f D w e l -

zasiadało chyba ze dwadzieścia-trzydzieści spodziewa¬

ling") ,

n y c h i niespodziewanych gości. Rytuał t y c h obiadów

1 właśnie k u c h n i a , którą kazał umieszczać na ostatniej

przewidywał na początek znakomitą nalewkę na le¬

k o n d y g n a c j i d o m u w celu uniknięcia " k u c h e n n y c h "

śnych m a l i n a c h , której przedziwny smak i aromat do

zapachów. Niepraktyczność

dziś pamiętam. Przyrządzał ją, rozlewał do srebrnych

świadczy o t y m , że zapewne nigdy nie przebywał

czareczek i podawał p a n d o m u . Po czarnej kawie prze¬

w k u c h n i . A l e Le Corbusier myślał p r z e d m i o t o w o :

chodziło się na 1 p i ę t r o , do wielkiej b i b l i o t e k i ozdobio¬

standardy są n o r m a m i n a r z u c o n y m i z zewnątrz, służą

nej p o r t r e t a m i antenatów rodów O d r z y w o l s k i c h [ro¬

u n i f o r m i z a c j i i podporządkowaniu potrzeb l u d z k i c h ,

1 7

najbardziej interesowały go wielkie

tego pomysłu

okna

jedynie

dowe nazwisko żony Toeplitza, H a l i n y , uwaga M . L . ]

a zatem zadanie a r c h i t e k t a polegać m u s i na znalezie¬

i Toeplitzów. T a m już na serio omawiało się ważne

n i u właściwych u n i w e r s a l n y c h rozwiązań, a zadaniem

sprawy polskie i międzynarodowe; treść k o l e j n y c h nu¬

odbiorcy będzie przystosować się [podkr. M . L . ] .

merów ' D O M - u ' , osiągnięcia i fiaska spółdzielczych

P r a k t y k a okazała się nie taka prosta. K i e d y w d o m u

zamierzeń, walkę o kredyty, referaty na I I I , I V i wresz­

własnym zaprojektował w c e n t r a l n y m p u n k c i e całko¬

cie V Kongres C I A M [ . . . ] " . Podczas jednego z t a k i c h

wicie otwartą i oświetloną w i e l k i m i o k n a m i kuchnię

towarzyskich spotkań w Otrębusach narodziła się gru¬

jako " n o w y salon" modernistycznego d o m u (pod zdję¬

pa Praesens.

c i e m I v o n n e w i c h k u c h n i , z 1934

1 8

1 3

r o k u , napisał:

4. Wśród eksperymentów p r o j e k t o w y c h wprowa¬

" k u c h n i a stała się j e d n y m z najważniejszych miejsc

dzanych n a W S M - i e , m o d e l o t w a r t e j k u c h n i zinte¬

w naszym d o m u " ) , jego żona, I v o n n e Gallis szczerze

growanej z przestrzenią mieszkalną był najbardziej ra¬

tego pomysłu nie znosiła: "Całe to światło

zabija

dykalny. Brukalska w j e d n y m z wywiadów mówiła, że

m n i e , doprowadza m n i e do szaleństwa", mówiła, uwa¬

był to rezultat połączenia jej zainteresowań zawodo¬

żając przeszklone ściany k u c h e n n e za czyste szaleń-

w y c h z gospodarskimi: " W i e m , jaką rolę odgrywa

stwo .
19

224

�Jacek Olędzki • (

Z t y m p r o b l e m e m m a m y w w i l l i B r u k a l s k i c h : jej
awangardowość

pozostaje

H O I GŁOŚNO

nawczyni p r o g r a m u , którego i d e o w y m i twórcami b y l i

na poziomie d e k l a r a c j i

mężczyźni. Także i n n e publikacje na temat W S M - u ,

i czysto zewnętrznych f o r m jako e m b l e m a t u " n o w o ­

c h o ć nie pomijały osoby Brukalskiej, to j e d n a k fak¬

czesnego stylu". Brukalska miała się zresztą wkrótce

tycznie stale zamazywały jej udział, określając n p .

osobiście przekonać, na czym polega p r o b l e m , gdy jej

kuchnię K o l o n i i I V raz jako wspólne dzieło B r u k a l -

własna rodzina powiększyła się o pięcioro dzieci (z któ­

skich, i n n y m razem jako wyłączny p r o j e k t Stanisława

r y c h przeżyło t r o j e ) . Purystyczny dom-pracownię zdo­

Brukalskiego; sporadycznie w s p o m i n a n o , że był to

minowało wówczas życie d o m o w e , spychając pracę za­

p r o j e k t wyłącznie Barbary. N i e była to sytuacja od¬

wodową na margines. W języku analizy feministycznej

osobniona

można powiedzieć, że dokonała się dekonstrukcja mę¬

żeństw, w których k o b i e t a - a r c h i t e k t zajmowała miej¬

skiego c e n t r u m (praca) przez " k o b i e c y " margines (ży­

sce " o b o k " l u b w d r u g i m planie zawodowo-małżeń-

cie domowe) i tzw. " m a t r i a r c h a t k u l i n a r n y " .

w przypadku

a r c h i t e k t o n i c z n y c h mał¬

skiego tandemu-grupy, w którym dominująca rola

20

5. Podobnie j a k większość architektów-moderni-

przypadała mężczyznie. D o p i e r o po czterdziestu l a t a c h

stów, Brukalska znała tayloryzm i naukowe zasady go¬

o d t a m t y c h wydarzeń Syrkusowa napisała wprost, że

spodarstwa domowego. Była profesjonalnie przygoto¬

to właśnie Barbara Brukalska zaadaptowała "kuchnię

wana do zadania, znała zasady rządzące nową "polity¬

frankfurcką" do p o l s k i c h warunków

2 6

.

ką k u c h e n n ą " , którą opracowywali reformatorzy z krę¬

A l e p o d o b n y przypadek marginalizacji, i to zupeł¬

gu miesięcznika "Das N e u e F r a n k f u r t " wydawanego

nie świeżej daty, spotkał także Grete SchUtte-Lihotz-

przez magistrat m . F r a n k f u r t p o d redakcją czołowego

ky. O t o w wydanej w 2000 r. pierwszej wielkiej mono¬

reformatora budownictwa w Weimarskich Niem¬

grafii C I A M - u autor, Eric M u m f o r d

czech, Ernsta M a y a , który kierował zespołem projek­

zwisko jedynie w przypisie informującym o uczestni¬

2 7

w y m i e n i a jej na¬

tantów N o w e g o F r a n k f u r t u . Projektując wzorcową

k a c h C I A M 2 (wrzesień 1929, F r a n k f u r t n . M e n e m )

kuchnię dla W S M - u posługiwała się głośnymi w la­

i debaty n a d "Mieszkaniem m i n i m u m " , i tylko t u

tach dwudziestych p u b l i k a c j a m i dr E r n y Meyer "No­

wspomina, że Greta była projektantką " k u c h n i frank¬

21

Haushalt,

f u r c k i e j " . Poza t y m jej nazwisko nie pojawia się nawet

Stuttgart 1926), współprojektantki arch. J. J. O u d a

t a m , gdzie M u m f o r d o m a w i a zawartość wydanego

wzorcowych k u c h n i na wystawie W e r k b u d n u w Stutt¬

z okazji wystawy f r a n k f u r c k i e j przez Ernsta M a y ' a pi¬

garcie w 1927 r o k u . Znała świeżo wydaną w Polsce

sma "Das N e u e F r e n k f u r t " , propagującego nową ideę

pracę Christine Frederick "Naukowa organizacja w go­

"mieszkania m i n i m u m " i zasady tayloryzmu.

woczesne gospodarstwo

domowe"

("Das neue

2 2

spodarstwie

domowym"

(1926) (to miała na myśli, p i ­

6. Powracam do wątku polskiego i spytam, k t o był

sząc o wzorach amerykańskich), korzystała także z "fa­

faktycznym twórcą " k u c h n i Brukalskiej"? Odpowiedź

c h o w y c h r a d p a n i Ireny Szumlakowej, r e d a k t o r k i ' O r ­

jest oczywista, główną rolę odegrali dwaj mężczyźni:

ganizacji Gospodarstwa D o m o w e g o ' przy Instytucie

ideolog W S M - u socjolog Stanisław Tołwiński, dla któ¬

N a u k o w e j O r g a n i z a c j i " , a także - co szczególnie nas

rego osiedle żoliborskie było p o l i t y c z n y m p o l i g o n e m

t u interesuje - z " c e n n y c h u w a g " na temat jej projek­

dla jego lewicowej u t o p i i "nowego społeczeństwa",

t u , jakie otrzymała o d pierwszejw A u s t r i i kobiety-ar-

oraz pierwszy a r c h i t e k t W S M - u B r u n o Z b o r o w s k i

23

chitektki,

działającej

Margarete

(Grete)

w Niemczech Weimarskich,
Schutte-Lichotzky,

(projektant K o l o n i i I , I I , I I I i V ) , który zgodnie z t y m i

nazwanej

w y t y c z n y m i zaprojektował w 1925 r o k u otwartą wnę¬

"matką nowoczesnej k u c h n i " . D o i c h spotkania do¬

kę k u c h e n n ą w m o d e l u mieszkania robotniczego Ko¬

szło zapewne we Frankfurcie, dokąd Brukalska spe¬

l o n i i I , wzorowanej na wiedeńskim osiedlu G u e r t e l .

cjalnie pojechała, jeszcze przed przystąpieniem

do

Zborowski odwołał się w swym projekcie do stylu życia

prac dla W S M - u , w celu dokładnego zapoznania się

rodziny robotniczej, które kontynuując chłopską tra¬

2 4

z m o d e l e m " k u c h n i f r a n k f u r c k i e j " swej niemieckiej

dycję "czarnej" i " b i a ł e j " izby skupiało się w k u c h n i ja¬

koleżanki, a który S c h u t t e - L i c h o t z k y opracowała ści¬

ko c e n t r u m d o m u . T y m samym t r o p e m poszedł pro¬

śle według

j e k t " k u c h n i Brukalskiej". Żoliborski W S M miał być

systemu Taylora. Stanisław

Tołwiński

w swych w s p o m n i e n i a c h nic o t y m spotkaniu dwóch

realizacją takiej właśnie w i z j i N o w e j Rodziny, j a k to

a r c h i t e k t e k nie pisze, n o t u j e natomiast, że przy plano¬

postrzegali, rozumieli i i n t e r p r e t o w a l i ideolodzy osie¬

w a n i u K o l o n i i I V k o n t a k t z M a y e m nawiązał Stani¬

dla, którymi b y l i mężczyźni. A wizja ta, zbudowana na

sław B r u k a l s k i i "odbyła się bardzo intensywna i gorą¬

utopii

ca dyskusja n a d urządzeniem i wyposażeniem k u c h n i

w szczegółach posługiwała się darwinowską

mieszkalnej w mieszkaniu r o b o t n i c z y m wieloosobo-

ewolucjonizmu

w y m " . Gdzie miała miejsce ta dyskusja, nie wiemy:

w kręgach i n t e l i g e n c j i pps-owskiej ideologią koopera-

może w czasie p o b y t u B r u k a l s k i c h we Frankfurcie, l u b

t y w i z m u wyrastającą z anarcho-syndykalizmu, której

2 5

"równości"

społeczeństwa

k u l t u r o w e g o oraz

bezklasowego,
tak

teorią

popularną

podczas wizyty architektów C I A M - u w Warszawie.

spadkobiercami b y l i inicjatorzy W S M (Toeplitz, Toł¬

Tak czy inaczej rola Barbary Brukalskiej została przez

wiński i i n n i ) . R u c h spółdzielczy, j a k w i a d o m o , zmie¬

Tołwińskiego pominięta, sprowadzona do f u n k c j i "nie¬

rzał do przekształcenia społeczeństwa w n o w y typ

widocznej p o m o c n i c y " i jedynie drugorzędnej w y k o -

człowieka: j e d n o s t k i pozbawionej społecznego

ego-

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

izmu, kierującej się solidaryzmem i podporządkowanej

ności płci. Postulatem emancypacyjnym była z jednej

ludowładztwu jako " i d e a l n e m u " systemowi sprawowa¬

strony l i k w i d a c j a służby domowej jako "narzędzia wy¬

nia władzy. S t a t u t o w y cel W S M : dostarczanie t a n i c h

zysku" kobiet w społeczeństwie klasowym, z drugiej -

i zdrowych mieszkań drogą samopomocy zbiorowej,

idea zrównania kobiety i mężczyzny w i c h obowiąz¬

oraz "zaspokajanie

k u l t u r a l n y c h potrzeb człowieka"

k a c h i powinnościach codziennego życia rodzinnego

było drogą do etycznego wzorca "człowieka doskona¬

oraz/i społecznego, związana z n o w y m wzorcem rów¬

łego". Pankooperatywizm (głoszony zwłaszcza przez

noprawnego "małżeństwa modernistycznego" i lanso¬

A b r a m o w s k i e g o , autora anarchistycznego p r o g r a m u

wanego m o d e l u rodziny n u k l e a r n e j . Jednak to, co od¬

społecznego sfromułowanego w latach 1905-6 jako

czytujemy w deklaracjach p r o g r a m o w y c h Tołwińskie¬

Republika Kooperatywna) oparty na masońskich kon¬

go i jego współpracowników, w praktyce okazuje się

cepcjach spółdzielczości jako rudymentów społeczeń¬

pozorem i maską. Pozornie " n o w e " programy społecz¬

stwa etycznego, w perspektywie filozoficznej i społecz¬

ne, i per se architektoniczne, jedynie pozorowały mo¬

nej wyznaczał także horyzont estetyczny nowej sztuki

dernistyczny h u m a n i z m uniwersalistyczny z jego ha¬

i a r c h i t e k t u r y jako części owej wspólnoty: m o d e l e m

słami równościowymi (płci, klas i t d . ) , pozorując w rze¬

była geometria (abstrakcja geometryczna i f u n k c j o n a -

czywistości p r o k l a m o w a n y proces tzw. "degenderyza-

lizm architektoniczny/ m o d e r n i z m architektoniczny)

c j i " . W rzeczywistości, p o d " k o s t i u m e m " nowoczesno¬

jako element modernistycznej u t o p i i wolności i nowe¬

ści i awangardowości z w p i s a n y m weń p r o g r a m e m

go K o s m o s u . T u powstaje pytanie: jakiej ( i czy) wol¬

kontestacji "starego porządku", u k r y w a n o , u t r w a l a n o

28

ności?

i powielano stary scenariusz p a t r i a r c h a l n y z obowiązu¬
j ą c ą w n i m , hierarchizacją k u l t u r y i jej maskulinizacją.

7. Stanisław Tołwiński pisze wprost, dlaczego " k u ¬
c h e n n a dyskusja" Brukalskiego z M a y e m (w której, co

W

warte podkreślenia, Brukalska jednak nie brała udzia¬

strzeni do egzystencji - zamkniętej w trójkącie osiedle-

zaprogramowanej przez ideologów W S M - u prze¬

łu) była "szczególnie ważna i ciekawa": "Bo trzeba by¬

-dom-mieszkanie - oraz w jej, bynajmniej nie t a k i c h

ło przełamać rutynę naszych architektów do projekto¬

oczywistych relacjach z miastem - mechanizm wytwa¬

w a n i a mieszkań i n t e l i g e n c k i c h w k a m i e n i c y czynszo¬

rzania i stabilizowania tradycyjnych stosunków władzy

wej bądź w d o m u j e d n o r o d z i n n y m . O d k r y c i e m dla ar¬

i d o m i n a c j i rysuje się w sposób jednoznaczny. N i e by¬

c h i t e k t a mieszkaniowca w W S M był fakt, że [... ] życie

ło bynajmniej przypadkiem, że do "debaty k u c h e n n e j "

[rodziny robotniczej] koncentruje się [... ] w k u c h n i

między B r u k a l s k i m i M a y e m nie dopuszczono Barbary.

mieszkalnej" .

Rola kobiety nie uległa t u naruszeniu. Kobieta-archi-

29

"Przełamać rutynę architektów", odejść o d "inteli¬

t e k t pozostała na uboczu strategicznych decyzji, które

g e n c k i c h mieszkań", "odkryć życie rodziny robotni¬

p o d e j m o w a l i wyłącznie mężczyźni. Jej rola sprowadza¬

czej" - te określenia budowały retorykę "nowej kultu¬

ła się do w y k o n y w a n i a i c h ideologicznych dyrektyw,

r y " . K l u c z o w y m p u n k t e m tego z g r u n t u politycznego

co w praktyce oznaczało, że jej zadaniem było powie¬

p r o g r a m u i związanego z n i m p r o j e k t u N o w e j Rodziny,

lanie, i m i t o w a n i e i petryfikowanie. Dlatego k u c h n i a -

była właśnie " p o l i t y k a k u c h n i " , która opierała się na

oraz mieszkanie, które zaprojektowała, było tylko po¬

dogmacie

w i e l e n i e m , przy pozorach nowoczesności,

zlikwidowania

separacji

(przestrzen¬

tradycyj¬

nej/funkcjonalnej) k u c h n i i zintegrowania jej z częścią

n y c h ról społecznych w rodzinie, gdzie kobieta wypeł¬

mieszkalną. N o w a przestrzeń mieszkalna miała być

niała "naturalną" rolę gospodyni domowej pełniąc

sformatowana już nie w oparciu o wzorce wypracowy¬

funkcje "usługowe" wobec rodziny, a przyjmując (cza¬

wane przez społeczne elity (z i c h separowaną prze¬

sem) rolę kobiety czynnej zawodowo i pracującej poza

strzennie i per se społecznie " k u c h n i ą inteligencką"),

d o m e m , była d o d a t k o w o poddana represji, gdy pozba¬

ale według, wskazanego jako teraz właściwszy, m o d e l

w i a n o ją bądź pracy (jeśli była służbą domową, którą

" k u c h n i robotniczej". Stary mechanizm dyfuzjonizmu

teraz chciano zlikwidować), bądź p o m o c y w codzien¬

k u l t u r o w e g o zastępowany był przez r o m a n t y c z n o - p o -

n y c h obowiązkach d o m o w y c h (skoro l i k w i d a c j i ulegał

zytywistyczne teorie ewolucjonistyczne i marksistow¬

zawód służącej).

skie, u f u n d o w a n e na wszystkich m i t a c h i przesądach
0

rzekomo uzdrawiającej

sile k u l t u r y

"chłopskiej"

1 proletariackiej. Lekcja XIX-wiecznej

"ludomanii"

9. Odwołując się do C a r o l D u n c a n sprzed trzydzie¬
stu już lat

3 1

, która wykazała ukrytą a skrywaną przez

oficjalną historię sztuki/architektury ideę awangardy,
jaką jest potwierdzanie męskości i męskiej d o m i n a c j i ,

wydawała nowe owoce.
8. J a k ą w tej "debacie k u c h e n n e j " ideolodzy W S M -

można powiedzieć, że także awangardowe programy

- u wyznaczyli kobiecie? Program W S M - o w s k i posłu¬

osiedli modernistycznych, t a k i c h jak W S M i prowa¬

gujący się lewicowo-modernistyczną retoryką standa¬

dzona w i c h obrębie "debata k u c h e n n a " były maską,

ryzacji jako podstawy wytworzenia "równości" spo¬

ukrywającą stary p r o b l e m p o d n o w y m i dekoracjami.

łecznej

liczba

U j a w n i a się t u znane, analizowane przez J u d i t h Butler

j e d n a k o w y c h ludzi, wyznacza teraz standard ży­

zjawisko performatywności jako f o r m y działania wła¬

i

"jednakowości"

("Masa,

wielka

c i a " ) , na poziomie t e o r i i i haseł zawierał oczywiście

dzy: posługiwanie się cytatem n o r m , formuł i zacho¬

p r o g r a m emancypacyjny " w y z w o l e n i a " kobiety i rów-

wań, poprzez powtarzanie/cytowanie i c h w praktyce

30

226

�Jacek Olędzki • C I C H O I G Ł O Ś N O

życia codziennego odtwarza i utrzymuje dominujący

gospodarstwa d o m o w e g o

aparat władzy . Poszerzmy to o analizę zjawiska mę¬

funkcje

skiej d o m i n a c j i w kulturze przeprowadzoną przez fran¬

i m a r s k i c h N i e m i e c ) , malowane farbą olejną drewnia¬

cuskiego

ne meble Brukalskiej nie miały porównania. A l e opar¬

32

socjologa i etnologa Pierre'a Bourdieu'a,

(spełniając

t y m samym

r e k l a m o w o - p r o p a g a n d o w e przemysłu We¬

opartą na t e o r i i przemocy symbolicznej jako wyprze¬

te były na t y m samym systemie m e b l i w b u d o w a n y c h ,

dzającej przemoc fizyczną. Podstawowym pojęciem

o neutralnej kolorystyce i prostych f o r m a c h , co two¬

jest t u habitus, czyli system przyzwyczajeń, n o r m i war¬

rzyło wraz z p o k o j e m mieszkalnym jednorodne funk¬

tości, które pośrednicząc między jednostka i społe¬

cjonalnie i kompozycyjnie/estetycznie wnętrze, zgodne

czeństwem, określają postępowanie człowieka oraz re¬

z lansowaną wówczas "teorią wyposażenia". Był to

lacje między płciami. H a b i t u s jest nacechowany płcio¬

przejaw nowego p r o j e k t o w a n i a , opartego na psycholo¬

w o , powiada B o u r d i e u , zatem w ciele r o z u m i a n y m ja¬

gii o d b i o r u : n e u t r a l n a kolorystyka opracowana była na

ko kategoria biologiczna realizowany jest p r o g r a m spo¬

podstawie ówczesnych badań n a d fizjologią i psycho¬

łeczny, który różnice między płciami dopasowuje do

logią barw we wnętrzu (per analogiam do znanych ów¬

mitycznej w i z j i świata, jaką jest wizja męskiej domina¬

cześnie t e o r i i oddziaływania barw i światła w malar¬

cji. Porządek społeczny jest symboliczną maszyną słu¬

stwie), zaś w b u d o w a n e meble wprowadzały do wnę¬

żącą p o d t r z y m y w a n i u androcentrycznej w i z j i świata,

trza mieszkalnego

która jest uważana za "naturalną". A n d r o c e n t r y c z n y

skoro inspiracją były wnętrza pociągów, statków i bun¬

p e w i e n element

tymczasowości,

porządek jest r e p r o d u k o w a n y również przez kobiety,

galowów, z m e b l a m i zaprogramowanymi do użytkowa¬

które w t y m procesie stają się "symbolicznymi instru¬

nia tymczasowego, na krótki czas podróży l u b letniego

m e n t a m i " : jako żony i "gospodynie d o m o w e " zajmują

wypoczynku.

się reprodukcją " n a t u r a l n e g o " porządku społecznego
opartego na męskiej d o m i n a c j i .
K o b i e t y - a r c h i t e k t k i , j a k Barbara
Margarete

Schutte-Lichotzky,

W zakresie " t e o r i i wyposażenia" Brukalska miała
sporo do powiedzenia, uznano ją nawet w p e w n y m

33

Brukalska

czy

momencie za pionierkę nowej wówczas dziedziny, jaką

powielały/reproduko¬

była a r c h i t e k t u r a wnętrz - a przypomnę, że to był tak¬

wały normy/programy wypracowane nie przez nie.

że n o w y wówczas w języku p o l s k i m t e r m i n , aplikowa¬

Obie zrealizowały ów androcentryczny porządek opi­

ny z niemieckiego I n n e n - A r c h i t e k t u r , dla odróżnienia

sany przez B o u r d i e u : "zaprojektowały"

o d dawnego z d o b n i c t w a . Brukalska zgadzała się bez

(świadomie

35

używam w t y m miejscu cudzysłowu) k u c h n i e , które

zastrzeżeń na rolę "przedstawicielki 'kobiecości woju¬

wprawdzie lansowano jako prototyp/synonim "nowo¬

jącej' "

czesnej pracy d o m o w e j " , ale które w rzeczywistości sy¬

wszechniony wówczas pogląd, że jest to "bezwzględnie

mulowały tylko tę nowoczesność.

Awangardowość

doskonały zawód d l a k o b i e t " , ponieważ " k o b i e t y

(sic!) w tej dziedzinie, podzielając rozpo¬

" k u c h n i a f r a n k f u r c k i e j " i " k u c h n i polskiej" wydaje się

w ogóle mają więcej w r o d z o n y c h potrzeb estetycznych

więc tej perspektywie problematyczna: to tylko jeszcze

niż mężczyźni" . W S M był dla niej d o b r y m poligo¬

jeden zakamuflowany cytat n o r m k u l t u r o w y c h wytwo¬

n e m : wraz z przyjaciółką, architektką N i n ą W e i n f e l d -

36

rzonych przez mężczyzn.

-Jankowską, stworzyły dwuosobowy " k o b i e c y " zespół
głównych p r o j e k t a n t e k wnętrz żoliborskiego ekspery-

10. To ostatnie stwierdzenie skłania do zastano¬

mentu .

wienia, czy j e d n a k udział o b u k o b i e t - a r c h i t e k t e k nie

3 7

prowadził do prób dekonstruowania tego scenariusza.

1 1 . W z o r e m Margarete Schutte-Lichotzky, która

M o d e l mieszkania z otwartą kuchnią Brukalskiej różni

opisała swój m o d e l k u c h n i w "Das N e u e F r a n k f u r t " ,

się na przykład zasadniczo o d wcześniejszego p r o j e k t u

zasady swojej k u c h n i Brukalska przedstawiła w artyku¬

arch. B r u n a Zborowskiego. " K u c h n i a Brukalskiej",

le p . t . "Kuchnia

mająca obsługiwać 5-7-osobową rodzinę, była znacz¬

w p r o j e k t o w a n i u skojarzyła tradycyjny m o d e l "czarnej

nie bardziej nowoczesna, co osiągnięto, j a k przyzna¬

izby" ze skrajnie zracjonalizowanym m o d e l e m f r a n k -

38

współczesna"

( 1 9 2 9 ) . Ujawniła, że
39

w a l i p r o j e k t a n c i "z w i e l k i m t r u d e m i kosztem", wpro¬

f u r c k i m , zmierzając do tego, " j a k ze złej k u c h n i zro­

wadzając wentylowaną spiżarnię, a przede wszystkim

bić d o b r ą " , czyli znaleźć jakiś kulturowy/cywilizacyj¬

specjalnie zaprojektowane stałe umeblowanie (wyli¬

ny wyłom w programach o p r a c o w y w a n y c h przez męż¬

czone pojemnościowo szafy i otwarte półki na naczy¬

czyzn. Wykorzystała własne "kobiece doświadczenie"

n i a ) , bo zdaniem a r c h i t e k t k i " n i k t nie zdołałby pomie¬

gospodyni d o m o w e j , które połączyła z wiedzą archi-

4 0

41

ścić na tej małej przestrzeni swoich stołów i kreden¬

t e k t k i - t a y l o r y s t k i . Była dobrą uczennicą p a n i Frede¬

sów, często tak nieracjonalnie zaplanowanych. [bo¬

r i c k , która uczyła, że w d o m u i k u c h n i obowiązuje "Ta

w i e m ] [... ] gdy lokator nie ma swoich m e b l i , można

sama zasada którą przyjęto obecnie przy organizacji za¬

przewidzieć, że nigdy nie zdobędzie się na przybicie na¬

kładów przemysłowych, a m i a n o w i c i e : k o l e j n y prze¬

w e t zwykłej półki, aby wykorzystać trochę kuchnię,

bieg wszystkich procesów pracy w j e d n y m tylko kie¬

której każdy m e t r kubiczny jest tak d r o g o c e n n y " .

r u n k u przy możliwie najmniejszej ilości ruchów zbęd¬

W porównaniu z "kuchnią frankfurcką", błyszczącą

nych"

34

4 2

. Czy Brukalska zdawała sobie sprawę, że "na¬

c h r o m o n i k l a m i i wyposażoną w najnowszej generacji

u k o w y " racjonalizm gospodarstwa domowego krył nie¬

p r o d u k t y n i e m i e c k i c h inżynierów i fabryk urządzeń

bezpieczeństwo zupełnie innego t y p u : przekształcenia

227

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

mieszkania w maszyny, a ludzi w " j e d n a k o w e " roboty?

daloną o d c e n t r u m , w sensie dosłownym i w przeno¬

N a p e w n o wiedzieli o t y m ideolodzy W S M - u , Teodor

śni, "przestrzeń k u c h e n n ą " . To typ nowoczesnej kobie¬

Toeplitz - entuzjasta " k u c h n i f r a n k f u r c k i e j " , dla Syr-

ty z klasy średniej, która zajęcia d o m o w e w y k o n u j e

43

kusów był t o cel, do którego otwarcie dążyli. Cytując

szybko, sprawnie, racjonalnie i łączy je z własnymi

obszerne fragmenty artykułu Brukalskiej z 1929 r o -

przyjemnościami, n p . z lansowanym wówczas wśród

ku ,

kobiet a m a t o r s k i m sportem i " s p o r t o w y m " stylem ży¬

4 4

wraz ze zdjęciem jej k u c h n i - m o d e l u , pisali:

" F u n k c j o n a l i z m w urządzeniu k u c h n i . Zasięg myśli

cia.

twórczej architektów m u s i być t a k szeroki, żeby m o g l i

13. A l e t e n zakamuflowany a u t o p o r t r e t B r u k a l -

o n i projektować całe miasta. Jednocześnie nie w o l n o

skiej

i m zapominać o rozkładzie poszczególnych mieszkań,

umieszczenie postaci kobiecej w k u c h n i użyła jej ciała

pełni jeszcze i n n ą f u n k c j ę . Brukalska przez

ba, nawet o rozkładzie sprzętów i maszyn mieszkanio¬

jako rodzaju " m o d u l o r a / - k i " ,

w y c h . Wysiłek choćby największy włożony w bardzo

W z r o s t kobiety sięga mniej więcej połowy wysokości

dokładne przemyślenie, obliczenie i sprawdzenie da¬

k u c h n i , czyli, przyjmując średni wzrost kobiety w Pol¬

skalującego

wnętrze.

n y c h , które składają się n a racjonalne zaprojektowa¬

sce l a t 1920-tych n a około 165 c m , wnęka k u c h e n n a

nie t y p u m i e s z k a ń , w wypracowanie n a podstawie

miała ~ 3 , 3 0 m wysokości. Postać kobiety m a ilustro¬

badań ruchów potrzebnych d o w y k o n y w a n i a czynno¬

wać racjonalność i funkcjonalność rozmieszczenia me¬

ści d o m o w y c h , rozkładu sprzętów i narzędzi pracy -

b l i i wyposażenia w dostosowaniu do wzrostu "prze¬

wysiłek t e n zwróci się stokrotnie przez uporządkowa¬

c i ę t n e j " kobiety i właśnie w t y m elemencie " k u c h n i

nie t r y b u życia całego szeregu ludzi, którzy zamieszki¬

Brukalskiej" jej przyjaciółka, a r c h i t e k t k a M a r i a P i -

wać będą w mieszkaniach tego t y p u . "wydajność bo¬

w o c k a dostrzegła (nota bene jako jedyna) c e c h ę "ko¬

w i e m nie wymaga nadzwyczajnego wysiłku, lecz prze¬

b i e c ą " . Pisząc o "specyficznych cechach" twórczości

ciwnie, polega n a usunięciu wysiłków niepotrzebnych

Brukalskiej wynikających z f a k t u , że była kobietą, za

i wszelkiego rodzaju strat" (Emerson, 12 Zasad Wydaj¬

" t y p o w o kobiece" uznała logiczny, "przemyślany z ko¬

n o ś c i ) . O d racjonalnego zaprojektowania funkcjonal¬

biecą konsekwencją i dokładnością" układ przestrzeni

nego pasa ściany kuchennej zależy wydajność pracy

mieszkalnej

kobiety zajmującej się d o m e m , ilość jej wolnego i zaję¬

(przyjęła za oczywiste, że p r o j e k t Brukalskiej był jej

tego czasu, a co za t y m idzie, cały n i e m a l tryb życia do-

własną, autonomiczną k r e a c j ą ) . Piwocka uznała też za

mowego" .

ważne podkreślenie, że p r o j e k t y Brukalskiej były ho¬

45

i funkcjonalność kuchni-laboratorium

norowane d o l a t 80. w i n s t y t u t a c h w z o r n i c t w a , gdzie

Powołując się n a "kuchnię Brukalskiej", publikacje
i Christine Frederick, Syrkusowie two¬

w zależności o d typowej sylwetki P o l k i m o n t o w a n o n a

rzyli własne wizje holistycznego p r o j e k t o w a n i a , które¬

odpowiedniej wysokości blaty stołów i zawieszane szaf-

go zasady obowiązywać p o w i n n y t a k samo w k u c h n i ,

ki .

Erny M e y e r

4 6

4 8

j a k w urbanistyce. Słowa p a n i Frederick dotyczące

Umieszczenie n a rysunku Brukalskiej postaci k o -

k u c h n i stały się Zasadą działania totalnego, "rys cha¬

b i e t y - " m o d u l o r k i " kieruje k u problematyce t e o r i i ar¬

rakterystyczny dla e p o k i f u n k c j o n a l i z m u : tę samą za¬

chitektury. Począwszy o d W i t r u w u s z a , poprzez A l b e r t -

sadę przytoczyliśmy mówiąc o r o z p l a n o w a n i u miast -

tiego, Leonarda da V i n c i , Francesca do Giorgio Mar¬

ta sama zasada kieruje rozplanowaniem budynków

t i n , D u r e r a , M i c h a ł a A n i o ł a i Filareta, teoretyków

użyteczności publicznej i ta sama zasada przeprowa¬

X V I I I i X I X w i e k u - aż po M o d u l o r Le Corbusieria,

dzona jest w racjonalnie zaprojektowanej

kuchence

dzieło architektoniczne było poddawane a n t r o p o m o r -

m i n i m a l n e g o m i e s z k a n i a " . " K u c h e n n a debata" wy¬

fizacji opartej o idealne proporcje zdrowego, dojrzałe¬

47

znaczała polityczne obszary eksperymentów z moder¬

go mężczyzny. Kompozycja ad hominis figurandi/

nistycznymi u t o p i a m i .

quadratus

Witruwiusza

homo

(studium p r o p o r c j i człowie-

12. N a rysunku p r o j e k t o w y m swojej k u c h n i - l a b o -

ka=mężczyzny wpisanego w koło i k w a d r a t ) , powtó¬

r a t o r i u m Brukalska umieściła postać młodej kobiety

rzony przez Leonarda da V i n c i , pojawia się w t e o r i i ar¬

zajętej p r a c a m i k u c h e n n y m i . Nadała jej wszystkie ce¬

c h i t e k t u r y jako "miara wszechrzeczy", architektonicz¬

chy N o w e j Kobiety o wyraźnych rysach a u t o p o r t r e t u :

ny, a zarazem k u l t u r o w y k o d , któremu także kobieta

szczupła, młoda kobieta w typie "chłopczycy", ubrana

musiała się podporządkować. K a n o n w architekturze

w stylu " s p o r t o w o - d o m o w y m " (wygodne półbuty na

wyznaczało ciało mężczyzny jako b y t "idealny", abs¬

płaskim obcasie, f a r t u c h k u c h e n n y ) i z najmodniejszą

trakcyjny, który utożsamiał pojęcie męskiego piękna

fryzurą k o ń c a l a t 2 0 - t y c h - krótko ostrzyżonymi n a

oraz/i boskiej d o s k o n a ł o ś c i . Jest to oczywiście zgod¬

chłopczycę włosami (model a la Josephin Becker)

ne z zachodnim systemem reprezentacji, który, j a k za¬

49

z fantazyjnym l o k i e m n a czole, tak, j a k w i d z i m y to n a

uważył Craig Owens, dopuszczał wyłącznie jeden mo¬

zdjęciu samej Brukalskiej zrobionym w t y m samym

del wizualnej reprezentacji: "dominującego męskiego

czasie. Nota

bene twórcą tej fryzury był pracujący

p o d m i o t u , [który] każdej reprezentacji nadaje zawsze

w Paryżu słynny ze swego ekscentryzmu fryzjer i pro¬

te same cechy: centralny, jednorodny, męski". Repre¬

j e k t a n t A n t o i n e C i e r p l i k o w s k i (1884-1976). Kobieta

zentacja opiera się n a systemie nakazów, które "uprzy¬

na rysunku nie jest zmarginalizowana, "zesłana" w o d -

wilejowując jedne modele reprezentacji, blokują inne

228

�Jacek Olędzki • (

zakazując i c h stosowania l u b unieważniają.

H O I GŁOŚNO

Wśród

tworzyć jakiś n o w y uniwersalny system regulacyjny,

t y c h zakazanych podmiotów zachodnich m o d e l i re­

który mógłby konkurować z "męskim" modułem w i -

prezentacji znajdują się kobiety. W y k l u c z o n e z repre­

truwiańskim. Jej ciało wyznacza tylko "miarę kuchen¬

zentacji już przez samą jej strukturę, istnieją wyłącznie

n ą " . Tradycyjny scenariusz fallocentryczny nie został

jako figura - czy reprezentacja - tego, co niemożliwe

nienaruszony: moduł męski jest nadal najwyższą, uni¬

do przedstawienia ( N a t u r a , Prawda, Wzniosłość i t p . ) .

wersalną miarą świata i architektury, perfekcyjnym

[...] kobiety przedstawiano, [ale] nigdy nie miały one

matematycznym narzędziem dyscyplinującym i kon¬

zapewnionego miejsca wewnątrz dominującej k u l t u -

trolującym. Modułowi "żeńskiemu" wskazano peryfe¬

ry" .

rie (kuchnię) zgodnie z obowiązującą "polityką ciała",

5 0

opracowany w o p a r c i u o ciało

oraz funkcje usługowe, dodatkowe i nierównorzędne.

mężczyzny jako uniwersalnej " m i a r y wszechrzeczy",

Homo quadratus

A l e badaczki feministyczne wiedzą, że w a r u n k i e m ist¬

był, j a k to określiła Lynda N e a c h , szczytowym osią¬

nienia c e n t r u m są preyferie i zajmując je kobieta za¬

gnięciem regulacji percepcji, zgodnej z p r a w a m i geo¬

świadcza w t e n sposób swoje istnienie: wyznacza gra¬

m e t r i i , w której męskie ciało osiągnęło status "fantazji

nice między c e n t r u m jako sferą działania męskiego,

o czystej f o r m i e " , stało się uosobieniem Mężczyzny

a marginesem jako obszarem I n n e j .

oznaczającego kulturę, porządek i g e o m e t r i ę . Podob¬

14. Zbliżam się p o w o l i do k o ń c a m o i c h rozważań.

nego rozdziału m a t e r i i i f o r m y nie można osiągnąć

Zacznę o d konstatacji, że opisana t u "polityka kuch¬

51

w przedstawieniu ciała kobiety, które pozostaje na po¬

ni",

ziomie reprezentacji n a t u r y i fizyczności. W

przez mężczyzn,

systemie

racjonalnie

zaprogramowana i k o n t r o l o w a n a
sprzężona

z nowymi programami

k u l t u r o w y c h kodów znakiem równości opatrzone zo¬

mieszkania obsługiwanego osobiście przez Nową Ko¬

stały pojęcia:

męskie-piękno-boskość-doskonałość,

bietę, w praktyce życia codziennego W S M - u poniosła

idealne ciało mężczyzny oznaczało kulturę, dlatego

fiasko. W l a t a c h 30. 6 % ogółu mieszkańców W S M

mogło być uniwersalną miarą w architekturze. Z n a m y

stanowiła służba, co wymusiło zmiany w p r o j e k t a c h

oczywiście moduł oparty o proporcje ciała kobiety, ja¬

przez wprowadzenie służbówek . Pod naciskiem loka¬
54

k i wypracowała teoria rzeźby i a r c h i t e k t u r y (porządek

torów zaczęto stopniowo otwartą wnękę

k o r y n c k i ) , ale, po pierwsze, o i d e a l n y c h proporcjach

odgradzać, najpierw podwójnymi drzwiami, p o t e m po¬

kształtujących kategorię "doskonałej kobiecości" de¬

jedynczymi, by około 1932 r. zamknąć ją i całkowicie

cydował nadal mężczyzna i jego wyobrażenie kobieco¬

odgrodzić o d reszty mieszkania. W t y m trwającym kil¬

ści (vide Zeuksis, A l b e r t i ) , po drugie, m e c h a n i z m po­

ka lat procesie d e k o n s t r u k c j i modelowego f u n k c j o n a -

wstania takiego modułu ( i kategorii) był nadal podpo¬

lizmu czy jego de-modernizacji wyraźna jest różnica

rządkowany męskim p r o p o r c j o m "człowieka

witru-

klasowa: w mieszkaniach r o b o t n i c z y c h między wnęką

wiańskiego". Zgodnie z dyscyplinującą i kontrolną

a p o k o j e m wprowadzano drzwi, w i n t e l i g e n c k i c h wej¬

52

kuchenną

funkcją męskiego modułu to na jego wzór "bezforem-

ście do wnęki przeniesiono do przedpokoju, wyodręb¬

n e " ciało kobiety było poddawane geometrycznym ry¬

niając małą kuchnię najbardziej zbliżoną do m o d e l u

gorom.

frankfurckiego.

Jeśli zatem pojawia się o n o jako " m o d u ł " w t a k i m

Tak więc użytkowniczki eksperymentalnych kuch¬

ujęciu, jak to zrobiła w swym r y s u n k u Brukalska, wy¬

n i W S M - u nie poddały się regulacyjnym mechani¬

pada zastanowić się n a d jego k o n t e k s t e m . Widzimy, że

z m o m socjalnym, jakie i m narzucili mężczyźni, i prze¬

kobieta jest pokazana w k u c h n i , a więc w przestrzeni

jęły rolę tak zwanych " d o m o w y c h inżynierek": projek-

rzekomo "biologicznie" przypisanej kobiecie. N a po¬

tantek-kreatorek dokładnie w t y m sensie, jak to ujmo¬

glądowym rysunku Brukalskiej k o b i e t a - m o d u l o r k a jest

wał B r u n o Taut w swej głośnej wówczas książce "Die

oczywistym przywołaniem całej w i e l o w i e k o w e j trady¬

neue Wohnung: Die Frau als Schoepferin"

cji ikonograficznej " k o b i e t y we wnętrzu", odwołując

kobieta jako twórca",

("Nowy

dom:

1 9 2 8 ) . D o k o n a n a przez miesz­
55

się do zawartego t u psychologicznego ładunku "pry¬

kańców W S M - o w s k i c h dekonstrukcja " n a u k o w e g o "

watności" i "domowości". Kilkanaście lat po publika¬

m o d e l u k u c h n i unicestwiała zarazem regulatywno-

cji Brukalskiej, w jednej z p o w o j e n n y c h f r a n c u s k i c h

-kontrolną doktrynę " n a u k o w y c h zasad organizacji

p u b l i k a c j i na temat racjonalnego urządzania d o m u , ja¬

pracy".

ko ilustrację o p t y m a l n y c h wysokości półek w szafkach

15. W pierwszych latach po w o j n i e k o n t y n u o w a n o

k u c h e n n y c h przedstawiono wpisaną w koło sylwetkę

u nas programy nowoczesnej k u c h n i według wzorców

kobiety o trzech parach r ą k .

z a c h o d n i c h , przez jakiś czas działał jeszcze I n s t y t u t

53

La Maison

Française,

56

—1950?, reprod. z tej książki

w: J. Maas, M a r i a Referowska, Kuchnie

w

Gospodarstwa D o m o w e g o , jak przed wojną badający
" n a u k o w o " w o p a r c i u o tayloryzm kuchnię jako miej¬

mieszka­

niach, A r c h i t e k t u r a , 1955 nr 11 s. 324-329, i l . s. 328.

sce p r a c y

57

(na marginesie, to właśnie t a k i "taylorow-

W t y m rysunku zrobionym w celach poglądowych

ski" I n s t y t u t badający przy p o m o c y obserwatorów "ku¬

na użytek masowego odbiorcy, kobieta-moduł w oso¬

chenne" obyczaje mieszkańców, sparodiował niedaw¬

b l i w y sposób naśladuje homo quadratus

no n o r w e s k i reżyser B e n t H a m e r w swym filmie " H i ¬

Witruwiusza:

jej ciało wpisane w koło nie służy b o w i e m do tego, by

229

storie k u c h e n n e " , Szwecja, 2003). Wraz z wprowadza-

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

London 1931 s. 122-123.

n i e m d o k t r y n y socrealistycznej odchodzono o d tego
m o d e l u modernistycznego, a wady i zalety k u c h n i "go¬

18

Rybczyński, 1996 s. 193.

t o w e j " i k u c h n i "na miarę" rozważano teraz w przeko¬

19

Jean Petit, Le Corbusier Lui-Meme, s. 77, cyt. za: Ch. Jencks, Le
Corbusier — tragizm współczesnej architektury, Warszawa: WAiF,

n a n i u , że "ciasno pojęty m o d e l tzw. k u c h n i - l a b o r a t o -

1982, s. 106-108.

r i u m przestał już być uważany za idealne rozwiązanie

2 0

S. Walczewska, Damy, rycerze, feministki, Kraków: wyd. eFka,

2 1

Ernst May został powołany w 1925 roku, w wieku czterdziestu

dla wszystkich użytkowników w b u d o w n i c t w i e maso¬

1999 s. 164-169.

w y m ; występuje o n tylko jako jeden z rodzajów [ . . . ] ,
a nie jako powszechnie wystarczający system" . W tej

lat, na stanowisko radcy do spraw budownictwa m. Frankfurtu

nowej socjalistycznej "polityce k u c h n i " głos decydują¬

nad Menem; był uczniem Sir Raymonda Unwina, pięć lat pra­

58

cował na Dolnym Śląsku, gdzie m. i n . opracował plan general­

cy m i e l i ciągle mężczyźni, j a k o t y m świadczy dyskusja

ny i regionalny Wrocławia oparty o schemat układu satelitarne­

między k i l k o m a a r c h i t e k t a m i n a d t y m , jaka "według

go (1924), który zrealizował we Frankfurcie jako szef tutejszego

n i c h " p o w i n n a być k u c h n i a . Bo w tej "debacie ku¬
5 9

urzędu planowania; o jego działalności w okresie Weimarskich

chennej", podobnie j a k w tamtej moskiewskiej między
Chruszczowem i N i x o n e m , k o b i e t y - a r c h i t e k t k i nie

Niemczech zob. Justus Buekschmitt, Ernst May, Stuttgart 1963.
2 2

brały udziału.

Na temat książki Erny Meyer zob. Susan R. Henderson, ARe¬
volution in the Woman's Sphere: Grete Lihotzky and the Frankfurt
Kitchen.

[W:] Architecture

and Feminism. Ed. Debra Coleman,

Elizabeth Danze, Carol Henderson, Princeton Architectural
Press, New York 1996 s. 228-231.

[3 f o t . do k u c h n i Brukalskiej z 1928 l u b 1927¬

2 3

1928: + + 25, + + 27, + + 2 8 ] .
Rostislav Svacha, Architekci

"Devetsilu", [w:] Devetsil. Czeska

-Lichotzky mianem "matki nowoczesnej konstrukcji w kuchni"

B. Colomina, Otoczeni przez obrazy: wieloekranowa architektura

za: Billie A n n Lopez, Mother of the Modern Built-in

[w:] Co to jest architektura? Antologia tekstów. Red.

Margarete

A d a m Budak, Kraków: Bunkier Sztuki, 2002 s. 31-65, zwł. s.

S. Tołwiński, Wspomnienia 1895-1939, Warszawa 1970 s. 328¬

2 6

H . Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza. Garść

Wilhelm Weischedel, Do filozofii kuchennymi schodami, Warsza­

wspomnień, "Kronika Warszawy" 1977 nr 3 (31) s. 37.
2 7

Szerzej pisałam o t y m m. i n . w: M . Leśniakowska, Dwór polski

przyp. 70

Dwór polski w X I X wieku. Zjawisko historyczne i kulturowe.

2 8

Materiały I I Seminarium zorganizowanego przez Stowarzysze¬

pisałam obszernie w: M . Leśniakowska, Architekt Jan

1989, Warszawa: SHS, 1990 s. 7-20.

Witkiewicz (1881-1958)

P. Zumthor, Zycie codzienne w Holandii w czasach Rembrandta,

ści zob. np. A . Turowski, Dyskurs o Geometrii, Wolności i Rozu¬

7

Luca Beatrice, Milan:

8

Z. Chyra-Rolicz, Stanisław Tołwiński, Warszawa 1987 s. 101.

9

Minorski, Polska nowatorska myśl architektoniczna w latach 1918¬

Perino and Vele, at Raffaella

Cortese,

mie. [w:] Henryk Stażewski 1894-1988 w setną rocznicę urodzin.

"Flash A r t " , March-April 2000.

Katalog wystawy, Łódź: Muzeum Sztuki w Łodzi 1995 s. 33-36.
2 9

1 0

Minorski, 1970 s. 130.

1 1

Eric Mumford, The CIAM

3 0

Discourse on Urbanism,

1928-1960,

3 1

Zob. Z. Chyra-Rolicz, Stanisław Tołwiński, Warszawa 1987 s.

s. 153.
3 2

Helena Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza.

mativity)

cyt. s. 38-39.

i cytatowości (citationality)

w ujeciu Judith Butler,

z odwołaniem do Derridy przeprowadziła ostatnio: Joanna M i -

I . Jabłowska, Nowe drogi. Rozmowa z p. Barbarą Brukalską, "Ko­

zielińska, Płeć jako kategoria filozoficzna. Znaczenie prac Judith

bieta Współczesna", 1928 nr 33 s. 15.

Butler dla feministycznej refleksji o "kobietach", "Przegląd Filozo-

Zob. B. et S. B. [Barbara i Stanisław Brukalscy], Dom mieszkal¬
ny wybudowany według projektu Barbary Brukalskiej

ficzno-Literacki" 2003 nr 1 (3) s. 119-141, zwł. S. 130-132,

(Praesens)

wyd. Instytut Filozofii UW.

i arch. Stanisława Brukalskiego (SAP, Praesens), D. O. M . , R. 2:

3 3

1930 nr 1 s. 4-9.

P. Bourdieu, Masculine Domination, Stanford 2001, wyd. Stan¬
ford University Press. Por. Agnieszka Kościańska, Przemoc sym¬

W i t o l d Rybczyński, Dom. Krótka historia idei, Gdańsk-Warsza-

boliczna — Bourdieu o męskiej dominacji, fot/fot_p_masc. html-

wa: Wydawbnictwo Marabut, Oficyna Wydawnicza Volumen,
1996 s. 187-189.
Ch.-E. Jeanneret, Towards a New Architecture,

J. Butler, Bodies That Matter, New York 1993, zwł. podrozdział:
Performativity as Citationality. Analizę performatywności (perfor-

Garść wspomnień, "Kronika Warszawy", 1977 nr 3 (31) s. 33-40,

1 7

C. Duncan, Potwierdzanie męskości. Malarstwo awangardowe po­
czątków XX wieku, "Magazyn Sztuki", 1995 nr 5 s. 152-168, cyt.

101-103.

1 6

"ABC. Beitraege zum Bauen", 1926 nr 3, cyt. za: H . Surkus, Ku
idei osiedla społecznego 1925-1975, Warszawa 1976 s. 41.

Cambridge-London: The M I T Press, 2000, s. 283 przyp. 72.

1 5

S. Tołwiński, Wspomnienia 1895-1939, Warszawa 1970 s. 328¬
329.

1939, Warszawa: P W N , 1970 s. 18, 129-130.

1 4

Koszczyc

i budowanie w jego czasach, Warszawa:

IS P A N , 1998. O estetyce geometrii jako nowej filozofii Wolno¬

Warszawa 1965.

1 3

Na temat masońskich wątków w programach Abramowskiego
i ruchu spółdzielczego w Polsce, w odniesieniu do architektury,

nie Historyków Sztuki Oddział Kielecki Kielce 6-7 kwietnia

1 2

Eric Mumford, The C I A M Discourse on Urbanism, 1928-1960,
The M I T Press: Cambridge, Mass., London, 2000 S. 29, s. 283

a idee domu w kulturze europejskiej X I X i X X wieku, [w:]

6

Kitschen:

http://www.wirtulavien-

329.

wa: P W N , 2002.
5

Schutte-Lihotzky,

2 5

J. Klaczko, "Krewni". Powieść Pana Józefa Korzeniowskiego (prze­
druk z "Wiadomości Polskich"), Paryż 1857 s. 33.

4

(Grete)

na.netcolumns/billie/margaretesl.html.

32-35.
3

D.

O. M . R. 1 : 1929 nr 1 (marzec) s. 8-11 Określenie M Schutte-

Sztuki, 1989 s. 62.
Eamesów,

O uwagach Margarete Schutte-Lichotzky na temat projektu
kuchni Brukalskiej zob. B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

awangarda artystyczna lat dwudziestych. Katalog. Łódź: Muzeum
2

D. O. M . , R. 1: 1929 nr

1 (marzec) s. 11.
2 4

1

B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

fot/fot_p_masc. html.
3 4

ed. Angielska:

Brukalska, 1929; - H . Radlińska, Jak ze złej kuchni zrobić dobrą,
D. O. M . , R. 1: 1929 nr 6 s. 8-11.

230

�Jacek Olędzki * C I C H O I G Ł O Ś N O

3 5

Irena Jabłowska, Nowe drogi. Rozmowa z p. Barbarą

Brukalską,

dziej godne pochwały, zmierzyliśmy i porównaliśmy wyniki, pozosta¬

"Kobieta Współczesna", R. 2: 1928 nr 33 s. 14-16.

wiając na boku to, co raziło, wzięliśmy tylko te pomiary, które uza¬

3 6

Jabłowska, 1928.

sadniała exempeda [zasady mierzenia]", L. B. Alberti, De Statua,

3 7

Prowadziły Poradnię dla Racjonalnych Urządzeń Mieszkanio­

ok. 1464, cyt. za: L. Nead, s. 122.

wych o nazwie "Moje Mieszkanie" działającą przy Oddziale Ro­

5 3

botniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (RTPD) na Żolibo­

Maria Referowska, Kuchnia w mieszkaniach, Architektura, 1955

rzu; kierownictwo architektoniczne i ogrodnicze: Brukalska,

nr 11 s. 324-329, il. s. 328.

Nina Jankowska i Jadwiga Toeplitzówna, kierownictwo higie­

5 4

cja i wolne zawody, także kobiety należały głównie do inteligen¬

w Warszawie], D. O. M . , 1932 nr 1 s. 31;- Poradnia architekto­

cji. Ich domowe zajęcia wspomagała służba domowa, stanowiąc

niczna [w Warszawie], D. O. M . , 1932 nr 6 s. 3-4; M . Demel,

6 % ogółu ludności W S M - u (E. Mazur, Warszawska Spółdzielnia

W

Mieszkaniowa 1921-1939, Warszawa 1993 s. 42-43, 48-49, 112¬

1982). "Zadaniem poradni jest uprzystępnienie fachowych po¬
rad we wszystkich sprawach dotyczących urządzenia mieszkań

113).
5 5

Lihotzky and the Frankfurt Kitchen. [W:] Architecture and Femi¬

dziecka i jego sprzętów w małym mieszkaniu. Prócz udzielania

nism. Ed. Debra Coleman, Elizabeth Danze, Carol Henderson,

bli, urządzenia gospodarcze, racjonalny dobór mebli i innych

Princeton Architectural Press, New York 1996 s. 230.
5 6

przedmiotów domowego użytku, poradnia będzie dążyła do

woczesne wnętrza [kuchnia], "Stolica", R. 2: 1947 nr 31 s. 8.
5 7

W najbliższym czasie otwarta będzie wzorownia mebli dla ma¬

strzenny. Wspomnienia naukowca i urbanisty, Warszawa

ka, zagroda, wanienka) [w kancelarii szkoły RTPD u l . Krasiń¬
Grete Schutte-Lichotzky, Rationalieserung im Haushalt,

4 1

4 2

"Kuchnia powinna być według nas [podkr. M . L.] laboratoryj¬
chenny oczywiście gazowy; [... ] Poza t y m w wyposażeniu kuch¬

Ten model lansował Walter Gropius i w 1926 r. urządził taką

ni powinna znaleźć się spiżarka pod oknem, lodówka, zmywak

kuchnię w swoim własnym domu. Por. Kuchnia w willi Kroha

i szafki wiszące.[...]". [Bogusławski:] " [ . . . ] metraż [kuchni] wa¬

w Brnie, 1930-te (reprod.: Jiei Kroha - Kubist,

ha się w granicach 6-9 metrów. Osobiście jestem zwolennikiem

Expressionist,

Funktionalist, Realist, W i e n 1998.

kuchni 8-9 metrowej. Uważam, że kuchnia powinna być rów¬

H . Radlińska, Jak ze złej kuchni zrobić dobrą, D. O. M . , R. 1:

nież jadalnią" (B. S., O mieszkaniach - wygodnych i ładnych

1929 nr 6 s. 8-11.

[w dyskusji wzięli udział architekci: O. Szlekys, Kobielski, H .

Ch. Frederick, Naukowa organizacja w gospodarstwie domowym"

Roguski, R. Gutt, J. Bogusławski, B. Kowalski], "Stolica", R. 10:

[wyd. polskie 1926], cyt. za: S. Syrkus, Tempo architektury, Pra-

1955 nr 27 s. 2-3).

4 4

B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

Garść wspomnień, "Kronika Warszawy" 1977 nr 3 (31) s. 37.
D. O. M . R. 1: 1929 nr 1 s.

8-11
S. Syrkus, Tempo architektury, Praesens, nr 2 (maj), 1930 s. 3¬
34.
Książka E. Meyer była podobno w księgozbiorze Syrkusów (A.
Osęka, Krzątaniny

domowe, "Gazeta Wyborcza" 2002 z dn.

30.03-01.04).
S. Syrkus, Tempo architektury, Praesens, nr 2 (maj), 1930 s. 3¬
34.
4 8

M . Piwocka, Wspomnienie o prof. Barbarze Brukalskiej (1899¬

4 9

Za: P. Krakowski, Teoretyczne podstawy architektury XIX wieku,

1980), K A i U , t. 38: 1993 z. 1 s. 77.
Zeszyt Naukowe UJ, z. 15, Kraków 1979 s. 50.
5 0

5 9

na, służąca jedynie do przygotowywania posiłków. Trzon ku¬

D. O. M . R. 1: 1929 nr 1 s.

Helena Syrkusowa, W setną rocznicę urodzin Teodora Toeplitza.

4 7

J. Maas, Maria Referowska, Kuchnia, "Architektura", 1959 nr

8-11.

4 3

4 6

5 8

1s. 28-29.

esens, nr 2 (maj), 1930 s. 3-34.

4 5

1996,

wyd. Centrum Upowszechniania Nauki P A N , s. 86).

"Das

Neue Frankfurt", 1927 nr 5.
B. Brukalska, Kuchnia współczesna,

Między innymi arch. Bożena Maliszowa opracowywała tu pro¬
jekty funkcjonalnych kuchni (do 1949) (B. Malisz, O ład prze¬

łych mieszkań i wypożyczalnia sprzętów dla niemowląt (łóżecz¬
skiego 10] (D. O. M . , R. 4: 1932 nr 1 s. 31).

N p . na łamach "Stolicy" ukazała się seria artykułów H . Czaj¬
kowskiej na temat nowoczesnych wnętrz w tym także tekst, No¬

stworzenia typu mebli naprawdę niezbędnych w skromnym
i szczupłym mieszkaniu i sprzętów dających się wypożyczyć.

4 0

Susan R. Henderson, A Revolution in the Woman's Sphere: Grete

i ogródków. Specjalna uwagę poświęca się sprawie miejsca dla
wskazówek dotyczących urządzeń mieszkań, jak ustawienie me¬

3 9

W 1937 r. ponad 74 % społeczności W S M stanowiła inteligen¬

niczne dr Aleksander Landy (Poradnia ["Moje mieszkanie"

Aleksander Landy. Lekcja pedagogiki i medycyny przyszłości,

3 8

La Maison Francaise, —1950?, reprod. z tej książki w: J. Maas,

Craig Owens, Dyskurs Innych: Feministki i postmodernizm. [W:]
Postmodernizm. Antologia przekładów.

Wybór i oprac. Ryszard

Nycz, Kraków 1997 (Wyd. Baran i Suszczyński), s. 423, 425,
przekł. Małgorzata Sugiera. (pierwodruk w: Postmodern Culture,
ed. H . Foster, Pluto Press, London 1985 ss. 57-82).
5 1

Nead, s. 40.

5 2

Leone Battista Alberti przeformułował na użytek swojej teorii
doskonałych proporcji ciała kobiecego, mit o Zeuksisie pragną¬
cym namalować obraz Afrodyty: "Naśladowałem

artystę z Koryn¬

tu, który przyjrzawszy się kilku dziewczętom niezwykłej urody, wy¬
brał ich szczególnie piękne i powabne cechy i odtworzył w swoim
dziele. Tak i my wzięliśmy pod uwagę wiele ciał uznanych za najbar-

231

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7995" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7975">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aad9481c40333c81e06be5241dd34ff8.pdf</src>
        <authentication>8917bbe265d3daef6113f3c09f96c546</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95597">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6532</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95598">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95600">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95601">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95602">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95603">
                <text>The Sin of Gluttony and the Cultural Conflict / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95604">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.294-295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95605">
                <text>Leśniakowska, Marta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95606">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95607">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95608">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95609">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95610">
                <text>and become part of the genetic code. Cultural habits
are our “second nature”, making itself known in the
most varied situations.1
2.
Babette’s Feast: a refugee fleeing France in the
throes of revolutionary terror arrives in a small Dan­
ish settlement. The kindly albeit distant Danish women
who offered her shelter entrust her with keeping their
home and introduce her to the arcana of local culi­
nary art - simple or even primitive, frugal recipes based
on a few basic ingredients (the famous recipe for rye
bread soup, nota bene used up to this day in traditional
Scandinavian cooking). Babette, slightly mysterious,
with an obscure past, adapts herself to the new envi­
ronment but when she unexpectedly wins in the lot­
tery she spends all the money on a curious caprice - a
1.
De re coquinaria by Apicius (first century A.D.)sophisticated banquet for her Danish hosts. The meal
was probably the first to verbalise the view that the way becomes a demonstration of her culinary mastery as the
former chef of a famous Parisian restaurant as well as a
of taking nourishment is a refined “culinary art” - a skill
manifestation of the refined and always slightly liber­
that belongs to the domain of art (ars techne), and thus
tine French culture of dining.
entails doing something according to a set of rules. Close
This simple plot told in the unhurried rhythm of
to Aristotelian “productive knowledge”, ars victuaria in
consecutive
sequences of preparations for the feast the twelfth-century classification by Radulf da Campo
whose detailed presentation at a certain moment out­
Lungo, known as el Ardiente, and by Hugo of St. Victor
right balances on the edge of a television cooking show was one of the seven mechanical arts. Although later it
should be analysed as an out-and-out textbook exercise
was excluded from classifications aimed at formulating
in
cultural anthropology. We are dealing with a typical
a definition of art exclusively as an ability to produce
confrontation
of two different lifestyles - dissimilar sets
beauty (the seven fine arts according to Batteax in the
of daily/routine behaviour within the range of European
mid-eighteenth century), thanks to idealistic aesthetics
culture in which the table (the culture of dining) is,
“culinary art” could find its place either among skills
according to Norbert Elias, a fundamental element of
still comprehended according to the classical and only
Western
civilisation and testimony of certain domains
slightly redefined distinction (art conceived as profes­
of
cultural
competence (lifestyle/manner of living).2
sional knowledge, such as tailoring, medicine, trade,
Obviously, “table manners” (to paraphrase the title of
and “defensive capability”) , or - as Libelt interpreted it
a textbook by Erasmus of Rotterdam, basic for modern
in a slightly convoluted manner - among the so-called
social sciences showing Platonic ideals of truth, beau­ Western civilisation) is simultaneously an expression of
a certain existential thesis and, consequently, as a be­
ty and goodness in life, all enhancing the latter. Such
havioural
category it is an element of social stratification
maximalist speculations constituted the whole sphere
and
a
factor
shaping distinctive behaviour. This makes it
of material culture, of which it was demanded that it
should satisfy purely practical needs on par with “supe­ possible to treat the story described in Babette’s Feast as
rior” requirements, so that the useful would be simul­ part of the socio-ethnological orbis interior-orbis exterior
thesis and an illustration of a cultural confrontation ini­
taneously pleasant, as Aristotle desired. This shifts the
tiated by the appearance of the “stranger”. In this case,
whole issue to an equal degree towards psychological
we are concerned with a confrontation of two antitheti­
aesthetics (especially its Cartesian hedonistic version,
rendered dynamic by basically anti-intellectual twenti­ cal European cultures: the closed, severe “town” culture
and the open, refined and cosmopolitan “court” culture,
eth-century speculations on the theory of satiation) as
well as towards the history of culture and cultural an­ created and “civilised” by modern France, whose social
thropology. Culinary art, together with the accompany­ symbol became French cuisine. French cooks (M.A.
Careme), aristocrats and statesmen (e.g. cardinals Rich­
ing ritual of recipes, cookbooks, hierarchy of interiors,
elieu and Mazarin or Marquis Louis de Béchamel), suc­
furniture, table setting, servants, etc., is one of the key
ceeded in granting modern culinary art created during
moments in manners and morals (lifestyle) embedded
in social hierarchies. Today, it may be viewed in yet an­ the sixteenth century by the Italians a heretofore un­
known sophistication and diversification, propagated
other, new way toppling the old, segmentary findings,
subsequently by such works as the famous La Physiologie
which separated the inherent from that, which is gained
du Goût by A. Brillat-Savarin (1825).
through culture: we know that manners and morals From this viewpoint, the story told in Babette’s Feast
social experience - cultural (milieu) conventions shape
assumes
the features of a veritable “credo” by referring
our personality thanks to their durability/rootedness

MARTA LESNIAKOWSKA

The Sin of Gluttony
and the Cultural
Conflict. On the
Margin of Babetteys
Feast

294

�M arta Lesniakowska • THE SIN OF GLUTTONY AND THE CULTURAL CONFLICT ON THE MARGIN OF B A B E T T E 'S F E A S T

- presumably - to the very essence of Kantian poetic
involving the middle class (the bourgeoisie) and the
higher court class. As a consequence, it evokes a dis­
pute between two moral stands: Protestant (in the ex­
treme version represented by the pietists) and Catholic,
together with their dual comprehension of civilisation
either as closed and internal morality (Protestantism)
or its external counterpart (Catholicism).
All these factors require that we regard Babette’s
Feast as a morality play exploiting the immanent feature
of the culture of dining, namely, that as a quintessence
of a certain philosophy of life this particular culture is
determined by its characteristic ethical premises. In
accordance with the steadfast rules of a philosophicaldidactic tale we witness a battle waged for human souls,
in which the protagonists face the necessity of making
a choice between basic categories and concepts that
they appear to allegorically personify: between Vir­
tue and Sin (here: Gluttony), Pride and Faith, Truth
and Falsehood. The situation of the choice balances
on the very edge of a cultural/world outlook conflict
in its entire dimension. The decision to participate, or
not, in the feast is tantamount to choosing one of two
choices evaluated, however, from the Protestant point
of view: to opt for tradition (stability, durability, truth)
or change (revolution and motion and hence also false­
hood and illusion).
Despite the referent danger of disturbing the bal­
ance, the very fact of sitting down to a table proves de­
cisive for the ultimate rejection of a conflict for the sake
of participation and opening up towards the “stranger”.
An examination of this process of attaining acceptance
may be explained by the mechanisms of the mutual im­
pact of cultures; we know that such impact is provoked
more by differences than similarities for two reasons:
either because the “strange” idea becomes part of famil­
iar conceptions and ideas (“a search for one’s own”) or,
on the contrary, because it is unfamiliar and thus gives
29 5

rise to curiosity (“the quest for the strange”). It is the
“stranger” who introduces into the inner cultural struc­
tures that, which comes “from the outside” and causes
the impulse of cultural change.
The course of Babette’s feast, with its growing drama­
turgy of gradually overcoming distance and conventions,
turns almost into a rite of mutual gift giving in the manner
of the potlatch, a key moment of activating two authentic
European cultures “towards integration”. The first bite of
sophisticated French hors d’oeuvre produces an integra­
tion of different traditions; in this case, the gesture has
an outright oecumenical dimension, so distant from the
destructive leftist vision of the self-annihilating consumer
society shown in La grande bouffe. Quite possibly, this
could be also a poetical gesture if we were to consider the
problem from the viewpoint of the still utopian vision of
a united Europe (and, more widely, a united world, in
the once again activated illusion of “internationalism”).
A t this point it seems worth recalling the end scenes of
Babette’s Feast: after the magnificent dinner everything
becomes the same as before. The level of understanding
and acceptance did not cross the limits delineated by, for
example, dinner in an exotic restaurant - a mere pleas­
ant, festive episode in the routine of daily life or a tourist
programme. New experiences outlined even more strong­
ly the spheres of “one’s own-ness” (“smaller homeland”),
established by tradition and prejudice, in order to protect
them against a successive utopia.

Endnotes
1 These problems were presented in detail by Elżbieta
Gieysztor-Miłobędzka, Natura, nauka, sztuka - nowy p a ra ­
dygmat, in: Sztuka a natura. M ateriały XXXVI I Sesji
Naukowej Stowarzyszenia Historyków Sztuki przeprowadzo­
nej 23-25 listopada 1989 roku w Katow icach, Katowice

2

1991, pp. 15-29, especially p. 17.
Norbert Elias, Przem iany obyczajów w cyw ilizacji Zachodu,
Warszawa 1980.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8328" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8307">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a580decf34b6b0741306ae1c23f07282.pdf</src>
        <authentication>7c1cd86585bc153c20c6269560168227</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99558">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2386</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99559">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99560">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99561">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99562">
                <text>O grzechu łakomstwa i konflikcie kulturowym. Z powodu "Uczty Babette" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99563">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.85-86</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99564">
                <text>Leśniakowska, Marta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99565">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99566">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99567">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99569">
                <text>O grzechu łakomstwa i konflikcie
kulturowym. Z powodu „Uczty Babette"
Marta Leśniakowska

1. Wydanie w I w.n.e. dzieła Apiciusa „ D e re c o q u i n a r i a "
bodaj p o raz pierwszy w e r b a l i z o w a ł o p o g l ą d , iż s p o s ó b
o d ż y w i a n i a jest w y s u b l i m o w a n ą
„sztuką
kulinarną"
— u m i e j ę t n o ś c i ą , k t ó r a p r z y n a l e ż y do obszaru sztuki
(arsjtechne), a więc umiejętności w y k o n y w a n i a czegoś wed­
ług reguł. Bliska arystotelesowskiej „ w i e d z y p r o d u k t y w n e j " ,
ars victuaria — w XII-wiecznej klasyfikacji Radulfa da
C a m p o L u n g o zw. P ł o m i e n n y m i H u g o n a o d św. W i k t o r a
— b y ł a j e d n ą z siedmiu sztuk mechanicznych. I c h o ć później
w y ł ą c z o n a z o s t a ł a z tych klasyfikacji, k t ó r e zmierzały k u
s f o r m u ł o w a n i u definicji sztuki j a k o wyłącznie z d o l n o ś c i
wytwarzania p i ę k n a (siedem sztuk p i ę k n y c h w g Batteux
z p o ł . X V I I I w . ) , t o dzięki estetyce idealistycznej „ s z t u k a
k u l i n a r n a " m o g ł a znaleźć miejsce albo w ś r ó d umiejętności
p o j m o w a n y c h nadal zgodnie z a n t y c z n ą , nieco t y l k o zredefin i o w a n ą d y s t y n k c j ą (sztuka j a k o wiedza fachowa, j a k kra­
wiectwo, medycyna, handel i o b r o n n o ś ć ) , lub — j a k to
u j m o w a ł w nieco zawiły s p o s ó b Libelt — w ś r ó d tzw. sztuk
s p o ł e c z n y c h , k s z t a ł t u j ą c y c h p l a t o ń s k i e ideały prawdy, pięk­
na i d o b r a w życiu oraz u p i ę k s z a j ą c y c h to życie. W tego
rodzaju maksymalistycznych spekulacjach konstytuowano
całą sferę k u l t u r y materialnej, o d k t ó r e j ż ą d a n o , by potrzeby
czysto praktyczne z a s p o k a j a ł a na r ó w n i z potrzebami „ w y ­
ższego r z ę d u " ; by u ż y t e c z n e b y ł o zarazem przyjemne, j a k
chciał Arystoteles. T o z a ś przesuwa całe zagadnienie w r ó w ­
n y m stopniu k u estetyce psychologicznej (zwłaszcza w jej
hedonistycznej wersji k a r t e z j a ń s k i e j , zdynamizowanej przez
z g r u n t u antyintelektualne, dwudziestowieczne spekulacje
snute w o k ó ł teorii upojenia), j a k k u historii k u l t u r y i antopologii kulturowej. Sztuka k u l i n a r n a — z c a ł y m towarzy­
s z ą c y m jej r y t u a ł e m p r z e p i s ó w , k s i ą ż e k kucharskich, hierar­
c h i ą p o m i e s z c z e ń , mebli, n a c z y ń , n a k r y ć s t o ł o w y c h , służby
itd.) — jest j e d n y m z kluczowych m o m e n t ó w o b y c z a j o w o ś c i
(stylu życia), osadzonym w s p o ł e c z n y c h hierarchiach. Dzisiaj
m o ż n a na to p o p a t r z e ć w jeszcze inny, n o w y s p o s ó b , b u r z ą c y
dawne, segmentycyjne ustalenia, k t ó r e oddzielały t o , co
wrodzone o d tego, co nabyte w trybie k u l t u r o w y m : dziś
w i a d o m o , że o b y c z a j o w o ś ć — d o ś w i a d c z e n i e społeczne
— konwencje k u l t u r o w e ( ś r o d o w i s k o w e ) , poprzez s w ą trwa­
łość/zakorzenienie kształtują naszą osobowość i wchodzą
w zapis genetyczny. N a w y k i k u l t u r o w e s ą „ d r u g ą n a t u r ą " ,
d a j ą c ą o sobie z n a ć w najróżniejszych sytuacjach.

k t ó r y staje się w r ó w n y m stopniu popisem jej kulinarnego
mistrzostwa j a k o k u c h a r k i głośnej restauracji paryskiej, j a k
m a n i f e s t a c j ą wysublimowanej i zawsze nieco libertyńskiej
k u l t u r y francuskiego s t o ł u .
T a fabularnie prosta historyjka, skonstruowana w nie­
spiesznym rytmie kolejnych sekwencji p r z y g o t o w a ń d o owe­
go przyjęcia — k t ó r e stopniem swej szczegółowości w pew­
n y m momencie w r ę c z b a l a n s u j ą na granicy telewizyjnego
kursu gotowania — m o ż e b y ć analizowana j a k o p o d r ę c z ­
nikowe wręcz ćwiczenie z a n t r o p o l o g i i kulturowej. M a m y
oto t y p o w ą sytuację zderzenia d w ó c h r ó ż n y c h stylów życia
— odmiennych z e s p o ł ó w codziennych/rutynowych zacho­
w a ń w o b r ę b i e k u l t u r y europejskiej, w k t ó r e j stół ( k u l t u r a
stołu) jest, j a k twierdzi N o r b e r t Elias, w o g ó l e p o d s t a w o w y m
elementem cywilizacji Z a c h o d u i ś w i a d e c t w e m o k r e ś l o n y c h
o b s z a r ó w kompetencji k u l t u r o w y c h (stylu ż y c i a / s p o s o b u
b y c i a ) . T o oczywiste, iż „ z a c h o w a n i e się przy stole" (by
s p a r a f r a z o w a ć t y t u ł podstawowego dla n o w o ż y t n e j cywiliza­
cji zachodniej p o d r ę c z n i k a autorstwa Erazma z Rotter­
damu) jest zarazem wyrazem o k r e ś l o n e j tezy egzystencjalnej,
a w konsekwencji — j a k o kategoria behawioralna — elemen­
tem społecznej stratyfikacji i czynnikiem k s z t a ł t u j ą c y m za­
chowanie dystynktywne. Pozwala t o s y t u o w a ć o p i s a n ą
w Uczcie Babette h i s t o r i ę w p o l e t k u znanej
socjo-etnologicznej tezy orbis interior — orbis exterior, oraz j a k o
ilustrację zderzenia kulturowego, inicjowanego przez poja­
wienie się „ o b c e g o " . W t y m w y p a d k u chodzi o zderzenie
d w ó c h antytetycznych k u l t u r europejskich: z a m k n i ę t e j , su­
rowej k u l t u r y mieszczańskiej z o t w a r t ą , w y r a f i n o w a n ą ,
kosmopolityczną kulturą „ d w o r s k ą " — tą, którą stworzyła
i „ u c y w i l i z o w a ł a " n o w o ż y t n a Francja i k t ó r e j s z c z e g ó l n y m
symbolem s t a ł a się francuska kuchnia. T o z a s ł u g ą francus­
k i c h kucharzy ( M . A . Careme), arystokracji i m ę ż ó w stanu
(np. k a r d y n a ł ó w Richelieu i M a z a r i n czy markiza L o u i s de
Bechameil) b y ł o doprowadzenie nowoczesnej sztuki k u l i n a r ­
nej, j a k ą w X V I w. stworzyli u siebie W ł o s i , d o nieznanego
d o t ą d wyrafinowania i urozmaicenia, rozpropagowanego
n a s t ę p n i e przez dzieła w rodzaju słynnej Physiologie du gout
A . Brillat-Savarina z 1825 r.
2

1

2. Uczta Babette: do małej osady d u ń s k i e j przybywa
uciekinierka z o g a r n i ę t e j rewolucyjnym terrorem Francji.
Życzliwe, ale p e ł n e dystansu D u n k i , k t ó r e udzieliły Francuz­
ce schronienia, p o w i e r z a j ą jej prowadzenie d o m u , w p r o w a ­
d z a j ą c w tajniki miejscowej sztuki kulinarnej — w proste, czy
nawet p r y m i t y w n e w swej oszczędności przepisy oparte na
k i l k u podstawowych s k ł a d n i k a c h (słynny przepis na polew­
k ę z ż y t n i e g o chleba, notabene stosowany d o dziś w tradycyj­
nej k u c h n i skandynawskiej). Babette, osoba nieco tajem­
nicza, o niejasnej przeszłości, aklimatyzuje się w n o w y m
ś r o d o w i s k u , ale kiedy nieoczekiwanie otrzymuje znaczny
spadek, wydaje go w całości na realizację osobliwego kap­
rysu — wystawnego przyjęcia dla d u ń s k i c h gospodarzy.

85

�W tej perspektywie, pokazana w Uczcie Babette historia
nabiera w r ę c z cech „ w y z n a n i a w i a r y " . O d w o ł u j e się bowiem
— j a k w o l n o sądzić — do istoty kantowskiej polemiki
pomiędzy klasą średnią (mieszczaństwem) a dworską klasą
wyższą. A w konsekwencji — do sporu m i ę d z y dwiema
postawami m o r a l n y m i : p r o t e s t a n c k ą (w jej skrajnym wyda­
n i u p i e t y s t ó w ) i k a t o l i c k ą , wraz z o d p o w i a d a j ą c y m i m
d w o j a k i m rozumieniem pojęcia cywilizacji: albo j a k o oby­
czajowości z a m k n i ę t e j , w e w n ę t r z n e j (protestantyzm), albo
z e w n ę t r z n e j (katolicyzm).

chodzenia do akceptacji przydatny m o ż e b y ć , znany z teorii
t e k s t ó w mechanizm wzajemnego o d d z i a ł y w a n i a kultur: wia­
d o m o , iż owo o d d z i a ł y w a n i e sprowokowane jest bardziej
przez r ó ż n i c e , niż p o d o b i e ń s t w a , i to z d w ó c h p o w o d ó w : albo
dlatego, że „ o b c a " idea wpisuje się w znajome w y o b r a ż e n i a
i w a r t o ś c i ( „ p o s z u k i w a n i e swojego"), l u b odwrotnie, dlate­
go, że jest nieznana, a więc b u d z ą c a zaciekawienie ( „ p o ­
szukiwanie obcego"). T o „ o b c y " wprowadza w w e w n ę t r z n e
struktury k u l t u r o w e t o , co przychodzi „ z z e w n ą t r z " i w y w o ­
łuje impuls zmiany kulturowej.

Wszystko to k a ż e też spojrzeć na Ucztę Babette j a k na
moralitet, k t ó r y eksploatuje i m m a n e n t n ą cechę k u l t u r y stołu
— tę mianowicie, iż owa k u l t u r a , j a k o kwintesencja o k r e ś ­
lonej filozofii życia, determinowana jest przez właściwe sobie
p r z e s ł a n k i etyczne. Zgodnie z ż e l a z n y m i r e g u ł a m i filozoficzno-dydaktycznej p r z y p o w i e ś c i , toczy się w a l k a o dusze
ludzkie, z a ś bohaterowie postawieni zostają wobec koniecz­
ności d o k o n a n i a w y b o r u p o m i ę d z y p o d s t a w o w y m i katego­
r i a m i i p o j ę c i a m i , k t ó r e zresztą zdają się alegorycznie
u o s a b i a ć : m i ę d z y C n o t ą i Grzechem (tu: Ł a k o m s t w a ) , P y c h ą
i W i a r ą , P r a w d ą i K ł a m s t w e m . Sytuacja w y b o r u balansuje t u
na k r a w ę d z i k o n f l i k t u k u l t u r o w e g o / ś w i a t o p o g l ą d o w e g o
w c a ł y m jego wymiarze. Decyzja wzięcia l u b nie u d z i a ł u
w uczcie jest r ó w n o z n a c z n a z opowiedzeniem się za j e d n ą
z d w ó c h opcji, w a r t o ś c i o w a n y c h jednak z p u n k t u widzenia
protestantyzmu: za t r a d y c j ą (stabilnością, t r w a ł o ś c i ą , praw­
d ą ) , b ą d ź za z m i a n ą (rewolucją, ruchem, a więc też k ł a m s t ­
wem i pozorem).

Przebieg uczty Babette, o narastającej dramaturgii stop­
niowego p r z e ł a m y w a n i a dystansu i k o n w e n a n s ó w , staje się
nieomal o b r z ę d e m wzajemnego obdarowywania się, niczym
w potlaczu; k l u c z o w y m momentem a k t y w i z u j ą c y m „ k u
integracji" dwie antytetyczne k u l t u r y europejskie. Z pierw­
szym k ę s e m wykwintnej francuskiej z a k ą s k i dochodzi do
integracji odmiennych tradycji i gest ten ma tutaj w y m i a r
w r ę c z ekumeniczny, j a k ż e odległy od destrukcyjnej, lewac­
kiej wizji s a m o u n i c e s t w i a j ą c e g o się s p o ł e c z e ń s t w a konsump­
cyjnego, j a k ą pokazano w g ł o ś n y m swego czasu Wielkim
żarciu. M o ż e jest to też gest polityczny, jeśli spojrzeć na ten
p r o b l e m z perspektywy wciąż utopijnej wizji zjednoczonej
Europy (i szerzej świata, w jakiejś kolejnej, raz p o raz
uaktywnianej u ł u d z i e „ i n t e r n a c j o n a l i z m u " ) . W a r t o t u więc
p r z y p o m n i e ć k o ń c o w e sceny Uczty: po w s p a n i a ł y m przyję­
ciu wszystko wraca do dawnego. P o z i o m porozumienia
i akceptacji nie p r z e k r o c z y ł tutaj granic, j a k i e wyznacza np.
obiad w egzotycznej restauracji — miły, o d ś w i ę t n y epizod
w rutynie życia codziennego lub w turystycznym programie.
N o w e doznania i d o ś w i a d c z e n i a t y m silniej w y z n a c z y ł y
ustalone t r a d y c j ą i p r z e s ą d e m strefy „ s w o j s k o ś c i " („ojczyz­
ny mniejszej"), by c h r o n i ć je przed k o l e j n ą u t o p i ą .

A l e m i m o z a r y s o w u j ą c e g o się n i e b e z p i e c z e ń s t w a zachwia­
nia r ó w n o w a g i , sam fakt zajęcia miejsca przy stole decyduje
ostatecznie o porzuceniu k o n f l i k t u — na rzecz uczestnictwa
i otwarcia na „ o b c e g o " . W wyjaśnieniu tego procesu doPRZ
1

Problemy te przedstawia wnikliwie Elżbieta G i e y s z t o r - M i ł o b ę d z k a , Na­
tura, nauka, sztuka — nowy paradygmat, [w:] Sztuka a natura. Materiały
X X X V I I I Sesji Naukowej Stowarzyszenia H i s t o r y k ó w Sztuki przeprowadzo-

86

PISY
nej 23—25 listopada 1989 roku w K a t o w i c a c h , Katowice 1991, s. 15—29,
z w ł a s z c z a s. 17
2

Norbert Elias, Przemiany obyczajów

w cywilizacji Zachodu, Warszawa 1980

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9556" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9534">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5fd5002900d12a6d295656479de7a8f2.pdf</src>
        <authentication>d4f6748356f6e5f72d1136df260ccb24</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113812">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2977</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113813">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113814">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2781</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113815">
                <text>Paryż za dwa Ludwiki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113816">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4, s.153-157</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113817">
                <text>Lewin, Ludwik; Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113818">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113819">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113820">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113821">
                <text>Paryż za dwa Ludwiki*
Ludwik Lewin, Ludwik Stomma
Legendy Montparnasse'u
Spacer ten zaczynamy zasadniczo na stacji metra Plaisance.
Wytrwałym proponowałbym jednak dodatkowa eskapadę na
mały i obskurny zaułek (passage) de Dantzig (najbliższe metro:
Porte de Versailles). W dziwnym okrągłym budynku po lewej
stronie mieściła się na początku wieku słynna „La Ruche"
-stolica i legenda artystów. W szczytowym okresie znajdowało
się tu i w okolicznych budynkach sto czterdzieści pracowni!
Nazwiska? - Proszę bardzo: Chagall. Zadkine. Modigliani.
Soutine, Lćger, Boucher, Archipenko
Jedyny kran z wodą
- pisze Jean Paul Crespelle - znajdował się u stóp schodów.
W pracowniach nie było kominków, przy których można by się
ogrzać, toteż, niektórzy mieszkańcy przebijali otwory nad
oknem, aby przepuścić tamtędy rurę od piecyka. W zimie
północny wiatr dmuchał przez źle okitowane wysokie okna
i wył pod nieszczelnymi drzwiami. Rynny zamarzały, a / da­
chów zwisały długie stalaktyty. Większość przestawała się myć
i wkładała na siebie warstwami całą posiadaną garderobę.
Widywano w passage Dantzig dziwaczne niby widma sylwetki.
okutane w kołdry i stare dywany
«La Ruche!» - wspomina
Fernand Lćger. - Cóż za niezwykłe miejsce! Czego tam nie
było! W «La Ruche» wszystko można było kupić i sprzedać.
Przypominam sobie między innymi czterech Rosjan, nihilistów.
Nigdy nie mogłem pojąć, jak mieścili się w pokoiku liczącym
trzy metry kwadratowe i jakim cudem zawsze mieli w ó d k ę " .
I namiętny komentarz Chagalla: „Życie w «La Ruche» było
cudowne, pracowałem całymi nocami... Kiedy w sąsiedniej
pracowni zwymyślana modelka zaczynała płakać, gdy Włosi
śpiewali przy akompaniamencie mandoliny, gdy Soutine wracał
z Hal z pękiem nadpsutych kurczaków, które miał malować, ja.
samotny w mojej celi z desek, stałem przed sztalugami, przy
świetle nędznej naftowej lampy...
Za trzydzieści pięć franków miesięcznie miałem zapewnione
wszystkie wygody". I wreszcie Crespelle raz jeszcze: „ W «La
Ruchc» mieszkało bardzo wielu Żydów rosyjskich i polskich, co
dawało temu osiedlu zdecydowany charakter getta, szczególnie
wyraźny, gdy dwa razy na tydzień zjawiał się tam stary Żyd
z Polski, w zielonkawej kapocie, popychając ręczny wózek:
wyglądał jakby miał pozować Chagallowi. Poczciwiec ten
przychodził z odległej ulicy des Rosiers i oferował kiełbaski
* chrzanem, wędzony ozór. śledzie, ogórki kiszone, chleb
kminkiem i wódkę. Niestety, był zbyt ufny i umarł zruj­
nowany, bo za często udzielał kredytu swoim współziomkom.
7 W «La Ruche» wytworzył się bardzo oryginalny coctail ras
' warstw społecznych. Wśród mieszkańców spotykało się
tystów prawdziwych i fałszywych, natchnionych i zbzikowa"ych, jak Granowski, któremu zdarzyło się otwierać nagle okno
Pracowni mieszczącej się w rotundzie i głosić niby muezzin: Ja
Setnusz!... Ja geniusz... - albo jak pewien Hindus, krewniak
"aharadży Kapurtali. którego przyjęcia z szampanem budziły
Podziw innych lokatorów. Dla wielu były to cudowne czasy;
tyło się swobodnie, bez żadnych rygorów, w czym Rosjanie
Posuwali się czasem zbyt daleko. Kiedy pewnego razu przyszedł
^ 'ospckcję Dujardin - Beaumetz. wpadł na podchmielonych
1

ar

Fragment k s i ą ż k i Paryż za dwa Ludwiki
Przewodnik po
Paryżu
' smaków,
która u k a ż e s i ę w W y d a w n i c t w i e B G W . A u t o r o m .
™ * c y i Pani K a t a r z y n i e M e r c i e z w y d . B G W d z i ę k u j e m y za
«OSt:Cpnienie tego fragmentu do d i u k u .
a

Cmentarz
Montparnasse

artystów, którzy, goli jak ich Pan Bóg stworzył, igrali na
zielonym trawniku niby w raju. Zabawy i rozrywki w «La
Ruche» nie zawsze bywały tak niewinne. Często pijacy,
wracający w nocy do pracowni, rzucali kamieniami w szyby
kolegów. W tym sporcie wyspecjalizował się Soutine, celując
szczególnie w okna Chagalla..."
Wróćmy jednak na stację metra „ P l a i s a n c e " . Ulicą Alćsia, na
której, pod numerem 114. mieściło się przed I wojną światową
najsłynniejsze kasyno Paryża, dochodzimy (pełno tu galijskich
patronatów) do ulicy Wercyngctoryksa. To na niej (pod nr. 6.
- obecnie hotel ..Sheraton") mieszkał w luksusowym apar­
tamencie na drugim piętrze Paul Gauguin ze swoją indonezyjską
kochanką Annah. zwaną powszechnie „ J a w a j k ą " . Będąc jed­
nym z nielicznych „ m o n t p a r n a s i s t ó w " docenionych i kupowa­
nych za życia, wydawał Gauguin sute przyjęcia, których stałymi
uczestnikami byli m.in.: August Strindberg. Edward Munch
i - co zaskakujące... Edgar Dćgas. fen ostatni nie szczędził panu
domu wszelakich uszczypliwości („Czy na Batignolles nic
można równic dobrze malować jak na Tahiti?"), nie czuł się
jednak na silach zrezygnować z pieczystego.
Na wysokości numeru 78. odchodzi od Wercyngctoryksa
mała uliczka Perrel. Mieszkał tutaj (nr 2. bis) Henri Rousseau
zwany „ C e l n i k i e m " . N a d drzwiami wywiesił szyld: „Akademia
Rysunku, Malarstwa i M u z y k i - Lekcje prywatne - Ceny
p r z y s t ę p n e " . I rzeczywiście, za parę groszy dawał lekcje
rysunku, czy solfeżu latoroślom okolicznych sklepikarzy. I on
także urządzał przyjęcia, zgoła jednak inne od swojego sąsiada
Przychodzili doń dozorcy, policjanci z. pobliskiego komisariatu,
ale także Picasso, Apollinaire, Robert Delaunay, Serge Ferat. To
ci dwaj ostatni odkryli oryginalność i wynalazczość płócien
Rousseau. Apollinaire uważał je za prostackie bohomazy
i bywał na Rue Perrel ze względów, rzec by można, „etnografi­
cznych" przede wszystkim. Nie popisał się przenikliwością
krytyczną również i Picasso. Wina z miejscowej winnicy (sic!
były takie na Montparnasse) dostarczała artystom niejaka pani
Coulon zamieszkała pod nr. 70. Jej wnuczka jeszcze w 1970
urządziła „ w i n o b r a n i e " z żałosnych resztek domowej winnicy
i uzyskała... cztery litry soku winogronowego.
Przez skwer imienia Kardynała Wyszyńskiego, plac Kastylii
i ulicę Liceum Buffona. która znajduje się nieco dalej, już na
bulwarze Pasteura, ruszamy na północ. W miejscu zajmowanym

153

�dziś przez liceum i sąsiednie domy mieścił się ongiś cmentarz.
To tu właśnie odbył się pozorowany pogrzeb Jeana Valjean.
który jak pamiętamy mało nie skończył się tragicznie, gdyż
nowy grabarz - służbista uparł się zakopać trumnę, i dopiero
podstęp staruszka Fauchelevent uratował sytuację, na czym
kończy się „ N ę d z n i k ó w " tom pierwszy.
Od bulwaru w lewo niepozorna ulica Falguićre. I tutaj (nr
72.), podobnie jak w „La Ruche". zagnieździli się ekstrawa­
ganccy artyści. Rej wiedli Modigliani. Foujita i Lipchitz; z tym,
że Modiglianiego wyrzuciła w końcu pani Durchoux, właś­
cicielka kamienicy, za notoryczne niepłacenie czynszu. Legen­
da głosi - wspomina Crespelle - że „została ukarana za swoją
krewkość, dała bowiem synowi do zreperowania materaców
płótna, które Modigliani zostawił jej w zastaw, a parę lat później
ku swej rozpaczy dowiedziała się, że straciła fortunę".
Na wysokości nr. 24-3024-30, jeśli zechce się nam nadłożyć
nieco drogi, skręcić możemy w uliczkę Dulac i dojść nią
(jeszcze 20 m w lewo ulicą Vaugirard) do zaułka Ronsin. gdzie
(nr 8.) miała miejsce głośna ongiś sprawa kryminalna. 31 maja
1908 odnaleziono tu zwłoki uduszonego malarza Adolfa Steinheila i zmarłej na skutek szoku (?) jego teściowej. Znaleziona
w sąsiednim pokoju, związana i zakneblowana, lecz nie nosząca
jakichkolwiek obrażeń, żona malarza - Margueritte Steinheil
były osobą specyficznej sławy. 16.02.1899 odbywając z nią
właśnie w urzędowym gabinecie najzupełniej nieślubny stosu­
nek seksualny, zmarł na atak serca prezydent Republiki Fran­
cuskiej Feliks Faure. Zła opinia zrobiła swoje. Nie rozpatrując
niemal innych wariantów, policja oskarżyła Margueritte o mężobójstwo. Niedostatki i zaniedbania śledztwa zaważyły na
przebiegu procesu. 13.11.1908 ława przysięgłych uniewinniła
panią Steinheil. Nigdy już nie dowiemy się. co zdarzyło się
w majową noc 1908 roku w ponurym zaułku. Margueritte
Steinheil wyjechała do Anglii, gdzie w 1921 wydała nader mało
wiarygodny pamiętnik, a w 1917 wyszła za mąż za bogatego
szlachcica. Zmarła w Hove, w hrabstwie Sussex 20.07.1954
dożywszy pięknego wieku osiemdziesięciu sześciu lat.
Wracamy na Falguićre i skręcamy tym razem w prawo,
w ulicę Antoine Bourdellc, której patron tutaj pracował i miesz­
kał. Pod numerem 16. znajdziemy też przekształcone w 1948
w muzeum atelier rzeźbiarza. Impresjonistyczno-ekspresyjnc
dzieło Bourdella nie zachwyca nas szczególnie. Winniśmy mu
jednak wdzięczność, gdyż on to jest autorem zdobiącego
nabrzeże Sekwany koło placu Almy pomnika Adama M i c ­
kiewicza (1919) -jednego z okazalszych paryskich poloników.
Teraz w prawo i okrążywszy od tyłu, wzdłuż, dworca
kolejowego, wieżę Maine-Montparnasse (ze szczytu piękny
widok na miasto), po czym odbiwszy jeszcze sto metrów aleją
Maine, znajdziemy się na jej skrzyżowaniu z ulicą de la Gaite
(ulicą Radości). Doprawdy nie jest to nazwa uzurpowana.
W szalonych latach Montparnasse'u mieściło się tu pięć teatrów,
sale taneczne, a w części środkowej popularne knajpki, wyspec­
jalizowane przede wszystkim w owocach morza, co tym łatwo
można wytłumaczyć, że właśnie na pobliski dworzec przybywa­
ją pociągi z bogatej w ostrygi Bretanii. Wszystkich lokalów
uciech ulicy Radości wyliczyć nie sposób. O dwóch wspo­
mnijmy wszakże: pod nr. 2 1 . mieściła się w latach 1811-1920
kawiarnia „Piękna Polka" („La Belle Polonaise"), do której
wejścia strzegły figury dwóch nadwiślańskich szwoleżerów
w pełnym rynsztunku bojowym.
Pod nr. 20. trwa i czaruje słynne „ B o b i n o " - s a l a wodwilowa.
operetkowa, rewiowa, dzisiaj recitalowa najczęściej. Tutaj
rozpoczynali kariery Polin, Maurice Chevalier, Jeanne Mistinguctl, Marie Dubas i sama Edith Piaf. Bawiono się tu doskonale
mieszając gatunki, improwizując parodie, zniekształcając kla­
syków. Znana była tylko (w przybliżeniu) godzina rozpoczęcia
spektaklu. Dalej była to j u ż wyłącznie kwestia nastroju chwili,
oraz inwencji aktorów i widowni. „Książę p o e t ó w " (takim
tytułem, z którego był bardzo dumny, obdarzył go rozbawiony
Montparnasse) - symbolista Paul Fort, przesiedział ponoć

154

w „ B o b i n o " cztery doby non-stop, żywiąc się tylko alaszem
i croissantami, pokrywając za to poetyckimi szkicami dwa
obrusy, nie licząc serwetek.
Na końcu ulicy zakręt w prawo, w bulwar Edgar Quinet,
i zmiana nastroju. Zbliżamy się oto do murów cmentarza
Montparnasse. Z n ó w niekończąca się lista spoczywających tu
sław i postaci sercu bliskich. Maleńki jej wycinek: - Guy de
Maupassant (1850-1893), znany nam ze szkoły jako autor
niewinnych, obyczajowych nowelek. W rzeczywistości jedna
z najskandaliczniejszych i najbardziej tragicznych postaci
literatury europejskiej. W marcu 1877 pisał w liście do Roberta
Pinchon: „ M a m syfilisa, nareszcie, prawdziwego! Nie jakieś
tam żałosne krosty, nie burżujskie pryszcze, nie kalafiorowate
grzybki, nie, nie, prawdziwego syfilisa - tego, na który umarł
Franciszek 1.1 jestem z tego dumny i nade wszystko pogardzam
mieszczuchami.
Alleluja, mam syfa, więc siłą rzeczy nie muszę się już
obawiać, że go z ł a p i ę ! " Dalszy ciąg dopisał Izaak Babel:
„Płodność i wesołość, których był pełen, przeciwstawiały się
chorobie. Z początku cierpiał na bóle głowy i ataki hipochondrii.
Później stanęło przed nim widmo ślepoty. Wzrok jego słabł.
Rozwinęła się mania podejrzeń, mizantropia i pieniactwo.
Walczył zaciekle, miotał się jachtem po Morzu Śródziemnym,
uciekał do Tunisu, do Maroka, do Afryki Centralnej - i pisał bez
ustanku. Zyskawszy sławę, poderżnął sobie w czterdziestym
roku życia gardło, wykrwawił się, ale pozostał przy życiu.
Zamknęli go w domu wariatów. Pełzał tam na czworakach...
Ostatnie słowa jego historii choroby brzmią: ..Monsieur de
Mapupassant vien de s'animaliser" (Pan de Maupassant prze­
mienił się w zwierzę). Zmarł mając 43 lata. Matka go przeżyła.
Nieco dalej Szymon Petlura (1879-1926). Ukraiński sojusz­
nik Piłsudskiego w 1920 roku. Ten, którego oficerom mógł
tylko Marszałek powiedzieć: - Ja panów bardzo przepraszam.
Zamordowany w Paryżu przez Żyda rosyjskiego Szwarzbarda w odwet za pogromy dokonane przez petlurowców na
Ukrainie w 1918-1919. Utrapienie spolegliwego odłamu emi­
gracji polskiej. Jeśli 25 maja (w rocznicę zamachu) nie złożą
wieńca na grobie Petlury - obrażają się Ukraińcy; jeżeli złożą
- pretensję mają Żydzi.
Pierre Laval (1883-1945). Polityk francuski. Podczas II
wojny światowej orędownik kolaboracji z Niemcami. Był
przekonany, że stwarza alternatywę dla Francji. W przypadku
zwycięstwa aliantów - De Gaulle, on zaś w razie triumfu
Hitlera. Była w tym nawet jakaś cyniczna, polityczna logika.
Zabrakło jednak honoru i elementarnej moralności. „Narody
mogą z takich polityków korzystać - napisał później ChabanDelmas - nie mogą im jednak p r z e b a c z y ć " . Skazany po wojnie
na karę śmierci i rozstrzelany.
Alfred Dreyfus (1859-1935). Sam w sobie oficer średniego
polotu i średniego charakteru. Stał się jednak bohaterem słynnej
,,Affaire",która na długo podzieliła Francję na dwa zwalczające
się zaciekle obozy. Odłam broniący Dreyfusa przed oskar­
żeniem o szpiegostwo na rzecz Niemiec i widzący w jego
skazaniu akt szowinizmu i bezprawia, położył podwaliny pod
intelektualną formację nowoczesnej lewicy francuskiej.
Jean-Paul Sartre (1905-1980). Mierny filozof, znacznie już
lepszy pisarz. Przez szereg lat nie kwestionowany król dusz
francuskiej młodzieży. Bardziej niż styl myślenia stworzył, acz
zapewne nieświadomie, styl bycia. Panienki - intelektualistki
w czarnych swetrach z. papierosami w długich fifkach i tłustymi
włosami - to dzieci Sartre'a właśnie. Niektórzy twierdzą, że bez
niego nie byłoby paryskiej rewolty studenckiej w maju l9o°
Mogą tak twierdzić, bo i tak nikt tego nie sprawdzi...
A jeszcze - jaka szkoda, że miejsca nie starczy - pochowam
są tu, na Montparnasse, między innymi: Julio Cortazar, Charie
Baudelaire, Aleksander Alechin, Tristan Tzara, Osip Zadkm
Samuel Beckett, Simone de Beauvoire, Paul Reynaud. Ray­
mond Aron, Roger Caillois, Andre Citroen, Pierre Larousse.
Chaim Soutine...

�Miłośnikom sztuki polecamy przede wszystkim alegoryczną
rzeźbę „Rozstanie k o c h a n k ó w " w kwaterze I X , nagrobek T.
Rachewskoj, dłuta Brancusiego w kwaterze X I X , czy surrealis­
tyczny dysk na grobie Pierre Loeba, zaprojektowany przez Jean
Arpa ( X X V I I I ) . Zaiste, są paryskie cmentarze pamięcią, histo­
rią, lecz i pięknem dotkliwym.
Po drugiej stronie bulwaru Edgar Quinet wylot ulicy Delambre, wsławionej ekstrawagancją malarza Szkoły Paryskiej Leo­
narda Foujity (pierwotnie Fujita Tsuguharu). Pamiętają otóż
państwo, że w „La Ruche" był tylko jeden kran. Artyści
z Falguićre zadowalać się musieli miniaturowymi zlewozmy­
wakami. Zamożny Bourdelle miał z kolei zlewozmywak i bidet.
Dla szczegółowych ablucji korzystano z łaźni miejskich, a w le­
cie z wód Sekwany. Tymczasem Foujita wybudował sobie
łazienkę z obszerną wanną, z której nie tylko sam korzystał, ale
korzystać też nakazywał swoim modelkom. Wieść wywołała
sensację i wkrótce cały Montparnasse śpiewał ironiczną (tak się
przynajmniej jej twórcom zdawało) piosenkę:
„Gdy się chce do obrazu pozować
I modelką być,
I modelką być.
Nie wystarczy sama uroda.
Trzeba się jeszcze m y ć ! "
Poprzez Delambre dochodzimy do wielkiego skrzyżowania
bulwarów Montparnasse i Raspail. Po lewej stronie, wzdłuż
bulwaru Monparnasse skupienie słynnych lokali: „Le petit
Napolitain" (nr 95.), gdzie odbywał Verlaine swoje wieczory
literackie; czynny catą noc ,,Select Bar" (nr 99.); najbardziej
dziś snobistyczna „La Coupole" (nr 102.); „La R o t u n d ę " (nr
105.) - ulubiona restauracja m.in. Apollinaire'a, Picassa, М а х а
Jacoba. czy Modiglianiego. ale także i naszego Reymonta;
„Cafe du D ó m e " (nr 108.), w której spotykali się Lenin, Trocki
i Krasin. Między „La Coupole" i „ D ó m e " (nr 106.) mieszkał
• wiatach 1891-1892 Stanisław Wyspiański.
Nieco dalej (nr 80.) mieściła się w latach 1859-1871 Wyższa
Szkota Polska. Pozostał po niej na frontonie budynku potrójny
herb - polski Orzeł, litewska Pogoń i ruski Lew. Ciekawostką
! jest, że zamknięto o w ą zasłużoną, założoną przez Adama
Czartoryskiego w 1848 (przed 1859 mieściła się przy Rue
Neuve Sainte Genevieve 33) uczelnię w odwet za udział
Polaków w Komunie Paryskiej.
Cóż z tego, że było ich mniej więcej tyle samo po obu
stronach barykad, skoro są Polacy jakże często postrzegani
przez Francuzów jako niespokojne dusze i nieuleczalni wy­
wrotowcy...
Montparnasse
Na Montparnasse znalazłem się. po raz. pierwszy ciemną nocą
zawieziony przez przyjaciół do kawiurni-restauracji
„La Cou­
pole". La Coupole znaczy „kopuła",
ale żadnej kopuły tam
wtedy nie dostrzegłem. Wiedziałem, że w tej dzielnicy mieszkali
malarze, ale nie znałem, czy raczej nie czułem jeszcze wtedy
legendy Montparnasse'u.
A tym bardziej
legendy tego
miejsca. Poprzecinana regularnie filarami, wielka
rozświetlona
sala wydala mi się wtedy wyspą.
Wiele lat później okazało się. że nie tylko ja miałem podobne
skojarzenia. Franęoise Płanioie w sześćdziesięciolecie
tej „in­
stytucji" napisała, że ,,«La Coupole» jest wyspą w samym
sndku wód terytorialnych,
należących do tych wszystkich, co
"talują, myślą, rzeźbią i piszą, niezależnie
od tego, skąd
Pochodzą". Pisarka zaznacza, że tak było w roku otwarcia
lokalu - /927, i natychmiast stwierdza z całą pewnością, że tak
jMJ do dziś dnia, że wciąż spotkać tu można
intelektualistów
' orty stów z całego świata. Niektórzy mają stałe godziny.
• * których przychodzą do „La Coupole'', inni wpadają tu mniej
tyularnie. Nie należy bynajmniej sądzić, że kawiarnia stalą się
&lt;&gt;istym muzeum figur woskowych,
w których
zatopiono
P &lt;ebrzmiałe lata cudzej chwały. „La Coupole". nie waha się
ierdzić Planiole, wciąż gości więcej talentu niż inna kopuła, ta
!w

r

pod którą zbierają się członkowie Akademii Francuskiej.
„No,
ale cóż, w Akademii sporządza się słownik
francuszczyzny,
a w «La Coupole» redaguje książkę telefoniczną
przechodzą­
cych
geniuszów''.
Knajpę, która miała się szybko stać najsłynniejszym
miej­
scem spotkań artystycznych - co dodaje glorii - i wszelkich
randek - co dodaje smaku i pozwala wyżyć
właścicielom
- otworzyli na kilka dni przed Bożym Narodzeniem 1927 roku
dwaj Owerniacy, panowie Fraux i Lafon. Wcześniej
byli
dzierżawcami
sąsiedniej kawiarni-restauracji,
„le Dome" (co
też znaczy kopuła, tylko że widziana od środka). Gdy właściciel
odmówił im przedłożenia
kontraktu, kupili budę, w której
sprzedawano węgiel i drewno na opał. To wspomnienie dawać
musiało dużo ciepła, bo bardzo szybko do ,,La
Coupole"
przenieśli się klienci przesiadujący
dotychczas w sąsiednich
lokalach - „Le Dóme" i „La Rotonde".
Filary dzielące ogromną salę (chciałoby się powiedzieć
halę
- „La Coupole'' ze swymi czterystu pięćdziesięcioma
miejscami
to największa restauracja we Francji) - wymalowało
trzydziestu
malarzy. Historia milczy, czy w ten sposób spłacili kredyt za
zalegle konsumpcje w „Le Dóme".
czy szło im na konto
przyszłych pijatyk w „La Coupole".
Pijatyki zdarzały się tu
w każdym razie ogromne już. od pierwszej inauguracyjnej nocy,
kiedy to panowie Aragon, Cendrars,
Cocteau i Man Ray
zaczadzili się do tego stopnia, że wezwano policję, która ich
wyprowadziła. Bez. urazy. Na drugi dzień - znaczy
wieczór-byli
już z powrotem.
Bo na „La Coupole" obrażać się nie sposób i wracać do niej
trzeba. To o niej myślał z całą pewnością Majakowski, gdy pisał.
Że choć „mówi się zawsze, że wszystkie drogi prowadzą
do
Rzymu, Montparnasczyk nigdy tego nie powie".
Do „La Coupole"
wracał zarówno Simenon, jak i jego
literackie dziecko, komisarz. Maigrct, który tutaj, i to w dwóch
powieściach,
odnalazł
zubójców,
posilając
się przy okazji
porcją chrupiących frytek. Simenon, pisarz belgijski,
którego
dzieło zachwyca bardziej opisem Paryża, jego
mieszkańców,
knajp i potraw, niż. mistrzostwem plątaniu intrygi
policyjnej,
włóczył się w latach dwudziestych po Montparnasse,
każdą
książkę podpisując
innym pseudonimem. 1 tutaj właśnie się
rozpił, a to dlatego, że w „La Coupole".
jak pisał we
wspomnieniach, pijaństwo
było modne: ostro pili wszyscy
malarze z wyjątkiem
Vlamincka, i zaczynano już
podziwiać
Hemingwaya i Steinbecka, którzy pili jeszcze więcej. Być może
aluzją do międzynarodowej
atmosfery miejsca jest to. że
morderca, złapany przez Maigreta
w barze „La
Coupole"
nazywa się Radek.
Bar, zwany amerykańskim,
to bardzo specyficzna część „La
Coupole", jakby eksterytorialna i pozaklasowa. Bo „La Coupo­
le '', jak społeczeństwo, jest zhierarchizowana i podzielona na
klasy. Taras oraz jedna aleja pozostawione zostały
tałatajstwu
nie mającemu
grosza i długie godziny spędzającemu
przy
jednym piwie, albo zgoła przy kawie, jeśli w kieszeni już całkiem
sucho.
To oczekiwanie urozmaica sobie człowiek pilną
obserwacją
wejścia, w którym co jakiś czas pokazują się
najpiękniejsze
dziewczyny świata. Towarzyszą im na ogół eleganccy panowie,
którzy wiodą je w głąb sali, tam gdzie stoły pokryte są białymi,
płóciennymi obrusami. (To jest najwyższa klasa „La Coupole",
w średniej jada się na papierowych serwetach). Wiodci powoli
i dumnie rozglądając się dookoła, sprawdzając wrażenie, jakie
robią eskortowane przez nich, boskie kreatury. Gdybyśmy byli
w Londynie, wszyscy mężczyźni natychmiast zaczęliby nosami
drapać blaty stolików, zasłaniać się gazetą i zezować w tej
niewygodnej pozycji, w przekonaniu, że nikt nie wie co robią, i że
pozostają dla otoczenia wcieleniem angielskiej flegmy. We Wło­
szech męska połowa (czyli na ogół trzy czwarte) sali podniosłaby
się z miejsc, krzycząc mamma mia i gwiżdżąc na palcach.
We Francji obyczaje są inne. Wszyscy patrzą na piękne
kobiety nie ukrywając
podziwu, ale nie afiszując
również

155

�nadmiernego podniecenia. A panie odbierają
to jako hold
składany ich osobistej urodzie i wyraz szacunku dla płci pięknej
w ogólności.
I my mamy prawo do złożenia wyrazów tego abstrakcyjnego
szacunku, choćby z tego powodu, że nie mamy na następne piwo.
Co również wyjaśnia, dlaczego wejście do knajpy, w której
przebywamy, nie tylko ze względu na obecność pięknych kobiet
obserwujemy.
Obserwujemy je przede wszystkim dlatego, że w drzwiach
pojawi się może przyjaciel,
kolega, znajomy, który
następne
piwo postawi, a może być i co więcej.
Do dziś dnia zdarza się bowiem na Montparnasse, a w ,,La
Coupole"
w szczególności,
że wchodzi tu ktoś, kto jeszcze
wczoraj, z beznadzieją
równej naszej, czekał na postawienie
następnego piwa albo chociaż na zapłacenie z.a tę najtańszą
kawę. Wchodzi w zupełnie innej roli. Chociażby właśnie tego
pana wprowadzającego
jedną z. najpiękniejszych
dziewczyn
świata. Dlatego, że zanim tu wszedł przyszło właśnie oczekiwane
zamówienie
(oczekiwane, bo wszyscy artyści czekają)
albo
ważna wystawa, czy też zakup płótna za niespodziewuną
cenę.
I wtedy działa jak magnes na tych, którzy pozostają
jeszcze
w jego wczorajszej roli. Siedzącemu pod tarasem koledze może
zapłacić za piwo i zamówić następne. Może też. zaprosić na
obiad - czyli bardzo późną kolację. Tworzy się wokół niego
wianuszek admiratorów i kelnerzy rozpoznają tych, co należą do
tej grupy. Bo w funkcji rozmiarów sukcesu admiratorzy stają się
klientelą i wielkie uczty mogą powtarzać się co noc. Tak długo,
aż skończy się forsa, albo gdy rozmiar sukcesu okazuje się tak
trwały, że w pewnym momencie zmienia wymiar wybrańca losu
i oddala go od paczki tych, którzy mają tylko wielką
przyszłość.
..La Coupole". jak już wspomnieliśmy,
to najmłodsza z pira­
mid Montparnasse'u.
Pierwsza bvla ..Closerie des
Lilas",
której początki giną w mroku dziejów, usytuowanym po przeciw­
nej stronie bulwaru Montparnasse, gdzie obecnie mieści się
restauracja. Naz.wę zawdzięcz.a kilku krzakom bzu (lila), zasa­
dzonym dookoła, przez co jest do dziś jedną z. restauracji,
o których logiczni Francuzi mówki ż.e mają ogródek
(choć
niektórzy też go standardowo nazywają
tarasem).

przedłużył
i na drugi dzień całą bandą odprowadzili
pana
Henriego
na drugi koniec Paryża. Montparnasse
- pisał
Apollinaire - wydal się im miejscem o wiele mniej skomercjali­
zowanym od Montmartre'u, oszczędzonym
przez
spekulantów
i promotorów
nieruchomości.
Artystyczni „emigranci"
z Montmartre'u
spotkali się na
Montparnasse z grupą przybyszy Z Europy Wschodniej. Byli
wśród nich tacy twórcy, jak Chagall, Soutine i Makowski, który
do Paryża przeprowadził
się w tymże roku 1908 i natychmiast
stał się bywalcem „La Rotonde",
położonej
naprzeciwko
wspomnianej już restauracji
„Le Dome". Jak
wspominał
Apollinaire,
do „La Rotonde" najpierw zaczęli
przychodzić
Słowianie, podczas gdy Niemcy woleli wtedy knajpę bardziej
elegancką, jaką był „Le Dóme". „Żydzi bez różnicy chodzili do
jednej i do drugiej"
- zanotował autor Cycków
Terezjasza
- Polak z pochodzenia, Francuz, z. języka, któremu
pomiędzy
arystokratycznych przodków też się coś koszernego
wmieszało.
Choć,, Closerie des Lilas'' opisywał Hemingway i chodzą tam
Ludzie dobrej woli Jules'a Romain, w literaturze
pozostała
przede wszystkim „La Rotonde". Pozostała w Kobiecie siedzą­
cej Apollinaire 'a, tak samo jak w wierszach Cendrarsa, w książ­
kach Giraudoux, u Jean Cocteau. U mało znanych za granicą
pisarzy francuskich
i mało znanych we Francji pisarzy za­
granicznych. To tutaj właśnie rozwijała się kariera malarska
Lejzorka Rojtszwańca - Ilia Erenburg przychodził do ,,Rotondy" z. Zadkinem i Eisensteinem.
Choć był wtedy jeszcze
pisarzem, co udowodnił właśnie w Przygodach Lejzorka, to już
wówczas nadmiernie chłostał okrutny kapitalizm, opisując jak
jego bohatera brutalnie wyrzucono z lokalu za brak gotówki na
uiszczenie rachunku.

..Closerie"
zaczęła być modna i artystyczna pod koniec
poprzedniego wieku - bywali tu Zola i jego przyjaciel
Cizanne.
opisywali ją bracia Goncourt - po czym triumfalnie
wkroczyła
w dwudzieste stulecie. Wraz z jego przyszłymi
bohaterami.
Często mało artystycznymi. Między dwiema wojnami świato­
wymi, w książce Paris Vecu, czasy te wspominał pierwszy prez.es
Akademii Goncourt ów, Leon Daudet:
,,Klientela składała się ze studentów, mieszczan z sąsiedztwa
oraz Z. rosyjskich rewolucjonistów,
którzy przy stoliku stojącym
na uboczu, z minami konspiratorów
rozmawiali szeptem. Jeden
Z nich, łysy, z kałmucką gębą, rzucał się w oczy Z powodu
błysków w ponurym spojrzeniu. To był Lenin. Rozpoznaliśmy go
później na portretach. Jakież, zadziwiające przeznaczenie, które
spowodowało,
że tego nędznego człowieczka,
podobnego do
drżącego robaka, wielka burza wyniosła na tron carów."
W ,,Closerie des Lilas" bywał podobno również Trocki, ale
niewykluczone, że jest to wspomnienie apokryficzne. Z całą
pewnością natomiast lokal był sztabem generalnym
surrealistów. Świadczy o tym - między innymi - wygrawerowane na
metalowej płytce nazwisko Andre Bretona, „papieża''
surrealistów. Te metalowe tabliczki, przyśrubowane
do stołów, przy
których siadywali sławni klienci, to jakby telegramy z. wielkiej
historii, główna specjalność zakładu, o którego
teraźniejszości
przywykło się mówić źle. Picasso, Bracpie, Jules Remain, Blaise
Cendrars. O Hemingwayu była już mowa, Steinbeck... kolejna
,,książka telefoniczna, przechodzących
geniuszów".

Właściciel „La Rotonde", Libion, na swej restauracji zrobił
ogromną fortunę, ale krwiopijcą nie był. Przeciwnie. W wielu
pamiętnikach
zachowały
się wspomnienia o tym, jak „nie
zauważał"
w rachunku paru rogalików i kawy, jeśli sądził, ż.c
artysta nie ma czym zapłacić. Oberżysta twierdził, że odbija
sobie na bogatych Amerykanach i Skandynawach,
ale-jakpisze
Robert Courtine w Życiu Paryskim - nawet tym pożyczał.
Po I wojnie światowej, w okresie największego rozkwitu, „La
Rotonde" swą atmosferą przyciągała
intelektualistów
i turys­
tów z całego świata, kandydatów
na malarzy, tak samo jak
kandydatów
na mecenasów.
Ta kosmopolityczna
atmosfera
drażniła porządnych
Francuzów.
W sierpniu 1924 Georges
Savoie pisał o „Rotondzie"
w monarchistycznej
gazecie
,,1'Action Francaise":
„Tu się instaluje swe wady i perwersje, swe pasje i manie; tu
zrywa się jarzmo przymusu, ograniczeń i konwencji. I nikt na to
nie zwraca uwagi w tej chorobliwej wspólnocie
amoralności."
W tym opisie musi być sporo prawdy. Giraudox, wielbiciel
i bywalec „La Rotonde"
widział ją dosyć podobnie, tylko
wnioski z tego widoku inne wyciągał:
„Nie sądzę, by w jednym życiu można było dwa razy poznać
podobną atmosferę: sztuczną, to prawda, wymuszoną grzeszno,,
ale przecież jakże podniecającą
i będącą zapowiedzią długich
lat malarstwa, literatury i poezji, które na nas oczekiwały,"
W tym świecie elektrycznej muzyki modernizmu (nie wspomi­
namy o futurystach, dada, letrystach i innych awangardach
literackich,
których wodzowie nu Montparnasse przegadali
wszystkie przyszłe rewolucje społeczne, filozoficzne i techno­
logiczne) na pozór niewiele miejsca jest dla gastronomu
a nawet dla zwykłego jedzenia. To miejsce zajmują
najstraszl' '
sze narkotyki, co nieraz sugerowali potępiacze kosmopolityc*
nego zepsucia. W rzeczywistości nawet adepci kokainy i konsu­
menci peyotlu lubili sobie pojeść - niektórzy dobrze, niektórzy
dużo, a niektórzy dobrze, ale za to dużo.

Francuska awangarda odkryła „Closerie des Lilas'' i Mont­
parnasse trochę przypadkiem. W tej dzielnicy mieszkał uwiel­
biany przez kubistów celnik Rousseau. W roku 1908. pod batutą
Apollinaire'a,
artyści mieszkający w Bateau Lavoir na Montmartre, urządzili wielki bankiet na cześć geniusza. Bankiet się

Vlaminck opowiadał,
że ulubioną rozrywką
Apollinaire'fl
były konkursy obżarstwa.
Wchodzili we trójkę (trzecim Wj
De rain) do knajpy i zamawiali wszystkie dania z karty po W * *
- od przystawek do deserów i owoców i - jeśli nikt nie spasow
- znów zaczynali od początku. Ten kto pierwszy wysiadł placu -

156

w

�wszystkich. Wielki malarz przypomina sobie, jak wytrzymał po
raz. drugi do drugiego dania - a to dlatego, że nie miał dosyć
pieniędzy.
Chagall w tym okresie głównie śledzia zagryzał
ogórkiem:
zaproszony na obiad przez. Apollinaire'a
nie mógł
wyjść
z podziwu dla nie podejrzewanej przez siebie
wspaniałości
francuskiej kuchni. ,,La Rotonde", gdzie artyści pili na kredyt,
szczyciła sie kuchnią wykwintną
i finezyjną.
W roku 1925
figuruje w przewodniku Paryż Smakoszy. Jednak jej bywalców,
czyli niemal domowników,
rzadko tylko stać było na posiłek.
Żywili się w pobliskiej cremerie, czyli sklepie z nabiałem, gdzie
właścicielka przygotowywała
skromne dania ,,na wynos'', które
spożywali na miejscu. Innym rozwiązaniem było istniejące od lat
siedemdziesiątych
,,Foyer des artistes"
(stołówka
artystów),
założone przez. Marię Wasiliewą. Przed rewolucją
przychodził
tu Władimir Iłjicz, ,,Miał on jednak przykry zwyczaj wskakiwa­
nia na stół, skąd wygłaszał
wywrotowe przemówienia,
co
zmusiło gospodynię
do wyrzucenia go za pomocą
miotły
-policja
wszak czuwała".
Pani Wasiliewą zasłynęła
również
: lego. żc pisywała listy do papieża na papierze firmowym ..La
Denne''.
I cóż nam zostało z tych lat'.' Cóż. oprócz, wspomnień i kilku
zdjęć z. epoki na ścianach tegoż. „Le Dóme", nie do poznania
przemalowanego i przemeblowanego?
Myślę, że wszystko zostało jak było. Mam nadzieję,
że
jutrzejszy Lenin nie przychodzi do dzisiejszej „La
Coupole".
Pamiętam jednak doskonale jak kiedyś wszedłem tam z Paco
lbanez.em, hiszpańskim pieśniarzem, przyjacielem Ewy Demar­
czyk. Na tarasie siedział jego brat. aktor Roger
Ibanez,
w towarzystwie przystojnego mężczyzny, który coś perorował po
hiszpańsku, podkreślajcie swe słowa zamaszystymi ruchami rąk.
Młody człowiek miał na imię Felippe. Spotkałem go jeszcze kilka
razy na Montparnasse w tym samym towarzystwie. A kilka lat
później, podobnie jak zdarzyło się Leonowi Daudet z Leninem
(niczego oczywiście nic porównuję
i nie insynuuję),
rozpo­
znałem go na zdjęciu jako hiszpańskiego
premiera.
W „lxi Coupole'', o północy, pierwszy raz zobaczyłem z bliska
sardoniczny uśmiech Rolanda Topora. Niedawno o tej samej
porze i przy tym samym stoliku siedział Woody Allen, który do
Paryża przyjechał z okazji premiery Strzałów na Broadwayu.
Ostatnio wybrałem się do „La Coupole" na
popołudniową
kawę z paryskim poetą i malarzem Stanem
Wieżniakiem.
teoretykiem i praktykiem automatyki - wynalezionego przez
siebie kierunku w sztuce, życiu i filozofii. Poznał go stary kelner,
a że o tej porze było pustawo, więc stanął przy naszym stoliku, by
ponarzekać na złe czasy, na upadek świata. Montparnasse 'u
i „La Coupole".
Wszyscy wielcy klienci umarli - skarżył sę
- pan Sartre i pani de Beauvoir. pan Bunuel i Simenon. Stan
przyznawał mu rację, skromnie zapominajcie o sobie. A ja
patrzyłem dookoła i zauważyłem
najbardziej dziś we Francji
mediatycznego filozofa i pisarza, Bernarda-Henry
Leviego. A co
ważniejsze, wiedziałem bez. cienia wątpliwości, że osiemnastolatka w ciemnym męskim płaszczu to przyszła łsabelle
Adjani,
zas chłopiec, z którym pije piwo zaćmi niedługo sławą Yves
Montanda (któty na Montparnasse przychodził bardzo rzadko).
„Paryż - napisał na Montparnasse Ernest Hemingway - jest
niezbędną częścią edukacji człowieka. Paryż jest jak kochanka,
która się nie starzeje''.
Przecinamy skrzyżowanie bulwarów i prawoskos wchodzimy
ulicę de la Grande Chaumiere. Mieściła ona w początkach
•teku aż trzy (!) uczelnie malarskie. W najstarszej - Akademii
Colarossi (nr 10.) wykładali Rodin, Whistler i Guerin; w Akade­
mii Grande Chaumiere: Bourdellc i Boutct de Monvel; w La
^allettc wreszcie: Chagall, Roger de la Fresnaye i jego młodzi
.. 'systenci. Akademie te miały wcale wysoki poziom, były też
*zględnie tanie. Dwudziestominutowa lekcja rysunku kosz­
towała pół franka, godzina - franka i dwadzieścia pięć centymów (dla porównania jedna doba w maleńkich, zaplusk; clonych pokoikach okolicznych hoteli kosztowała franków 30).
w

Istnienie aż trzech Akademii spowodowało logicznie niewy­
czerpany niemal, popyt na modelki. Były to dziewczyny nie
zawsze najcięższych obyczajów zwabione nie tyle perspektywą
pieniędzy (zarobki były marne), ile wejścia w esktrawaganckie
i barwne środowisko. Jakoż i wiele z nich zrobiło głośne,
bardziej zresztą erotyczne, niż matrymonialne kariery. Gruba
Wenus - Rosalia Tobia, eks-kochanka Fernanand Legera
otworzyła przy Campagne Premiere jadłodajnię dla artystów,
w której sute spaghetti kosztowało zaledwie dwa franki,
a można było też zamawiać połowę i nawet jedną czwartą porcji.
Nic dziwnego, że Max Jacob zwał j ą „Najstrawniejszą z tutej­
szych muz".
Oddalając się ulicami de la Grande Chaumiere i Notre Dame
des Champs od centrum Montparnasse niepostrzeżenie z krainy
symbolistów, impresjonistów i Szkoły Paryskiej wkraczamy
w domenę surrealistów. Jeszcze pod nr. 70. bis Notre Dame des
Champs jesteśmy pod siedzibą Emila Bayard - symbolisty.
ilustratora książek Alfonsa Daudet i Juliusza Vernego. Ale j u ż
dwieście metrów dalej i oto stoimy na progu „Closerie des
L i l a s " - kawiarni, która była surrealistów stolicą i bastionem.
Pewnego razu (jesteśmy w przededniu I wojny światowej)
pani Rachildc, ogólnie poważana autorka ckliwych romansów,
stwierdziła w ,,Closerie'' ,iż „Francuzki nie powinny wychodzić
za N i e m c ó w ' ' .Natychmiast wstał Andre Breton i zwrócił uwagę
obecnych, żc obraziła paniusia jego przyjaciela Маха Ernsta
najzupełniej germańskiego pochodzenia, nie omieszkając przy
tym dorzucić, że ta „czcigodna osoba zanudza nas od dwudzies­
tu pięciu lat, ale nikt nie ma odwagi jej tego p o w i e d z i e ć " . D a m a
zapiszczała. , , - N i e traktuje się w ten sposób kobiety! Co za brak
galanterii" - krzyczał Saint Pol Roux. „ W dupie mamy
galanterię! "Breton wybił szyby, a Philippe Soupault uwiesił się
na karniszach od firanek. - „Precz z Niemcami!" - krzyczał
Max Ernst, na co natychmiast odpowiedział mu Michel Lciris
grzmiącym hasłem: „Precz z Francuzami!". W międzyczasie
wywrócono stoły i zdemolowano bar. Wezwana wreszcie
policja boleśnie spałowała Leirisa (trzy tygodnie zwolnienia
lekarskiego), solidaryzując się jednocześnie w pełni z nie
posiadającym karty pobytu Ernstem. Rzec by można, że
surrealizm zatriumfował...
W latach dwudziestych pojawiają się w „Closerie de Lilas"
Ernest Hemingway i Henry Miller. Ten pierwszy - młody
jeszcze, ale już wyniosły macho, usiłujący opowiedzieć swoje
życie w kategoriach: „kogom nie zerżnął, czegom nie d o k o n a ł ' ' ;
ten drugi - e t n o l o g i c z n ą mający prawie wrażliwość, zapatrzony
w absurd otaczającego go na rogu bulwaru Montparnasse i Saint
Michel wybujałego świata. Ten drugi pozostawił po sobie (a
może o sobie i o paryskich dziewczynach tej epoki) dwa
cudowne wspomnienia: Zwrotnik Raka i Zwrotnik Koziorożca;
oba utwory ukazały się najpierw w Paryżu, pierwszy w roku
1931. drugi w 1939, kiedy powrócił już do USA; i są do dzisiaj
czarującym świadectwem czasu i miejsca: „Closerie des Lilas''.
Hemingway wyjechał natomiast rozczarowany. Mógł zapewne
napisać sagę o Montparnasse i swoich na nim przewagach; cóż
jednak zrobić, gdy za dużo było wiarygodnych świadków. Na
biednego jednak nie trafiło. Odkuł się pisząc, co mu ślina na
język przyniosła o wojnie hiszpańskiej, o corridzie i polowa­
niach w Kenii. „Król p o e t ó w " z Montparnasse - Paul F o r t - t a k ą
miał o Hemingway'u opowiedzieć anegdotkę: „Lubi jaja sadzo­
ne, gdyż wydaje mu się, że to jaja byka. którego właśnie
pokonał. Zresztą, lubi jaja, gdyż każdy tęskni za tym, czego mu
brakuje. A gdy brakuje komuś istoty swego ducha, wtedy
- trudno zaprzeczyć - jest się nicością; w warunkach zaś
towarzystkich - nudziarzem. Nic więcej nie mam do powiedze­
nia o tym panu z A m e r y k i . . . " N a p r a w d ę nie było w tym cienia
szowinizmu i antyamerykanizmu. T o ż do gruntu internacjonal­
ny - rosyjski, polski, żydowski, japoński, niemiecki, murzyński
był Montparnase tamtych lat. Po prostu - i za to się go kocha
- nie było w nim strachu krytyki, ani magii dolara, ani lęku
potępienia - i taki mógł być świat. Choć chwila długo nie trwa...

757

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8239" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8219">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2bacd6ffe953c85a8595f51fdf56918a.pdf</src>
        <authentication>3e48bcedb75d3f10f70d1f5609a89d9d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98495">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1273</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98496">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98497">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98498">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1175</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98499">
                <text>Semiotyka barw w polskiej kulturze ludowej i innych kulturach słowiańskich / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98500">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.1, s.115-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98501">
                <text>Libera, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98502">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98503">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98505">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98507">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98512">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X J : 1987, z. 1
PL ISSN 0071-1861

ZBIGNIEW L I B E R A
(Muzeum Okręgowe w Tarnowie)

SEMIOTYKA BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ
I W I N N Y C H K U L T U R A C H SŁOWIAŃSKICH
Już w pierwszych dziesięcioleciach naszego wieku W. Antoniewicz (1913,
s. 186) i A . Fischer (1921, s. 163, 315) postulowali potrzebę powstania pra­
cy dotyczącej semantyki barw. Że te postulaty nie doczekały się realizacji,
świadczą np. konstatacje Z . Krzysztofowicza (1972, s. 63) oraz R . Kantora
(1979, s. 47-48).
O barwach wspominano zawsze „przy okazji" obok problemu najbardziej
interesującego danego autora. Brak zainteresowania wraz z nieznajomością
„języka" kolorów prowadził do błędnych opisów i fałszywych wniosków.
Stwierdzenia, że lud różne barwy myli, a innych nie dostrzega, wynikały
z pozytywistycznego przeświadczenia, iż na istniejące w przyrodzie kolory
późniejszy w stosunku do nich język po prostu nakłada swą nomenklaturę.
Naturalizmem i psycho! ogizmem próbowano tłumaczyć klasyfikację barw i ich
symbolikę (m. in.: Udziela, 1889, s. 19-21; Lubecki, 1910, s. 7-11; Fran­
kowski 1932, s. 373-404; Seweryn, 1973, s. 68-70; Moszyński, 1967, s. 77-81).
Tymczasem system barw jest systemem arbitralnym i konwencjonalnym:
„w tej samej sytuacji istnieje możliwość wielu systematyzacji", a zasada kla­
syfikacji nigdy nie m o ż e być postulowana z góry. „Tylko badania etno­
graficzne, tzn. doświadczenie, m o g ą ją unaocznić a posterior?"
(Lévi-Strauss,
1968, s. 143, 192). Oddziaływanie danej barwy na człowieka wynika nie tyle
z naturalnych właściwości, ile z przypisanej jej wartości symbolicznej. Same
fizyczne właściwości koloru nie tworzą jeszcze jego symboliki, choć tę symbo­
likę w pewnym stopniu określają, tzn. niektóre treści m o ż n a związać z da­
nym kolorem, lecz inne są wykluczone. Symboliczne znaczenia koloru żół­
tego np. bazują na cechach fizycznych złota, „jednak intensywność ich wy­
korzystania w różnych tradycjach nie jest jednakowa, dalej: nie wszystkie
jego funkcjonalno-semantyczne możliwości są realizowane w tej albo innej
kulturze" (Nekludov, 1980, s. 65). Nie zyskują także znaczenia barwy dzięki
skojarzeniom z przejawami ich występowania w przyrodzie. Gdyby treść
symboliczna barw wynikała z tak prostej asocjacji, znaczeniem koloru (np.
czerwonego) był jego desygnat (ogień, krew), wówczas należałoby stwierdzić.

�116

ZBIGNIEW LIBERA

że posiadają one transcendentalne: pozahistoryczne i ponadkulturowe znacze­
nia. Aby dotrzeć do semantyki barw trzeba uznać, iż „terminy nigdy nie
mają znaczenia wewnętrznego: ich znaczenie, to znaczenie ze stanowiska —
funkcji historii i kontekstu kulturowego z jednej strony oraz — struktury
systemu, w sklad którego zostały powołane, z drugiej strony" (Lévi-Strauss,
1968, s. 86).
Druga część tytułu tej pracy: „w polskiej kulturze ludowej" wskazuje,
iż przedmiotem analizy będzie semiotyka barw ograniczona do tej właśnie
kultury. Jednakże zostały wykorzystane tutaj dane lingwistyczne i etnogra­
ficzne dotyczące innych jeszcze tradycji słowiańskich. Tymi informacjami po­
sługuję się nie tylko ze względów czysto porównawczych: wobec niepewności,
czy dany opis jest poprawny, czy błędny posługiwanie się dużą liczbą źródeł
dotyczących podobnych lub nawet różnych tradycji kulturowych pozwala je
weryfikować w trakcie analizy (Sokolewicz, 1981, s. 12; Stomma, 1981. s. 130).
System barw — jak każdy system semiotyczny — był systemem dynamicz­
nym, nigdy nie istniał jako twór skończony, był nieustannie konstruowany.
Niniejszy artykuł przedstawia wybrany aspekt (model) interesującego nas sy­
stemu — jego wymiar statyczny. Dlatego też wykorzystane tutaj źródła nie
odzwierciedlają stanu kultury ludowej X I X i pierwszej połowy X X w., mimo
że pochodzą one z literatury etnograficznej odnoszącej się do tego okresu,
ponieważ w trakcie analizy zostały wyselekcjonowane tak, aby zrekonstruo­
wać system barw. M o ż n a bowiem połączyć semiotyczny opis z historyczną
rekonstrukcją (patrz: Ivanov, Lotman, Piatigorski, Toporov, Uspenski, 1973,
s. 20). Aby owa rekonstrukcja była możliwa, należy wydzielić późne na­
warstwienia i wpływy — te wiążą się głównie z działalnością Kościoła chrześci­
jańskiego.
Właśnie ze względu na tworzący się na przestrzeni wieków synkretyzm,
który dotyczył również systemu barw, zostały zestawione w części drugiej
tego artykułu barwy funkcjonujące w symbolizmie kultury ludowej z ich
symboliką w Biblii, teologii i sztuce sakralnej. Sztuka sakralna Kościoła,
zwłaszcza w średniowieczu, była „biblią dla ubogich", swego rodzaju ka­
techizmem wiary, w dużym stopniu dostosowanym do struktur myślowych
swych odbiorców, dzięki czemu zwiększała się możliwość przenikania nowych
treści do kultury ludowej.
Niniejszy artykuł podzielony został na dwie części. Część pierwsza do­
tyczy klasyfikacji barw , natomiast druga omawia ich symbolikę. Taki po1

2

1

Taki zabieg był konieczny, bo znaczna część omawianych tutaj struktur i elementów
nie istniała w wielu regionach Słowiańszczyzny X I X w.; w zebranym materiale współwystępują elementy często ze sobą sprzeczne.
Omawiając klasyfikację barw korzystam z prac językoznawców. A. Z a r ę b y (1954)
i G . Herne (1954). Nie sprowadza się to bynajmniej do ich referowania, ponieważ Zaręba
i Herne postawili cele swoim pracom — zupełnie odmienne od moich — i do innych doszli
wniosków. Są owe publikacje pracami z dziedziny semazjologii i etymologii oraz geografii
wyrazowej, typowymi dla językoznawstwa historycznego. Wykorzystuję także m. in.: Moszyński
2

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

117

dział pracy wynika jedynie ze względów metodologicznych. Podobnie jak
w przypadku systemów pokrewieństwa na system barw składają się dwa po­
rządki rzeczywistości: klasyfikacja oraz system postaw „o charakterze psycho­
logicznym i społecznym, stanowiący dynamiczną integrację systemu nazw"
(Lévi-Strauss, 1970, s. 96-97).
I. K L A S Y F I K A C J A BARW

Nie wszystkie kategorie klasyfikacji są równoważne, tzn. nie wszystkie
należą do tego samego poziomu. Tylko niektóre z nich mogły być stoso­
wane bez ograniczeń do wszystkich obiektów Natury i Kultury.
Pojęcie „czarnego" (por. synonimy: ciemny, brudny, ponury) obejmowało
skalę od pełnej czerni do ciemnego brązu, ciemnej szarości z silną domieszką
barwy czarnej (kary, mury, wrony, śniady itd. = czarny). Tak wyznaczoną
czerń ogranicza kolor szary (brudnawy, ciemnawy, ćmawy; zob. niżej zna­
czenie końcówki -awy), który rozciąga się między odcieniami szarobrązowymi
i ciemnoszarymi (bez silnego zabrudzenia czernią), aż do t o n ó w zbliżonych
do bieli, mieszcząc w sobie jeszcze po części kolor brązowy (szary = szady,
siwy, bury + popiołkowy, szpakowaty, dereszowaty itd.). Pojęcie bieli w języ­
kach słowiańskich jest bliskie jej fizycznej definicji. Kolorem białym (czysty,
światły, błyszczący) jest biel czysta, nie zanieczyszczona domieszką szarości
bądź czerni (por. „układanie się" omówionych kategorii w ciąg: czarny,
ciemny, brudny — szary, ciemnawy, brudnawy — biały, czysty, jasny). Kolor
niebieski był w językach słowiańskich podzielony na oddzielne, ale dopełnia­
jące się pola semantyczne, oznaczone różnymi, w zależności od danego ję­
zyka, nazwami (pn. i zach. P o l s k a : „jasny" — „modry"; wsch. słowiań­
szczyzna: „gołuboj" — „siny"; pd. słowiańszczyzna: „plav" — „modar"). Jed­
nak sądząc po terminologii, proces rozwarstwienia tej barwy na odcienie
jasno- i ciemnoniebieskie rozpoczął się nie tak dawno. W różnych słowiań­
skich językach odcienie jasnoniebieskie określane są przez wyrazy, które
pierwotnie posiadały inne znaczenia (siwy, jasny, płowy). Prawdopodobnie —
jak zgodnie przypuszczają Herne i Zaręba — główną nazwą oznaczającą barwę
niebieską w ogóle był początkowo „modry", podczas gdy „siny" określał
kolory w związku z pewnymi przedmiotami (głównie barwę morza i ciała).
„Modry" znaczył: jasnoniebieski, niebieski, granatowy, fioletowy, czarniawofioletowy (modry =siny, mor, płowy, jasny + chabrowy, fiołkowy itd.). Obszar
nasyconej zieleni i seledynu zajmuje „zielony" (jasny, błyszczący, świetlisty).
Obok „zielonego" na tym poziomie klasyfikacji znajduje się „żółty", którego
zakres stanowią nasze określenia: ciemnożółty, żółty, złoty, jasnobrązowy,
żółtoczerwony oraz odcienie graniczące z bielą (żółty = płowy, bułany, jeleni,
3

(1967, s. 77-81), który opierał się na: W. Loewenthal, Die slavischen Farbenbezeichnungen,
Lipsk 1901. (Nie udało mi się odszukać tej pracy).
W granicach po II wojnie światowej.
3

�118

ZBIGNIEW LIBERA

łosi itd.). Pierwotnie barwę czerwoną w językach słowiańskich oznaczał
„rudy". Został on wyparty przez „czerwony" w językach północnych i po­
łudniowych Słowian (u Słowian wschodnich jego miejsce zajął „krasnyj")
i zepchnięty do roli nazwy określającej maść zwierząt domowych, kolor
włosów i skóry człowieka. Nasz pomarańczowy, czerwony, karminowy oraz
odcienie graniczące z ciemnym brązem wchodziły w zakres słowiańskiego
pojęcia czerwieni (czerwony = rudy, ryży, rysy + ceglasty, malinowy, wiśnio­
wy itd.). W ten sposób „koło" się zamyka: wychodząc od czerni powraca
się do niej, albowiem po przekroczeniu granicy koloru czerwonego, którą
z jednej strony stanowi nasycony brąz (ale czysty), przechodzi się do barwy
czarnej.
M o ż n a częściowo zweryfikować dotychczasową rekonstrukcję klasyfikacji.
Jeśli będzie się pamiętać wyżej o m ó w i o n e znaczenia barw, staje się zrozu­
miały fakt wyróżniania przez słowiańskich c h ł o p ó w trzech kolorów tęczy:
czerwony, żółty i modry (siny) lub zielony (Moszyński, 1967, s. 78). Dla­
czego trzecim kolorem tęczy jest raz modry (siny), innym razem zielony?
W rozczepionym świetle (tęczy) duża przewaga natężenia, szerokości i czy­
stości koloru modrego (sinego) nad zielonym (lub odwrotnie) powoduje, iż
ten ostatni nie jest brany pod uwagę, staje się nieistotny, tj. pozbawiony
znaczenia. Według C z . Pietkiewicza, jeżeli siny styka się bezpośrednio z zie­
lonym, wówczas Poleszucy nazywają te dwa kolory „sinym" (1938, s. 16,
przyp. 2). Barwy tęczy pozostają zatem w zgodzie z klasyfikacją z jednej
strony oraz wnikają z natury rozczepionego światła z drugiej strony.
Na innym poziomie mogły być te odcienie przejściowe, ich nasycenie
i jakość określane za p o m o c ą formacji syntaktycznych i słowotwórczych:
„z biała czerwony" — jasnoczerwony (polski); „z bieda žlutý" — blado żółty
(czeski); „z čorna zeleny" — czarnozielony (górnołużycki) itd.; duży stopień
nasycenia wskazywały wyrażenia: bardzo, dobrze, całkiem, mocno, a małe
nasycenie: ciut, trochę, lekko, np. modry; końcówki: -any, -asty, -asy, -aty,
-awy, -eńziwy uwydatniały istnienie cechy w małym stopniu, podczas gdy
-eńki, -uchny, -uczki, -uteńki. -uśki podkreślały duży stopień nasycenia koloru.
Modyfikowanie znaczenia za p o m o c ą złożenia przymiotnikowego z tema­
tem -o w pierwszym członie, np. jasnoczerwony, ciemnożółty, nie było znane
w językach słowiańskich. Główne kategorie stosowane bez ograniczeń dzielą
się na dwie przeciwstawne sobie klasy, według rozróżnienia: jasny — ciem­
ny. Jasnymi kolorami są: biały, modry (siny), zielony, żółty, czerwony (kras­
nyj). Jedynie czerń jest ciemną barwą. Szary zajmuje miejsce pośrednie po­
między tymi opozycyjnymi klasami (zob. wyżej synonimy tych barw). Zasto­
sowanie określenia „jasny" do koloru czarnego i szarego, „ciemny" do barw
jasnych zmienia ich znaczenie (np. „jasny czarny" — popielaty, „ciemny bia­
ły" — popielaty, ,Jasny zielony" — całkiem zielony itd.).
Kategorie następnego poziomu klasyfikacji mają zastosowanie tylko w od­
niesieniu do maści zwierząt domowych, koloru skóry i włosów człowieka,

�SEMIOTYKA BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

119

4

np. „rudy", „siwy", „płowy", „ryży" . Dlaczego tymi samymi terminami na­
zywano maść zwierząt domowych i kolor ciała człowieka, a jednocześnie
nie obejmowały one zwierząt dzikich? Aby spróbować odpowiedzieć na to
pytanie trzeba odwołać się do kontekstu etnograficznego. W środowisku
wiejskim ściśle rozróżniano maść zwierząt domowych od sierści dzikich zwie­
rząt. M a ś ć to nie tylko kolor — nie odróżniano bowiem koloru od samej
„sierści". Z kolei owłosienie jest tą cechą człowieka, która łączy go ze zwie­
rzętami. Normalne owłosienie sytuuje ludzi bliżej domowych, ale nadmierne
zbliża człowieka do „dzikich" i „nieoswojonych" (por. zwierzęce owłosienie
istot demonicznych). Nadto dość oczywisty wydaje się status zwierząt do­
mowych, tj. ich pośrednia pozycja między zwierzętami dzikimi (Natura)
i ludźmi (Kultura) (Lévi-Strauss, 1968, s. 309-312; Zaręba, 1954, s. 61).
Nasuwa się więc przypuszczenie, że ten poziom klasyfikacji ma mediacyjny
charakter: jego kategorie stosują się do maści („sierści", włosów), która
należy do obszaru usytuowanego na pograniczu dwu opozycyjnych światów:
Natury i Kultury.
Dalszej konkretyzacji ulegają wyżej o m ó w i o n e kategorie poprzez porów­
nania, np. „czerwony jak mak", bądź poprzez przenośne nazwania kolorów,
które powstają w wyniku przeniesienia nazw ze świata roślinnego (wiśniowy,
bławatny, chabrowy itd.) i zwierzęcego (jeleni, myszaty, wilczaty) oraz ze
zjawisk przyrodniczych (mroziasty, niebowy, szronowaty), czyli z Natury.
Porównawcze i przenośne nazwania barw znajdują się na samym dole
klasyfikacji, poza który nie m o ż n a się już przesuwać. Kierując się „ku górze"
systemu — od tego co szczegółowe, do tego co ogólne — dochodzi się do
górnej granicy klasyfikacji zamkniętej opozycją jasny — ciemny. Obustronny
ruch: w górę i dół, jest możliwy tylko wtedy, gdy bierze się pod uwagę
obszary znaczeniowe terminów poszczególnych poziomów. N a te obszary
zostały nałożone jednak możliwe obszary użycia, które uniemożliwiają do­
wolne przesuwanie się po drabinie klasyfikacji. Dopuszczalne obszary użycia
powodują, iż m o ż n a wprawdzie kolor np. mroziasty i szady nazwać „szarym",
szady i szary „mroziastym", ale nazwy „szady" nie daje się zastosować na
oznaczenie barwy szarej bez względu na przedmiot, który by ta nazwa mia­
ła określać. Klasyfikacja barw opierała się zatem na dwóch zasadach, według
rozróżnienia barw na „jasne" i „ciemne" oraz obszaru ważności, tzn. albo
dana kategoria (poziom) klasyfikacji odnosi się do niektórych tylko obiektów,
albo stosuje się bez ograniczeń do każdego obiektu bez wyjątku.
II. S Y M B O L I K A BARW
1. JASNY - C I E M N Y

Światłość i ciemność zajmują centralne miejsce wśród symboli
Biblii.
Historia biblijna przyjmuje postać konfliktu światła z mrokiem, który odpo4

Niektóre z terminów tego poziomu odnosiły się tylko do krów (np. szady) albo do koni
(np. kary, bułany) bądź też jednocześnie do krów i koni (np. cisawy, gniady).

�120

ZBIGNIEW L I B E R A

wiada walce życia ze śmiercią. Z chwilą narodzenia wszyscy ludzie należą
do pogan, czyli do ciemności. Ich umysły pogrążone w mroku oświeca
dopiero chrzest, będący początkiem drogi ku wiecznej światłości, ku Bogu.
Człowiek sprawiedliwy żyje w świetle, szczęściu i jedności z Bogiem, zły zaś
podlega mocy Szatana. Światło służy do przedstawienia każdej teofani. Jed­
nakże w Biblii ciemność nie wyklucza istnienia Boga. „W ciemnościach B ó g
widzi, lecz nie jest widziany, jest obecny, lecz nie udziela się nikomu"
(Leon-Dufour, 1973, s. 958-963; Zieliński 1960, s. 469-471).
Typowy dualizm występuje natomiast w słowiańskiej kosmologii. Mity
kosmogoniczne zgodnie potwierdzają odwieczne współistnienie Boga — „pana
światłości" i Diabła — „księcia ciemności" (Tomicki, 1976, 1980*). Wypędzenie
pierwszych ludzi z królestwa jasności (nieba, raju) na ziemię, gdzie panuje
ciemność (Diabeł) jest równoznaczne z przejściem od nieśmiertelności do
wiecznej śmierci (Tomicki, 1980, s. 101-103). W ustalonym porządku kosmo­
su niebo (raj) jako siedziba boga jest miejscem nieustannej jasności (por.
np. motyw otwierania się nieba). U w i ę z i o n e g o w podziemiach Diabła ota­
czają wyłącznie ciemności nocy . Ziemia, obszar ścierania się antagonistycznych sił, jest tą strefą kosmosu, gdzie na przemian następuje jasność, dzień,
wiosna oraz ciemność, noc i zima. Lecz światłość ziemska to tylko część
światła B o g a , a ciemności nocy rozjaśniają księżyc i gwiazdy. Cykliczną
zmianę jasności i mroku, ich równowagę, zakłócać mogli ziemscy potom­
kowie Diabła. Pokonanie sprawców ciemności, a przez to odzyskanie światła,
jest jednoznaczne z uratowaniem istnienia życia, trwania kosmosu.
Ludowa wizja świata podkreśla nieustanną walkę światła z mrokiem,
dnia z nocą, wiosny z zimą, ich cyklicznego następowania po sobie w mi­
tycznej historii kosmosu. Niezmienna pozostaje pozytywna ocena jasności
a negatywna mroku. Odnosi się ta opozycja do takich przeciwstawnych par
pojęciowych, j a k : życie — śmierć, konstrukcja — destrukcja, płodność — nie­
p ł o d n o ś ć , dobro — zło, sakralny — świecki, czysty — nieczysty itd.
5

6

7

2. BIAŁY - C Z A R N Y

Opozycja biały — czarny jest ściśle skorelowana, a nawet utożsamiona
z parą pojęciową jasny — ciemny. Radzieccy semiotycy W. W. Iwanow

5

O ciemnościach podziemi mówią m. in. bajki, w których bohater, aby dojść do piekiei,
udaje się na krańce ziemi, najczęściej na północ, przez daleki, ciemny i czarny bór. Północ,
krańce ziemi, ciemny bór znaczą w bajce podziemie, tyle tylko, że znaczenie to zakodowane
zostało w płaszczyźnie horyzontalnej, zamiast wertykalnej, jak w micie. Za ilustrację powyż­
szych wywodów może posłużyć opowiadanie huculskie, w którym zły duch Pekuń — zupełnie
tak samo jak mityczny Diabeł — jest przykuty łańcuchem do skały w ciemnym lesie (zob.
W. Szuchiewicz, Huculszcżyzna, t. 3, Kraków 1904, s. 243).
Według opowiadania pt. Podróż żołnierza do czyśćca i pieklą siła rajskiej światłości jest
taka, że od jej blasku oczy człowieka mogłyby wyciec (Kolberg, t. 7, s. 126).
W krakowskiej wersji mitu Bóg mówi do stworzonej ziemi: „ogrzeję cię światłem,
ogrzeję słońcem, abyś rodziła i żywiła co urodzisz" (Kolberg, t. 7, s. 4).
6

7

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

121

i W. N . T o p o r ó w (1974, s. 138-139) rozpatrują tę opozycję jako wariant
podstawowej antynomii: jasny — ciemny.
Również w tradycji judaizmu i chrześcijaństwa biel jest barwą światła,
a czerń ciemności. Kolor biały w znaczeniu symbolicznym stanowi wyraz
prawdy, zwycięstwa dobra nad złem, życia nad śmiercią. Jest kolorem Boga,
Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej,
A n i o ł ó w i Świętych, kapłanów — przedstawicieli Boga na ziemi, neofitów,
a pierwotnie barwą żałoby Ż y d ó w i pierwszych Chrześcijan. Przeciwieństwo
bieli i światła stanowi kolor czarny, kolor Lucyfera, złych aniołów, grzesz­
ników, brzydoty i północy.' Symbolizuje on śmierć i martwotę, błąd oraz
nicość (Florenski, 1981, s. 165; Leon-Dufour 1973, s. 72-73; Rzepińska 1966,
s. 163-164; Zieliński 1960, s. 469).
Przypisanie Stwórcom w słowiańskiej kosmogonii koloru białego i czar­
nego, skojarzonych z takimi bezwzględnymi przeciwstawieniami, jak góra —
dół, prawy — lewy, wschód — zachód, ogień — woda, dzień — noc, męskie —
żeńskie, śmiertelność — nieśmiertelność, sakralny — świecki itd., jest pierw­
szym wskazaniem opozycji między nimi (Tomicki, 1976).
Stworzenia powstałe wyłącznie dzięki Bogu są jasne i czyste (np. biało
ubrane anioły) i tylko takie mogą do niego powrócić, por. białe ptaki —
zbawione dusze (Moszyński, 1967, s. 549, 552-553, 667; Żółtowska, 1932,
s. 4-5).
Natomiast wszystkie stworzenia powstałe w wyniku współdziałania pary
Stwórców mają — wyrażony niekiedy w kodzie kolorystycznym — ambiwa­
lentny charakter. Człowiek stworzony przez Boga, oszpecony przez Diabła,
tak samo jak ziemia (z ziemi powstał) może wybieleć albo sczernieć (Fischer,
1909, s. 327; Kolberg, t. 7, s. 4, 8, 18 - przypis, 27, 127; t. 15, s. 6;
t. 31, s. 202; Siewiński, 1903, s. 68)».
Ideę metamorfozy materii (ciała, upierzenia) odnajdujemy również w sym­
bolizmie chrześcijaństwa, w średniowiecznych traktatach alchemicznych i sztu­
ce np. H . Boscha (Boczkowska, 1980, s. 51-52 п.). We wszystkich tych
przypadkach zmianie barwy towarzyszy zmiana treści, którą najogólniej moż­
na ująć jako utratę lub odzyskanie czystości i kontaktu z Bogiem. Biel,
kolor czystości fizycznej i duchowej, umożliwia zbliżenie się do sacrum. Nic
więc dziwnego , że ten kolor będący „szatą" Boga jest świątecznym ko­
lorem. Obecność barwy czarnej oznacza całkowite oddalenie się od Boga
i znajdowanie się po stronie Diabła, utratę czystości, świętości i człowie­
czeństwa.
„Obcy" z powodu utraconej niegdyś czystości przyjęli cechy właściwe
„Diabłu". „Obcy" śmierdzą, ślepo się rodzą, są czarni wewnętrznie; żydow4

8

Por. także podania dotyczącekoloru upierzenia bociana, sroki, kruka, plam na księżycu
(Fischer, 1909, s. 328; P i ą t k o w s k a , 1898, s. 415; S i a r k o w s k i , 1883, s. 112; Zahorski,
1910, s. 789; Ż ó ł t o w s k a , 1932, s. 5).
Zdaniem V á c l a v í k a (1956, *. 26) barwa biała stała się znakiem czystości moralnej
i święta pod wpływem Kościoła.
4

�122

ZBIGNIEW LIBERA

ski B ó g „tak bił cárny, jak diabeł" (Bystroń, 1947, s. 156-157; Grajnert,
1980, s. 201). „Swoi" dzięki pierwotnemu kontaktowi z Bogiem posiadają
cechy przynależne Jemu w kosmogonii. Wizerunek „swojego", tak jak opis
„obcego" mimo swej k o n k r e t n o ś c i , jest opisem nie naturalistycznym, lecz
symbolicznym.
Twory Diabła są ciemne i czarne. Czarne ciała — choćby częściowo —
mogły mieć wszystkie demony wodne i domowe, ponieważ te pierwsze zwią­
zane były z ziemią i nieczystą wodą, a drugie posiadały po części chtoniczną naturę (Baranowski, 1981, s. 192-193; Bystroń, 1947, s. 151-153;
Moszyński, 1967, s. 605, 614, 615, 618). Jest bowiem ten kolor znakiem
istot chtonicznych. Stanowi o przynależności do „tamtego świata", będącego
zupełną odwrotnością normalnego, ludzkiego istnienia — koloru białego (por.
„czarne msze" parodie mszy świętej, profanacje sacrum).
Demony są istotami bytującymi na pograniczu życia i śmierci — żywe
trupy. Ten sposób istnienia zapewnia im także kolor szat. Wprawdzie przez
związek z ziemią i nieczystą wodą ich atrybutem jest barwa czarna, lecz
najczęściej ukazują się i napastują ludzi śmiertelnie blade, biało ubrane de­
mony chorób, śmierć, rusałki, wiły, mamuny, boginki, wiedźmy, płanetnik,
duch leśny itd. (Baranowski, 1981, s. 96, 99, 102, 265; Bystroń, 1947,
s. 102, 141; Klinger, 1960, s. 307-309; Moszyński, 1967, s. 614, 690; Sumców. 1891. 573-584). Demon tracący swoje atrybuty — np. wile, której ktoś
zdołał ukraść białą suknię i skrzydła — powraca do normalnego życia (To­
micki, 1980, s. 96. 97). Pochodzenie i natura d e m o n ó w wodnych tłumaczy
biały kolor ich koszul, sukien, kapot itd. Jest ten kolor znakiem rytualnej
śmierci — stanu przejścia, a istotę owych d e m o n ó w ten stan właśnie określa.
Barwa biała jest więc również barwą rytualnej śmierci i w takim znaczeniu
odnajdujemy ją w przełomowych momentach obrzędów związanych z naro­
dzinami dziecka (Biegieleisen, b.r.w., s. 73; Kolberg, t. 27, s. 149; t. 39,
s. 78; Smólski, 1901, s. 330: Tarko, 1967. s. 101, 104), w czasie wesela
(patrz пр.: Biegieleisen, b.r.w., s. 120 п.), w obrzędach pogrzebowych (patrz
пр.: Fischer, 1921, s. 307 n.) oraz w rytualnych obrazach śmierci (por. niżej
wyłączenie w czasie przejścia czerwieni), w obrzędach wiosenno-letnich (por.
niżej wyłączenie w czasie przejścia koloru czerwonego).
l0

3. JASNY - S Z A R Y

Jest kolor szary ze swej natury, tj. miejsca w klasyfikacji, kolorem me­
diacyjnym. I być m o ż e ze względu na swój charakter nie występuje w mitach,
sporadycznie zjawia się w rytuałach, nie ma go prawie wcale w plastyce
ludowej itd. Jego nieobecność w micie kosmogonicznym wydaje się zrozu­
miała, bo pomiędzy Bogiem, światłem, kolorem białym a Diabłem, mrokiem,

1 0

W folklorze mężczyzna, a zwłaszcza kobieta ma twarz, szyję, ramiona, piersi, nogi,
kolana, nawet palec, w ogóle całe ciało białe ( M o s z y ń s k i . 1968. s. 725-726).

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

123

czernią nie ma żadnej zasady połączenia, zasady, którą mógłby ten kolor
stanowić.
Szary staje się niekiedy ekwiwalentem koloru białego — znaku rytualnej
śmierci, albo czarnego — znaku przynależności do „obcego" i „dzikiego"
świata. Demony mogły być ubrane w szare płachty bądź suknie, np. po­
łudnice (Bystroń, 1947, s. 142; Moszyński, 1967, s. 690). W tej samej prze­
strzeni obok d e m o n ó w wodnych wyobraźnia ludowa usytuowała dzikie zwie­
rzęta. „Stałe określenia stosowane do dzikich zwierząt są m a ł o ciekawe,
przeważnie panuje tu szarzyzna [...]" (Moszyński, 1968, s. 725). W folklorze
szary jest wilk, niedźwiedź i jeleń, dzika gęś, gołąb, kukułka, skowronek,
często sokół itd. Epitet „szary" w odniesieniu do dzikich zwierząt nierzadko
zastępuje „czarny". W wielu wyrażeniach myśliwskich „dziki" oznacza czarną
zwierzynę (Zaręba, 1954, s. 143).
Wystarczy jednak do określeń dzikich zwierząt, ptaków, w ogóle jakich­
kolwiek bytów, przedmiotów i zjawisk dodać epitet Jasny", aby zmienić ich
mitotwórczy walor. Na przykład, w pieśniach weselnych pan młody porówny­
wany jest często do „jasnego sokoła" przebywającego na szczycie świato­
wego drzewa (Ivanov, Toporov, 1970, s. 376 п.).
Barwa szara wywołuje zawsze negatywne skojarzenia: „szare i corne
brzydkie, nie ma wyglądu": po żniwach, kiedy na ziemi coraz mniej zieleni
i życia, „robi się saro", przy końcu roku „jakby do grobu wloz" (Olędzki,
1970, s. 29-30; 1971, s. 182-183).
Także w średniowieczu odczuwano wstręt do szarości (i czerni). Sztuka
tego okresu pomijała ten kolor. W symbolizmie chrześcijaństwa szarość jest
barwą tłumiącą światło, przygnębiającą, nieokreśloną i dwuznaczną, będącą
wyrazem braku siły, energii i ruchu (Rzepińska, 1966, s. 173; Zieliński,
1960, s. 471).
4. SINY - C Z A R N Y

W ludowej wizji świata jest kolor siny (morza), obok białego (Boga)
i czarnego (Diabła) kolorem odwiecznym, nie mającym swego początku.
Niektóre z tekstów (mity, zamówienia, kolędy) opisujących czasy początko­
we rozpoczynają się od stwierdzeń: „Wtedy nie było nieba, ni ziemi, Nieba,
ni ziemi, tylko sine morze" (por. w białoruskiej zagadce: „szto to sine nie
siniaczy" — odpowiedź: morze). W kilku mitach (Ukraina, wschodnie Karpa­
ty) świat, słońce, księżyc i gwiazdy, jakby przez analogię do koloru morza,
powstają z sinego kamienia wydobytego z jego dna (Afanasiev, 1968, s. 466;
Dáhnhart, 1907, s. 59-60; Kasjan, 1976, s. 69; Witort, 1896, s. 211-212).
Ze względu na te same skojarzenia: ze słońcem, ogniem, wschodem,
dniem, drzewem (górą) kosmicznym sine morze — konkretyzacja pierwotnego
chaosu, uosobienie wód kosmicznych (w zamówieniach, zaklęciach, kolędach
itd.), żywioł obejmujący także niebo i ziemię występuje w znaczeniu pozy­
tywnym, znacznie częściej jednak w charakterze drugiego członu [—] opo­
zycji (Ivanov, Toporov, 1965, s. 113-117). Święty Jerzy w pieśniach towa-

�124

ZBIGNIEW LIBERA

rzyszących topieniu Marzanny zamyka sine morze [—] złotymi kluczami [ + ],
będącymi metaforą pioruna — ognia niebieskiego, po czym otwiera niebo
i ziemię. Wówczas następuje wiosna. D o tego czasu życie, płodność i wege­
tacja były „zamknięte", a klucze znajdowały się u Marzanny — śmierci,
zimy, w sinym morzu (Ivanov, Toporov, 1965, s. 106-107, 117, 126; Ivanov,
Toporov. 1974, s. 185, 196). W pieśniach sobótkowych wschodnich i za­
chodnich Słowian brat i siostra za to, że przekroczyli zakaz kazirodztwa,
zostają przemienieni w żółtosiny kwiat pszeńca (Melampyrum
nemorosum L . )
albo bratka (Viola tricolor
L . ) . T o złamanie incestu odnosi się — zdaniem
Iwanowa i Toporowa (1965, s. 125; 1974, s. 218-231) — do koniunkcji ognia
(Kupały, Jana, brata, koloru żółtego lub czerwonego) i wody (Moreny, Marii,
siostry, sinej barwy). Sine morze wchodzące w przeciwstawienie z ogniem
niebieskim (kolor złoty lub czerwony) zachowuje jednak swój ambiwalentny
charakter, przynajmniej wtedy, gdy odnosi się do takich par pojęciowych,
jak: życie — śmierć, wiosna — zima, płodność — niepłodność. M a ono bo­
wiem swój udział w tworzeniu i rodzeniu się życia.
Zdecydowanie pozytywne znaczenie sinego morza ujawnia się w jego opo­
zycji do czarnego morza [—]. T o ostatnie związane jest np. w zamówieniach
ze śmiercią i chorobami. W bajkach stanowi ono drogę na „tamten świat",
jest uosobieniem nieczystej siły, podobnie jak czarna woda — „mieszkanie"
d e m o n ó w wodnych (Ivanov, Toporov, 1965, s. 114, 115, 117, 151).
W średniowiecznych tekstach, sztuce i teologii oraz ikonografii kościelnej
symboliczne treści barwy niebieskiej związane były przede wszystkim z nie­
bem. Niebieski płaszcz posiada Matka Boska — królowa niebios, błękit wy­
pełnia aureole świętych, bo pośredniczą między sferą ziemską a niebem,
między ludźmi a Bogiem. W teologii kolor niebieski (błękit, ultramaryna)
jest wyrazem melancholii, spokoju, zaufania, wierności i wiary. Ale z drugiej
strony znaczy także chłód, fałsz i zdradę. Z kolei fiolet oznacza żałobę —
w liturgii stosowany jest zamiennie z czarnym — symbolizuje zmartwychwsta­
nie i wyraża „zjednoczenie" Boga Ojca i Syna Jezusa Chrystusa w sprawach
zbawienia świata" (Zieliński, 1960, s. 470-471).
5. Z I E L O N Y -

CZARNY

Semantyka barwy zielonej jest ściśle związana z symboliką drzew i roślin­
ności, ich żywotnością, zdrowiem i siłą. Zawiera w sobie idee wiecznego
trwania bądź wiecznego, okresowego odradzania się.
Mistycy średniowiecza zieleń, barwę ziemskiej wegetacji i roślinności, ko­
jarzyli z rajskim ogrodem, z o d n o w ą życia, które będzie trwało wiecznie.
W sztuce sarkalnej symbolizuje ona odradzanie się życia duchowego i nieba.
Jezus Chrystus jest „nadzieją świata" i dlatego w ikonografii Matki Boskiej
z Dzieciątkiem przysługuje Jemu zielony kolor. Zielone suknie Najświętszej
Marii Panny „przypominają niegasnące życie łaski do danego jej przywileju
niezniszczalności jej ciała w grobie" (Zieliński, 1960, s. 471).
Zielone drzewko lub gałązka używane w wielu obrzędach i rytuałach

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

125

pobudza do życia, przekazuje żywotne siły, ale również zabezpiecza przed
działaniem złych i nieczystych sił. Zieleń pokrywa się z obszarem życia i zdro­
wia, który jest nie do przekroczenia dla istot nie należących do tego obszaru.
Czarownice przesiadywały w wierzbach, ale tylko wtedy, gdy te pozbawione
były zielonych liści (Szczypka, 1980, s. 74).
Opozycja zielony — czarny, wariant podstawowej opozycji jasny — ciem­
ny, dotycząca przeciwstawień: życie — śmierć, płodność — niepłodność, wio­
sna — zima itp., m o ż e sama przybrać kilka wariantów.
Miejscem wiecznej jasności i zieloności, dobrobytu, szczęścia i zdrowia
był raj — po jego środku rosło wszechświatowe drzewo życia (Tomiccy, 1975,
komentarz do ryc. 12). Piekło zaś to „czarny budynek, sadzami okopciały
i straszna rudera [...]" (Kolberg, t. s. 26; Nowosielski, 1857, s. 4; Polaczek,
1891, s. 627). Zielone drzewko („gaik", „maik", „nowe latko"), „zielony
Jura", „zielony (lub biały) Jan" w obrzędowości wiosenno-letniej są symbo­
lami wiosny, odradzającego się kosmosu, życia i wegetacji. W Białą (Czarną)
Niedzielę wypędzano ze wsi biało ubraną (Polska, Czechy, Morawy, Słowa­
cja, Łużyce) Marzannę — uosobienie zimy i śmierci f—], a na jej miejsce
wprowadzany był zielony gaik [+] (Ivanov, Toporov, 1965, s. 105; 1974,
s. 196; Staszczak, 1964, s. 15 in.). W niektórych okolicach Czech w Białą
N i e d z i e l ę chłopcy wrzucali do wody słomianą kukłę — personifikację zimy
i śmierci, a dziewczęta strojąc młode, zielone drzewko nadawały jemu postać
biało ubranej kobiety, zwanej „Lito" (biały-(-zielony — 0, czyli brak barwy)
(Zawistowicz, 1933, s. 202-203). N a Białorusi dziewczyna ubrana w białe
szaty i przystrojona zielenią obrazowała wiosnę — przedstawieniem zaś zimy
i śmierci u wschodnich Słowian była słomiana kukła (biały + zielony — 0)
(Zawistowicz, 1931, s. 249; 1933, s. 202-203). W dniu św. Jerzego Słowianie
południowi i wschodni po zniszczeniu słomianej kukły wprowadzali do wsi
zielonego Jura (zielony — 0) (Eliade, 1966, s. 306-307). Św. Jerzy przejął
funkcje i atrybuty (biały płaszcz, biała lub złota maść konia) od Jaryły,
słowiańskiego bóstwa wiosny, płodności i wegetacji. Jeszcze w pierwszej po­
łowie X I X w. Słowianie wschodni obchodzili święto Jaryły (27 I V ) . Ten
obrzęd, odnoszący się do opozycji wiosna — zima, życie — śmierć, męskie —
żeńskie, biały (lub złoty) — czarny itd., miał na celu rytualno-magiczne za­
płodnienie się ziemi, pobudzenie jej do życia po okresie martwoty — zimy
(Ivanov, Toporov, 1965, s. 122-124; 1970, s. 342-351; 1974, s. 180-216).
Odradzanie się przyrody jest równoczesne i równoznaczne ze zwycięstwem
światła nad ciemnościami, dobra nad złem, życia nad śmiercią. Kiedy zieleni
się, „rodzi się", wtedy „świat istnieje", „świat ma wygląd", bo „zima to
najgorsza noc, noc, noc", „świat się ogłusa", „jakby do grobu wloz"
(Olędzki, 1971, s. 183).
11

11

Na czwartą niedzielę postu, poprzedzającą Wielki Tydzień, przypada w kalendarzu świąt
kościelnych Śmiertelna Niedziela, zwana także Czarną. Biała Niedziela (Przewodnia) przypada
zaś na pierwszą niedzielę po Wielkanocy i łączą się z nią zupełnie odmienne treści (patrz:
Rok..., 1931, s. 308).

�126

ZBIGNIEW L I B E R A

Kolor zielony występuje również w charakterze drugiego członu opozycji.
Zieleń w negatywnym znaczeniu symbolizuje obcy, leśny i demoniczny świat,
przeciwstawiony nierzadko światu „swojemu", domowi, barwie czerwonej (Iva­
nov, Toporov, 1965, s. 138 przyp. 226). W bajkach wschodnich Słowian
bohater po przekroczeniu granicy „swojego świata" staje się „strasznym,
niedobrym, zielonym" (Novikov, 1974, s. 89-90). Demony: rusałki, wiły,
wodnice, topielce, wodniki, miały zielone oczy, włosy i stroje (Moszyński,
1967, s. 609, 612). Powierzchowność d e m o n ó w i bohatera bajki określa stan,
w którym się oni znajdują: stan pośredni pomiędzy kategoriami życie —
śmierć, zapewniający im bardzo długie trwanie w tym „sposobie życia".
Przeciwstawna para pojęciowa „ten świat" — „tamten świat", odpowiadająca
m. in. opozycji dom — las, swój — obcy, pojawia się także w obrzędach we­
selnych. Przed oczepinami pannie młodej zdejmowano „jej zielone stroje",
a wtedy swachy, panny i drużki krzyczały: „oj nasza! oj zielona! oj świeci
się!", na co mężatki odpowiadały, kiedy zakładały młodej czepiec: „o nie
wasza! o świeci się! oj bieli się!" (Kolberg, t. 9, s. 193, 227, 231; t. 10,
s. 92, 98, 106). Zmiana barwy z zielonej f—] na białą [—] odpowiada tutaj
symbolicznemu przejściu od „obcych" do „swoich", ze stanu panieńskiego
do rodzinnego.
Kolor zielony znaczy również to, co surowe, niedojrzałe, m ł o d e (także
w symbolizmie chrześcijaństwa). Dominuje on w strojach młodzieży. Ten
kolor młodości i niedojrzałości [—] przeciwstawia się czerwieni [-+-], która
jest „barwą młodzieży dojrzałej" (Frankowski, 1932, s. 378-379; Vaclavik,
1956, s. 27-28).
Tak jak na uschniętym drzewie nie ma „zielonej szaty", tak na „uschnię­
tym" starym człowieku nie może być zielonej barwy strojów. Starym ludziom
przystoją tylko kolory ciemne, nie jaskrawe (Kantor, 1979, s. 33-34). Brak
zielonej barwy tam, gdzie zbliża się i nastaje śmierć, martwota i bezpłodność.
Nie ma zieleni z końcem roku obrzędowego; dopiero wtedy, gdy słońce się
rodzi, w okresie G o d ó w pojawia się w obrzędowości zielone drzewko —
drzewo życia.
6. ŻÓŁTY (ZŁOTY) - CZARNY

Barwa żółta była w środowisku wiejskim kojarzona ze zjawiskami świe­
cenia i błyszczenia, ze złotem. Ze związku złota z ogniem niebieskim (Bo­
giem, słońcem, niebem) wynika znaczenie tej barwy. Jest kolor żółty (złoty)
znakiem życia, płodności i wegetacji.
Jasność niebieska i ogień znalazły swój najpełniejszy wyraz w złocie.
Złoto łączone z Bogiem i Gromowładcą, jasnością i słońcem wchodzi w dal­
sze związki: z ogniem ziemskim (np. w rosyjskich zagadkach), górą (nie­
bem), wschodem&gt; , dniem, wiosną (por. zoomorficzne obrazy wiosny: złota
2

1 2

Por. w formule zamówienia: v vosločnoj storonie stit svjat zolot priestol, na svjatom
zololie priestolie šidil Spas ( I v a n o v , T o p o r o v . 1965. s. 110).

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

127

pszczoła, złoty jeleń, tur ze złotymi rogami, złoty k o ń Jaryły lub św. Jerzego
itd. - patrz: Ivanov, Toporov, 1965, s. 110, 126-131; 1970, s. 344-346; Nekludov, 1980, s. 79-80, przyp. 19; Moszyński, 1967, s. 663; Tomiccy, 1975,
s. 39-40; Vakarelski, 1965, s. 224; Veleckaja, 1978, s. 35). T a seria skojarzeń
[ + ] przeciwstawia się — z semantycznego punktu widzenia — ciągowi asocja­
cji: woda (sine morze), dół (piekło), zachód i północ, zima, w który włączo­
ny jest kolor czarny i siny [—]; (por. wyżej złoty lub czerwony — siny
oraz niżej czerwony lub złoty — czarny).
Złoto —• symbol solarny jest także znakiem „tamtego świata". Demony
wodne, np. rusałki i wiły, posiadają niekiedy złote suknie i (lub) złote skrzydła
(Baranowski, 1981, s. 96; Veleckaja, 1978, s. 34). Złotą albo srebrną skórę
miały węże. Ich król, zwany „złotogłowcem", strzeże skarbów — złota ukry­
tego w ziemi. Wśród ludności wiejskiej istniało przekonanie, iż w głowach
węży m o ż n a znaleźć skarby, szlachetne kamienie, złoto i srebro (Majewski,
1982, s. 80 in.; Perls, 1937, s. 138-139). Częściowo złote ciało Smoka, węży,
złoto i srebro w ich głowach zdaje się tłumaczyć tym, że połykają oczy,
wypijają one światło słońca, które magazynują w sobie lub w ziemi. Prze­
chowywanie światła — złota w ciele albo w ziemi jest jednoznaczne, jeśli się
zważy achwatyczno-chtoniczny charakter Smoka oraz węży. W podaniach,
w których bohater pokonuje mitycznego potwora, rozbija jego głowę i uwal­
nia słońce, księżyc i gwiazdy m o ż n a widzieć potwierdzenie wyżej przedsta­
wionego przypuszczenia (Gieysztor, 1980, s. 83; Tomiccy, 1975, s. 49).
Oprócz powyższych znaczeń złoto zawiera w sobie idee wyższej wartości,
bogactwa (z wyjątkiem motywu „przeklętego złota"), które łączą się dalej
z pojęciem piękna i czystości, np. w kolędach i zamówieniach, w bajkach —
przeciwstawnymi czerni: brudowi, brzydocie i ubóstwu (Caraman, 1933,
s. 183, 192, 437, 444; Robotycki, Szpilka, 1983, s. 96-97).
R ó ż n o r o d n e aspekty symboliki złota w kulturze ludowej otrzymują prze­
ważnie dodatni walor, podobnie jak w symbolizmie chrześcijaństwa. Teolo­
dzy średniowiecza w hierarchii wartości stawiali najwyżej światło czyste, „blask
sam w sobie". Metafizyka światła przetłumaczona na język sztuki znalazła
swój odpowiednik w złocie. W umysłowości średniowiecza złoto było od­
blaskiem najwyższego, niewidzialnego światła, uosobieniem jasności, piękna
i boskości. Od X I I w. złoty był uważany także za kolor zdrady i fałszu,
wrogości i bezwstydu. Stał się znakiem Judasza, prostytutek i Żydów. W sztu­
ce sakralnej, „aby uniknąć pomyłek w nadawaniu znaczeń barwie żółtej,
należy przyjąć, że żółta ciepła (chromowa) jest symbolem miłości, stałości
i mądrości, a jasna zdrady, zazdrości i cudzołóstwa" (Zieliński, 1960, s. 471).
7. CZERWONY - C Z A R N Y

W systemie religijnym Słowian opozycja czerwony — czarny stanowi wa­
riant przeciwstawienia jasny — ciemny, biały — czarny i złoty — czarny. Jed­
nakże odgrywała ona szczególną rolę w ludowej wizji świata. Jakim związ­
kom zawdzięczała swe doniosłe znaczenie?

�128

ZBIGNIEW LIBERA

Czerwone koguty i demony domowe (skrzaty, krasnoludki, kłobuki) uwa­
żane były za opiekunów dobrobytu domu i jego bezpieczeństwa. Owe de­
mony przybierały postać latających ognistych smug albo karłów, niemal zaw­
sze w czerwonych ubraniach (Baranowski, 1980, s. 174; Bystroń, 1947,
s. 142; Moszyński, 1967, s. 669-673). Czerwony kogut uosabiał ogień i po­
żar. W folklorze np. zamówieniach, zagadkach, zwrotach językowych ogień
określany jest jako czerwony, rzadziej złoty (Folfasiński, 1975, s. 46, 49,
233; Gajek, 1934, s. 124 п.; Moszyński, 1967, s. 498).
„Czerwony kur", ognisty ptak, latająca ognista smuga uchodziły za wcie­
lenia Gromowładcy, istoty ognisto-chtonicznej (Czajka, 1973, s. 42; Gajek,
1934, s. 79; Tomiccy, 1975, s. 40, 79). Jego bronią był czerwony kamień —
piorun (por.: bronią litewskiego Perkunasa był czerwony kamień, którym
uderzał w swojego przeciwnika ukrywającego się pod postacią czarnego ka­
mienia, psa lub kota: por. też kwiat „perunika" — Irisgermanicus),
(Gieysztor,
1980, s. 71; Ivanov, 1974, s. 77-78, 140 - tab. 1; Vakavelski, s. 222).
Kolor czerwony przypisany pomocnikowi Boga skojarzony został z górą
(por. ostatnia, najwyższa warstwa nieba jest czerwona „z powodu ogromnej
masy ognia w nim będącej"), słońcem (np. w zamówieniach, bajkach, iko­
nografii), dniem, latem, ciepłem, wschodem i p o ł u d n i e m , życiem, płodnością
i wegetacją (por. w drugi dzień Świąt Wielkanocnych chodzenie z „czerwo­
nym kokotem"), bogactwem i pięknem (np. w zamówieniach oraz w kolę­
dach) (patrz: Caraman, 1933, s. 449, 591; Frankowski, 1932, s. 404; Ivanov,
Toporov, 1965, s. 136. 141; Ivanov. Toporov. Łotman. Piatigorski. Uspien­
ski, 1973, s. 22; Seweryn, 1928; Żmigrodzki, 1896, s. 325).
Antagonista Gromowładcy, Smok, jest związany z sinym morzem (np.
w zamówieniach i bajkach wschodnich Słowian), śmiercią, zachodem i pół­
nocą (opozycja wschód — zachód jest izomorficzna w stosunku do połud­
nie — północ), dolną częścią światowego drzewa (np. w białoruskich zamó­
wieniach leży on na czarnym runie lub na czarnej wełnie, wśród korzeni
drzewa) (patrz. Ivanov, Toporov, 1974, s. 31; Novikov, 1974, s. 183). Szereg
tekstów, np. zamówienia, opowiadania, zwroty językowe („czarny jak smok"),
ikonografia św. Jerzego walczącego ze Smokiem wskazuje na czerń jako
barwę mitycznego potwora. Kolor czarny jest znakiem „tamtego świata"
i istot chtonicznych, lecz Smok posiada naturę akwatyczno-chtoniczną. Czerń
nie mogła być zatem główną barwą Smoka. Była nią barwa sina. Z a tym
twierdzeniem przemawia związek Smoka z wodami kosmicznymi, których
uosobieniem jest sine morze. Teksty świętojańskie o kazirodczej miłości brata
i siostry odnoszące się do walki ognia z wodą (czerwieni lub złota z barwą
siną) są transformacjami starego mitu o walce kowala — Gromowładcy ze
Smokiem (Ivanov, Toporov, 1975, s. 44-76). Miał Smok ze względu na
swą naturę, tzn. poprzez związek z wodą i ziemią, udział w życiu kosmosu
13

l ł

Por.: s poludiennoj storonuszki? Tak piek jot da krasno solny szko [...], S podvostočnoj
storonuśki. gdie vstajet da krasno solnyško (Ivanov, Toporov, 1965, s. 112).

�SEMIOTYKA BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

129

i jego płodności. „Woda sama w sobie nie jest płodna; jest wyłącznie ele­
mentem umożliwiającym zapłodnienie" (Tomiccy, 1975, s. 122). Ale ta moż­
liwość tkwiąca w wodzie dotyczy wody „czystej". Woda „nieczysta" — czar­
na nie zawiera w sobie możliwości brania udziału w życiu, zapłodnieniu
i wegetacji. Dlatego też barwa sina (morza, wody) bardziej odpowiada na­
turze istoty akwatyczno-chtonicznej.
Czerwony kolor stanowi również o przynależności do „innego świata".
Czerwone, przenikliwe oczy (lub) włosy miał czart, wodnik, wiły, bogunki,
demony chorób, czarownice i wiedźmy (Moszyński, 1967, s. 609-612). W wie­
lu wierzeniach, legendach, bajkach itd. smoki władają ogniem, ale i od niego
giną (Tomicki, 1976, s. 75, przyp. 41; Żyranik, 1934, s. 53 in.). Kolory:
siny, czerwony i złoty — prócz czerni — w swoich negatywnych znaczeniach
są także kolorami mitycznego Smoka (por. tęcza to smok pochłaniający wodę;
por. też: na pewnym serbskim obrazie na szkle św. Jerzy walczy ze Smo­
kiem ziejącym ogniem, który tułów ma siny, częściowo czerwony, łapy i skrzy­
dła złote) (Grabowski, 1978, tabl. X I X ) . Barwami Gromowładcy natomiast
są czerwony i złoty (wynikające z jego związku z ogniem), biały (z dniem
i wiosną) oraz czarny (z ziemią).
Piorunowładca (kolor czerwony lub złoty) niszcząc nieczyste siły zagra­
żające istnieniu kosmosu uwalniał zamknięte wody (kolor siny lub czarny)
bądź zapobiegał ich niszczycielskim mocom. Poprzez „otwieranie" i „zamy­
kanie" likwidował wszelkie odstępstwa od normy. Tej zachowawczej funkcji
Gromowładcy zawdzięcza w dużym stopniu swój mitotwórczy walor — kolor
czerwony.
Czerwone niebo, chmury, czerwony kogut piejący podczas pogody wróżą
deszcz i (lub) wiatr, ale czerwone niebo, chmury i kogut w czasie deszczu
zapowiadają p o g o d ę lub (i) posuchę (por. w X I X w. w Niemczech zakneblowywano czerwonego koguta, aby wywołać piękną pogodę) (Gajek, 1934,
s. 100; Moszyński, 1967, s. 569; Wierzbicki, 1882, s. 162).
Czerwone wstążki, tasiemki, przewiązki, korale itd. posiadały nie tylko
apotropeiczne właściwości: czerwoną wstążką przewiązywano (Wielkopolska)
łyżkę, żeby uchronić dziecko przed urokami i żeby się nie śliniło [!] (Tarko,
1967, s. 107); krwotoki z dziąseł zatrzymuje czerwona szmatka umoczona
w bieżącej wodzie (Kolberg, t. 7, s. 162); gdy wóz ze zmarłym ciągnie
źrebna kobyła, trzeba ją przewiązać czerwoną nitką, „bo poronř" (Biała Ruś)
(Fischer, 1921. s. 283).
Jednakże czerwonych wstążek, ozdób, czerwonej barwy strojów nie moż­
na nosić w każdym czasie. Zakaz używania koloru czerwonego obowiązy­
wał w czasie wesela, a dotyczył wyłącznie pary młodych (Fischer, 1921,
s. 99; Kantor, 1979, s. 40; Zawistowicz, 1929, s. 241). Obecność czerwieni
w obrzędzie przejścia, jakim jest wesele, uniemożliwiłoby wyjście ze stanu
początkowego — panieńskiego i kawalerskiego (barwa zielona, por. wyżej) do
stanu przejściowego — między rozplecinami a pokladzinami i oczepinami
(barwa biała — znak rytualnej śmierci), a wreszcie przejście do stanu mał9 -

Etnografia Polska t. 31. z. 1

�130

ZBIGNIEW L I B E R A

żeńskiego, w którym czerwień „zamyka" młodych (por. jeszcze w X I X w.
n o w o ż e ń c ó w wiązano „ d o kupy" czerwoną i białą taśmą; Biegeleisen b.r.w.,
s. 127). Po pokładzinach, w wypadku braku krwi na ubraniu (białym) mło­
dej, weselnicy zrzucali z korowaja, naczyń, czepka itd. kalinę i niszczyli ją —
w jej miejsce zakładali gałąź choiny lub rutę (patrz пр.: Kolberg, t. 33;
s. 210-212). Zachowania owe miały na celu symboliczne wyrażenie nieuznania związku (brak „zamknięcia"), oznaczały powrót do sytuacji wyjściowej —
do stanu panieńskiego i kawalerskiego (kolor zielony). Identyczny sens ma
fakt niewystępowania barwy czerwonej w obrzędach narodzinowych w ubio­
rze dziecka (np. Mazowsze, Mazury) i pogrzebowych w stroju zmarłego
(np. Wielkopolska, Mazowsze, pogranicze polsko-ruskie; Bystroń, 1916, s. 138139; Fischer, 1921, s. 152, 314).
Możliwa jest także interpretacja zakazu występowania barwy czerwonej
w czasie obrzędów przejścia z „punktu widzenia" krwi, która podobnie jak
ogień kojarzona była z czerwienią. Brak tej barwy w stanie przejścia —
rytualnej śmierci wydaje się zrozumiały, ponieważ krew to znak życia.
W konotacjach koloru czerwonego powstałych dzięki skojarzeniom z krwią
i ogniem nie ma sprzeczności. Zarówno krew jak i ogień są warunkiem
życia, dojrzałości i p ł o d n o ś c i , warunkiem oczyszczenia i usankcjonowania
nowego czasu. Ofiarnicze wytworzenie krwi oznacza destrukcję poprzedniego
stanu, kreację nowego związku, przejście od śmierci do nowego życia (Stom­
ma, 1975, s. 52-62). Krew i ogień to przeciwieństwa niepłodności, niedojrza­
łości (barwy zielonej), nieczystości, śmierci — czerni i bieli. W ziołolecznictwie
ludowym w przypadku braku krwi (anemii, braku okresu — kolor biały)
stosuje się rośliny o stygmacie czerwonym, środki zaś o kolorze białym
powstrzymują zbyt obfite krwawienia i upławy (Paluch, 1984, s. 296-300).
W średniowieczu zwracano uwagę na odcienie koloru czerwonego, po­
nieważ modyfikowały podstawowe znaczenie czerwieni. Czerwień była wyra­
zem sił życiowych i płodności, znakiem krwi i ognia, barwą władzy, cesarstwa
i najwyższego kapłaństwa. Jako barwę „ziemską" przeciwstawiano ją bardziej
od niej transcendentalnej — niebieskiej. Szczególne znaczenie posiadała pur­
pura. Była symbolem najwyższej władzy i dostojeństwa. W teologii jasna
nasycona, ognista czerwień jest wyrazem siły, odwagi i namiętności. Purpura
to symbol „przepychu, wzniosłości, majestatu i pewnej siebie potęgi". Barwa
różowa znaczy „rozwijającą się Mądrość Bożą", „młodość i wdzięk, radosny
nastrój oraz miłość". Czerwień ciemna i brudna konotuje cielesną i zabro­
nioną miłość, egoizm, gwałt, zemstę itp., jest wyrazem złego ducha (Zieliński,
1960, s. 370-371).
14

1 4

Por. o pierwszej menstruacji dziewczyny: „kobieta co miesiąc kwitnie, a ta co nie
kwitnie, to nie rodzi" (Tarko, 1967, s. 92); czerwony kwiat bieguńca przyspiesza u młodych
i jałowych krów czas rui (Gustawicz. 1882. s. 308).

�SEMIOTYKA BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

131

System barw dokładnie mieści się w dualistycznym światopoglądzie spo­
łeczności chłopskich. N a reguły klasyfikacji nałożyła się symbolizacja świata,
zorganizowana również na zasadach antynomii. T a ostatnia nie powtarza po
prostu reguł taksonomii , albowiem w jej ramach zachodzą bardziej skom­
plikowane stosunki. Kolory jasne klasyfikacji w rozmaitych tekstach kultury
wchodząc w różne stosunki opozycji i korelacji, podlegając aksjologizacji
mogą otrzymać zarówno pozytywne, jak i negatywne — „ciemne" znaczenia.
Barwa czarna i szara zaś nigdy nie stają się pierwszymi członami przeciw­
stawień. Należy jeszcze zauważyć, że największą zdolność modelowania świata
posiadają kategorie najbardziej abstrakcyjne, tzn. z najwyższych p o z i o m ó w
klasyfikacji. Pomimo tego, barwy należą do bardzo konkretnych klasyfika­
torów. Opozycje barw przyjmują abstrakcyjny wyraz odnosząc się do takich
przeciwstawnych par pojęciowych, jak: święty (kolory jasne [ + ]) — świecki
(ciemne): czysty (jasne [+]) — nieczysty (ciemne i jasne w negatywnych zna­
czeniach); kultura — natura, w ramach tej opozycji występują bardziej szcze­
gółowe kategorie np. dom (czerwony, złoty) — woda (siny, czarny); życie
(kolory jasne [+]) — śmierć (czarny, szary, biały i siny [+]); «ten świat"
(kolory jasne [+]) — „tamten świat" (czarny, szary oraz barwy jasne [—]),
dzień (jasny, biały) — noc (ciemny, czarny); lato (jasny, biały, zielony, złoty,
czerwony) — zima (ciemny, czarny, biały i siny [—]; wschód (biały, złoty,
czerwony) — zachód (czarny); południe (czerwony, złoty) — północ (siny, czar­
ny); góra (biały, złoty, czerwony) — dół (czarny, siny, „zaklęte złoto"); prawy
(biały) — lewy (czarny); suchy (biały) — mokry (czarny); wilgoć (zielony) susza (czerwony, złoty); dojrzały (czerwony) — surowy (zielony); swój (biały —
obcy (czarny); męski (biały) — żeński (czarny); młody (zielony, czerwony) —
stary (czarny); piękny (czerwony, złoty) — brzydki (czarny, szary), itd. System
barw modeluje zatem doznania zmysłowe, przestrzeń i czas, stosunki spo­
łeczne, problem dobra i zła oraz doznania estetyczne. Elementarne struk­
tury: biały — czarny (szary), siny — czarny, złoty (czerwony) — czarny (siny),
są wariantami podstawowej antynomii jasny — ciemny wówczas, gdy odnoszą
się do takich abstrakcyjnych przeciwstawień j a k : święty — świecki, czysty —
nieczysty, konstrukcja — destrukcja, życie — śmierć, płodność — niepłodność.
Stanowią warianty podstawowej opozycji w pewnym stopniu, bo niezmienny
pozostaje sens ich odniesień, ale owe odniesienia stają się bardziej konkretne.
Antynomię jasny — ciemny można więc uważać za fundamentalną w syste­
mie barw.
15

Wiele z tych elementarnych struktur semantycznych okazuje się struktu­
rami długiego trwania, skoro odnajdujemy je, z jednej strony w kulturze
ludowej X I X i 1 pol. X X w., z drugiej strony zaś w systemie religijnym
przedchrześcijańskich Słowian (patrz: Gieysztor, 1980; Ivanov, Toporov, 1965,
1970, 1974, 1975; Łowmiański, 1979).
15

Podobnie jak w przypadku systemów pokrewieństwa (patrz: L é v i - S t r a u s s , 1970, s. 98,
405-406).

�132

ZBIGNIEW LIBERA

Niewielki stopień zmian systemu barw powstałych pod wpływem oddzia­
ływań chrześcijaństwa wynikał głównie z dwóch p o w o d ó w : po pierwsze ze
zbyt dużych podobieństw, a po drugie ze zbyt dużych różnic. To stwierdze­
nie jest tylko pozornie paradoksalne. Symboliczne treści barw chrześcijaństwa
i ludowej kultury w większości pokrywają się. T a uwaga dotyczy koloru
białego, czarnego, szarego, zielonego, złotego i czerwonego. Podobna jest rów­
nież symbolika światła i mroku, tyle tylko, że w ludowej wizji świata wy­
stępuje między owymi kategoriami wyraźny dualizm. Najbardziej odbiega
sieć skojarzeń związanych z kolorem niebieskim. M o ż n a powiedzieć, że od­
działywania symbolicznych treści barw funkcjonujących w Kościele na „ludo­
wą" ich symbolikę ograniczały się w głównej mierze do rozszerzenia sensów,
lecz nie przyczyniły się przez długi czas do zmian znaczeń. N a przykład
kolor czerwony, symbolizujący w chrześcijaństwie m. in. zmartwychwstanie,
nie przeczy „ludowej" symbolice tego koloru, który znaczy życie, płodność
itp. — nałożenie się tych znaczeń powoduje jedynie rozszerzenie sensu.
Wydaje się, że kolejność, w jakiej zostały o m ó w i o n e barwy klasyfikacji
(biały, czarny, szary, biały, siny, żółty, czerwony), nie była przypadkowa czy
arbitralna. Miejsca barw w systemie wskazywały w klasyfikacji zakresy nazw
i ich synonimy oraz teksty typu: mity, kolędy, zamówienia, bajki, zagadki,
które informowały o czasie pojawiania się barw we wszechświecie. Od po­
czątku istniał kolor czarny (Diabeł), biały (Bóg) i siny (morze — pierwotny
chaos), a według niektórych tekstów (mity, kolędy, zamówienia) także zielo­
ny (drzewo kosmiczne). W dalszej kolejności pojawił się kolor żółty —
złoty (lub siny), kamień, z którego stworzone zostało niebo, słońce, księżyc,
gwiazdy i ziemia (Afanassjev, 1868, s. 123; Dáhnart, 1907, s. 59), i w końcu
czerwony (ogień, którym włada Gromowładca). Jeśli będziemy pamiętać zna­
czenia barw. to przejście od pierwotnych trzech (lub czterech) barw do
czerwieni okaże się mityczną opowieścią — wyrażoną w „języku" barw —
o stopniowym wyłanianiu się kosmosu z pierwotnego chaosu. Kolor czerwo­
ny — ogień — Gromowładca powołany przez Boga na końcu procesu tworze­
nia kosmosu, kultury i życia spełnia rolę „strażnika" strzegącego ustalo­
nego porządku.
Łączenie z barwami idei powstawania i rozwoju życia powinny potwier­
dzać kolory związane z zielonym drzewkiem („gaikiem", „maikiem", „nowym
latkiem") występującym w czasie obrzędów wiosenno-letnich, które jest zna­
kiem wiosny, życia, odradzającego się kosmosu, ale z drugiej strony stanowi
także wyobrażenie światowego drzewa — wszechświata, który się regeneruje
(Eliade, 1966, s. 266, 404-409). Na szczycie „gaika" (maika, nowego latka)
umieszczany był czerwony lub złoty kogutek, czerwona albo fi] zielona bań­
ka, czerwone i [lub] złote bądź białe jajka, biało ubrane lalki, wstążki
w jasnych kolorach (Dekowski, 1967, s. 69-72; Karwicka 1980, s. 213-217;
Zawistowicz, 1928, s. 384). Odwołanie się do innych jeszcze transformacji
obrazu kosmicznego drzewa (korowaj, rózga weselna, wyobrażenia i przedsta­
wienia światowego drzewa w folklorze i sztuce) potwierdza występowanie

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

133

w przebraniu „gaika'' koloru zielonego i (lub) białego, czerwonego i (lub)
złotego. Samo zielone drzewko nie wystarcza do tego, by znaczyć odradza­
nie się kosmosu, powstawanie i rozwój życia. W znaczeniu symbolicznym
zieleń jest tylko początkiem życia, życia młodego i niedojrzałego. Zieleń
umożliwia jedynie płodzenie i ta możliwość stanowi jej granicę. Dopiero ko­
lor czerwony i (lub) zloty (symbole słońca, kogutki, pisanki, wstążki itd.)
w połączeniu z zielonym i białym — znakiem wiosennego świata; źródła i wa­
runku wszelkiego życia, kształtują ogólną ideę zawartą w „gaiku", ideę roz­
woju życia, od jego początku (kolor biały), okresu niedojrzałego (zielony),
aż do momentu osiągnięcia dojrzałości i możliwości płodzenia (złoty i czer­
wony). Zawarty w „gaiku" rytualnomagiczny wizerunek rozwoju życia, wraz
z jego kulminacyjnym punktem (czerwień), zgadza się z czasem, w którym
pojawia się to drzewko we wsi i z przebiegiem wzrostu roślinności: od
momentu jej ukazywania się, aż do początków dojrzewania.
Połączenie z hierarchią barw, z ich następowaniem po sobie idei pow­
stawania i rozwoju życia, występuje nie tylko w kulturze ludowej: również
w traktatach i malarstwie alchemicznym (patrz: Rabinowicz, 1978). Średnio­
wiecze i chrześcijaństwo kolor dokładnie skodyfikowało i sformalizowało. Nie
istniał w kulturze ludowej system barw ujęty w system tez i twierdzeń, tak
jak w Kościele. Brak werbalizacji przepisów dotyczących klasyfikacji i symbo­
liki barw nie oznacza, że ó w system nie był skodyfikowany. „Specyfiką
światopoglądu ludowego jest mały stopień jego werbalizacji [...]. Wyrażało
go samo życie społeczne, reakcje na zjawiska naturalne i regularnie podej­
mowane działania o charakterze symbolicznym [...]. Stąd też mamy zazwyczaj
do czynienia z olbrzymią ilością drobnych faktów, które jedynie ujmowane
całościowo ujawniają swe znaczenie, swój sens" (Tomiccy, 1975, s. 13-14).
Te uwagi J . i R . Tomickich dotyczą także systemu barw.

LITERATURA
Afanasjev, A.
1868 Poetičeskie vozrenia Slavian na prirodu, t. 2, Moskwa.
Antoniewicz, W.
1913 Pisanki w Polsce, „Ziemia", t. 4.
Baranowski, B.
1981
W kręgu upiorów i wilkołaków. Łódź.
Biegeleisen, A.
b.r.w. Wesele, Lwów.
Boczkowska, A.
1980 Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha, Kraków.
B y s t r o ń . J. S.
1916 Słowiańskie obrzędy rodzinne, Kraków.
1947 Etnografia Polski, Warszawa.
Caraman, P.
1933 Obrzęd kolędowania u Słowian i u Rumunów, Kraków.
C z a j k a , H.
1973 Bohaterska epika ludowa Słowian, Wrocław.

�134

ZBIGNIEW LIBERA

D á h n h a r t , О.
1907
Natursagen. Eine Sammlung Naturdeutener Sagen, Marchen, Fabeln und Legenden,
Bd. 1, Sagen zum Alten Testament, Leipzig und Berlin.
Dekowski. .1. P.
1967
Obrzędowe obnoszenie zielonego drzewka, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicz­
nego i Etnograficznego w Łodzi", Nr 11.
Duhn von, F.
1906
Rot und Tot, „Archiv für Religionswissenschaft", t. 9.
Eliade, M.
1966
Traktat o historii religii, Warszawa.
Fischer, A.
1909
Uzupełnienia Dahnharta, „Lud", t. 16.
192!
Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego, Lwów.
Florenski, P.
1984
Ikonostas i inne szkice, Warszawa.
Frankowski, E .
1932
Sztuka ludowa, [w:] Wiedza o Polsce, t. 5, cz. 3.
Gajek, J.
1934
Kogut w wierzeniach ludowych, Lwów.
Gieysztor. A,
1980
Mitologia Słowian, Warszawa.
Grabowsk i. J.
1978
Sztuka ludowa w Europie, Warszawa.
Grajnert. J.
1880
Zapiski etnograficzne z okolic Wielunia i Radomska, „Zbiór Wiadomości do Antro­
pologii Krajowej", t. 4.
Gustawicz, Br.
1882 Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody, cz. 2, „Zbiór Wiado­
mości do Antropologii Krajowej", t. 6.
Heme, G.
1954
Dieslavischen Farbenbezeichnungen, Publications deTnstitut Slave d'Upsal, t. 9, Upsala.
Ivanov, V. V., Toporov, V . N .
1965
Slavianskie jazykowe modelirujuščie semiotičeskie sistemy, Moskwa.
1970 К semiotičeskomu analiza mifa i rituala (na bieloruskom materiale), [w:] Sign. Language,
Culture, Warszawa —Haga.
1974
Issledowania v oblasti slavianskich drevnostej, Moskwa.
1975
Invariant i transformacii v mifołogiceskich i folklorističeskich tekstach, [w:] Tipologičeskie issledovania po folkloru, Moskwa.
Ivanov, V., Ł o t m a n , J . , Piatigorski, A., Toporov, V., Uspienski, В.
1973
Tezisy к semiotičeskomu izučenju kultur (k primieni к słowiańskim tekstom), [w:]
Semiotyka i struktura tekstu, red. M. R. Mayenowa, Wrocław.
Kantor, R.
1979 Symboliczna funkcja stroju w społecznościach wiejskich w drugiej polowie XIX wieku
i w wieku XX (na podstawie materiałów z terenu Polski), „Rocznik Muzeum Etno­
graficznego w Krakowie", t. 7.
K a r w i c k a , T.
1980
Zwyczaj stawiania „majów" w polskiej kulturze ludowej na tle europejskim, „Polska
Sztuka Ludowa", R. 24, z. 3-4.
K a s j a n , M.
1976
Poetyka polskiej zagadki ludowej, Toruń.
Klinger, W.
1949
Wschodnioeuropejskie rusałki i pokrewne postacie demonologii ludowej a tradycja grecko-rzymska, Lublin.

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

1960

135

Jeszcze raz o rusałkach i pokrewnych postaciach demonicznych i ich zależności od
tradycji grecko-rzymskiej, „Lud", t. 45.
Kolberg, O.
1961-1975 Dzieła wszystkie, t. 1-68, Wrocław.
Krzysztofowicz, Z.
1972 O sztuce ludowej w Polsce, Warszawa.
L é v i - S t r a u s s , С.
1968 Myśl nieoswojona. Warszawa.
1970 Antropologia strukturalna, Warszawa.
Lubecki, K .
1910 Estetyka ludowa, Kraków.
Ł o w m i a ń s k i , H.
1979 Religia Słowian i jej upadek {w. VI-XII), Warszawa.
Majewski, E .
1892 Wąż w mowie, pojęciach i praktykach ludu naszego, „Wisła", t. 6.
Moszyński, K.
1967-1968 Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 1-2. Warszawa.
Niekludov, S. J .
1980 Zametki o mifologičeskoj i folklorno-épičeskoj simvolikie u mongolskich narodov: simvolika zolota, „Etnografia Polska", t. 24, z. 1.
Novikov, N. V.
1974 Obrazy vostočnoslavianskoj volšebnoj skazki, Moskwa.
Nowosielski, A.
1857 Lud ukraiński, t. 2, Wilno.
O l ę d z k i , J.
1970 Sztuka Kurpiów, Wrocław.
1971 Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Wrocław.
Paluch, A.
1984 Świat roślin w tradycyjnych praktykach leczniczych wsi polskiej, Wrocław.
Perls, H.
1937 Wąż w wierzeniach ludu polskiego, Lwów.
P i ą t k o w s k a , J.
1889 Z życia ludu wiejskiego ziemi sieradzkiej, „Wisła", t. 3.
1898 Obyczaje ludu ziemi sieradzkiej, „Lud", t. 4.
Pietkiewicz, Cz.
1938 Kultura duchowa Polesia rzeczyckiego. Warszawa.
Polaczek, A.
1891 Z podań i wierzeń ludowych zapisanych we wsi Rudawie pod Krakowem, „Wista", t. 5.
Pomeranceva, E . J .
1975 Mifologičeskije personaźi w russkom folklore, Moskwa.
Rabinowicz, W.
1978 Kolor w systemie średniowiecznego symbolizmu, „Literatura na świecie", nr 5.
R o b o t y c k i , Cz., Szpilka, W.
1983 W każdej bajce jest ułamek prawdy (o „funkcji" daru w bajce), „Prace Etnograficz­
ne", z. 18.
Rok...
1931 Rok Boży w liturgii i tradycji Kościoła Świętego z uwzględnieniem obrzędów i zwy­
czajów ludowych oraz literatury polskiej, red. ks. Fr. Markowski, Katowice.
R z e p i ń s k a , M.
1966 Studia z teorii i historii koloru, Kraków.
1983 Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego, Kraków.

�136

ZBIGNIEW LIBERA

Seweryn, T.
1928
Z żywym kurkiem po dyngusie, Kraków.
1937
Polskie malarstwo ludowe, Kraków.
Siarkowski, W.
1883 Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach, „Zbiór Wiadomości do Antro­
pologii Krajowej", t. 7.
S i e w i ń s k i , A.
1903
Bajki, legendy i opowiadania ludowe zebrane w powiecie sokolskim, „Lud", t. 9.
Ś l i w i ń s k i . J.
1966
Zachodnioslowiańskie opowiadania o inkluzie, „Literatura Ludowa", R. 10, z. 1.
Słownik...
1973
Słownik teologii biblijnej, red. X. Leon-Dufour, Poznań.
S m ó l s k i , G.
1901
O Kaszubach nadlebiańskich, „Wisła", t. 15.
Sokolewicz, Z.
1980
Rozwój metod analizy w etnologii, [w:] Metody etnologii, cz. 1, Warszawa.
Staszczak, Z.
1964 Śląska forma obrzędu Marzanny i Gaika na tle porównawczym, Opole.
Stomma, L .
1975
Rytuał pokładzin w Polsce. Analiza strukturalna, „Etnografia Polska", t. 19, z. 1.
1980
Metoda strukturalna w etnologii, [w:] Metody etnologii, cz. 1, Warszawa.
S u m c ó w . M.
1891
Boginki-Mamuny, „Wisła", t. 5.
Ś w i ę t e k , J.
1897 Lud nadrabski, Kraków.
Szczypka, J.
1980
Kalendarz Polski, Warszawa.
T a r k o , M.
1967
Zwyczaje i obrzędy narodzinowe, [w:] Kultura ludowa Wielkopolski, t. 3, Poznań.
T o m i c k i , R.
1976
Słowiański mit kosmogoniczny, „Etnografia Polska", t. 20, z. 1.
1979
Ludowa kosmogonia dualistyczna w świetle samojedzkkh mitów stworzenia, „Etno­
grafia Polska", t. 23, z. 2.
1980
Ludowe mity o stworzeniu człowieka, „Etnografia Polska", t. 24, z. 2.
Tomiccy, J. i R.
1975 Drzewo życia, Warszawa.
Udziela, S.
1889 Poczucie piękna u ludu ropczyćkiego, „Wisła", t. 3.
V á c l a v í k , A.
1956
Volkskunde und Gewebe, Praga.
Veleckaja, N. N.
1978 Jazyčeskaja simvolika slavianskkh archaičeskkh ritualow, Moskwa.
Wierzbicki, D.
1882
Meteorologia ludowa, „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej", t. 6.
Witort, J.
1896
Przeżytki starożytnego światopoglądu u Białorusinów, „Lud", t. 2.
Zahorski. W.
1910
Podanie o zwierzętach na Litwie i Żmudzi, „Ziemia", t. 1.
Zaręba, A.
1954
Nazwy barw w dialektach i historii języka polskiego, „Prace Językoznawcze", t. 3,
Wroclaw.

�S E M I O T Y K A BARW W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

137

Zawistowicz, K.
1928 Zielone Świątki w wierzeniach i obrzędach, „Wiedza i Życie", R. 3.
1929 O niektórych zabiegach magicznych w polskich obrzędach weselnych, „Wiedza i Ży­
cie". R. 4.
1931 O niektórych zwyczajach wiosennych, „Ziemia", t. 16.
1933 Śródpoście w zwyczajach ludowych, „Wiedza i Życie", R. 8.
Z i e l i ń s k i , Ch.
1960 Sztuka sakralna, Poznań.
Ż m i g r o d z k i , M.
1896 Ukraina. Theogonia i kosmografia ludu Ukrainy, cz. 1, „Lud", t. 2.
Ż ó ł t o w s k a , H.
1932 Ptaki nosiciele dusz, „Ziemia", t. 17.
Ź y r a n i k , J.

1934

Przeciwieństwo bóstwa — drzewa i bóstwa —kamienia w wyobrażeniach ludowych, Lwów.

Zbigniew Libera
T H E SEMIOTIC O F C O L O U R S I N T H E POLISH F O L K C U L T U R E
AND O T H E R SLAVONIC C U L T U R E S
Summary
The paper concerns the reconstruction of the colour system in the Polish (as well as
Slavonic) folk culture; the author presents here the static model of the discussed system.
The article has been divided into two parts on the methodological grounds. The first
discusses the classifications of colours while the seond one concerns the symbolism of colours.
I. The cląssincation of colours. In all Slavonic languages there was one group of colour
terms referring without limitations to all the objects of Nature and Culture (black, grey,
white, blue, green, yellow, red). The transient mood tones and their intensity were termed in
syntactic and formative ways. The categories of the next level of classification referred only
to the colours of the domestic animals (mainly cows and horses) and human hair and
complexion. They didn't comprise the wild animals. The lowest level of classification made
the figurative colour terms ("cherry-red", "cervine brown", "sky blue") and the ones based
on comparison ("red as a poppy").
The entire colour classification was based on two principles: first, the division of all the
colours into "light ones" (white, blue, green, yellow, red) and dark (black only grey was
situated in-between). The second principle concerned the areas of relevance — some categories
were universal, another referred to the objects of a particular kind only.
II. The symbolism of colours. The classification of colours was composed with the second
layer — the symbolism of the Universe similiarly basing on the principle of mutual antino­
mies. But the latter doesn't simply repeat the former's rules of taxonomy, its relations are
much more complicated. Particular colours in different cultural texts being joined together
in different relations of oppositions and correlations and undergoing the process of axiologization obtained either positive or negative connotations. Colours are very concrete classifiers.
The oppositions of colours obtain an abstractive aspect referring to the oppositions like:
sacred-profane, pure-impure, culture-nature, life-death, day-night, summer-winter, East-West,
South-North, upper-lower, right-left, dry-wet, mature-immature, own group-strangers, male-female, young-old, nice-ugly etc. Thus the system of colours modelled the sensual experience,
space and time, social relations, the problems of good and evil and esthetic values.
The informations analysed in this paper come from eehnographic works concerning the

�138

ZBIGNIEW L I B E R A

period of the XIX cent, and the first halfth of the X X cent. The sources don't reflect however
the exact image of the peasant culture of that period since they have been especially selected
with reference to the system of colour terms. For it is possible then to join the semiotic
description with historical reconstruction; in such case the later cultural influences should be
separated. In the history of folk culture those influences meant above all the influence of
Christianity. That's why the folk colour symbolism has been confronted here with the same
symbolism in Bible, theology and religious art. It proved that the influence of Christian
colour symbolism on the "folk" one ammounts to no more than to broadening of the meanings
but for a very long time it didn't contribute to their changing.
Translated by Anna Kuczynska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10509" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10487">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b231d9ca293f2205ef816a8f9c4332f4.pdf</src>
        <authentication>60de878e46fb5fb243a78dc01a108b4b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125136">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2493</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125137">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125138">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125139">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2316</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125140">
                <text>Ziemscy bogowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125141">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4, s.113-121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125142">
                <text>Libera, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125143">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125144">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125145">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125146">
                <text>Ziemscy bogowie
Zbigniew Libera
Zdanie ukraińskiego etnografa V. Gnatjuka (13, s. 254):
„Chłop do doktorów nie idzie, bo to dużą sumę kosztuje,
a po drugie to daleko, u czorta za drzwiami, a trzecie: czy oni
by coś pomogli?" - wyraża niemal powszechne przekonanie
etnografów, które wydają się potwierdzać liczne wypowiedzi
i zachowania samych chłopów, że wieś nie korzystała
z pomocy dyplomowanych lekarzy z tych właśnie powodów.
W pewnym stopniu racje ekonomiczne stanowiły istotną
przeszkodę w korzystaniu z usług lekarza. Od Średniowiecza
aż po wiek X I X , gdzieniegdzie jeszcze przez kilkadziesiąt lat
naszego wieku, ubożsi mieszkańcy miast i wsi leczyli się sami,
bądź też szukali pomocy we dworze, u księży, zwłaszcza
u znachorów, bab, dziadów, olejkarzy, Cyganów, Żydów
itp., natomiast u znacznie droższych (i nielicznych) lekarzy,
cyrulików, aptekarzy leczyła się szlachta, zamożni miesz­
czanie, nierzadko bogatsi gospodarze. Nad Niemnem w koń­
cu X I X w. niektórzy lekarze zadowalali się niskimi za­
płatami, leczyli nawet bezpłatnie. Jednakże koszt lekarstw
z aptek, które przepisywali choremu przerastał możliwości
biednych i przeciętnie zamożnych chłopów. Znachor czy
„lekarka" też kosztowali chłopa, ale w inny sposób. Za ich
porady i leki chłop mógł dać kawał słoniny, płótna, trochę
mąki, lnu, kurę, jajka itp. Mieszkańcy Żmiącej (pow.
limanowski) najczęściej chodzili do znachora z pobliskiej wsi
Laskowa, który za poradę brał 40 groszy, podczas gdy lekarz
żądał 1 koronę. St. Spittal (39, s. 22, 35, 37) zauważa, że
lekarz „stanowi u większości wieśniaków końcowe zło czy
konieczność", lecz natychmiast dodaje: „znawcy duszy włoś­
ciańskiej: wędrowni, Cyganie dokonują największej sztuki,
bo otwierania i to szeroko wieśniaczej kieszeni zamkniętej
dla właściwych lekarzy"; „za drogie pieniądze" kupowali
chłopi leki „od znachorów, wędrowców z dalekich krajin".
Znachorzy i czarownicy, szczególnie ci, którzy słynęli
z wielkiej mocy i mieli liczną klientelę, należeli do najzamożniejszych mieszkańców wsi, a wielu z nich utrzymywało się
wyłącznie ze znachorstwa. Chociaż wielu również klepało
w rzeczywistości biedę, wśród chłopów panowało powszech­
ne przekonanie - które narzucała logika wierzeń („każdy
bogaty musi trzymać z diabłem", „kto trzyma z diabłem jest
bogaty") - iż ci ubodzy skrywają swe bogactwa przed
ludźmi. To właśnie ich materialne powodzenie skłaniało
wielu do zajęcia się znachorstwem.
Chłopi na ogół nie żałowali wydatków na leczenie, ale
u swoich „doktorów". Nie tylko wieś bogaciła znachorów
i czarowników. Rosyjscy, białoruscy i ukraińscy znachorzy
za wróżby i leki, a zwłaszcza za zlikwidowanie czaru,
pokaranie wroga wyznaczali dość znaczne zapłaty pieniężne
(od 1 kopiejki do 5 i więcej rubli) lub/i w naturze: bydło,
odzież, płótno, wódkę, mąkę, masło itp. Pewien stary Żyd
- słynny zamawiacz ukąszenia żmiji z miasteczka Trzciany
(pow. białostocki) często rozkładał należność na raty, jeśli
jego ubogi klient nie był w stanie od razu zapłacić kilku­
dziesięciu złotych. Zwłaszcza w opowiadaniach wyolbrzy­
miano ich zarobki. W gub. mińskiej opowiadano, że chłop za
wyleczenie bogacza wziął 25 rubli. W ukraińskim opowiada­
niu znachor nasyłał żmije na ludzi, by potem ich leczyć za 100
reńskich; morawska czarownica za odnalezienie konia,
wskazanie złodzieja brała 50 reńskich, podczas gdy nadrab-

ski czarownik żądał za poradę 1 reńskiego, a w Czarnym
Dunajcu chłopi płacili lekarzowi parę reńskich. Często
wydatek nie sprowadzał się do zapłaty jednemu znachorowi.
Bywało nieraz, że chory tygodniami, nawet latami objeżdżał
okręg na kilkadziesiąt i więcej wiorst (mil) w poszukiwaniu
skutecznej pomocy.
Takie wędrówki czy wręcz wyprawy na kilka, kilkadziesiąt
i setki wiorst (mil) do znachorów, słynących w danej okolicy
z wielkiej mocy, dość częste były w Polsce, w Czechach i na
Słowacji, na Łemkowszczyźnie, Ukrainie, Białorusi, w Rosji,
niemal w całej Europie.
Nietrudno dostrzec, że te - kilkakrotne nieraz - wędrówki
pochłaniały sporą ilość czasu, odrywały rodzinę chorego od
zajęć w gospodarstwie, w połączeniu z wielokrotnymi za­
płatami należnymi znachorom, znacznie podnosiło to koszty
leczenia. Widać przy tym, że odległości nie były przeszkodą
w korzystaniu z usług miejskich lekarzy. Chłopi ze wsi
oddalonych o 2 wiorsty od Połocka jeździli wiele mil do
sławnych znachorów. W poł. X I X w. w Czechach, w osadzie
Hofićky żył „lekarz" Antoni Pich (słynący głównie ze
skutecznego leczenia złamań), do którego przyjeżdżali cho­
rzy z Czech, Moraw, Śląska, Austrii, Węgier, Niemiec
i Francji. Do tzw. „Ilinki" - słynnej w latach 1860-1868
serbskiej znachorki, zjeżdżali chorzy z Serbii, Rumunii,
Węgier, Turcji, która za swe porady rzadko kiedy brała
mniej niż dukata; właśnie znachorstwu zawdzięczała swą
znaczną zamożność.
Ani brak środków (pieniędzy), ani odległość ze wsi do
miast nie tłumaczy sporadycznych w X I X i na pocz. X X w.
kontaktów chorego chłopa z dyplomowanym lekarzem. Nie
może objaśnić tego ksenofobia wsi, bo „doktorem" chłopa
był niemal każdy „obcy". Nie wyjaśnia tego także brak
lekarzy. A n i w „ciemnych stronach" Polski, wsch. i płd.
Słowiańszczyzny, gdzie w końcu X I X i na pocz. X X w. jeden
lekarz przypadał nawet na kilkaset tysięcy osób, ani, np. na
Śląsku posiadającym w tym czasie stosunkowo niezłą opiekę
medyczną, lekarze nie cieszyli się większym wzięciem u chło­
pów. Pewien niemiecki chirurg w podaniu do władz pruskich
(z 1797 r.) prosił o przeniesienie go z Łubnowa do Radomierzyc, gdyż mieszkańcy tej wsi nie mają do niego zaufania
i sporadycznie tylko korzystają z jego usług; liczył natomiast
na zaufanie i wzięcie u niemieckiej ludności osiadłej w Radomierzycach. Na początku naszego wieku w okolicy Hrubie­
szowa było już 10 lekarzy, lecz chłopi udawali się do nich
bardzo rzadko, z niewiarą w skuteczność ich leczenia.
W niektórych jednak okolicach - pisał M . Udziela (44, s. 45)
- „Lud wiejski dość często zasięga rady lekarzy, czasem
szuka jej nawet zbyt daleko, mając, że się tak wyrażę, pod
nosem lekarza. Częściej jednak udaje się o pomoc do
samorodnych dochtorów wiejskich."
Dlaczego więc dominującą postawą chłopów wobec dyp­
lomowanych lekarzy w X I X , a gdzieniegdzie nawet w latach
60. obecnego stulecia, była nieufność, niewiara w ich wiedzę
i umiejętności, nie korzystanie wcale, bądź niezwykle rzadko
z ich pomocy, a jednocześnie można obserwować dość częste
kontakty chorych z pewnymi lekarzami, spore do nich
zaufanie i szacunek?
Do końca X V I I I w. i jeszcze na pocz. w. X I X niemal

113

1

�wszystkich leczących: znachorów, babki, dziadów, wędrow­
nych, pospolitych oszustów podających się za lekarzy,
łaziebników, balwierzy, felczerów, księży, zakonników oraz
najmniej licznych lekarzy, cyrulików, aptekarzy łączyły ze
sobą i z ich pacjentami podobne, czy też identyczne wyob­
rażenia o naturze chorób, posługiwanie się często tymi
samymi technikami i środkami leczenia. Na przełomie
X V I I I - X I X w. nastąpił nowy okres w historii medycyny.
Odtąd dyplomowani lekarze zaczęli posługiwać się wiedzą
medyczną nowego typu.
Tych to właśnie lekarzy chłopi unikali. Sporadycznie,
zwykle w ostateczności, zwracano się do nich o pomoc, gdy
wszystkie środki domowe i znachorów zawiodły. Lecz
wówczas i oni byli bezsilni, niewiele lub wcale nie mogli już
pomóc choremu. To uwiarygodniało przekonanie, że bar­
dziej szkodzą, niż pomagają. Jeśli nawet chory - z różnych
powodów, w rozmaitych okolicznościach (np. za namową
księdza, dworu) - trafił do lekarza, często nadal korzystał
z rad znachora. Skuteczność leczenia nigdy nie przypisał
temu pierwszemu, choć jeden i drugi stosowali nieraz, np.
przeciw wściekliźnie, syfilisowi te same leki. U podstaw
przekonań, że dyplomowany lekarz nie może pomóc chore­
mu, leży niewspółmierność tych systemów medycznych (bo
medycyna „miastowa" to „pańska fantazja"); że umie leczyć
tylko „pańskie słabości", a chłopskich nie zna wcale; nie
potrafi rozpoznać, nie wie jak leczyć kołtun, czar, urok, różę,
zawianie, opętanie, oberwanie itd.
Osiadły na prowincji lekarz, który nie liczył się z „zabo­
bonnym systemem", „nie umiał czy nie chciał zniżyć się do
pojęć ludu", „nie miał tu po co siedzieć", „nie miał kogo
leczyć i miał się biednie" (34, s. 189-191; 37, s. 197; 38, s. 33).
Pewni lekarze, którzy „wyszli z ludu", przez długie lata
praktykowali na prowincji i utrzymywali się z leczenia
chłopów, respektowali ten „zabobonny system". To właśnie
tych lekarzy obdarzano sporym zaufaniem, wzywano ich lub
udawano się do nich bez obaw. Ich praktyka lekarska
zbliżona była do praktyk znachorskich lub lekarzy miejs­
kich, ale tych z X V I I I wieku i wcześniej.
Znaczna część wiedzy (nie tylko) medycznej była wspól­
nym dobrem wsi a nie tylko wyspecjalizowanych profesjo­
nalistów: wiejskich „lekarzy". Umiejętności medyczne po­
siadał prawie każdy: leczyli mężczyźni, a zwłaszcza kobiety,
także starcy i dzieci, krewni, sąsiedzi itd. W każdym domu
dysponowano mniejszą lub większą znajomością leków
i sposobów leczenia, a gdy tej wiedzy i umiejętności nie
wystarczało zwracano się o pomoc do sąsiadów, krewnych.
„Każdy wieśniak, to lekarz dla siebie i swoich bliskich oraz
sąsiadów, im starszy tym pewniejszy fachowiec" (38, s. 4).
Ze starością łączą się brak siły, choroby, śmierć, ale też
mądrość i wiedza. To zbliża ludzi starych do kategorii
znachorów, czarowników. Toteż o czary posądzani bywali
starcy, zwłaszcza staruchy; do nich zwracano się o zdjęcie
czaru, uroku, usunięcie różnych chorób. W białoruskich
wsiach zamawianiem zajmowali się prawie wszyscy starcy
i staruchy. Na rosyjskim Pomorzu „znający" starzy mężczy­
źni i kobiety bronili przed kołdunami. Nierzadko stawali się
oni znachorami czy znachorkami. Na Opawie starcy leczyli
(obok owcarzy) bydło i ludzi, znano ich w okolicy i mówiono
o nich „chłop" („muz"), „żena". Gdy jednak okazywali się
„umiejętnymi" mówiono o nich „dochtur", „dochtor", bo
wiedzieli wszystko: potrafili odnaleźć zguby, wskazać zło­
dzieja, sprawcę choroby, leczyć, na znaczne odległości
słyszeli, co o nich mówiono (bo trzymali z diabłem). Łączenie
wiedzy i umiętności magicznych z ludźmi starymi ma jeszcze
głębsze mitologiczne motywacje. Głównie ze względu na
wiedzę, moralną i fizyczną czystość szczególną rolę od­

114

grywali oni - często obok dzieci i dziewic - w obrzędach
oborywania wsi przed zarazą, powodowania deszczu, pozys­
kiwania roślin, w obrzędach rolniczo-hodowlanych, rybo­
łóstwie itd. Z białoruskim zakazem: nie mogą pozyskiwać
roślin ludzie „ni u końcu, ni pry naćalu", czyli w średnim
wieku, gdyż zebrane przez nich zioła nie mają mocy,
korespondują pospolite wierzenia i praktyki, iż znachorską
wiedzę wolno przekazać tylko najstarszemu (pierworod­
nemu) lub najmłodszemu dziecku, nigdy średniemu. Dziec­
ko, dziewica, („pierwszy", „początkowy", „nowy"), jak
i człowiek stary („końcowy", „zniszczony") znajdują się
poza pełnią życia, są „nieużytecznymi", inaczej mówiąc:
brak im dyferencjacji - podstawowego wyznacznika życia
i kultury.
Powyższe uzasadnienia czynią zrozumiałym przypisywa­
nie magicznych mocy dzieciom, zwłaszcza w początkowym
okresie ich życia. Według Ukraińców „wieszczą one, gdy
durne jeszcze". Dziecko pierworodne - szczególnie to, które
„jeszcze nic nie rozumie", najskuteczniej zamawiało, nie­
zwykle skutecznie leczyło, głównie takie choroby (np. urok,
czar, opętanie, konwulsje), których pochodzenie wiązane
było z siłą nieczystą; bały się go wiedźmy i nie miały nad nim
mocy. Niektóre z dzieci, wskutek zyskania naturalnej łączno­
ści z zaświatami, a przez to uzyskując naturalne predyspozy­
cje, które ujawniały się już w dzieciństwie, stawały się
wiedźmami, kołdunami, upiorzycami, znachorami itp. - „sa­
moukami". Tymi niezwykłymi ludźmi zostawali poczęci
wskutek złamania zakazu (np. ze stosunków krewniaczych),
urodzeni w nocy (o północy), w noc Bożego Narodzenia,
Wielkanoc, św. Jana itp., w poniedziałek, niedzielę - szcze­
gólnie na nowiu, urodzeni pod „ciemną (nieszczęśliwą)
gwiazdą (planetą)", urodzeni z zębami, z 2 duszami lub
sercami, z ogonkiem, w czepku, po 7 miesiącach życia
płodowego, 1, 3, 5, zwłaszcza 7 i 13 dziecko, urodzeni „po
zadnjem końcu" itp.
Eksponowana rola kobiety w lecznictwie domowym opie­
ra się przede wszystkim na tym, że wewnętrzna przestrzeń
domu jest przestrzenią żeńską. Nadto, kobiety z racji swej
nieczystej natury stawały się „lekarkami".
Z dużym powodzeniem miały one leczyć dzieci i bydło.
W ok. Załoziec uważano, że „chrypkę dziecka najlepiej leczy
okład z pończochy, względnie onucy matki, bo prócz potu
działa miłość macierzyńska" (39, s. 112). Według Ukraińców
matki, babki, niańki najlepiej rozumieją dzieci, z kolei
dziecko - tylko je rozumie. To wzajemne rozumienie się
dziecka i matki bierze się stąd, że oboje do 6 tygodnia po
porodzie nie zerwali łączności z „tamtym światem" i przyna­
leżą jakby do obu światów jednocześnie. Dzięki temu matka
leczy dziecko i , co znamienne, jej ciało, mocz, ślina, pot,
pokarm, wymioty, koszula miały właściwości lecznicze,
a dziecko (do 1, 2, 3, 4, 7 roku życia), np. u Ukraińców,
spełniało rolę wieszczuna. Z tego powodu leczyć mogła także
ciężarna kobieta, np. jeżeli stanie nogą na ciele chorego albo,
gdy swoim fartuchem owinie chore dziecko. Więź duchowa
gospodyni (głównie) z krową, gospodarza z koniem tłuma­
czy także to, że leczeniem bydła, świń, drobiu zazwyczaj
zajmowały się kobiety, koni zaś mężczyźni.
Jednakże natura kobiet sprawia, iż ich moc leczenia jest
ograniczona. Zamawiały, leczyły one gorzej od mężczyzn.
Na Rusi Karpackiej doradzano: jeżeli nie pomoże „prymiwnyczka" iść trzeba do „prymiwnyka". W związku z ich
rzekomymi predyspozycjami pozostają wierzenia, że wiedźmaków, kołdunów jest mniej niż wiedźm, kołdunie (bo,
według Ukraińców, jako słabsze istoty częściej oddają duszę
diabłu). Także ich natura (złość, złośliwość, mściwość itp.)
wyjaśnia to, że na białoruskim Polesiu bardziej bano się

�znachorek, niż znachorów, a w gub. kostromskiej „przystrzyżyny" (kłosów zbóż w noc Iwana Kupały) częściej
robiły kołdunice od kołdunów. Z drugiej strony uważano, iż
kołduni potężniejsi są od kołdunie, strzygoń groźniejszy od
strzygi, wiedźmaki, znachorzy, upiory rządzą wiedźmami.
Te ograniczenia zdolności leczenia i czarowania (szkodzenia)
biorą się stąd, iż są one po prostu słabsze fizycznie i umys­
łowo. Mimo iż - jak się sądzi - rozum zawsze zwycięża siłę
fizyczną, jest ona w praktykach magicznych często koniecz­
na. Walczących z burzą płanetników i dzwonników zlewały
strugi potu, nabrzmiewały im żyły od wysiłku, po każdej
takiej walce wracali do domu wycieńczeni, słabi, trzęsąc się
z zimna; toteż, żeby mieć siły do oddalania burz nie mogli
ciężko pracować.
Brak sił tłumaczy dlaczego chory nie zawsze mógł leczyć
się sam. Według pewnej znachor ki z ok. Sambora sama
chora mogłaby usunąć chorobę, zażegnać „złe", ale „nie
wytrzymałaby tego", ze względu na duże osłabienie. Często
jednak chory leczył sam siebie i innych, tak samo jak, np.
białoruski znachor. Tak jak znachory, czarownik, wiedźma
był chory niebezpieczny dla otoczenia jako sprawca chorób
(nieszczęść), a z drugiej strony - podobnie jak menstruująca
kobieta, ciężarna, położnica, trup - uzdrawiał. Zwłaszcza
wydzieliny jego ciała miały uzdrowicielskie właściwości.
Chory - „ni żywyj, ni miortwyj" - widzi, słyszy i czuje to
czego inni żywi, ale zdrowi, nie widzą, nie słyszą. M.in.
położnice, widzą śmierć, choroby, zmarłych, pokazuje się im
„tamten świat". Opętany w chwili ataku potrafi wyczytać
w myślach grzechy ludzi, wie co każdy ma w kieszeni, wróży.
Chory dysponuje więc zdolnościami podobnymi do trupa,
ponieważ nie zerwał łączności z „tym światem": słyszy,
widzi, czuje, co się wokół niego dzieje, rozmawia się z nim jak
z żywym. Te zdolności niedostępne dla innych, zdrowych
ludzi podziela chory ze znachorami, czarownikami, wiedźmakami itp. W Polsce, Czechach, na Słowacji, Ukrainie
opowiadano, że znachor, worożbyt, strzygoń czy cioty znają
myśli ludzi (choćby mieszkali w innej wsi), wszystko słyszą
(nawet to „szcz my teper o nim howorymo"), widzą i wiedzą,
np. kto idzie do nich po radę, co się stało, przewidują zamiary
innych (wiedźmak zna plany wiedźm, wie, co która z nich
robi, gdzie przebywa itp.). Chorzy umysłowo, ułomni fizycz­
nie nierzadko stawali się kołdunami, wiedźmami, znachora­
mi. Opętana Masza Muchanowska z Muchanowa (gub.
Riazań), ciesząca się wielką sławą i wziętością (codziennie
przyjmowała kilkanaście, kilkadziesiąt osób), leczyła wodą
umysłowo chorych, epileptyków, alkoholików itp. W tej
samej gubernii, inna nienormalna Anuszka z Padowiecze
tylko rozpoznawała choroby i wróżyła. Chorobliwy wygląd
(np. nabrzmiała, z krostami, zmarszczona, bez życia twarz)
cechował m.in. wiedźmy (bo kochały się z czartami), czarowników-owcarzy (bo mieli stosunki seksualne z leśną). Według
Ukraińców zdarza się, iż chory, często także położnica,
każdy człowiek podczas zwykłego snu, pod wpływem cięż­
kich przeżyć - „zamirae", tj. zapada w letargiczny sen.
Wówczas jego dusza opuszcza ciało, wędruje po „tamtym
świecie", Bóg lub święci odsłaniają przed nią przyszłość,
przekazują jej swą wolę. Po powrocie duszy do ciała
„zamiralniki" czy „zamiruchy" ożywają, po czym przepo­
wiadają przyszłość, znają cudze grzechy; nierzadko stawali
się znachorami, szeptuchami, znachorkami. Pewną chorą
dziewczynę pozostającą w długim letargu, wykorzystywał
worożbyt jako „pośrednicę" między „tym", a „tamtym
światem", wieszczył tłumaczące wypowiadane przez nią
słowa. Podobne duchowe wędrówki odbywać mieli huculscy
„ziemscy bogowie" (udawali się na granice na narady),
poleska znachorka (zwiedzała niebo i piekło), w Istrii

i Słowenii „kerstnicy", w Serbii, Bośnii, Hercegowinie,
Czarnogórze „zduhace", w Czarnogórze „vjegodonje", buł­
garscy „nestinarzy", węgierski „taltos" czy „benandati"
z północnowłoskiego regionu Friume (wówczas pod przy­
braną postacią walczyli z innymi niezwykłymi ludźmi,
demonami w obronie wsi, o urodzaj pól itp.).
Wspólne zdolności chorego i znachora, wynikające z ich
związków z zaświatami motywują - wielokrotnie poświad­
czane - udzielanie porad przez tych „znających" pod
nieobecność pacjenta, na podstawie relacji „kogoś z rodzi­
ny" o symptomach choroby lub w oparciu o oględziny jego
moczu, krwi, włosów, koszuli przesiąkniętej potem, znajo­
mości jego imienia, wieku, płci. Szczegółowych uzasadnień
dostarczają tutaj przekonania o zbliżonej naturze członków
rodziny; choroby osadzając się w „sokach" odpowiednio
zmieniają wygląd krwi, moczu itd.; że z wiekiem i płcią
chorego wiążą się określone schorzenia i sposoby ich lecze­
nia; powszechna wiara, iż znajomość imienia i daty urodze­
nia daje moc, władzę nad osobą będącą przedmiotem
leczenia czy czarów; że z imieniem człowieka łączy się jego
natura; że istnieją niebepieczne lata w życiu człowieka.
Ze swej natury stawać się mieli czarownikami, wróżami,
znachorami również „obcy", których cechą rozpoznawczą
(dla chłopów) było wykonywanie nierolniczych zawodów.
Tak więc z racji wykonywanej profesji czarownikiem i/lub
znachorem, wróżem itp. był młynarz, pastuch, leśnik, pasie­
cznik, piwowar, kowal, rybak, myśliwy, ksiądz, pop, gra­
barz, cieśla, garncarz, muzykant, krawiec, mieszczanie,
a nawet przedstawiciele biedoty wiejskiej, czyli nierolnicy.
Stąd też znachorstwo, czarownictwo, wiedźmostwo pojmo­
wane było jako rzemiosło. Na Ukrainie „naturalna" wiedź­
ma (tj. urodzona z ogonkiem), wprowadzając kobietę do
cechu wiedźm, rzucała ser do wody (który szybko chwytały
gady), mówiąc: „Tak 'rasterzajut' ćerti tvoju duśu na tom'
svete za remeslo veduny". Wielu rosyjskich chłopów sądziło,
że kołdunami mogą być tylko przedstawiciele zawodów
nierolniczych.
Jednakże ci, którzy posiadali niezwykłe właściwości i zdol­
ności ze swej natury, z urodzenia, dysponowali mniejszą
mocą magiczną od pozostałych znachorów, znachorek,
wróżów, kołdunów, wiedźm. Białorusini uważali, że złym
byłby pastuch, gdyby nie znał się z chlewnikiem, młynarz
z wodnikiem. Dzięki związkom z diabłem (któremu sprzedali
duszę) osiągali wyższy stopień wtajemniczenia i możliwości.
Według płanetnika W. Rachwała - wtajemniczonego przez
pewnego księdza, władającego mocą daną od Boga - jego
praktyki silniejsze były od środków stosowanych przez baby
(palenie ziół na ogniu, zapalenie gromnicy, modlitwy itd.),
księży, dzwonników i innych płanetników.
Dlatego też w sytuacjach bardziej skomplikowanych,
kiedy umiejętności i wiedza domowników oraz sąsiadów
okazywały się niewystarczające, gdy, np. urok, który prawie
każdy umiał odczynić okazywał się za ciężki dla odczyniają­
cego, bo tu prócz wiedzy trzeba było mieć moc - w tych
i podobnych przypadkach trzeba było iść do znachora czy
znachorki.
Byli oni w środowisku wiejskim bardzo cenieni, obdarzani
ogromnym zaufaniem, podziwem, szacunkiem, byli uważani
za „wybrańców bożych". Jednak stosunek do nich - przypo­
minający stosunek do sacrum - był nacechowany ambiwalencją. Cieszyli się opinią ludzi niezwykłych, nawet
świętych, ale jednocześnie w kontakcie z nimi odczuwano
strach, lęk. Zdaniem pewnego znachora z Sambora: „Jeśliby
ktoś śmiałby się z niego (...) popełnia grzech nie tylko
względem siebie, ale też i względem niego (znachora)" (11, s.
118). W Kieleckiem wierzono, iż ten, który szydzi z guślarzy

115

I

�oniemieje, język mu uschnie. Chłopi byli głęboko przekonani
0 skuteczności ich rad, a oni sami wierzyli we własną moc
1 uważali się za ludzi niezwykłych.
Wspomniano już o tym, że ich sława nieraz rozchodziła się
na znaczne obszary. Lecz zakres działania większości z nich
ograniczał się do granic parafii albo tylko wsi. W każdej wsi
przynajmniej jedna osoba trudniła się stale (profesjonalnie)
leczeniem. Nierzadko we wsi było kilku, a nawet kilkunastu
„dochtorów": wieś Umer (kieleckie) miała 1 znachora,
2 babki, 2 felczerów, 1 konowała, którzy obsługiwali 5 okoli­
cznych wsi; przed 1914 r. we wsi Łosie (gorlickie) żyło 13
baczów-znachorów; kilkunastu znachorów mieszkało we wsi
Jadachy (tarnobrzeskie); w wielu huculskich wsiach żyło
kilku, kilkunastu głośnych na okolicę znachorów, prymiwnyków i prymiwnyc.
Bardziej i mniej sławni „lekarze" rzadko kiedy pomagali
we wszystkich sprawach. Babki (zazwyczaj w granicach
swojej wsi) odbierały dzieci i cielęta, były specjalistami od
chorób kobiet i dzieci. Na chorobach owiec, bydła, złama­
niach kończyn zwierząt i ludzi najlepiej znali się owcarze
i pastuchy. Umiejętności magiczne młynarzy związane były
z ich profesją, niekiedy nawet z rodzajem obsługiwanego
młyna. Młynarza z wiatraka prosili Białorusini o leczenie
zawiania, oddalenie wichru i burzy, a młynarza z młyna
wodnego o zamówioną wodę do leczenia lub nasłania
choroby. Rodzaj wykonywanych zajęć nie musi wcale okreś­
lać specjalizacji znachorskich. Zaklinaniem burz zajmował
się krawiec ze Starego Sambora. W ok. Jasła, Sanoka
i Brzozowa upustami krwi zajmowali się znachorzy, baby,
wróże, cyrulicy, ale wśród nich byli specjaliści, którzy
puszczali krew z (1) wszystkich żył, prócz żyły pod języcz­
kiem; (2) tylko spod żyły pod języczkiem (pierwsi i drudzy
nazywani byli „suszczaczami", „duochtorami"); (3) bydłu
- tzw. „konowały" oraz (4) cyrulicy, którzy wyłącznie
stawiali cięte bańki. Najmniej było specjalistów od ciężkich
chorób, jak np. w gub. riazańskiej od „sybirki". W Nadrabskiem zażegnywacz, np. „żaby" nie mógł zażegnywać wściek­
lizny, bo straciłby „swą moc na żabę i na wściekliznę"
- dlatego też byli osobni zażegny wacze żab, osobni wściekliz­
ny, choć jeden i drugi stosowali te same środki zapobiegaw­
cze.
Byli tacy co leczyli wyłącznie wodą lub ziołami, gliną,
sadłem itd., niektórzy zamawiali jedną, kilka, rzadko wszyst­
kie choroby.
Tylko nieliczni z nich umieli zarazem rozpoznać chorobę,
jej etiologię, sprawcę, wróżyć i leczyć, odnaleźć zguby,
wskazać złodzieja itd., jak np. niektórzy z łemkowskich
znachorów-baczów, huculskich balników, lasowiackich
wróżów. Lecz takich „co wszystko umieją robić", którzy
ceszyli się nadzwyczajną sławą i wziętością, było - sądzono
- niewielu.
Owe specjalizacje wskazują nie tylko na znajomość okreś­
lania natury pewnych chorób, umiejętność wykonywania
pewnych praktyk, lecz wyrażają także zasób posiadanej
wiedzy, mocy, stopień wtajemniczenia „znającego". Łącząc
specjalizacje z gradacją mocy, Łemkowie na przykład,
uważali znachorów-baczów za najpotężniejszych „lekarzy",
bo umieli określić naturę chorób, wskazać sprawcę nieszczęś­
cia, wróżyć, czarować, unieszkodliwiać upiory. Niżej od nich
stali worożki, którzy odgadywali przyszłość, odnajdywali
zguby, wskazywali złodzieja itp. Najliczniejszą i najniższą
kategorię stanowiły osoby leczące ludzi i bydło oraz bosorki
(czarownice). I m więcej specjalności opanował znachor, tym
bardziej uchodził za lepszego od innych, miał opinię wybit­
nego mistrza, cieszył się sławą i wziętością większą od
pozostałych „znających". Także do Boga („Pan Bóg najlep-

116

i

szy lekarz"), a u wsch. Słowian również do św. Mikołaja i św.
Pantelejmona można było zwracać się o pomoc w każdej
potrzebie, odmiennie niż do wyspecjalizowanych śwętych
„doktorów".
Hierarchizacja wiejskich „lekarzy" związana była także ze
stosowanymi przez nich środkami leczniczymi, które rów­
nież podlegały gradacjom. Jeżeli więc znachorka-zielarka
i jej zioła nie pomagały, to - według Hucułów - iść trzeba
było do prymiwnyka, którego „żywe słowo" bardziej skut­
kowało. Pomimo tego, że etnomedycyna w głównej mierze
opierała się na ziołolecznictwie, chłopi traktowali leki po­
chodzenia roślinnego jako jedne z najsłabszych, powoli
działających środków. Ich właściwości mogły być dowolnie
kształtowane za pomocą zamówień. Właśnie zamówienia
- święte, „boże słowa", uważane niekiedy za pochodzące od
Boga, wierzono niemal powszechnie m.in. w Polsce, na
Ukrainie i Białorusi, przynoszą prędszy skutek niż stosowa­
nie innych środków (zwłaszcza ziół). Podobnie wielka skute­
czność strzałek piorunowych i wody bywała motywowana
ich związkami z nieziemskimi mocami. Według pewnej
wieśniaczki (zwanej św. Niedzielą) z Mokwiczni na Wołyniu
(gdzie wodę traktowano jako najlepszy lek) oraz ukraińskich
letargików wodę do leczenia dała im Matka Boska.
Ciekawe, że często nie szukano pomocy u znachora we
własnej wsi, ale poza nią, albo też udawano się do nich
w mało ważnych sprawach. Z kolei do tych znachorów
przychodzili ludzie z dalszych okolic. W Wysowej i Blednarce opowiadano o wielkiej mocy baczy Leszno Babeja z Blechnarki, ale sąsiedzi i znajomi śmiali się z niego, miał on we wsi
mały autorytet i nieliczną klientelę. Za to sporo ludzi
przychodziło do niego ze Słowacji. Na Witebszczyźnie chory
lub ktoś z jego rodziny jechał do znachora z sąsiedniej wsi,
który choć umiał wiele (określić chorobę, wróżyć, leczyć)
nierzadko nie podejmował się leczenia, lub też jego leki nie
pomagały (znaczyło to, że nie jest taki mocny) - wtedy
udawano się do znachorów mieszkających w dalszych stro­
nach. Huculska wieś Zelena miała kilku znachorów i czarow­
ników, lecz w ważniejszych sprawach jej mieszkańcy szli do
„najgolovnyc majstriv na ti r i k i " , tj. wsi nad Prutem.
Lasowiacy rzadko chodzili do swoich znachorek a zwykle
udawali się do znachorek z dalszych okolic, bądź sprowadza­
li je do wsi. Rodzime znachorki natomiast cieszyły się sławą
i poważaniem wśród mieszkańców obcych wsi.
Te wędrówki chłopów do znachorów albo sprowadzanie
ich z obcych wsi nie były bynajmniej sporadycznymi zdarze­
niami. Jeśli nie zdarzały się one nader często to dlatego, że
taką samą lub większą nawet mocą odczyniania i zarazem
powodowania złego władali przybysze z zaświatów, pośred­
nicy między „tamtym" a „tym światem" - „obcy". I m
z dalszych stron przybywali czy pochodzić mieli, tym
bardziej uchodzili za potężniejszych czarodziejów i znacho­
rów. Każdy, np. Cygan lub Żyd miał być zarazem najlep­
szym wróżem, czarownikiem i „lekarzem". U wsch. Słowian
żołnierz przybywający z dalekich krain władał większą
wiedzą od kołduna; nad nim kołdun i wiedźmy nie miały
mocy. W czasie służby wojskowej, od włóczęgów, żebraków,
dziadów, kraarzy, obraźników, furmanów, Cygnaów itp.
można było nauczyć się sztuki czarowania i leczenia. W wielu
stronach, jak np. w ok. Załoziec mieli „obcy", tj. Cyganie,
włóczędzy i dziady liczniejszą klientelę niż znachorzy. Pewna
Polka (która wyszła za mąż za żołnierza), znana w ok. Olchy
(gub. Riazań) pod ,,01'chovskoj koldun'i", swą liczną
klientelę leczyła za pomocą polskiego pdręcznika medycz­
nego - niezrozumiałe słowa robiły na chłopach wielkie
wrażenie. Na Zakarpaciu chłopi pytali o recepty lecznicze
każdego napotkanego „obcego". Przekonał się o tym sam P.

