<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=31" accessDate="2026-09-30T23:39:44+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>31</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="10926" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10904">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/eb4bb4a89160a69016a21a3a5f2e1e3e.pdf</src>
        <authentication>97d3f831743d9af11684557076f8ea84</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6406</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130286">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130287">
                <text>2007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130288">
                <text>fotografia - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130289">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130290">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130291">
                <text>Nostalgia urzeczywistniona / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130292">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4 ; s.124-129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130293">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130294">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130295">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130296">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130297">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130298">
                <text>SŁAWOMIR SIKORA

Nostalgia
urzeczywistniona*

„Podróżowaliśmy nocą pierwszych stuleci, tych stuleci,
które odeszły niemal bez śladu: nie pozostawiając za sobą
wspomnień”.

Joseph Conrad
Narodzinom fotografii towarzyszyło wiele entuzjazmu
i pozytywnych emocji związanych z jej dokładnością i na­
ukową precyzją, choć, oczywiście, nie tylko do tego się to
sprowadzało. Owe silne emocje nie opadły co najmniej
do początku X X wieku, kiedy to idea poznania dzięki wy­
korzystaniu fotografii była jeszcze stale żywa. Łączyło się
to szczególnie z tzw. fotografią antropometryczną, która
ukazywała osoby z profilu i en face, czasem na tle różne­
go rodzaju skal i przyrządów, mających ułatwić pomiary
i klasyfikację typów ludzkich, doprecyzować to dwu­
znaczne pojęcie, jakim przynajmniej od czasów II wojny
światowej stała się rasa. Zdjęcia owe ukazywały twarze,
bądź też całe sylwetki ludzi (bywało, że pozbawione jakie­
gokolwiek odzienia), na podobieństwo fotografii z archi­
wów policyjnych. Dobro porządkującej nauki i jeden z jej
głównych elementów - klasyfikacja, były tu na pierw­
szym miejscu. N a początku X X wieku idee ewolucjonizmu pozostawały ciągle żywe. Ow kierunek myśli w wersji radykalnej - uznawał jedność kultury ludzkiej,
której różne stadia rozwoju można było spotkać jeszcze tu
i tam na świecie. Miały one być kolejnymi szczeblami
drabiny, po której człowiek piął się, by osiągnąć swój naj­
wyższy stan, w postaci, jaką znamy i określamy mianem
cywilizacji zachodniej. Taki pogląd zakładał, często impli­
cite, pewien związek między wyglądem ludzi a ich kultu­
rą. Stąd waga antropologii fizycznej, stąd też silny akcent
położony na wizualizację wiedzy.11 choć lata 20. i 30. XX
wieku przyniosły nowe trendy w antropologii, silnie rela­
tywizujące takie spojrzenie, to można sądzić, że pogląd
ów (jak i jego pochodne) długo jeszcze oddziaływały na
masową wyobraźnię. Sam a idea wagi wizualności dla an­
tropologii, często już w silnie zmienionym kształcie, choć
w niezmąconej postaci, była żywa przynajmniej do lat 40.
Później fotografie i ilustracje zaczęły stopniowo znikać
z książek antropologicznych.
Koncentracja na nauce oraz mniemanie, że to ona
jest wierzchołkiem cywilizacji człowieka, pozwalały

w miarę jasno określać cele badawcze, a niepoznane
(jeszcze) miejsca na Ziemi traktować niczym białe pla­
my, choćby inni ludzie, znający owe miejsca doskona­
le, mieszkali tam od dawna, posiadając wysoko rozwi­
nięte: organizację społeczną, kulturę i sztukę. Dobrym
przykładem takiego obszaru była właśnie Afryka, być
może zaś w szczególności Kongo Belgijskie, do którego
w roku 1924 trafił Kazimierz Zagórski.
Ćwierć wieku wcześniej Joseph Conrad napisał J ą ­
dro ciemności, opowieść o szczególnej podróży wielką
rzeką w centrum Afryki. Conrad zaczyna od stereoty­
pu myślenia o Afryce, by następnie w ciekawy sposób
poddać przewartościowaniu takie myślenie: „Podróż
w górę tej rzeki była niczym wyprawa do najwcześniej­
szych początków świata (...) Przenikaliśmy coraz głę­
biej i głębiej do jądra ciemności. (...) Byliśmy wę­
drowcami na prehistorycznej ziemi; ziemi, która miała
w sobie coś z nieznanej planety. Mogliśmy wyobrażać
sobie, że jesteśmy pierwszymi ludźmi biorącymi we
władanie przeklęte dziedzictwo, które zdołamy poddać
sobie jedynie kosztem niewypowiedzianej udręki
i ogromnego wysiłku” .2
W arto pam iętać, że Kongo było jednym z pierw­
szych miejsc Czarnej Afryki, do których dotarli żegla­
rze portugalscy jeszcze w końcu X V wieku. W krótce
też podjęto tam działalność misyjną. Żyjący w pierw­
szej połowie XV I wieku król Konga Afonso I M vemba
Nzinga uczył się portugalskiego i wysyłał krewnych
w podróż do Portugalii. Faktem jest jednak również, że
właśnie m.in. z tych terenów zaczęła się od XV I wieku
wywózka niewolników, co znacząco wpłynęło na póź­
niejsze relacje z tą częścią kontynentu. Paradoks K on­
ga polega na tym, że mimo tych żywych (choć mocno
dwuznacznych) i trwających kilka stuleci kontaktów,
uchodziło ono za jeden z dzikszych obszarów Afryki,
gdzie jeszcze w końcu X IX wieku często lokalizowano
kanibalizm, który, wedle panujących koncepcji, był
widomym znakiem prawdziwej dzikości i „prymitywu”
(zjawisko to miało być dowodem niskiego rozwoju
i braku kultury). Dla antropologów i specjalistów od
eugeniki - zauważa Nicholas Mirzoeff - Kongo było
najbardziej pierwotnym miejscem Afryki, cały zaś
Czarny Kontynent ominął nurt postępu.3
Po przybyciu do Afryki Kazimierz Zagórski zakłada
studio fotograficzne w Leopoldville. Poza regularną
pracą w pracowni podejmuje projekt, który znajduje
swój finał w postaci dwóch ułożonych przez niego cy­
klów fotografii zatytułowanych L ’Afrique qui disparaît,
zbioru liczącego ponad czterysta niedatowanych foto­
grafii pochodzących z kilku krajów Afryki, sprzedawa­
nych między innymi, choć nie tylko, w formie pocztó­
wek, „pamiątek z podróży” .
Nie wiadomo zbyt wiele na temat tego, dlaczego
i jak Zagórski zaczął fotografować (por. tekst Krzysztofa
Pluskoty),4 ani też jak dobrze mógł znać ówczesne kon­
wencje fotografii dokumentalnej czy etnograficznej, bo

124

�Sławomir Sikora • NOSTALGIA URZECZYWISTNIONA

zapewne nie były mu one obce. Wszak fotografie funk­
cjonowały dość powszechnie także w postaci pocztó­
wek, tego szczególnego obrazu świata i okna na świat.
W arto również pamiętać, że to dopiero lata 20. i 30.
X X wieku przyniosły sporo zmian w myśli etnologicznej.
Jedna z tych ważniejszych wiązała się z profesjonalizacją
dyscypliny. Wcześniej, uczeni najczęściej bez specjal­
nych oporów i skrupułów korzystali z informacji (do­
świadczeń, fotografii) zebranych przez podróżników
i tzw. ludzi na miejscu - misjonarzy, handlarzy oraz in­
nych „rezydentów”. Często jedynie zakres przedsięwzię­
cia pozwala odróżnić fotografie wykonane przez etnolo­
gów od prac innych amatorów etnograficzności.
Zbiór L ’Afrique qui disparaît, obejmuje zdjęcia wy­
konane w trakcie specjalnie podejmowanych podróży,
w „terenie” , zawsze w tzw. środowisku naturalnym.
Ukazują one rdzennych mieszkańców danego teryto­
rium, „nietkniętych” jeszcze przez cywilizację zachod­
nią. Silny akcent położony jest na fotografię portreto­
wą, i to ona dominuje. Portrety owe zostały zrobione
z dużą pieczołowitością i wyczuciem formy oraz wyjąt­
kową dbałością o oświetlenie. Postaci prawie zawsze są
skrupulatnie ustawiane, a ich pozy najczęściej dalekie
od stereotypowych (przyjrzyjmy się np. ułożeniu dłoni
starszego dziecka obejmującego młodsze na portrecie
matki z dziećmi zatytułowanym, notabene, Kobieta Bakuba). Trudno dziś z całą stanowczością stwierdzić,
które cechy w portrecie były dla Zagórskiego najważ­
niejsze. Z pewnością w centrum jego fotografii znajdu­
je się człowiek, a nie pewna większa całość, którą an­
tropologowie zwykli nazywać kulturą. Portrety,
zarówno te ograniczające się do twarzy, jak i te ukazu­
jące większy fragment postaci noszą cechy indywiduali­
zujące (ustawienie, oświetlenie), choć Zagórski często
wydaje się przywiązywać niemal tyle samo uwagi do
twarzy modela, jak i jego fryzury, skaryfikacji czy in­
nych ozdób. Takie podejście może budzić różne pyta­
nia i interpretacje. Można tu dostrzec pewne cechy
uprzedmiotowienia (tak czasem mocno krytykowane
przez węszycieli ideologii i „uprzedmiotawiającego
spojrzenia białego człowieka”, gorliwych, co nie znaczy
że zawsze wnikliwych, czytelników Michela Foucaulta). W arto jednak również zaznaczyć, że owe „etnogra­
ficzne ciekawostki” (z punktu widzenia europejskiego)
są jednocześnie często przedmiotem dystynkcji i dumy
ich nosicieli. (W znacznie bardziej radykalnym wymia­
rze taką dbałość o formę, zjednanie twarzy i ciała
w portrecie, możemy śledzić w fotografii współczesnej,
np. u Roberta M applethorpe’a.) Nie znaczy to wcale,
że fotografie Zagórskiego są wolne od ideologicznych
zabiegów. Pomijając wątek, który postaram się rozwi­
nąć dalej, można się zastanawiać na przykład, czy dys­
kretna aureola, jaką światło rysuje na krawędziach mi­
sternych koków upiętych na głowach trzech kobiet, to
zabieg świadomy, a jeśli tak, czy jest on etycznie neu­
tralny. Czy przedstawienie kobiet można wpisać w sym­

bolikę chrześcijańską (łatwo przecież również pionową
drewnianą belkę odczytać jako fragment krzyża)?
W racając do problematyki spojrzenia, to warto rów­
nież zauważyć, że Zagórski dokonuje szczególnego od­
wrócenia. Kiedy portret obejmuje większą część ciała,
fotograf obniża punkt widzenia aparatu, czasem nawet,
jak się wydaje, do poziomu brzucha, a zabieg taki
uwzniośla i hieratyzuje nieco postaci, ale - co ważniejsze
- dzięki niemu dokonuje się odwrócenie: to „oni” patrzą
na nas z góry. Taka retoryka interpretacji nie oddala,
oczywiście, problematyczności reprezentacji. Choć, jak
zauważa Edward Said, problem z reprezentacją istniał od
dawna, to jednak dopiero ostatnie czasy sprawiły, że stał
się on „wysiłkiem tak pełnym komplikacji i tak proble­
matycznym jak asymptota, z konsekwencjami dla pew­
ności i możliwości rozstrzygnięcia tak najeżonymi trud­
nościami, jak to sobie tylko można wyobrazić” .5
Fotografie Zagórskiego można próbować ulokować
na osi kultura - sztuka. Po stronie kultury znalazłaby się
nauka, dokument; po stronie sztuki - wartości estetycz­
ne, takie np. jak forma czy oświetlenie. Zagórskiego
można zasadnie podejrzewać o silne skłonności doku­
mentacyjne (a tym samym naukowe - świat był niegdyś
prostszy; por. sam tytuł przedsięwzięcia), nie wydaje się
jednak, żeby wyczerpywały one jego aspiracje. (Fotograf
był dumny z faktu, że jego zdjęcia trafiły do naukowego
opracowania Seligmana.) W śród wizerunków dominują
portrety indywidualne, rzadziej pojawiają się portrety
zbiorowe. Stosunkowo niewiele znajdujemy zdjęć tance­
rzy, postaci w maskach, w trakcie obrzędów, ludzi przy
pracy (te ostatnie są wręcz sporadyczne: nieco zdjęć
z targu, tragarzy, niewielka liczba fotografii ukazujących
ludzi podczas innych zajęć). Niewiele jest także fotogra­
fii „chwytających” ruch. (To, że nie był to wybór związa­
ny z ograniczeniami technicznymi, wskazują zdjęcia
rwandyjskich tancerzy, jak i słynnych skoczków.) Sto­
sunkowo mało jest również zdjęć przedstawiających śro­
dowisko, w szczególności to bliskie: domostwo i jego
otoczenie. Więcej uwagi Zagórski, jak się zdaje, poświę­
cił krajobrazom (a w tym „romantycznym” zachodom
słońca). Trochę zdjęć fauny (sfotografowanej w czasem
dość nienaturalny sposób w zwierzyńcach), nieco osobli­
wości i „wynaturzeń” - przypadki tropikalnej choroby,
elephantiasis, tak u ludzi, jak i zwierząt pojawiają się spo­
radycznie. Ale przez to można podejrzewać Zagórskiego
o szczególną inklinację do pokazywania „naturalnego”
człowieka, przy jednoczesnej dużej uwadze skierowanej
na takie cechy kulturowe, jak fryzury czy skaryfikacje.6
Jego fotografie wpisują się też w szczególną sytuację,
gdyż konserwują i zachowują pewien (domniemany) stan
idealny, do którego zmiany „kultura białych” aktywnie
się przyczyniła. Mam tu na myśli wysiłek wykluczenia ze
zdjęć elementów „kultury białych”. W zbiorze fotografii,
które Zagórski nazwał L ’Afrique qui disparaît, Afryka,
która znika (tytuł ten w jeszcze mocniejszej postaci przez zastosowanie czasu przeszłego dokonanego - ma al­

125

�Sławomir Sikora • NOSTALGIA URZECZYWISTNIONA

bum wydany staraniem Pierre’a Loosa - Lost Africa,
Afryka utracona, 2001) nie znajdziemy prawie w ogóle
elementów kultury białych. Z rzadka, na zdjęciach gru­
powych, pojawiają się postaci noszące elementy „stroju
europejskiego”: koszula, marynarka, kapelusz czy parasol.
Czasem w portrecie znajdujemy jakąś ozdobę o prowe­
niencji europejskiej: jedna z dziewcząt, wśród zawieszo­
nych na szyi licznych koralików i ozdób, ma medalik
z M atką Boską; masajski wojownik - puszkę po mleku
Nestlé w uchu. Niewiele ponadto. (Wyjątkiem są tu fo­
tografie z Rwandy, gdzie w strojach nieco częściej można
odnaleźć elementy „synkretyczne”.) Kultura, która tak
silnie oddziaływała i zmieniła losy Afryki, kolonializm (do
roku 1908 Kongo było prywatnym, bezwzględnie eksplo­
atowanym, dominium króla belgijskiego) nie pozostawi­
ły niemal śladu na tych fotografiach. Czy można mnie­
mać, że Zagórski w ten szczególny sposób pragnął
odpowiedzieć na słowa Conrada z Jądra ciemności: „Po­
dróżowaliśmy nocą pierwszych stuleci, tych stuleci, które
odeszły niemal bez śladu: nie pozostawiając za sobą wspo­
mnień”?7 Postanowił zostawić „wspomnienie”, wspo­
mnienie wyidealizowane. Paradoks fotografii sprawia, że
w swojej aczasowości staje się ona wiecznym teraz. Takie
posunięcie Zagórskiego można chyba uznać za szczegól­
ny zabieg zmiany czasowości - kamera rejestruje nie to,
co jest, lecz „to, co było”, i co jednocześnie być powinno.8
Szczególna aczasowość tych fotografii została osiąg­
nięta również za sprawą dekontekstualizacji. T en po­
wszechnie stosowany zabieg w przypadku portretów wią­
zał się z wyodrębnieniem z tła, przede wszystkim za
sprawą rozmyślnego operowania głębią ostrości. Tło
w portretach jest najczęściej neutralne. Jednak owa
neutralność nigdy nie jest uzyskiwana za sprawą tła
sztucznego. Zagórski dość rzadko fotografuje ludzi na
jednorodnym, „naturalnym” tle, np. trzcinowych ścian
domostw. Najczęściej owa neutralność uzyskiwana jest
dzięki maksymalizacji głębi ostrości. Rozpływające się
postaci na drugim planie często jeszcze bardziej koncen­
trują uwagę na pierwszym. Zabieg ten Zagórski stosuje
z upodobaniem, można też sądzić, że jest on nośnikiem
ważnego znaczenia. Fotograf widzi człowieka, jednostkę,
a nie grupę, lud, „kulturę”, nawet wówczas, gdy fotogra­
fie opatruje informacją np. „Typ M ’Bouka”, co było
standardowym podpisem w nieco wcześniejszym para­
dygmacie (wiedza jednostki, jej phisis miały wszak repre­
zentować daną kulturę lub etnos). To dzięki owej głębi
ostrości fotograf szuka elementu znaczącego np. w skaryfikacji, szczególnym sposobie ozdoby, ale także nada­
wania kulturowego znaczenia jednostce.9 Głębia ostro­
ści jest zresztą tak daleko posunięta, że często tylko
stosunkowo niewielki fragment bryły twarzy pozostaje
w pełni ostry. Ten zabieg - jak sądzę - silnie wpisuje
zdjęcia Zagórskiego w obszar „sztuki”. Fotografia etno­
graficzna zazwyczaj starała się dążyć do maksymalnie in­
formacyjnego charakteru zdjęcia i kontekstualizacji
przedstawienia, opowiadała się tym samym najczęściej

(trudno jeszcze mówić o jasnej kodyfikacji takich prze­
pisów w owym czasie) za jak największą głębią ostrości.
Trop silnej opozycyjności między sztuką a nauką zaryso­
wał się dość wcześnie. (Wedle nieco już późniejszych
opinii, oddanie się tej pierwszej wykluczało tę drugą.)
Dekontekstualizacja fotografowanych postaci jesz­
cze bardziej wzmacnia problematyczność czasowości
przedstawienia, wykluczając je z konkretnej czasoprze­
strzeni, umieszcza je w idealnym limbie aczasowości.
W arto podkreślić, że takie zabiegi „antydatowania”
wiązały się m.in. z mniemaniem, że znajdujemy się
w paradoksalnej sytuacji, gdy „przedmiot” badań - lu­
dy, kultury - znikają na naszych oczach. Bronisław M a­
linowski - jeden ze zdecydowanych propagatorów tzw.
„antropologii ratunkowej” - zaczyna swoje klasyczne
dzieło słowami: „Etnologia znajduje się w smutnej i ab­
surdalnej, żeby nie powiedzieć tragicznej sytuacji, pole­
gającej na tym, że ilekroć zaczyna porządkować swój
warsztat naukowy, wypracowywać własne narzędzia ba­
dawcze i chce już przystąpić do opracowania wyznaczo­
nych sobie zadań, przedmiot jej badań znika z pola ba­
dawczego, i to znika z niezwykłą szybkością. (...) kiedy
ludzie przygotowani do podjęcia badań terenowych roz­
poczęli podróże do egzotycznych krajów i podjęli studia
nad zwyczajami ich mieszkańców, ci wymierają niemal
na naszych oczach”. (1922)10
Ów szczególny alochronizm - jak Johannes Fabian11
nazwał fenomen odmiennej czasowości badacza (cywili­
zacji zachodniej) i „przedmiotu” badań - dominował
(także) w „spojrzeniu” etnograficznym. Zapewne najle­
piej znanym, romantyzującym projektem nostalgicznym
w fotografii jest wizerunek Indian amerykańskich spo­
rządzony przez Edwarda Curtisa w zbiorze Vanishing Ra­
ce (Znikająca rasa - zdjęcia publikowane w dwudziestu
tomach w latach 1907-30). Zagórski mógł, oczywiście,
znać to niewolne od ideologicznych zabiegów zamierze­
nie. Sądzę jednak, że przedsięwzięcie Zagórskiego jest
ciekawsze i mimo wszystko mniej uwikłane w ideologię.
W Jądrze ciemności pośród różnych przewartościo­
wań odnajdujemy i takie, które, jak mniemam, można
odnieść do narodzin szczególnej formy nostalgii. Podró­
żujący w górę rzeki do placówki Kurtza zostają zaatako­
wani przez krajowców. W trakcie potyczki ginie prze­
szyty włócznią Murzyn-sternik - ta śmierć doprowadza
do ciekawej przemiany w myśleniu Marlowa, głównego
bohatera. N a przestrzeni kilkunastu stron ów sternik,
będący „najbardziej niezrównoważonym głupcem ”
i „idiotą”, staje się osobą bliską i znaczącą. „Byliśmy
swego rodzaju partnerami. Sterował dla mnie - musia­
łem się nim zajmować, martwiły mnie jego słabości,
i w ten sposób narodził się subtelny związek, z którego
zdałem sobie sprawę dopiero wtedy, gdy został tak na­
gle przerwany. A owa głębia spojrzenia, którą mnie ob­
darzył, gdy otrzymał swoją ranę, do dziś pozostaje w mej
pamięci: niczym wymóg odległego pokrewieństwa po­
twierdzony w chwili ostateczności.”12 T en krótki cytat

126

�Sławomir Sikora • NOSTALGIA URZECZYWISTNIONA

streszcza pewien aspekt skomplikowanych relacji, które
odnajdujemy w „humanitarnej” postawie kolonialnej:
owe odległe pokrewieństwo i subtelny związek zakłada
opiekę (czyli protekcję, ale i protekcjonalność), jest to
również odmiana szczególnego partnerstwa. „Głębia
spojrzenia” - o której mówi Conrad - poza wszystkim
innym, co może jeszcze oznaczać, jak sadzę, znamionu­
je dostrzeżenie w owym nieszczęsnym sterniku drugiego
człowieka, bliźniego. Jednak to dostrzeżenie człowie­
czeństwa odległego „czarnego brata” dokonuje się do­
piero na progu jego śmierci. T o śmierć pozwala na
zmianę perspektywy widzenia, dopiero budzi pozytywne
uczucie. Czy można odczytać ten opis metaforycznie
i stwierdzić, że znaczy on mniej więcej tyle: dopiero
zniszczenie rdzennych kultur pozwoliło cywilizacji za­
chodniej dostrzec ich wartość. Tym samym u Conrada
śledzimy narodziny jednej z odmian szczególnego uczu­
cia zwanego nostalgią kolonialną. Etymologicznie no­
stalgia oznacza chorobę, cierpienie związane z tęsknotą
za krajem, domem rodzinnym. W tym jednak przypad­
ku obiekt nostalgii wydaje się zawsze przybierać postać
fantazmatyczną, idealnego obiektu utraconego. W taki
projekt nostalgii wpisuje się również - jak mniemam przedsięwzięcie Zagórskiego.13
Malinowski w trakcie swych badań terenowych na
W yspach Trobrianda (1914-18) zaczytywał się w C on­
radzie.14 Czy znał go dobrze również Kazimierz Zagór­
ski? Człowiek starannie wykształcony, choć w profilu
inżynieryjno-wojskowym...

Post Scriptum 2007
„Pocztówki (...) stają się fantazmatem biedaków:
za kilka groszy ukazują całe zestawy marzeń i snów.
Pocztówka jest wszędzie, obejm ując całą przestrzeń
kolonialną, udostępniając się natychmiast turystom,
żołnierzom, kolonizatorom. Będąc dla nich jednocze­
śnie poezją, jak i uchwyconą na wieki chwałą; jest ona
także ich pseudowiedzą na tem at kolonii. Tworzy ste­
reotypy na podobieństwo owych wielkich morskich
ptaków, które wytwarzają guano”.
M alek Alloula
W Państwowym Muzeum Etnograficznym w W ar­
szawie (już po wystawie fotografii Kazimierza Zagór­
skiego w Zachęcie, wrzesień-listopad 2005) odnalazł
się ciekawy album. N ieco spłowiałe, postrzępione, grafitowoczarne karty z dwustronnie naklejonymi foto­
grafiami nie stanowią już, jak niegdyś, połączonej
grzbietem całości (ostatnia karta ewidentnie dołączo­
na m a kolor spłowiałokremowy). Porządkująca ręka
„archiwisty” nadała im arabskimi cyframi kolejność,
która, jak sądzę, niekoniecznie oddaje tę pierwotną.
zdarza się bowiem, że „tem aty” wracają przedzielone
kartam i o nieco odmiennej tematyce. Zbiór liczy 28
kart, czyli 55 stronic z 390 zdjęciami (fotografie z kil­
ku kart zostały wycięte). Album trafił do zbiorów mu-

zeum z informacją, że zarówno zdjęcia, jak i on sam,
zostały wykonane przez Edwarda Piterka, polskiego
lotnika, który w latach 1941-44 latał w Afryce. Miał
też powstać w tych latach. Każda ze stronic zawiera
kilka zdjęć, których krawędzie wycięte falistą, nieregu­
larną linią, tworzą „kształtne chmurki”. T o dodatko­
wo zawęża kontekst, w którym został uchwycony cen­
tralny „przedm iot” . K ształt zdjęć został tak
wyprofilowany, by kompozycyjnie pasował do innych
znajdujących się na tej samej stronie. Całość - jeśli za­
wierzyć porządkującej numeracji cyfrowej - rozwija się
w dość logiczną kompozycję, ukazującą „zobrazowaną
wiedzę o Czarnym Lądzie”: afrykańskie krajobrazy,
rzeka Kongo, zwierzęta, portrety kobiet, portrety męż­
czyzn, fryzury, ozdoby, stroje, portrety grupowe, sposo­
by noszenia dzieci, skaryfikacje, palący różnorakie faj­
k i_ostatnia zaś ukazuje zniekształcone chorobą
postaci ludzi i zwierząt lub ich kończyn. Część kart no­
si enigmatyczne klasyfikujące tytuły: A FRYKA , RZE­
KA K O N G O , K O N G O B E L G IQ U E , FRYZURY,
O R K IE ST R Y M U R Z Y Ń SK IE, T A R G I, ŻYCIE
C Z A R N Y C H ... Sporadycznie zdarza się, że informa­
cje dotyczą poszczególnych fotografii: N A L O T SZA ­
RAŃ CZY, DRZEW O G U M O W E _ jedna ze stron
poza sentencją KRÓ LO W E P IĘ K N O ŚC I nosi napis
O SZPEC A N IE K O B IE T , zamieszczony przy fotografii
grupy niewiast z kłódkami wargowymi.
Te zabiegi porządkowania zdjęć wedle tem atu no­
szą silne znamię klasyfikacji. Każą myśleć o albumie
jako wyniku doświadczenia i wiedzy. Proces konstruk­
cji albumu jest przedsięwzięciem autorskim (jakkol­
wiek byłoby ono banalne), jest porządkowaniem i or­
ganizowaniem świata, tworzeniem pewnego kosmosu.
Podobnie jest i w tym przypadku. Owa falista linia
krawędzi indywidualizuje to, co powszechne - pocz­
tówkę. Karty tworzą zestawy poświęcone jednemu za­
gadnieniu, porządkując świat i własne jego postrzega­
nie. A lbum można uznać za szczególne imago mundi.
Jest też konstrukcją retoryczną, której można przypisy­
wać kolejne znaczenia. Co znaczy fakt umieszczenia
na centralnym miejscu pośród zwierząt fotografii sym­
patycznego szympansa w okularach ... Czy znaczące
jest to, że wśród zdjęć ukazujących skaryfikację cen­
trum karty zajmuje kobiecy biust w dodatkowym „zbli­
żeniu” powstałym na skutek „zawężenia pola wiedze­
nia” dzięki przycięciu krawędzi.
Być może album ten jest niepełny, niemniej cieka­
we jest, że wszystkie wykorzystane zdjęcia, jak się wy­
daje, były pierwotnie pocztówkami autorstwa Kazimie­
rza Zagórskiego. T a informacja najprawdopodobniej
w albumie była nieobecna (a być może nawet bywała
skrywana - tego nie można być pewnym - bowiem da­
ne, że to Piterek był autorem zdjęć, pochodzą od ostat­
niego właściciela albumu), co w zestawieniu z indywi­
dualizującymi kształtam i i narzuconą klasyfikacją
dodatkowo podkreśla autorski charakter tego przedsię­

127

�Sławomir Sikora • NOSTALGIA URZECZYWISTNIONA

wzięcia, nadając mu charakter „sprzedaży” własnego
doświadczenia. Ale owa relatywność autorstwa zdjęcia-pocztówki dodatkowo poświadcza to, że widoków­
ki były traktowane jako pierwsze obrazy „wyzwolone”,
obrazy na wolności (by skorzystać z tytułu książki Ry­
szarda Kluszczyńskiego, odnoszącej się do zgoła innych
i późniejszych fenomenów), przeznaczone do swobod­
nego krążenia, ale i zawłaszczania właśnie. Susan Sontag przywołuje obraz żołnierzy z Karabinierów Godarda,
którzy wracając do domu, przywożą w walizkach stosy
„łupów” w postaci pocztów ek... Pod tym względem al­
bum jest już obrazem wiedzy (i doświadczenia) nie tyl­
ko zdobytej, lecz także mocniej skategoryzowanej
i u trw a lo n e j. I jeśli, jak pisze M alek Alloula, w kon­
tynuacji wątku nadmienionego w motcie, pocztówka,
nieodłącznie wiąże się z podróżą i metafizyką wykorze­
nienia, to album daje raczej namiastkę wiedzy ugrun­
towanej i zakorzenionej we własnym doświadczeniu.
Choć bywa to oczywiście przeświadczenie z łu d n e .

Przypisy
1

2
3

4
*

Pierwsza część niniejszego tekstu była drukowana w kata­
logu wystawy Nostalgia urzeczywistniona. Afryka w fotogra­
fiach Kazimierza Zagórskiego. Zachęta, Narodowa Galeria
Sztuki, Warszawa 2005.

5

Allan Sekula stwierdza, że pod koniec XIX wieku poja­
wiły się oznaki kryzysu „optycznego empiryzmu”, a wnio­
ski owe wyciąga na podstawie tego, w jaki sposób policja
podchodziła do materiału wizualnego. Warto pamiętać,
że fizjonomii kryminalisty („zwizualizualizowanych”
cech kryminogennych) poszukiwano m.in. nakładając
na siebie portrety wielu złoczyńców (czasem jednej kate­
gorii). Sekula wyczerpująco opisuje ów fenomen w The
Body and the Archive, „October” nr 39, 1986. Zob. też:
różne teksty w zbiorze Anthropology and Photography
1860-1920 wydanym pod redakcją E. Edwards, Yale
University Press with association with The Royal Anth­
ropological Institute 1992
J. Conrad, Jądro ciemności, przeł. J. Polak, SAW W 1994,
s. 73-77
N. Mirzoeff, Transculture. From Kongo to the Congo, w:
tegoż, Introduction to Visual Culture, Routledge 1999;
zob. też In and Out of Focus. Images from Central Africa,
1885-1960, (red.) Christraud M. Geary, National M u­
seum of African Arts, Smithsonian Institution 2002
K. Pluskota Atelier PH OTO Cinématographique —C. Zagourski, w: In and Out of Focus, op. cit. oraz tenże: Kazi­
mierz Zagórski —życie i praca w: Nostalgia urzeczywistnio­
na, op. cit.
E. Said, Representing the Colonial: Anthropology’s Interlo­
cutors, „Critical Inquiry” 15, Winter 1989, s. 206

Strona z albumu Edwarda Piterka. Własność Muzeum Etnograficznego w Warszawie.

128

�Sławomir Sikora • NOSTALGIA URZECZYWISTNIONA

6

7
8

9

10
11
12
13

W wersji zebranej zdjęcia Zagórskiego funkcjonują (po­
za kolekcją Pierre'a Loosa upublicznioną w albumie Lost
Africa. From the Collection of Pierre Loos, Skira 2001)
najprawdopodobniej w przynajmniej dwudziestu albu­
mach (według K. Pluskoty; informację tę posiadam od
Karoliny Lewandowskiej) rozsianych po świecie. Były
one przygotowane (wręczane i sprzedawane) przez same­
go Zagórskiego - jak się wydaje różnie akcentują one po­
szczególne typy fotografii. Fotografię portretową uwypu­
kla album wydany staraniem Loosa.
J. Conrad, op. cit., s. 78
Świadom jestem oczywiście znanej koncepcji Rolanda
Barthesa wyłożonej w Świetle obrazu i związanej ze spe­
cyfiką czasowości fotografii. Użyte tu sformułowanie „to,
co było” nie ma nic wspólnego z ową koncepcją.
Skaryfikacja, podobnie jak tatuaż, była często nośnikiem
symbolicznego znaczenia, mówi też o randze osoby. Uzy­
skuje się ją dzięki specjalnemu nacinaniu skóry i dalszym
zabiegom formowania powstałej w ten sposób blizny.
B. Malinowski, Argonauci Zachodniego Pacyfiku, przeł. B.
Olszewska-Dyoniziak iS . Szynkiewicz, PWN 1981, s. 25
Zob. J. Fabian, Time and the Other. How Anthropologist
Makes Its Object, Columbia University Press 1983
J. Conrad, op. cit., s. 111; wyróżnienie S. S.
Problem nostalgii kolonialnej zyskał dotychczas całkiem
obszerną literaturę. Por. klasyczny już tekst Renato Ro­
saldo Imperialist Nostalgia („Representations” nr 26,
Spring 1989). Rosaldo przybiera ton oskarżycielski i na­

zywa tę odmianę nostalgii mocniej, nostalgią imperialną,
podkreślając ambiwalencję uczucia miłości po tym, jak
pierwotnie ów „obiekt miłości” został zniszczony przez
„kochający” podmiot. Tym samym Rosaldo bardziej zde­
cydowanie niż Conrad definiuje powstałą sytuację. War­
to jednak podkreślić, że sam termin nostalgia kolonialna
nabiera dziś zdecydowanie szerszego znaczenia i zaczyna
dotyczyć nie tylko kolonizatorów - zdaje się obejmować
także rdzennych mieszkańców skolonizowanych obsza­
rów. Być może można tu widzieć pewną analogię do za­
kresu i ambiwalencji „nostalgii za komunizmem” w kra­
jach postkomunistycznych (nostalgię za PRL-em
odczuwa przecież nie tylko niegdysiejsza „władza”). Za­
pewne ta szczególna forma emocjonalnego związku
z przeszłością pozostaje w zgodzie z rosnącym zaintereso­
waniem pamięcią dziś (w opozycji do historii), o której
mówi Pierre Nora. Por. W. C. Bissell, Engaging Colonial
Nostalgia, „Cultural Anthropology” Vol. 20, nr 2, 2005;
Nostalgia. Eseje o tęsknocie za komunizmem, F. Modrze­
jewski i M. Sznajderman, wydawnictwo Czarne 2002,
a także J. Żakowski, Epoka upamiętniania. Rozmowa
z Pierrem Nora, (w:) J. Żakowski, Rewanż pamięci, Sic!,
Warszawa 2002.
14 Warto tu przywołać znakomite zestawienie Conrada
z Malinowskim napisane przez Jamesa Clifforda, O etno­
graficznej autokreacji: Conrad i Malinowski, w: tegoż, Kło­
poty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura
i sztuka, KR 2000

Strona z albumu Edwarda Piterka. Własność Muzeum Etnograficznego w Warszawie.

129

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10925" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10903">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86b6a125b690ac8d081ffe67fe5959ad.pdf</src>
        <authentication>4de5b5070713e72831b3fe28b3fd53af</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130274">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2718</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130275">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130276">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130277">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2529</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130278">
                <text>Szrukoj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130279">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.170-172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130280">
                <text>Lipka, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130281">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130282">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130283">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130284">
                <text>Szrukoj
Krzysztof Lipka
Pamięci mojej ciotecznej babki,
Marty Gundlach (1888-1966)

Nie mam bynajmniej zamiaru pisać tu o kołysankach, ale
kołysanki stanowią dla opowieści, którą pragnę wysnuć, od­
powiedni punkt odbicia. Pamiętam mianowicie z dzieciń­
stwa trzy kołysanki, każdą w innym języku. Matka śpiewała
mi po polsku kołysankę najbardziej banalną, którą jednak
będę zawsze kochać dlatego, że należy do moich pierw­
szych, najdawniejszych wspomnień i dlatego, że śpiewała mi
ją matka.
Spij, dziecinko, już,
Śliczne oczka zmruż.
Matka cicho nuci śpiew,
Wokół słychać szelest drzew,
W dali dziad wyciąga rękę,
Pies oberwał mu sukienkę,
Ciebie strzeże Anioł Stróż.
Śpij, dziecinko, już.
Od chwili, w której zacząłem rozumieć treść tej pieśni,
najbardziej mnie niepokoił ów dziad, który nie wiadomo co
robił w mojej kołysance; i zdawało się, że nawet jeżeli miał
stanowić przeciwwagę do obrazu spokoju i opieki, którą ja
byłem przez Anioła Stróża (i nie tylko) otoczony, to tak czy
inaczej szarpiący jego łachmany pies na pewno nie pomagał
gładko zapadać w sen.
Wszystko to działo się w Łodzi, gdzie w latach powojen­
nych język niemiecki bynajmniej nie był rzadki, i to nie
wśród Niemców pozostałych po wojnie, ale wśród dawnej,
przedwojennej ludności tego miasta, która nierzadko
w pierwszym pokoleniu była spolonizowana i jej pierwszym
językiem, wyniesionym z domu rodzinnego, był niemiecki.
Takie było właśnie pochodzenie starej Klembergowej, kości­
stej babki, która, mieszkając naprzeciwko, przychodziła do

170

nas codziennie w charakterze dochodzącej służącej. Coś tam
ugotowała, starła kurze, doglądała nas, dzieci. Z lubością
śpiewała mi niemiecką kołysankę, rozglądając się tylko spod
oka, czy aby ktoś dorosły nie słucha; język niemiecki nie był
mile widziany w naszym domu, babka i ciotka zginęły w Ravensbruck. Stara Klembergowa śpiewała:
Schlafe, mein Geliebter,
Schliess die Augen zu...
Dalej już dziś nie przypominam sobie słów owej niemiec­
kiej kołysanki, ale pamiętam jak przez mgłę, że jej słowa by­
ły żadne, jak to się mówi o niczym, łagodne i nie przeciwsta­
wiały mojemu szczęściu żadnych okrutnych obrazów w dale­
kim świecie. Do dziś doskonale pamiętam całą melodię tej
pieśni, ale słowa mi już umknęły.
I trzecia kołysanka, w języku rosyjskim. Ciotka mojego
ojca, pochodząca również z domu o niemieckich korzeniach,
wówczas, kiedy miałem lat kilka, była już emerytowaną na­
uczycielką; swego czasu jednak cieszyła się sławą świetnej
polonistki. Zaprzyjaźniona z profesorem Kazimierzem Nit­
schem, który z nią korespondował do śmierci, także z profe­
sorem Zenonem Klemensiewiczem, nauczycielka Juliana
Tuwima, który wspomniał ją, Martę Gundlachównę, nawet
z nazwiska, w swych wspomnieniach z czasów szkolnych,
zamieszczonych w tomie różnych autorów, zatytułowanym
Kredą na tablicy. Znała kilka języków, niemiecki jak polski,
urzędowy rosyjski wyniosła w carskich szkół, francuskim
władała bardzo biegle. Ciotka Tunia w sumie była postacią
niezwykłą, schorowana, pokrzywiona,- wiecznie biadoląca,
do ostatnich chwil życia całe dnie spędzała wśród różnoję­
zycznych książek, zajmowała się etymologią, słowotwórstwem i lubiła na te tematy każdemu czynić wykłady, na

�przykład spotkanej na schodach sąsiadce, kobiecinie bez
podstawowego wykształcenia. Wciąż zbierała różne rzadkie
egzempla, na przykład dziwne i ciekawe nazwiska, do ja­
kiejś' swojej niezwykle ponoć odkrywczej naukowej tezy ję­
zykoznawczej, której jednak nie zdołała nigdy na pis'mie
utrwalić. Nieskazitelnej prawos'ci, nadzwyczajnego serca,
szerokich horyzontów i bardzo gruntownej wiedzy, należała
do pokolenia, które dawno odeszło, nie pozostawiając już lu­
dzi podobnych sobie. Zawdzięczam jej nieskończenie dużo,
to ona wychowywała mnie i uczyła w zastępstwie zabiega­
nych i przepracowanych utrzymywaniem domu rodziców.
Zawsze miała czas, rzucała wszystko, by odpowiedzieć na
każde pytanie kilkuletniego chłopca, godziny całe trawiła
w swej rozległej bibliotece, wyszukując przykłady dobrze
ilustrujące poruszone zagadnienie.

wiedniej stronie i czytam: „Kołysanka kozacka M . J. Ler­
montowa, mój przekład z języka rosyjskiego".

Ciotka Tunia uwielbiała muzykę i niestety kompletnie nie
miała słuchu. Przeciwnie do mnie, który grałem od najmłod­
szych lat i miałem w przyszłości pokończyć różne szkoły mu­
zyczne. Tylko tym moim wrodzonym talentom zawdzięczam,
że kołysanka, którą śpiewała Ciotka Tunia, zawsze wydoby­
wając z gardła dźwięki o niejasnej intonacji, jednak we mnie
brzmi. Jest to melodia dość nijaka, jednostajna, krążąca
w miejscu senna kołomyjka, powtarzająca w kółko identycz­
ne niemal frazy i zdania, ale Ciotka, zapewne włas'nie z po­
wodu swoich niedomogów muzycznych, twierdziła, że jest to
jej najukochańsza pies'n. Była to melodia rzekomo kozacka,
lecz chyba raczej - jak dzisiaj mys'le - stylizowana, bo, jak
się dowiedziałem wiele lat później, skomponowana do tekstu
Michała Lermontowa; kołysanka s'piewana kozackiemu
dziecku, które miało wyrosnąć na dzielnego wojaka i zginąć,
bardzo smutna i gorzka w treści; nie wiem, czemu Ciotka tak
mnie nią chętnie raczyła. Tak czy inaczej rzeczywis'cie uwiel­
biała tę piosenkę i przetłumaczyła ją specjalnie dla mnie.
Ona, tłumaczka idealna i bezbłędna, płynnie czytająca pięk­
ną polszczyzną z obcojęzycznych tekstów, nie miała może
szczególnych uzdolnień do lotnego i zapierającego dech
w piersiach przekładu poetyckiego, ale lubiła to robić dla
przyjemności i spisywała swoje tłumaczenia w niewielkim
zeszycie, obok skromnych wierszyków, rymowanek saty­
rycznych czy złotych myśli, które czasem układała. Jest
w tym zeszyciku także kilka wartych uwagi białych wierszy
z ostatnich lat Ciotki. Układała ten zbiorek specjalnie dla
mnie, tak jak dla mnie tłumaczyła kołysankę i pozostawiła mi
go z następującą dedykacją:

Ruszysz w wojennej potrzebie - śmiały Kozak, chwat!
Wyjdę ja pożegnać ciebie, - machniesz ręką: at!
Gorzkie moje łzy popłyną z tobą w obcy kraj...
Spij, maleńka ma dziecino!
Kołysko, buj - baj!

„Na Twoje życzenie, Najdroższy mój Krzysiu, zbieram tu
'okruchy' mojego życia w nieudolnych dziecięcych i młodo­
cianych wierszykach. Kiedy dorośniesz i będziesz już dojrza­
łym i mądrym człowiekiem, to na pewno, czytając ten zbio­
rek, machniesz ręką i uśmiechniesz się pobłażliwie, ale jed­
nocześnie wrócisz myślami do swojej starej cioci - a raczej
babki ciotecznej - Tuni, która Ciebie bardzo, bardzo kochała.
Twoja Marta Gundlachówna 1961."
(Miałem wówczas dwanaście lat, ale to data spisywania
przeważnie wierszyków z zamierzchłej już wówczas prze­
szłości.)
Sięgam dzisiaj po ten cienki zeszycik w zielonej plastyko­
wej okładce, z nalepką, na której czytam dwie linijki skreślo­
ne drobnym, nieskazitelnym pismem Ciotki: „'Z lat minio­
nych', zmienić nalepkę na ładną, Tunia". Nigdy nic nie było
z tego zeszyciku publikowane. Dzisiaj otwieram go na odpo­

Uśnij, synku, me kochanie, ukołyszę cię!
Księżyc na twoje posłanie blady blask swój śle.
Opowiem ci bajek wiele, cudnych niby raj...
Spij, maleńki mój aniele!
Kołysko, buj - baj!
Wojackiego życia brzemię poznasz, chwycisz broń,
śmiało skoczysz nóżką w strzemię, parsknie raźno koń.
Pstrym jedwabiem wyhaftuję ja siodełko twe...
Teraz pieszczę i całuję
i kołyszę cię!

Dam ci, gdy wypadnie droga, na twe piersi krzyż,
patrz nań, modląc się do Boga i wznoś myśli wzwyż;
gdy podążysz w groźne boje, matkę wspominaj!
Śpij, najdroższe dziecię moje...
Kołysko, buj - baj!
Rzecz w tym, że kołysankę tę Ciotka Tunia śpiewała mi
w obu językach, czasem w swoim przekładzie, czasem w ory­
ginale, po rosyjsku. Jednak jej rosyjski śpiew był dla mnie ist­
ną torturą; nie dlatego, bym nie lubił tego języka, miałem pięć
lat i język rosyjski wydawał mi się, jak i zawsze później,
piękny, melodyjny, łagodny; ale było tam jedno zatrważające
mnie miejsce, jedno słowo, które nie wiadomo dlaczego wy­
woływało w dziecięcym serduszku grozę: „szrukoj"! Słowo
złowrogie i przerażające. Pojawiało się ono w momencie, kie­
dy Ciotka zbliżała się do połowy trzeciej zwrotki: „mach­
niesz ręką: at!" Po rosyjsku brzmiało to: „ty machniosz rukoj". W tym właśnie momencie zawsze w sposób niewytłu­
maczalny wpadałem w drżenie i mówiłem: „Ciociu, ja się te­
go 'szrukoja' boję!" Nie zdały się żadne tłumaczenia, że nie
ma mowy o żadnym „szrukoju", że to zbitka spółgłosek
dwóch różnych wyrazów, z których żaden nie ma w sobie ani
odrobiny czegoś przeraźliwego. Nic jednak nie pomagało,
powtarzałem uparcie: „Tego 'szrukoja' to ja się boję!" 1 ba­
łem się rzeczywiście.
Nie jest to bynajmniej jakaś anegdota, którą opowiada­
no mi, kiedy podrosłem. Doskonale pamiętam paniczny
strach, który ogarniał mnie na zbliżające się słowo „szru­
koj". Zaciskałem piąstki i wtłaczałem je w kurczowo zaci­
śnięte powieki, i sztywniałem jak sparaliżowany, bo nic
wówczas na ziemi nie wydawało mi się tak groźne, złowie­
szcze i mrożące krew w żyłach jak znienawidzony wyraz
„szrukoj". Ciotka śmiała się ze mnie, śmieli się inni, nie
skutkowało, „szrukoj" wywoływał we mnie paraliżujący,
zabobonny niemal lęk.
Tak to nie istniejące słowo zrosło się w mojej dziecięcej
wyobraźni z czymś okropnym i niebotycznie przerażającym,
że wkrótce znalazłem wśród walających się po domu rzeczy
namacalny odpowiednik owego „szrukoja" z kozackiej koły-

171

�sanki i zaraz też nazwałem ten przedmiot oczywiście „szrukojem". Miałem i potem nieraz rozmaite rzeczy magiczne,
ale nigdy już nic nie przedstawiało dla mnie tak potężnego,
całkiem irracjonalnego znaczenia. Była to rzecz o niewiado­
mym dla mnie wówczas przeznaczeniu, a i z dorosłych jakoś
nikt nie wpadał na pomysł, do czego też owo dziwne akce­
sorium może służyć. Niewątpliwie była to jakaś oderwana
od reszty część, jakaś ozdoba, odkręcona od większej cało­
ści, bowiem w dole kończyła się wewnątrz gwintowanym
kołnierzykiem, świadczącym, że przedmiot ten przynależał
do jakiego pokaźniejszego urządzenia. Sama rzecz wygląda­
ła następująco; mogę ją dokładnie opisać, mam ją przed
oczyma. A więc mniej więcej dziesięć centymetrów długi
i cztery wysoki płaski mosiężny płotek nie płotek, grzebień
nie grzebień, jakiś dziwnie palczasty, we wszystkie strony
najeżony szpikulcami uchwyt, na całej swej powierzchni
przepruty sporymi ażurami. Z pozoru zupełnie absurdalny
i nieużyteczny kawałek ostro, „złoto" błyszczącego metalu,
który jednak musiał na dziecku robić niemiłe wrażenie wła­
śnie owymi wysterczającymi, palczastymi zakończeniami;
kształty nieco zgeometryzowane, w innych miejscach znów
opływowe, czyniły tę dziwną plakietkę, czy sam już nie
wiem, jak to nazwać, bezsensowną i nie nadającą się do żad­
nego zastosowania i użytku. To był właśnie „szrukoj".
„Szrukoja" trzymałem w tajemnicy, wyciągałem z ukry­
cia, kiedy nikt mnie nie widział i patrząc na niego, na jego
ostro wystające sterczyny, sam w sobie wzmagałem własny
niczym nie uzasadniony lęk; to była ta właśnie rzecz, która
zaspokajała i wyczerpywała moje zapotrzebowanie na strach.
- Szrukoj... - szeptałem do siebie i zamykałem z obawy
przed widokiem złowrogo łyskającego przedmiotu oczy
i chowałem go z zawartymi powiekami, by już ponownie nie
padł na niego mój zalękniony wzrok.
Czym jest „szrukoj", wyjaśniła po kilku latach tych za­
baw Ciotka Tunia. „Ależ to wspornik na cygara z popielnicz­
ki dziadka!" - powiedziała i zaraz sobie wszyscy przypo­
mnieli. Oczywiście, nic prostszego! Po pradziadku Manitiu­
sie zachował się garnitur nabiurkowy z szarego marmuru
i mosiądzu, wcale niemały komplet, na który składał się po­
tężny dwupojemnikowy kałamarz z piasecznicą i dzwon­
kiem na sekretarza, kalendarz z przestawianymi ręcznie da­
tami, suszka, dwa świeczniki, łapka-capka do przytrzymy­
wania karteczek oraz pojemnik na cygara i popielniczka.
Niektóre z tych przedmiotów stały tu czy ówdzie w naszym
ogromnym łódzkim mieszkaniu, inne, bawiąc się, jak to
dziecko, porozkręcałem i porozsiewałem po domu takie czy

inne ich części. Nikt mi tego nie bronił, mieszkanie ginęło
pod stosami starych rupieci; nie zwracano na to uwagi,
wszyscy w tym zapędzonym domu raczej się cieszyli, że
dziecko znalazło zajęcie.
Kiedy „szrukoj" został rozszyfrowany, jakoś sam z sie­
bie automatycznie przestał był groźny. Odnaleziono jego
podstawkę, okrągły spodek marmurowy z dziurką pośrod­
ku i za pomocą niewielkiej śrubki zamocowano na nim ów
bezsensowny sam w sobie płotek nie płotek, grzebień nie
grzebień, tak że teraz służyć może pożytecznie jako pod­
pórka pod palące się i odkładane na spodek cygara czy pa­
pierosy. A z czasem, kiedy już miejsce moich zabaw prze­
niosło się na biurko, marmurowy garnitur po moim już prapradziadku Gustawie Manitiusie, Superintendencie Gene­
ralnym, z mniej więcej połowy XIX w., poskładany i po­
skręcany, znalazł się na jego blacie. Tu też stoi do dziś i do
dziś biorę do ręki, kiedy tylko zechcę, „szrukoja", zmorę
mojego dzieciństwa. I zawsze wówczas przypomina mi się
kozacka kołysanka Ciotki Tuni i słowa: „ty machniosz rukoj". I moja bezradna dziecięca skarga: „A tego 'szrukoja'
to ja się boję..."
Ale w tej historii jest drugie dno, czy raczej może druga
pointa. Bo przecież trudno pozostawić bez odpowiedzi ten
dziwny fakt: skąd u małego dziecka tak niezwykły, niczym
nie uzasadniony lęk przed niezrozumiałym obcym słowem?
Nawet jeżeli było to lub nie było słowo? Bo strach przed mo­
siężnym przedmiotem był lękiem wtórnym, przeniesionym,
a pierwotne przerażenie wywoływało słowo. Nie wiem oczy­
wiście, jak to wyjaśniać, ale po wielu latach nagle skojarzy­
łem to nieprawdziwe, rzekomo rosyjskie słowo, „szrukoj",
z rdzeniem niemieckim: schrecken, schreklich, Schrecknis.
Przecież w samej tej właśnie zbitce spółgłosek: schr-, szr- jest
coś przerażającego i język niemiecki niezwykle trafnie to
właśnie oddaje, chwyta lęk w jego brzmieniowej istocie nieledwie onomatopeicznie. Trafniej niż polskie strasz-, ponie­
waż w samej samogłosce „a" zawiera się już ukojenie.
Kołysanka kozacka Lermontowa jest pieśnią, która tyle
przygotowuje do snu, co do ostatecznego zaśnięcia, do
śmierci, oczekującej Kozaka „w wojennej potrzebie". Nie
wiem, czy przerażenie wychwytywałem z tej pieśni intuicyj­
nie z powodu jej rosyjskiej, wówczas dla mnie jeszcze
niezrozumiałej treści, czy też z powodu niemiecko brzmiącej
zgłoski, którą tam sztucznie wprojektowałem, kondensującej
lęk już w samym swym brzmieniu. Coś jednak musi w tym
być, bo intuicja dziecka ma za sobą w tle doświadczenia
wielu pokoleń.

U с

172

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10924" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10902">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71e8a1ac6dbc179dbe0c290acf2626fc.pdf</src>
        <authentication>5830595c78c05ab10b82cf6ff3018929</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130264">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130265">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1124</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130266">
                <text>Zakład Etnografii IHKM PAN w Warszawie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130267">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.201-205</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130268">
                <text>Szynkiewicz, Sławoj</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130269">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130270">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130271">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130272">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130273">
                <text>ZAKŁAD ETNOGRAFII I H K M P A N W WARSZAWIE
Zakład Etnografii I H K M składał się swego czasu z pracowni łódzkiej,,
krakowskiej, poznańskiej, warszawskiej i wrocławskiej, którymi kiero­
wali m.in. prof. prof. W. Dynowski, M . Frankowska, J. Gajek, M . Gładysz, A. Kutrzeba-Pojnarowa i K . Zawistowicz-Adamska. Po likwidacji
pracowni w Łodzi działają nadal cztery placówki. Informacje o pracy
każdej z nich przedstawione zostały odrębnie, poniższa dotyczy zespołu
działającego w Warszawie.
Badania prowadzone w Zakładzie, ich kierunki i metody, stanowią
wynik połączenia założeń, które legły u podstaw jego powstania z kon­
sekwencjami dalszej ewolucji dyscypliny w Polsce. Powołanie w 1953 r.
Instytutu Historii Kultury Materialnej oznaczało próbę integracji róż­
nych gałęzi wiedzy historycznej zajmujących się materialnymi warun­
kami bytu jako podłożem -rozwoju dziejowego. Uprawiane w Instytucie
studia znalazły się w nurcie określonym założeniami materializmu histo­
rycznego, który pozostał wpływowym kierunkiem metodologicznym.
Szczegółową wykładnię dostosowaną do potrzeb etnografii znalazł on
w konkretno-historycznej (integralnej) metodzie K . Dobrowolskiego, k t ó ­
ra okazała się przydatna do rekonstrukcji procesu historycznego i ba­
dania przemian współczesnych, dzięki czemu przyjęta została także przez
zespół pracowników Zakładu w początkach jego istnienia. Dzięki owej
metodzie wyjściowe założenie koncentracji na zjawiskach kultury ma­
terialnej poszerzone zostało o inne działy kultury, uznane za całość za­
równo w kategoriach procesu, jak też morfologii kultury narodu. W trak­
cie dalszego rozwoju uwarunkowanego ogólnym postępem nauk huma­
nistycznych doszło do równouprawnienia dwu perspektyw — historycz­
nej i antropologicznej, które we wzajemnym powiązaniu uznaje się za
warunek twórczych studiów nad historią kultury.
Jeśli analiza historyczna podlega stopniowemu doskonaleniu warszta­
towemu, to w ramach ujęcia antropologicznego trwają indywidualne po­
szukiwania czerpiące doświadczenie z kierunków funkcjonalnego, struk­
turalnego czy semiotycznego, a także próby powiązania niektórych z nich
z analizą historyczną. Historyczne badania kultury ludowej prowadzone
w Zakładzie nie sięgały w zasadzie głębiej niż X I X w., nie planowano
także badań etnogenetycznych. Wskutek tego utrudniona była realiza-

�'202

SŁAWOJ S Z Y N K I E W I C Z

cja założeń przyjętych przy organizowaniu I H K M , mianowicie integracji
problemowej reprezentowanych w nim dyscyplin. Mogą się one wszakże
urzeczywistnić na płaszczyźnie przyjęcia przez te dyscypliny metod
wiedzy antropologicznej.
Przez kilkanaście początkowych lat praca Zakładu koncentrowała
się na dwu etapach procesu badawczego — dokumentacji i opisie zjawisk
wyodrębnionych problemowo (procesy zmian współczesnych) i prze­
strzennie (wybrane regiony, zwłaszcza Kurpie, Podlasie, częściowo Kar­
paty). Ukazujące się wówczas monografie podejmowały analizę w skali
regionalnej, powstawały także prace problemowe oparte na ograniczo­
nej bazie źródłowej. Osiągnięciem ówczesnego warsztatu badawczego
"było sprecyzowanie i ujednolicenie wymagań w stosunku do technik te­
renowych nastawionych przede wszystkim na wykrywanie procesów spo­
łecznych. Badaniom terenowym oraz pracom monograficznym przyświe­
cało dążenie do wykrycia uwarunkowań genetyczno-przyczynowych zja­
wisk, ich funkcji, współzależności oraz powiązań z procesami zachodzą­
cymi w makrostrukturze społecznej. Metody analizy historycznej uzu­
pełniane były w pierwszym okresie metodami zaczerpniętymi z socjo­
logii.
Dążenie do dokumentacji procesu zmian umożliwiło zebranie boga­
tego materiału źródłowego. Pozwalał on przejść do etapu analiz i uogól­
nień historycznych na temat kultury ludowej w skali całego kraju,
w t y m także pogłębionej analizy zróżnicowania regionalnego. W kon­
sekwencji przygotowana została, przy współudziale autorów z zewnątrz,
•dwutomowa synteza Przemiany kultury ludowej w Polsce. Na margi­
nesie prac nad syntezą począł się rozwijać słabo dotąd reprezentowany
nurt refleksji metodologicznej (model w etnologii, pojęcie kultury tra­
dycyjnej, miejsce obrzędowości w kulturze itp.). Synteza może być rów­
nież uznana za punkt zwrotny w zainteresowaniach pracowników Za­
kładu, które w poważnym stopniu przeniosły się z opracowań monogra¬
ficznych na problemowe ujęcia uogólniające wiedzę z danego zakresu.
W latach 60-tych zainicjowane zostały badania terenowe poza Polską,
świadczące o ekspansji merytorycznej i metodologicznej. Były one po­
stulowane podczas dyskusji nad deficytowymi obszarami w polskiej et­
nologii, do których zaliczono międzykulturowe studia porównawcze. Ich
znaczenie ujawniło się z dodatkową siłą wraz z przejściem do etapu
problemowej analizy materiału etnograficznego, lecz stymulowane one
były także historycznymi i metodologicznymi rozważaniami nad wkła­
dem międzywojennej etnologii polskiej oraz współczesnej światowej. Po­
czątkowo stawiano sobie zadanie badania prawidłowości zmian kulturo­
wych zachodzących w odmiennych społeczeństwach (Polska, Bułgaria,
Mongolia) pod wpływem podobnych bodźców gospodarki socjalistycznej.
Następnie rozrosły się one (zwłaszcza w Mongolii) w kierunku badań
nad specyfiką i ogólnymi prawidłowościami funkcjonowania kultury no-

�ZAKŁAD E T N O G R A F I I I H K M PAN, W A R S Z A W A

203

:madycznej oraz tożsamości pewnych elementów kultury w różnych spo­
łeczeństwach, ujawnianej metodą porównawczą przy pomocy analizy
historycznej, strukturalnej i semiotycznej. Pracownicy Zakładu podjęli
wspólnie z zespołem poznańskim intensywne studia nad wierzeniami
Indian Hispanoameryki. Ponadto uczestniczą w realizacji międzynaro­
d o w y c h programów badań karpackich i w przygotowaniu syntezy etno­
grafii Słowian.
Zakład Etnografii I H K M jako placówka PAN starał się także pełnić
funkcję integrującą środowisko etnograficzne w kraju i wzmacniającą
je organizacyjnie. Temu celowi służyło początkowo zbieranie i publiko­
wanie dokumentacji terenowej, rozwijanie badań regionalnych, inicjaty­
wa syntezy scalającej rozproszone badania, organizowanie dyskusji śro­
dowiskowych, wreszcie działania wydawnicze.
Bieżące prace naukowe prowadzone w Zakładzie koncentrują się na
syntetycznym ujęciu pewnych zagadnień kultury ludowej Polski oraz
syntetycznych i szczegółowych analizach problemowych w ujęciu ogól­
nym czy też odnoszących się do kultur pozaeuropejskich. Tematyka tych
prac obejmuje zakresy stosunków społecznych na wsi, mechanizmów
formowania się i przekazywania kultury, niewerbalnego komunikowania
się, wierzeń religijnych, obrzędowości i in. Stanowi ona kontynuację prac
zakończonych w latach poprzedzających, dotyczących m.in. społeczno-kulturowej roli oświaty wiejskiej, historii polgądów na temat tradycji
i sztuki ludowej. Podejmuje jednak zagadnienia nowe dla polskiej etno­
logii w tematyce zaś DozaeuroDeiskiei często sa to pierwsze próby sformułówania i opracowania problemu. Poniżej przedstawiony został rejestr
prac obecnie prowadzonych W Zakładzie.
Kultura ludowa Polski:
1. Więzi społeczne wsi — tradycje i współczesne przemiany; doc.
dr M . Biernacka. Termin: 1981-1985, teren: wybrane obszary Polski,
baza źródłowa: materiały terenowe i literatura, okres: od końca X I X w.
do czasów współczesnych.
2. Przekaz kulturowy w rodzinie i społeczności wiejskiej — doc. dr
W. Paprocka. Termin: 1981-1985, teren: wybrane obszary Polski, źródła:
materiały terenowe i literatura, okres: od końca X I X w. do czasów
współczesnych.
3. Miejsce sztuki ludowej w życiu rodziny i społeczności wiejskiej —
dr M . Drozd-Piasecka. Funkcjonalno-historyczna analiza wytworów sztu­
ki plastycznej w ich relacji do środowiska, w którym powstawały. Ter­
min: 1981-1985, teren: wybrane obszary Polski, źródła: materiały tere­
nowe i literatura, okres: od końca X I X w . do współczesności.
4. Kultura ludowa w Polsce okresu przeduwłaszczeniowego — dr A.
Woźniak. Praca poświęcona oddziaływaniu czynników zewnętrznych
i wevv'nętrznych (wg teorii autorytetów J. Bystronia) na kulturę ludo­
wą rozumianą jako kultura społeczności lokalnych. Termin: zamierzę-

�204

SŁAWOJ S Z Y N K I E W I C Z

nie długofalowe, teren: cały kraj ze szczególnym uwzględnieniem Ma­
zowsza, źródła archiwalne i literatura, okres: X V I - X I X w.
5. Prace nad przygotowaniem skróconej obcojęzycznej wersji syntezy
Przemiany kultury ludowe] w Polsce — doc. dr M . Biernacka, doc. dr W.
Paprocka, dr K . Kwaśniewiczowa. Termin: 1981-1983.
Typologia zachowań kulturowych, opracowanie porównawcze:
6. Symbolika gestu i zachowania zrytualizowanego; problematyka
ekspresji ruchowej w kulturze — mgr J. Kowalska. Temat ten, wspólnie
z realizowanym poprzednio („Taniec jako forma przekazu treści k u l t u ­
rowych") stanowi etap prac nad zagadnieniem pozawerbalnych środków
komunikowania. Celem jest opracowanie typologii określonych t u form
zachowania na podstawie analizy właściwej i m w konkretnych kontek­
stach kulturowo-sytuacyjnych symboliki i wyodrębnienie charakteryzu­
jących je cech uniwersalnych. Termin: 1981-1985, teren: Polska z sze­
rokim uwzględnieniem materiałów porównawczych z różnych kultur,
źródła: literatura, okres: bez konkretnej chronologizacji.
Badania nad wierzeniami i mitologią Indian amerykańskich:
7. Problemy synkretyzmu religijnego u Indian Hispanoameryki; rola
dawnych wierzeń indiańskich w kształtowaniu się i rozwoju katolicyz­
mu ludowego — prof. dr M . Frankowska. Studium synkretyzmu u I n ­
dian z porównawczymi odniesieniami do obszaru iberyjskiego. Termin:
1982-1984, teren: Mezoameryka, źródła: materiały terenowe, archiwalia,
literatura i muzealia, okres: prehiszpański do X X w.
8. Religie Indian Mezoameryki; mitologia Azteków — prof. dr M .
Frankowska. Próba systematyzacji materiału odnoszącego się- do mitolo­
gii azteckiej i rekonstrukcji zespołu mitologicznego. Termin: 1981-1982,
teren: Meksyk, źródła: archiwalia, literatura i muzealia, okres prehisz­
pański.
9. Problemy synkretyzmu religijnego u Indian Hispanoameryki; za­
gadnienie faz procesu synkretyzacji — dr R. Tomicki. Etnohistoryczne
studium procesów religijnych wywołanych kontaktami hiszpańsko-in­
diańskimi oraz ich zależności od form, przebiegu i czasu trwania tych
kontaktów. Rozpoznanie głównych etapów procesu na podstawie analizy
zjawiska z obszaru jednego kraju. Termin: 1981-1984, teren: Meksyk,
źródła: archiwalia i literatura, okres: X V I - X X w.
Badania nad kulturą wybranych ludów Azji:
10. Kultura ludowa Gruzji - dr A. Woźniak. Sposoby i kierunki od­
działywania najważniejszych czynników kształtujących kulturę ludową.
Historyczna analiza procesu formowania się kultury. Termin: 1981-1985,
teren: Kaukaz, źródła: literatura, okres: od średniowiecza do współczes­
ności.
11. Zachowania ludyczne pasterzy mongolskich — mgr I . Kabzińska-Stawarz. Pierwsza próba systematyzacji materiału w danym zakre­
sie uwzględniająca elementy porównawcze oraz próba określenia sym-

�205

ZAKŁAD E T N O G R A F I I I H K M P A N , WARSZAWA

boliczno-komunikacyjnego i magicznego znaczenia zachowań ludycznych
w kulturze mongolskiej. Termin: 1978-1982, teren: Mongolia, źródła:
badania terenowe i literatura, okres: początek X X w.
12. Obrzędowość u ludów mongolskich — doc. dr S. Szynkiewicz.
Porównawcze i typologiczne studium obrzędów przejścia systematyzu­
jące wiedzę faktograficzną. Historyczna analiza społecznych i symbolicz­
nych funkcji elementów obrzędu. Termin: 1980-1982, teren: Mongolia
i obszary sąsiednie, źródła: materiały terenowe oraz literatura, okres:
koniec X I X do początków X X w.
•
13. Słownik etnograficzny ludów Azji Środkowej — mgr I . Kabzińska-Stawarz, doc. dr S. Szynkiewicz. Próba encyklopedycznego upo­
rządkowania podstawowych elementów kultury ludów obszaru jako pod­
stawa warsztatowa do prowadzenia analiz porównawczych. Termin: 1982¬
1987, źródła: literatura, okres: X I X - X X w.
Opracował: Sławoj

Szynkiewicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10923" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10901">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ca9ba70f6acc61b98387e11cb50475e1.pdf</src>
        <authentication>30c65c1a0a1f9fc7bb6083fef4d673fd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130252">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130253">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130254">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1125</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130255">
                <text>Pracownia Etnografii IHKM PAN w Krakowie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130256">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.206-209</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130257">
                <text>Kwaśniewicz, Krystyna; Tylkowa, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130258">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130259">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130260">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130261">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130262">
                <text>PRACOWNIA ETNOGRAFII I H K M P A N W KRAKOWIE

1

Pracownia Etnografii ZE I H K M P A N w Krakowie reprezentuje nurt:
empiryczny, głoszący, iż teren jest punktem wyjścia procesu poznaw­
czego. Aktualnym przedmiotem badań jest kultura mieszkańców wsi
Karpat Polskich wraz z Pogórzem. Dotychczas (1978-1980) prowadzono
prace badawcze w dwóch rejonach karpackich, a mianowicie w Beski­
dzie Śląskim — t j . w najbardziej na zachód wysuniętej partii Karpat
Polskich — oraz w Beskidzie Sądeckim usytuowanym we wschodniej
ich części na historycznym pograniczu polskich grup etnicznych. Każdy
z tych rejonów charakteryzuje się inną przeszłością, odmiennym układem
kontaktów ponadlokalnych oraz specyfiką rodzimych tradycji kulturo­
wych. W 1981 r. rozpoczęto badania terenowe w Beskidzie Żywieckim
oraz na Pogórzu Wielickim.
Począwszy od 1978 r. prace naukowo-badawcze placówki prowadzone
są w ramach planu Instytutu realizując problem: „Tradycja i nowator­
stwo w kształtowaniu się współczesnej kultury wsi karpackich" (C.1.1.4./2),
Problem ten rozpatrywany jest na przykładzie wybranych zagadnień te­
matycznych z różnych dziedzin kultury ludowej. Ogólne założenia teo­
retyczne precyzowane są na podstawie wytycznych sugerowanych przez
metody funkcjonalno-strukturalną oraz integralną z uwzględnieniem diachronicznego punktu widzenia. Podjęte zagadnienia analizowane są za­
tem w całokształcie zjawisk kulturowych, w kontekście warunków eko­
logicznych i czynników historyczno-społecznych oraz ekonomicznych,
występujących na obszarze badań. Biorąc pod uwagę lokalne odmien­
ności środowiskowe i kulturowe dąży się do wykazania analogii i zróż­
nicowań w wybranych dziedzinach kultury, a także kierunków i dynamiki
zachodzących przeobrażeń. Zakres chronologiczny prac badawczych obej1

W opracowaniu wykorzystano t a k ż e referat Z . S z r o m b y - R y s o w e j :
Kierunki
i metody
badań
w Karpatach
Polskich
ze szczególnym
uwzględnieniem
problema­
tyki
biesiad
wiejskich
— w y g ł o s z o n y na Ogólnopolskiej Konferencji „ A k t u a l n e
p r o b l e m y p o l s k i e j etnografii", k t ó r a o d b y ł a s i ę w Ł o d z i w m a r c u 1983 r. B a d a n i a
prowadzone przez P r a c o w n i ę K r a k o w s k ą z n a l a z ł y odzwierciedlenie w n a s t ę p u j ą ­
c y c h p r a c a c h z b i o r o w y c h : Tradycja
i współczesne
przeobrażenia
kultury
wsi
Beski­
du Śląskiego,
„ E t n o g r a f i a Polsk'a", t. 28: 1984, z. 1; Studia
z etnografii
Beskidu
Sądeckiego,
P r a c e K o m i s j i E t n o g r a f i c z n e j p r z y O d d z i a l e P A N w K r a k o w i e (w d r u k u ) .

�PRACOWNIA E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , K R A K С W

207

muje przełom X I X i X X w. po czasy współczesne. W t y m też przedzia­
le czasowym zwraca się uwagę, w jakim stopniu lokalne dziedzictwo k u l ­
turowe wpływa na utrzymywanie się we współczesnej strukturze k u l t u ­
rowej elementów tradycyjnych i jak rzutuje na poczucie odrębności
regionalnych.
Kierując się wzmiankowanymi wyżej założeniami ogólnymi podjęto
prace nad następującymi zagadnieniami:
B u d o w n i c t w o i p r o c e s y o s a d n i c z e — doc. dr hab. Ma­
ria Gładyszowa. W postępowaniu badawczym zwraca się szczególną uwa­
gę na określenie czasu powstania charakterystycznych dla danego re­
gionu budynków oraz na stan majątkowy i zawód inwestorów, a także
późniejszych użytkowników wytypowanych zagród. Opis budownictwa
regionalnego rozpoczęto od charakterystyki najstarszych, spotykanych
jeszcze w terenie zespołów architektonicznych, wskazując na wpływ tra­
dycyjnych struktur osadniczych na charakter późniejszej zabudowy. Na­
stępnie omówiono kolejne fazy rozwoju budownictwa po murowane
włącznie, uwzględniając wpływ odnośnych zarządzeń administracyjnych.
Równolegle doc. dr hab. M . Gładyszowa uczestniczy w międzynaro­
dowym opracowaniu syntezy architektury ludowej Karpat i Bałkanów.
Temat: D o m
m i e s z k a l n y . Przygotowywana praca ma stanowić
monograficzny opis z terenu Karpat Polskich. Współautorem jest dr
D. Tylkowa. Termin ukończenia pracy — 1984 r.
S t r ó j l u d o w y — mgr Krystyna Hermanowicz-Nowak. W do­
tychczasowych badaniach szczególny nacisk położono na społeczno-kulturowe funkcje stroju, co stanowi temat przygotowanej rozprawy dok­
torskiej. Celem opracowania jest próba określenia funkcji pełnionych
przez tradycyjny strój ludowy jako przekaźnik zakodowanych infor­
macji usankcjonowanych społecznie i obyczajowo, a także przedstawienie
form, w jakich strój ludowy występuje współcześnie i jakie pełni funkcje.
Na marginesie prowadzonych prac badawczych zgromadzono mate­
riał ilustracyjny do tematu „Fotografie rodzinne jako źródło ikonogra­
ficzne do badania kultury ludowej".
B i e s i a d y w i e j s k i e — dr Zofia Szromba-Rysowa. Podjęty te­
mat nie był dotychczas przedmiotem analizy etnograficznej. Badania
terenowe wykazały, iż można tą drogą śledzić powiązania mieszkańców
badanych społeczności z całokształtem kultury lokalnej. Wyjściowym
założeniem jest teza o społecznej potrzebie biesiadowania, realizowanej
współcześnie na wsi polskiej w sposób wybitnie spektakularny, nie t y l k o
dzięki możliwościom materialnym, lecz także z chęci dostosowywania
się do obowiązującego ostentacyjnego stylu życia. Analiza biesiad zo­
stała dotychczas przeprowadzona z punktu widzenia r y t u a ł u stanowią­
cego o ich zewnętrznej formie. Obejmuje ona następujące elementy:
1 — uczestnicy; 2 — miejsce i czas biesiadowania; 3 — biesiadny stół;.
4 — dary okolicznościowe.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10922" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10900">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a09968efaf09cf60c0372739e8788bc3.pdf</src>
        <authentication>b618548583b0ee404237aa7b1de3caa0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130241">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130242">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130244">
                <text>Pracownia Etnografii IHKM PAN w Poznaniu / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130245">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.210-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130246">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130247">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130248">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130249">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130250">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130251">
                <text>PRACOWNIA ETNOGRAFII I H K M PAN W POZNANIU
Po pierwszych latach badań nad budownictwem ludowym Wielko­
polski Pracownia Etnografii I H K M PAN w Poznaniu, będąca filią Zakładu
Etnografii I H K M PAN w Warszawie, zmieniła program realizowanych
prac orientując go wyraźnie na studia o charakterze amerykanistycznym. Ten profil zainteresowań związany był z preferencjami badawczy­
mi prof. Marii Frankowskiej — pierwszego kierownika Pracowni i głów­
nego inspiratora wszystkich ważniejszych poczynań amerykanistycznych
w zakresie etnologii. Dzięki jej inicjatywie poznański ośrodek etnogra­
ficzny stał się wkrótce ważnym centrum badań nad dziejami i kulturami
mieszkańców obu Ameryk. W latach 1965-1974 zwoływano w Poznaniu
„Etnograficzne Seminaria Amerykanistyczne", które w owym czasie b y ł y
głównymi okazjami do interdyscyplinarnej wymiany doświadczeń i płasz­
czyznami integracji polskich środowisk amerykanistów.
Pierwsze prace badawcze o charakterze amerykanistycznym zainicjo­
wane zostały w latach 1960-1962. W początkowym okresie koncentrowały
się one na dwóch zagadnieniach, a mianowicie najpierw na studiach nad
gospodarką wiejską mieszkańców Tawantinsuyu (inkaskiego Peru) w X V I
i początkach X V I I w. (M. Frankowska) oraz nieco później nad kontro­
wersyjnymi problemami powiązań kulturowych'prekolumbijskiej A m e ­
r y k i z Oceanią (A. Posern-Zieliński), a także nad przemianami w gospo­
darce i kulturze materialnej Indian obszaru Równin i Prerii (B. Kohutnicka).
Pod koniec lat 60-tych do kręgu prac badawczych wprowadzono nową
problematykę — przede wszystkim etnoreligioznawczą. Zajęto się synkretyzmem religijnym w Meksyku, chrystianizacją wczesnokolonialną
Indian i jej kulturowymi efektami (M. Frankowska), tubylczymi religia­
mi synkretycznymi i ruchami społeczno-religijnymi w Ameryce Połud­
niowej (A. Posern-Zieliński), a także dziejami indiańskiego mesjanizmu
i formowaniem się autochtonicznych wyznań synkretycznych w Amery­
ce Północnej (M. Posern-Zielińska). W t y m samym okresie prowadzona
również studia nad rolą polskich podróżników i badaczy w rozwoju etno­
grafii powszechnej, w t y m i Bliskiego Wschodu i ich wkładem do po­
znania Ameryki Łacińskiej (M. Paradowska).
Od połowy lat 70-tych do zasygnalizowanego wyżej rejestru analizo­
wanych problemów wprowadzono pewne korektury i nowe zagadnienia,

�P R A C O W N I A E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , POZNAŃ

211

co w dużym stopniu wiązało się z podjętymi przez pracowników Pra­
cowni wyjazdami badawczymi do Meksyku, na Kubę, do Peru, Stanów
Zjednoczonych i Hiszpanii. I tak zajęto się dawną i współczesną sztuką
indiańską Meksyku oraz prekolumbijskimi wierzeniami mezoamerykańskimi (M. Frankowska), sprzężeniami łączącymi tubylcze systemy religij­
ne ze sferą uwarunkowań gospodarczych i ekologicznych (M. Posern-Zielińska), rolą tradycji i etniczności w pluralistycznym społeczeństwie Sta­
nów Zjednoczonych oraz przemianami kultury amerykańskiej Polonii,
a także funkcjonowaniem tubylczej społeczności andyjskiej w Peru
(A. Posern-Zieliński). Nadal zajmowano się dziejami polskich penetracji
Ameryki Południowej, etnograficznymi walorami dawnych relacji po­
dróżniczych po Nowym Świecie wzbogacając ten kierunek studiów o ba­
dania nad obrazem i stereotypami Indian Ameryki Łacińskiej popularny­
mi w XIX-wiecznym społeczeństwie polskim (M. Paradowska).
Nie miejsce tu, by szczegółowiej zagłębiać się w problematykę ainerykanistyczną poznańskich etnografów i ich dorobek, tym bardziej iż
szerzej na ten temat piszę w artykule Polska amerykanistyka
etnologiczna. Jej doświadczenia,
możliwości i perspektywy opublikowanym rów­
nież na łamach niniejszego tomu „Etnografii Polskiej". Tam również znaj­
dzie czytelnik iAormacje dotyczące sytuacji studiów amerykanistycz­
nych, głównych orientacji i podejść badawczych, charakterystyki w y ­
korzystywanych źródeł, penetracji i wypraw badawczych do Nowego
Świata, podstawowych nurtów zainteresowań i praktycznych walorów
tej specjalizacji etnograficznej. W przypisach do tegoż artykułu umiesz­
czono również informacje bibliograficzne obejmujące najważniejsze, głów­
nie książkowe, publikacje autorstwa amerykanistów z Poznania.
Choć problematyka amerykanistyczna znajduje się w centrum uwagi
Pracowni Etnografii już od blisko 20 lat, to jednak obok niej realizowa­
no również i inne tematy, o których wypada tu wspomnieć, gdyż bez tego
obraz dorobku tej placówki i jej pracowników byłby niepełny i zubożo­
ny. Zajmowano się więc niektórymi aspektami kultury ludowej Wielko­
polski, głównie grupą tzw. „Bambrów" (M. Paradowska), oraz wybra­
nymi zagadnieniami kultury i dziejów Oceanii, przede wszystkim Poli­
nezji (M. i A. Posern-Zielińscy). Podejmowano ogólną problematykę reli­
gioznawczą interesując się możliwościami współpracy na tym polu etno­
grafów i archeologów oraz strategią wykorzystywania ustaleń i materia­
łów etnograficznych w rekonstrukcjach wierzeń społeczności pradziejo­
wych (A. Posern-Zieliński). Wreszcie zajmowano się historią nauk etno­
logicznych, podejmując szereg opracowań z tego zakresu, w tym poważ­
nie partycypując w przygotowaniu Historii etnografii polskiej (M. Fran­
kowska, A. Posern-Zieliński), a także publikując studia poświęcone po­
szczególnym badaczom, szkołom i kierunkom w etnografii polskiej i pow­
szechnej (M. Frankowska, M . Paradowska, A. Posern-Zieliński, M . Posern-Zielińska).
Wśród wielu mniejszych i większych publikacji oddanych do druku;

�212

ALEKSANDER

FOSERN-ZIELINSKI

przez członków zespołu Pracowni Etnografii znalazło się w sumie 11 ksią­
żek opublikowanych do 1983 г., w tej liczbie jedna antologia i jedno tłu­
maczenie. Dwie pozycje zostały wyróżnione nagrodą Sekretarza Nauko­
wego PAN — wspomniana już Historia etnografii polskiej (1973 r.) i Tra­
dycja a etniczność. Przemiany kultury Polonii Amerykańskiej
(1983 г.).
Warto także wspomnieć, iż w tym dorobku znaleźć można trzy rozprawy
doktorskie i dwie dysertacje habilitacyjne.
Obecnie realizowane prace są w sposób logiczny kontynuacją wcześ­
niejszych specjalistycznych studiów z dziedziny amerykanistycznej etno­
historii, etnoreligioznawstwa, studiów etnicznych i dziejów poznawania
Nowego Świata. Jeśli chodzi o etnoreligioznawstwo, to problematyka ta
realizowana jest w ramach interdyscyplinarnego zadania badawczego:
„geneza i funkcje ruchów religijnych o charakterze synkretycznym
w Afryce Czarnej i Ameryce". Jednym z tematów szczegółowych roz­
patrywanych w Pracowni Etnografii jest zagadnienie akulturacyjnych
zmian w indiańskich religiach plemiennych i ich różnorodnych uwarun­
kowań. Obejmuje ono następujące problemy, a mianowicie: dzieje ruchów
społeczno-religijnych i ideologii millenarystycznych, związki tubylczych
religii z ideami panindianistycznymi i etniczną tożsamością Indian Sta­
nów Zjednoczonych (M. Posern-Zielińska), indiańskiefutopie społeczno-religijne i ekspansja protestantyzmu w Ameryce Łacińskiej jako nowy
czynnik procesu synkretyzacji wierzeń (A. Posern-Zieliński), wreszcie
przebieg ewangelizacji i jej skutki społeczne, religijne i kulturowe dla
tubylczej ludności Meksyku oraz rola dawnych wierzeń indiańskich
w kształtowaniu się ludowego katolicyzmu (M. Frankowska i R. Tomic­
k i , który — choć nie jest pracownikiem Pracowni Etnografii w Pozna­
niu — to jednak wchodzi w skład amerykanistycznego zespołu badaw­
czego Zakładu Etnografii I H K M PAN). W ścisłym związku z tymi kwe­
stiami prowadzone są także studia mitoznawcze nad treściami wierzeń
prekolumbijskich społeczności Mezoameryki — Azteków i Majów
(M. Frankowska, R. Tomicki).
W związku z prowadzonymi w 1978 r. badaniami terenowymi w Peru
opracowuje się także zagadnienie: „Indiańska społeczność lokalna w kra­
jach andyjskich" (A. Posern-Zieliński), w ramach którego szczególną
uwagę zwraca się na rolę tradycji i przebieg procesów modernizacji spo­
łeczności chłopskich, kulturę materialną i gospodarkę, organizację wewnątrzwspólnotową i stosunki własności środków produkcji. Solidne
oparcie w terenowych penetracjach i studiach mają dociekania nad daw­
ną (prekolumbijską), kolonialną (synkretyczną) i współczesną sztuką (lu­
dową) Meksyku prowadzone nie bez związku z unikalnymi kolekcjami
meksykańskiego rękodzieła znajdującymi się w polskich zbiorach muze­
alnych (M. Frankowska).
Kontynuuje się również studia etniczne nad społeczeństwem północ­
noamerykańskim, w tym głównie nad teorią etniczności w zastosowaniu

�P R A C O W N I A E T N O G R A F I C Z N A I H K M P A N , POZNAŇ

213

do sytuacji pluralizmu kulturowego wywołanego procesem imigracji i nad
amerykanizacyjnymi programami i działaniami zmierzającymi do inten­
syfikacji przebiegu akulturacji grup etnicznych europejskiego pochodze­
nia w Stanach Zjednoczonych. Planuje się także rozpoczęcie studiów
0 charakterze porównawczym nad przebiegiem zmian kulturowych wśród
różnych zbiorowości etnicznych USA, by tą drogą ukazać kulturowo-etniczną złożoność społeczeństwa Stanów Zjednoczonych (A. Posern-Zie­
liński).
Nadal prowadzone są także studia w ramach tematu: „udział Pola­
ków w kontaktach społecznych, politycznych i kulturowych z Afryką
1 wybranymi krajami Azji i Ameryki Łacińskiej". Podobnie jak w la­
tach poprzednich, opracowuje się udział polskich podróżników, naukow­
ców i emigrantów w penetracjach i poznawaniu Nowego Świata oraz
w kształtowaniu obrazu latyno- i północnoamerykańskiej rzeczywistości
w polskim społeczeństwie, zwracając dużą uwagę na sposób przedstawia­
nia ludności indiańskiej obu Ameryk w dawnym polskim piśmiennict­
wie. Szczególną uwagę skoncentrowano na polskich podróżnikach i bada­
czach Meksyku i Ameryki Środkowej przygotowując jednocześnie d j
druku antologię relacji, głównie XIX-wiecznych, o mieszkańcach tego
regionu Nowego Świata. Zajęto się także sylwetką Krzysztofa Arciszew­
skiego — jednego z pierwszych Polaków, k t ó r y złączył swe losy { X V I I
w.) z dziejami południowoamerykańskiego kontynentu, przygotowując
obszerną biografię tej barwnej postaci (M. Paradowska).
Plonem aktualnie prowadzonych prac badawczych są liczne artyku­
ły oczekujące na publikację w czasopismach naukowych i pracach zbio­
rowych, a także kilka książek, których wydanie nastąpi w latach 19841985. Są to: Mitologia Azteków (M. Frankowska), W krainie Inkarri. Szki­
ce etnologiczne o Peru (A. Posern-Zieliński), Podróżnicy i emigranci.
Szkice z dziejów polskiego wychodźctwa do Ameryki Południowej (M. Pa­
radowska), Polacy w Meksyku i Ameryce Środkowej
(M. Paradowska),
i Zdobycie Tenochtitlanu (R. Tomicki). Przygotowano także znaczną licz­
bę haseł z zakresu religioznawstwa, problematyki etnicznej i teorii ewo­
lucji kultury (M. i A. Posern-Zielińscy) do Słownika pojęć etnologicznych
opracowanego przez zespół pod kierunkiem Zofii Staszczak z Instytutu
Etnolo£ii U A M w Poznaniu.
Trzeba także wspomnieć, iż osoby zatrudnione w Pracowni Etnografii
oprócz swych podstawowych zadań badawczych prowadzą także doku­
mentację zmierzającą do opracowania katalogu amerykanistycznych pub­
likacji znajdujących się w wybranych polskich bibliotekach, a także
wykłady i seminaria z amerykanistyki dla studentów U A M . Służą rów­
nież fachową pomocą dla wielu oficyn wydawniczych konsultując i re­
cenzując publikacje poświęcone etnografii powszechnej. Przy Pracowni
Etnografii w Poznaniu znajduje się także Redakcja Naukowa rocznika
„Ethnologia Polona" (redaktor —• M . Frankowska, sekretarz — A. Po-

�214

A L E K S A N D E R POSERN-ZIELIÑSKI

sern-Zieliński) — jedynego obcojęzycznego periodyku polskich etnogra­
fów, którego 10 tom ukaże się w 1985 r.
Zważywszy, iż zespół etnografów skupionych w Pracowni Etnografii
I H K M P A N w Poznaniu wraz z prof. M . Frankowską — pełniącą po
przejściu na emeryturę funkcję konsultanta, liczy zaledwie 4 osoby, oce­
nić wypada jego dotychczasowe osiągnięcia jako rezultat dużego zaanga­
żowania w przedsięwzięcia badawcze i sporego naukowo-organizacyjnego
wysiłku wszystkich członków tej niewielkiej grupy.
Aleksander

Posern-Zieliński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10921" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10899">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea126cf688c816f0644545f157a6a6c5.pdf</src>
        <authentication>9171d07484490b42fdc621c45072d3ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130230">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130231">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130232">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130233">
                <text>Instytut Etnologii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130234">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.189-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130235">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130236">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130237">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130238">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130239">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130240">
                <text>INSTYTUT ETNOLOGII UNIWERSYTETU I M . A. MICKIEWICZA
W POZNANIU
Poznański Instytut Etnologii prowadzi prace w zakresie historii i teo­
r i i kultury, etnografii Polski oraz etnografii Europy i krajów pozaeuro­
pejskich.
I . S t u d i a z h i s t o r i i i t e o r i i k u l t u r y . 1. W ramach tego
zagadnienia prof, dr Józef Burszta przygotowuje monografię problemo­
w ą będącą rezultatem studiów historyczno-kulturowych nad kształto­
waniem się warstwy chłopskiej i kultury chłopskiej w społeczeństwie
polskim w poszczególnych okresach historycznych, ze szczególnym uwz­
ględnieniem związków zachodzących między kulturą chłopską a kulturą
narodową oraz roli tradycji ludowej we współczesnym życiu społeczeń­
stwa.
I . 2. Pod kierunkiem doc. dr hab. Zofii Staszczak przygotowywany
jest zespołowo „Słownik pojęć etnologicznych". Opracowano listę 467
haseł uwzględniającą terminy ogólne występujące w naukach etnologicz­
nych, a pomijającą hasła poglądowe dotyczące poszczególnych zjawisk
Tcultury ludowej. „Słownik" nie obejmuje również: etnonimów, biogra­
m ó w , wykazów instytucji i wydawnictw etnograficznych. Podstawowe,
roboczo wyodrębnione dziedziny,. które wchodzą w zakres „Słownika",
to: 1) etnologia i dyscypliny pokrewne; 2) podstawowe kierunki, szkoły
i metody etnologiczne; 3) przedmiot badań nauk etnologicznych; a —
kultura, b — struktura i organizacja społeczeństw „prostych". Ukończe­
nie prac zaplanowano na rok 1983, wydanie — na 1984.
I . 3. Mgr Elżbieta Goździak przygotowuje rozprawę doktorską na
temat „Komunikowanie niewerbalne. Próba analizy semiotycznej". Cel
dysertacji jest dwojaki. Po pierwsze, biorąc pod uwagę brak zaintereso­
wania problemem komunikowania niewerbalnego na gruncie etnografii
polskiej oraz znikomą ilość prac obcych dotyczących tego tematu tłuma­
czonych na język polski, autorka pragnie przedstawić stan badań w za­
kresie interesującego ją tematu, zaprezentować podejście metodologiczne
i spory terminologiczne dotyczące definicji komunikowania niewerbal­
nego. Po drugie, przyjąwszy założenie o potencjalnie komunikacyjnym
charakterze wszystkich zachowań człowieka, autorka zamierza podjąć
próbę analizy semiotycznej wybranych zachowań pozajęzykowych. Ta

�190

ZBIGNIEW JASIEWICZ

część pracy opiera się na własnych obserwacjach autorki poczynionych
w sytuacjach krzyżowania się kultury amerykańskiej i polskiej (badania
przeprowadzono w latach 1980-1981 na wschodnim wybrzeżu Stanów
Zjednoczonych i w Polsce, w amerykańskiej klasie średniej i wśród pol­
skiej inteligencji). W zakończeniu pracy autorka zamierza wskazać na
możliwość praktycznego wykorzystania badań nad komunikowaniem nie­
werbalnym (np. w nauce języków obcych).
I I . E t n o g r a f i a P o l s k i . 1. Pod kierunkiem prof. dr. J. Bursz­
ty prowadzone są zespołowe badania dotyczące przemian kultury wsi
w ostatnim 20-leciu na ziemiach zachodnich (na przykładzie 6 wsi ko­
szalińskich). Badania te prowadzone są od 1981 r. Ich terenem są wsie'
spenetrowane przed 20 laty i zanalizowane w oddzielnej monografii.
Ich celem jest uchwycenie zachodzących zmian. Obejmują one zmiany
ekologiczno-krajobrazowe, zasoby i formy gospodarowania, powiązania
ekonomiczne wsi ze strukturami ponadlokalnymi, rolę tradycji w życiu
społeczności wiejskich, uczestnictwo w kulturze w porównaniu z trady­
cyjną aktywnością kulturową i in. Efektem prac ma być odrębna publi­
kacja opracowana przez zespół.
I I . 2. „Stan i przeobrażenia rodziny polskiej w latach 1976-1985".
Problem węzłowy W. 11. 9: „Rodzina jako środowisko kulturowe". Prace
prowadzi 6-osobowy zespół kierowany przez prof. dr. hab. Zbigniewa
Jasiewicza. Terenem badań jest województwo poznańskie. Ich bazą źród­
łową są materiały pochodzące z wywiadów i obserwacji. Prace prowa­
dzono w latach 1982-1984. Ich zakończenie przewiduje się na rok 1985.
I I . 3. Doc. dr hab. B. Linette podjął próbę przedstawienia specyfiki
regionu rzeszowskiego w zakresie folkloru muzycznego. W latach 70-tych
prowadzone były badania terenowe. Zakończenie prac przewidziane jest
na 1985 r.
I I . 4. Mgr Michał Buchowski przygotowuje rozprawę poświęconą ma­
gii, jej funkcjom i strukturze, poruszając problemy anaHzy historycznej
form magii, jej typów, struktury wewnętrznej i funkcji pełnionych przez
praktyki i przekonania magiczne w całokształcie praktyki społecznej.
Bazę źródłową stanowią opisowe materiały etnograficzne, opracowania
teoretyczne dotyczące światopoglądu, literatura metodologiczna, mate­
riały terenowe. Zamierzeniem autora jest rekonstrukcja stanu pierwot­
nego magii i jej zmiany po dzień dzisiejszy.
I I . 5. Mgr Jacek Bednarski prowadzi • prace nad uczestnictwem ro­
dziny w kulturze i zróżnicowaniem rodzinnych środowisk kulturowych
w Poznańskiem. Praca ma w znacznym stopniu charakter empiryczny.
Opiera się ona na badaniach terenowych, które przeprowadzono w latach
1979-1980 w woj. poznańskim wśród 300 rodzin zamieszkałych w 3 t y ­
pach środowisk: wielkomiejskim, urbanizowanyrti i wiejskim (badania
te prowadzone są w ramach projektu europejskich badań porównawczych
„Kultura"). Bazę źródłową stanowi 600 ankiet oraz 80 wywiadów pogłę-

�INSTYTUT ETNOLOGII W POZNANIU

3 91

bionych. Prace badawcze rozpoczęto w 1979 r. Zakończenie — rok 1983.
I I . 6. ,,Atlas języka i kultury ludowej Wielkopolski" — cel:
kartograficzne przedstawienie zjawisk z zakresu kultury materialnej, du­
chowej i społecznej, a także zagadnień dialektologii. Prace prowadzi zes­
pół pod kierunkiem prof. dr. J. Burszty: doc. dr B. Linette i dr A. Brencz.
Bazą są materiały terenowe zebrane w 105 wsiach według siatki punk­
tów, na podstawie kwestionariusza łącznego; 2 tomy (językoznawczy i et­
nograficzny) - j - 2 suplementy etnograficzne (łącznie 2015 pytań).
I I . 7. Dr Andrzej Brencz prowadzi prace nad teoretycznymi i meto­
dologicznymi aspektami monografii regionu. Na przykładzie materiałów
etnograficznych dotyczących Wielkopolski zamierza ukazać niektóre za­
łożenia teoretyczno-metodologiczne etnograficznych monografii regional­
nych, podjąć próbę nowych rozwiązań i określić ich znaczenie praktycz­
ne. Bazą źródłową są materiały „Atlasu języka i kultury ludowej Wiel­
kopolski". Badania rozpoczęto w 1981 г., a ich zakończenie przewidziane
jest na rok 1986.
I I I . E t n o g r a f i a E u r o p y . 1. Doc. dr hab. Z. Staszczak podjęła
próbę charakterystyki aktualnego stanu zachowania i zróżnicowania tra­
dycyjnych odrębności kulturowych narodów europejskich ryjących
w państwach o niesłowiańskiej większości ze względu na uwarunkowania
i nawarstwienie ich składu etnicznego w przeszłości i teraźniejszości.
Przygotowywana jest praca pt. „Zarys kultury pozasłowiańskich ludów
Europy". Planowane jest uzupełnienie jej przez współautora-socjologa
o charakterystykę procesów narodotwórczych w omawianych kulturach.
I I I . 2. Prof. dr hab. Z. Jasiewicz prowadzi prace w zakresie zagad­
nienia „Aktywność kulturalna w ramach rodziny. Europejskie badania
porównawcze". Badaniami objęto problem tradycji w kulturze rodziny,
uwzględniając europejskie badania porównawcze (w wybranych krajach
Europy). Bazę stanowi literatura oraz materiały z badań terenowych
przeprowadzonych w latach 70-tych i początku lat 80-tych. Termin za­
kończenia — 1984 r.
I I I . 3. Mgr Jacek Bednarski prowadzi prace nad zagadnieniem „Mię­
dzy miejskim a wiejskim stylem życia rodziny. Rodzina na obszarze
urbanizowanym w europejskiej perspektywie porównawczej". Praca
opiera się na badaniach empirycznych przeprowadzonych w latach 19791980. Jest prowadzona w ramach europejskiego projektu badawczego
„ K u l t u r a " i stanowi rezultat wymiany materiałów terenowych (ankieto­
wych i wywiadów pogłębionych) przez 6 krajów europejskich (Polskę,
Francję, Grecję, Włochy, Węgry i ZSRR).
IV. E t n o g r a f i a k r a j ó w p o z a e u r o p e j s k i c h . 1. Cztero­
osobowy zespół kierowany przez prof. dr. hab. Z. Jasiewicza prowadzi
prace nad tradycyjną kulturą i życiem społecznym Afganistanu. Prace
oparte są na literaturze oraz materiałach z badań terenowych. Ich za­
kończenie przewidziane jest na 1985 r.