�Bogatyrev. Jedna ze spotkanych kobiet prosiła go o lek na
ból głowy. Na jego radę, aby zwróciła się do lekarza,
odpowiedziała: „О! к vracu, śtoby jemu platit! A vot
prochożij celovek, vrode nas, vylecil by menja, esli by tol'ko
zachotel" (5, s. 245).
Zatem, gdy pomoc domowników, sąsiadów, krewnych,
znajomych była nieskuteczna iść trzeba było po poradę do
rodzimej znachorki, znachora lub kołduna, wiedźmy, miesz­
kających na skraju wsi (lub: w lesie, górach, nad rzeką, blisko
„krzyżówki", samotnie w przysiółku, na dzikim i jałowym
polu itp.). Lekarze ze wsi chorego byli zwykle bezsilni, bo jak
sądzono na ukraińskim Polesiu ich moc rozciągała się na
obcych, dlatego też swoim nie mogli pomóc. Trzeba więc
było szukać pomocy w sąsiednich wsiach, następnie w dal­
szych stronach, słynących z posiadania znachorów i czarow­
ników o nadzwyczajnej mocy.
Obserwujemy tutaj narastanie wiedzy, umiejętności, mo­
cy, skuteczności działań wraz z oddalaniem się od centrum
oswojonej przestrzeni - domu. Każdorazowe wyjście z domu
w poszukiwaniu skutecznych rad u rodzimych albo u obcych
znachorów oznacza zawsze swego rodzaju wyprawę w za­
światy, bo przestrzeń - w zależności od punktu odniesienia
- poza domem, wsią, parafią waloryzowana jest jako obca,
nieoswojona, niezależnie od tego czy usytuowana jest kil­
kaset metrów czy kilkaset kilometrów poza domem. Jednak­
że ta przestrzeń podlega gradacjom. Im dalej od domu, bliżej
pozagrobowego świata, tym potężniejsza tkwi tam uzdrowicielska siła. Dlatego też wszyscy ci, którzy w dalekich
stronach żyją lub stamtąd przybywają są uważani za potęż­
nych czarodziejów, znachorów, wróżów. Im dalej od Hofićky - czeskiej osady, w której żył Antoni Pich znany
w środkowej Europie z „naprawy" złamań, tym bardziej
przesadne opowieści krążyły na jego temat, m.in. że „wszyst­
ko leczył".
Wiązanie mocy magicznej z tak wartościowaną segmenta­
cją przestrzeni powodowało, że leki roślinne - zazwyczaj
uznawane za jedne z najsłabszych, pochodzące z dalszych
stron uchodziły za lepsze od tych, które pozyskiwano
w najbliższej okolicy - traktowano je jako cudowne, często
uniwersalne leki, płacono za nie spore sumy pieniędzy
znachorom, wędrownym zielarzom, Cyganom itp. „Im
droższe było lekarstwo, im z dalszych stron pochodziło tym
większą mu przypisywano skuteczność, tak zresztą jak
i dzisiaj" (8, s. 76).
Ten wzrost mocy magicznej „znających" i leków ma
uzasadnienie w tym, że źródła tej mocy i wiedzy umiejs­
cowione zostały w zaświatach. W zgodzie z dualizmem
mitologiczno-religijnym liczne teksty folkloru (m.in. zamó­
wienia, modlitwy, podania etiologiczne, legendy, bajki,
pieśni) mówią zarówno o czarcie, śmierci, demonach chorób,
upiorach, boginkach, rusałkach, wiłach i wężach, krukach
itp., że uzdrawiają, pomagają w nieszczęściach lub uczą
wykorzystywać różne środki, głównie rośliny jako leki, że
swych wybrańców uczą znachorstwa, bądź wręcz nakazują
być znachorami, jak i o Bogu, Matce Boskiej, świętych, iż od
nich pochodzi wiedza i umiejętności leczenia, oni też przy­
wracają ludzi do zdrowia i życia.
W bliskich związkach z niebem, Bogiem, świętymi pozos­
tawali znachorzy, wróże, babki, wszyscy ci, którzy trudnili
się oddalaniem nieszczęść. Nadrabscy, słowaccy, łemkows­
cy, ukraińscy, białoruscy itd. znachorzy i znachorki „z
pomocą bożą" wyłącznie pomagali, swą mądrość na dobro
i korzyść wykorzystywali, w co oni sami i chłopi głęboko
wierzyli. Wielu z nich twierdziło, iż zajęli się znachorstwem
z woli Boga, Matki Boskiej lub świętych, od których
otrzymywai moc uzdrawiania, lecznicze środki. W X V I I I w.

w procesach czarownic (właściwie znachorek) na Słowacji,
zeznawały one, że lecząc wykonywały polecenie Boga, który
objawił się im we śnie i przekazał teksty zamówień. Podobnie
ukraińscy „zamiralniki", zapadający w letargiczny sen z woli
Boga, po powrocie z „tamtego świata" nierzadko stawali się
znachorami - odtąd byli pobożni, zmieniali się ze złych na
dobrych, prowadzili ascetyczne życie, izolowali się od ludzi.
By moc od Boga zachować byli znachorzy i znachorki
bardziej niż inni pobożni, bogobojni, często modlili się,
pościli, spowiadali i przyjmowali komunię świętą, powstrzy­
mywali się od stosunków seksualnych, posługiwali się
w swych praktykach kościelnymi (cerkiewnymi) rekwizyta­
mi, bezgrzeszni przystępowali do leczenia. Ich religijność
była - jak zauważył K . Dobrjański (11, s. 123) - „jakaś
nienormalna, mistyczna".
Z tego samego źródła czerpią uzdrowicielską siłę osoby
słynące z pobożności, „mili Bogu", „słudzy boży": księża,
popi, słudzy cerkiewni, dziady. Z powodzeniem leczyli oni
pod warunkiem zachowania czystości duchowej: ksiądz bez
grzechu („o czystej duszy") mógł wypędzić diabła z opętane­
goPonieważ znachor w czystości fizycznej i duchowej leczył
w „imię boże", nie mógł pod karą utraty mocy pomagać
stworzeniom nieczystym: Żydom, psom, kotom, ani nawet
leczyć w ich obecności. Znachory czy znachorka przy­
stępujący do leczenia w stanie bezgrzeszności byli szczególnie
narażeni - co często odnotowywano u zach. i wsch. Słowian
- na niebezpieczeństwa w walce z chorobą; na nich przecho­
dziła nieczystość chorego; w trakcie zażegnywań odczuwali
bóle (odpowiednie do leczonych symtomów chorób); groziła
im utrata zdrowia, nawet życia; ta walka tak ich niekiedy
wymęczyła, że musieli ją odchorować. To przechodzenie
choroby na leczących może tłumaczyć fakt, że łemkowski
znachor przepijał pieniądze uzyskane za leczenie, bo uważał
je za nieczyste. Zwłaszcza choroby z czaru, od diabła
uchodziły za nieczyste, ciężkie, trudniejsze do wyleczenia.
Z tego powodu sądzono, iż - np. na Ukrainie - znachor nie
zawsze mógł pomóc oczarowanemu, chyba że znał sprawę
nieszczęścia i poprosił go o odrobienie. W gub. riazańskiej
chory starał się uwolnić z diabelskiej choroby (np. opuchliz­
ny) za pomocą Boga, tj. początkowo udawał się do znachora
lub znachorki a następnie do „bożego człowieka", tj.
obłąkanego. W razie nieskuteczności ich rad szedł do
wspólnika diabła - kołduna, żeby zdjął swe czary. W kielec­
kim, gdy nie pomógł guślarz, związany z Bogiem, nadzieję na
wyleczenie łączono z owcarzem - sługą diabła, który na­
kazywał, żeby pacjent nie wzywał księdza, bo jego leczenie
nie byłoby skuteczne.
Widać, że związek znachora z Bogiem stanowi ogranicze­
nie jego mocy. Znachor, podobnie jak Bóg nie był wszech­
wiedzący ani wszechmocny, chociaż o jednym i drugim
czasem tak mówiono. W mitach, np. wersjach bułgarskich
Bóg włada ograniczoną wiedzą i mocą tworzenia, podstępem
uzyskuje wiedzę od swego przeciwnika. Analogicznie: o wie­
lu znachorach opowiadano, iż wykradli wiedzę nieczystej sile
(podsłuchując rozmowy demonów, gadów, roślin); jeden
znachor kradł ją drugiemu. Opowiadano w Czechach, że
Jakub Pich został znachorem dzięki temu, że podpatrzył
jakimi roślinami wyleczył się zraniony przez niego wąż. Tymi
samymi roślinami miał potem uzdrawiać ludzi. (Według
innych nauczył się swego rzemiosła od pewnego felczera).
Rzadziej mówi się o znachorach, częściej o kołdunach,
wiedźmach, strzygach, bosorkach, iż wiedzę i moc magiczną
uzyskali od nieczystej siły: demonów, chorób, śmierci,
upiorów, rusałek, wił, demonów domowych itp. Także i tutaj
napotykamy na hierarchizację mocy w zależności od tego

117

I

�kto, od kogo, w jaki sposób, gdzie tę moc uzyskał. Mimo iż
rytualno-magiczne warunki jakie musiała spełnić wtajem­
niczana przez diabła, demony, gada osoba nie różniły się
wiele, bądź wcale od tych, które obowiązywały w trakcie
pobierania nauk u starego kołduna czy wiedźmy, zdobycie
wiedzy wprost od demonów, gadów, zwłaszcza ich cara
(carycy) uchodziło za bardziej niebezpieczne, wymagające
więcej odwagi, droższe, ale przez to cenniejsze. Z kolei zasób
wiedzy i umiejętności osób wtajemniczonych przez diabła
czy za pośrednictwem starego kołduna lub wiedźmy, przewy­
ższał moc tych, którzy weszli w jej posiadanie w naturalny
sposób, „samouków" (zob. wyżej), poprzez „przyuczenie",
tj. bliskie kontakty, długie przebywanie w towarzystwie
wiedźm (stąd ich mężowie, dzieci, rodzeństwo wiedzieli
więcej od innych). Podczas, gdy kołdun, wiedźma, a często
i diabeł uczyli tylko jednej sztuki czarowania, np. sposób
odbierania mleka lub robienia „danja", zdolności uzyskane
od węży oraz dzięki zdobyciu kwiatu paproci obejmowały
rozumienie mowy zwierząt, roślin i/lub „jasność wzroku",
widzenie duchów, i/lub bogactwo, szczęście, młodość, nowe
siły. Zdobycie tych darów - często się to podkreśla - pozos­
tawać miało poza zasięgiem wielu, nawet znachorów czy
czarowników. Ale ten, który pokonał strach, wykazał dużo
sprytu zostawał wielkim znachorem.
Uzyskać wiedzę magiczną można było także w zamian za
uwolnienie (w lesie) króla wężów (węża), wzięcie (spotkanej
w drodze) śmierci w kumy, za duszę (podpisanie cyrografu),
za ser, masło, jajka itp. Niektórzy zostawali znachorami,
kołdunami, wiedźmami przypadkowo, wbrew swojej woli.
W Rosji kołdun-pastuch nie mając komu przekazać wiedzy
rzucał batog na drogę - ten kto go znalazł i podniósł stawał
się kołdunem, lub też dotykał wybraną osobę owym bato­
giem.
Dzięki temu właśnie, iż przekazywanie przed śmiercią całej
wiedzy i mocy (dotąd z nikim nie dzielonej, użytkowanej
w tajemnicy) zazwyczaj najstarszemu lub najmłodszemu
dziecku, osobie tej samej, bądź przeciwnej płci, zawsze
młodszej, było obowiązkiem „znających" - znachorstwo,
wiedźmostwo i kołdowstwo stały sę zajęciami dziedzicznymi.
Ze znachorstwa słynęły rodziny Baczów z Keckovec i Rydzy­
ków z Blechnarki na Łemkowszczyźnie. Na Antonim Pichu,
zmarłym w 1865 г., który nie miał syna, skończyła się
rodzinna profesja, dziedziczona po jego ojcu Marcinie,
dziadku Wacławie i pradziadku Jakubie, który zaczął leczyć
w 1778 r. Zdarzało się, jak na Ukrainie, że zmarły znachor
nie przekazał wiedzy synom, którzy ani myśleli o zajęciu się
znachorstwem - „Sąsiedzi jednak jednego z nich wybiorą
i gwałtem wmówić usiłują, że on coś wie ze sztuki ojca, jeno
się tai (...). To też, wybranego na to stanowisko zaciągają do
karczmy, poją, zachęcają datkami i stopniowo doprowadza­
ją, że chłop się rozpróżniaczy, widząc, że pieniądze bez pracy
płyną, zasmakuje mu gorzałka, sam uwierzy, że chyba coś
wie skoro ludzie gadają i - zostaje znachorem..." (35, s. 303).
Kołduni, czarownicy, wiedźmy, wiedźmaki, strzygi, bosorki, ci znachorzy, którzy chcąc zdobyć i utrzymać moc
czarowania w związku z niczystą siłą musieli wyrzec się Boga,
zapomnieć o nim, nie modlić się, nie chodzić do koścoła
(cerkwi), ale kiedy już tam poszli (dla zmylenia ludzi) stali
tyłem do ołtarza (ikonostasu), modlili się na opak, nie
widzieli świętości. Na Ukrainie wtajemniczana przez starą
wiedźmę zdejmowała krzyż, kładła go pod stopy, „ce i znacit'
śćo vona od' Chrysta vidstupae" (16, s. 168). Rosyjski
kołdun pragnąc nasłać chorobę, robiąc „załom" („zawitkę"), „przystrzyżyny", szkodząc weselnikom, odbierając
miłość, spędzając płód, podczas zdejmowania czaru itd.
zdejmował z siebie (i klienta) krzyż (wcześniej nie mył się, nie

118

i

czesał, odżegnywał od Boga), stawał twarzą w kierunku
zachodnim lub północnym, w zamówieniach prosił zabitych,
wisielców, niechrzczeńców, „bezimiennych", szatana, żeby
szkodzili wskazanemu człowiekowi.
Uzyskanie wiedzy - niezależnie na jakich warunkach
- ustanawiało współzależność między znachorami, czarow­
nikami, wiedźmami a nieziemskimi siłami. Za życia służyły
im demony, gady, za pomocą których czarowali, wróżyli,
leczyli, którzy nasyłali im klientów, dzięki którym byli
bogaci. Za to po śmierci należeć mieli do czarta i stawali się
nieczystymi zmarłymi („założnymi"). Zwłaszcza u wsch.
Słowian rozpowszechnione były wierzenia, iż śmierć ich była
długa, ciężka, rzadko kiedy umierali „swoją" (naturalną)
śmiercią. Nagła, gwałtowna śmierć nie pozwalała im na
przekazanie wiedzy. Dlatego też poza grobem - ciała zmar­
łych kołdunów, wiedźm i innych nieczystych zmarłych nie
przyjmowała ziemia, nierozkładały się-musieli oni żyć okres
układu z czartem. W tym czasie - według wsch. Słowian
- stając na czele „założnych" nasyłali na ludzi nieszczęścia
(epidemie, susze, nieurodzaje itp.). Przy czym istniało powszecne przekonanie, iż kołdun, wiedźmak, wiedźma tym
bardziej potężni byli za grobem, im bardziej byli takimi za
życia, wśród ludzi.
Liczne teksty folkloru wyznaczają taki zakres szkodliwych
działań kołdunów, wiedźmaków, czarownic, bosorek itp.,
który niemal w zupełności pokrywa się z działaniami demo­
nów i nieczystych zmarłych. Bowiem łączy się z nimi
szczególnie czar, choroby, lecz także odmienianie dzieci
położnicom, szkodzenie młodym podczas wesela, zamęcza­
nie bydła i koni, nieurodzaje, susze, grady, burze, niszczenie
lub kradzież słońca, księżyca, gwiazd itd. Nieprzypadkowo
jednak w wielu, nie tylko wscodniosłowiańskich, ale m.in.
w polskich zamówieniach uroku, czaru, róży, w modlitwach
o opiekę bydła itd. wymienia się jako możliwych sprawców
nieszczęścia „swoich" i „obcych" kołdunów, kołdunice oraz
eretników i eretnice (tj. zmarłych czarowników), ponieważ
były między nimi istotne różnice, wyznaczane zwłaszcza
przez ich profesję, związki z określonymi demonami. Zresztą
na marginesie warto tutaj dodać, iż liczne zamówienia
niezwykle drobiazgowo wskazują na krąg możliwych spraw­
ców nieszczęścia, poprzez zastosowanie klasyfikacyjnego
schematu, zbudowanego z głównych semiotycznych opozy­
cji: męski - żeński (mężczyzna, chłopiec, kołdun, pop, diak
itp. - kobieta, dziewczyna, kołdunica, popada itp.), stary
- młody (starucha, matka, dziewka, dziecko itd.), „swój"
- „obcy", z dodatkowymi wyróżnikami „obcości", według
kryteriów socjalnych (chłop, pan, diak, ksiądz itd.) i etnicz­
nych (Cygan, Żyd, Tatar, Litwin itd.), ludzki - nie-ludzki
(„od wszelkiego złego człowieka" - wiatr, woda, słońce itd.).
W związku z tym, że działalność tych „znających" łączona
była najczęściej ze szkodami, niszczeniem zdrowia, szczęścia,
dobrobytu, spotykamy się z takimi przeświadczeniami, iż
czarownice i czarownicy wcale lub prawi nigdy nie pomagali
w nieszczęściu, potrafili tylko wyrządzać zło, umieli czar
„porobić", lecz nie wiedzieli jak go „odrobić". Sporo było
takich - i ci oczywiście uchodzili za lepszych - którzy mogli
nasłać, a potem zdjąć czar własny i innych. I m czarownik był
większy, tym łatwiej zniweczył czary przeciwnika. Dlatego
też według rosyjskich chłopów kołduni byli sobie wrodzy,
prowadzili między sobą śmiertelne walki, a Białorusini
o walce silnego kołduna ze słabym mówili: „naśla kosa na
kamen'". Większość czarowników znała tylko niektóre
sposoby czarowania. W tym tkwiła - według Białorusinów
- główna różnica między „ważnymi", „prawdziwymi" cza­
rownikami a małymi specjalistami, którymi zwykle byli
kowale, młynarze, leśnicy, pasiecznicy, pastuchy. Ten ogra-

�niczony zakres czarowania brał się stąd, że np. młynarzowi
pomagał wodnik (toteż potrafił on tylko „dać wodę"),
pastuchowi demon lasu i chlewu. W ok. Starego Sambora
pewien znachor uchodził za wybitnego specjalistę od ukąsze­
nia żmiji, ponieważ - jak sądzono - rozmawiał z nimi w polu,
słuchały one jego poleceń, wiedział więc, który z nich ukąsiła
danego człowieka.
Powszechnie w Polsce, Czechach i na Słowacji, na wsch.
Słowiańszczyźnie wierzono, iż czarownicy, kołduni, wiedźmaki swoje związki z nieczystą siłą mogli wykorzystywać na
pożytek. Białorusini uważali, że znachor, choć zna się
z diabłem, jeśli nie jest „zapamiętałego serca", pomoże
w potrzebie. Jednakże chłopi, np. w Rosji rzadko korzystali
z pomocy kołdunów. Udawali się do nich głównie w takich
sprawach jak nasłanie choroby na wroga, dowiedzenie się
o sprawcę nieszczęścia, zdjęcie czaru, uroku, spędzenie
płodu, w przypadkach chorób bydła, w celu odpędzenia
rusałek czy demona lasu od zagrody, z pól itp., czyli w takich
przypadkach, gdy sprowokowanie nieszczęścia lub też usu­
nięcie jego przyczyn i skutków wiązane było z nieczystą siłą.
Także i to, że chłopi z ok. Przemyśla szli z epileptykiem
- opętanym przez żydowskiego diabła - do rabina, a nie do
„sługi bożego" - znachora, tłumaczy związek „znających"
z nieczystą siłą, który określa ich kompetencje.
Podobnie jak świat znachorów - tych związanych z Bo­
giem, świat kołdunów, wiedźm, czarowników został hierar­
chicznie zorganizowany. Według niektórych Ukraińców
moc wszystkich wiedźm i wiedźmaków była jednakowa, ale
nad nimi stał ich „główny nauczyciel", „ataman", „starszy
wiedźmak", nazywany także „upiorem"; inni sądzili, że
„naczelnikiem" wiedźm uczonych były upiorzyce, tj. wiedź­
my „rodzime" (z urodzenia). W niektórych stronach Rosji
wierzono, że kołduni mają swą organizację na danym
obszarze, współpracują ze sobą a rządy nad nimi sprawuje
kniaź-kołdun. Podobne wierzenia były odnotowywane także
w Polsce, m.in. na Kaszubach, gdzie na czele czarowników
- jak sądzono - stał czarnoksiężnik.
Wspólnymi cechami tych, którzy szkodzili była złość,
gniew, mściwość, zazdrość itp. W różnych miejscach od­
notowywano, że; złym i mściwym bywa Bóg, który karze
w gniewie; zmarli przodkowie rozzłoszczeni pochowaniem
„założnego" na cmentarzu nasyłają choroby, nieurodzaje,
susze; demon domowy szkodzi ludziom i bydłu tylko wtedy,
gdy ktoś go rozłości; chciwymi, zazdrosnymi, złośliwymi są
chorzy, ciężarne kobiety w ogóle kobiety; źli, złośliwi stawali
się czarownikami i czarownicami, i jako tacy szkodzili
w złości. Czarownicy i wiedźmy - wierzono - bez złości nie
mogli zaszkodzić; w takim stanie ducha musieli szkodzić,
dawać robotę swym pomocnikom - czartom; nie mogli
opierać się pragnieniu oczarowania, bo zaszkodziliby sobie,
zamęczyłby ich czart. Pragnienie oczarowania pojawiało się
u rosyjskiego kołduna, białoruskiego wiedźmaka, słowac­
kiego czarnoksiężnika nagle, mimo woli, ich wola podlegała
wówczas nieczystej sile, szkodzili więc w złości, nawet szale.
Pewnemu staremu kołdunowi żal było niszczyć wesele
wnuczki. Kazał zamknąć się na czas wesela w komórce. Po
skończonej ceremonii znaleziono go martwego. Podobnie
tatrzański baca-znachor nie mógł zaprzestać swych praktyk,
bo nieszczęścia, choroby, śmierć spadałyby na jego ród.
Wyrządzanie zła w złości, gniewie, z zawiści, zemsty itp.,
znajduje wytłumaczenie w tym, że w leksyce i materiale
etnograficznym te stany ducha wiązane są z jadem, jadowitością oraz ogniem, pieczeniem, kłuciem.
Chłopi bali się więc gniewu, konfliktu, nawet odwiedzin
kołdunów, wiedźm, wszystkich tych, których podejrzewali
o związki z nieczystą siłą, stronili od nich, starali się nie

dopuścić ich do własnej zagrody, lecz z drugiej strony
obdarzali ich niemałym szacunkiem, poważaniem. Na Biało­
rusi matka lub ojciec młodych zapraszali na wesele zawsze
jako pierwszego kołduna lub kołdunicę. Na uczcie weselnej
przeznaczano dla nich najbardziej eksponowane miejsce,
zwracano na nich szczególną uwagę. Ze strachu, żeby nie
rozłościć kołduna, który mógł zemścić się za złe przyjęcie,
obdarzano go „pierwszym kęsem", „pierwszym kielisz­
kiem". Niezadowolony z przyjęcia, bądź niezaproszony na
wesele kołdun mógł zniszczyć wesele, weselników przemienić
w stado wilków. Gdy wśród gości weselnych nie było
miejscowego kołduna, jednym z drużbów musiał być zna­
chor lub inny, silniejszy od niezaproszonego kołdun. Ale tacy
mieli być rzadkością. Toteż chcąc nie chcąc prosili kołduna
na wesele.
Stosunek do kołdunów, wiedźm itp. był więc podobnie
nacechowany jak do „wybrańców bożych" - znachorów.
Wiele nazw, atrybutów i funkcji łączy ze sobą te dwie
kategorie „znających". Różnice między znachorstwem a kołdowstwem, wiedźmostwem były niezbyt wielkie. Dobrze
oddaje to wiele etnograficznych źródeł, na podstawie któ­
rych, trudno nieraz orzec, czy mamy do czynienia z opisem
kołduna czy znachora, wiedźmy czy znachor ki. Złożyło się
na to szereg różnorodnych przyczyn.
Do transformacji wierzeń o znachorach, wiedźmach i koł­
dunach przyczyniła się działalność Kościoła oraz sprzymie­
rzonych z nim instytucji państwowych. Te instytucje stawiały
znak równości między znachorami i znachorkami a czarow­
nicami, wiedźmami. W procesach o czary, m.in. w Polsce,
Czechach i na Słowacji w X V I - X V I I I w. większość do­
mniemanych czarownic była w istocie znachorkami. Jeszcze
w końcu X I X i w I poł. X X w. Kościół poprzez duchownych,
tym razem głównie z ambony, lecz nierzadko z pomocą
sądów walczył nadal ze znachorami, znachorkami, wróżami
itp., traktując ich zawsze jako czarowników, czarownice.
Słynna na Pokuciu wróżka, Jewdokia Bończuk, uchodziła
także za czarownicę, czemu sprzyjało to, iż była „w ciągłej
wojnie" z Kościołem, żandarmerią, często wzywana była do
sądu, który nakazywał, żeby zaprzestała praktyk. Znany na
Mazowszu znachor Ludwik Organowski z ok. Makowa,
zwalczany był przez duchowieństwo. Jeden z księży napięt­
nował go z ambony jako sługę diabła. Dało to taki skutek, że
wieś podzieliła się na dwa obozy: jedni widzieli w nim
świątobliwego, obdarzonego łaską niebios znachora, inni
- wspólnika diabła, któremu zaprzedał duszę. Pewnej biało­
ruskiej wróżce pop zakazał leczyć i wróżyć. Ta słuchając
poleceń popa nie leczyła w dni postne, ale zdarzało się, że
i wtedy dawała wodę i zioła ch orym, pod warunkiem jednak,
iż wezmą oni grzech na siebie.
Na przekształcenie wierzeń o znachorstwie, kołdowstwie
i wiedźmostwie zezwalała logika tych systemów wierzenio­
wych. Według powszechnej wiary znachorzy w zasadzie
czynili dobro, odwracali nieszczęścia, ale czasem w gniewie
zaszkodzili, powodowali nieszczęścia. Kołduni, wiedźmy,
wiedźmaki, strzygi, bosorki itp. z reguły wyrządzali zło,
działali na szkodę ludzi, lecz czasem też pomagali w nie­
szczęściu. Bowiem, zgodnie z szeroko rozpowszechnionymi
przekonaniami, kto potrafi zdjąć czar, wyleczyć, odwrócić
zło, umie również czarować (szkodzić), zwłaszcza w najbliż­
szym otoczeniu. Z tym łączy się rzadka działalność znacho­
rów na rzecz własnej wsi, utrzymywanie w tajemnicy swego
rzemiosła. Dlatego też wieś nie zawsze traktowała poważnie
swoich znachorów, podejrzewała ich o to, że służą nie tylko
Bogu, ale i diabłu. W niektórych okolicach Wielkopolski,
Podlasia, Mazowsza wierzono, że „ m ą d r a " z łaski Boga
leczyła, nigdy nie szkodziła, lecz w tej samej wsi jedni uważali

119

I

�ją za znachorkę, inni za czarownicę. Część mieszkańców
Zaleczą Wielkiego (pow. wieluński) była przekonana, iż
guślarz trzymał ze „złym", pozostali - że z Bogiem, „bo
odmawiał świętości". Na Łemkowszczyźnie znachorzy, aby
oddalić wątpliwości chłopów czy czarują z Bogiem czy bez
niego, demonstrowali swą religijność. Wydaje się jednak, iż
przynajmniej niektórzy z nich wierzyli w to, że służą
jednocześnie Bogu i diabłu. Najsłynniejszy na Witebszczyźnie znachor-wiedźmak, tzw. „Staraselski C i f ", który leczył,
zdejmował czar, nasyłał choroby na wrogów swoich klien­
tów, nie chodził do cerkwi, ale zbudował kapliczkę. Jednakże
wiara w to, że jest możliwe służenie jednocześnie Bogu
i diabłu stoi w jawnej sprzeczności z dominującym jeszcze
w X I X w. wierzeniami, iż znachorzy zawdzięczają swą moc
i zachowują ją dzięki wyłącznemu związkowi z Bogiem,
świętymi, Kościołem, natomiast kołduni, wiedźmy czarują
tylko z pomocą nieczystej siły, wyrzekają się Boga i Kościoła.
Ponieważ znachorów z kołdunami i wiedźmami łączyła
umiejętność leczenia, wróżenia, zamawiania, czarowania,
jednych i drugich nazywano „zażegnywaczami", „szeptuchami", „prymiwnykami", „wróżami", „worożbytami",
„czarodziejami", „zielarzami", zielarkami" itp. Czarowni­
kami, czarownicami mogły być określane nie tylko te osoby,
które szkodziły z pomocą nieczystej siły, ale wszyscy ci,
którzy dysponowali mocą większą od zwykłych ludzi. Bo­
wiem słowo „czar" znaczyło moc, złą i nieczystą siłę,
„czarować" - wyrządzać zło lub zadać, uczynić, odczynić,
odrobić. Także słowa znaczące „lekarza", „leczenie" obej­
mowały czarownika, czar, wróżenie, zamawianie. Przekon­
anie, że wiedza magiczna znachorów, wróżów, kołdunów itp.
pochodzi z zaświatów (wyraju) utrwalone zostało w ich
nazewnictwie: „vyraj" - znachor, czarownik, „vyrit" - naszeptywać, zamawiać, zajmować się znachorstwem, wróżyć,
czarować. Wiara w ich nadzwyczajną wiedzę została od­
zwierciedlona w nazwach typu: „znachor", „wiedźma",
„mądra" wywiedzionych od słów znaczących wiedzę, mąd­
rość. Ukraińcy i Białorusini zwali znachorem zarówno
„świętego", „bożego człowieka", jak i tego, który swą
wiedzę i moc zawdzięczał diabłu.
Pomimo tego na Słowiańszczyźnie powszechnie odróż­
niano tych, którzy trudnili się oddalaniem nieszczęść od tych,
co owe nieszczęścia powodowali. Sami znachorzy przeciw­
stawiali się kołdunom, wiedźmom, bosorkom, upiorom itp.
O tym, że jedni uważali się za znachorów, inni za czarow­
ników i za takich brało ich otoczenie decydowało przede
wszystkim to, jakim nieziemskim mocom zawdzięczali swą
wiedzę i umiejętności magiczne, w konsekwencji czego pełnili
(niezupełnie) odmienne funkcje. Według Ukraińców zna­
chor i worożbyt związani byli z Bogiem, nic nie mieli
wspólnego z czartem, uważali ich za świętych ludzi, którzy
nic złego nie robili, choć mogli; rządzili wiedźmami i czarow­
nikami, walczyli z nimi oraz ze zmarłymi, a przy tym zawsze
zwyciężali ze złem. Pewna rosyjska kołdunka (Maria Szerstjukowa) zaczęła chodzić do cerkwi, leczyć za pomocą traw,
zamówień, przestała czarować, bo miała przekazać wiedzę
innej osobie - „peredela svoich ćetej, teper' ne możet'"
(szkodzić) - objaśniali chłopi. W krakowskim czarownica
zwracała diabłu ser, on rzucał w nią jajkami, które otrzymał
od niej, gdy uczył czarowania, przez co zrywała z nim
związki, przestawała być czarownicą.
Związek znachorów z niebem, Bogiem i świętymi a koł­
dunów, wiedźm z nieczystą siłą, królestwem zmarłych tłuma­
czy często wyrażane przekonanie, że są oni sobie wrodzy. Na
Witebszczyźnie bano się chłopa, który wystąpił przeciwko
znachorowi i brano go za wiedźmaka. Słowacy i Czesi
z chorobami „porobionymi" przez czarownice szli najpierw

120

do bosorek a następnie do przeciwstawianych im ,,vedomkyni", „bohyni", chłopa-chirurga. Wsch. Słowianie wzywali
znachorów lub osoby duchowne do chorób spowodowanych
przez diabła (np. egzorcyzmowania padaczki), zniszczenia
czaru (np. „załomu") kołduna czy wiedźmaka. Za pomocą
gromowej strzałki likwidował czar kołduna rosyjski znachor.
W związku z powszechnymi przekonaniami, że burze nasyła­
ją kołduni, wiedźmaki, czarownice, że mają oni także moc
nad gadami, warto odnotować jeszcze, iż w ok. Starego
Sambora „chmurnyk" rozpędzał burze „w imię Michała
Archanioła" i miał przy sobie kawałek żelaza, a rosyjski
znachor trzymał żelazo za pasem w trakcie zamówienia
ukąszenia żmisji (w którym to zamówieniu wzywał pomocy
św. Jerzego, Michała Archanioła, św. Ilję, Chrystusa itp.).
Znamienne jest właśnie wielokrotnie w różnych miejscach
odnotowywane przeciwstawienie antagonistom znachorów
gromu: według tatrzańskich górali grzmi, gdy baca wyrzeka
się Boga; wspomniany „Staraselski C i f " bał się burzy
i gromów; zdaniem Białorusinów nieustanna błyskawica
wyróżniała noc po św. Ilji - wówczas odbywał się główny
sabat wiedźm. Wiara Ukraińców i Białorusinów, iż kowal
jest najlepszym znachorem, którego boją się wszystkie
wiedźmy, który znęca się nad nimi, można zestawić z mito­
logicznymi wyobrażeniami Gromowładcy, bądź jego pomo­
cników jako kowali w indoeuropejskich tradycjach; w folk­
lorze wsch. Słowian św. Kuźma-Demian (w niektórych
wersjach, np. Adam), w bułgarskich pieśniach i rumuńskich
bajkach zaś św. Jerzy jako „pierwsi kowale" niegdyś walczyli
ze Smokiem (lub też z Babą-Jagą, czartem, wiedźmą itp.) za
pomocą rozpalonego do czerwoności żelaza, złotego młota
itp., który to pojedynek kończyło pokonanie przeciwnika
„boskich kowali".
Już na tej podstawie widzieć można w postaci znachora
funkcjonalne przedłużenie obrazu Gromowładcy, a w jego
przeciwnikach transformacje mitycznego antagonisty Boga
Gromu.
Mitycznym przeciwnikiem Piorunowładcy był na grancie
wschodniosłowiańskim w okresie pogaństwa Wołos - Weles.
Prawdopodobnie jego kapłanami byli wołchwy, na co wska­
zują etymologiczne i semantyczne związki imienia tego boga
(„Volos") i jego czarowników („volchv"), nawiązujące do
włosów, skóry. Ten związek odzwierciedlają zwłaszcza diale­
kty północnej części wsch. Słowiańszczyzny, gdzie szczegól­
nie rozpowszechniony był kult Wołosa i skąd (głównie
z Jarosławia, Smoleńska, Nowogrodu) pochodzili wołchwy.
Postać wołchwa przypomina szamana: w ekstatycznym
stanie przywoływał duchy, bogów, jak szaman padał na
ziemię, leczył, wróżył, czarował; miał władać tak nadzwy­
czajną wiedzą tajemną, że potwierdzają to letopisy. Zaraz po
przyjęciu chrześcijaństwa byli oni zwalczani oraz ze starą
religią, ale zdołali dość długo przetrwać poza miastami. To
właśnie na zespole wierzeń i praktyk związanych z tymi
kapłanami Wołosa wyrosło kołdowstwo i wiedźmostwo
u wsch. Słowian.
Postać rosyjskiego kołduna i białoruskiego wiedźmaka
może więc uznać za historyczne, po części funkcjonalne
przekształcenie postaci kapłanów Wołosa. Wyjaśnia to
szereg charakterystycznych ich atrybutów i funkcji. Przede
wszystkim zakres działań kołdunów i wiedźmaków: czary,
wróżenie, leczenie, związek z wodą (władanie deszczem,
burzą), królestwem zmarłych, przeciwstawianie ich znacho­
rom i Gromowładcy odpowiada charakterystyce wołchwa
i Wołosa. Rosjanie, Białorusini, a także m.in. Łemkowie,
Słowacy traktowali kołdunów, wiedźmaków, czarowników
jako specjalistów od chorób bydła, co koresponduje z funkc­
jami Wołosa - opiekuna stada, boga bydlęcego. Podobnie

�jak wołchw rosyjski kołdun i białoruski wiedźmak działali
w ekstazie, uniesieniu, opętaniu. Wołchwy osiągali ekstaty­
czny stan za pomocą środków narkotycznych. Natomiast
rosyjski kołdun osiągał podobny stan wypijając spore ilości
wódki. Nieodłączną cechą rosyjskich kołdunów, białorus­
kich wiedźmaków i wiedźm, łemkowskich baczów-znachorów, znachorów z Puszczy Sandomierskiej, z ok. Kielc itd.,
było to, że byli pijakami i pijani przystępowali do roboty.
Rozpoznawczymi cechami królestwa zmarłych była m.in.
ślepota, milczenie, chromość, włochatość, głupota, ale i mąd­
rość, brzydota, ale i piękno. Dlatego też powierzchowność
i cechy charakteru czarowników i czarownic bardziej przy­
pominają istoty „tamtego świata" niż ludzi. Charakteryzo­
wały bowiem te postacie złe (przenikliwe, zaczerwienione,
mętne, ponure) oczy, wzrok dziki (wilczy, latający), pat­
rzenie spode łba, unikanie wzroku ludzi, posiadanie „kozioł­
ków" w oczach; zły język, głos chropawy, rozmowy z samym
sobą (a właściwie z diabłem), milczenie; byli dotknięci
paraliżem, zgarbieni, mieli za dużo lub za mało palców;
twarz ich była odrażająca, stara, bądź przeciwnie: byli
młodzi, piękni, nie starzeli się: byli nadmiernie owłosieni,
o zrośniętych brwiach, długich, skołtunionych lub rozpusz­
czonych włosach, mieli długie brody i wąsy (także czarow­
nice); byli nadmiernie pobudliwi seksualnie; źli, mściwi,
stronili od ludzi, cieszyli się z nieszczęść, smucili szczęściem;
ubierali się śmiesznie, inaczej niż pozostali ludzie. Niektóre
z tych atrybutów (np. broda, długie włosy, chromość,
małomówność) charakteryzują również znachorów, analogi­
cznie jak wiele cech i funkcji łączy Gromowładcę z jego
mitycznym antagonistą.
W tym kontekście naturalną jest rzeczą, że Polacy, Czesi,
Słowacy, Ukraińcy, Białorusini, także m.in. Słoweńcy zna­

chorów, balników, worożbytów, czarowników, charakterników, wiedźmy, strzygi, bosorki itp., od których zależał los
ludzi i którzy kierowali sprawami „tego świata", nazywali
„bogami", „ziemskimi bogami". Tak to wyjaśniali Huculi:
„Pań Bog, toj, śo s'vit uves trimae, tot śo nad nami ne goden
sevo zrobiti - śo licha duśa, tiki e znachori... Se Zelena uże
mae tich zemlenich bogiv. Tuj sami cirivniki, ta tarachterniki
- Boże prosti" (29, s. 103-104). Nie dziwią zatem nierzadkie
opowieści o próbach ożywiania zmarłych, a nawet stworze­
nia człowieka przez ziemskich bogów. W gub. niżgorodzkiej
opowiadano, iż dawno temu żył czarodziej Brus', który wiele
„chytrości" znał i czynił, aż doszedł do tego, że chciał
stworzyć człowieka. W tajemnicy zrobił ciało człowieka,
chciał włożyć weń duszę, ale podpatrzyła to jego żona,
uderzyła tę formę, zniszczyła ją.
Formuła „dawno temu", otwierająca wiele tekstów folk­
loru, odniesiona do opowieści o ziemskich bogach ma
podwójny walor. Sakralizacja przeszłości, traktowanie Po­
czątku jako praźródła mocy magicznej tłumaczy wielokrot­
nie odnotowywane przekonania, iż dawniej żyli potężniejsi
znachorzy, kołduni, wiedźmy. Ponadto w I I poł. X I X
i w I poł. X X w. w wielu stronach nie było już wcale, bądź
tylko nieliczne osoby trudniące się znachorstwem, kołdowstwem czy wiedźmostwem. Rozkład dotychczasowej kosmo­
logii, w konsekwencji także solidarności grupowej - zna­
miennej dla społeczności chłopskich, sprawił, iż w oczach
otoczenia praktyki współczesnych „znających" odbiegały od
- pamiętanych jeszcze, branych za wzór - praktyk dawniej­
szych ziemskich bogów. To także może tłumaczyć stopniowe
porzucanie znachorów, wróżów czy czarowników przez
chłopów, coraz częstsze już w końcu X I X w. wizyty chorego
chłopa u lekarza.

BIBLIOGRAFIA
(wybór)
1 Anickov E. V... Jazycestvo i ilrevnaja Rus', S-Petcrburg 1911
2 Badura W., Wiejscy lekarze, „Lud" l . 9, 1903

23 Kuzela Z.. Dytvna v zvycajach i viruvunijacli ukrainskoho narodu,

„Materiały do ukrainskoi etnologii", t. 8, 1906 i t. 9. 1907

3 Baranowski В., W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981

4 Bilij V.. Opoviat/uiiija ukraińskich zumiral'nikiy, „Enografićnij Zbirnik". kn. 9, 1930
5 Bogalyrcv P.. Voprosy teorii uarodnogo isskustva, Moskva 1971
6 Bogdanowie A. E., Pereźilki dremjago mirosozercanija u Belorussoy',

Grodna 1895
7 Boltarovic A. E., Z narodnoi medicinii ukrainciv Polissja, „Narodna
8 Bystroń J. St., Dzieje obyczajów w dawnej Polsce, t. I I , Warszawa 1976
9 Cajkanova E„ Z.yyky. Гш/ove liecenie. (w.) Banicka detlina Żakarorce.

red. J. Mjartan, Bratislava 1956
10 Ćubinskij P. P.. Trudy etnograficesko-slaiistiieskojckspedici
ną- Russkij kraj. t. I . Sankt-Pclerburg 1872

K., Znuchorstwo

w Samborskiem,

v Zapad­

„Lud",

t.

33.

12 Fcderowski M., Lud białoruski na Rusi litewskie, t. 1, Kraków 1901

13 Gnatjuk V., Poclioronni zvihii i obriadi, „Etnograficnij Zbirnik", t.
31 32, 1912
14 Horvathova-Cajkanova E., Lieeebne praktiky carodejnic nu serero-zupadnom Slovcnsku v prvej polovicii 19 stor, „Slovenskv Narodopis", r.

7, 1959
15 Horvathova F.., Abergkiubische yorstelhmgen uber die Natur und
ubcrnaturliche Wesen, (w:) Die Slovukisce Volkskultiir, hsg, E. Horvathova,

U. Urbancova, Bratislava 1972
16 Ivanov P.. Nurotlnye razskuzy о ved'mach i upyrjach',

„Sbornik

Chur'kovskogo istoriko-filologićcskogo obsecstva", t. 3. 1891
17 Karlowie/. J.. Czary i czarownice w Polsce, „Wisła", t. I , 1890
18 Kisielewska A„ Wojciech Rtichwal - planemik z Przysietnicy, (w:)
Między dawnymi a nowymi łuty... Studiu folklorystyczne,
pod red. R.

Górskiego i .1. Krzyżanowskiego. Wroclaw 1970
19 Kisielewska A., Czarownik pogody z Lachowic, „Roczniki Muzeum
Etnograficznego w Krakowie", r. 8, 1983
20 Klaniczanay G.. Elementy szamanisłyczne

w wiedimostwie

Środkowej

Europy, „Euhcmcr Przegląd Religioznawczy". 1984, nr 4 (134)
21 Kolberg O.. Dzieła wszystkie, t. 1 -68, Wroclaw 1961 1975
22 Kuchowicz Z., Leki i gusła dawnej wsi. Warszawa 1954

w Polsce w XV

25 Milicevie, 7A\ot srbu seljaka, „Srpski etnografski zbornik", kn. I ,
1894
26 Nikiforovskij К. J., Nećisłiki. Vil'na 1907
27 Nikitina А.. К voprosu о nisskicli kołdunach, „Sbornik Muzeja
Antropologii i Etnografii", t. 8. 1928
28 Oniśćuk A.. Muterijuli

ivorcisl' la etnografija", 1986, nr 2, (1989)

11 Dobrjański
1934 1935

24 Koranyi K„ Czary i gusła pod sądami kościelnymi
i pierwszej polowie XVI wieku, „Lud", l . 26, 1927

tło gucul'skoi

dcmonol'ogii, „Materiały do

ukrainskoi etnologii', t. U, 1909
29 Oniśćuk A., Z uarodnogo żitja Guculh; „Materiały do ukrainskoi
etnologii", t. 15, 1912
30 Piotrowicz St., Znaelwrka

i wróżka Jewtlokiu Bojczuk, „Lud", t. 13,

1903
31 Rak St., Nieco o magii w lecznictwie ludowym, (w:) Prace i materiały
z badań etnograficznych, Rzeszów 1968
32 Reinfuss R., O łemkowskich worożkuch. baczuch, czarowikach, „Mu­

zeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", 1984, nr 28
33 Reznićek V., Lidovi lekaii

Pichove

(Pechanovce)

na

łloiickach,

„Cesky Lid", r. 21, 1911
34 Rubinskij N.. Znacharstvo

v' Skopinskom' i Dankovskom' uezdacli'

Rjazuuskoj guberni!, „Żivaja Starina", G. 6, 1896
35 Sarnecki M.. Znachory na Ukrainie. „Wisła", t. 1, 1890
36 Setkowicz J., Babiogórski haca-zuachor, „Lud", t. 67, 1983
37 Słomka J., Pamiętniki włościanina, Kraków 1929
38 Spittal St.. Lecznictwo ludowe w Zaloźcach i okolicy, Tarnopol 1938

39 Świętek .1., Lud nudrabski. Kraków 1893
40 Sejn P. V., Materiały dlju izucenija byta i jazyka nisskogo miseleniju
SeyerojZupudnogo kraju, t. I I I , Sankt-Petcrburg 1891 1893
41 Slubski Al., Matur'jalyda yyyucen'ja foTkljoru imovy vicebscyny, C l .

Minsk 1927
42 Tokarev A.. Religioznyje verovanija vosiocnoslavjanskich
narodov
XIX uuculu XX veka, Moskva 1957
43 Udziela M„ Medycyjna i przesądy lecznicze ludu polskiego, Warszawa

1891
44 Wollman F'., Vampyyrickepovesti

v ob/usti stfednoevropske. „Narod-

nopisany Vestnik Ceskoslovcnsky", r. 14 18, 1921- 1926
45 Zelnin D. K., Ocerki russkoj mi/b/ogii. Pctrograd 1916

121

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10378" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10356">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/019ec0b78106ce91b42e486133ab1545.pdf</src>
        <authentication>04303c7ab2bd0bded472583c9fd3fdd5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123430">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6091</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123431">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123432">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123433">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123434">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5680</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123435">
                <text>Artykuły recenzyjne, recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 2010 t.54 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123436">
                <text>Etnografia Polska 2010 t.54 s.193-217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123437">
                <text>Lipiński, Wojciech</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123438">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123439">
                <text>Łuszczek, Dorota</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123440">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123441">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123442">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123443">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123444">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

„Etnografia Polska”, t. LIV, 2010, z. 1–2
PL ISSN 0071-1861

Andrzej Furier, Polacy w Gruzji, Wydawnictwo Trio, Warszawa 2009, ss. 451
Opowiedziana przez Andrzeja Furiera w pasjonujący sposób historia Gruzji, zwanej przez jej mieszkańców Sakarthwelo, tj. kraj Karthwelów, Kartwelia, jest pełna napięć, zmagań z potężnymi sąsiadami
i rujnującymi gruzińskie ziemie najeźdźcami, prób przezwyciężenia wewnętrznych podziałów, walk
o zachowanie odrębności terytorialnej i niezależności. Widocznym rysem w dziejach Gruzji jest otwarcie
części jej przywódców na Zachód, szukanie politycznych sprzymierzeńców w Europie, także w Polsce,
dążenie do pozostania w kręgu chrześcijaństwa. Niektórzy władcy jednak uznali potęgę Turcji, decydując
się zarazem na konwersję na islam, tolerując istnienie innowierczych świątyń albo zwalczając chrześcijan.
Autor książki podaje, że chrześcijaństwo zostało oficjalnie przyjęte przez plemiona gruzińskie
w 324 roku, znacznie wcześniej jednak na obszarach tych prowadzili swą działalność „apostołowie – Piotr
w Lazyce, Andrzej w Kolchidzie, Szymon w Abchazji i Mateusz w Swanetii. Na ziemie wschodniej Gruzji
docierali także wyznawcy chrześcijaństwa z Armenii i Syrii” (s. 26–27). Na zachodnie tereny Gruzji
wpływy chrześcijaństwa docierały z Bizancjum („dominował w nim ryt grecki oraz grecki język i kultura”), na wschodnie – z Syrii i Palestyny (s. 27). „Przyjęcie chrześcijaństwa w różnym czasie i poprzez
różnych pośredników utrwaliło podział kraju [...]. W zachodniej części Gruzji Kościół podlegał patriarchatowi konstantynopolitańskiemu [...] Kościół we wschodniej części kraju [...] podlegał patriarsze
Antiochii, ewoluował potem ku autokefalii, nabierając cech Kościoła narodowego [...] zachodnia część
[kraju] pozostawała pod silnymi wpływami kultury europejskiej, wschodnia zaś przekształciła instytucję kościelną w niezależną od wpływów zewnętrznych strukturę, służącą budowie scentralizowanego
państwa” (tamże). Wspomniany podział oraz rywalizacja między Kościołami nie sprzyjały zjednoczeniu
i wewnętrznemu umocnieniu Gruzji.
Pod koniec XV wieku, w związku z zagrożeniem ze strony Turcji, Gruzini zaczęli zabiegać o „stworzenie chrześcijańskiej koalicji antytureckiej. Wysłane do Europy poselstwa nie znalazły tam [jednak]
sojuszników dla Gruzji. Odległość tego państwa była zbyt duża, a potencjał za mały, by władcy Europy
mogli poważnie potraktować składane propozycje” (s. 37). Sytuacja zmieniła się, gdy Turcja bezpośrednio
zagroziła Europie. Zaczęto wówczas starać się o zawarcie sojuszy z państwami kaukaskimi. Od końca
XVIII w. Turcja stała się m.in. „miejscem intensywnej aktywności politycznej Polaków, którzy szukali
tam sojuszników w walce o niepodległość Polski” (s. 182). Dyplomatyczne zainteresowanie Kaukazem
dało początek „tzw. kwestii wschodniej w historii Polski” (s. 94).
W wieku XIX przedstawiciele polskiej emigracji niepodległościowej żywili nadzieję, że prowadzone przez Rosję wojny na Kaukazie oraz wojny z Turcją i Persją można będzie wykorzystać „dla
sprawy narodowej” (s. 182). A. Furier omawia zabiegi podejmowane przez przedstawicieli środowiska
emigracyjnego, ukazując zarazem jego wewnętrzne zróżnicowanie. Niezwykle ciekawe są informacje
o działalności dyplomacji rosyjskiej, angielskiej i tureckiej, które znakomicie orientowały się w planach
Polaków, przeciwstawiając się im najczęściej lub próbując grać „polską kartą” dla własnych celów. Polakom nie udało się zawrzeć antyrosyjskiego sojuszu z ludami kaukaskimi. Ich przywódcy nie byli tym
zainteresowani; większość mieszkańców Kaukazu nie odróżniała Polaków od Rosjan (nierzadkie były
przypadki morderstw i napadów).
Powołując się na liczne źródła archiwalne i publikacje, Autor znakomicie ukazał zmienność gruzińskich losów i ich zależność od – również ulegającej zmianom – polityki prowadzonej przez sąsiadów
i inne kraje oraz przez rodzimych władców. Z cytowanych w książce dokumentów źródłowych jasno
wynika, że cena, jaką mieszkańcy Gruzji zapłacili za dążenia wolnościowe, próbę zachowania politycznej
niezależności, była ogromna.

�194

RECENZJE

Na ziemiach gruzińskich, podobnie jak na innych terenach Kaukazu, od wieków spotykali się ludzie
należący do różnych kultur. Docierali tu m.in. przedstawiciele kultury greckiej i rzymskiej, Ormianie,
Żydzi, Azerowie, Rosjanie, Polacy, Ukraińcy, Niemcy. Ich losy są ściśle związane z dziejami Gruzji.
Losy Gruzinów i Polaków, o których jest przede wszystkim mowa w recenzowanej książce, splotły
się ze sobą m.in. w wyniku realizacji imperialnych planów rosyjskich carów. Autor podaje przykłady
różnych postaw mieszkańców Gruzji wobec Rosji i prowadzonej przez nią polityki, zwraca uwagę na
rozdźwięk między zachowaniami elit i przedstawicieli innych grup, przede wszystkim szlachty i chłopstwa, a także na różnice w sposobach działania przywódców poszczególnych regionów. Wskazuje
ponadto na różnice w zachowaniach szlachty polskiej i gruzińskiej, podkreślając, że szlachta polska,
w przeciwieństwie do gruzińskiej, „była przeciwna rosyjskim porządkom i dlatego inicjowała powstania narodowe” (s. 57)1. Odmienność postaw, zdaniem Autora, wynika z różnic w poziomie rozwoju
społeczno-ekonomicznego Polski, Rosji i Gruzji. „Polska w momencie narzucenia jej wschodniej części
panowania rosyjskiego stała na wyższym poziomie rozwoju społeczno-ekonomicznego niż Rosja, Gruzja
zaś była gorzej rozwinięta od Rosji pod względem instytucjonalnym i gospodarczym. [...] Gruzińskie
wystąpienia antyrosyjskie miały [ponadto] w większym stopniu charakter ruchów społecznych o podłożu ekonomicznym” (s. 57). Dla części mieszkańców Gruzji nowy etap w dziejach ich ziem okazał się
korzystny. „Rządy rosyjskie w Gruzji stworzyły lepsze niż dawniej warunki dla karier zawodowych
i awansu masom szlacheckim. Grupa ta była według szacunków dosyć liczna i dlatego stanowiła pewne
oparcie dla władzy umożliwiającej jej członkom kariery zawodowe. Podstawowe znaczenie dla tego
procesu miało podjęte przez Rosję likwidowanie wielkiej własności, czemu towarzyszyło zwalnianie
z zależności wasalnej drobnej szlachty. Została ona zrównana w prawach politycznych z grupą możno­
władców, uzyskując na zebraniach szlacheckich głos równy arystokratom. W efekcie dość szybko władzom rosyjskim udało się pozyskać większość szlachty gruzińskiej dla polityki prorosyjskiej” (tamże).
Nie wszyscy mieszkańcy Gruzji skorzystali jednak ze zmian. Na wsi np. w ich wyniku dokonał się podział
na „bogatych chłopów i wiejską biedotę” (s. 71).
W książce szczegółowo ukazane zostały zmiany charakteru polityki Rosji wobec mieszkańców ziem
gruzińskich – od „represji, deportacji, terroru i wymuszania posłuszeństwa przy użyciu siły” (s. 64) po
„pozyskiwani[e] przez władze sympatii miejscowej ludności” (tamże), zwłaszcza młodzieży. Rosjanie
wykorzystywali też po mistrzowsku wewnętrzne podziały polityczne i społeczne dla realizacji własnych
celów. Prowadzili również działania „rozbijające integralność gruzińskiego terytorium i pogłębiające
różnice między dzielnicami gruzińskimi” (s. 68). Część Gruzinów nie porzuciła nadziei na odzyskanie
niepodległości, podejmując próby uniezależnienia się od Rosji. Pisząc o podejmowanych przez nich
działaniach i wzroście aktywności społeczno-politycznej członków tej grupy, Autor posłużył się terminami: ‘organizacje narodnickie’, ‘ideologia narodnicka’ (s. 75). Być może terminologia ta jest przyjęta
przez historyków, moim zdaniem jednak mamy tu do czynienia z niefortunną kalką językową.
Do zainteresowania Polaków Kaukazem, w tym – Gruzją, przyczyniła się m.in. popularność mitu
sarmackiego, który „miał uzasadniać wyjątkowe pochodzenie przodków Polaków i wynikającą z niego
szczególną pozycję polityczną Polski” (s. 89). Odwoływali się do niego nierzadko przedstawiciele polskiej
szlachty, mówiąc o sarmackim rodowodzie (tamże). „Dzisiaj wiemy – wyjaśnia A. Furier – że plemiona
sarmackie nie zasiedlały gór kaukaskich, zajmując co najwyżej obszary jego północnego przedgórza.
Nie wiedzieli o tym szlacheccy działacze polityczni, którzy stworzyli ideologię sarmatyzmu” (tamże).
Jest ona, według mnie, znakomitym przykładem tzw. tradycji wynalezionej. Warto też wspomnieć o niej
w pracach poświęconych tej problematyce.
Mit sarmacki odegrał ważną rolę w polskich badaniach kaukaskich. Skłonił on np. Jana Potockiego
do wyprawy na Kaukaz i poszukiwania siedziby Prasłowian. Owocem tej wyprawy jest relacja z podróży,
będąca „pierwszym obszernym opisem Kaukazu Północnego w literaturze naukowej, który powstał
jako wynik badań terenowych. Opublikowane wcześniej relacje były znacznie krótsze i miały charakter
sprawozdań z podróży lub misji dyplomatycznych” (s. 92). Autor recenzowanej książki zaznacza, że
Z pewnością nie wszyscy przedstawiciele polskiej szlachty reprezentowali takie stanowisko, należałoby więc,
moim zdaniem, mówić o postawie dominującej w tej grupie.
1

�RECENZJE

195

„Potocki wyjechał na Kaukaz w celach badawczych2 i jego opracowanie miało charakter naukowy” (s. 92).
Podkreśla również, że jego badania mają „ważne znaczenie dla rozwoju etnografii kaukaskiej” (s. 93).
Wśród osób, które pozostawiły po sobie informacje na temat Gruzji, a nierzadko także innych
obszarów Kaukazu, znajdują się przedstawiciele różnych grup, m. in. dyplomaci i misjonarze katoliccy3.
Znaną postacią jest jezuita Tadeusz Jan Krusiński, autor opisów wierzeń i zwyczajów mieszkańców
Gruzji, „prekursor badań etnograficznych w tym kraju” (s. 102). Nie krył on dystansu do wschodniego
chrześcijaństwa, nie szczędził też krytycznych uwag jego wyznawcom, którym – jak pisał – nieobca jest
wiara w zabobony i wróżby (tamże).
Dużą grupę wśród Polaków, którzy znaleźli się w Gruzji, stanowią zesłańcy. Część z nich przybyła
tam prawdopodobnie już po pierwszym rozbiorze Polski. „Pewniejsze informacje dotyczą żołnierzy
wziętych do niewoli podczas Insurekcji Kościuszkowskiej oraz wcielonych do jednostek wysyłanych na
Kaukaz” (s. 107). Autor wnikliwie charakteryzuje tę grupę, wskazując na jej wewnętrzne zróżnicowanie.
Oprócz cech indywidualnych tworzących ją osób, decydował o nim m.in. okres przybycia na Kaukaz
i powody, które się na to złożyły, pochodzenie społeczne i terytorialne, wykonywane zajęcie, wykształcenie, postawa wobec Rosjan. Wiedza o poszczególnych osobach i środowiskach, z którymi były związane
w dużym stopniu zależy od stanu źródeł i dostępu do nich oraz rodzaju zawartych w nich informacji.
Stosunkowo dobrze znane są np. losy Polaków odbywających służbę wojskową w Korpusie Kaukaskim,
wielu z nich bowiem pozostawiło po sobie relacje pisemne (s. 116). O wielu osobach, grupach, środowis­
kach nie dowiemy się jednak niczego ze względu na brak jakichkolwiek źródeł na ich temat.
Wśród Polaków, których los przywiódł do Gruzji wielu było artystów. Lista ich nazwisk i dzieł
inspirowanych pobytem na Kaukazie jest długa. A. Furier przedstawia życiorysy wielu z nich, charakteryzuje środowiska, z jakich się wywodzili i w jakich przebywali z dala od rodzinnego domu. Stan wiedzy
o przedstawicielach tej grupy zależy również od istniejących źródeł; „[...] potrafimy dokładnie przedstawić przebieg zesłania osób najbardziej znanych, które pozostawiły po sobie spuściznę literacką. Obok
nich byli jednak ci mniej znani, którzy nie zdobyli rozgłosu dzięki aktywności literackiej lub naukowej.
Takim zesłańcem był [...] [m.in.] Florian Zieliński, który pozostawił po sobie niewielką spuściznę”
(s. 131). Nigdy zapewne się nie dowiemy, po ilu osobach, być może również obdarzonych talentem
artystycznym, nie pozostał najdrobniejszy nawet ślad.
Liczną grupę Polaków w Gruzji stanowiły osoby, które dostrzegły tu dla siebie szansę realizacji
życiowych pasji, kariery zawodowej. Niektóre z nich włączyły się we wspieraną przez rosyjskie władze
działalność naukową. W książce ukazane zostały losy wielu Polaków, nierzadko pełne niespodziewanych
wydarzeń i zakrętów. Autor omawia przebytą przez nich drogę do Gruzji i pracy naukowej, trudności,
jakie musieli pokonać. Wskazuje też na niezwykłą niekiedy łaskawość losu, jakiej doświadczyli.
Wśród osób zasłużonych dla Gruzji najbardziej znany jest, jak sądzę, Józef Chodźko – znakomity
geodeta, mający również swój udział w budowie „kościoła polskiego” w Tbilisi4 (w publikacjach rosyjs­
kich Chodźko przedstawiany jest jako wybitny geodeta rosyjski; s. 155, przyp. 108). „Na odbywającej się
w Paryżu wystawie geograficznej5 Chodźko zaprezentował mapę Kaukazu wykreśloną na podstawie jego
pomiarów. Mapa wzbudziła ogromne zainteresowanie i została nagrodzona złotym medalem” (s. 160).
Jego życiorys jest przykładem losów człowieka, który potrafił połączyć „przynależność do patriotycznych
organizacji w okresie studenckim z karierą zawodową w armii rosyjskiej w wieku dojrzałym. Stało się
to bez zrywania związków z polskością. Do ostatnich lat życia Chodźko utrzymywał kontakty z polską
kolonią w Tbilisi [...], wykorzystywał swoją pozycję, by pomóc zesłanym rodakom. Po zakończeniu
kariery zawodowej odnowił kontakty z polskimi i emigracyjnymi ośrodkami naukowymi, przekazując
im publikacje na temat Kaukazu” (s. 156).
2
Przypomnę, że decyzja o podjęciu ekspedycji na Kaukaz miała związek z wiarą w prawdziwość mitu
sarmackiego.
3
Omawiając rozwój polskich misji na Kaukazie, A. Furier zaznacza, że „był [on] ściśle związany z aktualnym
stanem stosunków politycznych pomiędzy Polską a Turcją i Persją” (s. 103).
4
Postaci tej A. Furier poświęcił oddzielną monografię, zatytułowaną Józef Chodźko 1800–1881. Polski badacz
Kaukazu, Warszawa 2001.
5
Brak informacji kiedy zorganizowano wspomnianą wystawę.

�196

RECENZJE

Wielkie zasługi dla Gruzji ma też Hieronim Stebnicki – inżynier, budowniczy mostów, autor wielu
pomiarów geodezyjnych. Geodetą był także Michał Gołembiowski – członek komisji, której zadaniem
było wytyczenie przebiegu granicy rosyjsko-tureckiej po wojnie 1977–18786. W pracach tej komisji
uczestniczył też m.in. Władysław Kałusowski, autor licznych fotografii Kaukazu.
Polacy w Gruzji pracowali jako robotnicy, rzemieślnicy, nauczyciele, urzędnicy, przyrodnicy, artyści,
przedsiębiorcy. Byli wśród nich cywile i wojskowi. Wielu z nich uczestniczyło np. w budowie obiektów
wojskowych, dróg (Wojenna Droga Gruzińska), linii kolejowych (Kolej Zakaukaska). Liczni polscy
inżynierowie i technicy brali udział w poszukiwaniu i wydobywaniu surowców naturalnych. Polacy byli
cenionymi architektami, lekarzami, nauczycielami, artystami.
Kreśląc portret poszczególnych środowisk i omawiając losy związanych z nimi jednostek, Autor
ukazuje przykłady wielu karier zawodowych, zwraca jednak również uwagę, że nie wszystkim udało się
zrealizować życiowe plany. Niepowodzeniem skończyły się np. „próby stworzenia trwałych powiązań
polskiego przemysłu z gruzińskim zapleczem surowcowym” (s. 229–230).
Na s. 229 czytamy, że „[...] ważne znaczenie miały [...] rozwijające się na terenie Gruzji polskie
przedsiębiorstwa handlowe, oferujące swoje wyroby także Polakom. Niekiedy organizowano wyprzedaże, informując o nich w prasie. [Na przykład] Towarzystwo Manufaktur Żyrardowach Gille i Ditrich
zapraszało w sobotę 20 marca 1910 r. na wyprzedaż resztek starej kolekcji, bo otrzymało właśnie nowe
tkaniny i ubrania na sezon letni”. W książce podano nazwiska właścicieli wspomnianych Manufaktur
jedynie w zapisie rosyjskojęzycznym – Gille i Ditrich; w oryginale brzmią one: Hielle [Karol Teodor]
i Dittrich [Karol August].
Z przytoczonych przez Autora źródeł wynika, że kilku Polaków znalazło się w konflikcie z władzami
Kolei Zakaukaskiej, co miało dla nich tragiczne następstwa. Część osób o polskim rodowodzie zagubiła
się na obczyźnie. Świadczą o tym m.in. informacje podane przez księdza Józefa Ferdynanda Żyskara.
W wydanej w 1909 roku książce, zatytułowanej Polacy w rozproszeniu, napisał on: „«[ł]atwość zarobku,
a przytem tak okropnie tu rozpowszechnione pijaństwo i rozpusta, wabią do złego. Pewnie odczuwana
tu samotność, tęsknota za krajem, pchają człowieka do szukania sposobów jej zaleczenia, do pijatyk
i życia rozwiązłego. [...]»” (s. 269).
Autor książki informuje, że „napływ aktywnych młodych pracowników do polskich przedsiębiorstw
działających w Gruzji wpłynął na zwiększenie się liczby kontaktów z krajem. W związku z prowadzoną
działalnością firmy utrzymywały stały kontakt z Polską, co umożliwiało ścisłe powiązanie organizowanych imprez z wydarzeniami w kraju”. Informacja odnosi się do przełomu XIX i XX wieku, tj. okresu,
w którym Polska nie istniała jako odrębny kraj. Można jedynie mówić o ziemiach polskich znajdujących
się pod zaborami.
Dla zdecydowanej większości Polaków przebywających w Gruzji bardzo ważna była możliwość
korzystania z posługi duszpasterskiej, kontakty z kościołem. Dzięki nim mogli nie tylko uczestniczyć
w nabożeństwach i celebrować rodzime tradycje, ale też tworzyć rzeczywistą wspólnotę wyznaniową
i narodową. Dążenie do stworzenia takiej wspólnoty jest zjawiskiem typowym dla wielu grup narodowościowych żyjących z dala od Macierzy, w przypadku Polaków w Gruzji wynikało ono jednak również
m.in. z braku akceptacji ze strony katolików należących do innych Kościołów i grup etnicznych oraz
zbyt dużych różnic między poszczególnymi wyznaniami chrześcijańskimi.
W książce szczegółowo omówiona została organizacja życia religijnego w Gruzji oraz na innych
obszarach Kaukazu, poczynając od działalności zakonników i kapelanów wojskowych po informacje na
temat tworzenia i funkcjonowania struktur administracyjnych podległych Watykanowi. Z informacji
podanych przez Autora wynika, że Polacy mieszkający na ziemiach gruzińskich, podobnie jak wielu ich
rodaków rozsianych po świecie, pragnęli widzieć w Kościele Rzymskokatolickim „bastion polskości”.
Miejsce, w którym żywy jest język polski, polskie tradycje, w którym – za pośrednictwem szkół parafialnych – można uczyć dzieci polszczyzny, pozostawać w kręgu polskiej kultury. W przypadku grupy,
o której tak interesująco pisze A. Furier, realizacja wspomnianych pragnień nie była łatwa, przede wszystPodczas jednego z pobytów w Tbilisi Autorowi udało się odnaleźć krewnych Gołembiowskiego, „którzy
udzielili wywiadu i przekazali kopie przechowywanych w domowym archiwum dokumentów dziadka” (s. 167).
6

�RECENZJE

197

kim ze względu na negatywny stosunek władz rosyjskich do Kościoła Rzymskokatolickiego, stwarzane
przez nie trudności, mające powstrzymać budowę nowych świątyń, a także wobec niewielkiej liczby
księży katolickich, którzy mogliby pracować w środowisku polskim. Polacy przebywający na Kaukazie
korzystali początkowo z posługi duchownych innych rytów katolickich, jej zakres był jednak znacznie
ograniczony. Duchowni nie znali polskiego, trzeba więc było korzystać z pośrednictwa tłumaczy. Obce
im też były polskie tradycje. Wielu z nich zapewne, podobnie jak znaczna większość mieszkańców
Kaukazu, nie odróżniało Polaków od Rosjan.
Dla Polaków mieszkających w Tbilisi szczególne znaczenie miała budowa kościoła p.w. Świętych
Piotra i Pawła. Wzniesiono go wbrew licznym przeszkodom ze strony władz, dzięki ogromnemu
zaangażowaniu polskiej ludności (cywilów i wojskowych, których kościół ten połączył), jej ofiar­ności.
W dostępnych Autorowi źródłach archiwalnych zachowały się nazwiska darczyńców (zapewne nie
wszystkich) oraz informacje o wysokości przekazanych przez nich kwot.
Nie udało się uniknąć konfliktów między parafianami a duchowieństwem. Parafianie, w zdecydowanej większości Polacy, byli zwolennikami narodowego charakteru Kościoła p.w. Świętych Piotra
i Pawła, jego proboszcz natomiast, ks. Maksymilian Orłowski, realizował misję Kościoła uniwersalnego.
Szczegółowo przedstawiony w książce konflikt przypomina obecne, częste na terenach postradzieckich,
konflikty między wiernymi i księżmi, dotyczące przede wszystkim języka nabożeństw i zachowania
znaczenia Kościoła Rzymskokatolickiego jako „bastionu polskości”. Nierzadkie są tu również konflikty
podobne do opisanego przez A. Furiera, a spowodowanego decyzją biskupa tyraspolskiego, który powołał
na stanowisko proboszcza wspomnianej świątyni duchownego nie będącego Polakiem.
Wiele miejsca poświęcił Autor działalności polskich organizacji społecznych i kulturalnych, zwłaszcza Towarzystwu Dobroczynności, oraz Domów Polskich w Tbilisi i Batumi. W książce znalazły się
również informacje o działalności Polaków w organizacjach politycznych, a także o patriotycznych postawach wielu z nich po wybuchu I wojny światowej. Liczne osoby np. odpowiedziały na apele Polskiego
Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny, niosąc wszechstronne wsparcie jeńcom i uchodźcom.
W wyniku rewolucji 1917 roku i I wojny światowej wielu Polaków zostało zmuszonych do opuszczenia ziem gruzińskich. Mogłoby się wydawać, że wyjazd do Polski był dla nich czymś radosnym,
spełnieniem marzeń. Autor jednak słusznie zauważa, że było to najczęściej doświadczenie dramatyczne,
łączyło się bowiem z koniecznością porzucenia miejsca zamieszkania, z którym Polacy czuli się związani
zawodowo, rodzinnie, emocjonalnie, pozostawienia na zawsze dorobku całego życia.
W książce doskonale ukazano zależność sytuacji Polaków w Gruzji i stosunków polsko-gruzińskich
od charakteru relacji polsko-rosyjskich, zmian w radzieckiej polityce narodowościowej, a po 1991 roku
– od sposobów postrzegania kwestii narodowych przez władze Gruzji7. Wspomniane relacje nie pozostawały bez wpływu m.in. na działalność naukową polskich badaczy Kaukazu w różnych okresach. Były
wśród nich np. osoby związane z warszawskim Instytutem Wschodnim oraz niektórzy pracownicy
placówek dyplomatycznych prowadzący badania naukowe. W książce zamieszczono m.in. niezmiernie
ciekawe informacje o ekspedycjach na Kaukaz, przede wszystkim o charakterze przyrodniczym i geograficznym, organizowanych w okresie międzywojennym, do 1935 roku8.
Jak wiadomo, rok 1936 przyniósł radykalną zmianę polityki narodowościowej ZSRR. Jej skutki
odczuli także Polacy mieszkający na terenach Gruzji. W kolejnych latach grupa ta podzieliła wojenne
losy tysięcy osób polskiego pochodzenia na terenach ZSRR i tych, które – przede wszystkim ze względów
rodzinnych – pozostały tam po wojnie.
Omawiana książka jest efektem niezwykle wnikliwych, żmudnych badań, prowadzonych przez
A. Furiera od prawie dwudziestu lat. Autor wykorzystał liczne źródła, zachowane m.in. w archiwach
W tytule rozdziału dotyczącego najnowszej historii Gruzji jest mowa o Polakach i ich potomkach w tym
kraju w XX stuleciu, Autor wykracza jednak poza tę cezurę, informując również o sytuacji tej grupy w pierwszych
latach obecnego wieku.
8
Autor podkreśla, że w przeciwieństwie do wcześniejszych okresów, w których koncentrowano się głównie
na badaniach nad historią i kulturą Gruzji, w latach międzywojnia badaczy interesowały najczęściej różnorodne
zjawiska współczesne (s. 377).
7

�198

RECENZJE

polskich, gruzińskich, rosyjskich i azerskich, tworząc dzieło obfitujące w informacje, często unikatowe,
publikowane po raz pierwszy, znakomicie napisane, wydatnie uzupełniające wiedzę o losach Polaków
w Gruzji, czy – szerzej – na Kaukazie, porządkujące i syntetyzujące dane o ich dziejach oraz wkładzie
w rozwój gospodarczy i kulturalny tych terenów. Za szczególnie cenne uważam ukazanie wewnętrznego
zróżnicowania grupy, której poświęcona jest omawiana książka, przedstawienie wielości ludzkich losów,
motywów kierujących poszczególnymi osobami, zależności podejmowanych przez nie działań od określonej sytuacji historyczno-politycznej, a także zawodowej, rodzinnej, osobistej.
Stosunkowo niewiele miejsca poświęcono w książce losom Polaków w Gruzińskiej Socjalistycznej
Republice Radzieckiej oraz ich sytuacji po rozpadzie ZSRR i powstaniu Republiki Gruzińskiej. Mam
nadzieję, że te okresy w dziejach Gruzji i tamtejszej Polonii zostaną przedstawione przez A. Furiera
w kolejnej publikacji.
Iwona Kabzińska
Lila Abu-Lughod, Veiled sentiments. Honor and poetry in a Bedouin society, University of California
Press, Berkeley–Los Angeles–London 1999 (II wydanie), ss. 356
Książka Veiled Sentiments to nie tylko monografia etnograficzna, oparta na badaniach terenowych,
to przede wszystkim wyjątkowo poruszająca i piękna proza. Autorka, profesor antropologii na Uniwersytecie Columbia, przedstawia w niej wyniki badań, które prowadziła u początku swojej akademickiej
kariery, w latach 1978–1980, w społeczności Beduinów Awlad’Ali, osiadłych wzdłuż egipskiego wybrzeża
Morza Śródziemnego, na zachód od Aleksandrii.
Już pierwsze strony tekstu chwytają za serce, przedstawiając postać młodej badaczki wprowadzanej
w beduińską społeczność przez ... ojca, który postanowił córce towarzyszyć w tych pierwszych spotkaniach, niejednokrotnie decydujących o sukcesie badań. Lila Abu-Lughod, w przedmowie napisanej
ponad dziesięć lat po ukazaniu się pierwszej edycji książki, podkreśla przenikliwość ojca, który wiedział
to, czego ona wówczas nie rozumiała, że wprowadzenie jej w społeczność jako kobiety, „za którą stoją
mężczyźni” podzielający podobne zasady honoru, zasadniczo zmieni stosunek Beduinów i umożliwi jej
funkcjonowanie w badanej społeczności na zupełnie innych zasadach. W efekcie autorka, samodzielna
badaczka, wykształcona na znanych amerykańskich uczelniach, dla swoich beduińskich rozmówców
była przede wszystkim córką palestyńskiego Araba, mającą krewnych w Jordanii.
Krótka charakterystyka przedstawiająca Awlad’Ali jako społeczność osiadłą, zajmującą się głównie
hodowlą owiec, poprzedza główny nurt rozważań dotyczący dyskursu moralnego. Dyskurs wyrażający
lokalny system wartości, stanowiący kod ideowy tej kultury (autorka używa słowa ideology) jest zognis­
kowany wokół wartości takich jak honor i niezależność, uzupełnionych przez skromność i szacunek dla
starszych. Ten system moralny, wymagający od jednostki niesłychanego opanowania naturalnej spontaniczności, wykorzenienia dziecięcej emocjonalności, wrażliwości i „miękkości”, od dawna kształtował
ujawniany obcym wizerunek twardych i honorowych ludzi pustyni
Etnograf, długi czas przebywający pośród badanej społeczności, obserwujący ją od wewnątrz spostrzega, że kultura ta ma także inne oblicze. Oficjalny kod moralny jest uzupełniony akceptowanymi
kulturowo formami wyrażania uczuć, które w nim się nie mieszczą. Uczucia bólu, rozpaczy a także
zachwytu i miłości są ujawniane w poezji. Poezji recytowanej w szczególnych, kulturowo przyjętych,
sytuacjach. Poezji ubierającej uczucia w konwencjonalną formę słów, nieco przypominającą japońskie
haiku. Niezwykle syntetyczne, ujmujące prostotą i ogromną kondensacją uczuć, krótkie formy liryczne
są do głębi poruszające. Pojawiają się znienacka pośród surowego dyskursu beduińskich konwenansów
i robią ogromne wrażenie, ujawniając skrywane uczucia o ogromnym potencjale emocjonalnym.
Lila Abu-Lughod powróciła do społeczności Awlad’Ali w latach 1986–1987, aby kontynuować prace
badawcze. Efektem tych badań była kolejna książka Writing women’s worlds. Beduin stories (1993).
Autorka w przedmowie do drugiego wydania Veiled Sentiments (1999) podkreśla, że tę następną pracę
pisała „przeciw kulturze” (against culture), jeśli poprzez kulturę rozumieć uproszczone generalizacje

�RECENZJE

199

i typizacje, składające się na wizerunek spłycający i tworzący dystans. Badacz piszący „przeciw kul­
turze” to badacz, który w warunkach „zażyłości kulturowej” (Herzfeld) zagląda pod ową maskę, opisując
skrywane aspekty kultury.
Komentarzem do Veiled sentiments jest artykuł „The romace of resistance”, opublikowany w American
Ethnologist w 1990 roku. Lila Abu-Lughod rozważa w nim strategie oporu stosowane przez beduińskie
kobiety przeciw męskiej dominacji. Opozycja opór – dominacja będąca przeciwstawieniem fundamentalnym dla nauk społecznych oraz antropologii politycznej lat 1970–1980., zderzona z etnograficzną
praktyką okazała się zbyt „sztywna” i upraszczająca. Stosujący ją badacze, mieli tendencję do romantycznego uwznioślania kulturowo-społecznych form oporu, opierając się na założeniu, że opór jest czymś
zewnętrznym, nie należącym do systemu władzy. Tymczasem, jak pokazuje Abu-Lughod, stosowane
przez beduińskie kobiety strategie oporu wobec męskiej dominacji, paradoksalnie potwierdzają jego
obowiązywanie i podtrzymują jego trwanie. Są realizowane wewnątrz systemu dominacji, a nie poza nim.
Prowadzona przez nią dekonstrukcja opozycji opór – dominacja nie ogranicza się do pokazania, że oba
elementy tej diady są wzajemnie uwikłane. Autorka postuluje, aby strategie oporu uznać za narządzie
diagnostyczne – opisując je można więcej powiedzieć o kodzie dominującym, niż opisując formy władzy.
Swego rodzaju epilogiem rozważań o dominacji i oporze są spostrzeżenia Lili Abu-Lughod dotyczące zmian zachodzących w beduińskich społecznościach pod wpływem przenikania miejskich wzorów
życia i konsumpcji, zmian gospodarczych, społecznych i kulturowych. Opis tych zmian, widzianych
z perspektywy jednostki, ukazuje przemijanie dawnych i tworzenie się nowych relacji dominacji. Podkreślając dynamiczną zmienność, zarówno form dominacji jak i strategii oporu, autorka przestrzega
przed redukcjonistycznymi teoriami władzy sprowadzającymi ją do prostych opozycji.
Lektura Veiled sentiments nie tylko zachwyca niezwykle poetyckim opisem społeczności Beduinów. Niesie także istotne przesłanie, rodzaj przestrogi dla socjologów, politologów i filozofów często
posługujących się w swoich generalizujących teoriach powierzchownymi wizerunkami innych kultur.
Przeciwstawia im prace etnograficzne, znacznie bliższe codziennego życia i konkretnych ludzi. Ludzi
mających umysły i serca, na różne sposoby wyrażających swoje myśli i uczucia. Myśli i uczucia zmienne,
domagające się wciąż nowych form wyrazu. Opisu tak wnikliwego, chwytającego dynamikę kultury
dostarczyć mogą tylko prace i badania etnograficzne, erodujące uproszczone opozycje, do których badacze społeczni bywają bardzo przywiązani.
Anna Malewska-Szałygin
Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo, pod redakcją Magdaleny Zowczak,
Wydawnictwo DiG, Warszawa 2010, ss. 744
Gdzieś w karpackim przysiółku, tuż przy polskiej granicy, ukraińscy chłopcy podkradają się do
słupka granicznego, by położyć na nim papierosy i wódkę. Po jakimś czasie równie ostrożnie wracają po
pieniądze zostawione przez niewidzialnego odbiorcę z Polski. Niczym w dawnych opisach egzotycznych
kultur, wymiana darów służy oswajaniu obcego. W tym czasie „na Medyce” stłoczone „w leju” Mrówki
dają wyraz swojej frustracji: „Tyle lat po wojnie, a tu kurwa front”. I choć rzecz się dzieje na granicy, „linia
frontu” nie rozdziela sąsiednich państw czy narodów. Terytorium sporne to samo przejście graniczne,
miejsce codziennej „walki” Mrówek i celników. Taka jest natura granic, ścierają się na nich różne dyskursy, załamują taksonomie, wyraziście uwidacznia się napięcie między decyzjami odległego centrum,
a praktykami przygranicznych peryferii. To tylko nieliczne z wielu obrazów i refleksji, jakie na długo
pozostawia w wyobraźni czytającego i do jakich skłania, lektura książki Na pograniczu „nowej Europy”.
Polsko-ukraińskie sąsiedztwo pod redakcją Magdaleny Zowczak.
Książka jest efektem badań realizowanych w latach 2006–2009 w ramach grantu badawczego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego: Ukraina – pamięć, tożsamość, podmiotowość. W tym międzynarodowym projekcie uczestniczyli pracownicy i studenci Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego oraz pracownicy lwowskiego Instytutu Narodoznawstwa. Badania w kilku

�200

RECENZJE

zespołach prowadzone były na terenie pogranicza polsko-ukraińskiego. W książce zamieszczono artykuły
powstałe na podstawie tych badań oraz kilka dodatkowych tekstów prezentowanych na podsumowującej projekt konferencji „Antropologia pogranicza. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo”, która odbyła się
w lutym 2009 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Składający się ze wstępu i pięciu części tematycznych
tom jest dwujęzyczny, artykuły ukraińskich uczestników projektu badań zamieszczono w oryginalnych
wersjach językowych.
Książkę otwiera tekst redaktorki i jednocześnie kierowniczki projektu Ukraina – pamięć, tożsamość,
podmiotowość – Magdaleny Zowczak. W artykule Antropologia pogranicza. Projekt i realizacja badań,
autorka określa przedmiot badań: „wspólnoty lokalne pogranicza wobec polityki społecznej państwa
narodowego i jego instytucji władzy” (s. 13) oraz wskazuje ich „skromny, typowo etnograficzny” (s. 14)
cel, jakim ma być opisanie codzienności owego pogranicza oraz różnych aspektów wiedzy potocznej
związanych między innymi z aktualnymi strategiami przetrwania czy też z lokalną historią. Autorka
wskazuje na inspiracje Antropologią Michaela Herzfelda, jego rozważania na temat granic oraz stref
(i przejść) granicznych jako miejsc krzyżowania się różnych kategorii i systemów klasyfikacyjnych (ale
też inne, jak choćby te dotyczące lokalnych teodycei) stały się ważnym punktem odniesienia dla koncepcji projektu. Tak pomyślane badania zespół pod kierunkiem Magdaleny Zowczak realizował w okresie
istotnych przemian w wewnętrznej sytuacji Ukrainy, ale też w zasadach ruchu granicznego czy polsko-ukraińskich relacjach. Początki projektu sięgają czasów swoistego ożywienia społeczno-politycznego
na Ukrainie po „pomarańczowej rewolucji”, z czym związane było podobne ożywienie w stosunkach
polsko-ukraińskich. W trakcie trwania badań, sytuacja uległa dość gruntownej zmianie wynikającej
z jednej strony z kierunku przemian politycznych na Ukrainie, z drugiej zaś z wejścia Polski do strefy
Schengen i związanego z tym uszczelnienia granicy z Ukrainą, co szczególnie silnie odbiło się na sytuacji
przygranicznych społeczności. Jednocześnie po obydwu stronach granicy trwały dyskusje dotyczące
szczególnie bolesnych kart wspólnej historii. Autorka podkreśla, że wszystkie te procesy (a także takie
inicjatywy, jak wprowadzenie Karty Polaka) stanowiły ważny kontekst badań, określający w znacznym
stopniu zakres problematyki podejmowanej przez poszczególnych uczestników projektu.
We wstępnej części książki znalazły się jeszcze trzy artykuły. W pierwszym z nich Grzegorz Babiński,
prekursor badań pogranicza polsko-ukraińskiego, zastanawia się nad kierunkami przemian obserwowanych w tym obszarze od czasu jego własnych, prowadzonych przed kilkunastu laty badań. Włodzimierz
Mędrzecki, w artykule Język dialogu historyków polskich i ukraińskich na przełomie XX i XXI wieku, pokazuje różne strategie narracyjne przyjmowane przez uczestników seminariów, poświęconych omówieniu
rozmaitych aspektów stosunków polsko-ukraińskich z lat 1918–1947. Obok dominującej „strategii pragmatycznej”, nastawionej na kompromis i dążącej do wypracowania wspólnej wizji wydarzeń, ścierały
się podczas spotkań historyków dwie inne strategie: „wyższości moralnej”, skupiona na rozpatrywaniu
krzywd oraz „krytyczna”, uznająca udział poszczególnych stron w tragicznych wydarzeniach. Ostatni
tekst w tej części, autorstwa Romana Czmełyka (Pograniczczja – ziemlja ljubwi ta rozbratu), przypomina
o trudnych momentach w polsko-ukraińskich relacjach ostatnich dwudziestu lat – konflikcie wokół
katedry w Przemyślu i kontrowersjach związanych z cmentarzem Orląt we Lwowie. Autor podkreśla
potrzebę zmiany stosunku do historycznych pamiątek i uznania ich za wspólne dziedzictwo kulturowe
pogranicza, jednak, jak sam zauważa, dotychczas ani polskie ani ukraińskie społeczeństwo nie uświadomiło sobie w pełni takiej potrzeby.
Kolejne zamieszczone w książce artykuły zostały zgrupowane w pięciu częściach. Pierwszą, zatytułowaną „Konstruowanie granicy” otwiera tekst Romana Czmełyka i Lecha Mroza Pamięć przedzielona
rzeką. Autorzy przedstawiają relację z badań, które objęły miejscowości leżące bezpośrednio przy granicy, po jej ukraińskiej stronie, na południe od przejścia Krościenko-Smolnica. Podstawowa kwestia
podejmowana w badaniach – tożsamość narodowa i kształtujące ją czynniki, została pokazana na tle
przemian związanych z powstawaniem i funkcjonowaniem granicy. Przesiedlenia ludności, działalność
partyzantki UPA1 oraz późniejsze funkcjonowanie granicznej sistiemy, w różny sposób wpływały na
życie mieszkańców, a dziś stanowią ważny element lokalnej pamięci. Autorzy podkreślają jednoznacz1

Ukraińska Powstańcza Armia.

�RECENZJE

201

nie ukraińską tożsamość mieszkańców badanego obszaru, zaznaczając jednocześnie, że nie oznacza to
jednorodności, żywe są choćby podziały na tutejszych i przybyłych w wyniku przesiedleń. Tę lokalną
perspektywę, doskonale ukazującą jak w cieniu fizycznie istniejącej granicy międzypaństwowej wytwarzane są społecznie granice etniczne, przekraczają dwaj kolejni autorzy. Józef Markiewicz w tekście
Retoryka granicy rozpatruje granicę międzypaństwową jako biurokratyczną instytucję powiązaną z centrami władzy, która jednocześnie jest przestrzenią kulturotwórczą. Stąd dwie prezentowane w artykule
perspektywy: perspektywa państwa, gdzie ważne jest przyjrzenie się znaczeniom, jakie nadają granicy
centra władzy oraz perspektywa migranta, która pozwala dostrzec szerokie „spektrum działań, inicjatyw
i kulturowych konstrukcji” (s. 97) generowanych przez fakt istnienia granicy międzypaństwowej. Ignacy
Jóźwiak podkreśla kulturowe aspekty istnienia granic politycznych. W artykule Europa Wschodnia,
Ukraina i orientalno-okcydentalne przeciąganie liny przygląda się zachodnim granicom Ukrainy, będącym jednocześnie granicą Unii Europejskiej oraz dyskusjom dotyczącym podziału „Wschód-Zachód”.
O tym, w jaki sposób te kulturowe kategorie funkcjonują w potocznym doświadczeniu traktuje tekst
Anny Kulikowskiej Współczesne Eldorado? Wschód i Zachód w narracjach migrantów z Bełza i okolic.
Część poświęconą konstruowaniu granicy zamyka artykuł Anny Fiń. Jest to pierwszy z kilku zamieszczonych w tomie tekstów, które nie są bezpośrednio związane z objętym badaniami obszarem polsko-ukraińskiego pogranicza. Autorka zajmuje się analizą przestrzenno-demograficznych relacji pomiędzy
polską i ukraińską diasporą w USA. Skupiając się na przykładzie Nowego Jorku zastanawia się, między
innymi, w jaki sposób relacje pomiędzy zamieszkującą tam polską i ukraińską grupą etniczną wyznaczane są przez dziedzictwo dawnego sąsiedztwa na pograniczu, poszukując tym samym odpowiedzi na
tytułowe pytanie: Czy pogranicze przeniesione?
Druga część tomu zatytułowana „Ekonomie i ‘glokalizacje’ ” poświęcona jest różnym strategiom
ekonomicznym jakie stosują mieszkańcy pogranicza wobec zmiennej sytuacji na samej granicy, ale też
i szerszych transformacji gospodarczych. Jedną z nich jest migracja zarobkowa. Kryzys ekonomiczny
na Ukrainie i związana z tym wysoka stopa bezrobocia zmuszają miliony Ukraińców do wyjazdów.
Migracjom zarobkowym kobiet przygląda się Józef Markiewicz. W artykule Kobieca migracja zarobkowa
do Europy Zachodniej na tle ukraińskiego dyskursu tożsamości pokazuje społeczny i medialny wizerunek
ukraińskich kobiet podejmujących pracę na terenie Unii Europejskiej. Ich niejednoznaczne postrzeganie
wiąże między innymi z utrwalonymi w kulturze ukraińskiej stereotypami kobiety jako matki i opiekunki,
wpisanymi jednocześnie bardzo silnie do sfery symboliki i mitologii narodowej. Z ambiwalentną oceną
migracji zarobkowej spotykała się także Aleksandra Jelonek badająca wpływ wyjazdów na sytuację bojkowskich rodzin. Autorka wskazuje na podstawowy dylemat wpisany w zjawisko migracji zarobkowej
– zarobitky, mające służyć rodzinie poprzez zapewnienie jej środków do życia, jednocześnie ją niszczą,
bowiem wiążą się nieodmiennie z długotrwałą nieobecnością bliskich, często rodziców. Ciekawy kontekst
porównawczy dla powyższych rozważań wprowadza kolejny artykuł niezwiązany z terenem polsko-ukraińskiego pogranicza: Pojęcie granicy i jej przekraczania w kontekście migracji zarobkowych (pečalba)
w Macedonii, w którym Karolina Bielenin-Lenczowska pokazuje, między innymi, wpływ kulturowych
tradycji na charakter praktyk związanych z podejmowaniem pracy za granicą – na pečalbe wyruszali
do niedawna wyłącznie mężczyźni, a okres tych wyjazdów (od dnia św. Jerzego do dnia św. Dymitra)
nawiązywał do kalendarza pasterskiego.
W omawianej części książki wyraźnie dominuje tematyka drobnego handlu przygranicznego i przemytu. Wprowadza do niej artykuł Jakuba Gołębiowskiego Drobny handel wahadłowy na pograniczu
polsko-ukraińskim w ujęciu antropologicznym. Autor przybliża tytułowe zjawisko określając jego przyczyny, opisuje charakterystyczne dla niego praktyki i wskazuje na tendencje przemian w ciągu ostatnich
dwóch dekad. Uszczegółowienie problematyki zarysowanej przez Gołębiowskiego zawiera wyróżniający
się w tej części artykuł „Granica jest po to, żeby chodzić” – krajobraz kulturowy Mrówek z Medyki. Marta
Byrska-Szklarczyk skupiła się w nim na głównych aktorach przygranicznego handlu, tzw. Mrówkach.
Tytułowy „krajobraz kulturowy” autorka rozumie jako miejsce (w znaczeniu społecznym) tworzone
przez praktykowanie mowy i działania. Wartością artykułu jest niezwykle sugestywne przedstawienie
owych działań i mowy Mrówek – dzięki nasyceniu tekstu charakterystycznym dla nich słownictwem.
W ten sposób autorce udało się nie tylko odtworzyć specyficzny „języka leja” („lej” to terminal przejścia

�202

RECENZJE

pieszego), ale też pokazać odrębny kontekst praktykowania mowy w ramach wspólnoty komunikacyjnej jaką tworzą Mrówki z Medyki. Dopełnieniem opisu zjawiska drobnego handlu wahadłowego na
granicy polsko-ukraińskiej są dwa kolejne teksty. Karolina Jagnyziak, w artykule Wspólnota interesów
czy rodzinny interes? Wpływ handlu przygranicznego na relacje rodzinne, pokazuje w jaki sposób handel przygraniczny angażuje całe rodziny, dostarczając im środków utrzymania ale też wpływając na
wewnątrzrodzinne stosunki. Będąc w tym regionie jednym z ważniejszych źródeł utrzymania, proceder
ten przyciąga także ludzi młodych. O ich podejściu do przemytu i o tym, jak kształtować to może ich
przyszłe postawy traktuje artykuł Anny Chlebickiej. Podobnie jak w bloku tekstów dotyczących migracji
zarobkowych, także w przypadku handlu przygranicznego, włączono do tomu artykuł pokazujący występowanie zjawiska poza obszarem badanego pogranicza polsko-ukraińskiego. Tekst Weroniki Plińskiej
Turystyka handlowa na południowym Podlasiu – perspektywa emic powstał na podstawie badań w Białej
Podlaskiej i okolicach (pogranicze polsko-białoruskie) i choć to teren bliski i geograficznie i kulturowo,
artykuł pokazuje nieco inne oblicze zarówno samego zjawiska (np. „niewidoczność” przemytników),
jak i relacji w terenie (trudności z realizacją tematu badań, mogące w tym przypadku wynikać z zakorzenienia autorki w badanym środowisku).
Trzy ostatnie artykuły w tej części książki odchodzą od problematyki handlu przygranicznego i przemytu. Pojawia się ona jeszcze w tekście Edyty Wąsowskiej, jednak handel przygraniczny nie jest tam
zagadnieniem centralnym, ale jedną z wielu strategii przystosowywania się mieszkańców pogranicza
do przemian polityczno-prawnych ostatniego półwiecza. Autorka na przykładzie wsi Stariawa pokazuje
przemiany tych strategii, zwracając uwagę na dynamizm procesów zachodzących na pograniczu oraz na
to, w jak namacalny sposób peryferyjne społeczności doświadczają „procesów dziejowych” wynikających z przemian w odległych centrach politycznych. Szczególne oblicze zdolności adaptacji przedstawia
Barbara Dziwani. W artykule Co mieszkańcy Boryni wynieśli z lokalnej piekarni? pokazuje nie tylko,
w jaki sposób mieszkańcy wsi czerpali w czasach komunistycznych dodatkowe zyski z funkcjonowania
w ich miejscowości piekarni, ale też zwraca uwagę na wpływ ukształtowanych wówczas przyzwyczajeń
i postaw na dzisiejsze sposoby przystosowania się do przemian gospodarczych. W ostatnim w tej części
artykule Joanna Kusy przedstawia postawy wobec żebractwa na przykładzie badań w wybranych miejs­
cowościach zachodniej Ukrainy.
Trzecią część książki „Pamięć i trauma w strefie konfliktu” otwiera artykuł Oksany Kuźmenko Golos
pamjati abo ukrainskij folklor stresowych sytuacij jak identifikacyjnyj marker. Autorka analizuje teksty
folkloru ukraińskiego opisujące doświadczenia przesiedleń lat 1940. Zebrane przez nią wiersze, pieśni-kroniki i narracje prozatorskie zawierają charakterystyczne motywy, obrazy wysiedlonych wsi, niszczonych cerkwi i palonych domów, zestawiane z obrazami „dalekiej obczyzny” czy charakterystycznymi
figurami opisu wroga. Tak komponowane motywy tekstów folkloru nawiązują do opozycji swój-obcy,
a w warunkach pogranicza stanowią ważny wskaźnik tożsamości ukraińskich mieszkańców. Do relacji
dotyczącej tragicznych wydarzeń lat 1940. sięga również Tadeusz Baraniuk. W artykule Symboliczne obrazy
lat wojny. Narracje z pogranicza analizuje ustną autobiografię mieszkanki Libuchory, świadka śmierci jednego z lokalnych dowódców UPA. Autor wskazuje na obecne w jej narracji symboliczne figury i metafory,
a przede wszystkim pokazuje postępujący proces mitologizacji obydwu postaci, zarówno dowódcy, jak
i pomagającej mu w ostatnich chwilach życia kobiety, czego charakterystycznym przejawem jest zmiana
ich imion na takie, które niosą ze sobą symboliczne znaczenia. Kolejny ukraińskojęzyczny tekst w tej części
dotyczy roli matki w zachowaniu tradycji narodowych w mieszanych małżeństwach pogranicza. Oksana
Kuźmenko przedstawia materiał zebrany w okolicach Ustrzyk Dolnych, pokazując jak przywiązanie do
takich ważnych wyznaczników tożsamości narodowej, jak język (także język modlitwy) oraz religia (wraz
z kalendarzem świąt) jest warunkowane zaangażowaniem matek, w tym przypadku ukraińskich kobiet
z mieszanych małżeństw, w wychowanie młodego pokolenia. Ciekawym dopełnieniem problematyki
ścierania się politycznych i kulturowych wpływów w tytułowej „strefie konfliktu” jest artykuł Mykoły
Mozdyra. Autor podkreśla z jednej strony polskie (i szersze, zachodnie) wpływy na ukraińską ludową
rzeźbę sakralną, z drugiej zaś zwraca uwagę na negatywny stosunek do niej rosyjskich władz świeckich
i religijnych oraz późniejszej władzy radzieckiej. Z kolei meandrom polskiej (choć i ukraińskiej) pamięci
poświęcony jest esej Zuzanny Konarskiej Rudyment pamięci – rzecz o dawnym Stanisławowie. Autorka

�RECENZJE

203

przywołuje w nim fenomen tego kresowego miasta, którego pamięć trwa w licznych wspomnieniach
i literackich nawiązaniach, mimo oficjalnego „niebytu” (w 1962 roku zmieniono nazwę miasta na Iwano-Frankowsk). Kolejny artykuł, Różne wizje przeszłości w skonfliktowanej społeczności Matkowa, pozwala
zrozumieć jak duże znaczenie może mieć pamięć przeszłości dla kształtowania się w lokalnym wymiarze
tożsamości i stosunków międzygrupowych. Jan Pikula przedstawia podziały w matkowskiej społecz­ności
(szlachta/chłopi, miejscowi/przyjezdni, grekokatolicy/prawosławni), które wzmacniane przez pamięć
przeszłości i traumę przesiedleń prowadzić mogą do konfliktu. Na relacje w obrębie lokalnych wspólnot
na Bojkowszczyźnie wpływać też może zaangażowanie ich członków w działania poprzedniego systemu.
Aleksandra Pawlik w artykule Czerwona gwiazda, biała soroczka – rzecz o bojkowskich komunistach pisze
o negatywnym stosunku do partyjnych i o tym, w jaki sposób dawna działalność wpływa na ich obecny
status społeczny. Trzy ostatnie artykuły w tej części dotyczą bieszczadzkiego pogranicza i skoncentrowane są wokół zagadnienia pamięci. Benedykt Sowa przedstawia swoje badania wśród powojennych
osadników w miejscowości Muczne. Choć przybyli do doliny Sanu z różnych stron Polski, autor zauważa
wśród mieszkańców wyraźne poczucie tożsamości lokalnej, a jednym z czynników ją kształtujących jest
według niego pamięć przeszłości regionu formowana przez różne lokalne instytucje. Antoni Woźnica
relacjonuje z kolei badania z Krościenka i Stariawy, zwracając uwagę na niejednorodność zamieszkujących
tam społeczności (miejscowi, przesiedleni, osadnicy, Polacy, Ukraińcy) z czym wiążą się odmienne oceny
przeszłości. Zamyka tę część książki artykuł Pauliny Kobzy oparty na badaniach w Krościenku i okolicach,
dotyczący roli milczenia w pamięci o historii mieszkańców pogranicza.
W czwartej części książki zatytułowanej „Wiedza potoczna i folklor na pograniczu” dominują teksty
ukraińskie. Nadija Pastuch omawia specyfikę tradycji folklorystycznej na pograniczach, koncentrując się
na stanie jej zachowania, sposobach wykonywania oraz popularnych tematach. Na tych trzech poziomach
autorka analizuje materiał z pogranicza ukraińsko-polskiego, ukraińsko-białoruskiego i ukraińsko-mołdawskiego. Ciekawą tematykę podejmuje Jewhen Łunio, prezentujący w swoim artykule funkcjonowanie
polskiej satyry antyradzieckiej w ukraińskim folklorze na pograniczu. Polsko-ukraińskim wpływom
w tradycji folklorystycznej poświęcony jest także tekst Olgi Charczyszyn, która zajmuje się miejskim
folklorem Lwowa. Ostatni ukraińskojęzyczny artykuł w tej części wychodzi poza ścisłe ramy poszukiwań
folklorystycznych. Lesia Horoszko przedstawia swoje badania dotyczące obrzędowości rodzinnej w okolicach Starego Samboru. Autorka zwraca uwagę na wpływ przesiedleń z lat 1940. na stopień zachowania
obrzędowości, w obrębie której interesuje ją w głównej mierze magiczne wykorzystanie wody. Drugi
blok tekstów w tej części, tym razem polskojęzycznych, otwiera artykuł Ewy Roller dotyczący, utrwa­
lonego w wiedzy potocznej, wizerunku żebraka na Bojkowszczyźnie. Autorka zwraca uwagę na sakralizowanie postaci żebraka, który w tradycji ludowej był związany z jednej strony z Bogiem, z drugiej zaś
ze światem zmarłych. Dwa ostatnie teksty tej części książki w różny sposób odzwierciedlają przenikanie się treści wywodzących się z tytułowej wiedzy potocznej i kultury popularnej. Widoczne jest to
w badaniach Magdaleny Zatorskiej, która zajmowała się konceptualizacjami pojęcia energii na gruncie medycyny komplementarnej we Lwowie i okolicach. W kulturę popularną wpisuje się także polityczny wizerunek kreowany przez Julię Tymoszenko – bohaterkę mitu politycznego, który przedstawiła
w swoim artykule Magdalena Zadróżna.
Ostatnia, piąta część ksiązki nosi tytuł „Konstruowanie tożsamości i praktyki pogranicza”. W bardzo ciekawy sposób wpisuje się w tak zakreśloną tematykę artykuł Olgi Linkiewicz Wizerunek obcego
a rzeczywistość społeczna pogranicza w Galicji Wschodniej w dwudziestoleciu międzywojennym. Autorka,
w oparciu o materiały terenowe oraz publikowane wspomnienia i archiwalia, skrupulatnie odtwarza świat
granic społecznych i różnych poziomów identyfikacji, charakterystycznych dla ówczesnych społeczności
wiejskich galicyjskiego pogranicza. Znaczenie wielu, nie tylko etnicznych, kryteriów odrębności i to jakie
nadawano im znaczenia, wyraźnie wskazuje na niemożność opisania ówczesnej sytuacji w kategoriach
nowoczesnej świadomości narodowej. Swoistym dopełnieniem tego historycznego obrazu jest bardzo
aktualny problem recepcji Karty Polaka, podjęty w badaniach Ewy Pietraszek. Ten szczególny dokument,
o wielkim znaczeniu symbolicznym, jak i znacznym potencjale czysto pragmatycznego wykorzystania,
jest w różny sposób traktowany przez Polaków z Samborszczyzny, na co istotny wpływ ma doświadczenie pokoleniowe. Dwa kolejne teksty koncentrują się na kwestiach związanych z religią. Dorota

�204

RECENZJE

Bylicka pisze o znaczeniu kultu Matki Boskiej Chełmskiej, który za sprawą pogmatwanych losów jej
ikony, żywy jest dziś w Chełmie i w Łucku, przy czym zarówno wśród katolików, jak i prawosławnych.
Michał Demski pokazuje, jak w sytuacji funkcjonowania w lokalnej społeczności różnych wyznań,
religia staje się ważnym elementem kształtowania tożsamości mieszkańców. Pozostałe teksty w różny
sposób nawiązują do, sygnalizowanej w tytule tej części, problematyki praktyk pogranicza, związanych przede wszystkim z relacjami w obrębie wspólnot lokalnych. Kaja Kojder-Demska pisze o tym,
jak są w nich postrzegane niepełnosprawne dzieci, a Joanna Pietruszka wskazuje na różne strategie
uczestnictwa w ich życiu przyjezdnych. Katarzyna Chrapka zastanawia się nad tym, czy mieszkańcy
Krościenka tworzą lokalną wspólnotę. Z kolei Mirosława Wróblewska porównuje zasady gościnności
w Krościenku i ukraińskiej Stariawie. Krościenku poświęcony jest też ostatni w tej części artykuł Jagny
Nowotarskiej. Autorka przypomina w nim o fenomenie „greckiego” Krościenka – do tej położonej na
pograniczu polsko-ukraińskim miejscowości przybyli w latach 1950. migranci z Grecji. Tekst traktuje
o ich postrzeganiu przez społeczność Krościenka.
Książkę zamyka aneks w postaci raportu z badań terenowych opracowanego przez Ewę Wołkanowską. Dotyczy on pracy grupy studentów, którzy pod kierownictwem autorki, prowadzili w ramach
projektu Ukraina: pamięć, tożsamość, podmiotowość badania w Krościenku i okolicach. Ten krótki tekst
pozwala przyjrzeć się procesowi gromadzenia materiałów i doświadczeń terenowych będących podstawą
dla wielu zawartych w omawianej książce artykułów.
Praca Na pograniczu „nowej Europy”. Polsko-ukraińskie sąsiedztwo jest przykładem kompleksowego
potraktowania problematyki granicy i pogranicza w ramach zainteresowań antropologii. Widoczne
w wielu zamieszczonych w książce tekstach inspiracje pracami takich autorów jak Michael Herzfeld,
Hastings Donnan i Thomas M. Wilson pozwoliły na przekroczenie dotychczasowej optyki, dominującej
w badaniach polsko-ukraińskiego pogranicza. Skupiały się one w znacznej mierze na kwestiach etnicznych i problemach niełatwej historii polsko-ukraińskich stosunków. Choć te zagadnienia także znalazły
się w omawianej pracy, to jej walorem jest przede wszystkim podkreślenie całej gamy zagadnień innych,
dotychczas mniej obecnych w literaturze poświęconej polsko-ukraińskiemu sąsiedztwu. Dotyczy to
przede wszystkim kwestii samej granicy, jej kulturotwórczego potencjału i budowanych wokół jej istnienia gospodarczych strategii przetrwania. Całościowemu potraktowaniu tytułowych zagadnień służy też
dobór tekstów, wśród których znajdziemy zarówno szczegółowe studia przypadków, czy relacje ze ściśle
ograniczonych tematycznie i przestrzennie badań, jak i artykuły podejmujące kwestie bardziej ogólnej
natury, jak choćby związane z konstruowaniem granicy. Znaczące jest w tym kontekście także zamieszczenie licznej grupy tekstów ukraińskich, które doskonale dopełniają obrazu pogranicza, pozwalając
jednocześnie zorientować się w kierunkach badań i metodologii sąsiedzkich ośrodków etnologicznych.
W tym miejscu warto dodać, że na końcu książki zostały zamieszczone streszczenia ukraińskojęzycznych tekstów po polsku, podobnie jak i streszczenia artykułów polskojęzycznych po ukraińsku, co jest
niezwykle ważne, bowiem pozwala na zaistnienie całości problematyki po obydwu stronach granicy.
Praca jest godna polecenia wszystkim zainteresowanym pograniczem polsko-ukraińskim ale też szerszą problematyką antropologii granic i pograniczy. Badaczom, zajmującym się podobnymi zagadnieniami,
lektura zawartych w książce tekstów dostarczy zarówno wielu informacji o sytuacji pogranicza, jak inspiracji do dalszych badań. Te zaś z całą pewnością będą kontynuowane, tym bardziej, że granica z Ukrainą
jest jednocześnie, i wszystko wskazuje na to, że jeszcze na długo pozostanie, granicą Unii Europejskiej.
Wojciech Lipiński
Łukasz Smyrski, Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii, Wydawnictwo DiG, Warszawa
2008, ss. 216
W ciągu ostatnich dwudziestu lat Rosja była areną niezwykle ciekawych procesów społecznych
i politycznych związanych z poradziecką transformacją. Jednym z jej przejawów było powstawanie republik i konstytuowanie się systemu federacyjnego oraz widoczna aktywizacja społeczna, między innymi

�RECENZJE

205

o wymiarze etnicznym i religijnym. Zjawiska te bardzo wyraźnie dały o sobie znać w syberyjskiej części
Federacji Rosyjskiej. Na obszarze tamtejszych republik, szczególnie w latach 1990., tzw. odrodzenie narodowe stało się głównym nurtem politycznym i kulturalnym. W jego ramach podejmowano wiele inicjatyw
służących konstruowaniu identyfikacji narodowej i wzmacnianiu znaczenia syberyjskich narodów. Zjawiskom tym poświęcona jest książka Łukasza Smyrskiego Ajdyn znaczy księżyc. Narody południowej Syberii.
Książka jest efektem badań terenowych, prowadzonych w latach 1993–2000 w trzech południowosyberyjskich republikach: Ałtaju, Tuwie i Chakasji i, zgodnie z deklaracją autora, „opowiada o konstruowaniu identyfikacji narodowej w społeczeństwach etnicznych południowej Syberii” (s. 10). Autor
zaznacza, że w przeciwieństwie do dominujących podejść politologicznych i socjologicznych, nie
będzie się skupiał na poszukiwaniu obiektywnych kryteriów przynależności narodowej, nie zamierza
też przedstawiać zobiektywizowanego czy, jak to określa, urzędniczego wizerunku odrodzenie narodowego. Podejściom tym przeciwstawia perspektywę etnograficzną, podkreślając że nie interesuje go
poszukiwanie archaizmów, wręcz przeciwnie, metoda etnograficzna oparta na długim pobycie w terenie
i wnikliwych obserwacjach, pozwala dostrzec ciekawe zjawiska we współczesności. Dlatego koncentruje
się na tym, jak etniczność „przejawia się w codziennych zachowaniach i tradycjach lokalnych [...],
mityzacji historii, filozofii, konstruowaniu genealogii narodowych” (s. 11). Autor szczególnie akcentuje
uwikłanie badanych zjawisk w kontekst lokalnej kultury i historii, podkreślając za Hansem Georgem
Gadamerem, że upowszechnianie się idei narodu, nie musi oznaczać bezrefleksyjnego przejmowania
myśli europejskiej, lecz wiąże się często z jej wykorzystaniem przez elity społeczeństw pozaeuropejskich
na własny sposób i do własnych celów. Wiąże się z tym także podejście do pojęcia tradycji, autor przypomina, iż pomimo potocznego rozumienia, tradycja zakłada zmienność. Tym samym współcześnie
rozumiana tożsamość nie musi zakładać ciągłości tradycji. Przenosząc wszystkie te założenia na grunt
badanych zjawisk autor stwierdza, iż „odczuwanie ‘ałtajskiej’, ‘tuwińskiej’, ‘chakaskiej’ tożsamości jest
stale rozgrywającym się procesem, spornym politycznie i historycznie niedokończonym” (s. 13). To
właśnie ów stale się rozgrywający proces budowania i wzmacniania tożsamości będzie autor przedstawiał
na dalszych kartach książki, odwołując się do wybranych przykładów, podejmowanych w republikach
południowosyberyjskich, inicjatyw.
Pierwszy rozdział książki poświęcony jest przedstawieniu podstaw teoretycznych i składa się z dwóch
części. W pierwszej autor zwraca uwagę na renesans zainteresowania etnicznością w drugiej połowie
ubiegłego wieku. Wynikało to między innymi z procesów dekolonizacyjnych, w wyniku których dawne
społeczności plemienne uzyskały własne elity intelektualne i polityczne oraz zaczęły aspirować do miana
narodów. To z kolei zmusiło antropologów do namysłu nad takimi pojęciami jak etniczność, naród i nacjonalizm. Autor skupia się na dwóch ostatnich pojęciach prezentując najważniejsze perspektywy teoretyczne,
zarówno ujęcia historyczne, jak i akcentujące kulturowe korzenie narodu. Przywołuje ważne dla badań
tej problematyki pojęcie tradycji wynalezionej. Tradycje takie są zazwyczaj związane z oficjalnymi działaniami państwowymi. Te jednak nie wyczerpują listy czynników kształtujących tożsamość narodową.
Dla jej podtrzymywania ogromne znaczenie mają także codzienne zachowania. Ważną i ciekawą część
książki stanowi omówienie etniczności w etnografii radzieckiej. Odwołując się zarówno do wcześniejszych opracowań Juliana Bromleja, jak i współczesnych dyskusji toczonych przez rosyjskie środowisko
etnograficzne, autor rekonstruuje stworzoną w okresie radzieckim teorię etnosu wraz z jej klasyfikacją
narodów oraz przypomina o bardzo wpływowej w tym obszarze stalinowskiej definicji narodu.
W kolejnym rozdziale omówiona została sytuacja prawno-polityczna narodów syberyjskich. Autor
wskazuje na główne tendencje przemian społecznych na Syberii w okresie radzieckim. Napływ lud­
ności słowiańskiej, przy jednoczesnym wzroście wykształcenia mniejszościowych grup narodów syberyjskich, stanowił główne podłoże rodzących się konfliktów. Wytworzyła się w ten sposób sytuacja, która,
w warunkach pierestrojki, doprowadziła do wzrostu nastrojów narodowych, a następnie powstania
republik syberyjskich w okresie demontażu ZSRR. Autor opisuje ten proces zwracając uwagę na status
republik, ich prerogatywy oraz wynikające z tego próby nadania im, przynajmniej w wymiarze symbolicznym, charakteru suwerennych państw narodowych (min. symbole narodowe). Następnie skupia
się on na prawach ludności rdzennej w Federacji Rosyjskiej, omawia odpowiednie akty prawne, zwraca
uwagę na trudności definicyjne i związane z tym dyskusje rosyjskiego środowiska etnograficznego. Na

�206

RECENZJE

zakończenie zastanawia się nad wpływem państwa i polityki narodowościowej Federacji Rosyjskiej na
procesy odrodzenia narodowego w poszczególnych republikach. Omawiany rozdział, wraz z ostatnią
częścią rozdziału poprzedniego stanowią bardzo cenny fragment książki. Podejmowana w nim problematyka bardzo rzadko pojawia się w polskojęzycznych opracowaniach dotyczących Syberii, jednocześnie
zaś rozważania radzieckiej i rosyjskiej nauki dotyczące etniczności, podobnie jak rozstrzygnięcia polityki
narodowościowej, stanowią bardzo ważny kontekst, w ramach którego rozgrywają się opisywane przez
autora przemiany narodowościowe. Pewnym mankamentem tej części jest niezbyt jasne określenie,
w jakim stopniu omawiane akty prawne dotyczące narodów rdzennych odnoszą się do posiadających
swoje republiki narodów południowosyberyjskich, a w jakim do kategorii tzw. małych narodów Północy,
często nie posiadających żadnych form autonomii terytorialnej.
Rozdział trzeci zawiera podstawowe informacje dotyczące Ałtaju, Tuwy i Chakasji. Na tym obszarze
południowej Syberii wytworzył się kompleks kulturowy, którego charakter określiły ścierające się wpływy
tajgowej Syberii i górzystego Wielkiego Stepu. Autor wskazuje na konstytuującą go wspólnotę historii,
podobieństwo warunków przyrodniczych, instytucji społecznych, wierzeń i języka. Wszystkie społecz­
ności rdzenne tego obszaru posługują się językami z grupy języków tureckich, stąd dość często określa się
je zbiorczym mianem Turków południowej Syberii. Niezależnie od tych podobieństw poszczególne republiki posiadają swoją specyfikę, którą autor zarysowuje w kolejnych podrozdziałach. Dla Ałtaju charakterystyczne są przede wszystkim wewnętrzne podziały etniczne. Obok głównych grup Ałtaj-kiżi i Telengitów
mieszkają tam również Tubalarzy, Czełkanowie i Kumandyńczycy, a liderzy tych trzech ostatnich grup
raczej odżegnują się od zbiorowego określenia Ałtajczycy. Równie skomplikowana jest sytuacja religijna.
Na terenie republiki rywalizują o wpływy: buddyzm, szamanizm oraz lokalne religie synkretyczne, takie
jak burchanizm czy ak dziang. Tuwa jest z kolei jedyną republiką mogącą się odwołać w swej nieodległej
przeszłości do okresu względnej niezależności politycznej. W skład ZSRR obszar ten został włączony
dopiero w 1944 roku. Tym co wyróżnia Tuwę spośród sąsiednich republik jest też przewaga liczebna
tytularnego narodu nad innymi grupami narodowymi oraz silne tradycje szamanistyczne. Chakasja jest
republiką, w której w zdecydowanie największym stopniu widoczne są wpływy rosyjskie. Chakasi stanowią
tam zaledwie 11% ludności. W czasach radzieckich kraj ten podlegał intensywnemu uprzemysłowieniu,
a wszystko to znacznie ogranicza możliwości działania ruchu odrodzeniowego w tej republice.
W kolejnych rozdziałach autor przedstawia różne inicjatywy podejmowane w ramach ruchów
odrodzeniowych. Pierwszą z nich są święta narodowe: El-Oin w Ałtaju, Naadym w Tuwie i Tun Pajram
w Chakasji. Wprowadzenie świąt narodowych było, obok przyjęcia symboli narodowych, jedną z tych
inicjatyw, które miały podkreślać niezależność republik w ramach federacji. Choć autor podkreśla lokalną
specyfikę i niepowtarzalność świąt, to w sposobie ich organizacji w poszczególnych republikach można
dostrzec wiele cech wspólnych. Wszystkie są organizowane na wolnym powietrzu, mają charakter kilkudniowych festiwali, w trakcie których oficjalnym wystąpieniom dostojników państwowych towarzyszą
religijne obrzędy, zawody sportowe oraz wiele innych imprez – od kiermaszu rękodzieła po wybory
najpiękniejszej uczestniczki. Oczywiście konkretne działania w ramach tego ogólnego schematu różnią
się w poszczególnych republikach, a autor podkreśla przede wszystkim inny charakter chakaskiego Tun
Pajram, które w porównaniu ze świętami w Tuwie i Ałtaju ma bardziej folklorystyczną oprawę. W tym
miejscu wypada dodać, że mówiąc o „ogólnym schemacie” mam na myśli schemat wypreparowany
z treści omawianego rozdziału przeze mnie. Sam autor tworzenia podobnych schematów czy modeli
konsekwentnie unika, widać to zresztą doskonale w omawianym rozdziale, w którym skupia się wyłącznie na opisach konkretnych świąt, w których sam uczestniczył. Przedstawiając te konkretne przypadki
odwołuje się autor do ich performatywnego charakteru, wskazując na proces budowania kanonu kultury
narodowej za sprawą periodycznego i publicznego odtwarzania zbiorowej tożsamości.
Niezależnie od autentycznego zaangażowania wielu mieszkańców w przebieg świąt, te wielkie
narodowe festiwale są organizowane przede wszystkim przez instytucje państwa. Nieco inaczej rzecz
się ma z obchodami nowego roku według kalendarza księżycowego, którym autor poświęca następny
rozdział. W przypadku tych noworocznych obchodów mamy do czynienia z dużą różnorodnością form
i charakteru celebrowania święta. W Chakasji zostało ono zapomniane, a dziś jest odtwarzane głównie
w szkołach, z kolei obchody w Tuwie mają charakter państwowy. Autor skupia się na opisie nowego roku

�RECENZJE

207

księżycowego w Ałtaju, gdzie święto najlepiej się zachowało w swojej tradycyjnej formie. Przedstawia
obchody Czagaa bajram we wsi Kököru, zarówno celebrowanie święta w rodzinach, jak i przez całą
społeczność wsi oraz uroczystości szkolne. Jednocześnie zwraca uwagę na kontrowersje towarzyszące
tym obchodom, dotyczące daty obchodów, jak i ałtajskiego charakteru święta. Podobne dyskusje toczą
się też na forum ogólnorepublikańskim, głos w nich zabierają ałtajscy naukowcy i działacze, co zdaniem
autora wyraźnie wpisuje Czagaa bajram w kontekst procesów odrodzeniowych, powodując, że obok
znaczenia religijnego święto staje się też ważnym znakiem tożsamości narodowej.
Odtwarzanie dawnych obrzędów i organizacja świąt narodowych to zjawiska dość powszechnie
towarzyszące procesom odrodzeniowym na całej Syberii. Podobne działania znane są choćby z Buriacji
czy Jakucji, choć sam autor o tym nie wspomina (do tej kwestii powrócę na końcu recenzji). Trudniej
natomiast znaleźć takie analogie w przypadku kolejnych, opisywanych przez autora inicjatyw, związanych
z konstruowaniem więzi rodowych. Podziały rodowe, charakterystyczne dla tureckich społeczeństw
południowej Syberii, w różnym stopniu zachowały się w poszczególnych republikach, zdecydowanie
najlepiej na Ałtaju, gdzie większość osób do dziś nie ma problemu z określeniem swojej przynależ­
ności rodowej, najsłabiej zaś w Chakasji. Niezależnie od tego, we wszystkich republikach po rozpadzie
ZSRR doszło do prób odradzania więzi rodowych. Autor przedstawia te inicjatywy w odniesieniu do
historycznego kontekstu kształtowania się rodów. W Tuwie odwołania do dawnych podziałów rodowych wiązały się z transformacją ekonomiczną, w sytuacji rozpadu gospodarki kołchozowej uznano, iż
rody mogą stać się podstawą dla tworzenia prywatnych przedsiębiorstw rolnych i pasterskich. W Ałtaju
podjęto próbę sformalizowania więzi rodowych i włączenia ich w struktury władzy samorządowej.
Najmniej sformalizowane formy przyjmuje odradzanie świąt rodowych w Chakasji. Autor podkreśla,
że niezależnie od różnic, tym co łączy współczesne odwołania do relacji rodowych jest ich zamknięcie
w granicach administracyjnych i narodowych. „Rody zaczęły być reprodukowane w obrębie narodów”
(s. 169). Tym samym, jak zauważa autor, bardziej niż sposobami klasyfikacji ludzi stały się wyrazistymi
symbolami narodowymi.
W dwóch ostatnich rozdziałach autor nie przedstawia już konkretnych inicjatyw ruchu odrodzeniowego, ale charakterystyczne dla jego propagatorów i zwolenników sposoby postrzegania historii własnych
narodów i ich etnicznej specyfiki. Odwołania do odległej przeszłości, związanej z dziejami Wielkiego
Stepu, są równie częste w publikacjach i wystąpieniach działaczy, jak i w wypowiedziach mieszkańców
ałtajskich wsi. Wskazuje się na powiązania z bardzo różnymi kulturami i okresami dziejów tego obszaru,
od Hunów i Scytów aż po imperium Czyngis Chana. Przejawem budowania związków ze starożytnymi
kulturami jest także symbolika narodowa. Godła Ałtaju i Chakasji zawierają motywy ikonograficzne
wzorowane na scytyjskich ozdobach pochodzących z miejscowych wykopalisk archeologicznych. Tę
popularność nawiązań do starożytnej przeszłości autor interpretuje w kategoriach dekolonizacji. Przypomina o utrwalonym w kulturze rosyjskiej paternalistycznym stosunku do narodów syberyjskich,
czego przejawem są choćby omawiane wcześniej akty prawne, oraz o różnych przejawach podkreślania
wyższości cywilizacyjnej Rosjan. Wszystko to jest charakterystyczne dla układu kolonialnego. Dlatego
dla współczesnych działaczy ruchów narodowych szczególnie ważne jest podjęcie próby przekroczenia
tego kolonialnego dyskursu, a częste nawiązania do odległej, przedrosyjskiej przeszłości mają, zdaniem
autora, temu właśnie służyć. Podobne przewartościowania określa Smyrski hobsbawmowskim terminem
tradycji wynalezionej. Opiera się ona nie tylko na historii i archeologii, ale odwołuje się też do koncepcji
filozoficznych w szczególny sposób opisujących miejsce człowieka i etnosów we wszechświecie. Obserwowana przez autora popularność idei „etniczności kosmicznej”, ma kilka źródeł. Na związki etniczności
z działaniem sił kosmicznych wskazywał w swojej teorii etnosu Lew Gumilow, kosmizm jest też ważnym
nurtem w filozofii rosyjskiej. Możliwy wpływ rosyjskiej humanistyki na południu Syberii wzmocniony
został jeszcze przez interpretacje dotyczące szczególnej roli Ałtaju. Uznaje się, że stanowi on niezwykłe
miejsce na kuli ziemskiej, swoiste centrum przepełnione kosmiczną energią, której emanacją są monumentalne góry i cała ałtajska przyroda. W Chakasji te kosmiczne nawiązania w budowaniu obrazu
specyfiki narodowej zostały połączone z wcześniej omawianymi konstruktami historycznymi. Uznaje
się tam, że życiodajna energia kosmiczna działa szczególnie w miejscach, gdzie znajdują się starożytne
kurhany i obeliski, jakich wiele zachowało się na terenie republiki.

�208

RECENZJE

Nie przypadkiem kwestia tradycji, o której rozumieniu pisał autor we wprowadzeniu, powraca
w końcowych partiach książki. Jak przekonuje nas bowiem jej zakończenie, ma ona kluczowe znaczenie. „Wznoszenie budowli dziedzictwa narodowego w republikach Syberii opiera się na fundamentach
‘starych’ tradycji, jednak odpowiednio przetworzonych do współczesnych celów” (s. 193). Można to
stwierdzenie odnieść do wszystkich prezentowanych w książce przejawów odrodzenia narodowego.
W organizacji świąt, nawiązaniach do dawnych podziałów rodowych, wizji dziejów narodu i jego specyfiki czerpie się z bogatego zasobu południowosyberyjskich tradycji. Aktorzy obserwowanych przez
autora przemian poddają je interpretacji, w zależności od aktualnych celów rekonfigurują, bądź mówiąc
słowami Jamesa Clifforda aranżują z nich nowe związki, które stają się „kapitałem symbolicznym, dzięki
któremu ludzie zyskują podmiotowość w warunkach postradziecko-kolonialnych relacji władzy” (s. 195).
Dopełnieniem treści książki są fotografie zawarte w tekście oraz w dodatkowym aneksie. Cennym
dodatkiem jest także zamieszczony na końcu książki słownik terminów obcych.
Książka Łukasza Smyrskiego stanowi bardzo cenny wkład w poznanie współczesnej sytuacji narodów
syberyjskich, wpisując się jednocześnie w dawną tradycję polskich zainteresowań Syberią. Warte podkreś­
lenia są zarówno jej walory poznawcze – autor opisuje wiele przejawów inicjatyw i idei odrodzeniowych,
pokazując jednocześnie ważne konteksty ich zaistnienia, związane z sytuacją prawno-polityczną oraz
rosyjs­kim/radzieckim dyskursem naukowym dotyczącym etniczności, jak i propozycje interpretacyjne,
w tym zwrócenie uwagi na dekolonizacyjny charakter opisywanych przemian. Niewątpliwą wartością
książki jest też etnograficzne skupienie na szczególe, na konkretnych wydarzeniach i działaniach. Opisy
święta Czagaa bajram czy spotkań rodowych przybliżają emocje zwyczajnych uczestników wydarzeń,
pozwalają lepiej poznać wpływające na ich zaangażowanie motywacje i zrozumieć liczne kontrowersje
i wątpliwości, jakie ich działaniom towarzyszą. Ten rodzaj spojrzenia od wewnątrz na odrodzenie narodowe
w republikach południowosyberyjskich, był możliwy dzięki zadeklarowanemu na wstępie przyjęciu w opisie
badanych zjawisk perspektywy etnograficznej. Choć jej znaczenie wydaje się bezdyskusyjne, to pewne
wątpliwości może budzić odrzucenie przez autora jakichkolwiek możliwości tworzenia ogólniejszych
schematów czy porównań z sytuacją innych republik. Autor konsekwentnie tego unika, choć czasem, jak
w przypadku świąt narodowych, podobieństwa wydają się narzucać. Zresztą dotyczą nie tylko opisywanych przypadków republik południowosyberyjskich, ale też innych. Samo tworzenie republik w okresie
transformacji ustrojowej przebiegało według podobnych często schematów, a ich dzisiejsze funkcjonowanie, zakres samodzielności i relacje z centrum wynikają z tych samych ram legislacyjnych. W wielu innych
republikach nie tylko organizuje się w podobny sposób święta narodowe, ale też poszukuje się odwołań
do odległej przeszłości (przy czym często tej samej – tradycji Wielkiego Stepu) czy wskazuje na specyficzne cechy „etnicznego światopoglądu”. Oczywiście słuszne jest stwierdzenie autora, że w przypadku
każdego z opisywanych społeczeństw te przejawy odrodzenia narodowego mają własną, zakorzenioną
w kontekście kulturowym specyfikę i koloryt. Autorowi udało się zresztą doskonale tę specyfikę i koloryt
ukazać w pracy. Jednak wydaje się, że zasygnalizowanie istnienia podobnych zjawisk w innych republikach
Federacji Rosyjskiej, wcale nie musiałoby oznaczać umniejszenia wagi ich lokalnych realizacji. Odrobina
„obiektywnego, urzędniczego wizerunku ‘odrodzenia narodowego’” mogłaby rzucić dodatkowe światło
na opisywane zjawiska, nie pomniejszając wcale znaczenia ich oglądu z „perspektywy etnograficznej”.
Wojciech Lipiński
Aleksandr Prigarin, Russkie staroobrâdcy na Dunae. Formirovanie étnokonfessional’noj obŝnosti
v konce XVIII – pervoj polovinie XIX vv., SMIL – Archeodoksja, Odessa-Izmaił-Moskwa 2010, ss. 528
Staroobrzędowcy należą do tych wspólnot religijnych, dla których szczególnie istotne, w zachowaniu odrębności i przekazu wiary, są odwołania do przeszłości. Narracje o reformach czasów patriarchy
Nikona, rozłamie cerkwi i prześladowaniach stanowią istotne składniki ich tożsamości. Jednocześnie
świat staroobrzędowstwa jest bardzo niejednorodny; mamy do czynienia z wielością nurtów. Dodatkowo sytuację komplikują trwające od wieków, wymuszone prześladowaniami, migracje, wpływające

�RECENZJE

209

na specyfikę poszczególnych grup starowierców. Dlatego też, etnologiczne zrozumienie współczesnego
oblicza religijności i tożsamości takich wspólnot, wymaga poznania historii ich powstania. Omawiana
książka odtwarza proces formowania społeczności staroobrzędowców nad Dunajem – jednej z ciekawszych grup starowierców w Europie Środkowo-Wschodniej, mieszkających dziś na terenie rumuńskiej
Dobrudży i ukraińskiego Budziaku.
Autor książki, Aleksandr Anatoliewicz Prigarin jest absolwentem Wydziału Historycznego na Odes­
kim Uniwersytecie Państwowym im. I. I. Miecznikowa oraz Instytutu Historii Sztuki, Folklorystyki
i Etnologii im. M. F. Rylskiego Ukraińskiej Akademii Nauk w Kijowie, gdzie uzyskał doktorat z etnologii. Pracuje na swym macierzystym Uniwersytecie w Katedrze Archeologii i Etnologii i specjalizuje
się w etnografii południowej Ukrainy. Naddunajskimi staroobrzędowcami zajmuje się od dawna, jest
autorem wielu artykułów z zakresu tej tematyki oraz redaktorem serii Lipowanie, poświęconej historii
i kulturze staroobrzędowców (dotychczas ukazało się siedem tomów). Książka jest podsumowaniem
kilkunastoletnich badań autora. Stanowiący jej podstawę materiał źródłowy uzyskano dzięki kwerendom przeprowadzonym w archiwach Ukrainy, Rosji i Mołdawii. Na kształt książki wpłynęło też etnograficzne doświadczenie terenowe autora, który był uczestnikiem i organizatorem wielu ekspedycji
historyczno-etnograficznych, w trakcie których prowadzono badania w większości staroobrzędowych
miejscowości Ukrainy, Rumunii, Mołdawii i Bułgarii. W efekcie zgromadzono bardzo bogaty materiał
źródłowy, będący przedmiotem wnikliwej analizy. Jej cele autor formułuje następująco: określenie głównych kierunków migracji staroobrzędowców w obszar delty Dunaju i wskazanie na mechanizmy okreś­
lające specyfikę naddunajskich wspólnot, rekonstrukcja sytuacji demograficznej grupy w początkowym
okresie jej formowania, opis i analiza gospodarczej adaptacji migrantów do warunków środowiska delty
Dunaju, wskazanie na znaczenie kwestii religijno-obrzędowych w procesie migracji i zasiedlenia delty
oraz odtworzenie form pamięci historycznej i tożsamości w społeczności staroobrzędowców regionu
i ich roli w zakorzenieniu wspólnot na nowych terenach.
U podstaw specyfiki naddunajskich staroobrzędowców legły zróżnicowane korzenie grupy. W XVIII wieku w obszar delty Dunaju spłynęło kilka potoków migracji wyznawców starego obrzędu – ich przebieg
autor rekonstruuje w pierwszym rozdziale książki. Prześladowania starowierców w Rosji zmusiły ich
do poszukiwania swobód religijnych na obrzeżach państwa, bądź poza jego granicami. Jednym z ważnych ośrodków staroobrzędowych stały się w krótkim czasie Wietka i Starodubie, leżące na terenach
ówczesnego pogranicza Rosji i Rzeczpospolitej. Stamtąd wielu starowierców uchodziło jeszcze dalej poza
granice Rosji, kierując się między innymi w stronę Podola i Mołdawii. Od imienia Filipa Wietkowskiego,
który na początku XVIII wieku namawiał swych współwyznawców do osiedlania się w granicach mołdawskiej metropolii w Jassach, zwano ich filiponami, bądź piliponami, a wkrótce utrwaliło się określenie
Lipowanie (zapisuję nazwę wielką literą zgodnie z jej współczesnym użyciem, w którym odnosi się ona
nie tylko do religijnej, ale też etnicznej/etnograficznej odrębności grupy).
W czasach gdy podejmowano reformy w rosyjskiej cerkwi, na południowych rubieżach państwa
funkcjonowały liczne wspólnoty kozackie (analogicznie do sytuacji w ówczesnej Rzeczpospolitej).
Znaczna część dońskich kozaków nie przyjęła reform, trwając przy starym obrzędzie. Reformom religijnym towarzyszyły inne zmiany, w tym dotyczące obciążeń ludności wiejskiej. Wszystko to powodowało niepokoje społeczne, na fali których dochodziło do chłopsko-kozackich powstań. Jednym z nich
było powstanie Buławina w latach 1707–1709. Po jego wygaśnięciu grupa kozaków pod wodzą Ignata
Niekrasowa opuściła dońskie stanice kierując się nad Kubań. Spotkali tam podobnych sobie kozaków-staroobrzędowców, którzy już wcześniej zdecydowali się szukać religijnych swobód pod ochroną Osmanów. W ciągu kolejnych dziesięcioleci, u boku swych bezpośrednich zwierzchników, krymskich chanów
i nogajskich murzów, wypuszczali się na wyprawy przeciwko swej dawnej ojczyźnie. Przemieszczali
się jednocześnie po rozległych obszarach nadczarnomorskich, utrzymywali kontakty ze swymi współwyznawcami z Podola i Mołdawii, a w poszukiwaniu rybackich toni zapuszczali się aż po Dniestr
i Dunaj. Od nazwiska swego dowódcy i jednocześnie twórcy swoistego kodeksu praw (tzw. Zawiet
Ignata), zwano ich Niekrasowcami.
Te dwie grupy – Lipowanie i Niekrasowcy odegrały najważniejszą rolę w formowaniu się społeczności
naddunajskich staroobrzędowców. Jak podkreśla autor trudno wskazać konkretną datę ich pojawienia

�210

RECENZJE

się w delcie Dunaju, niektóre źródła pośrednio wskazują na to, że mogło to mieć miejsce już na początku
XVIII wieku. Jednak główny potok migrantów dotarł tam kilkadziesiąt lat później, w drugiej połowie
XVIII wieku. W tym okresie granice rozrastającego się stopniowo imperium rosyjskiego przesuwały się
coraz dalej na południowy-zachód. Zmuszało to wielu wyznawców starego obrzędu do przemieszczania
się na coraz odleglejsze pogranicza w poszukiwaniu swobody religijnej. W latach 1780. Niekrasowcy
ostatecznie opuścili Kubań i osiedli nad Dunajem. Na mapach z drugiej połowy wieku widnieją już
liczne osady staroobrzędowe na prawym brzegu Dunaju i dwie na lewym: Wiłkowo i Żebriany. Oprócz
Niekrasowców deltę Dunaju zaczęli też oswajać w tym czasie Lipowanie, docierając tam z Besarabii,
Naddniestrza i Podola. Począwszy od drugiej połowy XVIII wieku pojawił się trzeci potok migracji,
z Noworosji. Ukazy carskie czasów Katarzyny II zachęcały do osiedlania się na nowoprzyłączonych
ziemiach Ukrainy nie tylko zagranicznych kolonistów, ale też russkich ljudiej bieżawszych za granicu.
W okolicach twierdzy św. Elizawiety (dzisiejszy Kirowograd) wydzielono ziemię dla starowierskich
osadników. Wkrótce zaczęli tam przybywać staroobrzędowcy z prawobrzeżnej Ukrainy i Mołdawii oraz
guberni rosyjskich. Dla wielu z nich staroobrzędowe słobody w Noworosji okazały się jedynie, jak to
określa autor, punktem tranzytowym na trasie dalszych migracji – często kończyły się one nie gdzie
indziej jak nad Dunajem.
Do początku XIX wieku delta Dunaju znajdowała się w granicach imperium osmańskiego. Niemile
widziani w swej ojczyźnie wyznawcy starego obrzędu, odnajdowali tu swobody religijne, które gwarantowała, stosunkowo tolerancyjna pod tym względem, turecka administracja. Jednak w wyniku wojny
rosyjsko-tureckiej 1806–1812 lewy brzeg Dunaju wraz z całą Besarabią został włączony do Rosji. W ten
sposób naddunajscy staroobrzędowcy znaleźli się na pograniczu dwóch imperiów, co w znacznym stopniu określiło ich dalsze losy. Drugi rozdział książki autor poświęcił temu właśnie zagadnieniu. W trakcie
działań wojennych większość „Ignat-kozaków” tradycyjnie stanęła po stronie Turcji, jednak niektórzy,
w tym mieszkańcy Wiłkowa i Starej Kilji sprzyjali Rosjanom. Skłoniło to dowództwo i administrację
rosyjską do bliższego zainteresowania się swymi niegdysiejszymi poddanymi. Począwszy od 1811 roku
rozpoczęły się rozmowy między starszyzną Niekrasowców, a dowództwem armii rosyjskiej dotyczące
przesiedlenia staroobrzędowców na rosyjskie terytoria. Wydany jeszcze w tym samym roku ukaz z dnia
25 lipca gwarantował wszystkim Niekrasowcom, którzy zdecydują się na przesiedlenie z podległego
Turcji prawobrzeżnego obwodu babadagskiego do rosyjskiej Besarabii, „darowanie wszelkich win wobec
państwa i ojczyzny” oraz szereg ulg i przywilejów, w tym swobody religijne. Przesiedlenie jakie po tym
nastąpiło, a przede wszystkim późniejsze z roku 1830 zmieniło geografię osadnictwa staroobrzędowego
w regionie na korzyść lewego, rosyjskiego brzegu Dunaju. Obok dawnych centrów staroobrzędowych
w Wiłkowie i Żebrianach, powstały między innymi wspólnoty w Kilji oraz Izmaile i jego okolicach (Stara
i Nowa Niekrasowka). Jednocześnie zawarte w ukazie z 1811 roku gwarancje dotyczące życia religijnego,
będące ewenementem w stosunkach pomiędzy państwem rosyjskim a staroobrzędowcami, przyciągnęły
wyznawców starego obrzędu z sąsiednich terenów (Bukowina, Podole, Naddniestrze).
W ten sposób do połowy XIX stulecia dopełnił się proces formowania społeczności naddunajskich
staroobrzędowców w Budziaku. Jego pogmatwane dzieje udało się autorowi przedstawić w systematyczny
i przejrzysty sposób. Niełatwą do uzyskania, wobec złożoności opisywanych procesów migracyjnych,
klarowność wywodu uzyskał autor dzięki wydzieleniu podstawowych kierunków migracji – południowo-zachodniego albo lipowańskiego, niekrasowskiego i noworosyjskiego. Dodatkowo systematyzacji materiału pomogła, zawarta w podsumowaniu dwóch pierwszych rozdziałów, periodyzacja. Autor wydzielił
w niej pięć etapów formowania się społeczności naddunajskich staroobrzędowców. Pierwszy, obejmujący
okres od końca XVII wieku do lat 1730., to czas „odkrywania” delty Dunaju przez Niekrasowców i staro­
wierców z sąsiednich obszarów Besarabii, Bukowiny i Podola. Drugi etap to lata 1740–1770. Wówczas
dociera tu większość kubańskich Niekrasowców tworząc liczne wspólnoty, które wkrótce rozrastają
się za sprawą starowierców przybywających z Bukowiny, Podola i Naddniestrza, a wywodzących się
z poleskich centrów w Starodubiu i Wietce. W tym okresie następuje też legalizacja staroobrzędowców
w granicach imperium osmańskiego – pod nazwą „Niekrasowców” bądź „Ignat-kozaków” – tworzą oddziały mające w razie konfliktów stawać zbrojnie po stronie Osmanów, zachowując w zamian kozacki samorząd i zyskując zwolnienia podatkowe. Trzeci, wydzielony przez autora etap – od lat 1780. do roku 1812,

�RECENZJE

211

związany jest z rozszerzeniem zasięgu osadnictwa staroobrzędowego i powstaniem nowych miejscowości.
Lata 1812–1829 (czwarty etap) to funkcjonowanie wspólnot kozaków-staroobrzędowców w granicach
dwóch imperiów – rosyjskiego i tureckiego i jednocześnie wzrastanie znaczenia wspólnot budziackich
za sprawą przesiedleń z prawego brzegu i napływu starowierców z sąsiednich obszarów. Trwały one
również w latach 1830–1856 (piąty etap), kiedy doszło do ostatecznego ukształtowania społeczności
staroobrzędowej w delcie Dunaju.
Rozdział trzeci poświęcony został charakterystyce demograficznej staroobrzędowców z Budziaku,
a więc zamieszkujących w pierwszej połowie XIX wieku rosyjski, lewy brzeg Dunaju. Autor pod­kreśla
znaczną dynamikę wzrostu liczebności tamtejszych wspólnot, z jego szacunków wynika, że tylko
w latach 1808–1835 liczebność tamtejszych staroobrzędowców wzrosła pięciokrotnie, sięgając w połowie XIX wieku sześciu tysięcy. Prigarin szczegółowo analizuje szereg wyznaczników przemian demograficznych grupy – strukturę wieku, płci, wskaźniki przyrostu naturalnego itp. Zawarte w rozdziale
tabele, zestawienia, wykresy i schematy ilustrujące wywody autora, prezentują poszczególne wskaźniki
demograficzne dla całego regionu, jak i poszczególnych miejscowości.
W kolejnym rozdziale autor skupił się na praktykach religijnych naddunajskich staroobrzędowców.
Wspomniany wcześniej ukaz z 1811 roku dawał Niekrasowcom możliwość budowy cerkwi i wyznawania
wiary według zasad starego obrzędu. Na tej podstawie przybyli do Izmaiłu starowiercy już w kolejnym
roku rozpoczęli budowę cerkwi, jednak poświęcono ją dopiero w latach 1830. Wówczas powstały też
cerkwie w Starej i Nowej Niekrasowce. Ponadto we wszystkich staroobrzędowych miejscowościach istniały pomieszczenia sakralne – drewniane cerkwie, kaplice, bądź domy przystosowane do odprawiania
nabożeństw. Ważnymi ośrodkami życia religijnego były też monastyry. W omawianym okresie funkcjonował monastyr w tzw. niekrasowskich chutorach w okolicach Izmaiłu i dwa klasztory na prawym
brzegu Dunaju. Podobnie jak większość staroobrzędowców-popowców, także naddunajskie wspólnoty
zmagały się z niedoborem duchownych. Pomimo znacznej poprawy sytuacji po sprowadzeniu na Bukowinę metropolity Ambrożego i powstaniu białokrynickiej hierarchii1, w życiu religijnym naddunajskich
wspólnot dużą rolę odgrywali tzw. ustawszczicy, świeccy mogący odprawiać część nabożeństw. Jednocześ­
nie silnie wpisany w kulturę religijną staroobrzędowców nakaz trzymania się starych, niezmiennych
zasad obrzędowych powodował, że większość szeregowych członków wspólnot była piśmienna, potrafiła
czytać religijne księgi, znała zasady obrządku i porządek ważniejszych nabożeństw, co gwarantowało
trwanie praktyk religijnych niezależnie od duchownych czy cerkiewnej hierarchii.
Niektóre z wątków związanych z życiem religijnym kontynuuje autor w piątym rozdziale książki
poświęconym kulturowo-gospodarczym tradycjom staroobrzędowców. Ponownie podkreśla tam znaczenie umiejętności czytania, wskazuje na szacunek do ksiąg religijnych i ikon. W rozdziale tym znalazło
się także miejsce na przedstawienie gospodarczej adaptacji staroobrzędowców. W zależności od miejsca
zamieszkania różne były podstawy bytu naddunajskich starowierców – rolnictwo, handel, rzemiosło,
a przede wszystkim rybołówstwo, które ze względu na charakter środowiska naturalnego delty dla wielu
wspólnot odgrywało kluczową rolę. Autor w krótki sposób opisał także kulturę materialną badanej grupy
(budownictwo, stroje). W ostatniej części tego rozdziału znajdujemy też ciekawą informację o społecznej
organizacji naddunajskich wspólnot. W XIX wieku Niekrasowcy z Dobrudży nadal tworzyli kozackie
wspólnoty żyjące według zasad „Kodeksu Ignata”. Coroczny „krąg” złożony ze wszystkich mężczyzn
wybierał atamana i decydował o podstawowych kwestiach życia społeczno-gospodarczego grupy. Zasady
prawa zwyczajowego regulowały między innymi podział dochodów, pozwalający na utrzymanie cerkwi
oraz wojska. Niekrasowcy podlegali specjalnemu urzędnikowi tureckiemu, tzw. kozak-baszy, a w zamian
za pełnienie służby wojennej nie płacili podatków. Odrębne miejsce w strukturze społecznej zajmowali
też staroobrzędowcy w rosyjskim Budziaku. W miastach, takich jak Izmaił, Kilja czy Wiłkowo tworzyli
1
W 1846 roku, po blisko dwóch wiekach borykania się z niedoborem kapłanów i zupełnym brakiem biskupów, odnowiona została hierarchia duchowna staroobrzędowców. Metropolia bośniacki Ambroży przyjął wówczas
stary obrzęd i wyświęcił kolejnych biskupów. Odbyło się to w Białej Krynicy na Bukowinie, która stała się odtąd
stolicą metropolitalną dla tych staroobrzędowców, którzy zaakceptowali nowych biskupów. Stąd nazwa – hierarchia białokrynicka.

�212

RECENZJE

oddzielne, mieszczańskie i kupieckie obszcziestwa. Z kolei na obszarach wiejskich przypisywano ich do
tzw. gosudarstwiennych kriestjan. Interesy takich wspólnot reprezentował wybieralny starosta. Znaczną
rolę, zarówno w dobrudzkich, jak i budziackich wspólnotach ogrywali ustawszczicy, będący religijnymi
autorytetami. Autor podkreśla znaczenie szczególnej organizacji społecznej staroobrzędowców oraz ich
usytuowania w szerszej strukturze społecznej Rosji i Turcji dla kształtowania się ich odrębności jako grupy
etnokonfesyjnej. Trwanie tej odrębności ułatwiło nakładanie się granic religijnych na granice społeczne.
W ostatnim, szóstym rozdziale książki autor podejmuje ciekawą problematykę tożsamości naddunajskich staroobrzędowców. Skupia się przy tym na podstawowej dla tego zagadnienia kwestii nazw.
W pierwszej połowie XIX wieku funkcjonowało wiele terminów na określenie badanej grupy. Ta różnorodność nazw, jak podkreśla autor, wynikała z niejednorodności samej grupy (w sensie kulturowym,
społecznym, religijnym), odzwierciedlając jednocześnie trudny proces formowania jej tożsamości.
W ciekawy sposób pokazuje też autor okoliczności i historyczny kontekst zastępowania jednych terminów innymi, przede wszystkim dotyczy to zanikania określenia Niekrasowcy na rzecz nazwy Lipowanie,
także i współcześnie dominującej zarówno w Dobrudży, jak i w Budziaku. Rozważania dotyczące relacji
pomiędzy nazwami a odrębnością grupy kontynuuje autor w odniesieniu do antroponimii. Wskazuje
na charakterystyczne dla naddunajskich staroobrzędowców imiona i nazwiska oraz podaje przykłady
nieformalnych antroponimów funkcjonujących w lokalnych społecznościach. W ostatniej części, w największym stopniu dochodzi do głosu etnologiczne doświadczenie autora, który na podstawie włas­
nych materiałów terenowych pokazuje, w jaki sposób, opisane w książce procesy formowania grupy
funkcjonują w pamięci współczesnych staroobrzędowców znad Dunaju. I choć fragment ten wykracza
poza założone ramy chronologiczne pracy (sam autor oczywiście jest tego świadom i odpowiednio
to uzasadnia), to wydaje się szczególnie cenny, bowiem w logiczny i ciekawy sposób buduje pomost
między początkami grupy i ich historycznym badaniem, a jej współczesnością i otwartymi możliwoś­
ciami etnologicznych eksploracji.
Aleksander Prigarin podjął się niełatwego zadania rekonstrukcji historycznego procesu powstawania społeczności staroobrzędowców w delcie Dunaju. Potencjalne trudności związane z jego realizacją
wynikały z charakteru badanej społeczności. Pograniczność obszaru jej zamieszkiwania powodowała
konieczność poszukiwania źródeł w wielu różnych, odległych często ośrodkach naukowych i archiwach.
Z kolei migracyjny charakter początkowych dziejów grupy zmuszał do zastosowania szerokiej perspektywy, objęcia polem widzenia odległych często miejsc, zdarzeń i procesów. Z tak złożoną materią badań
autor poradził sobie w sposób wzorowy. Stworzył przejrzysty, uporządkowany obraz dziejów grupy
w okresie jej kształtowania się, wskazał na jej zróżnicowane korzenie związane z okresem migracji
i scharakteryzował podstawowe okoliczności i mechanizmy jej formowania na miejscu, w delcie Dunaju.
W efekcie otrzymaliśmy pracę, która nie tylko relacjonuje pewien okres w dziejach nielicznej, peryferyjnej grupy etnokonfesyjnej, ale jednocześnie pokazuje jak tego rodzaju wspólnoty bywają uwikłane
w szersze procesy kulturowych i politycznych przemian. Śledząc w książce Prigarina dzieje naddunajskich
staroobrzędowców, odkrywamy jednocześnie wiele ważnych, powiązanych ze sobą kart historii – wielką
geopolityczną rozgrywkę miedzy Turcją a Rosją, peregrynacje kozaków Niekrasowców, zadunajski epizod dziejów Siczy Zaporoskiej czy odtwarzanie na Bukowinie staroobrzędowej hierarchii duchownej.
W tym miejscu wspomnieć wypada o polskim wątku obecnym w książce, związanym z postacią Michała
Czajkowskiego (Sadyka Paszy). Będąc agentem polskiej emigracji w Turcji, Czajkowski doprowadził do
powstania wojsk kozackich, które tworzyli między innymi Niekrasowcy z Dobrudży.
Na oddzielną uwagę zasługuje graficzna strona publikacji, świadcząca o wielkim zaangażowaniu
i nakładzie pracy autora i wydawców. Jest to przykład przemyślanej koncepcji książki jako całości,
pozwalającej czytającemu zagłębić się w świat historii naddunajskich staroobrzędowców nie tylko za
sprawą słów, ale też obrazów. Okładka książki jest stylizowana na oprawy starych ksiąg religijnych,
z jakich tradycyjnie korzystają staroobrzędowcy. Również w tekście zawarto wiele elementów graficznych charakterystycznych dla takich starodruków: czcionka w tytułach rozdziałów wykorzystuje dawne
kroje liter, a rozdziały rozpoczynają się od ozdobnych inicjałów. Wszystkie te motywy nie są bynajmniej przypadkowe, jak deklaruje autor, pochodzą z rękopisów przechowywanych przez wspólnoty nad­dunajskich staroobrzędowców. Książka zawiera też bogaty materiał ilustracyjny: stare rysunki i grawiury,

�RECENZJE

213

archiwalne i współczesne mapy i fotografie, fotokopie niektórych dokumentów archiwalnych, zdjęcia
staroobrzędowych ikon i rękopisów, liczne tabele, zestawienia statystyczne i wykresy. Wszystko to stanowi ważne i jednocześnie atrakcyjne dopełnienie treści publikacji. Niezwykle pomocne są też zawarte
na końcu książki indeksy: nazwisk i terminów geograficznych. Książka została opatrzona streszczeniem
w języku angielskim.
Praca Aleksandra Prigarina jest oczywiście szczególnie cenna dla specjalistów zajmujących się
historią i kulturą staroobrzędowców. Z całą pewnością jednak zainteresuje ona szerszy krąg badaczy
zajmujących się zagadnieniami religijnych i etnicznych zróżnicowań w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej – etnologów, historyków czy religioznawców.
Wojciech Lipiński
Jerzy Dębski, Joanna Talewicz-Kwiatkowska, Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas drugiej wojny światowej w świetle relacji i wspomnień, Wydawnictwo DiG, Stowarzyszenie Romów w Polsce,
Warszawa 2007, ss. 272
W Polsce istnieje wiele publikacji mających na celu przybliżenie tragicznej historii ofiar nazistowskiej
ideologii skazanych na całkowitą zagładę. Jednak tylko niewielka ich część przedstawia sytuację Romów
w czasie II wojny światowej, a przecież ta grupa etniczna, podobnie jak przedstawiciele narodu żydowskiego, została skazana na zagładę biologiczną. Książka Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas
drugiej wojny światowej w świetle relacji i wspomnień autorstwa Jerzego Dębskiego oraz Joanny Talewicz-Kwiatkowskiej jest niezwykle interesującą lekturą, gdyż odsłania dramatyczne losy Romów w obozie
koncentracyjnym Auschwitz, relacjonowane przez świadków ludobójstwa dokonywanego na tej grupie.
Recenzowana książka ukazała się w 2007 roku nakładem Wydawnictwa DiG oraz Stowarzyszenia
Romów w Polsce z siedzibą w Oświęcimiu. Jednym z naczelnych celów tej instytucji jest przypominanie i upamiętnienie eksterminacji i Holokaustu Romów1. Jest to kolejne wydawnictwo Stowarzyszenia
poruszające tematykę romskiego holokaustu (wcześniejsze publikacje to: Los Cyganów w KL Auschwitz-Birkenau2, 50-lecie zagłady Romów3, Zagłada Romów europejskich4 oraz polska edycja katalogu stałej
wystawy w Państwowym Muzeum KL Auschwitz-Birkenau Zagłada Sinti i Romów5). Ponadto w 2008 roku
powstał film dokumentalny Romowie – skazani na zagładę6 w reżyserii Adama Sikory i Wiesława Gajdy,
którego producentem jest Stowarzyszenie Romów w Polsce.
Praca Jerzego Dębskiego i Joanny Talewicz-Kwiatkowskiej poprzedzona jest wstępem prezesa Stowarzyszenia Romów w Polsce – Romana Kwiatkowskiego. Zaznacza on, iż jest to dla niego publikacja szczególna zarówno w wymiarze osobistym (wiele osób z jego rodziny zginęło w czasie II wojny światowej), jak
i historycznym (utrwalenie pamięci o tamtych wydarzeniach). Docenia on wagę zachowania i utrwalenia
przeszłości w życiu każdej społeczności. Pisze, że: Naród staje się rzeczywistością wówczas, kiedy posiada
świadomość własnej historii (s. 5). Podkreślając, że romski holokaust nie funkcjonuje w powszechnej
świadomości, wyraża nadzieję, że z powstaniem tej książki wiedza na jego temat się rozpowszechni.
Roman Kwiatkowski dodaje również, że książka Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas
http://www.stowarzyszenie.romowie.net/index.php/czytnik-artykulow/items/59.html
Parcer, Jan (red.). 1994. Los Cyganów w KL Auschwitz-Birkenau. Oświęcim: Stowarzyszenie Romów w Polsce.
3
Długoborski, Wacław (red.). 1994. 50-lecie zagłady Romów w KL Auschwitz-Birkenau. Oświęcim:
Stowarzyszenie Romów w Polsce.
4
Czekaj, Tadeusz i Roman Kwiatkowski (red.). 2005. Zagłada Romów europejskich. Oświęcim: Stowarzyszenie
Romów w Polsce.
5
Zagłada Sinti i Romów – Katalog stałej wystawy w Państwowym Muzeum KL Auschwitz-Birkenau – Dokumentations und Kulturzentrum Deutscher Sint und Roma – Heidelberg 2003, edycja polska: Stowarzyszenie Romów
w Polsce – Romski Instytut Historyczny.
6
Film ten stanowił jeden z dwóch etapów projektu Romowie. Skazani na zagładę. Drugim była konferencja
z udziałem byłych więźniów obozów koncentracyjnych oraz młodzieży szkolnej i akademickiej.
1
2

�214

RECENZJE

drugiej wojny światowej w świetle relacji i wspomnień jest hołdem dla Romów, którzy zginęli w czasie
II wojny światowej oraz dla tych, którzy przeżyli i którzy przyczynili się do powstania tej publikacji.
Autorzy swoją pracę zaczynają od przedstawienia Stanu badań w odniesieniu do prześladowań i masowej zagłady Romów. Kilkustronicowy rozdział o takim tytule porusza kwestię społecznego wykluczenia
i eksterminacji Romów oraz stan badań tego problemu w historiografii.
Następny rozdział – Literatura i źródła z pewnością wyda się ciekawy dla osób zainteresowanych
tematem romskiego holokaustu. Jerzy Dębski oraz Joanna Talewicz-Kwiatkowska prezentują w nim przegląd prac dotyczących zagłady Romów. Jak podkreślają autorzy, w poszczególnych krajach istnieje duże
zróżnicowanie tego rodzaju publikacji, np. w Niemczech rozwinęły się badania na ten temat i powstało
wiele publikacji naukowych. Są to zarówno badania ogólne, jak i te dotyczące mikrohistorii na poziomie dziejów poszczególnych rodzin. Autorzy tłumaczą obfitość badań podejmujących temat zagłady
Romów w tym kraju następująco: Dla większości niemieckiego środowiska historyków zagadnienia związane z funkcjonowaniem nazistowskiego państwa i wynikłe z tego faktu skutki, w tym także szczególnie
zagłada Romów, stanowią okazję do wykazania pewnego rodzaju nie spotykanej ekspiacji moralnej (s. 16).
Również wielu badaczy z Węgier, Czech oraz Słowacji, w których to państwach zamieszkiwała znaczna
mniejszość romska, podejmuje tę tematykę. Prace naukowców francuskich oraz włoskich także wniosły
duży wkład w badania dotyczące tej zbiorowości oraz jej masowej zagłady. Autorzy wymieniają również
polskie publikacje poruszające temat romskiej zagłady oraz inicjatywy z tym związane (np. międzynarodowa sesja naukowa poświęcona zagładzie Romów podczas II wojny światowej, która odbyła się
w grudniu 1991 roku, powstanie Romskiego Instytutu Historycznego). Oprócz naukowych opracowań
Dębski i Talewicz-Kwiatkowska podają również spis literatury wspomnieniowej, w której można odnaleźć
odwołania dotyczące masowej zagłady Romów. Jeśli chodzi o romskie świadectwa tych wydarzeń to jest
ich niewiele i są to przede wszystkim niemieckojęzyczne pozycje. Istotnym jednak źródłem jest romska
poezja śpiewana. Autorzy przytaczają dwa tłumaczenia tego typu pieśni.
W kolejnym rozdziale zatytułowanym Romowie w Konzentrationslager Auschwitz autorzy przedstawiają realizację nazistowskiej ideologii, wedle której Romowie mieli być skazani na całkowitą zagładę.
Zaczynając od podkreślenia faktu, iż Romowie od momentu pojawienia się w Europie ponad pięćset lat
temu, doświadczali prześladowań, zaznaczają, iż działania wypływające z ideologii nazizmu, skierowane
przeciw ludności cygańskiej nastąpiły jeszcze przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej (w 1938 roku
w Niemczech z dużym rozmachem przeprowadzono akcje przeciwko elementom aspołecznym7). Następnie opisują historię Romów w KL Auschwitz do momentu likwidacji Zigeunerfamilienlager w nocy
2 sierpnia 1944 roku. Ogromnym walorem tego rozdziału jest to, iż autorzy korzystali z wielu źródeł,
co pozwoliło na dokładny opis funkcjonowania obozu cygańskiego. Jest tu zawartych wiele danych.
Podane zostają nazwiska i biogramy Romów z pierwszych transportów, nazwiska kierowników tego
obozu, daty ucieczek (również z nazwiskami i biogramami uciekinierów oraz z graficzną prezentacją
rozkładu wiekowego uciekających Romów). Opisany jest także plan obozu (możemy się dowiedzieć,
gdzie znajdowały się kuchnie, biura obozowe, pomieszczenia dla poszczególnych pracowników, magazyn
żywnościowy, magazyn odzieży, szpital więźniarski, przedszkole, baraki sanitarne).
Zasadniczą część publikacji (ok. 200 stron) stanowią wspomnienia 25 byłych więźniów KL Auschwitz.
Są to zarówno osoby pochodzenia romskiego umieszczone w obozie cygańskim, jak i osoby nie będące
Romami, które w jakiś sposób związane były z tym obozem. Oprócz relacji Romów zamieszkujących
Zigeunerfamilienlager książka zawiera m.in. wspomnienia czechosłowackiej Żydówki, wykonującej
portrety Cyganów, czy też Polaka rejestrującego deportowanych Romów. Relacje zawarte w publikacji
składane były na przełomie wielu lat (najwcześniejsza pochodzi z 1959 roku, a ostatnia z 2007 roku).
Składane były one w różnych miejscach – w Państwowym Muzeum w Oświęcimiu, Romskim Instytucie
Historycznym w Oświęcimiu, Centrum Dokumentacji Niemieckich Sinti i Romów w Heidelbergu. Szczególnie interesujące relacje zostały przekazane przez jednego z byłych więźniów KL Auschwitz – Tadeusza
Joachimowskiego. Pierwsza relacja złożona przez niego pochodzi z 1968 roku, a następna z 1970. Ponadto
Według ideologii nazistowskiej Romowie byli elementami aspołecznymi, niezdolnymi do życia w zbiorowości,
posiadającymi cechy, które są szkodliwe dla społeczeństwa.
7

�RECENZJE

215

publikacja zawiera fragment jego wspomnień obozowych, których nie zdążył ukończyć przed śmiercią. Fragment ten pochodzi z prywatnych zbiorów dr. Adama Cyry, starszego kustosza Państwowego
Muzeum w Oświęcimiu. Wspomnienia Joachimowskiego stanowią najobszerniejszą relację w książce.
Zawierają one szczegółowy opis obozu cygańskiego z podziałem na opis poszczególnych aspektów (np.
kindergarten, praca, warunki mieszkaniowe, kantyna). Opisuje on dokładnie likwidację obozu cygańskiego wspominając o buncie Cyganów 16 maja 1944 roku8, do którego się przyczynił informując ich
o planach likwidacji Zigeunerfamilienlager. Na końcu książki zostały umieszczone biogramy autorów
relacji. Danych dotyczących niektórych z nich nie zdołano ustalić.
Książka Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas drugiej wojny światowej w świetle relacji
i wspomnień jest interesującym opracowaniem dokumentów i wspomnień dotyczących losów Romów
w czasie II wojny światowej. Ukazuje czytelnikowi fragment historii romskiej, który jest poznany
w niewielkim stopniu. Niewątpliwym walorem publikacji jest zaprezentowanie losów grupy skazanej
na zagładę oczami świadków tej tragedii. Ta forma pozwala na prezentację indywidualnego wymiaru
cierpienia jakiego doznała mniejszość romska w tych strasznych czasach.
Romowie, podobnie jak Żydzi zostali skazani na całkowitą zagładę przez nazistów. Jednak wiedza
o prześladowaniach i zagładzie Romów w czasie II wojny światowej nie stała się częścią zinstytucjonalizowanej pamięci o Holokauście, który przez wiele osób kojarzony jest jedynie z tragedią narodu
żydowskiego. Książka ta przyczynia się do przezwyciężenia tego typu opinii, pokazuje, że naziści zamierzali unicestwić nie tylko Żydów. Publikacja ta daje również szansę poznania tragedii, której doświadczyli Romowie w okresie II wojny światowej młodym członkom tej zbiorowości. Szczególnie istotne
jest to w ontekście obecnych działań elit romskich polegających na szukaniu historycznych aspektów
romskiej tożsamości.
Książka Prześladowania i masowa zagłada Romów podczas drugiej wojny światowej w świetle relacji
i wspomnień mogłaby zostać wzbogacona umieszczeniem w niej zdjęć, czy ilustracji. Nie zawiera ona
także informacji kim jest Roman Kwiatkowski, autor wstępu do publikacji. Czytelnik sam musi domyślić
się, że jest to osoba związana ze Stowarzyszeniem Romów w Polsce.
Pomijając jednak brak tej informacji oraz zdjęć, czy też ilustracji jest to ważna publikacja, gdyż
przybliża historię dotąd nieopisaną w dostateczny sposób. Mam nadzieję, że praca Jerzego Dębskiego
oraz Joanny Talewicz-Kwiatkowskiej będzie kontynuowana przez innych badaczy i w niedługim czasie
ukaże się więcej publikacji podejmujących tematykę romskiego holokaustu.
Dorota Łuszczek

8
Obóz cygański w KL Auschiwtz-Birkenau został zlikwidowany 2 sierpnia 1944, ale planowo miało stać się to
16 maja tego roku. Jednak nie udało się gdyż Cyganie zostali ostrzeżeni o planowanej akcji. Uzbrojeni w noże, łopaty,
żelazo, łomy, kamienie odmówili wyjścia z baraków. SS-mani tego dnia zrezygnowali z przeprowadzenia akcji.

�Migrantka z Ugandy. Dżuba 2007. Fot. M. Kurcz

Nieformalna zabudowa w dzielnicy Munuki. Dżuba 2008. Fot. M. Kurcz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10925" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10903">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86b6a125b690ac8d081ffe67fe5959ad.pdf</src>
        <authentication>4de5b5070713e72831b3fe28b3fd53af</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130274">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2718</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130275">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130276">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130277">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2529</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130278">
                <text>Szrukoj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130279">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.170-172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130280">
                <text>Lipka, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130281">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130282">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130283">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130284">
                <text>Szrukoj
Krzysztof Lipka
Pamięci mojej ciotecznej babki,
Marty Gundlach (1888-1966)

Nie mam bynajmniej zamiaru pisać tu o kołysankach, ale
kołysanki stanowią dla opowieści, którą pragnę wysnuć, od­
powiedni punkt odbicia. Pamiętam mianowicie z dzieciń­
stwa trzy kołysanki, każdą w innym języku. Matka śpiewała
mi po polsku kołysankę najbardziej banalną, którą jednak
będę zawsze kochać dlatego, że należy do moich pierw­
szych, najdawniejszych wspomnień i dlatego, że śpiewała mi
ją matka.
Spij, dziecinko, już,
Śliczne oczka zmruż.
Matka cicho nuci śpiew,
Wokół słychać szelest drzew,
W dali dziad wyciąga rękę,
Pies oberwał mu sukienkę,
Ciebie strzeże Anioł Stróż.
Śpij, dziecinko, już.
Od chwili, w której zacząłem rozumieć treść tej pieśni,
najbardziej mnie niepokoił ów dziad, który nie wiadomo co
robił w mojej kołysance; i zdawało się, że nawet jeżeli miał
stanowić przeciwwagę do obrazu spokoju i opieki, którą ja
byłem przez Anioła Stróża (i nie tylko) otoczony, to tak czy
inaczej szarpiący jego łachmany pies na pewno nie pomagał
gładko zapadać w sen.
Wszystko to działo się w Łodzi, gdzie w latach powojen­
nych język niemiecki bynajmniej nie był rzadki, i to nie
wśród Niemców pozostałych po wojnie, ale wśród dawnej,
przedwojennej ludności tego miasta, która nierzadko
w pierwszym pokoleniu była spolonizowana i jej pierwszym
językiem, wyniesionym z domu rodzinnego, był niemiecki.
Takie było właśnie pochodzenie starej Klembergowej, kości­
stej babki, która, mieszkając naprzeciwko, przychodziła do

170

nas codziennie w charakterze dochodzącej służącej. Coś tam
ugotowała, starła kurze, doglądała nas, dzieci. Z lubością
śpiewała mi niemiecką kołysankę, rozglądając się tylko spod
oka, czy aby ktoś dorosły nie słucha; język niemiecki nie był
mile widziany w naszym domu, babka i ciotka zginęły w Ravensbruck. Stara Klembergowa śpiewała:
Schlafe, mein Geliebter,
Schliess die Augen zu...
Dalej już dziś nie przypominam sobie słów owej niemiec­
kiej kołysanki, ale pamiętam jak przez mgłę, że jej słowa by­
ły żadne, jak to się mówi o niczym, łagodne i nie przeciwsta­
wiały mojemu szczęściu żadnych okrutnych obrazów w dale­
kim świecie. Do dziś doskonale pamiętam całą melodię tej
pieśni, ale słowa mi już umknęły.
I trzecia kołysanka, w języku rosyjskim. Ciotka mojego
ojca, pochodząca również z domu o niemieckich korzeniach,
wówczas, kiedy miałem lat kilka, była już emerytowaną na­
uczycielką; swego czasu jednak cieszyła się sławą świetnej
polonistki. Zaprzyjaźniona z profesorem Kazimierzem Nit­
schem, który z nią korespondował do śmierci, także z profe­
sorem Zenonem Klemensiewiczem, nauczycielka Juliana
Tuwima, który wspomniał ją, Martę Gundlachównę, nawet
z nazwiska, w swych wspomnieniach z czasów szkolnych,
zamieszczonych w tomie różnych autorów, zatytułowanym
Kredą na tablicy. Znała kilka języków, niemiecki jak polski,
urzędowy rosyjski wyniosła w carskich szkół, francuskim
władała bardzo biegle. Ciotka Tunia w sumie była postacią
niezwykłą, schorowana, pokrzywiona,- wiecznie biadoląca,
do ostatnich chwil życia całe dnie spędzała wśród różnoję­
zycznych książek, zajmowała się etymologią, słowotwórstwem i lubiła na te tematy każdemu czynić wykłady, na

�przykład spotkanej na schodach sąsiadce, kobiecinie bez
podstawowego wykształcenia. Wciąż zbierała różne rzadkie
egzempla, na przykład dziwne i ciekawe nazwiska, do ja­
kiejś' swojej niezwykle ponoć odkrywczej naukowej tezy ję­
zykoznawczej, której jednak nie zdołała nigdy na pis'mie
utrwalić. Nieskazitelnej prawos'ci, nadzwyczajnego serca,
szerokich horyzontów i bardzo gruntownej wiedzy, należała
do pokolenia, które dawno odeszło, nie pozostawiając już lu­
dzi podobnych sobie. Zawdzięczam jej nieskończenie dużo,
to ona wychowywała mnie i uczyła w zastępstwie zabiega­
nych i przepracowanych utrzymywaniem domu rodziców.
Zawsze miała czas, rzucała wszystko, by odpowiedzieć na
każde pytanie kilkuletniego chłopca, godziny całe trawiła
w swej rozległej bibliotece, wyszukując przykłady dobrze
ilustrujące poruszone zagadnienie.

wiedniej stronie i czytam: „Kołysanka kozacka M . J. Ler­
montowa, mój przekład z języka rosyjskiego".

Ciotka Tunia uwielbiała muzykę i niestety kompletnie nie
miała słuchu. Przeciwnie do mnie, który grałem od najmłod­
szych lat i miałem w przyszłości pokończyć różne szkoły mu­
zyczne. Tylko tym moim wrodzonym talentom zawdzięczam,
że kołysanka, którą śpiewała Ciotka Tunia, zawsze wydoby­
wając z gardła dźwięki o niejasnej intonacji, jednak we mnie
brzmi. Jest to melodia dość nijaka, jednostajna, krążąca
w miejscu senna kołomyjka, powtarzająca w kółko identycz­
ne niemal frazy i zdania, ale Ciotka, zapewne włas'nie z po­
wodu swoich niedomogów muzycznych, twierdziła, że jest to
jej najukochańsza pies'n. Była to melodia rzekomo kozacka,
lecz chyba raczej - jak dzisiaj mys'le - stylizowana, bo, jak
się dowiedziałem wiele lat później, skomponowana do tekstu
Michała Lermontowa; kołysanka s'piewana kozackiemu
dziecku, które miało wyrosnąć na dzielnego wojaka i zginąć,
bardzo smutna i gorzka w treści; nie wiem, czemu Ciotka tak
mnie nią chętnie raczyła. Tak czy inaczej rzeczywis'cie uwiel­
biała tę piosenkę i przetłumaczyła ją specjalnie dla mnie.
Ona, tłumaczka idealna i bezbłędna, płynnie czytająca pięk­
ną polszczyzną z obcojęzycznych tekstów, nie miała może
szczególnych uzdolnień do lotnego i zapierającego dech
w piersiach przekładu poetyckiego, ale lubiła to robić dla
przyjemności i spisywała swoje tłumaczenia w niewielkim
zeszycie, obok skromnych wierszyków, rymowanek saty­
rycznych czy złotych myśli, które czasem układała. Jest
w tym zeszyciku także kilka wartych uwagi białych wierszy
z ostatnich lat Ciotki. Układała ten zbiorek specjalnie dla
mnie, tak jak dla mnie tłumaczyła kołysankę i pozostawiła mi
go z następującą dedykacją:

Ruszysz w wojennej potrzebie - śmiały Kozak, chwat!
Wyjdę ja pożegnać ciebie, - machniesz ręką: at!
Gorzkie moje łzy popłyną z tobą w obcy kraj...
Spij, maleńka ma dziecino!
Kołysko, buj - baj!

„Na Twoje życzenie, Najdroższy mój Krzysiu, zbieram tu
'okruchy' mojego życia w nieudolnych dziecięcych i młodo­
cianych wierszykach. Kiedy dorośniesz i będziesz już dojrza­
łym i mądrym człowiekiem, to na pewno, czytając ten zbio­
rek, machniesz ręką i uśmiechniesz się pobłażliwie, ale jed­
nocześnie wrócisz myślami do swojej starej cioci - a raczej
babki ciotecznej - Tuni, która Ciebie bardzo, bardzo kochała.
Twoja Marta Gundlachówna 1961."
(Miałem wówczas dwanaście lat, ale to data spisywania
przeważnie wierszyków z zamierzchłej już wówczas prze­
szłości.)
Sięgam dzisiaj po ten cienki zeszycik w zielonej plastyko­
wej okładce, z nalepką, na której czytam dwie linijki skreślo­
ne drobnym, nieskazitelnym pismem Ciotki: „'Z lat minio­
nych', zmienić nalepkę na ładną, Tunia". Nigdy nic nie było
z tego zeszyciku publikowane. Dzisiaj otwieram go na odpo­

Uśnij, synku, me kochanie, ukołyszę cię!
Księżyc na twoje posłanie blady blask swój śle.
Opowiem ci bajek wiele, cudnych niby raj...
Spij, maleńki mój aniele!
Kołysko, buj - baj!
Wojackiego życia brzemię poznasz, chwycisz broń,
śmiało skoczysz nóżką w strzemię, parsknie raźno koń.
Pstrym jedwabiem wyhaftuję ja siodełko twe...
Teraz pieszczę i całuję
i kołyszę cię!

Dam ci, gdy wypadnie droga, na twe piersi krzyż,
patrz nań, modląc się do Boga i wznoś myśli wzwyż;
gdy podążysz w groźne boje, matkę wspominaj!
Śpij, najdroższe dziecię moje...
Kołysko, buj - baj!
Rzecz w tym, że kołysankę tę Ciotka Tunia śpiewała mi
w obu językach, czasem w swoim przekładzie, czasem w ory­
ginale, po rosyjsku. Jednak jej rosyjski śpiew był dla mnie ist­
ną torturą; nie dlatego, bym nie lubił tego języka, miałem pięć
lat i język rosyjski wydawał mi się, jak i zawsze później,
piękny, melodyjny, łagodny; ale było tam jedno zatrważające
mnie miejsce, jedno słowo, które nie wiadomo dlaczego wy­
woływało w dziecięcym serduszku grozę: „szrukoj"! Słowo
złowrogie i przerażające. Pojawiało się ono w momencie, kie­
dy Ciotka zbliżała się do połowy trzeciej zwrotki: „mach­
niesz ręką: at!" Po rosyjsku brzmiało to: „ty machniosz rukoj". W tym właśnie momencie zawsze w sposób niewytłu­
maczalny wpadałem w drżenie i mówiłem: „Ciociu, ja się te­
go 'szrukoja' boję!" Nie zdały się żadne tłumaczenia, że nie
ma mowy o żadnym „szrukoju", że to zbitka spółgłosek
dwóch różnych wyrazów, z których żaden nie ma w sobie ani
odrobiny czegoś przeraźliwego. Nic jednak nie pomagało,
powtarzałem uparcie: „Tego 'szrukoja' to ja się boję!" 1 ba­
łem się rzeczywiście.
Nie jest to bynajmniej jakaś anegdota, którą opowiada­
no mi, kiedy podrosłem. Doskonale pamiętam paniczny
strach, który ogarniał mnie na zbliżające się słowo „szru­
koj". Zaciskałem piąstki i wtłaczałem je w kurczowo zaci­
śnięte powieki, i sztywniałem jak sparaliżowany, bo nic
wówczas na ziemi nie wydawało mi się tak groźne, złowie­
szcze i mrożące krew w żyłach jak znienawidzony wyraz
„szrukoj". Ciotka śmiała się ze mnie, śmieli się inni, nie
skutkowało, „szrukoj" wywoływał we mnie paraliżujący,
zabobonny niemal lęk.
Tak to nie istniejące słowo zrosło się w mojej dziecięcej
wyobraźni z czymś okropnym i niebotycznie przerażającym,
że wkrótce znalazłem wśród walających się po domu rzeczy
namacalny odpowiednik owego „szrukoja" z kozackiej koły-

171

�sanki i zaraz też nazwałem ten przedmiot oczywiście „szrukojem". Miałem i potem nieraz rozmaite rzeczy magiczne,
ale nigdy już nic nie przedstawiało dla mnie tak potężnego,
całkiem irracjonalnego znaczenia. Była to rzecz o niewiado­
mym dla mnie wówczas przeznaczeniu, a i z dorosłych jakoś
nikt nie wpadał na pomysł, do czego też owo dziwne akce­
sorium może służyć. Niewątpliwie była to jakaś oderwana
od reszty część, jakaś ozdoba, odkręcona od większej cało­
ści, bowiem w dole kończyła się wewnątrz gwintowanym
kołnierzykiem, świadczącym, że przedmiot ten przynależał
do jakiego pokaźniejszego urządzenia. Sama rzecz wygląda­
ła następująco; mogę ją dokładnie opisać, mam ją przed
oczyma. A więc mniej więcej dziesięć centymetrów długi
i cztery wysoki płaski mosiężny płotek nie płotek, grzebień
nie grzebień, jakiś dziwnie palczasty, we wszystkie strony
najeżony szpikulcami uchwyt, na całej swej powierzchni
przepruty sporymi ażurami. Z pozoru zupełnie absurdalny
i nieużyteczny kawałek ostro, „złoto" błyszczącego metalu,
który jednak musiał na dziecku robić niemiłe wrażenie wła­
śnie owymi wysterczającymi, palczastymi zakończeniami;
kształty nieco zgeometryzowane, w innych miejscach znów
opływowe, czyniły tę dziwną plakietkę, czy sam już nie
wiem, jak to nazwać, bezsensowną i nie nadającą się do żad­
nego zastosowania i użytku. To był właśnie „szrukoj".
„Szrukoja" trzymałem w tajemnicy, wyciągałem z ukry­
cia, kiedy nikt mnie nie widział i patrząc na niego, na jego
ostro wystające sterczyny, sam w sobie wzmagałem własny
niczym nie uzasadniony lęk; to była ta właśnie rzecz, która
zaspokajała i wyczerpywała moje zapotrzebowanie na strach.
- Szrukoj... - szeptałem do siebie i zamykałem z obawy
przed widokiem złowrogo łyskającego przedmiotu oczy
i chowałem go z zawartymi powiekami, by już ponownie nie
padł na niego mój zalękniony wzrok.
Czym jest „szrukoj", wyjaśniła po kilku latach tych za­
baw Ciotka Tunia. „Ależ to wspornik na cygara z popielnicz­
ki dziadka!" - powiedziała i zaraz sobie wszyscy przypo­
mnieli. Oczywiście, nic prostszego! Po pradziadku Manitiu­
sie zachował się garnitur nabiurkowy z szarego marmuru
i mosiądzu, wcale niemały komplet, na który składał się po­
tężny dwupojemnikowy kałamarz z piasecznicą i dzwon­
kiem na sekretarza, kalendarz z przestawianymi ręcznie da­
tami, suszka, dwa świeczniki, łapka-capka do przytrzymy­
wania karteczek oraz pojemnik na cygara i popielniczka.
Niektóre z tych przedmiotów stały tu czy ówdzie w naszym
ogromnym łódzkim mieszkaniu, inne, bawiąc się, jak to
dziecko, porozkręcałem i porozsiewałem po domu takie czy

inne ich części. Nikt mi tego nie bronił, mieszkanie ginęło
pod stosami starych rupieci; nie zwracano na to uwagi,
wszyscy w tym zapędzonym domu raczej się cieszyli, że
dziecko znalazło zajęcie.
Kiedy „szrukoj" został rozszyfrowany, jakoś sam z sie­
bie automatycznie przestał był groźny. Odnaleziono jego
podstawkę, okrągły spodek marmurowy z dziurką pośrod­
ku i za pomocą niewielkiej śrubki zamocowano na nim ów
bezsensowny sam w sobie płotek nie płotek, grzebień nie
grzebień, tak że teraz służyć może pożytecznie jako pod­
pórka pod palące się i odkładane na spodek cygara czy pa­
pierosy. A z czasem, kiedy już miejsce moich zabaw prze­
niosło się na biurko, marmurowy garnitur po moim już prapradziadku Gustawie Manitiusie, Superintendencie Gene­
ralnym, z mniej więcej połowy XIX w., poskładany i po­
skręcany, znalazł się na jego blacie. Tu też stoi do dziś i do
dziś biorę do ręki, kiedy tylko zechcę, „szrukoja", zmorę
mojego dzieciństwa. I zawsze wówczas przypomina mi się
kozacka kołysanka Ciotki Tuni i słowa: „ty machniosz rukoj". I moja bezradna dziecięca skarga: „A tego 'szrukoja'
to ja się boję..."
Ale w tej historii jest drugie dno, czy raczej może druga
pointa. Bo przecież trudno pozostawić bez odpowiedzi ten
dziwny fakt: skąd u małego dziecka tak niezwykły, niczym
nie uzasadniony lęk przed niezrozumiałym obcym słowem?
Nawet jeżeli było to lub nie było słowo? Bo strach przed mo­
siężnym przedmiotem był lękiem wtórnym, przeniesionym,
a pierwotne przerażenie wywoływało słowo. Nie wiem oczy­
wiście, jak to wyjaśniać, ale po wielu latach nagle skojarzy­
łem to nieprawdziwe, rzekomo rosyjskie słowo, „szrukoj",
z rdzeniem niemieckim: schrecken, schreklich, Schrecknis.
Przecież w samej tej właśnie zbitce spółgłosek: schr-, szr- jest
coś przerażającego i język niemiecki niezwykle trafnie to
właśnie oddaje, chwyta lęk w jego brzmieniowej istocie nieledwie onomatopeicznie. Trafniej niż polskie strasz-, ponie­
waż w samej samogłosce „a" zawiera się już ukojenie.
Kołysanka kozacka Lermontowa jest pieśnią, która tyle
przygotowuje do snu, co do ostatecznego zaśnięcia, do
śmierci, oczekującej Kozaka „w wojennej potrzebie". Nie
wiem, czy przerażenie wychwytywałem z tej pieśni intuicyj­
nie z powodu jej rosyjskiej, wówczas dla mnie jeszcze
niezrozumiałej treści, czy też z powodu niemiecko brzmiącej
zgłoski, którą tam sztucznie wprojektowałem, kondensującej
lęk już w samym swym brzmieniu. Coś jednak musi w tym
być, bo intuicja dziecka ma za sobą w tle doświadczenia
wielu pokoleń.

U с

172

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5994" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5974">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3457c1e26feda4b39f6b6b6053c06ce3.pdf</src>
        <authentication>30ecb1e33d68cb4c36746dcc66876a5a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71511">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5573</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71512">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71513">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71514">
                <text>społeczności internetowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71515">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71516">
                <text>Co się kryje w "Naszej klasie"/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71517">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.13-17</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71518">
                <text>Liszka, Sebastian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71519">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71520">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71522">
                <text>Sebastian Liszka

14
niż czytelników, a tych mniej niż użytkowników
portalu. Nawet najbardziej rozbudowane fora,
które należą głównie do renomowanych liceów
w wielkich miastach bądź szczególnie zgranych
klas, trudno u z n a ć za coś więcej n i ż w y m i a n ę
opinii dotyczących ograniczonego, niemożli¬
WegO do odzyskania CZ3.SU .

Taka zbiorowa identyfikacja z jedną insty­
tucją (można zaryzykować kwalifikację: grupą
sytuacyjną) rodzi nieoczekiwane konsekwen­
cje - tworzy przymus uczestnictwa, przedłuża­
jąc w nieskończoność trwanie zamkniętego j u ż
okresu. Temu okresowi przypisuje się pozytyw­
ną waloryzację, sankcjonując jako oczywistość
relacje między dawnymi uczniami jakiejś klasy,
zakładając (wymuszając) ciągłe trwanie daw­
nych znajomości (wraz z układem sympatii, an­
typatii, animozji, a może nawet miłości). W i n ę
za wcześniejsze niepodtrzymywanie tych relacji
można zrzucić na brak odpowiedniego interfej­
su, którego dostarczył dopiero omawiany portal.
Interfejs portalu, oddając władzę w ręce bliżej
niezidentyfikowanej opinii zbiorowej generuje
jednocześnie przymus ujawniania informacji
na własny temat Weryfikację i interpretację
przekazanych informacii składa w rece świad
ków z przeszłości nie zwracając uwaei na ich
rzeczywiste komitencie zdolność i L o w o ś c
do tezo typu zadań Efektem te.ro zbiorowego
uiawnienia (czasem do zranić ekshibiciomzmu)
sa cmasi zbiorowe i wsnólne - nawet ieśli warto
ściowane no vtvwnie to w rzeczywistości ozra
niczone-wizinamieci Doświadczenie wsnól
2

7

noty stwarza przekonanie o istnieniu swoisLo
A' A
A 1
' • , co w zasadzie
A • za­
ponadindywidualnego
świata,

1

Bardzo ciekawym wyjątkiem, wartym odrębnej analizy,

jest np. forum I I L O im. Sobieskiego w Krakowie.

wiesza, uznawaną przez wielu za najbardziej
charakterystyczną w nowoczesnych społeczeń­
stwach, możliwość nieskończonej interpreta­
cji sposobów tworzenia rzeczywistości czy też,
mówiąc krócej, wszelkich przejawów twórczości.
Wspólnotowość forum „Naszej klasy" polega na
budowaniu wrażenia, że znaczenia przeszłości
nie wymagają negocjacji, są bowiem tylko kwe­
stią odtworzenia.
Ciągłe reprodukowanie wspomnień, ponow­
ne zapisywanie się do mniej lub bardziej odle­
głych czasowo instytucji przekroczyło (z racji
masowości) granice nostalgii i chęci przywoła­
nia przeszłości. Ten zbiorowy gest wielkiej czę­
ści społeczeństwa można interpretować szerzej,
jako odruch ucieczki od w y z w a ń i uleganie
pokusie odnowienia obrazu „dobrych czasów",
a być może ich mentalnej restytucji - jako od­
ruch uniknięcia ryzyka, ucieczki do bezpiecznej
przestrzeni starego wspaniałego świata, w któ­
rym istnieją wyłącznie przyjaciele i znajomi,
wybacza się surowym bądź niesprawiedliwym
nauczycielom, a złe historie puszcza w niepa­
mięć. Tworem takich strategii jest społeczność
z3nurzon3 w przeszłości ograniczonej tylko
własnym życiem. To przestrzeń ahistoryczna
o krótkiej pamięci Uczestnik portalu dokonując
aktu zapisania sie tworzy podstawy potwierdzę
mawłasnei obecności Sama sygnatura to i ednak
me wszystko - profil wypełniał a zdiecia komen
tarze do nich, rozbudowane i upubliczmone
sieci kontaktów. Tkk tworzy się swój wizerunek
wewnątrz portalu 'W przeciwieństwie do ś w i ¿1
towvch nortali snołecznościowvch Nasza klasa"
daje ograniczoną możliwość kre'acji, a w ze-

2

Medialna burza dotycząca potrzeby ujawniania

informacji o sobie w przestrzeni portalu rozpętała się na
początku bieżącego roku, czyli w chwili, kiedy portal miał
j u ż około pięciu milionów użytkowników.

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

�Co się kryje w „Naszej klasie"

15

stawieniu ze sztywną metaforą szkoły i wysta­
wieniem się na osąd publiczny fundowany na
pamięci z dawnych czasów w zasadzie uniemoż­
liwia kreacji zaistnienie. Musimy zadowolić się
płytkim, jednoznacznym wizerunkiem, którego
nie da się rozwinąć, rozbudować, który nie może
wykiełkować, rozrastać się, zmieniać. W prze­
strzeni tego portalu nie można się stworzyć,
można tylko grać z oczekiwaniami odbiorców
i własnym wizerunkiem z przeszłości, np. przez
wklejenie żartobliwego zdjęcia albo ironicznego
komentarza dotyczącego s 3. mego siebie. Zamiast
mnożących się wariantów, swobodnego pola kre¬
acji, przemieniających się i przekształcających
wizerunków i ścieżek komunikacyjnych prze—
strzeń portalu wypełniają sądy, opinie, przed­
stawienia banalne zestandaryzowane i wtórne.
Chwalimy się czym możemy: samochodem
domem dzieckiem m ę ż e m żoną w bardzo
niewielu przypadkach partnerka czy partnerem
ze związku niesformalizowanel Zwyczainość
przygląda sie zwyczainości suknia ślubna suk
ni ślubnej, dziecko dziecku. Czy może to zna¬
czyć że nowa klasa średnia przygląda się sama
Jeśli tak, sądzę, że niewiele widzi. Społecz­
ność „Naszej klasy", najprawdopodobniej zu­
pełnie nieświadomie, zbudowała (za pomocą
kontrolowanych wzajemnie własnych wizerun­
ków) totalizujący obraz swojego świata. Za jego
podstawę można uznać wybranie wizerunku
uważanego przez siebie za naturalny, czyli niedający się zinterpretować, który z własnej woli
powtarza leżący u podstaw idei szkoły proces so¬
cjalizacji. Świat, z którym spotykamy się w por¬
talu, nie ma nic z ponowoczesnych kryzysów

3

Por. Z. Bauman, Ponowoczesnośćjako

Sic!, Warszawa 2000, s. 127.

nu

BARBARZYŃCA

źródło

cierpień,

i rozchwianych tożsamości. Przeciwnie - po­
wiela on tradycyjne przeświadczenie o istnieniu
psychologicznych niezmienników, posiadaniu
trwałych i mocnych tożsamości społecznych
i kulturowych. Ze stron portalu manifestuje się
konformizm i brak chęci bycia lepszym, dosko­
nalenia się, ruchu popychającego nowoczesne
społeczeństwa naprzód. Reprodukując i kolo­
nizując przeszłość, społeczność „Naszej klasy"
w znikomym stopniu wykorzystuje najbardziej
nowoczesne z nowoczesnych doświadczeń, po¬
legające na, jak pisał Zygmunt Bauman, „sensie
nadziei, że można uczynić rzeczy innymi, niż
są, i lepszymi, n i ż są, i że należy to zrobić, bo­
wiem rzeczy nie są tak dobre, jak powinny i jak
być mogły" .
3

A może społeczności „Naszej klasy" wcale
nie jest daleko do charakteru innej nowoczesno­
ści, gdyż, jak sądzę, można ją opisać za pomocą
koncepcji społeczeństwa ryzyka Ulricha Becka .
Według niemieckiego socjologa ryzyko polega
na dodaniu do teraźniejszej gry interesów i ich
konsekwencji istotnego komponentu: przyszło­
ści, przenoszeniu w przyszłość dostrzeganych
obecnie szkód, przy czym szkody te dotyczyć
wszystkich przejawów życia: reform f i ­
nansów publicznych, skażenia środowiska, ale
też codzienności. Spróbujmy opisać społeczność
„Naszej klasy" za pomocą tej metafory. Ryzyko
przyszłości w tym przypadku może polegać
na, znanych z doświadczeń bardziej rozwinię­
tych społeczeństw, kryzysach instytucji, rodziny,
tożsamości. To potencjalne ryzyko może być
mechanizmem dzięki któremu w tak dokładny
sposób w przestrzeni portalu dokonuje się pro­
ces kolonizowania przeszłości walki o jedną
4

4

U . Beck, Społeczeństwo

nowoczesności,

ryzyka. W drodze do innej

Scholar, Warszawa 2002.

�Sebastian Liszka

16
małą narrację dzieciństwa i młodości , wreszcie
utwierdzania samych siebie w sensie i słuszności
wyborów, a własne wybory są konfrontowane
z wyborami takich samych jak ja, czyli nie-Innych. Dzięki odwołaniu się do tej metafory ma­
nifestowane w portalu zadowolenie i afirmacja
mogą bardzo łatwo pokazać swoją drugą, wcale
niebłazeńską, twarz - poczucia zagrożenia i nie­
pewności, im bardziej gorączkowo odsuwanego,
tym silniej obecnego .
5

6

Zdumiewające jest, w jak wielkim stopniu
przestrzeń „Naszej klasy" stała się areną bez
wrogów, miejscem bez walk. Sceptyczność, nie­
zadowolenie, zagniewanie (główne cechy nowo­
czesności według Baumana) nie mają tu miej­
sca. Samoświadomość uzyskuje się tu poprzez
uczestniczenie w rytuałach codzienności i pod­
glądanie, czy to samo co my robią tacy sami jak
my. Dłuższe trwanie takiego systemu będzie
przejawiać coraz większe właściwości zamykania
się w sobie, kostnienia. System taki nie nabędzie
cech potrzebującego ekspansji kapitału, ale ra­
czej rentierni polegającej na wzajemnym wyda­
waniu sobie kuponów, rytuału opartego na grze
sztuczności, która udaje, że nie jest (uważam, że
jest) światem, jak pisał Shakespeare, out offrame
(bezkształtnym wybitym wyłamanym). Metafo­
rę wyłamania pojmuję w tym wypadku jako we­
wnętrzną sprzeczność rządzącą rzeczywistością

5

Por. J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport

która manifestuje się i wysypuje z ram portalu.
Polega ona, według mnie, na niedostrzeżeniu
potencjalnie wywrotowego potencjału portalu,
którego użytkownicy, zamiast w twórczy spo­
sób przepisać swoją historię i tę skonfrontować
z wersją rówieśnika, wzajemnie utwierdzili się
w bezcelowości takiego przedsięwzięcia.
Konsekwencją wynikającą ze świata „Naszej
klasy" rządzi pragnienie przyjemności, a nie przy­
jemność pragnienia. Gilles Deleuze, dając pierw­
szeństwo tej drugiej, opisywał ją jako przerywa­
jącą pozytywność pragnienia, która pozwala na
uchwycenie realnej i aktywnej dynamiki wytwa­
rzania rzeczywistości społecznej . Przyjemność
usypia, jest bezwładna i reaktywna. Próbując
znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego tak łatwo
społeczność polskiego portalu popadła w bez­
wład i uśpienie, trzeba się odwołać do naszych
doświadczeń historycznych. Choć to materiał na
rozbudowaną socjologiczną analizę, u w a ż a m ,
że społeczność „Naszej klasy", czyli w dużej
części polska klasa średnia, zarówno ta istnieją¬
ca. jak i aspirująca, zbyt mocno przyswoiła sobie
pogląd którego korzenie tkwią w poprzednim
systemie politycznym — przekonanie o istnieniu
czegoś takiego jak wspólnota losu oraz lokalny
i kuriozalny proces tworzenia tożsamości który
w warunkach PRL przybrał parafrazując Michęla Foucaulta formę troski o siebie ale w obecnych
7

8

badania nad społecznością „Naszej klasy". Od kilku

o stanie wiedzy, Aletheia, Warszawa 1997. W ujęciu

miesięcy prasa donosi o próbach takich prac, spotykają się

Lyotarda kategoria wielkiej narracji, w którą wierzy!

one często z bezpardonową krytyką apologetów portalu.

modernizm, zastępowana jest w ponowoczesnym

Najbardziej rozbudowane forum, jakie znalazłem, jest

świecie przez kategorie małych narracji, które mają się

dostępne pod adresem http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.

mnożyć i wzajemnie współistnieć. Małe narracje obecne

html?f=29&amp;w = 73448071&amp;s = 0, 14.07.2008.

w przestrzeni „Naszej klasy" okazują się karykaturą

7

Lyotardowskich postulatów.

obraz terytoria, Gdańsk 2000.

6

Potwierdzenie tej hipotezy będzie możliwe w chwili, kiedy

psychologowie i socjologowie przeprowadzą szczegółowe

8

Por. G. Deleuze, F. Guattari, Co to jest filozofia}, słowo/
Czy też, równie mocno, stała się zakładnikiem tego

poglądu.

BARBARZYŃCA

E(1E| PD08

�Co się kryje w „Naszej klasie"
warunkach - niewiedzy o jakości życia, stopniu
uwikłania w ideologię oraz braku szacunku dla
jednostki - formę uznania kolektywu.
W przestrzeni polskiego Internetu zrobiło
się ciasno. Wdarł się do niego rodzaj społecznej
władzy sądzenia nadawanej przez osoby, które
w większości nie są w stanie rozpocząć walki
o siebie w wirtualnej przestrzeni, dającej się
realizować łagodniej n i ż w rzeczywistości. Spo­
łeczność „Naszej klasy", zamiast wybrać portal
oferujący rozbudowany interfejs służący kreacji
siebie, wyodrębnieniu siebie, podkreśleniu siebie,
czyli tak naprawdę ocaleniu siebie, wybrała portal
oferujący znikomą możliwość takiej kreacji, wią­
żąc j ą, j ak pisałem wyżej, z instytucj ą zbiorowego
uczestnictwa i tradycyjnych form społecznych.
Społecznością tą wydaje się rządzić brak
klasy i brak różnicy. Nowa klasa średnia, która

9

W tym miejscu powinien rozpocząć się drugi tekst

17
po skolonizowaniu pasaży handlowych i miej­
skiej przestrzeni zabrała się za kolonizowanie
Internetu, za swój mit założycielski wybrała
resentyment i nostalgię, ucieczkę od wyzwań,
odrzucenie polityczności i rywalizacji o idee,
oddała też bez walki formy sprawowania wła­
dzy za pomocą na przykład sądów estetycznych.
Społeczność ta w zasadzie nie odwołuje się do
nikogo, prezentuje siebie zadowoloną z tego,
jaka jest. Nie wiem, czy próbuje dokonać de­
finicji samej siebie. Pewne jest, że społeczność
ta wybrała baśniowe doświadczanie rzeczywi­
stości, rozumiane i przyjęte jako jedyna szansa
na wolność. Gwałtowność manifestacji tego do­
świadczenia pozwala również na postawienie
diagnozy, że oto, zapewne niespodziewanie dla
nas samych mamy do czynienia z polskim
riantem buntu mas .
9

ustaleniami Eliasa Canettiego z Masy i władzy

oraz Petera

o „Naszej klasie", napisany z perspektywy nakreślonej

Sloterdijka z Pogardy mas. Moją intencją było jedynie

przez Ortegę y Gasseta w klasycznym eseju, uzupełniony

zasygnalizowanie tego problemu.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11477" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11455">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7a86a7feb0644dcab20c616cd1860e11.pdf</src>
        <authentication>0de891e8e23c42c0df33a61aff2c1885</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136716">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5587</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136717">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136718">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136720">
                <text>Kiedy myśl ostrzy słowo/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136721">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.3-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136722">
                <text>Lupa, Krystian</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136723">
                <text>Uliasz, Szymon</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136724">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136725">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136726">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136727">
                <text>K r y s t i a n L u p a (ur. w 1943 r.) to
cztowiek teatru. T w o r z y sztuki w y ­
jątkowe pod względem formy i wła­

Kiedy
ostrzy

słowo.

O
»

pisaniu

•

•

i jego
z

myśl

/i

intymnością
Krystianem

rozmawia

Szymon

co najważniejsze w dramacie, czyli
relacje międzyludzkie, które odczytuje
na n o w o z dziet Bernharda, Dostojew­
skiego, Witkacego czy Brocha. Podej­
muje tematy metamorfozy i odnowy
człowieka, dla którego najważniejsze
stają się podejmowane przez niego
psychologiczne gry.
Lupa studiował przez jakiś czas reży­

związku
Z

snej interpretacji. Interesuje go t o ,

serię w Łodzi, ale porzucił ją na rzecz
teatru. W jego spektaklach, trwających
nawet osiem godzin, do dziś widać fa­
scynację kinem. Sposób prowadzenia
narracji, dysponowanie czasem przy­
w o d z ą na myśl film.

Lupą

W 1973 roku rozpoczął studia z reży­

Uliasz

serii teatralnej w Państwowej Wyższej
Szkole Teatralnej w Krakowie, gdzie
dziś jest profesorem. Zafascynował się

Szymon Uliasz: Jaka była geneza pańskiego pisa­
nia? Zaczął pan od Klasztoru nasłuchujących,
który przerodził się w dziennik, ale przecież wcze­
śniej jeszcze były wiersze?
Krystian Lupa: A skąd pan wie?
Z lektury Labiryntu.
Jeżeli mamy szukać genezy, to nie dotyczy
ona życiorysu, tylko pewnej kondycji. Jak proces
pisania krystalizuje się w mechanizmie myślenia,
wyobraźni czy też duchowości? Kult pisania po­
jawił się, kiedy jeszcze nie umiałem pisać. Pamię­
tam, że moja matka wówczas bardzo często coś
pisała jako nauczycielka — robiła konspekty albo
poprawiała zeszyty. Patrząc na to pisanie, podej¬
rzewałem, że to jest jakaś bardzo ważna i istotna
czynność. Mam wrażenie, że tamto dziecięce
poczucie „ważności" pozostało. Kiedy zaczynam

wtedy twórczością Konrada Swinarskiego i Tadeusza Kantora. Mówi, ż e
to im zawdzięcza swoje spojrzenie na
teatr i sposób pracy z aktorem.
Jest twórcą wybitnych przedstawień,
takich jak Marzyciele,

Bracia

zow, Factory 2, Zaratustra,

KaramaLunatycy,

Kalkwerk. Otrzymał d w a najważniejsze
wyróżnienia przyznawane w polskim
teatrze: Nagrodę im. Konrada Swinarskiego i Nagrodę im. Leona Schillera.
W 2001 roku wydał intymne, retro­
spektywne zapiski w formie dziennika,
lecz niebędące nim w ścisłym tego
słowa znaczeniu. Labirynt przywołuje
dzieciństwo, ogląda demony i odtwa­
rza własne mitologie tamtego czasu

3 (1 3) 2 0 0 8 ,\?:\mnu
h

z dzisiejszej perspektywy. Jest także
refleksją o śmierci, przyjaźni i teatrze.

�Wywiad

4

mówić o pisaniu, jest w tym coś intymnie wsty­
dliwego, ponieważ wydaje mi się, iż „ważność"
tego aktu postrzegana jest na zewnątrz jako zdemonizowana lub w jakiś sposób przesadna. Ktoś,
kto stoi na zewnątrz tego procesu, zawsze może
powiedzieć: „Nie przesadzajmy, że tak naprawdę
pisane myślenie jest lepsze od myślanego myśle¬
nia". Często mówię studentom, żeby dużo pisać,
notować monologi wewnętrzne, ponieważ to
w gruncie rzeczy wyostrza myśli i w jakiś sposób
drażni, prowokuje i inspiruje. W momencie, kie­
dy sam zacząłem pisać, bardzo szybko musiałem
użyć tego pisania do jakiejś funkcji stwarzającej.
Myślę, że w moim przypadku razem powstały
nauka pisania i fantazje na temat Juskuni, czyli
wymyślonego przeze mnie w dzieciństwie lądu.
Wtedy okazuje się, że to pismo jest pewnego ro¬
dzaju dokumentem, podobnie jak mapa i rysu¬
nek. Może nawet nie dokumentem istnienia czy
zapisaniem istniejącego, ale współaktem istnie¬
nia. Ponieważ w gruncie rzeczy nie istniały ląd,
państwo, ludzie i królowie ani ten język, który
tworzyłem na potrzeby wymyślanego świata.
Można więc powiedzieć, że pisanie było ma¬
gicznym procesem powoływania istnienia i tak
to odczuwałem. To dziwne, że ledwie zacząłem
się uczyć pisać po polsku, natychmiast odczułem
potrzebę poznania innego języka. Język polski
był zużyty i wymacany. Nudziły mnie nieciekawe
teksty elementarza. Zresztą to zastanawiające, że
dopóki nie umiałem czytać po niemiecku, książki
niemieckie, które stały w bibliotece ojca, były za¬
pisem wtajemniczeń — „księgą", tak jak to widzi
Schulz. Polskie książki tylko w sposób warunko¬
wy i tymczasowy uzyskiwały ten majestat „ksiąg"
— o ile były dziwaczne i trudne do zrozumienia.
Bardzo wcześnie taką „księgą tajemną" był wybór
dzieł Mickiewicza, zwłaszcza Konrad Wallen­
rod i Dziady, z których zrozumieniem miałem
kłopot. Myślę, że jest to kopia „dzieciństwa"
tkwiącego w ludzkości: demonizowanie niezro¬
zumiałego tekstu, w który wczytując się, doko¬
nuje się automatycznie pewnego rodzaju aktu
magicznego — aktu przeniesienia mocy i użycia
jej, kiedy samemu nie zna się jeszcze instrukcji
obsługi. Poprzez akt przeniesienia, tak jak to
Jung lubi widzieć, dokonuje się uruchomienie

mechanizmu, do którego w gruncie rzeczy moja
świadomość nie ma dostępu.
Gdyby spojrzeć na pisanie w kontekście pragma­
tycznym, czyli poprzez związek z samym życiem,
twórczością
teatralną, kreacją, kiedy pan uznał, że
dziennik będzie kontynuowany? Czy te dwie sfery:
pisania i życia, przenikają się bezpośrednio,
czy jest
to może relacja bardziej złożona, ponieważ pisanie
jest aktem intymnym dokonywanym w samotno¬
ści. Tym różni się pisarz, który jest tylko pisarzem,
od piszącego
reżysera, który pracuje z ludźmi.
Nawet jeżeli pomysły rodzą się w świecie, to do
samego aktu zapisania, podobnie jak do czytania,
dochodzi już w
samotności.
Nie zawsze, lubimy przecież czytać razem.
Zawsze bardzo mnie fascynowało dopuszczanie
tu jakiejś perwersji, gruppen sex pisania, czyli
właśnie złamanie tej intymności...
Jest też jakimś

rejonem odkrywczym?

Tak, bo wówczas, trącając czy gwałcąc, przeła­
mujemy w jakiś sposób mechanizmy intymne, do
których mamy tylko częściowy dostęp, a które są
nam dane jako rzeczy automatyczne i musimy je
akceptować, otaczać je pewnego rodzaju kultem.
Bez tego kultu i wiary to się nie udaje. Podobnie
bywa z pewnymi praktykami medytacyjnymi,
na przykład z jogą. Muszę w coś wierzyć, żeby
to działało. Bez wiary to nie funkcjonuje, nie
ma elektryczności, która tym porusza. Wówczas
rejon nieświadomości nie bierze w tym udziału
i nie ma mowy, żebym się dowiadywał czegoś od
kogoś we mnie. Pisanie to nie jest dowiadywanie
się od siebie samego, to jest dowiadywanie się od
kogoś czegoś, co jest najczęściej niedostępne...
Jak wyodrębnianie
mości...

u Junga rejonu

nieświado¬

Oczywiście. W zależności od tego, jaki mo¬
tyw poruszamy, kontaktujemy się z tą czy inną
osobą lub figurą, kompleksem nieświadomości,
który w pewnym momencie zamienia się w my¬
ślącą i działającą osobę. Zdumiewające, że pew-

�Z Krystianem Lupą rozmawia Szymon Uliasz
ne myśli, przychodzące tak nagle, są w takim
stanie gotowości i literackiej formy. To zadziwia¬
jące, można byłoby powiedzieć, że są to myśli
przychodzące z „przebicia", pobudzone aktem
pisania przez śniące ciało, z udziałem pewnej
aury, pobudzonego stanu cielesnego.
Jeśli pytamy, kiedy i jak coś przyszło i się
zaczęło, to chodzi raczej o to, że na początku
mamy dostęp do świadomości funkcji. Początek
jest pewnym stanem granicznym, w którym coś
może być zaobserwowane, bo później się to­
czy. Człowiek zapomina tę instrukcję, która jest
gdzieś na wstępie. Ja nie miałem świadomości
takiego poczucia, że kiedyś się na to zdecydo¬
wałem albo że kiedyś przestałem pisać Klasztor
nasłuchujących.
Jeśli ten rejon zaczyna się rozwi¬
jać, przez dłuższy czas istnieć, zaczyna żyć jak¬
by sam z siebie, j u ż nie wyłącznie przynaglany,
próbowany. Wiadomo przecież, że na początku
młody człowiek próbuje, czy może być pisarzem,
podobnie jak próbuje innych rzeczy. Wszystko to
staje się w podnieceniu charakterystycznym dla
młodości. Jest to rodzaj eksperymentu: zażyję
pewną pigułkę i patrzę, co się ze mną dzieje.
W gruncie rzeczy jest to ciągłe doświadczanie
siebie, kim właściwie jestem, jakim fenomenem
„ja" jestem? Co „ja" mogę robić, jak „ja" to mogę
robić i czy „ja" to w ogóle mogę robić? Przygoda:
czy mi się uda być na przykład takim pisarzem
jak Tomasz Mann, który mówi, że pisanie to jest
codzienna dyscyplina? Codziennie rano wstaje,
bierze pióro i pisze. Ta codzienna dyscyplina jest
w gruncie rzeczy procesem fatycznym, którym
bronię się przed zaprzestaniem pisania. W każdej
chwili grozi mi, i boję się tego, że pewnego dnia
powiem sobie: „A, nie chce mi się, to jest wszyst¬
ko kłamstwo, co ja robię, to jest jakaś zabawa".
Nagle, ni stąd ni zowąd, Bernhard mówi o takiej
tajemnicy i strasznie bliskie jest mi to zdanie: „Ja¬
kie to dziwne jest, że człowiek nagle zaprzestaje".
Przez całe życie coś robi i wydaje się, że to jest
po prostu jego życie, wierzy sam, że to się dzieje
organicznie, dąży do czegoś, poświęca temu całe
dorosłe życie, nagle — ciach — zaprzestaje...
Czy nie będzie to pewna iluzja? Przecież to, że
coś się kończy, że musi się skończyć, jest wpisane

a

d a l

POO8

^K mmu
y

5

już od początku w naszą egzystencję.
Rilke stawia
przed młodym, zaczynającym
pisać
człowiekiem
kryterium konieczności,
mówi mu: jeśli
możesz
żyć bez pisania, to żyj.
To jest prowokacja: jeżeli możesz żyć bez
pisania, to żyj, mówi piszący. Do kogo w tym
momencie stosuje się to „ty"? Jeżeli mówi tak
do młodego poety, znaczy to: jestem j u ż poza tą
sferą. Daje taką radę czy jest to arystokratyczny
gest człowieka, który nie może żyć bez pisania?
Lub gest opętanego, unieszczęśliwionego i znie¬
wolonego przez pisanie...
A czy istnieje jakaś właściwa
dzy pisaniem a czytaniem?

równowaga

pomię¬

Zawsze człowiek najpierw więcej czyta. Póź¬
niej okazuje się, że pisanie jest jakby rozlewa¬
niem atramentu. Coraz szersza powierzchnia
zostaje zajęta, w związku z czym coraz bardziej
wchłania i być może o tym właśnie myślał Rilke.
Być może ta obsesja pisania jest czymś szalenie
wampirycznym i w pewnym momencie zagarnia
cię całego, a to oznacza, że nie ma j u ż czasu na
czytanie. Choć jest to marna odpowiedź, że nie
ma czasu, bowiem nie o to chodzi, lecz o balans
przyjmowania. Rzeczywiście coś się z tym dzieje.
Rzeczy, które napisali inni, czytane w młodości,
traktowane są inaczej, ponieważ człowiek nie
został jeszcze w jakiś sposób zdeformowany czy
przetworzony. Kondycja pisania zdecydowanie
zmienia mechanizm jaźni, mechanizm ducho¬
wy indywiduum, a w związku z tym deformuje
i przekształca czytanie. Czytanie staje się czymś
innym. Napisane dzieła to książki, rozprawy,
systemy filozoficzne, wiersze, jednym słowem to,
co Bernhard tak świetnie nazwał tekstem, czyli
pewnego rodzaju pakietem napisanym przez
człowieka, który ma jakąś całość. W momencie,
kiedy nie stałeś się jeszcze potworem piszącym,
to one miały swoją świętość, swoją całość, były
nienaruszalne. Wiersze Rilkego to były wiersze
Rilkego, Zbrodnia i kara to była Zbrodnia i kara,
Wyznania Rousseau to były Wyznania Rousseau
itd. Mało tego, dla kogoś, kto nie pisze, dzieła na¬
pisane są święte, dlatego że są objawieniem pew-

�Wywiad

6

nej kondycji, której sam nie próbuje, w związku
z czym zawsze ma podziw dla tego, czego sam
nie dotyka, podziw wyznawcy pasywnego. Dla¬
tego też staram się nie pomylić, nie zmieszać,
staram się zachowywać te całości.
Ale to chyba jest bardzo trudne i nie do końca się
udaje. Uwidacznia się to na przykład w Apokry­
fach do prozy Rilkego, kiedy języki są do siebie
bardzo podobne...
No tak, bo to jest j u ż dawno skurwione, to
j u ż się zepsuło. To ten mechanizm wampira, dla
którego nie ma świętości całości napisanych. Je¬
żeli tekst wciąga mnie i prowokuje, natychmiast
pojawia się rodzaj polemiki. Na gorąco pojawiają
się mrówki, które tekst porywają z książki i roz¬
noszą, unicestwiają i rozprowadzają. Świetne
pole do osobliwej refleksji daje niemieckie wyda­
nie Człowieka bez właściwości,
w polskim tłuma­
czeniu tego nie ma. Bardzo żałuję, że ta książka
w języku polskim jest wydana w tak fatalnym
tłumaczeniu. Każde zdanie traci swoje sedno.
Musil uważał, że słowa niejako szukają swojego
lepszego znaczenia za pomocą literatury i po¬
ezji. Słowa, które są w naszej głowie i którymi
się posługujemy, mają swoją ogólnowojskową,
tymczasową sferę znaczeń, bardzo często uśpio¬
ną, rozmazaną, ogólnikową. Czasami się nam
zdarza, że w pewnym zdaniu słowo uzyskuje
nowy dźwięk, uzyskuje dostęp do myśli. Bardzo
często dzieje się tak w poezji. To nie słowo bie¬
rze fragmentaryczny udział w przekazywaniu
myśli, ale odwrotnie, myśl ostrzy słowo. Te myślopisania są procesem tego typu, w tym sensie
poetyckim, że doprowadzają do fenomenalnego,
jednorazowego czy jakby olśnionego wyglądu
danej myśli, a nie uśpionego. Najczęściej dzieje
się tak, że w naszych rozmowach posługujemy
się embrionami myśli.
W polskim tłumaczeniu Człowieka bez wła­
ściwości
każde zdanie traci tamten cud, który
jest w oryginale, bowiem to nie jest słownikowe,
to jest wizjonerskie w obszarze myśli i refleksji,
niekoniecznie w obszarze poezji. Musil przez
długi fragment tej książki zajmował się fenome¬
nem uczuć i w gruncie rzeczy destylacją uczucia.

Interesowały go mechanizm i hierarchia tej naj­
bardziej tajemniczej sfery, albowiem uczucia nie
są myślami, ale nie są też obrazami. Rozmowy
Ulricha z Agatą są fantastycznym zapisem obco­
wania, dialogu dwojga ludzi zafascynowanych
dążeniem do schwytania rzeczy nieuchwytnych
w swoim podwójnym bycie. Kiedy ludzie są we
dwoje i zaczynają dialog na temat, który dla
obu stron jest czymś fascynującym, to rozmowa
takich ludzi zaczyna być podobna do seansu
spirytystycznego. Otwiera się wtedy pewnego
rodzaju przestrzeń metapsychiczna, w której
umysły zdają się mieć tę sferę „pomiędzy". Wię¬
cej ciekawych rzeczy dzieje się pomiędzy in¬
terlokutorami aniżeli wewnątrz każdej z osób.
Polscy tłumacze tego kompletnie nie rozumieli.
Dlatego książka Musila jest w języku polskim
taka zniechęcająca.
Dla mnie czytanie drugiej części wydania Frisego (klasyczne wydanie niemieckie) było obja¬
wieniem. Czytanie tego, co miało być literaturą,
a okazało się rodzajem magazynu, spichlerza.
Zawartość metafizyczna tej części jest tak niesa¬
mowita, że wszelkie eksperymenty typu Model
do składania, Gra w klasy są tu jakimiś dziecinny¬
mi puzzlami w porównaniu z tymi, które samo
życie zrobiło, zostawiając spuściznę Musila w ta¬
kim, a nie innym kształcie. Czytanie jest proce¬
sem rozkładaj ącym, to znaczy czytanie j est j akby
traktowaniem tekstu za pomocą jakiegoś kwasu.
W gruncie rzeczy jest to nie przyjmowanie, lecz
tworzenie równoległe. W każdym procesie na¬
stępuje innego rodzaju proces — zapisana lite¬
ratura jest aleatoryczną partyturą i w pewnym
momencie orientuję się, że ten proces równoległy
jest być może w tym momencie ważniejszy i wy¬
maga natychmiastowego zapisania. Oczywiście
ten proces równoległy przywłaszcza sobie litera¬
turę. To, że powstawały Apokryfy, to też nie była
moja decyzja. Po prostu jest to rodzaj perwersji,
złajdaczenia. Tak to nazywam, ale myślę sobie,
że to złajdaczenie nie jest takie złe, natomiast
w obowiązującym fair play jest to być może
niemoralne, że nie mam szacunku dla pisarzy,
których wystawiam. Dla mnie nie istnieje prob¬
lem plagiatu, nie widzę powodu, dlaczego ludzie
mieliby być właścicielami swoich dzieł...

IWlAlUm

3 (13) 2 0 0 8

�Z Krystianem Lupą rozmawia Szymon Uliasz
Po napisaniu wkraczają w obieg i zależnie
terpretacji zmieniają znaczenia...

by na tym, aby nie mieszać „ja" z przedmiotem
rozważań. Mianowicie tak wytrenować swój
„instrument", który jest w owym „ja" do dys¬
Zdrowe podejście do tego miał Bach, dla któ¬ pozycji, do samych tylko aktów logicznych lub
rego muzyka była muzyką, czyli pewnego rodza¬ energii logicznej, by osiągnąć wynik obiektywny.
ju istnieniem, które można wziąć, podobnie jak Inaczej jest w marzeniu, że rzeczywistość zapi¬
sana u nas zyskuje pewnego rodzaju energię,
się bierze przedmiot z natury.
bowiem albo próbujemy dotrzeć do tajemnicy,
albo wprowadzić pewien ład natury etycznej
Glenn Gould grający Bacha miał
równieżpodob¬
ne podejście.
Partytury skojarzyły mi się z powie¬ czy estetycznej w obraz, który jest z istoty swojej
ściami Bernharda. Chciałem zapytać o rozumie¬ obrazem nieuporządkowanym i chaotycznym.
nie grafomanii. W Podglądaniach pisze Pan, że W tym momencie zaczyna się proces, który ma
swoją własną energię. Idea aegoistycznego pisa¬
wydaje mu się nią „literackpsć"
rozumiana jako
nia polegała na przykład na tym, aby „ja" było
pewna maniera. Z drugiej strony nieustanne pi¬
sanie o sobie: egotyzm, egocentryzm, ekshibicjo¬ czułym komputerem i w procesie samoistnym
wprowadzało do chaosu współczynnik etyczny.
nizm. Bernhard się przebija ze swoją
obsesyjnością,
negacją i destrukcją, mimo że jego zdania są bar¬ Weźmy na przykład poszukiwanie nowego kry¬
terium dobra i zła. Tu zaczyna się proces, w któ¬
dzo tautologiczne, czasami są to różne warianty
rym „ja" stara się nie wplątywać swoich pragnień,
tych samych myśli, powieści jego często mają kom¬
lęków, obsesji, kompleksów, resentymentów itd.
pozycje zamknięte.
Pan czytał Bernharda przez
Myśliciele tacy jak Wittgenstein ukazują nam
rozkład struktury języka, przez bełkot, lecz bełkot
absurdalność tego typu podejścia, wbrew pozo¬
znajdowałby
się dla mnie na poziomie przekazu,
rom, wbrew temu, że Wittgenstein cały aparat
gdyż te powieści wydają mi sięfenomenem
języko­
wym i to, co by różniło i świadczyło o jakości prozy logiczny zaangażował w to odsączenie od „ja",
bo później następuje dowód utopijności takie¬
Austriaka, byłoby właśnie w warstwie
językowej.
go zamierzenia. Jest tutaj druga ewentualność,
mianowicie od momentu, w którym intuicyjnie
Bełkot jako termin absolutnie pozytywny.
doświadczymy, że niemożliwa jest rzeczywistość
bez
obserwatora, narracja bez narratora, a więc
Czyli związany z presją
dążenia.
akt odsączenia od „ja" okazuje się aktem fałszo¬
Tak. Parę rzeczy interesuje mnie w tym, co pan wania, a nie uprawdziwiania. Wobec tego trzeba
nagrabił. Pewnego rodzaju walka z egotyzmem. przeprowadzić świat przez najintymniejsze ko¬
Egotyzm jest czymś przyrodzonym pisaniu, na¬ rytarze „ja", ale ocalić świat.
tomiast bardzo często ucieczki od egotyzmu są
który przemienia „ja".
pewnego rodzaju pozą. Egotyzm jest rejonem Ocalićświat,
wstydliwym, w związku z czym bardzo często
mamy teksty, w których autor usiłuje udowodnić,
Jasne. Oczywiście istnieje też coś takiego, jak
że nie jest egotykiem. Czuje się bardzo pewien naprawdę egotyczny tekst lub naprawdę egorodzaj cenzury. Nawet jeśli mamy do czynienia tyczne indywiduum, które jest bezwartościowe
z tekstem politycznym, gdzie to wszystko, co przez swój egotyzm, ponieważ wszystko, co
może zebrać tak zwane „egocentryczne narzę¬ zostaje wepchnięte w intymne korytarze, za¬
dzie", nie zostaje jeszcze przepuszczone przez trzymuje się tam. Z powrotem nie wyłazi świat,
sferę intymną „ja", jest to również pozór. Utopia tylko „ja". Rzeczywiście z Bernhardem jest coś
tkwi w staraniu się być tak zwanym narzędziem takiego, że przede wszystkim to piekło „ja" jest
obiektywnym i niemieszaniu swojego subiek¬ tutaj wyznane. Bernhard czuje jako człowiek
tywnego „ja" z przedmiotem tekstu. Przez długi zaczynający żyć w tym czasie, w którym kłam¬
czas pisanie tekstu filozoficznego polegało jakostwa XIX-wiecznego Europejczyka wychodzą

a

(13)

?OO8

^K mmu
y

od in¬

7

�Wywiad

8

na jaw i kompromitują się w straszliwy, wstydli¬
wy sposób. Trudno to ująć inaczej: racjonalista
XIX-wiecznego chowu rozkracza się albo zesrywa, ukazuje całkowity fałsz, całkowite fiasko,
całkowite kłamstwo. Świat staje się odbiciem
zafałszowanej osobowości. Nie jesteśmy w stanie
uzyskać prawdziwego odbicia z fałszywego lu¬
stra. Jeżeli całe „ja" jest zafałszowane, to choćby
ono nie wiem jak czciło prawdę, było moralne
i nieegoistyczne oraz zwrócone z nie wiem jaką
fascynacją na drugiego człowieka, którego trzeba
docenić i szanować, to i tak się to nie udaje.
Ale czy istnieje lustro, które byłoby

prawdziwe?

Nie istnieje prawdziwe lustro, natomiast
istnieje proces uprawdziwiania lustra. Ma on
miejsce wtedy, kiedy akt penetracji świata jest
połączony z aktem uprawdziwiania narzędzia.
Sądzę, że Bernhard jest tego typu przykładem.
Przepuszcza on dwa procesy: bardzo dramatycz¬
ny proces rozprawy z „ja", który płynie jednym
nurtem, z penetracją świata. Otrzymujemy ro¬
dzaj materii zmieszanej, zbełtanej, którą odczu¬
wamy jako oczyszczającą. To pewnego rodzaju
udany akt alchemiczny, gdzie przedmiotem tęsk¬
noty jest prawda, czymkolwiek by ona była.

ny. To wyraził Bernhard w Kalkwerk, gdzie nie
można napisać studium. Mówi on, że wszystko,
co napisał, jest obok. Tak jak ja mogę powiedzieć,
że nie napisałem Klasztoru nasłuchujących,
tylko
piszę dzienniki — piszę przecież, ale to nie jest to,
co zamierzyłem, bowiem to, co zamierzyłem, jest
w tej chwili wręcz śmieszne. Pisarze, którzy nadal
uważają, że można napisać opus magnum, to po
prostu kretyni, a przecież kiedy Goethe zaczynał
pisać Fausta, nikt nie ważyłby się nawet uśmiech¬
nąć wobec takiego zamierzenia.
Byćmoże
mamy kłopot z kryterium poznawczym,
skoro to, co możemy powiedzieć,
zawsze jest już
częścią i zawiera się w tym, czego nie
będziemy
mogli ani poznać, ani tym bardziej wyrazić, przez
co tym bardziej skazane jest na porażkę, jak akcen¬
tuje w swojej twórczości
Beckett?

Można powiedzieć, że ta porażka to jest nowa
rzecz, że my tę porażkę widzimy, bo śmiem
twierdzić, iż człowiek zanurzony w spokojnej
i dojrzałej kulturze tej przegranej nie widział.
Dostrzegamy nie tylko fakt porażki, ale także
jej kształt i zawartość, bowiem być może nasza
porażka jest czymś innym n i ż nasze dążenie.
Być może w momencie, w którym włożylibyśmy
do komputera naszą przegraną i nasze dążenie,
Następnie Krystian Lupa zaczął opowiadać
o swo¬ komputer by powiedział, że to jest niekompaty¬
im nowym projekcie teatralnym i wróciliśmy
do bilne, że coś się stało i był jakiś przekręt, a my
literatury w odniesieniu do przemiany antropolo¬ byliśmy tak zajęci naszym dążeniem, iż nie za¬
uważyliśmy, że proces, którym jesteśmy w samej
gicznej dotyczącej prozy
współczesnej:
istocie, był palimpsestem. Toczył się w dwóch
obszarach: w zapisywanym oraz w zapisywa­
W tej chwili nie można napisać takiej książki,
jaką napisał Joyce, nie możesz pisać jak Tomasz nym i natychmiast ścieranym. Być może również
dlatego zapisujemy tak skrzętnie, zapisujemy tę
Mann, natomiast wymagania wciąż się stawia...
porażkę, żebyśmy mogli odczytać pod nią tekst
innego dążenia i dopiero ex post to inne dążenie
Można jednak pisać jak Jelinek, jak Houellebewychwycić
albo przynajmniej przekazać poraż¬
cq...
kę następnemu pokoleniu, które być może coś
— Tak, możesz pisać jak Jelinek, jak Houelle- z nią zrobi. Nie znaczy to jednak, że następne
becq, jak Bernhard. Z tym że oni w porównaniu pokolenie będzie studiowało te dzieła tak, jak
z Joyce'em są niezadowoleni. Piszą, ale nie uzy­ sobie wyobrażamy, natomiast będzie miało po¬
skują swojego szczytu, jest on bowiem nieosiągal- rażkę wpisaną w kondycję.

ihv;Av:-łm

3 (ia)

2008

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6626" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6606">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a8c96ae8448b881c2c843fe4e1a8472d.pdf</src>
        <authentication>fc65e8ce0111f5763ba6d94ca5b10e44</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79016">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6149</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79017">
                <text>licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79018">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79019">
                <text>Afryka - pozyskiwanie żelaza</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79020">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5735</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79021">
                <text>Reaktywowanie zapomnianej afrykańskiej technologii pozyskiwania żelaza w Mali / LUD 2009 t.93</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79022">
                <text>LUD 2009 t.93 s.253-260</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79023">
                <text>Łapott, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79024">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79025">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79026">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79027">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79028">
                <text>Lud, t. 93, 2009

JACEK ŁAPOTT
Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych
Uniwersytet Szczeciński

REAKTYWOWANIE ZAPOMNIANEJ AFRYKAŃSKIEJ
TECHNOLOGII POZYSKIWANIA ŻELAZA W MALI

Żelazo jest wytwarzane przez kowala.
Tylko ci, co wytwarzają żelazo,
są prawdziwymi kowalami1.

Stare powiedzenie, cytowane wielokrotnie przez afrykanistów — Ex Africa
semper aliquid novi, użyte przez Pliniusza Starszego w I wieku n.e. w drugim
tomie jego Historii naturalnej, sprawdza się do dziś. Kontynent ten zaskakuje nas
nie tylko skalą nierozwiązywalnych problemów, wymykających się nierzadko
wszelkim racjonalnym ocenom i prognozom, ale także inicjatywami, o które być
może nikt by dziś Afrykańczyków nie posądzał.
Przez ostatnie lata zajmowałem się, rozległym w czasie i przestrzeni, tematem
pozyskiwania żelaza na tym kontynencie (Łapott 2008). Zgodnie z moją wiedzą
(oraz wiedzą innych badaczy zajmujących się tym zagadnieniem), ten fragment
działalności Afrykańczyków został definitywnie zamknięty co najmniej przed
20-30 laty. Terry Childs i David Killick, podsumowując w jednej ze swoich prac
historię metalurgii na tym kontynencie, pisali w 1993 roku: „Wytop żelaza nie
istniał w wielu częściach Afryki już w czasie I wojny światowej, ale przetrwał
w niektórych niedostępnych regionach Afryki zachodniej aż do lat 60. [XX wie­
ku — J.Ł.]. Ostatnie rodzime piece używane do wytopu żelaza na handel, które
obserwowano w północnej części Wybrzeża Kości Słoniowej, zakończyły pro­
dukcję w 1983 roku, zamykając tradycję technologiczną istniejącą ponad 2500
lat” (Childs, Killick 1993: 325).
W tym kontekście informacja o istniejących jeszcze w Mali kowalach, któ­
rzy do dziś zajmują się pozyskiwaniem żelaza w dymarkach, nie wydawała się*
Z pieśni Bamana śpiewanej w Kolokani w trakcie wydobywania łupy z dymarki (1.02.2009).

�254

Jacek Łapott

prawdopodobna. Dotarła ona do mnie przy okazji innych badań prowadzonych
aktualnie w tym kraju. Dowiedziałem się, że być może kilkadziesiąt kilometrów
na północ od Bamako, między Noussambougou a Kolokani, mieszka kowal ob­
sługujący do dziś dymarkę dostarczającą mu żelazo. Rzeczywistość okazała się
o wiele bardziej złożona. Informację tę uzyskałem w 2008 roku na przełomie
pory deszczowej i suchej, jeszcze przed zbiorem plonów — w okresie, gdy w re­
jonie sawanny jest mnóstwo prac innych niż pozarolnicze zajęcia rzemieślnicze.
Udało mi się dotrzeć do miejscowości Kena, potwierdzić tę wiadomość i zoba­
czyć dymarkę2.
Wieś Kena znajduje się około 90 km na północ od Bamako (jadąc drogą na Kati
w kierunku granicy mauretańskiej). Zarówno tę wieś, jak i cały region zamieszkują
Bamana, znani lepiej w literaturze polskiej jako Bambara3. Jest to ludność rolnicza
z tak zwanej grupy ludów Mande, uprawiająca na żyznej tutaj glebie proso, sorgo,
orzechy arachidowe i inne rośliny strefy pogranicza sawanny i sahelu.
Kena została założona w przeszłości przez ród Diarra (są oni dugule — miej­
scowymi notablami), potem dopiero zjawiły się na tym terenie rody Traore i Fane.
Usytuowana jest około 8 kilometrów na wschód od drogi prowadzącej dalej na
północ. Dojazd jest utrudniony, brak tutaj jakiejkolwiek komunikacji. Miejsco­
wość jest na tyle mała, że nie odbywają się w niej nawet tradycyjne, cotygodnio­
we targowiska. Kontakt ze światem zewnętrznym utrzymują wędrowni handlarze
poruszający się na rowerach i oferujący „niezbędne” już produkty miejskie, takie
jak cukier, zielona herbata, latarki, baterie, mydło, tkaniny fabryczne.
Odkryta w 2008 roku dymarka była używana już wcześniej. Potwierdziło to
moją wiedzę o afrykańskich dymarkach jako o urządzeniach wielokrotnego użyt­
ku. Obie strony zaangażowane w tę sprawę — my i rodzina Fane (nieco nieufne
wobec siebie) umówiły się na luty 2009 roku, kiedy to dymarka zostanie ponow­
nie uruchomiona. Zarówno sama dymarka, jak i pokazywane nam fragmenty łupy
potwierdzały możliwości techniczne miejscowych kowali. Trudny dojazd, brak
jakichkolwiek osób obcych w bliższej i dalszej okolicy, poziom życia miejscowej
ludności, gwarantował oryginalność działania, którego mieliśmy być świadkami.
Z kolei Bamana nie byli chyba do końca pewni, czy, zgodnie z obietnicą, pomo­
żemy im finansowo w kolejnym uruchomieniu dymarki — poniesiemy koszty
zakupu zwierząt składanych na ofiarę, koszty pozyskania i transportu rudy, zaku­
pu węgla drzewnego, prezentów itp. Niezależnie od tego, istniejąca i działająca
współcześnie w Afryce dymarka była wydarzeniem, o którym jak najszybciej
należało poinformować opinię publiczną.
2 W pierwszej penetracji w 2008 r. brali udział także mgr E. Prądzyńska i mgr K. Podyma. Właściwe
prace badawcze prowadziłem w lutym 2009 r. w towarzystwie dr. L. Buchalika. Obecna publikacja jest
swojego rodzaju kronikarskim zapisem tego wydarzenia.
3 Bamana należą do jednej z liczniejszych grup etnicznych Mali; stanowią obecnie ok. 25-30% po­
pulacji tego kraju, natomiast językiem bambara posługuje się ponad 80% miejscowej ludności. Bamana
spotkać można także w Senegalu, Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Burkina Faso.

�Reaktywowanie zapomnianej afrykańskiej technologii pozyskiwania żelaza w Mali

255

W Kolokani
Kolejne spotkanie nastąpiło pod koniec stycznia 2009 roku i było „miłym
rozczarowaniem” dla obu stron. Prace związane z uruchomieniem dymarki po­
suwały się do przodu, została ona już naprawiona, zgromadzono specjalną glinę
na dysze, inną glinę na tynkowanie ścian itp. Największym zaskoczeniem okazał
się dla nas fakt, że nie jest to jedyna dymarka w okolicy. Uruchomienie „naszej”
przewidziane było za około dwa tygodnie, natomiast w nieodległym Kolokani
już następnego dnia miała się odbyć uroczystość wyciągania łupy z tamtejszej
dymarki.
Kolokani to osada czy raczej miasteczko liczące około 20 tys. mieszkańców.
Kilka miesięcy wcześniej miejscowy mer — F.T. Traore wydał zgodę na budo­
wę dymarki i pozyskanie przy jej pomocy żelaza. Według umieszczonej obok
dymarki pamiątkowej tablicy, „realizatorami” tego planu byli Diatourou Fane
z Kena, Bassourou Diarra z Kati oraz Datigui Fane z Kolokani. Mer w między­
czasie zmarł, natomiast okoliczni kowale kontynuowali projekt, którego finału
mieliśmy być świadkami. W wigilię wyjmowania łupy, grupa kowali i okolicz­
nych mieszkańców udała się do zagrody mera, by złożyć wyrazy szacunku jego
pamięci i jego rodzinie. Kowale tańczyli przy akompaniamencie miejscowych
muzyków „taniec kowali z siekierą”. Trwało to z przerwami do późnych godzin
nocnych.
Wyciąganie łupy z dymarki w Kolokani było świętem dla całej miejscowości.
Pojawili się wszyscy uczestnicy projektu, kowale z okolicznych wsi, starszyzna
wioskowa, oficjalni przedstawiciele władz, muzycy, żony kowali, a nawet tele­
wizja z Bamako, razem kilkaset osób4. Część uczestników przyjechała z oko­
licznych miejscowości samochodami, część motorowerami, większość dotarła
pieszo. Miejsce wytopu usytuowane zostało poza Kolokani, na jej północno­
-wschodnim skraju, niedaleko zagrody kowala Datigui Fane.
Dymarka miała u podstawy około 1,8 m średnicy, a wyciągana z niej łupa
stanowiła okrąg o wymiarze około 1 m i grubości 20-25 cm. Żeby nie zniszczyć
dymarki przy wyjmowaniu łupy, należało ją wcześniej rozbić na kawałki. Po wy­
ciągnięciu i ocenie jakości łupy okazało się, że winna być ona „poprawiona”
— żelazo zawierało za mało węgla, było zbyt miękkie. Z uwagi na to, że zgroma­
dzenie mieszkańców przy dymarce przerodziło się w rodzaj festynu, postanowio­
no do programu spotkania włączyć także „poprawienie” łupy. Kilkaset metrów
od dymarki, na skraju drzew rzucających cień, zbudowano szybko specjalne, ot­
warte palenisko, podłączono do niego dwa miechy-dmuchawy (a po jakimś cza­
sie dodano trzeci) i rozpoczęto podgrzewanie fragmentów łupy. Trwało to ponad
dwie i pół godziny. W końcu uzyskano żelazo o zadowalającej kowali jakości.
4 Wraz z L. Buchalikiem byliśmy jedynymi obecnymi Europejczykami.

�256

Jacek Łapott

Wszystkie działania były dokumentowane przez telewizję z Bamako, nagrywa­
no też wywiady z kowalami5. Procesowi poprawiania poddano tylko niewielki
fragment łupy. Pozyskana łupa, po jej wstępnym oczyszczeniu, ważyła sto kilka­
dziesiąt kilogramów i została przewieziona do zagrody szefa kowali w bagażniku
samochodu osobowego, który musiał w tym celu obrócić aż trzykrotnie6.

W Kena
Jak się potem okazało, rodzaj dymarki i sposób pozyskania żelaza w Kolokani
różnił się od tego w Kena, ponadto dymarki w Kolokani i Kena były fragmen­
tami większego przedsięwzięcia. W trakcie rozmów uzyskaliśmy informacje, że
podobne dymarki były używane współcześnie także w Tioribougou (23 km od
Kolokani), Fanafiekoro (na południu, w okręgu Kati), Beneso, Faladje, Negela,
Djinidja, Marena (także okręg Kati). W niektórych miejscach, jak Faladje czy
Kena, dymarka była uruchamiana kilkakrotnie.
Jednym z organizatorów tego przedsięwzięcia był wiekowy kowal Diatourou
Fane, zwany Babou, mieszkający w Kena7. Jego wiek nie jest do końca znany.
Na pewno przekroczył 100 lat, niektórzy twierdzą, że ma nawet 120. On sam
przyznaje się do 106 lat. Miał trzy żony, które urodziły mu 10 synów i 4 córki. Po
założeniu rodzin przez dzieci i wnuki kowala, jego rodzina liczy 126 osób.
Jak mówi Babou, w dzieciństwie i młodości pracował z ojcem przy dymarkach w okolicach Kati („tam jest dobra ruda”), w takich miejscowościach, jak
Dougabougou, Toula, Daforo, Djoko. „Kiedyś w okolicy Bamako było dużo dy­
marek. W tamtych czasach dymarki pracowały przez cały sezon suchy i zwykle
było wiele wytopów. Praca była ciężka. Wszystko trzeba było nosić na własnych
plecach — rudę, glinę i węgiel drzewny. To była praca dla silnych mężczyzn”. Do
Kati wrócił w latach 60-70. XX wieku. W Kena osiadł niedługo potem, a około
10 lat temu wpadł na pomysł reaktywowania (po blisko 30 latach) dawnej, rodzi­
mej tradycji hutniczej Bamana.
Niestety, nie było nam dane obejrzeć procesu budowy samej dymarki. Została
ona wzniesiona kilka lat wcześniej — obecny wypał był już czwartym z kolei.
5 Również my prowadziliśmy dokumentację filmową i fotograficzną. Poszczególne fragmenty uro­
czystości były rejestrowane także przez kilku innych uczestników, z użyciem aparatów fotograficznych
i telefonów komórkowych (!).
6 Oprócz łupy, efektem wytopu był piasek wypełniający dno dymarki (o którym trudno znaleźć in­
formacje w literaturze omawiającej wytop żelaza). Ustawiła się po niego kolejka kobiet, które zbierały
go w chustki i plastikowe woreczki. Według powszechnej opinii, był znakomitym antidotum przeciw
wrogim fetyszom, jak i — po dodaniu go do wody — skutecznym środkiem stosowanym w leczeniu
chorób skóry oraz „dla urody”.
7 Zajmuje się on ponadto wróżbiarstwem, a konkretnie geomancją— wróżeniem ze znaków kreślo­
nych na piasku. W ciągu kilkudniowego pobytu w jego zagrodzie widzieliśmy codziennie kolejkę ludzi
oczekujących na wróżby czy błogosławieństwo Babou. Nazwisko Fane jest tradycyjnym nazwiskiem
kowali u Bamana.

�Reaktywowanie zapomnianej afrykańskiej technologii pozyskiwania żelaza w Mali

257

Głównym budowniczym dymarki był najmłodszy syn Babou — Mamadou (Madou) Fane, a pomagali pozostali męscy członkowie rodziny. Budowa dymarki
trwała tylko jeden dzień. Wzniesiono ją z gliny (pochodzącej z termitiery), do
której dodaje się rozbite kawałki liany, namoczone wcześniej w wodzie. Powo­
duje to lepsze utwardzenie gliny, co skutkuje także „wodoodpomością”. Takiej
dymarki nie trzeba zabezpieczać przed porą deszczową8.
Dymarka z Kena (podobnie jak ta w Kolokani) to typ dymarki szybowej. Mia­
ła kształt ściętego stożka o wysokości około 185 cm i średnicy u podstawy około
110 cm, a na górze, u wylotu 90 cm. Ściany dymarki miały grubość około 15-20
cm. Od strony południowej usytuowane były pełne, gliniane siedmiostopniowe
schodki ułatwiające załadunek dymarki. Otwór do wyciągania łupy znajdował się
od strony wschodniej, z kolei po przeciwległej stronie był szeroki (ok. 1 m) kanał
z trzema szerokimi stopniami, sięgający poniżej podstawy dymarki, z otworem
do spuszczania żużla. Wokół podstawy dymarki znajdowało się osiem otworów
na pomieszczenie długich dysz (o średnicy ok. 12-14 cm, a długości ok. 140 cm),
dwie kolejne dysze mocowano w otworze do wyciągania łupy, na specjalnych
drewnianych widełkach. Wszystkie dysze po ich umieszczeniu w dymarce sta­
rannie oklejano i uszczelniano gliną, specjalnie wzmocnioną materiałem z termi­
tiery. Dysze montowane były ukośnie w dół, lekko zachodząc w środku na siebie.
Na zewnątrz ich wyloty wystawały nie więcej niż 20 cm poza lico ścian dymarki.
Ustawianie dysz było procesem długotrwałym i w całości nadzorowanym przez
Babou9. Jeśli konieczne było stłumienie ognia w dymarce, dysze przykrywano
specjalnymi, glinianymi pokrywkami. Przy żadnej z dysz nie było miechów, nikt
także z miejscowych kowali Bamana nie słyszał o ich stosowaniu przy dymar­
ce. Potwierdzałoby to opinię Hermanna Amboma, który twierdził, że w piecach
szybowych o wysokości powyżej 1,3 m powstawał w trakcie wytopu tak zwany
efekt kominowy, na tyle duży, że pozwalał uzyskać temperaturę potrzebną do re­
dukcji tlenu z rudy, co było niezbędne w procesie produkcji (Ambom 1976: 29).
Budowniczowie w Kolokani i Kena twierdzą, że wymiary dymarek są w zasadzie
dowolne, poza tym, że nie mogą być one niższe niż 150 cm. Paradoksalnie, uży­
cie miechów w trakcie wytopu mogłoby doprowadzić do szybszego przepływu
powietrza przez szyb dymarki i do obniżenia temperatury w jej wnętrzu10.

8W trakcie naszej wizyty w Kena w 2008 r. pod koniec pory deszczowej, ta sama, niezabezpieczona
dymarka znajdowała się wśród pola dorodnego prosa.
9 Przygotowano 12 dysz, z uwagi na to, że (jak nam powiedziano) czasami podczas umieszczania
w dymarce mogą się połamać (są wykonane z niewypalanej gliny zmieszanej ze specjalną trawą).
10 Niektórzy znawcy tematu, jak C. Francis-Boeuf, wyróżniają jednak w zachodniej Afryce dwa
rodzaje dymarek: tzw. wielki piec (grandfurneau), z naturalnym nawiewem powietrza, oraz „zwykły”
piec-dymarkę (furneau), ze sztucznym nawiewem powietrza przy pomocy miechów (Francis-Boeuf
1937: 427). Potwierdzone użycie tych ostatnich dymarek odnotowano tylko w kraju Lobi, na południowym-zachodzie Burkina Faso. Znana dzięki publikacjom R. Gardiego (1969) dymarka Kirdi z Kameru­
nu Północnego (a więc już spoza Afryki Zachodniej) ma miechy umocowane na szczycie, a powietrze
tłoczone jest w dół.

�258

Jacek Łapott

Przygotowania do wytopu trwały kilka dni. Konieczne było dostarczenie rudy
(przywiezionej ciężarówką z okolic Kati), zakup węgla drzewnego, zgromadze­
nie co najmniej trzech rodzajów gliny, naprawienie ścianek dymarki, wykona­
nie dysz itp. Te prace zostały wykonane przed naszym przybyciem. Natomiast
bezpośrednie przygotowanie dymarki do wytopu, osadzenie dysz, napełnienie
dymarki węglem i rudą oraz wytop zajęły dwa i pół dnia oraz dwie noce. Sam
wypał trwał około 41,5 godziny11.
Do wypełnienia dymarki potrzebne było 17 dużych koszy węgla drzewnego
oraz 6 mniejszych koszy rudy. Układ zawartości koszy węgla drzewnego i rudy
został spisany na kartce przez Babou. Rudę zwykle sypano wzdłuż ścianek dy­
marki. Zanim wsypano pierwsze kosze węgla drzewnego, dno dymarki oraz prze­
strzeń między zachodzącymi na siebie promieniście dyszami została wypełniona
suchą trawą. Podpalenie dymarki nastąpiło przy pomocy długich kijów, zapalo­
nych na końcach, wkładanych przez dysze i sięgających tej trawy. Przed zapale­
niem dolną część dymarki do wysokości wylotów dysz (które umiejscowione są
około 40 cm od poziomu) obsypano ziemnym nasypem, następnie obficie pola­
nym wodą. Wszelkie pęknięcia w ściankach dymarki naprawiane były na bieżąco
specjalną gliną. Obie te czynności (polewanie i tynkowanie) powtarzane były
wielokrotnie w ciągu tych dwóch dni i nocy. Ważny był nadzór nad dymarką,
szczególnie w nocy, aby nie pękła czy nie doznała innego uszkodzenia (dysze za­
pychają się np. żużlem i trzeba je przebijać). W nocy ogień nad górną krawędzią
dymarki unosił się na wysokość ponad metra.
Po podpaleniu dymarki złożono w ofierze kozę, którą następnie poćwiartowa­
no i ugotowano. Zjedli jąwszyscy kowale zajęci przy wytopie. Łącznie pracowało
tutaj (na zmianę) sześć osób oraz Babou. Pomimo, że był to kolejny wypał w cią­
gu ostatnich dwóch lat, cały czas pojawiali się „goście”, którzy chcieli przyjrzeć
się temu, „co się dzieje”. Przynosili prezenty — miejscowe wino, piwo, zieloną
herbatę, orzechy kola itp. Robili sobie zdjęcia (!) i słuchali opowieści kowali.
Po południu drugiego dnia wybito otwór u dołu dymarki od strony zachodniej
i spuszczono żużel do wspomnianego wyżej kanału.
Na marginesie warto dodać, że stereotypowe wyobrażenia o wytopie żelaza
w dymarce nie do końca odpowiadają opisywanej rzeczywistości. W procesie pro­
dukcji żelaza w dymarce nie otrzymuje się produktu finalnego w stanie płynnym.
Jest on w stanie stałym i nosi nazwę łupy. Na łupę rzadko kiedy składa się li tyl­
ko dobre, kowalne żelazo. Zwykle po wyciągnięciu z dymarki jest ona zmieszana
z żużlem, węglem drzewnym i piaskiem. Dopiero w procesie „poprawiania żelaza”,
tak jak to było w Kolokani, poprzez jego powtórne podgrzanie i nawęglenie otrzy­
muje się metal nadający się do dalszej pracy w kuźni. Jedyną płynną substancją,
którą usuwa się z dymarki przed jej ostudzeniem i wyciągnięciem łupy, jest żużel.

11 Od godziny 12, 11 lutego, do godziny 5.30 rano 13 lutego.

�Reaktywowanie zapomnianej afrykańskiej technologii pozyskiwania żelaza w Mali

259

Potwierdza to jednocześnie fakt, że w dymarkach afrykańskich nie otrzymywano
raczej temperatury niezbędnej do stopienia się żelaza (1535° C).
Wyciąganie łupy z dymarki rozpoczęło się o świcie. Dymarka wcześniej zga­
sła sama (wypalił się cały węgiel), ale była w dalszym ciągu gorąca. Szybko
odkopany został wał ziemny, usunięto dysze (które się połamały) i odsłonięto
otwór od strony wschodniej. Przewiew powietrza miał „ostudzić” całość. Jed­
nak niektórzy kowale, nie mogąc się doczekać finału próbowali rozbić łupę że­
laznymi drągami, chociaż w dalszym ciągu nie można jej było wyciągnąć z pie­
ca z powodu wysokiej temperatury. Sukcesywnie rozbijane kawałki łupy i dysz
wyciągnięto w końcu przy pomocy długich, żelaznych cęgów. Usunięto także
piasek spod łupy, umieszczony tam i ubity pierwszego dnia przed załadunkiem
dymarki. Wówczas łupa jakby zawisa w powietrzu i łatwiej ją rozbić na kawał­
ki. Wyciągnięte, pierwsze fragmenty łupy rozbito niecierpliwie, aby sprawdzić
jej jakość. Okazało się, że żelazo jest dobrej jakości. Miejscowi kowale, dumni
z efektu, byli przekonani, że zawdzięczają to Babou — jego doświadczeniu, sta­
ranności produkcji oraz bliskim kontaktom ze światem nadprzyrodzonym. Otrzy­
mana łupa była względnie czysta i nadawała się od razu do dalszej przeróbki na
niezbędne w życiu codziennym przedmioty żelazne12. Według szacunków, z tego
wypału uzyskano około 70 kg łupy.

Jak to się zaczęło?
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt tej sprawy.
Jak wspomniałem, tradycja pozyskiwania rudy w dymarce zanikła przed około
40 laty także w okolicy Bamako i Kolokani. Byliśmy świadkami swoistej „reak­
tywacji kulturowej”, dokonanej z inicjatywy Diatouro Fane oraz grupy starszych
kowali, którzy potrafili przekonać do tej idei nie tylko innych kowali, ale także,
w przypadku Kolokani, mera tej miejscowości. Z uwagi na powszechne zainte­
resowanie miejscowych kowali tym przedsięwzięciem (każdy z kowali chciał
otrzymać kawałek łupy)13, dymarka z Kolokani była prawie dwa razy większa
niż ta w Kena.
Interesujące, że projekt budowy dymarek w tym regionie (w ostatnich latach
wykonano już co najmniej 9 wytopów) był inicjatywą wewnętrzną. Na jego re­
alizację złożyli się wspólnie wszyscy zainteresowani kowale. Nie otrzymano
żadnych dotacji ani od administracji państwowej, ani od organizacji pozarządo­
wych. Informacje o tym przedsięwzięciu dotarły do nas przez przypadek. Nasza
obecność skutkowała pokryciem części kosztów wytopu w Kena, jednak wytop
i tak był wcześniej zaplanowany. Tego rodzaju wewnętrzne działanie, samoorga­
12Otrzymane wyniki analizy fizyko-chemicznej potwierdziły tę opinię.
13 Podobnie jak w innych rejonach Afryki Zachodniej, także tutaj panuje przekonanie, że żelazo
pozyskiwane z dymarki ma właściwości nadprzyrodzone.

�Jacek Łapott

260

nizacja miejscowej ludności w celu „przypomnienia i kontynuacji tradycji”, jak
powiedział jeden z kowali, jest czymś zdecydowanie nowym w tym rejonie.
To także novum w obserwowanych, współczesnych kontaktach na linii Mali
— „reszta świata”. W sąsiednim kraju Dogonów czy w odwiedzanych przez licz­
nych turystów Dżenne oraz Timbuktu (także w Mali), wśród miejscowej ludno­
ści przeważają postawy oczekiwania na pomoc, aby nie powiedzieć: postawy
roszczeniowe. Niewykluczone, że sędziwy Diatorou Fane, z racji swego wieku
i autorytetu, potrafił stworzyć w kraju Bamana zupełnie nową (choć silnie zako­
rzenioną w tradycji) rzeczywistość kulturową, której skutki będzie można ocenić
dopiero w przyszłości.
Właśnie w sąsiedniej wiosce, Bougoudiana (kilka km od Kena), mieszka Tiori
Diarra. Jego matka, Konimba Diarra (ur. około 1895 r.), jest znana jako mistrzyni
w malowaniu tradycyjnych tkanin Bamana, bogolan. Sam Tiori jest animatorem
także nieco zapomnianej tradycji — teatru marionetek. To właśnie kontakt z nim
naprowadził nas na trop dymarek. Współcześnie, dzięki takim ludziom, jak Tiori
Diarra, nad Nigrem (w Segou, Markala) odbywa się co roku festiwal marionetek
ściągający dużą liczbę turystów. Autor tego pomysłu nie bierze jednak udziału
w festiwalu. Być może za jakiś czas ktoś wymyśli, w Kolokani czy Kena, festi­
wal dymarek. Ale czy będzie to ten sam projekt? Jaki będzie do niego stosunek
miejscowych kowali? Czy odsuną się od niego tak, jak Tiori Diarra od festiwalu
marionetek? Czy będzie to w dalszym ciągu „przypomnienie i kontynuacja tra­
dycji”? To już jednak zupełnie inna historia.

BIBLIOGRAFIA
A m bom H.
1976

D ie Bedeutung der Kulturen des Niltals fü r die Eisenproduktion im subsaharischen Afrika, Wiesbaden: Franz Steiner Verlag.
Childs S.T., Killick D.
1993
Indigenous African Metallurgy: Nature and Culture, „Annual Review
o f Anthropology” 22, s. 325-334.
Francis-Boeuf C.
1937
L ’industrie autochtone du fe r en Afrique Occidentale Française, „Bulletin
du Comité d ’Etudes Historiques et Scientifiques de l’Afrique Occidentale
Française” 20: 4, s. 403-464.
Gardi R.
1969
Unter afrikanischen Handwerken, Bem: Akademische Druck- u. Verlags­
anstalt.
Łapott J.
2008
Pozyskiwanie żelaza w Afryce Zachodniej na przykładzie ludów masywu
Atakora, Żory: Muzeum Miejskie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8385" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8363">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/41ccd7ad867244374c001de328085e67.pdf</src>
        <authentication>a677f674b8ed7a96f1932882d775dbbe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100168">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100170">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100172">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:702</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100174">
                <text>Katolicyzm i protestantyzm a procesy narodotwórcze na Antylach / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100176">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.2. s.51-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100178">
                <text>Łepkowski, Tadeusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100180">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100182">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100184">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100185">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100186">
                <text>„Etnografia Polska", t. X V I z. 2

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

KATOLICYZM I PROTESTANTYZM A PROCESY NARODOTWÓRCZE
NA ANTYLACH
Celem referatu jest szkicowe przedstawienie niektórych, wybranych
zagadnień (autor świadom jest tego, że nie zawsze najważniejszych) do­
tyczących roli kościołów chrześcijańskich i przynależności wyznaniowej
w powstawaniu więzi narodowych, w formowaniu się narodów, a zwłasz­
cza kształtowaniu się świadomości odrębności narodowych na Antylach.
Zaprezentowanie zarysu syntetycznego okazało się niemożliwe, gdyż:
1) moja wiedza z zakresu religioznawstwa w ogóle, a problematyki religijno-antylskiej w szczególności, jest zbyt ograniczona; 2) zakres chrono­
logiczny i geograficzny referatu jest szeroki, literatura ogólna z różnych
dyscyplin nauk społecznych dotycząca Antyli wprawdzie ogromna (nie
zawsze w Polsce dostępna), lecz ściśle związana z naszym tematem dość
marginalna, opanowanie zaś źródeł to robota ponad siły jednego badacza;
3) zagadnienie specyfiki procesów narodotwórczych na Antylach, zwła­
szcza Małych, jest tak kontrowersyjne i metodologicznie skomplikowane,
że zwięzłe nawet jego naświetlenie wykroczyłoby znacznie poza ramy
krótkiej wypowiedzi. Dlatego studium niniejsze jest zbiorem dość luź­
nych uwag, informacji, sugestii i propozycji.
1. Świat wysp antylskich jest, jak powszechnie wiadomo, mozaikowo
zróżnicowany. Sama już natura wycisnęła decydujące piętno na losach
archipelagu, zdeterminowała też w znacznej mierze wyspiarską dywersy­
fikację. Dzieje gospodarcze, etniczne, polityczne sprawiły, że omawiany
region-kalejdoskop stał się tyglem ras, ludów, języków, kultur, obycza­
jów, systemów państwowych, politycznych i prawnych. Antyle to — do­
dajmy — scena wyjątkowo ostrych przedziałów i tarć klasowych, a ściś­
lej klasowo-rasowych i kulturowych (co w interesującym nas kontekście
warto przypomnieć i podkreślić), konfliktów i antagonizmów wynikłych
z długotrwałej dominacji kolonialnego, a później półkolonialnego systemu
plantacyjnego, najczęściej monokulturowego
1

Zagadnienia procesów narodotwórczych na Antylach poruszałem, na ogół
zresztą incydentalnie, w dawniejszych moich pracach, do których ustaleń n a w i ą -

�52

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

Gdy na tym mozaikowym tle przychodzi rozpatrywać sprawy religijno-wyznaniowe, to okazuje się, że — formalnie rzecz biorąc — zróżnico­
wanie jest stosunkowo niewielkie. Ponad 95% ludności to chrześcijanie,
przy czym wyraźna jest wśród nich dominacja katolików (ponad 80 /o)
nad protestantami (niespełna 20%). Szacunkowe to wyliczenie jest jed­
nak — wbrew pozorom — bardzo mało przydatne i poznawczo ubogie,
gdyż, po pierwsze — znaczny odsetek ludności stanowią ateiści lub osoby
religijnie indyferentne, po drugie — formalna przynależność do kościo­
łów i sekt chrześcijańskich nie bierze pod uwagę bardzo licznych rzesz
wyznawców lub sympatyków synkr etycznych kultów afro-chrześcijańskich (lub hinduistyczno-chrześcijańskich), po trzecie wreszcie — w ło­
nie protestantyzmu obserwuje się ogromne i bynajmniej nie malejące
wewnętrzne rozbicie.
Gdyby spróbować wyliczać wyznania, religie, kościoły, organizacje
i sekty chrześcijańskie działające na Antylach, to — ograniczając się t y l ­
ko do najważniejszych — wypadnie wymienić katolików, anglikanów,
metodystów, luteranów, baptystów, prezbiterianów, kalwinów, świadków
Jehowy. Dodajmy, dla uzupełnienia mozaiki wyznaniowej, religie nie­
chrześcijańskie: islam (Syryjczycy), hinduizm (Małe Antyle, głównie Try­
nidad), mozaizm (Curacao, Kuba).
Wszystkie wymienione wyznania są oczywiście świeżo w skali histo­
rycznej importowane. Animistyczne wierzenia pierwotnych mieszkańców
Antyli znikły bowiem wraz z konkwistą, późniejszą eksterminacją wię­
kszości krajowców i wymieszaniem etniczno-kulturowym resztek Indian
z Europejczykami.
2. Podbój A n t y l i odbył się właściwie (z interesującego nas punktu w i ­
dzenia nie jest to bynajmniej obojętne) w dwóch fazach. Pierwsza przy­
padła na schyłek X V stulecia i na X V I wiek, objęła w zasadzie Wielkie
Antyle i była katolicko-hiszpańska, druga zaś, głównie siedemnastowiecz­
na, doprowadziła do skolonizowania Małych Antyli (dodać tu trzeba wtór­
ny podbój Jamajki przez protestanckich Anglików), była ewangelicko-katolicka religijnie, narodowo zaś brytyjsko-francusko-holenderska (mar­
ginalnie również szwedzka i duńska), przy czym elementem bardziej ak­
tywnym i prężnym byli tu raczej protestanci.
Chrystianizacja Wielkich A n t y l i przez Hiszpanów stała się nieodłącz­
ną częścią militarno-ekonomicznego podboju, a więc była przymusowa.
u

żuję w referacie: Haiti. Początki
państwa i narodu, Warszawa 1964 (por. też nieco
zmienione wydanie hiszpańskie pt. Haiti, t. 1-2, L a Habana 1968-1969); Archipelagu
dzieje niełatwe.
(Obrazy z przeszłości
Antyli XV-XX
w.), Warszawa 1964; zob. też
artykuły publicystyczne: Ameryka Środkowa.
W poszukiwaniu więzi,
„Współczes­
ność", nr 19: 1970, s. 1, 8-9; Kolor skóry i świadomość
narodowa, „Współczesność",
nr 5: 1971, s. 6.