�192

ZBIGNIEW

JASIEWICZ

IV. 2. Mgr Danuta Peńkala-Gawęcka przygotowuje pracę doktorską
.„Medycyna tradycyjna we współczesnym Afganistanie". W pracy wyko­
rzystano materiały terenowe i literaturę z zakresu etnomedycyny oraz
«tnografii Afganistanu i Azji Środkowej. Jest ona próbą przedstawienia
tradycyjnej wiedzy i praktyki medycznej w szerszym kontekście kultu­
ry, omówienia i wyjaśnienia ich współczesnych przeobrażeń. Jest to jed­
nocześnie próba sprawdzenia pewnych założeń teoretycznych „metodo­
logicznej szkoły poznańskiej".
IV. 3. Dr M . Gawęcki prowadzi prace z zakresu antropologii ekono­
micznej. Przedmiotem jego zainteresowań jest handel tradycyjny jako
obiekt badań etnologii i antropologii ekonomicznej, bazar, suk, targo­
wisko oraz rola i miejsce handlu tradycyjnego w procesach moderni­
zacji krajów muzułmańskich i europejskich. W pracy wykorzystano l i ­
teraturę etnograficzną, ekonomiczną i geograficzną, materiały archiwal­
ne oraz własne badania terenowe. Badaniami objęto okres od połowy
X I X w. do współczesności. Ich terenem są kraje muzułmańskie, głównie
Azji Środkowej i Mniejszej. Porównawczo ukazane są wybrane kraje
europejskie (islamizowane swego czasu) oraz Polska.
I I I . 4. Mgr Ryszard Vorbricht prowadzi prace z zakresu kultury tra­
dycyjnych społeczności A f r y k i zachodniej na temat systemu gospodarki
społeczności plemiennej na przykładzie plemienia Daba z północnego
Kamerunu. Ich podstawą źródłową są badania terenowe, archiwalne, l i ­
teratura etnograficzna, ekonomiczna i geograficzna.
Opracował: Zbigniew

Do druku przygotowała: Iwona

Jasiewicz

Kabzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10920" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10898">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/114f46449cea32627f8a9d2a3e9be3a4.pdf</src>
        <authentication>a499da611bd936fd1710da7d5551c94f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130218">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1215</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130219">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130220">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130221">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130222">
                <text>Katedra Etnografii Uniwersytetu im. Bolesława Bieruta we Wrocławiu / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130223">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.193-194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130224">
                <text>Bazielich, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130225">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130226">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130227">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130228">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130229">
                <text>KATEDRA ETNOGRAFII
UNIWERSYTETU I M . BOLESŁAWA BIERUTA W E WROCŁAWIU
Katedra Etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego prowadzi prace ba­
dawcze w zakresie trzech obszarów terytorialnych, t j . Śląska, Polski
i Europy. Dotyczą one wybranych zagadnień kultury ludowej, jej trady­
cji, przeobrażeń i stanu współczesnego.
Z racji położenia geograficznego, od samego początku po I I wojnie
światowej na plan pierwszy wysunęła się problematyka dotycząca k u l ­
tury ludowej na Śląsku: 1) stanu zachowania zjawisk kultury autochto­
nicznej, t j . zastanej na Dolnym Śląsku; 2) kultury grup osiedleńczych
przybyłych z innych stron Polski, z terenów przekazanych Związkowi
Radzieckiemu i reemigrantów oraz 3) integracji kulturowej. Prace w tym
zakresie są nadal kontynuowane, przy czym ostatecznym ich efektem
ma być studium monograficzne pt. „Kultura ludowa Dolnego Śląska"
w opracowaniu dr Henryki Wesołowskiej. Jego zakończenie przewiduje
się po 1985 r. Autorka ta zakończyła natomiast badania i złożyła do dru­
k u opracowanie na temat „Śląskie obrzędy rodzinne". Złożone i przy­
jęte do druku zostało także opracowanie dotyczące tradycyjnej odzieży
ludowej na Śląsku, doc. dr hab. Barbary Bazielich, będące wynikiem
długoletnich badań terenowych i studyjnych. Na tej samej bazie źródło­
wej opracowywane jest przez dr H. Wesołowską zagadnienie kształtowa­
nia się nowego stylu życia społeczności wioskowej na Śląsku, na przy­
kładzie wybranych miejscowości. Jego zakończenie przewiduje się po
1985 r. Z zakresu kultury społecznej na Śląsku, pod opieką doc. dr hab.
Edwarda Pietraszka, przygotowana została przez adiunkta Katedry,,
dr Wandę Czapran, rozprawa doktorska na temat „Więzi rodzinne
i krewniacze na współczesnej wsi dolnośląskiej". W 1982 г., wychodząc
naprzeciw społecznemu zamówieniu, Katedra (przy współudziale studen­
tów i pracowników Muzeum Etnograficznego) rozpoczęła zespołowe ba­
dania terenowe w rejonie jeleniogórskim, które przewiduje się na parę
lat, a przedmiotem ich jest uchwycenie tradycji ludowych współczes­
nych mieszkańców tego rejonu dla wykorzystania jako&gt; wartości w pracy
kulturalno-oświatowej. Zgodnie z życzeniem zleceniodawcy, przedmiotem
badań były najpierw zagadnienia dotyczące zwyczajów i obrzędów, stro­
j u i tekstyliów oraz struktury społecznej. W następnych latach przewi13 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

�194

BARBARA BAZIELICH

duje się rozszerzenie problematyki i obszaru badawczego tak, by sukce­
sywnie można było zmierzać również do ujęcia monograficznego. Tema­
tem długofalowych badań jest również zabytkowa architektura ludowa
na Dolnym Śląsku. Ich faza obecna obejmuje zespół budownictwa typu
łużyckiego (mgr Mieczysław Trojan). Badania te są częściowo realizo­
wane przy współpracy z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków we
Wrocławiu.
Prace obejmujące obszar Polski dotyczą szeroko pojętej etnobotaniki, przy czym znaczenie roślin w tradycyjnych praktykach leczniczych
było przedmiotem rozprawy habilitacyjnej dr. Adama Palucha. Tematem
zzakresu kultury materialnej jest „Tradycyjne rybołówstwo śródlądo­
we", kontynuowane przez dr. Zygmunta Kłodnickiego, a z kultury spo­
łecznej — „Kształtowanie się systemów wartości polskiej ludności w i e j ­
skiej i robotniczej od schyłku X I X w." w opracowaniu doc. dr. hab.
Edwarda Pietraszka. Ukończenie obydwu prac, opartych na materiałach
terenowych i studyjnych, nastąpiło w połowie 1984 r.
Ostatnim obszarem jest teren Europy, a wybranymi dziedzinami ba­
dań podjętych przez doc. dr hab. Barbarę Bazielich są: sztuka ludowa
i problem jej narodowego i regionalnego zróżnicowania oraz ludowa
odzież, jej historyczne i regionalne uwarunkowania. Bazują one na obcej
literaturze przedmiotu i wynikach współcześnie przeprowadzonych badań
naukowych ośrodków różnych krajów. Zakończenie podjętych tematów
przewiduje się po 1985 r. Również w wyniku współpracy z różnymi oś­
rodkami naukowymi w Europie dr Z. Kłodnicki i mgr Mieczysław
Trojan uczestniczą w opracowywaniu materiału z zakresu kultury ma­
terialnej do europejskiego atlasu etnograficznego, co traktować należy
jako działalność długofalową.
Opracowała: Barbara Bazielich
Do druku przygotowała: Iwona
Kdbzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10919" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10897">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fe20caefd71d3855cc5502f238ccf238.pdf</src>
        <authentication>acc97c9c1e2f798afddf5e4e4768f3f9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130207">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130208">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130209">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130210">
                <text>Katedra Etnografii Uniwersytetu Łódzkiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130211">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.195-198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130212">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130213">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130214">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130215">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130216">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130217">
                <text>KATEDRA ETNOGRAFII UNIWERSYTETU ŁÓDZKIEGO
Katedra Enografii Uniwersytetu Łódzkiego prowadzi prace badawcze
w trzech grupach tematycznych: pierwszej, dotyczącej społecznego as­
pektu zjawisk kulturowych, przy czym analizy opierają się na szerokiej
bazie własnych badań terenowych; drugiej, koncentrującej uwagą na za­
gadnieniach teorii kultury i historii etnografii oraz — trzeciej, z zakre­
su dokumentacji naukowej w dziedzinie etnologii.
1. 1. K u l t u r a ś r o d o w i s k a r o b o t n i c z e g o Ł o d z i . P r o t
dr hab. B. Kopczyńska-Jaworska, mgr E. Karpińska, mgr E. Pawlak
wraz z zespołem studentów. Celem pierwszego etapu badań ma być re­
konstrukcja kultury środowiska robotniczego od 1939 r. W etapie drugim
realizowane będą prace nad przeobrażeniami współczesnymi kultury
tego środowiska (od 1945 r.). Badania powyższe realizowane są częściowo
w ramach problemu węzłowego 11. 1 „Polska kultura narodowa, jej roz­
wój i percepcja", przygotowane opracowania zagadnienia roli pracy
w ethosie tej kultury wchodzą natomiast w zakres problemu między­
resortowego 11. R.: „Człowiek i praca". Terenem prac są osiedla robot­
nicze Łodzi oraz inne dzielnice i domy zamieszkałe przez robotników.
Wykorzystywane są materiały z własnych badań terenowych rozpoczę­
tych w 1977 r., wspomnienia członków Koła Miłośników Folkloru Ł o ­
dzi oraz materiały archiwalne i statystyczne. W 1983 r. B. Jaworska pla­
nuje wstępne opracowanie I etapu pracy. W t y m planie przewidziane
jest także zakończenie pracy doktorskiej E. Karpińskiej dotyczącej wzo­
rów kulturowych związanych z urządzeniem mieszkań robotniczych (la­
ta 1918-1939).
I . 2. K a s z u b i . M e c h a n i z m y i d e n t y f i k a c j i
etnicz­
n e j . Doc. dr hab. J. Kucharska wraz z zespołem studentów. Celem pra­
cy rozpoczętej w 1976 r. jest ukazanie tych mechanizmów w trzech
układach odniesienia terytorialnego: pogranicznym (Kaszubi Bytowscy),
centrum obszaru (Kaszubi z pojezierza kaszubskiego), w obcym środowis­
ku narodowym (emigranci z Kaszub w Kanadzie). Materiały z obszaru
granicznego znajdują się w przygotowanym przez J. Kucharską do dru­
ku w wydawnictwie uniwersyteckim opracowaniu pt. Funkcjonowanie
świadomości regionalnej i narodowej we wsiach kaszubskich okolic By­
towa. W 1982/1983 realizowano tematy dotyczące przekazu tradycji k u l -

�196

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

turowych w rodzinie, stylu życia, kryteriów wyróżniania swoich i obcych
w społecznościach lokalnych. Wykonawcami są — obok J. Kucharskiej —
studenci-magistranci. Terenem badań w 1982 r. była wieś Chmielno le­
żąca w centrum obszaru Kaszub. Bazę źródłową tworzą wywiady tere­
nowe, literatura, kroniki szkolne itp. Badania w centralnym obszarze
Kaszub były kontynuowane w 1983 r. W tym też roku opracowywano
materiały kanadyjskie z badań prowadzonych w 1977 i 1978 r. (prace
wykonywane w ramach problemu węzłowego 11. 1).
I . 3.
Formy
rekreacji
ludności
wsi,
dawnej
i w s p ó ł c z e s n e j . Dr M . Piotrowski. Badania te są w pewnym stop­
niu kontynuacją wcześniejszych zainteresowań M . Piotrowskiego podsu­
mowanych w ukończonej w 1982 r. pracy doktorskiej na temat członków
wiejskich zespołów folklorystycznych i ich stosunku do pracy w zespole.
Pracę koncepcyjną zapoczątkowano w 1982 r. Badania rozpoczęto
w 1983 r. Zakończenie pracy przewidziane jest na rok 1986. Planowane
badania oprzeć się mają na wywiadach z mieszkańcami wybranych wsi
oraz animatorami życia społecznego i kulturalnego (problem węzłowy
11. 1).
I . 4. W s p ó ł c z e s n y r e p e r t u a r m u z y c z n y w s i . Mgr J.
Ludwicka. Celem pracy stanowiącej studium wsi Mąkolice w woj. łódz­
kim (rozpoczętej w 1977 r. w ramach tematu węzłowego 11. 1) jest po­
kazanie zależności tradycyjnego i współczesnego folkloru muzycznego,
ich wzajemnych wpływów oraz społecznego kontekstu formowania i w y ­
stępowania zjawisk folkloru. Bazę źródłową stanowią badania własne
w wybranych wsiach, nagrania, analiza literatury teoretycznej i porów­
nawczej. Praca jest przygotowywana jako rozprawa doktorska.
I . 5. Ś w i ę t o i f o r m y ś w i ę t o w a n i a n a
przykładzie
o d p u s t u . Mgr E. Nowina-Sroczyńska. Analizą objęto cechy morfolo­
giczne odpustu chcąc podkreślić jego treść i formy ukształtowane przez
tradycję kościelną oraz tradycję badanej grupy społecznej. Bazę źród­
łową stanowią wywiady prowadzone w obrębie parafii Wysokienice koło
Głuchowa (woj. skierniewickie) oraz liczne obserwacje odpustów para­
fialnych (Wysokienice, Głuchów) i o szerszym zasięgu (Studzianna, Czę­
stochowa). Okres objęty analizą to ostatnie 10 lat życia parafii (19701980). Zakończenie pracy w formie rozprawy doktorskiej — 1984 r.
Ponadto, w wyniku badań zespołowych prowadzonych w ramach prob­
lemu węzłowego 11. 1 na terenie gminy Głuchów E. Nowina-Sroczyńska
i dr W. Baranowski przygotowali do druku w „Łódzkich Studiach Etno­
graficznych" tom prac omawiających wyniki badań nad rolą tradycji
w życiu współczesnej wsi. Publikacja w 1984 r.
I . 6. T w ó r c a i j e g o d z i e ł o . Mgr K . Piątkowska. Celem roz­
poczętych w 1980 r. prac jest problem twórczości plastycznej, postawa
twórcy, jego wiedza i umiejętności, forma i treść jego dzieł, a także spo­
łeczne uwarunkowania ich odbioru. Materiałem dla egzemplifikacji teo-

�KATEDRA

ETNOGRAFII

W

ŁODZI

197

retycznych rozważań ma być poznanie trzech rzeźbiarzy z sieradzkiego
(Muchy, Korpy i Kaczmarka). Podsumowanie badań rozpoczętych
w 1981 r., łączących własne przemyślenia z osiągnięciami dotychczaso­
wej teorii sztuki, przewidziane jest jako rozprawa doktorska ok. 1986 r.
Wszystkie wymienione wyżej, pozornie różne prace łączy zaintereso­
wanie społecznym aspektem obserwowanych zjawisk kulturowych. Ba­
danie procesów i mechanizmów kultury w kontekście życia historycz­
nie ukształtowanych grup społecznych. Większość prac dotyczy terenów
polskich, tylko dwie — pozaeuropejskich. Są to:
I . 7. T r a d y c y j n e r o l n i c t w o
Beludżystanu
i jego
w s p ó ł c z e s n e p r z e m i a n y . Dr K. Wolski. Bazą źródłową tej mo­
nografii problemowej jest literatura i materiały archiwalne oraz własne
badania prowadzone w latach 1960-1976. Obok tego zagadnienia dr K .
Wolski gromadzi materiały do kultury Bhil w Radżastanie w Indiach,
gdzie w latach 1967-1981 prowadził badania. Zakończenie prac o Beludżystanie — 1983 r., pracy o Radżastanie — w końcu lat 80-tych.
W 1981 r. K . Wolski rozpoczął także badania nad mniejszościami indyj­
skimi na obszarze Maharasztry. Ich kontynuacja uzależniona jest od
możliwości wyjazdu.
I . 8. I n d y j s k i e p l e m i o n a w p r o c e s i e p r z e m i a n s p o ­
ł e c z n o - k u l t u r o w y c h . Mgr J. Suliga, doktorant Katedry. Bazą
pracy jest literatura przedmiotu oraz częściowo materiał z własnych ba­
dań. Czynione są starania o wyjazd do Indii w celu poszerzenia bazy
źródłowej. Zakończenie prac — 1984 r.
I I . 1. Ź r ó d ł a p o l s k i e d o p o z n a n i a r o s y j s k i e j k u l ­
t u r y l u d o w e j . Dr W. Baranowski. Celem pracy było zinterpreto­
wanie i omówienie polskich relacji i opisów, wspomnień z Syberii, a tak­
że z Rosji europejskiej i Kaukazu z lat 1831-1920, niepublikowanych
oraz wydanych w formie książkowej czy artykułu. Praca została zakoń­
czona i przygotowana do druku w 1983 r.
I I . 2. K o n c e p c j a k u l t u r y w d w u o d m i e n n y c h m o ­
d e l a c h w s p ó ł c z e s n e j e t n o l o g i i a m e r y k a ń s k i e j . Mgr
K. Kaniowska. Praca omawia problem uwarunkowań teoretycznych tych
koncepcji w dzisiejszej amerykańskiej myśli etnologicznej, które tkwią
w szeroko rozumianej przyrodniczej tradycji etnologii. Rozpatrywane są
w niej wybrane holistyczne teorie kultury: współczesne postacie ewolucjonizmu, teoria kultury A. L . Kroebera oraz wpływ socjologii i kon­
cepcji etnologicznych na te właśnie teorie. Analizą objęte są takie ele­
menty jak: założenia teoretyczne, gdzie szczególnie interesuje autorkę
pojęcie kultury i stosunek kultura — natura, konstrukcja metodologicz­
na, gdzie nacisk położony jest na sposób wyjaśniania i interpretowania
zjawisk oraz relacji teoria — empiria. Praca jest kontynuacją wcześ­
niejszych zainteresowań K . Kaniowskiej etnologią anglosaską. Jej za­
kończenie przewidziane jest w formie rozprawy doktorskiej na 1984 r
t

�198

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

I I . 3. P e r s p e k t y w y s t o s o w a n i a m e t o d y se m i o t y c z n e j w e t n o l o g i i . Mgr K . Piątkowski. Główny nurt zainteresowań
to możliwości i perspektywa zastosowania na gruncie badań i teorii etno­
grafii nowych metod, zwłaszcza semiotycznej, strukturalnej i metod poststrukturalnych. Inspiracja czerpana jest w pierwszym rzędzie z osiągnięć
radzieckiej szkoły semiotyki Moskwa—Tartu, francuskiej tradycji strukturalistycznej oraz szkoły anglosaskich kontynuatorów Ch. Peirce'a. Za­
kończenie pracy w formie rozprawy doktorskiej przewidziane było na
1984 r.
W grupie I I I wykonywane są prace badawcze i dokumentacyjne we
współpracy z Ośrodkiem Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL,
częściowo na zlecenie Komitetu Nauk Etnologicznych PAN. Prace pro­
wadzone są pod kierunkiem prof. dr B. Kopczyńskiej-Jaworskiej.
I I I . 1. B i b l i o g r a f i a e t n o g r a f i i p o l s k i e j . Zespół: mgr T.
Zakrzewska, mgr M . Niewiadomska, mgr E. Karpińska z ODIE PTL.
Oprócz 3 opublikowanych bibliografii w chwili obecnej znajdują się
w druku międzynarodowa bibliografia pasterstwa wysokogórskiego (dru­
kowana w Brnie przez M K K B ) i I I część bibliografii etnografii polskiej
za lata 1961-1969.
W 1983 r. przystąpiono do przygotowania bibliografii retrospektyw­
nej etnografii polskiej za lata 1976-1980, zakończenie prac przewidziane
jest na 1984 r., oraz za lata 1926-1939 (zakończenie przewidziane jest na
1985 r.).
I I I . 2. S ł o w n i k d l a p o t r z e b d o k u m e n t a c j i m u z e a l ­
n e j . Zespół: mgr I . Wiktor-Grzelakowa (ODIE PTL) oraz pracownicy
muzealni: mgr M . Parnowska (Warszawa), G. Skalski (Poznań), mgr I .
Bernasińska (Łódź), mgr A. Jaher-Tyszkowa (Kraków). W 1980 r. pod­
jęto prace nad zagadnieniem stroju, pożywienia, budownictwa i rolnic­
twa. W 1981 r. — nad wyposażeniem wnętrza i garncarstwem. Po spre­
cyzowaniu wstępnych założeń opracowano z wymienionych zakresów te­
matycznych listy haseł słownikowych. Na podstawie literatury przedmio­
tu oraz materiału leksykalnego mają być definiowane poszczególne ter­
miny. Planuje się opracowanie tablic hierarchiczno-tematycznych z za­
kresu budownictwa, garncarstwa i wyposażenia wnętrz, po recenzji k t ó ­
rych ustali się ostateczną liczbę deskryptorów z każdego tematu.
Opracowała: Bronisława
Kopczyńska-Jaworska
Do druku przygotowała: Iwona
Kabzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10918" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10896">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a0bf7d30336dcaf3235cbabb1beb803a.pdf</src>
        <authentication>ded0bc3ad2e8226c3f08f54b453bdc14</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130196">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130197">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130199">
                <text>Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130200">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.217-220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130201">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130202">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130203">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130204">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130205">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130206">
                <text>INSTYTUT SZTUKI POLSKIEJ A K A D E M I I N A U K
W Instytucie problenjatyką badawczą zajmują się: Pracownia Do­
kumentacji Sztuki Ludowej (w Krakowie), Pracownia Dokumentacji
Folkloru, Pracownia Badania Plastyki Nieprofesjonalnej, Zespół Antropo­
logii K u l t u r y przy Zakładzie Filmu, Redakcja „Polskiej Sztuki Ludowej".
I . Do 1980 r. P r a c o w n i ą D o k u m e n t a c j i S z t u k i L u d o w e j kierował prof, dr R. Reinfuss. Obecnie kieruje nią dr Ewa F r y ś - P i e traszkowa. Istotą działania pracowni jest przede wszystkim dokumenta­
cja ludowej plastyki, rękodzieła i rzemiosła artystycznego. Badania pro­
wadzone są na terenie całej Polski. Najmniej materiałów dotyczy Śląska
i Wielkopolski, obszary te były bowiem dokładnie penetrowane i bada­
ne przez placówki lokalne. W Pracowni w ciągu 35 lat jej działania
zgromadzonp spore archiwum naukowe: ok. 76 000 stron tekstów, 60 00O
rysunków, inwentaryzacji i plansz barwnych — łącznie 93 000 pozycji
inwentarzowych oraz 76 000 fotografii. Materiały te są udostępniane
wszystkim zainteresowanym z zewnątrz.
Zebrane materiały są bazą dla późniejszych opracowań. Obecnie
przygotowuje się do druku (w „Arkadach") publikację o sztuce ludowej
w Polsce pióra Anny Kunczyńskiej-Irackiej i Ewy Fryś-Pietraszkowej.
R. Reinfuss złożył do druku monografię kowalstwa oraz pracę o rzeźbie
ludowej w kamieniu. Opracowano również szereg zwartych pozycji mo­
nograficznych, a także artykułów, studiów materiałowych i przyczyn­
ków, jednak ogromna część archiwaliów nie została jeszcze wykorzysta­
na. W związku z tym planuje się zespołowe przygotowanie obszernych
monograficznych zarysów plastyki ludowej poszczególnych regionów
w ramach problemu międzyresortowego „Pomniki kultury narodowej
i ich dokumentacja". Pierwszą pozycją z tej serii jest „Tradycyjna sztu­
ka ludowa Podlasia i jej współczesne przemiany" (tytuł roboczy). Prace
przygotowawcze rozpoczęto w roku 1981, a ich zakończenie przewidziane
jest na rok 1985. Praca obejmuje rzeźbę, malarstwo, plastykę w obrzę­
dach i zwyczajach, architekturę, wnętrze mieszkalne i jego zdobnictwo,
stroje, rzemiosło artystyczne. Szczególne zainteresowanie budzi działal­
ność znaczniejszych ośrodków (zarówno istniejących obecnie, jak i za­
marłych), rozprzestrzenianie się poszczególnych zjawisk artystycznych,
motywacja twórczości. Opracowanie przygotowywane jest na razie włas-

�218

ALEKSANDER JACKOWSKI

nymi siłami zespołu, który liczy obecnie czterech pracowników meryto­
rycznych (mgr Wanda Drabik, dr Ewa Fryś-Pietraszkowa, mgr Bożena
Kural, mgr Alicja Maleta). W ramach tego samego problemu mgr W. Dra­
bik przygotowuje indywidualnie pracę na temat postaci zwierząt w l u ­
dowych obrzędach.
Ponadto, zespół Pracowni kontynuuje prace nad tematem „Dokumen­
tacja sztuki ludowej i nieprofesjonalnej" (plan własny IS), w związku
z którym od 1979 r. prowadzona jest penetracja w miejscowościach po­
łożonych na brzegach Wisły na odcinku od źródeł po Sandomierz. Do­
kumentacja ta, podjęta w związku z planem przebudowy i zagospodaro­
wania koryta rzeki („Program Wisła"), wymaga jeszcze nieznacznych
•uzupełnień. Publikacja zebranych materiałów nie jest przewidziana. Pra­
cownia prowadzi ponadto dokumentację wybranych wystaw i konkur­
sów sztuki ludowej.
II. P r a c o w n i a D o k u m e n t a c j i
F o l k l o r u , którą kieruje
doc. dr Ludwik Bielawski, będzie w najbliższych latach kontynuować
podstawowe kierunki działania w zakresie dokumentacji i badań pieśni
ludowej (tekstów słownych i melodii), muzyki instrumentalnej i instru­
mentów muzycznych oraz tańca ludowego. Kontynuowana będzie ciągła
dokumentacja terenowa, uzupełniana gromadzeniem wszelkich innych
źródeł (archiwalnych, publikowanych i in.), zwłaszcza pod kątem przygo­
towywanych publikacji. Kontynuowane będą wydawnictwa źródłowe,
zwłaszcza seria Polska Pieśń i Muzyka Ludowa — Źródła i Materiały.
W najbliższej przyszłości zostanie przekazany do druku dwuczęściowy
tom Kaszuby (Aurelia Mioduchowska i Ludwik Bielawski). Zostaną też
"ukończone następne serie: Kurpie (Zofia Jaworska i Jan Stęszewski),
Warmia i Mazury (Barbara Krzyżaniak, Jarosław Lisakowski i Aleksan­
der Pawlak). Zaawansowane są ponadto prace nad tomami: Podhale
(Jan Sadownik), Lubelskie (Jerzy Bartmiński, Zbigniew Koter), Podlasie
(Janina Szymańska).
v

W zakresie prac interpretacyjnych Alicja Trojanowicz kontynuuje
badania nad śpiewami niezwrotkowymi w polskim folklorze. Grażyna
Dąbrowska (obecnie będąca na emeryturze) przygotowuje syntetyczną
pracę Polski folklor muzyczny. Nowo podjętym tematem jest natomiast
praca Ewy Dahlig Skrzypce w ludowej praktyce muzycznej w Polsce.
Jej zakończenie przewidziane jest na rok 1988.
Kontynuowane będą ponadto prace w ramach grup studyjnych I n ­
ternational Council for Traditional Music. Ich rezultatem są tomy, które
ukazały się zarówno w Polsce, jak i za granicą. U nas ukaże się kolejny
tom Analyse und Klassyfikation
von Volkstanzen (red. G. Dąbrowska
i Kurt Peterman).
III. P г а с o w n i a B a d a n i a P l a s t y k i
Nieprofesjonal­
n e j , kierowana przez mgr Aleksandra Jackowskiego, zajmuje się doku­
mentowaniem wybranych przejawów współczesnej twórczości ludowej,

�INSTYTUT SZTUKI PAN

219

przemian w upodobaniach estetycznych ludności chłopskiej, plastyki zwa­
nej naiwną i ciekawszych zjawisk w ramach nurtu nieprofesjonalnego.
Prowadzi się tu badania nad następującymi zagadnieniami:
1. L u d o w a s z t u k a s a k r a l n a M a ł o p o l s k i (Anna K u n czyńska-Iracka). Praca zamierzona na kilka lat bazuje na dokumentacji
zbieranej w terenie oraz archiwalnej z wykorzystaniem źródeł ikonogra­
ficznych, ludowych pieśni i kantyczek. Poszczególne efekty badań (np.
nad genezą i systematyką kapliczek) będą publikowane w postaci arty­
kułów, zwłaszcza na łamach „Polskiej Sztuki Ludowej". Przewiduje
się m.in. opracowania dotyczące dawnej rzeźby ludowej, grafiki dewocyjnej i malarstwa ośrodków kultowych. Zakres tematyczny i metody
badawcze sytuują te prace na pograniczu między etnografią a historią
sztuki;
2. S z t u k a l u d o w a w o k r e s i e r o z p a d u t r a d y c y j n e j
k u l t u r y c h ł o p s k i e j (A. Jackowski). Przygotowana do druku pra­
ca została oparta na zbieranej od wielu lat dokumentacji zarówno tereno­
wej, jak też pozyskanej z wystaw i konkursów, uwzględniającej aspekt
socjologiczny;
3. P l a s t y k a n i e p r o f e s j o n a l n a . A. Jackowski kontynuuje
badania prowadzone od 1965 r. Ich efekty będą publikowane w postaci
artykułów w „Polskiej Sztuce Ludowej". W 1984 r. oddano do druku
książkę. Zakończony też zostanie Słownik zawierający 200 obszernych
biogramów malarzy i rzeźbiarzy z wykazem wystaw, bibliografią, poda­
niem muxeów, w których znajdują się ich prace, ilustrowany zdjęciami
twórców oraz ich prac. W pracy silnie podkreślono aspekt psychologicz­
ny (badania ankietowe, wywiady, testy);
4. I n s p i r a c j e l u d o w e w s z t u c e p o l s k i e j X I X i X X
w. (A. Jackowski). Praca została rozpoczęta w 1980 r. Oddanie publika­
cji do druku przewidziane jest na 1985 г.;
5. Z a b a w k a , k u k i e ł k a , f i g u r k a
magiczna. O lalce
w k u l t u r z e l u d o w e j (Ewa Korulska). Praca została rozpoczęta
w 1982 r. Przewidziana jest publikacja niektórych zagadnień na łamach
„Polskiej Sztuki Ludowej". Zakończenie całości — 1984 r.
IV. Z e s p ó ł A n t r o p o l o g i i K u l t u r y (mgr Zbigniew Benedyktowicz, dr hab. Ludwik Stomma). Zespół prowadzi badania nad
k u l t u r ą współczesną (film, literatura, folklor w aspekcie współczesnej
mitologii, kreowanej przez film, TV, środki masowego przekazu, zakorze­
nienie tej mitologii w tradycji, w strukturach mitologicznych „długiego
trwania"). Prowadzone są również prace nad Słownikiem
antropologii
kultury (poszczególne hasła ogłaszane są w „Polskiej Sztuce Ludowej")
oraz prace z zakresu teorii kultury (magia, religia, myślenie symboliczno-magiczne, analiza strukturalno-fenomenologiczna zjawisk kultury).
Analizuje się ponadto film jako tekst kultury zwracając uwagę na prze­
strzenie pamięci (dom, hotel, akademik, bezdomność, wygnanie na przy-

�220

ALEKSANDER JACKOWSKI

kładzie filmu polskiego) oraz symbole związane z pamięcią i jej zako­
rzenieniem w przestrzeni (Z. Benedyktowicz), ponadto — na mit pros­
taczka Fou de Dieux i klownów (L. Stomma). Odrębne zagadnienie sta­
nowią zjawiska izolacji świadomościowej. L . Stomma przygotowuje pracę
Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., kontynuując jednocześnie ba­
dania nad tymi zjawiskami w międzynarodowym zespole badawczym
przy Centre Internationale des Recherches Sociales w Paryżu (planowa­
ne są m i n . badania na Polinezji). Z. Benedyktowicz przygotowuje pracędoktorską na temat kategorii „swój" — „obcy". W ramach tego zagad­
nienia prowadzone będą badania nad zjawiskami identyfikacji grupowej,
odkrywaniem własnej tożsamości — mit outsidera, grupy młodzieżowe
Punk i in. we współczesnej kulturze (literatura, film, ruchy młodzieżo­
we i artystyczne);
V. „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " (red. A. Jackowski). Zadaniem
pisma jest zarówno publikowanie prac własnych pracowników Instytutu,
jak też inspirowanie i publikowanie prac powstałych w innych ośrod­
kach naukowych. Zakres tematyczny pisma obejmuje zarówno proble­
matykę kultury artystycznej ludu, jak też i jej determinanty. Staramy
się penetrować obszary pograniczne między sztuką profesjonalną a l u ­
dową (twórcy naiwni, amatorzy), a także podejmować zagadnienia z za­
kresu teorii i metodologii. Zamierzamy kontynuować konferencje i dys­
kusje redakcyjne poświęcone poszczególnym zagadnieniom. Będziemy
nadal publikowali materiały Słownika pojąć współczesnej etnologii, m.in.
dotyczące problematyki badań nad sztuką (hasła: ikonologia, Gombrich,
Kiibler, Piwocki).

-

-

Opracował: Aleksander
Jackowski
Do druku przygotowała: Iwona
Kabzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10917" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10895">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9fdbef3a00016acff5774b36faefe81f.pdf</src>
        <authentication>3ee071c54565e1743dee1e75de530d60</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130185">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1223</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130186">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130187">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130188">
                <text>Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130189">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.221</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130190">
                <text>Szyfer, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130191">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130192">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130193">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130194">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130195">
                <text>OŚRODEK BADAŃ NAUKOWYCH
I M . WOJCIECHA KĘTRZYŃSKIEGO W OLSZTYNIE
W Ośrodku prowadzone są w ramach planu naukowego Zakładu Ba­
d a ń nad Współczesnością następujące prace o tematyce etnograficznej
i z pogranicza etnografii:
1. S p o ł e с z n o - к u 11 u r o w a
problematyka
małego
m i a s t a — praca zespołowa (doc. dr hab. Anna Szyfer, dr Bożena Be­
ba, dr Halina Murawska, mgr Lech Gizelbach). W założeniu ma to być
synteza problematyki małego miasta w Polsce. Główny akcent położono
na współczesność małych miast z uwzględnieniem historycznych uwa­
runkowań. Pytania badawcze dotyczyły przemian funkcjonowania spo­
łeczności lokalnej i kultury tradycyjnej. Analizą objęto miasta do 5 tys.
mieszkańców, posiadające historyczne prawa miejskie. Uwzględniono k i l ­
ka typów miast, dobierając je według lokalizacji, struktury społeczno-za­
wodowej oraz funkcji. Podstawową bazę źródłową stanowią badania em­
piryczne, materiały archiwalne, statystyczne, obserwacja uczestnicząca,
kroniki itp. Badania prowadzono od 1972 r. i zakończono w roku 1983;
2. K u l t u r a
drobnomieszczańska
na
przykładzie
w y b r a n y c h ś r o d o w i s k (dr Bożena Beba). Terenem obserwacji
jest miasto Olsztyn. Praca oparta zostanie na badaniach empirycznych
i analizie materiałów archiwalnych. Temat rozpoczęto w 1981 г., zakoń­
czenie przewidziano na 1988 г.;
3. P r z e m i a n y
w
małomiasteczkowym
systemie
w a r t o ś c i (mgr Lech Gizelbach). Jest to temat szczegółowy związany
z pracą zbiorową dotyczącą małych miast (patrz punkt 1). Rozpoczęto
go w 1982 г., a zakończenie przewidziane jest ńa rok 1988;
4. M o n o g r a f i a e t n o g r a f i c z n a w s i W o r y t y (doc. dr
hab. Anna Szyfer). Jest to monografia typowej wsi warmińskiej. Pod­
stawową bazę będą stanowiły badania empiryczne oraz analiza pamięt­
ników i wspomnień, kronik itp. Temat rozpoczęto w 1980 г., a zakończe­
nie przewidziane jest na 1986.
Opracowała: Anna Szyfer
Do druku przygotowała: Iwona
Kdbzińska-Stawarz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10916" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10894">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6a8b17c40429eb33516646796a7f947c.pdf</src>
        <authentication>467d4860c727eb5f9829ec21e799e0b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130176">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4498</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130177">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130178">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130179">
                <text>Kronika/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130180">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3, s. 187-188</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130181">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130182">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130183">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130184">
                <text>K

O

N

10 c z e r w c a 1962 r. zmarł w Iłży n a w y s t a w i e s z t u k i l u d o w e j
MaStanisław
Pastuszkiewicz,
ur.
w zowsza.
1888 r., twórca interesujących rzeźb
»
ceramicznych, jeden z najbardziej
z n a n y c h artystów l u d o w y c h K i e l e c ­
Ceramika ludowa i artystyczna
czyzny.
w y p r o d u k o w a n a przez ośrodki g a r n ­
P r a c e P a s t u s z k i e w i c z a były w i e ­ c a r s k i e związane z C P L i A z terenu
l o k r o t n i e w y s t a w i a n e i n a g r a d z a n e całej P o l s k i e k s p o n o w a n a była n a
n a w y s t a w a c h sztuki l u d o w e j z a ­ w y s t a w i e w s a l a c h Pałacu K u l t u r y
równo k r a j o w y c h ,
j a k z a g r a n i c z ­ i N a u k i w p i e r w s z e j połowie m a r ­
n y c h . Był on długoletnim p r e z e s e m ca. W ś r ó d p r a c twórców l u d o w y c h
honorowym
Spółdzielni
Przemysłu wyróżniały się szczególnie c e r a m i k a
L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o w Iłży. s i w a z P a w ł o w a i Białej P o d l a s k i e j
T r z y k r o t n i e o d z n a c z o n y został K r z y ­ (woj. l u b e l s k i e ) , f i g u r k i c e r a m i c z n e
żami Zasługi (Brązowym, S r e b r n y m z Iłży i piękne w formie, c z a r n o
i Złotym).
polewane
naczynia Kazimierczaka
z K a r t u z , nawiązujące d o l u d o w e j
ceramiki tradycyjnej.
16 c z e r w c a 1962 r. zmarła w
Rzeczycy znana tkaczka i w y c i n a n k a r k a ludowa, Antonina
Legutows k a . Była o n a laureatką szeregu w y ­
s t a w i konkursów s z t u k i
ludowej.
Otrzymała Złoty Krzyż Zasługi i
s z e r e g i n n y c h odznaczeń z a swą
twórczość artystyczną i pracę s p o ­
łeczną w d z i e d z i n i e k r z e w i e n i a k u l ­
t u r y l u d o w e j . O d . 1951 r. prowadziła
instruktaż, a następnie kierowała
Ośrodkiem Twórczości L u d o w e j
w
Łęczycy.

Konferencje

i

zjazdy

W d n i u 19 m a j a odbyła się w
Poznaniu Sesja N a u k o w a z okazji
pięćdziesięciolecia T o w a r z y s t w a L u ­
doznawczego w Poznaniu. Program
n a u k o w y S e s j i obejmował r e f e r a t y :
prof. d r J . B u r s z t a — R u c h l u d o ­
znawczy
i badania
etnograficzne
w
Wielkopolsce;
m g r S t . Błasz­
c z y k — D z i e j e poznańskich zbiorów
etnograficznych;
dr T. Wróblew­
s k i — P o l s k o - n i e m i e e k i e pogranicze
w świetle materiałów
etnograficz­
nych; komunikaty: mgr J . Dydow i c z o w a — Z e studiów n a d z w y ­
czajami
dorocznymi ludu
wielko­
polskiego;
mgr J . Lisakowski
—
Pieśń i m u z y k a l u d o w a Z i e m i K a ­
liskiej;
mgr J . Dydowiczowa
—
O p i e k a n a d sztuką ludową w W i e l ­
kopolsce; d r Z. J a s i e w i c z — Z b a ­
dań
etnograficznych
w
Koszaliń­
s k i e m : Z d e r z e n i e się k u l t u r grup
o s a d n i c z y c h w świetle materiałów
z Iwięcina w powiecie koszalińskim.

Wystawy

i

konkursy

K o n k u r s n a kurpiowskie pieczy­
w o obrzędowe ogłoszony p r z e z W y ­
dział K u l t u r y W R N p r z y współ­
udziale
Ministerstwa
Kultury
i
S z t u k i został rozstrzygnięty w W a r ­
s z a w i e w l u t y m br. K o n k u r s zgro­
madził 86 uczestników, którzy n a ­
desłali ok. 600 p r a c . J u r y przyznało
14 nagród. N a j l e p s z e spośród n a g r o ­
d z o n y c h f i g u r e k e k s p o n o w a n e będą

a m a t o r s k i m ) h a f t i zdobnictwo. N a j wyższy poziom a r t y s t y c z n y r e p r e zentowały k r a s z a n k i .

9
maja
rozstrzygnięty
został
k o n k u r s n a kujawską ceramikę l u ­
dową, z o r g a n i z o w a n y w e W ł o c ł a w ­
k u przez Muzeum K u j a w s k i e i W y ­
dział K u l t u r y P R N
przy
współ­
udziale
Ministerstwa
Kultury
i
S z t u k i . W k o n k u r s i e uczestniczyło
pięciu g a r n c a r z y , którzy nadesłali
naczynia polewane
oraz
„siwaki"
nawiązujące d o t r a d y c y j n y c h f o r m
c e r a m i k i k u j a w s k i e j . P o zakończe­
n i u k o n k u r s u urządzono w M u z e u m
pokaz nadesłanych p r a c .

O d w y s o k i e g o poziomu prac w y ­
m i e n i o n y c h g a r n c a r z y odbiegały w y ­
roby Necla z K a r t u z i c e r a m i k a
W
maju,
w
salach
Muzeum
bolimowska,
coraz
bardziej
upo­
Mazurskiego
w
S z c z y t n i e została
dobniające się do półprzemysłowej
otwarta
wystawa
pt.
„Kurpiow­
produkcji
pamiątkarskiej.
ska
Sztuka
Ludowa".
Wystawa
jest r e z u l t a t e m współpracy M u z e u m
szczytnieńskiego
i Muzeum
Kur­
piowskiego
w
Łomży.
Jednym
założeń s c e n a r i u ­
Pamiątkarstwo l u d o w e i a r t y ­ z p o d s t a w o w y c h
przez
s t y c z n e w o j . r z e s z o w s k i e g o p o k a z a ­ s z a w y s t a w y , opracowanegono w m a r c u n a w y s t a w i e pokłosia doc. d r a A . Chętnika i J . ChętnikoI I etapu k o n k u r s u
zorganizowanej Wą, było w y k a z a n i e wspólnych e l e ­
w salach Muzeum
w
R z e s z o w i e . mentów k u l t u r y Kurpiów o r a z W a r ­
(I etap k o n k u r s u rozstrzygnięto w m i i i M a z u r .
grudniu
1960, por. k r o n i k a n r 1
Na
wystawie
zgromadzono
po­
1961). E k s p o n a t y nagrodzone
p o k a ­ n a d t r z y s t a eksponatów z z a k r e s u
zano z kolei n a Ogólnopolskiej W y ­ t k a c t w a ,
stroju,
haftu,
ceramiki,
s t a w i e Pamiątkarstwa w K r a k o w i e . m e b l a r s t w a , sprzętu domowego, m a ­
Z o k a z j i w y s t a w y Wydział K u l t u r y l a r s t w a , rzeźby i b u r s z t y n i a r s t w a .
Prezydium W R N w Rzeszowie w y ­ Wycinanki
reprezentowały
prace
dał k a t a l o g (Rzeszów 1961, s. 47, współczesne: C z . Konopkówny. P
49 nlb., l i c z n e fotografie). O b s z e r n y Puławskiego i Niedźwieckiej.
wstęp i o p i s y eksponatów o p r a c o ­
wała I r e n a Kłak.

Muzeum im. Orkana w
Rabce
zorganizowało k o n k u r s n a podłaźnikl.
Rozstrzygnięcie nastąpiło
w
marcu.
Wśród
prac
nadesłanych
przeważały interesujące t r a d y c y j n e
t y p y podłaźników. Najwartościowsze
e k s p o n a t y zostały z a k u p i o n e przez
muzea w Warszawie i Rabce.

W
pierwszej
połowie k w i e t n i a
odbyły się w O p o l u doroczne obcho­
d y „Dni L u d o w e j Twórczości A r t y ­
s t y c z n e j " O p o l s z c z y z n y . Organizację
powierzono
opolskiemu
oddziałowi
Polskiego T o w a r z y s t w a
Ludoznaw­
czego. W d n i u zakończenia obcho­
dów
(15 k w i e t n i a )
rozstrzygnięto
k o n k u r s n a plastykę ludową
oraz
odbyły się p o k a z y korowodów g a i ­
k o w y c h i m a r z a n k o w y c h , wystąpili
gawędziarze i l u d o w e zespoły w o ­
kalne. N a konkursie plastyki repre­
z e n t o w a n e były: p i s a n k a r s t w o , m a ­
larstwo
i rzeźba
(o c h a r a k t e r z e

W drugiej
połowie m a j a i w
c z e r w c u o t w a r t a była w
Muzeum
K u j a w s k i m w e Włocławku
regio­
n a l n a w y s t a w a sztuki l u d o w e j z o r ­
ganizowana z okazji D n i Ochrony
Zabytków. N a w y s t a w i e
pokazano
e k s p o n a t y pochodzące ze zbiorów
muzealnych;
reprezentowały
one
wszystkie dziedziny tradycyjnej l u ­
dowej twórczości K u j a w .

W końcu m a j a o t w a r t a została
w Łowiczu p o k o n k u r s o w a
wystawa
twórczości
członków
spółdzielni
C P L i A „Sztuka Łowicka". O r g a n i ­
zatorami
wystawy
były
Muzeum
w Łowiczu o r a z Zarząd spółdzielni.
Na wystawie pokazano w y c i n a n k i ,
hafty, t k a n i n y .

W c z e r w c u o t w a r t a została
w
Muzeum
w Łowiczu
jubileuszowa
wystawa
twórczości
wycinankarki
Elżbiety Żaczek ze Z ł a k o w a B o r o ­
wego, należącej d o grona
najwy187

�ni Polskiego Radia.
W konkursie
uczestniczyło 38 tkaczek, p r z y z n a n o
osiem
nagród.
Pierwsze
nagrody
otrzymały J a d w i g a Białokozowa ze
w s i Jastrzębie i F r a n c i s z k a P a b i a ń czyk z Krzepocin. Zgodnie z tra­
dycją ustaloną już w p o p r z e d n i c h
konkursach w Muzeum
łęczyckim,
z a p r e z e n t o w a n o n a w y s t a w i e zespół
eksponatów o wyrównanym, w y s o ­
*
k i m poziomie a r t y s t y c z n y m . S z c z e ­
gólnie
interesujące
były
prawie
—
W c z e r w c u odbył się w
K r a ­ nie znane dotychczas tkaniny
k o w i e p i e r w s z y Ogólnopolski K o n ­ p a s i a k i wełniane, t k a n e w o p a r c i u
wzory.
k u r s Pamiątkarstwa, po r o z s t r z y g ­ o t r a d y c y j n e
nięciu którego urządzono w Pałacu
*
S z t u k i w y s t a w ę pokonkursową. N a
wystawę z a k w a l i f i k o w a n o ok. 2.000
eksponatów u z n a n y c h p r z e z j u r y z a
W Muzeum
w
Z i e l o n e j Górze
odpowiadające w a r u n k o m
k o n k u r ­ o t w a r t a była w c z e r w c u w y s t a w a
sowym.
Były to zarówno
prace sztuki ludowej
obejmująca
ekspo­
artystów l u d o w y c h , j a k amatorów n a t y z e b r a n e
przez
pracowników
i zawodowych
artystów-plastyków. M u z e u m n a terenie powiatów M i ę ­
Najliczniej
reprezentowane
były d z y r z e c z , Świebodzin, Sulechów i
województwa k r a k o w s k i e , gdańskie Z i e l o n a Góra. P o k a z a n o t k a n i n y d e ­
i W a r s z a w a . W ś r ó d eksponatów l u d o ­ k o r a c y j n e i stroje ludowe,
wyko­
w y c h d o n a j b a r d z i e j interesujących n a n e zarówno p r z e z ludność a u t o ­
należały rzeźby w d r z e w i e rzeźbia­ chtoniczną, j a k — p r z e d e w s z y s t k i m
r z y łęczyckich (m. i n . Ignacego K a - p r z e z
osadników
osiedlonych
na
mińskiego) oraz c e r a m i k a k i e l e c k a Z i e m i L u b u s k i e j po 1945 r. Znaczną
(iłżecka) i r z e s z o w s k a . Interesujące część eksponatów stanowiły p r z e d ­
były o d p u s t o w e c u k r o w e k o g u c i k i mioty
zabytkowe,
przywiezione
białostockie.
Pierwszą
nagrodę przez
osadników
z
pierwotnego
przyznano
rzeźbiarzowi-amato- m i e j s c a z a m i e s z k a n i a . N a w y s t a w i e
rowi
Zygmuntowi
C z a j k o w s k i e m u przeważały t k a n i n y wileńskie, p o ­
ze w s i Z l e c z y n a w w o j . k r a k o w ­ l e s k i e i t a r n o p o l s k i e o r a z
stroje
s k i m z a pracę „Przekupka k r a k o w ­ łemkowskie.
s k a " . J a k k o l w i e k sporo eksponatów
nadesłanych n a k o n k u r s r e p r e z e n t o ­
wało
dobry
poziom
artystyczny
(obok w i e l k i e j ilości przedmiotów
W c z e r w c u o t w a r t a była w D o ­
pozbawionych
zarówno
wartości m u Chłopa w W a r s z a w i e
wystawa
użytkowej, j a k estetycznej), n i e speł­ współczesnej
wycinanki
kurpiow­
nił on pokładanych n a d z i e i : s t w o ­ s k i e j . P o k a z a n o ok. 80 p l a n s z w y ­
r z e n i a t a n i c h , e s t e t y c z n y c h w z o r ó w c i n a n e k z P u s z c z y Białej i Z i e l o n e j .
pamiątek nadających się d o p r o ­ N a o t w a r c i u w y s t a w y o b e c n e były
d u k c j i m a s o w e j . D o najwartościow­ w y c i n a n k a r k i :
Anna
Kordecka
z
s z y c h należały e k s p o n a t y o c h a r a k ­ Myszyńca i M a r i a C h r o s t e k z T a t a r .
terze u n i k a t o w y m , j a k n p . rzeźby
ludowe.
*
bitniejszych
wycinankarek
łowic­
kich.
Wystawa
posiada
katalog
opracowany
przez m g r a
Henryka
Świątkowskiego, w y d a n y s t a r a n i e m
Wydziału K u l t u r y W R N w Ł o w i ­
c z u o r a z M u z e u m w Łowiczu. K a ­
talog z a w i e r a wstęp, opis e k s p o n a ­
tów o r a z i l u s t r a c j e (Łódź 1962 r.
s. X X , ilustracje).

*

W kwietniu zorganizowano w Sali
D o m u K u l t u r y w Płocku i n t e r e s u ­
jącą wystawę fotogramów m g r a J .
Krippendorfa z Torunia, przedsta­
wiających r y s u n k i w y k o n a n e przez
robotników n a s z y b a c h r e m o n t o w a ­
n y c h sklepów. W j e d n y m z następ­
n y c h numerów r e d a k c j a z a p r e z e n ­
tuje wybór n a j c i e k a w s z y c h repro­
d u k c j i z 450 zdjęć w y k o n a n y c h w
różnych m i a s t a c h p r z e z m g r a K r i p ­
pendorfa.

W
Olsztynie otwarta
była
w
czerwcu „Wystawa prac
twórców
ludowych Warmii i Mazur".
Wy­
s t a w a z o r g a n i z o w a n a została z i n i ­
cjatywy
Stowarzyszenia
PAX
w
Olsztynie
i urządzona
w
lokalu
Stowarzyszenia. Pokazano
tkaniny
warmińskie i m a z u r s k i e , w y k o n a n e
przede
wszystkim
przez
tkaczki
z a t r u d n i o n e w spółdzielniach C P L i A
w Mikołajkach i Giżycku, o r a z s z e ­
r e g rzeźb, w y r o b ó w z s z y s z e k itp.
o c h a r a k t e r z e twórczości
amator­
skiej.
*

W c z e r w c u M u z e u m w Łęczycy
urządziło
pokonkursową
wystawę
pt. „Tkanina i strój łęczycki". K o n ­
k u r s i w y s t a w a z o r g a n i z o w a n e zo­
stały p r z e z dyrektorkę M u z e u m m g r
Jadwigę Grodzką p r z y współudziale
Wydziałów K u l t u r y W R N w Łodzi,
P R N w Łęczycy i łódzkiej Rozgłoś­

188

Jedną z n o w y c h f o r m propago­
w a n i a twórczości l u d o w e j są z o r g a ­
nizowane przez C P L i A tzw. izby
twórcze (por. k r o n i k a n r 1 1961).
I z b y o r g a n i z o w a n e są w e wnętrzach
z a b y t k o w y c h c h a t urządzonych t r a ­
d y c y j n y m i sprzętami i z a m i e s z k a ­

łych p r z e z twórców l u d o w y c h , któ­
rzy demonstrują zwiedzającym s w e
w y r o b y , sposób i c h w y k o n a n i a o r a z
udzielają wyjaśnień n a t e m a t l u d o ­
w y c h tradycji regionalnych. P i e r w ­
sze tego rodzaju „muzeum" s t a n o w i
chata w domu J a n a K a w u l o k a w
Istebnej (pow. C i e s z y n ) . P r z y o r g a ­
n i z o w a n i u j e j uczestniczyło M u z e u m
Śląskie w B y t o m i u . J a n K a w u l o k
j e s t o s t a t n i m wytwórcą śląskich i n ­
strumentów
muzycznych,
których
kolekcję p o s i a d a w s w o j e j
izbie.
Następne i z b y kurpiowską i łowic­
ką z o r g a n i z o w a n o w d o m u K o n o p ­
ków w T a t a r a c h o r a z w d o m u J u ­
s t y n y G r z e g o r y w Złakowie B o r o ­
wym.
*

W K c y n i o t w a r t a zostanie wkrót­
ce R e g i o n a l n a I z b a Twórcza w d o ­
mu K l a r y Prillowej. O d wielu lat
gromadzi
P r i l l o w a eksponaty p a ­
łuckiego t r a d y c y j n e g o t k a c t w a , s t r o ­
j u ludowego, także sprzęty d o m o ­
w e g o użytku,
które już
obecnie
chętnie udostępnia zwiedzającym.

Badania

naukowe

W p i e r w s z e j połowie l i p c a 1962
r. p r z e p r o w a d z o n o n a z l e c e n i e Śląs­
kiego Instytutu Naukowego, W o j e ­
wódzkiego K o n s e r w a t o r a Zabytków
oraz
Muzeum
Górnośląskiego
w
Bytomiu badania nad stanem za­
c h o w a n i a , konstrukcją i liczbą s t o ­
dół ośmiobocznych,
występujących
w budownictwie
ludowym
powia­
tów
pszczyńskiego
i
tyskiego.
O b i e k t y t e ze względu n a w i e k o r a z
przykład w y s o k i e g o
kunsztu
cie­
s i e l s k i e g o mają wartość zabytkową.
Z u w a g i j e d n a k n a ilość — w s z y ­
s t k i e n i e mogą być
przeniesione
do nowoorgunizującego się m u z e u m
w plenerze. W y m a g a j ą k o n s e r w a c j i
na miejscu.
W w y n i k u badań ustalono l i c z ­
bę stodół z a b y t k o w y c h ,
dokonano
klasyfikacji
z
punktu
widzenia
konserwatorskiego,
wytypowano
o b i e k t y d o dalszągo z a c h o w a n i a n a
m i e j s c u , ustalono, z których o b i e k ­
tów można zrezygnować, opisano i
opracowano
konstrukcje tych sto­
dół,
wykonano
zdjęcia,
ustalono
p r z y c z y n y z a n i k u i obecną funkcję
t y c h stodół.
Równocześnie z t y m i b a d a n i a m i
p r o w a d z o n o akcję z b i e r a n i a z a b y t ­
ków,
tj.
dokonywano
zakupów,
przejęto d a r y i p r z e p r o w a d z o n o i n ­
wentaryzację
wytworów
kultury
l u d o w e j będących j e s z c z e w użyciu,
a których n i e udało się przejąć
do M u z e u m Górnośląskiego.
P r a c e powyższe p r o w a d z o n e były
w ramach praktyki muzealnej stu­
dentów
etnografii
Uniwersytetu
Warszawskiego z ramienia Muzeum
Górnośląskiego. B a d a n i a m i kierował
mgr E . Jaworski.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10915" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10893">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6153f23696f65b2548dbb88d3ae27c9f.pdf</src>
        <authentication>71e8020232d9d781822035094baf6e0e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130164">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4497</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130165">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130166">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130167">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130168">
                <text>Recenzje/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130169">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3, s. 185-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130170">
                <text>Piwocki, Ksawery</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130171">
                <text>Przeździecka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130172">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130173">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130174">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130175">
                <text>Woźniak

Jamneński

Maria,

obyczaj

weselny.

Wróblewski
morza

„Życie i K u l t u r a " 1995, n r 39
Woźniak
polskiej.
Woźniak
ty

Maria,

jamneńskie.

Woźniak

ornament

w

Zatrybówna
i

Wesele

w

Jamnie.

Tygodnia"

—

Po­
nasza

zabytków

„Glos T y g o d n i a "

dod. tyg. „Dziennika

„Głos T y g o d n i a "

słowiń­

1953, n r 40

Bałtyckiego"

— dod. tyg. „Głosu

Koszalińskiego"

..Życie i K u l t u r a " — dod. tyg. „Głosu Szczecińskiego"

Pomorskie

Maria,

—

Wśród

Alicja,

przeszłości.

„Rejsy"

„Literatura

1959, n r 1—2

Woźniak

skiej

haf­

„Życie i K u l t u r a " 1955, n r 46

zarys

„Pomorze Z a c h o d n i e

z i e m i a o j c z y s t a " . Poznań 1960

sztuce

Koronki

Sieja Stefan,

Maria,

Ludowa"
Glos

O pomorski

Maria,

„Życie i K u l t u r a " 1959, n r 22

Etnograficzny

Tadeusz,

Zachodniego.

malarstwo.

„I^rny

„7-my Głos T y g o d n i a "

—

niedzielne wydanie

„Głosu

Szczecińskiego'*

1958, n r 12

N
Wilhelm

Gaerte,

VOLKSGLAUBE

UND

BRAUCHTUM

Holzner-Verlag,

OSTFREUSSENS,

Würzburg

1956, s. 128, i L 34.
dawnych

Pru­

w Królewcu, p u b l i k u j e sporo n i e z n a n y c h d o t y c h c z a s

Wilhelm

G a e r t e , były w i e l o l e t n i d y r e k t o r

sów c z y L i t w i n ó w są już rzadsze, n a t o m i a s t do

zwy­

materiałów

czajów

z zakresu

zwyczajów

w y c h , które — o p r a c o w a n e

zycje

o

zajmuje

V

(obejmującej

niedwuznacznym

Autor

i obrzędów

dorocznych

m e d y c z n e j , demonologii

tom s e r i i

„Mar-

politycznym).

zagadnieniami
i rodzinnych,

i magii pisma, zabawy

ca, a także sądownictwa. O m a w i a n e

Włoch;

W

do­

magii
i tań­

prowincjach

analiza w s z e l k i c h z n a n y c h autorowi
nych stwarza

Zjawisk

możliwość wyłowienia

szeroka

stach dotyczących i n n y c h tematów szeregu

tek­

ciekawych

d l a n a s wiadomości porównawczych, n p . o „maikach"
wiosennych

i ogólnie

o

kulcie

p a s t e r s k i c h , żniwnych, o m a g i i
W

licznych

wywody

przypisach

materiałami

drzew,
urodzaju

autor

o

obrzędach

i

płodności.

potwierdza

historycznymi i

swoje

literaturą,

przeważnie z e źródeł n i e m i e c k i c h , n a t o m i a s t

ale

o źród­

łach p o l s k i c h — z wyjątkiem Długosza — n i e w s p o ­
mina
bardzo

w

ogóle. W

rezultacie omawiane

pieczołowicie

mieckimi,

a nawet

powiązane

dalszymi

—

z

zjawiska

analogiami

są
nie­

z e S k a n d y n a w i i czy

zupełnie

przypadkowe.
miano­

jest

słowiańskiego

a

rosemaka"

n i e były z n a n e w

w

przypisie

innych

podaje,

że n a

j e „raz m ó k j " (s. 23 i 26);

2) o z w y c z a j u g a l i c y j s k i c h Żydów, którzy
upadku

pokrew­

również w

Niemiec,

Kurpiach nazywano

aby

Ale

—

poza P r u s a m i W s c h o d n i m i

(s. 66);

i pogrzebowe.

Polski

1) o t y m , że słowo „rosemak"

mi

weselne

obrzędowości

całej książce są t y l k o c z t e r y w z m i a n k i , a

dów, z wyjątkiem n i e l i c z n y c h , j a k l a s k i z brzękadłac z y korony

ludności

do

pochodzenia; o b o k s t w i e r d z a , że „gonitwy

t e m a t y przeważ­

n i e n i e znajdują analogii wśród z n a n y c h u n a s obrzę­

nawiązania

wicie:

m . i n . także p o ­

zabarwieniu

się w y b r a n y m i

tyczącymi obrzędów

ludo­

drobiazgowo i n a szerokim

tle 'porównawczym — wypełniają
burger Ostforschungen"

muzeum

uchronić

3)
XX

dziecka

o

polewali

dziecko

polonezie,

wodą

od

i

t a m nóż,

złych

demonów

wpływu

którym

miejsce

wbijali

„jeszcze

w

początkach

w i e k u r o z p o c z y n a n o w Ostródzie i w ogóle w c a ­

łych P r u s a c h W s c h o d n i c h
ną l u b d o m o w ą "

każdą

uroczystość

oficjal­

(s. 114);

4) p r z y o m a w i a n i u z a b a w y chłopców, z w a n e j

„posz-

k e " , a u t o r p r z y p u s z c z a , że n a z w a t a j e s t zapożyczona
od Polaków i przyszła z południa (s. 120).
Tego

rodzaju

siedztwa
pozory

potraktowanie

omawianego

znajdującej

Pomimo

tego

południowego

terytorium

stwarza

są­

fałszywe

się t a m p u s t k i .
poważnego

s t a n o w i cenną pozycję

mankamentu,

książka

naukową.
Maria

Przeździecka

R o m a n R e i n f u s s i J a n S w i d e r s k i , S Z T U K A L U D O W A W P O L S C E , W y d a w n i c t w o L i t e r a c k i e , K r a k ó w 1960,
s t r o n 176, i l u s t r a c j i n u m e r o w a n y c h
216 i 15 n i e n u m e r o w a n y c h , c a l o s t r o n i c o w y c h .
Piękna 'książka o p o l s k i e j s z t u c e l u d o w e j , w y d a n a
w r. 1960 w K r a k o w i e , n i e doczekała się dotąd omó­
w i e n i a . C o p r a w d a podziela o n a tę „zmowę m i l c z e ­
n i a " z i n n y m i , l i c z n y m i dziełami dotyczącymi s z t u k i
ludowej i nieludowej. Istnieje bowiem u n a s zakorze­
niony od d a w n a zwyczaj niepisania recenzji, by nie
narażać się a u t o r o m , a l b o p i s a n i a i c h z wyraźnym
c e l e m pogrążenia w r o g a . Krótkie m o j e u w a g i
na
t e m a t tej książki są skromną
próbą
przełamania
wspomnianej
zmowy.
Książka m a dwóch autorów: etnografa,
zajmują­
cego się o d l a t już ludową twórczością, i fotografa —
j e s t b o w i e m pomyślana j a k o a l b u m pięknych zdjęć
z towarzyszącym,
popularnie
napisanym
tekstem.

N a j p i e r w więc k i l k a słów o s t r o n i e w i z u a l n e j w y ­
d a w n i c t w a . Już o d d a w n a w i a d o m o , że u n a s j e d y n i e
K r a k ó w , a w szczególności D r u k a r n i a N a r o d o w a —
umieją dorównać w budowie, d r u k u i poziomie o d ­
b i t e k i l u s t r a c y j n y c h dziełom w y d a w a n y m z a granicą.
„Sztuka l u d o w a w P o l s c e " należy do
najbardziej
u d a n y c h e d y t o r s k o książek ostatniej doby. N i e p o d a n o
n a z w i s k a autora makiety, ale jest on na pewno
współtwórcą równorzędnym z a u t o r a m i
wymienio­
n y m i n a okładce. C o p r a w d a miał o n z a d a n i e ułat­
w i o n e p r z e z z n a k o m i t y dobór zdjęć i i c h w y s o k i p o ­
ziom. W całej książce n i e z n a j d z i e się i l u s t r a c j i sła­
bej. Ujęcie p r z e z S w i d e r s k i e g o każdego p r z e d m i o t u
j e s t z a w s z e n i e o m y l n i e celowe, c h a r a k t e r y s t y k a m a 185

�terii dzieł d o p r o w a d z o n a
do niezwykłej wrażliwości
(proszę sprawdzić choćby n a t a b l i c y oznaczonej cyfrą
V ) , dobór tła podkreśla z a w s z e w a l o r y p l a s t y c z n e
obiektu ( w y s t a r c z y popatrzeć n a pejzaż k a p l i c z k i —
i l . 20 l u b n a kompozycję tła żelaznego p t a s z k a —
i l . 139). T a k t r u d n e i często p r z y p a d k o w e
„kadro­
w a n i e " zdjęć —• j e s t w o m a w i a n e j książce z reguły
głęboko przemyślane i służy d o p r o w a d z e n i u
..treści"
zdjęcia i j e j u w y p u k l e n i u
(zbliżenie malowań n a
c h a c i e łowickiej — i l . 8 a l b o kąt c h a t y spod R a w y —
i l . 23). M a j s t e r s z t y k i e m fotograficznym
jest tablica
V I I I — równocześnie charakteryzująca nastrój t a r g u
i z a b a w k i n a l a d z i e p r z e k u p n i a . Rozmaitości t w o r z y ­
w a i gałęzi s z t u k i l u d o w e j
t o w a r z y s z y rozmaitość
aranżowania s a m y c h zdjęć i użycia i c h w e w n ą t r z
układu graficznego. P ó ł k a n a s t r o n i e 26 w y b i e g a n i e ­
spodzianie, j a k b y inicjał, w
tekst; w y c i n a n k i n a
płaszczyźnie s t r o n y 39 układają się w e f r y z ; rzeźby n a
rozkładzie s t r o n 144 i 145 flankują j a k b y portal w i o ­
dący w głąb gęsto zapisanego t e k s t u . Dość już c h y b a
przykładów świadczących o p o z i o m i e s a m y c h i l u s t r a ­
c j i i rozwiązania graficznego książki.
Wdzięczne, a l e i niełatwe miał z a d a n i e prof. R e i n fuss tworząc p o p u l a r n e W p r o w a d z e n i e c z y t e l n i k a w
l a b i r y n t l u d o w e j twórczości. Wdzięczne, bo s z t u k a t a
zdobyła i Wciąż z d o b y w a w n a s z y m społeczeństwie
coraz l i c z n i e j s z y c h w i e l b i c i e l i , choć jej z a k r e s i i s t o t ­
ne w a l o r y wciąż jeszcze n i e są dostatecznie z n a n e .
Niełatwe, b o w s z e l k a p o p u l a r y z a j a może grozić spły­
c e n i e m z a g a d n i e n i a i ściągnąć n a się gromy „akade­
m i c k i c h " z n a w c ó w p r z e d m i o t u . Z a d a n i e to u t r u d n i !
sobie j e s z c z e a u t o r wprowadzając d o tekstu e l e m e n t y
a k t u a l n e j , p o l e m i c z n e j o c e n y niektórych z j a w i s k a k c j i
p o p i e r a n i a s z t u k i l u d o w e j , a także z a c h o w a n i a j e j
zabytków.
Z trudności t y c h wybrnął — trzeba to
stwierdzić — zwycięsko. T e k s t n a p i s a n y jest j a s n o
i gładko, w t a j e m n i c z a c z y t e l n i k a w e w s z y s t k i e n a j ­
ważniejsze
zagadnienia
potrzebne
do
zrozumienia
s z t u k i l u d o w e j zarówno o d s t r o n y j e j w a r s z t a t u , j a k
i danych historycznych. Nie pomija
zróżnicowania
regionalnego
a n i związków
'poszczególnych
gałęzi
twórczości z i n n y m i działami k u l t u r y l u d o w e j , i to
z a w s z e w rozsądnie w y w a ż o n y m z a k r e s i e , właśnie p o ­
trzebnym d l a zrozumienia jej problematyki.
N a wstępie a u t o r krótko próbuje definiować w spo­
sób przystępny pojęcie s z t u k i l u d o w e j (która jego
z d a n i e m j e s t twórczością artystyczną l u d u ) i z w r a c a
uwagę n a h i s t o r y c z n y a s p e k t j e j r o z w o j u i zróżni­
cowań. P o t e m o m a w i a architekturę ludową, p o c z y ­
nając o d b r y ł y i p l a n u chaty. P r z e c h o d z i następnie
do z d o b n i c t w a a r c h i t e k t o n i c z n e g o o r a z do b u d o w n i ­
ctwa
sakralnego,
przemysłowego i
gospodarczego.
Z kolei o m a w i a architekturę wnętrza chaty, a więc
sprzęty, m a l o w a n i a i w y c i n a n k i . W d a l s z y m ciągu
z a t r z y m u j e się n a d o p i s e m s t r o j u l u d o w e g o różnych
stron k r a j u , łącząc go z z a g a d n i e n i e m h a f t u i k o ­
r o n k i , biżuterii i z d o b n i c t w a skórzanych części s t r o j u .
T k a c t w o , ujęte s t o s u n k o w o z b y t zwięźle, p o z n a j e m y
po opisie s t r o j u , b y wkroczyć w dziedzinę z d o b n i c t w a
w d r z e w i e i bogato eksponowanego g a r n c a r s t w a . K o ­
w a l s t w o z jego c i e k a w i e opowiedzianą historią poprze­
d z a zafoawkarstwo, które z n o w u jest wstępem d o
przedmiotów związanych z o b y c z a j e m i d o rzeźby
l u d o w e j . H i s t o r i a i a n a l i z a grafiki i obraźnictwa l u ­
dowego kończy tekst książki. W każdym w y p a d k u
autor w sposób treściwy, a l e wyczerpujący, z w r a c a
u w a g ę n a d z i e j e d a n e j gałęzi s z t u k i l u d o w e j , j e j
powiązania z o b y c z a j a m i i w i e r z e n i a m i , umiejętnie
tłumaczy specyfikę techniczną i z d r a d z a w a r s z t a t o w e
k u l i s y s z t u k i , dostatecznie o b s z e r n i e potrąca sprawę
twórców l u d o w y c h
różnych d z i e d z i n ,
wymieniając
n a z w i s k a n a j w y b i t n i e j s z y c h spośród n i c h . W ten s p o ­
sób c z y t e l n i k o t r z y m u j e rzetelną i możliwie pełną
informację. Równocześnie — j a k wspomniałem
—
186

a u t o r k i l k a k r o t n i e p r z e s t r z e g a p r z e d tandetą p o d s z y ­
wającą się p o d s z y l d s z t u k i l u d o w e j i u c z y p o s z a n o ­
w a n i a d l a w i e l k i c h wartości tkwiących w t r a d y c y j ­
nej twórczości polskiej w s i . T a k więc spełnia —
j a k sądzę — w s z y s t k i e z a d a n i a , j a k i e stają p r z e d p o ­
p u l a r y z a t o r e m . Książka z a t e m w pełni o d p o w i a d a
c e l o m j e j twórców.
Oczywiście m a m p e w n e p r e t e n s j e do a u t o r a t e k s t u
i pragnę dać i m t u w y r a z . Dotyczą o n e p r z e d e w s z y s t ­
k i m kolejności o m a w i a n i a poszczególnych gałęzi s z t u ­
k i l u d o w e j . J e s t e m w pełni świadom, że w s z e l k i układ
m a s w o j e n i e d o s t a t k i i nielogiczności i n a p e w n o
można znaleźć a r g u m e n t y przemawiające z a porząd­
k i e m , przyjętym p r z e z R e i n f u s s a . Rozdziały n i e są
ujawnione
w tekście, p r a w d o p o d o b n i e dlatego,
że
nieprzerwany nurt opowiadania m a niejako symbo­
lizować płynność podziału s z t u k i l u d o w e j n a posz­
czególne d z i e d z i n y i gałęzie. N i e m n i e j w y d a j e m i się,
że n p . wepchnięcie s n y c e r k i między t k a c t w o i g a r n ­
c a r s t w o , omówienie t k a c t w a p o o p i s a c h s t r o j u —
n i e d a się l o g i c z n i e uzasadnić. Można polemizować,
czy pomieszczenie problemu w y c i n a n k i w rozdziale
traktującym o a r c h i t e k t u r z e wnętrz, g d y w w y c z u c i u
dzisiejszego o d b i o r c y oderwała się o n a d a w n o o d
s w o i c h p i e r w o t n y c h przeznaczeń, j e s t u z a s a d n i o n e .
W y d a j e m i się j e d n a k , że tutaj a u t o r słusznie pod^
kreślą d a w n e z n a c z e n i e tej gałęzi s z t u k i , a l e w t a ­
k i m r a z i e p i e c i k a f e l należało c h y b a oddzielić od
właściwego g a r n c a r s t w a ? N i e chcę mnożyć t y c h w ą t ­
pliwości, choć może znalazłoby się i c h Więcej. O s t a ­
tecznie d o p o w i e d z e n i a t e k s t u pozwalają c z y t e l n i k o w i
zorientować się w e w z a j e m n y c h powiązaniach p o r o z ­
r y w a n y c h układem gałęzi n a s z e j sztuki l u d o w e j .
D a l s z e p r e t e n s j e dotyczą p e w n y c h opuszczeń w p o ­
kazanym materiale. W architekturze przykro uderza
w i l u s t r a c j a c h b r a k w i a t r a k ó w i młynów, choć są
to o b i e k t y d l a c z y t e l n i k a n a p e w n o c i e k a w e i c h a ­
r a k t e r y s t y c z n e . W tekście także b u d o w l e przemysło­
w e zostały n i e c o p o m a c o s z e m u p o t r a k t o w a n e
w
przeciwieństwie do z a j a z d u , który otrzymał o b s z e r n y
opis, a l e n i e został u j a w n i o n y w i l u s t r a c j i . N i e w i e m
także, c z y słusznie pominięto w b u d o w n i c t w i e a r c h i ­
tekturę miałomiastecżkową,
która n i e r a z
ujawnia
starsze t y p y polskiego sposobu b u d o w a n i a . Jeśli o m a ­
w i a się kościoły d r e w n i a n e , s t a w i a n e r a c z e j p r z e z
cieśli małomiasteczkowych i n a z l e c e n i e d w o r s k i c h
fundatorów — to Czy n i e należało wspomnieć o p l e ­
baniach, spichrzach dworskich i swironkach? Este­
t y c z n a wartość t y c h obiektów j e s t często n i e m n i e j s z a
niż kościołów i k a p l i c . Z przykrością n i e znalazłem
w tekście a n i w zdjęciach — budynków gospodar­
c z y c h , poza krótką wzmianką i j e d y n y m zdjęciem
n r 2. C h a t y d z i s i a j giną s z y b c i e j , a piękne bryły b u ­
dynków gospodarczych j e s z c z e można spotkać n a w e t
w o k o l i c a c h doszczętnie z u r b a n i z o w a n y c h .
D b opuszczeń — m o i m z d a n i e m n i e u s p r a w i e d l i ­
w i o n y c h — należy także b r a k p l e c i o n k a r s t w a . Z łyka,
w i c i i słomy powstawały i j e s z c z e powstają p r z e d ­
mioty o w y s o k i m poziomie oddziaływania e s t e t y c z ­
nego. W a r t o było zwrócić n a n i e u w a g ę c z y t e l n i k a i
N a k o n i e c j e s z c z e j e d n a , ostatnia, u w a g a . Książka
m a zainteresować c z y t e l n i k a sztuką ludową. C z y n i e
w a r t o było podsunąć m u n i e c o b i b l i o g r a f i i ? D l a t y c h ,
którzy — zachęceni pięknym dziełem i j e g o treścią —
c h c i e l i b y sięgnąć d o dzieł b a r d z i e j
szczegółowych.
C z y n i e należałoby p r z y n a j m n i e j pokrótce powiedzieć
o d z i e j a c h zainteresowań sztuką ludową, które p r z e ­
cież n i e zaczynają się o d formistów (s. 128)?
Oczywiście u w a g i t e n i e podważają w c a l e m o j e j
o p i n i i wyrażonej n a wstępie. Książka jest d o b r a i n a
p e w n o d o b r z e spełni s w o j e z a d a n i e : zbliży sztukę
ludową i j e j wartości d o człowieka współczesnego,
n a u c z y szanować ją i rozumieć.
Ksawery

Piwocki

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10914" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10892">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a0797e79a388f1bb1984417e326c078a.pdf</src>
        <authentication>2ba3aa3e8f3deb8730c6e1ba730836ab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130155">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4500</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130156">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130157">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4185</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130158">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130159">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1949 t.28 z.1 ; s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130160">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130161">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130162">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130163">
                <text>�TREŚĆ

Jacek Olędzki
Malowidła współczesnej A f r y k i
Aleksander Jackowski Kopernik w ludowej rzeźbie
Anna Milewska-Młynik Świadomość grupy społecznej a upodobania estetyczne
(na przykładzie analizy w n ę t r z a d o m ó w mieszkalnych
we wsi Rościszewo)
Barbara Poloczkowa
XVII-wieczna skrzynia w a ł a s k a z Istebnej . . . .

3
29

47
57

ARCHIWUM HISTORYCZNE
Stanisław Gajerski

Statut cieszanowskiego cechu tkactwa

.

.

.

.

60

WSPOMNIENIE POŚMIERTNE
Janina O r y n ż y n a
Zofia Czasznicka (1889—1973)
KRONIKA
SUMMARY OF ARTICLES
РЕЗЮМЕ
.
.
.
.
.
.
.

Na

.

o k ł a d c e : Kopernik.
P ł a s k o r z e ź b a w drewnie, 7 7 x 4 3 , 5 cm. W y k . 1973
Stanisław Korpa. Ruda, pow. Sieradz. F o t . : Jan Świderski

63
64
69
71

r.

N a s t r o n i lee t y t uu łł oo w
w ee jj : : Kopernik — wstrzymał
słońce, ruszył z;
ziemie. R z e ź b a
lal. W y k . 1973 r. Adam Zegadło. K r z y ż k a , pow. Kielce. W łi . L . Zimerer.
w drewnie, mai.
F o t . : Jan Świderski
•

�Í

POL S K A

A K A D E M I A

N A U K

.

I N S T Y T U T

S Z T U K I

•

1 9 7 4

.

N R 1

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
ZAKŁAD

•

ML

NARODOWY

-

W A R S Z A W A
IMIENIA

OSSOLIŃSKICH,

-

K R A K Ó W

WYDAWNICTWO

-

POLSKIEJ

G D A Ń S K
AKADEMII

NAUK

�REDAGUJE Z E S P Ó Ł : Aleksander Jackowski (red. nacz.),
Jadwiga Jarnuszkiewiczowa (z-ca red. nacz.), Anna K u n c z y ń s k a - I r a c k a . Jacek Olędzki, Ksawery Piwocki, Ro­
man Reinfuss (z-ca red. nacz.).
Sekretariat redakcji — Ewa K o s t y r k a .
Redaktor techniczny — Halina Ż e l e c h o w s k a . U k ł a d gra­
ficzny — Jadwiga Jarnuszkiewiczowa. T ł u m a c z e n i a —
Magdalena Mierowska (ang.) i Natalia S t a s i ń s k a (ros.).
Redakcja: I n s t y t u t Sztuki Polskiej A k a d e m i i Nauk, W a r ­
szawa, u l . Długa 28, tel. 31 32 71, w e w n . 48.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10913" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10891">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8a215a6041c51153a8bc438b70f163c3.pdf</src>
        <authentication>fe7442a200406eed9413e7b398339cd0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130146">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4499</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130147">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4184</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130149">
                <text>Summary/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130150">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.3, s. 189-191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130151">
                <text>ang, ros.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130152">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130153">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130154">
                <text>P

O

L

QUARTERLY

N. 3

I

S

PUBLISHED

H
BY

F
THE

ART

O

INSTITUTE OF

L
THE

K
POLISH

YEAR BOOK X V I

A
ACADEMY

OF

R

T

SCIENCES

1962

SUMMARY OF ARTICLES
Longin
Malicki
— T H E F O L K A R T O F GDAŃSK-POMERANIA ON T H E BASIS OF T H E COLLECTI­
ONS O F T H E P O M E R A N I A N M U S E U M IN G D A N S K
T h e y e a r s of t h e G e r m a n c o l o n i z a t i o n d r i v e a c c e l ­
e r a t e d the p r o c e s s of the d i s a p p e a r a n c e of f o l k a r t
i n the Gdańsk-Pomerania region. T h i s process g a i n e d
i m p e t u s a s f r o m t h e m i d d l e of t h e 19 t h c e n t u r y .
I n t h i s s i t u a t i o n , t h e c o l l e c t i o n s of m u s e u m s a n d tine
d o c u m e n t a t i o n c a m p a i g n i n the a r e a u n d e r r e v i e w
p l a y a p a r t i c u l a r l y i m p o r t a n t role.
A r c h i t e c t u r e is r e p r e s e n t e d b y : cottages, f a r m b u i l ­
dings a n d churches. T h e typical south K a s h u b i a n
cottage of the 17th to 19 t h c e n t u r i e s w a s a t h r e e r o o m e d b u i l d i n g of t h e a r c a d e t y p e w i t h a g a b l e
roof (most f r e q u e n t l y t h a t c h e d — fig. 2). T h i s t y p e
Oi buitaing is also met w i t n a t K o c i e w . I n the
n o r t h e r n , coastal a n d c e n t r a l K a s h u b i a n region t h e r e
a r e n u m e r o u s cottages of s k e l e t o n c o n s t r u c t i o n f i l l e d
in w i t h c l a y or u n b u r n t bricks, w i t h either a gable
or j e r k i n h e a d roff (thatched). A c h a r a c t e r i s t i c k i n d
of o r n a m e n t a t i o n a r e p i n n a c l e s of v a r i o u s s h a p e s c u t
out of b o a r d s (fig. 5). F a r m buildings stood a p a r t
w i t h i n the f a r m p r e c i n c t s . W o r t h y of n o t i c e a r e t h e
b r e a d b a k i n g o v e n s c o v e r e d w i t h a s m a l l g a b l e roof
a n d r e s t i n g o n s h o r t p o s t s (fig. 7), w h i c h a r e u s u a l l y
located near
the farmhouse
or
in
the
garden.
T h e m o r e w e a l t h y , L o w e r V i s t u l a p a r t of t h e K a s h u b ­
i a n region a n d the s u r r o u n d i n g d i s t r i c t s h a d m o r e
impressive buildings.
In
Góraki ( S z t u m d i s t r i c t )
there w e r e l a r g e cottages w i t h m a n y rooms a n d deep
a r c a d e s u p p o r t e d b y f i v e posts. I n Ż u ł a w y a n d the
V i s t u l a L o w l a n d s , t h e r e a r e o l d cottages w i t h a
v e r a n d a i n f r o n t (fig. 6). T h e s u p p o r t i n g posts, a n d
the doors a r e s o m e t i m e s o r n a m e n t e d (fig. 8). I n t h e
d i s t r i c t s of S z t u m , K w i d z y n a n d M a l b o r k , there a r e
a l s o o r d i n a r y cottages w i t h t h a t c h e d roofs.
Household
E q u i p m e n t The small homemade
stools w i t h b a c k s a n d t h e rough o r d i n a r y b e n c h e s
t h a t h a v e been p r e s e r v e d testify t h a t the f u r n i s h i n g s
of the cottages i n P o m e r a n i a w e r e r a t h e r p r i m i t i v e
200 y e a r s ago. D e v e l o p m e n t began a t the e n d of t h e
18th c e n t u r y a n d w e n t o n d u r i n g t h e 19 t h c e n t u r y
u n d e r t h e i n f l u e n c e of t h e f u r n i t u r e u s e d by t h e
g e n t r y a n d the t o w n p a p u l a t i o n , a n influence w h i c h
i s e v i d e n t i n t h e d e c o r a t i v e e l e m e n t s of t h e h o u s e h o l d
e q u i p m e n t . U p t i l l t h e s e c o n d h a l f of the 19th
c e n t u r y , d o w r y coffers w e r e u s e d , W h i c h w e r e l a t e r
ousted by urban furniture. T h e painted ornamenta­
tion on t h e K a s h u b i a n coffers m o s t l y c o n s i s t s of
p l a n t motifs.
I n p o o r e r homes, t h e coffers
were
p a i n t e d i n o n e colour. T h e s h a p e of the coffers w a s
different i n different p a r t s of P o m e r a n i a (fig. 10 —
15). A p i e c e of f u r n i t u r e t y p i c a l of the K a s h u b i a n
homes w a s a painted sideboard (they were also used
by o t h e r e t h n i c groups in P o m e r a n i a ) .
Ceratain
features of h i s t o r i c a l s t y l e s a r e e v i d e n t i n t h e
d e c o r a t i v e e l e m e n t s (fig 16, 17). T h e s e f e a t u r e s a r e
also to b e f o u n d i n w a r d r o b e s , today r a r e l y u s e d (19).
O t h e r p i e c e s of f u r n i t u r e t h a t h a v e been p r e s e r v e d
a r e stools w i t h b a c k s (fig. 18, 20) p a i n t e d one c o l o u r :
r u s t y b r o w n o r blue, a n d b e n c h e s w i t h d e c o r a t i v e l y
c a r v e d b a c k s (fig 22).
T h e n t h e r e a r e coffer-benches, w h i c h w e r e used
a s beds w i t h a seat t h a t l i f t e d up a n d a front t h a t
c o u l d be d r a w n out. T h i s k i n d of bed w i t h a d r a w -out front a r e s t i l l i n c o m m o n u s e today (fig 24).

T h e l i n e of the b a c k w a l l of t h e s e b e d s is r e m i n i s c e n t
of 18th c e n t u r y b a r o q u e f u r n i t u r e .
T h e r e a r e a l s o s o m e r a r e s p e c i m e n s of c r a d l e s (fig. 21)
a n d o l d t a b l e s (fig 25) a n d a l s o spoon r a c k s (fig 23)
Interior
Decoration.
A t t h e b e g i n n i n g of
the 19th c e n t u r y , r o o m s w e r e d e c o r a t e d w i t h p i c t u r e s
p a i n t e d on glass, p r o f u s e l y h u n g a l l a l o n g the w a l l s .
T h e y w e r e later replaced by printed pictures. T h e
p i c t u r e s w e r e d e c o r a t e d w i t h g a r l a n d s of h e r b s . T h e n
there w e r e t h e f i g u r e s of s a i n t s , e n h a n c e d w i t h p a p e r
f l o w e r s a n d rosettes. A t t h e b e g i n n i n g of 20th c e n t u r y ,
„pająki"
c e i l i n g d e c o r a t i o n s of
spider-like
form,
r a d i a t i n g f r o m a c e n t r a l point) m a d e of s t r a w s a n d
b l o w n egg-shells w e r e u s e d to decorate t h e rooms,
l a t e r they w e r e e n h a n c e d w i t h w o o d e n b i r d s .
Pottery.
Pomerania has long-standing tradi­
tions a s r e g a r d s pottery (fig 26, 27). T h e r e w e r e
n u m e r o u s potteries s t i l l w o r k i n g t h e r e a t t h e e n d
of the 19th c e n t u r y . A t t h e b e g i n n i n g of t h e 20th
c e n t u r y , i n d u s t r y began to oust tne pottery proctucea
i n t h e s e p a r t s , b u t t h e r e a r e s t i l l potteries w o r k i n g
t h e r e to t h i s v e r y d a y , o n e i n C h m i e l n o ( K a r t u z y
district) r u n b y t h e N e c e l f a m i l y (fig. 41) p r o d u c i n g
painted ceramic w a r e
and
another i n K a r t u z y ,
c a r r y i n g o n t h e t r a d i t i o n s of t h e M e i s s n e r s a n d
p r o d u c i n g pottery a c c o r d i n g to the o l d patterns. T n e
t y p i c a l o l d c e r a m i c w a r e m a d e by t h e K a s h w b i a n s
were large pitchers covered w i t h dark b r o w n glazing
(fig 28) o r d e c o r a t e d w i t h p l a n t m o t i f s (fig. 31).
S i m i l a r p i t c h e r s w e r e p r o d u c e d i n the L o w e r V i s t u l a
region (fig. 32), b u t w i t h d i f f e r e n t
ornamentation
(fig 33, 34).
In
Góraki
and
Żuławy,
the
typical
pottery
products w e r e l a r g e
bowls with verticie ilangeu
edges c o v e r e d w i t h b r o w n glazing. T h e K a s h u b i a n s
a n d the S l o v i n c y u s e d s m a l l e r b o w l s c o v e r e d w i t h
w h i t e g l a z i n g (fig 30).
I n the L o w e r V i s t u l a region a n d a t K o c i e w i e , b o w l - l i k e c o l a n d e r s w e r e u s e d (tig. 33). A l l o v e r Gdańsk- P o m e r a n i a d o u b l e pots w e r e v e r y w i d e l y u s e d (fig.
29, 3i2, 36, 37). T h e oldest s p e c i m e n s f r o m the s e c o n d
h a l f of tne 19th c e n t u r y w e r e d e c o r a t e d w i t h geo­
m e t r i c a l p a t t e r n s a n d t h e n e w e r ones, w i t h p l a n t
motifs.
T h e p i t c h e r s a n d d o u b l e pots w e r e s o m e t i m e s c o v e r e d
w i t h different g l a z i n g s i n s i d e a n d outside (fig. 36).
A t t h e e n d of t h e 19th c e n t u r y t h e c e r a m i c w a r e
m a d e h e r e i n c l u d e d s m a l l e a r t h e n w a r e w a l l fonts
(fig. 42, 43). T h e o l d e r ones w e r e s i m p l e i n s h a p e
a n d w e r e c o v e r e d w i t h o n e - c o l o u r glazing,
While
the l a t e r ones — w i t h b a s - r e l i e f c a r v e d figures —
w e r e m u l t i c o l o u r e d . N o n e of t h e o l d toy e a r t h e n w a r e
figures once m a d e h a v e been p r e s e r v e d . T o d a y t h e y
a r e m a d e a t C h m i e l n o (fig 44).
A t the e n d of t h e 19th c e n t u r y , t i l e - m a k i n g b e g a n
to s p r e a d a m o n g the potters. T i l e ^ m a k i n g t r a d i t i o n s
on the P o l i s h coast d a t e b a c k to m e d i a e v a l t i m e s .
Wicker-work.
T h i s craft w a s very
wides­
p r e a d i n P o m e r a n i a . T h e m a t e r i a l s u s e d w e r e roots,
j u n i p e r twigs, s r i p p e d o a k l i n g s a n d osier.
Apart
f r o m baskets (fig 48, 49), f i s h i n g nets a n d corn
m e a s u r e s w e r e m a d e u s i n g the s p i r a l technique,
(fig. 47, S I ) . O t h e r w i c k e r - w o r k w a s m a d e b y the
c r o s s - w e a v e t e c h n i q u e (fig. 53) o r m a d e of s t r i p p i n g s
w o v e n w i t h p i n e roots o r of s t r a w w o v e n w i t h roots
or osier. T o d a y , w i c k e r - w o r k o c c u p i e s a n i m p o r t a n t
189

�p l a c e i n the a r t i s t i c folk a r t i n d u s t r y a n d is m u c h
in d e m a n d i n t h e t o w n s .
W e a v i n g , w h i c h w a s once e x t e n s i v e l y d e v e l o p e d
in P o m e r a n i a , d e c l i n e d a t the e n d of the 19th c e n t u r y .
T h e s p e c i a l i t y of the region w a s w o o l l e n h o m e s p u n ,
n a v y b l u e for m e n ' s s u i t s a n d b r o w n , green a n d r e d
for w o m e n ' s dresses. I n the w e a v i n g d o n e i n the
L o w e r V i s t u l a region, the i n f l u e n c e of the W a i i m i a n
a n d M a z u r i a n w e a v e r s c o u l d be s e e n (fig. 54, 55).
R e s e a r c h h a s s h o w n that the W a r m i a n a n d M a z u r i a n
w e a v e r s w h o s e t t l e d t h e r e o r passed t h r o u g h this
region on t h e i r w a n d e r i n g s p r o d u c e d l i n e n a n d r a g
rugs T o d a y , t h e r e a r e o n l y a f e w w e a v i n g centres
in the K a s h u b i a n region a n d in B o r y , w h e r e rugs
a r e m a d e (fig. 56, 58). I n the past, t h e r e w e r e also
w o r k s h o p s p r o d u c i n g p r i n t e d l i n e n s (fig. 59).
C o s t u m e s , E m b r o i d e r y a n d L a c e . About
the 19th c e n t u r y , folk c o s t u m e s w e r e n o l o n g e r w o r n
i n t h e region u n d e r r e v i e w . W e h a v e v e r y l i t t l e i n ­
formation a b o u t the c o s t u m e s of t h e e t h n i c groups
l i v i n g there, w i t h the exception of the K a s h u b i a n s .
T h e b a s i c g a r m e n t w o r n by m e n i n the m i d d l e of
the 19th c e n t u r y w a s a l o n g russet coat, w h i c h w a s
either blue o r n a v y blue. A p a r t f r o m dresses, the
w o m e n w o r e bodices o r j a c k e t s of one colour. E m ­
broidery o n c l o t h i n g w a s c o n f i n e d to t h e g o l d b r o ­
c a d e d S u n d a y c a p s w o r n b y the w o m e n (fig. 60, 62)
m a d e of v e l v e t . S i l k caps, o r n a m e n t e d w i t h m u l t i ­
coloured e m b r o i d e r y w e r e also w o r n (fig. 61). T h e
gold b r o c a t e d c a p s w e r e no longer w o r n after the
m i d d l e of t h e 19th c e n t u r y a n d it w a s not w o r n
after the 'middle of t h e 19th c e n t u r y a n d it w a s not
long before s i l k e m b r o i d e r y d i s a p p e a r e d too. A m o n g
the o r n a m e n t a l m o t i f s u s e d i n t h i s region the most
c h a r a c t e r i s t i c w a s the p o m m e g r a n a t e f r u i t . A t the
beginning of the 20th c e n t u r y , t h a n k s to the p r o p a ­
ganda conducted by
the K a s h u b i a n I n t e l l i g e n t s i a ,
n u m e r o u s e m b r o i d e r y c e n t r e s w e r e set up, m a i n l y
p r o d u c i n g for the towns. W h i t e e m b r o i d e r y w a s found
s o m e t i m e s on the c o l l a r s a n d cuffs of
women's
blouses, a n d a t the b e g i n n i n g of the 20th c e n t u r y
it w a s u s e d to o r n a m e n t the h e m of s k i r t s . A t this
time there w e r e also costumes e n h a n c e d w i t h c r o ­
cheted l a c e . C r o c h e t e d l a c e w a s a l s o found o n bed­
spreads (fig. 64).

(fig. 79). T h e figures a r e u s u a l l y m o v i n g ones w i t h
c a r v e d h e a d s a n d d r e s s e d i n v a r i o u s c o l o u r e d rags.
T h e c a r o l - s i n g e r s s t a r is l e s s common, the d e c o r a t i o n
being v e r y modest. O n the o t h e r h a n d there a r e
a l a r g e v a r i e t y of m a s k s for m a s q u e r a d e s . T h e m a s k s
a r e m a d e of wood, leather, h o r n , c a r d b o a r d ,
tow,
h o r s e - h a i r , etc (fig. 81, 83, 84, 86, 89) a n d s o m e
m a s q u e r a d e c l o t h e s a r e w o v e n f r o m s t r a w (fig. 89).
O n e of the a r t i s t i c f o r m s c o n n e c t e d w i t h c u s t o m w a s
the v i l l a g e e m b l e m (fig. 87, 88), w h i c h w a s s t i l l
found up to the b e g i n n i n g of the 20th c e n t u r y .
As
regards m u s i c a l i n s t r u m e n t s , t h e r e w e r e
the
o r i g i n a l „Devil's f i d d l e s " (fig. 80).

Ornamentation
in Wood
w a s not f r e ­
q u e n t l y f o u n d h e r e . I n r e l i c s d a t i n g b a c k to the
18th—20th centuries, it i s o n l y found i n some k i n d s
of objects; c a r v e d o r n a m e n t a t i o n : y o k e s for d r a w i n g
f i s h i n g n e t s (fig. 65), m a n g l e s a n d w e a v i n g boards,
the l i d s of d o u b l e pots (fig. 66), stools, butter m o u l d s
(fig. 69), a n d distaffs.

T h i s a r t i c l e d e a l s w i t h 4 portfolios e n t i t l e d „Relics
of the N a t i v e A r t of W e s t e r n P o l a n d " issued s e v e r a l
y e a r s a f t e r the F i r s t W o r l d W a r a n d c o n t a i n i n g the
l i t h o g r a p h s of the Poznań p a i n t e r Professor W i k t o r
Gosieniecki. These lithographs are a valuable docu­
m e n t a t i o n of a r t i s t i c r e l i c s . I t w a s p l a n n e d to issue
a fifth portfolio d e v o t e d to the K a s h u b i a n s . I t w a s
to b e b a s e d m a i n l y on the collections of M r G u l g o w ski i n a cottage-museum, w h i c h w a s later burnt
d o w n , a n d the s u p p l e m e n t a r y d o c u m e n t a t i o n that
Professor G o s i e n i e c k i e l a b o r a t e d after the F i r s t W o r l d
War from specimens found in areas previously i n ­
a c c e s s i b l e to P o l i s h r e s e a r c h e s . T h e fifth
portfolio
w a s to h a v e c o n t a i n e d 20 llthograps s h o w i n g K a ­
shubian architecture. W e are printing reproductions
of s o m e of t h e m .

I r o n O r n a m e n t a t i o n . I r o n w a s not w i d e l y
used; a b o v e a l l , f i s h h o o k s w e r e
m a d e of iron
(fig. 70) a n d also w r o u g h t a n c h o r s . S o m e t i m e s , b l a c k ­
s m i t h s tools w e r e decorated, (fig. 73). I r o n o r n a m e n ­
tation w a s used most i n b u i l d i n g : hinges, the i r o n ­
w o r k r o u n d l o c k s , etc. a n d a l s o o n i r o n w a y s i d e
crosses (fig.
72), roof c r o s s e s a n d
weather-cocks
(fig. 71), t h e oldest of w h i c h date b a c k to the t u r n
of t h e 17th a n d 18th c e n t u r i e s . A r t i s t i c s m i t h e r y
in
Pomerania
declined at
the beginning of the
20th c e n t u r y , o u s t e d b y i n d u s t r i a l p r o d u c t i o n .
Objects
and
Ornaments
from
Horn
and Amber
a r e r e p r e s e n t e d a b o v e a l l by snuff­
boxes m a d e of h o r n , m o s t p o p u l a r a m o n g the K a ­
s h u b i a n s (fig. 75, 76). T h e y a r e s h a p e d l i k e s m a l l
horns, c a n i s t e r s , top-boots
a n d 'bottles. T h e y
are
often o r n a m e n t e d . A m b e r w a s u s e d to m a k e j e w e l ­
lery.
T o y s — m a d e of wood. T h e y a r e u s u a l l y h o r s e s
(fig. 77). M o v i n g toys a r e also m e t w i t h .
Art
in rites and
c u s t o m s . T h e custom
of c a r r y i n g the C h r i s t m a s c r i b h a s been k e p t h e r e
190

W o o d C a r v i n g . W o o d c a r v i n g w a s s t i l l Wides­
p r e a d at t h e t u r n of the 19th a n d 20th c e n t u r i e s —
i n w a y s i d e s h r i n e s o n posts. A s , h o w e v e r , w o o d d i d
not s t a n d up v e r y w e l l to the d a m p c l i m a t e , they
w e r e r e p l a c e d by f i g u r e s m a d e of 'porcelain, i r o n or
plaster. T h e m o s t t y p i c a l K a s h u b i a n s h r i n e s a r e t a l l
crosses w i t h a s m a l l p o r c h - l i k e roof o v e r the figure
of the c r u c i f i e d C h r i s t . T h i s figure i s a l s o found
on t h e c r u c i f i x e s c a r r i e d i n processions a n d i s m a r k e d
for the elongation of t h e body. T h e r e is m o r e v a r i e t y
in the figures of s a i n t s (fig. 9 1 ^ 9 6 , 98) a p a r t f r o m v e r y
p r i m i t i v e c a r v i n g s , t h e r e a r e r e a l i s t i c c a r v i n g s often
after h i s t o r i c a l styles. T h e f o l k c a r v i n g traditions
a r e s t i l l k e p t u p today (fig. 95, 96), but religious
t h e m e s a r e g i v i n g w a y to s e c u l a r ones. B a s - r e l i e f s
are r a r e l y met w i t h .
P a i n t i n g . T h e most common here were p a i n ­
tings o n l i n e n a n d glass, p a i n t e d in the 18th a n d
19th c e n t u r y for the p e o p l e by the c r a f t s m e n i n the
s m a l l towns. A t the a n d of t h e 19th c e n t u r y they
began to g i v e w a y to p r i n t e d religious p i c t u r e s a n d
v e r y few of t h e m h a v e b e e n p r e s e r v e d till t h i s d a y
(fig. 102—107).
A s e p a r a t e group a r e p i c t u r e s made f r o m w o o d c a r v i n g s glued onto t h e b a c k g r o u n d (fig. 104 t y p i c a l
a m o n g the K a s h u b i a n s .

Feliks
Markowski
— RELICS OF THE KASHUBIAN
REGION IN T H E LITHOGRAPHS OF WIKTOR GO­
SIENIECKI.

Feliks
Markowski
— THE FOLK ARCHITECTURE
OF N O R T H E R N POLAND IN T H E W O R K OF T H E
A R C H I T E C T U R E AND R U R A L PLANNING CHAIR
OF T H E GDAŃSK T E C H N I C A L U N I V E R S I T Y
T h e C h a i r w a s founded i n 1945. S t u d e n t s w h o p a r t i ­
c i p a t e i n i n v e s t m e n t w o r k a r e a l s o e n c o u r a g e d to
m a k e t h e i r c o n t r i b u t i o n to the r e s e a r c h w o r k c o n ­
d u c t e d by t h e C h a i r . T o d a y , the C h a i r h a s d o c u m e n ­
tation of the f o l k a r c h i t e c t u r e of v a r i o u s regions
of P o l a n d , but a b o v e a l l , f r o m t h e K a s h u b i a n region.

�n O / l b C K O E
KBAPTAJIbHblH

H A P O f l H O E

JKyPHAJI

H3flABABMbIK

N° 3

MajiHi^KHÍí
HAPOßHOE M C K y C C T B O r ^ A H C K O r O n O M O P B H H A 3&gt;OHE K O J I JIEKIIMÏÏ n O M O P C K O r O M y 3 E H
roflti

repMaHCKoro
KOJioHM3au,MOHHoro
HaTwcKa
5'CKopmiM
npouecc
3aiwMpaHMH HapoflHoro
MCKyccTBa
Ha
TeppMTopMM T f l a H C K o r o n o M o p t a . n p o q e c c stot
b

^aTwpyeTca

nojiOBMHe

X I X

Bena.

B

co3ßaBmeMCH

m H a ^ a T a n KaiunaHMH
T e p p M T o p M M SToro STHMHecKoro

oöcTaHOBKe KOJiJieKinro My3eeB
cöopa

flOKyMeHTOB

OKpyra

MMeiOT

H a

cymecTBeHHoe

ApxMTeKTypa

3Ha«łeHne.

npeflCTaBjieHa:

n36aMn,

xo3HMCTBeH-

HMMM nOCTpOMKaMM, 3flaHMHMM pejiMrno3Horo
npesHa3HaneHMH. H a TeppnTopnn lOJKHbix KauíyS BecbMa
xapaKTepHW
60BbIM

TpëxKOMHaTHbie

MeTOflOM,

flByxcKaTHOií

M36bi,

BHGHIHMM

C

Kpbimeü

nocTpoeHHbie c p y -

HaBeCOM,

nOKpbITbie

(npewMymecTBeHHO

coJiOMeH-

(pMC. 2).
3tot o6pa3eu, M36bi BCTpenaeTca TOJKe b K o u e B e .
H a ceBepe, b n o a c e n o 6 e p e ? K b a m u , e H T p a j i b H O M n a c T M
TeppuTopMM K a m y 6 HaxoflMTca MHoro M36, nocTpoeHHblX Ha OCHOBe flepeBHHHOÍÍ CKejieTHOÍÍ KOHCTpyKU,MH,
KOTOpyK) 3anOJIHHJIM rJIMHOH MJIM HeBbIJKJKeHHblM KMpnHHOM. 3 t M M 3 S b I TOJKe nOKpbITbl flByXCKaTHOÍÍ K p b l mePí, a M H o r ^ a cojiomoü. X a p a K T e p H b i M y K p a i u e H n e M
M 3 6 b l «BJiaeTCa K 0 H € K , B b i p e 3 a H H b l f í M 3 flOCOK b p a 3 Hoo6pa3Hbix dpopMax ( p u c . 5).
X03HMCTBeHHbie
nOCTpOÜKM CTpOMJIMCb OTßejIbHO,
xoTH b n p e f l e j i e K p e c T b í m c K o r o flBopa. CpeflM n o c T HOÜ)

poeK

BbifleJiHHDTCH

KynoJioo6pa3Hbie

xjieÖHwe

nenn,

flByxcKaTHOíi K p b i m e M m ycTaHOBjieHHbie
HH3KHX CTOJiÔMKax ( p w c 7), pacnojiojKeHHbie b6jim3m

noKpbiTbie

Ha

mjim b c a ^ y .

ABopoB

paíIOH H M J K H e r O n O B M C J I H M OKpecTHocTeü MMeJí C T p o M T e j i b C T B o 6oJiee nbiuiHoe. H a TeppMTopMM T y p a K y B (iiobht HlTyM) y a c e b H a n a j i e B e K a
CTpOMJIMCb M H O r O K O M H a T H b i e M36bl C TJiyBoKMM B H e U I HMM HaBecoM, ynnpaBiuMMCH H a iihtm cTOJiSax. H a
TeppMTOpHM X y j i a B M H a f l B M C J I H H C K O M H M 3 M G H H 0 C T M
HaxoflHTca a e p e B H H H b i e c p y ß H b i e H 3 6 b i c BbiflBWHyTbiM Bnepëfl KpbijieHHbiM HaBecoM ( p u c . 6). CTOJi6bi
m flBepM dbijim Tosce y K p a m e H b i (pmc. 8). B noBHTe
HlTyM, K B M f l 3 b I H b ,
MajIbOOpr
HaXOflHTCfl TOJKe
npOCTbie CpyÔHbie M36bt C flByXCKaTHbIMM KpbllliaMW,
n O K p b I T b i e COJIOMOM.
floMauíHua
yTBapb:
C o x p a H M B U i M e c H caMO«ejIbHbie CTyjIbHaKM (3bIflejIbKM) J'I npOCTbie CKaMbM,
3aJKMTOHHbIÍÍ

CBMfleTejibCTByro,

b npouijioM

hto

HCKVCCTBA UOJlbCKOH AKAJ1EMHH HAYK

oBopyflOBaHMe

M 3 6 Ha

noMopbe

1962

OcoSeHHOCTblO
c

noflHMMaeMoii

HacTbK).

HBJIJIIOTCH C n a j I b H b i e CKaMbM-CyHflyKM,
KpbmiKOM m B b i f l B M r a e M o i ł
nepeflHeii

PacnpocTpaHeHbi

BbiflBHraeMOM

c

B H y T p e H H e e
B

X I X

Hanajie

CTeKJie,

rycTo

y ö p a H C T B o

pa3BemaHHbiMM

3aTeM

yKpamajiM

T o H H a p H o e

UaeT.

&lt;ï&gt;opMbi

pacKpauiMBajiM

cyHflyKOB

cyHflyKM

pa3Hoo6pa3Hbi

b

b ojhh

pa3Hbix

paííoHax ñoMopba ( p u c . 10 — 15).
Oco6eHHOCTbK&gt; K a u i y 6 o B HBJiajiMCb KpameHbie 5 y o b e T b i , K O T o p b i e mohcho h3mtm m y . z i p y r a x STHHnecKMx

rpynn

Ha T e p p M T o p M M n o M o p b a .

B

mx

«eKopaTMB-

HOM BblnOJIHeHMM 3aMeTHbI HepTbl CTMJIbHOM MCTOpMHecKoii Me6ejiM ( p w c . 16, 17). 3tm nepThi 3 a M e T H b i
y

iiiKacpoB,

'laeMbix

npe«Ha3HaHeHHbix

b nacToamee

CoxpaHMJiMCb

eme

pacKpaiueHHbie

km:

c

oneub

oflejKflbi,

pe^Ko

(3bifljie)

(pmc.

BCTpe-

(pmc. 19).
18 —

20),

o«hmm l^bctom. y n o T p e ö J i a e M b i e K p a c mjim r o j i y ö a a . C o x p a H w i H C b
y 3 o p H O Bbipe3aHHoii cühhkom (pmc. 22).

p»aBO-KopMHHeBaa

eine CKaMbM

BpeMH

CTyjibHaKM

fljia

ctch.

Ha

no3flHee

Ha

nimKaMH.

TeppMTopMM

noMopba

MMeeT orpoMHyio TpaflML(Mio. M H o r w e i^eHTpbi p a 6 o TajiM e m e b KOHi;e X I X B e K a . B H a n a j i e X X BeKa
npOMbILUJieHHOCTb HaMajia BblTeCHHTb 3fleUIHMe H 3 ho

flejiMH,

Bcë-TaKM

coxpaHMJiMCb

TpaflMi(HK)

MaücHepoB,

flefłcTByioinne

iieH-

Tpbi roHHapHoro
flejia:
oflHH b X M e J i b H e (noBHT K a p Ty3bi) b MacTepcKOM ceMbM H e i ; e j i b (pmc. 41), B b i p a ö a T b i B a r o m M ü KpameHyio KepaMMKy. Btopoü, n p o f l o n JKHBmMii
Ty3ax
poii

m b paéoTe

KamyScKOM

ÖOJIbLUWe

6a3npyeT
KepaMMKe

KyBUIMHbl,

H a

HaxoflMTCH

b Kap-

CTapwx y3opax.

CBoiicTBeHHbi

nOKpbITbie

C T a -

TMnMHecKMe

TeMHO-KopMHHeBOM

(pmc

28), mjim y K p a u i e H H w e pacTMTejibHbiiw
O p H a M e H T O M ( p M C 31). O i e H b C X O J K M C H M M M
KyBIIIMHbl, npOM3BOflMMbie B H w j K H e M
noBMcjie (pMC. 32),
ho c flpyrMM npMMeHeHMeM opHaiweHTa (pmc. 33, 34).
PaüoHy
TypaKOB
m X y j i a B CBOMCTBeHHbi SoJibrnne
Ta3bl
C BepTMKajIbHbIMM SeperOBbIMM
BOpOTHMKaMM,
noKpwTbie KopMHHeBOM SMajiMeii. K a u i y B b i m CjioBMHUbi ynoTpeôJiHjiM T a 3 b i noMeHbiiie, noKpbiTbie 6 e jioM r j i a 3 y p b i o (pmc 30). H a TeppMTopMM HMHCHero
rjia3ypbK)

noBMCJia

m b

KoueHe

BCTpenajiMCb

Ta3oo5pa3Hbie

p e -

uieTa (pmc. 33). H a TeppMTopMM T^aHCKoro n o M o p b a
6bijiM p a c n p o c T p a H e H b i äbomhmkm (pmc. 29, 32, 36, 37).
C T a p w e o 6 p a 3 U b i 2-om nojioBMHbi X I X b. yKpameHbi
reOMeTpMHeCKMM OpHaMeHTOM, HOBbie mmöot pacTMTejIbHblM OpHaMeHT.
KyBUIMHbl
M flBOMHMKM MHOTfla ÖbIJIM nOKpbITbl
r j i a 3 y p b K &gt; BHyTpM m CHapyjKM (pmc. 36). B KOHrie
XIX
B. BCTpenajIMCb CpeflM KepaMMHeCKMX M3fleJIMM
rjiMHHHbie K p o n M j i b H M U b i (pMC. 42, 43). C a M b i e CTapwe
M3 HMX OTJIMHajIMCb npOCTOM CppOMOÜ M OflHOtfBeTHOM
pacKpacKOM ( r j i a 3 y p H o í i ) , n o 3 f l H e i i r i i M e c dpnrypHbiM
öapejibedpoM, MMejiM MHorouBeTHyio
pacKpacKy. He
coxpaHMJiMCb CTapwe (pMrypHwe MrpyuiKM w3 rJiMHbi.
C o B p e M e H H O MrpyuiKM flejiaiOTCH b X M e J i b H e (pmc. 44).

e m eco

BeflHHKM

flepeBaHHUMH

ÄeJio

SepejKbM

opHaineHT.

pacTMTejibHbiii

Bflojib

n e n a T H b i e KapTMHKM. K a p T M H b i y K p a m a j i M B e HOHKaMM M3 JieHeÖHblX TpaB. ft&gt;nrypKM CBHTblX ÖbIJIM
yKpameHbi
ßyMaroM
m po3eTKaMw. E m e b Hanajie
XX
B e K a pa3BeuiMBajiM b W36ax n a y K M
n 3 cojiomm.
fljia
H3roTOBjieHMH
nayKOB y n o T p e Ô J i H J i n c b a f ł ą a , m3
KOTOpblX BblflyBajIM C O f l e p j K M M O e ( T . H a 3 . „BblflMyUIKM").

flejio

Bcero,

n o M e m e H M ü :
KapTMHKaMM

BBejiH

KapbejibHoe

npejK^e

Kpo-

nepeflHeń

yKpamajiM M36bi

BeKa

BecbMa

xapaKTepeH,

n o c e r o f l H a u i H M M ^eHb

^acTbio (pmc. 24).
HepTbi m
x 3 a f l H n x c j i M H O K HanoMMHaiOT M e ß e j i b X V I I I
BeKa (CTMJlb B a p O K K o ) . H a X O f l H M p e ^ K O C T H b i e 3K3eMn j i a p b i KOJibi6ejieü ( p M C . 21) m coxpaHMBUiweca
npejKHMe CTOJibi (pmc. 25) m iiojiohkm fljia JiojKeK (pmc. 23).
BaTM

(npwMepHO 200 jieT c jm
i mh
i mm TOMy
Ha3a/í) OHeHb npMMMTMBHbIM. Pa3BMTMe
flaTMpyeTCH,
HaHMHaa c K o m i a X V I I I BeKa m npoflOJiscaeTca b X I X
BeKe nofl BJiMflHMeM äbophhckom m ropoflCKoń iue6ejiM. 3to BJiMHHwe iiauíJio OTpaateHMe b .ąeKopaTWBHbix
fleiajiflx
yTBapM. C o BTopoü nojioBMHbi X I X BeKa
y n o T p e Ô J i a ï O T C H KpameHbie c y H f l y K M
flJia npMflaHHoro,
KOTOpbie BnOCJieflCTBMM ÔbIJIM BblTeCHeHbl TOpOflCKOM
MeôejibK). Rjin KapTMHOK, HaxoflflinHxca Ha c y H ^ y K a x ,
ôbijio

BO

rOß H3^AHHfl X V I
P E 3 K) M E

—

JIohthh

HHCTHTyTOM

M C K Y C C T

B

KOHije

X I X
—

b.

pacnpocTpaHMjiocb
—

TpaßMinroHHoe

cpe^M
peMecjio

roHnapoB
Ha

n o -

cpeflHeBeKOBbH.

n j i e T e H M e (njieiiëHKapcTBo) Ha noMopbe oneHb
pacnpocTpaHeHo. ynoTpe6jiaeMbiM
MaTepMaji: kophm.
MOJKHteBejibHMK,
flëpTbie flyÖKM m paKMTa. K p o M e
Kop3MH (pmc. 48, 49), TyT njiejiM pw5ojioBHbie BepuiM
m 3epHOBbie MepKM, njieTëHHbie cnMpajibHoíí TexHMKOM
(pmc. 47.51). Ä p y r M e M3«ejiMH M 3 r o T O B J i a j i M C b KpecTO-

BOM TeXHMKOM (pMC. 53), MJM
I 3anjieTajIM JIbIKO COCHOBbiM KopHeM, a M H o r f l a y n o T p e 6 j i a j i M c o j i o i w y , K O T o p y w
cnjieTajiM

c

kophhmh mjm
i paKMTOM.

Tenepb

njieTeBoe

3aHMMaeT nonëTHoe MecTO b
xy^oÄecTBeHHOM
H a p o ^ H O M TBopnecTBe, H a x o ^ a
pwHOK c S b i T a b r o
poflax.
T K a ą K o e
npoM3BOflCTBO,
Kor^a-To
oieHb
pa3BMTOe Ha TeppMTopMM nOMOpbH, nOHTM MCHe3JIO
flejio

191

-

�b
b

KoHue
X I X BeKa. Oco6eHHocTtio
3TOM paíioHe HBJiaeTCH uiepcTHHOM
b CHHHÜ i n s e T ,

iiieHHbiíi

npoM3BO^CTi3a
pacKpa-

xojict,

npeflHa3HaHajica

H a MyjKCKyio

—

ofleíKfly, a K o p M H H e B b i í í , 3ejiéHbiií m KpacHbiü
Ha
HceHCKMe nnaTbH. B TKauKOM npoH3B0flCTBe Hn?KHero
IIOBMCJIH

(Pmc.

3aMeTHO

54, 55).
3flecb

CKHe

TKaHH

BapMMHCKO-Ma3yp-

M3rOTOBJIHJIM nOJIOTHO

COXpaHMJIOCb

BJIMHHMe

hto jkmb-

noflTBepflMJiw,

mjim n y T e u i e c T B y i o i n i i e

iiine

I^flKH).

BapMHHCK0-Ma3ypCK0e

MccjieflOBaHHH

HeCKOJIbKO

JIOCKyTKM

H

(uiMa-

TKai^Koro

ueHTpOB

npon3BOflCTBa Ha TeppMTopMH K a m y 6 m b B o p a x , r ^ e
M3rOTOBJIHK)T nOJIOBMKM (pHC. 56, 58).
B npomjioM cymecTBOBajiM TaKHte M a c T e p c K M e , n e HaTaBuiMe nojioTHo (phc 59).
H a p n f l , B b i u i M B K a , k p y hc e b a : Okojio X I X b.
HapoflHbiw

Hapnfl

pnflax

nepecTají

uawn

CMaTMBaeMoii

MecTHbix

pacnpocTpaHHTbca

TeppHTopwM. HauíM

STHHHecKMX

rpynn,

Ha p a c -

cBefleHMH

o H a -

3 a MCKjiiOHeHMeM

K a m y S o B , oneHb CKynbi. Ochobhoíí nacTbio MyjKCKOíi
ofle&gt;Kflbi nojioBMHbi X I X b. H B J i H J i a c b
r o J i y 6 a a mjim
cmhhh cepinara. JKeHmHHbi
KpoMe n j i a T b a
hoCMJIM OflHOLÍBeTHbie JIMCpHMKH MJIM KOCpTbI. B b l I X I M B K a
HapHfla
npMMeHHJiacb
n p M yKpaiueHMM
30Jiotom
npa3flHMHHbix
HíeHCKMX
H e n u , O B (pmc. 60—62), M 3 r o TOBJieHHbix M3 S a p x a T a . Hocmjim TaKJKe mejiKOBbie
n e n u b i , yKpameHHbie MHorou,BeTHOw BbiuiMBKOM (pmc.

—

61).

BbiuiMBKa

b

30JioTbiM

—

i^BeTOM n e n i j o B

npeKpaTMjiacb

1-OM nojioBMHe X I X b., a B C K o p e n p e n p a T M j i M y n o Tpe6jIHTb UiejIKOByiO BblHIMBKy. CpeflM OpHaMeHTajIbHblX MOTMBOB 3T0r0 paÜOHa BblflejIHeTCH MOTMB n j i o flOB r p a H a T a . B Hanajie X X b., Sjiaroflapa nponaraH^e,
npOBOflMMOM K a i I i y S C K O M M H T e j I J I M r e H U , M e M , S b I J I M C 0 3 flaHbi

MHorMe

u,eHTpbi

MymecTBeHHo,
BbimMBKa

fljia

BbiuiMBKM,

ropoflCKnx

ynoTpe6jiajiacb

bopothmkob m M a H H c e T O B

paSoTaBiiiMe,

npeM-

Bejiaa

noTpeSMTejieft.

MHorfla

npn

M3roTOBJieHMM

sieHCKMx
pySameK.
B H a n a j i e X X b. yKpamajiM STOÜ
BbiuiMBKOM HMXHHe
6 e p e r a k&gt;6ok. B c T p e i a e M T a K s c e Hapaflbi,
y K p a m e H Hbie
BH3aHHbIM
KpyjK6BOM, K O T O p b i e
ynOTpeÓJIHJIM
MHor^a
fljia
yKpameHMH
noKpbmají
Ha KpoBaTM
(Pmc. 64).
I T p M K j i a f l H o e
MCKyccTBO n o
flepeay
npMMeHHJIOCb OHeHb pe^KO. B COXpaHMBIHMXCH naMHTHMKaX C X V I I I •— X X BB. HaXOflMM e r o CJieflbl TOJIbko

H a HeKOTopbix

koíí:

cpopMbí

fljia

npeflineTbix.

yKpamajiM

rpaBnpoB-

fljia

CTarMBaHMa

Macjia

(pmc

I I p M K J i a f l H o e

JKejie30
M3 Hero
(pMC. 70),
Hbie

69),

npacjinubi.

M C K y c c T B O

b oneHb y3KOM MacuiTa6e.
M3roTOBJiajiM, npewMymecTBeHHO,
ocTpora
K O B a H H b i e «Ropa, M H o r ^ a yKpamajiM K y 3 H e n (pmc.

73).

yKpamajiM,

npesc^e

Bcero,

jKene3Hwe M3flejiMH, ynoTpe6jiaeMbie b cTpoMTejibHOM
npoM3BOflCTBe:
flBepHbie
neTjiM, apiwaTypy 3aMK0B,
m KpbiuieBbie

npMflopoJKHbie
72),

cpjiajKKM,

flejieHMH

CpJiaJKKM

BeTpa

M3rOTOBJieHbI

SiecTBeHHoe

scejie3Hbie

ycTaHaBJiMBaeMbie

HanpaBjieHMH

M 3 j e j i n a
3to

M 3

— XVIII

peMecjio

npocTpaHeHHbie

cpep,n

SaKepKM

cpopMy

MMeiOT

JieHHineM,
HHTapH

6yTbiJiKM.

TOTOBHT

Ha

JiouiafléHKM

KamySoB

pojkkob,

BbiBaiOT

77).

cTapbie

BB. X y , z ; o 3aMM-

npoMbimjieHHbiM

h h t a p h.
M3

(pMC

6anoK,

MHorfla

üpejKfle

75, 76).

b

canora

c

yKpauueHbi.

M3

—

MacKM

c

M3roTOBJieHbi

oieHb

MacKapaflM3

flepeBa,

poroB, KaproHa, naKjiM, kohckoto BOJioca m T.n.
(Pmc. 81, 83, 84, 86, 89), HeKOTopbie o6pa3u,bi ofleJKflbi
cnjieTeHbi
M3 cojiOMbi. CpeflM xyflojKecTBeHHbix p e K BM3MTOB STOrO 06bIHaH O C o S e H H O C T b K ) S b I J I BOJIOCTHOM
3HaK (pmc 87 m 88), BCTpenaeMbiM e m e b Hanajie
XX
BeKa. C p e f l M My3biKajibHbix MHCTpyMeHTOB BCTpeHajIMCb OpMrMHajIbHbie „HépTOBbI CKpMnKM" (PMC. 80).
P e 3 b 6 a
n o
flepeBy.
Pe3b6a
ynoTpe6jiHJiacb
e m e b X I X — X X bb., b npMflopojKHbix nacoBHHX, Ha
CTOJiSax.
OflHaKO, flepeBO o n e H b HeycToííHHBOe bo
BJiajKHOM KJIMMaTe, 3aMeHMJIM cpapcpopoBbiMM, 2 K e jie3HbiMM m rMncoBbiMM
cpMrypKaMM. H a K a u i y 6 a x
BbiflejiaiOTca

npMflopoxíHbie

BbicoKMe

KpecTbi

c

npo-

CpMJIMpOBaHHblM ctojiBom M KpbiuieM, KOTopaa n p M KpbiBaeT cpMrypKy P a c n a T M H . O n r y p y 3Ty BCTpenaeM
Ha
K p e c T a x , hocmmbix bo B p e M H K p o c T H o r o
Xofla.
TyjioBMine
cpMrypKM yfljiMHeHo. Bojiee pa3Hoo6pa3Hbi
cpMrypKM CBHTbix (pmc. 91—96, 98). H a p a f l y c npMMMtmbhoíí CKyjibnTypoií BCTpenaeM peajiMCTMHecKMe p a CoTbi,
MMeromwe HepTw MCTopMHecKMx CTMjieíi. T p a flMUMOHHaa C K y j i t n T y p a e m e MaroTOBJiaeTCH (pMC. 95,
96,
98), ho pejiMrM03Haa Tenia 3aMeHeHa cbctckom
TeMOH. P e f l K o BCTpenaeM Sapejibepp.
X H B o n w c b .

b stmx

PacnpocrpaHeHbi

MecTax

SbijiM KapTMHbi H a nojioTHe m H a cTeKJie, M 3 r o T O B j i e H Hbie b X V I I I m X I X bb. fljia H a p o f l a ,
ropoflCKMMM
peMecjieHHMKaMM. B KOHi;e X I X b. BbiTecHeHbi n e HaTHblMM
KapTHHaMM,
ynoTpe6jiaeMbiMM B
O BpeMH
MHflyjIbreHIÍMM.
KapTMH

,ÍT,0 CMX n o p

pyHHoíi

BbiflejiKM

COXpaHMJIOCb

( p n c . 102 —

OHeHb

107). B

—

MajIO

oTflejib-

Hyio r p y n n y mojkho BbiflejiMTb K a p T M H b i
noflKJieeHHbie rpaBiopbi Ha «epeBe (pmc 104). 3 T a r p y n n a oneHb
TMnMHHa fljia K a i u y S o B .

BcTpenaioTca

o S p n ^ a x

íejiMKC MapKOBCKMÍi — nAMHTHMKM C T A PMHbl
K A H i y B C K O H 3EMJIM B
JIMTOrPA4&gt;MHECKMX PABOTAX BMKTOPA rOCEHEH,KOrO
B c T a T b e o G c y j K f l a i o T c a 4 ajibóoivia n o f l o6iumm H a 3 BeHMeMb „naMHTHMKM OTHeCTBeHHOrO M C K y C C T B a 3 a naflHoíí
IIojibiiiM",
M3flaHHbie HecKOJibKo
JieT nocjie
OKOHHaHMH 1 - O M MMpOBOÍÍ BOMHbl, B KOTOpblX HaXO^MJiMCb jiMTorpacpMH n o 3 H a H C K o r e xyfloatHMKa, n p o cpeccopa

CH

BMKTopa

ToceHeuRoro.

I^eHHOM flOKyMeHTalíMeM
noAroTOBjiaeMbifí

5-bifi

XyfloJKHMK

3tm p a 6 o T b i hbjihiot-

naMHTHHKOB
ajibSoM

o6ocHOBaji

CTapMHbl.

Smji n o c B a m e H
cbom pa6oTbi H a

KOJIJieKUHHX, COÓpaHHblX M 3 ^ 0 p O M TyJIbKOBCKMM B M36e-My3ee, KOTopbiü noTOM c r o p e j i . ñocjie 1-oií MMpoboíí BOMHbi x y ^ o J K H M K n o n o J i H M J i M M e í o i n y i o c H y H e r o
AOKyMeHTauMio o6"beKTaMM, co6paHHWMM Ha T e p p n topmm, paHbine HeflocTynHOií noJibCKOMy M C C J i e f l o BaTejno.
AjIb60M (5-bIÍÍ) M M e j I COCTOHTb M3 20-TM JIMTOrpacpMü
flOKyiueHTOB
KauíyScKoro
cTpoMTejibCTBa.

—

HecKOJibKO

paSoT

Mbi ny6jiMKyeM.

* e j i M K C MapKOBCKHÜ — HAPOAHAH
APXMTEKTYPA
CEBEPHOIÍ
nOJIblIIM B
PABOTAX
K A O E ^ P B I APXMTEKTYPBI M njIAHMPOBAHMH
«EPEBHM
TjlAHCKOrO
nOJIMTEXHMHECKOrO
MHCTMTYTA

TapH3aL(MM.
B

npeMMymecTBeHHo
flBMJKyiUMecH

m o S b i H a a x .

Co-

x p a H M J i c a oObinaü uiecTBMH c BepTenoM (pmc. 79).
&lt;I&gt;MrypKM, BbicTynaBuiMe b stom BepTene, noHTM B c e r fla no^BMJKHbie c pe3HWMM r o j i o B K a M M , ofleTbie b p a 3 Hoi^BeTHbie jiocKyTOHKM. P e s c e
BCTpenaeM
odbinaü
192

noxoflaMM.

yKpauíaioT

CBH3aHHbIX

Kacpoflpa 6bijia co3flana b 1945 ro,ay. B mccjigaoT a - BaTejibCKofi p a S o T e npMHMMaioT
ynacTMe
CTyfleHTbi,
r o KOTOpbie aKTMBHO c o T p y ^ H M H a i o T b p a S o T e n o M H B e H -

MrpyuíKM.

M c K y c c T B O

KOTopyío

pora, p a c -

M3flejIMH.

^epeBHHHwe

(pmc.

onpe-

IToMopbe

M3roTOBJieHHbie

K)BejIMpHbie

M r p y u í K M :

m

p o r o B

TaSaKepKM,

fljia

( p w c . 71). C a M b i e

p a e T b Hanajie X X b., BbiTecHaeMoe
np0M3B0flCTB0M.
Bcero,

KpecTbi (pnc.

H a Kpbinie

b XVII

Ky3HenH0e

HbiMM

kojkm,

Kauiy6aM.
ik e ji e 3 y .

n o

ynoTpeSjiajiocb

npM6opw

c o 3Be3floíí,

CKpOMHO. 3 a T 0 MHOTO MaCOK,

fljiH

pbi6ojioBbix c e T e ü (pmc.
65), p y S e j i a fljia KaTaHMH S e j i b a , T K a i n a i e flouieHKM,
KpblUIKM flBOÜHMKOB (pMC 66), CnMHKM C T y j I b H a K O B ,
apMa

KoJiaflOBaHMa

Kacpeflpe

TeKTypbl

M3

MMeeTca
pa3HbIX

b oojibixiMHCTBe

M3

^oKyMeHTauMH
CTOPOH

TeppMTopMH

HapoflHOíí

nojIbUIM

KauíySoB.

—

apxwO^HaKO

KpoMe y n o M H H y T b i x CTaTefi, b H O M e p e H a x o f l f l T C H :
,,MaTepMaji
^jih 6 M 6 j i M o r p a c p M H e c K H X CBefleHHÍí n o
HapoflHOMy
MCKyccTBy
C^oBMHiíeB" T a f l s y u í a
BojiflyaHa,
peqeH3MM H a M 3 f l a H w a m x p o H H K a B a H C H e i í u i M X
COSbITMM.

�CZASOPISMA

INSTYTUTU
wydawane

P.P.

WYDAWNICTWA

SZTUKI

PAN

przez

ARTYSTYCZNE

I

FILMOWE

B I U L E T Y N H I S T O R I I S Z T U K I , k w a r t a l n i k , ponad 100 str. dużego
f o r m a t u , około 100 i l u s t r a c j i . C e n a 24 zł, p r e n u m e r a t a półroczna 48 zł,
r o c z n a — 96 zł.
POLSKA SZTUKA
L U D O W A , k w a r t a l n i k , 64 s t r . dużego f o r m a t u ,
bogaty materiał i l u s t r a c y j n y . C e n a 18 zł, p r e n u m e r a t a półroczna 36 zł,
r o c z n a — 72 zł.
P A M I Ę T N I K T E A T R A L N Y , k w a r t a l n i k , p o n a d 170 str. d r u k u , około
100 i l u s t r a c j i . C e n a 18 zł, p r e n u m e r a t a półroczna 36 zł, r o c z n a — 72 zł.
K W A R T A L N I K F I L M O W Y , około 100 s t r . d r u k u , kilkanaście i l u s t r a c j i .
C e n a 10 zł, p r e n u m e r a t a półroczna 20 zł, r o c z n a — 40 zł.
M U Z Y K A , k w a r t a l n i k , około 130 str. d r u k u , l i c z n e przykłady
C e n a 18 zł, p r e n u m e r a t a półroczna 36 zł, r o c z n a — 72 zł.

nutowe.

PRENUMERATA
Zamówienia i przedpłaty n a prenumeratę p r z y j m o w a n e są w t e r m i n i e
do d n i a 15-go miesiąca poprzedzającego o k r e s p r e n u m e r a t y — p r z e z :
Urzędy Pocztowe,
listonoszy o r a z Oddziały i D e l e g a t u r y
„Ruchu".
Można również zamówić prenumeratę dokonując wpłaty n a konto
P K O n r 1-6-100020 —
C e n t r a l a Kolportażu P r a s y i
Wydawnictw
„Ruch" — W a r s z a w a , u l . S r e b r n a 12.
C e n a p r e n u m e r a t y z a granicę j e s t o 40"/o droższa od c e n y podanej w y ­
żej. Przedpłaty n a tę prenumeratę p r z y j m u j e n a o k r e s y półroczne
i r o c z n e Przedsiębiorstwo E k s p o r t u i I m p o r t u „Ruch" w
Warszawie,
W i l c z a 46, konto 2-6-71 w N a r o d o w y m B a n k u P o l s k i m w W a r s z a w i e ,
u l . W a r e c k a 10.
SPRZEDAŻ
E g z e m p l a r z e z d e z a k t u a l i z o w a n e można nabyć w s k l e p i e „Ruchu" p r z y
u l . W i e j s k i e j 14 w W a r s z a w i e . Zamówienia spoza W a r s z a w y należy
kierować d o C e n t r a l i Kolportażu P r a s y i W y d a w n i c t w „Ruch", W a r ­
s z a w a , u l . S r e b r n a 12.
Aktualne numery czasopism Instytutu Sztuki P A N
w większych księgarniach m i a s t wojewódzkich:
Białystok — L i p o w a 43
B i e l s k o — Dzierżyńskiego 33
B y d g o s z c z — 1 M a j a 17, D w o r ­
c o w a 14
B y t o m — Kościuszki 4
Chorzów — Wolności 13
Częstochowa — A l . N M P 8
Gdań&amp;k-Wrzeszcz — G r u n w a l d z ­
ka 8
G d y n i a — Świętojańska 47
G l i w i c e — Zwycięstwa 31
Grudziądz — R y n e k 13
Inowrocław — Królowej J a d w i ­
gi 31
K a l i s z — Śródmiejska 14
Katowice — Warszawska
11
K o s z a l i n — Młyńska, b l o k 12
K i e l c e — S i e n k i e w i c z a 30, S i e n ­
k i e w i c z a 60
Kraków — Podwale 6
Lublin
—
Krakowskie
Przed­
mieście 68

są

do

nabycia

Łódź — P i o t r k o w s k a 102a
Poznań — M a r c i n k o w s k i e g o
A r m i i C z e r w o n e j 37

21,

Przemyśl — Franciszkańska 19
R a d o m — Żeromskiego 27
Rzeszów — Kościuszki 3
S a n d o m i e r z — płk. S k o p e n k i 4
Słupsk — P I . Zwycięstwa 11
Sopot — Bohaterów M o n t e C a s s i ­
no 26
Sosnowiec — Czerwone
Zagłę­
bie 23
Toruń — R y n e k S t a r o m i e j s k i 30
Warszawa — Krakowskie Przed­
mieście 7, K r e d y t o w a 9, Pięk­
n a 31/37, B r a c k a 20, N o w y
Świat
35,
Rynek
Starego
M i a s t a 22/24
Włocławek — 3 M a j a 25
W r o c ł a w — Kuźnicza 42
Z a b r z e —• Wolności 276

Stołeczne Zakłady
G r a f i c z n e . D. W. W - w a , Podchorążych 39. Z a m . 472 P a p .
i l U B t r . k l . I I I , 120 g B I ł k a r t o n biały k l . I I I , 220 g. B I . N a k ł a d 1.550 egz. H-76

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10912" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10890">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/674dd0bc099d0f909acea77ab6ede353.pdf</src>
        <authentication>23c6d79d99cb0baf635521116b37b146</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130134">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4502</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130135">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130136">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130137">
                <text>Kopernik, Mikołaj - rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130138">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4187</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130139">
                <text>Kopernik w ludowej rzeźbie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130140">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.29-46</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130141">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130142">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130143">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130144">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130145">
                <text>П. 1. J a r o s ł a w F u r g a ł a . Wierzbno, pow. Oława. Szlak

Mikołaja

Kopernika,

t r y p t y k , drewno, 7 7 x 1 2 0 om.

Aleksander J a c k o w s k i

KOPERNIK W LUDOWEJ RZEŹBIE
Doskonały b y ł j u ż sam p o m y s ł . P o s t a ć Kopernika,
jak mało co, zdolna jest p o b u d z i ć w y o b r a ź n i ę ludowego
rzeźbiarza. Polak, uczony, odkrywca praw r z ą d z ą c y c h
ruchem ciał niebieskich, patriota, duchowny. Temat fascy­
nujący, a przy t y m nie obciążony jeszcze t r a d y c j ą , pozwa­
lający na swobodny t o k w ł a s n y c h myśli, fantazji.
Twórca ludowy p r z e d s t a w i a j ą c j a k ą ś p o s t a ć h i s t o r y c z n ą
czy legendarną u k a z y w a ł j ą w sytuacji, k t ó r a w pamięci
społeczeństwa zrosła się z d a n ą p o s t a c i ą . K s i ą ż ę J ó z e f
skakał do Elstery, Kościuszko przysięgał w krakowskiej
sukmanie, Bolesław Ś m i a ł y wznosił sztylet, aby u d e r z y ć
nim świętego S t a n i s ł a w a . Wiedzieli święci, co m a j ą czynić,
jak stać, co t r z y m a ć w dłoni, b y zostać zawsze, przez
każdego bezbłędnie rozpoznanymi.
W społeczności opartej o p a m i ę c i o w y przekaz t r a d y c j i
utrwalały się ze szczególną m o c ą schematy, klisze postaci
i tych ich czynów, k t ó r e należało wiedzieć, p a m i ę t a ć .
Schematyzacja s t a w a ł a się elementem społecznej pamięci,
rodzajem mnemotechniki, ułatwiającej utrwalenie się pew­
nych wzorców i treści w kulturze.
Kopernik nie b y ł obciążony t a k i m i schematami. N a
dobrą s p r a w ę w y s t ę p o w a ć t u m o g ł y t y l k o dwa wzorce:
Thorwaldsenowski i Matejkowski. Nie s t a ł y się jednak

w społecznej świadomości symbolicznymi w y o b r a ż e n i a m i
postaci Astronoma, a w k a ż d y m razie nie jedynymi.
Warszawski pomnik Thorwaldsena b y ł zapewne zbyt
„ r e p r e z e n t a c y j n y " , za m a ł o mówił o sensie kopernikow­
skiego odkrycia, nie p u n k t o w a ł w jednoznaczny sposób
sytuacji czy charakteru postaci. W i e l u z rzeźbiarzy nie
u m i a ł o nawet o d c z y t a ć sensu przedmiotu trzymanego
w dłoni. Przyjmowano więc astrolabium za globus ziemski
czy nieokreślony kulisty przedmiot. Również szukając
wzoru dla twarzy Astronoma, sięgano po inne ikonogra­
ficzne przekazy, inspirując się głównie znanym portretem
t o r u ń s k i m . P o z w a l a ł on na łatwiejsze zaobserwowanie cech
szczególnych w kształcie twarzy, rysach, ułożeniu włosów.
Ograniczony warsztat większości rzeźbiarzy zmuszał bowiem
albo do zupełnej rezygnacji z p o d o b i e ń s t w a (wówczas
osobę określała sytuacja, a t r y b u t y astronoma, w y r a ź n y
napis), albo co miało miejsce na obecnym konkursie znacznie
częściej — do takiej typizacji twarzy, k t ó r a b y się okazała
czytelna dla widza. Z tego p u n k t u widzenia głowa Koper­
nika w p o m n i k u warszawskim potraktowana jest za mało
charakterystycznie.
Z kolei obraz M a t e j k i nie odpowiadał — j a k widać
z r e z u l t a t ó w konkursu — t e m u wizerunkowi postaci Astro-

29

��И. 2. Władysław Chajec. Kamienica G ó r n a Mikołaj Kopernik, drewno, 32,5 X 33 cm. I I . 3. L u d w i k Mikołajczyk. Tylmanowa,
pow. Nowy Targ, Kopernik, drewno, 38 X 33 cm. I I . 4. Stanisław Kuliś. Borzęcin, pow. Brzesko. Kopernik, drewno, 50,5 X
x 28,5 cm. I I . 5. J a r o s ł a w F u r g a ł a , Kopernik pod słońcem, drewno, wys. 77 cm. I I . 6. L u d w i k Oleksy.Zielona Góra. Kopernik.

noma, k t ó r y rysował się w w y o b r a ź n i rzeźbiarzy. N a w i ą ­
zano więc do M a t e j k i t y l k o k i l k a razy, b ą d ź to kopiując
jego obraz (jeśli tak wolno powiedzieć o p r y m i t y w n y c h
interpretacjach), b ą d ź w y d o b y w a j ą c
charakterystyczny
gest Kopernika i przenosząc go w i n n ą s y t u a c j ę (St. Głowiak).
Matejko odtworzył w swym p ł ó t n i e moment olśnienia,
zapatrzenia w niebo. D z i w n y to obraz Matejki, jedyny,
w którym tak silnie czuje się stan religijnej ekstazy, stan
objawienia, niemal zwiastowania.
Wyobraźnię r z e ź b i a r z y najsilniej jednak pobudził
wizerunek Kopernika działającego, walczącego o swą
prawdę z w a t y k a ń s k ą cenzurą, dokonującego czynnie wie­
kopomnego odkrycia: „ W s t r z y m a ł słońce, ruszył ziemię —
polskie wydało go p l e m i ę " . I tak go zobaczono, i w t y m
zdaniu wyczytano najważniejszą p r a w d ę o K o p e r n i k u .
Był to oczywiście obraz uproszczony, ale za to niozmiernie
wyrazisty, p o b u d z a j ą c y w y o b r a ź n i ę . Kopernik z ludowej
legendy, z apokryficznego tekstu. Kopernik w y w y ż s z o n y ,
wyniesiony ponad ludzi, r z ą d z ą c y sferami niebieskimi.
Bliższy świętych obcowaniu, niż sprawom ziemskim. T a k i m
właśnie przedstawia go J ó z e f Kaczmarek, s a d o w i ą c w obło­
kach i o p a t r u j ą c napisem: „ B ó g stworzył świat, a Kopernik
utrwalił ł a d " , ( i l . 20).

Myśliciel i o b r o ń c a ojczyzny. Duchowny i uczony. Polak,
k t ó r y imię swego kraju rozsławił na świecie. P o s t a ć zupełnie
w y j ą t k o w a , i n t r y g u j ą c a i bliska. Realna, a d a j ą c a się wyrazić
w klimacie w a l k i , legendy, niemal m i t u .
Nic więc dziwnego, że konkurs ogłoszony przez Muzeum
Etnograficzne w T o r u n i u s p o t k a ł się z tak szerokim od­
dźwiękiem. Stał się n a p r a w d ę ogólnopolskim, dość powie­
dzieć, że wzięło w n i m udział 220 rzeźbiarzy, k t ó r z y na­
desłali 572 prace. T y l k o niewielu znanych i cenionych
t w ó r c ó w nie posłało swych dzieł do Torunia. Ale, o ile wiem,
nawet ci, k t ó r z y nie zechcieli wziąć u d z i a ł u w ogólno­
krajowej konfrontacji, i tak podjęli temat Kopernika.
A d a m Zegadło na długo przed ogłoszeniem konkursu wy­
rzeźbił na p r z y k ł a d dwie dopełniające się kompozycje:
Świat Ptolemeusza i Świat Kopernika
( i l . str. t y t . ) . Prac
swych nie wysłał jednak do Torunia, nie chcąc r y z y k o w a ć
swej „ m a r k i " w szrankach konkursu. Rozumiem t a k i
m o t y w , nie inaczej przecież p o s t ę p u j ą pianiści, czy skrzyp­
kowie, k t ó r z y uzyskawszy już d o b r ą pozycję w świecie
muzycznym, nie r y z y k u j ą u t r a t y jej przez udział w kon­
kursie, k t ó r y zawsze jest loterią. Przecież i na omawianym
konkursie inne j u r y , choć równie kompetentne inaczej
rozdzieliłoby w a w r z y n y .

Właśnie w y j ą t k o w a rozpiętość treści w i ą ż ą c y c h się
z osobą Kopernika sprawiła, że p o s t a ć jego t a k silnie po­
działała na w y o b r a ź n i ę ludowych rzeźbiarzy. B y ć m o ż e
jest to w naszej historii jedyny przypadek, gdy osoba
bohatera nie religijnego w y w o ł u j e t a k silne i r ó ż n e skoja­
rzenia emocjonalne. Ziemia i niebo. Demiurg i święty.

N a w y s t a w ę wybrano 170 rzeźb 99 a u t o r ó w , przyznając
50 n a g r ó d i wyróżnień, na łączną s u m ę 84 tysięcy z ł o t y c h .
I t u , j a k na wszystkich konkursach i wystawach rzeźby —
nie ł a t w o b y ł o ustalić, co jest „ l u d o w e " , co robione „pod
ludowe", co „ a m a t o r s k i e " . W k o ń c u , pomimo wstępnego
p o d z i a ł u na grupy (w t y m młodzieżową do lat 20) zdecydo-

1

2

1

4

31

�¡vano p o k a z a ć wszystkie zasługujące na to prace, i słusznie,
nie m o ż n a bowiem stosować dziś w rzeźbie zawężonycłi
do „ l u d o w o ś c i " k r y t e r i ó w formalnych, ograniczających
naturalny rozwój i potrzeby wypowiedzi ludzi, zwłaszcza
m ł o d y c h . A twórców, k t ó r z y t a k j a k Suchocki, Serwik,
P t a s z y ń s k a , Słomiński czy Mucha nie u m i e j ą i nie m o g ą
rzeźbić inaczej niż „ l u d o w o " czy „ p r y m i t y w n i e " — jest
coraz mniej.
Zresztą nawet pobieżne zapoznanie się z notami kata­
logowymi pokazuje, z j a k r ó ż n o r o d n ą g r u p ą m a m y t u
do czynienia. W wieku p o d e s z ł y m (ponad 65 lat) b y ł o
25 rzeźbiarzy. W wieku d o j r z a ł y m (48—64 lat) — 16,
w ś r e d n i m (28—47 lat) — 40, poniżej 28 lat — 15. (Brak
danych o trzech osobach).
W y k s z t a ł c e n i e niepełne średnie i średnie, szkoły za­
wodowe, technika — p o d a ł o 20 osób. Podstawowe — 45 osób
(przypuszczam, że liczba ta jest z a w y ż o n a ) , niepełne pod­
stawowe, t j . 1—5 klas, p o d a ł o 31 osób. Do szkoły w ogóle
nie uczęszczało trzech rzeźbiarz5 .
Zdecydowana większość mieszka we wsiach, osadach
i m a ł y c h miasteczkach. Zawód rolnika, często p o w i ą z a n y
z i n n y m (kowal, murarz, cieśla itp.) oraz zawód wiejskiej
gospodyni podało 55 osób, pracownika fizycznego i robot­
n i k a — 11, rzemieślnika — 9, różne zawody — 9, bez za­
wodu — 4. R e n c i s t ó w jest w omawianej grupie co najmniej
5-ciu, uczniów 5-ciu. (Brak danych o 4 osobach).
Informacje te nie są obojętne przy ocenie konkursu.
T ł u m a c z ą o g r o m n ą rozpiętość wiedzy i technicznych
umiejętności a u t o r ó w . Kilkanaście osób nic przecież o Koper­
n i k u nie wiedziało, natomiast i n n i (np. Kaczmarek) do­
5

r

wiedli rzetelnej znajomości jego życia i dzíeía.
K o n k u r s m o ż n a więc u w a ż a ć za imprezę reprezenta­
t y w n ą dla współczesnej r z e ź b y ludowej. Identyczne za­
danie stało się t u testem, u j a w n i a j ą c y m postawy i moż­
liwości rzeźbiących. Testem na zdolność przyswajania
zasobów informacji emitowanych przez prasę, radio, tele­
wizję. Testem na w y o b r a ź n i ę , u m i e j ę t n o ś ć symbolizacji
i plastycznej interpretacji treści słownych, literackich.
P r z y j m u j ą c za p u n k t wyjścia stosunek do tematu,
m o ż n a n a d e s ł a n e prace podzielić na 7 grup. O m ó w m y je
pokrótce.
1. R z e ź b y p o m i j a j ą c e r e a l i a ż y c i a i d z i a ­
ł a l n o ś c i K o p e r n i k a . D o grupy tej zaliczyć można
kilkanaście prac, k t ó r y c h autorzy nie m a j ą c nic albo nie­
wiele do powiedzenia na temat, p r ó b o w a l i rozwiązać go
„ u n i k o w o " , odwołując się do sytuacji właściwych każdemu
człowiekowi. R z e ź b i o n o w i ę c : K o p e r n i k a jako dziecko
na r ę k u m a t k i ( i l . 9), ojca K o p e r n i k a klęczącego przed
figurą M a t k i Boskiej, rodzinę Kopernika. Temat ten podjął
Bolesław Grabski ( i l . 8) oraz jeden z ciekawszych rzeźbiarzy
ludowych — Aleksander Słomiński.
T w ó r c a ten rzeźbi
z reguły postacie ludzkie, p r z e w a ż n i e stojąco sztywno,
niemal hieratycznie (b. rzadko siedzące na krześle), zawsze
identycznie k s z t a ł t o w a n e , o charakterystycznym zgrubieniu
szyi, przechodzącej w rozszerzającą się p o d s t a w ę głowy.
Różnicuje on swe figury kolorem, domalowaniem (rzadziej
wyrzeźbieniem) a t r y b u t ó w postaci — i co najważniejsze
gestami wielkich dłoni, p r z e k a z u j ą c y c h j a k b y znak umow­
nego alfabetu. P o k a z a ł on i t y m razem charakterystyczną

I I . 7. Stefan Miechówka. U s t r o ń , pow. Cieszyn. Kopernik na łożu śmierci, drewno. I I . 8. Bolesław Grabski. Leśmierz, pow.
Łęczyca. Bodzina Kopernika, k a m i e ń , wys. 41 cm.

32

�dla niego i minimalnie zróżnicowaną, g r u p ę figur, z k t ó r y c h
każdą wyodrębniał podpis: Dziadek Kopernika,
Babcia
Kopernika, Kuzyn Kopernika,
Brat matki, Ojciec
Kopernika,
Matka Kopernika,
Mikołaj
Kopernik,
Wuj
Kopernika,
Sekretarz Kopernika, Biskup
Kopernika.
Oczywiście Słonimskiemu p o s t a ć Astronoma nie m ó w i
wiele, sądzę jednak, że nawet gdyby b y ł a m u dobrze znana,
nie wpłynęłoby to na formę jego r z e ź b y . W y o b r a ź n i a
starego t w ó r c y p o d p o r z ą d k o w a n a jest bowiem skali jego
możliwości, p o d s t a w o w e m u ^ c h e m a t o w i rzeźbionego por­
tretu, w k t ó r y m nawet nie d ą ż y on do uzyskania podo­
bieństwa rysów.
Ograniczona skala wypowiedzi rzeźbiarskiej sprawia,
że prace Heleny Ptaszkowskiej czy Szczepana Muchy
mówią nam niewiele o K o p e r n i k u , ograniczając się t y l k o
do zasygnalizowania jego postaci. (W przypadku Muchy
powstały zresztą r z e ź b y o dużej koncentracji wyrazu twarzy,
w bieli oczu ostro w y b i j a j ą c y c h się z ciemnego b r ą z u drewna.
Rzeźby bliższe raczej k u l t o w y m , magicznym figurkom,
niż wiejskim ś w i ą t k o m — i l . 21).
Nieporozumieniem zabawnym jest r z e ź b a przedsta­
wiająca Kopernika przy fortepianie ( i l . 26). A u t o r o w i
pomyliła się zapewne p o s t a ć Astronoma z F r y d e r y k i e m
Chopinem. Nie miejmy jednak pretensji do rzeźbiarza.
Zrobił to, o co go proszono. W z i ą ł udział w konkursie.
Nie wiedział. T r u d n o . Nie u d a ł o się. Test o K o p e r n i k u
wypadł ujemrie. I n n i , k t ó r z y znali przynajmniej wizerunek
Astronoma, mogli pokusić się o mniej czy bardziej sprawny
portret, co jednak wcale nie oznacza, że wniknęli w sens
Kopernikowskiego odkrycia.
I I . 9. Alojzy Stawowy. Bietowo, pow. Starogard G d a ń s k i . Mikołaj Kopernik jako dziecko na ręku matki, drewno, wys. 34 cm
I I . 10. Jan Centkowski. Nieszawa. Kopernik,
drewno, 48 cm. I I . 11. S t a n i s ł a w D u ż y ń s k i . Zawidz Kościelny, pow. Sierpc
Kopernik, drewno, wys. 38 cm.
—
•

10

u

33

�П . 12. Marian Brudek, Ostrowiec Świętokrzyski. Kopernik,

drewno, 3 8 x 2 8 cm.

�Stanisław Korpa. Ruda, pow. Sieradz. I I . 13. Kopernik w świecie, drewno, 1 1 4 x 3 5 cm. I I . 14. Kopernik
drewno, 84 x 40 cm.

zatrzymuje

��И. 15. Sylwester Gawlak. Ustka, pow. Słupsk. Kopernik, drewno, wys. 30 em. I I . 16, 18, 19. Tomasz Ligas. K r o ś c i e n k o ,
pow. Nowy Targ. T r y p t y k : Giordano Bruno na stosie, drewno, 31x24 cm. Galileusz w więzieniu, drewno, 31x24 cm.
Mikołaj Kopernik, drewno, 42,5x24,5 cm. I I . 17. Andrzej Odrobiński, Ursus, pow. P r u s z k ó w . Kopernik,
drewno, 70 X 37 cm.

�И. 20. Józef Kaczmarek. Chycza, pow. Włoszczowa. Najważniejsze

2.
Rzeźby
inspirowane
życiorysem
A s t r o n o m a . Do tej grupy zaliczyć m o ż n a k o m p o z y c j ę
Józefa Madeja Przewodnik przeprowadza Mikołaja
Kopernika
przez góry powracającego ze szkół z Włoch. Praca pozornie
na temat, ale jeśli s y t u u j ę j ą na pograniczu poprzedniej
grupy, to ze względu na marginesowość epizodu, k t ó r y
zainspirował autora.
I n n i rzeźbiarze ukazywali młodocianego Kopernika
p a t r z ą c e g o przez l u n e t ę na niebo, n a w i ą z y w a l i do nauk
we Włoszech i Krakowie, przedstawiali zabytkowe miasta,
w których żył, uczył się i pracował, Kopernika k t ó r y o t r z y m a ł
w y d r u k o w a n y egzemplarz swego dzieła j u ż na śmiertel­
n y m łożu, a nawet u m a r ł e g o ( i l . 7).
Do tej grupy m o ż n a też zaliczyć świadomie wzoro­
wany na gotyckich o ł t a r z a c h t r y p t y k J a r o s ł a w a F u r g a ł y
(il. 1), k t ó r e g o lewa kwatera ukazuje okres uczenia się
Kopernika, ś r o d k o w a — o d k r y c i e , a prawa—głoszenie i n n y m
swej nauki.
3. R z e ź b y m ó w i ą c e o r ó ż n o r o d n e j
dzia­
łalności
Kopernika.
Poza a s t r o n o m i ą wymie­
niano 4 sfery d z i a ł a n i a wielkiego Polaka. D a d z ą się one
sprowadzić do czterech haseł w y w o ł a w c z y c h : lekarz,
duchowny, o b r o ń c a ojczyzny, ekonomista.
Najczęściej
pokazywano w tej grupie Kopernika jako lekarza, z kon­
walią w d ł o n i . Raz t y l k o konwalię zastąpił bukiet ziół.
Częstość w y s t ę p o w a n i a tego tematu zdaje się w y n i k a ć
z ograniczonej liczby wzorów ikonograficznych populary­
zowanych przez p r a s ę , wśród k t ó r y c h w a ż n e miejsce zaj­
muje znany drzeworyt z lilią. On to właśnie stał się źródłem
inspiracji zarówno dla postaci uczonego jako lekarza, j a k

38

badania Mikołaja

Kopernika,

r y t w drewnie, 42,5 x 61 cm

też dla konwalii, k t ó r a symbolizuje m e d y c z n ą wiedzę
i profesję. Temat ton w y b r a l i m . i n . Serwik, Furgała,
Mucha.
K o p e r n i k — duchowny, kanonik. K i l k a jest przyczyn,
k t ó r e m o g ł y z a w a ż y ć na p o d j ę c i u tego tematu. Najsil­
niejszą i chyba najbardziej b e z p o ś r e d n i ą przyczyną jest
w p ł y w k a z a ń i nauk kościelnych, w k t ó r y c h podkreślano
stan duchowny Astronoma. D r u g ą w a ż n ą przyczyną jest
u t o ż s a m i a n i e szat K o p e r n i k a na jego wizerunkach z su­
t a n n ą . Trzecim powodem mogła b y ć wspomniana już
uprzednio tendencja do „ u ś w i ę c e n i a " postaci uczonego,
k t ó r y zmieniał zastany p o r z ą d e k nieba, a więc strefy tra­
dycyjnego i wciąż silnie odczuwanego sacrum.
Podobne powody w p ł y n ę ł y zapewne i na to, że Kopernik
przedstawiany jest kilkakrotnie w czasie modlitwy, czy
jako biskup.
Z t e m a t y k i patriotycznej w y r ó ż n i a się rzeźba Mariana
Karola L e j i Obrońca Olsztyna przed Krzyżakami
(il. 22)
a k c e n t u j ą c a i t ę k a r t ę w życiu Kopernika.
Ponadto przedstawiano Astronoma jako
i administratora d ó b r kościelnych.

ekonomis

4. P o r t r e t y K o p e r n i k a . R z e ź b i a r s k i portret wiel
kiego człowieka niemal zawsze ma charakter reprezenta
cyjny, u p a m i ę t n i a j ą c y . S t ą d troska o godne usytuowani
postaci, takie, k t ó r e b u d z i ł o b y szacunek, nawiązywało d
zasług czy działalności.
D o s t ę p n a ikonografia u t r w a l i ł a t r z y w zasadzie wzorce
p r z e d s t a w i e ń Kopernika. Popiersie, figura siedząca, figura
stojąca, a konkretnie: znany portret t o r u ń s k i , drzeworyt

�więc w rajskim ogrodzie (Franciszek Świder) lub s t u d i o w a ł
niebo. Ujęcia takie, w k t ó r y c h p u n k t ciężkości przesuwa się
z portretu osoby na pokazanie jej w działaniu m o ż n a j u ż
zaliczyć do n a s t ę p n e j grupy.
5. S c e n y p o k a z u j ą c e
A s t r o n o m a w cza­
s i e b a d a ń . W tej grupie najczęściej spotykamy płasko­
rzeźby względnie r y t w desce (Kaczmarek) i plakietki
ceramiczne. Autorzy starali się w nich u k a z a ć uczonego
w czasie obserwacji nieba. D o najciekawszych prac tej
grupy zaliczam płaskorzeźby Świdra, c e r a m i c z n ą rzeźbę
W ł a d y s ł a w y Prucnal ( i l . 28), oraz barwione r y t y w desce
Józefa Kaczmarka (il. 20).

И. 21. Szczepan Mucha, Szale, pow. Sieradz.
drewno, 45 cm.

Kopernik,

z konwalią i wizerunek z monety 10-złotowej, pomnik
Thorwaldsena, pomnik t o r u ń s k i Tiecka.
Raczej nieliczne b y ł y na konkursie rzeźby p r ó b u j ą c e
transponować możliwie d o k ł a d n i e wzorce portretowe, a i t a m
gdzie p r ó b y takie p o d j ę t o , rezultaty nie m o g ł y b y ć dobre,
choćby ze względu na możliwości warsztatowe. Ograniczenie
bywa jednak b o d ź c e m do szukania innych rozwiązań, do
swobodnej, twórczej interpretacji. K o l o r celnie u ż y t y
ożywiał i uczytelniał rzeźbę. Portret ukonkretniano akce­
soriami mniej czy bardziej r e a l n y m i : l u n e t ą , k l e p s y d r ą ,
mapą orbit, astrolabium i t p .
Kopernika umieszczano na katedrze, w sytuacji godnej
mędrca, uczonego. T a k i j a k K o p e r n i k Tadeusza Cąkały,
reprodukowany na okładce N r 2 „Polskiej Sztuki L u d o w e j "
z 1973 r.
O potrzebie „ p o m n i k o w e g o " ujęcia postaci świadczą
też projekty p o m n i k ó w Kopernika, wyrzeźbione przez
Seweryńskiogo, Gozdocką czy Prucnal. Są to r z e ź b y b ą d ź
inspirowano Pieckiem, b ą d ź p o d e j m u j ą c e znane schematy
pomnikowe.
Jest jednak pewna różnica w m y ś l e n i u . Współcześni
rzeźbiarze ludowi s t a r a j ą się u c z y t e l n i ć s y t u a c j ę , wzbogacić
symbolem, atrybutem. W k ł a d a j ą więc uczonemu do ręki
jego dzieło „ D e revolutionibus...", model u k ł a d u słonecz­
nego czy po prostu globus (Dużyński, Głowiak, Szczepanik,
Królczyk, Zwolakiewicz, Stefański, B ą k , Nowakowski i in.).
Posługiwano się wzorcem p o m n i k ó w : warszawskiego
i toruńskiego, ale z Thorwaldsena zachowano właściwie
tylko schemat siedzącej postaci Astronoma z k u l i s t y m
przyrządem w dłoni. Niekiedy schemat siedzącego Koper­
nika wpisywano w rozbudowane t ł o , Astronom r o z m y ś l a ł

6. R o l a K o p e r n i k a w d z i e j a c h . W n i e k t ó r y c h
pracach K o p e r n i k przedstawiony jest przez pryzmat współ­
czesnych osiągnięć naukowych, widziany na tle historii
jako jeden z t w ó r c ó w naukowego ś w i a t o p o g l ą d u . Charak­
terystycznym p r z y k ł a d e m pierwszego ujęcia jest plakietka
Stefana Głowiaka, na k t ó r e j K o p e r n i k przedstawiony jest
w rakiecie, pędzącej w kosmicznej przestrzeni. W płasko­
rzeźbie Franciszka Ś w i d r a K o p e r n i k znajduje się w niebie,
s k ą d obserwuje Ziemię, latające rakiety i sputniki.
Astronoma na tle historii wyrzeźbił Tomasz Ligas.
N a d e s ł a ł on t r z y płaskorzeźby, na k t ó r y c h w i d n i e j ą : Koper­
n i k , Giordano Bruno na stosie, Galileusz w więzieniu ( i l . 16,
18, 19,).
Do tej grupy zaliczam również d w u m e t r o w ą rzeźbę
Teodozjusza B u t y ń c a , na której Kopernikowi towarzyszą
K o n s t a n t y Ciołkowski, Gagarin i stwór pozaziemski. A u t o r
dołączył do swej rzeźby p i ę k n y komentarz, k t ó r y wyjaśnia
najlepiej jego z a m y s ł ( i l . 34). R z e ź b ę t ę cenię wysoko,
przede wszystkim za t w ó r c z ą m y ś l autora, za jego w y ­
obraźnię.
Jeśli jednak od tej strony spojrzymy na konkurs, to
na pewno najciekawsze okażą się wtedy 4 d u ż y c h rozmiarów
rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego ( i l . 35, 36),
w k t ó r y c h t w ó r c a s p o g l ą d a na K o p e r n i k a z perspektywy
nie t y l k o ziemskiej, alo i kosmicznej, przywołując z dalekich
planet gady, k t ó r e p o d a j ą c łapę w y r a ż a j ą Astronomowi
wdzięczność za to, że przyznał r ó w n e prawa m i e s z k a ń c o m
wszystkich planet, przedtem p o d p o r z ą d k o w a n y c h Ziemi.
Bardzo interesujące — właśnie z p u n k t u widzenia
twórczej inwencji, skali w y o b r a ź n i s ą r z e ź b y należące do
grupy, k t ó r ą określa zdanie:
7. „ W s t r z y m a ł
Słońce,
ruszył
Ziemię".
Siłą współczesnej rzeźby ludowej jest swoboda wyobraźni,
bogactwo skojarzeń. Rzeźbiarz nie liczy się z t y m , co
„ m o ż n a " , a czego „nie m o ż n a " , zawierza intuicji, nie lęka się
p o d e j m o w a ć z a d a ń ponad siły, tyle, że rozwiązuje je nie­
kiedy z uroczą naiwnością.
Rzadko spotykamy się w dzisiejszej twórczości z rzeźbą
m o n u m e n t a l n ą , o wielkiej sile ekspresji, rzeźbą t a k dosko­
n a ł ą j a k dawna ludowa.
Siłą i wdziękiem rzeźb współczesnych jest ich barwność,
pomysłowość, szczerość i naiwność. Są t u dzieła znakomite
o d u ż y c h walorach rzeźbiarskich (Chajca, L u r k i , Palki),
ale i takie, k t ó r y c h uroda w y n i k a z bogactwa i pomysło­
wości rozwiązań, z dekoracyjności i naiwnego w d z i ę k u
(zamierzonego czy nieświadomego). Nierzadko, j a k np.
w rzeźbach Stanisława K o r p y ( i l . 13, 14), anegdota rzeźby
wspomagana jest dowcipem, prawdziwie l u d o w y m humorem.
I n t e r e s u j ą c e w rzeźbach omawianej t u grupy jest
przede wszystkim samo ujęcie tematu. Punktem wyjścia
jest t u literacka, poetycka metafora. R z e ź b a zaś jest jej
dosłowną i n t e r p r e t a c j ą .
Rzadko się zdarza, aby wielkie dokonanie, cały sens
życia człowieka m o ż n a było ująć w j e d n y m zdaniu, tak

39

�oelnym i lapidarnym: „ W s t r z y m a ł Słońce, ruszył Z i e m i ę " .
J u ż sama metafora wyznacza k r ą g p o s z u k i w a ń , uruchamia
w y o b r a ź n i ę , podsuwa a n e g d o t ę .
Z a s k a k u j ą c a jest różnorodność ujęć, dowcip i trafność
plastycznych rozwiązań. Oto najprostsze — Kopernik stoi
na naszym globie, wśród gwiazd, a uniesionymi do góry
r ę k o m a wstrzymuje Słońce. Podobnie ujmuje temat L u d w i k
Oleksy (il. 6).
W płaskorzeźbie W ł a d y s ł a w a Chajca (il. 2), Kopernik
j e d n ą r ę k ą wstrzymuje Słońce, a d r u g ą uruchamia Ziemię.
B y jednak nie b y ł o wątpliwości s t r z a ł k a wskazuje nadany
Ziemi ruch. W płaskorzeźbie W ł a d y s ł a w y Prucnal, Kopernik
zatrzymuje Słońce w obecności mnicha, przerażonego,
j a k b y m i a ł do czynienia z czarami.
U Józefa L u r k i wielka Boża dłoń daje Astronomowi
klucze do tajemnicy, a co ona oznacza, widać po ruchu
ręki — pchającej planety w bieg dokoła Słońca. Nestor
ludowych rzeźbiarzy Wincenty Krajewski z i n t e r p r e t o w a ł
temat jeszcze inaczej. Kopernik t r z y m a j e d n ą dłoń na
globusie, a d r u g ą , uniesioną gestem przysięgi k u niebu,
poświadcza słowa widniejące na postumencie: „ J a m za­
t r z y m a ł Słońce, a puścił w bieg Z i e m i ę ! " . P o r ó w n u j ą c
ujęcia tematu widać o g r o m n ą pomysłowość i różnorodność,
zwłaszcza rzeźb F u r g a ł y ( i l . 1), K o r p y ( i l . 13, 14), Mikołaj­
czyka (il. 3), Adama Zegadły (str. t y t . ) , czy i n n y c h .
Czasem ciekawy jest t y l k o p o m y s ł . Oto np. Andrzej
Głód ustawił na podstawce rzeźbę Kopernika z biczykiem
w dłoni, popędzającego planety i Księżyc, k t ó r e b i e g n ą

na cienkich n ó ż k a c h - p a t y c z k a c h wokół wielkiego Słońca,
zakutego w d y b y .
Czasem jednak m a m y do czynienia z d o j r z a ł y m dziełem,
świadomie skomponowanym, w k t ó r y m p o m y s ł zrealizo­
wany jest doskonale warsztatowo, ciekawie rzeźbiarsko.
Takie są właśnie t r z y efektowne płaskorzeźby Stanisława
K o r p y , bogate w treści anegdotyczne, dowcipne i deko­
racyjne.
Wszystkie omawiane t u prace świadczą o zdolności
samodzielnego myślenia, o dużej w y o b r a ź n i . Ale akcentując
wartości nowe, nie spotykano w dawnej rzeźbie ludowej,
warto w s k a z a ć na wciąż silne ciśnienie tradycyjnych sche­
m a t ó w , widoczne w twórczości przede wszystkim rzeźbiarzy
starszego i średniego pokolenia.
Nawet p o d e j m u j ą c temat konkursu — postać Koper­
nika, o d w o ł y w a n o się do wzorów popularnych w ludowej
rzeźbie sakralnej. A l o j z y Stawowy wyrzeźbił np. w kon­
wencji M a t k i Boskiej z Dzieciątkiem Mikołaja
Kopernika
na ręku matki ( i l . 9). Można t u oczywiście powiedzieć,
że niewielki m u s i a ł b y ć zasób wiedzy o Astronomie, skoro
rzeźbiarz w y b r a ł temat t a k marginesowy. Istotne jest
jednak, że d e c y d u j ą c się na przedstawienie niezbyt sobie
znanej postaci — jako dziecka z m a t k ą -— sięgnął po
t k w i ą c ą w świadomości kliszę.
Jeszcze silniej w i d a ć ciśnienie dawnych wzorów sakral­
nych w rzeźbach p r z e d s t a w i a j ą c y c h Kopernika siedzącego,
myślącego, d u m a j ą c e g o . Jeden z uczestników konkursu
z a t y t u ł o w a ł nawet s w ą p r a c ę „ K o p e r n i k zafrasowany".

I I . 22. Marcin K a r o l Leja. Ł u k a w i c a , pow. Limanowa. Kopernik jako obrońca Olsztyna przed Krzyżakami,
drewno, wys. 51 cm.
I I . 23. W ł a d y s ł a w a Prucnal. Medynia Głogowska, pow. Ł a ń c u t . Kopernik
obserwujący niebo, ceramika, wys. 22,5 cm. I I . 24
Jan Krajewski, Zawidz Kościelny, pow. Sierpc. Kopernik nauczający w Rzymie, drewno, wys. 67 cm. I I . 25. Stefan Głowiak.
Pogwizdów, pow. Ł a ń c u t . Kopernik, ceramika, wys. 52 cm. I I . 26. Tadeusz Borkowski. Wiechlice, pow. Szprotawa.
Kopernik przy fortepianie, drewno, wys. 29 cm.

�Чц

'IZ

��II. 30. Janina Gozdecka. O d r o w ą ż , pow. K o ń s k i e . Pomnik Kopernika,
ceramika wys. 39 cm. I I . 31. Stanisław Seweryński.
Odrowąż, pow. K o ń s k i e , Pomnik Kopernika,
ceramika wys. 39 cm. I I . 32. W ł a d y s ł a w a Prucnal. Medynia Głogowska.
Kopernik,
ceramika 2 6 x 1 9 cm.
Widać więc, że Frasobliwy dopełnił t u schemat przejęty
z warszawskiego pomnika Thorwaldsena. W i d a ć to naj­
lepiej w doskonałej rzeźbie S t a n i s ł a w a D u ż y ń s k i e g o ( i l . 11).
Schemat Frasobliwego w y s t ę p u j e również w rozbudowanej
kompozycji Andrzeja Odrobińskiego, jednej z piękniejszych
na wystawie ( i l . 17). Kopernik siedzi t u w pozie Frasobli­
wego na fotelu, a wokół niego roztacza się p r z e s t r z e ń kos­
miczna. Oczywiście to posadzenie Astronoma w fotelu,
podobnie jak w znakomitej rzeźbie Sylwestra Gawlaka
(il. 15), podyktowano zostało d ą ż e n i e m do bardziej repre­
zentacyjnego ujęcia postaci Kopernika, nie zmienia to
jednak faktu, że mniej czy bardziej świadomie, sięgnięto
do wzorca Frasobliwego.
Cykl Frasobliwych na kopernikowskim konkursie
świadczy jednak nie t y l k o o żywej pamięci ikonograficznych
schematów, ale i o ich formalizowaniu się, zeświecczaniu.
Kto bowiem z dawnych t w ó r c ó w ludowych, rzeźbiących
Frasobliwego jako wizerunek Boga, z d o b y ł b y się na to,
aby ten wzór ikonograficzny zastosować do postaci czło­
wieka, nawet wybitnego ?
Z drugiej strony widzę jednak w t a k i m „ ś w i ą t k o w y m "
ujęciu Kopernika t e n d e n c j ę do sakralizacji narodowych
bohaterów, a zwłaszcza Kopernika. Oglądając na konkursie
różne ujęcia jego postaci odnosimy wrażenie, że t r a k t o w a n y
jest często w klimacie legend o ś w i ę t y c h . Uwznioślenie
postaci i jej symbolizacja n a s t ą p i ł y więc przez jej „uświę­
cenie", wpisanie w religijne schematy M a t k i Boskiej z Dzie­
ciątkiem, Frasobliwego, św. Antoniego (np. i l . 10), a może
nawet „ M a t k i Boskiej Niepokalanego P o c z ę c i a " . Z k r ę g u
reminiscencji biblijnych wywodzi się Dysputa z uczonymi

43

�I I . 33. W a c ł a w Rudnicki. Lendo Ruskie, pow. R y k i . Mikołaj

Czesława Czekalika i Kopernik
nauczający w Rzymie Jana
Krajewskiego.
Obok dążenia do sakralizacji w i d a ć w przytoczonych
p r z y k ł a d a c h po prostu nawarstwianie się na siebie r ó ż n y c h
wzorów. T a k np. w rzeźbach Kopernika jako lekarza,
spotykamy się z pierwszym wzorem — drzeworytem przed­
s t a w i a j ą c y m Uczonego z konwalią, k t ó r y to wzór n a k ł a d a się
na kliszę ś w . Antoniego, wcześniej istniejącą w pamięci
rzeźbiarza.
Nie wzory jednak, ale ich interpretacja stanowi o war­
tości wystawy, o jej a t r a k c y j n o ś c i dla widza. N a tle sztuki,
oficjalnej, rzeźba ludowa w y r ó ż n i a się odrębnością, świe­
żością ujęcia tematu, barwnością, walorami dekoracyjnymi,
naiwnym wdziękiem. Nieporozumieniem b y ł o b y oczywiście
ocenianie jej w e d ł u g k r y t e r i ó w stosowanych do rzeźby

Kopernik,

drewno, wys. 36, cm.

profesjonalnej, trudno j ą nawet p o r ó w n y w a ć z dawną,
t r a d y c y j n ą , k u l t o w ą r z e ź b ą l u d o w ą . Jest po prostu inna,
t a k j a k inne są dziś w a r u n k i i potrzeby kulturowe, tak
jak inna jest dziś wieś i jej psychika.
Rzecz t y l k o w t y m , a b y obserwując ogromny wzrost
liczby rzeźbiących, u m i e ć oddzielić ziarna od plew. Koniun­
k t u r a grozi komercjalizacją, o b n i ż a n i e m wartości rzeczy­
wistych. Ale k o n i u n k t u r a stanowi bodziec aktywizujący
twórczo setki ludzi. N i e k t ó r z y o k a z u j ą się uzdolnieni ponad
p r z e c i ę t n ą m i a r ę . K o n k u r s y i wystawy, zwłaszcza tak
m ą d r z e p o m y ś l a n e i sprawnie zorganizowane, jak t u oma­
wiany, s t a n o w i ą najlepszy przegląd istniejącej w rzeźbie
sytuacji, w y z n a c z a j ą rzeczywistą hierarchię wartości. Dla­
tego są t a k w a ż n e .

PRZYPISY
1 Inicjatorem i d o s k o n a ł y m organizatorem konkursu szat, W . Skiżyński, A . Słomiński, St. Suchocki, Fr. Świder,
St. Wierzbicki, St. Ż y r e k .
oraz wystawy b y ł mgr Aleksander Błachowski, d y r e k t o r
J e d y n y m argumentem takiego wyodrębnienia byl
Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Z okazji w y s t a w y
fakt n a u k i w szkole, a więc większego oddziaływania śro­
wydano katalog p t . „Mikołaj K o p e r n i k w rzeźbie ludowej'',
dowiska, profesora. Jest t o jednak t y l k o bardziej uchwytne
Muzeum Etnograficzne, T o r u ń 1973. W s t ę p A . Błachowski,
niż w innych przypadkach, a wcale nie decydujące. Absur­
liczne ilustracje, n o t y o autorach. W s p ó ł o r g a n i z a t o r a m i
dalne natomiast wydaje m i się stawianie bariery wieku
konkursu b y l i : Departament P l a s t y k i M i n . K u l t u r y i Sztuki,
i t o aż 20 lat. Co najmniej od 16— 17 roku młody człowiek
W y d z i a ł K u l t u r y Prezydium Wojewódzkiej Rady Naro­
osiąga j u ż pełnię swej intelektualnej sprawności, wielu
dowej w Bydgoszczy, Kujawsko-Pomorskie Towarzystwo
żeni się, pracuje, lada chwila — a uzyskają pełnię praw
K u l t u r a l n e oraz Cepelia.
wyborczych. Historia zna wiele p r z y k ł a d ó w dojrzałości
W a r t o t u d o d a ć , że na konkursie ocenia się dzieło
twórczej ujawniającej się znacznie wcześniej. „Młodych"
a nie rzeźbiarza. Co w i ę c e j — w ocenie zwraca się u w a g ę
w y o d r ę b n i o n o 16, ale przyznano i m aż 5 wyróżnień, co |
na ciekawe i oryginalne potraktowanie tematu. Zapewne
świadczy o pozytywnej ocenie tej grupy.
z tego powodu w hierarchii n a g r ó d t a k nisko znalazły się
znakomite rzeźby Szczepana Muchy czy w ogóle nie w y ­
5 J u r y ( k t ó r e m u przewodniczył niżej podpisany) wy­
różniono Sylwestra Gawlaka.
odrębniło 121 rzeźb 55 a m a t o r ó w , wyraźnie odbiegających
sposobem m y ś l e n i a plastycznego od schematu (stylu?)
I nagrody o t r z y m a l i : St. D u ż y ń s k i , J . Gozdecka,
ludowego, czy ściślej m ó w i ą c — przyjętego obecnie za
St. K o r p a , J . Krajewski, St. Zagajewski. I I nagrody:
t y p o w y dla współczesnej r z e ź b y zwanej ludową. W tej
T . Butyniec, J . Centkowski, J . F u r g a ł a , J . Kaczmarek,
Zagajewskiego
W . Krajewski, W ł . Prucnal, St. Seweryński, R . Sęk. I I I : grupie znalazły się m . i n . kompozycje
(il. 35, 36) i B u t y ń c a ( i l . 34).
T . Cąkała, J . Czerwińska, St. Głowiak, B . Grabski, E . Ra4

:

2

3

44

�Na zakończenie c h c i a ł b y m p r z y t o c z y ć wypowiedzi d w ó c h rzeźbiarzy, k t ó r y c h komentarze do n a d e s ł a n y c h
w y r a ż a j ą w s p o s ó b szczególnie i n t e r e s u j ą c y ich i n d y w i d u a l n ą i n t e r p r e t a c j ę t e m a t u .

prac

Teodozjusz Butyniec

Kiedy zobaczyłem dwumetrowy kloc z odstającą
nieco
spróchniałą odnogą urwaną pociskiem pewnie w
ostatnią
wojnę, zacząłem się przymierzać
z wyimaginowaną
postacią
mego Kopernika.
Kloc był już odpiłowany od pnia i wierzchołka.
Postawi­
łem go pod rozłożystym świerkiem, który wcale znośnie chronił
od deszczu. Dopóki było ciepło, przychodziłem
tu łatem po
pracy i starałem się odciąć to co mi do ujrzenia postaci prze­
szkadzało. Dopiero zimą w ciepłym Karołińskim
pomieszczeniu
przekonałem się, że mój samotny Kopernik
nie przynosi mi
spodziewanego zadowolenia.
Ten wysoki urzędnik Kościelnego imperium
Rzymskiego,
bez teleskopu w zimnej kamiennej baszcie musi mieć kogoś
do towarzystwa. Kiedy już miałem wyciągniętą rękę astronoma
trzymającą w garści słoneczne promienie, który odczuł radość
ciepła w postaci złotych promieni na głowie i łeżącego na
ramieniu baranka, zrozumiałem,
że miał i lęk przed
czymś
z zaświatów, niepokój przed wszędobylską inkwizycją,
własnym,
światopoglądem, że słońce nie jest tylko ognistą kulą — że ta
ręka musi dotknąć postaci „nietutejszej".
Które i my rze­
mieślnicy astronomów depczących po srebrnym globie, czasem
staramy się sobie je
wyobrazić.
Skoro patrzymy na tego zuchwalca Kopernika
co przed
500 laty poprzestawiał
mebłe w niebiosach, nie mogłem sobie
odmówić satysfakcji
wyrzeźbienia
podobizny
Ciołkowskiego
właśnie na tym na wpół spróchniałym
kikucie co pozostał
po hitlerowskim pocisku, być może „ryczącej krowie"
(moź­
dzierzowej rakiecie).
A jeżeli pierwszy pionier rakiet ba­
listycznych na których wznosimy się między planety to i postać
astronauty. To mnie zadowoliło. Kopernik dokonując
odkrycia
mial trudności. Starałem się je pokazać na wysiłku;
stojąc
na palcach jednej nogi, drugą popycha kolanem
ziemię,
zaś drugą ręką
księżyc.
P.S. Niedostatkiem jest to, że nie zdążyłem wyżłobić reszty
drewna, która tkwi w postaci słupa, który Kopernik
niby
obejmuje, no i to że rzeźba nie obraca się, co było iv założeniu.
Chyba dokonam tej korekty.

I I . 34. Teodozjusz Butyniec, O t r ę b u s y ,
pow.
P r u s z k ó w Mikołaj Kopernik,
drewno, wys. 2 m .

45

�Stanisław

Zagajewski

SKARBIEC

MIKOŁAJA

KOPERNIKA

—

LUB

WRÓBEL

ŚPIEWAJĄCY

Chciałem wyrazić to, że ten skarb największy,
który Mikołaj Kopernik
odkrył, żeby gdzieś schować i ten
ptak śpiewający wyśpiewuje tą radość z wielkiego odkrycia i ogłasza całemu światu. Cała forma jest jakby ra­
tuszem na szczycie którego stoi ptak. W ogonie ptaka jest drugi ptaszek, którego się wyjmuje i można zaglądać
do skarbu.
KOPERNIK

NA

KSIĘŻYCU

I

GADY

I LUDZIE

PRZEDPOTOPOWI

Kopernik miał księgę i zapisywał swoje odkrycie i w tym czasie gady przedpotopowe na księżycu
zajrzały
w jego książkę i jakby zrozumiały sens tego odkrycia i podały łapę Kopernikowi
a drugą położyły na księdze
i były zadowolone, że zgadły myśl człowieka i teraz mogą sobie podać ręce i rzeźba jest na planetach.

ŁAJKA

1 BI EŁK A

NA

KSIĘŻYCU

Jest z tyłu Kopernik na księżycu jak stawia slup graniczny, gady cieszą się, że człowiek się zjawił i Ame­
rykanie i Rosjanie podają sobie ręce. A Łajka i Biełka utorowały człowiekowi drogę na księżyc.

Tot.: A. Grodzicki — il. 10, 33, 34; Jan Świderski — il. 1-9, 11-32, 35, 38.

St. Zagajewski. Włocławek. I I . 35. Skarbiec Kopernika,

wys. 69 cm. I I . 36. Kopernik

na księżycu,

wys. 73 cm. Ceramika.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10911" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10889">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ccbec2036551964971a2cfde3b57dfcc.pdf</src>
        <authentication>1319be452959a3828cb459fe72acc888</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130121">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4501</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130122">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130123">
                <text>Afryka - sztuka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130124">
                <text>malarstwo nieprofesjonalne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130125">
                <text>Afryka - malarstwo nieprofesjonalne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130126">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130127">
                <text>Malowidła współczesnej Afryki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130128">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1974 t.28 z.1 ; s.3-28</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130129">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130130">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130131">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130132">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130133">
                <text>Я

If?

«Г*

INTERNATIONAL.

4»

ш\

•iRBEH STÜDIO.

I I . 1. Salon fryzjerski. Zaria (Nigeria).

Jacek

Olędzki

MALOWIDŁA WSPÓŁCZESNEJ AFRYKI
Chciałbym p r z e d s t a w i ć garść w r a ż a ń zgromadzo nych
w czasie p o d r ó ż y do 13 krajów a f r y k a ń s k i c h .
Był to m ó j pierwszy k o n t a k t z wielkim kontynentem.
300-dniowa lekcja, najczęściej pod g o ł y m niebem (ani
jednego noclegu w hotelu), zdecydowanie o charakterze
biwakowym. Sprzyjało to k o n t a k t o m z przedmiotem po­
szukiwań, ale t e ż ograniczało szanse dociekliwszego po­
znania wciąż nowych z a g a d n i e ń , jakie w y ł a n i a ł y się za k a ż d ą
setką przebytych k i l o m e t r ó w . Cała zaś trasa liczyła ich
blisko 30 000'.
Czego p o s z u k i w a ł e m ? W zasadzie z a r ó w n o t y t u ł ,
jak i zamieszczone t u zdjęcia, o d p o w i a d a j ą na to pytanie.
Chciałbym jednak odpowiedzieć na nie ściślej. Przedtem
konieczna jest k r ó t k a informacja.
W literaturze poświęconej sztuce plemiennej Afryki
malarstwo na tle innych rodzajów twórczości artystycznej
przede wszystkim rzeźbiarskiej, nie m ó w i ą c j u ż o muzycz
nej i tanecznej, przedstawia się zdecydowanie najskromniej
Pomijam t u r y t y i prehistoryczne malarstwo naskalne
które stanowi o d r ę b n y rozdział w dziejach sztuki a f r y k a ń
skiej. Czy jest to jednak obraz prawdziwy? F a k t e m jest
że w plastycznej twórczości plemiennej, jaka rozwijała się
na obszarach A f r y k i do ostatnich dziesiątków lat X I X w
dominowała zdecydowanie rzeźba. Jest ona bez w ą t p i e n i a
dla tego k o n t y n e n t u zjawiskiem niesłychanie charaktery
stycznym. Przypomina to nieraz sytuacje znane z Europy
szczególnie z Polski, L i t w y lub Słowacji, kiedy stwierdzamy
w jakiejś grupie terytorialnej n i e z w y k ł y wprost rozwój

r z e ź b i a r s t w a (np. figuralnej rzeźby religijnej) przy swoistych
niedostatkach wypowiedzi malarskiej, występującej w tak
skromnych rozmiarach, j a k malatury garncarzy i stolarzy
lub pisankarstwo. Ale w opracowaniach sztuki A f r y k i
podobne niesamoistne formy wypowiedzi malarskiej są
z reguły pomijane. Gdyby zaś je uwzględnić, okazałoby się,
że malarstwo wcale nie jest nieobecne w tej sztuce.
Zresztą doskonale znane są fakty wspaniałego rozkwitu
sztuki malarskiej w Sudanie i E t i o p i i . To prawda, że jest
to sztuka innej zasadniczo tradycji kulturowej, bo nawią­
zującej do bardzo wczesnego chrystianizmu i t y c h syste­
mowych u k ł a d ó w kulturowych, k t ó r e bliższe są feudalnym
u k ł a d o m europejskim i bliskoazjatyckim aniżeli afrykań­
skim. Zdecydowanie jednak afrykański rodowód ma t a
sztuka, a w niej również malarstwo, k t ó r e rozwijało się
w okresie od X V I do X I X w . na obszarze „ f e u d a l n y c h "
p a ń s t w i miast w zachodniej Afryce (Nigeria, Mali i in.).
Chodzi t u przede wszystkim o malatury ścienne pałaców
i d o m ó w . Jest to j e d n a k ż e — j a k powiedzieliśmy — sztuka
„ f e u d a l n a " , dodajmy jeszcze — miejska. Nie m o ż n a też
jej wywodzić od społeczności plemiennych — pasterzy, rol­
n i k ó w (kopieniaczy) czy t e ż l u d ó w zbieracko-łowieckich.
W r ó ć m y więc do postawionego na wstępie pytania.
Czy tradycyjne społeczeństwa plemienne A f r y k i legity­
m u j ą się w zakresie sztuk plastycznych dokonaniami
kompletnymi, w k t ó r y c h harmonijnie związane są działania
podstawowe — rzeźbiarskie, malarskie i t z w . rzemiosło
artystyczne — czy też t a k nie jest. Jeśli nie, to czy w naj­
nowszych czasach obserwujemy trwanie przy dawnym

3

�modelu czy „odejście" od niego. Jeśli mamy do czynienia
z „odejściem", to czy m o ż n a je u z n a ć za przejaw swoistej
kompensaty, względnie czegoś zasadniczo innego, przez co
i w jakiej mierze uwarunkowanego.
Tak w zarysach s t a r a ł b y m się określić cel poszukiwań
i zarazem p o w ó d przedstawienia zgromadzonych materia­
łów w piśmie z a j m u j ą c y m się s z t u k ą l u d o w ą Polski.
Twórczość środowisk wiejskich, dawnych plemiennych
i środowisk o charakterze plebejskim lub proletariackim
współczesnych ośrodków miejskich — rozróżnienia te nie
zawsze rysują się wyraziście, ale p r z y j m i j m y je na razie.
Zacznę od przedstawienia przejawów działań malarskich
z j a k i m i s p o t k a ć się m o ż n a najczęściej w miastach.
Szyldy.
Malowidła o t y m przeznaczeniu należą do nader cha­
rakterystycznych w wielu krajach afrykańskich. Szczególnio
szyldy fryzjerskie — wzorniki strzyżenia i zaplatania wło­
sów uznać należy za charakterystyczne dla A f r y k i ; w tak
rozwiniętej postaci nie znane są bowiem nigdzie indziej
na świecie. Szyldy te związane są ściśle z obszarami A f r y k i
zwanej czarną. Pojawiają się sporadycznie w Nigrze i K e n i i ,
a w y s t ę p u j ą w ogromnym nasileniu na c a ł y m bodaj ob­
szarze Nigerii. Z d a r z a j ą się również w Kamerunie, Zairze
i Republice Środkowoafrykańskiej.
Nigeria to jeden z najbardziej zaawansowanych w roz­
woju społeczno-gospodarczym krajów A f r y k i . K r a j wybitnie
m u r z y ń s k i o najciekawszej historycznie przeszłości i zarazem
niezwykle burzliwie kształtującej się współczesności. W daw­
nych dzielnicach wielkich miast prastarych k u l t u r — Ife,
Benin, Bida, Oszogbo, Zaria, Kano żyją zasiedziałe, mnogie
zbiorowości. P r z e t r w a ł o t u wiele s k ł a d n i k ó w dawnego
obyczaju miejskiego, a jednocześnie n a w a r s t w i ł y się żywio­
łowo w stopniu n a j w y ż s z y m współczesne formy z a c h o w a ń
i sposoby życia. Jest to m e l a n ż wartości z j a k i m s p o t k a ć się

m o ż n a t y l k o w n i e k t ó r y c h najludniejszych miastach-portach Dalekiego Wschodu.
W zgiełku, w n i e b y w a ł y m zagęszczeniu t ł u m u , j a k i
w y p e ł n i a wąskie uliczki starego K a n o , Zari, B i d y , naj­
u b o ż s z y c h dzielnic t y c h i innych miast nigeryjskich, agre­
sywne barwy — czerwieni, zieleni, żółci (tła szyldów) —
a t a k u j ą szczególnie skutecznie. Poprzez zwielokrotnienie
i n i e p o w t a r z a l n o ś ć w p r o w a d z a j ą oczekiwany ład. Sens
zaś zawarty w wizerunkach szyldowych stwarza optymi­
s t y c z n ą wizję człowieka zindywidualizowanego w t ł u m i e .
Podobne odczucia t o w a r z y s z y ć m u s z ą klientom tamtejszych
salonów fryzjerskich, salonów „ m i ę d z y n a r o d o w y c h " (jak
w s k a z u j ą napisy), w k t ó r y c h odnaleźć m o ż n a co najmniej
kilkanaście propozycji przemiany czy zamanifestowania
swego ja. I t a k i też chyba z a m y s ł towarzyszy samym
fryzjerom, skoro d o k o n u j ą szczególnych s t a r a ń reklamo­
wych, nie zrażając się k o n k u r e n c j ą . B y w a , że salony fryzjer­
skie prawie sąsiadują ze sobą. W K a n o na jednej t y l k o
uliczce naliczyłem ich kilkadziesiąt.
„ W y b i e r z swój s t y l " , „ w y b i e r z j e d n ą " (z fryzur),
„wejdź t u " , i t d . Napisy te to ś w i a d e c t w o , że golarze m a j ą
świadomość swego p o s ł a n n i c t w a . W y r a ż a j ą go też w takich
oto propozycjach „ s t y l u " : s t y l „ C l a y " (od sławnego bok­
sera a m e r y k a ń s k i e g o ) , policyjny (również a m e r y k a ń s k i ) ,
federalny, „ S a p h i m o " (od Armstronga), „ K e n n e d y " , , , E l v i s "
(od Presleya), l o n d y ń s k i , młodego Amecalo, James Brown,
artystyczny, wodzowski, „ O l y d e " , „ B a y " , marynarski,
„ S l a n t i n " , Low, beatlesowski, „ A f r o " , „ S a h a r a " , „ S a l o m e y " .
Są to t y l k o najczęściej spotykane style, d o c h o d z ą bowiem
do nich style kombinowane, np. p e ł n y beatlesowski czy
saharyjsko-beatlesowski ( i l . 1—8, 12).
N a dawniejszych szyldach, p o c h o d z ą c y c h prawdopo­
dobnie sprzed 10—20 lat, wzorce b y w a j ą uboższe. Na
j e d n y m z nich wymalowano 8 propozycji, w t y m : styl

�ITERNATIONAt'
27

У О Ш А -Sr. ' / . X A K t A - ,y,
t

3

�federalny, „ G h a n a " , „ S a h a r a " , ,,Canada" i „ A b a m s o s "
(il. 6).
Wszystkie te wzorniki fryzur męskich pochodzą t y l k o
z Nigerii. W innych krajach, w m i a r ę tego j a k maleje
p o p u l a r n o ś ć samych szyldów, zmniejsza się również liczba
proponowanych sposobów strzyżenia. W K e n i i zanoto­
w a ł e m takie na p r z y k ł a d nazwy s t y l ó w : „angielski", „ a m e ­
r y k a ń s k i " , „ a f r y k a ń s k i " , „ M c h i n t o " , „ K o m e r e r a " i „Teen-age" (młodociany).
W większości t y c h szyldów lansowany jest styl tzw.
mocnego m ę ż c z y z n y (bokserski, marynarski, policyjny,
wodzowski), lub czegoś zbliżonego do naszego niegdysiej­
szego bikiniarza czy rosyjskiego stilagi (style: federalny,
„ G h a n a " , ,,Canada" — k a ż d y z plerezą). Dołączają się
do tego wzorce nawiązujące do sposobu czesania się sław­
nych śpiewaków (Armstrong, Presley i in.), mężów stanu,
j a k Kennedy, a t a k ż e ogólnokulturowe — saharyjski, ame­
r y k a ń s k i , a f r y k a ń s k i czy angielski. W najnowszych szyldach
pojawiają się wizerunki bez nazwy, ale j a k ż e charaktery­
styczne— twarze w okularach „ d o b r z e u ł o ż o n y c h " m ł o ­
dzieńców, k r ó t k i e włosy, uczesanie bez ż a d n y c h „ e k s t r a ­
wagancji" ( i l . 1, 5).
Nazwy poszczególnych fryzur, względnie ich numeracja
p o r z ą d k o w a na szyldzie-wzorniku ( i l . 1—6, 12) przy jedna­
kowej cenie k a ż d e g o wzoru ( i l . 7) g w a r a n t u j ą swobodne
porozumienie się m i ę d z y klientem i fryzjerem. Szyldy te
są rozwinięciem swoistego savoir-vivre'u wszelkich salonów
fryzjerskich. W przeciwieństwie jednak do w z o r n i k ó w - f o t o grafii, k t ó r e w innych salonach w większej mierze służą
celom dekoracyjnym niż p r a k t y c z n y m , a f r y k a ń s k i e ma­
l u n k i m a j ą przede wszystkim znaczenie „ u ż y t k o w e " ,
służą porozumieniu m i ę d z y „fryzjerem ekspertem", „fryzje­
rem m i ę d z y n a r o d o w y m " a klientem.