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWORCZE

53

Dlatego też, jak i dlatego, że katolicyzm ówczesny nie zapuścił korzeni
wśród rdzennej ludności indiańskiej, jego wpływ na nowe procesy narodotwórcze sprowadził się do zera. Pamiętajmy, że wymieranie Indian
„rozwiązało problem" ich chrystianizacji na zawsze. Zauważyć przy t y m
wypada, że krótkotrwały opór Indian stawiany Hiszpanom był jednocześ­
nie — wobec symbiozy pojęć „zdobywca" i „katolik" („chrześcijanin") —
antykatolicki. Symbolizuje go zbiegły z Haiti na Kubę kacyk Hatuey,
który odmówił przyjęcia chrztu nawet w obliczu męczeńskiej śmierci.
Opanowanie Małych Antyli, często zresztą bardzo słabo zaludnionych,
wiązało się również z przymusową chrystianizacją, wydaje się wszakże,
iż gorliwość nawracających nie była w X V I I w. tak intensywna, jak
w przypadku Haiti, Kuby czy Jamajki sto lat przedtem.
3. Po opanowaniu przez Europejczyków kontynentalnej Ameryki,
w praktyce od połowy X V I do niemal połowy X V I I w., Antyle stały się
marginesem akcji kolonizacyjnej. Nie ujawniały się wówczas właściwie
żadne procesy narodotwórcze na obszarach archipelagu. Wyspy zamie­
szkiwali po prostu Hiszpanie, Anglicy i Francuzi, a walki między n i ­
mi, w tym i religijne, były przeniesione niejako z metropolii. Trudno
mówić wtedy o prenarodowej nawet świadomości kubańskiej lub domini­
kańskiej.
Sprawa oczywiście komplikuje się i zmienia wraz ze wzrostem liczby
pokoleń zrodzonych, osiadłych, a w końcu zasiedziałych już w koloniach,
a ściślej na określonej wyspie. Mam t u na myśli pojawienie się „świado­
mości kreolskiej" (hiszpańskiej, francuskiej, brytyjskiej). Sądzę, że pierw­
sze przejawy tej świadomości można dostrzec już w X V I I w., jej rozwój
natomiast i utrwalenie przypada raczej na X V I I I stulecie. Rosnący zwią­
zek z ziemią, teraz już jednoznacznie ojczystą, adaptacja klimatyczna, od­
mienność rytmu życia i profilu zajęć zawodowych, odrębność obyczajo­
wa wyspiarzy, stale rosnąca niechęć do ingerencji władz metropolii, uwa­
żanej już za czynnik zewnętrzny, opozycja wobec monopolu handlowego
i polityki podatkowej, wszystko to wpływa na rozwój świadomości kreolskich, a nawet narastanie „autonomistycznego buntu". Historiografia
kubańska zwraca na przykład uwagę na fakt, że w toku walki przeciw
piratom i korsarzom formowała się solidarność grupowa, że w walce
z Anglikami w obronie kubańskiej, ojczystej ziemi ujawniały się pierwsze
zalążki „ducha narodowego" .
2

Czy kwestie wyznaniowe grały w procesie nabywania świadomości
kreolskiej istotną rolę? Wydaje się, że dość istotną (co byłoby pewną pra­
widłowością, gdyż czynnik religijny gra na ogół rolę znaczną, zwłaszcza
we wczesnych stadiach wyodrębnienia etnicznego i narodowego), lecz nie
2

Historia

de Cuba, L a Habana 1967, s. 58-59.

�54

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

byłbym skłonny do jej przeceniania. Jest rzeczą raczej bezsporną, że pod­
czas rozgrywającej się w X V I I w. walki o amerykańskie morze śródziem­
ne (M. Karaibskie), w starciach między ofensywnym protestantyzmem
a defensywnym katolicyzmem wyraźnie akcentowany był czynnik w y ­
znaniowy, natomiast w X V I I I w. jego znaczenie już bardzo osłabło, wzro­
sło natomiast, jak się zdaje, znaczenie przynależności państwowej z jed­
nej, a związku z konkretną kolonią z drugiej strony.
4. Masowe sprowadzanie Murzynów w X V I I , a zwłaszcza X V I I I w.
(na Kubę również w X I X stuleciu), nie tylko zmieniło sytuację demograficzno-rasową na Antylach, lecz postawiło na porządku dziennym dwie
powiązane ze sobą sprawy: po pierwsze, kwestię celowości, użyteczności
i form chrystianizacji i po wtóre, kwestię rnetyisażu w różnych jego as­
pektach, z formowaniem się — w perspektywie — nowego typu wspól­
not narodowych lub narodopodobnych.
Chrystianizację (praktycznie sprowadzaną w większości wypadków do
chrztu i ewentualnie pobieżnej katechizacji) uważano za rzecz bezwzględ­
nie potrzebną, lecz plantatorzy i władze kolonialne na ogół nie przywią­
zywali większej wagi do intensywnego rozwoju życia religijnego.
Między chrystianizacją protestancką a katolicką (kwestia stopnia i n ­
tensywności) występowały dość wyraźne różnice. Względy teologiczno-doktrynalne (m. i n . rozumienie predestynacji) sprawiły, że ewangelicy
nie wykazywali zbytniej gorliwości w krzewieniu wiary wśród Murzy­
nów. Pamiętać przy t y m należy, że w samym podejściu do niewolnictwa
istniały zasadnicze odmienności między Brytyjczykami z jednej a Hiszpa­
nami i Francuzami z drugiej strony. Dla Brytyjczyka niewolnik nie był
osobą w świetle prawa. Fakt ten rzutował na nikłe zainteresowanie bia­
łych kolonistów religijnym życiem Murzynów. Stąd też oficjalny Kościół
anglikański nie dbał zbytnio o ewangelizację niewolników . Nie dotyczy
to wprawdzie innych, dysydenckich grup protestanckich, ale ich wpływ
datuje się właściwie dopiero od schyłku X V I I I w. Dodam, że w koloniach
karaibskich Wielkiej Brytanii Kościół anglikański był organizacyjnie sła­
by, stanowił tradycyjne uzupełnienie władzy państwowej, reprezentował
wyłącznie urzędników, wojsko i właścicieli plantacji .
Status prawno-społeezny niewolników w posiadłościach hiszpańskich
i francuskich był odmienny. Murzyn miał tu określone prawa, mógł się
wykupić z niewoli, posiadał osobowość prawną. Niewolnik miał np. swo­
bodny dostęp do sakramentów z Chwilą, gdy został formalnie katolikiem.
Teoretycznie zatem Hiszpanie i Francuzi powinni by byli przywią3

4

3

Caribbean Studies: a Symposium, edited by Vera Rubin, Washington 1960,
s. 66 (wypowiedź Franka Tannenbauma).
P. A b r a h a m s , Jamaica. An Island Mosaic, London 1957, s. 103.
4

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWOHCZE

55

zywać większą wagę do roli Kościoła i religii w swych koloniach, zwłasz­
cza że w posiadłościach państw katolickich metysaż biologiczny (z legal­
nym włącznie) odegrał znacznie większą rolę niż na terytoriach korony
brytyjskiej (wystarczy porównać liczebność Mulatów i w ogóle wyzwoleń­
ców w tych dwóch kategoriach terytoriów kolonialnych). A jednak tak
nie było. Dlaczego? Otóż, po pierwsze, nie opłacało się plantatorom —
księża i zakony też należeli do uprzywilejowanej warstwy plantator­
skiej — rozwijanie życia religijnego Murzynów, skoro rzeczywisty okres
przebywania niewolników w koloniach był z uwagi na wysoką śmiertel­
ność nader ograniczony, po wtóre zaś poziom moralny, intelektualny i re­
ligijny księży pozostawiał na ogół bardzo dużo do życzenia. Duchowni we
francuskiej części Santo Domingo znani byli powszechnie z ignorancji
i chciwości, a na Kubie z pijaństwa, próżniactwa, rozpusty i skłonności
do uprawiania przemytu . Rezultat akcji ewangelizacyjnej był łatwy do
przewidzenia. Chrzest w większości wypadków był zabiegiem czysto me­
chanicznym, a wymuszane na plantacjach modlitwy jednostronnie eks­
ponowały zasadę posłuszeństwa i pokory wobec panów. Starania o upo­
wszechnienie sakramentu małżeństwa, zresztą dość ograniczone, nie przy­
niosły wyników.
1

5

6

Klasowa użytkowość chrystianizacji nie była właściwie ukrywana. Do­
wódca francuskiego korpusu ekspedycyjnego na San Domingo, znający
dobrze sytuację na Antylach przełomu X V I I I i X I X w., pisał o ówczes­
nym katolicyzmie kubańskim, że jest powierzchowny, dewocyjny i brak
w nim głębszych zasad religijnych. Dodawał, że religia „uważana jest za
broń w rękach bogatych właścicieli mającą utrzymać Czarnych w jarz­
mie" .
W rozważaniach francuskiego kolona z San Domingo snutych u progu
X I X w., a zmierzających do pogodzenia rewolucji z systemem kolonial­
nym, czytamy, co następuje: „Gdybym śmiał, to zaproponowałbym spisa­
nie Kodeksu Religijnego. Religia stanowi wielką potrzebę ludu murzyń­
skiego. Posługując się religią uczynicie z tego ludu to, co zechcecie. Reli­
gia to przesąd, ktoś powie. Cóż to ma za znaczenie, skoro jest to przesąd
użyteczny?"
Religia nie była oczywiście l i tylko zjawiskiem klasowo instrumental­
nym. Nie można wszak odmówić istotnych zasług w szerzeniu oświaty
1

8

5

H. В a n go u, L a Guadeloupe 1492-1848, Paris 1962, s. 121.
V. P. M а 1 о u е it, Collection de mémoires
sur les colonies et
particuliěrement sur Saint-Domingue, t. 4, Paris 1802, s. 345-346; Kuba.
Istoriko-etnografičeskie
očerki, Moskwa 1962, s. 237-238.
Archives Nationales (Paris), A F I V 1213 (list D. de Rochambeau do Napo­
leona Bonaparte).
Archives des Affaires Etrangěres (Paris), Mémoires et Documents. A m é r i que nr 15, k. 115.
6

7

8

�56

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

niektórym zakonom i biskupom, a pomocy medycznej i ogólniej charyta­
tywnej określonym przedstawicielom duchowieństwa kolonialnego. Były
to jednak raczej przysłowiowe wyjątki potwierdzające regułę.
Jaki był stosunek niewolników do ewangelizacji i do Kościoła? W y ­
daje się, choć brzmi to z pewnością nader schematycznie, że w znacznej
większości wypadków (mam tu na myśli przede wszystkim kraje kato­
lickie) był on nieufny, nieprzychylny, a nawet wrogi. Trzeba jednak
podkreślić, że dotyczyło to przede wszystkim Murzynów świeżo przywle­
czonych z A f r y k i oraz niewolników bezpośrednio zatrudnionych w pro­
dukcji (a więc nie służby domowej). Tak więc wrogość wobec katolicyzmu
(w wypadku anglikanizmu będzie to raczej wroga obojętność, gdyż —
jak już wiemy — nacisk chrystianizacyjny był tu znacznie mniejszy) ogar­
niała przede wszystkim, choć nie tylko, jak jeszcze zobaczymy, te grupy
murzyńskie, które w dalszej perspektywie mogły stać się substrátem,
a zarazem podmiotem procesów narodotwórczych.
Obcość i wrogość wobec katolicyzmu i protestantyzmu, jaką obserwu­
jemy wśród większości niewolników afrykańskich, daje się wytłumaczyć
dość łatwo. Świat Białych, świat ucisku redukował się do k i l k u niero­
zerwalnie związanych ze sobą elementów. Plantator-właściciel, admini­
strator, strażnik-milicjant i ksiądz to były wszak filary, na jakich świat
ów się opierał. Czarny niewolnik nie zapominał, że chrystianizm jest re­
ligią obcą, narzuconą, wspierającą jego niewolniczy status, religią plan­
tatora, religią białego człowieka. Nie mógł też zapomnieć, że reprezentan­
ci tej religii — o ich roli i postawie moralnej już wspominałem — byli
również Biali, co na długo wznosiło nieprzekraczalną barierę we wzajem­
nej komunikacji .
W miarę upływu lat spędzonych na wyspach antyłskich, a t y m bar­
dziej pokoleń, istnienie wciąż wizualnie obecnej religii katolickiej (koś­
cioły, kaplice, krzyże, tzw. święte obrazki rozdawane niewolnikom) w y ­
wierało wpływ na świadomość i podświadomość Murzynów. To przenika­
nie katolicyzmu do powszedniego życia niewolniczego uzewnętrzniało się
w różnych aspektach codzienności (powierzchowne, ale stałe akcentowa­
nie przynależności do Kościoła, a także przyciągające uwagę steatralizowane formy kultu, dość chętnie przez niewolników, a głównie niewolnice
akceptowane), zwłaszcza we wkładzie katolicyzmu (w mniejszym stop­
niu protestantyzmu) w tworzenie religii synkretycznych.
9

Synkretyzm religijny, wierzenia i obrzędy afro-antylskie, takie jak
vodou lub shango, omawiane są na Seminarium naszym oddzielnie, to9

D. G u é r i n , Les Antilles décolonisées,
Paris 1956, s. 99, pisze o czasach
współczesnych, lecz liczne świadectwa z X V I I - X I X w. wskazują ma ostrzejszą
jeszcze wrogość do „białej religii" w czasach niewolnictwa.

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWORCZE

57

też nie będę problemu tego rozwijał. Wydaje się, a dla moich rozważań
jest to istotne, że tworzeniu się wspólnoty rasowej, klasowej i — to już
sprawa bardziej skomplikowana — narodowej sprzyjały afrykańskie, mu­
rzyńskie religie synkretyczne, nie zaś chrześcijańskie. Oczywiście mam
tu na myśli jedną z alternatyw narodotwórczych, a mianowicie tworze­
nie się narodów czarnych, postniewolniczyćh, a ściślej takich, w których
dominantą etniczno-kulturową i ekonomiczno-społeczną byłaby społecz­
ność murzyńska. Vodou np. było religią integrującą społeczność niewol­
niczą m. in. dlatego, że elementy afrykańsko-animistyczne pozostawały
jego rdzeniem, były jego istotą, co nie zmienia i nie zmniejsza roli chrystianizmu, bez poloru którego nie mógłby powstać system woduistyczny.
Jest rzeczą interesującą, że niewolnicy antylscy niezmiernie rzadko
odwoływali się do religii chrześcijańskich jako doktryn plebejsko-egalitarnych lub rewolucyjnych, choć nie brak przesłanek dla twierdzenia, że
plantatorzy i władze kolonialne lękali się takiego pojmowania chrystianizmu. Oto bardzo wymowny przykład. Francuski ksiądz nazwiskiem
Champroux, proboszcz jednej z parafii na Martynice, działał bardzo ak­
tywnie wśród niewolników na przełomie X V I I I i X I X w., osiągając w swej
akcji duszpasterskiej niemałe sukcesy. On też zainicjował wzniesienie
przez samych niewolników (i z ich dobrowolnych składek) kapliczki,
w której umieszczono statuę Matki Boskiej. Kapliczkę, na której fronto­
nie wyryto napis „oparcie niewolników", uroczyście pobłogosławił pro­
boszcz. Odtąd do świątyni szły nie kończące się pielgrzymki niewolników,
a zwłaszcza niewolnic. Murzyni składali przed ołtarzem kwiaty i datki.
Ten drobny, zdawałoby się, fakt wywołał zaniepokojenie plantatorów.
Ich porte-parole Henry Jacob Duibuc de Rivéry opracował obszerny memoriał-donos na proboszcza i skierował go do komisarza rządowego. Oto
mianowicie, co pisał: „Ołtarz dla niewolników! Czyż może się mieścić
w kolonialnym porządku politycznym? Ten ołtarz i te słowa «Sacra mentant, Appui des Esclaves» staną się pewnego dnia ośrodkiem sprzysiężenia,
hasłem jednoczącym, fatalnym a nader mocnym węzłem splatającym wszy­
stkich niewolników kolonii". Dalej czytamy w memoriale, że Kościół jest
jeden, a w modłach muszą brać udział wspólnie panowie i niewolnicy.
„Niewolnicy — stwierdza z naciskiem Dubuc de Rivéry — nie powinni
oddawać się kultowi tam, gdzie nie widzą ich panowie, zwłaszcza zaś
w kaplicy, która doprawdy przeciwstawia jeden ołtarz drugiemu". Raport
plantatora został uważnie przeczytany, zrozumiany i zaaprobowany. Re­
zultat? Proboszcza-„burzyciela" deportowano do F r a n c j i .
10

1 0

G. D e b i e n , Religion des esclaves et reaction des colons a la Martinique
en 1802, „Revue de la Province du Maine" 1969, s. 239-240 (na podstawie Archives
Nationales F19 6201).

�58

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

Porzućmy jednak na chwilę niewolników. Oto w X V I I I i X I X w. roś­
nie, zwłaszcza w koloniach hiszpańskich i francuskich, liczba wyzwoleń­
ców, Murzynów i częściej mieszańców. Są to najczęściej ludzie urodzeni
w koloniach, nieraz związani z określoną wyspą jako ojczyzną (innej
wszak nie znają) w drugim łub trzecim pokoleniu. Jeszcze w epoce nie­
wolniczej przenikają do handlu, rzemiosła, stają się drobnymi przedsię­
biorcami. Starają się odciąć — co jest ważne w t y m ściśle zreglamentowanym i hierarchicznym społeczeństwie kolonialnym — od niewolników,
zwłaszcza produkcyjnych (niewolnicy służebni znacznie bardziej od po­
lowych ulegli wpływom białych panów). Wyzwoleńcy uważają się za bliż­
szych ludziom białym niż czarnym, podkreślają nieraz, że są solą swej
ziemi. Otóż ta grupa najczęściej dystansuje się od wierzeń afro-chrześcijańskich jako prymitywnych i barbarzyńskich, a chcąc się upodobnić do
Białych nierzadko manifestuje swą chrześcijańską (katolicką najczęściej)
gorliwość. Jest to na ogół powierzchowne i instrumentalne, silniejsze oczy­
wiście w koloniach o małej liczbie czarnych niewolników (Santo Domin­
go, Puerto Rico), lecz dla naszych rozważań istotne, gdyż druga z alter­
natyw narodotwórczych bazuje na wyniesieniu średniej warstwy w y ­
zwoleńczej do pozycji i roli wiodącej. Nieraz wyzwoleńcy, podobnie jak
część białej warstwy średniej, skłaniają się ku wolnomyślicielstwu.
5. Jednym z decydujących momentów w procesach narodotwórczych
na Antylach był okres kryzysu systemu gospodarki niewolniczej i sa­
mej — stopniowej najczęściej — abolicji niewolnictwa (od schyłku X V I I I
do schyłku X I X w.).
Wspomniałem już o dwóch wariantach procesów narodotwórczych,
które w uproszczeniu można nazwać modelem „czarnym" i modelem
„kolorowym". Ale istniała też koncepcja narodu białego, koncepcja wy­
suwana na Antylach, która w niektórych krajach pozaantylskich okazała
się w końcu dominująca (Stany Zjednoczone, Południowa Afryka). Kon­
cepcja ta opierała się m. in. na silnym podkreśleniu roli ehrystianizmu
i Kościoła w przeciwstawianiu się „barbarzyńskiej" i rzekomo antybiałej
wierze afro-antylskiej.
Niemal wszystkie wielkie ruchy wyzwoleńcze omawianego okresu,
a ruchy te nie tylko były społecznowyzwoleńcze, lecz przecież dążyły do
uformowania na gruzach systemu niewolniczego wspólnot, które można
by nazwać narodowymi, występowały przeciw Kościołom jako instytuc­
jom związanym ze znienawidzonym, starym porządkiem społeczno-ekonomicznym. Można nawet powiedzieć, że antykatolicyzrn i antyanglikanizm odegrały w wysokim stopniu rolę integracyjnonarodową, zwłaszcza
że oficjalne Kościoły usztywniły swoje stanowisko w epoce wielkich re­
belii.

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWORCZE

59

Oto parę przykładów. Najczęściej cytowany, niemal już „klasyczny",
jest casus Haiti. Powstanie niewolników północnej prowincji Saint Domingue w sierpniu 1791 r. zostało jeśli nie przygotowane organizacyjnie,
to z pewnością zainicjowane — w sensie wpływu na wprowadzenie stanu
społecznej irytacji i zbiorowego paramistycznego podniecenia — przez
hounganów, czyli kapłanów vodou (np. słynny Boukman). Również na­
stępne akty rewolty oraz działania mas niewolniczych w toku wojny w y ­
zwoleńczej 1802-1803 r. pozostawały pod wpływem vodou. Ta „afrykań­
ska religia" ostro przeciwstawiana oficjalnemu a europejskiemu, kolonialistycznemu katolicyzmowi odegrała rolę integrującą różne pochodzeniem
grupy Murzynów haitańskich, umacniała wolę walki, osładzała nawet
chwilę śmierci . Nie należy jednak, jak się zdaje, przeceniać roli vodou ,
gdyż niemała część czołowych a popularnych przywódców murzyńskich
(„aktyw narodowy") prowadziła wojnę o niepodległość i organizowała
państwo pod hasłami katolicyzmu, występując przy t y m zdecydowanie
przeciw vodou. A szło t u o tak wybitnych ludzi, jak Toussaint-Louverture
czy Henri Christophe.
W ogóle większość pierwszych państwowych przywódców niepodległe­
go Haiti (wyjątek stanowi cesarz Faustyn I , czyli Soulouque), aż po Geffradra i konkordat z 1860 г., uważała, że państwo nowoczesne, chcąc być
traktowane na równi przez inne organizmy państwowe, musi popierać —
choćby pozornie — nowoczesną, europejską religię, a nie afrykańskie
przesądy. Jednak katolicyzm w t y m czasie nie odegrał w żadnym stop­
niu roli narodowomtegrującej. Pamiętajmy, że: 1 — aparat kościelny był
słaby, a księża bardzo nieliczni; 2 — Haiti było skutecznie izolowane od
świata zewnętrznego; 3 — ogromna większość chłopów i żołnierzy aktyw­
nie sprzyjała vodou, które uważano za religię własną, katolicyzm zaś za
wiarę elity, bogatej „arystokracji", choć w istocie mulacka haute société
była religijnie indyferentna . W tych warunkach raczej vodou stało się
u

12

13

11

L . D e n i s , F . D u v a 1 i e r, L'évolution
stadiale du Vodou, „Bulletin du
Bureau d'Ethnologie", nr 3: ,1944, s. 28; E . C . P a u l , Questions d'histoire, Port-auPrince 1955, s. 15; wg L . M o r i n L а с o m b e, he role émancipateur
de la re-pu­
blique negre d'Ha'iti, Paris b.d. (1947?), s. 18, kult vodou reprezentował mistycyzm
wojny w y z w o l e ń c z e j , chrystianizm natomiast kolonializm francuski; ciekawie o ro­
li vodou pisze w swej znakomitej powieści pt. El reino de este mundo s ł y n n y pro­
zaik kubański Alejo Carpentier.
Religion and politics in Haiti, Washington 1966, s. 18.
Konsul Generalny Francji w Port-au-Prince pisał w 1826 г.: „je declare
que le peu qui reste ici de principes religieux marche rapidement á rentier abandon du cuite et des devoirs publics ď u n chrétien. L e President de L a République ne
va á la messe, n'entend la messe que deux ou trois fois dans l'année". W stolicy
kraju, dodaje, czynny jest tylko jeden kościół obsługiwany przez 2 księży. Na
msze przychodzą tylko kobiety (Archives des Affaires Etrangeres. Correspondance
Commerciale Port-au-Prince nr 1, k. 134).
12

1 3

�60

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

czynnikiem zespalającym, narodotwórczym. Nie zmieniło to faktu dość
oczywistego: w dalszej perspektywie vodou stać się musiało regresy w nym elementem świadomości społecznej, hamującym pełną integrację na­
rodową.
Na Kubie środowisko niewolnicze związane było z katolicyzmem nie­
wiele silniej niż w Haiti. Religie synkretyczne odgrywały tu w procesie
zespalania niewolników jako grupy etniczno-kulturowej pewną rolę, zda­
je się wszakże, że mniej istotną w aspekcie narodotwórczym niż w Haiti.
Wprawdzie zbiegowie z plantacji, zgrupowani w tzw. palenques zwalcza­
ni byli tak przez administrację i wojsko, jak przez hierarchię kościelną,
co z kolei zaostrzało ich nieufny i niechętny stosunek do duchowieństwa,
lecz przyporządkowanie religijne i intensywność życia religijnego nie
były na Kubie sprawą decydującą w procesach narodotwórczych. Zresz­
tą do 1868 г., czyli do wybuchu Wojny Dziesięcioletniej, geograficzna,
społeczna i kulturowa separacja apalencados i ich brak kontaktu z gru­
pami świadomymi narodowo, z kubańskim „aktywem narodowym", spra­
wiały, że dość liczne grupy murzyńskie pozostawały poza ramami two­
rzącej się wspólnoty narodowej .
Okres wojen o niepodległość Kuby (1868-1898) okazał się dla proce­
sów narodotwórczych decydujący. Obóz rewolucyjno-patriotyczny, do
którego przyłączyła się czynnie (we wschodniej połowie kraju) lub za
którym stała biernie (w części zachodniej) większość ludności m u r z y ń ­
skiej i mulackiej, był dość konsekwentnie laicki i tolerancyjny religijnie,
natomiast niemal całe duchowieństwo katolickie stanęło po stronie Hisz­
panii, broniąc zażarcie tzw. integridad nacional. Dodać warto, że słaby
związek z katolicyzmem większości białych chłopów kubańskich, wolnomyślicielstwo patriotycznych przywódców, niemal z reguły aktywnych
masonów, powierzchowność chrystianizacji i indyferentyzm religijny śred­
nich warstw mulackich, wszystko to zdecydowało o tym, że katolicyzm
nie odegrał żadnej roli jako czynnik integracji narodowej (nb. konstytucje
Wolnej Kuby oddzielały Kościół od państwa). Pod koniec X I X stulecia
to, co katolickie, było dla ogromnej większości świadomych członków
tworzącego się narodu kubańskiego synonimem kolonialnego hiszpanizmu, wstecznictwa, arystokratyzmu i monarehizmu. Nie oznaczało to, by
część społeczeństwa, zwłaszcza Biali, nie była przywiązana do powierz­
chownego ceremoniału licznie obchodzonych świąt katolickich .
u

15

Inaczej niż na Kubie, ale też odmiennie niż w Haiti, układały się spra­
w y na protestanckiej Jamajce. Motorem murzyńskiego buntu, wymusza­
jącego przyspieszenie abolicji (a wszak abolicja stanowiła jeden z nie1 4

Zob. J . L . F r a n c o , Cuatro siglos de lucha por la libertad: Los Palenques,
„Revista de la Biblioteca Nacional José Marti', nr 1: 1967.
H. C a s t o n n e t d e s F o s s e s , Cuba et Puerto Rico, Lille 1889, s. 20.
1 5

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

61

NARODOTWORCZE

zbędnych kroków na drodze ku integracji narodowej), była nie „własna",
afro-antylska religia, lecz działalność wyrosłych z tzw. drugiej reformacji
X V I I - X V I I I w. sekt i Kościołów protestanckich. Abstrahuję t u od miesz­
kających w niedostępnych, górskich siedzibach zbiegów (maroons), któ­
rzy żyli właściwie na marginesie rewolucyjnego ruchu abolicyjnego nie­
wolników z plantacji.
Wśród Murzynów „polowych"' działać zaczęły od schyłku X V I I I w.,
zwłaszcza zaś w pierwszych dekadach X I X w., aktywne, a niechętnie na­
stawione wobec biernego, oficjalnego Kościoła, grupy misjonarskie wro­
gich wobec niewolnictwa kwakrów, metodystów, baptystów, braci mo­
rawskich i in. Na czoło wysunęli się rychło baptyści, którzy mieszkali
razem z niewolnikami, pracowali z nimi, uczyli czytać i pisać. Pod wpły­
wem misjonarzy sami Murzyni budowali, najczęściej po nocach, swe świą­
tynie i kaplice. Dość szybko demokratyczne gminy baptystów stały się
zaczynem i ośrodkiem wolnościowej agitacji i konspiracji. Powstanie nie­
wolników przełomu 1831 i 1832 r. aktywnie popierali baptyści. Plantator­
skie Zgromadzenie Kolonialne Jamajki potępiło ostro wywrotową działal­
ność sekt, a wojsko rozprawiało się ze szczególnym okrucieństwem z M u rzynami-baptystami. Żołnierze podpalili 14 kaplic baptystów i 6 świątyń
metodystów. Represje te jeszcze silniej zjednoczyły niewolników wokół
baptystów-misijonarzy. Ten stan trwał jednak dość krótko. Już w kilka­
naście lat po abolicji z 1833 r„ gdy minął bohaterski okres wzniesienia
się fali rewolucyjnej, narastać zaczęły spory między misjonarzami a w y ­
zwoleńcami, m. in. o chrzest dzieci nieślubnych, o małżeństwa i t d . Od
lat 60-70 X I X w., wraz z postniewolniczą stabilizacją stosunków społecz­
nych na wyspie, zaczęły się wolno zacierać antagonizmy i różnice między
sektami i Kościołami protestanckimi w t y m sensie, że baptyzm stopniowo
przestawał być demokratyczno-rewolucyjną, „murzyńską" religią.
1 6

O ile na Jamajce zróżnicowanie wyznaniowe dotyczyło problemów
wewnątrz protestantyzmu, to na Trynidadzie sytuacja w X I X i częścio­
wo X X w. była znacznie bardziej skomplikowana. Katolicyzm reprezen­
towały osoby pochodzenia francuskiego, hiszpańskiego, portugalskiego
i wenezuelskiego oraz część Murzynów, protestantyzm — Brytyjczycy
i część ludności czarnej i kolorowej. Żadne z wyznań i sekt nie uzyskało
dominującej pozycji i nie wpłynęło, jak się wydaje, w istotniejszy spo­
sób na niezmiernie tu złożone i nietypowe procesy narodotwórcze, które
można raczej nazwać stopniowym przechodzeniem od modelu społeczeń­
stwa niewolniczego do kosmopolitycznego społeczeństwa pluralnego . Być
17

1 6

P. D. С u r t i n, Two Jamaicas. The Role of Ideas in a Tropical
1830-1865, Cambridge 1955; A b r a h a m s , op. cit., s. 66-73.
i? a . P. M a i n g о t, From ethnocentric to national history writing
plural society. ..Caribbean Studies", vol. 9: 1969, nr 3, s. 68-86.

Colony
in

the

�62

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

może dopiero ostatnie 10 lat, a więc okres po uzyskaniu niepodległości
przez Trynidad-Tobago, stanowi czas stopniowego dojrzewania jednoli­
tej, chronionej własną tarczą państwową, wspólnoty narodowej, ale i to
jest bardzo dyskusyjne.
6. W ostatnim stuleciu, a więc w dobie postniewolniczej, wpływ Koś­
cioła katolickiego na procesy narodotwórcze, zwłaszcza w toku walki o du­
sze z protestantyzmem, zredukowany został do minimum przez fakt naro­
dowej i rasowej obcości członków stanu duchownego. Na Kubie znaczna
większość księży i cała niemal hierarchia rekrutowały się spośród Hisz­
panów, i to zarówno w epoce kolonialnej, jak w czasach Republiki. Hie­
rarchia katolicka, silnie powiązana z górną warstwą klas posiadających,
wywierała niewielki wpływ na ogół ludności. Postacie takie, jak nie­
zwykle aktywny w X I X w. w akcjach ewangelizacyjnych i rozbudowie
organizacyjnej Kościoła arcybiskup Antonio Claret y Clara, należały do
rzadkich wyjątków .
W Haiti po 1860 r. obserwujemy napływ księży Francuzów. Odegrali
oni w ubiegłym i bieżącym stuleciu poważną rolę w budowaniu oświa­
ty i podtrzymywaniu związków kulturowych Haiti z Francją. Księża
i zakonnicy wywarli wpływ przede wszystkim na mulacką elitę, stano­
w i l i szturmową grupę kulturalnej i politycznej rekolonizacji, a raczej
swoistego neokolonializmu. Ich obecność uwydatniała podział społe­
czeństwa haitańskiego na dwa odłamy: katolicko-zeuropeizowany, miej­
ski, i woduistyczno-afrykański, wiejski, i przyczyniła się tym samym
do narodowej dezintegracji. Kościół wywierał silną presję na kolejne
rządy w kierunku intensyfikacji represji wobec zwolenników vodou.
W rezultacie organizowano rządowo-kościelne kampanie antywoduistyczne (m. in. 1896, 1913, 1939) . Represje pobudzały nietolerancyjne,
wsteczne, szowinistyczne i rasistowskie elementy w dawniej pozytywnej
tradycji narodowointegracyjnej, jaką spełniało vodou, a to w dalszej
perspektywie ułatwiało rozprzestrzenianie się demagogiczno-nacjonalistycznej propagandy duvalierowskiej.
Należy tu wspomnieć o ujawnieniu się, prawda że na marginesie ży­
cia antylskiego, częściowo pozytywnych przykładów wkładu katolicyzmu
do procesów narodotwórczych. Najbardziej znany z nich to casus Do­
minikany. Był to w początkach X I X w. kraj słabo zaludniony i bardzo
słabo zagospodarowany, raczej wpatrzony w dawną przeszłość niż w nie­
pewną przyszłość. Dominikański immobilizm bazował na starej tradycji
katolickiej i na odrębności swego patriarchalnego, hodowlano-pasterskiego trybu życia. Biedny, mały kraj stanął w X V I I I i X I X w. oko w oko
18

19

1 8

19

H . D a n i e l - H o p s , L'Eglise des
Religion and politics in Haiti, s. 5.

revolutions,

Paris 1960, s. 735,

759.

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWÓRCZE

63

z potężnymi wrogami i „przyjaciółmi", takimi jak Francja i Haiti.
Szczególnie niebezpieczne było czarne, rewolucyjne, woduistyczne Haiti.
Inwazje haitańskie 1801, 1805, 1822, 1844, 1849, 1855-1856 г., a zwłaszcza
inkorporacja kraju i okupacja lat 1822-1843 postawiły Dominikanę
w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa utraty narodowościowej oso­
bowości. Ratowali się Dominikańczycy obroną swego języka, religii
i obyczaju. Katolicyzm zwłaszcza stał się ważkim czynnikiem zjednocze­
nia walczących o niepodległość Dominikańczyków. Symbioza pojęć „Dominikańczyk" i „katolik" dokonała się w toku haitańskich prześladowań.
Haitańczycy zamknęli wszystkie kościoły, z wyjątkiem Katedry w Santo
Domingo, oraz uniwersytet Św. Tomasza z Akwinu, odebrali Kościołowi
jego dobra ziemskie, nie cofnęli się przed wygnaniem z kraju bohater­
skiego obrońcy praw katolików, arcybiskupa Valery. Nic dziwnego, że
kierowany przez Juana Pabla Duarte spisek niepodległościowo-patriotyczny, zwany Trinitaria, za hasło przyszłego państwa dominikańskiego
przyjął zawołanie „Bóg — ojczyzna — wolność" . Zresztą cały ruch na­
rodowy przesiąknięty był duchem religijnoTkatolickim . Nowa republi­
ka, ustalając w 1843 r. swój sztandar, wprowadziła na tło barw Haiti
biały krzyż, a do swego herbu krzyż i otwartą księgę Ewangelii.
20

21

W Dominikanie, mimo sporadycznych konfliktów państwo—Kościół,
katolicyzm korzystał z uprzywilejowanych pozycji ekonomicznych, k u l ­
turalnych i politycznych, pozycji tak silnych, że mógł sobie pozwolić na
tolerowanie nielicznych protestantów, prawda że szybko się dominikanizujących . Do zjawisk epizodycznych, mimo to jednak znamiennych,
bo niezmiernie rzadko spotykanych nawet w państwach ultrakatolickich,
należy sprawowanie urzędu prezydenta w latach 1912-1913 przez arcy­
biskupa Adolfo Alejandro Nouel у Bobadilla. Hierarchia katolicka,
w skład której wchodzili w X X w. nie-Dominikańczycy, stała się przez
czas dłuższy podporą krwawej dyktatury Trujillo. Uważano ją powszech­
nie za jedną z najbardziej reakcyjnych w Ameryce Łacińskiej.
Wspierany przez państwo wpływ Kościoła na naród dominikański,
22

2 0

R. M a r r e r o
A r i &lt;s t y, La República
Dominicana. Origen y destino del
pueblo más antiguo de América, Ciudad de Trujillo 1957, s. 269-271.
W odezwie powstańczej J . M. Imberta z 5 ИТ 1844 г. czytamy na zakończe­
nie: „El gobierno que se ha formado en el Puerto Principe, no tiene Religion,
puesto que no ha adoptado ninguna; y abandonareis vosotros la religion de
vuestros padres, y el único bien y consuelo que nos quedaba después de veinte
y dos años de sufrimiento? . . . No m á s sufrimiento, se acabo para siempre: mori­
remos por Dios, por nuestra Religion, por la patria y la Libertad" (Archives des
Affaires Etrangeres. Correspondance Politique, Dominicanie nr 1, k. 79).
H . H o e t i n k, Materiales para el estudio de la República
Dominicana en la
segunda mitad del siglo XIX (parte II), „Caribbean Studies", vol. 7: 1967, nr 3,
s. 4-6.
2 1

2 2

�64

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

zwłaszcza na zacofaną ludność wiejską, wydaje się również dziś najsil­
niejszy w całym regionie karaibskim.
Losy katolicyzmu na Puerto Rico układały się odmiennie niż w są­
siedniej Dominikanie. Kościół do schyłku X I X w. był organizacyjnie
słaby, a nieliczni księża nie ogarniali swym wpływem rozsianej ludności
wiejskiej. Katolicyzm puertorykański adaptował sporo elementów afry­
kańskiego pochodzenia oraz spirytyzm i charakteryzował się ogromnie
rozbudowanym kultem świętych. Natomiast hierarchia katolicka, ściśle
związana z hiszpańską administracją kolonialną, obca była większości
mieszkańców wyspy. Nic dziwnego, że podczas powstania niepodległościo­
wego w 1868 r. (tzw. Grito de Lares) szeregowi księża wiejscy aktywnie
poparli ruch patriotyczny, podczas gdy cała hierarchia opowiedziała się
za Hiszpanią.
Po zajęciu wyspy przez wojska Stanów Zjednoczonych narzucone
władze starały się ułatwić nową kolonizację przez usilne popieranie pro­
testantyzmu. Wywołało to opór, który jednak rzadko przybierał ostrzej­
sze formy. Szło raczej o obronę i zachowanie powierzchownie traktowa­
nych obyczajów, m. in. też modelu rodziny, nie zaś odrębności narodo­
wej. W ostatnich dziesięcioleciach nastąpiło społeczne odwrócenie lojal­
ności narodowo-religijnych. Współcześnie katolicyzm (łącznie ze społecz­
nym konserwatyzmem) popierają bardziej bogate, „wielkie rodziny"
kreolskie niż lud puertorykański. Mimo postępów laicyzacji, a także
ofensywy Kościołów i sekt protestanckich (nieco ponad 10% ludności),
katolicyzm uważany jest w pewnym stopniu za wyraziciela i nosiciela
wartości rdzennie puertorykańskich, a protestantyzm północnoamery­
kańskich .
W ostatnich dziesięcioleciach obserwujemy ofensywę protestantyzmu
z USA na katolickie Antyle. Jest to oczywiście jeden z aspektów dzia­
łania imperializmu w t y m regionie świata. Misje protestanckie są z re­
guły bogate, „nawracanie" wiąże się nierzadko z wydatną pomocą f i ­
nansową, wysyłaniem paczek, rozdawnictwem aparatów tranzystoro­
wych itp. Jednocześnie, biorąc pod uwagę fakt liczebnej słabości prote­
stantyzmu w Haiti, na Puerto Rico lub w Dominikanie, Amerykanie prag­
ną sobie podporządkować, choćby częściowo, katolicką hierarchię kościel­
ną. O ile w X I X w. biskupi byli najczęściej Hiszpanami, o tyle w X X w.
zaczynają być nimi coraz częściej duchowni z USA .
23

2i

23

The People of Puerto Rico. A study in Social Anthropology, Urbana 1956.
W 1960 r. Haitańczycy stanowili zaledwie 30,2°/o kleru w swym kraju. Na
Puerto Rico blisko 50% d u c h o w i e ń s t w a świeckiego reprezentowali cudzoziemcy
(głównie Hiszpanie i Włosi) a zakonnego niemal 100%. I . A l o n s o , G . G a r r i d o, La Iglesia en América
Central y el Caribe. Estructuras eclesiásticas,
Madrid
1962, s. 25, 51.
2 4

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

65

NARODOTWÓRCZE

Nie należy jednak traktować wszystkich misyjnych akcji protestan­
ckich w aspekcie polityczno-propagandowym. Na Puerto Rico i w Haiti
np. część chłopów i robotników chętnie przyjmuje „sekciarski" prote­
stantyzm (bo nie w jego formie luterańskiej lub prezbiteriańskiej) jako
system bardziej demokratyczny, ludowy, pozytywnie odróżniający się od
sztywnego, odległego, anonimowego i zinstytucjonalizowanego Kościoła
katolickiego .
Antylski dwudziestowieczny katolicyzm, nawet w stosunkowo gorli­
wej religijnie Dominikanie, wyraźnie słabnie, nie wykazując żadnej pręż­
ności. Maleje liczba praktykujących, w wielu krajach katolicyzm stano­
w i tylko powierzchniową warstwę wierzeń z proweniencji animistycz­
nych" , wielu formalnych katolików odwraca się od obcego, „arysto­
kratycznego", niechętnie odnoszącego się do reform Kościoła, rośnie
indyferentyzm i nasilają się tendencje wolnomyślicielskie. Przyczyn
tego stanu rzeczy szukać należy, jak się wydaje (a co już częściowo
zostało powiedziane), w różnych zespołach zjawisk takich, jak słabość
i obcość „aparatu" kościelnego i jego związki z klasami posiadają­
cymi, działalność masonerii, wpływ przesądów i wierzeń afro-antylskich, a także aktywność ruchów rewolucyjnych i narodowowyzwo­
leńczych.
,
Katolicyzm antylski ostatnich lat nie wytworzył, w odróżnieniu od
Chile, Wenezueli, Kolumbii i innych krajów latynoamerykańskich, nur­
tów polityczno-ideólogicznych rewolucyjnych lub reformatorskich. P r ó ­
by przejścia na lewą stronę areny politycznej i nawiązania kontaktu
z masami wyzyskiwanych chłopów i robotników są tu słabe. Ujawniły
się wprawdzie takie tendencje w haitańskiej studenckiej organizacji ka­
tolickiej, walczącej z dyktaturą Duvaliera, w chrześcijańskich związkach
zawodowych i Partii Społeczno-Chrześcijańskiej. W Dominikanie nie­
wielka Partia Chrzęścijańsko-Społeczna sprzyjała reformom prezydenta
Juana Boscha i poparła rewolucję konstytucjonalistyczną 1965 r .
Ale
np. na Puerto Rico powstała w 1960 r. Partia Akcji Katolickiej jest ugru­
powaniem skrajnie prawicowym, przeciwnym tak niepodległości, jak
25

26

2 7

2 5

Por. przykład s u k c e s ó w protestantyzmu (obecnie 65°/o mieszkańców) w m a ­
łej wiosce haitańskiej w górach L a Selle (H. de R o n c e r a y , Une
micro-collectivíté rurale hażitienne: Furcy,
„Revue de la Faculté d'Ethnologie", nr 7: 1963,
s. 15-18.
E . R e v e r t , De quelques aspects du folk-lore martiniquais (la magie antillaise), Paris 1951, s. 158, stwierdza, iż absolutna przewaga katolicyzmu na wyspie
jest tylko zewnętrzna, a „le milieu martiniquais a réagi et continue de réagir
á la facón du paganisme antique".
S. M a r k i e w i c z ,
Katolicyzm
w Ameryce Łacińskiej,
Warszawa
1969,
s. 265.
2 6

2 7

5 — E t n o g r a f i a P o l s k a X V I z. 2

�66

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

autonomii wyspy, a żądającym przekształcenia Puerto Rico w kolejny
stan Unii północnoamerykańskiej .
Bardzo interesująco ułożyły się stosunki między Kościołem katolickim
a rządem rewolucyjnym na Kuibie. Pierwsza faza (lata 1959-1961) to
okres aktywnego zwalczania Rewolucji przez reakcyjne koła katolickie
(demonstracje, kontrrewolucyjna działalność podziemna itp.). Władze k u ­
bańskie, podkreślając zasadę pełnej swobody sumienia i wolności religii,
zmuszone były do kontrakcji, m. in. do deportowania poważnej grupy
księży, zresztą nie-Kubańczyków (głównie Hiszpanie). Paruset obcych
księży emigrowało z własnej woli. Druga faza (od 1962 r.) to poprawne,
a nawet dobre stosunki Kościół-państwo i państwo-Watykan. Kler porzu­
cił działalność polityczną, uległ zresztą „kubanizacji", choć pozostało na
wyspie sporo księży belgijskich i kanadyjskich. Katolicy lojalnie współ­
pracują z władzami rewolucyjnymi. Po śmierci Jana X X I I I prezydent
Osvaldo Dorticos, rzecz znamienna, ogłosił na Kubie trzydniową żało­
b ę . Katolicyzm, wobec wysokiego stopnia laicyzacji społeczeństwa ku­
bańskiego, nie wywiera jednak większego wpływu ani na przeobrażenia
socjalne, ani na świadomość narodową.
Kilka uwag końcowych: 1. Specyfika etniczno-kulturowa rozwoju
społeczności pluralnych na Antylach sprawiła, że formalne przynależności
wyznaniowe często nie odpowiadają przynależności rzeczywistej i rze­
czywistemu rozwojowi życia religijnego. 2. Katolicyzm nie zapuścił głę­
biej korzeni w masach, a Kościół wiązał się i wiąże najczęściej z siłami
reakcyjnymi, kolonialnymi i neokolonialnymi. 3. Miejsce religii kato­
lickiej w świadomościach narodowych jest drugo- lub trzecioplanowe;
wyjątek stanowią nieraz synkretyczne religie afro-antylskie. 4. Niemal
nigdzie katolicyzm nie odegrał roli samodzielnego czynnika w procesach
narodotwórczych, a nierzadko je hamował. 5. Protestantyzm, w pewnych
przypadkach i okresach silniej niż katolicyzm związany z masami l u ­
dowymi, nie stał się jednak istotnym czynnikiem wyodrębnienia naro­
dowego. 6. Współcześnie rola katolicyzmu i protestantyzmu w procesach
tworzenia się i przeobrażania grup etniczych i narodów antylskich w y ­
raźnie maleje, a należy przypuszczać, że w przyszłości tendencja do „odreligijnienia" świadomości narodowej jeszcze bardziej się pogłębi.
28

29

2 8

N. T. P o j а г к o w a, Kolonialnaja politika SSzA w Puerto-Riko,
Moskwa
1969, s. 164.
J . D r o h o j o w s к i, Religie i wierzenia w życiu Ameryki Łacińskiej,
War­
szawa 1964, s. 106.
2 9

�KATOLICYZM

I PROTESTANTYZM

A

PROCESY

NARODOTWORCZE

67

Tadeusz Łepkowski

C A T H O L I C I S M , PROTESTANTISM AND T H E FORMATION O F NATIONS
IN THE A N T I L L E S

A

Summary

The paper discusses some selected aspects of the historical role of Catholicism
and of protestant denominations in the formation of national communities and
their self-consciousness in the Antilles. The data refer mainly to the formally
catholic countries. Particular stress is laid on the period from the 18th to the
20th century.
Because of the highly specific ethnic and cultural features of development of
the pluralistic societies in the Antilles during and after the epoch of slavery, the
formal denominational affiliations did not reflect the actual religious awareness
or the actual development of religious ideas and behaviour; this is particularly
true about the period from the break of the 17th and 18th centuries. The positive
or negative correlation between religion and national awareness depended upon
concrete processes of nation formation ("white", "black", "pluralistic", "racially
and culturally integrated" nations).
During the colonial period Catholicism in general failed to take deeper roots
among the "coloured" masses, and the Church as an institution (its hierarchy) has
been hampering them, as on Cuba, Haiti, the French Antilles. The sole exception
tionary, colonial and neo-eolonial forces, negatively influencing the processes of
national consolidation. With one exception, Catholicism failed to play the role of
an independent or significant factor in these processes, while quite often it has
been hampering them, as on Cuba, Haiti, the French antilles. The sole exception
is the case of' Dominicana, where the French and Haitian occupants assumed an
anti-catholic policy during the first half of the 19th century and in effect the
catholic faith and hierarchy became identified with national feelings.
While Catholicism played only a minor role in the national awareness of the
Antilles, the syncretic Afro-Antillian cults, like vodou, in part santería, shango
etc., were much more significant in this respect. E.g., in Haiti described somewhat
more extensively than the other countries in this paper, the national awareness
has been very strongly connected with vodou. Catholicism, however, was linked
with the French colonialism (and during the period of independence with cultural
neo-colonialism) and its social basis remained narrow {the mulatto "aristocracy").
The evangelization of the masses by the big protestant churches was even
more superficial than by the Catholic churches in the slavery and post-slavery
societies. In effect Anglicanism and Calvinism failed to become important factors
of national identification. I n the process of integration of the masses (the "co­
loured" model of nation, anti-colonial in its essence) some role was played by
the Baptists in Jamaica in the first half of the 19th century.
At present, the role of Catholicism and of protestantism, supported by the U S A
for political reasons, becomes even lesser in the social and political life and in the
processes of integration of ethnic groups into modern nations. I t can be expected
that the tendency to secularization of national awareness will be more and more
marked. Such a process is obvious in the socialist Cuba, though its revolutionary
government does not interfere with the Church in its pastoral activities.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9818" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9796">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9584137ae2625d59d205400c9c5caea1.pdf</src>
        <authentication>f395fe8460b2931cb2c83b6a92924eb9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116810">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:700</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116811">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116812">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:644</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116813">
                <text>Z dziejów kontaktów polsko-meksykańskich w XIX i XX w. / ETNOGRAFIA POLSKA 1970 t.14 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116814">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1970 t.14 z.2, s.75-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116815">
                <text>Łepkowski, Tadeusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116816">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116817">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116818">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116819">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116820">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X I V z. 2

TADEUSZ

ŁEPKOWSKI

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKANSKICH
W X I X I X X W.
Nauka polska nie prowadziła dotąd żadnych metodycznych badań
nad stosunkami polsko-meksykańskimi i różnorakimi kontaktami Pola­
ków i Meksykanów w X I X i X X w. Poszukiwań takich nie podjęli
również naukowcy z Meksyku. Nagromadzono wprawdzie pewną liczbę
wiadomości i notatek, w różnych książkach wymienia się trochę nazwisk,
niekiedy dość ważnych, często mało istotnych, lecz daleko jeszcze do
uzyskania wsezchstronnego obrazu naszych wzajemnych stosunków,
mimo iż zainteresowanie nimi wzrasta niewątpliwie tak po jednej, jak
po drugiej stronie Atlantyku.
Opracowanie szersze musiałoby rzecz jasna uwzględnić archiwalia
meksykańskie i polskie, a także materiały rękopiśmienne ze Stanów
Zjednoczonych, krajów Ameryki Środkowej, Francji i Austrii, a za­
pewne i z innych państw. Należałoby przestudiować skrupulatnie prasę,
tak polską jak meksykańską — a rzecz to, jak wiadomo, ogromnie cza­
sochłonna — nie licząc przebadania pamiętników, materiałów epistolograficznych i innych.
Mając na uwadze zarówno aktualny stan wiedzy, jak ograniczone
możliwości szeroko zakrojonych poszukiwań, trudno obecnie pokusić się
o dokładne przedstawienie rozwoju kontaktów polsko-meksykańskich.
Stąd też referat niniejszy nie rości sobie i rościć nie może żadnych pre­
tensji do wszechstronności. Sądzić należy, że długo jeszcze czekać w y ­
padnie na większe, źródłowe studium o stosunkach polsko-meksykań­
skich w X I X i X X w. Przedstawione tu rozważania są tylko skromną
próbą wstępnego zestawienia i uporządkowania materiałów już znanych,
a także dorzucenia pewnych nowych informacji pochodzących z moich
bardzo jeszcze fragmentarycznych badań.
Z uwagi na niekompletność poszukiwań niektóre problemy potrak­
tuję nieco dokładniej, inne tylko zasygnalizuję. Nie zabraknie też

�76

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

w przedstawionym tu szkicu chronologicznych i rzeczowych „białych
plam".
*

W Polsce doby stanisławowskiej doszukiwano się paraleli między
losami walczącego z konkwistą Meksyku a Polską zagrożoną przez po­
tężnych sąsiadów. W ćwierć wieku po ostatecznym upadku Rzeczypo­
spolitej powstało do niepodległego życia państwo meksykańskie. O pol­
skich uczestnikach meksykańskich walk niepodległościowych nic właści­
wie nie wiadomo. Jedynym śladem naszej obecności w Meksyku lat
dwudziestych X I X w. jest działalność płk. Carlosa Beneske (Karol Bieniewski), szefa sztabu armii Augustina Iturbide. Wierny generałowi,
a następnie cesarzowi Bieniewski wziął udział w nieudanej próbie re­
stauracji efemerycznego cesarstwa i wraz z Iturbidem został rozstrze­
lany .
Historia ułożyła się w końcu w ten sposób, że gdy istniała jeszcze
państwowość polska, Meksyk pozostawał pod obcym jarzmem, gdy zaś
organizowała się Republika Meksykańska, pod obcym jarzmem znalazła
się Polska.
Pewne podobieństwo losów dziejowych sprawiało, iż część elit oby­
dwu dalekich od siebie krajów wykazywała w ostatnich dekadach X V I I I
i pierwszych X I X w. wzajemne sobą zainteresowanie i darzyła siebie
sympatią.
Młoda Republika Meksykańska utrzymywała w Paryżu swą Agencję
Handlową, będącą w praktyce jej dyplomatycznym przedstawicielstwem.
Szefem Agencji w latach ¡1827-1832 był Tomâs Murphy, późniejszy
zresztą chargé d'affaires Meksyku w Paryżu (1833). Młody dyplomata
przesyłał do swego Ministerstwa Spraw Zagranicznych francuskie ga­
zety i — co ciekawsze — wnikliwe własne omówienia sytuacji politycz­
nej we Francji i innych krajach Europy. W grudniu 1830 r. donosił
0 grożącej europejskiej wojnie między siłami starego i nowego porządku,
wyrażając nadzieję, że z czasem -— acz nie rychło jeszcze — cała Europa
stanie się republikańska. Napomykał też z żywą sympatią o polskiej
rewolucji listopadowej, o Polsce podzielonej przez trzech „kolosów t y ­
ranii" w 1814 r., o niepewnym jej losie wobec przewagi wrogów i braku
pewności poparcia ze strony Francji . W miesiąc później, już w przed­
dzień rozpoczęcia wojny, pisał Murphy, iż „bardzo się liczy na entuzjazm
1 zdecydowanie Polaków gotowych raczej umrzeć do ostatniego, niż
1

2

1

J. H. R e t t i n g e r ,
W a r s z a w a 1937, s. il75.
2

Polacy

w

cywilizacjach

obcych

do

końca

Archivo Histórico Diplomático Mexicano (AHDM), Legajo V I I I ,
p o r t z 28 X I I 1830).

wieku

XIX,

n r 2288 ( r a ­

�77

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW P O D S K O - M E K S Y K A N S K I C H

pozwolić na zmarnowanie owoców ich rewolucji", lecz dodawał, że wal­
ka jest bardzo nierówna i Polska zapewne upadnie.
Dyplomata meksykański stwierdza dalej, iż sprawa Polski jest zara­
zem sprawą Francji, gdyż powstanie wstrzymało interwencję rosyjską
na Zachodzie, lecz trzeźwo, acz z żalem przewiduje, że Francja pozostawi
obronę Polski jej własnym siłom .
W trzecim z zachowanych raportów, tym razem z kwietnia 1831 r.,
Murphy z wielką radością, właściwą — jak pisze — „miłośnikom w o l ­
ności", donosi o polskich sukcesach militarnych odniesionych w toku
ofensywy marcowo-kwietniowej .
Republikańskie zaangażowanie Murphy'ego i jego gorąca sympatia
do Polski nie były z pewnością w tym czasie niczym wyjątkowym. Kraj
nasz cieszył się podówczas 'w Europie i Ameryce, zwłaszcza w środowi­
skach liberalnych i republikańskich, ogromną popularnością. Sympatia
do Polski oświeconych Meksykanów, w praktyce elity republikańskich
moderados, nie bazowała na bliższej znajomości rzeczy i spraw polskich.
Pojmowano jednak z pewnością, iż klęska powstania listopadowego miała
nie tylko lokalne znaczenie, ale że stanowiła porażkę sił postępowych
tak w Europie, jak w Ameryce. Nie należy zapominać, iż wojna o nie­
podległość Meksyku wciąż nie została jeszcze formalnie zakończona
(Hiszpania uznała niezawisłość swej dawnej kolonii dopiero 28 grudnia
1836 r.).
Podobnie jak Niemcy, Francuzi lub Belgowie, tak i Meksykanie
wspierali polskich „wygnańców wolności". Ofiarni mieszkańcy porto­
wego Tampico wysłali 5 tys. franków dla emigrantów polskich osiadłych
we Francji .
Tymczasem w latach trzydziestych X I X w., prawda że sporadycznie,
Polacy zaczęli pokazywać się w Meksyku. Jedni prowadzili tu badania
naukowe, inni osiedlali się na dłużej lub na stałe .
Dwukrotnie odwiedził Meksyk emigrant polistopadowy, znany nasz
podróżnik i uczony, Paweł Edmund Strzelecki. W 1834 r. zwiedził on
Veracruz, Tampico i miasto Meksyk, a w 1837 r. — kiedy to zatrzymał
się w Meksyku dłużej — prowadził obserwacje meteorologiczne, badał
gleby i organizację rolnictwa oraz zapoznawał się z górnictwem metali
3

4

5

6

3

1

5

6

A H D M , L e g a j o V I I I , n r 2290 (raport z 28 I 1831).
A H D M , L e g a j o V I I I , n r 2294 (raport z 27 I V 1831).
J . J . L e r s i k i , A polish chapter in Jacksonian
America,

M a d i s o n 1958,

s.

53.

B. M. D ł u g o s z o w s k i ,
W kraju Azteków,
W a r s z a w a 1967 :(jest to p o w i e ś ć
h i s t o r y c z n a d l a m ł o d z i e ż y ) p o d a j e n a z w i s k o polskiego a p t e k a r z a S i l l a w y , z a m i e s z ­
k a ł e g o w Puebli, dodając, ż e r ó w n i e ż inni Polacy mieszkali w tym m i e ś c i e , a także
n a w s i (s. 36).

�78

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

7

szlachetnych w stanach Sonora, Sinaloa, Jalisco, Guerrero i i n . Bliż­
szych danych o meksykańskiej podróży Strzeleckiego niestety nie po­
siadamy.
Przeciętni Polacy z „generacji listopadowej", podobnie zresztą jak
inni współcześni im Europejczycy, nie wiedzieli o Meksyku praktycznie
nic i nie rozumieli tego, co się dzieje właściwie w tym dalekim, a wstrzą­
sanym nieustannymi przewrotami kraju. Opinia o Meksyku w Europie
i USA nie była zbyt pochlebna. Mówiono o młodej republice jako o pań­
stwie chaosu, bandytyzmu, korupcji i bezprawia. Mimo to garść Pola­
ków zdecydowała się na wyjazd do Meksyku, gdzie znalazła schronienie
i pracę. Sponad 350 emigrantów polskich, którzy w połowie lat trzy­
dziestych przybyli do Stanów Zjednoczonych, kilku udało się do Francji
lub Anglii, kilku zaś skierowało do Meksyku (J. Jaroszewski, Mierz­
wiński, T. Piotrowski, Sikorski) .
Polska emigracja w Meksyku nie ograniczyła się do kilku wymie­
nionych już osób. Paru naszych rodaków odegrało w kulturze i życiu
politycznym Meksyku rolę niemałą. Wybija się tu przede wszystkim
postać dr. Seweryna Gałęzowskiego (1801-1878), znanego lekarza-chirurga i działacza polskiej emigracji.
Po upadku powstania listopadowego Gałęzowski udał się do Ham­
burga. W 1834 r. podpisał dwuletni kontrakt z kompanią niemiecką
eksploatującą kopalnię srebra w Agengeo i wyjechał do Meksyku. Le­
czył tam osadników niemieckich obsługujących przedsiębiorstwo gór­
nicze, a po wygaśnięciu umowy przeniósł się do miasta Meksyk, gdzie
pozostać miał 12 lat. Rychło Gałęzowski stał się wziętym i zamożnym
lekarzem stołecznej elity i kolonii cudzoziemskiej. Na bogatych grubo
zarabiał, biednych natomiast leczył bezpłatnie. „W dniach i godzinach
na to przeznaczonych — pisze Bronisław Zaleski w swym wspomnieniu
o Gałęzowskim — schodziły się do niego tłumy Indian, które później
pamięć odebranych dobrodziejstw przechowywały w sercu" . Gałęzow­
ski brał też — poza p r y w a t n ą bogatą praktyką lekarską — czynny udział
w rozbudowie wydziału medycznego w uniwersytecie miasta Meksyk.
Wraz z Gałęzowskim przebywał w Meksyku inny, mniej już znany,
polski lekarz rodem z Krakowa, dr Ferdynand Gutt. Obaj zaprzyjaźnieni
ze sobą doktorzy na wieść o rewolucji 1848 r. pospieszyli do Europy,
licząc, że nadszedł czas wskrzeszenia niepodległej Polski. Gdy jednak,
8

9

7

Prace,
8

W.
S ł a b c z y ń s k i, Paweł
W a r s z a w a 1957, s. 68, 80-85.

Edmund

Strzelecki.

Podróże

—

Odkrycia

—

L e r s f c i , op. cit., s. d'74^177.
[ B . Z a l e s k i ] ; Seweryn
Gałęzowski,
odto. z „ R o c z n i k a T o w a r z y s t w a H i s t o r y c z n o - L i t e r a c k i e g o w P a r y ż u " , P o z n a ń '1879, s. 5; zob. iteż J . D r o h o j o w s k i ,
Me­
ksyk bogów,
krzyża
i dolarów,
W a r s z a w a 1966, s. 19.
9

�79

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAŃSKICH

wraz z odpływem rewolucyjnej fali, upadły wszelkie nadzieje, drogi
Gałęzowskiego i Gutta się rozeszły. Pierwszy osiadł we Francji, drugi —
po daremnym rozglądaniu się w Europie za towarzyszką życia — wrócił
w 1850 r. do Meksyku. Joachim Lelewel pisał o nim w lutym 1850 r.,
nie bez życzliwej ironii: „słyszę, że dr Gutt, przepatrzywszy Belżanki,
Polanki, na serio postanowił gonić za Meksykankami" . Jakie były
w końcu rezultaty tych zabiegów Gutta na meksykańskiej ziemi — nie
wiemy.
Inny polski emigrant — Konstanty Paweł Tarnawa-Malczewski —
zaciągnął się do armii meksykańskiej i zdobył nawet generalskie szlify,
a w 1848 r. brał udział w pracach delimitacyjnych nowej granicy mię­
dzy USA a Meksykiem. Botanik Józef Warszewicz, mieszkający w Me­
ksyku w połowie ubiegłego stulecia, badał florę tego kraju .
Polacy zamieszkali w Meksyku przybywali doń bądź z Europy, bądź
ze Stanów Zjednoczonych. Nie zawsze czynili to jako goście lub uchodź­
cy. W latach 1846-1848 spora dość grupa polskich żołnierzy i oficerów
wzięła udział w szeregach armii USA w inwazji na Meksyk. Niektórzy
odznaczyli się nawet w walce z oddziałami m e k s y k a ń s k i m i .
Lata 1849-1862 wykazują wyraźne osłabienie kontaktów polsko-meksykańskich i tak przecież sporadycznych. Do pierwszego względnie
masowego zetknięcia się Polaków z Meksykiem dochodzi dopiero w tra­
gicznych dla tego kraju dniach interwencji francuskiej, w dobie tzw.
I I cesarstwa meksykańskiego.
10

11

12

*

Badania naukowe nad uczestnictwem Polaków w wojnie interwen­
cyjnej 1862-1867 r. znajdują się w stadium początkowym. Z uwagi na
ogromne rozsianie źródeł, jak również znaczne trudności w „odszuka­
n i u " Polaków, kryjących się w szeregach Austriaków lub Francuzów,
poszukiwania takie potrwają zapewne długo, a bez zainteresowania
i ścisłej współpracy archiwistów i historyków meksykańskich, amery­
kańskich, francuskich i austriackich trudno je będzie rychło doprowa­
dzić do końca. Już obecnie jednak dysponujemy dość licznymi informa1 0

J . L e l e w e 1, Listy
związanych z Gałęzowskim
1 1

1 2

emigracyjne,
&lt;t. 4, W r o c ł a w
i G u t t e m zob. r ó w n i e ż tamże,

D r o h o j o w s k i , op. cit,

1994, s. 50; o
. 4, 41, 61.

sprawach

s

s. 19; R e t t i n g e r , op. cit,

s. 195.

M . H a i m a n , Polish
past in America
1608-1865, C h i c a g o 1939, s. 86-88,
w y m i e n i a C . W. H . S o l i ń s k i e g o , J . Szulakiewicza, A . W ę g i e r s k i e g o , który odzna­
c z y ł s i ę pod P u e b l ą , N . K o ś c i a ł o w s k i ego i K . R a d z i m i ń s k i e g o ; w d o b r y c h s t o s u n ­
k a c h z a m e r y k a ń s k i m i o k u p a n t a m i m i a s t a M e k s y k p o z o s t a w a ł G a ł ę z o w s k i (zob.
Z a l e s k i , op. cit., s. 5).

�80

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

cjami o Polakach w Meksyku lat sześćdziesiątych, z tym że wiemy
znacznie więcej o tych, co walczyli po stronie cesarstwa meksykańskie­
go, niż o tych, którzy bronili Reformy i niezawisłości Meksyku.
Można przyjąć za rzecz pewną, iż znacznie więcej Polaków zaangażo­
wało się po stronie Francuzów i Maksymiliana niż po stronie Juareza
i popierających go Stanów Zjednoczonych. Dlaczego tak się stało? Inter­
wencja w Meksyku przypadła — jak wiadomo — na okres powstania
styczniowego i na lata następujące bezpośrednio po jego upadku. Za­
równo insurgenci polscy jak późniejsi emigranci, zgrupowani głównie
we Francji, liczyli bardzo na poparcie polskiej sprawy przez Francję
Napoleona I I I . Mimo zawodów i rozczarowań, mimo braku realnej po­
mocy dla powstańców, mimo „miękkości" interwencji dyplomatycznych
w sprawie polskiej skierowanych do rządu carskiego przez Francję,
Anglię i Austrię, znaczna część patriotów polskich różnych politycznie
odcieni (z wyjątkiem wszakże rewolucyjnych demokratów) stawiała
wciąż na cesarską Francję. Krakowscy konserwatyści obok poparcia
dla Napoleona I I I życzliwie też odnosili się do Austrii.
Głównym kryterium wyboru politycznego był dla Polaków stosunek
poszczególnych państw do Rosji. A tymczasem w latach 1861-1865 ufor­
mowały się, luźne zresztą i zmienne, bloki sojusznicze, zbliżonych bądź
taktycznie tylko ze sobą współpracujących państw. W sprawie meksy­
kańskiej, a po części i polskiej, z jednej strony stała Francja wraz
z Anglią, Austrią, Belgią i Hiszpanią oraz — podczas wojny secesyj­
nej — konfederacją stanów południa, z drugiej zaś Rosja i Prusy oraz
pozostające w dobrych stosunkach z rządem carskim Lincolnowskie
Stany Zjednoczone.
W jednej z wypowiedzi krakowskich konserwatystów z 1863 r. czy­
tamy o wzajemnym poparciu udzielanym sobie przez USA i Rosję, co
następuje: „Była to wspólność interesu, a co więcej, tożsamość egoizmu,
podobieństwo zaborczych żądz. Jest między Moskwą a Ameryką Pół­
nocną wiele punktów zbliżających je jako państwa, pomimo że każde
z nich na wprost przeciwnych sobie podstawach społeczeńskich jest
założone. Moskwa i Ameryka dążyły zarówno do uniwersalnej monar­
chii, nie spotykając się z sobą w tych dążeniach terytorialnie; obie w i ­
działy i widzą w Anglii i Francji nieprzyjaciół swoich . Zaznaczmy,
że neokonserwatyści austriaccy i szermujący liberalnym frazesem bonapartyści strzegący gorliwie doczesnej władzy papieża zawsze prze­
ciwstawiali europejską i katolicką, humanistyczną kulturę schizmatykom
i orientalnemu despotyzmowi Rosji, a także materializmowi, demokratyzmowi i protestantyzmowi Jankesów oraz republikańskiemu jakobi13

1 3

„ C z a s " , n r 234 z 14 X 1863 r .

�81

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW P O L S K O - M E K S Y K A N S K I C H

nizmowi „antychrystów" Juareza. Zdanie konserwatywno-klerykalnego
obozu meksykańskiego o niebezpieczeństwie zbliżenia rosyjsko-meksykańskiego było niemal identyczne z opiniami krakowskich konserwaty­
stów. Wydawca francuskiego przekładu książki cesarsko-meksykańskiego
generała Arellano pisał, że USA po opanowaniu Meksyku i basenu Mo­
rza Karaibskiego rozwiną dzięki imigracji swą gospodarkę, zmonopoli­
zują w swym ręku złoto i srebro, opanują handel z Azją, zrzucą do
morza resztki Hiszpanoamerykanów i pozostając w sojuszu z Rosją
dyktować będą prawa całemu światu .
Zostańmy jeszcze na chwilę przy publicystyce „Czasu". Jej redak­
torzy wyrażali radość z powodu zdobycia bronionej zacięcie przez gen.
Ortegę Puebli, nie tylko dlatego, że popierali Francuzów przeciw repu­
blikańskim „demagogom" Juareza, lecz również dlatego, że — zdaniem
ich — szybki sukces interwentów pozwoli Napoleonowi na większą ak­
tywność Francji w Europie, a tym samym na ozynne jej poparcie dla
sprawy polskiej . Wyrażali zresztą ogromne uznanie dla liberalizmu
arcyksięcia Maksymiliana, który zażądał przed przyjęciem korony prze­
prowadzenia plebiscytu w Meksyku, a t y m samym — w myśl cezarystyczno-demokratycznych praktyk Napoleona I I I — uznał zasadę w y ­
bieralności monarchów. „Mowa arcyksięcia Maksymiliana w Miramarze
do deputacji meksykańskiej jest aktem wielkiej doniosłości" — kon­
kluduje „Czas" .
Dodajmy, że Hotel Lambert, acz nie bez wyjątków, zaangażowany
był zdecydowanie po stronie interwencji. Na dość liczną warstwę na­
szych emigrantów z Francji, a także na młodzież z kraju, wpływał po­
nadto, i to jest niewątpliwe, mit napoleoński..Legenda o Bonapartych
wyzwolicielach, szermierzach praw narodów, kazała wielu uznać za
sprawiedliwą każdą akcję prowadzoną pod sztandarami cesarskiej Fran­
cji. Nieliczni radykałowie, przeciwni kupczeniu polską krwią, wyrażali
swą dezaprobatę dla interwencyjnej awantury. Nie zauważyłem jednak,
by ktoś powołał się na analogię sytuacji Polaków na San Domingo
w 1802-1803 r. z ich położeniem w Meksyku w latach 1863-1867, choć —
z pewnymi zastrzeżeniami oczywiście — analogia taka się nasuwa.
W każdym bądź razie radykałowie polscy w Belgii i Anglii występowali
jednoznacznie przeciw wysyłce Polaków do Meksyku . Stwierdzić jed­
nak można, że polskie głosy antyinterwencyjne należały do rzadkości.
14

15

16

17

1 4

M.

R . de

A r e 11 a n o,

Les

dernières

heures

d'un

empire,

Paris

1869,

s.

29

1 6

Tamże,

1 7

„ W y t r w a ł o ś ć " ( B r u k s e l a ) , n r 6 z 1 X I I 1864 r . / „ G l o s W o l n y " ( L o n d y n ) , n r

64

(przedmowa G . iHugelmann).
« „ C z a s " , n r 132 z 13 V I 1863 r.
n r 227 z 6 X 1863 r.

z 10 I V 1865 r.
6 — Etnografia Polska, t. X I V , z. 2

�82

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

Polscy żołnierze inter'wencji francuśko-austriackiej, którzy udawali
się do Meksyku grupami, w różnych transportach, począwszy od roku
1863 aż po 1865, znaleźli się w Ameryce z różnych bardzo przyczyn,
ochotniczo lub z przymusu. Można ich podzielić z grubsza na cztery
grupy: 1) ludzie siłą wcieleni do szeregów austriackich, w większości
byli powstańcy styczniowi, po przekroczeniu granicy galicyjskiej inter­
nowani przez Austriaków. B y l i to tak chłopi, jak reprezentanci stanu
szlacheckiego; 2) oficerowie ochotnicy, powodujący się swymi konserwatywno-klerykalnymi, anty-„czerwonymi" poglądami; 3) ochotnicy za­
ciągający się z pobudek politycznych, ci więc, co sądzili, iż Polacy mu­
szą poprzeć Francję, gdyż tylko ona może z kolei udzielić pomocy Pol­
sce; 4) liczni dość ochotnicy-najemnicy, którzy wybierali się w daleką
a niebezpieczną podróż z myślą o awanturniczym życiu i zrobieniu for­
tuny . Jest rzeczą naturalną, iż nierzadko kilka różnych, splecionych
ze sobą przyczyn wpływało na decyzję wyjazdu do Meksyku. Większość
polskich żołnierzy interwencji pochodziła z zaboru rosyjskiego i austriac­
kiego, reszta zaś z emigracji, głównie z terenu Francji. Nie potrzeba
chyba dodawać, że prawie nikt z wyjeżdżających do Meksyku nie orien­
tował się w rzeczywistej sytuacji politycznej tego kraju.
18

Nie miałem w ręku materiałów z biur werbunkowych austriackich
ani z urzędów wojskowych francuskich, warto może jednak zacytować
przykładowo kilka wniosków o wyjazd do Meksyku lub listów popie­
rających sprawę Maksymiliana. Oto krakowianin, Józef Rehman, kadet,
a następnie oficer armii austriackiej, wzięty do niewoli francuskiej pod­
czas kampanii włoskiej 1859 r., składa podanie do Ministerstwa Wojny
o przyjęcie go do Legii„ Cudzoziemskiej. Pisze on m. in.: ,,My Polacy
mamy wszyscy w żyłach coś z k r w i Poniatowskich. Nie liczę na nic
więcej od dobrotliwości Pana Ministra, jak tylko na uzyskanie prawa
przelania mej k r w i "wśród Francuzów i u ich bdku". Rehman, przyjęty
do Pierwszego Cudzoziemskiego Pułku Piechoty Legii w stopniu pod­
porucznika, został wysłany w lutym 1863 r. do Meksyku. Zmarł 17
września tegoż roku w Cotaxtla (stan Veracruz) na żółtą febrę .
Inne podanie, t y m razem gorąco poparte przez ks. Napoleona, składa
ambasadorowi Cesarstwa Meksykańskiego w Paryżu 13 I 1869 r. oficer
polski Piątkowski, absolwent Szkoły Aplikacyjnej Saperów i A r t y l e r i i
19

1 8

O tym, ż e perspektywa p r z y g ó d i wzbogacenia się w y w a r ł a w i e l k i w p ł y w
n a d e c y z j ę licznych P o l a k ó w , w s p o m i n a j ą niejednokrotnie p a m i ę t n i k a r z e — K . N i k 1 e w i c z, Wspomnienia
z Meksyku.
Meksyk
za panowania
Maksymiliana
I, w y d .
I I , W a r s z a w a 1901, o r a z S. W o d z i e k i, Z ułanami
cesarza Maksymiliana
w
Mek­
syku. Wspomnienia
oficera, K r a k ó w 1931.
1 9

M . P e n e t t e , J . C a s t a i n g t, La Legion
Extranjera
Francesa
(historia militar) 1863—1867, M é x i c o 1962, s. 102—103.

en

la

Intervención

�Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAŃSKICH

83

w Metz. Uzasadnienie wniosku jest bardzo zwięzłe: chciałby wejść
w służbę cesarza Meksyku .
Nader interesujący jest list hr. Henryka Ponińskiego, byłego puł­
kownika polskiej kawalerii, do ambasadora Cesarstwa Meksykańskiego.
Oto suplikant prosi o audiencję, podczas której rad by przedłożyć swój
projekt zorganizowania Legii w służbie cesarza Maksymiliana „otwartej
dla wszystkich narodowości". Nowa ta Legia utworzyć miałaby kadry
dla licznego korpusu meksykańskich wojsk tubylczych. List napisany
został 30 sierpnia 1866 r., kiedy to oddziały francuskiego korpusu eks­
pedycyjnego w Meksyku dokonywały już przegrupowań i koncentracji,
będących wstępem do nakazanej przez Napoleona I I I ewakuacji żołnie­
rzy francuskich z Ameryki, kiedy to Maksymilian rezygnując z libera­
lizmu opierać się zaczynał na meksykańskich środowiskach skrajnie
konserwatywnych. Poniński zapewne audiencji nie uzyskał, gdyż na
marginesie jego podania napisano „nie ma instrukcji" , jego gorliwość
jest jednak zastanawiająca.
W obecnym stadium badań nie można ustalić liczby Polaków wal­
czących w Meksyku po stronie Maksymiliana. Wiadomo jednak, że było
to pierwsze zetknięcie się licznych Polaków z różnych warstw społecz­
nych z Meksykiem. Wydaje się, że łącznie przez kampanię meksykańską
przeszło ponad 2000 polskich żołnierzy i oficerów (Niklewicz podaje na
zasadzie luźnych on dit, że z samej Galicji zwerbowano ponad 4000 l u ­
dzi, lecz bliższe własne jego dane mówią o liczbie znacznie skromniej­
szej . Zresztą z Galicji mogli zgłaszać się również Ukraińcy). Strat
polskich nie sposób oszacować. Musiały być dość znaczne, sądząc za­
równo po relacjach pamiętnikarskich, jak danych z niektórych znanych
mi s p i s ó w .
Polacy służyli zarówno w kawalerii (ułani), jak w oddziałach pie­
choty, w tzw. Legii Austriacko-Belgijskiej oraz w oddziałach francuskich
i Legii Cudzoziemskiej . Wśród polskich żołnierzy Maksymiliana obok
20

21

22

23

24

2 0

A H D M , L e g a j o X L V , n r 19048.

2 1

A H D M , L e g a j o , X L V I , n r 19401.
J . W. B o r e j s z a ,
Emigracja
polska po powstaniu
styczniowym,
Warszawa
1966, s. 23 i 37; N i k 1 e w i c z, op. cit., t. I , s. 6, 33.
O iznacznych s t r a t a c h p i s z e z a r ó w n o W o d z i c k i (op. cit, s. 53, 83, 119, 145
i in.), w y m i e n i a j ą c n i e k t ó r e nazwiska o f i c e r ó w . Kaczkowski,
Suchodolski, K a ­
w e c k i , M a ł a c h o w s k i j a k N i k l e w i c z (op. cit., t. 2, s. 412'—43) i in. 'Podobnie Penotte
i C a s t a i n g t (op. cit., passim),
D ł u g o s z e w s k i (op. cit., s. 122—1(24) p o d a j ą c z ę ś c i o t w y
w y k a z b y ł y c h p o w s t a ń c ó w 1863 r. i n t e r n o w a n y c h w A u s t r i i , w y s ł a n y c h do M e k s y ­
k u i t a m - z m a r ł y c h . L i s t a l i c z y 59 n a z w i s k . Z tej l i c z b y z g i n ę ł o w w a l c e 32 l u d z i ,
z m a r ł o z r a n 3, „ z m a r ł o " 5, u t o n ę ł o 3i, a z g i n ą ł „ ś m i e r c i ą t r a g i c z n ą " 1 ż o ł n i e r z .
2 2

2 3

2 4

W L e g i i C u d z o z i e m s k i e j w a l c z y l i m . in. k p t . M a t u s z e w i c z , ppor. S z c z ę s n y
W ł o d e k (de W ł o d e k ) , s i e r ż a n t M . M o r z y c k i , k t ó r y z g i n ą ł , strzelec A . B o g u c k i ( r a n ­
ny) i L . G ó r s k i (P e n e 11 e, C a s t a i n &lt;g t, op. cit., s. 112, 133—135).

�84

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

młodzików, którzy pierwszy raz znaleźli się w boju, byli weterani walk
rewolucyjnych i narodowowyzwoleńczych: rewolucji węgierskiej 18481849 r., powstania styczniowego i bojów Giuseppe Garibaldiego.
Polacy bili się na ogół dobrze, służąc wiernie sprawie interwentów
i Maksymiliana. Dopiero na miejscu, w Meksyku, niektórzy zaczynali
rozumieć dramat narodu meksykańskiego, odczuwali na własnej skórze
nienawiść, jaką żywili do najeźdźców Meksykanie, podziwiali męstwo
partyzantów i determinację rozstrzeliwanych ofiar „europejskiego po­
rządku", choć nadal trwali w większości przy swoim przekonaniu, że
Francuzi i Austriacy, acz brutalnie, wprowadzają ład, cywilizację i po­
stęp. Z tej krwawej wojny, co może się wydać paradoksalne, wynieśli
koniec końców sympatię dla Meksyku i Meksykanów. Niektórzy dali
wyraz swym uczuciom w druku.
Emigracyjny „Głos Wolny" pisał w 1865 r., że ułani polscy wyrażali
swe oburzenie na to, iż wszystkie wyższe stopnie wojskowe zatrzymują
dla siebie Niemcy.
Konflikt sumienia nakazał niektórym Polakom wybrać samobójczą
śmierć na meksykańskiej ziemi. Inni, nieco liczniejsi, usiłowali dezerterować lub wręcz przechodzić na stronę meksykańskich republikanów .
„Dotąd już dziesięciu opuściło szeregi; zbiegów uchwycono i ukarano
śmiercią podczas ostatniej egzekucji w Puebli, przy czym legion polski
musiał tworzyć czworobok, rozdarli Polacy swe k u r t k i i wskazując na
obnażone piersi, wołali: «rozstrzelajcie więc i nas, nie mamy czego żyć
dłużej». Biedni wygnańcy, myśleli oni opuszczając więzienia, że się los
ich poprawi. Przykre złudzenie!" . Ogółem około 13-14 żołnierzy pol­
skich rozstrzelano za próbę przejścia na stronę wojsk Juareza .
Większość Polaków brała udział w końcowym okresie kampanii,
a więc w latach 1865-1867. Nasi rodacy walczyli w różnych stanach
Meksyku, od Oaxaki do Sonory. Wzięli udział w bojach pod Zacatecas,
Camargo, Queretaro, Pueblą, miastem Meksyk. Niektórzy z oficerów
odgrywali znaczną rolę w armii cesarsko-meksykańskiej. Należał do nich
m. in. pracujący w sztabie oblężonej w Queretaro wiosną 1867 r. armii
25

26

21

2 5

W o d z i c k i , op. cit., s. 40; zob. t e ż J . D r o h o j o w s k i , Indianin
prezy­
dentem
Meksyku,
W a r s z a w a 1964, s. 173. N a z w i s k a z b i e g ó w : D e m b i c k i , M ą c z y ń s k i
vel M i ą c z y ń s k i , B o g i ń s k i . T r z y z a m a c h y s a m o b ó j c z e w y l i c z a D ł u g o s z e w s k i , op.
cit.,
s. 122—124.
2 6

2 7

„ G ł o s W o l n y " ( L o n d y n ) , n r 80 z 20 I X 1865 r.

D ł u g o s z e w s k i ,
op. cit., s. 122—124, p o d a j e 11 n a z w i s k r o z s t r z e l a n y c h :
F . B a r s k i , A . B a u m (egzekucja w t w i e r d z y P e r o t a ) , D o r n e r (Perota), G a l i ń s k i ,
I s k r z y c k i (Perota), F . J a w o r o w s k i ( P u e b l a ) , K o ś c i ń s k i (Perota), A . M a ł c z y ń s k i (Pe­
rota), A . M i ą c z y ń s k i (Napolucaji), R o g i ń s k i (Napolucan), W. S t e n c e l (Puebla), Z t y c h
11 d w ó c h z a p e w n e p o k r y w a s i ę z r e l a c j ą Wodzidkiego (przyp. 25), to jest M ą c z y ń ­
s k i i R o g i ń s k i ( B o g i ń s k i ) . Ponadto w g D ł u g o s z e w s k i ego A . T r e s a n b e r g r o z s t r z e l a ­
ny został za „ n i e p o s ł u s z e ń s t w o " .

�85

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW P O L S K O - M E K S Y K A N S K I C H

Maksymiliana ppłk Jabłoński. Prawdziwa jego rola jako bliskiego współ­
pracownika płk. Miguela Lopeza, zdrajcy, który ułatwił republikanom
meksykańskim opanowanie Convento Santa Cruz i uwięzienie Maksy­
miliana, nie jest zbyt jasna .
Po upadku Querétaro zwycięskie oddziały republikańskie wzięły do
niewoli m. in. płk. Edwarda Subikowskiego, mjr. Józefa Markowickiego,
adiutanta gen. Castilli i kpt. Edwarda Pawłowskiego . K i l k u oficerów
polskich spotkał ten sam los w mieście Meksyk. Po ostatecznym zakoń­
czeniu działań wojennych grupa Polaków „cesarskich" zaciągnęła się pod
sztandary Republiki, sądzić jednak należy, iż na krótko, gdyż rząd Jua­
reza szybko przeprowadził demobilizację. Znaczna większość różnymi
drogami powróciła do Europy. Najczęściej kierowano się do Francji lub
Austrii, a stamtąd do Polski. Pewna zapóźniona w Meksyku grupa ambarkowała się w Veracruz i dotarła do Hawany. Władze hiszpańskie
uchodźcom z Meksyku udzielały w latach 1867-1868 specjalnych zapo­
móg. Wśród podań o wsparcie składanych w urzędzie gubernatora Kuby
odnalazłem kilka nazwisk Polaków, poddanych austriackich (Józef Do­
brzański, Franciszek Dobry, Władysław Krasowski, Karol Kraszewski,
Adam Samborski) .
Trudna do określenia liczba polskich żołnierzy, może nawet paruset,
rozpierzchła się w latach 1867-1869 i następnych po republikach środko­
woamerykańskich . Inni, raczej nieliczni, pozostali w Meksyku. Ich
dalsze losy nie są znane. Wiadomo jednak, że po pewnym czasie, na
wpół wynarodowieni, wsiąkli w społeczność meksykańską .
Niewiele można powiedzieć o Polakach walczących po stronie Juare­
za. B y l i to niemal bez wyjątku mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, któ­
rzy po zakończeniu wojny secesyjnej, w praktyce od końca 1865 r.,
a zwłaszcza w 1866 r., przyłączali się do grup amerykańskich ochotni^
ków, którzy przesączali się przez granicę meksykańską, by nieść pomoc
republikanom Juareza. Można przypuścić, że paruset Polaków z USA
walczyło w obronie Republiki Meksykańskiej.
Do wojsk Stanów Zjednoczonych Meksyku zaciągnął się m. in. Jan
28

29

30

31

32

2 8

H. M o n t g o m e r y
H y d e , Mexican
empire.
The
history
of
Maximilian
and Carlota of México,
L o n d o n 1846, s. 267—268, 313; E . C . C o n t i , Maximilian
et
Charlotte
du Méxique,
t. 2, Parfe 11927, s. 31'5; J . A r v i z u, V . M e l l a d o , El sitio
de Querétaro,
[w:] La Reforma
y la Guerra
de Intervención,
M é x i c o 1963.
2 6

Lista nominal
la ocupación
de la
i r.), s. 5 ^ 6 , 9.
3 0

Archivo

de los prisioneros
plaza de Querétaro

Nacional

de

la

República

hechos por
verificada
de

las fuerzas
de la República
el 15 de Mayo de 2867...

Cuba,

Asuntos

Políticos,

n r 1.
3 1

3 2

B o r e j s z a , op. cit., s. 37.
M . W a ń k o w i c z , W kościołach

Meksyku,

Warszawa

1927,

s.

88.

Legajo

en
(b.m.
56,

�86

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

Sobieski (1842-1927), postać barwna, blagier, zarozumialec i po trosze
awanturnik. Były żołnierz armii Unii w dobie wojny secesyjnej So­
bieski udał się następnie jako ochotnik do Meksyku, gdzie walczył
w stopniu pułkownika armii republikańskiej. Miał być pod koniec kam­
panii meksykańskiej członkiem sztabu gen. Mariano Esoobedo, zwy­
cięzcy spod Queretaro .
Jeden z republikańskich generałów meksykańskich miał oświadczyć
po wzięciu Queretaro, że w szeregach wojsk Republiki służy wielu Pola­
ków . Ponieważ Polacy znajdowali się w obydwu walczących ze sobą
armiach zdarzało się, iż musieli oni toczyć bratobójczą walkę. Niklewicz
udzielił np. pomocy rannemu w potyczce Polakowi, żołnierzowi repu­
blikańskiej armii m e k s y k a ń s k i e j .
W dniu 19 ozerwca 1867 r. rozstrzelany został Maksymilian Habsburg.
Decyzja sądu republikańskiego i odmowa ułaskawienia skazańca przez
Juareza wywołała oburzenie nie tylko w stolicach europejskich monar­
chii. Potępiali Juareza również liczni liberałowie i demokraci, m. in. Ga­
ribaldi i Victor Hugo. Przez dłuższy czas wiele krajów bojkotowało Re­
publikę Meksykańską. Tym bardziej godny uwagi jest głos ówczesnej
polskiej radykalnej lewicy emigracyjnej. W artykule zamieszczonym
w /.Niepodległości" czytamy m. in.:
33

34

3S

„ N i e s p r a w d z i ł y s i ę n a s z e n a d z i e j e . C e s a r z M a k s y m i l i a n z o s t a ł r o z s t r z e l a n y [...]
S p r a w i e d l i w o ś ć z o s t a ł a n a d n i m w y k o n a n ą [...] W w y k o n a n i u t y m n i e izaszło n i c
n a d z w y c z a j n e g o , n i c takiego, c o by u s p r a w i e d l i w i a ł o oburzenie, iz j a k i m o z d a ­
rzeniu t y m odzywa się europejskie dziennikarstwo, u p a t r u j ą c z b r o d n i ę w tym m i a ­
n o w i c i e , ż e r o z s t r z e l a n y m z o s t a ł m o n a r c h a . M a k s y m i l i a n «Ua M e k s y k a n ó w m o n a r ­
c h ą n i e b y ł . S t a ł ma c z e l e s t r o n n i c t w a i c u d z o z i e m s k i c h z a c i ą g ó w , k t ó r e
go
c e s a r z e m m i a n o w a ł y [[...] Z o r ę ż e m w r ę k u izostał u j ę t y , p r z e d s ą d s t a w i o n y
nie
u ł a s k a w i o n y . M a m y z a z ł e t y m , o d k t ó r y c h to z a l e ż y , ż e go n i e u ł a s k a w i l i , l e c z
n i e m o ż n a u w a ż a ć i c h z a z b r o d n i a r z y [..,] J e n e r a ł o w i e A r t e g a i S a l a z a r , k t ó r y c h
p r z e d ś m i e r t n y c h l i s t ó w do m a t e k bez g ł ę b o k i e g o r o z r z e w n i e n i a c z y t a ć n i e m o ż n a ,
b r o n i l i p r a w k r a j o w y c h i o j c z y z n y i zostali r o z s t r z e l a n i z a w y r o k i e m cesarskiego
s ą d u ; cesarz został rozstrzelany za w y r o k i e m r e p u b l i k a ń s k i e g o s ą d u ; w y r o k w e d ł u g
praw, b y ł sprawiedliwy. Co tu s i ę Oburzać" .
a 6

W latach 1870-1918 kontakty polsko-meksykańskie słabną, r w ą się,
a ślady polskości w Meksyku wyraźnie się zamazują. Tracą w t y m oza3 3

J . S o b i e s k i , The life-story
and personal
reminiscences
of col. (...)
by himself, S h e l b y v i l l e 1900 (rozdz. X I I I - X V I ) ; D r o h o j o w s f c i , Indianin
dentem Meksyku,
s. 177-178.

written
prezy­

N i k l e w i c z , op. cit., t. 2, s. 260-261; D ł u g o s z e w s k i,
wymienia nazwiska mjr. Szmidta i m j r . Pytlakowskiego.
N i k l e w i c z , op. cit., s. 66.
„ N i e p o d l e g ł o ś ć " ( Z u r i c h ) , n r 34 z 10 V I I 1367 r.

s.

3 4

3 5

3 8

op.

cit,

37,

�Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAÑSKICH

87

sie łączność z rusyfikowanym i germanizowanym starym krajem Pola­
cy, którzy pozostali w Meksyku od czasów Benito Juareza. U progu X X
stulecia przybywa na stałe do kraju Azteków i Majów pewna niewielka
grupa Polaków. Najczęstszą przyczyną tej emigracji było zawieranie
mieszanych, polsko-meksykańskich małżeństw. I tak np. przyjechał do
Meksyku ks. Albert Stanisław Radziwiłł. Ożeniony z bogatą Meksykanką stał się wielkim kapitalistą z Monterrey i obszarnikiem ze stanu
Nuevo León. Na zamożnego fabrykanta działającego w przemyśle włó­
kienniczym wyrósł krakowianin, dr Maysels .
Poważnym wydarzeniem w dziejach stosunków kulturalnych polsko-meksykańskich na przełomie X I X i X X w. stała się wizyta w stolicy
Meksyku wielkiego naszego pianisty, Ignacego Paderewskiego. Mistrz
przybył do miasta Meksyk z USA specjalnym pociągiem i dał dwa kon­
certy (10 i 11 I I I 1900 r.). Witany był serdecznie i tłumnie już na dworcu
kolejowym, a prasa oceniła ogromnie wysoko jego występy. Podkreśla­
no przy t y m polską narodowość artysty. Gazety zamieszczały omówie­
nia, recenzje i portrety Paderewskiego. W jednym z wywiadów pianista
miał się ponoć wyrazić, iż bardzo pragnie spotkać się z Waszyngtonem
Meksyku — generałem Porfirio Diazem. Opozycyjne pismo satyryczne
„El hijo de El Ahuizote" w numerze z 11 I I I 1900 r. wykorzystało pobyt
Paderewskiego dla zaatakowania dyktatora Meksyku. Opublikowało mia­
nowicie wielki, doskonały zresztą rysunek przedstawiający siedzącego
przy fortepianie Diaza-Paderewskiego uderzającego w klawisze, na k t ó ­
rych wypisano nazwy stanów Meksyku. Podpis główny brzmi „Porfiriowski en México", dalej zaś dowcipnie a złośliwie wypomina się prezydento­
w i jego czterokrotne „wybory" na stanowisko szefa państwa i przygoto­
wania do następnych, już piątych .
37

38

Wspomnieć może warto o udziale dwóch polskich uczonych: Emila
Habdanka Dunikowskiego i Rudolfa Zubera, w międzynarodowym kon­
gresie geologów odbytym na początku 1911 r. w stolicy Meksyku. Duni­
kowski zobaczył wówczas Porfirio Diaza, który dokonał otwarcia zjazdu.
Zaznaczmy, że było to jedno z ostatnich publicznych wystąpień sędzi­
wego dyktatora, który niebawem, obalony przez rewolucję, udać się
miał na emigrację .
39

3 7

W a ń k o w i c z , op. cii., s. 89, 92-93; H e t t i n g e r , op. cii., s. 195.
Archiwum Akt Nowych (AAN),
Archiwum
I . J . P a d e r e w s k i e g o , n r lOle,
s. 65-07, 7(1-72 (jest to z b i ó r w y c i n k ó w p r a s o w y c h ) . Podpis pod r y s u n k i e m „ P o r f i r i o w s k i en M e x i c o " b r z m i „ E s t e notable pianista
que t a m b i é n es violonista,
ha
dado y a cuatro conciertos d e s d e 1884, y se p r e p a r a a d a r n o s el q u i n t o en este
m i s m o a ñ o " ( p o d k r e ś l e n i a w t e k ś c i e hiszp.).
3 8

3 8

E . H . D u n i k o w s k i , Meksyk
i szkice z podróży
po Ameryce,
Lwów
w y r a ż a s i ę o J u a r e z i e d o ś ć k r y t y c z n i e , o D i a z i e r a c z e j p o z y t y w n i e (m. i n . s.
109, 104). D u n i k o w s k i po z a k o ń c z e n i u oibrad k o n g r e s u z w i e d z i ł Meksyk.

1913,
108-

�88

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę nasze kontakty z Meksy­
kiem weszły w nową fazę stosunków międzypaństwowych. Realia poli­
tyczne międzywojennego okresu sprawiły, że stosunki te, acz poprawne,
a nawet dość dobre, nie należały jednak do najlepszych. Polskie posel­
stwo w mieście Meksyk działać zaczęło dopiero od 1929 r., a nie należy
zapominać, że w wielu zagadnieniach społeczno-politycznych poglądy
wyrosłego z rewoluGJi rządu meksykańskiego były odmienne od zasad,
jakimi kierowały się władze RP, zwłaszcza po przewrocie majowym,
a nawet im przeciwstawne.
W pierwszym dziesięcioleciu I I Rzeczypospolitej, a więc właśnie wte­
dy, gdy przybywali z Polski do Meksyku dość liczni emigranci, obywate­
le polscy pozbawieni byli opieki ze strony powołanych do tego pol­
skich władz państwowych. Wprawdzie wychodźstwo polskie do Meksyku
nigdy nie było liczne, ale po 1924 r., kiedy to wprowadzono w USA
utrudnienia imigracyjne, fala emigrantów z Polski skierowała się na
Kubę i w mniejszym już stopniu do Meksyku. Znaczna większość przy­
byszów z Polski należała do narodowości żydowskiej. Emigranci z Pol­
ski (w latach dwudziestych przybywało ich do 600 osób rocznie) należeli
niemal z reguły do warstw ubogich, robotniczych i drobnomieszczańskich. W Meksyku zajmowali się początkowo drobnym handlem domo­
krążnym i rękodzielnictwem, dość szybko dorabiali się jednak, stając
się średnio zamożnymi kupcami i drobnymi fabrykantami (najczęściej
w branży tekstylnej i konfekcyjnej). Osobną grupę stanowili Polacy ze
Śląska, działający w zgromadzeniu zakonnym Salezjanów.
Liczbę wychodźców z Polski szacowano w 1930 r. na 2142 osoby,
z czego zapewne około 2000 stanowili Żydzi. Emigranci osiedlali się
w różnych ośrodkach miejskich, o wiele rzadziej na wsi. Mimo zachowa­
nia uczuciowych więzów z Polską i kontaktów z organizacjami i przed­
stawicielstwem polskim, znaczny odsetek wychodźców szybko się naturalizował, tak, że w 1935 r. tylko niespełna 1200 osób posiadało polskie
obywatelstwo .
W latach dwudziestych działało w Meksyku stowarzyszenie Polaków
„Polonia", pozbawione zresztą finansowego poparcia z Warszawy i utrzy­
mujące się tylko dzięki bezinteresownej, ofiarnej pracy swego prezesa,
40

4 0

A A N — A r c h i w u m P a d e r e w s k i e g o , nir 2633, s. 23; Z . M e r d i n g e r ,
Meksyk,
W a r s z a w a 1936, s, 21; W a ń k o w i c z, op. cit,
s. 89, p i s z e m . in., ż e w m i e ś c i e
M e k s y k w 1927 r. m i e s z k a ł o z a l e d w i e ok. 60 P o l a k ó w . W y d a j e się, ż e p ó ź n i e j l i c z b a
t a w z r o s ł a . W 1335 r. w n a b o ż e ń s t w i e ż a ł o b n y m po ś m i e r c i J . P i ł s u d s k i e g o o d b y t y m
w synago-dze u c z e s t n i c z y ł o 200 p o l s k i c h Ż y d ó w . I n n e n a b o ż e ń s t w o o d b y ł o s i ę w sto­
ł e c z n e j k a t e d r z e ( A A N - M S Z , G a b i n e t M i n i s t r a , n r 163).

�89

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAÑSKICH

41

dr. Bezdzika . W latach trzydziestych opiekę nad obywatelami polski­
mi sprawowało poselstwo RP.
Polskie władze nigdy nie uważały Meksyku za obszar nadający się
do planowanej i zorganizowanej polskiej kolonizacji. Wyjątek stanowią
sondaże w tej sprawie podjęte przez Paderewskiego w 1921 r., później
już nie kontynuowane. Poselstwo polskie w Meksyku uważało, że w ba­
senie Morza Karaibskiego osadnictwo polskie ma perspektywy rozwoju
tylko w Dominikanie i K o l u m b i i .
Istotnym novum w kontaktach polsko-meksykańskich w międzywo­
jennym dwudziestoleciu były. stosunki handlowe. Nie podpisano wpraw­
dzie nigdy formalnej umowy o wymianie towarowej, a rozmiary handlu
polsko-meksykańskiego były skromne, jednak na tle rozwoju polskich
transakcji z krajami basenu Morza Karaibskiego przedstawiały się nie
najgorzej.
Drobna, niezorganizowana i sporadyczna wymiana lat dwudziestych
uległa wydatnemu zwiększeniu w okresie 1932-1935, m. in. dzięki pomocy
meksykańskich kupców polskiego i polsko-żydowskiego pochodzenia
(w 1934 r. powstała specjalna spółka do handlu z Polską — Compañía
Mercantil Transmarítima, a w 1935 r. tzw. Gulf Gdynia Line zaczęła
obsługiwać żeglugę z Polski do Tampico). Szczytowe obroty osiągnięto
w 1934 r. (eksport polski o wartości ponad 1,5 min, import blisko 1,1 min
złotych). Był to zresztą jedyny rok wykazujący dodatnie dla Polski saldo
w handlu z Meksykiem. Z naszego kraju eksportowano przede wszystkim
dyktę, parafinę, bibułkę papierosową (głównie z Mirkowskiej Fabryki
Papieru), a także rękawiczki, naczynia kuchenne, jęczmień browarniany.
Meksyk dostarczał nam kawy, włókna z agawy sizalskiej, blendy cyn­
kowej itd. Zygmunt Merdinger, charge d'affaires w Meksyku, po swym
powrocie do Polski wydał książeczkę, ukazującą w różowych barwach
perspektywy handlu polsko-meksykańskiego. Było w rozważaniach te­
go dyplomaty niemało przesady. Po roku 1935 czyni postępy industriali­
zacja Meksyku, m. in. w obrębie przemysłu lekkiego-. Następca Merdingera, Tadeusz Jarocki, żali się na ujemne saldo handlowe i stwierdza,
że „naczynia emaliowane nie mogą tu już liczyć na poważniejszy zbyt,
gdyż powstał przemysł krajowy". Również „rękawiczki skórzane zaczęto
wyrabiać w kraju" . W sumie jednak zaczątki zorganizowanej wymiany
42

43

4 1

W a ń k o w i c z , op. cit, s. 89-90.
A A N — A r c h i w u m P a d e r e w s k i e g o , n r 809. W p i ś m i e z 19 I V 1921 S i n a l o a
C o m p a n y I n t e r n a t i o n a l z a w i a d a m i a P a d e r e w s k i e g o , iw o d p o w i e d z i n a jego i n i c j a ­
t y w ę , o m o ż l i w o ś c i a c h k o l o n i z a c y j n y c h w s t a n a c h S o n o r a i S i n a l o a , gdzie K o m p a ­
n i a p o s i a d a z i e m i e „ n a j ż y ź n i e j s z e w ś w i e c i e " . Zob. t e ż A A N - M S Z , W y d z . P . I I ,
n r 3385 i M e r d i n g e r , op. cit., s. 23.
4 2

4 3

132.

AAN

—

Prezydium Rady

Ministrów

( K E M ) , n r 877,

s.

4—10,

14,

95-96,

121,

�90

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

towarowej między naszymi krajami wypada ocenić pozytywnie. W toku
nawiązywania i realizacji transakcji handlowych nastąpiło niewątpliwie
w latach 1919-1939 bliższe wzajemne poznanie się sfer ekonomicznych
Meksyku i Polski.
Stosunki polityczne między Meksykiem a Polską układały się, jak
już wspomniałem, poprawnie. Jeśli nie były dobre, to głównie z powodu
chłodnej rezerwy władz RP wobec Meksyku. Postępowe rządy meksy­
kańskie krytykowane były w Polsce otwarcie: w latach dwudziestych
za antyklerykalizm, a w dobie Cardenasa za socjalizm.
Za prezydentury Plutarco Eliasa Callęsa (1924-1928) rząd meksy­
kański rozpoczął energiczne wprowadzanie w życie postanowień konsty­
tucji 1917 r. odnoszących się do spraw Kościoła katolickiego i ducho­
wieństwa, a odsuwających całkowicie kler od jakiegokolwiek wpływu na
życie polityczne i kulturalne kraju. Reakcyjna hierarchia meksykańska
pragnęła zmiany ustawy zasadniczej. Nie bez poparcia wpływowych kół
Stanów Zjednoczonych stawiła ona opór rządowi, organizowała mani­
festacje i różne formy bojkotu zarządzeń władz państwowych. Rząd
odpowiedział represjami wobec Kościoła. Dochodziło do starć między
bojówkami tzw. cristeros a policją i uzbrojonymi robotnikami z CROM'u
(Meksykańska Regionalna Konfederacja Robotnicza).
Ulegająca wpływom kleru prasa polska, podobnie zresztą jak or­
ganizacje katolickie w różnych innych krajach, zarzucała rządowi Callę­
sa, że prowadzi fanatyczną walkę już nie tylko z Kościołem, lecz z reli­
gią . Reportaże Wańkowicza, mimo widocznych starań autora o zacho­
wanie obiektywizmu, sympatyzowały jednak wyraźnie z postawą me­
ksykańskiej hierarchii kościelnej i stwierdzały, że Kościół w Meksyku
prześladowano w sposób barbarzyński od czasów Juareza .
Działacze Ligi Katolickiej diecezji częstochowskiej w piśmie protesta­
cyjnym z dnia 16 V I 1928 r. skierowanym do prezydenta RP piszą:
44

4S

„ L i g a K a t o l i c k a D i e c e z j i C z ę s t o c h o w s k i e j z a k ł a d a protest p r z e c i w k r w a w y m
czynom, j a k i c h dopuszcza się rząd m e k s y k a ń s k i n a k a t o l i k a c h w M e k s y k u .
Nie
m o ż e m y m i l c z e ć , gdy n a s i b r a c i a w w i e r z e p o d r z ą d a m i p. C a l l e s a c i e r p i ą p r z e ­
ś l a d o w a n i e , podobne do p r z e ś l a d o w a ń p i e r w s z y c h c h r z e ś c i j a n z a r z ą d ó w N e r o n a
i Dioklecjana. Podobne p o s t ę p o w a n i e z naszymi b r a ć m i jest zaprzeczeniem wszel­
kich podstaw s p r a w i e d l i w o ś c i i chrześcijańskiej moralności. W s p ó ł c z u j ą c g ł ę b o k o
z ich losem i s k ł a d a j ą c h o ł d ich nieustraszonej odwadze i bohaterstwu, w i m i ę
podeptanej i s p r o f a n o w a n e j w i a r y ś w i ę t e j , z w r a c a m y aię' do R z ą d u N a j j a ś n i e j s z e j
R z e c z y p o s p o l i t e j P o l s k i e j , k t ó r a w c i ą g u szeregu w i e k ó w b r o n i ł a w i e l k i c h i d e a ł ó w
ludzkości, wiary, s p r a w i e d l i w o ś c i i w o l n o ś c i sumienia, by i dziś jej przedstawiciel
s t a n ą ł w obronie p o k r z y w d z o n y c h i p r z e ś l a d o w a n y c h n a s z y c h b r a c i . J e d n o c z e ś n i e

4 4

Z o b a c z np. n o t a t k ę
n r 231 z 1926 r., s. 6.
4 5

W a ń k o w i c z ,

pt.

Walka

op. cif., s. 115 i

z

religią
passim.

w

Meksyku

w

„Kurierze

Polskim",

�91

Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAÑSKICH

prosimy
skiego
w

imię

swój

rząd
w

o

interwencję

Warszawie

oraz

humanitaryzmu,

protest p r z e c i w k o

w
o

itej

sprawie

skierowanie

kultury

i

Obrony p r a w

prześladowaniom

położyć kres postępowaniu,

do

przedstawiciela

naszej

prośby

do

ogólnoludzkich

katolików

Rządu

Ligi

zechciała

meksykańskich,

k t ó r e Obraża uczucia całego

świata

Meksykań­

Narodów,
aby

aby

założyć
wreszcie
4e

cywilizowanego" .

Umowa, czy raczej ugoda między zwycięskim rządem meksykańskim
a Kościołem, zawarta w 1929 r. za prezydentury Emilio Portes Gila,
przyniosła wyraźne uspokojenie w stosunkach między duchowieństwem
a antyklerykalnymi władzami federalnymi i stanowymi Meksyku. W y ­
daje się też, że w t y m czasie, to jest w latach 1928-1934, stosunki poli­
tyczne polsko-meksykańskie były stosunkowo najlepsze. Natomiast okres
prezydentury Lázaro Cardenasa (1934-1940), to jest nowego wzlotu rewo­
lucji meksykańskiej, przynosi widoczne ich ochłodzenie.
Rząd meksykański prowadził w t y m czasie zdecydowanie postępową
politykę: znacjonalizował koleje i przemysł naftowy, aktywnie konty­
nuował reformę rolną, zwiększył uprawnienia związków zawodowych
i rozbudował świadczenia socjalne, rozszerzał sieć laickiego szkolnictwa.
W polityce zagranicznej sprzeciwił się zaborowi Abisynii przez faszy­
stowskie Włochy i zdecydowanie poparł hiszpański rząd republikański
walczący przeciw rebelii gen. Franco. Nietrudno zauważyć, że polityka
ta, zarówno wewnętrzna jak zewnętrzna, kontrastowała z postawą ów­
czesnych władz naczelnych Rzeczypospolitej Polskiej.
O niezapokojeniu postępowym kursem Cardenasa świadczą raporty
poselstwa polskiego. Wiosną 1935 r. Zygmunt Merdinger donosił, iż „no­
wy prezydent obejmując władzę zapowiedział, że dążeniem jego będzie
udostępnienie korzyści z górnictwa szerokim warstwom narodu, czyli
państwu", a zapowiedzianą nacjonalizację określił jako „postulat antycudzoziemski i socjalistyczny" .
Kilka lat później, a więc po wprowadzeniu w życie reform Cardena­
sa, ściśle 18 I V 1939 r., Gustaw Zakrzewski — attaché poselstwa, a pod­
ówczas chargé d'affaires a.i. — w poufnym raporcie do MSZ pisze z de­
zaprobatą o ekonomiczno-socjalnej polityce prezydenta, o rozwoju gospo­
darczym i sytuacji kryzysowej, o zahamowaniu handlu, o zgubnych na­
ciskach na władze ze strony klasy robotniczej. Uważa, że bezwzględne
realizowanie reformy agrarnej szkodzi interesom chłopów, że za domi­
nacji liacendados wieśniakom żyło się lepiej. Rząd, jak wywodzi, chce
„nacjonalizacji życia gospodarczego", a jego celem jest „oddanie wszyst­
kich źródeł produkcji w ręce robotników i eksploatowanie ich pod kon­
trolą państwową, jak to przystoi na kraj chlubiący się, iż idzie w awan­
gardzie idei lewicowych". Jednak — dodaje — żądania proletariatu i po47

4 6

4 7

A A N — M i n . W y z n a ń R e ł i g . i O ś w i e c e n i a P u b l . , n r 404 (nr s p r a w y
A A N — P r e z y d i u m R a d y M i n i s t r ó w ( K E M ) , n r 877, s. 1.

3471/26).

�92

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

wtarzające się strajki utrudniają sytuację Meksyku. „Strajki te — oś­
wiadcza Zakrzewski — zatraciły już swój charakter ekonomiczny, a są
wyrazem nieustępliwości liderów, zdążających konsekwentnie do reali­
zacji ideałów marksistowskich" .
W obrębie stosunków naukowych i kulturalnych, które — choć wą­
tłe — rozwijały się w duchu przyjaznej współpracy, acz w wyniku inic­
jatyw indywidualnych i społecznych, nie zaś akcji podejmowanych przez
rządy, odnotować wypada osiągnięcia polskich meteorologów pracujących
w Meksyku: dr. Władysława Gorczyńskiego, organizatora obserwatorium,
i dr. Zenona Lemańskiego. Badania wulkanów, już podczas wojny, prze­
prowadzał prof. Feliks Sobota. Wizyty turystów lub dziennikarzy pol­
skich w Meksyku należały oczywiście do rzadkości, choć można powie­
dzieć, że jeszcze rzadsze były przyjazdy Meksykanów do Polski.
Najazd Niemiec hitlerowskich na Polskę poruszył do głębi opinię pu­
bliczną Meksyku. Wzrosło znacznie zainteresowanie Polską i wzrosła
do niej sympatia społeczeństwa meksykańskiego. Rząd meksykański sta­
rał się okazać pomoc Polakom, którzy musieli opuścić swą ojczyznę.
Dla około 1500 osób, głównie dzieci najbardziej dotkniętych przez woj­
nę, władze meksykańskie urządziły specjalny ośrodek w Santa Rosa
w stanie Guanajuato. Na przełomie 1942 i 1943 r. złożył oficjalną wizy­
tę w Meksyku gen. Władysław Sikorski .
Część Polaków przybyłych do Meksyku w czasie wojny pozostała tam
na stałe. Polonia meksykańska liczyła w 1950 r. blisko 1400 osób .
48

49

50

*

W oficjalnym, urzędowo-propagandowym języku nadużywa się często
słowa przełom. Jednak można i należy użyć takiego właśnie terminu dla
scharakteryzowania stosunków polsko-meksykańskich w pierwszym
ćwierćwieczu Polski Ludowej.
We wszystkich dziedzinach kontakty między naszymi krajami i na­
rodami uległy zacieśnieniu. Można nawet stwierdzić, że z żadnym
4 8

T a m ż e , s. 162-170.
J . M a c h o w s k i , Meksyk,
W a r s z a w a 1968, s. 192; D r o h o j o w s k i ,
Meksyk
bogów...,
s. 225. W g s p r a w o z d a n i a delegatury M i n . W y z n a ń R e l i g . i O ś w i e c e n i a p u ­
blicznego w L o n d y n i e z a o k r e s 1 V I I I 1943
—
30 I V 1944
(odpis u d o s t ę p n i ł
H . i S. A d a m o w i c z o m prof. F . S o b o t a ; k o r z y s t a m z odpisu d z i ę k i
uprzejmości
pp. A d a m o w i c z ó w ) dzieci p r z y b y w a ł y w r a z z w y c h o w a w c a m i w p a r u t r a n s p o r t a c h ,
m. in. w s i e r p n i u 1943 r. p o j a w i ł o s i ę w S a n t a R o s a 700 o s ó b , a w listopadzie t e g o ż
r o k u 383 osoby. W a r u n k i p o c z ą t k o w o b y ł y c i ę ż k i e . M i m o to s z y b k o z o r g a n i z o w a n o
przedszkole, u r u c h o m i o n o n a s t ę p n i e s z k o ł ę p o d s t a w o w ą , c z ę ś c i o w o g i m n a z j u m o r a z
szkoły zawodowe.
4 9

5 0

laków

M.
za

K i e ł c z e w s k a - Z a l e s k a ,
A . B o n a s e w i c z , Rozmieszczenie
granicą,
„ P r o b l e m y P o l o n i i Z a g r a n i c z n e j " , t. 1, W a r s z a w a 1960, s.

Po­
14.

�Z DZIEJÓW KONTAKTÓW POLSKO-MEKSYKAÑSKICH

93

z państw świata latynoamerykańskiego (z wyjątkiem Kuby po 1960 r.)
nie utrzymujemy tak bliskich, przyjaznych i wszechstronnych kontak­
tów.
Trudno obecnie przedstawić źródłowo kolejne etapy rozwoju stosun­
ków polsko-meksykańskich w ostatnim okresie. Nie mamy jeszcze do­
stępu do wielu istotnych materiałów tak polskich, jak meksykańskich.
W tej sytuacji ograniczę się więc do skrótowego jedynie przypomnienia
spraw najważniejszych.
Meksyk od chwili powstania Rządu Jedności Narodowej w 1945 r.
utrzymuje bliskie i przyjazne stosunki z Polską Ludową. Symbolem
wagi, jaką obydwa kraje przywiązują do wzajemnej współpracy, było
podniesienie w 1960 r. przedstawicielstw dyplomatycznych Meksyku
i Polski do rangi ambasad. Krok ten jest tym bardziej znamienny, że
Meksyk utrzymuje stosunki dyplomatyczne nie ze wszystkimi krajami
socjalistycznymi. Zwraca też uwagę częstotliwość wymiany wizyt poli­
tycznych, oficjalnych, a zarazem roboczych. Meksyk jest jedynym pań­
stwem latynoamerykańskim, które odwiedził po wojnie premier rządu
PRL (1963). Od 1946 r. wielokrotnie wizytowali Meksyk polscy parla­
mentarzyści i ministrowie, m. in. dwukrotnie ministrowie spraw zagra­
nicznych (W. Rzymowski w 1946 r. i A. Rapacki w 1964 r.). Podczas tych
wizyt, a także rewizyt meksykańskich, m. in. prezydenta Adolfo Lopeza
Mateosa, prowadzono pożyteczne rozmowy polityczne wskazujące na
zbieżność poglądów rządów Polski i Meksyku na wiele istotnych kwestii
międzynarodowych.
Równolegle do politycznych, rozwijają się pomyślnie stosunki gospo­
darcze, a rosnąca wymiana handlowa ujęta jest w ramy specjalnej umo­
wy. Polskie statki zawijają regularnie do Veracruz, a polscy handlow­
cy i specjaliści-technicy pracują w Meksyku.
Wyjątkowo intensywnie w porównaniu ze stosunkami łączącymi Pol­
skę z innymi państwami latynoamerykańskimi rozwijają się wszech­
stronne kontakty w dziedzinie nauki i kultury. Odzwierciadlają one ros­
nące zainteresowanie Polską w Meksyku i Meksykiem w Polsce, przy
czym zainteresowanie to uległo bardzo poważnemu społecznemu rozsze­
rzeniu, a więc demokratyzacji. Wspomnę tylko o wymianie wystaw (ma­
larstwo, rzeźba, grafika), filmów, zespołów wokalno-tanecznych, publi­
kacji. Ostatnio na niewielką jeszcze skalę podjęto wymianę stypendys­
tów. Coraz częstsze są wzajemne wizyty ludzi nauki, literatury i sztuki.
Do Polski przyjeżdżali m. in. Diego Rivera, David Alf aro Siqueiros, Igna­
cio Chavez. Liczniej bodaj odwiedzali Meksyk nasi literaci, uczeni, mu­
zycy. Warto może wymienić przykładowo kilka nazwisk: Tadeusz K o ­
tarbiński, Stanisław Leszczycki, Kazimierz Michałowski, Andrzej Wier­
ciński.

�94

T A D E U S Z ŁEPKOWSKI

Przeglądając polskie zestawienia bibliograficzne i prasę łatwo zauwa­
żyć poważny, zwłaszcza w ostatnim piętnastoleciu, wzrost liczby pozycji
poświęconych Meksykowi, a także prac meksykańskich tłumaczonych na
język polski. Zainteresowanie Polską z kolei odbija się w prasie i piś­
miennictwie meksykańskim.
Zauważmy wreszcie, że główną niejako bazą Polskiej Agencji Pra­
sowej na subkontynencie latynoamerykańskim jest placówka w mieś­
cie Meksyk. Jej zasłużonym dla rozwoju współpracy polsko-meksykańskiej kierownikiem był przez kilka lat red. Edmund Osmańczyk.
Mimo znacznej odległości, jaka dzieli nasze kraje, a więc istnienia
przestrzennej bariery, utrudniającej rozwój turystyki, wzrosła w ostat­
nich latach znacznie liczba Polaków, którzy poznali Meksyk i Meksykanów, którzy odwiedzili nasz kraj.
Istnieją niewątpliwie perspektywy rozwoju i wzbogacenia kontaktów
polsko-meksykańskich. Przyszłość pokaże, w jakim zakresie obydwa
rządy i zaprzyjaźnione narody wykorzystają szanse i możliwości dal­
szego zbliżenia.

Tadeusz Ł e p k o w s k i
FROM T H EHISTORY OF POLISH-MEXICAN
I N T H E 19TH A N D 20TH

RELATIONS

CENTURIES

S u m m a r y
T h e p r e s e n t p a p e r i s a n i n t r o d u c t o r y o u t l i n e of the p r o b l e m , b a s e d mostly
P o l i s h m a t e r i a l s , a n d on s o m e M e x i c a n ones.

on

D u r i n g t h e f i r s t decades of M e x i c a n i n d e p e n d e n c e a few Poles h a d been a c t i v e
t h e r e ; t h e y w e r e officers, s c h o l a r s a n d p h y s i c i a n s . T h e educated M e x i c a n s t h e n
s y m p a t h i z e d w i t h t h e P o l i s h struggles for i n d e p e n d e n c e .
D u r i n g t h e J u a r e z period, a n d m o r e e x a c t l y d u r i n g t h e y e a r s 1863-1867, about
2500 P o l e s fought i n M e x i c o ; t h e b u l k of t h e m sided w i t h t h e i n t e r v e n t i o n a n d
w i t h P r i n c e M a x i m i l i a n , i n t h e hope t h a t i m p e r i a l • F r a n c e w o u l d s u p p o r t t h e
P o l i s h case. D u t i n g t h e w a r s o m e of t h e m p a s s e d to&gt; t h e s i d e o f J u a r e z . I n
t h e r e p u b l i c a n a r m y P o l e s h a d been
fighting w h o
had arrived from
the
U S A . P o l i s h r e v o l u t i o n a r y democrats stoutly supported t h e case of M e x i c a n i n d e ­
pendence.
O n t h e t u r n of t h e 19th a n d 20th c e n t u r i e s c o n t a c t s w e r e f e w . T h e i n d e p e n d e n t
P o l a n d established d i p l o m a t i c contacts w i t h M e x i c o . D i s c u s s i n g t h e p e r i o d b e t w e e n
1)919 a n d 1939 the a u t h o r d e a l s w i t h p r o b l e m s of P o l e s l i v i n g i n M e x i c o , a n d w i t h
m u t u a l trade, c u l t u r a l a n d p o l i t i c a l r e l a t i o n s . T h e l a t t e r h a d b e e n c o r r e c t , b u t c h i l l ,
p a r t i c u l a r l y d u r i n g C a r d e n a s ' s p r e s i d e n c y , w h o s e p r o g r e s s i v e i n n e r a n d outer p o ­
l i c y w a s i n contrast w i t h t h e p r e v a i l i n g attitudes of P o l i s h a u t h o r i t i e s a n d c h u r c h
c i r c l e s of t h e p e r i o d .
A t t h e e n d t h e r e i s a b r i e f d i s c u s s i o n of t h e r a p i d a n d c o m p l e x
of f r i e n d l y political, economic a n d c u l t u r a l relations b e t w e e n People's
Mexico.

development
Poland and

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6362" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6342">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9a4a8d6af5c18501b799ddfc521b9221.pdf</src>
        <authentication>37e72d7c53fe32cd82119c3435692c4d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75762">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1857</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75763">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75764">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75765">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75766">
                <text>kapliczki ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75767">
                <text>architektura sakralna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75768">
                <text>krzyże ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75769">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1722</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75770">
                <text>Małe formy architektury sakralnej jako przedmiot zainteresowań poznawczych / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75771">
                <text>LUD 1983 t.67, s.219-234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75772">
                <text>Łopatkiewicz, Tadeusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75773">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75774">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75775">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75776">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75777">
                <text>,Lud,

TADEUSZ

:t. 67, il~3:j

LOPA TK;I,EWJCZ

.:MAŁE FORMY

ARCHITEKTURY
ZAINT,ERESOWAŃ

SAKRAL1'fEJ JAKO
POZNAWCZYCH 1

PRZEDMIOT

W rozwoju reflelksji .nad sztUiką ludDwą małe formy aroh~tE!ktUTY
sabalnej stanowią jeden z tych działów artystycznej aktywności wsi polskiej, który wstał na:jwcz,eśl1liejza.luw.a,zonyi na którym przez latacale
$kupiała się uwa.g,a - wpierw m'i,łośn:ikówswoj~kiego piękna, ludu,znawców-amatorów - później zaś €ltnografówi histo;ryków szrt:UIki.
Niewątpliwy wpływ :na taki sta!Il rzeczy miały ,pewne szczególne cechy przydro:żnej
sztuki, zarówno te abielk.tywne - Izwiązane z fOTlmąi fun:kicją, jak tez
subiektywne - wynikająCoe z porozbioro;wyoh losów narodu polskiego.
Sądzę, iż ze ws~eoh miar pożytecznym będzie bliższe z&lt;l!pO'znaniesię
z tradyojami i ,historią badań nad &gt;tądziedziną sztuki w Polsce. Re.trospekcja taka pozwoli bowiem - ,po ,pierwsze - uWJ!puklić i właściwi"
ocenić doro:belk tego nurtu zainter.esowań pozna wczych, po wtóre zaś
- w konfrontacji z nO'1;owainą
w ostatnich lata,ch stagnacją w ha.daniacl:
-- znaleźć drogi wyjścia i ukazać ogólne ;perspekitywy badawcze w odniesieniu do przydrożnej sztuki. Św,iaidomieużywam tutaj terminu "sztuka przydrożna", gdyż to właśni'e krzyże, ikaphc21ki,i figury :przydmżnc
były przez szereg lat wyłąc;uną treścią pojęcia s~e.rs~ego, zamieszczonego
w tytUle. Do,piero niedawno, wraz z "ot1Jkryoiem"architektuTY wiejskich
i miejskich 'cmentarzy, farmy sepuooalne poszerzyły nieco ten zakres .
.stając się .przezanalolgię czwartym działem formalnym in:te.I'esującej na3
dziedziny. Przyczyniło się :to zresztą w zna-aznej :mierze do popularyzacJ~
nadrzędnego l1!erminu, dzięki czemu pojęcie "małe farmy architektury
sakralnej" weszło ,na stałe do fachowego słownictwa nauk o sztuce.
1 1&gt;'0Ic1s1ta'wą
ninŁej,s,rego artykuŁu są ,reHelkJsje a.utara :jakie 'W,y1oOlilysoię w 'tOtk'_i
badań na,d pfzy,d!r&lt;mną 5'Z,bu'ką s.aikiralną Łe:mk'Ojw.s~qzyiZJlY.J?ro.wa!c1zQnav.~~siPół z Ma[giorza,tą P'aiSła~ską j'Hwenvary,z"aic:ja !~achOlwalily,(jh f1o.mn pochadzącycih
ze 'li1'-;) Wet
beskridzJkilch przyniolSla bogate mateniały
dOlkUlmenta!Cyjne, wykiorzY1~itan.e w pra'cy
magistel's'ki'ej Male formy
architektury
sakralnej
w lemkowskich
wsiach
Besk.idu.
Niskiego,
n.a,pilsaned p'l1Zez w/w slPółkę aU'tOll'Slkąna .sem~nal'i'Um prof. dra JÓizef&lt;,
Burszty w KaitedI'ze Etnografii U_&lt;\M w 'Pol.naniu, 'W 1'!HI;2 roku.

�::w

TADEUSZ

LOPATKIEWICZ

Pierwsze zainteresowania przydro'żnymi pomn~kami sakralnymi wyT&lt;lsta:jąw Polsce na gruncie romantyzmu i są wyrazem jego I1Jglegu
zwrotu ku poszulkiwaniom starożytnych i narodo'łv-ych cech w twórczości
·Nłościan. Na podłożu estetycznego senty.mentaliz,rnn.Ii umiłowania swojskości zwrócolno uwagę nie ,tylko na twóroCzośćpoetydką ludu, ale i na
Jego dzieła materialne pełne uroku akcenty krajobrazowe - krzyże
'. kaphczk.i :przydTI:l'Żl1e.
Na ukształtowanie się emocjonalnego stosunku
do nich wpłynęły lata niewoli, kiedy to traktować je poczęto jako symbole -palsko'ści, prześladowane pr.zez zabo:rców na równi z innymi przejawami ,bytu narodowego 2.
Szczególne bagactwofoTm i zdobień zwróciło uwa!gę pierwszych ludoz.nawców na krzyże i kaJphcZ1kihtew.slki&lt;e,a w 3zcze.gÓlnościżmudzkie.
Już w 1839 roku, w piątym numerze ikO!I1SeTwa&gt;iyw.nego
"Tygodnika Pe:ersburskirego", ukazuj.e się aTtylkuł L. A. Jucewi,cza, poświęcony problemowi ,żmudz,kiej a:rch~telkturYpTzyd.TOżne.j.Temat ten pojawi'a się takż,~·
w innych pracach tego autora3, zapoeząt1mwującego swoisty "okrc's litewski" w badaniach intel'e~ująiOe:gonas zjawiska. W latach następnych
info.vmacje o !przydmżnej sz,tule-eżmud ziki'ej 7Jnal€Źćmożna w mo.nografii
::Y1.iehała
Gadona 4, a artykuł AlfTeda Romera po raz ,pierwszy :prol:Jlemat)~kę tę stawia w tytule 5.
W 1872 roku stanowils!ko wobec krzyży i ka;phczek z.ajmuje szerokojuż wtedy znany i ceniony jako ludoznawca i .badacz - Oskar Kolberg 6.
W arty;k.ule swym podkreśla dużą wagę zjawiska w "śJ.edzeniu sztuki
ludowej", mimo iż "... 'Pod wzgJędem ,artystycznym nie są one (kapliczki i krzyże - T. L.) utwommi wysolbej wart{)ści" 7. Zwraca też uwagę
na bogact'Moziiemi k:rakOlwsiki€ij
witym wzg,lędzie, przenosząc tym samym
'Punkt ciężkości w pene1racja ch na z,i€lmie rdzenni€ po-lskie. Kończące
&lt;irtylkuł słowa 'Zachęty i sugestie O. Kolberr-gado podjęcia dalszych badar.
nie znajdują szyhko odpow,ieidzi,mimo iż on sam, w mO'I1ografiiPoznańskiego,potwie:rdz:a raz jes:oeze swe zai~terlesow;:mie 'Zagadnieniem 8. Za1

2 OkólniJk jenerala
M. N. Muraw6'mva z ,d,nia 8 czerwca 1'864 roku z.aka;zy,wal
;~taw'ia·nija p'OiZa oibn~'b~ cme'llit.alrzy Inowy.oh j r'epe:raClj:j sltarr-yd'l kirzy'ży. DOlpi0r,'
,14 mapca 'l'!W6 raklu zapaidł ro,zJkaz carski 'Uchylający w/w 'cxkó,lnlilk,p:~ZJo!s~awi.ając
jednak ogranic'zenia dla krzyży WlZnoiSIZ0iI1YJCh
z maieI1ialów itrwalych.
3 L. A. JUC~iClZ, Rysy
Zmujdzi,
Warszawa lB40; tenże, Wspomnienie
Żmujdzi,
iVilnoV842, s. 8.
·1 M. Gądon,
Opis powiatu
telszewskiego,
W.ilno 1846, s. '119,
:; A. ,Romer, Ubiory
włościan
i krzyże na Zmttjdzi,
"Tygodni.klJlus.t.rowany",.
R. 2, 1660, nr 40.
6 O. KQ~berg, Figury
przydrożne,
"Kwlendarz Wa-l'sza:wslkiiPopul&lt;l!t1no-Nau:kowy"
,rozda Ul1Jgra na rak z.wyc.ul'jny ron, s. 138 - 142.
i Tam'że, 5.138.
s ,Tenże, Poznańskie I, Kraków 1875, s.. 84; te!1Że, Poznaitskie II, Kraków 1376,
:&gt;. 1'2'8-'129.

�Ma/c

formy

architektury

sakralnej

...

22I

\varte tam informacje o wielkopolsii\).iej sztuce ,przydrożnej
oraz jedny"T.
z jej twórców Walentym
z Grahol1Joga, zac~:eI1pnął O. Kolberg, ja;·:
sugeruje Stanisław Błaszczyk n, z bardzo wczesnego arty!kułu anonimowego autora, zamieszczonego w leszezyń:skim "Przyjacielu
Ludu" z 1839
roku 10. Pubhkacje
KoLberga są ostatnimi w XIX-wiecznej
refleksji nad
małą architekturą
sakralną, wyjąwszy spostr'zeżenia
Władysława
MaHakowskiego, poczynione
na ma:r;ginesie badań nad budownictwem
po:lhalańskim 11.
Pierwsze lata XX wieku przynoszą
w postaoi mnóstwa :prac kontynuację "okresu litewskiego",
zapoczą;tkowainego przez L. A. JucewiczCl.
Pojawiające
się drobne ,artJlkuły, przyczynki
'i rysunki, są wyraz0m budzącego się ruchu regionalnego
i neoromantycznyoh
idei MłodEj Polski
Krzyże i kapliczki zaczynają interesować
z jednej ,stvony nastawionych
ludoznawczo artystów
malarzy,I1egionalistów
i rzeczników
ochr!O:ny zabytków, z drugiej zaś - kręgi naukowców
za,fas'cynowanych
ewolUCYJnym sposobem badania przejawów kultury.
Dokonajmy
omówienia
dorobku nwtu
pierwszego.
Rzecz charakterystyczna, że miesz:czące się w uim prace, aż do lat I wojny światowej.
dotyczą niemal wyłącznie krzyży litewskich.
W 1900 roku J. Butrymówna
publikuje
rysuniki krzyży, a właściwie
monolitycznych
słupów z terenów Żmudzi 12. Rak następny przynosi ilustrowany rysunkami artykuł Stanisława
Jarookiego, pos2'jerzony o obiekty
z terenów Litwy 1~. Pod wpływem działa'lnośai Stanisława
Witki0wiczc'
i osób z jego kręgu, Jameki snuje spekulatywne
rozważania o wyodrębnieniu na podstawie ,przydrożnej s~buki osobnego stylu lit'ewsko-żmudz"
kiego. W 1902 roku ukazują się dwaar,tykuły
Adama Jaczynowskiegu
poświęcone problematyce
krzyży oraz kapliez'ek żmudzkich i litewskich 11
Autor zawarł w nich w,rażc:rria z wydeczki
odbytej .po Żmudzi, podają"
pierwsze wnioski co do typów aI1chiliektorricznych i ich przestrzennego
zróżnicowania.
Artykuły
ilustrowane
są zdjęciami
wykonanymi
przez
autora oraz Konnelię Moncewicz6wnę.
W rok później, oprócz rysunkó\\
9 St.
B!as.zc:zyk, Ludowa plastyka
knltowa
w Wielkopolsce,
"Monografie
'l\l!l;zeu:n Nar'Odo:w~go w Po.znaniu", t. 1'4" P,ozna'ń \11975, s. lOG.
10 K.M.,
Do malowniczej
'Podróży po Wielkopolsce,
Gostyi~ i jego okollce' .
.Przyja'c-i'e! Ludu", R. 5, 1,839, s. 322 - 234.
11 W. M;.rM&lt;JIkowSlkii,Budownictwo
ludowe
na Podhalu,
Kraików 18i912,s. 13 - H
12 J. Bu'trymówna,
"W,usła", t. (1i4, HlOO, z.2, s. l'3L
13 St. Ja,roc:ki, Krzyże
na Żmnjdzi
i Litwie,
"Tygddn:iik I!U!siDCJlwany",
1:901.
:1:- 18, s. 346.

A. Jac:z)'IDlowlSki, Krzyże i ka.pliczki na Żmnjdzi, "TygoQnrik I:1u:sittI'OWany", W02,
s.873 - 8'74; tenże, :W popnzek Żmud'dzi do Po1agi, "Ga'zeta Polska",
190~.
221, 240.
14

n:' 44,
11:'

�222

TADEUSZ

ŁOPATKIEWICZ

Franciszka M05zotasa lJ, ukazuje się dwuczęściowe dzieło Kazimierza Mokłowskiego pOiświęcone S'ztuce ,ludowej w PoLsce16. Autor nie sz~zędz}
w nim z,achwytów nad duohemż:mudZlkiej 'Sz1Jukiludowej, ucieleśnionym
w przydrożnych kmy:żach i k8lpHc:zil~ach
17.
Bardziej :realistyeznd!epodchodzi do zagadnienia Zygmunt Gloger. Wydane w 1907 roku encykJlolpedycznedzliieło tnakrtujące a budownictwie
i wyrobach z drzewa w danej Polsoe, zawirecr-a
już :b'zy hasła z zakresu
określanego jako mała archiJtektura saJkrałna 18. Glog'er ilustruje OWE' trzy
hasła (figury, kajplioe, krzyże) ba,rdzo bogato, dodając opis syntetyzujący
po'siadane info'Iim,aoje.
Wallory artysty,czne i estetyczne, małowniczość forim przydrożnych
pomników, [skłoniły środowisIka aJrtysityczl1edo działań mających na celu
publiJkaoję wydawnictwa arlbu:mowego.W roiku 1909 ukazuje ~ię w Krakowie ,album Krzyże na Litwie z rysunkami Franciszka Kil"zywdy-Pol·
kowslkiego, wydany staraniem Towa:rzystwa PoJska Sztuka Stosowana Iq.
Podobne w p110rriluwydawniC!two ukazało się w 1912 roku w Wilnie.
wieńcząc wysiłki tamt'ejsze(go środowiska artystycznego i na ukowego 2,1..
Moment ten przypada już jednak na Sichyłek dług,iego ,i ;bogatego w materiały "okresu litewslkiego" w !badaniach małych form archite:Mury sakralnej.
Warto jesz;cze wspomnieć o poczynaniach nie należących do tego okresu, ale mieszczący:chsię w sygnalizowanym wyżej nurcie.
W 1905 roku Feliks Taroni publikuje swój artykuł o przydrożnej
sztuce na Spiszu 21, za:ś Zof,ia Szembekówna zamieszcza ciekawe informacje o~rzyżach i monolitycznych słupach z dkolic Oskowa Wielkopolskiego, zbierane w latach 1903 - 1909 i opatrzone zdjęciami fotograficznymi 22. Podane wyżej pozycje hi!Miognaf:iczneilustrują stan i zakres
badań prowadzonych do lat I wojny światowej przez amatorów.
Obo'k tego nurtu istniał jeszcze drugi, słabo odzwierciedlony w do-rohku, ruch naukowy na rzecz badań nad małą architekturą sakralną.
"Kraf', 1'90'3, !nr 3'9.
K. M:oIklo!wsik,j, Sztuka
ludowa
w Polsce, cz. II, Zabytkt
sztuki
ludowej.
Lwów 1903.
17 Ta:miże, s .. n3.
'8 Z. Gilogelr, Budownictwo
drzewne'i
wyroby
z drzewa w dawnej polsce, t. L
',va!l-,szawa 1907, s.2)2 - 03, 7,6 - Bi3" '16'6 - 1\81.
19 Krzyże
na Litwie, ryls.udkii F. K:rzYWldy-,F'OIlrkowlslkliego,"PoLslm Slztulka Sto:su"vana", z. 12, KJra'ków 1 909.
~o Krzyże litewskie,
z przedmoiwą
Ba:S,C\lnaWlic.iu:sai :rylEunkami Zmudai:na'wiciu",",.
Wilno 191\2,
~1 F. T,Hoini, Kapliczki
i krzyże przydrożne
na Spliu, "Lurd" R. lIL, 1905, s. 16ł15

16

1

- 170.
~2

teryaly

Z (o£'ia) S~ze,rn:bekówna),
Dalsze przyczynki
do etnografii
Wielkopolsl0i,
"lVlaAn:troipo:jogi'czn\J-Ariciheo&gt;l'Ogiiezne i Et'11'O&lt;glrafkzn,e", t. 1:2, 19'1:2, s. 3 -177.

�Małe

formy

architektury

sakralnej

223-

...

Jego głównymi Tweznikami ,byE: WandaJi,n S71u:kiewicz, Michał Brensz.tajn i Bronisław Piłsudski. Ukształtowani pr,:ue.zpowstałą na zaahod7iie
Ewrqpy ,ewolucyjną myśl t€OTetyc:zną,po.stawę swą odzwierci-edliili w pracach. Siłą :r'ZJeCzy
ograniJCzyć się t'utaj mursi.rmydo omówienia jedynie tych,
które ~bieżne są z pt"ow.aclizQ;nyrmi
ro:zwa:ban:i.ami.
W 1903 roku Wandalin Szukiewicz zamieszcza w "Wiśle" artykuł
o k.r.zyżach zdo:biOJlychz rgUlberllJiwHeńsk:iej 23. Analizuje w nim zp.brany
przez siebie i swy,oh poprzedników materiał, wy~nacza zaS;ięgi krzyży
ornamentolwanyoh i :podaje ich ogólną k1asY':D1kację.
W duchu -ewoLucjonizmu roz.patruje ,ro,d.'zaij.e
o!I"l1amentów,określając ich rz'ekomą 'Pradawność i symbo1tkę. Podobnie jak jego 'PO\~ednicy, kończy artykuł słowami zachęty do zbie1"ama materiałów i ~ch naUJkowego opr:aoowania.
Znacznie bardziej ortodoiksyjn~
ewolucjonistą ok~zuje ;się Michał
Brensz.ta,jn w swej pracy o ,kl"zyżaeh i kapliczkach na Żmudzi 24. Przekonany o ewolucji przenikaj~cej wszeLkie prz.ejawy ku1tUJry, wYSluwa tezę
o pr,zedchrz.€Śoijańs!kirm:rodowodme siztuki przydrożnej. W te.j na:jpo,ważniejs~ej dQtychczas ell1ia1i2Jie
z,agadnienia, przy pomo,cy metody etnogenetycmej 'i historyczno..,porównawc:zej, analizuj'e nagromadzony material
w oelu odtwoJrlzenia .ciągu rozwojoiW€gOtej dziedziny sztuki. Brac,a Jegor
mi:mo Ip€wnylch wniosków nie wy:1Jr:zymują:cyohpróby .czasu, zawiera tezy
,io dziś aik:tua'1ne i cenne. BrensZitajn stwierdza ,np., iż 110ZWÓjmałych
fomn~chiteiktUTY satlG-alnej :S:zJedłod krzyża do kCliphczki,WYlkształcając
w .swy:m przebi-€Ig,us:zJeregloom poŚf,ed:ruicth,odnajd.ywanyoh w tereni·e.
Nie ogmniczył się on prrZy tym joedynie do aJnaHzy -form. J,ako jeden
z pierwszy,ch dostrzegł oto&lt;::zkęobrzędQIWQ-zwyczajową,towarzy'S'Zą&lt;cąte:nu
prze jawo wi re 1igijności.
Publik,acja tr:zJeciegoz wymienionych aUJtorów, Bronisława Pisł,lldskiego, jest j,edyniepodsumowaniem i zebraniem wnioSków OIr,azhipotez wysUl1iętych przez Szuk!i:ew:iJcza
,i Bren:sZitajn~25. Napisana przystępnym językiem, w popularnej fo:r:mi,e,a .dOldatkowowydana w "Biblioteoe Orlego
Lotu", stała się w przyszłości podstawą dla akcji pro.wadronych przez
młod:zJieżsku'Pionąwokół tego czasqpi,sma.
Bardzo owocnym dla badań .nad .małymi formami architektury sakralnej okazujie się OIkres I woj,ny śWliatowej i dW1udzies1JoleoiamiędzywoJennego. Latawajny zaznaczają się w dorrobku nad tą dziedziną sztuki
ciekawą, aczkolwiek kontrOiwersyj'ną dla współczesnego badac:zJa inicjaW. SZJUlkiQWiiIC'Z, Krzyże zdobione w guberni wileńsk.iej, "W'usla", t.1'7, 1903,.
699 - 706.
24 M. Brensz.t&lt;ajn, Krzyże
i kapliczki żmudzk.ie. Materyały do sztttki ludowej na
Litwie,
,ilVLaitery.aly An!tOOjpOlJ.o:glic,z,I1JO-ArctheOi!log:iJczn€ ,i B1inog.rafic.21ne",
t. 9, 1'907,.
23

z. 6,

S'.

'S.

! - [6.

B. Plilsudski,
21.

'5

£. 1 -

Krzyże

litewskie,

"B'iIb,li,OItelka
I

OI'JegO

Lotu", nr

3-, Ka'aków

1922,.

�224

TADEUSZ

ŁOPATKIEWICZ

tywą. Wysunął .ją Ludwi:k Stasiak w Odezwie do polskiego duchowiclL26. Bodźcem do jej nClipisan:iabył g,oany pożałowania
fakt brahl
opieki nad s~tuiką przydrożną oraz zmija,najej oblicza rodzimego na "niemieckie" - banalnie ,poprawne i S!przecznez poczuciem swojskiego piękna. W celu zapobieżenia dailszej deprecjacji artystycznej, Stasiak apeluj~
o powolanie zeS!połu, w którego skład wchodziłby teolog, malarz, rzeźbiarz, architekt i historyk sztuki. Zespół ten, po szczegółowych badaniach, wyselekcjonować miał ohiekty o szczególnych walorach artystycznych, historycznych i narodowych, a następnie wydać w bardzo dużym
nakładzie album z ilustracjami. W zamierz·eniu autorów -- i stąu kontrowersje - publikacja ta miała stać się propozycją dla potencjalnych
fundatoTów i twórców w pa.rafiach.
Nakreślony wyżej iprogram spotkał się z bardzo gorącym przyjęciem.
W roku 1914 wyłonio'no - z członków Polskiego Towarzystwa Krajo'Znawczego, Towarzystwa Artystycznego i Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości - jede;nastoosobowy Komitet do opracowania i wydania albumu polskich kąp1iczek przydrożnych. W jego skład weszli: Kazimierz Kulwieć, Fr.anciszek Liszewski, Stanish:w Thug,utt i Mikołaj
Wisznioki - z koła warszawskiego Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego; J.arosław WoJciechowski, Franciszek Krzy.wda-Polkowski oraz
Zdzisła·w Mączeński - z Towarzystwa Opi·eki nad Zabytkami Przpszło.ści.
Towarzystwo Artystyczne reprezentowali: Karol Biske, Ka'ZiimierzLasocki, Tadeusz CieślewskJi i ks. Marcin Szkop;kowski 27. Komitet wystosował
do społeczeństwa odezwę wzywającą do gromadzenia i nadsyłania rysunków oraz fotografii, Uipelując jednocześnie o opiekę i ochronę obiektów
szczególnie cennych i zagroŻJonych28. Program Komitetu i jego odezwa
spotkały się z gorącym poparciem Arcybiskupa Warszawskiego ks. dra
Aleksandra Kakowskiego. Przyrzekł on wspierać Komitet w działalnoś,ci
oraz propagować ideę opieki i ochrony wśród duchowieństwa i wiernych.
W efe:kóe tej szeroiko 'zakr'ojo.ne'jdzLałalnośc.i,tłoCZ.I1!ię
W. ŁazaTIkiego
w Warszawie Oipuścił w 1917 m:ku a1bum, wydany staraniem Komitetu
i Towarzystw.a 'Popierani,a Przemysłiu Ludowego w Królestwie Polsk~m 2n.
Bez komenta'Tz,a należy pozostawić fakt jego małej użyteczności publicznej - coprze!kJreśliło wprawdz,ie zamiary autorów, ale uchroniło 1'0dzrmą sztukę pm:ydrożną przed unifikacją i sz,tampowym obliczem.
Lata między,wojeinne przynoszą cały szereg prac lpuhlikowanych najsIwa

L. Slta'Sli.ak, Przydrożne
Męki Pańskie
R. 4, li!1I1'3.,nr 5!2J, s" 850 - 851.
,7 ,.,ZIi'eiml1a", R. 5-, HHI4, ITr a, s. I!25.
26

(odezwa

do naszego

duchowieństwa),

.. ,Zjem~a",
28

Odezwa

w

sprawie

kapliczek

es. UH - ]00.
2,q

Krzyże

polskie.

Wansza'wa H~}7.

przydrożnych,

"Ziemioa",

R.

5,

HH'4,

·nr

12,

�Male

formy

architektury

sakralnej

225

...

częscle] w "Ziemi", "Kurierze Literacko..,Naukowy;m IKe", w "Wiśle"
oraz "Orlim Locie". W tym ostatnim, JiCUlW'iktoT zamieścił w 19·22 roku
artyikuł o krzyżach i ka;pliczkach oraz o pot:rzebieich &lt;ochrony30. Wydaje
się, iż staŁo się to beZ!pO'Śl'ednimbodkem do podjęci'a na łama·ch tego
czasqpisma akcji pod nazwą "Opis ika:phcz·ek". Jej przywódcą zost'ai
Seweryn Udziela, aurtm QPublikowaJIle,gona potrzeby a,kcj'i kwestionariusza 31, adresowanego, IPooobnie jak i całe przedsięwzięci'e, do młodzieży, zbieraczy i wszys1lkich tych, którym spraWia ochrony i dokumentacj,i małej sZltukJibyła szczególnie bliska.
Akcj,a, której przebieg śledzić można w międzywojennych ,numer,ach
"Odego Lotu", spotkała się z aJkoeptacją mł,odych czytelntków i przyniosłas-zereg artykułów a charakterze bardziej dokument.alnym niż analityczno-syntetycznym 32. Dzięki niej wzbogacony jednak wstał, pozostający do naszej dyspozycji, zasób infGrmacji o stanie ilościowym i jakośoi:owym zjawiska w latach dwudz:iestych w Polsce.
Obok tego szeroko zakrojonego przedsięwzięcia, badawczego, na łamach poszczególnych pism p&lt;Jijawiałysię w tym okf'esie ar,tykuły podejmujące problematykę .przydrożnej sztuki salkralnej 3:1. Poziom ich był
jednak ·bardzo zróżniicowany i obo!k:prac do dziś aktualnych i cermych,
spotykamy tam wiele niskiego lotu arty.kułów, Ipełnyoh truizmów, ste30

J. W,i:kJlo:r, Kapliczki

- 52; tenże,

Kapliczki

"Biblio:t.eka

o.rlego

~1

i krzyże

i krzyże
Lotu",

S. UdZJieola, Opis

nr

"Orli Lot",

przydrożne,

przydrożne
3, Kraików

jako
1922,

dzieła

sztuki

"Orli Lot" ,pOlJ:owJ1Ii,e QPu:bili:kował
'!'Zony pr·zez B. Tre'!-era, M. Gla-dys;z:o:wą
roku

ten

il'1r

4,

i potrzeba

ich

ochrony.

IS.

50-

23 - 51.

SL

"Orli LQt", R. 4, 19'23, nr

kapliczek,

.R. 3, 1922,

kWel5:tionanj,u.sz

10, s. 148
H9. W 1931&gt;
a,le zm'ien;i'ony
i rozs&lt;zeoJ

i J. KlimasilC'Wską.

przydrożne,
"O.I1li Lot", R. 5., 1'924, s. 8 -Ill:
J. K'Oirpala., Kapliczki
i krzyże przydrożne
w ziemi bocheńskiej,
"Or.Li Lat", R. 4.
lfn3,
s. 712- '74; A. Kutrcebi,anika, Kapliczki,
krzyże
i figury
przydrożne
w Zawo;
·(pow. Ma!ków), "Orli Lat", R. ID, 19:219, .nr 4, :s. 62 - 66; ·M. LaiKlUtc.lm, Kapliczki
przy·drożne w Izdebniku
(pow.
W.a.aoWlicel.
,tamże, s. 66 - 69; T. Se,W1eryn, Q Chrystusie
Frasobliwym.
Figurki
legendy ~ świqtkarze,
"Orli Lo-~.", R. 7, li9i26, s,. 9 - 12, 3&lt;8- 39, 67 -69;
tenże,
Nasz "Opi~
kapl.iczek",
"Ovli Gat", R. 12, 1119311,.s. 100 - 108;
:S. Udciela,
Opis kapliczek,
"Onli Lat", R. U, 1 9 30, s. 16 - '1'7; H. Zwolakiew:i'cz, Krzyże żelazne, szczytowe
i ozdoby krzyżów
przydrożnych
z okolic Łęcznej".,Orl:i
LOll"
R. 10, 1929. nr 6, s. Ji26 - 1129.
33 Sit, Blu'szczyk.
Boże Męki nad Buryczq
i Ołobokip.m,
"Kuri,e.r Li,tera'c1Iw-Na,ukawy
IKC", li935, nr 45; ten:te, Wielkopolscy
świqtkarze,
tam:i.e; J. M., Przydrożnv
rze;;oy ludowe,
"TG'(',za", nr 19 z 1'2 maja
1'9218; St. Ka'~t., Kapliczki
'i krzyże
na
3~

K. Biu'OZJkowski,

Kapliczki

i figury

1

1

Podhalu,
"TęcIZia",
mie7'r przydrożny,

nr 3'7 zli5
wl'ześni'a
19'28; M. N.alęc.z-DQlbl'owo1'stkii,
"niemi,a", R. :8, 19iJ8, s. 1'96; R. Rei mu SS., Kapliczk.i

Łemkowszczyżnie,

"Ku'r:ier Lli~emc!k,o-Na.ukolwy IKC",

'maJn,

Podhalańskie

1932, nr

19; T.

R. 3, ]1926,m

kapliczki

Scwery;n,

przydrożne,

Kapliczki

52; J. Sunderh1nid,

- 275.
15 Lud, t. LXVI[

"Kulr.ier

nadrzewne,
Swiqtki

R. U, 1!H4, nr

L~teraCiko-:Na.ukiOwy
"Kuril'r

bILkowhi.skie,

Krzyż
l kui krzyże nn

li3; J. ReycmI:KC",

Litera,ck-o-.NaukOlWY

"Arikady",

R.

9.

IKC".

t. 3, W37, s. 274-

�226

TADEUSZ

ŁOPATKIEWICZ

reoty.pów i egzaltowanego w,chwy:tu. Z lat mi~dzywojennych pochodz,&gt;
.też mat€'I'iały :zJbi'errarlle
'pnez Ada;ma Chętni!ka .na Ku.r.piach i :vla,rtt;
Michalską w powiecie wieluńskiJm. Publ~kacji doczekały się one jedn:lk.
dopiero po II wojnie światowej, na łamach "Polskiej Sztuki Ludowej" :14.
Jakoś&lt;Cio!wonowa sytuaoja w badani.ach interesującego nas zpwiska
wytwoiI1zyła się po ostatniej wojnie. Doniosły wpływ na. to miało powst'anie InstytutJU SztUJ~i PAN, podległej mu Pracowni DoikumC?ntacji
Polskiej Sztuiki Ludowej i miesięczni'ka, a póżniej kwar.talnika, "Polska
Sztuka Ludowa", k1tóry stał się od ,tej pory plaszczyz.ną dla publikowania
wynrików badań nad przejawami szituki ,ludowej. Niewątpliwy wpływ
na jakość pTOwad:wnych bad.ań miał też I.akt powstania w kraj u :mdry
specjalistów - etn.oglrafów, his1xlTJlkóws,:z1tuiki,
'Zabytko'Znawców - zajmują&lt;:ych się badtaniami sztu\{li ludowej i jej współczesnych kontynuacji ..
Przerwany przez wojnę ,tdk badań .i publ1kacji podjęty 'został na nOW8
już w 1945 roku 3". Laita następne przynoszą artykuł Kazimierza Rietkiewiczas:oacuiją'cy ~tralty pOiI1!i,esione
w substancji zabytJkowej i stanie
posiJadaniJa w obrę.bie małej aIich.iteiktury sakralnej, spowodowane planOiwądziiała.lnoŚ'aiąakupania i zni:szC'z'eniauniwojennymi, W samym tylko
woje.wództwie pomlO'rSkim ZJllisizczeniuuległo ponad 3000 krzyży i kapliczek znaICzą,cJ7lch
drogi 16 poiwi:atów. Jednocześnie autor syg,naliozuje
rrieSlpoitykaną dotychczas aJklC'jęfUa1ldacyjną,wJ7lrażoną licZJbą około 2 OOU'
110Iwychobiektów, wzniesionych w samym tylko 1946 roku, uzupełnia-o
jący;oh pon:iesńiOine
straity 36.
W nowej neczywi.stośó ooQ:yw,aprężny 'przed wojną ruch regńonaJ,ny..
Dział,a~ność jego nile omija ró,wnież int'eIiesującej nas dziedziny. Widoczny
jest .i'ednaik.znac~ny .spa,dek i1Olściolwy
pr,ac.
W 1946 roiku F:ranaisz€lk T:I"eder publikuje gawędziarskJi szkic o histo:ni'i ka:s~ub.~iJch k:apliiczelkprzydroimyoh 37. Rok następny zaznacza się'
pierwszym aJTItykuł€lm{) tpr'zydroj;nej sztuce, któTy mpocząt1kował tr.wający niemal do dZiiś, cykl auioTStwaznanego regionalisty i koleikCjo.nera.
rzewowsbego - F.ranollizka Koitu1i38.
Krzyże

34 LA. OhęVn!iik,
1977.,

in:rl:,

SZllluka
35

LudOlWa",

33

i kapUczki

kurpiowskie,

M. JVJi.C'hal.s:ka, Krzyże

39 - 52;

R. 1'3, H~5.9, nr

J. LewalI1ldo!Ws.1~i, Nowe

11'945, nr
"Lud",

S'.

"Bl~ISlk&lt;l

zelazne

UJ

SZJtuka

powiecie

LudGwa",

!Vie/nil.skim,

R. 31.
,;PC:,l.s'ka

1 - 2, s'. 54 - 61.

kapUczki

i krzyże,

"W,iadoJnośl'i

Dus.7.pa's.ters,kie",

R. 1

2.

K. Bi€it~ie'Wii:oz,

t.

Zniszczenia
~7\ Ji9i4'7:,6, 4.18'7- 490.

UJ

'DI'eder,Z

przydrożnych,
"Che2z", 1946, nr 3'2, 33, 3:5.
,.Wi'eś", 1'9417, nr 33, s. 7; 'lenże, Kaplica myŚ!iu'-·

37

F.

38

F. K'OItula,

historii

Przydrożna

kapliczek
sztuka,

architekturze

ludowej

lU

woj

pomorskim,

ska pod wezwaniem
św .. Huberta
w Miloci1l1e k. Rz~szowa, "Ooh:nona
Z:a:by,tków",
R. 4,11'9:511\nr '1.-2, 's, ~6-!~;
t.ero'e. Kaptic:cki św. Roclw, "Myśl .s,polecz.na",
1976 ..
,nJr 28, s. 7; t€lnż'e, Ś!ad2mi
przydrożnych
kapliczek...
(z seTii Opowieści
ziemi):,
.;W1'I1K", 1'9'77, nr 20, s. 1/2.

�Male

formy

architektury

sakralnej

227

...

Rok 1958 przynosi pierwszą publikację ksjążkową, plOra Tadeusza
Seweryna, poświęconą mał,ej architekturze sakralnej na obszarze całego
kraju ~\).Zdawać by się mogło, iż po 120 !;1iemal ,latach refleksji nad
z.agadnie.l1'iemnadszedł wreszde czas na pracę syntetyzującą pos.iadany
dorohek. Ni'e spełnia on jednak ,pokładanych w niej nadziei. Daje znać
a sobie niedostateczna nadal baza źródłowo-materiałowa, powodująca
słabe reprezentowanie niektórych regionów, np. WielkopolSki. Podjęte
próby stworzenia uniwersalnego systemu klasyfikClcyjno-typologicznego
palą ,wi{;c na pa:newc'c. Autor nie zachował też należytego dystansu
wobec przedmiotu r:oizważań, co nie po.zwa1a pr,acy wyjść poza Tia:my
szkicu gawędziard&lt;Jiego,publikacji o charakterze popularnym.
Schyłek lat ;pięćdziesiątych charakteryzuje się wzmożeniem działań
badawczych i ,edytorskich w Wielkopols&lt;ce.PozostaJe to w ścisłym związku z wysuniętą prZiez Katedrę Etnografii DAM w Poznaniu inicjatywą
wydania monog.rafii poświęcon€j kulturze ludowej WielJkopolski. Z szeregu 'Publikowanych wtedy !pr,aco char;a~teTZewspierającym to ambitne
zamierzenie, omówmy studia o tematyee zbieżnej z naszymi zainteresowaniami.

o

Adam Glapa zamies-.&lt;:czaiW "Polskiej Sztuce LUJdowej" dwa przy-czyn.kiido poznania oblicza wielkopolskiej rze:tby kuJtowej i Jej twórców 40. W rOikpóźni,ej Stan:isław Blaszczyk dokonuje szczegółowej analizy
powyższego zagadnienia w opa'l'ciu o zebmne przez siebi'2, bezcennEdzisiaj materiały i:konograficzme, 'Szczęśliwym trafem ooalałe wza wlerusze
wojennej 41. W szkicu o rzeŹJbi:aTZachW:ielk.opolski południowej, obok
biogmfii twórców, zamieszcza też bogato ilush~owaną analizę formalną,
zachowanych i znanych już tylko z przE.'kazów lkonogra£icznyoh obiek·
tów przydmżnej sztuki.
Równocz,eśnie Stanisł,aw Helsztyński przedstawia na łaJniaoh "Polskiej
Sztuki Ludowej" swoje r,ef.1e;ksjenad e:ptg.onem ludowych rzeźbiarzy
WieLkopolski- Andrzejem Majchrzaikiem 42.
o

Al'tytkuły te odbijają się żywym echem w kra.ju, przynosząc nowe
głosy w dyskusji nad problematyką rzeźby przydrożnej w \v.i-elkopolT. Seweryn, Kapliczki
i krzyże przydrożne
w Polsce, Warszawa
1'958.
,A. G1aIPa, Antoni Twardowski
nieznany
rzeźbiarz
ludowy,
"Polska Sz'tuka
Ludowa", R. 8, H)54, nr 4, s. 252 - 2:53; tame, Przyczynek
do wielkopolskiej
rzeźby
ludowej, "P,o,ll.'&gt;k'a Sztuka Lu:doWla", R. 10, 1956', nr 4 - 5, SI. 24L
4\
St. Blaslz'czy;k, Kapliczka
ludowa
z Grabonoga,
"Studia M'Uze~lne", t. 3, 1967.
s. 124 - 1'40; tenże, Rzeżbiarze ludowi południowej
Wielkopolski,
"Plojska
Sztujk.a w3!J

40

dowa",
42

R. 1'2, Hl5i8, nr

l, s,. 3 - 3'6.

Sit. Hel!siZtyń.s;',i, U rzeźbiarza

ka Ludolwa",

wiejskiego

R. 1'2, 1'958, nr 1, :s. 37 - 44.

Andrzeja

Majchrzaka,

"POI's!k.l

Szbu-

�228

TADEUSZ

LOPATKIEWICZ

soe 43. Zagadnienia ,te wień,czy dqpie:ro roZ'pr,awa Stanisława BłaS:zczyka,
szeroko i wyczwpująco omawiająca problem ludowej plastyki kultowej
w tej czę{~cii
baju 44.
Równocześnie z o;pra,cowcmiam'i ujmującymi zag.adnienie z punktu
widze:nia oIkreślon.egoregionu, pojawiają się na łama,ch "Pol&lt;&gt;kiejSztuk
Ludo:we:j" a~rtyikuły o charalk.t'er,ze mateI1iałowo-dokume!Iltacyjnym, dotycząoeniewi&lt;E~likJiohzazwyozaj obsza:rów. Mlicha} Pęk"!alski omawia zagadnienie dr'ewni:anej mchite!k:tury sepulkralnej w Bi1go:rajskiem 4", Eugeniusz Madejski zarrrrieszClZa
opis kapliczek św. Jana Nepomucena zanotowanych ,w Kmsolcinie i GTluszczynie w województwie !kieleckim 46. Inne
artykuły doty&lt;:zą :bądź pojedynczych obiektów 47, bądź kh całych zespołów układających .się w oIkreślony e.asięg 48
Na początku lat sześódzjiesiątych, po kiilku arty1kułach Romana ReinIussa omaw~ająoe.go stan i problematykę .badań nad kulturą LemkowszczY'zny49, uka'zują slię dwa szkice z cyklu okl'f'ślonego nazwą "Z'2 studiów nad Ludową 'f'zeźbą}{)al:1:~e!Ilną
na Łemkowszczyźnie" "0. Jeden z nich
dotyczy wyłąoznie zagadnie_'l twórców i kamieniarskich ośrodków lemkows'kllich,drugi kieruje swą uwagę na '}{)amie:nną
r,zeźbę figuralną Lemków. 'Arty,kuły te wnoszą dużo nowego maienlału, naświetlając malo
znane wcześniej zjawisko. Szkoda tylko, i,ż nie pCJp.I1Zedziła
ich gruntowna imventaryzacj:a zachow.anych w te!'e'11i.eobiektów, która dopie,ro upra13 St.
Siz)'lmań's'kJi, Grupa rzeźb wielkopoLskich
i domnif'many
ich mistrz Gliwic:,
,,2eszy:ty PańJs'liwowego Muzeuim Btn()gralliczn.eg.o w Wa:rsza'Wlie",
t. 4 - 5, 195·3 '1'9,64
s. 128 - 11:33; .9t. lliaJs'ZJczytk, Rzeźby mistrza
Gliwicza
czy P. Brylińskiego,
"Sbudi.J
Muzea;1ne", t, 7, 1'916191,s. 9'9 ~ 109,.
H Te 11JŻe
, Ludowa plastyka kultowa .. " op, cit.
45

M.

Pęlka,lSiki,

Drewniane

kapliczki

nagrobne

w

}JOW.

bilgorajskim,

"PolS!k'l

Sz.tUJka Lud()w:a ", R. 1!5, 1:9;61, nr 2, s. 94 - 96.
46 E. Ma:de}siki, Kapliczki
z rzeźbq figuralnq
w Krasocinie
ż Gruszczynie,
"Poi/SIka Sztuka LUldOlwa", R. 32, 1I9:7i8, nr l, S. fj11 - 53.
41 L Gahel&lt;Ja, H. SY'g,i.eltyńslka., Chrystus
Frasobliwy
z Anielowa,
"Pol\5rka S.z,tuk;,
Ludowa",
R. 211, 19167, m 2, s. 109 - 'lilO; H. Sy.gi·etyńJslka, Przydroźna
kapliczko
10 Leonowie, "Piolsika S:ztulka ,Ludowa", R. 30, 11976, nr l, s. 47 - 48,
48 J.. T,eodoH)WlDCz.-Czerpiń.ska,
Grupa kapliczek
z IwlUlTmami
w powiecie jasielsk..im, "Po,ls:ka S:zJtuka !lJud!owa", R. ',1 7, UJI&amp;3,Inr3 -'4, s. 1\8,3-1'9.3.
49 oR. ReDnfu!Sls, Stan
i problematyka
badań nad ku1.tu.rq ludowqŁcmknwozczy:ny, "EbnOlg,r:afi.a P'OIllslka", t, 5, l'9'6i1, s. 6,3 - 69; tl~nże, SztukI) ludowa ŁemkowSZC&lt;yZ1lU,
.,PlOils:ka SZltuJka
LudoWIa", R. 16, 1,9'62, nir 1, s. 9 - 26; tenJ.e, Sztuka ludowa w wojewódz,twie rzeszowskim
i jej badanie, "BOJ1S:ka S:zib.1ka Lu'dawa", R. 1'7, 1963, nr 3 - 4.
s. 1:13 - 11J.4.
50 K. MaIPc:Z3ik'o'wa,
Kamieniarstwo
ludowe u Łem/ców.
(Ze studiów
nad ludowc,
rzeżbq kamiennq
na ŁemkoUJiszczyźnie, ·cz.. 1), "Po\'s:ka
Szbuka Ludowa",
R. Hi, 1.9,6·Z,
nr 2, 's.8!4 - {lIl; R. Reilndiu'ss, Rzeźba figuralna
Łemków.
(Ze stud,iów nad ludowa
rzeźbq kamiennq
na Łemkowszczyźnie,
CZ, 2), ,,'BoIska
SZJtu.ka Ludowa",
R. 17, 19'53,
nr 3 - 4, 1&gt;. 12J2 -13'5.
1

�Mate

formy

architektury

sakralnej

229

...

womoamc mogłaby wysuwane prz;ez aUJto:rówhijpo.tezy. Mimo iż niektóre z ,postawionych tam wniosków wymaga,ją w ery£ikaaji, a pewne
iniO!J.lll1la'cj'e
wręoz sprostowalJllia, arrtyikuły te zrobiły dużo dobrego dla
badań interesującej nas d'lJiedziny. Zapoczątkowały howiem oałą se;rię
studiów nad ludowąflz'eŹJbą kamienną, przy okazji których zagadniienia
małych form arohitetkJtuTYsakJI1alJn'ejznala,zły się rÓWIliież w centrum
llWl3igi.
Cyk,l ten oltwiel'3ją pmoe Krzysztofa Wolskiego i St€fa;na Lwa dotyczące ludowego ośrodka kamieniaJl'Skiie.go
,w Bruśni:e, w powiecie lubaczowSikim51. UZUpełlIl'i,eniem:tych artykułów są ni:el'Jwy,J&lt;.1e
intereslującr'
mateniały ar,ch~walne o powstaniu :i rOlZwojutego centrum ludowej wytwórc.zo\Ści,Móre zebrał ,i podał do druku F:naJIloisl'J~GajerSki 52. Lata
następne przy;noszą w sl'Jkicu Ewy Śnieżyńskó:ej bioglI'afię i anaJi'zę for-maIną dl'Jiełkarrn1ieniarza A. Miartyńislkiego, twórcy szeregu kaplicl'Jek
z okolic KraJkowa 53.
Kontynuacją owego "cylklu kamienia.rskii'ego" jest studiu.m TadeusZia
Chrzanowskiego o kamiennej rzeźbie śląsJ.dej, Hamana ReiJnfussa podejmującego anaJog~czną problematyikę za.chQdnriegoPogór:ua, Alicji Małdy
zajmującej się ludową kamieni,anką z te!renów podkmkowsk:ioh Oiraz Teresy Szeteli-Zauchowej, analizująoej przydrożną rzeźbę z olko'lic Rymanowa .i4. Da.lekim zapewne ech'em pr.ac powyższych jest też studium Jiri
Lange-ra o orawskiej rzeźbie kamiennej ;i'i. We wszystkich tych artykułach, co winniśmy podk'reś1ić, zag~dn.ienrie,przydm:żmej archiil:ektutI'ysakral.ńej znajduje poczesne· miejsce, jako zazwyczaj jedyne zjawisko
egzemplJi'fikują,oedzi.ałalność nie.istniejących już o,sTodkówi twórców.
W toku studiów nad ludoiwą kamieniarką artystyczną pojawiły się
ól

Woi'soki, Z badań nad kamieni2rstwem
wiejskim
na Roztoczu,
"Rocznik
Etno,gl'&lt;1f.icznego w Kra:lwWli.e", t. l, 11956, s. 113 - 127; S. Lew, Ludowy ośrok'lmieniarski
w 8ruśnie,
pow. Lubaczów,
"Roczmk
Przemyski",
t. U, 1967
K.

:\Jiuzeum

dek
193 - 2'28.

,'o

52

S. F. Ga,je.r8ki,

;wmieniarskiego

okresu

Materiały
gospodarki

źródłowe

tuczące

historii

bruśnieńskiego

"Pols;ka

foLwarczno-pańszczyźnianej,

osrodka
Szt'..lka

Lu-

dowa", R. 23. 196'9, nr 3 - 4, s. 319 - 227.
sa E. Snoi-eżyńsoka-S:to\.ot,
Adeodatus
MarLyński
Sztuka
Ludowa", R. 22, 1'96&amp;, nr 3, s. 13.1 - l:ł5.

kamieniarz

z

Borzęcina,

"P.ols.ka

T. Chr;zano.wskii, Prymitywna
rzeźba kamienna
na SLąsku, "P.olska
Sztuka LuR. 30, 1976, nr 3 - 4, s. 151 - 166; R. Rei;n;fuSJ';" Ludowa
rzeźba kamienna
na
::achodnim Pogórzu, tamże, s. 167 - ISO; A. Małeta, Z badań nad Ludową rzeźbą kamienną okoLic WieLiczki,
Cdowa,
Myślenie,
"Pull'sika Sztuka
Ludowa",
R. 32, 1978,
or 3 - 4, 's. 225 - 238; T. S,zetela-Za,uchowa, Ludowa rzeź'Ja kamienia
okoLic HymailOwa, "P.rac.e ,i Mater.ialy z Ba!d::rń Etnog,rafi.c.zJIly h", R.leszów
1979, s. 267 - 326 .
.ió J. Langel',
Rzeźba kamienna
na Orawie, "Polska
Sztuka Ludowa", R. 3:&gt;, 1981,
m- l, s. 405 - 54.
5~

dowa",

�230

TADEUSZ

ŁOPATKIEWICZ

nowe, niedootrzeg.ane dotychczas aspekty tego zagadnienia. Jednym z nich
jest niekwestionow.any wlPływ miejskiej produkcji rzemieślnicnej na dzieła domorosły,ch t:wÓiI'cówludowych. An«Lizą tego problemu zajął ~ię Roman Reinfuss 56, a artykuł jego, mimo iż dotyczy wyłącznie problematyki małopolskiej, :stanowi ważną pozycję bibliograficzną dla wszystkich
podejmujących badania nad małą architekturą sakralną i ludową rzeźbq
kamienną. Duże nadZJieje należy też wiązać z przygotowywaną do druku
syntezą pióra R. Reinfussa, stanow.iącą wynik wieloletnich badań au:torCJ
uk!ierunkowanych na nieprof,esjonalną rzeźbą kamienną z obszaru całej
Polski 57.
W śoisłym związku z omawianymi wcześniej pracami Sta,ni:;ława
Błaszczyka ,roaj'e się pO':ZDSltaw,ać
ał"tykuł Anny KunczyńSki-ej-J:"a,ckiej.
podejmującej problematykę monolitycznych sh~pów kultowych i krzyży
rzeźbionych z terenu MałO!pol:ski58. Autolika przeprowadza w nim wnikliwąanalizę
zachowanych do naszych ,czasów obiektów, doikonują&lt;:tym
samym wery£ikIa,cji tezy traktującej ten typ architektury pnydrożnej
:za właściwy wyłącznie dLa obszarów Wielkopolski.
Kończąc ten krótki ipI"ZeglądbibliQgr,afJiezny,ilustrujący hiSlto:nięi zakres prowadzonych w Polsee badań nad małą architekturą sakralną.
wspomnieć też należy, iż za@adnienie to weszło na stałe do zakr,esu rzeczowego proc podręcznJiJkowych, traktuJących o sztuce ludowej nasnego
kraj1u 59.
Zan~m z,amikniemy nasz,e :11O'zw.clŻania,
dokonajmy jeszcze krótkieJ ooeny dOTobku ~gTomadzon~go w toku 140-I'etnich badań, nie tracąc jednak
z pola widzenia współezesnej percepcji przedmiotu badanego. Mimu bowiem bogatych i odległych tI1adycji w z3łntereso.waniach tą fOifmąsztuki
lud.:o:wej,mimo zgromadzlenia pokażnychzasobów faktag,raficznych, wie56 R. RClunf'UJSIS,
Wplyw
rzemieślniczej
pi"odukcji
dewocyjnej
na ludowlj
rzeźb.w kamieniu, "Polska Szltuka Lud OJWa", R. 33, 11979, nr 2., s. 67 - 76.
57 Indio.rmację
tę poda.ję za: J. Cza:jko'Ws.kli, Roman &amp;'Lnfuss (w 70 -roCZJI1icęurodzin j 50 l'ommicę ,pracy llJcl'ltik:Otwej), "Areta SC&lt;Hl'senolo.gJka",
It. 1, San0lk JI9,aO, s, 114
58 A. Kunc.zyń'skił-1rack.a,
Krzyźe 1"Zeźbione i monolityczne
figury drewniane z 1Ha·
lapoIski, "Polska
Situka LudOJWa", R. 30, 1976, nr 3 - 4, s. 18,1 - 198.
59 St.
Poniatowski,
Etnografia
Polski,
"W,iedza ,o Polsoe",
,t. 3, s. 19'1 - 344:
E. Frank:owski,
Sztuka ludowa, taJITlże, s. 345 - '4i116; R. R€iinfuss, J. SWli,dersiki" Sztuka ludowa
w Polsce, Kraków
1960; K. Moozylls!k!i, Ku,ltura ludowa Slowian, t. 2.
CoZ.
2, Warszawa
HH~8, s. 1,811.- 1&amp;5; S. K,rzY'sZJtDf,owicz, O sztuce ludowej
w Polsce,
Warszawa
1972, K. pjlWooki, Rzeźba ludowa,
"BoIska Sztuka Ludowa",
R. 30, 1976,
nr 3 - 4, s. 131 - 150; J. Gm!bOiWSJk;i, Sztuka ludowa. Charakterystyki
porównania
odrębności,
Warr-szawa 1977; A. Jadk'owslkli, Sztuka ludcwa, Iw:] Etnografia
Polski.
Przemiany
kultury
ludowej,
t. 2, "Eiub1iotekR Etnoo,grafi,j P.oIsJ{Jjeti", nr 34, Wroclaw
1981, s. 189 - 245.

�A1ale formy

architektury

sakraInej ...

231

dza o samym zjawisku jest nEldal nj'edostateczn.a, często nawet potoczna
i nie wychodząca poza ramy sterrotYrPów. A tych powstało wokół przy-

drożnej sztuki wiele i sądzić należy, iż ŹJródłoswe mają właśn~e :'vV niewiedzy.
Szukając przyczyn impasu w badani,ach i zainteresowaniach tą problematyką, wskazać nalezy na :ua.rnedbania, a wŁaściwie zupełny brak
teoretycznych i metodologicznych Ipodstaw, w o:p::.l;rcri.u
o Iktór,e :ta wąsika
dyscyplina mogłaby się rozwijać. Mimo iż podejmowa..'1o już niejednokrotnie próby stworzenia uniwers,a,lnego systemu klasyfika!cyjno-typo.Iogicznego i taksonomicznego, zagadnienie terminologii "kaplieZilmw.ej"pozostaje nadal otwarte. Co gorsza, w posz;ozególnyoh ,praca.ch, autorzy poSfugują się często pojęciami własnymi, a uniwPl'saJnymi {ył1ro dlatego,
że można je do wszystkJich tylPÓWformalnych przyporządkować. Palącą
potrzebą wydaje się być szersza dyskusja nad systemem pojęciowym
w obrębie małych form architektury sakralnej, która dopiero mogłaby
wprowadzić ład i dyscyplinę w pr.qszłe prace z interesującej nas dziedziny.
Tu jednak pojawia się nowy prohlem, tym razem natury kadrowej.
W Polsce, kraju który jest skądinąd eur~pejskim potentatem lmp1ic:ulrowym, grupa osób zajmujących się tą problematyką jest nader szczupła.
Na przeszikodzie stanął tutaj zapewne charakter samego prz,edmio.tu badanego. Biorąc bow,iem pod uwagę fakt, iż przydrożna kapliczka stanowi
zjawisko z .pogranicza różnych dz,iałów sztuki ludowej i konlrolll;tu:jąCgo
z wszechobecną tendencją do wąskich spe.ojalizacji w ramach dyscypl:imy,
nie należy soię dziwić,. że architektura przydro2ma jest dzi.eokiem nioechcianym. Wszak w kapliczce takiej sport;ykamy się często z przykładami
ludowej rzeźby, malamstwa, graf:i;k!i,haftu, a i sam obieik.t jest w końcu
określoną jednostką archi.tektoniczną. Skala trudności w realizowaniu
tematu wzrasta więc niepomi'ernie. W rezultacie nawet ci, którzy podjęli penetracje terenowe w' tym kierunku są .coraz bardziej z.niechęceni
pośtawami otoczenia,traktującego
temat jako wdzięczny ale infantylny,
.a nawet niegodny prawdziwego badacza. Sam z takimi oeoenami spotykałem się nie raz.
Konsekwencją tego jest bardzo niewielkie winteresowańif&gt;, braK publikacji i ogólna stagnacja w bada;n:iach. Tylko mimochodem pojawiają
się gdzieniegdzie fotografie - swzególnie w pracach analizlljących rzeźbę
ludową - a czasami spotkać się można z margiJnesowy:mi stwie.rozeniami. Ale prZJecieżw ten sposób dy:scypljny nie zbuduj1emy a i osiągnięcie
poważniejszych wyników stanie się niemożliwe. Nie należy się więc
dziwić, ~e tak skromnie kr,aj nasz reprezentowany jest na międzynarodowych sesjach organizowany,ch przez austriacki Zespół do Badań Pom-

�232

TADEUSZ

LOPATKIEWICZ

n.ików Przydrożnych 60. Bez komentarz:l pozostaw.iam też fakt, iż moralnym obo:wd.ązkiemetnografów opolskich było wrganiwwanie tak!iego zespoł,u u si'C1bie,wkTaju kit6ry j€!&amp;.1;
w obitekity przyd!fo~ne Szcz€!gólnie,za.sobny. Sądzę jednalk, iż na i!I1.icjaiywętaką n~gdy nie jest za PÓŹJllo.
Może
więc udałoby się, wzorr-emaustriackiich ludoznawców, powolać p;&gt;dobną
sekcję przy Polsik.im Towar:zysrtwlieLudoznawczym. Zapewne nie pozyskano by tak znacznych funduszy na badani'a, pubLikacje, etc., ale efekty
byłyby na pewno, a i ohlubny dorobek minionych pokoleń uzyskałby
jakąś r:zeczywis.tą kontYlIluaaję.
W ileż bo:wiiemłart;w;i·ejszejjesteśmy tera:z sytuacji. Dyscy,plina na~
do'CzekaŁasię kadry specjalistów, stworzyła sobie Z&lt;łlPleczetechniczno-materiałowe, poslLaJClia
też własne peniodYlki i możliwości wydawnicze.
Do w~ółiP~alcy można i na,leżał~by zapI"osić Ipfzedstawici'eh inny,ch dziedZJinnauki o .pokrewny'Ch zaJiJnteirooowail1Jiach,
a także skoTzyst&lt;lĆz dorobku
instytucji statutowo ki,wujących swą utwagę na .inwentaryzację i 1'z·ete·1ną doikuIDentację. Mam tu:taj na myślii Oś·rodek Dokurne.nta,cj.i Zabytków w Warszawie i podległe mu wojewódzkie Biur:a Badań i Do·kumentacji Zabytków, z zasobówktóry,ch '0tnografowie raczej fZ!adko
korzystają. Uwaga ta ni,e dotyczy zresztą samych form architektury sakralnej, a odni'eść ją można do niemial c,ałej ~puścrizJllY
materialnej. RO'l!pO~anie Itym sposOIbemnaszego stanu p::lsiadania, pozwoliłoby .na szybkie wyłowienie białych plam na ma:pie obiektów przydrożinych i nadrohienie opóźI1Jieńpil'Zynajmniej w stos unIku do innych dzi.ałów sztuk~
ludowej.
N.ie o same obiekty przydrożne zresztą tutaj chodzi. Nic mniej niedostrzegana była do ostatnich lait prohle:matyka wiejskich cmentarzy
i ich własnej arohitekJtury. Pozytywne dZJi'alan:iaj"ki? podjęto w S'to!'&gt;unku
do .zagmożonychńekropohi Imiejskk!h, !k.ażą jednRk wierlzyć, że i sztuka
ludowa zostani.e w niedłu:gim C'ZJalSiie
wzbogacona o kolejny interes.ujący
dział.
Podsumowując przedstawiony rozwój refleksji ,nad małymi formami
architektury sakralnej i zargac1nieniami jej towarzyszącymi pragnę raz
jeszcze podkreślić kOlnieczność kontynuowania badań nad tymi przejawami kultury. Wydaje się, iż w dobie szybkich zmian w kTajobrazie
kulturowym Polski, prnemian w modelu religijności społeczeństwa, C'ZJasu
na te działania nie powstało zbyt wiele. Tak jaik i przed latyzakończyc
więc wypada słowami za'chęty dopodjęoia wysil:ków, mających na celu
gruntowne zbadanie tego elementu naszego pejzażu kultuI'OIwego, po
którym od krajów ościennych nas odróżniano.
60 St.
Blaszczyk, Austriacki
t. 65, 1981, s. 348 - 349.

Zespól

do bCidmi

pomników

przydrożnych,

"Lud".

�Male
TADEUSZ

formy

archit,ektury

sakraInej

233

...

ŁOPAllKIEWICZ

SMALL

FORMS

OF SAC~L
AJRCHI'l1FJC:TURE AiS A SUBJECT
OF COGNiImrV:E INrr.:ElREsmS

(Summary)

Sm'UlM for-ins

of

sacral

&lt;l'l'chiteClvU're DonSl1.i1JuJe!1Jh.at o'CJlmain of

·of Poh:sih v!11l,a,gePOtPUJI'aition,w.hliah IhaJd been noł\Jilce:d quite
of folk

.wt

-

,hliiS'tOlr,iaiIlls
of

foJJld!orlists.,almateuT1s, l,aibe!r '001 by
a,r!t. 1Ihese

arljd func:tli,on -

and

ealily,

pr,O!fes'sJ(JInal!s-

~ntereSi'ts foUliOw€ld bo.tlh oibtilectJive -

subj,eCl!JiJve-

lecture

eth1rwg.ra\phers

and
form

I'esllIJuti[),g f11clm uhe hi:Eltory 'of Pal!iJs;h D&lt;lti,on sub-

~u,llpi1Julres ha!d consitiltluteJd 't1he 0011'tOn/t of tJhe oonc,ept

f.or many ye~l1S.

a.cti,v,1ty

c'on.ne;cted w.iilh

c:equent to tlhe palrtitionsof
the clollJlnltlry - cha,ra~iterlilS:tlcs.
The author
,col1siCiously a:pjjhes ,tJhe term "voads'1de 0..1'1", fo,r
&lt;:hapels and

a'r-tistie

firs'!; by the Iover"

roa,ds:ide

CTOSs-e.s.

O!f 'salepa\ a'I'ohi-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10472" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10450">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/228b9ce2aade48f65a354f43546eee6d.pdf</src>
        <authentication>30540b86e3be29858f563b4b20b178de</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124642">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124643">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124644">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124645">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3092</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124646">
                <text>Ośrodki kamieniarstwa ludowego na Łemkowszczyźnie Środkowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124647">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.177-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124648">
                <text>Łopatkiewicz, Tadeusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124649">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124650">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124651">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124652">
                <text>I I . 1. M a g u r y c z W i e l k i , 788 n p m . W i d o k od p ó ł n o c y . S t r z a ł k ą zaznaczono rejon k a m i e n i o ł o m ó w

Tadeusz Łopatkiewicz

OŚRODKI KAMIENIARSTWA LUDOWEGO NA ŁEMKOWŚZCZYŹNIE ŚRODKOWEJ
I n t e r e s u j ą c o nas r z e m i o s ł o uprawiane

1

było w k i l k u wsiach

wspomniana informacja o z b u d o w a n i u m ł y n a , a inwestycja t a k a

B e s k i d u Niskiego, p o ł o ż o n y c h na p o ł u d n i o w y - w s c h ó d od Gorlic.

p o w s t a ć m o g ł a dopiero p r z y w i ę k s z e j liczbie m i e s z k a ń c ó w B a r t ­

Obok Folusza i Wapiennego, n a j p o w a ż n i e j s z y m

nego i ich gospodarczej

ośrodkiem lu­

stabilności.

dowej w y t w ó r c z o ś c i s t a ł a się wieś B a r t n e oraz s ą s i a d u j ą c e z n i ą :

T e z ę o o d l e g ł y c h t r a d y c j a c h k a m i e n i a r s k i c h t y c h stron po­

Przegonina i B o d a k i . D z i ę k i ł a t w e m u d o s t ę p o w i do złóż oraz w y ­

ś w i a d c z a t e ż zapis w k s i ę g a c h m i e j s k i c h Biecza, m ó w i ą c y o z a p ł a ­

sokiej j a k o ś c i wydobywanego surowca,
XIX

wsie te, na

przełomie

i X X w i e k u , s t a n o w i ł y silne c e n t r u m kamieniarstwa, za­

r ó w n o u ż y t k o w e g o , j a k t e ż artystycznego.

cie m u r a r z o w i , k t ó r y w 1668 r o k u p o d r ó ż o w a ł do Przegoniny po
k a m i e ń potrzebny

6

do odnawiania bieckiej w i e ż y

ratuszowej .

W z m i a n k a t a ś w i a d c z y o i s t n i e n i u w tej wsi c z y n n y c h kamienio­

Niejasno przedstawia się geneza tego ubocznego w z g l ę d e m r o l ­
n i c t w a zajęcia, t a k w o ś r o d k u b a r t n i a ń s k i m , j a k i w p o z o s t a ł y c h .

ł o m ó w , d o w o d z ą c r ó w n i e ż i c h szerokiej w t y m czasie s ł a w y .
I n t e r e s u j ą c y m zagadnieniem

jest p r o f i l kamieniarskiej pro­

N i c z a c h o w a ł y się b o w i e m ż a d n e m a t e r i a ł y archiwalne, pozwa­

d u k c j i , j a k a w t e d y m o g ł a t u m i e ć miojsco. W y d a j e się, iż nie

lające określić w czasie p o c z ą t k i k a m i e n i a r s t w a na t y m terenie.

była

W B a r t n e m t r a d y c j a miejscowa w i ą ż e je z b r a ć m i Boroszowi-

b o w i e m nie w y k o n y w a n o t u ż a r e n , g d y ż do 1784 r o k u , w Galicji

2

ona z b y t szeroka

ani j a k o ś c i o w o , ani ilościowo.

c z a m i , k a m i e n i a r z a m i z pobliskiej J a s i o n k i , k t ó r z y osiedlili się

i s t n i a ł zakaz ich posiadania

j a k o pierwsi na miejscu dzisiejszej wsi, z a k ł a d a j ą c w jej n a j w y ż e j

dworskim

3

p o ł o ż o n e j części m ł y n w o d n y . O d n o ś n i e tego przekazu, przypusz­

młynom

przez

maksymalne

chłopów, mający

ilości

ziarna

do

Kaczej

zapewnić
7

przemiału .

W s y t u a c j i t e j , jeśli nie j e d y n y m , to n a j w a ż n i e j s z y m

źródłem

c z a ć n a l e ż y , iż kamienie m ł y ń s k i e w y k u t o z o s t a ł y na miejscu,

dochodu

bo ich transport z J a s i o n k i , w poprzek pasm g ó r s k i c h , jest m a ł o

m ł y ń s k i e . H i p o t e z a m o j a staje się bardziej prawdopodobna, g d y

prawdopodobny.

w z i ą ć p o d u w a g ę zaplecze surowcowe b a T t n i a ń s k i e g o

dla

miejscowych k a m i e n i a r z y

mogły

być

kamienie
ośrodka.

T a k zatem w y g l ą d a ć m o g ł a b y geneza i n t e r e s u j ą c e g o nas rze­

0 jego s ł a w i e , t a k ja-k i w X I X w i e k u , p r ó c z solidności w y k o n a ­

m i o s ł a , jeśliby w s p o s ó b jednoznaczny m o ż n a b y ł o s t w i e r d z i ć ,

nia, d e c y d o w a ł r ó w n i e ż d o s k o n a ł y g a t u n k o w o rodzaj piaskowca.

iż przy k o ń c u X V I w i e k u , t j . w okresie l o k o w a n i a B a r t n e g o ,

W y d o b y w a n o go z p ó ł n o c n e g o

J a s i o n k ę zamieszkiwali kamieniarze, a mrwet więcej — że wieś

788 n p m ( i l . 1), na k t ó r y m do c z a s ó w najnowszych i s t n i a ł szereg

ta j u ż w t y m czasie i s t n i a ł a , O d p o w i e d ź na pierwsze z p y t a ń na

stanowisk o d k r y w k o w y c h .

zawsze chyba pozostanie w sferzo d o m y s ł ó w , drugie zaś posta­

n a l e ż ą c y do bardzo t w a r d y c h i t r u i l n o ś c i e r a l n y c h

wiono t u dla,tcgo, że n a j w c z e ś n i e j s z a w z m i a n k a o Jasionco po­

magurskich

4

5

chodzi dopiero z I I p o l o w y X V I I w., z r o k u 1665 . D a t a ta n i e

z domieszką

zbocza

Magurycza

Wielkiego,

Ł a m a n o w nich tzw. „siwyj k a m i ń " ,
łupków

8

krystalicznych ,

piaskowców
stanowiący

z r a c j i togo d o s k o n a ł y m a t e r i a ł na kamionio m ł y ń s k i o i ż a r n o w e .

jest w p r a w d z i e r ó w n o z n a c z n a z m o m e n t e m l o k o w a n i a J a s i o n k i ,

J a k o ś c i o w o i n n y surowiec w y s t ę p u j e na K o m u t a ć h i Mochna-

w pewien j e d n a k s p o s ó b p o d w a ż a w i a r y g o d n o ś ć przekazu o bra­

t y m w p a ś m i e M a g u r y W ą t k o w s k i e j 846 n p m , z a m y k a j ą c e j od

ciach Boroszowiczaoh. B y ć m o ż e jost on p r a w d z i w y , ale sam f a k t

p ó ł n o c y d o l i n ę B a r t n o g o i Przegoniny. Piaskowiec t e n jost m i ę k k i

osiedlenia

się k a m i e n i a r z y z J a s i o n k i w B a r t n e m

należałoby

p r z e s u n ą ć w czasie na okres p ó ź n i e j s z y . Wskazuje zresztą, na t o

1 drobnoziarnisty, co p o w o d o w a ł o , że k u t e z niego

kamienie

m ł y ń s k i e , a w m n i e j s z y m s t o p n i u ż a r n o w o , b y ł y gorszej j a k o ś c i

177

�i nie w y t r z y m y w a ł y k o n k u r e n c j i z m a g u r y c k i m i . P r a w d o p o d o b ­

z p a m i ę t n ą d a t ą 1848, j u ż t o z. o g ó t n ą p o p r a w ą w a r u n k ó w b y t o ­

n y m jost, iż e k s p l o a t a c j ę t y c h złóż r o z p o c z ę t o stosunkowo p ó ź n o ,

wy eh na. wsi

k u j ą c z w y d o b y t e j w nich s u r ó w k i kiepskie ż a r n a . Piaskowiec
ten

w s z e d ł w ł a s k i bartniariskioh

kamieniarzy dopiero

około

p o ł o w y X I X w i o k u , kiedy o k a z a ł się bardzo p o d a t n y m materia­
łem rzeźbiarskim.

galicyjskiej.

W kwestii tej u d a ł o się z e b r a ć ciekaw и m a t e r i a ł y o pierwszoj
ba,rtniańskiej

s p ó ł c e kamieniarskiej z I I p o ł o w y X I X

dokumentując

P i o r w s z y m w i a r y g o d n y m przokazern p o t w i e r d z a j ą c y m

dzia­

wieku,

k t ó r a w y s i ł e k swój k i e r o w a ł a w y ł ą c z n i e na r z e ź b ę w k a m i o n i u ,
swą

działalność

szeregiem

krzyży

i

kapliczek

p r z y d r o ż n y c h . W jej s k ł a d w c h o d z i l i : M a l e j C i r k o t (27),

Iwan

ł a l n o ś ć p r ę ż n e g o w X I X w i e k u o ś r o d k a jest i n s k r y p c j a z kamie­

D u t k a n y c z (15) oraz W a s y l G r a c o ń (20). W e d ł u g

n i o ł o m u n a M a g u r y c z u ( i l . 2). A u t o r o m jej jest Stofan Felenczak

s p ó ł k a t a p r a c o w a ł a w n i e z m i e n i o n y m s k ł a d z i e przez p o n a d 40

9

( l ) , założyciel całej l i n i i k a m i e n i a r z y o t y m n a z w i s k u . B y ł on

l a t , zajmując, się w y ł ą c z n i e k a m i e n i a r k ą a r t y s t y c z n ą . P o c z ą t k o w o

po trosze stolarzom, k o w a l e m z w ł a s n ą k u ź n i ą , gospodarzem n a

rzeźbę figuralną

7 morgach, a d o d a t k o w o z a j m o w a ł się toż k a m i e n i a r k ą .

nego) w y k o n y w a ł jodynie Matej Cirkot. W

Miał

trzech s y n ó w : I w a n a (3), Ignacego (4) i Aleksego. D w ó m p i e r w ­

informatorów

(monolitycznie k u t e p e ł n e reliefy

Ukrzyżowa,-

pierwszych latach

naszego w i e k u z o s t a ł on jednak zdystansowany przez W a s y l a

1859,

Graconia, już w t e d y z r ę c z n e g o r z e ź b i a r z a , a ś w i a d c z ą o t y m naj­

l u b co bardziej prawdopodobne, 1858 r o k u n a l e ż a ł do t z w . „ S p ó ł k i

lepiej wszystkie krzy że k u t e przez s p ó ł k ę , n o s z ą c e od togo czasu

s z y m p r z e k a z a ł t e ż swe kamieniarskie u m i e j ę t n o ś c i . D o
1 0

p o d j a w o r e m " , w y d o b y w a j ą c e j d o s k o n a ł y surowiec w j e d n y m

T

7

wizerunek U k r z y ż o w a n e g o d ł u t a G r a c o n i a ' . Niejasno natomiast
T

z o d k r y w k o w y c h stanowisk na M a g u r y c z u . W ł a ś c i c i e l e m tej części

rysuje się spraw a r z e ź b i a r s k i c h u m i e j ę t n o ś c i I w a n a Dutkanye/.a.

k a m i e n i o ł o m u oraz z a ł o ż y c i e l e m spółki b y ł W a s y l P i d b e r e ź n i a k

R o m a n Reinfuss

(26). W jej s k ł a d w c h o d z i l i jeszcze J a k u b (Loszko) L o o h a n y c h

przypisuje wprawdzie 1 lutkanyezow i pewien o k r e ś l o n y t y p

i d ą c y za przekazem t r a d y c j i

miejscowej
re­

1 8

(13).

liefu U k r z y ż o w a n e g o , gorzej jednak z jego p r a k t y c z n ą egzempli-

Z e s p ó ł ten k u ł d o s k o n a ł e kamienie m ł y ń s k i e dla o d b i o r c ó w zo

f i k a c j ą w z i n w e n t a r y z o w a n y m przez nas materiale z a b y t k o w y m .

S ł o w a c j i i W ę g i e r , a nazwa . . S p ó ł k a p o d j a w o r e m " s ł u ż y ł a klien­

P o z o s t a j ą w i ę c dwie m o ż l i w o ś c i : albo przekaz t r a d y c j i jest fał­

(14)

11

oraz d a l e k i k r e w n y Stefana - -

t o m za znak i g w a r a n c j ę n a j w y ż s z o j

M i c h a ł Felenczak

s z y w y , albo D u t k a n y c z t a k wiernie n a ś l a d o w a ł r z e ź b y C i r k o t a ,

1 2

jakości .

N a s k u t e k niesnasek m i ę d z y kamieniarzami, na k r ó t k o przed
1859

rokiem

Stefan

Felenczak

został

wykluczony

zo

19

że są one nie do

spółki.

odróżnienia .

W 1913 r o k u , w czasie p o ż a r u z a b u d o w a ń s ą s i a d a , I w a n D u t ­

Zaraz t e ż z a ł o ż y ł n o w ą , w y d o b y w a j ą c ą k a m i e ń w nieeksploatowa-

kanycz p o p a r z y ł się i z m a r ł . W role p ó ź n i e j o d s z e d ł toż

nej jeszcze części Magurycza. F a k t ten u p a m i ę t n i a wspomniana

C i r k o t . Ostatni ze s p ó ł k i

w y ż e j i n s k r y p c j a ( i l . 2), t r e ś c i ą s w ą n a w i ą z u j ą c a do zbudowanej

roku .

- Wasyl Gracoń

Matoj

- p r a c o w a ł do

1925

2 0

w poprzek s t o k u sztolni —- „ u l y c i " , slnżącoj do t r a n s p o r t u w y ­

W

d o b y t y c h b l o k ó w . N o w y zespół t w o r z y l i : D a ń k o Felenczak (2) —

zygnując

właściciel pasa lasu, w k t ó r y m ł a m a n o k a m i e ń , A l e k s y D u t k a -

zespół, o w y r a ź n i e a r t y s t y c z n y m charakterze, s t a n o w i ą c y

nyez

pracowała

t y n u a c j ę dzieła C i r k o t a , D u t k a i y c z a i Graconia. W jego s k ' a d

(16) oraz M i c h a ł P i d b e r e ź n i a k

(24). S p ó ł k a t a

do I w o j n y ś w i a t o w e j , z n a s t ę p u j ą c y m i

1928 r o k u w s p o m n i a n y j u ż Stefan Felenczak (7), nio re­
z udziału w spółce na

Maguryczu, z a k ł a d a

własny
kon­

zmianami osobowymń

weszli z r o s z t ą dwaj synowie tego ostatniego — I w a n (21) i A n d r z e j

s k ł a d u : po ś m i e r c i Stefana Felenczaka miejsce jego zajęli Seman

( 2 2 ) . S p ó ł k a p r a c o w a ł a w n i e z m i e n i o n y m s k ł a d z i e do 1947 r o k u ,

Felenczak (10) i I w a n Felenczak (3), pod n i e o b e c n o ś ć

w y k o n u j ą c z a m ó w i e n i a na krzy że — głownio jednak c m e n t a r n o

p r a c o w a ł syn M i c h a ł (6). Po ś m i e r c i

21

którego

r

D a ń k i Felenczaka z a s t ą p i ł

22

oraz ż y d o w s k i e macewy (tzw. szajbece).

go syn I l k o (5). S p ó ł k a t a przez c a ł y okros d z i a ł a l n o ś c i w y k o n y ­

C h a r a k t e r y z u j ą c o ś r o d e k b a r t n i a ń s k i w aspekcio jogo d z i a ł a l ­

w a ł a k a m i e n i e m ł y ń s k i e i ż a r n o w e , n. ś l a d y jej d z i a ł a l n o ś c i do dziś

n o ś c i a r t y s t y c z n e j , nie s p o s ó b p o m i n ą ć k a m i e n i a r z y p r a c u j ą c y c h

widoczne są na

i n d y w i d u a l n i e . J e d n y m z n i c h b y l I w a n K o z a k (29). P o c z ą t k o w o

Maguryczu.

Po I wojnie ś w i a t o w e j I l k o Felenczak (5) z a k ł a d a n o w ą s p ó ł k ę

pracował w spółkach eksploatujących
okresie m i ę d z y w o j e n n y m i

k a m i e n i o ł o m y na

Magu­

p a r a ł się t a k ż e

rzeźbą,

w y d o b y w a j ą c ą k a m i e ń na prawo od miejsca zajmowanego przed­

ryczu. а w

tem

Seman

w y ł ą c z n i e jednak a r c h i t e k t o n i c z n ą . K o z a k w y k o n y w a ł macewy ,

Teodor

a t a k ż e k r z y ż e cmentarne, do k t ó r y c h bardziej biegli od niego

r

przez zespół Stefana Felenczaka. S p ó ł k ę t w o r z ą :

Felenczak (10)

--

właściciel tej

partii kamieniołomu,

13

Felenczak (12), I w a n D u t k a n y c z (17) oraz Osif D u t k a n y c z ( 1 9 ) .

rzeźbiarze dorabiali wizerunki

Ukrzyżowanego.

J a k o ś ć ł a m a n e g o k a m i e n i a w a r u n k o w a ł a p r o d u k c j ę — kamienie

W a r t o w t y m miejscu w s p o m n i e ć jeszcze o n i e k t ó r y c h cieka­

m ł y ń s k i e i ż a r n o w e . S k ł a d osobowy i tej s p ó ł k i nie b y ł z b y t sta­

w y c h wydarzeniach z h i s t o r i i b a r t n i a ń s k i e g o o ś r o d k a . Bohaterem

b i l n y . Po ś m i e r c i z a ł o ż y c i e l a z a s t ą p i ł go I w a n K o z a k (29), a Teo­

jednogo z n i c h jest I w a n H n a t o w i c z (33), w opinii i n f o r m a t o r ó w

dor Felenczak c z ę s t o wyręczany" b y l przez Stefana Felenczaka

człowiek wszechstronnie u z d o l n i o n y . Zainspirowany r z e ź b i a r s k ą
t w ó r c z o ś c i ą swych k o l e g ó w -

Obok d z i a ł a l n o ś c i z w i ą z a n e j z k a m i e n i o ł o m a m i n a

Magury­
r

czu, i s t n i a ł jeszcze j a k o ś c i o w o i ilościowo i n n y rodzaj a k t y w n o ś c i
o ś r o d k a , opartej na piaskowcu w y d o b y w a n y m na

MocJuiatym,

Andrzeja Sobina i nieznanego

z imienia Xeeia — a b s o l w e n t ó w Z a k o p i a ń s k i e j S z k o ł y P r z e m y s ł u
Drzewnego ---- p o s t a n o w i ł w y r z e ź b i ć w piaskowcu f i g u r ę M a t k i
Boskiej. W 1910 r o k u H n a t o w i c z p o s t a w i ł O \ V Q r z e ź b ę na w y k u ­

w p a ś m i e M a g u r y W a t k o wskiej. N u r t ten jest dla nas szczególnie

t y m przez siebie cokole, jednak k s i ą d z b a r t n i a ń s k i

w a ż n y , bowiem z n i m n a l e ż y w i ą z a ć powstanie szeregu ł e m k o w ­

K a l u ź n i a c k i j , z u w a g i na

skich k r z y ż y i kapliczek p r z y d r o ż n y c h . Daje w t y m

H n a t o w i c z o w e j f i g u r y p o ś w i ę c i ć . W t e d y „ r z e ź b i a r z " zwrócił się

wypadku

z n a ć o sobie pewna p r a w i d ł o w o ś ć w mechanizmie f u n k c j o n o w a n i a

Wolodymir

n i k ł e walory estetyczno, nie

chciał

z p r o ś b ą o jej poprawienie do W ł a d y s ł a w a J a m e r a z Ł u ż n e j — -

o ś r o d k ó w k a m i o n i a r s k i c h . Z r e g u ł y bowiem na bazie kamie­

cechowego kamieniarza z a c h o d n i o p o g ó r z a ń s k i e g o . J a m e r p r z e k u ł

n i a r s t w a u ż y t k o w e g o (kamienie m ł y ń s k i e , ż a r n o w e , brusy, o s e ł k i ,

r z e ź b ę , a k s i ą d z zadowolony z banalnej p o p r a w n o ś c i dziola za-

15

b l o k i n a p o d m u r ó w k i i t p . ) dochodzi do w y o d r ę b n i e n i a się w z g l ę d ­

a k e o p t o w a ł j ą . F i g u r a t a stoi do dziś w B a r t n e m , z t y m , że

nie autonomicznogo n u r t u t w ó r c z o ś c i , z w i ą z a n e j z r z e ź b ą archi­

w 1946 r o k u przoniesiono j ą w o b r ę b ogrodzenia cerkiewnego

t e k t o n i c z n ą i f i g u r a l n ą . O ś r o d k i ł e m k o w s k i e nie s t a n o w i ł y w tej

(il. 3 ) .

2 3

materii wyjątku,

a m o m e n t powstania tej gałęzi ludowej w y ­

I n t e r e s u j ą c o — w ś w i e t l e innego zdarzonia - - przedstawia sit;

t w ó r c z o ś c i p r z y p a d a t u t a j na p o ł o w ę X I X w i e k u . N i e posiadamy

sprawa

bowiem

T y m k o Szkurat z Bartnego, na k i l k a l a t przed I w o j n ą ś w i a t o w ą ,

żadnych

przekazów

o kamieniarzach

uprawiających

przyjmowania

do

spółki

nowego

kamieniarza.

Oto

w c z e ś n i e j t w ó r c z o ś ć z zakresu r z e ź b y , nie z n a m y toż z autopsji

chciał w s t ą p i ć do z e s p o ł u C i r k o t a , D u t k a n y c z a i Graconia. Ci

ż a d n e g o o b i e k t u z i n t e r e s u j ą c e j nas dziedziny, k t ó r y b y p o w s t a ć

ostatni

16

m ó g ł przed p o ł o w ą u b i e g ł e g o s t u l e c i a . O g ó l n i e znany jest na­

i

postanowili

polecieli m u

praktycznie

przeegzaminować

w y k o n a n i e kamiennego k r z y ż a

kandydata

przydrożnego.

t o m i a s t f a k t znacznego w z r o s t u ilościowego d o w o c y j n y c h f u n d a c j i

Szkurat

chłopskich

t j . o b r o b i ł go z grubsza, jednak p o z o s t a w i ł sobie z b y t m a ł o ma-

178

w okresio p o u w ł a s z c z e n i o w y m ,

związanego

już

to

wyłamał

odpowiedni

blok

piaskowca,

„oszpicował",

�t e r i a ł u , by s t a r c z y ć go mogio no plastyczny relief U k r z y ż o w a n e g o .

niarzy

Z a c i ą ż y ł o to nn «м-oni* ogólnej egzaminu i petent m u s i a ł odejść

cowni wszystko — o d k a m i e n i m ł y ń s k i c h po k r z y ż e . W z w i ą z k u

z k w i t k i e m . N i e d o k o ń c z o n y k r z y ż p o z o s t a ł na miejscu w kamie­

z t y m i o s t a t n i m i dygresja.

n i o ł o m i e , s k ą d k i l k a l a t t o m u , ś c i ą g n ą ł go w ł ó k i e m do wsi J ó z e f
M ą d z i k — kustosz z a b y t k o w e j c e r k w i w B a r t n e m .

z Przegoniny

D o t y c z y ona w y s u n i ę t e j
wysoki

P o d k r e ś l a l i ś m y w c z e ś n i e j silne z w i ą z k i ł ą c z ą c e k a m i e n i a r z y
Bartnego z P r z e g o n i n ą i B o d a k a m i , d a j ą c e p o d s t a w ę do p o ł ą c z e ­

i Bodaków.

2 9

W y k o n y w a n o w tej

przez R o m a n a

poziom a r t y s t y c z n y swycli k r z y ż y

Reinfussa

pra­

tezy,

zawdzięcza

iż

Tarbaj

I w a n o w i S z a t y ń s k i e m u , zawodowemu k a m i e n i a r z o w i , k t ó r y

ze

w z g l ę d ó w p o l i t y c z n y c h p r z e n i ó s ł się z okolic D o b r o m i l a na Ł e m -

n i a t y c h wsi w jeden o ś r o d e k . P r z e m a w i a j ą za t y m r ó w n i e ż inne

k o w s z c z y z n ę i z a m i e s z k a ł w Nieznajowej. O n t o w ł a ś n i e m i a ł do

w z g l ę d y — w s p ó l n e (poza Maguryczem) k a m i e n i o ł o m y w p a ś m i e

Tarbajowych krzyży rzeźbić kształtne wizerunki Ukrzyżowanego,

M a g u r y W ą t k o w s k i e j , p o w i ą z a n i e siecią s p ó ł e k , czy t e ż stosun­

z daleko p o s u n i ę t y m

k a m i pracodawca- n a j m u j ą c y się, wreszcie b e z p o ś r e d n i e sąsiedz­

szczegóły

t w o t y c h w s i , l e ż ą c y c h p r z e c i e ż w jednoj dolinie g ó r s k i e j . D u ż e

że jest t o hipoteza chybiona. S z a t y ń s k i nio b y ł b o w i e m zawo­

prawdopodobieństwo

d o w y m kamieniarzem a malarzem c e r k i e w n y m , na

m a r ó w n i e ż hipoteza, iż m i e s z k a ń c y B o -

d a k ó w i Przegoniny — m i m o iż osady te b y ł y wcześniej lokowano
2 4

---- kamieniarskie u m i e j ę t n o ś c i z a p o ż y c z y l i w ł a ś n i e w B a r t n e m .
Za

pierwszych

kainienieniarzy w Przegoninie

i

Rodakach

u w a ż a się Leszka Sołiina (H) oraz Andrzeja (2) i I w a n a (1) Choin-

3 0

realizmem i d b a ł o ś c i ą

o

najdrobniejsze

( i l . 4). W t o k u b a d a ń w ł a s n y c h o k a z a ł o się jednak,
31

Łemkow-

s z c z y z n ę p r z y b y ł nie w latach t r z y d z i e s t y c h a przed I

wojną

3 2

ś w i a t o w ą , nie m ó g ł t e ż b y ć r ó w n o c z e ś n i e a u t o r e m przesadnie
realistycznej r z o ź b y U k r z y ż o w a n e g o ( i l . 4 )

3 3

i utrzymanej w l u ­
3 4

d o w y m p r y m i t y w i e Św. R o d z i n y ze Świorzowej Ruskiej ( i l . 5 ) .

Kornutach

Co w i ę c e j , S z a t y ń s k i , prawdopodobnie dopiero na Ł e m k o w s z c z y ź -

piaskowca., t r u d n i l i się oni g ł ó w n i e k a m i e n i a r s t w e m u ż y t k o w y m ,

nie z e t k n ą ł się z k a m i o n i a r s t w o m i to nie w warsztacie Osifa Tar-

k u j ą c ż a r n a , brusy. ..('okle''

baja, a raczej — j a k sugeruje Stefan Folenczak — W a s y l a B r a -

2

kowiczów \

Korzystając

z łatwo ' dostępnego

na

b l o k i na p o d m u r ó w k i , nie gardzili

macewami. Loszko Sobin wraz z b r a t e m

conia. B i o r ą c t e d y p o w y ż s z e p o d u w a g ę , u w a ż a m ż e S z a t y ń s k i

M i c h a ł e m (9) dostarczali t e ż surowego k a m i e n i a do r z e ź b y W o j ­

w ż a d n y m razie nie m ó g ł b y ć nauczycielem Osifa Tarbaja, g d y ż

również żydówskhni

ciechowi S e r w o ń s k i o m u -

cechowemu k a m i e n i a r z o w i z Gorlic.

Silny r o z w ó j k a m i e n i a r s t w a w t y c h wsiach p r z y p a d a na lata
I

wojny

światowej

i czasy b e z p o ś r e d n i o

po jej

dzieła j a k i e po sobio p o z o s t a w i ł zupelnio nie d o r ó w n u j ą r z e ź b o m ,
3 5

k t ó r e w y s z ł y spod d ł u t a kamieniarza z B o d a k ó w .

zakończeniu.

Stwierdzenie p o w y ż s z e nio jest jednak r ó w n o z n a c z n e z t e z ą , iż

I l r y ć Ohomkowicz (.'Hi), syn wspomnianego j u ż I w a n a , żeni się

Osif Tarbaj nauczycieli nie m i a ł , czy z obcych w z o r ó w nie ko­

w B a r t n e m i w s t ę p u j e do s p ó ł k i Ś c i n a n a Felenczaka (10), eksploa­

r z y s t a ł . T a k z c a ł ą p e w n o ś c i ą nio b y ł o , a j o d n y m z t a k i c h kamie­

t u j ą c e j k a m i e n i o ł o m y na M a g u r y c z u . N i e pracuje w niej j e d n a k

niarzy

r

był dla

Tarbaja

wspomniany

już Władysław

Jamor,

3 6

•długo. O k o ł o 1930 r o k u w raca. do rodzinnej Przegoniny i z a w i ą z u j e

cechowy m i s t r z k a m i o n i a r s k i z Ł u ż n e j . Ł e m k o z B o d a k ó w od

;spólkę w ł a s n ą , p r a c u j ą c ą na K o r n u t a c h , w lesie F i l i p a Szkurata.

p o c z ą t k u swej d z i a ł a l n o ś c i u t r z y m y w a ł z n i m o ż y w i o n e k o n t a k t y ' .

26

2 7

W y s y ł a ł do Ł u ż n o j surowy k a m i e ń do r z e ź b y , c z ę s t o o d w i e d z a ł

i b r a t z a ł o ż y c i e l a M i c h a ł Chomkowiez (4). Z e s p ó ł ten k u ł kamienie

jego p r a c o w n i ę i t a m z a p o z n a ł się z n i e z n a n y m i t y p a m i profesjo­

ż a r n o w o , brusy, ,,cokle'' oraz ż y d o w s k i o „ s z a j b e c o " . O k o ł o 1936

n a l n y c h d ł u t , t a j n i k a m i kamieniarskiego fachu, czy niespotyka­

W j e j s k ł a d w c h o d z ą : D m y t r o K o p c z a ( 1 8 ) , Osif Tarbaj

(ll)

nymi

z w i ą z a n y c h z t y m w y p a d k i e m niesnasok, a nawet procesu są­

r ó w n i e ż p o d p a t r z y ć m ó g ł n o w y t y p ikonograficzny

dowego, s p ó ł k a r o z p a d ł a się. H r y e Chomkowiez p o r z u c i ł kamie­

U k r z y ż o w a n e g o , k t ó r y — m o ż o nawet

n i a r s t w o , D m y t r o K o p c z a założył w Przegoninie sklep, ale po­

wdączył w s t r u k t u r ę f o r m a l n ą swych k r z y ż y .

z o s t a ł p r z y k a m i e n i a r s k i m fachu Osif T a r b a j , k t ó r e g o d z i a ł a l n o ś ć
zaważyła

znacznie

na obliczu

łemkowskiej

a r c h i t e k t u r y przy­
28

w

Bodakach

rodzajami

tworzyw

37

r o k u H r y ć Chomkowucz z ł a m a ł w k a m i e n i o ł o m i e n o g ę i na skutek

rzeźbiarskich .

Tam

Chrystusa

za w i e d z ą J a m e r a —
3 8

Wracając

do g ł ó w n e g o t o k u

rozważań

podkreślić

musimy

j e d n o : T a r b a j , j a k o pierwszy, z a ł o ż y ł d u ż y warsztat, w k t ó r y m

d r o ż n e j , a w w i ę k s z y m jeszcze s t o p n i u — s e p u l k a r n o j . T a r b a j

— z a l e ż n i e od c h a r a k t e r u i ilości z a m ó w i e ń — n a j m o w a ł i n n y c h

z a ł o ż y ł w ł a s n y warsztat, do k t ó r e g o n a j m o w a ł d r o b n y c h kamie­

k a m i e n i a r z y z Przegoniny i B o d a k ó w . Z u n i f i k o w a ł o

I ] . 2. W kamieniołomu-* na M a g u r y c z u . I n s k r y p c j a Stefana

t o artys-

Falenczaka

279

�tyczne oblicze ł e m k o w s k i e j r z e ź b y w okresie s c h y ł k o w y m , b o w i e m
t w ó r c z o ś ć T a r b a j a d o c z e k a ł a się szybko f a l i

3 9

naśladownictw .

P o p r z o s t a j ą e na t y m s z k i c o w y m rysie h i s t o r i i o ś r o d k a bart-

wano, pogardzane przez kamieniarzy z Bartnego, osełki a t a k ż e
b r u s y , p ł y t y chodnikowe oraz n a d a j ą c e Foluszowi p e w n ą specy­
f i k ę — kamienno b l a t y do p r y m i t y w n y c h

s t o ł ó w , k u l e z owego
42

n i a ń s k i e g o , s k o n c e n t r u j m y u w a g ę na n a s t ę p u j ą c y m c e n t r u m l u ­

piaskowca ł a t w o ł u p i ą c e g o się na d u ż e t a f l e .

dowego k a m i e n i a r s t w a ł e m k o w s k i e g o , j a k i m b y ł do 1947 r o k u

artystycznej b y ł niniejszy, aczkolwiek bardzo i n t e r e s u j ą c y i spro­

Folusz.

w a d z a ł się do m a j ą c e g o w y b i t n i e autochtoniczny charakter t y p u

W i e ś t a posiada bardzo bogate t r a d y c j e w dziedzinie zajęć

kapliczki

dwukondygnacjowoj

43

Zakres

( i l . 6). A u t o r o m

produkcji

tej

formy,

pozarolniczych, k t ó r y c h podejrnowanio z w i ą z a n e b y ł o ze s ł a b y m

w sensie p r o j e k t o w a n i a i w y k o n a n i a , b y ł Petro K r ó l , ojciec ż y ­

rolnictwem, niezdolnym wyżywić poszczególnych rodzin. W y k o ­

j ą c e g o do dziś w Foluszu kamieniarza — M i c h a ł a K r ó l a . J u ż

n y w a n o w i ę c w Foluszu drewniane s ą s i e k i na z b o ż e , ryzowane

przed I

skrzynio sarkofagowe, w a ż n ą r o l ę g r a ł o t e ż k a m i e n i a r s t w o . N i e

u ż y t k o w e j , jej a r t y s t y c z n ą o d m i a n ą , zakresem nie w y k r a c z a j ą ­

jestem jednak s k ł o n n y p o d t r z y m y w a ć za K . M a r e z a k o w ą tezy,

c ą jednak

iż c a ł a m ę s k a część Folusza t y m o s t a t n i m r z e m i o s ł e m się parała,.

grobowco. D w ó c h s p o ś r ó d trzech jego s y n ó w — I l k o i M i c h a ł —

wojną

światową,

poza

trudnił

r a m y rzeźby

7

się on, o p r ó c z k a m i e n i a r k i

architektonicznej -— k a p l i c z k i ,

W w y m i e n i o n y c h b e w i e m przez a u t o r k ę siedmiu rodach kamie­

k o n t y n u o w a ł o do 1947 r o k u dzieło ojca, k u j ą c ż a r n a , brusy, k a p ­

n i a r s k i c h , t y l k o w trzech p r z y p a d k a c h u d a ł o się t a k i o t r a d y c j o

l i c z k i , a t a k ż e „ c o k l o " na p o d m u r ó w k i . I c h a u t o r s t w a s ą t a k ż o

o d n a l e ź ć . D o kamieniarskich rodzin należeli j e d y n i e : K r ó l o w i e ,

n a g r o b k i na okolicznych cmentarzach, nie p o s i a d a j ą c e

Draganowie i K i c i l i ń s c y ,

rzeźby

4 0

jeśli p o m i n ą ć

kilku indywidualnych

jednak

figuralnej.

a m a t o r ó w w y k o n u j ą c y c h jedynie osełki do ostrzenia kos, co w t y m

D r u g ą i n t e r e s u j ą c ą nas r o d z i n ą z Folusza- b y l i Draganowie.

w y p a d k u nio m i a ł o jednak charaktoru w y t w ó r c z o ś c i s t a ł e j a n i

K a m i e n i a r s t w o nie m i a ł o w niej jednak z b y t silnego oparcia.

masowej.

U p r a w i a ł je I w a n D r a g a n , ł ą c z ą c t o zajęcie z gospodarowaniem

W i e l k o ś ć o ś r o d k a , zakres jego p r o d u k c j i b y l — t a k j a k i w

na, r o l i i w tej t e ż formio o d z i e d z i c z y ł je jogo syn B a z y d i .

44

Do­

c e n t r u m b a r t n i a ń s k i m — w a r u n k o w a n y zapleczem s u r o w c o w y m ,

m e n ą D r a g a n ó w b y ł a w y ł ą c z n i e k a m i e n i a r k ą u ż y t k o w a — głów­

a szczególnie jogo j a k o ś c i ą . Folusz zasadniczo nie p o s i a d a ł kamie­

nie ż a r n a , brusy, a. t a k ż e osełki. To ostatnie s t a n o w i ł y

n i o ł o m ó w w formio o p i s y w a n y c h poprzednio. Surowiec zbierano

wowe ź r ó d ł o dochodu dla r o d z i n y K i c i l i ń s k i c h , k t ó r a p r o d u k o w a ł a

tu

je na w i e l k ą s k a l ę . Z a j ę c i e to b y ł o u d z i a ł e m Bazylego K i e i l i i i -

z powiorzclmi

ziemi, w postaci l u ź n o ł o ż ą c y c h g ł a z ó w

D i a b l i m K a m i o n i u , eksploatow-ano t e ż w i e t r z e j ą c y
piaskowiec w H u c i e P i e l g r z y m s k i e j .
b y ć m o w y o produkcji

41

na

materacowo

W s y t u a c j i tej nie m o g ł o

k a m i e n i m ł y ń s k i c h , bo z w i e t r z a ł y ma-

t o r i a ł , zbierany z p o w i e r z c h n i , p o z w a l a ł co n a j w y ż e j na w y k u c i e

skiego

45

i jego d w ó c h s y n ó w — Bazylego i I w a n a .

podsta­

Pomijając

i n n y c h d r o b n y c h w y t w ó r c ó w osełek, nazwiska te w y czerpy w a ł y b y
personel o ś r o d k a .
Niewielkie

centrum

rzemiosła

kamieniarskiego

stanowiła

s ł a b y c h j a k o ś c i o w o ż a r e n . O p r ó c z n i c h , na s z e r s z ą s k a l ę p r o d u k o -

r ó w n i e ż wieś Wapienne. Zajęcie to nio w y k s z t a ł c i ł o się t u na

I I . 3. B a r t n e , figura M a t k i Boskiej, w y s . 290 c m . Cokół w y k o n a ł

I I . 4. B a r t n e , r z e ź b a z nagrobka Grzegorza Paszko. W g R . R e i n -

I w a n H n a t o w i c z , r z e ź b ę — w 1911 r o k u — p r z e k u ł W ł a d y s ł a w

fussa a u t o r e m jej jost I w a n S/.atyń.ski, lata trzydzieste

Jamer
180

�szerszą s k a l ę . W opinii r d z e n n y c h m i e s z k a ń c ó w , p i e r w s z y m i ka­

P r z e g l ą d h i s t o r i i i personelu ł e m k o w s k i c h o ś r o d k ó w kamie­

m i e n i a r z a m i b y l i I w a n M i z i k i M i k o ł a j K o ł t k o (obaj z m a r l i przed

niarskich p r a g n ę zakończyć garścią informacji

I

znanym

wojną

światową). W

okresie m i ę d z y w o j e n n y m

czynni

byli

Wasyl Borsuk i Tyrnko K o l t k o . W Wapiennem wyrabiano żarna,
b r u s y , „ c o k l e " oraz — j a k podaje K . Marezakowa —

zagadnieniu,

jakim

jest

o słabo

technologiczna

raczej

strona

tego

rzemiosła.

krzyże

Praca kamieniarza r o z p o c z y n a ł a się w k a m i e n i o ł o m i e , w k t ó ­

p r z y d r o ż n e , co j e d n a k nie z n a l a z ł o dotychczas potwierdzenia.

r y m pozyskiwano surowiec do dalszej o b r ó b k i . T e n p r z y g o t o ­

Zaplecze surowcowo stanowiły', t a k j a k i w p i e r w s z y m o ś r o d k u ,

w a w c z y etap c y k l u technologicznego o m ó w i m y n a

K o r m i t y oraz n i e w i e l k a o d k r y w k a na K a m i e n n e j G ó r z e (obecnie

Magurycza Wielkiego. N a p r z e ł o m i e X I X i X X w i e k u i s t n i a ł o

M ę c i ń s k a G ó r a 679 n p m ) , łożącej na p o ł u d n i e o d w i o s k i .

t u 7 stanowisk z w a n y c h k o p a l n i a m i . K a ż d e z n i c h b y ł o w ł a s n o ś c i ą

4 6

Kończąc

przegląd

łemkowskich

ośrodków

kamieniarskich

w s p o m n i e ć jeszcze n a l e ż y o kamieniarzach p r a c u j ą c y c h

indy­

5 1

przykładzie

jednej s p ó ł k i kamieniarskioj. P r z y g o t o w a n i e o d k r y w k i w y m a g a ł o
u s u n i ę c i a w a r s t w y ziemi i zwietrzeliny k a m i e n n e j , a o d s ł o n i ę t y

w i d u a l n i e , w k i l k u wsiach beskidzkich, k t ó r z y j e d n a k p r a c ą s w ą

w ten s p o s ó b ł i t y p o k ł a d z a p e w n i a ł dopiero d o b r ą j a k o ś ć surowca

nio n a d a w a l i i m specyficznego c h a r a k t e r u osady kamieniarskioj.

i w y r o b u . Ł a m a n i e k a m i o n i a rozpoczynano od w y k u c i a w po­

W s ą s i a d u j ą c y m z B o d k a m i P s t r ą ż n e m p r a c o w a ł w okresie

k ł a d z i e szeregu o t w o r ó w współliniow-ych, w odległości k i l k u n a s t u

m i ę d z y w o j e n n y m Petro Ż e l e m .

4 5

K o r z y s t a j ą c z b l i s k o ś c i kamie­

c e n t y m e t r ó w od siebie. W o t w o r y te wbijano n a s t ę p n i e k o ł k i ,

n i o ł o m ó w na K o r n u t a c h i K a m i e n n e j G ó r z e , w y k o n y w a ł ż a r n a ,

w nie

brusy, a t a k ż e kamienne c o k o ł y , w k t ó r y c h osadzano n a s t ę p n i e

o wadzo ok. 10 k i l o g r a m ó w . Po I wojnie m e t o d ę t ę u n o w o c z e ś ­

żeliwne

krzyże.

4 8

Niewielkie

znaczenie m i a ł a

toż

działalność

I w a n a H a n d z i a k a zo Swierzowej R u s k i e j . M i e s z k a j ą c blisko B a r t ­
nego, p o z a z d r o ś c i ł on t a m t e j s z y m k a m i e n i a r z o m w y s o k i c h

za­

stalowe k l i n y pobijane

niono, z a s t ę p u j ą c

otwory

„kijanem"

szczelinami, a

—

dużym

młotem

drewniane k o ł k i

stalowymi okładzinami z płaskownika, między które

—

wbijano

k ł i n y . W y ł u p a n y t y m sposobem b l o k piaskowca p o d l e g a ł w ka­

r o b k ó w i sam c h w y c i ł się kamieniarskiej r o b o t y . Szło m u to j e d n a k

m i e n i o ł o m i e dalszej o b r ó b c e , m a j ą c e j n a celu nadanie m u

nieudolnie i ż a r n a jego nie

z b l i ż o n e j do gotowego w y r o b u . P o s ł u g i w a n o się w t y m p r z y p a d k u

Znacznie c i e k a w s z ą

dla

cieszyły się wielką
nas

postacią

popularnością.

może być

z imienia kamieniarz z Malastowa — Sahajda (lub
P r a c o w a ł on

w końcu

X I X wieku

nieznany
Saehajda).

i z jego prawdopodobnie

warsztatem w i ą z a ć n a l e ż y zinwentaryzowano w terenie f i g u r y
M a t k i Boskiej z D z i e c i ą t k i e m , o w y b i t n i e l u d o w y m

charakte­

4 9

r z e . J e ś l i b y przypuszczenie to o k a z a ł o się s ł u s z n e t o ż a ł o w a ć
bardzo n a ł o ż y , iż nie z a c h o w a ł y się w p a m i ę c i ludzkiej ż a d n e f a k t y
z b i o g r a f i i tego ł e m k o w s k i e g o

5 0

twórcy ,

11. ."&gt;. Swieizowa J ! t » k i i . Ś. R o d z i n a , wys. 77 c m . w y k o n a ! I w a n
S z a t y ń s k i w 1938

roku

formy

w s p o m n i a n y m j u ż „ k i j a n e m " , a t a k ż e „ ś p i c o m " ( i l . 10). Operacja
t a m i a ł a na celu zmniejszenie o i ę ż a r u surowca, k t ó r y
przetransportować

do wsi. Stanowisko o d k r y w k o w e

należało
opuszczał

b l o k d ł u g ą , t r a w e r s u j ą c ą stok s z t o l n i ą , „ u ł y c i ą " . Dopiero w te­
renie m n i e j s t r o m y m ł a d o w a n o k a m i e ń na w ó z , z i m ą na sanie,
b ą d ź ś c i ą g a n o go s m y k i e m , doczepiwszy orczyk.
Prace w k a m i e n i o ł o m i e t r w a ł y zasadniczo przez c a ł y

rok.

W a r t o w t y m miojscu w s p o m n i e ć o zapleczu socjalnym dla pra­

l i . 6. Folusz, k a p l i c z k a d w u k o n d y g n a c j o w a , wys. 300 c m . , w y ­
k o n a ł P e t r o K r ó l w 1891 r o k u

181

�I I . 8. B a r t n e , Stefan Felenczak demonstruje s p o s ó b w y k o n y w a n i a
r

'

.

'

11. 9. B a r t n e . J a n C h w a l i k podczas p r a c y p r z y n a g r o b k u , 1981 rok

brusa, 1980 r o k

c u j ą c y c h t a m l u d z i . K a ż d e stanowisko p o s i a d a ł o w ł a s n ą , , k o l i b ę "

kowane

( i l . 2). B y l to rodzaj wkopanego w stok s z a ł a s u , o w y m i a r a c h

fizycznymi

5 2

2 x 3 m e t r y . Ś c i a n y zbudowane b y ł y z niespojonego

zaprawą

piaskowca, zaopatrzone w a s y m e t r y c z n y , n i e z a m y k a n y
w e j ś c i o w y . D a c h , najczęściej

pulpitowy,

kach,

piaskowca.

i

pokryty

oświetlano

był

taflami

centralnie p o ł o ż o n y m

w s p a r t y na
Wnętrze

otwór

krokiewogrzowano

ogniskiem, w o k ó ł

którego

to

było

również

kamieniarza,,

umiejętnościami
jednak

można

i
go

predyspozycjami
z

przybliżeniem

o k r e ś l i ć . I t a k w c i ą g u jednego d n i a m o ż n a b y ł o w y k o n a ć 1 ka­
m i e ń do brusa, 30 osełek, b ą d ź 5 m e t r ó w b i e ż ą c y c h eokli na pod­
murówkę.

Wykuciu

zestawu

kamieni żarnowych

poświęcano

z w y k l e 2—3 d n i . W i ę c e j czasu w y m a g a ł a k a m i e n i a r k ą artystycz­
na, Cokół p o d k r z y ż ż e l i w n y z a j m o w a ł t y d z i e ń , kapliczka 2

3

Wspomniana,

t y g o d n i e , z a ś k r z y ż z reliefem U k r z y ż o w a n e g o nawet do jednego

i n s k r y p c j a z 1859 r o k u z o s t a ł a w y k u t a m o i m -zdaniem w ł a ś n i e n a

m i e s i ą c a . Rzecz jasna, że p o ś w i ę c o n y na. w y k o n a n i e czas oraz

b i e g ł y przymocowano do ścian

drewniane ł a w y ,

w e w n ę t r z n e j ś c i a n i e takiej k o l i b y , a nie

- j a k t w i e r d z i K . Mar-

wysiłek kształtowały cenę wyrobu.

czakowa — na j e d n y m z l e ż ą c y c h w k a m i e n i o ł o m i e b l o k ó w . Po­

wpływ

mieszczenia te rzadko s ł u ż y ł y k a m i e n i a r z o m za miejsca nocle­

tabela.

jakość

użytego

ma.toriału,

N a jej w a ł i a n i a m i a ł a t e ż
co ilustruje

przedstaw-iona

54

gowe, d a j ą c j e d y n i e schronienio w d n i deszczowe.
Dalsze

etapy

technologiczne

przebiegały

gospodarskim kamieniarza. N a j c z ę ś c i e j

już

pracowano

w

CENY W Y R O B Ó W K A M I E N I A R S K I C H
W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM

obejściu

pod

gołym

niebem, jedynie w n i e p o g o d ę p r z e n o s z ą c się p o d dach, z w y k l e
n a „ b o i s k o " l u b do s z o p y .

Rodzaj

53

wyrobu

Bartne

Bodaki

Folusz

Oszpicowany z grubsza surowiec obrabiano n a j p i e r w m ł o t ­
kiem
(il.

groszkowym „ k r y n g l ą "
11), celem w y r ó w n a n i a

(ił. 12) oraz m a ł y m
powierzchni. P ó ź n i e j

„kijanem"
gładzono

ją

szerokimi d ł u t a m i , o d k u t y m i w- stali przez miejscowych k o w a l i
( i l . 10). D ł u t a pobijane b y ł y p a ł k ą , w y t o c z o n ą z jednego k a w a ł k a
bukowego l u b lepiej jaworowego drewna,. P r z y b o r a m i pomocni­
czymi

były

różnej

wielkości

,,winkle",

drewniany cyrkiel

do

wyznaczania o b w o d u kamienia ż a r n o w e g o , czy specjalny m ł o t e k
do nasiekiwania i c h części p r a c u j ą c e j .

Najczęściej

kamieniarz

k u ł w pozycji s i e d z ą c e j ( i l . 8), a w p r z y p a d k u p r a c y n a d k r z y ż e m ,
b ą d ź n a g r o b k i e m — s t o j ą c e j ( i l . 9).
W ścisłym związku

z rodza.jom w y r o b ó w

7

pozostawał

czas,

j a k i na ich w y k o n a n i e n a l e ż a ł o p o ś w i ę c i ć . W p r a w d z i e w a r u n -

182

żarna

35 zł

30 z l

k a m i e ń do brusa

2—3 zł

2—3 zł

eokle n a pod­
murówkę

20 zł
2 zł
i zl za,
1 mb

blat stolowy
macewa

10—15 zl
100 zł
200 z l

krzyż
kapliczka
osełka

170 zl

170 zł

200 z l

200 zł
30 gr

100 zł
1 0 - 2 0 gr

�W okresie m i ę d z y w o j e n n y m cena na n i e k t ó r o d r o ż s z o w y r o b y

w i a j ą k a m i e n i u p r y w a t n y c h o d b i o r c ó w , u s t a ł a t e ż m o d a na de-

obliczana t e ż b y ł a w dolarach U S A w g relacji 1:5 i w tej t a k ż e

wocyjne fundacje p r z y d r o ż n e a n a g r o b k i w y k o n u j e się z l a s t r i k o .

walucie odbierano n a l e ż n o ś ć za z a m ó w i e n i e .

Zerwana

K r e s i n t e r e s u j ą c e j nas gałęzi z a j ę ć pozarolniczych na. Ł e m kowszczyźnie

położyły

masowe

wysiedlenia

mające

miejsce

ciągłość

kultury

zahamowała

r z e m i o s ł a . Starzy kamieniarze natomiast
rząd Lasów Państwowych,

powróciła

w a t e m geologiczno-przyrodniczym. W

swych

boskidzkicłi

siodzib,

kamieniarstwo

nie

młodych

do

odcięci s ą od s w y c h

k a m i e n i o ł o m ó w , k t ó r e w p r z y p a d k u Magurycza p r z e s z ł y pod Za­

w latach 1944—1947. M i m o iż p r z y k o ń c u l a t 50 część Ł e m k ó w
do

napływ

zaś K o r n u t y

objęte zostały

s y t u a c j i tej

rezer­

kamieniar­

o d r o d z i ł o się j u ż n a t a k ą s k a l ę j a k przed w o j n ą . M i a ł y na t o w p ł y w

stwo z a m a r ł o n i e m a l c a ł k o w i c i e , a j e d y n y m , k t ó r y jeszcze k u j e ,

różne c z y n n i k i . G ł ó w n i e b r a k zapotrzebowania na w y r o b y . Ż a r n a

jest -Jan Chwalik z Bartnego, r o b o t ą s w ą nie n a , w i ą z u j ą c y jednak

w y c h o d z ą j u ż bowiem z u ż y c i a , u p a . ń s t o w i o n e m ł y n y nio zama,-

do Kwietnych t r a d y c j i da-wnego kamieniarstwa t y c h

li.

10.

Dłuta,

kamieniarskie

i

.,śpis".

II.

dł. 40 c m

I I . Mały

„kijan"

do s u r ó w k i ,

dl.

31 cm

II.

12.

Młotok

groszkowy

stron.

5 5

,,kryngla'

dł. 36 c m

F o l : T. Łopatkiewicz, i l . 1—6, 8—17; B , Iteinfuss, il. 7

A N EК S

Biografie k a m i e n i a r z y z Bartnego
1. Stefan Felenczak, u r . 1827, z m . 30 m a j a 1903. B y ł stola­
rzem, k o w a l e m , kamieniarzem, g o s p o d a r o w a ł t e ż n a 7 mor­
g o w y m gospodarstwie. D o 1859 r o k u p r a c o w a ł w t z w . S p ó ł c e
pod j a w o r e m , kierowanej przez W a s y l a P i d b e r e ź n i a k a (26),
razem z J a k u b e m (Leszkiem) Ł o c h a n y c z e m (14) i s w y m
d a l e k i m k r e w n y m M i c h a ł e m Felenczakiom (13). S p ó ł k a
e k s p l o a t o w a ł a k a m i e n i o ł o m na M a g u r y c z u i w y k o n y w a ł a
kamienie m ł y ń s k i e i ż a r n o w e . W 1859 r o k u , l u b nieco wcześ­
n i e j , Stefan Felenczak z o s t a ł w y k l u c z o n y ze s p ó ł k i i założył
w ł a s n y z e s p ó ł w s k ł a d z i e : D a ń k o Felenczak (2), A l e k s y
D u t k a n y c z (16) oraz M i c h a ł P i d b e r e ź n i a k (24). S p ó ł k a t a
p r a c o w a ł a do I w o j n y z n a s t ę p u j ą c y m i z m i a n a m i s k ł a d u :
— po ś m i e r c i Stefana Felenczaka z a s t ą p i ł go Seman Fe­
lenczak (10) i I w a n Felenczak (3). P o d n i e o b e c n o ś ć tego
ostatniego p r a c o w a ł syn M i c h a ł (6).
— po ś m i e r c i D a n k a Felenczaka na jego miejsce w s z e d ł syn
I l k o (5)
S p ó ł k a t a t r u d n i ł a się k a m i e n i a r k ą u ż y t k o w ą .
2. D a ń k o Felenczak, u r . ok. 1835, z m . 13 g r u d n i a 1910.
S y n k u z y n k i Stefana Felenczaka (1) ze s t r o n y ojca. W 1859
r o k u D a ń k o , j a k o właściciel pasa lasu n a M a g u r y c z u , z a c z ą ł
w y d o b y w a ć k a m i e ń w s p ó ł c e Stefana Felenczaka ( ł ) wraz
z A l e k s y m D u t k a n y c z e m (16) i M i c h a ł e m P i d b e r e ź n i a k i e m
(24). Po ś m i e r c i z a s t ą p i ł go syn I l k o (5). D a ń k o w i ą z a ł ka­
m i e n i a r s t w o z gospodarowaniem na 24 m o r g o w y m gospo­
darstwie.
3. I w a n Felenczak, s. Stefana (1), ur. 1857, z m . 15 marca 1917.
M i a ł d w ó c h s y n ó w — M i c h a ł a (6) i Stefana, k t ó r y w b r e w
o p i n i i K . M a r c z a k o w o j — nie b y ł kamieniarzem. I w a n
Felenczak p r z y ż e n i ł się do w d o w y i g o s p o d a r o w a ł na 12
morgach. D o d a t k o w o p r a c o w a ł w spółce na M a g u r y c z u ,
z a ł o ż o n e j przez swego ojca w 1859 r o k u . P o d n i e o b e c n o ś ć
I w a n a z a s t ę p o w a ł go w robocie syn M i c h a ł (6).
4. I g n a c y Felenczak, s. Stefana ( ł ) , ur. 1863, z m . 25 sierpnia
1907.
.lost ojcom ż y j ą c e g o do dz.i.ś SLofa,na Felenczaka (7). Tgnnoy
odziedziczył po ojcu gospodarstwo wraz z k u ź n i ą , p r a c o w a ł
t e ż j a k o kamieniarz na M a g u r y c z u W i e l k i m .
56

5. I l k o Felenczak, s. D a n k a (2), u r . m i ę d z y 1865—1885, z m .
ok. 1930 r o k u .
Miał d w ó c h s y n ó w — Teodora (8) i I w a n a (9). G o s p o d a r o w a ł
na 24 morgach. P o c z ą t k o w o p r a c o w a ł wraz z ojcem w s p ó ł c e
Stefana Felenczaka (1). Po ś m i e r c i ojca s t a ł się p e ł n o p r a w ­
n y m c z ł o n k i e m s p ó ł k i . Po I wojnie i rozpadzie w / w zespołu,
z a c z ą ł p r a c o w a ć z Teodorem Felenczakiem (12), Semanem
Felenczakiem (10), I w a n e m D u t k a n y c z e m (17) i Osifem
D u t k a n y c z e m (19). S p ó ł k a t a u t w o r z y ł a n o w ą k o p a l n i ę
na p r a w o od miejsca gdzio w y d o b y w a ł k a m i e ń Stefan
Felenczak (1). P o ś m i e r c i l i k i miejsce jego zajął w zespole
I w a n K o z a k (29).
6. M i c h a ł Felenczak, s. I w a n a (3), ur. 1883, z m . 1941.
N a n i m k o ń c z ą się t r a d y c j o kamieniarskie w tej gałęzi Fel e n c z a k ó w . M i c h a ł g o s p o d a r o w a ł na 12 morgowej o j c o w i ź n i e
oraz k u ł kamienie m ł y ń s k i e i ż a r n o w o . P o c z ą t k o w o p r a c o w a ł
z ojcem, a po jego ś m i e r c i z o s t a ł p e ł n o p r a w n y m c z ł o n k i e m
s p ó ł k i z a ł o ż o n e j przez swego dziadka — Stefana Felenczaka
(1).
7. Stefan Felenczak, s. Ignacego (4), ur. 21 stycznia 1900,
ż y j e do dziś.
D o 1960 r o k u t r u d n i ł się k a m i e n i a r s t w e m . Jest o s t a t n i m
z ż y j ą c y c h w B a r t e m k a m i e n i a r z y . W p o c z ą t k a c h swej
k a r i e r y p r a g n ą ł u c z y ć się r z e ź b y w p r a c o w n i Wojciecha
Serworiskiogo — cecłiowego mistrza kamieniarskiego z Gorlic.
P ó ł s i e r o c i e nie m i a ł jednak k t o p o m ó c w realizacji tego
zamierzenia. Po pierwszej wojnie ś w i a t o w e j z a c z ą ł p r a c o w a ć
j a k o z a s t ę p c a Teodora Felenczaka, (8) w spółce Semana
Felenczaka (10). P r a c o w a ł w t e d y z Teodorom D u t k a n y c z e m
(18), I w a n e m K o z a k i e m (29), H r y c i e m Chomkowiczem (36).
W 1928 r o k u , nie r e z y g n u j ą c z u d z i a ł u w w / w s p ó ł c e , za­
k ł a d a w ł a s n ą , e k s p l o a t u j ą c ą w y c h o d n i e piaskowca
na
M o ć h n a t y m . W jej s k ł a d weszli A n d r z e j (22) i I w a n (21)
Graconiowie. Z e s p ó ł ten w y k o n y w a ł k r z y ż e oraz n a g r o b k i .
W czasie o k u p a c j i , za, u i o w y w i ą z y w a n i e się z o b o w i ą z k o w e g o
k o n t y g o n t u , Stefan Felenczak wywieziony' zostaje do Oświę­
cimia, a p ó ź n i e j k i l k u i n n y c h o b o z ó w . U d a j e m u się j e d n a k
p r z e ż y ć . J e s i e n i ą 1945 r o k u wraca do Bartnego, ale d o m
zastaje p u s t y — wszyscy, u w a ż a j ą c go za n i e ż y j ą c e g o ,
wyjechali na U k r a i n ę R a d z i e c k ą . Stefan m i m o t o pozostaje

183

�8.

9.

10.

11.

12.

w rodzinnej w s i , nio na d ł u g o jednak. W 1947 r o k u , z r e s z t ą
B a r t n i a n , przesiedlony zostaje na Ziemie Zachodnie. W 1959
na fali p o p a ź d z i e r n i k o w e j o d w i l ż y , ponownio wraca do
Bartnego i t u mieszka do d z i ś .
Teodor Felenczak, s. I l k i (5), ur. 3 maja 1916, żyje do d z i ś .
G o s p o d a r o w a ł na 24 morgowej o j c o w i ź n i e , t r u d n i ą c się do­
d a t k o w o k a m i o n i a r k ą u ż y t k o w ą . W czasie I I w o j n y ś w i a t o ­
wej w y j e c h a ł do Z S R R , alo w k r ó t e o w r ó c i ł s t a m t ą d do B a r t ­
nego. S t ą d w 1947 r o k u przesiedlono go na Ziemio Zaehcdnie,
s k ą d w y j e c h a ł do TJSA i t a m mieszka do d z i ś .
I w a n Folenczak, s. I l k i (5), ur. 24 listopada 1904, z m . ok.
1979 w Z S R R .
T r u d n i ł się k a m i o n i a r k ą u ż y t k o w ą i razem z b r a t e m Teodo­
r e m (8) g o s p o d a r z y ł n a o j c o w i ź n i e . W l a t a c h I I w o j n y
ś w i a t o w e j w y j e c h a ł do Z S R R .
Seman Felenczak, koligacje nieznane, nazwisko o t r z y m a ł
po matce, ur. o k . 1880, z m . 1930.
B y ł w ł a ś c i c i e l e m części k a m i e n i o ł o m u na M a g u r y c z u W i e l ­
k i m . P o c z ą t k o w o p r a c o w a ł w s p ó ł c e Stefana Felenczaka
(1), z a s t ę p u j ą c w niej z a ł o ż y c i e l a . Po I w o j n i e u t w o r z y ł
w ł a s n ą o d k r y w k ę i p r a c o w a ł w e s p ó ł z Teodorem Felenczak i e m (12), I w a n e m D u t k a n y c z e m (17), l i k i e m Felenczakiem
(5) i Osifem D u t k a n y c z e m (19).
H r y ć Felenczak, s. M i c h a ł a (13), ur. o k . 1850, z m . 1910—
1920.
G o s p o d a r o w a ł na 24 morgach, t r u d n i ł się też k a m i e n i a r s t w e m
u ż y t k o w y m . Ojciec, jego p r a c o w a ł z W a s y l o m P i d b e r e ź n i a k i e m (26), Stefanem Felenczakiem (1) i J a k u b e m (Losz­
kiem) L o c h a n y c z o m (14) w t z w . S p ó ł c e p o d j a w o r e m .
H r y ć p o z o s t a ł w nioj prawdopodobnie po ś m i e r c i ojca.
Teodor Felenczak, s. H r y c i a (11) i Pelagii, ur. 1865, z m .
1926.
G o s p o d a r o w a ł na 24 morgach i t r u d n i ł się k a m i e n i a r k ą
u ż y t k o w ą . Po I wojnie ś w i a t o w e j w s t ą p i ł do s p ó ł k i Semana
Felenczaka (10), p r a c u j ą c e j n a M a g u r y c z u . N a c m e n t a r z u
w B a r t n e m stoi jego nagrobok, w z o r o w a n y n a k r z y ż a c h
Wojciecha S e r w o ń s k i e g o z Gorlic, w y k o n a n y przez s p ó ł k ę
Stefana Felenczaka ( 7 ) .
M i c h a ł Felenczak, ojciec H r y c i a (11), dziadek Toodora (12),
z m . o k . 1860—1870 r o k u , na pewno po 1859.
P r a c o w a ł w t z w . S p ó ł c e p o d j a w o r e m wraz z W a s y l o m
P i d b e r e ź n i a k i e m (26), Stefanem Felenczakiem (1) oraz Ja­
k u b o m (Leszkiem) Lochanyczom (14).
Leszko (Jakub) Loehanyez — p r o t o p l a s t a r o d u Dutka.nyczów.
Niejasna jost sprawa jego imienia,. T r a d y c j a miojscowa
wskazuje n a i m i ę Leszko, z a ś K s i ę g i u r o d z i n i z g o n ó w wsi
B a r t n e , p o d a j ą i m i ę J a k u b . Podczas s ł u ż b y wojskowej
w a r m i austriackiej zmieniono m u nazwisko na D u t k a nycz. Leszko b y ł c z ł o n k i e m t z w . S p ó ł k i pod j a w o r o m , za­
łożonej przez W a s y l a P i d b e r o ź n i a k a (26).
I w a n D u t k a n y e z , s. Leszka (Jakuba)) (14), ur. 1845, z m .
z m . 31 marca 1913.
G o s p o d a r o w a ł na 12 morgach i t r u d n i ł się k a m i o n i a r s t w o m ,
p r a w i e w y ł ą c z n i e a r t y s t y c z n y m . N a l e ż a ł do najstarszej
s p ó ł k i na M o c h n a t y m , w k t ó r e j s k ł a d w c h o d z i l i : Matej
C i r k o t (27) i W a s y l G r a c o ń (20). Spółka, ta p r a c o w a ł a razom
przez ponad 40 l a t , k u j ą c k r z y ż e p r z y d r o ż n e i cmentarne,
a t a k ż o k a p l i c z k i . Podobno I w a n r o b i ł t e ż czasami ż a r n a .
W 1913 r e k u , podczas p o ż a r u z a b u d o w a ń s ą s i a d a , r a t u j ą c
dziecko, p o p a r z y ł się i z m a r ł .
A l e k s y D u t k a n y e z , u r . ok. 1825, z m . ok. 1900.
W e h o d z i ł w s k ł a d s p ó ł k i Stefana Felenczaka (1) i p r a c o w a ł
z D a n k i e m Felenczakiem (2) i M i c h a ł e m P i d b e r e ź n i a k i e m
(24). W y k o n y w a ł kamionie m ł y ń s k i o i ż a r n o w e .
I w a n D u t k a n y e z , s. Aleksego (16), k u z y n I w a n a D u t k a nycza (15), data urodzenia nieustalona, z m . ok. 1930 r o k u .
G o s p o d a r o w a ł n a 18 m o r g a c h i t r u d n i ł się k a m i e n i a r s t w e m
u ż y t k o w y m . Po I wojnie p r a c o w a ł w s p ó ł c e Semana Felen­
czaka (10) wraz z l i k i e m Felenczakiem (5), Teodorem
Felenczakiem (12) i Osifem D u t k a n y c z e m (19). O k o ł o 1925
r o k u do s p ó ł k i d o ł ą c z y ł jego syn Teodor (18).

21.

22.

23.

24.

25.

26.

27.

5 7

13.

14.

;

15.

16.

28.

29.

5 8

30.

31.

r

17.

Teodor D u t k a n y e z , s. I w a n a (17), w n u k Aloksego (16), ur.
27 m a j a 1894, z m a r ł 1955 w Z S R R .
G o s p o d a r o w a ł na. 18 morgach. O k o ł o 1925 r o k u w s t ą p i ł do
s p ó ł k i Semana Felenczaka (10), gdzie k u l kamienie m ł y ń s k i e
i ż a r n o w e . W czasie. I I w o j n y ś w i a t o w e j w y j e c h a ł do Z S R R .
19. Osif D u t k a n y e z , p o k r e w i e ń s t w o nieustalone, z m a r ł po I
wojnie.
G o s p o d a r o w a ł na 22 morgach. T r u d n i ł się t e ż kamieniars­
t w e m u ż y t k o w y m , p r a c u j ą c w s p ó ł c e Semana Felonezaka.
(10).

32.

33.

I w a n H n a t o w i c z , u r . 1886, z m . po I wojnie.
W opinii Bartnian był człowiekiem wybitnie uzdolnionym.
W 1910 r o k u , zainspirowany r z e ź b i a r s k ą
działalnością
A n d r z e j a Sobina (ur. 12 g r u d n i a 1887) i nieznanego z i m i e n i a
Necia, p o s t a n o w i ł w y k u ć w piaskowcu p e l n o p l a s t y c z n ą
f i g u r ę M a t k i Boskiej. Z u w a g i na niskie w a l o r y ostotyeziio
tej r z e ź b y z r o d z i ł się k o n f l i k t m i ę d z y H n a t o w i c z e m a księ­
dzem b a r t n i a r i s k i m W o ł o d y m i r e m K a ł u ź n i a c k i m . g d y ż ten
o s t a t n i nic chciał f i g u r y p o ś w i ę c i ć . H n a t o w i c z zwrócił się
w t o d y do W ł a d y s ł a w a J a m o r a z Ł u ż n e j , mistrza, kamie­
niarskiego i biegłego r z e ź b i a r z a , z p r o ś b ą o poprawienie
r z e ź b y . W 1911 r o k u J a m e r p r z e k u ł r z e ź b ę , złożył na mej
nawet s w o j ą s y g n a t u r ę i w r ó c i ł a ona do Bartnego.

34.

Teodor D z i a m b a , s. I l k a , w n u k Stefana Felonezaka (1).
k u z y n Stefana Felenczaka (7), z m . 1934.
G o s p o d a r o w a ł na 24 morgach a d o d a t k o w o , przed I w o j n ą
światową, pracował w „Spółce pod jaworem". W y k o n y w a ł
kamienie m ł y ń s k i e i ż a r n o w e .

36.

T y m k o Szkurat, s. H r y c i a , u r . 1884, z m . przed I I w o j n ą .

18.

20.

184

W a s y l G r a c o ń , u r . 9 stycznia 1858, z m . 10 marca 1930.
G o s p o d a r o w a ł na 16 morgach i z a j m o w a ł się w y ł ą c z n i e ka­
m i e n i a r k ą a r t y s t y c z n ą . P r a c o w a ł n a M o c ł m a t y m wraz
z I w a n e m D u t k a n y c z e m (15) i M a t e j o m C i r k o t e m (27).