Oprócz fryzjerów d y s p o n u j ą c y c h salonami prosperują
w wielu krajach a f r y k a ń s k i c h , w miastach i wsiach —
golarze, k t ó r z y d o k o n u j ą najprostszej operacji zgolenia
włosów do gołej s k ó r y . Przy czym zarówno klient, jak i
golarz, siedzą na ziemi. Ten t r a d y c y j n y sposób golenia
głowy do gołej s k ó r y lub z pozostawieniem bardzo krótkich
włosów nazywany jest często saharyjskim, bo w rejonie
bezwodnym i s t a ł y c h burz piaskowych utrzymuje się on
najtrwalej, m a j ą c przede wszystkim uzasadnienie prak­
tyczne. A zatem, jeśli w salonach fryzjerskich uwzględniane
jest tego rodzaju saharyjskie strzyżenie, to jest ono zarazem
j e d y n y m u s t ę p s t w e m na rzecz t r a d y c j i . Afrykańscy fryz­
jerzy, j a k wszyscy reprezentanci tego zawodu na świecie,
włączeni są w wielkie dzieło propagowania m ó d światowych.
Dodajmy jeszcze, że to salonowe fryzjerstwo obejmuje
w Afryce s w ą działalnością głównie mężczyzn. Sporadycznie
t y l k o (oczywiście nie w k a ż d y m k r a j u i nie w każdj^m
mieście t a k samo) w salonach czesze się kobiety. Lanso­
wane są przy t y m również t y l k o fryzury współczesne,
nawet jeśli b y ł y niegdyś pierwotnymi. W s p o m n ę t u o „afro",
tak popularnej fryzurze w ś r ó d pewnych grup Murzynów
a m e r y k a ń s k i c h , a t a k ż e w ś r ó d E t i o p c z y k ó w obojga płci.
W k i l k u krajach czarnej A f r y k i jest to aktualny szlagier
elegancji damskiej. W Tanzanii afro noszone jest nagminnie
przez p r o s t y t u t k i . Natomiast ogół m ł o d y c h i w średnim
wieku kobiet a f r y k a ń s k i c h r ó ż n y c h środowisk i warstw
społecznych, a t a k ż e całkiem m a ł e dziewczynki, kultywują
fryzury tradycyjne. Pewne wzory (np. oplatanie nitkami
k ę p e k włosów, t a k aby p o w s t a ł y z nich sztywne „pręciki",
n a s t ę p n i e splatanie włosów w niezliczoną ilość drobnych
w a r k o c z y k ó w , t r z y m a j ą c y c h się blisko głowy (il. 11) wy­
s t ę p u j ą na c a ł y m obszarze A f r y k i , niezależnie od granic
p a ń s t w o w y c h i różnic etnicznych, z k t ó r y m i b y ł y pierwotnie
I

6

�6—8. Szyldy fryzjerskie: Zaria (Nigeria), Babadju (Bamileke, Kamerun), Enugu (Nigeria).

�П. 9. Zakład fryzjerski. Bamenda (Kamerun). I I . 10. Salon fryzjerski, N a n j u k i (Kenia).

ściśle związane. To tradycyjne fryzowanie kobiet nie wy­
maga salonu, odbywa się przed domem. Cały „ w a r s z t a t "
fryzjerski stanowi niski stołeczek dla k l i e n t k i , spora ilość
nici oraz drewniany solidny grzebień „ p i o n o w o - w z d ł u ż n y "
(w odróżnieniu od naszego, k t ó r y jest ,,poziomo-poprzeczny").
W p o r ó w n a n i u do tej damskiej obyczajowości, tak
silnie powiązanej z t r a d y c j ą a f r y k a ń s k ą , jeszcze dobitniej
rysuje się rola męskich salonów. Jest ona t y m bardziej
doniosła, że w salonach t y c h dokonywane s ą nie t y l k o
zabiegi toaletowe. Otóż często zdarza się, że obok s z y l d ó w wzorników w y g l ą d u głowy zawieszane są na ścianach pla­
katy, odezwy, sentencje, mapy, w y c i n k i gazetowe i t p . ,
propagujące aktualne treści społeczno-polityczne w Afryce
czy nawet na świecie ( i l . 10). W takich otoczeniach zabiegi
fryzjerskie n a b i e r a j ą bez żadnej przesady znaczenia ideo­
wego. S t ą d t e ż fryzjerskie szyldy afrykańskie m o ż n a b y
u z n a ć za przejaw czy symbol sztuki ideowej, „głęboko
z a a n g a ż o w a n e j " — przynajmniej w procesy cywilizacyjne
obejmujące Afrykę.
Naiwna formuła wyrazu plastycznego, zdecydowanie
amatorski (lecz nie niezarobkowy) charakter t y c h malo­
wideł, przy szczegółowym ukazywaniu cech określonych
„ m o d e l i " , pozwalają mówić o szczerości i swoistej żarliwości
środowiska t y c h afrykańskich malarzy i odbiorców ich dzieł.
W n i e k t ó r y c h malowidłach artysta uzupełnił wzorniki
w y o b r a ż e n i e m fryzjera przy pracy ( i l . 6, 8). W y o b r a ż e n i a te
nie pozostawiają j u ż ż a d n y c h wątpliwości, j a k bardzo
bezpośredni i śmiały jest sposób widzenia t y c h a r t y s t ó w .
N i e k t ó r z y podpisali swoje dzieła nazwiskiem. Czasem t e ż
uzupełnili oni nazwisko d o d a t k o w ą i n f o r m a c j ą : „ B y super­
man artis co boy B . Kasuwa Zaria c i t y " albo „ R a i n B o w
Arts N o K o g u i R. D . E n u g u " .
W a r t o jeszcze powiedzieć, że twarze na szyldach nie
są malowane na ciemno, t a k aby p o z o s t a w a ł y w zgodzie
z rzeczywistym w y g l ą d e m osób do jakich się odnoszą.

Twarze te s ą białe, żółtawe, różowawe i czasami tylko
„ s z a r e " , czyli odpowiadające m u r z y ń s k o ś c i . Nie zawsze też
ukazywane są rysy negroidalne, często zaś są wyraźnie
upodabniane do rysów „ludzi b i a ł y c h " . Malowanie twarzy
na biało, żółtawo czy różowawo wiąże się niewątpliwie
z t r u d n o ś c i a m i technicznymi, jakie m u s z ą n a w i e d z a ć nie­
wprawnego a r t y s t ę , kiedy pragnie wyraziście i szczegółowo
w y o d r ę b n i ć na malowidle ciemny zarost i włosy od nie­
mniej ciemnego lica. Ale jest t e ż inna zasadniczo przyczyna,
że twarze te nie są ciemne. Podobnie bowiem j a k biali
u siebie w Europie (lecz nie w Afryce) zabiegają, aby mieć
twarze opalone i to j a k najciemniej, t a k Afrykańczycy
zdani na niezmienność barwy twarzy rozjaśniają je „umow­
nie", d o k o n u j ą c swoistej falsyfikacji swych wizerunków.
D ą ż e n i e to najsilniej uwidacznia się w życzeniach klienteli
afrykańskiej, odwiedzającej z a k ł a d y fotograficzne; sprawa
„ ł a d n o ś c i " dotyczy najczęściej nie wyrazu oczu czy
zmarszczek, lecz jasności ciała. Wydaje się więc, że biała
twarz i nieafrykańskie rysy w i z e r u n k ó w szyldowych, tak
j a k a m e r y k a ń s k i czy europejski styl czesania, jest prze­
jawem dążenia o szerszych aspiracjach, aniżeli t y l k o este­
tyczne, bo odnoszącego się do idei więzi czy utożsamienia się
z cywilizowaną ludzkością na świecie.
P r z e j d ź m y do drugiej grupy malowideł, z jakimi
spotykamy się w pewnych krajach afrykańskich, a które
wiązać m o ż e m y z działalnością a r t y s t ó w miejskich. Mam t u
na myśli m a l o w i d ł a oraz napisy spotykane na środkach
lokomocji, głównie ciężarówkach swoiście przystosowanych
do transportu znacznej liczby osób. Przyozdabianie takich
p o j a z d ó w w różne w y o b r a ż e n i a , głównie zwierząt i ludzi,
oraz zaopatrywanie w specjalne napisy-nazwy, a także
sentencje spotyka się podobnie j a k malarstwo szyldowe
w n a j w i ę k s z y m nasileniu na obszarach Nigerii. Łączy się
ono z żywiołowym rozwojem prywatnej inicjatywy w orga­
nizowaniu masowych ś r o d k ó w transportu i komunikacji.
W Tanzanii i E t i o p i i , gdzie ś r o d k i te zostały upaństwo-

����wionę, gdzie k u r s u j ą regularnie autobusy, nie spotykamy się
oczywiście ze spontanicznymi formami przyozdabiania aut.
Podobnie rzecz się przedstawia t a m gdzie środki transportu
i komunikacji — j a k np. w K e n i i — s t a n o w i ą własność
wielkich przedsiębiorstw przewozowych. Ale już w Sudanie,
w k t ó r y m tak j a k w Nigerii, prosperują liczni drobni trans­
portowcy, obserwujemy podobne zjawisko.
Malunki i napisy p r z y o z d a b i a j ą c e c i ę ż a r ó w k i - a u t o b u s y ,
furgonetki i mikrobusy na szlakach nigeryjskich m a j ą
dosyć jednoznaczny sens. Służą przede wszystkim w y o d r ę b ­
nieniu określonego pojazdu i jego właścicieła-przedsiębiorcy
spośród licznej rzeszy jemu podobnych. Tak j a k nazwy:
„ B ł ę k i t n a s t r z a ł a " , „ O r i e n t - e x p r e s s " czy nasze — „ K r a k u s " ,
„ B e r o l i n a " i „ N e p t u n " na pociągach, tak w Nigerii na
samochodach — „ S u p e r - m a n " , „ D e m o o n service" lub
„Apollo 1 1 " w y r a ż a j ą t ę s a m ą p o t r z e b ę oznakowania.
Ale potrzeba ta w wydaniu nigeryjskim jest niewątpliwie
pełniejsza. T y m bardziej że w y m y ś l o n y m przez właścicieli
nazwom pojazdów t o w a r z y s z ą często różnego rodzaju
napisy-sentencje, k t ó r e łącznio z malunkami w y r a ż a j ą
swoistą filozofię życiową (il. 14, 15). Dzięki mobilności
przedmiotu, na k t ó r y m umieszczono napisy i malowidła,
ta filozofia głoszona jest z d u ż ą skutecznością i ma nie­
wątpliwie służyć tonowaniu czy zapobieganiu niezadowo­
lenia pasażerów. B y w a bowiem, że przewozi się ludzi w t y c h
pojazdach niczym śledzie w beczkach. I wówczas jak hasło
na jednym z szyldów fryzjerskich — „ T y l k o Pan Bóg się
nie m y l i " , tak napis na ciężarówce-autobusie stwierdzający,
że „ L u d z i e rosyjscy nigdy się nie ś p i e s z ą " służyć ma jako
argument na rzecz przewoźnika. Przypatrzmy się zresztą
i n n y m jeszcze nazwom i napisom:
KTO W I E
Ż Y J I P O Z W Ó L ŻYĆ
N I E MA NIC STAŁEGO
P R Z E T R W A J I N I G D Y SIE N I E B Ó J
BEZPIECZNA JAZDA
NADZIEJA I ODWAGA
BÓG ZNA SWOICH L U D Z I
N I K T PONAD BOGIEM
N I E M A K R Ó L A N A D BOGA
BÓG M N I E P R O W A D Z I
NIC PONAD BOGIEM
WIERZE BOGU
MOIM PANEM BÓG
BÓG N I E WYMYŚLIŁ ZEGARA
K R Ó L N I E JEST BOGIEM
Z JEGO Ł A S K I
Z BOGIEM
P S A L M 19
P S A L M 121
P S A L M 11
MIŁOSIERDZIE
D Z I E Ł O BOGA
K R Ó L PRZYSZŁOŚCI
ZABAWNY CHŁOPAK
PRZYSZŁOŚĆ
JEDNOŚĆ
ODWAGA
Napisy te wykonane są zazwyczaj z d u ż ą s t a r a n n o ś c i ą ,
wielkimi „ p l a s t y c z n y m i " literami, są żółte, ocieniowane
czerwienią, białe, ocieniowane czernią i t d . Nierzadko przy­
ozdabiają je k w i a t y . I co jest najważniejsze, wkompono­
wane są one w m a l u n k i w y o b r a ż a j ą c e słonie, l w y , pantery,
krokodyle, koguty, anioły, k r z y ż e , bukiety k w i a t ó w ,
uskrzydlonych ludzi, błyskawice, gwiazdy i liczne inne
tematy.
D u ż o prawdziwej radości przynosi oglądanie na spec­
jalnych parkingach w większych miastach nigeryjskich

12

18

lub k a m e r u ń s k i c h zgromadzonych t a m w d u ż y c h ilościach
t y c h p o t ę ż n y c h ciężarówek, z k t ó r y c h k a ż d a jest swoistą
w ę d r o w n ą galerią wizualnych d o z n a ń . A u t o r a m i napisów
i malowideł są zazwyczaj malarze miejscy, ci sami k t ó r z y
w y k o n u j ą szyldy fryzjerom i nie t y l k o fryzjerom.
Oto szyld: „ P r e m i e r a t a b a k i z Dolnego E n u g u " ( i l . 17).
Szyld jest dwustronnie malowany. N a pierwszej i drugiej
stronie powtarza się: „ I n o m a premier t a b a k i dolne Enugu.
Premier t a b a k i rozwiązuje wszystkie problemy. To wspo­
maga na u m y ś l e . To przynosi ulgę w smutkach. Zawsze
do uzyskania u ... (adres)". Ponadto z obydwu stron przed­
stawiony jest sam I n o m a przy pracy. W czymś, co przy­
pomina m a s z y n k ę do mięsa, miele t a b a k ę , po k t ó r ą usta­
w i l i się ludzie w kolejce. W scenie frontowej jest ich czterech
i kolejkę otwiera biały człowiek, na odwrocie zaś za czar­
n y m stoi biały i postaci jest więcej. Wreszcie całość uzupełnia
również z jednej i drugiej strony malunek przedstawiający
człowieka pod drzewem, z k t ó r e g o zwisa sznur. Przy ma­
lunkach znajduje się o b j a ś n i e n i e : „ P r z y k ł a d . Pewnego
dnia w m o i m mieście Opobo m i a ł e m k ł o p o t y z rodziną
i p o s t a n o w i ł e m powiesić się z tego powodu. K i e d y chciałem
się j u ż powiesić, p r z y p o m n i a ł e m sobie w pobliżu drzewa,
że w mojej torbie znajduje się tabaka. W t e d y pomyślałem
sobie, że nie jestem j e d y n y m , k t ó r y ma k ł o p o t y z rodziną.
W t e d y premier t a b a k i ocalił mnie od przedwczesnej śmierci".
Z drugiej strony opis tego zdarzenia jest nieco szczegółowszy
i samo zdarzenie rozpoczyna się od „ O n e night . . . " Szyld
ten n a m a l o w a ł R a i n Bow z Enugu.
R ó w n i e starannie wykonane szyldy, r e k l a m u j ą c e usługi
k r a w c ó w , szewców, stolarzy ozy fotografów spotyka się
w licznych miastach południowej i zachodniej Nigerii.

��Malowidło na śoianio baru. Busisi n . jeziorem W i k t o r i a (Tanzania). I I . 22. Malowidło w barze. M a i . Gdo K i a r i . Nasadżineli (Tanzania). I I . 23. Malarz Suly z Dawanau (Nigeria).

�23

Sporadycznie pojawiają się również w n i e k t ó r y c h miastach
Kamerunu, Zairu, K e n i i ( i l . 16). Ostatni z p r z y k ł a d ó w
dużych r o z m i a r ó w to m a l o w i d ł o na frontonie b u d y n k u
reklamujące fotografa. W miasteczku, z k t ó r e g o pochodzi
to malowidło, w podobny sposób reklamowane b y ł y usługi
krawca, szewca oraz rzeźnika. W Nigerii ci właśnie rze­
mieślnicy k o r z y s t a j ą w swych szyldach-reklamach z t y t u ł u
nie mistrza lub majstra, lecz doktora. D o k t o r szewc, kra­
wiec i t d . T y t u ł y doktora i premiera {prime minister) m o g ą
świadczyć o wysokiej pozycji społecznej t y c h rzemieślników
albo też o niezłym poczuciu humoru, zrozumieniu śmiesz­
ności wszelkiej poważnej t y t u l a t u r y . Prawdopodobnie w grę
wchodzi jedno i drugie.
Osobną w dużej mierze dziedziną w ś r ó d malowideł
rozwijających się w miastach są dekoracje b a r ó w . W Afryce,
w warunkach tropikalnych, są to instytucje o szczególnym
znaczeniu. Sprzedaje się w nich przede wszystkim w znacz­
nych ilościach napoje chłodzące. W m a ł y c h wsiach, całkiem
w buszu, z dala od w i ę k s z y c h ośrodków, m o ż n a zawsze
natrafić na dobrze zaopatrzony bar i o t r z y m a ć n a p ó j wy­
jęty z lodówki. B a r y te spełniają często rolę k l u b ó w , w k t ó ­
rych gromadzi się starszyzna i młodzież. Służą przejezdnym,
chętnie goszczą w nich biali (ale t y l k o przejezdni). Sprzedaż
piwa czyni nieraz z t y c h i n s t y t u c j i miejsca rozpusty, co
często znajduje wyraz w m a l o w i d ł a c h p o t ę p i a j ą c y c h zdecy­
dowanie pijacki obyczaj.
Temat antyalkoholowy rozwijany b y w a niekiedy
w rozbudowane sceny, sugestywnie u k a z u j ą c e zgubne
skutki picia. Stosowne obrazki p o k r y w a j ą wszystkie ściany
baru, t o w a r z y s z ą i m objaśnienia tekstowe. Jest to pozy­
tywny w y n i k u m o r a l n i a j ą c e j działalności misji, a t a k ż e

surowych obostrzeń, wprowadzanych przez n i e k t ó r e r z ą d y .
W Zairze i w Republice Środkowoafrykańskiej obowiązuje
zakaz picia piwa w biały dzień.
Gdzie indziej jednak ten sam temat ujmowany bywa
dyskretniej. W pojedynczych, nie z w i ą z a n y c h ze sobą
scenach ukazywana bywa szafarka, pijący i (niczym rezultat)
taniec. A b s t r a h u j ą c od tego czy podobne malowidła
w barach spełniają swą d y d a k t y c z n ą rolę, należy stwierdzić,
że p i j a ń s t w o nie jest p i ę t n e m A f r y k i . Jeśli się pojawia,
to w formie łagodnej i chyba częściej na wsi niż w mieście,
a jego rozsadnikiem jest nie tyle bar, co obyczaj pędzenia
przez wieśniaków wina palmowego i spożywanie go rytualnie
przy wszelkich o b r z ę d a c h i uroczystościach.
I n s t y t u c j a baru jest miejscem przekazywania wizual­
nego innych jeszcze treści. Landszaft u k a z u j ą c y p r z y r o d ę
a f r y k a ń s k ą , zawsze z palmami, często z d z i k i m i zwierzę­
t a m i w dżungli, lśniące w słońcu rozlewiska wielkich rzek,
po k t ó r y c h p ł y n ą pirogi — oto akcesoria baru, którego
właściciel chce u r a c z y ć przybyszy z dalekich stron. Bliższe
natomiast stałej klienteli są obrazy sławiące męskość,
j a k w malowidłach u k a z u j ą c y c h walczącego ze słoniem
lub lwem (il. 19), wreszcie piękne malowidło — mocują­
cego się z ciężarem ( i l . 20). Ten ostatni obraz nawiązuje
do szczególnie popularnej t e m a t y k i sportowej. W algier­
skich barach na Saharze mogłem podziwiać dowody t y c h
zainteresowań w d u ż y c h obrazach olejnych, sławiącycłi
sukcesy algierskiej reprezentacji piłkarskiej. Przedstawieni
na nich b y l i zawodnicy obu d r u ż y n . Jeden z obrazów
u k a z y w a ł w a l k ę ciemniejszoskórych Algierczyków z całkiem
białą d r u ż y n ą p i ł k a r s k ą .
W t y m samym barze w miejscowości I n Salah, obok

15

�11. 24, 25. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. Mai. Suly.

16

�I I . 26, 27. Malowidło na ścianie budynku w Dawanau (Nigeria). Fragment i całość. M a i . Suly.

17

�obrazów z p i ł k a r z a m i , znajdował się mniejszych r o z m i a r ó w
obrazek malowany przez tego samego a r t y s t ę . P r z e d s t a w i a ł
on wielbłąda i lwa. Lew rozparty na grzbiecie w i e l b ł ą d a
szarpał garb swojej ofierze.
Obrazek ten u z n a ć m o ż n a jako znamienny dla t e m a t y k i ,
k t ó r a przewija się w m a l o w i d ł a c h wielu b a r ó w położonych
przy s ł a w n y c h szlakach. W barach północnej Tanzanii
oraz K e n i i t e m a t y k a ta bywa d o m i n u j ą c a , a często nawet
wyłączna. Zwierzęta afrykańskie to przede wszystkim słoń
i lew, ale t a k ż e g r o ź n y niezwykle bawół, wąż i ptak, k t ó r y
nie lęka się węży ( i l . 22). Z d a r z a j ą się również w y o b r a ż e n i a
innych z w i e r z ą t : nosorożec, k r o k o d y l i najrzadziej żyrafa.
Dlatego chyba najrzadziej, że z zasady wszystkie te bary
m a j ą nisko położone stropy...
W y o b r a ż e n i a t y c h zwierząt ukazywane są nieraz
w wielkich malowidłach p o k r y w a j ą c y c h fronton b u d y n k u ,
a t a k ż e poszczególne ściany w sali lub salach baru. W y ­
czuwa się w t y m malarstwie swoisty resentyment dla afry­
kańskiej fauny. Pojawił się on zapewne w najnowszych
czasach i nie tyle jako coś samoistnego, lecz w y n i k a j ą c e g o
z innej potrzeby — przypodobania się licznym rzeszom
m y ś l i w y c h i t u r y s t ó w n a w i e d z a j ą c y c h p a r k i i rezerwaty,
jedyne miejsca, w k t ó r y c h te zwierzęta p r z e t r w a ł y . W po­
bliżu t y c h miejsc wszystkie bary przyozdabiane są z reguły
w y o b r a ż e n i a m i zwierząt. I c h stylistyka p o w t a r z a j ą c a się,
mało zindywidualizowana, bliska jest stereotypowej figuracji,
w której m o ż n a d o p a t r z y ć się pewnej roli ilustracji z książek
dla dzieci.
Niekiedy jednak pojawiają się prawdziwej urody
malunki, w k t ó r y c h podziwiać m o ż n a zarówno z n a k o m i t ą
formę, jak też p o w a ż n y stosunek malującego do popular­
nego tematu. I chyba bez przesady m o ż n a powiedzieć,
że w Afryce t y l k o w barach, przy t y c h skromnych malo­
widłach zrodzić się może, albo już się rodzi uszanowanie
pośród ludzi miejscowych dla jednego z ich największych
s k a r b ó w . Może też popularne w y o b r a ż e n i e ptaka, węża
i b a w o ł u uzyska pełniejszą s y m b o l i k ę . N a w i ą z y w a ć będzie
do f a k t u możliwej harmonii w ś r ó d zwierząt, bez „opie­
k u ń c z e j " roli m y ś l i w y c h .
Wymieniony p r z y k ł a d m a l o w i d ł a z Tanzanii i podobne
jemu z innych miejsc tego kraju, a t a k ż e z K e n i i nie zmie­
niają jednak ogólnego odczucia, że jest to malarstwo dosyć
stereotypowe, m a ł o zindywidualizowane, w nikłej mierze
związane z t r a d y c j ą . Pod t y m względem sławne m a l a t u r y
k a m e r u ń s k i e z k r a i n y Bamileke u r a s t a j ą do dzieł o pierwszo­
r z ę d n y m znaczeniu. Ukazywane w nich zwierzęta, chociażby
w scenach polowania, z a c h o w u j ą wiele ze swej legendarnej
czy mitycznej r o l i . A przy t y m swoista figuracja w niczym
nie przypomina współczesnej, ilustracyjno-fotograficznej.
To utrzymywanie się treści m i t y c z n y c h czy t y l k o
przypowieściowych o d k r y ć m o g ł e m jeszcze w niezwykle
bujnie rozwijającej się twórczości malarzy z wioski Msasani
pod Dar es Salaam. Obrazy z Msasani m a j ą wspólne cechy:
płaskie traktowanie p r z e d s t a w i e ń , zawsze zwierząt, d u ż e
jednobarwne płaszczyzny, niekiedy obwiedzione konturem,
swobodne rozstrzyganie proporcji. K o l o r y zasadnicze ze­
stawiane są w silnym kontrastowaniu (wykorzystanie
emalii rowerowych). Kompozycja z w i ą z a n a z powierzchnią
t y p o w y c h k w a d r a t ó w p ł y t y pilśniowej. Malarze — na ogół
młodzi — К . H . Tedo, Agaba k o n t y n u u j ą
doświadczenia
swego krewniaka Tinga-Tinga, zmarłego w 1972 r. w Msasani.
R o z w ó j tego malarstwa coraz silniej łączy się z zaintereso­
waniami nie tyle samych A f r y k a ń c z y k ó w , co białych,
licznych t u r y s t ó w o d w i e d z a j ą c y c h T a n z a n i ę . Dlatego też
trudno b y ł o b y tej sztuce p r z y p i s y w a ć większe znaczenie
w t y m , co nas najbardziej zajmuje — w k s z t a ł t o w a n i u się
m e n t a l n o ś c i artystycznej ogółu.
Dlatego z u w a g ą n a l e ż a ł o b y się przyjrzeć t y m indy­
w i d u a l n y m t w ó r c o m , k t ó r z y swoją działalność ściśle wiążą

18

��П. 33, 34. Chaty bielone w cętki. Ndokayo, Garua-Bulai (Kamerun).

z potrzebami najbliższego sobie otoczenia. J e d n ą z takich
wyróżniających się indywidualności jest malarz Suly
z Dawanau w okolicach K a n o w Nigerii. Urodził się w 1943 r.
Ojcem jego b y ł Bala, nauczyciel w szkole koranicznej.
Sam Suly do żadnej szkoły nie uczęszczał. To, czego n a u c z y ł
go ojciec z a p o m n i a ł . Natomiast stare księgi, w t y m ręcznie
pisany K o r a n , k t ó r e odziedziczył po ojcu, przechowuje
z n a l e ż y t ą czcią. U z n a ć należy Sulyego za a n a l f a b e t ę , zresztą
nie kryje się z t y m wcale. Nie służył w wojsku. Wcześnie
się ożenił. Obecnie ma dwie żony, d r u g ą p i ę k n ą , m ł o d ą .
Jest ojcem kilkunastoletniego chłopca i całkiem małego
dziecka z d r u g ą żoną. Mieszka dosyć ubogo z najbliższą
i dalszą rodziną. Zachowuje t r a d y c y j n y styl życia, charak­
terystyczny dla h a u s a ń s k i e j zbiorowości, z k t ó r e j się w y ­
wodzi.
Od wczesnych l a t młodzieńczych zajmował się m u rarstwem i malarstwem (malował domy i mieszkania).
Korzysta z t y t u ł u m a i ł a m (czcigodny, szanowany), t y t u ł u
j a k i m i a ł jego ojciec i j a k i m obdarza się wielu szanowanych
rzemieślników czy nauczycieli. Suly w y r ó ż n i a się spośród
swego otoczenia rozwagą, spokojem, z a d u m ą . Niekiedy
stwarza wrażenie j a k b y p r z e b y w a ł w i n n y m , w ł a s n y m
świecie.
Zawsze m a l o w a ł dla innych, j a k mówi, dla zdobycia
jedzenia l u b pieniędzy. J e d y n ą rzeczą, k t ó r ą w y m a l o w a ł
dla siebie jest torba na farby i pędzle. T o r b ę t ę — symbol
swego zawodu — p o m a l o w a ł w k w i a t y , wozi j ą rowerem

20

na b a g a ż n i k u ( i l . 23). W podobny sposób t o r b ą zaopatrzoną
w odpowiedni napis i z a m o n t o w a n ą na rowerze, skuterze
czy m o t o c y k l u i n n i rzemieślnicy (fotografowie, elektrycy,
ślusarze) m a n i f e s t u j ą swój z a w ó d . Suly objeżdża rowerem
okolicę w k r ę g u ok. 360 k m i na t y m obszarze zbiera za­
m ó w i e n i a murarskie l u b malarskie. Za j e d n ą dekorację
domu pobiera 2 funty. Jest to z a p ł a t a r ó w n a naszym kilkuset
złotym.
Co maluje ? W samym t y l k o Dawanau, wyłączając
dom w ł a s n y , ozdobił prawie wszystkie b u d y n k i , jedne
bogaciej, inne skromniej. Najskromniejsze jego malowidła
t o drobne sceny rodzajowe wymalowane na szczycie bu­
d y n k u wzdłuż charakterystycznych dla h a u s a ń s k i c h domów
sterczyn-attyk. Najokazalsze
s ą znacznych rozmiarów
m a l o w i d ł a zapełniające całą ścianę frontową budynku,
a nieraz również ściany boczne ( i l . 26, 27). Do t y c h okazałych
przedsięwzięć należy również zaliczyć dekoracje rezydencji
h a u s a ń s k i c h n o t a b l i . Rezydencje te m a j ą przed właściwym
budynkiem rodzaj kordegard, ponadto ganki i werandy.
Zostały one przyozdobione w m a l u n k i - k w i a t y , przypomina­
j ą c e bardzo nasze zalipiańskie. S t a n o w i ą one wyraźne
o d s t ę p s t w o od tego, co zazwyczaj maluje Suly. Najczęściej
bowiem przedstawia lwa, zawsze groźnego, wąsatego,
z uniesionym ogonem, a t a k ż e inne zwierzęta — krowę,
krokodyla, konia, k u r ę ; a ponadto ludzi przy pracy: rol­
n i k ó w , tragarzy, m e c h a n i k ó w samochodowych, wszelkie
współczesne pojazdy, nie wyłączając s a m o l o t ó w ; ukazuje

�wreszcie charakterystyczne dla swego otoczenia postaci —•
np. muezinów n a w o ł u j ą c y c h do m o d l i t w przed meczetem,
pijaków i p r o s t y t u t k i , bokserów, w a l c z ą c y c h na miecze,
żołnierzy oraz wielmożów na przejażdżce konnej pod para­
solem.
W tych różnych z pozoru tematach m o ż n a d o p a t r z y ć się
pewnych założeń całościowych, pewnej idei przewodniej.
Oto obok wizerunku z z a p a ł e m i p r z y k ł a d n i e pracującego
rolnika — stoi kobieta, k t ó r a przyniosła w pole jedzenie.
Nieopodal tej sceny widzimy znacznie większą p o s t a ć
robotnika, k t ó r y coś niezbyt ochoczo miesza czy gniecie
w wielkim naczyniu. Przed robotnikiem stoi nie kobieta
z naczyniami, lecz olbrzymi lew ( i l . 24, 25). Lew uzyskuje
tutaj i w innych scenach symboliczne znaczenie. Gdzie
indziej takiż lew czatuje obok kobiety k a r m i ą c e j k r o w ę ,
a ponad wężem, k t ó r e g o m ę ż c z y z n a pragnie rozdrażnić
i zabić szablą ( i l . 31).
W innej kompozycji u k a z a ł Suly nienaturalnej wiel­
kości elegantkę „ ł y p i ą c ą oczyma i szczerzącą z ę b y " (postać
namalowana jest na węgle b u d y n k u , t a k j a k b y „ s t a ł a na
rogu"), a nie opodal j u ż mniejszych znacznie r o z m i a r ó w
tragarzy rozładowujących ciężarówkę, dalej i n n y c h męż­
czyzn — bokserów, żołnierzy i p a r z ą c e się konie ( i l . 30, 32).
Motyw złej kobiety s t a r a ł się najwyraziściej p r z e d s t a w i ć
w obrazku, na k t ó r y m dziewczyna dzierżąc w jednej ręce
szklanicę, d r u g ą r ę k ę w y c i ą g a j u ż po n a s t ę p n ą . Całość
uzupełnił w y o b r a ż e n i e m kwoczki z k u r c z ę t a m i d r e p c z ą c y c h
wśród traw. Ale j e d n ą scenę od drugiej oddzielił szerokim
pasem (il. 39). Podobne obramienia p o j a w i a j ą się w i n n y c h
jeszcze malunkach, a niekiedy szeroki ciemny pas ozdo­
biony w zwielokrotniony zygzak w kształcie 3 jest g ł ó w n y m
motywem, znakomicie zestrojonym z niewielkich r o z m i a r ó w
wyobrażeniem jeźdźca i podmalowanymi od spodu żygaczami rynien sterczących z dachu ( i l . 26).
Malarstwo m a i ł a m Suly m i m o swych p o w a ż n y c h ,
nieraz wyraźnie u m o r a l n i a j ą c y c h treści, jest niezwykle
pogodne, barwne — b y nie rzec wesołe. Ale takie właśnie
odczucie rodzi się przy pierwszym, b e z p o ś r e d n i m z n i m
kontakcie. Ubogie domy-warsztaty, sklepy o ż y w a j ą . Malo­
widła wyodrębniające budynek z całości szarej zabudowy
nadają m u n o w ą , w y ż s z ą r a n g ę . I t y l k o dzięki t e m u —

j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć — udaje się malarzowi zdobywać
kolejne zamówienia. Bo przecież malarstwo to znacznie
silniej ukazuje s ą d a r t y s t y o t y m , co go otacza, aniżeli
informuje, co określony sklep czy warsztat oferują klientom.
N a t y m k o ń c z y się m ó j przegląd najważniejszych
p r z e j a w ó w malarstwa rozwijającego się w afrykańskich
miastach. C h c i a ł b y m obecnie u k a z a ó drugi n u r t tej twór­
c z o ś c i — malarstwo rozwijające się w środowiskach wiej­
skich.
Jeśli w przypadku malarstwa „ m i e j s k i e g o " najcie­
kawsze jego przejawy poznajemy w krajach p r z o d u j ą c y c h —
Nigerii, K e n i i , Tanzanii, to w przypadku n u r t u wiejskiego
odwrotnie. Najciekawiej przedstawia się malarstwo w t y c h
krajach, k t ó r e u z n a ć należy za opóźnione w rozwoju. Pod
t y m t e ż względem na u w a g ę zasługuje szczególnie Republika
Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a oraz blisko graniczące z n i ą rejony
K a m e r u n u i Zairu.
Całość zgromadzonego na t y m obszarze m a t e r i a ł u
dotyczy malarstwa b u d y n k ó w mieszkalnych i kościołów.
W przeważającej mierze są to m a l u n k i w y s t ę p u j ą c e na
z e w n ą t r z d o m ó w (bardzo rzadko we w n ę t r z u , a wówczas
w sieniach), a w przypadku kościołów t y l k o we w n ę t r z u .
W t a k i m t e ż sposobie korzystania z malarstwa ujawnia się
ogólne założenie tej sztuki. W zastosowaniu do b u d y n k ó w
mieszkalnych jest ona zdecydowanie reprezentacyjno-prestiżowa, służy celom społecznym. W kościołach służyć ma
pogłębianiu określonych praw w i a r y i t y m samym ma
ideowo-kontemplatywne znaczenie.
Najprostsze przejawy pierwszego rodzaju potrzeb ma­
larstwa t o bielenie domu. I t u m o ż n a o d n o t o w a ć pewien
charakterystyczny fakt, k t ó r y odnieść m o ż n a nie t y l k o
do afrykańskich w a r u n k ó w . Otóż, wkraczając od północy
w kraje czarnej A f r y k i natrafia się, począwszy od N i g r u ,
na wybitnie m u r z y ń s k i e osiedla wiejskie. I jeśli wcześniej
na obszarach algierskich i m a r o k a ń s k i c h w y s t ę p u j e swoista
architektura arabska w r ó ż n y c h swych odmianach, zawsze
oparta na konstrukcji budowli p r o s t o k ą t n e j , to właśnie
p o c z y n a j ą c od N i g r u zmienia się ona zasadniczo. P o j a w i a j ą
się domy okrągłe. U s t ę p u j ą one ponownie na obszarze
Nigerii domom p r o s t o k ą t n y m , b u d o w n i c t w u cywilizacji
h a u s a ń s k i e j . Jeszcze na obszarze k a m e r u ń s k i m pojawia się

I I . 35. Dekoracja malarska na ścianie domu wiejskiego. Zengolaga (Kamerun).

21

�I I . 36. W y o b r a ż e n i e radia i mężczyzny wskazującego na gwiazdę. Malowidło na ścianie
chaty. (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) .
swoiste dla tego k r a j u oryginalne budownictwo „wielkich
chat" oraz n i e p o r ó w n y w a l n e do czegokolwiek „wszelkie
g l i n i a n k i - u l o w n i k i " , aby już dalej w Republice Ś r o d k o w o ­
afrykańskiej i w większości t e r e n ó w Zairu istniały prawie
wyłącznie chaty — budownictwo bardzo p r z y p o m i n a j ą c e
rozwiązania znane z E u r o p y , w t y m również i z Polski.
W s p ó l n ą cechą budowli p o p r z e d z a j ą c y c h od p ó ł n o c y
strefę chat jest zachowanie w architekturze naturalnej
barwy tworzywa. W y n i k a to przede wszystkim z dosko­
nałości formalnej obiektu, u k s z t a ł t o w a n e g o niewątpliwie
w długim procesie doświadczeń budowlanych. Zazwyczaj
budowle te m a j ą n a t u r a l n ą b a r w ę wyschniętej na słońcu
g l i n y - b ł o t a , z k t ó r e g o ulepione zostały na odpowiednim
wzmocnieniu cegło-pacynowe ściany b u d y n k u . Zależnie od
strefy geograficznej zmienia się barwa tego podstawowego
dla całej A f r y k i budulca. Ale w strefie algiersko-, nigrycko-nigeryjskiej dominuje barwa dosyć w y r ó w n a n a . Jest ona
ugrowata, cielista. K o l o r y t t a k i akceptowany jest na ogół
we wszelkich społecznościach. Natomiast nie s ą akcepto­
wane z reguły barwy budulca szaroziomistego. A takiego
właśnie surowca d o s t a r c z a j ą często ziemie w strefie tro­
pikalnej, w sąsiedztwie dżungli i rozlewisk wielkich rzek.
Jednocześnie w pewnych miejscach tego obszaru poja­
wiają się glinki laterytowe o zabarwieniu cynobrowym.
One to s ą surowcem uznanym jako strojny, atrakcyjny.
I właśnie w t y m obszarze znacznego zróżnicowania
k o l o r y t u naturalnego surowca, j a k t e ż niezbyt silnie utrwa­
lonych czy też z b y t gwałtownie naruszonych tradycji
budowlanych, rozwinął się zwyczaj bielenia i malowania
chat. Są to w c a ł y m tego słowa znaczeniu chaty budow­
le — stosunkowo trwałe, o nieźle izolujących ś c i a n a c h
nakrywanych mniej ł u b bardziej t r w a ł y m czy skutecznym
d a c h e m - s t r z e c h ą . W osadach r o b o t n i k ó w zorganizowanych
przy plantacjach, w osiedlach ludności, k t ó r a nie t a k dawno
porzuciła swoje własne leśne siedliska, rozwinęło się budow­
nictwo chat najprostszych — ściany p r o s t o k ą t n e g o b u d y n k u
są nakrywane dwuspadowym dachem. W osiedlach bardziej
już zasiedziałych wykształciły się iście europejskie c h a ł u p y
z solidnymi strzechami czterospadowymi, n a c z ó ł k o w y m i
i przyczółkowymi, nigdy płaskimi, lecz zawsze s t r o m y m i .
Poznany wcześniej t y p domu okrągłego z N i g r u czy pół­
nocnych rejonów K a m e r u n u ( „ u l o w n i k " ) pojawia się w t y m
przytropikalnym obszarze dopiero w górzystej Rwandzie,
względnie w zachodnich stronach Zairu.

22

P r o s t o k ą t n e ściany chat, szczególnie w domach o wąs­
k i c h dachach, chat bez podcieni czy o k a p ó w prowokują
do zamalowania i pobielenia. Potrzeba taka jest t y m sil­
niejsza, i m bardziej zwarte i bezpośrednio przylegające
do „ u l i c y " t w o r z ą się osiedla. A z t a k i m i właśnie ulicówk o w y m i osiedlami spotykamy się w i n t e r e s u j ą c y m
nas
obszarze w y s t ę p o w a n i a m a l o w i d e ł na domach. S t ą d toż —
j a k s ą d z ę — w y w o d z i się powszechna w ś r ó d mieszkańców
wsi ś r o d k o w o a f r y k a ń s k i c h potrzeba bielenia d o m ó w . Po­
dziwiać t u m o ż n a n a j p r o s t s z ą , a zarazem najbardziej
fascynującą t e c h n i k ę — chlapania czy opryskiwania, wzglę­
dnie c ę t k o w a n i a ścian b i a ł ą f a r b ą ( i l . 33, 34). Powstają
śmiałe kompozycje, zadziwiające harmonijnością, chociaż
czuje się, że p o w s t a ł y w w i e l k i m z a p a m i ę t a n i u „pacykow a n i a " czy „ c h l a p a n i a " bez u m i a r u .
Do t y c h malarskich p o c z y n a ń należałoby zaliczyć
również sposób bielenia ścian poprzez odciskanie umacza­
n y c h w farbie dłoni. Ś l a d y odciśniętej na ścianie dłoni
b y w a j ą nieraz do tego stopnia zwielokrotniane, że pobielony
t y m sposobom dom wydaje się z daleka całkiem biały.
I n n y m d o s y ć popularnym sposobem dekorowania
d o m ó w w tej strefie jest malowanie ciemnych obramowali
podstawy, wejścia i okien. Najczęściej s ą to czarne pasy.
Ale niekiedy pas t a k i zostaje „ r o z b i t y " na k w a d r a t y i trój­
k ą t y , skontrastowany w rodzaj szachownicy ugrem i bielą
(il. 35). Jest t o niewątpliwie malowanie nawiązujące bez­
pośrednio do t r a d y c y j n y c h dekoracji malarskich, jakie
w przeszłości rozwijały się w dziedzinach innych niż bu­
downictwo. Takie właśnie obrzeżenia geometryczne miały
n i e g d y ś zastosowanie przy najrozmaitszych „ d r o b n y c h "
w y t w o r a c h : torbach, garnkach, tarczach. Jest to zatem
malarstwo p r z e j ę t e i zdecydowanie służebne jako forma
wypowiedzi artystycznej w stosunku do innych sztuk
czy rzemiosł.
Dlatego t e ż najbardziej a n g a ż u j ą u w a g ę całkiem
współczesne m a l o w i d ł a figuralne. P o j a w i a j ą się w nich
m o t y w y z a c z e r p n i ę t e z bardzo rozmaitych dziedzin. Z jednej
strony w y o b r a ż e n i a roślin i zwierząt, k w i a t y w doniczkach,
gałązki, liście oraz motyle, r y b y , p t a k i , drobne drapieżniki,
wreszcie l w y , antylopy, węże i słonie; a z drugiej — takie
symbole współczesności, j a k : samochody, helikopter, radio.
To znów jakieś tradycyjne w ą t k i — taniec, gra na bębnie,
zabawa, polowanie, łowienie r y b — i całkiem współczesne —
p i ł k a r z , bokserzy, postacie z filmów czy komiksów oraz

�popularni śpiewacy zespołów estradowych ( i l . 37, 38).
Niektóre malunki u k r y w a j ą j a k ą ś z a g m a t w a n ą a n e g d o t ę ,
tym trudniejszą do rozszyfrowania, że w y r a ż o n ą poprzez
rysunek prymitywny, umowny. Inne działają dosyć jedno­
znacznie, jak np. w malowidle, w k t ó r y m przedstawione
jest dużych rozmiarów radio na s t o ł k u i m ę ż c z y z n a ukazu­
jący palcem gwiazdę, znajdującą się m i ę d z y n i m a t y m
radiem (il. 36). Ale j u ż inne obrazy są znacznie zawilsze.
Oto między j a k i m ś zwierzęciem i r y b ą , ukazanymi w r y ­
sunku swoiście uproszczonym, pojawia się p o s t a ć człowieka
z czymś jakby teczką, idącego w k i e r u n k u samochodu —
autobusu (il. 40). Albo taka kompozycja. Ściana na lewo
od wejścia do chaty ozdobiona kwiatami i w i e l k i m motylem,
a druga strona na prawo p e ł n a drobnych r y s u n k ó w , w ś r ó d
których widać również w y o b r a ż e n i e k w i a t ó w (na samym
węgle), ale już w pobliżu k r z y ż , s a m o c h ó d s t r a ż a c k i , nad
nim człowiek powieszony, inny biegnący oraz r y b a k i polu­
jący na zwierzę, u k t ó r e g o m a l u j ą c y p r z e d s t a w i ł strach
rzędem kropek „ s p a d a j ą c y c h " równolegle do ogona.
Można by oczywiście zbyć te m a l u n k i j e d n y m słowem —
prymitywne bazgroły, jakich zawsze wiele wszędzie. Lecz

już sam fakt, że społeczności tamtejszych wiosek tolerują
tego rodzaju malowidła, bynajmniej nieprzypadkowe,
czy j a k nasze -— polskie napisy na domach czynione pota­
jemnie, nakazuje, aby przyjrzeć się zjawisku z n a l e ż y t ą
u w a g ą . T y m bardziej że niewymuszoność t y c h m a l u n k ó w ,
ich b a r w n o ś ć jest przejawem tej ludzkiej słabości, b y nie
powiedzieć uniesienia, k t ó r e właśnie zawsze i wszędzie
budzi pełne życzliwości zainteresowanie. Takie zaś odczucie
sprawy pogłębia się, kiedy przychodzi obcować z j e d y n ą
tego rodzaju galerią, rozciągniętą na przestrzeni setek
k i l o m e t r ó w w bujnym, niewątpliwie cudownym, lecz powo­
d u j ą c y m znużenie a f r y k a ń s k i m krajobrazie. S t ą d może
warto powiedzieć o t a k i m odczuciu. N i e p o r a d n o ś ć formalna
t y c h ż e malowideł, nieporadność s k ą d i n ą d znana i ceniona,
czyni nieprawdopodobny w swym bogactwie i rozmaitości
ś w i a t przyrody c z y m ś bardzo bliskim i z r o z u m i a ł y m .
Gdzieś przy samym k o ń c u szlaku chat malowanych
pojawia się jeszcze wieś w y j ą t k o w a . N a jej k r a ń c a c h w po­
bliżu dżungli zbudowano plac taneczny. Jest on otoczony
rodzajem p ł o t u - ś c i a n y , nakrytej dachem. Młodzież wioski
Yahila z plemienia Mobango (wszystko na terenie zachod-

I I . 37, 38. Malowidło na ścianie chaty. Całość i fragment. Yambula (Zair).

23

�Malowidła na ścianach chat (Republ. Ś r o d k o w o a f r y k a ń s k a ) :
Б . 39. Polowanie. Gyabe. I I . 40. W y o b r a ż e n i a zwierząt, człowieka i autobusu. Businga. I I . 4 1 . Zabawa. Ngoto.

�niego Zairu), do k t ó r e j n a l e ż y ten plac, w y m a l o w a ł a ota­
czające go ś c i a n y w takie oto obrazy: młodzieżowy zespół
muzyczny, m ó w c a - p o l i t y k , m ę ż c z y z n a w a l c z ą c y z w ę ż e m ,
lokalna piękność, k o t , kobieta-syrena oraz Goby R i c h a r d —
żużlowiec ( i l . 43). Malowidła te w y r ó ż n i a j ą się od dekoracji
domowych b o g a t s z ą p a l e t ą barw, u ż y c i e m farb chemicz­
nych. W całości jest t o przejaw twórczości samorodnej,
którą u z n a ć m o ż n a za r e p r e z e n t a t y w n ą dla u m i e j ę t n o ś c i
i zainteresowań wielu innych, nie t y l k o wiejskich, o d ł a m ó w
społeczności m ł o d z i e ż o w y c h w Afryce. Wydaje się t e ż ,
że fakt skorzystania przez młodzież z zairskiej wioski
Yahila przy realizowaniu swych ambicji życiowych z ma­
larskiej formy wypowiedzi jest w a ż n y m rysem przemian
kulUirowych, jakie d o k o n u j ą się w t y m i w innych krajach
afrykańskich.
Z w r ó ć m y jeszcze u w a g ę na t o , że malarstwo o j a k i m
mowa nie jest t y l k o dziełem spontanicznym młodzieży
lub dzieci. Otóż w e d ł u g informacji uzyskanych od starszych
mieszkańców t y c h wsi, n i e k t ó r e m a l o w i d ł a s ą dziełem
specjalnie w t y m celu a n g a ż o w a n y c h malarzy. Potwier­
dzeniem t y c h w i a d o m o ś c i b y ł y b y m a l o w i d ł a z r ó ż n y c h
domów w jednej wsi, w y r a ź n i e z d r a d z a j ą c e m a n i e r ę jakiegoś
jednego t w ó r c y . Spotkanie z t a k i m wyspecjalizowanym
malarzem, dwudziestoczteroletnim Danielem Kulagna z wio­
ski Garua-Petel (w zachodniej części Republiki Środkowo­
afrykańskiej) d o s t a r c z a j ą danych jeszcze szczegółowszych.
Oto t w ó r c a p i ę k n y c h malowideł u k a z u j ą c y c h zwierzęta
(słonie, p t a k i , antylopy) rośliny i ludzi powiada, że „nie

k a ż d y potrafi m a l o w a ć " , że „ t r z e b a się tego n a u c z y ć " .
Daniel K u l a g n uczęszczał do miejscowej szkoły przy
misji protestanckiej i , j a k twierdzi, w szkole n a u c z y ł się
„ f a c h u " . Szkoły misyjne, i nie t y l k o misyjne, s ą też nie­
wątpliwie j e d n y m z g ł ó w n y c h c z y n n i k ó w wyzwalających
u młodzieży afrykańskiej p o t r z e b ę malowania. Obfitość
reklamy, różnego rodzaju ilustrowanych wydawnictw od­
działuje t e ż pewnie dodatkowo, zachęcając, aby ściana
domu traktowana b y ł a jako swoisty zeszyt do r y s u n k ó w .
Napis cahier obok m a l o w i d e ł p r z e d s t a w i a j ą c y c h kowbojów
zdaje się p o t w i e r d z a ć to przypuszczenie ( i l . 38).
S p ó j r z m y jeszcze na mocno związano z t y m malarstwem
dekoracje z kościoła w Yamolomba koło Lisali w Zairze.
Yamolomba to wioska zamieszkała przez ludność Bambura.
P o ś r ó d ok. 2000 m i e s z k a ń c ó w polowa zalicza się do kato­
lików, 28 do k i m b a n g i s t ó w oraz 20 do p r o t e s t a n t ó w . K a ż d e
z w y z n a ń m a w ł a s n y niewielki kościół. Kościół prote­
s t a n t ó w — nieco większych r o z m i a r ó w chata — pobudo­
wany został w 1971 r. i w t y m t e ż czasie udekorowali go
wierni, rysując i m a l u j ą c w e w n ą t r z k i l k a symbolicznych
o b r a z ó w . Jeden z nich zwraca szczególną u w a g ę . Jest to
rysunek p r z e d s t a w i a j ą c y serce człowieka. Umieszczono go
przy wejściu do kościoła. D u ż y c h r o z m i a r ó w serce, spoza
k t ó r e g o w y ł a n i a się głowa z szyją m ę ż c z y z n y . N a d p r a w ą
częścią serca w y o b r a ż e n i e Anioła S t r ó ż a z rozpostartymi
r ę k a m i , nad lewą Ducha Świętego — gołębica w promie­
niach. Natomiast w e w n ą t r z serca ukazane zostały drobne
w y o b r a ż e n i a symboliczne: oko, t u ż pod piersią człowieka —

25

�42

П. 42. Motocyklista. Fragment dekoracji malarskiej na ścianach K l u b u młodzieżowego. Yahila (Zair).
I I . 43. Naczelnik Odozi Oboda i jego okrutne czyny. Malowidło ścienne. A b a k a l i k i (Nigeria).

„coś co bije w sercu", w j ę z y k u kimbuza, mbuma'ya
mutema; nieco niżej gwiazda — „ s a m o serce" mutema
penda, w ś r o d k u diabeł z t r ó j z ę b e m — główny demon
d r z e m i ą c y w sercu k a ż d e g o człowieka; pod d i a b ł e m na
samym dole żółw — symbolizujący demona lenistwa; po
prawej stronie pod Aniołem S t r ó ż e m — ropucha, symbolizu­
j ą c a demona „niemiłego B o g u " ; p o n i ż e j — w ą ż , symbo­
lizujący zdradliwość i pokusy; leopard — s y m b o l i z u j ą c y
„siłę n i e p o s k r o m i o n ą " ; po stronie lewej nad Duchom
Ś w i ę t y m — pies, symbol b r a k u s k r u p u ł ó w i dwulicowości;
wieprz — „ d e m o n niemiły B o g u " ( i l . 44). N a tejże ścianie
frontowej wymalowano ponadto s y m b o l i c z n ą wizję „ D o m u
wiernych Bogu", do k t ó r e j prowadzi główny szlak z napisem
„Wierzcie w Pana Jezusa" oraz cztery boczne drogi z t a k i m i
oto napisami: „Wierzcie w Boga", „Módlcie się do Boga",
„ D o b r z e pracujcie" i „ T ł u m a c z c i e serca wasze". Obydwa
te m a l o w i d ł a są jednobarwne, p r z y p o m i n a j ą
rysunek,
wykonano je c i e m n o b r ą z o w ą glinką.
Boczne ściany kościoła przyozdobiono w y o b r a ż e n i a m i
k w i a t ó w , roślin drobnolistnych i palm kokosowych. U ż y ­
to do tego zieleni i b r ą z u . D e k o r a c j ę t ę wykonali konfirmanci.
P o ś r ó d t y c h malowideł zwraca u w a g ę wizerunek „serce
człowieka". Wprawdzie twarz człowieka nie została namalo­
wana na czarno — co t a k często jest p o d k r e ś l a n e przy
p r ó b a c h charakteryzowania chrześcijańskiej sztuki A f r y k i —
niemniej jest ona, j a k cała koncepcja „ s e r c a " pełnego
najrozmaitszych d e m o n ó w , swoiście a f r y k a ń s k a . Nie ulega
wątpliwości, że w malowidle t y m w y r a ż a się synkretyzm
lokalnych wierzeń kongijskiej ludności Bambura i chrystia.
nizmu. Z uznaniem t e ż należy spojrzeć na „ ł a t w o ś ć " przy­
swojenia przez B a m b u r ó w w a ż n y c h p r z y k a z a ń protestan­

26

t y z m u . Ś w i a d e c t w e m tego jest obraz drugi „ D o m wiernych
Bogu".
N a t y m c h c i a ł b y m z a k o ń c z y ć ten dosyć pobieżny
przegląd rozmaitych d o k o n a ń malarskich, jakie obserwu­
jemy dziś pośród szerszych o d ł a m ó w społecznych poszcze­
gólnych krajów a f r y k a ń s k i c h . W szkicu t y m pominięte
zostały liczne inno jeszcze dowody bujnie rozwijającej się
twórczości malarskiej w Afryce. Nie w s p o m i n a ł e m o zupełnie
samodzielnej, frapującej sztuce współczesnej E t i o p i i . Jest to
temat w y m a g a j ą c y osobnego opracowania. Wreszcie nic
nie powiedziałem o w y s t ę p u j ą c y c h dziś dosyć często w osie­
dlach egipskich p i ę k n y c h m a l o w i d ł a c h n a ś c i e n n y c h . A jest
to również temat, k t ó r y zasługuje na oddzielne potrakto­
wanie. Oto w kulturze tradycyjnie unikającej malarskich
w y o b r a ż e ń figuralnych,
pomijającej zaciekle wizerunki
człowieka, właśnie wizerunek ten krzewi się dziś z godnym
zastanowienia z a p a ł o m . O fakcie t y m m o ż e m y t y l k o wspom­
nieć gwoli przypomnienia, postawionego na wstępie pytania.
Czy współczesne m a l o w i d ł a w Afryce w y r a ż a j ą jakąś nie­
spełnioną historycznie p o t r z e b ę społeczną ? Odpowiedź na
t o pytanie w y m a g a ł a b y dłuższych w czasie i doćiekliwszych
r o z p o z n a ń , a t a k ż e konfrontacji zgromadzonego materiału
z t y m , co m o ż n a b y odnaleźć w literaturze. M a m t u na myśli
w i a d o m o ś c i o życiu w s p ó ł c z e s n y m poszczególnych grup
ludnościowych, k t ó r y c h dzieła mogliśmy poznać. Co zaś
się tyczy samego przedmiotu — przedstawionych t u malo­
wideł — to j a k j u ż m ó w i ł e m , nie odnajdujemy na ten temat
szezegółowszych wzmianek . F a k t ten utrudnia też bardzo
pełniejszą ocenę zjawiska. Pozostaje nam więc sugerować
jedynie w ł a s n e i na t y m etapie znajomości przedmiotu
zdecydowanie robocze rozpoznania. Oto one.
2

Współczesne m a l o w i d ł a z Nigerii, Kamerunu, Repu-

�bliki Środkowoafrykańskiej, Zairu, Tanzanii i K e n i i to
przejaw nowego całkiem zjawiska w t r a d y c j i sztuki afry­
kańskiej. Nie są te m a l o w i d ł a przejawem sztuki plemiennej.
Zarówno wartości formalno-ideowe, j a k też funkcje peł­
nione przez to malarstwo, nie w y k a z u j ą silniejszych związ­
ków z partykularnym, swoistym pod względem obowiązu­
jących norm, życiem plemiennym. Poznawana przez nas
twórczość artystyczna z życiem t y m u t r a c i ł a więź, albowiem
sama struktura k u l t u r y plemiennej nie t y l k o w o ś r o d k a c h
o charakterze miejskim, ale i na wsi, uległa zasadniczym
przeobrażeniom. W wielu przypadkach (rozpoznawanych
głównie poprzez dzieło sztuki) mieliśmy okazję zetknięcia się
z takimi oto nowymi dla A f r y k i u k ł a d a m i życia społecz­
nego: w zbiorowości parafialnej czy przypisanej do określo­
nego kościoła (a wiadomo, że r o z m a i t o ś ć t y c h kościołów
w Afryce przerasta i n n ą z n a n ą na świecie); w zbiorowości
wiejskiej (w granicach nie t y l k o jednej wsi, lecz ich zespołów,
powiązanych t r a d y c j ą więzi społeczno-gospodarczej z ukształtowaną w czasach kolonialnych przez przynależności
do określonych plantacji, areałów upraw i przyjmowania
wzorców życia narzuconego z z e w n ą t r z ) ; w nieelitarnych zbiorowościach miejskich, p o c z u w a j ą c y c h się do więzi
z innymi podobnymi zbiorowościami, nie t y l k o w Afryce,
lecz na całym świecie. W stosunku do wszystkich t y c h
środowisk posłużyć się m o ż n a — j a k sądzę — jednym
ogólnym terminem, l u d . Dokonania t y c h współczesnych
środowisk należałoby n a z w a ć ludowymi, a nie plemiennymi.
Jeśli nie zakwestionujemy tego wniosku, wówczas należa­
łoby z całym naciskiem twierdzić, że przedstawione przejawy
twórczości malarskiej wy rażają proces narodzin w Afryce
nowej dla tego kontynentu formuły sztuki — sztuki l u ­
dowej. To stwierdzenie z a k ł a d a jednocześnie istnienie
sztuki nioludowej, w stosunku do niej mniej lub bardziej
7

opozycyjnej. Jest n i ą niewątpliwie sztuka elitarna. Prze­
j a w y jej coraz częściej m o ż e m y p o z n a w a ć w najrozmait­
szych oficjalnych prezentacjach dorobku m ł o d y c h p a ń s t w
afrykańskich.
Pakt, że tak późno i w tak szczególnych okoliczno­
ściach (ich osobliwy charakter określa chociażby moment
funkcjonowania nowoczesnych środków przekazu, reklam,
pism, radia itd.) narodziła się ta sztuka, określa jej odręb­
ność w stosunku do tego, co p r z y w y k l i ś m y u z n a w a ć jako
ludowe. Zrozumiałe też jest, żo t ę ludowość sztuki afry­
kańskiej określa żarliwość w chłonięciu współczesnych
(a nie tradycyjnych) treści. I może w t y m właśnie, że ma­
larstwo najbliższe jest — jako środek artystycznego wy­
razu — współczesnej ikonosferze, należy d o p a t r y w a ć się
podstaw tale dynamicznego rozwoju tej sztuki. Natomiast
o d r ę b n ą k w e s t i ą będzie to czy w rozwoju t y c h współczesnych
malowideł m o ż n a odnaleźć momenty kompensacyjne.
W s k a ż m y , że wyłaniają się one, co i raz, przy analizie
historii każdej sztuki, w t y m również ludowej. W naszym
a f r y k a ń s k i m przypadku, jeśli dostrzegamy momenty kom­
pensacyjne, to t y m samym skłonni j e s t e ś m y do uściślenia
teoretycznego wniosku: jeśli w dziejach określonej sztuki
czegoś nie było, to wcześniej czy później pojawić się musi.
Dotyczy to zarówno podstawowych ś r o d k ó w wyrazu,
z w i ą z a n y c h z n i m i gałęzi twórczości, jak też o d r ę b n y c h
n u r t ó w rozwojowych, całościowych strukturalnie.
Oryginalna m y ś l architektoniczna, rzeźbiarska, przede
wszystkim zaś muzyczna i taneczna, w afrykańskiej sztuce
plemiennej zrealizowała się już w najdonioślejszych roz­
miarach. Wszystkie z t y c h rodzajów wypowiedzi b y ł y
inspiracją w a ż n y c h współcześnie p r ą d ó w artystycznych
na świecie. Jedynie malarstwo pozostaje nadal t ą dziedziną,
k t ó r a musi spełniać swą równie doniosłą rolę. N a gruncie

27

�a f r y k a ń s k i c h środowisk intelektualnych artystyczne za­
interesowania w y r a ż a j ą się dziś najsilniej poprzez malar­
stwo. Bo nie jest ono t a k j a k inne tego rodzaju działania
obciążone mianem „ d z i k o ś c i " , czy „ p l e m i e n n o ś c i " . Wśród
w y k s z t a ł c o n y c h w Europie a r t y s t ó w a f r y k a ń s k i c h bez
p o r ó w n a n i a więcej jest malarzy niż rzeźbiarzy. I znacznie
też częściej i głębiej p r z e n i k a j ą dziś do A f r y k i europejskie
czy ś w i a t o w e dokonania malarskie, aniżeli rzeźbiarskie.
Ale b y ł a b y to t e ż d r a s t y c z n o ś ć dla niejednego Afrykań­
czyka szczególna, g d y b y ich kraje inspirowały się w Europie
t y m , co t a k bujnie rozwinęło się na naszym kontynencie
pod w p ł y w e m inspiracji z czarnej A f r y k i .

PRZYPISY

П . 44. W y o b r a ż e n i e serca człowieka, malowidło w kościele
protestanckim. Yamolomba (Zair).

i P o d r ó ż została zorganizowana przez studentów
i m ł o d s z y c h p r a c o w n i k ó w Studium Afrykanistycznego
Uniwersytetu Warszawskiego. I A f r y k a ń s k a Wyprawa,
t a k ą n a z w ę p r z y j ę t o dla tego przedsięwzięcia. W wyprawie
b r a ł o u d z i a ł 13 osób, suahilista i arabista, archeologa historyk
sztuki, socjolog, etnolog, geograf, ekonomiści i kierowcy
s a m o c h o d ó w . K i e r o w n i k i e m W y p r a w y b y ł dr Eugeniusz
Rzewuski.
г Por. a r t y k u ł y w : ,.African A r t s " , 1972—1973,
w y d . Uniwersytetu Kalifornijskiego
w
Los Angeles;
L ' A f r i q u e L i t t é r a i r e et A r t i s t i q u e " , nr 16—21, 1971/72;
„ I n s i t a " , nr 5, 1972.

Fotografował i rysował autor.

28

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10910" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10888">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2e32f0c958b0037c895e1133228551ad.pdf</src>
        <authentication>e3ceb2de7937fcd9e68de68e51e28981</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130108">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1398</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130109">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130110">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130111">
                <text>Polemiki. 13 grudnia, czyli rzecz o Słońcu, Skordiowie i Ludwik Stomma / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130112">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.193-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130113">
                <text>Lebeuf, Arnold;</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130114">
                <text>Ziółkowski, Mariusz S.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130115">
                <text>Sadowski, Robert M.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130116">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130117">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130118">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130119">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130120">
                <text>P O L E M I K I

I

D Y S K U S J E
„Etnografia Polska",!. XXXV: 1991 z. 1
PL ISSN 0071-1861

Arnold Lebeuf, Mariusz S. Ziółkowski, Robert M. Sadowski *
(Zakład Antropologu Historycznej IAUW)

13 Grudnia, czyli rzecz o Słońcu, Skordiowie i Ludwiku Stommie
Każdy intelektualista wie przecież,
żc lepiej źle o nim niż wcale.
Ludwik Stomma

Struktura kalendarzy rytualnych, a szczególnie kwestia przetrwania wcześ¬
niejszego podłoża rytualnego np. w ludowych obrzędach chrześcijańskich jest
od dawna przedmiotem zainteresowania wielu dyscyplin badawczych, m.in.
historii, religioznawstwa i etnologii.
Na gruncie polskim uważano do niedawna za podstawowe opracowanie z tego
zakresu książkę p. dr hab. Ludwika Stommy pt. Słońce rocki się 13 grudnia, która ,
jest popularnonaukową wersją rozprawy doktorskiej tego badacza.
Napisana ze swadą i imponującą erudycją, publikacja ta stała się wnet jedną
z lektur obowiązkowych studentów etnografii i antropologii oraz kilku pokrew­
nych dyscyplin humanistycznych, a tezy i argumenty w niej przedstawione stały
się znane nawet poza granicami naszego kraju.
Przybycie jednego z nas (A.L.) w 1987 r. do Polski, na zaproszenie Uniwer­
sytetu Warszawskiego, stworzyło okazję do rozszerzenia programu badań z za­
kresu archeoastronomii, prowadzonych od szeregu lat w Zakładzie Antropologii
Historycznej IA UW, a obejmujących dotychczas głównie analizę materiału
z obszaru andyjskiego i mezoamerykańskiego, o problematykę porównawczych
badań na materiale europejskim. Było więc rzeczą oczywistą, że sięgnęliśmy
w pierwszym rzędzie do wspomnianej książki L . Stommy, spodziewając się
znaleźć w niej nie tylko w miarę aktualny opis stanu badań nad interesującą nas
problematyką w Polsce, ale również istotne wskazówki i sugestie dla naszych
własnych przyszłych prac.
Zasadniczą tezę wysuniętą przez L. Stommę streścić można następują­
co: •'Polska kultura ludowa dokonala spośród świąt chrześcijańskich doboru
tych, które zgodne byly z solarnym kalendarzem azyrnutowym, a więc ludową
obserwacją Słońca (miejsc wschodów i zachodów) i jej interpretację." (Stomma
1976: 112-113; 1981: 77-78). Dobór ten miał nastąpić już po wprowadzeniu
reformy gregoriańskiej kalendarza chrześcijańskiego, a więc w końcu X V I i na
początku XVII w., co dowodziłoby znaczenia pierwiastka pogańskiego w ów• Dr Arnold Lebeuf. francuski antropolog i lingwista, specjalizujący sic w badaniach reliktów archaicznych praktyk astronomicznych
i kalendarzowych w kulturze ludów Europy;
Or Mariusz S. Ziółkowski, archeolog i antropolog, prowadzi m.in. pn.ccbadawcze zz^kresu arcbcoaslronomii kultur obszaru andyjskiego;
Mgr Robert M. Sadowski, astronom, autor prac z zakresu archeoastronomii i historii astronomii.

�p
194

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

czesnej kulturze ludowej. Ws'ród ludności pozostającej pod wpływem obrządku
prawosławnego, który utrzymał kalendarz juliański, zachować się miał podobny
co do struktury cykl świąt o genezie solarnej, ale oparty na zmieniających się
zestawach świętych. Konieczność wprowadzania zmian do tego zespołu "świę­
tych słonecznych" wynikała z faktu, że kalendarz juliański przesuwa się o jeden
dzień co 128 lat w stosunku do realiów roku słonecznego (Stomma 1976: rozdz.
IV i V: 92 - 148; 1981: 64n, 83n).
Jak wiadomo, teza o istnieniu podłoża pogańskiego w niektórych świętach
chrześcijańskich (i to nie tylko w ich ludowej wersji) jest nienowa, a jej uzasad­
nienia szukać można choćby w samej praktyce nawracania. Już papież Grzegorz
Wielki zalecał odprawianie ceremonii chrześcijańskich w dniach odpowiadają­
cych świętom pogańskim, a to w celu wykorzystania elementu przyzwyczajenia
i tradycji u nowo nawracanych. Na zalecenie to powoływali się później misjo­
narze w różnych miejscach i okresach, np. jezuici w Peru w X V I w.; tematowi
temu poświęcona jest obszerna literatura.
W odniesieniu do obszarów słowiańskich, oryginalność koncepcji Stommy
polega więc (jak twierdzi sam jej Autor) na znacznym przesunięciu czasowym
tego procesu szczególnej synkretyzacji na przełom XVI/XVII wieku; Autor
ostro krytykuje tych badaczy, którzy fenomen ten sytuowali kilka wieków
wcześniej, w okresie funkcjonowania kalendarza juliańskigo (Stomma 1976:
119-123; 1981: 79-86) .
Argumentację na rzecz swej hipotezy L. Stomma wspiera na dwóch podstawach:
- po pierwsze, na imponującym, choć nieco nie uporządkowanym, zbiorze
informacji etnograficznych, historycznych, hagiograficznych itp., mających
wykazać istnienie ścisłej relacji symbolicznej pomiędzy konkretnymi świętymi,
występującymi we wspomnianym ludowym kalendarzu obrzędowym, a kwestią
podziału czasu, wiedzą o ciałach niebieskich, długością dnia itd. (Stomma 1976,
rozdz. II, III, V; 1981: 45n).
- po drugie, na obszernym zespole argumentów z zakresu astronomii, mających
wykazać, że daty tychże świąt (wg kalendarza gregoriańskiego) odpowiadają rzeczy­
wiście pewnym szczególnym momentom w rocznej drodze punktów wschodów
i zachodów Słońca po horyzoncie i odpowiednim zmianom długości dnia i nocy.
Ponieważ wszyscy trzej interesujemy się szczególnie stroną praktyczną
dawnych metod obserwacji ciał niebieskich, przeto zwróciliśmy się najpierw ku
wspomnianej astronomicznej części wywodu L . Stommy.
W dyscyplinie tej porusza się on z dużą swobodą i jeśli nawet niektóre z jego
wstępnych konstatacji (np. ta, dotycząca zasad funkcjonowania gnomonu )
wzbudziły w nas niejaką konsternację, to uznaliśmy je za nieistotne dla całości
wywodu drobne przejęzyczenia czy potknięcia Autora, wyraźnie zniecierpli­
wionego koniecznością tłumaczenia tak elementarnych, wstępnych zagadnień
laikom i pragnącego jak najszybciej przejść do prezentacji swych koronnych
argumentów. Te zaś opierają się na niezwykle interesujących aspektach pozor­
nego ruchu Słońca, wykrytych przez L.Stommę:
"Za wschód lub zachód Słońca uważamy zjawisko zetknięcia się górnego
brzegu jego tarczy z linią horyzontu. Wyznaczanie wschodu i zachodu Słońca
2

3

1

;

4

w-

Ш

�13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ О SŁOŃCU. SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

195

polega zaś na podaniu momentu czasu - kiedy; oraz azymutu, czyli punktu na
horyzoncie - gdzie zjawisko to ma miejsce; czas (t) pojawienia się lub zniknięcia
ciała niebieskiego obliczyć możemy na podstawie wzoru:
cost = -tgVx tgY
zaś azymut (m):
cosm = -sin Y: cosV
Z zestawienia tych dwóch wzorów wynika jasno, iż zarówno czas, jak
i azymut wschodu lub zachodu Słońca, sq dla stałego punktu obserwacyjnego
funkcją deklinacji (Y) i pozostają jednocześnie wprost proporcjonalne do siebie.
Ten bardzo skomplikowany wywód w przekładzie na język praktyki oznacza po
prostu, iż można empirycznie wyznaczyć dni przesileń słonecznych, posługując
się bardzo prosta zasadą: im blLj kierunku południowego znajdują się miejsca
wschodu i zachodu Słońca, tym - odpowiednio-późniejszy
wschód i wcześniej¬
szy zachód. I na odwrót: im bliżej kierunku północnego pojawia się wschodzące
i zachodzące Słońce tym wschód wcześniejszy, a zachód późniejszy Nie warto
zaś chyba przypominać że wcześniejszy wschód i późniejszy zachód równają się
dłuższemu dniu- późniejszy wschód i wcześniejszy zachód - dniu krótszemu Im
bliżej więc geograficznego punktu południa na horyzoncie wschodzi i zachodzi
Słońce tym krótszy dzień a co za tym idzie najdalsze na południe zasiezi
wschodu i zachodu SłoLwyzZzTa
dzień Zrószy
dZńZesilelda
V f í a z v w ^ ^

s i e w n a
metody o b s ^

TszeilZnc^^^^
i a c a Z e Z ^
pZVwidze7^^^
Pożądane, acz niekonieczne - można je wszakże tworzyć sztucznie - jest
występowanie na linii horyzontu trwałych i wyraźnych punktów orientacyjnych,
do których można odnosić wyniki obserwacji. Takie punkty orientacyjne, które
w gwarze artyleryjskiej określa się mianem dozorów, umożliwiają
zapamiętywa­
nie uzyskanych namiarów i prowadzenie wieloletnich obserwacji, co w znacznej
mierze uniezależnia ich wyniki od sytuacji meteorologicznych. Jeśli chodzi
0 ostrość wzroku, to wymagania nie są tu nazbyt wygórowane. Każdy z nas
zetknął się w gabinecie okulisty z planszą, na której znajdujące się u góry
wielkie, drukowane litery przechodzą, w miarę spuszczania wzroku ku dołowi,
w coraz mniejsze i trudniej czytelne. Owe tablice Snellena - bo tak się właśnie
od nazwiska ich twórcy nazywają - służą do badania refrakcji naszych oczu,
czyli - potocznie mówiąc - ostrości wzroku. Otóż, wykorzystując
znajomość
zasad, na podstawie których tablice te zostały opracowane, możemy ustalić, iż
przeciętnym wzrokiem obdarzony obserwator może bez trudu postrzegać zmiany
azymutu wschodów i zachodów Słońca od rzędu 20-30, począwszy [tak w książ­
ce, chodzi chyba o sekundy kątowe -Autorzy]; co odpowiada mniej więcej
1 minucie różnic terminów tych wschodów i zachodów.

�196

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

т

Podsumowując: metoda wyznaczania terminów solstycjów drogą obserwa­
cji miejsc wschodów i zachodów Słońca opiera się na niezwykle prostym rozu­
mowaniu, nie wymaga żadnych specjalnych przyrządów i dostępna jest bardzo
szerokiemu gronu ludzi, znajdujących się w nader nawet różnych warunkach
topograficznych. Przyjąć więc wolno, iż mogła być szeroko i powszechnie sto­
sowana. Szeroko ipowszechnie...czemuż
więc i my nie mielibyśmy spróbować?
Niestety - nie mamy możliwości zaproszenia Cię, czytelniku, do wspólnej obser­
wacji w terenie. Spróbujmy więc odtworzyć wyniki, jakie taka obserwacja mu­
siałaby przynieść, analizując tabele zmian terminów wschodów i zachodów
Słońca. Oto np. dane dla miasta stołecznego Warszawy z przełomu grudnia 1927
roku i stycznia 1928 roku, opracowane przez Obserwatorium Astronomiczne
Uniwersytetu Jagiellońskiego:
dzień

1X11
2X11
3X11
4 XII
5 XII
6 XII
7 XII
8 XII
9 XII
10X11
11X11
12X11
13X11
14 XII
15X11
16X11
17X11
18X11
19X11
20X11
21X11
22X11
23X11
24X11
25X11
26X11
27X11
28X11
29X11
Uli

wsch.
zach.
wsch.
zach.
łącznie
(godz.) (godz.) (różnica) (różnica) (różnica)
7.21
7.23
7.24
7.25
7.27
7.28
7.29
7.31
7.32
7.33
7.34
7.35
7.36
7.37
7.38
7.39
7.40
7.41
7.41
7.42
7.43
7.43
7.44
7.44
7.44
7.45
7.45
7.45
7.45

15.28 • -1
-2
15.27
15.26
-1
-1
15.25
-2
15.25
15.24
-1
15.24
-1
-2
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
-1
15.24
15.24
-1
15.24
-1
0
15.24
-1
15.25
15.25
-1
15.25
0
15.26
-1
15.27
0
0
15.27
15.28
-1
15.29
0
15.29
0
15.30
0

-1
-1
-1
-1
0
-1
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
+1
0
0
+1
+1
0
+1
+1
0
+1

-2
-3
-2
-2
-2
-2
-1
-2
-1
-1
-1
-1
-1
•1
-1
-1
-1
-1
0
0
-1
0
0

+/
0
0
+7
0
+1

�13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

30X11
31X11
11
21
31
41
51
61

7.45
7.45
7.45
7.45
7.45
7.45
7.45
7.44

15.32
15.31
15.33
15.34
15.35
15.37
15.38
15.39

0
0
0
0
0
0
0
+1

+1
+1
+1
+1
+1
+2
+1
+1

197

+1
+1
+1
+1
+1
+2
+1
+2

[Tabela 1, wg Stomma 1981: 70-71]

/ chociaż podobne dane znaleźć można w większości kieszonkowych kalen­
darzyków, choć figurują one w każdym "Roczniku Astronomicznym", trudno
oprzeć się w pierwszej chwili głębokiemu zdumieniu. Oto "historia" wschodów
Słońca, coroczna historia przebiegu zjawisk, które każdy z nas może obserwo­
wać na horyzoncie różni się zasadniczo od odpowiedniej "historii" zachodów.
Punkt zachodu Słońca przemieszcza się szybko i wyraźnie w stronę południa do
około 5-7 grudnia, następnie zwalnia, omal zamiera -jak się to wydaje obser­
watorowi o przeciętnie ostrym wzroku; jeszcze jakby prawem rozpędu przesuwa
się nieco na południe, by okolo 12-13 grudnia ruszyć - zrazu wolniutenko, potem
coraz szybciej w drogę powrotną, na północ. W tym czasie i aż do około 20-24
grudnia, punkt wschodu podąża wciąż, konsekwentnie i zdecydowanie, na po­
łudnie, 24-26 grudnia "hamuje" i dopiero od 31 grudnia -1 stycznia powolut­
ku, a od około 6 stycznia pewnie i prędko zawraca na północ.
CZY TO MOŻLIWE ?ТАК, I CO WIĘCEJ - ZROZUMIAŁE DLA ASTRONO­
MÓW, I ZNANE." (Stomma 1981: 68-72 - podkreślenie w ostatnim zdaniu
pochodzi od Autorów).
Podobną "asymetrię" wykrywa Autor w okresie przesilenia czerwcowego,
opierając się, oczywiście, na takiej samej tabeli wschodów i zachodów (Stomma
1976: 104-107).
Ten "asymetryczny" ruch Słońca i daty "punktów zwrotnych" stanowiły
osnowę "dramatu niebieskiego" - walki dnia z nocą, który zdecydował o dobo­
rze świętych ludowego roku obrzędowego: "/ tak oto wyjaśnia nam się zagadka
Dies Natalis Solis Invicti, dowiadujemy się o przypuszczalnej genezie natrętne­
go terminu 25 grudnia w obrzędowości społeczeństw plemiennych i ludowych.
Na tym jednak nie koniec. Jak łatwo zauważyć, również i pozostałe daty kluczo­
we zimowych zmagań nocy z dniem są jednocześnie datami ludowych obrzędów
przejścia! Dzień 6 grudnia to wszakże święto św.Mikołaja; 13 grudnia - św.Łucji; 31 grudnia/1 stycznia - św.Sylwestra i Nowego Roku (Obrzezania); 6 stycz­
nia - Epifanii. Nie wchodząc w nużące szczegóły astronomiczne i nie pokrywa­
jąc kolejnych stron książki tabelami terminów wschodów i zachodów Słońca,
powiedzmy od razu, że również pozostałe dwanaście świąt, którym kultura
ludowa nadała walor obrzędów przejścia, wyznacza charakterystyczne punkty
kalendarza opartego na obserwacji miejsc wschodów i zachodów Słońca na
horyzoncie. I tak, na przykład dzień 15 czerwca - św. Wita - odpowiada w "dra-

�198

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

macie przesilenia letniego" momentowi A cyklu zimowego [wg wcześniejszych,
na str.76 ustaleń Stommy: 6 grudnia - przyp.Autorzy], 24 czerwca - śwJana
Chrzciciela - zimowym momentom В i D [12/13 grudnia oraz 25/26 grudnia.
- przyp. j.w.], jednocześnie zaś 29 czerwca - momentowi F [6 stycznia - przyp.
j.w.] (moment E [31 grudnia/l stycznia - przyp.j.w.], "wprasowany" między
bliskie sobie D i F, traci oczywiście na znaczeniu)" (Stomma 1981: 77).
Aby lepiej unaocznić te zdumiewające zaiste ustalenia, niestety, wbrew
sugestiom ich Autora, zupełnie nieznane astronomom, sporządziliśmy odpo­
wiedni schemat rysunkowy (rys.l).
Wnioski z lektury tego fragmentu ( i reszty wywodu, czyli np. całego I V
rodziału rozprawy doktorskiej - Stomma 1976: 92 - 117) narzucają się same:
- po pierwsze, jest absolutnie ewidentne, że, prawdopodobnie z powodu
innych pilniejszych zajęć, p. dr. hab. L. Stommie nie było nigdy dane obserwo­
wanie wschodów i zachodów Słońca (zwłaszcza tych pierwszych) w okresie
solstycyjnym. Trudno może wymagać tego w grudniu, ale przecież można
przeprowadzić to interesujące, doświadczenie w czerwcu, chociaż faktem jest,
że należałoby wówczas wstawać o absolutnie "niechrześcijańskich" godzinach.
Trudniej nam natomiast zrozumieć, dlaczego umknęły również uwadze Autora
zachody Słońca. W każdym razie dość prostym wyjściem byłoby np. odwiedze­
nie któregokolwiek planetarium udzie w ciągu kilku chwil można obejrzeć
bardzo przejrzystą i zrozumiałą rekonstrukcję rocznej drogi Słońca np po ho­
ryzoncie Warszawy;
'
:

- po drugie, stwierdzamy zc smutkiem, że uwadze L.Stommy musiały także
umknąć pewne istotne komentarze do wzorów i tabel, tak przekonywująco
i przystępnie referowanych przez niego na użytek mniej zorientowanych czy­
telników.
Wnioski te wynikają z faktu, że cały tak szczegółowy i sugestywny opis
"asymetrycznego" ruchu grudniowego Słońca po horyzoncie nie odpowiada ani
postrzeganej zmysłami rzeczywistości, ani żadnej znanej dotychczas teorii
astronomicznej.
Wyjaśnijmy rzecz pokrótce:
Ponieważ główną tezą L.Stommy nic jest chyba założenie o powszechności
użycia zegarków w XVI-wieczncj kulturze Słowian. Zachodnich tylko to, że
ówcześni wieśniacy byli w stanic określić momenty krytyczne w rocznej wę­
drówce Słońca po horyzoncie, więc zostawmy na razie tajemniczą tabelę z go­
dzinami i minutami, a zajmijmy się "ruchem Słońca", takim jaki obserwują
i dziś mieszkańcy wsi, wstający zazwyczaj nieco wcześniej od badających ich
kulturę i obyczaje Uczonych Mężów.
Otóż, jak wspomina sam Autor, azymut pozycji Słońca o wschodzie i o za­
chodzie jest związany z jego deklinacją dla miejsca obserwacji na danej szero­
kości geograficznej, co wyraźnie podaje cytowany przez L.Stommę przybliżony
wzór. W okolicy solstycjum grudniowego deklinacja maleje zarówno rankiem,
jak i wieczorem. W związku z tym azymut Słońca tak wschodzącego, jak i za­
chodzącego stopniowo się zmienia, aż Słońce osiągnie swą ekstremalną pozycję,
na której zatrzyma się i z której to pozycji po przesileniu będzie stopniowo

�г
I

13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

199

wracało w kierunku północnym. Tak więc twierdzić, że azymut Słońca o wscho­
dzie może się zmieniać w jednym kierunku, a o zachodzie w drugim, to nic
innego jak sugerować, że ekiiptyka ma kształt sinusoidalny, po którym Słońce
wykonuje rodzaj slalomu.
Tymczasem prawdziwy ruch grudniowego Słońca po horyzoncie jest syme­
tryczny i przebiega w tym samym kierunku, tak o wschodzie, jak i o zachodzie,
co przedstawiamy na rysunkowym schemacie (rys. 1). Jak widać, rzeczywistość
różni się dość zasadniczo od postulowanej przez L . Stommę sytuacji (rys. 1);
przede wszystkim 13 grudnia nie jest żadnym "momentem zwrotu" ruchu

zachody

22.XII.

13.XII.

Rys. 1. Położenie Słońca na horyzoncie w okresie 10 dni przed i 10 dni po solstycjum
grudniowym na szerokości geograficznej Skordiowa (51° 05,9' szer. geogr. północnej) wg
przybliżonego wzoru (cytowanego przez Stommę), tzn. bez uwzględnienia efektu refrakcji
horyzontalnej (efekt ten powoduje niewielkie przesunięcie wszystkich pozycji Słońca, bez zmia­
ny ich położeń względnych). Dolne daty podają sytuację prawdziwą, górne - wg hipotezy Stommy.
Liczby na osi oznaczają azymut liczony od północy.

�200

ARNOLD LCBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

zachodzącego Słońca ku Północy, a najdalszy południowy zasięg pozycji Słońca
wypada, tak dla wschodu jak i dla zachodu, tego samego dnia, 22 grudnia.
Co zatem podaje tabela 1, na której oparty jest cały wywód Stommy ?
Otóż wszystko wynikło, jak się wydaje, z tego, że zamiast bezpośrednio
obserwować Słońce, lub obliczać pracowicie azymuty wschodów i zachodów
w kolejnych dniach (z wzoru, który sam podaje), Autor postanowił ułatwić sobie
pracę gabinetową, wykorzystując gotową tabelę czasu wschodów i zachodów
dla odtworzenia ruchu azymutalnego Słońca, wg zasady, którą szczegółowo
opisuje (patrz wyżej). Metoda ta jest nieco zawiła, ponieważ zupełnie niepo­
trzebnie wprowadza dodatkowe obciążenie matematyczne polegające na konie­
czności przeliczania zmian czasu na zmiany azymutu, ale ostatecznie można ją
zastosować pod jednym warunkiem: trzeba się posłużyć właściwą tabelą, to jest
taką z tzw. "prawdziwym czasem słonecznym".
Natomiast to, co prezentuje nam L.Stomma to zupełnie inna tabela tzw.
"średniego czasu słonecznego" (odpowiadającego w przybliżeniu czasowi stre­
fowemu), który jest pewną wielkością umowną, akurat niezbyt pomocną dla
określenia pozycji Słońca z postulowaną w tym przypadku dokładnością, a już
na pewno nie w okresach solstycyjnych. Po to aby przejść do prawdziwego
czasu słonecznego (nic jest to ten, który podają nasze zegarki), należy do czasu
średniego dodać lub odjąć tzw. "poprawkę równania czasu", która w ciągu roku
zmienia się w przedziale około 30 minut i jest różna na każdy dzień.
I tak w interesującym nas okresie grudzień/styczeń wynosi ona odpowie­
dnio: na Świętego Mikołaja (6 XII) = + 9 minut 55",na Świętą Łucję = + 6 minut
25", na 22 XII=+ 1 minutę 51", i na Nowy Rok (1.1.)= - 3 minuty 3", czyli
zmienia się w zakresie 12 minut 58" (Rocznik Astronomiczny na rok 1991,
Tabela Słońce: 10-17).

liwschód

i -

Ó

Г?Г

potadme

Rys. 2. Diagram momentów wschodu i zachodu Słońca (z przybliżeniem do pełnych minut)
w okresie wokół solstycjum grudniowego wyrażonych w czasie średnim, czyli strefowym
(punkty) oraz w czasie słonecznym prawdziwym (krzyżyki). Różnica momentów południa w obu
czasach jest tzw. „równaniem czasu".

�201

13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDtOWIE I LUDWIKU STOMMIE

Gdyby L . Stomma ją wprowadził (a przecież "figurują one w każdym "Ro­
czniku Astronomicznym"...), tak jak to my zrobiliśmy w oparciu o jego własne
dane (patrz poniżej Tabela 2 i rys. 2), zauważyłby równie zasadniczą zmianę jak
ta, którą pokazaliśmy na rysunkowym schemacie azymutów (rys. 1): cała
postulowana przez niego asymetria, polegająca na tym że Słońce o wschodzie
ma się przesuwać w jedną stronę (na Południe) a o zachodzie w drugą (na
Północ) stronę i tak przez 18 dni, od 13 XII do 31 XII/1.I., po prostu nie istnieje.