W s p ó ł c e t e j , ok. 1900 r o k u , z a c z ą ł r z e ź b i ć p ó ł p l a s t y c z n e
reliefy Chrystusa U k r z y ż o w a n e g o , k t ó r y c h do dziś z a c h o w a ł
się na Ł e m k o w s z c z y ź n i e p o k a ź n y ' zospół.
I w a n G r a c o ń , s. W a s y l a (20), ur."ok. 1900, z m . ok. 1970 na,
Ziemiach Zachodnich.
G o s p o d a r o w a ł na o j c o w i ź n i e i t r u d n i ł się k a m i e n i a r s t w e m ,
w y ł ą c z n i e jednak r z e ź b ą . W 1928 r o k u , wraz zo Stofanom
Felenczakiem (7) i s w y m b r a t e m A n d r z e j e m (22) z a k ł a d a j ą
s p ó ł k ę na M o c ł m a t y m , k u j ą c k r z y ż e i ż y d o w s k i e macewy.
A n d r z e j G r a c o ń , s. W a s y l a (20), ur. ok. 1900, żyje w Z S R R .
P r z y ż e n i ł się do 12 morgowego gospodarstwa. D o d a t k o w o
t r u d n i ł się r z e ź b ą k a m i e n n ą . O d 1928 r o k u p r a c o w a ł w spółce
Stefana Felenczaka. (7) wraz z b r a t e m I w a n e m (21).
I w a n G r a c o ń , s. Bazylego, u r . 17 stycznia 1895, w y j e c h a ł
do K a n a d y .
W y k o n y w a ł kamienie m ł y ń s k i e i ż a r n o w e w „ S p ó ł c e pod
jaworem".
M i c h a ł P i d b e r e ź n i a k , u r . o k . 1845, z m . 1923.
G o s p o d a r o w a ł na 24 morgach. N a l e ż a ł do s p ó ł k i Stefana
Felenczaka (1) i p r a c o w a ł w e s p ó ł z D a n k i e m Felenczakiem
(2) i A l e k s y m D u t k a n y c z e m (16). K u ł ż a r n a i kamionie
młyńskie.
W a s y l P i d b e r e ź n i a k , s. M i c h a ł a (24), data urodzenia nie­
ustalona, w czasie I I w o j n y ś w i a t o w o j w y j e c h a ł do ZSRR,
i tam zmarł.
Ł ą c z y ł gospodarowanie na 12 m o r g o w y m gospodarstwie
z kamieniarstwem u ż y t k o w y m ,
W a s y l P i d b e r e ź n i a k , s t r y j M i c h a ł a P i d b o r o ź i ń a k a (24), z m .
przed I w o j n ą ś w i a t o w ą .
B y ł z a ł o ż y e i o l e m „ S p ó ł k i pod j a w o r e m " w s k ł a d z i e : Stefan
Felenczak (1), Leszko (Jakub) Loehanyez (14), M i c h a ł
Felenczak (13). W 1858 l u b 1859 r o k u , na skurek z a t a r g ó w
w y k l u c z y ł ze s p ó ł k i Stefana Felenczaka. Z e s p ó ł ten w y k o ­
n y w a ł d o s k o n a ł e kamienie m ł y ń s k i e d l a o d b i o r c ó w zo Sło­
wacji i Węgier.
M a t e j C i r k o t , d a t a urodzenia nieustalona, zm. 1914.
G o s p o d a r o w a ł n a 12 morgach a d o d a t k o w o t r u d n i ł się ka­
mieniarstwem — w y ł ą c z n i e r z o ź b ą . C i r k o t j a k o pierwszy
w s p ó ł c e z D u t k a n y c z e m (15) i W a s y l e m Graconiem (20)
z a c z ą ł r z e ź b i ć w i z e r u n k i U k r z y ż o w a n e g o na k r z y ż a c h przy­
d r o ż n y c h i cmentarnych.
W a s y l C i r k o t , bratanek Mateja C i r k o t a (27), zięć Hrycia.
Felenczaka (11), data urodzenia nieustalona., z m a r ł na. Zie­
m i a c h Zachodnich.
G o s p o d a r o w a ł n a 24 morgach i t r u d n i ł się d o d a t k o w o ka­
m i o n i a r k ą u ż y t k o w ą . N a l e ż a ł do nowego s k ł a d u „ S p ó ł k i
pod j a w o r e m " , po r o k u 1859, t j . po o d e j ś c i u Stefana Fe­
lenczaka (1).
I w a n K o z a k , s. A n d r z e j a , ur. 6 marca 1894, z m . ok. 1933.
G o s p o d a r o w a ł na 20 morgach i t r u d n i ł się d o d a t k o w o ka­
m i e n i a r s t w e m . Po I w o j n i e z a j ą ł miejsce I l k i Felenczaka
(5) w s p ó ł c e Somana Felenczaka (10). K o z a k k u ł k a m i e n i o
m ł y ń s k i o i ż a r n o w e , t r u d n i ł się t e ż r z e ź b ą a r c h i t e k t o n i c z n ą
— w y k o n y w a ł k r z y ż e , do k t ó r y c h i n n i kamieniarze d o r a b i a l i
wizorunki r z e ź b i o n e .
M i c h a ł K o z a k , b r a t I w a n a K o z a k a (29), u r . 19 m a j a 1900,
żyjo w Z S R R .
G o s p o d a r o w a ł razem z b r a t e m . N i e n a l e ż a ł do s p ó ł e k , a t y l k o
n a j m o w a ł się u r ó ż n y c h k a m i e n i a r z y . W czasie I I w o j n y
w y j e c h a ł do Z S R R .
M i k o ł a j Chwalik, s. Teodora, ur. 26 listopada 1895.
G o s p o d a r o w a ł na 12 morgach i dorywczo k u ł kamienio ż a r ­
nowe. Po I I wojnio z a c z ą ł w y k o n y w a ć n a g r o b k i ze s w y m
synem J a n e m (32).
J a n Chwalik — mieszka w B a r t n e m .
Gospodaruje na o j c o w i ź n i e , sporadycznie k u j ą c jeszcze
n a g r o b k i , ale bez r z e ź b y figuralnej.

�Z nazwiskiem t y m w i ą ż e się i n t e r e s u j ą c a historia. Szkurat
c h c i a ł z o s t a ć kamieniarzom i zwrócił się do s p ó ł k i Mateja
Cirkota z p r o ś b ą o p r z y j ę c i e . Ten k a z a ł m u na p r ó b ę w y k u ć
k r z y ż z wizerunkiem U k r z y ż o w a n e g o . Szkurat w y ł a m a ł
na M o e h n a t y m odpowiodni blok piaskowca i o b r o b i ł go
z grubsza. P o z o s t a w i ł jodnak z b y t m a ł o miejsca na relief
postaci U k r z y ż o w a n e g o i w z w i ą z k u z t y m k a n d y d a t u r a
jogo z o s t a ł a odrzucona. N a p ó l obrobiony k r z y ż leżał długi
czas w k a m i e n i o ł o m i e , s k ą d do wsi ś c i ą g n ą ł go J ó z o f M ą d z i k .
H r y ć Chomkowiez, s. I w a n a , zięć I w a n a Graconia (23),
ur. 24 lutego 1898, z m . ok. 1979 na Ziemiach Zachodnich.
P o c h o d z i ł z Frzogoniny, ale ożenił się w B a r t n e m i t n osiadł
ua 24 m o r g o w y m gospodarstwie. O k o ł o 1925 r o k u w s t ą p i ł
do s p ó ł k i Semana Felenczaka (10), ale nie p r a c o w a ł w niej
dlużoj niż 3—5 lat. O k o ł o 1930 r o k u p o w r ó c i ł do Przegoniny
by z a ł o ż y ć n o w ą s p ó ł k ę z D m y t r o m K o p c z ą (18), Osifem
T a r b a j e m (11) i M i c h a ł o m Chomkowiczem (4). S p ó ł k a w y ­
d o b y w a ł a k a m i e ń na K o r n u t a c h , w lesie F i l i p a Szkurata,
k u j ą c ż a r n a i kamionio m ł y ń s k i e . O k o ł o 1930 r o k u H r y ć
z ł a m a ł w kamieniolomio n o g ę i na skutok niesna.sek, a naw et
procesu s ą d o w o g o , zespół r o z p a d ł się. Chomkowiez nie po­
wrócił j u ż po t y m w y p a d k u do kamieniarstwa.

30.

8.

Loszko Sobin, szwagier M i c h a ł a Chomkowieza (4), zm. ok.
1920.
Jeden z pierwszych k a m i o n i a r z y w Przegoninie. W y k o n y w a ł
kamienie ż a r n o w o i brusy. Razem z b r a t e m M i c h a ł e m (9)
dostarczali surow~ogo k a m i e n i a do r z o ź b y
Wojciechowi
S c r w o ń s k i o m u z Gorlic,
M i c h a ł Sobin, s. Symeona, ur. 16 listopada 1874, zm. po
I wojnie.
B y l kamieniarzom samodzielnym. W r a z z b r a t e m Leszkiem
(8) dostarczali surowego kamienia do r z e ź b y W . S e r w o ń skiemu.
I w a n Sobin, s. M i c h a ł a , w y j e c h a ł do Z S R R .
K u l kamienic ż a r n o w e i macewy. Z a t r u d n i a l i go Osif Tarbaj
i Iwan Koltko.
Osif T a r b a j , ur. 6 stycznia 1904, zm. 23 lipca 1964 w Bodakach.
U c h o d z i za najlepszego r z e ź b i a r z a w ś r ó d k a m i o n i a r z y ł e m ­
kowskich. Pcla m i a l niewielo, s t ą d k a m i e n i a r s t w o bydo
jego j e d y n y m ź r ó d ł e m u t r z y m a n i a . O k o ł o 1930 r o k u Tarbaj
z o s t a ł c z ł o n k i o m s p ó ł k i H r y c i a Chomkowieza (36). Po nie­
s z c z ę ś l i w y m w y p a d k u H r y c i a i rozpadzie s p ó ł k i , Tarbaj
założyd d u ż y warsztat k a m i e n i a r s k i w B o d a k a c h , w k t ó r y m
z a l e ż n i e od charakteru i ilości z a m ó w i e ń , n a j m o w a ł inny cli
kamieniarzy z B o d a k ó w i Przegoniny. D z i ę k i d u ż y m umie­
j ę t n o ś c i o m i rzotolności w y k o n a n i a m i a l zawsze d u ż o z a m ó ­
w i e ń , g ł ó w n i e na kamienie m ł y ń s k i e czy ż a r n o w e oraz
k r z y ż e i macowy.
W a s y l Ż e l e m , w y j e c h a ł do Z S R R ,
W y k o n y w a ł macowy, a t a k ż e ż a r n a i ookle ua p o d m u r ó w k i .
Aleksy H o ń c z a k , ż y j e na Ziomiaoh Zachodnich.
N a j m o w a ł się u Torbaja (11) i I w a n a K o l t k i ( K i ) .
Petro P r o k i p c z a k , ż y j e na Ziemiach Zachodnich.
P r a c o w a ł niewiele, n a j m o w a ł sio u i n n y c h .
H r y ć Gluz, u r . 9 listopada 1901.
N a j m o w a ł się u T a r b a j a (11) i I w a n a K o l t k i (10).
I w a n K o l t k o , ur. m i ę d z y 1901—1910, ?.m. na Ziemiach
Zachodnich.
B y ł kamieniarzom samodzielnym, w y k o n y w a ł macowy,
kamienie ż a r n o w e , cokle, brusy i t p . D o s t a r c z a ł t e ż surowego
k a m i e n i a do r z e ź b y dla Franciszka D u s z y , kamieniarza
z Gorlic, ucznia Wojciecha S o r w o ń s k i e g o . W warsztacie
s w y m , z a t r u d n i a ł K o l t k o wielu k a m i e n i a r z y z Przegoniny
i Bodaków.
Petro K o s t y k , s. I w a n a , ur. 19 maja 1893, z m . 1961.
K u l kamienie ż a r n o w e i brusy. N a j m o w a ł się u Torbaja
i Koltki.
D m y t r o Kopcza, p r z y ż e n i o n y do rodziny C h o m k o w i e z ó w ,
zm. na Ziemiach Zachodnich.
W l a t a c h trzydziestych n a l e ż a ł do s p ó ł k i H r y c i a Chomko­
wieza (36). Po n i e s z c z ę ś l i w y m w y p a d k u w k a m i o n i o ł o m i e ,
p o r z u c i ł kamieniarstwo i z a ł o ż y ł w Przogoninio sklep.
7

9.

10.

11.

7

r

Biografie k a m i c i darzy z Przegoniny i Boda.ków
1.

I w a n Chomkowiez, s. H r y c i a , ur. ok. 1854, zm. 30 listopada,
1917.
K a m i e n i a r s t w e m t r u d n i ł się dorywczo - - ł u p a ł k a m i e ń na
p o d m u r ó w k i , choć niewykluczone, że m ó g ł też k u ć ż a r n a
a, nawet macewy. Obaj jego synowie — H r y ć (30) i Michał
(4) b y l i k a m i e n i a r z a m i .
2. Andrzej Chomkowiez, s. Bazylego, ur. 10 grudnia 1808, zm.
przed I w o j n ą ś w i a t o w ą ,
Andrzej b y l s t r y j e m H r y c i a (36) z Bartnego. G o s p o d a r o w a ł
ua 12 morgach a d o d a t k o w o t r u d n i ł się kamieniarstwem
użytkowym.
3. H r y ć Chomkowiez - - p a t r z B a r t n e poz. 36
4. .Michał Chomkowiez, s. I w a n a (1), b r a t H r y c i a (36), ur. 10
listopada 1895, zin. 26 lutego 1939.
G o s p o d a r o w a ł na 12 morgach. N a l e ż a ł do p o w s t a ł e j ok.
1930 r o k u s p ó ł k i H r y c i a Chomkowieza (36). W y k o n y w a ł
ż a r n a i brusy.
o. I w a n Chomkowiez, s. Dymitra., ur. 5 k w i e t n i a 1894, w y j e c h a ł
na Ziemie Zachodnie.
Nie z a j m o w a ł się k a m i e n i a r k ą u ż y t k o w ą . K u l w y ł ą c z n i e
k r z y ż e oraz ż y d o w s k i e macewy.
6. M i c h a ł Chomkowiez, s. Hnata., ur. 25 lutego 1908, zm.
w ZSRR.
W y k o n y w a ł kamienie ż a r n o w o , brusy i podobnie j a k wszyscy
('homkowieze •— macewy. B y ł kamieniarzem samodzielnym
i nie należał do ż a d n e j s p ó ł k i .
7. Wasv] N o w a k , data urodzenia nieustalona, zm. 1979 w Bodakaoh.
P r a c o w a ł niowdele, n a j m o w a ł się u i n n y c h kamieniarzy.
Z a j m o w a ł się kamieniarstwem u ż y t k o w y m .

12.
13.
14.

r

15.
16.

18.

18.

t

19.

Andrzej K o l t k o , data urodzenia nieustalona.
N a j m o w a ł się w warsztatach Tarbaja i I w a n a K o ł t k i . K u l
kamienie m ł y ń s k i e i ż a r n o w e , a t a k ż e cokle na p o d m u r ó w k i
i brusy.

P R Z Y P 1 S Y

1

I ' o d s t a w ę mniejszego tekstu s t a n o w i fragment pracy magis­
terskiej autora i M a ł g o r z a t y P a s ł a w s k i e j , napisanej pod kierun­
k i e m prof, dra J ó z e f a B u r s z t y w K a t e d r z e E t n o g r a f i i U A M
w Poznaniu, w 1982 r o k u , na, t e m a t „ M a ł e f o r m y a r c h i t e k t u r y
sakralnej w ł e m k o w s k i c h wsiach Beskidu Niskiego". Z uwagi
na t o . iż w i ę k s z o ś ć ł e m k o w s k i c h figur, k r z y ż y i kapliczek p r z y ­
d r o ż n y c h stanowi dzieła miejscowy eh k a m i e n i a r z y , obok t e m a t u
g ł ó w n e g o , podjęliśmy r ó w n i e ż badania nad h i s t o r i ą l u d o w y c h
o ś r o d k ó w kamieniarskich. W icli t o k u u d a ł o się z e b r a ć interosujące m a t e r i a ł y , pozwalające uzupełnić dotychczasową wiedzę
na, ton temat. Poi . K . Marczakowa, Kamieniarstwo
ludowe
u Łemków.
Ze studiów
nad ludową rzeźbą kamienną
na
Łemkowszczyźnic,
cz. 1, „ P o l s k a Sztuka L u d o w a " , R. 16, 1962, n r 2,
s. 84- - 9 1 ; R. Reinl'uss. Rzeźba figuralna
Łemków, Ze studiów nad
ludową
rzeźbą kamienną
na Lemkowszczyźnie,
cz. 2, „ P o l s k a
Sztuka L u d o w a " , R . 17, 1963 n r 3—4, s. 122—134
I n f o r m a c j a pochodzi od Stefana Felenczaka z Bartnogo.
Ta część Bartnego do dzisiaj nazywa się „ Z a m ł y n o m " .
Rejestr )&gt;oborowy województwa
krakowskiego
z roku
J629,
pod rod. S. I n g l o t a , W r o c l a w 1956, s. 273
A . Pawiiiski, Polska XVI
wieku pod względem
geograficzno-statystycznym. Małopolska,
t. 3 (w:) Źródła dziejowe, t . 15, W a r ­
szawa 'l886, s. 53
" K . -Marczakowa, op. cit., s. 84
H . O l s z a ń s k i , Stan i probłemutyka
badań nad historią
łudo7

7

-

2
3

4

5

7

wego budownictwa
przemysłowego
południowej
Rzeszowszczyzny,
„ M a t e r i a ł y Muzeum B u d o w n i c t w a Ludowego w Sanoku", 1970
nr 11, s. "8
W . K r y g o w s k i , Beskid Niski,
Pogórze Ciężkowickie
i Po­
górze Strzyżowsko-Dynowskie,
Warszawa 1977, s. 15
Cyfry obok nazwiska kamieniarza o d s y ł a j ą do właściwej
p o z y c j i w aneksie kamieniarzy ł e m k o w s k i c h .
N a z w a t a w i ą ż e się z p o t ę ż n y m jaw orom r o s n ą c y m obok
stanowiska o d k r y w k o w e g o , eksploatowanego przez s p ó ł k ę .
Niejasna jest sprawa jogo imienia. T r a d y c j a miejscowa
przekazuje i m i ę Loszko, zaś księgi urodzin i z g o n ó w m i e s z k a ń c ó w
wsi B a r t n e , p o d a j ą i m i ę J a k u b . Ciekawa historia w i ą ż e się r ó w nioż z jego nazwiskiem. Podczas s ł u ż b y wojskowej w c.k. a r m i i
austriackiej zmieniono jo na D u t k a n y c z i w tej też. formio p r z e j ę ł a
je cala linia p o t o m k ó w kamioniarza.
Informacje o „ S p ó ł c e pod j a w o r o m " i losach jej c z ł o n k ó w
p o d a ł Stefan Felenczak z Bartnego, w szeregu w y w i a d ó w prze­
prowadzonych z n i m w latach 1980—1984
Tamże
Stefan Felenczak s. Ignacego jest o s t a t n i m z ż y j ą c y c h
w B a r t n e m kamieniarzy. D z i ę k i n i o m u z o s t a ł a zgromadzona
większość matoriałów o d n o s z ą c y c h się do h i s t o r i i o ś r o d k a . D u ż o
m a t e r i a ł u biograficznego p r z y n i o s ł a toż. kwerenda, archiwalnych
k s i ą g p a r a f i a l n y c h : Księga
zgonów
Przegoni na 1803—194 ii,
Księga urodzeń Przegonina
1868—1914,
Liber nutorum in Pre8

9

7

1 0

7

1 1

7

1 2

7

7

1 3

1 4

7

185

�gonina, tom VI, 1925—1945,
Liber natorum Bodaki
1923—
1946, Księga zgonów Bartne 1841--1893,
Księga zgonów
Bartne
1893—1945, Księga urodzeń Bartne 1878—1907, Księga
urodzeń
Bartne
1914—1915
R . Reinfuss, oj), o i l . , s. 124
M . P r z e ź d z i e c k a z a n o t o w a ł a jodynie i n f o r m a c j ę o moist n i e j ą c y m od dawna k r z y ż u p r z y d r o ż n y m z Bartnego, n o s z ą c y m
d a t ę 1789. K r z y ż ton nio p o s i a d a ł jednak r z e ź b i o n e g o w i z e r u n k u
U k r z y ż o w a n e g o , t a m ż e , s. 126
Por. M . P a s ł a w s k a , T . L o p a t k i e w i e z , Male formy
archi­
tektury sakralnej w łemkowskich
lesiach Beskidu Niskiego, s. 72—
83, i l . 104—126, praca magisterska złożona w Bibliotoeo I n s t y t u ­
t u E t n o l o g i i U A . M w Poznaniu.
R . Reinfuss, op. c i t . , s. 129
Z D u t k a n y c z e m w i ą ż e się natomiast inna. bardzo interesu­
j ą c a historia. W B a r t n e m opowiadano m i bowiem, iż Dutka.nycz
z o s t a ł pochowany w w y k u t y m przez siebie, w i e l k i m , monoli­
t y c z n y m sarkofagu k a m i e n n y m , k t ó r y , j a k p a m i ę t a j ą starsi
w i e k i e m B a r t n i a n i e , c i ą g n ę ł o na. cmentarz 3 pary w o ł ó w . S ą ­
d z i ł e m w ó w c z a s , iż i n f o r m a t o r ó w chyba, trochę, p o n i o s ł a fantazja.
O k a z a ł o się w k r ó t c e , żo jednak nie, W 1983 roku J . Ma.dz.ik
z Bartnego o d n a l a z ł p o d o b n y sarkofag na M o c ł m a t y m , pozosta­
w i o n y t a m przez D u t k a n y e z a . Kamieniarz zostawił go w kamie­
niołomie na, skutek p ę k n i ę c i a bocznej ś c i a n y , a. sa.m n i e z r a ż o n y
niepowodzeniom, z a b r a ł się do pracy nad d r u g i m , t y m w ł a ś n i e ,
w k t ó r y m z o s t a ł pochowany na. ba,rt,uiaiiskim cmentarzu.
T a k ą d a t ę nosi ostatni z k r z y ż y Graeonia. odnaleziony
w Regetowio N i ż n y m . K . Marezakowa, op. c i t . , s. 89, o k r e ś l a
da,tę ś m i e r c i tego kamicnia,rza na r o k 1920. Nie z n a l a z ł o to jednak
potwierdzenia, bowiem na, nagrobku Graeonia w B a r t n o m data,
zgonu to 10 marca 1930 r o k u .
T a m ż e , s. 89 a u t o r k a podajo informację, o spółce p r a c u j ą c e j
na Moclmu,tym, w s k ł a d k t ó r e j w c h o d z i l i : Matej C i r k o t , W a s y l
G r a c o ń , synowie jego Andrzej i I w a n oraz. p r z e j ś c i o w o Stefan
Folenczak. Spółka, t a k a n i g d y jednak na M o c ł m a t y m nio dzia­
łała. P r z e c i e ż z a t r u d n i o n i w niej — Stefan Folenczak, Andrzej
i I w a n Graeoniowie — w c h w i l i śmierci C i r k o t a mieli po 14 l a t !
Felenczak, co sam stwierdza, z a c z ą ł k u ć w w i e k u 25 lat i nie na
M o c ł m a t y m . lecz na M a g u r y c z u , zamiennie z Teodorem Felen­
czakiem. W t y m czasie Matej C i r k o t nie żył od 12 l a t !
Jej autorstwa, jest m . i n . nagrobek Teodora Felenczaka na
emonta,rzu w B a r t n e m , w y k o n a n y w 1941 r o k u .
Za i n f o r m a c j ę t ę d z i ę k u j ę F . K u z i a k o w i z, Bartnego.
Przogoniua p o w s t a ł a w I p o l . X V I w., B o d a k i p o j a w i a j ą się
już w 1581 r o k u , zaś B a r t n e — na przełomie X V I / X V I I w i e k u .
K . Marezakowa, op. c i t . , s. 89 podaje to nazwisko j a k o
H o m k o w i c z . Jednak w k s i ę g a c h parafialnych Przegoniny i B o ­
d a k ó w pisane jest ono w formie spolszczonej, jako Chomkowiez
i t ę w e r s j ę t r a k t u j o m y dalej j a k o o b o w i ą z u j ą c ą . Podobnie rzecz
w y g l ą d a z p o d a w a n y m przez a u t o r k ę nazwiskiem C y r k o t i p i ­
sanym w w / w k s i ę g a c h — Cirkot.
A nie j a k podaje K . Marezakowa, t a m ż e , s. 90, p r z y p i s 9 —
D m y t r o Kopacz.
A nie j a k t a m ż e , s. 90 . . - I w a n T u r b a j .
O p r ó c z Tarbaja k a m i e n i a r s t w e m a r t y s t y c z n y m t r u d n i ł
się w B o d a k a c h I w a n Chomkowiez (5).
R o m a n Reinfuss w y k o n a ł w 1931! roku fotografię kamieniar­
skiego w a r s z t a t u Osifa Tarbaja. Nie podaje jednak, k i m s ą osoby
sfotografowane. D z i ę k i u p r z e j m o ś c i i dobrej p a m i ę c i Stefana
Felenczaka z Bartnego, u d a ł o się je r o z p o z n a ć - - od lewej s t o j ą :
Osif T a r b a j , W a s y l F r y n e k o i Ł u k a s z K o ł t k o — dwaj o s t a t n i
nie b y l i k a m i e n i a r z a m i i w warsztacie znaleźli się p r z y p a d k o w o .
S i e d z ą — A n d r z e j K o ł t k o i Petro K o s t y k , k t ó r y c h T a r b a j w pra­
cowni swej zatrudnia.1.
R . Roinfuss, op. c i t . , s. 129 oraz i l . 17
I n f o r m o w a ł Stefan Felenczak", k t ó r y S z a t y ń s k i e g o znal
o s o b i ś c i e i dobrzo go p a m i ę t a .
N a cmentarzu w Nieznajowej z n a l a z ł o m sygnowany przez
S z a t y ń s k i o g o nagrobek, p o c h o d z ą c y z 1911 r o k u .
Por. R . Reinfuss, op. c i t . , i l . 17
Por. t a m ż o , s. 129, p r z y p i s 7
Szczogółowe. bogato ilustrowane r o z w a ż a n i e tej k w e s t i i
z n a ł e ź ś ć m o ż n a w cv+owanoj pracy masisterskiej, s. 89—92
i 105—107, i l . 146—185
1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4
3 5

3 6

Por. R . Roinfuss, op. c i t . , s. 131
N p . z b i a ł y m wapieniem p i ń c z o w s k i m , bardzo m i ę k k i m
i p o d a t n y m do r z o ź b y . Z wszystkich k a m i e n i a r z y ł e m k o w s k i c h
j e d y n i e Tarbaj s t o s o w a ł ten rodzaj tworzywa,, z d o b y w a j ą c jo
z r e s z t ą nielegalnie, od r o b o t n i k ó w z a t r u d n i o n y c h p r z y remoncie
kościoła w Grybowie.
3 7

3 8

O autorytecie, j a k i m cieszył się Jamor u k a m i e n i a r z y lemkowskich ś w i a d c z y zdarzenio, k t ó r e g o bohatorami b y l i Osif
Tarbaj i Stefan Folenczak (7). Ton ostatni p o d j ą ł się w y k o n a n i a
nagrobka, na. cmentarz w D ę b o w c u , nie posiadając f o r m a l n y c h
u p r a w n i e ń , ,,papieru". T a r b a j . dowiedziawszy się o t y m , poszedł
na s k a r g ę do Jainera, o c z e k u j ą c , iż ton odbierze Felenczakowi
186

roboto i zleci w y k o n a w s t w o j e m u samemu. N i e w i e m j a k w z g l ę .
dem tego sporu z a c h o w a ł się Jamor, f a k t o m jest jednak, żo
nagrobek w y k o n a ł Felenczak.
N p . międzyw-ojenno k r z y ż e I w a n a i A n d r z e j a G r a c o n i ó w ,
Stefana Felenczaka, I w a n a Chomkowicza.
I n f o r m a c j o d o t y c z ą c o Folusza p o c h o d z ą z w y w i a d ó w
przeprowadzonych w 1981 r o k u z M i c h a ł e m K r ó l e m , o s t a t n i m
z ż y j ą c y c h w tej wsi k a m i e n i a r z y .
Wietrzenie materacowe powoduje rozwarstwianie się b l o k u
piaskowca na pojedynczo tafle, o znacznej n i e k i e d y powierzchni.
Filia Muzoum Okręgowego w N o w y m Sączu, mieszcząca
się w z a b y t k o w e j cerkwi w B a r t n e m , przechowuje t a k i b l a t
o w y m i a r a c h 1 5 7 x 87 c e n t y m e t r ó w .
N i c o tej formie nio w s p o m i n a j ą K . Ma.rczakowa, op. c i t . ,
ani R . Reinfuss, op. c i t .
Obaj zmarli przed I I w o j n ą ś w i a t o w ą .
Z m a r ł w 1955 r o k u .
K . Marezakowa, op. c i t . . s. 90
A nie j a k t a m ż e , s. 90 — I w a n Żoleń.
I n f o r m o w a ł Stefan Folenczak
Hipotezo t ę z a s u g e r o w a ł m i Stefan Felenczak z Bartnego,
p o d k r e ś l a j ą c , iż r z e ź b t y c h z c a ł ą p e w n o ś c i ą nie w y k o n y w a n o
w B a r t n e m . Por. R . Reinfuss, op. c i t . , s. 133. Podczas jnwenturyzaeji przeprowadzonej w 115 wsiach ł e m k o w s k i c h znaloźliśmy 9 przykładów owych przedstawień, pochodzących z 2
ostatnich dekad X I X w i e k u . Z i n w e n t a r y z o w a n e p r z y k ł a d y
z n a j d u j ą się w : Bodakach, D ł u g i e m , Jasionce, L i p n e j , Malastowie, R o p i c y G ó r n e j , Smerokowcu, Swicrzowej Ruskiej oraz
W a p i e n n y m , t w o r z ą c nieco szerszy zasięg n i ż to przedstawia
R . Reinfuss. W y n i k a lo z f a k t u , iż autor nie objął s w ą a n a l i z ą
4 do dziś i s t n i e j ą c y c h r z e ź b z D ł u g i e g o , Jasionki, Lipnej i Smorekowca — por. t a m ż e , s. 133.
N i e z a l e ż n i e ocl p o w y ż s z e g o , hipotezy Felenczaka nio u d a ł o się
n a m w Malastowie z w e r y f i k o w a ć , g d y ż starych m i o s z k a ń c ó w
jest t u niewielu i nic pewnego nio p o t r a f i ą o Sachajdzie po­
wiedzieć.
Uwaga, ta d o t y c z y nie t y l k o Sachajdy alo i całej proble­
m a t y k i ł e m k o w s k i e g o kamieniarstwa ludowego. Po c y k l u b o w i e m
p o p u l a r n y c h a r t y k u ł ó w o t y m r z e m i o ś l e i m o i m apelu do czytel­
n i k ó w (chodziło m i t u g ł ó w n i e o starych kamioniarzy i ich po­
t o m k ó w m i e s z k a j ą c y c h na Ziemiach Zachodnich) o podzieleiuo
się ze m n ą s w y m i uwagami, t u d z i e ż posiadanymi i n f o r m a c j a m i
— nio o d e z w a ł się n i k t . Por. T . L o p a t k i e w i e z , Z doslidżeń
nad
narodnim
kamieniarstwom
na Lemkiwszczyni,
„Nasze Słowo",
R . 28, 1983, nr 9, 10, 11, 12, 13
W s p o m n i a n y k a m i e n i o ł o m na M a g u r y c z u b y ł własnością;
k i l k u gospodarzy z Bartnego, g d y ż o b e j m o w a ł y go nadano i m
lany l e ś n e . Pasmo M a g u r y W ą t k o w s k i e j z o d k r y w k a m i na Mochn a t y m i K o r n u t a c h s t a n o w i ł o w ł a s n o ś ć K l a s z t o r u Norbertanok
z K r a k o w a . P r a c u j ą c e t a m s p ó ł k i m u s i a ł y więc u z y s k i w a ć od
K l a s z t o r u pisemne zezwolenie na e k s p l o a t a c j ę , k t ó r e potwier­
dzał n a s t ę p n i e leśniczy.
Mieściło się w n i m z w y k l e 8 o s ó b .
Z w i ą z a n e to b y ł o z u c i ą ż l i w y m p y ł e m , j a k i unosił się
p r z y pracy. S t ą d niemal z a w o d o w ą c h o r o b ą k a m i e n i a r z y jest
pylica płuc.
S k ł a d a j ą się na n i ą dane z a r t y k u ł u K . Marczakowej, op.
l i t . . . s. 89 oraz m a t e r i a ł y z b a d a ń w ł a s n y c h .
W 1976 r o k u p o w s t a ł i n t e r e s u j ą c y p o m y s ł zorganizowania
w B a r t n e m niewielkiego l a p i d a r i u m ł e m k o w s k i e j r z e ź b y ka­
miennej wraz z e k s p o z y c j ą n a r z ę d z i i n i e k t ó r y c h w y r o b ó w ka­
m i e n i a r s k i c h . A u t o r a m i koncepcji b y l i — m g r W e r o n i k a Н о т а
— W o j e w ó d z k i K o n s e r w a t o r Z a b y t k ó w w N o w y m S ą c z u , mgr
A l o j z y Cabala — d y r . Muzeum O k r ę g o w e g o w N o w y m S ą c z u
oraz J ó z e f M ą d z i k — kustosz z a b y t k o w e j cerkwi w B a r t n e m ,
z k t ó r ą owo muzealne p r z e d s i ę w z i ę c i e m i a ł o b y ć z w i ą z a n e , nie
t y l k o z r e s z t ą organizacyjnie. W t y m celu w y r e m o n t o w a n o ka­
m i e n n y spichlerz p l e b a ń s k i p r z y c e r k w i , a nawet w y k o n a n o
p r o j e k t adaptacji jego w n ę t r z a do celów ekspozycyjny cli. Z róż­
n y c h jodnak p r z y c z y n do roalizaeji tego l a p i d a r i u m nie d o s z ł o ,
choć J ó z e f M ą d z i k przez c a ł y ten czas, w d o m u swoim gromadzi
rozproszone ś l a d y i d o k u m e n t y kamieniarskiej przeszłości B a r t ­
nego i okolicy. Dopiero niedawno, w 1982 r o k u , p o m y s ł ponownie
w y p ł y n ą ł a sponsorami p r z e d s i ę w z i ę c i a s ą B i u r a B a d a ń i D o ­
kumentacji Z a b y t k ó w w Krośnie i N o w y m Sączu, przy ścisłym
udziale n o w o s ą d e c k i e g o W o j e w ó d z k i e g o K o n s o r w a t o r a Z a b y t ­
k ó w . W y b r a n o j u ż teren p o d l a p i d a r i u m , a p i s z ą c y te s ł o w a
w y t y p o w a ł 25 o b i e k t ó w kamiennej r z e ź b y Ł o m k ó w , k t ó r e
t w o r z y ć b ę d ą t r z o n p r z y s z ł e j ekspozycji. S ą d z i ć n a l e ż y , iż t y m
razem wszelkie przeszkody uda się szczęśliwie p o k o n a ć a tradycje
kamieniarskie t y c h stron z o s t a n ą w n o b i l i t u j ą c y j o s p o s ó b
udokumontowane.
3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

5 2

5 3

5 4

5 5

5 4

Por. K . Marezakowa, op. c i t . , s. 88
I n f o r m o w a ł autor nagrobka.
•* J e d n y m i z fakich byli bracia Graeoniowie oraz
Felonozak.
3 7

Stefan

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12841" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13389">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3e2e796f9b9c40100baee8ec8c754db3.jpg</src>
        <authentication>890ac4c8c78fa3b0652f5eb5a4e7b086</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154460">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154461">
                <text>Badania terenowe ; łąki ; Neru (rzeka) ; łęczyckie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154462">
                <text>Opis fotografii:&#13;
Brodzenie w terenie&#13;
Anna Zdankiewicz z Działu Strojów Ludowych i Tkanin podczas badań terenowych w Łęce (łęczyckie) w ramach projektu "Łęka. Między tradycją a nowoczesnością". Łąki w zachodniej części wsi bywają zatapiane przez występujące z brzegów wody Neru. Aby wykonać fotografię zalanych pól, etnografka brodzi w stojącej wodzie.&#13;
Zdjęcie wykonano 18 lipca 2024 r. w Łęce.&#13;
Autorka fotografii: Olga Łoś.&#13;
Pozdrawiam,&#13;
Olga Łoś,&#13;
Dział Wierzeń, Obrzędów i Folkloru&#13;
MAiE w Łodzi&#13;
&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154463">
                <text>Łoś, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154464">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154465">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154466">
                <text>Zdankiewicz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154467">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154468">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154469">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8083" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8062">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd95b094af264b54bc5eab62624ad8ec.pdf</src>
        <authentication>0172059b9164b094075a2e8a6c10da5e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96573">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5697</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96575">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96577">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96579">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96581">
                <text>Nowy epos? krytyka kultury europejskiej w "Django" Quentina Tarantino/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96583">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19), s.83-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96584">
                <text>Łoziński, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96585">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96586">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96587">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96588">
                <text>Nowy

Krytyka kultury europejskiej
i proces emancypacji bohatera
w Django Quentina Tarantino

FOT. MICHAŁ KOPE&gt;

�Łukasz

Łoziński

Ur. w 1989 roku. Antropolog
i literaturoznawca, absolwent
Uniwersytetu Jagiellońskiego,
redaktor czasopism-„Polisemii"
i „Bez Porównania", stały
współpracownik portalu
„Popmoderna". W latach 2012-2014
uczestniczył w badaniach terenowych
dotyczących pamięci o Józefie
Kurasiu „Ogniu" i jego oddziale
partyzanckim. Pracował dla Muzeum
Etnograficznego im. Seweryna Udzieli
w Krakowie. Interesuje się przede
wszystkim antropologią literatury
i historyczną.

Wstęp
Najnowszy film Quentina Tarantino, podej­
m u j ą c y temat niewolnictwa i przemocy na tle
rasowym, osiągnął n i e z w y k ł y - nawet jak na
możliwości reżysera Pulp Fiction - rozgłos. Liczba
b i l e t ó w sprzedanych w a m e r y k a ń s k i c h i zagra­
nicznych kinach przewyższyła sukces
Bękartów
wojny (2009), przynosząc 425 m i l i a r d ó w d o l a r ó w
przychodu . W a ż n i e j s z a od statystyki jest jednak
m n o g o ś ć a r t y k u ł ó w prasowych - aby z r o z u m i e ć
towarzyszące Django emocje, warto prześledzić
ważniejsze głosy w dyskusji na jego temat.
1

Znaczna część k r y t y k i uznaje ten obraz za
zabawny i inteligentny, ale w ostatecznym roz­
rachunku j a ł o w y pastisz rozmaitych g a t u n k ó w
kina. David Denby pisze wprawdzie o „fontan­
nach o d k u p i e ń c z o w y t r y s k u j ą c e j k r w i " , jednak
Django wzbudza w n i m raczej zniesmaczenie n i ż

1

Zob. "Inglorious Basterds" Vs. "Django Unchained",
http://wW.boxofficemojo.com/showdowns/chart/?!d=tarantinovs.htm, 6.05.2013.

�Łukasz

84

katharsis . Polscy krytycy nie o c e n i a j ą wysoko
obrazu A m e r y k i zbudowanego z klisz kulturo­
wych, ani przesadzonej, nieskłaniającej do empa­
t i i przemocy . Oczekiwania wobec kina - aby
reprezentowało realia, w y r a ż a j ą c egzystencjalne
prawdy - łatwo o d c z y t a ć z wypowiedzi Jakuba
Sochy:
1

3

Django nie otwiera oczu ani na
amerykańskie
niewolnictwo, ani na to, czym wżyciu
człowieka
jest zemsta. Nie ma tu uciskanych mas, to raczej
film o silnych jednostkach, nie ma w nim zemsty,
co najwyżej napędzana przez miłość akcja ra­
tunkowa. Nawet tych kilka punktów zapalnych,
które rozsadzają narracje - tych kilka scen, kiedy
przemoc wchodzi w oko jak drzazga, wymyka sie
konwencji: ciało rozszarpywane przez rozszalałe
psy i poddawane chłoście - zostaje szybko spacyfikowane przez reżyserskie fajerwerk?.

Łoziński

sji reprezentuje Spike Lee - reżyser Malcolma
X - k t ó r y na Tweeterze o p u b l i k o w a ł n a s t ę p u ­
jącą w y p o w i e d ź : „ A m e r y k a ń s k i e niewolnictwo
nie było spaghetti westernem w stylu Sergio
Leone. To był Holokaust. M o i przodkowie to
niewolnicy. Porwani z A f r y k i . I będę ich czcić" .
R o z w i j a j ą c tę o p i n i ę , należałoby stwierdzić, że
Tarantino traktuje problem r ó w n o u p r a w n i e n i a
A f r o a m e r y k a n ó w instrumentalnie, w istocie nie­
jednokrotnie ich p o n i ż a , c h o ć b y na płaszczyźnie
j ę z y k o w e j , każąc swoim bohaterom - jako autor
scenariusza - ponad sto razy p o w t a r z a ć słowo
nigger, obecnie niemal
oficjal­
nej angielszczyzny Niemniej w dniu premiery
(25 erudnia 2012 r ) liczba czarnych w i d z ó w "
(Pamela M c C l i n t o c k stosuje 'takie właśnie okre­
ś l e n i e ) w y n i o s ł a 42 nroc n ó ź n i e i ich u d z i a ł
u t r z y m y w a ł sie na ooziomie z b l i ż o n y m do iednei
trzeciej chociaż stanowią tylko 12 proc populacj
S t a n ó w Zjednoczonych
6

7

8

I n n i komentatorzy t r a k t u j ą rzecz zgodnie
z tradycyjnymi wzorcami odbioru, bagatelizu­
jąc elementy w y k r a c z a j ą c e poza konwencje naj­
bardziej typowe dla głównego nurtu, zwłaszcza
wymiar intertekstualny - w rezultacie obraz
przekazywany czytelnikowi pozostaje n i e p e ł n y .
O s o b n ą g r u p ę z a b i e r a j ą c y c h głos w dysku5

2

3

4

5

D . Denby, „Django Unchained": put-on, revenge and
the aesthetics oftrash, „The New Yorker" 22.01 2013,
http://www.newyorker.com/online/blogs/culture/2013/01/django-unchained-reviewed-t^antinoscrap-masterpiece.html, 17.02.2013.
Zob. A. Piotrowska, Bękarty westernu, „Tygodnik Po­
wszechny" 3 2013, s. 43; J. Socha, Django rozkuty,
„Dwutygodnik" 100 2013, http://www.dwutygodnik.
com/artykul/4274-django-rozkuty.html, 28.03.2013.

Zarzuty s f o r m u ł o w a n e przez Spike'a Lee naj­
w y r a ź n i e j nie p r z e k o n u j ą przedstawicieli społecz­
ności a f r o a m e r y k a ń s k i e j , do której on sam należy.
Dlaczego? B y ć może Django wychodzi naprzeciw
n i e s p e ł n i o n y m nigdy dotąd oczekiwaniom - nie
tylko zapewnia widzom p i e r w s z o r z ę d n ą d a w k ę
rozrywki, ale t e ż w nowy s p o s ó b podejmuje

6

7

Ibid.
Zob. P. French, "Django Unchained"- review, „The
Obseryer" 20.01.2013 http://www.guardian.co.uk/
film/2013/jan/20/django-unchained-quentin-tarantino-review, 31.03.2013; D . Khoshaba, Django Uncha­
ined: A Film Analysu, http://ww.psychologytoday.
com/blog/get-hardy/201301/djangounchainfd-film-analysis 8 05.2013.

8

"American Slavery Was Not A Sergio Leone Spaghet­
ti Western. It Was A Holocaust. My Ancestors Are
Slaves. Stolen From Africa. I Will Honor Them". B.
Child, „Django Unchained" wins over black audience
despite Spike Lee criticism, „The Guardian" 3.01.2013,
http://www.guardian.couk/film/2013/jan/03/djan:
go-unchained-spike-lee, 17.02.2013.
Zob. P. Bradshaw, "Django Unchained"- review, „The
Guardian" 18.01.2013, http://www.guardian.co.uk/
film/2013/jan/17/django-unchained-rtview, 30.03.
2013; D . Denby, op. cl
Zob. P. McClintock, African Americans Tum Out in
Force for ąuentin
Tarantinos "Django Unchained",
„The Hollywood Reporter" 1.02.2013, http://www.
hollywoodreporter.com/news/quentin-tarantinos-django-unchdned-african-407582, 17.02.2013.

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�Nowy epos

85

d r a ż l i w y temat. Kwestia praw człowieka i oby­
watela z p e w n o ś c i ą n a l e ż y do n a j w a ż n i e j s z y c h
dla szeroko rozumianej k u l t u r y A m e r y k i Pół­
nocnej, skoro stała się p r z y c z y n ą najkrwawszej
wojny, do jakiej doszło na t y m kontynencie.
Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że ani wygrana U n i i nad
Konfederacją, ani zniesienie segregacji rasowej
na mocy a k t ó w prawnych z lat 1964 i 1965 nie
oznaczały z a k o ń c z e n i a dyskryminacji Afroamer y k a n ó w . W I I połowie X X w. problem stosun­
k ó w m i ę d z y l u d n o ś c i ą o korzeniach europej­
skich a potomkami n i e w o l n i k ó w był w Stanach
Zjednoczonych przedmiotem o ż y w i o n e j debaty
o d b y w a j ą c e j się r ó w n o l e g l e z rozwojem s t u d i ó w
postkolonialnych Warto jednak zwrócić u w a g ę
że zmiany w postrzeganiu Afro a m e r y k a n ó w bar'
dzo widoczne w tekstach akademickich, jeszcze
na p o c z ą t k u X X I w z n a j d o w a ł y stosunkowo
ograniczone odzwierciedlenie w sztuce filmowej.
9

10

M ó w i się często o początku lat 60. jako
0 przełomie w kinematografii S t a n ó w Zjednoczo­
nych, kiedy Sidney Poitier zyskał uznanie, grając
b o h a t e r ó w „górujących nad B i a ł y m i i n t e l i g e n c j ą
1 u r o d ą " . Rzeczywiście, w y r ó ż n i a j ą c y się aktor
otrzymał wówczas Oscara za najlepszą rolę pierw­
szoplanową, trzeba jednak zaznaczyć, że kolejnym
Afroamerykaninem uhonorowanym tą n a g r o d ą
był Denzel Washington - w 2001 r. Jak z a u w a ż a
Peter Bradshaw, „ n i e w o l n i c t w o to temat, na
k t ó r y współczesne Hollywood tradycyjnie reaguje
zdenerwowaniem oraz p o w ś c i ą g l i w o ś c i ą bliską
zmowie milczenia - oprócz, rzecz jasna, w y r a ź n i e
11

9

10

11

przedstawionego kontekstu abolicji" . N a t y m
tle Django wydaje się o tyle odważny, że zawiera
liczne sceny bezpośrednio odnoszące się do okru­
c i e ń s t w a wobec osób pochodzenia a f r y k a ń s k i e g o ,
a jedna z nich jest g ł ó w n y m bohaterem.
12

Akcja filmu ma miejsce w p o ł u d n i o w e j części
S t a n ó w Zjednoczonych, na krótko przed w o j n ą
secesyjną. Django (Jamie Foxx) zostaje odku­
piony o d w ę d r u j ą c y c h handlarzy przez łowcę
nagród Kinga Schultza (Christoph Waltz), ponie­
w a ż potrafi rozpoznać trzech ściganych listem goń­
czym nadzorców niewolników. T y t u ł o w y bohater,
powodowany chęcią rewanżu, okazuje się bardzo
pomocny. Schultz proponuje m u dalszą współ¬
pracę i odtąd we d w ó j k ę dostarczają wymiarowi
sprawiedliwości przestępców, częściej martwych
niż żywych. Zdobyte pieniądze Django postanawia
przeznaczyć na wykup żony (Kerry Washington)
a jego towarzysz ma pomóc: w jej odnalezieniu. '
F a b u ł a łączy elementy typowe dla filmów
przygodowych i spaghetti w e s t e r n ó w , m o ż n a
się w i ę c s p o d z i e w a ć o p o w i e ś c i u k s z t a ł t o w a n e j
w oparciu o dobrze znane konwencje, służą­
cej przede wszystkim rozrywce. Tarantino sto­
suje jednak m e t o d ę t w ó r c z ą z b l i ż o n ą do tej,
k t ó r ą Umberto Eco nazwał „ p o d w ó j n y m kodo­
waniem" . Imię róży czy Wahadło Foucaulta nie
13

12

Zob. W. Osiatyński, Korzenie „Korzeni".
Dzieje
Murzynów w Stanach Zjednoczonych, Iskry, Warszawa
1981,s.248.
Zob. M.P. Markowski, Postkolonializm, [w:] A. Bu­
rzyńska, M.P. Markowski (red.), Teorie literatury XX
wieku. Podręcznik, Znak, Kraków 2009, s. 549-565.
R Kletowski, Afroamerykańskie
kino, [w:] T. Lubelski
(red.), Encyklopedia kina, Biały Kruk, Kraków 2003,
s. 15-16.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

"Slavery is a subject on which modern Hollywood
is traditionally nervous, a reticence amounting almost to a conspiracy of silence - except, of course,
in the explicit context of abolition". R Bradshaw, op.
cit. Zob. L. Bunch, What "Diango Unchained" Got
Wrong, http://blogs.smithsoniimag.com/aroundthemfll/2013/01/dLgo-unchained?reviewed-bylonnie-bunch-a-flawed-presentation/ 18 05 2013; I
Patterson "Djamo Unchatned"- the inglorLs hi tory
ofslavery
the mov es The Guardian'' 12 01 2013
ln

13

t

Zob. U . Eco, Ironia intertekstualna i poziomy lektury,
[w:] idem, O literaturze, tłum. J. Ugniewska, A. Wa­
silewska, Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa
2003, s. 198-219.

�Łukasz

86

Łoziński

o g r a n i c z a j ą się do kryminalnej lub sensacyjnej

konwencji typowych dla antywesternu - główną

opowieści w efektownej scenerii - czytelnik otrzy­

cechą n u r t u jest polemiczna postawa „wobec tra­

muje obraz fragmentu historii Europy nacecho­

dycji gatunku oraz m i t u Dzikiego Zachodu" .

wany przekonaniami autora, z k t ó r y m i , o ile

Za wzorcowe uznaje s i ę filmy Sama Peckin-

posiada dostateczne kompetencje, m o ż e pole­

paha - Strzały

18

(1962), a zwłaszcza

m i z o w a ć . Django, choć ironiczny i groteskowy,

Dziką

0 w p ł y w i e tak zwanej Trylogii Dolarowej

niezgodny z faktami, przedstawia

interesującą

1966) Sergio Leone . O ile struktura klasycznego

refleksję na temat a m e r y k a ń s k i e j kultury. N i e

westernu czyni jasne rozróżnienie m i ę d z y pozy­

n a l e ż y t e ż l e k c e w a ż y ć sposobu

tywnie o c e n i a n ą c y w i l i z a c j ą

filmu

oddziaływania

bandę

o zmierzchu

zapewne w w i ę k s z y m stopniu n i ż p o w i e ś c i Eco

14

(1968) - choć n a l e ż y też w s p o m n i e ć
(1964¬

19

euroamerykańską,

na w i d z ó w . Celem a r t y k u ł u jest po pierw­

a wszystkim t y m , co p r z y n a l e ż y do kategorii

sze rekonstrukcja ś w i a t a przedstawionego przez

natury, o tyle w wielu obrazach rewizjonistycz­

Tarantino, odczytanie kontekstu, w jakim funk­

nych ta opozycja została zmodyfikowana. Nie

cjonuje wizja reżysera, ofciz jej m o ż l i w y c h znaczeń

tylko za p o m o c ą strategii idealizacji rdzennych

- zgodnie z metodami semiologii i hermeneu-

m i e s z k a ń c ó w przy jednoczesnym

tyki

k o l o n i z a t o r ó w , k t ó r a zastąpiła popularny obraz

15

Wzorzec s t a n o w i ą teksty Rolanda Barthesa

i M a r t i n a Heideggera
rozważań

16

Po drugie przedmiotem

czynionych w oparciu o koenitywi

styczna teorie narracji

iest emancypacja boha

tera i iei notencialne k ó m e k w e n c i e dla widowni
w krajach postkolonialnych

17

piętnowaniu

dzikich p l e m i o n w a l c z ą c y c h z m a j e s t a t y c z n ą
k a w a l e r i ą . Niekiedy istnienie przeciwstawnych
b i e g u n ó w bywa Z3.negow3.ne jak w Dobrym,
1 brzydkim

złym

(1966) - trzej bohaterowie k i e r u j ą

się niemal w y ł ą c z n i e chęcią zysku, ale zastoso­
wane w utworze metody podawcze nie s u g e r u j ą
widzowi, że powinien ich p o t ę p i a ć . Tarantino nie

Antyamerykanizm

stworzył postaci radykalnie amoralnych, raczej

Obraz p o ł u d n i o w e j części S t a n ó w Zjedno­
czonych wykreowany w Django

n a w i ą z u j e do

dwuznaczne. N a l e ż y też p o d k r e ś l i ć , że najbar­
dziej ewidentnym przedmiotem krytyki nie jest
w Django cywilizacja jako całość - inaczej n i ż

14

15

16

17

Zob. U . Eco, Dopiski na marginesie „Imienia
róży",
[w:] idem, Imię róży, tłum. A. Szymanowski, PIW,
Warszawa 1987, s. 593-623.

w Wielkim

Zob. R. Barthes, Mitologie, tłum. A. Dziadek, Aletheia, Warszawa 2008; P. Ricoeur, O interpretacji, tłum.
J. Margański, [w:] A. Burzyńska, M.R Markowski
(red.), Teorie literatury XX wieku. Antologia, Znak,
Kraków 2007, s. 193-212.

kich posiadaczy ziemskich . Jak z a u w a ż a Ira

Zob. R. Barthes, Retoryka obrazu, tłum. Z. Kru­
szyński, „Pamiętnik Literacki" 3 1985, s. 289-302;
M . Heidegger, Objaśnienia do poezji Hólderłma, tłum.
S. Lisiecki KR, Warszawa 2004, s 9-199.
Zob. M . Rembowska-Płuciennik, Poetyka intersubiektywności. Kognitywistyczna teoria narracji a proza XX
wieku, Wydawnictwo U M K , Toruń 2012; M . Smith,
Zaangażowanie
widza w postać, tłum. J. Mach, [w:]
J. Ostaszewski (red.), Kognitywna teoria filmu. Anto­
logia przekładów, Wydawnictwo Baran i Suszczyński,
Kraków 1999, s. 210-247.

cytYi

małym

z wilkami

człowieku

(1970) czy

Tańczą-

(1990) - ale w pierwszym rzędzie

system kulturowy stworzony przez g r u p ę wiel­
20

Berlin w ł a ś n i e oni mieli d e c y d u j ą c y w p ł y w na
obyczaje oraz prawo odnoszące się do l u d n o ś c i

18

19

20

Ł. Plesnar, Western, [w:] T. Lubelski, op. cit., s. 1006¬
1007.
Dobry, zły i brzydki, reż. S. Leone, Włochy 1966;
Dzika banda, reż. S. Peckinpah, USA 1962;: Strzały
o zmierzchu, reż. S. Peckinpah, USA 1962; Za garść
dolarów, reż. S. Leone, Hiszpania, RFN, Włochy
1964; Za kilka dolarów więcej, reż. S. Leone, Hiszpa­
nia, RFN, Włochy 1965.
Tańczący z wilkami, reż. K. Costner, USA 1990; Wiel­
ki mały człowiek, reż. A. Penn, USA 1970.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

pochodzenia
Nie oznacza
pozostałych
wzbudzający

87

afrykańskiego - wolnej i z a l e ż n e j .
to jednak, że Tarantino portretuje
m i e s z k a ń c ó w P o ł u d n i a w sposób
sympatię.

wany przez swoich n i e w o l n i k ó w W i e l k i m Tatusiem. W ten sposób autor scenariusza podkre­
śla paternalistyczny charakter kultury P o ł u d n i a ,

Przedstawiciele niższych warstw społecznych
kreowani w Django to przede wszystkim nadzorcy
n i e w o l n i k ó w - gra aktorska, charakteryzacja
i zdjęcia n a w i ą z u j ą do typowych dla popularnego
kina metod pokazywania b o h a t e r ó w negatyw­
nych, co w zestawieniu z ich t c h ó r z o s t w e m two­
rzy efekt komizmu. Wydaje się jednak, że duże
zbliżenia na fotografowane z dołu, o ś w i e t l o n e
ogniem twarze spoconych, ś m i e j ą c y c h się braci
Brittle w y w o ł u j ą u w i d z ó w z u p e ł n i e p o w a ż n y
dyskomfort. W ten sposób p o t ę g u j e się zjawisko
n3.zy~w3.ne przez Murraya Smitha pozytywnym
nastawieniem odbiorcy do wybranych postaci
filmowych - w t y m wypadku są n i m i wzbudzajacy współczucie niewolnicy . Z kolei wizerunek
b o h a t e r ó w neutralnych, takich jak m i e s z k a ń c y
prowincjonalnego miasteczka nie różni sie od
negatywnych w soosób zasadniczy M o ż n a t u
m ó w i ć o stooniowaniu tych samych iakości pierwsi sa o d drugich staranniej ubrani ale
niekoniecznie srhlndni natomiaJ fakt że nie

Posiadacze niewolników,
podobnie jak tradycyjne
elity dawnego świata, od dawna ubierali swoją do­
minacje w określenia związane z rodziną, przybie­
rając pozy dobrotliwych patriarchów,
aby uzasad­
nić swą władzę i podtrzymać
żądania absolutnego
posłuszeństwa.
(...) W połowie XIX stulecia, gdy
starali się odeprzeć ataki abolicjonistów,
ów pater­
nalistyczny styljeszcze zyskał na znaczeniu .

21

22

zneraia sie nad niewolnikami nie rzvni z nich
abolicjoniltów.
N a l e ż y bowiem p o d k r e ś l i ć , że mieszczanie
p o z o s t a j ą p o d p o r z ą d k o w a n i ł a d o w i stanowio­
nemu przez latyfundystów, którzy, jak twierdzi
Berlin, rzeczywiście pełnili w społeczności lokal­
nej funkcję l i d e r ó w . Taką osobą jest Spencer
Bennett ( D o n Johnson), elegancki m ę ż c z y z n a
w b i a ł y m surducie i waniliowej kamizelce, nazy­
23

21

22

23

Zob. I . Berlin, Pokolenia w niewoli. Historia niewólmctwa w Ameryce Północnej, tłum. D . Cieśla, PIW,
Zob. M . Rembowska-Pluciennik, op. cit., s. 99-102;
M . Smith, op. cit., s. 219-222.
Zob. I . Berlin, op. cit., s. 186.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

0 której Berlin pisał w sposób n a s t ę p u j ą c y :

24

Plantator p o c z ą t k o w o odnosi się wrogo do
p r z y b y w a j ą c y c h na jego p o s i a d ł o ś ć Schultza
1 Django - zmienia nastawienie, słysząc o m o ż ­
l i w o ś c i zarobku. Tarantino, c z y n i ą c bohatera
s k ł o n n y m do rezygnacji z ostro f o r m u ł o w a ­
nych p r z e k o n a ń , uwydatnia odległość postawy
plantatora od ethosu rycerskiego, k t ó r y stanowi
p u n k t odniesienia dla wielu r a s i s t ó w amery­
k a ń s k i c h . D z i ę k i temu zabiegowi scenarzysta
i reżyser usprawiedliwia zastosowanie p o d s t ę p u
przez d w ó c h p r o t a g o n i s t ó w - przyjechali nie
po to, by d o k o n a ć transakcji - chcą zabić braci
Brittle, p r a c u j ą c y c h w posiadłości Bennetta prze¬
stępców. Autor filmu poprzez ukształtowanie dal­
szej części sceny zadbał by poza oportunizmem
plantatora, w y k a z a ć sprzeczność w obrębie jego
ś w i a t o p o g l ą d u . Kiedy Bennett t ł u m a c z y służącej,
żeby t r a k t o w a ł a Django inaczej n i ż wszystkich
25

c z a r n u c h ó w dookoła" ale też nie tak jak gdyby
był biały" k a r k o ł o m n o ś ć konstrukcji na której
oparto ład' społeczny P o ł u d n i a staje śie trudna
do przeoczenia.
'

™
" *'
'
Zob. Confederate White Kmghts, http://confederateI b t d

1 9 2

2 5

l ence-files/groups/knights-of-the-ku-klux-klan,
9 01.2014; M Ossowska Ethos rycerski i jego odmiany, PWN, Warszawa 2000.
ig

�Łukasz

88

Jednak przedstawieni przez Tarantino nad­
zorcy n i e w o l n i k ó w z n a j d u j ą dla swojej suprema­
cji wiele u z a s a d n i e ń - jednym z nich jest chrze­
ścijaństwo. Brodaty i otyły John Brittle, w jednej
ręce t r z y m a j ą c y Biblię, a w drugiej bat, recytuje
fragment Księgi Rodzaju: „wszelkie zaś zwierzę na
ziemi i wszelkie ptactwo podniebne niechaj się was
boi i l ę k a " . Plantacja b a w e ł n y ma f u n k c j o n o w a ć
w oparciu o zalecenia Pisma Ś w i ę t e g o . Rzeczy­
wiście, położona na rozległej, płaskiej przestrzeni,
pełna k w i a t ó w i egzotycznych drzew posiadłość
nosi cechy w y o b r a ż e ń o ziemskim raju
znaczący"
wydaje sie t e ż biały strój latyfundysty fotogra­
fowanego w intensywnym ś w i e t l e Tarantino
k o n t r a s t u j ą c ten obraz ze z b l i ż e n i a m i na twarz
p r z e r a ż o n e j niewolnicy, wydaje s i ę przestrze
gać przed nostalgia za idealizowana przeszłością
P o ł u d n i a Utrwalona c h o ć b y w Przeminęło
z wia
trem (1939) narracje o idyllicznych plantacjach
snrzed woirw seceslinei zastenuie widowiskowa
zemsta Diango strzela w kartę wvieta z Biblii
która Tohn Brittle nosił nrzvnieta do koszuli na
w
y s o k o ś c i serca
z* braci
insze
ściokrotnie
rani drugiego
Trzeci ginie,
n * uchłoszcze
r7 7
sciokrotnie
rani^
c i*e Ir
k aić przez
pole uprawne. Ubraz poplamionej Krwią bawemy
m o ż e byc oceniany jako nadmierne nacechowa­
nie semantyczne sceny. Warto jednak zwrocie
u w a g ę na konflikt m i ę d z y obrazem z b l i ż o n y m do
estetyki postimpresjonistycznej a jego symbolicz­
nym znaczeniem p o d k r e ś l a j ą c y kreowaną przez
larantino wizję plantacji jako miejsca, w k t ó r y m
p i ę k n o przyrody jest rezultatem cierpienia l u d nosci zależnej.
26

27

Łoziński

w scenie przedstawiającej zamaskowanych jeźdź­
ców z pochodniami, k t ó r z y p r ó b u j ą się zemścić
na Schultzu i Django. To o d w o ł a n i e do działal­
ności K u Klux Klanu, organizacji utworzonej
w latach 1866-1867 przez z w o l e n n i k ó w Konfe­
deracji, w celu podtrzymania uprzywilejowanej
pozycji p r o t e s t a n t ó w europejskiego pochodzenia.
Retoryka, k t ó r ą się p o s ł u g i w a l i , podobnie jak
stroje z k r z y ż e m na w y s o k o ś c i piersi n a w i ą z y w a ł y
do tradycji z a k o n ó w rycerskich. Obraz wykreowciny przez Tarantino nie
wiele w s p ó l n e g o
z Narodzinami
narodu (1915), z a w i e r a j ą c y m i
pełne patosu sceny odsieczy K u Klux Klanu dla
zaatakowanej przez byłych n i e w o l n i k ó w rodziny
p l a n t a t o r ó w . Kłótnia o to, czy jeźdźcy w czasie
napadu
Schultza i Django muszą m i e ć
gło
wach niewygodne worki skutkuje kompromita
cia wizerunku g a l o p u j ą c y c h mścicieli Raz Jeszcze
należy zwrócić u w a g ę na d e c y d u j ą c a role latyfun
d v s t v - dowodzącego gruna meżczvzn watniacvch
o celowości wydarzenia, w k t ó r y m uczestniczą.
29

28

Instrumentalne wykorzystywanie religii przez
a m e r y k a ń s k i c h r a s i s t ó w zostało o ś m i e s z o n e

26

2 7

28

Biblia Tysiąclecia,
Rdz 9,2.

Pallotinum, Poznań 2002, wyd. V,

Zob. J . M . Faragher, R.V. Hine, Pogranicza. Historia
amerykańskiego Zachodu, tłum. T. Tesznar, WUJ, Kra­
ków 2011, s. 6.
Przeminęło

z wiatrem, reż. V. Fleming, USA 1939.

Jeżeli autorowi scenariusza m o ż n a z a r z u c i ć
szowinizm w stosunku do jakiejkolwiek grupy
s p o ł e c z n e j , d o t y c z y ł o b y to g ł ó w n i e postawy
wobec l u d n o ś c i o korzeniach europejskich. Nie­
mal wszystkie wykreowane w filmie postaci tego
typu okazują się niezdolne do przejęcia inicjatywy
w konflikcie z Schultzem i Django. W y r a ź n a
jest t e ż d o k o n u j ą c a się w przedstawionej przez
Tarantino Ameryce karykaturyzacja europejskiej
kultury. Najlepszy przykład to posiadłości
Candie (Leonardo DiCaprio), k t ó r y u w a ż a się za
frankofila i żąda, aby go t y t u ł o w a n o monsieur,
choć j ę z y k francuski jest m u całkowicie obcy.
Część miejskiej w i l l i bogacza została przezna­
czona na u r z ą d z o n y w estetyce przepychu d o m
rozrywek dla z a m o ż n y c h mężczyzn. O ile balan
sujacy na granicy kiczu w y s t r ó j - liczne kande
labry empirowe meble ciężkie zasłony złote
ornamenty na purpurowych tapetach - nie byłby

29

Narodziny narodu, rei. D . W Griffith, USA 1915.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

89

w połowie X I X w. nietypowy dla Francji, o tyle
sposoby s p ę d z a n i a czasu w ekskluzywnym lokalu
w y d a j ą się charakterystyczne dla Nowego Ś w i a t a .
Przy barze zamawia się piwo, t e ą u i l ę i egzotyczne
drinki. Dziesiątki urodziwych niewolnic prze­
chadzają się po w i l l i - n i e k t ó r e pełnią funkcję
służących, ubrane w stroje p r z y w o d z ą c e na myśl
bieliznę erotyczną, inne są kobietami do towarzy­
stwa, ich przedmiotowy status nie podlega jednak
kwestii. G ł ó w n ą atrakcją wieczoru jest mandingo
- walka pozbawiona zasad, do której zmuszeni
przez p a n ó w zostali dwaj niewolnicy.
Umieszczona w wiejskim pałacu pana Candie marmurowa kopia słynnej rzeźby z I I I w.
p.n.e. - Zapaśników
- p o d k r e ś l a kontrast m i ę ­
dzy s t a r o ż y t n ą Grecją a d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n ą
A m e r y k ą . Mandingo jest b r u t a l n ą wersją tra­
dycyjnego sportu walki, k t ó r y w okresie klasycz­
nym w i ą z a n o z ideą kalokagatii, r ó w n e j dbałości
o r o z w ó j duchowy, intelektualny i fizyczny .
Starcia n i e w o l n i k ó w przedstawia się w Django
jako b a r b a r z y ń s k i e - nawet czempioni okazują
się niezdolni do stoczenia w i ę c e j n i ż k i l k u walk.
30

31

Nie ma ź r ó d e ł historycznych potwierdza­
j ą c y c h , że z ulubionej rozrywki pana Candie
faktycznie korzystali a m e r y k a ń s c y plantatorzy.
Mandingo to fikcja literacka, zaczerpnięta z popu­
larnej p o w i e ś c i p o d t a k i m w ł a ś n i e t y t u ł e m ,
napisanej przez Kylea Onstotta, który, k r y t y k u ­
jąc o k r u c i e ń s t w o wobec n i e w o l n i k ó w , stworzył
b o h a t e r ó w w a l c z ą c y c h na ś m i e r ć i ż y c i e . Rzecz
nieprawdziwa, ale prawdopodobna, n i e o d l e g ł a

od r z e c z y w i s t o ś c i , bo walki n i e w o l n i k ó w nie
były zjawiskiem rzadkim, po prostu nie m i a ł y
się z zasady k o ń c z y ć ś m i e r c i ą . John D . Foster
na ł a m a c h portalu „ R a c i s m Review" stwierdził,
opierając się na najnowszej historiografii, że przed
w o j n ą secesyjną w p o ł u d n i o w e j części S t a n ó w
Zjednoczonych n o r m ą były zdarzenia znacznie
brutalniejsze od tych, które przedstawia Taran­
t i n o . Dlatego wielu o d b i o r c ó w uwierzyło wizji
reżysera - mandingo m o g ł o b y z powodzeniem
u z u p e ł n i ć ten system k u l t u r o w y .
33

34

35

Narracja o hańbie
W I I połowie X X wieku n o w o ż y t n e niewol­
nictwo umieszczano w ramach opowieści o h a ń ­
bie n a r o d ó w europejskich. W e d ł u g niej historia
Zachodu prowadzi od podboju zamorskich tery­
toriów, poprzez wyzysk rdzennej l u d n o ś c i , aż
do powstania s y s t e m ó w totalitarnych na Starym
Kontynencie. Z a k o ń c z e n i e m tej metanarracji jest
Holokaust, do którego niejednokrotnie p o r ó w nywa.no Maafa - takim terminem, tłumaczo¬
nym ze suahili jako Wielka Katastrofa, posłużyła
się Marimba A n i w odniesieniu do przeszłości
A f r o a m e r y k a n ó w . Tarantino podziela p o g l ą d y
36

3 3

34

32

30

31

32

Zob. / lottami (Wrestlers), http://ww.museoomero.
it/main?p = collezione_sculturagreca_ilottatori&amp;idLang=4, 13.05.2013.
Zob. Ch. Miller, Submission Fighting and the Rules of
Anaent Greek WrestUng, http://judoinfo.com/new/resources/downloads/doc download/157-submissionfighting-and-the-rules-"of-ancient-greek-wrestling,
13 05.2013.
K. Onstott, Mandingo, Fawcett Crest, Richmond 1957.

1 (13) PD13

BARBARZYŃCA

35

3 6

Zob. D . Denby, op. cif, A. Harris, Was there really
"Mandtngo Ftghting", like tn "Django Unchainedi
http://www.slfte.cfm/blogs/browbeat/2012/12/24/
django unchained mandingo fighting were any
slayeLeally.forcedlto.fightitml 22.0^20137
Zob. J.D. Foster, Overboardwith "Rationality": "Djan­
go Unchained" and "Mandingo Fighting", „Racism
Review" 29.03.2013, http://wVw.rfcismreview.com/
blog/2013/03/29/overboard-with-rationality-djangounchained-and-mandingo-fighting/, 13.05.2013.
Zob. M . Evry, "Django" Unexplained: Was Mandingo Fi­
ghting a Real ThL http://www.nextmovie.com/blog/
is-maidingo-fighting-a-real-thing/, 13.05.2013; H.L.
Gates jr., Did Does Really Eat Slaves, Like in "Djan­
go"?, http://www.theroot.com/views did-dogs-reallyeat-slaves-django, 13.05.2013; A. Harris, op. dt.
Zob. M . Ani, Let The Circle Be Unbroken: TheImplications ofAfrican Spirituality in the Diaspora, Nkonimfo
Publications, New York 1988.

�Łukasz

90

antropolożki, czemu dawał wyraz w wywiadach
prasowych i telewizyjnych - wydaje się zatem, że
nie ma zasadniczej różnicy między intencją autora
Django a cytowanym powyżej stanowiskiem Spi­
k e ^ Lee . Eksponowane w filmie techniki pod­
porządkowania ludności odmiennej etnicznie kajdany, więzy, łańcuchy, maski, obroże - tworzą
katalog wzbudzający zdumienie ze względu na
cel, któremu posłużyły intelekt i rozwój kultury
materialnej - o analogicznych reakcjach mówi się
w kontekście Zagłady . Zwraca też
podo­
bieństwo fragmentu przedstawiającego targ ludzi
przeznaczonych do przymusowej pracy gdzie
dokonuje się selekcji w oparciu o warunki fizyczne,
do analogicznych praktyk z obozów koncentra¬
cyjnych. leszcze jedną paralelę można dostrzec
kiedy tytułowy bohater tłumaczy Schultzowi'
że najgroźniejszymi nadzorcami niewolników są
ci którzy rekrutują sie spośród nich samych —
w'ten sam snosób oceniano więźniów nełniacvch
w obozach koncentracvinvch fnnkcie k a n o
Orzvwiśrie nostawienie miedzv dziełami amen/
kańsldrb Afrvkanówi e n r o n e i s L h 7vdówznakn
37

Łoziński

Reżyser, k t ó r y w y r ó w n y w a n i e r a c h u n k ó w uczynił
osią Kill Bill (2003 i 2004), nie zastanawia się
jednak, jak to m o ż l i w e , że człowiek jest zdolny
u c z y n i ć o k r u c i e ń s t w o wobec grupy odmiennej
etnicznie u s a n k c j o n o w a n ą prawnie normalno­
ścią. Interesuje go raczej, czemu tak wiele ofiar
nie przeciwstawiło się tak niewielu oprawcom.

Pan Candie podczas przyjęcia pokazuje Django
i Schultzowi czaszkę starego Bena, niewolnika,
k t ó r y przez p i ę ć d z i e s i ą t lat codziennie g o l i ł
swojego właściciela brzytwą. Gospodarz zadaje
g o ś c i o m pytanie, dlaczego obdarzony zaufaniem
sługa, co dzień o b s e r w u j ą c y krzywdy, jakie spo­
t y k a ł y innych A f r o a m e r y k a n ó w , nie poderżnął
p r z e ś l a d o w c y g a r d ł a . O d p o w i e d ź przedstawia
frenologia - pseudonauka, k t ó r a jeszcze w X I X
wieku bywała UZn3.W3.flcl Z3. p o d s t a w ę do klasy­
fikacji l u d n o ś c i odmiennej jako z w i e r z ą t . Po
o d p i ł o w a n i u tylnej części czaszki gdzie w e d ł u g
pana Candie z n a j d u j ą się partie m ó z g u związane
z uległością, m o ż n a rzekomo z a u w a ż y ć na kości
t rzv r o w k i ! jak twierdzi gospodarz, podobne
wyszczerbienia
u l u d n o ś c i o korzeniach europei
równości pyto Dy nieuprawnione, tarantino tego
skich znaiduia sie w pobliżu płatu czołowego co
me czyni, sugeruje raczej, ze dwudziestowieczny
warunkuje
iei w y j ą t k o w a k r e a t y w n o ś ć Stawiana
kryzys kuitury Zachodu ma swoją prehistorię.
przez pana Cand ie teze u s a n k c j o n o w a ł iuż ustroi
snołecznv teraz n a l e ż v w v k a z a ć biologiczna róż
Zob. B. Nsenduluka, ąuentin
Tarantino "Django"
nire miedzv „ n r z v w i l e i o w a n v m i a niewolnikami
Inteniew: Director Gets Upset Over "Violence", „The
Christian Post" 11.01.2013, http://www.chns ianpost.com/news/quentin-tarantinodjango-interviewm
naLralną
°Zna bp°
director-gets-upset-over-violence-link-video-88107/,
13.05.2013; Tarantino on "Django", Violence and Catharsis http'//wwwnprorg/2012/12/28/168193823/
Plantator wydaje się w i e r z y ć w nieunikniony
tarantino
on-django-fiolence-and-catharsis,
t r y u m f cywilizacji Starego Ś w i a t a . J e d n a k ż e jedy­
13 05 2013- Tarantino vewleicht US-Sklaverei mit Ho­
locaust Die Wek" 9 01 2013 http-//wwwwelt de/ nym prawdziwym Europejczykiem w t y m filmie
kuZr/Hno/articlen
jest Schultz, nieprzeciętnie inteligentny Niemiec,
38

40

39

3 7

3 8

3 9

Zob. T.W Adorno, M . Horkheimer, Dialektyka oświe­
cenia. Fragmenty filozoficzne, tłum. M . Łukaszewicz,
IFiS PAN Warszawa 1994, s. 189-230; Z. Bauman,
Nowoczesności
Zagląda, tłum. T. Kunz, Wydawnictwo
Literackie, Kraków 2009, s. 34-58.
Zob. G. Knopp, Holocaust, tłum. B. Ostrowska, Świat
Książki, Warszawa 2011, s. 172.

4 0

Zob. J.-J. Courtine, C. Haroche, Historia twarzy.
Wyrażanie i ukrywanie emocji od XVI do początku
XIX wieku, tłum T. Swoboda, słowo/obraz terytoria,
Gdańsk 2007, s. 77; W. Osiatyński, Korzenie
„Korzeni", op.it., s. 188-197; A. Wieczorkiewicz,
Monstruarium, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2009!
. 184-194.
s

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

91

którego sposób w y s ł a w i a n i a się zawstydza inter­
l o k u t o r ó w , na ogół m ó w i ą c y c h bardzo u b o g ą
angielszczyzną . To skomplikowana postać. Jej
przebiegłość, brawura i cynizm n a w i ą z u j ą do cha­
rakterystycznych dla spaghetti westernu łowców
głów, takich jak Bezimienny (Clint Eastwood)
z Trylogii Dolarowej. Konwencjonalne cechy
zostały jednak w kreacji Waltza skontrastowane
z elementami stereotypu niemieckiego miesz­
czanina, k t ó r y dba o schludny w y g l ą d , zacho­
wuje wszelkie formy grzecznościowe, przestrzega
przepisów pra.wa. Jeden z k r y t y k ó w z a u w a ż a , że
Schultz został przedstawiony w sposób niewiary­
g o d n y - w rzeczy samej niełatwo dociec, w jakim
celu ś w i e t n i e w y k s z t a ł c o n y dentysta w y j e c h a ł do
S t a n ó w Zjednoczonych, ani t y m bardziej czemu
został łowcą g ł ó w
41

nia, n a z w a ł a dziewczynę B r o o m h i l d ą . Opowia­
dając jeden z w a r i a n t ó w m i t u o córce Odyna, za
nieposłuszeństwo umieszczonej na szczycie góry,
z p i e r ś c i e n i e m ognia w o k ó ł i smokiem u pod­
nóża, zaczyna postrzegać swojego towarzysza jako
Zygfryda. Ta właśnie m y ś l prowadzi do emocjo­
nalnego z a a n g a ż o w a n i a się w próbę uwolnienia
B r o o m h i l d y . Postawa Schultza nie ma w sobie
wiele z paternalizmu, świadczy raczej o innej cesze
- dwuznacznie w a r t o ś c i o w a n y m przez pisarzy
okresu burzy i na.poru egotyzmie . M o ż n a przy¬
puszczać, że zaplanowana przez niego wyprawa
na. p l a n t a c j ę p a.na. Candie ma. b y ć r e k o m p e n s a t ą
za nieznane widzowi rozczarowania i zaspokaja¬
j ą c y m a m b i c j ę wyzwaniem. K t ó r e m u łowca głów
nie potrafi sprostać.
44

45

46

42

Pomocny może się okazać kontekst roman­
tyzmu europejskiego - Tarantino n a w i ą z u j e do
tej tradycji w sposób znacznie w y r a ź n i e j s z y n i ż
autorzy wielu innych westernów, bo poprzez czy­
nione wprost o d w o ł a n i a do Richarda Wagnera,
Aleksandra Dumasa, Ludwiga van Beethovena.
Warto zwrócić u w a g ę , że Schultz powiela ele­
menty konwencji u k s z t a ł t o w a n e j m i ę d z y i n n y m i
przez George'a Byrona, k t ó r y s p o p u l a r y z o w a ł
wzorzec tajemniczego buntownika, „ j e d n o s t k i
o n i e p r z e c i ę t n e j i n d y w i d u a l n o ś c i , ale za.ra.zem
nieszczęśliwej, skłóconej z otoczeniem i samot­
nie w a l c z ą c e j o prawda, dla i n n y c h " . Bohater
posiada też cechy werteryczne jak postrzeganie
rzeczywistości przez pryzmat m a r z e ń i poezji"
- w i d a ć to n a j w y r a ź n i e j gdy dowiaduje sie że
właścicielka ż o n y Django Niemka z pochodze43

Emancypacja
M o ż e z d u m i e w a ć , że Schultz, k t ó r y wcześniej
uczył Django wcielania się w role - czyli w t y m
wypadku oszustwa - i p r z e k o n y w a ł , że reguły
moralne należy niekiedy zawieszać dla osiągnięcia
w y ż s z y c h celów, nie akceptuje niepełnego zwycię­
stwa. Zachowanie łowcy n a g r ó d przypomina roz­
terkę Oskara Schindlera p r z e d s t a w i o n ą w filmie
Stevena Spielberga . Niemiecki fabrykant, po
przewiezieniu swoich p r a c o w n i k ó w z Polski do
Czechosłowacji, zastanawia się, i l u w i ę c e j Ż y d ó w
m ó g ł b y u r a t o w a ć , gdyby nie t r w o n i ł fortuny na
rozrywki. Schultzowi z kolei nie daje spokoju
mysi o za.?ryzionym przez psy zawodniku TH Cl Tl"
dingo, n o s z ą c y m i m i ę D ' A r t a g n a n , k t ó r y próbo¬
w a ł uciec z plantacji p a.na. Candie. Kiedy w pałacu
latyfundysty krzyczy do harfiarki- Czy m o g ł a b y
pani przestać grać Beethovena?r,"symbolicznie
47

4 4

41

D . Denby, op. cit.; R French, op. cit.
Zob. ibid.

4 5

4 2

T. Kostkiewiczowa, Bajronizm, [w:] J. Sławiński
(red.), Słownik terminów
literackich, Ossolineum,
Wrocław 2008, s. 54.

46

4 3

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

47

Eadem, Werteryzm, [w:] J. Sławiński (red.), op. cit, s.
611.
R French, op. cit.
M. Czarnecka, Historia literatury niemieckiej. Zarys,
Ossolineum, Wrocław 2011, s. 99-103, 103-105.
Lista Schindlera, reż. S. Spielberg, Polska, USA 1993.

�Łukasz

92

Łoziński

oddziela k u l t u r ę europejską, w k t ó r e j jest zako­

został jednak zbudowany przez E u r o p e j c z y k ó w

rzeniony, od jej zdegenerowanych form. Zakrawa

i ich p o t o m k ó w , a ćwierć wieku dzielące czas akcji

na paradoks, że w domu posiadacza n i e w o l n i k ó w

od daty wprowadzenia abolicji w Zjednoczo­

gra się kompozycje artysty jawnie p o p i e r a j ą c e g o

nym Królestwie to wobec historii kolonializmu

demokratyczne ideały Rewolucji Francuskiej .

niewiele. Niewykluczone, że Schultz zdaje sobie

48

sprawę z klęski śródziemnomorskiej

cywiliza­

Stanów

cji. Wykonywane przez Waltza gesty - sprawia­

Zjednoczonych, gdzie gospodarka opiera się w ó w ­

jące w r a ż e n i e niekontrolowanych - oraz skulona

czas na wyzysku l u d n o ś c i o a f r y k a ń s k i m pocho­

postawa tworzą sygnał p r z y g n ę b i e n i a i desperacji.

dzeniu, historia abolicjonizmu w Europie może

P o n i e w a ż Schultz jest c z ł o w i e k i e m wychowa¬

Z perspektywy p o ł u d n i o w e j części

ś w i a d c z y ć o znacznie w y ż s z y m stopniu demokra­

nym na. literaturze romantycznej, określenie jego

tyzacji na Starym Kontynencie n i ż w p a ń s t w i e

stanu t e r m i n e m Weltschmerz

— oznaczającym

uznawanym za w z o r c o w ą r e p u b l i k ę nowoczesno­

poczucie

ści. Rzeczywiście we Francji czy Wielkiej Brytanii

wydaje się bezzasadne . Trudno w inny sposób

trwale zakazano niewolnictwa znacznie w c z e ś n i e j

n i ż w o d w o ł a n i u do bólu istnienia t ł u m a c z y ć ,

n i ż w Stanach Zjednoczonych, ta druga zresztą

dlaczego j u ż po wykupieniu Broomhildy Schultz

o d 1839 r. p r o w a d z i ł a stosunkowo o d w a ż n e

strzela panu Candie w serce, a n a s t ę p n i e czeka na

d z i a ł a n i a na arenie m i ę d z y n a r o d o w e j ,

ś m i e r ć z rak ochrony bogacza niwecząc wielo

mające

ograniczać handel ż y w y m towarem . Nowy Świat
49

bezcelowości życia i zła świata" - nie
50

m i e s i ę c z n y trud s w o i L towarzysza Na^ły zwrot

akdi nozostaie
48

49

Warto wspomnieć zwłaszcza o popularnej anegdo­
cie, według której Ludwig van Beethoven zamierzał
zadedykować Napoleonowi Bonapartemu /// Symfo­
nię B-dur, aby wyrazić uznanie dla zasług pierwszego
konsula. Kiedy jednak ten koronował się na cesarza,
kompozytor miał wydrzeć kartę tytułową rękopisu.
Zob. C.T. George, The Ewka Riddle: Did Napole­
on Remain Beethoven's "Heroi", http://www.napoleon-series.org/ins/scholarship98/c_eroica.html#l,
4.03.2013.
Państwo francuskie po raz pierwszy zakazało niewol­
nictwa w 1794 r., jednak w 1802 r. Napoleon Bo­
naparte anulował to prawo. Powtórnie - już na stale
- abolicję ogłoszono w 1848 r. Z kolei Brytyjczycy
w 1807 r. zakazali handlu niewolnikami. Całkowitą
abolicję ustalił akt prawny z 1833 r., następnie, m.in.
w wyniku nacisków ze strony założonej w 1839 r
org^izacji Bntish and Forln
Anti-Łery
Society podpisywano liczne porozumienia z państwami
Europy i obu Ameryk mające na celu delegalizację
kupna i sprzeda^ludzi Natomiast w S t S Z,ed

hla

ProldaniSSSiT
z£f^XSTT

Lincolna
1862
Zob B Bader
Mant
Work' Th]^an^^a^lhteZtZ
ofMti
Slaver, MovenJZsinthe ItohlZTaluNinetZh

S/ SL^:; ^w
t

t

7

JA *rv
n

uwidacznia Jednak

różnice miedzv zroznaczon™ Furoneiczvkiem
a zdeterminowanvm L t o w a ć żone i ILL

sie

bieAfroamerykanienem.
W

ostatecznym rachunku ś m i e r ć Niemca,

k t ó r y w jakiejś mierze t r a k t o w a ł Django jak syna,
okazuje się w a ż n y m elementem procesu emancy­
pacji byłego niewolnika - jak twierdzi recenzent
„ G u a r d i a n a " , „jego dusza nigdy nie zostanie roz­
kuta, d o p ó k i [samodzielnie] nie uwolni swojej
ukochanej i nie wykona straszliwej zemsty na jej
p r z e ś l a d o w c y " . Najpierw jednak Schultz pozba­
51

wia Django swojej opieki.

international-social-movements/birgitta-bader-zaarabolitionism-in-the-atlantic-world-the-organizationand-interaction-of-anti-slavery-movęmęnts-in-thęęightęęnth-and-ninętęęnth-cęnturies, 4.03.2013.
1

Zob. T. Kostkiewiczowa, Weltschmerz, [w:] J. Sławiń-

( - ) , °P- -&gt; "
^"Htssoulwmnę.rbęunchatnedunttlhęsętshtsWę
s

k

i

red

clt

BSaw^;
r

s

r

n

6 0 8

b

l

6 0 9

e

r e v e n g e

BARBARZYŃCA

o

n h

e

r o p p r e s s o r

-"

1 (19) P019

E

�Nowy epos

93

G ł ó w n y bohater usamodzielnia s i ę stosun­
kowo szybko - w i d a ć to zwłaszcza wtedy, gdy
w dostosowany do o k o l i c z n o ś c i sposób prze­
twarza fortele nauczyciela. N i e chodzi jednak
wyłącznie o ćwiczenie się w przebiegłości - roz­
w ó j Django, stopniowe przejmowanie inicjatywy
przez niego, odbywa się j e d n o c z e ś n i e z n a u k ą
savoir-vivre'u, czytania i liczenia. Tarantino
wykorzystuje tę okazję, by znowu o d n i e ś ć s i ę
do k u l t u r y S t a n ó w Zjednoczonych, dla k t ó ­
rej w a ż n ą i n s t y t u c j ą są przeprowadzane w ś r ó d
dzieci w wieku szkolnym zawody w literowaniu .
G ł ó w n y bohater także bierze udział w konkursie
- dwukrotnie t ł u m a c z y swoim r o z m ó w c o m jak
się pisze jego i m i ę powtarzając: „ D jest nieme"
Zjadliwa ironia reżysera i scenarzysty nie wydaje
się błaha ani n i e w i n n a - należy ja w p i s a ć w nurt
protestów przeciw upokarzaniu A f r o a m e r y k a n ó w
poprzez zhierarchizowany system k s z t a ł c e n i a
u t r w a l a j ą c y stratyfikacje społeczna. Testy I O od
dekad wvkazuia znaczna różnice miedzv nimi

znaczenie podejmowanych działań, aranżuje je
w wyrafinowany sposób, d e m o n s t r u j ą c w y s o k ą
s a m o ś w i a d o m o ś ć . Rosnące u m i e j ę t n o ś c i w i d a ć
bardzo w y r a ź n i e , kiedy, przebrany w j e d w a b n ą
k a m i z e l k ę pana Candie, wychodzi z c i e m n o ś c i ,
aby po długiej tyradzie w y m i e r z y ć sprawiedli­
w o ś ć n i e d o s z ł y m oprawcom. R ó w n i e istotnym
elementem kunsztu teatralnego jest zdolność do
stworzenia spójnej opowieści - to właśnie dzięki
p r z e k o n u j ą c e j narracji udaje s i ę Django zbiec
z transportu do owianej złą sławą kopalni.

52

osobami o europejsKicn
e nroneiskirh Korzemacn,
korzeniach co
ca bvwa
a osouami
uywa
wvkor7vsfvwane iako uzasadnienie rasistowskich

Z

k

I^TJ

7

m r ' n" A b r

7

m *n r

przeKonan .tymczasem równie aoprze m o ż n a
wyniki Dadan rozumieć jakodowocl niepowoazenia szkolnictwa S t a n ó w Zjednoczonych .
Co w a ż n e dla konstruowanej w filmie wizji
człowieka, Tarantino przedstawia rozwój Django
w sposób w y j ą t k o w o szeroki, przekraczając k o n ­
w e n c j ę kina akcji - w p o c z ą t k o w y c h scenach
Afroamerykanin jest niezupełnie ś w i a d o m y wła­
snej siły, m ó w i niewiele, ze słabą dykcją, zaawan­
sowane słownictwo Schultza nie jest dla niego
z r o z u m i a ł e . Z czasem nabiera kompetencji
retora i reżysera, k t ó r y unaocznia symboliczne
55

52

53

54

55

Najważniejszym konkursem jest Scripps National SpelUngBee.

Talent mówcy, n a ś l a d o w c y czy inscenizatora,
podobnie jak u m i e j ę t n o ś ć rozumienia c i ą g ó w
przyczynowo-skutkowych służą n a d r z ę d n e m u
celowi: komunikowaniu sensu w ł a s n y c h c z y n ó w
obserwatorom, czyli zdobyciu władzy. Zabicie
Stephena (Samuel L . Jackson), lokaja pana Can­
die, przestaje b y ć zbrodnią, p o n i e w a ż g ł ó w n y
bohater potrafi s f o r m u ł o w a ć oskarżycielską prze­
m o w ę . Dążenie do legitymizacji c z y n ó w to pod­
stawa p o l i t y k i - w teorii Michela Foucaulta
rywalizację wygrywa ten, kto potrafi z a w ł a d n ą ć
dyskursem . W a ż n y m kontekstem wydaje s i ę
także filozofia Paula Ricoeura, w e d ł u g k t ó r e j
narracja n a l e ż y do najbardziej podstawowych
metod z a r ó w n o rozumienia świata, jak konstru¬
owania własnej t o ż s a m o ś c i . Jeżeli tekst m o ż n a
n a z w a ć projekcja n o we Q o uniwersum różneeo
od tego w k t ó r y m p r z y w y k l i ś m y żyć" to nie
u m i e j ę t n o ś ć stworzenia opowieści oznacza nie
m o ż n o ś ć k s z t a ł t o w a n i a rzeczywistości p o n i e w a ż
czvn zostaie zawsze z a n o ś r e d n i c z o n v ńrzez svm
hole" * W n ó d o b n v snosób na te kwestie zanatrv
wała sie Hannah Arendt niszar żvrie bez L w v
56

57

5

•dz- ł n

56

Zob. W. Osiatyński, op. cit., s. 192.
Zob. A. R. Jensen, Bios in Mental Testing, Free Press,
New York 1980.
Zob. Ph. French, op. cit.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

5 7

58

(

)j

td ł

n

m rł dl ' "

7

M . Foucault, Porządek dyskursu. Wykład inauguracyjny
wygłoszony w College de France 2 grudnia 1970, tłum.
M Kozłowski, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002.
P. Ricoeur, Życie w poszukiwaniu opowieści, tłum. E.
Wolicka, „Logos i Ethos" 2 1993, s 225-236.
Ibid., s. 230, 232.

�Łukasz

94

przestaje b y ć ż y c i e m ludzkim, p o n i e w a ż nie jest
j u ż przeżywane wśród l u d z i " . Zebrawszy wszyst­
kie te w ą t k i , wypada stwierdzić, że Django, dzięki
pomocy Schultza, nie tylko d o k o n a ł zemsty, ale
przede wszystkim s t w o r z y ł w ł a s n ą t o ż s a m o ś ć ,
jako p e ł n o p r a w n e g o uczestnika kultury Zachodu,
by ostatecznie p o t w i e r d z i ć ją w walce.
59

Zakończenie
Film Tarantino, jeśli o d c z y t y w a ć go w ode­
rwaniu od kontekstu współczesnego, jako uniwer­
salną narrację o zniewoleniu i zemście, zapewne
nie wyda się w y j ą t k o w y . N a tle historii kina
zmiana polega na statusie, jaki zdobywa Afroamerykanin w obrębie utworu o charakterze nieod­
l e g ł y m od eposu - schemat fabularny n a w i ą z u j e
przecież do jednej z nordyckich sag. Kontrasto­
wanie f r a g m e n t ó w realistycznych z groteskowymi
nie musi przeszkadzać widzowi w uznaniu Django
za herosa, czyli wzór postaw i obiekt p o ż ą d a n i a .
Strategia łączenia pozornie niezgodnych jakości
estetycznych zwłaszcza wzniosłości z komizmem
należy do tradycji eposu, i g a t u n k ó w pokrewnych
Z b l i ż o n e rozwiązania stosowali zarówno autorzy
powieści fantasy — dość w y m i e n i ć 1 R R Tolkiena
- jak pieśniarze odpowiedzialni za przekazanie
eooce Disma Odysei N a l e ż y iednak o a m i e t a ć że
oodstawowa definicja eoosu obeimuie rozbudo

wane utworv (

) ukazuiace dzieie iLendanwch

lub msiorycziiycii
hktorwznwh bohaterów L e o n e na tło
wvdarzeń n r 7 e ł o m o w v r h dla danei snołerznośri
narodowe,^ T T Z / W * ™ tekst w obrębie
ł h V b rl kr r 7 r J
n
n d hn
7 n a

grępoKrcn struKtur zorganizowany w poaopny
sposób jaj, cnoepy tesn omteiungact,
prowaazr
do interesujących wniosków.
Po pierwsze u t w ó r Tarantino m o ż n a w tym
k o n t e k ś c i e u z n a ć za p r ó b ę ograniczenia rangi
59

60

H . Arendt, Kondycja ludzka, tłum. A. Łagodzka, Aletheia, Warszawa 2000, s. 194-195.
J. Sławiński, Epos, [w:] J. Sławiński (red.), op. cit., s. 138.

Łoziński

wojny secesyjnej jako wydarzenia p r z e ł o m o w e g o ,
na rzecz okresu, k t ó r y bezpośrednio ją poprzedza.
O p o w i e ś ć o herosie, zgodnie z tradycyjnymi kon­
wencjami odbioru, nobilituje bowiem moment
historyczny s t a n o w i ą c y jej tło. Poprzez w y b ó r
czasu akcji zasugerowano widzowi przyjęcie per­
spektywy A f r o a m e r y k a n ó w , nie l u d n o ś c i o korze­
niach europejskich, w c i ą ż pozostającej w centrum
zainteresowania twórców kina. Jak podkreśla Ber­
lin, na przedwojennym p o ł u d n i u S t a n ó w Zjedno­
czonych nie przyznawano stopniowo coraz w i ę k ­
szych s w o b ó d niewolnikom, przeciwnie, okres
prosperity plantacji trzciny cukrowej i b a w e ł n y
w połowie X I X wieku był apogeum wyzysku
może w i ę c , ze w z g l ę d u na t r a u m ę , u c h o d z i ć za.
kluczowy .. Tarantino kładzie nacisk na cierpie­
nie l u d n o ś c i p o d p o r z ą d k o w a n e j nie na drama
tyczne wydarzenia woienne w k t ó r y c h Afroame
rykanie wzięli niewielki udział.
61

N a l e ż y też w z i ą ć pod u w a g ę tradycję kształ­
towania instytucji narodowych za p o m o c ą eposu
poprzez utrwalanie „ w y z n a w a n y c h zbiorowo war­
tości" oraz „ p a m i ę c i o d o n i o s ł y c h postaciach
i zdarzeniach" . A u t o r filmu, n a w i ą z u j ą c do
starożytnego gatunku, manifestuje przekonanie,
że istotnym s k ł a d n i k i e m tożsamości a m e r y k a ń ­
skiej jest w o l n o ś ć , oparta na przyznaniu praw
obywatelskich wszystkim grupom etnicznym,
wielkie narracje nie m o g ą w i ę c zostać zdominowa.ne przez w s p ó l n o t ę k o l o n i z a t o r ó w . Nawet,
jeśli przyczyna, wojny 0r2a.nizuja.cej pa.mieć spo¬
łeczną S t a n ó w Zjednoczonych był stosunek do
niewolnictwa.
62

63

Po trzecie i najważniejsze Tarantino u c z y n i ł
herosem Afroamerykanina. Radykalna zmiana
w stosunku do historii filmu polega na z ł a m a n i u
61

Zob. I . Berlin, op. cit, s. 168-170, 188.

62

J. Sławiński, ibid.

63

Zob. H . Kubiak, Rodowód narodu
amerykańskiego,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1975, s. 27.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

95

konwencji w y w o d z ą c e j się jeszcze z klasycznych
poetyk normatywnych. W e d ł u g zaleceń formu­
ł o w a n y c h m i ę d z y i n n y m i przez Horacego styl
wzniosły zarezerwowany był dla utworów, k t ó ­
rych główni bohaterowie to ludzie „wysoko uro­
dzeni" . O trwałości p r z y w i ą z a n i a do tej zasady,
r ó w n i e ż w Stanach Zjednoczonych I p o ł o w y X I X
wieku, ś w i a d c z y m i ę d z y i n n y m i pisarstwo Jamesa
F. Coopera . Wprawdzie konwencja współcze­
snego westernu nie stawia w y m o g ó w co do klaso­
wej przynależności postaci, w n i o s k u j ą c jednak po
obsadzie najpopularniejszych obrazów gatunku,
w c i ą ż dominuje przeświadczenie, że główną rolę
powinien zagrać Angloamerykanin .
64

65

66

Z n a c z ą c y m w y j ą t k i e m są Płonące
siodła
(1974), głośna parodia filmów o D z i k i m Zacho­
dzie w y r e ż y s e r o w a n a przez Mela Brooksa - Cleavon Little, aktor o a f r y k a ń s k i c h korzeniach,
w y s t ę p u j e w niej jako szeryf . Nieprzystawalność tej postaci do utrwalonego w westernach
wizerunku stróża prawa stanowi o komizmie
wielu scen. Django natomiast powiela klasyczny
wzorzec bohatera - jest przebiegły, stanowczy,
uparty i o d w a ż n y - m o ż n a z n i m p o r ó w n a ć chyba
tylko k r e a c j ę Sidneya Poitiera z filmu Czarny
kowboj (1972) . Zasadnicza różnica uwidacznia
się jednak w z a k o ń c z e n i a c h obu obrazów O ile
Afroamerykanów
Czarnego kowboja w krytycz¬
nym momencie ratują rdzenni m i e s z k a ń c y pre
rii o tvle Django w ostatniej partii filmu polega
wyłącznie na sobie.
67

68

N a l e ż y też zwrócić u w a g ę na a t r a k c y j n o ś ć sek­
sualną herosa, należącą do tradycji eposu, co naj­
mniej od czasu Giłgamesza
- prolog sumeryjskiej

opowieści zawiera p o c h w a ł ę t y t u ł o w e g o bohatera
z informacjami o jego sile, urodzie, a nawet roz­
miarach c z ł o n k a . Podkreśleniu m ę s t w a Django
służą chwyty dobrze znane widzom kina akcji
- monumentalizacja osiągnięta za p o m o c ą ujęć
z dołu, sekwencje strzelaniny w zwolnionym tem­
pie, umieszczanie postaci na tle p ł o m i e n i i dymu.
Istotniejsze są jednak sceny służące reprezenta­
cji d o ś w i a d c z e n i a przemocy. Kiedy s k r ę p o w a n y
sznurami Django, całkowicie nagi, wisi głową
W dół, a praca kamery eksponuje jego muskularne
ciało, bez w ą t p i e n i a dla części o g l ą d a j ą c y c h staje
sie ono przedmiotem p o ż ą d a n i a . Erotyczny pod­
tekst wzmacnia r ó w n i e ż witalistyczne znaczenie
sceny w której Django oblewa sobie twarz w o d ą
a potem galopuje na oklep.
69

W e d ł u g Murraya Smitha znaczna część odbior­
c ó w u t o ż s a m i a s i ę z bohaterem p o s i a d a j ą c y m
atrakcyjne cechy . B y ć może autor scenariusza,
p o d e j m u j ą c dwie zasadnicze decyzje - o zabi­
ciu Schultza i u k s z t a ł t o w a n i u postaci kobiecych
jako niemal całkowicie biernych - stara się uła­
twić widzowi identyfikację z Django. Piotr Mar­
kiewicz, doktor filozofii i psycholog kliniczny,
traktuje e m p a t i ę filmową jako „ p r o g r a m symula­
cyjny p o l e g a j ą c y na funkcjonalnym treningu per¬
spektyw kognitywnych i behawioralnych", k t ó r y
pomaga kształcić skuteczne reakcje w k o n t e k ś c i e
zdarzeń rzeczywistych , jeśli przyjmuje sie takie
założenie, m o ż n a u z n a ć Django za istotną lek­
cję dla społeczności pochodzenia europejskiego
w krajach postkolonialnych W e d ł u g Murraya
Smitha nawet widzowie n i e s k ł o n n i do sympaty¬
zowania z g ł ó w n y m bohaterem
mmoga
e g o PP o d ś w i a d o ­
70

71

6 9

64

A. Okopień-Sławińska, Teoria trzech stylów,
Sławiński (red.), op.cit.,*. 580.

[w:] J.

Zob. R.V. Hine, J.M. Faragher, op. cit., s. 293.

7 0

66

Zob. P. French, op. cit.

71

67

Płonące siodła, reż. M . Brooks, USA 1974.

65

68

Czarny kowboj, rei. S. Poitier, USA 1972.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

„Członek jego, powiadają, mierzy trzy łokcie". Giłgamesz. Epos starożytnego Dwurzecza, tłum. R. Stiller,
PIW, Warszawa 1980, s. 39.
Zob. M . Smith, op. cit., s. 230, 233.
P. Markiewicz, Empatia w kognitywnej teorii filmu,
[w:] H . Kardela, Z Muszyński, M . Rajewski (red.),
Empatia, obrazowanie i kontekst jako kategorie kognitywiftyczne, Lublin 2012, s. 146.

�Łukasz

96

mie d o k o n y w a ć m i m i k r y afektywnej, polegającej
„na prawie « p e r c e p t u a l n y m » rejestrowaniu (...)
u c z u ć drugiej osoby via wyrazy twarzy i gesty" .
72

Film Tarantino rzeczywiście wzbudza takie
reakcje - Peter Bradshaw, brytyjski krytyk, dekla­
ruje, że odczuwa radość, widząc mściwą satysfak­
cję bohatera, „potrafiącego strzelać z bezwzględną
d o k ł a d n o ś c i ą i w e r w ą " . N a t y m tle hipoteza
o terapeutycznym znaczeniu Django dla potom­
k ó w n i e w o l n i k ó w wydaje się zasadna. W i k t o r
Osiatyński - relacjonując badania psychologów
społecznych - stwierdza, że liczne manifestacje
agresji dokonywane przez A f r o a m e r y k a n ó w j u ż po
ogłoszeniu ustaw z 1964 i 1965 r. były „koniecz­
73

7 2

7 3

Łoziński

nym stopniem na drodze do odzyskania równo­
wagi psychicznej i poczucia własnej w a r t o ś c i " .
Film Tarantino również katalizuje negatywne emo­
cje i zaspokaja je, pozwalając odbiorcom uczest­
niczyć w zniszczeniu posiadłości plantatora, co
jednocześnie jest bardziej widowiskowe i mniej
niebezpieczne n i ż miejskie zamieszki z I I połowy
X X wieku. Koniec świata p l a n t a t o r ó w następuje
powoli. Jednak zmiana konwencji, jakiej dokonał
Tarantino w obrębie najbardziej a m e r y k a ń s k i e g o
ze wszystkich g a t u n k ó w kina, może m i e ć znaczący
w p ł y w na społeczeństwo. T y m bardziej, że nawet
krytycy o korzeniach europejskich doznają pluga­
wej przyjemności", śledząc poczynania Django .
74

75

M . Smith, op. cit., s. 235.
"From any distance, on any occasion, Django can
shoot with ruthless accuracy and verve, and afterwards permits himself agrin of pleasure". P. Bradshaw,
op. cit.

74
7 5

W. Osiatyński, op. cit.,s. 249.
D . Denby, op. cit.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

97

A new epic? Criticism of European culture and the process of hero's emancipation in Quentin
TarantWs D&gt;mgo
The main aims o f this article are, firstly, reconstruction o f the world presented by Quentin Tarantino in
Django Unchained (2012) and, secondly, interpretation o f the directors vision, in relation to its context.
The analysis, based on the methods o f semiology and hermeneutics, allows to interpret the film not only
as a protest against the social order, which was in force in the antebellum South, but also as a critiąue o f
European culture, especially Romanticism and Modernism. American slavery is presented in a way that
suggests, in accordance with Marimba Anis observations, similarity to the Holocaust.
Further considerations, made on the basis of cognitive theory of narrative, refer to the emancipation of the
main character. Reflection on the history o f cinema leads to the conclusion that Django is probably the
first mainstream western with an Afro-American protagonist who independently takes revenge on those
responsible for slaves' suffering. Depiction o f the main character and other traits o f the film suggest that
Tarantinos work may be understood as an epic. It means the movie can be seen as an attempt to establish
a new founding story, which is an alternative to The Birth oftheNation (1915). What is more, the Journal
reviews of Django indicate that recipients of European descent tend to adopt the perspective o f the Other,
as they sympathize with Django who inflicts suffering and death to Anglo-Saxon-Americans. Heedless o f
the postmodern conrention o f Tarantinos work, such reactions demonstrate how serious can be social
impact ofthe film.

FOT. MICHAŁ KOPEK

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

�98

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6050" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6030">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/19616ab63d421d137d11b5f533e6b6b5.pdf</src>
        <authentication>523a0f9b44152b5cc0a022b49d8e31dc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72173">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72174">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72175">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2099</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72176">
                <text>Oblicza folkloru. Folklor polityczny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72177">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.15-19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72178">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72179">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72180">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72181">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72182">
                <text>Wojciech Łysiak

OBLICZA FOLKLORU - FOLKLOR POLITYCZNY
Wkraczanie z aparatem n a u k o w y m w j a k ą k o l w i e k dziedzinę
rzeczywistości społecznej, w k a ż d y m w y p a d k u jest p e w n y m
naruszeniem proporcji w niej f u n k c j o n u j ą c y c h i p r a w i d e ł jakimi
się rządzi. Ingerencja taka w p e w n y m s t o p n i u p o w o d u j e prze­
kształcenie tej rzeczywistości. T a k j e s t między i n n y m i z f o l k l o r e m .
O t o utarła się maniera o m a w i a n i a f o l k l o r ó w „ w ł a ś c i w y c h "
r ó ż n y m g r u p o m s p o ł e c z n y m , z a w o d o w y m i w i e k o w y m . M ó w i się
przecież o folklorze g r u p przestępczych, o folklorze żołnierskim,
marynarskim, g ó r n i c z y m , garncarskim, m ł y n a r s k i m (chociaż t e n
z w y k l e d o t y c z y treści o m ł y n a c h i młynarzach, p o m i j a się zaś
w o p r a c o w a n i a c h treści realizowane przez s a m y c h m ł y n a r z y ) ,
m ó w i się też o folklorze dzieci, młodzieży i d o r o s ł y c h . W pracach
p o d e j m u j ą c y c h analizy t a k i c h w ł a ś n i e f o l k l o r ó w k u r c z o w o trzy­
m a n o się j e d y n i e t y c h reguł, które w przekonaniu a u t o r ó w
„ w ł a ś c i w e " były o d p o w i e d n i e j grupie. P o m i j a n o na o g ó ł fakt
p o w s z e c h n e j o b e c n o ś c i niektórych zjawisk f o l k l o r u w e w s z y s t ­
kich w a r s t w a c h p o l s k i e g o s p o ł e c z e ń s t w a . M ó w i ę o t y m d l a t e g o ,
gdyż nie w y o b r a ż a m sobie sytuacji ( b o w i e m takiej nie m a ) , by np.
d z i e c i o m p o s ł u g u j ą c y m się podczas z a b a w y w y l i c z a n k a m i , nie
znane były szorstkie niekiedy kawały młodzieży starszej, by
garncarze nie znali bajek z n a n y c h w ś r o d o w i s k u c h ł o p s k i m ,
a m a r y n a r z o m linii o c e a n i c z n y c h o b c e były piosenki r e z e r w i s t ó w
W o j s k a Polskiego.
Każdy podział p r z e j a w ó w f o l k l o r u ( m o w a t u o c z y w i ś c i e o j e g o
w a r s t w i e s ł o w n e j ) d o k o n y w a n y przy z a s t o s o w a n i u kryterium
z a w o d o w e g o lub w i e k o w e g o jest p o d z i a ł e m s z t u c z n y m , najczęś­
ciej nie o d d a j ą c y m p r a w d z i w e g o obrazu folklorystycznej rzeczy­
w i s t o ś c i . Spostrzeżenie t o d o t y c z y także kryterium t e m a t y c z n e g o .
J e d n a k ż e t u t a j , zdaje się w y ł a n i a ć p e w i e n precedens. M y ś l ę
b o w i e m o „ f o l k l o r z e p o l i t y c z n y m " , tj. części f o l k l o r u reagującej
i interpretującej bieżące w y d a r z e n i a polityczne, g o s p o d a r c z e
i społeczne, której o b e c n o ś c i d o tej pory jakby nie z a u w a ż a n o ,
p o m i j a n o , a przecież z n a k o m i t a większość naszego społeczeńst­
w a , czy t e g o chce, czy też nie, uczestniczyła i uczestniczy w j e g o
o b i e g u . Jest t o w m o i m przekonaniu f o l k l o r interspołeczny,
funkcjonujący z r ó w n y m powodzeniem w e wszystkich grupach
w i e k o w y c h , z a w o d o w y c h i innych.
„ F o l k l o r p o l i t y c z n y " nie jest o c z y w i ś c i e zjawiskiem n o w y m ,
w y k r e o w a n y m na g r u n c i e w y d a r z e ń zaistniałych p o II w o j n i e
ś w i a t o w e j . Z n a n y i u p r a w i a n y był znacznie wcześniej. T a k i m
w ł a ś n i e f o l k l o r e m były przecież kąśliwe a n e g d o t y o Francuzach
z c z a s ó w kampanii n a p o l e o ń s k i e j , kiedy w o j s k a te dopuszczały
się na ludności wiejskiej i miejskiej licznych g w a ł t ó w i n i e p r a w o ­
ści, a sam N a p o l e o n u z n a w a n y był przez ludność w i e j s k ą za
antychrysta. Jest przecież folklor k o m e n t a r z e m bieżącego życia \
jest ż y w y m g ł o s e m t e r a ź n i e j s z o ś c i - jak pisali radzieccy uczeni.
2

W t a k i c h w ł a ś n i e kategoriach r o z p a t r y w a ć należy cały ó w
folklor s k i e r o w a n y p r z e c i w zaborcy pruskiemu w W i e l k o p o l s c e
i na Śląsku. O p o w i a d a n i a o starym Frycu, generałach W r a n g l u
i Deoflingerze nosiły p i ę t n o p o l i t y c z n e . P o d o b n i e rzecz się miała
z a n e g d o t a m i o hakatystach, o pruskiej Komisji L i k w i d a c y j n e j ,
o r u g a c h pruskich. P o d o b n i e należy patrzeć na folklor zrodzony
na g r u n c i e s t r a j k ó w dzieci wrzesińskich, a wcześniej na w p r o s t
n i e p r a w d o p o d o b n y ł a d u n e k ironii, szyderstwa jaki w y m i e r z o n y
był w „ Ż e l a z n e g o kanclerza". Odpisy z satyrycznymi u t w o r a m i
d o t y c z ą c y m i O t t o Bismarcka krążyły w ś r ó d młodzieży szkolnej,
a ze szkół trafiały na wieś.
W popularnej w W i e l k o p o l s c e piosence l u d o w e j z lat o s i e m ­
dziesiątych XIX w i e k u w s p o m i n a n o :
Bismarck nieboraczek,
Za to Wielkopolska
Wiwat

B n i ń s k a g o nie

chciała

odpokutowała

Polska! w i w a t

C o nie c h c i a ł a j u n k r a

baba!
szwaba!

W e d ł u g krążących p o w s i ó w c z e s n e j w i e ś c i , o w e j Bnińskiej
(nie w i a d o m o , o której m o w a ) miał się o ś w i a d c z y ć m ł o d y

Bismarck, lecz dostał kosza. Z t e g o p o w o d u p o d o b n o mścił się
później na całej W i e l k o p o l s c e .
G d y zmarł w roku 1 8 9 8 odżył folklor z n i m z w i ą z a n y ( o d roku
I 8 9 0 z a p o m n i a n o o Bismarcku w z w i ą z k u ze z d y m i s j o n o w a n i e m
kanclerza). O p o w i a d a n o sobie w ó w c z a s , że o n , j a k o znany
n i e d o w i a r e k , nie wierząc w istnienie nieba, po. rozstaniu się
z ziemią, p o m a s z e r o w a ł w p r o s t d o piekła. Przybywszy d o bramy
nie zapukał, lecz o t w o r z y ł ją i w s u n ą ł s w ą łysą g ł o w ę . Z a u w a ż y ł ją
d i a b e ł - f u r t i a n , a nie spostrzegłszy na niej trzech sterczących
w ł o s ó w , p o m y l i ł ją z o d w r o t n ą częścią ciała i na taki piekłu
w y r z ą d z o n y despekt, z a w y ł w r o g o , k o p n ą ł g o i w y r z u c i ł z piekła.
Tak Bismarck zamieszkał na przedpieklu, gdzie w czasie c o d z i e n ­
nego zamiatania bacznie rozgląda się za k u p k ą czarciego łajna.
Chce nim s m a r o w a ć s w ą łysinę, w m n i e m a n i u , iż t o przyczyni się
d o p o n o w n e g o porostu w ł o s ó w , w następstwie czego w p u s z c z ą
g o d o piekła i przydzielą należne m u miejsce. Na przedpieklu jest
p o d w ł a d n y m s ł y n n e g o k o w a l a Kurzawy z K w i e c i s z e w a na Kuja­
w a c h , a zamiatając bruk, klnie siarczyście Verflucht.
O b o k t e k s t ó w p o w s t a ł y c h niejako s a m o r o d n i e , niekiedy
w o b i e g społeczny w p r o w a d z a n e były tekstu autorskie, które
w w y n i k u szybkiej folkloryzacji ulegały t a k i e m u przekształceniu,
by w w i e l u w a r i a n t a c h toczyć s w ó j f o l k l o r y s t y c z n y byt.
M y ś l ę t u przede w s z y s t k i m o t w ó r c z o ś c i literackiej księdza
W o j c i e c h a K o z ł o w s k i e g o z W i e l k i e g o Sławska na K u j a w a c h ,
k t ó r e g o satyryczne wiersze w okresie „ K u l t u r k a m p f u " cieszyły się
n i e b y w a ł ą p o p u l a r n o ś c i ą , jak w s p o m i n a j ą ś w i a d k o w i e t a m t y c h
w y d a r z e ń . Wiersz pt. Sen polityczny, który ukazał się w roku 1 8 9 0
na ł a m a c h strzelińskiego „ N a d g o p l a n i n a " s z y b k o trafił na w i e ś
k u j a w s k ą i t a m się rozprzestrzenił w licznych w a r i a n t a c h . J e d e n
z n i c h pt. Sen Kujawiaka,
czyli przygoda
w niebie p r z y p o m n i a ł
Jerzy W o j c i e c h Szulczewski w i n o w r o c ł a w s k i m „ P i a ś c i e " , już p o
odzyskaniu n i e p o d l e g ł o ś c i .
3

Nie s p o s ó b tu o c z y w i ś c i e o m ó w i ć , czy n a w e t wskazać na
wszystkie przejawy ó w c z e s n e g o f o l k l o r u p o l i t y c z n e g o , nie o t o t u
zresztą c h o d z i . Jest jednak rzeczą p e w n ą , iż towarzyszył o n
s p o ł e c z e ń s t w u p o l s k i e m u na każdej j e g o d z i e j o w e j drodze. Tak
b o w i e m b y ł o podczas akcji p l e b i s c y t o w y c h , tak b y ł o podczas
p o w s t a ń śląskich i p o w s t a n i a W i e l k o p o l s k i e g o . Treści f o l k l o r y s ­
tyczne zrodziły się na g r u n c i e w o j n y
polsko-radzieckiej
1 9 1 9 / 1 9 2 0 roku. Z w i ą z a n e były z w s z y s t k i m i prezydentami
D w u d z i e s t o l e c i a , nie oszczędziły też Józefa Piłsudskiego. Szcze­
g ó l n e g o w y r a z u nabrał folklor p o l i t y c z n y w przededniu i podczas
II w o j n y ś w i a t o w e j .
Nieustannie zmieniająca się rzeczywistość niesie c o d z i e n n i e
pakiet w y d a r z e ń , które w w i ę k s z y m czy mniejszym s t o p n i u
zahaczają o ś w i a d o m o ś ć j e d n o s t k i , s t o s o w n i e d o jej m o ż l i w o ś c i
p e r c e p c y j n y c h . T o w ł a ś n i e o w e w y d a r z e n i a i potrzeba c h w i l i
s t y m u l u j ą treści folklorystyczne. Tak b y ł o w przeszłości, tak jest
i dzisiaj. M i ę d z y i n n y m i d l a t e g o , by nie g m a t w a ć zagadnienia,
s w e refleksje będą przede w s z y s t k i m i l u s t r o w a ł w y b r a n y m i
faktami f o l k l o r y s t y c z n y m i jakie p o j a w i ł y się p o roku 1 9 4 4 .
Cały ó w folklor, który ze w z g l ę d ó w p r a k t y c z n y c h , jak i p o d e ­
j m o w a n y c h przezeń treści, n a z w a ł e m p o l i t y c z n y m , jest n i e z w y k l e
r o z b u d o w a n y i rozległy, wręcz n i e m o ż l i w y d o c a ł o ś c i o w e g o
ogarnięcia j a k i m k o l w i e k w a r s z t a t o m b a d a w c z y m . S p o d k o n t r o l i ,
nie t y l k o folklorystycznej, w y m y k a się s w ą efemerycznością. Ale
m i m o t o jest ze w s z e c h miar g o d n y u w a g i . W ł a ś c i w y c h m u
t e k s t ó w nie będę p r ó b o w a ł zaszeregować d o z n a n y c h sys­
tematyk, nie będę rozstrzygał o ich przynależności d o różnych
gatunków folkloru.
M ó w i ą c o foklorze p o l i t y c z n y m m a m na myśli u t w o r y nie t y l k o
l u d o w e j p r o w e n i e n c j i , lecz, jak już w s p o m n i a ł e m , całokształt
literackiej reakcji na c o d z i e n n ą rzeczywistość, która z założenia
z o r i e n t o w a n a jest na ustny o b i e g , b o w i e m towarzyszy jej s w o i s t y
przymus a n o n i m o w o ś c i .

15

�Zrozumiałą musi się w y d a ć w ą t p l i w o ś ć , czy cały ó w material
literacki mieści się w kategoriach f o l k l o r u . Czy np. piosenka
p o w s t a ł a w w i ę z i e n i u w r o n e c k i m spełnia w a r u n k i jakie przy­
s ł u g u j ą u t w o r o m literatury l u d o w e j , czy w p o d o b n y s p o s ó b
można m ó w i ć o p o l s k i c h d o w c i p a c h i w y l i c z a n k a c h z w i ą z a n y c h
z eksplozją w C z e r n o b y l u . W y d a j e się, ze cały ó w obszar sztuki
s ł o w a , o k t ó r y m piszę, f u n k c j o n u j e na zasadach w ł a ś c i w y c h
f o l k l o r o w i , d l a t e g o będę o b s t a w a ł przy t a k i m r o z u m i e n i u s p o ł e ­
cznej, nieprofesjonalnej i profesjonalnej t w ó r c z o ś c i literackiej
reagującej na bieżące w y d a r z e n i a życia p o l i t y c z n e g o , g o s p o d a r ­
czego i społecznego.
O c z y w i ś c i e t r u d n o poprzestać na takich a p r i o r y c z n y c h roz­
strzygnięciach, skoro w i a d o m o , iż granica między f o l k l o r e m
a t w ó r c z o ś c i ą literacką profesjonalną w w a r u n k a c h konspiracji,
nadanej z g ó r y a n o n i m o w o ś c i , jest n i e m o ż l i w a d o u c h w y c e n i a .
Kwestie te n i e z w y k l e rzetelnie o m a w i a ł o n g i ś Jerzy Ś w i ę c h
w pracy Twórczość okupacyjna
a folklor*.
O r t o d o k s y j n a folklorystyka, w i d z ą c tekst w postaci ustnej
i a n o n i m o w e j zadawala się w zupełności t a k i m stanem, uznając
g o za przedmiot s w o i c h badań. W przypadku badania f o l k l o r u
p o l i t y c z n e g o zaistniałego p o roku 1 9 4 4 kwestie w e r b a l n o ś c i
i a n o n i m o w o ś c i nie mają w i ę k s z e g o znaczenia. G o d n y m u w a g i
jest natomiast społeczna percepcja i aprobata t y c h treści, j a k o
j e d y n a p r a w d z i w a , nieprzekłamana, p o z b a w i o n a k o n k u r e n c j i .
A n o n i m o w o ś ć podlega tu tym samym ocenom, bowiem „autora
nie ma w dziele f o l k l o r y s t y c z n y m nie t y l k o d l a t e g o , że nic o n i m
nie w i e m y , ale i d l a t e g o , ze w y c h o d z i o n poza poetykę f o l k l o r u ,
nie jest p o t r z e b n y z p u n k t u w i d z e n i a struktury d z i e ł a . " Dlatego,
ze „ t w ó r c z o ś ć w o l n a o d t w ó r c y p r ó b u j e żyć w ł a s n y m , s a m o d z i e l ­
n y m życiem. T w ó r c z o ś ć l u d o w a j a k b y w i e r z y w m o ż l i w o ś ć
p o w t ó r z e n i a się zdarzeń przez samo ich o p o w i a d a n i e . "
5

6

Także w i o s n ą t e g o s a m e g o roku w W i e l k o p o l s c e w rytm znanej
kolędy ś p i e w a n o :
Dzisiaj w

Betlejem,

dzisiaj w

Betlejem,

wesoła

nowina,

że trzy

bombowce,

że trzy

bombowce

lecą d o

Berlina.

Berlin się
Niemcy

pali

przegrali.

Hitler na d a c h u .
Pierdzi ze strachu,
A

Hitlerowa

Pierdzi jak

krowa.

W latach 1 9 4 5 - 1 9 4 7 w o k o l i c a c h L u b l i n a znana była n i e z w y k ­
le r o z b u d o w a n a fabularnie ballada, której przytoczę t u t y l k o
fragment:
Pójdźcie o dziatki, pójdźcie wszystkie
Za Lublin, p o d stup, na

T a m przed Stalina klęknijcie obrazem, po rusku z m ó w c i e

Folklor p o l i t y c z n y , a raczej j e g o szczególne, z a k o n s p i r o w a n e
w a r u n k i egzystencji m i m o o c z y w i s t e j j a w n o ś c i całej masy reper­
t u a r o w e j , w rzeczywistości w y d z i e d z i c z y ł a u t o r ó w t e k s t ó w z ich
a u t o r s t w a . W takich to w a r u n k a c h każdy autorski tekst p u s z c z o n y
w o b i e g , usamodzielnia się, stając się w ł a s n o ś c i ą p u b l i c z n ą .
U t w o r y r y m o w a n e , a t o : wiersze, pieśni, ballady i d r o b n e
w i e r s z o w i d ł a , w t y m kontekście zawsze p r z e m a w i a ł y na korzyść
w i a r y g o d n e g o ś w i a d k a - w y k o n a w c y , „ k t ó r y relacji o j a k i m ś
w y d a r z e n i u n a d a w a ł i n d y w i d u a l n y kształt s ł o w n y , nasycił b a r w ą
s w e g o g ł o s u , wyraził s w ó j b ó l , radość, pragnienie zemsty.
W sytuacji, g d y autor został ' u b e z w ł a s n o w o l n i o n y ' , czytelnik
p r z e j m o w a ł w jakiejś mierze k o m p e t e n c j e a u t o r s k i e . "
7

Po r o k u 1 9 4 4 w z m i e n i o n y c h w a r u n k a c h g e o p o l i t y c z n y c h
f o l k l o r , o k t ó r y c h m o w a , trysnął taką l a w i n ą f o r m i treści, iż nikt
p r a w d o p o d o b n i e nie u c h w y c i ł całego j e g o obszaru. Folklorys­
tyczne w i d z e n i e „ n o w e j " rzeczywistości zaczęło się jeszcze
p o d c z a s działań w o j e n n y c h . Z jednej strony folklor ó w d o t y k a ł
działań f r o n t o w y c h i roli A r m i i C z e r w o n e j , z drugiej zaś rodzących
się na jej zapleczu przeobrażeń. W t e d y w ł a ś n i e , w i o s n ą 1 9 4 5 r o k u
dzieci na z n i s z c z o n y c h w a r s z a w s k i c h ulicach ś p i e w a ł y :

i trwodze.

W s z ę d z i e na ustach A n d e r s y

na drodze.

Nic nie p o m a g a

i Bory i pełno A k o w c ó w

N y s y p r o p a g a n d a ni o d b u d o w a

Wszędzie grasuje N S Z - b a n d a
Pól Polski tobie niesiemy w
G d y tak w

Warszawy,

plugawy.

darze i resztę, g d y z e c h c e s z

tego.

reakcyjnego!

największej wszyscy pokorze noc odprawiają

błagalną

Pędzi reakcja lądem i m o r z e m z g u b ę im niosąc fatalną.
Nagle straszliwy obłok powstaje t a m na g o ś c i ń c u ku
I w i d a ć na n i m pędzącą zgraję, reakcja m a h e r s z t ó w

miastu
dwunastu.

Groźne ich miny, straszne nazwiska, d o l a r ó w pełne ich
Srebrny im w ę ż y k na czapce błyska i orzeł w

królewskiej

Nie m o g ą uciec jak pepeery, w s z y s c y jak szczury w

dłonie.
koronie.

potrzasku.

Rzucają gwiazdy, sowieckie ordery, pełno tam krzyku i wrzasku.
ręku m k n i e jak B ó g zemsty ku

D r u g i O s ó b k ę w i e s z a na sęku, a trzeci z W a n d z i ą

Roli,

swawoli.

Bór R z y m o w s k i e m u gardło sznurem dławi, Bieruta topi w

strumyku,

G o m u ł k a jak wieprz zraniony k r w a w i , pełno t a m wrzasku i krzyku...

Pieśni t e g o rodzaju, p o w s z e c h n i e w ó w c z a s z n a n y c h , b y ł o
bardzo dużo. W i e l e z niech s k u p i a ł o się w o k ó ł u k r y w a j ą c y c h się
po lasach o d d z i a ł ó w A r m i i Krajowej ( n p . pieśń My
Akowcy,
bandyci..., z roku 1 9 4 5 ) czy też s k i e r o w a n y c h b y ł o w n o w ą
socjalistyczną rzeczywistość ( n p . Rota Pepeerowców,
z roku
1946).
Folklor p o l i t y c z n y przełomu lat czterdziestych i pięćdziesiątych
o g n i s k o w a ł się przede w s z y s t k i m w o k ó ł p r z e ś l a d o w a ń społecz­
n y c h , w o k ó ł rodzącego się terroru p o l i t y c z n e g o oraz w o k ó ł o s o b y
J ó z e f a Stalina. Trzeba dziś przyznać, że m a ł o kto był w ó w c z a s
s k ł o n n y podzielić się d o w c i p e m o generalissimusie, czy też
o ó w c z e s n e j sytuacji w Z S R R . Z wielkiej liczby k a w a ł ó w p r z y t o ­
czę t u takie, które p o ś r e d n i o r z u t o w a ł y na sytuację g o s p o d a r c z ą
ó w c z e s n e j Polski. O t o z paczki p a p i e r o s ó w „ S p o r t " , a raczej
z s a m e g o napisu o d c z y t y w a n o :
Stalin prosi o resztę tłuszczu,

a znany był także wierszyk:
Mięso i słonina
pojechały do

Stalina,

a skóry i flaki
jedzą

Polaki.

F u n k c j o n o w a ł a też w o w y m czasie cała masa d o w c i p ó w
o Stalinie, k t ó r y c h sens i p o e t y k a w y r a ż a n e b y ł y w języku
rosyjskim. Była t o j e d n a z artystycznych m e t o d w y w o ł y w a n i a
śmiechu.
Z p o c z ą t k i e m lat pięćdziesiątych, kiedy sytuacja społeczna
w kraju z d o m i n o w a n a była przez o d p o w i e d n i e , w y s p e c j a l i z o w a ­
ne o r g a n y k o n t r o l u j ą c e życie niemal każdego o b y w a t e l a , p o ­
wstała piosenka, którą ś p i e w a n o na m e l o d i ę Nie dbam jaka
spadnie kara:
S o w i e t był

16

i rząd l o n d y ń s k i

T y l k o nas ratuj c z e r w o n y carze o d rządu

prokuratorem,

Volksdojcz w y r o k dał

Rozkwitały jabłonie i gruski,
Uciekł Niemiec, wpierdolił się ruski...

paciorek.

N a r ó d nas nie chce, ranki i w i e c z o r y w e Izach t r w a m y

W t e m pierwszy A k o w i e c z siekierą w

Z a t e m w ł a ś n i e taki folklor w s z e d ł d o w s z y s t k i c h niemal ś r o d o ­
w i s k s p o ł e c z n y c h . J a k o j e d y n y z całego obszaru tematycznie
przynależnego folklorystyce, z a g w a r a n t o w a ł sobie p o w s z e c h n ą ,
a c z k o l w i e k efemeryczną o b e c n o ś ć nie t y l k o na ulicy, p o d strze­
c h ą , ale i w urzędniczych salonach. Z n a m i o n a tej t w ó r c z o ś c i , jak
już w s p o m n i a ł e m , a n o n i m o w o ś ć , w a r i a n t o w o ś ć , z u n i f o r m o w a ny styl o p a r t y na stałych s z a b l o n a c h i f o r m u ł a c h , oralność,
s ł o w e m w s z y s t k o , c o m i m o iż nie zawsze s p r e c y z o w a n e i mgliste,
czasami zaś zupełnie p o z b a w i o n e odniesień d o f o l k l o r u jest dla
o d b i o r c ó w przykładem t w ó r c z o ś c i z o r g a n i z o w a n e j p o prostu na
p o d s t a w a c h i n n y c h niż literatura „ o f i c j a l n a " . W s p o s o b i e k o n t a k ­
t o w a n i a się ze s ł o w e m „ k o n s p i r a c y j n y m " f o l k l o r u , j e g o p o c h o d n e f u n k c j o n u j ą j a k o m o d e l t w ó r c z o ś c i najbardziej o d p o w i e d n i d o
agitacji w w a r u n k a c h g d y literatura n a r o d o w a na skutek w i a d o ­
m y c h o g r a n i c z e ń przestała być s o b ą i nie znajduje społecznej
akceptacji.

razem.

wzgórek.

surowy,

A Ż y d bronił nas z h u m o r e m ,
Ot i cały sąd

ludowy.

�„ W czasie jakiejś k u r s o k o n f e r e n c j i , gdzieś w m a l o w n i c z e j n a d ­
Paradoksy dobrze
Są mądrością

znacie.

To unikaj

morskiej o k o l i c y , d w o j e działaczy zapłonęło ku sobie g w a ł t o w n ą

społeczeństwa.

Jeśli chcesz być bezpieczny,

namiętnością. B y ł o t o p r a w d z i w e c o u p d e f o u d r e , w i ę c bez s ł o w a

bracie.

poszli d o łóżka. W c h w i l i , kiedy akt m i ł o s n y zbliżał się d o zenitu,

Bezpieczeństwa...

Z tych samych w z g l ę d ó w w wroneckim

więzieniu

w roku 1 9 5 0 zrodziła się nieco h u m o r y s t y c z n a , nieco dramatycz­
na pieśń, ś p i e w a n a na melodię Więc pijmy zdrowie,

podchorążo­

wie:

d z i e w c z y n a poczuła, że ma k o c h a n k o w i coś n i e z w y k l e w a ż n e g o
d o z a k o m u n i k o w a n i a . W y d u k a ł a tedy: T o w a r z y s z u , możecie nie
uważać...".
Obszar folklorystycznej rzeczywistości zataczał coraz szersze
kręgi. Wkraczał f o l k l o r natychmiast w n o w e dziedziny życia,
w p i s y w a ł m o m e n t a l n i e w n o w e dziedziny n a u k i , d o t y c h c z a s

Niech nikt nie p o w i e bracia

więźniowie,

że n a m w e W r o n k a c h tu b y ł o

nieznane, kiedy w rok p o w y c z y n i e Łajki, k o s m i c z n y bezkres

źle.

Lepiej t u m a m y niźli u

mamy,

Nikt z nas na w o l n o ś ć

n i e r w i e się.

Bo na w o l n o ś c i same

zaczęli p o d b i j a ć r ó w n i e ż ludzie, w Krakowie o p o w i a d a n o taki o t o
d o w c i p : „ D w ó c h s t a r u s z k ó w przechadza się p ó ź n y m w i e c z o r e m

przykrości,

g ł ó w n ą arterią miasta. Patrzą na g w i a z d y i g a w ę d z ą : A jednak,

L u d z i e p r a c u j ą , p o t k a p i e z lic.
M y tutaj dniami w

górę

Leżymy, nie r o b i m y
Niechaj frajery robią
Przodują w

panie radco, ten Gagarin, nie ma c o ! Poleciał taki ś w i a t d r o g i

brzuchami,

nic.

i w r ó c i ł ! W i e l k a s ł a w a , w i e l k i e n a z w i s k o : Kapitan Gagarin....

grób.

i p o r u c z n i k ó w krąży b e z i m i e n n i e ! "

Racja, mecenasie, racja. Ale proszę pomyśleć, iluż t a m s i e r ż a n t ó w

kariery.

pracy, frajerom

N a m bez o b a w y d a d z ą c h l e b ,

kawy.

Przypomnieć t u trzeba także, iż t o w ł a ś n i e p o d koniec

Buraki, brukiew, zupę z krup.
pyski.

pięćdziesiątych zrodziła się seria k a w a ł ó w , której bohaterami byli

W l e w a j m y kryształ tych czystych

wód.

zawsze Polak i Rosjanin, a czasami dla t o w a r z y s t w a p r z y p i s y w a ­

górę miski, w

Szumi z daleka nam Warta
Więc w o d y tutaj m a m y
L e c z p r z y j d ą c z a s y , że te

rzeka,

n o im Niemca lub A m e r y k a n i n a . W następnej dekadzie d o w c i p y

wbród.

o s n u t e w o k ó ł t y c h trzech, zawsze przedstawicieli r ó ż n y c h nacji,

kutasy.

C o dzisiaj strzegą w i ę z i e n n y c h
Przyjdą nas zmienią, siądą w

w y k p i w a ł y każdą niemal u ł o m n o ś ć s ą s i a d ó w zza miedzy, a t y m

wrót,

s a m y m s t a n o w i ł y o polskiej m e g a l o m a n i i n a r o d o w e j .

więzieniu

I będą wtrajać zupę z krup.

Kiedy d o b i e g a ł y k o ń c a lata sześćdziesiąte, na fali wzrastają­

A zamiast miski wzniesiem

kieliszki,

B ę d z i e m y pić w ó d z i ę miast kryształ
Szumi z daleka nam Warta
Że niedaleki już ten

c y c h n i e p o k o j ó w s p o ł e c z n y c h p o j a w i ł o się w i e l e t e k s t ó w interp­

wód.

retujących t e n właśnie

rzeka.

niej m i l u t k ą t w a r z

Nie żałuj

Radkiewicza.
wypowie.

A d u s z e w i d z ą c z n a n y ryj, w r z a s ł y z g o d n y m

akordem,

Piotrusiu w e ź ż e kij, z w a l na zbitą
c h w i l i t e j , aż się ze z ł o ś c i

I będąc wierna doli swej, poleciała d o
A tam poznała w

Stanąwszy w
A w

Zjazdu.

Po roku 1 9 7 0 d u ż y m p o w o d z e n i e m cieszyły się w i w a t y na

brzmiał:
niego.

Różańskiego.

g ł ą b n a t k n ę ł a się na d y m i ą c e g o

drabie tym poznała z n ó w generała

R a n o serek, w i e c z ó r

draba

strasznym p i e c u , to nie sen, z o b a c z y ł a

serek.

N i e c h n a m żyje Edzio

Ochaba.

G d y się patrzyła na w i d o k ten, d r g n ę ł a w niej r z e w n a nuta,
W

Władziu,

pojazdu,

bardzo d u ż o i nie s p o s ó b t u w s z y s t k i c h przytoczyć. J e d e n z n i c h

wściekła,

piekła.

dym do Jacka

Gomułka.

cześć t a k i c h czy i n n y c h p o s t a c i życia p o l i t y c z n e g o . Było ich

mordę.

diable t y m , c o wpuszczał ją d o

Żydowski pysk p o d o b n y w

oto

kółkach,

M o ż e dojedziemy d o VI

Mokotowie,

W s k a z u j ą c d r a n i a p r o s i ł i c h , n i e c h k a ż d y się

Krzyknęła dusza w

była taka

Józek,

Ciągnij, ciągnij

oblicza,

Z a w o ł a ł zaraz d u s z e t y c h , c o byli w

Święty

z nich

wozy.

Na g u m o w y c h
Ciągnie go

O b u d z i ł się Piotr ś w i ę t y s a m i w y j r z a ł przez j u d a s z a .
I się ze z g r o z y z a t r z ą s ł aż n a w i d o k jej

Jadą, jadą

siedzi na n i c h

ciemną noc do nieba bram pukała cicho dusza,

Bo poznał w

stan. J e d n y m

piosenka:

cud.

W t y m s a m y m roku w M o k o t o w i e ś p i e w a n o w nieco innej
konwencji:
Raz w

lat

rozśmiane

Więc w

Bieruta.

Gierek.

Natomiast w roku 1 9 7 9 na g r u n c i e niepokojącej społeczeńst­

R a d o ś n i e s w ó j w y t ę ż a w z r o k , r a d o ś ć jej pierś rozpiera,

w o sytuacji g o s p o d a r c z e j , totalnej beznadziejności oraz e m i t o ­

Bo w

w a n e g o w ó w c z a s serialu t e l e w i z y j n e g o Korzenie

każdym diable ma co krok z КС

T a k się s p o t k a ł o d r a n i ó w s t u w
I pijąc smołę tęskni d o L u d o w e j

pezetpeera.

piekielnej

restauracji

Demokracji.

W i e l k ą p o p u l a r n o ś c i ą f o l k l o r y s t y c z n ą , cieszyli się w przeszłości
i cieszą się nadal z niesłabnącą m o c ą liderzy organizacji politycz­
n y c h , m ę ż o w i e s t a n u , czy też s z e f o w i e r e s o r t ó w s t o p n i a central­
nego. Charakterystyczne jest przy t y m , że " m o c "

p o j a w i ł się

czterowiersz:

skupionych

w o k ó ł nich t e k s t ó w nie ogranicza się d o r e g i o n u p o s t a c i o m t y m
w ł a ś c i w e g o , a znane są niemal wszędzie.

S m u t n y jesteś, nos na
C z u j e s z się jak K u n t a

kwintę,
Kinte,

Nic się nie m a r t w . Gierek

zrobi,

Że p o c z u j e s z się jak T o b i .

Folklorystyczna p o p u l a r n o ś ć Edwarda Gierka znalazła w y r a z
w i n n y c h jeszcze f o r m a c h . Rezerwiści W o j s k a Polskiego o p u s z ­

Po roku 1 9 5 2 p o j a w i ł o się takie o t o h u m o r y s t y c z n e o p o w i a d a ­
nie, przy czym w i e l u t w i e r d z i ł o , że p o l e g a o n o na prawdzie:

czający koszary w k w i e t n i u 1 9 7 8 roku na s w y c h c e n t y m e t r o w y c h
„ f a l a c h " mieli między i n n y m i taki d w u w i e r s z :

„Trzech p a n ó w siedzi w w i ę z i e n i u . J e d e n pyta d r u g i e g o : Za c o
pan siedzi? T a m t e n : Za G o m u ł k ę . Bo p o w i e d z i a ł e m , że t o zdrajca

Chociaż Gierek człowiek

i s o w i e c k i agent. Pierwszy: A kiedy pan t o powiedział? T a m t e n :

J u ż nie zmieni n a m

W roku 1 9 4 6 . Po c h w i l i t a m t e n pyta pierwszego: A za c o pan
siedzi? Pierwszy: Też za G o m u ł k ę .
prawdziwy

B o p o w i e d z i a ł e m , że t o

Polak i d o b r y patriota! T a m t e n : A kiedy pan t o

powiedział? Pierwszy: W roku 1 9 5 2 . W o b e c czego obaj zapytali
trzeciego: A pan może też siedzi za G o m u ł k ę ? Trzeci: Nie, ja t o
właśnie Gomułka".

wielki.

cyferki.

Z c z e r w c a t e g o s a m e g o roku p o c h o d z i p r o g n o s t y c z n y d w u ­
wiersz z o k o l i c M i ł o s ł a w i a w W i e l k o p o l s c e :
Nie ma masła, ani serka.
Wyrzucimy

pana

Gierka.

O b o k t e g o w y ś m i e w a n e były „ n o w e " sytuacje, „ n o w y " styl

O p o w i a d a n o też w ó w c z a s o n i e z w y k ł y c h t a l e n t a c h p o l i g l o t y c z -

życia, „ n o w e " w a r t o ś c i , „ n o w e " f o r m y g r z e c z n o ś c i o w e . Któż nie

n y c h Pani Stanisławy. O p i n i e te p o w s t a ł y na k a n w i e jej rozlicz­

pamięta o w e j absurdalnej f o r m y „ w y " , którą p o s ł u g i w a l i

n y c h , acz k r ó t k o t r w a ł y c h p o d r ó ż y zagranicznych. M ó w i o n o , że

przeróżni funkcjonariusze. Jej

nieszczęsny byt w

się

ówczesnej

polszczyźnie stał się po 1 9 5 6 roku p r z e d m i o t e m licznych ż a r t ó w :

na przykład znała cztery s ł o w a w języku a n g i e l s k i m : „ M e t r o ,
G o l d w y n , M e y e r [i] aaaaa...".
17

�Szczególnego r o z m a c h u nabrała f o l k l o r y s t y c z n a t w ó r c z o ś ć p o
sierpniu 1 9 8 0 roku kiedy odżyły nadzieje s p o ł e c z e ń s t w a p o l ­
skiego na zmianę d o t y c h c z a s o w e j sytuacji. Nie s p o s ó b t u o m ó ­
w i ć f o l k l o r y s t y c z n e j reakcji na o w y c h szesnaście bezpreceden­

A w

radiu w ó d z

sam.

O b w i e ś c i ł , że stan w o j e n n y jest
Od tego poranka codzienne
Szalała w

bezsilnej

Na piaskach w

wściekłości.

Studziankach,

s o w y c h miesięcy w dziejach Polski. Próby takie, o w o c n e , a c z k o l ­

Zrobiono

w i e k bezskuteczne

A l o s ó w p o r z ą d e k w y ł a n i a się

podejmował

R o b o t y c k i . J e g o Sztuka
zebranymi

niemal

a vista

na bieżąco

Czesław

posługująca się przykładami

6

podczas s i e d e m n a s t o d n i o w e g o

strajku w

gdańskiej w y r a ż a j ą c y m i a n o n i m o w ą t w ó r c z o ś ć

stoczni

literacką tymi

w y d a r z e n i a m i i n s p i r o w a n ą , b y ł o pierwszą bodaj t e g o t y p u próbą
w polskiej e t n o l o g i i . A u t o r d o w o d z i ł , iż t a m , gdzie z a w o d z i logika
ciasno p o j m o w a n y c h analiz e k o n o m i c z n y c h i s o c j o l o g i c z n y c h ,

Nowego

wprowadzony.

łapanka

internat dla c z ł o n k ó w
n a m trza

Solidarności.
nowy.

Robezpiera,

By obciął te łapy, co władzę brać
To hasło n o w e g o

chciały,

premiera.

N i e c h idą na spacerek, w i e c z o r e m
A l b i n a zaś d u m a
N i e c h siedzi

rowerek,

rozpiera.

ekstrema.

P o ż y t k u z niej nie m a .
My

Polskę z b u d u j e m o d zera.

w i n n a w k r o c z y ć analiza e t n o l o g i c z n a .
Kolejną w i e l k ą inspiracją f o k l o r y s t y c z n ą b y ł o w p r o w a d z e n i e
stanu w o j e n n e g o . J u z 13 g r u d n i a 1 9 8 1 r o k u napisy ze ścian
krzyczały:

W t y m s a m y m czasie na P o d h a l u Górale na „ s w o j s k ą
śpiewali:
C h o ć b y ś W o j t u ś sto d e k r e t ó w

wyrychtowoł.

Gdybyś wszyćkich śwarnych chłopców
W r a c a j Eda b ę d z i e m
L e p s z y złodziej niż

W góralskiej

bandyta.

dziedzinie,

Nie ty będziesz nam góralom

harnasiowoł.

G i e w o n t o w e obudzone staną wojska.
Na chorągwiach
Porusenstwe
Duje juz o d

Panienecka

orla

WRONa

Tater
Polski nas

D o b r ą radą dej Ojczyźnie

zratowanie,

Godne

Żeby Polska w

siłę

rosła

ślebode

Pani Jasnogórskiej

królowanie.

Z r o z u m i a ł y m się zatem w y d a ć musi, że „ w y d a r z e n i e " i t o

Trzeba w o d z a a nie osła.

warunkach

Polska.
Hetmanie,

przewodem

Ziści n a m

lub też:

W

Z ziemi włoskiej w r ó ć do
Za T w o i m

Częstochowska

wiater

Ś l e b o d n a sie z n i e w o l e b u d z i
pokona

haresztowol.

Solidarność nie zginie,

kwita.

Zdarzały się hasła bardziej o g ó l n e , będące szeroką interpretacją
zaistniałego s t a n u , w k t ó r y c h wyrażała się u f n o ś ć w m o c s y m b o l i
n a r o d o w y c h , ufność w e w ł a s n e siły:
Nie

nutę"

„ w y d a r z e n i e " niepośledniej miary jest najefektywniejszą f o r m ą
„folklor

k r e a t y w n ą f o l k l o r u . To w ł a ś n i e w s y t u a c j a c h bezprecedenso­

p o l i t y c z n y " m o ż n a t y l k o odnieść d o zjawisk s t a n o w i ą c y c h jądro

naszej rzeczywistości

sens pojęcia

w y c h , d z i w n y c h i g r o t e s k o w y c h , a czasem p o w o d u j ą c y c h c h w i l e

s p o ł e c z n y c h odczuć. C z ł o w i e k czy też g r u p a ludzi czytająca na

refleksji rodzą się treści folklorystyczne. Zaprezentuję tu kilka

ścianie w y m a l o w a n y tekst:

takich w y d a r z e ń , które doczekały się folkloryzacji. Przed w y b o r a ­
mi d o Rad N a r o d o w y c h w 1 9 8 5 roku w Lublinie napisy na
murach donosiły:

Siekiera, m o t y k a .
Smok

wawelski,

Przegra
Głupi

wojnę.

Kto g ł o s u j e na

malarz

ten
za

lub też:
Generale, może historia Ci
ale ja ci

PRON,

won,
Don.

W z w i ą z k u ze strajkami m a j o w y m i 1 9 8 8 p o j a w i ł o się szereg

wybaczy,

przypierdolę,

haseł, w t y m i takie:

Gienek

w i e d z i a ł a , że jest o n u l o t n y i niestały, że istnieje j a k o j e d y n y ,

A na d r z e w a c h zamiast

a zatem nie zależy o d w o l i w y k o n a w c ó w . O c z y w i ś c i e , c o w c a l e

wisieć będą

nie jest paradoksalne, w s z e l k i e g o rodzaju napisy na m u r a c h

liści

komuniści.

Podczas s t r a j k ó w s t u d e n c k i c h w 1 9 8 8 r o k u :

a d r e s o w a n e były nie d o w i a d o m e j postaci życia p o l i t y c z n e g o ,
wszak ta nie czytała t y c h t e k s t ó w w miejscu ich nadania. Nie taka

Więcej chleba i leków,

była intencja a n o n i m o w e g o autora. Napisy t e g o rodzaju z o r i e n ­

mniej Z O M O

t o w a n e były na r o z ł a d o w a n i e ponurej atmosfery, na p o p r a w ę
s a m o p o c z u c i a i podkreślenia, że d u c h w narodzie jeszcze żyje.
Napisy t e g o rodzaju, p o d o b n i e jak np. transparenty

kibiców

s p o r t o w y c h , przeznaczone są zawsze dla o d b i o r c ó w z tej samej
strony barykady.
Po w p r o w a d z e n i u stanu w o j e n n e g o , a n o n i m o w a t w ó r c z o ś ć
literacka o ż y w i ł a się w s t o p n i u d o t ą d n i e n o t o w a n y m . Jej pełna
d o k u m e n t a c j a sięgnęłaby p r a w d o p o d o b n i e setek, a może tysięcy
t e k s t ó w . By z o b r a z o w a ć skalę zjawiska, przytoczę kilka. W War­
szawie na melodię z o k u p a c y j n y c h „ z a k a z a n y c h p i o s e n e k " śpie­
wano:
Ekstrema już śpi, szczekają gdzieś

Ktoś do drzwi g w a ł t o w n i e

łów,

łomota.

ref.: Z i e l o n a w r o n a , d z i u b w
Kto nie da

drapaka.

Kto nie chce
Ten będzie
Grudniowy wstał
Nie wiedział nikt
Milczały jak g r ó b

18

zakrakać.
internowany.

świt.
nic,
telefony,

wężyk

dziecka

W z w i ą z k u z akcją w y p r z e d a ż y części sprzętu w o j s k o w e g o i n n y m
działom gospodarki:
Sprzedam

czołg,
Wojtek.

Obrady " o k r ą g ł e g o s t o ł u " poza o g r o m n ą

liczbą

kawałów

p o z o s t a w i ł y p o sobie także taki o t o fakt f o l k l o r y s t y c z n y :
Wałęsa -

kolaborant
- dezodorant,

same zaś obrady, n o i mebel w d o b i e izauryzac/i
wykreowanej
przez serial t e l e w i z y j n y W kamiennym
kręgu n a z w a n e zostały
"Kamiennym stołem".

psy

sobota.

W y r u s z y ł sznur suk, j a d ą c y c h na

dobrotyt

Armia Radziecka z Tobą od

Miodowicz

i k o ń c z y się w o l n a

i SBków.

Naszą celą jest

szamerowany

Obok wydarzeń politycznych, gospodarczych i społecznych,
w f o l k l o r y s t y c z n e j rzeczywistości w a ż n e miejsce zajmują p o ­
stacie tę rzeczywistość kształtujące. W s p o m n i a ł e m t u już W ł a d y ­
s ł a w a G o m u ł k ę , Józefa Stalina, Edwarda Gierka i i n n y c h . W o s t a ­
t n i c h latach w c e n t r u m folklorystycznej u w a g i znaleźli się: g e n .
Jaruzelski, Jerzy U r b a n , A l b i n S i w a k i inni.

�Jeszcze w roku 1 9 8 1 o p o w i a d a n o sobie taki d o w c i p : „ B r e ż ­
n i e w , Jaruzelski i W i n n e t o u pojechali na p o l o w a n i e d o S t a n ó w .

z p o c z u c i e m wyższości idzie satyra w y m i e r z o n a w t o , c o w y ­
szydzenia g o d n e :

Rozbili o b ó z i weszli d o lasu w p o s z u k i w a n i u zwierzyny. J a r u z e l ­
ski c h o d z i cały dzień, ale żadna zwierzyna p o d lufę m u się nie

Za t y m w i e l k i m s t e p e m p a ń s t w o jest

n a w i n ę ł a . Cały dzień zmarudził po lesie i w k o ń c u p o s t a n o w i ł

żółty człowiek t a m nachalnie ostrzy

w r ó c i ć d o o b o z u . Przy o g n i s k u zastał W i n n e t o u piekącego na

w

wojownik

zachował

milczenie

i t y l k o skinął g ł o w ą .

bombę,

na jej w i d o k ciekły

łzy.

Nie o d d a m y C h i n o m Związku

Głodny

Nie o d d a m y C h i ń c z y k o w i

i w y c i e ń c z o n y c a ł o d n i o w y m marszem generał, grzejąc d ł o n i e
przy o g n i u , zapytał, czy może się p o c z ę s t o w a ć

noc bezsenną on ulepi w i e l k ą

by czerwonym

rożnie m i ę s i w o . Zapytał, czy może się przysiąść. W i n n e t o u j a k o

ogromne,
kły,

Radzieckiego,

Kraju

Rad.

Zdrastwuj Wania, jakby doszło co do

pieczystym.

my czuwamy, w y możecie

W i n n e t o u milcząc się zgodził. Jaruzelski, g d y już zabierał się d o

Z Gorbaczowa

jedzenia, by zagaić r o z m o w ę p o w i e d z i a ł : Wiesz, W i n e t o u , ja t e g o

Tichonowi

Breżniewa tak nie lubię! - T o nie j e d z ! "

Zdrastwuj

nikt nie zrobi już

nikt nie będzie w
Litwo z wami

balona,

oczy

pluł.

przecież jest

Korona,

C h i ń s k i c h bajek nikt nie będzie w i ę c e j

Po p a m i ę t n y m w y s t ą p i e n i u J e r z e g o Urbana na konferencji

czego,

spać.

plótł.

p r a s o w e j , kiedy ogłosił akcję p o m o c y p o l s k i e g o s p o ł e c z e ń s t w a

Nikt nie zrobi z M o s k w y

dla b e z d o m n y c h N o w e g o J o r k u p o j a w i ł y się d o w c i p y o g o t o w o ­

i na Kremlu nikt nie będzie saki

ści zmiany p r y w a t n e g o M - 4 na ś p i w ó r w t y m ż e mieście.

W i ę c R o s j a n i e już nie uczcie się c h i ń s k i e g o ,
język polski w

Jeśli d o w c i p y tyczące się o b u w s p o m n i a n y c h o s ó b były, j a k b y
p o w i e d z i e ć , w w y w a ż o n y m tonie, t o te, k t ó r y c h inspiracją był

W tym konkretnym

pólka

ryżowego

zupełności starczy

pił.
wam.

przypadku w a ż n a jest nie t y l k o sama

A l b i n Siwak, j e g o o s o b o w o ś ć , rozległość j e g o przemyśleń i za­

t e c h n i k a retoryczna, ale przede w s z y s t k i m treść o w y c h

dziwiająca e l o k w e n c j a , atmosfery takiej już nie miały. O p o w i a d a ­

swazyjnych sformułowań ukrytych pod powierzchnią opiekuń­

per­

no b o w i e m , że „ p r z y c h o d z i S i w a k d o lekarza i m ó w i : Panie

czego z pozoru tekstu, k i e r o w a n a w rzeczywistości s a m y m sobie.

d o k t o r z e m a m migrenę. Panie Siwak, c o mi pan tu o p o w i a d a , na

Tak o t o w n a j w i ę k s z y m skrócie przedstawia się f o l k l o r politycz­

migrenę t o przed w o j n ą c h o r o w a ł a arystokracja, a p a n u t o p o

ny, czyli ta część folklorystycznej rzeczywistości, która najżywiej

prostu g ł o w a n a p i e r d a l a " .

reaguje na c o d z i e n n o ś ć . Niebagatelny, t e m a t y c z n i e

W s p o m n i e ć t u jeszcze należy o w y d a r z e n i a c h , które w w i d o c z ­
ny s p o s ó b w y z w a l a ł y

n o w e treści f o l k l o r y s t y c z n e w

niezwykle

r o z b u d o w a n y , a jednak i g n o r o w a n y , p o m i j a n y w p u b l i k a c j a c h .

dniach

Z całą jednak p e w n o ś c i ą zasługuje na p r e z e n t o w a n i e , b o w i e m t o

referendum

o n w s p ó ł c z e ś n i e m ó w i najszerzej i najczytelniej o s p o ł e c z n y c h

p r z e p r o w a d z o n e jesienią 1 9 8 7 roku i reforma gospodarcza z m o ­

o d c z u c i a c h , a i czas najwyższy w y r w a ć się z zaklętego obszaru

zołem w p r o w a d z a n a przez Rząd Z b i g n i e w a Messnera, szczegól­

t e m a t ó w t a b u . S k o r o w i ę c m a m y m ó w i ć o rzeczywistości, w t y m

o s t a t n i c h miesięcy. Najważniejszymi z nich były:

nie zaś jej t z w . II etap. P o d o b n i e b y ł o z o b r a d a m i „ o k r ą g ł e g o

o rzeczywistości folklorystycznej, t o trzeba ją brać taką jaka jest.

s t o ł u " . Wydarzenia te zasługują na o s o b n e f o l k l o r y s t y c z n e o m ó ­

W y d a j e się, że w ł a ś n i e te teksty s ł o w n e w

wienie.

o b i e g u mają n i e z w y k ł ą m o c k s z t a ł t o w a n i a n a s t r o j ó w . D l a t e g o tak

J a w i się też w folklorze p o l i t y c z n y m s w o i s t a

megalomania

n a r o d o w a , ta sama, o której o n g i ś tak zajmująca pisał
S t a n i s ł a w Bystroń, a c z k o l w i e k dzisiaj w zmienionej

Jan

zupełnie

sytuacji społecznej, inne są nieco p u n k t y odniesienia, a i w parze

nieskrępowanym

pilną potrzebą staje się dziś badanie nie t y l k o o g ó l n e j retoryki
k u l t u r y m a s o w e j , ale r ó w n i e ż s z c z e g ó ł o w e j

retoryki

folkloru

w s p ó ł c z e s n e g o , który w m a s o w y m o b i e g u posiada olbrzymie,
w c i ą ż jeszcze nie rozszyfrowane d o k o ń c a m o ż l i w o ś c i .

PRZYPISY.

M . A z a d o w s k i j , Besedy sobiratelja.
O sobiranii i zapisywani/
pamiatnikow
ustnogo tworczestwa,
Irkuck 1 9 2 4 , s. 3 5 .
J . S o k o ł ó w , Czto takoje folklor, M o s k w a 1 9 3 5 .
J . W . S z u l c z e w s k i , Sen Kujawiaka,
czyli przygoda w niebie,
„Piast. Dodatek Niedzielny O ś w i a t o w o - s p o ł e c z n y Dziennika
K u j a w s k i e g o " , 9 l u t e g o 1 9 3 6 , R.VI, nr 6, s. 6.
J . Ś w i ę c h , Twórczość okupacyjna
a folklor, ( w : )
Literatura
1

2

3

4

ludowa
i literatura
chłopska.
Materiały
z ogólnopolskiej
sesji
folklorystycznej
16-18.11.1973, Lublin 1 9 7 7 , s. 1 2 9 - 1 3 7 .
D.S. L i c h a c z o w , Czas artystyczny
w folklorze,
„Literatura
L u d o w a " , 1 9 7 2 , R. X V I , nr 2, s. 4 0 .
Tamże, s. 4 0 .
J . Ś w i ę c h , op. cit., s. 1 3 3 - 1 3 4 .
Tekst ten p u b l i k u j e m y w niniejszym numerze.
5

6
7

8

19

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6360" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6340">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9d164fdf076e9fb4cab3eca69a65a0ff.pdf</src>
        <authentication>294fdff3dd3547041df4ca33c2cb768c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75734">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1856</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75735">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75736">
                <text>demonologia ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75737">
                <text>folklor tradycyjny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75738">
                <text>Wielkopolska - proza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75739">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1721</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75740">
                <text>Temat "dzikiego polowania"w folklorze Wielkopolski / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75741">
                <text>LUD 1983 t.67, s.201-218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75742">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75743">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75744">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75745">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="75746">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="75747">
                <text>Lud, t. 67, ,1:91803

WOJCIECH ŁYSlAK

TEMAT "DZIKIEGO POJ...OW~NIA" W FOLKLORZE WIELKOPOL.SKI
Temat dzikiego ,polowania jako odrębny, związany ze zjawiskami demonologii ludowej nie występuje w systematyce Juliana Krzyżanowskiego t, mimo iż jest' to jeden z popularniej,szych wątków wie1kopo1slkiej
prozy ludowej. Wyhraliśmy ten ;t;&lt;ematponieważ wydaj'e się, iż nie Ibył
dotyohczas we WSlpókzesnejnauoe przedmiotem badań, a 'Ponadto stanowi intereG'ujący przykład ,podania wierzeniow€go wyrosłego na gnunciE&gt;
rU&lt;Cihów
migracyjnych ludności kUlltu'l"Q;wO
obcej. Jednocześnie - co sugeruje zebrany materiał - podania o dzi:lcirnpolowaniu wyikazU'jąwiel,e
analogii z opowiadaniami wierzeniowymi o błędnych ognia.eh, diabłach
czy upioraoh.
Podania o dzi:kim polowaniu, wyrastająoe prawdopodolbnie z pnia mitologii germaOOkiej, przetrwały okres wielkich wpływów of1cja,lnej doktryny Kościoła na całokształt demonologii ludowej w minionym okresie,
ulegając w mniejszym czy większym stopniu rozwoJowi, w proclesie hezpośl'ednich i emocjonalnyoh doświadczeń człowieka w otaczającym go
świecie zjawisk natury, gdZ'ieowa cała obiektywna rzeczywi:stość uzyskiwała Da.wszeznaczenie kUJlturowo zdeterminowane. W kulturze ludowej
bowiem świat wierzeń i świat obiektywnej rzeczywistości był zawsze tak
samo realny. Zatem i ta grupa podań, przez które ,... zgodnie ze znanymi definicjami rozumiemy informacje o działaniu nadprzyrodzonych i demonicznyoh postaci i o zetknięciu się człowieika z tymi mocami" powstała "... w oparciu o wiarę w istnienie tych potęg oraz ich dzi.ałani'e w
przyrodzie i żydu człowieka" 2.
Temat dzik!i,egopolowania w tradyoji ustn€j Wielkopolski odnotow.any
został ,po raz pierwszy przez Oskara Kolberga 3. Największy jednak zhiór
l

J,

:KrzyżiH1DWs1kli,

Polska

bajka

ludowa

w

u;kladzie

Wrocław 111962.
- 63, T - l, II.
2 P. N.edo, F'olklory~tyka.
Ogólne wprowadzenie,
Poznań
3 O. KJO!ibeJ1g, Wielkie
Księstwo
Poznańskie,
Warszawa
tenże. Kaliskie, Wm"S:za'wa 19-64, T-'2i3, 6. 259.

systematycznym,

wy,d. 2

rOZJSizerZlQll1e,

1005, IS.. 1100.
19'63, T-'9, s.

la

31..

�202

WOJCIECH

ŁYSIA.K

jego we['sji przynoszą dwie praee Otto Knoopa l Pierwsza 1. nich zawiera s'zesnaście t,ek:stów podań w J:1olzd~laJe
III pt. "Dziki myśliwy" (nr 4- 19); druga zaś w rozdziale X pt. "Powietrzme i wietrzne duchy, duchy
myśliwych, jeźdźcy na koniach i wozy" siedemnaście tekstów (nr 23 - 36.
48 - ,50) Ofraz trzy w innych częściach tejże pra'cy (nr 20 - 22). Dziewięć
podań (nr 37 - 45) z tego zakresu z.ebranyoh i nadesłanych na ręce Valentina SchWiedy pmez Otto KnoOlpa oraz dwa (nr 46 - 47) w zClipisiesamego
autor,a odnajdujemy w pracy Sohwedy; Należy tu zwrócić UW3.gę,że
w dZIi:eleo'wym Sohweda jaiko pierwszy dokonuje próby zestawienia i porównania podań o dzikim polowaniu. wykazując, ż,e zasadniczy rdzeń tego tematu można izwiązać Wiprost z opowieściami o germańskim bogu
Wodanie.
Podania, a także lakoniczne 1 margmalne potwievdzenlCl wątków
w teiks:tach, którYich temat główny różny J'est od d2Jikiego polowania, są
w przypadku podanych powyżej źródeł zapIsem dokonanym po bezpoś~ednim lub pośrednim zapoznaniu się badacza z opowieściami. Wydaje
się, że teksty te - I'Ozumiane tu Jalko przejaw konkretnego faktu [olklorysty,czmego - by,ły poddawane dowolnym dopracowaniom zarówno pod
Wizlgllędemkompozy(*, jak i języka
Przegląd reaLizacji temaitu dziikiego polowania w folklorze WielLkopolski.

2.
3.
4.

5.
6.
7.
8.
9.

O. Kolbellg, Wielkie Księstwo Poznailskie, Warszawa 1963, T-9, s. 18
i(Owińsika k. Poznania)
Ibidem, s. 31 (ChlapoWiok. Środy)
Tenże, Kaliskie, Warszawa 1964, T-23, s. 259 (Wilkowyja k. Plesz,ewa)
O. KJnoop, Sagen und Erziihlunge'~ ans der Provinz Po~en, Poznań
1893, s. 4, nr III-l, DziJkie polorwamew Chodzieży (źródło niemieckie)
ibidem, s. 5, nr III-2, Nocny jew.zlcecpod Łomnicą (Lommea k. Zbąse.ynia)
Ibidem, s. 5, nr 1II-3, Jeździec bez głowy (Brójce k. Międzyrzecza)
Ibidem, s. 5, nr 1II-4, Dzi:ki myśliwy koło Sierakowa.
Ibidem, s. 5 - 6, TIT III-5, Nocny myśliwy spod Wronek (źródło niemieClkie)
lbidem, s. 6, nr ITI-6, Jeźidziec na siwku (źródło niemieckie)
(Owieeziki k. ROigoźma)

4 O.
iKll1o&gt;olP, Sagen
teniŻie, Sagen der Provinz

ó

Provinz

und Erzahlungen
au-oS
Posen, SeI11in 1913..

V. SChiWlecia, Die Sagen vom
Posen, Grei:f:swald 11911 5.
'

wilden

der

Provmz

.Jager und vain

Posen,

schlajenden

Pozmdn
Heer

1893,
in der

�Temat

"dzikiego

polowanino"

Ul

foLkLorze

Wle£ko'PoLs.kIl

203

10.

Ibidem,
s. 6, nr III-7, Nocny je2Jdziec koło GoscmeJewa (Go,ściejewo
k. Rogoźna)
11. Ibidem,
s. 6 - 7, nr III -8, Slad nocnego jeżdzea IOwiecZJki koło Rogoźna)
12. Ibidem, s. 7, nr III-H. Nocny myśliwy koło W'ełu)' (Wełna k. Rogoźna)
13. Ibidem,
s. 7, nr III-lO, Nocny myśliwy
pod mugą Górą (między
Czarnkowem a Obrzyekiem)
14. Ibidem,
s. 7 - 8, nr III-11, Dziki myśliv..:y koło Czempinia
(źródło
niemieckie)
15. Ibidem, s. 8, nr III-12, Dziki myśliwy na wzgórz.l"~h. ... (źródło niemieckie, Osieczna)
16. Ibidem, s. 8, nr III-13a, Nocny myśliwy (Czarnków)
17. Ibidem, s. 8, nr III-13b, Nocny myśliwy (Lipa k. SzamoiCina)
18. Ibidem, s. 9, nr III-13c, Nocny myśliwy (Nowy Młyn k. R~gl)źna)
19. Ibidem, s. 9, nr III-13d, Nocny myśliwy (Kolno k Międzycrhodu)
20. O. Knoop, Sagen der Provinz Posen, Gesamme1t und heTaUisgegehen
von .. " Berlin 1913, s.8,
nr 15, Myśliwy pr:zy zródle (brak loilmihzacji)
21. Ibidem, s. 10, nr 18, Jeździec konny w noc św Jana (źródło polskie)
(Grodzisk Wi,e]kopolski)
22. Ibidem, s. 14 - 15, nr 26, Widmo j&gt;e2Jdźcakoło Pa:koścl (źródło potlskie),
zapisał Wojciech
Szulczewski
23. Ibidem, s. 76 -77, nr 116, Nocny myśliwy (źródło polskie, brak lokałizacji)
24. Ibidem, s. 77, nr 117, Nocny myśliwy w leSle
(źródło niemieckie.
Rorgoźno)
25. Ibidem, s. 77, nr 118, Polana "Sa,mi Udziec" (Ź1rćidłoniemiecki.e, Sieraików)
26. Ibidem,
s. 77, nr 119, Dzik:i myśliwy
koło Slernalkowa (źródło niemieckie, Si'eralków), poiTównaj nr 7.
27. Ibidem, s. 78, nr 120, Nocny myśliwy pod Domrulcą (źródło niemieckie, Łomnica k. Zbąszynia), porównaj nr 5.
28. Ibidem, s. 78, nr 121, Dzikie polowani,e koło WSI Niedźwiady
(Niedźwi,ady k. Szubina)
29. Ibidem, s. 78 - 79, nr 122, Nocny myśLiwy bUJdzi l Ol',tlizerga parobka
{źródło polskie, Bożejewice k. Inowrocławia),
z1llpisał Wojoiech Szulczewski
30. Ibidem,
s. 79, nr 123, Upiorny
leśniozy (źródbo polskie, Ostrowo
k. Stl1zelna), zapisał Wojc1ech Szulczewski
31. Ibidem, s. 79 - 80, nr 124, UpiOTny jeźd2liec z B00e]ewric (źródłopollskie), zapisał WorjoCiechSzulczewski

�204

WOJCIECH

32. Ibidem,

ŁYSlAK

s. 80 - 81, nr 125, J'eźJClzi'ecna siwku

(źródło

polski-e, Rzego-

cin k. Rogloźna)

33. Ibidem, s. 81, nr 126, Czarny jeźd'z.ie: (źró::ilo polski-e, Brudzki k. Inowrooławia), zapisał Wo}c~eah Szukz-2wski
s. 81, nr 127, J.eźdz.ie,c nad }eziOTem (źródło pol~,kie, Ka,czory k. Piły), opowiedział Stanislaw Michałek
Ibidem, s. 81, nr 128, Upiorne postaoie koło wsi Stodoły (źródLJ polskie, Stodoły k. SZlubina), zapisał Wojoiech Szulczew3ki
Ibidem, s. 83, nT 132, Biały rumak na Jeziorze Luboskim (źródło polskie, Lubosz k. Pnie:w), OIPO:wiedziałp. Stańko
:Valentin Schweda, Die Sagen vom wilden Jager und vom schlafenden Beer in der Pr01.:inz Posen, Gr,eiIswald 1915, s. 54, nr 1 (żródło
pcdsJID'e,Znin)
Ibidem, s. 54, UT 2 (źródło poJskie, Chełmce na Kujawach)
Ibidem, s. 54 - 55, nr 3 (źródło niemieckie, Śmiesz.kowo k. Czarnkowa)
Ibidem, s. 55, nr 4 (źródło niemi eokie , Tarnowo k. Rogoźna)
Ibidem, s. 55, UT 5 (źródło polskie, PosłU!gowo k. Rogoina)
Ibidem, s. 55 - 56, nr 6 (źródło ni'e!l1i,edltie, Morka k. Leszna)
Ibidem, s. 56, nr 7 (źródło niemieckie, Lubasz k. Czarnkowa)
Ibidem, s. 56 - 57, nr 8 (źródło polskie, l~yczywół k. Rogoźna)
Ibidem, s. 57 - 58, nr 9 (źródło pohkie, Murowana Goślina)
Ibidem, s. 3'6 (źródło ,po,lsk:ie, Lopioenno k. Kłecka), opowirdział
p. Chojnaclk!i. - murarz, 'zanotował V. Schweda
Ibidem, s .. 37 (źródło polskie, Łobźenica), opowiedział p Korpal, zanOitował V. SchJweda

34. Ibidem,
35.
36.
37.

38.
39.
40.
41.

42.
43.
44.
45.
46.
47.

Boczną grupę pod,ań o dziJcim poltlwaniu

stanowią

teksty:

48. O. Knoop, Sagen der Provinz Posen, Berlin 1913, s. 82, nr 129, Upiorny siwek (źródło pOl1sbe, Ławi'ca - Poznań)
49. Ibidem, s. 82, nr 130, Upiorny koń we wsi Stodoły-kolonie
(źródło
po!lskie, Stodoły-kolonie
k. Inow:rocławia),
zanotował Wojdech Szulczewski
50. Ibidem, s. 83, nr 131, Latający koń (źródło niemieckie, okolice wsi
TiUikawy k. ChodZ!ieży)
Wś.ród pozycji wymienionych
w powyższym pr.zegląd7Jie zwraca uwagę, ż€ najwięoej podań z t'ego zakresu odnotowano na terenie ,zachodniej
Wie~kOlpo1ski, natomiast prawie zUipełnie brak ich w :południowo-wschodniejczęśc&lt;iregionu,
a zatem na o,ł)szaTiZemniejszych
oddziaływań
żywiołu niemiec:k!i,ego. Punkty źródłowe dzikiego polowania nie są rozmieszczone równomiernie.
choć obejmują całą Wielkopolskę. Wynika to być moŻ€

�Temat

"dzikie.go

polowanina"

w folklorze

205

WieLiw)}c;Lski

z .faktu, ż€ a'urt.orzywspomnianych pr,a~, a taJm€ ich współp.Tacownicy nie
działali na terenie całej WieilJkoipOilsk
i, a pcmadto prac swoich nieprowadzili planowo - a o zanotowaniu danego tekslJU decYidował zwykle ,przypadek. J\'Li:rno
jednc:k owej nierrównomiernO'ś'Ciw r07Jmieszezeniu posz'czcgólnych opisów w ten'nie, zgromadzony mait;'ea-iałwydaij,e się być wystarczającym, by ,po ulprz,ednim prz'E1prowaidz'eniuj.ego aJnctlizy wnioSlki ~?TOwadzić do całej WielkOlpobki..
W traJdycjoim:tne j .,dzikie po1owanie" dkreślane jest w różnoraki SlPOsób. Mówi się zatem o "nocnym myśliwym" ('IlT4, 7, 12, ,13, 16, 17, 18,
19, 23. 24, 27, 29,'1L), ,:dzi.ki.mmyśliwym" (nT 3, 6, 14, 15, 26, 43), "dzikim pol{)waniu" (nr 2:8, 4·2, 44), ,.jeźdźcu bez glowy" (nr 5), "nocnYiln
jeźdźcu (nr 10, 11), "lliPi'OTnymjeźdźcu" (nr 31), "rylceTzu na koniu" (nr
;)9, 45), "dzikim strzelcu" (nr l, 2), "pokutującym
myśliwym" (nr 3),
"upiornym leśniczym" (nr 30). Często taki!e przyta,cza się obraz tego zjawiska hel. jego wyraźnego oik.reśl'Emia,a ,ty;lko podane w tekście info~macj&lt;eS u:geru.ją, ż~ malmy do czynienia z tym, a nie innym wYOlbra:żeniem
demonicmym. Z powyższych d.anych wynika, ż.e na}części'cj stosowanym
określeniem dla omawianego zjawiska demonicznego jest termin "nocny
myśliwy". Schweda np. w sWOij.ej[H'aJeyp~9ze: "W l.asa1chpod Fiłą, od
Mar.gonina dv Szamooi:na nocny myśliwy jest pasta'cią dobTz.e znaną niemieckiej i po:lSlkitejludności. Polacy, którzy mies:zkają IN tej si1nie z;germanizowanej okolicy i którzy włączają do swej mowy wieI,e niemi·?-dk:ich
wyrazów, rcwnież po prostu do swego języka przyjęli słowo »Nachtjager«. Gdy dalej badałem istotę tej postaci, otrzymałem odpowiedź, że
.JEStto })stra~zek(',czyli upiór stra~zący" fi.
TakiJe KnoOip zwra,ca uwagę, że "... dLa określenia dzi!kieg1ojeżdźca
lub myśliwego brakuje PoIakoiTllnazwy" 7. Tymczasem, jak sam podaje
dwadzieścia lat póżni'ej, zg.odnie z inf&lt;mma1cjoam
l uzy~kany.mi z badaI1
Wojciecha S7Julc:lJewsbego na Kujawach, "Pruacy qpowi.ad.ają nazywając
ducha: Nocny POIlowy(Naahbhcher Jager), BOTiowy(FoI\';ter) i Zły Borowy (baser Forster) 8.
Określenia: dziJkic polowanie (wil.de Jagd), dziki myśliwy (wdde Jager), nocny myśliwy (Nachtjager) wyo;tępują szc7Jeg:ólni:eczęsto w Północnych Niemcze,ch!l. Natomiast w Północnych Ozechach w dkohcy TI1utnov mówi Siięo ,,1eśnym" "pOilowy:m"i "zielonym mYlśhwym" 10.
Knoop w swojej książce będąoej erekJtem ciz1esięcioLet'l1iejpracy pisze, że .,... podania o dzikim myśliwyma'~bo nocnym myśliwym są nie6

T,tmż'e, s. 16 - 17.

7

O. Krrwqp,

Sagen unci Erzii.hLu.ngen au.s der

&amp;

O.

Sagen der ProD·in:: Posen, BeU'lHin !1913.,

KUOOIP.

9 E. H. Meyer,
10 ,l. Wahl1ler,

MytoLogie,

Be",Ji.ll

f'rovin::
$_

Posen. 'P"Jlz:nazl :169.3,

J.T7'.

1'891,s'. 23'6.

Die wUde Jagd ill Schll'sien,

Llip!S:k 1'903, s

gO

8.

337

�206

WOJCIECH

ŁYSlAK

mlcckie,go pochodzema. Nie spotkałem się z polskimi a nim podaniami,
poza niżej podanymi. Upiorni jeźdźcy, a których Polacy dużo opowiadają (... ) są oczyw;1Ściepolkrewni nocnemu my.śliwemu, a tyle, że są om
personifikaoją pJJdobnych zjawisk natury, które dały początek niemieck~emu dZliJlciemumyśliwemu, a różnią się znacznie tym, że poruszają się
olui (,polskiego żródła - W.Ł.) zazwyczaj sami, a dzikiego jeźdźca (niemieckiego źródła - W.Ł.) oitacza najczęściej grono innych myśliwych" 11,
Ja,k już wSipOrninaHś.my,zjawisko dzikiego myśEwego wiązane jest
bardzo często z ba,giem Wodanem z mitologii germań9k.iej, który ,.w bull"'zyze swoim OiJ'sza!k1em
pędził nad ziemią" 12. Wskazują na owe związki
niewąitpliwie określenia tego demonicznego zjawiska, jakil"' funkcjonowały jeszcze nie. ta~kdawno w całej niemal Zacho'dniej Europie. W Góraeh Eif'e'! w Zachodrnch Niemce..ech lw'zywa si~ ono "Armią Wodes'a"
l .,Wodesh'a" 13. W Alzacji oikreślano je zaś mianem "Armii Wiitten'a" li
TaJkż1ena ziemia,ch ptOilsk'ichwystępowały podobne okreś.leni.a. Na Pomorzu Sz,czecińskim.. szc:zególnie między miejscowością Płoty a Wałdow-em,
koło Miastka, jes:Dcze w połowie XIX wi,eku funkcjonowały w społeczności wiejsikiej o[weślająoe to zjawisko nazwy: "Wode". .,Waur".
"Waul" );'. Dwa t~ksty. w których dzikiego myśliwego określa się mianem "Wod" odnotował Otto Knoop w latach dwudziestych XX wi-ekL;
w miejscowości KikOT~epo;d Nowog:a:J:1dem
16. Także w słowniku falklaru
niemieokiego 1. ~omina
się, iż dzj,kic polowanie i dziki myśliwy ma
ewenbualny związek z Wodanem. O niewątpliw.ie ciekawym przypadku
związanym z tymŻt€ terminem informuje Augustyn Brunik 18, gdy pisze
,,' .. stary k,1ljpitan w Swinoujściu przypominał sobie jeszcze z czasów
młodości wyrażeniE "cie War trackt", lecz nie mógł już podać znaczenia
wyrazu »Worr«".
Innego zdania Jest Bohdan Baranowski HI, kŁory pisze, że .,Prawdopodobnie do tego ~me;go typu demonów (duchy leśne - W.Ł.) zahczyc
można było tJzw. ]'f'!Śnegojezdźc·a". Dalej zaś rozważając proW'em podaje,
ie poni'eważ "Jx&gt;lSIt.ać: poj;awiała się głównie w wierzeniach ludowych pół11 O. Knaqp.
Sag~'r; 'tlnd ErziihLungen
12 Itatlme, s. 3137
13
14

ans der

Prori.n::

Pose11, P;}Z!"Elń11&amp;~3.s. 337.

V. Schweda. op CU., s. 17.
V. S.c!hWJetda., op. cit.. ci. n.

's ,A,. Brunik, De,~ wilde Jiigerim
GLauben des pomersch
I w): "Ze'iILsehrdt
VerelliiiS Jur V,oI1kis!kru:nde". iRe.n!'i:n 'm91I, nr XrH, s. 'lq~ i na:s1ępne.
16 O. KnoOlP" Sa,gem
·tl.neJ ErziihLungen
aus d.em Kreise NauQ(/nl, Sta,~-gard
l'\.

31 - '312, Nr 38 li 39,
17 O. A. Erich
J R.

li.

S3:S - 8\19.
J8
19

A. BI'IUln!k, op.
B.

("l,L,

Beitl.

Worterbllch

der

deulschen

Volkskund.e,

6. 1182-

Bairalfl()\Ą,~.kJ)
.. W kTęQu

upiorów

i wilko/akinI',

Łódź

1981,

s. '162.

Lipsk

des
192.'}.
1936.

�207
nocno-za,ehodniej Wielkopo19kl ora7- ni,e-k:tórychterenów Pomorza" wy_o
9uwarno plrzypulSzcZRIlie,
iż .,jest to pols.ka wersja dość znanego nipm!ieckiego motywu demoniczne.go tzw, Wild.e Jagd. Przeczyłby jednak temu
faM, że i w wi·elu innych o!ko]jcac..hPolSki, tam gdzi'e wpływy ni.emieckie były ba'nizo słabe, w opo'wiadaJlliach ludowych pojawiał się równie'1
niekiedy ów dziki jeździec".
Wydaje się, że autor powyższej tezy daleoe nie dooenia akty'N'Ilośd
żywiołu niemiecikiego, jego kultury i cywi1Jizacji na t'erenie etnicmej
Polskrr. A jeśli już idzi'e o "wiele innych okolic Polski", to przy!pOmmjmy
za Kazi:mierzem Władysławem Wójaiokim i Oskarem Kolbergiem, gdzie
SfPOłecznośćwiejska spotyJkał:aomawi,auą postać demoniczną. Otóż, piel1wgzy z nich wspomina, że dzikie po\lowunie występowało w pobliżu Krakowa, a także w okoiNcach :\1yszyńca i Ostrołęki ?!I. Kolberg odnotował t{l
zjawiisko także w okolicach Krakowa, gd:nie ludzie mi,eli w.iclywać gromadę potępieńców 21. Podaje on ponadto, że spotykano je w Kaliski'em 22,
a lud w okolicy H[lńska na Lubelszczyźnie o,powiadał o potępionym
myśliwym, który w lasach strasz!nie hałasował, straszył podróżnych l ioh
towarzyszy. zmuszony pokutować siedem lat za to, iż ni~ świę-aił niedziel i świąt 23. W kolejnym swoim dziele Kolbeng podając: "Gdy wir
wzrośnie do taki'ej mocy. że unosi z sobą kłęby kurzawy lub piasku.
wówczas powiadają, ż'e koń czy rumak 'Prz'elatuje prz'ez obłaki" stwierdza, że "wyra.ż'eIllieto przypomina dzikie łowy Wad-ana, czy Odi.na g€'rmańskiego" 24.
Prawdą jest. że postać dzDuego myśliwego '''l różnych okr~sach czasu
znana była na terenie całej niemalże północnej Słowiańszczyzny. Lutz
Mackensen w swoje'j pracy 2.': ujął wiele tekstów pooań z różnych rejonów, np. 7. Polesia i Wołynia ('25 tekstów), z okolic Chełmna i Lublina
(9 tekstów). z innych części Małopolski (8 tekstów), a nawet w jednym
przypadku mamy tam zapi.s Z' Bess·arahii, nazywa ją.c zawsze omawian-e
zjawisko dzikim lub noen)r,mmyś1hwym oraz di7J~kim
pollowaniem 26. Zwr,aca jedna!k zawsz,e uwagę, że owe treści wierzeniowe przyniesione Dostały
na wspomniane tereny przez kolonistów niemieckich. Trudno zatem wo21)

K.

W.

WÓjciook,i,

Pidni

Indu

Bi,alochrobatów,

Mazurów

i

Rusi

znad

Sanu,

Warrszaw\l HI3'6. s. '90.
210.
Kulr:)er.g, Krakowskie.W'~l'Slzarwu
19 7!9,.T-7, s. ;)5 - 56.
22 ic'nż,e. Kaliskie,
Wail'9zawa 19164. T-'2i3, 8.28 - 219.
23 tenże,
Chełmskie, War~'zaiW"t 11~64. T~3i4. s,. 'lGl9 - 140.
24 't.enJŻe, Mazury
Pru,skie. Wannarwa
1006, T-40., s. ao.
2S L. Maclkem;€In,
Sagen der Deutschen 'im Wartheland,
Poznań
1

26 POl'..

A.

HMi3, :s. 10 -Jill,
A. K&lt;uaiSe'k, K. Ludk. Die d.eutsC'hen Sied1.ungell in Wolhynien,
L~pskli931l.

Karasek-Langer,

A. Ka'rai5e'k-l.ange,r,
sien, Po:cnań 193i8.

Sa,gen der

Deutschen

in

Galizien,

E. StJrzygo~Vislki;. Sag~n der

E. Str.zy;~:vi:SikJ1.

Deutschen

in

WoLhynien

K. Lli'dk. Di:e deulschen

SiedlnTlQf:'TI lm Cholmer

1Lnd Lubliner

Land,

PaU/len
u.nc

1:91312.
1'ol(;-

Li:ps:k llr.~:t

�208

WOJCIECH

bec powyzEzych

danych

przyjąć

LYSIAK

uogćlnieme

Baranow~kiego

za obowią-

zujące.
Wydaje się jednak, ż,e treści wie:nneniowe ujęte w omawianej
grupie
podań wyjaśniać
należy baI1dziej jaJko odJdz1iaływanie procesów natury
i odnosić do pC'I'sonifikacji powietrza
et wiaJtTu. Zjawiska
wyobrażane
w ten ~pos6b spotykane są na całym świ,eci~. Z Wodanem i jego drużyną
korr:e\Siponduj'e tak Dip. a:rmia Acrtemidy, bogini łowów u Greków, a także
ohszczekiwany
przez psy rój Hakat:c. W Indiach zaś dusze złoc;".yńców
unoszą się w powietrzu w orszaku boga bUI:Zy RLldry. Wszystko tu wskazuj-e na to, że rzec:z się miała takiJe ,podobnie zc słowia11skim Perunem.
Z kolei bardzo ciekaiwą informac;ę związaną ze zjawiskami natury, a jednooz:eśnie nawiązującą
do dzikiego polowania podaje Otto Knoop powołują'c się na przekaz sześódziesięeioletniego
miosZJkańca Gościej'ewa kolo
Rog-ożna, ~tóry z kolei zasłyszal historię od sw:uJego ojca: "Dawnie] było
u nalS w:iele dębowych lasów, w których, Jaik wiadomo znajdJuj1e się wiele
dziUlpl1i.Gni1eidziły się w nich wielkie zastępy olhrzymioh sów (Uhns) i te
kłapały swoimi dzioibami,c'O odbierano jailm uderzenia pejcza. Zawadiaccy
pasterze często nocą odważaLi się naśLadować \vołanie tych sów, ale -- jak
często mówiono - rzucały się one na psotnil~ów" 27.
Oczywistym wydaje się, że zas1adnic:&gt;:ym miejscem ukazywania się dzikiego polowania jest las (nr 1, 3, 5, 6, 7, 8, 11, 12, 14, 16, 17, 18, 19, 24,
25, 27, 28, 39, 40, 43). Las, który od wieków był swPgo rodzaju żywicielem społecznoŚici wiejskiej nocami rohił inne wrażenie. Fantazja hldu ze
zrozumiałych
względów zasiedliła ootępy 1eŚltl:e całą gamą różnego rodzaju i:stot demonicznych.
Jedną z takich pos:taei był właśnie dziki my.śliwy.
Jak da:leee lud powią!zał to zjawisko z ,lasem, a nawet od istnienin lasu
uzależniał świadczy chociavby zakończenie jednego z teklstów (nr 8), gdzie
czytamy:
" ... później dzikiego polowania
już ni'e widziano,
ponieważ
wyeięto las". W podaniach lOI~ahzowanYich w 1esl:e narratorzy
w szczególny Slposób przekazulją
grozę i tajemniczość.
Szcz.ególnie wówczas, gdy
akcja toczy się w nocy. Te właśnie e1ementy kompozyoji
stanowią tu
punkt opareia dla dalszej rozbudowy wątlk:u, który teraz iść może różnymi tmami.
Inne chalraikterystyczJne miejsca, gdZJie 1LlIdz,lebez,pośrednio stykali się
z omawianym
zjawisk!iem wierzeniowym
to cmentarz (nr 9, 32, 33. 38,
49), droga (nr 26, 35, 44, 48), pole (nr 31, 46, 50), wzniesienie (nr 13,15,
22,30). Zdarzało się też napotkać dzikie polowanie przy źródle (nr 20), nad
jeziOlI'lem (nr 34, 36, 47), nad stawem (nr 21, 41), w mieśoie (nr 4), na łące (M 10), miedzy (nr 29, 42), na skirzyżowanri'u dróg (nr 37) lub w mie57.kanim (nr 45). Mimo jedn:a!k tak da,lE.lkich różni'c w występowaniu
i pOJa27

s. 338.

O.

K1no()&lt;p, Sagen

ImcZ

Erziihtungen

aus

uer

PrOUt/I.':::

Posen,

Pm.nall

189.:.

�Temat

,,(/zikiego

p(J[ow~nina"w

folklorze

209

Wielkopolski

-wianiu się dzikiego polowania można z uwagi na ilość tekstów przyjąć
uogólnienie wskazuj,-\cl"las jak.) zasadnicze miejsce jego lwntaktu z człowiekiem.
We wszystkich bez wyjątlnl podaniach określony jest czas pojawiania
się dzikiego polowania. Z reguły jest to noc, a tam, gdZ!iebrak hkiego
określenia wprost mówi się o nocnym myśliwym lub nocnym jeżdźcll.
Noc, a szczególnie pOTa między północą a godziną pierwszą, czyli tzw .
.,godzina duchów", jest najogólniej biorąc, czasem ukazywania się wszelkich postaci demonicznych. Przy analizie miejsca podkreś,laliśmy ju~
niesamowitość i grozę lasu. Tutaj należy zwrócić j'eszcze uwagę na tajemniczość nocy dla człowieka. którego psychika realne źycie odbierała
pko zamarłe, a wszystkiemu, czego nie dawało się realnie wytłumaczyć,
nadawała wymiary ponadrzeczywiste. Ciemność, podmuch wiatru i samotność mOtgłybyć uwarunkowaniami pozwaLającymi na swobodne działanie wyobraźni. W ten sposób powstawałypostaoie, którym pTZypisywano nadnaturalne właściwości i cechy.
Dla wyróżnienia charakterystycznych form przekazu ujmujących w
tekście treści wierzenio,we zależne od stopnia udziału narratora w opowiadaniu, posłużymy się poniżej podZJiałemprzyjętym przez Janinę Hajduk-Nijakowską 28, który w polskiej lite!raturze przedmiotu wydaje się
.najLrafniejszy.
1. Przekaz jako relacja z beZipośrednich doświadczeń narratora, gdzie
wypowiedź przyjmuje formę zwierzenia z przeżyć najbardziej osobistych.
:2. Przekaz jako relacja o powiązania,ch człowieka z otaczającym go światem, gdzie spoty,kamy się z uogólnieniem wiedzy na temat panujących
w nim prawidłowości i jego ocenę.
Grupa pierwsza, w której niewątpliwie Izróżnicowane telksty opierają
się jednak na akreś10nym schemacie faJbularnym, obejmuje tmydz:ieści
cztery podania (nr 4, 6, 8, 11 - 14, 18 - 21, 23 - 25, 28 - 32, 34, 35, 37 - 48,
:=iD). Fabuła te1wtó'Wtejże grulPY sprowadza się do bardzo !prostej zasady,
polegającej na bezpośrednim kontaikciceczłowieka z otaczającymi go zjawiskami. Chodzi tu o ich wzajemny stosunek. Spotkani'e takie mogło być
_niesZJkodliwe
dla człowieka lub jemu szikodzące. Przedmiot .~potkania jest
tu zasadniczym elementem lmmpozycji, na bazie którego narrator wyprowadzaposzczególne wątki, zmierzające do ukazania ef'e'któw takiego spotkania. Dzieje się tak z uwagi na to, .iż celem takiego komponowania treści jest dostarczenie odbiorcy (słuchaczowi) kolejnych pl1Zykł,aJdów
na kontakt człowieka z dzikim poilowaniem. Niejednokrotnie narr,ator wprowadza do podania dodatkowy e1lement przygodowy mówiąc np.: "Sita:ry my28 J. Hajldu:k-Ni,jakows1ka.
19'80, s_ 6'6.

14 Lud,

t. LXVII

Temat

śpiqcego

wojska

w

folklorze

poLskim,

apole

�210

WOJCIECH

LYSIAK

śliwys~edł raz w nocy ze znajomym prz'ez gęsty las. NagIe mlyszeli
pT'zerlsobą szczeka~ie psa i dzwolllienie łańcuchów ... " (nr 6); "Pewnego
razu młodzi ludzie ze wsi przebywali wieczorem nad jeziorem. Naraz
U'S'łYS1JeLi
trąlbie:nie 'w my1Śhwls'kierotgli... " (nr 19); "Pewien człowiek, który nie wterzył w ukazywainie się myśliwego, ukrył się w poibl&lt;iżułąkO... .'"
(nr 24) il~p.Na:rrator posł!uglUj'esię też dOikł,adnymopisem li. charakterysty:kązja1wisika. Naj,częśdej omawiane zjawi:sik1opojawia się w jego relacji
bez głowy (nr 6, 8, 12, 30), zieje ogniem z oczu (nr 29) 'lub nosa i !Uszu
{nr 20), ma ogniste ostroga (nr 34) IUlbw ogóle otoczony jest ogniem (nr 8),.
ma na sohie strój koloru czarnego (nr 14, 29), CZCil1WOnego
(nr 6, 39) albo
{)kiryity,jest 'białym pł\as:z:czem(Ill:r34),na ,głowie ma tr~jgranias,ty kapel,usz.
(nr 20),aprz1ez :ramię przewieszoną tO['lbęmyśliw~ką i strzelbę (nr ::lO).
Jak jużwsikazywaihśmy,
zasadniczym elemEntem tneści podań teJ
gvupy jest "spotkalll!ie" i jego konseiklwe'llcje.Wprowadzając na początku
inf'Ormacjęo mliejscu zdarzenia, narra'tor przechodz,i następnie do opi,su
takiegokoruta~tu.
Niej'eidnok1rotnie spotkanie to przysparza wiele kłopotu człowiekowi. Spotyka go kalra :za "wchodzenie w drogę" złemu duchowi. Cielkawie przedstaiwia to zag'adnienie zapis z Chodzieży (nr 4),
gdzie czytamy, że po pojawieniu się dz:ikiego myśliwego ludzie "... w
pełnym strachu pośpieszyli do swoich domów". I w tym miejscu narrator, ipragnąc jakby prrzeł:amać powszechnie ogarniającą trwogę, wiprowa-~
dza wścifbską lwbietę, która postanalwia dokł,adnie~prawdzić jaka też jes1
p:r:awd:ziJwa
przyczyna owej gmzy. 8łysiząc s'Z&lt;C.zekanie
psa towa:rzyszącego
dzikiemu myśliwemu, szydzi z ni'ego i śm~eje się, który to moment l'.arrator wy:korzystuje dla rozwinięcia motywu kary: "Wówczas z powietrza
dobiegł głos: »Ty mas:z w szczekaniu pomagać, ty będziesz ze mną jadła!«.
Naitychmiast Slpadłprzed nią rzucony niewiidziaIną ręką 'Wie,Lki
kawal mięsa. (... ) T,a sZituka mięsa rpr,ześl1adowalateraz kobietę na każdym kroku.
Wsadziła ją w olgień, lecz ten nie chciał jej spalić. Wrzuciła ją do studni.
ale w nocy i tak zaws:Z!emiała ją w swa,im łóźku".
Boidoihnywątek podaj:e Otto Knoolp (nr 2,3) pisząc o 'karze pod postaeią :kłopotów iSpr:awia:nych przez mięso. Czytamy tam: "Chłop szydził
z niego i wówczas nocny myśliwy rzucił na jego wóz kawał mięsa. Człowiek próbo:wał zrzucić to mięso z wozu, lecz ono było jak!by pnzyrośnięte - nie dawało się usunąć".
WprowadzOIny przez narratora wątek mięsa prześladującego kpiarzy
spo,ty:kamy też w z,apisie z Kolna koło Międzychodu (nr 19): "Nocni myśliwi bardzo s'Zy:blwjp'l1Zyjecha:łi,stanęli przed nimi i 'jeden z nich powiedział: »Trąbiliście z nami, to teraz będz:iecie z nami jeść!«. I w tym momencie spadła przed ich nogi sztuka mięsa .. .". Taki sam wątek zapisal
Knoop w Nowym Młynie pod Rogożnem (nr 18).
Cieikawe [YOluczeniewprowadza narr,ator w tekście odnotowanym wc

�Temat

"dzikiego

polowania"

w folklorze

Wielkopolski

211

wsi Niedźwiady pod Szubinem (nr 28): "Ten kto szedł drogą spokojnie
nie musiał się obawiać dz.ikiego polowania, ale hiada ,temu kto z drogi
~boczył, albo innemu na to pOZlwolił.Wówczas oikrzyk myśliwego :rósł,
a gdy kJtośznajdował się w jego pobli:żu, został zahity przez niego końskimi ikolśćmiudowymi lub otrzymał dokucz&lt;1iwypodarunek z kawałków
padliny, których nie mógł się po2'Jbyć".
W zapisie z Czempina (nr 14) narrator informuje, że d~iiki myśliwy
nawet :gdy nie ma specjalnego powodu, usiłuje szkodzić człolw,i,ekowi.Tutaj 'sta:ra się przełamać milczeni'e żydowskiego krawca wiejSkiego, ażeby
w ten sposób 'spowodować ni.eszczęście. Warto podikreślić, że wprowadzona została tu osoba, która znana ze swojej mądrości w opisywanej sytuacji,
wobec dzikiego polowania zachowuje przytomno,ś,ć umysł'u, pozdrawiając
go po polsku: "Niech będzie pochwa,lony Jezus Chrystus", a gdy to nie
sku~kuje, mówi ta:kże po poilisku:"Dohry wieczór". WÓWC7JaJs
dopiero okazuje się, że "... dziki jeżdzi,ec straci,ł swoją moc i skoręcił w·llas, gdzie
krawiec usłyslzał szczekanie sfmy psów".
DZLkimyśliwy jako poikutuj~cy duch zmarłych "niepogodzonych z Bogiem" niejednOikI1otnieusiłuje przestraszyć złoczyńców. Wydaje się również, iż narrator w takim wypadku, celowo stosuje ów motyw, nadając
swojej wypow!iedzi ton swego rodzaju przesłania moralnego. W zapilsie
Wojciecha SzulczewSlkiegoz Bożejewic koło Inowrocławia {nr 31), narrator już we wstępie informuje, że dziJki myśliwy "najczęlŚóej s:traszy z10dzieii polnych i dalej kontynuując tradycyjny schemat takich wypowiedZJi,przechodzi do opisu ikon!kretnego wydarzenia: "... 'przed wielu laty
:&lt;'ilkakobiet poszło kraść marchew. Właśnie ją wyrywały, gdy przeraziło
je końsibe rżenie. Odwróciły się ,i zobaczyły podjezdżają:cego na czarnym
koniu jeźdźca. Początkowo myślały, że to rządca i położyły się na ziemi,
by ich nie dostrzegł, lecz potem zobaczyły, że jeźJdźiec ma ogniste
oczy ... ".
Bardzo ciekawie prezentuj,e się zapis Valentina Schwedy zŁopienna
koło Klecka {nr 46). Narrator każe tu spełnić dzikiemu myśliwemu rolę
łącznika między światem zmarłych a światem żywych. Czytamy tam:
"Wnet zjawił się na cz,arnym (koniu .i rpo'cwałował do majątku, ażeby
o·strzecnowego dziedziJcao kradzieży".
W końcu narrator wprowadza ka.rę śmier&lt;Ci,co mogło być elementern mającym na celu z jednej st~nonypodni'esienieal1r,a:kcyjnośei i emocjonalności prZ!elkaz:u,a z dnug,iej mogło ,być isposobem wyjaśniania odbiorcom okoliczności tajemniczych .Z!gonów.Z elementem takim spotykamy się np. w z,api1sieOHo KnOlppa (nr 24), gdzi1e nar:!1ator opowiada
o człowieku, "który nie wierzył iW Uikazywanie się myśliwego, ukrył się
w pobliżu (... ) łąki i dlatego następnego dnia znaleziono go z przestrzeloną głową". W przypadku tym mamy do czynienia z dwoma fak··

�212

WOJCIECH

LYSIAK

tarni. Człowieika, który nie wierzy w ukazywanie się zjawiska oraz jego
śmierci. Narrator zręcznie łączy je, tłumacząc, że nie można poddawac
wątpliwości istnienia dzikiego myśliwego, który przecież tak okmtnic
może dać o sO:,bieznać.
Z motywem 'śmierci spotykamy się też w zapisie Otto Knoopa ze wsi
Rzegocin (nr 32). Tutaj narraJtor próbuje trzymać słuchacza 'vV napięciu,
:mówiąc o bohaterze: "... ukarany jeszcze nie wstał, ale umarł po tr,zech
dniach, gdyż duch był przez cały czas pr:zy nimi spokoju mu nie dawał".
W kolejnych, :przedstawionych wyżej wariantach ~potkania człowieka
z dzikim myśliwym opis narratora podlega licznym wzbogaceniom
w szczegóły orientujące tekst na at1rakcyjność i wia,rygodność. Często
zaraz po zapo,znaniu czytelnika z boha,terami narrator ,relacjonuje dalszy
przebieg wydarzeń, S1kupiającslwoją uwagę już tylko na postaci dzikiego
myśhwego i scenerii, jaka go otacza. Nie beL znaczenia dla opisuinformuje on a po,jawianiu się :i znilkaniu zjawiska. Narrator w tym przyp"dku
posługuje się zwy:kle całą gamą określeń, mających na c0lu ubarwienie
przedstaw!ionych treści wierzeniowych. Kontaktlljący się z dzikim polowaniem słyszą zatem przed jergo po:jawieniem się: "szczekanie psów
i dzwonienie łańcuchów" (m 6), "tqbienie jakJby Żydzi trąbili na swoje
,święto" (nr 8), "dzwonienie i strzelanie z bata" (nr 14) itd. Ci, którzy doświadczają tych SlPo1Jkań,w1idząI1\P. pojawienie się dzikiego myśliwego w
blasku ognia (nr 45).
Nieco :podobną rolę wydaje się spełniać drużyna towarzysząca dzikiemu polowaniu. Pojawia się ona zatem z reguły w otoczeniu sfmy
psów. Mogą one iść gęsiego {nil' 12) lub prowadzone są lince (nr G). Psy
zawsze są czarne, szezekają albo 'wyją, zieją ogniem (nr 18, 28, 31).
Dziki myśhwy porusza się zwykle na koniu. Narrato:r, podobnie Jak
psom, nadaje koniom wygląd demoniczny. Koń na ogół jest czarny (nr 6.
14, 34, 50), a ,tyllm z ,rzadka brąrzowy (m 18) lub biały (nr 36). Niekiedy
cały oltoczony jest ogniem {nr 23), a czasem nieje nim z ,py'ska (nr 48).
nozdrzy (nr 28) lub nozdrzy i oczu (nr 14). W zapisie Otto Knoopa ze wsi
Kaczory lwło ,Biły {nr 34) narmtorr podaje, że jeźdźca "oczy błyskały
jak dwa !palące się węgile".
W tak ujęty schemat fa:burlamy polegający nabezpośr'ednim kontakcie człowieka Zje zjawiskiem demon:iczn)Cmnarrator wprowadza także'
inne doś1wiadc.zeniapłynące z tego ~potkania. Stosunek dzikiego myśliwego do iczło:wiJe:ka
bywa bowiem niejednokrotnie w naszych tekstach
n.ieszkodliwy, a nawet życzliwy.
WZajpisie ze w,si B:ró:jceikoło Międzymec.za (nr 6) narrator przekazuje
informację, że Skutecznym środkiiem Iprzeciw omawianemu zjawi:sJkujest
modhtwa. Z ItekD1tutego dO!wiadujemy się, że napotkany Iprzez dwóch
ludzi "... jeździec j,echał na czarnym IkJoniui miał czerwone ubranie;

�Temat

"d::ikiego

polowanina"

w folklorze

Wielkopolski

213

głowę trzymał pod prawym ramieniem, podczas gdy lewą ręką prowadził
psy. Wystraszeni mężczyżni odmówili "Ojcze Nasz« .i dzilki myśhwy ,pozostawił ich w spoikoju, jadąc dalej". Valentin Schweda zwraca uwagę,
że podobne rea.kcje dz·iJbego.polowa'11iana modlitwę znane są na Pomorzu
i w Niemczech 2n Nie wydaje się jednak, ,by było w tym coś wyjątkowego, albowiem w rozumieniu ludu modlitwa jed gener&amp;lnymśrodikiem
na pozbycie się wszystkich złych duchów.
Podobny motyw spotykamy w zCliPisieOtto KnooiPa ze Śmieszkowa
koło Czarnkowa (:nr3.9). Tutaj narmato:r 'W!PTowadziws.zy
na ;poozątku
idącego przez las leśniczego, iprzechodZlido opisu 7Jjawi'Siktowarzyszących pojawianiu się d7,i,kie.gomyśhwego. Następnie zaś mówi, ie l'=śnkzy
gdy zobaczył jeź:dca
:pnzestra:szony(. .. ) za'czął się ,goTączkowoll'lOdlić.
Dziki myśliwy .powoli przejechał 'lmłoDliego, po ,czym zniJknął w leśnej
gęstwinie".
Niekiedy narrator W\Skazuje,że najlepszym środkiem .na pozbycie się
dzikiego polowania jest zaohowanie milczenia. Z eiekawym przykładem
tego motywu spotykamy się w zapisi'e z Wronek (nr '8). Tutaj, gdy człowiek usłyszał zbliżająoego się d7Jukiegomyśhwego, "... zjechał na ,brzeg
drogi, by przepuścić dzikiego jeźdźca, iktóry gnaJ w stTOnę miasta. Siostrzeni,ca spytała wuja co to z,azjawa, le'cz nie otrzymała odpowiedzi.
Wierzył on bowiem, że jeżeli w ;takim momencie wy:powie ehoć jedno
słowo, konie spłoozą się i ,poniosą, wróżąc niechybną śmierć. Zachowując
milczenie, niczego ,podobnego nie mógł spowodować". NarratolT wyjaśniając uboczny motyw, miał tutaj na oelu pTZ!ed.stawi€uie\pozytywnego
zastosowania milczenia podczas spotkania z omawianym zjawiskiem.
Przykazanie jego zostało jed.nak .zupełnie zapomniane, w momencie, .gdy
siostrzenica swoim pytaniem łamie :ten za,kJaz.
ZdaTza się, że dziki myśliwy sam iniormuje, że jego towa:nzystwo jest
ni.eszkodliwe, wołając: "RoZ&lt;Ys:tań
na drodze! Moje psy nie gryzą!" (nr 28).
W za,pisie WoJciecha Szu1cze:w.skie,goz Ostrowa koło Strzelna (nr 30)
narrator nakazuj'e przezo'l'nie zachować milczenie: "Gdy myśliwy poszczuł na człowieka psa, ten stanął spokojnie. Wówczas myśliwy ze swoim
psem zniknął ... "
Dziki myśli wy w zapisie Otto Knoopa ze wsi Wełna koło Rogoźna
nie szkodzi paster-zorn, zachow:ując się wobec nich obojętnie. Wydaje się,
iż narrator przez ciągły kontakt ludzi z omawianym zjawiskiem ~ugeruje
ich uodparnianie się na działanie złych mocy: "Młodzi Ipasterze każdej
nocy widzieli dzikiego myśLiwego, (. .. ) przyjeżdżał na koniu, lecz nie
było widać jego głowy, a obok niego !biegła siora psów. Ujadały one
strasznie, lecz młodzi ludzie nie bali się, gdyż nocny myśliwy nic złego
im nie robił".
P'

29

V. Sc:hweda,

••

op. cit., s. 2H- 30.

�214

WOJCIECH

ŁYSlAK

W rozumieniu .społeczID.ośoi
wiej'skiej dziki myśliwy może mieć też
do Judzi stolsune'k żYiczliwy. Motyw ten 'Spotykamy jedna!k w jednym
tylko 'tekście (nr 29), ,który wykazuje wiele ,cech w~p6lnych z poprzednim. Narral1;ordajoew nim krótką 'infoil"macjęo ukazywaniu się ZJjawiska:
"Na polach !koło Bożejewie Ulkazujoe:się duch dawnego właściciela w postaci :nocnego myśliwego", po czym przechodzi do opisu przygody, jaka
spotlmła pas:terfza,Iktó~emu !podczas snu ikonie uciekły na pole !koniczyny:
"nagle obudził się (pasterz - W. Ł.) i zoibaczył stojąoego przed nim
czarnego człowieika, 'z !którego oczu i ust rbuchał og'i'cń. "Obódż się"
krzyknął do parobka »one :pob~eigły«.Parobek wstał li popędził na pole
koniczyny. Nocny myśliwy 'ZniJknąłi Wlkrótce .zobaczyłidąoego z Bożejewic rządcę, :który karzał mu uważać na złodziei".
W wielu t'ekstach narr,atony :dokładnie opisują .granicp oddziaływanirt
omawianego 'ZjoaJWiska.
W wpisie SzulczewSkiego z Bożejewic (nr 31)
mówi się wyraźnie, że dziki myśliwy mo'że iZlbliżyćsię do człow,iBkana
odległość tr.zyidzi'E:s1;u
ikroików. W podanru z Rogoźna (nr 24) jego moc
kończy się na skrzyżo,waniu:lróg.
W realizacji ,każdego ,tematu ;grUJPY,pierwszej wykorzystany został
przez na'rr:atorów podobny sohema:t fabularny, który - jak mó'wi:liśm:--'
- S1prowadza się do .be~OŚI'eidniego kontaktu człowieka z omawi.anym
zjawiSkiem i ikoooekwencji takiego spotkania. Zasadni'czy ten ,schema:
w wYlPOwiedziachró'żnych n:arratOTówujmowany był w ~polSóbróżnoraki.
będąc ,jed:naJkizarwszepreteikstem do nozbtidowy elementów uwierzytelniających ich wY1Powiedź.Ka.ida za'ś nowa wypowiedż posiadała prz;eważnie charia~ter twórczy, stąd istnieje zawsze możliwość wzbogacenia
głównego tematu o nowe motywy. Nadmienialiśmy powyżej, że podania
o dzikim polOIwaniu pO!WlStały
na bazi!e ,obserr'wacjiprooesównartury. Załóżmy, że jaik'iśczłowieik zna'jący opowiadanie a tajemniczych :dzilkid
myśliwy,ch idzie .nocą :prz,ez,las. Gzas i miejsc€ wywołują u niego wzmożone podniecenie, doprowadzając do przekonania, że znajduje się w jakimś nieokreślonym innym ś\vleeie. W jegowyobrażni poJawiają się demoniJczne istoty, które zidają sięuikrywać
między drz€wami. Według
prawa asocjacji łączy on te nieokreślone, podobne do cieni postacie
z wyobrażeniami, o jakich słyszał jlUż w dzieciństwie. Załóżmy ponadto.
że właśnie w tym czasie zmarł j.akiś okrutny dziedzic lub złośliwy leśniczy. Burzliwy wiatr, który pochyla ikorony drzew, łatwo wywołuje
wyobrażenie polowania. Czkxw:iek,chwilowe przeżycia łączy ze znanymi
mu już podaniami, ,a potem ,bez tchu opowiada słuchającej i wierzącej
społeczności wiejskiej o poikutującym za swojp.przewinienia dziedzicu
w postaci dzikiego myśliwego, ,pny czym mniej lub bardziej rozwija
poszczególne elementy swojej wypowiedzi.
Bogactwo Tóżnych form, znaczna ilość lokalnych opowiadań a drob-

�Temat

"dzikiego

polowania"

w folklorze

WielIvopolski

215

nych rozmiar,ach, dokumentującyoh istnienie dzikiego pollowania wyodrę.bniło się z różnych podobnyoh :rel'acji. Uwalga ;narratora skupia się
w tych wypowiedziach na fal~tach, t8:k!ich jak tajemni,cze, trudne do
wytłumaczenia odgłosy, pojawiające się znienadka płomienie czy też roz~
maite zjawiska atmosferyczne. Wydaje się też, iż rrelacjonowane Iprze·życie rozumiane tu jako opowieść wspomnieniowa, pOZlwa;lanarr,atomwi
zaryzylkować wiarygodność swojego autorytetu, 00 w takim wypadku
w rozumieniu społeczności wiejski,ej jest z pewnością aTigumen'tem koronnym.
U podstawy 'podań o dzikim polowaniu l~gł ,też prawdorpadobnie mo·
ty;w rellj,gijno-etyczny. WystępIki lPT!zeciw
I~stalonym przez ,kościół normom
życia, skąpstwo, nadgorliwość w wykJonywaniu swo;ich obowiązków do··
znają po śmierci dot'kiliwej kary. Rodzaj Ikary jest w 'rozumieniu ludu
uzależniony od rodza'ju przewinienia. Narrator informuje, Ż0 w takich
samych okolicznościach, w jakich ukarano grzesznika, ten pokutuje hie~
gając tam i z powrotem w oikorhcymiejsca, gdzie dokonał Iprzewinienia.
Zwróćmy jeszcze uwagę, że elementem sprzyjającym rozwojowi tego
typu opowieści jest ~połeczme !przekonanie o tym, że ludzie, którzy ponieśli śmierć w okolicznośoiach owianych tajemnicą, krążą po śmierci
w pobliżu miejsca tego zdarzenia.
Grupa druga obejmuje 'Szesnaście tekstów I(nr il, ,2, 3, 5, 7, 9, 10, 15nie ~'I1owadzają
się tylko i wyłącznie do prz'eidmiotu spotkania i jego konsekwencji. Są
więc one raczej !Właśnie ogólną syntezą doświadczeń ispołecznyoh, przejawem funkcjonowania światopogl~du danej społeczności, a także próbą
wytłumaczenia niecodziennych ZijawiiSko:bserwowanychprzez lud.
Treści wierzeniowe zawarte w tych ,tekstach ujęte są w formę lakonicznych wzmianek Oskar KOilibergnp. podaje:. "Pod Owińskami ma
w chrusta,oh mieszkać dziki stnzelec i błąkać się po okolicy razem z napowietrznym jeźdźcem" (nr 1). O tym, że teksty te nie są bezpośrednią
relacją z doświadczonego spotkania świadczy między innymi zapis z Wilkowyji pod Pleszewem (nr 3), gdzie można "... usłyszeć trwogą przejmujące echo, które rozbrzmiewa z trąby myśliwego, polującego za zniewagę dni Panu Bogu poświęoonych". Tutaj narratorzy podkreślają Iprzedc
wszystkim fakt istnienia dzikiego polowania i na nim skupiają swoją
uwagę· Zaś w zapisie z Czamkowa (nr 16) czytamy, że "w dawnych
czasach w lasach czarnkowskich istniały duchy myśliwych". Tutaj informator rozbudował opis dodając, że "widziano ich w kapeluszach ozdobionych wielkimi pióropuszami,a
zawsze towarzyszyły im zdziczah~
,psy ... ". Podobny zapis ze wsi Lipa (nr 17) wspomina, że 1 tu "ukazywał się w nocy o godzinie dwunastej nocny myśliwy, który strasznie
wyjąc leciał w powietrzu ... ". Kolejnym przykładem wskazującym na
- 17, 22, 26, 27, 33, 36, 49), !których uogólniająeebeści

�216

WOJCIECH

LYSIAK

fakt, a nicena kontakt z omawianym zjawi::~iem jest zapis Otto KnDope:;'
z Lomnicy (nr 27):"W lasach pod Łomni'cą przed laty ukazywała sit;
zjawa rycerza. Jeździł on.na koniu ..tylko w nocy. Dlatego przez lud został .nazwany nocnym myśliwym. Wszyscy bardzo bali się tej zjawy.
On i koń byli bez głowy".
Pa:mięć ludowa za'chowała w jednym z tokstów nazwisko hrabiego
Bnińs:k&gt;iego,który w końcu XVIII wieku był właścicielem Sierakowa
Mówi się o nim: "H.re:bia Bniński, który dawniej :panował w Sierakowic
miał na:d1eśniazego,rk:tórybył hardzo złym człowiekiem. Dlatego po śmierci musiał jeźdZlićbez głowy jako dziki myśliwy. Tak więc często można
było go zohaczyć koło leśniczówki Karczemka na drodz'e z SierakowJ
do Dr-ezd.en:ka"{nr 7). ZWl'aca tu uwagę f,akt, że wiedza Ludowa, nic'
znając per:iodyzac'ji nazwisko właścic.i-e:laujmuje w bhżej nieokreślonym
czasie prz.eszłym. PotdoibnierZieczsię ma w jednym z zapisów Otto Knoopa
(nr 26), gdzie informuje się o tym, że "Hrabia Bniński posiadał koło
Sieraikowa zi'emi-ena ł€wym i prawym brzegu Warty. Dalej dowiadujemy się, że w !pobliżu :miasta było leŚllidwo, "... 'N którym rządził bardzoOIMutnyleśniczy. Po śmieTlcimusiał ten leśniczy bez głowy polować na
czarnym :ko.niu z sforą JPSów".W tym jednak wypadku widz'iano go nocą
między Sie.rak.O&gt;wem
a Kw;iJłcrzem.
W,ażnym ni1elwą'1lpliwi,ezag,aidnieniem
jest odpowiedź na pytani'e, komu
i dl,aC!:z;e:go
spoleczność wiejska ka.zała !pokutować w koszmarnej postaci.
ducha U1bra!Il'ego
w szaty d.zilk!i,ego
myśliwego. Zarówno teksty pierwsze]
jak i drugi~ej g.r;U'pysugerują otdpoJWiooźna to ;pytanie. Najczęśdej dzikJie;p.olo'W:3Jnie
jest karą za rprzewinieni,a w życiu doczesnym. Naturalnym
wydać się mo:iJe,że !P0lkutujący duch przed śmiercią mógł być związany
z polowaniem, że być to mógł dziedzic czy leśniczy. Byli to ludzie, których lud zwykle nienawidził. Często wykazywali zbytnią gorliwość w wykonywaniu swoich obowiązków, byli okrutni wobec kobiet. Mogli też być
wrogami ,kłusowników. Za swoją .złoiŚliwośći okruC'i,eńsJtwomusieli potem
ciężko IpOIku:tować(pOT. leśmczy - nr 7,26). W mniemaniu ludu byli ;Qnj
zwyki1e!bezbożnikami, co kazało im mieć spółkę z diabłem i ni'ep.rzeszikad:z;ało:popełnić samobójstwo ('IliI' 30). Ci, którzy zbyt namiętnie oddawali
się polowaniu, nawet w dni świąteczne musieli :po śmierci pokutowaĆ"
w postaci dzikiego myśliwego {nr 9). Ty'1ko w jednym wy.padJkupolski
szlachcic 'zażyczył sobie jeszcze :przed śmiereią, by mógł wiecznie polować 30 (nr 8). Podobne podania spotyka się w Północnych :Niemczech 31.
Opowiada się tam m. in. o człowieku, który na łożu śmierci mówi: "Chcę
chętnie pozostawić Bogu jego ni.e:bo,aby ty1ko pozwolił mi za to wiecz30

5.

O. Knoop,

Sagen

und

Erzuh1ungen

337.
31

V. Schweda,

op. cit., s. 33, 34.

aus

der

Pro1:inz

Posen,

POZnaJ1 1893~.

�Ternar

"dz.ikiego

polowanina"

w foLkLorze

WieLkopoLski

217

nie polować". Są to zatem teksty, iktóre noszą w sabie swoisty J'C)dzaj
przesłania moralnego, celowo prawdopodobnie wprowadzonego przez narratorów.
Na zakończenie kiLka słów podsumowania niniejszych rozważań. Te··
mat dzikiego polowania w folMorze Wielkopolski zamyJka się tak wielką
ilością form, iż sama próba podjęcia jego analizy nie może stanowić wyznacznika jakiegokolwiek gatunku folklOTystycznego. Zgodnie z prawami
folkloru wokół tychże qpowieścinarosło tak wiele rozmaitych form, że
niejednokrotnie można by zastanawiać się nad nową strukturą gatunkową. Omawiany temat - jak próbowaliśmy wykazać - wYI'osły na bazle
starych wieI1Zjeń
germańskich, przyjął się na polskim gruncie i rozszerzony został o nowe rodzime wątki, wypmwadzone przede wszystJkim z bezpośrednich kontaktów człowieka z przy:mdą. Ważne jest ponadto, na co
staraliśmy się zwrócić uwagę, iż doniosła rola narratora w ,tych przekazach nie sprowadz'a się do mechanicznego wy!konawstwa. Narrator,
wyda1j'esię zawsze zajmować oik,reślone stanQwisko wobec prezentowanych przez siebie treści wierzeniowych, co niewąJupliwie określa stopie l'!
ich wiarygodności.
Zarówno te, jak też inne cechy i elementy ,charakteryzujące omawiany temat, czynią 2Jeń jeden z bardziej interesujących w folklorze
Wielkopolski. I chociaż świadomi jest1eśmy niedOlskoll1Jałościpodjętej
wyżej próby jego oheślenia, to jednoczelśnie pmgnęlibyśmy alby i tn
ustallenia zainteresowały znawców i miłośnirków przedmiotu.

WOJCIECH

ŁYSlAK

THE TlIEME

OF "WUlD HUNTING" ,IN FOLK
OF WHJLJKOPOLSKA

!lITERATURE

(Summary)

The theme 'of "wild hUJntil1ig"i,s one of '(he most popular plotso&gt;fWi'elkopołskl
folk prose af the turn of ,the 119thoel1ltuTY.As a separate suoject, 'COinneiCtedw~th
folk demcmology, it 1s an ill1teresUl1igexamplI'e of a legend developed on the bals'i:;
of ,mDgra'bon mav'ements of poipulaHons of diff€lrent 'Ou1tura'l orl,gin. At the same
time tex'ts regarding "wi,l'd huntinlg" 'constitute numerous paraLlel's with talles about
fen-fLres, devils and ghosts.
Qua'nbtative and qualita'tive analysis of these texbs enables UIS to make the
io,l1owing lskl1temelnltlS:the greait'els1t'number of legends i's ito !be fOiunld ,in Welster1D

�218

WOJCIECH

LYSIAK

WieJlkopolska" W1hJUetin tlhe South-Eastern
part of 'the region t!here J's a comple:te
lacko! Jf.Jh:em.
'Dhere ,are qui-te a few Icoml!nOlnfeatu:res af the .destcr'.iJbed!phOOOlmenon,
it is ciha,l'acremiood :by var-iolts tenrns, i.e. "ni.ght hunter",
"wild !hwn!1.rer","Wli,Ldhuntj;ng" and L&lt;;00il1. MOIS'tod' thesle 'terms Is-oomto !be of Germain orL!!iin; they aire ,us'ualiy
connected with Wodan, a god who appears in German mythology (O. Knoop, Sagen
-add .Erz:ahilu:ngen aus der Ptovirn.z :Posen:, Po,znań 118i~3"
p.3317; V. Schweda, Die Sagea
vam 'W1~ldenJ~g,er und yom siclh1ad"endemHeer in ,del' Prov,inz ,Pas-en, Grei:SfeJd 1~15,
p. 17). Numero'l1S namieiS alf "wiJd hIUll]t'imlg"- the army O'f ,W,UlrJldesand Wadesh"
or "the 'army Qd'W{itten" - tirace their OIr1g.inha'ck to Getrmarn Imythology, too.
"Dhe 'bheme od' "wild rhiu:nhng" W&lt;łJS also 'fou:ndin
Ilejgell'ds of dUher P,oli'sh
'disi-rids, ego Cralc'ow, LUlbiIin, P'oleiSie a:nd ,Wołyń 'regionlS. However, these case&lt;; we-re
'farther OOC!alsiidn1al,
,ulSluaJlilyc.LoIsrdlyciolniDJelC!beld
Iwiltlh b€lliied'is'of Gel1marn slettlerts .lii'VIing
ciJn these aTealS.
In'Ve!StigatiJn,g coJl'tem:ts od' 'these 'legen1ds we dis-cover 'cOI1Jl-e-ctionswith u.n!iv,erts&lt;:1;
mythooQgical pilots, ego Greek armies Óf ATtemi.da CArHelkate, ai!r-trai.a of Indian
Rundra, the god of sltorm .()rrSlavic god Per]Qun.
TJle ilheme of "wHrd Jłmnti:nIg" deserves a thorou.gh folkloristic
resear,ch for i~
.appears in V'a,rious ;forms aJ folik\I'Olr'is'ticmateria!.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6536" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6516">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/70b232bb6bfa8f245e3d051f5f592b5b.pdf</src>
        <authentication>746b10393e0812769ba70421a1ff808a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77831">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77832">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77833">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77834">
                <text>styl zakopiański</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77835">
                <text>Witkiewicz, Stanisław (1851-1915)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77836">
                <text>Podhale - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77837">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77838">
                <text>Stanisława Witkiewicza myśl i realizacje przetworzenia kultury ludowej / LUD 1996 t.80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77839">
                <text>LUD 1996 t.80, s.169-178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77840">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77841">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77842">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77843">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77844">
                <text>Lud, t. 80, 1996

\\OJCIECII LYSIAK
fllSlytul Etnologii i Antropologii Kulturowej
l 'nill ersytel im. Adama Mickiewicza
Poznali

STANISLAWA WITKIEWICZA MYŚL I REALIZACJE
PRZETWORZENIA
KULTURY LUDOWEJ
Poglądy o możliwości i konieczności sięgania po sztukę ludową w celu
przystosowania jej do nowych, doskonalszych
form, a wynikające z obaw
o kształt estetycznej formuły regionu powstałych w wyniku zalewu Podhala
tandetną tyrolszczyzną i zanik tradycyjnej zakopiatlszczyzny,
wyraził Stanislaw
Witkiewicz po raz pierwszy w 1891 roku w artykule Sly! zakopi0/1Ski
drukowanym na lamach "Kuriera Warszawskiego"
I. Pełen zaś wyraz koncepcj i
przetworzenia elementów kultury ludowej dał w dwu zeszytach "Stylu zakopiallsk iego" 2, uzupe!n iając je wywodami w innych pub Iikacjach .\.
Podstawy koncepcj i Witkiewicza jakże bliskie były współczesnym,
teoretycznym rozważaniom dotyczącym reanimacji dawnej kultury ludowej, aczkolwiek stopiell jej zaawansowania był tak dalece niezwykły, że zasługuje z pewnością na uwagę etnologa. Nawoływał przecież Witkiewicz, że "należy zwrócić
się do ludu i jego zasobów, które na pewno są samobytne i oryginalne, wziąć
pierwiastki tych form i przcn ieść je do życia całego społeczCl'lstwa, przystoso\\ując je do bardziej złożonych i wykwintnych potrzeb" 4. Myśl ta, różnorako
precyzowana, często pojawiała się w pracach Witkiewicza. Po latach wspomina!, iż jego koncepcja sięgnięcia po wartości sztuki ludowej nie powstała jako
indywidualny poryw twórczości, nie była samodzielnym
wytworem umysłu
jednostki, była jedynie "rozwinięciem,
wprowadzeniem
do życia na wyższym
poziomic ludzkich potrzeb" 5. Dlatego też rozwijając teoretyczne podstawy
l)\VCj koncepcji, pisal między innymi: "tu trzeba było formy, w swojej istocie
mającej najdoskonalsze cechy artyzmu, lecz znajdujące się w stanie pierwotI S. WilkiewiC/.

Slyl ::akopi{{/Iski. "Kurier Warszawski"
1891, nr 241, 242, 255, 256. 276.
279 I\rtykuly te. zehrane i poszerzone. wydane zostały w pracy tegoż S::llIka / krylyka
II I/OS. LllÓw I X99. s. (,] 9 - 699.
2 S. Witkiewicz.
Slyl ::okopiański Pokój jadalny, Lwów 1904; Tenże, Slyl ::akop/ański
(·/es/elslll'o. l.wÓw I')II .
.\ S Witkiewicz. ;VA wyslawę pwyską, w: Tegoż, S::tllka / krytyka ..., op.cit., s. 451 - 467:
lenże. :VApr::elęcy. Lwów J 'J06 (wyd, 2), s, 42 - 4'J. i 85 - 93 .
.j S Witkiewicz.
SIl'I ::okopi{{/Iski. w: S::lllka / k/ytyka .... op eit., s. 629 - 630.
:; S. Witkiewicz, Styl ::akopi{{/Iski. Ciesielstwo. op.cit .. s. 2.
277.

:ln.

�170
nym, zastosowane
do życia prostaczego,
skromnego,
trzeba bylo wzn ieść na
wyższy szczebel, udoskonalić,
rozwinąć, zbogacić, przystosować
do budowli
i sprzętów wyższego przeznaczenia
i użytku" ń.
Koncepcja
Witkiewicza
Opatia była na urojonym przeświadczeniu
jakoby
zastane na Podhalu cechy kultury ludowej w przeszłości
występowaly
na
terenie całej Polski. Przyjęte, aprioryczne dowody na polskość stylu stan()\\ ily
o tym, że koncepcja ta pozostała dalece spekulatywną
Wagę odkryć .,stylu
zakopiallskiego",
napływających
z różnych stron Polski. zwolennicy Witkie\\ icza wyolbrzym ial i do rangi n iezbitych argumentów
7 Materia Incl wykladn ią
myśli Stanisława Witkiewicza
były jej realizacje. Śledz'lc ewolucję tcj myśli
znajdziemy
potwierdzen ie w rozmaitych
kreacjach,
którą ogarn ial coraz to
nowsze dziedziny sztuki, w zamyśle zorientowanej
na odbiór masowy. Idea
rozwinięcia
podhalal1skiej plastyki ludowej i podniesienia
jej do rangi sztuki
narodowej
w pracach Witkiewicza
znalazła podstawy teoretyczne.
Twiercll.il
bowiem, iż do tej pory zjawisko takie obce bylo kulturze Polaków ... Sztuka
i przemysł artystyczny - pisał - są pierwszorzędnego
znaczenia pierwiastkami
w życiu ludzkości, tak koniecznymi;
tak powszechnymi
i niec!ostępnymi jcj
towarzyszami,
iż niepodobna
prawie przypuścić
istnienia spolecze(lst\\a
.iahl)
tako ucywilizowanego,
które by swojej sztuki i swoich upodoba,'l artystyunych
w życiu codziennym nie miało. A jednak spoleczet'lstwo
takie istnieje i jest tl)
nasze społeczellstwo"
8. Ubolewał
przy tYIll. iż "nic mamy nic takiego co b~
jednocześnie
mogło być zbogaceniem
ogólnego dobra ludzhości
Nic' Ani
łyżki, ani miski!" 9 Potrzeba pokazania
spo/cczellstwu
polskiemu
wartości
narodowych sprawiła, iż wkrótce po zapozananiu
się z kullllrą ludową Podhal~\
zrodziła się myśl jej udoskonalenia
i komercyjnego
wprowadzenia
w życic.
Oczywiście,
formy, które spotkał Witkiewicz
w góralskiej chacie stan()\\il~
materiał rozproszony,
lecz nie przeszkadzało
mu to stworzyć syntct)unej.
artystycznej
całości,
dowodzącej
niezwykkj
inwencji
twórucj
autora
koncepcji.
Trudno nie wspomnieć tu o stosunku Stanisława Witkiewicza
do twórc()\\
jego altystycznego
przetworzenia.
Oto na marginesie swoich rOlważallzastanawiał się nad możliwością
sięgnięcia po "tradycję"
tzw. klas wyższyell, a nic
znajdując tam wartości nadających się do tego celu pisal, ii na sl.cz&lt;;ścic .,pOZi!
tymi klasami jest jeszcze lud, który wielorakim przyczynom pozostalna
lIbOClll
nie tknięty prawie przez wpływy, które pokryły kosmopolitycznym
POhostCI11
upodobania i normy życia klas »wyższycll«. Lud ten ma \\0 sprawie, o hlórej tli
mówię, tę wyższość nad nimi, że zachował swoje szczególne.
nie podrobione
ÓS. Witkiewicz.
Sly! ::akopiw1ski. Pokójjada!ny, 0l/.cil. s. 11.
7 S. Eliasz-Radzikowski.
Sly! ::akopiw1ski. Lwów 1900. s. IX - I'):

1\:. ,~1()kl()\\ski.

S::III/i"

!udowo lV I'ol.~ce. l.wów }903: S. SzyicI'. rra(~vcje !mt!(I)1'I/iclIII/ !udlJll'ego II' arcliildlllC£'
po!skiej. Warszawa 1917: K. Kosiliski. Slallis!all' Wilkiewic:: i SIV!::al,opiclliski. I.lld; 1927.
R S. Witkiewicz.
Sly! ::akopiw1Ski, w: S::luka i krvlyka .... 0li.cil. S. ()2(l.
') TOI1l~e,s. 627.

�171

pierwiastki artyzmu, powstałe w czasach pierwotnego
ustalania się cech narodmvych. pod wpływem przyczyn, które dawniej znacznie silniej oddziaływały
na wyodrębnienie si&lt;;jednostki plemiennej niż dzisiaj" 10.
Cechą plastyki ludowej, która zwróciła uwagę Witkiewicza
tuż po jego
picl"\\sl.ym przyjeździe do Zakopanego Cw 1886 roku) była surowa, oszczędnie
stosovvana i nie pokrywająca na ogół całych płaszczyzn przedmiotów,
ornamentyka. Ornamentyka zakopiallska, jego zdaniem, była przeważnie geometryczna,
\\zbogacona
użyciem n iezl iczonych motywów rośl innych, styl izowanych,
"to
LnaCl) spotworniałych
pod wpływem albo pierwotnego
niedołęstwa
ręki, albo
pod wplyw\:m przystosowania
naturalnego kształtu rośliny do formy zdobienia
geollletryC7nego"
I J.
Przykładem
adaptacji
zakopial1skiej
ornamentyki
i jej
\\ Ibogacen ia może być przyozdobienie
wi IIi "Kol iba" według projektu Witkie\\ icza. ooPoręcze od schodów, balkonów, przepasanie Coo.)piętra ozdobną smugą,
\\ szystko to są m iejsca, na których rozsypują się motywy z przezroczy łyżn ikó\v. przeróżne gwiazdy, parzenice, krzyżyki, leluje, gadziki, krokiewki, mirwy
lub zwijające się duże plastyczne gałęzie stylizowanych
lelui. Tę ornamentykę
ludową wzbogaciliśmy
kilku motywami
tatrzal1skich
roślin, jak złotogłów,
kalina. paproć i kilku innych kwiatów, których bogactwo w Tatrach może
dostarczyć niejednego jeszcze pierwiastku formy. To, że budując, z początku.
pod Tatram i. użyl iśmy rośl in tatrzallskich, nie przesądza bynajmn iej możl iwości dalszego rozwijania tej ornamentyki
przez wprowadzenie
roślin właściwych
nizinom" 12.
Ornamentyka podhalallska znalazła zastosowanie
przede wszystkim w sztuce stosowanej. Udoskonalona
ręką twórcy "stylu zakopial1skiego",
wykorzystana do zdohienia niektórych przedmiotów,
dała niezwykle interesujące
wyniki.
Spm,;tami izby góralskiej, które zostały bezpośrednio
wykorzystane
w rozwini~te.i witkiewiczowskiej
koncepcji, były: stół, zydel, listwa, sąsiek i półka. Nie
została zaś wykorzystana tu pierwotna forma góralskiego łóżka. Proces udoskonalania formy pierwotnej odbywał się w rozmaity sposób. Najczęściej
była to
kompilacja. Trzeba jednak zauważyć, iż szereg mebli nie było znanyell chacie
góralskiej, a to: biurko, kredens, kanapa, fotel, rozwinięta
forma krzesła.
Jednakże doszukał
się Witkiewicz
w pierwotnej
podhalal1szczyźnie
form
pO/walających na mniej czy bardziej udaną kompilację.
I tak, chcąc stworzyć
fotel. a nie mając po temu bezpośredniego
wzorca, sięgnął po zydel i góralskie
sanie. Niekiedy kształt pierwotny okazywał się idealnym, a więc trudno było go
ulepszać. Spm;tem takim była półka na miski. A jednak i ona posłużyła Witkie\\ iczowi jako wzór górnej części kredensu. Wykorzystywał
ją też w swych
projektach zgodnie z jej pierwotnym,
naturalnym
przeznaczeniem,
tj. jako
element autonomiczny
i wtedy proponował
zawieszać
ją nad stołem lub
II)

!(III1::~. s.

(,29

II S. \Vilkic\\·iCl.
12 S WilkiclViCl

Sllo/ :akofJiOJiski. !'okójjada!ny. oveil., s. 7.
... )'Ivl :ako{Jilll1.\'ki.Ciesielslwo. uveil .. s. 9.

�172
biurkiem. Należy ponadto podkreślić, iż podczas projektowania
mebli stosował
Witkiewicz "płytko nacinane ornamenty wzięte z łyżnikQ\'v i stoików zakopiallskich. Cały sprzęt miał naturalny kolor drewna, a desenie i kwiaty byly napuszczane bardzo bladymi spłowiałymi tonami barwy zielonej i czerwonej, które są
jedynie używane przez Górali" 13.
Należy tu jednak odnotować,
iż zanim Stanislaw
Witkiewicz
zajął się
projektowaniem
mebli w "stylu zakopial1skim".
ich produkcji
podjęla się
w zbliżonej konwencji Szkoła Przemysłu Drzewnego
w Zakopanem.
według
pomysłu p. Andrzejkowiczówny.
Pierwszy garnitur wykonany zostal \V 1886
roku dla Karola Potkal1skiego, drugi zaś w rok później dla hl'. Róży Raczyliskiej 14.
Cała koncepcja przetworzenia
elementów sztuki ludowej zsynchronizowana
była z witkiewiczowskim
przesłaniem,
iż styl ma slużyć życiu. Widać tu nadto.
jak owe proste sprzęty, aczkolwiek niezwykłe w swej fórmie, gencn)\valy fórmy nowe, o większym komforcie i funkcjonalności.
Stanisław
Witkiewicz
zaprojektował
wzory mehli dla Gnatowskich
do
"Koliby"
i dla Baranowskich
do willi zakopial1skiej.
Dla Pawlikowskich
do
willi "Pod Jedlami" prócz mebli zaprojektował
wszystkie nicmai przedmiot:
potrzebne
do jej urządzenia,
począwszy
od klamek do drzwi, kinkietó\\.
kafelków, kominka i pieca. Sporządził projekty kompletnego
umehlowania dla
Henryka Sienkiewicza
w jego rezydencji w Oblęgorku oraz hl'. Anny Potockiej
w Rymanowie.
Meblami utrzymanymi
w konwencji
"stylu zakopiaJlskicgo".
a projektowanymi
przez Stanisława
Witkiewicza,
wyposażony
zostal d\\ór
w Kluczkowicach
koło Opola Lubelskiego.
Również wielka sala teatralna
hotelu p. Dzikiewicza pod "Morskim Okiem" urządzona została w ..stylu zakopiallskim" według pomysłu twórcy tego stylu.
Do zaprojektowanej
przez siebie kaplicy Gnatowskich
w zakopiallskilll
kościele sporządził Witkiewicz wzór fisharmonii.
W roku 1902, według jego
projektu,
w warszawskiej
Fabryce Fortepianów
i Pianin Józefa Kertopfa
wyprodukowano
pierwsze
pianino w stylu zakopi&lt;\I1skilll. Prasa ówczcsna
donosiła, iż pianino to ,Jest przykładem stylu zakopiallskiego
w ;astosowaniu
do wykwintu.
( ... ) Lichtarze mosiężne są wzorowane
na motywach spinek
góralskich nader trafnie i szczęśliwie
użyte" \:'. W Zakopanem
produko\\ałl\.l
nawet zegary w tym stylu cieszące się dużym popytem.
Witkiewicz
słusznie rozumował,
iż sprzymierzcłlccm
jego poczynałl na
niwie nadania podhalallszczyźnie
waloru sztuki narodowej może być rzemiosło 16. Jego kontakty z miejscowymi rękodzielnikami
datują się już od roku 1886
i odtąd miały znaczny wpływ na artystyczną jakość ich wyrobów. Nic ukladala
1:1 S. Witkiewicz. Slyl ~akofJiański. w: S~luka i kl},lyka .... o/Icil. s ó../2.
S. Eliasz-Radzikowski,
Slyl ~akufJiań.lki. ojJcil. s. 9.
15 W. Jabloński, O .llvlu ~akopiGliskim ... Architekt" R. III. 1902. nr 1li. s. In.
16 SugestiI,: taką wysuwa .I. Maida. Slyl ~akupiGllski. Krak()\1' IlJ7'). s. 19 - :20

14

�173

się zaś współpraca z zakopiallską Szkołą Przemysłu Drzewnego, której wyroby
poddawał czystej krytyce.
Niezwykla wręcz operatywność
Witkiewicza
sprawiła, że jego koncepcja
zyskiwała coraz liczniejszych
zwolenników.
Nie sposób oczywiście wymienić
\\szystkich
dyscyplin sztuk plastycznych,
których by nie objęła, nie o to tu
\\szakże chodzi, aczkolwiek
wspomnieć
należy o kilku jeszcze realizacjach
owej koncepcj i w praktyce. Oto według jego projektu firma M. Szukiewicza
\\ Zakopanem produkowała rozmaite przedmioty w srebrze, a to: szpilki do kra\\atów. broszki, spinki, breloki. ZakopiaJ'1ska, góralska spinka z mosiężnej blachy. po wiciu modyfikacjach,
posłużyła za wzór do produkcji broszek i sprzączek. zaś nóż zbójnicki w ustaleniu kształtu szpilek do krawatów.
Biżuteria
wykonywana w stylu zakopiaJ'1skim musiała stać się wówczas szlagierem, skoro
jej produkcji podjęły siy także pracownie jubilerskie w Krakowie i Lwowie.
Obok biżuterii produkowano
całe nakrycia stołowe: łyżki, wazy, talerze,
filiżanki, a także świeczniki i kielichy. Godnym uwagi jest i to, że produkcji
filiżanek
według
projektu
Witkiewicza,
podjęła
się francuska
fabryka
porcelany w Sevres. Stanisław
Eliasz-Radzikowski,
gorący zwolennik
owej
koncepcji, donosił, iż "niezwykle oryginalne i piękne czerpaki górali posłużyły
Witkiewic7.0wi na wzór do pomysłu naczYll srebrnych.
Podług kompozycji
Witkiewicza wykonał zlotnik krakowski p. Wojciechowski
nadzwyczaj piękne
filiżanki srebrne na czarną kawę, zewnątrz oksydowane,
wewnątrz złocone,
l)prÓCZtego cukierniczkę zjasnego srebra ... " 17.
Projektował też Witkiewicz różnego rodzaju tkaniny dekoracyjne,
np. wyszywane na suknie góralskim zasłony, obrusy, firanki itp. Produkcji sukien
damskich szytych według projektu Witkiewicza podjęła się p. Staszlowa z Zakopanego. Znaleźć w nich można kompilację różnych gwiazd, otoków, lelui,
kwiatków i parzen ic . .J ak dalece styl zakopiaJ'1ski wpłynął na krój damskiego
'&gt;toju dowodzi między innymi fakt, iż ozdobne damskie staniki wykonane
\\ tym stylu zwano tu "sabałówkami".
Praktyczna
realizacja
"stylu zakopiaJ'1skiego"
sięgnęła także kościołów,
chociaż, jak pisał Witkiewicz w 1906 roku, idei tej nie udało się konsekwentnie
przeprowadzić
I s. Po raz pierwszy styl ów wkroczył do kościoła w Zakopanem,
gdzie wedlug projektu Witkiewicza sporządzono witraże oraz wzniesiono ołtarz
\1atki Boskiej Różal1cowej wykonany przez górali w ł 897 roku. Pisano a nim:
..w7llosi si&lt;; tam śmiało pomyślany ołtarz, którego zakończenie górne przedsta\\ia szczyt dachu domku góralskiego z niszami i strzeszką; pod niemi sosręb
z ornamentem
»otokiem«
i lelujami. U spodu, część środkowa
ma rzeźbę
wykonaną przez górala Kasprusia - a paproć i inne rośliny przedstawiające

17 s. I lias/ - R~ld/ikowski. Sty! ::.akopiański, wyd. 3, Kraków
IX S. WilkicwiC/ .. No IJr::.elęcy. op.Clt., s. 71.

1901, s. 30 - 31.

�174

dwie główki aniołków o śmiałym układzie skrzydeł. bez maniery barokowej
wykonał p. Nalborczyk" 19.
Kolejnym obiektem przedsięwzięć
Stanisława Witkiewicza
utrzymanych
w konwencji "stylu zakopiaJ1skiego" stała się architektura. Punktem wyjścia
jego teoretycznych rozważall, a później praktycznych realizacji, była góralska
chata. Wyjątkowość
budownictwa
podhalallskiego
byla dlall tak oczywista.
iż posłużył się terminem "styl" dla określenia jej odrębności. Mówi!, iż ó\\
pierwotny, zastany "styl zakopiaJ1ski, w budownictwie, jak zresztą każdy styl
polega na pewnych stosunkach wymiarów i kształtów, pewnych warunkach
wiązania i szczególnych pierwiastków w zdobieniu. Wszystko to znajdo\\'alo
się w starodawnej chacie góralskiej, ujęte w całość opartą na stalych. niezmiennych zasadach" 20.
Zastana, pierwotna chata góralska, w rozumieniu Witkiewicza winna ulec
daleko idącym przekształceniom,
w imię podniesienia owych pierwocin na
wyżyny potrzeb kulturalnych, czy też, jak charakteryzował
ów problem Jan
Gwalbe11 Pawlikowski, by pan i chłop mieszkali odtąd w takim samym c!OIlHl"pan, odpowiednio do swoich wyższych potrzeb i możliwości. we większym
i lepiej wyposażonym, chłop - w mniejszym i prostszym, ale obaj w dOlllll
powstałym z tego samego ducha, z tych samych pierwiastków rdzennych" 2i.
Zdaniem Stanisława Witkiewicza
formy stanowiące o charakterystyczllych
cechach budownictwa zakopiałlskiego
winno się wykorzystać we wszystkich
przyszłych realizacjach,
inne zaś, "będące w stanie SZczcltkowym roz\\'inąć
odpowiednio do wyższych wymagaJ1 życia, rozwinąć, nie nisze/clc istotnego
charakteru" 22. Nie zapomina przy tym autor "stylu zakopiallskiego"
o wymaganiach i konwencjach obowiązujących
w architekturzc, a była to dla niego
sprawa najważniejsza, stanowiąca między innymi a idei calego zagadnienia 2,.
Do obiektu utrzymanego w konwencji witkiewiczowskiej
koncepcji budowniczy nie musiał wprowadzać nowych elementów, bowiem ..od l'undamentó\\
do szczytu, na wszystko, czego potrzebował dom, znalazło się materiał w chałupie" 24. Jednakże dom taki z racji swego przeznaczenia musiał zostać rozbudowany, przy zasadniczej zmianie jego funkcjonalności,
bowiem słusznie zapytywał Witkiewicz: "któż z ludzi żyjących w warunkach nowoczesnego budownictwa w wygodzie i zbytku, zgodziłby się dla idei przekroczyć z trudem próg
wysoki, zginać się w pół lub uderzać głową w oeap, przcchodząc przez drzwi.
potykać się na klepisku lub skrzyżlach w ciemnej i zimnej sieni, kto by się
zgodził przesiadywać na twardych, umocowanych do ścian ławkach, tuląc się
19 W. Jabłoński. ap.eit., s. 126.
20 S. Witkiewicz, Na wystawę paryską, w: Tegoż. Pisma lalr~{//I.\kie. l. ~. Kral·JlII 1')(1.'.
s. .106
21 .I. G. Pawlikowski, O stylu ~akapiańskim. w: Tegoż. () lice ~iemi. Wars;:alla I (nX_,.'~~
22 S. Witkiewicz. Styl ;;akopimlski. Ciesielstwo. op,ei/., s. J.
23 Tamże. s. J.
24 Tamże. s. J.

�175

du malych okienek dla złapania światła? [i odpowiada] Nikt - i z zupełną
~llIsznością" 2'\.
Zrozumiałym jest zatem, iż nie chodziło mu a wzniesienie jeszcze jednej
tradycyjnej chaty, a .,szło a co innego; a zbudowanie domu, w którym by były
rozstrzygni~te wszelkie wątpliwości co do możliwości pogodzenia ludowego
budownictwa z wymaganiami
bardziej złożonych i wyrafinowanych
potrzeb
II) gody i piykna, domu, który by dowiódJ, że można m ieć dom i m ieszkan ie
II stylu zakopićlllskim, będąc pewnym, że się dom nie zawali, być w nim zabezpieczonym od słót, wichrów i chłodów, mieć wszelkie wygody, a jednocześnie
b) Ć otoczonym atmosferą piltkna nie gorszą od innych i w dodatku polską" 26.
lnlllllnialym jesl, że rozwijając góralski prawzór, do domu witkiewiczowskiej koncepcji musiano wprowadzić zmiany, i to niejednokrotnie
istotne, choć
nie zacieraj'lce cech formy wyjściowej. Śledząc ów proces przejścia i rozwiniycia przytoczy tu garść przykładów, posługując się jako ilustracją myślą
autora stylu. Jednym z elementów chałupy, który uległ przeobrażeniu,
był jej
szczyt. wskutek nowego przeznaczenia jakie otrzymało poddasze, aczkolwiek
jego proporcje zostały niezmienione.
Pisze o tym Witkiewicz, iż "skromna
\Iyżka, II której wisiała słonina i sadło, zmieniała się na duże pokoje o wielkich
uh.nach i drzwiach wychodzących na balkony umieszczone ponad ścianą szczyLO\\&lt;I.
Strzcszka nad okienkami wyżki stała się strzechą metrowej szerokości,
ochraniaj'lul balkony od deszczu" n.
Wydać by siy moglo, iż ingerencja w pierwowzór jest tu zasadnicza, ale gdy
zestawi siy obok siebie chatę zakopiallską z kOIlca XIX wieku i np. "Kolibę",
obie Sly. że detale, o których tu mowa, w obu obiektach niewiele się róż.nią.
\I(mil kŻ o tym Witkiewicz: "zmiany te nie naruszyły w niczym istotnego,
ściśle zgodnego ze szczytem chałupy, zasadniczego kształtu"2H. Duże natomiast
zmiany 7as71y \V dachu obiektu rozwiniętego "stylu zakopiallskiego".
Tu obok
..dymników" wprowadzi! Witkiewicz "wyglądy", którym za wzór posłuży/a,
dai&lt;\ca siy podnieść na drągu część szopy, przez którą wrzucano słomę. O tym
żrl\dlc inspiracji pisał Witkiewicz między innymi, iż "tym kierowany, jeden
gazda przy ulicy Kościeliskiej, chcąc w dużym poddaszu umieścić pokój mieszh.alny. odchylil część dachu do góry i wpuścił światło, a zatem utworzył rodzaj
loży_ halkonu, os/onilttego od s/011ca, deszczu i wiatru. Wzięliśmy ten motyw
I po nadaniu
JllU
bardziej wyrobionego kształtu, wprowadziliśmy
do nowych
domów ... ·· cli.
lunkcje praktyczne takich zabiegów eksponują się tu na pierwszym miejscu,
h()\licm zdan iem W itk iewicza "wygląd, jako udogodnien ie m ieszkan ia, jest
2_~

fUIJI::£!.

ch

/(fllI~('.

s .~.

s.. 1.
~7 l{tllJ~('.
s. 7 - X.
2x liflll::(,. s. ~.
2() l~lIl1::e. s. X,

�176
nabytkiem
nadzwyczajnym.
Powiększa
on je przez to. że w dnie pogodne
i ciepłe staje się jeszcze jednym pokojem pełnym powietrza ... ·' 30
Obok względów praktycznych ważne były też plastyczne, które wyrażały się
w każdym prawie miejscu witkiewiczowskiej
koncepcji. Trzeba przy tym nadmienić, iż zmiany w domu zachodziły przez analogię (np. okna. drzwi) i przez
przeniesienie
(np. przypał). Jednym z elementów projektowanym
przez analogię jest komin. I mimo. iż nie jest to naj istotniejszy element domu. to "ma on
jednak wielkie znaczenie pod względem wyrażenia charakteru. stylowej hal"l11onii i piękna. Budowa o wyszukanych.
charakterystycznych
kształtach nic znosi
na dachu pospolitej rury, dymiącej, a nie mającej w sobie pierwiastków
piękna
i charakteru
całości. ( ... ) Wskazówką
tu były kominy chat góralskich.
zakOłlczone ostrymi kawałkami
skały, sterczącymi
na skrzyżal i pokrywającej
komin" 31.
Dom nie okazywał się ostatnim elementem wypracowanej
przez Stanisława
Witkiewicza i właściwej mu koncepcji. Tworzy bowiem nowy typ bramy zgodny z charakterem architektury samego domu, powstałej na gruncie powszechnej
w całej Polsce bramy ze strzeszką. Tworzy też nowy typ studni na czterech
słupach i mającej cztery szczyty w krzyżujących się płaszczyznach
dachu.
Koncepcja
Stanisława
Witkiewicza
materializowała
się w tempie jakiego
pozazdrościć
by dzisiaj. Już w 1892 roku "stanął dom nadzwyczaj orygina lny.
zastosowany
z całą drobiazgowością
do stylu starych chat góralskich. a mimo
to wygodny, wykwintny,
pałac" - pisał o "Kolibie"
Stanisław Eliasz-Radzikowski n. Dość niezwykła była metoda projektowania
tego domu. Witkiewicz
wspominał, iż "Koliba" komponowana
była "nie od wewnątrz. ale od zewnątrz.
bez względu na rozkład wewnętrzny,
który był następnie już przystosowany
i stopiony z kształtem architektonicznym,
przystosowany
tak zresztą. że dom
był zupełnie wygodny i odpowiadał wszelkim wymaganiom właściciela" 33
Najwięcej
realizacji dokonanych
według planów Witkiewicza
przyniosły
lata dziewięćdziesiąte
XIX wieku. On sam zaś uważał, że najdoskonalszą
budowlą wzniesioną w stylu zakopiai1skim jest willa "Pod Jedlami". Trudno tu nie
wspomnieć o pięknej kaplicy przydrożnej na Bystrem ufundowanej
w 1907 roku przez Korniłowiczów
i kaplicy w Jaszczurówce
ufundowanej
w 1908 przez
Uznai1skich. O wszystkich obiektach wzniesionych
według koncepcji Witkiewicza, Stanisław Eliasz-Radzikowski
pisał, iż wieje z nich "duch swojski, nie
ma w nich nic wymuszonego,
zapożyczonego.
dosyć spojrzeć, aby dostrzec.
że domów takich nie ma nigdzie, że są to utwory najzupelniej
oryginalne i samoistne" 34.

30 Tam:::e.s. 8.
31 Tamże. s. 13.
32 S. Eliasz-Radzikowski,
Styl ::akopiański, op.cil.. wyd. l. s. 12.
33 S. Witkiewicz,
Styl ::akopiański. Ciesielstwo. op.cit., s. 3.
34 S. Eliasz-Radzikowski.
Styl ::akopiański, op. cit .. s. II. s. 12.