Tabela 2
czas strefowy
wsch
zach
1927 XII

1 7 21
2
23
3
24
4
25
27
5
6
28
7
29
8
31
9
32
33
10
34
11
12
35
13
36
14
37
15
38
16
39
17
40
18
41
19
41
20
42
43
21
22
43
23
44
24
44
25
44
26
45
27
45
28
45
45
29
30
45
31
45*

15 •28
.27
:26
:25
:25
:24
:24
•24
•24
.24
:24
:24
:24*
:24
:24
.24
:24
:24
:24
:25
:25
:25
:26
:27
:27
:28
:29
:29
:30
:32
:31

czas prawdziwy
wsch
zach
1927X11 1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

7 32
33
35
35
36
37
38
39
40
40
41
41
42
43
43
44
44
45
45
45
45
45*
45
45
45
45
44
44
43
43
42

15 39
37
36
35
34
33
33
32
32
31
31
30
30
30
29
29
28
28
27
27
27
27*
27
27
27
28
28
28
28
29
29

Czasy podane w zaokrągleniu do pełnych minut, obliczone dla Warszawy. Dla porównania
i odpowiadającymi im pozycjami azymutalnymi Słońca patrz rys.l.
Gwia2db (&lt;) oznaci, momenty, kiedy godziny wschodu i actodu Słońca osi^jąekstremum: z lewej strony,
vg koncepcji LStommy na podstawie Ubeli czisu średniego słonecznego, z prawej wg prawdziwego czasu
łoWczneg^czyli tego,,....] który naprawdę odpowiada pozycjom azymutalnym Słońca na ta)7onde."
Ь

�202

A R N O L D L E B E U F , MAKI USZ S. ZIÓŁKOWSKI, R O B E R T M. SADOWSKI

Stąd oczywiście upada cała argumentacja, że te właśnie momenty "zmiany
kierunków" ruchu Słońca, a szczególnie kluczowa dla wywodu data 13 XII
(patrz tytuł książki...), "zorganizowały" cykl świąt ludowych; ewentualnego
astronomicznego znaczenia tych dat szukać trzeba gdzie indziej. Rzecz jasna,
z tych samych powodów nie istnieje również podobna "asymetria" w okresie
przesilenia czerwcowego,która miałaby stanowić uzasadnienie "letniego" zesta­
wu świąt (Stomma, 1976: 104 -107).
Konsekwencje tego są niestety smutne, bowiem cały IV i znaczna część
V rozdziału rozprawy doktorskiej L . Stommy, czyli około 1/4 całości, w tym
cała "podstawa astronomiczna" jego wywodu, zawalają się tym samym, jak
przysłowiowy domek z kart. No cóż, po raz kolejny sprawdza się, tym razem na
przykładzie negatywnym, słuszność ludowego porzekadła, że "Kto rano wstaje,
temu Pan Bóg daje".
Wszystkie te kardynalne błędy w astronomicznej części wywodu nie mogą
rzecz jasna umknąć uwadze żadnego astronoma, można więc zadać sobie pyta­
nie, jak to się stało, że osoby oceniające pracę nie odesłały jej do oceny
specjalisty, a następnie Autorowi do dość zasadniczych przeróbek. Otóż, ów­
czesny Doktorant usilnie zapewniał wszystkich, że część astronomiczna jego
pracy konsultowana była przez wybitnego astronoma, Profesora Włodzimierza
Zonna, któremu zresztą wylewnie dziękuje, m.in. dedykując Jego pamięci
rozdział IV (astronomiczny ) swej rozprawy. Autorytet lego znakomitego uczo­
nego, na którego z naciskiem powoływał się L.Stomma, okazał się dla wymie­
nionych Osób wystarczającą gwarancją merytorycznej poprawności astronomi­
cznej argumentacji Doktoranta.
Warto tu jednak może przypomnieć, że Profesor W. Zonn zmarł 28 lutego
1975 r. czyli około 16 miesięcy przed obroną rozprawy doktorskiej L . Stommy
(19 czerwca 1976); co więcej, śmierć Profesora nastąpiła po wielomiesięcznej
ciężkiej chorobie. Jest więc rzeczą wysoce mało prawdopodobną, aby mógł on
widzieć i zaakceptować ostateczną wersję tekstu, która powstać musiała po
kluczowych dla całego wywodu badaniach terenowych z maja 1975 (patrz
dalej). Zresztą sam Autor we wspomnianej dedykacji mówi o konsultacji przez
profesora Zonna "wstępnego szkicu" rozdziału astronomicznego (Stomma
1976: 92).
Swoją drogą ciekawą, dość subtelną ewolucję przechodzi we wzmiankowa­
nych formułach podziękowań zakres wkładu znakomitego astronoma do pracy
L.Stommy; w tekście rozprawy czytamy bowiem: "Chciałbym w tym miejscu
złożyć najgłębszy hold pamięci ś.p. prof. Włodzimierza Zonna, który byl łaskaw
służyć mi Swoją pomocą konsultując wstępny szkic niniejszego rozdziału."
(loc.cit.). Ale już w kilka lat później udział Profesora Zonna znacząco wzrasta:
"Chciałbym w tym miejscu dożyć najgłębszy hołd pamięci prof. Zonna, który
był łaskaw służyć mi swoją pomocą, konsultując astronomiczne partie niniejszej

1

1

�13 GRUDNIA, C Z Y L I R Z E C Z O SŁOŃCU. S K O R D I O W I E I L U D W I K U STOMMIE

203

pracy. " (Stomma,1981: 64). To chyba dlatego że, jak powiada sam Autor, "lata
pamięć mącą"...
Spójrzmy teraz na stronę etnograficzno-historyczną wywodu. Jak już wspo­
mnieliśmy, oryginalność koncepcji Stommy, w stosunku do wielu jego poprze­
dników i współczesnych, zasadza się na twierdzeniu, że dobór świąt pod kątem
ich zgodności z istotnymi dla kalendarza słonecznego datami nastąpił po refor­
mie gregoriańskiej, na przełomie XVI i XVII wieku, czyli co najmniej dwa
- trzy wieki później niż to dotychczas przyjmowano.
Koronnym argumentem, który znakomicie podbudowałby tezę wysuniętą
przez L.Stommę, a nawet częściowo osłabiłby krytykę wynikającą z wykazanej
powyżej błędności astronomicznych założeń jego rozprawy, byłoby odkrycie
funkcjonującego jeszcze współcześnie na wsi polskiej systemu obserwacji azymutalnych Słońca, w którym odnotowywano by przynajmniej niektóre z postu­
lowanych przez Autora dat (oczywiście ze względu na inne astronomiczne
przyczyny niż te, które on sam podaje, ale zawsze...).
Teoretycznie odkrycie takie nie było całkiem niemożliwe, jako że podobny co
do zasad system obserwacyjny opisany został (co prawda na podstawie informacji
"z drugiej ręki" i bez podania żadnych dokładnych dat) przez Kazimierza Moszyń­
skiego jako funkcjonujący jeszcze w końcu XIX wieku "na halach pod Nowoszynem w Karpatach ruskich" (Moszyński ]967,t.II, cz.l: 161).
"Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po odnalezieniu tak licznych przysłów,
wierzeń, wypowiedzi itd., które mogą być interpretowane jako związane z kalen­
darzem "azy matowym",łatwo było zamarzyć o czymś więcej, o czymś namacal­
nie dosłownym, o kropce nad i. A gdyby tak udalo się odnaleźć kogoś, kto
prowadzi jeszcze obserwacje miejsc zachodów i wschodów lub choćby o kimś
takim bezpośrednią i wiarygodną relację..." (Stomma 1981: 93). Chodzi więc,
jak widać, o ostateczną podbudowę tezy, przeciw której istnieją jednak istotne
kontrargumenty: " Nie czas jednak na obalanie genetycznych konstrukcji Autora
Kultury ludowej Słowian (prosimy czytelników o uwierzenie na słowo, że są one
bezpodstawne) gdy zazdrość zżera, gdy inna perspektywa przed nami. Mogła J.
Cieszyńska [informátorka K.Moszyńskigo - przyp. Autorów] odnaleźć "kalen­
darz z kijów ",
(i ffiy — czyż mamy być gorsi! "(ibid: 96).
Nic zrażając się tedy przeciwnościami losu, L.Stomma podjął wyzwanie
i kontynuował poszukiwania w "najbardziej zapoznanych zakątkach
kraju"
(ibid: 97), uwieńczone w końcu zasłużonym sukcesem:
Szczęście uśmiechnęło się wreszcie w Skordjowie - małej wiosce nad bag­
nistą rzeczką Udal. Mieszkający na skraju lej wsi gospodarz potrafił nie tylko
poprawnie zreferować zasady obserwacji wschodów i zachodów, lecz - naresz­
cie! - odszukał wśród wybujałego zielska cztery wbite "jeszczeprzed
wojną"
paliki: trzy służące ongiś do pomocy w obserwacji (z okna sypialni) wschodów
Słońca, a jeden (z okna kuchni) zachodów. (Stomma 1981: 98). W rozprawie
doktorskiej znajdujemy nazwisko tego lak istotnego informatora:
"[...] w chełmskim posiłkowano się często wbijanymi w ziemię palikami
(informatorzy Bolesław Lałik z Andrzejewa, Stefan Kostrzanowski ze Skordiowa i Wojciech Uchymianz Uchańki).... Szczególną uwagę chcielibyśmy tu po11

�204

ARNOLD LEBEUF, MARI USZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

święcić "kalendarzowi" S.Kostrzanowskiego, z którego pozostały 4 "przed woj­
ną" jeszcze wbite paliki, w czym 3 służące ongiś do pomocy w obserwacji
wschodów a 1 - zachodu Słońca. Paliki "wschodnie" wbite są na jednej prostej
prostopadłej do osi: punkt obserwacyjny (O) - kierunek wschodni (E). Odcinek
O -punkt (Z) przecięcia osi OE z prostą palików, ma ok.41,10 m długości. Dwa
paliki (B i C) wbite są po północnej stronie punktu Z, jeden zaś (A) po stronie
południowej. Odcinek AZ wynosi ok. 46,70 m, BZ ok.1,65 m. zaś CZ ok.14,60
m (dokładność pomiarów do ok. 5 cm). Takie usytuowanie palików oznacza, iż
przy stałym punkcie obserwacyjnym O wskazują one miejsca wschodów Słońca
w dniach: palik A - 28X11 -21, B- 24 - 26 III, zaś С-23 -26IV (uwzględniono
zmienność refrakcji promieni słonecznych), co zgodne jest w pełni z wypowie­
dziąS. Kostrzanowskiego, opatrującego odpowiednie paliki imionami: "nowo-

"'

'
:

Rys. 3. Usytuowanie Skordiowa (&lt;p = 51°05,9' szer. geogr. północne, X = 23°45,8' dług.
geogr. wschodniej) na tle Polski.

rocny", "wiesienny" i "jurski". Informator twierdzi, że "ongiś" palików było j
więcej, nie potrafił jednak określić jakim miałyby odpowiadać świętom." (Stom­
ma 1976: 136-137).
Na szczęście: "Brak ten uzupełnili jednak w pewnej mierze inni informatorzy
z Ksawerowa, Turki i Siedliszcz, dzięki którym ustalić można było z pewnością
ustawienie jeszcze co najmniej oznaczeń: "michałowych" (około 29 września),
"kupalnocnych " (24 czerwca) i "uspennych " (od: Uspenie Bohorodyci - Wnie*
bowzięcie NMP 15 sierpnia). Jak to się jednak stało - ma czytelnik prawo
zapytać - iż po długich bezowocnych poszukiwaniach powołujemy się na­
gle, obok przypadku skordjowskiego, na uzupełniające informacje z trzech dat-

�13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

205

szych wsi? Czyżby po "odkryciu" [tak w tekście - Autorzy] w Skordjowię
rozwiązał się nagle worek obfitości ?" (Stomma 1981: 99).
Zostawiając na razie kwestię odpowiedzi na to celne pytanie Autora, zwró­
ciliśmy uwagę na fascynujące odkrycie terenowe, żałując tylko, że L.Stomma
nie przedstawił ani w swej rozprawie doktorskiej, ani w książce, choćby szki­
cowego planu lub fotografii tak istotnego znaleziska, stanowiącego, wg jego
słów, relikt ludowej tradycji obserwacyjnej o wielowiekowym rodowodzie
(patrz pogańscy Słowianie) i będącego tym samym tak oczekiwaną i poszuki­
waną "kropką nad i" jego wywodu.
Przy dokładniejszej lekturze cytowanego opisu zastanowiły nas pewne nie­
jasności dotyczące samego usytuowania tego wyjątkowego obiektu oraz prze­
prowadzonych przez Autora weryfikacji obliczeniowych i analizy krytycznej.
Wymieńmy w punktach te drobne, ale chyba istotne wątpliwości:
1 - Autor podaje, że obserwatorium złożone było z szeregu palików wbitych
"przed wojną" na łące, z których pozostały w momencie prowadzenia badań
(maj 1975) cztery: 3 na wschodzie i 1 na zachodzie domu Informatora, p.
Stefana Kostrzanowskiego ze Skordiowa; o zachodnim paliku więcej nie wspo­
mina ani go nie dokumentuje pomiarowo (dlaczego ?)*. Nie wspomina też nic
0 wysokości, średnicy, ani o stanie zachowania wbitych przed przeszło 35 laty
("przed wojną") palików. Ze sformułowania "odszukał wśród wybujałego ziel­
ska" (Stomma,1981: 98) wynikałoby, że chodzi raczej o resztki (ułamane?),
inaczej powinny chyba wystawać ponad łąkowe "zielsko" (nawet wybujałe),
jeżeli rzeczywiście służyły niegdyś do śledzenia ruchu Słońca na horyzoncie,
a obserwacja prowadzona była z okna domu, położonego w odległości ponad
40 metrów. Szczególnie palik A był chyba pierwotnie dość znacznych rozmia­
rów, albowiem jeśli, jak twierdzi Informator (i co potwierdzają obliczenia L .
Stommy - patrz p. 5), określał on pozycję Słońca na przełomie grudnia i stycznia
1 był wbity na łące, to musiał jeszcze sporo wystawać ponad dość grubą zazwy­
czaj na tych terenach pokrywę śniegu...
2 - Jako formę dokumentacji Autor przyjął dość szczególną i niezbyt pre­
cyzyjną w praktyce terenowej metodę: najpierw wyznaczył z punktu obserwa­
cyjnego O (dopiero z książki dowiadujemy się, że chodzi o okno sypialni infor­
matora) kierunek wschodni (jak i o jaki wschód tu chodzi ? - patrz dalej p. 3),
po czym ustalił, że ta oś wschód-zachód przecina się z prostą, na której leżą
paliki, dokładnie pod kątem prostym (tak na marginesie, nie jest to takie łatwe
do stwierdzenia zwłaszcza wśród "wybujałego zielska") a następnie pomierzył
odległości (taśmą ?) od punktu Z (przecięcia się obu osi - arbitralnego, ponie­
waż nie wyznacza go żaden z trwałych punktów obiektu) do palików i punktu
obserwacyjnego.
Ponieważ brak jakiejkolwiek triangulacji, nie możemy przyjąć z całą pew­
nością, że istotnie był to dokładnie kąt prosty, co jest bardzo ważne dla dalej
rozważanego problemu i co może być źródłem dodatkowych błędów oblicze­
niowych. Gdyby badacz ten podał nam również pomiary odległości ОС, OB i
OA (a czemu by również nie CB, BA i AC dla sprawdzenia?), dawałoby to

�206

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

podstawę do oceny dokładnej wartości tego kąta oraz wzajemnej relacji prze­
strzennej palików;
3 - W jaki sposób wyznaczony został tak istotny "kierunek wschodni" i о ja­
ki wschód, geograficzny czy magnetyczny, tu chodzi? Pamiętajmy, że do nie­
zbędnych w takim przypadku obliczeń weryfikacyjnych (na które zresztą powo­
łuje się Autor - patrz p. 5) konieczne jest ustalenie dokładnej orientacji obiektu
wg współrzędnych geograficznych; busola jest w tym przypadku stanowczo
zbyt mało dokładna. W opisanej konkretnej sytuacji, przy podanych z dokład­
nością do 2 dni datach (obliczonych chyba przez Autora? -patrz p.4 i 5), konie­
czne byłoby zastosowanie teodolitu, dla zorientowania linii OZ (lub dowolnej
innej) albo względem pozycji Słońca w dokładnie podanych momentach dnia,
jak to zrobiliśmy sami 15 marca 1991 (patrz dalej), albo przez wykonanie
triangulacji w nawiązaniu do punktów osnowy geodezyjnej o znanych współ­
rzędnych. O żadnej z tych dość pracochłonnych procedur L.Stomma nie wspo­
mina ani w swej rozprawie, ani w książce.
4 - Autor nie podaje kątowej wysokości horyzontu w kierunkach obserwa­
cyjnych, choć wymienia daty, do których obliczenia ta informacja jest niezbęd­
na. Przyjęliśmy więc, do naszej rekonstrukcji (patrz rys. 4), horyzont matema­
tyczny (płaski), co zresztą okazało się dość bliskie rzeczywistej sytuacji tereno­
wej;
i
5 - Odnośnie dat, L . Stomma pisze: "Takie usytuowanie palików oznacza, iż
przy stałym punkcie obserwacyjnym O wskazują one miejsca wschodów Słońca
w dniach: palik A-28X11-21,
B-24 -26 III, zaś С-23 -26IV. (uwzględniono
zmienność refrakcji promieni słonecznych), co zgodne jest w pełni z wypowie­
dzią S. Kostrzanowskiego, opatrującego odpowiednie paliki imionami: "nowo­
roczny"," wiesienny" i "jurski"."(Stomma 1976: 137). Nie jest całkiem jasne,
czy wymienione daty podał mu, wraz z nazwami palików, sam Informator, czy
też ograniczył się on do podania samych nazw, a daty obliczył Autor na podsta­
wie cytowanych pomiarów. Na tę ostatnią możliwość zdaje się wskazywać
odwołanie się do refrakcji oraz sformułowanie użyte w odpowiednim fragmen­
cie wersji książkowej: " Można łatwo obliczyć..." (Stomma 1981: 98).
Wobec tylu problemów i niepewności zdecydowaliśmy się obliczyć raz
jeszcze wszystkie możliwe daty słoneczne oraz deklinacje wyznaczane przez
wspomniany system palików, opierając się na obliczeniach i informacjach etnograficznych z terenu, podanych przez Stommę w jego pracy i oczywiście biorąc
;
poprawki na wszelkie zastrzeżenia i wątpliwości podane powyżej (rys. 4).
{
1

Otóż, o ile jeszcze kierunki wskazywane przez paliki В i С (przyjmując
założenia L.Stommy, tj. dokładny Wschód geograficzny wyznaczony przez linię
O-E i kąt prostý z linią palików) leżą w granicy możliwych do przyjęcia błędów
terenowych, to całkowita sprzeczność między naszą weryfikacją a danymi
Stommy występuje w odniesieniu do linii OA. Jej kierunek wyznacza azymut
odległy o ponad 1 Г na południe od pozycji wschodu Słońca w przesileniu
grudniowym (ta różnica azymutów odpowiada tu różnicy deklinacji rzędu 5°).
Aby lepiej zobrazować skalę tej różnicy, przeliczyliśmy ją z azymutów na
odległości, tj. na wielkość ewentualnego błędu w pomiarach odległości między

j
j
j
j
•
i
!

i
j

�207

13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

palikami i punktem obserwacyjnym, jaki musiałby popełnić L . Stomma i jego
grupa badawcza.
Wyniki podaje poniższa tablica:

Tabela 3.
Odległości "idealne"
dla dat Stommy [m]
AZ
BZ
CZ

31.58
2.07
15.83

Odległości rzeczywiste
Różnice
wg pomiarów Stommyfm]
[m]
46.70
1.65
14.60

15.12
0.42
1.23

Widać tu, że o ile różnice w odniesieniu do CZ i BZ są jeszcze do przyjęcia
jako ewentualne błędy pomiaru taśmą mierniczą, o tyle w wypadku AZ różnica
wynosi ponad 15 metrów!
A zatem albo daty podane przez informatorów są prawdziwe, ale wtedy nie
bardzo wiadomo, dlaczego palik A jest o około 15 metrów dalej na południe niż
powinien (z czego wynikałoby, że Stomma popełnił kolosalny błąd w pomiarze
odległości ), albo też Stomma się nie pomylił w pomiarze i paliki są rzeczywi­
ście w podanych przez niego odległościach, ale zą to miejscowi informatorzy
zapomnieli o właściwej funkcji palika A, a Stomma, zasugerowany tym, że
powinien on odpowiadać pozycji wschodu Słońca w okolicach Nowego Roku,
popełnia "błąd" (?) w obliczeniach tak, że wychodzi mu "właściwa", okołonoworoczna deklinacja Słońca, mimo że jest to absolutnie niemożliwe przy poda­
nych przez niego samego wartościach odległości.
Zakładając, że prawdopodobieństwo popełnienia tak znacznego błędu przy
pomiarze taśmą mierniczą jest jednak mniejsze niż w wypadku operowania
niezbyt dobrze zrozumianymi wzorami matematyczno-astronomicznymi (i przy
wszelkich zastrzeżeniach podanych powyżej, a odnoszących się do orientacji
planu Stommy oraz kwestii kąta między liniami OZ i AC) stwierdzamy, że
patrząc z punktu O palik A wskazuje deklinację równą około -28.64°, która jako
się rzekło nie może odpowiadać żadnej pozycji Słońca na horyzoncie.
Gdyby wynik ten był z punktu widzenia astronomii nieistotny, prawdopo­
dobnie na tym zakończylibyśmy naszą weryfikację, uznając po prostu, że
niedokładności w opisie terenowym Autora są zbyt wielkie, aby można było
wyrokować o prawdziwości lub błędności twierdzeń jego informatorów .
Na szczęście (lub niestety, to zależy od której strony na to spojrzeć...)
uzyskany wynik (deklinacja -28.64°), choć przybliżony, z dość dobrą dokładno­
ścią wskazuje wschód Księżyca w tzw. dużym lunistycjum, czyli maksymalnie
południowy punkt wschodu Księżyca w 19-letnim cyklu lunarnym.
Jeśli tak było w rzeczywistości, to informacja ta miałaby zupełnie kapitalne
znaczenie dla badania ludowej wiedzy astronomicznej nie tylko w Polsce, ale
i w Europie. Znaczyłoby to bowiem, że znaleziony przez L . Stommę w Skordiowie system pali jest świadectwem istnienia procedury (częściowo zapomnianej,
5

7

�208

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

o czym świadczyłyby nieprecyzyjne informacje na temal funkcji palika A),
służącej nie tylko do obliczeń kalendarzowych w ramach roku słonecznego, ale
również (a może przede wszystkim) do śledzenia przesuwania się węzła wstę­
pującego orbity Księżyca po ekliptyce w wieloletnim cyklu .
Stanęliśmy przed fascynującą możliwością: czyżby L . Stomma znalazł, nie
zdając sobie z lego sprawy, coś znacznie ważniejszego niż zwykły "kalendarz
z kijków", a mianowicie relikt skomplikowanej tradycji obserwacyjnej, której
korzenie sięgałyby, być może, kilku tysiącleci, kto wie,czy nie do praktyk
kultowo-astronomicznych kultur megalitycznych Europy Zachodniej i Północ­
nej ?
Wobec takiej ewentualności, o rewolucyjnych wprost konsekwencjach dla
naszej dyscypliny (oraz paru innych), postanowiliśmy pojechać do Skordiowa
(gmina Dorohusk, woj. chełmskie), mając nadzieję że pozostały jeszcze choćby
ślady po "wbitych przed wojną" palikach i że przy pomocy informatorów
cytowanych przez L.Stommę uda nam się wyjaśnić sprawę i ustalić: czy chodzi
tu naprawdę o czcigodny relikt dawnej wiedzy astronomicznej, czy też np.
0 efekt działalności lokalnego astronoma-amatora; tej ostatniej możliwości Au­
tor zdawał się nie brać pod uwagę.
Pierwszy rekonesans terenowy odbył się 25 lutego 1989 r. ( A . L . ) . Skon­
taktowaliśmy się z ówczesnym sołtysem Skordiowa, p. Józefem Zorukiem (ur.
w Skordiowie LVI.1918), który doskonale pamiętał badania etnograficzne pro­
wadzone na terenie wsi w 1975 r. (część grupy etnografów kwaterowała w jego
gospodarstwie) oraz samego L.Slommę. Pokazał nam też parcelę (nr 253 wg
planu katastracyjncgo Skordiowa), i resztki domu należącego niegdyś do p.
Stefana Kostrzanowskicgo. Niestety, ten ostatni sprzedał swe gospodarstwo
1 wyjechał ze wsi, a dom został rozebrany na budulec. Fundamenty były jednak
dobrze widoczne, a p. Zoruk potrafił nawet dokładnie odtworzyć dawny rozkład
wnętrza domu. Sytuacja budynku i układ parceli, poza jednym faktem, że jest
to krańcowa parcela we wsi Skordiów (patrz wyżej: "mieszkający na skraju lej
wsi gospodarz " - Stomma 1981: 98) absolutnie nie pasowały do opisu podanego
przez L . Stommę, nawet przy wzięciu znacznej poprawki na stopień zniszczenia
domostwa, z którego okien miałyby być prowadzone obserwacje: paliki
wschodnie musiałyby bowiem znajdować się na ornym polu sąsiada, za rowem
granicznym oddzielającym grunta Skordiowa od Michałówki. P. J.Zoruk, daw­
niej bliski sąsiad p. S.Kostrzanowskiego, absolutnie nie przypominał sobie
istnienia takich palików, ani wzmianek o nich, ani tym bardziej ich odkrycia
przez L.Stommę* .
Choć przez 14 lat wiele się mogło zmienić, a w badaniach weryfikacyjnych
ostrożność w formułowaniu wniosków jest wskazana, to jednak pierwsza konfrontacja z sytuacją w Skordiowie mocno nas zaniepokoiła: czyżby nie tylko
strona astronomiczna wywodu Autora ale nawet ustalenia z badań terenowych
miały się okazać nieporozumieniem ?
Po powrocie do Warszawy przystąpiliśmy więc do poszukiwania w archiwum Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego raportów z badań terenowych L.Stommy ze Skordiowa. Nic nie znaleźliśmy,
8

9

10

1

]
j
1
j
]
j
j
j
j
:
j

�13 GRUDNIA, C Z Y L I R Z E C Z O SŁOŃCU. S K O R D I O W I E I L U D W I K U S T O M M I E

209

poinformowano nas zresztą, że nigdy ich tam nie było, jako że stanowiły one
część prywatnego archiwum Autora; potwierdzają to jego własne adnotacje
w rozprawie doktorskiej
Jeden z nas (M.Z.), w czasie swego dłuższego pobytu we Francji w 1989/90
roku, zwrócił się więc osobiście do L.Stommy informując go o naszych bada­
niach i wątpliwościach: czy moglibyśmy uzyskać dostęp do dokumentacji z ba­
dań terenowych? Nasz Kolega oświadczył, że powinny się one znajdować
w archiwum Katedry Etnologii UW w Warszawie! No cóż, wszystko się zdarza,
mogły przecież zaginąć np. w czasie przeprowadzki, zaproponowaliśmy tedy L .
Stommie napisanie wraz z nim wspólneeo artykułu prostuiacceo przynajmniej
niektóre błędy zawarte w książce bedacci wszak jako sic rzekło do niedawna
lekturą obowiązkową dla studentów L Stomma przekazał nam wiadomość, że
możemy sobie pisać, co nam się żywnie podoba.
12

W tej nieco patowej sytuacji, albowiem pamiętamy, że "brak dowodu nie jest
dowodem braku", pozostawiliśmy na czas jakiś dalsze roztrząsanie sprawy
"skordiowskiego obserwatorium" poprzestając na sporządzeniu, na życzenie
Kolegów z Katedry Etnologii UW, korekty astronomicznej części wywodu
L.Stommy.
Jednakże, wobec ponawiających się pytań i wątpliwości, tak studentów, jak
i wykładowców odnośnie tej sprawy, zdecydowaliśmy się ostatecznie wyjaśnić
zagadkę "obserwatorium z palików". Tak tedy, 15 marca 1991 r. udaliśmy się
(A.L. i M.Z.) ponownie do Skordiowa, tym razem wyposażeni w teodolit, apa­
raty fotograficzne, szczegółowe mapy okolic oraz plan kataslracyjny wsi, aby
sporządzić dokładnie zorientowany szkic terenowy z zaznaczeniem postulowa­
nej przez L.Stommę sytuacji i raz jeszcze przepytać w tej sprawie innych mie­
szkańców wsi \
Niestety, potwierdziły się wszystkie wątpliwości z pierwszej wizyty rekone­
sansowej: opisany przez Autora system palików musiałby się znajdować po
drugiej stronic rowu granicznego między wsiami Skordiów i Michałówką, na
ornym polu innego gospodarza (patrz rys. 4), czego żaden z sąsiadów sobie nic
przypominał.
W tej sytuacji dla ostatecznego wyświetlenia sprawy nie pozostawało nam
nic innego, jak spróbować odnaleźć p. Stefana Kostrzanowskiego, głównego
informatora cytowanego przez Autora w kwestii Obserwatorium.
Ustaliliśmy, że p. Stefan Kostrzanowski, syn Wojciecha, urodzony 25 grud­
nia 1909 r. w Skordiowie, sprzedał swe gospodarstwo i wyjechał do swego syna
Mieczysława na Pomorze Zachodnie w lipcu 1975 г., czyli w około półtora
miesiąca po badaniach terenowych L.Stommy
Po uzyskaniu jego nowego
adresu i wstępnym kontakcie listowym udaliśmy się 21 czerwca 1991 do miej­
scowości Bieniczki (gmina Nowogard, woj. szczecińskie) gdzie spotkaliśmy
znakomicie się mającego, mimo swych 82 lat, p. Stefana Kostrzanowskiego.
Ustaliliśmy najpierw, że pamięta on p. L.Slommę i prowadzone przez jego
grupę badania w Skordiowie, że we wsi lej nie było innej rodziny o nazwisku
Kostrzanowski, że jego dom to ten, którego ruiny mierzyliśmy na parceli 253
i że nie bylo innego w innym miejscu, ild.. P. S. Kostrzanowski oraz obecny przy
L

1 4

�210

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI, ROBERT M. SADOWSKI

rozmowie jego syn Mieczysław potwierdzili te dane oraz lokalizację swego
dawnego domu w Skordiowie na podstawie przedstawionych przez nas fotogra­
fii i planu katastracyjnego.

1
grunty wsi Mkhtlówka

Ci

SKORDIÓW
1-400

sytuacja
1-10000

8.-

A,/

Rys. 4 Plan sytuacyjny hipotetycznego, „obserwatorium" w Skordiowie na podstawie danych
Stommy i własnych pomiarów terenowych. Oznaczenia: 1,0,2 - naroża fundamentów obecnie
iego. Obserwacje mogły być prowadzone jedynie z
nie istniejącego domu p. S.
okien na ścianach 1-0, 0-2, co determinuje odpowiednio graniczne położenia palików Л, В i C.
oznaczone tymi samymi indeksami.

�13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

211

Następnie odczytaliśmy p. S.Kostrzanowskiemu cytowany wyżej opis "ob­
serwatorium z palików", które miał pokazać i objaśnić p. L . Stommie.
Odpowiedź Pana Stefana, potwierdzona przez innych członków jego Rodziny
(patrz Aneks 1), była jasna, prosta i nie pozostawiająca żadnych niedomówień:
"Pierwszy raz w życiu słyszę o czymś takim.". Cała rozmowa z p. S. Kostrzanowskim została, za jego zgodą, nagrana na taśmę magnetofonową, oryginał
nagrania znajduje się w Zakładzie Antropologii Historycznej IA UW (sygn. 1/2
-67), kopia została przekazana do archiwum Katedry Etnologii i Antropologii
Kulturowej UW (sygn.M-22); w Aneksie 1 prezentujemy transkrypcję obszer­
nych fragmentów tego wywiadu .
Oczywiście, w duchu dobrze pojętej etyki zawodowej, stanowczo odrzuca­
my możliwość popełnienia przez L.Stommę tego, co można oględnie określić
jako "intencjonalne przeinaczenie danych terenowych celem stworzenia pozo­
rów dowodu naukowego" (są na to zresztą inne, nieco bardziej dosadne okre­
ślenia...).
Pozostaje nam więc tylko jedno możliwe do przyjęcia wyjaśnienie: musie­
liśmy wszyscy paść ofiarą zbiorowej halucynacji. Bylibyśmy więc niezwykle
zobowiązani naszemu Wybitnemu Koledze za udzielenie nam pomocy w prze­
zwyciężeniu tego niepokojąco podobnego do jawy stanu, pomocy polegającej
na udostępnieniu dokumentacji terenowej z badań w 1975 w Skordiowie oraz
wyjaśnieniu, na jakich to właściwie soiidnych podstawach merytorycznych
opiera się Jego rozprawa, za którą uzyskał na Uniwersytecie Warszawskim tytuł
doktora nauk. Wierzymy, żc to dla niego drobiazg i czcza formalność, albowiem,
iak sam pisze w swei ostatniej książce- "1 1 co wvmvšla Profesorowie Sorbonv
słusznym jest".
1 5

PRZYPISY:

1

- Patrz Bibliografii): Slomma 1976.1981.

2

- Patra choćby Saintyves 1907; Gaignebct 1972; Lebeuf 1987, Mac Cluskcy 1989.1991.

3

- Sama teza jest bardzo interesująca, wypada tylko wyrazić żal, że Autor wybrał laka a nie inną drogc jej dowodzenia (patrz

I

dalejj.

I
\

- L.Stomma zdaje sie twierdzić, żc cień gnomonu skraca sie wraz z przesuwaniem jego lokalizacji w kierunku kól podbiegunowych (Slomma 1981: (,7). Oczywiście jcsl dokładnie na odwrót; Sionce góruje coraz niżej nad horyzontem, wiec cień jest coraz dłuższy.

4

5

- Wobec braku szczegółowych danych nie można nic dokładnego na lemal tego palika powiedzieć, warto jednak wspomnieć, że
horyzoni zachodni (patrząc od strony domu p. Koslrzanowskiego) zasłonięty jest zabudowaniami sąsiadów.lj. rodziny Hajduków.
6

- patrz następny przypis.

7

'
,
.'
•
«
i

- Zastanawialiśmy sic; poważnie nad możliwym źródłem tej 15-metrowej pomyłki (?), której konsekwencje okazały sic tak
brzemienne w skutkach. Wyjaśnienie może być dość proste: w swych pracach rysunkowych, L.Stomma chyba pomylił sie o jedną literę
i zamiast "odcinek.AC", napisał "odcinck.-lZ". Istotnie, w jego danych AZ mierzy 46,70 m, a po to, by ра11Ы wskazywał proponowane
przez niego daty okołonoworoczne, odległość la musiałaby wynosić ok. 31.50 m, czyli 15 m mniej, prawie tyle, ile wynosi podana przez
niego odległość CZ (14.6 mj.Gdyby nie to. wszystko by sie (w obliczeniach! mniej więcej zgadzało, a my nie mielibyśmy powodów do
wyjazdu do Skordiowa: wszak przekonanie o rzetelności danych terenowych podawanych przez kolegów po fachu jest podstawa
wszelkiej działalności naukowej w naszych (i nie tylko naszych) dyscyplinach...
8

- О znaczeniu lej obserwacji do przewidywania przypuszczalnych dal zaćmień Księżyca patrz np. Lebeuf 1989.

9

1 0

1 1

•

i

- palrz np prace A.Thoma i C. Rugglcs'a (Bibliografia).
- A.L., w towarzystwie p. Anny Dąbrowskiej, studentki etnografii na Uniwersytecie Warszawskim.

- Ciekawe, że L. Stomma nic cytuje żadnego innego informatora ze samego Skordiowa. który wiedziałby coś o "palikach
Kostrzanowskiego-. nawet mieszkającej z Koslrzanowskimi "płot w plol" p. Anny Hajduk (1911 - 1985). która w czasie badań

�212

A R N O L D L E B E U F . MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI. R O B E R T M. SADOWSKI

terenowych w 1975 r. liczyła sobic 64 lata. byla więc prawic rówieśniczka p. Kostrzanowskiego. Jest to tym dziwniejsze że, jak
wspomnieliśmy, palik A musiałby być dość znacznych rozmiarów aby móc służyć do obserwacji zimowych ponad pokrywa, śniegu,
trudno wiec zrozumieć jak mogło to umknąć uwadze sąsiadów... (patrz przypis 14;
1 2

- Wywiady terenowe dotyczące kwestii "skordiowskiego obserwatorium" nie są załączone do rozprawy, a jedyną referencją
archiwalną jest adnotacja "MW" oznaczająca "Materiały Własne" L.Slommy (Stomma 1976: 148, przypisy 82-90, 93; 142, przypis 2).
1 3

- Chcielibyśmy w tym miejscu serdecznie podziękować wszystkim osobom i instytucjom, które pomogły nam w czasie naszych
badań terenowych. Szczególne podziękowania należą się p.mgr Stanisławowi Golubowi. Kierownikowi Działu Archeologii Muzeum
Okręgowego w Chełmie, wójtowi gminy Dorohusk, p. mgr Zbigniewowi Goldzie, pracownikom Urzędu Gminnego w Dorohusku, oraz
mieszkańcom Skordiowa.a zwłaszcza odzinie Zoruków, za ich życzliwość i cierpliwość.
1 4

- Jak wiadomo, sprzedaż gospodarstwa i przeprowadzka na drugi kraniec Polski są zamierzeniami planowanymi z niejakim
wyprzedzeniem, można więc zasadnie przypuszczać, że LSlomma powinien być poinformowany o tak zasadniczych planach życiowych
swego informatora, jeśli przebywał u niego okolo półtora miesiąca przed faktem. Tym większe zdumienie wzbudza brak dokładnej
dokumentacji tego w yjąlkowego odkrycia, jakie dzięki p. Koslrzanowskiemu miał poczynić; z faktu, że główny informator, już podeszły
wiekiem, wyjeżdża na drugi kraniec kra ju.a jego gospodarstw o zostaje sprzedane, jasno wynikało, że w krótkim czasie wszelkie rzeczowe
dowody istnienia "obserwatorium" mogą zniknąć i wówczas pozostanie, jako jedyny material źródłowy, relacja Autora na ten temat...
1 5

- Chcielibyśmy jak najserdeczniej podziękować rodzinie Kostrzanowskich, a zwłaszcza Panu Stefanowi, za życzliwe przyjęcie
w Bieniczkach oraz za czas jaki nam poświęcili.

LITERATURA
A v e n i Anthony
1981 Archaeoastronomy, in: Advances in Archaeological Method and Theo­
ry, vol. 4, (M.B.Schiller, ed.), Academic Press, New York
G a i g n с b e t Claude
1972 he combat de Carnaval et Cúreme. Annales E.S.C. Nr 2, Paris
1974 Le Carnaval, Payol, Paris.
198.5 Art profane et religion populaire an moyen - age, PUF, Paris.
G i с у s z t o r Aleksander
1962 Mythologie slave, in: Mythologie des peuples lointains ou barbares,
Paris, pp.82-97.
L a u r e n t Donalien
s.d. Le juste milieu .reflexion sur un riluel de circumambulaion, „ la Troménie
de Locronan" (maszynopis)
L c b e u f Arnold
1987 Des éveques et des ourses, Etimología Polona,Nrl3, Ossolineum,
Poznań,
1989 L'observatoire asironomique de la calhédrale Saint-Lizier de Couserans. Publications de l'Obscrvaloirc Aslronomiquc de Strasbourg, Série Astro­
nomic et Sciences Humaines, Nr 3
L o w m i a ń s k i Henryk
1979 Religia Słowian i jej upadek, PWN, Warszawa

�S

13 GRUDNIA, CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

j
I
j'
i

213

M а с С 1 u s к e у Stephen C.
1989 The Mid-Quarter Days and the historical survival of british folk
astronomy. Archaeoaslronomy Nr 13, Supplement to the Journal for the History
of Astronomy,Cambridge
1991 Astronomy and ritual in latin Christendom (AD 400-1100)(manuscrit.preprinl)

i
1

M o s z y ń s k i Kazimierz
1967 řCultuKct lądowa iS'/ow¿íí/2,Ossolincurti Wtlгszíl^vз.
í

R u g g 1 e s Clive

1984 Recumbent stone circles, Archaeoastronomy,J.H.A., vol.8, Cambridge,

R u g g 1 e s Clive and Aubrey B U R L
1985 Recumbent stone circles. Archaeoaslronomy, J.H.A., vol.9, Cambridge
pp.25-60
S a d o w s k i , Robert, Mariusz Z i ó ł k o w s k i and Karol P i a s e c k i
1982 Stone circles of Northern Poland, in: Archaeoaslronomy in the Old World,
D.C.Heggic (ed.), Cambridge University Press, Cambridge, pp. 215-224
S a i n t y v e s Pierre:
1923 Les comes de Perrault et les récits par alleles (leurs origines), lére
édition,Nourry
1930 En marge de la Legendě Dorée, Songes, Miracles et Survivances, lére
edition, Nourry
1912 Les religues et les images légendaires, lére edition, Mercure de France
1987 (rćed.)R.Laffont, Paris
1907 Essais de mythologie chrétienne, Les Saints succésseurs des dieux,
Nourry, Paris.
S e b i l l o ! Paul
1.9ťS8

Le jollclo/с dc Fiance

^^ídisonncuvc, Pons

S t o m m a Ludwik
1976 Ceremonie kalendarzowe cyklu dorocznego rozprawa doktorska Ka­
tedra Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa (maszynopis)
1981 Słońce rodzi sie 13 grudnia, LSW, Warszawa
T h o r n Alexander
1967 Megalithic sites in Britain and Brittany. Clarendon Press.Oxford.
1971 Megalithic lunar observalories,Umvershy Press, Oxford.

�214

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI. ROBERT M. SADOWSKI

V a n G c n n e p Arnold:
1946-1988 Manuel de folklore frangais coniemporain, Paris
1

Z i ó ł k o w s k i Mariusz:
1989 El calendario metropolitano Inca, in: Time and calendars in the Inca
Empire, M.S.Ziółkowski et R.M.Sadowski (ed.), B.A.R. International Series
479, Oxford, pp.129 -166.

ANEKS 1
Fragmenty wywiadu przeprowadzonego ze Stefanem Kostrzanowskim, za­
mieszkałym do 1975 r. w Skordiowie, gmina Dorohusk, woj. chełmskie i wy­
mienionym w pracach dr hab. Ludwika Stommy (Stomma 1976,1981) jako
główny informator w kwestii tzw "obserwatorium ze Skordiowa".
Wywiad zarejestrowany w całości na taśmie magnetofonowej, kopie nagrania zdeponowane w Zakładzie
Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii U W (sygnatura 1/2-67) oraz Katedrze Etnologii
i Antropologu Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego (sygnatura M-22).
Osoby uczestniczące w wywiadzie:
S - Stefan Koslrziínowski, syn Wojciecha, ur. 25 XII 1909 w Skordiowie.
M - Mieczysław Kostrzanowski, syn Stefana, ur. 27 VIII 1952 w Skordiowie.
G - Grażyna Kostrzanowska z domu Denis, żona Mieczysława, ur. 20 X 1955 w Ostrówki, gm. Dorohusk,
woj. chełmskie.
A - Autorzy wywiadu. Mariusz Ziółkowski i Arnold Lebeuf, pracownicy naukowi Zakładu Antropologii
Historycznej 1Л UW.
Miejsce: dom p. Kostrzanowskich, Hieniczki 7, gmina Nowogard, woj. szczecińskie,
czas: 21 czerwca 1991.
Tekst spisany z taśmy, bez poprawek stylistycznych, skróty zaznaczone sa (
). Całość nagrania liczy
około półtorej godziny. (Transktypcja z taśmy: Anna Dąbrowska).

(....)
A - Zaraz Panu wyjaśnię dlaczego my tak Pana przepytujemy i dlaczego tak
nas ciekawi ta kuchnia.
S - O właśnie, komu na tym zależy ?
A - To jest do pracy naukowej, którą robimy porównawczo. Zaraz Panu prze­
czytam fragment z pracy i wyjaśnię Panu. dlaczego lak bardzo nam zależy
na informacji, gdzie była ta kuchnia i gdzie byly do niej okna (...)
Czyli kuchnia byla w rogu południowo-wschodnim. A okna do tej kuchni byly
tylko od strony południowej czy byly dwa od południa i od wschodu ?
S - Na wschód i południe.
A - A zabudowania byly tyłko od strony północnej czy jeszcze od południa?
S - I od południa. Tu jest podwórze, od lego rogu tutaj byla stodola(...)
A - Czyli zasłaniała całą część od południa (...) A z tej strony strony był
zarośnięty rów (...) Ten rów byl był taki sam czy mniejszy (A pokazują
zdjęcia wykonane w Skordiowie w marcu 1991) ?
S - Rów był duży (...) jakieś trzy, cztery metry.
A - Ależ Pan znakomicie pamięta, myśmy nawet mierzyli taśmą...
S - I głębokości jakieś dwa metry...
(...)
A - To jest właśnie la książka, o której Państwu mówiłem. Chodzi o wyzna­
czanie pór roku przez obserwowanie Słońca za pomocą wbitych patyków,
które się ogląda z danego miejsca. Jak Słońce zaczyna wschodzić za jakimś

1

j

j
|

�13 GRUDNIA CZYLI RZECZ O SŁOŃCU, SKORDIOWIE I LUDWIKU STOMMIE

215

patykiem, to się wie, że jest jakieś święto. Tak to przynajmniej pisze dr
Stomma i może dalej: „W Chełmskiem posiłkowano się często palikami
(...) do obserwacji wschodu i zachodu Słońca." I dalej jest podane (cytat

z doktoratu, Stomma 1976:136-137)
S - Ja o tych palikach, to ja nic nie pamiętam i takich palików to ja nic
spotykałem. Czy to chodzi o miedzę?
A - Ale na pewno? Bo tu jest nawet taki opis, że jeden z tych palików nazywał
się noworoczny, drugi wiesienny, a trzeci jurski. Coś Państwo wiedzą
0 tym?
G - My to nie (...) Może to było dawno.
S - To jeszcze może przed moją pamięcią.
Л - Ale czy nie zostało coś z tego? Nie wiemy, skąd ten opis jest. Bo tu jest
podane Pańskie nazwisko.
S - Ja pierwsze słyszę. Ale cokolwiek w mojej wiadomości jest, toja takie coś
pod taką to nazwą, to ja o tym nie słyszałem(...) Juzem tyle lat przeżył
1 ojciec też przeżył 86 lat, ale o takich rzeczach nie opowiadał. Ja o tych
palikach - wcale nie rozumiem - pierwsze słyszę.

(...)
S - O takich rzeczach to ja pierwsze słyszę (...) Żadnych palów nie było (...)
Skąd oni znaleźli takie coś, chyba gdzieś z planu (...)
A - Z tej mapy? Ależ nic, oni tu pisza., że właśnie Pan im powiedział (...) Zaraz
przeczytam Panu fragment z książki (...) Tu jest o Panu mowa dalej, o panu
Kostrzanowskim:"Szczęścic uśmiechnęło się w Skordiowie, wiosce nad
bagnistą rzeczką Udal. Mieszkający na skraju tej wsi gospodarz" - chodzi
0 Pana - "potrafił nie tylko poprawnie zreferować zasady obserwacji
wschodów i zachodów, lecz odszukał wśród wybujałego zielska cztery
wbite" - tutaj cytuje Pana, że Pan to powiedział - "...'jeszcze przed wojną'
paliki. Trzy służące niegdyś do obserwacji z okna sypialni - wschodów,
a jeden z okna kuchni - zachodów Słońca. Paliki ułatwiające obserwację
azymutów wschodu Słońca są wbite najednej prostej linii, prostopadłej do
osi...". I dalej opisuje w jakiej odległości stały te paliki; jeden w odległości
46 metrów, drugi 14 i podaje odległości i wreszcie pisze: "jak się patrzyło
z lewej strony okna sypialni, kijek A wskazywał miejsce zetknięcia siębrzegu tarczy wschodzącego Słońca między 28 grudnia a 2 stycznia, palik
В od 24 do 26 marca, natomiast ostatni, trzeci palik od 23 do 25 kwietnia
1 nazywano je: ten pierwszy noworoczny, drugi wiesienny, a trzeci jurski".
S - Ja pierwszy raz takie coś słyszę. Może tam kto inny tłumaczył (...)?
A - Tu jest napisane, że to Pan.
S - Że ja to opowiadałem?
A - Stefan Kostrzanowski.
S - Tam innych Kostrzanowskich nie było.
A - Na pewno nie było?
S - No, ojciec...
A - "Szczególną uwagę chcieliśmy poświęcić kalendarzowi S. Kostrzano­
wskiego, z którego zostały jeszcze 4, przed wojną wbite paliki...". I tutaj
dalej opis, który już czytałem.
S - Ale nie wiem, w którym miejscu.
A - Czyli Pan nie pamięta lego?
S - Ja takie coś to dopiero pierwsze słyszę o tych palikach. No, pale byli...
A - Ale te graniczne.
S - Te graniczne tylko. Ale co chodzi jako wskaźne północ, południe, czy
wschód, czy zachód, toja o tym nie pamiętam.

�216

ARNOLD LEBEUF, MARIUSZ S. ZIÓŁKOWSKI. ROBERT M. SADOWSKI

Л - Л panowie też nic nie wiedzą? Bo specjalnie byliśmy w Skordiowie dwa
razy.
S - Ja też ciekawie to słucham (...).
A - A Pan nigdy nie miał tej książki w ręku? Nigdy Panu Stomma tej książki
nie przysłał, którą wydał...
S - Nie.
A - 1 to był główny powód naszej wizyty u Państwa (...) W każdym razie Pan
pamięta te badania? Chodzili...
S - Tak. Wiem, że chodzili i coś spisywali. Ale co oni spisywali, to ja tego się
ich nie pytałem i oni mi nic nie powiedzieli.

(...)

ii

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10909" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10887">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/34d01a74d20a0bd5cc98f6e1f226435d.pdf</src>
        <authentication>6d7030461b02d1c6157ceaa8c8fa91e1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130098">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1399</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130099">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130100">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1293</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130101">
                <text>Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130102">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.217-236</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130103">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130104">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130105">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130106">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130107">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", I X X X V ; 1991 z. 1
PL ISSN 0071-1861

K

R

O

N

I

K

A

Przetrwanie etniczne
W 1968 r. Norman Lewis opublikował w „Sunday Times" artykuł zatytuło­
wany „Genocidě in Brazil" (Ludobójstwo w Brazylii) traktujący o losie Indian.
Jego treść żywo poruszyła opinię publiczną, co zmusiło parlament brazylijski
do wprowadzenia ustawodawczych ograniczeń w dowolnym dotąd traktowaniu
praw ludności indiańskiej przez pozostałych obywateli kraju oraz przez przed­
siębiorstwa eksploatujące bogactwa naturalne na terenach zamieszkałych przez
pierwotnych autochtonów (zakładając, że autochtonami są również pozostali
Brazyliczycy). Wywołał on też szerokie społeczne zainteresowanie losem lud­
ności tubylczej w ogóle, które przybrało formy zorganizowane polegające na
systematycznym śledzeniu sytuacji ludów plemiennych i publicznym reagowa­
niu na gwałcenie ich prawa do istnienia. Zadania tego podjęło się założone
w 1969 r. przez R. Hanbury-Tenisona stowarzyszenie International Survival
(pozostaje on nadal jego przewodniczącym).
Jest to międzynarodowy ruch na rzecz ochrony praw ludów plemiennych
zagrożonych wyginięciem. Powstał on początkowo w Wielkiej Brytanii, obec­
nie zaś istnieją jego sekcje narodowe we Francji, Hiszpanii i USA oraz grupy
lokalne w ponad 60 innych krajach. Rodowód jego tkwi w uczuleniu światlejszych umysłów na różnorodne przejawy lekceważenia praw wszelkiego rodzaju
mniejszości, tak charakterystycznemu dla drugiej połowy naszego stulecia.
Podczas badań terenowych etnografowie stykają się wielokrotnie z przejawami
nie tylko lekceważenia praw małych grup etnicznych, lecz także ich gwałcenia
a nawet celowego niszczenia takich grup. Świadomość etnografa nastawionego
dawniej na dokumentowanie ginących faktów kulturowych wzbogaciła się
o odruch protestu przeciwko bezmyślnej, choć nie zawsze zamierzonej, dzia­
łalności społeczeństw z kategorii cywilizowanych na szkodę tych, które do
owej kategorii nie należą. Ukuty został termin etnobójstwo (por. artykuł A. Posern-Zielinskiego „Etnocyd" w Słowniku pojęć etnologicznych pod red. Z. Staszczak, 1987).
W Ruchu Przetrwania Etnicznego uczestniczą etnolodzy, dziennikarze, in­
telektualiści, prawnicy a nawet politycy odczuwający moralną odpowiedzial­
ność za los kultur stojących na straconej pozycji w bezpośrednim zdarzeniu
z agrsywną cywilizacją techniczną. Postawa ta więc nie ma nic wspólnego z ro­
mantyczną spuścizną ludomańską. Intencją ruchu nie jest tworzenie rezerwa­
tów ani zachowywanie na siłę wartości kulturowych, których nosiciele adaptują
się do życia w otaczającym makrospołeczeństwie. Jego celem jest niesienie po-

i

�218

KRONIKA

mocy ludziom asymilowanym pod przymusem zewnętrznym, którzy tego przy­
musu nie akceptują i pragną sami decydować o swoim losie. Są to ludy godzące
się na konsekwencje akul turacj i, ale w trybie i tempie, które są dla nich do przy­
jęcia. Skrajne sytuacje dotyczą fizycznego wyniszczania plemion, których ist­
nienie przeszkadza interesom grup ulokowanych w społeczeństwie dominują­
cym. Smutnych przykładów dostarcza sytuacja ludów Ameryki Południowej
i niestety wielu innych obszarów.
Ruch Przetrwania Etnicznego nie ogranicza się do współczucia, lecz próbu­
je organizować protesty publiczne przeciwko takim działaniom, wywierać na­
cisk na władze polityczne i administracyjne by te realizowały swoją odpowie­
dzialność za losy wszystkich obywateli, także tych o słabej pozycji przetargo­
wej. Dzięki zdecydowanej, choć wyważonej postawie i zawodowej kompeten­
cji swych członków ruch International Survival uzyskał status organizacji kon­
sultacyjnej w ONZ. Ruch udziela pomocy prawnej małym grupom etnicznym,
które chcą zachować prawo do życia według swoich zasad, czyli prawo do
samookreślenia. Dąży do tego, by ich interesy były właściwie reprezentowane
tam gdzie podejmuje sie decvzie dotyczące ich przyszłości Wychodząc z zało­
żenia że czynnikiem określającym los owych ludów jest gospodarka, ruch dąży
do zapewnienia im tytułu własności do ziemi i innych naturalnych źródeł utrzy­
mania Stad wvnikaia m in orotestv i petvcie przeciwko rucowaniu z terenów
zamieszkania Ostatnim teso przykładem a pierwszym w którym uczestniczy­
li polscy etnolodzy (choć byli leż tacv którzy odmówili udziału) była petycja
w snrawie nlemion Sarawaku usuwanych z zajmowanych terenów coraz aerervwnieTnr7ez fi mv nrow.dzace eksnloatacie lasów Protesty nie dotyczą samei
cLwSrTnod^
bv nrzed ich rozpoczęciem orze
™ X i ć n ^
s I T ™
usTwowe^ałTtS

nrzemv
że nit wystarcza samo
S u s l a w l c z n a kontrola społe-

Brazylia zresztą często zmienia przepisy prawne albo interpretuje je na nie­
korzyść rodzimej ludności. Ilustruje to sprawa tamy na rzece Xingu w Amazonii
projektowanej za fundusze Banku Światowego. Miała ona zalać tereny zamie­
szkane przez ok. 1500 Indian Kayapo. Gdy w 1988 r. dwu ich przedstawicieli
w towarzystwie etnologa udało się do siedziby Banku Światowego w Waszyng­
tonie by przekazać swe zaniepokojenie, po powrocie stanęli oni przed sądem
oskarżeni z artykułu o szkalowanie dobrego imienia kraju przez cudzoziem­
ców. Kilku działaczy indiańskich walczących o pokój ekonomiczny na swoim
terenie zostało zamordowanych, m. in. w aresztach policyjnych. Swoboda, z ja­
ką odmawia się im praw obywatelskich i traktuje jak obcych ludzi idzie w parzę
z niedotrzymywaniem zobowiązań ustawowych.
Przykładem szczególnie rażącym są Indianie Yanomami z północnej Bra­
zylii liczący niemal 10 tysięcy osób i zajmujący znaczne obszary dżungli przy
granicy z Wenezuelą. Presja międzynarodowa, w tym również Ruchu Przetrwa­
nia Etnicznego, zmusiła rząd Brazylii do odstąpienia od planów podziału ich
terytorium na izolowane rezerwaty. Plany te powstały tylko po to, by większość

�i

KRONIKA

j
I
I
j
j
\
]
•

;
j
I
I
•
\
\

]
'
'
'

•

•
1

219

ziem poddać eksploatacji przemysłowej. W 1979 r. wprowadzono zakaz inwazji tego obszaru przez ludzi z zewnątrz i przyjęto zobowiązanie utworzenia
„parku indiańskiego" - autonomicznego i całościowego terenu użytkowanego
przez Yanomami. Przed kilku laty jednak odkryto tam złoto i obecnie już ok.
50 tysięcy poszukiwaczy wypiera Indian, szerząc wśród nich choroby a nierzadko wystrzeliwując całe ich grupy. Powstały osady górnicze, eksploatuje się
drzewo, buduje drogi z perspektywą rozwoju hutnictwa. Rząd znów powrócił
do projektów pozostawienia Indianom 19 małych i izolowanych od siebie re­
zerwatów obejmujących tylko 30% dotychczasowej ich ojczyzny. Ruch na
rzecz Przetrwania Etnicznego na nowo mobilizuje opinię światową przeciw tym
zamierzeniom, dzięki czemu m. in. Bank Światowy wstrzymał finansowanie
pewnych przedsięwzięć w Amazonii.
W akcji tej uczestniczy także miejscowy kościół katolicki, zwłaszcza duchowieństwo inspirowane przez teologię wyzwolenia. Natomiast destrukcyjną
rolę, i to nie tylko w Brazylii, odgrywają kolonie misyjne małych ruchów religijnych powstałych zwłaszcza w USA. Fundamentalizm tych sekt i ich fanatyczna ewangelizacja prowadzą często do drastycznej rewolucji w stylu życia
i wymierania grup tubylczych, którym sekty takie narzuciły swoją kuratelę.
W 20 lat po swym słynnym artykule Norman Lewis opublikował książkę The
missionaries poświęconą misyjnemu imperializmowi niektórych spośród 300
takich sekt działających w Ameryce Południowej, Azji i Oceanii. Ma ona znów
szeroki odbiór, tym razem jednak Ruch Przetrwania Etnicznego nie zmienia
zasadniczej koncentracji swojej uwagi na agresji ekonomicznej wobec małych
etnosów i na obowiązku państwa do bronienia interesów wszystkich swych
obywateli, zwłaszcza stanowiących mniejszość.
W ciągu 20 lat działalności Ruch Przetrwania pomógł przewartościować
założenia wielu projektów, których etniczna szkodliwość nie była brana pod
uwagę przez polityków i ekonomistów. Nie było to łatwe gdyż wyjątkową siłę
zachowują kontrargumenty o rzekomej szkodliwości politycznej wstrzymywania nieprzemyślanych i niehumanitarnych poczynań. Niemniej pragmatycy
z Banku Światowego bardziej niż ich partnerzy w rządach zainteresowanych
państw skłonni są uznawać racje etniczne. W rezultacie Bank zrezygnował ze
wspierania kilku inwestycji, m. in. tam energetycznych w Amazonii i Indiach.
W tych ostatnich zniszczeniu miały ulec podstawy egzystencji 60 tysięcy osób
należących do kilku plemion w dolinie rzeki Indravatii. Ruch podejmuje
i wspiera finansowo proeramv rozwojowe tvou społecznego w Wenezueli
Afryce Południowej Australii Ekwadorze Br.zylii Onanizuje dwujęzyczne
szkoły podtrzymuj' ć lokalne t'radvcie kulťrowe i ucząc poczucia bezpieczeń­
stwa w kontaktach ze światem zewnętrznym. Nie unika też działalności na poeraniczu filantronii nk nn wvkum'pnie 7 niewoli u nl-intitorów kiucyuku 100
Indian Andoke ÍKoliimhiVl iodvnvrh nn.nslntvrh L v žvciu nr^edstnwir.Vli
ludu l i c h e e ™ , w J nn TI TJnllZZlTw^
SneHnlnv nrn
rrnrn y m t r i dVnr/vwrnrenř, &lt; h nnrmnlnom, zvři , i .IhworVenh, ich tZlť
mościT u h urowej
normalnemu zyc.u odtworzeniu
tozsa-

�220

KRONIKA

Ruch Przetrwania Etnicznego zainicjował również kampanię, która nie­
oczekiwanie stała się bardzo popularną i w pewnym sensie pokazową. Jeden
z londyńskich domów aukcyjnych wystawił w 1988 r. na sprzedaż makomakai
czyli zmumifikowaną głowę maoryjskiego wojownika, tatuowaną i liczącą
ponad 200 lat. Napłynęły protesty z nowozelandzkiej komisji praw człowieka
i z całej Wielkiej Brytanii, w wyniku czego aukcję odwołano. Z etycznego pun­
ktu widzenia protesty były usprawiedliwione, lecz ich siła była niewspółmierna
do jednostkowej przecież spawy. Ofiary z życia współczesnych nam ludzi
w odległych dżunglach lub bezpośredniego zagrożenia egzystencji całych grup
nie wvwoluia tak żvwei reakcii. Opinia traktuje ie prawie tak normalnie jak
ofiary wojny; chociaż jest to wojna między kulturami.

i

ni
:ili
j|
lili!
¡¡
i|
I
iii
l
¡L
lii
ni
I

li

Jedna głowa maoryjska skoncentrowała na sobie więcej dowodów współ­
czucia niż Mapucze będący ofiarami represji w Chile, meksykańscy Zapoteko­
wie wysiedlani z powodu zamieszkiwania terenów atrakcyjnych turystycznie,
tubylcy kanadyjscy spychani przez bazy wojskowe, plemiona Indonezji podda­
ne masowym przesiedleniom albo ludy Filipin bombardowane przy okazji walk
z partyzantką. Szerszym, chociaż koniunkturalnym zainteresowaniem obdarzo­
no los tubylców australijskich, którzy rocznicę 200-lecia Australii ogłosili ro­
kiem żałoby, był to jednak produkt uboczny intensywnej reklamy samej rocz­
nicy przez władze kraju.
Z powodu takiej oziębłości społeczeństw cywilizowanych nie zdolnych do
ciągłego skupiania uwagi na nieszczęściu calych'rzesz innych ludzi Ruch Przetrwania Etnicznego musi mobilizować opinię w skali świata, by jego stanowi­
sko miało odpowiednio liczne poparcie. Publikuje on w Paryżu „Ethics",
w Londynie zaś ..Survival International News", regularnie ukazujące się pisma
podejmujące problematykę przetrwania. Przekazuje on też zainteresowanym
biuletyny szybkiej akcji informujące o wydarzeniach wymagających podjęcia
działania i zachęca do pisania petycji pod adresem odpowiednich władz lub
osób. W szczególnie ważnych sprawach inicjuje centralną akcję protestacyjną,
jak to ostatnio miało miejsce w przypadku masowej wyprzedaży terenów plemiennych Sarawaku kompaniom przemysłowo-handlowym.
Najczęściej protesty nie przynoszą bezpośrednich skutków. Tworzą jednak
atmosferę, w której coraz trudniej o otwarty gwałt na ludziach o odmiennej
kulturze, w której pogarda dla odmienności zaczyna być moralnie osądzana.
Tworzą też pewną nową wartość o znaczeniu ogólnym, mianowicie przekonanie, że losy np. Dajaków lub Yanomami są lub mogą być przedmio cm troski
całego świata, że sami Dający i Yanomami muszą być traktowani jako obywa­
tele swych państw, lecz także są obywatelami świata. Jeśli ludzkość będzie mia­
ła mniej zaścianków, mniej wówczas będzie tolerancji dla samowoli i gwałtów.
Najcenniejszym rezultatem działalności Ruchu Przetrwania jest wszakże
tworzenie postawy obronnej samych zainteresowanych i wspieranie ich poczucia własnej wartości, jak też przekonanie, że powinni oni walczyć o swoje prawa. Izolowane plemiona, których polityka ograniczała się dawniej do kontaktów z sąsiadami wychodzą obecnie na arenę międzynarodową. Powstały takie
organizacje jak Unia Ludów Indiańskich czy Związek Amazoński, które pro-

j
\
j
i
j
!
|
\
i
j
i

'
'
!
,
;

�KRONIKA

221

wadzą dyplomację, uczestniczą w działalności agend ONZ, ich działacze otrzy­
mują prestiżowe nagrody rangi światowej. Po powrocie do kraju giną często
skrytobójczo ale fakty te nic są już przemilczane. Szczególnie odpowiednim
forum dyplomatycznym jest podkomisja Obrony Mniejszości Etnicznych przed
Dyskryminacją istniejąca przy ONZ, o działalności której w Polsce mało wia­
domo. Stanowisko zajmowane przez Polskę w tej podkomisji również nie jest
znane publicznie, ani w profesjonlnym kręgu etnologów.
Wiadomo, żc ONZ ogłosiła Światową Dekadę Rozwoju Kulturalnego,
w programie której los małych etnosów zajmuje szczególne miejsce. Właśnie
w ramach owej Dekady odbył się w 1988 r. W Filipinach Międzynarodowy Fe­
stiwal Kultur Tubylczych i Tradycyjnych, w którym uczestniczyli wysłannicy
takich kultur z 20 krajów. Prócz folklorystycznego charakteru przewidywał on
imprezy edukacyjne i dyskusje na temat polityki etnicznej. Zakończył się on
przyjęciem tzw. deklaracji manilskiej, która m. in. głosi: „Narody Zjednoczone
winny przyznać wszystkim wspólnotom etnicznym i tubylczym prawo do uz­
nawania ich członków za pełnoprawnych obywateli swych państw, prawo do
zwrotu skonfiskowanych ziem ich przodków, podtrzymywania i ochrony ich
kultury oraz tradycji przede wszystkiem, oraz stworzyć forum ludów plemien­
nych celem uczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących ich kultury
i życia".
Przebudzenie świadomości ludy le w niemałym stopniu zawdzięczają dzia­
łaniom Ruchu Przetrwania Etnicznego. Dowodzi to, żc u podstaw idei leży ide­
alistyczne, co nic znaczy nierealne, założenie, żc świat współczesny może rzą­
dzić się humanitarnymi prawami. Ruch występuje przeciwko powtarzaniu me­
tod powszechnych w przeszłości - masowym mordom, zawłaszczeniu cudzych
terenów, spychaniu na obszary marginalne, wymuszonej asymilacji. Etnogene­
za większości ludów świata zawiera takie przypadki w postaci czynnej lub też
w formie poddania się gwałtowi. Miejmy odwagę zapytać samych siebie czy
będziemy akceptowali kontynuację tych metod również współcześnie.
Pytanie to nic jest odosobnione. Liczne autorytety moralne dają na nie od­
powiedź jednoznaczną. W posłaniu z okazji Światowego Dnia Pokoju obcho­
dzonego przez Watykan Jan Paweł II powiedział ł stycznia 1989 г., że prawa
mniejszości wynikają z godności jednostki ludzkiej i rozciągają się na zbioro­
wości w jakich ona fukcjonujc, oraz zc wspólnoty rodzaju ludzkiego. „Pewne
ludy - kontynuował - zwłaszcza określone jako tubylcze, zawsze utrzymywały
szczególny związek zc swoim terytorium, związek stanowiący o tożsamości
grupowej wynikającej z plemienności tradycji społecznych i religijnych. Gdy
ludy tc pozbawione zostają swej ziemi tracą podstawowy składnik swego spo­
sobu życia i narażone zostają na ryzyko wymarcia".
Filozofia ruchu otrzymała ostatnio silne wsparcie wywodzące sięspoza jego
kręgu, lecz motywowane podobnie silną postawą moralną. Myślę tu o przebu­
dzeniu radzieckiej opinii publicznej w kwestii losu małych narodów Syberii,
zwłaszcza północnej. Ich środowisko i samo istnienie zostały poważnie zagro­
żone przez agresję ekologiczną przemysłów wydobywczych, bezmyślne dzia­
łania transportowców a częściowo dawniejsze doświadczenia jądrowe. Głosy

�222

KRONIKA

'

protestu wywodzą się z grona intelektualistów pochodzenia rosyjskiego oraz
autochtonicznie syberyjskiego, etnolodzy nie biorą w nim na razie udziału.
Wydaje się, że polscy etnolodzy są wystarczająco otwarci, by wzbudzić
w sobie czynne zatroskanie sprawami, o które walczy Ruch Przetrwania Etnicznego. Przemawiają za tym względy ogólne i partykularne. Pamiętajmy bowiem o znanym prawie etnologicznym - zasadzie wzajemności. Jak powiedział
trafnie dr Jackowski: gdyby świat częściej słyszał nasz głos w sprawach powszechnych, byłby bardziej skłonny wypowiadać się z większą determinacją
na temat gwałtów czy etycznie wątpliwych wydarzeń w historii naszych włas­
nych stosunków etnicznych, a być może i w generalnych kwestiach naszego
bytu narodowego.
Sądzę, że Komitet Nauk Etnologicznych mógłby już obecnie powołać lo­
kalną grupę Przetrwania Etnicznego. Problem dotyczy nie tylko 200 milionów
członków małych grup plemiennych czy też zachowania kolorowej palety róż­
norodnych kultur. Dotyczy on zastosowania - w specyficznej dla etnologów
dziedzinie - zasad samookreślenia, wolności od eksploatacji i dyskryminacji,
oraz przyjęcia niezależnej postawy w ocenianiu konfliktowych interesów etnicznych. Jest to zatem problem godności profesjonalnej, czyli pojęcia, którym
dotąd nie mieliśmy czasu zajmować się poważniej .
1

Slcmoj Szynkicwicz

]
¡
\
]
j
i
1

j
]
j
j

1

Osoby zainteresowane działalnością ruchu International Survival mogą kontaktować siez mgr Dagnoslawem Demskim, 1HKM
PAN. ul. Świerczewskiego 105, Warszawa ¡Red.].

750-lecie „Tajnej historii Mongołów" i triumfalny
powrót Czyngis-chana.
Przez dziesiątki lat władze Mongolii, wspierane przez gorliwych urzędni­
ków i - niestety - także posłusznych uczonych, próbowały wymazać imię Czyn­
gis-chana, twórcy potężnego imperium, z ludzkich serc i pamięci. Dawny wódz
-jak powiadają wierzenia: zrodzony z woli Nieba i zesłany na ziemię, by ocalić
ludzkość, został wykreślony z oficjalnej historii i skazany na zapomnienie.
Tych, którzy upominali się o przywrócenie Czyngis-chanowi należnego mu
miejsca w dziejach Mongolii karano, zarzucano im nacjonalizm i antysowietyzm, wykluczano z partii, zmuszano do emigracji .
W tych warunkach prawdziwym aktem odwagi było wystawienie okazałego,
pomnika w miejscowości Gurvan Nuur, w ajmaku chentejskim, tam gdzie
przed 800 laty Czyngis-chan przyszedł na świat. Był rok 1962. Lokalne władze,
zaskoczone tym dowodem samowoli ludności, nakazały zniszczenie kamien­
nego obelisku z portretem Wielkiego Mongoła. Wieczne Błękitne Niebo czu­
wało jednak nad swym synem. Pomnik trwa do dziś, a niedawno w tym samym
ajmaku stanął kolejny głaz z napisem głoszącym, że na tej ziemi właśnie urodził
1

i

«L.

�KRONIKA

223

się Czyngis-chan. Obydwa monumenty pokazywane są teraz z dumą turystom,
także coraz liczniejszym grupom zagranicznych przybyszów.
Powracający w pełni chwały bohater spogląda dziś na swój lud z licznych
plakatów, okładek książek i prezentowanych na wystawach portretów. Czyn­
gis-chan jest obecny w spektaklach teatralnych i dziełach operowych, w reper­
tuarze baletu i filmu. Poświęcane mu są utwory literackie i muzyczne, wielkie
koncerty na chór i orkiestrę, wiersze i pieśni. Przedstawienia ukazujące geniusz
tej postaci, przypominające jej legendę i podnoszące Czyngiza do rangi bóstwa,
przyjmowane są entuzjastycznie zarówno przez bywalców stołecznych przy­
bytków sztuki, jak i przez mieszkających na prowincji pasterzy, uczestniczą­
cych w spektaklach prezentowanych przez amatorskie zespoły.
Te z pozoru mało znaczące fakty świadczą jednak o ogromnych przemia­
nach dokonujących się we współczesnej nam Mongolii. Cechą tych przeobrażeń
jest m. in. zmiana stosunku Mongołów do własnych tradycji narodowych, nowe
spojrzenie na historię i kulturę mongolską połączone z próbą przywrócenia bla­
sku wartościom, które przez lata chciano zniszczyć i zastąpić tworami tzw. kul­
tury socjalistycznej.
Dziś w dawnych i nowo otwartych muzeach coraz liczniej prezentowane są
zabytki dokumentujące kulturę mongolską i jej bogate tradycje. Władze przy­
wracają też oficjalną rangę świętom, z którymi walczono widząc w nich relikty
feudalnej przeszłości i zacofania, przejawy kultury pasterskiej, uznanej za ha­
mulec postępu. Swoisty proces rehabilitacji przeżywa religia Jamajska, oskar­
żana do niedawna o szerzenie zabobonów i otumanienie ludzi. Religii tej przy­
wraca się należne jej miejsce w intelektualnym rozwoju Mongołów, docenia jej
wkład w kształtowaniu kultury mongolskiej od X V I w.^. Od 1970 r. działa
w Ułan Bator Instytut Buddyzmu, w którym kształcą się przyszli lamowie
z Mongolii i ZSRR (Buriacja). Dopiero teraz jednak działalność Instytutu uzy­
skała niejako oficjalną i powszechną akceptację. Wzrasta też zainteresowanie
ludności moncolskiei lamaizmem i udziałem w oraktvkach reli&lt;ninvch Znika
obawa że przekroczenie prorów Gandanu - jedynej czynnej świątyni na obsza­
rze stolicy - może być poczytane za karygodny postępek.
Na ulicach, w witrynach księgarskich, na okładkach czasopism, coraz czę­
ściej można zobaczyć napisy w języku staromongolskim. W latach czterdzies­
tych naszego stulecia obowiązujące przez wieki w Mongolii pismo ujgurskie
zastąpiono zmodyfikowaną cyrylicą. Teraz powraca się do niego przede wszy­
stkim poprzez publikacje i naukę w szkołach. Niebawem zaś alfabet, którego
nie udało się wyrugować mimo upływu lat, stanie się znów powszechnie obo­
wiązującym pismem Mongołów.
Niemały udział w dokonujących się przemianach ma działające od marca
1990 r. Forum, które nosi nazwę „Ognisko Czyngis-chana". Celem tego stowa­
rzyszenia, powstałego z inicjatywy około stuosobowej grupy intelektualistów,
jest przede wszystkim odrodzenie najcenniejszych tradycji kultury mongolskiej
(w tym także religii) oraz ich propagowanie w kraju i na świecie. Głównym
zadaniem jest także odkłamanie historii i przekazanie jej prawdziwego obrazu
przyszłym pokoleniom. Planuje się stworzenie Muzeum Czyngis-chana ukazu-

�IT
224

fi

łi!"

I

ifí: &gt;
"¡I
¿
l!

KRONIKA

jąccgo również kulturę jego czasów. Nazwa stowarzyszenia ma znaczenie sym­
boliczne. „Ognisko Czyngis-chana" jest bowiem symbolem zjednoczenia Mongołów. Forum pragnie złączyć wszystkich ludzi pochodzenia mongolskiego
mieszkających w MRL i poza jej granicami. Działacze Forum wierzą, że imię
Czyngis-chana może pomóc w odradzaniu się narodowej tożsamości Mongo­
łów i wskrzeszeniu gasnącej, zwłaszcza w młodym pokoleniu, dumy z przyna­
leżności do tej właśnie grupy ludów świata .
Miejmy nadzieję, że owym w pełni zrozumiałym dążeniom nie będą towa­
rzyszyły tak powszechne dziś w świecie przejawy narodowej megalomanii, na­
cjonalizmu, braku tolerancji, że nie staniemy sięświadkami wybuchu kolejnych
konfliktów, które nie są, niestety, obce i Mongolii. Z coraz większą mocą ujaw­
niają się bowiem antagonizmy mongolsko-kazachskie (muzułmanie) i waśnie
między Chałchasami a mniejszościami etnicznymi zaliczanymi do tzw. Ojratów (Mongołów zachodnich). Jawnie manifestowana jest wrogość wobec Ro­
sjan. Negatywny jest też niestety na ogół wizerunek Polaka,
Mongolia odwraca się od swych tradycyjnych partnerów handlowych, politycznych i kulturalnych. Z nieukrywaną nadzieją patrzy natomiast na Japonię,
kraje Europy Zachodniej, USA. Znika też wrogość w stosunkach z Chinami, na
terytorium których, notabene, mieszka więcej Mongołów niż w obecnych gra­
nicach MRL. Coraz częściej można spotkać w Mongolii Japończyków. Ich
prężny kapitał ma ogromne znaczenie a zarazem pole do popisu na pustym ryn­
ku mongolskim. Rozwija się także współpraca kulturalna i naukowo-technicz­
na. Wielki rozgłos nadano też w obu krajach pracom mongolsko-japońskiej eks­
pedycji etnograficzno-archeologiczncj poszukującej miejsca pochówku Czyn­
gis-chana (jest ono do dziś owiane mgłą tajemnicy).
Doskonale układa się współpraca Mongolii z UNESCO. Z funduszu tej orga­
nizacji płyną ogromne sumy przeznaczone na ratowanie zabytków kultury (m. in.
architektury sakralnej) oraz organizację prestiżowych kongresów i konferencji na­
ukowych o zasięgu międzynarodowym. UNESCO miało m. in. ogromny udział
w organizacji V światowego Kongresu Mongolistów w 1987 r. Patronuje leż Mię­
dzynarodowemu Stowarzyszeniu Mongolistów . Przyczyniło się również do zor­
ganizowania 1 Letniej Szkoły Młodych Mongolistów w sierpniu 1989 r.
3

4

|i;
#
¡I

W

Jednym z przedsięwzięć - mających nie tylko prestiżowe i naukowe, lecz
także symboliczne znaczenie, zwłaszcza w czasie gwałtownych przemian,
obejmujących m. in. stosunek Mongołów do własnego dziedzictwa kulturowego - była międzynarodowa konferencja zorganizowana w dniach 14-16 sierpnia
1990 r. w Ułan Bator, z okazji 750-lccia Tajnej historii Mongołów.
Ta bezcenna Kronika, napisana prawdopodobnie w okresie od 1228 do 1240
г., ukazuje na poły mityczną, na poły rzeczywistą genealogię Czyngis-chana
i niezwykle interesujące dzieje jego życia (ostatnie rozdziały poświęcone są
natomiast następcy Czyngis-chana - Ógedejowi). Tajna historia jest źródłem,
z którego czerpią badacze reprezentujący różne dziedziny nauki. I - jak można
wnioskować chociażby na podstawie referatów wygłoszonych podczas wspo­
mnianej Konferencji - źródło to wciąż bije obficie. Trwają jeszcze np. spory
o czas powstania Kroniki, nie rozstrzygnięto też, kim był autor dzieła. Nic wia-

�•

KRONIKA

225

domo również, jak wyglądała pierwotnie oryginalna wersja Kroniki. Podstawą
do badań i przekładów jest wersja pochodząca z połowy X I V w., oddająca
dźwięki języka mongolskiego znakami pisma chińskiego,. Wokół każdego tłu­
maczenia na języki obce toczą się'dyskusje wskazujące, iż żaden z tłumaczy
nie zbliżył się do stanu doskonałości. Proponowane są rozmaite, niejednokrot­
nie krańcowo odmienne interpretacje poszczególnych słów, wersów, paragra­
fów. Z okazji Konferencji i - rzecz jasna - 750-lecia Kroniki badacze mongol­
scy przygotowali kolejne wydanie Tajnej historii, tym razem w języku używa­
nym współcześnie i w staromongolskim (być może tak właśnie wyglądał ory­
ginał...). Można się jednak spodziewać, że i ten najnowszy (biorąc pod uwagę
rok wydania) tekst nie zadowoli mongolistów.
Problemy językoznawcze, trudności przekładu, różnorodność interpretacji
itp. były jednym z podstawowych zagadnień dyskutowanych podczas Konfe­
rencji. Mówiono też np. o cechach języka Kroniki, jego strukturze, związkach
z językami ludów sąsiednich, o imionach własnych, sposobach określania
barw, roślin itp. Niektórzy wskazywali na obecność motywów epickich i fol­
klorystycznych. Nieco uwagi poświęcono charakterystyce głównych postaci,
m. in. kobiecych, przede wszytskim jednak Czyngis-chanowi.
Tajna historia jest nie tylko jednym z podstawowych źródeł do badania
dziejów Mongolii. Dostarcza też bezcennych danych o strukturze plemiennej
i etnicznej państwa mongolskiego, etnogenezie, stosunkach społecznych i są­
siedzkich, podstawach gospodarki, prawa, taktyki wojskowej. Znajdują się
w niej także interesujące informacje o obrzędach, wierzeniach, sposobie widze­
nia świata, symbolice, astrologii, wróżbiarstwie, tzw. kulturze materialnej. Nie
było chyba dziedziny życia Mongołów, o której by nie wspomiano w refera­
tach, powołując się na Tajną historię... I choć badania nad Nią mają długie tra­
dycje nic nie wskazuje na to by zostały rychło zakończone Znamienny wy­
daje się też np. fakt (świadczący o wciąż, jeszcze znacznych możliwościach wy­
korzystania Kroniki dla aktualnych badań) że aż czterech uczestników Konfe­
rencji powołało sie w referatach na ten sam paragraf Tainei historii posłueuiac
się zawartymi w nim informacjami dla zupełnie innych celów badawczych Jest
to paragraf 57 w którym mówi sie że Mongołowie Taiczi'uci zeromadzili sie
nadOnonem by wybrać nowego chana a obrawszy nim Kutułe tańczyli wokół
rozłożystvch'drzew rosnących w lesie zwanym Korkonak Dżubur S Szvnkie
wieżowi oarmnf ten nosłużył m in do rozważań nad problemem' kim byli
Taicyi'uci C h S ^
łów do d
5

stroni níírrUdnknn

n^H^wS

w ^ n , T n ^

W Konferencji uczestniczyło ok. 150 osób; 86 przybyło z zagranicy (w tym
13-osobowa grupa Mongołów z Chin). Prace toczyły się w 3 sekcjach: „Języka
i literatury", „Historii i filozofii" oraz „Kultury duchowej". Niestety, układ pro­
gramu nie został do końca przemyślany. Wystąpienia na podobny temat znala­
zły się bowiem w różnych zespołach, a treść niektórych referatów z kolei nie
odpowiadała tematyce sekcji.

�г
226

KRONIKA

Wróćmy jednak do przytoczonych przeze mnie liczb. Są one - jak sądzę
- znaczące. Chciałabym przede wszystkim zwrócić uwagę na dość pokaźny
udział Mongołów z Chin, reprezentujących ważniejsze ośrodki naukowo-ba­
dawcze znajdujące się na terenie tzw. Mongolii Wewnętrznej. Jest on rezultatem
rozwijającej się dopiero od kilku lat współpracy między naukowcami mongol­
skimi, mieszkającymi wprawdzie w różnych państwach, lecz należącymi do
tego samego narodu i równie zainteresowanymi badaniami jego kultury. Domi­
nacja Mongołów wśród uczestników międzynarodowej konferencji wskazuje
natomiast nie tylko na to, iż przedmiot spotkania był im szczególnie bliski, lecz
- moim zdaniem - świadczy o przełamywaniu pewnych barier i kompleksów
oraz pragnieniu demonstrowania własnych osiągnięć na równi z innymi bada­
czami, niekiedy zajmującymi wierzchołek światowej mongolistyki.

;
;••
1

P
I
f
V
I,;
I
¡:;
¡:
L
f

;:

Należy dodać, że organizatorzy Konferencji (Akademia Nauk MRL, Między­
narodowe Stowarzyszenie Mongolistów, UNESCO oraz rząd mongolski) nie
szczędzili wysiłków, by nadać jej odpowiednią oprawę i rozmach. Uczestnikom
stworzono więc nie tylko okazję do zapoznania się z rezultatami najnowszych ba¬
dań naukowych (reprezentowanych zarówno w postaci referatów, jak też publikacji, które można było obejrzeć na wystawach i kupić na kiermaszach), umożliwiono im również udział w najważniejszych wydarzeniach kulturalnych stolicy. Roz­
maite programy kulturalne, które mogliśmy obejrzeć, połączone były postacią
wielkiego bohatera Mongołów - Czyngis-chana ich twórcy zaś czerpali inspiracje
z bogatych kart TaineihLrii
Gości zawieziono ponadto do ajmaku chentejskieeo odzie na własne oczy modi zobaczyć stojące tam pomniki upamiętniające
rocznice
urodzin Czyneis chana Atrakcja wycieczki miał być także naadam - wyścigi koni zapasy i zawody łucznicze który - jak nakazuje tradycja - organizują
Mongołowie m i n dh uczczeni-, wrżnych wydtrzeń podkreślenia momentów
historveznego przełomu Niestety' z nie wyiasnionvch do końca przyczyn nie do¬
szło do udzitłu zagranicznych mongolistów
Nie wiem, czy może być w Mongolii piękniejsze miejsce od tego, w którym
w 1162 r. przyszedł na świat Tcmudżyn, znany później pod imieniem Czyngischana. Narodzinom dziecka towarzyszyły liczne znaki, znamionujące jego
wielkość i rolę, jaką miał odegrać w przyszłości. Ze szczytu góry Deligiin Bolda biły promienie światła, a na niebie pojawiła się tęcza. Przez trzy doby nie
było dnia, ani nocy. Rzeka Onon, do której wylano wodę z pierwszej kąpieli
dziecka, stała się na trzy dni niezwykle przejrzysta i pływały w niej wielkie,
złote ryby. Chłopiec przyszedł na świat trzymając w ręku grudkę zakrzepłej
krwi , a na jego czole wystąpiły znaki zwiastujące, iż będzie on zdobywcą świa¬
ta. Gdy urodził się Czyngis-chan, ptak, którego pojawienie się uważane jest
przez Mongołów za dobry omen, krążył przez trzy dni wokół kamienia, a następnie wpadł do jurty wołając trzykrotnie „činggis, činngis", tak więc chłopca
nazwano Czyngisem . Już sama data urodzenia Temudżyna może być interepretowana przy użyciu całego aparatu pojęć z zakresu symboliki. Było to w południe dnia czerwonej pełni księżyca, w 16 dniu pierwszego miesiąca lata, roku
czarnego konia (według mongolskiego badacza L . Tcrbisza, był to 1 maja
1162 г.). W relacjach o narodzinach przyszłego chana Mongołów pojawiają się
6

"i
ś.
1
I
I
i,
I
•*&gt;*•&lt;

Ш*

7

�•
227

KRONIKA

¡
i
j
•

- w zależności od źródła - wątki centralnoazjatyckie (rodzime) i buddyjskie. Te
ostatnie przedstawiają Czyngis-chana jako inkarnację (mong. chubilgan) bodhisattwy Wajrapani lub Esrua Tengri, Chormusty i in. Niektórzy badacze mongolscy, np. G. Suchbaatar, są zdania, iż sposób przedstawienia narodzin Temudżyna w Tajnej historii, podobnie jak poczęcie dziecka przez Alan Goę, wska­
zuje na wyraźne zapożyczenie z tradycji buddyjskiej . Dla mongolskich pastei
rzy Czingis-chan był jednak przede wszystkim synem Wysokiego Nieba, zesła,
nym na ziemię, by uchronić ludzi przed zagładą i zawojować ogromne obszary
] świata podobnie jak np. bohaterowie eposów.
T. Skrynnikova (z Ułan Ude) dowodzi, że Czyngis-chan obdarzony był cha­
ryzmą. Do tego wniosku doszła ona analizując odpowiednie fragmenty tekstu
Kroniki i interpretując w ten sposób m. in. termin siilde, tłumaczony dotychczas
przez mongolistów przede wszystkim jako sztandar, dusza, dobry omen. We­
dług Skrynnikowej, charyzma może się przenosić z człowieka na dowolne obie­
kty, wcielać się w nie, (takimi obiektami są np. miejsca pochówku, relikwie,
j sztandary, przedstawienia ikonograficzne, teksty rytualne itp.). Trwa ona, or¬
! ganizując przestrzeń sakralną i niektóre zachowania społeczne. Dzięki chary¬
; zmie człowiek jest obecny wśród żywych nawet w kilkaset lat po śmierci ,
j
Akredytowani przy Konferencji dziennikarze z tokijskiej gazety „The Yoj miuri Shimbun" przeprowadzili, opublikowany następnie, wywiad z wybrany¬
! mi uczestnikami tego spotkania, zadając m. in. pytanie o stosunek do Czyngisi chana w ich krajach. Na pytanie to odpowiedzieli m. in. mongoliści z Francji,' *
Niemiec, Węgier, ZSRR, Chin, Japonii i Polski. Myślę, że Polakom Czyngis; chan kojarzy się głównie ze zniszczeniami i zagrożeniami, jakimi niewątpliwie
\ były dla Europy wojska mongolskie. To żołnierze jego następcy Ógedeja zdoj byli Sandomierz, gdzie zamordowali 40 osób w kościele noszącym dziś imię
św. Jakuba, a następnie zgładzili Henryka Pobożnego w bitwie pod Legnicą.
Ciekawe, że im dalej od terenów bezpośredniego działania średniowiecznych
Mongołów, tym większy podziw dla potęgi i geniuszu Czyngis-chana, tym wy¬
raźniejsze wyciszenie negatywnych emocji i ocen.
i

8

9

4

:

Dla Mongołów Czyngis-chan jest niekwestionowanym bohaterem, symbo­
lem ich dawnej wielkości i obecnych dążeń do lepszego życia, do wyrwania się
z opłotków Azji i wejścia do światowej czołówki, tam gdzie tylko to będzie
możliwe. Czyngis-chan powraca do Mongolii w bardzo trudnym momencie,
gdy kraj ten boryka się z problemami ekonomicznymi i przeżywa przemiany,
które zachodzą także w innych krajach tzw. byłego obozu socjalistycznego. Je­
go triumfalny powrót jest z pewnością nieprzypadkowy. Etnologa ciesząjednak
' przede wszystkim przemiany kulturalne, które pozwalają na przywrócenie
Mongołom (a także światu) zabytków przeszłości i obalenia niezbyt korzyst: nych dla Mongolii stereotypów.
Iwona Kabzińska-Stawarz

�If
228

KRONIKA

Przypisy
1

Informacje m.in. za: Den roidenija Čingis chauna, „Novosti Mongolii", nr 22 z dn. 27 maja 1990 r„ s. 1.

2

Patrz пр.: Л. D a m d i n s u r e n , Vlračcnnoc „nslaJie, „Mongolija", nr 1: 1990, «. 5-7.

3

Szerzej o działalności Forum, patrz пр.: „Novosti Mongolii" nr 20 z dn. l í m a j a 1990r„ s. 13.

4

Dokładniejsze informacje o Kongresie oraz celach I organizacji Międzynarodowego Stowarzyszenia Mongolistów patrz: I.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z , „Etnografia Polska", t. 3?: 1989. z. 1, s. 241-246.
5

Według mongolskiego badacza Ch. Dalaj, studia nad Tajną historią trwały już w okresie dynastii Ming (1368-1643),. Ch.
D a l a i , 77te Study of the SH in China, [v,:] Abstracts of Papers of the Conference Participants, Ulaanbaatar 1990, s. 64.
6

Niektóre źródła, пр. Koke sudur Injaanasi, informująo 2 grudkach krwi, które Temudżyn trzymał w obydwu rękach przychodząc
na świat, [za:] K. Sagaster, 77te Birth of Ćinggis Khan. Tlte Development of a Motif from the Secret History of the Mongols until
Injaanasi's Koke Sudur, referat wygłoszony na Konferencji.
7

8

Szerzej na ten temat mówił K. Sagaster we wspomnianym wystąpieniu podczas Konferencji.
S u i h b a a t a r, TJie Mongol-Nirun Stale, Sil, referat przedstawiony na Konferencji.

' T. S k r y n n i k o v a , Tlie Ideas of ihe Mongols about the Charisma in XIII Century anil the Chingis-Khan Cull, referat
wygłoszony na Konferencji w Ulan Bator; maszynopisy referatów wspomnianych w przyp. 7-9 są w moim posiadaniu.

Badania etnograficzne nad kulturę ludową
i plemienną w Gudżaracie

j:j
p
I-;
ÍÍ
ri
I
|;i
j"
I
1;
\r
llj!
l' '
i
"
!
I
\
jí
j;
i¡
fj,
JL
L
i!

1

!

I

Gudżarat to stan w zachodniej części Indii, który kojarzy się najczęściej z
postacią Mahatmy Gandhiego urodzonego w Porbandar na wybrzeżu. Obecnie
uznawany jest obok Pendżabu i Maharasztry za jeden z najbogatszych i najlepiej rozwiniętych stanów Indii. To kraj, w którym tradycyjnie najwyżej cenione
były pracowitość, przedsiębiorczość i zapobiegliwość. Ziemia ta leży na drodze
z północnego zachodu (Pendżab, Radżastan) na południe, oraz z zachodu (Be­
ludżystan, Sind) na wschód. Takie położenie geograficzne ułatwiało zawsze
liczne kontakty handlowe, a duże znaczenie miała również droga morska. Gudżarat stosunkowo wcześnie zetknął się z rozprzestrzeniającym się od zachodu
islamem. To wszystko złożyło się w ciągu wieków na ukształtowanie pewnej
odmienności kulturowej tego regionu. Dzisiejszy Gudżarat to połączenie elementów ortodoksyjnych i konserwatywnych z nowoczesnością i duchem przedsiębiorczości, połączenie ksenofobii z ruchliwością ludzi interesu. To właśnie
ludzie interesu emigrują licznie okresowo lub na stałe do Wielkiej Brytanii i
Stanów Zjednoczonych, inni mieszkańcy wyjeżdżają do pracy w charakterze
robotników niewykwalifikowanych do Arabii Saudyjskiej, Omanu lub Kuwejtu. Jak już wspomniałem, to stan bogatszy od innych, ale równocześnie o jed¬
nym z najwyższych procentowych udziałów ludności plemiennej. To także kraj
bogactwa kultur i religii, których tradycje wciąż są jeszcze żywe. Znaczne
wpływy przejawia wisznuizm, ale także dżajnizm, preferowany jest wegetarianizm, obowiązuje prohibicja na napoje alkoholowe. Muzułmanie stanowią zna­
czną część ludności.
W czasie panowania Anglików Gudżarat wchodził w skład Bombay State.
Z tego okresu pochodzą pierwsze opisy kraju i ludzi. W 1896 roku ukazał się
pierwszy tom Gazetteer of the Bombay Presidency, w którym różni autorzy
zamieścili swoje prace o charakterze historycznym, raporty z podróży, relacje
z radżpuckich dworów, czy też pierwsze opisy etnograficzne. Jedną z pier-

;

�m

KRONIKA

229

wszych prac monograficznych była Rasa Mala Aleksandra Forbesa wydana w
1924. W tym samym okresie wydano także pierwsze prace słownikowe przed­
stawiające opisy wszystkich kast i plemion zamieszkujących te tereny (R. E .
Enthoven). Anglicy rozpoczęli także wydawanie tzw. Census of India, czegoś
w rodzaju zbioru aktualnych informacji statystycznych. Wydano je w latach
1901, 1911, 1931 i 1961.
Uzyskanie niepodległości przez Indie przyniosło nowe formy zaintereso­
wania kulturą tradycyjną. W nowej sytuacji politycznej władze centralne, jak i
lokalne - stanowe stanęły przed potrzebą wypracowania nowego podejścia do
tego rodzaju badań. Pojawiło się zainteresowanie i pierwsze prace socjologicz­
ne i etnograficzne poświęcone grupom nawet najbardziej odległym od centr
cywilizacyjnych. Powstała też potrzeba włączania coraz szerszych kręgów spo­
łecznych w życie nowoczesnego państwa. W 1960 roku Bombay State został
podzielony na Maharasztrę, gdzie dominuje język marathi, oraz Gudżarat z ję­
zykiem gudżarati. Do Gudżaratu zostało również przyłączone Księstwo Kaczczu leżące na granicy z Pakistanem.
W latach sześćdziesiątych na terenie prawie wszystkich stanów powołano
do życia tzw. Tribal Research and Training Institute, m. in. w Ahmedabad, Udaipur, Puna, Ranczi, Czindwara, Hajdarabad. Zadaniem tych placówek najczę­
ściej związanych z ośrodkami uniwersyteckimi były prace naukowo-badawcze
nad społecznościami plemiennymi. Miały one raczej opisowy charakter nawią­
zujący do brytyjskiej antropologii kultury. Innym zadaniem było szkolenie pra­
cowników państwowych, których praca wiązała się z kontaktem z tego rodzaju
ludnością. Długoletnim dyrektorem Tribal Research and Training Institute w
Ahmedabadzie był prof. Т. В. Naik, autor wielu prac dotyczących m. in. Bhilów.
Obecnie w Instytucie swoje prace naukowe prowadzą prof. R. B. Lal, Haku
Shah, S. Solanki itd. Tego rodzaju prace badawcze prowadzone są także w in­
nych ośrodkach naukowych Gudżaratu, m. in badania o charakterze socjologi­
cznym realizuia G Punalekar z South Guiarat University w Surat oraz H Patel
z Saurashtra University w Raikot Prace dotyczące tradycyjnej sztuki plemien­
nej i ludowej rozpoczęli prof Muhammad Sheikh i prof J Bhatt z Faculty of
Fine Arts z M. S. University w Ba roda.
Dzięki stypendium przyznanemu przez Ministerstwo Kultury miałem spo­
sobność podjęcia badań terenowych pod opieką pracowników Tribal Research
and Training Institute w Ahmedabadzie.
Przedmiotem moich badań nie była ludność pochodzenia plemiennego, lecz
pasterze Rabari traktowani jako kasta. Jest to grupa, która podobnie jak społe­
czności plemienne przez wiele lat pozostawała z dala od głównych nurtów cy­
wilizacyjnych. W sposobie zorganizowania tej grupy brak jest cech uważanych
za charakterystyczne dla społeczności plemiennych.
Rząd Indii powołał około 10 lat temu tzw. Bakshi Commission, czyli komi­
sję do spraw opóźnionych w rozwoju grup społecznych. Zadaniem tej komisji
było przeprowadzenie szczegółowych badań nad wszystkimi grupami ludności
zamieszkującymi Gudżarat bez względu na religię, status, czy rodzaj pracy.
Badania te miały ustalić kondycję ekonomiczną, poziom edukacji, czy też sto-

�230

KRONIKA

pień adaptacji do wymogów współczesnego państwa każdej z badanych grup.
Po zakończeniu pracy komisja opublikowała raport, w którym znaczną część
ludności Gudżaratu zakwalifikowano do tzw. backward communities, czyli
opóźnionych w rozwoju społeczności, a te z kolei podzielono na trzy rodzaje:
- plemiona {scheduled tribes)
- kasty tradycyjnie uważane za nieczyste (scheduled castes)
- inne opóźnione w rozwoju grupy (OBC, czyli other backward communi­
ties).
Warto dodać, że na liście tej znalazło się ponad 200 różnych grup społecz­
nych Gudżaratu. Umieszczenie na tej liście przynosiło pewne korzyści, ponie­
waż umożliwiało korzystanie z różnego rodzaju „opieki" państwa, czy też
władz stanowych (np. zachęcano do posyłania dzieci do szkoły przydzielając
rodzicom określoną pomoc materialną). Na tej ostatniej liście (OBC) znalazły
się także m. in. niektóre kasty, które przejęły islam, a nawet chrześcijanie.
Poprzedni rząd Indii premiera V. P. Singha próbował wprowadzić pewną
ilość dodatkowych miejsc pracy dla tych ludzi, jednak wywołało to ostry sprze­
ciw pozostałej ludności. Bezrobocie i narastające konflikty religijne spowodo­
wały, że musiano się z tej decyzji wycofać.
Ludność która znalazła się na tej liście stanowi około połowy mieszkańców
Indii: jest jej biedniejszą warstwą, zaniedbaną najczęściej w dziedzinie eduka­
cji. Jest ona silnie związana z własną tradycyjną kulturą, która przetrwała dzięki
temu, że w tradycji hinduistycznej było możlwie znalezienie miejsca dla każ­
dego. Tradycyjnie o ich pozycji w hierarchii społecznej decydował stopień za­
awansowania w hinduistycznym rytuale. Tak więc ortodoksja rytualna ozanczała równocześnie czystość rytualną i wysoki status społeczny. Obce elementy
w rytuale powodowały brak idealnej czystości lub wręcz nieczystość, oraz niski
status w hierarchii społecznej.
Społeczności plemienne zachowały w największym stopniu elementy auto­
chtoniczne, niearyjskie, a więc obce wielkiej tradycji. Ich odrębność ma swoje
lokalne korzenie. Inne społeczności opóźnione cywilizacyjnie znalazły się na
peryferiach hinduizmu i to było przyczyną ich zacofania.
Odpowiedź na pytanie, jakie są obce elementy w życiu i rytuale niektórych
grup znajdujących się na tej liście, było jednym z głównych zadań mojej pracy
w terenie. Czy była to ludność pochodzenia plemiennego wcześniej zasymilo­
wana przez świat hinduizmu, czy leż może jej pochodzenie było jeszcze inne?
Rabari - pasterze z Gudżaratu także znajdują się na tej liście. Przy tak po­
stawionym sobie zadaniu moja uwaga koncentrowała się na odnajdywaniu róż­
nic i podobieństw w życiu codziennym, obrzędach rodzinnych i dorocznych, w
panteonie bóstw, stroju pomiędzy Rabari a sąsiednią ludnością reprezentującą
wszystkie poziomy hierarchii społecznej. W różnych częściach Gudżaratu spot­
kałem się z koncepcją ter tasli, czyli dosłownie trzynastu talerzy, co oznaczać
ma kasty które zgodnie z obowiązującymi zwyczajami mogą spożywać wspól­
nie posiłek, lecz nie wymieniają swoich córek. Wszystkie te grupy, których
skład i liczba zmienia się w zależności od regionu Gudżaratu, wykazują pewne
podobieństwa. Moim zdaniem grupy te jako całość prezentują pewien odmień-

�231

KRONIKA

ny sposób życia i rytuału wobec klasycznego modelu hinduizmu z braminem
jako kapłanem. Zebrane przeze mnie materiały terenowe dotyczące pasterzy
Rabari z zachodniego Gudżaratu po odpowiednim opracowaniu zostaną opub­
likowane. Był to już drugi pobyt w tym terenie, pierwszy miał miejsce w marcu
1989 roku.
Na zakończenie chciałbym dodać, że tematyka dotycząca różnych form lu­
dowego hinduizmu wydaje się godna dalszej kontynuacji.
DagnoslawDemski

Pieniężnieńskie Spotkania z Religiami:
„Dni buddyjskie"
W dniach 20-21 kwietnia 1989 r. w Wyższym Seminarium Duchownym
Księży Werbistów w Pieniężnie odbyła się piąta z kolei Sesja religioznawcza
dotycząca tym razem buddyzmu. Sesja ta zbiegła się z jubileuszem 25-lecia
istnienia Muzeum Misyjno-Etnograficznego tegoż Seminarium, gdzie otwarto
okolicznościową wystawę pod nazwą „Budda w sztuce". Eksponaty w znacznej
części udostępniło warszawskie Muzeum Azji i Pacyfiku.
Na tzw. „Dni buddyjskie" zostali zaproszeni znawcy tej problematyki inter­
esujący się buddyzmem od strony naukowej, sympatycy kultur Wschodu oraz
wyznawcy buddyzmu skupieni w kilku stowarzyszeniach buddyjskich działa­
jących na terenie naszego kraju. W sympozjum uczestniczył też ks. bp dr hab.
Z. Pawłowicz z Gdańska. Podczas Mszy Św. koncelebrowanej wygłosił on ho­
milię, w której m. in. poruszył jakże ważną we współczesnym świecie kwestię
dialogu między religiami.
W związku z jubileuszowym rokiem wyżej wymienionego Muzeum pier­
wszy odczyt przedstawił alumn mgr D. Piwowarczyk SVD, omawiając dorobek
pieniężnieńskicj placówki muzealnej.
Doc. dr hab. T. Pobożniak (Uniwersytet Jagielloński) ukazał genezę oraz
rozwój logiki, na bazie której rozwinęła się jedna z najpotężniejszych religii
świata - buddyzm. Problemem afirmacji życia w buddyzmie zajął się mgr inż.
M. Kalmus (UJ). Wyjaśnił on przyczyny błędnego pojmowania buddyzmu na
Zachodzie, jako światopoglądu pesymistycznego skupiającego się na cierpieniu
i odrzucającego pełnię życia, a zarazem przedstawił tradycję buddyjską, której
idea polega na wyzwoleniu się od cierpienia i problemów otaczającego nas
świata, aby przez wykorzystanie wszystkich uczuć, doświadczeń i emocji dojść
do osiągnięcia stanu doskonałości, tzn. stanu Buddy. Dr A. J. Korbel (Związek
Buddyjski Zen „Sangha" - Bielsko Biała) omówił narodziny buddyzmu Zen w
Polsce. Z formalnego punktu widzenia buddyzm Zen istnieje w naszym kraju
od 1975 г.; wówczas to przyjechał do Polski jeden z buddyjskich nauczycieli
Zen. Jego uczniami została grupa około 20 osób przyjmując tzw. „wskazania
buddyjskie". Obecnie w Polsce funkcjonuje 6 grup buddyjskich różniących się

�232

KRONIKA

między sobą pod względem tradycji, szkół i nauczycieli. Ogólna liczba prakty­
kujących buddystów wynosi ok. 5 000, nie licząc kilkudziesięciu tysięcy sym­
patyków. Ksiądz doc. dr hab. H. Zimoń SVD (Katolicki Uniwersytet Lubelski)
mówił o formach architektury i symbolice budowli sakralnych w buddyzmie.
Uwzględniał on zróżnicowaną architekturę stup, świątyń i klasztorów buddyj­
skich w rozwoju historycznym (od III w. p. n. e. do VIII w. po Chrystusie) na
terenie Indii środkowych i północnych. Kolejne referaty wygłosili: A. Szoska
z Krakowa ("O sztuce Zen") oraz mgr A. Polakowski z Gdańska ("Dzwony w
kulturze buddyjskiej na tle dzwonów innych tradycji religijnych"). Omawiano
ponadto przyczyny rozkwitu buddyzmu w świecie. Głos zabrał m. in. prof, dr
hab M J Kiinstler (Uniwersytet Warszawski) który zaiał sie przyczynami
zwycięstwa buddyzmu w Chinach Od połowy II w po Chrystusie nastały tam
czasy politycznego i gospodarczego chaosu W wyniku tych niepokojów i nie­
pewności ludność zwróciła sie ku nowej wierze która głosiła że życie jest
cierpieniem w kolejnych wcieleniach a celem żyda staie sie wyrwanie z tego
cyklu wcieleń poprzez osiągnięcia stanu nirwany.
Uczestnicy Sesji mieli także możliwość wysłuchania referatów C. Kwiat­
kowskiego (Krajowy Klub Miłośników Kultury Dalekiego Wschodu - Łódź)
oraz dr. P. Karpowicza (Stowarzyszenie Buddyjskie Zen Kwan Um - Warsza­
wa), który omówił historię buddyzmu Zen koreańskiej tradycji Czogie. Nie za­
brakło też prezentacji podstawowych technik medytacji, których dokonał na­
uczyciel Dharmy A. Czarnecki przy współpracy z J. Wójcickim (obaj ze Sto­
warzyszenia Buddyjskiego Zen Kwan Um - Warszawa). Na zakończenie pier­
wszego dnia Sesji część uczestników wzięła udział w buddyjskiej medytacji
Zen, jak również w projekcji filmów o omawianej tematyce.
Dla chętnych pragnących uczestniczyć w porannej medytacji Zen następny
dzień rozpoczął się o godzinie 4 . Wszyscy wysłuchali natomiast referatu ks.
doc. dr. hab. M. Ruseckiego (Katolicki Uniwersytet Lubelski), który poruszył
problem cudów w buddyzmie. Musimy pamiętać, że w każdej religii wierzący
oczekują pewnej nadzwyczajnej ingerencji Boga. Także w przypadku buddy­
zmu stawiamy pytanie, czy Budda posiadał zdolności taumaturgiczne? (tzn.
czynienia cudów). Badania najstarszych tradycji, dla których źródłem są m. in.
teksty palijskie i sanskryckie pozwalają stwierdzić, że Budda nie przypisywał
sobie takich zdolności, ani też nie przywiązywał do nich większego znaczenia.
W jego przekonaniu, cuda to efekt działania pewnych sił magicznych, które są
posiadaniu wielu osób. Dlatego też cud na płaszczyźnie fizycznej nie jest
W
przemawiającym argumentem za prawdziwością religii. Budda uznał jedynie
cud nauki o możliwościach niwelowania cierpienia, a przez to dojścia do stanu
nirwany. Mimo takiego stanowiska, w świętych księgach buddyzmu znajduje
się wiele opisów zjawisk cudownych przypisywanych Buddzie. Nie chodzi przy
tym o kwestię prawdziwości tych opisów lecz o będącą faktem wiarę w możli­
wość zaistnienia cudu na płaszczyźnie buddyzmu.
30

|[

I
№
jtji.