�177

Ruch /ainteresowall
kulturą ludową w sztukach plastycznych, jaki w XIX
\\ ieku przetoczył się falą przez Europę, a wyrosły w romantyzmie, w Polsce
zrod/.il się przede wszystkim z potrzeb ciemiężonego przez zaborców narodu.
Taka też ideologia przyświecała ekspansj i witkiewiczowskiej
koncepcj i poza
Podhale. Lącznie sporządził Witkiewicz około 200 projektów domów willi oraz
rezydencj i, a calą tę pracę wykonał bezinteresownie.
Praktyczna realizacja witkiewiczowskiej
koncepcji znalazła również wyraz
\\ budynkach murowanych. I tu święciła triumfy, mimo iż spotykała się z żarliw'l krytyką. Wedlug projektu Stanisława Witkiewicza w Połędze na Żmudzi
IX)\\ stal
murowany kllrhal/s,
w Przyborowie
koło Tarnowa Mikołaj Rey
\\ Lniós! murowany dwór, a nad jeziorem Gmunden przebudował w tym stylu
\\ illę. W Sygludyszkach
na Litwie kowiei1skiej wzniesiono stację kolejową,
ClellHl inicjatywę dało tutejsze "okoliczne obywatelstwo,
ale dla wykonania
Cl.ę~ci drewnianych jeździli na miejsce budarze zakopiai1scy. Dla historii stylu
lakllpi,\I1skiego jest to obiekt bardzo interesujący. Wiemy bowiem z opowiachu·1. że inicjatorllm chodzi lo przy zastosowaniu tego stylu o nadanie budynkowi
charakteru polskiego" 35. Tak też się stało, bowiem ludzie, "którzy pod uciskiem moskiewskim taić musieli w sobie swe narodowe uczucia, przychodzili z
daleka oglądać len skromny budynek, jakby jakieś arcydzieło i - ku zdziwieniu
\.h~skali
plakali na jego widok, tak jak pakali niegdyś nad przemycanymi
z zagranicy i ukry\\,anymi starannie »Dziadami« Mickiewicza" 36. Najcenniejszą jednak lIlurowaną realizacją jest dwór Jana Steckiego w Lai1cuchowie koło
I.ublina \\/niesiony
w latach 1903-1904. Witkiewiczowska
kreacja w Lallcuchowie do zludzenia przypomina architekturę drewnianą, urzeka precyzją i charakterem /astosowanych
kamiennych motywów dekoracyjnych 37.
ROIwoj myśli witkiewiczowskiej
zataczał szerokie kręgi, niemniej jednak
jej praktyczna realizacja nic powiodła się. Zdawał sobie z tego sprawę sam
Witkiewicz. klóry pisał, iż "nie wszystko, co zamierzali pierwsi tej idei krzewiciek spclnilo się'·'~. Najlepsze przecież nieraz chęci wielu twórców nie przebiją barier ekonomicznych. Tak było i w tym przypadku. Nie zmienia to jednak
hlktu. że konccpcja ta, przechodząc wzloty i upadki, przetrwała do dnia dzi:i1t'.J slego.
Koncepcja Stanisława Witkiewicza przetworzenia
wybranych elementów
:i/luki podhalallskicj w nowe wartości mieści się w kategoriach pojęciowych
fnlklol'yzm\l, czyli tego obszaru nauki, który obejmuje aparatem naukowym
\\s/.elkie pnlCesy adaptacji, wskrzeszania i transformacji kultury ludowej w in-

';:;.1 (i I';t\dikm\ ski.. \lum\l'alice
li' sly/u :::akopiatiskim ... Wierchy" R. 10. 1932.s II I.
'11 .I. (i. l'a\\·likllll'ski. () sIl'! :::akopi(lIlski \V budownictwie
Zakopanego
i I'odha/a, .. Wierchy"
R. '.l. I'r, I.' 71'.
.q I'lll /.ish o sll-/rl :::akolJimiskilll 1892 - 1912. pod red. M . .Iagielly, Kraków 1979. s. 3)5'.'l.li'l\ nr 1.'1- 1·11.
,;S
Witkiclliu .. ,\'a I)(':::e/,c:::l'. op.cil., s. 71.

&lt;

:: Lud

l.

l.XX!\'

�178

ne przejawy kultury 39. Z przekonaniem
zupełnie innej trcści wystąpiła ongiś
Barbara Tondos, uznając, iż omówione tu zjawisko kulturowe nic mieści się
w tych kategoriach 40. Zdumiewające
to stanowisko, w przekonaniu autorki, ma
prawdopodobn ie pozostać w logicznym związku z oświeccn iem. że "I worząc
styl zakopiaI1ski, autor nie przenosił mechanicznie
form plastycznych.
Świadom
swych obowiązków
patriotycznych
i własnych możliwości
i oddzialywania
na
życie narodu Witkiewicz, stwarzając szeroko zakrojoną koncepcję artystyczni!
zaopatrzoną w aktualną ideologię, użył atrakcyjnego
tworzywa" 41.
W innym zaś miejscu autorka upierając
się. że koncepcja
Witkiewicza
daleka jest od folkloryzmu, wnosi zaskakującą tezę. że ..środowisko, 'v którym
powstawał
styl zakopiaI1ski nie zwracało
się do tradycji.
ponieważ
sztuka
ludowa nie mieściła się w ich wyobrażeniach
tradycji. Była co najwyżej tworzywem, które traktować można było i należało w sposób atrakcyjny" 4~. I trudno się dziwić takienul stanowisku
Barbary Tondos skoro folkloryzm jest dla
niej celowym zacieraniem granicy między sztuką ludową a oficjalm) 4'.
Folkloryzacyjną
koncepcję Stanisława Witkiewicza
uznać wypada za Jeden
z najciekawszych
przykładów adaptacji kultury ludowej do nowych warunkó\\.
Powstało niezwykłe zjawisko kulturowe. którego reminiscencje
pobrzmie\vają
do dnia dzisiejszego.
Znalazło grono licznych zwolenników
i naślado"c()\\.
których realizacje zasługują na osobne omówienie.

Wojciech

Lysiak

TilE IDEA OF TRANSfORMATION
ACCORDING

Of' FOLK elll.TURI·: ANI) ITS liVII'I ,I. '11:'\li\TI()'\
TO STANISLAW WITKII:V.iICI

(Sulllmary)
The idea of transforming the values of folk culture ila, been v,ith u, allno,t all tile lime. One
of thc significant attempts in this respect was thc conccplion of Slani,la\\
\Vltkie\\ iu and it&gt;
implementation
at the turn ofthe 20th century. WitkiewicI. developed hi, approacil Oil tile h,l,i, or
the applied arts of the moulltain region of Podhale. tl")'ing to ,Idjusl the Illlk "liue'i to tile
cOllditiolls of all aftluent society. In arl history, the '"/.akopane style'" \o\o'a.'ollly a hricl' episPcie.
leaving behind a few examples. to mention the wooden '"Willa pod Jedlami" or the llIansion or
.Ian Stecki at Latlcuchów. In fact. the '"Zakopane slyle" is a m&lt;lniICstatipn of'"łlllklorlSllI". lhal is.
a deliberate artistic transformation
of peasant culture. and it is this speeilic aspect pI" cullure
which is the topic of the present article.

39 Por . .I. Burszta, Folkloryzm, w: Slownlk elnologlclIY
{el"lllllll' og()llIe. ppd red. I. Sl,h/czak. Warszawa - Poznatl 1987, s. 131 - 132.
40 B. rondos, Związki slylll zakoplG/lskiego ze sZl/lką g()r(llską ... Biulelyn Ilislorii Sl.tuki·· It
43,1981,nr2,s.237-239.
41 {(I/1I'::e. s. 238.
42 Tamie. s. 238.
43 Tamie, s. 239.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6687" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6667">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2c7fb9ec53fb6803befd220e2132786.pdf</src>
        <authentication>bc74a5e9327b567232205b4fc3d5c074</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79693">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2933</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79694">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79695">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2737</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79696">
                <text>Rzecz o pewnej propagandzie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79697">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1, s.41-48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79698">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79699">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79700">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79701">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79702">
                <text>Wojciech Łysiak

RZECZ O PEWNEJ PROPAGANDZIE
O d r o d z o n e u s c h y ł k u 1 9 1 8 r o k u p a ń s t w o polskie już w p i e r w ­

p o l a n , inne w a r u n k i g o s p o d a r c z e i p o l i t y c z n e w j a k i c h przyszło im

szych d n i a c h s w e g o n i e p o d l e g ł e g o b y t u n a t k n ę ł o się na p o w a ż n e

żyć w c i ą g u p o n a d 1 2 0 lat p r u s k i e g o z a b o r u , inna w

trudności e k o n o m i c z n e i p o l i t y c z n e . S z y b k o następujące

m e n t a l n o ś ć oraz szczególnie p r a g m a t y c z n y stosunek d o p r a w a ,

po

końcu

sobie w y d a r z e n i a i o g ó l n i e n i e p e w n a sytuacja w e w s z y s t k i c h

niezależnie przez k o g o s t a n o w i o n e g o , sprawiały, że o d b i ó r treści

niemal obszarach życia s p o ł e c z n e g o w y k r e o w a ł y potrzebę t ł u ­

p r o p a g a n d o w y c h będących wyrazem wspomnianych wydarzeń

maczenia ich oraz p r z e k o n y w a n i a zasadności p o s u n i ę ć w ł a d z

nie zawsze przebiegał t u tak, jak życzyliby sobie ich autorzy

centralnych r ó ż n y m i ś r o d k a m i perswazji z n a n y m i p r o p a g a n d z i e .

i organizatorzy.

Opinia p u b l i c z n a zależna jest w s z a k o d p r o p a g a n d y i ściśle z nią
związana. Ludzie najczęściej

nie t w o r z ą n o w y c h o p i n i i

lecz

Troska o p r z y c h y l n ą p o s u n i ę c i o m Rządu i Naczelnika Państwa
o p i n i ę s p o ł e c z e ń s t w a w i e l k o p o l s k i e g o s p r a w i ł a , że na łamach

przyswajają sobie o p i n i e g o t o w e , s p r e p a r o w a n e w t y m w ł a ś n i e

urzędowej

celu. Biorą je z i n w e n t a r z a z a a k c e p t o w a n y c h p o g l ą d ó w z n a j ­

p r o p a g a n d o w e hasła p r z y p o m i n a j ą c e o pożyczce, np.:

dujących się p o d ręką, nieznacznie je t y l k o m o d y f i k u j ą c . P r o p a ­
ganda b o w i e m p r o w o k u j e d o u c z e s t n i c t w a w życiu s p o ł e c z n y m ,
a opinia społeczna jest w y r a z e m t e g o u c z e s t n i c t w a . Propaganda
to, jak t w i e r d z i M a r c i n C z e r w i ń s k i , „ u r a b i a n i e p o g l ą d ó w , przy­
1

wabianie ludzi, k i e r o w a n i e z a c h o w a n i a m i " . J e d n y m z k a n a ł ó w
docierania d o mas była prasa, a jej m o ż l i w o ś c i o d d z i a ł y w a n i a
sprawiały, że najchętniej w y k o r z y s t y w a n a była w okresie kształ­
towania się p a ń s t w o w o ś c i polskiej p o I w o j n i e ś w i a t o w e j .
Chcę t u wskazać na n i e w i e l k i obszar k u l t u r y z o r i e n t o w a n e j na
masy, i m e c h a n i z m t w o r z ą c y o p i n i ę społeczną. Nie

sposób

w rozważaniach t y c h u n i k n ą ć p e r s p e k t y w y s o c j o l o g i c z n e j . Nie
chodzi mi t u j e d n a k o szeroko p o j m o w a n y p r o b l e m s o c j o l o g i i
odbioru, o p e r s p e k t y w ę s o c j o l o g i c z n ą
bardziej „ w e w n ę t r z n y "

rozumianą w

węższy,

względem tekstu sposób. Chodzi

tu

b o w i e m o analizę t z w . „ o d b i o r c y w i r t u a l n e g o " , a szerzej: całej

prasy lokalnej już w

połowie

maja p o j a w i ł y

się

„ L e p i e j o d d a j t e n grosz k r a j o w i
o p ł a c i ci się s t o k r o t n i e i zdobędziesz
zasługę.
Podpisz Pożyczkę Odrodzenia P o l s k i " . "
W t y m czasie, g d y w o j s k a polskie ruszyły w kierunku K i j o w a ,
w i e l k o p o l s k a prasa nie zamieściła ż a d n y c h paraliterackich haseł
r e a g u j ą c y c h na t o w y d a r z e n i e . J e d n a k już w tydzień po zajęciu
s t o l i c y Ukrainy, w w i e l u pismach na pierwszych

stronicach

p o j a w i ł a się taka o t o informacja:
„ K i j ó w wzięty!
Żołnierz polski stanął nad brzegiem Dniestru! Rozbił
stutysięczne armie w r o g a i olbrzymią zdobycz osiągnął.
T o u c z y n i ł żołnierz p o l s k i ,
A tyś c o u c z y n i ł dla t e g o żołnierza?
J a k m u pomagasz z w y c i ę ż a ć ?
Czy podpisałeś j u ż
POŻYCZKĘ O D R O D Z E N I A P O L S K I " .
6

2

„ p o e t y k i o d b i o r u " z a p r o g r a m o w a n e j w strukturze t e k s t u .

Ł a t w o dostrzec t u prostą grę na e m o c j a c h .

Entuzjastycznie

Przedmiotem r o z w a ż a ń będą d w a , p o z o r n i e różne, w y d a r z e n i a

przyjęte z d o b y c i e K i j o w a b y ł o w s z a k p i e r w s z y m o d odzyskania

z 1920 r o k u oraz udział w ich r o z p r o p a g o w a n i u i k s z t a ł t o w a n i u

n i e p o d l e g ł o ś c i w i e l k i m sukcesem m i l i t a r n y m Polski, e c h e m d a w ­

o c z e k i w a n y c h n a s t r o j ó w literatury p r o p a g a n d o w e j d r u k o w a n e j

n y c h z w y c i ę s t w z c z a s ó w ś w i e t n o ś c i p r z e d r o z b i o r o w e j Rzeczy­

na łamach l o k a l n e j , w i e l k o p o l s k i e j prasy. P i e r w s z y m z n i c h b y ł o

pospolitej.

uchwalenie przez Sejm U s t a w o d a w c z y 2 7 l u t e g o 1 9 2 0 r o k u

P o d o b n y c h haseł p r o p a g a n d o w y c h w p r o s t n a w o ł u j ą c y c h d o

d w ó c h pożyczek ( d ł u g o - i k r ó t k o t e r m i n o w e j ) . Pierwsza t o 5%

w y k u p u o b l i g a c j i pożyczek p a ń s t w o w y c h bardzo d u ż o z n a j ­

Pożyczka O d r o d z e n i a Polski, z w a n a „ M i l i o n ó w k ą " , d r u g a t o 4 %

d z i e m y na ł a m a c h prasy w y c h o d z ą c e j w maju i c z e r w c u 1 9 2 0

pożyczka p r e m i o w a , z w a n a p o w s z e c h n i e „ P r e m i ó w k ą " .

Obie

r o k u . O b s e r w o w a ć t u j e d n a k będziemy nie t y l k o zjawiska parali-

przeznaczone były na p o k r y c i e d e f i c y t u b u d ż e t o w e g o z w i ą z a n e ­

terackie, lecz przede w s z y s t k i m poezję p r o p a g a n d o w ą realizującą

go z t w o r z e n i e m p a ń s t w o w o ś c i polskiej oraz p r z y g o t o w a n i a m i

„ s t r a t e g i ę u c z e s t n i c t w a " , by użyć pojęcia Edwarda Balcerzana.

do w o j n y z Rosją Radziecką. Pożyczki te o s i ą g n ę ł y

J e j g ł ó w n y m e c h a n i z m o d d z i a ł y w a n i a s p r o w a d z a się d o prostych

poważne

rozmiary, s t a n o w i ą c najbardziej w y d a j n e ź r ó d ł o pokrycia
budżetowych.

3

Drugim

zaś w y d a r z e n i e m

była

wojna

7

luk

e f e k t ó w e m o c j o n a l n y c h i b e z p o ś r e d n i c h apeli, kosztem uprosz­

pols­

czeń i redukcji artystycznych r o z w i ą z a ń . O d b i ó r t y c h treści stawał

k o - b o l s z e w i c k a . Te a u t o n o m i c z n e z p o z o r u w y d a r z e n i a , w o p i n i i

się w ó w c z a s irracjonalny i zależny o d sympatii czy uprzedzeń już

społecznej t w o r z y ł y s p ó j n y i j e d n o l i t y obszar

t k w i ą c y c h w ś w i d o m o ś c i bądź p o o d ś w i a d o m o ś c i o g ó ł u o d b i o r ­

rzeczywistości

p o l i t y c z n o - e k o n o m i c z n e j s p r a w n i e w y k o r z y s t y w a n y przez s p e c ­

c ó w . Perswazja w y d a j e się być skuteczniejsza g d y nie o d w o ł u j e

jalistów o d p r o p a g a n d y Urzędu Organizacji

się w p r o s t d o e m o c j i w y ż s z e g o rzędu, lecz i m p u l s ó w

Pożyczki

Państ­

w o w e j dla byłej d z i e l n i c y pruskiej oraz r e d a k t o r ó w p o s z c z e g ó l ­
nych p o w i a t o w y c h

pism u r z ę d o w o y c h . Rozpętana

pod-

świadomościowych.

wówczas

O d czerwca hasła p r o p a g a n d o w e w znacznej mierze w y p i e r a n e

kampania p o z w a l a w y r a ź n i e dostrzec rodzaj s t o s o w a n y c h c h w y ­

są przez u t w o r y literackie p o d n o s z ą c e ten w ł a ś n i e temat. Poezja

tów. Sztuczna j e d n a k o w o ż rzeczywistość p r o p a g a n d o w a gęst­

propagandowa

nieje w w a r u n k a c h k a m p a n i i i ł a t w o m o ż e b y ć

t y l k o o d n o s i się d o p r z e d m i o t u apeli. Powstała b o w i e m

przedmiotem

obserwacji.

poświęcona

g r u n c i e toczącej się w o j n y

agitacji „ p o ż y c z k o w e j "
i to wojna

pozornie

była j e d y n y m

na

bodaj

Proces k s z t a ł t o w a n i a o p i n i i p u b l i c z n e j d e t e r m i n o w a n y jest

m o t o r e m , który w y z w o l i ł potrzebę takiej poezji. T e m u z a g a d ­

wieloma c z y n n i k a m i w y n i k a j ą c y m i na o g ó ł z u k ł a d u s p o ł e c z ­

n i e n i u c h c i a ł b y m p o ś w i ę c i ć t u w i ę c e j u w a g i , b o w i e m jest t o

nego, p o l i t y c z n e g o oraz p r z y m u s u k u l t u r o w e g o , narzucającego

n i e z w y k l e interesujący i m a ł o znany obszar literatury p o p u l a r n e j .

wzory z a c h o w a ń . P r z e d m i o t e m z a i n t e r e s o w a n i a o p i n i i p u b l i c z ­

W w i e l k o p o l s k i e j prasie lokalnej o d czerwca d o g r u d n i a 1 9 2 0

nej są przede w s z y s t k i m p r o b l e m y a k t u a l n e w y n i k a j ą c e z przeży­

r o k u p o j a w i ł o się blisko pięćdziesiąt w i e r s z o w a n y c h

wania w y d a r z e ń n i e s i o n y c h z j e d n e j s t r o n y przez środki m a s o w e ­

p r o p a g a n d o w y c h p o w t a r z a n y c h w i e l o k r o t n i e w t y c h samych

go przekazu, z d r u g i e j przez u s t n y o b i e g informacji o w y d a r z e ­

pismach.

niach l o k a l n y c h . T r u d n o uznać o p i n i ę p u b l i c z n ą za s u m ę i n ­

Krasickiego:

d y w i d u a l n y c h o p i n i i zwartej g r u p y ludzi.* Jest t o raczej j e d n a
z form ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j u j a w n i a j ą c a się w

kontekście

aktualiów s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n y c h .
W i e l k o p o l s k a p o k o r z y s t n y m rozstrzygnięciu z r y w u n i e p o d l e g ­
ł o ś c i o w e g o leżała na u b o c z u w i e l k i e j p o l i t y k i i w y d a r z e ń d z i e j o ­
wych jakie w roku 1 9 2 0 r o z g r y w a ł y się na Kresach W s c h o d n i c h .
Inne w a r u n k i k s z t a ł t o w a n i a się ś w i a d o m o ś c i n a r o d o w e j W i e l k o ­

8

tekstów

Pierwszym z n i c h był p r z e t w o r z o n y u t w ó r Ignacego

„ N i e patrzajmy na w z o r k i :
Zeszły się raz d w a w o r k i ,
Pozłacany
i skórzany.
P o z d r o w i w s z y się serdecznie
Rzekł złoty: „ T o niezręcznie,
lżeś skórzany,
I obszarpany,

41

�M ł o d z i e ń c y , starce, żołnierze?
G d y z n o w u zbiorą się c h m u r y
G d y z n o w u na w a s z a w o ł a
Czy dacie serca w o f i e r z e ? "

G d y patrzę na Cię,
Żal mi cię b r a c i e " . —
— „ J a m obszarpany".
Rzekł m u skórzany,
„ L e c z każdy m n i e w i ę k s z y m s z a c u n k i e m darzy,
Bo w t o b i e pełno b a n k n o t ó w paskarzy.
J a m też nie narażony, jak t y , na straty,
Bo w e m n i e są Pożyczki Polskiej a s y g n a t y " .

1 2

W k r ó t c e p o n i m prasa d r u k o w a ł a r ó w n i e ż a n o n i m o w y wiersz pt.
Przypomnij

T r u d n o j e d n a k przejść d o s p r a w e g z e m p l a r y c z n y c h nie za­

kultury m a s o w e j , jej p e w n y m , w ą s k i m obszarem k u l t u r y s ł o w n e j ,
t o czy w y o d r ę b n i e n i e takie ma j a k i e k o l w i e k racjonalne

pod­

s t a w y ? Z drugiej zaś s t r o n y zapytać należy, czy literatura ta
p o s ł u g i w a ł a się jakąś szczególną retoryką, czy w języku przez nią
w y k o r z y s t y w a n y m kryły się jakieś szczególne w ł a ś c i w o ś c i o d ­
d z i a ł y w a n i a , inne o d t y c h j a k i m i p o s ł u g u j e m y się w r o z m a i t y c h
p o z a s ł o w n y c h systemach z n a k o w y c h ? C h o d z i mi t u o k w e s t i ę
s k u t k u s p o ł e c z n e g o , p o w o d o w a n e g o — realnie l u b c h o ć b y t y l k o
się o b i e k t y w n i e

wykryć

intencji

komunikacyjnej

— przez określony fakt k u l t u r y . I n n y m i s ł o w y , c h o d z i o miejsce
i rolę d a w n e g o tekstu w historycznie o k r e ś l o n y m s p o ł e c z n y m
procesie k o m u n i k a c j i , a m ó w i ą c najprościej — o związek t e g o
tekstu z problematyką o d b i o r u . Nie c h o d z i mi t u j e d n a k o okreś­
lenie t y c h t e k s t ó w j a k i m k o l w i e k znakiem w a r t o ś c i u j ą c y m , nie
chodzi o o c e n ę ich w a l o r ó w artystycznych. J e d y n y m

bodaj

kryterium o c e n y t y c h t e k s t ó w może być kryterium ich s p o ł e c z ­
nego skutku.
W r ó ć m y j e d n a k d o rzeczywistych inspiracji o w e j literatury. G d y
kraj u p o j o n y z w y c i ę s t w a m i na Ukrainie ś w i ę t o w a ł sukcesy p o l ­
skiego oręża, na f r o n c i e sytuacja uległa g w a ł t o w n e j zmianie na
niekorzyść Polski. O d d z i a ł y A r m i i C z e r w o n e j opuszczając K i j ó w
p r z y g o t o w y w a ł y się d o uderzenia na f r o n c i e p ó ł n o c n y m , gdzie
już d a w n o rząd radziecki k o n c e n t r o w a ł w o j s k a , osłabiając j e g o
kosztem f r o n t p o ł u d n i o w y . Po o s t a t e c z n y m u p o r a n i u się z siłami
Denikina, armia radziecka całą s w o j ą siłę skierowała p r z e c i w k o
Polsce. O f e n s y w a z f r o n t u p ó ł n o c n e g o o d b y w a ł a się p o d hasłami
n a r o d o w y m i j e d n o ś c i Ukrainy z Rosją. „ P o m i ę d z y m ł o t e m reakcji
a kowadłem

ogólnego

niezadowolenia

wywołanego

ogólną

nędzą, p a n o w i e L e n i n o w i e i T r o c c y nie w i d z i e l i dla siebie innej
ucieczki, jak poruszenie p r z y t ę p i o n y c h

uczuć

patriotycznych

w ludzie rosyjskim i zatrąbili na krucjatę p r z e c i w P o l s c e . . . "

10

Krucjata ta rozpoczęła się 1 4 maja 1 9 2 0 roku na f r o n c i e
p ó ł n o c n y m , d o w o d z o n y m przez 2 7 - l e t n i e g o w ó w c z a s M i c h a ł a
T u c h a c z e w s k i e g o . 1 2 czerwca w o j s k a radzieckie zajęły K i j ó w ,
a f r o n t przerwany został na całej niemal d ł u g o ś c i .

11

Właśnie

w ó w c z a s , g d y w o j s k a polskie b y ł y w o d w r o c i e , w prasie w i e l k o ­
polskiej p o j a w i ł się wiersz pt. Czy dacie serca
„ A kiedy w s t a w a ł a z g r o b u
Po długiej strasznej n i e w o l i .
Ojczyzna nasza...
L u d pracujący na roli,
W jarzmie s r o g i e g o w ł o d a r z a
Stanął o d b l a s k ó w o l ś n i o n y .
W zorzy p ł o n ę ł y z a g o n y ,
Bory c h y l i ł y się k o ł e m .
I k w i a t y g ł o w y chyliły.
Kobiety starce i dzieci,
I prości bracia — żołnierze,
Stali, a serca im biły...
A kiedy w r o g ó w g r o m a d a
D z w o n i ł a w ł a ń c u c h y świeże,
By z n o w u zakuć jej d ł o n i e .
Kto żył! K o m u śmierć blada,
Była zaszczytem i s ł a w ą ,
Ten niósł jej życie w ofierze...
Oczy im zaszły mgłą k r w a w ą ,
Pot z n o j n y zrosił im skronie —
A ż d o p e ł n i ł o się p r a w o !
J u ż ś w i t na n o w y m z a g o n i e ,
J u ż kłos d o ś p i a ł y się m i e n i
I zorza w blaskach już p ł o n i e !
Czy przestał k o c h a ć jak który,
Bracia w maju rodzeni?

42

w

o d w o ł u j ą c y się d o

najskrytszych

„ G d y Polska jeszcze była w g r o b i e ,
0 jej w o l n o ś c i każdy śnił!
1 o b i e c y w a ł każdy sobie,
Ze nie oszczędzi dla niej sił!
O! każdy w t e d y d a ł b y życie
I w s z y s t k o c o w skarbnicy miał!
By t y l k o w i d z i e ć ją w r o z k w i c i e ,
Całe by m n i e n i e za t o dał!
Czekałeś d ł u g o Z m a r t w y c h s t a n i a ,
Czekałeś d ł u g o na Jej z e w ,
Patrz! O t o w s t a j e Ś w i t Zarania...
J u ż boski na nas m i n ą ł g n i e w . . .
Patrz! O t o Ona wreszcie wstała
Z k a j d a n ó w , z b ó l u , k r w i i łez...
M ę c z a r n i e s w o j e przecierpiała
I przyszedł dla niej b ó l u kres!
O t o w y c i ą g a s w o j e ręce.
Na k t ó r y c h jeszcze kajdan ślad...
Czyż J ą nie wesprzesz p o tej męce?!
J u ż czas byś s w o j ą ofiarę kładł.
W miastach i siołach w k o ł o zniszczenie,
Jeszcze p a n u j e nędza i g ł ó d .
Skądże p o w s t a n i e ich Odrodzenie
Z t w e j ofiary i przez t w ó j t r u d :
S p a l o n e k t o o d n o w i sioła?
I kto tysiącom wróci dach!
Wszak t o uczynić m o c t w a z d o ł a !
T o b i e o d e g n a ł w o j n y strach!
Kto o d b u d u j e te kościoły,
W k t ó r y c h d z i ę k c z y n n y zabrzmi ś p i e w .
Kto d z i e c i o m da naukę, szkoły
Wszak t y l k o t y ! Czy słyszysz z e w ?
P r z y p o m n i j stare o b i e t n i c e !
Z z a m i a r ó w o g i e ń ś m i a ł o skrześ.
O t w ó r z bez żalu s w ą skarbnicę.
Na o d r o d z e n i e Polski nieś!
A g d y położysz s w ą ofiarę.
Dasz i n n y m d o b r y przykład s w ó j !
Polska p r z y p o m n i lata stare
I ś m i a ł o w r o g o m krzyknie: S t ó j !
A będzie silna i w s p a n i a ł a .
O d r o d z i się na n o w o kraj.
Dla Cię nagroda będzie miała!
W i ę c na Pożyczkę hojnie d a j ! "

nia takiej literatury. Jeśli b o w i e m zająć się t u przyjdzie w y c i n k i e m

dającej

obietnice

— apelem o w y k u p o b l i g a c j i Poożyczki N a r o d o w e j :

s t a n o w i w s z y się nad t e o r e t y c z n y m i m o ż l i w o ś c i a m i o d d z i a ł y w a ­

w

stare

uczuć, d o p a t r i o t y c z n e g o s u m i e n i a , z a k o ń c z o n y s i l n y m a k c e n t e m

9

ofierze,

1 3

4 lipca rozpoczęła się d r u g a o f e n s y w a radziecka. W o j s k a M i c h a ł a
T u c h a c z e w s k i e g o uderzyły siłą czterech armii i j e d n e j

grupy

operacyjnej na linie polskie, by „ p o t r u p i e P o l s k i " jak m ó w i ł
d o w ó d c a tej operacji, przenieść r e w o l u c j ę d o Europy Z a c h o d n i e j .
Rozpoczęła się t r w a j ą c a bez p r z e r w y przez p ó ł t o r a

miesiąca

o f e n s y w a , a o d w r ó t w o j s k p o l s k i c h tragiczny i d r a m a t y c z n y , k t ó r y
d o p i e r o u przedproża W a r s z a w y zamienił się w o d w r ó t Rosjan
r ó w n i e tragiczny i g w a ł t o w n y , z a k o ń c z o n y c a ł k o w i t ą

klęską

„ p o c h o d u za W i s ł ę " . Z k o ń c e m lipca A r m i a C z e r w o n a zbliżała się
d o etnicznej g r a n i c y Polski. Nie zatrzymały jej ani przeciągające
się r o k o w a n i a p o l s k o - r a d z i e c k i e , ani działania armii W r a n g l a ,
ostatniej „ b i a ł e j " armii p r ó b u j ą c e j w y r w a ć się z krymskiej p u ł a p k i .
Lenin o d r z u c i ł wszystkie p r o p o z y c j e c z ł o n k ó w KC a b y p r z e r w a ć
o f e n s y w ę na f r o n c i e p o l s k i m i s k o n c e n t r o w a ć się na W r a n g l u .
P r z e w o d n i c z ą c y Rady Komisarzy L u d o w y c h w i e d z i a ł , że „ b i a l i "
i Polacy nie będą uzgadniali s w o i c h działań. W trakcie r o z m ó w
z M a r c h l e w s k i m o s o b i s t y przedstawiciel rządu p o l s k i e g o przeka­
zał p r z e d s t a w i c i e l o w i Lenina, że p o d s t a w ą p o l i t y k i P i ł s u d s k i e g o
w

stosunku do

Rosji jest pragnienie

niedopuszczenia

„aby

reakcja rosyjska z n o w u z a p a n o w a ł a " . Sam W r a n g e l nie p r z e d ­
s t a w i a ł p o w a ż n e g o niebezpieczeństwa dla w ł a d z y r a d z i e c k i e j .

14

W t y m czasie, g d y na f r o n c i e p o d n o s i ł się s t o p i e ń d r a m t u r g i i ,
a pozycje polskie systematycznie przesuwały się na z a c h ó d , g d y
b o j o w e hasło b o l s z e w i k ó w „ n a W a r s z a w ę ! " zastąpiło hasło „ n a
B e r l i n ! " , w o d l e g ł e j W i e l k o p o l s c e o d p o ł o w y lipca zaczynało
coraz częściej p o j a w i a ć się paraliterackie hasło:

�„ P o l s k i bagnet i polski
pieniądz
są Europie dzisiaj rękojmią
odrodzenia, Polsce g w a r a n c j ą
wspaniałej p r z y s z ł o ś c i " .
15

W y d a j e się, że w t y m w y p a d k u , a także w p r z y p a d k u w s z y s t k i c h
i n n y c h , teksty paraliterackie d r u k o w a n e na całej, bądź p o ł o w i e

J a k i ś gorsik.
Pełen trzosik
Chcecie s c h o w a ć ,
Zdeponować
Ostatecznie
I bezpiecznie. —
M o j a rada:
Niechaj składa

Każdy grosze.
C h o ć potrosze
Polsce naszej!
C h o ć na spłaty.
Zysk na raty
I bez straty
Dostaniecie
Asygnaty".
17

pierwszej stronicy l o k a l n y c h c z a s o p i s m , miały o d d z i a ł y w a ć w i z u ­

W trzecim wierszu autor apeluje o p o m o c Polsce w o b e c za­

alnie, a w połączeniu z t w o r z y w e m leksykalnym spełniać f u n k c j e

grożenia, w i a d o m e g o raczej, a c z k o l w i e k n i e n a z w a n e g o :

inspiratorskie. W p r o p a g a n d z i e c h o d z i przecież nie t y l k o o t o ,
żeby ludzi przekonać, ale także, a może przede w s z y s t k i m , aby
pobudzić ich d o c z y n u , w y z w a l a ć energię t k w i ą c ą w masach.
W s p o m i n a ł e m na w s t ę p i e o potrzebie analizy w e w n ą t r z t e k s t o w e j treści p r o p a g a n d o w y c h , a w p r z y p a d k u badania k u l t u r y
m a s o w e j , o potrzebie badania t z w . o d b i o r c y w i r t u a l n e g o i p o e t y ­
ki o d b i o r u w p i s a n e j w s t r u k t u r ę tekstu literackiego. W
takim interesowała

nas "będzie o s o b o w o ś ć

ujęciu

odbiorcy w

nim

„ G d y ś p o l s k i m jest o b y w a t e l e m
S w e szczęście w Polski znajdziesz losie;
G d y cel s w ó j z Polski złączysz celem
J e j siłą będzie T w o j a siła.
Dzisiaj w p o b u d k i polskiej głosie
Słyszysz t ę s k n o t ę sercu miłą:
„ N a p o m o c P o l s c e ! " trąbka w o ł a ,
„ R a t u j s w ą ziemię, miasta, sioła,
Daj na Pożyczkę O d r o d z e n i a !
A B ó g ofiarność tę o c e n i a . . . "
18

„ z a p r o g r a m o w a n a " , j e g o „ w e w n ą t r z t e k s t o w y p o r t r e t " , intereso­
w a ł nas będzie ten zespół e l e m e n t ó w t e k s t u , który

określał

miejsce i rolę czytelnika w e l e m e n t a r n y m procesie k o m u n i k a c y j ­
nym, jaki t w o r z y się w o k ó ł d a n e g o tekstu k u l t u r y . O c z y w i ś c i e nie
odrzucam t u s t a n o w i s k a b a d a w c z e g o , p r o p o n o w a n e g o
socjologię k u l t u r y i m a j ą c e g o charakter raczej

przez

„zewnętrzny",

które zakłada b a d a n e z a c h o w a n i a i reakcje realnych o d b i o r c ó w .
C h c i a ł b y m j e d n a k podkreślić znaczenie „ w e w n ę t r z n e g o " , s o c ­
j o l o g i c z n e g o ujęcia w o b s e r w a c j i „ w e w n ę t r z n e g o " z a p r o g r a m o ­
wania „ p o e t y k i o d b i o r u " p o s z c z e g ó l n y c h t e k s t ó w .

Przyjmując

taką p o s t a w ę w o b e c tekstu nie m o ż n a o g r a n i c z y ć się t y l k o d o
rejestracji s k u t k ó w s p o ł e c z n y c h już zaistniałych na g r u n c i e j e g o
recepcji. C h o d z i t u raczej o p r z e w i d y w a n y s k u t e k o d d z i a ł y w a n i a
treści p r o p a g a n d o w y c h d o s t r z e g a n y w s a m y m tekście, a m o ż l i w y
d o o d c z y t a n i a d r o g ą analizy w e w n ą t r z t e k s t o w y c h

czynników

o w ą recepcję p r o g r a m u j ą c y c h . D r o g a ta z a p r o w a d z i nas d o
odkrycia

propagandowych

mechanizmów

maniulacyjnych,

u b e z w ł a s n o w a l n i a j ą c y c h o d b i o r c ę . S p ó j r z m y zatem na trzy w i e r ­
sze p r o p a g a n d o w e d r u k o w a n e w l i p c u 1 9 2 0 r o k u d o t y c z ą c e
Pożyczki P a ń s t w o w e j , w o b e c z u p e ł n e g o załamania się f r o n t u .
Pierwszy z n i c h s a m y m j u ż t y t u ł e m Przekleństwo

zdradza i n t e n ­

cje n i e z n a n e g o autora w o b e c nieprzystąpienia d o w y k u p u o b l i ­
gacji:
„ O b y ś nie zaznał o d p o c z y n k u ciszy.
G d y myśli grają jak g r a m o f o n stary,
O b y ubrania t w e p o j a d ł y myszy,
I m ó l się zakradł d o każdej kotary,
O b y ś miał zawsze sacharynę w k a w i e ,
I ż o n ę , która p r z e m a w i a b u c i k i e m .
O b y ś mieszkania szukać miał w W a r s z a w i e ,
I całe życie zostać u r z ę d n i k i e m ,
O b y ci szklanki nie p o d a n o p i w a ,
G d y ś zjadł na o b i a d w ę g i e r s k i e salami,
O b y ś c o d z i e ń jeździć m u s i a ł k o l e j a m i ,
O b y ś c o r o k u , bracie, miał bliźnięta,
I nie doczekał się śmierci t e ś c i o w e j ,
O b y ci z b u t ó w w y ł a z i ł a pięta.
Jeśli nie kupisz Pożyczki P a ń s t w o w e j " .
1 6

W d r u g i m zaś w i e r s z u , b ę d ą c y m k o l e j n y m p r z e t w o r z e n i e m u t w o ­
ru I g n a c e g o Krasickiego, treści p r o p a g a n d o w e w c i ą ż jeszcze
mają charakter m a ł o a g r e s y w n y :
„Panie Janie!
W k a ż d y m stanie
Zyskać m o ż n a
M y ś l ostrożna
Obrać u m i e ,
Gdy rozumie,
I obiera,
Gdy otwiera:
T o w czem treści,
W i ę c boleści,
Się ustrzega
Zapobiega,
W czem ma stracić
W czem z b o g a c i ć .
Ten ucztuje,
Ten paskuje.
B l i ź n i c h zdziera.
T a m t e n sknera,
Zbiera grosze,
I potrosze

W banku chowa.
T o nie z d r o w a
Jest lokata.
B o ( d o kata)
Precent mały
Tam dostały
Kapitały!
I n n y c h trując
Maltretując
I paskując
Będzie z t e g o
Nic d o b r e g o :
Honor mały!
Kryminały,
Bo szalbierstwo,
Pasek, z d z i e r s t w o .
Źle p r o w a d z i .
Zawsze zdradzi!
A w i ę c bracie,
Jeśli macie

O b i e , ź r ó d ł o w e k w e s t i e o m a w i a n e j literatury

propagandowej

łączy k o l e j n y tekst, k t ó r e g o f u n k c j a perswazyjna musiała z p e w ­
nością o d d z i a ł y w a ć na społeczne emocje:
„ W y t r w a l i m na kresach, jak d a w n i e j pradziady,
C h o ć stal w nas g o d z i ł a , c h o ć grzmiały kul grady,
C h o ć d y m y n a m oczy zamgliły c z e r w o n e
I usta o t w a r t e na w ę g i e l s p a l o n e
Na p r ó ż n o w z d y c h a ł y za w o d ą . Naboje
Kładź w lufę, mierz dobrze, raz, d w a , pal!... ja stoję...
I nic j u ż nie w i d a ć , huk, g r z m o t i kurzawa,
I nic już nie słychać, piekielna z a b a w a .
Sam jestem p i o r u n e m . B ó g w o j n y m n i e niesie,
W ś r ó d piekła na ziemi, w y t r w a l i m na kresie!
A dziś — j a m służby nie zaparł Ojczyźnie
J a m w i e r n y jej żołnierz. C h o ć nie w n o w e j bliźnie!
R o d a k u ! k i m jesteś, p ó j d ź ze mną, kto ż y w y !
Na szańce, na szańce, kraj ma być szczęśliwy!
Rzucał im o c h o t n i e : k r e w , życie na szale,
Dziś grosza nie skąpmy; N i e c h k w i t n i e w s p a n i a l e .
N i e c h rośnie ojczyzna w b o g a c t w a i siły.
Którą d ł o ń nasza i pierś o b r o n i ł y ,
W p o d d a ń s t w o o b c e g o pieniądza nie d a m y —
W y t r w a l i m na kresach i w d o m u w y t r w a m y ! "
A k t y w n o ś ć tej literatury ulega nasileniu z początkiem sierpnia,
g d y w o j s k a radzieckie z n a j d o w a ł y się już w Brześciu i prze­
kraczały B u g . O d p o c z ą t k u t e g o miesiąca p r o p a g a n d o w e u t w o r y
literackie d r u k o w a n e w prasie są krótkie i j a s n o wyrażające s w o j e
przesłanie. Język tej p r o p a g a n d y , dzięki prostocie nazywania
i o p i s y w n i a rzeczy, u ł a t w i a ł agitację w s p r a w a c h w ó w c z a s tak
w a ż k i c h . Wszak t o o n o d g r y w a czynną rolę w p e r c e p o w a n i u
przez ludzi otaczającego ich ś w i a t a . Rola ta jest d w o j a k o u w a r u n ­
k o w a n a . Po pierwsze w y n i k a z f a k t u , że jak każdy język s ł o w n y
jest o n w a ż n y m s k ł a d n i k i e m s u b i e k t y w n e j strony procesu p o ­
znania. D l a t e g o , c o b y ł o czytelne w w y ż e j c y t o w a n y c h tekstach,
nie musi o n za każym razem w y p o w i a d a ć o t w a r c i e w ł a ś c i w y c h
treści l u b d o k o n y w a ć ich j a w n e g o w a r t o ś c i o w a n i a . Język p r o p a ­
g a n d y d o k o n u j e zmian w ś w i a d o m o ś c i ludzkiej dzięki s w o i s t y m
w ł a ś c i w o ś c i o m t k w i ą c y m w n i m s a m y m j a k o narzędziu interp­
retacji. Po d r u g i e , szczególnie c z y n n a rola języka p r o p a g a n d y
w k s z t a ł t o w a n i u ś w i a d o m o ś c i ludzi jest s p o w o d o w a n a t y m , że
j e g o t w o r z y w o leksykalne służy r ó ż n y m t e c h n i k o m p r o p a g a n ­
d o w e j perswazji. Często, jak np. w n a s t ę p u j ą c y m wierszu:
„Wszystko minęło co było niewolą,
W s z y s t k o odeszło c o k u ł o kajdany,
Lecz rany jeszcze zostały i bolą
Czy słyszysz? Nasi biją w tarabany.
Czy słyszysz? — Nasi w z y w a j ą : „ d o b o j u ! "
Czy słyszysz? — Nasi krzyczą: „ d o o b r o n y ! "
B o niema jeszcze w Ojczyźnie s p o k o j u —
Jeszcze p o b u d k a brzmi na w s z y s t k i e s t r o n y "
operuje z b i t k a m i s ł ó w o d u ż y m ł a d u n k u e m o c j o n a l n y m i w k o n ­
s e k w e n c j i kieruje l u d z k i m działaniem.
1 9

2 0

S t o s o w a n i e ' j ę z y k a p r o p a g a n d y d o k o n u j e się w
kontekście

społecznym

i wymaga

określonym

podporządkowania

formy

języka jeszcze i n n y m r e g u ł o m niż k o m p e t e n c j e j ę z y k o w e . Są t o
zasady o sensie s o c j o l o g i c z n y m , w y n i k a j ą c e b o w i e m z f a k t u , że
k o m u n i k a t s f o r m u ł o w a n y w języku p r o p a g a n d y o d n o s i się d o
z r ó ż n i c o w a n y c h społecznie g r u p l u d z k i c h , dla k t ó r y c h dana seria
z n a k ó w ma ściśle określony sens. Z a t e m w układzie n a d a w ­

a j

�c z o - o d b i o r c z y m spełnia t e n język f u n k c j ę fatyczną polegającą na

nia. A u t o r z y tej p r o p a g a n d y d r o g ą k o n t r a s t u o d w o ł u j ą się d o

p o d t r z y m a n i u k o n t a k t u między n a d a w c ą a o d b i o r c ą w y p o w i e d z i

patriotycznych o d r u c h ó w z czasów zaboru pruskiego,

— w i d z i a n e j e d n a k w p e r s p e k t y w i e c e l ó w tekstu z w i ą z a n y c h

c h ł o p w i e l k o p o l s k i „ d a w a ł nieskoro, g n ą c kark p o d b i c z e m " .

kiedy

z o d d d z i a ł y w a n i e m na o d b i o r c ę . Kolejną f u n k c j ą t e g o języka jest

Funkcja k o n a t y w n y t y c h t e k s t ó w w y r a ż a się j e d n o z n a c z n y m

funkcja k o n a t y w n a , by użyć t u t e r m i n o l g i i z a p r o p o n o w a n e j przez

apelem o s p r a w y doraźne, mając na u w a d z e d o b r o o g ó l n e .

Romana J a k o b s o n a .

21

Funkcja ta polega na b e z p o ś r e d n i m u s i ł o ­

w a n i u w p r o w a d z e n i a z m i a n y w p o s t ę p o w a n i u o d b i o r c y . Skala
m o ż l i w o ś c i o p e r a c y j n y c h tej f u n k c j i rozkłada się o d n e u t r a l n e g o
stwierdzenia jakiegoś f a k t u , d o n i e d w u z n a c z n e g o , rozkazu. Taki
p r a w d o p o d o b n i e zamiar miały r y m o w a n e u t w o r y , które „ z a l a ł y "
w p r o s t w i e l k o p o l s k ą prasę u r z ę d o w ą w

początkach

sierpnia

w z y w a j ą c d o o d s t a w y zbóż, b o w i e m w t y m czasie kraj przeżywał
p o w a ż n e t r u d n o ś c i ż y w n o ś c i o w e z w i ą z a n e z zaopatrzeniem
f r o n t u . Teksty, o k t ó r y c h m o w a , d r u k o w a n e b y ł y aż d o p o ł o w y
października, n a w e t w ó w c z a s , g d y t ł o b o l s z e w i c k i e g o zagrożenia
przestało być już tak o b o w i ą z u j ą c e jak w s i e r p n i u . A g i t a c j i tej

„ Z ł y m jest d o r a d c ą p u s t y żołądek,
C h o ć b y ś d o ń m ó w i ł — nie w i e m jak czule;
Z b o ż e o d s t a w i ć każde rozsądek, •
B o przestać m o ż e m zbierać w o g ó l e .
U w a ż a j c i e hej rolnicy.
Że u g r a n i c ! b o l s z e w i c y ! "
„ T r z y złóż rzeczy na Polski Ołtarzu
Ich n a z w a : zboże, zboże, zboże.
o m ł ó ć , o d s t a w je w lot g o s p o d a r z u .
B o t o ojczyznę d ź w i g n ą ć m o ż e . "
„ N a j w y ż s z y już.
R o l n i k u czas,
Dostarczyć zbóż,
Dla g ł o d n y c h m a s . "
31

3 2

3 3

sprzyjał też fakt, że r o l n i c y przystąpili d o o m ł o t u t e g o r o c z n y c h
zbiorów. Dziewięć tekstów adresowanych było wprost d o w i e l ­
kopolskiego ziemiaństwa:
„ C i co wiodą rozhowory.
Ojczyzny nie z b a w i ą .
J e n o o w e polskie d w o r y .
Co zboże o d s t a w i ą . "
„Ziemianinie!
O m ł ó ć zboże, spiesz z o d s t a w ą ,
Bacz, że dzisiaj kraj w potrzebie;
Toczy za Cię w a l k ę k r w a w ą .
Byś m ó g ł żyć na T w o j e j g l e b i e ! "
„ W każdym się d w o r z e
W s ł a w i s z przykładem.
G d y oddasz zboże
Przed s w o i m s ą s i a d e m . "
„ G d y zada ci ktoś pytanie,
Kto c z u w a nad Polski p o p r a w ą .
M y w s z y s c y — o d p o w i e s z — ziemianie
Zbóż m ł o c k ą , o d s t a w ą .
N i m taką dasz j e d n a k o d p o w i e d ź .
W p r z ó d c z y n e m jej p r a w d y sam d o w i e d z . "
„ D o w s z y s t k i c h należy,
By g m a c h onej Macierzy.
Wznosić, kuć od podstaw;
I ty ziemianinie,
Spiesz s t a w i ć się w czynie;
Zboże z m ł ó ć i o d s t a w . "

34

22

3 5

2 3

24

2 5

2 6

„ C h c e s z b y w Polsce b y ł o dobrze,
O m ł ó ć , o d s t a w zboże szczodrze.
K o m u z ziemian kraj nasz d r o g i ,
Z młocarzami marsz p o d s t o g i !
M i m o przemądrej z e w s z ą d k r y t y k i ,
S p r a w a skończyła się tak.
Że j e m y zboże aż z A m e r y k i ,
Że w Polsce zboże dziś brak.
O d s t a w w i ą c zboże, hej ziemianinie.
Bo kraj u o b c y c h brnie w d ł u g i .
By nikt w społecznej życia ruinie,
Nie chciał t w e j dojrzeć z a s ł u g i . "
„ D l a P o l a k ó w bardzo w i e l k a
Jest Ojczyzna w i e r z y c i e l k a ;
Ten największe ma zasługi:
Kto jej w pełni spłaca d ł u g i :
Żołnierz d ł u g t e n w k r w i s w e j płaci
A ziemianin w tej p o s t a c i ,
Że s w ą rolę, orze, s p r a w i a ,
Zboże młóci i o d s t a w i a . "

3 7

3 8

3 9

końcu zwrócić

uwagę

na s i e d e m

tekstów

u t r z y m a n y c h w p o d o b n y m t o n i e i o tej samej, c o p o w y ż s z a ,
t e m a t y c e . Teksty te a d r e s o w a n e są p r a w d o p o d o b n i e d o w s z y s t ­
k i c h m i e s z k a ń c ó w w s i b o w i e m adresat nie został w n i c h o k r e ś ­
lony. Zasadniczą f u n k c j ą społeczną t y c h t e k s t ó w jest n a k ł o n i e n i e
d o zalecanych z a c h o w a ń . G o s p o d a r k a Rzeczypospolitej Polskiej
przeżywać musiała w i e l k i e t r u d n o ś c i z zaopatrzeniem w ż y w n o ś ć ,
c o daje się t ł u m a c z y ć w y n i s z c z a j ą c y m i działaniami f r o n t u w s c h o ­
d n i e g o . S t ą d z r o z u m i a ł y m się staje, iż f u n k c j a k o n a t y w n a treści
p r o p a g a n d o w y c h s k i e r o w a n a była ku W i e l k o p o l s c e , n a j p o w a ż ­

2 8

niejszego rezerwuaru ż y w n o ś c i w ó w c z e s n y c h g r a n i c a c h a d ­

„ Z i e m i a n i n i e ! Kraj z g ł o d z o n y
A w i ę c latem, a w i ę c zimą
Spiesz z o m ł o t e m , spiesz z o d s t a w ą . "
„ B a c z n o ś ć ziemianinie!
Hej, o b y w a t e l u !
Każdy niech stanie dziś d o a p e l u :
Młócić, odstawić,
Zboże, coprędzej.
Ażeby poprawić
Wartość pieniędzy."
S ł o w a p r o p a g a n d y związanej z potrzebą szybkiej o d s t a w y zbóż
o r i e n t o w a n e na w i e l k o p o l s k i c h c h ł o p ó w , c h o ć p r z y p o m i n a j ą
poprzednie, niosą i n n y nieco ł a d u n e k s e m a n t y c z n y . W d z i e w i ę c i u
c y t o w a n y c h poniżej tekstach nie ma już treści u k r y t y c h , w s z y s t k o
jest t u jasne i czytelne, b o w i e m o d b i o r c a musi b y ć przekonany d o
p r z e d m i o t u agitacji. T o też wyraźnie-został w n i c h określony w r ó g
oraz n i e b e z p i e c z e ń s t w o w y n i k a j ą c e z b o l s z e w i c k i e g o zagroże­
2 9

44

3 6

Chciałbym tu w

27

30

„ S p i e s z zboże z m ł ó c i ć , o d s t a w i ć .
By los r o d a k ó w p o p r a w i ć .
Czas k ł a m zadać t y m , c o mruczą,
Że niektórzy z g o s p o d a r z y ,
Z odstawą umyślnie zwłóczą,
W nadzieji z y s k ó w p a s k a r z y . "
„Gospodarzu!
Chcesz l i c h w ę ukrócić,
Dolę Polski p o p r a w i ć .
T o spiesz zboże o m ł ó c i ć ,
I natychmiast o d s t a w i ć ! "
„ B a c z n o ś ć rolnicy.
W r ó g na g r a n i c y .
Baczność raz wreszcie;
Bierność p o r z u ć c i e .
Zboże omłóćcie,
Z o d s t a w ą spieszcie.
Coś Prusaczyźnie
D a w a ł nieskoro.
G n ą c kark p o d biczem,
Dzisiaj Ojczyźnie,
Ofiaruj s p o r o
Z chętnym obliczem."
„ N a w r o t a c h w e swej komorze
W y p i s z r o l n i k u takie s ł o w a :
, O m ł ó ć , o d s t a w zboże,
Jest t o p o w i n n o ś ć n a r o d o w a . ' "
„ O j c z y z n a dzisiaj w potrzebie,
Czas zaniedbania n a p r a w i :
R o l n i k u zacznij o d siebie,
M ł ó ć zboże, spiesz je o d s t a w i ć . "
„Hej włodarze,
Gospodarze,
Najważniejsza dzisiaj s p r a w a ,
O m ł o t zboża i o d s t a w a . "

m i n i s t r a c y j n y c h kraju.
„ W y w c z a s na p o t e m
W r ó g u przed proza!
Spieszcie z o m ł o t e m ,
Z odstawą zboża!"
„ P o m n y zasług żołnierzy,
Jeśli duszę masz p r a w ą .
U c z y ń c o się należy,
Spiesz ze zboża o d s t a w ą . "
„ M i n ą klęski, n i e p o k o j e .
Jeśli każdy spełni s w o j e .
Nie patrzcie w i ę c na sąsiada.
O d s t a w , c o na cię p r z y p a d a . "
„Ten krajowi dopomoże
Dobrobyt poprawi,
Kto w y m ł ó c i s z y b k o zboże
I wszystko o d s t a w i . "
4 0

4 1

4 3

42

�„ Ż o ł n i e r z w a l c z ą c na w o j n i e
G o t ó w za kraj umierać,
Byś t y w d o m u s p o k o j n i e
M ó g ł orać, siać i zbierać.
P o m n y zasług żołnierzy,
Jeśli duszę masz p r a w ą .
U c z y ń , c o się należy,
Spiesz ze zboża o d s t a w ą . " "
„ B i e r n o ś ć rzuć.
Zboże m ł ó ć ,
I oddaj krajowi:
Plony T w y c h p ó l .
Zmniejszysz b ó l ,
Bliźnich, Kraj o z d r o w i . " *
„ G ł ó d nie czeka
A jest rdzeniem
I p o d s t a w ą Burzl
Niech nie z w l e k a
Nik z m ł ó c e n i e m
I odstawą zbóż."

miała z p e w n o ś c i ą r e k l a m a - h a s ł o , jakie p o j a w i ł o się w t y m czasie
w e w s z y s t k i c h niemal w i e l k o p o l s k i c h p i s m a c h l o k a l n y c h i n f o r ­
m u j ą c e o przedłużeniu m o ż l i w o ś c i w y k u p u o b l i g a c j i d o 1 w r z e ś ­
nia:
„ P o l s k a u b o g a nie zdoła się o b r o n i ć
przed z a l e w e m b o l s z e w i z m u l
S u b s k r y b c j ę Pożyczki O d r o d z e n i a
przedłużono d o 1 września."
49

Dostrzec t u m o ż n a , że p r o p a g a n d a na język p r y m a r n y nakłada
sensy w t ó r n e . Z j e d n e j s t r o n y robi t o ze w z g l ę d u

na

pod­

k o l o r y z o w a n i e zalecanej r z e c z y w i s t o ś c i , z d r u g i e j , by ukryć t o ,

5

czego o d b i o r c a nie p o w i n i e n w i e d z i e ć . Z r o z u m i a ł y m jest prze­
cież, że dezinformacja przypisana jest j a k b y d o p r o p a g a n d y , jest
jej d r u g i m o b l i c z e m . Praktyka taka w y n i k a z samej istoty p r o p a g a ­
ndy, b o w i e m

u p r a w i a j ą c ją zmierza się d o jak

najszerszego

o d d z i a ł y w a n i a . W p r o p a g a n d z i e s k a l k u l o w a n e jest z g ó r y , iż ta

48

retuszuje zastane bądź zamierzone, c e l o w o przeszkadza d y s k u s j i ,

Zwraca u w a g ę , iż p o w y ż s z e teksty operują p e w n y m i stałymi

nie w n o s i ż a d n y c h o d k r y ć . J e j treści są zaś f o r m u ł o w a n e i roz­

w a r t o ś c i a m i m a j ą c y m i na celu w y w o ł a n i e p o ż ą d a n y c h reakcji

p o w s z e c h n i a n e w p e w n y m szerszym o t o c z e n i u , które je r e l a t y w i ­

społecznych. Język tej p r o p a g a n d y w p r o s t o d d z i a ł u j e na o d b i o r ­

zuje i d e z a w u u j e . By osiągnąć s w e cele p o s ł u g u j e się m a n i p u l a -

cę, nie ma w y s z u k a n y c h s f o r m u ł o w a ń . Język ten dzięki prostocie

t o r s t w e m s y m b o l i c z n y m , b ę d ą c y m w istocie p r z e d s t a w i e n i e m

nazywania i o p i s y w a n i a rzeczy i zjawisk u ł a t w i a k o m u n i k a c j ę ,

symbolicznego poznania.

łatwiej dociera d o szerokich w a r s t w s p o ł e c z n y c h , a przecież j e g o

Właśnie w

przededniu

50

i w

dni

b i t w y warszawskiej

obok

zadaniem jest tak przedstawić treści p o d d a n e p r o p a g a n d z i e , by te

k o m u n i k a t ó w f r o n t o w y c h p o j a w i ł y się w prasie lokalnej teksty

były ł a t w o odczytane. T w o r z y w o leksykalne służy r ó ż n y m t e c h ­

propagandowe, w

n i k o m p r o p a g a n d o w e j perswazji. Często operuje z b i t k a m i s ł ó w

perswazyjna, nierzadko o d w o ł u j ą c a się d o s y m b o l u :

o znacznym ł a d u n k u e m o c j o n a l n y m . Przykładem może być zbitka
„ o d s t a w a z b o ż a " różnorako o d m i e n i a n a w p o w y ż s z y c h k i l k u n a s ­
tu tekstach, które w k o n s e k w e n c j i w i n n y k s z t a ł t o w a ć

ludzkie

z a c h o w a n i a . J e d n a k w tekstach p r o p a g a n d o w y c h o d n o s z ą c y c h
się d o rzeczywistości s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n e j

1 9 2 0 roku język

propagandy pełni jednocześnie f u n k c j ę p o z n a w c z ą i f u n k c j ę
nośnika w a r t o ś c i e m o c j o n a l n y c h .

47

Właśnie w ó w c z a s , gdy pod

Warszawą w o j s k a polskie odpierały i p r z e ł a m y w a ł y b o l s z e w i c k ą
nawałnicę na p i e r w s z y c h s t r o n i c a c h w s z y s t k i c h niemal w i e l k o ­
polskich O r ę d o w n i k ó w p o j a w i ł się tekst, który c h o ć a l t e r n a t y w n y
z założenia, p o d s u w a ł o d b i o r c y j e d n o c z e ś n i e w y b ó r i nalegał na
wsparcie:

k t ó r y c h szczególnie czytelna jest

funkcja

„ P o l s k a w s w y m d u m n y m majestacie,
W świętości swego zmartwychwstania.
Dzisiaj się ku w a m w s z y s t k i m skłania
I pyta c i c h o : „ C z y m n i e z n a c i e ? "
Ku każdej polskiej idzie chacie.
Na ustach b l a d y c h drżą pytania
„Powracam do was bom z wygnania —
Co dla m n i e w sercach s w o i c h m a c i e ? "
W s p o m ó ż c i e — dajcie grosze w d o w i e —
Dajcie — przechyli się w n e t w a g a . . .
Bo c h o ć dziś j e s t e m b i e d n a , naga
K r ó l e w s k o ś ć drga w m e m k a ż d y m s ł o w i e .
Nadzieja jutra b ó l m ó j zmaga
N i e c h resztę serce w a m d o p o w i e . . . "
5 1

„ M o r d , rozbój, rzezie,
spustoszenie pól i l a s ó w ,
bezrobocie, strajki,
nędza, o g ó l n e u b ó s t w o ,
zastój przemysłu, b a n d y t y z m
rządy pięści i nahajki:
Oto b o l s z e w i z m

Praca, b e z p i e c z e ń s t w o o b y w a t e l i ,

Wkrótce

r o z k w i t r o l n i c t w a i przemysłu,
społecznych,
s p r a w i e d l i w e rządy, r o z b u d o w a
dobrobyt i wolność
chrześcijańska:
O t o przyszłość
Rzeczypospolitej Polskiej

Co w o l i s z ?
Jeżeli nie uczyniłeś w s z y s t k i e g o dla o b r o n y kraju.
Jeżeli nie poparłeś całą siłą Pożyczki Odrodzenia Polski,
W i d o c z n i e w o l i s z ujrzeć Polskę g n i j ą c ą
W k r w a w e j n o c y anarchii i r e w o l u c j i . "

4 8

Przykład ten przekonuje, że język p r o p a g a n d y p o s ł u g u j e się
z w y k l e zespołem g o t o w y c h

określeń

i wypróbowanych

już

technik przez s p o ł e c z e ń s t w o p r z y s w o j o n y c h . Język t e n p o s ł u g u ­
je się o b i e g o w y m i z w r o t a m i , efektami j u ż s p r a w d z o n y m i , ale
wciąż jeszcze działającymi na o d b i o r c ó w . J e d n a k o b o k e l e m e n ­
t ó w u t w i e r d z a j ą c y c h system s p o ł e c z n y c h o c z e k i w a ń , język p r o ­
pagandy zawiera także n o w e elementy w z b o g a c a j ą c e społeczne
oczekiwania. W p r z e d s t a w i o n y m przekładzie język p r o p a g a n d y
służy k s z t a ł t o w a n i u n a s t r o j ó w p o l i t y c z n y c h , a poprzez nie p o ­
staw p a t r i o t y c z n y c h m a n i f e s t u j ą c y c h się c z y n n y m

poparciem

Pożyczki Odrodzenia Polski. Perswazja w n i m w y r a ż o n a jest
w

pełni uzasadniona

i nie p o z o s t a w i a

miejsca

na

n i m , na j e d n e j

szpalcie „ O r ę d o w n i k a

Polskiego

Sztabu

Generalnego

Powiatu
Wojska

o sytuacji na linii f r o n t u , Tadeusz Kończyc d r u k u j e

p a t r i o t y c z n y wiersz

pt. Pójdziemy

wszyscy,

posługujący

się

retoryką w a l k i :

krajowej cywilizacji i kultury,

ż y d o w s k i w Rosji.

po

O b o r n i c k i e g o " o b o k Komunikatu

równouprawnienie warstw

domysł.

Nadawca konstruując p r z e d s t a w i o n y w y ż e j k o m u n i k a t , b u d u j e
go tak, by a d r e s a t o w i u ł a t w i ć p o d j ę c i e określonej decyzji, zatem
w pragmatycznej f u n k c j i języka c h o d z i w g r u n c i e rzeczy o efekt
k o ń c o w y w i e ń c z ą c y zabiegi perswazyjne. T a k i m c e l o m służyć

„Pójdzeimy wszyscyl
z bronią, czy bez b r o n i
Pieszo, czy w k o n n y m b o j o w y m o r d y n k u !
I nie zaznamy rozkoszy s p o c z y n k u ,
I nie w y p u ś c i m d o t ą d miecza z d ł o n i ,
Aż w r ó g s w ó j k r w a w y łeb d o nóg nam skłoni!
Pójdziemy w s z y s c y !
J a k o w o n e lata,
Kiedy dla c h w a ł y R z e c z y p o s p o l i t e j ,
R z u c a n o g n i a z d a , mienie i zaszczyty.
G d y się zrywała husarja skrzydlata
I szła jak w i c h e r , c o p o s t e p a c h lata!
Pójdźmy wszyscy!
Przez ciernie i g ł o g i ,
Z u ł a m k i e m szabli b o d a j ! z k r w a w ą blizną!
Zraszając p o t e m i k r w i ą ziemię żyzną,
Przez ukraińskie i poleskie d r o g i
I białorusko-litewskie rozłogi!
Pójdziemy w s z y s c y !
Póki sił w y s t a r c z y ,
B ę d z i e m y w a l c z y ć , Polsko, o T w e szczęście!
A g d y zabraknie armat, ta na pięście!
Na kosy, jeśli b a g n e t ó w nie starczy!
I p o w r ó c i m y „ z tarczą l u b na t a r c z y " !
A ci c o s p o c z n ą w s a m o t n e j m o g i l e
Na w i e l k i m stepie, śród leśnej g ę s t w i n y .
Strzeżeni j e n o przez dzkie b a d y l e .
Ni z g i n ą w szarym z a p o m n i e n i a pyle
I będą w i e c z n i e żyć przez s w o j e c z y n y !
J u ż rozpętała się ofiarna fala!
Fala z a p a ł u ! — fala b o h a t e r s t w a !
Drgnęła u c z u c i e m każda dusza czerstwa
I o g n i e w sobie niezmiernie rozpala.

45

�A t o c o b y ł o liche — w p r o c h obala!
Słyszysz o Polsko! t e n szum groźnej f a l i !
Słyszysz jak bije o T w ó j p r ó g daleki
Krwią się zrumienią bezimienne rzeki.
Krwią T w o i c h s y n ó w , lecz k r w i ą m o s k a l i !
Tak się d o k o n a czyn c o Cię o c a l i !
O t o najwyższa zebrała się Rada
W j e d n y m w y s i ł k u m ę s t w a , a nie t r w o d z e !
Idą w szeregu żołnierze i w o d z e !
C h ł o p ostrzy kosę, szlachcic na k o ń w s i a d a !
Któż śmiałby t w i e r d z i ć , że Polak upada?
Pójdziemy w s z y s c y !
Za j e d n y m rozkazem!
I z w y c i ę ż y m y teraz, czy też p ó ź n i e j !
Nic już tej spójni d u c h ó w nie rozluźni
I z w y c i ę ż y m y — O g n i e m i żelazem
I tern, że w s z y s c y dziś idziemy r a z e m ! "

W p o d o b n y m d u c h u i t o n i e utrzymany jest inny w i e r s z z t e g o
okresu, pt. Wroga pognębi!'Ten

Pożyczki

Odrodzenia Polski:
„ W r o g a p o g n ę b i m o c oręża,
M y ś l , c o w j e d n a k i m biegnie celu,
M ł o d o ś ć , c o dąży d o a p e l u ,
W i a r a , c o w przyszłość w z r o k w y t ę ż a .
W r o g a p o g n ę b i d u c h nasz p r a w y ,
W s p ó l n e j radości zrozumienie,
W i e l k i e Ojczyzny O d r o d z e n i e ,
Umiłowanie jednej sprawy!
A j e d y n ą tą w i e l k ą naszą w s p ó l n ą s p r a w ą ,
J e d y n y ten w a m ś w i ę t y cel j e d n o c z ą w s o b i e
A r m j a i Pożyczka O d r o d z e n i a !
Kupuj Pożyczkę jeżeli z orężem w ręku nie możesz
w a l c z y ć za o j c z y z n ę ! "

52

54

Język p r o p a g a n d y oscyluje między n a k ł a n i a n i e m , i n f o r m a c y j n o ś cią i rytualnością opierając się na d o m i n a c j i f u n k c j i fatycznej.
P a ń s t w o musi wszak jakoś p r z e m a w i a ć d o o b y w a t e l a , muszą
istnieć hasła i w y s t ą p i e n i a . Co p r a w d a p o w t a r z a n i e t y c h s a m y c h
f o r m u ł zakrawa na parodię o b r z ę d ó w r e l i g i j n y c h i ma w sobie
cechy magii. W s p ó l n e z magią jest przekonanie, że s ł o w e m
można w y w o ł a ć

jednak p o ł ą c z o n y został z k o l e j ­

n y m apelem ó w c z e s n y c h p r o p a g a n d z i s t ó w o w y k u p

rzecz, że rzeczywistość można

zaczarować.

Język tej p r o p a g a n d y ma f u n k c j ę kreacyjną i c h c e nie t y l k o
o p i s y w a ć rzeczywistość, ale r ó w n i e ż ją t w o r z y ć . W s p r a w a c h
społecznych nie jest t o uproszczenie bezzasadne, b o w i e m rzeczy­
w i s t o ś ć społeczną w dużej mierze t w o r z y t o , c o ludzie o niej
sądzą. Z kolei zaś na myślenie i uczucia można w p ł y w a ć przy
p o m o c y dostatecznie u p o r c z y w i e p o w t a r z a n e j p r o p a g a n d y .
O b o k t e g o w języku p r o p a g a n d y f o r m u ł o w a n y jest opis rzeczy­
w i s t o ś c i . Na o g ó ł nie jest jej f o t o g r a f i ą . Obraz p o s z c z e g ó l n y c h
w y d a r z e ń w ł a ś c i w i e przestaje być ich o p i s e m , staje się j a k b y
formą, w którą t o , c o się dzieje, jest bez w z g l ę d u na s w ą treść
u j m o w a n e . W y s t ę p u j e t u coś w rodzaju p o d w ó j n e g o z a k o d o w a ­
nia, które utrudnia rozszyfrowanie t e k s t u , ale g o nie u n i e m o ż ­
l i w i a , b o w i e m w języku t y m w i e l e jest „ w a t y s e m a n t y c z n e j " ,
gdzie w y p o w i e d z i służą często j a k o s z u m , nie mający sam w sobie
w i e l e znaczenia, lecz przeznaczony d o u t r u d n i a n i a

publicznej

dyskusji o i s t o t n y c h s p r a w a c h s p o ł e c z n y c h . W i a d o m o przecież,
że istnieją c h w y t y i s p o s o b y j ę z y k o w e charakterystyczne dla
wszelkiej p r o p a g a n d y , istnieją takie, które w ł a ś c i w e są p r o p a g a n ­
dzie p o l i t y c z n e j , a za taką uznać należy p r o p a g a n d ę związaną
z wojną polsko-bolszewicką.

N a t o m i a s t w k o ń c u sierpnia 1 9 2 0 r o k u , kiedy sytuacja na
f r o n c i e już czytelna, a c z k o l w i e k d o k o ń c a jeszcze nie rozstrzyg­
nięta, na ł a m a c h kilku w i e l k o p o l s k i c h pism l o k a l n y c h p o j a w i ł się
wiersz s ł a w i ą c y t o w i e l k i e z w y c i ę s t w o :
„ M i j a j ą j u ż udręczeń c h w i l e ,
Okrzykiem dzisiaj jest: z w y c i ę s t w o !
Stanęła Polska w g n i e w u sile.
B ł o g o s ł a w i o n e jest jej m ę s t w o .
N i e c h jej nieznane będą s w a r y
Stare n i e z g o d y , stare „ v e t o " —
Przyszłość ze w s p ó l n e j rąk ofiary
Niech dzisiaj będzie j u ż p o d n i e t ą ! "

5 5

C h c i a ł b y m w k o ń c u z w r ó c i ć u w a g ę na k o l e j n y t r w a ł y element
p r o p a g a n d y j a k i m jest nakłanianie, c h o ć p o części j u ż nań
w s k a z y w a ł e m . W y d a j e się o n o być s z c z e g ó l n y m rodzajem f u n k c j i
k o n a t y w n e j , b l i s k i m f u n k c j i perswazyjnej. W p r z y p a d k u t e g o
c z y n n i k a sytuacja jest najbardziej bodaj p o w i k ł a n a . O t o b o w i e m
na p o w i e r z c h n i tekstu m a m y m n ó s t w o apeli, w e z w a ń , z o b l i g o w a ń i zachęt, k t ó r y c h skuteczność m o ż e być r ó w n i e iluzory­
czna, jak i n f o r m a t y w n o ś ć s t w i e r d z e ń w p r o s t w z i ę t y c h z p o w i e r z ­
c h n i t e k s t u . Należy przyjąć, że skukteczność o d d z i a ł y w a n i a
t a k i e g o tekstu leży w n i m s a m y m , t z n . w fakcie j e g o istnienia.
A k c e p t a c j a społeczna t a k i e g o tekstu — j e s t akceptacją r z e c z y w i ­
stości przezeń p r o m o w a n e j , a o t o t u przecież c h o d z i , by
s t y m u l o w a ć działania t y c h ludzi, na k t ó r y c h teksty te o d d z i a ł u j ą
poprzez k s z t a ł t o w a n i e ich p o s t a w . Taką rolę spełniały k o l e j n e ,
paraliterackie hasła d o t y c z ą c e Pożyczki, w c h w i l i g d y f r o n t
w s c h o d n i w dalszym c i ą g u systematycznie o d s u w a ł się o d
c e n t r u m Polski.

Wówczas, gdy wskutek „ b i t w y warszawskiej" wojska Michała
T u c h a c z e w s k i e g o zostały o d p a r t e , a w części rozbite, g d y f r o n t
przełamany został na całej niemal d ł u g o ś c i , o d trzeciej d e k a d y
sierpnia p r o p a g a n d a z u p e ł n i e zmienia s w e oblicze. Coraz mniej
już t e k s t ó w n a w o ł u j ą c y c h d o o d s t a w y zboża, a c z k o l w i e k w c i ą ż
jeszcze sporadycznie d r u k o w a n y c h , w i ę c e j natomiast u t w o r ó w
o rozwiniętej f o r m i e n a w o ł u j ą c y c h d o ostatecznego

rozbicia

w r o g a . Z n a m i e n n y m jest epitet w j e d n y m z wierszy określający
najeźdźcę: „spieszcie z w y c i ę ż y ć piekła c z y n y ! " Wiersz, który 21
sierpnia p o j a w i ł się w kilku „ O r ę d o w n i k a c h " jest j e d n y m z t y c h ,
które najmocniej musiały o d d z i a ł y w a ć na ludzkie emocje:
„ P o l s k a dziś żąda T w e j p o m o c y
T w e j służby, rady i ofiary...
Po d ł u g i m śnie, p o d ł u g i e j n o c y .
L e d w i e przeświecił d z i o n e k szary.
G d y szatan c h c e zagasić s ł o ń c e .
W o ł a w i ę c Polska w ś w i a t a k o ń c e .
Spieszcie, c o macie w sercu B o g a ,
Spieszcie z w y c i ę ż y ć piekła c z y n y !
Na barbarzyńcę i na w r o g a ,
Spieszcie szlachetnych matek syny!
Spieszcie z o d w a g ą i s u m i e n i e m ,
Z mieczem, g r a n a t e m l u b s w y m m i e n i e m !
Niech nikt nie szczędzi dziś ofiary
Precz s k n e r s t w o , próżność, bagatele!
J e d n a dziś s p ó j n i a ! j e d n e cele.
Bo nie u n i k n i e nikt s w e j kary,
B o nie u n i k n i e nikt s w e j z g u b y
Nastał dzień w a l k i b o — dzień p r ó b y . "
5 3

46

„ B y dać m o ż l i w o ś ć s u b s k r y b o w a n i a Pożyczki
Odrodzenia o b y w a t e l o m ziem p o l s k i c h
oswbodzonych od okupacji sowieckiej
M i n i s t e r s t w o Skarbu zarządziło
przedłużenie s u b s k r y b c j i w całej Polsce
do 1 października."
56

Kiedy w o j s k a polskie b y ł y już bliskie z w y c i ę s t w a o s t a t e c z n e g o ,
a A r m i a C z e r w o n a niemal rozbita, w i e l k o p o l s k a prasa lokalna na
pierwszych stronicach donosiła i apelowała:
„ Ż m i j a zdeptana jeszcze syczy!
Z w y c i ę s t w o jeszcze nie z u p e ł n e !
Groza zaczajona jeszcze czyha u d r z w i !
Nie w o l n o zasypiać!
Jeszcze nie czas na laury i w y t c h n i e n i e !
Każda na Pożyczkę O d r o d z e n i a s u b s k r y b o w a n a
marka o j e d n ą c h w i l ę skraca ż y w o t b o l s z e w i z m u ,
o j e d e n s t o p i e ń zbliża nas d o c e l u . "
2 3 września J ó z e f Piłsudski ubiegając uderzenie radzieckie
rozpoczyna o f e n s y w ę w k i e r u n k u na G r o d n o i B r z o s t o w i c ę oraz
W o ł k o w y s k . 2 6 września Polacy zajęli G r o d n o , a w trzy d n i
później — Lidę i Pińsk. 2 8 września T u c h a c z e w s k i nie m o g ą c
w y k o r z y s t a ć s w e j p r z e w a g i zarządza o d w r ó t . Polacy z d o b y w a j ą
N i e ś w i e ż , S t o ł p c e i N o w o g r ó d e k . O d w r ó t w o j s k radzieckich
nabiera charakteru ucieczki. W ręce polskie dostają się dziesiątki
tysięcy j e ń c ó w i sprzęt w o j s k o w y . Pościg armii polskich dociera
za A r m i ą C z e r w o n ą d o Słucka i M i ń s k a . Tutaj jednak o f e n s y w a
została w s t r z y m a n a , g d y ż o d 18 października 1 9 2 0 roku o b o w i ą ­
z y w a ł p o d p i s a n y w Rydze sześć d n i wcześniej układ r o z e j m o w y . W o j n a była zakończona.
5 7

5 8

�Nie została j e d n a k z a k o ń c z o n a k a m p a n i a p r o p a g a n d o w a t y ­
cząca się b e z p o ś r e d n i o Pożyczki O d r o d z e n i a Polski. D o k o ń c a
grudnia 1 9 2 0 r o k u , kiedy akcja ta ustała, o p u b l i k o w a n o na
łamach w i e l k o p o l s k i e j prasy s i e d e m jeszcze wierszy o znacznie
zmienionej f o r m i e . Z n i s z c z o n y kraj, czy raczej ś w i a d o m o ś ć t a k i e ­
go f a k t u sprzyjały r o z w i j a n i u tej akcji oraz u c z e s t n i c t w a w e ń
w i e l k o p o l s k i e j s p o ł e c z n o ś c i . Forma treści p r o p a g a n d o w y c h n a ­
kłaniających d o w y k u p u o b l i g a c j i jest dalece ukryta. Nie ma t u j u ż
bezpośrednich apeli i w e z w a ń . N i k t nie z o b o w i ą z u j e n i k o g o d o
czynu w p r o s t , a j e d n a k m o ż l i w o ś c i o d d z i a ł y w a n i a wyrażają się
s p e c y f i c z n y m rodzajem f u n k c j i k o n a t y w n e j . M a n i f e s t u j e się o n
t y m i s z c z e g ó l n y m i c z y n n i k a m i , które d e t e r m i n u j ą l u b u s i ł o w a ł y
d e t e r m i n o w a ć fizyczne l u b materialne z a c h o w a n i e o d b i o r c y i t o
z d e t e r m i n o w a ć w s p o s ó b p o ś r e d n i , niejako u t a j o n y , nie zaś
drogą b e z p o ś r e d n i c h n a k a z ó w czy zaleceń. T e g o rodzaju o d ­
d z i a ł y w a n i e n a z y w a m y za S t a n i s ł a w e m Barańczakiem f u n k c j ą
perswazyjną, która w e d ł u g n i e g o polega „ n a u s i ł o w a n i u uzys­
kania realnego w p ł y w u na s p o s ó b myślenia l u b p o s t ę p o w a n i a
o d b i o r c y — j e d n a k ż e nie d r o g ą b e z p o ś r e d n i e g o rozkazu, a m e t o ­
dą utajoną i pośrednią, tak że w w y p o w i e d z i d o m i n u j e z p o z o r u
inna niż k o n a t y w n a f u n k c j a j ę z y k o w a n p . f u n k c j a estetyczna,
poznawcza, e m o t y w n a . "
Funkcja perswazyjna j a k o naczelna
wyraża się w d w ó c h w i e r s z a c h d r u k o w a n y c h w październiku
1 9 2 0 r o k u , z k t ó r y c h pierwszy z a t u ł o w a n y jest Pan
Jacenty
i podatki, a d r u g i W botanicznym
ogrodzie.
6 9

„ M ó w i ł sobie pan Jacenty
Sześćdziesiąt przeżywszy latek
„ C o ja zrobię. Boże ś w i ę t y ,
N o w y c o d z i e ń płać p o d a t e k .
Toć towarzysz mój jedyny.
Burek o p r ó c z k r o m k i chleba
T r o s k o m daje dziś przyczyny.
Podatek zań zapłacić trzeba.
M y ś l i , m y ś l i , z lulki d m u c h a ,
Zal m u Burka, żal pieniędzy.
Wtem wstąpiła w e ń otucha,
Paltot kładzie s w ó j c o p r ę d z e j .
Nie zapłacę j u ż f e n i g a
Na p o d a t e k o d g o t ó w k i ,
C h o d ź , m ó j Burek, z a m i e n i m y
Wszystko, wszystko w m i l j o n ó w k i . "
„ K o c h a m C i ę " — szeleszczą liście,,
„ K o c h a m " — m ó w i ą oczy ł z a w e ,
„ T y m n i e kochasz? r z e c z y w i ś c i e ! "
„ Ś w i a d k i e m d r z e w a złote, k r w a w e " .
„ D a j m i d o w ó d ! " — chyli g ł ó w k ę ,
„ D a j m i d o w ó d — nie w y k r ę t y " .
O n jej p o d a ł : M i l j o n ó w k ę
I odebrał w n e t procenty.
A na s ł o n k u na ł a w e c z c e
Pan M i k o ł a j , Pan H i e r o n i m
Rozgorzali w ż y w e j sprzeczce —
„ G d z i e przed biedą m y się s c h r o n i m ? "
„Wierzę w długoterminową"
„ T o jedyny schron g o t ó w k i " .
„ A ja w k r ó t k ą " — s ł o w o w s ł o w o
Wzięli o b a j : M i l j o n ó w k i !
Wiezie B o b o w w ó z k u niania
Śliczne m u p i o s e n k i ś p i e w a ,
S ł o ń c e się z u ś m i e c h e m kłania,
A l e B o b o w c i ą się g n i e w a ,
Płacze, krzyczy, bije, c h w y t a .
Rzuca piłką, m a ł p k ę , k r ó w k ę —
„ C o c h c e s z ? ! " niania wreszcie pyta
B o b o c h c e mieć M i l j o n ó w k ę . "

percepcji treści p r o p a g a n d o w y c h p e r s w a d u j ą c y c h w y k u p „ P r e miówki":
„ N a rynku w Kiszkowie
Stanęli p a n o w i e ,
Wkrąg wróble obsiadły d a c h ó w k i :
Rzekł burmistrz, skroń c h y l i ,
A inni w t ó r z y l i :
„Kupujmy, kupujmy Premiówki!"
W cukierni w M o s i n i e ,
O pewnej godzinie.
Zeszły się mężatki i w d ó w k i
Nie g w a r z ą o m o d z i e
J a k z w y k l e w t y m grodzie
Lecz szepcą: „ K u p u j m y P r e m i ó w k i ! "
W ś r ó d l a s ó w śnią Gadki
Nie s ł a w ę , p a m i ą t k i —
Lecz mądre s w y c h mieszczan r o z m ó w k i ;
Tradycje j u ż prysły,
Lot d u c h a o b w i s ł y
Dziś g w a r z ą na temat: P r e m i ó w k i . "
6 2

Pożyczka O d r o d z e n i a Polski w listopadzie 1 9 2 0 roku stała się
treścią j e d n e g o jeszcze wiersza p r o p a g a n d o w e g o , w

którym

w a r t o ś ć p o d s t a w o w a jaką jest apel, przestała j a k b y istnieć na
powierzchni tekstu:
„ S m u t n a jest pora listopada,
Z a w i e w a zima, d n i są krótkie —
I s m u t e k w serce się zakrada
I w m g ł ę o w i j a myśl o jutrze.
D n i szare, s m u t n e , d n i bez s ł o ń c a ,
Pędzą za morza t ł u m y p t a c t w a —
Czekam t y g o d n i a t e g o k o ń c a .
Czekam... i tęsknię d o b o g a c t w a .
Bo w i e m ( t o j e d n o m i ę p o d n i e c a ) ,
M o ż e podążę hen za n i m i —
Jest c o ś , c o szczęście m i o b i e c a ;
Sen o dalekiej ciepłej ziemi...
Sen o dalekiej gdzieś podróży.
Z dala o d l u d z k i c h trosk i nędzy —
Coś m i w c i ą ż szepce, c o ś m i w r ó ż y .
Że d u ż o będę miał pieniędzy.
I na t o dusza moja czeka.
Pełna nadzieji i o c h o t y —
J e d n a pociecha dla c z ł o w i e k a :
Czekać w y g r a n e j c o s o b o t y . "
6 3

6 0

W g r u d n i u t e g o roku na ł a m a c h w i e l k o p o l s k i e j prasy urzędowej
p o j a w i ł y się jeszcze trzy teksty literatury p r o p a g a n d o w e j z w i ą z a ­
nej z Pożyczką. B y ł y t o zarazem ostatnie już u t w o r y tej p r o p a g a n ­
dy. Perswazja w y r a ż o n a w t y c h u t w o r a c h o d w o ł u j e się d o pełnej
ś w i a d o m o ś c i c z ł o w i e k a a g i t o w a n e g o . N a d a w c a tak b o w i e m
k o n s t r u u j e tekst, b y o d d z i a ł y w a ć na w y o b r a ź n i ę o d b i o r c y , j a k np.
w następującym wierszu:
„ T y s i ą c Ojczyźnie — m i l i o n s o b i e !
T o w c a l e niezły jest rachunek.
Spiesząc Ojczyźnie na ratunek
M i l j o n i k zagarniesz w ręce o b i e .
Ojczyzna będzie t o b i e w d z i ę c z n a
Za t o , żeś k o c h a ł ją o b f i c i e —
I w d z i ę c z n o ś ć ta nie spełznie marnie.
Będzie t o w d z i ę c z n o ś ć w s z a k t y s i ę c z n a . "

64

P o d o b n i e jest w k o l e j n y c h d w ó c h i o s t a t n i c h zarazem wierszach
tej k a m p a n i i , które nie w p r o s t nakłaniają d o w y k u p u obligacji.
W y d a j e się, że wszystkie niemal teksty k u l t u r y

zorientowane

perswazyjnie „ z a c z y n a j ą " s w o j e o d d z i a ł y w a n i e na o d b i o r c ę o d
swoistego spraliżowania możliwości refleksyjno-intelektualnych

6 1

P o d s t a w o w ą m e t o d ą s t o s o w a n ą przez każdą p r o p a g a n d ę jest
w a r t o ś c i o w a n i e polegające na d y n a m i c z n y m s t o s o w a n i u z n a ­
k ó w j ę z y k o w y c h . S k u t e c z n o ś ć o d d z i a ł y w a n i a perswazji jest t y m
większa, im w a r t o ś c i bardziej u t a j o n e . O d b i o r c a b o w i e m nie chce
z d a w a ć sobie s p r a w y z t e g o , iż jest o b i e k t e m m a n i p u l a c j i ,
a przecież dzieło w p e w i e n s p o s ó b n i m steruje, z w a l n i a j ą c g o
jakby z o b o w i ą z k u p o d e j m o w a n i a samodzielnej decyzji. Nie
przypadkiem w w i e r s z u pt. Echa prowincji
autor o d w o ł u j e się
d o s y m b o l i c z n e g o znaczenia jakie dla m i e s z k a ń c ó w W i e l k o p o l s k i
miały trzy m i e j s c o w o ś c i : K i s z k o w o , M o s i n a i Gadki. Pierwsza
znana była z s ł y n n y c h s ą d ó w , d r u g a z s w o j e g o eleganta, zaś
Gadki ze s w e g o „ p i e r d o ł y " . W a r t o ś c i te u t r w a l o n e w w i e l k o p o l s ­
kim folklorze, a przez t o znane w c a ł y m regionie sprzyjały

i s p o t ę g o w a n i a z d o l n o ś c i d o o d c z u w a n i a emocji poprzez ukryte
o d d z i a ł y w a n i e na e m o c j e .
„ Z a m i a s t n i e p e w n y c h spekulacji
B r z y d k i e g o h a n d l u , l i c h w y , pasku.
Który dziś w Polsce jest w z w y c z a j u .
Przyspórz Ojczyźnie szczęścia blasku.
Dbaj o ' d o b r o b y t s w e g o k r a j u !
Jest w tern r a c h u n e k — d u ż o racji:
Z o b y w a t e l s k i e j przecież c n o t y .
Kraj się p o d n o s i i w z b o g a c a —
Interes także w tern jest złoty:
Interes piękny, d o b r y , czysty,
O g ó l n y i t w ó j osobisty:
Za tysiąc Polska m i l i o n z w r a c a ! "
6 5

47

�„ S p ó j r z , czy tysiączek masz w s w e j kasie.
Spiesz, by nie przeszły szczęścia c h w i l e —
Jeśli cię los z o s t a w i w tyle,
Będziesz ż a ł o w a ł p o niewczasie.
Jeśli p o w t a r z a ć będziesz „ p ó ź n i e j " ,
M i n i e szczęśliwa t w a g o d z i n a —
Żelazo c h ł o d n ą ć w n e t zaczyna
H e n ! w tajemniczej losu k u ź n i . "

t e k s t ó w prozatorskich o szczególnie s u g e s t y w n e j , a c z k o l w i e k

Kampanie p r o p a g a n d o w e 1 9 2 0 roku nie s p r o w a d z i ł y się d o

ł e c z n y c h . Nie można z a p o m i n a ć t u o tysiącach apeli i w e z w a ń

ukrytej perswazji. W e ź m y np. u t w ó r pt. Jak Maciej
u bolszewików",

byl

sołtysem

k t ó r y w niezliczonych ilościach p r z e d r u k ó w

i o d p i s ó w zalał d o s ł o w n i e w i e ś w i e l k o p o l s k ą , c h o ć znany b y ł
przecież w całej Polsce.
O p e r a t y w n o ś ć p r o p a g a n d y 1 9 2 0 roku wyrażała się poza t y m

6 6

udziałem w e ń l i d e r ó w w s z e l k i c h u g r u p o w a ń p o l i t y c z n y c h i s p o ­

p r e z e n t o w a n y c h t u ś r o d k ó w perswazji. Nie przebiegały tak, jak

d r u k o w a n y c h w prasie, a s y g n o w a n y c h przez s t a r o s t ó w i b u r m i s ­

można by w n i o s k o w a ć z t y c h t e k s t ó w . Literatura p o p u l a r n a była

t r z ó w . P o w a ż n y m e l e m e n t e m tej k a m p a n i i były w k o ń c u o d e z w y

j e d y n i e w ą s k i m w y c i n k i e m p r o p a g a n d o w e j m a c h i n y , a może

W i n c e n t e g o W i t o s a i a u t o r y t e t Naczelnika P a ń s t w a . W s z y s t k o t o

raczej t ł e m dla niej.

tu

składało się na potężną m a c h i n ę p r o p a g a n d o w ą , która w efekcie

zaprezentowane. Poza licznymi tekstami paraliterackimi i u t w o r a ­

okazała się i s t o t n y m zapleczem w o j n y z b o l s z e w i z m e m i p r ó b

mi w i e r s z o w a n y m i , w o b i e g u s p o ł e c z n y m z n a n y c h b y ł o w i e l e

g w a ł t o w n e j n a p r a w y polskiej g o s p o d a r k i .

Nie całe jej

bogactwo

mogło

być

PRZYPISY:

1

M . C z e r w i ń s k i , Przyczynki
do antropologii
współczesności.
Warszawa 1 9 8 8 , s. 1 3 5
zob. M . G ł o w i ń s k i , Wirtualny odbiorca w strukturze
utworu
poetyckiego,
( w : ) Studia z teorii i historii poezji, W r o c ł a w 1 9 6 7 , s.
1; tenże. Style odbioru. Szkice o komunikacji
literackiej,
Kraków
1 9 7 7 ; E. Balcerzan, Perspektywy
„poetyki
odbioru",
( w : ) Pro­
blemy socjologii
literatury, p o d red. J . S ł a w i ń s k i e g o , W r o c ł a w
1971
Z. L a n d a u , Pożyczki wewnętrzne
państwa,
(w:)
Encyklope­
dia Historii Gospodarczej
Polski do 1945roku. W a r s z a w a 1 9 8 1 , t.
2, s. 1 2 9
W literaturze p r z e d m i o t u o p i n i ę p u b l i c z n ą u z n a w a n o w ł a ś n i e
za s u m ę i n d y w i d u a l n y c h o p i n i i d o t y c z ą c y c h w s p ó l n y c h z a g a d ­
nień dla historycznie z w a r t y c h g r u p ludzi, t a k i c h jak klasa,
w a r s t w a , naród. Por. S. Kuśmierski, Teoretyczne problemy
propa­
gandy i opinii publicznej.
W a r s z a w a 1 9 8 0 , s. 2 0 0 — 3 2 9 ; tenże,
Świadomość
społeczna,
opinia publiczna,
propaganda.
War­
szawa 1 9 8 7 , s. 4 7 — 2 3 0 ; F. Ryszak, Wstęp do nauki o polityce
(Uwagimetodologiczne).
W a r s z a w a - P o z n a ń 1 9 7 8 , s. 1 3 9 — 1 4 0
„ O r ę d o w n i k P o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
dziskiego oraz miast Grodziska, O p a l e n i c y i B u k u " , 1 2 maja 1 9 2 0 ,
R.l, nr 3 0 , s. 1
Tamże, 15 maja 1 9 2 0 , R.l, nr 3 9 , s. 1
E. Balcerzan, Poezja polska w latach 1939—7965.
Strategie
liryczne, cz. 1 , W a r s z a w a 1 9 8 2 , s. 3 7 — 7 1
Ze w z g l ę d u na t o , w przypisach p o d a w a ł będę informację
o pierwszej p u b l i k a c j i d a n e g o u t w o r u .
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 1 0 czerwca 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 6 6 , s. 2
„ K u r i e r W a r s z a w s k i " , 16 l u t e g o 1 9 2 0 , nr 4 7
M . Heller, A . Niekricz, Historia ZSRR. Rządy utopii, L u b l i n
1 9 8 7 , t. 1 , s. 1 2 9 — 1 3 0
„ O r ę d o w n i k P o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
dziskiego...", op.cit., 16 czerwca 1 9 2 0 , R.l, nr 4 8 , s. 1
Tamże, 2 8 c z e r w c a 1 9 2 0 , R.l, nr 5 2 , s. 1
M . Heller, A . Niekricz, o p . c i t , s. 131
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 17 lipca 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 8 2 , s. 1
Tamże, 1 lipca 1 9 2 0 , R. LXIV, nr 7 5 , s. 1
Tamże, 17 lipca 1 9 2 0 , R. LXIV, nr 8 2 , s. 1
Tamże, 2 0 lipca 1 9 2 0 , R. LXIV, nr 8 3 , s. 1
Tamże, 15 lipca 1 9 2 0 , R. LXIV, nr 8 1 , s. 1
Tamże, 3 sierpnia 1 9 2 0 , R. LXIV, nr 8 9 , s. 2
R. J a k o b s o n , Poetyka
w świetle językoznawstwa,
(w:)
Współczesne
teorie badań literackich
za granicą, p o d red. H.
Karkiewicza, K r a k ó w 1 9 7 2 , s. 2
„Orędownik Powiatu Żnińskiego.Urzędowy organ publika­
cyjny. O r ę d o w n i k dla miast Ż n i n a , J a n o w c a , R o g o w a i G ą s a w y " ,
4 sierpnia 1 9 2 0 , R. X X X I I I , nr 6 1 , s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t S z u b i ń s k i " , 1 2 sierpnia 1 9 2 0 , R.l, nr
7 6 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 21 sierpnia 1 9 2 0 ,
R.LXIV, nr 9 5 , s. 2
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t C z a r n k o w s k i " , 2 6 sierpnia 1 9 2 0 , R.
L X V I I I , nr 9 9 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u Ż n i ń s k i e g o . . . " , op.cit., 4 sierpnia
1 9 2 0 , R. X X X I I I , nr 6 1 , s. 2
2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 8

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 6

3 0

3 1

48

3 2

Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t S z u b i ń s k i " , 5 sierpnia 1 9 2 0 , R.l, nr
7 4 , s. 5
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 7 sierpnia 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 9 1 , s. 2
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u Leszczyńskiego. O r g a n u r z ę d o w y dla
p o w i a t u oraz dla miast Leszna, R y d z y n y , Osiecznej i Ś w i ę c i e c h o w y " , 11 sierpnia 1 9 2 0 , R. L X V I I I , nr 1 1 0 , s. 2
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 2 6 sierpnia 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 9 9 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u Ż n i ń s k i e g o . . . " , op.cit., 4 sierpnia
1 9 2 0 , R. LXIV, nr 6 1 , s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
Tamże, s. 2
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u Leszczyńskiego...", op.cit., 11 sierpnia
1 9 2 0 , R.l, nr 5 9 , s. 1
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t C z a r n k o w s k i " , 2 8 sierpnia 1 9 2 0 , R.
L X V I I I , nr 1 0 0 , s. 1
Tamże, 31 sierpnia 1 9 2 0 , R. L X V I I I , nr 1 0 1 , s. 1
por. S. Kuśmierski, Świadomość
społeczna...,
op.cit., s. 2 1 3
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 1 4 sierpnia 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 9 4 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
dziskiego...", op.cit., 7 sierpnia 1 9 2 0 , R.l, nr 6 3 , s. 1
M . C z e r w i ń s k i , op.cit., s. 1 3 7
„ O r ę d o w n i k p o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
dziskiego...", op.cit., 11 sierpnia 1 9 2 0 , R.l, nr 6 4 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 1 4 sierpnia 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 9 4 , s. 2
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t C z a r n k o w s k i " , 21 sierpnia 1 9 2 0 , R.
L X V I I I , nr 9 7 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 2 6 sierpnia 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 9 9 , s. 1
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t C z a r n k o w s k i " , 31 sierpnia 1 9 2 0 , R.
L X V I I I , nr 1 0 1 , s. 1
„ O r ę d o w n i k na p o w i a t S z u b i ń s k i " , 2 września 1 9 2 0 , R.l, nr
8 2 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 1 8 września 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 1 0 9 , s. 1
M . Heller, A . Niekricz, op.cit., s. 1 3 4 ; A . O s t o j a - O w i s i a n y ,
Rok 1920 w krzywym zwierciadle propagandy
iw
rzeczywistości,
W r s z a w a 1 9 8 1 , s. 6 7
S. Barańczak, Czytelnik
ubezwłasnowolniony.
Perswazja
w masowej
kulturze literackiej PRL, Paryż 1 9 8 3 , s. 31
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u Ż n i ń s k i e g o . . . " , op.cit., 17 października
1 9 2 0 , R. X X X I I I , nr 9 1 , s. 1
Tamże, 2 7 października 1 9 2 0 , R. X X X I I I , nr 9 5 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
d z i s k i e g o . . . " , op.cit., 6 listopada 1 9 2 0 , R.l, nr 8 9 , s. 1
Tamże, 2 0 listopada 1 9 2 0 , R.l, nr 9 3 , s. 1
„ O r ę d o w n i k P o w i a t u O b o r n i c k i e g o " , 21 g r u d n i a 1 9 2 0 , R.
LXIV, nr 1 4 7 , s. 2
„ O r ę d o w n i k P o w i a t o w y . U r z ę d o w y o r g a n dla p o w i a t u g r o ­
d z i s k i e g o . . . " , o p . c i t , 2 2 g r u d n i a 1 9 2 0 , R.l, nr 1 0 2 / 1 0 3 , s. 2
Tamże, s. 2
J . M a z u r , Jak Maciej byl sołtysem
u bolszewików.
War­
szawa 1 9 2 0
3 3

3 4

3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 4

4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

5 2

5 3

5 4

5 5

5 6

5 7

5 8

5 9

8 0

6 1

6 2

6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7033" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7014">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7076ae6fa7fab3e230d05c2551411563.pdf</src>
        <authentication>4039171a701c58c7e47bc45b2f572614</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83767">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1938</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83768">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83769">
                <text>kolonizacja mazurska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83770">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1799</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83771">
                <text>"Kolonizacja mazurska" i ród Sapiehów w tradycji tzw."Mazurów Wieleńskich" / LUD 1987 t.71</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83772">
                <text>LUD 1987 t.71,s.231-244</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83775">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83777">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83779">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83781">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="83783">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="83790">
                <text>Lud, t. 71, ;1987

WOJCIECH ŁYSlAK
UMCS Lublin

"KOLONIZACJA MAZURSKA" I RÓD SAPIEHÓW W TRADYCJI
TZW. "MAZURÓW WIELEŃSKICH" 1

Należy już na wstępie zaznaczyć, iż termin "kolonizacja mazurska"
nie jest pojęciem historycznym i nie występował w dotychczasowych rozważaniach na temat tzw. "Mazurów Wieleńskich", wprowadzony tu jednak został ze względu na niezwykłe zjawisko w folklorze Wielkopolski
jakim jest tradycja dotycząca pochodzenia mazurzących mieszkańców
Puszczy Noteckiej osiadłych na lewym brzegu Noteci w okolicach Wielenia i Krzyża, a także na prawym brzegu Warty w okolicach WTonek 2.
Ponieważ zaś, tak w literaturze przedmiotu, jak i w wspomnianej tradycji, owa kolooizacja łączona jest zawsze bezpośrednio z Sapiehami, stąd
też zagadnienia te, pozornie różne i rozbieżne, muszą być traktowane łącznie.
Ród Sapiehów wszedł w posiadanie dóbr w Wielkopolsce na początku
XVIII wieku, wskutek małżeństwa starosty bobruj skiego, hetmana litewskiego, feldmarszałka rosyjskiego, Jana Kazimierza Sapiehy z Ludwiką
Opaleńską, która to wniosła mu w posagu olbrzymie dobra (Koźmin, Rawicz, Wieleń i Radlin) 3. Same tylko "państwo wieleńskie" składało się
z pięćdziesięciu pięciu wsi 4. Dobra te pozostały w rękach Sapiehów przez
ponad sto lat, umacniając gospodarcze i polityczne znaczenie tej rodziny
w Wielkopolsce, "pamięć tego znaczenia przechowała się w nazwie placu
1 Artykuł
ten powstał w ramach szerszego opracowania
dotyczącego świadomości grupowej tzw. "Mazurów Wieleńskich".
2 Przekazy
źródłowe stanowiące bazę źródłową niniejszego opracowania
były
w każdym wypadku zapisane w warunkach "sztucznych", a więc takich, które były
celowo wywołane. Stąd też kalectwo utrwalania
stanowi a tym, iż poza zasięgiem
badacza pozostaje cała atmosfera towarzysząca narracji w naturalnych
warunkach
transmisji treści folklorystycznych.
Tekst zaś w takim wypadku jest w dużym· stopniu zniekształcony. Niemniej pozwalają one na sumaryczne opracowanie tradycyjnej
wiedzy historycznej a pochodzeniu i późniejszej przeszłości tzw. "Mazurów Wieleńskich".
8 Sapiehowie. Materialy
historyczno-genealogiczne i majątkowe, wydane nakladem rodziny, Petersburg 1894, T. 3, s. 128.
4 K. Zimmermann,
Fryderyk Wielki i jego kolonizacja rolna na ziemiach polskich, Poznań 1915, t. 1, s. 255.

�232

Wojciech

Łysiak

w Poznaniu, Sapieżyńskim do dziś dnia zwanego" - czytamy w obszernej monografii rodu 5. O placu tym w końcu XIX wieku opowiadano:
1. "Cała okolica, która jeszcze t€TaZ nazywana jest Placem Sapiehy,
należała kiedyś do księcia Sapiehy i od niego też wzięła swoją nazwę.
Jego obszar był swego rodzaju azylem i ci, którzy się tam udawali,
oddawali się pod opiekę Sapiehów i byli bezpieczni p~zed pogonią" 6.
W roku 1730 dobra wielkopolskie oddziedziczył wojewoda smoleński,
Piotr Sapieha 7, który pozbywszy się w 1766 roku swych majątków litewskich, na stałe osiada w Wielkopolsce B. Ród Sapiehów w przekroju dziejów słynął zawsze z dumy rodowej, bogactwa, bezwzględności i samowoli.
Byli oni prawdziwymi "królami" w swoich dobrach, tak litewskich, jak
i później wielkopolskich. Cechy te ba'rdzo często przewijają się w podaniach jeszcze współcześnie opowiadanych na terenie Puszczy Noteckiej 9.
We wszystkich badanych piętnastu wsiach (Hamrzysko, Biała, Mężyk,
Miały, Marylin, Piłka, Nowe Kwiejce, Kamiennik, Chełst, Drawsko, Pęckowo, Zawada, Wrz€szczyna, Rosko i Chojno) inf.ormatorzy podkreślają,
że to właśnie Sapiehowie byli organizatorami i wykonawcami, "kolonizacji
mazurskiej". Należy jednak przy tym podkreślić, iż owa wiedza o przeszłości nie jest na omawianym tere:nie zjawiskiem powszechnym (prócz
Choj:na, które nawet wówczas, gdyby taka kolonizacja miała miejsce w
rzeczywistości, :nie mogło być nią objęte), bowiem na ogół mieszkańcy
badanych wsi nie orientują się już w tym zagadnieniu, mimo iż - jak
się to niekiedy podkreśla: "dawniej to wszyscy wiedzieli o Sapiehach i o
tym jak nas tu sprowadzili" 10.
Bardzo często opowiadania, a w tym wypadku raczej krótkie lakoniczne wzmianki, łączą informatorzy z zarazą, jaka panowała na tymże
terenie w drugiej połowie XVIII wieku. Oto przykałdy takich wypowiedzi:
5

Sapiehowie,

dz. cyt., s. 128.

Platz in Posen, "Rogasener Familienblatt",
Rogoźno 10 września
1899, R. III, nr 16, s. 64.
1 Sapiehowie,
dz. cyt., s. 329.
B Tamże, s. 337.
9 Na mapie
folklorystycznej
Wielkopolski istnieją dwa ośrodki, w których szeroko rozpowszechniona
jest tradycyjna
wiedza o Sapiehach. Pierwszy z nich, to
omawiany tu "wie leń ski", drugi zaś to "kQźmiński" znany szczególnie z prac C.
Pflanza i O. Knoopa. Ponieważ podania z okolic Koźmina w znacznej mierze noszą
zbliżone cechy formalne do wieleńskich, stąd też niekiedy będę ilustrował nimi niniejszy materiał. Na uwagę zasługuje tu fakt, iż o Sapiehach opowiadano w Gołuchowie koło Pleszewa. W zapisie Otto Knoopa czytamy: "książę Sapieha miał kiedyś
w swojej pysze wejść do kościoła z nakrytą głową. Wtedy czapka sama podfrunęła
w górę i tam w górze pozostała", - tenże, Posener Kirchensagen,
"Aus dem Posener Lande", Leszno 1908, R. III, nr 12, s. 573.
lO inf. Edmund
Helak, Pęckowo, 7.08.1985,
6

Der

Sapieha

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I ROD SAPIEHOW

233

2. "Była cholera, wyniszczyła ludzi, a ten Sapieha zaczął osiedlać tu
ludzi we wsiach Piłka, Pęckowo. On ich sprowadził z Mazur" 11.
3. "My wszyscy jesteśmy sprowadzeni z Mazur. Tutaj naród wymarł na
cholerę i wtedy książę Sapieha sprowadził tu osadników z Mazur" 12.
4. "Jak tutaj ta cholera panowała, przede wszystkim w Pęckowie i Drawsku, przybyli tu ludzie z Mazowsza" 13.
Na ogół jednak informatorzy pomijają ten historycznie uzasadniony
motyw i opowiadają o kolonizacji uwzględniając zawsze w wypowiedzi
Ifód Sapiehów jako warunkujący czynnik owego osadnictwa:
5. "Książę Sapieha sprowadził tu Mazurów z Mazowsza, oni tu przybyli
z »pęckiem«. Osadników było pięciu. On ich tu osadził, bo musieli
wykarczować las" 14.
6. "Sapieha tu pozakładał te wszytkie wsie" 15,
7. "Sapieha miał tych ludzi tu osiedlić. Tam gdzie figura stała na »kozim
rynku«, to tam była pierwsza chata. Ta Sapieha ją budował" 16.
8. "Sapieha nas tu sprowadził" 17.
9. "My jesteśmy z Mazurów Wieleńskich. Dawni to tu buły bagna i osady rybackie. Wtedy sie ludzie sprowadzili z Mazur, ale czy moi
przodkowie tu przyszli, to ja nie wiem" 18.
10. "Rosko datuje się od czasu jak książę Sapieha sprowadził tu 700 rodzin Mazurów z Mazowsza i osiedlił ich tutaj w Puszczy Noteckiej.
Ojciec mi opowiadał, że oni byli osiedleni w Rosku, Wrzeszczynie,
Pęckowie, Drawsku, Klempiczu, Obrzycku, Piłce i Kruczu. Do Roska
sprowadzonych było 30 rodzin" 19.
11. "Hamrzysko nie było mazurskie. Wieś została założona w 1704 roku.
Pierwszymi osadnikami byli Stochaj i Mierzwa. Wsie mazurskie zostały zaludnione osadnikami z Mazowsza sprowadzonymi przez księcia Sapiehę za Bolesława Chro'brego (sic!)" 02.
Zbiorowa wiedza historyczna o pochodzeniu Mazurów Wieleńskich o
nienotowanej skali w folklorze Wielkopolski zmusza do zastanowienia nad
eweutalnością rzeczywistego przeprowadzenia "kolonizacji mazurskiej".
Śledząc proces dziejowy na tymże terenie, kolonizacja taka wydaje się

11
12
13
Ił
15
1&amp;
17
18
10
10

tenże, 7.08.1985,
Inf. Helena Wyrwa, Drawsko, 7.08.1985,
inf. Edward Kuźnicki, Miały, 0.08.1P85,
inf. Feliks Teska, Pęckowo, 7.08.1985,
inf. Sdward Kuźnicki, Miały, 9.08.1985,
inf. Bolesław Gabski, Miały 9.08.1985,
Antoni Nawrot, Miały 9.08.1985,
inf. Sylwester Tuta, Rosko, 8.08.1985,
inf. Teodor Grześ, Rosko, 8.08.1985,
inf. Antoni Zastrużny, Hamrzysko, 6.08.1985,

�234

Wojciech Łysiak

być teoretycznie dopuszczalną, dopuszczalna, bowiem nie dysponujemy
żadnym materiałem źródłowym I(prócz folklorystyc~no-etnograficznym)
potwierdzającym lub wykluczającym taką ewentualność.
Od początku XVIII wieku rozwija się na terenie Puszczy Noteckiej
osadnictwo olęderskie. Jednakże toczące się w tym czasie wojny (wojna
północna 1700 - 1721) i towarzyszące im zarazy doprowadziły do poważnego wyludnienia się istniejących już osad. Zasiedleniem opustoszałych
wskutek działań wojennych ziem zajęła się administracja pruska Fryderyka Wielkiego. Nowych osadników sprowadzano między innymi z Polski,
zachęcając ich licznymi przywilejami i ulgami. Tylko z sapieżyńskiego
"dominium wileńskiego" graniczącego z Nową Mmchią, zbiegło w latach
1754 - 1756, dwustu czterdziestu chłopów 21 i osiedliło się w granicach
państwa pruskiego. Obrazu ~niszczenia dopełniła wojna siedmioletnia
(1756 - 1762), wczasie której kraje Królestwa Pruskiego zostały zniszczone i wyludnione, zwłaszcza Brandenburgia i Nowa Marchia, graniczące
bezpośrednio z posiadłośdami Piotra Sapiehy, 00 pociągnęło za sobą kolejną fryderycjańską akcję osiedleńczą kosztem sąsiednich ziem. Zorganizowano wówczas specjalne komendy organizujące i nadzorujące akcję przesiedleńczą 22. Najbliższa komenda znajdowała się w Drezdenku, której
przewodniczył burmistrz Muthmann. Wskutek tej akcji najbardziej ucierpiały właśnie wieleńskie dobra Piotra Sapiehy 23.
Biorąc z kolei pod uwagę tradycyjną zależność "kolonizacji mazurskiej" od Piotra Sapiehy można przyjąć, iż taka mogła mieć miejsce dopiero po roku 176624• Trudno jednak z powodu braku odpowiednich materiałów źródłowych określić rozmiary tej akcji. Badania dialektyczne
Adama Tomaszewskiego wykluczają szeroką kolonizację osadnikami z
Mazowsza. Pisze on bowiem: "w każdym razie jest rzeczą wykluczoną, aby
ta ewentualna kolonizacja była tak masowa i silna, żeby ludności od dawna osiadłej mogła narzucić mazurzenie. Legendę o pochodzeniu mazurskim ludności spod Wielenia obalają zupełnie stwierdzone niemazowieckie cechy językowe tej ludności" 25.
Dlaczego zatem w lokalnej tradycji pokutuje przekonanie, że to właśnie z Mazowsza byli sprowadzeni osadnicy? Odpowiedź na to pytanie jest
K. Zimmermann, dz. cyt., T. 2, s. 145.
W. Konopczyński, Fryderyk Wielki a Polska, Poznań 1947, s. 86 - 87, - podaje,
że z Wielkopolski uprowadzono w ten sposób około 3000 chłopów z rodzinami i dobytkiem,
13 K. Zimmermann,
dz. cyt., T. 2, s. 64.
14 L. Gomolec, Grupy regionalne i lokalne nazwy ludności, (w:) Kultura
Ludowa
Wielkopolski, pod red. J. Burszty, Poznań 1964, t. 2, s.27, - informuje, iż miała
ona miejsce w latach 1768- 1772, nie podając uzasadnienia tych dat.
u A. Tomaszewski, Mowa tzw. Mazurów Wieleiiskich, Poznań 1936, s. 114.
11
12

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I RÓD SAPIEHÓW

235

niezwykle złożona i z pewnością zasługuje na osobne opracowanie, jednakże, jak się wydaje, jednym z czynników mających niebagate1ny wpływ
na roezwój tej wiedzy jest "mazurzenie" mieszkańców spod Wieltmia, które w konfrontacji z "sąsiedztwem" musiało nosić znamiona inności. Natomiast w tradycji o sprowadzeniu znacznej liczby osadników z Mazowsza może przebrzmiewać echo pamięci o licznym osadzeniu ludności w
czasach kolonizacji olęderskiej, zwłaszcza, że była to ostatnia na szeroką
skalę zakrojona akcja osiedleńcza na terenie Puszczy Noteckiej 26.
Pierwsze lata "kolonizacji mazurskiej" zapisały się także w zbiorowej
pamięci omawianej społeczności wiedzą o przywilejach oraz obowiązkach
jakie nałożone zostały przez Piotra Sapiehę na tutejszą ludność. Opowiada się tu zatem, iż:
12. "Rodzina Jagiełków dostała od Sapiehów dokument uprawniający ich
do połowu ryb na Noteci" 27.
13. "Książę Sapieha nadał mieszkańcom Raska prawo połowu ryb na Noteci za dwa gildeny rocznie, a później musieli u niego za to odrabiać
dwa dni w tygodniu" 28.
14. "Jak Sapieha żył, to dał nam prawo do:
- wypasania bydła w lasach,
- mogli my dwa razy w tygodniu brać drzewo z lasu na opał, ile
kto mógł unieść,
- dwa razy w roku mogli my brać ściółkę z lasu,
- dostawali my drzewo na budowę domów" 29.
15. "Sapieha pozwalał nam zakładać sobie w lesie pola ile tylko .kto mógł
wykarczować i obrobić. Niektórzy to jeszcze mieli prawo do szukania
i kopania w lesie kursztynu. Jeszcze teraz koło Pęckowa w lesie na
»Jelyńcu« są doły po tych kopaczach" 30.
16. "Księciu Sapiesze musieli oddawać rocznie:
- 24 guldeny czynszu,
- 5 beczek miodu,
- kilka garnców chmielu na piwo,
- dawać musieli furmanki na osiemnaście mil odległości" 31.
17. "Dawni to tu wszystko zależało od Sapiehów. Musieli tu pańszczyznę
odrabiać pięć dni w tygodniu dla Sapiehy" 32.
28 Nie można przyjąć
za obowiązujący pogląd Ludwika Gomolcka, iż większość
wsi w Puszczy Noteckiej leżących w dobrach Piotra Sapiehy "została w całości zaludniona nowymi osadnikami", tenże, Grupy regionalne ... , dz. cyt., s. 27,.
fi inf. Ireneusz Janas, Drawsko, 7.08.85,
28 inf. Teodor Grześ, Rosko, 8.08.1985,
ze inf. Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985,
sa inf. Edmund Helak, Pęckowo, 7.08.1985,
81 inf. Teodor Grześ, 8.08.1985,
12 inf. Sylwester
Tuta, Rosko, 8.08.1985,

�236

Wojciech

Łysiak

Jeszcze wspókześnie w niektórych wsiach omawianego terenu pokutuje wiedza o częstych w nich odwiedzinach księcia Sapiehy. W całym
pozyskanym materiale źródłowym informacje te są naj liczniej reprezentowane. Z pewnością tkwi w nich duża doza prawdy historycznej, której
potwierdzenia nie uda się już prawdopodobnie odszukać w jakichkolwiek
innych źródłach. Oto przykłady takich wypowiedzi:
1'8. "Do Kamiennika przyjeżdżał bardzo często, tu gdzie jest tartak to
był jego dom" 33.
19. "Do Drawska przyjeżdżał odwiedzać tych Mazurów pięknym powozem" 34.
20. "Rosko było własnością księcia Piotra Sapiehy i on tu często był" 35.
Pamięć o "kolonizacji mazurskiej" i łączącym się z nią rodem Sapiehów ZiDalazłateż wyraz w licznych podania toponomastycznych omawianego terenu. Nazwę wsi Miały wyjaśnia się tu w następujący sposób:
21. "Sapieha zakładał te wsie, on pieszo chodził tu i powiedział: »tu będziecie miały« do jakiegoś gospodarza" 36.
22. "Książę Sapieha dawni osadził w ty wsi dziewczyne po jakiś ciężkich
przeżyciach i powiedział do ni: »i tu spokój będziesz miała«. Od tego
jest ta nazwa naszy wsi" 37.
Powstanie nazwy wsi Pęckowo lokalna społeczność interesuje następująco:
23. "Do Pęckowa najpierw przybyło czterech osadników. Oni się nazywali Naj, Przylepa, Marnot i Helak, to chyba był mój przodek. Oni
przynieśli z sobą »pęcek« i stąd nazwa. Wtedy to oni wszyscy mieszkali w jednym domu, który im zbudował Sapieha" 38.
24. "Kiedy tutaj przybywali, to szli z »pęckiem«, dlatego tę wieś nazwano
Pęckowo" 39.
Kilka podań toponomastycznych łączy się także ze wsią Mary lin, która do roku 1935 nosiła nazwę Marianowo:
25. "Marr-ylin to zbudował ten Sapieha dla swojej kochanki, Marii. Jak
on założył te wieś, to jej tutaj kazał mieszkać" 40.
26. "Marylin to wziął swoją nazwę od żony Sapiehy, Marii. Inni mówią,

inf. Leon Swiątek, Kamiennik, 7.08.1985,
inf. Helena Wyrwa, Drawsko, 7.08.1985,
15 inf. Teodor Grześ, Rosko, 8.08.1985,
36 inf. Edward Kuźnicki, Miały, 9.08.1985,
37 inf.
Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985, - obok tych dwóch podań toponomaitycznych, opowiada się tu także, iż "nazwa Miały wzięła się od rzeczki Miałki. Ona
jest płytka, czyli miałka".
38 inf. Edmund Helak, Pęckowo, 7.08.1985.
39 inf. ks. Ignacy Rapior, Piłka, 10.08.1985.
40 inf. Melania Nawrocka,
Kamiennik, 11.08.1985.
33

34

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I ROD SAPIEHOW

237

że to była jego kochanica, ale ja nie wiem czy to prawda, mnie wtedy
tam nie było" 41.
27. "Marylin wziął swoją nazwę od żony Sapiehy, Marii, która tu dawni
mieszkała przez jakiś czas, bo on jej nie chciał. Jeszcze teraz stoi ten
dom drewniany, w którym ona mieszkała. Czasami Sapieha się tu zatrzymywał na noc, jak przyjeżdżał na wielkie polowania" 4"2.
Lokalna społeczność pamięta jeszcze, że dawniej wieś ta nazywała się
Smrodyniak, co tłumaczy się następująco:
'23. ,,'fa nazwa to pochodzi stąd, że oni dawii suszyli kI'owie gówna i je
brali na opał i wtedy tam tak śmierdziało" 43.
Z kolei o Kamienniku opowiada się:
29. "Nazwa wsi Kamiennik pochodzi z czasów Sapiehy, jak on tu tych
Mazurów osiedlał. Oni nie mieli żelaza i wytapiali rude darniową. To
żelazo było twarde jak kamień. Jeszcze dzisiaj część wsi nazywają
»kowalsko« 44.
Na marginesie można tu wspomnieć o kilku podaniach toponomastycznych, które co prawda nie dotyczą okresu "kolonizacji mazurskiej" nie
łączą się też bezpośrednio z rodem Sapiehów, jednakże wydaje się, iż zasługują na uwagę, ponieważ łączą się z omawianym terenem, a i nie
były do tej pory nigdy publikowane:
30. "Piłka pochodzi od piłki do wycinania drzewa, bo jak przyszli pierwsi osadnicy, to musieli tu wszystko wykarczować" 45.
31. "Dawniej mieszkańcy tu nad Notecią zażywali dużo tabaki. Tą tabakę przechowywali w takim krowim rogu, co był płaski. To zawsze
mówili: »Daj z roska«. I stąd się wzięło Rosko" 46.
32. "Ta nasza wioska to pochodzi od męża, bo jakaś kobieta koło Noteci
zgubiła męża, a tam tak wrzeszczała, że teraz ta wieś nazywa się
Wrzeszczyna, a tu leciała i tu go z,nalazła w Mężyku" 47.
Społeczność mazurska przechowała w swojej zbiorowej pamięci także
sytuacje i wydarzenia, które były manifestacją charakteru Sapiehów. Ich
duma, bezwzględność, okrucieństwo i pycha rodowa znajdowały wyraz
tak w krótkich informacjach, jak też w podaniach historycznych opowiadanych na omawianym terenie do dnia dzisiejszego. Przekazy te wiążą się
prawdopodobnie z osobą Piotra Sapiehy, o którym opowiadano, iż miał
inf. Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985.
inf. Anna Wrzeszczyńska, Kamiennik, 11.08.1985,- należy przy tym wyjaśnić,
iż w wieleńskiej lini Sapiehów nigdy nie było Marii Sapiehy,
&amp;3 inf. Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985,
&amp;4 inf. Melania Nowacka, Kamiennik,
11.08.1985.
45 inf. Feliks Teska, Pęckowo, 7.08.1985.
&amp;6 inf. Teodor Grześ, Rosko, 8.08.1985.
&amp;7 inf. Bolesław Gabski, Mężyk, 9.08.1985.
41
42

�238

• Wojciech

Łysiak

"surowy charakter, a sposób jego postępowania często graniczył z okrucieństwem" 48. Dlatego też, jak twierdzi Otto Knoop, "stał się on przedmiotem różnorodnej twórczości, w tym podań" 49. Wiele z tych przekazów
odwołuje się do rzekomej swobody obyczajowej Sapiechów, a nawet w
niektórych przypadkach, rozwiązłości. W przeszłości na porządku dziennym zdarzały się wypadki uwiedzenia dziewcząt chłopskich przez panów,
oficjalistów, dzierżawców i inne osoby wykorzystujące swój urząd i władzę. Zrozumiałym stąd wydać się musi, iż sprawy te, bulwersujące z pewnością najniższe warstwy społeczne, znalazły szerokie odbicie w folklorze, choć ze zrozumiałych względów niechętnie były przekazywane obcym. Folkloryści przełomu XIX i XX wieku prawie zupełnie pomijają to
zagadnienie w swoich pracach 50. Nie znaczy to jednak, że informacje takie nie kursowały wśród samej społeczności wiejskiej. Wydaje się jednak, że na zagadnienie uwodzenia dziewcząt wiejskich przez dzierżących
władzę należy patrzeć też z innej strony. Otóż dziewczyna wiejska traktowana była przez ewentualnych konkurentów w swojej rodzinnej wsi
przede wszystkim jako siła robocza, dlatego też w niektórych wypadkach
mogła oczekiwać zalotów jej pana. Jedna z moich informatorek opowiadając z przejęciem o Sapiehach w tym właśnie kontekście, dodała z zazdrością: "dawniej to były czasy!"
33. "Mówią, że ten Sapieha to był wielki »drapieżnik«. Miał on trzydzieści kobiet i jak jeszcze którą chciał, to ją brał" 51.
34. "Jak mu służący nie przyniósł kobiety, którą on chciał, to mu kamień
do głowy przywiązywali i topili go" 52.
35. "W kościele Sapieha siedział na chórze i wybierał sobie panienki" 53.
36. "Ten Sapieha to był wielki nicpota. Brał kobiety jak leci. Jak się baby dowiedziały, że on przyjedzie, to się przebierały w najgorsze łachy albo uciekały do lasu, te stare też, żeby mu nie wpaść w oko. On
to stawał w kościele na chórze i je sobie wybierał" 54.
37. "Sapieha miał prawo do pierwszej nocy, które zawsze wykorzystywał i nie było na to rady" 55.
38. "Hrabia Sapieha za pokuty miał zbudować kDściół w Piłce i wtedy
kościół drewniany został przeniesiony z Kamiennika do Piłki. POWDC. Pflanz, Vas Schloss in Koschmin, Koźmin 1886, s. 9.
O. Knoop, Sagen und Erzćihlungen aus der Provinz Posen, Poznań 1893, s. 59.
50 V. Krawczyk,
Pan i dziewczyna
wiejska
w folklorze
z terenu obecnego woj.
łódzkiego, "Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi.
Seria Etnograficzna",
1973, nr 17, s. 63.
51 inf. Bolesław
Gabski, Mężyk, 9.08.1985.
62 tenże, 9. 08.1985.
6B inf. Brunon
Ryżek, Wrzeszczyna, 8.08.1985.
64 inf. Brunon
Koza, Wrzeszczyna, 8.08.1985.
ss inf. Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985.
48
49

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I ROD SAPIEHOW

23&lt;}

dem pokuty było to, że Sapieha miał dzieci z dworskimi pannami" 56.
Powyższe opowiadanie, potwierdzone w "Kronice parafialnej" parafii
Piłka 57, w bardzo wielu wariantach znane jest na niemal całym omawianym terenie. Oto niektóre z nkh:
39. "Kościół w Kamienniku stał i Sapieha coś zawinił wobec swojej organizacji i za karę musiał przenieść ten kościół z Kamiennika do Piłki. Ten kościół z kolei został przeniesiony do Karwina i do chwili
obecnej tam jest" 58.
40. "Tam, gdzie jest ta górka, to był cmentarz. Tam coś Sapieha przeskrobał, ale ja nie wiem co, za to musiał przenieść kościół do Piłki.
Teraz ten kościół stoi w Karwinie" 59.
41. "Na przeniesienie kościoła z Kamiennika do Piłki to miał Sapieha
trzy dni 1. to mu się udało" 60.
42. "W Piłce książę Sapieha postawić miał kościół za to, że kiedyś powiesił dziesięciu Żydów" 61.
Z przekazem nr 42 koresponduje kilka innych opowiadań wymieniających podobne "wydarzenia", które .podobnie jak poprzednie przekazy
obrazują dumę i okrucieństwo Sapiehów. W przekazach tych znalazły wyraz te elementy, które w sposób szczególny dotykały poddanych wielkiego rodu. Są to bowiem te kwestie, które warunkowały codzienną egzystencję rodzin chłopskich, które godziły w ich "ambicje, niezależność osobistą i godność ludzką, tak często poniewieraną przez dominujących, silnych i uprzywilejowanych" 62. Zresztą nie tylko chłopstwo doświadczało
okrucieństwa i niesprawiedliwości Sapiehów. W licznych podaniach z Koźmina czytamy, iż potrafił Sapieha bez namysłu zabić młodego męż·czyznę
klęczącego u stóp jego żony 63, wydaje rozkaz zabicia każdego, kto odważyłby się łowić ryby w jego stawach 64. W Czarnym Sadzie pod Koźminem opowiadano o Sapiesze jako o rozbójniku napadającym na swoich
sąsiadów 65, natomiast pod Jarocinem opowiada się, iż podczas święta
inf. ks. Ignacy Rapior, Piłka, 10.08.1985.
"Kronika parafialna", Piłka, s. l, zapisał ks. Albin Kucner, po roku 1945.
58 inf. Franciszek
Koza, Chełst, 7.08.1985.
59 inf. Leon Swiątek, Kamiennik,
7.08.1985.
GO inf. Marta Nowak, Mężyk, 9.08.1985.
61 inf. Bolesław Gabski, Mężyk, 9.08.1985.
62 V. Krawczyk,
Ze studiów nad społecznymi
aspektami
folkloru
chłopskiego,
"Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna", 1975, nr 18, s. 22.
63 O. Knoop, Volkssagen
und Erziihlungen
aus der Provinz
Posen, "Zeitschrift
der Historischen Gesellschaft fur die Provinz Posen", 1886 R. II, nr 1, s. 30 - 31, Der
Blutfleck
im Schloss ezu Koschmin.
84 C. Pflanz, dz. cyt., s. 9.
15 Tamże, s. 5.
58

57

�240

Wojciech

Łysiak

udał się na polowanie, za co został zamieniony w kamień66. Jeśli zaś chodzi a inter.sujący nas teren, to opowiada się tu, iż:
43. "Gdzieś na jakimś drzewie miał być wbity hak i tam Sapieha wieszał
ludzi. To drzewo stało naprzeciw tartaku w Wieleniu" 67.
44. "Pod Wieleniem miał zbudować Sapieha cztery kapliczki za to, że powiesił dziesięciu Żydów. Inni mówią, że powiesił wtedy swoich czterech synów" 68.
45. "Sapieha w Wieleniu miał zbudować kapliczkę św. Wawrzyńca za to,
że na czterech topolach powiesił swoich czterech synów" 69.
46. "W Wieleniu przy tym zamku był taki duży dąb i Sapieha rzucił kamieniem w syna i kamień osiadł na tym dębie" 70.
47. "Książę Sapieha był panem życia i śmierci tych wszystkich ludzi" 71.
48. "Biada wożnicy, który gdy wiózł możnego pana byłby przewrócił wóz.
Na tym samym miejscu, gdzie by się to zdarzyło, natychmiast zostałby powieszany na najbliższym drzewie" 72.
49. "W czasach butnych Sapiehów ulica, która prowadziła w Wieleniu tuż
przy zamku, była obsadzona drzewami z oranżerii i bardzo surowo
zwracano uwagę na to, by je chronić. Pewnego dnia młody wieśniak
66 Das steinere
Pferd bei Jarotschin,
"Rogasener Familienblatt", Rogoźno 17 sierpnia 1902, R. VI, nr 8, s. 32.
67 inf. Brunon
Ryżek, Wrzeszczyna, 8.08.1985.
68 inf. Marta Nowak, Mężyk, 9.08.1985.
69 inf. Antoni
Nawrot, Miały 9.08.1985, - są to prawdopodobnie
remlnlSCencje
podań, jakie w drugiej połowie XIX wieku zanotowali tu Oskar Kolberg i Otto
Knoop. Pierwszy z nich podał wówczas, iż "Sapieha w Wieleniu zabil r&lt;lZ Zyda za
to, że mu śmiał łowić ryby w Noteci pod zamkiem. Gdy się o tego Zyda upomniał
jeden pan z sąsiedniej Brandenburgii,
którego Zyd ów był poddanym, Sapieha kazał pochwytać Zydów na rynku w Wieleniu i naładowowszy niemi wóz cały, odesIał
go temu panu, dla wynagrodzenia
jego straty i tu kazał ich wyrzucić przed jego
zamkiem i obliczem, oddając kilkunastu za jednego. Na odpokutowanie zaś winy
spełnionego zabójstwa zalecił mu spowiednik zbudować kaplicę ... " - DWOK, t. II,
s. 108 - 109; "Księciu Sapiesze ukradziono kiedyś kilka koni. Podejrzenie padło na
kilku ZYdów i zrobiono krótki proces. Wszystkich dziesięciu powieszono. Ponieważ
jednak sąsiedni magnat z Czarnkowa, szlachcic von Czarnkowski wstawił się za nimi, gdyż Zydzi byli jego poddanymi, zażądał poważnego zadośćuczynienia. Książę
Sapieha kazał więc w Wieleniu złapać dziesięciu Zydów i posłał ich sąsiadowi z zaznaczeniem, że może z nimi uczynić to samo. I tak też się stało. Po wielu latach
wyszła na jaw niewinność skazanych, i by pogodzić się z swoim sumieniem, książę w tym miejscu, gdzie powieszono Zydów, na miejscu starej szubienicy, kazał zbudować kaplicę, którą poświęcił patronowi miasta Wielenia, św. Wawrzyńcowi. Jeszcze dzisiaj kaplica stoi" - O. Knoop, Volkssagen und Erzii.hlungen ... dz. cyt., s. 30,
Die Lorenzkapelle.
70 inf. Helena
Wyrwa, Drawsko, 7.08.1985.
71 inf. Teodor Grześ, Rosko, 8.08.1985.
72 O. Knoop,
Sagen und Erziihlungen
... dz. Cyt.,' s. 59 - 60, nr XIX. 17, Furst

Peter Sapieha.

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I ROD SAPIEHOW

241

z Folsztyna, który pierwszy raz opuszczał wieś, jechał ażeby rozne
towary zawieść do miasta, wzdłuż tej ulicy. Szeroko otworzył oczy
i popadł w zupełne zdumienie nad tym przepychem, który się przed
nim roztaczał. Ale przy tym nie zwracał uwagi na konie i stało się
nieszczęście. Koło wozu otarły się o te w.spaniałe drzewa poma['ańczowe. Zanim się wieśniak opamiętał złapali go strażnicy i zaprowadzili przed księcia. Ten bardzo rozgoryczony tą swawolą ogłosił karę
śmierci, chyba że wykupi się stoma dukatami. Tych jednak nie można było łatwo zebrać i dlatego wyznaczono wykonanie wyroku na
godziny poranne następnego dnia. Magistratowi polecono, ażeby kazał wykonać ekezkucję. Jednak jeszcze a dwunastej godzinie krewnym skazanego udało się zebrać pieniądze. Pobiegli z nimi do księcia,
książę przyjął ich pieniądze i podarował wieśniakowi życie. Szarzał
już poranek, gdy ludzie ze wsi spieszyli, by uwolnić swojego krewnego, ale gdy przyszli, egzekucję już wykonano. Wtedy rozgniewany
nadgorliwośdą magistratu książę powiedział: »Czyśde wy panowie
nie wiedzieli, że mowa poranna nie jest mową wieczorną? Gdzie teraz moje sto dukatów? Teraz wy je musicie zapładć!«. I tak też się
stało. Drzewo to jeszcze do dzisiejszego dnia ma bliznę, która miała
takie ,~rwawe następstwa. Zieleni się i kwitnie nadal" 73.
Przekazem dopełniającym obrazu okrucieństwa Sapiehów jest opowiadanie a komorze tortur, jaka - zdaniem lokalnej społeczności - znajdowała się w zamku wieleńskim:
50. "W swoim zamku w Wieleniu to miał Sapieha w piwnicy komorę tortur. Jak któryś coś przeskrobał, co mu się nie spodobało, to tam go
prowadzili. W ty komorze to były różne takie na'rzędzia, którymi
męczono tych ludzi. Cała komora była wyłożona ostrymi nożami, a
ich ostrza były ustawione do środka" 74.
O. Knoop, Volkssagen und Erzćihlungen .•. , dz. cyt. s. 29, Der Pomeranzenprzekazał M.Beheim-Schwarzbach;
Według innych źródeł inny był powód
wYdania rozkazu o egzekucji. Kroniki mówią, że książę skazał na śmierć holenderskiego dzierżawcę z Folsztyna i jego pasierbicę z powodu niedozwolonego związku,
ale zamienił karę na sto dukatów. Pieniądze zostały dostarczone na miejsce straceń
przez dzierżawcę Caspari'ego. które otrzymał od ojczyma, ale było już za późno,
gdyż wyrok został wykonany" - tenże, Sagen und Erzćihlungen ... , dz. cyt., s. 58.
74 inf. Anna
Wrzeszczyńska, Kamiennik, 11.08.1985, - opowiadania o komorach
tortur i narzędziach tortur związane z Sapiehami znane są także z dóbr koźmińskich.
W niektórych punktach przypominają
one powyższy przekaz. W Koźminie w końcu ubiegłego wieku opowiadano, iż "w znajdującej się jeszcze dzisiaj wieży koźmińskiego zamku miała się znajdować komora tortur. Ostro wyszlifowane noże, kosy,
spiczaste haki i niebezpieczne uformowane żelaza wisiały na ścianach i kierowały
swoje ostrza do wewnątrz, tak że zacieśniały w pełni pomieszczenie. W swoim gniewie skazywał okrutny książę wielu niewinnych na śmierć, a potem kazał ich wrzucać do tej strasznej komory, gdzie ginęli w okropny sposób" - C. Pflanz, dz. cyt.,
73

baum,

16 "Lud"

-

t. 71

�242

Wojciech Lysiak

Pycha i duma rodowa Sapiehów znalazły wyraz także w następującym
współczesnym opowiadaniu:
51. "Ten Sapieha, to był bardzo dumny pam. Trzy razy spowiadał się ze
swoich grz·echów w różnych kościołach, a miał ich na sumieniu dużo, ale za każdym razem został odprawiony. Jak się ksiądz pytał, kto
się spowiada, to on zawsze mówił: »książę Sapieha!« i był podprawiony bez rozgrzeszenia. Dopiero za trzecim razem w kościele w Piłce zmienił odpowiedź i wyznał, że »wielki grzesznik się spowiada!« to
został wysłuchany" 75.
Patriotyczne, jak się wydaje, cechy Sapiehów, przemieszane jednak
z ich okrucieństwem, znalazły wyraz w opowiadaniu Maksa Beheim-Schwarzbacha, zapisanym przez Otto Krnoopa:
52. "Gdy Fryderyk Wielki w latach przed pierwszym rozbiorem Polski,
zanim Prusy Zachodnie jemu przypadły, podróżował do Prus Wschodnich, droga jego prowadziła przez posiadłości księżnej Sapieżyny, która gorąco nienawidziła niemieckiego księcia. Za każdym razem zatrzymywał się on w jej zamku. Kiedyś wyraził swój zachwyt nad
długą, piękną aleją kasztanową. Gdy jednak następnym razem znowu przyjechał zastał aleję wyciętą. Kazała bowiem księżna zniszczyć
to, co sprawiało radość zanienawidzonemu niemieckiemu księciu. Tylko jedn&lt;l drzewo, urzędnik który kierował zcinaniem, uratował przed
księżną. Mianowicie swoją pr.ośbę umotywował uwagą, że drzewo to
ma dla niego bardzo wielką wartość i wiąże się z nim ważne wspomnienie, gdyż przed wielu laty wielmożna pani, jego syna kazała na
tym drzewie powiesić" 76.
Niekiedy Sapiehowie stawali się przedmiotem humorystycznych opowiadań, jak np. to w poniższym zapisie:

s. 14; W innym natomiast przekazie z Koźmina czytamy: "W komorze tortur księcia Sapiehy w Koźminie znajdować się ma dziwne narzędzie śmierci. Stoi tam żelazna pani z rozłożonymi ramionami, przy których umocowane były ostre jak włos,
szerokie noże. Sakazanym kazano pocałować kobietę w usta, na co ręce ściskały się
i ofierze obcinały głowę" - Die eiserne Frau, "Aus dem Posener Lande", Leszno
1908, R. III, nr 2, s. 79. Dodać tu należy, że według relacji Ludwiga Martwiga podobne narzędzie śmierci znajdowało się w zamku w Gołuchowie, - tenże, Sagen aus
der Kreise Pleschen, "Aus dem Posener Lande", 1910, R. V, nr 3, s. 152, Der grausame Besitzer der Schlosses Goluchow.
75 inf. Marta
Nowak, Mężyk, 9.08.1985.
76 O. Knoop,
Sagen und Erziihlungen ... , dz. cyt., s. 59, nr XIX. 16, Friedrich
der Grosse und die Kastanierallee, przekazał M. Beheim-Schwarzbach;
por. "Rogasener Familienb1att", Rogoźno 25 stycznia 1912, R. XI, nr 2, s. 6 -7, - podanie to
łączy się prawdopodobnie
z żoną Piotra Sapiehy, Joanną z Sułkowskich, znaną z
niechęci do rządów administracji
pruskiej po pierwszym rozbiorze Polski, por. Sapiehowie, dz. cyt., s. 338.

�"KOLONIZACJA

MAZURSKA"

I RÓD SAPIEHO W

243

53. "Raz to jechała z Wrzeszczyny do Wielenia baba z JaJami na targ.
Jak ona jechała, to zabrała jakiegoś człowieka, on był taki nędzny.
Po drodz·e to mu opowiedziała o ciężkich obowiązka,ch jakie na nich
wszystkich nałożył ten Sapieha, a w końcu zła powiedziała: »te wszystkie jaja to trza mu w dupe pchać!«. Na targu ten człowiek zrzucił
z siebie kapote i ona zobaczyła, że to był Sapieha. Wtedy 00. zaczął
brać jaja z kosza ty baby i tłukł je o swoją dupe, żeby prawda była,
co ona powiedziała" 77.
Nazwisko Sapiehów trafiło także do ludowej toponomastyki. Oto półwysep na jeziorze w Mężyku zwie się tu "wyspą Sapiehy". Opowiada się,
iż wyspę tę kazali usypać właśnie organizatorzy "kolonizacji mazurskiej".
Ponadto o "wyspie Sapiehy" mówi się tu co następuje:
54. "W Mężyku to był pałac na wodzie i tam był taki most zrobiony
na te wyspe, bo tam mieszkał Sapieha" 78.
55. "Sapiehowie mieszkali na ty wyspie, tero nie, bo jak im sie to rozwalyło, to na górze sobie zbudowali. Te słupy po zamku jeszcze tam
są" 79.
56. "Półwysep na jeziorze w Mężyku nazywa się wyspą Sapiehy, bo dawni tu mieszkał Sapieha" 80.
Przytoczone powyżej przykład tradycyjnej wiedzy o pochodzeniu
i póżniejszej przeszłości "Mazurów Wieleńskich" w folklorze Polski zająć
muszą szczególne miejsce, bowiem trudno, jak się wydaje, o podobny
zbiór w innych regionach kraju. Tradycja, a której tu mowa, daje się
w wielu wypadkach potwierdzić w źródłach historycznych. Niekiedy nosi
ona wyraźne cechy nieprawdy, która w środowisku wiejskim i tak uznawana jest za prawdę, gdyż jej transmisja opiera się na autoryte,cie narratora. W końcu są w owej trady'cji elementy, a jest ich najwięcej, których wiarygodności nie sposób stwierdzić, bowiem brak jakiegokolwiek
źródła potwierającego wymienionych w przekazach wydarzeń. I w tym
to miejscu rodzi się pytanie: do jakiego stopnia i czy w ogóle tradycyjna
wiedza historyczna "o sobie" utwierdzona niekiedy w folklorze, może
stanowić źródło poznania dziejów jakiejś grupy etnograficznej. Problem
tu sygnalizowany jedynie, wydaje się być godnym szerokim studiów interdyscyplinarnych 81. Wielokrotnie zwracano uwagę na to, że legendy
inf. Brunon Koza, Wrzeszczyna, 8.08.1985.
inf. Antoni Nawrot, Miały, 9.08.1985.
19
inf. Marta Nowak, Mężyk, 9.08.1985.
80 inf. Stanisław
Marnot, Biała, 6.08.1985.
81 Badania
takie podjęli między innymi radzieccy uczeni. Na przykład opraco-wanie dziejów Jakucji A. P. Okładnikowa, w jednej trzeciej oparte zostało na analizie legend i tekstów epickich, traktowanych
przez autora jako źródło historyczne, por. tenże, Jakutija do prisojedinienija k russkomu gosudarstwu, (w:) Istorija Jakutskaj ASSR, Moskwa 195'5, T. 1; podobnie traktują folklor G. P. Snesariew w pracy
77

18

�244

Wojciech

Łysiak

są historią narodu. Sformułowanie to niektórzy badacze "przyjęli za
wskazówkę metodologiczną i za,częli w tekstach folklorystyeznych doszukiwać się nie tyle ziaren, co całych łanów prawdy" 82. Skala zbiorowej pamięci o pochodzeniu i późniejszej przeszłości "Mazurów Wieleńskich" pozwala przypuszczać, iż musiały one mi€ć oparcie w realiach. Także stan
wiedzy historycznej ludu, w tym i tej tradycyjnej, wymaga szczegółowej
analizy umieszczonej w kontekście regionalnym i chronologicznym.
Omówienie powyższe nie rości sobie pretensji do generalnych rozstrzygnięć. Dlatego problem "kolonizacji mazurskiej" jako zjawiska mogącego mieć miejsce w przeszłości na omawianym terenie pozostawiam
otwartym, bowiem, jak twierdzą niektórzy informatorzy badanego regionu: "Tutaj to nigdy żadnych Mazurów nie było" 83 lub "Tutaj to już Mazurów nie ma" 84.

fl.Tojciech -Łysiak

MAZOVIAN

88TTLEMENT AND THE SAPIEHA FAMILY IN THE TRADITION
OF SO-CALLED "lVIAZOVIANS OF WIELEŃ"
(smnmary)

The second half of ""he XVUIthccntury
i~ a .peria,d of dtormy his'tarie eve':lts
which with some extnrordinary
power occuredi·n :the Wielkopolska regiOln and the
neiigthbortng PrulSlsri.anprlQovinC'es.The depo!p'ukllted regions ·of New Marchia amd Hr3mdenburg became the terrain of Freideri,c ,the Great'.s settlement campaign. In order
tos'ettle
this iter.riiory, ihe conlducted a ruthles;~ dilsplacement of peasantt l'am,ilies
in the WielImpoIska reglilCln.This delSlpla'cElmentconceived Oln a wide SCalle, caused
a c()filS'ideraibledepopulation ill Piotr Sapieha's "Wieleil county". These f,aeits traJlJsm:I1:,tedOT&lt;lllyh:d 1'0 thes'(ft-·called "Mazoviam s€lvt:lement" klgend which SOUl'ces we
can neither oonf:,rm ;nor den0.Y. 'I'.-a.ct.ttli:o.'I1
is itlhe cmly ~'ecJ,j&lt;dd that sdtlememJt in
thE' Wieleń lands, orga'ni:zoo, a'c.c.ording to popular beLief, by Pi-c,tr Sapieha, In mo.re
tlhan le:1 vi1lagcs of the "Wioleń domain", the "kn()wledge" abou-t :the Mazovian
ol"igi"1 ,of thc'se pcop,]e remains preseIlit .iln oral tra,dition untill now. It is accompall'ied
by ':,.cvo;·al histod::al D:nd typonymionI legends which dosely eoninect this seMlement
with ·:the Sapieha f"mily, cun:d\ovhkh arc sirr,ulitaneously ,plaOl,d miliiln the chronological penl'Gd. Howcveu:, botlh former dialeotological .;)ind recent fo1kl-om;;tic research
argue the reality of the physical size of the "Mazovian settlement" as proposed in
the bibliography or by the "Mazovi&lt;lns of Wieleń" hemsclves.

Horezmskie
legendy kak istocznik
po istarii religiaznych
kultaw
Srednej
Azii, Moskwa 1983, a także S. N. Azbelew, Istorizm bylin i specijika jolklara,
Moskwa 1982.
82 S. Szymkiewicz,
Herosi Tajgi, Warszawa 19&amp;4,s. 9.
83 inf. Lean Niezborała, Hamrzysko, 6.08.1985.
84 inf. Helena Wyrw.a, Drawsko,
7.08.1985.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7571" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7551">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c092178f5d7fc2476e31a1c3f0aa4629.pdf</src>
        <authentication>e107360a40918be9801c57d3c928aba3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90366">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2048</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90367">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90368">
                <text>folklorystyka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90369">
                <text>Wielkopolska - folklor ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="90370">
                <text>Knoop, Otto (1853-1915)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90371">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1901</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90372">
                <text>Dorobek folklorystyczny Otto Knoopa / LUD 1992 t.75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90373">
                <text>LUD 1992 t.75, s.157-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90374">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90378">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90380">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="90386">
                <text>Lud, t. 75, 1992

WOJCIECH ŁYSIAK
Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej
UAM Poznań

DOROBEK

FOLKLORYSTYCZNY

OTTO

KNOOPA

l

Wiedza o zainteresowaniach
kulturą ludową Wielkopolski, w świetle
dotychczasowych publikacji, wydaje się być niepełna, a w kilku wypadkach
uproszczona. Autorzy wielu opracowań zgodnie przyznają, że ożywiony ruch
ludoznawczy rozwinął się tu po upadku powstania listopadowego, kiedy
odwetowe represje władz pruskich za masowy udział Wielkopolan w tym
powstaniu jeszcze bardziej wzmogły walkę o zachowanie wartości kultury
narodowej. Stąd też zwrot do folkloru miał tu bodaj bardziej wyrazisty
wydźwięk polityczny niż w innych regionach podzielonej Rzeczypospolitej.
Działalność Wydziału Literackiego Kasyna Gostyńskiego i Towarzystwa
Starożytności w Szamotułach były tego najlepszym przykładem, a interesujące
zbiory folklorystyczne Franciszka Wawrowskiego czy Jana Józefa Lipińskiego
były jednym z poważniejszych wkładów w polską folklorystykę romantyczną.
W przeszłości kilkakrotnie podejmowano próby całościowego ogarnięcia
dziejów badań nad folklorem Wielkopolski. Próby te jednak zakresem naukowej penetracji grzęzły gdzieś u schyłku epoki przedkolbergowskiej, by przełom
XIX i XX wieku wielkopolskiej folklorystyce kazać reprezentować Jadwidze
Szeptyckiej i Zofii Szembekównie. Nie znaczy to oczywiście, by autorom
opracowań nie znane były niektóre postacie w pierwszym rzędzie kreujące
badania folklorystyczne i ich osiągnięcia, o czym niekiedy wspominają.
Aczkolwiek wydaje się, iż nie zdawano sobie sprawy z tego jak rozległy był
zakres prowadzonych badań i jaki był ich wydawniczy rezultat. Znamiennym
wydaje się też fakt zupełnego pominięcia badań nad folklorem Wielkopolski
w pracy pt. Dzieje folklorystyki
polskiej 1864-1918, w której wstępie Helena
Kapełuś stawia tezę, iż po upadku powstania styczniowego "znaczenie zaboru
pruskiego dla rozwoju folklorystyki maleje, zwłaszcza jeśli idzie o Poznańskie;
wydaje ono jeszcze przełomowe, choć niedoceniane Studia o literaturze ludowej
R. Berwińskiego i milknie, włączone (1867) do Związku Północno-Niemiec-

I W niniejszym
artykule zajmę się jedynie pracami Knoopa dotyczącymi Wielkopolski.
Zupełnie innym rozdziałem jego osiągnięć jest, powstający równolegle, dorobek związany
z Pomorzem Zachodnim, który, w moim przekonaniu, wymaga osobnego omówienia.

�158
kiego i zaabsorbowane
zabiegami o narodowe przetrwanie"2. Ponieważ
absolutnie nie podzielam tej opinii, a wręcz przeciwnie, uważam, iż na schyłek
XIX i początek XX wieku przypadają najpiękniejsze rozdziały dziejów wielkopolskiej folklorystyki, pragnę w opracowaniu niniejszym wskazać nie tylko na
ową lukę ale przede wszystkim wypełnić ją rzeczywistym, w moim przekonaniu, stanem zainteresowań ludoznawczych tego okresu.
Nie sposób oczywiście w jednym, krótkim artykule omówić całego nurtującego mnie zagadnienia. Dlatego też przedstawię tu sylwetkę i scharakteryzuję dorobek pierwszej bodaj postaci wielkopolskiej folklorystyki, Otto
Knoopa, postaci, która jak dotąd nie doczekała się żadnego szerszego
opracowania 3.
Otto Knoop urodził się 20 kwietnia 1853 roku w miejscowości Karzin 4
koło Słupska w rodzinie zniemczałych Słowińców, a tego dnia w ogrodzie
ojciec zasadził drzewo życia. Niewiele wiemy o jego dzieciństwie oraz warunkach w jakich się wychowywał. Wiadomo jednak, iż wielki wpływ na
kształtowanie się jego ludoznawczych zainteresowań wywarła matka, Słowinka
z Cecenowa, która już w dzieciństwie wskazała na przebogate obszary
słowińskiego folkloru, opowiadając mu lokalne podania, bajki, śpiewając
słowińskie pieśni. Niestety Knoop nie dokonał zapisu tych przekazów.
Początkowo uczęszczał do Gimnazjum w Stargardzie Szczecińskim, a od
1873 roku studiował na Uniwersytecie w Greifswaldzie i Lipsku teologię
i filozofię. Do 1879 pracował jako nauczyciel domowy, by w lutym tego roku
poddać się egzaminowi "pro fakultate docent i" na Uniwersytecie w Greifswaldzie. W roku szkolnym 1879-1880, jako stażysta, pracował w Gimnazjum
w Lesznie. Wykładał tu jeszcze w następnym roku jako tzw. nauczyciel
pomocniczy, a na Wielkanoc 1881 roku, pełniąc tę samą funkcję, został
przeniesiony do Gimnazjum w Bydgoszczy. Wiosną 1882 roku został zatrudniony jako pełnoetatowy nauczyciel w Gimnazjum Fryderyka Wilhelma
w Poznaniu, a od 1888 przeniesiony został do Gimnazjum w Gnieźnie. Stąd
w 1889 roku, już jako Oberlehrer, przeniesiony został do Gimnazjum w Rogożnie, gdzie pracował przez kolejnych trzydzieści lat do roku 1919. 17 grudnia
1900 roku nadano mu stopień profesora.
2

Dzieje

Warszawa
3

folklorystyki

polskiej

Dwukrotnie

jedynie

kaszubscy
XVlll i XIX
w omówieniu
pl. Pomorze
cit., s. 410-411.

pod

red.

H.

Kapcluś

i 1. Krzyżanowskiego.

wspomina

o nim Andrzej

Bukowski.

Raz w artykule

pt. Folklory.vci

wieku, "Literatura
Ludowa",
1959, R. III, nr 1-2, s. 8. Drugi raz
Gdańskie (Od Ceynowy do "Gryfa"), w: Dziejef(llklorySl.yki
polskiej .... op.

Zdumiewające

ledwie encyklopedycznej
Otto

1864-1918,

1982, s. 6.

jest przy tym, że w obu tych publikacjach

wzmianki.

Nigdzie

natomiast

nie został

folklorysta

omówiony

ów doczeka l się

wielkopolski

dorobek

Knoopa.
4

s. 88,

T. Wróblewski,
błędnie

Nieprawdą
ł 853-1915.

podaje,

Rozwój

zainteresowali

iż miejscem

jest też, jak czytamy

ludoznawczych

urodzenia

Knoopa

w tym omówieniu,

IV

Wielkop()l.~ce. "Lud"

było

Korzybie

by ów wielkopolski

1967, t. 51, cz. I,

w powiecie
folklorysta

słupskim.

żył w lalach

�159
Początek zainteresowań Knoopa folklorem Wielkopolski datować należy
prawdopodobnie na lata 1883-84, kiedy to przebywając w okolicach Sierakowa, Leszna, Barcina i Pakości, zanotował kilka podań 5 i obyczajów 6 drukując
je w czasopiśmie Towarzystwa Historycznego w Poznaniu. Jednakże poszukiwania zabytków literatury ludowej uległy zaktywizowaniu, jak się wydaje,
na skutek apelu, jaki w tym czasopiśmie umieścił Knoop za pośrednictwem
redakcji. Czytamy w nim między innymi: " ... Towarzystwo Historyczne (... )
kieruje do swoich członków prośbę, aby zapisali znane im podania i opowiadania ludowe, tam gdzie jest to możliwe. Opublikujemy je w tym czasopiśmie
z podaniem nazwiska. Następnie wydamy je w większym zbiorze razem z już
zebranym materiałem. Odpowiednie przesyłki prosimy kierować do nauczyciela gimnazjalnego, pana Otto Knoopa w Poznaniu, ul. Wiedeńska 6, który
oświadczył gotowość ich zestawienia dla naszego czasopisma" 7. Apel ten
prawdopodobnie spotkał się z życzliwym przyjęciem, ponieważ już w następnym roczniku "Zeitschrift der Historischen Gesellschaft fUr die Provinz
Posen" pojawiły się nowe zapisy, a wśród respondentów znaleźli się: nauczyciel Stiller z Wartosławia koło Wronek i dr Maks Beheim-Schwarzbach
z Wielenia. Mimo to redakcja pisma raz jeszcze w imieniu Knoopa zwraca się
z "prośbą o wszechstronne wsparcie zbioru, który później w specjalnym tomie
ma się ukazać"8, a zaznaczyć należy, iż w tym czasie, kiedy ukazał się kolejny
apel, był już Knoop autorem poważnego opracowania folkloru środkowego
Pomorza 9.
Tak też się stało, bowiem już w 1893 roku wychodzi jego olbrzymia praca
pl. Sagen und Erzdhlungen aus der Provinz Posen 10. Z całą pewnością jest to
naj poważniejsza książka w dorobku Otto Knoopa, stąd też należy poświęcić jej
kilka słów uwagi. Zbiór ten, pisał autor we wstępie, "powstał i rósł razem
z Historische GesellschaCt fUr die Provinz Posen" 11, a to dzięki licznej już
grupie współpracowników rozsianych po całej Wielkopolsce 12. Ponadto "szereg podań w mniejszej liczbie opowiedzieli mi moi uczniowie, którym przy
okazji lektury na lekcjach języka niemieckiego zwróciłem uwagę na wartość

s O. Knoop, Volkssagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen, "Zeitschrift der Historischen
Gesellschaft fur die Provinz Posen", 1885, r. I, nr l, s. 134-137.
6 Tenże, Der Umzug
des Haren in Bialokosz,
tamże, 1886, r. n, nr 4, s. 414-415.
7 Tamże, 1885, r. I, nr 1, s. 134.
8 Tamże,
1886, r. II, nr I, s. 25.
9 Tenże, Volkssagen,
Erzahlungen,
Aberglauben,
Gebrauche und Marchen aus dem astlichen
Hil1lerpommern,
Poznań 1885.
10 Tenże, Sagen
und Erzahlungen
aus der Provinz Posen, Poznań 1893.
II Tamże,
s. XVII.
12 Do najważniejszych
należeli P. Sommer z Poznania, R. Hockenbeck z Wągrowca,
nauczyciel Jarzębowski z Rogoźna, rabin Block z Poznania, nauczyciel Werner z Paradyża,
L. Kurtzmann z Szymanowa pod Rawiczem, kierownik szkoły w Pak ości Duszyński, nauczyciel
Śroka z Biskupic i nauczyciel Swiniarski z Rogoźna.

�160
i znaczenie podań" - pisał Knoop 13. O pracy nad tym niezwykłym dziełem
wspominał poza tym: "pochodząc z innego regionu, nie znając polskiego
języka i obyczajów, gdy przed mniej więcej ośmiu laty rozpocząłem w poznańskiem zbieranie, z natury kierowałem swoją uwagę na niemieckie podania
i często słyszałem, że to co przez Niemców i o Niemcach jest opowiadane,
zostało zapożyczone od Polaków, a więc jest polską własnością" 14.
Wzorem dla Knoopa był w tym czasie Oskar Kolberg, o którym wypowiadał się nader ciepło oraz czasopismo ludoznawcze "Wisła" redagowane przez
Jana Karłowicza. Zdawał sobie sprawę z ogromu folklorystycznych zapisów
rozsianych już po różnych czasopismach, pamiętnikach i kronikach kościelnych. W części sięgnął również po te źródła. Szczególnie pomocnym okazał się
Ludwik Kurtzmann, który wiele z tych rozproszonych tekstów przełożył na
język niemiecki, między innymi podania zapisane przez Edwarda Raczyńskiego, a opublikowane w jego W~pomnieniach Wielkopolski.
Otto Knoop, jak przyznawał we wstępie do omawianej pracy, początkowo
zainteresowany był folklorem mieszkających w Wielkopolsce Niemców, aczkolwiek sam zderzywszy się z kulturą Polaków, w czym niewątpliwie pomogli
mu uczniowie rogozińskiego Gimnazjum, odstąpił od tego zamiaru. Okazało
się bowiem, po wydaniu drukiem Sagen und Erzahlungen ... , iż ledwie piąta
część dzieła odwołuje się do kultury tutejszych Niemców, co w pewnym sensie
odzwierciedlało stosunki narodowościowe ówczesnej Wielkopolski. Praca ta
jest nie tylko obrazem współczesnej autorowi literatury ludowej. Wiele miejsca
w niej poświęcił wierzeniom, zwyczajom i obrzędom. Przedstawił Rok Wielkopolski, co było jedną z ciekawszych propozycji tego dzieła. Naukową wartość
pracy podnosił obszerny aparat, w którym Knoop informuje o źródłach
pozyskania tekstów. Także tutaj kieruje apel do społeczeństwa Wielkopolski
o zbieranie tego, co dotyczy szeroko rozumianego folkloru i przekazywanie
zapisów pod jego adresem 15.
To niezwykłe dzieło wkrótce zostało dostrzeżone poza granicami zaboru
pruskiego. Zainteresowała
się nim lubelska folklorystka Zofia Antonina
Kowerska, która częściowo przetłumaczone i znacznie skrócone fragmenty tej
pracy opublikowała w "Wiśle" 16.
Pozytywne przyjęcie omawianej książki w Wielkopolsce zachęciło Knoopa
do dalszej działalności na tym polu. Miał przy tym wyjątkowe zdolności
organizacyjne. Umiał zjednać sobie szerokie grono współpracowników, z których naj aktywniejszym okazał się Jerzy Wojciech Szulczewski. W jego
O. Knoop, Sagen und Erziih/ungen ... , op. cit., s. XVIII.
Tamże, s. XIV.
15 Tamże, s. XIX.
16 Tenże,
Podania i opowiadania z me/kiego Księstwa Poznańskiego
Z. A. Kowerskiej, "Wisła", 1894, t. 8; 1894, t. 9.
13

14

w przekładzie

�161
rękopiśmiennych ItJlspomnieniuch o Prof O. Knoopie o początkach znajomości
opowiada: "z profesorem Knoopem pierwszy raz zetknąłem się w roku 1894,
kiedy byłem uczniem preparandy w Rogoźnie. Wtedy jeden z profesorów
zachorował, a jego przedmioty naukowe objęło w zastępstwie dwóch profesorów miejscowego gimnazjum. Jednym z nich był właśnie prof. Otto Knoop.
U nas uczniaków cieszył się on wielkim poważaniem, bo był autorem w roku
poprzednim wydanego większego dzieła (Sagen und Erziihlungen aus der
Provinz Posen) oraz redaktorem dodatku do "Tygodnika Rogozińskiego"
("Rogasener Familienblatt"), w którym nawet jego uczniowie różne powieści
ogłaszali" 17.
Otto Knoop na przełomie XIX i XX wieku podjął się zorganizowania
stałych punktów badań folklorystycznych. Niewiele wiadomo o jego metodach
pracy. Wiemy natomiast, iż był niezwykle pracowitym człowiekiem. Jadwiga
Perucka, córka Wojciecha Szułczewskiego, wspominała mi przed laty, że kiedy
przyjeżdżał do Brudzynia, wsi pod Janowcem Wlkp., w której uczył Szulczewski, kazał przyprowadzać sobie najstarszych chłopów z pobliskiego majątku
Puzdrowiec i godzinami wypytywał ich o stare zwyczaje, obrzędy, a przede
wszystkim podania, bajki i legendy. Chłopi zadowoleni byli podobno z tych
rozmów, bowiem stół, przy którym siadywali był zawsze bogato zastawiony
jadłem i napitkiem. Wspominała też Jadwiga Perucka, że latem Knoop potrafił
na całe dnie znikać z domu Szułczewskich rozmawiając w okolicy z wszystkimi
ludźmi, którzy cokolwiek mogli mu opowiedzieć. Był człowiekiem wielkiej
kultury i skromności, a dysponował ponadto olbrzymią biblioteką dotyczącą
folkloru całej środkowej Europy. Opinia ta wydaje się być uzasadniona,
bowiem coraz częściej w publikowanych zbiorach tematycznych dokonuje
Knoop analitycznych porównań z materiałem folklorystycznym innych narodów. Żadna ówczesna biblioteka regionalna nie mogła dysponować takim
specjalistycznym księgozbiorem, z którego mógłby korzystać wielkopolski
folkloryst~. Był też Knoop członkiem kilku towarzystw historycznych i ludoznawczych w tej części Europy, co z pewnością pomagało mu w gromadzeniu
księgozbioru.
Cechą sprzyjającą w badaniach było jego niezwykłe wyczucie folklorystycznej materii. Potrafił bowiem dostrzec te wartości, jakich na ogół nie dostrzegali
ówcześni wielkopolscy folkloryści. Zwracał uwagę na plotki, pogłoski, przejawy humoru powstającego tylko wskutek reakcji na jakieś wydarzenie. Interesował się i zapisywal podania i opowieści wspomnieniowe dotyczące
kampanii napoleońskiej, wydarzeń 1848 i 1863 roku. Pisał o nich między
innymi: "to, że istnieją nie jest niczym nadzwyczajnym, gdyż lud nie przestaje
wszak tworzyć i są, o ile wolno mi tak powiedzieć, wierszami ducha ludowego

17

II

-

1. W. Szulczewski, Wspomnienia o Prof. O. Knoopie, s. I (rękopis w posiadaniu

Lud t. LXXV

autora).

�162
w prozatorskiej formie. Takie właśnie podania pozwalają nam wierzyć w możliwości twórcze ludowej poezji. Mniej lub bardziej ważne zdarzenia, które
można wprawdzie w prosty sposób wyjaśnić, a których wyjaśnienie dla
zwykłego człowieka nie zawsze jest jednak możliwe, zostaje przetworzone przez
ludową fantazję, a w nawiązaniu do starszych wyobrażeń zmieniane są
w podanie, o ile w porę nie stwierdzona została historyczna prawda" 18.
Dlatego też zwracał Knoop uwagę, gdy to było możliwe, na historyczno-społeczne podłoże niektórych przekazów, na swoistą sytuację folklorotwórczą, by dla przykładu wspomnieć o zanotowanej przezeń okoliczności ilustrującej mechanizm rodzenia się nowego podania, a zarazem wrażliwości
Knoopa na takie fakty kulturowe. Oto "przed kilku laty w Trzemesznie, po
drugiej stronie jeziora Klasztornego, w znajdującym się tam browarze (Ameryka), którego pomieszczenia były dawniej używane na zabawy towarzyskie,
w noc sylwestrową odbywał się bal maskowy. »Lohengrin«, któremu w sali
było zbyt gorąco udał się w pełnej zbroi na zamarznięte jezioro. Ukazanie się
rycerza, »który wyszedł z jeziora« w jasną księżycową noc zostało zauważone
przez nocnego stróża i jego opowiadanie dało potem powód do wielu
przepowiedni. Ów rycerz miał nawet obwieścić powstanie Polski. W końcu
jednak przyznanie się samego rycerza ukróciło tego ducha" 19.
Zauważał przy tym, że we współczesnych mu czasach, kiedy dawało się
obserwować "zanikanie folkloru" takim nowym podaniom i opowiadaniom
"powinno być okazywane największe zainteresowanie"zo.
Od 1897 roku wydawał Knoop w Rogoźnie czterostronicowe pisemko pl.
"Rogasener Familienblatt" ukazujące się do 1914 roku. Pisemko poświęcone
było przede wszystkim kulturze duchowej mieszkańców Wielkopolski, a otwarte dla wszystkich, którzy cokolwiek mieli w tym zakresie do powiedzenia.
Drukowali w nim obok Wojciecha Szulczewskiego i samego redaktora, jego
uczniowie, między innymi Marian Matuszewski z Czerlejna koło Kostrzyna
i Stanisław Stańko z Góry koło Sierakowa. W dziejach wielkopolskich
zainteresowań ludoznawczych pismo to jest czymś zupełnie wyjątkowym. Nie
wychodził bowiem w regionie żaden periodyk wyłącznie poświęcony zagadnieniom tej kultury, stał się więc jej najobszerniejszym i najpoważniejszym
dokumentem. Dlatego też należy się nad nim dłużej zatrzymać, by pokrótce
omówić materiał jaki zawiera.
Podstawową część "Rogasener Familienblatt" zajmują zbiory podań wie-

O. Knoop, Sagen und Erzahlungen ... , op. cit., s. XVI-XVII.
Tamże, s. XVII.
20 Tenże, Deutsche Sagen aus der Provinz Posen, "Aus der Heimat
Zwanglose Beilage wr »Samotschiner Zeitung«, 1906, r. II, nr 8, s. 30.
18

19

-

fUr die Heimat.

�163
rzeniowych, historycznych i toponomastycznych z okolic Rogoźna 21, powiatu
obornickiego 22 i całej Wielkopolski 23, a także analityczne omówienia niektórych tematów literatury ludowej wyodrębnionych przez Knoopa 24 i zbiory
tematyczne poświęcone św. Wojciechowi, Przemysławowi II, czy też roślinom
w podaniach 25. Obok tego znajdziemy tam bogate zbiory humoru ludowego
związanego z postacią Fryderyka Wilhelma 26, mieszkańców różnych wielko21 Tenże, Sayen aus Royasen
Ulul der Umyeyend,
"Rogasener Familienblatt", 1897, L I, nr 1, s.
4: tamże, 1897, L I, nr 2, s. 7; tenże, Volkssayen aus Rogasen und der Umyeyend, tamże, 1897,
LI, nr 3, s. 11-12; tamże, 1897, L I, nr 6, s. 23-24; tamże, 1897, L I, nr 9, s. 35; tamże, 1902, L VI, nr
2, s. 8; tamże, 1902, L VI, nr 5, s. 19-20; tenże, Volkssayen aus der Umgeyend von Royasen, tamże,
1905, L IX, nr 4, s. 13-16; tenże, Zwei Sayen aus Parkowo, tamże, 1911, L X, nr 15, s. 58-59; tenże,
Sayen aus Boruszyn, tamże 1911, L X, nr 19, s. 74-76; tenże, Rogasener Sagen, tamże, 1912, L XI, nr
1, s. 3-4; tenże, Sayen und Erziihlunyen aus der Umgegend von Rogasen, tamże 1912, L XI, nr 16, s.
60-64; tamże, 1912, L XI, nr 17, s. 68; tenże, Warum im Rogasener See jedes Jahr einer ertin muss,
tamże, 1913, L XII, nr I, s. 2-3; tenże, Sagen aus der Umgegend von Rogasen, tamże, 1913, L XII, nr
7, s. 25-28; tamże, 1913, L XII, nr 8, s. 29-32; tamże, 1913, L XII, nr 9, s. 33-34; tamże, 1913, L XII,
nrll,s.44.
22 Tenże, Volkssayen
aus dem Kreises Obornik, tamże, 1898, L II, nr 1, s. 3-4; tamże 1898, L II,
nr 6, s. 23-24; tamże, 1898, L II, nr 9, s. 34-35; tamże 1898, L II, nr 13, s. 49-52; tamże, 1898, L II, nr
16, s. 63-64; tamże, 1898, L II, nr 18, s. 7 I-72; tamże 1898, L II, nr 20, s. 78-79.
23 Tenże, Die Schiitze
zu Venetia, tamże, 1899, L III, nr 2, s. 7-8; tenże, Die Burg zu Gollantsch,
tamże, 1899, r. III nr 3, s. 11-12; tenże, Sagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen, tamże, 1899, L
III, nr 4, s. 16; tenże, Das MUlleryollbi/d
bei Gnesen, tamże, 1899, L III, nr 5, s. 17-19; tenże,
VrJlkssayen und Erziihlunyen
aus der Provinz
Posen, tamże, s. 19-20; tenże, VrJlkssayen und
Erziihlunyen aus der Provinz Posen, tamże, 1899, r. III, nr 8, s. 31-32; tamże, 1899, r. III, nr 9, s.
35-36; tamże, 1899, r. III, nr 12, s. 45-48; tamże, 1899, r. III, nr 13, s. 50-52; tamże, 1899, L III, nr 15,
s. 59-60; tamże, 1899, L III, nr 16, s. 62-64; tamże, 1899, L III, nr 19, s. 74-76; tamże, 1899, L III, nr
21, s. 83-84; tamże, 1900, r. IV, nr l, s. 3-4; tenże, Sagen der Provinz Posen, tamże, 1900, L IV, nr 2,
s. 8; tenże, VrJlkssayen aus der Provinz Posen, tamże, 1900, r. IV, nr 9, s. 33-34; tamże, 1900, L IV, nr
10, s. 37-39; tamże, 1901, r. V, nr 4, s. 15; tenże, Posener Volkssagen, tamże, 1902, L VI, nr 4, s.
13-16; tamże, 1902, L VI, nr 7, s. 27-28; tenże, VrJlkssayen aus der Provinz Posen, tamże, 1902, L VI,
nr 8, s. 32; tamże, 1903, r. VII, nr I, s. 2-3; tamże, 1903, L VII, nr 6, s. 21; tamże, 1903, L VII, nr 9, s.
34-36; tamże, 1903, r. VII, nr 10, s. 10; tamże, 1903, L VII, nr II, s. 42-43; tenże, Posener Sagen,
tamże 1911, r. X, nr 4, s. 15-16; tamże, 1911, r. X, nr 6, s. 23-24; tamże, 1911, r. X, nr 12, s. 47-48;
tamże, 1911, L X, nr 16, s. 61-64; tamże, 1911, r. X, nr 17, s. 67-68; tamże, 1911, L X, nr 18, s. 71-72;
tamże, 1911, r. X, nr 20, s. 79-80; tamże, 1911, L X, nr 22, s. 86-88; tenże, Erziihlungen aus der
Provinz Posen, tamże, 1912, r. XI, nr 12, s. 47-48; tamże, 1912, L XI, nr 13, s. 50-52; tamże, 1912, L
XI, nr 14, s. 53-56; tamże, 1912, r. XI, nr 15, s. 57-60; tamże, 1914, L XIII, nr 3, s. 9-12; tamże, 1914,
r. XIII, nr 4, s. 13-16; tamże, 1914, r. XIII, nr 5, s. 17-20.
24 Tenże, Brunnensayen
I, tamże, 1898, r. II, nr 2, s. 5-6; tenże, Brunnensayen II, tamże, s. 9-11;
tenże, Brunnensayen
III, tamże, s. 13-15.
25 Tenże, Der llei/iye
Adalbert in der Saye, tamże, 1899, L III, nr 1, s. 2-4; tenże, K6nig
Przemys{aus in der Sage, tamże, 1902, r. X, nr 19, s. 76; tenże, Pflanzensagen,
tamże, 1911 r. X, nr 19,
s. 76; tamże, 1911, r. X, nr 20, s. 80; tamże, 1911, L X, nr 21, s. 84; tamże, 1911, L X, nr 23, s. 91-92;
tamże, 1911, L X, nr 24, s. 96.
26 Tenże, Der alie
Fritz und die Gemiisenhiindlerin,
tamże, 1897, L I, nr 2, s. 8; Zwei
Erziihlunyen vom alten Frilz, tamże, 1897, L I, nr II, s. 43-44; tamże, 1898, L II, nr 14, s. 55-56;
tenże, Etwas lJ(Jm allen Fritz, tamże, 1912, r. XI, nr 2, s. 8; tamże, 1912, L XI, nr 4, s. 15-16.

�164
polskich miejscowości 27, a także zbiory zagadek 28 i wyliczanek dziecięcych
spod Rogoźna 29, chłopskich reguł pogodowych 30, przysłów i okolicznościowych powiedzonek 31. Interesujący jest także zbiór bajek polskiego źródła
publikowanych jedynie w tym piśmie32.
"Rogasener Familienblatt" to także pismo, w którym zamieścił Knoop
opisy zwyczajów i obrzędów, przekonań wierzeniowych i medycznych. Znajdziemy tu zatem opis wielkanocnego oprowadzania niedźwiedzia 33, zwyczajowego wynajmu służby w drugim dniu świąt Wielkiej Nocy w Poznaniu 34,
zwyczaju chodzenia po tzw. "cichą wodę" w tym właśnie czasie35, a także opis

27 Allerhand Scherz iiber Posener Orle, tamże,
1898, r. II, nr I S, s. 59-60; Der lelzle Biirgmeister
von Lopienno, tamże, 1901, r. V, nr 10, s. 37-38; Die Choynower Knechte im Buchweizen, tamże,
1905, r. IX, nr S, s. 17-18; Der Philisoph von Schrim, tamże, 1901, r. V, nr 10, s. 37-38; Kischkowo,
tamże, 1902, r. VI, nr 4, s. 16; Die Bedentung des Eides, tamże, 1911, r. X, nr 10, s. 39-40; Schwank
aus Chojnower, tamże, 1912, r. XI, nr 17, s. 68.
28 Riitsel und Scherzfragen, tamże
1897, r. I, nr 2, s. 8; tamże, 1898, r. II, nr 9, s. 36; tamże,
1898, r. II, nr 10, s. 10; tamże, 1898, r. II, nr 14, s. 56; tamże, 1898, r. II, nr 15, s. 60; tamże, 1898, r.
Tł, nr 19, s. 76; tamże, 1898, r. II, nr 21, s. 84; tamże, 1898, r. II, nr 22, s. 88; tamże, 1899, r. III, nr 2.
s. 8; tamże, 1899, r. III, nr 19, s. 76; tamże, 1899, r. III, nr 21, s. 84; Riitsel und Scherzaufqaben aus
Rogasen, tamże 1902, r. VI, nr 3, s. 12; tamże, 1902, r. VI, nr 4, s. 16; Scherzfragen, tamże, 1903, r.
VII, nr 11, s. 44.
29 Abziihlreime aus Rogasen, tamże,
1900, r. IV, nr 3, s. 12; tamże, 1900, r. IV, nr 14, s. 16;
tamże, 1900, r. IV, nr S, s. 20; tamże, 1900, r. IV, nr 18, s. 32; tamże, 1901, r. V, nr l, s. 4; tamże,
1901, r. V, nr 3, s. 12; tamże, 1901, r. V, nr 4, s. 16; tamże, 1901, r. V, nr S, s. 20; tamże, 1901, r. V, nr
8, s. 32; Abziihlreimefiir Kinder, tamże, 1911, r. X, nr S, s. 19-20; tamże, 1911, r. X, nr 8, s. 32; tamże,
1911, r. X, nr 9, s. 36; tamże, 1911, r. X, nr 10, s. 40; tamże, 1911, r. X, nr 12, s. 48; tamże, 1911, r. X,
nr 13, s. 52; tamże, 1911, r. X, nr 1S, s. 60; tamże 1911, r. X, nr 17, s. 68; Ahziihlreime, tamże, 1912, r.
XI, nr l, s. 4; tamże 1912, r. Xl, nr 2, s. 8; tamże, 1912, r. XI, nr 10, s. 40.
30 O. Knoop,
Scherzhafte Wetterregeln, tamże, 1897, r. I, nr S, s. 20; tenże, Bauernregeln,
tamże, 1898, r. II, nr 7, s. 27-28.
31 Tenże,
Sprochworter und Redensarlen aus Rogasen, tamże, 1901, r. V, nr 9, s. 36; tamże,
1901, r. V, nr 10, s. 39-40; tamże, 1901, r. V, nr 11, s. 43-44; tamże, 1905, r. IX, nr 3, s. Il
32 Del' Jager und die Riiuber, tamże,
1898, r. II, nr 7, s. 26-27; Die venviinschle Prinzessin,
tamże, 1899, r. III, nr l S, s. 57-58; Die erloste Prinzessin, tamże, 1902, r. VI, nr 9, s. 33-35; Der Maler
und die Prinzessin, tamże, 1902, r. VI, nr 10, s. 37-39; Die singende FIOle, tamże, 1904, r. VIII, nr 2, s.
5-8; Der Fischkonig, tamże, 1911, r. X, nr I, s. 1-4 i nr 2, s. 5-8; Die Schuster und der Teufel; tamże,
191.1, r. X, nr 3, s. 12; Tanzende Nixen, tamże, 1911, r. X, nr S, S, 18-19; Von dummen 11-bitek, der die
Angsl suchte, tamże, 1911, r. X, nr 7, s. 25-28; Das weisse Miiuschen, tamże, 1912, r. XI, nr 10, s.
37-40 i nr 11, s. 41-43; Die Diemantenfee. Ein Posener Miirchen, tamże, 1913, r. XII, nr 2, s. 5-8;
tamże, 1913, r. XII, nr 4, s. 13-16; Der verzanberle Schwan. Ein Posener Miirchen, tamże, 1913, r.
XII, nr S, s. 17-19 i nr 6, s. 21-23; Der Weisse Schwan im schwarzen Nelz, tamże, 1913, r. XII, nr 12, s.
45-48 i nr 13, s. 48-50.
33 O. Knoop,
Der Umzug des Baren, tamże, 1897, r. I, nr I, s. 3-4.
34 Tenże, Der Gestendevermitungsmarkl,
tamże, 1899, r. III, nr 22, s. 86-87; tamże, 1903, r. VII,

nr

I, s. 1-2.
35

Tenże,

Das stille Wasser, tamże,

1898, r. II, nr 6, s. 22-23.

�165
zwyczajów mięsopustnych 36 i wiele informacji o dyngusie 37. Są tam też opisy
zwyczajów i przekonań towarzyszących świętom Bożego Narodzenia 38, a także zwyczajów i wierzeń związanych z Nowym Rokiem 39. Obok tego spotykamy opisy zwyczajów dożynkowych 40, tzw. "bicie kapelusza" - zwyczaj
spotykany w okolicach Gniezna 41, a także zwyczaje związane z dniem św.
Urbana 42, św. Agnieszki43 i św. Walentego44. W ramach cyklu zatytułowanego Aberglauben, Sit te und Brauch in der Ostmarken omówił Knoop wielkopolskie przekonania dotyczące dni tygodnia 45, znaków zapowiadających przybycie
gości46, informacji o szczęściu i nieszczęściu47, bądź mającej nastąpić kłótni
w rodzinie48. Obok tego znajdują się tu zapisy wyrażające ludowe przekonania
dotyczące wody jako środka leczniczego49 oraz szereg innych wierzeń ludu
wielkopolskiego 50.
Kilkuletnia przerwa w wydawaniu "Rogasener Familienblatt" (od 1906 do
1911 roku) spowodowana
była prawdopodobnie
szeregiem innych prac,

36

Tenże, Fastnacht, tamże,

1902, r. VI, nr 3, s. 9-11; tenże, Fastnachtssagen, tamże,

1911, r. X,

nr 6, s. 23-24.

Etwas von Dyngus, tamże, 1913, r. XII, nr 3, s. 9-11; tenże, Das Besprengen mit
s. 11-12.
38 Tenże,
Weihnachten, tamże, 1897, r. I, nr 16, s. 61-63; Vom Wiehnachtsbaum, tamże, 1898, r.
II, nr 22, s. 85-86; Weihnachtsgebriiuche aus Parkowo, tamże, 1900, r. IV, nr 3, s. 11; O. Knoop,
Weihnachtsgebriiuche, tamże, 1911, r. X, nr 24, s. 94-95; tenże, Allerhand Wiehnachtsglaube, tamże, s.
95-96; Eine Wiehnachtssage, tamże, 1913, r. XII, nr 1, s. 1.
39 Neujahrsglauben
und Neujahrsbriiuche, tamże 1899, r. III, nr 2, s. 88; O. Knoop, Ein
Neujahrsglaube, tamże, 1901, r. V, nr 1, s. 3; Neujahrsbrauch, tamże, 1911, r. X, nr 1, s. 4; tamże,
1911, r. X, nr 2, s. 8; Ein Neujahrsbrauch, tamże 1913, r. XI, nr 1, s. 1-2.
40 O. Knoop,
Der Ertenwolf, tamże, 1898, r. II, nr 15, s. 58-59; tenże, Ertengebrauche, tamże,
1899, r. III, nr 8, s. 31.
41
Tenże, Das Hutschlagen, tamże, 1899, r. III, nr 7, s. 28.
42 Tenże,
Urbanstag, tamże, 1897, r. I, nr 5, s. 17-18.
43 Der 21 Januar, tamże
1912, r. XI, nr 2, s. 5.
44 Der Valentinstag, tamże,
1912, r. XI, nr 3, s. 11-12.
45 O. Knoop,
Die J,l'bchentage im Volksglauben, tamże, 1898, r. II, nr 1, s. 2-3; tamże, 1912, r.
37

Tenże,

Wasser, tamże,

XI, nr 3, s. 12; tamże,
tamże,

1912, r. XI, nr 4, s. 16; tamże,

1912, r. XI, nr 8, s. 32; tamże,

46

Tenże,

Giiste kommen, tamże,

1912, nr 5, s. 19; tamże,

1912, r. XI, nr 7, s. 28;

1912, r. XI, nr 9, s. 36.
1898, r. II, nr 2, s. 8.

Tenże, Gliik und Angliick, tamże 1898, r. n, nr 5, s. 20; tamże, 1898, r. II, nr 7, s. 28; tamże,
1898, r. II, nr 5, s. 32; tamże, 1898, r. n, nr 11, s. 44; tamże, 1898, r. II, nr 12, s. 48; tamże, 1904, r.
47

VIII,

nr 4, s. 16.

Zank und Streit im Hause, tamże, 1899, r. III, nr 10, s. 40.
Das Wasser ais Heilmittel, tamże, 1913, r. XII, nr 1, s. 4; tamże, 1913, r. XII, nr 2, s. 8; tamże,
1913, nr 5, s. 19-20; F/iessendes Wasser, tamże, 1913, r. XII, nr 10, s. 40; tamże, 1913, r. XII, nr 11, s.
43-44; Der Wasser im Volksglauben, tamże 1913, r. XII, nr 13, s. 52; O. Knoop, Allerhand
Wasserglaube in der Provinz Posen, tamże, 1914, r. XIII, nr 1, s. 4.
50 Tenże, Allerhand Volksglaube aus der Provinz Posen, tamże,
1914, r. XIII, nr 2, s. 8; nr 3, s.
48

Tenże,

49

12; nr 5, s. 20.

�166
których podjął się Otto Knoop. W tym czasie na trwałe zawiązała SIę
współpraca z Wojciechem Szulczewskim, który wspominał: "odtąd aż do
wojny światowej, aż do przejścia profesora na emeryturę brałem czynny udział
we wszystkich jego wydawnictwach, zasilając je folklorem, głównie kujawskim"51. Materiał ludoznawczy zebrany przez Knoopa i jego respondentów
był już tak olbrzymi, iż obaj postanowili wydać wielotomowe dzieło pt.
Przyczynki
do wielkopolskiego
ludoznawstwa
(Beitriige zur Volkskunde der
Provinz Posen).
Początkowo obaj miłośnicy folkloru zwrócili się do wielkiej spółki wydawniczej Brockhaus w Lipsku, która zgodziła się na opublikowanie dzieła, jednak
nie zamierzała wypłacić autorom honorarium. Dlatego też Przyczynki ...
postanowili wydać własnym nakładem. Pierwszy tom pt. Volkstiimliches GUS der
Tierwelt52 wydany został sumptem Knoopa, który podkreślał we wstępie do
tego dzieła: "ażeby zgromadzony materiał nie zginął, zdecydowałem się, by
wydrukowano go na mój koszt"53.
Książka obejmująca 555 zapisów jest w dziejach wielkopolskiej folklorystyki jedyną propozycją tego rodzaju, w której podjęto kwestie wyobrażenia
przez społeczność wiejską świata zwierząt. Ubolewał jednak Knoop, iż nie cały
znany mu i dostępny materiał ludoznawczy mógł być w niej zawarty: "niestety,
było przy tym konieczne, by około 200 pozycji, wśród nich bardzo interesujących przekazów, które nadeszły podczas długotrwałego składu drukarskiego, odłożyć i zrezygnować ze wszystkich literackich porównań" 54. Zdawał
sobie przy tym sprawę z tego, że "może niejeden z przekazanych komunikatów
jest nieistotny, a inne zawierają rzeczy od dawna znane, to jednak dla
ludoznawstwa Wielkopolski, które jako wiedza w Wielkopolsce znane jest
tylko z nazwy, nie mówiąc już o jej znaczeniu, wydawało mi się, że jest istotne,
by włączyć tu rzeczy najdrobniejsze, by ich istnienie także w Wielkopolsce
zostało stwierdzone" 55.
Kolejnym tomem Przyczynków ... była praca Jerzego Wojciecha Szulczewskiego pl. Allerhand fahrendes
Volk in K ujawien 56. Jednak ze względów
finansowych nie ukazał się już trzeci tom tej serii pt. Gewasser, Wassergeister
und Wasserspuk.
Współpraca z Jerzym Wojciechem Szulczewskim manifestowała się na
J. W. Szulczewski, W.~pomnienia... , op. cit., s. I.
Beitra~Je zur Volkskunde der Provinz Posen, Herausgegeben von Professor O. Knoop in
Rogasen und A. Szulczewski in Brudzyn. Erstes Bandchen: Volks/umliches UlIS der Tierll'ei/,
Herausgegeben von O. Knoop, Rogoźno 1905.
53 Tamże, s. I-II.
54 Tamże, s. II.
55 Tamże, s. II.
56 BeitragI' zur Volkskunde der Provinz Posen, Herausgegeben
von Professor O. Knoop in
Rogasen und A. Szulczewski in Brudzyn. Zweilcs Bandchen: Allerhandfahrendes Volk in Kuiawien
von A. Szulczewski, Leszno 1906.
SI

52

�167
każdym kroku działalności ludoznawczej Otto Knoopa. Bardzo często zdarzało się, iż w owym okresie Szulczewski nie mógł sygnować własnym nazwiskiem
swoich zapisów, stąd też oddawał je Knoopowi, a ten publikował przekazany
materiał w różnych pismach ludoznawczych. Jednym z naj poważniejszych
artykułów Knoopa napisanych na podstawie materiału zebranego przez swego
współpracownika z Brudzynia był tekst pL Die Himmel und Naturscheinungen
in der Anschauung des kujawischen Volkes57, w którym znajdziemy omówienie
wiedzy ludu kujawskiego z okolic Strzelna, Mogilna i Inowrocławia na temat
słońca, księżyca i gwiazd, wiatru, deszczu i gradu, chmur, grzmotu i błyskawicy,
wszelkich znaków świetlnych na niebie, wizji końca świata, odczytywanej
z nieboskłonu i innych przesłanek.
Także na łamach "Hessische Blatter fUr Volkskunde" opublikował Knoop
artykuł o starym kujawskim zwyczaju kładzenia darni na głowie i zawartej
w tym symboliki 58. Interesujący jest też tekst dotyczący wielkopolskich
wyobrażeń demonicznych, drukowany w czterech częściach 59, który powstał,
ponieważ "postacie polskiej demonologii nie doczekały się jeszcze dostatecznego omówienia, no i nie mogły, gdyż materiał podań nie został jeszcze
w dostatecznej mierze zestawiony"60. Znajdziemy w nim cenne informacje na
temat takich wyobrażeń jak: diabeł myjący, bies, płonnik, kusy, boruta, rokita,
smok, smolnica, południca, biała dama, olbrzym z Góry koło Sierakowa i skrzat.
Na łamach wspomnianego pisma opublikował Knoop także kilka bajek, np.
o księżniczce ze szpilką w głowie zanotowaną w Kuźnicy Czarnkowskiej61 oraz
kilka innych zapisanych przez Szulczewskiego w Puzdrowcu koło Brudzynia 62.
Wszystkie one opatrzone zostały bogatym materiałem porównawczym.
W latach 1902-1905 na łamach "Zeitschrift des Naturwissenschaftlichen
Vereins" publikował Knoop szereg artykułów na temat świata roślin w kulturze ludowej mieszkańców Wielkopolski63. Obejmują one zapisy dotyczące
przekonań medycznych, magii, zwyczajów wyrosłych na gruncie wiedzy
a roślinach, a także szereg podań związanych z roślinami. Podaje w nim autor
wiele zwrotów polskojęzycznych np. "kto sieje groch w marcu, ten będzie groch
gotował w garncu, a kto w maju, ten w jaju", "gdy grzmi na goły las, to będzie

57 O. Knoop, Die Himmels und naturerscheinungen in der AnschauUlIg des kujawischen Volkes,
"Hessisehe Bliitter fur Volkskunde", 1904, r. TIT, s. 112-130.
58 Tenże, Rasen auf dem Kopf gelegt, tamże, 1904, r. TIT, s. 160-161.
59 Tenże, Polnische Dlinlonen, tamże, 1905, r. IV, s. 24, 33; tenże, Polnisel,e Diimonen Il, tamże,
1906, r. V, s. 83-91; tenże, Polnische Diimonen IIl, tamże, 1908, r. VII, s. 29-32; tenże, Polnische
Diimonen IV, tamże, 1918, r. XVII, s. 26-37.
bO Tenże,
Polllische Diimonen, op. cit., s. 24.
b 1 Tenże,
Die Prillzessin mit der Nadel im KopI, tamże, 1907, r. VI, s. 73-78.
62 Tenże, Polnische Miirchen aus der Provinz Posen, Tamże,
1907, r. VI, s. 78-97.
63 Tenże,
Volksu'im/iches aus der Pflanzenwelt, "Zeitsehrift des Naturwissensehaftliehen
Vereins", 1902, r. IX, s. 11-18; tamże, 1904, r. XI, s. 52-59; tamże 1904, t. XI, s. 72-87; tamże, 1905, r.
XII, s. 13-17.

�168
ciężki czas", "suchy kwiecień, mokry maj, będzie żyto gdyby gaj", lub piosenki
polskie z Rogoźna np.:
Piszczałeczko uliń mi sic;:
Bo jak mi sic;:nie ulinisz
To cię rzucę za płot
Tam cię kury i kokoty
Podziubią zaś na łot.

Kontynuacją wcześniejszych zainteresowań światem zwierząt w ludowej
tradycji były dwa teksty także opublikowane w tym piśmie pl. Volkstumliches
uber Schwalbe und Stroch64 i Allerhand Volkstumliches uher Haustiere65,
gdzie
także przytoczył szereg zapisów polskojęzycznych, np. przekonanie z Połajewa,
że gdy chłopi młócą w stodole, wówczas jaskółki siadają na poprzecznej belce
nad bojowicą i mówią:
Jak my odlatywały
Jak my odlatywały
Były stodoły pełne, peIne,
A teraz nie ma nic, nie ma nic,

lub zawołanie dzieci widzących bociana, zanotowane
na:

w Grudnej koło Rogoź-

Bocian, bocian, długi nos,
Porwie żabe, porwie kłos,
Porwie kryta, porwie mysz,
Niech go kaci porwią tyż.

Natomiast
rozmowy:

w beczeniu owiec mieszkańcy

Połajewa doszukali SIę takiej oto

Kiedy będzie lato?
A też wnet będzie?
A kto go doczeka?
A to jo, a to jo.

Zebrany i usystematyzowany
przez Knoopa materiał folklorystyczny
z Wielkopolski został w części opublikowany na łamach "Historische MonatsbHi.tter fur die Provinz Posen". W cyklu zatytułowanym "Przyczynki do
ludoznawstwa w Wielkopolsce" przedstawił omówienia dotyczące duchów
leśnych 66, podań o kościołach 67, tematu śpiącego wojska 68 oraz ludowego

Tenże, Vo/kslum/iches uber Schwa/be lind Storch, tamże, 1910. r. XVII, s. 59-62.
Tenże, Allerhand Vo/kstumliches uber Haustiere, tamżc, 1912, r. XIX, s. 94-99.
66 Tenże, Beilriige zur Vo/kskunde der Provinz Posen, l. Wa/dgeister, "Historische
Monatsbliitter fUr die Provinz Poscn", 1904, r. V, nr 3, s. 38-42.
67 Tamże, li. Kirchliche
Sagen, 1904, r. V, nr 8/9, s. 124-127.
68 Tamże, lIT.
Das sch/ajende Heel', 1905, r. VI, nr 10, s. 155-157.
64
65

�169
wyobrażenia okoliczności powstawania niektórych miejscowości i ich nazw69.
Tutaj także znalazł miejsce artykuł poświęcony ludowemu wyobrażeniu
cholery i związanym z tym faktem wzniesienia kaplicy św. Barbary w Janowcu
Wlkp.70.
W tym samym czasie na łamach berlińskiego pisma ludoznawczego
"Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde" opublikował Knoop zbiór podań
kujawskich opatrzonych bogatą analizą, a zapisanych przez Jerzego W.
Szulczewskiego 71. Jednocześnie w czasopiśmie Śląskiego Towarzystwa Ludoznawczego ogłosił artykuł dotyczący ludowej wiedzy o wolnomularstwie 72
oraz niezwykle interesujący tekst pl. Aberglaube und Brauch aus der Provinz
Posen, w którym opisał przekonania mieszkańców Wielkopolski związane
z miłością, narzeczeństwem, weselem i stanem małżeńskim oraz macierzyństwem 73. I tutaj nie zapomniał Knoop o typowych polskojęzycznych zwrotach,
które podał we właściwej formie, by nie zacierać ich zasadniczego przesłania,
np. "kto wychodzi za wdowca, ten beczy jak owca", lub:
Szykujcie buty, szykujcie kamzele,
Spieszcie się chlopcy, jutro wesele.

Znajdziemy tam także polskojęzyczny zapis pieśni weselnej z okolic Wągrowca
śpiewanej przez pannę młodą podczas oczepin.
Kolejnym tematem Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen są ludowe
przekonania i wyobrażenia związane z chorobami, śmiercią, pogrzebem
i życiem po śmierci 74.
Mimo tak wielkiej wydawniczej operatywności Knoopa, materiał faktograficzny rósł w szybszym tempie niż możliwość jego publikacji. W trakcie
poszukiwań nowych pism skłonnych zamieszczać opracowania ludoznawcze
z Wielkopolski, "profesorowi przypomniał się niejaki O. Eulitz, młody nabywca wydawniczej drukarni Fr. Ebbecke w Lesznie, którego poznał, gdy jako
początkujący profesor uczył w leszczyńskim Gimnazjum. Ów Eulitz w sprawie
wydawnictwa zapytany, zaofiarował nam swą pomoc, a nawet owe dwa zeszyty
naszego nakładu przyjął we własny nakład. A ponieważ wówczas właśnie
w jego nakładzie, zaczęła wychodzić "Poznańska Gazeta Nauczycielska"
("Posener Lehrerzeitung") przyobiecał ją zaopatrzyć w nowy dodatek prze-

69

Tamże, IV. Ortsgriindungen

70

Die St. Barharakapelle

1905, r. VI, nr 10, s. 157-161.
tamże, 1902, r. III, nr 3, s. 30-31.
71 O. Knoop,
Sagen aus Kujawien, "Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde", 1905, r. XV, s.
102-105; tamże, 1906, r. XVI, s. 96-100.
72
Tenże, Die Freimaurer im Vo/ksg/auhen, "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fUr
Volkskunde", 1905, t. 7, z. 13, s. 58-59.
73 Tenże, Aherg/auhe
und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1905, t. 7, z. 13, s. 43-57.
74 Tenże, Aherg/auhe
und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1905, t. 7, z. 14, s. 70-77
i tamże, 1906, t. 8, z. 15, s. 74-87.
und Ortsnamen,

zu Janowitz,

�170
znaczony dla krajoznawstwa, w którym i materiał folklorystyczny umieszczać
będzie można. Był on przekonany, że właśnie nauczyciele najlepiej się nadają
do badań folkloru, więc że za pomocą właśnie ich ów dodatek przekształcić
będzie można na niezależne czasopismo ludoznawcze, o które nam tak bardzo
chodziło"75. Tą drogą Otto Knoop i Wojciech Szulczewski zainicjowali
wydawanie miesięcznika "Aus dem Posener Lande". Dodatek, o którym mowa
wychodzący od 1906 roku, w krótkim czasie zyskał taki rozgłos, że już od
1 stycznia 1908 roku zmienił nazwę na "Posener Heimatkunde" odstępując
tytuł zupełnie nowemu czasopismu.
"Aus dem Posener Lande" było pismem otwartym, w którym materiały
ludoznawcze z Wielkopolski drukowali Alberth Koerth ze Skwierzyny, Oskar
Bruhl z Trzciela, Walther Hampel ze wsi Bukowce koło Sierakowa, Hugo
Sommer z Poznania, Ludwig Nehring, Franz Rheinsberg i Jan Sonnemann
z Szubina, Albert Herse i Richard Abracham z Bydgoszczy, Józef Paech
z Pszczewa, Ludwig Martwig z Pleszewa, Konrad Brok z Dziembłowa,
Waldemar Zude ze wsi Biadki koło Krotoszyna. Jednak przede wszystkim
spotykamy się w tym piśmie ze zbiorami Otto Knoopa i Jerzego Wojciecha
Szulczewskiego.
Tematyka artykułów zamieszczonych w "Aus dem Posener Lande" jest
równie szeroka jak w "Rogasener Familienblatt". Znajdziemy tu bowiem
niezwykle bogate zbiory bajek polskiego źródła. Początkowo pubiikował je
Knoop samodzielnie, by wkrótce nadać im ramy cyklu pt. Volksmarchen aus
der Provinz Posen. Wszystkie przekazy opatrzył bogatym komentarzem,
poddając je głębokiej analizie porównawczej 76. Obok nich wydał tu obszerne
zbiory podań dotyczących niektórych wielkopolskich cmentarzy 77, kościołów 78, zamków i pałaców 79, podań związany'ch z Poznaniem 80 czy też szereg
innych nieuporządkowanych
tematycznie zbiorów zanotowanych w okolicach
Rogoźna, Gniezna, Sulmierzyc, Trzemeszna, Śmigla, Gostynia, Ujścia, Obornik, Nowego Tomyśla, Ostroroga, Kościana, Kępna, Połajewa, Swarzędza
i Międzychodu 8t.
W. Szulczewski, Wspomnienia ... , op. cit, s. 1-2.
O. Knoop, Die Kaule des Madej, "Aus dem Posener Lande", 1907, r. II, nr 6, s. 60-61; tenże,
Die drei Spinnerinnen, tamże, 1908, r. III, nr 1, s. 13-15; tenże, Der Schlangekonig, tamże, 1908, r. III,
nr 2, s. 76-77; tenże, Der Teufel und der Schneider, tamże, 1908, r. III, nr 4, s. 187-188; tenże, Die
verzauberte Gans, tamże, 1908, r. III, nr 8, s. 348-250; tenże, Zu dem M archen von der verzauberten
Gans, tamże, 1908, r. III, nr 10, s. 395-396; tenże, Der Wahrsager, ein posener Marchen, tamże, 1911,
r. VI, nr 6, s. 277-279; tenże, Der Rauber und die drei Madchen, tamże, 1914, r. IX, nr 2, s. 87-88.
77 Tenże, Posener Kirchhofssagen,
tamże, 1908, r. m, nr 4, s. 162-165.
78 Tenże,
Posener Kirchensagen, tamże, 1908, r. III, nr 12, s. 573-575.
79 Tenże, Posener Schlosssagen, tamże, 1910, r. V, nr 8, s. 387-392.
80 Tenże, Vier Sagen aus dem Stadt Posen, tamże, 1909, r. IV, nr 11, s. 502-503.
81 Tenże, Volkssagen aus der Provinz Posen, tamże, 1915, r. X, nr 5, s. 231-239; tamże, 1916, r.
XI, nr 3, s. 112-115; tamże, 1916, r. XI, nr 6, s. 217-220.
75

76

�171
W dorobku folklorystycznym
Otto Knoopa bardzo rzadko pojawiają
się
artykuły podejmujące
gruntowną
analizę wybranych
tematów kultury duchowej ludu wielkopolskiego.
Do takich, niezwykle cennych omówień,
bogato
ilustrowanych
materiałem
źródłowym,
należy artykuł
pl. Posener Wassersagen82, drukowany
w kilku odcinkach,
a który prawdopodobnie
jest rozwinięciem książki mającej się ukazać w ramach wspomnianych
wyżej Przyczynków .... Poznańskie podania wodne nie są zbiorem podań, lecz rzetelnym
opracowaniem
ich podłoża
mitologicznego,
wierzeniowego
i obrzędowego.
Rozpoczyna w nim autor omówieniem
przekonań
wierzeniowych
związanych
z studniami
artezyjskimi
tryskającymi
nad Notecią
i nieszczęściami
z tym
związanymi. Dalej analizuje cykl wielkopolskich
przekazów
będących ludową
interpretacją
tworzenia
się naturalnych
cech krajobrazu,
przedstawiając
tu
własne spostrzeżenia
na temat pogrążonych
obiektów. Szczególnie zajmujące
są fragmenty związane z cudowną
mocą niektórych
wielkopolskich
źródeł
i kultu świętych
na tym gruncie
wyrosłych
oraz magicznych
zabiegów
stosowanych
przez społeczność
wiejską, by chronić pola przed powodziami.
W niektórych
zwyczajach
z tym związanych
doszukuje
się Knoop
echa
starosłowiańskiego
obrzędu składania ofiar z ludzi, co jego zdaniem, czytelne
było jeszcze w folklorze końca XIX wieku.
Innym artykułem podejmującym
głęboką analizę treści zastanych jest tekst
pl. Zur Geschichte einer Posener Sage83, w którym poddał gruntownej
krytyce
zapis W. Lasoty dotyczący
Góry Zamkowej
pod Stęszewem i uwięzionego
w niej dziecka, uznając całość za folklorystyczne
fałszerstwo.
Nie omija też
Knoop trudnych
tematów
demonologicznych.
W artykule
pl. Du hast ein
Jimmeckin84 odpowiada Alberthowi Koerthowi na niedostateczne
wyjaśnienie
terminu Jimmeckin.
Jednak demonologia
w opracowaniu
Knoopa
rzadko
pojawia się na łamach "Aus dem Posener Lande". Do najciekawszych
należy
omówienie dotyczące bogini Herty znanej z okolic Sierakowa
i Skwierzyny
oraz odniesienia jej do paralelnego
wyobrażenia
z Rugii 85. Natomiast
wyobrażeniom
półdemonicznym
poświęcił
kolejny tekst pl. Die Freimaurer
im
Volksglauben 86, będący rozwinięciem
spostrzeżeń
zamieszczonych
we wspomnianych wyżej "Mitteilungen
der Schlesischen Gesellschaft fUr Volkskunde".
Otto Knoop,
o czym już wspominałem,
żywo reagował
na wszelkie
przejawy folkloru
dziecięcego.
Obserwację
miał ułatwioną
z racji swojej
profesji. W omawianym
piśmie poświęcił tym zagadnieniom
wiele miejsca,

82 Tenże, Posener Wasser.~agen, tamże, 1912, r. VII, nr 2, s. 54-62; tamże, nr 3, s. 1 ł 1-120;
tamże, nr 4, s. 158-162; lamże, nr 5, s. 216-222; tamże, nr 6, s. 256-262.
83 Tenże, Zur Geschichte einer Posener SagI'. lamże 1908, r. III, nr 5, s. 242-245.
84 Tenże, Du hast ein Jimmicken, tamże, 1908, r. III, nr 11, s. 8.
85 Tamże, Die Giitlin Herta in der Provinz Posen, tamże, 1910, r. V, nr lO, s. 497-498.
86 Tenże, Die Freimaurer im Volksylauben, lamże, 1907, r. II, nr 6, s. 63.

�172
drukując zbiór wyliczanek87,
np.:

zwracając także uwagę na teksty dzieci polskich
Ana, bana, or, wor,
A ci, bi ci, opkom, bopkom,
Przykry czopkom,
Kleka, menta, śpik.

oraz piosenki dziecięce wyłącznie polskiego źródła 88. Obok tego znajdziemy tu
liczne wielkopolskie żarty i anegdoty89 oraz przyczynki do ludowej toponomastyki 90, czy też przekonań, związanych np. z wiarą w "środek ziemi" znaną
z Święciechowy koło Leszna 91 oraz pieśni funkcjonujące w środowisku
wiejskim okolic Rogoźna, aczkolwiek nie ludowej proweniencji92.
Osobne
omówienie poświęcił Knoop zwyczajom związanym z wprowadzaniem się do
nowego mieszkania oraz znaczeniu śmieci w gospodarstwie domowym 93.
Kolejną kontynuacją z "Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft fUr Volkskunde" był artykuł pl. Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen ogłoszony
w dwóch częściach 94. Podobnie jak w poprzednim, uwagę Knoopa zajmują
zwyczaje i przekonania dotyczące stanu narzeczeńskiego i małżeńskiego.
Przedstawił tu odpowiedzi na nurtujące lud pytanie kiedy człowiek może się
ożenić, a kiedy nie. Przytacza przykłady prób jakim poddawano narzeczone,
w czasach mu współczesnych, na terenie całej Wielkopolski. Interesujące są też
opisy zwyczajów związanych z powtórnym ożenkiem.
Obecność prac Otto Knoopa na łamach "Aus dem Posener Lande", ledwie
tu zarysowaną, zakończyć chciałbym wskazaniem na obszerny artykuł poświęcony wielkopolskim zwyczajom świętojańskim i wierzeniom z tym dniem
związanym95.
Od roku 1905 wydawca "Samotschiner Zeitung", Herman Knauthe, podjął
się redakcji dodatku do tego pisma pt. "Aus der Heimat - fUr die Heimat". We
wstępie do pierwszego numeru podkreślał, że dodatek wychodzi naprzeciw
krajoznawczym i ludoznawczym zainteresowaniom mieszkańców okolic SzaTenże, Abrahlreime aus der Provinz Posen, tamże, 1906, r. I, nr 2, s. 16.
Tenże, Posener Kinderlieder, tamże, 1910, r. V, nr 9, s. 444-450.
89 Tenże, Warum es in Bomst keine Juden gibt, tamże, 1907, r. II, nr 3, s. 32; tenże, Die erste
Einfiihrung von Steinkohlen, Petroleum und Zigarren in die Provinz Posen, tamże, 1909, r. IV, s.
465-466; tenże, Der letzte Biirgmeister von Lopienno, tamże, 1910, r. V, nr II, s. 556.
90 Tenże, Der Name der Stadte Ritschenwalde und Rogasen, tamże, 1906, r. I, nr 6, s. 47-48.
91 Tenże, Der Mittelpunkt
der Erde, tamże, 1908, r. III, nr 3, s. 207-208.
92 Tenże, Deutsche Volkslieder in der Provinz Posen, tamże, 1908, r. III, nr 10, s. 327-328.
93 Tenże, Aus dem Posener Volkskunde, tamże, 1916, r. XI, nr I, s. 35-36.
94 Tamże, Aberglaube und Brauch aus der Provinz Posen, tamże, 1909, r. IV, s. 181-183; tamże,
s. 204-206.
95 Tenże, Der Johannistag in Glauben und Brauch der Provinz Posen, tamże, 1914, r. IX, nr 6, s.
241-253.
87

88

�173
mocina, a adresowany jest przede wszystkim do ludności niemieckiej. Wkrótce
zwrócił się także do Otto Knoopa z prośbą o zamieszczenie na łamach pisma
niemieckich treści folkloru nadnoteckiego. Knoop przyjął propozycję, aczkolwiek opatrując zbiory podań tytułem Deutsche Sagen aus der Provinz Posen 96
przemycał w nich teksty polskiego źródła, o czym dowodzą komentarze do
tych samych przekazów zamieszczonych w innych publikacjach. Tłumaczył
przy tym Knoop, że "takim podaniom i opowiadaniom w naszych czasach,
kiedy folklor coraz bardziej zanika, winno być okazane największe zainteresowanie. Skoro są one produktem ciągle twórczej duszy ludu, to przecież chowa
się w nich spory obszar starego życia, starych, prastarych wierzeń ludowych.
Dostarczają nam materiału, z którego możemy odtworzyć dawne wierzenia
i dawny kult naszych przodków"97. W szamocińskim piśmie opublikował
Knoop także szereg podań nie związanych z tematem Deutsche Sagen ... ,
a pochodzących z terenów nadnoteckich bagien 98 i bajek z tego rejonu 99.
Zainteresowania ludoznawcze Otto Knoopa wyrażały się także obserwacją
przejawów wiedzy ludu na temat różnych zjawisk przyrodniczych. Dawał temu
wyraz w nielicznych opracowaniach, choćby we wspomnianym wyżej artykule
zamieszczonym w "Hessische Blatter fUr Volkskunde". Chciałbym jeszcze
zwrócić uwagę na dwa omówienia opublikowane w berlińskim "Zeitschrift des
Vereins fUr Volkskunde" dotyczące tęczy 100 i rosy 101 w wyobrażeniach
mieszkańców Wielkopolski. W pierwszym z nich mówi Knoop o tym, czym
w rozumieniu ludu jest tęcza, jak powstaje oraz o szeregu wierzeń z tym
zjawiskiem związanych, a dotyczących narodzin dziecka, pracy w polu lub
prognozowania pogody na dzień następny. Spotykamy tu też podania związane z tęczą bądź takie, w których jest ona siłą sprawczą następujących po sobie
wydarzeń, np. okoliczności budowy kościoła w Mącznikach koło Środy, który
według przekonań tutejszej społeczności zbudowany został na miejscu wskazanym właśnie przez tęczę. Równie interesujący jest artykuł poświęcony rosie.
96 Tenże, Deulsche
Sagen aus der Provinz Posen, "Aus der Heimat - fUr die Heimat.
Zwanglose Beilage wr »Samotschiner Zeitung«", 1906, r. II, nr 8, s. 30; tamże, 1906, r. II, nr 9, s.
34-35; tamże, 1906, r. II, nr 10, s. 38.
97 Tamże, 1906, r. II, nr 8, s. 30.
98 Tenże, Das verwiinschle
Schloss hei Weissenhohe, tamże, 1906, r. II, nr 5, s. 18; tenże, Der
Franzosenkirchhof
hei Mar!J!min, lamże, 1907, r. III, nr 2, s. 7; tenże, Der verjluchle Gaslhof bei
Reisenhurg, lamże, 1907, r. III, nr 3, s. 112; tenże, Der See bei Kalmar, tamże 1907, r. III, nr 7, s. 28;
tenże, Oil' Gespenslerhand,
tamże, 1907, r. III, nr II, s. 42-43.
99 Tenże, Das Miirchen
vom Koch, tamże, 1905, r. I, nr 2, s. 6-8; tamże, nr 3, s. 10-12; tenże,
Marchen vom Hand und Wolfe, tamże, 1907, r. III, nr 7, s. 26-28; tenże, Der Rauber, tamże, 1907, r.
III, nr 8, s. 30-31; tenże, Der Hirschfluhlen,
tamże, s. 31-32.
100
Tenże, Der Regenhogen im Glauben wuJ in der Safle der Provinz Posen, "Zeitschrift des
Vereins fUr Volkskunde", 1911, r. XXI, s. 390-392.
101
Tenże, Der Tau im Glauben und in der SagI' der Provinz Posen, tamże, 1912, r. XXII,
s. 89-95.

�174
Znajdziemy tu bowiem ludową interpretację powstawania rosy oraz bogaty
zbiór wierzeń i przekonań dotyczących czynności gospodarskich, np. pory
wypędzania trzody na pastwisko:
Rosa przed świętym Janem
Pokryje świnie Janem.

czy też przekonań
węch dziczyźnie:

z okolic Sierakowa, według których rosa poranna odbiera
Jeśli rosa,
Ćknie mu z nosa,
Nic nie czuje,
Choć próbuje.

Obok tego przytacza Knoop bogaty zbiór przekonań medycznych mieszkańców Wielkopolski, związanych z tym zjawiskiem i udziałem rosy w praktykach
czarowlllc.
Na łamach "Zeitschrift des Vereins fUr Volkskunde" opublikował też
Knoop kilka bajek z okolic Janowca Wlkp. i Szamotuł l 02 oraz podanie
z okolic Chodzieży dotyczące zapobiegania obfitym opadom deszczu podczas
żniw 103.
W końcu chciałbym tu zwrócić uwagę na kilka interesujących pozycji
książkowych Otto Knoopa poświęconych wielkopolskiemu folklorowi. W czasach gdy był nauczycielem Gimnazjum w Rogoźnie, zwyczajem było, iż
większość tego rodzaju placówek oświatowych corocznie wydawała tzw.
Program ... , w którym umieszczano wiadomości dotyczące nauki, organizacji
nauczania, dane o uczniach i ich postępach. Taki Program każdy z profesorów
mógł uzupełnić swoim dodatkiem naukowym, umieszczając w nim jakąś
rozprawę. Możliwości oferowane przez owe Programy ... skrzętnie wykorzystywał Knoop drukując w nich kilka zbiorów tematycznych wielkopolskiej
literatury ludowej.
Pierwszym z nich jest Posener Geld-und Schiitzsagen 104. Praca obejmuje 84
zapisy podań o skarbach i pieniądzach, opatrzonych komentarzem porównawczym. Wyjaśniał tu także autor tło wierzeniowe i mitologiczne przekazów. Na
tle tych podań pojawiają się liczne polskie wyobrażenia demoniczne, a także
interesujące przekonania dotyczące pieniążka przynoszącego szczęście, zapisane przez Wojciecha Szukzewskiego. Znajdziemy tu także zbiór podań będą-

102 Tenże, Die kluge Konigstochter.
Polnische Miirchen, tamże, 1914, r. XXIV, s. 191-192;
tenże, Polnische Miirchen aus der Provinz Posen, tamże, 1916, r. XXVI, s. 204-208.
103 Tenże, Der Schluss
auf den lieben Gott, tamże, 1913, r. XXIII, s. 188-189.
104 Tenże, Posener
Ge/d und Schatzsagen.
Ein Beitrag zur Heimat und Vo/kskunde der Prot'inz
Posen vom ... Hlissenschaftliche
Bei/age ZUlli Program des Kg/. Gymnasiullls
zu Rogasen, Leszno
1908.

�175
cych ludową interpretacją przeszłości. Posener Geld und Schatzsagen to jedyna
praca tego typu w dziejach wielkopolskiej folklorystyki, która spotkała się
poza tym z bardzo ciepłym przyjęciem opinii społecznej oraz licznego grona
recenzentów) as.
W rok później ukazała się kolejna książka w dodatku do Programu
Gimnazjum w Rogoźnie pl. Posener Marchen 106. Trzynaście wielkopolskich
bajek polskiego i niemieckiego źródła, zapisanych przez autora, jego uczniów
i Wojciecha Szulczewskiego w okolicach Czarnkowa, Janowca, Pobiedzisk,
Środy i Kórnika to zbiór na najwyższym naukowym poziomie. Teksty bajek są
tu raczej pretekstem i punktem wyjścia do omówienia w całości tego gatunku
folkloru oraz wszelkich elementów towarzyszących bajkom. Jawi się tu Knoop
jako dojrzały i wybitny badacz folkloru, a pracę uznać wypada za jedno z jego
naj poważniejszych dzieł w bogatym dorobku.
Jeszcze tego samego, 1909, roku w leszczyńskim wydawnictwie Oskara
Eulitza wychodzi kolejna książka wielkopolskiego folklorysty pl. Ostmarkische
Sagen, Marchen und Erzahlungen 107. "Niniejszy zbiór - pisał Knoop we
wstępie - ma być w pierwszym rzędzie książką do czytania, a także książką
dla młodzieży, która pięknymi opowiadaniami ludu, zależnie od ich treści, ma
być pouczana, upominana, zachęcana, ostrzegana, radowana, a równocześnie
wiążąca z swoją ojczyzną. Zmierzając do tego celu, wybrałem ze swoich
zbiorów do niniejszego tomu najładniejsze i najlepsze utwory, które podałem
w możliwie przystępnym języku. Dlatego też zrezygnowałem z całego naukowego uzupełnienia, z przytoczenia paraleli i wskazania na inne podania
i bajki" 108. Książka zawiera dziewięćdziesiąt tekstów bajek, podań, anegdot
i innych przekazów prozy ludowej Wielkopolski, których nie opatrzył Knoop
informacją źródłową. Jednak, gdy wkrótce po wydaniu książki ukazała się jej
obszerna recenzja, Marthin Kremmer z Berlina, znawca i entuzjasta tutejszego
folkloru opatrzył ją tytułem Eine neue Sammlung von polnischen Sagen und
Marchen 109. W recenzji tej pisał między innymi: "dla miłośników Wielkopolski
ta mała książeczka jest szczególnie pożyteczna. Mnie przynajmniej nie opuszczają te historyjki od czasu, gdy zaczęłem się w nie zagłębiać" 110.
Kolejną, trzecią książką wydaną jako dodatek do Programu Gimnazjum

105 pOL "Aus dem Posener
Lande", 1908, L III, s. 512; C. Borchling (omówienie pracy
Knoopa), "Hislorischc Monatsblatter fUr die Provinz Posen", 1913, L XIV, s. 158-160.
106 O. Knoop, Posener Miirclien. Ein Beitrag zur Heimat und Volkskunde der Provinz Posen,
wn ... Wissensclia{lliclie Beilage zum Program des Kgl. Gymnasiums zu Rogasen, Leszno 1909.
107 Tenże, OSlmiirkische Sagen, Miirchen und Erziihlungen, Leszno
1909.
10H Tamże, s. III-IV.
109 M. Krammer, Eine neue Sammlung von polnischen Sagen und Miirchen, "Aus dem Posener
Lande", 1909, L IV, s. 376-378; lamże, s. 394-395.
110 Tamże, s. 377.

�176
Rogoźnie była praca pt. Posener Diimonensagen I I 1. Książka ta będąca
omówieniem słowiańskich wyobrażeń demonicznych znanych w Wielkopolsce
jest rozwinięciem artykułów poświęconych temu zagadnieniu, zamieszczonych
na łamach "Hessische Blatter fUr Volkskunde". Knoop w interesujący sposób
omawia w niej poszczególne wyobrażenia demoniczne ilustrując całość licznymi podaniami wierzeniowymi, a niekiedy memoratami. Znajdziemy w niej
szczegółowe informacje o duchach ziemnych, wodnych i błotnych ze szczególnym podkreśleniem "świecznika" i innych błędnych ogni. Dalej przedstawia
autor opracowania duchy polne i leśne, zwracając uwagę na takie wyobrażenia
jak przypołudnica, przywieczornica i inne duchy zbożowe, smolnicę, zmorę
i demoniczne wyobrażenia zwierząt. Najwięcej jednak miejsca poświęcił
skrzatowi, borucie, Leśnikowi i Leśnej dziewicy oraz innym, nieokreślonym
strachom i rozmaitym zoomorficznym wyobrażeniom diabła pojawiającym się
w lasach.
W roku 1913 wydał Knoop ostatnią książkę poświęconą literaturze ludowej
Wielkopolski pt. Sagen der Provinz Posen 112, która ukazała się w ramach serii
folklorystycznej obrazującej folklor poszczególnych ziem wchodzących w skład
ówczesnych Niemiec. Fakt, iż właśnie jemu zaproponowano
przygotowanie
tomu z Poznańskiego dowodzi, iż był wówczas Knoop znanym i uznanym
badaczem. Pracę poprzedził obszernym wstępem, w którym nakreślił swój
udział w rozwoju wielkopolskiej folklorystyki oraz scharakteryzował zawartość
tomu. Jak zwykle przy takich okazjach podkreślał, że niekiedy nie sposób
wyraźnie określić proweniencji przekazów wobec przemieszania się wartości
folklorystycznych w dwunarodowym społeczeństwie. Podania i inne ludowe
opowiadania zostały tu przypisane 23 grupom tematycznym, zaczerpniętym
z prac pomorskiego folklorysty i współpracownika Alfreda Haasa. Ostatnia
w wielkopolskim dorobku folklorystycznym książka Otto Knoopa zawiera 273
przekazy opatrzone wyczerpującym komentarzem źródłowym, a niekiedy
informacją o okolicznościach zapisu. Teksty podane zostały w formie zbliżonej
do usłyszanej i zapisanej, co zostało wytknięte w jednej z recenzji, której autor
twierdził, że z tego powodu "prawie żadne z podań w tej książce nie nadaje się
do czytania" 113.
W roku 1919 Otto Knoop opuścił Wielkopolskę. Od tej pory mieszkał
w Stargardzie Szczecińskim bez reszty oddając się pracom nad folklorem
Pomorza Zachodniego, a warto zaznaczyć, że wydał tam jeszcze kilka książek
temu poświęconych. Dodać należy, że cały zachodniopomorski zgromadzony
w

111

Rogoźno
112
113

O. Knoop, Posener Diimonensagen.
Ein Beitrag zur Sagengeschichte
der Provinz Posen,
1912.
Tenże, Sagen der Provinz Posen, Berlin 1913.
T. Krausbauer, (ree.) "Historisehe Monatsbliilter fijr die Provinz Posen", 1913, r. XIV, nr

10, s. 161.

�177
i opublikowany
przezeń materia! jest znacznie
obszerniejszy
niż scharakteryzowany
tu dorobek z Wielkopolski.
Otto Knoop zmarł 8 listopada
1931 roku pozostawiając
po sobie dorobek
plasujący go wśród najpoważniejszych
znawców kultury ludowej Wielkopolski.
Poza pracami opublikowanymi
niewiele można o nim powiedzieć.
Z jednej
strony, początkowo,
tkwił jeszcze w romantycznych
stereotypach
widzenia
i rozumienia
kultury ludu, z drugiej zaś sprawnie posługiwał
się aparatem
naukowym i zdobyczami
współczesnej
mu niemieckiej folklorystyki.
Nie znał
języka polskiego,
a czynił wszystko,
by zachować
jego właściwe
formy
w publikowanych
przekazach.
Był z pewnością
najpracowitszym
badaczem
kultury
ludowej jaki kiedykolwiek
pojawił się w Wielkopolsce.
"Zebrał
i opublikował
więcej materiału
baśniowego
i bajkowego
z Wielkopolski
niż
Kolberg, niż ktokolwiek
przed nim" - pisał Tadeusz Wróblewski 114, choć
była to tylko część prawdy. Otto Knoop sięgał przecież po wszystkie dostępne
mu przejawy folkloru, po zwyczaje i obrzędy, po wierzenia i medycynę ludową.
Przedziwna cisza trwa w ludoznawstwie
polskim wobec samej postaci i jej
dorobku, cisza, której nie sposób zrozumieć, skoro wkład Knoopa w rozwój
wielkopolskiej
folklorystyki
był tak istotny, by rzec fundamentalny.
W czasach mu współczesnych jego prace cieszyły się wielką popularnością.
Brak możliwości publikowania
treści folkloru w języku polskim, a wiadomo, iż
próby takie podejmował Jerzy Wojciech Szulczewski, sprawił, że zainteresowanie kulturą ludową w regionie było mizerne. Zainteresowanie
to "w pewnej
mierze dopiero rozbudzić zdołały wydawnictwa
Knoopa,
spotykane
przede
wszystkim w bibliotekach
szkolnych. Pomimo, że były one pisane po niemiecku, Polacy chętnie je czytali, tym bardziej, że w nich zawarte powieści zebrane
były przez Polaków" 115. a znaczeniu
dorobku
Otto Knoopa,
Wojciech
Szulczewski pisał między innymi: "Swe prace prof. Knoop umieszc:cał także
w licznych czasopismach
ludoznawczych
zagranicznych.
W ten sposób także
zagranica dowiedziała
się o przebogatym
i ciekawym folklorze Wielkopolski,
na co nam Knoop przy każdej nadarzającej
się sposobności
nie omieszkał
zwracać uwagę. Miało to i znaczenie polityczne. Zagranica dowiedziała
się, że
pomimo Komisji Kolonizacyjnej
i różnych praw eksterminacyjnych
rządu
pruskiego Wielkopolskę
nadal zamieszkiwali
Polacy" 116.
Dorobek
Otto Knoopa, jak i szeregu innych piszących
po niemiecku
folklorystów
pracujących
w Wielkopolsce,
nie może nam być obojętny.
Utrwalony, co prawda, w obcym języku, przesiąknięty jest wartościami
kultury
Polaków;
na każdym kroku wyzierają zeń rodzime pierwiastki.
Łatwo to
dostrzec w nazewnictwie, fonetyce, nazwach wyobrażeń demonicznych,
bohate-

114
115
116

Ie -

T. Wróblewski, Rozwój zainteresowań ... , op. cit., s. 88.
J. W. Szulczewski, W~pomlliellia ... , op. cit., s. 4-5.
Tamże, s. 5.

Lud I. LXXV

�178
rów bajek i rymowankach do nich wprowadzanych, w dziecięcych wyliczankach, wierszowidłach naśladujących głosy i rozmowy zwierząt oraz we właściwych Polakom nazwach obrzędów i zwyczajów. Dorobek ten w wielu
wypadkach jest jedynym uzupełnieniem i tak szczupłych archiwów wielkopolskiej folklorystyki.
I jedna jeszcze refleksja. Oto ten największy i najważniejszy, w moim
przekonaniu, materiał folklorystyczny, winien w końcu trafić do szerokiego
grona badaczy, bowiem jeśli ktokolwiek chce zajmować się kulturą ludową
Wielkopolski, a przy tym być wiarygodny, faktografii zebranej przez Knoopa
pominąć nie może. Pomijanie tego zbioru uważam za zabieg anachroniczny
i szkodliwy. Jest to niewątpliwie źródło podstawowe, bez którego każde
nowopowstałe dzieło okaże się dalece kalekie.

Wojciech Łysiak
THE ACHIEVEMENT

OF OTTO

KNOOP

IN FOLKLORE

STUDIES

(Summary)
Otto Knoop (1853-1931), a high school teacher in Leszno, Bydgoszcz, Gniezno, Poznań, and
Rogoźno and an amateur student of folklore, is still waiting for a monograph of his work. The
article covers his achievements in folklore studies concerning only the Wielkopolska region, which
undoubtedly is too narrow a representation of his research output, as he left a very comprehensive
collection of folklore materials on the Western Pomerania which would require a separate
coverage. Silence on Otto Knoop and his achievement that was maintained in Polish folk studies
for many years now seems sheer anachronism and is even scientifically harmful, especially that his
contribution to the development of Wielkopolska folklore studies was profound, if not fundamental. He published almost 500 books, articles, and contributions on the folk culture of the people of
Wielkopolska region, and this material as a whole defies any comparison. Such of his books as
Sagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen (1893), Volkstiim/iches aus der Tierwelt (1905), Posener
Geld und Schiitzsagen
(1908), Posener Diimonensagen
(1912) and Sagen der Provinz Posen (1913)
should enter Polish folklore studies forever, as they are primarily focused on the culture of Poles.
Of equal importance are some of his articles such as: Die Himmels und Naturerscheinungen
in der
Anschauung
des kujawischen
Volkes (1904), Polnische Diimonen published in "Hessische Bliitter fur
Volkskunde" (1905, 1906, 1908, and 1918), Posener Wassersagen (1912), Der Regenbogen im Glauben
und in der Sage der Provinz Posen (1911), Der Tau in Glauben und in der Sagen der Provinz Posen
(1912),

Der Johanistag

in Glauben

und Brauch

der Provinz

Posen

(1914).

The achievement of Otto Knoop as well as of many other folklore researchers writing in
German should not remain unnoticed. Though written in a foreign language, it is imbued with
values of Polish culture. It almost brims with Polish national elements, which can be easily
recognized in the onomastics, phonetics, names of demonic images and of the fairy-tales heroes as
well as in rhyming poems included in the tales and numerous children's nursery rhymes, poems
imitating voices and conversations between animals, in the names of rituals and customs peculiar
to Poles. In many cases this production is the only supplement to very meager archives of the folk
studies of the Wielkopolska region.
My presentation of the achievement of Olto Knoop in folklore studies closes with a rellection

�179
that the most comprehensive and most important collection of folklore materials, that in my
opinion was lert by Knoop, should eventually be taken into consideration by a wider circle of
researchers, for whoever wants to study the folk culture of Wielkopolska and produce its reliable
accounts cannot ncglect the facts collected by Knoop. Personally, I consider negligence of this
collection as anaehronic and harmful. This is undoubtedly a fundamental source of knowledge
about the Wielkopolska culture and any new study that would fail to take it into account should
appear a miss.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10093" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10071">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/45b498e6d547df76370d9c657f4179fe.pdf</src>
        <authentication>853fc8911794d655b095e69297226c2c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1913</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120066">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120067">
                <text>Wielkopolska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120068">
                <text>społeczność wiejska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120069">
                <text>sąsiedztwo</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120070">
                <text>Chojno (Wielkopolska)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120071">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1775</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120072">
                <text>Chojno i jego mieszkańcy w opinii sąsiadów / LUD 1986 t.70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120073">
                <text>LUD 1986 t.70, s.183-200</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120074">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120075">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120076">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120077">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120078">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120079">
                <text>Lud, t. 70, 1986

,\OJCIECI-I

{,YSIAK

J. clblin

CHOJNO I JEGO MIESll,KiAŃCY W OPINIACH SĄSIADÓW

1

Wieś Chojno, położona na prawym brzegu Warty, dwanaście kilome .
piętnaście na zachód od Wronek" roz'.,ągnięta na skraju wielkich lasów, nie wyróżniałaby się niczym szcz€:,~ljlnym, nie zwróciłaby bacznej uwagi sąsiadów, a póżniej i folklorystów,
dyby nie jej mieszkańcy - sami Chojanie.
Dużo miejsca charakterystyce
tej mikrospołeczności (wieś liczy około
";"'JO mieszkailców) po~więciła w roku 1913:1 Felicja Straszewska, która pl'O'1ławówczas: "Chojanami nazywa ludność sied:t.ąca z lewej strony Wary, mieszkańców Chojna. Chojany są wysmukli, bruneci, zacięci i bardzo
iorzy do bitki, przez ludność innych wsi nielubiani i obrzucani wyzwi-:ami, są przedmiotem drwin i dowcipów całej okol,icy. Ponieważ są to
Jdzie na ogół ubodzy, nie cieszyli się dawniej zbyt dobrą opinią i gdy
okolicy coś »zmieniło pana«, zastanawiano się, czy przypadkiem Choj;,n
tamtędy nie przechodził. Rzadko też ożenił się ktoś z dziewczyną
.: Chojna, pospolicie nazywają tamtejsze kobi€ty "czarne chojuny«. One
.&lt;iŚ majq wielkie zamiłowanie do błyskotek, a bardzo mało do porządkL~,
l;ordzo lubią tańczyć, mniej pracować, a więc z tym wszystkim i swoj·ą
':Larnom urodą podobne są zupełnie do Cyganek"2.
Dzisiaj mieszkailcy Chojna nie podzielają przytoczonych powy'Żej
r,,,linii. Przeciwnie - jedna z moich niedawnych informatorek pawie:'ziała wręcz: "Chojanki były dość urodziwe, tańczyć lubiały, owszem,
E:,)wodzenie miały jak trza; bójki były o dziewczyny, aż okna pryskały 3.
Jednakże do dZisiejszego dnia sąsiedzi opowiadają o Chojanach szer'.g anegdot, przekazują zabawne powi€dzonka, zdarzają się też niekiedy
i iośliwe pomówienia.
Chojanie przywykli już do takiej sytuacji i nie
l.wrą sobie owych zło:;!lwostek do serca, a wręcz przeciwnie - doskonale
. . ów na wschód od Sierakowa,

!.

&lt;

I

'.'!

l Artykuł
ten powstał w ramach szerszego opraco\\"ania
dotyczącego świad.)··
--:".,ścigrupowej Mazurów Wieleńskich.
2 F. Straszewska,
O Chojnie i Chojanach,
"Z groat; Halszki", Szamotuły 193'1,
.' k ~, nr 4, s. :34.
3 Przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno 1985.02.02.

�184

Wojciech

Ł'lIsiak

się tymi opowiadaniami
bawią 4. Inaczej było jednak przed z górą pi\;cdziesiąciu Jaty, kiedy to Felicja Straszewska
pisała: .,strasznie
»hambi~ny" naród! Drw~ć z siebie nie pozwalają,
a tymczasem
z powodu lTU·
zurzenia drwią z nich wszyscy, co oczywiście jest powodem porachunki,:
nożowych" 5.
Największa
grupa anegdot i złośliwych opinii sąsiadów o mieszk2'1cach Chojna związana jest z ich tzw. "poprzeczności'l".
Systematyka
pr)!_
skiej bajki lndowej
Juliana Krzyżanowskiego
podaje jedynie sześć w."
riantów
tej anegdoty
z terenu
całej oPls:ki, oznaczonej
T ~
124r; i;.
W "Kronice parafialnej",
ks. Mieczysław Posmyk wyjaśnił "trochę śm:&gt;
szną, pogardliwą"
nazwę "poprzeczni
Chojanie",
pisząc, iż jest to .....
najczęstsze
(... ) określenie
mieszkańców
Chojna, wywodzclce się od st,"rego opowiadania
o początkach wsi" 7:
1. "Kiedyś książę Sapieha sprowadził
tu o:adników
z ..Mazurów" (cz:,
Podjasia)
i kazał im tu się wybudować
na terenach
obecnej
wsi. cuprosili
u księcia,
aby im pozwolił
wyciąć z Jasu drzewo
na
szerokość, żeby można było przejść "drabką".
Książę oczywiście pozwol'
na co Chojanie
zrobili drabkę, długą ponad 20 metrów i postawiws?y
na poprzek wycinali drzewo tak długo, aż wycięli cały ~zmat od dzisir;,i·
szych kanałów do krańca Radziszewa
i Dołów (do M. Blat)" 8.
W tradycji okolicznych
wsi owa "poprzeczność"
przejawia
się w k::kunastu
innych wariantach
tej anegdoty,
gdzie zasadniczym
motywe n
jest zawsze niesiona w poprzek drabina. Nie sposób oczywiście wymien ~tu wszystkich
wersji tejże opowieści, stąd też ograniczę się do prze::1sL-'ivienia najbardziej
charakterystycznych:
2. "Jak zakładali te wioske Chojno, to chcieli mieć wyjście na SWle'L.
jakieś droge. Namyślali się tero, jak ta droga ma wyjść. Wzieli drabil'
jeden złapał na jednym końcu, drugi na drugim, a reszta z siekierkan;
i jak drobka była szyroka, tak robili te droge" H.
3. "Chojuny
poszli na grzyby i jak byli na tych grzybach,
to zo1J,)czyli, że tam wrona ma młode. Jak óni szli na te grzyby, to drabki n
, \V niniejszym
opracowaniu
wykorzystałem
prócz własnych
zdpi:'ó."
z i
1 983 - 1985. w których starałem si~ zachować lokalny język gwaro\';y, \"kż(C IVcZ~'n:ejsze: Oskara Kolberga, Otto Knoopa, Kazimierza
Nitscha. Fcllcji Straslc\nk'
i ks. Mieczysława
Posmyka.
5 F. Straszewska,
dz. cyt., s. 3'3.
6 J. Krzyżanowski,
Polska bajka ludowa w ukladzie 'Y5tem~ltyczllym, W,-DclH~53, t. 2, s. 34.
Kronika paraLalna,
Chojno n/Wartą, t. 1, s. 10 (n.;kopiśmienny
zC\p~.' z rCl~
19\49).

s Tamże, s. 10, zapisal ks. 2VIieczysław Posmyk; T --- rZ4;3.
, Przekazał Bogdan Nowak, Zatom Nowy, 1983.07.22; T - 12[·18.

�CH(),INO

l ,1El;O

:\llt~';I..KA)iCY W OPINIACH

S,\SIADOW

185

nicoli i PO\\'i,ldają, że trzeba jt:' wyorać,
bo óni jedli wrony i posłali Z3raz po drobkc,
a ponieważ
óni nosili drohke
jak poprzeczne
Chojuny,
a ~a drobka była dość długo, to óni te szyrokość
ty dr-ooki wycJi, a sz' o
to kil:zan&lt;lscic dni, to zanim dotarli do tych wronów wew tym gnieździe,
to &lt;'lne obrosły wcw piórka i wyrunyły
z gniazdów
i już smażki Choju~':y
z wron ów nie mieli" lll.
Podobne
anegdoty,
\V których
z kolei pretekstem
do prześmiewan;,l
sit; z Chojanów
były podejmowane
przez nich próby zdobycia
młodych
wron lub zniszczenia
gniazd tych ptaków,
znajdujemy
także w zbiora'::t,
folklorystycznych
Otto Knoopa:
4 ... W lasach polożonych
pod wsią byly wielkie
ilości wron, ktece
sprawiały
wiele szkód, Kiedyś na wiosnE; ludzie zebrali
się, ażeby WY'b;'ać wronom
gniazda.
W tym celu za brali długie drabiny.
Jednak
ru::
n;eśli ich jak inni rozsądni
ludzie wzdłuż przez las, lecz wzięli je w pJpnf'\ i tak. by dalej iść musieli
zrąbać wszystkie
drzewa,
które im 112
d,'odze staly. W ten sposób w lesie powstała
szeroka
droga, którą je:;&gt;
cze dzisiaj można zobaczyć" 11.
5.. ,Bylo to w tym samym czasie. gdy wokół wszystko
było pokryte
IF-sem. W l&lt;lsach żyło bardzo dużo wron, a ponieważ
Chojanie
byli wielkimi nieprzyjaciółmi
tych ptaków.
szczególnie
młodym
ludziom
sprawiało wielką przyjen1l10ść
wybieranie
im gniazd i niszczenie
w ten SpQSÓD ich potomstwa.
W okolicy bylo grube drzewo,
na którym
gnieźdz~~o
S'l~ szczególnie
dużo wron. ale ludzie nie mogli się na nie dostać. DLteso pobiegli do domu. ażeby przynieść
drabinę.
Nieśli ją jednak w por:zek
i teraz. gdy chcieli isć przez las, musieli
najpierw
ściąć stoją:::ena drodze drzewa.
Gdy doszli do wyznaczonego
drzewa
i obejrzeli
s;~.
zo')aczyli
za sob&lt;l prost&lt;! drogę. Cieszyli
się z tego bardzo i teraz by:,
zdania. że tylko drabin'l można robić drogi. Dlatego jeszcze dzisiaj mó,vi
s:~ w oiwlicy a drogach.
:;;tóre są bardzo wąskie:
Tutaj Chojanie
nie;L
brdzo
mal&lt;l drabinę 12.
Niekiedy
zamiast
przesladowClnych
wrOll narratorzy
wprowadzają
~l::;
c?owiadania
mQtyw ścig:mego dzięcioła lub wiewiórki:
6. "Kiedy chcieli isć wybrać
dzięcioła
z dziupli
dla hrabiego
Kw:leckiego. poszli z drabką.
którą nieśli \v poprzek.
W ten sposób nacię!;
mnóst\vo
drzc\va
i powstała
szeroka
droga wśród
lasu. W ten spos':':)
z30byli drewJ10 na budowę domów" 11.
111

Przekazal

" 0, Knoop.
E.Oti. rok

:i. ".

Henryk Olt'k,o.\'i.e7.. :Ybkrzec, 198:3.07.17; T - I:M8.
Polnische Diimon&lt;'n II. ..Hessische Blatter £lir Volkskunde",

88 - 89: T -

Lip, k

1:z..t3,

" Tenże. Sell II'ank ,1m ChOYl111\W;' ... Rllg'-liiener F&lt;1milienblatt", RogDźno 8 gnrjn,:, 1912, rok 11. ". G8; T - 12-1'8.
'" Przekazała Gabriela :\I:1jehlLlri:,
Chojno,
19&amp;5.02.02; T 124:8.

�]86

Wojciech ŁlIsiak

7. "Chojanie ujrzeli w boru wiewiórkę i chcieli ją złapać, a że ucie:':la wysoko postanowili przynieść drabinę. Gdy jednak wiewiórka umkn;-Li w głąb lasu, nie wpadli na pomysł najprostszego
niesienia drabiny
;;:,iędzy drzewami, lecz niosąc ją w poprzek, ścięli całe szeregi ,.chóje~,j
nim do wiewiórki doszli. Wtedy jeden 'v\'szed! na drabinę, ale gdy jU.'l
,,-,-;iałwiewiórkę schwytać, ta skoczyla dalej. Mazur pomyslal, że skoro
",lewiórka skacze, i on może to zrobić. skoczy! wiE;C. spadl i za bił s:&lt;:.
:Fotem drabina zachwiała się i upadla kOl1cem w bór i Chojanie wtedy
~.'ozumieli, że niepotrzebnie
tyle drzew nacięli" 14.
Motyw zdobycia drewna na budowę nowych domów, j:lki już pOWYŻej
:ćcstał wymieniony (6), przewija się też w innym opowiadaniu,
gdzle
(';wali się przebiegłość, spryt i mądrość mieszkaJ1ców omawianej WSl:
8. "W Chojnie razem z tymi Chojanami to mieszkał szlachcic, kt~]mu chłopi podlegali. Oni chcieli pobudcwać sobie domy, ale nie mog~i
vI niego otrzymać pozwolenia na wycięcie drzew. Wymyślili więc fo&gt;
Oznajmili szlachcicowi, że znależli orle gniazdo. które w rzeczywi·1.)ści było srocze. Szlachcic kazał sobie przynieść to gniazdo. Chojal1~(;
: lobili "drabke",
którą nieśli w poprzek. powalając prz~' tym wie:e
drzew i w ten sposób zdobyli drewno na budowę" 1.,.
Anegdoty mówiące o "poprzeczności"
Chojanów. mimo swej wieL-it'.i
.Ci.pularności, ulegaly wielokrotnie
daleko idącym uproszczeniom.
kil
l'talizacja sprowadza się niekiedy do uogólnieI1. ale treść w dalszym cią;u
');;wiązuje do motywu niesionej w poprzek drabiny .
. 9. "Chojany jak szli, żeby gdzieś się dostać. to nieśli ze sobą drabi;~::,
a co im przeszkadzało, to wycinali, to zawsze na nich mówili: "wy pv~:
l zeezne Chojany«".
Bywa też, że owa "poprzeczność" mieszkal1ców ChoJlla przl'dsta\'v'i,,:~')
F "t w formie zagadki:
la. Pytanie: Dlaczego w Chojnie są takie szerokie ulice'? Odpowieci.i.:
L'Jatego, bo jak zakładali tę wioskę, to wytyczali je nicsionq w poprz,_:~
,,) abiną li.
Sami mieszkań~y Chojna, choć doskonale bawi&lt;l sit; dzisiaj podG:);~Y':u do przytoczonych
opowiadaniami.
starają się w miarę racjon&lt;:1k:.(~
i.}zedstawić ich źródło, tłumacząc je np. w ten sposób:
] 1. "Na Błotach były pasieki, ale nie można było się tam dos~.:ć:
',V żaden
sposób, ponieważ nie było drogi przez lasy. Hrabia d:lł Cho!)·
li;

: ':l.

" K. Nitsch, Pojęcia ludu wielkopalsk:ego
(1
)'IaZUl'&lt;lcl1, "W:,Ll",
.'. '\ s. 67:3 - 6'7-4; T - 1214-8+11227.
15 Przekazał
Tadeusz Ignyś, Chojno, 1005.02.0~\ T - 12·ł8.
16 Przekazała
Eugenia ZmudziI1ska, Zatom Nowy, 19S3.(}8.06; T 17 Przekazał
Edward Dąbrowski, Sieraków, 19&amp;4.1,1.17.

t.

lu.

1:2..;s.

19\)2,

�CHO.JNO

[ JEGO

MIESZKA~CY

W OPINIACH

S,\SIADOW

187

:-,om pozwolenie, by wycięli w lesie drogę na szerokość drabiny. Chojao·i~ejednak ustawili ją w po'przek. Gdy hrabia to zobaczył, bardzo si~
: denerwował, ale było już po fakcie" 18.
'Zobrazowana w powyższych anegdotach
przysłO\via "poprzeczność"
:llieszkańców Chojna, w opiniach sąsiadów charakteryzuje
szereg innych
.;ykonywanych przez nich czynności. Zdaniem Felicji Straszewskiej:
.Chojanie wszystko robią »na popsycke«: konia do wozu zakładają »na
,&lt;Dpsycke«, orzą »na popsycke«, baba z lasu chrust niesie »na popsycke(,
;.rtpelusz na głowic, pasek, szelki; wszystko, nawet żegnają się "na po~).ycke«·' 19•
. Współcześnie (a prawdopodobnie
i dawniej) o ową "poprzecznośc",
"Jzumianą jako niedoskonalość anatomiczną. podejrzewa się mieszkanki
Chojn&lt;\, co w samej wsi spotyka się z żarliwym sprzeciwem.
Te i podobne opvwiadania o "poprzeczności"
Chojanów znane są po 'tv_echnie w całej wsi. Nawet przedszkolaki
wiedzą. co to znaczy, gdy
.•)wiem zapytałem ich o "poprzecznych
Chojanów". natychmiast
otrzymałem chóralną trafną odpowiedź.
Czyny mieszkańców omawianej wsi wymienione w powyższych aneg'9tach były niekiedy złośliwie naśladowane
przez sąsiadów. Kazimierz
~&lt;:,Łsch zanotował we wsi Wielonek koło Ostroroga taką to opowie~c
','.spomnieniową:
12. "Bylo to w Chojnie na weselu, gdy po ślubie wóz z gośćmi za:. chał na podwórze, jeden z obecnych Polan chcąc lm pomóc ZSląSC,
o,. .dął drabinę i niósł ją w poprzek, zawadzając nią oczywiś'cie po drodze .
.~ hojanie zaraz poznali, co to miało znaczyć i jeden z nich zawołał: "CO
o&lt;,~myślis, ze Chojany jesce takie głupie ze nam dra'oke w poprzek nie.&gt;es?« Wtedy żartowniś przystawił ją do wozu pionowo, bo, powiadano,
:' dawniej w podvbnym wypadku Chojany najpierw wchodzili na naj.qższy szczebel, a potem dopiero drugą stroną schodzili" 20.
Należy tu jeszcze dodać, że obecnie określeniem"
ty poprzeczny Cha:mie", nazywa się ludzi poruszających
się niezgrabnie 11. Epitet ten
" niektórych
wsiach jest także rozumiany
jako obraźliwe,
dosadne
~;,:J'eślenie stanu umysłowego człowieka, do którego jest adresowany·l2
.'.znacza wówczas głupka, półgłówka, człowieka niedorozwiniętego
umy, 'owo).
Droga, jaką rzekomo wytyczyli niegdyś w lasach mieszkańcy Chojna,
o.sąc w poprzek drabinę, jeszcze do dzisiaj jest przez nich samych po'" Przekazał Zygmunt Radziej, Chojno, 1985.()2.02; T - 12·-1'8.
F. Straszewska, dz. cyt., s. 3,5.
20 K. Nitsch, Pojęcia
ludu wielkopo1skiego ... , dz. cyt, s. 51&lt;!.
21 Przekazał
Henryk Oleksowicz, Mokrzec, 1983.07,17.
2~ Przekazała
Eugenia Zmudzińska, Zatom Nowy, 1933.08.06.
19

�188

Wojciech

Łysiak

kazywana.
IN zapisach
Otto Knoopa
z roku
19,0'6 nazywana
jest o",
"ircgą Południcy".
przy czym folklorysta
ten dodawał,
iż "latem każcl)'
człowiek &lt;Jmija tę drogę, gdyż (... ) przeciąga
tam Południca"
2:1. W roi&lt;u
192:1 Felicja
StraszewsKa
pisała, że " ... drogę zrobiły
diabły.
gdy ~-:
pewnego
razu &lt;Jkrutnie na Chojanów
rozgniewały.
::3zalały wtedy por;;:ć~
diJ.bly po lesie i wyrywały
wszystkie
oosny, w miejscu
dzisiejszej
dros
aóy Chojanie
jadąc tamtędy,
a nie mogąc się z tego żywego piachu wyoabyć, klęli na czym świat stoi" 24. Jeszcze w roku U!I'19, notował ks. Mi:·czysław
Posmyk,
iż we wsi istniała
konkretna
droga nazywana
.. »j.
p"'zeczną" 2".
Kolejna
grupa aneg::iot nawiązuje
do czasów pańszczyźnianych,
kiedy
to mieszkańcy
Chojna musieli pracować
na rzecz dworu w Dobroje"..-;"
P:ierwszy z tekstów, który tutaj przytoczę,
wyraźnie
nawiązując
do grupy
przedstawionej
powyżej,
wykazuje
już cechy charakterystyczne
dla drt;·
gi.ej
1!2 .. ,Chojany
pędzili kury, gęsi i prosiaki,
jako dziesięcinę
do "kc:.
sieluna«.
Ponieważ
w lesie ptactwo
ustawicznie
uciekało,
Chojanie
Wl,rąbali szeroką drogę i na czele, i w końcu pochodu
»gadzinowego«,
ni,;.,·
sąc długą drabinę,
dopędzali
z Bnżą pomccą swoje »StwOTY« dJ "zyki._
Nad »zykum« zaczęli się skrobać po głowie i medytować,
jakby to wszy·
sika przewieźć
na drugą stronę. Po dwóch dniach tych medytacji
Wp2.~~.
Chojanom
taki koncept do głowy: położyli drabiny
na brzeg Warty, pJ'
wiązali szmatami
nogi zwierząt
do szczebli drabin i puś;:ili tę całą nknażerię na wodę, sami zaś popłynęli
obok wrzeszcząc
okrutnie
i dlugim
:ierdziami
»prostując,
,coby nie pojechało
na popsycke«"
26.
Nieco inaczej
przedstawiona
została
zależr.ość
mieszkańców
Chojr;-:
od hrabiego
Kwileckiego
z Dobrojewa
w innych anegdotach:
1'4. "Hrabia
z Dobrojewa
w dawnych
czasach
nakazał
Chojanom
L;
uprawianie
tych gruntów,
odrabiać
u niego trzy razy w tygodniu.
Crc()'
j'a'nom sie to nie podobało.
Jednego
razu wieźli tam kury i przed samy:',
Dobrojewem
je wypuścili
i popędzili dalej, a potem powiedzieli,
że trzy
dni te kury z Chojna pędzili, bo się wciąż rozbiegały"
27.
15. "Trzeba
byłQ panu w Dobrojewie
dostarczyć
pewnej
ilości ku,'.
Chojanie
przykrzyli
EoDie ten obowiązek,
więc wpadli na dobry pomy\l
l\;osąc: kury, przyszli w pobliże pałacu w Dobrojewie,
tu je puścili i gri)m.3dą zaczęli gnać ku pał2cowi.
Pan wyszedł na ganek i gdy się dowi·c·
~.l O. KnJop,
Poln:sche
'" F. Straszewskti, dz.
'5 K:onika p:lrafialna,
" F. Strasze'.Vska. dz.
,; Przekazał Zygmunt

Dam:men
II, dz. cyt., s. 8,9.
cyt., s. 36.
dz. cyt., s. 10.
cyt., s. 35 - 3'6; PBL - nie notujl!.
Radziej. Chojno, 19'85.02.02; PBL

nie

notuje.

�CHO.JNO

I .JEGO MIESZKAŃCY

W OHNIACH

Sc\SL\O(JW

189

:'Lał, że jak twierdzili,
w ten sposób pędzą kury od samego Chojna, uli·~.'Nał się nad biednymi
Chojanami
i zwolnił
ich z tego obowiązku"
28.
N,eco inną, choć równie
zabawną
anegdotę,
korespondującą
terna.
,&lt;eznie z powyższymi
(13 - 15), znajdujemy
także w zbiorach
folkloryycznych Oskara Kolberga:
16. Gdy owi Chojanie
oddawali
drobiazg
(gęsi, kaczki, itp.) jako da'l(:: do dworu
w Dobrojewie,
wtenczas
zapędzili
ten drób na dziedziniec
'xorski, a każdy niósł ze :oobą stołek i przyszedłszy,
a postawiwszy
go,
m na nim usiadł. Więc kiedy dziedziczka
kasztelanowa
(Kwilecka)
wy.'::.1 dla oglądania
tej :oceny, i koło nich stanęła,
oni widząc,
że w tej
jwili
usiąść nie może, naigrawali
się z niej i z dumnym
odezwali
się
,;::zekąsem:
»usiadłaby
goł'ka (... ) ale nie ma stołka«" 29.
Jeszcze
inne wydarzenie
podawane
w formie
humorystycznej
opo':.. ~,ści. a nawiązujące
do tego samego okresu historycznego,
wskazujące
tyle na głupotę,
co na niezdarność
i flegmatyczność
mieszkańców
C ;;ojna. znajdujemy
w następującym
zapisie:
17. "Chojanie
nie chcieli panu w Dobrojewie
płacić podatku
i ocią,:j się zawsze. Jednego razu mieli odstawić jajka, dlatego posłali tam
;upiego
Jasia, który nie przełożywszy
ich slomą, wrzucił
jaja na wóz
do Dobrojewa
dowiózł jajecznicę.
To ten pan go zbił" ~().
Anegdota ta niekiedy opowiadana
jest w odniesieniu
do CZ2SÓW wspól;; esnych:
18. "Chajanie
mieli wieźć jajka na targ, ale nie znali jeszcze wytłc~::ane;,
i poukładali
je na wozie jedne na drugich.
Dlatego
na targ nie
c' l:W ieźli
ani jednego całego jajka" 31.
Jeżeli w pierwszych
szesnastu
tekstach
przewija
się niekiedy
spryt,
drość i przebiegłość
mieszkańców
Chojna,
to dwa ostatnie,
podobnie
: wszystkie następne,
które jeszcze przytoczę,
wykpiwają
przede wszy:im ich nieporadr:ość
i głupotę,
które to cechy przypisują
im sąsiedzi .
..c zczególnie
kpią z ich jakoby
niedorozwoju
umysłowego"
32 pisal
.., :936 roku Adam Tomaszewski.
Żyjąc na skraju
wielkich
borów Chojanie
często korzystali
i korzy&lt;::ją do dzisiaj z jego dobrodziejstw.
Las jest dla nich, jak sami twier',;ą ,.drugim
żywicielem".
Ten element
ich codziennego
życia stał się
·.:"że powodem szeregu drwin i śmiesznostek.
Wyżej prezentowałem
kiltekstów o pogoni za ptakami:
wroną (3, 4, 5), dzięciołem
(6) i leśnymi
; 'xierzętami:
wiewiórką
(7). Tu chciałbym
nawi'1zać
do tego tematu:
28
29
311
31
32

Kronika parafialna, dz. cyt., s. 1'1; PBL - nie notuje.
DWOK, t. 9, s. 55; PBL - nie notuje.
Przekazał ks. Stanislaw Lis, Chojno, 198:5.O'2.0i2, PBL - n;c notuje.
Przekazała Bożena Ignyś, Chojno, 19'8'5.02.02;
PBL - n'e notuje.
A. Tom~)s7.cwski, Mowa tzw. Mazurów Wieleńs;';::ch, Poznal'l 1936, s. 8(1.

�190

Wojciech

Łysiak

19. "Siedmiu Cha janów goniło wiewiórkę, która schroniła się w dziu pli. Aby ją schwytać. postanowili wejść jeden na drugiego i tak zrobit_
Gdy ostatni wkładał już rękę w dziuplę, będący na samym dole tej pi·
Jamidy, runął. W górze, z ręką utkwioną w dziupli pozostał jeden nie·
~zczęśnik. Aby go uwolnić, ucięli mu rękę" 33.
20. "Chcąc złapać dzięcioła, a nie mając drabiny, stawali jeden n;,
drugim pod drzewem, aż ostatni włożył rękę w dziuplę. Gdy stojąc:;
r.a dole usunął się. inni pospadali, ostatni tylko zawisnął, nie mogąc ręk
\qjąć. Aby go z tego przykrego położenia wybawić, jeden z Chojanó'"
",mignął toporkiem i odciął mu rękę od drzewa" 34.
2,1. "Szli teraz Chojuny do dómu do tego Chojna z powrotem, pa·
trzom, a tu skoko na drzewie wiewiórzyca i óni chcą ją złapać, zabić,
L:smażyć i oczywiście zjeść, a jak wiadomo, wiewiórzyca skoko z drzewc\
na drzewo. 6ni tam poszli do dómu, bo chcieli zrobić ogień, a jeden m'io;
pilnować, żeby ta iviewiórzyca nie uciekła. To był młody, zdrowy Chojun. Zobaczył, że ta wiewiórzyca skoczyła na drugie drzewo, na sam
czubek, to ón sobie myśli: »Tero jo tam wyjde, złapie jóm, pójde do dómu i sóm zjym«. Włazi na to drzewo i chce jóm złapać, a óna po gałyn.
ziach i hyc, na drugie drzewo, a Chojun sie długo nie namyśloł i myśl,
sobie: »Jak óna hyc, to ja tyż hyc«. Złapoł się jak ta wiewiórzyca, ga·
;:.mź sie ułamała i Chojun, hync, na ziemie i sie zabiół. Zanim reszL,
Chojunów do niego przyszła, to ón już umar. Zobaczyli jak leży na pIcl:ach i wyszczyżo zymby, a ta reszta to sie bardzo cieszyła, że óni nit,
zjedli ty wiewiórzycy, -bo óna j·est trujunca. A ich kolega połklD.ołjÓ11l
na surowo, te wiewióTzyce i tera jeszcze knapy na nich wyszczyżo" 3S.

22. "Byli kiedyś Chojuny na targu w Sierakowie. Idą bez las, a tam
myśliwy przy drodze po polowaniu chodził i sie zmynczył, siednuł prz)'
ty drodze w ró\v, j)roń postawił koło siebie i zasnuł. Szli Chojuny i mó'\,\'ią: »Psyt, to jest muzykant, bo to, to jest klarnet, nie trza go budzić.
na pewno sobie popiuł«. A ta broń to była nabito. I idą, idą, a jedyn do
d.rugigo pada: »Ty, spróbuj no zagrać, może num to pójdzie. Ty bydziesz
dmuchał, a ja byde przebierał tymi klawiszami". ».Dobra« powiedzioł tyn
drugi. I tak zrobili i tyn zostol zabity, bo óne !1ie wiedzipli. że tyn
klarnet jest taki ostry" 36.
Także inne wypadki, które rzekomo miały mieć miejsce
wsi, stały się dla sąsiadów przedmiotem drwin i kpin, ujętych
33 Pnzekazal
K. Nitsch,
35Przekazal
36 Przekazał

3-l

Zygn:unt Radziej, Chojno, 1:!}8i5.02.02; T Pojęcia ludu wielkopolskiego ... , dz. cyt.,
Henryk Oleksowicz, Mokrzec, 19i8'3d)7.17; T
Henr;"k Oleksowicz, Mokrzec, }I9:B3.07.17; T

123'5.
s. 674; T - 12i27.
- 12128.

w same;
formie

w

1250

+ 1235.

�CHOJXCl

l .JF:GCl ~I1E"'ZKA)\CY

W OPINIACH

Sc\SIADÓW

191

ojX)\\'iadania anegdotycznego.
:Najpopularniejszym
z nich jest opowi;lda:1ie mówi,\ce a tym. jak to Chojanie wciągali na dach krowę lub byk;;:
23. "Na chlewie był słomiany dach, a na nim rosły chwasty. I te1'G
~.~t' głowią
Chojany. jak je ściągnąć. Jeden powia'do, że tam wejdzi.:.
a óni padają, że nie bo sil' zabije. Drugi pado coś innego. To mówią, Że
k:'owe tam wsadzą. a óna je zje. Wzieli łańcuch, przerzucili przez dach
;';:1'owana tym łańcuchu i ciągnom tam te krowe. Óna się dusiła i wy'.\'aliIa język, a jeden Chojan powiada: »Już, już sięga« i ją tam udu-

a

24. "Na dachach nowowybudowanych
domów zasiali perz, który nif:ha\vem sil;' zazielenił. Szkoda było Chojanom pięknej trawy, wywinde'",ali więc bysia na dach. żeby sobie podjadł. Dach był słaby i by:
v.'padł im do izby" 38.
Od powyższych dwóch anegdot odbiegają nieco charakterem
przebzy mówiące a tym, jak Choj,ll1ie wyławiali ze studni książyc i ja::
}'rzesuwali kościół, przy czym cel tych opowieści pozostaje taki san:.
j:::k w dotychczasowych
przypadkach - jest nim ośmieszenie i wykpic nie przez sąsiadów niefrasobliwości,
a czasem nieudolności
Chojanóv ...:
25. ,.W studni odbijał się księżyc, dlatego Chojanie pomyśleli, że si'c;
'l'; :1iej utopił i chcieli go wyłowić.
Postanowili zejść do tej studni. Lden drugiemu podał rękę i trzymając się w ten sposób, opuszczali si'~
w dół. Gdy ten na dole był już blisko wody, ten u góry powiedzia 1:
Pocze~ajcie c1nvile. ino napluje sobie w ręce" 39.
26. "Chojany chcieli przesunąć kościół. Wtedy zebrało się wielu chłopow i pchają. Jeden z nich zagrzał się przy tej robocie, zdjął marynark~
i położył ją za kościołem niedaleko muru, po czym poszedł dalej pcha?;
Potem przyszedł w to miejsce inny chłop i zobaczywszy maryn81-KI'?
przysunął do samego muru kościelnego. Gdy później zobaczyli to wsz:yó'cy pozostali Chojanie, stwierdzili, że kościół przesunęli" 40.
Bezpośrednia bliskość rzeki Warty, a także kilku większych jezior,
pozwalała mieszkańcom Chojna na częsty kontakt z tymi wodami. Dl J
sąsiadów nieumiejętne wykorzystY\'v'anie blisko.ści owych wód przez Cho~
janów stanowiło także nie lada okazję do wielu szyderczych opowiadań:
27. "Jak złapali szczupaka, takiego dużego, to za to, że im zjadai
m~łle ryby, zrobili nad nim sąd i skazali go na śmierć, i go utopili" 4;_
3; Przekazał
Bogdan Nowak, ZaŁom Nowy, 1983.m.22; por. L. Skrzypczak,
teriały do etnografii Chojna nad Wartą, "Lud", t. 68, 1'984, s. 263; T - 1210.
38 Przekazała
B&lt;Jżena Ignyś, Chojno, 19i85.02.02;T - I:210.
39 Przekazał
Tadeusz 19nyś, Chojno, 1985.a2..02; T - 1\3'35a, c +11250a.
&lt;o Przeka.zała Gabriela
Majchrzak, Chojno, 19815.02.0i2;T - 13'36.
&lt;1 Przekazała
Eugenia Zrnudzińska, Zatom Nowy, 1933.08.06; T 1207.

\ló-

�192

Wojciech

Łysi(Ik

28. "Chcąc
ukarać
raka. że jednego
z nich uszczypn,!l.
utopili g3
w rzece" 42.
Mieszkarlców
wsi Chojno o:wliczna
spoleczno,;ć
pom,nviala
też o niez!'ajomość
niektórych
zwierząt
i roślin. czego wyrazem
S'l liczne dowc:_0ne opnwiadania:
29. "Óni
jeżdżali
na targ do Sierako\va
i z nimi wszyscy
ludzie,
Gl zwłaszcza
Niemcy niemogli
się zmó\vić. bo ćmi bardzo spiewnom
mo we
m;eli i wszystko
mówili na »s« - piasek. syski. bo z Chojna do Sierakowa była lepszo droga niż do Wronek.
Koszyki
posprzedawali;
takie
z korzeni
sosnowych,
to óni Chojuny
sprzedawali.
'L,m swojc rzc,:zy
s.~rzedali, a óni nie znali kota, a tam zob2.czyli czlowieka.
co chciał ko&gt;}
s.="zedać. Im sil' tyn kot spDdoboł i gD kupili. Zabezpieczyli
gD. żeby im
nie ucik tam we worku, albo w czym go t,'m mieli i pojechali
do dómu
do Chojna. Sobie pogadali,
pogwarzyli,
bo to same Chojuny
byly. I tyn
kot ZC'czun miałczeć,
to mówili,
że ón się tak wydziro,
bo jest głodny,
to znaczy tyn kot jest głodny.
No i tera óni powiadaj'r
"CO ón jy? «,
bo óni przecież nie wiedzieli.
Jadom i trafili na chlapa, ale nil' wiedzieli,
czy to Polak, czy to inny, ale sil' go zClp,ytali. ale to byl Nimiec i ónynw.
zapytali,
co ón jy, a tyn Nimiec nie rozumiol
ich ani w zumb. ,lii':;:
ó:li sil' go zapytali,
co nó jy, to ón powiado:
»Was'?« A óni zrowmic'li
że ich bydzie jo~:lł, to zrobili narade,
że j:"k przy jadom do dc'Jl11Ui wbie
pojedzom,
to go zabijam.
Jak przyszli
Chojuny
do dómu. kónie wyp:'zyngli,
a ich dzieci byly ciekawe,
co óni majom i tyn worek rozwi~uJi i kot ucik, a ktoś z tych dzieci poleciał
do dómu i powiedział,
że
to zwierzuntiko,
co przynieśli,
to ućkło. Ale sil' tera wielgo trwoga
zrob:uła i pytali sil' gdzie ućkło, bo w nocy ich pozażyro.
Dzieci mówiom,
że ot do ty stodoły. To my go wew ty sodole spoImy i tom stodołe podpalili, a kot przecież
zwierze,
które ucknie
z ognia i poszedł do inny
stodoły, to óni drugom stodole podpalili,
tak aż sil' cale Chojno spolila n.
20. "Chojuny
pojechały
na targ do Sierakowa.
Wiadomo,
że óni nie
L::;ali wszystkich
rO.ślin i nieznali
ty:". dyni. czyli jak my to nazywamy:
korbola.
To na tym targu zobaczyli
po raz pierwszy
takiego
lwrbob.
Sil' wiedzieli
do czego tD jest. a ponieważ
tD bylo dziwne,
to to kupili.
l'~o i jadom do dómu z pDwrotem.
Pierwszego
napotkanego
człowieka
zapytali, co to jest. Ón wiedział,
ale chciał sobie z nich za'kpić i powiedział, że to jest »kobyle jaje«. Pojechali
tera do Chojna
do dómu i po
oJiedzie
sil' zeó'zli i radzili nad tym Jakby sie tera te źr'ybic wylyng;o
z tego jaja i po naradzie
postanowili,
że trzt'ba to gdzieś za nic';, w z:'." K.

Nitsch,

" Pl'wk'azal
"l --

1~8L

Pojęcia

ludu

Henryk

Olcksowicz,

wielkopobk'c''''~)

....

dL

lVIok:'Zt'~' l%::.lli.li:

l""

..

s. Gi·\: T

p,n·.

DWOI\:,

_...
l.

1:510.
9, .'.

~:;;

�CHO.JNO

l .TEGO MIESZKAŃCY

W OPINIACH

S"\SIADOW

193

l'.szne miejsce i po kolei każdy bydzie musiał siedzieć, żeby się wylyngJo. To trWuło dość długo, a to sie nie chciało wylyngać,
a to było rozmaicie i dyszcze. i rozmaite, i od dołu ziemia była wilgotna, i tyn karbol
czy chciał, czy nie chciał, to musiał już gnić. To była już jesiń i tera sie
zacZUn sezon polowań na zajunce. Traf chciał, że w ty okolicy, gdzie
Chojun siedz:oł na tym kobylim jaju, polował myśliwy
i w ty chwili
wyleciał zajunc. Myśliwy strzelił. Tyn Chojun sie wystarszuł
tego wystrzału i podskoczuł na tym jaju i óno pynkło, a w tym momencie
co
pzelecioł
tyn zajunc, to ón pomyś~oł, że to jego źrybie. Ale ten myśliwy
""strzelił
tego zajunca i tyn tera poleciał do tego myśliwego
żeby go
C)chrwniać, że mu zabiuł tego źryboka. A ten myśliwy mu powiada, że
cD nie byla żadna kobyła tylko to jest zajunc. A tyn Chojun pada tak:
.,:Jobrze panocku,
jak zajuńć to zajuńć można było tego źrybocka
od
kubyły, ale nie raz zabijać" 44.
311. "Chojuny chciały się dostać drogom do nastympny
wioski, oiwiedzić znajomych i tak szli na skróty przez te pola. No i trafili na łan tatarki, a óni tego nie znali, co to jest i jeden mówi: »Koledzy, uwaga,
tc"o przepłyniemy
przez morze«. Tero sie kładom na brzuch i płynum
w ty tatarce, to wiesz jakie óne tam ściechy porobiuły.
Jak przepłynuły
Ie tatarke to jedyn Chojnu powiada: »Tero musimy się policzyć, czy sic
który w tym morzu nie utopiuł«. No i tera, jak wyszli z tego morza,
wszyscy sie pooczepywali
i tera sie by dum hczyć, czy wszyscy sóm,
czy sie który z tych Chojunów
w tym morzu nie utopiuł. No i popaIlzyli wKoło i najstarszy
z tych Chojunów
ich liczy. Ale zawsze zaczyflU od siebie,
ale siebie nigdy nie liczy: »Jo, ros, dwa, cy ... «. A było ich
razem dwunastu.
Jest jedenyście.
Rozpacz, lament, że sie jeden Chojun
w morzu utopiuł, go nima. Przejeżdża
tamtyndy
człowiek, podszedł do
:ch i sie pyto: »CO tak narzekacie,
co tak lamentujecie?«
A Chojuny"
n~ówi&lt;l do niego, tego łobskiego człowieka, że płynyli przez morze i jeClyn Chojun sie utopiuł, bo go braknie. A tyn łobski człowiek pyto się:
Gdzie tu mocie jakie morze, to jest zwykły kawałek tatarki, to jest do
jcdzynia. kasze sie z tego u nos robi«. To Chojuny sie bardzo zdziwiły,
2i.: tutej z morza się robi kasze. ».1 gdzie was tu który zginuł, ile ma was
~u być?« »Dwunastu«.
To On powiada:
»Jak wy się policzyli,
że was
~~raknie?« »'1'0 my się policzyli: było dwunastu,
a jest jedenastu«.
»To
je was tera policze, ustawcie
się w rzundek«.
Ustawili
się Chojuny
\v rzundek i ón ich policzył: »Roz, dwa, trzy ... dwanaście.
To wyście
i~m wszyscy«. Bardzo się ucieszyli i go ucałowali" 4;,.
;:J2. ,.Pewnego razu przejeżdżał przez Chojno handlarz, który zwrócił

13

" Plzel"lZ&lt;l!

Hcnryk

Oleksowlcz,

" PrzekClzll1

Henryk

Oleksowicz,

"Lud"

t

'jJ

Mok,zec.
Mckrzec,

1983.08.22;
1983.07.17;

T T

131gb,
-

c, d.

1290+1227a.

�194

Wojciech Ł1Isiak

uwagę, że mają bardzo ciemne twarze. Zdziwiło to mieszkańców ws
ale by ich nie niepokoić, kupiec powiedział, że ma taki środek, po użyciu którego ludzie ci będą mie1i znowu twarze białe jak inni. Po nara··
dzie sprzeda wał im nasiona gryki i kazał posiać na wiosnę. Powiedzia!
też, że gdy gryka za'kwitnie, to należy się w niej wytarzać, a skórd
będzie biała. Tak też wszyscy zrobili. Następnego roku, tak jak on ra·
ciził, tam gdzie kwitła gryka, wszyscy poszli na pola. Tarzali się w nip;
chłopi prawie cały tydzień, a gdy spojrzeli na siebie, stwierdzili, że s-\
tylko brudni. Poszli się umyć do rzeki i ze zdziwieniem zauważyli, L
cerę mają taką samą jak poprzednio. Teraz dopiero zrozumieli, że zo·
stali oszukani. A cała okolica, jak zwykle miała nowy powód do śmischu" 46.
313. "Wśród ludu panuje przekonanie, że człowiek stanie się piękm'
i mądry jeżeli przejdzie przez kwitnące pole żyta. O tym chciało si',:
przekonać trzech parobków z Chojna, którzy o tym słyszeli. Pewne':
niedzieli wyszli wcześnie, ażeby poszukać pola żyta. W owej okolic\'
mało jest żyta, poniewa'ż ziemia jest bardzo słaba i dlatego Ch{)jani~.
nie znależli takiego pola. Dlatego ruszyli z powrotem do domu. Doszl i
do skrzyżowania drogi i, by zrobić jeszcze jedną próbę, podzielili si-.:
i każdy poszedł w innym kierunku. Ale zaledwie się rozeszli, ten, który
poszedł w prawo, krzyknął do pozostałych, że widzi pole żyta i wszyscy
mają wrócić. Oni obaj poszli teraz do tego wołającego i wszyscy trze!
razem przeszli przez pole żyta od jednego końca do drugiego. Poten
spojrzeli nawzajem na siebie, ale nie bardzo wiedzieli, czy naprawd,;
zrobili się ładniejsi. Gdy przybyli do domu, wszystkim ludziom we ws
opowiedzie'li, że przeszli przez kwitnące pole żyta, a przecież nie staL
się ładniejsi. Ludzie jednak wyśmiali ich, mówiąc, że to wcale nie był&lt;!
pole żyta, lecz pole na którym właśnie kwitła tatarka i że właśnie dla·
tego nie stali się piękniejsi. Historię' o .tych trzech mądrych Chojanach
wnet w całej okolicy wszyscy poznali i gdy teraz komu.'; zdarzyło sic
popełnić niewybaczalne głupstwo, wtedy ludzie mówili: ,.Ten jest pewni.z Chojna!" 47.
Różne zajęóa rolnicze i pozarolnicze także bywały przedmiotem kpi;:
sąsiadów, czego wyraz znajdujemy w następujących przekazach:
3\4. "Ktoś użnął trochę żyta i odszedł, zostawiwszy na miejscu sierp
Chojanie twier'dzili, Ż.e to jest "robaczyca", niszcząca zboże i uradzili ją
.6 O. KnQQP, Sagen

und Erzahlungen
aus del' Provinz Posen, Poznań 1893.
nr LIlIA, Das SchÓ:1beitsbad, przekazał P. Sommer w Poznaniu.
47 Die Choynower
Knechte im Buchweisen, "Rogasener Familienblatt".
Rogoźn,:
24 września 1906, rok 9, nr .5, 5. 17 -18, przekazał Stanislaw Stańko; P,BL. - nie
notuje.
S. 211,

�CHOJNO

I JEGO

:YlIESZKA:'ICY

W O:'INIACH

S,\SIADOW

195

zabić. Gdy wszakże jeden z nich uderzył mocno kijem po sierpie, narzędzie to odskoczyło, dotkliwie go raniąc. Postanowili więc »roboczycę" spalić na miejscu i w ten sposób zniszczyli cały łan żyta" 48.
3'5. Gdy Chojany spławiały bełki na Warcie, to zamiast je puśc:':
z prądem, aby same popłynęły, to je jeszcze ciągnęli po brzegu linami 4".
Zdaniem Felicji Straszewskiej, mieszkańcy Chojna żyjąc długo w borach, byli chrześcijan mi tylko z imienia. Sytuacji tej sprzyjał brak kościoła we wsi, który wzniesiony został dopiero w 1£427 roku. Dlatego
też sąsiedzi opowiadali o Cha janach, że:
36. "Musieli oni chodzić na nabożeństwa do Biezdrowa, a że to wcal~
nie blisko, chodzilii kompaniami (... ). Idąc do kościoła przez Pakaw:e
klękali przed tamtejszym wiatrakiem i modlili się w ten sposób: »A ty
Psenaj.świyntso Panienecko, obracej sie, obracej sie«" 50.
Nałeży tu wreszcie przytoczyć anegdotę zapisaną przez Oskara Kolberga, która dokumentuje problem "mazurzenia" mieszkańców omawiar.ej v,:fCi.Jest to tekst, którego, mimo usilnych poszukiwań, nie udało m~
s:ę współcześnie odnaleźć:
37. "Innym razem jechał znów jeden z nich do boru. I odzywa się ta~r.
do siebie: »A co to pisc)' Maćku?« - Myślał bowiem, że to może pta:.;;:
na drzewie tak mocno piszczy. I nie wiedząc, gdzie to piszczy, nadsłuchuje co kilka kroków, potem idzie naprzód i tak znowu do siebie i o sobie prawi: »Idę dalej - jesce piscy; wychodzę na kiloc (... ) - piscy:
v,.·ychodzę jesce wyzej - piscy, az ja tu słucham, eh! a tu w moim nosie
piscy". - I nauczyli nas też Mazurowie Wielkopolan, że ich po tym mazurskim pisku nosowym poznajemy łatwo" 51. ,
Mazurzenie mieszkańców Chojna stało się przedmiotem drwin ni"C
tylko w powyższej anegdocie. Funkcjonują jeszcze dzisiaj powiedzonl&lt;.a.
których autorami mieliby jakoby być mieszkańcy Chojna. Pierwszc~
z nich związane jest z przyjściem na świat dziecka; niemowlę stawi&amp;.i.~
w oknie, a głowa rodziny mówi:
318. "Pac, a na co spojzys, cyć'o byndzie twoje" 52.
Drugie z przypisywanych Chojanom powiedzonek miało się zrodzi";
'.v związku z procesem, jaki toczył się podobno między księciem Sapiehą
a Chojanami o prawo użytkowania lasów; wygrawszy go Chojanie mieL
rzec:
~~K. Nitsch, Pojęcia ludu '.\·ie kopoIskiego ... , dz. cyt., s. 67-1; por. L. Skrzypczak ... , dz. cyt., s. 262 - 263; T - 1202.
,. Przekazał Tadeusz Ignyś, Chojno 1~85:02.02; PBL - nie notuje.
50 F. Straszewska
... , dz. cyt., s. 3'5; T - 13Q!3.
51 DWOK,
t. 9, s. 53: T - 1288.
Si F. StraszclVska,
dz. cyi., s. 35.

~.

�196

Wojciech

Łysiak

29. "Od Chojna do Kzyza, p~es Dro~'ko i Pyncko'v\·o. p~o~ek, sy~h ~ysko nase" 5~.
Wiele innych,
ciekawych
anegdot
funkcjonowało
prawdopodobnie
w minionych
cza~ach na terenie o wiele bardziej rozległym,
bo położonym między
Krzyżem,
Czarnkowem,
Szamotułami
i Międzychodem.
Mieszkańcy
okolicznych
wsi wspominają
jeszcze często, że słyszeli takie
c.y inne opowiadania,
ale ich treści nie mogą już sobie przypomnieć ..
Znane są tylko wspomnienia
po anegdotach,
których treści nie uda lo mi
się już od.szukać we współczesnym
folklorze.
Zdaniem
informatorów
opowiadano
dawniej o tym, jak Chojanie po raz pierwszy
przyrządzali
kawę (T 123SC), jak szukali s':-\:arbu i jak im wiatraki
poobcinały
nosy
(T 1~12.2). Można przypuszczać,
iż podobnych
opowiadań
było i znano
ich o wiele więcej. Być może, dopiero planowe i systemalyczne
bi1dania
dałyby pełny obraz zachowanego
dzisiaj już tylko szczątkowo
dawnego
układu stosunków
między mieszkańcami
Chojna, a ich sąsiadami.
Niewą;tphwie
interesującym
zagadnieniem,
wymagającym
wyświetlenia, jest problem przyczyn,
jakie doprowadziły
do skoncentrowania
się
wymienionych
opinii właśnie na Chojanach.
Mieszkat'J.cy Chojna, stanowiący integralną
część grupy zwanej "Mazurami
Wieleńskimi",
wyróżniali s~ę z pewnością
wśród niemazurskiej
ludności zachodniej
WielkopolS':-&lt;i. W zbiorowej
pamięci tej społeczności
przetrwało
wspomn;enie
o ich przybyciu
w ten rejon z Mazur. Sami ten [ark t podkreślają,
widząc
w tym zasadniczą
różnicę między sobą a sąsiadami.
Jedna z informatorek powiedziała:
"My jesteśmy Mazurzy i nas tu sprowadził
Piotr Sapieha" 54.
Także powstanie
samej miejscowości
łączone
było z tym rodem:
Książę, który sprowadził
na to miejsce, dotąd niezamieszkałe
- mial do
pierwszych
osadników
powiedzieć:
"Żyjcie tutaj hojnie" i Slojd niby
miało się wziąć Chojno 55.
Z kolei napytanie
skąd wzięła się zbiorowość społeczna. zwana powszechnie "Mazurami
Wielet'J.skimi", nie można dzisiaj też jednoznaczni2
53 Pnzekazał Henryk OleksDwicz, Mokrzec, l'98:r.07.17.
51.przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno 1985.02.02; Należy prą
tym laUAc'.żyć, iż ogólnospołeczna
wiedza dotycząca skolDnizowania
tego terenu przez Piot~'a
Sapiehę, jest powszechna.
W wielu "mazurskich"
wsiach opo',viada sit; szereg podań toponomastycznych
i humorystycznych
opo\viadaI1. nawiązujących
imiennie d)
członków tego rodu. W Pęckowie pokazuje si~ om. który miał zbudować książę
Sapieha; W Miałach miał Sapieha osadzić dziewczynę pO jakiś ciężkich przeżyciach
mówiąc do niej: "I tu .spokój będziesz miała". Podobnych opowiadań jeszcze współcześnie bardz·o duż·o funkcjonuje
na tymże terenie, a sam problem miejsca Sapiehów w folklorze Wielkopolski zasłul!uje na osobne omó\\·;enie.
55 Kronika parafialna ... , dz. cyt., s. 10.

�CHOJNO

I JEGO

MIESZK.AI'ICY

W OPINIACH

SĄSIADOW

197

odpowiedzieć,
bowiem nie zachowały
się żadne dokumenty
potwierdzające ową "mazur~ką"
kolonizację.
Wiele na ten temat rozprawiano,
a spory toczyli miqdzy sobą etnografowie,
języKoznawcy,
foL{loryści
i hi3torycy. Jako jeden z pierwszych
zabrał w tej sprawie
glos OSI:&lt;'ar Kolberg,
k rÓl y o CI-,ojnie pisał: "Wieś ta nad Wartą, jest kolonią Mazurów,
sprowadzcnych
przy kor'cu 17 wieku i na początku
18 wieku przez Sapiehę
i dziedzica
Wielenia,
którego
Chojanie
po dziś dzień Sapiejką
i ojcem
~;\\'oim nazywają"
;,6. Za
mazurskim
pochodzeniem
tej grupy
opowiedział się również
Edmund
Ca'lier, który
nie powołując
się na żadne
źródła stwierdził:
,,,W 17:10 roku książę Sapieha
zaludnił
wieś sprowadzor:ymi tu Niemcami
i Mazurami"
;,7. Podobne
opinie
dotyczące
sprowadzenia w lasy Puszczy Notec~iej
ludności pochodzenia
mazurskiego,
wyraził Kazimierz
Nitsch .,8, a już Jan S. Bystroń
na ten temat wypowiadał się hardzo ostrożnie :;9. Kategoryczni.e
sprzeciwia
się powyższym
sądom Adam Tomaszewski,
którego
badania
językoznawcze
na omawiar.ym terenie
nie pozwalają
na przyjęcie
tychże opinii 60. Nie oszczędził
też Tomaszewski
cierpkich
słów Kolbergowi,
o którym
przy okazji napisaJ: "Kolberg
nie bardzo
orientował
się w rozmieszczeniu
miejscowo~ci mazurskich.
Dlatego cała jego informacja
o zaludnieniu
tych o~\:Olic
Fzez Sapiehę
Mazurami
jest mało wiarygodna,
przypuszczać
można, że
Kolberg zawierzył
na ślepo któremuś
z informatorów"
61.
Probłem
zdawałoby
się nie jest do rozwiązania,
gdyby nie owa ogólr:ospołeczna
wiedza,
to ciągłe pielęgnowanie
w tradycji
wieści o 5,)[0wadzeniu
na te ziemie ludności
mazurskiej.
Dlatego
też sluszną
wydaje
:cię być droga, jaką posze.dł Ludwik
Gomolec,
uzasadniający
prawdziwo.~ć sprowadzenia
Mazurów
do tzw. "dominium
wie'leńsIKiego" 62. Jednakże z informacji
tegoż historyka
wynika,
że w latach kolonizacji
mazurskiej
(1 'i:68 -17\7'2) ludl~OŚĆ ta nie zostala
sprowadzona
do Choj:-'.&lt;l.
Stąd też jej obecność
w tejże miejscowości
należy
tłumaczyć
póżniejszymi wewnętrznymi
migracjami.
Gwoli zaspokojenia
ciekawoś,ci
zainteresowanych,
należy też w tym
miej~cu przypomnieć.
że dawniej
utrzymywało
się podanie, że "Chojanie
to jeńcy czescy, osadzeni
przed wiekami
w borach Chojna i że dlatego
sc. DWOK,

t. 9, s. 23.

'" Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, pod red. F. Sulimierskiego,
Warsza,va 1880, t. 9, s. 756.
5S K. Nitsch,
Mowa ludu pols~iego, Kraków HH1, s. 86.
S. J. S. Bystrori,
Etnografia Polski, Warszawa 1'947, s. 28 - ,29.
';0 A. Tomaszewski,
Mowa tzw. Mazurów Wieleriskich ... , dz. cyt., s. 114.
fil Tamże,
s. 87.
fo" L. Gomolec,
Grupy regionalne i lokalne nazwy ludności, (w:) Kultura ludo,va
W:elkopolski, pod red. J. Burszty, Poznan 1964, t. 2, s. 27.

�]98

Wojciech

:,d: długo utrzymywali

Łysiak

swoją odrębność

językową,

rawwą

i oby~zaJ{)-

\..
,~ą"6:1.

Obok przeszłO'ści historycznej, zasadniczym elementem wyrozmaJącym Mazurów Wiel0ńskich, jest ich mowa. Zdaniem Adama Tomasze\v~::'iego ,.... mazurzenie sama ludność spod Wielenia odczuwa jako głów::?~ odrębną cechę swej mowy. Na tej podstawie językowej oparte jest
iJ:'zede wszystkim poczucie jakoby odrębności plemiennej, naszych Mc,EfÓ\V
w tym do sąsiedniej ludności polskiej. Zdają sobie z tego spra w~
:'LC ty lka on i, sami Mazurzy, lecz także ich sąsiedzi" 64. ,
Sami Chojanie wyjaśniając przyczyny, jakie daly powód naigrywa;,~a się z nich sąsiadów, mówiąc o swojej "inności" i "niezależności". We
\':si spotkałem się z dwoma różnymi na ten temat opiniami (poza wy;L:enionymi powyżej, których obecność w świadomości mieszkańcó'JV
ClOj.na zajmuje naczelne miejsce). Zdaniem jednych - sąsiedzi ,.ZE-.zdrościli im swobody i tak powstały złośliwe o nich dowcipy" 6,,; inni
z,!ś twierdzą: "Nasi przedkowie są winni, bo byli ilegmatyczni, a w każ(',L j anegdocie jest trochę prawdy" 66.
Należy tu jeszcze wspomnieć o tym, jak wielkie znaczenie w t\\'O;--;:'?niu i realizacji wymienionych opinii o mieszkańcach Chojna mi"b
3'.voista megalomania sąsiedzka. Bardzo często spotykamy się ze Zj&lt;'l\\-iskami wyśmiewania się z jakiejś grupy spolecznej, etnicznej czy narc.d-owościowej. Zjawiska takie zachodzą najczęściej na peryferiach dwóch
:!,·up. w miejscu, gdzie stykają się granice obszarów przez nie zamiE'::.:zkalych. W tym jednak specyficznym wypadku cala owa megalomani:l
s/u-piła się nie na całej ludności "mazurskiej", a na jednej, wybranej,
z2miesz'kałej przez nią wsi, bowiem wbrew twierdzeniu Adama Tomaszewskiego, wymienionych anegdot nigdy nie opowiada się w odniesieniu
clei innych wsi byłego "państwa Sapiehów" 67. Wydaje się, że wszyst;&lt;i~
wymienione powyżej przyczyny złożyły się na to, że powstał na omawianym terenie " ... unikalny w skali Polski zbiór anegdot o dawnych
mjeszkańcach wsi" 68. Przytoczone teksty niech będą tego dowodem.
PS.

'w mleSlącu maju 198'5 roku "\v sąsiadających
z Chojnem m:ejscowośc:ach
Z.1·'
c={;lo funkcjonować
opowiadanie
nawiązujące
do niezwykle popularnego
tu :elewi·,
Z:&lt;llCgO serialu brazylijskiego,
pt. "Niewolnica Isaura" a dotycZ'lcl'go sanwgo Chr,j ..
A. Tomaszewski,
MowZt tzw. Mazu;-ów Vlielcńskich ... , dz. cyt., s. 85.
"' Tamże, s. 85.
65 Przekazał
ks. Stanisław Lis, Chojno, 19~&lt;5.02.02.
06 Przekazała
Gabriela Majchrzak, Chojno, 1985.02.02.
6' A. Tomaszewski,
Mowa tzw. Mazurów Wieleńskich ... , dz. cyt., s. 86,
6S Z. Jasiewicz,
(wstęp do:) L. Skrzypczak, dz. cyt., s. 253.
63

�CHO.JNO

T .JEGO MIESZKAf1CY

W OPINIACH

S.-\,SIADOW

199

·,a. Oto opowiada sit;, iż filmowy ojciec Isaury, :\figel, jest rodowitym
Chojacm, który swego czasu wyemigrowal
ze wsi "za chlebem". Rozpoznać go m:cH
':,mi Chojanie. Zdaniem wielu informatorów
jego "chojańskie
cechy" znalazly wy·..-.z także na ekranie, bowiem jego gesty, uśmiech i serdeczność niezbicie wskazuią
. a .,poprzeczne" pochodzenie.
Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że informacje
te przekazywane
są
L jednej
strony w formie kawału "z przymrużeniem
oka", z drugiej zaś spotykałem
,.; z pełnym przekonaniem
co do ich prawdziwości.
\V przypadku
tym mamy d,)
"yn:enia
z niezwykle
interesującym
przykładem
oddziaływania
środków
ma··
',,'ego przekazu na tworzl'nie się nowych treści folklorystycznych.

::,iIOJNO 'AND ITS IHABIT ANTS

IN THE

OPINIONS

OF THEIR

NEIGHBORS

(summary)
The vii age or Chojno situated
on the borders of the Noteć Forest, in t:--,~
.Linity of Sierak\)\\', since a long time has attracted
attention of many folkloriscs.
it.-. nl'ighburh"od,
ihey have gathered a dozen or so anecdotes concerning the
nage :Ilhab.t:mls. TJwy are all included iin this paper, and additionally
supple.(nted by the autho'r's records from the years 19B3 - 85. The anecdotes
abo'olt
Chojanie" (Choj.no's inhabitants)
realize ,international
plots which in J. Krzyża·lw;;kj'" "ystem&lt;ltics have been assigned by numbers 1200 -1249.
Jokes about silly neighbors originating
usually from social grounds, are an
. :·.pression of village, regional or ethnic antagonisms,
ciistinguishing simultaneously
..•pe,·jority of the group which tells the story. In the case of the inhabitants
(,f
C '.ojno the ethnic element seems to have been the b;:lsic factor that favored
the
:\liz:llion nf anecdotes about slupid and awkward
"Chojanie". Being an integr21
.•rt of th" so-called "Vilnius Mazovians", they must have distinguished
themselves
'. ·nong the nnn-Mazovian
population of western Wielkopolska.
Between 176i8 and
: ~72 they were brought
from Mazuria and probably from the Podlasie Lowlapd
.d placed in the region of "Vilnius domain" by Duke Piotr Sapieha. From there,
the way nf later internal migrations, some of them settled at Chojno. Strang~,
. different, they certainly
must have awaken some peculiar neighbor's
megalrJ.'.'al1ia which found expression in numerous stories about them. It seems that thelr
:Ieech and characteristic
Mazovian pronunciation
(mazurzenie)
added to it.
.Most [lftcn the inhabitants
of Chojno are given the name of "crosswise Cho··
.. ,:1ic". This term derives from an unusual popularity
of an anecdote about wa:k.g ,lL!"OSSthe village or through a forest with a ladder set crosswise. Sometim£::,
'.is :mecd{)tc is combined with other motifs in one story. Among them are th05,~
:.',out a cow drawn onto the roof, chasing a squirrel, playing the rifle, catching
" woodpecker, going into the weB, an unknown animal the cat, about the:r
:.tazovian pronunciation
and many others.
J. K.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10625" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10603">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/01ad3c3fbada157c151b6250a799457f.pdf</src>
        <authentication>655b54ef08710e93b5e9f7bf3d707065</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126603">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126604">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126605">
                <text>1990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126606">
                <text>Wielkopolska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126607">
                <text>folklor ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126608">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1830</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126609">
                <text>Między Wartą a Notecią / LUD 1989-90 t.73</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126610">
                <text>LUD 1989-90 t.73, s.181-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126611">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126612">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126613">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126614">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126615">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126616">
                <text>Lud, t. 73, 1989

WOJCIECH ŁYSIAK
Instytut Historii
DAM Poznań

MIĘDZY

WARTĄ A NOTECIĄ

-

EFElVIERYCZNOŚĆ

FOLKLORU

Każda rzeczywistość z racji swojego istnienia przynosi wydarzenia,
które w mniejszym czy większym stopniu docierają do świadomości jednostki, stosownie do jej możliwości percepcyjnych. To właśnie na gruncie owych wydarzeń i z potrzeby chwili rodzą się treści folklorystyczne.
Tak było w przeszłości, tak jest i dzisiaj. Z racji szybszego obiegu informacji tradycyjna kultura o charakterze ludowym zatraciła swój pierwotny kształt odżywając wybranymi formami w postaci folkloryzmu.
Folklor, jak żaden inny integralny składnik tej kultury ulega przemianom w tempie tak zawrotnym, że niekiedy trudno w porę zreflektować
się, że jakieś zjawisko zatraciło już swą obowiązującą moc.
Mówiąc o efemeryczności folkloru mam tu na myśli oczywiście jego
warstwę repertuarową l, bowiem sam folklor w całej swej masie jest
organizmem niezwykle żywym, reagującym na wszystko to, co w otoczeniu człowieka ważne i niepokojące. Ową ulotność w przekroju gatunkowym spróbuję zilustrować materiałem, z jakim w ostatnich latach
zetknąłem się w osadach rozsianych w Puszczy Noteckiej.
Już w XIX wieku na oczach zbieraczy i miłośników "rzeczy ludowych" ubożały całe pokłady folkloru. Wysuwano stąd wniosek, że folklor jako zjawisko kulturowe ulega procesowi degradacji, co w końcu
doprowadzić musi do jego naturalnej śmierci. Wniosek ten był jednak
błędny, bowiem ówcześni badacze-kolekcjonerzy wyznający ortodoksyjną orientację odgrzebywania starożytności ludowych nie dostrzegali przemienności folkloru. Mimo to jednak uważali, iż celem polskiego ludoznawstwa "jest poznanie narodu polskiego we wszystkich jego warstwach
społecznych, we wszystkich prowincjach, powiatach, miasteczkach,
wsiach i przysiółkach" 2. Teza o niechybnym zgonie folkloru tak się
Na zjawisko takie zwróciła uwagę Dorota Simonides, O procesie zmian w folksłownym,
(w:) Tradycja
i przemiana.
Studia
nad dziejami
i współczesnq
kulturą
ludową, Poznań 1978, s. 267-274; taż, Zmiany
w gatunkach
współczesnych
I

lorze

opowiadań

ludowych,

z ogólnopolskiej
I

(w:)

naukowej

Literatura

sesji

"Wisła" t. 1. 1887, s. 4.

ludowa,

folklorystycznej

literatura
16-18.II.1973,

chłopska.

Lublin

Materiały

1977, s. 81-89.

�182
z czasem upowszechniła, że do dnia dzisiejszego pokutuje w opiniach nie
tylko badaczy 3.
Wobec wszelakich teorii, koncepcji i sugestii badawczych skupionych wokół folkloru dzielących go generalnie na naturalny i sztuczny,
nie sposób pogodzić się z pomijaniem jego współczesnych przejawó·w.
A przecież już w roku 1924 Mark Azadowskij określił folklor jako komentarz bieżącego życia 4, a wkrótce po nim Jurij Sokołow uznał go za
żywy głos teraźniejszości 5.
Dlatego też, a czego będę się starał tu dowieść, kategorycznie odrzucam generalne przeświadczenie, iż w dobie obecnej cywilizacji zdominowanej przez tzw. kulturę masową, nie ma miejsca na folklor, czyli
spontaniczne uczestnictwo w kulturze. Bieżące spostrzeżenia natomiast
pozwalają identyfikować się z tezą Dionizjusza Czubali, że "kultura
masowa, tak jak religia i szkoła, dostarcza materiału dla przet\varzania
go w spontanicznym i naturalnym obiegu. Tylko tym a nie żadnym innym (... ) sposobem przenika kultura masowa do folkloru. Owo przenikanie ani nie hamuje rozwoju folkloru, ani nie grozi jego istnieniu, ani
nie obniża jego wartości" 6.
Codziennie, spontanicznie rodzą się nowe zjawiska folklorystyczne,
nowe repertuary, nowe fakty kulturowe, które właśnie z racji swej "nowości" i "inności" przez wielu badaczy nie są zauważane lub po prostu
ignorowane. Obok nich, tj. treści i wartości zupełnie nowych, powstają
też "nowe" aczkolwiek oparte na strukturze gatunków i przekonań,
które wypadły już z żywego obiegu. Od nich rozpocznf;.
Zdać by się mogło, że we współczesnym świecie, świecie zmaterializowanej i ztechnokratyzowanej
rzeczywistości, nie może być mIeJsca na
przekonania o charakterze wierzeniowym. Nic bardziej mylnego. Oto
bowiem uważna obserwacja życia codziennego potwierdza istnienie
olbrzymiej ilości różnorakich tematycznie \vierzeń. Komuż nie znana
jest wiara w pechową trzynastkę, ferelny piątek. Powszechna jest wiara
w siły magiczne przejawiająca się lękiem przed czarnym kotem lub zającem przebiegającym drogę. Częstokroć można się spotkać z fantastyczną ufnością w magię kamieni szlachetnych, mo\vę kwiató-,v, kolorów
itp. Niekiedy wierzenia stanowią wyraz doznań paranormalnych i ma8 Sugestię
taką przedstawił niedawno Dionizjusz Czubala, Opowieści z życia.
Z badań nad folklorem współczesnym,
Katowice 1985, gdzie obala powszech'1C
przekonanie o martwocie folkloru ilustrując swe przemyślenia bogatym materiałem współczesnego żywego folkloru.
·1 M. Azadowskij,
Besedy sobiratelja.
O sobiranii
i zapisyvanii
pamjatnikow
1Lstnogo tworczestwa,
Irkutsk 1924, s. 35.
5 J. Sokołow, Czto takoe folklor,
Moskwa 1935.
6 D. Czubala, op. cit., s. 15-16.

�183
nifestują się w podaniach wierzeniowych. Przytoczę tu kilka przykładów
takich przekazów zawsze utrzymanych w konwencji relacji z przeżycia.
Oto jeden z mieszkańców Błot w samym centrum Puszczy Noteckiej
opowiadał: "W tym pokoju, w którym teraz śpię, w środku nocy, ogarnia człowieka taki pół sen, pół jawa, taki niepokój, nie potrafię tego dokładnie nazwać. Kiedyś zobaczyłem szarozieloną twarz kobiety, starej
kobiety, która usiłowała przeniknąć przez okno do pokoju. Zielona, dlatego że wydawało się, że jest oświetlona zielonym światłem. W kOl1cU
ta twarz przeniknęła i odniosłem wrażenie, że chce mi wyrządzić
krzywdę, że jestem w niebezpieczeństwie i wtedy się odwróciłem do
ściany, żeby nie patrzeć na to. Po jakimś czasie się uspokoiłem, potem
twarz zniknęła, już jej nie było. Kilka miesięcy później, może nawet
z pół roku później, w tym samym pokoju spali również moi znajomi:
Piotr, Maciej i Ania. Nagle w nocy obudził nas krzyk Ani i strach,
"laska" histeryzowała. Okazało się, że też zauważyła zieloną twarz pochyloną nad Piotrem, który spał na górnym łóżku. Mimo, że studiowała
medycynę i niejedno widziała, bardzo się wystraszyła".
Odnotować należy, iż we wszystkich przytoczonych tu przekazach
podań wierzeniowych (wszystkie zapisane latem 1987) nie ma miejsca
na wyszydzanie tego co się opowiada. Tu się po prostu wie, że otok
świata realnego, postrzeganego zmysłami, jest jeszcze jeden świat, ten
drugi, subiektywnie realny. To właśnie on w przekonaniu wielu ludzi
decyduje o ich losie, to on wbrew ludzkiej woli kreuje życie człowieka.
Swiadczy a tym mi(~dzy innymi konstrukcja tych przekazów. Wszystkie
opowiadane były jako osobiste doświadczenie, bądź doświadczenie kogoś
bliskiego. Nigdy zaś nie jest to utwór literacki zorientowany na artystyczne przetworzenie obrazu świata, jak ma to miejsce np. w bajce.
- "W zeszłym roku moją ciocię w Pęckawie zabił piorun. Jak ją pochowano, to następnego dnia wszystkie wieńce na jej grobie były spalone.
Mówiono, że ten prcld co w niej był spalił wszystko".
W przekazie tym, który powstał na gruncie konkretnego wydarzenia mamy do czynienia z wyrazem magicznego, mitycznego myślenia
odrzucającego jakąkolwiek realistyczną, rozumową próbę wyjaśnienia
zaistniałego faktu. Dzieje się tak zresztą w znakomitej większości wypadków:
- "Dawniej, jak żyła jeszcze pani Leciejewska, to ona opowiadała, że
jak szła wieczorem z Chorzępowa do Zatomia, to jej przez drogę przebiegł czarny koń ziejący ogniem. To zdarzyło się wielu innym ludziom".
- "Jak umarła moja babcia, to do mojej siostry często przychodziła.
Siadała na jej łóżku, gładziła jej włosy. Siostra się jej nie bała".
- "W Gogolicach rozebrano kiedyś cztery drewniane domy i zostały po
nich tylko klepiska i kilka fundamentów. Teraz jeszcze widać tam nocą

�184
pojawiające się światła, które tam tańczą, a czasem słychać koński
tętent".
- "Dawniej byłam telefonistką w Wieleniu. Naczelnik poczty często
mówił, że tu straszy. Ja nie wierzyłam. Raz jednak zostałam na całą
noc na poczcie. Słyszałam chodzenie, przesuwanie mebli, otwieranie i zamykanie drzwiczek od pieca. Rano wszystko było w porządku".
Tego rodzaju podań i memoratów wierzeniowych przytoczyć można
by znacznie więcej. Wszystkie one tkwią w sferze tradycyjnego myślenia o zjawiskach "z nie tego świata". Jednakże na stare wartości wierzeniowe o charakterze półdemonicznym, demonicznym lub niedemonicznym nakładają się nowe, a struktura pozostaje niezmieniona. Przykładem takich tematów jest opowiadanie o "jadzie trupim", które we
wsiach Puszczy Notecldej pojawiło się prawdopodobnie w styczniu
1987, by szczyt rozwoju i popularności osiągnąć latem tegoż roku. Przekazy te oparte są na stosunkowo prostym schemacie, który w jednej
z sfabularyzowanych wersji przedstawia się następująco:
- "Jedna pani miała wziąć ślub. Ona rano ubierała suknię ślubną i gdy
zapinano jej zamek na plecach, została skaleczona. Zaraz po tym umarła.
Okazało się, że pan młody nie miał pieniędzy na kupienie nowej sukni
ślubnej i dlatego poszedł nocą na cmentarz i zdjął suknię ślubną ze
zmarłej dziewczyny. Suknia była zakażona jadem trupim i dlatego tak
się stało".
Nie na tym jednak koniec. "Jad trupi" zaznaczył swoją obecność nie
tylko w folklorze, ale wpłynął również na psychikę ludzi stymulując
zbiorową histerię. Otóż w lipcu 1987 roku w wielu wsiach położonych
we wschodnich partiach Puszczy Noteckiej pojawiła się pogłoska, że jezioro w Lubaszu zostało skażone "jadem trupim", który spłynął doń
z pobliskiego cmentarza. Lokalna społeczność kategorycznie zabraniała
komukolwiek się tam kąpać uznając, że "jakby się kto w tym jeziorze
wykąpał to by umarł". Opowiadano mi także, że tutejsi rolnicy przestali
w jeziorze poić bydło.
Niezależnie od zaistniałej w Lubaszu sytuacji spotkałem się tez
z przekonaniem, że "nie wolno zmarłego całować w usta, bo on jest już
zakażony jadem trupim i można od tego umrzeć".
Nowym tematem wierzeniowym, który w przekonaniach tutejszej
społeczności pojawił się w ostatnich latach jest tzw. "trójkąt śmierci".
Jednocześnie zaistniał w repertuarach współczesnych narratorów tworząc mozaikę niezliczonych realizacji. Jedna z moich stałych informatorek powiedziała: "Przed śmiercią każdemu człowiekowi pod nosem do
brody tworzy się trójkąt śmierci, taki siny plac. Tak siG stało mojemu
wujkowi na trzy dni przed śmiercią. Wtedy już wszyscy wiedzieliśmy,
że umrze".

�185
Zrozumiałym jest, że w procesie zmian obok znanych już ze źródeł
zastanych tematów wierzeniowych, pojawiają się opowiadania, w których narratorzy dokonują daleko idących przewartościowań genologicznych, ukazując tradycyjną formę opowiadania w nowym kontekście semantycznym. Ilustracją takich przeobrażeń niech będzie dość powszechna opowieść a wydarzeniu, jakie prawdopodobnie miało miejsce w Białej:
- "Jedna taka, to panie miała iść przez cmentarz, nocą, a pan wie, że
to straszy tam a północy. Chciała iść, ale się boi, no bo kto by się nie
bał. Akurat, widzi pan, to szedł tam jakiś mężczyzna i ona go zapytała
czy on też pójdzie tą drogą. Panie, oni to tu tędy szli. On mówi, że tam
idzie i ona zapytała czy może pójść z nim, bo się tak bardzo boi. On
mówi, że może i poszli. Panie, poszli razem, a strach tak wielki, bo
północ. Jak już tak szli i szli, to ona się go pyta: »A wy się tak nic tero
nie boicie?« »Łe, jak żyłem, to też się bałem!«.
Przykład ten dowodzi w jakim stopniu dawne konstrukcje z powodzeniem przy odpowiednim spointowaniu mogą stanowić materiał
\vyjściowy dla nowego opowiadania, służącego zupełnie inym celom.
Nadmienić wypada, że dzisiaj już nie opowiada się tego przekazu.
Zupełnie nową wartością zaistniałą w repertuarach, przede wszystkim
dzieci i młodzieży, są makabryczne opowiadania osnute wokół AIDS.
Latem 1987 roku z podsłuchu zanotowałem:
- "Jedna dziewczynka miała ojca marynarza. On wszędzie pływał, a ta
dziewczynka była chora na białaczkę. Ten ojciec przyjechał do Polski,
ale coś mu nie poszło i musiał sprzedać swoją krew, a potem to już
zawsze handlował swoją krwią. Potem się dopiero okazało, że jest chory
na AIDS. Kiedyś jak już z tą dziewczynką było bardzo źle, to przetaczali jej krew ojca i tak ojciec zabił własne dziecko".
Przekazy te w części zorientowane na wywołanie sensacji, w części
oparte o schemat podania wierzeniowego, wyrażają zaskakującą, zdać
by się mogło, dążność do opanowania przez folklor najintymniejszych
stron życia codziennego. Okazuje się zatem, że dla folkloru nie ma tematów tabu, cenzurował się zawsze sam.
Wobec wszystkiego tego a czym wyżej, można uznać, iż tradycyjna
proza ludowa, ta jaką znamy z klasycznych dzieł folklorystyki polskiej,
jest już niemalże przeszłością. Lukę powstałą w ten sposób wypełniały
zawsze nowe treści wpisane niejako w stelaż form zamarłych. Wielką
rolę w ich kreowaniu pełnią środki masowego przekazu. Między innymi dlatego z górą dwadzieścia lat temu zaczęto mówić o "folklorze człowieka zindustrializowanego" 7.
7

1967.

M. Me Luhan,

The

mechanical

bride:

FolklOT

of industrial

man,

Londyn

�186
Obok tych treści, które niejako tkwią w stereotypach myślowych
badaczy, pojawiają się stale nowe przekazy o charakterze humorystycznym. Humor ludowy to niezwykle obszerny rozdział folkloru, najżywieJ
reagujący na codzienność. W kuluarowych opiniach folklorystów panuje
zgodne przekonanie, że współcześnie anegdota, kawał czy facecja prawie zupełnie zdystansowały pozostałe gatunki folkloru. Niestety do ~zisiaj nie rozstrzygnięto kvvestii genologicznych humoru ludowego, co
oczywiście w przypadku tego omówienia nie jest kwestią najistotniejszą.
Właśnie w anegdocie znajdował wyraz mi~dzy innymi każdy widoczny przejaw urzędniczej głupoty, indolencji czy niekompetencji. Niekiedy jeszcze przywołuje się dowcipy o kuratorze asystującym przy pienvszej powojennej maturze międzychodzkiego Gimnazjum - "Wówczas
padło pytanie z ust owego pana: »gdzie w hymnie Polski jest mowa
o przemyśle włókienniczym?".
Wszyscy kolejni maturzyści oblewali
egzamin. W końcu jeden z egzaminowanych zapytał o co chodzi i otrzymał następującą odpowiedź: »Przędziem Wisłę, przędzie m Wartę, będziem Polakami,,".
Charakterystyczną cechą anegdoty jest fakt ogniskowania się .jej wokół konkretnej osoby. Taką (folklorystyczną) popularnością cieszyli się
zawsze funkcjonariusze
administracji państwowej wszystkich szczebli,
etatowi pracownicy organizacji politycznych. Jeszcze dzisiaj przywołuje
się kuriozalne przykłady inteligencji takich postaci. Anonimowy informator powiada:
- "W roku 1946 w Międzychodzie ówczesny sekretarz PPR otrzymał
z województwa pismo z prośbą o charakterystykę
miejscowej fauny
i flory. Na pismo odpowiedział: »Flora to jeszcze jedna żyje w Lowyniu,
a fauny to w powiecie nie ma żadnej,,".
Pomysły humorystyczne podsuwa samo życie. Nie trzeba odwoływać
się do zbyt odległej przyszłości, by przedstawić z jednej strony żywotność folkloru, z drugiej zaś jego efemeryczność. Wystarczy wszak wydarzenie, które swoim rozmachem, skalą problemu lub po prostu konstrukcją budzi zdumienie, niepokój, refleksję, a już "dzieje się" lawina
kawałów, dowcipów reagujących na owe fakty. Mam tu na myśli np. wybory, referendum, etapy reformy gospodarczej itp. Wystarczy wezwać
społeczeństwo do zbiórki śpiworów i kocy dla bezdomnych Nowego
Jorku, a już następnego dnia, nawet tu, między Wartą a Notecią, pojawią
się dowcipy wymierzone w ów absurd, bowiem folklor to także papierek
lakmusowy nastrojów i opinii społecznych.
A zatem "wydarzenie" i to wydarzenie niepośledniej miary jest najefektowniej kreującym folklor słowny czynnikiem zewnętrznym. Przed
III Pielgrzymką papieża do Polski pojawiły się takie oto np. jego przejawy. Z nazwy papierosów "Popularne" odczytano: "Papież odwiedzi

�187
Polskę, uzdrowi lud, a ruskich nawiedzi eids" 8. Rzecz w tym wypadku
oparta jest na tym samym schemacie, co ten, kiedy z nazwy papierosów
"Sport" odczytano: "Stalin prosi o resztę tłuszczu".
Wydarzeniem takim jest także popularny film telewizyjny. Tu spontaniczna twórczość ludowa zadziwia pomysłowością. Kiedy kilka laŁ temu
Telewizja Polska emitowała film pt. "Nie\volnica 1saura", w filmowym
ojcu tohaterki serialu tutejsza społeczność doszukała się cech "chojańskich". Przypadek to szczególny, kiedy na treści tkwiące w pamięci ludu
nakładają się inne, z jednej strony wywołujące nowe wartości, z drugiej
samorodnie reanimujące dawne. Żywot takich opowiadań nie był nigdy
dłuższy niż sam serial. Tak było w przypadku filmów: "Shogun", "Jak
zdobywano dziki zachód" czy też popularnej kreskówki o "Smurfach".
Nie ma takiego obszaru rzeczywistości, który nie byłby terenem penetracji folkloru. Po wyborach "Miss Polonia" w roku 1988 rocotnik
leśny opowiedział o rzekomej rozmowie finalistek turnieju: "To, że masz
dwie piersi, to widzimy, ale pokaż zęby, może też masz dwa!". Podobne
przykłady można by wymieniać bez końca.
Między Wartą a Notecią anegdota jest gatunkiem znanym i popularnym od bardzo dawna. Już Oskar Kolberg przytaczał w swoim dziele
kilka o mieszkańcach Chojna 9. Anegdoty o "poprzecznych Chojnach" są
czymś szczególnym w folklorze omawianego terenu. Nie wykazują żadnych cech regresu, a wręcz przeciwnie ,ciągle uzupełniane są nowymi
tematami.
Szczególne miejsce na omawianym terenie zajmuje folklor robotników leśnych, im tylko właściwy, przez nich tylko zrozumiały. Jeden
z przedstawicieli tej grupy zawodowej opowiadał:
- "Ja roz ide przez las, piłe mom, a tu pacze, leci caa watacha dzików.
To jo za drzewo żeby mnie nie zauważyły. Odpalam te piłe i pierwszemu
co koło mnie przeleciał obcinom głowe. Inne uciekły".
Taki tekst mógł siG &lt;:rodzić tylko w środowisku robotników leśnych
i tylko tu mógł z powodzeniem funkcjonować. Podobnie jest z opowiadaniami o "zielonych" myśliwych, którzy po raz pierwszy przyjeżdżają
na polowania. O jednym takim opowiadano, że gdy kiedyś przyjechał
do lasu, całą nos przechodził nie strzeliwszy żadnej sztuki. Rano zdenerwowany powiedział, że po tym lesie biegają tylko same psy, bo słyszał
jedynie szczekanie. Tutaj, podobnie jak w przypadku innych tekstów,
jego istnienie możliwe jest tylko w właściwym sobie środowisku, bowiem

8 Wszystkie
pielgrzymki Papieża do Polski odbiły się tak
w folklorze, że, jak się wydaje, zasługują na osobne omówienie.
9 DWOK,
t. 9, s. 55.

szerokim

echem

�188
nigdzie indziej nie zostanie zrozumiany, a wśród robotników leśnych
zawsze wyzwala salwy śmiechu.
Folklor robotników leśnych Puszczy Noteckiej to ważny rozdział kultury duchowej mieszkańców Zachodniej Wielkopolski, zasługujący na
osobne studia i szerokie omówienie. Ongiś kilka miesięcy spędziłem
wśród tej grupy zawodowej, poznając fascynujące przejawy kultury
"ludzi lasu". Zaistniałem wówczas w zupełnie naturalnych warunkach
sytuacji folklorotwórczej. Mogła nią być np. przerwa śniadaniowa, czy
też ucieczka w ostęp, by tam w ciszy "obciągnąć butelkę dykty". W sytuacjach takich rodziły się opowiadania przeróżnego autoramentu. Mówiono o duchach leśnych, miejscach tabu, czasach okupacji, o "życiu" Radusza i szeregu innych spraw, których przelotność jest równa czasowi,
jaki je warunkuje.
W wielu osadach rozsianych po Puszczy Noteckiej folklorystyczna
realizacja najczęściej jednak skupia się wokół "ogniska domowego".
Małe możliwości komunikowania się między domostwami sprawiają, iż
w wielu sytuacjach rodzina jest jedynym nosicielem repertuaru folklorystycznego. Zwraca uwagę, że repertuar kreowany też jest przez porę
roku. Inne treści dominują podczas długich zimowych wieczorów, inne
wiosną. Co innego opowiada się w sezonie polowań, co innego podczas
najazdu grzybiarzy. Komizm słowny i sytuacyjny wyrażony w opowiadaniach o sobotnio-niedzielnych zbieraczach grzybów równać można jedynie z humorem górników śląskich. Wszystko to bowiem nacechowane
jest swoistą terminologią, właściwą gwarą oraz przekonaniem, że "kto
w lesie drogi prostuje, ten w lesie nocuje".
Gatunkiem folkloru, który na gruncie zaistniałej rzeczywistości jest
szczególnie mocno reprezentowany, a cechuje się największą ulotnością
jest plotka. Ta w przeciwieństwie do absolutnie fałszywej pogłoski może,
lecz nie musi być oparta na faktach. Charakteryzuje się jednak niezwykle stabilną strukturą. Posiłkowana nowymi realiami odżywa i bez
przeszkód krąży jakiś czas w ustnym obiegu, by po kilku, kilkunastu
dniach umrzeć śmiercią zapomnienia. Szczególne tylko sytuacje pozwalają żyć plotce nieco dłużej.
W lipcu 1987 roku w jednej z wsi w Puszczy Noteckiej położonej
między Sierakowem a Międzychodem zmarła kobieta. Ponieważ była
to postać szczególnie barwna, a okoliczności jej śmierci tajemnicze, już
następnego dnia w okolicy mówiono, że umarła ponieważ:
a. "stary zaciukał ją toporkiem",
b. "stary rzucił w nią zupą w puszce, półtora kilograma, a potem walił
ją po głowie tłuczkiem do mięsa",
c. "zapaliła się wewnętrznie, bo wypiła duszkiem butelkę denaturatu".
d. "połknęła odbezpieczony granat".

�189
Mimo, iż w sytuacjach nawet tak makabrycznych ustna twórczość
nie pozbawiona jest humoru, który niejako winien stymulować czy też
reanimować żywot takich plotek, to już w październiku 1987 roku niewiele o tym wydarzeniu mówiono, zaś w styczniu 1988 roku fakt folklorystyczny przestał istnieć.
Plotki tego rodzaju w obiegu ustnym funkcjonować mogą dłuższy
czas oczywiście tylko w przypadku niewielkiej konkurencji innych plotek. Ich żywot jest znacznie krótszy w okresie niepokojów społecznych,
kiedy pełnią funkcję pierwszego, nie zawsze prawdziwego źródła informacji wywołującego sensację. W kulturze ludowej plotka i pogłoska
pełnią funkcję informacyjną, zaś jako "faktoidy" mogą stymulować
emocje i zaburzenia społeczne 10.
Plotki orientowane na wywołanie niepokoju społecznego są w naszej
rzeczywistości zjawiskiem powszechnym. Z dzieciństwa przypominam
sobie rozpowszechniane niepokojące wieści o mającej wybuchnąć wojnie
światowej, o nadchodzących klQskach głodu, o niechybnym końcu świata. Informacje takie, co dziwne, aczkolwiek charakterystyczne,
łatwiej
znajdowały posłuch w środowiskach małomiasteczkowych niż wiejskich.
O przemijaniu treści w folklorze niech świadczy jeszcze jeden fakt
folklorystyczny, jaki tuż przed koMem okupacji hitlerowskiej pojawił
się w niektórych wsiach Puszczy Noteckiej w pobliżu Sierakowa. Wówczas leśnictwem Jeziorno administrował Sylwester Kośmider, człowiek
niezwykły, bo jak wszyscy ludzie zżyci z lasem rozumiał go na wskroś
i pięknie o nim opowiadał. W tym czasie w południowej części lasu pojawił się dziwny jeleń. Dawno już nie był przodownikiem stada, a w olbrzymie poroże tuż przy samej nasadzie wplątany miał łańcuch. Wyglądał jakby mu ze łba wyrastał, zwyczajny łańcuch, taki od krów.
Kiedy biegał dzwonił nim, a ludzie opowiadali cuda, że diabeł w nim
siedzi, zaczarowany król lasu, jak się komuś pokaże to już po nim. To
drwale początkowo roznieśli wieść, że czart po lesie biega i straszy.
Ludzie nie wierzyli. Dopiero gdy kiedyś podszedł do wsi, zobaczyli go,
posłyszeli dzwonienie, zaraz zaczęto mówić, że to polski jeleń, zerwał
niemieckie kajdany, znaczy koniec okupacji bliski. Dowiedział się o tym
sierakowski Kreisamtleiter, stary jeleniarz, który postanowił ustrzelić
sztukę zadając kres patriotycznym gadkom. Podobno kilka dni i nocy
leśniczy Kośmider prowadził Niemca po tych rozległych lasach nie wystawiwszy zwierzęcia na cel. Przypłacił to ciężkim pobiciem, ale wieść
o "polskim jeleniu", zwiastunie polskości i leśniczym Kośmidrze jeszcze
kilka lat funkcjonowała we wspomnieniach. Później zniknęła. Dziś już
nikt jej nie pamięta.
10

R. L. Rosnow, O pogtosce,

"Literatura

Ludowa"

R. 20: 1976, nr 2, s. 33-43.

�190
Z pamięci mieszkańców tutejszych wsi zniknęły wieści o wielu niezwykłych wydarzeniach ubranych w ramy folkloru słownego. Któż dziś
bowiem pamięta o przemarszu przez lasy Puszczy Noteckiej wojsk
szwedzkich i pozostawionej przez nie w pobliżu Chojna olbrzymiej kasie
wojennej. Któż pamięta o wojskach francuskich, które zatrzymały się
tu w czasie odwrotu z Rosji, a stąd przecież "Francuskie Góry" koło Sierakowa. Któż mógłby opowiedzieć dzisiaj jeszcze o tajemniczym pustelniku z Mnisiej Góry, o duchach pokutujących na Rzecińskich Górach,
o dzikim polowaniu pod Sierakowem lub Obrzyckiem, o osadzeniu
pierwszych kolonistów w Raduszu, o zapadłych wsiach i kościołach,
o "jeziorze dzwonów" i szeregu innych. Mało kto potrafi jeszcze opowiedzieć o komicznej sytuacji w Rosku podczas powstania wielkopolskiego, która spowodowała opuszczenie wsi przez Niemców. Te "historie"
pozostały jedynie w zapisach.
Obok folkloru słownego bezpowrotnie zniknęły całe obszary folkloru
rodzinnego, obrzędowego. Jeszcze w 1939 roku w malowniczo położonym Gulczu odbywały się interesujące zwyczaje żniwne, jakich nie spotykano w innych regionach Wielkopolski. Dzisiaj nie pamięta się już
o przybranych kolorowymi wstążkami żeńcach. Przemianom uległo domowe świętowanie Bożego Narodzenia, inaczej wygląda sylwestrowa zabawa. W okresie wielkopostnym nie noszą już Rosku "Smierciska" i nikt
nie zaśpiewa:
Smiercisko
ze wsi, nowe lato
Kto nie pójdzie za Smierciskiem
Tego rzepa zajdzie.

do

wsi

W Wielkanoc nie chodzą już z "Niedźwiedziem", a w Zapusty nikt nie
oczekuje "straszków".
Nigdzie w Wielkopolsce wesele nie wyglądało tak jak w Chojnie.
Szczególnie jego zakończenie. "Wymiatanie" gości weselnych po kilkudniowych uroczystościach było charakterystyczne tylko dla tej miejscowości. Pijani parobcy wyciągali z ukrycia długie cienkie żerdzie, do których końców przywiązane były małe snopki słomy. Maczając je w błocie, wypędzali odjeżdżających z zagrody wołając: "Wy zgłodniałe psy,
przyjechaliście namu tutaj wszystko wyżreć i wszystką wódkę wypić,
teraz w domu cały miesiąc nie będziecie potrzebowali jeść i jeszcze dłużej byście żarli, ale my wam damy na zapęd!" 11. Nie spotkałem się z informacją w żadnej innej wsi w Puszczy Noteckiej o podobnym zwyczaju. Dzisiaj nawet w Chojnie o nim zapomniano.

11 L. Skrzypczak,
Zycie w dawnym
Instytutu Etnologii UAM, nr 81, s. 25.

Ch oj nie,

1981, maszynopis

w Archiwum

�191
W tym krótkim tekście chciałem pokazać, że życie folkloru wpisanego w życie każdej ludzkiej zbiorowości, jest przejściowe, ulotne, pozostawiające jedynie po sobie schemat, rusztowanie, wypełniane w sprzyjających okolicznościach przez nowe wartości.

Wojciech Łysiak

BETWEEN THE WARTA RIVER AND THE NOTEĆ RIVER THE EVANASCENCE OF FOLKLORE

(summary)
Folklore, as an integral component of the folk type culture, easily submits
to the process of constant exchange
of content and qualities fitted into the
framework characteristic
of it. The observation
of the everyday manifestations
of folklore proves that this process is a spontaneous
one and the life span of
particular forms may be only a few days or weeks. It seems that subject to that
mutability are all kinds of texts from gossip and rumour through belief tales and
nursery rhymes to political folklore texts. New folklore phenomena are being born
every day, all rich with form and content. There arise new reportoirs, new cultural
facts which because of their "novelty" and "difference",
because they deviate
from the conventional understanding
of folklore remain commonly unnoticed by
those professionaly dealing with it. The notification
of the ephemeral character
of folklore contradicts the common belief that folklore is absent from the contemporary reality. The article has been ilustrated
with materials
collected during
last few years in the region between the two rivers Warta and Noteć.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10687" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10665">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ceceb60453213c17e80ddf420a50d77d.pdf</src>
        <authentication>6b6130d4361acc572946d095a5ca1d88</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127349">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1417</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127350">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127351">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1310</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127352">
                <text>Mazurzy Wieleńscy - falsyfikacja podstaw mitu / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127353">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.201-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127354">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127355">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127356">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127357">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127358">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127359">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
PL ISSN 0071-1861

WOJCIECH Ł Y S I A K
(Poznań)

M A Z U R Z Y WIELEŃSCY - FALSYFIKACJA PODSTAW M I T U
W kilkunastu wsiach p o ł o ż o n y c h w północnej części Puszczy Noteckiej,
w okolicach Wielenia i K r z y ż a do dzisiejszego dnia utrzymuje się grupowe
przekonanie, jakoby s p o ł e c z n o ś ć j c z a m i e s z k u j ą c a została w przeszłości spro­
wadzona w te lasy przez księcia Piotra Sapiehę, dziedzica „ p a ń s t w a w i e l e ń s k i e go". M i e s z k a ń c y tych wsi (Biała, Chcłst, Drawsko, Kamiennik, M a r y l i n - daw­
niej Smrodyniak. M ę ż y k , Miały, N o w e Kwiejce, P ę c k o w o , Piłka, Rosko
i Wrzeszczyna) sami określają się mianem „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " , a termin
z powodzeniem funkcjonuje w ludoznastwie i ś w i a d o m o ś c i polskich etnogra­
fów. Nadto za „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " uważają się m i e s z k a ń c y Chojna, wsi
położonej na p o ł u d n i o w y m skraju Puszczy Noteckiej w pobliżu Sierakowa.
1

W niniejszych r o z w a ż a n i a c h terminem „ m i t " o k r e ś l a m i d e ę p o w s t a ł ą
w sprzyjających warunkach j a k o wyraz s p o ł e c z n e g o zapotrzebowania na war­
tości uznawane za prawdziwe, aczkolwiek z gruntu fałszywe. Wartości takie
d o t y c z y ć m o g ą r z e c z y w i s t o ś c i historycznej, politycznej, kulturowej b ą d ź spo­
ł e c z n e j . M i t taki jest d z i e ł e m grupy lub jednostki, c h o ć uświęcony o g ó l n o s p o ­
ł e c z n ą a p r o b a t ą w y r a ż a przekonania zbiorowe. Grupowe przekonania o zdarze­
niach m a j ą c y c h miejsce w r z e c z y w i s t o ś c i lub utwierdzone treści fikcjonalnc
zostają z czasem p r z e k s z t a ł c o n e w taki w ł a ś n i e m i t - i d e ę , który pozbawia ich
wartości w y j ś c i o w e cech indywidualnych i pozostawia tylko to, co odpowiada
przyjętemu w micie w z o r o w i . M i m o sakralnego niekiedy i irracjonalnego cha­
rakteru mitu, znajdujemy w nim okruchy myślenia historycznego, aczkolwiek
u w i ę z i o n e g o w y o b r a ż e n i e m przeszłości nie znajdującego potwierdzenia w re­
aliach dziejowych. Struktura mitu „ M a z u r ó w W i l e ń s k i c h " jest przejrzysta
i logiczna, jeśliby tylko przy niej p o z o s t a ć . Gdy z a ś s i ę g n i e m y głębiej w tło
historyczne i kulturowe, o k a ż e się, iż zastane luki p o z w o l ą o d r z u c i ć wszystko
to, czego presji ulegli nawet niektórzy badacze.
M i t „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " kształtowały i składają się nań następujące
czynniki:
1. Historyczny - d o p u s z c z a j ą c y „kolonizację m a z u r s k ą " .
2. Tradycja „kolonizacji mazurskiej".
3. Megalomania s ą s i e d z k a .
4. Mazurzenie m i e s z k a ń c ó w wymienionych m i e j s c o w o ś c i .
5. Regionalizm i literatura regionalna.
P o k r ó t c e o m ó w i ę kolejno elementy budowy tego mitu, z a c z y n a j ą c od tła
historycznego.
M i ę d z y r z e c z e w a r c i a ń s k o - n o t e c k i e , które w znakomitej w i ę k s z o ś c i należa­
ło do powiatu p o z n a ń s k i e g o w ś r e d n i o w i e c z u , podobnie jak dzisiaj, pokryte
b y ł o z w a r t ą p u s z c z ą , w ó w c z a s prawic z u p e ł n i e n i c z a l u d n i o n ą . W X I V wieku

�202

W O J C I E C H ŁYSIAK

na tym terenie byio zaledwie siedem osad ( H ł a d y ł o w i c z 1932, s. 70). W X V I
w i e k u okolice Wielenia należały do m o ż n e g o rodu G ó r k ó w , by na p r z e ł o m i e
X V I i X V I I wieku przejść w r ę c e wojewody kaliskiego, starosty i n o w ł o d z k i e go, S t a n i s ł a w a Czarnkowskiego. W roku 1611 w ł o ś ć m i w i c l e ń s k i m i gospoda­
rzy j u ż kasztelan m i ę d z y r z e c k i i d r a w i ń s k i , Jan Czarnkowski, który z m a r ł w s z y
w 1616 roku p o z o s t a w i ł dziedzictwo dóbr w i e l e ń s k i c h c ó r c e , s t a r o ś c i a n c e
barskiej, Z o f i i H e r b u t ó w n i e , piszącej się z Folsztyna. Jej jedyny syn z pier­
wszego m a ł ż e ń s t w a , starosta lipieński, Jan Kostka z m a r ł w s z y w 1623 roku
podzielił swe olbrzymie dobra m i ę d z y d w ó c h s y n ó w . S t a n i s ł a w o t r z y m a ł Sza­
motuły, zaś Aleksander - Wieleń, Rawicz, G ó r k ę i Osieczna. W latach 16451651 dobra w i e l e ń s k i c z a s t a w i ł Aleksander Kostka wojewodzie pomorskiemu,
Jakubowi Weyherowi, a n a s t ę p n i e s p r z e d a ł je wojewodzie kaliskiemu, Zyg­
muntowi G r u d z i ń s k i e m u . Po nim włości te przejął syn Andrzej, wojewoda
kaliski i p o z n a ń s k i , a z m a r ł w s z y w 1678 p o z o s t a w i ł jedynemu synowi, Stefa­
n o w i . Bezpotomna ś m i e r ć tego ostatniego zamyka okres panowania rodu Gru­
d z i ń s k i c h w dobrach w i e l e ń s k i c h . D r o g ą koneksji rodzinnych w k o ń c u X V I I
w i e k u przeszły w ręce wojewody ł ę c z y c k i e g o , generała wielkopolskiego, Pio­
tra O p a l i ń s k i e g o . Po nim, w 1692 roku, majątek przejął syn Adam, a po jego
bezpotomnej śmierci w 1696 córka Piotra z drugiego m a ł ż e ń s t w a , Ludwika
Opalińska.
Z p o c z ą t k i e m X V I I I wieku na arenie wielkopolskiej pojawił się m o ż n y
i w p ł y w o w y ród litewsko-ruski, S a p i e h ó w . Wspomniana Ludwika O p a l i ń s k a ,
w y c h o d z ą c za m ą ż za starostę bobrujskiego, zdzitowskiego, s o k o ł o w s k i e g o
i Słonimskiego, hetmana Wielkiego Koronnego, Jana Kazimierza S a p i e h ę ,
wniosła mu w posagu o l b r z y m i ą fortunę - K o ź m i n , Rawicz, Radlin i Wieleń
(Sapiehowie 1894, s. 128). Samo tylko „ P a ń s t w o W i e l e ń s k i c " s k ł a d a ł o się
z p i ę ć d z i e s i ę c i u pięciu wsi (Zimmermann 1915, s. 255). D o h p te pozostały
w r ę k a c h S a p i e h ó w przez ponad sto lat, umacniając gospodarcze i polityczne
znaczenie tej rodziny. Jan Kazimierz Sapieha z m a r ł 23 lutego 1730 roku. Po
nim dobra w i e l e ń s k i e o d z i e d z i c z y ł syn Piotr, starosta s o k o ł o w s k i , wschowski,
stolnik W i e l k i Koronny, wojewoda s m o l e ń s k i , a wyzbywszy się w 1766 roku
swych m a j ą t k ó w litewskich, na stale osiadł w Wielkopolsce (Sapiehowie 1894,
s. 337).
Od p o c z ą t k u X V I I I wieku rozwija się na terenie Puszczy Noteckiej osadnic­
two o l ę d e r s k i c . J e d n a k ż e t o c z ą c e się wojny (wojna p ó ł n o c n a 1700-1721) i to­
w a r z y s z ą c e i m zarazy d o p r o w a d z i ł y do p o w a ż n e g o wyludnienia j u ż z a ł o ż o ­
nych osad. W zachodnich partiach Puszczy Noteckiej, w c h o d z ą c y c h w skład
Branderburgii, a także w Nowej Marchii, zaludnieniem o p u s t o s z a ł y c h wskutek
d z i a ł a ń wojennych ziem zająła się administracja pruska Fryderyka Wielkiego.
N o w y c h o s a d n i k ó w sprowadzano m i ę d z y innymi z Polski, z a c h ę c a j ą c ich licz­
n y m i przywilejami i ulgami (Zimmermann 1915, s. 145). W s p o m i n a ł o tych
czasach znawca s t o s u n k ó w demograficznych i kulturowych m i ę d z y r z e c z a warc i a ń s k o - n o t e c k i e g o , Oskar Grossert: „czas ten jednak nie był dogodny dla
osadnictwa niemieckiego, jak o tym ś w i a d c z ą c h o c i a ż b y wyjazdy o s i e d l e ń c ó w
do Branderburgii, tak że nawet Piotr Sapieha się na takie ucieczki skarży. [...J

�M A Z U R Z Y WIELUŃSCY

203

W latach 1754-1756 wielu N i e m c ó w z d ó b r w i e l e ń s k i c h uciekało przez D r a w ę
do Nowej M a r c h i i . Naliczono ich w całości 247 o s ó b . W czasie wojny siedmio­
letniej, która nie dała się we znaki na ziemiach w i e l e ń s k i c h , c h o ć raz wojska
rosyjskie przeszły tędy do Nowej M a r c h i i , także wielu N i e m c ó w uciekło z ziem
w i e l e ń s k i c h " (Grossert 1929, s. 37). Obrazu zniszczenia dopełniła w ł a ś n i e
wojna siedmioletnia (1756-1762), w czasie której kraje K r ó l e s t w a Pruskiego
zostały zniszczone i wyludnione, z w ł a s z c z a z a ś Brandenburgia b e z p o ś r e d n i o
g r a n i c z ą c z p o s i a d ł o ś c i a m i Piotra Sapiehy. W ó w c z a s król pruski, Fryderyk I I
r o z w i n ą ł akcję zasiedlania powojennych pustek, u p r o w a d z j ą c z Wielkopolski
o k o ł o 3000 c h ł o p ó w z rodzinami i dobytkiem. Owa akcja nie o m i n ę ł a t a k ż e
ziem Piotra Sapiehy, z których uprowadzono dziesiątki rodzin (Zimmermann
1915, s. 145). Zorganizowano w ó w c z a s nawet specjalne komendy n a d z o r u j ą c e
akcję p r z e s i e d l e ń c z ą ( K o n o p c z y ń s k i 1947, s. 86). Najbliższa taka komenda
z n a j d o w a ł a s i e w Drezdenku, której p r z e w o d n i c z y ł tamtejszy burmistrz, M u t h mann. W z w i ą z k u z tą akcją Piotr Sapieha z ł o ż y ł stanowczy protest w Berlinie,
na który o t r z y m a ł o d p o w i e d ź , że w jego p o s i a d ł o ś c i a c h c h ł o p ó w tych „ w
s p o s ó b z u p e ł n i e nieludzki i nader okrutny maltretują [...] ludzie s t a m t ą d tu
p r z y c h o d z ą , aby z a b e z p i e c z y ć się przeciw takim o k r u c i e ń s t w o m " (Gomolcc
1964, s. 2 7 ) .
Ta w ł a ś n i e sytuacja dziejowa stała się punktem zaczepienia, punktem w y j ­
ścia budowy mitu „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " . Twierdzono bowiem, ż e wskutek
zaistniałej sytuacji, tzn. pustki osadniczej w l e w o b r z e ż n y c h dobrach Piotra
Sapiehy, z o s t a ł on zmuszony do sprowadzenia nowych o s a d n i k ó w z Mazowsza
lub pogranicza mazowiecko-mazurskiego, którymi w całości z a l u d n i ł opusto­
s z a ł e wsie (Gomolec 1964, s. 27).
I m p o n u j ą c y m elementem budowy mitu „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " jest samouzupełniająca się, tradycyjna wiedza o „kolonizacji mazurskiej". W relacjach
jednak lokalna s p o ł e c z n o ś ć najpierw podkreśla sytuację sprzed rzekomej kolo­
nizacji, np. „ m y wszyscy j e s t e ś m y sprowadzeni z Mazur. Tutaj naród w y m a r ł
na c h o l e r ę i wtedy k s i ą ż ę Sapieha s p r o w a d z i ł tu o s a d n i k ó w z Mazur"; „Jak tutaj
ta cholera p a n o w a ł a , przede wszystkim w Pęckowie i Drawsku, przybyli tu
ludzie z Mazur". Początki kolonizacji i jej przebieg znane s ą we wszystkich
wymienionych na w s t ę p i e dwunastu wsiach (Łysiak 1987, s. 231-244). „ M y
j e s t e ś m y Mazurzy i nas tu s p r o w a d z i ł Piotr Sapieha" - twierdzi się w Chojnie.
„ K s i ą ż ę Sapieha s p r o w a d z i ł tu M a z u r ó w z Mazowsza, oni tu przybyli z » p ę c a k i e m « . O s a d n i k ó w b y ł o pięciu. On ich tu osadził, bo musieli w y k a r c z o w a ć las"
- powiedziano m i w P ę c k o w i e , z a ś w M i a ł a c h twierdzono, ż e „ S a p i e h a poza­
kładał te wszystkie wsie". W Rosku jeden z i n f o r m a t o r ó w twierdził: „my jeste­
ś m y z M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h . Dawni to tu buły bagna i osady rybackie. Wtedy
się ludzie sprowadzili z Mazur, ale czy moi przodkowie tu przybyli, lo ja nie
w i e m " . Inny z a ś p o w i e d z i a ł : „ R o s k o datuje się od czasu j a k k s i ą ż ę Sapieha
s p r o w a d z i ł tu 700 rodzin M a z u r ó w z Mazowsza i osiedlił ich tutaj w Puszczy
Noteckiej. Ojciec m i o p o w i a d a ł , że oni byli osiedleni w Rosku, Wrzeszczynie,
P ę c k o w i e , Drawsku, Klępiczu, Obrzycku, Piłce i Kruczu. Do Roska sprowa­
dzonych b y ł o 30 rodzin". W Pęckowie natomiast twierdzono, iż „najpierw
2

�204

WOJCIECIIl.YSIAK

p r z y b y ł o czterech o s a d n i k ó w . Oni s i ę nazywali N o j , Przylepa, Marnot i Helak,
to chyba b y ł mój przodek. Oni przynieśli z s o b ą » p ę c c k « i stąd nazwa. Wtedy
to oni wszyscy mieszkali w j e d n y m domu, który im z b u d o w a ł Sapieha". N a l e ż y
tu p o d k r e ś l i ć , iż nazwiska te, obok nazwisk Stochaj i Mierzwa wymienia s i ę
zazwyczaj w podobnych informacjach. S p o ł e c z n o ś ć „ m a z u r s k a " o w y c h k i l k u ­
nastu w s i nadnoteckich u w a ż a ich bowiem za p r o t o p l a s t ó w c h ł o p s k i c h r o d ó w
„mazurskich".
„ M a z u r z y W i e l e ń s c y " pamiętają też stopień zależności od zamku w i c l e ń skiego i samego Piotra Sapiehy, przytaczając, niekiedy precyzyjnie, swe prawa
i p o w i n n o ś c i . Oto garść p r z y k ł a d ó w : „ K s i ą ż ę Sapieha n a d a ł m i e s z k a ń c o m
Roska prawo p o ł o w u ryb na Noteci za dwa guldeny rocznie, a później musieli
u niego za to o d r a b i a ć dwa dni w tygodniu"; „Jak Sapieha żył to d a ł nam prawo
do: wypasania bydła w lasach; mogli my dwa razy w tygodniu brać drzewo
z lasu na opał, ile kto m ó g ł unieść; dwa razy w roku m o g l i ś m y brać ś c i ó ł k ę
z lasu; dostawali my drzewo na b u d o w ę d o m ó w " . „ S a p i e h a p o z w a l a ł nam
z a k ł a d a ć sobie w lesie tyle pola ile tylko kto m ó g ł w y k a r c z o w a ć i o b r o b i ć .
N i e k t ó r z y to jeszcze mieli prawo do szukania i kopania w lesie bursztynu.
Jeszcze teraz k o ł o Pęckowa w lesie na » J c l y ń c u « s ą doły po tych kopaczach".
Do faktów tych n a w i ą z u j e jeszcze jedna o p o w i e ś ć : „ojciec mojej babki miał
p a t e r a j k ę w Drawsku. Jednego razu w y b i e g ł y mu na d r o g ę dwa ź r e b a k i . W tym
samym czasie p r z e j e ż d ż a ł Sapieha b r y c z k ą z a p r z ę ż o n ą w dwa konie. Z a t r z y m a ł
się na w i d o k koni i kazał sobie p r z y p r o w a d z i ć do siebie ich w ł a ś c i c i e l a . » C z y
to twoje k o n i e ? « »Tak panie.« »lle kosztują?« »Nic p a n i c « . »To p r z y p r o w a d ź
j e j u t r o do Wielenia na z a m e k ! « »Tak panie«. C h ł o p b a ł się, że straci ź r e b a k i ,
a do tego go jeszcze pobiją. Z a p r o w a d z i ł je jednak na drugi dzień do zamku.
O k a z a ł o s i ę , ż e Sapieha w z i ą ł konie, ale w zamian za nie z a p i s a ł mu z i e m i ę
w Drawsku i d a ł mu pozwolenie na r y b o ł ó w s t w o na Noteci od Wielenia do
Bielic. Cała rodzina lo byli sami bracia J a g i e ł k o w i e " . Obok tego twierdzi s i ę
w Rosku, ż e „Księciu Sapiesze musieli o d d a w a ć rocznie: 24 guldeny czynszu,
5 beczek miodu, kilka g a r n c ó w chmielu na piwo; d a w a ć musieli furmanki na
osiemnaście mil odległości" .
Elementem spajającym mit „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " , a p o t w i e r d z a j ą c y m
niejako m o ż l i w o ś ć „koloniacji mazurskiej" była swoista megalomania s ą s i e d z ­
ka. W y r a ż a ł a s i ę k a w a ł a m i i żartami „o g ł u p i c h s ą s i a d a c h " przypisywanych
jedynie do „ m a z u r s k i e g o " Chojna (Łysiak 1986, s. 183-199). „ S z c z e g ó l n i e k p i ą
sobie z ich jakoby niedorozwoju u m y s ł o w e g o " - z a u w a ż a ł Adam Tomaszewski
(Tomaszewski 1936, s. 86). Jesl przy t y m charakterystyczne, że owe żarty nie
d o l y c z ą pozostałej s p o ł e c z n o ś c i „ m a z u r s k i e j " i nie ma ż a d n y c h śladów, by
k i e d y k o l w i e k w p r z e s z ł o ś c i w y s t ę p o w a ł y . Inną m i e j s c o w o ś c i ą w Puszczy N o ­
teckiej, z m i e s z k a ń c ó w której pokpiwali sobie sąsiedzi, była w i e ś Jezierce
p o ł o ż o n a na p ó ł n o c od Skwierzyny (Tscheuschner br, s. 143-144). Fakt ten
jednak t w o r z y ł y z u p e ł n i e inne warunki kulturowe.
3

Ze zjawiskiem megalomanii s ą s i e d z k i e j , której upust znajdujemy w przebo­
gatym folklorze, spotykamy^ się z w y k l e na peryferiach d w ó c h grup kulturo­
w y c h , etnograficznych b ą d ź etnicznych, w miejscu, gdzie stykają s i ę granice

�M A Z U R Z Y WIELUŃSCY

205

o b s z a r ó w przez nie z a m i e s z k a ł y c h . Teza taka pozwala na przyjęcie przesłania
mitu j a k o o b o w i ą z u j ą c e g o , skoro bowiem l u d n o ś ć r z e c z y w i ś c i e sprowadzona
została w te strony, to przyniosła z s o b ą inne, b ą d ź nowe wartości kulturowe
o d b i e g a j ą c e od norm uznawanych przez ludność tu z a m i e s z k a ł ą . „ O b c y " Chojanie stali s i ę tą d r o g ą przedmiotem d r w i n p o z w a l a j ą c y c h w n o s i ć o ich rzeko­
m y m sprowadzeniu z Mazur.
N a j w i ę c e j k a w a ł ó w w i ą ż e s i ę z ich tzw. „ p o p r z e c z n o ś c i ą " . Zdaniem Felicji
Straszewskiej „ C h o j a n i e wszystko robią »na p o p s y c k ę « : konia do wozu z a k ł a ­
dają »na p o p s y c k ę « , o r z ą »na p o p s y c k ę « , baba z lasu chrust niesie »na popsyckę«, kapelusz na g ł o w i e , pasek, szelki, wszystko, nawet ż e g n a j ą s i ę »na popsyck ę « " (Starszewska 1931, s. 35). Opowiadania o ich „ p o p r z e c z n o ś c i " okoliczna
l u d n o ś ć w ż a r t a c h niekiedy n a ś l a d o w a ł a , b u d z ą c tym irytację w y ś m i e w a n y c h .
Kazimierz Nitsch z a p i s a ł relację z prawdziwego p o n o ć zdarzenia: „ B y ł o to
w Chojnie na weselu, gdy po ślubie w ó z z g o ś ć m i zajechał na p o d w ó r z e , jeden
z obecnych Polan c h c ą c i m p o m ó c z s i ą ś ć , w z i ą ł d r a b i n ę i niósł j ą w poprzek,
z a w a d z a j ą c j ą o c z y w i ś c i e po drodze. Chojanie zaraz poznali co lo m i a ł o
z n a c z y ć i jeden z nich z a w o ł a ł : » C o ly myślis, ze Chojany jesce takie głupie,
ze nam d r a b k ę wpopsek niesies?«. Wlcdy ż a r l o w n i ś p r z y s t a w i ł j ą pionowo do
wozu, bo powiadano dawniej, że w podobnym wypadku Chojany najpierw
wchodzili na n a j w y ż s z y szczebel, a potem dopiero drugą stroną schodzili"
(Nitsch 1902, s. 674). W tym k o n t e k ś c i e sytuuje się r ó w n i e ż prawdziwe wyda­
rzenie, o k t ó r y m cytowana j u ż Felicja Straszewska pisała: „za c z a s ó w pańsz­
c z y ź n i a n y c h , m o ż e 80 lat temu, Chojno z lasami obecnie p a ń s t w o w y m i nale­
ż a ł o do kasztelana Kwileckiego z W r ó b l e w a . Z n a ł a m s t a r u s z k ę , która dosko­
nale p a m i ę t a ł a te czasy i na w ł a s n e oczy widziała j a k Chojany pędzili kury, gęsi
i prosiaki jako d z i e s i ę c i n ę do » k a s t e l u n a « . P o n i e w a ż w lesie ptactwo ustawicz­
nie u c i e k a ł o , Chojany w y r ą b a l i s z e r o k ą d r o g ę i na czele i na końcu pochodu
» g a d z i n o w e g o « , niosąc d ł u g ą d r a b i n ę , ctopędzili z B o ż ą p o m o c ą swoje » s t w o ry« do » z y k i « . Nad » z y k u m « zaczęli się s k r o b a ć po g ł o w i e i m e d y t o w a ć , jakby
to wszystko p r z e w i e ź ć na d r u g ą stronę. Po d w ó c h dniach tych medytacji w p a d ł
Chojanom taki koncept do g ł o w y : Położyli drabiny na brzegu Warty, powiązali
szmatami nogi z w i e r z ą t do szczebli drabin i puścili tę całą m e n a ż e r i ę na w o d ę ,
sami z a ś płynęli obok, w r z e s z ą c okrutnie i długimi ż e r d z i a m i prostując coby
nie p o j e c h a ł o »na p o p s y c k ę « . Po tak trudnej przeprawie zapędzili » s t w o r y « do
kasztelana" (Straszewska 1931, s. 35-36).
Nie s p o s ó b p r z y t o c z y ć tu wszystkich tych anegdot. Opowiadane s ą do
dzisiaj w całej niemal Puszczy Noteckiej, a często poza nią, aczkolwiek obec­
nie z a t a r ł się j u ż ich kontekst kulturowy.
K o l e j n y m elementem budowy mitu „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " jest tzw. „ m a z u r z e n i e " m i e s z k a ń c ó w wspomnianych kilkunastu w s i . S p r o w a d z a ł o się to do
z a s t ę p o w a n i a s p ó ł g ł o s e k d z i ą s ł o w y c h sz, cz, dź,-głoskami z ę b o w y m i s, c, dz,
oraz podobnej w y m i e n n o ś c i z na s. „ M a z u r z e n i e " lutcjszej ludności z a u w a ż y ł
j u ż Oskar Kolberg, k t ó r e m u „język niektórych w i e ś n i a k ó w przypomina jeszcze
m o w ę m a z o w i e c k ą pierwszych tych o s a d n i k ó w " (Kolberg 1877, s. 114). Doda­
w a ł jednak: „ m o w a ta atoli s k a ż o n ą j u ż w części została (osobliwie u m ł o d s z e -

�206

W O J C I E C H ŁYSIAK

go pokolenia) w p ł y w e m narzecza okolicznej ludności wielkopolskiej j a k o
i dalszej kaszubskiej ( t j . Prus Zachodnich i Pomorza), z którą m i e s z k a ń c y
w c z ę s t e w c h o d z ą stosunki, biorąc z t a m t ą d niekiedy dziewki i p a r o b k ó w do
służby, j e ż d ż ą c tam na jarmarki itp." (Kolberg 1877, s. 243). Mazurzenie
l u d n o ś ć tutejsza o d c z u w a ł a j a k o g ł ó w n ą o d r ę b n ą c e c h ę swojej mowy. Na tej
w ł a ś c i w o ś c i j ę z y k o w e j o p i e r a ł o się w pierwszym r z ę d z i e poczucie ich o d r ę b ­
ności w stosunku do sąsiadującej z nią ludności wielkopolskiej, co cementowa­
ło s p o i s t o ś ć g r u p o w ą . Zdawali sobie z lego s p r a w ę nie tylko „ M a z u r z y " , ale
t a k ż e sąsiedzi (Tomaszewski 1936, s. 85), co niejako l e g i t y m i z o w a ł o mit ich
początku.
Dzisiaj nie s p o s ó b usłyszeć „ m a z u r z e n i a " na omawianym terenie. Wszyscy
p o s ł u g u j ą się j ę z y k i e m z b l i ż o n y m do p ó ł n o c n o - z a c h o d n i e j gwary wielkopol­
skiej. Nawet niektóre terminy gwarowe, charakterystyczne dla tej s p o ł e c z n o ś c i ,
zostały wymienione elementami gwary Wielkopolan. J e d n a k ż e s p o ł e c z n o ś ć
tutejsza p a m i ę t a , iż w przeszłości „ m a z u r z e n i e " b y ł o c h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą
jej j ę z y k a , podkreślając ten fakt przy okazji o p o w i a d a ń o „kolonizacji mazur­
skiej". Przypomina się też w s p ó ł c z e ś n i e zwroty w o w y m , niefunkcjonującym
j u ż , j ę z y k u , jakie o n g i ś powszechnie lu w y s t ę p o w a ł y , a które w y r o s ł y na grun­
cie prawdziwych rzekomo w y d a r z e ń , np. „Od Roska do Droska, piosek, syski,
sysko nase" (Rosko); „ P a c , a na co spojzys, s y ć k o byndzie twoje" (Chojno);
„Jak we Wzescynie plyndze piekom, to w Rosku c u ć " (Rosko). Wszystkie te
zwroty w s p ó ł c z e ś n i e pojawiają się z rzadka w j ę z y k u potocznym j a k o powie­
dzonka sytuacyjne.
Po raz pierwszy informacja o „ M a z u r a c h W i e l e ń s k i c h " i „kolonizacji ma­
zurskiej" pojawiła się w pracach Oskara Kolberga. W s p o m i n a j ą c o Chojnie
pisał, iż „ w i e ś ta nad Wartą jesl koloniją M a z u r ó w sprowadzonych przy k o ń c u
17go w i e k u i na p o c z ą t k u 18go wieku przez S a p i e h ę , dziedzica Wielenia,
k t ó r e g o Chojanie po dziś d z i e ń Sapiejką i ojcem swoim n a z y w a j ą " (Kolberg
1875, s. 23). P o t w i e r d z i ł j ą Kolberg w kolejnym tomie swego monumentalnego
dzieła p i s z ą c : „ k s i ą ż ę Sapieha, dziedzic Wielenia, s p r o w a d z i ł na p o c z ą t k u
z e s z ł e g o stulecia M a z u r ó w i łych w swojich dobrach o s a d z i ł " (Kolberg 1877,
s. 114). Nie w i e m y jednak z j a k i c h ź r ó d e ł c z e r p a ł te w i a d o m o ś c i , podobnie jak
Edmund Callier, który o w ą kolonizację umieścił w roku 1710 (Słownik, s. 756).
Za „ m a z u r s k ą " l u d n o ś ć u z n a w a ł m i e s z k a ń c ó w Chojna Kazimierz Nitsch
(Nitsch 1902, s. 673), a o p o z o s t a ł y c h twierdził, iż „ w i a d o m o też pozytywnie,
ż e s ą to późniejsi osadnicy z Mazowsza" (Nitsch 1911, s. 86).
W okresie m i ę d z y w o j e n n y m - z a „ k o l o n i z a c j ą m a z u r s k ą " Piotra Sapiehy
opowiedzieli się miejscowi regionaliści w prasie lokalnej. Konrad Kaczmarek
pisał: „ K i s ą ż ę Sapieha w Wieleniu b ę d ą c y panem tych ziem, w i e d z i a ł jakie
p l e m i ę m o g ł o b y tu p r a c o w a ć i z a l u d n i ć tę c z ę ś ć ziemi polskiej, mianowicie
Mazurzy. Istotnie też sprowadza ich tu pod koniec X V I I w. i osiedla w okolicy
Wielenia" (Kaczmarek 1929, s. 2 6 ) .
W tym duchu za „ m a z u r s k i m " pochodzeniem ludności omawianej części
Puszczy Noteckiej, j u ż w nowszych czasach opowiedzieli się Jan N i e d ź w i e c k i
(1977, s. 22) i Andrzej Wyrwa (1981, s. 9) oraz wspomniany j u ż wyżej L u d w i k
4

�M A Z U R Z Y WIELEŃSCY

207

Gomolec (1964, s. 27), który „kolonizację m a z u r s k ą " s y t u o w a ł w lalach 17681772. T r e ś c i tego rodzaju pojawiały s i ę także w kronikach parafialnych, acz­
k o l w i e k spisywanych przez miejscowych księży j u ż po drugiej wojnie świato­
wej, pod n i e w ą t p l i w y m w p ł y w e m tradycji. S z c z e g ó l n i e z a ś interesujące w y d a j ą
się b y ć w y w o d y w s p ó ł c z e s n e g o regionalisty z Chojna, Leona Skrzypczaka. Po
c z ę ś c i przejmuje on sugestie zaproponowane przez Gomolca, ale nie przyznaje
się do ź r ó d e ł ich pochodzenia i pisze: „dlatego książę Sapieha b y ł zmuszony
s p r o w a d z i ć ludzi z Mazowsza i osiedlić na wymienionych terenach Polski j a k o
c h ł o p ó w p a ń s z c z y ź n i a n y c h w piaszczystej puszczy. B o w P o z n a ń s k i m b y ł b y
nie z n a l a z ł c h ę t n y c h do osiedlenia s i ę j a k o c h ł o p ó w p a ń s z c z y ź n i a n y c h , bo poza
c h ł o p a m i p a ń s z c z y ź n i a n y m i b y ł o w p o z n a ń s k i m j u ż d u ż o c h ł o p ó w wolnych,
a N i e m c y zaraz za m i e d z ą chętnie przyjmowali k a ż d e g o i osiedlali j a k o chłopa
w o l n e g o " . Z a k ł a d a przy tym Skrzypczak, że zaludnienie tych t e r e n ó w nastą­
piło w d w ó c h rzutach. Osiedlenie ludności „ m a z u r s k i e j " w Chojnie m o g ł o
n a s t ą p i ć , jego zdaniem, w latach 1721-1740, „bo przeprowadzona inwentary­
zacja ż y w e g o inwentarza u ludzi p a ń s z c z y ź n i a n y c h w Chojnie w 1759 roku
wykazuje, ż e chłopi p a ń s z c z y ź n i a n i b y l i j u ż dobrze zagospodarowani, bo
posiadali d u ż ą ilość ż y w e g o inwentarza - 270 sztuk bydła i koni, a ż e b y to
o s i ą g n ą ć potrzebowali na to wiele lat p r a c y " - konkluduje. W cytowanym
maszynopisie wiele tego rodzaju „ d o w o d ó w " g r a n i c z ą c y c h z n a u k o w ą ignoran­
cją.
5

6

N a l e ż y przy t y m z a u w a ż y ć , ż e lokalna prasa trafiała do wsi „ m a z u r s k i c h "
i m o g ł a m i e ć znaczny w p ł y w na ugruntowanie funkcjonującego j u ż z pewno­
ścią przekonania. N i e m a ł y w p ł y w m i a ł też autorytet miejscowego plebana
„ w i e d z ą c e g o " p r z e c i e ż więcej i lepiej o przeszłości niż z w y k ł y parafianin.
Godzi się także z a u w a ż y ć , ż e wymieniony Leon Skrzypczak z Chojna jest we
wsi niekwestionowanym autorytetem, na którego w pierwszym rzędzie powo­
łuje się lokalna s p o ł e c z n o ś ć . Informacje o przeszłości funkcjonujące w grupie
b y ł y j a k b y przypisane do autorytetu jako gwaranta ich p r a w d z i w o ś c i . Akcep­
tacja w i a d o m o ś c i musiała w y r a ż a ć się p e ł n y m , niekwestionowanym zaufaniem
do osby cieszącej s i ę autorytetem. L u d przyjmował jej pogląd, jej p e r s p e k t y w ę
widzenia przeszłości i u t o ż s a m i a ł się z nią. N i e z n a ł bowiem zasad innej narra­
cji historycznej poza tą, j a k ą p r z e d s t a w i a ł autorytet, a j e ś l i przy tym p o z o s t a w a ł
on w zgodzie z zasadami moralno-etycznymi w grupie o b o w i ą z u j ą c y m i , wiara
w e ń była ostateczna, aksjomatyczna niemal. Wiara jesl b o w i e m uznawaniem
autorytetu tego, kto podaje nam c o ś do wierzenia, a w i a d o m o ś c i uzyskane
d z i ę k i aktowi wiary opierają się z kolei na autorytecie informatora. O c z y w i ś c i e ,
ż e obraz przeszłości przedstawiony przez autorytet jest zniekształcony, ponie­
w a ż kiedy go o d t w a r z a ł , nie p o s i a d a ł jeszcze bezstronnej oceny teraźniejszości,
p o n i e w a ż i jego o b o w i ą z y w a ł y schematy narracji nie d o p u s z c z a j ą c e dowolno­
ści w y p o w i e d z i . Wiedza o przeszłości zinterpretowana przez autorytet opiera
się o zasady m y ś l e n i a magicznego, b a z u j ą c e g o na wierzeniu, a charakterysty­
cznego dla danej grupy. M y ś l e n i e to t w o r z ą c e , co prawda, o k r e ś l o n y spójny
system, jest wyrazem myślenia ahistorycznego, zdogmatyzowanego, nie po­
z w a l a j ą c e g o na w ł a ś c i w ą , i n d y w i d u a l n ą o c e n ę przeszłości. Stąd też prawdopo-

�208

WOJCIECIIl.YSIAK

dobnie wiedza ta charakteryzuje się tak dalece p o s u n i ę t ą z b i e ż n o ś c i ą i stercotypizacją.
W kulturze typu ludowego, mimo p o w y ż s z y c h uwag, brak jest miejsca na
p r z y p a d k o w o ś ć . Wszystko ma tu swoje miejsce i uzasadnienie. Ludowa wiedza
o p r z e s z ł o ś c i stanowi o d p o w i e d ź na nie zadane wprost pytania, przede wszy­
stkim o „ p o c z ą t e k " , o ź r ó d ł o istnienia, bowiem „ c o nie ma swojego p o c z ą t k u
jest podejrzane, ambiwalentne, jest jakby na progu, b ą d ź w o g ó l e nie istnieje"
(Sulima 1989, s. 27). N o , bo czy m o ż e istnieć c o ś , co się nigdy nie z a c z ę ł o ?
Wyjaśnienie, czy też narracja historyczna w kulturze typu ludowego daleka
jest od tego, jakie znamy z nauk historycznych. Innego rodzaju jest bowiem
r z e c z y w i s t o ś ć w tej kulturze zawarta, innymi prawami się rządzi. W „świecie
bez h i s t o r i i " nie znajdujemy logiczno-formalnej struktury r z e c z y w i s t o ś c i .
W świecie tym nic nie istnieje „ s a m o r o d n i e " , „ w s z y s t k o " podyktowane jest
„ c z y m ś " i od niego u z a l e ż n i o n e . 1 to właśnie stanowi o ciągłości tradycji ludo­
wej, nie t y l k o historycznej.
K o n i e c z n o ś ć w y j a ś n i a n i a , pytania o „ p o c z ą t e k " b ę d ą c e elementami mityzacji r z e c z y w i s t o ś c i historycznej, stanowi paradygmat świata widzianego przez
pryzmat lokalnej o p t y k i . Z r o z u m i a ł y m jest, ż e wiedza o „ p o c z ą t k a c h " w a ż n a
była jednie w kręgu lokalnej s p o ł e c z n o ś c i . K r ą g grupy lokalnej o b r a c a ł się
w o k ó ł spraw pierwszych (w sensie czasu) i był ich kontynuacją. K r ą g ten
zarazem sam s o b ą s t a n o w i ł ó w p o c z ą t e k (symboliczny), a g ł ę b o k o zakorzenio­
na struktura m y ś l e n i a magicznego pozwalała chłopu u z n a ć m i n i o n ą , m i t y c z n ą
r z e c z y w i s t o ś ć za k o n k r e t n ą i p r a w d z i w ą . Sfera magiczna jakby w gruncie
rzeczy nic istniała, wszystko było rzeczywiste i prawdziwe.
Mit-idea, j a k p o w i e d z i a ł e m na wstępie bazuje na w a r t o ś c i a c h powierzchow­
nie prawdziwych, aczkolwiek niosących ł a d u n e k z d a ń fikcjonalnych. Oparty
na autorytecie duchowych i materialnych ś l a d ó w legitymizujących grupowe
przekonanie jest s t a ł y m komponentem p r z e k o n a ń grupy i w jej o b r ę b i e nie
potrzebuje racjonalnych u z a s a d n i e ń . Grupa bowiem sama p o z w a l a ł a mu istnieć
p o t w i e r d z a j ą c go n o w y m i elementami, znajdując dlań s a m o p o l w i e r d z a j ą c e się
w a r t o ś c i . Stąd też kryterium a r g u m e n t ó w sprowadza się zazwyczaj do aksjomatycznych r o z s t r z y g n i ę ć .
Przedstawiony na w s t ę p i e s k r ó c o n y opis sytuacji dziejowej w p o ł o w i e
X V I I I w i e k u , spójny i logiczny z d a ć by się m o g ł o , wykorzystywany b y ł dla
naukowego udowodnienia z a s a d n o ś c i sprowadzenia w lasy Puszczy Noteckiej
ludności mazurskiej. Pojawia się tu jednak drobny s z c z e g ó ł , pewna niekonse­
kwencja. O t ó ż „ d o m i n i u m s a p i e ż y ń s k i e " obejmujące, j a k p o w i e d z i a ł e m , z g ó r ą
pięćdziesiąt w s i , dzieliło się na tzw. „stronę n i e m i e c k ą " p o ł o ż o n ą po prawym
brzegu Noteci, z a m i e s z k a ł ą g ł ó w n i e przez N i e m c ó w , oraz tzw. „stronę p o l s k ą "
po l e w y m brzegu Noteci. „Strona polska" - z a m i e s z k a ł a przez P o l a k ó w była
mniejszym obszarem „ d o m i n i u m " , bowiem o b e j m o w a ł a d w a d z i e ś c i a jeden wsi
(Biała, Branice, Cteszkowo, Chełst, Drawsko, Gulcz, Hamrzysko, Huta, K l ę picz, Kwiejce Stare, Krucz, Kruteczek, M a r y l i n (dawniej Smrodyniak), Miały,
M ę ż y k , Nowe Kwiejce, Pęcko "o, Piłka, Rosko, Wrzeszczyna). Nie ma ż a d n e g o
dokumentu, czy też opracowania, które potwierdziłoby, iż przed w o j n ą siedmio-

�M A Z U R Z Y W1ELEŃSCY

209

letnią, w jej trakcie, b ą d ź po niej ludność polska z a m i e s z k a ł a tę c z ę ś ć „ p a ń s t w a
s a p i e ż y ń s k i e g o " o p u s z c z a ł a te tereny. Wiadomo natomiast, iż cała ta akcja
w y s i e d l e ń c z a d o t y c z y ł a ludności niemieckiej, co p o d k e ś l a ł cytowany Oskar
Grossert, iż l u d n o ś ć ta uciekała przez D r a w ę . Nic m o g ł o to zatem d o t y c z y ć
m i e s z k a ń c ó w t e r e n ó w l e w o b r z e ż n y c h . Identycznie rzecz się miała po roku
1762, kiedy burmistrz M u l h m a n n u p r o w a d z a ł c h ł o p ó w spod Wielenia. Fakt ten
w i ą z a ć m o ż n a w y ł ą c z n i e z terenami p r a w o b r z e ż n y m i Noteci. Nie spotykamy
się b o w i e m na omawianym terenie z nagłym i masowym wyprowadzeniem
ludności.
Absolutnym nieporozumieniem jest też charakterystyka temporalna „ k o l o ­
nizacji mazurskiej" zaproponowana przez Oskara Kolberga i Edmunda Calliera. N i e mogli Sapiehowie s p r o w a d z i ć tu M a z u r ó w we wskazanym przez nich
czasie z tej prostej przyczyny, iż nie byli w ó w c z a s jeszcze w ł a ś c i c i e l a m i tych
dóbr.
Podstawowym bodaj elementem budowy mitu „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " jest
ich tradycja w y r a ż a j ą c a przyczyny, organizację i przebieg „kolonizacji mazur­
skiej" oraz p ó ź n i e j s z y c h z w i ą z k ó w i zależności od Piotra Sapiehy.
R o z w a ż a j ą c rolę pierwiastka historycznego w tradycji, czy też tzw. „ p a m i ę c i
zbiorowej" jakiejkolwiek grupy, chodzi nam przede wszystkim o samo ujęcie
w n i m rzeczywistej materii. Tradycja historyczna grup lokalnych z praktycznie
nieograniczonego zbioru m o ż l i w o ś c i p r z e c h o w a ł a te, które były s e n s a c j ą oko­
licy, k t ó r e w odczuciu grupy godne były z a p a m i ę t a n i a , aczkolwiek niekiedy
historycznie z u p e ł n i e obojętne. Tradycja historyczna najczęściej w przeszłości
m a n i f e s t o w a ł a siew folklorze (od pieśni począwszy, a na o p o w i e ś c i wspomnie­
niowej s k o ń c z y w s z y ) . J e d n a k ż e rozwój jego form m ó g ł w y p r z e d z a ć rzeczywi­
stość, a fakty w n i m w y r a ż o n e ulegały deformacji lub po prostu zostały w y m y ­
ś l o n e . W y o b r a ż e n i e przeszłości bylo wszak k s z t a ł t o w a n e pod w p ł y w e m róż­
nych c z y n n i k ó w , a w wielu wypadkach d e c y d o w a ł y o tym emocje. Dlatego
zwrot k u ź r ó d ł o m , nie ludowej proweniencji, a o przeszłości z a ś w i a d c z a j ą c y m ,
pozwoli nam o d c z y t a ć proces formułowania się ustnych przekazów, pozwoli
w n i k n ą ć w z ł o ż o n y mechanizm pochodzenia omawianego mitu.
Obserwacja przeszłości w kulturze typu ludowego napotyka na szereg trud­
ności z racji ograniczonych m o ż l i w o ś c i w niej uczestniczenia. O c z y w i ś c i e
w najbliższej okolicy „ w s z y s t k o " m o g ł o z a ś w i a d c z y ć o przeszłości, t w o r z y ł o
j ą i o niej p r z y p o m i n a ł o . Jeśli bowiem w M a r y l i n i c pokazywano c h a ł u p ę , k t ó r ą
Piotr Sapieha z b u d o w a ł dla swojej kochanki, to o c z y w i ś c i e wszyscy „ w i e d z i e ­
l i " , ż e informacja o t y m zgodna jest z p r a w d ą . Podobnie było z wieloma i n n y m i
obiektami, z k t ó r y m i z e t k n ą ł e m siew terenie, a klóre niezbicie d o w o d z i ć miały,
w przekonaniu lokalnej s p o ł e c z n o ś c i , o sprowadzeniu jej tu z Mazowsza. Po­
dobnie rzecz miała s i ę z cyklem „ m a z u r s k i c h " p o d a ń toponomastycznych do­
w o d z ą c y c h tej „ k o l o n i z a c j i " . Dziś jeszcze nie starcza grupie w y o b r a ź n i by np.
o d r z u c i ć w i e ś ć o założeniu i nadaniu nazwy wsi P ę c k o w o przez pięciu osadni­
ków, którzy przybyli tu w ó w c z a s z „ p ę c k i e m " . Nie s p o s ó b o d r z u c i ć przekona­
nia, iż o s a d z i ł w M i a ł a c h Sapieha d z i e w c z y n ę po j a k i ś ciężkich przejściach
m ó w i ą c do niej: „I tu spokój b ę d z i e s z miała".

�210

W O J C I E C H ŁYSIAK

S t o p i e ń przezywania przeszłości b y ł mocno ograniczony, bowiem podświa­
domie s p r o w a d z i ć się m ó g ł jedynie do gwarancji autorytetu. P r z e s z ł o ś ć post­
rzegana przez s p o ł e c z n o ś ć s k a z a n ą na ustny jej obieg była s a m o p o l w i e r d z a j ą cym s i ę z a m k n i ę l e m obiegiem. Kwestią bowiem podstawowej wagi jest to, czy
w l u d o w y m pojmowaniu przeszłości d o ś w i a d c z e n i a w y w i e r a ł y w o g ó l e j a k i ­
k o l w i e k w p ł y w na interpretację. Wydaje się, ż e każdy system fundamentalnych
p r z e k o n a ń inspiruje pewne d o ś w i a d c z e n i e , które m o ż e b y ć u w a ż a n e za jego
potwierdzenie. Dlatego też samopotwierdzenic warunkuje d o ś w i a d c z e n i e przez
j e d n o s t k ę b ą d ź g r u p ę tego, czego je nauczono d o ś w i a d c z a ć , o czym j u ż wie. Tak
też b y ł o z i n d y w i d u a l n y m lub grupowym d o ś w i a d c z e n i e m przeszłości. W jej
interpretacji jednostka p o s ł u g i w a ć się mogła r ó ż n y m i modelami, j e d n a k ż e
d o m i n u j ą c a tu tradycja paradygmatyczna ograniczała zakres dopuszczalnych
modeli i kładała nacisk na te przeżycia, które u w a ż a ł a za naistotniejsze.
W ś w i a d o m o ś c i grupy stosunek do przeszłości nie musiał p o l e g a ć na znajo­
m o ś c i prawdziwych faktów. Ludowa wizja przeszłości jako s a m o u z u p e ł n i a j ą c a
się wiedza grupowa z a k ł a d a , że historią jest wszystko to, co odnosi s i ę do
p r z e s z ł o ś c i , zatem, na gruncie u ś w i ę c o n y m tradycją o niej w w y o b r a ż e n i a c h
m o ż n a s t w i e r d z i ć co grupa uznawała za swoją przeszłość, nic z a ś , j a k ta
p r z e s z ł o ś ć b y ł a . Jest zatem owa wizja informacją o zasadach myślenia na temat
s p o ł e c z e ń s t w a i o t a c z a j ą c e g o świata, o w r a ż l i w o ś c i na czas, o granicach temporalnej w y o b r a ź n i , nie z a ś o tym co siew otoczeniu grupy r z e c z y w i ś c i e d z i a ł o .
Wynika stąd jednoznaczna ocena m o ż l i w o ś c i dokumentacyjnych tradycji histo­
rycznej funkcjonującej w masach - jest ona po prostu ahistoryczna.
Z p i e l ę g n o w a n e j przez „ M a z u r ó w W i c l e ń s k i c h " tradycji o d r z u c i ć należy
b e z w z g l ę d n i e przekonanie jakoby „ k o l o n i z a c j ą " objęte było Chojno. Wieś ta
od ś r e d n i o w i e c z a należała do klucza dóbr szamotulskich N a ł ę c z ó w , a później
do rodziny K w i l e c k i c h z Dobrojcwa. Nigdy w przeszłości nie w c h o d z i ł a
w skład w i e l e ń s k i c g o „ d o m i n i u m s a p i e ż y ń s k i e g o " , toteż nie wydaje się, by
k t ó r y k o l w i e k z S a p i e h ó w zainteresowany był kolonizowaniem nie swoich
ziem.
„ K o l o n i z a c j ę m a z u r s k ą " w dobrach Sapiehy falsyfikują w s p o s ó b przekonu­
j ą c y dwa obszerne dokumenty przechowywane w A r c h i w u m Parafialnym
w Wieleniu, a jej w s p ó ł c z e s n e , jeśliby przyjąć za o b o w i ą z u j ą c ą c h a r a k t e r y s t y k ę
t e m p o r a l n ą L u d w i k a Gomolca. Pierwszy z nich to Kronika Parafii z lat 17641799 prowadzona przez ks. Antoniego Ronlza . Pedantyczne zapisy ks. Rontza,
c z ł o w i e k a zc wszech miar w y k s z t a ł c o n e g o d o t y c z ą wszelkich sfer życia tam­
tejszej parafii. O b e j m u j ą bowiem p r ó c z treści kronikarskich, opisy w i e r z e ń
i p r z e k o n a ń medycznych tamtejszej s p o ł e c z n o ś c i . Brak tu jednak jakiejkolwiek
w z m i a n k i o sprowadzeniu obcej ludności. Wydaje się jednak, ż e gdyby taka
masowa kolonizacja miała miejsce w r z e c z y w i s t o ś c i , zostałaby odnotowana
w owej kronice. A p r z e c i e ż ks. A n t o n i Rontz p r z y w o ł y w a ł tu wydarzenia, jakie
miały miejsce przed objęciem p r z e z e ń u r z ę d u . T a k ż e wśród nich brak informa­
cji o j a k i e j k o l w i e k kolonizacji. Nie wspomina też o niej w i e l e ń s k i proboszcz
o w c z e ś n i e j s z y c h , rzekomych ucieczkach c h ł o p ó w polskich do Nowej M a r c h i i .
7

�211

M A Z U R Z Y W1ELEŃSCY

Najciekawszym jednak dokumentem jesl „Genealogia Wszystkich Familii
Parochii W i c l e ń s k i c j . . . " . Ten i m p o n u j ą c y dokument wymaga kilku s ł ó w ko­
mentarza o celu i metodzie jego s p o r z ą d z e n i a . Oto pisał ks. A n t o n i Rontz:
„ w i d z ą c za rzecz p o ż y t e c z n ą Proboszczowi у m i ł ą ludziom m i e ć akuratnie
opisane Familie Parochii, p o s t a n o w i ł e m wszystkie sposobem Genealogicznym
o p i a s ć , aby tak Proboszcz m ó g ł lepiej trzodę s w o j ą p o z n a ć [ . . . ] . Ja najprzód do
tego sobie t o r o w a ł e m d r o g ę przez lo ż e m zaraz po przybyciu moim M e t r y k i od
roku 1606 przepisał у Regestrami opatrzył, które mie służyły na to, że k a ż d e g o
snadno z n a l e ź ć m o g ł e m , z tym wszystkim jednak to ułożenie m o ż e nie stało się
bez wielkiej s n a d n o ś c i z d w ó c h naybardziej racyi, ż e wiele c h r z t ó w у ś l u b ó w
przez niedbalstwo nie napisano у że po wsiach Polskich ludzi nie po Oycu, ale
po mieyscu n a z y w a j ą " . Dodaje przy tym ks. Rontz: „jakież z a ś to w Genealogii
zamieszanie czyni, kiedy czasem iedna osoba dla tych przyczyn wielorakie
przezwiska ma, bo iesl iedno od oyca, drugie od matki, trzecie od żony, czwarte
od mieysca, piąte z w y m y s ł u ludzkiego у budy Oyca inaczej zwano niż syna,
a dziada znowu inaczey iak oyca, k a ż d e m u iawne iest. Z ley to przyczyny czego
z M e t r y k i d o c h o d z i ć nie m o g ł e m pilnym w y p y t y w a n i e m ludzi d o s z e d ł e m " .
Z d a w a ł sobie przy tym ks. Antoni Rontz s p r a w ę z w y j ą t k o w o ś c i „ G e n e a l o g i i
[ . . . ] " , pisał b o w i e m : „ r o z u m i e m , że to dzieło na świecie iedyne iest, bo c i ę ż k o
i długa praca, którey do niego potrzebna".
8

9

Zestawienie genealogiczne rodzin chłopskich tzw. „strony polskiej", którym
autor poświęca t r z y n a ś c i e lat życia i pracy, nie odnotowuje „ n a g ł e g o " przybycia
tu nowych rodzin w okresie rzekomej „kolonizacji", a n i e m o ż l i w y m jest, by
pedantycznie skrupulatny ksiądz nie p o c z y n i ł uwag, gdyby Mazurzy rzeczywi­
ście zostali tu sprowadzeni, tym bardziej, że z a z n a c z y ł , iż „niektórzy z ż o n a m i
у d z i e ć m i zkąd inąd tu p r z y b y l i " . W całej jednak „ G e n e a l o g i i . . . " naliczyłem
siedem takich uwag, np. Rak Jan p r z y s z e d ł z P o l s k i , Szymkiewicz M i c h a ł
z P o l s k i " , Agnieszka Przybylanka z M ę ż y k a 23 maj 1742 poszła za S t a n i s ł a w a
iakiego z P o l s k i .
11

12

1

1 4

„ G e n e a l o g i a [ . . . ] " sięga c z a s ó w znacznie poprzedzających t e m p o r a l n ą cha­
r a k t e r y s t y k ę „kolonizacji mazurskiej" s u g e r o w a n ą przez Ludwika Gomolca,
oraz tę, k t ó r ą p r o p o n o w a ł Oskar Kolberg i Edmund Callicr. Dla rozwiania
podstaw mitu p r z y p o m n i e ć leż trzeba tradycyjne przekonanie, iż pierwszymi
osadnikami sprowadzonymi tu z Mazowsza przez Piotra S a p i e h ę b y l i : Marnot,
Stochaj, Helak, Noj i Przylepa. „ G e n e a l o g i a ..." dowodzi, iż rody c h ł o p s k i e
o tych nazwiskach m i e s z k a ł y tu j u ż w końcu X V I i na początku X V I I wieku.
Wiadomo пр., że 20 lutego 1640 roku z m a r ł w Pęckowie Grzegorz H e l a k .
Natomiast protoplastami rodziny M a m o l ó w w tejże wsi byli Andrzej i Ewa.
C ó r k a z tego m a ł ż e ń s t w a 14 grudnia 16)6 roku wyszła za Andrzeja Ś m i g l a .
Dla zobrazowania „ G e n e a l o g i i ..." p r z y t o c z ę tu korzenie rodziny N o j ó w z Pec­
ko wa:
1 5

1 6

Marcin Noy + żona Ewa.
- Jan 13 czerwca 1638
- P a w e ł 17 stycznia 1640 + żona Katarzyna 16 stycznia 1669.
- M i c h a ł brat iego# i żona Anna#.

�212

W O J C I E C H ŁYSIAK

- Grzegorz 9 marca 1654.
Jan + żona Ewa Zagrzebczarka 12 stycznia 1659.
- Kazimierz 2 marca 167J na m i e ś c i e + żona M a ł g o r z a t a .
17

Grzegorz + żona Regina 16 lutego 1781, przenieśli się do Droska 1701 .
P r z y k ł a d y podobne m o ż n a byłoby m n o ż y ć , a w k a ż d y m wypadku w y k l u c z ą
one podstawy budowy mitu „ M a z u r ó w W i e l e ń s k i c h " .
Megalomania s ą s i e d z k a wyrażająca się cyklem anegdot o m i e s z k a ń c a c h
Chojna b y ł a b y bodaj najmocniejszym argumentem kształtowania mitu, gdyby
nie fakt, iż w i e ś ta przez M a z u r ó w skolonizowana b y ć nic m o g ł a . Jednak i ten
element, j e ś l i b y p r z e m i a w i a ł za mitem, daje się z a k w e s t i o n o w a ć . Oto bowiem
nie tylko Chojno i jego m i e s z k a ń c y w tej okolicy było przedmiotem d r w i n .
Istnieją w s z a k ż e zapisy angdot, o czym się zapomina, d o t y c z ą c e m i e s z k a ń c ó w
pobliskiego Ł u b o w a i Wartosławia (Knoop 1893, s. 211-213). Wydaje się, że
l u d n o ś ć tutejsza r z e c z y w i ś c i e m o g ł a się c z y m ś w y r ó ż n i a ć , m o ż e „ m a z u r z e ­
niem", ale dowodzenie m e g a l o m a n i ą s ą s i e d z k ą ewentualnej kolonizacji mazur­
skiej jest zabiegiem bardzo ryzykownym.
Jednym z elementów kreujących mit „Mazurów Wieleńskich" były cechy
dialektologiczne, tzw. „mazurzenie", na którym oparte było ich poczucie odręb­
ności grupowej w stosunku do ludności sąsiedniej. Owo „ m a z u r z e n i e " przez
badaczy utrzymujących koncepcję sprowadzenia ludności w lasy Puszczy Notec­
kiej z Mazowsza uznawane było za dowód koronny. Zapominali jednak o w i
badacze, że na terenie międzyrzecza warciańsko-noteckiego „mazurzyli" nie tylko
mieszkańcy miejscowości objętych rzekomą „kolonizacją". Spotykał się z tym
zjawiskiem j ę z y k o w y m Adam Tomaszewski i Kazimierz Nitsch we wsiach Wiejce
i Krobielewko koło Skwierzyny (Tomaszewski 1924, s. 27; Nitsch 1929, s. 140).
D o k ł a d n e zaś badania dialektologiczne tego pierwszego wykluczyły o w ą „koloni­
zację". Wnioskuje on bowiem na gruncie tych badań, iż „przeciwko j a k i e m u ś
masowemu sprowadzeniu M a z u r ó w w te okolice przemawiają liczne i wybitne
cechy j ę z y k o w e " (Tomaszewski 1935, s. 136). Podkreśla przy tym, że „jest rzeczą
wykluczoną, aby la ewentualna kolonizacja była tak masowa i silna, żeby ludności
oddawna osiadłej mogła narzucić mazurzenie. Legendę o pochodzeniu mazurskim
ludności spod Wielenia obalają zupełnie stwierdzone niemazowieckie cechy języ­
kowe tej ludności i niemożliwość, jak dotąd, znalezienia potwierdzenia takiej
kolonizacji w dokumentach historycznych" (Tomaszewski 1936, s. 114). Wpro­
w a d z o n ą przez Oskara Kolberga do polskiego ludoznawstwa informację o „Ma­
zurach Wieleńskich" poddał także krytyce. Pisał bowiem „Kolberg niebardzo
orientował się w rozmieszczeniu miejscowości mazurskich. Dlatego cała jego
informacja o zaludnieniu tych okolic przez Sapiehę Mazurami jest mało wiarygod­
na, przypuszczać można, że Kolberg zawierzył na ślepo któremuś/, informatorów"
(Tomaszewski 1936, s. 87).
A d a m Tomaszewski zdecydowanie rozstrzygnął kwestię falsyfikacji pod­
staw mitu na gruncie b a d a ń j ę z y k o w y c h . Jednak kilkanaście lat w c z e ś n i e j
przeciw koncepcji „ k o l o n i z a c j i " w y p o w i e d z i a ł się Jan Stanisław B y s t r o ń .
O omawianej grupie napisał: „ Na p ó ł n o c n y m zachodzie, r ó w n i e ż j u ż na
pograniczu, w nadnoteckiej puszczy osiedlili się tzw. Mazurzy wicleńscy, k t ó -

�M A Z U R Z Y WIELUŃSCY

213

rzy n a z w ę s w ą z a w d z i ę c z a j ą » m a z u r z e n i u « nieznanemu ludowi wielkopolskie­
mu. P r ó b o w a n o w y w i e ś ć ich z Mazowsza, skąd jakoby mieli być sprowadzeni
do robol l e ś n y c h , jednak ani badania etnograficzne, ani j ę z y k o w e nie m o g ą
s t w i e r d z i ć u nich cech mazowieckich" (Bystroń 1925, s. 13; 1947, s. 28-29).
W podobnym duchu w y p o w i e d z i a ł się w s p ó ł c z e ś n i e Janusz Kamocki, aczkol­
wiek trudno w n i o s k o w a ć czy p r o w a d z i ł w tym w z g l ę d z i e jakiekolwiek samo­
dzielne badania (Kamocki 1966, s. 111).
Ś w i a d o m o ś ć odrębności „Mazurów Wieleńskich" tkwiąca do dzisiaj w nich
samych jest z pewnością niezwykle barwnym elementem ich kultury. „Pamięć
zbiorowa" tej grupy przedstawia jej własny obraz, taki jakim chce go widzieć.
Obraz ten kształtowany pod presją różnych kryteriów chronologicznych i rzeczo­
wych przedstawia wyizolowane z kontekslu dziejowego wydarzenie nie znajdują­
ce ż a d n e g o racjonalnego uzasadnienia. Oczywiście nie można od grupy lakiej
w y u i a g a ć myślenia historycznego właściwego warsztatowi naukowemu historyka.
Stąd leż w a ż n ą się wydaje świadomość ciągłości i więzi łączącej je z przeszłością,
niezależnie od tego czy jest ona merytorycznie prawdziwa czy fałszywa.

LITERATURA

B y s t r o ń J. S.
1925 Ugrupowaniu etniczne ludu polskiego, Kraków.
1947 Etnografia
Polski, Warszawa.
D y m e k Ł.
1929 Gwary ludowe, „ G ł o s Uczniowski", R. 1, nr 3, s. 33-35.
G i e r m e k J.
1929 Mniejszość
narodowa w powiecie czarnkowskirn, „Głos Uczniowski",
R. 1, nr 3, s. 41-45.
G o m o 1 с с L.
1964 Grupy regionalne i lokalne nazwy ludności,
|w:J Kultura
ludowa
Wielkopolski, pod red. J. Burszty, Poznań, 1. 2.
G r o s s с r t O.
1929 Evangelium
und Deutsclilum
im Filelmer
Gebit unier
polnisclier
Grundherrschlaft
912-1789, S c h ó n l a n k e .
H ł a d у ł o w i с z K. J.
1932 Zmiany krajobrazu i rozwój osadnictwa w Wielkopolsce od XIV do
XIX wieku, L w ó w .
K a c z m a r e k K.
1929 Mazurzy w powiecie czarnkowskirn,
„Głos Uczniowski", R. 1, s.
26-32.
K a m o c k i J.
1966 Zarys grup etnograficznych
w Polsce, „ Z i e m i a . Prace i materiały
krajoznawcze".
К n o p p O.
1893 Sagen undErzahlungen
ans der Provinz Posen, P o z n a ń .

�214

WOJCIECH ŁYSIAK

K o l b e r g O.
1875 Wielkie Księstwo Poznańskie,
t. 9, K r a k ó w .
1877 Wielkie Księstwo Poznańskie,
t. 11, K r a k ó w .
K o n o p c z y ń s k i W.
1947 Fryderyk Wielki a Polska, P o z n a ń .
Ł y s i a k W.
1986 Chojno i jego mieszkańcy
w opiniach sąsiadów,
„ L u d " , t. 70, s.
184-199.
1987 „Kolonizacja
mazurska" i ród Sapiehów
w tradycji tzw.
„Mazurów
Wieleńskich",
„ L u d " , t. 7 1 , s. 231-244.
N i e d ź w i e c k i J.
1977 Grupy regionalne w województwie
pilskim i ich budownictwo,
„Rocz­
nik Nadnotecki", R. V I I , z. 2.
N i t s c h K.
1902 Pojęcia ludu wielkopolskiego
o Mazurach,
„ W i s ł a " t. X V I .
1911 Mowa ludu polskiego,
Kraków.
1929 Wybór polskich tekstów gwarowych,
Lwów.
Sapiehowie
Sapiehowie. Materiały hisloryczno-genealogiczne
i majątkowe,wydane
na­
kładem rodziny, Petersburg 1894, t. 3.
Słownik
Słownik Geograficzny
Królestwa
Polskiego,
pod red. F. Sulimierskiego,
Warszawa 1880, t. 9.
S t r a s z e w s k a F.
1931 O Chojnie i Chojanach,
„ Z grodu Halszki", R. 2, nr 4, s. 34-35.
S u l i m a R.
1989 Wieczność - biografia - historia (o ludowych podaniach
historycznych
niefolklorystycznie),
„Literatura Ludowa", R. 33, nr 2, s. 15-35.
T o m a s z e w s k i A.
1924 Mowa

ludu wielkopolskiego.

1935 Mowa tzw. Mazurów
1936 Mowa tzw. Mazurów
T s c h e u s c h n e r O.

Charakterystyka

Wieleńskich,
Wieleńskich,

ogólna,

Poznań.

„ S ł a w i e Occidcnlalis" t. 14.
Poznań.

br Heimatkunde des Kreise Schwerin (Wrthe). Beurbeitet und
ben von... Schwerin.
W y r w a A.
1981 Mazurzy Wieleńscy, „ T y g o d n i k Pilski", R. 3, nr 8.
Z i m m e r m a n n К.
1915 Fryderyk Wielki i jego kolonizacja na ziemiach polskich,

herausgege-

Poznań.

Przypisy:

W różnych opracowaniach podejmujących kwestię tzw. „Mazurów Wieleńskich" autorzy za „mazurskie" uznają niemal
wszystkie wsie „polskiej strony" „dominium sapieżyńskiego" uzupełniając powyższe o Ciszkowo, Gulcz, Hamrzysko, Krucz. Kruteczek, Klępicz, Zawadę i Bielawy.

�MAZURZY WlELEŃSCY

215

W tradycji mieszkańców omawianego lerenu do dnia dziesiejszego zachowały się wspomnienia okrucieństw Piotra Sapiehy.
Spotkałem się tu między innymi z takimi oto opiniami: „Mówią, że ten Sapieha to byl wielki »drapieżnik«. Mial on trzydzieści kobiet
i jak jeszcze którą chciał, to jąbrał", „Jak mu służący nie przyniósł kobiety, którą chciał, to mu kamień do głowy przywiązywali i topili
go", „Sapieha miał prawo do pierwszej nocy, klóre zawsze w-ykorzystywał i nie było na to rady", „Gdzieś na jakimś drzewie miat być
wbity hak i tam Sapieha wieszał ludzi. To drzewo stalo naprzeciw tartaku w Wieleniu", „Pod Wieleniem miał zbudować Sapieha cztery
kapliczki za to, że powiesił dziesięciu Żydów" - (Łysiak 1987, s. 238-242). Otto Knoop pisał zaś: „biada woźnicy, który wiózł możnego
pana byłby przewrócił wóz. Na tym samym miejscu, gdzie by sirj to siato, natychmiast zostałby powieszony na najbliższym drzewie"
(Knoop 1893, s. 59-60).
^ Informacje zebrane w sierpniu 1985 roku przez autora opracowania oraz w grudniu 1986 roku przez Annę Sawicką.
** W podobnym tonie na łamach „Głosu Uczniowskiego" wypowiadał sięŁyejan Dymek (1929, s. 33-35) oraz Jan Giermek (1929,
s. 41-45).
^ L. Skrzypczak, Życie wdanym Cltojtiie nad Wartą, 1981, s. 7, (maszynopis w Archiwum Etnologii UAM, nr 81).
Tamże, s. 8.
' Archiwum Parafialne, Wieleń. „Dawne zapiski ks. prob. A. Rontza".
Archiwum Parafialne, Wieleń. „Genealogia Wszystkich Familii Parochii Wieleńskiej zebrana przez ks. Antoniego Józefa Rontza,
kanonika Warszawskiego, proboszcza Wieleńskiego, Roku Pańskiego 1786".
Tamże, k. 1.

9

IO

Tamże, k. 1-2.

U

Tamże, k. 2.

1 2

Tamże, k. 248.

1 3

Tamże, k. 249.

1 4

Tamże, k. 178.

1 5

Tamże, k. 103.

1 6

Tamże, k. 120.

1 1

Tamże, k. 166.

Wojciech Łysiak

M Y T H O F T H E GROUP ORIGIN AND IDENTITY
AND ITS F A L S I F I C A T I O N . T I I E C A S E O F M A Z U R Z Y WlELEŃSCY

Summary

T h e inhabitants of a dozen or so villages situated in the northern part of Notecka Forest
(western Poland) claim their descent from the settlers who, they believe, had been immigrated
to that area from Mazovia and settled there by count Piotr Sapieha, the owner of the demesne
of W i e l e ń . Taht convinction, supported by a number of factors promoting its popularity had
turned into myth, i.e. an idea fulfilling the social demand for values believed to be real. T h e
myth of the Mazovian origin of the discissed group was actual on two levels of creation and
reception: that of the communities inhabiting the locality and on that of ethnographers who have
tried to prove such an origin of the regional group. T h e two spheres of the functioning of the
myth were rather independent although both had some elements in common. F o r the local group
itself the myth introduced people into a „prepared world" and assigned a steady nad safe place
for each individual. T h e same myth became a subject for scientific researches and considera­
tions. T h e anthropological interpretation of myth explains it in terms of a system in which human
reality has been included into cosmic whole as one of its organic elemnts reflecting its structure
and its life. In that way the socio-cultural function of myth can be found, i.e. that of consolidation
and stabilization of social order.
T h e myth of „ M a z u r z y W i e l e ń s c y " was shaped and reinforced by five factors which, so to
say, created a „ s e l f - s u p p l e m e n t i n g " image.
1. History - since some of the historiand of the region had found a „ g a p " in the historical
development of the territory they filled it with that „ M a z o v i a n colonization" which was said to

�216

WOJCU-Cll Ł Y S I A K

have taken place in the years 1768-1772. T h e reasoning of the authors of that idea is a sample
of exceptional ignorance.
2. T h e tradition of the ..colonization from Mazovia", deeply rooted in the group conscious­
ness had probably been instilled into it by the 19th century outstanding Polish ethnographer
Oskar Kolberg. The tradiition although it refers to historical events can be no evidence tor serous
studies of the problem because history in the traditional version had been changed considerably.
3. Traditional folk j i k e s about the „ M a z o v i a n " residents of one of the villages told by the
inhabitants of the neighbouring localities can be no evidence either. Thai very village could have
never been colonized by Piotr Sapieha, the knowledge of real historical events on that territory
precludes such possibility. T h e very fact lhal the inhabitants of thai village became ihe object
of such jokes does not legiiimize the myth of their particular origin since „ j o k e s about stupid
neighbours" referred to residents of other villages there too, what was neglected by the who
wanted to find the trouth in ihe myth.
4. A s one of the strongest evidences supporting the myth was considered ihe dialect of the
discussed villages, the pronounciation characteristic for the region of Mazovia. But that proof
had been falsified too owing to arduous to arduous dialectological studies carried out on that
territory by a linguist A d a m Tomaszewski.
5. Regionalism and regional literature have contributed to confirmation of the myth which
had already existed in the group. People engaged in supporting and developing regional culture
in that locality were highly respected by local peasants and they have abused their position since
people took for granted their opinions. Thus tjhey managed to introduce into common opinion
the values which transformed those already existing and in that way they destroyed the mythical
image which had been instilled previously (in the seventies of the (-nineteenth andury).
I'ralnslatcd

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10750" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10728">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e746d6428ee15b8c900be393c5463adb.pdf</src>
        <authentication>871040909e72c82e2d15c2aac24acaf2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128127">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1950</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128128">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128129">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128130">
                <text>Wielkopolska - wierzenia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128131">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1810</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128132">
                <text>Świat wierzeń ludu wielkopolskiego przełomu XIX i XX wieku / LUD 1988 t.72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128133">
                <text>LUD 1988 t.72 , s.91-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128134">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128135">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128136">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128137">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128138">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128139">
                <text>Lud, t. 72, 1986

WOJCIECH LYSIAK
Historii
DAM Poznań
Instytut

S',l..:L\ T WIERZEŃ LUDU WIELKOPOLSKIEGO

I XX WIEKU

PRZEŁOMU

XIX

I

W:elkopol~lka jest jednym z tych obs~arów na folklory,gtycznej mapie
Polski, którego obrazu wierzeń najczęściej tylko domyślano się. Dzialo
się ,:;~; przede wszystkim dlatego, iż brak było dostępnego, polskojęzycznego materiału żródłowego. Świat wierzeń półdemonicznych, demonicznych ; niedemOllicznych regionu byłby z pewnością uległ zapomnieniu.
gdyb:," nie prace nauczyciela z Rogowa, Otto Kuoopa i jego najbHższego
WSpÓ~pfa.cownika,nauczyciela z Brudzynia, J.erzego Wojdecha Szulczew~·kie2o, Obaj, a szczególnie pierwszy z nich, zebraLi olbrzymi materiał
Z:;;,l":,&lt;.:;ający
się kilkunastoma tysiącami tekstów folklorY'stycznych.
Oczywiście ów świat wierzeń, a szczególnie niedemonicznych, byl olbrzymi. Nie sposób go tu przedstawić w całości. Będę zatem sygnalizował
niektoce formy, a niekiedy krótko charakteryzował poszczególne przekonani". W omówieniu tym odwoływał się będę jedynie do tych wierz'eń,
któH:' znalazły wyraz w folklorze słownym, a szczególnie podaniu wierzeniow\:n1.
S:·osowanie terminu "Wlierzenie" je.st dalekte 'od doskonałości i niejedno~rotnie wprowadza w błąd. Ot,o bowiem okazuje się, iż w odniesieniu rlo minionych czasów świat -realny i świat zja'Wlisk wyobrażonych
były przez społeczność wiejską jednakowo postrzegane zmysłami, a zatem stanowiły empirycznie poznaną wiedzę, a czym w każdym wypadku
zaświadcza matepiał źródłowy.
Or,arakterystykę zacząć należy od półdemonów, czyli istot żyjąc)"Ch
docz~::'l1ie,a pomawianych jedyni.eo magiczne praktyki lub ofiary takich
1 Artykuł
pows'tał na gruncie szerszego opracowania pl. "Wielkopolskie podanie w':c'zeniowe przełomu XIX i XX wieku". Opracowanie to w ostatecznej wersji z.,,:~·~nialopod kierunkiem prof. dr Józefa BUl'Szty, któremu, za rozległą pomoc
i przy('~ylność, ~,kla:dam tu serdeczne podziękowanie.
Ponadto za niezwykle cenne
uwagi z'Niązane z kształtem pracy składam podZJiękowanie prof. dr hab. Dorocie
Simcp.~clcs. doc. dr hab. Helenie Kapełuś i doc. dr hab. Jerzemu Bartmińskiemu.

�92

WOJCIECH

ŁYSIAK

praktyk.
Zaliczam do nich: czarownice,
płonnika,
wilkołaka,
wolnG"'.Cllarzy i cudownych
muzykantów.
Oczywiście
najpopularniejszym
',';';0brażeniem w tej grupie był.a czarownica.
Cechą wy:różniającą
wielkopolskie
czarownice
była ich zdolnos: do
przyjmowania
przeróżnych
postaci zoomorficznych.
Oto bowiem spotykano je pod postac.ią ropuchy, żółwia, zająca, kota, konia. W Trzaskowie
kolo Poznania opowiadano o kobiecie, któr:a dojąc, "często nie znajdo',vała
w wymieniu Ikrowy mleka. W końcu zauważyła w oborze żółwia, et ~;yła
to czarownica
kradnąca
mleko. Wezwany mąż zabił go. Jeszcze iege :'lamego dnia umarła nagłą śmiercią kobieta, którą we wsi uważano za czarownicę. Mąż opaWliadał teraz, że zahił cza'Townicę pod postacią żół\\':,&gt;,' '.
Powszechne
było przekonanie,
że czarownice
dzięki magicznym :):'aktykom odbierają
mleko 'krowom sąsiadów. W Doktorowie koło Grodziska
Wlkp., czarownica
codziennie "zawieszała
szmatę na drągu i doiła ~q ze
wszystkich
czterech koniuszków.
W ten 'sposób wszystkim
krowo:''', w
okolicy odciągała mleko" 3. Wśród ilJ1nyC'h praktyk
czarownic wymi.:·;'z,onych w podstawy bytu rodziny chłopskiej wymienić należy sprowadza.nie
chorób na bydło lub owce. Czarownice z Bobrówka potrafiły wypro\\"2.dzić
człowieka na złą drogę, a nawet spowodować
gr.adoblcic. Zmuszały c~iowieka do powrotu do domu, gdy ten szedł z krową na jarmark. Potrc1fiły
zrzucić jeźdźca z konia. Czar'owlllice z Cieńciska na Kujawach
zad2.'.vały
kołtun.
Natomiast
te z Konsbantynowa
koło Chodzieży
doprow(łjz'iły
człowieka do obłędu uprzednio "zadając mu diabła". W Podlesiu dz:,:,ako
pewnego gospodarza
zamieniły
w kota, co skończyło się tragedią \o'i rodzinie. Oczywiście przykłady takie można by mn-ożyć.
Znacznie rzadszym wyohrażeTIiiem półdemonicznym
był płonnik. :,'!ieścił się w tych samych kategoriach
00 czarownica,
bowiem uznawano go
za postać żyjącą docześnie, ale mającą spółkę z diabłem. Tą drogą pionni'k uzyskał magiczne zdolności. Na Kujawach
uznawano. że mężczyzna,
który był pł.onnikiiem, w wigilię św. Jana, albo w O'ktaw(7 Bożego C:3.ła
szedł z sie-rpem na pole'. Przechodził przez nie w poprzek i wycinał \\. ::im
ścieżkę szerokości stopy. Wskutek zabiegu kłosy z tego pola stawclly się
puste, podczas gdy płonnikowi z sufitu jego domu spadało zboże'. Ch&lt;tl'akteryzował
się teź tym, że mial zdolność przybierania
postaci niektLł['ych
zwierząt.
2 O. Knopp,
Sagen und Erziihtun(Jen
aus der Provinz
Posen, Poznań 189:3
90.
nr XI. 14 q, Mittel gegen Hexen und Hexerci.
3 Tenże. Der Johannistag m G;auben nnd Brauch der Provżnz Posen .. ,Au, l:,,;n
Posener Lanje", 1914, R. IX. nr 6, s. 246.
" Tenże. Polnische Diimonen, "Heissische
BlaUer
fur Volkskunde",
UlO;;, E. !V.
s. 26.

�Świat

wierzeń

,ludu wielkopolskiego

93

:Jo grupy półdemonów zaliczyć .należy też wiLkołaka, bowiem uznaz przymusu lub dobrowolruie przybi.::-r-dapostać wiU"a. W podaniach wierzeniowych realizujących ten. temat
opowiadano przede wszystkim o okolicznościach zmiany człowieka w wilka, przygodach już przeistoczonego wilkołaka i jego niecodziennym powracje do normalnego ludzkiego życia 5.
~)odobnie myślano o przedstawicielach
loży masońskiej, uznawano
bow:em, iż wolnomularze zdolni są czynić rzeczy nie dające się ra'cj,onal::e wylłumaczyć. MaS'oni, zdwniem ludu, mieszkali przede wszystkim
w :":-,iastach.Tam mieli swój p.okój Debrań. Najczęściej znajdował się w
piwr~icy, nie miał okieIn i cały wybity był czarnym aksamitem. Pośrodku
sta&gt; trumna. która również wybita była czarnym aksamitem. Gdy ktoś
chclal zostać członkiem loży masońskiej, wówczas musiał ,o tym powiadon,:ć jakiego:~ znanego mu wolnomula.rza, który nocą p~owadził go do
pokoju zebrań. Tam musiał wejść do owej trumny i pozostać w niej przez
calg noc. Wówczas przychodził do niego diabeł i pokazywał mu się w
najokropniejszej postaci, po czym przyjmował od niego zobowiązanie, iż
od ~-e.ichwili będzie wrogiem Boga i Ko\ŚCioła,CIQ kandydat potwierdzić
musiał własnoręcznym podpisem. W pokoju tym każdy nowo przyjęty
do lOży mason musiał zawiesić swoją podobiznę. Gdy przypadkiem czloVvrjE'f~ ten zaczął ż·alować swego czynu, wówczas jego obraz w 'kom:I1Jacie
m&amp;'&lt;lńsk,ichzgromadzeń zaczynał się pocić. OhWlilizwątpienia, ezy wahania nie rnogli mu darować powstali. Podchodzili wówczas do obrazu i kłuli i.;.łą przedstawionego tam człowieka w serce. W tym samym momenc'if' :.:drajca umierał
Do najbardz:iejznanych
wolnomularzy, którzy zapi~,a;i sil; w folklorze. należeli między innymi dawniejszy wła.ściciel Jawo:,owa oraz dzierżawca wsi Miały w Puszczy Noteckiej.
:',:,\Kujawach za półdemonów uważano niektórych muzykantów, którzy
swym 'kunsztem wzbudzali powszechny zachwyt. To między innymi sprawiło, iż podejrzewano ich o magiczne zdolności. W zbi&lt;OTo'wej
pamięci ludu kujawskiego zapisali się przede wszystkim "z piekła Bartek", muzyk
z Gocaon'0wa.Bosiu i Berent 7. Najważ1lliejszącec:hąowych wiejskich muzykantów była cudowna moc ich instrumentów, które wszystkich bez wyjątkll skchaczy zmuszały do tańoa. Potrafili też zmusić swój instrume:nt
do gry podczas ,~ch nieobecności. Umieli nawzajem -odbier.ać ni€zwykłe
W"':~&lt;:'. że jest to osoba realna, która

G.

~,Tenże. Sagen aus Kujawien,
"Zeitschrift des Vereins fur VOlkskunde", 1906,
R. XVI. s. 97. Der werwol£.
li Tenż&lt;'. Die
FreimaltrCr
im Volksglauben,
"Mitteilungen der Schlesischen GesellschaIt fUr Volks~unde", 1905, t. 7, z. 14, s. 58,
; J. W. Szulczewski, Allerhane! fahrencles. Yolk in Kujawien,
Leszno 1906, s.
1 - ] u.

�94

WOJCIECH

LYSIAK

właściwości instrumentów. Mówiono, iż cudowni muzykanci mogli '.\·ystępować jednocześnie w kilku miejscach, np. o Berencie opowiadano. że
o tej samej porze grał w dzieW/ięciugospodach.
Tak pokrótce wyobrażano sobie postacie półdemoniczne. Zupełnie inaczej zaś kształtowała się ludowa wiedza o zjawiskach demonicznych.
Pierwszoplanową postacią demonologii ludu wielkopolskiego omawianego okresu był di·abel. J€go ludowa kreacja daleka była najczęściej od
tej, jaką ustanowiła Btblia. W diable skupił się przede wszystkim ohr2.z
dawnych wyobrażeń demonicznych sięgających czasów pogańsikiich i taki
jawi się w folklorze. Nazwy "diabeł" zdecydowanie wówczas unikano,
co wiązało się z przekonaniem, iż imię to jest mu miłe. Lud zaś nie
chcąc demona w t.en sposób kontentować, używał szero:kiego wachlarza
synonimów, np. J.asiu, piekielni'k, czarny, zły itp. W f,01klorze WlicL:opolski jawi ~~iG
diab~l w dziesiątkach najr0zmaits;~ych sytuacji i prz:.-jmuj2
rÓŻJleformy. WidywalIlo go jako postać podobną do człowieka z czerwonymi oczami, rogami na głowie, końskim kopytem i krowimi uszami. z pyska buchał mu ogiell, był obrośnięty sierścią, chudy, nos miał spiczasty,
pazury długie, a czasem skrzydłla nietoperza. Ubrany był po francusku
lub niemiecku, f.rak miał na zawiasach, na głowie melonik lub cylinder,
spodnie na trzy ćwierci i podarte buciki. Często kulał i czuć go było smołą. Mógł przybrać każdą postać czł,owieka, zwierzęoia lub przedmiotu. Ludowe podania "'vyrażają jego najgorsze cechy. Przedstawion'y jes~ ~a~11
jako zła, nieprzezwyciężona siła i ,niebelzpieczna potęga. Najczęściej czyhał na ludzką duszę, a motyw taki w folklorze wydaje sil:; dominować.
Niekiedy pojawił się w kościele, a usadowiwszy się na odpowiednim miejscu, zapisywał ludzkie grzechy. Znany był tu też typ "diabła agresywnego", który w bezpośrednich kontaktach z człowiekiem mógł go dotkliwie
okaleczyć lub nawet uśmiercić. Zdarzało się jednak, iż pojawiał się jako
sprzymierzeniec człowieka i to bezinteresowny. Są to jednak przypadki
bardw rzadk:i·e i nie mogą stanowić o jego charakterze. Obok tego jawi
się diabeł jako stróż i opiekun pokrzywdzonych. Wymierzanie sprawiedliwości przez diabła jest bardzo częstym motywem podań wierzeniowych.
Ostrze jego kary slderowan€ jest na ogół w klasy posiadające·. Niedoskonałe prawodawstwo, nadużywanie urzędów, nieuczciwość, oszustwa
"na miarze" , r1ozpu,stai każd€ iUlIlezło wymi-erilon€ w chłopa, wyzwalają
interwencję diabła i jednocześnie ją usprawi~d1iwiają. W innych przedstawieniach jest diabeł strażnlibem skarbu celowo mu przekazanego przez
czł,owieka.
W;:;pomnieć tu należy kilka słów -opiekle, w którym "zły" stale mieszka. Rządy w nim sprawuje najstarszy, kulawy diabeł, przytwierdzony
łańcuchem do wielkiego kamienia. W rozumieniu ludu piekło znajduje

�Swiat

wierzeń

ludu

wielkopolskiego

95·

się pod ziemią, ale mimo to św. Piiotr chcąc z niego wybawić swoją macochę, udał się na ws~hód. Po siedmiu miesiąca~h, siedmiu tygodniach
i siedmiu dniach dotarł do miejs~a gdzie ziemia hyła gorąca jak ro:cpalone żelaw, a słońce tak blisko, że m02lna prawie ręką .sięgnąć. Tutaj w
ziemiznajdowal si&lt;:~ otwór, z 'którego buchał ogień, a gazy siarczane zatrzymywały powietrze. To właśnie bylo piekło. Miejsce poprzedzające
piekło nazywa się przedpiekłem. Stróżuje tu słynny kowal Kurzawa
z Kwieciszewa na Kujawa~h, lecz we wszystkich praca~h wyręcza go
Bisrnarck, który zmiatając bruk klnie sial'Czyście "Verflucht". Przedpiekle wybrukowane jest czaszkami IS'tary~hkawalerów 8.
Archaiczną postacią demona, pozostającą w bliskim pokrewieństwie
z diabłem, był HO;"lit.a.O demonie tym wiadomo niewiele, bowiem dysponujemy zaledwie jednym przekazem z okolic Siemkorwa, w którym wymieniany jest jedynie z imienia 9.
Nieco więcej można powiedzieć a Boruoie, zwanym niekiedy Skrzatem-Borut.ą. Na przełomie XIX i XX wieku lud wielkopolski uważał go
za diabła. Uznawany był za przyjaciel1achłopów, których często prześladowało nieszczęście. Mówiono, że chłopu, który przeszedł wiele złego
i wszystko stracił, a nagle stawał się bogaty, pomagał Boruta "0. Wielkopolskie wyobrażenie Boruty dalekie jest od łęczyckiego Boruty-szlachcica. Najczęściej pojawiał się jako mieszkan~ec lasów i pól, nigdy zaś
zamków.
Jednym z najciekawszych wyobrażeń demonologii ludu wielkopols'kiego omawianego okresu wydaje się skrzat. Mimo, iż podobny był do
ducha domowego, dla ludu był diabłem, aczkolwiek szczegóLnego rodzaju. Charaktcrs'tyczny tylko dla Wiielkopolski, przypomi:na czeskiego plivnika, niemieckiego kobolda i jimme~kina, łużyckiego zmija i pIona, małopolskiego chowańca, mazowieckiego latawca czy też mazurskiego kłobuka. Różnora'ko go sohie tu wyobrażano&gt;. Raz ukazywał się jak·o "ciemna lwdłaia postać, której z ust buchał ogień", iI1JI1ymraz'em jako "mały
brodaty mężczyzna w czerwonym kapeluszu". Mógł t,o być karzeł z długą brodą· Najczęściej jednak przybierał postać kury, koguta psa lub kota.
Uznawany był za ducha lasu, czasami utożsamiany z Borutą. Był przede
wszystkim demone~ sprzyjającym ludziom. Znosił im pieniądze, zboże,
masło, a w końcu zabierał duszę tego, który takie dary przyjął.
Daleko idącemu zatarciu w owym okresie uległo wyobrażenie smoka.
8 Tenże, Diabeł
wedłng podań kujawskich,
"Piast" 30 kwietnia 1939, R. VIII,
nr 7, s. 7 - 8.
9 O. Knoop,
Posener Geld und Schatzsagen, Leszno 1908, s. 40, nr 77, Rokita

ist tot.
10

s. 83.

Tenże, Polnische Diimonen II, "Hessische Blatter fUr Volkskunde", 1906, R. V,

�96

WOJCIECH

ŁYSIAK

W literaturze ludowej pojawia się ·on jl3ko wielki lew ·0 dwóch lub siedmiu głowach. Widniano go jako półczłowieka, pół zwilerzę, któremu z pyska buchał ogień. Niekiedy łącz.ony był z "dzikim polowaniem", mimo iż
jego funkcja zbliżana jeiSltdo tej, jaką reprezentował duch domowy. Społeczność wiejska u'l!nawał'a, że przeistoczyć Slięweń może po śmie,rci człowiek, który ukrył pieniądze przed siPadkobiercami.
Podobnie jak na temat smoka, talk na temat olbrzymów wi,edza ludu
wielkopolsbE'igo na przełomie XIX i XX Wiieku była już mocno zatarta.
Olbrzym zawsze sprzyjał ludziom i jako taki był przedstawiony w opowiadaniach. Ratował przed topielą, chronił przed zgubnym wpływem czarownic, nawracał na chrześcijaństwo, nagradzał pieniędzmi za dobre
czyny. Gdy jednak nadużywało się j,ego zaufani.a, potre&lt;fił dotkliwie ukarać. Najciekawiej prezentuje się w przekazach z Góry koło Sierakowa,
gdzie narrator mówi, iż olhrzym "jestotulOlny płaszczem (... ), ma również długą brodę sięgającą aż do piersi. W ręoe trzyma sękaty kij, chodzi
w kapeluszu z szerokim rondem ozdobi'onym llicznymi piórami" n
Przeciwi,eństwem olbrzymów były krasnoludki. Uznawano, że są to
złośliwe istoty, porywajqce lub podmi'eniające dzieci swoje na ludzkie
w czasie porodu. Chro.ruićprzed tym mi'ał różaniec i slJkaplerz, które dzieciom należalo położyć dokoła szyi. Jeżeli jednak dziecko zostało ukradzione położnicy i na to miejsce położono inne, wtedy należało to, zwykle brzydkie i garbate stworzenie zanieść na śmietnik, zbić rózgami i powiedzieć: "Odbierz swoj,e, oddaj moje'" Wówczas ze współczucia karły
oddają ukradzione dziecko 12. Niekiedy krasnoludki potrafiły zabrać do
podziemia dorosłego człowieka i tam zmusić go do niewolniczej pracy.
Innym razem pozwoliły człowiekowi zaistnieć na ich weselu. Stało się tak
w Czarnkowie, gdzie mieszkała stara, chorowita kobieta i "dlatego prawie
zawsze leżała w łóżku. Pewnego popołudnlia, gdy w pokoju nikogo nie
było, same otworzyły się drzwi od pieca i wyjechał stamtąd powóz. Siedział w nim dostojny pan. P'owóz podjechał pod łÓŻJk,o
chorej, pan wysiadł i zapytał kobietę, czy po.zwoli, by on ze swoimi odbył tutaj wesele.
Kobieta była tego ciekawa i zgodziła się na to. Pan ponownie wjechał do
pieca. Po chwili w izbie został ustawiony stół i w krótkim czasie przybyli weselnicY,a na samym końC'u narzJeczona i narzeczony. Wszyscy byli karłami. Jedli, pili, potem tańczyli. Po weselu wszystko posprzątali i parami pojechali znowu do pieca. Wlkrótce potem ponownie otwarły się
drzwiczki od pieca i pi,erwszy karzeł wjechał jeszcze raz do izby. Wysiadł
z karety li wręczył kohiecie srebrną kasC'tkę" 13.

11
12
13

Ternże, Polnische Diimonen III, Tamże, 1908, R. VII, s. 30, Der Rerggeist Wójt.
Tenże, Sagen und Erzahlungen ... , op. cit., s. 74.
Tenże, Posener Geld ... , op. cit., s. 41 - 42, nr 79, Das Gescheck der Zwerge.

�Świat

wierzeń

,lndu wielkopolskiego

97

?odziemie zamiesZJkiwało też sZJereginnych istot. Ich obraz w fol!ldorie jost niejednolity. Za podziemnego ducha uważano każde zjawisk,o
w p-odziemiu spotkane. Mogła być :nim zatem piękna kobieta, u stóp Mórej ieżał'a kudłata postaJć14 lub lew w prnekazach z Lwówka 15. Jednak
przede wszyst'kim podziemi.e zamieszkałe było IPr7RZmałe ludziki, zwane
na Kujawach Podzi'omkaJmi. P'onieważ uważano, że są toOistoty na wymarciu, dLa'tego twierdzono, że szuikają ludzkiego dzieok'a, by je ukraść
i wychować jak swoje. Za piecelm z kom1nem miały otwór przez który
mogły siG wślizg.nąć do pokoju. Jeżeh tam spotkały nowo :narodzone
dzi&amp;'ko, wtedy zabierały j-e z sobą ll&gt;.
Wyobrażeni'em, które w omawianym okresie prawie już zupe.łnlie uleglo zapomnieniu była PIachy tka - demon chorób 17. Przedstawiano ją jako
postać .s-zczeJonie
otuloną w prześci'eradło, ,tak, że nie można był,o dostrzec
jej ciała. Zapytana lub zaczepi'ona w jaikikolWl1elk
inny sposób, wydawała glos gęsi. Unosiła się w powietrzu w poSitlacibiałej płachty, tam gdzie
się pojawiła wszyscy umieralii. Fruwające uosobienie za'razy widziano w
Janowcu Wlkp. Miało ono postać wi,elikiegoprześcieradła i często mieniło
się różnymi kolorami 18.
Wierzono, że księżyc i słońce zamieszkałe są przez kobietę i mężczyz_nę· Ilustrowano to przekonania takim 'oto podaniem: "Brzed wielu laty
żyło bardzo skąpe małżeństwo. Oboje, ponad wszysbko chcieli być bogaci
i dlatego pracowali i w dzień i w nocy. Nie bylo dla nich także niedzieli.
Dlatego Pan Bóg ukamł ich w sposób nicZWJ'ikły.MężczyZJnazostał przeniesiony na księżyc i musi tam T,ozrzucać mierzwę, kom,eta 'ZaoŚsie1dzi
na
słońcu i mu'Si prząść. Żar sloneczny spalił ją zupełnie na czarlllo, ale ona
przqdzie, nie mając micnego na szpuli, gdyż n,iQip.alą się w słonecznej gorączce" 19.
Niezwykle interesującym i tajemniczym delmomem był Płanetnik. W
regionie znany jest jedynie z zachodniej części Kujaw. Wyobrażano go
tu sobie jako mężczyznę lub k.obietę, ubrall1ych w długi płaszcz noszony
nawet w czasie największego upału, oa przepaosalnysłomianym powrósłem.
Zostawali nim ludzie, którzy utopili się wbuew swojej woli 20. Ich zadaniem było kierowanie po niebie ciężkimi, deszczowymi chmurami, by nie
uległy zniszczeniu zasiewy, szczególnie w czasie żniw. Ludzie, którzy się
" Tenże, Sagen und Erziihlungen ... , op. cit., s. 160- 161.
'3 Tamże, s. 37 - 38.
Jti W. Szulczewski,
Allerhand ... , op. oit., s. 16.
17 O. Knoop, Sagen aus Knjawien,op.
cit., s. 98, Die Lakenf-rauen.
18 "Historische
MonaitsbUitter fiir die ProViinz Posen", 1902.,R. lU, s. 30.
19 O. Knoop, Die Himmels
und Naturerscheinnngen
in der Anschanung
des knjawischen
Volkes, "Hessische Blatter fiir V&lt;&gt;lkskunde", 1904, R. III, s'. 113 - 114.
20 Tamże, s. 118.
7 Lud,

t. LXXII

�98

WOJCIECH

ŁYSIAK

z nimi kontaktowali twierdzili, że między sobą porozumiewali się glosami i gestami tak, jak czynią to flisacy.
Demonem szczególne niebezpiecznym był wampir
uplOr. Oba terminy {)kreślały to samo wyobraż'enie i w omawianym okresie były tu ,tosowane wymiennie. Wierz'ono, że demonami tymi zostają duchy tych bdzi, którzy "przyszli na świat z delikatną skórą nad twarzą Po śmierci
chodzą w pobliżu cmenhrza. Tak daleko jak słychać dzwony kościoła
parafialnego niepokoją swoich krewnych, a potem pozostałych ludzi, jednego po drugim wciągając do grobu" 21. Uważano też, że wampirem zostaje człowiek, który urodził się z zębami. Taki bowiem mial dwie dusze,
z których jedna po śmier!ci staje się duchem zmarłego. a po upływie jednego roku wychodzi z grobu i wtedy w zasięgu jego wzroku muszą umrzeć W'3zyscyludzie 22. Wiara w wampiry i upiory w końcu XIX wieku musiała być jeszcze rozpowszechniona czego dowodem były potajemne zabiegi alltywampiryczne. Np. w Biskupicach kolo Ost.rzeszowa z-apisano:
"Gdy otworzono grób, okazało siG, że Szymanek był jeszcze nien'lI'u.3Zony, urosła mu tylko długa broda. Postawiono mu na karku ostrą lopat~
i potem obłożono ją ziemią, by nie opryskała
kogoś krew, gdyż diabły to śmiertelne. Mocnym uderzeniem obcięto głowę iod tego czasu ,nikt
już tego ducha więcej nie WJidział. Ustały również wyjątkowe wypadki
śmierci" 23. W Dolnym Sławsku 'koło Strzdna "włożono wampirowi w usta
między zęby złotą monetę. W ten spo.sób nie mógł więcej gryźć i krewni
od tego czasu pozostali przy życiu" 24. Natomiast w pobliskich Markowicach upiorowi, po otwarciu grobu, -położono na szyi sierp. Uważano, że
w ten sposób "upiór nie mógłby wstać. Gdyby wstał, wówczas obcialby
sobie głowę" 25.
'N \Vielkopolsce omawianego okresu obok wyobrażeń demcmicznych
rodzimych, polskich, funkcjonowały także, co zrozumiałe, obce, a germańskiej pr-oweniencji. Jednym z 'nich była rugijska bogini He!rta, Jej
obecność potwierdzona została. jedynie w Chełmsku koło Skwierzyny
j Grobi keło Sierakowa,
a zatem w pasie ówczesn~go pogranicza etniczne'go. Uznać ją należy za bóstwo 'opiekuńcze pól, szczególnie w zakr~sie
zbioru ziemiopłodów 26.
,
W tym samym czasie, czas-ie dojrzewania 'Zbóż, spotykano południoe,
zwane tu też przypołudnicami. Południca była wysoką i chudą kohietą,
Tenże, Sagen und Erziihlungen ... , op. cit., s. 138.
Tamże, s. 138.
23 T,;}mże, s. 139.
24 Tenże, Sagen aus Kujawien,
op. cit., s. 96, Vampyrsagen.
25 T,;}mż'e, s. 96 - 97.
26 Tenże,
Die GoUin Herta in der Provinz Posen, "Aus dem
1910, R. V, nr ID, s. 498.
21

22

Posener

Lande''',

�Swiat

wierzeń

Ind1t wielkopolskiego

99

a głowę miała owiniętą
szmatą. W ręku nosiła sierp. Jej widok wzbudzał tak wielki strach, że człowiek spotkawszy
ją do.stawałśmiertelnej
sorącz:ki "'. Poza tym ni€,kiedy jawiła się jako stara kobieta zwana w okolicach Sir7.clna .,diabłem południowym".
Ni,e stąpała po ziemi, lecz unosiła się nad jej powierzchnią.
Każdemu ikogospotkała
ł,amała nogi bądź
ukręcała głowę. Podobnymi
cechami obdarzano wieczornice,
które ponadto miały podobno wypijać ludzką krew "8.
Zbliżoll1ym nieco do powyższych
demonem
była Smolnica,
wyobra~:ana jako niewidka
brudna
postać a dużych oczach iczarllych
włosach.
Spotykano
ją latem w zbożu. Zawsze miała ze sobą kocioł ze smołą. Jej
wóz ci'-l~J,n(:łydwn psy przy dyszlu i dwa koty przed dyszlem. Każdem'.l
spotkailemu
w zbożu dziecku smolnica mazała twarz smołą i zaprzęgała
jf~ 00 wow. Zimq miała przebywać
pod z;i,emią, gdzie zbienła
wszystkie
scilwytai1C latem w zbożu dzieci 2".
W tej samej grupie demonóvl
polnych
plasuje się Zagacz -- duch
rozbójnika
niepokojącego
cngiś ludzi międL:Y l\'lurowaną
Gośliilą, SkO!{Rmi a Punan;em.
Straszono nim dzieci: "Nie chodź w żyto, ho cię Zagacz
Sell\\ itu" :&lt;". !:jC1\v'i:ó:{iem przypomi'nającym
południoe
była też pani von
Uscdo:n znan~; ze Sirzelic koło Chodzi~ży. Widywano
ją gdy "w porze
o~L.ldo ....
v:.i k;·o:.:zyła przez pole;, żyta. Szczególną uwagę w jej stroju zwracal CZ&amp;l':ly czepic-c, który ozdobiG:l.Y był czerwonymi
wstążkami
wiszącymi daleko nad z!'otym plo:nem kłosów" 3'.
Dc'n;nCf'1
szczególnie
złośliwym
była Zmora lub Mora jak ją tu nazywano. W okolica~h Gcściejewa
koło Rogoźna wyobrażenie
to określano tor01,rw01 ..kuna" :l:!. Jej charaJkterystyc:Gną
cechą było duszenie ludzi
i zwierząt podczla~; mu lub, Co rzadziej, wysysanie
z nich krwi. By dos~ać ~i(7 do śpiącego człowieka mogła zmienić się w gruszkę, jabłko, źdźbło
słomy, a t3kże w kota, mysz lub motyla. Stawał się nią każdy człowiek,
który przY3zcdł na świat z dwoma zębami :13, Mógł przeistoczyć
się w nią
stary ml;żczyzna, stara kobieta, k,tóra została wyśmiana,
wyrzucona
i obrażona, a ta:kże zwierzq, w które rzucono kijem. Dziecko, podczas chrztu
którego popełniono
jakij elementarny
błąd, również
w iprzyszło.ści zostawało zmorą" :lI. Niekiedy. uznawano zmorę za ducha polnego. Widywano
ją w porze obiadowej
jak jeździła na kole od wozu po polu żyta. Jeżeli
n Tenże, Posener Dómonensagen, Rogoźno 1912, s. 6.
28 Tamże, s. 6.
"" Tamże, s. 6 - 7.
30 Tenże, Sagen lind
Erziihlungen
... , op. cit., s. 76, nr XXV, Der Zagas.
3t Tamże,
". 75. nr XXIV, 5, F7'au von Usedom.
32 Der
Alp, "Rogasener FamilienblaU",
17 kwietnia 1898, R. II, nr 6, s. 23.
33 O. Knoop, Sagen
der Provinz
Posen, op. cit., s. 64, nr 90, Die Mora.
34 Tenże, Sagen und Erziihlungen
... , op. cit., s. 116.
7*

�WOJCIECH

100

ŁYSIAK

takiej zmorze, a zawsze była duchem czarownicy, pozwolono strzelać
z cugli, wówczas rozjeżdżała cały zasiew 35.
Zjawiskiem demonicznym były też "błędne ognie". W przekonaniu ludu wielkopolskiego stawały się nimi dusze nieochrzczonych dzieci, geometrów, którzy dokonali fałszywego pomiaru lub właścicieli ziemskich, którzy rozmyślnie przeprowadzili niewłaściwą granicę. Błędne ognie mogą
być ciemnego lub jasnego koloru, po czym poznawano dusze, które dawniej mniej lub bardziej nagrzeszyły 36.
Wyobrażeniem mieszczącym się w kategoriach ducha błotnego był tzw.
Świecznik. Był to duch, który zwykle mieszkał w wodzie, ale gdy wi·osną
woda zalewała okoliczne tereny, stawał na drodze i usiłował ludzi swoim
światełkiem wprowadzić do stawu 37. Ukazywał się też na łąkach w czasie si.anokosów. Wtedy przyjmował postać wielkiego stworzen.ia porosłego
sierścią - utożsamianego z diabłem 38.
Szeroko rozpowsz.€chnionym w Wielkopolsce wyobrażeniem było "śpiące wojsk'O". Opowiadania realizujące ten temat sytuują swoją treść na
kanwie wielkich wydaTzeń historycznych, a to: wojen z Tatarami, wojen
szwedzkich, kampanii napoleońskiej, a także zrywów narodowowyzwoleńCZycłl 1830 i 1848 roku
W ro.zumieniu ludu wojsko to traf.iło do podziemia wskutek otwarcia się ziemi, jak np. stalo 'się w Mątwach koło
Kruszwicy, gdzie "otworzyła się ziemia oj przyjęła żołnierzy. Śpią oni tam
do dzisiejszego dnia" lO. PogrąŻJolI1e"śpiące wojsko" ocwkuj.e sygnału do
walki, by pod dowództwem swojej królowej uwolnić Polskę. Przekazy
realizujące takie treści odżywały szczególni'e w momentach zrywów powstańczych. W Szubi:nie np. opQIWiadan-o:". .. kiedyś pewien chłop z ładunhem żyta jechał szosą z Bydgoszczy ażeby swój towajr sprzedać w
Szubinie. W pobliżu miasta stanął nagle przed nam rycerz w lśniącej zbroi
i zapytał rolnika, czy lI1i'echciałby mu pozostawić tego zboża. Ten doszedł
do wysokiej góry i wszedł w nią. Poczciwy rolnik wbaczył wszędzie leżących brodatych wojaków. Wtedy ~bliżyli się do dużego dzwonu. Prowadzący odwrócił się i powie'dział: »Uważajżebyś nie uderzył w dzwon«,
ale już się stało. Glośno rozbrzmiał przeraźLiwy dźwięk (... ) i natychmiast żołnierze wstali i gromie uderzyli w miecze. Na uspokajające słowa przewodnika cała gromada znowu położyła się na spoczynek. Jednak
3D.

Tenże, Posener Diimonensagen, op. cit., s. 7.
3C Tenże, Sagen und E1·ziihlungen ... , op. cilt., s. 16 - 17.
87 Ten:iJe, Posener
Diimonensagen,
op. cit., s. 5.
88 Tenże, Sagen und Erzahlungen
... , op. oit., 5. 12.
39 V. Schweda,
Die Sagen vom wilden Jager und vom schlafenden Hccr in der
Frovinz
Posen, Greifswald 1915.
40 O. Knoop,
Sagen der Provinz Posen, op. cit., s. 37 - 38, nr 53, Der versunkene Heer.
35

�Świat

wierzeń

101

iludu wielkopolskiego

wieśniak zobaczył bm samego sie:biie. Zniknęło zboże, a na wozie leżał
stos pieniędzy" ".
Wszelkiego rodzaju zbiorniki wodne w regionie zasiedlone były rojem
duchów i demonów wodnych. Niektóre z n.ich w świadomości ludu funkcjonowały na zasadzi,e poikutujących zmarłych, przypisanych do takich
miejsc. Nieki·edy człowiek sam przei:staczał się w wodnicę, tak jak lop.islomato w przekazie ze Starego koło Wągrowca, gdZJie"dziewczynce pewnego razu wydawało się, że woda zaprasza ją, ?ż.eby zeszła do jeziora.
Uczyniła to bez zastanowienia. Nie utonęła jednak, lecz żyje tam jeszcze
dzisiaj jako wodnica" .1". Na prz'ełomie XIX i XX wieku różnica między
demonami i duchami wodnymi wydaje się być już tak dalece zatarta. ii
lud nie zdawał sobie sprawy z ich dawnych cech. Te pierwsze były raczej łagodne i przychylne człowiekowi, by przypomnieć tu np. o wodnicaeh z Brdy. Duchy wodne natomiast, które zawsze są duchami topielców, odznaczały się szczególną zło\Śliiwością i napastliwością. Potrafiły
przybrać postać nie tylko antropomorficzną, ale i zoomorficzną, aczkolwiek w opisach tych duchów bmk jakiejkolwiek spójności. Np. duchy
wodne z jeziora Kobierno tkało wsi Nowiec, przybrawszy postać olbrzymich szczupaków, rozpraszały kobietęl3. Niekiedy sprowadzały na człowieka chorobG wywoła'ną ciężkim przerażeniem lub śmierć. Duch z Warty na wysDkości ł...
ukowa corocznie niszczył zasiewy·l\ a przykłady podobnej złośliwości tychże istot można by mnożyć. Należy tu jeszcze wspomnieć o procesjach duchów wodnych, jakie dosyć często widywali przygodni obserwatorzy. Oto w Lubaszukoło Czarnkowa zdarzyło się, iż "pewnego dnia przechodził brzeg.iem jezi·o-ra listonosz. Ponieważ był bardzo
zmęczony, położył się j zla~mął.O północy zbudzilo go bicie dzwonów kościelnych. Usiadł i zdziwiony zobaczył procesję dziwnych postaci, która
obchodziła to wzgórze i po chwili zniknęła w falach jeziora" 45.
Niewiele miejsca w panteonie wielikopolskich demonów zajmowały
duchy domowe. Trudrno dzisiaj okrelŚlić jak wyglądały te wyobrażenia. bowiem dysponujemy jedynie szcząt'k'owymi na ten temat danymi. W okolicach Skwicrzyny ducha domowego· określano terminem Jimmeckin i był
,t J. Sonneman,
s. 451.
'~ O. K.noop,

im See vom Stare.
'3 Wielkopolskie

Sagen
Sagen

der

ans

Schnbin,

Provinz

"Aus

Posen,

op.

dem
cit.,

Posener
s. 88, nr

Lande",
141,

Die

1908,

H.

lLI,

Wassenl'xe

nazwy polne zebmne
zbiorowymi
siłami, Poznań
1901. s. 109.
Sagen der Provinz
Posen, op. cit., s. 84 - 85, nr 137, Der Wasser:;;eist in der Wart he.
45 Tenże,
Sagen nnd Erziihltmgen ... , op. cit., s. 24, nr XIII. 4, Gespensterhaste
Pro::ession.
'I

O. Knoop,

�102

WOJCIECHŁYSlAK

on z całą pewnoscIą duchem opiekuńczym,
zawsze wyobrażanym
w posiaci przemoczonego
kurczaka 4". Podobną rolę spelniał tu niemiecki Kobold
znany z O'kolic Gniezna ,i Ryczywołu n, a także tej samej proweniencji
Szpar w as i Habwas 48
W kręgu domowym pozostawał
także Wił przypominający
pił(~ zakończoną ludzką głową. Miał zwykle starczą twarz z żółtą brodą i olbrzymimi zębami, stąd powiedzenie:
"pokazuje zęby jak w,il!" Wiły usadowiwszy
si(~ na belce pod sufitem, szczególnie 'straszyły małe dzieci. nie pozwalajqc im za~mąć. Nadto ukazywały
się też zasypiającym
starszym, zawsze w
m~ejscu, gdzie człowiek patrzył. Uważaino, ż,e duch ten zna wszystkie tajemnice domu 4".
\\7 wielu okolicach Wielkopolski
znany był Babol&lt;. Duch ten w ciemnyCrl pomieszczeniach
i zbożu czyhał na dzieci. szczególnie
brudne.
Ze
strClchu przed nim dzieci nie wychodziły
wiecz'orem z domu 50.
Znany był tu także Bazyliszek. Wyobrażany
był jako kogut lub głuszc_·~~. Na glówce miał białą plamę przypominającą
korom;. Chodził na
dwóch nogaeh, a pod skrzydlami
był żółty. Ogon miał węża skierowany
zawsze do góry. Wierzo·no, że z'ostał wysiedziany
przez żółwia z jaja, które
ze strachu
znió::;ł dziewięcioletni
kogut.
Bazyliszek
zabijał
wszystkich
swoim wzrokiem 51.
NiE:wiC'l'2 miejsca w folklorze
ludu wielkopolskiego
zajęły opowiadarria o spotkaniach
z duchami
powietrznymi.
Zwykle były to wyobrażenia
zoomo.rficzne, w jednym zaś wypadku
duch pozostaje niewidzialny.
Za\\'sz", czynią zło, .starając się człowiekowi
dokuczyć, przeszkodz.ić w reaLzacji jakiegoś planu. Kontakt
człowieka z duchami powietrznymi
zawsze
kończył
się tragedią.
W Sokołowie
Budzyńskim
kolo Chodzieży
opowi::tdano, że wskutek spotkania
z takim to duchem ..syn go'spodarza spadł
z wozu, a ten przejechał
po nim zabijając go na miejscu( ... ). Następnego
dnia oba gospodarskie
konie leżały obok siejbie martwe.
Kolejnego
dnia
padi przebity lemiesz·em jeszcze jeden k0I1" "".
Do złych duchów należały,
te które za swoją siedzibć; przyjęły lasy.
Spotykane
tylko w nocy, zawsze dla człowieka były bardzo niebezpieczne.
Przepędzały
kłusowników,
złodziei drewna oraz ohroniły dziczyznę. Wyobrażano
sobie ducha leśnego jako mężczyznę
w bia1ym owczym każ u,'; A. Koerth, Geister und S]Jllkgeschichten
von der markischen
Gren:::e, .. Au5
dem Posener Lande", 1907, R. II, nr 5, s. 50.
" O. Knoop, Sagen llnd ErziihlmLgen ... , op. cit., s. 109.
;. Tamże, s. 108.
:o, Tamże, s. 107 - 108.
:n Tamże, s. 114.
:d Tamże,
s. 115 .
.;2 Tf'nże.
Sagen de1' Provinz
Posen, op. cit., s. 8:1, nr 131. Das giegende Pfera,

�Swiat

wierzeń

103

(l,udu wieLkopoLskiego

ch,~.Niekicdy
był,a to czarna olbrzymia
postać, czasem bez głowy. Do
r:u( :-,::)w szczcgóTnie agresywnych
należał Leśnik i jego towarzyszka
Leśna
czic,'.':ic;; Był to półczłowiek,
półzwi2rzę, który swoim wołaniem wciągał
lud;':: g~GlJoko do lasu 53.
Jeszcze innym wyobrażeniem
przypisanym
do lasu było "dzikie poloWZ:11l0". zwane
też nocnym. Na Kuj'a!wach związany z nim demon zwany
był ::\ocnym, Polowym, Borowym, Złyn! Borowym. By1-o to zjaw.isko, które
najczęściej
ukazywało
się bez głowy, którą trzymało
czasem pod pachą
Okryte było białym pła3zczem,
a otulone zielonym lub czar:nym ubran:em. Ponadto dziki myśliwy wyposażony
był w strzelbę, róg i torbę myśli\\"":~ą. Towarzyszyła
mu sfora ujadających
i zionących
ogniem psów,
Opowiada'no a nim jako strażniku
lasów i pól 54. Jednak ten kto próbował zeń zakpić zostawał
ukarany
nie dającą się usunąć sztuką mięsa.
~;p \\' Chcdzic:i.y tak wła~~n.ie potraktowa:na
została pewna kobieta, która
uodowała przedrzeżni,ać
szczekanie psów towarzyszących
duchowi. "Wóweza- z powietrza dobiegł głos: »Ty mi w szc.zekaniu pomagałaś, ty będziesz
Ze :11ną jadłu'«. Natychmia'st
spadł przed n.ią rzucony niewidziaJ.ną
ręką
wiE'l~i kawał miqsa (... ). Ta sztuka mięsa prześladowała
teraz kobietę na
każd:-'m kroku. Wsadziła ją w ogień lecz ten nie chciał jej spalić. Wrzucila Ją do studni, ale w nocy i tak zClIwsze miała ją w swoim łóżku" 55.
\\7 ści-słym związku
z "dzikim pol'owaniem"
pozostają
wszelkiego
rodz'&lt;'.l straszące powozy, karety i inne pojazdy. Pojawiały
si~ zazwyczaj
WÓ\\TZaS, gdy wc wsi miało wydarzyć
się jakieś nieszczęście.
Taki powóz
mCŻ;lL\ bylo zobClczyć Vv okolicach
Obrzycka, gdzie poruszał się z wieJJkim
halc.-em. "Konie i powóz były czarne. Woźnica jechał bez głowy. Hałas
rob~i tak wieJk:. że ludzie ze snu się zrywali, podbiegali
do okien, ale
trudno było cokolwiL'k zo'baczyć, gdyż powóz znikał z taką prędkością,
;:.e '.\·~dać było tylko :'.nTIugę·' S.i.
noOI)r.egD cmówienif1 wymagClją duchy, które by straszyć, przybierały
po&lt;ać zoomorficzną.
Analiza rozległego
materiału
źródłowego
pozwala
wno'ić. iż duchy te to zarÓw.no dusze zmarłyeh ludzi, jak i dusze padłych
zwit'!'ząt. Kiedy i11dz.:iej przemiana
w zw.ierzę miała miejsce wskutek
zaczarowania
człowieka
przez czarownicę
lub jakieś bóstwo opiekuńcze,
a zawsze Olza karę". NCljczęściej duchy te przybierały
postać demonicznego psa, a rzadziej konia, źrebiąt, krowy, byka, cidaka,
kozy, maciory,
kr,:"., gęsi, kClczki, koguta i gołębia. Ze '~wi'erząt dzikich pojawia się demO:liczne wyobrażenie
zająca, jelenia, myszy i jaszczurki.
Zwykle zwieTenże, Posener Dii.monensagen, op. cit., s. 12.
Schweda, op. cit.
O. Knoop, Sagen nnd ErziihLungen ... , op. cit., s. 4, nr III. l, Der wilde

,I V.

Jii-

:;e~ ~',( Kalmar.
56

Tamże, s. 145-146, nr XLV. 16, Der

gespenstische

Wagen

zu

Obersitzko,

�104

WOJCIECH

ŁYSlAK

rzęta te zioną ogniem lub w ogóle otoczone są ogniem. Duchy te cec-fluje
duża różnorodność, tak, iż nie sposób stworzyć ich syntetycznego obrazu.
Najczęści-ej jednak w opowiadaniaoh wierzeniowych omawianego oKresu pojawiały się wszelkiego autoramentu duchy i strachy uznawane: zawsz'e za pokutujących zma.rłych. R'ozmaitość tych wyobrażeń sprawi:a. że
w blisko dwustu pięćdziesięciu przekazach trudno uchwycić wspólny ich
obraz. Na ogół pojawiają się w"godzinie duchów" tj. o północy. Cz~sto,
choć nie zawsze, ubrane były w białe szaty. Najczęściej spotykano ducha
na cmentarzu, ale nie tylko, bowi'em pojawiał się, podobnie jak diabeł,
wszędzie. Wierzono np. w duchy powracające do lSwoiohcodziennych ~)rac.
Wówczas gasiły lampę, zamykały drzwi, otwierały okna i chroniły dom
przed złodzi,ejami. Np. w Gnie~nie opowiadano, że "jakiemuś mężczyźnie,_
który miał dzieci umarła :hona. Ptoraku ,ożenił się ponownie, ·ale macocha
była bardzo zła i surowo karała dzieci. Spały prawie jak w chłew,ie. wcale nie otrzymywały przyodziewku i biegały prawie nago. Gdy ma&lt;:ocha
pewnego wi,eczoru spała, a ojca nie było w domu, zapukano do drzw: domu tak mocno,że same -otworzyły się. Do pokoju weszła kobieta. Była
to matka dzieci. Macocha zobaczyła teraz, jak ona łata dzieciom ubrania,
ceruje pończochy i pierz€ wszystko co było brudne, a potem w poprzek
pokoju przeciąga sznurek i wiesza bieliznę. Gdy była gotowa, podeszła do
łóżka macochy i powiedziała: »Biada tobie, jeżeIi nie będziesz dbała o
dzieci «. Odtąd macocha sbała się dobrą matką dla dzieci" 57. Wiele mówiono o duchach, które w noc zaduszną wychodziły z grobów i udawały
się do kościoła na nabożeństwo, o duohach dzieci zmarłych tuż po chrzcie,
które przychodziły po śmierci podziękować swoim chrzestnym. Jednak
najwięcej opowiadano o duszach ludzi trag.icznie zmarłych, pokutujących
w miejscu ich nagłej śmierci, nie pozwalającej 'na duchowe przygotowanie się do dI"Og
i w zaświaty. Wówczas w mi1ejscu takim, zdaniem l'..ldu:
działy się rzeczy niesamowite. W Mnichowie :koło Gniezna po śmierc~ jakiegoś czł'Owiekaopowiadano, że "w spichlerzu pracowała wialnia, ja'Kby
w ruch wprawiało ją dziesięciu mę:hczyzn. Kiedy i'ndziej słyszano szuflowanie zboża, potem znów praeowała sieczkarniia, którą przecież obsługiwano końmi, jakby mechanizm kół miał się rozpaść na tysiąc kawałków.
Wkrótce znów pracowało coś w skrzyni paszowej stajni. tak że sieczka
fruwała po stajni jak śnieg, albo n'iewidzialne ręce zadawały 'koniom paszę i nalewały wodę do żłobów, przy czym ta,k hał.asowano wiadrami. jakby tamburmajor wybijał marsz generalski" 58.
Zamki, pał1aeei ich otoczenie zamieszkałe były przez białe damy. Zawsze ubrane były w biale szaty, niekiedy splamione krwią. Na głowie lUlały powiewający welon. Zdarzało się, iż bi,ała dama skrępowana była !ańTamże, s. 133, nr XLIII. 9a, Todte Mutter
~s Tamże, s. 353.

57

kehrt

wieder.

�Świat

wierzeń

i!udu wieLkopoLskiego

IDS

cuchem albo w ręku trzymała pęk kluczy, dlateg.o zwana była "klucZJnicą" 5". Opowiadano także o nicebi€skich damach. Ni'e były to duchy szczególnie niebezpieczne. Najbardziej znane z nich, to te z Grabowa koło Piły,
Kopaszewa koło Kościana, Osiecznej, RydzY'ny, Gołańczy, Zbąszynia i
Mnichowa koło Gniezna.
Tak pokrótce przedstawiają się demoniczne wierwnia ludu wielkopolskiego przełomu XIX i XX wieku. Obok nich funkcjonowało mnóstwo
wierzeń niedemonicznych. Było ich tak wiele, iż nie sposób tu wszystkich
przytoczyć. Zatem scharakt,eryzuję jedynie te, które wydają się najważniejsze.
W omawianym okresie dość powszechnie wierzono w tzw. "zapowiedź
śmierci". Jest to zresztą przekonanie funkcjonujące po dzień dz·isiejszy.
Sprowadza się ()inodo interpretacji znaków i dżwięków związanych z momentem zgonu najbliższego członka rodziny. Informacji takiej doszukiwano się w tajemniczym pukaniu do ok,na, dzwonieiniu lub nagłym uruchomieniu się nieczynnego od dawna zegaTa domowego lub kościelnego. Znakami, które interpretowano w ten sposób mogły być również pęknięcie
stołu lub dziwne dźw,ięki słyszane w izbie. W Kołdrąbiu koło JanolWca
W1kp.opowiadano, że przed śmiercią !każdego proboszcza krzyż na tamtejszym kościele parafialnym zmieniał położenie 60.
Szeroko rozpowszechnione było przekonanie, że zwierzęta szybciej i
lepiej niż ludzie wyczuwają złego ducha'. IlustI"acją tego wi,erz-e'nia może być przekaz z Szamocillla. "Kiedyś jakiś boga1Y mi'strz rzeźnicki jechał
z Szamocina do Margonina. Gdy był mni,ej więcej w poh)iwie drogi przybył do skrzyżowania dróg i nagle konie zatrzymały się. Mimo WISzelkich
uderzeń nie chci1ały iść dalej. Dopiero, gdy wybiła godzina pierwsza, ruszyły dalej. W tym miejscu został kiedyś z'arbitybogaty szlachcic ze swoim
parobkiem. Teraz każdy pojazd, który o północy mija to miejsce, wstaje
tutaj zatrzymany do pierwszej godz:iny, dopiero potem mOże jechać dalej" .'.
Sz,eroko ro·zpowsz·echnione był-o wówczas przek'onanie, że poświęcona
ziemia wynuci ci'alo grzeszniJka. Najbardziej znane jest z Gryżyny koło
Kościana, gdzie "na starym cmentarzu (... ) zostało kiedyś pochowane
dziecko. Kilka dni później grabarz' powi:adomił duchownego, że dziecko
wyciąga rękę z grobu. Duchowny posZJedłtam, ale ile tylko zako:pywGno
rękę, ta zawsze od nowa wystawała. Duchowny nakazał teraz matce wyjawić tajemnicę, która nie daje biednemu dziecku spokoju w grobie. Pła-

Tenże,
Tenże,
Schlcs-ischen
1;J Tenże,
ó9

•0

Po!nische

Oamonen

Aberg!aubc

Gesellschaft

II, op. cit., s. 89 - 90.

dem Provinz
Posen, "l\Htteilungen
1906, t. 8, z. 15, s. 76, nr 88.
ans der TierweLt, Rogoźno 1905, s, 31.

und

Brauch

aus

fur Volk!skunde",

Vo!kstii.mliches

der

�WOJCIECH

106

LYSIAK

cząc przy:mała, że swojego jedynego syna rozpieszczała
w rodzicielskiej
miło\Ści i to, że kiedyś w gniewie on odważył się ją uderzyć. Wtedy duchowny dał jejgałąż
brzozową i naikazał nią rękę uderzyć. Ona posłuchała tego i natychmiast
.ręka wsunęła się z powrotem do ziemi. Teraz dziecko
już znalazło spokój" 0". Podobne wydarz'enia
miały mieć miejsce w Konarach koło Miej;skiej Górki i Kośeiel,nym Popowie kolo Wągrowca.
"Przyrok"
to wierzenie
w zdolność niektórych
ludzi niszczenia
lub
nawet zabijania
spojrzeniem.
Mówiono, że na co oni spojrzą. to musi
zmarnieć Ba.
W okolicach Janowca
Wlkp. i Strzelna
znajdowały
siC; stawy, które
zdaniem ludu miały zdolność rozs?-erzania i przemieszczania
siG. W ten
sposób zagradzały
drogę nocnym wędrowC'om "4. Wierzenie to miało charakter J.okalny, podobnie jak korespondujące
z nim przekonalnic, że kościół w Kruszwicy mi,ał zdolność rozciąga'nia się. DZ'iać się tak miało 'szcw-'
gólnie podczas odpustów,
gdy wielu ludzi przychodziło
na nabożeństwo.
Ponieważ jednak zbyt wielu było niedowiaI1ków, jakiś hrabia kazał kościół
opasać łal1cuchem. W czasie najbliższego
odpustu łańcuch pękł i wpadł
do jeziora Gopło 65.
.
Z jeziorem Gopłem, a także jezioraml położonymi w pobliżu Rogożna,
Giniezn:a, Lednej Góry, Trzemeszna,
Trzcian:k-i, Leszna i Śmigla związane
bylo przekonanie,
iż wody te corocznie domagają
si(~ ludzkiej ofiary l\G.
Głębokie przekonanie
społeczności
wiejiskiej, .iż pobliskie jezioro Co roku
musi pochłonąć jedną ofiarę szczególnie jaskrawie
jawi siG w podaniu z
Trzemeszna,
w którym
mowa o wdowie po bezbożnym
hrabim, która
miała trzeoh synów. "Gdy pewnego razu w dzie6 św. Jana poszli się kąpać, najstarszy
z'aczął tonąć, a wówczas najmłodszy
z nich ruszył mu n"
pomoc, lecz za póżno. Obaj utonęli. Tymcza'sem trzeci brat pobiegł do ludzi wołając o ratunek, ·ale w pośpiechu wpadł na kamień, o który rozbił
sobie gl'owę" 1;7. Od tego czasu datuje się wierzenie, że na każdego św. Jana trzy osoby muszą się utopić lub zginąć w inny sposób 6a. By jednak
temu zapobiec, corocznie, tego dnia, za bija się trzy białe koguty pod świętym dębem.
u2 Tenże, Sa.gen und
Zll

Erziihlngen

... , op. cit.,

s. 129- 130. nr XLII.

;). Die Birke

Gryżyn.

Tamże. s. 115, nr XXXVIII. a, Der bose BLick.
Tenże, Sagen der Provinz Posen, op. cit., s. 140 - 141, nr 212 i 213.
65 Tenże,
Kirschlische
Sagen, "Historische
Montsblatter
fur die Provinz Pa. sen", 1904, R. V, nr 8/9, s. 125, Die Kirche zu Kruschwitz.
,;,;Tenże, Posener Wassersa.gen 11, "Aus dem Posener Lande". 1912. R. VII, nr
5, s. 22.1.
I;; Tenże, Sagen und
Erziihlungen
... I op. cit., s. 32, nr XIV. 6, Der Tad im JolOa

61

hanistag.
lOS

Tenże, Posener Wassersagen

11, op. cit., s. 221.

�Świat wierzeń 'ludu wielkopolsk,iego

107

:';a terenie Wielkopolski
zna'jdowalo
się kilkanaście
źródeł, którym
pr&lt;: :)l~;ywano właściwości
lecznicze, Ich niezwykła
moc wiązana była z
',)~&gt;&lt;~!cścio,św. Jadwigi, św. Barbary i św. Wojciecha. Wierzono, że woda
~a .·zc~r"wia przede wszystkim
chore 'oczy, a nawet przywra;::a wzrok, rzadz:,,~ ,1atomiól'it wierzono, iż dobra była na wszystkie
dolegliwośCii. Niei,;,-,::: jedne:\;: traciła swoją moc, a to wówczas, gdy ktoś użył ją do uleCLl'La zwicrzc;cicl. Np. w 3więtokrzyżu
koło Odolannwa
twierdzono,
że
..\;:.: :lyś przybył tam handlarz
koni, by uzdrowić swojego ślepego okonia.
Kor~ wyzdrowiał, ale mężczyzna oślepł i aG t2g0 czasu woda straciła swoją
CU':l"\,!1q moc" ''''o Lecznicze
wody trysk8.ły, bądż znajdowały
się w Łobże"le LwćJwku. ~~bąszy,'11U, Połajewie,
Jankowie
koło Gniezna, Wrześni,
\,y·ł;::-zakowic&lt;lch. Lubaszu koło Czar:nkowa, Oeiążu, WągTOWCU, Budz.iejewiE'. Gościeszynie
koło Trzemeszna,
Kłecku, Obol'nikach,
Biezdrowie koło
W;-":iek. Lenarlow:caeh
koło Pleszewa,
Błażejewie
koło Dolska, Rechcie
koL Strzelna i w~,pomniHnym Swiętokrzyżu
,0 .
•T._ dno
z ciekawszych
niedemonologicznych
przekonań
ludu wielkopoJ::-:;lego omawianego
(kresu dotyczyło pogrążonych
w wodach jezior i
~tc,'Xów miast i wsi, kościołów, klasztorów
i kaplic, zamków i karczem
WC1::' :-:zeregu i;ll1ych obiektów,
Zawsze z'nik'ały z po,\,\i'erzchni ziemi "za
kar~:', czym w opowiadaniach
wyrażał się swoisty kodeks moralno-etyczny
legei ludu. CZt;sto słyszano
dzwony kościelną pogrążonych
miast i wsi.
ZdCiniem ludu mieszkańcy
pogrążonych
miejscowości
nadal prowadzili
nOi~','31ne życie". Opowiadano
o sportka:niach z tymi ludźmi, a niekiedy
p00 wo;:h; schodzili śmiałkowie,
którzy potem opisywali zatopione ludzkie
sif'óz:by. iN Strzdewie
koło Gniezna "jakiejś Ikobiecie wpadł do wody
kc' ',q:' ł plótna. Pewien człowiek
zwany Ratapa, który był bardzo zręczny,
w:z, dł do wDdy i chciał płótno wyciągnąć, lecz zami'ast płótna znalazł na
dCl, ;.;ościół i szpital. Ryła tam też kołyska z małym dzieckiem. Wstążki,
Il'l".:órych
kołysała si(~ kołyska, były ze zł,o,ta. Wziął ją Ratapa i wyciągnął jq na powierzchnię"
'e. Z jezior, które kryją pogrążone obiekty wymi':'1ić' należy:
Jaroszewskie,
Chrzypskioe, Bytyńskie,
Lednica,
Święte,
PSZ( zewskic, Skorzc:cińsbe
i jeszcze sto innych.
;c: powyższymi
wierzeniami
korespondują
te, które .odnoszą Isię do zalornych
dzwonów kościelnych
czekających
na wybawienie.
Pogrążone
w 'xodach dzwony kościelne przytwi'erdzają
się niekiedy
do warkoczy
dzi.: -.vczyny. która poszła się wykąpać lub do lI1osidel. Czasami pływają po
PC",'.":erzcnni wody. Udawaio się je spor:adycznie
wydobyć i umieścić w
Kreuzkrug ... Rogasener Fc\mi.lienblatt .., 19 marca 139-9, !R. III, nr 4, S. 16.
", O. Kn(J~J[J,Posener Wassersagen
10, "Aus dem Posener Lande", 1912, H, VII,
nr 5, S. 216.
;- Tenże, Posener Wassersagen
3, tamże, 1912, R. VII, nr 2, s, 55 - 57.
72 Tenże, Sagen und
Erziihlungen ... , op. cit., s. 25 - 26, nr XIII, 9, Die versunkene Kirch e von Strelau.
l

�WOJCIECH

108

LYSIAK

kościelnych
dzwonnicach,
ale dziewczyna,
która je z wody wydobyła,
wkrótc·e umierała. Wówczas działy się rzeczy niezwykłe. Ponieważ wybawicielka" była biedna i opuszczona, nikt się nią 'nie interesował,
ni~ był
jej dany pogrzeb z biciem dzwonów, ale gdy spuszczano ciało do grobu,
wnet dzwon, ,który dziewczynka zaniosła do kościoła, zaczął dzwonić tak
mo·cnym tonem i tak długo, aż rozpadł się na kawabki" 73. W ten oto sposób wyjaśniano brak dzwonu wydobytego z jeziora w miejscowej dzwonnicy. Podobno zdarzenia takie miały również miejsce w Zninie i Prz::emęcie.
Przedmiotem
wi'elu podań wierzeniowych
stały się r·ozsiane olng~.; po
Wielkopolsee
olbrzymie głazy narzubowe. Uznawano bowiem, iż w:de z
nich to zaklęci w kamień ludzie, zwierzęta bądź jakieś inne obiekty. W
podaniach tych z całą mocą j,awi się kodeks moralno-etyczny
ludu. bowiem w każdym niemal wypadku opowiada'no o przyczynach
jakie doprowadziły do skamienienia.
Np. pod Jarocinem
opowiadano
a księciu Sapiesze, który w święto zapragnął
myśliwskich
rozrywek.
"Ale Par, Bóg
nie pozwala z si'ebiel kpić. Ukarał także księcia Sapiehę. zamieniając go
wraz ze służbą w kamienie" 71. Zaklęci w kamień czekają na wybawi02nie,
a Eam kamień, co warte podkreślenia"
w ,f·ozumieniu ludu, nie daj.:: się
rozbić, a nawet wys3.dzić w powietrze. Do najbardziej
znanych w fegionie za,klętyc:h kamieni należały te położone w okolicach Próchnowa :.zolo
Marganina,
Otorawa koło Szamotuł, Konar koło Miejskiej Górki, J arncina i Józefowic koło Szamoeina.
W omawi'anym okresie wierzono w cudowne właściwości niektó:'ych
przedmiotów
sakralnych.
Opowiadano
o obrazach
lub krzyżach.
:,lóre
uprzednio wywiez'ione, powracały na swoje poprzednie miejsce w sposób
racjonaJnie :niewytłumaezalny.
Np.·w Rakoniewicach
w końcu XIX wieku opowiadano o obrazie Matki Boskiej w tamtej1szym kościele ewang,:-lickim. że "ewangelicy wywozili go kilkakrotnie
jako niestosowną w 'kC'.~ciołach ozdobę, ale ten z,awsze wra,cał na swoje miejsce" 75.
Wiara w istnienie podziemnych
połączeń była w omawianym
ok,'esie
szeroko rozpowsZE&lt;chniona. Zda:niem ludu łączyły one ze sobą jeziora. Z:1lnki, zamek z klasztorem
lub kościołem itp. Jednym z najciekawszyci~ podań ilustrujących
to wierzenie jest zapis z Polajewa:
,.Przed wiek ~3ty
pewna kobieta nad brzegiem jezi,Q&lt;[aorał,a pole pługiem zaprzężonY:L w
dwa woły. Woły te, nie wiadomo z jakiej przyczyny, spłoszyły się lE"iJe.

249 - 250, :nr LIX. 4, Die Glocken im WŁościejewki.
Pferd
bei Jarotschin,
"Rogasener Familienblatt".
17 s:~~'.~'l:a
1902, R. VI, nr 8, s. 32.
75 O. KnoGp, Sagen und
Erziihlungen
... , op. cit., s. 184, nr LI. 14, Das "'h':":.?J:bild

73

Tamże,

"

Das

zu

·S.

sreinerne

Rakwitz.

�Swiat

wierzeń

'ludu wielkopolskiego

109

pocjc~gnęłykobietę i pędem wpadły do jeziora, gdzie raz;em z nią się utopiły. Długo mieszkańcy PoŁajewa szukali ciał kobiety i zwierząt, lecz nie
mag),;,ich znaleźć. Po pewlnym czasie z Marganina nadeszła wiadOiIIlość,
że znaleziono tam utopioną kobietę i woły. Zostali oni w niewiadromy
spCJs;'Jbprzeniesieni pod wodą i pod ziemią do odległ~go jeziora Margoniń~i.~iego"
.
;1;. Natomila'st o stawie Karwi:niec we wsi Lag-owo koło Kościana Q.l.Jowiadano,że "... dawnymi czasy wpadły tutaj drwa woły, które stąd
w {&gt;aległymo cztery mile jeziora w Osie\cZinieżywe wypłynęły" 77.
Szczególnie ciekawie prezentują się wieTz;eni,azwiązane ze skarbami.
Ger..:ralnie mo~na je podzielić na te skupione wokół skaJ'tbów celowo ukrY1ych i palących się pieniędzy. Pierwsze z nich na ogół odwołują się do
wie;~:ch wydarzeń historycznych, jako motoru sprawczego ich ukrycia,
np. wojen szwedzkich, kampanii napoleoń3'kiej i innych. Sporadycznie
wi-:-rzeniate plasowały się wśródogólnospoł,ecznej wiedzy o rozbójnictwie
i ciężkich czasach pańszczyźnianych. Niekiedy rodziły się na kanwie obserWE:CJ~
ludzkich charakterów. Ukryt,e gkarby, zdaniem ludu, nie pozostawały bez opieki. Wierzono, iż próby ioh wydobycia mogą napotkać na
pewne trudności, bowiem bogactwa te pilnolWianebyły przez ró~nego TOdw].l wyobrażenia demoniczne i para demoniczne. Z powyższymi przek0namami ikorespondują wierzenia o palących się pieniądzach. Na początku
XX wieku opowiadano, że "w wielu okolicach dohny Notelci leżą jeszcz;e
w ziemi skarby, które w dawnych czasach mi,eli tutaj zak'opać skąpi ludzie. NCljczęściejsą to żelaZ'ne albo miedziane kotły ze świecącymi sztukami złota. Pilnuje ich diabeł, który od czasu do czasu oczyszcza je z wszelkich nieczystości" ;8. Natomiast na Kujawach tw:1erdzorno:"Czasami skarby. jak to się dzieje z monetami, zostają zanieczY1szczoneprzez otaczającą
je ziemię. Dlatego każdy skarb poddaje się oczyszczającemu ogniowi.
Dzi(;ki temu wyglądają jakby świe:Żlowybite. Oczyszczający ogień można
zobaczyć gdy na powierzchni ziemi pojawiają się jasne płomienie, których
kolor jest zależny od koloru zakopanego metalu. Płomień ważny jest też
z tf-go powodu, że dzięki j~go wysokości i rOZJprzestrz:eooniu się można
określić głębokość i rozmiary z,akopanego skarbu. Ten oezyszczający,ogień
pojawia się co siedem l;at. Zawsze w .tej samej godziJniei minucie, w której
skar b wstał w ziemi umit'iszczony. Podczas każ:dego takiego pożaru, kilka
z oczyszczonych monet, a co najmniej jedna pozostaje na powierzchni ziemi"
Najwięcej przesądów związanyoh było z m,etod/am~ wyd,oby-cia skar;t1.

,. Tamże, s.
"

:ya,

Wielkopolskie

nr XVIII. 5, Der Grosse See bei Polajewo.
nazwy polne ... , op. cit., s. 41.

'8 L. Nehring,
Sagen und Geschichten
aus dem Netzebruch,
Lail'Jode",190a, R. III, nr 3: s. 116.
79 O. Knoop, Sagen ans Kujawien,
op. cit., s. 99.

"Aus dem Posener

�WOJCIECH

110

ŁYSTAK

bu. Podejmowanym
zabiegom towarzyszyć
miało wiele magicznych c:'J!-;;tyk. W Rogoźnie wierzono, że ,,jeżeli chce się wydobyć skarb, to mi lezy
podejść (... ) w milczeniu i obok ognia położyć but. Gdy nastc;pnego cinia
rano się po niego pójdzie, będzie o'n wypełniony
złotem" 80. Wierzono 'Jrzy
tym, że próba wydobycia skarbu może się okazać tragiczna w skuthch.
Oto bowiem wierzono, ŻE.' jeżeli szczęśliwie wydobyto skarb. to nie wolno
było zabierać pojemnika, w którym się znajdował. Należało go natychm!ast
rozbić. Jeżeli się tego nie zrobiło, to uważano, że wkrótce szczęśliwego
znalazcę spotka śmierć. Wierzono również, że nie wolno zasypywać wykopu, bo wówczas za'sypuje się samego siebie, tj. swój w},asny grób 81. "Yydaje się, że wszystkie przekonania
o ukrytych skarbach. czy też pal,,"jc\'ch
się pieniądzach manifestują
odwieczne tęsknoty i marzenia ludu, wyr:&lt;:~ające się pragnieniem
poprawy swego stanu posiadania.
Treści magiczne niosą za sobą wierzenia
związane z ochroną p;·z(·d
gradobióem
i oddalaniem. zarazy. Pierwsze z nich znane jedynie z Białokosz;:: koło Sierakowai
Trzemeszna
mówi, iż zasiewy przed gr?dobic'cm
majq chronić rozdziały z Pisma Swiętego zakopane w cztefccb rog8cr :)0la 8". Dodać tu należy, że wśród ludu kujawskiego
rozprzestrzenione
byto
wierzenie,
iż gradobicie zniszczy to pole, na które wywieziono mie:'zwC'
w niedziele; sa Oczywiście wszelkie zabiegi magiczne ~ikierowane był:' w
tym wypadku
przeciw cZRI'ownicom, które w lesie na wysokim drZewie
wysiadują gra·cl. Im jest duszniej, tym wię&lt;:ej gradu wysiedzą. Szczególnie
z takich praktyk,
jak już wspomniałem,
znane były czarownice
z 80brówka.
Składanie ludzkiej ofiary lub oborywanie granicy to zabiegi magiczne.
jakie w odległej prze.szłośei miano stosować w Wielkopolsce dla odsunięóa zO.razy, a j1akie zachowały się w folklorze omawianego okresu. Oborania granicy dokonywano
pługiem zaprzężonym
w dwa bliźniacze woły.
cielęta lub duże bi-ałe krowy. Zaprzęg taki prowadzony
był przez bhźniaków, którzy podcuas orki musieE się modlić.
Niezwykle
popularnym
było wówczas wierzenie, iż zwierzęta rozmawiają w noc wigilijną. A mówiły O tym, w jaki sposób obchodziła się z nimi, przez cały miniony rok, służba i: pan. Przestrzegano
jedna:k pł'zed ewentualnym
podsłuchiwaniem
takich rozmów, co ilustrowano
takim oto
np. opowiadaniem:
"Pewien wieśniak bard~o chciał U1słysz€ć, co opowiadaTenże,
Tenże,
82 Tenże,
Historischen
83 Tenże,
so

81

Posener Geld ... , op. cit., S. 4.
Sagen aus Kujawien, op. cit., s. 99.
Volkssagen und Erziihlungen aus der Provinz Posen, "Zeitschrift
Gesellschaft fUr ',die ?rovinz Posen", 1885, R. I, nr 1, s. 134.
Die Himmels ... , op. cit., s. 122.

der

�Świat

wierzeń

111

ilndn wielkopolskiego

ją sobie jego konie i dlatego położył się pod żłób. Gdy wybiła godzina 12,
jeden koń powiedział do drugiego: "Jutro nasz pan umrze i my go wywieziemy«. Gdy zwierzęta przestały mówić, wieśniak drżąc zesirachu, wyszedł spod żlobu. Następnego dnia umarł i kon.i€zawiozły go na cmeotarz"8J.
Obok wymienio·nych wyżej wil€Tzeńi przekooań ludu wielkopolskiego'
okresowo pojawialy się wizje końca świata. Przekonanie takie zaistniało'
w Wielkopolsce omawienego okresu dwukrotnie. Pi.erwszy raz uznano,
iż koniec świata .na!stąpi 25 kwietnia 1386 roku co związane bylo z powszechnie znaną tu przepowiednią. że do katastrofy dojdzie wówczas, gdy
dzień św. Marka przypadnie w niedzielę wielkanocną. Po raz drugi rzecz
miała zajść w roku 191385. Oczywiście obie te daty poprzedzał stan wielkiego niepokoju społecznego, który podsyca&gt;ny był szer'egi'em .niesamowitych opowieści plasujących się w ramach podania wierz,eniowego. Mówiły one zarówno o znakach poprzedzających i zapowiadających nieszczęście,
a także wyjaśniały przyczyny jakie zapobiegały katastrofie. Niektóre z
funkcjonujących wówczas podań opowiadały o samym przebiegu końca
świata. By zilustrować psychozę ówczesnych lat przytoczę tu opowiadanie z raku 1911, które apokaliptyczną wizję zapowi1adalo w sposób następujący: ,.Pewnego jesiennego wieczoru 1911 roku dwóch chłopów wracało z Gniezna do domu. J,eden z nich swój wóz miał wyładowany zbożem.
Do niego nagle podeszła kobieta, która poprosiła go, ażeby pozwolił jej
pojechać z nim. Chłop odmówił, twierdząc, że nie ma wolnego miejsca.
Pójść ma jednak do tego drugiego, gdyż jego wóz jest pusty. Kobieta tam
poszła i wil"śniak uprz·ejmie pop.rosił ją, by us~adła obok niego na posłaniu
ze słomy. Ona jednak usiadła z tyłu na deskach, a potem powiedziała:
W roku 1911 żniwa były ki,epskie. W roku 1912 będą jeszcZiegorsz€ i wybuchnie głód, a w roku 1913 popłynie krew. Gdy to powiedziaŁa, znilknęła tak samo nagle, jak przyszła. Mężczyzna jednak, do którego kobieta
mówiła. miał po kilku dniach umrzeć ze strachu" 86.
Przedstawiony tu skrótowo obraz wierzeń ludu wielkopolskiego nie
jest oczywiście pełny 1 do takiego nie pl'etE:1nduje.Dotyczy jedynie tej
warstwy duchowych odczuć ludu, które znalazły wyraz w podaniu wierzeniowym.

Tenże, VolkstUmliches
aus der Tierwelt,
W. Szulcz.ew.ski, Der Wctfuntergsglaube
sener Lande", 1914. R. IX, s. ~15.
84
B5

8h

s. 18.

Ein Prophezeimmg,

"Rogasener

op. cit., 36.
un der Pro.v,inz Posen,

Familienblatt",

7 kwietnia

"AUiS

dem P.o-

1912; R. Xl, nr 5,.

�WOJCIECH

112
Wojciech

ŁYSIAK

Łysiak

THE WORLD OF BELIEFS OF THE PEOPLE F1ROM THE WIELKOPOLSKA
REGION ON THE TURN OF THE 19th CENTURY.

(summary)

The Wielkopolska Region is one of the areas the Polish folkloristic map whose
beliefs have for the most part been merely presumed. Basically this was a result
·of the lack of 1lvailable information sources in the Polish language. The world of
semi-demonic, demonic and non~demonic beliefs of the Wie1kopnlska Region would
have certainly been forgotten if Otto Knoop, a teacher from Rogoźno WielkopCllskie, and his closest co-worker, Jerzy Wojciech Szulczewski, a teachet· form Bl'Udzyń, had not contributed to thi's Held of 'knowledge. They both, and in particular
Knoop, though, gathered extensive material which comprised between ten and
twenty thousand folkloristic texts.
Only some forms of beliefs, specially non-demonic ones, have been presented
in this paper. The author relates only to /those beliefs which found expression in
. oral folklm, particularly in traditional tales.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11002" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10980">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d81f530b57910380cfd69bc19485e21.pdf</src>
        <authentication>08a694ab7f883f5343e767114a42bca9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131194">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2026</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131195">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131196">
                <text>Wielkopolska - folklor ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131197">
                <text>Wielkopolska - historia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1880</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131199">
                <text>Powstanie 1848 roku w folklorze mieszkańców Wielkopolski / LUD 1991 t.74</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131200">
                <text>LUD 1991 t.74, s.55-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131201">
                <text>Łysiak, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131202">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131203">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131204">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131205">
                <text>Lud, t. 74, 1991

WOJCIECH ŁYSIAK
Imtytut Etnologii
UAM, Poznań

POWSTANIE 1848 ROKU W FOLKLORZE
MIESZKAŃCOW WIELKOPOLSKI

Ujawniające się coraz wyraźniej tendencje współczesnej etnologii
wskazują na próby szerokiego objęcia sposobów funkcjonowania kultury typu ludowego oraz mechanizmy funkcjonowania dziedzictwa tej
kultury. Spośród wielu jej elementów wybrałem przykład nietypowy.
Dotyczy mianowicie myślenia o przeszłości i jej wyobrażenia w społeczeństwach wiejskich i małomiasteczkowych. Poniższe rozważania sprowadzę do epizodu w dziejach Wielkopolski - zrywu powstańczego 1848
roku, utrwalonego i zinterpretowanego w szeroko rozumianym folklorze,
bowiem folklor uznaję za najważniejszy nośnik treści historycznych doś\'liadczonych przez lokalną społeczność. Oczywiście w folklorze funkcjonowały równocześnie treści "historyczne" nie mające żadnego związku
7. procesem dziejowym, aczkolwiek uznawane były przez grupę za prawdziwe, wszakże cała tradycja historyczna grupy wykazywała tendencję
do odczytywania jej w kategoriach faktu.
Powstanie wielkopolskie 1848 roku zdaniem obserwatora i uczestnika
niepodległościowego zrywu, Jędrzeja Moraczewskiego, "daje wskazówkę
jaka myśl spoczywa w całym narodzie, jak się rozwija masa ludu, jak
na jej rozwijaniu się można budować nadzieję" I. Natomiast wydarzenia
te zinterpretowane folklorem pozwalają z jednej strony na głęboki wgląd
w sferę powikłanych stosunków sytuujących się na płaszczyźnie antagonizmów narodowych, w sferę myślenia o państwowości polskiej, z drugiej zaś strony w sferę myślenia wielkopolskich Niemców o tym zrywie,
o potrzebie zachowania dotychczasowego stanu rzeczy. Jednak wgląd
ów odnosić się może jedynie do kwestii świadomościowych obu nacji.
Wojny, powstania, wielkie ruchy narodowe zinterpretowane folklorem, mają przede wszystkim wymiar realny. Manifestują się w nich
prywatne sprawy bohaterów, indywidualne losy jednostek narażonych na
skutki działań zbrojnych 2. Wyobrażenie ich nosi charakter irracjon~lny
J J.
Moraczewski, Wypadki
poznańskie
z roku
1848 opisane przez ..., Poznań
1850, s. III.
iI por. Z. Lempicki,
Studia z teorii Literatury,
Warszawa 1966, s. 95; J. Hajduk-

�56
jednocześnie, pozwalający na zinterpretowanie doświadczonej rzeczywistości oraz jej przewidywanie. W kulturze typu ludowego bardzo często
da się obserwować informacje, w których swoista interpretcja wyprzedzała bieg wypadków. Pojawiały się bowiem symptomy pozwalające przewidzieć najazd szwedzki, wejście do Wielkopolski wojsk francuskich,
czy też wojnę niemiecko-francuską. Jednak na ogół opowiadano o nich
w trakcie lub częściej po zakończeniu działań wojennych. Twierdzono,
że "ilekroć Gnieznu zagraża jakieJ niebezpieczeństwo, tylekroć niektórzy
ludzie widzą znaki w powietrzu lub na drodze. [...] Wielu widziało na
niebie krwawy miecz, rózgę i łailCuchy przed rewolucją 1848 rolm" 3.
Przeszłość folklorem pisana sprowadzała się zwykle do realizacji
treści lokalnych. Jan Stanisław Bystroń podkreślał, iż w "pamięci ludu
zachowały się zdarzenia, które były sensacją całej okolicy" 4. Właśnie
najbliższa okolica była tym elementem przestrzeni poznanej i przyswojonej, w której ogniskowały się wszelkie wydarzenia. A jeśliby dodać
do tego, że także czas ma wymiar lokalny, okaże się, że "dzianie się"
w wiecznym trwaniu, i tylko na lokalnej scenie, pozwalało grupie bezpośrednio uczestniczyć w przeszłości. To otoczenie w pierwszym rzędzie
było podstawowym "magazynem" treści historycznych. Ono bowiem materialnymi śladami przywołując refleksję nad czasami minionymi, nie
tylko o nich zaświadczało, ale było ich kontynuacją. Tym samym legitymizujące przeszłość trwałe obiekty łączyły lokalną społeczność miejscem wspólnego początku i losów. Także pamięć powstania wielkopolskiego
1848 roku reanimowały różne elementy wpisane w krajobraz. Mogła to
być samotna mogiła, cmentarz, "Bożamęka", kamienny obelisk i szereg
innych obiektów.
Przypominało zatem otoczenie o licznych bitwach i potyczkach stoczonych przez powstańców z wojskami pruskimi. W folklorystycznych
realizacjach znamy je z wielu miejscowości. Losy powstańców i powstania przedstawione są w nich zazwyczaj tragicznie. Twierdzono, iż w bitwie pod Trzemesznem zupełnie rozbito polski regiment jazdy, a ostatnim,
który w niej zginął był trębacz 5. Według innego przekazu powstaócy
ponieśli klęskę w potyczce pod Książem, gdzie ocalał podobno jedynie
polski generał 6. W IvInichowie koło Gniezna po przegranej potyczce,
-Nijakowska, Nie wszystko bajka. Polskie ludowe podanie historyczne,
Warsz::wa
1983, s. 27.
3 O. Knoop, Sagen und Erz&lt;ihlungen
aus der Provinz Posen, Pozna!'l 1893, s. 1213, :nr VI.3, Vorzeichen in Gnesen.
4 J. S. Bystroń,
Historia
w pieśni ludu polskiego, Kraków 1925, s. 9.
6 O. Knoop,
Sagen und Erziihlunge;t ..., s. 58, nr XX.ID, Der Polnische Trompeter.
s. Tamże, s. 68, nr XX.Il, Der polnische FeldheTr.

�57
powstańcy pochowani zostali w zbiorowej mogile na pagórku, "a po,
kilku latach na tym wzniesieniu ustawiono figurę św. Józefa z dziecięciem Jezus" 7. Według podania potyczka miała mieć miejsce w Sędzinach koło Buku, podczas której po\vstańcy schronili się w kaplicy 8.
Także w Kościelnym Podlesiu koło Mieściska, jak chce tego lokalna
tradycja, powstańcy ponieśli klęskę w potyczce z Prusakami 9. Z podobną informacją spotykamy się w zapisie z Sokoława 10.
Podania historyczne niewiele mówiły a zwycięstwach powstaJ'1ców.
Informację tego typu zawiera przekaz z Krzyżownik koło Poznania 11,
zaś pokonane 30 kwietnia 1848 roku pod Miłosławiem wojska pruskie
uciekły do Pierzchna koło Środy, gdzie "w obawie pogoni zabarykadowały się w podwórzu zastawiając wszelkie przystępy, czem tylko mogły:
brony, pługi, wozy, koryta i drabki ze stajen, a nawet blągi ze stodół
służyły za zasieki" 12.
Lakoniczne informacje sygnalizowane w podaniach historycznych nie
zawierają opisu sytuacji walki, czy też okoliczności im towarzyszących.
Niekiedy tylko spotykamy się w nich z konkretnymi postaciami. Jedną
z nich był major Kazimierz Duszycki walczący w szeregach powstańczych. "Pewnej nocy jego oddział został pobity i musiał uciekać. Na
moście w Obornikach dogonili go nieprzyjaciele i zastrzelili. Ciało wrzucili do rzeki. Wezbrane wody Warty zabrały je do Bąblina, gdzie zostały
wyłowione i pochowane w tamtejszym parku" 13. W Ludomach koło
Obornik twierdzono, że poważną rolę w powstaniu odegrał znany okrutnik, Ignacy Lipski zwany tu powszechnie LipiJ'1skim14. Natomiast w Szamotułach opowiadano, iż poważną rolę w powstaniu odegrał tamtejszy
Tamże, s. 70-71, nr XXI.4, Der weisse Frau zu Mnichowo.
Tamże, s. 141-142, nr XLV.6, Der Spuk zu Sendzin.
g Tenże, Sagen der Provinz
Posen, Berlin 1913, s. 43-44, nr 63, Wiedererscheinende Koschiniere.
10 Tenże,
Sagen und Erzahlungen ..., s. 68, nr XX.12, Das Grab bei Sokołowo.
11 Tamże, s. 68-69, nr XX.13, Die
spukenden
Solda ten bei Krzyżownild.
12 Wielkopolskie
nazwy polne zebrane zbiorowemi
siłami,
Poznań 1901, s. 91.
18 O. Knoop, Sagen
der Provinz
Posen, s. 151, nr 228, Der ObeLisk im Parke
zu Bomblin;
tenże, Beitrage zur Volkskunde
der Provinz
Posen, "Rogasener Familienblatt", 4 grudnia 1904, r. VIII, nr 5, s. 18, Der Obelisk im Parke zu Bom7

8

blin.
14 Der
Graf von Ludom,
"Hogasener Familienblatt",
14 stycznia 1905, r. IX,
nr l, s. 3; O. Knoop, Posener Schlosssagen, "Aus dem Posene'T Lande", 1910, r. V.
nr 8, s. 391-392, Der grausame Graf von Ludom Dombrówka;
tenże, Sagen der
Provinz Posen, s. 24-25, nr 41, Das schwarze Kreuz. Udział Ignacego Lipskiego w tymże powstaniu potwierdza Stefan Kieniewicz, Społeczeństwo
polskie
w powstaniu
1848 roku, Warszawa 1960, s. 1!lO. Nie traktuję
tu jednak przekazu folklorystycznego, czy też wiedzy tradycyjnej
w kategoriach źródła historycznego. Jest to bowiem temat na zupełnie inne opracowanie.

�58
stolarz, Antoni Śramkiewicz 1:;. Powstańcze losy zwykłych ludzi z pewnością były przedmiotem niezliczonych opowieści o czym przekonuje np.
wspomnienie o Kasprze Klupsiu z Kosowa zawarte w pamiętniku Tomasza Skorupki 16.
Historyczno-toponomastyczne podanie z Połajewa wpisane w rzeczywistość dziejową powstania interpretuje okoliczności nadania nazwy pobliskiemu stawowi "Pobudzisko". W przekazie, niewątpliwie niemieckiego
żródła, czytamy między innymi, "gdy w polskim powstaniu 1848 roku
wzięło udział kilku mieszkańców Połajewa, posłano tam jeźdźców, którzy
mieli zaprowadzić porządek. Ponieważ niezadowoleni łatwo zostali pokonani przez Prusaków, mieszkańcy wsi uciekli w pobliże stawu, który
zewsząd otoczony był lasem. Tam położyli się na trawie i zasnęli. Gdy
Prusacy rankiem ruszyli z powrotem, przybył do stawu bardzo szanowany
w tej miejscowości Żyd, który z powodu swojej starości nazywany był
»wiecznym Żydem«, obudził śpiących i zaprowadził ich do domu. Na
cześć tego człowieka potem staw otrzymał tę nazwę" 17.
W realia wydarzeń 1848 roku wpisane zostały też ludzkie zachowania
wywołane stanem niepewności, bądź zagrożenia. W Kurowie koło Grodziska Wielkopolskiego opowiadano o szlachcicu tamtej:3zym, który podczas tegoż powstania ukrył wszystkie swoje kosztowności pod Bożąmęką lR. O skarbie ukrytym w podobnych okolicznościach opowiadano w
Wyszanowie koło Kępna 19. Wspomnieć tu w końcu należy, iż tradycja
miejscowa, z powstaniem 1848 roku łączyła zniszczenie tzw. "słupa alarmowego" ustawionego na Górze Młyńskiej pod Wronkami, który ongiś
informować miał mieszczan wroneckich o zbliżających się wojskach francuskich 20.
W folklorze, obok przekazów wyrażających treści historyczne sięgające głębokiej przeszłości, funkcjonowały równocześnie opo\viadania o teraźniejszości pozostające jakby w zgodności ze swoistym kręgiem bieżącej
dokumentacji. Reagował bowieIll folklor na wszystkie niemal wydarze-

"i
s.

Powstaiicy

szamotulscy

z XIX

wiekll, "Z Grodu Halszki",

1931, r. II, nr 3,

la.

T. Skorupka, Kto przy Obl'ze, temu dobrze (Wspomnienia
rolnika
wielkopol1862-1935), Warszawa 1980, wyd. III, s. 115.
11 O. Knoop,
Sagen aus del' Umgegend
Rogasen, "Rogasener Familienblatt",
27 lipca 1913, r. XII, nr 9, s. 34, Pobudziski.
18 Tenże,
Volkssagen
aus der Provinz
Posen, "Rogasener
Familienblatt",
25
stycznia H)03, r. VII, nr 1, s. 3, Der Schatz bei Griitz; tenże, Posener GeLd und
Schatzsagen, Leszno 1908, s. 13, nr 46, Der Schatz bei Griiz.
19 J. Janiszewski,
Powia.t Kępiński
z mapkq na podstaw/,c różnych .źródd opraCOteca ... , Kępno 1928, s.60.
i!1l O. Knoop, Volkssagen
und Erziihlungen
aus del' Provinz
Posen, "Zeitschrift
der Historischen Gesellschaft fUr die Provinz Posen", 1886, r. II, nr 1, s. 27, Die
Liirmstange.
lU

skiego

�59
nia przynoszone przez zmiemaJącą się codzienność. Dokonywała się tu
bO','liem ciągła wymienność treści. "Folklor -- pisał Józef Burszta - nie
jest czymś niezmiennym, raz na zawsze uformowanym. Trwałe okazują
Sil; jego gatunki i formy, treści zaś są często wymienne, powstają w syt'Jacjach szczególnych. Takie były na przykład podania historyczne.
W nich utrwaliły się ważne postacie historyczne, jakieś niesamowite wydarzenia lokalne, zwłaszcza wojny" 21. W przekazach tej grupy społeczność lokalna nie tylko potwierdzała swoje estetyczne ideały, ale również
za pomocą e:;;tetycznej krytyki negowała te zjawiska zastanej rzeczywistości, które nie były zgodne z jej wyobrażeniami o prawdzie, dobrze,
pięknie, wzniosłości i tragizmie 22. W folklorze bowiem eksponowane było
wszystko to co szczególnie poruszało grupę, co nie pozwalało jej pozostać
w milczeniu wobec przeżywanych zdarzeń.
Dynamiczny charakter tradycji, w tym tradycji historycznej, sprawiał, iż ta podlegała i podlega ciągłemu rozwojowi, zachowując jednak
ciągłość w czasie. Grupa mogła oczywiście rewidować pogląd na swoje
początki historyczne oraz dostosowywać się do nowych okoliczności i nowych problemów. Stąd też w obrębie tradycji było miejsce zarówno na
różnorodność, jak i na elementy nowości, wprowadzane w miarę jak
coraz to nowe pokolen ia spoglądały na swoją teraźniejszość i przyszłość
w świetle przeszłości 23. Wspomnienia jednak przeobrażały przeszłość do
tego stopnia, że każdy w niej "uczestniczący" człowiek, stawał się zarazem twórcą swojej pl'zeszłości. Odnajdywał w niej sploty zdarzeii, osób,
podobieństwa ich zachowań. Swoją historię w każdym wypadku wyjaśniał
na podstawie przeszłości podporządkowanej czasom teraźniejszym. Wyobrażenie obcego czy też moralność musiał pojmować w kategoriach odpowiedzialności zarówno wobec Boga, jak i bliźniego. W interpretacji
przeszlości jednostka posługiwała się różnorodnymi modelami, jednakże
dominująca tu tradycja ograniczała zakres dopuszczalnych modeli i kładła
nacisk na te przeżycia, które uważał za najistotniejsze. Tutaj chciałbym
zwrócić uwagę na kilka opowieści wspomnieniowych niemieckiego i polskiego źródła, w których głqboko ukryty został obrazowy model obcej
nacji. W tym wypadku informatorzy posługiwali się zazwyczaj prostym
językiem wyrażającym niepokoje podstawowe. Zacznijmy od relacji
Niemców i ich interpretacji omawianego powstani.a.
Wydarzenia spod Rogozna charakteryzowano w następujący sposób:
"Było to w marcu 1848 roku. Polska insurekcja weszła w swoje najwyższe stadium. Wszędzie w polskich wsiach, szczególnie w siedliskach pols',iej bogatej ~zlachty tworzyły się już grupy zapalonych powstańców,
~l

J. Eurs;:t«. ChlOpJkie źródła

~!

W. E. G Lsi,:\';, EstCtiJdl

~3

I. G. Barbl:l'.

,"'f'it;;. modele,

'Warszawa 1985, s. 114.
Leningrad 1967, s. 30l.

kuU1tr1l,

joiklora,

paradygmaty,

Kraków

1984, s. 194.

�60
którzy w połowie marca pokazywali się również w pobliż~l mi;:':ta z groźną postawą. Podczas, gdy wśród tutejszej ludności polskiej nacjonalistyczny fanatyzm potajemnie, ale tym intensywniej się żarzył i tyl!:o
czekano na wsparcie z zewnątrz by uderzyć, to po niemieckiej stronie
też nie próżnowano. Spośród niemieckiego mieszczaństwa db ochrony
miasta przed napadem ludzi z kosami utworzono dobrze uzbrojoną obronę, która wystawiła swoje stanowiska, przy najbardziej zagrożonych
punktach miasta. Ponieważ NiemcoI"!1w tajemnicy zostało zdradzone,
że z Siernik planowany był napad kosynierów, most jeziorny przy ko:!;·
ciele katolickim, szczególnie nocą był pilnowany i tam zawsze stały naJbardziej godne zaufania oddziały mieszczańskie.
Była ciemna deszczowa noc. Właśnie wybiła północ i odbywające straż
posterunki wsłuchiwały się z największą uwagą. Wtedy trzykrotnie zabrzmiał niesamowity krzyk nocnego puszczyka. Tak, to było to. Z ciągle
rosnącą grozą trzymający straż mieszczanin zobaczył zbliżające się od
strony katolickiego cmentarza jasno palące się światło. Na posterunku
trzymało go jeszcze poczucie obowiązku, ale światło podchodziło coraz
bliżej, a jego oko wyraźnie rozpoznawało powiewające szaty odziane)
w biel postaci kroczącej powoli ku niemu. Wtedy opanowuje go groza,
szybko obraca się do ucieczki i pełen strachu i zdenerwowania dochodzi
do kolegów, którzy właśnie mieli go zmienić. Nie chcą mu wierzyi:,
a ponieważ obowiązek warty musi być wykonany, to dwóch mężczyzn
idzie z tej mieszczańskiej straży, by na moście jeziornym trzymać straż.
Również oni przychodzą drżąc, gdyż zobaczyli tę samą postać stojącą
bez ruchu na moście. Dwóch innych odchodzi. Wtedy zegar na wieży
ogłasza godzinę pierwszą i widzą jak postać na moście zawraca, światło
gaśnie, wszędzie jest cicho i ciemno, tylko jeszcze raz rozbrzmiewa przerażające wołanie puszczyka.
Następnego dnia rano mężczyznom nie chciano wierzyć iN to opowiadanie, lecz nabijano się z powodu obawy przed duchem. Jednak om
trwali przy swoim i za żadną cenę nie chcieli kolejny raz stanąć na
tym posterunku. »JesteEcie ciury, tchórzliwe niańki« mówi się na odprawie
»przed światłem uciekacie!« »Tak, ale wyra:;;nie widzieliśmy białą postać
z trupią czaszką« »Trzeba stać na warcie« powiedział na to mistrz R,
dowódca komendy straży, »gdyż w tym z pewnością jest jakiś podstc;p
polskich kosynierów. Jeżeli wy nie chcecie przyjąć warty, to ja pójdę,·
I tak się stało.
Znowu była ciemna noc. Z uderzeniem jedenastej godziny, do\\'6dc:a
posterunku w towarzystwie tylko swojego wielkiego psa z lampą i nabitym pistoletem rozpoczął wartę. Towarzyszy odprawił mówiąc: )··zupiorem to sam sobie poradzę, ale gdy usłyszycie mój strzał, to wiedzc:C',
że potrzebuję waszej pomocy«.

�61
~"linęło dobre pół godziny. Mistrz R. stał na swoim posterunku, mocny owczarek leżał u jego stóp, gdy nagle znowu rozbrzmiało groźne
wołanie puszczyka. Mocniej ujął swoją lampkę i nadsłuchując rozglądał
się· Wtedy znowu usłyszał skarżące się zawołanie i jeszcze raz, a równocześnie wybiła godzina dwunasta. Wtem, co to jest, czyżby koledzy
mieli rację. Mistrz R. widzi najpierw wahającą się, niepewnie, a potem
stającą się coraz jaśniejszą białą postać, która bezgłośnie podąża ku
niemu. Bliżej i bliżej podchodzi i już może rozpoznać trupie rysy jej
oblicza. Cofnął się trochę, jego pies z groźnym mruczeniem koło niego.
Postać zatrzymuje się na środku mostu jakby się wahała. To dodaje
mistrzowi przytomności, wysoko podnosi swoją lancę, szybki skok i ze
słowami jedź do piekła wykonuje uderzenie w postać. Wtedy rozbrzmiewa krzyk bólu. Wydaje go duch i biała postać wije się jęcząc na ziemi.
»Jezus, Maria« rozbrzmiewa po polsku »zawołaj swego psa. Ty przecież
mnie tak mocno przykłułeś«. Światło zgasło, wszędzie głęboka ciemność.
Wtedy równocześnie rozbrzmiało uderzenie pierwszej godziny. Strzał
pana R. w powietrze przywołał kolegów. W świetle przyniesionej latarni
zobaczyli leżącego na ziemi domniemanego upiora i psa, który zgrzytając
zębami pilnował jego każdego ruchu. Ostra lanca przebiła jedną stopę
i przygwodździła ją na dobre do drewnianego mostu, tak że z trudem
można było uwolnić biednego upiora. Po usunięciu szat i trupiej maski
ukazało się brodate oblicze starego znanego, polskiego szewca, który
zrozpaczony usiłował wyrwać się z mocnego uchwytu mistrza R. »Acha śmiał się - tak to nie będzie, choź ty tylko ze mną. Takiego ptaszka
to musimy jeszcze dalej pokazać« i triumfalnie jeniec został wprowadzony do miasta. Z jego wypowiedzi wynikało, że posterunek na moście
przez straszenie miał być onieśmielony i że na następną noc przez Polaków planowany był napad.
Gdy biedny "upiór" został opatrzony przez lekarza, pozwolono mu
odejść. Wartownicy radzi byli z tego, że upiór został zdemaskowany,
a nieszczęście oddalone. Jednak podczas wesołych zebrań w następnych
tygodniach jeszcze często opowiadano sobie o kuszeniu na moście jeziornym" 24.
W innej relacji o przebiegu powstania w okolicy Rogoźna i w samych Obornikach czytamy między innymi: "Gdy w okolicy zaczęli zbierać się Polacy, ojciec posłał nas do Piły, gdzie mieliśmy być bezpieczni,
ponieważ samo miasto i okolica zupełnie były niemieckie. W tym czasie
kosynierzy w swoich wyprawach dotarli także do Rogoźna. Wezwane
do pomocy wojsko jeszcze nie nadeszło. Ludność miasta była zupełnie
!4 O. Knoop, Kleine
Beitrćige zur Rogasener Geschichte, "Rogasener Familienblatt", 28 kwietnia 1901, r. V, nr 4, s. 13-15, Der Spuk aUf der Seebrii.cke.

�62

bezbronna i ówczesny burmistrz Zemerek, wprawdzie katolik, ale jedna!,
sprzyjający rządowi, został zmuszony przez trzy dni gościć w mie:Ó2:c
Polaków i dać im wszystko czego żądali. Gdy zbliżyło siG wojsko, pospiesznie opuścili miasto. Gdy przybyła Pomorskn Landwera, była bardzo
zła, że ptaszki już wyfrunęły. Przybyli tak jak stali pozostawiając 8\\'Oj;"
prace polowe i teraz chętnie by z powstańcami stoczyli bitwę i dali lm
nauczkę. Wyprowadzeni w pole przez tych, którzy nie znali się na rzeczy,
w gniewie wywlekli burmistrza na Nowy Rynek, gdzie wlaśnie znajdował się wielki stos zarekwirowanej słomy, rzucili go na nią i źle się
z nim obchodzili tłukąc go kolbami, tak że wkrótce po tym umarł. Oczywiście nikt nie spieszył się, by objąć urząd. Obywatele potem przyszli
do mojego ojca i prosili, ażeby wysłuchał biednych mieszczan i przyjął
urząd. W końcu nasz ojciec zrobił to w swoim patriotycznym odruchu,
ale jego życie było w wielkim niebezpieczeilstwic. Gdy Polacy po odEjściu wojska, drugi raz, w większej jeszcze gromadz:e weszli do Rogo,~na,
a nasz ojciec nie chciał nosić polskiej kokardy, wówczas stary Derpa
szybko zabrał go do swego domu i przez trzy dni tam ukrywał, poniEważ
obawiał się ataku Polaków na życie naszego ojca.
W Rogożnie nie było większych zajść, które mogłyby mieć wpływ
na bieg wydarze11. Natomiast w Obornikach, głównym mieście powiaLI,
doszło do poważnych zaburzeń. Starosta ze strażnikiem musiał uciekać.
Kasa powiatowa została splądrowana, a powołana przez Polakóvl Rada
Powiatowa zbierała się wówczas w domu Lanowskiego. Przywódca tych.
niepokojów wszedł na wysokie schody donIU i zawołał: »Już nie ma żadnego króla pruskiego i żadnego pruskiego rządu! Niech żyje Polska! ••
Wtedy nasz stary wujek z Bukowca, Jan, który zebrał z sobą około 300
niemieckich chłopów z tej i sąsiednich wsi, wszedł na drugą stronę schodów i zawołał głośno: »Panowie, wszyscy, którzy należycie do pruskiego
króla, przyjdźcie do mnie!« Chłopi wyciągnGli spod swoich ubraó ukrytq
dotąd broń. Powstało wielkie zamieszanie i Polacy tym nieoczekiwanym
wydarzeniem poirytowani, zmuszeni zostali do ucieczki. Chorągwie zostały zdarte i regiment pruski w powiecie znowu został zabezpieczony.
Nie pozostawało nic innego, by ten odważny czyn sołtysa z Bukowca
zgłosić wyższym władzom i wynagrodzić przyznaniem orderu czerwonego
orła. Gdy temu patriocie zostało przyznane to odznaczenie przez deputowanego powiatowego, urządził na własny koszt wielkie święto, na które zaprosił wszystkich biorących wówczas udział w akcji" 25.
Natomiast informator z wspomnianego wyżej Bukowca w taki oto
sposób przedstawił wydarzenia: "W roku 1848 Polacy uzbrojeni w strzel25

blatt",

Tenże, Beitrii.ge
30 paźdz.iernika

ZUT

1900,

Geschichte
der StarH Rogasen,
.,Rogasener
r. IV, nr 8, s. 31-32, Aus dem Jahre 1848.

Familien-

�63
by, kosy i noże zebrali się, by napaść~ na Prusy. Wtedy to jakaś gf'.ipa
przybyła do Bukowca i dokonała rozmaitych okropnych czynów. W koóCli wzięli również dzwony z kościoła ev,/angelickiego, załadowali
je na
wóz i odjechali. Jednak nie zajechali daleko, poniewa:~ na bagnistej drodze między Bukowcem a Ryczywolem zapadł się nagle wóz, dzv,Tony
i konie. Polacy uciekli, gdyż w głębi usłyszeni nagle grzmiące głosy i gdy
się obejrzeli zobaczyli za sobą pruskich żołnierzy, którzy zabili wielu
z: tych m&amp;ruderów. Jeden dzwon potem znaleziono i wisi teraz w katolickim kościele w Ryczywole" 21;.
W relacjach Polaków obraz powstania t:1alowany jest nieco inaczej,
mniej tu zapamiętania, złości i nienawiści, wszak cele i nastawienie powstańców było inne. Otto Knoop o wydarzeniach tych w okolicach Rogoźna zapisał: "stary polski robotnik opovviedział mi co następuje: W czasach kosynierów mieszkałem w Grudnej. Kiedy wielka kupa kosynieróvl
zebrała się w r·.Iokrzu, z kilkoma mężczyznami uzbrojonymi vv widły
i I~osy udaliśmy się do nich. Spotkaliśmy się z nimi w Garbatce, gdzie
dostaliśmy się od strony majątku. Cala wieś została zupełnie splądrowana. Potem poszliśmy na Gościejewo, gdzie zrobiliśmy to samo. Następnie ruszyliśmy do lasu pod Owieczkami, tam rozbiliśmy obóz na noc.
Otrzymaliśmy furę słomy i beczkę brantweinu. Tam przyszedł do nas
grający na rogu, o nazwisku Uliczny. Następnego dnia udaliśmy się do
Wełny. My Grudnianie poszliśmy potem znów do naszej roboty, ale
reszta tej grupy pozostała przez kilka tygodni w Wełnie na wsi, tam
wzniosła budy, plądrowała w okolicy i zabijała różne bydło. Podczas
zabawy zastrzelili jednego ze swoich, który nie chciał ich słuchać. Kazał
go pochować właściciel Wełny. Urządzili również ćwiczenia w strzelaniu
do dębu w parku. Ślady tego widać jeszcze dzisiaj, a później ruszyli
dalej" 27.
udziale Józefa Ciążyńskiego z Gostynia w powstaniu 1848 roku
opowiadał jego syn, Józef między innymi: "Ojciec mój [...] do wojska
pruskiego wstąpił jako 19-1etni młodzieniec i to do 7 pułku grenadieróv"
stacjonującego wówczas w Rawiczu, to jest w roku 1846. W 1848 z powodu powstania został wraz z innymi, już jako podoficer odkomenderowany do Śremu. Pewnej nocy - stojąc na straży przy moście na
Warcie - wraz z 12 ludźmi opuścił posterunek i udał się z tymi do
obozu powstańców pod Książem. Tam wyznaczono mu placówkę na
cmentarzu. Na zajmowanym stanowisku trzymali się tak długo jak im

°

23

Tenże, Sagen

und

Erzii.hlungen

...• s. 252, nr LIX.IO, Die

GLocken

'-,on GTams-

dorf·
't7 Tenże.
BeitTii(J;&gt; ZtlT VOLkskunde
cler Provinz
Posen. ,.Rogasener
bj;~t:". 3 lipca 1904. r. VIII, nr 2. s. 7-8. Aus der Zeit Koschiniere.

FamUien-

�64
przyniesiona ze sobą amumcJa starczyła. Nosił mundur podoficera pruskiego przez cały czas kampanii" 28.
Tomasz Skorupka zaś w swoim niezwykłym pamiętniku tak scharakteryzował powstanie i udział w nim Kaspra Klupsia. "Kiedy wiosną
roku 1848 wybuchła ruchawka przeciw Prusakom, wsadził kosę na sztorc,
podążył do obozu powstańców pod Książem i bił się, aż został wzięty w
niewolę. I został osadzony za karę w twierdzy w Toruniu" 29, a dodaje
przy tym Skorupka, że "podczas samej kosinierki żołnierze pruscy często
pojawiali się w zagrodach
powstańców, poszukując broni w każdym
nieledwie snopku ułożonym w sąsiekach stodoły" 30.
Drobne sprawy małych ludzi, jak już wspominałem, przede wszystkim eksponowały się w folklorze. To ich losy były przecież w nieskończoność powtarzane w sprzyjających narracji warunkach. Wielokrotność
powtórzeń zamazywała pierwotny obraz, na relację nakładały się inne
opowiadania, a ich ewentualna wypadkowa w dalszym ciągu ulegała przetworzeniom. Przekaz folklorystyczny, w trakcie swego żywota, niosąc
treści wyrastające z tradycji przechodzi zmiany, które się w nim odkładają i utwierdzają 31. W podaniach historycznych, czy też w opowieściach wspomnieniowych realizujących treści historyczne, daje się obserwować konkretne schematy budowy narracji o wydarzeniach mniej czy
bardziej typowych. Toteż wszelkie zmagania z najeźdźcą wyglądały w
folklorze podobnie, podobne też były losy bohaterów tych opowiadań.
Dlatego uznać je wypada za utwory artystyczne, wyrażające na ogół nie
samą historyczną rzeczywistość, lecz ludowe do niej odniesienie 32, będące zarazem sądem grupy na dany temat, który musiał być przez nią
przyjęty skoro w niej funkcjonował.
Treści historyczne, jak widać, wpisały się przede wszystkim w prozę
ludową. Wielkopolska bowiem należała do tych regionów, w których
nie wykształciła się pieśń historyczna, aczkolwiek znana tu była pieśń
o bitwie powstańców 1848 roku pod Wrześnią zaczynająca się od słów:

r...]

"Prostą drogą z Sokołowa
Jest pod Wrześnią wieś,
Tam biliśmy razem wroga
Za tę polską cześć" 83.
28 W. Stachowski,
Rok 1848 w Gostyniu i w okoLicy, "Kronika Gostyńska",
października 1931, r. III, nr 5, s. 98-99.
29 F. Skorupka,
Kto przy Obrze..., s. 115.
80 Tamże, s. 115.
Sl K. W. Czistow,
Folklor i istorija, w: tegoż, Narodnyje tradicyi i folklor,
Leningrad 1985, s. 182.
82 Tenże, Folklor
i etnografij a, w: Folklor i etnografija, Leningrad 1970, s. 8.
ss W. Trąpczyński, Nad Wartą i Notecią. Krótki opis Ziemi Wielkopolskiej,
Zachodnio i Wschodniopruskiej, Warszawa 1911, s. 61.