Następna prelekcja mgr. E . Sakowicza (KUL) dotyczyła dialogu Kościoła
katolickiego z buddyzmem. W 1965 г., na zakończenie obrad Soboru Watykań­
skiego II, papież Paweł VI podpisał deklarację „Nostra aetate" o stosunku Ko-

�KRONIKA

233

ścioła do religii niechrześcijańskich. Dokument ten jest wyrazem otwarcia się
Kościoła na świat, włączając dialog z religiami Wschodu, m. in. z buddyzmem.
Należy tu podkreślić szczególną rolę Jana Pawła II w nawiązywaniu dialogu
między wyznawcami różnych religii. Przykładem takiej postawy może być au­
diencja dla japońskich buddystów i szintoistów, która miała miejsce w 1981
roku, jak też orędzie wygłoszone przez Radio Veritas w Manilii na Filipinach
do wszystkich narodów Azji. Pewnego rodzaju fenomenem jest też zorganizo­
wane przez Jana Pawła II spotkanie przedstawicieli dwunastu religii świata,
które odbyło się 27 X 1986 r. w Asyżu. Byli tam również obecni reprezentanci
buddyzmu z Japonii oraz przywódca buddystów tybetańskich Dalaj Lama.
W dalszej części Sesji zabrali głos mgr В. K. Peczko (Ośrodek Terapii i
Rozwoju Osobowości - Warszawa), który mówił o relacji buddyzmu i współ­
czesnej psychologii, a następnie - mgr M. Woźniak (Uniwersytet Warszawski),
który przedstawił możliwość dialogu między Wschodem a Zachodem (pomo­
stem mogą tu być dalekowschodnie sztuki walki). A. Czarnecki zaś (Stowarzy­
szenie Buddyjskie Zen Kwan Urn - Warszawa) prezentował „Kido" - czyli me­
dytację dźwięku. Sympozjum zakończono dyskusją, praktycznymi ćwiczenia­
mi medytacji oraz projekcją filmów o tematyce buddyjskiej.
Myślę, że tego rodzaju spotkania religioznawcze dają chrześcijanom głęb­
szy wgląd w naszą religię, poszerzają nasze horyzonty na inne wierzenia i kul­
tury, a co najważniejsze pobudzają do refleksji nad własną świadomością reli­
gijną i jej urzeczywistnieniem we współczesnym zmaterializowanym świecie.
Każda religia niesie pozytywne wartości, które po przetransportowaniu na
grunt chrześcijański mogą przyczynić się do naszego duchowego ubogacenia.
Slawomir Janowic: SVD

Wystawa sztuki ludowej województwa łomżyńskiego
w Kazaniu. Refleksje etnografa
Muzeum Okręgowe w Łomży zorganizowało w czerwcu br. w Kazaniu wy­
stawę sztuki ludowej województwa łomżyńskiego. Była ona jedną z wielu form
prezentacji naszej kultury w ramach dni województwa łomżyńskiego w Tatar­
skiej ASSR, będących podsumowaniem trwającej od trzech lat współpracy kul­
turalnej i gospodarczej.
Na wystawie pokazano te dziedziny sztuki ludowej, których tradycja pod­
trzymywana jest do dzisiaj. Pozwoliło to przedstawić sztukę ludową w przekro­
ju czasowym, umożliwiającym porównanie i ocenę zachodzących zmian. Mie­
szkańcy Kazania mieli okazję obejrzeć dawne i współczesne wyroby tkackie,
hafciarskie, garncarskie i plecionkarskie, obok których pokazano także rzeźby,
pisanki i ciasto obrzędowe, a ze zdobnictwa wnętrza wycinanki i „pająki". Dru­
gą przesłanką tej wystawy było ukazanie zróżnicowania etnograficznego wo­
jewództwa łomżyńskiego, którego północna część należy do Kurpiowskiej PuL

�234

KRONIKA

szczy Zielonej, południowa natomiast pozostaje pod wpływem sąsiedniego
Podlasia. Eksponaty zostały dobrane i zaprezentowane w ten sposób, by zilu­
strować tę niejednorodność. Obok kraciastych, zielono-czerwonych „buroriek"
kurpiowskich tkanych splotem rządkowym znalazły się piękne, dwubarwne dy­
wany dwuosnowowe ze zbiorów Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu. Wyso­
kie, smukłe siwaki podlaskie kontrastowały z nieco przysadzistymi, czerwony­
mi garnkami kurpiowskimi, a ogromny, beczkowaty kosz słomiany na zboże
uzupełniał ciekawą kolekcję kurpiowskich wyplatanek z korzeni sosnowych i
wilkliny.
Duże zainteresowanie zwiedzających wzbudziły plecionki z okorowanych
korzeni sosnowych wykonane techniką spiralną. We wsiach tatarskich do dzi­
siaj używa się analogicznych naczyń wykonanych tą samą techniką i z tego
samego materiału. Także zaprezentowane obuwie kurpiowskie nawiązywało do
tradycyjnego obuwia tatarskiego. Co prawda, z Tatarami kazańskimi nierozdzielnie kojarzą się piękne, kolorowo aplikowane buty skórzane, to jednak nie­
obce, zwłaszcza ludności wiejskiej, były buty plecione z łyka techniką taśmowo-krzyżową.
Wiele narzędzi i sprzętów tradycyjnego gospodarstwa domowego (stępy,
maglownice, tłuczki), jakie miałam możliwość oglądać w muzeach, swoim
kształtem i materiałem, z jakiego zostały wykonane przypomina wytwory na­
szej kultury ludowej.
Wspominając swój pobyt w Tatarii chciałabym podzielić się kilkoma jesz­
cze refleksjami.
Kazań jest wielkim (1,5 min mieszkańców) miastem położonym nad Wołgą
i jej dopływem - Kazanką. Jego ciekawej historii można uczyć się z zachowa­
nych zabytków. Nasi kazańscy przewodnicy pokazali nam trzy, bardzo różne,
oblicza tego miasta. Część muzułmańską, z górującymi nad nią minaretami,
część rosyjską, o charakterze handlowym, z nielicznymi zachowanymi kopuła­
mi cerkwi (na początku naszego stulecia Kazań był nazywany miastem tysiąca
cerkwi) oraz najnowsze dzielnice będące przede wszystkim osiedlami miesz­
kaniowymi. Naszą uwagę przyciągnęła architektura części muzułmańskiej,
wśród której zachowało się sporo budynków drewnianych. Zbudowane z okrą­
głych bali metodą zrębową, są aktualnie szalowane deskami i malowane róż­
nokolorowymi farbami. Jeżeli w sąsiedztwie znajdują się jakieś zabudowania
gospodarcze są one także szalowane i malowane. Integralną częścią takiej za­
grody (a raczej w warunkach miejskich - podwórka) jest wysoka, dwuskrzyd­
łowa brama zdobiona podobnie jak dom.
Z tradycyjnego stroju tatarskiego przetrwały jedynie wspomniane wyżej ap­
likowane buty a także nakrycia głowy, noszone zarówno przez mężczyzn, jak
i kobiety. Te ostatnie okrywają głowy chustkami innymi jednak niż znane nam
polskie okrycia tego typu. Tatarska chustka ma kształt prostokąta i jest wiązana
węższym bokiem pod brodą lub na karku. Prawie cała chustka spoczywa wów­
czas na plecach. Tego typu wiązanie tłumaczono względami praktycznymi - w
przeszłości, gdy zbliżał się mężczyzna kobieta zasłaniała twarz częścią chustki
znajdującą się na plecach. Dzisiaj kobiety nie zasłaniają twarzy, a mimo to tra-

�KRONIKA

235

dycja nakrywania głowy przetrwała wśród starszego pokolenia. Dziewczęta i
kobiety w średnim wieku nie noszą tego typu chustek. Dawniej chustki wyko­
nywane były z samodziałowego płótna i zdobione kolorowym haftem łańcusz­
kowym. Dzisiaj kobiety noszą kupowane w sklepach pasmanteryjnych, różno­
barwne chustki, chociaż nadal dominują białe nakrycia głów.
Męskie nakrycie głowy „tubitejka" to rodzaj niewielkiego toczka wykona­
nego z czarnej miękkiej tkaniny zdobionej haftem lub koralikami. „Tubitejki"
noszą mężczyźni w średnim wieku, a także starsi.
Wspomniane nakrycia głowy, kobiece i męskie, spotyka się zarówno w mia­
stach, jak i na wsiach.
Dobrym pretekstem do obserwacji było święto ludowe, w którym mieliśmy
możliwość uczestniczyć. Święto to, zwane sabantuj (dosłownie Święto Pługa)
organizowane jest po siewach, a przed żniwami. Jest to stare święto obchodzone
już w IX wieku, którego genezy nie udało się naukowcom dokładnie określić.
Tradycyjnie Święto Pługa urządza sięza miastem, koniecznie w brzozowym
zagajniku. Istotą święta jest zabawa, w której biorą udział wszyscy uczestnicy
imprezy. Było więc i przeciąganie liny przez dwie grupy mężczyzn, i bieganie
w workach (tu dominowały dzieci) a także wspinanie się na wysoki słup. Słup
był tak wysoki, że kiedy mężczyzna spoglądał na jego wierzchołek „tubitejka"
spadała mu z głowy.
Dużą liczbę kibiców zgromadziła walka workami z sianem. Dwóch męż­
czyzn siedzących na wąskiej belce, umocowanej 1,5 metra nad ziemią, biło się
takimi workami. Zwyciężał ten, który potrafił siłą swoich uderzeń zwalić prze­
ciwnika na ziemię.
Szczególną atrakcją Święta Pługa są wyścigi konne. Ich bohaterami są męż­
czyźni, chociaż nie brakuje w siodłach także i kobiet. W przeszłości podczas
tego święta zawierano liczne małżeństwa. W związku z tym niejedna z opisy­
wanych zabaw kryła w sobie zaloty czy rywalizację o rękę oblubienicy. Był
zwyczaj, że jeżeli chłopak dogonił i pocałował dziewczynę podczas wyścigu
na koniach, miał wówczas prawo wprowadzenia jej do swojego domu. W przy­
padku gdy próba nie powiodła się, tracił na zawsze szanse u tej dziewczyny.
Aktualnie głębszy sens tej zabawy został zagubiony, natomiast ona sama zy­
skała dodatkowy element widowiskowy gdvż dziewczyna broni sie Drzed za­
lotami uderzając chłopaka nahaika Starzy Tatarzy odnoszą siedo tego nowego
zwyczaju z wyraźną dezaprobata twierdząc że dawniej było to nawet nie do
pomyślenia.
'
Główną jednak atrakcję święta stanowi kuresz. Jest to rodzaj zapasów. Męż­
czyzna, który pokona po kolei wszystkich walczących, otrzymuje główną na­
grodę święta - żywego barana i jest bohaterem przez cały rok, do następnego
święta. Zwyczaj obdarowywania zwycięzcy żywym baranem został wprowa­
dzony przez Pieczyngów, którzy wierzyli, że przez niego spływa na człowieka
łaska Boga.
W przeszłości do walki z mężczyznami stawały kobiety, które nie ustępo­
wały im ani siłą, ani sprytem. Zdarzało się, że zwyciężała dziewczyna. Z bie­
giem czasu kobietę zastąpił mężczyzna z jej rodu. W ten sam sposób kuresz stał

�236

KRONIKA

się walką czysto męską. Zmieniły się czasy i obyczaje, ale zainteresowanie
pozostaje wciąż takie same. Zawody skupiły liczną publiczność żywo dopin­
gującą swoich faworytów.
Wszystkim zabawom święta towarzyszyły występy zespołów ludowych i
artystów profesjonalnych. Kazańscy handlowcy ustawili wiele straganów, a ga­
stronomia zorganizowała bufety, gdzie można było zjeść prawdziwy tatarski
szaszłyk i skosztować kumysu. W rytm muzyki tańczyły kobiety, podczas gdy
ich mężowie i bracia stali z boku zabawiając się rozmową. Zwyczaj zakazuje
mężczyznom tańczyć w miejscach publicznych, oni tańczą tylko we własnych
domach.i to tylko po jednym lub dwóch kieliszkach alkoholu. Mimo to wesoła
zabawa w podkazańskim lasku trwała do wieczora. O zmierzchu jej uczestnicy
zaczęli rozjeżdżać się do domów, żegnając się do następnego święta za rok.
Urszula Raszki ewicz

¡llii
i ill

i lii.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10908" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10886">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c4c7c8802357aa085c3d1bf133498043.pdf</src>
        <authentication>7ab6cd270d1da1cfe153465b5ffaa053</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130087">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130088">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130089">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1290</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130090">
                <text>"Tygodnik Polski" - czasopismo tyfliskiej Polonii / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130091">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.153-172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130092">
                <text>Woźniak, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130093">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130094">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130095">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130096">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130097">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", t. X X X V ; 1991, z. 1
P L ISSN 0071-1861

Andrzej Woźniak
(IHKM PAN, Warszawa)

„Tygodnik Polski" - czasopismo tyfliskiej Polonii
W przededniu I wojny światowej liczebność kolonii polskiej w Tyflisie nie
przekraczała, jak się wydaje, 8-9 tysięcy osób. Dokładniejsze dane pochodzą
z 1910 r; mieszkało tam wówczas 7367 Polaków (Mądzik 1987, s. 29). W tym
samym mniej więcej okresie kolonia polska w Petersburgu liczyła około 70 tys.
osób, w Rydze w 1913 r. mieszkało 47 tys. Polaków, w Odessie 25 tys., a w Mo­
skwie było ich około 20 tys. W ostatnich latach przed I wojną światową ośmio­
tysięczne kolonie polskie miały Kamienskoje i Jekalerynosław po 7 tys Pola­
ków było w Smoleńsku Nikołajewie Charkowie Skąpiska polskie od 1 do
5 tys. osób istniały w ponad 80 miastach i osadach fabrycznych imperium ro­
syjskiego W Dorównaniu z petersburska czy chociażby odesska Polonia tvfliska nie należała do najliczniejszych ale było to niewątpliwie największe sku­
pisko polskie na Kaukazie drugi bowiem co do wielkos'ci ośrodek miski tego
rejonu - Baku liczył wówczas około 3 tys. osób (Łukawski 1978, s. 91).
M. Mądzik w opublikowanym przed kilku laty artykule tak charakteryzuje
społeczność polską w stolicy Gruzji: „W Tyflisie mieszkała ponad połowa
wszystkich Polaków, którzy znaleźli siew tym czasie na terytorium Gruzji. We­
dług danych z 1897 r. kolonia polska w Tyflisie liczyła 4133 osoby, podczas
gdy w dwóch guberniach: tyfliskiej i kutaiskiej, a więc na obszarze całej Gruzji
żyło 8220 osób, które w wykazach statystycznych uznawano za Polaków [...].
Większość Polaków, którzy mieszkali w stolicy Gruzji, pochodziła z Królestwa
Polskiego. W dziesięciu polskich guberniach urodziło się bowiem 2661 póź­
niejszych mieszkańców Tyflisu (stanowiło to 64% ogólnej liczby Polaków
w tym mieście) Największe grupy pochodziły z guberni warszawskiej (549
osób) kaliskiej (452) piotrkowskiej (435) radomskiej (243) Z liczby 3181
Polaków czynnych zawodowo największą ponad 50% grupę stanowili wojsko­
wi (1653)- dalej s z ł y spora liczebnie służba domowa Í473 osoby} pracownicy
administracji sadownictwa policii (146) koleiarze (144) Ponadto w stolicy
pracowało 47 nauczycieli fw fvm 24 kobie'tv) oraz 48 ekarzv iw tvm 7 kobiet)
Wskaźniki procentowe ob azuiace nrzekrói snotecznv ludności nokkiei miesz
kaiacei w Tvflisie u schvrku X I X w odWepnh nieco
struktLpoIakXwcnW^
s i ę s z L T a ^
s 48-49)
Charakterystyczna była też struktura wieku skupisk polskich w Gruzji; naj­
większą grupę stanowili w nich ludzie w wieku 20-29 lat. W Tyflisie było ich

�154

ANDRZEJ WOŹNIAK

51,1%, jeśli zaś weźmiemy pod uwagę przedział wieku 20-49 lat, a więc osoby
młode i w sile wieku, w okresie najkorzystniejszym dla działalności zawodo­
wej, to było ich wśród tyfliskich Polaków aż 74,2%. Wśród ludzi młodych,
w wieku od 20 do 29 lat, przeważali żołnierze miejscowego garnizonu. Bardzo
mała była natomiast liczba kobiet w tym wieku (Mądzik 1987, s. 36) .
Jeśli idzie o wykształcenie, to społeczność polską w Gruzji charakteryzo­
wał z jednej strony wysoki procent (około połowy populacji) analfabetów w większości chyba żołnierzy, z drugiej zaś, istnienie znacznej (w Tyflisie
15,7%) grupy inteligencji ze średnim i wyższym wykształceniem.
Bardzo jednorodna była natomiast kolonia polska w Tyflisie pod względem
wyznaniowym, bowiem około 98% jej stanowili katolicy. Stosunkowo niewielu
było wśród tutejszych Polaków protestantów czy prawosławnych (Mądzik
1

1987, s. 36-37)2.

W zróżnicowanej pod względem zawodowym społeczności polskiej w Ty­
flisie zdecydowanie najliczniejszą grupę stanowili wojskowi, pamiętać jednak
należy, że udział tej grupy, a szczególnie żołnierzy i podoficerów w życiu tu­
tejszej kolonii, był zarówno ze względu na koszarową dyscyplinę jak i rusyfikatorską politykę władz wojskowych, bardzo ograniczony. O sprawach tych
opowiada, opisując trudności Polaków - żołnierzy z batumskiego garnizonu
w kontaktowaniu się z mieszkającymi w tym mieście rodakami, S. StrumphWojtkiewicz, którego ojciec był w początkach bieżącego stulecia sędzią pokoju
w Batumie (1963, s. 13-16).
Kilkadziesiąt lat wcześniej, około połowy X I X w. ta przewaga wojskowych
nad przedstawicielami innych zawodów była wśród tyfliskich Polaków jeszcze
wyraźniejsza, ale brak z tego okresu dokładniejszych danych. Już od przełomu
XVIII i X I X w. zaczęli coraz liczniej napływać do stolicy Gruzji wcieleni do
wojska rosyjskiego Polacy. Jeszcze przed przyłączeniem Gruzji do Rosji byli
to żołnierze powstania kościuszkowskiego (B. Baranowski, K. Baranowski
1987, s. 160), a później armii Księstwa Warszawskiego z okresu wyprawy na
Moskwę, uczestnicy powstania listopadowego, a także spiskowcy i konspira­
torzy skazani na służbę wojskową na Kaukazie.
W okresie międzypowstaniowym, a może już nieco wcześniej, zaczęli osia­
dać w Tyflisie polscy urzędnicy, nauczyciele,"lekarze, różnego rodzaju specja­
liści, rzemieślnicy i ludzie interesu, ale wiemy o nich niewiele. Mniej więcej
od początku lat 60-tych X I X w., po upadku Szamila i zakończeniu wojny kau­
kaskiej, polska emigracja zarobkowa na Kaukaz, a szczególnie do Gruzji, na­
siliła się. Choć wojskowi nadal stanowili wśród Polaków w Gruzji grupę najli­
czniejszą, to w stosunku do całej populacji polskiej w tym kraju, jej udział pro­
centowy stale się zmniejszał (B. Baranowski, K. Baranowski 1985, s. 163). '
W końcu X I X stulecia czterotysięczne przeszło skupisko polskie w stolicj
Gruzji było już, jak wiemy, silnie zróżnicowane pod względem zawodowym.
Oprócz wciąż jeszcze dominującej grupy wojskowych i paru innych, wymie­
nionych wcześniej grup zawodowych (służba domowa, pracownicy administra­
cji, sądownictwa i policji, kolejarze, lekarze i nauczyciele), byli również przed­
stawiciele wielu innych profesji. Dość liczna była grupa różnego rodzaju rzc-

�155

„TYGODNIK POLSKI"

mieślników, kupców i właścicieli drobnych zakładów produkcyjnych (przede
wszystkim odzieżowych). Byli w Tyflisie polscy pracownicy poczty i telegra­
fu. Istniało, niewielkie wprawdzie, polskie środowisko artystyczno-literackie.
Ze spisu 1897 r. wynika nawet, że mieszkało w Tyflisie kilku Polaków, których
zaliczano do grupy właścicieli ziemskich i osób utrzymujących się z rolnictwa,
ale była to grupa niewielka nawet w skali całego kraju. W obu guberniach gru­
zińskich: tyfliskiej i kutaiskiej wraz z rodzinami liczyła niewiele ponad 100
osób (Mądzik 1987, s. 38).
Polscy mieszkańcy Ty flisu, w ogromnej większości (około 98%) katolicy,
skupiali się wokół wzniesionego w latach 70-tych ubiegłego wieku nowego ko­
ścioła katolickiego pod wezwaniem św. Piotra i Pawła . Konsolidację ludności
polskiej utrudniały jednak w pewnym stopniu spory, które wyniknęły na prze­
łomie lat 80- i 90-tych między proboszczem, sprawnym zresztą i energicznym
administratorem, ks. M. Orłowskim a parafianami, na tle sposobu zarządzania
parafią. Wspominał o nich na łamach „Kraju" w roku 1891 ks. J. Dobkiewicz,
były zesłaniec na Sybir wówczas osiadły w Tyflisie, a wcześniej także inny
korespondent tego czasopisma, który pisał: „Otóż u nas w Tyflisie są tylko ro­
dacy - a nic więcej nie masz: żadnej łączności, żadnego węzła, żadnej instytucji,
każdy żyje zamknięty sam w sobie. Gdzie indziej kościół jest ogniskiem wspól­
nej znajomości; nasi parafianie systematycznie wykluczani przez ks. probosz­
cza O. od kontroli nad kościołem i jego dochodami, machnęli ręką i oczekują
możliwych zmian w okolicznościach natury wyższej". Spory, jak się wydaje,
ustały zupełnie kiedy po śmierci ks. Orłowskiego w początkach 1891 roku jego
miejsce zajął, mający opinię człowieka „cichego i spokojnego", ks. Józef Ba­
ranowski (Mądzik 1987, s. 64).
3

Wydarzeniami, które w tym okresie gromadziły znaczną liczbę tyfliskich
Polaków były występy polskich trup teatralnych. Dość bogaty w takie wyda­
rzenia był rok 1893. W maju i w czerwcu gościł w Tyflisie polski zespół teatral­
ny pod kierownictwem artystycznym Ignacego Kościeleckiego. O jego wystę­
pach w stolicy Gruzji pisał do redakcji „Przeglądu Tygodniowego" mieszkający
wtedy w Tyflisie, a dziś mało znany folklorysta Józef Stefan Ziemba:
„Trupa polska pod kierunkiem artystycznym p. Ignacego Kościeleckiego
bawi jeszcze w Tyflisie dzięki powodzeniu względnemu, jakie ma. O pier­
wszych przedstawieniach pisałem już. Po "Lenie,,, co przepowiadałem, na któ­
rej teatr pustkami świecił tak, że nie tylko żadnego dochodu, a stratę 65 rs po­
niosła trupa, grali 31/20 maja "Dom Otwarty,, Bałuckiego. Rzecz wesoła, teatr
więc pełny był. 1 czerwca (21 maja) grali komedię Kraszewskiego "Miód ka­
sztelański" i „Wesele w Ojcowie", 3 czerwca (23 maja) Bałuckiego „Gęsi i gą­
ski", 6 czerwca (26 maja) Przybylskiego „Wicek i Wacek", 8 czerwca (28 maja)
- Sewera „Hanusia ", operetka ludowa. Dziś zaś tj. 10 czerwca (30 maja), dzięki
inicjatywie pana Jana Rousseau grali w klubie miejscowym, zwanym „Tiflisskij krużok", Fredry „ Consilium facultatis" i Bogusławskiego „Broń niewie­
ścia" [...]. Ogółem dano w Tyflisie przedstawień 8, które średnio biorąc, pub­
liczność polska chętnie odwiedzała choć znowu nie tak iak należało Jutro lub
pojutrze towarzystwo dramatyczne wyjeżdża do Baku/gdzie ma zamiar dać

�156

ANDRZEJ WOŻNIAK

kilka przedstawień, poczem jedzie dalej po morzu Kaspijskim i Wołdze [...]
Jeśli się kiedy wybierze w odwiedziny na Kaukaz jakie towarzystwo dramaty­
czne, niechaj lepiej zaopatrzy się w sztuki z życia ludowego, bo te mają powo­
dzenie wielkie, a i inne względy każą nam tak radzić" .
Jak zatem widać gusty i upodobania teatralne polskiej publiczności w Tyflisie kierowały się wówczas przede wszystkim ku repertuarowi lekkiemu, ko­
mediowemu, zainteresowanie budziły też, zdaniem Ziemby, sztuki „z życia lu­
dowego". M. Mądzik pisze o występach w Tyflisie, latem 1893 r. „zespołu te­
atru polskiego" z Petersburga, pod kierownictwem Kazimierza Kamiriskiego,
wystawiającego tu również „popularne utwory polskiego repertuaru komedio­
wego" - sztuki A. Fredry, M. Bałuckiego (1987, s. 66). Zdaniem tegoż autora,
występy teatru polskiego rozbudziły wśród Polaków w Tyflisie duże zainter­
esowanie amatorskim ruchem scenicznym, który wkrótce miał stać się jedną
z podstawowych form działalności Rzymskokatolickiego Towarzystwa Dobro­
czynności, integrującą miejscowe środowisko polskie i dostarczającą środków
finansowych na realizację celów statutowych Towarzystwa.
„Inicjatywa powołania do życia w Tyflisie Towarzystwa Dobroczynności,
instytucji, która istniała już w największych skupiskach polskich w Rosji, zror
dziła się w 1894 r. Wystąpili z nią przedstawiciele miejscowej inteligencji
wspierani przez nowego proboszcza i członków rady parafialnej, tzw. kuratorii.
Opracowano statuty który w połowie 1894 r. został zatwierdzony przez Mini­
sterstwo Spraw Wewnętrznych. Jesienią działania organizacyjne rozpoczął
tymczasowy zarząd Towarzystwa, w skład którego weszli: dr Piotr Kimontt,
Rafał Szymański, Ludomir Kamocki, Grzegorz Mularski, Marian Ziembiński
i Feliks Nowiński" (Mądzik 1987, s. 64) .
Na pierwszym walnym zgromadzeniu wybrano władze Towarzystwa. Skład
zarządu zmienił się całkowicie, a prezesem został z urzędu proboszcz ks. Ba­
ranowski. Towarzystwo czyniło starania o otwarcie przytułku dla starców i uru¬
chomienie szkółki parafialnej. Środki finansowe potrzebne do realizacji tych
celów i niesienie potrzebującym materialnej pomocy czerpano ze składek
i ofiar członków.oraz organizowania imprez kulturalnych, w pierwszym za¿
rzędzie przedstawień teatru amatorskiego przez wiele lat kierowanego przez
inż. K. Waniorskiego, sekretarza zarządu. Oprócz przedstawień urządzano tę*
wieczory literackie i koncerty. Wynikające ze statutu ograniczenia rozwoju To­
warzystwa niedostatek środków finansowych nie pozwalały jednaknależyci*
rozszerzać tych kierunków jego działalności które miały na celu większą intągracje tutejszego środowiska polskiego (Mądzik 1983 s 22-23) Jeden z tyfliskich Polaków tak w 1902,r. ná tamach „Kraju" oceniał istniejący, stan rzeczy:
4

5

„Żyjemy tutaj bardzo odosobnieni, mało'łącząc się ze sobą, gdyż brak ną#
ogniska, u którego moglibyśmy się skupiać. Teatru amatorskiego w języku pol­
skim, urządzanego dwa lub trzy razy do rpku, ogniskiem takim nazwać #
można, gdyż rzadko.gromadzi on wjedno miejsce kilkaset osób. A i te zebrani
prawdopodobnie wkrótce się przerwą, gt}yż osoby zajmujące się urządzanjef
przedstawień, coraz większe trudności znajdują w gromadzeniu amatorójf
(Parafianin, 1902, s. 18).
^

�„TYGODNIK POLSKI"

157

W celu rozszerzenia i uaktywnienia dzialalnos'ci Towarzystwa poczyniono,
choć nie bez oporów ze strony części jego członków, zmiany w statucie, wy­
brano nowy zarząd z prezesem J. Laudańskim na czele, którego starania dopro­
wadziły w 1903 r. do otwarcia biblioteki i czytelni oraz szkółki przykościelnej
(Mądzik 1983, s. 23) . Jednakże nawet i te przedsięwzięcia nie były w stanie
spowodować zasadniczych zmian zakresu działalności Towarzystwa, ze wzglę­
du na jego charakter i podstawowe cele statutowe. Dopiero sytuacja zaistniała
po 1905 r. umożliwiła zakładanie organizacji, które w szerszym zakresie po­
zwalały na realizację potrzeb kulturalno-oświatowych środowisk polskich
w Rosji. Były to powstające wówczas w wielu miastach imperium instytucje
pod nazwą „Dom Polski".
6

W Tyflisie inicjatywa powołania takiej organizacji zrodziła się wiosną 1907
roku i mimo pewnych trudności doczekała się realizacji w październiku tegoż
roku. Z prośbą o rejestrację stowarzyszenia „Dom Polski" wystąpili tu Ignacy
Rządca, Franciszek Lcncki (Łęcki?), Antoni Keller, Aleksy Asłanowicz, Józef
Żółtowski, Stefan Chrzanowski, Bronisław Mielczarski i Otto Gede. Oficjalna
inauguracja działalności Stowarzyszenia odbyła się 16 października 1907 r.
(Mądzik 1983, s. 24-25).
Celem działalności Stowarzyszenia, jak głosił statut miało być popieranie
rozwoju kulturalnego wszystkich warstw ludności polskiej w Tyflisie i jego
najbliższych okolicach. Dla osiągnięcia tych zamierzeń planowano założyć
czytelnię, biliotekę, księgarnię, szkołę dla dzieci i dorosłych, biuro informacji
i porad prawnych, i,irodową jadłodajnię i herbaciarnię oraz towarzystwo wza­
jemnej pomocy. Przcw idywano także wykłady, dyskusje, różnego rodzaju kursy
dokształcające dla doro.slych, koncerty, lekcje muzyki chóralnej i śpiewu. Pro­
jektowano wydawanie książek, broszur oraz, co dla nas szczególnie interesują­
ce, gazel i czasopism. Członkami Stowarzyszenia mogły być wszystkie osoby
uważające się za Polaków które ukończyły 18 lat bez różnicy płci wyznania
zawodu i przynależności społecznej (Mądzik 1987, s. 73). Mimo iż, jak widać,
statut nie stawiał niemal żadnych ograniczeń w przyjmowaniu członków, to
ich liczba wzrastała powoli: w roku 1909 Stowarzyszenie skupiało 84 osoby.
Zainteresowanie kolonii polskiej działalnością „Domu Polskiego" (mimo
pewnych ograniczeń jej zakresu, których zażądały władze gubcrnialne w czasie
rejestracji), było w pierwszym okresie jego istnienia dość duże. Świadczy
o tym pośrednio poszukiwanie dla Stowarzyszenia korzystającego dotychczas
z gościnności Towarzystwa Dobroczynności, nowego większego lokalu z po­
mieszczeniem na salę teatralną. Odpowiedni dom, na lej samej co Towarzystwo
Dobroczynności ulicy Nikołajcwskiej, udało się wynająć latem 1909 r.
Jedną z głównych form działalności „Domu Polskiego" były przedstawienia
teatru amatorskiego. Najczęściej wystawiano komedie polskich autorów: Fre­
dry, Zapolskiej, Bałuckiego. Urządzano też wieczory muzyczne, literackie
(często rocznicowe), taneczne, choinki dla dzieci. Czasem odbywały się seanse
filmowe, czynna byla czytelnia i biblioteka. We wrześniu 1909 r. w siedzibie
„Domu Polskiego" występowała polska trupa teatralna Czesława Jankowskiego

�158

i

I
¡Í
SI

ANDRZEJ WOŹNIAK

z lekkim repertuarem komediowym i ciszącą się ogromnym powodzeniem ope­
retką Śliwińskiego Warszawianka.
„Dla zaakcentowania swej ożywionej działalności i przyciągnięcia wię­
kszej liczby Polaków do "Domu Polskiego" - pisze M, Mądzik - kierownictwo
Stowarzyszenia zamieszczając anonse w gazecie „Tiflisskij Listok" coraz czę­
ściej dawało wstawki w języku polskim. Najpierw była to tylko nazwa Stowa­
rzyszenia, z czasem tekstu składanego w języku polskim zaczęło przybywać.
Zawiadomienie o wieczorze poświęconym Chopinowi zawierało już polski
tekst: Jubileuszowy wieczór F. Chopina, zaś anons o występie trupy Janko­
wskiego wydrukowany był w całości w języku polskim" (Mądzik 1987, s. 78¬
80).
Od połowy 1909 r. w działalności Stowarzyszenia dają się zauważyć pewne
oznaki kryzysu, pogłębiającego się w roku następnym: ilość członków wzrasta
powoli, zaczynają się kłopoty finansowe. Aktywność Stowarzyszenia słabnie,
a w następnym roku niemal zamiera. Po roku 1910 pozostało w nim tylko 11
członków i funkcjonowała jedynie biblioteka. Znalazła się jednak grupa ludzi,
która doprowadziła do reaktywowania działalności Stowarzyszenia w 1913 r.
i ponownego, powolnego wzrostu liczby członków. Wybrano nowy zarząd, któ­
ry powołał trzy koła: dramatyczne, organizacji wieczorów oraz rozrywek dla
dzieci. Urządzano wieczory, seanse filmowe dla dorosłych i dzieci, koncerty
itp., działał teatr amatorski, biblioteka i czytelnia.
Wybuch wojny światowej postawił przed stowarzyszeniem „Dom Polski"
nowe zadania. Jego działalność niemal całkowicie podporządkowana została
sprawie pomocy poszkodowanym przez działania wojenne. Już we wrześniu
1914 za zgodą namiestnika Kaukazu utworzony został w Tyflisie Polski Komi­
tet Organizacyjny Pomocy Ofiarom Wojny przy Stowarzyszeniu „Dom Polski".
Zbiórkę pieniędzy na rzecz poszkodowanych rozpoczęto od umieszczenia
w miejscowej gazecie „Kawkaz" wezwania w języku polskim do kaukaskich
Polaków, w podniosłych słowach apelującego do ich ofiarności w imię do­
świadczonej przez wojnę ojczyzny. Szybko zaczęły napływać składki, rozpo­
częto organizowanie imprez, z których dochód przeznaczony był na rzecz Ko­
mitetu Pomocy Ofiarom Wojny, skąd zgromadzone fundusze w większości
przekazywano odpowiednim instytucjom w Warszawie. Jesienią 1914 r. napły­
nęli do Tyflisu pierwsi uchodźcy z objętych działaniami wojennymi terenów
Królestwa dla których Komitet zorganizował schronisko w pomieszczeniach
Towarzystwa Dobroczynności. Liczniejsze grupy uchodźców polskich przyby­
ły do Tyflisu rok późniei icsienia 1915 roku po ewakuacji Królestwa Polskietro Ustalenie dokładnej ich liczby icst dośćYrudne edyż Komitet rejestrował
tylko osoby ubicmiace sie o pomoc' hcznie iednak z nie zarejestrowanymi
których wedhm ówczesnych ocen było około 500 osób do listopada 1915 r'
w stolicy Gruzii znalazło sic około 900 1000 uchodźców 'polskich cześć z nich
wyjechała iednak nóźniei do innych mieiscowości Stawiało to zarówno Komi­
tet i i к i c i h snoLznosc nolsk-i w Tyflisie w trudnei sytuacji nie starczało
bowiem środków finansowych nn nomoc dh notr/ebuhcych a ilość miejsc
n^MegowJch w L u j t ó L a z
wciąż eszcze' zbyt mała Sy-

A

�„TYGODNIK POLSKI"

159

luacja ustabilizowała się dopiero w 1916 г., kiedy utrudnienia administracyjne
zahamowały napływ uchodźców na Kaukaz, a więc i do Tyflisu, a ci którzy
znaleźli się tam wcześniej, w większości zdołali już znaleźć pracę i mieszkanie.
W działalności kulturalnej „Domu Polskiego" istotną rolę odgrywał nadal
teatr amatorski, ale coraz więcej miejsca zajmowały teraz różnego rodzaju im­
prezy o charakterze patriotycznym; koncerty i rocznicowe wieczory literackie,
odczyty (Mądzik 1987, s. 88-97) . Przyczyniało się to niewątpliwie do większej
konsolidacji wewnętrznej całej tutejszej społeczności polskiej, pogłębiania jej
świadomości narodowej oraz poczucia łączności z krajem.
Stosunek tyfliskich Polaków do spraw narodowych, ich zaangażowanie
w działalność organizacji polskich dość krytycznie oceniał W. Gutowski,
przedstawiciel Centralnego Komitetu Obywatelskiego, jeszcze jednej organi­
zacji niosącej pomoc wygnańcom, której władze rosyjskie zezwoliły na dzia­
łalność na Kaukazie dopiero w 1916 r. W przesłanym Zarządowi Głównemu
CKO sprawozdaniu pisał on mianowicie: „Skład osobisty miejscowych orga­
nizacji polskich w miastach, zresztą bardzo nieliczny, zawiera w ogromnej wię­
kszości wypadków ludzi niezamożnych, pochłoniętych pracą zarobkową na ży­
cie i tylko dorywczo mogących spełniać obowiązki społeczno-narodowe [...],
zresztą większość stałych mieszkańców Polaków różni się zasadniczo z nami
(pracownikami C K O - M.M.) w pojęciu pracy społecznej: my uważamy naszą
pracę za obowiązek narodowy, ci panowie zaś - za filantropię" (Mądzik 1987,
s. 106-107).
Jeszcze krytyczniej pisał o kaukaskich Polakach w wydanych kilka lat
wcześniej wspomnieniach ks. Fryderyk Józefat Żyskar, który sam dwa lata spę­
dził na kaukaskim zesłaniu: „A tu mój Boże! na tym Kaukazie pogoń za złotem,
za dostatkiem, za życiem, tak dusze wypełnia, tak serca przemienia, że przy­
chodzą na kapłana ciężkie chwile zwątpienia, w których chciało się zawołać:
Panie! oderwij mnie od tej ziemi niepłodnej, od tej roli, która nie daje żadnych
owoców" (Żyskar 1909, s. 78-79). Zaraz jednak dodaje, że owoce jednak są,
tylko trzeba bardzo dużo pracy. Zastrzega się też, że nie chce generalizować
i że jego uwagi nie odnoszą się bynajmniej do wszystkich Polaków; troskę jego
budzi inteligencja, która jak twierdzi, rzadko ma do czynienia z katolickimi
duchownymi. Nasuwa się tu jednak refleksja, iż być może stosunkowo wysoki
wśród kaukaskich Polaków odsetek inteligencji, na przełomie wieków często
obojętnej relieiinie był przyczyna tak pesymistycznej oceny tamtejszych sku¬
pisk polskich Krytyczne uwaei pod ich adresem padały jednak nie tylko ze
strony ludzi patrzących z zewnątrz, takich jak W. Gutowski czy ks. F. Żyskar.
Również z sametio Tvflisu odzvwalv sic cłosv mówiące o niedostatkach czy
wręcz zagrożeniach tutejszego tycia polskiego. W 1895 r. J. S. Ziemba pisał
z Tyflisu o trudnościach na które natrafialv tu nróbv zoreanizowania Dolskiei
biblioteki* podnoszono snrawe znajomości iczyka polskiego zarówno wśród
dzieci miejscowych Polňków hk i wśród dorosłych Korespondent Kraiu"
ubolewał no w 1898 r że dzieci Pohków z klasy sredniei urodzone na Kai,
7

kazie często wcale nic źnaia rodzinne! mowv" a oomimo to nauczyciele iezvka
polskiegow
Tyflisie nie znajdują pracy (Mądzik 1987, s. 69), rok później Stefan

�160

ANDRZEJ WOŹNIAK

z Tyflisu pisał w „Głosie", że nawel inteligencja polska w Tyflisie „niemożebnic mówi po polsku" (Stefan z Tyflisu 1899, s. 548).
Choć w przytoczonych tu wypowiedziach jest pewno trochę publicystycz­
nego przejaskrawienia rzeczywistości, to nie ulega wątpliwości, że nie wszy­
stkie domy kolonii polskiej w Tyflisie były na przełomie wieków takimi twier­
dzami polskości jak opisany w „Tygodniku Powszechnym" dom zasiedziałej
w Gruzji od półwiecza rodziny Kimonltów (Kimontt 1979, s.5). Dla wielu in­
nych dopiero wraz z tą wielką Talą spraw polskich, która napłynęła na Kaukaz
w latach wojny, rozpoczął się powrót do polskości, odnajdowanie tożsamości
narodowej.
Rewolucja lutowa 1917 roku spowodowała wiele zmian również w życiu
kolonii polskiej w Tyflisie. Umożliwiła przede wszystkim zakładanie nowych
organizacji polskich, w tym również o charakterze politycznym. Już w marcu
1917 r. członkowie dotychczas działających w Tyflisie organizacji, tj. Stowa­
rzyszenia „Dom Polski", Towarzystwa Dobroczynności oraz Polskiego Komi­
tetu Pomocy Ofiarom Wojny, powołali do życia Radę Polskich Organizacji.
Pierwszą deklaracją Rady było poparcie dla „zasad i haseł" głoszonych przez
Rząd Tymczasowy.
W następnych miesiącach zaczęły powstawać organizacje polskie o chara­
kterze politycznym. W początkach kwietnia 1917 r. powstało ugrupowanie no­
szące nazwę Polski Związek Demokratyczny, z Sekcją Wojskową również od
kwietnia działała jeszcze jedna organizacja wojskowych - Związek Wojsko­
wych Polaków. Równocześnie ukształtował się ośrodek koordynujący działania
organizacji żołnierskich - Tymczasowa Polska Rada Wojskowa.
W maju Rada Polskich Organizacji w Tyflisie powołała swoją egzekutywę
- Polski Komitet Wykonawczy. Komitet podjął decyzję o zwołaniu „krajowego
zjazdu polskiego na Kaukazie" oraz o wydawaniu gazety w języku polskim
(Mądzik 1987, s. 126-127).
Z inicjatywy przebywających w Tyfilisie działaczy PPS i SDKPiL utworzo­
no tu w czerwcu 1917 r. Polską Socjalno-Demokratyczną Organizację, jednak­
że już na przełomie września i października tego samego roku nastąpił w niej
rozłam, w wyniku którego znów wyłoniły się SDKPiL, PPS-Lewica i PPS-Frakcja.
Istniały też w Tyflisie polskie organizacje młodzieżowe. Z inicjatywy zna­
nego działacza polonijnego Jerzego Mularskiego powstała organizacja dziecięco-młodzieżowa „Harcerz", a od września działał Związek Młodzieży Polskiej.
Niewielką organizacją społeczno-zawodową był Polski Związek Pracowników
Kolejowych.
W sierpniu 1917 r. odbył się w Tyflisie zjazd przedstawicieli polskich orga­
nizacji i związków działających na Zakaukaziu, który w ostatnim dniu obrad
wyłonił naczelny naczelny organ - Polską Radę Okręgową na Kaukazie, która
z kolei wybrała Krajowy Komitet Wykonawczy. Zjazd ustalił wytyczne, który­
mi miała kierować się PRO w swej działalności. Głównymi celami miały być;
rozbudzenie samowiedzy narodowej i niepodległościowej, sprawne organizo*
wanie polskiego życia publicznego, ujednolicanie polskiej polityki na Kaukazie.

�„TYGODNIK POLSKI-

161

zgodnie z zasadami ogólnonarodowej polityki kraju. Przy Radzie Okręgowej
utworzono Polską Centralę Wojskową.
W listopadzie Rada podjęła decyzję o połączeniu oddziałów polskich istnie­
jących na Kaukazie w jedną całość organizacyjną, dywizję wojsk polskich. Wo­
bec wielu trudności zrealizowanie tego planu okazało się niemożliwe - powstała
jedynie Samodzielna Kaukaska Brygada Wojsk Polskich. Na przełomie
1917/1918 r. liczyła ona około 1500 żołnierzy i oficerów pod wspólnym dowó­
dztwem. Żołnierze Brygady pełnili służbę wartowniczą w Tyflisie. W lipcu
1918 r. rząd gruziński podjął decyzję o rozwiązaniu tej bardzo już wówczas
przerzedzonej formacji, a jej żołnierzom i oficerom umożliwił powrót do kraju
(Mądzik 1987, s. 127, 138-149).
W roku 1918 zaistniała na Zakaukaziu nowa sytuacja polityczna: powstały
trzy niepodległe republiki kaukaskie, a wśród nich Demokratyczna Republika

mmi та
№

i. •

p

/

wij

»

4

Лва «О kop.

- •'•

-

R

n

polityczno-ekonomiczny i literacki.
WYCHODZI

KAZ

W

TYUZIKŃ.

Tjílis, niedziela, 2 czerwca 1918 raku.
I n U pmnantr.

.{Unia:
5 Л . . . aiłea.
. . Jr..
«a
rwfcjit^jiaer
tratuj.
t» fńurlU jamami

A1 u. lutcr oc-attj tafeiui't u.51 a!n!ae
od 10&lt;¡ d) 2-«¡ oprfc. dat nriticiŁ

Czy

wolno

ł ib

spa¿?

*«¡e i.l/.i,. napnul. Тому ai» ono nieNie ski» glo-mcl. i „t„w «mataren
która oriuwavstko, na», triüU: „k ,u,W¡ rrwolofll-pilrvotOtíjej i v opon. Przed ba«ekalejdoakop ludii i
panst» calven, które sity kosmiczne «nrorah
v

Dovslmnnm U»l,„.
го nmnioliic
m
mi o » v i n » przewija м,

; . s a a r w » s e ; a s

l

i

s

» prmiloíč tw.r.1, I lW BU..,, k t S í « £
corazVvrainWj poprV. tan.; .-.jní
M

' .Cavo kMdv w w, , kolků, (ok'a»Лиг»
lotr. a talówмш&gt; ai. »&gt;o¡v-.
uto do ronnkonwo hne napięcia.
' Ten .ducli bo»v. 'w r««rvvvl»toi« lvcia.
.\i« trz.-t&gt;a s4 .be -'-orni lv¡„ aa»rwnvm
*'»io *' re*№i i treícl, «veía Hitveaneg» ¡ uawm &lt;v.p„lk0.v, t.„, «iniú konjnakuira
ekonomicinéjto narodów.
l*.WIÍi. «..¡eplaj.,-,01, «i, »»&gt;hto,
W takim canenlewolnoipX! no stokro-Iktórego wMownw &gt;&lt;t i M * Zakaiúatale.
la» uletrolno tvui, ktorir rhn iv. któray Storneba«Ц oliw.*: t.-w mugui» «I* «li
chatank*lioli.ycaitte ¡ .konomicanw jako
apoletieiatwo.
Kraj пала, dwa Uta byt widownie m .
«¡«nej walki, k'úra wwatrptu takiwve.jak
i .kononticatn jego .l.v. I .Var,.!
*Í*ej «r„!y. „otitvíko- povvikW
¡ ».„¿
eví ten «tan nrinra (i. ktúrv oWnV
11Ü kl»rvk0l«Íek iUI.V BOHlinVl prlejař .¡. jedtneni
».*», itewl*»».,.. '
' Oproti pnikóv, iwrcklch i ..(.«lierkk-k.
5

u

Ryc. 1. Strona tytułowa nr I „Tygodnika Polskiego",
reprod. M. Gmur

�162

ANDRZEJ WOŹNIAK

Gruzji (26 V 1918). Rząd Gruziński od początku prowadził politykę unaradawiania urzędów, instytucji oświatowych, kolei, a także służby zdrowia (Gruzja
1939, s. 91-99). Działania te nie pozostawały bez wpływu na sytuację miesz­
kających w gruzji Polaków; jedni stracili pracę, inni czuli się zagrożeni. Nakre­
ślony przez zjazd organizacji polskich program działania kaukaskiej Polonii
zaczął w praktyce schodzić na plan dalszy: sprawą pierwszoplanową stała się
natomiast kwestia powrotu do kraju. W tym też właśnie okresie zaczęło się
ukazywać czasopismo w języku polskim - „Tygodnik Polski".

Pierwszy numer czasopisma noszącego tytuł „Tygodnik Polski politycznoekonomiczny i literacki" ukazał się w Tyflisie w niedzielę 2 czerwca 1918 roku.
Jego redaktorem był W. Jordaňski, a wydawcami bracia Musiał i J. Blichiewicz.
„Tygodnik" zawierał 4 strony niedużego formatu (32 x 21 cm), tekst drukowa­
ny był w dwu szpaltach. Numer 2 wyszedł 9 czerwca, podobnie jak i następne
już bez podtytułu. Numer 3, sześciostronicowy „Za redaktora" podpisał M. Mu­
siał, wydawcami byli M. Musiał i J. Blichiewicz, w nr 5 M. Musiał był reda­
ktorem pisma i wraz z J. Blichiewiczem, jego wydawcą.
Cztery numery „Tygodnika" (R. 1918, nr 1-3, 5) znajdują się w zbiorach
biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego'', inne nie są znane. Brak tego tytułu
w pozostałych dużych bibliotekach warszawskich, nie dały również rezultatu
poszukiwania w paru innych miastach. Nie został odnotowany w Katalogu
Centralnym Biblioteki Narodowej. Nie udało siego również odnaleźć w dużych
bibliotekach naukowych Tbilisi. Nic znajdujemy lego tytułu także w bardzo
kompetentnej i zawierającej ogromną ilość wiadomości o tyfliskiej Polonii
w latach I wojny światowej, wielokrotnie tu cytowanej pracy M. Mądzika
(1987).
Jest to jak dotychczas, jedyne polskie czasopismo wydawane w Tyflisie,
które udało się odnaleźć. Prehistoria czasopism polskich w Tyflisie sięga
wprawdzie l-ej połowy XIX w., ale więcej w niej, jak się wydaje, planów i za­
mierzeń niż faktów. Czasopismo kulturalno-literackic zamierzał podobno wy,
dawać w Tyflisie już w latach 40-tych X I X w. poeta Tadeusz Łada Zabłocki,
ale nic otrzymał na to zezwolenia (B. Baranowski, K. Baranowski 1987, s. 161).
Gazety i czasopisma w języku polskim zamierzało wydawać Stowarzysze­
nie „Dom Polski", ale projekt ten nic został zrealizowany. Poza sferę projektów
nie wyszły też chyba plany wydawania gazety polskiej przez Polski Komitet
Wykonawczy Rady Polskich Organizacji. O obu tych zamierzeniach wspomi­
nałem zrcszlą już wcześniej. M. Mądzik pisze też o polskiej gazecie wydawanej
jakoby w drugiej połowic 1918 r. - „Dzienniku Tyfliskim", mającym służyć
akcji werbunkowej na rzecz tworzonej przez gen. L. Żeligowskiego 4 Dywizji.
Żadnej informacji potwierdzającej ten fakt nic udało się jednak autorowi odna­
leźć (1987, s. 151, 227).
Wiele niejasności i pytań wiąże się również z „Tygodnikiem Polskim". Nie
wiemy z czyjej inicjatywy powstał, jak długo wychodził, jaki był nakład pisma,

�„TYGODNIK POLSKI"

163

gdzie je drukowano? Mało, lub nic nie wiemy о ludziach, którzy je redagowali
i wydawali.
Redaktor „Tygodnika" Wincenty Jordański był zastępcą członka Polskiego
Komitetu Wykonawczego Rady Polskich Organizacji (Mądzik 1987, s. 127).
W czerwcu 1918 r. wyjechał do Poti jako korespondent „Tygodnika" aby zebrać
na miejscu wiadomości o warunkach powrotu do kraju przez Morze Czarne.
Z Poti 13 VI wysiał do „Tygodnika" depeszę następującej treści: „Wszelkie
wyjazdy wstrzymać, szczegóły przywiezie Jordański" ("Tygodnik Polski"
1918, nr 2, s. 4). Jeśli nawet wrócił do Tyflisu, to tylko na krótko aby zlikwi­
dować swoje sprawy, z nr 5 „Tygodnika" dowiadujemy się bowiem o jego wy­
jeździe do kraju. Jeszcze mniej wiadomo o współwydawcy „Tygodnika Pol­
skiego", podporuczniku Janie Blichicwiczu. Jedyna wzmianka o nim pochodzi
z drugiej połowy roku, kiedy brał udział w akcji werbunkowej do 4 Dywizji
gen. Żeligowskiego (Mądzik 1987, s. 150-151).
Nic właściwie nie wiadomo o braciach W. i M. Musiałach. Obaj byli współwydawcami dwu pierwszych numerów „Tygodnika", później jako wydawcy
podpisywali czasopismo tylko M. Musiał i J. Blichiewicz. M. Musiał był też
jego redaktorem. Bracia Musiałowie wydawali także, wspólnie z A. Gorbaczukiem, redagowany przez J. Degena „artystyczno-literacki i satyryczny" tygo­
dnik „Igła", prawdopodobnie w języku rosyjskim. Pisywali obaj, choć rzadko,
w „Tygodniku Polskim". Nie wiemy kto był autorem artykułu Czy wolno spać?
zamieszczonego na stronie tytułowej nr 1 „Tygodnika", tam gdzie można było
się spodziewać artykułu programowego. Artykuł len wzywał Polonię do wytę­
żonej pracy, „karności i organizacji", koniecznej w obliczu zagrożenia ze stro­
ny narodów silniejszych gospodarczo i organizacyjnie, przede wszystkim zaś,
coraz bardziej aktywnych na Zakaukaziu politycznie i gospodarczo Niemców.
Nawoływał do nawiązania „nici żywego związku z Macierzą".
Prawdopodobnie odezwały się jednak głosy zarzucające redakcji pisma brak
deklaracji programowej, bo w numerze 2, również na stronie tytułowej ukazała
się publikacja pt. Dlaczego nie daliśmy swego credo. Autor artykułu (być może
redaktor, lub też, na co wskazywałyby pewne cechy stylu, często pisujący
w „Tygodniku" Ludwik Piekarski), stwierdza, że nie jest to konieczne, bowiem
„nie chodzi o frazeologię, lecz o czyn, o czyn zbożny i zdrowy". Wszelkie zaś
deklaracje ma zastąpić hasło: „Pamiętajcie o starej ziemi". „Oto nasze credo
- pisze autor - jeżeli koniecznie tego chcecie, drodzy rodacy".
W jakiej mierze ten, przyznajmy, bardzo ogólnie nakreślony program był
realizowany? „Tygodnik" zamieszczał trochę bieżących wiadomości z kraju
(przeważnie z Królestwa, niekiedy z kresów wschodnich), np. o wyborach do
Rady Stanu (nr 1, s. 4) i powołaniu w Królestwie nowego prezesa „gabinetu
ministrów", J. K. Steczkowskiego oraz jego deklaracji programowej, rozwią­
zaniu 1-go Korpusu gen. J. Dowbora-Muśnickiego, o walkach 2-go Korpusu
i legionistów J. Hallera z Niemcami (nr 2, s. 3) czy też o wprowadzeniu w są­
dach Warszawy języka polskiego jako urzędowego (nr. 3, s. 5). W numerze
4 „Tygodnika", którego brak w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Warsza­
wie, znalazła się wzmianka o obchodach rocznicy 3 maja w Warszawie, o czym

�164

ANDR/.IU WOŹNIAK

wspomina LP (Ludwik Piekarski) w krótkiej biografii Romualda Traugutta za­
mieszczonej w numerze następnym. Wiadomości takich było jednak niewiele;
czerpano je przeważnie z dzienników polonijnych wychodzących jeszcze wów­
czas w Moskwie, „Echa Polskiego" i „Gazety Polskiej", sporadycznie dociera­
jących do Tyflisu. Bezpośrednie kontakty z krajem, o czym niejednokrotnie pi­
sano w „Tygodniku", były bardzo utrudnione. Podróże do Polski odbywające
się okrężnymi drogami, trwały długo, pełne były niespodziewanych trudności,
a często i niebezpieczeństw. Najkrótszą niegdyś drogą do kraju, przez Morze
Czarne i Odessę, z powodu braku regularnej komunikacji morskiej i niepewnej
sytuacji na Ukrainie, podróżowano teraz znacznie rzadziej. Ukraina, Krym,
a nawet Północny Kaukaz, były to rejony, z którymi nawet państwowa poczta
gruzińska nie utrzymywała żadnych połączeń. S. A. Korwin, znalazłszy się
w lecie 1918 r. w Tyflisie bez źródeł utrzymania, założył tu prywatne biuro
pocztowo-informacyjne do kontaktów z tymi terenami. Z powodu jednak pa­
nującego tam chaosu i trudności komunikacyjnych, przedsięwzięcie okazało się
chybione (Korwin, 1966, s. 287-289).
Oprócz wiadomości bieżących ukazywało się jednak w „Tygodniku" sporo
innych materiałów dotyczących spraw kraju. Tak np. podpułkownik A. Małyszko, pierwszy prezes Związku Wojskowych Polaków i członek Komitetu Wy­
konawczego Rady Polskich Organizacji w artykule pt. Uwagi o sztuce wojennej
pisał o potrzebie tworzenia silnej i dowodzonej przez odpowiednio do tego
przygotowanych oficerów armii: „Naród, który chce żyć samodzielnie [...] musi
mieć realną siłę, na której swe istnienie opiera [...] Taką namacalną siłą jest
armia (...] Bojowej armii nic stworzą profani i analfabeci wojskowi i ci, co głoś­
no krzyczą na wiecach i wicie obiecują, ale wykształceni wojskowi fachowcy
(nr 1, s. 3). Ludwik Piekarski, pracownik Kolei Zakaukaskich i jeden z filarów
"Tygodnika" w artykule Luźne zdania w dziedzinie handlu i przemysłu swoj­
skiego zastanawiał się nad sytuacją gospodarczą Królestwa, odbudową znisz­
czonego przez wojnę przemysłu oraz zadaniami emigracji (nr 3, s. 3-4). Tenże
sam autor w omówieniu artykułu zamieszczonego w wychodzącym w Królew
cu czasopiśmie „Industrie-Kurjer", pisał o związkach Gdańska z Polską i jego
roli w ekonomice odradzającej się państwowości polskiej (Gdańsk portem dla
Polski nr5 s 2) oraz w lvm samvm numerze Tveodnika" nrzvnominal postać
dyktatora Powstania Styczniowego, Romualda Traugutta (ś. 2-3).
O tęsknocie tułacza za krajem i o pragnieniu powrotu doń mówiły wiersze
W. Musiała (nr 1, s. 4, nr 3, s/6) i innych autorów (nr 3, s. 5, nr 5, s. 3) drukowane
w „Tygodniku".
Powrót do kraju był zresztą tematem, któremu poświęcano w kolejnych nut
merach „Tygodnika" coraz więcej miejsca, bowiem dla wielu rodzin polskicfc
w Gruzji a zwłaszcza w Tyflisie lato roku 1918 stało się okresem szczególnie
trudnym. Odrodzenie państwowości gruzińskiej oraz związane z nim unarodo*
wienie i reorganizacja wielu instytucji pociągnęły za sobą zwalnianie z posaé
cudzoziemców, w tym również wielu Polaków. Na ich miejsce wszędzie gdzift
było to możliwe, przychodzili Gruzini. Wcześniej już zwolnienia takie miały
miejsce w szkołach, urzędach, szpitalach, a w czerwcu 1918 r. objęły również

�„TYGODNIK POLSKI"

165

znaczną część polskich pracowników Kolei Zakaukaskich. W numerze
1 „Tygodnika" z 2 czerwca 1918 r. ukazała się wiadomość następującej treści:
„Rozporządzeniem Zarządu Dróg Zakaukaskich wszyscy pracownicy kolejo­
wi, delegowani z dróg obcych, z d. 1 czerwca zostają uwolnieni dla powrotu na
poprzednie miejsce służby bez wynagrodzenia t. z. likwidacyjnego. W liczbie
tych pracowników znajdzie się dużo naszych rodaków bez możności wyjazdu
i funduszów na dalszą egzystencję. Jeszcze jeden smutny obrazek naszej nie­
szczęśliwej tułaczki. Rodacy, organizujmy się, gdyż groźne jutro być może nie­
daleko" (s. 4). W następnych miesiącach powrót do kraju stał się koniecznością
nawet dla wielu rodzin od dziesięcioleci zasiedziałych na Kaukazie, tak jak
wspominana już rodzina Kimotlów, której trzy pokolenia związane były z Gru­
zją.
W dwu pierwszych numerach „Tygodnika" materiały dotyczące powrotu do
kraju nie zajmują jeszcze wiele miejsca. Są to wyłącznie komunikaty i infor­
macje o warunkach w jakich odbywa się podróż do kraju, obowiązujących prze­
pisach, instytucjach polskich niosących pomoc powracającym w punktach eta­
powych, itp. Tak np. w zaczerpniętej z „Gazety Polskiej" informacji o możli­
wościach podróży przez Rosję Sowiecką i tereny okupowane przez Niemców,
zatytułowanej W sprawie powrotu do kraju, czytamy m. in.: „Do Pskowa Nie­
mcy przepuszczają zupełnie swobodnie. Po drodze nawet nie pytają się wjeż­
dżających do miasta o żadne papiery i regestrują je dopiero w mieście. Za to
w Toroszynie, gdzie komisarz daje przepustki przez straż rosyjską, działając na
mocy decyzji miejscowego "Sowieta" jest dużo różnych trudności. Ostatnio
zdecydowali nie przepuszczać mężczyzn w wieku od 18 do 37-miu lat. Z Toroszyna do Pskowa jedzie się bądź furmankami, bądź koleją. Droga fatalna
i męcząca. Setce Polaków w wieku od 18 do 37 lat udało się wymódz na miej­
scowym „Sowiecie" w Toroszynie skasowanie ograniczenia dla młodych
i przedostali się oni wszyscy z przepustkami. Byłoby jednak lepiej, gdyby wogóle nie Toroszyno dawało przepustki, ale aby Piotrogród, zamiat dawać je do
Toroszyna, dawał je do Pskowa.
Co do rewizji: rzadko odbierają prowizję, ale to sięzdarza. Pieniądze carskie
zmieniają na „Kierenki" ale rewizja jest dość słaba.
O ile uda się wydostać z kordonu bolszewickiego na terytorium okupowane,
nikogo po drodze o nic nic pytają i można dostać się do środka miasta. Tutaj
najlepiej odrazu zwrócić siędo C.K.O. (Centralnego Komitetu Obywatelskiego
- Á. W.) w którym udzielą informacji, gdyż sprawy z dnia na dzień zmieniają
się i coraz nowe zachodzą zmiany.
C.K.O. w Pskowie utrzymywał się jako główna instytucja polska. C.K.O.
w Pskowie (adres obecny ul. Pośnikowska N 7) jest dla Polaków placówką
urzędową" (nr 1, s. 2). Poniżej umieszczono krótkie ogłoszenie o wymaganych
przez niemieckie władze okupacyjne zaświadczeniach o szczepieniu ospy.
W numerze 2 ukazał się Komunikat Polskiej Rady Okręgowej na Kaukazie
w sprawie powrotu do kraju informujący, iż wymagane przez Niemców szcze­
gółowe listy Polaków zamierzających wrócić do kraju zostały zakończone i ma­
ją być dostarczone do Warszawy przez specjalnych delegatów, ale ich wyjazd

�166

ANDRZEJ WOŹNIAK

„napotyka na wielkie trudności". Komunikat kończy się uwagą iż indywidualne
wyjazdy do kraju, zarówno przez Batum, drogą morską, jak i przez Władykaukaz i Rosję, są bardzo ryzykownej dopóki tylko uda się utrzymać posadę, lepiej
decyzji takich nie podejmować. Na tej samej stronie zamieszczona też została
krótka informacja własna „Tygodnika" o warunkach podróży przez Władykaukaz, którą warto przytoczyć w całości: „W sprawie przejazdu po wojenno-gruzińskiej drodze do Władykaukazu i dalej, z wiarogodnego źródła redakcja
"Tygodnika Polskiego" zasięgnęła następujące wiadomości: do st. Kazbek dro­
ga niebezpieczna i przejeżdżający często stająsięofiarami napadów; od st. Kaz¬
bek-do Władykaukazu szosę ochraniają pikiety bolszewickie.
Polakom przeszkód nie czynią żadnych. Odbierają tylko broń. Z Władykau­
kazu do st. Tichorcckaja i dalej do Carycyna jechać można koleją - prawda,
ruch kolejowy jeszcze nie jest uregulowany; rewizje częste, lecz pieniędzy nie
odbierają. Z Carycyna do Moskwy pociągi kursują normalnie. W Moskwie spo­
kojnie, ale drożyzna wielka. Z Moskwy do Kijowa przejazd zupełnie bezpiecz­
ny i łatwy - kursują pociągi. Co zaś się tyczy przejazdu z Ukrainy do Królestwa
Polskiego, to w tej sprawie dotychczas nic pewnego czytelnikom zakomuniko­
wać nie możemy".
Na początku drugiej połowy czerwca autor kryjąc się pod kryptonimem D.J.,
w krótkim felietonie pt. Z chwili pisał: „Sprawa powrotu do kraju zaabsorbo­
wała wszystkie umysły w chwili obecnej i nic w tern dziwnego. Groźne jutro
przybliża się coraz bardziej. W początkach lipca ostatni, którym udało się utrzy­
mać do tej pory na posadach t.j. kolejarze znajdą się na bruku i przeżywać zmu­
szeni będą ostatnie oszczędności, nie mając perspektywy znalezienia pracy,
a co dalej z tego może wyniknąć - kto wie. Nic dziwnego, że zapanowała go­
rączka wyjazdu i to natychmiastowego, tembardziej, że według krążących wer­
sji, w Królestwie brak rąk do pracy. Wyjechać zaś jak okazuje się nie jest tak
łatwo" (nr 3, s. 5). Przedwyjazdowa gorączka rosła z dnia na dzień, zwłaszcza
iż zaistniały realne możliwości grupowych podróży stosunkowo pewnymi i w y ­
godnymi statkami niemieckimi przez Morze Czarne do portów rumuńskich,
a także do Sewastopola z połączeniem do Odessy, stamtąd zaś, jak donosił prze¬
wodnik grupy Polaków, która wcześniej odbyła podróż tą trasą, kursowały je­
szcze wówczas Dociaci nosoieszne do Kiiowa i dalei" (Poti - 25 czerwca nr
ч\ 4-5) Wdruciei połowie czerwca około p o ł o w y szpalt Tygodnika" wypeł­
niały iuż różnorodne materiały dotyczące powrotu do kniu- wywiad z ambasa­
dorem niemieckim w Tyflisie komunikaty zawiadomienia depesze reportaż
/^ nożecnania
P u » "ф

wvicždž J a c e W z

Gruzii „zabłąkanego
/аЬНкап^о oddziału l-go
l eo ťoísk.cgo
Polskieco

Poza kwestią powrotu do kraju i pogarszającej się sytuacji materialnej wielu
rodzin polskich, sprawom tytliskiej Polonii „Tygodnik Polski" poświęcał wręca
zadziwiająco mało uwagi, zwłaszcza że zamieszczony w numerze 2 artykuł re*
dakcyjny pt. Najbliższe zadania, mógł budzić nadzieję, że właśnie tego rodzaj*'
materiałów w czasopiśmie nie zabraknie. Redakcja apelowała w nim do podzier
lonej na grupki kolonii polskiej o wspólne działanie na rzecz odradzającego się
państwa polskiego i aby nakreślić podbudowany wiadomościami o sytuacji kot

�„TYGODNIK I'OLSKI"

167

lonii polskich na Kaukazie, plan takich działań, ogłosiła konkurs prosząc czy­
telników o wypowiedzi na temat następujących zagadnień:
„1. Zadania kolonii polskich na Kaukazie i ich stosunek do kraju.
2. Liczebność i położenie ekonomiczne kolonii polskiej (dane statystyczne).
3. Kolonie niemieckie w Rosji - rola ich w obecnej wojnie i w przyszłej
walce ekonomicznej.
4. Przyszłe znaczenie Kaukazu w międzynarodowej walce ekonomicznej
i jaki udział w niej przyjąć możemy.
5. Organizacja robotniczych związków zawodowych na Kaukazie.
6. Organizacja ekonomiczna Polaków na Kaukazie.
7. Wzajemny kredyt i związek finansowy z krajem.
8. Szkolnictwo polskie" (nr 2, s. 2).
Oprócz pisemnych opracowań tematów, można też było zgłosić wypowiedź
ustną podczas jednego z wieczorów dyskusyjnych, które redakcja zamierzała
organizować co czwartek we własnym lokalu przy prospekcie Gołowińskim 12
(s. 2-3). Nie wiadomo jaki był plon tego konkursu i jakie dalsze losy owych
wieczorów dyskusyjnych, bo o obu inicjatywach więcej już w zachowanych
numerach „Tygodnika" nic wspomniano^ a materiały z życia tyfliskiej Polonii
zamieszczano w nich bardzo rzadko. W numerze 2 np. ukazała się anonimowo
wiadomość o uroczystym otwarciu polskich kursów zawodowych, pt. Nowa
placówka, której autor donosił m. in.: „27 maja r. b. odbyło się uroczyste otwar­
cie Polskich Kursów organizowanych przez p Wiktora Grzvbowskieeo Kursy
dzielą się na poszczególne działy Pszczelnie wo Ogrodnictwo Budownictwo
Gospodarstwo mleczne Hodowla drobiu Hyeicna Roboty ręczne (koszykarstwo carncarstwo introligatorstwo szewc two i tp ) Oprócz wykładów teore­
tycznych prowadzone sa i zajęcia praktyczne Myśl utworzenia takich kursów
należy powitać eoracvm uznaniem tembardziei feraz edy wszyscy marzymy
o powrocie do pracy na glebie ojczystej.
Kraj nasz został spustoszonym i zniszczonym. Odbudować go musimy, aby
był silnym i bogatym. Tylko taki naród jest bogatym, który ma wzorowo roz­
winięte gospodarstwo małorolne. Założone świeżo kursy, dadzą właśnie kadry
specjalistów różnych dziedzin przemysłu ludowego, którzy tworząc u siebie
małe warsztaty wytwórcze, tern samem pokrywają cały kraj siecią ich i stano­
wią potężną wytwórczość krajową" (s. 3-4). Krótka recenzyjka, bez nazwiska
autora i bez tytułu, amatorskiego przedstawienia Zemsty A. Fredry (bardzo zre­
sztą krytyczna), wystawionej 7 czerwca siłami Polskiej Sekcji Dramatycznej
przy Domu Ludowym im. Zubałowa, zamieszczona została w 3 numerze
„Tygodnika" (s. 4). W tym samym numerze M. Musiał w niewielkiej publikacji
pt. Ertoba czyli nasza jedność w Tyjlisie , komentował ulotkę mówiącą o bez­
płodnych sporach i nieprozttmicniach wśród tutejszej młodzież polskiej, przy­
słaną do redakcji.
Parę drobnych wiadomości zżycia kolonii polskiej znaleźć możemy jeszcze
w dziale Kronika Tygodniowa (nr 3, s. 4), ale to już właściwie wszystko. Nieco
10

�168

ANDRZEJ WOŹNIAK

więcej na ten temat dowiedzieć się można z zamieszczonego na ostatniej stronie
każdego numeru „Tygodnika" działu ogłoszeń. Tak np. w ogłoszeniu o przed­
stawieniu Zemsty, znajdujemy nieco wiadomości, których nie było we wspo­
mnianej recenzji. Z ogłoszeń dowiadujemy się również, że oprócz'polskich
kursów zawodowych, o których pisano w numerze 2, były wówczas w Tyflisie,
jeszcze inne przedsięwzięcia tego rodzaju, takie jak „1-sza Warszawska Szkoła
Szewstwa na Kaukazie »Eugenia«", przy ulicy Piotrogrodzkicj 8, czy też"'Polskie kursy kobiece szycia, kroju i innych robót ręcznych", w szkole polskiej
przy ul. Mikołajewskiej 59 (nr 3, s. 6), zaś Sekcja Oświatowa przy Stowarzy­
szeniu „Dom Polski" organizowała wykłady z języka polskiego, historii i geo­
grafii" Polski (nr 2, s. 4 ) .
Bardzo rzadko pojawiały się w „Tygodniku" informacje o wydarzeniach
w Gruzji i na Zakaukaziu. Nawet wiadomość o ogłoszeniu w dniu 26 V 19q8 r.
niepodległości Gruzji ukazała się dopiero w numerze 2 (z 9 VI) na s. 3, jako
niewielka wzmianka (Nowa Rzeczpospolita), przed wiadomościami z kraju.
Niewielkie doniesienia o traktacie pokojowym między Gruzją a Turcją i mię­
dzy Turcją i Armenią znaleźć można w Kronice Tygodniowej (nr. 2, s. 3).
W ostatnim z zachowanych numerów „Tygodnika" (nr 5) wyraźnie widać,
że pismo cierpi na brak współpracowników i interesujących materiałów (pisano
już o tym wcześniej), większość numeru wypełnił bowiem swoimi artykułami
i notami znany nam już Ludwik Piekarski. Numer ten nic był jednak, jak się
wydaje ostatnim. Miejmy nadzieję, że uda się jeszcze odnaleźć dalsze, a być
może także inne czasopisma tyfliskiej Polonii.
u

PrZypUy

1

W roku 1897 bylo w Tyflisie 1910 Polaków (mężczyzn) w wieku 20-29 hit i tylko 206 kobiet w tej grupie wieku (tamże, s. .15.

tab. 51.
2

Wyliczenie własne wg liczb podanych w tabeli 6(404.1 katolików na 4133 ogółu ludności polskiej). Tak leż podaje autor na s.
63, natomiast na s. 37, w komentarzu do tabeli 6 - 95.4^.
Stary kościół katolicki p.w. Wniebowzięcia N.MP, z początków XIX w. slużyl ludności ormiańskiej i gruzińskiej.
List J . S. Ziemby. Podpisany pseud. „Ludosław" do redakcji „Przeglądu Tygodniowego'-, datowany: „Tyliis 11 czerwca (31
maja) 1893" (rękopis). Biblioteka Publiczna w Warszawie. Dział Starych Druków i Rękopisów (dalej: BP), 11.313.8. k.171-172.
4

5

Tamże, s. 64. Już po 2 lalach, w 1S96 r. Towarzystwo liczyło 223 członków.

6

Nowy statut pozwalał m. in. na udział w pracach Towarzystwa parafian drugiego kościoła katolickiego w Tyflisie i katolików
zamiejscowych, zmieniał wysokość skladek, itp.
7

Szczególnie uroczysty i podniosły chalkier miały uroczystości zorganizowane w Tyflisiepo śmierci H. Sienkiewicza, w grudniu
1916 r. Powołano specjalny komitet z udziałem przedstawicieli wszystkich działających wówczas w Tyflisie organizacji polskich
(Towarzystwa Dobroczynności, Polskiego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny i „Domu Polskiego"). Uroczyste nabożeństwo w kościele
parafialnym celebrował przebywający wtedy w Tyflisie ks. biskup I:. Ropp.
8

Ludoslaw (J.S. Ziemba). HVcvtóei а/вта;&lt;»/«&lt;«•&gt;• (koresp. do ..Przeglądu Tygodniowego"), Tyllis 9/21 luty 19S5 (rękopis),
BP. II, 375, k. 288-290.
9

i(,

Sygnatura 08809 (por. także: Nalecz. Pawlaczyk 1983. s. 145).
£m&gt;f&gt;rt(gruz.)- ¡cdnosé.

1 1

Jak już wspominałem wcześniej, ze znajomością .języka polskiego wśród tyfliskiej Polonii bywało różnie. Nawet w „Tygodni­
ku" nie brak błędów ortograficznych i rusycyzmów. Źle'po polsku mówiła młodzież i dzieci; w numerze 3 redakcja zamieściła haslo:
„Uczcie dzieci wasze po polsku" (s. 5).

�„TYGODNIK POLSKI"

169

Literatura
B a r a n o w s k i В., В a r a n o w s к i K.
1985 Polaków kaukaskie drogi, Łódź.
B a r a n o w s k i В., В a r a n o w s к i K.
1987 Historia Gruzji, Wrocław.
Gruzja...
1939 Gruzja. Terytorium i ludność, historia, literatura i sztuki piękne, sy­
tuacja polityczna (praca zbiorowa), Warszawa.
K i m o n l t A.
1979 Z Saksonii, Żmudzi i Kaukazu, „Tygodnik Powszcchny","R. X X X I I I ,
nr 10, s. 5.
K o r w i n S . A.
1966 Wspomnienia (cz. I). Naptzelomie dwóch epok, Warszawa
Ł u k a w s k i Z.
1978 Ludność polska w Rosji 1863-1914, Wrocław.
M ą d z i k M.
1981 Stowarzyszenie „Dom Polski" w Tyflisie (1907-1914), „Rocznik Po­
lonijny", t. 2, s. 47-62.
1983 Polskie organizacje spoleczno-kulturalne w Gruzji przed I wojną
światową, „Biuletyn Lubelskiego Towarzystwa Naukowego. Humanistyka",
vol. 25, s. 21-27.
1987 Działalność spoleczno-kuliuralna i polityczna Polaków w Gruzji na
przełomie XIX i XX wieku, Lublin.
N a ł ę c z В., P a w 1 а с z у к L .
1983 Katalog polskich czasopism emiaracvinvch w Bibliotece Uniwersvteckiej w Warszawie (do września 1939), Warszawa.
Parafianin
1902 (Kottspondencja z Tyflisu), „Kraj , R. X X I , nr 1, s. 18.

1899 (Korespondencja) Głos" R X I V nr 23 s 548.
S t r u m p h - W o j t k i e w i c z S.
1963 Książka szla za emigrantem, Wrocław.

�170

ANDRZEJ WOŹNIAK

„Tygodnik..."
1918 „Tygodnik Polski" (R. I), nr 1-3, 5.
Ż у s к a r F. J.
1909 Polacy w rozproszeniu. Tułacz tułaczowi poświęca.
z piętnastu lal prac kapłańskich w Cesarstwie. Petersburg.

Wspomnienia

Andtiej Woźniak

„Tygodnik Polski" (The Polish weekly) - a periodical
of the Polish colony in Tbilisi, Georgia
Summary
On the eve of the First World War Polish colony in Tbilisi comprised of 8-9 thousand (in
1910 there were 7367 Poles there). Compared to Petersburg (about 79 thousand) or even Odessa
(25 thousand) the group of Poles in Tbilisi wasn't the largest one. yet Tbilisi was a place of the
greatest concentration of Polish nationality people in Caucassus. The number of them in another
Polish centre of that region - Baku - was about 3 thousand people.
The Polish residents of Tbilisi made up more then half of those living in Georgia then.
According to the census from 1897 most of them came from the Polish Kingdom (i.e. from
territories under Russian occupation). As to their professions, over 50 percent were in the army,
then there were numerous domestic servants, people employed in state administration, courts of
law, police and railway workers; there were also a good many teachers and doctors. Their age
structure was characteristic - over 50 percent of them were young (between 20 and 29), the
majority of served as soldiers in the local garrison. In that age group women rather few.
According to educational level - almost a half of Polish colony in Tbilisi consisted of
illiterates (most of them solidiers probably) while - on the other hand - there were relatively
many persons with secondary and higher education. Religiously the Poles were very homoge­
nous group - 98 percent of Roman Catholics.
The centre . ' the social life of Polish colony was the Paul and Peter church (built in the
70ties of the 19ih century, called the "new"church, since there was another, "old" church
attended by Georgian and Armenian population). In the 90ties a Catholic Charity Society was
established in the parish of the "new" church. The activities of the Society were also of social
and cultural character though the charter of the organization limited the possibility of cultural
enterprises. First in 1907 another society could arise with greater chances of educational and
cultural functions, it was called . I he Polish House". It intended publishing Polish books and
press, but the pro|ect has never been carried into effects.
The Polish colony animated considerably after the February Revolution in 1917. Many new
Polish organizations came into being. There emerged a necessity of publishing a Polish peri­
odical. The Commitee of the Council of Polish Organizations aniiouced its decision to start the
publication as early as in May 1917, but, as ¡I seems, ii remained a project only. The only Polish
periodical published in Georgia in that period which has been discovered till now was "Tygodnik
Polski" ("Polish Weekly"), sutrted in June 1918.
The first issue entitled "Tygodnik Polski polityczno-ekonomiczny i literacki" ("Polish
political, economic and literary weekly") appeared in Tbilisi on Sunday, June 2nd 1918. The
author of the paper has managed to ascertain the names of the editorial staff. The first issue
consisted of four pages, the format of 32x21 cm, printed in two columns. Number two appeared
on June, 9th, without the long subtitle, which had not been added since then. The third issue had
already six pages.

�..TYGODNIK POLSKI"

171

Four copies of the described periodical (year 1918. no-s 1-3) are kc-pi in the resources of
the University Library in Warsaw, ihe next ones have not been found bv ihe author as yet. The
research in other libraries was of no avail. The Central catalogue of the National Library hasn't
it on its files. Neither has author managed to find it in academic libraries in Tbilisi Л good study
on the Polish colony in Tbilisi by M. Mądzik gives no information about the publication either
So we do not know whose initiative the publication was and how long it had been continued or
how the edition was. Informations about the people involved in the publishing work are also
missing. Therefore we do not know the
of the author of the article "Are we"allowed to
sleep " published on the first nace of the first issue whrw n«iniiv nrnnmmmni;,. „t¡ri™ o , ^ That article annealed to the Polish colonv f «
which were necessary in the face of ¡ h e n ™ V n '
^
™ h , ^ ! n n " ¡
nations First of all the G ^
summoned to "link the
S
There might have been the readers'opinions (in the issues we do not know) blaming the
editors for not giving a pronounced programm declaration, for in no 2 there appeared an article:
"Why have we"not given our credo?" It said that it was not nece^ary since "the point was not
in phraseology but in deed, godly and respectable". The slogan -Remember your old country!"
should suffice tor all declarations. "This is our credo if you need it so much, dear compatriots'".
To what extent was that very general programm being realized? Sure enough, some actual
news from the old country were published, mainly from the Polish Kingdom. Yet they were
scarce and usually came from other Polish periodicals edited in Russia which came to Tbilisi
from time to time. The prevailing subject of the "'tygodnik Polski" was the problem of
repatriation to Poland. Other problems raised there concerned economic situation both in Poland
and that of the Polish colonv in Tbilisi Other spheres of the immiurants'life were not discussed
verv often Most informations about Polish cultural enterprises professional courses and other
educational activities can be found among advertisements.
News about events in Tbilisi and generally in Georgia rarely appeared in the Polish weekly.
Even the news about the announcement of Georgia's independence (May, 26 1918) appeared
first in the second issue (from June, 9lh), a small mention only, preceeding the news from Poland.
From the last of the preserved issues it can be inferred that the newspaper was short of
contributors and interestine materials, for almost all the articles were by one author, Ludwik
Piekarski, a recular contributor. Hut as it seems, that issue was not the last one. Let us hope we
to find some more and. perhaps some other periodicals of the Polish colony in Tbilisi.
9

Translated by Anna

Kiiczyńska-Skrzypck

�Budownictwo
Uprawa roli
Strój ludowy

Wierzenia
Medycyna ludowa
Biesiady wiejskie

Kultura współczesnej wsi beskidzkiej
w świetle najnowszych badań
w opracowaniu zbiorowym pod redakcja
DANUTY T Y L K O W E J
GÓRALE B E S K I D U ŻYWIECKIEGO
W Y B R A N E DZIEDZINY K U L T U R Y LUDOWEJ
Biblioteka Etnografii

Polskiej nr 47

Secesja, Kraków 1991
Do nabycia w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
Warszawa, Al. Solidarności 105, oraz w Pracowni Etnologii IHKM PAN
w Krakowie, ul. Piastowska 26

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10907" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10885">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d90ac5942de4ac7d09179771fcef5bb.pdf</src>
        <authentication>e99fcb386faae61fd88565bc254d64ab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130075">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1397</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130076">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130077">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1291</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130078">
                <text>Sport w kulturach ludów Azji - kolejna dziedzina deficytowa etnologii / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130079">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.173-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130080">
                <text>Kabzińska-Stawarz, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130081">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130082">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130083">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130084">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130085">
                <text>T

„ETNOGRAFIA POLSKA", I. XXXV; 1991, z. 1
PLISSN 0071-1861

Iwona Kabzińska-Stawarz
(II-IKM PAN, Warszawa)

Sport w kulturach ludów Azji - kolejna dziedzina
deficytowa etnologii i
I
W latach sześćdziesiątych kraje Europy zachodniej i U S A przeżyły okres
fascynacji Orientem. Z pewnym opóźnieniem moda na Orient dotarła także do
Polski, gdzie trwa w ł a ś c i w i e do dziś. Druga połowa X X w. nie była pierwszym
w historii Europy i Ameryki Północnej okresem zetknięcia się z kulturami
Wschodu lub raczej z niektórymi ich dziedzinami. Nigdy wcześniej jednak zja­
wisko to nie wystąpiło w tak masowej skali. Objęło ono bowiem przede wszy­
stkim liczne grupy młodzieży określone mianem kontestujących lub alterna­
tywnych, w y c h o d z ą c poza jednostki zainteresowane naukowymi badaniami
Orientu, katedry językoznawstwa, seminaria historyków, literaturoznawców,
muzykologów, warsztaty artystów. Młodzież zaadaptowała elementy filozofii
orientalnej relicii muzyki tańca literatury sztuki stroili medycyny parapsy­
chologii Gorliwie uczyła się technik wschodnich sztuk walki- judo karate ken¬
do vietvodao wushu i in Nauczycielami bvli początkowo mistrzowie oaziatyckim rodowodzie, a później - ich europejscy lub amerykańscy .wychowankoJapońskie, chińskie, wietnamskie itp. wzory zachowań, przeniesione na cał­
kowicie obce dla nich podłoże i - podobnie jak inne elementy kultur oriental­
nych - oderwane od w ł a ś c i w y c h dla nich filozofii, religii, obyczajowości, nie
były jednak całkowicie zrozumiałe dla mieszkańców innych kontynentów, a ich
przeszczepianie miało charakter powierzchowny (szerzej na ten temat patrz np.:
Tokarski 1985). Dla ludzi wychowanych z dala od kulturowych w z o r ó w A z j i '
najważniejsza stała się technika, fascynowano się ponadto w i d o w i s k o w o ś c i ą
sportu w y w o d z ą c e g o się z tradycji sztuk walki Wschodu. Nasuwa się jednak
pytanie, czy Europejczyk lub Amerykanin jest w stanie zgłębić tajniki kultur
Wschodu i czy jest on g o t ó w podjąć ten wielki wysiłek, by zrozumieć obce
koncepcje filozoficzne, religijne, sztuki walki i in? Iluż wybierze drogę Herrigela - niemieckiego uczonego, który wykładał filozofię na uniwersytecie tokij­
skim w okresie międzywojennym - zdecydowanego na wieloletni bój z samym
sobą i obciążeniami własnej kultury tylko po to, by pojąć, czym jest japońskie
łucznictwo. Ilu tak naprawdę zrozumie formułę mówiącą, że „łucznik mierzy
w siebie samego - a jednak nie w siebie samego; trafia w siebie samego - a jed­
nak nie w siebie samego. W ten sposób staje się on jednocześnie celem i tym,
który celuje, strzelcem i strzałem. Bądź też - by ująć rzecz w słowach mistrzom

�174

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

najdroższym - łucznik, chcąc nie chcąc, stawać się musi niewzruszonym cen­
trum. I wtedy zdarza się cud ostateczny, cud najwyższego rzędu: sztuka staje
się «sztuką, w której niczego sztuką nie dokażesz», strzelanie przeradza się
w nie-strzelanie, w strzelanie bez łuku i strzały. Nauczyciel z n ó w staje s i ę ucz­
niem, mistrz początkującym, koniec - początkiem, a początek doskonałością"
(Herrigel 1987, s. 13-14). Ilu naśladowców znajdzie inna reprezentantka filo­
zofii niemieckiej Lies Groening, której, jako jednej z niewielu, udało s i ę zro­
zumieć i przeżyć filozofię zen do tego stopnia, by zasłużyć na pochwały japoń­
skich mistrzów (Groening 1988).
Jak pisał S. Tokarski, jeden z autorów książki pt. Budo , „Obserwując od
ćwierćwiecza narastanie kolejnych faz fascynacji sztukami walki, stwierdzam
coraz w i ę k s z ą łatwość definiowania, czym jest budo. Już od pierwszego trenin­
gu adepci rozprawiają o filozofii swej dyscypliny, o jej sztuce czy technice. Ja
o tych rzeczach dowiedziałem się po kilku latach treningu, a m ó w i ć i pisać za­
cząłem po dwudziestu i wciąż jeszcze mam wątpliwości, czy dobrze pojąłem
japońską lekcję" (Sikorski, Tokarski 1989, s. 166).
Cytowaną pracę uważam za ważną - także dla etnologa - próbę poszukiwa­
nia sensu walk Wschodu i prześledzenia ich ewolucji. Autorzy korzystali ze
źródeł historycznych i różnorodnych, j u ż istniejących, opracowań ( g ł ó w n i e
z kręgu anglosaskiego i japońskiego). Sięgnęli również do azjatyckich filozofii,
religii, mitów i wierzeń, z niewielkim zainteresowaniem odnieśli się natomiast
do zagadnienia roli sztuk walki w kulturze, ich związku z obrzędowością, świę­
tami itp.
2

Ogromne zainteresowanie sztuką walk Wschodu sprawiło, ż e na świecie
(także w Polsce) ukazują się co roku dziesiątki podręczników przeznaczonych
dla instruktorów i adeptów tej sztuki. Ich zadaniem jest przede wszystkim pre­
zentacja odpowiednich technik, choć czasem można w nich znaleźć interesują­
ce dane o genezie i rozwoju p o s z c z e g ó l n y c h dyscyplin sportu. Stosunkowo
rzadko natomiast dostarczają one informacji o kulturowych funkcjach sportu,
jego znaczeniu, np. magiczno-symbolicznym, kontekście sakralnym itp. Chcia­
łabym przy tym zaznaczyć, ż e doceniam potrzebę wydawania tego typu prac,
zwłaszcza gdy nadaje im sięatrakcyjną edytorsko formę. Przykładem m o ż e być
m. in. książka tureckiego autora Dursuna A l i Pehlivana (1985), która zawiera
1600 fotografii ilustrujących 218 technik zapaśniczych (rzecz dotyczy współ­
czesnych zapasów w stylu wolnym). A ż e nawet najpiękniej wydany podręcz­
nik stylów walk Wschodu nie jest w stanie zadowolić etnologa, to już specyfika
dyscypliny i ukształtowanego przez nią sposobu myślenia i postrzegania rze­
czywistości oraz stawianych pytań badawczych.
M o ż e go natomiast zainteresować praca Pronnikova i Ladanova (1983),
którzy potraktowali japońskie sztuki walki jako jeden z zasadniczych elemen­
tów obrazu Japończyka, część japońskiego charakteru narodowego. Ukazali
ponadto ewolucjęobrazu samuraja i zaprezentowali samurajski kodeks bushido
- drogę wojownika - i jego moralny drogowskaz. Nieco uwagi poświęcił też
temu zagadnieniu L . Frederic (1971, s. 134-158). Duch bushido o m ó w i o n y zo­
stał również w pracy J . Nitobe (1977).

�175

SPORT W KULTURACH LUDÓW AZJI

Zrozumienie wschodnich sposobów walki nie jest m o ż l i w e bez odwołania
się do idei filozoficzno-religijnych, kształtujących określony sposób myślenia,
widzenia rzeczywistości. Na związki te zwraca m. in. uwagę Tokarski (1989),
cytując zarazem bogatą literaturę (patrz też np. Cyboran 1986).

II

Kontynent azjatycki od dawna pociągał Europejczyków. Różne jednak były
źródła tych zainteresowań i powody, dla których wyprawiali się do Azji kupcy,
misjonarze, żołnierze, zesłańcy i naukowcy. W poznawczym przybliżeniu Azji
do Europy znaczny udział mają także Polacy. Długą listę nazwisk otwiera Be­
nedykt Polak, który towarzyszył posłowi Innocentego I V do Wielkiego Chana.
Poczynając od X V w. polscy podróżnicy docierają do Palestyny, Syrii i Libanu,
z czasem - dalej: do Chin, Indii i Japonii (szerzej sylwetki polskich badaczy
Azji przedstawia np. Słabczyński 1988). Wśród odkrywców Azji w y w o d z ą c y c h
się z polskich ziem, s z c z e g ó l n e miejsce przypada tym ludziom, którzy zetknęli
się z nią nierzadko wbrew sobie, w tragicznych okolicznościach - zesłańcom.
Wielu z nich pozostawiło dzieła o wielkiej wartości: pamiętniki, listy, prace
naukowe, opisy podróży, informacje z zakresu historii, geografii, gospodarki,
przyrody, meteorologii, ponadto - wierzeń, obrzędów, folkloru, tzw. kultury
materialnej, rodziny. Wśród bezcennych danych rzadko trafiają się, niestety,
informacje o grach, zabawach, sporcie i innych zachowaniach ludycznych. Wy­
jątkiem są w tym przypadku m. in. prace B . Grąbczewskiego, A . Januszkiewi­
cza, J . Kobyłeckiego i A . Kamieńskiego-Dłużyka.
Zagadnienia sportu i - generalnie rzecz biorąc - zachowań ludycznych nigdy nie należały do wielkich tematów etnologii. B y ć m o ż e poważnym na­
ukowcom wydały s i ę o n e błahe, niegodne zainteresowania, śmieszne... Nie zna­
lazły się one nie tylko w większości zapisków polskich odkrywców Azji z 2 poł.
X I X - początku X X w., którzy notabene nie mieli z reguły przygotowania et­
nograficznego, lecz także nic zyskały uznania współczesnych uczestników pol­
skich ekspedycji ctnologicznych, penetrujących różne obszary Azji. Tematyka
ta pojawiła się wprawdzie w pracach wypraw organizowanych przez Polską
Akademią Nauk do Mongolii, nastąpiło to jednak już u schyłku działania eks­
pedycji (lata 1975-1980) co w znacznym stopniu ograniczyło m o ż l i w o ś c i ba­
dań i sprawiło, ż e wiele pytań musiało pozostać bez odpowiedzi.
Dzięki uczestnictwu w pracach polskiej ekspedycji w Mongolii m o g ł a m
choć w niewielkim stopniu przyczynić się do poznania i zrozumienia tradycyj­
nych dyscyplin mongolskiego sportu (zapasy, wyścigi konne i łucznictwo) oraz
innych zachowań ludycznych, podejmując m. in. próbę ukazania ich funkcji
magicznych, bogatej symboliki, udziału w procesie komunikowania itp. Waż­
niejsze wnioski z tych badań przedstawiłam w kilku artykułach (patrz np: Kab3

zińska-Stawarz 1987, 1988), a także w swej pracy doktorskiej .