�65
Znalazły też wyraz w folklorze następstwa omawianego powstania.
Podobnie jak w wielu innych wypadkach opowiadano o prześladowaniach
powstańców po wygaśnięciu działań zbrojnych, czy też w ich trakcie.
I tutaj na plan pierwszy wysuwają się losy zwykłych ludzi. Oto bowiem
o wspomnianym wyżej powstańcu z Kosowa, Tomasz Skorupka zanotował, iż "zachowała się poufna wiadomość w domu, że Kasper Klupś i jego
towarzysz, Filip Gogół odsiadujący karę w Toruniu, uciekli pewnej burzliwej nocy, przełażąc przez siekańce na murze, ślizgając się krwawymi
dłońmi po cegłach i kamieniach i przedostając się na tratwy stojące na
Wi:ile. Choć przewoźnik padł podczas przeprawy, umknęli w lasy i powrócili do Kosowa. Przez kilka miesięcy ukrywali się po oborach i strychach za dnia, po nocy zaś wyjeżdżali z robotą w pole. W kOJ1cUzgłosili
się do władz gostYJ1skichi odsiedzieli resztę kary" 34.
Także wspomnianego wyżej Antoniego Śramkiewicza z Szamotuł losy
popowstańcze znalazły wyraz w folklorze. Oto "po stłumieniu powstania,
Śramkiewicz, jako ruchliwy działacz znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Kiedy ścigany przez zbirów niemieckich musiał uciekać, skrył
się w parku gałgowskim na drzewie. Niemcy chodzili i szukali, lecz go
nie znaleźli. Z wdzięczności później poprosił dziedzica o to drzewo i z niego zrobił krzyż" 35, który ongiś stał w Szamotułach niedaleko wylotu
ulicy Poznańskiej.
Legitymizowane otoczeniem ludowe wyobrażenie przeszłości odwoływało się i uzupełniane było obszarem wierzeń, wyobrażel1 demonicznych
i magii. Posiłkowanie się w narracji o przeszłości elementami irracjonalnymi służyło interpretacji relacjonowanych wydarzeń historycznych 36.
Pozwalało przybliżyć historyczne realia. Dwa światy - wierzeń i rzeczywistości obiektywnej (rozbijane najczęściej w opracowaniach ludoznawczych) stanowiły niepodzielną jedność. Jedność ta sprawiała, iż na
przebieg procesu myślenia o przeszłości w masach patrzeć należy kompleksowo. Demonologia, magia, doroczne zwyczaje były stałymi komponentami tego myślenia, co oczywiście można uznać za przejaw myślenia
ahistorycznego, ale tylko z pozycji zawodowego historyka. Wszak w świadomości grupy stosunek do przeszłości i samej historii nie musiał polegać
na znajomości prawdziwych faktów. Ludowa wizja przeszłości jako samouzupełniająca się wiedza grupowa zakłada, iż historią jest wszystko
to co odnosi się do przeszłości, zatem na gruncie folkloru jesteśmy w
stanie stwierdzić co grupa aktualnie uważała za swoją przeszłość, nie
zaś tego jaka ta przeszłość była. Jest zatem ludowa wizja przeszłości
F. Skorupka, Kto przy Obrze ..., s. 115.
Powstańcy Szamotulscy ..., s. 18.
u J. Hajduk-Nijakowska,
Nie wszystko
bajka ..., s. 20-21.

li-!

35

5 Lud t. LXXIV

�66
raczej informacją o zasadach myślenia na temat społeczeństwa i otaczającego świata, o wrażliwości na czas, o granicach temporalnej wyobraźni,
nie zaś o tym co się w otoczeniu grupy rzeczywiście działo. Rzeczywistość
jest przecież dana człO\viekowi w postaci ostatecznie ukształtowanej, dane mu są wszystki2 realia i wszystkie możliwości, tak że nie jest on
w stanie wnieść do świata czego.ś prawdziwie nowego, aczkolwiek może
ją dowolnie przetwarzać.
Funkcje intelektualne, przy pomocy których dokonuje się uj;::c:e
i przetworzenie w naszym umyśle rzeczywistości i"1istorycznej, bard?o
często podporządkowane są czynnikom irracjonalnym takim jak dogmat:,,',
przesądy, wierzenia, uczucia i pragnienia :37. W ln~lturze typu ludowego
zdecydowanie dominuje silnie zakorzeniona struktna
myślenia magic;~nego, toteż "wypadki ubarwia się i przedstavJia je w pełniejszym ś\vietle, normalnie wplata się tu jakieś elementy ponadnaturalne, aby opisywanym zdarzeniom dodać poezji i prozy" - pisał Jan Stanisław BystroIl3S• To stałe posiłkowanie się motywami irracjonalnymi spowodowane jest zwykle brakiem danych z opisywanej rzeczywistości, a im ich
mniej, tym więcej dopowiedzeń, tym więcej miejsca na treści fantastyczne uzupełniające
relację określonych wydarzeń historycznych.
W końcu pamięć grupy o zdarzeniach rzeczywiście kiedyś istniejqcych
przekształca się w mit, który "pozbawia te wydarzenia ich indywidualnych cech i pozostawia tylko to, co odpowiada przyjętemu w micie
wzorowi" 39. Myślenie kategoriami mitu było stałą strukturą myślenia
społeczności chłopskiej. Chłop chciał i potrafił, był wyczulony na wyczuwanie współzależności zjawisk, na ujmowanie człowieka w jego związku ze światem, a nawet z kosmosem. Tu też prawdopodobnie należy
szukać źródeł myślenia mitycznego tak charakterystycznego dla chłopskiej kultury, ujmującego człowieka w związku z tym całym otaczaj'icym światem i zakładającego, że los człowieka zależny jest nie tylko od
jego woli i działania. Jednak w przypadku przekazów o powstaniu wielkopolskim 1848 roku przetworzenie rzeczywistości nic posunęło się tak
daleko. Uznaję tu, że posiłkowanie się w interpretacji rzeczywistości
historycznej sferą świata irracjonalnego jest charakterystyczną cechą
ludowej wizji przeszłości.
Spójrzmy zatem jak w przypadku treści o wspomnianym powstaniu
przeszłości ożywała wskutek kontaktu człowieka z obszarem tzw. rzeczywistości wierzeniowej.
Oto w miejscu potyczki koło Krzyżownik, tamtejsza społeczność sły17
18
19

Z. Łempicki, Studia z teorii literatury,
s. 94-95.
J. S. Bystroń, Historia ..., s. 8.
A. Guriewicz, Kategorie
kultury
średniowiecznej,

Warszawa

1976, s. 100.

�67
szała w lesie "o północy często komendy i bębnienie" 40. Polegli pod
Kościelnym Podlesiem powstańcy "po śmierci ukazywali się ponownie.
Kiedyś zobaczył ich pewien chłop wracający późną nocą z Mieściska.
Chciał ich zabrać na swój wóz, ale gdy tylko powiedział słowo, oni
zniknęli, a konie zaczęły tak pędzić, że ledwo mógł je utrzymać. Innym
razem jakiś człowiek z Kościelnego Podlesia szedł tą drogą. Było to w
środku nocy. Nagle zobaczył wielu mężczyzn uzbrojonych w widły, kosy
i inne narzędzia. Szli w tym samym co on kierunku, ale po przeciwnej
stronie drogi. Wierząc, że są to prawdziwi mężczyźni przemówił do nich,
ale w tym momencie zniknęli" 41. Trębacz, który zginął pod Trzemesznem pochowany został na "polskim cmentarzu, ale jeszcze dzisiaj co
roku ukazuje się w dniu swojej śmierci. Chwilę trąbi i potem znika" 4~ twierdziła lokalna społeczność. Także zabity przez Prusaków major KClzimierz Duszycki, a pochowany w parku w Bąblinie, nie znalazł spokoju
w grobie. "W niektóre burzliwe noce ludzie podobno widzieli go tam
wędrującego. Miał się także pokazywać w pałacu, zawsze gdy majątek
zmieniał właściciela" 43.
Niekiedy wspomnienia kontaktu z poległymi powstańcami przybierały
formę zbliżoną do tematu "śpiącego wojska", wszak podania historyczne
najchętniej odwołują się do konkretnych wydarzeń dziejowych wpisanych w tzw. "pamięć zbiorową". Dla Polaków, jak twierdził Lutz Mackensen stała się śpiąca armia "symbolem powstań, do których dążyli, stała
się niezmordowanie używanym miechem kowalskim nabrzmiewających
niepokojów" H. Przecież to właśnie w okresie zagrożenia bytu grupy,
w okresie dramatycznych sytuacji wojennych, czy też tak charakterystycznych dla ówczesnej Wielkopolski akcji wynarodowiania, odwoływanie się do różnych, aczkolwiek "swoich" elementów folkloru wzmagało
w grupie tendencje konsolidacyjne, pozwalało jej łatwiej znosić represje
pruskiej administracji. Wzmagała się w takich sytuacjach jawność funkcji przekazów folklorystycznych, ponieważ pojawiała się tendencja do
projekcji całokształtu życia kulturalnego w obszar obiegu przekazów.
W Sokołowie o grobie kosynierów opowiadano, że przy nim było
"niesamowicie. Pewnego wieczoru przechodził tam jakiś rolnik. Nagle
poczuł jak odbiera mu mowę i został zatrzymany przez mężczyznę, który
wyszedł z grobu, ale rolnik bardzo się wysilił i zaśpiewał pobożną piosenkę i mężczyzna zniknął. Do tego samego rolnika przyszło kiedyś dwóch
mężczyzn i powiedziało, że musi przynieść pieniądze dla wszystkich, któ•• O. Knoop, Sagen und Erziihlungen ..., s. 68-69.
ł1 Tenże, Sagen der Provinz
Posen, s. 43-44.
41 Tenże, Sagen und
Erziihlungen ..., s. 68.
u Tenże, Beitriige Zltr Volkskunde der Provinz Posen, s. 18.
ł4 L. MackenseJl,
Sagen der Deutschen im Wartheland,
Poznań

Hl43,

s.

v.

�6B

rzy zginęli w powstaniu. Były to dwa duchy z tego grobu. Ażeby dać
mu to wyraźnie do zrozumienia, dwoma palcami wycisnęli znak na jego
czole i ten znak musiał nosić aż zbierze dostateczną ilość pieniędzy i ofiaruje w kościele dla umarłych" 45. Niezwykle interesująca jest informacja
spod Książa, gdzie w bitwie, jak wspominałem, ocalał tylko polski generał. "Pozostali zabici zostali wrzuceni w dwa groby, ich generał jednak, ponieważ nie został ułaskawiony przez króla, uciekł do podziemnej
jamy, w której mieszka także po swojej śmierci" 46.
Przeżywanie wartości uznawanych przez grupę za swoją historię odbywało się w wymiarach sakralnych, bowiem na tej między innymi drodze mogła grupa uczestniczyć w obcowaniu z czasem minionym, z wielkimi i małymi wydarzeniami historii lokalnej. Aron Guriewicz twierdzi,
że "życie człowieka w tradycyjnym społeczeństwie polega na systematycznym powtarzaniu czynów kiedyś już dokonanych przez kogoś innego.
W tych warunkach nieuniknione jest wytworzenie się szablonu, wzorca
postępowania przypisywanego pierwszym ludziom, bóstwom, bohaterowi
kulturowemu" 47. Uogólnienie to znajduje zastosowanie w myśleniu
o przeszołści społeczeństw skazanych na ustny obieg informacji. Ludowe
pojmowanie dziejów zawsze lokowane było w schematach nie tylko folklorystycznych, ale przede wszystkim w schematach podsuwających gotowy obraz minionego czasu bez względu na stopień uczestnictwa w nim
grupy.
Przeszłość zmityzowana, przetworzona i wpisana w stereotypy była
właściwa grupom nieznającym pisma lub tym, które sztukę tę poznały
w stopniu minimalnym. Przetworzoną, zmityzowaną przeszłość określały
emocje. Była bowiem bliska, bezpośrednia i nie potrzebująca racjonalnych uzasadnień. Tradycja historyczna grupy nadawała sens elementom
przeszłości w sobie tylko właściwy sposób, właściwymi sobie środkami
artystycznego przetworzenia, układając je w logiczny dla grupy schemat.
Wszystko to· nadawało sens działaniom i trwałość wartościom. Tworzyła
się tą drogą skumulowana wizja przeszłości, gdzie to co istniało, istnieje
w wartościach mimo przemijania zdarzeń 4B.
46

46
ł7
48

O. Knoop, Sagen und Erzii.hlungen ..., s. 68.
Tamże, s. 68.
A. Guriewicz, Kategorie ..., s. 99.
L. Kołakowski, Obecność mitu, Paryż 1971, s. 128-130.

�69
Wojciech Łysiak
THE INSURRECTION OF 1848 IN THE FOLKLORE
OF THE INHABITANTS OF WIELKOPOLSKA
«Summary)
The insurrection of 1848, although short, turbulent and defeated, made part
of the folklore of the inhabitants
of Wielkopolska and became the subject of
many memoirs. Its story was told by those who took part in: it as well as by,
inhabitants
of places in which battles were fought. Subject to a continuous
process of transformation,
the memory of the insurrection for independence changed into a myth which partly obscured the real dimension of reality. There is
nothing exceptional about this as such a process occurs when the entire historical
context is substantiated. Stories about the Wielkopolska insurrection of 1848, found
in Polish and German sources, although pertaining to reality experienced by the
narrator, did not free themselves from the magical interpretation
of the subject
of narration. IVl:\gic or thinking in its categories is constantly present in stories
about the past. Problems close to the local population were mentioned in these
s~ories as they remained in the focus of interest. Hence, local legends retained
the memory of major Kazimierz Duszycki of Bąblin, count Ignacy Lipski of Ludomy, Józef Ciążyński of Gostyń and others. These stories introduces us to the
dramatic atmosphere of the insurrection, recall battles and skirmishes and, first
of all are subjective evaluation of the events, evaluation with which the group
identified themselves.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6812" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6792">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/833d1e804bf2b8edec890b9f12b8bf87.pdf</src>
        <authentication>ca5dd2796a7bec9909e6c458d342f481</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81159">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6620</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81160">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81161">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81162">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81163">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81164">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81165">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81166">
                <text>Zapraszanie przez młodych na wesele po raz drugi/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81167">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8: Zwyczaje i obrzędy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak, s.260 ( mapa nr 36)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81168">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81169">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81170">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81171">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81172">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81173">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81174">
                <text>3 6 . Zapraszanie przez młodych na wesele
po raz drugi
Oprac. Anna Mączyńska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
45. Kto zapraszał gości weselnych? Jak go nazywano? Kto mu zlecał zapraszanie? Obchodził wieś pieszo?
Objeżdżał konno? Jak był ubrany — podać szczegół ubrania, który określał funkcję takiego prosacza? na
przykład: bukiet kwiatów, rózga? itp. Czy funkcję tę pełnił „rajek"? lub starosta? Marszalek?
47. Czy zdarza się, że zapraszać chodzi para narzeczonych? Czy jest to forma zwyczajowa, czy była i daw­
niej? Może zależało to od stopnia zamożności?
48. Czy obecnie praktykowany dawniej zwyczaj wysyłania spraszaca utrzymywał się? Jeśli tak, co się
zmieniło? W ubiorze, sposobie, oracji itp.
49. Jeśli w.w. zwyczaj zanikł — opisać kto i jak zaprasza teraz?: A. Młoda para? B. Sama młoda lub
z druhną? C. Młoda z drużbą i druhną? D. Młody z drużbą i druhną? E. Drużbowie? F. Rodzice
młodych? G. Czy osoby zapraszające były (są) częstowane przez zapraszanych? Czym? Gdzie, przed do­
mem, czy w izbie?

�Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapa
546: Zapraszanie przez młodych po raz drugi i trzeci),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż (na mapie pominięte zostały inne dane niż te
pochodzące ze stałej sieci punktów atlasowych),
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (zaznaczone
kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9961" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9939">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bea7faee62a0f3dd19b5fd6dc0e3e301.pdf</src>
        <authentication>b6a5b13e3e68c3145e5dfa2e8804d4e2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118469">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6034</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118470">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118471">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118472">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118473">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118474">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118475">
                <text>rózga weselna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118476">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5626</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118477">
                <text>Zwyczaj wykonywania rózgi weselnej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118478">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.343 ( mapa nr 45)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118479">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118480">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118481">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118482">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118483">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118484">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118485">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118486">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118487">
                <text>4 5 . Zwyczaj wykonywania rózgi weselnej
Oprac. Anna Mączynska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
56. Kto uczestniczy w takim wieczorze? (młody?starosta, rajek? ojciec, matka?). Jak taki wieczór odbywa
się? Czy wymienione osoby pełnią jakieś funkcje obrzędowe? C. Stroją rózgę weselną? Komu ją oddają.
(Zapisać pieśni).
Objaśnienie znaków: Rózgę wykonywano w domu: 1 — panny młodej w czasie dziewiczego wieczo­
ru; 2 — pana młodego w czasie wieczoru kawalerskiego; 3 — brak informacji; 4 — brak tradycji.
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapy:
555: Wieczór kawalerski, 556: Zwyczaj robienia wianka i rózgi w domu panny młodej),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż,
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (zaznaczone
kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10047" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10025">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f14a44ac204a4095ca2cee572d58e9ee.pdf</src>
        <authentication>5461500a8bf7ad2ad92bd954ec6fe818</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119481">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6619</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119482">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119483">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119484">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119485">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119486">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119487">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119488">
                <text>Zapraszanie przez drużbów lub wybrane osoby na wesele po raz pierwszy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119489">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8: Zwyczaje i obrzędy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak, s.248 ( mapa nr 35)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119490">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part I: From courtship to civil marriage l</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119491">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119492">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119493">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119494">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119495">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119496">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119497">
                <text>35 Zapraszanie przez drużbów lub wybrane osoby
na wesele po raz pierwszy
Oprac. Anna Mączyńska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
45. Kto zapraszał gości weselnych? Jak go nazywano? Kto mu zlecał zapraszanie? Obchodził wieś pieszo?
Objeżdżał konno ? Jak był ubrany — podać szczegół ubrania który określał funkcję takiego proszacza ? na
przykład: bukiet kwiatów, rózga? itp. Czy funkcję tę pełnił „rajek"? lub starosta? Marszałek?
47. Czy zdarza się, że zapraszać chodzi para narzeczonych? Czy jest to forma zwyczajowa, czy była i daw­
niej? Może zależało to od stopnia zamożności?
48. Czy obecnie praktykowany dawniej zwyczaj wysyłania spraszaca utrzymywał się? Jeśli tak, co się
zmieniło? W ubiorze, sposobie, oracji itp.
49. Jeśli w.w. zwyczaj zanikł - opisać kto i jak zaprasza teraz?: A. Młoda para? B. Sama młoda lub
z druhną?
C. Młoda z drużbą i druhną? D. Młody z drużbą i druhną? E. Drużbowie? F. Rodzice młodych? G. Czy
osoby zapraszające były (są) częstowane przez zapraszanych? Czym? Gdzie, przed domem, czy w izbie?

�Objaśnienia znaków: Zapraszali: 1 — „prosac"; 2 — drużbowie; 3 — drużba; 4 — druhny; 5 — drużbo­
wie i druhny w towarzystwie innych osób; 6 — dzieci; 7 — rodzice lub ktoś z rodziny; 8 — brak infor­
macji; 9 — brak tradycji.
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapa
547: Zapraszanie przez drużbów lub wybrane osoby po raz pierwszy),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż (na mapie pominięte zostały inne dane niż te
pochodzące ze stałej sieci punktów atlasowych),
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (na mapie
zaznaczone kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10319" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10297">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4075c6c774a40bba912c5367f473645b.pdf</src>
        <authentication>af0521efa7027c888d84c889b134f41b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122676">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6618</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122677">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122678">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122679">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122680">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122681">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122682">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6188</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122683">
                <text>Zwyczaj zapraszania przez młodych na wesele po raz pierwszy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122684">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.232 ( mapa nr 34 )</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122685">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122686">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122687">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122688">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122689">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122690">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122691">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122692">
                <text>34. Zwyczaj zapraszania przez młodych
na wesele po raz pierwszy
Oprac. Anna Mączyńska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
45. Kto zapraszał gości weselnych? Jak go nazywano? Kto mu zlecał zapraszanie? Obchodził wieś pieszo?
Objeżdżał konno? Jak był ubrany — podać szczegół ubrania który określał funkcję takiego proszacza? na
przykład: bukiet kwiatów, rózga? itp. Czy funkcję tę pełnił „rajek"? lub starosta? Marszalek?
47. Czy zdarza się, że zapraszać chodzi para narzeczonych? Czy jest to forma zwyczajowa, czy była i daw­
niej? Może zależało to od stopnia zamożności?
48. Czy obecnie praktykowany dawniej zwyczaj wysyłania spraszaca utrzymywał się? Jeśli tak, co się
zmieniło? W ubiorze, sposobie, oracji itp.
49. Jeśli ww. zwyczaj zaniki - opisać kto i jak zaprasza teraz?: A. Młoda para? B. Sama młoda lub
z druhną? C. Młoda z drużbą i druhną? D. Młody z drużbą i druhną? E. Drużbowie? F. Rodzice
młodych? G. Czy osoby zapraszające były (są) częstowane przez zapraszanych? Czym? Gdzie, przed
domem, czy w izbie?

�Objaśnienia znaków: Zapraszali: 1 — młoda w towarzystwie druhny; 2—młody w towarzystwie drużby;
3—młodzi razem; 4 — młody sam; 5 — młoda sama; 6—inne; 7—brak informacji; 8 — brak tradycji.
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapa
545: Zapraszanie przez młodych po raz pierwszy),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż (na mapie pominięte zostały inne dane niż te
pochodzące ze stałej sieci punktów atlasowych),
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (zaznaczone
kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10327" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10305">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/04527aa54c80b0a994ce27e44af17bd8.pdf</src>
        <authentication>3e2e593494868070bbf3fb442375b1f2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122799">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6616</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122800">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122801">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122802">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122803">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122804">
                <text>zaręczyny - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122806">
                <text>Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa w czasie zaręczyn, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122807">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.160 ( mapa nr 24 )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122808">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122809">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122810">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122811">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122812">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122813">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122814">
                <text>24. Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa
w czasie zaręczyn, I
Oprac. Anna Mączyńska, Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
33. Poza młodymi — kto uczestniczy w takim zwyczaju: rodzice? swat? (dziewosłęb)?„marszałek"?, „sta­
rosta", „drużbowie"? druhny, czy inne osoby?
34. Jaką rolą odgrywają osoby obecne? Czy wygłaszają jakieś formuły, oracje? Jeśli tak — zapisać tekst.
— Czy ktoś przewodniczy uczcie zaręczynowej? swat? przyszły starosta? ojciec młodej? lub kto inny. Co na­
leży do jego obowiązków?
a) wiąże i rozłącza ręce młodych,
b) podaje młodym wianki lub rózgę.
36. Czy istnieje lub istniał zwyczaj wymiany pierścionków? Jak one wyglądają? Czym się różnią od
obrączek? Kto je wręcza?
a) młodzi wymieniają między sobą,
b) są wręczane przez inne osoby (przez kogo),
c) czy tylko miody daje go dziewczynie.
37. Czy w czasie zaręczyn odgrywają jakąś rolę wianki lub rózgi? względnie odgrywały dawniej? Jeśli tak
— jaką?

�Kto je sporządza? Czy młodzi wymieniali dawniej między sobą wianki lub młoda dawała młodemu wia­
nek, „rózgę", „różdżkę"? Czy dziewczyna obdarowywała młodego? czym (np. chustką) i czy chłopiec
obdarowywał dziewczynę? Czym?
38. Czy zaręczyny związane są z przyjęciem? ucztą? Jeżeli tak — czy obowiązuje:
b) określone zachowanie się młodej pary, (np. picie z jednego kieliszka, jedzenie z jednego talerza?
Objaśnienia znaków: W tradycyjnym akcie zawarcia małżeństwa następowało połączenie rąk dziew­
czyny i kawalera: 1 — swat, starosta, marszałek lub ojciec dziewczyny wiązał chustką ręce dziewczy­
ny i kawalera; 2 — dziewczyna i kawaler podawali sobie ręce kładąc je na bochenku chleba, który
musieli niekiedy zjeść; 3—dziewczyna i kawaler wymieniali między sobą sami lub otrzymywali z rąk
specjalnie wybranej osoby (ojca dziewczyny, swata, starosty itd.) wianuszki na palec; 4 — obrączki
lub pierścionki, które były często święcone; 5—inne odpowiedzi (zob. mapy 25, 26); 6—brak trady­
cji; 7 — brak odpowiedzi [wypełnienie znaku kropką, zob. uwagi poniżej].
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, że zjawisko występowało w przeszłości, a znak wypełniony
czarnobiałą teksturą oznacza, że zjawisko pojawiło się po I I wojnie światowej. Mapa dotyczy stanu
zjawiska w latach 70. XX wieku,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (mapa 540 „Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa w czasie zaręczyn"),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Pieńczak (na mapie pominięte zostały inne dane, nie
pochodzące ze stałej sieci punktów atlasowych, natomiast uwzględniono informacje pochodzące
z literatury XIX-wiecznej — na mapie zaznaczone kolorem szarym),
4) punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleń­
cy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10328" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10306">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d10a362ef4db8c6f33f0c2e5b6b9789c.pdf</src>
        <authentication>aef96c414c275b8f048f4f3ff303a7af</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122815">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6617</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122816">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122817">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122818">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122819">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122820">
                <text>zaręczyny - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122821">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122822">
                <text>Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa w czasie zaręczyn, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122823">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8,Zwyczaje i obrzędy weselne, cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego s.162 (mapa nr 25)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122824">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122825">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122826">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122827">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122828">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122829">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122830">
                <text>25. Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa
w czasie zaręczyn, II
Oprac. Anna Mączyńska, Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
33. Poza młodymi — kto uczestniczy w takim zwyczaju: rodzice? swat? (dziewosłęb)? „marszałek"?, „sta­
rosta", „drużbowie"? druhny, czy inne osoby?
34. Jaką rolę odgrywają osoby obecne? Czy wygłaszają jakieś formuły, oracje? Jeśli tak — zapisać tekst.
— Czy ktoś przewodniczy uczcie zaręczynowej? swat?przyszły starosta? ojciec młodej? lub kto inny. Co na­
leży do jego obowiązków?
a) wiąże i rozłącza ręce młodych,
b) podaje młodym wianki lub rózgę.
36. Czy istnieje lub istniał zwyczaj wymiany pierścionków? Jak one wyglądają? Czym się różnią od
obrączek? Kto je wręcza?
a) młodzi wymieniają między sobą,
b) są wręczane przez inne osoby (przez kogo),
c) czy tylko młody daje go dziewczynie.

�37. Czy w czasie zaręczyn odgrywają jakąś rolę wianki lub rózgi? względnie odgrywały dawniej? Jeśli tak
—jaką? Kto je sporządza? Czy młodzi wymieniali dawniej między sobą wianki lub młoda dawała młode­
mu wianek, „rózgę", „różdżkę"? Czy dziewczyna obdarowywała młodego? Czym (np. chustką) i czy
chłopiec obdarowywał dziewczynę? Czym?
38. Czy zaręczyny związane są z przyjęciem? ucztą? Jeżeli tak — czy obowiązuje:
b) określone zachowanie się młodej pary, (np. picie z jednego kieliszka, jedzenie z jednego talerza?)
Objaśnienia znaków: W tradycyjnym akcie zawarcia małżeństwa kawaler wręczał dziewczynie:
1 — obrączkę lub pierścionek (do I I wojny głównie za pośrednictwem swata lub starosty); 2 — inne
odpowiedzi (zob. mapy 24, 26); 3 — brak tradycji; 4 — brak odpowiedzi, [wypełnienie znaku kropką,
zob. uwagi].
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, że zjawisko występowało w przeszłości, a znak wypełniony
czarnobiałą teksturą oznacza, że zjawisko pojawiło się po I I wojnie światowej. Mapa dotyczy stanu
zjawiska w latach 70. XX wieku,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (mapa 540 —
„Przeżytkowe formy zawierania małżeństwa w czasie zaręczyn"),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Pieńczak (na mapie pominięte zostały inne dane, nie
pochodzące ze stałej sieci punktów atlasowych, natomiast uwzględniono informacje pochodzące
z literatury XIX-wiecznej — na mapie zaznaczone kolorem szarym).
4) punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleń­
cy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych stron Polski).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10569" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10547">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/849c64cb1fdfbe6de6d57b4ebab30866.pdf</src>
        <authentication>c22f262e00987fd10f7c03d4626a23b1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125814">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6605</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125815">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125816">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125817">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125818">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125819">
                <text>swaty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6175</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125821">
                <text>Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów podczas pierwszych odwiedzin w domu dziewczyny, I / Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125822">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8: Zwyczaje i obrzędy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, s.82 ( mapa nr 13 )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125823">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125824">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125825">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125826">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125827">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125828">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125829">
                <text>13. Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów
podczas pierwszych odwiedzin
w domu dziewczyny I,
Oprac. Anna Mączyńska. Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem
przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa [...] Kiedy we wsi ten zwyczaj zaniki? Jak było
dawniej? Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
19. Dokładnie zbadać czy swat tylko informował rodziców młodej i rodziców chłopca o ich stanowiskach
w sprawie małżeństwa — czy też zawierał prawomocną umowę, w której określano sprawy majątkowe,
a więc „posagu" czyli „wiana". Co w odczuciu miejscowej ludności oznaczają wyrazy: „posag", „wiano"?,
której zerwanie groziło „nawiązką".
20. Zbadać jaką formę posiadały lub posiadają jeszcze swaty?
a) zapisać tekst oracji swata lub dialogu z rodzicami, ewentualnie przyśpiewki
26. W niektórych miejscowościach literatura odnotowuje:
a) „targi przedślubne.
b) lub tak zwane „oględziny" („wyglądy"). Zbadać, czy terminy te (nazwy) są lub były we wsi znane oraz
opisać — na czym zwyczaj ten polegał, a więc kto brał w nim udział, w jakich okolicznościach, jaką rolę
grał w nich swat? może swatka?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10570" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10548">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8549fae593355d01d61a149523581bec.pdf</src>
        <authentication>afa8dabc1b4e6a06cd7f1146e5261484</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125830">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6604</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125831">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125832">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125833">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125834">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125835">
                <text>małżeństwo - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125836">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125837">
                <text>Ustalenia dotyczące spraw majątkowych oraz organizacji wesela (od poł.XIX w do poł.XX w.), I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125838">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzędy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.68 ( mapa nr12 )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125839">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125840">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125841">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125842">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125843">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125844">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125845">
                <text>12. Ustalenia dotyczące spraw majątkowych
oraz organizacji wesela
(od poł. XIX wieku do poł. XX wieku), I
Oprac. Anna Mączyńska i Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem
przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa [...] Kiedy we wsi ten zwyczaj zanikł? Jak było
dawniej? Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
19. Dokładnie zbadać czy swat tylko informował rodziców młodej i rodziców chłopca o ich stanowiskach
w sprawie małżeństwa — czy też zawierał prawomocną umowę, w której określano sprawy majątkowe,
a więc „posagu" czyli „wiana". Co w odczuciu miejscowej ludności oznaczają wyrazy: „posag", „wiano"?,
której zerwanie groziło „nawiązką" " [...]
20. Zbadać jaką formę posiadały lub posiadają jeszcze swaty?
a) zapisać tekst oracji swata lub dialogu z rodzicami, ewentualnie przyśpiewki [...]
26. W niektórych miejscowościach literatura odnotowuje:
a) „targi przedślubne",
b) lub tak zwane „oględziny" („wyglądy").Zbadać, czy terminy te (nazwy) są lub były we wsi znane oraz
opisać - na czym zwyczaj ten polegał, a więc kto brał w nim udział, w jakich okolicznościach, jaką rolę
grał w nich swat? może swatka?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10571" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10549">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c22dd759a6fb3170e3131f04f46424ae.pdf</src>
        <authentication>3fd3968df3deb7882d22037d88152241</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125846">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6607</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125847">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125848">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125849">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125850">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125851">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125852">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6177</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125853">
                <text>Ustalenia dotyczące spraw majątkowych oraz organizacji wesela ( od poł.XIX w. do poł.XX w.), II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125854">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.110 ( mapa nr 15 )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125855">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125856">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125857">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125858">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125859">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125860">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125861">
                <text>15. Ustalenia dotyczące spraw majątkowych
oraz organizacji wesela
od poł. XIX wieku do poł. XX wieku), II
Oprac. Anna Mączyńska i Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
75. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem
przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa [...] Kiedy we wsi ten zwyczaj zaniki? Jak było
dawniej? Jak nazywają ten zwyczaj i tę czynność?
19. Dokładnie zbadać czy swat tylko informował rodziców młodej i rodziców chłopca o ich stanowiskach
w sprawie małżeństwa — czy też zawierał prawomocną umowę, w której określano sprawy majątkowe,
a więc „posagu" czyli „wiana". Co w odczuciu miejscowej ludności oznaczają wyrazy: „posag", „wiano"?,
której zerwanie groziło „nawiązką" [...]
20. Zbadać jaką formę posiadały lub posiadają jeszcze swaty?
a) zapisać tekst oracji swata lub dialogu z rodzicami, ewentualnie przyśpiewki [...]
26. W niektórych miejscowościach literatura odnotowuje:
a) „targi przedślubne",
b) lub tak zwane „oględziny" („wyglądy"). Zbadać, czy terminy te (nazwy) są lub były we wsi znane oraz
opisać — na czym zwyczaj ten polegał, a więc kto brał w nim udział, w jakich okolicznościach, jaką rolę
grał w nich swat? może swatka?
27. Czy „oględziny" i „swaty", zmówiny to dwa akty równoczesne, czy dwa odrębne, w pewnych odstępach
czasu?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10572" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10550">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/30de23aa506edf3f0d4a494edaeedd1d.pdf</src>
        <authentication>53b351941e5d06e713a02101b600191c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125862">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6606</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125863">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125864">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125865">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125866">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125867">
                <text>swaty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125868">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125869">
                <text>Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów podczas pierwszych odwiedzin w domu dziewczyny, II / Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125870">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.90 ( mapa nr 14 )</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125871">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="125872">
                <text>Pieńczak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125873">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125874">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125875">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125876">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125877">
                <text>14. Sposób nawiązywania rozmowy przez swatów
podczas pierwszych odwiedzin
w domu dziewczyny, II
Oprac. Anna Mączyńska, Agnieszka Pieńczak

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
15. Czy współcześnie zdarza się, że za zgodą rodziców kawalera osoba trzecia „idzie w swaty"? celem
przedwstępnego omówienia sprawy zawarcia małżeństwa [...] Kiedy we wsi ten zwyczaj zaniki? Jak było
dawniej? Jak nazywają len zwyczaj i tę czynność?
19. Dokładnie zbadać czy swat tylko informował rodziców młodej i rodziców chłopca o ich stanowiskach
w sprawie małżeństwa — czy też zawierał prawomocną umowę, w której określano sprawy majątkowe,
a więc „posagu" czyli „wiana". Co w odczuciu miejscowej ludności oznaczają wyrazy: „posag", „wiano"?,
której zerwanie groziło „nawiązką".
20. Zbadać jaką formę posiadały lub posiadają jeszcze swaty?
a) zapisać tekst oracji swata lub dialogu z rodzicami, ewentualnie przyśpiewki
26. W niektórych miejscowościach literatura odnotowuje:
a) „targi przedślubne".
b) lub tak zwane „oględziny" („wyglądy"). Zbadać, czy terminy te (nazwy) są lub były we wsi znane oraz
opisać — na czym zwyczaj ten polegał, a więc kto brał w nim udział, w jakich okolicznościach, jaką rolę
grał w nich swat? może swatka?
27. Czy „oględziny" i „swaty", zmówiny to dwa akty równoczesne, czy dwa odrębne, w pewnych odstępach
czasu?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8489" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8467">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/90254e1aead97ab48679a4fb6a6ce57c.pdf</src>
        <authentication>4e68018afd083cca01054a104c88cbe6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101421">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2310</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101423">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2143</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101427">
                <text>Prywatny leksykon współczesnej polszczyzny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101429">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.1, s.47-53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101431">
                <text>Magierowa, Barbara; Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101433">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101435">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101437">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101442">
                <text>Barbara Magierowa, Antoni Kroh

PRYWATNY LEKSYKON WSPÓŁCZESNEJ POLSZCZYZNY
(wstęp oraz próbka haseł)
Leksykon zawiera około trzydziestu tysięcy haseł: słów, zwro­
tów, wyrażeń, frazesów, przysłów, sloganów, zbitek pojęcio­
wych, dowcipów słownych, napisów na murach itd., wystąpujących we współczesnej polszczyźnie krajowej. Jesteśmy zdania,
że w mowie potocznej najpełniej odzwierciedlają się losy narodu
i stan jego kultury. Spodziewamy się więc, że nasza książka, której
celem jest zdokumentowanie współczesnego języka potocznego,
może być źródłem wielu informacji, niemożliwych do zdobycia
w inny sposób.
Przyjęliśmy następujący zakres pracy:
Zamieszczamy jedynie hasła nie uwzględnione w Słowniku
Języka Polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego (PWN,
Warszawa 1958-1969), ani też w Słowniku Języka Polskiego
pod red. Mieczysława Szymczaka (wyd. V, PWN, Warszawa
1989). Jeżeli słowo, uwzględnione przez któryś z wyżej wymie­
nionych słowników, używane jest również w innym, nie od­
notowanym znaczeniu (ARABESKA, GABLOTA, NASIADÓWKA) lub w innym odcieniu znaczeniowym (RECENZOWAĆ,
ROZLICZAĆ), stanowi ono przedmiot naszego zainteresowania.
Notujemy słowa i zwroty, które pojawiały się w języku polskim
od 1944/45 r. do chwili obecnej. Interesują nas słowa i wyrażenia
albo zupełnie nowe, to znaczy powstałe po 1945 roku (NA
TOPIE, ROZKUŁACZAĆ, TRAJLUŚ), lub stare w nowym zna­
czeniu (HAMULCOWY, POLONISTKA, ZACHÓD, ZRZUTY).
Uwzględniamy jedynie polszczyznę krajową, tj. używaną na
terenie Polski w obecnych jej granicach. Nie jesteśmy w stanie
zająć się współczesną mową Polaków, mieszkających stale poza
Rzecząpospolitą. Cytaty z publikacji emigracyjnych wykorzys­
tujemy, gdy słowo lub wyrażenie pochodzi z kraju, lub wówczas,
gdy narodziło się ono poza Polską, ale przedostało się do kraju
i tutaj się upowszechniło. Naszym zasadniczym kryterium jest
funkcjonowanie słowa lub wyrażenia w polszczyźnie krajowej.
Dlatego uwzględniamy gwarę Polaków, przebywających czaso­
w o poza Polską, między innymi na budowach eksportowych,
ponieważ przywożą oni stamtąd nie tylko ŻONY Z RU ROCIĄGU,
ale i nowe słowa, na przykład PASIOŁEK, które potem wchodzą
w powszechny obieg.
Nasz leksykon nie uwzględnia współczesnej terminologii za­
wodowej, natomiast uwzględnia gwary środowiskowe, także
środowisk zawodowych. Dla przykładu: pomijamy nowoczesne
słownictwo medyczne, lecz interesuje nas gwara pracowników
służby zdrowia (CHORY SOCJALNY, ERKA, ZIMNA CHIRUR­
GIA).
Nie zbieramy słów gwarowych, wywodzących się z dawnej
kultury ludowej, interesujemy się natomiast dawnymi słowami
gwarowymi, używanymi w nowym znaczeniu (CHATA, KIEC­
KA), czy słowami nieznanymi tradycyjnej kulturze chłopskiej,
a używanymi we współczesnej kulturze neoludowej (CEPELIA­
DA, FRASOBLIWIEC, JUHASALIA).
Podajemy słowa i wyrażenia obcojęzyczne, funkcjonujące
w mowie polskiej na zasadzie cytatów (ALUZJU PONIAŁ,
KINDERMACHER, MNE TO NEWADI JA M A M RAKOWINU,
MY NIE DANSJORY).
Odrzucamy autocenzurę obyczajową, polityczną, religijną, na­
rodową czy jakąkolwiek inną. Wszelkie zjawiska językowe, od­
zwierciedlające powojenne życie Polaków w kraju, interesują nas
w równym stopniu. Ztaką samą uwagą słuchamy NOWOMOWY,
jak kazań kościelnych czy BLUZGÓW chuliganów; tak samo
obchodzą nas urzędowe enuncjacje, biuletyny partyjne najroz­
maitszych orientacji, teksty z festiwalu rocka, kłótnie prostytutek
czy raporty policyjne względnie okazy żargonu administracyj­

nego lub naukowego. Nasz leksykon to nie podręcznik wykwint­
nej polszczyzny. Nie jest to również deklaracja polityczna ani
światopoglądowa. Nie mamy zamiaru czegokolwiek ganić lub
chwalić. Interesuje nas wyłącznie fakt, że dane słowo czy
wyrażenie narodziło się i było w użyciu w takim to a takim
kontekście społecznym, terytorialnym, czasowym.
Jak już wspomnieliśmy, uważamy naszą mowę potoczną za
wrażliwy barometr, rejestrujący wszystko, co społeczeństwo
przeżywa. Byłoby absurdem zakrywanie barometru, ponieważ
rejestruje on nie taką pogodę, jakiej byśmy pragnęli.
Nasz leksykon to nie słownik ortograficzny ani słownik po­
prawnej polszczyzny, lecz jedynie stwierdzenie stanu faktycz­
nego. Czasem dostosowujemy ortografię do nowego znaczenia
wyrazu; zwłaszcza wówczas, gdy zapisujemy słowo, funkcjonu­
jące dotychczas jedynie w polszczyźnie mówionej. Przykładem
DĘTYSTA-muzyk, grający na instrumencie dętym, albo C H A M BURG - potoczna nazwa nowej dzielnicy w Krośnie, zasiedlonej
na ogół przez ludność pochodzenia chłopskiego oraz przez
dawnych mieszkańców przedmieść, którym zburzono domy dla
pozyskania terenów budowlanych.
Ograniczenia, od których rzecz jasna nie jesteśmy wolni, są
przede wszystkim natury technicznej i psychologicznej.
Najpierw o ograniczeniach psychologicznych. Polszczyzna
współczesna jest dla nas nie tylko przedmiotem fascynacji, ale
- przede wszystkim - naszym powietrzem, chlebem powszednim,
formą istnienia. Tkwi w nas, myślimy i wypowiadamy się za jej
pośrednictwem. Pracując nad leksykonem, usiłujemy patrzeć na
nią „ o d zewnątrz", jako na znak czasu, dokument historyczny
i obyczajowy - ale przecież równocześnie używamy jej w życiu
codziennym, podlegamy jej uwarunkowaniom, wywiera ona
wpływ na naszą mentalność, bo i my jesteśmy dziećmi tej samej
epoki. Wydobycie się z własnej skóry, z własnej codzienności,
dopatrzenie się egzotyki w najzwyczajniejszych zjawiskach z naj­
bliższego otoczenia nie zawsze jest sprawą łatwą.
Ograniczenia techniczne polegają głównie na tym, że nie
możemy być jednocześnie we wszystkich środowiskach, we
wszystkich miejscowościach, nie jesteśmy w stanie usłyszeć
i przeczytać wszystkiego, co mogłoby stanowić dla nas źródło
informacji. Nasz leksykon ma duże luki. Nigdy nie zostanie
napisany do końca. Wiemy o tym i dlatego komponujemy go tak,
by można go było poszerzać, także wówczas, gdy my już
będziemy WĄCHAĆ KWIATKI OD SPODU (jeśli okażemy się
godni, to może nawet w ALEI PODZASŁUŻONYCH).
Współczesny język polski, nasza mowa potoczna, to dla nas
przede wszystkim kronikarz: niestrudzony, czujny, świetnie poin­
formowany, wszechobecny, wrażliwy i fantastycznie inteligentny
albo też fantastycznie głupi. Rejestruje każde, nawet najbardziej
ulotne zjawisko, każdy nastrój, każde wydarzenie; zauważa
wszystko, co się w Polsce dzieje i wydaje natychmiastowy osąd.
Albowiem współczesna polszczyzna potoczna jest nieprzerwa­
nym indywidualnym i zbiorowym aktem twórczym, dziełem nas
wszystkich razem i każdego z osobna. Język, z samej swojej
natury, obecny jest we wszystkich grupach społecznych i wieko­
wych, we wszystkich środowiskach, we wszystkich zakątkach
kraju. Każdy człowiek ma swój, właściwy tylko sobie, sposób
wyrażania się, każda grupa realizuje swoją świadomość grupową
poprzez język, który dzięki temu wykazuje nieprzebraną mnogość
odmian, cech swoistych, charakterystycznych dla pewnej osoby
czy grupy, a niespotykanych gdzie indziej. Lecz jednocześnie
język nieustannie przenika od człowieka do człowieka, od środo­
wiska do środowiska, wiecznie aktualizowany, wspaniale podat47

�ny na wpływy, wciąż gotów do natychmiastowego odrzucenia
formy przeżytej lub dostosowania jej do nowych potrzeb. W mo­
wie potocznej, jak w każdym żywym organizmie, trwa nieustanna
wymiana komórek - jedne się rodzą, inne obumierają; organizm,
aby istnieć, musi wciąż się przeistaczać. Język potoczny podlega
nieprzerwanej weryfikacji i wciąż rodzi się na nowo wszędzie tam,
gdzie znajdują się przynajmniej dwie osoby, a nawet jedna, gdy
myśli na głos albo pisze.
Mowa potoczna to nasza zbiorowa autobiografia. Najpełniej­
sza, najuczciwsza, niedosiężna dla jakiejkolwiek cenzury.
W polskiej tradycji literackiej przez całe stulecia, niemal aż do
naszych czasów, język pisany znacznie różnił się od mówionego;
całe obszary tego ostatniego „nie nadawały się do druku", więc
ginęły dla następnych pokoleń, skoro tylko środowisko, które je
stworzyło, rozpadło się lub uległo przeobrażeniom. Nie od­
tworzymy dzisiaj gwary środowiskowej bojowców PPS sprzed
pierwszej wojny, gazeciarzy warszawskich albo legionistów
I Brygady. Pozostały tylko okruchy, zanotowane dość przypad­
kowo, np. słowo CEKAMENDA na с. k. Komendę Legionów,
z którą Piłsudski często miewał na pieńku, lub KASZTELAN czyli
tajniak z austriackiego Kundschaftstelle. Ale nawet gdy wej­
dziemy w czasy bliższe, starszemu pokoleniu znane z autopsji,
stwierdzimy, że wiele zjawisk językowych ginie bezpowrotnie,
jeśli nie zdokumentuje się ich w odpowiednim momencie.
Akowcy, wspominając stare dzieje, częstokroć używają określeń,
których w czasie wojny jeszcze nie było. Dawni zetempowcy nie
potrafiliby już dzisiaj przemawiać absolutnie zetempowskim
językiem. Co tam zresztą daleko sięgać; niektóre wyrażenia
z czasów narodzin „Solidarności" bywają dzisiaj niezrozumiałe.
Rzeka mowy potocznej płynie z szaleńczą prędkością.
Udało nam się ocalić od zapomnienia jedynie cząstkę współ­
czesnej nam mowy potocznej. Dlatego nasz leksykon nazwaliśmy
prywatnym.
Notując niemal bez zastrzeżeń wszelkie nowości frazeologicz­
ne polszczyzny mówionej, jesteśmy ostrożni w cytowaniu tzw.
literatury pięknej, gdzie nierzadko mamy do czynienia ze styliza­
cją, autokreacją piszącego, zwrotami pseudopotocznymi czy
pseudośrodowiskowymi. Być może tu czy tam daliśmy się
nabrać, cytując w dobrej wierze słowo wymyślone dla wprowa­
dzenia sztucznej egzotyki - lecz przecież niepodobna wszystkich
informacji sprawdzać u źródła, niepodobna również zastosować
ścisłych kryteriów podziału na „sztuczny" język jednej książki
i „naturalny" język potoczny; choćby dlatego, że niejeden zwrot
lub dowcip językowy, wymyślony przez literata, staje się włas­
nością ogółu i wzbogaca mowę potoczną. Dlatego nie znamy
lepszej metody, niż poleganie na własnej intuicji. Notujemy to, co
w naszym przekonaniu warto zanotować; wydaje nam się, że
formuła „prywatnego" leksykonu pozwala nam na to. Cytujemy
obficie autorów, wprowadzających mowę potoczną do języka
literackiego (Tyrmand, Konwicki, Nowakowski, Terakowska,
Siejak, Redliński i inni), zaś staramy się nie korzystać z książek,
epatujących wulgaryzmami i zwrotami z mowy potocznej, a mimo
to napisanych językiem sztucznym, jakim w Polsce nikt nie mówi
(Smektała, Łoziński, Nienacki i wielu innych).

Leksykon to w zamierzeniu autorów przede wszystkim książka
„do czytania". Mamy nadzieję, że będzie on po prostu ciekawą
lekturą, którą można otworzyć na chybił trafił i kartkować przez
kilka minut albo całymi godzinami.
Hasła układamy alfabetycznie, bo wydaje nam się, że w ten
sposób tekst będzie przejrzystszy niż przy zasotosowaniu układu
chronologicznego bądź rzeczowego. Również z tego powodu, że
wobec dziewiczej wstydliwości (politycznej i obyczajowej) do­
tychczasowych słowników języka polskiego dziełko nasze stanie
się zapewne, Z BRAKU LAKU, narzędziem pracy tłumaczy,
redaktorów, socjologów, slawistów, historyków kultury, a także
emigrantów, interesujących się Polską i czytujących krajowe
publikacje.
48

Aby ułatwić czytelnikom korzystanie z leksykonu, przygotowu­
jemy szczegółowy indeks, umożliwiający szybkie odnalezienie
potrzebnego hasła. Dla przykładu: MAŁY, ALE GUSTOWNY oraz
PERIOD CARYCY KATARZYNY-dwa ludowe określenia Pałacu
Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie - umieszczamy
odpowiednio pod , , M " i pod „ P " , więc daleko od siebie; lecz
zajrzawszy do indeksu pod „Pałac Kultury i Nauki" znajdziemy
odsyłacze do powyższych dwóch, a także kilkunastu innych
określeń owej budowli. W indeksie spotykają się hasła pokrewne,
chociaż o różnym znaczeniu, np. ANDERS NA BIAłYM KONIU
i KON ANDERSA. Szukajmy ich tam pod „Anders" i pod „ k o ń " .
(„Anders na białym koniu" to pojęcie z pierwszych lat powojen­
nych, szyderstwo oficjalnej propagandy z nadziei tej części
społeczeństwa, która wierzyła, że Polska wkrótce odzyska nie­
podległość i z Londynu powróci rząd; zaś „koń Andersa" to
tortura ubecka, stołek postawiony nogami do góry, na którym
sadzano przesłuchiwanego, aż noga od stołka wbijała się w od­
bytnicę). Kto nie pożałuje trudu i śledząc „Andersa na białym
koniu" sprawdzi w indeksie również słowo „biały", zostanie
wynagrodzony fragmentem przemówienia Wojciecha Jaruzel­
skiego z jesieni 1985 roku, gdzie tenże koń występuje w wersji
unowocześnionej: „Można było niedawno zobaczyć garstkę
polskojęzycznych najemników, zapowiadających powrót do kra­
ju na .białym pershingu'."
Nie chcemy obciążać haseł dokładnymi objaśnieniami grama­
tycznymi, komentarzami, kwalifikatorami itd., niezbędnymi w in­
nych słownikach. Stosowanie niektórych kwalifikatorów, na
przykład „ w u l g . " , wydaje nam się niecelowe; słowo „kurwa", nie
przestając być wulgarnym, jest obecnie jednym z najczęściej
używanych słów w polszczyźnie mówionej. O powszechności
występowania tego słowa świadczy choćby fakt, że ludzie,
którym mimo wszystko trudno przechodzi ono przez gardło,
zastępują je eufemizmami: PRZECINEK, PRZERYWNIK lub tp.
DEWIZÓWKI z wyższych sfer unikają słowa „kurwa", bo przecież
nie mogą wyrażać się jak dzieci szkolne.
Przy każdym haśle informujemy, gdzie, kiedy i w jaki sposób
udało się nam je pozyskać. Być może wystąpiło ono także gdzie
indziej i kiedy indziej, ale my o tym nie wiemy; nie jesteśmy
w stanie przeprowadzać szczegółowych badań nad zasięgiem
czasowym i teryterialnym każdego z haseł. Trudno także kierować
się w tej sprawie intuicją: ten sam zwrot potoczny, który
warszawiak uzna za typowo warszawski, poznaniak może uznać
za typowo poznański.
Oto próbka haseł. Mając na uwadze krąg tematyczny „Polskiej
Sztuki Ludowej", wybieraliśmy hasła, dotyczące szeroko pojętej
kultury współczesnej, w tym nowych zjawisk w plastyce chłops­
kiej. Dodaliśmy także dla okrasy nieco erotyki i polityki, gdyż
wydaje nam się, że sprawy te interesują wszystkich, a więc
również czytelników PSL.
Pomijamy wykaz skrótów, indeks, listę wykorzystanych pub­
likacji.
A D I E U , B . B . ! - Plakaty tej treści, m a l o w a n e ręcznie przez studentów
Uniwersytetu Wrocławskiego, były reakcją na wiadomość, że uniwersytet
przestał nosić imię Bolesława Bieruta. W r o c ł a w V 8 9
B A B A Z C I E L Ę C I N Ą - (...) cielęta (...) trafiają niemal wyłącznie d o
t o b o ł k ó w „ b a b z cielęciną". P e w i e n n a u k o w i e c zaręczył mi, nie zdradzając
wszakże metody obliczeń, że los taki spotyka 6 3 proc. bitych cielaków.
Sądząc po ich całkowitej nieobecności w sklepach oraz wszechobecności w
handlu nielegalnym, wskaźnik ten w y g l ą d a wiarygodnie. „Polityka" XII 8 5
(...) kartki, brak mięsa, ciągłe niekorzystne relacje c e n (...) Wyjście z tej
sytuacji znajduje tylko baba z cielęciną, która była i jest chętnie widziana
w mieście. Ścigana przez patrole milicji, przez O R M O , Inspekcję R o b o t ­
niczo-Chłopską, brygady antyspekulacyjne - w y m y k a się z sieci monopolu
h a n d l o w e g o , dostarcza cielęcinę dzieciom, chorym i komu trzeba. O c z y w i ­
ście, w e d l e cen u m o w n y c h . „Polityka" II 86
( „ B a b a z cielęciną" występuje także w felietonach M. Zientarowej
w „Przekroju", 1 9 6 0 . Starsze pokolenie ówczesnych „ b a b z cielęciną"
uczyło się s w e g o fachu jeszcze podczas w o j n y - wtedy w W a r s z a w i e
n a z y w a n o je szmuklerkami. Nasz znajomy, oficer A K i p o w s t a n i e c , na
wieść o odsłonięciu kolejnego pomnika w o j e n n y c h bohaterów oznajmił,
że w W a r s z a w i e powinien przede wszystkim stanąć Pomnik Szmuklerza,
gdyż to g ł ó w n i e dzięki szmuklerzom setki tysięcy mieszkańców miast,
zwłaszcza dzieci, przeżyły w o j n ę )
(także: baba, baba mięsna, baba z mięsem, pani z mięsem)

�B A B K A K L O Z E T O W A - kobieta, zwt. starsza, utrzymująca porządek
1 pobierająca opłaty w szalecie. U ż y w a n e p o w s z e c h n i e w całej Polsce c o
najmniej od lat czterdziestych.
B a b k a klozetowa, babka klozetowa, każdy patrzy na mnie, jakbym nie
była człowiekiem, cały dzień siedzieć w piwnicy, smrody w ą c h a ć z kibla, c o
za ż y c i e . . . - D a j spokój, Stefa, przecież nie masz na czole w y p i s a n e , że jesteś
babka klozetowa, jeść tu dostajesz, dorabiasz sobie do emerytury, źle ci nie
jest. Nie musisz siedzieć cały dzień pod kiblem, możesz u mnie w szatni.
- Czyś ty zgłupiała? J a k tylko odejdę s p o d kibla, to od razu z a c z y n a mnie
cholera ciskać, że tam srają za darmo. Dialog szatniarki z babką klozetową,
zasł. w restauracji, Kraków V 7 2
Babka klozetowa, rezydująca w S u k i e n n i c a c h , stosowała następującą
hierarchię: gdy dostawała 5 0 gr, milczała. 1 zł - odpowiadała „dziękuję".
2 zł - „ B ó g zapłać". Powyżej tej kwoty „Panie Boże stokrotnie zapłać"
Zasł. Kraków, lato 5 8
[także: babcia klozetowa, hajzelmama, pisuardessa, siostra miłosierdzia
(gdy ratowała pijaków) ]
B A C A P A Ń S T W O W Y - C o u w a s n o w e g o ? - E, nic, ubili bacę. - C o ?
- Ее, nie całkiem go ubili, żyje, w szpitalu. - Ale przecie szkoda człowieka!
- Ее, nie szkoda, on był baca p a ń s t w o w y . Zasł. dialog turysty z góralem na
Turbaczu, lato 7 5
(na Hali Długiej pod T u r b a c z e m było w ó w c z a s tzw. w z o r o w e gospodar­
s t w o halne, prowadzone przez Zakład Zootechniki z Raby Wyżnej)
B A C I A R - ostatni wieczorny pociąg C h a b ó w k a - N o w y Sącz. Zasł.
wielokrotnie, lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
B A C I O K I - buty g u m o w e , s z n u r o w a n e , przypominające kształtem
trzewiki. Podhale, 5 0 - 5 5
(językowa pozostałość po czeskiej firmie o b u w n i c z e j „ B a f a " , która
przed w o j n ą zarzucała s w y m i towarami m. in. Polskę)
B A Ł A M UTKI - piersi kobiece. C o się pani tak walisz w te bałamutki!
Zasł. W a r s z a w a , 4 8
B A R D O T K I - pewien rodzaj biustonosza bez ramiączek, nadający
sylwetce wdzięki Brygidy. S ł o w o z ostatniej c h w i l i ! ( P o z n a ń ) M S P N C ,
„Przekrój" XI 5 7
B A Z A R O W A D A M A - kobieta krzykliwie elegancka i ordynarna. Zasł.
W a r s z a w a 5 6 , zlk
B A Z O W A P O D S T A W A P R A W N A - (...) oto już w o l n o w y w o z i ć za
granicę (...) książeczki c z e k o w e do rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego. Wszakże pod warunkiem, że dokumenty te należy o b o w i ą z k o w o
przywieźć z powrotem (...) i nie można też realizować z nich w y p ł a t za
granicą. S z k o d a , że ten humorysta, który p o w o ł u j e się na zarządzenie
ministra finansów jako na „ b a z o w ą podstawę p r a w n ą " , nie pokazuje
palcem owej lekkomyślnej zagranicy, która gotowa byłaby taki czek
z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego honorwać. „Polityka" I I 8 7
B E H A P E - a n t y k o n c e p c j a . Zasł. wielokrotnie, W a r s z a w a , Łódź, Kraków,
W r o c ł a w , lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
( B H P - Bezpieczeństwo i Higiena P r a c y )
B E Z D E W I Z O W Y T R A N S F E R M A Ł Ż E Ń S K I - małżeństwo polskiego
trenera z obywatelką Z S R R , wybitną siatkarką, która zasiliła polską
reprezentację. Zasł. w radiu, III 86
B E Z R A D N O Ś Ć N A B Y T A Młodzież wyuczyła się (...) kilku zachowań
i reakcji. J e d n ą z nich jest tzw. bezradność nabyta. Pojawia się ona
w postaci przekonania o małym lub żadnym w p ł y w i e młodej generacji na
bieg w a ż n y c h dla niej procesów społecznych i politycznych, w silnym
i dalekim od młodzieży ulokowaniu źródeł kontroli tych procesów,
w p o c z u c i u bezsilności i zagrożenia w e własnym kraju. Ż W I 8 9
B E Z W Ł A D Z I E - sytuacja polityczna po ustąpieniu w grudniu 1 9 7 0 r.
Władysława Gomułki. Zasł. W a r s z a w a , zlk
B I E R U T Ó W K A - Napis na asfalcie jest w y k o n a n y starannie: „ B i e r u t ó w ka 1 kilometr". Tak m i e j s c o w i rolnicy nazwali zespół pałacowy Z a m o y s k i c h
w Kozłówce. Przechrzczenie nastąpiło w r a z z pojawieniem się w przypałac o w y m parku pomnika Bolesława Bieruta. D o t y c h c z a s ten „działacz ruchu
robotniczego" przypominał o s w o i m istnieniu siedmiometrową bryłą
pomnika mieszkańcom Lublina. J e d n a k pod koniec lipca jego los został
przesądzony. T R „ S " , X 8 9
BIKINI - 3 0 c z e r w c a 1 9 4 6 roku na Bikini - jednej z w y s e p e k w grupie
w y s p Marshalla na Pacyfiku - przeprowadzono po w o j n i e pierwsze
doświadczenie z bronią a t o m o w ą . Bikini było w ó w c z a s na ustach w s z y s t ­
kich. Kilka dni później pojawiły się w handlu kostiumy kąpielowe noszące
tę nazwę. Były tak skąpe, że mieściły się w tekturowej kostce o boku
7 centymetrów i d a w a ł y się z p o w o d z e n i e m przeciągnąć przez obrączkę
ślubną. D P VII 8 6
B I L A R D K I E S Z O N K O W Y - trzymanie rąk w kieszeniach, zwł. przez
dorastających chłopców, jako forma samogwałtu. Łapy z kieszeni, z n o w u
grasz w bilarda k i e s z o n k o w e g o ? Zasł. W a r s z a w a - P r a g a , 6 5
B I N I A - k o b i e t a , k o c h a n k a . Także: biniawka, biniocha, brzana, draniara,
karyga, lojda, mana, m a n u s k a , marycha, mętlica (złodz.) P S G Z W , XII 8 8
B I U R W A - 1 . Komplet na b i u r k o - k a ł a m a r z , przycisk, suszka, podkładka
do pisania. Zasł. W a r s z a w a 4 9
2. Ordynarna i głupia urzędniczka. Zasl. wielokrotnie w różnych częś­
c i a c h Polski, od 4 9
3. Urzędniczka dorabiająca jako prostytutka, tzw. cichodajka, zwł.
w biurach mających stały kontakt z c u d z o z i e m c a m i . Zasł. W a r s z a w a 7 2
„ B i u r w a " (...) o z n a c z a kobietę zatrudnioną w biurze (nie mylić z p r a c u ­
jącą urzędniczką) niesymaptyczną, w i e c z n i e obrażoną, źle traktującą
interesantów, niekompetentną, opryskliwą, przekupną, z a w s z e pijącą
herbatę. „Polityka" V 8 7

B I U S C I K - w y m i ę krowy. Zasł. w sklepie mięsnym. W a r s z a w a 5 0
B I Ż U T E R I A - N i e c h pokaże s w o j ą biżuterię-rzekła dobrodusznie siostra
Brat i zerwała z pacjenta kołdrę. Zanim zdążył przykryć się dłońmi, zaświecił
bezwstydnie wygolonymi genitaliami. K o n w i c k i , Rzeka
B L A D E B A R A C H Ł O - Konduktorka, d z i e w c z y n a jak szóstka, pojąć nie
może, jak taki wspaniały mężczyzna dostrzega w ogóle takie blade
barachło jak Marta, skoro tyle jest m e d a l o w y c h kobiet w pobliżu. Tyrmand,
Zly
B L A D Y M I K O - przezwisko Stanisława Mikołajczyka, u ż y w a n e przez
oficjalną propagandę zwł. po jego potajemnym wyjeździe z Polski 21
X 1947
(Blady Niko - popularny szlagier przedwojenny)
B L A T N I A C Z K A - R u d y cieszył się jak dziecko ze s w o j e j blatniaczki,
moja, gada, mądralinka, ma takie papiery, wytrzasnęła skądś, że niby ma
chorobę świętego Wita, i forsę zbiera, c h i c h o c z e , całe kieszenie forsy.
N o w a k o w s k i , Silna
B L I Ź N I A C Z K I - piersi kobiece. Zasł. wielokrotnie Kraków, N o w y Sącz,
lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte.
( c z a p e c z k a na bliźniaki - biustonosz)
B L O N D Y N K A - 1. W e s z g ł o w o w a . Zasł. wielokrotnie. W a r s z a w a , lata
czterdzieste, pięćdziesiąte
2. Świnia. A w i ę c Smółka w y p r o w a d z i blondynę z c h l e w i k a na podwórze,
przytrzyma. G K I 8 5
H o d o w l a świń to niedobry interes. My mamy tylko d w i e blondynki, dla
siebie, na talerz. Kartek przecież nie dostajemy. G W y b VII 8 9
3. Palka milicyjna. T y m razem studentów zepchnięto w kierunku ulic
Siennej i Mikołajskiej. Agresja jednej i drugiej strony p o t ę g o w a ł a się.
W ruch poszły pałki, z w a n e laskami, lolami lub pieszczochami. Te mniejsze,
w ciemniejszym kolorze, n a z y w a n e są „brunetkami". Długie, które były
tego dnia w użytku - „ b l o n d y n k a m i " . PrzTyg V 8 9 (o Krakowie)
(...) Poruszyły się tam i z powrotem kolumny Z O M O w pełnym
rynsztunku - kaski, tarcze, maski p r z e c i w g a z o w e i długie pałki - „ b l o n ­
dynki". T P I 8 9 (o Stoczni Gdańskiej)
B Ł Ę K I T N Y D O D A T E K - Dziś w akcji „Posesja" milicjant b y w a „błękit­
nym dodatkiem" do cywilnej komisji lustrującej miasta, osiedla i w i o s k i .
„Polityka" VI 8 7
B Ł O N K A D Z I E W I C Z A - na o p a k o w a n i u np. k a w y - cienka blaszka lub
folia, zabezpieczająca zawartość słoika, puszki lub tp., łatwa d o usunięcia.
Zasł. Kraków, XII 8 3
B Ł Y S K O T K A - elegancka i p o w a b n a kobieta. P S G Z W XII 8 8
B O C Z N A U L I C A - Fannie Hurst (...) w 1931 c h y b a roku ogłosiła
drukiem powieść pod tytułem Boczna ulica, która dała jej rozgłos i pienią­
dze i wsławiła jej imię i nazwisko również w Polsce, gdzie podobnie jak na
całym niemal świecie książkę tę czytały załzawionymi oczami rzesze
młodych i starych kobiet. Była to opowieść o smutnej miłości młodej
kobiety do żonatego mężczyzny, który w p r a w d z i także ją kochał, ale ze
w z g l ę d u na karierę (...) musiał ukrywać s w o j e uczucia grając jednocześnie
w o b e c świata rolę szczęśliwego męża i bodajże ojca. (...) wyrażenie
„boczna u l i c a " stało się synonimem takiej właśnie miłości (...) M i c h a ł o w s ­
ka, Przez kuchnię
P o południu k a w a u Galińskiego, na rogu Alej i Mokotowskiej, z p e w n ą
panią. To „boczna ulica" jednego z m o i c h przyjaciół, człowieka p o w a ż ­
nego i w latach. Tyrmand, Dziennik
B O J K A - 1 . Marynarz zagraniczny, u ż y w a n e na wybrzeżu. „Przekrój" VI
57
2. Klient prostytutki. D z i e w c z y n y biznesu przy p o m o c y z n a j o m y c h
wnoszą do taryf urżniętych b o j k ó w i wiozą do d o m ó w . (Reportaż
z W a r s z a w y ) S M XII 7 6
G d y bojki niedyskretnie mnie pytają o n a z w i s k o , o d p o w i a d a m : „ N i c e y oungandbeautyfullgirl". (Zwierzenia prostytutki w a r s z a w s k i e j ) Kąkolew­
ski, Dziennik U
B O L E K - J E B A K A - T o jest bardzo niesłuszna opinia, dlatego ja robię c o
mogę, żeby rehabilitować komunistów. W s t y d mi za nich i dlatego staram
się u d o w a d n i a ć , że oni w s z y s c y mieli jednak kochanki. Na przykład Bierut
zapracował n a w e t na przydomek Bolek-jebaka. O n nie przepuścił żadnej
kobiecie. M iał kilka żon i różne dzieci rozsiane po kraju. W ł . Sokorski, G K VI
89
B O S K A J U L I A - (...) w e z w a n y zostałem z Łodzi do centrali „Polpressu"
w W a r s z a w i e , mieszczącej się w odrapanej szrapnelami kamienicy na
Pradze, przez redaktora naczelnego - Julię M i n c (...) „boska J u l i a " - tak
nazywaliśmy ją w „Polpressie". „Polityka" I 8 7
B O S O N O G A R U S A Ł K A - Rząd i jego agendy, a w jednej z nich
„bosonoga rusałka" (autor określenia J a c e k F e d o r o w i c z ) , minister infor­
macji Małgorzata Niezabitowska. G K IV 9 0
B O Z I A - ironicznie o T a d e u s z u M a z o w i e c k i m . C o taki bozia może
zadziałać? Zasł. od starego rolnika. N o w y Sącz V 90
BÓLE O D R O D Z E N I O W E - W y c h o d z e n i e na powierzchnię, organizo­
w a n i e się od n o w a lub - jak to kto inny n a z y w a - „bóle o d r o d z e n i o w e "
„Solidarności" w małym ośrodku (Jasło liczy ok. 3 5 tys. mieszkańców)
bywają z różnych p o w o d ó w szczególnie dolegliwe. T y g . M a ł o p . XI 8 9
B R A T E R K I - d z i e w c z y n y przyjaźniące się ( w zakładzie w y c h o w a w ­
c z y m ) . Kiedyś d z i e w c z y n y ciachały sobie ręce, mieszały krew i były
braterkami. „Filipinka" IV 8 4
B U F O R Y - biust. Także: baniaki, bliźniaczki, bułki, brust, cytryny,
granatniki, kajzerki, teleskopy, zderzaki. P S G W Z XII 8 8
B U L B E S - p o t a ń c ó w k a w ścisłym gronie. M o ż e być z kocunkiem
i kopcunkiem lub bez. Także: balet, parowa. W a r s z a w a - P r a g a . „Przekrój"
VI 5 7 •

49

�B U Z I A D U P C I A - w y k w i n t n y i elegancki sposób z a c h o w a n i a się,
wysławiania, ubierania. Zaprosił ją do kawiarni i gadają buzia dupcia. Zasł.
W a r s z a w a 6 7 . Aleś się odstawiła! Wyglądasz buzia dupcia. Zasl. Kraków 6 7
B Y C D O B R Y W T E K L O C K I - być szczególnie sprawny, zwł. seksualnie.
D z i e w c z y n y leciały na niego, bo był dobry w te klocki. „ V e t o " VIII 8 8
B Y K O W E - r o z p o w s z e c h n i o n a wśród mas pracujących n a z w a podatku
kawalerskiego. Natomiast popularna n a z w a dodatku rodzinnego brzmi
„ c y c k o w e " . „Przekrój" X 57
B Ż D I U N G W A - d z i e w c z y n a głupia lub marudna, ( u c z n . ) W a r s z a w a 7 4 ,
Urban, Zanim
C E P E L I A D A - impreza folklorystyczna zorganizowana przez Cepelię,
zwł. w latach siedemdziesiątych pod Pałacem Kultury w Warszawie.
W latach osiemdziesiątych s ł o w o pogardliwe, oznaczające kiczowatą
imprezę, fałszywy patos, tanie efekciarstwo.
(...) reportaż filmowy pokazuje sprawiedliwie zarówno prawdę jak
i hucpę, mistyfikację, o cepeliadzie nie wspominając. (O w i z y c i e polskiej
delegacji w Narviku) „Polityka" VI 9 0
Być może dziennikarze zagraniczni byli oczarowani polskim folklorem.
J a żyję tu, wśród krajowej Cepeliady, (o wystąpieniach L e c h a Wałęsy) G W
VI 90
C H E V R O L E T A R I A T - „proletariat" jeżdżący służbowymi chevroletami.
( W a r s z a w a ) „Przekrój" IX 57
C H Ł O P A K M O Ż E N I E M I E C RĘKI, B Y L E N I E BYŁ K A L E K Ą - z a s ł . od
rozmawiających w tramwaju nastolatek. W a r s z a w a 6 5
C H Ł O P J A K D Ą B , J A J K A J A K Ż O Ł Ę D Z I E - z lekceważeniem o męż­
czyźnie wielkiej postury, ale małej aktywności seksualnej. Zasł. N o w y Sącz,
V 72
C H Ł O P T O N I E K R O W I O G O N , ŻEBY C A Ł E ŻYCIE NA J E D N E J D U P I E
LEŻAŁ - z uznaniem o mężczyźnie, który porzucił żonę i przeprowadził się
do innej kobiety. Zasł. r o z m o w a przekupek na bazarze, W a r s z a w a - O c h o t a ,
lato 6 2
C H O D Z I Ć - Moja córka (lat 1 7 ) przyswoiła sobie a r c y - c u d n y zwrot: „ o n
z nią c h o d z i " , „oni ze sobą c h o d z ą " itp. Wydaje mi się, że jest to jedno
z najpaskudniejszych wyrażeń, odziedziczonych po drobnomieszczańst­
wie. „Przekrój" X 5 5
C H O D Z I Ć N A B O J K Ó W - Nie miałem jeszcze osiemnastu lat, jak
zacząłem chodzić „na b o j k ó w " - m ó w i Roberto, dwudziestoparoletni
chłopak o urodzie t y p o w e g o południowca. (...) Zacząłem chodzić „na
b o j k ó w " , bo słyszałem, że można na nich nieźle zarobić... Początki były
trudne. Zaczynałem jako „cichodajka". KurPol I 8 7
C H O D Z I Ć W Z A M I A R A C H - C o kupić na imieniny koleżance, z którą
chodzę w z a m i a r a c h ? „Przekrój" XII 5 5
C H O M Ą T - pogardliwie o człowieku ze w s i , najczęściej w formie: ty
chomącie, te chomąty. Zasł. W a r s z a w a , Kraków, lata sześćdziesiąte-siedemdziesiąte
C H O M Ą T O - biustonosz. Zasł. W a r s z a w a , V 6 3
C H O R A N A C Z E R W O N K Ę - o gazecie np. z 1 maja lub 2 2 lipca, na którą
zużyto wiele czerwonej farby. Zasł. w drukarni. W a r s z a w a 6 2
C H R Y S T U S F R A S O B L I W Y - typ ikonograficzny, występujący m a s o w o
w polskiej rzeźbie ludowej: Chrystus siedzący, najczęściej półnagi, zgar­
biony, z g ł o w ą wspartą na dłoni, o dramatycznym wyrazie twarzy. J e s z c z e
przed II w o j n ą ś w i a t o w ą określenie C h . f. wyparło inne regionalne n a z w y
(np. Święta Turbacyja) i weszło w p o w s z e c h n e użycie. Po wojnie, zwł.
w latach siedemdziesiątych, motyw C h . f. powielany w tysiącach e g z e m p ­
larzy o b. nierównej wartości artystycznej, wszedł do kultury m a s o w e j , c o
natychmiast znalazło s w o j e odzwierciedlenie w m o w i e potocznej. P o j a w i ­
ły się określenia ironiczno-protekcjonalne: Frasobliwiec, Frasobliwy, Frasulek, Frasuś. W miarę, jak C h . f. przestawał spełniać funkcje religijne,
a stawał się s w e g o rodzaju godłem kultury neoludowej, zaczęto pomijać
s ł o w o „Chrystus" lub stosować infantylne zdrobnienie „Chrystusik", które
jakby brało w cudzysłów religijne pochodzenie m o t y w u . Chrystus frasob­
liwy, Chrystusek lub Chrystusik w polszczyźnie lat siedemdziesiątych
i osiemdziesiątych jest także ironicznym określeniem mężczyzny ok.
trzydziestoletniego, z brodą, o a s c e t y c z n y m wyglądzie.
W pierwszej p o ł o w i e lat pięćdziesiątych wyrzeźbiono w Polsce setki
popiersi, g ł ó w i posągów ówczesnych w o d z ó w . Wśród nich m.in. „ S i e ­
dzący S t a l i n " , n a z y w a n y później „Stalinem frasobliwym" Aliny S z a p o c z nikow (...) G a z W y b VII 9 0
C H U J I W A N A G R O Ź N E G O - Pałac Kultury i Nauki w W a r s z a w i e . Zasł.
W a r s z a w a 5 5 i wielokrotnie w latach następnych.
C H U J K A C Z A P A - ironiczne przekręcenie nazwisk Hupka, Czaja
(czołowi rewizjoniści z a c h o d n i o n i e m i e c c y ) , wyrażające pogardliwy sto­
sunek do nadużywania niemieckiego straszaka przez oficjalną propagandę.
Zasł. W a r s z a w a XI 8 4
C H U J Ó W K A - czarna, s z t y w n a w a l i z e c z k a - n e s e s e r , modna w latach
osiemdziesiątych ( p o n i e w a ż jest atrybutem chuja, tj. mężczyzny, którym
się pogardza). Zasł. W a r s z a w a IX 8 8
C H W I L Ó W K A - J a k się Panu gra scenę miłosną z aktorką, której Pan nie
lubi? - Oj, wtedy muszę włożyć w grę wszystkie moje umiejętności
aktorskie - jest bardzo trudno. Natomiast z aktorką lubianą jest ł a t w o i...
przyjemnie, ale istnieje niebezpieczeństwo przeniesienia tej s c e n y poza
teatr, a na ogół takie związki są krótkotrwałe: to „ c h w i l ó w k i " . „ V e t o " , 111 8 6
C I E K A W S K A T U F T A - niecodzienna, atrakcyjna d z i e w c z y n a . Wars z a w a - P r a g a , „Przekrój" VI 5 7
C I E M N I A K I - S p r a w a dostała się w ręce ciemniaków, wyposażonych
w absolutną, monopolityczną w ł a d z ę . ( W ł . Gomułka cytuje St. Kisielews­
kiego, przemówienie w Sali Kongresowej P K i N , 19 III 6 8 ) . T L 21 III 6 8

50

C I E M N I C - Ciemni n a z w i s k o , znaczy się leci na pojedynczy numer.
M o ż e mężatka? Tyrmand, Z/y
CIĘŻKO P R Z Y S T O J N Y - ironicznie o chłopcu, który stara się olśnić
d z i e w c z y n y swoją urodą, elegancją. Zasł. wielokrotnie W a r s z a w a , Łódź,
Kraków, od 5 5 r.
C I O C I A P R Z Y J E C H A Ł A - Dziś nie, dziś ciocia przyjechała. ( D z i e w ­
czyna informuje przez telefon s w e g o chłopca, że ma menstruację) Zasł.
Warszawa V 70
C l O T KA R E W O L U C J I - Ciotka rewol ucj i była kiedyś działaczką z przed w o j e n n y m stażem, pomagała więźniom w ramach organizacji M O P R ,
sama wiele wycierpiała, w o j n ę spędziła na ogół na emigracji, znajdując się
i działając czasami w cieniu L a m p e g o , Minca, Berlinga czy Sokorskiego,
a po w o j n i e - gdzieś do p o l o w y lat sześćdziesiątych - sama niejednokrot­
nie zajmowała jakieś s t a n o w i s k o , od departamentu w y d a w n i c t w po
znacznie gorsze departamenty. Były nawet takie, które oba te zaintereso­
w a n i a łączyły, np. Luna Bristigerowa po odejściu z M B P próbowała s w y c h
sił w literaturze pięknej. Były to niewiasty o męskich zainteresowaniach,
pasjonowały się polityką, czasami ze z g u b n y m dla niej i dla nich skutkiem
i śledziły uważnie ruchy kadrowe. Passent, „Polityka" XI 8 5
W latach pięćdziesiątych Polską rządziły ciotki rewolucji. Proszę mnie
nie poprawiać. J a w i e m , że w szkołach uczą, iż władzę s p r a w o w a l i wtedy
Bierut, Cyrankiewicz albo Różański. Ale naprawdę wszyscyśmy podlegali
bezapelacyjnie ciotkom rewolucji. Były to panie w średnim w i e k u , ale
jeszcze nie stare, choć zdarzały się wśród nich i staruchy pamiętające
jeszcze Lenina, na ogół niezbyt urodziwe, choć bywały i niebrzydkie,
a nawet z pewnymi skromnymi pretensjami męsko-damskimi. Były z a ­
zwyczaj czarniawe, przy kości, krótko ostrzyżone, energiczne, z d e c y d o w a ­
ne w o d r u c h a c h , rozkochane w marksiźmie-leniniźmie i fanatycznie
o d d a n e w ł a d z y ludowej. W większości pochodziły z plutokratycznych
d o m ó w żydowskich i miały już za sobą pewien staż w przedwojennej partii
komunistycznej. Każdy z nas musiał się zetknąć s w e g o czasu z taką
działaczką. Siedziały one w gabinetach Komitetu Centralnego, w zakąt­
kach Ministerstwa Bezpieczeństwa, w salkach kolaudacyjnych kinemato­
grafii. A także w skromnych pokoikach w y d a w n i c z y c h c z y redakcyjnych.
Konwicki, Nowy
Świat
Zwinogrodzka powtarza w i ę c cykl polityczny o w y c h zetempówek, które
- gdy dorosły - zostawały ciotkami rewolucji, a gdy przerosły, stały się
ciotkami kontrrewolucji. „Polityka" IX 86
C I O T K A S O L I D A R N O Ś C I O W A - Z n a j o m a , która pracuje w radiu m ó w i :
„Czuję się teraz o wiele gorzej niż w roku 8 2 . T k w i m y w tych s a m y c h
klatkach c o kiedyś, tylko teraz w p u s z c z o n o tam stado rozhisteryzowanych
solidarnościowych ciotek". Nie inaczej m ó w i ą inni pracujący od d a w n a
lub od wczoraj w radiu i telewizji. Charłamp, „Kultura" IV 9 0
C I P A K R U C Z K O W E J - ludowa n a z w a Pomnika C z y n u R e w o l u c y j n e g o
na Rondzie P K W N w R z e s z o w i e (proj. Marian K o n i e c z n y ) . Zasł. wielokrot­
nie od p o ł o w y lat siedemdziesiątych, Rzeszów
( W ł a d y s ł a w Kruczek w latach siedemdziesiątych był I sekretarzem KW
P Z P R w R z e s z o w i e , jego żona Zofia przewodniczyła W o j e w ó d z k i e j
Komisji Kontroli Partyjnej P Z P R w R z e s z o w i e )
C I U L W E S E L N Y - chłopak, który nieproszony przychodzi na w e s e l e .
Zasł. J o r d a n ó w , I 8 5
(odpowiednik żeński: dziennikarka)
C Y R K S T A L I N A - 1. O d czasu stworzenia tak z w a n e g o R u c h u Pokoju
jeździ po świecie przedsiębiorstwo w i d o w i s k o w e , z w a n e potocznie w W a ­
rszawie Cyrkiem Stalina. Obsługuje kongresy, zjazdy, festiwale młodzieży,
nawet imprezy artystyczne. Kilkudziesięciu internacjonałów występuje
w zmiennych rolach, zależnie od potrzeb. Przedstawiciele Hondurasu,
Portugalii i J e m e n u zdają się w s z y s c y pochodzić ze Z ł o c z o w a i jest w tym
jakaś logika: absolwent komunizmu z ulicy S m o c z e j czy Gęsiej lepiej
załatwi c o trzeba, niż autentyczny peon czy muzułmanin: inna inteligencja,
inne przystosowanie, zrozumiała psychika, w y p r ó b o w a n a fachowość.
Tyrmand, Dziennik
2. W rzeźbie Aliny S z a p o c z n i k o w zadumany Stalin, a w o k ó ł niego tłumy
postaci, który ktoś nazwał „cyrkiem Stalina". Z w o ż o n o do Kozłówki te
„dzieła" przez lata. T y g R o l „ S " X 8 9
C Z A R N A K O M U N A - kler. Zasł. N o w y Sącz V 86
C Z Y S T A K A R T A P O S T R O N I E S U K C E S Ó W - eleganckie sformułowa­
nie s p r a w o z d a w c y sportowego w o b e c z a w o d n i k a radzieckiego, który był
nieudolny, tv II 8 8
D A C Z A W G Ó R A L S K I M S T Y L U - D a c z a w góralskim stylu to szczyt
dobrego smaku, w i ę c dacze takie stoją nawet daleko od gór, na przykład na
Mazurach, a cieśle z Harkabuza, C i c h e g o c z y O c h o t n i c y jadą gromadnie
stawiać je bogatym ceprom. T e r a k o w s k a , Próba
D A C Z O W N I K - W „salonie" w s i jest krzyż z pięknie rzeźbionym
świątkiem (są tu d a c z e kilku artystów), a na środku, pod daszkiem
- pompa. Na ławeczce okalającej daszek z a w s z e ktoś siedzi: starszyzna
grzejąca kości, kawalerka i d a c z o w n i c y stale zajęci udoskonalaniem s w y c h
posiadłości. G a z W y b VI 9 0
D E G O L Ó W K A - c z a p k a męska na wzór kepi, modna po w i z y c i e gen. de
Gaulle'a w Polsce w 1 9 6 7 r. Twórcą tej mody był czapnik krakowski
Stanisław Krajewski
D E M O K R A T K A - limuzyna, przydzielona do użytku służbowego kiero­
w n i k o w i urzędu w z g l . instytucji p a ń s t w o w e j , słowo popularne bezpośred­
nio po wojnie, dziś już rzadko używane. „Przekrój" VI 57
D O C H A M I A C - J e d n a na mnie wrzeszczała, a druga stała z boku
i dochamiała. ( U c z e ń o reprymendzie, jaką dostał od d w ó c h nauczycielek.)
Zasł. w autobusie, W a r s z a w a III 8 8

�D O L A R Y - Rysunki dzieci - pacjentów Instytutu Pediatrii Akademii
Medycznej w Krakowie (szpital w Prokocimiu). „ D o l a r a m i " o b d a r o w y w a ­
ni są goście kliniki, oficjalne delegacje itp. T P XII 8 7
D O M P R Z E D P O G R Z E B O W Y - d o m księży emerytów. Zasl. od księdza,
Kraków II 8 9
D O M Ś W I A D O M E G O M A C I E R Z Y Ń S T W A - żeński d o m akademicki
przy ul. Kickiego w W a r s z a w i e . Zasł. od taksówkarza, jesień 61
D O P I N G C I Ą Ż O W Y - W ostatnim czasie pojawiło się pojęcie „ d o p i n g u
c i ą ż o w e g o " rozumiane jako „zapładnianie" zawodniczki w określonym
terminie przed z a w o d a m i , aby podczas startu wykorzystać jej naturalne,
wyższe predyspozycje fizyczno-biologiczne, a po z a w o d a c h bez skrupu­
łów przerwać rozwój płodu. „ D o p i n g c i ą ż o w y " znajduje z a s t o s o w a n i e
również w naszym kraju. G K I 8 9
D O S T A Ć J O B L A - o władzy, po otrzymaniu Nagrody Nobla przez L e c h a
Wałęsę 10 XII 8 4
D U P Y S P A L O N E - popularne określenie kabaretu Miry Zimińskiej
i L u d w i k a Sempolińskiego „ D u b y s m a l o n e " , W a r s z a w a 4 8
D Y K T A T U R A C I E M N I A K Ó W - S k a n d a l i c z n a dyktatura ciemniaków
w polskim życiu kulturalnym (Wł. Gomułka cytuje St. Kisielewskiego,
przemówienie w Sali Kongresowej P K i N , 19 III 6 8 ) T L 21 III 6 8
C z y myślisz, że dyktatura ciemniaków słończyła się? - pyta mnie jeden
z uczestników Pomarańczowej Alternatywy. Zaskakuje to historyczne
określenie ( 1 9 6 8 ) , przywołane przez dwudziestolatka, ale nie zaskakuje
reakcja na c i e m n i a c t w o złośliwym śmiechem i kpiną. KultNiez III 8 8
D Z I A D E K M I K O Ł A J - forma pośrednia między „ Ś w i ę t y M i k o ł a j "
a „Dziadek M r ó z " . P K F XII 4 8
D Z I A D E K M R Ó Z - R a n o w łazience d w i e interesujące wiadomości od
golących się. J e d n a o w o j e w ó d z k i m okólniku regulującym urzędowo
o b c h ó d tzw. choinki noworocznej dla dzieci i zgodnie z tymże, Dziadek
Mróz, czyli św. Mikołaj, który wstąpił do partii, powinien po rozdaniu
prezentów o p o w i a d a ć dziatwie bajeczki o przyjaźni polsko-radzieckiej.
Tyrmand, Dziennik
D Z I E L N I C A W I L L O W A - Na każdym grobie n a z w i s k o i imię jak
w i z y t ó w k a na drzwiach mieszkania. T e same n a z w i s k a noszą mieszkańcy
w pobliskim T u c h o w i e i okolicy. N o w ą część cmentarza nazywają dziel­
nicą w i l l o w ą ; istotnie przypomina miniaturową osadę tych, którzy wcześ­
niej mieszkali niedaleko stąd, gdzie w i d a ć wieże i d a c h y d o m ó w . G К XI 8 5
E D E N - Na Boże Narodzenie rodzina postawiła na balkonie migocącą
żarówkami choinkę. (...) Wieś powiedziała: Eden robią sobie z d o m u , żeby
się świeceniem wyróżnić. „Polityka" IV 8 7
(po serialu tv Powrót do Edenu)
E U F O R I A P E S Y M I Z M U - Pomimo sytuacji jaka jest nie powinniśmy
popadać w euforię pesymizmu. (Z w y p o w i e d z i działacza l u d o w e g o ) PR 8 9
F L I Z Y „ R Ó Ż O W A C H M U R K A " S P R Z E D A M - ogłoszenie G K V 8 5
F O T O T A P E T A - Artysta malarz maluje widoki a la „Fototapeta".
Ogłoszenie G K VII 8 5
G A D Z I E E C H O - „Gazeta K r a k o w s k a " , „Dziennik Polski" i „Echo
K r a k o w a " połączone w jedną gazetę po ogłoszeniu stanu w o j e n n e g o . Zasł.
Kraków I 8 2
H E R B A T A G Ó R A L S K A - Dla tzw. niepoznaki trzej p a n o w i e dostarczoną
w ó d k ę spożywali zmieszaną z herbatą. Lecz ich widok niezbicie świadczył,
że była to herbata z w a n a potocznie góralską - w z m o c n i o n a ! D P IX 86
I K O N O S T A S - Ordery. W upalne południe na ulicy spotykam mężczyzn
zakutych w czarne p o d n i s z c z o n e garnitury z „ikonostasem". (...) Bohater­
s t w o sprzed czterdziestu lat procentuje w kolejkach. P W A „ S " XI 8 8
I N T E L I G E N C J Ę D Z I E L I M Y NA K A T O L I C K Ą I W R O D Z O N Ą - zasł.
Krosno V 8 9
J E C H A Ć D O W A R S Z A W Y P R Z E Z Ł Ą C K O - jechać załatwić jakąś
sprawę w e władzach centralnych, biorąc jako ł a p ó w k ę śliwowicę łącką.
Zasł. wielokrotnie N o w y Sącz, lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte
J E Z I O R A N Y - w a r s z a w i a c y pochodzący ze w s i .
(...) W a r s z a w i a c y n a p ł y w o w i , c i , o których kołtuneria stołeczna m ó w i
„Jeziorany". Ż W XII 7 3
(aluzja do powieści radiowej „ W J e z i o r a n a c h " )
J U H A S A L I A - (...) warto wspomnieć o (...) góralskich juvenaliach
z w a n y c h „juhasaliami". D P IV 8 8
K L A W O S I K - W Zakopanem przed wielu laty p o s t a n o w i o n o w y b u d o ­
w a ć szalet miejski. Sporo wesołości w y w o ł a ł konkurs na jego nazwę.
Zwyciężyła n a z w a „Klawosik", nawiązująca d o tatrzańskiej siklawy. J e d ­
nak szaletu miejskiego nie z b u d o w a n o , gdyż rzecz cała rozbiła się o wyraz
architektoniczny tego przybytku. D P I 8 6
K L E R Y C K I Z E S P Ó Ł M U Z Y C Z N Y „ G I T A R Y N I E P O K A L A N E J " - Fot.
w gablocie kościelnej, Kielce, lato 8 4
K N A J P A - Ale Krawczyk drażnił, to prawda. Jakoś tak prowincjonalnie
prezentował się w czarnym s m o k i n g u , w śnieżnobiałej koszuli i podgiętymi
rogami kołnierzyka i o b o w i ą z k o w e j czarnej muszce. Ten styl ma s w o j e
króciutkie określenie: „knajpa." „Reporter" I 8 9
K O L C Z Y K O W A Ć - W e wrześniu 1 9 8 3 zostały zniesione kategorie
artystyczne, żeby nie „kolczykować" w y k o n a w c ó w . „Polityka" VI 8 5
K O N F E R A N S J E R Z Y - z a w o d o w i m ó w c y , którzy obiecują załodze złote
góry, lecz nie chcą dopuścić do żadnych zmian. Oczywiście nie myślą także
realizować obietnic. Określenie t y p o w o żerańskie. D z i e w a n o w s k i , „ Ś w i a t "
X 56
K O N S E R W A T O R I U M - T o w y j a z d o w a rzeczywistość: nie chcesz cierpieć
głodu a uszczknąć coś z diety, bierz jedzenie ze s o b ą - c h l e b , masło, żółty ser,
podsuszoną kiełbasę, zupy w proszku, przede wszystkim konserwy ( w
żargonie muzyków konserwatorium - walizka pełna konserw). D P I 8 9

K O Ś C I E C W Y S T Ą P I E Ń - T o w a r z y s z e , jest próba, by te tezy, które my
w a m prześlemy, traktować jako kościec wystąpień i uzupełniać s w o i m i
lokalnymi o c e n a m i , b o w i e m my w a m możemy dać tylko ogólnokrajowy
przekrój sprawy. I prośba taka byście nie z a w s z e byli w wystąpieniach
w pełni w zgodzie z A d a m e m M i c k i e w i c z e m , używali s ł o w n i c t w a konkret­
nego, jasno określającego i d o s a d n e g o w stosunku do tych elementów. (Z
telekonferencji КС P Z P R 26 VI 7 6 po o d w o ł a n i u decyzji o p o d w y ż c e c e n )
„Polityka" V 9 0
K R O C Z E M D O S O C J A L I Z M U - pseudohasło Ligi Kobiet. Zasł. War­
szawa 54
K U C Z K A - W czasie swej kontrolowanej współpracy z władzą miewał
Stępniak tzw. momenty. Przychodzi np. rano d o biura, a tu już goździki,
oficjele łap go pod pachy i pod pomnik, bo jakaś rocznica. - Ten pomnik
- w y j a ś n i a - s p e c j a l n i e z b u d o w a n o przy kościele, tak, by młodzież, którą się
tu spędza, musiała stać tyłem do g ł ó w n e g o ołtarza; zresztą to pomnik nad
niczym, nikt tu nie leży; ludzie nazywają go „kuczka" (bo napis się zaczyna
od słów „ku c z c i . . . " ) . T y g S o l IX 8 9
K U L T U R O W Y - U nas po w o j n i e w p r o w a d z o n o u c z o n k o w a t y termin
„kulturowy": „kulturalny" to ktoś, kto o d z n a c z a się kulturą, natomiast
„ k u l t u r o w e " to coś, c o się do kultury odnosi. Ale przecież w takim razie
należałoby i kulturalnego attache przemianować na „ k u l t u r o w e g o " . S a n dauer, „Polityka" VII 8 8
K U R W Y D L A L U D U - T y s i ą c e plakatów s y g n o w a n e było przez M i ę d z y miastówkę Anarchistyczną, tę sarną organizację, która przed kilku t y g o d ­
niami zaatakowała g m a c h byłego КС P Z P R , siedzibę „Solidarności",
w końcu zaś wdarła się do e k s k l u z y w n e g o hotelu „Viktoria" z okrzykiem
„K... dla ludu", w y w o ł u j ą c popłoch wśród zebranych tam „panienek". G K
II 9 0
L A W S T O R A N T - Karane jest jednak sutenerstwo, czyli czerpanie zysku
z nierządu przez mężczyzn z w a n y c h ostatnio lawstorantami. „Polityka" III
87
(film Love story, amerykański melodramat o treści zbliżonej do naszej
Trędowatej, wyświetlany był w Polsce w połowie lat siedemdziesiątych,
bijąc wszelkie rekordy popularności)
LECIEĆ K O N T U R E M - Brygada doszła do niesamowitej w p r a w y .
W y m a l o w a n i e hasła naprzeciwko komitetu partii lub olbrzymich karykatur,
czy haseł w rodzaju „telewizja kłamie" z a j m o w a ł o im dosłownie minuty
c z a s u . Błażek, jako szef i złota rączka, leciał konturem, reszta młodzieży, dla
której praca z nim była przygodą, wypełniała w s k a z a n e przez niego pola
farbą. Mur, Dziennik
LINIA D O B R O B Y T U S T R Z E L A W GÓRĘ informacji z obrad Sejmu

E x p W i e c z , VII 5 0 , tytuł

L I N I O W C Y - Za elitę wśród m u z y k ó w r o z r y w k o w y c h uznawani są
„liniowcy". O p a n o w a l i najbardziej e k s k l u z y w n e statki świata (...) pływają­
c e po gorących morzach (...) od Śródziemnego po Karaibskie. „Polityka"
XI 8 5
L I T E R A C C Y S I E R Ż A N C I - L i t e r a c c y s i e r ż a n c i , jak Putrament i Kierczyńska, nakazują pisać o wiośnie i miłości. U r z ę d o w e zaprawianie się
i urzędowa miłość są współczynnikami dialektycznie wzrastającego d o b ­
robytu, przynajmniej w statystykach g o s p o d a r c z y c h . Tyrmand, Dziennik
L I T E R A C K I O D P U S T - kiermasz książek. Zasł. W a r s z a w a V 6 2
L I T E R A T M A R Y J N Y - W odróżnieniu od s w y c h k o l e g ó w J a r e c k i e g o
i T y m a , którzy antykomunizmu nie pokrapiali święconą w o d ą Ernest Bryll,
na poprzednim etapie u k o c h a n y poeta w ł a d z , wystąpił jako literat katolicki
i maryjny. Stan w o j e n n y określił on jako współczesne ukrzyżowanie
Chrystusa. Urban, D P I 86
L O D Y P A S I A K - Mnie osobiście bardzo żenuje, kiedy słyszę, że
w K a t o w i c a c h sprzedaje się ulicznie „Lody Pasiak" lub że w p e w n y m
dansingu występuje pieśniarka, którą reklamuje się jako „uroczą Oświecimiankę, Lolę X . " Waldorff, „Przekrój" V 4 7
L U D O Ź E R K A - Ale nie jedynie salmonella gastronomiczna korzysta
z urlopowego s e z o n u . J e s t jej odmiana estradowa: lato to c z a s koncertów,
recitali, szemranych imprez, i m p r o w i z o w a n y c h składanek i t u r n u s o w y c h
popisów. Byle „ludożerka" była na w i d o w n i (tak pieszczotliwie n a z y w a się
publiczność) lub nawet nie przyszła, lecz obrotny organizator wcisnął jej
bilety. „Polityka" VIII 8 7
Ł A P A N K O W A I M P R E Z A - Słuchajcie, tam siedzi tłum mężczyzn w ko­
żuchach! Prawie w s z y s c y śpią! (...) Wyjaśniło się, że to łapankowa impreza
dla n o c n y c h stróżów. W celu z a p e w n i e n i a stuprocentowej frekwencji
polecono im zjawić się prosto po pracy. Grodzieńska,
Wspomnienia
Ł A T W I E J D U C H A Ś W I Ę T E G O Z A O G O N E K Z Ł A P A Ć - o nieobecnym
dyrektorze. W a r s z a w a 6 5 , zlk
Ł O W I C K I P A S I A K K U L T U R Y - Nie m ó w i ę w tej chwili o tym, jak ten
interwencjonizm powinien wyglądać, czy powinien to być ó w „łowicki
pasiak kultury", wymyślony ongiś przez jednego z niemądrych sekretarzy,
złożony z lokalnych chórów, orkiestr strażackich i świetlic (...) „Polityka"
IX 8 9
Ł U P U C U P U D I S C O - R o z p o c z y n a się bal, który potrwa gdzieś do
9 rano. Oczywiście, jak na prawdziwy bal przystało, muzyka grana jest na
ż y w o , nie jakieś tam łupucupudisco... D P II 86
M A D O N N A R W P G - p r z e z w i s k o Maryli R o d o w i c z . Zasł. W a r s z a w a V 8 8
M A L B O R K - d z i w a c z n y n o w y dom o możliwie największej ilości
krzywizn, gzymsów, fantazyjnych a niefunkcjonalnych ozdób. „ N a tej ulicy
są s a m e malborki". Zasł. Suwałki lato 8 9
M I E Ć P O D S O B Ą - Podejmował nas wiceprezydent Stanisław Bielecki,
dziennikarz z z a w o d u , mający pod sobą sprawy kultury i oświaty. G K I 8 6

51

�M I E S Z K A N I E W S T Y L U G Ó R A L S K I M - Mieszkanie własnościowe
( P r o k o c i m ) urządzone w stylu góralskim - sprzedam. D P III 8 6
M N I E J N I Ż Z E R O - Nawet c h y b a sam autor słów piosenki Mniej niż
zero, Andrzej Mogielnicki, nie przypuszczał, że stanie się on wręcz
przysłowiowym określeniem chały czy miernoty. KurPol V 8 7
M O M E N T Y - s c e n y erotyczne w filmach.
Film bardzo c i e k a w y , rzecz jasna dla w i d z a , który szuka w kinie nie tylko
„mordobicia", „ m o m e n t ó w " , dreszczyku emocji, taniej rozrywki, ale
również odrobiny refleksji. D P I 8 6
(także: gołe baby)
M O T Y L - U w a g ę zwracało siedem starszych wieśniaczek, ubranych
w stroje l u d o w e . Trzymały one na patykach tzw. motyle (czyli m ó w i ą c po
dzisiejszemu - transparenty) z napisami „Solidarność" (...) T y g S VI 8 9
N A K A P U Ś C I E D R O B N E LIŚCIE / N I E D A J D U P Y K O M U N I Ś C I E / B O
J A K M I N C SIĘ O T Y M D O W I / T O C l D U P Ę U P A Ń S T W O W I / - zasł.
W a r s z a w a - P r a g a , 4 9 . Trawestacja znanej piosenki ludowej „ N a kapuście
drobne liście, nie daj buzi organiście, organista porachuje, ile razy
pocałuje", śpiewana w c z a s a c h „ b i t w y o handel".
N A K A R P I A - Wydarzenia szły zgodnie ze scenariuszem. Pociąg się
wtoczył. Przywódcy powitali się pocałunkami „na karpia" i uściskiem „na
misia". KurPol IX 8 7
(opis wizyty Waltera Ulbrichta w W a r s z a w i e , IX 6 3 )
N A L E Ż Y K O N S U M O W A Ć D O B R A K U L T U R Y - z w y p o w i e d z i działacza
partyjnego średniego szczebla, PR VII 8 4
N A M A Ł P Ę - Należy ze szczególną ostrożnością odnosić się do p o c h w a ł
w y p o w i a d a n y c h przez osobników, którzy obsługiwani są przez ekspedien­
t ó w , rzemieślników, urzędników itp. na tzw. małpę; to z n a c z y tych, których
twarze znane są z telewizji, filmu i działalności publicznej, ponieważ
zachodzi o b a w a , iż ich traktowanie jest w y j ą t k o w e , podyktowane roz­
głosem, popularnością itd. KiŻ VII 8 8
N A P S Z C Z E L E N I E W O J E W Ó D Z T W A - liczba pszczelich pni w w o j e ­
w ó d z t w i e . Napszczelenie w o j e w ó d z t w a wykazuje tendencję wzrostową.
G K XI 8 4
N A S I L A J Ą SIĘ O B J A W Y Z R O Z U M I E N I A - PR VIII 8 4
N I E D O P C H N I Ę T A - d z i e w c z y n a postrzelona, która głupio się z a c h o w u ­
je, dziwnie reaguje z p o w o d u kompleksów seksualnych. Zasł. W a r s z a w a VI
85
N I K I F O R - prymityw, ciemniak, człowiek podejmujący działalność
publiczną bez f a c h o w e g o przygotowania. Zasł. wielokrotnie w różnych
częściach Polski od 60 r.
Nikifor ekonomii - o Wł. Gomułce, po jego enuncjacji, że eksport
powinien być opłacalny. Zasł. Z a k o p a n e 6 9
Nikifor p o l i t y c z n y - o L.Wałęsie. Za pierwszym razem oburzyłam się, gdy
ktoś młody powiedział: gawędzi Nikifor polityczny. Za drugim razem i ja
odniosłam takie wrażenie. G a z W y b VI 9 0
Nikifor polityki - Nawet jeśli za radą Marcina Króla z e c h c e m y oddać
politykę w ręce f a c h o w c ó w , sami musimy stać-się przedtem ekspertami,
aby odróżnić f a c h o w c ó w od pieniaczy, aferzystów i n a w i e d z o n y c h
nikiforów polityki. Tyg „ S " VII 8 9
Nikifor zarządzania - Kim ma być dyrektor A n n o Domino 8 7 ? (...)
Profesjonalistą c z y Nikiforem zarządzania? KurPol IV 8 7
Nikiforyzm techniczny - O s s o l i n e u m w y d a ł o w c h u d y m nakładzie
znakomitą pracę Bożenny Józefowicz Inżynierowie
- twórcza
kadra
gospodarki
narodowej.
Praca stanowi szczęśliwe połączenie chłodnej
analizy naukowej z publicystycznym nerwem (takie są np. sformułowania
o „nikiforyzmie t e c h n i c z n y m " ) . „Polityka" X 8 7
N O W O S R E B R Z A N K A - c i u p a g a , spinka nowosrebrzanka (dawniej:
a l p a g o w a ) ; słowo l a n s o w a n e przez Cepelię. J e j p r a c o w n i c y uznali, że
„ a l p a g a " brzmi zbyt o b c o jak na sztukę ludową. Zasł. Z a k o p a n e VI 8 5
O B S Z C Z Y M U R S T W O - J u r y kierowane przez J a n a Poprawę w s w o i m
k o ń c o w y m w e r d y k c i e podkreśliło też, że s t a n o w c z o potępia w p r o w a d z a ­
nie „ e l e m e n t ó w o b s z c z y m u r s t w a do szeroko pojętej kultury studenckiej"
(...) G K VII 86
O G R Y Z K I - Najwięcej jest w D e s a c h obrazów. Niestety, są to g ł ó w n i e
tzw. ogryzki. Przeważają nie podpisane obrazy z okresu międzywojennego
(...) KurPol XII 8 8
O N D U L O W A Ć - Wczoraj wysłałem d o Krakowa fragment moich
z i m o w y c h notatek. Żadnych zmian, skreśleń czy poprawek. Byłoby to
próbą o n d u l o w a n i a tekstu, który powstawał w szczególnych okolicznoś­
c i a c h i w szczególnym napięciu d u c h o w y m . Szczypiorski, Z notatnika
O R G A Z M N A S Ł O D K O - m i n a piosenkarki p o d c z a s śpiewania piosenki
miłosnej, styl śpiewania piosenki miłosnej. Zasł. od pracownika tv,
Warszawa 69
O R K I E S T R A Z C H M I E L N E J - Wczoraj na p o d w ó r k u była orkiestra. T a
z Chmielnej - powiedziała Lidka. - Z R u t k o w s k i e g o - poprawił ją Rysiek.
- Ulica może sobie być R u t k o w s k i e g o , ale orkiestra jest z Chmielnej!
„Świerszczyk" I 8 6
P A Ń S T W O W I Ś W I Ę C I - pojęcie ze sztuki neoludowej. Wybitne po­
stacie, np. Świerczewski, C u r i e - S k ł o d o w s k a , Kopernik, Kostka Napierski
jako temat obrazków i rzeźb. Zasł. Sądecczyzna 7 5
(także: Ś W I Ę C I O G Ó L N I - j a k o przeciwstawienie świętych kościelnych)
PEŁEN F R E N E T - frenetyczne brawa na koncercie muzyki młodzieżo­
w e j . PR 8 4
P E Ł E N S P O N T A N - s p o n t a n i c z n a o w a c j a na koncercie muzyki młodzie­
ż o w e j . PR 8 4
P I E Ś Ń O Z I E M I N A S Z E J - g ł ó w n e w y d a n i e dziennika tv. Określenie
Mariana Brandysa, 76

52

PI K A S Y - popularne określenie w s z e l k i c h dzieł n o w o c z e s n e g o malarst­
w a , rzeźby, a także z d o b n i c t w a o formach dla laika niezbyt zrozumiałych.
„Przekrój" VI 57
Znamy w s z y s c y te d w o r c o w e poczekalnie, knajpy na prowincji, szyldy
M H D - ozdobione kolorowymi trójkątami. Bez wątpienia - jest to standard,
bez wątpienia - chodzi tu o przejaw kultury m a s o w e j . Należy jednak zdać
sobie sprawę z tego, że „pikas" na szyldzie sklepu nr 15 w W o ł o m i n i e nie
został zamierzony jako produkt „Kultury B " - mass culture, a przeciwnie
- j e s t on swoistą odpowiedzią na manifestacje a w a n g a r d o w e g o malarst­
w a . Osęka, Poddanie
P I O S E N K I D U S Z P A S T E R S K I E - M i n ę ł o już parę miesięcy od momentu,
gdy skrytykowałem na tym miejscu tandetne teksty i melodie wielu tzw.
„piosenek duszpasterskich", a do tej pory docierają do mnie e c h a tego
narzekania. S k w a r n i c k i , T P I 8 6
P Ł A S K O R Z E Ź B A - pijany do nieprzytomności i leżący na ulicy. „Prze­
krój" II 5 8
P R O G R A M Y N A S Y C I M Y CAŁKOWICIE ROZRYWKĄ - z wypowiedzi
szefa rtv. PR VIII 8 3
R O K U W A Ż N E G O O G L Ą D U - Kierownik Wydziału Kultury КС infor­
muje w tym momencie, że ten rok będzie traktowany jako R O K U W A Ż ­
N E G O O G L Ą D U f u n k c j o n o w a n i a instytucji artystycznych w Polsce! D P
X85
R O Z P Y L A C Z K U L T U R Y - Pani Helena, kapitalna leśniczyna spod
Wałcza, gdzie polując mieszkałem na początku lat pięćdziesiątych, z a g a d ­
nięta raz o to, c z y m się zajmowała przed zamążpójściem, odrzekła
zamaszyście, stawiając patelnię z jelenią wątrobą - byłam rozpylaczem
kultury w powiecie! - inaczej m ó w i ą c , z torbą publikacji na ramie roweru
pedałowała przez wioski i gromady, r o z d a w a n y m drukiem i ż y w y m słowem
uświadamiała zebranych c o do znaczenia Dni Oświaty i Kultury, Oszczęd­
ności, akcji s i e w n e j , kongresu pokoju. Dnia Nauczyciela, Górnika, Kobiety,
Dziecka, Święta 1 Maja, 2 2 lipca, 7 listopada i w s z y s t k i c h innych dni
kalendarzowych. Newerly, Zostało
R Z Ą D Ó W K A - Kamerzysta, zapytany przeze mnie, jak będzie ujmował
obu gości, powiedział: „ T y p o w a rządowa - każdy siedzi w fotelu i m ó w i
s w o j e " . „Polityka" XII 8 8
(o spotkaniu M i o d o w i c z - W a ł ę s a w tv)
R Ż N Ą Ć P R Y M I T Y W A - S ł u c h a j pani! O n w c a l e nie ze w s i , przyjechał tu
parę lat temu i w P O M robił. J e s t po szkołach, t e c h n i k - m e c h a n i k . Potem
rzucił pracę i wziął się za rzeźbę, bo to lepiej popłaca. W lecie nie strzyże się,
nie goli, koszulę nosi wypuszczoną na portki, bo g o te głupie miastowe
biorą za p r a w d z i w e g o ludowego. Rżnie w i ę c prymitywa tylko po to, żeby
podnieść cenę. G К VIII 8 6
S E A N S E Z A R E Z E R W O W A N E - Dzisiaj film dokumentalny z sierpnia
ubiegłego roku „Robotnicy 8 0 " , idzie w kilku kinach pod tytułem „Seanse
z a r e z e r w o w a n e " . K o n w i c k i , Wschody
(także: wszystkie seanse zarezerwowane; zwrot występujący w reper­
tuarze kin w a r s z a w s k i c h , np. w Ź W , gdy decydentom chodziło o to, by film
wyświetlano przy pustej w i d o w n i )
S Ł U S Z N Y - Nie wdając się (...) w ocenę, czy surrealizm jest kierunkiem
„słusznym" - c h c e m y pokazać Czytelnikom, że prąd ten jest obecnie dość
modny. „Przekrój" VI 4 8
S M O R G O Ń C Z Y K - P o l a k - a b s o l w e n t wyższych studiów w Z S R R . Zasł.
wielokrotnie w różnych częściach Polski od 61 r.
(Akademia smorgońska - żartobliwa n a z w a g ł ó w n e g o ośrodka tresury
niedźwiedzi w S m o r g o n i a c h w oszmiańskim powiecie, z którymi o b ­
c h o d z o n o domy po całej Rzplitej i p o k a z y w a n o sztuki przy dźwiękach
głośnej muzyki - Kopaliński, S M T K )
S O C J A L I S T Y C Z N Y Z G R Y Z - J a mam jeszcze taki socjalistyczny zgryz,
że jak coś złapię, to trzymam. D P V 9 0
S O C S A K R A L I Z M - (...) obecnie obserwuję zjawisko bardzo bliskie
socrealizmowi, a m i a n o w i c i e socsakralizm, tzn. modę na k o m p o n o w a n i e
wpadających w ucho melodyjek, które mają być muzyką religijną. P e n ­
derecki, „Polityka" XI 8 7
S T O P I E Ń U R U C H O M I E N I A C Z Ł O N K Ó W P A R T I I - Z wszystkich infor­
macji w y n i k a , że stopień uruchomienia członków partii bezpośredniego
udziału w akcji wyborczej w y n o s i od 2 0 d o 3 5 % , przy tym ze słów
sekretarzy nie bardzo było w i d a ć , jak ta dalsza mobilizacja ma się rozwijać.
(List J . Bermana d o B. Bieruta 7 X 5 2 ) „Polityka" VI 9 0
S T R O J E Z B L I Ż O N E D O W I E C Z O R O W Y C H - Tabliczka w szatni
kawiarni „Casanovą" w Świdnicy: „ W g o d z i n a c h p o p o ł u d n i o w y c h obo­
wiązują stroje zbliżone do w i e c z o r o w y c h " . „Przekrój" V 6 0
S T Y L I S T A W N I O S K Ó W O D Z N A C Z E N I O W Y C H - Pan J a n e k w wielkiej
firmie zajmuje się sprawami socjalnymi. Ponadto jest uznanym stylistą
w n i o s k ó w o d z n a c z e n i o w y c h , c e n i o n y m przez dyrektora i fabrycznego
sekretarza. G K III 8 6
S Z E R Z E N I E K U L T U R Y W Ś R Ó D M A S P R A C U J Ą C Y C H - Szerzenie
kultury wśród mas pracujących o d b y w a ł o się między innymi w ten sposób,
że z w a b i a n o podstępem robotników na salę, zamykano ich z zewnątrz na
klucz i zostawiano oko w oko z nie mniej od nich przerażonym autorem.
Grodzieńska,
Wspomnienia
S Z T A N D A R O W A I M P R E Z A - Z e s t a w imprez kulturalnych firmowanych
przez nowosądecką organizację Z S M P jest bogaty. „Zima s p i s k a " , „ W i o s ­
na o r a w s k a " , „Kumoterska w i o s n a " czy sztandarowa impreza związku:
Konfrontacje R u c h u Artystycznego Młodzieży (...) to tylko kilka przy­
kładów przedsięwzięć mieszczących się w w o j e w ó d z k i m kalendarzu
kultury, a będących przykładem animatorskiej działalności organizacji w tej
dziedzinie życia społecznego. G K X 8 5

�Komisja Narciarska Z G P T T K sprawuje także nadzór nad 7 5 0 km tras
narciarskich (...). Sztandarową imprezą jest rozegrany już 3 0 razy Tatrzań­
ski Rajd Narciarski (...) G K X 8 5
S Z Y N K A K O M U N I J N A - zast. Krosno V 89. ( W okresie I komunii św.
pojawiły się w sklepach mięsnych na Podkarpaciu 3 - 4 kilowe szynki bez
kartek)
T A N I E C T E M A T Y C Z N Y - Również w dziedzinie tańca dokonano
p e w n e g o przełomu, w p r o w a d z a j ą c po raz pierwszy d o świetlic tzw. taniec
tematyczny wyrażający w formach t a n e c z n y c h określone idee. Przy­
kładowy taniec tematyczny pt. „Narada produkcyjna", przygotowany
metodycznie przez C R Z Z , pobudził szereg twórczych pomysłów. Między
innymi c i e k a w y m przykładem tego n o w e g o rodzaju tańca jest o p r a c o w a n a
przez zespół w Zakładach im. Strzelczyka w Łodzi kompozycja taneczna
„Spółdzielnia Produkcyjna - N a p r z ó d " i kompozycja wrocławskiego
P a f a w a g u „Walczymy o p o k ó j " . ( R o k 1 9 5 3 - Tak miało być z a w s z e )
„Polityka" VI 8 8
T O P I E N I E M A R Z A N N Y - Widziałem topienie marzanny... Ale przecież
koło W o ł o m i n a nie ma ani jeziora, ani rzeki... Gdzie było to topienie?
- T o p i l i ś m y marzannę w gliniance... Nie bardzo dała się utopić. Padał śnieg
z d e s z c z e m . Ale tradycji musiało się stać zadość. U nas dyrekcja przywiązu­
je dużą w a g ę do tradycji. „Polityka" I 86
T Y G R Y S Y B U C H E N W A L D U - Ostatnio wróciła z emigracji grupa
czternastu m u z y k ó w , którzy byli więźniami obozu koncentracyjnego
w B u c h e n w a l d , a potem założyli zespół jazzowy, nazwali się „Tygrysy
B u c h e n w a l d u " i objechali szereg miast na Zachodzie. Waldorff, „Przekrój"
V47
V I T O V I A D A - T r w a „Góralska Vitoviada". Dla tych, którzy nie domyślają
się c o to za impreza kilka wyjaśnię: jest to zainaugurowany w roku
ubiegłym z okazji 4 0 0 - l e c i a W i t o w a i C h o c h o ł o w a cykl imprez o b ­
c h o d z o n y c h - j a k zapewniają organizatorzy - „ N a l u d o w o i sportowo - bez
reglamentacji i b e z a l k o h o l o w o " . D P IV 8 8
W C Z A S O W I C Z - G o s p o d y n i , u której teraz mieszkam ( w i o s k a między

N o w y m Sączem a Krynicą) ma plany: sprzeda ziemię w c z a s o w i c z o w i .
- J a k i e m u w c z a s o w i c z o w i ? - pytam. - A tu, o - pokazuje gospodyni
- buduje się jeden z gieesu, tam jeden z urzędu, tam jeden z komendy.
Okazuje się, że „ w c z a s o w i c z " to z n a c z y urzędnik z w o j e w ó d z t w a . Wierzbi­
cki, T P VII 8 7
W I E Ś Z A N I K O W A - Hamulka była wsią „ z a n i k o w ą " czyli skazaną na
zagładę. Przez dwadzieścia lat nie było tu w e s e l ; młodzi wyjeżdżali. G K IX
87
W P I E R W S Z E J KOLEJNOŚCI M Ł Ó C I M Y ROLNIKÓW DUŻYCH - wy­
p o w i e d ź prezesa kółka rolniczego. PR VIII 8 3
Z A Ł O G A - Publiczność składa się tu głównie z tak z w a n y c h „ z a ł ó g " lub
„ k o n t y n g e n t ó w " czyli z w o l e n n i k ó w grających „ k a p e l " czyli zespołów.
A często psujące się .'.wiosła" czyli gitary lub „piecyki" - w z m a c n i a c z e
- opóźniają zwykle s a m koncert lub p o w o d u j ą długotrwałe przerwy między
„ n u m e r a m i " czyli utworami. P S L 88
Z A R O B I Ć K O M U N I Ą - C o zarobiłeś komunią? - R o w e r i piłkę. - A ja z e ­
garek i magnetofon. Zasł. dialog c h ł o p c ó w wiejskich, Sądecczyzna, VI 8 5
Z E T E M P Ó W K A - w ó d k a czysta z czerwoną etykietą. „Przekrój" II 58
Z G R Z Y T Y - Niestety, w sztucznej inseminacji na terenie naszej gminy
występują zgrzyty. PR III 8 5
Z N Ę T - S z c z y t e m z n ę t ó w artystycznych było „połączenie p a w i l o n ó w
m o t y w e m l u d o w y m " . Kobyliński, Noniusz
Z O M O J O W A - wieś N a w o j o w a k. N o w e g o Sącza, gdzie k w a t e r o w a ł o
Z O M O . Zasł. N o w y Sącz, lata osiemdziesiąte
Z O M O K U C A A M Y B U C A - N a p i s farbą na szosie, M y s t k ó w k. N o w e g o
Sącza, IV 8 3
Z O M O L A N D - D o m Chłopa przy pl. P o w s t a ń c ó w w W a r s z a w i e , gdy
k w a t e r o w a ł o w nim Z O M O . Zasł. W a r s z a w a III 8 2
Z O M O N U M E N T - W y d a r z e n i e m kulturalnym tygodnia było odsłonięcie
pomnika „Poległym w służbie i obronie Polski L u d o w e j " , z w a n e g o także
„Ubeliskiem", „ Z O M O n u m e n t e m " , „ U t r w a l a c z e m " albo „ P o m n i k i e m
Nieznanych S p r a w c ó w " . P W A V 8 5

Z ostatniej chwili: próbka języka kampanii prezydenckiej

M A T K A B O S K A W K L A P I E W A Ł Ę S Y - Dzięki „ M ł o d e j P o l s c e " d o w i e ­
dzieliśmy się, skąd się wzięła Matka B o s k a w klapie L e c h a Wałęsy. „Ten
najbardzie znany ze znaczków w klapie wpięli mu nieznani ludzie w czasie
strajku sierpniowego w 1 9 8 0 roku w stoczni gdańskiej. Był poświęcony
przez prymasa Wyszyńskiego i przywieziony przez delegację, która wróciła
z J a s n e j Góry. Wałęsa nie pamięta dokładnie momentu przypięcia znaczka,
po prostu zobaczył, że ma go w klapie." Polityka IX 9 0
J e s z c z e inną imprezą towarzyszącą (...) była w y s t a w a plakatu o L e c h u
Wałęsie (...); od Matki Boskiej Jasnogórskiej z podobizną Wałęsy w „kla­
pie" po zbliżenie wąsatej twarzy nie mieszczące się w ramach; od błazna po
m ó w c ę z z a k r w a w i o n y m gardłem; od promiennego uśmiechu, przywodzą­
c e g o na myśl wizerunki p r z y w ó d c ó w azjatyckich, po grymas debila. T y g G d
IX 9 0
Jeżeli Wałęsa odebrał „Gazecie" znaczek „ S " , to ktoś powinien mu
odebrać znaczek Matki Boskiej, gdyż jego p o s t a w a nie ma nic w s p ó l n e g o
z nauką Chrystusową i z miłością bliźniego. Matka boska by się ucieszyła...
G a z W y b IX 9 0
Wałęsa, o d w a l się! Matka B o s k a . Napis na murze, N o w y Sącz, XI 9 0
O b a w i a m się, że prezydent z M a t k ą Boską w klapie doprowadzi d o
jeszcze większych podziałów w narodzie niż generał w stanie w o j e n n y m .
G a z W y b XII 9 0
P R E Z Y D E N T Z S I E K I E R Ą - Na dziś, gdy zmieniamy system, potrzeba
prezydenta z siekierą, z d e c y d o w a n y , ostry, nie certoli się, nie przeszkadza
demokracji, ale natychmiast blokuje luki. L. Wałęsa, G a z W y b VI 9 0
Z siekierą w XXI wiek. Napis na murze, Kraków, XI 9 0
W sondażu po pierwszej turze kampanii wyborczej, w której siekiera
waliła w grubą kreskę, a s p o d niej uciekały c z e r w o n e mrówki, na pytanie:
c z y m przede wszystkim powinien się zająć prezydent, tylko 6 proc.
badanych wymieniło rozliczenie nomenklatury. G a z W y b I 91
W I E T R Z E N I E W A R S Z A W Y - N i e przypadkiem c h y b a najbardziej c h w y t ­
liwym sloganem w k o ń c o w e j części kampanii obozu Wałęsy było hasło

„wietrzenia W a r s z a w y " . W z b u d z a ł o entuzjazm nieporównanie większy niż
wszystkie te w y p o w i e d z i przewodniczącego, w których mówił on o konie­
czności kontynuowania reform r y n k o w y c h , d o k o n y w a n i a wspólnych
w y s i ł k ó w dla dobra kraju etc. G a z W y b XII 9 0
Zgodnie z lansowaną teorią „wietrzenia" urzędów i stanowisk, porządki
rozpoczął gdański Napoleon od własnego p o d w ó r k a , w y w a l a j ą c z pracy
najwierniejszego ze w s p ó ł p r a c o w n i k ó w - Krzysztofa Puszą. Następnie,
równie pobożnie, zwolnił bez dania racji obie sekretarki (...) T y g G d XII 9 0
S p o r a część aktywistów z jego obozu zażąda „wielkiego wietrzenia"
- W a r s z a w y , Krakowa, Kłodawy i Pcimia. Frustraci, nawiedzeńcy, a w a n ­
turnicy i neoaparatczycy będą się domagać, by U m i ł o w a n y Wentylator
Narodu zrobił im miejsce w g m i n n y c h , w o j e w ó d z k i c h i centralnych
urzędach p a ń s t w o w y c h , przy czym z a p e w n e apetyty z a i n t e r e s o w a n y c h
będą odwrotnie proporcjonalne do kwalifikacji (ta reguła s p r a w d z a się
w każdym państwie i w każdym ustroju). G a z W y b XII 9 0
Nieśmiało i uniżenie zgłaszam prośbę, żeby gdańską policją przewietrzyć
ulicę Podleśną. Złodzieje obrobili mi samochód. W a r s z a w s k a policja nie
daje rady upilnować. G a z W y b I 91
W Ś C I E K L I C A NA P R E Z Y D E N T A - Transparent takiej treści zawisł n a d . '
g ł ó w n y m deptakiem O p o l a , w miejscu, gdzie z a z w y c z a j anonsuje się
premiery i festiwale teatralne. Zawisł na tyle w y s o k o , że nie udało się go
ł a t w o zerwać. W dniu premiery tytułowy bohater z operetkową p o m p ą
zajechał przed teatr wspaniałą limuzyną wśród braw i błysków reflektorów.
Polityka XII 9 0
(Wścieklica - z e sztuki St. I. Witkiewicza „Jan Maciej Karol Wścieklica")
M A Ł Y B E L W E D E R - Z tzw. M a ł e g o Belwederu w S o p o c i e prezydent
Wałęsa wygłosił do narodu orędzie noworoczne. PR I 91
W A Ł Ę S A - C O T E R A Z ? - Dołączam się d o kogoś, kto napisał na plakacie
w y b o r c z y m Wałęsy jedno małe słówko: „ c o " . W niedzielę na Marszałkow­
skiej wisiały plakaty: „Wałęsa - teraz". W poniedziałek napis głosił:
„Wałęsa - C o teraz?" G a z W y b XII 9 0
1.02.1991

53

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12843" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13391">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c46c4b51067a7ce328b5580298bc161.jpg</src>
        <authentication>85825accfc07064a3dea9f131ee8b15e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154481">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154482">
                <text>Badania terenowe ; dzieciństwo - aspekt antropologiczny ;  edukacja szkolna ; Waszyngton (USA)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154483">
                <text>Opis: Sala lekcyjna w Szkole Stoddert, Waszyngton, USA. Badania w szkole opisałam w artykule "Dzieciństwo, „uczenie się” i sprawczość. Autoetnograficznie o doświadczeniach szkoły podstawowej w Waszyngtonie" w Etnografia. Praktyki, teorie, doświadczenia 2023 (9)&#13;
Zdjęcie zrobione 23 sierpnia 2019 r. &#13;
Autorka: Izabella Main&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154484">
                <text>Main, Izabella</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154485">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154486">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154487">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154488">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154489">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6011" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5991">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4dcc8ad0de93db10c247a5b57c1962ee.pdf</src>
        <authentication>e9c342dc79ed95cbca6b6ebddce664f5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71711">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71712">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71713">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71714">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71715">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71716">
                <text>reprezentacja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71717">
                <text>Holocaust</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71718">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4631</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71719">
                <text>O niemożliwym przedstaweiniu rzeczywistości i urzeczywistnionych przedstaweiniach</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71720">
                <text>Kryzys reprezentacji/Antropolog wobec wspólczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71721">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.77-89</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71722">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71723">
                <text>Maksimowska, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71724">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71725">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71726">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71727">
                <text>Agata Maksimowska
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Kryzys reprezentacji.
O niemożliwym przedstawieniu rzeczywistości
i urzeczywistnionych przedstawieniach

A c c o r d i n g t o t h e w i f e of t h e o f f i c i a l , t h o s e w h o w i t n e s s i t faint d e a d away o v e r c o m e
b y t h e g r a n d scale of t h e i l l u s i o n . For a m o m e n t t h e m a g i c i a n stands, a f i e l d of Jews at
his feet, t h e n n o t h i n g . [ . . . ] T h e t r a i n is e m p t y T h e m a g i c i a n stands alone on t h e p l a t ­
f o r m . N o t h i n g remains b u t t h e t r a d i t i o n a l p u f f of smoke. T h i s t r i c k he p e r f o r m s , p u f f
after puff, t w e n t y - f o u r h o u r s a day ( E n g l a n d e r 2 0 0 0 , s. 4 0 ) .

Uczynienie kryzysu reprezentacji tematem tego artykułu nie ma na celu analizy
przyczyn i charakteru rzekomego kryzysu ani t y m bardziej oceny tego, czy mówie­
nie o „kryzysie" jest w ogóle uzasadnione. Odniesienie się d o tak radykalnie posta­
wionej sprawy jest raczej inspiracją do przyjrzenia się t y m zagadnieniom metodo­
logicznym - w obrębie historii i nauk społecznych - które dotyczą sposobu rozu¬
mienia praktyk r e p r e z e n t a c j i .
Już w samym słowie „reprezentacja" ukazuje się nam funkcjonalna dwoistość te­
go pojęcia. Jest to zarazem „re-prezentacja", czyli p o n o w n e u o b e c n i e n i e rze­
czy jak i „reprezentacja", czyli p r z e d s t a w i e n i e rzeczy (a nawet, co najlepiej w i ­
dać w przypadku reprezentacji politycznych, jej p r z e d s t a w i c i e l s t w o ) . Powtór­
ne uczynienie rzeczy obecną Paul Ricoeur łączy z operacją przypominania, wska­
zując jednak na drugi aspekt tej operacji - wytworzenie idei danej rzeczy w umyśle.
Z jednej strony chodzi t u bowiem o przywołanie rzeczy nieobecnej (np. minionej)
za pośrednictwem jej „reprezentanta", „przedstawiciela", który ją zastępuje, a z dru¬
giej strony o zakrycie operacji zastępowania przez podkreślenie obecności rzeczy
zastępującej, która zaczyna wypierać rzeczywistość rzeczy reprezentowanej (Ricoeur 2007, s. 252). Podobnie pisze o t y m Frank Ankersmit, nazywając reprezenta­
cję substytutem nieobecnego przedmiotu (Ankersmit 2006a, s. 62).
Ricoeur pyta o zastosowanie w humanistyce kategorii reprezentacji, traktowanej
jako zarówno obiekt, jak i zabieg, i podkreśla dialektyczny charakter obu jej wymia¬
rów (objawiający się w relacji między wizualną obecnością a realną nieobecnością;
77

�Agata Maksimowska

Ricoeur 2007, s. 314-315). Problemem, który w t y m kontekście poruszają obaj
autorzy to sposób, w jaki kategoria reprezentacji stosowana jest w historii (Ricoeur
2007, s. 252). Według Ankersmita zadaniem historii jest dostarczanie „reprezentacji
przeszłości, które najlepiej spełniają funkcję tekstowych substytutów prawdziwej,
choć nieobecnej przeszłości" (Ankersmit 2006a, s. 62). Ale i w jego interpretacji
reprezentacja historyczna ma ambicję całkowitego zastąpienia oryginału, zlikwido­
wania faktu „przedstawiania", wprowadzenie nieodróżnialności przedmiotu repre¬
zentacji i samej reprezentacji (Ankersmit 2006a, s. 62).
O kryzysie reprezentacji w historiografii poważnie zaczyna się mówić, kiedy h i ­
storycy podejmują próbę zmierzenia się z doświadczeniem Holocaustu. Temat
Shoah okazuje się „papierkiem lakmusowym dla k r y t y k i dyskursu historycznego"
(Klein 2004, s. 49).
Dyskusje zmierzają przede wszystkim w dwóch kierunkach - jeden z nich to
rozważania nad etyczną dopuszczalnością reprezentowania, nad uprawnieniem
tekstowego i wizualnego „przedstawicielstwa" rzeczywistości Zagłady Najbardziej
znana wypowiedź to oczywiście często cytowane i wyłączone z oryginalnego kon­
tekstu słowa Theodora A d o r n o dotyczące barbarzyństwa, którym jest pisanie
poezji po Auschwitz (Adorno 1981, s. 34). Użycie jedynie słów: Holocaust, Shoah,
Auschwitz, zamyka możliwość dowolnej interpretacji i krótko wskazuje na
bezsensowność pretensji reprezentacji do bycia przedstawicielką i substytutem
rzeczywistości Zagłady oraz wzywa do milczenia i pustki.
Drugi kierunek dyskusji nad pisarstwem o Shoah dotyczy przede wszystkim nie¬
wykonalności zabiegu reprezentowania i z góry przewidywanej niedoskonałości re¬
prezentacji. Daje tu o sobie znać świadomość losów Mapy którą stworzono, aby mo­
gła idealnie odwzorować (zarazem jednak pokryć i zakryć) Cesarstwo. G d y Mapa
okazała się jednak bezużyteczna, zaczęła się rozpadać (Borges 1982, s. 87). Nie¬
zdolność do reprezentacji Zagłady to niezdolność nie tylko do zastąpienia oryginału,
ale również do zatuszowania samej operacji zastępowania, gdyż demaskuje je groza
rzeczywistości jako takiej.
W obu przypadkach pojawia się kwestia niemożliwości stworzenia spójnej, do¬
kładnej i nadającej sens przeszłości relacji o Holocauście. N i e można opisać owych
zdarzeń w sposób, który dostarczałby nam jakiejś prawdy o świecie, pomagał go
zrozumieć czy też, jak pisze Jonathan Webber (2007, s. 74), był na tyle koherentny
aby zaspokoić teraźniejsze tożsamościowe potrzeby wspólnoty Niemożność zinte¬
growania narracji o Holocauście pokazuje zarówno epistemologiczną naturę kry¬
zysu reprezentacji, jak i kontrowersje etyczne, które wzbudza sam zabieg reprezen¬
tacji.
Rozważania, kładące nacisk na problem epistemologiczny koncentrują się na ogra¬
niczeniach metodologicznych w opisie rzeczywistości, która nie daje się zamknąć
w narracji. Jak pisze Saul Friedlander, gromadzenie wiedzy na temat Holocaustu nie
idzie w parze z lepszym jego rozumieniem (Domańska 2006, s. 18).
78

�Kryzys reprezentacji

W wymiarze etycznym mówi się o tym, że reprezentacja jako zabieg zastępowania,
unieobecniania rzeczywistości i powoływania na jej miejsce rzeczy reprezentującej
(czyli owego „substytutu") grozi całkowitą autonomią języka odsuwającego w narracji
na dalszy plan doświadczenie (Ankersmit 1997, s. 84). Autorski i konstruktywistyczny charakter relacji o przeszłości nadaje historykowi prawo kształtowania tej prze­
szłości w każdy sposób językowo dostępny Z powodów etycznych jednakże nie da się
mówić o Holocauście w sposób np. satyryczny czy ironiczny (Ankersmit 1997, s. 85).
Tego typu problem skutkuje apelem o powstrzymanie się od głosu - chodzi o wyeli­
minowanie możliwości powstania relacji fałszywej, która świadczyłaby na korzyść
sprawców zbrodni (Ankersmit 1997, s. 86). Takie stanowisko w swej zradykalizowanej formie zakłada, że tak jak „Holocaust jest niemożliwy-do-opisania", tak zadanie
historyka Holocaustu jest „niemożliwe-do-wykonania" i nie powinien on w ogóle
zajmować się reprezentacją historyczną tego tematu, lecz pozostawić go jego ofia¬
rom (Ankersmit 1997, s. 86).
Oddanie głosu świadkom-ofiarom jest na pewno próbą przezwyciężenia wspom­
nianego kryzysu, jednakże zakłada rezygnację z reguł właściwych dyskursowi histo­
rycznemu. Relacje ocalałych są w większości, jak pisze Jonathan Webber, z punktu
widzenia historyka niewiarygodne, gdyż nie jest on wyposażony w narzędzia po¬
zwalające na analizę źródeł dostarczonych przez, jak ich nazywa autor, „uninformed
informants". Dużo bardziej przygotowany do tego zadania byłby zdaniem autora,
etnograf, gdyby jego przedmiotem zainteresowania stały się rytuały spotkań z oca­
lonymi, pozwalające ich aktorom spełniać „święty obowiązek pamiętania". Być m o ­
że właśnie etnograficzne zbliżenie się do doświadczenia ocalałych sprzyjałoby pró¬
bie zamknięcia reprezentacji i usensownienia przeszłości, nie bezpośrednio, przez
konstrukcję spójnej narracji, ale za pomocą obserwacji kulturowych procesów ra¬
dzenia sobie z pamięcią (Webber 2007, s. 74-75).
Takie podejście może jednak zostać ponownie zakwestionowane przez stano¬
wisko, o którym pisze Maria Janion. Autorka powołuje się na Jean-François Lyotarda, który stwierdził, że Zagłady nie da się opowiedzieć nawet jako doświadczenia
osobistego, a prawomocne jednostkowe świadectwo Holocaustu mogłoby pocho¬
dzić jedynie z ust tego, k t o w jego w y n i k u zginął (Janion 2001, s. 392). Wszelka inna
próba (Janion odnosi się do twórczości literackiej) grozi estetyzacją elementów te¬
go, co w całości pozostaje nieprzedstawialne, praktyką znajdującą walor artysty¬
czny w samej trudności wypowiedzi (Janion 2001, s. 403).
Być może jednak rytualna praca „uninformed informants" jest szansą przezwy¬
ciężenia kryzysu reprezentacji. M o ż e to właśnie terapeutyczne zaangażowanie się
ofiar jest jedynym warunkiem reprezentacji rzeczywistości Holocaustu. Najlepiej
widać to na przykładzie, proponowanej przez Ankersmita, „strony zwrotnej" w pisar¬
stwie historycznym, które jest wówczas „pisaniem się" przez autora. „Ja" nie pisze
tekstu, lecz „pisze się" w tekście. Ankersmit wywodzi to z rozważań Haydena W h i te'a (dokonującego zwrotu wobec swych wcześniejszych pism) nad sposobem
79

�Agata Maksimowska

zmniejszenia dystansu między językiem a rzeczywistością i udzielenia przeszłości
większej władzy nad przedstawieniem. Sposób ten zakłada wyrażenie przeszłości
jako doświadczenia traumy przez ofiarę tej traumy-świadka. Świadek nie musi mil¬
czeć, ale dzięki pisarstwu może ożywić zastygłą w traumie przeszłość, powtórnie
jej doświadczyć, a następnie przyswoić ją i zintegrować w swoim „ja". Jest to pod¬
wójna praca nad reprezentacją i rzeczywistością zarazem, praca, która pozwala re¬
prezentacji stać się częścią rzeczywistości - pisząc, piszący staje się sam sobą, jego
język nie jest transcendentnym narzędziem, lecz jako część zjawiska reprezentowa­
nia, zatraca się w użyciu (Ankersmit 1997, s. 86). Cenna jest uwaga Kleina, że takie
podejście do pisarstwa historycznego, wykorzystujące dorobek psychoanalizy, nie
przyjmuje jej w redukcyjnym wydaniu hermeneutyki podejrzenia, lecz traktuje ją
jako leczący dyskurs (Klein 2004, s. 49).
Konsekwencją prób radzenia sobie z kryzysem reprezentacji jest wprowadzanie
kategorii psychologicznych do sposobu mówienia o przeszłości. Taką kategorią jest
pamięć, która, jako „miękka wiedza", nie pretenduje do obiektywności, nie zawłasz¬
cza rzeczywistości ani nie zastępuje jej. Przez związek z doświadczeniem indywidual¬
nym sprawia wrażenie bliższej człowiekowi, przewiduje udział jego głosu (zwłasz¬
cza uprzednio wykluczonego) w relacji na temat przeszłości (Domańska 2005, s. 8).
Dzięki psychologizacji reprezentacja pozornie zaczyna zmieniać swoją relację wo¬
bec rzeczywistości - nie przykrywa jej słowami, lecz chce stać się jej ontologicznie
równa. Powtórne przeżycie rzeczywistości w reprezentacji to już nie obecność wa­
runkowana przez nieobecność, ale obecność w obecności. O p o d o b n y m problemie
pisze Frank Ankersmit na przykładzie dwóch pomników Holocaustu w Yad Vashem, z których jeden ma spełniać funkcję czysto referencyjną - znaku, który nie
jest zdolny do uniesienia treści (gdyż nie da się stworzyć reprezentacji ikonicznej
Holocaustu) - a drugi oferuje możliwość reprezentacji przez wskazanie na do¬
świadczenie grozy Holocaustu, wywołanie skojarzeniowej reakcji neurotycznej.
Pierwszy t y p pomnika prawie zrzeka się reprezentacji, natomiast drugi, za pomocą
operacji metonimicznej, która nie wnika w znaczenie przeszłości, pragnie ją zna¬
czeniowo „otoczyć" poprzez kreację nowego, lecz wreszcie porównywalnego, do¬
świadczenia (Ankersmit 2006b, s. 166).
W obliczu niemożności zrozumienia pojawia się zatem rezygnacja ze spójności,
reprezentacyjności na rzecz osiągnięcia reakcji emocjonalnej. Maria Janion wspo¬
mina o t y m zjawisku następująco:
N a s t ę p u j e t u t a j z n a m i e n n e p r z e s u n i ę c i e s e n s ó w . N i e i d z i e o z r o z u m i e n i e , k t ó r e jest
c e l e m h e r m e n e u t y k i , a nieraz ona zawiodła, jak w i d a ć c h o ć b y na p r z y k ł a d z i e p r ó b
G a d a m e r a z r o z u m i e n i a p o e z j i Paula Celana. L e c z o w s p ó ł c z u c i e , k t ó r e s t a n o w i p o d ­
stawę t r a g e d i i , o w y s o k ą l i t o ś ć i g r o z ę , k o n i e c z n y składnik t r a g i c z n e j katharsis (Ja¬
n i o n 2 0 0 1 , s. 4 0 5 ) .

80

�Kryzys reprezentacji

Empatyczne podejście niesie ze sobą innego rodzaju zagrożenia o charakterze
etycznym. Współczucie, empatyczna postawa historyka wobec przeszłości i Inne­
go może nie tylko pomóc zmniejszyć dystans między reprezentacją a rzeczywistoś¬
cią, przez uznanie uczuć świadka za warunek umożliwiający pracę, lecz także wy¬
woływać relację przeniesieniową - polegającą na zawłaszczeniu przez autora do¬
świadczeń ofiary (LaCapra 2006, s. 129).
Dominick LaCapra widzi dla tej sytuacji nowe rozwiązanie, które zachowuje po¬
trzebę empatii, ale ustanawia wymogi obiektywności rozumianej jako „próba prze¬
ciwdziałania nieuchronnym (a niekiedy zmuszającym do myślenia lub cennym p o d
względem heurystycznym) procesom projekcji" i proponuje krytyczną refleksję
i „przepracowanie własnego uwikłania w badane problemy" (LaCapra 2006, s. 157).
Sposoby radzenia sobie z niedostępnością przedmiotu badań, z jego nieopisywalnością i chęć zwrócenia się k u innym dyskursom mają swoje źródło w epistemologicznym charakterze kryzysu reprezentacji. Chęć przywrócenia głosu t y m , za
których mówić nie czujemy się moralnie uprawnieni, zwrócenie uwagi na praktyki re¬
prezentacyjne dążące d o obiektywizacji i zastąpienia rzeczywistości z jednej strony,
a z drugiej próba odnalezienia drogi do rzeczywistości przez odwołanie się do na¬
rzędzi psychoanalitycznych (emocji, doświadczenia, terapii) są związane z etycz¬
nym wymiarem owego kryzysu.
Jeżeli jednak miałabym wskazać najcenniejszy, moim zdaniem, wkład owych dy¬
skusji do metodologii badań i pisarstwa o przeszłości, to byłoby nim owo wezwanie
do autorewizji. Refleksywność, zwrotność metodologiczna, którą z Ankersmitowską stroną zwrotną łączy uświadomiona relacja „ja" z tekstem, pozwala na ciągłą
krytykę aktywności mówienia o rzeczywistości - mającej na celu zarówno jej opisa¬
nie, jak i zaangażowanie w pracę emocjonalną.

, J u t a j w s z y s t k o jest zabronione, nie z jakichś u m o t y w o w a n y c h p r z y c z y n , t y l k o d l a t e ­
go, ż e właśnie w t y m c e l u o b ó z z o s t a ł s t w o r z o n y " ( L e v i 1996, s. 3 1 - 3 2 ) .
Błąd k o n c e p c j i , k t ó r ą t u r o z w a ż a m y polega w s u m i e na t y m , ż e b i e r z e ona p o d uwagę
t y l k o p r o j e k t y i n t e l e k t u a l n e , n i e u w z g l ę d n i a j ą c p r o j e k t u egzystencjalnego,

który

p o l a r y z u j e ż y c i e k u o k r e ś l o n e m u - n i e o k r e ś l o n e m u c e l o w i , k t ó r e g o w c a l e sobie nie
p r z e d s t a w i a m y i k t ó r y r o z p o z n a j e m y d o p i e r o w t e d y g d y g o osiągamy ( M e r l a u - P o n t y
2 0 0 1 , s. 4 6 7 ) .

Kryzys reprezentacji nie jest pochodną jedynie epistemologicznej i etycznej nie­
zdolności do przedstawienia Holocaustu, lecz jest szerszym zjawiskiem dotyczą­
cym k r y t y k i w łonie metafizyki zachodniej. Krytyka ta związana jest z rewizją kon­
cepcji odwzorowywania się świata idei w porządku świata rzeczy i łączy się z zagad¬
nieniem władzy.
81

�Agata Maksimowska

Niewyczerpująca się refleksja nad nieopisywalnym to nie tylko dyskurs mówiący
0 dylematach współczesnych, niemających możliwości ucieczki od tego, że ich i n ­
telektualną kondycję kształtuje świadomość Shoah. To także dyskurs na temat wa­
runków zaistnienia Shoah jako takiego, rozważania nad możliwościami uznania
pewnej reprezentacji świata za naturalną i podmiotowego jej ucieleśnienia po to, aby
Shoah się dokonało.
W analizie zjawiska władzy której częścią są praktyki reprezentacyjne, nie chciała­
b y m wprowadzać rozróżnienia, które pokaże, że władza należy do „rzeczywistości
jako takiej" i ukrywa się za maską reprezentacji. Raczej interesuje mnie sposób kon¬
struowania relacji między podmiotami działającymi. Tworzenie reprezentacji
chciałabym uznać za rodzaj takiej relacji.
W eseju Podmiot i władza Michel Foucault analizuje stosunki władzy jako oparte
na antagonizmie przeciwstawnych strategii (panowania i oporu) (Foucault 1998,
s. 176). Stosunki władzy ujawniają się w odbywającym się każdego dnia tworzeniu
p o d m i o t u - przykuwaniu jednostki do określonej tożsamości (w t y m właśnie dzia­
łaniu objawia się dwuznaczność słowa „sujet" - zarazem poddanego, jak i p o d m i o ­
tu). Jednostka staje się podmiotem/poddanym za pomocą zarówno stosowanych
wobec niej metod uzależnienia i kontroli, jak i umożliwiania jej formowania swej
tożsamości (Foucault 1998, s. 177). Współczesne państwo sprawuje władzę właśnie
dzięki jednoczesnemu użyciu technik zarówno totalizujących, jak i indywidualizu¬
jących (Foucault 1998, s. 178).
C o ciekawe, władza nie jest jednak narzucana społeczeństwu z zewnątrz, tkwi
w samej naturze relacji społecznych. W t y m modelu wolność jest przesłanką wła­
dzy jej ciągłym wyzwaniem - władza i wolność warunkują się nawzajem, znajdując
się we wzajemnym związku agonalnym (Foucault 1998, s. 185-188). M u s i bowiem
istnieć możliwość działania, możliwość oporu, aby władza mogła się urzeczywis¬
tnić przez relację kierowania - wyznaczania poddanym pola możliwości działania.
Władza nie jest formą przemocy - to forma wpływania pewnych działań na inne.
Zakładając możliwość oporu, k r y t y k i i ucieczki, władza ustanawia własną granicę
1 możliwość jej zmiany (Foucault 1998, s. 190). A ponieważ, jak już wspomniałam,
sprawowanie władzy odbywa się również przez produkcję podmiotowości, walka
z władzą nie jest jedynie walką z dominacją czy eksploatacją, ale z samą podmioto¬
wością (Foucault 1998, s. 178).
W a r t o zauważyć, że podobnie jak kwestie pozycji jednostki w dyskursie, na co
wskazuje Dieter Freundlieb, krytyczny wobec Michela Foucaulta i jego ujęcia dy¬
skursu, również odnoszenie się do praktyk dyscyplinujących jest zdeterminowane
przez już istniejące możliwości. Takie antyhumanistyczne stanowisko zakłada, że
wszelka sprawczość, a zatem i opór wobec władzy jest pochodną dynamiki elemen¬
tów struktury i przewidzianych przez nią pozycji, a nie wynika z aktywności ludz¬
kiej (Freundlieb 1994, s. 167-168). N i e ma tu miejsca zarówno na przypadkowość,
jak i na możliwość wpływu jednostki na zmianę relacji (Freundlieb 1994, s. 177).
82

�Kryzys reprezentacji

Zanim przejdę d o omówienia możliwości sprawczości i oporu wobec stosun¬
ków władzy, chciałabym pokazać parę przykładów wiążących się z wyznaczaniem
kierunku działania tych, nad którymi władzę się sprawuje. W dziedzinie studiów
nad kolonializmem pokazał to Edward Said w książce na temat orientalizmu (1991).
Podejmując temat sprawowania władzy przez tworzenie określonego typu podmio¬
tów (orientalczyków), koncentruje się on na sposobie sprawowania władzy, który
jest zarazem sposobem reprezentacji nazwanym przez niego orientalizmem. O r i e n talizm polega, według Saida, na epistemologicznym rozróżnieniu między Orien¬
tem a Zachodem, które ma swoje skutki w dalszym wytwarzaniu skonstruowanej
różnicy w praktyce za pomocą instytucji zajmujących się zarządzaniem Orientem
i studiami nad nim. Podstawowym zabiegiem orientalizmu jest, po pierwsze, prze¬
kształcenie „pustych kategorii geograficznych" (Said 1991, s. 176) w b y t y a po dru¬
gie, uczynienie mieszkańca O r i e n t u przedmiotem studiów, czyli zamknięcie go
w ramie (równie pasującym określeniem byłby być może „pojemnik" Mitchella; M i ¬
tchell 2001), która go reprezentuje. Owa rama, jako sposób reprezentacji orientalczyka, jest znów reprezentacją w podwójnym znaczeniu tego pojęcia: jest zarówno
jego uobecnionym przedstawieniem, jak i jego przedstawicielstwem, które za niego
„mówi". W ten sposób zostają mu przypisane pewne stałe i typowe cechy z „natury
rzeczy" różniące go o d Europejczyka (Said 1991, s. 7 4 - 7 8 ) . Przekształcanie ele­
mentów rzeczywistości za pomocą reprezentacji w b y t y o określonej i na stałe przy¬
pisanej tożsamości jest praktyką esencjalizującą, która służyć może produkcji róż¬
nicy i ustalaniu stosunków władzy
Równie inspirująca wydaje się analiza Timothy'ego Mitchella, który opisuje „no­
wy porządek" dyktujący reorganizację wsi w Egipcie w połowie X I X w. Autor poka¬
zuje kolonizacyjne mechanizmy dyscyplinujące, które nie są ekspansywne, lecz po¬
legają na nowym ustrukturyzowaniu produkcji (Mitchell 2001, s. 6 2 - 6 4 ) . Cechą
„nowego porządku" jest samo porządkowanie - „wprowadzanie porządku tam, gdzie
go brak, i systematyzowanie tego, co nieciągłe" (Mitchell 2001, s. 6 8 - 6 9 ) . Tym ra¬
zem przypomina to jednoczesne zawieranie się w pojęciu „reprezentacji" tego, czym
„jest", i tego, co „czyni".
„Nowy porządek" to praktyka wytwarzania „ze-stawu", praktyka wytwarzania ta¬
kiej reprezentacji, która przekształca powierzchnię neutralną w powierzchnię nace¬
chowaną, zamkniętą, ograniczoną i całościową, w to, co Mitchell nazywa „pojem¬
nikiem". Przestrzeń zostaje zapełniona „pojemnikami" dającymi się znakomicie za¬
rządzać (służą przechowywaniu, można je dowolnie zestawiać, liczyć itp.) (Mitchell
2001, s. 79). Umożliwia to również czytelność: w ten sposób reprezentowana rzecz
(w t y m wypadku wieś w Egipcie) zyskuje esencję - jest teraz zdefiniowana, czytel¬
na, ma stały, możliwy d o umysłowego ogarnięcia skład (Mitchell 2001, s. 80-81).
Takiemu ustrukturyzowaniu przestrzeni, pozwalającemu na sprawowanie kontroli
i k i e r o w a n i e ruchem tych, którzy się w niej znajdują - czyli temu, co Foucault na¬
zywa „władzą mikrofizyczną" - towarzyszy dyscyplina umysłu. Jest ona wprowa83

�Agata Maksimowska

dzana przez instytucję szkoły i ma na celu nauczenie jednostek odpowiedniej zasa­
dy reprezentacji, która pozwoli na zmianę w sposobie odbioru świata (Mitchell 2001,
s. 155).
Autor pokazuje przekształcenie dynamicznej, zorientowanej na relację, płynnej
gry różnic symboliki domu kabylskiego przed reformą w strukturę, w której różnice
dyktowane są odpowiedniością planu i rzeczywistości (Mitchell 2001, s. 87-88).
W ten sposób zestawia dwa światopoglądy - jeden (świat „nowego porządku"),
w którym króluje reprezentacja, i drugi (świat zastany) funkcjonujący bez rozdziele­
nia na oryginał i reprezentację, ideę i materialną realizację (Mitchell 2001, s. 99-101).
Wprowadzenie „nowego porządku" - nowego t y p u odbioru świata - to zarazem
umacnianie zachodniego sposobu patrzenia na „świat jako wystawę". Następuje t u
typowa dla reprezentacji operacja zakrywania oryginału przez jego przedstawienie,
a właściwie ich zamiana - świat jest o tyle rzeczywisty, o ile jest postrzegany jako
obraz rzeczywistości, rzeczywistość zaś tylko wtedy jest światem, kiedy może być
uznana za realizację jego obrazu (Mitchell 2001, s. 103).
Komentując powyższe zagadnienia, Fernando Coronil koncentruje się na sa¬
mym procesie umysłowego konstruowania tożsamości i proponuje zastąpić termin
„orientalizm" terminem „okcydentalizm". Wskazuje, że praktyki orientalistyczne to
przede wszystkim te, które odzwierciedlają okcydentalizm - zachodni sposób kon¬
struowania siebie jako „Zachodu". Są to tak naprawdę działania, które bez względu
na to, jaką „inność" tworzą, polegają na stosowaniu określonego typu kategoryzacji.
Zdaniem autora krytyka orientalizmu skupia się z reguły na deficytach w zachod¬
nich reprezentacjach Wschodu, podczas gdy istnieje potrzeba podjęcia k r y t y k i tych
koncepcji Zachodu, które stanowią źródło wspomnianych reprezentacji.
W żaden sposób okcydentalizm nie jest jednak odwróceniem orientalizmu,
czynnością, za pomocą której O r i e n t przedstawia Zachód. Powstanie takiej relacji
nie jest możliwe, gdyż warunkiem zaistnienia orientalizmu jest konstrukcja, za po¬
mocą której ustanawiana jest hegemonia Zachodu. Muszą istnieć nierówne relacje
początkowe, aby powstał dyskurs, który stwarza „siebie" i „innego" w ramach tego
samego systemu kategoryzacyjnego. Krytyka okcydentalizmu to przede wszystkim
zwrócenie uwagi na nierówne relacje władzy, które są źródłem obu reprezentacji
- Wschodu i Zachodu, a które współcześnie łączą dominację porządku neoliberal¬
nego z określonym typem konstruowania różnicy (np. reprezentacja Wschodu zmie¬
nia się wraz z ekspansją kapitalizmu i demokracji liberalnej). Jest to także zwrócenie
uwagi na reprezentację jako sposób istnienia władzy, który zakrywa pierwotnie
nierówne relacje, przypisując stworzone przedstawienia rzekomo naturalnym atry¬
butom reprezentowanych zbiorowości. W końcu jest to zwrócenie uwagi na rela¬
cyjną naturę reprezentacji (Coronil 1996, s. 567).
Możemy również zaobserwować stosowanie podobnych, naturalizujących wy¬
tworzoną różnicę, zabiegów poznawczych wobec zjawisk zachodzących w Polsce.
Michał Buchowski, który także odchodzi od dosłownego traktowania orientalizmu,
84

�Kryzys reprezentacji

aby zdefiniować go szerzej jako sposób myślenia występujący w różnych lokalnych
odmianach, pisze m.in. o „społecznej orientalizacji wewnętrznej". Taką formę
przyjmuje „orientalizm po polsku" - styl myślenia stosowany przez uczestniczą¬
cych w promowaniu „transformacji" członków elit społecznych wobec własnych
współobywateli (Buchowski 2006, s. 466). W tej reprezentacji główną rolę odgrywa
dawna dychotomia socjalizm - kapitalizm, która służy wytworzeniu różnicy spo¬
łecznej, jasnemu odgraniczeniu klasy ludzi, którym „z własnej w i n y " nie powiodło
się w procesie przemian ustrojowo-gospodarczych i którzy nie wyzwolili się z ko¬
munistycznej przeszłości. Różnica powstająca za pomocą promowania obrazu r o ­
botników i rolników jako biernych, nieelastycznych i niemoralnych szybko zaczyna
być naturalizowana zarówno przez twórców tego porządku, jak i jemu poddanych.
Robotnicy i rolnicy są pokazywani w mediach w sytuacjach konfliktu, jako określone
typy ludzkie, nienoszące żadnych oznak indywidualizmu, pozbawione wpływu na
rzeczywistość. Jednocześnie przeciwstawia się owych reprezentantów homo sovieticus ludziom kapitalizmu - energicznym, o wysokiej pozycji społecznej, odnoszą­
cym sukcesy reprezentantom nowej klasy średniej (Buchowski 2006, s. 467-469).
Tymczasem, jak pisze autor, ludzi przedstawianych w mediach jako bierne i rosz¬
czeniowe ofiary obciążającej je mentalności nie należy lekceważyć i traktować jako
pozbawionych podmiotowej sprawczości. Codzienne praktyki, podczas których
na równi z innymi nadają kształt transformacji jako jej aktywni uczestnicy, a nie bierni
beneficjenci czy obserwatorzy niejako nieuniknionego teleologicznego procesu,
powinny również stać się przedmiotem analiz (Buchowski 2006, s. 475). W a r t o jed¬
nak zauważyć, że dominujący sposób reprezentowania zakłada dążenie do ustano¬
wienia i zachowania niezmienności stosunków władzy, która w ten sposób pragnie
zająć pozycję wobec ewentualnego oporu przez wykreślenie mu granicy A ponie¬
waż sprawowanie władzy jako kierowanie zakłada uwewnętrznienie przez jednostki
zdefiniowanej dla nich tożsamości, w ramach określonych możliwości działania, ak­
tywność opisanych przez autora podmiotów mieści się w porządku władzy Sprawczość wspomnianych przez Buchowskiego jednostek jest więc dlatego niezauważana,
że jej sens konstytuuje się wobec dominującej reprezentacji. Tylko radykalna zmia­
na, jeśli pozostaniemy przy modelu Foucaulta, będąca rezultatem walki i ponowne
określenie relacji hegemonicznej przez zwycięzcę może ujawnić nowe możliwości,
które dostarczą p o d m i o t o m pozytywnych tożsamości.
Ponieważ Buchowski pokazuje udział ekspertów w tworzeniu legitymizujących
reprezentacji, warto wskazać również na podobne konstrukcje antropologiczne.
Podejmujący ten temat George C. Bond i Angela Gilliam również analizują tworze¬
nie „ich" w procesie tworzenia „siebie", które służy ustanowieniu relacji władzy.
Warto zauważyć, że w t y m wypadku tworzenie „siebie" jest tworzeniem się w kate­
goriach profesji: antropolog tworzy się jako ekspert dzięki konstrukcji możliwego
przedmiotu badań. Ten sposób reprezentacji zawsze kończy się na przywłaszczeniu
„innych" i podwójnej fabrykacji - antropolog stwarza „obcego", a następnie go bada
85

�Agata Maksimowska

jako fakt naturalny co skutkuje problemem metodologicznym - antropologowi za­
czyna brakować narzędzi do interpretowania własnych konstrukcji. Zagubiwszy się
w dążeniu do idealnej reprezentacji, antropolog przestaje zauważać zasady konstru­
kcji, co pogrąża go w fałszywej sytuacji pustki etnograficznej teraźniejszości (Bond,
Gilliam 1994, s. 13). Reprezentacje antropologiczne dzielą losy map, które zawsze
ukazują jedynie pewien moment rzeczywistości - gdyż, tak jak przestrzeń, świat re­
lacji społecznych ciągle się zmienia (Coronil 1996, s. 54). Reprezentacja, która chce
być mapą absolutną i zakrywa własne ufundowanie w relacjach władzy jako element
tej władzy staje się znaturalizowana, nieodporna na rewizję i ostatecznie uprawom¬
ocniona przez powołujący ją d o życia autorytet (np. instytucję).
M i m o podejmowania prób zakwestionowania esencjalistycznych konstrukcji an¬
tropologom trudno również uciec od idei Zachodu jako punktu odniesienia swoich
analiz (Bond, Gilliam 1994, s. 19). Na przykład, demaskując zachodnie praktyki re­
prezentacji uwidaczniające się w kolonizowaniu Egiptu, Mitchell stwarza obraz o d ­
rębnej antyreprezentacyjnej metafizyki (w której nie ma rozdzielenia na ideę i reali¬
zację, a znaczenia są immanentne w stosunku do świata), charakterystycznej dla
przedkolonialnego Egiptu. W ten sposób utrwala on różnicę - postulując istnienie
dwóch odrębnych bytów o odmiennych metafizykach Zachodu i Wschodu ( C o r o ­
nil 1996, s. 7 1 - 7 2 ) . Zjawisko to Bond i Gilliam nazywają negatywnym esencjalizmem i przypisują je także walkom o udzielenie prawa do wypowiedzi dotychczas
niemym na gruncie antropologii aktorom społecznym (jest to przykład dyskursów
insurekcyjnych; Domańska 2005, s. 8). Zdarza się bowiem, że wbrew antyesencjalistycznym intencjom już przez samo zarysowanie dychotomii Zachód - nie-Zachód tworzy się późniejszy podział (Bond, Giliam 1994, s. 20-21).
Czy zatem w ogóle możliwa jest antropologia postorientalizująca? Autorzy wy¬
mienionych artykułów przedstawiają pewne strategie, których celem jest nie tylko
krytyka treści reprezentacji i ujawnienie różnic, ale również krytyka samego zabiegu
reprezentowania jako uobecniania-zastępowania.
Buchowski w swoim tekście (2006, s. 477) proponuje „antropologię post-kulturową", która nie traktuje kultur jako b y t y lecz uwzględnia udział antropologa w ich
konstruowaniu i zachęca do ciągłego problematyzowania zaistniałych kategorii „my
i „oni". Jeżeli uznamy reprezentację za przejaw wytwarzania podmiotów/podda¬
nych, takie problematyzowanie oznacza problematyzowanie każdej zaistniałej kon¬
figuracji władzy.
Fernando Coronil proponuje z kolei „antropologię transkulturową", która wska¬
zuje na różnice, lecz nie uważa ich za efekt istnienia stałych i niezmiennych kulturo¬
wych całości, lecz traktuje jako wynik działań historycznych. Takie podejście mówi
o odmienności, lecz nie służy jej wytwarzaniu, nie ma bowiem na celu ani „potwierdza­
jącej Nas obiektywizacji", ani „kwestionującej Nas egzotyzacji" (Coronil 1996, s. 73).
Jak widać, rozwiązaniem wydaje się nie tylko stworzenie warunków do powsta¬
nia kolejnej reprezentacji kwestionującej sposób konstruowania dotychczasowych
86

�Kryzys reprezentacji

przedstawień i ich związku z określonym typem władzy lecz także zakwestionowa­
nie charakteru reprezentacji jako takiej. W t y m wypadku kryzys reprezentacji nie
tylko wiąże się z impasem epistemologicznym czy wymogiem etycznym, lecz ujawnia
swój bardzo aktualny wymiar polityczny To zwrot od p r z e d s t a w i a n i a - u o b e c n i a n i a - z a s t ę p o w a n i a do reprezentacyjnej cechy p r z e d s t a w i c i e l s t w a . To
założenie o możliwości aktywnej, jawnej identyfikacji z reprezentującą nas tożsa¬
mością, w której się rozpoznajemy. To również przyjęcie możliwości wyrażania tej
tożsamości poprzez sprawczość w realnej konfrontacji w jej afektywnej formie .
I, w końcu, to uznanie, że „inność" to nie odrębny byt - opisywany z większą lub
mniejszą metodologiczną wrażliwością - ale przede wszystkim wyzwanie, jak pisze
Renato Rosaldo: „To understand is not to forgive. Just because you come to terms
w i t h how something works in another culture doesn't mean you have to agree w i t h
it; it means you have to engage i t " (Rosaldo 2000).
1

Bibliografia
Adorno T.W.
1981
Cultural criticism and society, w: Prisms (Studies in contemporary German social
thought), Cambridge, Mass., s. 17-34
Ankersmit FR.
1997
2006a

Język a doświadczenie historyczne, „Konteksty Polska Sztuka Ludowa", nr 1-2,
s. 81-88
Pochwała subiektywności, w: Pamięć, etyka i historia, red. E. Domańska, Poznań,
s. 55-83

2006b Pamiętając Holocaust: żałoba i melancholia, w: Pamięć, etyka i historia, red. E. Do¬
mańska, Poznań, s. 163-184
Bond G.C., Gilliam A .
1994
Introduction, w: Social Construction of the Past: Representation as Power, red. G.C.
Bond, A. Gilliam, London, N e w York, s. 1-22
Borges J.L.
1982

Powszechna historia nikczemności, Warszawa

Buchowski M .
2006

1

The Specter of orientalism in Europe: from exotic other to stigmatized brother, „Anthropological Quarterly", nr 79(3), 463-482

Por. M o u f f e 2008. A u t o r k a pisze o konieczności w p r o w a d z e n i a koncepcji p o l i t y c z n e j k o n f r o n ­

tacji jako ciągłej agonicznej d y n a m i k i zamiast koncepcji p o l i t y k i jako zderzenia esencjalistycznych
form identyfikacji.

87

�Agata Maksimowska

Coronil F
1996

Beyond occidentalism: toward nonimperial geohistorical categories, „Cultural A n t h r o ­
pology", v o l . 11, nr 1, s. 5 1 - 8 7

Domańska E.
2005
O zwrocie ku rzeczom we współczesnej humanistyce (Ku historii nieantropocentrycznej), „Roczniki dziejów społecznych i gospodarczych", t. LXV,
s. 7-23
2006

Wprowadzenie: Pamięć, etyka i historia, w : Pamięć, etyka i historia, red. E. Domań­
ska, Poznań, , Poznań, s. 13-27

Englander N .
2000

For the Relief of Unbearable Urges, N e w York, London

Foucault M .
1998

Podmiot i władza, „Lewą Nogą", nr 9, s. 174-192

Freundlieb D.
1994

Foucaultts theory of discourse and human agency, w: Reassessing Foucault: Po­
wer, Medicine and the Body, red. C. Jones, R. Porter, London, N e w York,
s. 152-180
Janion M .
2001

Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencjalne, Warszawa

Klein K . L .
2004

O pojawieniu się pamięci w dyskursie historycznym, „Konteksty Polska Sztuka
Ludowa", r. LVII, nr 3-4, s. 42-56
LaCapra D.
2006
Psychoanaliza, pamięć i zwrot etyczny, w: Pamięć, etyka i historia, red. E. Domań­
ska, Poznań, s. 127-162
Levi P.
1996

Czy to jest człowiek, Warszawa

Merleau-Ponty M .
2001

Fenomenologia percepcji, Warszawa

Mitchell T
2001

Egipt na wystawie świata, Warszawa

Mouffe C h .
2008

Polityczność, Warszawa

Ricoeur P.
2006
Pamięć, historia, zapomnienie, Kraków
88

�Kryzys reprezentacji

Rosaldo R.
2000
Of headhunters and soldiers: separating cultural and ethical relativism, „Issues in
Ethics", nr 11 (1)
Said E.
1991

Orientalizm, Warszawa

Webber J.
2007

Making sense of the past: reflections on Jewish historical consciousness, w: Indentity
and Networks: Fashioning Gender and Ethnicity across Cultures, red. D F Bryceson,
J. Webber, N e w York

89

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9977" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9955">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/087bc44006fa9a0250a607d0e25fe952.pdf</src>
        <authentication>ce8cb8e67b7935c52646a050e1dc6afb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118705">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6139</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118706">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118707">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118708">
                <text>Żydowski Obwód Autonomiczny ( Birobidżan)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118709">
                <text>Związek Radziecki - mniejszości narodowe i religijne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118710">
                <text>antropologia polityki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118711">
                <text>reprezentacja - aspekt antropolgiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118712">
                <text>Żydzi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118713">
                <text>tożsamość religijna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118714">
                <text>władza - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118715">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118716">
                <text>Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym (Birobidżan) w RosjiLUD 2009 t.93</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118717">
                <text>LUD 2009 t.93 s.93-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118718">
                <text>Maksimowska, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118719">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118720">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118721">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118722">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118723">
                <text>Lud, t. 93, 2009

AGATA MAKSIMOWSKA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

WŁADZA, PODMIOTOWOŚĆ I POLITYKA REPREZENTACJI
W ŻYDOWSKIM OBWODZIE AUTONOMICZNYM
(BIROBIDŻAN) W ROSJI

„Birobidżanie” — pomiędzy Rosjanami a Żydami
Pewnego razu jeden z moich rozmówców, mieszkaniec Birobidżanu1, za­
żartował, że w następnym spisie powszechnym obywateli Federacji Rosyjskiej
zadeklaruje narodowość „birobidżańską”. Poproszony o wyjaśnienie, odpowie­
dział, że mieszkańcy Żydowskiego Obwodu Autonomicznego charakteryzują
się na tyle odrębnym sposobem bycia, że nie powinno się określać ich ani jako
„Rosjan”, ani jako „Żydów”. Możliwość identyfikacyjnego umiejscowienia po­
między tożsamościami postrzeganymi jako jasno zdefiniowane i silne miałaby
dotyczyć wszystkich mieszkańców Birobidżanu, bez względu na to, że niektórzy
z nich wybrali już jedną z dostępnych trwałych form tożsamości zbiorowej. Za­
tem słaba, ambiwalentna tożsamość może zostać uznana za bardziej oczywistą,
choć nie wyklucza to występującego równocześnie imperatywu, aby potwierdzić
ją w sposób istotny, posiadający określoną wagę reprezentacyjną w skali pań­
stwowej12.
Czy możliwe jest zaistnienie wspólnej tożsamości o nie do końca określo­
nych właściwościach, występującej w wielu indywidualnych wariacjach, a zara­
zem takiej, która jest politycznie istotna? Czy też polityczność wymaga stałych
i esencjalistycznych tożsamości, którym odpowiada jednoznaczny model repre­
zentacji?
W artykule staram się pokazać, że użycie „strategicznie esencjalistycznej” re­
prezentacji grupy społecznej nie zawsze wiąże się ze świadomą polityczną zgodą
1 W tekście używam zamiennie nazw „Żydowski Obwód Autonomiczny” i „Birobidżan”, tak jak
czynią to mieszkańcy Obwodu. Pisząc o stolicy regionu, używam sformułowania „miasto Birobidżan”.
2 Wspomniana wypowiedź oraz wszelkie obserwacje przywołane w tekście pochodzą z materiałów
zebranych podczas etnograficznych badań terenowych, prowadzonych przeze mnie w okresie od paź­
dziernika do grudnia 2008 roku w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym.

�94

Agata Maksimowska

na jedynie tymczasowe jej wykorzystanie w walce o uznanie. W niektórych wy­
padkach może być po prostu substytutem polityki per se esencjalistycznej, gdy
nie jest ona możliwa w odniesieniu do dominujących dyskursów.
Analizując politykę reprezentacji, odwołuję się do modelu władzy zapropono­
wanego przez Michela Foucault (1998). Traktuję działania mające na celu dookreślenie pojęcia „żydowskości” i „kultury żydowskiej” jako element walki o uzy­
skanie pozycji dominującej i kontrolę warunków pozwalających na zaistnienie
określonych podmiotów/poddanych. Jednocześnie odwołuję się do koncepcji dys­
kursu Foucault (1977), zakładając, że podmiotowość tworzy się w odniesieniu do
znaczących dyskursów i przedmiotem walki o władzę jest ustanowienie trwałych
powiązań między warunkowanymi przez dyskursy tożsamościami a podmiotami.
W artykule odnoszę się również do rewizji Foucaultowskiej relacji między pod­
miotem a dyskursem, dokonanej na gruncie myśli feministycznej, przyznającej
podmiotowi sprawczość (Butler 2008) bądź „nomadyczność” (Braidotti 2009).

Żydowski Obwód Autonomiczny jako efekt radzieckiej polityki
wobec „kwestii żydowskiej”
Obszar dzisiejszego Żydowskiego Obwodu Autonomicznego został wydzie­
lony terytorialnie w 1928 roku na mocy uchwały o „przeznaczeniu regionu birobidżańskiego do celów przesiedlenia pracujących Żydów”. Jako jednostka te­
rytorialna ZSRR został on proklamowany 7 maja 1934 roku (Patek 1997: 23,
34). Przesłanki dla powstania Żydowskiego Obwodu Autonomicznego wynikały
zarówno z podejmowanych przez władze ZSRR praktycznych rozwiązań w dzie­
dzinie polityki narodowościowej, jak i z rozwoju koncepcji teoretycznych, do­
tyczących statusu ludności żydowskiej (w odniesieniu do takich kategorii, jak
„klasa”, „naród” i „obywatelstwo”).
Wpisanie radzieckiej rewolucji w logikę marksowskiej walki klas w prakty­
ce wiązało się z próbami odnalezienia desygnatów kategorii „klasy” i „narodu”
w porewolucyjnej rzeczywistości. W przypadku „klasy” główny problem pole­
gał na reinterpretacji owego terminu w sytuacji, w której rewolucja dokonała
się pomimo braku klas w tradycyjnym Marksowskim sensie. Dokonywano róż­
nych prób dostosowania nomenklatury klasowej do „ciała społecznego”, często
w zależności od funkcjonalnej zdolności danej kategorii do wyróżniania wroga.
Trudności związane z problemem dziedziczenia klasowości, a zarazem odpowie­
dzialności za klasowe pochodzenie sprawiły, że rezultatem „poklasowania” spo­
łeczeństwa okazało się nie tyle ostateczne zwycięstwo proletariatu i zniesienie
klasy jako takiej, lecz porządek oparty na kategoryzacji ról zawodowych (Fitzpa­
trick 2000).
W kwestii narodowej również zaobserwować można próby przystosowania
poglądów Marksa do sytuacji odziedziczonego po czasach carskich „więzie­

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym...

95

nia narodów” (Slezkine 2006: 269). Zgadzano się, iż naród jest konieczny, aby
skonsolidować społeczeństwo wokół wspólnego, państwowego rynku. Dopiero
wówczas, na gruncie owego narodu, możliwe jest dokonanie rewolucji klasowej,
a następnie asymilacja wszystkich narodowych kultur w jedną, międzynarodową,
socjalistyczną kulturę (Peled 1987: 64-65). Taka koncepcja narodu i rozwoju na­
rodowego wymagała jednak ustalenia relacji między pojęciami walki narodowej
i klasowej oraz określenia, czym jest „naród” w radzieckim kontekście postimperialnym.
Po pierwsze, mając na uwadze etniczne zróżnicowanie, przyjęto, że walka
o równość narodową musi być podporządkowana walce klasowej, która jest mo­
torem rewolucji. W powstającym zaś państwie radzieckim prawne zagwaranto­
wanie narodowej równości było podrzędne względem zadania budowy socja­
lizmu, a później komunizmu (Miller 1978: 48). Po drugie, uznano jednak, że
możliwe jest włączenie zróżnicowanych etnicznie mas do budowy socjalizmu,
poprzez wykorzystanie elementów ich kultury i języka oraz autochtonizację (ros.
korenizacia), czyli rekrutowanie kadr aparatu partyjnego spośród przedstawicieli
lokalnych grup etnicznych (Friedgut 2003: 28). Pobudzanie narodowej świado­
mości poprzez edukację i wspieranie instytucji kulturalnych nie mogło jednak­
że przesłonić głównego celu, który miał być osiągnięty środkami narodowymi:
mobilizacji społeczeństwa do budowy socjalizmu (Miller 1978: 56). Po trzecie,
wspieranie rozwoju kultur narodowych miało zostać podporządkowane logice
ewolucyjnej — walka z wyzyskiem jednych narodowości przez inne to jedno­
cześnie stworzenie jednakowej szansy rozwoju dla wszystkich grup etnicznych.
Warto jednak dodać, że retoryka modernizacji, a zwłaszcza jej stalinowska wer­
sja, nie przewidywała miejsca ani dla przeżytków społeczeństw, w których nie
uformowała się klasa rewolucyjna, ani dla „nacjonalizmu burżuazyjnego”, który
za swój podstawowy cel nie uznaje dobra proletariatu i używa narodowej formy
w walce o interesy burżuazji (Slezkine 2000: 316, 329-330). Ponadto nie wszyst­
kie grupy etniczne „były w stanie” ewoluować w narody i pozbyć się „zacofania”.
Prawo do budowania socjalizmu jako naród miały jedynie te „wytworzone histo­
rycznie wspólnoty ludzi”, które posiadały cechy charakterystyczne, wymienione
w definicji Stalina z 1913 roku: język, terytorium, życie ekonomiczne i układ
psychiczny, odzwierciedlający się w kulturze (Slezkine 2000: 314).
Radziecka polityka narodowościowa balansowała zatem między ustanowie­
niem formalnej kontroli politycznej nad ludami byłego imperium poprzez nazwa­
nie i opisanie ich różnorodności a transformacją członków owych grup etnicznych
w nowoczesnych obywateli socjalistycznego społeczeństwa (Flirsch 1997: 254).
Na poziomie teoretycznym zostało to ujęte w formule Stalina z 1925 roku: „so­
cjalistyczny w treści, narodowy w formie”. Odzwierciedlała ona zarówno prag­
matyczną potrzebę tymczasowego odwoływania się do kategorii narodowych,
jak i stojący przed społeczeństwem radzieckim cel, czyli przewidywaną w przy­
szłości fuzję narodowych kultur w jedną wspólną kulturę (Miller 1978: 59).

�96

Agata Maksimowska

Stopniowo w tej polityce następowała redukcja „narodowej formy” na rzecz
„socjalistycznej treści”. Modernizacja i coraz większa konsolidacja „społeczeń­
stwa realnego socjalizmu” wymagała większej „przejrzystości, centralizacji i jed­
nolitych standardów, a więc między innymi ogólnozwiązkowej «lingua franca»
i usprawnionego systemu komunikacyjnego” (Slezkine 2006:297). Pod koniec lat
trzydziestych zdecydowanie zmniejszono liczbę jednostek terytorialnych, samo­
rządowych i oświatowych zdefiniowanych w kategoriach narodowych i etnicz­
nych. Zmniejszono również ilość dostępnych kategorii samoidentyfikacji w spi­
sach powszechnych i ograniczono wysiłki na rzecz pomocy w osiąganiu przez
grupy etniczne „narodowego stadium” ewolucji (Hirsch 1997). W odniesieniu
do działań związanych z polityką reprezentacji widać to dobrze w stopniowej
rezygnacji muzealników z przedstawiania różnorodności i egzotyki ludów ZSRR
na rzecz ukazywania ich udziału w ogólnoradzieckich procesach modernizacji
(Hirsch 2003).
Radziecka polityka względem ludności żydowskiej różniła się jednak od
ogólnie przyjętego modelu. Mimo powszechnej świadomości istnienia na tere­
nach dawnej Strefy Osiedlenia mas ludności żydowskiej, które doświadczyły do­
tkliwych skutków porewolucyjnych zmian społecznych (rozwiązywanie gmin,
partii politycznych, likwidacja życia religijnego) oraz gospodarczych (obniżenie
poziomu życia, pozbawienie możliwości wykonywania zawodów uznanych za
burżuazyjne) (Patek 1997: 14-16), teoretycy radzieccy mieli problem z określe­
niem Żydów jako narodu, a także z przypisaniem ich do wyróżnionych klas spo­
łecznych.
Z rozważań Marksa (zawartych w kontrowersyjnym eseju Zur Judenfrage
z 1844 r.) zaczerpnięto rozróżnienie na Żydów i „żydostwo”, to ostatnie rozu­
miane jako „pewien powszechny współczesny element antyspołeczny, który
osiągnął swą obecną skrajną postać przez rozwój historyczny” (Marks 1960:
450) — za główny cel stawiając sobie społeczną, a nie narodową transformację
ludności żydowskiej. Taka wizja nie została jednak zaakceptowana przez całość
rewolucyjnie zorientowanej „żydowskiej ulicy” (Slezkine 2006: 169). Kwestia
prymatu walki narodowej nad klasową była przedmiotem licznych sporów bundystów z Leninem, który uważał, że stopniowa eliminacja konfliktu etnicznego,
spowodowana modernizacją, doprowadzi do likwidacji narodowych podziałów
w obrębie klasy robotniczej i asymilacji ludności żydowskiej. Rozwijając myśl
powstałą na gruncie Europy Zachodniej, Lenin nie doceniał wschodnioeuropej­
skich uwarunkowań, które stały u podstaw nacjonalistycznych tendencji w Bun­
dzie (Peled 1987: 77).
Późniejsze rozwiązanie Bundu oraz przekazanie „spraw żydowskich” w ręce
działaczy Komisariatu Żydowskiego (w ramach Ludowego Komisariatu ds.
Narodowości), a później żydowskich sekcji w partii komunistycznej w latach
1918-1930 (Lustiger 2004: 75-85), było objawem próby stopniowego włączenia
tej problematyki w pole oddziaływań partii. Część działaczy sekcji żydowskich

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym...

97

wywodziła się z „lewego skrzydła” Bundu, jednakże wielu z nich nie było zwią­
zanych wcześniej z żydowskim mchem robotniczym (Miller 1978: 57). Oprócz
walki z syjonizmem i judaizmem, działacze ci wspierali proces „jidyszyzacji”,
zgodny z teoretycznymi i praktycznymi wskazaniami pierwszego okresu polityki
narodowościowej. „Jidyszyzacja” była próbą zastosowania narzędzi praktyko­
wanych wobec innych narodowości. Zakładała stworzenie „radzieckich Żydów”,
którzy mieli charakteryzować się kulturą świecką — „socjalistyczną w treści,
0 formie jidysz” (Gitelman 1991: 11). W następnej kolejności postanowiono dać
Żydom szansę stania się jednym z pełnoprawnych narodów radzieckich poprzez
podarowanie im brakującego, według definicji stalinowskiej, elementu — tery­
torium.
Przy wyborze terytorium kierowano się jednak nie tylko kwestią narodowoś­
ciową. Równie ważny pozostawał wciąż cel „uzdrowienia struktury społecznej
Żydów” (Lustiger 2004: 87), który miał być wypełniony w procesie „produktywizacji”, czyli umożliwienia Żydom zatrudnienia się w zawodach „społecznie
użytecznych”, głównie w rolnictwie (Patek 1997: 14-16). Rolnicza kolonizacja
żydowska początkowo miała obejmować Krym, lecz później zdecydowano się na
obszar położony na rosyjskim Dalekim Wschodzie, przy granicy z Chinami —
dzisiejszy Żydowski Obwód Autonomiczny. Kalinin w 1926 roku argumentował:
„przed narodem żydowskim stoi wielkie zadanie — zachować swoją narodo­
wość, a to wymaga przekształcenia znacznej części ludności żydowskiej w zwar­
tą, osiadłą rolniczą społeczność, liczoną co najmniej w setkach tysięcy ludzi.
Tylko w takich warunkach masy żydowskie mogą mieć nadzieję na zachowanie
swojej narodowości” (Patek 1997: 22). Cel produktywizacji odzwierciedlał się
też w intensywnej kampanii propagandowej przedstawiającej „nowego Żyda”.
Taka reprezentacja „nowego Żyda”, którą można podziwiać między innymi na
jednym ze znaczków z 1933 roku, odróżniała się od większości przedstawień
przedstawicieli innych grup etnicznych brakiem nawiązań do tradycyjnych ele­
mentów „ludowych” oraz akcentem położonym na zaangażowanie w proces in­
dustrializacji i budowy kolektywnego rolnictwa (Dekel-Chen 2007: 441).
„Region birobidżański” postrzegano jako obszar korzystny dla rozwoju rol­
nictwa, słabo zasiedlony, gdzie (w przeciwieństwie do Krymu) nie występują
konflikty etniczne. Do XIX wieku zamieszkiwany był przez ludy tunguskie.
Rosyjska kolonizacja tych terenów, którą zapoczątkowały wyprawy Pojarkowa
1 Chabarowa w XVII wieku, przybrała na sile po umocnieniu granicy rosyjsko­
-chińskiej w następstwie traktatu z Ajgun w roku 1858, przyznającego Rosji tere­
ny leżące na lewym brzegu Amura. W II połowie XIX wieku na tereny przygra­
niczne zaczęli przybywać Kozacy, którzy budowali swoje stanice wzdłuż Amura.
Stopniowo pojawiały się również osady rolnicze, zakładane przez przybyszów
z Zachodu, którzy docierali na Daleki Wschód w poszukiwaniu lepszych wa­
runków życia. Budowa kolei transsyberyjskiej na odcinku Czita-Władywostok,
rozpoczęta w roku 1898, spowodowała rozwój osadnictwa wokół powstających

�98

Agata Maksimowska

stacji. W czasie wprowadzania w życie „projektu birobidżańskiego”, przewidują­
cego masowe osadnictwo żydowskie, region zasiedlali głównie Rosjanie i Kore­
ańczycy3, było również kilka osad zamieszkanych przez ludność autochtoniczną
(Golub 2008: 39).
Na początku w Birobidżanie realizowano postulaty związane z promocją „ży­
dowskości” regionu i „jidyszyzacją” osiedlających się Żydów. Funkcjonował
żydowski teatr, szkoły, biblioteki, gazety publikujące w jidysz. W drugiej poło­
wie lat 30. XX wieku działania mające na celu rozwój kultury żydowskiej zostały
wstrzymane. Czystki lat 1936-1938, tak jak w innych częściach ZSRR, uderzyły
głównie w aparat władzy (Weinberg 1993). Prześladowania związane z nagonką
antysemicką podczas tak zwanych czarnych lat 1948-1953 (Friedgut 2003: 29)
doprowadziły do zamknięcia żydowskich instytucji, zaprzestania używania ji­
dysz jako języka urzędowego, wydania wyroków na przedstawicieli żydowskiej
inteligencji oskarżonych o „kosmopolityzm”. W tym okresie nastąpiła pierwsza
fala emigracji z Birobidżanu na inne tereny Rosji (między innymi do pobliskiego
Chabarowska). Na początku lat 90., podobnie jak w całym byłym ZSRR, mia­
ła miejsce masowa emigracja ludności żydowskiej za granicę, głównie do USA
i Izraela (Patek 1997: 65, 68).

Lokalna polityka reprezentacji w Żydowskim
Obwodzie Autonomicznym
W literaturze przedmiotu oraz w potocznej świadomości Birobidżan często
funkcjonuje jako „szalony pomysł Stalina”, nieudany i pozbawiony sensu pro­
jekt. Fakty związane z niepowodzeniem przedsięwzięcia nabierają szczególnej
wagi w ramach porównania zestawiającego dwa projekty, dwie ojczyzny: „so­
cjalistyczną” i „syjonistyczną”, czyli Birobidżan i Izrael. Według tego bardzo
dzisiaj popularnego poglądu, Birobidżan jest przedsięwzięciem nieudanym
z dwóch powodów. Po pierwsze, miejsce, które wybrano na żydowską ojczyznę,
nie posiadało, zdaniem krytyków tego projektu, żadnego symbolicznego związku
z historią Żydów, a towarzyszący jego powstawaniu przekaz propagandowy pre­
zentował się jako nie tyle antysyjonistyczny, co groteskowy. Po drugie, całkowi­
cie nietrafny wybór Żydowskiego Obwodu Autonomicznego na ojczyznę Żydów
poświadczają niepowodzenia w fazie realizacji projektu — brak przygotowania
kolejnych etapów kolonizacji, brak dobrych warunków do osiedlenia się i brak
odpowiedniej diagnozy trudnych warunków klimatycznych. Wszystko to mia­
ło spowodować, że już w latach 1928-1933, z około 20 tysięcy przesiedlonych,
3
Na Daleki Wschód uchodźcy koreańscy zaczęli przybywać na przełomie XIX i XX w. Car przy­
znał im liczne ulgi, mając na uwadze konieczność zasiedlenia tych terenów. Pod koniec lat 30. władze
radzieckie zaczęły postrzegać ludność koreańskąjako potencjalnych sojuszników Japonii, co spowodo­
wało ich masowe deportacje, między innymi na tereny dzisiejszego Kazachstanu (Gelb 1995).

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym...

99

11,5 tys. zdecydowało się powrócić (Patek 1997: 33). Do niepowodzeń zaliczana
jest również akcja agraryzacyjna — większość przybyłych osiadła w miastach.
Z perspektywy czasu państwowy antysemityzm lat 1948-1953 oraz późniejszy
oddolny antysemityzm na różnych szczeblach administracji na terenie całego
ZSRR również rzutuje na ocenę samego pomysłu „żydowskiej, socjalistycznej
ojczyzny”.
Współcześnie, według danych spisu powszechnego z 2002 roku4, Żydowski
Obwód Autonomiczny w obrębie Federacji Rosyjskiej zamieszkuje 190 tys. 915
mieszkańców, z czego około 1% stanowią osoby identyfikujące się z narodowoś­
cią tytularną (2 tys. 327 mieszkańców). Najliczniejszymi grupami etnicznymi są
Rosjanie i Ukraińcy — odpowiednio 171 tys. 697 i 8 tys. 483 osób. W tym kon­
tekście dzisiejszy Żydowski Obwód Autonomiczny jest interpretowany podobnie
jak jego radziecki poprzednik, a obrazu porażki birobidżańskiego projektu dopeł­
nia masowa od 1991 roku emigracja rosyjskich Żydów do Izraela — postrzegana
jako ostateczny triumf projektu syjonistycznego.
Zarówno naukowcom piszącym o „Stalinowskim Syjonie” czy „Pseudosyjonie”, dziennikarzom, jak i byłym obywatelom ZSRR, Birobidżan często jawi
się po prostu jako twór absurdalny i komiczny, co widać również w popularnych
dowcipach o tym regionie. Współczesny nacisk na ewidentny „konstrukcjonizm”
i dominację „formy” w etnoterytorialnej reprezentacji Birobidżanu nie przeszka­
dza jednak obywatelom innych obszarów Rosji odruchowo przypisywać narodo­
wości żydowskiej wszystkim mieszkańcom Żydowskiego Obwodu Autonomicz­
nego (czemu niejednokrotnie towarzyszą poglądy łączące wizje „żydokomuny”
i „żydowskiej piątej kolumny”).
Przypatrując się wszakże lokalnym reprezentacjom regionu i jego mieszkań­
ców, można zauważyć zupełnie inaczej ukierunkowaną produkcję wiedzy. Two­
rzeniem wiedzy o regionie zajmują się przede wszystkim instytucje państwowe
szczebla regionalnego: oświatowe i kulturalne, które są wspierane przez admini­
strację miejską i rejonową oraz władze wykonawcze Obwodu. Dominująca repre­
zentacja Żydowskiego Obwodu Autonomicznego sytuuje się w ramach ogólnorosyjskiej polityki reprezentacyjnej, dotyczącej historii, terytorium oraz bogactw
rosyjskiej ojczyzny. Niedawno w regionie oficjalnie upamiętniono 150. rocznicę
zasiedlania ziem nad Amurem przez Kozaków, a ekspozycje muzealne często
dotyczą tematyki obrony suwerenności i rosyjskości tego obszaru. Reprezentacja
Obwodu opiera się jednak również na lokalnie tworzonej konstrukcji „żydow­
skiego charakteru” czy też „żydowskiego komponentu”. Przy niskim udziale pro­
centowym przedstawicieli narodowości tytularnej, w warunkach rozwoju nowego
typu transnarodowych więzi rodzinnych (liczne rodzinne powiązania z Izraelem,
związane z liberalizacją Prawa Powrotu i możliwością migracji) i w sytuacji bra­
ku inicjatyw w rodzaju „odrodzenia narodowego” w oparciu o prawo do określo­
4 Dane spisu dostępne na stronie internetowej http://www.perepis2002.ru (27.06.2009).

�100

Agata Maksimowska

nego terytorium (z powodu uznania kategorii diaspory żydowskiej w Rosji jako
właściwszego punktu odniesienia dla mieszkających tam Żydów), polityka re­
prezentacji regionu w kategoriach „komponentu żydowskiego” wydawałaby się
niepotrzebna. Jednakże „żydowski charakter” jest często podkreślany i widoczny
w sposobie przedstawiania Obwodu i jego mieszkańców.
Przy opisie „żydowskiego charakteru” regionu często używane są pojęcia „kul­
tury” i „tradycji żydowskiej”. „Tradycja” najczęściej utożsamiana jest z obrzędo­
wością religijną, natomiast „kultura” zarówno ze specyfiką danej grupy etnicznej
(zwyczaje, folklor), jak i jej wersją widowiskową, produkowaną w ramach działań
kulturalnych. Tę podwójność w rozumieniu „kultury” widać między innymi w tym,
że wymiennie używa się terminu „nosiciel kultury” i „pracownik kultury”, choć
bardziej szczegółowe odróżnienie wskazuje na „nosicieli kultury” jako osoby wy­
chowane w „autentycznej” kulturze żydowskiej — swoistym środowisku praktyk
dnia codziennego, a „pracowników kultury” jako ludzi, którzy zajmują się tworze­
niem „kultury żydowskiej” w ramach praktyki zawodowej lub hobbystycznej5.
Początki działań w ramach polityki oficjalnej nawiązują do okresu, kie­
dy w 1991 roku Żydowski Obwód Autonomiczny zyskał niezależność od Kraju
Chabarowskiego, natomiast fiaskiem zakończyły się starania o status republiki6.
Początkowo bardzo widoczne były tendencje zmierzające do reaktywacji jidysz
jako języka większości, stworzenia przestrzeni publicznej dla kultury żydowskiej,
zmiany sposobu nauczania o regionie oraz rozwoju życia religijnego związanego
z judaizmem. Mimo iż od pewnego czasu działania te znacząco osłabły, ze wzglę­
du na skierowanie ambicji związanych z zachowaniem dotychczasowej autonomii
regionu na inne tory niż polityka kulturalna (na przykład przyciąganie inwestycji
z udziałem kapitału zagranicznego i zagranicznych zasobów pracy), nie ustają wy­
siłki w formowaniu polityki reprezentacji nawiązującej do narodowości tytularnej.
Oficjalna polityka reprezentacyjna wiąże się przede wszystkim z kształtowa­
niem przestrzeni miejskiej (nazewnictwo ulic, pomniki i ornamentyka nawią­
zująca do „kultury żydowskiej”), działalnością popularyzatorską obejmującą
wydawnictwa książkowe i płytowe (albumy poświęcone Obwodowi, publikacje
lokalnych literatów, rosyjskie tłumaczenia twórczości w jidysz, płyty z utwo­
rami lokalnych muzyków), informacyjną (funkcjonowanie żydowskiego działu
tematycznego w gazecie regionalnej, dwie audycje w radio i telewizji lokalnej
5 Radzieckie interpretacje pojęcia „kultury” jako wartości, która może być gromadzona, przekazy­
wana i nabywana w ramach polityki kulturalnej i „kulturalności” jako efektu tej polityki dla jednostki
czy grupy społecznej opisuje Vadim Volkov (2000).
6 Starania o status republiki były spowodowane przede wszystkim chęcią osiągnięcia przez lokalne
elity polityczne większej swobody w zakresie decyzji dotyczących zasobów naturalnych znajdujących
się na terenie Obwodu. William R. Siegel zwraca uwagę na brak odniesień do kwestii języka jidysz
i kultury żydowskiej w dokumentach deklaracji prawnego statusu republiki przygotowywanych przez
ówczesne władze Obwodu (Siegel 1997: 432-433). Obecnie, na oficjalnej stronie internetowej www.
eao.ru w dziale „Historia”, wspomniana inicjatywa jest przedstawiona jako dzieło „radykalnych” depu­
towanych (27.06.2009).

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ Q1

poświęcone tematyce żydowskiej) i edukacyjną (lekcje jidysz i hebrajskiego, za­
jęcia na temat kultury żydowskiej i Holocaustu w profilowanej szkole nr 2, histo­
ria i literatura regionu w ogólnym programie nauczania). Przedstawianie regionu
mieszkańcom polega jednak głównie na organizacji wystaw i widowisk maso­
wych w stolicy i większych miejscowościach. Region jest również prezentowany
na zewnątrz, na festiwalach artystycznych organizowanych w całej Rosji.
Działania artystyczne w przestrzeni publicznej to przede wszystkim występy
wokalne, taneczne i kabaretowe, których wykonawcy posługują się przebraniami
„żydowskimi”, naśladują „żydowskie” gesty i mowę, śpiewają w jidysz, tańczą
„żydowskie” tańce, a zespoły noszą „żydowskie” nazwy. Najgłośniejszym wyda­
rzeniem lokalnym jest odbywający się co dwa lata Festiwal Kultury Żydowskiej,
ale okazją do występów są również uroczystości religijne w ciągu roku („Chanuka”, „Pesah”, „Święta miesiąca Tiszri” itp.). Działania władz regionu w tej
sferze są w dużej mierze spójne, wszystkie te wydarzenia są z wyprzedzeniem
przewidziane w budżecie, z uwzględnieniem ewentualnego podziału kosztów
między różne instytucje. Większość imprez kulturalnych o tematyce żydowskiej
współorganizują Zarząd Kultury władz Obwodu, Pałac Kultury podlegający wła­
dzom miejskim, rejonowe domy kultury7, gmina żydowska, a od niedawna także
organizacja pozarządowa Żydowska Autonomia Narodowo-Kulturalna. Festiwal
Kultury Żydowskiej jest współorganizowany przez Centrum Twórczości Ludo­
wej — ośrodek metodyczny podlegający Zarządowi Kultury. Dość często impre­
zy są dofinansowywane przez lokalnych przedsiębiorców, a właściciele dwóch
największych sieci handlowych „Brider” i „Cimes” wykorzystują motywy ży­
dowskie w kampanii reklamowej swych sklepów.
Mimo pozornej zbieżności w reprezentacji tego, co dla mieszkańców ŻOA cha­
rakterystyczne, pojmowanie tego, co jest „birobidżańskie” czy „żydowskie”, różni
się ze względu na uwikłanie konkretnych podmiotów w odmienne praktyki nadawa­
nia znaczenia. W przypadku żydowskiego teatru „Kogelef’, wystawiane sztuki te­
matyką i scenografią nawiązują zarówno do wizerunku żydowskiego „miasteczka”
na Ukrainie, jak i wizerunku „miasteczka Birobidżan”, stworzonego przez pierw­
szych osadników. Historia budowniczych Birobidżanu to element bohaterskiej le­
gendy lokalnej, częsty motyw literacki i stały element w ekspozycji muzealnej.
„Birobidżańskość” i „miasteczkowość” w sposobie mówienia i poruszania się jest
również odgrywana na scenie przez aktorów teatru „Kogelef’8. Z drugiej strony, jak
mówi reżyser teatru, nie muszą oni wcale „odgrywać Żydów”, gdyż w porównaniu

7 Więcej o współczesnej kulturalno-oświatowej roli rosyjskich domów kultury i ich znaczeniu w in­
tegracji wspólnoty poprzez zajęcia edukacyjne i rozrywkowe, „wychowanie patriotyczne” oraz występy
reprezentujące jej poziom kulturalny „na zewnątrz” pisze m.in. J. Habeck (2007).
8 Takie połączenie dwóch modeli życia żydowskiego i nostalgiczne potraktowanie obu jako trady­
cyjnych i „miasteczkowych” zaskoczyłoby zapewne propagandystów z lat 30. Popularyzowany przez
nich wizerunek „nowego, zindustrializowanego Żyda”, żyjącego w Birobidżanie, nie miał nic wspólne­
go ze światem z kart powieści Szolema Alejchema.

�102

Agata Maksimowska

z aktorami z innych części Rosji taka typowa cecha żydowskiej wymowy, jak
„re-kanie” (gardłowa wymowa głoski „r”), przychodzi im naturalnie.
Podobne podejście prezentują wykonawcy piosenek o Birobidżanie, częścio­
wo śpiewanych w jidysz. Teksty piosenek mówią o specyficznej „żydowskiej
atmosferze” miasta Birobidżan. Jednocześnie wykonawcy często zwracają się
do odbiorców jak do ekspertów od własnej „żydowskości”. Na zarzut pewnej
dziennikarki, że mieszkańcy nie znająjidysz, więc nie ma sensu stwarzanie przez
piosenkarzy „sztucznego wrażenia”, iż tak jest, jeden z artystów, śpiewających
utwory w tym języku, odparł: „Ona nie rozumie, jak wielką radość sprawia
ludziom to, że udajemy, że myślimy, że oni znająjidysz”. Rola języka jidysz
w współtworzeniu „żydowskości” regionu jest ostatnio dość często dyskutowana.
Zmiany związane z przebudową Szkoły Podstawowej nr 2, szkoły „z nauczaniem
języków i kultury narodu żydowskiego” są interpretowane jako stopniowa refor­
ma instytucji w kierunku odejścia od nauczania jidysz, nawet w ramach oferty
uzupełniającej. Niemniej w dyskusjach pojawiają się także głosy na rzecz nie tyle
„odrodzenia języka” — taki pogląd był popularny w latach 90. — co „ocalenia”
go jako dziedzictwa kulturalnego.
Żydowska gmina „Frejd” powstała w 2001 roku poprzez połączenie dotych­
czas samodzielnie istniejących klubów żydowskich, dziś należy do Federacji
Gmin Żydowskich w Rosji. Gmina aktywnie włącza się w organizację imprez
o tematyce żydowskiej, wspierając „widowiskową” reprezentację kultury. Z dru­
giej strony, stosuje własne kategorie do określania, kto jest Żydem, gdyż wyma­
ga tego wspierająca gminę organizacja charytatywna The American Jewish Joint
Distribution Committee. Jeżeli jednak działalność gminy nie wymaga stosowania
się do zewnętrznych zasad, jej pracownicy do określenia, kto jest Żydem, stosują
kryterium wyznaczania narodowości właściwe dla prawa radzieckiego (obywatel
zyskujący dokument tożsamości, tzw. paszport wewnętrzny, mógł wybrać na­
rodowość spośród narodowości zadeklarowanych w paszportach matki i ojca).
W tej sytuacji każda osoba, której matka lub ojciec jest Żydówką/Żydem, może
należeć do gminy jako pełnoprawny członek/członkini. Kluby zainteresowań są
otwarte dla wszystkich osób, bez względu na ich identyfikację narodową.
Współpraca gminy „Frejd” z synagogą uwarunkowana jest przede wszystkim
ekonomicznie — rabin wspiera finansowo przedsięwzięcia gminy i uroczystości
związane z propagowaniem kultury żydowskiej, w zamian roszcząc sobie prawo
do bycia autorytetem w sprawach tradycji religijnej. Rabin jest jednym z emi­
sariuszy rebego Menachema Mendla Schneersona, należącego do międzynaro­
dowego ruchu ChaBaD, i zgodnie z jego misją szerzy wśród Żydów tradycję
żydowską w jej rozumieniu zgodnym z ortodoksyjnym judaizmem9. Na gruncie
9
Powstała w 1998 roku, największa organizacja zrzeszająca wspólnoty żydowskie na terytorium
Rosji — Federacja Gmin Żydowskich Rosji (FEOR) jest ściśle powiązana z ruchem CHaBaD-Lubavitch. Do FEOR należy 200 gmin żydowskich (w tym 42 miasta rabinackie), 23 przedszkola, 25 szkół,
94 szkoły niedzielne i 4 wyższe szkoły religijne.

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ 03

birobidżańskim rabin stara się przekonać do życia duchowego wszystkich Ży­
dów, którzy są nimi według kryteriów halachicznych101, bez względu na deklaro­
waną tożsamość. Udało mu się pozyskać od władz miasta Birobidżan budynek na
szkołę religijną; aby szkoła powstała, wyszukał ponad sto dzieci, które są Żydami
według Prawa Żydowskiego, mimo iż niejednokrotnie ich matki nie uważały się
za Żydówki. Oprócz tego rabin stara się w pewien sposób wpływać na oficjalną
politykę reprezentacji poprzez wprowadzanie do scenariuszy wydarzeń widowi­
skowych o tematyce żydowskiej „właściwych” odniesień do tradycji, publicz­
ne celebrowanie świąt żydowskich, wpływanie na obecność symboli religijnych
w przestrzeni publicznej (np. otwarcie występował przeciwko pomnikowi Szolema Alejchema, popierając w zamian projekt pomnika rabina z szofarem11). On
i jego żona w dużej mierze decydują o tematyce nadawanych w lokalnej telewi­
zji i radiu audycji poświęconych kulturze i tradycji żydowskiej — „Jidyszkajt”
i „Szabat Szalom”.
O ile więc gmina i władze lokalne podobnie interpretująto, co jest żydowskie,
rabin jest osobą, która jedynie częściowo wpisuje się w te działania reprezenta­
cyjne. Jego aktywność znajduje się w konfrontacyjnej relacji do polityki władz
i gminy. Przy okazji jakiegokolwiek planowanego działania na rzecz spraw ży­
dowskich, każda ze stron stara się wynegocjować coś dla siebie. Zorganizowanie
szkoły religijnej nie doszło do skutku ze względu na to, jak mówi rabin, że sama
jej idea była niezgodna z czysto świeckim sposobem ujmowania „żydowskości”
przez władze, które opierają się jakimkolwiek zmianom w kierunku przywróce­
nia autentyczności kulturze żydowskiej w Birobidżanie.
Druga gmina żydowska jest organizacją oferującąmożliwość wspólnej modli­
twy szabatowej i pomoc materialną wszystkim ludziom, którzy czują się Żydami
na podstawie własnego przekonania. W gminie tej można odkryć w sobie zarów­
no „żydowskość”, jak i wiarę w to, że Mesjasz już się narodził w postaci Jezusa
Chrystusa (lider religijny jest byłym baptystą, a członkowie gminy spotykają się
na modlitwach poza synagogą, gdzie modlą się do Chrystusa). Jako „żydowscy”
określają się również członkowie ruchu „Żydzi dla Jezusa”. Szczególne znacze­
nie do żydowskiej tradycji przywiązują też członkowie Kościoła Jezusa Chrystu­
sa (odłam charyzmatyczny)12, którzy obok świąt chrześcijańskich obchodzą Chanukę, podczas nabożeństw niedzielnych modlą się za Izrael i Żydów, a komunię
świętą przyjmują w postaci kawałków macy.
Powszechnie przyjęta definicja tego, kto jest Żydem według Prawa Powrotu,
czyni fakt emigracji do Izraela kolejnym kryterium określającym, kto może uwa­
żać się za Żyda. Według Prawa Powrotu jest to osoba, której przynajmniej jedno
10Kryteria wywodzące się z Halachy — tradycyjnego żydowskiego prawa religijnego. Według Halachy, Żydem jest każdy, kto miał matkę Żydówkę.
11 Rogiem baranim, tradycyjnie używanym podczas święta Rosz ha-Szana.
12 Oficjalna nazwa to: Kościół chrześcijan wiary ewangelicznej (zielonoświątkowców) „Jezusa
Chrystusa”.

�104

Agata Maksimowska

z dziadków było Żydem/Żydówką. W Żydowskim Obwodzie Autonomicznym,
podobnie jak w północnym Kaukazie, zanotowano największy poziom emigracji
żydowskiej z krajów byłego Związku Radzieckiego (Tolts 2003: 179). Ponieważ
wyjeżdżać mogli Żydzi wraz z rodzinami, dzisiaj większość mieszkańców posia­
da w bliższej lub dalszej rodzinie obywateli Izraela.
Wobec powyższych propozycji ujmowania „żydowskości” regionu i miesz­
kańców pojawiają się jednak głosy sprzeciwu. Jeden z nich, proizraelski, wystę­
puje przeciwko interpretacji Birobidżanu jako specyficznego miejsca z „żydow­
skim komponentem”. Według tego rozumowania, Żydzi nie mogą identyfikować
się z inną ojczyzną i innym terytorium niż Izrael. Nie mają sensu również dzia­
łania podejmowane na rzecz języka jidysz, gdyż autentyczni nosiciele tego języ­
ka zostali poddani przymusowej asymilacji za czasów Stalina. Wszelkie próby
odwoływania się do kultury jidysz, tak samo jak w Europie po Holocauście, są
obraźliwe przez swojąnieautentyczność.
Inny pogląd krytykuje legendę pionierską i porównuje osadnictwo w Birobidżanie do celowej eksterminacji. Mieszkańcy Birobidżanu nie powinni w pozy­
tywny sposób nawiązywać do polityki, która miała na celu nie rozwój, a znisz­
czenie jednego z radzieckich narodów. Jeszcze inny typ wypowiedzi oponuje
przeciw „kulturowej odmienności Birobidżanu”, dowodząc, że powód istnienia
odrębności Obwodu jest czysto ekonomiczny. Jedna z osób, identyfikująca się
z taką postawą, odrzucając całą „sfabrykowaną tradycję żydowską”, mówi, że
nawet to, co jest „produkowane na pokaz”, nie zawsze opłaca się ze względu
na niską jakość. Tym, co można „sprzedać jako żydowskie”, są na przykład ta­
lerzyki z gwiazdą Dawida, ale już nie przedsięwzięcia intelektualne, które nie
są konkurencyjne w skali ogólnorosyjskiej. Współczesne tomiki poezji autorów
birobidżańskich zawierają, jej zdaniem, nieciekawe, grafomańskie wiersze, które
nie mają nic wspólnego z literaturą „żydowską”. Inny głos uderza w „miasteczkowość” Birobidżanu, mówiąc o niepotrzebnych nawiązaniach do kultury sztetla
i konstatując, że „sztetl był formą opresji”.
Istnieje również dość duża grupa osób, które sprzeciwiają się halachicznej
wykładni tego, kto może być Żydem, stosowanej przez rabina ortodoksyjnej sy­
nagogi. Uważają, że skoro w czasach nasilonego antysemityzmu ze strony władz
ofiarami represji byli także ludzie, których uznawano za Żydów na podstawie
kryterium narodowości podanej przez ojca, teraz powinni mieć oni prawo, jako
Żydzi, do tego, aby modlić się w synagodze.
Zdarzają się również wypowiedzi i działania kwestionujące prawomocność
oficjalnej praktyki wyznaczania, kto jest Żydem według Prawa Powrotu. Jedna
z osób starająca się o obywatelstwo izraelskie, mimo iż posiadała wszystkie po­
trzebne dokumenty świadczące o pochodzeniu, nie otrzymała zgody ze względu
na fakt, iż wychowywała się w przybranej rodzinie rosyjskiej. Dwie inne prze­
konały konsula o tym, że są Żydami, dopiero pokazując wizualne poświadcze­
nie „żydowskości” przodków (w pierwszym przypadku było to zdjęcie matki,

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ Q5

w drugim portret dziadka). W każdym z tych przypadków rozmówcy podkre­
ślali przygodny charakter decyzji o uznaniu „żydowskości” i przyznaniu oby­
watelstwa.
Z kolei niechęć do afirmowania „żydowskości” ma związek z lękiem przed
antysemityzmem. Często podkreśla się, że jedyną zaletą „piątego punktu” (wska­
zującego narodowość w paszporcie wewnętrznym) była możliwość późniejszego
odniesienia się do niego przy staraniach o wyjazd do Izraela. W większości wy­
padków brak „piątego punktu” jest interpretowany pozytywnie, gdyż pozostawia
kwestię tożsamości żydowskiej wyłącznie decyzji indywidualnej i uniemożliwia
stygmatyzację.
Ze względu na różne definicje „żydowskości”, odbiegające od oficjalnej po­
lityki reprezentacyjnej, co często skutkuje powstawaniem różnych typów tożsa­
mości żydowskich, na ogół spotykałam się z odrzuceniem argumentu liczbowego
i przypisaniem zainteresowania liczbą Żydów w Birobidżanie jedynie nieświado­
mym lokalnego kontekstu przyjezdnym z zagranicy.

Oficjalna polityka reprezentacji jako rezultat walki
o konstrukcję „żydowskości”
Obserwując działania zmierzające do nadania oficjalnej polityce reprezentacji
w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym zdecydowanego kształtu, daje się za­
uważyć różnorodność konfiguracji wypowiedzi bądź definiujących, co jest auten­
tycznie „żydowskie”, a co sztuczne, bądź kontestujących proponowane podziały.
Co pewien czas zawiązują się pewne tymczasowe koalicje dotyczące sposobów
„odgrywania Żyda”. Zaangażowane w produkcję wiedzy o regionie podmioty
(członkowie tzw. „lokalnej inteligencji”, sponsorzy — w tym rabin ChaBaD,
przedstawiciele władz) zgadzają się na pewną konstrukcję tego, co „żydowskie”,
w celu ocalenia tego, co sami uważają za politycznie istotne.
Produkcja wiedzy o Obwodzie i jego mieszkańcach tworzy się w ramach
walki o wykreowanie pożądanych przedstawień rzeczywistości, które będą sank­
cjonować określony porządek społeczny. Chodzi tu o stworzenie dominującej
wizji, która zostanie przyjęta jako oczywista i naturalna. W polityce reprezen­
tacji bowiem gra toczy się o stawkę, jaką jest sprawowanie władzy za pomocą
„przykucia” jednostek do określonej tożsamości i zobowiązania ich do uznawa­
nia „prawa Prawdy” w sobie i innych (Foucault 1998: 177). Ma to swoje aspekty
przedmiotowe i podmiotowe. Sprawowanie władzy reprezentacyjnej opiera się
zarówno na praktykach totalizujących, opisanych przez Michela Foucault jako
narzucające określoną wizję świata metodą uzależnienia i kontroli, jak i prak­
tykach indywidualizujących, w których ludzie w codziennym życiu wytwarzają
swoją podmiotowość w odniesieniu do zastanych struktur, przyczyniając się do
ich dalszego trwania (Foucault 1998: 177-179).

�106

Agata Maksimowska

W ramach konfrontacji różnych sił politycznych, walczących o reprezentację,
wytwarzają się zatem określone stosunki władzy. Wykształcają się one poprzez
dyskursy, które tworzą „kulturowo zrozumiałe podmioty”13. Te dyskursy, w ba­
danym kontekście, to między innymi: dyskursy prawne (systemy prawne, prze­
pisy i ich interpretacje, m.in. Ustawy Norymberskie i nawiązujące do nich Prawo
Powrotu, to także religijne Prawo Żydowskie), dyskursy narodowe (np. izraelski,
rosyjski), dyskursy nacjonalistyczne i internacjonalistyczne, dyskursy naukowe
(w tym radziecka etnografia14), dyskursy literackie (np. kanon klasycznej literatu­
ry żydowskiej obejmujący europejskich pisarzy „miasteczka”, takich jak Szolem
Alejchem, Mendele Moj cher Sforim, Icchok Lejbusz Perec) czy nawet dyskurs
medyczny15.
Instytucje, w których władza reprezentująca zakorzenia się, nie narzucająjednej reprezentacji metodą bezpośredniej przemocy. Operująone raczej w odniesie­
niu do różnych dyskursów, których przecięcia ustanawiają określoną konstrukcję
powszechnie zrozumiałej „żydowskości”. Władza reprezentująca przywłaszcza
sobie praktyki nadawania znaczenia w odniesieniu do owych „przecięć dyskursywnych”, utrzymując w sposób strategiczny możliwość walki (oporu) w odpo­
wiedniej odległości. Sprawowanie władzy jest zatem kierowaniem działaniami
podmiotów/poddanych w obrębie dostępnych możliwości identyfikacyjnych.
Stosunki władzy determinują, które przejawy „kultury żydowskiej”, „tradycji
żydowskiej” i „tożsamości żydowskiej” mogą być uznane za sensowne i prawo­
mocne. Jednocześnie dominująca polityka reprezentacyjna decyduje o kształcie
i sposobie dalszego produkowania wiedzy, wpisując się w „sieć prawidłowości”
określających porządek występowania przedmiotów, pojęć, typów wypowiada­
nia się czy wyborów teoretycznych, które przynależą do danych dyskursów (Fou­
cault 1977).
Jak dokonuje się przekształcenie stosunków władzy? Aby władza mogła się
urzeczywistnić poprzez relację kierowania — wyznaczania poddanym pola moż­
liwości działania, musi istnieć możliwość owego działania, a zarazem i oporu
wobec władzy. W ten sposób wolność jawi się jako warunek sprawowania wła­
13Ujęcie tworzenia się tożsamości poprzez praktykę znaczeniową, polegającą na rozgrywaniu przez
podmiot własnej konstrukcji w obrębie ustanawiających go dyskursów, zaczerpnęłam z tekstu Judith
Butler (2008). W dalszej części tekstu odwołuję się również do możliwości politycznego wykorzysta­
nia niestabilnego charakteru tożsamości, mając jednak na uwadze fakt, że koncepcja autorki powstała
w odniesieniu do odmiennego obszaru badań — studiów nad płcią kulturową.
14 O tym, w jaki sposób radzieccy etnografowie brali udział w tworzeniu nowego, „narodowego”
imaginarium dla Związku Radzieckiego, które miało wspomóc państwową administrację dokładniejszą
klasyfikacją obywateli poprzez spisy powszechne oraz stworzyć poddanych o przewidywalnych tożsamościach, pisze Francine Hirsch (1997).
15W graficznych przedstawieniach Żydów (np. na wydanej oficjalnie płycie promocyjnej Obwodu)
daje się zauważyć nacisk na stereotypowe, „żydowskie” cechy fizyczne, co przywodzi na myśl rozważa­
nia lekarzy i profesorów medycyny z lat 20., skupionych wokół periodyku „Voprosy biologii i patologii
evreev”, którzy ukazywali wpływ określonych warunków społecznych na biologiczne cechy i zdrowie
Żydów, argumentując za „produktywizacją” jako korzystną zmianą środowiskową (Weinberg 2007).

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ Q7

dzy i nieustanne wobec niej wyzwanie (Foucault 1998, s. 186-188). Implikując
możliwość oporu, krytyki i ucieczki, władza ustanawia swoją własną granicę
i możliwość jej zmiany. Reorganizacja sytuacji panowania wynika z przekształ­
cenia się potencjalnej konfrontacji władzy i oporu w rzeczywiste starcie przeciw­
ników, aż do momentu, w którym zwycięzca ustanowi na nowo stabilne relacje
władzy (Foucault 1998, s. 190-191).
Czy obecnie dominująca polityka reprezentacyjna jest zakorzeniona w wy­
starczająco silnych stosunkach władzy, że nie grozi jej zmiana? Jaka jest rola jed­
nostek podlegających władzy reprezentacyjnej w formułowaniu strategii oporu?

Relacje władzy, podmiotowość i problem esencjalizmu
w reprezentacji politycznej
Jeżeli zinterpretujemy opisywane w artykule stosunki władzy w odniesieniu
do modelu wiążącego strategię panowania ze strategią oporu, okazuje się, że nie
są one wystarczająco mocne, aby zachować stabilizację i monopol na określo­
ne wizje rzeczywistości. W każdym momencie istnieje możliwość konfrontacji,
utraty argumentów przemawiających za taką a nie inną polityką reprezentacyjną.
Nieustanna gra o „naturalizację” określonych kategorii, o tworzenie się stabil­
nych podmiotowości toczy się poprzez walkę członków koalicji o kształt lokalnej
polityki reprezentacji. W omawianym przypadku mamy do czynienia z dość dużą
ilością „przecięć dyskursywnych”, przy ciągłym zmaganiu się sił politycznych
o wyłączność na praktyki nadawania znaczenia. Oczywiście, polityka reprezen­
tacyjna, której kształt nadają władze Obwodu, pełni ważną rolę, lecz ponieważ
nie mogą stać się one jedynym rzecznikiem naturalizacji „narodowej formy”,
na przykład poprzez promowanie zdecydowanie esencjalistycznych argumentów
autochtonicznych i primordialistycznych, muszą otwierać się na inne siły poli­
tyczne (np. gminy żydowskie, organizacje międzynarodowe, w tym izraelskie,
synagogę ChaBaD, przedsiębiorców).
Taka sytuacja wyklucza możliwość ustalenia trwałej, oficjalnej polityki repre­
zentacyjnej, w której ujawniałyby się stabilne relacje władzy, określające ramy
dla tworzenia się zrozumiałych, esencjalistycznych tożsamości „żydowskich”
czy „birobidżańskich” w odniesieniu do określonych dyskursów. Okoliczności,
w których istnieje duża dowolność zmiany reprezentacji w zależności od poja­
wiającego się wyzwania (np. włączenia się nowego aktora w postaci organizacji
międzynarodowej, czy też zmiany polityki centralnej w odniesieniu do jednostek
terytorialnych), skutkują luźnym powiązaniem przedstawień z naturalizującymi
je dyskursami i przyczyniają się do powstawania słabych tożsamości.
Słabe tożsamości „żydowskie” i „birobidżańskie” należałoby jednak odróżnić
od słabości samych podmiotów, w tym celu wracając ponownie do koncepcji
Michela Foucault. Określa on podmiot jako pozycję w dyskursie, z której może

�108

Agata Maksimowska

on ów dyskurs wygłaszać i która jest jedną z płaszczyzn jego dyskursywnego
rozproszenia (Foucault 1977: 82). Podmiot, tak jak autor przedstawia go w Ar­
cheologii wiedzy, jest trudny do wyodrębnienia nie tylko poza kontekstem dyskursywnym (przy założeniu przeddyskursywności podmiotu), lecz nawet w obrę­
bie dyskursu. Wtómość wobec reguł dyskursywnych, determinujących nie tylko
potencjalność wygłaszanych wypowiedzi, ale samo ich zaistnienie, bez względu
na intencje działających podmiotów, jest tym, co w rzeczywistości czyni podmiot
słabym (Freundlieb 1994: 174-175).
Podmiot, o którym mowa w niniejszej analizie, nie jest jednakże tak rozumia­
nym podmiotem słabym. Choć pozostaje uwikłany w dyskursy, może wykorzy­
stywać istniejące w nich luki i podważać naturalność dostępnych tożsamości. Tak
jak w koncepcji prezentowanej przez Judith Butler, pomimo iż jest on wynikiem
pewnych dyskursów warunkujących zrozumiałość przywoływanych tożsamości,
nie jest do końca zdeterminowany przez dyskursywne reguły. Podmiot konstru­
uje się bowiem poprzez powtarzanie, ciągłe przywoływanie znaczących odniesień.
W tej dynamice powtórzeń kryje się jego sprawczość — zdolność naruszania „na­
turalnych” uprzywilejowanych kategorii tożsamościowych. Możliwe jest więc
powstawanie alternatywnych obszarów „kulturowej zrozumiałości”, zwłaszcza
tam, gdzie „współistnienie czy też przenikanie się dyskursywnych nakazów two­
rzy możliwość złożonych rekonfiguracji i przesunięć” (Butler 2008: 259).
Podobne podejście, na gruncie refleksji feministycznej, prezentuje Rosi Braidotti (2009), używając terminu: „nomada” jako figuracji (zaangażowanego poli­
tycznie postrzegania podmiotowości) dotyczącej kreatywnego sposobu „stawa­
nia się” w odniesieniu do podziałów (na klasę, płeć kulturową, rasę, tożsamość
etniczną, wiek), które krzyżując się, oddziałują na konstytuowanie się podmio­
tów (Braidotti 2009: 27-29).
W takim ujęciu podmiot tworzący się w sposób performatywny, „nomadyczny”, nigdy nie jest do końca dookreślony, gdyż opierając swe poczucie tożsamości
nie na czymś stałym, lecz na czymś przygodnym, broni się przed przyswojeniem
i naturalizacją dominujących sposobów reprezentacji siebie (Braidotti 2009: 53,
61). Z drugiej zaś strony, poprzez dekonstrukcję tożsamości nadaje kategoriom
uznawanym dotychczas za oczywiste wymiar polityczny, otwiera się na nowe
możliwości działania, co sprawia, że za każdym razem jego „moc” tworzy się
w projektach, których jest sprawcą16.
To, na ile „żydowski” jest Birobidżan, a także to, kto jest „Żydem”, zależy od
zróżnicowania walk o władzę, które mają również swój podmiotowy wymiar. Im
słabsze stają się „naturalne” kategorie, im więcej obecnych jest dyskursów mają­
cych wpływ na konstrukcję „żydowskości”, im łatwiejsze może być podważenie
16
Ewa Domańska (2007: 56) pisze o podmiocie, który jest „hybrydą”, ostrzega jednak przed esencjalizacjąi fetyszyzacjątego pojęcia. Rosi Braidotti zaś, mówiąc o nomadycznym podmiocie jako usy­
tuowanym i ucieleśnionym, zakłada możliwość uniknięcia biologicznego i psychicznego esencjalizmu
(Braidotti 2009: 136).

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ Q9

hegemonii któregoś z dyskursów poprzez ujawnienie w nim luk, tym większe są
szanse na jednostkowe wariacje w procesie tworzenia zrozumiałych tożsamości.
Za każdym razem nowe sposoby ujmowania „żydowskości” i wcielania jej w co­
dziennej praktyce mogą spowodować pojawienie się większej liczby koalicji na
rzecz utrzymania autonomii.
Jednakże tak długo, jak „żydowskość” będzie elementem znaczącym w repre­
zentacji tego, co jest interesem zinstytucjonalizowanych władz regionu, tak dłu­
go to właśnie władze lokalne będą najbardziej aktywnym członkiem wszelkich
koalicji, bez względu na to, jak bardzo rozbudowane są sieci instytucjonalne, któ­
re są przywiązane do określonych dyskursów (Kongres Żydowskich Religijnych
Organizacji Rosyjskich, Federacja Gmin Żydowskich w Rosji, ChaBaD-Lubavitch, Sochnut — żydowska agencja w Rosji oraz organizacje międzynarodowe).
Ponieważ czynnik ekonomiczny jest wciąż zbyt słabym argumentem na rzecz
autonomii (Żydowski Obwód Autonomiczny jest jednostką „dotowaną”, otrzy­
muje więcej środków z ogólnego budżetu Rosji, niż do niego wnosi), rozgrywa­
nie „żydowskości” jako dookreślanie kulturowej unikatowości regionu jest do
tej pory w miarę skuteczną strategią w ustalaniu stosunków władzy w relacjach
z centralnym ośrodkiem politycznym — Moskwą17.
Otwarcie na konstrukcyjny charakter kategorii reprezentacyjnych, zróżnico­
wanie odniesień do określonych dyskursów powoduje, że w wypadku polityki
reprezentacyjnej w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym wobec władz fede­
racyjnych mamy do czynienia nie z esencjalizmem, polegającym na dążeniu do
osiągnięcia politycznego celu w imię jasno określonych, postrzeganych jako natu­
ralne, tożsamości o stałej „esencji”, lecz raczej z „esencjalizmem strategicznym”.
Określenie „esencjalizm strategiczny” kojarzy się przede wszystkim z konteks­
tem, w którym używa go Gayatri Chakravorty Spivak. Autorka definiuje je jako
działanie, które dookreśla tożsamość reprezentowanej politycznie grupy, nazywa
jej „esencję” dla celów doraźnego projektu politycznego. Tym, co szczególnie
podkreśla Spivak, jest przesunięcie akcentu z rozważań na temat możliwości
polityki antyesencjalistycznej na kwestię podwójnego charakteru aktu repre­
zentacji (Spivak 1990: 108-109). Temat ten został szerzej omówiony w artykule
Can the Subaltern Speak? (Spivak 1994), w kontekście strategii reprezentacji
politycznej. Polityczna reprezentacja (niem. Vertretung) oznacza funkcję przed­
stawicielstwa, zastąpienie jednego podmiotu przez drugi, który „reprezentuje”
jego interesy w danym kontekście politycznym. Z kolei Darstellung, reprezenta­
17
Jest to częsta praktyka stosowana przez władze regionów wchodzących w skład Federacji Rosyj­
skiej. Instrumentalne wykorzystanie powszechnie znanego i przyjmowanego lokalnego idiomu narodo­
wego (symboliki kojarzonej z ludnością tytularną danej jednostki administracyjnej) pomaga w utrzyma­
niu dotychczasowych relacji między rządzącymi i rządzonymi. Z drugiej strony, ruchy nacjonalistyczne
lat 90. (u podłoża których leży radziecka polityka etnoterytorialna, która stworzyła, a później przez
długie lata konserwowała „narodową formę”), a także działania elit lokalnych na rzecz przyznania
większych praw rdzennym mieszkańcom tych regionów, to przykłady „oddolnego” zaangażowania się
w politykę reprezentacji.

�110

Agata Maksimowska

cja-przedstawienie, to stworzenie obrazu danej rzeczywistości. Niemniej Spivak
zwraca uwagę, że mimo tego rozróżnienia każda reprezentacja polityczna jest
zarazem reprezentacją-przedstawieniem reprezentowanych podmiotów. Nie ma
możliwości nie-esencjalistycznego działania politycznego, a tym, co w tej sytua­
cji powinno się robić, jest używanie esencjalistycznej reprezentacji (Darstellung)
strategicznie, z pełną świadomością własnego działania i odpowiedzialnością za
nie (Spivak 1990: 109). Należy jednak szczególnie pamiętać, aby tożsamość nie
nabrała cech naturalnych, aby reprezentowane osoby nie zostały sprowadzone do
przedstawianej „esencji” (Spivak 1990: 104)18.
W opisywanej sytuacji, w politycznej walce o zachowanie autonomii teryto­
rialnej, strategiczne dookreślenie tożsamości „birobidżańskiej” jest próbą wyko­
rzystania „narodowej formy” pod pozorem „esencji”. Na różne sposoby przypi­
suje się mieszkańcom „birobidżańskość” i „żydowskość” po to, aby włączyć się
do rozgrywki na arenie ogólnorosyjskiej o możliwość kontroli ekonomicznej na
danym terytorium. Świadomość konstrukcyjnego, niedomkniętego, „strategicz­
nego” charakteru „żydowskości” oraz świadomość tego, że polityka reprezenta­
cyjna sama jest wypadkową różnych lokalnych działań politycznych, prowadzić
może zarówno do kompletnego rozpadu projektu politycznego, jak i do stworze­
nia silniejszych koalicji podmiotów wypowiadających się w imię „birobidżańskości” i „żydowskości”.
Zastosowanie „strategicznie esencjalistycznej”, a nie „esencjalistycznej” poli­
tyki nie wynika tu jednak ze świadomej rezygnacji z odwoływania się do stałych
i silnych tożsamości, w celu demontażu konstrukcji prowadzących do wyklu­
czenia. To raczej brak dyskursów umożliwiających trwałą identyfikację obywa­
teli Żydowskiego Obwodu Autonomicznego z jasno określonymi, należącymi
do nich w sposób „naturalny”: terytorium, etnicznością czy kulturą sprawia, że
chcąc posiadać polityczną reprezentację siebie jako „Birobidżan”, są skazani na
konceptualizacje dokonywane przez lokalne elity. Konceptualizacje te tworzone
są w odniesieniu do rozmaitych dyskursów, z których żaden w pełni nie defi­
niuje „esencji” i nie określa owego „komponentu żydowskiego”. Strategiczne
skoncentrowanie się na praktykach „odgrywania Żyda”, które osiągają status
powszechnie zrozumiałych, jest bowiem samo w sobie przedmiotem negocjacji
znaczeniowej między podmiotami lokalnymi. Odniesienie do „birobidżańskiego
projektu” jako momentu historycznego pomaga w stworzeniu słabej tożsamości
„Birobidżanina”, która na potrzeby doraźnej polityki może sytuować się pomię­
dzy silną tożsamością „Rosjanina” i „Żyda”. Jednakże to nie owa „strategiczna
tożsamość” jest ostatecznym celem polityki reprezentacyjnej.
18
Warto wspomnieć, że nawet w sytuacji krytycznego ustosunkowania się do własnego „uwikłania”
narażeni jesteśmy na napięcie, które może powstać między „podmiotem wypowiedzi” a „podmiotem
wypowiedzenia” (pozycją podmiotową, z której się mówi). Czasem strategiczne naruszenie pozycji,
którą reprezentujemy w wypowiedzi (na przykład rezygnacja z uprzywilejowania, autokrytyka), pozwa­
la na zachowanie nietkniętej podmiotowej pozycji wypowiedzenia (Ziżek 2009: 55).

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ \ \

Reprezentacja antropologiczna: czy istnieje możliwość „współpracy”
na gruncie D arstellung i Vertretung ?
Jednym z działań, które również można nazwać strategicznym, jest próba
nawiązania współpracy z antropolożką oraz włączenie stworzonego przez nią
przedstawienia do zależnego od rozmaitych dyskursów aktualnego kształtu po­
lityki reprezentacyjnej. Zaproszenie mnie do współpracy miało, w kontekście
rozważanej problematyki, wyraźny wydźwięk polityczny. W ramach propozy­
cji współdziałania oferowano mi, między innymi, zamieszczenie mojej przyszłej
pracy w muzeum judaizmu prowadzonym przez rabina i wykorzystanie zebra­
nych przeze mnie materiałów w popularyzacji działalności gminy żydowskiej.
Proponowano mi, abym udzieliła wywiadów prasie i telewizji lokalnej na te­
maty żydowskie. Proszono o współpracę przy promocji lokalnych wykonawców
i ułatwienie im występów na festiwalu kultury żydowskiej. Pytano o możliwości
kontaktu z instytucjami zajmującymi się szkoleniem pracowników organizacji
żydowskich w Europie.
Poprzez takie sformułowanie relacji z antropolożką, działanie etnograficzne
zostaje potraktowane jako technika, za pomocą której można dokonać dwóch
zabiegów. Po pierwsze, mieszkańcy Żydowskiego Obwodu Autonomicznego
mogą zostać, po raz kolejny, w pewien sposób przedstawieni. Opis etnograficzny
jako reprezentacja może być użyty w roli dodatkowego nośnika znaczeń, który
uprawomocni powstające tożsamości. W tym sensie działalność antropolożki i jej
umocowanie dyskursywne może być obiektem rywalizacji o możliwość wyko­
rzystania w lokalnych rozgrywkach. Z drugiej strony, działaniem politycznym
jest próba włączenia antropolożki jako siły, która może wspomóc walkę o okre­
śloną wizję reprezentacyjną.
W pierwszym przypadku mamy do czynienia z próbą przyswojenia sobie
przez aktualne stosunki władzy pojawiającego się wyzwania i zdefiniowanie go
albo poprzez próbę zdominowania, albo poprzez otwarcie się na konfrontację
i nawet pogodzenie się z potencjalną utratą władzy (w wypadku gdyby okazało
się, że reprezentacja wzmacnia działania opozycyjne)19. W drugim wypadku jest
to próba zwerbowania antropolożki do już istniejących koalicji poprzez deklara­
cję przychylności władz Obwodu wobec prowadzonych badań etnograficznych,
czy pomoc przy nawiązaniu kontaktów w terenie. Wbrew pozorom nie byłby to
wariant „etnografii współpracującej” (collaborative ethnography), która zakłada
realizację ideału dialogiczności na każdym etapie procesu badawczego (i „bycia
tam”, i „pisania tu”), a zwłaszcza przedłużenia sytuacji etnograficznego spotka­

19
Przykładem niech będzie porzucony przez rabina szeroko zakrojony projekt rozwoju edukacji
jidysz w Birobidżanie, który powstał we współpracy z Uniwersytetem Bar lian w Izraelu.

�112

Agata Maksimowska

nia aż do momentu tworzenia tekstu, który etnograf konstruuje w ramach zamie­
rzonej współpracy z „konsultantami”20.
Jest to oczywiście wyzwanie dla antropolożki, która próbuj e określić się wzglę­
dem dominujących sposobów reprezentacji, dyskursów, do których się odnoszą,
a także rozpoznać własne uwarunkowania tożsamościowe. Czasem ma to miejsce
jednocześnie, jak w sytuacji, kiedy przychylność wobec przyszłej reprezentacji
etnograficznej zostaje uzależniona od odniesienia jej do „żydowskiej” tożsamo­
ści badaczki. Wieloznaczność własnego „żydowskiego pochodzenia”, różne po­
zycje strategiczne, które zapewnia ono w zależności od dyskursu, może sprzyjać
zbieraniu materiałów, ale również wpływać znacząco na sposób przedstawienia
(na przykład, kiedy reprezentacja „kultury żydowskiej” podporządkowana jest
poszukiwaniu podobieństwa doświadczeń Żydów w Polsce i w Birobidżanie).
Starania o wykorzystanie reprezentacji etnograficznej przez różne grupy pró­
bujące stworzyć wizję rzeczywistości birobidżańskiej to zjawisko dość złożone.
Dużo bardziej problematyczna jest jednak sytuacja, w której cele badaczki zwią­
zane z reprezentacją i cele lokalnych podmiotów są na tyle zbieżne, że możliwa
jest tymczasowa koalicja, skutkująca „strategicznym esencjalizmem” w nowym
tekście (np. proponującym zmianę sposobu pisania o Żydowskim Obwodzie Au­
tonomicznym w literaturze naukowej).
Pojawiają się tutaj co najmniej dwa problemy. Pierwszy z nich jest dylematem
spotykanym również w przypadku „etnografii współpracującej” (Lassiter 2005:
10-11), choć, jak wspomniałam, ten typ aktywności zdecydowanie różni się od
opisywanej tu sytuacji, gdyż zakłada zawarcie już na początku badań koalicji
w imię określonego interesu społecznego i podważa ostry podział na działalność
społeczną i akademicką. Problem, o którym tu mowa, to sytuacja, w której oka­
zuje się, że druga strona porozumienia nie zadowala się „strategicznością” esencjalizmu w mającym powstać tekście. Osoby zajmujące się produkcją wiedzy
0 regionie może cechować „strategiczny esencjalizm” w odniesieniu do własnej
działalności, jednakże od „eksperta” oczekują oni działań, które nie tylko mają
efekt społeczny, ale również epistemologiczny — dają szansę na mocną esencjalistyczną reprezentację i zakorzenienie w silnym dyskursie, w którym nie ma
miejsca na wywrotowość. Nie są one zainteresowane wspólną produkcją wiedzy,
którą cechuje krytyczny stosunek do każdej Darstellung, traktujący reprezentację-przedstawienie jedynie za jedną z możliwych form, konieczną dla reprezenta­
cji politycznej. Opowiadałyby się raczej za nałożeniem się na siebie Darstellung
1 Vertretung — uznaniem, że istnieje tylko jedna, absolutna Darstellung, która
20
W ujęciu Anny Wyki jest to przede wszystkim wspólne zaprojektowanie badania, zgodne z potrze­
bami danej społeczności. Problem badawczy jest tu tożsamy z rzeczywistym problemem społecznym,
a głównym celem jest nie tyle reprezentatywność wyników, co skuteczność wypracowanych rozwiązań
(Wyka 2004). Z kolei Lukę Erie Lassiter (2005) proponuje włączenie badacza i badanych w ten sam
proces hermeneutyczny — zarówno zbieranie materiałów, jak i pisanie tekstu są kolejno interpretowane
w obu kontekstach, badacza i rozmówców.

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ \ 3

działa jak Vertretung (Spivak 1994: 71-72). „Birobidżańskość” i „żydowskość”
miałyby odnosić się do pewnej „esencji” po to, by zaprezentować konkretne gru­
py ludzi i ich interesy polityczne, jednocześnie dokonując redukcji istniejących
podmiotów do reprezentującej je owej „esencji”. Lokalne elity mogą dążyć do
zawłaszczenia silnie oddziałującego systemu przedstawień, który pozwoli im nie
tylko mówić w imieniu obywateli, ale też ostatecznie nazywać w sposób, który
pozostawia poddanych „niemymi”.
Drugim problemem jest pozorna zbieżność celów. W przypadku próby nawią­
zania „koalicji reprezentacyjnej” może okazać się, że każda ze stron manipuluje
sytuacją, poruszając się w zupełnie innych obszarach tego, co zrozumiałe. Za­
grożenie brakiem zbieżności epistemologii badaczki i badanych może sprawić,
że „współpraca” jest w istocie powrotem do sytuacji pierwszej, kiedy umiejsco­
wienie względem dyskursów jest na tyle różne, że powstała reprezentacja w obu
kontekstach może „żyć swoim życiem”. W jednym może brać udział w walce
o naukową interpretację Birobidżanu, wykraczającą poza swoiste „orientalizowanie” go w ramach retoryki uprzywilejowującej rację istnienia państwa Izrael.
W drugim — może być włączona do lokalnych rozgrywek, potwierdzając domi­
nujący układ sił bądź którąkolwiek ze strategii oporu.
Słowa kluczowe: polityka reprezentacji, podmiotowość, władza, tożsamość, esencjalizm
strategiczny, Birobidżan, Żydowski Obwód Autonomiczny

BIBLIOGRAFIA
Braidotti R.
2009

Butler J.
2008

Podmioty nomadyczne. Ucieleśnienie i różnica seksualna w fem inizm ie
współczesnym, przeł. A. Derra, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie
i Profesjonalne.
Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości, przeł. K. Krasuska,
Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Dekel-Chen J.
2007
„N ew ” Jews o f the Agricultural Kind: A Case o f Soviet Interwar Propa­
ganda, „The Russian Review” 66: 3, s. 424-450.
Domańska E.
2007
„Zwrot perform atyw ny” we współczesnej humanistyce, „Teksty Drugie”
5 (107), s. 48-61.
Fitzpatrick S.
2000
Ascribing Class. The Construction o f Social Identity in Soviet Russia,
w: S. Fitzpatrick (ed.), Stalinism. New Directions, London, New York:
Routledge, s. 20-46.

�114

Agata Maksimowska

Foucault M.
1977
Archeologia wiedzy, przeł. A. Siemek, Warszawa: Państwowy Instytut
Wydawniczy.
1998
Podmiot i władza, „L ew ąN ogą” 9, s. 174-192.
Freundlieb D.
1994
F oucault’s Theory o f Discourse and Human Agency, w: C. Jones, R. Porter
(eds.), Reassessing Foucault. Power, Medicine and the Body, London, New
York: Routledge, s. 152-180.
Friedgut T.F1.
2003
Nationalities Policy the Soviet Regime, the Jews, and Emigration, w: Z. Gitelman, M. Giants, M.I. Goldman (eds.), Jewish Life after the USSR, Blooming­
ton: Indiana University Press, s. 27-45.
Gelb M.
1995
Early Soviet Ethnic Deportation: The Far-Eastern Koreans, „The Russian
Review” 54: 3, s. 389-412.
Gitelman Z.
1991
The Evolution o f Jewish Culture and Identity in the Soviet Union, w: Y. R o’i,
A. Beker (eds.), Jewish Culture and Identity in the Soviet Union, New York:
N ew York University Press, s. 3-24.
Golub I.B.
2008
Stanovlenie nacional’nogo obrazovania v Evrejskoj Avtonomnoj Oblasti.
Monografia, Birobidzan: Izd-vo DVGSGA.
Habeck J.O.
2007
Enacting ,, Culture ” and „ Culturedness
Why People May or May not
Want to Spend their Free Time in the House o f Culture, „kultura: the Rus­
sian cultural review” 1, s. 14-18. http://www.kulturarus.de/kultura_dokumente/ausgaben/englisch/kultura_l_2007_EN.pdf (27.06.2009).
Hirsch F.
1997
The Soviet Union as a Work-in-Progress: Ethnography and the Category
o f Nationality in the 1926, 1937, and 1939 Censuses, „Slavic Review” 56:
2, s. 251-278.
2003
Getting to Know ,, The Peoples o f the USSR ”: Ethnographic Exhibits
as Soviet Virtual Tourism, 1923-1934, „Slavic Review” 62: 4, s. 683-709.
Lassiter L.E.
2005
The Chicago Guide to Collaborative Ethnography, Chicago: University
o f Chicago Press.
Lustiger A.
2004
Czerwona Księga. Stalin i Żydzi, przeł. E. Kaźmierczak, W. Leder, Warsza­
wa: Wydawnictwo W.A.B.
Marks K.
1960
Dzieła, t. 1, przeł. S. Filmus, Warszawa: Książka i Wiedza.
M iller J.
1978
Soviet Theory on the Jews, w: L. Kochan (ed.), The Jews in Soviet Russia
since 1917, Oxford: Oxford University Press, s. 46-63.
Patek A.
1997
Birobidżan. Sowiecka ziemia obiecana? Żydowski Obwód Autonomiczny
w ZSRR, Kraków: Towarzystwo Wydawnicze „Historia Iagellonica” .

�Władza, podmiotowość i polityka reprezentacji w Żydowskim Obwodzie Autonomicznym... \ \ 5
PeledY.
1987
Siegel W.R.
1997

Lenin on the Jewish Question: The Theoretical Setting, „Political Studies”
35, s. 61-78.
Nation M aking in Russia s Jewish Autonomous Oblast: Initial Goals and
Suprising Results, „Demokratizatsiya” 5: 3, s. 422-434.

Slezkine Y.

2000

2006
Spivak G.C.
1990
1994

Tolts M.
2003

USSR as a Communal Apartment, or H ow a Socialist State prom oted Eth­
nic Particularism, w: S. Fitzpatrick (ed.), Stalinism. New Directions, Lon­
don, N ew York: Routledge, s. 313-347.
Wiek Żydów, przeł. S. Kowalski, Warszawa: M edia Lazar.
The Postcolonial Critic. Interviews, Strategies, Dialogues, N ew York,
London: Routledge.
Can the Subaltern Speak?, w: P. Williams, L. Chrisman (eds.), Colonial
Discourse and Post-Colonial Theory: A Reader, New York: Columbia Uni­
versity Press, s. 66-111.
Demography o f the Jews in the Former Soviet Union: Yesterday and To­
day, w: Z. Gitelman, M. Giants, M.I. Goldman (eds.), Jewish Life after the
USSR, Bloomington: Indiana University Press, s. 173-206.

Volkov V.

2000

The Concept o f k u l’tum ost’. Notes on the Stalinist Civilizing Process,
w: S. Fitzpatrick (ed.), Stalinism. New Directions, London, New York:
Routledge, s. 210-230.

Weinberg R.
1993
Purge and Politics in the Periphery: Birobidzhan in 1937, „Slavic Review”
52: 1, s. 13-27.
Biology and the Jewish Question after the Revolution: One Soviet A p­
2007
proach to the Productivization o f Jewish Labor, „Jewish History” 21: 3-4,
s. 413-428.
Wyka A.
2004
Metodologiczny casus badań poprzez współpracę, w: M. Kempny, K. Ki­
ciński, E. Zakrzewska (red.), Od kontestacji do konsumpcji. Szkice
o przeobrażeniach współczesnej kultury, Warszawa: Uniwersytet Warsza­
wski, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych, s. 57-82.
Żiźek S.
Kruchy absolut. Czyli dlaczego warto walczyć o chrześcijańskie dziedzictwo,
2009
przeł. M. Kropiwnicki, Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
Źródła internetowe:
http://www.perepis2002.ru (27.06.2009).
www.eao.ru (27.06.2009).

�Agata Maksimowska

116

Agata Maksimowska
PO W ER , SU B JEC TIV ITY A N D TH E PO LITIC S OF REPRESENTATION IN
B IR O B ID ZH A N , TH E JE W ISH A U TO N O M O U S R EG IO N (RU SSIA )
(Sum m ary)
In this article the author analyses m odem politics o f representation in the Jewish A u­
tonomous Region in Russia. Having discussed the conditions on which the region was
established as a „socialist, Jewish motherland” and based on ethnographic observations
made in autumn 2008, she shows the use o f the „Jewishness” representation to achieve
temporary political goals. The local politics o f representation is presented as an activi­
ty being part o f power relations established w ith reference to different discourses. It is
a situation which facilitates creation o f different types o f subjectivity.
A confrontational character o f relations between the centres which try to influence
the politics o f representation, and the number o f discourses which impact on the creation
o f identity, make the concept o f „Jewishness” subject to continuous negotiations depen­
dant on the actual configuration o f power relations. It permits the existence o f „Jewish”
identities, which cannot be defined as natural and permanent but as fluid and open to
fine-tuned definition within the framework o f specific political actions. This situation
results in the politics o f representation, which is reminiscent o f the „strategic essentialism” that uses „essence” temporarily, assuming that it can be deconstructed. Political
activities observed in the Jewish Autonomous Region lead to the conclusion that in this
case the „strategic essentialism” is not a matter o f choice but it is conditioned by the lack
o f possibilities to apply an essentialist policy p er se. The article ends with a description of
possible interactions that an anthropologist can be involved in, in the context o f the politics
o f representation, and the consequences o f the use o f an ethnographic text in the process
o f creation o f knowledge about the region and its inhabitants.

Key words: politics o f representation, subjectivity, power, identity, strategic essentia­
lism, Birobidzhan, Jewish Autonomous Region

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12844" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13392">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b5cc1d8d66f4cc675cfb4a3f20729049.jpg</src>
        <authentication>33c8a8ff06aea63a3961321ac3962cb9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="15">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154247">
                  <text>Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154248">
                  <text>fotografia cyfrowa; badania terenowe ; </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154249">
                  <text>Kolekcja zdjęć Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego  utworzona z okazji obchodów 6. Ogólnopolskiego Dnia Etnografii, Etnologii i Antropologii Kulturowej ( 9 lutego). W 2025 roku  przypada 130. rocznica  powstania PTL, zatem świętowanie odbyło się  w sposób szczególny, przypominając wszystkim to, co stanowi fundament dyscypliny oraz naszej pracy  i pasji. To badania terenowe – nieustanne wędrowanie, odkrywanie, poznawanie nowych ludzi, rozmawianie z nimi oraz dokumentowanie. Zachwyca nas świat i ludzie, którzy go tworzą!&#13;
&#13;
Na akcję Etno-Foto-Teren odpowiedziało   34 badaczy z całej Polski. Publikujemy kolaże stworzone na podstawie przesłanych fotografii wraz z autorskimi opisami okoliczności, w jakich zdjęcia powstały.</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154250">
                  <text>Członkinie i członkowie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154251">
                  <text>2025</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154252">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154253">
                  <text>jpg</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154499">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154500">
                  <text>Fotografia Cyfrowa</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154490">
                <text>ETNO-FOTO-TEREN 2025 / Kolekcja fotografii z badań terenowych PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154491">
                <text>Badania terenowe ; poliandria ; Nepal</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154492">
                <text>tytuł: "Bez jaka", &#13;
opis: Dolpopa Tsering jest jednym z czterech mężów swojej żony, popularnego systemu małżeńskiego - poliandria - w Upper Dolpo. Droga z Ringmo do Dunaju w Lower Dolpo w Nepalu, Tsering wraz z grupą towarzyszy wracali do domu w Upper Dolpo po nieudanym zakupie jaka - jak był jeszcze za młody, żeby iść w tak długą podróż, dlatego wędrowcy wracali "z niczym", 10 sierpnia 2008, &#13;
fot. Natalia Maksymowicz Mróz&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154493">
                <text>Maksymowicz  Mróz, Natalia </text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154494">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154495">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154496">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154497">
                <text>jpg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154498">
                <text>Fotografia cyfrowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9983" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9961">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4658ceb9b1b04a2eafb5faadfd237a5.pdf</src>
        <authentication>8828aa01262825c95a0375f7edf9bc58</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118779">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3445</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118780">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3229</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118782">
                <text>Ludowy pomnik legionisty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118783">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.3-4, s.151-152</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118784">
                <text>Maleta, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118785">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118786">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118787">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118788">
                <text>Alicja M a ł e t a

LUDOWY

N a g m i n n y m placu, p o ś r o d k u niewielkiej

wsi Tonią

POMNIK

położonej

LEGIONISTY

w l a t a c h 1914—1920. F i g u r a ż o ł n i e r z a w y k o n a n a jest p o p r a w n i e

nad Wisłą (gmina Bolesław, województwo Tarnów) stoi pomnik

w e d ł u g w z o r ó w realistycznego

polskiego l e g i o n i s t y . F i g u r a umieszczona jest na cokole z ł o ż o n y m

p e r s o n i f i k a c j ą c n ó t ż o ł n i e r s k i c h , co z o s t a ł o zawarte w postawie,

k s z t a ł t o w a n i a . Wydaje się b y ć

z k i l k u zróżnicowanych kamiennych bloków. Żołnierz ten ubrany

wyrazie

w m u n d u r p o l o w y , l e w ą r ę k ę wspiera na k a r a b i n i e t r z y m a n y m

s p o s ó b p i e r w o w z o r u , c h o ć w o g ó l n e j f o r m i e n a w i ą z u j e do niego.

t u ż p r z y nodze, w p r a w e j , nieco z g i ę t e j d z i e r ż y p a l m ę m ę c z e ń ­

P o s t a ć ż o ł n i e r z a z T o n i u j ę t a jest statycznie. C e c h ę t ę p o d k r e ś l a

s t w a . Za p o s t a c i ą w z n o s i s i ę s m u k ł y k r z y ż z Chrystusem U k r z y ­

jeszcze s z t y w n y u k ł a d r ą k a t r z y m a n a w r ę k u p a l m a , a t r y b u t

ż o w a n y m . F i g u r a ż o ł n i e r z a p e ł n a jest n a i w n e g o u r o k u wskazu­

ś w i ę t y c h m ę c z e n n i k ó w , p r z y w o d z i na m y ś l ś w . J a n a N e p o m u ­

j ą c e g o , ż e t w ó r c ą jej n i e b y ł profesjonalny w y k o n a w c a . T a b l i c e

cena, k t ó r e g o

na cokole p o d a j ą nazwiska s t ą d p o c h o d z ą c y c h ż o ł n i e r z y p o l e g ł y c h

Wyraz

w

walkach z lat

1914—1920.

P o m n i k jest

zadbany,

twarzy. Pomnik

Kamysza

wyobrażenia

twarzy figury

tak

Kamysza

nio n a ś l a d u j e

często występują
jest

zupełnie

w wierny

nad

Wisłą.

przypadkowy,

świeżo

w c z y m n i e odbiega ona od i n n y c h r z e ź b l u d o w y c h . Ż o ł n i e r z

o d m a l o w a n y f a r b ą o l e j n ą . M o c n a z i e l e ń m u n d u r u oraz i n t e n ­

z O t f i n o w a p r z e d s t a w i o n y z o s t a ł w swobodniejszej pozie, u jego

s y w n i e r ó ż o w a karnacja c i a ł a z daleka p r z y c i ą g a j ą oko w i d z a .

s t ó p , nieco od t y ł u , a u t o r u m i e ś c i ł polskiego o r ł a z rozpostar­

podobnych,

t y m i s k r z y d ł a m i . B y ć m o ż e b y ł t o t e m a t z b y t t r u d n y dla K a ­

nie z a z n a c z y ł na n i m swojego nazwiska. W ś w i a d o m o ś c i miesz­

mysza, a m o ż e c h c i a ł t u p o d k r e ś l i ć w ł a s n ą i n w e n c j ę w opraco­

kańców

waniu

Wykonawca

tego

wsi zatarły

pomnika, jak wielu

jemu

s i ę j u ż s z c z e g ó ł y d o t y c z ą c e jego

osoby.

tematu.

Zamiast

tego

elementu

w y k u ł pod

gzymsem

M ó w i o n o , że p o m n i k z o s t a ł p r z y w i e z i o n y „ z z a W i s ł y " i m g l i ś c i e

c o k o ł u d u ż y emblemat orderu V i r t u t i M i l i t a r i . Odmiennie w y ­

p r z y p o m i n a n o sobie u r o c z y s t o ś c i t o w a r z y s z ą c e jego o d s ł o n i ę c i u .

konane s ą t e ż k r z y ż e o k t ó r e w s p i e r a j ą s i ę f i g u r y o b u ż o ł n i e r z y .

Jeden t y l k o z r o z m ó w c ó w , k t ó r e m u t a m t e u r o c z y s t o ś c i
c z y ł y s i ę z p e w n y m w y d a r z e n i e m z ż y c i a osobistego

połą­

zapamiętał,

K r z y ż K a m y s z a , skromniejszy w formie, m a na
r a m i o n bardzo

ogólnie p o t r a k t o w a n ą

sylwetę

skrzyżowaniu

Ukrzyżowanego,

że m i a ł y one miejsce w 1930 г., a r z e ź b i a r z n a z y w a ł s i ę K a m y s z

podczas g d y na pierwowzorze umieszczona jest w t y m miejscu

i m i e s z k a ł w B r z o s t k o w i e , po d r u g i e j stronie W i s ł y . D o d a ł , że

p l a k i e t a z p ł a s k o r z e ź b ą g ł o w y Chrystusa w cierniowej koronie,

wieś, zamawiając

ten p o m n i k „ z a p a t r z y ł a

s i ę " na

wcześniej

a sam k r z y ż jest masywniejszy i w i ę k s z y c h r o z m i a r ó w . Przede

w y k o n a n y , a z n a j d u j ą c y s i ę w O t f i n o w i e ( i l . 2). S t o i o n w p o b l i ż u

wszystkim wyróżnia rzeźbę z Toni ogólny

miejscowego

p o z w a l a j ą c y j ą z a l i c z y ć do d z i e ł z k r ę g u s z t u k i l u d o w e j .

kościoła.

Nosi

sygnowanie

znanego

warsztatu

1

wyraz

plastyczny

k a m i e n i a r s k i e g o : „ F . A d a m e k , F . Samek w B o c h n i " . J a k g ł o s i

Nasuwa s i ę refleksja, że obie wsie w y s t a w i ł y p o m n i k i

napis, jest to „ F u n d a c j e , s t a r a n i e m k o ł a m ł o d z i e ż y w O t f i n o w i e

m i a r ę swoich m o ż l i w o ś c i . D u ż y O t f i n ó w z a m ó w i ł go w m i e j s k i m

za b y t n o ś c i K s . Pr. Podolskiego, k r . s z k o ł y W ł . S e d ł a k a , M . C . ,

warsztacie, n a t o m i a s t

C M . S a l e t n i k a R . P . 1929". N a t a b l i c a c h u p a m i ę t n i e n i s ą polegli

wiejskiego r z e ź b i a r z a .

na

n i e w i e l k a T o n i ą z w r ó c i ł a s i ę z t y m do

151

�K i m b y ł t w ó r c a p o m n i k a z T o n i 1 M i e s z k a j ą c a w B r z o s t k o w i e p o z o s t a ł fragment p r z e d s t a w i a j ą c y Boga Ojca w y c h y l a j ą c e g o
sporo jeszcze o n i m p a m i ę t a . W ł a d y s ł a w K a m y s z u r o ­ s i ę z c h m u r . J e d y n ą w c a ł o ś c i z a c h o w a n ą do d z i ś d r e w n i a n ą
d z i ł s i ę w niedaleko o d B r z o s t k o w a p o ł o ż o n e j T r z e b i c y , p r a w d o ­ r z e ź b ą jest konwencjonalnie u j ę t a f i g u r a M a t k i B o s k i e j Niepo­
rodzina

2

p o d o b n i e w r o k u 1872. W B r z o s t k o w i e o s i a d ł na

gospodarstwie

k a l a n i e P o c z ę t e j , a k a m i e n n ą — legionista z T o n i .

ż o n y l i c z ą c y m 12 m o r g ó w . J e d n a k ż e praca na r o l i nie bardzo
go p o c i ą g a ł a . W o l a ł w y k o n y w a ć r o b o t y stolarskie, m u r a r s k i e ,
k o ł o d z i e j s k i e , c h o ć nie u e z y l s i ę ż a d n e g o z t y c h z a w o d ó w . Po­
dobno s k o n s t r u o w a ł nawet zegar i organy, ale n i e s t e t y n i c b l i ż e j
nie w i a d o m o na t e n t e m a t . J a k wspomina r o d z i n a : „ M i a ł wszyst­
kie talenty". R z e ź b i ł głównie dla własnej przyjemności

wyko­

r z y s t u j ą c j a k o surowiec z a r ó w n o drewno j a k i k a m i e ń . Z r z e ź b
kamiennych rodzina
sowanego"

i

zapamiętała

Ukrzyżowanego.

tylko

,,Pana Jezusa. Zafra­

Jedynym

konkretnym

zamó­

w i e n i e m b y ł ó w legionista. R z o ź b ę t ę w y k o n a ł K a m y s z na miejscu
w B r z o s t k o w i e , a g o t o w ą p r z e w i ó z ł do T o n i W i e l k i e j , gdzie t e ż
z o s t a ł a w r o k u 1930 u s t a w i o n a i u r o c z y ś c i e o d s ł o n i ę t a . Za su­
rowiec p o s ł u ż y ł t u „ b i a ł y k a m i e ń " — m i ę k k i w a p i e ń — w y ­
d o b y w a n y w ó w c z a s w rejonie K i k o w a o d l e g ł e g o 13 k m od B r z o ­
stkowa

(do

dziś

eksploatowany).

Kamysz

b y ł też

n i e z n a n y c h b l i ż e j r o b ó t , zapewne o charakterze

Z u p e ł n i e o d m i e n n ą f o r m ę prezentuje p o m n i k ż o ł n i e r z y legio­
n o w y c h z n a j d u j ą c y c h s i ę w Samocicach, a w y s t a w i o n y „ s t a r a ­
n i e m k o ł a m ł o d z i e ż y p o l s k i e j " znacznie w c z e ś n i e j od poprzednich,
bo w 1923 r o k u ( i l . 3). B r y l a s k ł a d a s i ę z trzech coraz t o w ę ż s z y c h
kamiennych bloków, z k t ó r y c h najwyżej
z każdej

strony

płaskorzeźbiono

krzyże

umieszczony

posiada

zakończone

kulami,

ś r o d k o w y z a ś , najsmuklejszy i p ó ł o k r ą g ł o u swej g ó r y zaciosany,
m a na. jednej ze ś c i a n r y t u j ę t e g o z p r o f i l u ż o ł n i e r z a

grającego

na t r ą b c e . R y t t e n b y ł b y p r a w i e n i e w i d o c z n y g d y b y nie p o l i ­
c h r o m i a w y d o b y w a j ą c a go z t ł a . N a t a b l i c a c h w i d n i e j ą nazwiska
ż o ł n i e r z y , k t ó r z y z g i n ę l i w d z i a ł a n i a c h w o j e n n y c h z ł a t 1914—20.
U p o d s t a w y p o m n i k a zaznaczone s ą i n i c j a ł y

„B.Ru.A.Tarnów"

m o g ą c e w s k a z y w a ć na warsztat k a m i e n i a r s k i .

autorem

O m ó w i o n e p o k r ó t c e p o m n i k i ż o ł n i e r z y l o g i o n o w y c h powsta­

nagrobkowym

ło, j a k w y n i k a z n a p i s ó w f u n d a c y j n y c h , z i n i c j a t y w y w i d a ć p r ę ż ­

na c m e n t a r z u w Ostrowcach oraz f i g u r do k o ś c i o ł a w P i a s k u

nie d z i a ł a j ą c y c h

koło Buska. Rzeźbiarz z m a r ł w Brzostkowie w roku

pewne n i e s ą j e d y n y m i w tej o k o l i c y . Pierwsza w o j n a ś w i a t o w a

1933.

w w y m i e n i o n y c h wsiach k ó ł m ł o d z i e ż y ,

za­

Sporo jogo prac z n a j d o w a ł o s i ę w s w o i m czasie w r o d z i n n y m

p r z y n i o s ł a z a g ł a d ę i s t n i e ń l u d z k i c h na s k a l ę w c z e ś n i e j n i e spo­

domu, k t ó r y służył m u też jako warsztat. Niestety, rodzina W ł a ­

t y k a n ą . Czasy p o k o j o w o z r o d z i ł y refleksję n a d t y m i t r a g i c z n y m i

dysława
dopuściła

Kamysza, niedoceniając
do

rozproszenia

lub

tej s t r o n y jego
zniszczenia

działalności

większości

T a k i los s p o t k a ł d r e w n i a n ą f i g u r ę „ C a r a M i k o ł a j a "

rzeźb.

wzorowaną

wydarzeniami i potrzebę upamiętnienia ludzi, którzy
w

nioli

śmierć.

P o m n i k i żołnierzy

stanowią

r z e ź b i a r s k i e o tematyce ś w i e c k i e j , k t ó r o z n a l a z ł y swe
krajobrazie

wiejskim

obok

ponieśli

nieliczne

zadomowionych

tu

prace
miejsce

na p o p u l a r n y m k i e d y ś u j ę c i u p o r t r e t o w y m tej p o s t a c i — w m u n ­

w

durze, z s z a b l ą . P o d o b n y los spotka! t r z y p ł a s k o r z e ź b y w f o r m i e

i f i g u r p r z y d r o ż n y c h . Zdarza s i ę , że w y k a z u j ą z t y m i o s t a t n i m i

kapliczek

o b r a z ó w , k t ó r e K a m y s z p o d a r o w a ł c ó r c e w posagu. B y ł y d u ż e g o

znaczne p o d o b i e ń s t w o formalne, j a k c h o ć b y d z i e ł o W ł a d y s ł a w a

f o r m a t u i dlatego do d o m u w z i ę ł a t y l k o j e d n ą , z k t ó r e j obecnie

Kamysza.

P R Z Y P I S Y
1

R . Roinfuss, Wpływ
na ludową rzeźbę w kamieniu.
s. 67—76

rzemieślniczej
produkcji
dewocyjnej
„ P o l . Szt. L u d . " R . 33, 1979 n r 2,

2

I n f o r m a t o r k i : M a r i a Pisarczyk, ur. w 1901 г., zam. w P o d ­
lesiu p r z y s i ó ł k u B r z o s t k o w a , c ó r k a W ł a d y s ł a w a K a m y s z a oraz
K a t a r z y n a K a m y s z , ur. w 1904 г., zam. w B r z o s t k o w i e , synowa
rzeźbiarza

П . 1. P o m n i k L e g i o n i s t y , r z e ź b i a r z K a m y s z , w . T o n i ą ; i l . 2. P o m n i k l e g i o n i s t y w O t f i n o w i e , warsztat I&lt;\ S a m k a ; i l . 3, 4.
P o m n i k l e g i o n i s t y w Samocicach

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6524" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6504">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f4751466323cd90b7c07dc5928f100cc.pdf</src>
        <authentication>3e17fcd5e8081fa4c73241ebf6801c46</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5267</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77701">
                <text>PIA</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77702">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77703">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77704">
                <text>wladza - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77705">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4889</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77706">
                <text>"Ludowe wyobrażenie o władzy" / ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77707">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2008 t.52, s.73-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77708">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77709">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77710">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77711">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77712">
                <text>„Etnografia Polska", t. LII: 2008, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
Warszawa

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

Nie ma w Polsce dobrego gospodarza! Nie trzeba wyruszać na badania tere­
nowe, aby usłyszeć to zdanie, często padające w przypadkowo zasłyszanych roz­
mowach. Diagnoza w takiej formie językowej rzadko pojawia się w dyskusjach
o polityce powadzonych w studiach telewizyjnych, znacznie częściej przywoły­
wana jest w potocznych rozmowach. Odróżniając potoczność elit od potoczności
mieszkańców wsi, warto rozważyć, jaka wizja władzy kryje się w tym często
powtarzanym zdaniu.
Wiejskie wyobrażenia dotyczące władzy i państwa były tematem badań prowa¬
dzonych przeze mnie i studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1999-2005. Projekt badawczy był realizo­
wany we wsiach powiatu Nowy Targ i na targowisku w mieście powiatowym.
Rozmówcami były przede wszystkim osoby w wieku 25-75 lat, mieszkające na
wsi, z wykształceniem podstawowym lub zasadniczym zawodowym, czasem śred¬
nim technicznym. Rozmowy były prowadzone i nagrywane przez kilkunasto,
a potem kilkuosobową ekipę badawczą. Ich zapisy (ponad 400) są zgromadzone
w Archiwum IEiAK UW. Pierwszy etap prac badawczych (1999-2000), zognisko¬
wany wokół lokalnego sposobu rozumienia pojęć ważnych dla „dyskursu politycznego" , został podsumowany w pracy zbiorowej pod tytułem Rozmowy z góra­
lami o polityce (2005). Wnioski z całości badań zamieszczone zostały w pracy
Wyobrażenia o państwie i władzy we wsiach nowotarskich 1999-2005, która uka­
zała się w lipcu 2008 roku w wydawnictwie DiG.
1

PREZYDENT POWINIEN BYĆ JAK GAZDA!

Kwintesencją nowotarskich rozmów było powtarzające się stwierdzenie: teraz
nie ma w Polsce gospodarza! To jest dryfowanie takie! Nie ma w Polsce gospo­
darza! (K, 50 l , S) . Taka konkluzja była powtarzana nie tylko w rozmowach
2

1

Pojęcia takie jak „dyskurs o polityce", czy „dyskurs polityczny", czyli „dyskurs o polityce elit
symbolicznych" używam za autorami pracy Rytualny chaos (1997).
W nawiasie znajdują się informacje na temat rozmówców. M lub K oznacza odpowiednio
mężczyznę lub kobietę. Następnie zostaje podany wiek i wykształcenie (P - podstawowe, Z - za­
wodowe, S - średnie, W - wyższe).
2

�74

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

z badaczami, ale także w zasłyszanych rozmowach górali miedzy sobą. Zwykle
padała jako pointa opowieści o bieżących poczynaniach ludzi władzy. Oczywi­
ście, oceny tych poczynań były z reguły negatywne i niewątpliwie mieściły się
w specyficznej retoryce zwanej „chłopskim zrzędzeniem" (Kędziorek 1996).
Źródeł tej niechęci warto poszukać wychodząc od wiejskiego przekonania o braku
dobrego gospodarza w Polsce. Dlaczego brak dobrego gospodarza kraju? Dlaczego
w ogóle jest on potrzebny?
Wzór dobrego gospodarza tkwi korzeniami w kulturze ludowej i pojawia się
w większości opracowań jej dotyczących (np. Dobrowolski 1966, s. 236). Trwałość
tego wzoru na wsi polskiej lat 1990. potwierdzają badania antropologiczne do­
tyczące kwestii ekonomicznych (np. Jaworska, Pieniążek 1995). Wyniki badań
dotyczących „społeczności zdegradowanych", z lat 2002-2006, opisują zabieg
przenoszenia wzoru dobrego gospodarza na sferę władzy - „w ten sposób odsłania
się i staje zrozumiały pewien wzór relacji człowiek - świat (wzór »dobrego gospo­
darza^, który niesie w sobie całą tą konieczność totalnej kontroli nad światem
[...], wzór niezwykle głęboki i obecny wciąż [...]. Nieprzewidywalność i nieuchron­
ność zjawisk najbliższej rzeczywistości [...] jest bowiem na tyle potężna, że objąć
ją jest w stanie właśnie władza totalna, omnipotentna (znienawidzona, ale stale
bytująca). W ten sposób dopiero można zrozumieć, że taka wizja świata, taka
ontologia stapia się tak gruntownie w jedno z potrzebą centralnego sterowania
gospodarką, z potrzebą zewnętrznej, podtrzymującej świat (chociażby »świat cen
rolnych«) twardej ręki, zawiadującego wszystkim »gospodarza«" (Rakowski 2007,
s. 66). Wizja gospodarza jako jedynej formy władzy, pozwalającej zapanować
nad niepewnością rzeczywistości stanowi dobre wprowadzenie do charakterystyki
wyobrażeń pojawiających się w nowotarskich rozmowach.
Opisując wzór dobrej władzy państwowej rozmówcy zwykle mówili:
Prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało dachu nad głową!
A na pierwszym miejscu chleba! (K, 75 l , P);
Musi być głowa, jak w domu. Jak braknie głowy no to jest góralskie przysłowie „jak nie ma
gazdy, głupi kazdy" (M, 60 l , P);
W państwie to jak w domu, jak na gospodarce, no mówi się głowa państwa, no to tak jak ojciec
w rodzinie - głowa rodziny. W każdym państwie naród to jak rodzina w domu. I mnie się wydaje,
że to taki powinien być ojciec Polski [...] Jak w domu żle gospodarzy to pusto jest, prawda?!
Bo żona nie gospodarna, mąż chodzi gdzieś tam. To tak samo jest u nas w kraju ( M , 52 l , S).

W kilku rozmowach z kobietami postać ojca, jako wzoru władcy była zastąpiona
postacią matki - Władza to jest tako jak łojciec, abo matka w domu. O to jest wła­
dza! Jak matka dobrze rzundzi, to ma z cego cyrpać, a jak nie, to ni mo i mo przerombane (M, 60 l , P).Wszystkie te wypowiedzi odsyłały do lokalnego wyobrażenia
państwa jako gospodarstwa, którego logiczną konsekwencją jest porównanie wła¬
dzy państwowej do gazdy na gazdówce, bacy na bacówce lub ojca w rodzinie. Te
obrazy mieszczą się w modelu władzy opisywanym w literaturze przedmiotu jako
„suwerenny" (Foucalt 1998, s. 45), „patriarchalny", „pastoralny" (Foucault 1998,
s. 221), „gospodarski" (Kasznica 1966, s. 22) i „tradycyjny" (Weber 1975, s. 541).

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

75

Ten model władzy był zdecydowanie najpopularniejszy w rozmowach, nie¬
mniej należy odnotować, że zdarzały się pojedyncze wypowiedzi inaczej opisują¬
ce fenomen władzy - państwo musi mieć władzę ustawodawczą,
wykonawczą
i sądowniczą (M, 67 l , S) - twierdził czterdziestoletni absolwent technikum ekono¬
micznego, który jako jedyny (na ponad 400 rozmów) przywołał w swojej wypo¬
wiedzi monteskiuszowski podział władzy.
Zasadniczo jednak nowotarski opis dobrej władzy bliski był „władzy gospo¬
darskiej", definiowanej następująco: „źródłem omawianej tu władzy są potrzeby
gospodarcze podwładnych, a środkami jej są dobra i usługi będące w dyspozycji
władającego" (Kasznica 1966, s. 22). Przytoczona charakterystyka punktuje istotne
założenia modelu - podkreśla, że relacja władzy rozgrywana jest na płaszczyźnie
gospodarczej, a nie politycznej, że powodem jej nawiązania są potrzeby gospodar¬
cze podwładnych oraz, że zakładają oni, iż władający posiada dobra i środki, aby
umożliwić zaspokojenie tych potrzeb. Dalsze rozważanie nowotarskich rozmów
pokaże, że można odnaleźć w nich wszystkie założenia wymienione w tej definicji.
Ogromne znaczenie wzoru dobrego gospodarza w rozmowach nowotarskich
każe rozważyć konotacje, jakie miała osoba gospodarza w tradycyjnej kulturze
ludowej. Według opisu Kazimierza Dobrowolskiego „czołową rolę w zespole ro¬
dzinnym pełnił ojciec - właściwy gospodarz i rządca. Jego dłoń orała, siała ziarno,
zbierała plon, pracowała na życiodajny chleb. Jego dłoń błogosławiła dzieci [...] bo
była to dłoń ojca rodziny spełniającego wolę Boga. Między gazdą a gospodarstwem
istniał mistyczny związek. Gdy ojciec rodziny konał domownicy zawiadamiali
o tym bydło, pszczoły, a »cisawe koniczki załamywały szyje«. Zakres władzy ojca
w świetle poglądów panujących na przełomie X I X i X X w. był szeroki. Obejmował
organizację gospodarstwa, sprzedaż, kupno. W świetle dawnych założeń ideo¬
logicznych gospodarzowi jako głowie rodziny przysługiwała ogromna władza, za¬
równo nad żoną, jak dziećmi i domownikami. Miał on prawo karania wszystkich
chłostą nie wyłączając żony. On też, łącznie z żoną i radą krewnych decydował
o wyborze żony dla synów i męża dla córek. On tez starał się dzierżyć w swych
rękach zarządzanie gospodarstwem aż do śmierci" (Dobrowolski 1966, s. 20).
Gospodarz swoją władzę powinien wykorzystywać w celu pomnażania dóbr,
którymi zarządzał i powiększania zasobności gospodarstwa odziedziczonego po
przodkach - „obwarowany transcendentalnie obowiązek dbałości gospodarskiej
współgrał ze społeczną presją dorabiania się, polegającego na dokupywaniu ziemi,
rozbudowywaniu domu i zagrody, po to by poprawić status rodziny" (Dobrowolski
1966, s. 204). Gospodarzy nie dbających o gospodarstwo i rodzinę, prowadzących
hulaszczy tryb życia, wyprzedających ojcowiznę nazywano na Podhalu „skapańcami" i miano w ogólnej pogardzie (Dobrowolski 1966, s. 208). Równie szeroką
władzę jak gazda w gospodarstwie rolnym, miał baca w społeczności pasterzy.
Baca roztaczał opiekę nad całokształtem ich życia, uczył ich wielu umiejętności,
nadzorował i oceniał ich pracę, mogąc jak ojciec wymierzyć karę cielesną zanie¬
dbującemu obowiązki juhasowi (Kopczyńska-Jaworska 1967, s. 120).
Naszkicowana powyżej postać gospodarza w tradycyjnej kulturze rolniczej po¬
zwala lepiej zrozumieć wzór dobrej władzy państwowej porównywanej do gazdy

�76

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

i bacy. Ideałem jest władza integralna, nie tylko skupiona w jednym ręku, ale obej¬
mująca całość problemów. Władza zogniskowana w jednej osobie władcy panują¬
cego nad całością narodowego gospodarstwa. Dobra władza, zdaniem nowotar¬
skich rozmówców, jest suwerenna, gdyż, jak twierdzili, tylko taka jest gospodarczo
skuteczna. Ten wzór jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W no¬
wotarskich rozmowach często dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy
kolektywnej - cymu ich tam taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie
dziewięciuset dziewięćdziesiąt dziewięć!!! (M, 29 l, W). Jeden rządzić, jednego
słuchać, a nie pińcet, tysiąc, cy kielo tam! Kielo oni biorą pieniądza?! Kielo
osukują Polskę?! (K, 60 l , P). Niechęć często przeradzała się w żywą nienawiść,
z jaką rozmówcy mówili o parlamentarzystach:
3

Bin Ladena się musi uruchomić! Musi, kurwa, rozbić tych skurwysynów! (MK, 35 i 45 l , Z ) ;
Tych posłów trzeba by wszystkich zagazować! [...] Hitlera nam trza! ( M , 55 l , Z);
Samolot pasażerski na ten sejm puścić! [...] jak Hitler palić w piecu! (M, 45 l , Z);
Skurwysyny mają ponad sto milionów! Kurwa! Na miesiąc! I on nie będzie się koryta trzymał?!
Ja bym odstrzelił każdego jednego w tym sejmie! ( M , 53 l , Z).

Pochwała autokracji często przybierała w rozmowach postać postulatów po¬
szerzenia zakresu władzy prezydenta Rzeczypospolitej na wzór amerykański
i wprowadzenia w Polsce prezydenckiego systemu rządów - co prezydent powie
to powinno być święte! Powinien sprawować kontrolę nad całym rządem! Powinno
się wyeliminować funkcję premiera, a wprowadzić prezydenta jako głowę całego
rządu - tak jak jest w Stanach. Wiązało się to z krytyczną oceną prerogatyw pol­
skiego prezydenta, określanego niekiedy jako marionetka (M, 22 l, S):
Prezydent to jest taka figurka reprezentująca kraj. On nic nie ma do gadania. Te dziady w sejmie
oni mają do gadania więcej niż prezydent! ( M , 53 l , Z);
U nas to, czym jest ten prezydent? Niczym! U nas prezydentem rządzą ministrowie, a powinno
być odwrotnie! Prezydent powinien rządzić ministrami! I wszystkimi w ogóle! ( M , 48 l , P).

System prezydencki wydaje się być rodzajem lokalnego kompromisu pomię¬
dzy wymogami demokracji a tradycyjnymi wyobrażeniami o władzy. Ta propono¬
wana przez górali formuła organizacji władzy państwowej jakkolwiek dopuszcza
procedurę wyborów, zakłada wyłonienie w jej wyniku władzy jednoosobowej,
daleko bliższej wzorowi dobrego gospodarza niż sejm. Parlament jawił się w roz¬
mowach jako zgromadzenie bezosobowe, przez to trudne do pojęcia i zaakceptowa¬
nia, a obdarzone znacznymi kompetencjami przerastającymi, zdaniem rozmówców,
możliwości posłów, w złości porównywanych do osłów i baranów.
Pozostając przy postaci prezydenta, należy przypomnieć, że w kulturze trady¬
cyjnej ojciec rodziny, gospodarz pełnił ważne funkcje reprezentacyjne na forum
społeczności wiejskiej i parafialnej (Dobrowolski 1966, s. 236; Markowska 1964,
s. 52). Podobnej dbałości o wizerunek narodu oczekuje się współcześnie od prezy¬
denta - to jest taka głowa reprezentacyjna na arenie międzynarodowej (M, 22 l, S).
3

Taki zapis stosuje się w przypadku cytatów z wywiadów przeprowadzonych z kilkoma oso­
bami naraz.

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

77

Jest takom reprezentacjom. On przedstawia tom naszom społeczność (K, 49 l, Z).
Po to, by dobrze sprawować tę zasadniczą funkcję prezydent powinien z jakiejś
honorowej rodziny się wywodzić. Nie z dziadów! Żeby honor miał i umiał się gdzie
przed ludziami przedstawić (M, 82 l, P). Honor i godność, wartości tak znaczące
w tradycyjnej kulturze wsi są równie istotne w relacjach między państwami: God¬
ność Polski, no! Żeby ta Polaka jakoś wyglądała za granicą. [... ] Prezydent, on
pokazuje tak całą tą Polskę. Jaki prezydent - taka Polska! [...] No musi nas dobrze
reprezentować, przecież nie możemy być jakimiś dzikusami (K, 39 l , W). Zdaniem
górali prezydentowi powierza się honor Polaków, zatem kandydat na to stano¬
wisko musi posiadać poczucie własnej godności i wysoką kulturę osobistą, a nie
żeby komuś powiedzieć, że ja mu podam nogę, a nie rękę! To mi się wydaje, to już
nie jest na poziomie prezydenta! (K, 49 l , Z).
Aby godnie reprezentować naród prezydent powinien mieć wyższe wykształ¬
cenie, inteligencję, ogładę i dobrą znajomość języków. W 2000 roku część roz¬
mówców deklarowała: za Kwaśniewskim będę głosował, na to, że te języki zna
i umie się po prostu kulturalnie zachować (M, 40 l, Z). Tak wypowiadali się nawet
ludzie, których „systematyczna opcja polityczna" (Bourdieu 2006) wskazywałaby
na wybór Mariana Krzaklewskiego, jednak w przypadku prezydenta to, jakie
reprezentuje ugrupowanie wydawało się rozmówcom daleko mniej ważne od tego,
jak będzie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej.
Określenie reprezentacja nie oddaje precyzyjnie relacji pomiędzy głową pań¬
stwa a narodem. Z wielu wypowiedzi wynika, że chodzi o znacznie głębszą więź.
W rozmowie z wiejską nauczycielką usłyszeliśmy, że głowa państwa jest symbolem
narodu. Taką funkcję spełniał na przykład prezydent na uchodźstwie: on nic nie
mógł zrobić. To tylko byłjakiś symbol. Jakaś cząstka Polski. To jest ważne w konflik¬
tach, wojnach i tak dalej. Ja nie wiem, na ile taki symbol jest ważny, nie przeżyłam
wojny. Ale widocznie jest coś takiego, bo w tej chwili mając na przykład Papieża
Polaka to człowiek za granicą czuje się kimś, choćby był nikim, ale jak powie, że
Papież jest z mojego narodu, że to wielki Polak, to coś znaczy! To jest to światło na
arenie międzynarodowej (K, 39 l, W) . Warto zatrzymać się nad słowem światło,
które podkreśla, że termin reprezentacja ma w wiejskim dyskursie lokalnym konota¬
cje, których nie ma w dyskursie elitarnym. Owo światło to, jak można sądzić z całości
rozmowy nagranej w 2000 roku, pewien transcendentalny pierwiastek zawarty
w relacji reprezentowania. Wyraźnie przypomina on „mistyczny związek" gospodarza
i jego ojcowizny (Dobrowolski 1966, s. 20). Te, trudne do wyrażenia, głębsze zna¬
czenia rozważanej relacji ukryte są również w słowie symbol, o którym Zbigniew
Benedyktowicz pisze, że jest „środkiem wyrażającym doświadczenie całości" (2000,
s. 105). Jest, zatem, czymś w rodzaju kondensacji wspólnoty narodowej w postać jej
reprezentanta. Niezwykle ciekawe są też rozważania prowadzone wokół postaci
Jana Pawła II. Jeśli człowiek wyjeżdżający do fizycznej pracy na Zachodzie czuje
się kimś wtedy, gdy jest godnie reprezentowany to oznacza, że wzbudzany przez
reprezentanta szacunek jest istotnym elementem nie tylko wizerunku narodu, ale
4

4

Nauczycielka pochodziła z nowotarskiego i miała tylko kurs pedagogiczny po maturze.

�78

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

też indywidualnej tożsamości jednostek. Ten tok myślenia wskazuje na zaskaku¬
jąco bliską więź pomiędzy reprezentowanymi a reprezentantem, należącymi do
jednej wspólnoty. Lokalne rozumienie tej relacji ukazuje j ą jako związek znacznie
głębszy niż by to wynikało z założeń demokracji reprezentacyjnej.
Głowa państwa jest też symbolem jedności narodowej. Oczekiwania wobec
prezydenta formułowane w przedwyborczych rozmowach w 2000 i 2005 roku pod¬
kreślały ten integracyjno-rozjemczy charakter - prezydent - on powinien być taką
spójnią między tymi, a tymi. Żeby się dogadali i uchwalili coś sensownego [...]
z opozycją powinien porozmawiać, powinien uzgodnić, powinien przedyskutować
wszystko, przeanalizować i wtedy dopiero powiedzieć: nie panowie, mnie to nie
pasuje, nie godzę się, muszę zawetować tom ustawę. To by on zaimponował ludziom
(K, 49 l , Z). Prezydent jak ojciec, baca lub gazda powinien godzić zwaśnionych
i dbać o jedność narodu, którą swoją osobą ucieleśnia. W obliczu tendencji od¬
środkowych, istniejących zarówno we wspólnocie rodzinnej, jak i narodowej, aby
utrzymać ową jedność oprócz umiejętności dyplomatycznych ułatwiających inte¬
grację, konieczna jest jego stanowczość.
Ta cecha jest wpisana w porównanie do gospodarza, a zwłaszcza do pasterza:
To musi być stanowczy człowiek, żeby mógł coś zrobić! Takjak gazda jest stanowczy! (M, 60 l, P);
To tak jak pasterz idzie owce paść, to som takie, co sie dobrze pasom i takie, co uciekajom. Dla
tych to pasterz musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara musi być! Dyscyplina! Żeby sie bali
pasterza! (M, 70 l , Z).

Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje postulatami:
Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi być ostra! (M, 65 l , Z);
Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim! (M, 35 l , Z);
Rządy silnej ręki powinny być! Żeby ta dyscyplina jakaś była w państwie! (M, 67 l , Z).

Z tego wyboru wypowiedzi, których można by przytoczyć znacznie więcej
wynika, że zdaniem rozmówców, dobra władza państwowa nie jest władzą kolek¬
tywną, demokracją reprezentatywną, deliberującą, ani żadną inną formą władzy
negocjującej cele i sposoby ich osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy
ostrego pasterza dobitnie podkreślają, że, w wiejskim dyskursie lokalnym, wzo¬
rem władzy pożądanej jest autokracja patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka
władza powinna stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować pra¬
wo oraz ostro, lecz sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem rozmówców, do fundamentalnych powinności władzy - obowiąz¬
ków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza.

LOKALNE PRZYKŁADY DOBREGO WŁADCY

W nowotarskich rozmowach ten idealny wzór jest uzupełniany poprzez przywo¬
ływanie przykładów konkretnych postaci „dobrego władcy". Często przywoływana
była postać cesarza Franciszka Józefa I : Ojciec mipowiedzioł, że było najlepiej rzondzone za Ałustri. Franciszek Józef! To było najlepiej! Najlepiej o ludzi dbali. Naj-

�79

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

lepszy dobrobyt ludzie wtedy mieli. Tak mój ojciec mówił, bo ja Ałustri nie pa¬
miętam (MK, 66 i 63 l , Z, P). Przywołanie postaci Franciszka Józefa wskazuje
na niesłychaną trwałość „mitu Dobrego Cesarza" (więcej: Polskie... 1994). Za¬
skakuje jego ponadczasowość, tym bardziej, że doprawdy trudno porównywać
'dobrobyt' z przełomu X I X i X X wieku ze współczesnym poziomem życia na wsi.
Jednak takie zestawienia, zawsze na korzyść przełomu X I X i X X wieku, zdarzały
się co jakiś czas w rozmowach, co wskazuje na trwałość wyobrażeń.
Wypowiedź opisująca najlepszy dobrobyt za Ałustrii pokazuje, że istotną cechą
dobrego władcy jest dbałość o poddanych, o to by cieszyli się dobrobytem: dobra
władza jakby była to by był i dobrobyt (M, 57 l , P). Jak zarządca dobry to i gospo¬
darka dobra i wszystko dobre! (M, 63 l , Z). To gospodarskie kryterium oceny wła¬
dzy było stosowane powszechnie. Każdą władzę, od królów, przez Cesarza, potem
Naczelnika państwa, aż po kolejnych Pierwszych Sekretarzy PZPR, oceniano pod
kątem tego czy w ich czasach był w kraju dobrobyt czy nie. Stan państwa, diagno¬
zowany przez rolników, pokrywał się zwykle ze stanem koniunktury w rolnictwie.
Ta metoda probiercza, określana roboczo przez ekipę badawczą metodą „pełnego
garnka" wydaje się dość niewyszukana, jednak nowotarscy rozmówcy bronili jej
mówiąc, że jest to probierz niezawodny, chroniący ich przed omamieniem przez
propagandowe wysiłki kolejnych władz.
Bardziej współczesnym wzorem dobroczyńcy ludu był, zdaniem rozmówców,
Edward Gierek, który dał ludziom pożyć! Za Gierka było sto razy lepiej jak teraz
(M, 70 l, P). Wszystko było! Jak ja sprzedał krowę to kupił cegłę na budynek, drugom sprzedał to kupił blachę, a teraz za dziesięć krów nie kupie tej samej cegły!
(M, 70 l , P). Wszyscy starsi rozmówcy wspominali, że to Edward Gierek przyznał
rolnikom renty i emerytury : To bardzo dobry człowiek był! Żeby nie łon był i łon
nie zarzundził byliby dalej bidaki po wsi - starzy. Rozumiecie?! A dziś ma piniądz,
rencistą jest na wsi, nie tak żle! [...] To ja dzięki tej komunie se teraz żyję! Że ten
Gierek poubezpieczył dużo ludzi! Renty mają! (M, 69 l , P). Czasy, kiedy Edward
Gierek był I Sekretarzem KC PZPR są uważane w nowotarskim za złoty okres dla
rolnictwa . Rolnicy sprzedawali wszystko, co było zakontraktowane, ceny skupu
zbóż, żywca i mleka były wysokie: Na gospodarce coś wyhodował toś sprzedał.
Były skupy. Zawiezłeś na skupę i sprzedane! Ropa była za bezcen - półtora litra
mleka, do dwóch litrów trzeba było na liter ropy. A dziś kielo trzeba?! (M, 68 l, P).
Robotnicy podkreślali, że wówczas każdy prace miał, nie jakąś tam super, ale nie
był zagrożony, a teraz (M, 72 l , P). Jak jest ta banda komunistyczno-żydowska, co to
się dzieje?! Pracy ni ma! [...] U nas od nas na Nowy Targ osiem autobusów jechało
5

6

7

5

O rozporządzeniach, z początku lat 1970., sprzyjających rolnikom indywidualnym pisze Józef
Wilkin (1987, s. 219). Przewidywały one objęcie rolników systemem powszechnej opieki zdrowot¬
nej i świadczeń emerytalnych
Co nie do końca odpowiada ówczesnej rzeczywistości. Zdaniem Wilkina tylko początek lat
1970. obfitował w rozporządzenia korzystne dla rolników, a potem nastąpiła zasadnicza zmiana na
gorsze (Wilkin 1987, s. 218-219).
Ta wypowiedź, jak wiele innych dotyczących spraw gospodarczych, była kontynuowana
w postaci długich i drobiazgowych przeliczeń, co można było kupić za ile baniek mleka.
6

7

�80

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

do roboty! Nabitych! A dziś jeden jedzie! Wszystko się wałęsa! (M, 69 l, P). Gierek
w ich oczach był przykładem dobrego gospodarza narodowego gospodarstwa, tak
organizującym gospodarkę, aby prości ludzie mogli cieszyć się dobrobytem - za
Gierka z tym było lepiej, że było no pieniędzy więcej! Były zarobki, bo były! No
fabryki stawały! (M, 57 l , P). Za Gierka od razu poszły pożyczki, no i zdało się
było dość dobrze! Robota była! Budowało się dużo w Polsce dróg i po wsiach,
owszem, elektryfikowali tu wioski i autobusy poszły! Tu były dziury takie, wioski
po górach, trudno dostępne były, a poszedł asfalt, poszedł prąd, poszedł autobus!
Dla ludzi to był szok!!! (M, 65 l , P). Ta wypowiedź dobrze ilustruje intencję, jaka
kryje się w postulacie władza powinna dbać o ludzi (K, 8l l , P), a wyrażenie dał
ludziom pożyć jest w dyskursie lokalnym najwyższym komplementem dla władcy.
Innym aspektem wzoru dobrego władcy uosabianym, według rozmówców,
przez Edwarda Gierka oraz przez Franciszka Józefa I , jest otwartość na sprawy
zwykłych ludzi: żeby był bezpośredni, taki nie wywyższony, żeby miał kontakt
z tymi ludźmi, żeby wiedział, czego potrzebują. Taki dbający o naród, opiekuńczy
i wyrozumiały. Ojciec Polski! Całej! Nie tylko tyk dużych miast czy Warszawy, ale
i nawet te małe miasteczka, czy wioski (M, 79 l, P). Tak wyraźnie sformułowane
postulaty mieszczą się w pastoralnym wzorze dobrego władcy i oczywiście są za¬
sadniczo odmienne od modelu proponowanego w demokracji liberalnej. Różnice
widoczne na poziomie odmienności dyskursu lokalnego i elitarnego, sięgają głę¬
biej do różnych ontologii władzy.
Przytoczywszy pozytywne oceny rządów Edwarda Gierka, trzeba zaznaczyć,
że pojawiały się też opinie negatywne, jak ta - Gierek, łon z Moskwy nasłany był,
oni wszyscy byli nasłani! I to było bardzo źle! No, ale było lepiej! Prostym ludziom
lepiej! (M, 80 l, P). Kilku rozmówców przypominało, że Gierek - łon napożyczał
tych piniędzy, długa zrobił (K, 75 l , P). Inni rozmówcy bagatelizowali ten fakt
mówiąc: Gierek praktycznie długów nie zostawił żadnych, bo mu te Żydki umorzyli
długi! Jak obejmował Jaruzelski władzę to dwadzieścia miliardów to jest gówno a
nie dług! Brazylia ma dwieście ileś tam miliardów długu! Zresztą Ameryka też jest
zadłużona! A te skurwysyny?! Ile narobiły długu?! (M, 45 l , Z). Były też wypo­
wiedzi sarkastyczne: No za Gierka było najlepiej! No, bo się za darmo żyło, nie?!
On pożyczał, nie płacił, długu nie oddawał! Towarzysze pomożecie?! Pomożemy!
Co nie pomożemy?! (M, 54 l , Z). Ta ostatnia wypowiedź podkreśla, że nawet, jeśli
władza robi nie do końca czyste operacje, ale w efekcie przynoszące dobrobyt
narodu, jest władzą dobrą. „Dobry gospodarz" ma przede wszystkich dbać o swo¬
ich i to jest podstawą jego oceny.
Kolejne elementy wzoru dobrego władcy ukazywała dość często pojawiająca się
w rozmowach postać Józefa Piłsudskiego, silną ręką porządkującego państwo pol¬
skie po odzyskaniu niepodległości . Mówiono z nostalgią teraz nie ma ludzi z taką
charyzmą, jaką Piłsudski miał! (M, 55 l , Z) . Był on przywoływany jako przykład
8

9

8

O kulcie Piłsudskiego pisała Heidi Hein (2005, s. 215-232).
„Panowanie charyzmatyczne" charakteryzował Max Weber jako ustanawiane „na mocy uczu­
ciowego oddania osobie pana oraz uznania jego niezwykłych talentów (charyzma) w szczególności
magicznych, bohaterstwa, mocy ducha i mowy" (Weber 1975, s. 545).
9

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

81

władcy obdarzonego osobistą charyzmą, a przede wszystkim jednoczącego państwo,
stabilizującego i wprowadzającego ład. Współcześnie także pokładano w nim na¬
dzieję - żeby się nowy Piłsudski narodził, to by on, kurwa, zrobił z nimi wszystkimi
porządek (M, 45 l , Z) - mówili rozmówcy. Ich zdaniem tylko silny władca jest
odpowiedni dla Polaków, porównywanych do niesfornego stada owiec. Tylko taki
pasterz może zmusić ich do zgody i poszanowania prawa. Siła stanowczej władzy,
skupionej w jednym ręku, zawsze w wypowiedziach była pozytywnie przeciwsta¬
wiana kolektywności i zmienności władzy parlamentu. Władza kolektywna rozmy¬
wa odpowiedzialność i ujawnia różnice. Władza suwerena wymusza jedność, subordynację i wyraźnie wskazuje odpowiedzialnego za utrzymanie ładu. Wiejska wizja
sejmu z czasów dwudziestolecia międzywojennego podkreślała zwaśnienie i nie¬
subordynację tak wielką, że musiała się krew polać, żeby porządek był (M, 67 l, Z).
Przykład Józefa Piłsudskiego pozwala pójść dalej w odtwarzaniu nowotarskich
wyobrażeń o władzy. Rozważania związane z tą postacią podkreślają istotną ideę
ładu. Ład jest, zdaniem rozmówców, fundamentem sprawnej organizacji zarówno
gospodarstwa rolnego jak i kraju, zapewniającym właściwe działanie gospodarki
i wypracowywanie dostatku. Zdarzenia naturalne i społeczne, które stanowiły za¬
grożenie dla porządku w gospodarstwie rolnym, zawsze budziły obawy. Był to strach
przed biedą i głodem, które zwykle były następstwem takich zaburzeń, strach przed
nędzą, która jeszcze nie tak dawno była na Podhalu zagrożeniem nader realnym.
Podobnie w kraju, strach przed anarchią powodującą załamanie gospodarki skłaniał
rozmówców do gloryfikacji silnej władzy, niekiedy dość wątpliwej etycznie.
Wielu władców przywoływanych jako pozytywne przykłady wydawało się eki¬
pie badawczej postaciami dość dwuznacznymi. Należał do nich Adolf Hitler:
Za Hitlera, to gadają, że jakby teraz tak w Polsce robili, jak on w Niemczech to by było w Polsce
raj! (M, 39 l , Z);
On całą gospodarkę Niemiec na nogi postawił i dał Niemcom pożyć! [...]; Jaka to była bieda
w Niemczech zanim Hitler nie doszedł do władzy! On otwierał fabryki, dawał ludziom pracę, był
dobroczyńcą (M, 35 l , Z).

Przywoływany był też Augusto Pinochet, który Za mordę, za mordę wszystkich!
Cały naród! Doprowadzić do jakiego takiego porządku, tak jak zrobił Pinochet!
No, co komunę w Chile chcieli wprowadzić, nie?! A on komuchów nie dopuścił
i stąd dobrobyt w Chile był! I co dało się?! Dało! (M, 45 l , Z). Przywołanie tych
postaci podkreśla dość powszechne na Podhalu przekonanie, że władca w trosce
o dobro narodu może daleko posunąć się w swojej stanowczości, może być okrut¬
ny, może nawet poświęcać jednostki, jeśli robi to w celu zachowania ładu, sprzy¬
jającego rozwojowi gospodarki. Stabilność i porządek są konieczne dla wypraco¬
wania bogactwa, zatem wszelkie opozycyjne ruchy społeczne czy wystąpienia
antyrządowe są postrzegane jako atak na mniej lub bardziej sprawnie działający
system gospodarczy, co zarówno na gazdówce jak i w państwie musi zakończyć
się klęską ekonomiczną i biedą.
Oglądany z tej perspektywy stan wojenny był przez wielu wiejskich rozmówców
uważany za działanie przywracające porządek, którego naruszenie skończyłoby się
kolejnym kryzysem gospodarczym oraz jeszcze większymi niedoborami artykułów

�82

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

spożywczych i przemysłowych, bo anarchia się zaczęła szerzyć. Straszna! Ja bym
to tych działaczy do odpowiedzialności teraz pociągnął! (M, 68 l, P). Wówczas lu­
dzie władzy chcieli sobie dać radę, no a bieda była coraz to gorzej i gorzej. A robot­
nicy strajkowali. Nie mogli dać rady z tymi strajkującymi to stan wojenny wydali!
[...] Podziękować Jaruzelskiemu, że stan wojenny był! Że nie weszła ta „Solidar­
ność"! A już w roku 1980 miała wejść! Jeszcze go dziś łoskarżajom, że zatrzymał
tom demokrację! Tom zasranom demokrację!!! Według nos, pani, to ona jest za­
srano! (M, 60 l, P). Według wielu rozmówców, sytuacja w 1981 roku była następu­
jąca: nieodpowiedzialne jednostki, w imię wydumanych dążeń, próbowały naruszyć
porządek gospodarczy, który jakkolwiek nie był idealny, to jednak działał. Jego za¬
chwianie musiało zaowocować biedą, aby jej uniknąć wprowadzono stan wojenny.
Przekonanie o konieczności obrony Polski, które czyniło z generała Wojciecha
Jaruzelskiego „bohatera, który się poświęcił dla ludzi i potrafił uspokoić sytuację
w Polsce" zostało odnotowane w badaniach z lat 1980. (Zowczak 1991, s. 140-141).
Wielu nowotarskich rozmówców postrzegało te zdarzenia podobnie: z tego co się
mówi to jakby Sowiety mieli wejść, to pewnie i lepiej że Jaruzelski ten stan wpro­
wadził?! Załatwił to po swojemu, nie! Bo jakby ruszyły, jakby Sowiety tu weszły, to
by się krew polała i to strasznie, no, by było! I zniszczeń by było dużo, bo ta hołota
by szła i nie patrzała na nic!!! (M, 44 l, Z). W tych słowach ujawnia się gospodar¬
ska troska, żeby uniknąć zniszczenia majątku narodowego. Wszelkie zaburzenia
polityczne, a zwłaszcza zewnętrzna ingerencja, były postrzegane jako zagrożenie
dla całości i sprawnego funkcjonowania państwowego gospodarstwa. Każdy spo¬
sób rozwiązania sytuacji pozwalający ich uniknąć jest, z punktu widzenia roz¬
mówców, uważany za lepszy. Tym bardziej, że związanych ze stanem wojennym
uciążliwości takich jak wojsko na ulicach, godzina policyjna, czy kontrole na dro¬
gach tu na wsi to się kompletnie nie odczuwało! To się w dużych miastach odczu¬
wało, tak jak w Krakowie (M, 52 l , Z).
Trzeba zaznaczyć, że były też inne głosy. Zwłaszcza dawni działacze „Solidar¬
ności" z kombinatu „Podhale" zupełnie inaczej opisywali te zdarzenia: oni chcieli
swoje stołki zachować! Swoje przywileje! Za wszelką cenę przy żłobie zostać! Bali
się utracić to! (M, 67 l , Z). Bez względu na to jak różnie przedstawiali okoliczności
wprowadzenia stanu wojennego, nowotarscy rozmówcy byli zgodni, co do tego,
że w tym czasie było na wsi bezpiecznie i bandytyzmu takiego nie było (K, 75 l , P).
W latach 1999-2001 rozmówcy bezustannie uskarżali się na poczucie zagroże¬
nia, które, ich zdaniem, wzrosło zasadniczo w stosunku do czasów PRL, kiedy to
nie było tych pijoków włóczących się bez pracy tych band. Człowiek w wieczór
szedł i było bezpiecznie. Dużo bezpieczniej jak teraz! I lepszy porządek jak teraz!
[...] Powinni w całej Polsce zabezpieczyć człowiekowi, żeby on się nie bał we włas­
nym kraju, we własnej ojczyźnie, we własnym państwie, czy mieście wyjść na pole!
Żeby mógł spokojnie po drogach chodzić! (M, 38 l , Z). Żeby tak człowiek po mieś¬
cie się rusył jakosi tak swobodnie, bezpiecnie, żeby tych byków, kurwa, wyłapali!
Bo przecie mają na to policje! Czemu za komuny tego nie było?! Pewnie trochę
było?! Jakiś się złodziej trafił, ale to, kruca, utarli! A dziś jesce rozprzestrzeniają!
Jesce ludzie więcej wiedzą, jak to wleźli do tego banku. To się młodzież ćwicy!

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

83

(M, 68 l , Z). Przykład stanu wojennego podkreśla, że, zdaniem rozmówców,
władza ma gwarantować ład gospodarczo-społeczny oraz zapewniać ludziom bez¬
pieczeństwo, co według nich jest ze sobą silnie związane. Okres transformacji
i związane z nim niepokoje były oceniane jak najgorzej, podobnie jak liberalizacja
prawa i sytemu penitencjarnego, o czym będzie mowa dalej. Ideał silnej władzy
z całą stanowczością utrzymującej porządek w państwie okazał się niezwykle od¬
legły od wdrażanych wówczas liberalnych koncepcji.
Nowotarscy rozmówcy sypiąc przykładami dobrego władcy często jednym
tchem wymieniali Cesarza, Naczelnika i I Sekretarza wychodząc z założenia, że
głową państwa jest osoba, która w danym czasie ma największy wpływ na sprawy
państwa. Nazwa funkcji może się zmieniać, brzmiąc niepozornie jak np. sekretarz
czy sugerując szeroką władzę jak cesarz, nie jest to naprawdę znaczące, ważny
jest ten, kto rzeczywiście sprawuje władzę i nieomylnie ta osoba jest włączona
do wiejskiej periodyzacji dziejów. Mówiąc o minionych zdarzeniach rozmówcy
zwykle używali określeń: za Franca Josefa (lub za Ałustrii), za Piłsudskiego (albo
za Polski), za Gomółki, za Gierka. Ciąg ten kończy ważna linia demarkacyjna
oddzielająca czasy za komuny od teraz, czyli za demokracji (albo za kapitalizmu,
a czasem za Balcerowicza).

WIELOASPEKTOWA OBCOŚĆ WŁADZY

Porównanie do gospodarza, ojca czy pasterza mogłoby sugerować, że władza,
sprowadzona do dobrze znanej rzeczywistości codziennej, straciła odium obcości.
Tak nie jest. Oczywiście ten zabieg retoryczny pozwala oswoić j ą na tyle, by moż­
na było o niej mówić. Nie oznacza jednak wymazania zasadniczej obcości tej sfe­
ry: tak jak my tu stoimy a drugi by stanął na Turbaczu i jeszcze we mgle! To by go
widać nie było! To tak jest z władzą! (M, 60 l, P). O tym, że dla rozmówców wła­
dza wciąż stanowi nacechowany magiczno-mitycznie orbis exterior najlepiej
świadczą opowieści o przemianie ludzi, którzy zostają posłami:
Nie ma człowieka, który idzie do władzy, żeby zachował swoje cechy. Traci wtedy swoją
tożsamość, traci honor, wiele, wiele traci. Idzie tak jak koń z klapkami na oczach, on rządzi
i wszystko. Nie ma człowieka u władzy, żeby coś nieprzeskrobał (M, 50 l , P);
Jeśli chodzi o człowieka, to człowiek się w tym nie sprawdza! Bo ulega swoim skłonnościom! Tak
chciwości jak i zazdrości, nienawiści, pożądaniu. Rozumiesz?! (M, 55 l , P).

Zdaniem rozmówców władza zmienia ludzi: powinien być za człowiekiem, ale
jak go wybierą to on opuszcza człowieka i staje się..., no on już tylko pensję liczy
(M, 60 l, Z). Tak rzecz wygląda nie tylko w przypadku parlamentarzystów, lecz rów¬
nież w skali lokalnej - nasz wójt to ładuje w kieszeń, a ludzi pierdoli! (M, 50 l, Z).
Wójta nam zamkli! Taki uczciwy był! Taką gminę mamy! Siedzi skurczybyk za ła­
pówkę! (M, 55 l , Z) - mówili rozmówcy w jednej z gmin.
Według lokalnych wyobrażeń wstępując w krąg władzy nawet porządny czło­
wiek przechodzi przemianę i nabiera negatywnych cech: staje się kimś innym,

�84

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

obytym, bogatym i zaczyna się interesować wyłącznie własnym dobrem - ludzie
nie mają takich dobrych cech! Jeśli on pójdzie... Weźmy przykładowo taki chłop,
Wałęsa, nie?! Chłop nigdy nie miał pieniędzy! On później poszedł do władzy. I mi­
liarder! Wielki miliarder! I sądzicie, że on zachowa zdrowy rozsądek?! Że mu umysł
nie puści?! Wezmę sobie tą firmę dla siebie! A dla córki tą! A dla syna tamtą! O tak
się robi! (M, 55 l , P). Ta przemiana pokazuje, że pomimo prób oswajania sfery wła­
dzy za pomocą gospodarskich porównań, zachowuje ona swoją zasadniczą obcość.
Władza jawi się rozmówcom jako rodzaj pokusy, dając szersze możliwości czy­
nienia dobra lub zła. Na ten aspekt zwracał uwagę Max Weber pisząc, „kto chce
uprawiać politykę w ogóle lub nawet traktować ją jako zawód (lub powołanie) musi
być świadom jej etycznych paradoksów i swojej odpowiedzialności za to, co może
stać się z nim samym pod ich ciśnieniem. Zadaje się on, [...] z diabelskimi mocami,
które kryją się za każdą przemocą" (1998, s. 107) . Nowotarscy rozmówcy zgodzi¬
liby się z nim, że władza jest jedną z najtrudniejszych dla człowieka prób i jedną
z największych pokus - to taki już jest świat, że diabeł rządzi, no! (MK, 60 i 55 l, P).
Niewielu ludziom udaje się zachować wobec pokusy władzy w sposób moralny
- taka jest mentalność człowieka, że jak się dochapie do władzy to tylko dla siebie!
(M, 45 l , S). Oni wszyscy pod siebie garną, jak się tam dostaną! Prawdopodobnie
i z nami by tak było! Nie wiem! (MK, 35 i 45 l, Z). Według lokalnych przekonań
ludzie łatwo ulegają pokusom władzy i dążąc do własnych korzyści przechodzą na
mroczną stronę. Toteż rozmówcy odnosili się do tego faktu z pewną wyrozumiałoś¬
cią: trza tam blisko złobka siedziec i nabić do kiesonka! (M, 60 l , P). Żeby było lepi
cłowiekowi. No na pewno mu jest lepi. On jedzie tam, on jedzie tu i nie musi płacić,
bo jemu płacom. No, chleba zawse więcej se na tym dorobi. No jak Wałęsa był na
chwile tem prezydentem. Jak się jego dzieciom powodzi? A jak by był pracował to by
im się było na pewno tak nie powodziło (K, 64 l, P). Takie działania spotykają się
zwykle z niejednoznaczną oceną, będącą mieszaniną wyrozumiałości i oburzenia.
Jakkolwiek tak być nie powinno, jest to niemoralne, tak już jest na tym świecie!
Wielopokoleniowe doświadczenia uczą, że ludzie wobec pokus władzy są bezsilni.
Jest to jeden z wielu dowodów na to, że nie jest to sfera bezpieczna dla człowieka.
10

Postrzeganie sfery władzy jako obcej, różnej ontologicznie, nie przystaje do kon¬
cepcji władzy jako reprezentacji społeczeństwa, popularnej w dyskursie elitarnym
od czasów Oświecenia. Tak daleko posunięty brak identyfikacji z przedstawiciela¬
mi, lub choćby lojalności wobec nich, jest znaczącą przeszkodą w urzeczywistnia¬
niu postulatów demokracji reprezentacyjnej. Wyobrażenia o obcości władzy, widocz¬
ne szczególnie w opisach przemiany zwykłego człowieka w polityka, są argumentem
na rzecz twierdzenia, że w wiejskim dyskursie lokalnym pierwiastki „mistyczno-magiczne" wciąż funkcjonują obudowane pozornie racjonalnymi argumentami.
1 0

Weber pisał dalej: „geniusz czy demon polityki żyje z bogiem miłości, także z Bogiem chrześ¬
cijańskim w jego kościelnej postaci, w wewnętrznym napięciu, które w każdej chwili może eksplodo¬
wać w konflikt nie do rozstrzygnięcia" (Weber 1998, s. 107). Nowotarscy rozmówcy zgodziliby się
z tą tezą, skoro w rozmowach można znaleźć takie fragmenty: polityk nie jest
chrześcijaninem
a polityką! (...) Wałęsa nosi Matkę Boską a jest politykiem. (...) Mnie to wkurwia, ze nosi tu Matkę
Boską! Niech se nosi w sercu, kurwa, a nie na marynarce tu! ( M , 49 l , P).

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

85

Wymieniwszy różne przykłady dobrego władcy trzeba przedstawić postać naj¬
ważniejszą, w całej pełni wcielającą lokalny ideał: no proszę paniom, wzorce przy¬
wództwa to my mamy bardzo jasno naszkicowane - Papież! (K, 60 l , Z). Zdaniem
rozmówców tylko Jan Paweł I I wcielał w życie ewangeliczny ideał władzy jako
służby, opisywany między innymi w Ewangelii Mateusza: „Wiecie, że władcy naro¬
dów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak będzie u was. Lecz
kto by chciał stać się wielkim niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być
pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór syna czło¬
wieczego, który nie przyszedł, aby mu służono, ale żeby służyć" (Mt. 2. 24-28) .
Ten ideał okazał się wciąż obowiązujący w nowotarskich rozmowach: władza
nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć, takjak Papież, nasz Ojciec Święty.
On jest autorytetem, oni powinni się od niego uczyć. On niby rządzi całym świa¬
tem, ale służy. [...] Polityka nie zapewni nikomu nic! Gębom nie zapewni się nic!
Ino trzeba służyć! (M, 65l, Z). Wzór dobrej władzy jako służby jest ściśle związa¬
ny z pastoralnym, a także gospodarskim wizerunkiem, co podkreślał także Józef
Tischner w Etyce solidarności (2005). Zdaniem rozmówców zasadniczy problem
jego realizacji polega na tym, że władza rozumiana w kategoriach służby wymaga
wyrzeczenia się pychy i działań dla własnej korzyści, co przerasta możliwości
większości ludzi. Po to, by realizować ten ideał trzeba być świętym, przy czym
świętość jest przez rozmówców rozumiana nie jako wyjątkowo etyczne postępowa¬
nie, ale jako wsparcie nadludzką mocą, która umożliwia człowiekowi przezwycięże¬
nie swoich słabości, szczególnie żądzę władzy. Dlatego poskromić j ą może tylko
człowiek wzmocniony ponadludzkim wsparciem.
Postać Jana Pawła I I pojawiła się w badaniach etnologicznych już w latach
1980. - Magdalena Zowczak w pracy Bohater wsi pisała „legenda, która zaczyna
narastać wokół postaci Papieża, charakteryzuje go zarówno jako świętego, jak
i bohatera; zawiera jednak jeszcze (zwłaszcza w przepowiedniach), pewną nadwyż¬
kę cudowności: zapowiada, iż pełni on rolę mesjańską" (Zowczak 1991, s. 134).
Nowotarskie badania potwierdzają te spostrzeżenia: Słuchojcie! Komune to prze­
wrócił Święty Ojciec! [...] A kto zjednoczył Niemcy jak nie Święty Ojciec?! Ha!
Święty Ojciec to był zwierzchnik świata! (M, 73 l , P). Tych niezwykłych czynów
dokonywał gdyż, zdaniem rozmówców, był obdarzony taką mocą, że zdolny był
przemieniać ludzi i narody:
11

On był tą iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby uwierzyli po prostu w to, że
pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w ten cas
był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było i po prostu ludzie takiej otuchy nabrali
(K, 75 l , P);
On był jakby iskrą, która rozpaliła to wszystko, że ludzie już nie dbali o nic - szli na całość
(M, 65 l , Z);
Wzmocnił pozycję Polski na pewno! A poza tym, wydaje mi się, że ludzie stali się dużo
odważniejsi! [...] Pewne sprawy wydawały się już beznadziejne i w pewnym momencie, właśnie
wtedy, kiedy jego wybrano, okazało się, że te rzeczy są możliwe! Ludzie uwierzyli po prostu w to!
[...] To jest ta iskra potrzebna w narodzie, żeby się obudził ktoś! (K, 60 l , W).
11

Fragment Ewangelii Mateusza z wydania Wydawnictwa Pallotinum, Poznań-Warszawa 1990.

�86

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Ta moc duchowa, opisywana jako iskra, pochodziła z innej, ponadludzkiej rze¬
czywistości, przez którą władza została Papieżowi nadana.
Przekonanie o tym, że władza Ojca Świętego pochodziła od Boga ujawnia opo¬
wieść, powtarzana badaczom wielokrotnie: takie zdarzenie było, że jak było koro¬
nacjo tej Matki Boskiej Ludźmierskiej w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś
im się pochyliła i berło jej wypadło z rąk! I on to chycił, żeby nie upadło na ziemię.
Chycił to berło! I zaraz śmiali się z niego księża i biskupi śmiali się z niego, że
wróży mu się jakaś władza i potem było właśnie ta władzo! (K, 75 l , P). Opowieści
0 tym zdarzeniu, funkcjonowały w wiejskim dyskursie lokalnym już w latach 1980.
(Zowczak 1991, s. 134). Nowotarscy rozmówcy interpretowali je jako znak z nie¬
ba, rodzaj objawienia woli bożej, element planu bożego wcześniej wiadomy i za¬
komunikowany wybranym (góralom oczywiście). Papieska władza, którą Bóg
ustanowił i wzmocnił swą siłą, stanowi, ich zdaniem, niedościgły wzór dla władzy
ludzkiej - grzeszącej prywatą, nepotyzmem i innymi ludzkimi przywarami. Oczy¬
wiście, w rozmowach o tym, jaka powinna być władza w Polsce, nikt nie mówił,
że powinna być ponadludzkiej proweniencji, a jednak przywoływanie postaci Jana
Pawła I I , wielokrotne przytaczanie opowieści o berle nie pozwalają zignorować
wątku „bożego pomazańca".
Wizerunek Ojca Świętego, ujawniany w nowotarskich rozmowach, tkwi korze¬
niami w biblijnym wzorze dobrego pasterza, propagowanym i ugruntowywanym
przez Kościół. Ten obraz potwierdza suwerenny, patriarchalny, pastoralny ideał
władzy, a zarazem wprowadza wątek sakralizacji władzy. Konieczność ponadludzkiego wsparcia wynika, jak uważało wielu rozmówców, z ułomności człowieka
1 jego skłonności do grzechu. Takie tłumaczenie wszelkich nieprawidłowości wła¬
dzy nawiązuje do chrześcijańskiej teodycei. Ich zdaniem, ludzka władza zawsze
jest niedoskonała, bowiem człowiek jest niedoskonały i skłonny do ulegania po¬
kusom, w tym zwłaszcza pokusom związanym z możliwościami, jakie daje wła¬
dza. Po to, by wznieść się ponad swoją 'małość' jednostka potrzebuje boskiego
wsparcia. Tylko obdarzona mocą bożą, jak Jan Paweł I I , ma szansę przybliżyć się
do ewangelicznego ideału władzy - służby.

RÓŻNE ONTOLOGIE WŁADZY

Rozważając nowotarskie rozmowy dotyczące dobrej władzy i przyglądając się
lokalnym wyobrażeniom na ten temat, badacz zastanawia się jak pogodzić wy­
obrażenie, że naprawdę dobry władca musi mieć ponadludzką siłę ducha i być
desygnowany przez siły transcendentalne, z realiami władzy kolektywnej, przed¬
stawicieli wybranych przez ludzi, w wolnych wyborach? Czy wolne wybory, tak
ważna zdobycz demokracji, nie wydają się nowotarskim rozmówcom sposobem
uzurpacji władzy? Pastoralny ideał władzy jest zasadniczo odmienny od ideałów
demokracji liberalnej. Posługiwanie się nim jako narzędziem oceny współczesnej
sceny politycznej musi rodzić problemy. Jakie są skutki tego zabiegu?
Efektem najbardziej zauważalnym jest bezmiar narzekań na władzę ustanowioną
po roku 1989. Władza ta jest przecież, już w samych założeniach, zasadniczo różna

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

87

od ideału gospodarza, pasterza, ojca, pomazańca bożego. Zderzenie tego wzoru
z rzeczywistością lat 1990. powodowało, że proces prywatyzacji przedsiębiorstw
państwowych opisywany był przez rozmówców jako okradanie narodu przez wła­
dzę, a wszelkie trudności transformacji interpretowano jako brak dobrego gospo¬
darza. Jak jest dobry gospodarz to rządzi dobrze, a jak złodziej no to wie pani,
roztrwoni wszystko! (M, 61 l , Z) - takie maksymy powtarzano nieustannie. Złodziej¬
ska władza i banda skurwysynów!!! (M, 45 l , Z) - emocjonalnie podsumowywano
rozważania o prywatyzacji. Oskarżenia o kradzież majątku narodowego mieszane
były w wypowiedziach z opowieściami o aferach gospodarczych, pilnie śledzo¬
nych w telewizji. Zestawienie ich prowadziło do oburzenia - coś niesamowitego,
żeby tak kradli i tych afer tyle! (M, 45 l , Z). Nie ma ludzi uczciwych! U nas zło­
dziej na złodzieju siedzi w tym rządzie! (MK, 35 i 45 l , Z) - mówiono w 2001 roku.
Opowieści o nieuczciwości i niesprawiedliwości władzy były inkrustowane lokal¬
nymi maksymami: nie ma kury, która grzebie od siebie! (M, 49 l , P) lub: widziałaś
grabie, żeby grabiły od siebie?! (K, 33 l , P).
Niezadowolenie, wyrażane w swoistej, lokalnej konwencji, nie jest wynikiem
jedynie nieprawidłowości, jakie miały miejsce w okresie transformacji. Jego przy¬
czyną jest przede wszystkim przepaść pomiędzy nowotarskim ideałem władcy,
a ideałami demokracji liberalnej. Etnolog orientujący się w elitarnym dyskursie
o polityce, a zarazem rozmawiający o tym z mieszkańcami wsi, konstatuje, że są
to całkowicie odmienne modele władzy. Wzór pożądany, w obu tych koncepcjach,
jest diametralnie różny. Wyrażane w nowotarskich rozmowach niezadowolenie ze
stanu państwa, emanująca z nich niechęć do polityków wynika z faktu, że rzeczy¬
wistość gospodarcza, polityczna i społeczna jest kształtowana w oparciu o zupeł¬
nie inne ideały niż góralski wzór dobrego gospodarza. W efekcie rzeczywistość
zasadniczo odbiega od tego, czego rozmówcy się spodziewają i czego oczekują.
Ta zasadnicza przepaść, choć dotyczy wyobrażeń, nie jest przepaścią wyobrażoną,
a zatem fikcyjną i nieznaczącą. Frustracja, narzekanie i irytacja nowotarskich roz¬
mówców, będące skutkiem tej różnicy między oczekiwaniami a rzeczywistością,
jest całkowicie realną postawą społeczną, której nie należy lekceważyć i w tym
sensie jest ona faktem społecznym.
Wzór dobrego gospodarza jest niezwykle odległy od modelu władzy systemo¬
wej, kolektywnej, proceduralnej, negocjującej, słowem jej współczesnych form.
Aktualnie, władza jest realizowana w ramach „systemów sieciowych, w których
rządzi się poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji) założeń wyznacza¬
jących logikę działania poszczególnych pajęczyn, które nie podlegają już wprost
ośrodkom władzy administracyjnej i politycznej". Władza łączy się „ze strukturą
systemu jako całości, z jakością powiązań pomiędzy elementami i ze sposobem,
w jaki te elementy postrzegają i komunikują problemy. Co więcej decydujące są
tu powiązania poziome, a nie pionowe" - pisze Jadwiga Staniszkis (2006, s. 13).
Władzy suwerennej, „we współczesnym świecie - w wymiarze publicznym - już
prawie nie ma" (tamże, s. 13), co wiąże z globalnym upowszechnianiem modeli
strukturalnych i proceduralnych: dziś „zarządzanie to egzekwowanie zachowań
zgodnych z regułami gry" (tamże, s. 18).

�88

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Nowotarski ideał władzy jest zatem wzorem od dawna nieaktualnym w dyskur¬
sie elitarnym. Na potwierdzenie warto przywołać rozważania Michela Foucaulta
(2000, s. 163-185), którego zdaniem dyskurs zogniskowany wokół kategorii suwe¬
renności był najstarszym sposobem prowadzenia rozważań o władzy, podobnie jak
koncepcja pastoralna, co prawda „nie znana Grekom i Rzymianom" (tamże, s. 221),
ale niezwykle istotna dla Hebrajczyków. Foucault pokazuje zmienne w czasie desygnaty pojęcia suwerenność. W średniowieczu suwerenność była rozumiana jako
panowanie nad danym terytorium i zamieszkującymi go ludźmi. W X V I wieku
nastąpiło połączenie ekonomii i polityki: rządzenie stało się „prawidłowym go¬
spodarowaniem rzeczami, co, do których bierze się obowiązek doprowadzenia ich
do właściwego celu" (tamże, s. 171). Dobrze to ujęcie oddawała metafora państwa
jako statku, którego kapitan odpowiada za ładunek. Wiek X V I I to czas przejścia
pomiędzy dyskursem suwerenności i dyskursem dyscypliny. W tym czasie poja¬
wia się idea racji stanu, racjonalizacja władzy jako taktyki rządzenia, powraca
teoria umowy społecznej. W X V I I I wieku modele rodziny, statku i inne charakte¬
rystyczne dla dyskursu suwerenności zanikają (Foucault 2000, s. 180). Wówczas
wyłania się nowy podmiot władzy, jakim jest populacja. Następuje rozwój statys¬
tyki, ekonomii politycznej i technik dyscyplinujących, od których pochodzi nazwa
upowszechnionego wówczas dyscyplinarnego dyskursu władzy.
O ile Foucault (2000) umiejscawia wyłonienie się nowoczesnego modelu wła¬
dzy na przełomie X V I I i X V I I I wieku, o tyle Staniszkis uważa, że: „katolickie
kraje Europy Środkowej (w tym Polska) nie przeszły przez nominalistyczną rewolu¬
cję myślową pozostając w kręgu tomistycznego realizmu. Wpłynęło to zasadniczo
na odmienność królującej tu koncepcji państwa, prawa i porządku społecznego
- odmienność, która trwa do dziś" (2006, s. 61-62) . Oczywiście, autorka pisze
o koncepcjach funkcjonujących w dyskursie elitarnym, a nie o wiejskich wyobra¬
żeniach. Niemniej jej diagnoza także jest argumentem na rzecz tezy, że suwerenny,
pastoralny, patriarchalny wzór władzy jest modelem przed-modernizacyjnym,
zakorzenionym w minionej rzeczywistości, zbliżonym do weberowskiego „pano¬
wania tradycyjnego" (Weber 1975, s. 541) .
Chcąc uchwycić pełniej sens tez Staniszkis, trzeba sprawdzić, co rozumie pod
pojęciem „nominalistyczna rewolucja myślowa". Otóż „nominalizm [... ] formułu¬
jąc metafizykę państwa, traktował je przede wszystkim jako wyzwanie intelek12

13

1 2

Dalej autorka O władzy i bezsilności rozwija swoją myśl - „nominalizm trafił do Polski wyłącz¬
nie w postaci propozycji ustrojowych, dotyczących na przykład relacji między instytucjami władzy
i politycznego usytuowania poszczególnych stanów. Kluczowa dla zachodnioeuropejskiego nominalizmu rewolucja ontologiczna, zmieniająca zasadniczo koncepcje prawa naturalnego (poprzez
odrzucenie jego ontologicznego zakorzenienia w naturze człowieka) i kwestionująca tomistyczną
jedność materii i formy, do nas nie dotarła" (Staniszkis 2006, s. 63).
„Panowanie tradycyjne" ustanawiane jest „na mocy wiary w świętość istniejących od dawna
porządków i potęgi panujących. Jej najczystszym typem jest władza patriarchalna. Związek, w którym
występuje ten typ panowania opiera się na stosunkach o charakterze wspólnoty, typem rozkazującego
jest »pan«, słuchającego »poddany« zespół zarządzający ma charakter »służby«. Słucha się pana
z racji na jego powagę, której udziela mu tradycja - przez szacunek. O treści rozkazów decyduje
tradycja" (Weber 1975, s. 541).
1 3

�„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY

89

tualne. Dynamikę i legitymizację państwa wyznacza w tej koncepcji nie kończący
się społeczny proces »racjonalizacji«, rozumianej jako trafna substytucja mate¬
rialnej realności jednostkowych faktów, przez wytwory intelektu (w tym pojęcia
ogólne)" (2006, s. 53). Ten cytat podkreśla głębię odmienności rozważanych mo¬
deli władzy. Wzór dobrego gospodarza nie zakłada traktowania państwa jako
wyzwania intelektualnego, nie dąży też do jego racjonalizacji. Jest raczej wyzwa¬
niem moralnym i dąży do doskonalenia etycznego, opisywanego w kategoriach
uczciwości i sprawiedliwości.
Wyobrażenia ujawniane w nowotarskich rozmowach są kontynuacją przednowoczesnego wzoru władzy, nieaktualnego już w dyskursie elitarnym. Są one
konstruowane poprzez rozszerzenie na skalę państwa, kluczowego dla społeczności
rolniczych, wzoru dobrego gospodarza. Aktualność tego wzoru potwierdza tezę,
że współczesne, wiejskie wyobrażenia o władzy państwowej są zakorzenione
w tradycyjnej kulturze chłopskiej. Mając świadomość zmienności wyobrażeń trud¬
no, u progu X X I wieku, nazwać je tradycyjnymi, bardziej adekwatne wydaje się
określenie post-tradycyjne (Giddens 2001, s. 47) .
Tymczasem wielu badaczy społecznych opisując przekonania podobne do wyra¬
żanych w nowotarskich rozmowach określa je jako postkomunistyczne (np. SwidaZiemba 1994), postsocjalistyczne lub wiąże je z figurą homo sovieticus (np. WnukLipiński 2008). Oczywiście nie należy lekceważyć wpływu czasów PRL na wiejskie
wyobrażenia o władzy. Opracowania dotyczące czasów PRL dostarczają wiedzy
o różnych formach oddziaływania systemu socjalistycznego na jednostki i spo¬
łeczności, na ich postawy i przekonania (np. Co nam zostało... 1991). Jak wynika
z tych publikacji wpływ ideologii i systemu był znaczący, choć, ze względu na
swoją niejednoznaczność, dość trudny do opisania. Nowy dyskurs władzy wpro¬
wadzał rewolucyjne treści, które w zaskakujący sposób były łączone z zastanymi,
w tym także z zakorzenionym w chłopskim myśleniu wzorem „pana feudalnego"
(Swida-Ziemba 1998, s. 295) . Mając świadomość wielowymiarowego oddziały¬
wania czasów PRL na wiejski sposób myślenia i obraz świata (np. Pawluczuk
1972), chciałabym postawić tezę, że oddziaływanie socjalizmu nie było tak zna¬
czące, aby przedstawiane powyżej nowotarskie wyobrażenia o władzy nazywać
postsocjalistycznymi (czy postkomunistycznymi). Zakorzenienie w tradycyjnej
kulturze rolniczej określa je znacznie trafniej i lepiej pozwala je zrozumieć. Szerszą
argumentację na rzecz tej tezy przedstawiam w przygotowywanej do druku pracy
Wyobrażenia o państwie i władzy we wsiach nowotarskich 1999-2005.
14

15

1 4

Szerzej o rozumieniu pojęcia tradycja pisze Giddens w artykule, którego polskie tłumaczenie
ukazało się w „Przeglądzie Politycznym" (Giddens 2004).
„Zgodnie z ideologią rewolucyjną, w krajach «zwycięskiego socjalizmu» istnieje dyktatura
proletariatu, czyli krajem ma rządzić «lud pracujący miast i wsi». (...) Ta formuła przeniesiona
z modelu ideologii rewolucyjnej musiała zostać uzupełniona dodatkową formułą, sprzeczną wobec
tamtej. Zagubienie i zafałszowanie znaczeń oraz zanik społecznej wyobraźni powodowały, że obie
te formuły współistniały ze sobą bezkolizyjnie. Aparat był, więc przedstawiany jako prawomocny
reprezentant społeczeństwa oraz spadkobierca idei rewolucyjnych, a zarazem jako «pan feudalny»
- właściciel poddanych, którzy winni mu są wdzięczność i posłuszeństwo" (Swida-Ziemba 1998,
s. 294-295).
1 5

�90

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
LITERATURA

B e n e d y k t o w i c z Z b i g n i e w 2000, Portrety „Obcego". Od stereotypu do symbolu, Wydaw­
nictwo Uniwersytetu Jagielońskiego, Kraków.
B o u r d i e u P i e r r e 2006, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia, Wydawnictwo Nauko¬
we Scholar, Warszawa.
Co nam zostało...
1991, Co nam zostało z tych lat... Społeczeństwo polskie u progu zmiany
systemowej, red. M . Marody, Wydawnictwo Aneks, Londyn.
D o b r o w o l s k i K a z i m i e r z 1966, Studia nad życiem społecznym i kulturą, Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków.
G i d d e n s A n t h o n y 2001, Nowoczesność i tożsamość. „Ja" i społeczeństwo w epoce późnej
nowoczesności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.
- 2004, Tradycja, Przegląd Polityczny, nr 64, s. 110-114.
F o u c a u l t M i c h e l 2000, Filozofia, Historia, Polityka. Wybór pism, Wydawnictwo Naukowe
PWN, Warszawa-Wrocław.
H e i n H e i d i 2005, Kult Piłsudskiego a kształtowanie świadomości narodowej w Drugiej
Rzeczypospolitej, [w:] Naród - Tożsamość - Kultura. Między koniecznością a wyborem, red.
W.J. Burszta, K. Jaskułowski, J. Nowak, Slawistyczny Ośrodek Wydawniczy, Warszawa,
s. 315-332.
J a w o r s k a G r a ż y n a , P i e n i ą ż e k W o j c i e c h 1995, Konteksty ekonomicznego myślenia.
Wolny rynek z punktu widzenia antropologa, IERIGZ, Warszawa.
K a s z n i c a S t a n i s ł a w 1966, Władza, I H N PAN, Warszawa.
K ę d z i o r e k P i o t r 1996, Chłopskie zrzędzenie, Konteksty. Polska Sztuka Ludowa, nr 1-2,
s. 114-123.
K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a B r o n i s ł a w a 1967, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpa¬
tach Polskich, Ossolineum, Wrocław.
M a r k o w s k a D a n u t a 1964, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej,
Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków.
P a w l u c z u k W ł o d z i m i e r z 1972, Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności
tradycyjnej, PWN, Warszawa.
Polskie...
1994, Polskie mity polityczne XIX i XX wieku, red. W. Wrzesiński, Wydawnictwo Uni¬
wersytetu Wrocławskiego, Wrocław.
R a k o w s k i T o m a s z 2007, Antropolog jako wizytator nędzy. Kultura społeczności zdegradowa¬
nych we współczesnej Polsce w świetle wybranych studiów terenowych, praca doktorska obro¬
niona w Instytucie Kultury Polskiej UW, maszynopis w Archiwum I E i A K UW.
Rozmowy...
2005, Rozmowy z góralami o polityce, red. A. Malewska-Szałygin, Trio, Warszawa.
Rytualny...
1997, Rytualny chaos. Studium dyskursu politycznego, red. M . Czyżewski, S. Kowal¬
ski, A . Piotrowski, Aureus, Kraków.
S t a n i s z k i s J a d w i g a 2006, O władzy i bezsilności, Wydawnictwo Literackie, Kraków.
S t o m m a L u d w i k 1986, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Wydawnictwo PAX, Warszawa.
S w i d a - Z i e m b a H a n n a 1994, Mentalność postkomunistyczna, Kultura i Społeczeństwo, t. 38,
nr 1, s. 35-50.
- 1998, Człowiek wewnętrznie zniewolony, ISNS UW, Warszawa.
T i s c h n e r J ó z e f 2005, Etyka solidarności i Homo Sovieticus, Znak, Kraków.
W e b e r M a x 1975, Trzy czyste typy prawomocnego panowania, [w:] Elementy teorii socjolo¬
gicznych, red. W. Derczyński, A . Jasińska-Kania, J. Szacki, PWN, Warszawa, s. 339-550.
- 1998, Polityka jako zawód i powołanie, Znak, Kraków.
W i l k i n J ó z e f 1987, Reakcje chłopów na politykę rolną państwa w ujęciu historycznym,
[w:] Rzeczywistość polska i sposoby radzenia sobie z nią, red. M . Marody, A. Sułek, Wydaw¬
nictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 205-225.
W n u k - L i p i ń s k i E d m u n d 2008, Długie pożegnanie, Tygodnik Powszechny, nr 2, 13.01.2008,
s. 24-25.
Z o w c z a k M a g d a l e n a 1991, Bohater wsi, Wiedza o Kulturze, Wrocław.

�91

„LUDOWE" WYOBRAŻENIA O WŁADZY
ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
„FOLK" NOTIONS OF AUTHORITY
Summary

This article focuses on the folk notion of authority presented in the talks with poorly educated
villagers of Nowy Targ region. Presented material was collected in the course of anthropologic fieldwork conducted in Southern Poland in 1999-2005. The main argument is that talks with the villagers
reveal that state authority is perceived by the model of 'good farmer' (master of the house). That is
why the most desired authority should be autocratic (sovereign), patriarchal, pastoral, hard-working
and traditional. Folk notions and expectations are quite different from contemporary models of state
authority, which is institutional, collective, procedural and representative. It seems the folk imagina¬
tions of state authority are rather post-traditional than post-socialist, tough the influence of ideology
can not be ignored.
J.D.
Adres Autora:
Dr Anna Malewska-Szałygin
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW
ul. Żurawia 4, 00-503 Warszawa
e-mail: anmalsz@wp.pl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7645" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7625">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0053e2765a622926d6915eb328898302.pdf</src>
        <authentication>0bb329c0dc80c4d88078efa573260aca</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91278">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1747</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91279">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91280">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1617</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91281">
                <text>Tradycja stosowania pojęcia "dyskurs" i jego przydatność w antropologii współczesności / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91282">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48, s.81-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91283">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91285">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91286">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91287">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91288">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91293">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V I I I : 2004, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

ANNA

MALEWSKA-SZAŁYGIN

Instytut E t n o l o g i i i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U W , Warszawa

TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA DYSKURS
I JEGO PRZYDATNOŚĆ W ANTROPOLOGII WSPÓŁCZESNOŚCI
The ethnographer
he writes

'inscribes

' social

discourse,

it down (Geertz 1973, s. 19)

Słowo dyskurs pojawia się obecnie w najróżniejszych możliwych znaczeniach,
niekiedy tak odmiennych, że pole znaczeniowe tego terminu wydaje się zupełnie
rozmyte. W tej sytuacji warto prześledzić różne stosowane wykładnie i zastano­
wić się, na ile to pojęcie może być przydatne w badaniach etnologicznych.
Discursus
Wychodząc od łacińskiego źródłosłowu należy przypomnieć, że łacińskie
discursus oznaczało wielokierunkowy ruch, „rozbiegnięcie się" i często było
używane przenośnie w znaczeniu rozmowa (zwykle z udziałem wielu osób),
dyskusja, a także rozprawa lub rozumowanie (Dyskurs 1996, s. 38). W języku
filozofów od późnej starożytności dyskurs oznaczał wieloetapowy, uporządko­
wany logicznie, metodyczny proces poznawczy, polegający na wnioskowaniu
z przyjętych przesłanek, przeciwstawiany poznaniu intuicyjnemu, gdy przedmiot
pojmowany jest w jednym akcie, bezpośrednio i w całości. W tej tradycji mieści
się użycie tego terminu w tytule rozprawy R. Descartes: Discours de la methode
(1637) i w pismach G.W. Leibnitza, który opisuje ruch myśli przechodzącej od
jednego twierdzenia do drugiego w określonym porządku. Bliższe współczesnym
konotacjom pojęcia dyskurs jest ujęcie Emanuela Kanta, zainteresowanego
warunkami zaistnienia faktów i możliwości poznania. Z tej fundamentalnej dla
teorii dyskursu refleksji filozoficznej wyrastają dwa nurty namysłu: struktu­
ralny i fenomenologiczny, realizowane przez filozofów, językoznawców, histo­
ryków, socjologów i antropologów (Kurcz 1987; Grabias 1994; Labocha 1996;
Grzegorczyk 1998; Duszak 1998 i inni oraz autorzy, których poglądy charakte­
ryzuję w tym tekście). Dyskurs staje się pojęciem istotnym dla wszystkich tych
dyscyplin i łączącym je. Funkcjonując na pograniczach sprzyja powstaniu subdyscyplin, takich jak: socjolingwistyka, etnografia mówienia, historia idei itp.

PERSPEKTYWA STRUKTURALNA W JĘZYKOZNAWSTWIE

Fundamentalne dla strukturalnego podejścia do dyskursu są prace Fernanda
de Saussura, który definiuje język jako system znaków. Znak stanowi połączenie

�82

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

akustycznego lub wizualnego obrazu i oznaczanego przez nie pojęcia lub wy­
obrażenia. Język może być badany dwupłaszczyznowo na poziomie systemo­
wym - ¡cingue i na poziomie wykonania - parole. Podejście systemowe zakłada,
że językiem rządzą ścisłe reguły, których ujawnienie jest celem badacza. Owe
zasady dotyczą łączenia i wzajemnego podstawiania elementów, a nie substancji.
Natomiast dyskurs należy do płaszczyzny parole i jest nim - zdaniem autora
Kursu językoznawstwa ogólnego (1991) - każdy ciąg wyrażeń językowych dłuż­
szy niż zdanie. Zważywszy, że de Saussure uważa następstwo zdań za zależne
jedynie od woli nadawcy, trudno dopatrywać się na gruncie jego teorii jakichś
reguł rządzących sferą dyskursu. Widoczna jest natomiast dominująca rola pod­
miotu. Ta szczególna pozycja podmiotu, wokół, którego ogniskuje się dyskurs
omawiana jest także w podejściu Emile'a Benveniste (1971), który twierdził, że
dyskurs jest takim sposobem komunikowania się, dla którego zarówno obecność
podmiotu, jak i sytuacja komunikacji są wewnętrzne.
Kontynuacją badań realizowanych w płaszczyźnie parole była w latach
70-tych socjolingwistyka Della Hymesa. Hymes podkreśla regularność i zwy­
czajowy charakter przyjętych sposobów mówienia oraz nierozerwalne powiąza­
nie ich z sytuacją, w jakiej są praktykowane i zachowaniami, jakie im towarzy­
szą. Badanie ich nazywa etnografią mówienia. Etnografia mówienia - jego
zdaniem - jest opisem, który jest teorią - teorią mowy jako systemu zachowań
kulturowych. Nie musi to być system egzotyczny, musi natomiast organizować
różnorodność form mowy (Hymes 1980, s. 41). Inną ważną dla etnologa pro­
pozycją metodologiczną Hymesa jest kategoria speech-community - wspólnota
rozmawiających czy raczej wspólnota rozmawiająca. Termin ten określa ludzi
uznających pewne łączące ich reguły dotyczące prowadzenia rozmowy i inter­
pretowania wypowiedzi. Odwołując się do teorii Noama Chomsky'ego, Hymes
mówi o specyficznej kompetencji rozmawiających, umożliwiającej im wzajemne
porozumienie. Pisze też o różnych stylach mówienia (speech styles), zależnych
od sytuacji mówienia (speech situation) takich jak ceremonie, posiłki, polowania,
walki i in. Połączenie składnika mowy i sytuacji daje nam wydarzenia mówienia
(speech events), na które składają się poszczególne akty mówienia (speech acts).
Hymes przez analizę dyskursu rozumie badanie struktur językowych usytuowa­
nych w kontekście kulturowym - co byłoby ujęciem lingwistycznym, jednakże
dalsze dyrektywy: badanie kanałów przekazu treści, jego nadawców, adresatów
i słuchaczy, osiągnięć i rezultatów, historii i systemowych powiązań z resztą
struktury społecznej grupy, są charakterystyczne dla podejścia socjologicznego.
Do klasyków badania dyskursu w kontekście interakcji społecznej należy John
J. Gumperz (1982). Analiza konwersacyjna (conversational analysis), którą
stosował do badania strategii dyskursywnych (discourse strategies) wyrosła
z połączenia badań lingwistycznych i socjologicznych. Gumperz rozważa pro­
blem: jak możliwe jest porozumienie w czasie językowej interakcji, przygląda
się strategiom stosowanym w różnych sytuacjach i analizuje sposoby możliwego
odbioru informacji, odwołując się do zasobu wiedzy posiadanego przez uczestni­
ków spotkania i umożliwiającej im wzajemne zrozumienie.

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

83

Podejście systemowe de Saussura (langue) kontynułował strukturalizm gło­
szący „śmierć podmiotu" i skupiający się na formalnych regułach rządzących
łączeniem elementów systemu językowego (m.in. Lévi-Strauss 1970). Sys­
tem uważano wówczas za całość spójną i zamkniętą. Jednym z kontynuatorów
myśli strukturalnej rozważającym problemy dyskursu jest Roland Barth. W pracy
Systems of Semiology (1968) pisał, że jeśli zespół reguł rządzących systemem
nie wiąże się w konieczny sposób z żadną substancją to za pomocą tych reguł
można opisywać każdy system kultury. W efekcie można mówić o perspek­
tywie dyskursywnej, która staje się pewnym szczególnym punktem widzenia
zarówno dzieł literackich, jak i spraw życia społecznego czy kultury. Kontynua­
cją tej refleksji są szkice Umberto Eco zebrane w zbiorze Semiología życia
codziennego (1996).
W miarę rozwoju namysłu nad językiem poddano w wątpliwość pojęcie sys­
temu rozumianego jako zamknięta całość. Z tej fundamentalnej wątpliwości wy­
rosły kierunki post-strukturalne. Do tego nurtu należą późniejsze prace Bartha
(1999), w których wprowadza pojęcie „pluralistycznego tekstu". Składające się
na ów tekst wypowiedzi nie mają na stałe przyporządkowanych znaczeń. To
ujęcie unika statyczności podejścia strukturalnego i lepiej zdaje sprawę z dyna­
micznej zmienności znaczeń. Barth dostrzega, że w dziele literackim może
wyrażać się wiele dyskursów. Stara sieje wyłonić i opisać, w ten sposób prze­
prowadzając interpretację tekstów literackich (Barth 2000).
Dyskurs nadal jest kategorią niezwykle popularną w językoznawstwie. Jedną
z aktualnych i często przywoływanych teorii jest koncepcja Teuna van Dijka,
niderlandzkiego lingwisty. Van Dijk wskazuje trzy wymiary dyskursu wytycza­
jące kierunki badań: pierwszym jest użycie języka, drugim - przekazywanie idei,
trzecim - interakcja. Dla badacza podążającego tropem pierwszym, przedmio­
tem analizy jest wypowiedź lub tekst zawsze ukazywany w kontekście. Analiza
polega na zestawianiu wypowiedzi lub tekstów, a następnie wyodrębnieniu
charakterystycznych wyrażeń oraz opisaniu układu słów i wyrażeń w zdaniu.
Badacz musi określić styl wypowiedzi, retorykę (w tym narzędzia perswazyjne
takie jak metafora, hiperbola, ironia), schemat formalnej struktury tekstu, zasto­
sowane strategie. Tak gruntowna charakterystyka wypowiedzi lub tekstu umoż­
liwia dalszy etap - interpretację, czyli odczytanie przekazywanych idei, które
opiera się na założeniu, że użytkownicy języka podzielają wspólny repertuar
społeczno-kulturowych
przekonań. Rozumiejąc odtwarzają modele mentalne,
które stanowią schematyczne reprezentacje naszych subiektywnych wyobrażeń
o danym zdarzeniu (Van Dijk 2001, s. 26-28). Autor podkreśla, że porozumie­
wanie się to dynamiczny i otwarty proces, z czego tworzone przez interpretatora
modele powinny zdawać sprawę. Tak rozumiane badania dyskursu uzupełnia ana­
liza przebiegu interakcji, odwołująca się do kontekstu sytuacyjnego, społecznego
czy kulturowego. Istotne są dla niej kategorie uczestników - ich społeczne
usytuowanie i związane z nimi światopoglądowe odmiany dyskursu (orders
of discourse). W całym procesie badawczym Van Dijk podkreśla rolę kontekstu
politycznego, społecznego i gospodarczego.

�84

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

B A D A N I E GENEZY I ZMIENNOŚCI DYSKURSÓW

Najsłynniejszym badaczem dyskursów jest Michel Foucault - historyk idei,
którego teoria mieści się w nurcie fenomenologicznym, rozwijającym się na prze­
łomie lat 60-tych i 70-tych, równolegle do kierunku strukturalnego. Akceptując
podstawowe założenia fenomenologii Michel Foucault tworzy fenomenologię
wyższego rzędu. Podczas, gdy klasyczna myśl fenomenologiczna brała w nawias
zewnętrzną rzeczywistość skupiając się na sądach o niej, Foucault otwiera nowy
nawias mieszczący owe sądy. Tym, co dla niego interesujące są warunki ich
wytwarzania stanowiące nową warstwę dociekań - sferę dyskursu. Tym, co j ą
organizuje jest episteme objaśniana w Les Mots et les Choses (1966) jako system
myślenia charakterystyczny dla danej epoki. Można mówić o episteme epok
i dziedzin, odkrywanie ich Foucault nazywał archeologią wiedzy (1977). Archeo­
logia wiedzy pyta: w jaki sposób jednostki dyskursu istnieją, dlaczego się ujaw­
niły, czemu właśnie te a nie inne wypowiedzi (zdarzenia dyskursywne) zaist­
niały, czemu wtedy i tam.
Foucault, prowadząc badania nad dyskursami wykluczenia, zwątpił w istnie­
nie jednej zasady organizującej, jaką była episteme i zaproponował termin regu­
larność rozproszenia odnoszący się do zewnętrznych relacji między elemen­
tami, nie organizowanych przez żadną systemową zasadę. Badaczom dyskursu
Foucault zaleca by: nie podążać w kierunku wewnętrznego i zakrytego jądra dys­
kursu, nie dążyć do serca myśli ani znaczenia, które się w nim ujawniają, lecz
wychodząc od samego dyskursu, od jego zjawiania się i jego regularności, iść
w kierunku jego zewnętrznych warunków możliwości, w kierunku tego co prowa­
dzi do przypadkowej serii jego zdarzeń i ustala dla nich granice (Foucault 2002,
s. 38). Jeśli tym co jest źródłem widocznych regularności dyskursu jest jakaś
zewnętrzna siła , to nie można mówić o archeologii wiedzy poszukującej pra­
widłowości wewnątrz wiedzy poprzez zgłębianie kolejnych warstw, ale o genea­
logii, rozumianej jako poszukiwanie splątanych korzeni wiedzy. Genealogia wie­
dzy to sposób formowania się dyskursu, jego rozrzedzanie, przegrupowywanie,
unifikacja. Genealogia wiedzy nie szuka źródła w sensie historycznym, ale po­
chodzenia. Zakłada, że coś może powstać stopniowo z form zupełnie mu obcych,
wobec niego zewnętrznych. Ważny jest moment wyłonienia nowych prawd, idei,
pojęć, wartości, będący zwykle efektem walk i konfliktu, a więc aktem przemo­
cy, pokonania innych pojęć czy interpretacji. Najistotniejszą z sił oddziałujących
z zewnątrz jest władza, jej elementy są wszechobecne i zgodnie z teorią mają
postać nieciągłych okruchów. Historia nieustannie dowodzi, że dyskurs jest nie
tylko czymś, co tłumaczy walki i systemy panowania, lecz również tym, dla czego
i przez co walczymy - jest władzą, która usiłujemy zdobyć (Foucault 2002, s. 8).
1

1

D o s t r z e ż e n i e r o l i z e w n ę t r z n e j siły, k t ó r a o d d z i a ł u j e na dyskurs b y ł o r ó w n i e ż u d z i a ł e m

Ernesto L a c l a u ' a (1998). Laclau opisuje s y t u a c j ę k o n f l i k t u p o m i ę d z y r ó ż n y m i znaczeniami, od­
m a l o w u j ą c j ą j a k o rodzaj w a l k i o ugruntowanie jednej z w y k ł a d n i . P r z y j ę c i e jednej j a k o o b o w i ą ­
zującej odbywa się przy pomocy z e w n ę t r z n e j siły nazywanej przez niego hegemonią.
do sfery p o l i t y k i i w ł a d z y .

N a l e ż y ona

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

85

„Genealogiczny" opis dyskursu powinien dążyć do uchwycenia form wyklucze­
nia, ograniczenia, przystosowania [...]; pokazania jak się kształtują, na jakie
potrzeby odpowiadają, w jaki sposób się zmodyfikowały i przesunęły, z jakiego
przymusu skorzystały i do jakiego stopnia zostały odwrócone (Foucault 2002,
s. 43). Zastosowanie w praktyce wytycznych Foucaulta wymaga ogromnej wie­
dzy historycznej i znajomości warsztatu historyka.

Z A S A D Y INTERPRETACJI DYSKURSU

Pisząc o fenomenologicznym nurcie badań dyskursu należy przywołać kon­
cepcję Paula Ricoeura - filozofa, który w latach 70-tych definiował dyskurs jako
pojęcie przeciwstawne wobec kodu lingwistycznego i uważał, że analiza struk­
turalna, semiotyka, semiologia są odmiennym sposobem namysłu nad językiem
(langue) niż płaszczyzna dyskursu (parole). Uważał, że o ile systemy semiotyczne są zamknięte wobec rzeczywistości zewnętrznej, dyskurs pośredniczy
między umysłami i rzeczami: jeżeli wszelki dyskurs aktualizuje się jako zdarze­
nie, to wszelki dyskurs jest rozumiany jako znaczenie. [...] To, co chcemy rozu­
mieć, nie jest zdarzeniem, tzn. nie jest czymś przemijającym, lecz jest znacze­
niem, czymś trwałym. [...] Dyskurs to zdarzenie plus sens (Ricoeur 1989, s. 85).
Dialog to zdarzenie mówienia i słuchania. Tekst jest odmianą dyskursu, w której
sytuacja dialogiczna zostaje zburzona, gubi się kontekst. Na tekst składają się
zdania i to właśnie zdanie jest podstawową jednostką dyskursu, jest bowiem
połączeniem podmiotu i orzeczenia, które rodzi więź orzekania, konstytutywną
dla dyskursu. Interpretacja tekstu to domyślanie się jego znaczenia. Zdaniem
Ricoeura nie ma reguł trafnego domyślania się, są jedynie metody uprawomoc­
niania domysłów. Autor w pracy Język, tekst, interpretacja wskazuje drogę:
po pierwsze należy skonstruować słowne znaczenie tekstu, ujmując je w sposób
całościowy. Należy przy tym pamiętać, że interpretacja ma charakter pers­
pektywiczny, zawsze jest jednostronna, mimo to nie jest prawdą, że wszystkie
interpretacje są sobie równe, bowiem niektóre są bardziej prawdopodobne. Upra­
womocnienie nie jest weryfikacją, ani falsyfikacją, lecz wyborem najbardziej
prawdopodobnej interpretacji. W sytuacji wyboru stosujemy metodę zbieżnych
poszlak, przy czym zgodnie z zasadą hermeneutyki domysł i uprawomocnienie
są do siebie odniesione kołowo. Sens nie kryje się za tekstem, lecz stoi przed nim.
Sens nie jest czymś ukrytym, lecz czymś odsłoniętym. Przedmiotem rozumienia
jest nie sytuacja w jakiej tekst powstał, lecz jego odniesienia do świata możli­
wego, dzięki nieostensywnej referencji tekstu. Rozumienie nie dotyczy w żadnej
mierze autora i jego sytuacji. Jest ono nakierowane na obraz świata odsłonięty
przez referencję tekstu. Rozumieć tekst to podążać za jego ruchem od sensu do
referencji: od tego co zostało powiedziane, do tego o czym się mówi (Ricoeur
1989, s. 178). Tym, co dyscyplinuje interpretacje jest kontekst. Słowa są bowiem
polisemiczne i kontekst przesiewa ich znaczenia ograniczając ilość możliwych
interpretacji i niejasność dyskursu.

�86

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

O znaczeniu kontekstu w procesie interpretacji pisze literaturoznawca Stanley
Fish: zdania pojawiają się tylko w sytuacjach, a w obrębie tych sytuacji norma­
tywne znaczenie jakiegoś wyrażenia będzie zawsze oczywiste lub przynajmniej
dostępne, chociaż w obrębie innej sytuacji to samo wyrażenie, już nie takie samo,
będzie miało inne normatywne znaczenie, nie mniej oczywiste i dostępne (Fish
2002, s. 64).To co zdaje się być literalnym znaczeniem słów pojawia się w obrę­
bie kontekstu tak głęboko przyjętego, że go sobie nie uświadamiamy. Znaczenia
są zarówno subiektywne, jak i obiektywne: są subiektywne ponieważ stanowią
część partykularnego punktu widzenia, a przez to nie są uniwersalne. Są one
jednak także obiektywne, ponieważ punkt widzenia, dzięki któremu powstają,
jest publiczny i skonwencjonalizowany, nie zaś indywidualny i unikalny. Twier­
dzenie odrzućmy wszelkie interpretacje wróćmy do tekstu jest obłudne i nie­
możliwe do realizacji, jest interpretacją w innym przebraniu. Może zaistnieć wiele
możliwych interpretacji, jednak nie nieskończenie wiele. Anything goes jest
limitowane, tyle że nie przez dzieło (tekst), ale przez kontekst. Pewne interpre­
tacje są wykluczone jako nieuprawomocnione, ale źródłem wykluczeń także nie
jest tekst. Odkrycie „tego o co naprawdę chodzi" jest zawsze tym, co się sobie
rości, kiedykolwiek proponuje się jakąś nową interpretację, jednakże roszczenie
to ma sens jedynie w relacji do wcześniejszego ustalenia. Oznacza to, że prze­
strzeń, w której pracuje krytyk, została wyznaczona dlań przez jego poprzedni­
ków, aczkolwiek jest on zobowiązany do zwalczania ich przez konwencje instytu­
cjonalne (s. 96-7). Niczyje indywidualne akty interpretacji nie należą wyłącznie
do tego kogoś, ale są mu dane ze względu na jego pozycję w społecznie zorgani­
zowanym środowisku, a stąd zawsze podzielane i publiczne (s. 95). Interpretacja
nie jest sztuką objaśniania (constuing), lecz konstruowania (constructing) (s. 86).
Wszystkie modele interpretacyjne są tworzone, a nie odkrywane, tworzone są
poprzez strategie interpretacyjne, które wprawiamy w ruch. Nie popycha to jed­
nak wcale w stronę subiektywizmu, ponieważ środki do ich tworzenia mają cha­
rakter społeczny i skonwencjonalizowany (s. 91). Nowa strategia interpretacyjna
zawsze toruje sobie drogę w pewnym związku opozycji do strategii starej (s. 112).
W efekcie nowa interpretacja musi nie tylko rościć sobie powiedzenie prawdy
o jakimś dziele [...] lecz musi także utrzymywać, że wykonuje swa robotę lepiej
(s. 114) od poprzedniej. Rozważania o możliwych do przyjęcia interpretacjach,
lepiej uprawomocnionych, środowiskowo przyjętych i przez to zobiektywizowa­
nych prowadzą Fisha do ogólnego wniosku, że relatywizm jest stanowiskiem,
którego istnienie może cieszyć, ale którego nie można zajmować. Nikt nie może
być relatywistą, ponieważ nikt nie może zdobyć się na dystans wobec swoich
własnych przekonań i założeń (s. 77). Nie można być sceptykiem, [...] ponieważ
nie można zdystansować się od własnych przekonań i założeń tak, aby w rezul­
tacie stały się one dla nas nie bardziej autorytatywne niż przekonania i założe­
nia posiadane przez innych lub te, które sami kiedyś żywiliśmy. Konkluzja jest
tautologiczna, acz nieunikniona: wierzy się w to w co się wierzy i czyni się to bez
zastrzeżeń [...]. Nie tylko wierzy się w to w co się wierzy, ale i naucza się tego
w co się wierzy (s. 127).

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

87

DYSKURS

POLITYCZNY

Specyficznym rodzajem dyskursu, szczególnie interesującym dla nauk społecz­
nych, jest dyskurs polityczny. Często służy on manipulacji, kreowaniu pożądanej
rzeczywistości. Metody, sposoby, strategie propagandy i innych politycznych
sposobów użycia języka zostały szeroko opisane przez językoznawców i socjo­
logów (Paine 1968 ; Język.. Л979; Stern 1980 ; Reboul 1980 ; Bralczyk 1986;
Głowiński 1991; Kamińska-Szmaj 1994 i innych).
W tym nurcie mieszczą się także badania Marii Frankowskiej (1994), analizu­
jącej metafory używane w dyskursie politycznym. Omawia ona porównania poli­
tyki do: teatru (poprzez użycie w tekstach prasowych i TVP słów takich jak: scena,
kurtyna, aktorzy, teatr); gry (przegrana walka, przedwyborcza gra, wskaźniki,
„bierze pulę", ma „asy", atuty, stawka, karty, poker, szachownica, pionki i figury,
pat, roszada, loteria); sportu (wyścig, cios poniżej pasa, boksowanie się, ring,
czarny koń, koń ze stajni X, przebijać piłeczkę); wojny (manewr, taktyka, uzbroje­
nie, ofensywa). Autorka rozważa też porównania państwa do: okrętu (ster, dryfo­
wanie, tonięcie); auta (kolizja, zderzenie); budowli. Jest to studium porządkujące
terminy funkcjonujące w języku polityki, nie podejmujące próby interpretacji.
Kontynuacją rozważań dotyczących dyskursu politycznego w latach 90, jest
książka Rytualny chaos. Jej autorzy dokonują fundamentalnego rozróżnienia
i doprecyzowania dziedzin badania dyskursów związanych ze sferą polityki.
Według ich taksonomii dyskurs publiczny to wszelkie przekazy dostępne publicz­
nie (Rytualny... 1997, s. 11). Dyskursem polityki jest ta część dyskursu pub­
licznego, która obejmuje wypowiedzi polityków w ramach ról przypisanych im
w obrębie instytucji politycznych (s. 15). Natomiast przez dyskurs polityczny
rozumieją, dyskurs elit symbolicznych na tematy polityczne (s. 18) przy czym elita
symboliczna - według Pierre'a Bourdieu - to ludzie sprawujący kontrolę nad
publicznie dostępną wiedzą, określają hierarchię spraw i wartości. Wreszcie dys­
kurs o polityce na który składają się potoczne rozmowy o polityce. Ten właśnie
rodzaj dyskursu interesuje mnie najbardziej, podczas gdy większość badaczy spo­
łecznych skupia się na badaniu dyskursu politycznego lub dyskurs polityki.
W Rytualnym chaosie pojęcie dyskurs definiowane jest jako całokształt prze­
kazów znajdujących się w społecznym obiegu (s. 10). Analiza tych przekazów
polega na opisaniu zastosowanych przez użytkowników strategii i rodzajów
argumentacji, stylów językowych. Autorzy zalecają zdiagnozowanie retoryki
(strachu, wstydu, winy) i określenie modelu (wielogłosowy, binarny). Proponują
nazwanie przyjętych perspektyw (światłego obywatela, rzecznika, pośrednika)
i zastosowanych sposobów opanowywania sytuacji konfliktowej. Wymienione
2

2

3

4

Robert Paine (1968) zaleca, by b a d a j ą c j ę z y k p o l i t y k i t r a k t o w a ć go j a k o rodzaj d z i a ł a n i a

s p o ł e c z n e g o saying

is doing, j a k o rodzaj instrumentu w walce o elektorat i kontrolowanie nastro­

j ó w społecznych.
3

Stern (1980) pisze o m a n i p u l a c j i za p o m o c ą stosowania tzw. cliche

rozumianego j a k o

uproszczenie, fałszujące faktyczny stan rzeczy
4

Reboul (1980) charakteryzuje takie środki j ę z y k o w e j a k h a s ł o , czy slogan.

�88

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

powyżej taktyki dyskursywne są kontynuacją opisanych we wcześniejszej książ­
ce pod redakcją Dunin, Czyżewskiego i Piotrowskiego technik sepizacji czyli
unieważniania, przemilczania i nie pamiętania. Samo słowo pochodzi od skrótu
SEP streszczającego anglojęzyczne określenie somebody else 's problem (Cudze...
1991). Obie książki proponują retoryczną analizę dyskursu publicznego.
W tym nurcie mieści się także teoria analizy argumentatywnej (Argumentative
Discourse Analisys ), opierająca się na foucaultowskim założeniu, że tym, co
kształtuje episteme jest zewnętrzna siła - władza, która kontroluje i kształtuje
dyskurs. Nie jest to jednak oddziaływanie jednokierunkowe płynące z jednego
punktu, ale wieloogniskowe z centrum usytuowanym tam gdzie napotyka na
opór. W efekcie często mamy walkę dyskursów wewnątrz episteme. Koncepcję
Maartena Hajera (1995) podkreśla pluralizm dyskursów, kształtujących się
i zmieniających w czasie nieustannych starć. Tym, co decyduje o przewadze
którejś ze stron jest wygrana w walce, która toczy się na argumenty. Ten punkt
widzenia pozwala badaczowi lepiej powiązać dyskurs z konkretną opcją poli­
tyczną czy partykularnym interesem. Pojęcie speech situation odnosi się właśnie
do takiego partykularnego punktu widzenia. Polityczny kontekst określa argu­
menty możliwe do użycia, rodzaj zbiorowej pamięci i historycznych odniesień.
Dyskurs wciąż zmienia się, kształtuje poprzez wprowadzanie nowych argumen­
tów i usuwanie poprzednich. Ta perspektywa podkreśla rolę, jaką w kształto­
waniu dyskursu odgrywają świadome jednostki. Dana grupa ludzi, osadzonych
w określonej speech situation, generuje story line - rodzaj narracji o rzeczywi­
stości społecznej, gospodarczej, politycznej dostarczający jednostce zestawu
symbolicznych odniesień, które organizują jej wiedzę potoczną i umożliwiją
rozumienie rzeczywistości widzianej z określonej perspektywy. Story line po­
rządkuje dyskurs. Składają się na nią idee i pojęcia połączone systemowo. Każdy
nowy element automatycznie odnosi do całości, więcej, znaczenia nowych pojęć
będą określane w odniesieniu do niej. Główne założenia story line są chronione.
Walka pomiędzy różnymi interpretacjami rzeczywistości społecznej to walka
między story line. To one organizują argumentację, przy czym często konkuren­
cyjne story lines mają wiele wspólnego, choć budowane sana zasadzie antytezy
przeciwników. Tak powstają między innymi tożsamości polityczne ugrupowań
i partii. Tego rodzaju tożsamość jest budowana dyskursywnie i zmienna histo­
rycznie, kształtuje się poprzez walkę konkurencyjnych story Unes, z których
najbardziej wpływowa zostaje uznawana przez elity polityczne. Omawiane
stanowisko, z jego koncepcją ścierania się story Unes i dynamicznym kształto­
waniem dyskursu wydaje się być ujęciem unowocześniającym teorię Foucaulta
i wyposażającym j ą w narzędzia pojęciowe umożliwiające opis współczesnego
dyskursu politycznego. Jest ono szczególnie pomocne w analizowaniu wypowie5

5

O teorii Argumentative

Discourse

Analisys

d o w i e d z i a ł a m s i ę z n i e p u b l i k o w a n y c h fragmen­

t ó w pracy Richarda Szostaka z 2003 r. Zawarte w jego t e k ś c i e p o j ę c i a takie j a k speech

situation

czy story line s ą bardzo przydatne dla badacza dyskursu politycznego lub dyskursu o p o l i t y c e .
D z i ę k u j ę za u d o s t ę p n i e n i e ich przed o p u b l i k o w a n i e m k s i ą ż k i .

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

89

dzi o sferze polityki, wyraźnie ukształtowane w różne opcje przez story lines
jakie poszczególne partie generują na użytek swoich wyborców.
Inną propozycją, bliższą etnografowi, jest krytyczna analiza dyskursu CD A
(Critical Discourse Analisys) scharakteryzowana w książce Chrisa Barkera
i Dariusza Galasińskiego (2003). Jest to metoda analizy i interpretacji badanych
wypowiedzi. Dyskurs dotyczący problemu etniczności (Galasiński) podobnie jak
płci (Barker) jest rozważany w kontekście historycznym. Ukazane są różne opcje
jakie ścierają się wewnątrz, kształtując się wzajemnie. Opisane są funkcje kultu­
rowe i społeczne oraz ideologiczny aspekt dyskursu. Zalecana jest analiza intertekstualna, dostrzegająca wzajemne wpływanie na siebie różnych tekstów kształ­
tujących dyskurs. Krytyczna analiza dotyczy także aspektu lingwistycznego.
Nakazuje charakterystykę słownictwa jakie pojawia się w wypowiedziach, stylu
mówienia, charakterystycznych odmian, omawianych tematów itp. Galasiński
pokazuje zastosowanie CD A do badań dotyczących tożsamości etnicznej, które
prowadził w 1999 we wsi Korzeniec, koło Przemyśla.

ANTROPOLOGICZNE

WYKORZYSTANIE POJĘCIA DYSKURS

Omówione powyżej sposoby analizy dyskursu publicznego uzupełnia antro­
pologiczna praca Piotra Kędziorka (1996), częściowo poświęcona „ludowej"
odmianie dyskursu o polityce. Autor wymienia wątki pojawiające się w nim
takie jak: zła sytuacja ekonomiczna rolnictwa, cechy narodowe Polaków, nie­
korzystne zmiany w obyczajowości i mroczne wizje przyszłości. Opierając się
na materiałach zgromadzonych w latach 1990-1993 w czasie badań prowadzo­
nych we wsiach nad Biebrzą twierdzi, że dla jego rozmówców najważniejszą,
jedynie prawdziwą jest wiedza oparta na doświadczeniu. Owa potoczna wiedza
utwierdza ich w przekonaniu, że ekonomia jest ściśle związana z polityką oraz
że chłopi - rolnicy są upośledzoną warstwą polskiego społeczeństwa. Z tego
nastawienia wynika ich stosunek do państwa: z jednej strony oczekują opieki
i wsparcia (co autor nazywa postawą infantylną), z drugiej postrzegają państwo
jako obce, a nawet wrogie i żywią doń uczucia będące mieszaniną strachu i nie­
nawiści: państwo jawi się (...) jako instytucja obca, nie posiadającą społecznego
zakorzenienia. (...) utożsamiane jest z rządem, partiami politycznymi i biuro­
kracją. Jako takie jest wrogie człowiekowi. Najważniejsze wydaje się jednak
to, że obywatel, zwłaszcza mieszkaniec wsi nie ma, w swoim odczuciu wpływu
na działania władz i urzędników (Kędziorek 1996, s. 120). W efekcie, jak twier­
dzi autor, jego rozmówcy traktują życie jako ciągłą walkę o byt. Życie w za­
grożeniu. Wiąże się to z ich fata listyczną koncepcją człowieka i oceną swobody
wyboru dróg życiowych (s. 122).
Sięgając do antropologicznych rozważań nad dyskursem, trzeba koniecznie
nawiązać do pism Bronisława Malinowskiego, którego spostrzeżenia dotyczące
funkcjonowania języka w kulturze są fundamentalne dla namysłu nad tym
problemem. Niektóre z jego wniosków ważne w latach 30-tych dziś brzmią jak

�90

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

truizmy пр.: język musi być ujmowany w powiązaniu ze wszystkimi innymi aspek­
tami kultury. Języka nie można badać niezależnie od rzeczywistości kulturowej
(Malinowski 1987, s. 20). Kolejne twierdzenia zwracają uwagę na podstawowe
dla dyskursu powiązanie mówienia i działania, wypowiedzi i interakcji zasadniczą
funkcją języka nie jest wyrażanie myśli lub powielanie procesów intelektualnych,
ale raczej odgrywanie aktywnej, pragmatycznej roli w zakresie ludzkich zachowań.
(...) Język sam w sobie jest zjawiskiem kulturowym, pewnym typem zachowań
ludzkich, który nie spełnia jakiejś funkcji uzupełniającej, ale odgrywa sobie tylko
właściwą, unikalną i nie dającą się niczym zastąpić rolę (s. 39). Malinowski,
podobnie jak współcześni badacze dyskursu, podkreśla jego konwencjonalność
pisząc: słowa którymi [tubylcy] posługują się przy opisie aktu spania, jedzenia,
kopania lub zaostrzania kija, oparte są na specyficznej konwencji, której w każdej
kulturze trzeba się nauczyć (s. 39). Dostrzega też kontekstowość dyskursu, twier­
dząc: rzeczywistym faktem lingwistycznym jest tylko pełna wypowiedź w kontekście
określonej sytuacji, (s. 41) (...) jest [ona] zrozumiała dzięki temu, że zawarte w niej
zdania odnoszą się do osobistych minionych doświadczeń, podczas których słowa
były bezpośrednio wtopione w kontekst sytuacji (s. 91). Malinowski wyróżnia
kilka odmian kontekstu, do którego należy odnieść badaną wypowiedź: kontekst
socjologiczny, kontekst rytualny, kontekst dogmatyczny. Uważa za istotny opis
struktury wypowiedzi i sposobu jej wykonania czyli recytacji. Należy podkreślić,
że słowo kontekst jest tu niewystarczające, chodzi o odniesienie słów do całości
wyobrażeń o świecie (i wszechświecie), do tego co antropolog nazywa obrazem
świata: słownictwo stosowane w nich wiąże się ściśle z bardzo złożonym systemem
dogmatów, z założeniami teoretycznymi odnoszącymi się do pierwotnej siły zawar­
tej w słowach, do mitów, niewidocznego współdziałania duchów przodków, a co
ważniejsze do oddziaływania na zasadzie sympatycznego powinowactwa zwierząt,
sił przyrody i przedmiotów (s. 359). Sądzę, że w tym zdaniu zawiera się program
badań nad dyskursem obowiązujący antropologów do dziś.
Przeglądając antropologiczne definicje słowa dyskurs zamieszczone w słow­
nikach i leksykonach z lat 90-ych warto wyróżnić wykładnię J. Hartleya (1995),
która odwołuje się do wielu wcześniej scharakteryzowanych ujęć filozoficznych.
Hartley powtarza za Ricoeurem, że dyskurs łączy w sobie element znaczenia
i zdarzenia. Pisze o społecznym kontekście, który należy brać pod uwagę, przy­
wołuje twierdzenie Foucaulta, że dyskursy są stosunkami władzy. Podobnie jak
Foucault i Laclau pisze o konflikcie i walce o dominację. Dołącza też spostrzeże­
nie, że jakkolwiek dyskursy są dostępne badaczowi poprzez teksty, same w sobie
nie mają natury tekstu, nie sątekstualne (o czym pisał Clifford w 1996).
Bliższa praktyce etnologicznych badań terenowych wydaje mi się słowniko­
wa definicja Nigela Rapporta. Według Rapporta, dyskurs to potocznie praktyko­
wane sposoby mówienia, sytuowane w społecznym otoczeniu (ways of speaking
which are commonly practised and specifically situated in a social environement) (Discourse 2000, s. 117). Dyskurs charakteryzuje regularność, konwencjo­
nalność, sensowność, celowość, a także różnorodność i kontekstowość. Próbując
odnieść swoje rozważania do najbliższego mu ujęcia filozoficznego autor przy-

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

91

wołuje pojęcie „gry językowej" zaproponowane przez Ludwiga Wittgenstema
(1972) oznaczające różne zwyczajowo przyjęte sposoby mówienia (speech-ma­
king) uzupełnione przez zwyczajowe działania. Tym, co łączy pojęcia dyskursu
i gry językowej jest przekonanie o tym, że mowa, czy raczej mówienie jest zako­
rzenione w zachowaniach i relacjach społecznych.
Poczuwając się do bliskości z myślą Wittgensteina, Rapport polemizuje z Foucaultem. Ukazuje anty-humanizm foucaultowskiej wizji dyskursu i podkreśla, że
staje się on rodzajem wszechobejmującej konwencji podporządkowującej sobie
jednostki. Pozbawia je roli podmiotu i usuwa indywidualnego mówcę z analizy.
Obowiązująca konwencja dyskursywna episteme jest powszechna i narzuca się
przemocą, kształtuje umysły i ciała, wyraża się w słowach i zachowaniach. Staje
się nieuświadomionym, bezwarunkowym kodem myślowym i komunikacyjnym
prowadzącym do nieuprawnionych uogólnień i uproszczeń. Tymczasem, jak
z mocą podkreśla Rapport, badacz dyskursu powinien pamiętać, że konwencja
nigdy nie jest w równym stopniu przyswajana i może przybierać bardzo indy­
widualną postać w poszczególnych przypadkach. Nade wszystko zaś powinien
zdawać sobie sprawę, że dyskurs nigdy nie jest jedynie wymianą konwencjo­
nalnych słów i zachowań. Pod powierzchnią konwencjonalnych form wyrazu
kryją się przekonania i wyobrażenia niezwykle indywidualne (George Steiner
nazywa je osobistymi znaczeniami, jakimi wypełniamy pewne formy czy for­
muły). Dyskurs wprawdzie dostarcza form wyrazu, ale to jednostki wypełniają
je treścią. Kiedy przydawane im znaczenia są podobne lub identyczne, to dzieje
się tak na skutek rozmaitych powiązań między jednostkami, a nie na skutek od­
działywania jakiejś przemożnej siły zagarniającej wszystkich i zmuszającej do
myślenia właśnie w ten sposób. Nawiązując do Wittgensteina można powiedzieć,
że choć każdy gracz zna zasady gry, każdy posługuje się nimi inaczej (sprawniej
lub mniej udolnie), każdy trochę inaczej je rozumie, inaczej angażuje się w grę
i inaczej j ą odbiera. Ta różnorodność graczy i ich indywidualnych strategii czyni
grę żywą i interesującą. Gdyby wszyscy wiernie i biernie trwali przy konwencji,
gra straciłaby wszelki urok.
Teoretyczne rozważania Rapporta streszczone w haśle dyskurs, były konklu­
zją jego doświadczeń z badań terenowych, między innymi tych, które prowadził
w końcu lat 80-ych w mieście Mitzpe Ramon (Rapport 1997). Problemem
badawczym były ustne, językowe sposoby zmieniania Mitzpe Ramon w dom
(making into home). Autor zgromadził zbiór wypowiedzi „powitalnych" - słów,
jakie wypowiadali anglojęzyczni mieszkańcy, kiedy wynajął mieszkanie w jednym
z domów wybudowanych przez agencję rządową. Porządkując je wyróżnił kilka­
naście słownych strategii „udomowiania" tego miejsca пр.: związane ze wspól­
notą języka angielskiego, dzieleniem trudów codzienności, zwłaszcza urzędo­
wej. Dostrzegł wiele możliwości uporządkowania tych strategii według różnych
kluczy: upływu czasu, wieku, płci, wykształcenia, statusu osoby mówiącej itp.
6

6

M i t z p e Ramon - z a ł o ż o n e z o s t a ł o w p o ł o w i e 1. 50. na pustyni Negev, przez i z r a e l s k ą a g e n c j ą
r z ą d o w ą . Planowane b y ł o na 6 000 m i e s z k a ń c ó w , w czasie pobytu Rapporta liczyło mniej n i ż 2 000.

�92

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Zaproponował też typologię przyjmowanych strategii takich jak indywidualistycz­
ne (versus kolektywistyczne), czy afektywne (versus mateřialistyczne). Wielość
możliwych ujęć konwersacyjnego zmieniania przestrzeni objaśnia odnosząc do
terminu Rorty'ego transfiguracja podkreślając, że możliwych ujęć interpretacyj­
nych jest bardzo wiele i tak rozumiana antropologia jest nieustanną i nigdy nie
zakończoną konwersacją różnych sposobów bycia w świecie i oswajania go.
Innym przykładem analizy dyskursu są badania Rapporta (1993) prowadzone
w miasteczku Wanet w Pn.-zach. Anglii we wczesnych latach 80-ych Pojęciem
organizującym interpretację danych jest termin narracja. Narracja to historia,
którą ludzie opowiadają o sobie i swoim świecie, która z przypadkowego strumie­
nia zdarzeń tworzy całość celową i sensowną. Na wzór mitemów Levi-Straussa
Rapport (2000) w narracji, która jest indywidualnym mitem, wyróżnia narthemy i con-themy (convesational themes). Są one konwencjonalne, powtarzal­
ne. Badacz analizując opowieści wyróżnia kolejne tematy (themes), śledzi ich
współwystępowanie, ich zależność od miejsca i czasu w jakim są opowiadane.
W ten sposób próbuje odkryć strategie za pomocą których tworzy się narrację.
W antropologicznych szkicach, które złożyły się na zbiór Writing Culture
pojęcie dyskurs pojawia w liczbie mnogiej. Asad Talal (1986) pisze, że kultury
nie są koherentnymi tekstami czy językami, składają się na nie różne dyskursy
często pozostające w konflikcie. Podobny pluralizm dyskursów widoczny jest
w dziesięć lat późniejszym zbiorze After Writing Culture, gdzie Lisette Josephides
(1997) powołując się na pracę Tsing omawia wielość dyskursów w miasteczku
Meratus na Borneo. Rozróżnia też dyskurs i metadyskurs, gdy mowa o tubylczej
refleksji nad kulturą własnej społeczności (opowieści Umy Adang z Meratus).
James Clifford, jak zwykle przenikliwie, dostrzega zasadniczą różnicę po­
między dyskursem jako dzianiem się a tekstem będącym jego petryfikacją. Tekst,
w przeciwieństwie do dyskursu, może podróżować - pisze - Etnograf zawsze
w końcu wyjeżdża zabierając ze sobą teksty do późniejszej interpretacji. Infor­
macje ukonstytuowane w dyskursywnych, dialogicznych okolicznościach
są
przyswajane tylko w formie stekstualizowanej (Clifford 2000, s. 48). Clifford
wymienia monografie etnograficzne próbujące uratować indywidualność, dyna­
mikę i kontekstowość rozmowy prowadzonej w terenie. Zalicza do nich Paula
Rabinowa Reflections on Fieldwork in Morocco (1977); Jeanne Favret-Saady,
Deadly Words (1980). Przytacza też kilka innych, które jak książka Marjorie
Shostak Nisa: The Lije and Words of alKung Woman (1981) są przykładami
pisania etnografii w formie dialogu z jednym z tybylców - postacią konkretną,
zindywidualizowaną, acz w domyśle reprezentującą cechy charakterystyczne
dla badanej społeczności. Clifford uważa, że jakkolwiek autorzy tych prac sta­
rają się w ten sposób podkreślać partnerską relację badacz - tubylec w procesie
tworzenia monografii, to jest to kolejna forma ustanawiania autorytetu etno­
graficznego: dyskursywna lub dialogiczna.
Do kategorii monografii dyskursywnych można bez wątpienia zaliczyć pracę
Perle M0hl, opisującą wiejską społeczność - mieszkańców La Brumaire - wsi
położonej w centralnej Francji w regionie Le Berry. Autorka prowadziła tam

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

DYSKURS

93

badania w latach 1990-1993. Wiejską społeczność określa słowami „palpable"
unit (M0hl 1997, s. 36). Wieśniacy z La Brumaire interesują ją jako grupa ludzi
mówiących o wspólnych sprawach. Zarówno tematy jak i same opowieści są
tym, co ich jednoczy i czyni z nich społeczność. Jest to społeczność dyskursu.
Na nim autorka się skupia, gromadząc i prezentując opowieści, opowiadających,
techniki i strategie retoryczne takie jak przemilczanie, kłamstwo, ironia, mówie­
nie nie wprost i inne. Przygląda się różnym wersjom narracji, widzi ich zmien­
ność w zależności od okoliczności. Jednakże interesuje ją nie tylko organizacja
dyskursu, ważne są także jego społeczne funkcje: w jaki sposób spaja i hierarchizuje społeczność, jak wyznacza każdemu jego miejsce, jak kreuje tożsamości,
jak wytycza granicę „swój" - „obcy" i dostarcza narzędzi do błyskawicznej iden­
tyfikacji jednych i drugich.
M0hl twierdzi, że sfera dyskursu jest autonomiczną i nie powinna być redu­
kowana do innych sfer społecznej aktywności. Wiele aspektów życia społeczne­
go może być dostrzeżonych tylko poprzez dyskurs, a niektóre z nich istnieją
tylko w tej sferze. Działania, choć wydarzają się częściowo poza dyskursem,
dopiero w nim zyskują znaczenie i w tej części, w której uznano je za znaczące,
zostają włączone w przekaz, a więc i w życie społeczne. Wydarzenie, które nie
zyskało znaczenia w lokalnym dyskursie wypada poza krąg zjawisk ważnych,
a wręcz po prostu zjawisk zaistniałych - rzeczywistych. There is no community,
no social, outside discourse - pisze M0hl - Discourse in the broad sense of the
term not only reflect society, it creates and encompasses society; it is society.
(1997, s. 26-7). Stosując kategorię, która każdemu czytelnikowi kojarzy się
z Foucault autorka Village voices zastrzega, że interesuje ją dyskurs zindywidu­
alizowany, którego uczestnicy zachowują swoją tożsamość, a opowieści swoją
specyfikę. Oczywiście i ona typizuje narracje i retoryczne strategie, ale czyni to
na poziomie lokalnej społeczności w określonym, dość krótkim czasie, przez co
udaje jej się uratować barwność różnorodności i zmienności lokalnego dyskursu.
Podobnie bliska etnograficznemu doświadczeniu jest Kirsten Hastrup. Używa
ona rozważanej tu kategorii w rozumieniu znacznie szerszym, pisząc o the
Icelander's discourse upon their world (s. 55). Tak usytuowany w zdaniu
termin dyskurs staje się pojęciem bardzo szerokim, związanym z równie nie­
ostrym określeniem obraz świata. Dyskurs Islandczyków jest zatem wielogło­
sową, rozciągniętą w czasie i przestrzeni, zróżnicowaną i zmienną opowieścią,
w której ujawnia się ich obraz świata.

O ZASTOSOWANIU KATEGORII DYSKURS
DO A N A L I Z Y I INTERPRETACJI L O K A L N Y C H R O Z M Ó W O POLITYCE

Kończąc ten przegląd różnych sposobów rozumienia i stosowania pojęcia
dyskurs warto zastanowić się, które z nich mogą dostarczyć narzędzi ułatwiają­
cych zmierzenie się z problemem wiejskich rozmów o polityce, będącym moim
aktualnym tematem badawczym.

�94

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Sądzę, że ze względu na rozmach punktem wyjścia powinien być Malinowski
i jego sugestia powtórzona z mocą przez Hastrup, że dla etnologa najbardziej
interesujące są dociekania dotyczące obrazu świata, jaki ujawnia się w dys­
kursie. Odtworzenie modelu wyobrażeń dotyczących władzy byłoby najbardziej
pożądanym celem, choć najtrudniejszym w realizacji. Oczywiście, owe modele
nie mogą rościć sobie pretensji do wyłączności i ostateczności, a jednak po­
winny być - jak zalecał Ricoeur - na tyle uprawomocnione, żeby były przeko­
nywujące dla czytelnika.
Nie sposób jednak odpowiedzieć na pytanie o obraz świata poprzestając na
lingwistycznej czy socjologicznej analizie zapisów rozmów. Konieczne jest
zatem uwzględnienie kontekstu, w jakim powstają. Jak pisał Fish, to właśnie
kontekst pozwala nam zrozumieć słowa. Interpretowanie rozmów trzeba więc
zacząć od opisania kontekstu sytuacyjnego, po to, by potem nakreślić szer­
szy kontekst gospodarczo-polityczno-kulturowo-społeczny, w którym tkwią
korzenie wypowiadanych słów i ubranych w nie przekonań, o czym był prze­
konany Foucault.
Scharakteryzowawszy grunt, na jakim wyrosły zdarzenia dyskursywne należy
przejść do opisu ich samych. Pierwszym krokiem analizy, zgodnie z sugestią
Rapporta, powinno być wyłonienie powtarzających się tematów rozmów, dostrze­
żenie ich naturalnego następstwa i regularności współwystępowania. Potem,
za radą Van Dijka, należy wyłowić często powtarzane wyrażenia i sformułowa­
nia, przyjrzeć się sytuacji, w jakiej padają i próbować ustalić ich znaczenie.
Szczególną uwagę należy zwrócić na pojawiające się w rozmowach metafory,
które - jak twierdził Lakoff - mogą stanowić syntetyczne ujęcie szerszego obra­
zu „zwiniętego" w metaforę. Rozwinięcie go może być niezwykle pomocne
w dziele odtwarzania obrazu świata, jak to pokazała Emiko Ohnuki-Thierney
(1991) na przykładzie metafory małpy, streszczającej wyobrażenia Japończyków
o własnej tożsamości.
W rozmowach o polityce, w większości silnie skonwencjonalizowanych,
widać znaczne różnice pomiędzy rozmówcami o odmiennej opcji politycznej.
Konieczne jest zatem scharakteryzowanie odmiennych story lines - jak je na­
zywał Szostak - typowych dla nich argumentów, a także epitetów, opinii i ostro
wyrażanych sądów wartościujących.
Analizę tekstów powinna uzupełniać refleksja nad społeczną funkcją dyskur­
su. Jak widać to w pracy M0hl, dyskurs może łączyć i dzielić, jest sposobem
rozpoznawania swoich i obcych. Tożsamości budowane są wewnątrz dyskursu,
zatem społeczne znaczenie dyskursu jest nie do przecenienia. Warto pamiętać,
że lokalne rozmowy o polityce są także po prostu sposobem spędzenia czasu
poprzez przerzucanie się powszechnie przyjętymi formułami słownymi, są za­
tem rodzajem współbycia, o którego roli w kulturze pisał Ong (1992).
Tak przeprowadzona analiza zapisów rozmów powinna doprowadzić do odpo­
wiedzi na kluczowe dla antropologii pytanie - dlaczego? Dlaczego ludzie formu­
łują takie właśnie wypowiedzi? Czemu w opisanym kontekście padają właśnie
takie zdania? Czemu tak połączone? Jaki obraz władzy się nich ujawnia?

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

95

DYSKURS

LITERATURA CYTOWANA
Asad

T a 1 a 1 1986, The Concept o f Cultural Translation in B r i t i s h Social A n t h r o p o l o g y , [ w : ]
Writing

Culture.

The Poetics

and Politics

in Ethnography,

J. C l i f f o r d , G. Marcus (red.),

Berkeley, s. 141-164.
Barker

Ch., G a l a s i ń s k i D . 2003, Cultural

on Language
Barth

R. 1968, Systems

of semiology,

1999, S/Z [ w : ] Mitologie,

-

2000, Mitologie,

Bralczyk

J. 1986, O języku

Clifford

w Polsce,

Discourse

Dialogue

N e w York.

in General

propagandy

Linguistics,

politycznej

Coral Gables, Fla.

w latach

O ważności

z kulturą,

70., K r a k ó w .

tego co nieważne.

Analiza

dyskursu

pu­

Warszawa.

F. 1991, Kurs językoznawstwa

2000,

A

M . C z y ż e w s k i , K . D u n i n , A . Piotrowski (red.), Warszawa.

J. 2000, Kłopoty

Saussure

Analysis.

t. 1, Warszawa.

1991, Cudze problemy

blicznego

and Discourse

Warszawa.

E. 1971, Problems

Cudze problemy...

Studies

London.

-

Benveniste

De

and Identity,

Discourse,

ogólnego,

[ w : ] Social

Warszawa.

and Cultural

Anthropology

The Key

Concepts,

N . Rapport, J. O v e r i n g (red.), L o n d o n , N e w York, s. 117-126.
Duszak

A . 1998, Tekst, dyskurs,

Dyskurs

komunikacja

1996, Dyskurs, [ w : ] Słownik

między kulturowa,

pojęć filozoficznych,

Warszawa.

W. K r a j e w s k i (red.), Warszawa,

s. 38.
Eco

U . 1996, Semiología

Favret-Saada
Fish

życia codziennego,

J. 1980, Deadly

S. 2002, Interpretacja,

Words,

retoryka,

F o u с a u 11 M . 1977, Archeologia

1966, Les Mots et Les Choses,

-

2002, Porządek

Frankowska

dyskursu,

polityka,

wiedzy,

-

Warszawa.
Cambridge.
Kraków.

Warszawa.

Paris.

Gdańsk.

M . 1994, Frazeologia i metaforyka w tekstach p o l i t y c z n y c h lat

[ w : ] Język a kultura,

t. 11: Język polityki

a współczesna

kultura polityczna.

1989-1993,

J. A n u s i e w i c z ,

B . S i c i ń s k i (red.), W r o c ł a w , s. 2 1 - 4 7 .
G eertz

C. 1973, Interpretation

Głowiński

of Cultures,

J. 1991, Nowomowa

G r a b i a s S. 1994, Język w zachowaniach
Grzegorczyk

R.

teoretyczne,
Gumperz

Lublin.
Problemy

J. B a r t m i ń s k i , B . Boniecka (red.), L u b l i n , s. 3 7 - 4 3 .

J. J. 1982, Discourse
J.

Warszawa.

społecznych,

1998, G ł o s w dyskusji o p o j ę c i u tekstu i dyskursu, [ w : ] Tekst.

H a j e r M . 1995, The Politics
Hartley

N e w York.

po polsku,

Strategies,

Cambridge.

of Environmental

Discourse,

1995, Discourse, [ w : ] Key Concepts

Oxford.

in Communicational

and Cultural

Studies,

T. O ' S u l l i v a n , J. Hartley, D . Saunders, M . Montgomery, J. Fiske (red.), L o n d o n , N e w Y o r k ,
s. 9 2 - 9 4 .
Hastrup

K . 1999, Passage

to Anthropology.

Between experience

and theory, London, N e w York.

H y m e s D . 1980, Socjolingwistyka i e t n o g r a f í a m ó w i e n i a , [ w : ] Język i społeczeństwo,

M . Gło­

w i ń s k i (red.), Warszawa, s. 4 1 - 8 2 .
Język propagandy
Josep hides

S. Amsterdamski, A . J a w ł o w s k a , T. K o w a l i k (red.), Warszawa 1979.
L . 1997, Presenting the anthropologist's predicament, [ w : ] After

re. Epistemology

and Praxis

in Contemporary

Anthropology,

Writing

Cultu­

A . James, J. Hockey, A . D o -

vson (red.), L o n d o n , N e w Y o r k , s. 17-32.
Kamińska-Szmaj
w prasie
Kędziorek

1919-1923,
P.

1994, Judzi,

zochydza,

ze czci odziera.

Język propagandy

1996, C h ł o p s k i e z r z ę d z e n i e , Polska

Sztuka

Ludowa

s. 114-123.
Kurcz

politycznej

Wrocław.

I . 1987, Język a reprezentacja

świata

w umyśle,

Warszawa.

- Konteksty,

nr

1-2,

�96

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Labocha

J. 1996, Tekst, w y p o w i e d ź , dyskurs, [ w : ] Styl a tekst, A . Gajda, M . B a l o w s k i (red.),

Opole, s. 4 9 - 5 3 .
Lackoff

G., J o h n s o o n

H . 1988, Metafory

L а с 1 a u E. 1998, Dyskurs, [ w : ] Przewodnik

w naszym życiu,

po współczesnej

Warszawa.

filozofii

politycznej,

R.E. Goodin,

Ph. Pettit (red.), Warszaw, s. 555-562.
Lévi-Strauss
Malinowski

С. 1970, Antropologia

strukturalna,

Warszawa.

B . 1987, J ę z y k m a g i i i ogrodnictwa, [ w : ] t e g o ż , Ogrody koralowe

i ich

magia,

t. I I , Warszawa, s. 2 7 - 1 3 0 , 343-398.
M0hl

P. 1997, Village voices.
tral France,

Ohnuki

Coexistence

and Comminication

in a Rural

Community

in Cen­

Copenhagen.

Thierney

E. 1991, Embedding and Transforming Polytrope: The M o n k e y as Self

i n Japanese Culture, [ w : ] Beyound

Metaphor.

The Theory of the Tropes, J. Fernandez (red.),

Stanford, s. 159-189.
O n g W . J. 1992, Oralność
Paine

i piśmienność,

Lublin.

R. 1968, Gossip and transaction, MAN, v o l . 3, s. 305-309.

Rapport
-

N . 1993, Diverse

World-Views

in an English

Village,

Edinbourgh.

1997, E d i f y i n g anthropology. Culture as conversation; representation as
[ w : ] After

writing

culture.

Epistemology

and Praxis

in Contemporary

conversation,
Anthropology,

A . James, J. Hockey, A . Dovson (red.), L o n d o n , N e w Y o r k , s. 177-193.
-

2000, The narrative as f i e l d w o r k technique, [ w : ] Constructing

the field,

Vered A m i t

(red.), L o n d o n , N e w York, s. 7 0 - 9 5 .
Reboul

O. 1980, K i e d y s ł o w o jest bronią, [ w : ] Język

i społeczeństwo,

M . G ł o w i ń s k i (red.),

Warszawa, s. 2 9 9 - 3 3 7 .
R i с o e u г P. 1989, J ę z y k , tekst, interpretacja,

Warszawa.

Rytualny

dyskursu politycznego,

chaos...

1997, Rytualny

chaos. Studium

M . C z y ż e w s k i , S. K o w a l ­

ski, A . P i o t r o w s k i (red.), K r a k ó w .
Stern

J. P. 1980, Manipulacja za p o ś r e d n i c t w e m cliche, [ w : ] Język

i społeczeństwo,

Warszawa,

s. 2 8 2 - 2 9 8 .
Szostak

R. 2003, Europaisation

of Polish

National

Identity, Cambridge (tekst niepublikowany;

a r c h i w u m prywatne prof, dr hab. Z o f i i Sokolewicz).
Van

D i j к Т. 2 0 0 1 , Badania dyskursu, [ w : ] Dyskurs jako struktura

Wittgenstein

L . 1972, Dociekania

filozoficzne,

i proces, Warszawa, s. 9-44.

Warszawa.

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
T R A D I T I O N OF T H E U S A G E OF T H E N O T I O N
OF DISCOURSE
A N D ITS U S E F U L N E S S I N T H E S T U D I E S
I N A N T H R O P O L O G Y OF T H E P R E S E N T T I M E
Summary
The tradition o f die studies o f discourse derives from the famous de Saussure's d i s t i n c t i o n
discerning t w o levels o f linguistic description: langue
o f signs and parole

where language is treated as a system

i n w h i c h language is the subject o f study as the speech-act,

performance,

the socio-cultural event.
The concept o f discourse has defined the subject o f interest for linguists (e.g. B a r t h ) , philoso­
phers (e.g. Ricoeur), historians (Foucault) and sociologists (e.g. H y m e s ) . I n ethnology the first
attempts to study speech-acts (parole) reach back as far as B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i w h o was inter­
ested i n the cultural function o f incantations as w e l l as the problem o f constructing social rela­
tionships through speech-making.

�TRADYCJA STOSOWANIA POJĘCIA

97

DYSKURS

C u r r e n t l y the most popular meaning o f the concept o f discourse applied i n ethnology is that
suggested b y Rapport w h o defines it as ways of speaking
specifically

situated

in a social

environment

which are commonly

practiced

supplemented b y the statement o f M o h l p o i n t i n g out the social functions o f discourse:
in the broad sense of the term, not only reflects society, it creates and encompasses
is no society,

no social

outside discourse

and

(2000, p. 117). This dictionary definition can be
discourse

society.

There

(1997, pp. 2 6 - 2 7 ) .

The local discourse on politics, w h i c h is m y research subject, consists o f everyday conversa­
tions about authority and persons i n power. A c c o r d i n g to the assumptions o f discursive analysis,
notions and concepts should be distinguished, those around w h i c h conversations are organized as
w e l l as typical terms, phrases and frequently used comparisons. Strategies and lines o f reasoning
should be described. A s the next step particular terms, phrases and expressions should be related
to the historical, p o l i t i c a l economic and socio-cultural context w i t h i n w h i c h they function and
w i t h i n w h i c h they have been coined. A s a result o f such analysis the mental model o f authority
w i l l be constructed, the one w h i c h emerges i n the local discourse on politics.
Translated

by Anna

Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7667" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7647">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/60fd6066857e593a3100c02997f7a6cf.pdf</src>
        <authentication>4a3f04c6f66bb707c1ccc2d0f577485a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91517">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5486</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91518">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91519">
                <text>antropologia stosowana</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91521">
                <text>antropologia polityki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91523">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91526">
                <text>Antropologia i polityka - zastosowanie czy uwikłanie/ Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91530">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.41-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91532">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91535">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91538">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91541">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91544">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91549">
                <text>1
Anna Malewska-Szałygin

Antropologia i polityka
– zastosowanie czy uwikłanie
Polityczne uwikłania antropologii stosowanej
Gdy Edward Evans-Prichard „przybył do kraju Nuerów na tyłach karnej wyprawy wojskowej, na wyraźne życzenie angielsko-egipskiego rządu
w Sudanie, był przedmiotem ciągłych i silnych podejrzeń. Dopiero w ostatnich kilku miesiącach swojego pobytu mógł rozmawiać z pewnym skutkiem
z informatorami” – pisał James Clifford (2000, s. 40). Ta informacja przybliża
niebezpieczeństwa związane z uprawianiem antropologii stosowanej, a zwłaszcza z prowadzeniem badań zlecanych przez instytucje władzy, wykorzystujące
ich wyniki do realizacji celów politycznych.
Brytyjska antropologia stosowana miała być pomocna w usprawnianiu administrowania Imperium, nad którym nie zachodziło słońce. Taki cel
przyświecał również badaniom prowadzonym w 1932 roku przez Edwarda
Evans-Pricharda wśród Nuerów, „do których skierowały go z misją brytyjskie
instytucje państwowe” (Evans-Prichard 2008, s. 7). Evans-Prichard opisując
system władzy plemiennej, jak wiadomo akefaliczny, miał dostarczyć istotnych
informacji ułatwiających Brytyjczykom kontrolowanie terytorium południowego Sudanu. Jest to wyjątkowo dobry przykład pokazujący problematyczność
politycznie uwikłanej etnografii na zlecenie.
Uwikłanie antropologii w projekt kolonialny zostało wytknięte i wnikliwie
rozważone przez rozwijające się w ostatnich dekadach studia postkolonialne
(Bhabha, Chakrabarty, Chakravorty Spivak, Ghandi i wielu innych). Jednakże
niebezpieczne związki antropologii i polityki przybierają wciąż nową postać.
Bardziej współczesną formę quasi-kolonialnej zależności ujawnia antropologiczna krytyka dyskursu rozwojowego. Doskonałym jej przykładem jest praca
Jamesa Fergusona dotycząca pomocy rozwojowej dla afrykańskiego państwa
Lesotho (1994). W 1979 r. rząd Lesotho otrzymał 64 miliony dolarów dotacji
na rozwój gospodarczy. 26 państw przekazało wsparcie za pośrednictwem Świa-

�42

Anna Malewska-Szałygin

towego Systemu Monetarnego. Jakie zaklęcie spowodowało ten złoty deszcz?
Podstawą przekazania tak hojnego subsydium był raport przypominający
opis etnograficzny, przedstawiający Lesotho jako nierozwinięty gospodarczo
kraj rolniczy. Raport przygotowany na zlecenie kreślił obraz idealnie zgodny
z pierwszym etapem rozwoju opisanym przez Rostova w jego teorii modernizacji
(1960). Ta teoria przez wiele dekad była wiodącą teorią dyskursu rozwojowego
popularnego w światowych instytucjach finansowo-politycznych (Lewellen
2011). Specyficzną stosowalność, żeby nie powiedzieć instrumentalność pseudo-etnograficznego opisu obnażyły wyniki badań Jamesa Fergusona, z których
wynikało niezbicie, że w Lesotho tradycyjne rolnictwo zaniknęło w połowie
XIX wieku i od tamtej pory jego mieszkańcy słynęli w regionie jako najemna
siła robocza, na przełomie wieków XIX i XX zatrudniana na plantacjach, a od
połowy XX wieku przemieszczająca się w poszukiwaniu pracy w kopalniach
i fabrykach. Jakie były polityczne skutki wsparcia finansowego dla Lesotho,
uruchomionego przez raport przygotowany na zlecenie Banku Światowego?
Dotacja zapewniła przetrwanie nieudolnej ekipy rządzącej. Nadchodzący
nieuchronnie kryzys ekonomiczny zapewne położyłby kres jej rządom, gdyby
nie to, że został zażegnany przez hojne wsparcie zewnętrzne. Raport opisujący
społeczeństwo Lesotho był rodzajem antropologii stosowanej, co więcej okazał
się niezwykle skuteczny, spowodował osiągnięcie zamierzonych celów, skrzętnie ukrytych pod retoryką pomocowo-modernizacyjną. Trudno jednak uznać
go za budujący przykład antropologii stosowanej. Inaczej sprawa wygląda
w przypadku monografii Fergusona, którego badania nie były wykonywane
na zamówienie, a inspiracją do nich była raczej dociekliwość i krytyczne podejście badacza.
Przytoczone przykłady stosowania wiedzy antropologicznej wybrałam,
żeby uzasadnić nieufność, z jaką podchodzę do określenia antropologia
stosowana. W miejsce tego nienajlepiej kojarzącego się terminu proponuję
kategorię antropologia możliwa do zastosowania. Antropologia za-stosowana
(aplikowalna) to wiedza antropologiczna wytwarzana dla celów poznawczych,
bez nastawienia celowego na jakieś konkretne wykorzystanie, bez ustalenia
konkretnych korzyści z niej płynących, bez bezpośredniego przełożenia na jakieś
projektowane zmiany sytuacji społeczno-kulturowej. Czy to oznacza, że wiedza
antropologiczna nie może być użyteczna? Czy miejscem jej funkcjonowania ma
być uniwersytet, akademia i inne zamknięte środowiska naukowe? Oczywiście
– nie, wiedza antropologiczna powinna być fundamentem projektów mających
na celu zmianę praktyk, dyskursów, procedur, struktur, przepływów. Jednak
z założenia nie powinna być wytwarzana pod kątem tych zastosowań. Na etapie
wytwarzania powinna być zorientowana jedynie na prawdę doświadczenia,

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

43

mówiąc językiem Kirsten Hastrup, dopiero potem może zostać zastosowana.
Językowo niewielka różnica (polegająca na dodaniu przedrostka za-) staje się
różnicą zasadniczą dla praktyki antropologicznej.

Specyfika wiedzy antropologicznej
Odpowiedź na pytanie o możliwe zastosowania wiedzy antropologicznej
warto rozpocząć od objaśnienia tego pojęcia. Wiedza antropologiczna to wiedza dotycząca „dyskursów lokalnych” (Mohl 1997), „lokalnych wyobrażeń”
(Malewska-Szałygin 2008), lokalnych „obrazów świata” (Rapport 2000),
„lokalnych znaczeń” (Smyrski 2005). Przymiotnik „lokalna” jest kluczowy
dla zrozumienia specyfiki wiedzy antropologicznej. W czasach globalizacji
oczywistym jest, że lokalności są wytwarzane (Appadurai 2005), że istnieje
ciągłość pomiędzy dyskursami wewnętrznymi (lokalnymi) i zewnętrznymi
(Certeau 2008), a wszelkie granice pomiędzy nimi są sztucznie konstruowane (Clifford 2004). Mimo to przymiotnik „lokalny” jest wciąż niezbędny dla
podkreślenia, że w antropologii chodzi o „oddolny punkt widzenia”, o „liczne
subiektywności” (Herzfeld 2004, s. 412).
Jak wytwarzana jest wiedza antropologiczna? Odpowiedzi na to pytanie
jest wiele, o czym przekonują teksty zawarte w tomie Teren w antropologii
(2011). Ja zgadzam się z Jamesem Cliffordem (2004) i Kirsten Hastrup (2008),
że etnograficzne badania terenowe to uprzywilejowany sposób uprawiania
antropologii kulturowej i społecznej oraz etnologii. Chcąc krótko nakreślić specyfikę tej jakościowej metody badawczej, przywołam klasyczne już,
a wciąż aktualne objaśnienia mówiące o tym, że są to „badania prowadzone
w warunkach społecznej zażyłości, z udziałem rzeczywistych informatorów”
(Herzfeld 2004, s. 406).
Wartość tak rozumianej metody etnograficznej jest moim zdaniem niewątpliwa i unikalna. Wiedzy wytwarzanej tą metodą nie można zastąpić
żadną inną. Dlaczego? Otóż dlatego, że jak przekonuje jeden z najpopularniejszych współczesnych antropologów, „etnografia daje nam możliwość
idealnego dostępu do miejsca, w którym zbiegają się z jednej strony lokalne
formy percepcji i praktyki, z drugiej zaś produkowane na skalę masową
formy przedstawiania” (Herzfeld 2004, s. 410). W pełni się z nim zgadzam
i również uważam, że tylko etnograficzny fieldwork pozwala na współuczestniczenie w kulturze, odczytywanie lokalnych znaczeń, rekonstruowanie
podzielanych przez niewielkie grupy wyobrażeń, rozpoznawanie sensów
słów i działań, słowem rozumienie niszowych dyskursów i praktyk przez
współdoświadczanie.

�44

Anna Malewska-Szałygin

Przykłady zastosowania wiedzy antropologicznej
Przedstawiając możliwe zastosowania wiedzy wytwarzanej metodą etnograficznych badań terenowych, posłużę się przykładami zaczerpniętymi z moich
ostatnich doświadczeń badawczych, podsumowanych publikacją Wyobrażenia
o władzy i państwie we wsiach nowotarskich 1999–2005 (2008).
Przykład I: Nieporozumienia w interpretacji haseł wyborczych
W roku 2000 rozmowy prowadzone w ramach nowotarskiego projektu
badawczego1 ujawniły, że hasła konkurujących wówczas kandydatów na
prezydenta, będące ważnym orężem w kampanii wyborczej, są lokalnie
odbierane w sposób niezgodny z założeniami ich twórców. Wprawdzie Michel Herzfeld pisał, że „widzowie mogą interpretować przekazywane przez
telewizję treści w sposób całkowicie odmienny od zamierzeń ich twórców”
(2004, s. 413), a jednak lokalne interpretacje haseł zupełnie nas, badaczy,
zaskoczyły.
Według naszych podhalańskich rozmówców hasło wyborcze Aleksandra
Kwaśniewskiego „Dom wszystkich – Polska” okazało się:
„Takie niejasne. No to, że jest dom, to wiem, ale o jakim tym domie chodzi? Czy o ten we Warszawie, gdzie mieszka prezydent czy jaki to ten dom
wszystkich Polaków?”

Inne interpretacje były jeszcze bardziej zadziwiające:
„Trochę za bardzo anty, anty, przeciw, tak tym antysemityzmem, anty, tak
jakby mniejszości, no nie wiem... Mniejszości narodowe mogłyby się poczuć
dotknięte tym hasłem, obrażone, chyba”.

Zapewne twórcy hasła nigdy nie domyśliliby się, że jest ono antysemickie.
Ta wypowiedź, podobnie jak kolejne, pokazuje otchłań nieporozumień. Doskonale unaocznia dyskursywną przepaść, jaka dzieli pracowników agencji PR,
konstruujących wizerunek kandydata, od wiejskich odbiorców tego obrazu.
Ta odmienność rozumienia słów i przenoszonych przez nie idei jest widoczna również wtedy, gdy hasło „Dom wszystkich – Polska” jest interpretowane
w sposób bliski intencjom twórców:
1
 Projekt badawczy dotyczący Etnopolitologii – wiedzy lokalnej o polityce państwowej był
realizowany w latach 1999–2001 i kontynuowany do 2005 roku we wsiach powiatu Nowy Targ
i na targowisku w mieście powiatowym. Naszymi rozmówcami byli w większości mężczyźni,
w wieku od około 30 do 80 lat, z wykształceniem podstawowym lub średnim zawodowym,
rzadziej średnim technicznym.

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

45

„No to jest dom dla wszystkich Polaków, którzy chcą tu uczciwie żyć! [...]
To chyba, żeby się wszyscy kupy trzymali, no! Bo to nie chodzi o mieszkania
w tym haśle, nie?!”

Rozmówcy, jakkolwiek odczytali integracyjne przesłanie hasła, nie pozbyli
się wątpliwości, czy na pewno nie chodzi o bardziej konkretną mieszkaniową
obietnicę wyborczą.
Podobnie niejasne i wieloznaczne wydawało się nowotarskim rozmówcom
hasło Mariana Krzaklewskiego „Każda rodzina na swoim”. Hasło rozumiano
jako konkretną obietnicę materialną i dlatego uważano za nierealne:
„Gdzie to postawić i za co? To jest obiecywanie gruszek na wierzbie! Naprawdę obiecywali różne rzeczy, ale to nierealne jest!”

Odczytywane „po gospodarsku” budziło daleko idące wątpliwości:
„Każda na swoim? No jak? Z czego oni będą ten dom remontować? Jak
mąż ma 450 zł renty, to z czego by remontował?!”

Wątpliwości były nie tylko natury ekonomicznej, ale również etycznej
– para starszych rolników była oburzona tym hasłem, uważając, że nawołuje
ono do oddawania starych ludzi do domu starców.
Przytaczam szczegółowo lokalne objaśnienia haseł wyborczych, aby pokazać jak daleko idący jest brak porozumienia pomiędzy ich twórcami i odbiorcami. Konstruktorzy strategii kampanii i wizerunku kandydata swobodnie
poruszają się w „dyskursie miejsko-inteligenckim” (Bukraba-Rylska 2005). Na
potrzeby kampanii masowej specjalnie wybierają najprostsze słowa, by z ich
pomocą przekazać swoje przesłanie jak najszerszej grupie wyborców także
tych należących, ich zdaniem, do dyskursu „wiejsko-plebejskiego” (BukrabaRylska 2005). Problem w tym, że zakładają jednoznaczność najprostszych
słów, a to założenie jest poważnym błędem niweczącym cały wysiłek kampanii
wyborczej.
Autorzy haseł nie wzięli pod uwagę, że mieszkańcy wsi nowotarskich
do interpretacji haseł wyborczych używają swoich „kategorii uprzednich”
(Sahlins 2006), lokalnej wiedzy potocznej, czy raczej wiedzy wspólnej,
jak należałoby przetłumaczyć określenie common sense, wnikliwie analizowane przez Cliforda Geertza (2005). Wiedza ta była konstruowana przez
pokolenia i zogniskowana wokół doświadczenia wspólnej pracy w wiejskim
gospodarstwie. W efekcie hasła wyborcze analizowano z perspektywy, którą
nazwałabym gospodarską.
Przyjmując założenie, że „kluczowym elementem politycznej gry sloganowej
jest znajomość zasad stosowania metafor opierających się na pokrewieństwie

�46

Anna Malewska-Szałygin

i innych intymnych sferach rzeczywistości społecznej” (Herzfeld 2004, s. 426),
można śmiało postulować, żeby twórcy kampanii wyborczej wykorzystywali
wyniki badań etnograficznych w celu rozpoznawania lokalnych metafor i nie
popełniali błędów przy konstruowaniu haseł wyborczych.
Przykład II: Odmienna wizja władzy i państwa
Drugi przykład możliwego zastosowania wiedzy antropologicznej wybrałam tak, aby pokazać, jak głębokie mogą być różnice wyobrażeń dotyczących
właściwych sposobów rządzenia, jak zasadniczo mogą różnić się rozwiązania
uważane za dobre i pożądane. Materiał ilustrujący tę tezę również pochodzi
z nowotarskiego projektu badawczego.
Transformacja ustrojowa rozpoczęta w 1989 roku miała za zadanie przekształcenie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, której ustrój polityczny określany
był jako demokracja socjalistyczna, w demokrację neoliberalną, parlamentarną, wielopartyjną. Ten wzór został przyjęty jako docelowy i rozpoczął się
proces opisywany w literaturze socjologicznej jako „budowanie demokracji”
(Grabowska, Szawiel 2003). Przez większość elit polityczno-społecznych takie
rozwiązanie było uważane za jedyne możliwe i najlepsze, choć zdarzały się
głosy krytyczne, wytykające wtórność tych rozwiązań i ich niedopasowanie
do miejsca, w które miały być przeszczepiane (Krasnodębski 2003).
Tymczasem nie wszystkie grupy społeczne uważały przyjęty model transformacji ustrojowej za optymalny. Wyniki badań etnograficznych dowodzą,
że lokalne ideały dobrej władzy są konstruowane zupełnie inaczej, w sposób
wręcz przeciwstawny względem modelu ustanowionego prawnie, wdrażanego
instytucjonalnie i proceduralnie oraz propagowanego przez media.
Zdanie rozpoczynające rozmowy prowadzone w 2000 roku na targowisku
w powiatowym mieście Nowy Targ brzmiało najczęściej tak:
„Teraz nie ma w Polsce gospodarza! To jest dryfowanie takie! Nie ma
w Polsce gospodarza!”

Ta konstatacja odsyła do metafory gospodarskiej, organizującej nowotarski
dyskurs o władzy i państwie. Często stosowane w lokalnej retoryce porównanie
państwa do gospodarstwa pozwala przedstawiać relacje władzy w państwie
zgodnie ze wzorem „dobrego gospodarza”, znanym naszym respondentom
z doświadczeń nabywanych w gospodarstwie rolnym.
Wzór „dobrego gospodarza” tkwi korzeniami w kulturze ludowej (Dobrowolski 1966, s. 236). Trwałość tego wzoru na wsi polskiej potwierdzają
badania antropologiczne z lat dziewięćdziesiątych XX w. (Jaworska, Pieniążek
1995) i początku XXI w. (Rakowski 2009, s. 66).

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

47

W nowotarskich rozmowach gospodarski ideał władzy werbalizowano
następująco:
„Prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało
dachu nad głową! A na pierwszym miejscu chleba!
Jest takie góralskie przysłowie: jak nie ma gazdy, głupi każdy!”.

Przytoczone porównania pozwalają na rekonstrukcję lokalnych oczekiwań
względem władzy. Gospodarski wzór władzy odsyła do modelu wielokrotnie
opisywanego w literaturze jako „tradycyjny” (Weber 1975, s. 541), „suwerenny” (Foucault 1998, s. 45), „patriarchalny”, „pastoralny” (ibidem, s. 221)
czy wprost „gospodarski” (Kasznica 1966, s. 22). W tym modelu ideałem jest
władza integralna, skupiona w jednym ręku i obejmująca całość problemów,
władza autokratyczna, zogniskowana w osobie władcy panującego nad całością
narodowego gospodarstwa.
Istotną cechą gospodarskiego wzoru zarządzania jest, zdaniem nowotarskich rozmówców, skuteczność i siła dobrze widoczna w lokalnie popularnym
porównaniu władzy do pasterza:
„To tak jak pasterz idzie owce paść, to som takie, co sie dobrze pasom i takie,
co uciekajom. Dla tych to pasterz musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara
musi być! Dyscyplina! Żeby sie bali pasterza!”.

Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje postulatami:
„Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi być ostra!
Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim!”.

Przytaczane fragmenty rozmów cytuję po to, by podkreślić, że lokalny ideał
rządzenia jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W nowotarskich
rozmowach dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy kolektywnej:
„Jeden rządzić, jednego słuchać, a nie pińcet, tysiąc, cy kielo tam! Kielo
oni biorą pieniądza?! Kielo osukują Polskę?!”.

Niechęć do gremiów kolektywnych często przeradzała się w żywą nienawiść, z jaką rozmówcy mówili o polskich parlamentarzystach:
„Bin Ladena się musi uruchomić! Samolot pasażerski na ten sejm puścić!
Tych posłów trzeba by wszystkich zagazować!
Hitlera sprowadzić na nich!”.

Wykrzyczane ze złością ostre słowa ujawniają niechęć do władzy kolektywnej, którą krótko podsumowuje zdanie:

�48

Anna Malewska-Szałygin
„Władza musi być jednolita, a nie taka rozbieżna! Po co nam taki parlament?! Tyle hołoty!”.

Z tych kilku wypowiedzi wynika jasno, że zdaniem rozmówców dobra
władza państwowa nie jest władzą kolektywną, demokracją reprezentacyjną,
deliberującą, ani żadną inną formą władzy negocjującej cele i sposoby ich
osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy ostrego pasterza dobitnie
podkreślają, że w wiejskim dyskursie lokalnym wzorem władzy pożądanej
jest autokracja patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka władza powinna
stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować prawo oraz
ostro, choć sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem rozmówców, do fundamentalnych powinności władzy
– obowiązków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza, często ilustrowanego przykładami cesarza Franciszka Józefa I, Józefa Piłsudskiego,
Edwarda Gierka, a najczęściej papieża Jana Pawła II. Każda z tych postaci
była przywoływana po to, by uwydatnić inny aspekt pożądanego wzoru
dobrego władcy.
Tradycyjno-nowoczesny węzeł gordyjski
Opis lokalnego ideału władzy warto zderzyć z modelem wdrażanym
w Polsce po 1989 roku, zakładającym, że rządzenie odbywa się w sposób kolektywny, strukturalny, proceduralny. Rządzenie opiera się na wielostronnej
negocjacji, realizowanej w ramach „systemów sieciowych, w których rządzi się
poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji) założeń wyznaczających
logikę działania poszczególnych pajęczyn” (Staniszkis 2006, s. 13).
Jak opisać relację wzajemną tych dwóch modeli? Nowotarski ideał władzy odpowiada wzorowi tradycyjnemu przeciwstawianemu, między innymi
przez Maxa Webera, wzorowi nowoczesnemu. Zatem relacja pomiędzy modelami ma charakter opozycji, jeśli rozważać ją w układzie synchronicznym.
Gdy jednak spojrzymy na nią w układzie diachronicznym, wydaje się, że
chodzi o modele następujące po sobie. Przedstawiciele politologii, socjologii i filozofii polityki uważają taki wzór panowania za rodzaj „przeżytku”,
pozostałości systemu myślowego od dawna nieaktualnego w dyskursie elit
zachodnioeuropejskich. O ile Michel Foucault (2000) umiejscawia wyłonienie
się nowoczesnego modelu władzy na przełomie XVII i XVIII w., to Jadwiga
Staniszkis uważa, że: „katolickie kraje Europy Środkowej (w tym Polska)
nie przeszły przez nominalistyczną rewolucję myślową, pozostając w kręgu
tomistycznego realizmu. Wpłynęło to zasadniczo na odmienność królującej
tu koncepcji państwa, prawa i porządku społecznego – odmienność, która
trwa do dziś” (2006, s. 61–62).

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

49

Diachroniczne usytuowanie przeciwstawienia tradycyjne-nowoczesne
pozwala na diagnozę mówiącą o „zapóźnieniu” intelektualnym mieszkańców
wsi nowotarskich. Tymczasem, jak trafnie to dostrzegł Michał Buchowski, tego
rodzaju kategorie są charakterystyczne dla praktyki dyskursywnej, którą nazywa wewnętrzną orientalizacją [„nesting orientalism”, „domestic oreintalism”]
(Buchowski 2006). W pierwszej dekadzie po transformacji, a nawet dłużej,
retoryka wyższości wykształconych elit nad wewnętrznym „dzikim” była bardzo popularna w debacie publicystyczno-politycznej, w której robotniczy czy
wiejski homo sovieticus (np. Wnuk-Lipiński 2008) był ukazywany jako niedostosowany do nowej sytuacji, mniej otwarty na zmianę i jej dobrodziejstwa,
wymagający doszkolenia i uelastycznienia (to podejście charakteryzuje szerzej
Elisabeth Dunn 2008).
Trop argumentacji posługującej się kategorią zapóźnienia mieści się
w modelu historyzmu, który zakładał, że „czas historyczny jest miarą dystansu
kulturowego” (Chakrabarty 2011, s. 9). Chakrabarty opisuje tak rozumiany
historyzm jako ideę będącą narzędziem władzy, ustanawiającej swoją dominację
poprzez umiejscowienie wykształconych elit społecznych i słabo wykształconych mieszkańców wsi na jednej, wektorowej osi czasu. Taki zabieg umożliwia
orzekanie o zaawansowaniu na jednokierunkowej drodze postępu. Drodze
wyobrażonej, będącej ideą, która wygrała konkurencję z innymi koncepcjami
i stała się główną metaforą organizującą myślenie o rzeczywistości. Tymczasem antropologia dostarcza wiedzy o tym, że istnieją koncepcje równoległe,
alternatywne, wypierane przez dyskurs hegemoniczny, który traktuje je jako
podrzędne, ponieważ „nie przygotowują nas ani do demokracji, ani do praktyk
obywatelskich” (Chakrabarty 2011, s. 127). Takie koncepcje, zarówno dotyczące
przeszłości, jak i teraźniejszości, stanowią swego rodzaju suplement, patrząc
z perspektywy dominującej.
Chcąc uchwycić specyfikę owych suplementów, warto przywołać propozycję
Nestora Garcia-Cancliniego (1995), który relację pomiędzy nowoczesnością
a tradycją objaśnia wprowadzając termin „hybrydyczność” podkreślający, że
oba ekstrema tej opozycji mogą współfunkcjonować jednocześnie tworząc
hybrydyczną całość doświadczaną przez niego w czasie badań prowadzonych
w Meksyku.
Można też relację rozważanych modeli rządzenia scharakteryzować
w kategoriach proponowanych przez Bruno Latoura, mówiąc, że modernizatorzy życia politycznego dążący do wdrożenia jedynie słusznych rozwiązań,
kroczą drogą „puryfikacji” (Latour 2011), zapominając, że jednocześnie
w rzeczywistości polityczno-publicznej wciąż dokonuje się „mediacja” czy
„translacja” (Latour 2011) różnych wyobrażeń składających się na rozliczne

�50

Anna Malewska-Szałygin

„hybrydy” i „mieszaniny” (Latour 2011) współistniejących wyobrażeń, języków i praktyk.
Jeśli zamiast koncepcji linearnego procesu następowania po sobie coraz
doskonalszych form organizacji politycznej, zwieńczonych neoliberalną demokracją, przyjmiemy koncepcję hybrydy (Garcia-Canclini 1995), mieszaniny,
węzła (Latour 2011) czy kłącza (Deleuze 2011), wówczas musimy znaleźć
kogoś, kto umożliwi odnalezienie się w tym splątanym gąszczu. Zgadzam się
z Bruno Latourem, że nikt nie jest tak dobrze przygotowany do tej roli jak
etnolog czy antropolog kultury (Latour 2011).
Etnolog rozpoznający splątanie występujących równolegle wyobrażeń, języków i działań może uzmysłowić modernizatorom, że pomysły,
które wdrażają, nie są ani jedynie możliwe, ani jedynie słuszne. Życie
polityczno-publiczne neoliberalnej demokracji nie jest nowoczesnością
z „przeżytkami”, pozostałościami dawnego systemu rządzenia. Jest ono mieszaniną niemożliwych do rozdzielenia komponentów. Dychotomia tradycyjne
versus nowoczesne wyznacza ekstrema, pomiędzy którymi nie ma przepaści,
przeciwnie, przestrzeń pomiędzy nimi jest wypełniona różnymi formami
pomieszania. Co więcej, języki należące do dwóch przeciwstawnych modeli
rządzenia kształtują się nawzajem, podobnie jak związane z nimi wyobrażenia i praktyki.

Konkluzje
Antropolog jako przewodnik w dżungli splątanych dyskursów i praktyk
Jak przejść od tych wysoce teoretycznych konstatacji do praktycznych
zastosowań wyników badań etnograficznych? Pokazanie podporządkowanych
praktyk dyskursywnych wyrażających alternatywne koncepcje władzy i państwa może uświadomić publicystom i politykom, że hegemoniczny dyskurs
wciąż ma konkurentów, wprawdzie zepchniętych na margines, lecz mimo to
atrakcyjnych dla pewnych grup społecznych. Świadomość tego faktu może
okazać się cenna, a wiedza o nich może być wykorzystana na przykład przy
okazji kampanii wyborczych czy społecznych.
Oprócz świadomości istnienia alternatyw w debacie publicznej bardzo
istotne jest zrozumienie, że pomiędzy dyskursem dominującym a dyskursami
podrzędnymi istnieje pewna ciągłość. Badanie wzajemnych wpływów i wielorakich uwarunkowań może ułatwić budowanie porozumienia pomiędzy
alternatywnymi dyskursami. Antropolog jest w stanie pokazać, jak różne
dyskursy konstruują wspólną płaszczyznę sporu, jak zgodnie z zasadami
przyjętej w nich retoryki pozycjonują swoje stanowisko zwykle jako antytezę

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

51

przeciwnika. Dostrzeżenie wzajemnych uwarunkowań można wykorzystać do
budowania społecznego porozumienia.
Antropologiczne rozpoznanie lokalnych strategii i taktyk erystycznych
zwiększa szanse zrozumienia i dowartościowania dyskursów marginalizowanych. Antropolog kultury potrafi pokazać, że za narzekaniami i wyzwiskami, jawiącymi się ludziom wykształconym jako prostackie formy wyrażania
poglądów, kryją się koncepcje, których sens i spójność można przedstawić
w konwencji przyjętej w naukach społecznych. Z chwilą gdy zostają tak opisane, stają się bardziej zrozumiałe, zyskują wcześniej niedostrzeganą wartość
i mogą być brane pod uwagę w debacie publicznej, z której eliminowała je
zbyt duża odmienność formy wyrażania myśli.
Oczywiście nie zamierzam formułować populistycznych haseł mówiących o tym, że system polityczno-społeczno-ekonomiczny należy reformować
zgodnie z oczekiwaniami grup marginalizowanych w debacie publicznej.
Jednakże wiedza o ich dyskursach, praktykach, retorykach, czy erystykach
może wzbogacać refleksję legislatorów oraz ułatwić budowanie społecznego
poparcia dla proponowanych zmian. Ta wiedza może być za-stosowana przez
władze samorządowe i organizacje pozarządowe, które często powoływane
są po to, by połączyć dyskursy podrzędne i nadać im taką siłę, by stały się
słyszalne w debacie publicznej.

Literatura
Appadurai A.
2005 – Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, tłum. Z. Pucek,
Kraków.
Buchowski M.
2006 – The Specter of Orientalism In Europe: From Exotic Other to Stigmatized
Brother, „Anthropological Quarterly”, vol. 79, nr 3, s. 463–482.
Bukraba-Rylska I.
2005 – Na temat wsi i socjologii wsi. Pomiędzy dyskursem wiejsko-plebejskim
a miejsko-inteligenckim, Warszawa.
Certeau M. de
2008 – Wynaleźć codzienność: sztuki działania, tłum. K. Thiel-Jańczuk, Kraków.
Chakrabarty D.
2011 – Prowincjonalizacja Europy: myśl postkolonialna i różnica historyczna,
Warszawa.

�52

Anna Malewska-Szałygin

Clifford J.
2000 – Kłopoty z kulturą, tłum. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora,
M. Sznajderman, Warszawa.
2004 – Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące
w antropologii, tłum. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, E. Nowicka, M. Kempny (red.), Warszawa.
Deleuze G., Gauttari F.
1988 – Kłącze, „Colloquia Communia” nr 1–3.
Dobrowolski K.
1966 – Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wrocław – Warszawa – Kraków.
Dunn E.
2008 – Prywatyzując Polskę: o bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji
pracy, Warszawa.
Evans-Pritchard E.E.

2008 – Czary, wyrocznie i magia u Azande, tłum. S. Szymański, Warszawa.
Ferguson J.
1994 – The Anti-politics Machine: „Development”, Depoliticization and Bureaucratic
Power in Lesotho, Cambridge.
Foucault M.
1998 – Trzeba bronić społeczeństwa, tłum. M. Kowalska, Warszawa.
Garcia Canclini N.
1995 – Hybrid Cultures: Strategies For Entering And Leaving Modernity, Minneapolis.
Geertz C.
2005 – Myśl potoczna jako system kulturowy, w: Wiedza lokalna. Dalsze eseje
z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Kraków.
Grabowska M., Szawiel T.
2003 – Budowanie demokracji, Warszawa.
Hastrup K.
2008 – Droga do antropologii: między doświadczeniem a teorią, Kraków.
Herzfeld M.
2004 – Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, tłum.
M.M. Piechaczek, Kraków.

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

53

Jaworska G., Pieniążek W.
1995 – Konteksty ekonomicznego myślenia. Wolny rynek z punktu widzenia antropologa, Warszawa.
Kasznica S.
1966 – Władza, Warszawa.
Krasnodębski Z.
2003 – Demokracja peryferii, Gdańsk.
Latour B.
2011 – Nigdy nie byliśmy nowocześni: studium z antropologii symetrycznej, Warszawa.
Lewellen T.C.
2011 – Antropologia polityczna. Wprowadzenie, tłum. A. Dąbrowska, T. Sieczkowski, Kraków.
Malewska-Szałygin A.
2008 – Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich 1999–2005,
Warszawa.
Mřhl P.
1997 – Village Voices. Coexistence and Communication in a Rural Community in
Central France, Copenhagen.
Rapport N.
2000 – Discourse, w: Social and Cultural Anthropology. The Key Concepts, N. Rapport, J. Overing (eds.), London–New York, s. 117–126.
Rakowski T.
2009 – Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego,
Gdańsk.
Rostov W.
1960 – The Stages of Economic Growth, Cambridge.
Sahlins M.
2006 – Wyspy historii, tłum. I. Kołbon, Kraków.
Smyrski Ł.
2005 – Wprowadzenie, w: Etnografia lokalnych znaczeń: monografia społeczności lokalnej okolic Dziewieniszek na Wileńszczyźnie, Ł. Smyrski (red.), Warszawa.
Staniszkis J.
2006 – O władzy i bezsilności, Kraków.

�54

Anna Malewska-Szałygin

Weber M.
1975 – Trzy czyste typy prawomocnego panowania, w: Elementy teorii socjologicznych, W. Derczyński, A. Jasińska-Kania, J. Szacki (red.), Warszawa.
Wnuk-Lipiński E.
2008 – Długie pożegnanie, „Tygodnik Powszechny”, nr 2, 13.01.2008, s. 24–25.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8045" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8025">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2f815135244d0d3e2a7bfeab3869839.pdf</src>
        <authentication>cbdb27d9fa7ca5ea605ed603a53011d2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96164">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1570</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96165">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96166">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1452</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96169">
                <text>Wiedza potoczna o sprawach publicznych. Lokalny wizerunek gminnej sceny politycznej / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96172">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40, s.29-39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96175">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96178">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96181">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96184">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96187">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96193">
                <text>„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

A N N A MALEWSKA-SZAŁYGIN
Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Warszawa

WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH.
L O K A L N Y WIZERUNEK GMINNEJ SCENY POLITYCZNEJ*

Obecne problemy nauk humanistycznych można postrzegać w perspek­
tywie starożytnej debaty pomiędzy filozofią i retoryką, wyrażanej dziś w po­
staci konfliktu pomiędzy modernistyczną nauką a postmodernistycznymi
teoriami tekstualności i dekonstrukcji - pisze Richard Harvey Brown we
„Wstępie" do pracy Writing the Social Texts (1992). Przez ponad wiek
większość zachodnich myślicieli uważała, że nauka może dążyć do obiektyw­
ności poprzez obserwację empiryczną i logiczną dedukcję. Rzeczywistość
była niezależna od myśliciela, który poprzez systematyczną obserwację mógł
dojść do wniosków dających się przetestować. Jeśli wnioski te wyszły zwy­
cięsko z empirycznych sprawdzianów i były w stanie przepowiedzieć realne
wydarzenia, wchodziły w skład wiedzy. Ostatnie dekady ujawniły erozję tego
obrazu wiedzy. Powstał wizerunek alternatywny, w obrębie którego teorie
nie są już lustrem rzeczywistości, ale efektem usiłowań polegających na
dopasowywaniu obserwowanych zjawisk do dotychczasowego kanonu rozu­
mienia rzeczywistości i prawdy. To ujęcie nawiązuje do retoryki staro­
żytnych sofistów. Tak rozumiana nauka jest rodzajem intelektualnego do­
świadczenia, erudycyjnej aktywności, znajdującej swe miejsce nie ponad, ale
obok dyscyplin, takich jak nauki prawne czy krytyka literacka. Powrót
retoryki nie jest witany entuzjastycznie. Jej język kontrastuje z uniwokalnym
ideałem filozofii analitycznej, gdzie głos badacza jest jedyny, autorytatywny,
niepersonalny, „przezroczysty" i ścisły jak matematyka. Tymczasem figury
retoryczne w tekście dodają mu indywidualności i personalności, co w oczy­
wisty sposób podważa pozór obiektywności kultywowany starannie przez
paradygmat nowoczesny. Alegorie często pełnią rolę modeli interpretacyj­
nych, stają się przewodnikami w wyborze doświadczeń i interpretacji danych.
Szerzej o roli metafor i retorycznej inventio w nowym paradygmacie nauki
piszą twórcy Nowej Retoryki (Perelman, Chaim, Olbrechts-Tyteca 1989).
* Artykuł ten jest kontynuacją tekstu opublikowanego w „Etnografi Polskiej", t. 39 (Malewska-Szałygin 1995).

�30

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Na gruncie etnologicznym tekstualiści proponują podobne spojrzenie:
„pisarstwo etnograficzne jest alegoryczne, zarówno na poziomie treści (tego,
co mówi o kulturach i ich historii), jak i formy (tego, co wnosi sposób
tekstualizacji)"; (Clifford 1989, s. 98). Na poziomie pierwszym - indywidual­
ne zdarzenia, opisywane przez etnografa, mogą być postrzegane jako alego­
rie problemów uniwersalnych. Na poziomie tekstualizacji - pojawianie się
metafor jest bardziej powszechne i oczywiste. Cechą monografii etnograficz­
nych jest wzajemne przenikanie się obu płaszczyzn: „nie ma sposobu od­
dzielenia faktograficznego i alegorycznego poziomu w monografiach kultur.
Dane etnograficzne mają sens jedynie wewnątrz narracji, w układzie o okre­
ślonym wzorze, który jest konwencjonalny, politycznie uwarunkowany
i wieloznaczny" (Clifford 1989, s. 119).
Ujęcie retoryczne wydaje się szczególnie adekwatne do interpretowania
kultury współczesnej. Alegorie pozwalają na uzyskanie dystansu, którego
brak jest jednym z kluczowych problemów w badaniach nad współczes­
nością. W wielości i zmienności zjawisk zdajemy się być skazani na do­
strzeganie jedynie zapoznanych już, „oswojonych" schematów, dostrzeganie
nowego porządku poprzez ujawnianie zadomowionych już w naszym
rozumieniu wzorów, exemplum ponowoczesne wzory osobowe w szkicu
Baumana (1994).
Język potoczny także posługuje się licznymi metaforami. Studiowaniu tego
rodzaju przenośni poświęcona jest m.in. praca G. Lakoffa i M . Johnsona
(1988). Tubylcze metafory postrzegane są w nich jako rodzaj skrótów myślo­
wych czy raczej kondensacji, wielopoziomowego skupienia znaczeń. Rozszyfro­
wanie ukrytych w popularnej metaforze sensów może być kluczem do badań
np. nad tożsamością kulturową (Ohnuki-Tierney 1991). Tubylcze przenośnie
funkcjonują na innym poziomie semiozy niż alegorie interpretacyjne wpro­
wadzone przez badacza. Ich współistnienie dowodzi wielopoziomowej alegoryczności tekstów etnograficznych, a rozróżnienie poziomów ich występowania
dokonywane jest ze względu na logiczny porządek procesu badawczego i nie
implikuje ich odrębności. Alegorie wprowadzone do tekstu przez badacza
- „owe transcendentne rodzaje znaczeń, nie są abstrakcjami czy interpretaq'ami
«dodanymi» do oryginalnego, «prostego» sprawozdania, a raczej warunkami
w jakich tekst staje się znaczący" (Clifford 1989, s. 96). Metafory tubylcze
znaczą wewnątrz alegorii interpretujących.
Myślenie potoczne, operujące obrazami, przenośniami, skrótami myślo­
wymi, prowokuje do interpretacji wykorzystujących figury alegoryczne. Ba­
daczy wiedzy potocznej zwykle nie interesuje relacja pomiędzy kreślonym
przez nią obrazem rzeczywistości a samą rzeczywistością, istotna jest raczej
prawda narracji - podobny jest wzajemny stosunek filozofii i retoryki.
Wiedzę potoczną można uczynić przedmiotem badań, jak robi to soq'ologia
wiedzy czy, z odmiennej perspektywy, antropologia kognitywna. Można
także wykorzystać pojęcie „wiedzy dnia codziennego" jako narzędzie, bada­
ny punkt widzenia, perspektywę oglądu zjawisk, która staje się przedmiotem

�WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH

31

studiów. Jest to pojęcie z pozoru transparentně, bo choć spoglądamy po­
przez nie na wybrany fragment rzeczywistości, ów pryzmat nie oddala się
z pola widzenia, a przeciwnie, znajduje się w centrum dociekań. W efekcie
badacz i jego rozmówcy patrzą w jednym kierunku, choć każdy z innej
perspektywy. Proces badawczy polega na zrozumieniu (zawsze niedoskona­
łym) odmiennego spojrzenia. Jest to możliwe jedynie w procesie dyskursu,
tym co łączy jego uczestników jest temat tej rozmowy.
Jednym z najbardziej popularnych tematów rozmowy jest sfera życia
publicznego, zarówno w wielkiej, jak i małej skali. Problemem lokalnych scen
politycznych interesowali się dotychczas prawnicy, politologowie i grupy
socjologów (Tarkowski 1994; Giza-Poleszczuk 1991; Marody 1991). Najbar­
dziej aktualne prace na ten temat powstawały w latach 1990-1992 w Europej­
skim Instytucie Rozwoju Regionalnego i lokalnego UW, w ramach programu
„Rozwój regionalny - rozwój lokalny - samorząd terytorialny" (Jałowiecki
1991; Gieorgica 1991; Szczepański 1992). Według Bohdana Jałowieckiego,
„Polska lokalna to takie miejsca, w których istnieje rodzinno sąsiedzka więź
społeczna, pewien stopień integracji opartej na bezpośrednich kontaktach"
(Jałowiecki 1991, s. 39). Jan Szczepański uzupełnia tę definicję podkreślając
rangę czynnika terytorialnego: społeczności lokalne „wyróżniają się tym, że
istotnym składnikiem ich więzi wewnętrznej jest jakaś forma stosunku do
terytorium, na którym się znajdują" (Szczepański 1992, s. 19). „Polska lokal­
na nie jest bynajmniej jednolita, przeciwnie charakteryzują ją znaczne zróżni­
cowania, których źródła mają rodowód w historycznej przeszłości i podłożu
kulturowym regionów. Postawy innowacyjno-kreacyjne w większym stopniu
wykazują społeczności lokalne z terenu Wielkopolski, Pomorza Wschodniego
oraz dawnej Galicji, postawy konserwatywno-adaptacyjne są bardziej roz­
powszechnione na ziemiach odzyskanych oraz w dawnym Królestwie Kon­
gresowym" (Jałowiecki 1991, s. 40).
W 1993 г., serią wyjazdów terenowych o charakterze pilotażowym, roz­
poczęłam badanie stosunku do władzy gminnej w społecznościach lokal­
nych. W latach 1994-1995, wraz z grupą studentów, kontynuowaliśmy te
badania w dwóch mazurskich gminach rolniczych (5000 i 7000 mieszkań­
ców). Wybór tego terenu nie był przypadkowy. Nie interesowały nas regiony
o starych tradycjach ruchu ludowego i samorządowego, chcieliśmy zoba­
czyć, jak idea samorządności, wsparta nową podstawą prawną (Ustawa...
1990), jest realizowana we wsiach, gdzie dotychczas życie publiczne oparte
było w znacznej mierze na polityce nakazowo-rozdzielczej. Taki cha­
rakter stosunków pomiędzy władzą lokalną a społecznością, podobnie jak
brak tradycji samorządowych, był efektem braku ciągłości osadniczej na
Mazurach. Indywidualne losy, w sposób szczególny napiętnowane wydarze­
niami historycznymi, nie sprzyjały aktywności i zaangażowaniu w sprawy
publiczne, podobnie jak trwające wiele lat po wojnie poczucie tymczaso­
wości osiedlenia. W efekcie oprócz grupy ludzi o pewnym wykształceniu,
większość mieszkańców gminy zajmuje pozycję widzów obserwujących

�32

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

i komentujących obsadę oraz wydarzenia na lokalnej scenie politycznej.
Termin „lokalna scena polityczna", używany przez B. Jałowieckiego (1990,
1991 i J.P. Gieorgikę (1991) - w żadnym z tych artykułów nie zdeifniowany
- może być uściślony jedynie poprzez odniesienie do szerszego modelu,
osnutego wokół alegorii teatralnej. Podział na „scenę" i „widownię" jest dla
tego modelu konstytuujący. Na „scenie" pojawiają się osoby, które - zda­
niem naszych rozmówców - „mają władzę", co oznacza, że są w stanie
wpływać na rozwój gminy i podział lokalnych funduszy. Należy do nich wójt
- centralna postać „sceny", w obu społecznościach niezwykle dominująca,
choć sytuacja prawna nie daje do tego podstaw (Ustawa... 1990). Jego
stosunek do społeczności gminnej można określić jako paternalistyczny.
Spojrzenie „publiczności" na to, co się dzieje na scenie, jest bardzo zróż­
nicowane. Można jednak pokusić się o próbę uporządkowania tych wizerun­
ków wokół trzech głównych kategorii:
- zwolennicy (przychylni, od krytycznej akceptacji po pełną, choć po­
wierzchowną afirmację),
- krytycy (od krytyki wynikającej ze znajomości praw i działań władzy,
po negację wszystkiego, nieuargumentowaną i wyrażaną w sloganach),
- wreszcie ludzie, zwykle bardzo starzy, o niskim poziomie wykształ­
cenia (maksymalnie zawodowym rolniczym), których poglądów nie sposób
zaklasyfikować jako przychylnych lub krytycznych, choć zawierają elementy
obu. Sądzę, że ta postawa najbUższa jest stosunkowi do władzy opisywane­
mu przez Bułhakowa (1973, 1994) czy Uspienskiego i Żywowa (1990), który
opierają się na przekonaniu, że władca jest delegowany „z góry", szczególnie
predystynowany do swego stanowiska, posiada wiedzę niedostępną dla in­
nych. Może być dla podwładnych miłosierny lub okrutny zależnie od swej
woli. Nie podlega krytyce, można go jedynie wysławiać, gdy czyni coś dla
dobra poddanych lub utyskiwać, gdy ich wyzyskuje;
- osobną kategorię stanowi młodzież do lat 25, zwykle o dość niskim
wykształceniu (młodzi z wykształceniem średnim ogólnym lub wyższym
rzadko pozostają na wsi), skrajnie nie zainteresowana życiem publicznym
zarówno gminy, jak i kraju.
Podstawą myślenia o postaciach „sceny" jest „wyraźna personifikacja
instytucji publicznych" (Jałowiecki 1991), czemu sprzyja długotrwałe zaj­
mowanie stanowisk publicznych przez te same osoby - w obu gminach
obecny wójt był mianowany naczelnikiem około 1973 г., a następnie został
dwukrotnie wybrany w wolnych wyborach w 1990 i 1994 r.
Aktorzy sceny publicznej postrzegani są jako grupa silnie powiązana, mimo
to od roku 1990 na lokalnej scenie obu badanych gmin silnie wybija się postać
wójta. Do roku 1990 gminą rządził „duumvirat" - wójt i pierwszy sekretarz
PZPR, którzy często, choć nie zawsze, współpracowali ze sobą, a przewagę
uzyskiwał ten z nich, który miał silniejszą osobowość lub mocniejsze poparcie
„z góry". Pierwszy sekretarz miał nieco korzystniejszą sytuację w tym układzie,
bowiem jego prawa i obowiązki względem społeczności gminnej nigdy nie były

�WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH

33

prawnie określone, ponadto dysponował pozaadministracyjnymi kanałami,
którymi mógł odwoływać postanowienia władz lokalnych (termin „duumvirat"
i opis wzajemnych zależności za: Tarkowski 1994). W 1989 г., po formalnym
rozwiązaniu PZPR, pierwszy sekretarz opuścił scenę polityczną gminy (choć
w niektórych przypadkach bylo to raczej przesunięcie). "W tej sytuacji centralną
pozycję zajął wójt, któremu Ustawa o Samorządzie lokalnym (1990) dała wiele
nowych kompetencji i w ogromnym stopniu (choć, zdaniem moich rozmów­
ców, wciąż niewystarczającym) uniezależniła go od władz wojewódzkich
i centralnych. W świetle tej samej Ustawy, zależność wójta od przedstawicieli
społeczności (radnych) jest zupema. Gminnym ustawodawcą jest Rada Gminy,
która składa się z niedużej grupy radnych pod przewodnictwem wójta. Zarząd
jest powołany do realizowania postanowień Rady. Pomimo takich podstaw
prawnych, wójt powszechnie postrzegany jest jako niezależny, samodzielny
„władca" gminy, główny pomysłodawca wszelkich przedsięwzięć i decydent
w sprawach finansowych. Choć jego „uniwokalność" podkreślana jest powsze­
chnie, on sam dba, by uniknąć epitetu „despoty" i w efekcie, dominujący jest
wizerunek „doskonałego dyplomaty", a nie „dyktatora". Jego prymat na
lokalnej scenie politycznej jest niepodważalny. Zdaniem mieszkańców, „naj­
większą władzę w gminie ma wójt, tak, tak, wójt. To trzeba powiedzieć, że ma
dużo władzy. A może nawet za dużo, ale to jest kwestia, ja uważam, radnych".
„Wójt z urzędu jest przewodniczącym Zarządu, tak, że więcej spraw wychodzi
od niego, bo on na co dzień tym żyje". „Kompetencje wójta są największe, co
wójt powie, to tak jest, duże przedsięwzięcia są pomyslem wójta, czasem grupy
radnych". „Wójt powinien być podporządkowany radnym, ale w praktyce wójt
dużo rzeczy forsuje swoich, widocznie potrafi jakoś przekonać radnych" .
W efekcie postawa przychylna lub krytyczna wobec poczynań lokalnych władz
jest określana przede wszystkim przez stosunek do postaci wójta. Jego cechy
osobiste, działania, prawem wyznaczone możliwości, splecione ze sobą składają
się na ten wizerunek.
Najbardziej akceptujący „widzowie" są dumni z dotychczasowych osiąg­
nięć władz gminy i akceptują wpełni aktualny program jej rozwoju. Program
ten jest wprawdzie opracowany przez Zarząd Rady Gminy i zatwierdzony
przez Radę Gminy jednakże wszyscy: i radni, i mieszkańcy, podkreślają, że
pomysłodawcą większości przedsięwzięć jest wójt. On ustala hierarchię prio­
rytetów i decyduje o podziale funduszy. Zaznaczają, że taki właśnie wybór
wynika z jego głębokiej znajomości problemów gminy i dobrego rozeznania
w możliwościach uzyskania środków na te inwestycje. Inwestycje w gminie
ocenia się w perspektywie „osiągnięć wójta": „mamy dobrego wójta, pierw­
sza sprawa to, co on zrobił. Przeprowadził tutaj wodę, porozlewał asfalty,
odnowił cmentarz, co więcej, za jego kadencji powstał ośrodek zdrowia. Za
jego kadencji wybudowano nowy bank, za jego kadencji, i jego wniosek
1

1

Prezentowane w tekście cytaty z badań terenowych pochodzą z wywiadów będących wła­
snością Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Warszawa.

�34

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

tutaj, Dom Kultury, który przedstawia wartość na okolicy. Trzeba było za
tym jeździć, trzeba było organizować, trzeba było wysłuchiwać różnych
rzeczy. [...] Dlatego ja tu nie jestem jakimś specjalistą od oceny tych wszyst­
kich rzeczy, ale w myśl sumienia, nie mogę pominąć tego co dobre."; „To
widać, że dba, gdyby Pani byla przypuśćmy 10 lat temu i obejrzała centrum
[gminy], no to było dziadostwo, naprawdę, a teraz to jest zrobione". „Zbu­
dowali ten dom nauczyciela, wszystkich nauczycieli, którzy mieszkali
w szkole wysiedlili tutaj, tak, że szkoła uczy się na jedną zmianę. Jest nawet
ogólniak tutaj, więc jeśli chodzi o szkoły to Gmina o nas dba."
Entuzjazm, z jakim mówi się w gminie o „dokonaniach wójta" inspiruje
do interpretowania tego wizerunku jako „idola"-aktora, którego uniwokalny występ budzi uwielbienie, nie zawsze poparte pogłębioną analizą.
Idol powinien być popularny i uwielbiany: „w tych ostatnich wyborach
w czerwcu '94 był jedynym kandydatem ze swego okręgu i otrzymał naj­
więcej głosów ze wszystkich radnych."; „On startował na radnego i była
taka sytuacja, że trzeba było podać kilku kandydatów, no a był tylko
jeden, to ci rolnicy z jego okręgu powiedzieli, że niech przyjdzie ktoś
inny, to połamią mu nogi. I nikt inny nie przyszedł, no i głosowali na
niego - takie ma poparcie u rolników."; „No wójt jest tu już od bardzo
dawna, przedtem był naczelnikiem, teraz jest wójtem już dragą kadencję.
Ludzie mają do niego zaufanie."
Osiągnięcia „idola" „opromieniają" mieszkańców gminy swoją sławą:
„to wszystko, wziąć na terenie województwa,my jesteśmy ten jakoby przo­
dowy trzon, z którego czerpią wzór inni" (chodzi przede wszystkim o fakt
przejęcia przez gminę szkoły i służby zdrowia).
Idol powinien ucieleśniać ideały swoich „wielbicieli". W przypadku
mieszkańców rolniczej gminy ideał przybiera postać „dobrego gospodarza".
Prawie wszyscy przychylni „widzowie" (a także część krytyków) używali
tej metafory odpowiadając na pytanie: jaki powinien być dobry wójt? „Jak
dobry gospodarz wszystkiego dogląda i trzyma dyscyplinę."; „Powinien
o wszystkim wiedzieć, we wszystko nos wetknąć, jak dobry gospodarz.";
„No trudna sprawa jest z tym gospodarzeniem, bo brakuje pieniędzy, ale
widzicie i z tymi, co są trzeba umieć gospodarzyć. Ludzie mówią, że w takim
kiepskim i trudnym czasie nie można nic zrobić, a jednak on robi." Lokalna
metafora „gospodarska" dobrze współgra z określeniem nowoczesnego pań­
stwa jako „ogrodniczego". „Państwo nowoczesne narodziło się jako przed­
sięwzięcie misyjne [...] i przybrało postawę ogrodniczą wobec społeczeństwa,
którym zarządzało" (Bauman 1995, s. 37). Metafora „gospodarska" ma
także wymiar konkretny. Kandydat na „gospodarza gminy" musi spraw­
dzać się we własnym gospodarstwie, musi być dobrym rolnikiem: „bo pokaż
się co masz na własnym podwórku najpierw, nie? Czym ty jesteś? Co
potrafisz zrobić? A później idź do ludzi. To jest takie społeczeństwo. Takim
rolnikom to też tam wody się nie poleje. - Czyli w takiej rolniczej gminie
nie-rolnik nie ma szans na zostanie wóitem? Innymi słowy, w zasadzie nie.

�WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH

35

No bo to jest fakt, że [przegrany kandydat na urząd wójta-A.M.] rolnikiem
to w ogóle nie jest, taki intelektualista z Warszawy, taki romantyk przyje­
chał. A wie pani, romantyk to tu niepotrzebny."
„Dobry gospodarz" dba o swoją gminę i stara się o jakość życia jej
mieszkańców: „rozbudowuje szkolę, pilnuje, żeby te dzieci, które mają słabe
warunki finansowe były dotowane z Urzędu Gminy. My byliśmy jedyną
w Polsce gminą, która wyszła na przeciw rencistom-rolnikom. Tu z ini­
cjatywy Urzędu Gminy i PSL wybudowano olbrzymi blok dla rencistów-rolników."; „Tu dom nauczyciela ładny jest, dużo pieniędzy idzie teraz na
wodociągi, nasza gmina, no prawie wszyscy rolnicy mają już wodę. Tak, że
widać, że się stara żeby coś zrobić dla ludzi."; „Ośrodek Zdrowia to też
Gmina przejęła, no i teraz z tej racji przyjeżdża tutaj okulista, laryngolog
- wszyscy ważniejsi specjaliści raz czy dwa razy w tygodniu są, nie trzeba ze
wszystkim jeździć do Giżycka."; „Teraz dużo bezrobotnych jest, stara się
aby jak największą ilość tych ludzi zatrudnić. Zatrudnić to żadna sztuka,
sztuka jest im wypłacić. Z tym są kłopoty, ale jakoś to robi."
Sukcesy rolnicze ludzi kandydujących na radnych są nie tylko spraw­
dzianem ich zaradności, ale także wiedzy, której znaczenie podkreślają
wszyscy nasi rozmówcy. Jest to przede wszystkim doskonała znajomość
spraw społeczności lokalnej, wójtowego „gospodarstwa": „pomimo może
mieć szkolę wyższą, ale nie zna tej dziedziny. A teraz jest taki czas, że on jest
bardzo trudny. Nadchodzi zmiana we wszystkich dziedzinach. A gdy się nie
zna podstaw, bardzo trudno jest. Można niechcąco zrobić źle, gdy się nie
zna zasad (tu: układów lokalnych - A.M.]. Wójt natomiast, zna wszystkich
rolników w okolicy, on jeżeli ktoś przychodzi do [Urzędu] Gminy, to on już
wie w jakiej sprawie przyszedł i on już wie gdzie to jest i jak to jest, przynosi
mapę, przynosi werdykt, przedstawia sprawę, że to tak a tak wygląda."
„Bardzo często jest w terenie. No jak są rozmowy, że o jakichś szczegółach
się mówi, że tam coś jakaś droga, to on już wie, że tam ta droga odchodzi,
ten gospodarz tam mieszka, orientuje się. On tutaj przeszedł te wszystkie
szczeble od referenta do wójta."; „Jeżeli kieruje całą gminą to powinien się
na wszystkim znać choć trochę i o wszystkim wiedzieć: od wyglądu ulic do
gospodarowania pieniędzmi gminy." Drugą niezwykle istotną, dziedziną
wiedzy kandydata na urząd wójta jest orientacja, jak uzyskać dofinansowa­
nie planowanych przedsięwzięć i jak promować gminę na tle regionu.
W układzie sprzed 1989 r. umiejętności były nie mniej istotne, a pozyskane
wówczas kontakty służą do dziś. „Za PRL-u były organizowane nad jezio­
rem takie spotkania, żeby po prostu tę «górę» z województwa przekonać
do tej naszej gminy, no bo potem dawało się ściągnąć jakieś dodatkowe
pieniądze. Poprzednio dużo załatwiało się przez wojewódzki komitet PZPR,
zresztą mieszkaniec naszej gminy był I sekretarzem wojewódzkim i trzeba
przyznać, że z ramienia swego stanowiska w województwie w wielu spra­
wach pomagał. Obecnie wójt jest członkiem wojewódzkiego Sejmiku Samo­
rządowego, działa w Fundacji Jezior Mazurskich, ma liczne kontakty."

�36

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

Osiągnięcia wójta, jego wiedza i postawa paternalistyczna, zjednujące
mu przychylność zwolenników, budzą podejrzenia krytyków. W tej chwili
w żadnej z badanych gmin nie można mówić o zorganizowanej opozycji, ale
nawet w latach, gdy istniała był to układ na forum publicznym gminy
z założenia nierówny: „Dychotomia jest produktem, a zarazem maską wła­
dzy. Choć żadna z zadeklarowanych dychotomii nie ostałaby się bez wspar­
cia władzy zdolnej do separowania i skazywania na banicję, dychotomia raz
wcielona w życie stwarza pozór równorzędności i wymienności członów.
A przecież samo jej pojawienie się daje świadectwo mocy zdolnej do separo­
wania i różnicowania [...]. W dychotomiach kluczowych dla praktyki i wizji
społecznego ładu siła różnicująca kryje się z reguły za jednym z członów
opozycji. Drugi człon jest alter ego pierwszego członu wyodrębnionym
w akcie samostanowienia, jest też z reguły stroną «gorsza», upośledzoną
i zdegradowaną, w pozornie symetrycznej opozycji" (Bauman 1995, s. 29).
W obu badanych gminach pierwszą powojenną formą zorganizowanej
opozycji była „Solidarność Rolników Indywidualnych", która realizowała się
w sporach z władzą o doraźne problemy rolników, nie dopracowała się
spójnego programu, nie wykształciła trwałych struktur. W większej z opisywa­
nych gmin „publiczność krytyczna" zorganizowała się raz jeszcze w 1990 r.
wokół Komitetu Obywatelskiego, utworzonego przez przybysza z wielkiego
miasta, który osiedlił się w gminie. Nieudana próba zmiany obsady urzędu
wójta spowodowała ponowne rozproszenie ludzi, którzy chcieli „działać
inaczej". W pamięci ludzi zapisali się głównie jako wydawcy gazetki „patrzącej
władzy na ręce". „W Komitecie Obywatelskim był ten kontrkandydat na
stanowisko wójta i były dyrektor szkoły. Mieli lokal i wydawali gazetkę. Trochę
opisywali o «tych» sprawach, ładnie pisali, nie można powiedzieć,trochę tych
błędów władzy wytykali. Oni zresztą wiedzieli sporo, bo chodzili po ludziach
i ludzie mieli się komu poskarżyć."; „Zorganizowanej opozycji teraz już nie ma.
Była gazeta, nie ma. Właśnie szkoda, bo była drukowana przez 2-3 lata. Ja
uważam, że dobra. Później taka wyszła kontrgazeta właściwie, przeciwwaga dla
tej gazety. Troszkę tam było wycieczek osobistych w tych gazetach. Oczywiście
nikt tam z nazwiska, ale można było się domyślać o kogo chodzi. Podpisane
było inicjałami. Ale trudności finansowe, lokalowe.., no i gazeta umarła
śmiercią naturalną, ale uważam, że poczytna była i ludzie kupowali. Warto by
było coś takiego kontynuować..."
Krytyków cechuje brak zaufania. Nie ufają w „ojcowską" postawę wła­
dzy podejrzewając, że jest to jedynie populistyczna demagogia. Wnikliwie
obserwują działania władz próbując odkryć ich „drugie dno", „rzeczywiste
motywy działań". Dla nich wysiłki „ludzi sceny", a zwłaszcza jej postaci
centralnej, są obliczone na omamienie „publiczności", służą kreowaniu iluzji
dobrobytu w gminie. W takiej perspektywie inwestycje dokonane i planowa­
ne przez władzę, są postrzegane jako rekwizyty pomocne w kreowaniu iluzji.
Powątpiewają w sensowność niektórych przedsięwzięć argumentując, że ra­
czej chodzi w nich o prestiż gminy, niż o dobro mieszkańców. „Po tej linii"

�WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH

37

krytykowana była rozbudowa szkoły we wsi, w której liczba uczących się
dzieci maleje. W szkołę zainwestowano ogromne sumy, na które wójt uzy­
skał dotacje. Krytycznie nastawieni radni protestowali powątpiewając „czy
to nie jest inwestycja tam X X I wiek?". W 1985 r. rozpoczęto budowę
olbrzymiego budynku Gminnego Ośrodka Kultury. Na ten cel władze lokal­
ne wyjednały pieniądze z województwa. W opinii krytyków naczelnym celem
przedsięwzięcia było nie tyle krzewienie kultury na wsi, ile podniesienie rangi
gminy na tle regionu: „oni [ówczesna władza gminy - A.M.] myśleli, że się
tam zrobi taka wizytówka, prawda, tak jak te Suwałki zostały miastem
wojewódzkim, to Komitet Wojewódzki jest najwyższym budynkiem do tej
pory, nie wiem co się tam mieści, nawet nie bardzo pasował w krajobraz
tych Suwałk."; „Pomnik sobie chcieli postawić, a to jest taka, no naprawdę
duża inwestycja i to ogromne pieniądze były i są potrzebne." Przychylna
część społeczności ripostowała, że zabieganie o wyróżnienie się gminy było
formą pozyskiwania funduszy na inwestycje w czasach, gdy władza lokalna
dysponowała jedynie przydzielonymi odgórnie środkami finansowymi. Pod­
kreślali, że GOK może zafunkcjonować w nowych czasach „Ośrodek Zdro­
wia będzie się tam przenosić. Tam jest planowana duża biblioteka, część
tego, co tam jest oddane do użytku można komuś sprzedać czy dzierżawić,
żeby mieć pieniądze z tej działalności na rozbudowę tej pozostałej części, bo
narosło wokół tego Ośrodka tyle legend, niedomówień, bo to zawsze mówią,
że to pozostałość po komunizmie, że to należało tego nie kończyć, że nie
wiadomo, co z tym robić. A jednak tam sporo poszło i pracy ludzkiej
i pieniędzy". „Krytycy" podkreślali niezwykłą elastyczność władzy, która
potrafi obiekt sztandarowy w minionym programie ideologicznym zaadop­
tować w „nowych czasach"z dobrym skutkiem finansowym.
Często stawiany jest zarzut o wykorzystanie kontaktów z władzami
wojewódzkimi i znajomości przepisów dla osiągania korzyści osobistych.
Krytykowana jest także praktyka obsadzania stanowisk w Urzędzie Gminy
i innych ważnych dla funkcjonowania gminy osobami zaprzyjaźnionymi lub
spokrewnionymi. Zjawisko to opisuje Hanna Giza-Poleszczuk (1991 s. 97):
„instytucje zostają spersonalizowane poprzez wessanie reprezentujących je
osób w «kliki», «uklady», «stosunki towarzyskie». „Stąd częste zarzuty:
«tam w Gminie to wszystko jedna klika siedzi», «tak nie powinno być, że on
jest wójtem, a żona jest dyrektorem banku naszego, ja uważam, że to jest
bardzo źle, i to się słyszy o tym, że to jest jakoś źle»".
Odmienność spojrzenia widzów przychylnych i krytycznych wynika nie
tylko z różnicy poglądów, w których starają się dążyć do racjonalności
i spójności, ale także z innego stosunku emocjonalnego. Nieprzystawalność
postaw publiczności oczarowanej i krytyków uchwycił znakomicie Giraudoux.
Pozostając w kręgu alegorii teatralnej można przywołać jego słowa, które
-jak się wydaje - nie tracą adekwatności, gdy mowa o„teatrze życia publicz­
nego": „Znieruchomiała, bezwładna publiczność kocha tak jak potrafi ko­
chać Bóg, kiedy przez nagle rozchylone chmury zdarzy mu się śledzić jakieś

�38

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

nędzne albo też wspaniałe stworzenia. Taki bóg sparaliżowany, bezsilny,
może i pod innymi jeszcze względami podobny do prawdziwego, ale jak
tamten czujący ogromną litość i wdzięczność na widok tych istot, z którymi
łączą go więzy braterstwa czy ojcostwa i które tego właśnie wieczora zgodziły
się cierpieć i umierać w jego zastępstwie. Krytycy natomiast, jak tylko
kurtyna idzie w górę, sztywnieją, izolują się przez myśl o sobie, przez
nieufność do siebie samych, która się staje nieufnością wobec przedstawienia;
zaczynają wierzyć, że są sędziami, którzy mają wydać wyrok skazujący albo
ułaskawiający, widzą przed sobą nie autora, nie postaci, lecz sztukę, którą
wypada im zważyć i zmierzyć" (Giraudoux 1957, s. 29).
Każda z obu zaprezentowanych w tym szkicu perspektyw wyznacza
pewne ekstremum, stąd ewentualne przerysowania. Pomiędzy tymi bieguna­
mi plasuje się wiele opcji pośrednich, których odcienie są trudne do za­
prezentowania w krótkim tekście. Nie opisałam też „sceny" w całej jej
barwności. Do „ludzi sceny" należą także pracownicy Urzędu Gminy, a po
1990 r. niezwykle ważnymi postaciami stali się, radni. Obraz „teatru życia
publicznego" pozostaje niepełny. Tekst ten bowiem, miał na celu nie tyle
zgłębienie tematu, ile pokazanie, jak dalece rozszerzyła się dziedzina badaw­
cza etnologii, jakie nowe problemy pojawiły się wraz ze zmianami spo­
łecznymi oddalającymi nas coraz bardziej od tradycyjnego przedmiotu zain­
teresowań etnograficznych.
LITERATURA
B a u m a n Z.
1994
Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa.
1995
Wieloznaczność nowoczesna, nowoczesność wieloznaczna, Warszawa.
B r o w n R. H .
1992
Poetics, Politics, and Truth: An invitation to Rhetorical Analysis, [w:] Writing the
Social Text, New York, Aldine do Gruyter Press.
B u ł h a k o w M.
1973
Mistrz i Małgorzata, Warszawa.
„Co nam zostało z tych lat?"
1991
„Co nam zostało z tych latV Społeczeństwo polskie u progu zmiany systemowej,
M . Marody (red.), Londyn, „Aneks".
C l i f f o r d J.
1988
Predicament of Culture, Harvard University Press.
1989
On Ethnographic Allegory, [w:] Writing Culture. The Poetics and Politics of
Ethnography, J. Cifford, G . E . Marcus, Berkeley - Los Angeles - London, Uni­
versity of California Press.
G i e o r g i c a J . P.
1991
Aktorzy lokalnej sceny politycznej, [w:] Między nadzieją a rozczarowaniem. Sa­
morząd terytorialny rok po wyborach, B. Jałowiecki, P. Swianiewicz (red.),
Warszawa.
G i z a - P o l e s z c z u k H.
1991
Stosunki międzyludzkie i życie zbiorowe, [w:] Co nam zostało z tych lat? Społeczeń­
stwo polskie u progu zmiany systemowej, M . Marody (red.), Londyn, „Aneks".

�WIEDZA POTOCZNA O SPRAWACH PUBLICZNYCH

39

G i r a u d o u x J.
1957
Improwizacja paryska, [w:] Teatr, Warszawa.
J a ł o w i e c k i B.
1990
Narodziny demokracji lokalnej, Warszawa.
1991
Scena polityczna Polski lokalnej, [w:] Między nadzieją a rozczarowaniem. Samorząd
terytorialny rok po wyborach, B. Jałowiecki, P. Swianiewicz (red.), Warszawa.
L a k o f f G., Johnson M.
1988
Metafory w naszym życiu, Warszawa.
M a l e w s k a - S z a ł y g i n A.
1995
Zarys tradycji stosowania pojęcia „wiedza potoczna", „Etnografia Polska", t. 39,
z. 1-2, s.
Ohnuki-Tierney E.
1991
Embedding of Transforming Poly trope: The Monkey as Self in Japanese Culture,
[w:] Beyond Metaphor, (ed.) Fernandez J.W.
Perelman, Chaim, Olbrechts-Tyteca L.
1989
The New Rhetoric: A Treatise on Argumentation, Notre Dame, I N , University of
Notre Dame Press.
S z c z e p a ń s k i J.
1992
Polska lokalna, [w:] Społeczeństwo i gospodarka w Polsce lokalnej, B. Jałowiecki
(red.), Warszawa.
T a r k o w s k i J.
1994
Władza i społeczeństwo w systemie autorytarnym, Warszawa.
U s p i e n s k i В., Ż y w o w W.
1990
Car i Bóg, Warszawa.
Ustawa...
1990
Ustawa o Samorządzie
Terytorialnym z dn. 8 marca 1990 г., „Dziennik
Ustaw R P " z dn. 19 marca, I I I , nr 16.

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
COMMON K N O W L E D G E OF PUBLIC AFFAIRS.
T H E IMAGE OF L O C A L POLITICAL SCENE
Summary
Recent problems of human sciences, the discrepancy of modern science and postmodern
theories of textuality and decenstruction can be conceived in terms of ancient debates between
philosophy and rhetoric. The New Rhetoric postulates applying allegories which can function
as models of interpretation. According to J . Clifford ethnographic writing is allegoric on each
plane of meaning. Coexistence of native metaphors and rhetorical figures introduced by the
writer is quite possible. The latter constitute the probable meanings of native texts and the
metaphors included in them.
According to this methodology the "texts" to be analysed are the recorded fragments of
native knowledge confronted in the intercultural discourse with the scholar's knowledge, both
specialistic and everyday knowledge. The discourse is possible owing to the subjects of
communication. In this case it is the public (political) life on the local, communal level. The
author suggests as the metaphor the model of "theatre of public life". There is a "stage"
occupied by people of local official authority who can influence the communal budget and
schemes of development. There is "audience" - members of community, potential voters, local
constituency who watch and comment all the actions of those "on stage". Their attitudes vary
extending from the extreme of "favorably inclined" to "critical". The supporters are convinced

�40

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN

of the authorities' paternalism and good will, especially that of the head of communal council
who is the centra] character on the stage. They admire his personality, wisdom and activity,
they perceive his person as "an ideal of a good manager". The critics are distrustful, they don't
believe that the authorities act on behalf of the public welfare, but suspect them of minding
their own interest and prestige. The critics suggest that the people of authority offer onlyan
illusion of welfare and their enterprises are nothing more than requisites which are to make
them credible.
The article is intended not so much to present a deep analysis of the subject as to show
how far the field of anthropology has been extended, new problems appearing along with
social changes, and how big the distance from traditional interests of ethnography has become.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8090" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8070">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2de786fc009209a5798e3776747f01ca.pdf</src>
        <authentication>10fa6189d66549f37290ea01bc134c77</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96649">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5513</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96650">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96651">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96652">
                <text>górale polscy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96653">
                <text>obywatelstwo - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96654">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96655">
                <text>Obywatelstwo po góralsku / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96656">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.81-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96657">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96658">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96660">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96662">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96664">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96666">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96672">
                <text>6

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

OBYWATELSTWO PO GÓRALSKU
Rozważania na temat obywatelstwa warto uzupełnić spojrzeniem z innej, antropologicznej perspektywy. Podejście antropologiczne ujmuje kwestię
obywatelstwa nie przez pryzmat doktryn czy procedur – antropolog skupia
się na tym, w jaki sposób tak abstrakcyjna idea jest rozumiana i doświadczana
przez jednostki. Prawa określające przywileje i obowiązki obywatela stanowią
ramę, którą indywidua wypełniają lokalnymi dyskursami i praktykami (mówiąc
językiem Bourdieu), ramę, w którą podmioty prawa potrafią wpisać treści
niekiedy zaskakująco różne od intencji prawodawcy.
Jakiego rodzaju wyobrażenia na temat obywatelstwa wyrażane i kształtowane są w codziennych wiejskich rozmowach i działaniach? Na to pytanie
(oraz na kilka innych) szukałam odpowiedzi, realizując projekt badawczy
zakończony książką Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–20051. Książka podsumowuje wieloletnie badania prowadzone
metodą etnograficzną. Etnograficzne badania terenowe polegają na długotrwałym przebywaniu w terenie, wejściu w zażyłość z jego mieszkańcami,
prowadzeniu wywiadów otwartych, pogłębionych, ustrukturowanych przez
dyspozycję badawczą, nazywanych rozmowami z racji ich dialogicznego,
a często polifonicznego charakteru.
Pojęcie „obywatel” najczęściej było wprowadzane do rozmowy przez pytanie badacza i zwykle wydawało się rozmówcom nieco nie na miejscu, toteż dość
szybko zostawało przez nich zastąpione słowem Polak. Pytani wprost o znaczenie terminu „obywatel”, starzy ludzie odnosili je do określenia „obywatel
ziemski” i mówili, że „obywatel to na cmentarzu. To tak na płycie [nagrobnej]
napisane jest”. Obywatel to, ich zdaniem, pojęcie historyczne odnoszące się
A. M a l e w s k a - S z a ł y g i n, Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–2005, Warszawa 2008.
1

�Anna Malewska-Szałygin

82

do ziemian, których już nie ma. Takie użycie terminu jest zbieżne z zakresem
znaczeniowym słowa obywatel funkcjonującym w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, czyli w czasach, gdy pojęcie to opisywało ludzi wywodzących swe
korzenie ze stanu rycerskiego, mających prawo wpływu na decyzje o losach
kraju poprzez uczestnictwo w sejmach i sejmikach oraz elekcjach królów2.
W podhalańskich rozmowach w takim znaczeniu używano najczęściej słowa
„pan” lokalnie uważanego za mniej archaiczny synonim „obywatela”. Objaśniając termin „pan”, podkreślano jako cechę wyróżniającą wolność, nie zaś
zaangażowanie polityczne i odpowiedzialność za losy państwa. Mówiono:
„pan, jak to pan — wolny, nie?!” Drugim często przywoływanym wyznacznikiem „panów” było to, że „nie muszą robić”, czyli nie są zmuszeni przez los
do pracy fizycznej. Stosunek do pracy fizycznej czyli roboty jednoznacznie
dzielił naród na tych, „co muszą” i tych, „co nie muszą robić”, czyli „panów”.
Innym kontekstem, w jakim pojawiało się słowo „obywatel”, było odniesienie do czasów PRL: „obywatel to było tak za komuny raczej używane,
nie?! Ja słowo obywatel to z wojska znam, bo tam nie było «pan», tylko
«obywatel» do każdego. «Obywatelu majorze», «obywatelu sierżancie» się
mówiło”. W czasach PRL zwrot: „obywatelu” pojawiał się najczęściej w sytuacjach kontaktu ze służbami mundurowymi. Jak opowiadali rozmówcy,
milicjant do zatrzymywanego kierowcy zwracał się: „obywatelu kierowco!”,
a obywatel odpowiadał: „panie władzo!” W efekcie słowo obywatel kojarzyło
się rozmówcom z kontaktami ze zwierzchnością, co w jakiejś mierze współgrało z przedwojennymi znaczeniami, według których obywatel to człowiek
postawiony wyżej w hierarchii społecznej.
Oczywiście przekonanie, że obywatel to „pan” jest całkowicie niezgodne
z egalitarną, oświeceniową wykładnią tego terminu. W pismach myślicieli
Oświecenia słowo to ma nacechowanie zdecydowanie egalitarne, zaleca jak
najdalej idące poszerzanie grupy ludzi uprawnionych do uczestnictwa w życiu
publicznym, stanowienia prawa i konstytuowania władzy.
Zderzenie znaczeń terminu „obywatel” pojawiających się w wiejskim
dyskursie lokalnym z jego konotacjami w dyskursie europejskich elit pokazuje
klarownie, że sfera „przekonaniowo-pojęciowa” (Geertz) ma znaczną inercję
i zmienia się wolniej w grupach słabiej wykształconych. Wyobrażenia zmieniają się znacznie wolniej niż praktyki. Ludzie dość szybko dostosowują się do
nowych form życia społecznego, organizacji rzeczywistości ekonomicznej czy
zmian systemu politycznego. Nie oznacza to jednak, że wyobrażenia, jakimi
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów. Procesy i zagadnienia kształtowania się
warstwy chłopskiej, t. 1: Społeczne podłoże ruchów młodzieży wiejskiej w Polsce, Warszawa 1938.
2

�Obywatelstwo po góralsku

83

się kierują, ulegają równie szybkiej zmianie. Ta inercja jest dobrze opisana
w literaturze etnologiczno-antropologicznej (np. Geertz, Sahlins).
Chcąc poszerzyć obszar dyskursywnych poszukiwań, uczestnicy nowotarskiego projektu badawczego wprowadzali do rozmów wyrażenie „obowiązek
obywatelski”. Rozmówcom z wykształceniem podstawowym lub zawodowym
wydawało się ono obce. Absolwenci technikum radzili sobie z nim mówiąc
o wyborach, o podatkach, niekiedy o służbie wojskowej. Często wahali się
przy użyciu tego określenia. Płacenie podatków traktowali jako oczywistą
konieczność wynikającą z utrwalonego porządku świata, jedną z fundamentalnych zasad istnienia wszelkiej władzy: „podatki nie są może obowiązkiem,
tylko po prostu to normalne, podatki się płaci, no, bo się płaci! Jak to mówią
co cesarskiego cesarzowi, a co boskiego Bogu!” Służby wojskowej także nie
opisywano w kategoriach obywatelskiego obowiązku. Była to raczej: „walka
o Polskę” lub „obrona narodu”. Te i podobne wypowiedzi na temat służby wojskowej były formułowane w terminach należących do języka patriotycznego
i zawsze wiązane z ideą narodu, a nie obywatelstwa.
W odróżnieniu od pojęcia „obywatel” czy wyrażenia „obowiązek obywatelski” słowo „obywatelstwo” było w powszechnym użyciu. Rozmówcy
samorzutnie wprowadzali je do rozmów o emigracji zarobkowej do Ameryki.
Co więcej, wówczas okazywało się, że zaskakująco duża część naszych rozmówców miała obywatelstwo amerykańskie i tu pojawiał się bardzo istotny
wątek „wyrabiania obywatelstwa”. Zdobycie amerykańskiego obywatelstwa
było traktowane jako działanie pragmatyczne, ułatwiało otrzymanie lepszej
pracy i poprawienie dobrobytu rodziny. Taką argumentację przytacza 82-letnia
gaździna, kończąca swoją wypowiedź słowami: „ja mam dwie klasy – pisać
i cytać to nie umim, ale żem zrobiła w Ameryce obywatelstwo i wszystkie dzieci
żem wypchała i wszystkich wnuków. Ja sześcioro dzieci miała i wszystko żem
wypchała, bo co tu biedaki mieli robić!”
Obywatelstwo było uważane za sprawę urzędową, która jeśli ją roztropnie załatwić, może ułatwiać życie i pracę. W żadnym razie nie było związane
z poczuciem tożsamości. Rozmowy o sposobach „wyrabiania obywatelstwa”
pokazywały, że w wiejskim dyskursie lokalnym rozróżnienie pomiędzy obywatelstwem a narodowością wygląda podobnie jak w dyskursie elitarnym w początku
XX wieku, kiedy to: „narodową tożsamość uznawano za przypisaną, podczas
gdy demokratycznie skonstruowane obywatelstwo państwowe za nabywane”3.
Zakorzenienie idei narodowych w dyskursie lokalnym wsi nowotarskich
kontrastuje z oporem, z jakim w tym dyskursie przyjmowało się słownictwo
3

J. H a b e r m a s, Obywatelstwo a tożsamość narodowa, Warszawa 1993.

�Anna Malewska-Szałygin

84

związane z oświeceniowymi ideami obywatelstwa, umowy społecznej, demokracji reprezentacyjnej. Nie tylko pojęcia, ale i koncepcje nie trafiały na wsi na
podatny grunt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest, można sformułować
kilka. Z pewnością wynika to między innymi z faktu, że patriotyczna edukacja
prowadzona u progu XX wieku lepiej trafiała w chłopskie wyobrażenia dotyczące rodziny i gospodarstwa. Idea narodu mającego prawo do własnego
państwa wymagała jedynie rozszerzenia wyobrażeń o relacjach znanych z doświadczenia życia i pracy w gospodarstwie. Z tymi wyobrażeniami łączyły się
uczucia, które również zostały przeniesione z małej skali – ojcowizny, na wielką
skalę – ojczyzny. W ten sposób, opisywana między innymi przez Stanisława
Ossowskiego4, narodowa wspólnota wyobrażona została jako zakotwiczona
w znacznie bliższym, nacechowanym uczuciowo doświadczeniu wspólnoty
rodzinnej. Odwoływanie się do znanych wartości i uczuć czyniło idee narodowe
łatwiejszymi do przyswojenia. Również determinujący, żeby nie powiedzieć
fatalistyczny, aspekt koncepcji narodu lepiej pasował do chłopskich doświadczeń
i wyobrażeń dotyczących losu określającego życie człowieka: przynależność
do narodu tak jak do rodziny była ustanawiana przez fakt urodzenia.
Rozważając przyczyny niezakorzenienia się w Polsce dyskursu oświeceniowego, do którego należy pojęcie obywatel, Jadwiga Staniszkis twierdzi, że:
„katolickie kraje Europy Środkowej (w tym Polska) nie przeszły przez nominalistyczną rewolucję myślową, pozostając w kręgu tomistycznego realizmu.
Wpłynęło to zasadniczo na odmienność królującej tu koncepcji państwa, prawa
i porządku społecznego – odmienność, która trwa do dziś”5. Przywołany w tym
zdaniu nominalizm „formułował metafizykę państwa, traktując je przede
wszystkim jako wyzwanie intelektualne. Dynamikę i legitymizację państwa
wyznaczał w tej koncepcji niekończący się społeczny proces «racjonalizacji»,
rozumianej jako trafna substytucja materialnej realności jednostkowych faktów,
przez wytwory intelektu” (ibidem, s. 53).
Nowotarscy rozmówcy nie traktowali państwa jako „wyzwania intelektualnego”, nie dążyli też do jego „racjonalizacji”. Państwo starano się oswoić
poprzez odwołanie się do znanych od pokoleń doświadczeń gospodarskich
i związanych z nimi emocji. Te doświadczenia opisywano w kategoriach należących do dyskursu moralnego, etycznego, który trafnie charakteryzował Józef
Tischner w Etyce solidarności6. Kategorie takie jak uczciwość i sprawiedliwość,
kluczowe dla wiejskich rozważań o państwie i władzy, pojawiły się w wiejskim
S. O s s o w s k i, O ojczyźnie i narodzie, Warszawa 1984.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, Kraków 2006, s. 61–62.
6
J. T i s c h n e r, Etyka solidarności i Homo Sovieticus, Kraków 2005.
4
5

�Obywatelstwo po góralsku

85

dyskursie lokalnym za sprawą nauczania Kościoła, zanim jeszcze państwo
podjęło jakiekolwiek inicjatywy edukacyjne. Idee narodowe upowszechniane
na wsi przez polską szkołę w okresie międzywojennym współgrały z tym
moralnym przesłaniem, rozszerzając powinności względem ojcowizny na
skalę ojczyzny. W efekcie kategorie narodowe wciąż są żywe w nowotarskich
rozmowach o państwie, podczas gdy pojęcia z dyskursu oświeceniowego – nie.
Co ciekawe, podobne diagnozy publikują badacze pracujący w krajach
śródziemnomorskich. Christian Giordano7 badający stosunek włoskich wieśniaków do władzy lokalnej i państwowej oraz Michael Herzfeld8 prowadzący
badania na ten temat w kreteńskiej wiosce Rethemno twierdzą, że rolnicze
społeczności nigdy nie zinternalizowały oświeceniowych koncepcji politycznych, a ludzie, którym państwo i władza państwowa jawiły się przez wieki
jako poborca danin, podatków i rekruta, nigdy nie czuli się obywatelami, czyli
współuczestnikami w podejmowaniu decyzji, zobowiązanymi do lojalności
wobec państwa.
Jakkolwiek kontekst śródziemnomorski wydaje się odległy od podhalańskiego, zbieżność obserwacji badaczy zainteresowanych wiejską wizją państwa
i władzy jest potwierdzeniem stanowiska, że nieufność wobec oświeceniowych
kategorii takich jak obywatel jest dziedzictwem chłopskiej kultury tradycyjnej.
Jest też argumentem na rzecz tezy, że wyobrażenia ujawniane w rozmowach
prowadzonych u początku XXI wieku we wsiach nowotarskich nie są przejawem mentalności postkomunistycznej czy też mentalności homo sovieticus. Są
raczej przykładem post-chłopskiego myślenia o świecie łączącego kategorie
tradycyjne z nowoczesnymi w niepozbawione wdzięku hybrydyczne całości.
Stawiając tezę, że współczesne góralskie wyobrażenia o państwie są bardziej zakorzenione w kulturze chłopskiej niż uformowane przez pięćdziesiąt lat
realnego socjalizmu, warto zapytać o to, jakie były te tradycyjne wyobrażenia
o władzy. Odwołując się do obrazu kreślonego przez badaczy kultury ludowej
początku XX wieku wypada stwierdzić, że ówczesne chłopskie nastawienie wobec zwierzchności cechował daleko idący dystans, który wzmacniał elementy
mistyczno-magiczne: „polityczny porządek jawił się chłopu jako w pewnej
mierze bezosobowa, moralna siła, absolutnie tajemnicza, której przejaw można
w jakiś sposób przewidzieć, ale której istota i prawa nie dadzą się zmienić

7
Ch. G i o r d a n o, The gulf between state and citizens in complex societies: An interpretative
approach to political anthropology, w: Mediterranean Ethnological Summer School, eds. B. Brumen,
Z. Šmitek, Prian 1995, s. 57–69.
8
M. H e r z f e l d, Segmentation and Politics in the European Nation State: Making Sense of
Political Events, w: Other Histories, ed. K. Hastrup, London – New York 1992, s. 62–81

�Anna Malewska-Szałygin

86

dzięki ingerencji ludzkiej”9. Odmienność i tajemniczość sfery władzy budziła
zarówno strach, jak i zaciekawienie, które nie zwiększało poczucia wpływu na
tę sferę, wciąż jawiącą się jako zasadniczo wroga zwykłemu człowiekowi. Owe
wyobrażenia skutkowały „tradycyjną biernością chłopa w sprawach polityki”10.
Władza w wyobrażeniach chłopów galicyjskich miała dwa oblicza: „uznanie miał przede wszystkim autorytet osoby cesarza, panującego w dalekim
Wiedniu i łaskawego dla ludu, w jego wyobrażeniach. Inaczej przedstawiał się
autorytet władz administracyjnych, które chłopi traktowali nieraz jako źródło
różnych uciążliwości i krzywd, aczkolwiek nauczyli się z biegiem lat współdziałać z nimi w różnych sprawach”11. Autorytet, jakim cieszył się wśród chłopów
Franciszek Józef I, był w znacznym stopniu wynikiem zabiegów austriackiej
administracji, która różnymi środkami umacniała i propagowała mit „dobrego
cesarza”. Upowszechnienie mitu „dobrego cesarza” było wynikiem konsekwentnej polityki, prowadzonej poprzez publikacje w pismach dla ludu oraz
nauczanie szkolne, które objaśniało, że władza cesarska „pochodzi od samego
Boga, a cesarz jest ojcem wszystkich poddanych i dlatego należy mu się cześć
i uszanowanie. [...] Cesarz jest źródłem prawa, gwarantem ładu społecznego
i moralnego”12. Chłopi „najwcześniej uwierzyli w mit o dobrym cesarzu. Od
XIX w. chłop galicyjski widział w monarsze dobrego i sprawiedliwego władcę.
Ten chłopski monarchizm był prostoduszny i powierzchowny. [...] Chłop galicyjski był posłuszny wobec cesarza i w stosunku doń lojalny, oczekiwał także
od niego opieki i ochrony przed ziemiańskim wyzyskiem. [...] Zakorzeniona
wśród chłopów była wiara w sprawiedliwość cesarską. [...] Chłopi byli przeświadczeni, że nikt nie wymierzy sprawiedliwości jak sam cesarz. Pamiętali
też krzywdy doznane od polskiej szlachty w czasach pańszczyźnianych i nie
zapomnieli, że to właśnie «cesarz w Wiedniu» zniósł pańszczyznę”13.
Uwłaszczenie chłopów, przeprowadzone w imieniu cesarza, zostało przez
administrację austriacką wykorzystane do przeciwstawienia monarchy –
„obrońcy ludu”, polskim ziemianom „chcącym przywrócić pańszczyznę”. To
przeciwstawienie stanowiło ogromną przeszkodę dla czynionych przez polską
inteligencję starań narodowowyzwoleńczych. O skuteczności tych propaganW.I. T h o m a s, F. Z n a n i e c k i, Chłop polski w Ameryce i Europie, t. 1: Organizacja grupy
pierwotnej, Warszawa 1976, s. 131.
10
Tamże, s. 167.
11
E. P i e t r a s z e k, Władza i autorytety w społeczności wiejskiej, w: Etnografia Polska. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Warszawa – Wrocław 1976, s. 528.
12
Z. F r a s, Mit dobrego cesarza, w: Polskie mity polityczne XIX i XX wieku, red. W. Wrzesiński, Wrocław 1994, s. 151.
13
Tamże, s. 141–143.
9

�Obywatelstwo po góralsku

87

dowych zabiegów może świadczyć fakt, opisywany przez Jana Stanisława
Bystronia14, że na przełomie wieków XIX i XX chłopi samych siebie nazywali
cesarskimi, a panów – Polakami. Mit „dobrego cesarza” doskonale trafiał w ludowe wizje władzy patriarchalnej, pasował do wyobrażeń ojca i gospodarza,
znanych z doświadczenia i jego tradycyjnej interpretacji.
Po zniesieniu poddaństwa, a zwłaszcza po przyznaniu Galicji pewnej autonomii i stworzeniu Sejmu Krajowego, pojawiła się szansa udziału chłopów
w życiu publiczno-politycznym państwa austriackiego. Dotyczyła ona jednak
tak nielicznych chłopów, że nie miała możliwości podważenia ugruntowanej
ludowej wizji porządku społecznego.
Okres międzywojenny przyniósł niespotykane dotychczas możliwości
udziału chłopów w sprawowaniu władzy. Konsekwencją uzyskania nowych
prerogatyw było wyraźne ożywienie zainteresowania chłopów sprawami politycznymi. Liczne przedstawicielstwo w sejmie, aktywność partii chłopskich
były przejawami zasadniczej zmiany. Niemniej, „dla znacznej części chłopów
polityka wciąż jeszcze jest sprawą pańską i stąd ich bierność polityczna. [...]
Dla wielu [chłopów] politycznie aktywnych polityka była tym, czym wykształcenie – drogą do zostania panem. Mimo napływu chłopskich posłów
do polityki, polityka nie przestała być domeną szlachetczyzny. Polityka robiła
się wprawdzie przy udziale chłopskich delegatów, ale poza warstwą chłopską
i bez jej udziału jako całości. [...] Napływ chłopskich posłów do parlamentu
nie zmniejszał przepaści między warstwami, nie powodował też, że sprawy
wsi były z całą mocą stawiane na forum parlamentu: chłopski poseł na równi
z innymi [...] lekceważył wieś, patrzył na jej sprawy pańskimi oczami, jako na
sprawy mało ważne, a swój udział w życiu politycznym traktował jako drogę
do zostania panem”15. Przyjmując te zastrzeżenia, trzeba jednak podkreślić,
że okres dwudziestolecia międzywojennego był czasem, niestety krótkim,
intensywnego wdrażania warstw ludowych do życia polityczno-publicznego.
W czasach PRL „obszar spraw należących do polityki lub z polityką związanych lub mających znaczenie polityczne [...] obejmował wszystkie zasadnicze dziedziny życia społecznego z wyjątkiem... polityki właśnie”16. W tym
samym czasie wszelkie decyzje dotyczące spraw państwa były podejmowane
w zamkniętej przestrzeni debat partyjnych, po czym były obwieszczane
społeczeństwu – „polityka postrzegana była przede wszystkim jako produkt,
J.S. B y s t r o ń, Kultura ludowa, Warszawa 1947, s. 331.
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów..., dz. cyt., s. 99–100.
16
M. M a r o d y, Polityka, w: Co nam zostało z tych lat... Społeczeństwo polskie u progu zmiany
systemowej, red. M. Marody, Londyn 1991, s. 133.
14
15

�Anna Malewska-Szałygin

88

a nie jako proces, była czymś, z czego efektami jednostka stykała się na każdym kroku, w powstaniu tych efektów nie uczestnicząc”17. Ugruntowywało
to wcześniejsze przekonanie o tym, że „władza stanowi świat obcy i odrębny
od świata społecznego, choć jednocześnie przenikający go w każdym jego
najdrobniejszym szczególe; polityka jako domena władzy, której jednakże nie
można ufać; polityka jako sfera przymusu, któremu społeczeństwo ulega, ale
do pewnych tylko granic [...]. Jest to obszar specyficznego sacrum (sacrum
negatywnego), którego oddziaływanie promieniuje na wszystkich, lecz którego
granice przekraczane są niechętnie i tylko w sytuacjach wyższej konieczności18.
Jeżeli w systemie komunistycznym obszar polityki stanowił obszar sacrum,
to stosunek społeczeństwa do tegoż sacrum najbardziej przypominał postawę
wyznawców kultów cargo. W obu przypadkach mamy do czynienia z oczekiwaniem na dary, które przychodzą z zewnątrz i są kontrolowane przez moce
budzące lęk i kapryśne w swym działaniu, w obu też przypadkach występuje
ten sam nacisk na sprawiedliwy rozdział, a zarazem identyczny brak zainteresowania procesami niezbędnymi do wytworzenia pożądanych dóbr i stanów
rzeczywistości”19. Polityzacja gospodarki i postrzeganie polityki przez pryzmat
gospodarki powodowały, że żądania i postulaty społeczne, w czasach PRL, miały
zwykle charakter gospodarczy, a nie polityczny. Łączyły się z nadzieją na lepsze
życie, które „zostanie zbudowane przez władzę dla społeczeństwa”20. Zaskakująca jest fuzja rewolucyjnej retoryki władz PRL z zakorzenionym w chłopskim
myśleniu wzorem „pana feudalnego”21, co upoważnia do stwierdzenia, że czasy
PRL były raczej okresem specyficznego pomieszania porządków – utrwalenia,
a zarazem zmiany tradycyjnych wyobrażeń o władzy. Nie należy jednak przeceniać znaczenia tych zmian, gdyż dystans pomiędzy władzą a mieszkańcami
wsi nie uległ zasadniczemu zmniejszeniu, co nie wynikało z tradycyjnej czy
dobrowolnej „rezygnacji z roli podmiotu politycznego. Takiej roli dla jednostki
po prostu wówczas nie było”22.
Lata socjalizmu w niewielkim stopniu zmodyfikowały chłopską wizję władzy budowaną poprzez rozszerzenie doświadczanych na co dzień relacji władzy
w gospodarstwie rolnym na skalę państwa. Najlepszym dowodem trwałości
tego wyobrażenia było stwierdzenie powtarzane w większości nowotarskich
rozmów prowadzonych w latach 1999–2005: „teraz nie ma w Polsce gospoTamże, s. 134.
Tamże, s. 138.
19
Tamże, s. 149.
20
Tamże.
21
H. Ś w i d a - Z i e m b a, Człowiek wewnętrznie zniewolony, Warszawa 1998.
22
Tamże, s. 135.
17
18

�Obywatelstwo po góralsku

89

darza! To jest dryfowanie takie! Nie ma w Polsce gospodarza!” Taka konkluzja
pojawiała się nie tylko w rozmowach z badaczami, ale także w zasłyszanych
rozmowach górali między sobą. To stwierdzenie pointowało opowieści o bieżących poczynaniach ludzi władzy, ocenianych negatywne i niewątpliwie
mieszczących się w specyficznej retoryce zwanej „chłopskim zrzędzeniem”23.
Dlaczego jednak za ideał uważano autokratyczne rządy gospodarza, a nie
władzę kolektywną, wybieraną demokratycznie?
Wzór dobrego gospodarza tkwi korzeniami w kulturze ludowej i pojawia
się w większości opracowań dotyczących kultury chłopskiej (Dobrowolski,
Pietraszek i inni). Trwałość tego wzoru na wsi polskiej lat dziewięćdziesiątych
potwierdzają badania antropologiczne dotyczące kwestii ekonomicznych24.
Wyniki badań dotyczących „społeczności zdegradowanych”, z lat 2002–2006,
opisują zabieg przenoszenia wzoru dobrego gospodarza na sferę władzy –
„w ten sposób odsłania się i staje zrozumiały pewien wzór relacji człowiek –
świat (wzór «dobrego gospodarza»), który niesie w sobie całą tę konieczność
totalnej kontroli nad światem [...], wzór niezwykle głęboki i obecny wciąż
[...]. Nieprzewidywalność i nieuchronność zjawisk najbliższej rzeczywistości
[...] jest bowiem na tyle potężna, że objąć ją jest w stanie właśnie władza
totalna, omnipotentna (znienawidzona, ale stale bytująca). W ten sposób
dopiero można zrozumieć, że taka wizja świata, taka ontologia stapia się tak
gruntownie w jedno z potrzebą centralnego sterowania gospodarką, z potrzebą
zewnętrznej, podtrzymującej świat (chociażby «świat cen rolnych») twardej
ręki, zawiadującego wszystkim «gospodarza»”25. Model „gospodarza” jako jedynej formy władzy, pozwalającej zapanować nad niepewnością rzeczywistości
powtarzał się często w nowotarskich rozmowach.
Opisując wzór dobrej władzy państwowej, nowotarscy rozmówcy zwykle
mówili: „prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało dachu nad głową! A na pierwszym miejscu chleba!; Musi być głowa,
jak w domu. Jak braknie głowy, no to jest góralskie przysłowie «jak nie ma
gazdy, głupi kazdy»; Powinno być jak na bacówce, jak ni ma bacy – nic z tego;
W państwie to jak w domu, jak na gospodarce, no mówi się głowa państwa,
no to tak jak ojciec w rodzinie – głowa rodziny. W każdym państwie naród to
jak rodzina w domu. I mnie się wydaje, że to taki powinien być ojciec Polski”.
23
P. K ę d z i o r e k, Chłopskie zrzędzenie, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 1996, nr 1–2,
s. 114–123.
24
G. J a w o r s k a, W. P i e n i ą ż e k, Konteksty ekonomicznego myślenia. Wolny rynek z punktu
widzenia antropologa, Warszawa 1995.
25
T. R a k o w s k i, Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego,
Gdańsk 2010, s. 66.

�Anna Malewska-Szałygin

90

Wszystkie te wypowiedzi odsyłały do lokalnego wyobrażenia państwa jako
gospodarstwa, którego logiczną konsekwencją jest porównanie władzy państwowej do gazdy na gazdówce, bacy na bacówce lub ojca w rodzinie. Te obrazy
mieszczą się w modelu władzy opisywanym w literaturze przedmiotu jako
„suwerenny”26, „patriarchalny”, „pastoralny”27, „gospodarski”28, „tradycyjny”29.
Aby zrozumieć kim jest ów pożądany w kraju gospodarz, warto sięgnąć
do literatury etnograficznej i przyjrzeć się postaci gospodarza w kulturze
chłopskiej. Według opisu Kazimierza Dobrowolskiego „czołową rolę w zespole
rodzinnym pełnił ojciec – właściwy gospodarz i rządca. Jego dłoń orała, siała
ziarno, zbierała plon, pracowała na życiodajny chleb. Jego dłoń błogosławiła
dzieci [...], bo była to dłoń ojca rodziny spełniającego wolę Boga. Między gazdą
a gospodarstwem istniał mistyczny związek. Gdy ojciec rodziny konał, domownicy zawiadamiali o tym bydło, pszczoły, a «cisawe koniczki załamywały szyje».
Zakres władzy ojca w świetle poglądów panujących na przełomie XIX i XX w.
był szeroki. Obejmował organizację gospodarstwa, sprzedaż, kupno. W świetle
dawnych założeń ideologicznych gospodarzowi jako głowie rodziny przysługiwała ogromna władza, zarówno nad żoną, jak i dziećmi oraz domownikami.
Miał on prawo karania wszystkich chłostą, nie wyłączając żony. On też, łącznie
z żoną i radą krewnych, decydował o wyborze żony dla syna i męża dla córki.
On też starał się dzierżyć w swych rękach zarządzanie gospodarstwem aż do
śmierci”30. Ojciec – gospodarz w ramach swoich „funkcji kierowniczo-organizacyjnych [...] dysponował siłą roboczą członków rodziny przez przydzielanie
konkretnych zadań i kontrolę ich wykonania”31. „Obwarowany transcendentalnie
obowiązek dbałości gospodarskiej współgrał ze społeczną presją dorabiania
się, polegającego na dokupywaniu ziemi, rozbudowywaniu domu i zagrody, po
to, by poprawić status rodziny”32. Gospodarzy niedbających o gospodarstwo
i rodzinę, prowadzących hulaszczy tryb życia, wyprzedających ojcowiznę
nazywano na Podhalu „skapańcami” i miano w ogólnej pogardzie33. Równie
szeroką władzę jak gazda w gospodarstwie rolnym, miał baca w społeczności
M. Fo u c a u l t, Trzeba bronić społeczeństwa, Warszawa 1998, s. 45.
Tamże, s. 221.
28
S. K a s z n i c a, Władza, Warszawa 1966.
29
M. We b e r, Trzy czyste typy prawomocnego panowania, w: Elementy teorii socjologicznych,
red. W. Derczyński, A. Jasińska-Kania, J. Szacki, Warszawa1975, s. 541.
30
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wrocław – Warszawa –
Kraków 1966, s. 204.
31
D. M a r k o w s k a, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej, Wrocław
– Warszawa – Kraków 1964, s. 52.
32
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem..., dz. cyt., s. 204.
33
Tamże, s. 208.
26
27

�Obywatelstwo po góralsku

91

pasterzy. Baca roztaczał opiekę nad całokształtem ich życia, uczył ich wielu
umiejętności, nadzorował i oceniał ich pracę, mogąc jak ojciec wymierzyć karę
cielesną zaniedbującemu obowiązki juhasowi34.
Naszkicowana powyżej postać gospodarza wciela lokalny, wiejski, podhalański wzór dobrej władzy państwowej. Jakie są wobec niej oczekiwania?
Jest to niewątpliwie władza integralna – nie tylko skupiona w jednym ręku,
ale obejmująca całość problemów; władza autokratyczna – zogniskowana
w jednej osobie władcy panującego nad całością narodowego gospodarstwa.
Ten wzór jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W nowotarskich
rozmowach dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy kolektywnej:
„cymu ich tam taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie dziewięciuset dziewięćdziesiąt dziewięć!!! Jeden rządzić, jednego słuchać, a nie pińcet,
tysiąc, cy kielo tam! Kielo oni biorą pieniądza?! Kielo osukują Polskę?!” Niechęć
często przeradzała się w żywą nienawiść, z jaką rozmówcy mówili o polskich
parlamentarzystach: „tych posłów trzeba by wszystkich zagazować!; Samolot
pasażerski na ten sejm puścić!; Jak Hitler palić w piecu!; Powiesić ich wszystkich
za jaja! Ten sejm zasrany!; Ja bym odstrzelił każdego jednego w tym sejmie!”
Pochwała autokracji często przybierała w rozmowach postać postulatów
poszerzenia zakresu władzy prezydenta Rzeczypospolitej na wzór amerykański
i wprowadzenia w Polsce prezydenckiego systemu rządów: „co prezydent powie, to powinno być święte! Powinien sprawować kontrolę nad całym rządem!
Powinno się wyeliminować funkcję premiera, a wprowadzić prezydenta jako
głowę całego rządu – tak jak jest w Stanach”. System prezydencki wydawał się
rodzajem lokalnego kompromisu pomiędzy wymogami demokracji a tradycyjnymi wyobrażeniami władzy paternalistycznej. Ta akceptowana przez górali
formuła organizacji władzy państwowej choć dopuszcza procedurę wyborów,
zakłada wyłonienie w jej wyniku władzy jednoosobowej, daleko bliższej
wzorowi dobrego gospodarza niż sejm. Parlament jawił się w rozmowach
jako zgromadzenie bezosobowe, przez to trudne do pojęcia i zaakceptowania,
a obdarzone znacznymi kompetencjami przerastającymi, zdaniem rozmówców,
możliwości posłów, w złości porównywanych do osłów i baranów. Prezydent
jak ojciec (baca lub gazda) powinien godzić zwaśnionych i dbać o jedność
narodu, którą swoją osobą ucieleśnia. W obliczu tendencji odśrodkowych istniejących zarówno we wspólnocie rodzinnej, jak i narodowej, aby utrzymać
ową jedność, oprócz umiejętności dyplomatycznych ułatwiających integrację
konieczna jest jego stanowczość: „To musi być stanowczy człowiek, żeby mógł
B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpatach Polskich,
Wrocław 1969, s. 120.
34

�92

Anna Malewska-Szałygin

coś zrobić! Tak jak gazda jest stanowczy! To tak jak pasterz idzie owce paść,
to som takie, co sie dobrze pasom i takie, co uciekajom. Dla tych to pasterz
musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara musi być! Dyscyplina! Żeby sie
bali pasterza!” Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje
postulatami: „Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi
być ostra! Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim!
Dla Polaków to rząd silnej ręki najlepszy, choć tak w ogóle to demokracja jest
lepsza!” Z tego wyboru wypowiedzi wynika, że zdaniem rozmówców dobra
władza państwowa nie jest władzą kolektywną, demokracją reprezentatywną,
deliberującą, ani żadną inną formą władzy negocjującej cele i sposoby ich
osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy ostrego pasterza dobitnie
podkreślają, że w wiejskim dyskursie lokalnym wzorem władzy pożądanej jest
autokracja integralna, patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka władza
powinna stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować prawo
oraz ostro, lecz sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem nowotarskich rozmówców, do fundamentalnych powinności
władzy – obowiązków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza.
W nowotarskiej retoryce często przywoływane są wzory osobowe ilustrujące
przykładami model „dobrego władcy”. Postaci historyczne wykorzystywane
w tej lokalnej dydaktyce to: Franciszek Józef, Józef Piłsudski, Edward Gierek.
Jednak osobą wcielającą lokalny ideał najpełniej był papież Jan Paweł II, co
jest dobrze słyszalne w wypowiedzi: „no proszę panią, wzorce przywództwa
to my mamy bardzo jasno naszkicowane – Papież!” Zdaniem podhalańskich
rozmówców Jan Paweł II najpełniej wcielał w życie ewangeliczny ideał władzy jako służby35. Ten ideał okazał się wciąż obowiązujący w nowotarskich
rozmowach: „władza nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć, tak
jak Papież, nasz Ojciec Święty. On jest autorytetem, oni powinni się od niego
uczyć. On niby rządzi całym światem, ale służy!”
Wzór dobrej władzy jako służby jest ściśle związany z pastoralnym modelem władzy, co podkreślał również Józef Tischner w Etyce solidarności.
Zdaniem rozmówców zasadniczy problem realizacji tego ideału polega na
tym, że władza rozumiana w kategoriach służby wymaga wyrzeczenia się
pychy i działań dla własnej korzyści, co przerasta możliwości większości ludzi.
Po to, by realizować ten ideał, trzeba być świętym, przy czym świętość jest
35
„Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak
będzie u was. Lecz kto by chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał
być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego,
który nie przyszedł, aby mu służono, ale żeby służyć” (Mt 20, 25–28).

�Obywatelstwo po góralsku

93

przez rozmówców rozumiana nie jako wyjątkowo etyczne postępowanie, ale
jako wsparcie nadludzką mocą umożliwiającą człowiekowi przezwyciężenie
swoich słabości, wśród których żądza władzy jest na pierwszym miejscu.
Dlatego poskromić ją potrafił tylko Ojciec Święty, człowiek o ponadludzkiej
mocy: „Słuchojcie! Komune to przewrócił Święty Ojciec! [...] A kto zjednoczył
Niemcy jak nie Święty Ojciec?! Ha! Święty Ojciec to był zwierzchnik świata!”
Jan Paweł II dokonywał niezwykłych czynów, gdyż zdaniem nowotarskich
rozmówców był obdarzony taką mocą, że zdolny był przemieniać ludzi i narody: „on był tą iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby
uwierzyli po prostu w to, że pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo
odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w ten cas był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było i po prostu ludzie takiej otuchy nabrali! On był
jakby iskrą, która rozpaliła to wszystko, że ludzie już nie dbali o nic – szli na
całość!” Ta moc duchowa, opisywana jako iskra, pochodziła z innej, ponadludzkiej rzeczywistości, przez którą władza została Papieżowi nadana, co dobrze
ilustruje opowieść, powtarzana wielokrotnie w czasie nowotarskich badań:
„takie zdarzenie było, że jak było koronacjo tej Matki Boskiej Ludźmierskiej
w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś im się pochyliła i berło jej wypadło
z rąk! I on to chycił, żeby nie upadło na ziemię. Chycił to berło! I zaraz śmiali
się z niego księża i biskupi śmiali się z niego, że wróży mu się jakaś władza
i potem było właśnie ta władzo!” Opowieści o tym zdarzeniu funkcjonowały
w wiejskim dyskursie lokalnym już w latach osiemdziesiątych36. Nowotarscy
rozmówcy interpretowali je jako znak z nieba, rodzaj objawienia woli bożej,
element planu bożego wcześniej wiadomy i zakomunikowany wybranym
(góralom oczywiście!). Papieska władza, którą Bóg ustanowił i wzmocnił swą
siłą, stanowi ich zdaniem niedościgły wzór dla władzy ludzkiej – grzeszącej
prywatą, nepotyzmem i innymi ludzkimi przywarami. Oczywiście w rozmowach o tym, jaka powinna być władza w Polsce, nikt nie powie, że powinna
być ponadludzkiej proweniencji, a jednak przywoływanie postaci Jana Pawła
II, wielokrotne przytaczanie opowieści o berle, nie pozwala zignorować wątku
„bożego pomazańca”37 potwierdzającego suwerenny, patriarchalny, pastoralny
ideał władzy i uzupełniającego ten wzór o pierwiastek sakralny.
Rekonstrukcja nowotarskich wyobrażeń o władzy pokazuje, że lokalne
ideały od ideałów demokracji dzieli przepaść – są to całkowicie różne modele
władzy. Wzór dobrego pasterza, ojca, gospodarza jest odległy od modelu władzy systemowej, kolektywnej, proceduralnej, negocjującej, słowem – współ36
37

M. Z o w c z a k, Bohater wsi, Warszawa 1991, s. 134.
J.P. R o u x, Król. Mity i symbole, Warszawa 1998.

�Anna Malewska-Szałygin

94

czesnych form rządzenia, realizowanego w ramach „systemów sieciowych,
w których rządzi się poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji)
założeń wyznaczających logikę działania poszczególnych pajęczyn, które nie
podlegają już wprost ośrodkom władzy administracyjnej i politycznej. [...]
Co więcej, decydujące są tu powiązania poziome, a nie pionowe”38. „Władzy
suwerennej, we współczesnym świecie – w wymiarze publicznym – już prawie
nie ma”39, co wiąże się z globalnym upowszechnianiem modeli strukturalnych
i proceduralnych: „dziś zarządzanie to egzekwowanie zachowań zgodnych
z regułami gry”40.
Wypada zgodzić się z Bruno Latourem, gdy pisze „nigdy nie byliśmy nowocześni”. Nie tylko nie byliśmy, ale i nie jesteśmy. Opozycja nowoczesność-tradycja to konstrukt i narzędzie badaczy stosowane dla klarowności opisu.
W rzeczywistości doświadczanej dominują „hybrydy” będące „mieszaniną
dwóch czystych form”41. Nowoczesne dyskursy i praktyki związane sieciowo-proceduralną formą rządzenia mieszają się z tradycyjnymi dyskursami
i wyobrażeniami o władzy pastoralno-patriarchalnej. O ile w tych pierwszych
obywatelstwo jest kategorią kluczową, o tyle z całą pewnością nie jest pojęciem,
wokół którego ogniskują się wiejskie dyskusje o władzy i państwie.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, dz. cyt., s. 13.
Tamże.
40
Tamże, s. 18.
41
B. L a t o u r, Nigdy nie byliśmy nowocześni, Warszawa 2011, s. 112.
38
39

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