�1 76

IWONA KABZ1ŃSKA-STAWARZ

III

Gdyby na podstawie stanu badań etnograficznych wysnuwać wnioski o obe­
cności sportu w życiu różnych ludów Azji, byłyby one nieprawdziwe i mylące.
We wszystkich krajach azjatyckich sport zalicza się bowiem do ulubionych roz­
rywek ludności. Odpowiedź na pytanie, dlaczego nie znalazło to potwierdzenia
w pracach etnografów nie jest jednak łatwa. Godnym uwagi wyjątkiem s ą m.
in. monografie Chao Weipanga (1943,1944) poświęcone w y ś c i g o m „ s m o c z y c h
łodzi", organizowanych w Chinach na początku lata, jak też książka Fu Quifenga (1985) zawierająca informacje o gimnastyce chińskiej i niektórych jej
funkcjach, np. magicznych, symbolice pewnych zachowań itp. W i ę k s z o ś ć zna­
nych mi prac, jakie powstały w kręgu etnografów azjatyckiego pochodzenia
traktuje jednak sport marginalnie. Najczęściej też brakuje wzmianek o nim np.
w opisach świat dorocznych rodzinnych ceremonii religijnych gdy skądinąd
wiadomo ż e różnego rodzaju współzawodnictwa sportowe stanowiły istotny
element obrzędowości, np. cyklu kalendarzowego. Bywa też i tak, ż e powstają
monocrafic ukazujące tvlko niektóre dvscvnlinv charakterystyczne dla narodowei tradycii nie wsnominaiac o innych wydawałoby sie nie mniej ważnych
N a o r z y k ł a d w zbiorach eier wydanych w Phenianie (1964) i Seulu (1982} obydwa w iezvku koreańskim o m ó w i o n o m in nrzec heanie liny puszczanie
latawców ary z lampionami huśtanie sie na huśtawkach oomiiaiac z nie wviaśnionvchnrzvcźvn rozmaite sztu'ki walki Wschodu Inna snrawa uWnrzydat
n n ś ć T a ^
W Mongolii no powstało

l^ń7elTl^
„ 1 n Z n\
lody badawcze

nie
„

Z

ni Z T n Z W tltrLlltl

P » ^ z c g o l n c h autorów, jak
y

Zr

- stosowane me¬

W krajach Azji działają placówki naukowe powołane do badania sportu.
Spełniają one wielce pożyteczną rolę, prowadząc m. in. prace dokumentacyjne
na lemat rozwoju poszczególnych dyscyplin, organizacji zawodów, śledząc za­
leżności między uprawianiem sportu a procesami zachodzącymi w organizmie
człowieka; z pola widzenia badaczy umyka natomiast najczęściej kulturowa
rola sportu, jego związki z określonymi sposobami pojmowania rzeczywistości
4

itp .
Niedostatek rodzimych badań etnologicznych nad sportem w poszczegól­
nych krajach Azji w jakimś stopniu rekompensują prace obcych badaczy. Poza
monografiami kultury, w których znaleźć można mniej lub bardziej dokładne
informacje o tej sferze zachowań, by wspomnieć tu takich „klasyków", jak: S.
Culin (1958), W. Eberhard (1942, 1968, 1977), M . Granet (1973), C h . Bell
(1968), J . Auboyer (1955, 1956, 1968), C . Osgood (1951), na u w a g ę zasługują
także prace mające na celu prezentację jednej lub kilku dziedzin sportu. Wy­
mienię tu np. W. Azoya (1982), C . W. Bishopa (1938), J . Cornisha (1957), L .
Ludovici (1973), przede wszystkim jednak G . Aijmera (1964), którego studium

�177

SPORT W KULTURACII LUDÓW AZJI

w y ś c i g ó w „ s m o c z y c h łodzi" wydaje mi się najbliższe ideałom etnograficznego
opisu i interpretacji materiałów. Autor korzystał ze źródeł chińskojęzycznych
i europejskich, przede wszystkim jednak bazował na wynikach własnych ob­
serwacji i badań terenowych. Poza informacjami o organizacji z a w o d ó w , cha­
rakterze uczestnictwa, podziale ról pełnionych przez zawodników, sposobach
dekorowania łodzi, rekwizytach, starał się ukazać i zrozumieć symbolikę ob­
serwowanych zachowań występujących w ściśle określonym kontekście cza­
sowym. Sięgał przy tym do wierzeń, magii, z ł o ż o n e g o wizerunku smoka w kul­
turze chińskiej, informacji o stosunku Chińczyków do przodków i natury, nie
lekceważąc historyczno-genetycznego aspektu zawodów. Jest to ten s z c z e g ó l n y
sposób prezentowania dziejów widzianych oczyma z w y k ł y c h ludzi, przekazy­
wanych przez mity, legendy i wierzenia, które - bywa - nadają rywalizacji spor­
towej istotne znaczenie społcczno-kulturowe, a także wyjaśniają np. o b e c n o ś ć
rozmaitych w s p ó ł z a w o d n i c l w w określonym kontekście czasowo-sytuacyjnym.
Dla polskiego badacza kultur Wschodu niemałym problemem staje się do­
stęp do dorobku naukowego krajów tego obszaru. Większość „egzotycznych"
wydawnictw nie dociera do naszych bibliotek. Wynika to nie tylko z braku szer­
szych kontaktów naukowych owocujących m. in. wymianą publikacji, lecz tak­
że z określonego priorytetu zakupu wydawnictw zagranicznych. Sprawa ceny
jest przy tym nierzadko drugorzędna. Ważne jest przede wszystkim to, czy po.zycja m o g ą c a z a i n t e r e s o w a ć w ą s k i e grono e t n o l o g ó w znajdzie uznanie
w oczach osób podejmujących decyzje o zakupach wydawnictw. Takie przykre
doświadczenie było mi dane przeżyć...
Żyjemy w czasach, w których ucieczka od polityki wydaje się niemożliwa.
Jej elementem staje się też sport. Nie omijają go wydarzenia o zasięgu świato­
wym (przykład - odwetowe akcje terrorystyczne na stadionach), jest on także
częścią polityki lokalnej. Jak wynika m. in. z badań J . Riordana (1977, 1986
i in.) sport - zwłaszcza w krajach rozwijających się - ma nie tylko znaczenie dla
higieny i stanu zdrowia, lecz jest silnie związany z obronnością, patriotyzmem,
integracją społeczeństwa, gospodarką, prestiżem międzynarodowym, identyfi­
kacją kulturową i narodowościową. Pełniąc rolę czynnika zmian s p o ł e c z n y c h
sport m o ż e mieć również znaczenie rewolucyjne.
W krajach Azji co jakiś czas odbywają się wielkie dni narodowego sportu.
Festiwale te są okazją do znakomitej zabawy, współzawodnictwa pozwalające­
go na wyłonienie najlepszych zawodników. Organizatorzy pragną j e d n o c z e ś n i e
pobudzić zainteresowanie sportem, zwłaszcza u mieszkańców w s i . Niekiedy
jednak imprezy mające służyć np. integracji różnych grup etnicznych stają s i ę
źródłem zjawisk negatywnych, m. in. pogłębienia istniejących j u ż antagoni­
z m ó w narodowościowych. Na niebezpieczeństwa, jakie niesie bezpośrednia ry­
walizacja między sportowcami w y w o d z ą c y m i się z różnych grup etnicznych
zwraca np. uwagę Ch. Hann , pisząc o chińskich festiwalach mniejszości.
5

6

Jak inne dziedziny życia, tak i sport podlega daleko idącym zmianom. Ode­
rwany od w ł a ś c i w e g o dlań np. jeszcze na przełomie X I X i X X w. kontekstu (m.
in. o b r z ę d o w e g o ) utracił on w s p ó ł c z e ś n i e wiele pełnionych niegdyś funkcji

�178

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

i bogactwo znaczeń. Obserwujemy też odwrót od sportów tradycyjnych, cha­
rakterystycznych dla ludów Azji i działania zmierzające do upowszechnienia
dyscyplin o obcym wprawdzie rodowodzie, lecz dających namiastkę nowoczes­
ności, wielkiego świata. Przykładem takich działań m o ż e być m. in. południowo-koreańskie Towarzystwo „Sport dla wszystkich", które równolegle do apeli
o aktywne uczestnictwo w sporcie rozbudowuje w Korei obiekty służące ma­
sowemu uprawianiu joggingu, pływania, gry w tenisa i badmintona. Spośród
dyscyplin obecnych od w i e k ó w w kulturze koreańskiej działacze Towarzystwa
dostrzegli jedynie łucznictwo, przyznając mu również znaczenie dla rozwoju
fizycznego ludności . Czy jednak to „zrównanie w prawach" znajduje odbicie
w konkretnych zachowaniach? Według Sikorskiego i Tokarskiego (1988, s.
10), „jesteśmy świadkami «wielkiej ucieczki»". W samej Azji bowiem wiedza
o tak charakterystycznych dla tego kontynentu sztukach walki „nie zawsze ma
szansę przetrwania. Praktyki walki giną, bo nie ma warunków dla ich rozwoju,
a często i chętnych do ich kultywowania. Zachodnia moda niesie zapotrzebo­
wanie na europejskie sporty i atrakcje fascynujące młodzież japońską, chińską,
czy koreańską. Ich pęd do n o w o c z e s n o ś c i jest tak wielki, jak nasza fascynacja
ich tradycją. By przetrwać, dzisiejsi mistrzowie często emigrują, zaprzedają
duszę i ciało kinematografii, szukają zachodnich sponsorów, starają się unowo­
cześnić swe praktyki, nadać im atrakcyjną formę i nie znany dotąd smak".
7

Zachodzące w szybkim tempie przemiany są zarazem sygnałem dla etno­
grafów, by (póki jeszcze można) rejestrować zachowania i zjawiska związane
z przeszłością, rodzimą tradycją, by - jeśli nie jest za późno - pytać o ich zna­
czenia, cele, reguły uczestnictwa, gromadzić rekwizyty, kostiumy, rejestrować
na taśmach wszelkie rodzaje współzawodnictw, przede wszystkim zaś docenić
sport i jego miejsce w kulturze ludowej.

IV
S z c z e g ó l n i e predysponowana do badania Azji wydaje się etnografia ra­
dziecka, dynamicznie rozwijająca się w ostatnich latach i mająca wieloletnie
tradycje m. in. organizowania wypraw terenowych. Część obszarów Z S R R leży
na kontynencie azjatyckim. Radzieccy etnografowie prowadzą także prace poza
granicami kraju: w Indiach, Chinach, Korei, Wietnamie i Mongolii. Od lat dzia­
łają ekspedycje etnograficzne, gromadzące materiały „z pierwszej ręki"; nie­
stety, nieliczni badacze uczestniczący w pracach tych ekspedycji poświęcili się
badaniom sportu. Do tych, którzy uczynili to ze szczególną pasją i osiągnęli
interesujące rezultaty należy przede wszystkim leningradzki etnograf G . N. Simakow. Jego praca prezentująca różne formy gier i z a w o d ó w sportowych Kir­
g i z ó w z przełomu X I X i X X w. nie ma sobie równych. Simakow nie tylko od­
szedł od opisowego sposobu informowania i koncentracji na regułach zawo­
dów, lecz wskazując na wielorakie funkcje sportu ukazał, iż ta sfera życia może
być nie tylko elementem wychowania fizycznego i estetycznego, edukacji mło­
dego pokolenia (jak to czyniono przez lata w literaturze radzieckiej), lecz także

�SPORT W KULTURACH LUDÓW AZJI

179

- istotnym składnikiem obrzędów, zwłaszcza rodzinnych, c z ę ś c i ą magii, wido­
wiskiem, pełniącym również ważną rolę w s p o ł e c z n y m komunikowaniu (Simakov 1984) .
8

W okresie powojennym etnografia radziecka, jako nauka historyczna, skon­
centrowała wysiłki na badaniu specyfiki etnicznej, gospodarczej i kulturowej
p o s z c z e g ó l n y c h ludów, śledząc procesy zmian i rozwoju, drogi formowania s i ę
etnosów, kształtowania specyfiki językowej i kulturowej w procesie dziejo­
wym. Badania te traktowano jako uzupełniające źródła historyczne, m ó w i ą c e
o etnogenezie i tradycjach ludów zamieszkujących m. in. obszary Z S R R . Spe­
cyfikę tę miały określać następujące elementy: język, kultura materialna, ob­
rzędy, sztuka i folklor. Znaczącymi pracami w pierwszym okresie powojennym
etnografii radzieckiej były: Etnografija narodov SSSR, S. A . Tokariewa (1958)
oraz seria Narody mira, ukazująca się w latach pięćdziesiątych-sześćdziesiątych.
W obszernym opracowaniu Tokariewa znalazłam zaledwie jedno zdanie „o
różnych rodzajach sportu u Tadżyków i rozrywkach ludowych" (s. 344). Pisząc
0 sporcie u Turkmenów, Tokariew podaje natomiast, ż e ich ulubioną rozrywką
były zapasy i wszelkie współzawodnictwa (s. 370). Nieco szersze, choć zara­
zem o s z c z ę d n e dane o sporcie u ludów Azji pojawiły się w serii Narody mira.
Pozwalają one na sporządzenie pewnej typologii podstawowych dyscyplin
sportu. Informacje o nim znajdują się w różnych rozdziałach - wśród opisu ob­
rzędów rodzinnych, świąt, np. kalendarzowych, lub tam, gdzie m ó w i się o zmia­
nach kulturowych, jakie zaszły na obszarach Z S R R od Rewolucji 1917 r. Z tych
rozrzuconych danych kształtuje się jednak pewien obraz, na podstawie którego
m o ż e m y m. in. w n i o s k o w a ć o podobieństwach i różnicach między p o s z c z e g ó l ­
nymi grupami etnicznymi w dziedzinie sportu. Jest to wiedza podstawowa, nie­
zbędna dla ogólnej orientacji, pierwszy krok ku dalszemu poznaniu tej sfery
zachowań.
Wprawdzie w pracach syntetycznych poświęcono niewiele uwagi sportowi,
informacyjną lukę wypełniają jednak różnego rodzaju opracowania monogra­
ficzne. Ukazują one najczęściej podstawowe zasady organizacji z a w o d ó w i re­
guły p o s z c z e g ó l n y c h dyscyplin. Pomijane są natomiast przeważnie sprawy
kontekstu i relacji między sportem a np. wierzeniami i obrzędami, rzadko też
materiał opisowy poddawany jest s z c z e g ó ł o w e j analizie i interpretacji. Istnieją
poza tym wyraźne dysproporcje w ilości literatury na temat sportu (przy czym
myślę tu nie tylko o pracach etnografów), które moglibyśmy nazwać dyspropo­
rcjami etnicznymi, regionalnymi itp. Stosunkowo najwięcej prac poświęcono
- jak mi się wydaje - sportowi ludów zamieszkujących obszary radzieckiej Azji
Środkowej (lista nazwisk i tytułów jest tu dość obszerna i jej przytaczanie nie
jest, jak sądzę, konieczne). Poza pracą Simakowa brak jednak w etnografii ra­
dzieckiej ważniejszych analiz ukazujących m. in. pozaludyczne funkcje sportu
1 jego miejsce wśród innych dziedzin kultury. Zagadnienie to zostało też ledwie
zarysowane w pracy zbiorowej Kalendamye obyćai i obrjady... (1985, 1989)
oraz w interesującym artykule B . C h . Karmyszewej (Karmyśeva 1987).

�180

IWONA K ABZIŃSK A-STAWARZ

Przez wiele lat powojenna etnografia radziecka (podobnie jak wzorująca się
na niej nauka mongolska, chińska, północnokoreańska, wietnamska i in.) skon­
centrowana była na badaniu współczesności. Wynikało to m. in. z założenia, że
„powinna ona odpowiadać na zagadnienia wysunięte przez praktykę budownic­
twa socjalistycznego oraz ruchów n a r o d o w o w y z w o l e ń c z y c h i rewolucyjnych
na świecie" (twierdzenia te sformułował S. P. Tołstow; za: Dynowski 1963, s.
21). Wspomniana tu seria Kalendarnye obyćai - ukazująca s i ę od lat siedem­
dziesiątych (pierwsze tomy poświęcone zostały Europie) - stanowiła rezultat
przełomu w stosunku etnografów do badania tradycji oraz wykorzystania no­
wych metod poznawania kultury. Oddano też należne miejsce obrzędom, wie­
rzeniom, religii, dostrzeżono sferę gier, zabaw i sportu, choć w c i ą ż jeszcze sta­
nowi ona tylko pewien margines zainteresowań radzieckich badaczy.
Na szerszą skalę prowadzone s ą natomiast w Z S R R badania gier dziecię­
cych. Prym wiodą tu pedagodzy i psycholodzy, przyznający tej formie zacho­
wań zasadnicze miejsce w systemie wychowania młodego pokolenia i jego roz­
woju. Dla etnografów interesujący m o ż e być syntetyczny przegląd gier prezen­
towanych w układzie odpowiadającym podziałowi państwa na republiki {Igry
narodov SSSR, 1933 oraz praca o tym samym tytule lecz innej zawartości wy­
dana w 1985 r.). Sami etnografowie przyczyniają się również do poznania pew­
nego modelu wychowania, w którym ważne miejsce zajmują zachowania ludyczne, różnorodne ćwiczenia fizyczne i u m y s ł o w e . W ostatnich latach ukazały
się np. trzy tomy Etnografii delstva (1983a, b, 1988) poświęcone g ł ó w n i e ludom
Azji oraz praca Tradicionnoe vospitanie dętej u narodov Sibiri (1988).
W modelu wychowania wielu kultur świata kładziesię nacisk na harmonijny
rozwój sprawności fizycznej i umysłowej oraz duchowej. Cechy te odnajduje­
my zarówno w filozofii zen, jak i w myśli konfucjańskiej, w greckim ideale
obywatela i średniowiecznych wzrorach europejskiego rycerstwa . W sposób
idealny model ten realizowany jest m. in. przez bohaterów różnych form twór­
czości ustnej i literackiej. Wzorowi takiego bohatera u wybranych ludów Azji
zamierzam poświęcić oddzielne opracowanie.
9

V

Na świecie ukazało wiele dzieł, których tematem jest historia sportu i wy­
chowania fizycznego. S z c z e g ó l n i e bogato są tu reprezentowane opracowania
ukazujące dzieje igrzysk starożytnych Greków i Rzymian. Niewiele miejsca
poświęcono natomiast igrzyskom ludów Azji.
Moją uwagę zwróciła praca Geschichte des Sports aller Völker und Zeiten
(1926). Pięknie wydana, pisana gotykiem, wydała mi się interesująca nie tylko
ze względu na zawarty w niej materiał. Jest ona bowiem przykładem pewnego
spojrzenia na dzieje sportu i jego genezę: od zachowań powszechnych, wspól­
nych wielu ludom, a także ludziom i zwierzętom, do nowoczesnych, ujętych
w określone reguły form współzawodnictwa. Wskazano tam również na zwią­
zek sportu z magią, religią i mitologią, choć zagadnienie to zostało zaledwie

1

�SPORT W KULTURACH LUDÓW AZJI

181

zarysowane. Przypomnę, że w lalach dwudziestych naszego stulecia o g ł o s i ł też
swe tezy E . Piasecki, pisząc o wspólnych ludziom i zwierzętom popędach na­
turalnych leżących u podłoża rozwijających się przez wieki dyscyplin sporto­
wych. Piasecki twierdził leż m. in. że poszczególne kultury, reprezentowane
przez plemiona, narody i inne grupy, nadały z czasem tym pierwotnym zacho­
waniom zróżnicowany charakter, łącząc je z rozmailymi obrzędami, kultami,
wierzeniami i mitami (Piasecki 1922, 1928 i in.)
Badacze zwracają uwagę na związki sportu z utyli taryzmem typu militarne­
go. Interesującą koncepcję walk turniejowych przedstawia też np. I. Eibl-Eibcsfeld (1987), traktując te w s p ó l n e ludziom i z w i e r z ę t o m formy walki jako
szczególny sposób wyładowania agresji. Zawody sportowe są - w e d ł u g niego
- rodzajem zaworu bezpieczeństwa, który pozwala w s p o s ó b pokojowy (np. po­
jedynkami sportowców lub śpiewaków) regulować kłótnie Nic jest to koncep­
cja całkiem nowa. Przypominają się bowiem np. słowa Konfucjusza, który m ó ­
wił, żc nic można bez końca napinać łuku i że konieczne jest stwarzanie pew­
nych sytuacji wentylujących napięcia społeczne. Tu została ona jednak uszcze­
gółowiona i odniesiona do walk turniejowych. Zilustrowano ją ponadto cieka­
wym materiałem etnograficznym (nieslcty, spoza Azji).
Badając genezę azjatyckiego sportu naukowcy wskazują wprawdzie na jego
związki ze sferą sacrum, z obrzędami, milami, wierzeniami ilp., zagadnienie to
nic zostało jednak dotychczas s z c z e g ó ł o w o opracowane w literaturze. Skąpe są
leż na o g ó ł informacje o sporcie ludów Azji w źródłach historycznych, np. kro­
nikach. Nierzadko ograniczają sie one do jednego zdania, informującego np.,
że ulubioną formą rozrywki ludu, będącego przedmiotem opisu kronikarza lub
podróżnika, s ą zapasy, w y ś c i g i wielbłądów, ćwiczenia koni i in. Czasem wy­
mienia się rodzaje broni występującej na badanym obszarze lub wspomina o za­
miłowaniu danego ludu do jazdy konnej lub łuczniclwa. '
Szukając informacji o sporcie ludów Azji przcwcrlowalam łomy: opisy po­
dróży, dzienniki, pamiętniki, kroniki, monografie mające charakteryzować kul­
turę wybranego ludu, kraju, regionu i in. W większości z dostępnych mi prac
nie znalazłam niestety niczego, co mogłoby być przydatne do g ł ę b s z e g o pozna­
nia interesującego mnie zagadnienia. Bez trudu też dawał się w y c z u ć brak za­
interesowania znakomitej większości badaczy sprawami kultury (w tym rów­
nież sportu) opisywanych ludów.
Postawowych informacji o rozmaitych dyscyplinach sportu dostarczają wy­
dawnictwa encyklopedyczne, m. in. Encyclopedie des sports (1924), Sport-Le­
xikon (1933), Sportwissenschaflliches
Lexikon (1972), Encyclopaedia
of
Sports, Games and Pastimes (1935), Enciklopedićeskij
slovarpo fizićeskoj kul 'iure i sportu (1961). Można je także znaleźć w opracowniach z zakresu dziejów
wychowania fizycznego i sportu, np. w: History of Physical Education and
Sport (1977), w pracach Halina (1929), Dalena, Mitchcla i Benetto (1953), Narity (1967), Oslerloffa (1976), Wroczyńskiego (1985), Rajagopalana (1962),
Wildta (1980) i iri.
Jednakże dane tego rodzaju nie zasiąpią rzetelnych, najlepiej terenowych,
badań etnograficznych i poszukiwania odpowiedzi na pytanie o znaczenie spor-

�184

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ
* O b s z e r n ą recenzję z pracy Simakowa z a m i e ś c i ł a m w „Etnografii Polskiej", t. 30: 1986, z. Z s. 191-199.
9

P o ł ą c z e n i e łych e l e m e n t ó w m o ż n a z n a l e ź ć np. %ve w s p ó ł c z e s n y c h o g ł o s z e n i a c h z a c h ę c a j ą c y c h do udziału w z a j ę c i a c h którejś

z licznych sekcji sztuk walki Wschodu. Żeński klub karale-do próbuje np. p r z y c i ą g n ą ć adeptki lej sztuki, obiecując: „ P o z n a s z s a m ą
siebie, zapanujesz nad swoimi nerwami, z d o b ę d z i e s z kondycje fizyczna, poznasz szybka i skuteczna f o r m ę obrony". Warszawski klub
Karale-do Tsunami wola natomiast z ogromnych plakatów, rozmieszczonych m. in. na przystankach tramwajowych: „Tsunami - wielka
lala, lo kierunek p o l e g a j ą c y na wykorzystywaniu w walce realnej zasad wszystkich s t y l ó w . Zapewniamy naukę skutecznej sztuki walki
i systematyczne ć w i c z e n i a medytacyjne!" (Warszawa, w r z e s i e ń 19S9 r.).
1

0

W Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu w ostatnich latach p o w s t a ł y np, następujące prace z w i ą z a n e tematycznie

ze sportem azjatyckim: l . M a h m o u d
r.; 2. M o h a m m e d S o u d
patriotyczne
irackich

i narodowe

do gry w piłkę

uprawiających

Nagi

H a s s a n, Geneza i rozwój

O s h a i s h , Rozn-ój

piłki

i rola mchu sportowego

nożnej

młodzieży;

3. T \ k h a y e k h B a I a s h S a I i h, Motoryczue

koszykową;

4. S h a h t u l

grew pilke nożną.

Abid

Kadhum,

w wbranyeh

i młodzieżowego

Sprawność

w Irahi

krajach Zatoki Arabskiej
i ich wpływ

i somatyczne przesłanki

fizyczna

i budowa ciała

na

doboru

irackich

do

wychowanie
chłopców'
zawodników

Symptomatyczne, ż e żadna z wymienionych tu prac doktorskich nie dotyczy dyscyplin o stosunkowo

dawnym rodowodzie w kulturze p a ń s t w arabskich (np. z a p a s ó w ) . C ó ż , jak pisał cytowany j u ż J. Riordan (19S6, s. 297), „dla wielu ludzi
( z w ł a s z c z a m ł o d e j generacji) w krajach rozwijających się, zachodni sport, podobnie jak zachodni s p o s ó b ubierania, jest synonimem
p o s t ę p u i cywilizacji,

ma też istotne znaczenie dla k o n t a k t ó w m i ę d z y n a r o d o w y c h i jako droga do s ł a w y " . Korzystając z okazji,

c h c i a ł a b y m serdecznie p o d z i ę k o w a ć p. Faustynie J a ś k o w s k i e j za daleko idącą pomoc w moich poszukiwaniach. Oddzielne p o d z i ę k o ­
wania n a l e ż ą s i ę też p. dyr. S t a n i s ł a w o w i D r ą ż e w s k i e m u z Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie oraz p. Annie S k ł a d k o w s k i c j Wrzeszcz z O ś r o d k a Informacji Naukowej A W F w Warszawie.
1

' I. T a l a r z y ń s k a jest r ó w n i e ż autorką pracy magisterskiej pl.: Obchody świąt i zabnny w Stambule na przełomie
Zakład Turkologii U W , 1974 r.

XIX i XX wieku,

Literatura cytowana
Ackcr

W.

[^t).r.w.j! J apdfiGsts AtcfiŁły
A i j mer

i Tokyo.

G.

1964 The Dragon Boat Festival on the Hupeh-Hunan Plain, Central China.
A Study of Ceremonialism of the Transplanlion of Rice, The Ethnographical
Museum of Sweden, Stockholm, Monograph Scries Nr 9.
A u b o y e r J.
1955 Some Games in Ancient India, „East and West", vol. 6, nr 2, s. 123¬
137.
1956 Archery: A Royal Sport and Sacred Game in Ancient India, „Arts and
Letters", vol. 301, s. 3-12
1968 Życie codzienne w dawnych Indiach, Warszawa
Azoy
1982

W.

Buzkashi: Game and Power in Afghanistan, Philadelphia: University

of Pensylwania Press.
Bell
1968

Ch.
The People of Tibet, Oxford

^OWLo^Hmises
Chao Wei-pan
1943

and Dragon Boats, ..Antiquity'" vol. X I I , nr 4.

&lt;T

The Diagon BoaI Race in Willing, „Folklorc Studies , vol. 2, nr 1.

•

�185

SPORT W KULTURACH LUDÓW AZJI

1944 Games at the Mid-Autumn Festival in Kuangtung, „Folklore Studies",
vol. 3, nr 1.
C o r n i s h J.
- 1 ( J O Fly a J^i tcy ^N*i turd 1 ł~Tislo ry ^ vol. (yCy, n r 4.
C u 1 i n S.
1958 G a m ^ of the Orient, Rutland.
C u y l e r P.
1979 Sumo, London.
C y b o r a n L.
1986 Klasyczna

jof^a indyjska,

Wttrsz*iw&lt;i.

D a 1 e n B., M i t c h e 1 E . D., B e n c 11 L .
1953 A World Histoiy of Physical Education
Diem

New York (wyd 2

1971)

C

1960 Weltgeschichte des Sports unci der Leibensiibimgen.
D r a p cr p r D

F

1973 Classical

Budo, Tokyo.

Stuttgart.

D 6 b 1 e r H. F.
ł ^70 Kul(at

and Siticn^cscfiicJiic

n

I963 Z ^iedlu7deficylowych
s. 15-30.

dc/ VVL//, N4uncticn

etnografii polskiej, „Etnografia Polska",.. 7,

E b e r h a r d W.
1942 Lokalkulturen

im allen China, t. 1, Leiden, t. 2, Pekin.

1968 Local Cidtures of South and Easi China, Leiden.
1977 Kitajskieprazdniki,
Eibl-Eibeisfeld
1987 Mi/oid i nienawiść,

Moskva.
I.
Warszawa.

Enciklopedićeskij slovar...
1961 Enciklopedićeskij

slovar po fizićeskoj

kid'ture i sportu, Moskva.

�186

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Encyclopaedia...
1935 Encyclopaedia of Sports, Games and Pastimes, London.
Encyclopédie...
1924 Encyclopédie

des sports, i. 1-2, Paris.

Étnografija detstva...
1983a Étnografija detstva. Tradicionnye formy vospitanija detej ipodrostkov M narodov Perednej iJuïnojAzii, I.S. Kon (red.), Moskva.
1983b Étnografija detstva. Tradicionnye formy vospitanija detej i podrostkov u narodov Vostocnoj iJugo-VostocnojAzii, I. S. Kon (red.), Moskva.
1988 Étnografija detstva. Tradicionnye formy vospitanija detej i podrostkov u narodov Juźnoj iJugo-Vostocnoj Azii, I. S. Kon, A. M. Resetov (red.),
Moskva.
F r é d é r i c L.
1971 Życie codzienne w Japonii w epoce samurajów (1185-1603), Warsza¬
wa.
F r o m m A., S o a m c s N.
1982 Judo: the Gentle Way, London.
Fu Qu i fe n g
1985 Chinese Acrobaties through the Ages, Pekin.
Geschichle...
J

1926 Geschichle des Sports aller Völker und Zeiten, G. A. E . Bogeng (red.),
Leipzig.
G r a ne I M.
1973 Cywilizacja chińska, Warszawa.
G r ą b c z e w s k i B.
1958 Podróże po Azji Środkowej,

Warszawa.

G ro e n i n g L.
1988 Bezdźwięczny

glos jednej klaszczącej dłoni, Warszawa.

H a h n M.
1929 Die Leibensübiingen

im mittelalterlichen Volksleben, Langensalza.

H e r r i g c 1 E.
1987 Zen w sztuce luczniclwa, Warszawa.

�SPORT W K U L T U R A C H L U D Ó W AZJI

187

H a r r i s o n J.
1979 The Fighting Spirit of Japan, London.
History...
1977 History of Physical Education and Sport, Tokyo.
Igry narodov...
1933 Igry narodov SSSR. Sbornik materialov, Moskva.
1985 Igry narodov SSSR, L . V. Byleeva, V. M. Grigor'ev (red.), Moskva.
J a n u s z k i e w i c z A.
1861 [zob,] ZywotAdolfaJanuszkiewicza i jego listy ze stepó kirgiskich,
Beriin-Poznań.
W

Kabzinska-Stawarzl.
1987 Erun gurvan naadam - three games of the Mongols, „Ethnologia Po­
l o n a m i . 13, s. 45-89.
1988 Gry mongolskie w cyklu rocznym. Próba wyjaśnienia przyczyn ich
sezonowości, „Etnografia Polska", t. 32, z. 1, s. 143-169.
Kalendarnye...
1985 Kalendarnye obyćai i obrjady narodov Vostocnoj Azii. Novyj god, R.
Ś. Dzarylgasinova, M. V. Krjukov (red.), Moskva.
1989 Kalendarnye obyćai i obrjady narodov Vostocnoj Azii. Godovoi cikl,
R. Ś. Dzarylgasinova, M. V. Krjukov (red.), Moskva.
K a m i e ń s k i - D ł u ż y k A.
1874 Dyaryusz więzienia moskiewskiego, miast i miejsc, Poznań.

VvlpZl

U87
o'k^Lom znaćenii konnych igr w SrednejAzii [w:] ProSloe Srednej Azii, DuSanbe, s. 231-242.
K o b y ł e c k i J.
1837 Wiadomości o Syberyi i podróże w niej odbyte w latach 1831, 1833,
1834 przez Józefa Kobyłeckiego, Warszawa.
L u d o v i c i L.
1873 Sport and Games of the Singhalese, „Journal of the Ceylon Branch of
the Royal Asistic Society", vol: 1, s. 17-41.
N a r i t a J.
1967 Illustrated World History of Physical Education, Tokyo.

ta

�188

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

N i l o b e J.
1977 Buskich: The Soul of Japan, Rutland.
O p l c r M. K.
1945 A Suno Tournament at Tule Lake Center, „American Anthropologist",
vol. 47, n r l , s . 134-139.
O s g o o d C.
1951 The Koreans and their Culture, New York.
O s t e r 1 o f f W. K .
1976 Historia sportu, Warszawa.
P e h 1 i v a n D. A.
1985 Cagdus serbest gures leknikleri (współczesne
lu wolnym), Ankara.
P i a s e c k i E.
1922 Badania nad genezą

ćwiczeń

V., L a d a n o v

w sty­

cielesnych, Poznań.

1928 Dalszy ciąg badań nad genezą
Pronnikov

techniki zapasów

ćwiczeń

cielesnych, Poznań.

I. D.

1983 Japoncy. Etnografi&amp;eskie ocerki, Moskva.
R a j a g o p a 1 a n S.
1962 Brief History of Physical Education in India, Delhi.
R a t t i O.
1979 Aikido and the Dynamics Sphere, London.
R c i d H . , C r o u c h e r M.
1979 The Way of Warrior, London.
R i o r d a n J.
1977 Sport in Soviet Society, Cambridge.
1986 State and Sport in'Developing Societies,
Sociology of Sport", vol. 2q, nr 4, s. 287-303.
R o s z k o w s k a H.
1978 Sport w starożytnej

Anatolii, „Przegląd Orientalislyczny", nr 1, s. 66-6&amp;

S hao We n1 iang
1986 Sports in Ancient China, Beijing.

kii

„International Reviev for

�SPORT W KULTURACII LUDÓW AZJI

Sikorski

189

W., T o k a r s k i 'S.

1988 Budo, Szczecin.
S i m a k o v G . N.
1984 ObSćestvennye funkcii kirgizskich narodnych razvlećenij
naćaleXXw.,
Leningrad.
Siabczyński

W.

1988 Polscy
'olscy pod/óżnicy

?933

v końce XIX

Sport-Lexikon,

iodkiywcy.

Warszawa.

Leipzig

Sportwissenschaftliches...
1972 Sportwissenschaftliches
Tatarzyńska

Lexikon, Stuttgart.

I.

1975 Mesir - tureckie święto

wiosny, „Przegląd Orientalistyczny", nr 3,

s. 75-77n
T o h c i K.
1975 Tins is j\ifcićiOf Tokyo.
T o k a r e v S . A.
1958 Etnografija narodov SSSR, Moskva.
T o k a r s k i S
1985 Orient i kontrkullury, Warszawa.
1989 Sztuki walki Ruchowe formy ekspresji filozofii Wschodu Szczecin.
T i ' '
1988 TrTdZionnoe vospitonia dt lej u fiQrodov'Sihiri

I S K.on C jN4 T'i

ksami (red.), Leningrad.
T s u n o d a R.
10^0

C / - J U F Y V V /&gt;/' I'nnniwvf

%- s

O C / l l I Ks Ł. ii

J

Mj

\f Li l/Łl

f (v,L)C

Ni&gt;u/ Y o r k

Trnrl'ttinnv
J- I I I C i i-i U / i

^ 1 " v &gt;V

Jl. \r I r*v.

Wildt K.C.
1980 Daten zur Sportgeschichte,

cz. 4, Asien, Afrika, Australien

und Se­

eland bis 1900, Schorndorf bei Stuttgart.
Wroczyński

R.

1985 Powszechne

dzieje wychowania Jizycznego i sportu, Wrocław.

�190

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z A.
1970 Nowa dziedzina deficytowa - etnografia Europy, „Etnografia Polska",
t. 14, z. 2, s. 207-214.

Iwona Kabzinska-Stawarz

Sport in the cultures of the people of Asia another „deficit subject" to be studied in ethnology
Summary
The term "deficit subject" was first used by Witold Dynowski (1963) with reference to the
interests of Polish ethnographers in primitive (tribal) societies. It meant first of all the lack of
research traditions and significant results within that field of studies. The same notion was
applied again by Anna Zadrożyńska- Barącz (1970) who wrote about the condition of Polish
studies on the ethnography of Europe. The term "deficit" refers to research techniques and
methods, scholars involved in those subjects as well as international exchange and possibilities
of obtaining original source materials. According to the author of this article we can speak in
the same terms about the ethnological knowledge of the problem of sport in the cultures of
Asiatic people.
In the 60-ties of our century, in the USA as well as in Europe there appeared a considerable
interest in Oriental cultures (specially among young generation). Along with the elements of
philosophy, religion, music and art, dance and literature the Eastern art of fighting has been
adapted. The same phenomenon - although about ten years later - appeared in Poland too.
Numerous sport clubs and sections were organized whose task as to teach Eastern techniques of
sports. Yet small attention was given to those philosophical, religious and ethnic ideas which,
for the Asiatic peoples are closely connected with sport fights. But here a question arises: are
non-Asiatic people able to go deep into the mysteries of cultures of the East? Are they often
readv to eneaee in such an effort as that of Herrieel (1987 German edition 1953) or Groenine
(1988, German edition 1983)?
The Asiatic continent has appealed to the Europeans for a long time. The origins of those
interests were of different kind and there were different reasons why merchants, missionaries,
soldiers, explorers and political deportees undertook ardous journeys. The Poles contributed to
a considerable extent to the explorations of Asia, and as early as-in the 15th century they had
reached Middle East and later India, China and Japan. Especially important was the contribution
of political deportees and exiles - the patriots persecuted for their struggle in great national
uprisings in the 19th century and the participation in the national movements. They left works
of ereat value - in eeoeraphv meteoroloev historv bioloev linguistics and ethnography Amona
others there were also reports on sport and games of the people they stayed with The author
mentions here: B. Grąbczewski, A. Januszkiewicz, J. Kobyłecki, A. Kamieński-Dłużyk.
The problem of sport of Asiatic people, as it seems, has never belonged to the significant
concerns of the travelers and explorers. It was at best a narrow margin of their interests. Neither
was it given due attention by the participants of recent ethnographical expeditions organized by
Polish scholars to the Middle East or to the middle-Asiatic republics of the USSR. True enough,
that subject has been included into the research project of the expedition to Mongolia organized
by the Polish Academy of Sciences but only in the last years of the investigations (1975-80) so
there was not enough time to collect adequate data concerning that sphere of the Mongolian
pastoralists'life. The Mongolian sport became the focus of interest of the author of the paf)»
(Kabzińska-Stawarz 1987, 1988). She was surprised to realize that even horse-races, archery
and wrestling which are regerded by the Mongolians as their national sport have not met with
much interest of the ethnographers, neither Mongolian nor the Soviet ones, although the latter
had been researching Mongolia for many years.
_

�SPORT W KULTURACH L U D Ó W AZJI

191

The author points out that the achievements of the Astatic ethnographers in the research of
sport in traditional cultures were inadequte. Even though there are some field records, their
interpretations are missing. In such situation the more significant would be the researches by
foreign scholars, especially Soviet ones. The author mentions some works coming from the
USSR but here again no deeper analyses can be found, aiming at the problems of the function
and meaning of sport in particular Asiatic cultures. The only exception among the works
showing, first of all, the technical and organizational aspects of the games is the book of G . N.
Simakov (1984). Basing on his field data from Kirgisia and on archival documents he pointed
out various cultural functions of sport: educational, aesthetic, recreational, magic and the
function of social communication.
Only children's games are the subject of research on a broader scale in the USSR, owing to
educationists and psychologists who consider games as a significant element in the process of
education. The ethnographers deal with the traditional system of education in which sport has
its important place. The results of those researches are presented in the recent publications:
Etnografija detstva (Ethnography of childhood) (1988a, b, 1988) and Tradicionnoe vospitanie
u narodov Sibiri (The traditional upbringing by the Sibirian people) (1988).
^_
Of numerous works on the history of sport the author points at Geschichte des Sport aifer
Volker und Zeiten (1926). It presents a rather typical approach to the origin of sport and its
evolution - starting from the forms of behaviour common to pepple and animals to the modern
competitions basing on strict rules. There had been a stage in that evoluation closely connected
with military militarism. Later there came also connections with magic, religion, mythology etc.
The Polish researcher E. Piasecki (1922,1928 et. al.) indicated the instincts, common for peopte
and animals, underlying the development of many sport discipline. Particular cultures of tribes,
nations and other groups had formed those primitive forms of behaviour into more di Iferentiated
ones. Sport compe- titions had been included into rituals and ceremonies and became significant
components of cults, beliefs, myths etc.
Modern sport becomes more and more an area of politics. Sometimes of violent political
actions - we know terrorism on sport stadiums. An example of a pacific character of sport are
the national days uf sport in particular Asiatic countries or the activity of associations like the
South Korean "Sport for All" Unfortunately sport games can also contribute to deepening of
national conflicts (for instance the Chinese festivals of national minorities).
Translated by Anna Kuczynska-Skrzypek

�Pasterze mongolscy mówią:
„Zima nie jest czasem gier, bo wtedy tarbagany śpią"
Kiedy natomiast powinno się grać i dlaczego? Jakie znaczenie mają
poszczególne gry w określonym kontekście czasowo-sytuacyjnym? Czym
były dla Mongołów „trzy gry mężów" (zapasy, luczniclwo, wyścigi koni)?
Odpowiedzi na tc i wicie innych frapujących
pytań znajdą Państwo w książce
IWONY KAHZ1ŃSKIE.J-STAWARZ
GAMES O F MONGOLIAN SHEPHERDS
będącej pierwszą w literaturze analizą zagadnienia roli gier w
kulturze mongolskiej, bogato dokumentowanej materiałem terenowym
Biblioteka Etnografii Polskiej nr 45
Letter Quality, Warszawa 1991

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10906" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10884">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/758a03975ccb791622d91a9775f9cdb5.pdf</src>
        <authentication>b546c802eb99481291314ecd7ef408f7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1403</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130065">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130067">
                <text>Anna Kutrzeba-Pojnarowa. Refleksje nad jej życiem i pracą - z okazji jubileuszu 75 lecia / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130068">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.7-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130069">
                <text>Sokolewiczowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130070">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130071">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130073">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130074">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
P L ISSN 0071-1861

ZOFIA SOKOLEWICZOWA
( K E i A K U W , Warszawa)

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA
R E F L E K S J E N A D JEJ Ż Y C I E M I P R A C Ą - Z O K A Z J I J U B I L E U S Z U
75-LECIA
Jubileusze i rocznice s t a n o w i ą o d ś w i ę t n o ś ć w naszym życiu. O b r o s ł y swoi­
stym folklorem, c z ę s t o m ó w i m y o nich z p r z e k ą s e m , ale trudno się bez nich
obejść. S t a n o w i ą w s z a k ż e istotny element w przekazie kultury, ś r o d o w i s k
naukowych, intelektualnych, artystycznych czy nawet rodzinnych. Mają s w o j ą
strukturę, specjalny j ę z y k , ceremonial. Są okazją do zastanowienia się nie tylko
nad Jubilatem, ale i nad w s p ó l n o t ą , którą łączy Jego osoba; w s p ó l n o t ą u c z n i ó w
przede wszystkim, w s p ó l n o t ą r ó w i e ś n i k ó w , przyjaciół, w s p ó l n o t ą z a w o d o w ą .
W naszym codziennym p ę d z i e n a p r z ó d Jubileusz jest znakiem zatrzymania się,
spojrzenia wstecz i refleksji.
Jubileusz jest w i ę c instytucją życia s p o ł e c z n e g o . Tak by p o w i e d z i a ł B .
M a l i n o w s k i . W ujęciu M . Maussa byłby c a ł o ś c i o w y m faktem s p o ł e c z n y m . T y m
samym m o ż e m y go o p i s a ć tak, j a k każdy inny fenomen, każde inne zjawisko
kultury. N a l e ż y w i ę c d o k o n a ć wyboru zasad opisu i analizy (metody) oraz
j ę z y k a , w k t ó r y m b ę d z i e m y pisali.
O Pani Profesor Annie Kutrzebie-Pojnarowej należałoby pisać, posługując
się j ę z y k i e m naszych przyjaciół spod Bielska Podlaskiego, po prostu, j ę z y k i e m
bycia, który sam w sobie zawiera refleksję nad o w y m byciem.
A w i ę c , urodziła się w Krakowie w roku 1913 w domu Stanisława i Janiny
K u t r z e b ó w . Czas i ś r o d o w i s k o w p ł y n ę ł y z n a c z ą c o na w y b ó r całej Jej drogi
życia. P r z e m i n ą ł czas modernizmu i „Wesela", który tak silnie w p ł y n ą ł na
Chwistka, Witkiewicza i Malinowskiego. Pozostały jednak w Krakowie brono­
wickie c h ł o p k i , a poznawanie ludu należało do kanonu s p o ł e c z n e g o i patrioty­
cznego wychowania. Dlatego leż z etnografią zetknęła się Pani Profesor po raz
pierwszy w kole krajoznawczym gimnazjum i m . K r ó l o w e j Wandy w Krakowie
w wieku lal 13. Jak pisze sama: „ N i e d ł u g o po tym w z i ę ł a m udział w sugerowa­
nych nam badaniach terenowych, których w y n i k i po p r z e r ó b c e redakcyjnej
zostały zamieszczone w c z a s o p i ś m i e kół krajoznawczych m ł o d z i e ż y szkolnej
«Orli Lot», a n a s t ę p n i e , j u ż samodzielnie, podjęłam p r a c ę nad budownictwem
wiejskim w Zawoi, o p u b l i k o w a n ą w wydawnictwie Muzeum Elnograliczncgo
w Krakowie" (1931)/
Wzorem dla młodej Anny staje się Ojciec - długoletni profesor Uniwersy­
tetu J a g i e l l o ń s k i e g o , prezes Akademii Umiejętności w Krakowie, prawnik i hi­
storyk. Jest on pierwszym krytykiem Jej prac, okazując w tym rzadkie parlncrЛ п п а K u t r z e b a - P o j m i r o w a , Zyťiorys

tmukouy, mpis w A r c h i w u m Katedry Etnologii i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U W , Warszawa.

�8

ZOFIA

SOKOLliWICZOWA

siwo. O tych lalach tak pisze w s w y m ż y c i o r y s i e : „Już w czasie s t u d i ó w gimna­
zjalnych p o m a g a ł a m Ojcu w korekcie jego p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego,
d y s k u t o w a ł a m z nim na temat warsztatu pracy historyka i k o n s u l t o w a ł a m nie­
które pierwsze prace, w stosunku do których s t a w i a ł m i d u ż e wymagania, nie
starając się jednak niczego p o p r a w i a ć lecz tylko sugerując ich k o n t y n u a c j ę " .
To seminarium domowe skutecznie u f o r m o w a ł o P a n i ą Profesor, która nigdy
nie przestała b y ć historykiem, stawiając krytykę ź r ó d ł o w ą na pierwszym planie
w swoich pracach. I chyba w ł a ś n i e wtedy nauczyła s i ę znaczenia s ł o w a , pro­
stego s ł o w a , jego odcieni, reguł poprawnego stosowania - tak aby w y r a ż a ł o ono
m y ś l nadawcy i m i a ł o s z a n s ę dotarcia do adresata. Zapewne łączyło się to z Jej
szacunkiem dla ludzi. Wynikała z lego k o n i e c z n o ś ć takiego zwracania s i ę do
nich, by m o g ł o dojść do porozumienia, do dialogu. Stąd niechęć do ż a r g o n u ,
do trudnych j ę z y k o w o konstrukcji naukowych, do zamykania s i ę ś r o d o w i s k a
naukowego przez stosowanie hermetycznego j ę z y k a . Zawsze miałam nieodpar­
te w r a ż e n i e , ż e cyzelując tekst myślała nic o swojej przyjemności lub korzyści,
ale o porozumieniu s i ę z innymi. M i ę d z y innymi z tego samego powodu przy­
w i ą z y w a ł a taką w a g ę i poświęcała tyle czasu poprawianiu tekstów swoich
m ł o d s z y c h k o l e g ó w , z moim pierwszym tekstem o Kol bergu w ł ą c z n i e . Robi to
z r e s z t ą do dziś. Z m i e n i a j ą się pokolenia, ale trudności w jasnym przedstawieniu
swego zdania pozostaje to samo. I j e d y n y m na to sposobem jest pomoc Nauczy­
ciela.
Bycie Mistrzem lub Nauczycielem oznacza bycie Wzorem, Przewodnikiem
po drodze, W p r o w a d z a j ą c y m w tajemnicę, P r o w a d z ą c y m do zmiany samej
istoty Ucznia, który winien p o s t ę p o w a ć w ślady tegoż właśnie Nauczyciela.
M a m takie niejasne w r a ż e n i e , ż e relacja ta została w ostatnich latach zatarta,
a m o ż e nawet uległa zasadniczej zmianie. Tak, j a k b y każdy z nas, etnografów,
c h c i a ł b y ć sobie sam nauczycielem, „ o d p ę p i ć s i ę " j a k najszybciej, robić coś
innego lub inaczej. J e s t e ś m y surowi dla Autorytetów. Nie mamy j u ż w etnologii
szkół, mamy g a r ś ć r ó ż n y c h nazwisk różnej klasy.
Czy n a p r a w d ę ? A m o ż e dopiero moment, w którym przekraczamy pewien
próg, gdy zaczynamy patrzeć bardziej wstecz niż w przód, gdy przychodzi czas
na podsumowanie w ł a s n e g o życia, jest w ł a ś c i w y dla refleksji nad tym, kto nam
co o f i a r o w a ł ? K t o był naszym Nauczycielem? K i m byla dla nas, dla mnie pani
Profesor? Pani magister , pani doktór, pani docent, pani profesor - te tytuły
zdają się m ó w i ć , że rosłam razem z nią, bo p a m i ę t a m Ją z tych różnych czasów.
I bez w z g l ę d u na stopień i tytuł naukowy byla zawsze przede wszystkim Przy­
jacielem, starającym się nie p a m i ę t a ć o dystansie, który nas dzielił.
K i m w i ę c b y l i nauczyciele Pani Profesor i k i m są uczniowie?
Pisała, ż e w z o r o w a ł a s i ę na studiach W ł a d y s ł a w a Matlakowskiego i L u d w i ­
ka Puszeta p r z y g o t o w u j ą c studium o budownictwie w Zawoi. Mistrzem w peł­
nym rozumieniu tego s ł o w a był Jej Ojciec, a polem Kazimierz Dobrowolski.
U c z y ł a się od wszystkich, z którymi s i ę z c l k n ę ł a . W czasie studiów uniwersy­
teckich najsilniej była z w i ą z a n a z Seminarium Nauk Pomocniczych Historii
profesora W ł a d y s ł a w a Semkowicza i Historii Ś r e d n i o w i e c z n e j profesora Jana
D ą b r o w s k i e g o . One dały jej podstawy do analizy i kryfyki
hi
'fzne-

�A N N A K U T R / . í ' l i A - l ' O - I N A R O W A . R E I - ' L E K S f f i N A W Л И ŻYCU-.M I P R A C Ą

9

go. U c z ę s z c z a ł a też na seminaria Romana G r ó d e c k i e g o , S t a n i s ł a w a Kota, także
Kazimierza M o s z y ń s k i e g o i Jana Stanisława Bystronia.
Seminarium Profesora Dobrowolskiego z a w d z i ę c z a rozbudzenie zaintere­
sowania badaniami empirycznymi i wskazanie drogi przejścia od empirycznie
obserwowanego faktu kulturowego do jego historycznego uwarunkowania
i teorii procesu historycznego, najpełniej widoczne w monografii wsi T r z e ś niów. To on z a c h ę c i ł Panią Profesor do prac empirycznych d o t y c z ą c y c h procesu
przemian kulturowych wsi podmiejskich Krakowa. Poza wsią M n i k ó w i T r z c ś niowem zostały objęte tymi badaniami (przede wszystkim w postaci prowadzo­
nych przez P a n i ą Profesor prac magisterskich) wsie podwarszawskie.
Wspomniane seminaria M o s z y ń s k i e g o i Bystronia stały się dla Pani Profe­
sor „ w p r o w a d z o n e j j u ż w tajniki etnografii empirycznej i historii, s z k o ł ą my­
ślenia p o r ó w n a w c z e g o , systematyki i dążenia do ujmowania badanych zjawisk
z a r ó w n o w kategoriach historycznych jak teorii" ( ż y c i o r y s naukowy). B y l i ś m y
ś w i a d k a m i wprowadzania tych nauk w ż y c i e w formie w y k ł a d ó w , d ł u g o l e t n i c h
prac nad s y n t e z ą etnografii Polski, tylko c z ę ś c i o w o z a k o ń c z o n y c h w I H K M
PAN p r a c ą z e s p o ł o w ą Etnografia Polski. Przemiany Kultury Ludowej, i p o d r ę ­
czniku uniwersyteckim. Ten ostatni pozostał w zasadzie w formie bardzo do­
k ł a d n e g o planu, w y p e ł n i o n e g o w nielicznych fragmentach, dobrze znanego
k a ż d e m u studentowi etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w y k ł a d a ł a
jeszcze w kilka lat po przejściu na e m e r y t u r ę (w 1983 roku).
Seminarium J. Sl. Bystronia było dla Niej interesujące ze w z g l ę d u na
ł ą c z e n i e w pracy naukowej i dydaktyce etnologii i socjologii z historią kultury.
W swoich pracach Pani Profesor łączy z a r ó w n o poszukiwania cech s z c z e g ó l ­
nych polskiej kultury ludowej, jak i jej wartości trwałych, powtarzalnych
w r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h czasu i przestrzeni badanej. Łączy też zainteresowa­
nie historią kultury ze studiami nad historią badań i k s z t a ł t o w a n i e m się w ł a s n e j ,
naszej, polskiej s z k o ł y etnografii, w której odbija się zapotrzebowanie polity­
czne i s p o ł e c z n e na studia nad kulturą w ł a s n e g o narodu, jego wszystkich
warstw i s t a n ó w pojawiających s i e w różnych momentach procesu historycz­
nego i wykorzystanie doświadczeń metodologicznych nauki obcej.
T u zresztą ujawniał się zawsze „ z m y s ł gospodarski" Pani Profesor: pod tym
w z g l ę d e m h o ł d o w a ł a dobrze rozumianemu eklektyzmowi. Nic r o z u m i a ł a , j a k
m o ż n a o d r z u c i ć wypracowane przez pokolenia ustalenia jako nie nie warte.
Sądziła, ż e w myśli ludzkiej zawsze m o ż n a o d n a l e ź ć coś t w ó r c z e g o i to należy
z a c h o w a ć . Była za ł ą c z e n i e m o d k r y ć i szukaniem w s p ó l n y c h m i a n o w n i k ó w dla
postaw metodologicznie r ó ż n y c h . Nic r o z u m i a ł a po prostu (choć nie potępiała
nigdy) ludzi, którzy się od c z e g o ś odcinali, coś porzucali. Jedyne, co potępiała
to nieuc7xiwość - w życiu i w nauce. Z m u s z a ł a nas stale do p o r ó w n y w a n i a
r ó ż n y c h postaw i zastanawiania, czy uda się s t w o r z y ć dla nich w s p ó l n y mia­
nownik, co z nich da się w y k o r z y s t a ć - byla nieustępliwa, aż nudna. I zawsze
w tym w z g l ę d z i e miała rację.
W życiu Pani Profesor należy w y r ó ż n i ć dwa podstawowe okresy: krako­
wski i warszawski. Ten pierwszy obejmuje okres s t u d i ó w historycznych na
Uniwersytecie J a g i e l l o ń s k i m , a n a s t ę p n i e wieloletnią prace w charakterze asy-

�10

ZOIIA

SOKOI.RWICZOWA

sten ta i adiunkta w kierowanej przez profesora Dobrowolskiego Katedrze Et­
nologii i Socjologii. D o prac tego okresu należy wspomniane budownictwo wsi
Zawoja, historia etnografii polskiej do wydania jubileuszowego Polskiej A k a ­
demii Umiejętności w r. 1948 - niedościgła do dziś pod w z g l ę d e m trafności
s ą d ó w i precyzji s f o r m u ł o w a ń i znakomity Rozwój badań etnograficznych
zie­
mi krakowskiej ("Lud", 1952, t. 38). Ta ostatnia pozycja zawiera nie tylko stan
b a d a ń , ale i jego k r y t y k ę w e d ł u g najlepszych, historycznych w z o r ó w , c o ś
o czym wielokrotnie etnografowie z a p o m i n a j ą .
Przejście Pani Profesor z Uniwersytetu J a g i e l l o ń s k i e g o do Warszawskiego
(1953) z a o w o c o w a ł o podjęciem przez N i ą prac terenowych na Kurpiach i Pod­
lasiu oraz teoretycznych z a g a d n i e ń regionu kulturowego. Po otrzymaniu do­
century (1955), profesury nadzwyczajnej (1969) i zwyczajnej (1976) j a k o
pracownik Uniwersytetu Warszawskiego i przez 14 lat kierownik Z a k ł a d u
Etnografii I H K M P A N w Warszawie k i e r o w a ł a pracami terenowymi i opraco­
w y w a n i e m monografii z e s p o ł o w e j (Kurpie - Puszcza Zielona), prac indywidu­
alnych p o ś w i ę c o n y c h kulturze ludowej Kurpiowszczyzny, a także w s p ó ł c z e s ­
nym p r z e o b r a ż e n i o m innych r e g i o n ó w kraju, j a k wsie z a m i e s z k a ł e przez d a w n ą
s z l a c h t ę z a g r o d o w ą , wsie okolic Warszawy czy region Bieszczad. W problema­
tykę tych b a d a ń w p r o w a d z a ł a s t u d e n t ó w kierując ich pracami magisterskimi,
biorąc udział w M i ę d z y u c z e l n i a n y c h Obozach Etnograficznych (od 1952),
konsultując prace doktorskie i habilitacyjne. P a m i ę t a m Ją z tych lat, jak pochy­
lona nad naszymi m a t e r i a ł a m i i pracami nieustannie je p o p r a w i a ł a , d y s k u t u j ą c
dalszy kierunek b a d a ń . Przez długi czas była jednym z d w ó c h p r o f e s o r ó w
etnografii w Warszawie. O b c i ą ż a ł y więc Ją nadmiernie r ó ż n e g o rodzaju recen­
zje i opinie d o t y c z ą c e innych r e g i o n ó w kraju, a także szerszych z a g a d n i e ń
metodologicznych prowadzonych w innych p l a c ó w k a c h naukowych poza Ka­
t e d r ą Etnografii U W i Z a k ł a d e m Etnografii I H K M P A N , z a r ó w n o etnograficz­
nych, jak i nauk pokrewnych (socjologia, slawistyka, historia kultury material­
nej).
D b a ł a o p o p u l a r y z a c j ę w y n i k ó w prac etnograficznych oraz d y s k u s j ę nad ich
zastosowaniem w nauce i w życiu. Nie o d m a w i a ł a pisania haseł i redagowania
Wielkiej Encyklopedii Powszechnej P W N , brała udział w opracowywaniu bib­
liografii, w y p o w i a d a ł a się na ł a m a c h czasopism naukowych i w prasie tygo­
dniowej. U c z e s t n i c z y ł a w pracach Komisji P l a n ó w Regionalnych i Rady Na­
ukowo Ekonomiczno-Technicznej Woj. Warszawskiego, O ś r o d k a B a d a ń Na­
ukowych Mazowieckiego Towarzystwa Naukowego, Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego (wieloletni wiceprezes), Ministerstwa Kultury i Sztuki ( c z ł o ­
nek komisji z a k u p ó w i komisji weryfikacyjnej t w ó r c ó w ludowych), była c z ł o n ­
kiem Komitetu N a g r ó d i m . O. Kolberga organizowanego przez Tygodnik „Bar­
w y " , potem przejętego przez Ministerstwo Kultury. Symbolem prac stosowa­
nych m o ż e b y ć tekst wystąpienia na Kongresie Kultury (1981), nie w y g ł o s z o ­
nego, ale drukowanego potem w „ K u l t u r z e i S p o ł e c z e ń s t w i e " (4:1984) pt.
Przyszłość
kultury wsi w świetle jej przeszłości,
a przedstawionego t a k ż e
w Krakowie na sesji „ S p o ł e c z e ń s t w o i kultura", zorganizowanej dla uczczenia
jubileuszu 90-lecia Kazimierza Dobrowolskiego w dn. 17.02.1984 r.

�A N N A KÜTRZEBA-I'OJNAROWA. R E F L E K S J E N A D JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

11

Była aktywna także w zakresie w s p ó ł p r a c y m i ę d z y n a r o d o w e j . Liczne w y ­
stąpienia na kongresach, konferencjach i zjazdach służyły stałemu p o r ó w n y w a ­
niu samego przedmiotu b a d a ń i zmian, j a k i m on ulega, t a k ż e sposobu jego
badania przez r ó ż n e ś r o d o w i s k a . Potrzeba p o r ó w n a w c z e g o podejścia do b a d a ń ,
zaszczepiona w czasie studiów, z w i ę k s z a ł a poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i Pani
Profesor za udział w m i ę d z y n a r o d o w y c h p r z e d s i ę w z i ę c i a c h . Była w i ę c od 1957
r. c z ł o n k i e m krajowej i m i ę d z y n a r o d o w e j redakcji czasopisma etnograficznego
krajów socjalistycznych „ D e m o s " , od 197] - c z ł o n k i e m Conseil d'Administra­
tion M i ę d z y n a r o d o w e g o Towarzystwa Etnologii i Folkloru (SIEF). W czasie
I X Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Chicago (1973)
była j e d n y m z honorowych p r z e w o d n i c z ą c y c h , a na m i ę d z y n a r o d o w y m kolo­
k w i u m p o ś w i ę c o n y m folklorowi Europy w Belgii (1975) podkomisarzem z ra­
mienia polskiego Komitetu imprezy. Stąd z r e s z t ą w bibliografii prac Pani
Profesor lak duża liczba r ó ż n y c h w y s t ą p i e ń na konferencjach (w ZSRR, Cze­
c h o s ł o w a c j i , Bułgarii, J u g o s ł a w i i , Francji, Rumunii, na Węgrzech, w Nie­
mczech, Stanach Zjednoczonych).
Okres odbudowy etnografii po ÍI wojnie światowej, a n a s t ę p n i e d ą ż e n i e do
uzyskania dla niej statusu samodzielnej dyscypliny, o z n a c z a ł dla Pani Profesor
w i e l k i w y s i ł e k organizacyjny. Była przez długi czas w i c e p r z e w o d n i c z ą c ą ko­
misji etnograficznej PAN, okresowo - członkinią Rad Naukowych k i l k u muze­
ó w (m.in. P a ń s t w o w e g o Muzeum Etnograficznego w Warszawie, warszawskie­
go Muzeum Sportu i Turystyki, Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, w Sier­
pcu), obecnie jest c z ł o n k i n i ą Prezydium Komitetu Na а к Etnologicznych P A N .
W i a t a c h 1947-1951 p r o w a d z i ł a M a ł o p o l s k ą D e l e g a t u r ę Muzeum Kultur Ludo­
w y c h w Warszawie (instytucję, o której m i l c z ą nasze historie nauki).
Znalazła też czas na seminaria dla m ł o d y c h autorów, p i s z ą c y c h na temat
Z i e m O d z y s k a n y c h w Redakcji „ M ł o d e j Rzeczypospolitej", dodatku do
„ D z i e n n i k a Polskiego" (1947).
S z c z e g ó l n i e wiele czasu musiała Pani Profesor poświęcić na prace organi­
zacyjne po przeniesieniu się do Warszawy. Wiązało się to z tworzeniem w sto­
licy specjalizacji w zakresie etnografii Polski, wychowywaniem nowych kadr
e t n o g r a f ó w i h i s t o r y k ó w kultury i, jak pisze sama, „ s z u k a n i e m w s p ó l n e j z nimi
p ł a s z c z y z n y z a i n t e r e s o w a ń i prac, v więc też stałe uzupełnianie własnej wiedzy
z a r ó w n o o przedmiocie badań, jak i o nowych (czy: odkrywanych na nowo)
kierunkach naukowych". To tak charakterystyczna dla Pani Profesor postawa
- nie narzucanie tematu lub kierunku, ale w s p ó l n e poszukiwanie, ustawiczne
wychodzenie nam wszystkim naprzeciw. M o ż e b y ł o to sprzeczne z z a s a d ą
ekonomicznej koncentracji inwestycji, ale o w o c o w a ł o rozbudzeniem zainter­
e s o w a ń nader r ó ż n o r o d n y c h , rozszerzeniem pola badań, akceptowaniem ludzi
o r ó ż n y c h o s o b o w o ś c i a c h i uzdolnieniach, pracujących na w c i ą ż rozszerzają­
cym się polu b a d a ń etnografii. Było to w i ę c p o s t ę p o w a n i e stosowne do otwar­
tego charakteru Pani Profesor, ale i dopasowane do sytuacji etnografii/logii
w Polsce. Rozszerzaniu pola b a d a ń musiało t o w a r z y s z y ć kształcenie ludzi
o nowych, nie tradycyjnych s p e c j a l n o ś c i a c h .

�12

ZOFIA

SOKOI.LWICZOWA

Liczne prace Pani Profesor tworzą w y r a ź n e cykle problemowe. Składają się
na nie: 1) historia etnografii, 2) etnografia Polski, 3) prace s t a n o w i ą c e c z ę ś ć
koncepcji p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego etnografii Polski, 4) prace monogra­
ficzne i 5) bardzo liczne prace redakcyjne, popularne, ekspertyzy, oceny, recen­
zje, audycje radiowe etc. Wielu z nich nigdzie nie publikowano. Były jednak
przedmiotem w e w n ę t r z n y c h dyskusji, c z ę ś c i ą warsztatu. C z ę ś ć z nich tworzy
osobny dział w A r c h i w u m Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej w War­
szawie.
Prace z zakresu historii etnografii p r o w a d z i ł a Pani Profesor praktycznie
przez c a ł e ż y c i e . W i ą z a ł o się to zapewne z potrzebą refleksji nad dorobkiem
p o p r z e d n i k ó w , zachowaniem wszystkich dokonanych przez nich, a w c i ą ż w a ż ­
nych ustaleń. Ł ą c z y ł o się także z k o n i e c z n o ś c i ą podsumowywania kolejnych
e t a p ó w naszych prac, oceny „na b i e ż ą c o " tego, co zostało zrobione.Rozwój
etnografii i etnologii w Polsce (1948), niewielka, ale bogata w niezmiernie
celne oceny książka, stanowi d o w ó d tego, jak w niewielkiej objętości m o ż n a
z m i e ś c i ć dziesiątki trafnych, precyzyjnych i wcale nie o g ó l n i k o w y c h ocen. Jest
do dziś na listach lektur studenckich. Kilkadziesiąt drobnych monografii uczo­
nych postaci s t a n o w i ł o jakby przygotowanie do prac syntetycznych. Taką była
Kultura ludowa w dotychczasowych
polskich pracach etnograficznych
(1976),
ź r ó d ł o stosunkowo żywej jak na ś r o d o w i s k o etnograficzne dyskusji nad poję­
ciem historycznej szkoły polskiej w etnografii. C e c h ą lej szkoły miało b y ć
konsekwentne uznawanie roli czynnika historycznego w badaniu i interpretacji
kultury ludowej przez polskich etnografów. Próby tworzenia teorii ściśle o g ó l ­
nych, od tego czynnika abstrahujących, były - zdaniem Pani Profesor - rzadkie
i niekonsekwentne.
Najbardziej dojrzałą refleksję nad drogami rozwoju etnografii polskiej
w X X wieku stanowi Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość
(1977).
Już sam tytuł wskazuje, jak ściśle łączyła Pani Profesor przedmiot badań
i s p o s ó b jego opisu. Przedmiot badań stanowi dla Niej zawsze układ odniesie­
nia, nadający sens wszelkim naszym hisloriogralicznym r o z w a ż a n i o m .
Etnografia Polski (problemy i w y n i k i prac) to dział badań Pani Profesor,
który obejmuje poszukiwanie cech specyficznych chłopskiej kultury tradycyj­
nej, związki z kulturą europejską, p r a w i d ł o w o ś c i jej historycznego rozwoju,
a w tym prace nad kulturą ludową Kurpiowszczyzny, Podlasia, monografie
różnych z a g a d n i e ń s z c z e g ó ł o w y c h od kapliczek ludowych w Zawoi po rolę
s p o ł e c z n ą dziecka w rodzinie wiejskiej (1965), tradycyjne zawody wiejskie.
W tej grupie w a ż n y z e s p ó l s t a n o w i ą prace nad m e l o d y k ą badań, charakterem
ź r ó d e ł etc. W i ą z a ł o się to zapewne z p e ł n i o n y m i przez Panią Profesor funkcjami
kierowniczymi i p o t r z e b ą zdania sobie i innym sprawy z tego, w j a k i m miejscu
naszych badań znajdujemy się, koniecznością refleksji nad tym, w jaki s p o s ó b
pracujemy i w jakim stopniu w y n i k i naszej pracy zależą od przyjętej metody.
Stąd tak liczne w pracach Pani Profesor tytuły typu: „ Z z a g a d n i e ń melodyki
polskich prac etnograficznych: czas i przestrzeń w badaniu kultury ludowej"
(1965) lub "Zagadnienie regionu w etnografii polskiej a w s p ó ł c z e s n e etnogra­
ficzne prace terenowe na obszarze p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza" (1962)

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA. R E F L E K S J E NAD JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

13

czy wreszcie ..Ethnographical Museum Collection as a source o f Research into
Folk Culture" (1960).
Prace z w i ą z a n e z przygotowaniem p o d r ę c z n i k a etnografii polskiej s t a n o w i ą
z e s p ó l najbardziej r ó ż n o r o d n y . O b e j m u j ą wiele t e k s t ó w nie drukowanych,
w y s t ą p i e n i a na konferencjach, w y k ł a d y , dyskusje seminaryjne w tym z w ł a s z ­
cza „ N o w y p o d r ę c z n i k etnografii polskiej" (1960). Koncepcja p o d r ę c z n i k a
z a s ł u g u j e na o d r ę b n e o m ó w i e n i e przy innej m o ż e okazji. T u o g r a n i c z ę s i ę do
p o d k r e ś l e n i a znacznego w niej miejsca etnografii historycznej, przyjęcie w i e lowariantowego modelu wsi tradycyjnej jako punktu wyjścia i ujęcie kultury
ludowej w kategoriach procesu historycznego. I c h o ć liczne prace nie zostały
u w i e ń c z o n e powstaniem jednego dzieła, to rezultaty wspomnianych wyżej
r o z w a ż a ń s ą widoczne w całej koncepcji wspomnianej j u ż pracy zbiorowej
Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej (1976). M i m o w i e l o ś c i a u t o r ó w ,
w p ł y w Pani Profesor jest tu w pełni czytelny. N a l e ż y go o d n o t o w a ć także
w pracach innych badaczy, j a k np. M a ł g o r z a t y Maciszewskiej „Etnografia
Historyczna Polski" ( w druku, w y d . U W ) .
Niezmiernie w a ż n e i inspirujące s ą w dorobku Pani Profesor prace mono­
graficzne z w i ą z a n e z zagadnieniami z zakresu historii kultury wybranych ty­
p ó w w s i : 1) podkrakowskiej, podmiejskiej, opisanej przez P a n i ą Profesor
w pracy pt. Tradycyjna
społeczność
wiejska w procesie przemian
współczes­
nych. Studium wsi Mników pow. krakowskiego
(1968), 2) okolic Warszawy
- g ł ó w n i e w postaci kierowanych przez P a n i ą Profesor licznych prac magister­
skich, 3) wsi k r o ś n i e ń s k i e j o starych tradycjach rolniczych i ś r e d n i o w i e c z n y m
u k ł a d z i e g r u n t ó w , wydanej pt. Trześniow (1988). W i ę k s z o ś ć b a d a ń z w i ą z a n y c h
z t y m i pracami od 1976 r. p o w s t a ł a w tzw. problemie w ę z ł o w y m „Polska
kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja" i s t a n o w i ł a c z ę ś ć szer­
szego planu b a d a ń nad typami wsi w Polsce oraz przebiegiem p r o c e s ó w zmiany
kulturowej.
Gdyby c h c i e ć p o d s u m o w a ć g ł ó w n e kierunki b a d a ń Pani Profesor to o k a ż e
się, ż e w Jej licznych wypowiedziach r ó ż n e g o typu: naukowych, popularnych,
pisanych, ustnych, analizach, pracach teoretycznych, r ó ż n e g o rodzaju synte­
zach, pracach historycznych etc. m o ż e m y o d n a l e ź ć w i e l k ą k o n s e k w e n c j ę .
Metodologicznie pozostała n i e w ą t p l i w i e pod w p ł y w e m Dobrowolskiego, c h o ć
nigdy nie o k a z a ł a najmniejszego zainteresowania m a r k s i s t o w s k ą teorią procesu
historycznego. Była po prostu historykiem zafascynowanym m o ż l i w o ś c i a m i
s f o r m u ł o w a n e j przez Dobrowolskiego metody integralnej i ł ą c z e n i e m b a d a ń
nad ź r ó d ł a m i pisanymi i empirycznymi, etnograficznymi. Jeżeli Dobrowolski
o s t r o ż n i e f o r m u ł o w a ł s w o j ą teorię j a k o w a ż n ą dla wsi p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i ,
to P a n i ą Profesor i n t e r e s o w a ł o przede wszystkim przeniesienie p ł y n ą c y c h stąd
w n i o s k ó w na resztę terytorium polskiego. Stąd pojęcie typu wsi i badania nad
p o r ó w n a n i e m r ó ż n y c h jej t y p ó w ze w z g l ę d u na przebieg procesu zmiany. Stąd
przypuszczenie, ż e M n i k ó w lub T r z e ś n i ó w są jedynie wariantami modelu wsi
zbudowanego przez Dobrowolskiego dla p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i . N a l e ż y bar­
dzo ż a ł o w a ć , ż e niezmiernie interesujący a r t y k u ł pt. Wieś podmiejska
Krakowa
- model i rzeczywistość
(1977) nie był nigdy przedmiotem szerszej dyskusji

�14

ZOFIA SOKOLEWICZOWA

w ś r o d o w i s k u e t n o g r a f ó w . Z w ł a s z c z a w a ż n y m wydaje się b y ć fragment doty­
c z ą c y p o r ó w n a n i a wsi podkrakowskiej z wsiami innych r e g i o n ó w kraju (s.
166). Praca ta pozostaje w konwencji linearnego rozwoju przebiegu procesu
historycznego, podobnie j a k model zbudowany przez Dobrowolskiego. A u t o ­
rka zdaje sobie jednak s p r a w ę ze z r ó ż n i c o w a n i a p r z e b i e g ó w tego procesu.
Z a k ł a d a , j a k j u ż w s p o m n i a ł e m , ż e tradycyjna w i e ś była znacznie bardziej
z r ó ż n i c o w a n a niż przyjmują to zwyczajowo etnografowie. Nic r e z y g n u j ą c
z szukania p r a w i d ł o w o ś c i w procesie historycznym, próbuje dzięki zastosowa­
niu koncepcji wariantu modelu u w z g l ę d n i ć o w ą k ł o p o t l i w ą r ó ż n o r o d n o ś ć .
S p r a w ę tę p o d n o s i ł a m w referacie z dn. 30 11 1988 na posiedzeniu Komitetu
Nauk Etnologicznych na temat teorii zmiany kulturowej, p o ś w i ę c o n y m w ł a ś n i e
dorobkowi Pani Profesor z okazji Jej 75-lecia.
T y m samym dotykamy drugiego, niezmiernie interesującego P a n i ą Profesor
tematu - zmiany kulturowej i p r o c e s ó w jej przebiegu, przede wszystkim na
terenie w s i , której losy i p r z y s z ł o ś ć interesują P a n i ą Profesor po dziś d z i e ń j a k o
problem naukowy i społeczny. Etnografia polska z a j m o w a ł a się z m i a n ą k u l t u - *
r o w ą i społeczną przez ostatnich co najmniej 40 lat. Kierunek tych b a d a ń stał
się przedmiotem ostrego ataku w latach 70-ych i p o n i e k ą d krytyka ta utrzymuje
się nadal. M y ś l ę , że krytyka ta nie m o ż e d o t y c z y ć prac Pani Profesor c h o ć Jej
prace nigdy pod tym k ą t e m nie były analizowane. S ą d z ę , ż e to co decyduje o i c h
w a ż n o ś c i , to rzetelna krytyka ź r ó d ł o w a p o p r z e d z a j ą c a wszelkie r o z w a ż a n i a na
temat r o l i c z y n n i k ó w historycznych w procesie zmiany. Ich, w a ż n o ś c i nie pod­
w a ż y ł w k o ń c u ani slrukluralizm, ani semiotyka, same w k o ń c o w y m efekcie
skłaniające s i ę ku historycznym analizom, ku u w z g l ę d n i e n i u czynnika history­
cznego w procesie transformacji struktur d ł u g i e g o trwania.
N a l e ż y z ż a l e m s t w i e r d z i ć , że nawet w odniesieniu do prac w y b i t n y c h
etnografowie nie rozwinęli zwyczaju k r y t y k i i dyskusji. Jubileusz nie jest,
z racji przyjętej konwencji, okazją do lego typu r o z b i o r ó w krytycznych. U z m y ­
sławiając nam jednak w i e l o ś ć i w a g ę dorobku Pani Profesor aby s k ł o n i ł . n a s do
podjęcia dyskusji nad znaczeniem czynnika historycznego w przebiegu proce­
s ó w s p o ł e c z n y c h , p o s ł u g i w a n i u się modelami w badaniu zmiany kulturowej,
z w i ą z k u ludzi z kulturą, p r z e s z ł o ś c i ą , miejscem tradycji we w s p ó ł c z e s n o ś c i
i przyszłości.
• &gt; . . . •
W t w ó r c z o ś c i Pani Profesor jest wiele kart. Nie m o g ę tu o d k r y ć wszystkich,.
zapewne nie u m i a ł a b y m tego z r o b i ć . Nie z a j m o w a ł a m s i ę np. głębiej etnografią
Polski. Pomijam tu też s p r a w ę dorobku dydaktycznego Pani Profesor - jest to
długi temat i zapewne z a j m ą . s i ę nim Jej uczniowie. C h c i a ł a b y m jednak poru­
s z y ć tu dwa problemy, dla r o z w i ą z a n i a których znajdziemy na pewno inspirację
w pracach Pani; Profesor.
...
^
4

Pierwsza kwestia to z a p o ż y c z e n i e pewnych t e r m i n ó w przez j ę z y k teorii
naukowej z j ę z y k a naturalnego i , z natury rzeczy- t a k ż e c z ę ś ć ich pól semantyk
cznych. Dla rozwoju j ę z y k a etnografii d u ż e znaczenie m i a ł j ę z y k ś r o d o w i s k
artystycznych, ichrwidzcnie kultury ludowej, tworzone przez nich alereotypy,
A t a k ż e przenoszenie pewnych t e r m i n ó w z nauki z powrotem do j ę z y k a natu­
ralnego,.: Zainteresowanie t y m i sprawami znajdziemy j u ż we wczesnych pra:

�A N N A K U T R Z E B A - P O J N A R O W A . R E F L E K S J E N A D J E I ŻYCIEM I PRACĄ

15

each Pani Profesor (por. r o z w ó j b a d a ń etnograficznych ziemi krakowskiej)
i także we wspomnianym artykule z 1977 г., w monografiach M n i k o w a i T r z e ś niowa. W naszej obecnej dyskusji nad kategoriami typu cmic i ctic te prace
p o k a z u j ą z ł o ż o n o ś ć tych relacji. S ą d z ę , że wprowadzanie nowych kategorii do
j ę z y k a nauki nie znaczy, ż e wszystkie badania musimy z a c z ą ć od nowa!
C h c i a ł a b y m r ó w n i e ż p o d k r e ś l i ć , c z ę s t o niedoceniane w krytyce dorobku
uczonych, znaczenie w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . W poszukiwaniu prawdy obie­
ktywnej, neutralnych w s k a ź n i k ó w badanych przez nas p r o c e s ó w , pomijamy
rolę w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . O d e g r a ł o ono w i e l k ą rolę w życiu Pani Profesor.
J e d n ą linię stanowi tu D o m Ojca, d r u g ą - D o m Teściów. D w a stabilne, z dawna
o s i a d ł e , zakorzenione, zda się konserwatywne ś r o d o w i s k a : krakowskie, profe­
sorskie, intelektualne i - t r z e ś n i o w s k i c , kmiece, c h ł o p s k i e , z silnym poczuciem
w ł a s n e j w a r t o ś c i . Na to nakłada się naukowe ś r o d o w i s k o elnologiczne. W s p ó ł ­
t w o r z y ł a j e aktywnie od n a j m ł o d s z y c h lat, ś w i a d o m a zarazem jego w p ł y w ó w
na siebie i poddająca je krytycznej refleksji.
Gdy podejmując r ó ż n e studia pytamy, j a k wielka ma b y ć próba, na której
budujemy dalsze badania, i l u - pytają studenci - p o w i n n i ś m y m i e ć informato­
rów, aby i m u w i e r z y ć , j a k wielu ludzi s p o t k a ć , z a p y t a ć , zapominamy często, ż e
ostatecznie tę p r a w d ę m o ż n a o d n a l e ź ć w jednym c z ł o w i e k u , w jego życiu,
w ś w i a d e c t w i e jego życia. I to jest ta najlepsza metoda pracy stosowana w c i ą ż
przez P a n i ą Profesor, metodyka Życia b ę d ą c e g o j e d n o c z e ś n i e Byciem.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10905" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10883">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/aaaadba4b067a00b66fda78f5e820413.pdf</src>
        <authentication>575add87483a247ca73fb4e7dcc226fe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130054">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1400</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130055">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130056">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130057">
                <text>Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130058">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.237-248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130059">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130060">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130061">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130062">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130063">
                <text>„ETNOGRAFIA POLSKA", t. XXXV; 1991, z. 1
PL ISSN 0071-1861

R E C E N Z J E

I

O M Ó W I E N I A

Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Trześniów. Tradycyjna kultura chłopska i kie­
runki przemian (refleksje etnografa), Wydawnictwo - Muzeum Regionalne
PTTK w Brzozowie, Brzozów 1988, ss. 104.
W polskiej literaturze etnograficznej w badaniach życia społecznego wsi
wyraźnie zaznaczają się dwa najbardziej wyróżniające sposoby ujęcia: badanie
zjawisk obserwowanych w dużym zasięgu terytorialnym (lub szerokim zakre­
sie tematycznym) oraz szczegółowe badania życia społecznego zlokalizowane
w określonych warunkach historycznych i kulturowych regionu czy wsi.
Etnografia polska w zakresie opracowań monograficznych posiada znaczny
dorobek badawczy. Należy przy tym podkreślić, że cechowała go i cechuje róż­
norodność ujęć metodologicznych i szerokość zakresu tematycznego. Od po­
dejmowanych prób wyczerpującego „integralnego" ujęcia wszystkich dzidzin
życia społeczności wiejskiej do poświęconych wybranym dziedzinom życia wsi
reprezentatywnym z punktu widzenia charakterystyki określonej wiejskiej spo­
łeczności lokalnej.
W powojennej etnografii problematyką, która odgrywała wiodącą rolę
w analizie zjawisk kulturowych zachodzących na wsi było zagadnienie proce­
sów przemian badanych na przykładzie wybranych społeczności wiejskich.
Analizę dokonujących się zmian społecznych i kulturowych przeprowadzono
posługując się określonymi wyznacznikami wypracowanymi często na gruncie
innych nauk społecznych. Istota jednak zachodzących procesów społeczno-kul­
turowych na wsi okazała siębardziej skomplikowana i wymykająca się pewnym
schematom ujęć. W tej sytuacji coraz większe znaczenie dla zrozumienia zmie­
niającego się współcześnie obrazu wsi miały prace monograficzne, które z jed­
nej strony są wynikiem tak zwanej „obserwacji uczestniczącej", z drugiej ana­
lizą dokonujących się przemian w procesie „długiego trwania". Do takich stu­
diów należy zaliczyć pracę Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej poświęconą wsi
Trześniów. Nadrzędnym celem badań, jak pisze autorka „było wykazanie za­
leżności współczesnych procesów przemiany, ich nasilenia, oporów, konfli­
któw, mozaikowości obrazu kultury od tego splotu warunków zastanych, który
nawarstwiał się w toku historii i który za uczonymi polskimi Ludwikiem Krzy­
wickim i Kazimierzem Dobrowolskim, nazywamy podłożem historycznym
współczesnej kultury wsi. W nim też, za znanym współczesnym historykiem
francuskim Fernandem Braudelem, szukamy bardziej trwałych struktur, utrzy­
mujących się w czasie określanym jako długi".

�238

RECENZJE 1 OMÓWIENIA

Doświadczenie badawcze Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej w zakresie
studiów nad kulturą tradycyjną wsi polskiej są bogate i wszechstronne. Na pod­
stawie szerokiego materiału empirycznego z różnych terenów Polski konstruo­
wała w swoich poprzednich pracach model struktury tradycyjnej społeczności
wiejskiej, w których „integralność" widzenia zjawisk kulturowych pozwala Jej
zrozumieć, a nawet przewidzieć kierunki dokonujących się zmian.
Wieś pd Polski szczególnie bliska Autorce (w 1968 r. opublikowała pracę

Tradycyjna społeczność wiejska w procesie zmian. Studium wsiMnikówpowia­
tu krakowskiego) jest tym razem reprezentowana przez położoną na Pogórzu
Karpackim wieś Trześniów. Wybór wsi nie jest przypadkowy. Autorka związa­
na więzami rodzinnymi śledzi jej losy od 1948 r. Określenie „obserwacja ucze­
stnicząca" w tych warunkach nabiera więc szczególnej treści i znaczenia. Wieś
Trześniów traktuje Autorka jako model realny wsi rolniczych większego regio­
nu przy czym granice tego regionu wykreśla bazując na świadomości miesz­
kańców wsi oraz analizie rozmieszczenia i zróżnicowania na badanym terenie
elementów modelu kultury tradycyjnej jak również charakterystycznych cech
procesów przemiany, ich nasilenia, etapów, wariantów.
Prof. dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa z szerokiego wachlarza zagadnień skła­
dających się na całość obrazu kultury wsi wybiera te, w których zgodnie z Jej
doświadczeniem badawczym najsilniej utrwalone są tradycyjne treści kulturo­
we i które tworzą struktury utrzymujące się w czasie określonym jako długi. Na
ich przykładzie śledzi proces dokonujących się przemian współczesnych.
Przedmiotem analizy jest więc społeczność lokalna i utrwalające jej spoistość
więzi społeczne, rodzina, jej ciągłość osiedleńcza. C/.lowiek, jego warsztat pra­
cy na tle trwałych podziałów gruntowych a zmiennych struktur użtkowania
gruntów w obrębie wsi a także zmienność technik i narzędzi pracy.
Wieś Trześniów jako społeczność lokalna reprezentuje te cechy i wartości,
które pozwalają Autorce na realizację stawianych przez nią postulatów badaw­
czych. Należą do nich zasiedziałość osadnicza (Trześniów p o j a w i a się w źród­
łach po raz pierwszy w 1419 г.), zachowany w swym zasadniczym zrębie układ
przestrzenny wsi oraz zróżnicowanie kulturowe wynikające ze zderzenia się na
tym terenie dwu fal ludności i dwu różnych kultur rolniczej z północy i zachodu
oraz pasterskiej ze wschodu i południa.
Gromadzony materiał nie służy Autorce do generalizacji teoretycznych po­
za kontekstem procesu historycznego, poza kontekstem stosunku pomiędzy te­
raźniejszością a przeszłością. Wręcz przeciwnie przekazy przeszłości aktuali­
zowane są od nowa a pochodzące z przeszłości znaki odczytywane ponownie.
Znamienne są tytuły poszczególnych rozdziałów konsekwentnie odzwier­
ciedlające kierunek zainteresowań Autorki. Do nich należą m. in. takie jak:
„tradycyjne ramy społeczności lokalnej", „Długotrwałe rody", „Zwyczaje ro­
dzinne"; „Ziemia i praca. Wartości nadrzędne"; „Pożegnanie z tradycją i mi­
gracje ze wsi".
Związek z ziemią spowodował, że w Trzcśniowie jak w wielu wsiach rol­
niczych mieszkańcy pozostali wierni pracy we własnym gospodarstwie rodzin­
nym. I z tym wiąże się głębokie i słuszne przeświadczenie Autorki, że przede

�RECENZJE I OMÓWIENIA

239

wszystkim w zawodzie rolnika szukać możemy kontynuowania niektórych
z tych tradycji kulturowych, które wykształciły dawniejsze pokolenia miesz­
kańców wsi. Jak pisze Anna Kutrzeba-Pojnarowa „Choć zasadniczej zmianie
uległy warunki w jakich można prowadzić ten zawód, jego niektóre cechy po­
zostały niezmienione. Są to: związek z rodziną oraz ojcowizną i łącząca się
z tym ciągłość zasiedlenia, emocjonalny stosunek do ziemi i pracy przy wzra­
stającej zarazem trosce o doskonalenie metod tej ostatniej i o właściwy rachu­
nek gospodarczy, odpowiedzialność za swój warsztat i pracowitość, samodziel­
ność jednostkowych decyzji gospodarczych a równocześnie w razie potrzeby,
współdziałanie w gromadzie, kontrola społeczna. Pozostały: zaradność w co­
dziennych kłopotach, samowystarczalność w najrozmaitszych pracach, zdolno­
ści wynalazcze na skalę potrzeb wiejskich".
Bezpośredni i długotrwały kontakt z mieszkańcami Trześniowa i ogromne
doświadczenie badawcze pozwoliły stworzyć sugestywny obraz życia wsi na
przestrzeni kilkudziesięciu lat, ukazać jego specyfikację wynikającą z określo­
nych warunków życia i pracy związanych z gospodarstwem rolnym i określo­
nym środowiskiem przyrodniczym. Ogromnym walorem pracy i zasługą Auto­
rki jest autentyzm przedstawionego obrazu wsi i jego ujęcie całościowe mimo
zastrzerzeń Autorki dotyczących pominięcia niektórych tematów obowiązują­
cych w klasycznym modelu monografii.
Sądzę, że wynika to z realizacji tak ważnej zasady, nie zawsze przestrzega­
nej w prowadzonych badaniach - uznania podmiotowości człowieka w doko­
nywanej analizie zjawisk kulturowych, preferowanie studiów nad jego posta­
wami, zachowaniami, osobowością w stosunku do drobiazgowej faktografii,
magii liczb i zestawień statystycznych czy teoretycznych ujęć o dużym stopniu
ogólności.
Taki charakter opracowań jaki prezentuje praca Prof. dr Anny Ku trzeb a-Pojnarowej stanowi o możliwościach konstruowania i wypełniania treścią modelu
tradycyjnej kultury ludowej oraz pozwala zrozumieć i określić kierunki prze­
mian i mechanizmy przemian, a być może w przyszłości pozwoli na zbudowa­
nie modelu współczesnej kultury wsi.
Na zakończenie pozwolę sobie zwrócić uwagę na nasuwające się pewne
analogie pomiędzy pracą Prof. dr Anny Kulrzeba-Pojnarowcj a krótkim stu­
dium Prof. dr Jana Szczepańskiego wydanym w 1984 r. pod tytułem „Korze­
niami wrosłem w ziemię" poświęconą rodzinnej wsi Brzezina. Dorobek i do­
świadczenie naukowe Autorów to „mędrca szkiełko i oko" wzbogacone osobi­
stym stosunkiem i bliskimi kontaktami z opisywaną społecznością stanowi
o szczególnej wartości tych prac, o ich walorze naukowym i pisarskim.
t Vanda Paprocka

�240

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Irena Huml, Współczesna tkanina polska, Warszawa 1989, ss. 247, ryc. 175
(w tym 81 barwnych)
Po dziewięciu latach od oddania pracy wydawnictwo Arkady opublikowało
długo oczekiwaną przez czytelników historię polskiej tkaniny artystycznej. Au­
torka obserwowała rozwój tego fenomenu artystycznego i technicznego w la­
tach 1960-1980, dodając niewielkie uzupełnienie z ostatniego okresu. Polska
szkoła tkaniny artystycznej ukształtowała się po drugiej wojnie światowej. Jej
osiągnięcia odniosły niebywały sukces za granicą, głównie dzięki nagrodom
Centre Internationale de la Tapisserie Ancienne et Modernę (ukonstytuowanego
w 1961, z siedzibą w Lozannie). Dzieła polskich artystów z najbardziej znaną
Magdaleną Abakanowicz na czele, wyróżniły się już na pierwszych Biennale,
a rok 1971 można uznać za moment kulminacyjny dla popularności polskiej
tkaniny w kręgach międzynarodowych. Polacy umieli uchwycić właściwe pro­
porcje pomiędzy rodzimą tradycją, nie pozbawioną cech ludowości, a aktual­
nymi tendencjami sztuki profesjonalnej w nurcie międzynarodowym. Polska
tkanina artystyczna była bardziej znana i naśladowana wśród międzynarodo­
wych twórców aniżeli inne dziedziny sztuk plastycznych i rzemiosła artystycz­
nego.
Autorka dobrze przedstawiła tradycje polskiego włókiennictwa, do którego
nawiązywano zwłaszcza w początkowym okresie powstawania tkanin powie­
rzchniowo zdobionych. Należy tu podkreślić dobór porównań kompozycji
współczesnych artystów czerpiących z ornamentu makat, kilimów, pasów kontuszowych z XVIII i X I X w. Rozróżniła ona tkaniny artystyczne i użytkowe
bez tak wysokich ambicji warsztatowych. W latach pięćdziesiątych najbardziej
powszechne było inspirowanie się wzorami ludowymi i tradycyjnymi, a do tka­
niny żakardowej wprowadzono warstwę treściową. Dopiero lata sześćdziesiąte
przyniosły tkanie tzw. współczesnego gobelinu, a także druku i malowania na
tkaninie. Rzadko uprawiano batikowanic tkanin.
Nowy kształt tkaninom artystycznym lub może raczej wyrobom wykonanym
różnymi technikami, nadały pracownie Tkaniny ręcznej, Gobelinu, Żakardu i Dru­
ku w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz podobne ośrodki w Łodzi i So­
pocie. W nich szkolono plastyków w różnych rozwiązaniach technicznych i arty­
stycznych. Bez dobrej znajomości rzemiosła trudno byłoby rozpocząć ekspery­
mentowanie prowadzące od wiszącej na ścianie tkaniny dekoracyjnej do wykona­
nych z różnych rodzajów surowca, rozmaitymi technikami włókienniczymi, prze­
strzennych konstrukcji artystycznych spełniających rolę rzeźb. Właśnie tę zmianę
funkcji tkaniny artystycznej należy w znacznym stopniu przypisać inwencji twór­
czej polskich artystów. Stanowi to ważny wkład w historię najnowszego włókien­
nictwa światowego. Przejście od płaszczyzny do kompozycji przestrzennych do­
prowadziło do analogii tych konstrukcji włókienniczych z biologiczną budową or­
ganizmów żywych. Autorka interpretuje to zjawisko jako przewagę treści huma­
nistycznych nad poszukiwaniami formalno-ekspresyjnymi.

�241

RECENZJE I OMÓWIENIA

Dorobek polskiej szkoły tkaniny artystycznej został ukazany wszechstron­
nie zarówno w treści pracy i notach biograficznych 73 najważniejszych arty­
stów, jak też w ilustracjach, które oprócz porównań z zabytkami ukazują tka­
niny cepeliowskie i autorskie. Książka nie zawiera streszczeń, ma się jednak
ukazać w edycjach angielskiej, francuskiej i niemieckiej i będzie stanowić
ważną pozycję eksportową.
Irena Turiuui

Rudolf Gross, Dlaczego czerwień jest barwą miłości, z niem. przełożyła
Anna Porębska, Warszawa 1990, ss. 221.
W książce poruszono zagadnienie wielkiej doniosłości. Dopiero od niedaw­
na zaczęto doceniać znaczenie barw w różnych dziedzinach kultury i tematyka
ta jest stosunkowo słabo opracowana. Omawiana tu, trudna problematyka obej­
muje różne dziedziny wiedzy. Należy wyróżnić: 1) magiczne i psychospołeczne
znaczenie poszczególnych barw; 2) informacyjno-znakowy i zarazem symbo­
liczny charakter ich zestawień; 3) historyczne mody w zakresie kolorystyki kie­
rujące w pewnym stopniu indywidualnym wyborem użytkowników oraz 4) mo­
żliwości techniczne w zakresie pozyskiwania różnych kolorów i ich odcieni
związane z rozwojem farbiarstwa."
W niemieckim wydaniu z 1981 r. omawiana książka nosi podtytuł Symbo­
lika barwna przestrzeni wieków. Autor zajmuje się tylko wybranymi zagadnie­
niami z dwóch pierwszych wymienionych grup zagadnień. Szkoda, że nie mógł
uwzględnić dorobku wystaw zaprezentowanych w dwóch berlińskich muzeach
etnograficznych w 1983 r. Obszerny katalog omawia znacznie szerszą paletę
problemów kolorystyki z osobną rozprawą ukazującą możliwości farbiarskie .
W niedostatecznym stopniu wykorzystana została także literatura kostiumologiczna, poruszająca zagadnienie znakowego charakteru barw w ubiorach .
Autor powiązał układ książki z omówieniem poszczególnych barw. Zaczy­
na od tytułowej czerwieni i pochówków posypywanych ochrą w paleolicie, me­
zolicie, a także i w okresach późniejszych, a następnie ukazuje magiczne zna­
czenie czerwieni jako wieloznakowego symbolu: śmierci, seksu, miłości, płod­
ności, ognia, krwi, aż do haseł rewolucyjnych. Zauważa też m. in., że czerwień
i biel mają wyjątkowe znaczenie w godłach wielu państw. Więcej miejsca po­
święcił autor omówieniu czerni i bieli, związanych jakoby ze śmiercią i powtór­
nymi narodzinami, symbolizowanymi przez ukazywanie siei znikanie księży­
ca. Zestawienie to symbolizuje także bóstwa zmarłych i występuje w słowiań­
skich i germańskich obrzędach pogrzebowych. Złoto i czerń zaś symbolizują
kontrasty dnia i nocy. Błękit natomiast autor rozważa przede wszystkim na pła­
szczyźnie psychologicznej, w pozytywnym odbiorze systemu nerwowego wie­
lu Europejczyków. W kulturze ludowej błękit, w powiązaniu z barwą nieba, był
utożsamiany z płaszczem opiekuńczym lub odczuwany jako groźny symbol
wody. Warto zwrócić uwagę na tabelę niebieskich symboli używanych w Euro1

2

�242

RECENZJE I OMÓWIENIA

pie przed- i po przyjęciu chrześcijaństwa (s. 157). Fiolet i purpura, to- - według
Grossa - barwy egzotyczne dla europejskiej kultury. To twierdzenie związane
jest z brakiem zainteresowania autora możliwościami farbiarskimi. W naszej
części świata farbowano urzetem, a później indygo, a technika uzyskiwania od­
cienia purpury pochodzi z Fenicji.
Analizując barwę zieloną, autor wskazuje, iż jest ona ceniona jako symbol
ożywionej natury. Znaczenie brązu natomiast związane jest z magią zwierząt,
zwłaszcza niedźwiedzia. Wreszcie szarość - jako symbol barier społecznych.
Rzeczywiście ubodzy nosili niebarwioną odzież. Jednakże autor niepotrzebnie
porusza zagadnienie odzieży skórzanej, która była najczęściej barwiona.
Książka ta jest przykładem, jak efektowny z pozoru układ może zdezorga­
nizować sposób przedstawienia ważnych z trudnych zagadnień. Bez przemy­
ślenia szerszej problematyki symboliki barw i przedstawiania jej w powiązaniu
z etnohistorycznym podłożem autor wylicza znaczną liczbę bezspornych nieraz
faktów unikając bardziej syntetycznych wniosków. Książka ma charakter po­
pularnonaukowy, napisana jest żywo i interesująco. Dlatego wydrukowano ją
u nas w tak trudnym wydawniczo okresie. Zawiera także przypisy, wykaz lite­
ratury oraz indeks osobowy i rzeczowy. Nie można również lekceważyć poda­
nych w niej informacji przedstawiających stan badań w krajach zachodnich
(głównie niemieckojęzycznych). Istotnie, literatura niemiecka jest szczególnie
bogata, gdy idzie o zagadnienia kolorystyki. Książka Rudolfa Grossa ma przede
wszystkim znaczenie wobec braku polskiej literatury na ten temat. Powinni ją
uwzględniać archeologowie, etnografowie i inni badacze kultury.
Irena Turnan

Przypisy

H. N i X (1 o r f f. П. M ii 11 с r, Weisse Westell - Role Roben. von den Faibordnitngen des Mittelaltcrs zum iiidividitellen
Farbgeschmackl. Mit einem Beitrag tt»/i Bernhanl Zcperitick muł Else-Marie Karisson-Stresse, Katalog wystawy Muzeum fur
Volkerkunde und Museum fur Deutsche Volkskunde, Berlin 1983; patrz leż: I. T u r n a u, recenzja w „Kwartalniku Historii Kultury
Materialnej", r. 34: 1986. nr 2, s. 374-375. także, M. D i e i f e пЬ а с k, Hessisclier Trachlenalltag. Tracili ale SpiegelLandliclier
Lcbenwcisett 192S-19SS, Irankfurtam Main. 1983.
1

- Na przykład R. L e v у - P i s e t z к y. La coulcurilans l'habilletnent Italien, [w:\Acles dn terCongres International d'Histoire
dn Cosmine, Venezia 1952, s. 150-169. W nowszej literaturze: M. T a s z y с ka. Barwy włoskich tkanin jedwahnycli sprowadzanych
do Polski w drugiej polowie XVII wieku, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", r. 31: 1983. nr 1, s. 45-52; M. W i I s к a. Du
symbole alt \vletnent. Fonclion et signification de la coulenr thtns la culture courloisc dc In Pologna metliévalc, [w:] Les Cahiers dn
Leopard d'Or, nr 1. Le véteinenl. au Моусп-ńge,-1990. s. 307-324.

Toward a Computęj Ethnology, nr 20 Senri Ethnological Studies, Osaka
1987, (red.) J. Rabena, S. Sugita, M . Kobo, ss. 179.
Omawiana praca została opublikowana w ostatnim, 20 numerze Senri Eth­
nological Studies - seryjnego wydawnictwa Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace, które ukazuje się nieregularnie od 1978 roku. Jej treść wypeł­
niają referaty 8 Międzynarodowego Sympozjum Etnologicznego, zorganizo­
wanego po raz pierwszy w Japonii w dniach od 16 do 23 września 1984 r. przez

�RECENZJE I OMÓWIENIA

243

Narodowe Muzeum Etnologiczne w Osace pod hasłem .Toward a Computer
Ethnology",
Uczestniczyli w nim informatycy, językoznawcy i etnolodzy z Europy, Sta­
nów Zjednoczonych i Japonii. Wśród zaproszonych gości byli: Louis D. Burnard - informatyk, specjalista w zakresie budowy baz daných z Oxford Univer­
sity Computing Service; Jostein H. Hauge - językoznawca, dyrektor Norwegian
Computing Centre for the Humanites; Joseph Raben - profesor jęz. angielskie­
go w Queens College of the City University of New York, redaktor czasopisma
„Computers and the Humanites"; Burhard B. Rieger - wykładowca języko­
znawstwa na Politechnice w Akwizgranie, profesor lingwistyki komputerowej
na Uniwersytecie w Trewirze. Gospodarzy reprezentowali: Kazaburo Hachimura - informatyk, specjalista w dziedzinie automatycznego przetwarzania ob­
razów z Uniwersytetu w Kioto i pracownicy Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace Paul K. Eguchi - etnolog, Shigerhari Sugita - informatyk-etnolog, informatycy Masatoshi Kubo i Yasunosi Yamamoto.
Coraz powszechniejsza obecność sprzętu komputerowego w naszych pla­
cówkach naukowych budzi uzasadnione zainteresowanie możliwościami i per­
spektywami zastosowania najnowszej techniki komputerowej również w pracy
etnografów. Dlatego chciałabym zwrócić szczególną uwagę na tę pozycję, oma­
wiając wybrane problemy dotyczące zainteresowania komputerów w naukach
humanistycznych przedstawione z perspektywy kilku lub kilkunastoletnich do­
świadczeń m. in. takich instytucji naukowych reprezentowanych na sympo­
zjum, jak Norwegian Computing Centre for the Humanity, Narodowe Muzeum
Etnologiczne w Osace, Oxford University Computing Service.
Wprowadzenie terminu „Computer Ethnology" do zainteresowań etnologii
czy antropologii kulturowej jest ściśle związane z powstaniem i działalnością
Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace, w którym - zdaniem S. Sugity
- prawdopodobnie po raz pierwszy w świecie został on użyty dla określenia
dziedziny badań porównawczych w ramach której komputer jest traktowany
i analizowany jako jeden z wytworów kultury materialnej, badania natomiast
dotyczą opisu i wyjaśniania jego wpływu na rozwój kultury i społeczeństwa.
Powszechnie, również w tej pracy, jest on używany m. in. jako synonim zasto­
sowania komputera w etnologii do przetwarzania informacji, budowania baz
danych itp.
W problematykę tomu wprowadza artykuł J. Rabena „Computer Ethnology:
A View from Human Siences", w którym autor przypomina, że rozwój techniki
komputerowej i informatyki już w latach sześćdziesiątych stworzył ogromną
szansę dla nauk humanistycznych w wykorzystaniu olbrzymiej pamięci mag­
netycznej i optycznej pozwalając na przetworzenie informacji w języku natu­
ralnym. Właśnie w tym obecnie już tradycyjnym zastosowaniu komputerów
(np. w bibliotekach) widzi autor jedną z możliwości dla badań etnologicznych.
Proponuje również, aby wprowadzano rozwiązania niekonwencjonalne budu­
jąc relacyjne bazy danych, odpowiednio ułożone, pozwalające na wyszukiwa­
nie powiązań między różnymi kategoriami zjawisk kultury (np. między wytwo­
rami kultury materialnej a obrzędami itp.). Zdaniem Rabena technika kompu-

�244

RECENZJE I OMÓWIENIA

terowa jest wspaniałą odpowiedzią na fizyczne, społeczne i psychiczne potrze­
by współczesnej nauki, sama stanowi jednak tylko potencjał, który aby mógł
być wszechstronnie wykorzystywany i rozwijany potrzebuje pełnej akceptacji
ze strony innych środowisk naturalnych i dużego zaangażowania badaczy
w poznawaniu jej możliwości.
Właśnie ten problem akceptacji nowego elementu w warsztacie badawczym
powraca w wielu wypowiedziach. Najwięcej uwagi poświęca mu Y. Yamamoto
w artykule „Ethnologist and Programming". Na podstawie własnych obserwa­
cji przeprowadzonych w Muzeum na temat sposobów i zakresu korzystania
z systemu komputerowego przez etnologów autor poszukuje odpowiedzi na py­
tanie: Czy etnologom jest potrzebna umiejętność programowania komputerów?
Przyznaje, że podejmując pracę w Muzeum jako informatyk, nie przewidział
wielu problemów, z którymi się spotkał w trakcie wprowadzenia systemu kom­
puterowego. Wynikały one ze słabej znajomości i często niestety braku zain­
teresowania nową formą pracy wśród etnologów. Oczywiście.autor podkreśla,
że już znaczną pomocą jest możliwość korzystania z samych wydruków kom­
puterowych przygotowanych przez innych specjalistów, czy z gotowych pro­
gramów np. tzw. edytorów tekstów. Również ważne zadanie spełnia udział in­
formatyków w roli human interface w ramach programowych badań interdys­
cyplinarnych uznanych powszechnie za optymalne rozwiązanie, ale jego zda­
niem umiejętność programowania jest naturalną koniecznością wywołaną roz­
wojem nauki w tym także dla etnologów, jednak pod warunkiem, że komputer
zostanie zaakceptowany jako element warsztatu badawczego.
Jedyne w omawianym tomie spojrzenie z pozycji etnologa-użytkownika
znajdujemy w artykule P.K. Eguchi „An End User's View of Computer Ethno­
logy". Jest on zdecydowanym zwolennikiem badań interdyscyplinarnych. Egu­
chi przedstawia efekty swojej współpracy z informatykami, dzięki której po­
wstał specjalny edytor tekstów pozwalający na opracowanie i analizę materia­
łów językowych dotyczących literatury ustnej ludów Zachodniej Afryki. Jego
praca potwierdza fakt, że zastosowanie komputera w opracowaniu materiałów
językowych pozwala na stawianie pytań, których rozwiąznie przy zastosowaniu
tradycyjnych metod pracy byłoby bardzo czasochłonne, a nawet niemożliwe.
Dlatego od dawna technika komputerowa jest stosowana z dużym powodze­
niem w językoznawstwie. Osiągnięcia w tej dziedzinie specjalistów niemiec­
kich poznajemy w artykule „Empirical Semantics and Computational Lingwistics". B. B. Ricger przedstawiając swoje doświadczenia odwołuje się do pro­
jektu Computational Semantics realizowanego przez grupę badawczą M E S Y
(Mathematic-Empirical SYstem) z German Institute Politechniki w Akwizgra­
nie w RFN, którego celem było badanie różnic i zmian językowych dokonują­
cych się w obu państwach niemieckich po 1945 r. w ciągu ostatnich 40 lat.
Narodowe Muzeum Etnologiczne w Osace jest uznanym centrum informa­
cji j dokumentacji komputerowej dla potrzeb etnologii, oraz ośrodkiem nauko­
wym promującym szeroko badania interdyscyplinarne w tym zakresie. Ten pro­
fil działalności został określony już od momentu założenia placówki w 1974 r.
S. Sugita w artykule ..Computers in Ethnological Studies: As a Tool and an

�RECENZJE I OMÓWIENIA

245

Object" wprowadza czytelnika w struktury organizacyjne Muzeum przybliża­
jąc zakres prac prowadzonych w poszczególnych działach i sekcjach, oraz za­
poznaje ogólnie ze sprzętem, który składa się na system komputerowy Muzeum.
(Właśnie w NME został opracowany i zastosowany w Dziale Wystaw unikalny
system VIDEOTHEQUE). Autor odwołując się do dotychczasowych doświad­
czeń pracowników Muzeum przedstawia jednocześnie wiele postulatów na te­
mat pożądanego zakresu specyfikacji komputerów. Warto podkreślić, że
ogromny postęp, jaki został dokonany w tej dziedzinie nauki w ostatnich latach,
pozwala już na realizację niektórych z postulatów składanych w 1984 r.
Ogromne zainteresowanie wykorzystaniem pamięci magnetycznej i opty­
cznej w prowadzeniu dokumentacji materiałów źródłowych w etnologii jest
szczególnie widoczne w działalności muzeów, które gromadzą bardzo różno­
rodny materiał w postaci tekstów, zdjęć, rysunków, map, nagrań, oraz różnego
rodzaju przedmiotów-zabytków kultury materialnej. Dotychczas dla wszy­
stkich typów materiałów źródłowych powszechnie przygotowywane są bazy
danych tradycyjnie kodujące informacje na poziomie abstrakcyjnego opisu
atrybutów. Pierwsze (znane mi) próby tego typu podejmowane są również
w placówkach etnograficznych w Krakowie i Warszawie.
W zbiorach muzealnych ważne miejsce zajmują materiały ikonograficzne,
dla których zbudowanie baz danych związane jest z rozwojem systemów prze­
twarzania obrazów, które zdaniem japońskich specjalistów nie spełniają wszy­
stkich oczekiwań i wymogów aby mogły być już powszechnie i z powodze­
niem stosowane.
Na problemy związane z techniką przetwarzania obrazów w budowie baz
danych zwracają uwagę autorzy dwóch artykułów (R. Hachimura i M. Kubo)
specjaliści w tej dziedzinie informatyki.
R. Hachimura w opracowaniu "Image Processing and Computer Graphic in
Human Sciences" odwołując się do przykładów dotychczasowego zastosowa­
nia technik przetwarzania obrazów i grafiki komputerowej, podkreśla, że ich
dotychczasowe zastępowanie w etnologii jest stosunkowo nieznaczne. Autor
dowodzi, że właśnie przyszłość procesów przetwarzania informacji w naukach
humanistycznych (również w etnologii) jest związana z procesem przetwarza­
nia informacji obrazowej.
M. Kubo w artykule "Visual Information Retrieval System for Ethnological
Research" przedstawia zamierzenia i plany Narodowego Muzeum Etnologicznego w Osace w zakresie budowania baz danych dla właśnie tego typu mate­
riałów. Połączenie struktury tej bazy z innymi bazami już istniejącymi pozwoli
na wyszukiwanie i oglądanie obiektów bezpośrednio na monitorze bez konie­
czności wielokrotnego dotykania i wyszukiwania zabytków w magazynach.
Jednak zrealizowanie tych planów będzie możliwe dopiero po rozwiązaniu kil­
ku podstawowych problemów dotyczących m. in. sprzętu, oprogramowania,
oraz opracowania tezaurusa do wyszukiwania informacji etnograficznej.
Z kolei osiągnięcia i propozycje brytyjskich naukowców z Oxford Univer­
sity Computing Service zostały przedstawione przez Louis D. Burnard w arty­
kule "Data base or Knowledge base". Na przykładzie trzech projektów baz

�246

RECENZJE I OMÓWIENIA

danych autor opisał doświadczenia w zakresie zastosowania metodologii AN­
SI-SPARC do opracowania dokumentacji muzealnej. Pierwszy z nich Beazley
Archive łączy w całość opisowe, ikonograficzne, katalogujące i atrybutowe da­
ne dotyczące wielu tysięcy waz greckich, drugi Leksykon Greckich Nazw
Własnych zawiera epigraficzny indeks wszystkich sprawdzonych znanych
nazw greckich od czasów najdawniejszych do połowy VII w. Trzeci projekt
opracowywany we współpracy z Ashmodean Museum pozwala na stawianie
pytań dotyczących wszystkich znaczących aspektów zabytków (ich konserwa­
cji, dostępności, katalogowania i opisu). Zdaniem autora w określeniu modelo­
wych zależności zawartych między poszczególnymi elementami wykorzystano
wiele informacji semantycznych, dzięki czemu uzyskano wysoki stopień wie­
dzy specjalistycznej. Według Burnard w tym przypadku termin "bazy wiedzy'
zastosowany zamiast "bazy danych" lepiej odzwierciedla charakter informacji
dostępnych w tych projektach.
J. Hagues w artykule "Computer Applications in the Hum Sciences in Norway:
Past Experience and Future Expectations" zwraca m. in. uwagę na problemy orga­
nizacyjne nauki w swoim kraju. W latach siedemdziesiątych w Norwegii powstały
niejako równocześnie niezależnie od siebie na Uniwersytecie w Bergen, dwa
ośrodki zajmujące się promocją implementacji techniki komputerowej dla potrzeb
humanistyki: Norwegian Computing Centre for the Humanities oraz Norwegian
Social Science Data Service Centre. Zdaniem autora, wytworzyła się tym samym
sztuczna sytuacja, która jest konsekwencją tradycyjnie ustalonych w Norwegii po­
działów sciences humaines, dlatego pisząc o doświadczeniach i osiągnięciach
w tej dziedzinie odwołuje się przede wszystkim do działalności NCC for H, kie­
rowanej przez siebie instytucji, która ma na celu koordynację prac w zakresie kon­
sultacji, nauczania, obsługi sprzętu komputerowego, udzielania pomocy specjali­
stycznej przy indywidualnych projektach, badań metodologicznych i eksperymen­
talnych, ogólnego programu rozwoju, organizacji konferencji i wymiany informa­
cji. Centrum jest zaangażowane również w prace nad tworzeniem standardowych
katalogów kolekcji zabytków muzealnych.
W omawianym tomie zostały wspomniane bardzo różne możliwości imple­
mentacji techniki komputerowej w humanistyce oraz problemy z tym związa­
ne. Dowodząc, że obecnie przy zastosowaniu jej najnowszych osiągnięć etno­
logia może gromadzić i udostępniać znacznie więcej informacji różnego typu
niżjest to możliwe przy zastosowaniu tradycyjnych metod dokumentacji. Bar­
dzo obiecujące perspektywy w tej dziedzinie łączone są z postępem w zakresie
szybkości i dokładności rejestracji informacji. Jeżeli zostaną pokonane proble­
my natury ekonomicznej i społecznej nierozłącznie związane z wprowadza­
niem nowej techniki do warsztatów badawczych jest nadzieja, że w przyszłości
pows-tającc bazy danych wzrosną liczebnie i kompleksowo (przy prawdopo­
dobnym zaakceptowaniu określonych standardów w całym świecie) będą mo­
gły zastąpić tradycyjne systemy informacji istniejące do dziś. Stwarzając bada­
czom szerokie możliwości prowadzenia badań porównawczych, wzbogacając
ich warsztaty i pomysły w rozwiązywaniu podejmowanych problemów.
Bogumiła

Marczak-Krzystek

�RECENZJE I OMÓWIENIA

247

Brak u narodov Central 'noj i Jugo-Vostočnoj Evropy, Moskva 1988, J. V.
Ivanova, M. S. Kašuba, N. A. Krasnovskaja (red.), ss. 240, ryc. 12

Książka ta ma duże znaczenie jako próba porównawczego opracowania
zwyczajów weselnych u Serbo-Łużyczan, Polaków, Czechów, Słowaków, na­
rodów Jugosławii, Bułgarów a także Albańczyków, Rumunów i Greków w X I X
- pocz. X X w. Pomysł syntetycznego opracowania zwyczajów weselnych u wy­
branych narodów Europy nie został niestety w pełni zrealizowany. Powstało
8 artykułów powiązanych jednym tematem traktujących o zespołach ludzkich
niejednorodnych pod względem etnicznym, zróżnicowanych liczebnie, a złą­
czonych przynależnością do jednego państwa (np. narody Jugosławii i Czecho­
słowacji). Pewne ujednolicenie starano sięjednak osiągnąć realizując ustalony
przez redakcję kwestionariusz zagadnień. Obejmował on m. in. problem uza­
leżnienia kontraktów małżeńskich od poziomu stosunków społeczno-gospodarczych, sprawę wyboru partnera opartego na zasadach społecznej i lokalnej endogamii, powiązań w grupach wiekowych, powinowactwa, przebieg ceremonii
ślubnych, sposoby zapewnienia podstaw materialnych powstającej rodziny,
ubiorów obrzędowych, wyprawy panny młodej i in. Autorzy zestawili tradycyj­
ne zwyczaje i uroczystości religijne z rejestracją małżeństwa w urzędach stanu
cywilnego, zwracając także uwagę na obrzędy wprowadzania nowego członka
do rodziny i społeczności wiejskiej. Podkreślono ponadto wielofunkcyjność
małżeństwa oraz jego znaczenie społeczne, prawne, etyczne i religijne.
Wartość poszczególnych opracowań jest różna. Należałoby chyba staranniej
przekonsultować ustalenia rosyjskich specjalistów z etnografami z poszczegól­
nych krajów, którzy zapewne lepiej dostrzegają odrębności narodowe. W opra­
cowaniach przeważają znane z literatury przedmiotu opisy zwyczajów weslnych a nawet nutami melodii. Zmcznie mniej pogłębione są informacje o kon­
traktach małżeńskich, posagach, doborze małżeństwa od tej strony, fragmenta­
rycznie opisano też stroje weselne i ceremonie rozdawania podarunków. Nie­
wielu autorów dostrzegało starsze tradycje zawierania kontraktów małżeń­
skich. W sumie jednak dobrze się stało, że podjęto pierwszą próbę zestawienia
podstawowych informacji o trybie zawierania małżeństw wiejskich w krajach
środkowo-wschodniej Europy i na Bałkanach. Pomoże to w dalszych pracach
syntetycznych, w których konieczne byłoby uwzględnienie wszystkich Sło­
wian wschodnich, a także pominiętych tu Węgrów, ponadto - staranniejsze roz­
różnianie zwyczajów weselnych narodów związanych wspólnotami państwo­
wymi.
Irena Титан

�248

R E C E N Z J E I OMÓWIENIA

Aina Petrovna Alsupe, Aysma Janovna Kargane, Tautas lietiška maksla
padomju Latvija 1970-1985 (Narodnoe prikladnoe isskustvo sovetskoj
Latvii 1970-1985), Riga 1988, ss. 227, ryc. 484 (w tym 269 barwnych)
Starannie wydana książka z dobrymi ilustracjami poświęcona jest okresowi
rozkwitu łotewskiej sztuki zdobniczej. Podobnie jak w krajach skandyna­
wskich, na Łotwie jak też w innych krajach nadbałtyckich, tradycyjne ludowe
zdobnictwo odgrywa znaczną rolę w dodatkach do współczesnej odzieży i de­
cyduję niemal o wyposażeniu wnętrz mieszkalnych. Autorki podkreślają dawne
tradycje tej twórczości. W kraju pozbawionym samodzielności państwowej
i własnej warstwy wyższej, ludowa twórczość chłopska utrzymywała łotewskie
tradycje kulturowe. Należy to brać pod uwagę przy rozpatrywaniu zagadnień
twórczości ludowej i jej historii.
Najobszerniejsza część opracowania dotyczy artystycznych wyrobów włó­
kienniczych. Przeważają tkaniny użytkowane we wnętrzach mieszkalnych
0 geometrycznym i roślinnym ornamencie, często w kompozycji pasowej. Sze­
roko rozpowszechnione w odzieży także miejskiej są wzorzyście tkane pasy
1 wstążki, a kobierce i bieżniki są nieraz dużymi kompozycjami figuralnymi.
Popularne jest także barwne dziewiarstwo wzorzyste (wyrób rękawic, nakryć
głowy i szali ma na Łotwie średniowieczne tradycje). Interesujące są przykłady
zdobienia haftem o tradycyjnym ornamencie. Można go odnaleźć także na to­
rebkach, teczkach, oprawach książkowych i innych wyrobach ze skóry. W pra­
cy ukazano ponadto ceramikę, wyroby z metalu, bursztynu i drzewa, meble
i plecionki. Książka przedstawia bogatą możliwość łotewskiej twórczości lu­
dowej .
Irena Turnan

Pierwsze w literaturze światowej
opracowanie poświęcone historii dziewiarstwa
przed wprowadzeniem produkcji fabrycznej
w najnowszej książce

IRENY TURNAU
HISTORY O F KNITTING B E F O R E MASS PRODUCTION
Akcent, Warszawa 1991
Jeszcze do nabycia
w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105, tel. 20-28-81

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10904" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10882">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/44f464c1d6a1702803a3d9d7fd86aa49.pdf</src>
        <authentication>02e60522c654b414db51e76dbfde6a3f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130044">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1402</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130045">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130046">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130047">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130048">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130049">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130050">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130051">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130052">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130053">
                <text>INSTYTUT HISTORII KULTURY MATERIALNE.]
POLSKA A K A D E M I A NAUK

E T N O G R A F I A POLSKA
XXXV
Zeszyt 2

Warszawa
1991

�REDAKTOR: WANDA PAPROCKA
S E K R E T A R Z REDAKCJI: IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

Członkowie Rady Redakcyjnej: Maria Biernacka, Mirosława Drozd-Piasecka,
Zbigniew Jasiewicz, Andrzej Stawarz, Anna Zambrzycka-Kunachowicz

Adres Redakcji: 00-140 Warszawa, A l . Ś w i e r c z e w s k i e g o 105

Etnografia

Polska

© Copyright 1991 A l l rights reserved

AM papéis are copyright to their authors and to Etnografia

Printed in Poland

Polska

�S z a n o w n e j Pani Profesor A n n i e K u t r z e b a - P o j n a r o w e j - d ł u g o l e t n i e m u
K i e r o w n i k o w i Z a k ł a d u E t n o g r a f i i I H K M P A N , w i e l c e z a s ł u ż o n e m u bada­
c z o w i na p o l u e t n o g r a f i i p o l s k i e j - w 60-lecie pracy n a u k o w e j t o m ten
poświęcamy
Redakcja

�SPIS T R E Ś C I
Zofia S o k o l e w i c z o w a

- Л и п а Kutrzeba-Pojnarowa. Refleksje nad Jej ż y c i e m i pracą - z okazji

Jubileuszu 75 lecia

7

Bibliografia prac Prof. A n n y Kutrzeby-Pojnarowej - Elżbieta
AnnaKutrzeba-Pojnarowa

Antosik

17

- P r z e m ó w i e n i e w y g ł o s z o n e 1 grudnia 1988 r. w S a l i Senackiej

Uniwersytetu Warszawskiego

29

ARTYKUŁY

Część
Mieczysław T r o j a n
Wanda P a p r o c k a
Maria

I

- Drogi i rozdroża w etnologu Europy
- M y s z y n i e c i jego rola w tworzeniu w i ę z i ponadlokalnych

B i e r n a c k a

- O ś w i a t a d o r o s ł y c h j a k o czynnik p r z e o b r a ż e ń polskiej wsi w okresie

międzywojennym
Bronisława
Mirosława

79

K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a
Drozd -Piasecka

- W y c h o w a n i e dziecka robotniczego

Anna S z e z ę s n a - D u r y s

103

- Społeczność? lokalna - trwanie i zmiana (na p r z y k ł a d z i e d w ó c h wsi

krośnieńskich)

119

S z r o m b a - R y s o w a

- S p o s ó b o d ż y w i a n i a wsi p o d h a l a ń s k i e j w ś w i a d o m o ś c i jej

m i e s z k a ń c ó w . M o ż l i w o ś c i i cele badawcze

Część
Andrzej

W o ź n i a k

137

II

- Ze s t u d i ó w nad mazowieckim budownictwem wiejskim drugiej polowy

X V I I I w. i o ś w i e c e n i o w ą w i z j ę kultury ludowej
Andrzej

S t a w a r z

145

- A k t a majątku ziemskiego Wola P ę k o s z e w s k a i ich p r z y d a t n o ś ć do badań

etnograficzno-hislorycznych
Małgorzata M a c i s z e w s k a

165

- Lokalizacja p ó ź n o ś r e d n i o w i e c z n y c h klasztorów bernardyńskich,

a o p o w i e ś c i o ich p o c z ą t k a c h

173

Część
Olga G o l d b e r g o w a - M u l k i e w i c z

III

- K s i ę g a P a m i ę c i ("Memorbuecher") a mit ż y d o w s k i e g o

miasteczka
Wojciech Ł y s i a k

93

- Walory estetyczne n a j b l i ż s z e g o otoczenia postrzegane przez

w s p ó ł c z e s n y c h m i e s z k a ń c ó w wsi ł o w i c k i e j

Zofia

35
61

!87
- Mazurzy W t e l e ń s e y - falsyfikacja podstaw mitu

201

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " is r e g u l a r l y listed in the International C u r r e n t A w a r e n e s s S e r v i c e : Anthropology.
Selected material is indexed in the International Bibliography of Social and Cultural Anthropology.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10903" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10881">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/19f90524fff2b58a330eb5798c90b566.pdf</src>
        <authentication>94cfe9cd805d62a32ecd1b1cca5cf795</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130034">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130035">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130036">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2802</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130037">
                <text>Cuda i dziwy - znaczenie pojęcia "cud" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130038">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.46-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130039">
                <text>Cibor, Krzysztof; Kamińska, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130040">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130041">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130042">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130043">
                <text>Cuda i dziwy - znaczenie
pojęcia „cud"
Krzysztof Cibor
A g n i e s z k a Kamińska

Pod łatwo zrozumiałym kłamstwem skrywała się prawda nie do pojęcia.
Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Celem tej pracy jest prezentacja możliwych, funkcjonujących
w Widzach i okolicy znaczeń słowa „cud", oraz próba określenia
tamtejszej cudowności. „Definicje tubylcze", na których będzie­
my się tu opierać są, podobnie jak teologiczne, interpretacjami
zaangażowanymi - ich autorzy nie wątpią w istnienie cudów,
traktują mirabilia jako fakt fizyczny, nie tylko mentalny. To, co
zbliża te dwa odległe poziomy refleksji, wydaje mi się warte
podkreślenia.
W terenie nigdy nie zadaliśmy pytania: „co to jest cud?". Do­
piero „w gabinecie" skupiliśmy się na tych fragmentach wypo­
wiedzi naszych rozmówców, w których użyto słów „cudowny",
„cud", „cudnodziejny" i od tego rozpoczęliśmy nasze klasyfika­
cje. Można więc powiedzieć, że sparafrazowaliśmy roboczą de­
finicję Andrzeja Hemki i Jacka Olędzkiego, którzy za cud uwa­
żali wszystko, „co w świadomości jednostkowej lub zbiorowej
uzyskało miano niezwykłego, niewytłumaczalnego" (Hemka,
Olędzki, 1991:11). Dla nas cudem jest to, co uzyskało miano cu­
downego.
Zawężenie to nie wymiotło jednak poza nawias naszej ana­
lizy ani strachów, ani fenomenów meteorologicznych, parapsy­
chicznych czy geologicznych, ani nawet innaplanecian (kosmi­
tów), okazało się bowiem, że mieszkańcy Widz i okolic mają na
tyle szerokie pojęcie cudu, że często mieści się w nim również
duża część tej nadnaturalności, która nie jest związana z trady­
cyjnie rozumianym sacrum (Słownik Języka Rosyjskiego Dal'a
informuje nas, że nyao, to nie tylko cud w sensie religijnym, ale
także każde niewytłumaczalne według znanych prawideł, nie­
przewidywalne zjawisko, jak również potwór, pokraka).
Znaczenia te będą więc brane pod uwagę przy próbie zdefinio­
wania interesującego nas pojęcia. Myślę jednak, że ze względu
na fakt ich oderwania od sfery jawnie religijnej możemy doko­
nać radykalnego cięcia i oddzielić cuda boże od cudów-dziwów.
Cuda-dziwy, o których opowiadano nam w Widzach, to zja­
wiska szalenie różnorodne, w dużej mierze kształtowane przez
współczesne media, przede wszystkim „brukową" prasę oraz po­
pularnonaukowe programy telewizyjne. Zazwyczaj opowieści te
dotyczyły więc osób nie związanych ze wspólnotą lokalną - mie­
szkańców Wilna, Mińska, a nawet Indii. Zdarzały się jednak re­
lacje bezpośrednich świadków czy uczestników.
Straszą i dziwią współczesne czasopisma. Kilkakrotnie
wspominano nam o przypadku wyczytanym w jednym z nich.
Otóż w nowym domu pewnej rodziny unosiły się przedmioty!
Sytuacja była na tyle uciążliwa, że poszkodowani wezwali poli­
cjantów, którzy ledwo uszli z życiem, gdy dwie szklanki skoczy­
46

ły w ich kierunku. Inna, również gazetowa i często powtarzana
historia opowiada o przemarszu zastępu umarłych przez rodzin­
ną wieś. Pochód ten zakończył się zatopieniem „zombich"' w je­
ziorze.
Następny typ dziwów to dziwy natury (o nich również wspo­
mina Dal'). Chodzi tutaj o takie zjawiska, jak trzęsienia ziemi,
zaćmienia słońca albo księżyca czy też, jeszcze bardziej niepo­
kojące, znaki na niebie.
Rozróżnienie na cuda i dziwy przypomina rozróżnienie św.
Augustyna. Jest to podobieństwo tylko częściowe. Wprawdzie
dziwy, o których mówiliśmy, tak jak dziwy Afrykańczyka, nie
odnoszą się do sfery boskiej, o ile jednak on nie przypisywał im
żadnego znaczenia, a ich istnienie uzasadniał jedynie żądzą sła­
wy i bogactw taumaturgów, dziwom widzkim jakieś znaczenie
jest zazwyczaj przypisywane (może strachy w tym mieszkaniu,
bo w Boga nie wierzyli...), zaś fakt ich występowania łączony
bywa z nie boską wprawdzie, ale za to bezosobową i tajemnicza
mocą (jakaś ci siła jest). Co ciekawe, siła ta może zostać czasem
powiązana z siłą boską:
A tak, jakie cudy, kto ich wiedzo, różneż bywali... trzęsienia
ziemi.
[A gdzie było trzęsienie ziemi?]
No, tam gdzie buntowali sie, gdzie nie chcieli przyznać
(uwierzyć w) Pana Jezusa, tam było.
W takich przypadkach dziwy stają się oczywiście właściwy­
mi cudami (podkreślamy, że chodzi nam tu o interpretację, jaką
nadaje wydarzeniu jego uczestnik). Warto w tym miejscu wspo­
mnieć o cudzie w Smorgonii, gdzie na szybie w szpitalu ukazali
się Matka Boska i Jezus Chrystus. Jest to cud, o którym szcze­
gółowych informacji dostarczają gazety, pierwsze objawienie
z tak totalną obsługą prasową. Jednak mimo że kanał komunika­
cji jest typowy dla dziwów, wydarzenia w Smorgonii są postrze­
gane jako bezwzględnie odnoszące się do rzeczywistości bo­
skiej, wyrażające moc Boga i przekazujące Jego wolę.
Na drugim biegunie względem dziwów znajdują się cuda bo­
że. Bohaterem tych wydarzeń jest najczęściej Matka Boska, nie­
co rzadziej Jezus Chrystus, a nawet Bóg Ojciec (ukazujący sie.
pod postacią Stańka - starego mężczyzny). Matka Boska jest
opisywana zwykle dość lakoniczne. Rozmówcy wspominają, że
miała ona długie włosy do ramion, ubrana była w długą, niebie­
ską lub białą suknię, czasem dodatkowo w szal lub szarfę. Takie
przedstawienia Matki Bożej Majowej czy Niepokalanej są naj­
częstsze w tym rejonie. Zdarzają się jednak wizerunki niepoko­
jąco oryginalne, jak ten z Matką Bożą Karzącą (patrz niżej),
ubraną w czerwoną szatę (jak Jezus Chrystus podczas Sądu Osta2

3

�rowała jo, że ona tak. Ja mówię, że ludzie teraz już wszystkie
uczone i czarowników nie ma. Ja mówię: Jeden tylko jest Bóg. No
i tedy tak, tak. Cały ten cech, te wszystkie moje, tak uwierzyli, tak
zaczęli bać się i mówić, i wspominać i święty swoje. Ja aż dziwię
się. Prosto tak, z tego tak nawrócili się te ludzie, który nigdy nie
znali nijakaj wiary, nic (Opsa).
Trzecia rzecz, o której trzeba powiedzieć przy okazji tej opo­
zycji, to antonimiczność kary wobec łaski. Są to dwie przeciw­
stawne (i komplementarne) strony tej samej hierofanii. Pokora,
która buduje kaplicę, może spodziewać się w niej uzdrowień, py­
cha, która burzy, musi liczyć się z okaleczeniami ; pokora działa
z boskiego poruczenia potwierdzonego objawieniem, a pycha
opiera się na porządku czysto ludzkim, nie odnoszącym się do
sacrum, a wręcz negującym jego potrzebę.
Po omówieniu kary bożej przejdziemy teraz do omawiania
najbardziej nas interesujących cudów-łask. Opowiemy tu
0 trzech „miejscach", w których następuje kontakt z łaskotwórczą rzeczywistością mirakularną.
Po pierwsze możemy wyróżnić objawienia „publiczne".
Mamy w tym przypadku do czynienia z szeregiem miejsc cu­
downych - znacznie oddalonych od Widz (Fatima, Lourdes), jak
również nieco bliższych, takich jak Ostra Brama, Budsław (Bia­
dziewczynka szła wkoło krowy przywiązywać. Taka młoda, łoruś), Parynga (Litwa), Zarasay (Łotwa), aż wreszcie (co sto­
może szesnaście, może siedemnaście lat i jej światłość pokazała sunkowo rzadkie) zupełnie lokalnych (np. Widzę Łowczyńskie się. Ona zlękła się i uciekła. Gdzieś tam ona sprawiła się. Tedy przysiółek odległy o trzy kilometry od Widz). Również na osi
przychodzi na drugi wieczór i znów jej światłość, Matka Boska czasu istnieje rozpiętość" od illud tempus po współczesność
ukazała się, „nie lękaj się" i Matka Boska takim pięć kopiejek, (22.12,95 - cud w Smorgonii). Opowieści o tych wydarzeniach
takie wielkie pieniędzy, płakała (lała łzy wielkości monet pięcio- są często dość krótkie:
kopiejkowych - aut.)
Matka Boska ukazała się na tym miejscu [w Budsławiu aut.]. Tedy zostali się ślady jejne. Na tych śladach postawili ko­
Interesująca pod tym względem jest już wspomniana opo­
ściółek. I teraz Matka Boża co poprosisz, we wszystkim pomaga.
wieść o Matce Bożej, która nie jest tu Orędowniczką czy Pocieszycielką, lecz Srogim Sędzią. Opisywany sen (czy też widzenie
Zdarza się jednak, że przybierają formy znacznie bardziej
- rozmówczyni sama nie była pewna) stoi w zasadzie na pogra­
okazałe, jak opowiadanie o Matce Bożej Fatimskiej, czy też re­
niczu kary i łaski, zdradzając tym samym ich genetyczną jed­
lacja z cudu zarasayskiego, o tyle ciekawa, że łącząca objawie­
ność:
nie publiczne z prywatnym, a nawet z cudownym snem.
Przed samą wojną... Co ona tam mnie ukazała się (Matka
Ona (M.B. Fatimska)pokazała się, powiedziała: „Dużo ludzi
Boska), w stroju macierzyńskim. Bo zawsze, kiedy ja widzę Mat­ zbierzcie!", powiedziała: „Modlić się, różaniec, modlić się za
kę Bożą, to zawsze w stroju Niepokalana. A tedy to przyszła je­ grzeszników!". I modliły się, dzieci te miały umróć. Tylko Łucja
dynie u macierzyńskim stroju, suknia taka na czerwono malowa­ została, jeszcze i teraz ona żywa. (...)A oni (dzieci) mówili, że ta
na... Wzgóreczek taki, u Burtyszkach, nu i taka pałeczka (roz­
tajemnica nie powiemy rodzicom. No to ich męczyli, męczyli, oni
mówczyni pokazuje rękoma podłużny kształt ok. 30 cm nad zie­
wszystko jedno nie wydali. Że Matko Boska powiedziała, przy­
mią - aut.). Może trochę wyższa i stoi ona na tej pałeczce.
chodzić na to miejsce trzy razy, modlić się. No, tedy kaplice poA wszyscy zgromadzeni, tak jak u sądnym dniu u jej pad nogami. stroili tam, modlili się i Matka Boska Cudowna dała cud. Powie­
Ja pokręciła się, patrzę... Widzę, Że siecze biezunem takim gru­
działa, żeby zebrało się bardzo dużo tysięcy narodu i tylko
bym i wszystek u supełkach. Może mnie nie dosięgnie. A mnie jak chmurka taka nadeszła, cud taki zrobiła, chmura taka czarna,
sieknęła, dwoma supełkami takimi, to ja krzyczała nie swoim
czarna. I deszcz, deszcz, taki wielki deszcz, wszystkie zmokli. I za
głosem. Tedy ona mówi do mnie: „Nie jęcz, nie jęcz, ja cię bić nie dziesięć minut słoneczka wyszła i wszystkie suche stali. To cud
będę, ja tylko wszystkich samogońszczykow, kto wódkę pędzi i pi­ zrobiła Matka Boża. A potem jeszcze taka chmura nadeszła, że
je"' (1. 86, N.Wieś).
tiemno, tiemno zrobiło się. Nic nie widać. No, to ludzie mówią:
„Aj, chmura leci, już my umieramy, już śmierć z nami". I wszy­
Drugą ważną sprawą jest funkcja kary. Otóż nie jest ona je­
stkie na kolana padli. I chmura ta rozeszła się. To cud też poka­
dynie objawieniem się bożej mocy tam, gdzie ktoś próbuje
zała, że wszystkie zginiecie. O tak.
podważyć jej wartość. Objawienie to bowiem znacznie częściej
niż w przypadku cudu-łaski pełni funkcje pedagogiczne, prowa­
dzi do pogłębienia, ugruntowania wiary, a nawet do nawrócenia,
No jeziorko niewielka i rzeczka (w Zarasay). Jechali na mo­
tak jak w przypadku pracowników fabryki, dla których bodźcem
tocyklu. Chłopiec wioz dziewczynę. No i przyjechali na mościk,
do powtórnego zawierzenia była choroba psychiczna pewnej ko­
rozpsuł sia, rozstroił. No, chłopiec prawił ten motocykl, a dziew­
biety zinterpretowana jako kara za zbesztanie staruszka chcące­
czyna uwidziała Matku Bosku nad jeziorom. No i uwidziała w ta­
go ofiarować jej święty medalik. Oto jak nasza rozmówczyni re­
kim promieniem wielkim. A potem zaprowadził motocykl i oni po­
lacjonuje swoją, niemal apostolską, mowę w tej sprawie:
jechali. No i wo, rozpowiadali ludzi, co oni byli komsomolcami,
to przy Sajuzie było. No, przeszło tam może niedzielje czasu i jej
Ja mówię: Ot widzicie, jej Boh dał rozum, żeby ona pojęła
i uwierzyła. A ona jeszcze tego Pana Jezusa, tego Boga wyruga- sen śni się: czemu nikomu nie rozpowiadasz? Ona zaczęła rozpo­
ła, ten Krzyż i odebrał rozum. A co jest straszniejszego, kiedy wiadać wszysjkim, no i ludzie zaczęli chodzić, obraz tam posta­
człowieku odbierze się rozum? Tak wszystkie [pracownicy fabry­ wili, modlili się, świece stawiali, uzdrawiało. No i my tam byli
pajechałszy. Dużo ludzi jeździło. Tam taki byl cud prosta, ja nie
ki - aut.] cicho, cicho, ni jeden nic na mnie przeciw nie powie­
dział, że ja tak powiedziała. Tylko jeden kamsamolec mnie po­ widzieł. Staryk tam jeden mówi, śpiom i śni się mnie: wstawaj
wiedział, jak czarownica, on na mnie powiedział, jakby ja zacza­ 1 idź na tamta miesta, miejsca, gdzie rzeczka ta przechodziła. No
tecznego), która w ręku, zamiast szkaplerza, ratunku dla dusz
czyśćcowych, trzyma potępiający bicz.
Cuda boże dostarczają łask i o takich będziemy tu przede
wszystkim mówić. Nie można jednak nie wspomnieć tu o karze.
Nasi rozmówcy opisywali bardzo często różne przypadki kary
bożej, nadając jej miano cudu (taki mu Pan Bóg cud zrobił, że mu
rękę urwało). Pragniemy zwrócić uwagę na parę zjawisk, najle­
piej uchwytnych chyba właśnie z perspektywy opozycji łaska kara.
Po pierwsze, trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że opozy­
cja ta nie jest zbieżna z podziałem nafascinosum i tremendum.
Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ambiWalencja
sacrum znalazła doskonałe potwierdzenie w widzkich opisach
oberwanych palców, nóg i głów - wszystko bożą mocą, warto
jednak zwrócić uwagę na fakt, że sacrum przeraża również jako
łaska:
Matka Boska tym pastuszkom powiedziała:
"Nie lękajcie się, dzietki moje, nie lękajcie się, tylko modlicie
się". Oni przelękli się, uciekać zaczęli, a ona do ich podeszła bli­
sko i zaczęła z nimi rozmawiać, nie tak, a tak, tak oni zaczęli i jej
rozmawiać.

5

6

7

47

�i tam będzie ryba, pójdzi Z tej rzeczki i gdzie ästanowi się... On
mnie to opowiadał. Gdzie ona ästanowi się, ryba, tak adlicz ad
niej jakie może dziesięć metry i wykopaj. Tam będzie krzyż. No
i onprzesnuł sia.(...) Przychodzi na tamta miesta, stoi wielka ry­
ba. Taka. Potem zachciał ja paruchać ta rybu. Wziął ręcami no
i nie ma nic.(...) Adliczył te dziesięć tych kroków i zaczął kopać.
I wykopał tak kamień, na kamieniu wybity krzyż i tam litery ja­
kieś. No i potem on [ów starik - przyp. aut.] w niedzielę przycho­
dził, tam ludzie szli, on rozpowiadał wszystka. Pokazywał, gdzie
Matka Boska była pakazauszy się nad jeziorem, takie drzewo stojało prosto palone, jak promieniami jakimi (St. Dwór).
W opowieści o objawieniu w Zarasay dwukrotnie podkreślo­
ne jest, że Bóg (czy Matka Boska) chcą, aby wizjoner poinfor­
mował społeczność o cudownym wydarzeniu. Informacja ta ma
być zarówno werbalna, jak i materialna (krzyż, obraz, kaplicz­
ka). Tak samo Matka Boska, która ukazuje się pastuszkom w Fa­
timie lub Bernadetce w Lourdes, oczekuje po pierwsze modli­
twy, po drugie uczczenia w specjalnie w tym celu zbudowanej
kaplicy. Oznaczenie przestrzeni świadczy o jej pozytywnym, sa­
kralnym, związanym z objawieniem wartościowaniu. Kapliczka
musi stanąć na miejscu objawienia i vice versa - jeśli jest ka­
pliczka, znaczy to, że musiało w tym miejscu nastąpić objawie­
nie:
Kościół to już na tym miejscu zawsze stoi, gdzie była zjawa jaka.
No jak coś pokaże się, tak coś ci i stawia się. Krzyż, kaplicz­
kę... (St. Dwór).
Warto tu zwrócić uwagę na fakt, że cudowna kaplica, kościół,
krynica wskazana przez Matkę Boską czy święty obraz są „bar­
dzo czudnodziejne" - dokonują się w ich obecności liczne uzdro­
wienia, rozpaczliwe prośby spełniają się, utrapionym „robi się
lekcej", niewierzący odzyskują wiarę. Co ciekawe, rozmówcy
nie czynią rozróżnienia na „cud założycielski" i „cuda wtórne":
jedni pytani o wydarzenia w świętym miejscu opowiadają o ob­
jawieniu, inni wspominają uzdrowienia, jeszcze inni pamiętają
oba rodzaje zdarzeń i wymieniają je „jednym tchem". Można
więc przyjąć, że Bóstwo objawiając się, pragnie stworzyć pew­
ną rzeczywistość, która swoje ontologiczne korzenie posiada
w Nadprzyrodzonym, zaś dzięki namacalności ma realny wpływ
na świat ludzki - prowadzi do ciągłego ponawiania „cudu zało­
życielskiego".
Agenda Niebieskiego Jeruzalem dzięki swojemu usytuowa­
niu na granicy dwóch światów- pomaga w interpretacji wydarze­
nia, które dokonało się w jej obliczu, jako wydarzenia cudowne­
go. Czasem zdarza się, że dane zjawisko jest wytłumaczalne em­
pirycznie, jednak bezpośrednia obecność sanktuarium czy świę­
tego obrazu sprawia, że interpretacja taka traci znaczenie na
rzecz eksplikacji mirakularnej:
Tylko mój mąż opowiadał jeszcze, wzięli go sowiety do Brasławia, jakiegoś tam naczelnika zawieźć, a tutaj za Jelnią była
taka kapliczka i tam wielki krzyż postawiony i tam panowie po­
chowane i temu zachciało się schodzić, zobaczyć do tej kaplicz­
ki, a mąż, mówił, czekał. A jak on przyszedł, przyszedł bez czap­
ki. Wot, jaki cud - wziął czapkę i spadła jemu. On tak przez
wierzch chciał zobaczyć i mu czapka sarwała (1. 93).
Zwraca uwagę ścisły związek, jaki łączy ten cud z opowie­
ściami o Matce Bożej w Ostrej Bramie, przed którą każdy, kato­
lik, prawosławny, a nawet Tatar, żyd, czy niewierzący zdejmował
czapkę. A oto historia cudownego uzdrowienia. Matka widząc,
że dziecko umiera, zerwała ze ściany obraz Matki Boskiej i bie­
gała z nim po domu „jak szalona", otwierając jednocześnie
wszystkie okna. Lekarka po odratowaniu chłopca pochwaliła
trzeźwość umysłu kobiety, która zadbała o dopływ tlenu i bardzo
szybko przywiozła chorego do szpitala, ta zaś w pełni przypisu­
je zasługi Maryi:
/ tak Pan Bóg i mnie cuda dawał. Że, znaczy, zachorował ten
chłopczyk, w dwóch stawnie zapalenia. Tylko jednom razom
8

9

48

oczka tak przewrócili sia białe i wsio i gatowa. Ja, jak zakrzyczała: „Aj, mój mąż, leć prędzej, wraciej zażywaj". Ta mówią ani,
co on już pomarł. Ja tylko Matka Boska Ostrobramska obraz, on
u mnie i teraz jest, ksiądz nas tak ślubował i pobłogosławił:
„Niech będzie ten obraz Matki Boskaj Ostrobramskiej u waszej
życie cudem", żeby mnie stał się cudem, to mnie pawiedział.
I wot ja ten obraz chwyciła, Matko Bosko, da siebie i łatam pa
chacie. Ta baba myśleli, co ja trąciła sia, co mnie już zrobiło sia
drenie. A chłopczyk leży tutaj ja z obrazom. Mówię: „Matko Bo­
sko, ten jeden dziecioneczek, Matko Bosko, ratuj mi jego. Padaruj mnie tego mego dziecionka ", a niedowiarków było u chacie
wiele, Maskalów, tych starawierów, wiele nabrauszy sie u chacie
ludzi. I tedy tak ja poleciała na swego dziada, mówię: „Leć,
dzwoń tam w Dukszty, żeby przyleciała skoraja pomoszcz". Ja
tak, a już baby mówią: „A, Józefka, nie kręć, mówią, jego, aj, on
umarwszy, dziecionek, co ty robisz, on umarwszy"• Ja mówię:
„Atchodźcie wszystkie, u mnie, wo, Matka Boska, tak ja gadam,
u mnie Matka Boska" i ja podejmuje dziecionka swego. Zakręci­
ła sama dziecionka, ja tego chłopca tak na kolany posadziła,
a tutaj on paru koni zaprząkłszy i kilometry trzy koni pędził,
a skoryj, z Dukszt jest trzydzieści kilometry da nas, skoryj prze­
leciała na droga, na droga przeleciała ja skora, a moj dziecionek
zagadał: „Mama". No, jak Boga kocham, wszystka wioska to
znała, ja jeszcza wszystko to zbierała sia księdzu to rozpawiedzieć. Nu i tak, wot ja swoim, tym, dziecianeczkam... „mama",
zagadał, ja jego szczatyła, a wraćka tylko mnie tak chwyciła rencami, abnięła zrazu i nic nie mówiła. Pocałowała w jedna szczoka, w druga szczoka, pocałowała „Razumnaja mać, szto dała je­
mu kisłarod, gęba nie zakryła, powietrza", a jeszcze była serca
zdrygała jego, jak ja jego para koni, konie pędzili, wieźli. A kto
tu pamog, kiedy nie Matka Boska pamogla, to Matka Boska
mnie dziecionka mego padnieła, że dała mnie u głowu, że rób
to co mnie chce się to i rób. I mnie mąż to robił, co ja chciała
(Dalekie).
Szczególnie wartościowa wydaje się tu wypowiedź widzkiego zamawiacza, autorytetu intelektualnego, który w innym miej­
scu racjonalistycznie i bezwzględnie demaskuje strachy, tu zaś,
posiadając nawet naukowe objaśnienie, jest zmuszony uznać cu­
downość procesu odnawiania się obrazów.
Leszek Kołakowski mówi, że język sacrum jest nieempiryczny, ale sensowny - gdyż „nie ma żadnego zniewalającego powo­
du, aby za sensowne uznawać tylko to, co empiryczne" (Koła­
kowski, 1987:109). Mieszkańcy Widz też mają swój język sa­
crum, związany jednak z empirią, pozwalający na jej interwen­
cję, ale odbierający bezwarunkowość - to, co się zdarzyło, moż­
na wytłumaczyć „naukowo", ale nie wolno zapominać, że mogło
się to zdarzyć tylko dzięki boskiemu wspomożeniu. Teolog
Marian Rusecki pisze, że pewne zjawiska wyjaśnione przez nau­
kę mogą zostać uznane za cud, należałoby jedynie wykazać na
podstawie „religijnego kontekstu", że „choć ich istnienie bez
specjalnej interwencji bożej jest możliwe, to hic et nunc miały
one miejsce dzięki tej interwencji" (Rusecki, 1988). Dla posiada­
jących wrażliwość mirakularną mieszkańców Widz „kontekstem
religijnym" o bezwzględnej wartości dowodowej jest kościół,
kaplica, ikona.
Drugim „miejscem" spotkania jest objawienie prywatne. Nie
wymaga ono z reguły znaku przestrzeni. To oczywiście automa­
tycznie pozbawia go niepodważalności (chociaż z drugiej strony
właśnie tu możemy się przekonać, że kapliczka ani nie jest nie­
zbędna do zawierzenia, ani nie jest ostatecznym dowodem cudu
- wszak nigdy nie zrozumiana kobieta z Nowej Wsi czy pastu­
szek zza Karakońskiej Góry zachylali brzózki i wiążąc ze sobą
ich wierzchołki, tworzyli prowizoryczne ołtarzyki ku chwale
Matki Bożej! ).
Objawienie prywatne (w związku z tym?) w zasadzie „jedno­
razowe" - nie pociąga za sobą łańcucha cudów, a jest jednostko111

11

�Mamy tu więc sny jako łaskę sensu stricto, znacznie częściej
wym i osobistym, ale bardzo ważnym darem Łaski (nagrodą czy
sny jako znaki, jako dobre rady, zapowiedzi pewnych wydarzeń
wyróżnieniem - ci, którzy nie dostąpili objawienia, podkreślają
czy ostrzeżenia (mama rozmówczyni, której śniła się Matka Bo­
często swoją niegodność, mówiąc jednocześnie o „świętości", la­
ska w wielkim sadzie, twierdziła, że widzenie świętych we śnie
tach modlitw i udręczeń wizjonerów). Oto kilka najbardziej
zapowiada nieszczęście) i wreszcie sny, które wchodzą w scena­
spektakularnych opisów prywatnego objawienia:
Ja, (...) urodzona w domu (...) opowiadam, że gdzieś w tysiąc riusz objawienia publicznego.
Cud-łaska ma rzadko wartość dowodową. Teoretycznie
dziwięćset sześćdziesiąt siódmym roku, kiedy ja mieszkała we wsi
mógłby potwierdzać istnienie Boga, ale raczej nie bywa on
Wiezgieluny, szła do pierwszej klasy, to na pewno jesień, bo była
ciemno, gdzieś o godzinie ósmej i od domu gdzieś za metrów udziałem ludzi niewierzących - Ja to mówię, że jak by więcej cu­
trzysta jest taka góra, gdzie granica ziemi Laudańskich z daw­ dów Bog zsyłał tym sowietom to może i oni byliby lepsi. Owszem,
nych czasów. Na tej górze widziała postać biała, w białej szacie cud może zdarzyć się prawosławnym, czy nawet staroobrzędow­
Z podnietą ręką na znak błogosławieństwa. Twarz był zmęczony, com, ale Tatarowi już raczej nie, a i „sowieci" mają nikłe szanse
oczywiście broda i przelękła ja się i opuściła oczy. Ta postać by­(jak tu cuda mają być, jak tu takie niekościelne ludzie). Cud po­
ła ode mnie za metrów trzydzieści i tak patrzyła na mnie. Mnie kazuje się bowiem ludziom godnym, jest Łaską dla wierzących,
była straszno i jak opuściła oczy, jak je podniała później, ja nic jest danym tu, na Ziemi, Królestwem Bożym, idealną rzeczywi­
nie widziała, tego więcej nie była. Przez jakiś czas ja powiedzia­ stością, która w pełnym wymiarze będzie dostępna dla wybra­
nych dopiero po śmierci, zaś tu musi istnieć, jako zapowiedź i erła mamusi (1. 36, Karasino).
Ja... Widziała jeszcze... Do mnie wiele razy Matka Boska by­ satz (bez wartościowania), ale musi istnieć, gdyż człowiek nie
ła przyszła... Przyjdzie, popatrzy... Ja już się pugam jej podcho­może bez przerwy uprawiać swej nieatrakcyjnej i bezsensownej
dzić. A ja lękała się wojny, ja pytam się: „Statujko mileńka, po­ przyziemności (w której dodatkowo, pod sowiecką wlastią po­
wiedz ty mnie, czy będzie wojna ? ", a ona mnie: „Na razie nie bę­zbawiony był możliwości elementarnego kontaktu z sacrum,
dzie, a co z Polską będzie, to jeszcze nie wiadomo". I tyle prze­ podczas chociażby mszy świętej). Cuda nieustannie odnoszą nas
wrotów w Polsce, o... Zupełnie tak, jak stoją pod kościołem te do innej rzeczywistości, ale zawsze jest to odniesienie, które coś
statujki, wyglądała, ja ją i zowie „Statujka". I wot ona u mnie znaczy. Tam, gdzie przesłanie nie narzuca się samo, podejmowa­
była ostatni raz już dawno... dawno... Pożegnała się ze mną, trzyne są próby interpretacji. Oto dwie z takich prób - obie dotyczą
razy mnie rękę podała bez przerwy i już więcej nie przyszła (N. objawienia w Smorgonii: •
Teraz tam szpital, na oknie w 22 pokoju było i to interesnie
Wieś).
Tamten obraz, bardzo piękny, ona tu wisiała, ja każda noc, było i w tym oknie wyrysował się ósemka, ósmy numer, tak i w ni­
jak łożyła się spać, ja ją widziała,modlila się do niej, może za to żu najpierw 22 grudnia ukazała się Matka Boska z Dzieciątkiem
ja ją prawdziwie widziała na lilijce, ona taka cudowna Matka na ręku (...). No to trwało gdzie to nie pamiętam już wiele go­
dzin, a 24 na wigilię, o 7.30 ukazał się Pan Jezus w tej ósemce...
Boska.
Jednej kobiecie w Widzach Matka Boska pokazała się, ona Ot nijak rozgadać tego, w ósemce... No to jak ukazał się, to był
sama mnie mówiła, ona juz przysięgała tak, i obraz całowała. Z wieczora 7 godzin trzydzieści minut, aż do 9 rano. To wszystko.
I mówili, widzieli, krople widzieli na twarzy, a taki mróz był, tam
Ona mnie była do domu zaprowadziwszy, pokazała ta miejsca, ta
ściana pokazała, gdzie Matka Boska była pokazawszy się jej. pozwonili, tam wszystek ten szpital zleciał, tam nie wiadomo co
Iwszystko, gdzie słońce, gdzie gwiazdeczki... „I wtedy tak ładnie, ludzi już tam zleciało się i niektóre pozwonili i z domu niektóre
ona mówi, i oczkami mrugała, i stała przede mną. Ja juz pacie­ przylecieli i wszystko. No i tego, wtedy ktoś powiedział, a może
rzy mówiła, ana mówi, na kolanach stała przed jej. I uwierz to nie Jezus, czemu krzyża nie ma, i mówi, od razu rysował się
mnie, co ja od serca mówię i prawdę, co ja nie kłamię. Ja myśla­ krzyż nad głową i z prawej strony, dwa krzyże wot. Ale prawo­
ła, może tylko mnie pokazała się, może zniknąć, i tak ja pa niko­ sławne krzyże, nie takie jak nasze. I to tyle całą noc patrzali (...).
go nie paszła, do końca dopatrzyła jo ". Ona tut żywio, u Widzach I teraz tam codziennie odprawiają mszę w szpitalu, w tym poko­
ju i na tej oknie, wot. No mówi, nie to co czyste szkło zostało się,
(St. Dwór).
ale coś ci takiego zostało się na tym oknie. To wszystko znikło,
I wreszcie trzecie „miejsce" to cudowny sen. Tu bodaj naj­
o coś takiego zostało się, wot ślad jakiś. No i my mówim co zna­
częściej można spotkać się z rzeczywistością mirakularną. Sny,
czy ósemka, a moja wnuczka mówi: „A wiesz, babcia co, to prę­
jak powiadają nasi rozmówcy, biorą się od Boga, od diabła, albo
dzej będzie tak, że on w niżniej ósemce, czemu w niżniej ósemce,
„z krwi". Te cudowne, z Matką Boską, czy Jezusem pochodzą
bo teraz poszed satanieńskij czas, że zabiwajo, mordujo, nad
oczywiście wyłącznie od Boga.
ludźmi dzikujo się, to satanieńskij czas i dlatego Chrystus sljozy
Przyśnił się mnie sen. Wot, dziś jest sobota, a na jutro nie­
dziela. Przyśnił się sen mnie... Doszła ja do poczty tutaj, koło po­ przelewał w tej ósemce, a ósemka jeszcze może być, że w ósem­
czty objawiła się Matka Boska, ale na obraz, wysoki, na kołkach, ce końca nie ma, znaczy się Chrystusu końca nie ma i ten wie, że
takich, jak wo dawniej dzieci chodzili, na palkach [szczudłach - końca nie ma.
aut.]. Ina pałkach Matka Boska idzie. Tu obraz i na palkach Mat­
Krzyż się pokazywał prawosławny. A pokazał się katolikom.
ka Boska idzie i ja koło niej idę i wot ana mnie wprowadziła na A to tut nawet w gazecie pisali. Prawosławny krzyż, bo za to co
cmentarz. Przyszła na cmentarz i ja przyszła na to miejsce, co Pan Bóg może chce, żeby katoliki z prawosławnymi razem byli,
krzyż na cmentarzu stał dawniej i ona przepadła. Tolka wprowa­ Żeby razem świętowali... Żeby Boże Narodzenie razem, czy co...
dziła na cmentarz i przepadła. I ja przeczknęła się (następnego No to coś ja tak... Bo to tak, widzisz, pokazywało się przed na­
dnia kobieta, której śnił się ten sen, mogła po raz pierwszy od
szym świętem. No może żeby z nami mieli, no ja nie wiem jak.
wielu lat na jawie wejść do kościoła - władza postanowiła wre­
I tu powróćmy do wspomnianych na początku definicji teo­
szcie zakończyć prześladowania wobec katolików - aut.).
logicznych. Otóż, według nas, widzkie cuda boże nie są, tak jak
tego chciał święty Tomasz z Akwinu, przekroczeniem sił całej
Mnie to dawna była, przyśniwszy się Matka Boska. Dawnobezdawno! Nu, ot wielki sad, sad wielki i kwitnie, biało, biało. To natury (przez co dowodem na istnienie Boga, gdyż tylko On jest
mnie przyśniło się, to już nie u prawdy, to już we śnie widziałam. w stanie zawiesić prawa przez siebie ustanowione). Co więcej,
I zda się Matka Boska tak wysoko, wysoko stoi, ręce tak złożyw­ jak zobaczyliśmy, wcale nie muszą one być niewytłumaczalne
szy stoi. Tedy, mamusia moja jeszcze żyła: „Mama, ja widziała czy nadnaturalne. To, co je wyróżnia od zjawisk dnia codzienne­
Matka Boska". A ona mówi: „Aj, niedobrze, jak świętych wi­ go, to specyficzne znaczenie wpisujące się w mniej lub bardziej
konkretnie pojmowany Boży Plan. Widzkie rozumienie cudowdzisz". A w sadzie tym tak pięknie, pięknie.
12

49

�Warszawie, Krakowie lub Moskwie, Francji, A n g l i i , Stanach Zjedno­
czonych).
Matka Boska Fatimska jest stosunkowo popularna w Widzach
i okolicach. Dobroczynna Fundacja Matki Bożej Fatimskiej wydaje po
białorusku czasopismo „Ave Maryja". Wielkim czcicielem Matki Bo­
skiej z Fatimy był poprzedni, pierwszy „posowiecki" proboszcz widzkiej
parafii, co często podkreślali nasi rozmówcy.
7

8

Wyrazem tego pragnienia jest chociażby cud w Boginie (lub Kozianach), gdzie święty obraz nie dawał się wywieźć z „upatrzonej" świątyni,
jak też opowieść o tym, że kościół widzki jest nieszczęśliwy, gdyż budo­
wę rozpoczęto nie na tym miejscu, na którym objawiła się Matka Boska.
Odwołujemy się tu do Grzegorza Wielkiego, który napisał, że do­
świadczenie Bożej obecności manifestowanej w cudzie jest „ujawnie­
niem się na ziemi Niebieskiego Jeruzalem". Oczywiście sformułowanie
„agenda" pochodzi od nas. Zdajemy sobie sprawę z tego, że może się ono
źle kojarzyć, uważamy jednak, że dosyć dobrze opisuje ono sytuację,
w której pewne zjawisko jest jednocześnie tylko sobą i czymś z zupełnie
innej (tu transcendentnej) rzeczywistości.
9

1 0

Należy tu chyba wspomnieć w ogóle o obrazach i o tym, jak na nie
patrzeć. Wiele wskazuje na to (np. obrazy płaczące, sen z Matką Boską
na szczudłach - patrz dalej, wreszcie sama forma i „teologia" ikony), że
obraz bywa jednocześnie objawieniem i Agendą.
" ...dowodzi bowiem - i to też tylko wierzącym - kapliczka, która
już istnieje.
Ta ostatnia relacja to nie opis cudu, ale opis opisu. Kobieta,
o której mowa, dostąpiła kilka lat temu bardzo spektakularnej wizji. My
także wysłuchaliśmy jej opowieści, postanowiliśmy jednak nie umie­
szczać jej tu, gdyż nie da się samym tekstem opisać tego niesamowite­
go widowiska, jakiegoś wręcz mistycznego tańca, który zaprezentowała
nam rozmówczyni, pokazując gdzie były chmurki, gdzie anioły, którę­
dy płynęła rzeczka, a gdzie szumiał wodospad i wreszcie - jak wyglą­
dała Matka Boża.
1 2

Św. Antoni, wyk. A Mickiewicz (awers i rewers)

nos'ci zbliża się więc raczej do definicji s'więtego Augustyna
i współczesnej apologetyki - cud to w istocie dialog pomiędzy
światem a Bogiem, dialog, który nie musi uciekać się do olśnie­
wających form, gdyż najważniejsza w nim jest prowadząca do
zbawienia treść.
PRZYPISY
' Uważamy, że ta współczesna nazwa rodem z filmów grozy lepiej
nadaje się na określenie bohaterów wspomnianej historii niż terminy tra­
dycyjnej demonologii, w zasadzie zupełnie już zapomniane.
Brak dodatkowych informacji przy przypisie oznacza, że rozmów­
ca jest Polakiem, katolikiem w wieku 60-80 lat, zamieszkałym w W i ­
dzach.
Objawienie w Smorgonii nie jest przypadkiem jednostkowym,
podobne wydarzenia miały miejsce również w wielu innych białoruskich
(a także polskich!) miejscowościach. Charakterystyczne jest to, że naj­
częściej miejscem „cudu na szybie" jest szpital.
Picie wódki, szczególnie przez kobiety, jest jednym z najczęściej
wspominanych w Widzach grzechów.
Dotyczy to wszelkich wystąpień przeciwko Boskiemu Porządkowi,
którego kaplica, czy kościół są wizualizacjami.
...poza granicami oswojonego kosmosu, stąd problemy z okre­
śleniem przez rozmówców dokładnej lokalizacji danego objawienia:
Lourdes znajduje się koło Częstochowy, Fatima na Litwie albo w Buł­
garii, inne cuda zdarzały się „gdzieś na Litwie", „w Mińsku", „pod
Warszawą". Oczywiście nie mamy zamiaru oceniać elementarnej wie­
dzy geograficznej mieszkańców Widz - liczy się nie tyle zgodność
wypowiedzi z rzeczywistością empiryczna, ile prawda o rzeczywisto­
ści mentalnej, która jest w niej zawarta. W tym sensie Częstochowa
czy Litwa mówi dużo o widzkim świecie (por.: widzki kościół, jako je­
den z trzech takich samych - dwa pozostałe znajdują się w Wilnie,
2

3

4

5

6

50

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10902" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10880">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/45dad1173f45acd066c831dcfe1c5afd.pdf</src>
        <authentication>2c54d80650155fd5ece70c059d96b442</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130024">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130025">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130026">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2803</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130027">
                <text>Kara opatrzności jako cud / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130028">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.51-53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130029">
                <text>Rak, Joanna; Grębecka-Ćwiek, Zuzanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130030">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130031">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130032">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130033">
                <text>Kara opatrzności jako cud
Joanna Rak
Z u z a n n a Grębecka-Ćwiek

W większości materiały przedstawione w tej pracy zostały
tak: Ty nigdy nie będziesz miała swoich dzieci. Motyw kary bo­
zebrane w trakcie rozmów z katolikami, w grupie wiekowej 60żej jest także podkreślany przez rozmówców w historiach biblij­
80 lat, w Widzach i najbliższej okolicy (w przeciwnym wypadku nych: Tak [Bóg] nakazał węża, że on teraz pełza po całym świe­
dodajemy informację przy cytacie). Należy zauważyć, iż na tę
cie. Ty wężu przeklęty, będziesz pełzał się po całym świecie. Za to
społeczność mogły wywrzeć wpływ wierzenia staroobrzędow­
on nie ma ni nóg, ni nic takie (Karasino).
ców. To, że odczucie cudowności kary bożej okazało się tak po­
Występki przeciw sacrum. Ateusze
wszechne w badanej społeczności, może mieć związek z funk­
cjonującą wśród nich wizją rzeczywistości. Świat - w opini sta­
Spróbujmy zbliżyć się do rzeczywistości badanej społeczno­
roobrzędowców - jest światem zepsutym, którym rządzi Anty­
ści, aby sytuacja stała się bardziej jasna. Najczęściej spotykany
chryst, a czasy zbliżają się ku końcowi lub wręcz określane są ja­
związek wydarzeń: wykroczenie - ingerencja boska - cudowna
ko czasy apokaliptyczne. Na pytanie, czy diabeł może przeszka­
kara objawiał się w sytuacji niszczenia przez komunistów kapli­
dzać Bogu, jedna z rozmówczyń odpowiada: Przeszkadzał, pewczek, figur i ogólnie profanowania miejsc świętych: Kapliczka...
nol Dlaczego On [Chrystus], dzietka, krzyż niesie... Sam dla a była, taka ładna, Pan Jezus był tam i tak cementem była wyla­
siebie na Jego krzyż nałożony. Toż to kto na Jego krzyż nałożył? na. I jeden pentle na głowę Pana Jezusa narzucił, a drugi traktor
Toi diabeł nałożył. Jak u nas kościoły były zakryte, toż musi dia­ przyprowadził i oni jego rozrzucili, pobili. Rozrzucali, rozrzuca­
beł silniejszy za Boga. [...] A skąd diabeł, musi pierwszy za Bo­ li i wywieźli, no i co... I minęły trzy, cztery lata. Jeden poszedł na
ga, wziąwszy na świecie. [...] Diabeł pierwszy przed Boga, ja li­ pracę i jemu taka bełka po głowie dała... ło dobrze, ło dobrze.
czę, wziąwszysja. W świecie, którym rządzi diabeł, często spoty­ A drugi powiesił się i teraz my mówim, o dobrze, dobrze. Na te­
ka się obrazoburczych niewiernych, którzy zasługują na boski
go belka spadła, ten powiesił się i dobrze, i ich nie ma. Tak jak
gniew, wyrażony w postaci cudownej kary.
chodzisz tam koło cmentarza, tam gdzie kapliczka była, to wspo­
minasz, o dobrze, oni tak zrobili, a im Pan Bóg na kaniec więk­
Wymierzony w grzesznika palec boży oznacza swojego ro­
szą szkodę zrobił.
dzaju cud i to cud jakże wielofunkcyjny. Zawiera on wszystkie
Taka interpretacja zdarzeń pozwala na wyładowanie
elementy tego typu zdarzenia. Przejawia się w formie swojego
nagromadzonej społecznej nienawiści. Ciągłe łamanie podsta­
rodzaju hierofanii. Bóg ukazuje w akcie zniszczenia grzesznika
wowych zasad gruntujących światopogląd mieszkańców mogło
swoją obecność. Oto przykładowe wypowiedzi: A wot cud Pan
Bóg pokarał. [...] No to Uczę, że Pan Bóg wielka siła ma (Opsa); spowodować załamanie, brak wiary w sprawiedliwość jakąkol­
A tu i na tym świecie nakazuji, żeby ludzie zrozumieli, co jest ka­ wiek. Istnieje także pewna potrzeba ciągłego podtrzymywania
ra. Tak [myślą] niet Boga, niet jego. A ot Pan Bóg pokazuji, co wiary w niezaprzeczalną boską sprawiedliwość. Tak rozumiana
cudowna kara, potwierdzając boski porządek świata, jednocze­
jest.
śnie sankcjonuje porządek ziemski, wyjaśnia go, ponownie okre­
Związek między dokonanym przestępstwem a karą jest tak
śla.
silny, że w świadomości większości rozmówców fakt ingerencji
boskiej nie podlega żadnej wątpliwości. Podkreśla to zasada
Takie wyjaśnienie wydaje się jednak zbyt proste i na pewno
podobieństwa kary do popełnionego przestępstwa. I tak niemota
nie sięga sedna sprawy. Należy się jeszcze raz zastanowić, za ja­
jest karą za wyrwanie pisklętom języków: Ja słyszała, tak mówi­
kie przewinienia wszechmogący Bóg zsyła na ludzi nieszczęścia.
li ludzie, że oni kiedy byłi młode, tam paśli bydło i widzieli jak Oto przykłady najczęstszych wypadków, w których rozmówcy
ptaszka złapie i tedy języczek wytnie. Ptaszkom języczki wycina­ dopatrywali się kary opatrzności: U nas też jeden piłował krzyż,
ły. Toż za toż to mówio te trzy nieme. I całe życie nieme (Opsa). a potem jego słupem zabiło (Karasino); A tedy kaplicę, koło mo­
Była męka Pana Jezusa i Pan Jezus był tak do krzyża przybity, gił ruskich stała kaplica. Tam dużo komu gadali, żeby kaplica ta
i jeden stał na drabinie i chciał oderwać, i dało mu to w wargę
zwrócić [zniszczyć]. Nikt nie zgłosił sie, a jeden Moskal [staroo­
i teraz zagoić się nie może - rak, ot tak.
brzędowiec] zgłosił się. Zgłosił się i kaplice ta wzioł traktor po­
pędził i trosem zarzucił. No i on rozwalił. Ałie pod tros jego palOczywisty jest związek metaforyczny: rozbicie kapliczki cy papadli, ło tak wszystko, ręka i palcy zostalisia. [...]! wot po­
zawalenie się słupa, odcięcie figurze ręki - ucięcie ręki winowaj­
tem oślepiał. Ślepy zrobił się. Tak a wtenczas powiesiłsja.
cy itd. Takie cudy są znakiem boskiej sprawiedliwości już tu na
ziemi i stanowią rekompensatę za doznawane krzywdy i upoko­
Matka Bosko stała. I sawiety przyszły pośle wojny. [...] i oni
rzenia.
zniszczyli to wszystko, rozebrali, Matko Bosko, Pana Jezusa zdję­
Interpretacja poruszających społeczność wydarzeń odbywa
li z krzyża, tam rzucili pod Marugo, to wodo, jezioro Marugo na­
się często według schematów zawartych w popularnych legen­
zywali. [...]! grzmot jak dało, tak od razu go zabiło. [...JA drugi
dach apokryficznych. Przytoczoną wyżej historię o ptasich ję­
też— po prostu szedł, jemu drenie [źle] zrobiło się i padł. Tak
zyczkach notuje Federowski już w XIX wieku (1897:12).
mówią ot cud, to cud Pan Bóg zrobił (1. 91, N. Wieś).
Również historie apokryficzne zawierają liczne wątki doty­
Narzucają się tu dwie cechy opisywanych wydarzeń: uderze­
czące kary bożej. Charakterystyczne są opowieści o zwierzętach
nie bezpośrednio w osobę Boską, bo tak odczuwana jest profana­
ukaranych za nieposłuszeństwo lub brak lojalności: Mówili, że
cja figur i kapliczek, oraz wywyższanie się człowieka ponad Bo­
powiedzieli koniowi, co tam trzeba zrobić i łon nie zachciał. To ga lub całkowite kwestionowanie Jego istnienia. Pierwsza cecha
Pan Bóg jego przeklął, że on żre i żre bez przerwy.
może wiązać się w pewnym stopniu z obecnym w badanej spo­
łeczności sensualizmem religijnym, pozwalającym na utożsa­
Nad nim leciała kukułka i wszystko ku, ku, tu, tu, dawała
znak, że tu Pan Jezus przechodzi. No i tedy Pan Jezus powiedział mienie wizerunku, figury osoby świętej, najczęściej Chrystusa
57

�lub Matki Boskiej, z jego przedmiotem. Dlatego ugodzenie w ten
wizerunek jest na tyle groźne z religijnego punktu widzenia, że
wymaga w świadomości społecznej automatycznej sankcji - ka­
ry, która jednocześnie ma wymowę cudu. Dochodzi bowiem do
objawienia mocy boskiej, która pod względem przyczynowo-skutkowym jest spójna, niekwestionowana i opzywista. Istnieją
więc takie przewinienia, które są odbierane jako wyjątkowe
przestępstwo, albowiem negują one podstawowe założenie ist­
nienia Boga, uderzają bezpośrednio w to, co otoczone najwięk­
szą czcią i ludziom najdroższe.
Rozpatrzmy teraz jeszcze jedną z pozoru dość niewiele zna­
czącą, opowieść o człowieku, który wspinał się na wieżę kościel­
ną: Pijany był. [...] Ali tak mówili, co on naszedł na wieżę wyso­
ko i też jego pokarał Pan Bóg. [...] Czy on zlieciał, nie, nie zlieciał. Czy jego zastrzelili gdzieś... mnie zdaje się zastrzelili. I tak
ot wszystkie.
Ot na wieżę szedł, to jego nie ma już żywego tego człowieka.
[...] On na wieże wlezie, gdzie krzyż ten. On [krzyż] zda się ma­
lutki, no on wielki. On tak stanie, nogami krzyż obejmie, tak o,
ręce wo [rozłoży] i stoi. Ten epizod wspominany był nadzwyczaj
często, choć opisywano go dość pobieżnie. Wszyscy znali tę hi­
storię. Co może być tak strasznego w wejściu na wieżę kościel­
ną? Według jednej z rozmówczyń chodziło o człowieka, który
stwierdził, że krzyż umieszczony na kościele widzkim jest tak
mały, że może go objąć rękoma. Ów mężczyzna po wspięciu się
prawie na szczyt wieży miał z niej spaść bądź - według innej we­
rsji - zostać zestrzelonym. Jakie straszne przewinienie owego
człowieka sprawiło, że opowieść ta była tak nośna, tak często
powtarzana? Chodzi tu zapewne o jeden z największych grze­
chów, w przekonaniu naszych rozmówców karany automatycz­
nie. Sądzimy, że można tę widzką opowieść porównać do histo­
rii wieży Babel, często przytaczanej w rozmowach na temat kar
biblijnych: Mówili, ludzie zrobili się już takie niedobre i wtedy
zaczął już wieże budować, i poleził on już do Boga. Już kamandować i tam może dobierzy się. Nu i wtedy Pan Bóg już pokarał
i patop ten zrobił. Kiedy na oczach naszych rozmówców łamano
wszelkie prawa, występowano przeciw religii i - co najbardziej
haniebne, drwiono z niej, ta historia stała się im potrzebna.
W ten sposób interpretowane cudowne kary, cudy negatyw­
ne, są społecznie akceptowane, a wręcz pożądane. Krążą więc
opowieści kończące się zazwyczaj słowami A wot cud, Pan Bóg
pokarał... Naturalnie ich bohaterami są zazwyczaj miejscowi ko­
muniści, a więc ci, co niszczyli wiarę i tradycję, uderzając
w odwieczny porządek rzeczy.
Nie tylko pycha i ateizm, objawiające się drastycznie w ak­
tach profanacji, wywoływały aktywną reakcję opatrzności.
W kołchozowej społeczności widzkiej wypełnianie powinności
obrzędowych jest wciąż uważane za bardzo istotny aspekt życia
społecznego i religijnego. Tak więc wierzący człowiek czci dni
święte, które zostały mu dane od Boga. Znaczącym
przekroczeniem porządku społecznego i religijnego było więc
nieprzestrzeganie zakazu pracy w niedziele i święta (pomimo
długich lat przymusowej pracy w te dni). A:[...] Dużo co było, ot
na Wielkanoc mąż tej poszed strych kryć, wiatr nachwacił i jego
ze strychem rzuciło. [...] A on poszed, wot komunista. M: Toż to
święto... (Opsa). Był to widoczny i na tyle drastyczny sprzeciw
wobec boskiego porządku rzeczy, że także wymagał bezpośre­
dniej sankcji.
Żydzi. Mit ofiary
Interesowało nas także, w jaki sposób (i czy w ogóle) kara
opatrzności doświadcza innowierców. Ponieważ w Widzach
przez wieki ugruntowała się tradycja zróżnicowania kulturowego
i religijnego, ich mieszkańcy raczej niechętnie lub nawet wcale
nie przytaczali opowieści o tym, jak Bóg pokarał starowiera lub
Tatara. Ile tu było Żydzi w Brasławiu. Ich jak męczyli, aj Boże mi­
52

ły! Ale to trzeba. Już tak opowiadało się, takie stare ludzie, to oni
już przepowiadali, że to będzie tak. Na Żydzi przyjdzie taka bie­
da. Żydzi będą niszczyć. Za to, że oni męczyli Pana Jezusa. Do
krzyża przybili.
Według naszych rozmówców Żydów spotkała kara, ponie­
waż niegdyś przyjęli na siebie winę za ukrzyżowanie Chrystusa.
Większość przedstawicieli tej nacji została okrutnie wymordo­
wana przez hitlerowców na oczach widzkiej społeczności. Holo­
caust jest co prawda zdarzeniem realnym, historycznym, ale roz- I
mówcy opowiadali o nim jak o zdarzeniu mitycznym. W zupeł­
nie inny sposób mówili o Żydach pamiętanych przez nich sprzed
wojny, o ich zachowaniu, wyglądzie, o sklepikach, które prowa­
dzili. Ci znajomi Żydzi nigdy nie pojawiali się w opowieściach
0 rozstrzeliwaniach z czasów wojny. Zamiast jednostek wystę­
puje wtedy zbiorowość: No żesz, że mówi, niech popadnie na nas |
1 na noszy dzieci. To jak o, przy Niemcach, to żesz Żydzi bardzo
strzelali, no już niektóre Żydzi mówili, że to padała na nas. Raz
tylko pojawia się inna wersja kary: A teraz, wo, tam [w Izraelu]
się wojują. Tak my nieraz mówim, może za to, że Pana Jezusa
ukrzyżowali. Żydzi biją się i biją się.
Kara boża może spaść na większą liczbę ludzi. Ukarana mo­
że zostać dana osada, okolica lub też w ogóle cała ludzkość. Ta­
kie kary łączą się często z niezwykłymi zjawiskami meteorolo­
gicznymi. Zresztą zjawiska te są zwykle interpretowane jako kara od Boga: A teraz to ot, nie koniec świata, takie deszcze? Zbo­
że, siano wszystek gnije, zboże wszystek żółknieji... No i co? Ko- I
niec świata, głód. Jeść nie będzie co, to koniec świata. Specyficz­
ną karą związaną z odpowiedzialnością zbiorową jest rozproszę- I
nie - jak w przypadku Żydów - które spadło na komunistów: 1
Wot i rozwalajo się po trochu... O teraz były u nas [rozmówczy­
ni ma na myśli Rosję] we środę wybory i będzie prezydent od de­
mokratów, eto Jelcyn nasz. (...) IBóg karze, rozsypio się, trzymać
się nie będą, tak wot.
Czarownicy
Jako cudowną karę interpretuje się także zjawisko, które za- *
zwyczaj w widzkiej społeczności było określane jako drena, czy­
li zła śmierć: U nas jedna kobieta takoje, jak ona umierała,
ona nie mogła skończyć, to jak to powiedzieć, strych musieli roi
łamać, żeby dusza poleciała. Taka ona była drenna [zła]. 0
tak, ot idzie krowa, to ona z tego kopyta bierze ziemię i cóś to ni
sie do domu, ja już nie wiem co ona tam robi. I na jutro kro
mleka daje z krowią [krwią]... Tacy ludzie ciężko, ciężko, bard:
ciężko [umierają].
U nas też rozpowiadała tedy, że jedna była tu sąsiadka, ni
daleko żyła staruszka. To ona, jak tylko święta roczne, ona d'
nym zajmowała się, ot drenym, krowom robiła coś, może dre
go, dla ludzi może ona nie umiała, może dla krow, dla bydła, b
[...] ona nie zmarła swojej śmierci. A ona zmarła tak, że ona za
paliła się. Chata została się cała, jak cud jaki Pan Bóg dał. Cha
ta cała, a ona wszystko do orzeszka spaliła sia. No tak. My mówi
liśmy, że to c ud taki. Taka leżała, że jak węgieliczek, taka cza
na. I ręce takie skręcone, i nogi takie skręcone. To jej tak pok
rai Pan Bóg, bo ona robiła drene mocno ludziom.
(...)ludzie mówili, że książka [czarna księga, której czarów"
cy mieli używać do przywoływania diabłów] on miał i
naczytał
tych złych
duchowi
przez to jemu ti
ciężko było umierać i wszystko on porozrzucał, te obrazki świeji
rozrzucał i różaniec zerwał i rzucił, że mnie to niepotrzebne, ol
co. I to mówili tak, że znaleźli ta książka u niego i spalili (Opsa).
Człowiek, który ciężko i długo umiera, już tu na ziemi
odpowiada za złe czyny. Taka śmierć - w opinii rozmówców zawsze spotykała ludzi posądzanych o czarnoksięstwo. Ci, co za­
mawiali na złe, szkodzili społeczności, umierali w męczamiac
bez Boga, otoczeni przez diabły, które wcześniej sami przyw
li.

�doświadcza także ludzi dobrych? Jest to pytanie o obecność pro­
Przekonanie o związku drenej śmierci ze złym życiem często
blemu Hioba w tej kulturze. W badanej społeczności najczęściej
działało jako twierdzenie zwrotne: O kobita tu, onaż tak Bogu
wierzyła, do kościoła chodziła, a pięć lat na pościeli leżała.[...] spotykałyśmy się z przekonaniem, że niepowodzenia są znakiem
Jest takie historie. Musi Pan Bóg nakarał. Trzeba było pokuto­potępienia. Ludzie źli, aspołeczni, nieusłużni, skąpi często
doświadczali nie „gromu z nieba", lecz po prostu szeregu
wać. Może cokolwiek zgrzeszyła (1. 91).
cierpień, niepowodzeń: Sąsiadka tu, łona też mało do kościoła
Jeżeli więc ktoś umiera śmiercią dreną, może to być trakto­
chodziła, wódkę pije dobrze, lubi wódkę pić. Chora, ledwo co
wane jako dowód, że ma na swoim sumieniu jakieś nieznane
wygrzebała sie, operacje dwie żołądka miała[...] Syn rozszedł się
przewinienia. Naszym rozmówcom, zwłaszcza tym nie związa­
[...] Toż wszystko jest kara. Kara (Opsa).
nym bezpośrednio z umierającym, trudno było osądzić postępo­
Czy Bóg może więc doświadczać ludzi dobrych? Tu sytuacja
wanie doczesne danej osoby, tak że czasami podejrzewano, że ta­
ki rodzaj śmierci jest konsekwencją popełnionych grzechów: Wi­ jest nieco bardziej skomplikowana. Sama historia Hioba była
te dzietka kochana, my możem nie wiedzieć, w jaki czas i kie­ znana niewielu naszym rozmówcom i funkcjonowała raczej na
poziomie werbalnym niż mentalnym, jednak niektórzy cytowali
dy na kogo. A tylko wiemy, że ot, mówio, Bogu nie wierzy i drenażyje, i jemu da śmierci będzie drenie (1. 91). Choć ta opinia ją i wyciągnali pewne wnioski:
Jak kiedy jedno za drugim, jakieś niepowodzenie czy tam co,
przeważała, można było spotkać twierdzenia odwrotne. Ciężka
to jakby przeklęty człowiek, jak klątwa padła. A jak księży mówią
śmierć czasami interpretowana była jako pokuta za grzechy in­
odwrotnie też. Jak święty lob i jego Pan Bóg opuścił i wszystko
nych lub własne, i w tym wypadku uwalniała od przebywania
u niego, i bydło zniszczył, i dzieci poumierali, jego Pan Bóg ka­
w czyśćcu. Uogólniając można przytoczyć stwierdzenie jednej
rał i karał, ale on nie odstępował, on wszystko jedno zgadzał sie
z rozmówczyń „jakie życie, taka śmierć", rozumiane bardzo do­
ze wszystkim i wytrzymał. A potem wszystko jemu wróciło się
słownie.
i wszystko tak było dobrze. Nauki to takie, że to nie można przyj­
Dziedziczność kary
mować, że szystko zło to przekleństwo (Opsa).
Znakomita większość wiązała jednak ciężkie, usiane nie­
W społeczności widzkiej funkcjonuje wierzenie, iż kara za
szczęściami życie z jakąś formą pokuty lub kary za grzechy. Cią­
grzechy rodziców może dotykać ich dzieci, przenosić się z poko­
lenia na pokolenie: O ten w Palkowie on taki był zły, ludzi oszu­ gle pojawiało się przekonanie, że ludzie nie są w stanie osądzić
kiwał i wszystko[...]Wot a jego syn, co koło niego jego siostra własnego postępowania. W związku z tym można cierpieć za
chodziła, miedsiostra [pielęgniarka] była i ta umarła, a syn pił, przewinienia, których się nie jest świadomym. Odnajdywałyśmy
pił, zrobił się pijanica taki, no i wzioł powiesił się. I tak cała ro­ więc nieliczne, ale dość drastyczne dowody, iż według nie­
dzina wot tak poszła. Wot taki ojciec był, to i na dzieci poszło których rozmówców - podobnie jak w opinii przyjaciół Hioba cierpienie dowodzi złego życia. Jeżeli cierpisz, to znaczy, że
(Opsa).
Różnie, różnie pokara. I śmiercio, i na dzieciach może poka­ grzeszysz [...] Zośki chata spalona piorunom. Dał piorun, ale
rać... Jeżeli ja winna i mnie coś zrobiło się[...] To ja nic nie wi­ nie wiem w co on tam dał. Wszystko co spaliło się. A może to i też
dzę. Tam na tamtym świecie może co. A jak dzieci, ot cokolwiekkara Boża ? Oni byli kiedyś we Francji, a we Francji w Boga nie
zdzieciami, tak ot patrzysz na dzieci i męczą się. Ło, to kara sa­ wierzyli dużo byli. Siostra Zosia, ona wierzyła w Boga i w ogóle
wszystko, a szwagier, świętej pamięci Staś, on mało kiedy do
ma lepsza.
kościoła chodził. Może to znaczy, że wszystko za grzechy
Potępienie doczesne może więc - według rozmówców - się­
rodzina... To wszystko jest kara Boża. [...] Kiedy ja była zła, to
gać dużo dalej niż na jedno pokolenie, podobnie jak w przypad­
odpokutuję za to. Człowiek choruje... Teraz ja, dajmy na to
ku Żydów. Jest to zapewne związane z poczuciem silnej więzi
chora, nie mogę tak wychodzić nigdzie. To może Pan Bóg karze
rodzinnej, przy jednoczesnym ograniczeniu samodzielnego bytu
mnie za grzechy? (Opsa).
jednostki.
Koncepcja kary pokoleniowej wywodzi się z tradycji biblij­
W związku z problematyką kary opatrzności ujawnia się
nej. Konsekwencje grzechu Adama i Ewy spadły, jak wiadomo,
rozróżnienie pomiędzy tym, co mówione, wyrażane, opisywane,
na całą ludzkość. Było to wygnanie z raju, choroby, ciężka pra­
a tym, co „myślane". Opisywany ewangeliczny Bóg jest
ca i rozmnażanie: [Bóg] pokarał ich i powiedział, Adamie strącę
cię z raju na ziemię, będziesz pracował w pocie czoła, i my za miłosierny, pragnie zbawienia grzeszników ponad wszystko,
nim chorujem, męczym się. A może my wszystkie byliby w raju, daje szansę poprawy, nie objawia się jednak w rzeczywistości
gdyby Adam i Ewa nie zdradzili. A teraz będziesz rozmnażać się ludziom, funkcjonuje raczej jako odległa idea zakorzeniona w
sposób mniej lub bardziej sztuczny. Bóg, który się objawia, jest
i będziesz pracować w pocie czoła (Opsa).
przede wszystkim Sędzią Sprawiedliwym i tak jest postrzegany.
Obecny stan świata i człowieka w świecie jest wynikiem ka­
Jego królestwo jest tak samo ziemskie jak niebiańskie.
ry bożej. Chodzi tu zarówno o kondycję cielesną (silniejsi byli,
Ten dualizm objawia się na płaszczyźnie praktycznej
zdrowsze byli, rostem większe. Teraz wot już pokolenie za poko­
leniem idzie, już ludzie nie takie rodzo się), jak i społeczną (mu­ przejęciem funkcji miłosiernego Boga przez Matkę Boską, lub
sieli pracować, jak i my teraz pracujemy), czy duchową (stali się czasem, choć wydaje nam się, że akurat w tej społeczności
teraz grzesznymi ludziami). Bycie grzesznym jest zarówno kon­ rzadko - Chrystusa. W ten sposób podwójna i pozornie
wewnętrznie sprzeczna idea znajduje swoich podwójnych
sekwencją grzechu, jak rodzajem kary. Nie sposób oddzielić
realizatorów i może w praktyce doskonale funkcjonować. Mamy
(w wypowiedziach rozmówców) podatności na grzech od braku
więc sprawiedliwego, odległego Boga Stwórcę oraz bliską i
laski. Podobnie wielopokoleniowe konsekwencje miał grzech
Kaina: Tak i za to teraz i ludzie od Kaina i Abla pochodzą. Że od miłosierną (zazwyczaj) Matkę Boską.
Kaina te, co zabijają jeden drugiego (Karasino).
Tak pojmowana kara opatrzności dominuje w Widzach nad
cudem jako bezpośrednim bożym objawieniem. Może stanowić
Problem Hioba
ona skuteczne antidotum na skażoną rzeczywistość, spajać
wewnętrznie wspólnotę wierzących przeciwko niewiernym i
Poza omówionymi ciężkimi karami istnieje jeszcze wszech­
grzesznym. Ci często - na przykład profanując miejsca święte obecne ludzkie cierpienie, którego widzka społeczność doświad­
nie tylko występują przeciw Bogu, ale również przeciw tym
czyła w nadmiarze. Pojawia się więc kwestia zasadnicza: czy
wszystkim, którzy w Niego wierzą. Cudowna kara ma więc
cierpienia są zawsze zsyłane przez Boga, a jeśli tak, czy jest to
także, a może przede wszystkim, charakter sankcji społecznej.
kara za złe postępowanie czy też - w opinii rozmówców - Bóg
s

53

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10901" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10879">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e6469d4bec118d9cfaec70572e7d746f.pdf</src>
        <authentication>b1ed3a3f1a2b56e9f87c13ecd31ac19e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130013">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130014">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130015">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2800</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130016">
                <text>Modlitwa ludowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130017">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.33-42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130018">
                <text>Zowczak, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130019">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130020">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130021">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130022">
                <text>Modlitwa ludowa
Magdalena Zowczak

Czarnowskiego określenie, nie zostało jednak przezeń precyzyj­
Człowiek przemawia do Boga, wykorzystując wzory stwo­
nie wyjaśnione. Jeden z głównych przykładów sensualizmu to
rzone przez kulturę religijną; są one jednym z najcenniejszych
według tego autora kult cudownych wizerunków, które „dla ludu
źródeł jej poznania. Jednak modlitwy „ludowe" analizowano
naszego są czymś więcej niż wizerunkami. Są symbolami w zna­
w literaturze etnograficznej przede wszystkim —jeśli nie jedynie
czeniu najbardziej dosłownym, tj. przedmiotami mającymi
-jako wyraz postawy magicznej (Siarkowski, 1879; Udziela,
udział w naturze wyobrażanej postaci i postać tę streszczający­
1889; Bystroń, 1980; Stomma, 1986). Koncentracja na tym
mi" (1958:91). Brzmi to jak swoiste określenie ikony, która „nie
aspekcie kultury religijnej była nie tylko wynikiem poszukiwa­
jest po prostu przedstawieniem malarskim o świętej treści, ale
nia egzotyki wsi, rodzimej, archaicznej primitive culture, lecz
jest czymś więcej niż przedstawienie (...) jest miejscem pełnej ła­
również przejęcia stereotypu katolicyzmu ukształtowanego
ski obecności, jakby objawienia Chrystusa (a także Bogurodzicy
przez przedstawicieli innych wyznań i przypisania go jednej
i świętych)" (Bułgakow, 1992 : 156). Trudno zgodzić się z tezą,
warstwie społecznej. Do takiej stereotypizacji przyczynili się
iż dla katolika nieludowego obraz przedstawiający np. Chrystusa
m.in. William Thomas i Florian Znaniecki opracowaniem doty­
czy choćby Św. Antoniego miałby być przedmiotem jak każdy
czącym postaw religijnych zawartym w monografii Chłop pol­
ski w Europie i Ameryce. Dokonana w nim rzetelna analiza dzie­ inny. Także przypisywanie chłopom polskim postaw bardziej
zrytualizowanych i , co za tym idzie, magicznych niż rosyjskim
więtnastowiecznych materiałów zebranych przez Kolberga,
nie jest uprawnione ani w świetle źródeł dziewiętnastowiecz­
a także zaczerpniętych z czasopism etnograficznych, obarczona
nych, ani współczesnych. Jeśli zaś chodzi o mistykę, jest to ter­
jest dość istotną wadą. Rytuały i wierzenia religijne zostały upo­
min zbyt wieloznaczny, aby posługiwać się nim bez dodatko­
rządkowane według przejrzystego schematu ewolucyjnego: od
wych ustaleń. Gdyby go odnosić do doświadczenia religijnego
animatyzmu poprzez animizm i magię po mistycyzm, czyli
w ogóle (jak wydają się czynić Thomas i Znaniecki), to nie ma
„związek jednostki z Bogiem, znajdujący swój wyraz w posta­
żadnego powodu, by lokalizować je wyłącznie poza murami ko­
wach miłości, osobistym podporządkowaniu, dążeniu do samo­
ścioła i czynić zarzut z ortodoksji. Gdyby zaś uznać, iż misty­
doskonalenia się i do życia wiecznego z Bogiem". Przeciwsta­
cyzm oznacza specyficzny typ doświadczenia religijnego (moż­
wienie magii i mistyki, skądinąd słuszne, nabiera tu cech swoi­
na np. typologicznie przeciwstawić zjednoczenie mistyczne spo­
stej chronologii. Chłop prezentuje głównie postawę magiczną,
tkaniu numinotycznemu z osobowym, zewnątrz-światowym Bo­
jest bowiem człowiekiem praktycznym. „Oznaką braku misty­
giem (Barbour, 1984:102), to trzeba zauważyć, że bywa on
cyzmu jest absolutna ortodoksyjnośc chłopa", który „poza ko­
z dość oczywistych powodów traktowany z rezerwą na gruncie
ściołem nigdy nie wyobraża sobie siebie w żadnym bezpośre­
różnych tradycji religijnych. Na przykład „judaizm nie jest
dnim stosunku z bóstwem. Pod tym względem różni się skrajnie
w istocie religią mistyczną" - pisze Alan Unterman; „proroctwa
od chłopa rosyjskiego". Przejawy mistycyzmu są „przypadko­
biblijne są w gruncie rzeczy czymś zupełnie odmiennym od
we" (1976 : 227). W charakterystyce tej, powtarzanej w ogól­
przeżyć mistycznych, chociaż istnieje między nimi tyle podo­
nym zarysie przez późniejszych badaczy, wyraźnie można wy­
bieństw, że mylono jedne z drugimi, co szczególnie zdarzało się
czuć nie tylko nastawienie ewolucyjne, ale i preferencje prote­
właśnie mistykom. Źródło ich odmienności leży w tym, że o ile
stanta, który krytycznie komentuje formy kultu przyjęte na
przeżycie mistyczne odbiera człowiek jako przedarcie się do po­
gruncie tradycji katolickiej. Czyż bowiem przytoczona wyżej
ziomu rzeczywistości istniejącej poza zwykłym światem form
definicja mistycyzmu nie odnosi się do religijności we właści­
i rzeczy, to w wizji proroczej doświadcza się przenikania wy­
wym tego słowa znaczeniu? I dlaczego ortodoksja miałaby ją
ższej rzeczywistości do naszego życia codziennego"
uniemożliwiać?
(1989:115).
Także Stefan Czarnowski w cennym i do dziś' podstawowym
Niewątpliwie wszystkie religie uniwersalne znają oba typy
studium o kulturze religijnej „wiejskiego ludu polskiego" wska­
doświadczeń, można więc mówić raczej o przewadze któregoś
zuje jako jej cechy charakterystyczne „naiwny sensualizm po­
z nich na gruncie określonej tra­
mieszany z rytualizmem ma­
dycji. Rzecz w tym, że nasze
gicznego charakteru". W pol­
opracowania posługują się ter­
skim środowisku chłopskim po­
minem mistycyzm w sposób
rywy mistyczne przejawiają się
wartościujący, nie precyzując,
„znacznie rzadziej i na ogół
co właściwie się za nim kryje.
z dużo mniejszą intensywnością
Podobny kłopot pojawia się
niż u chłopa rosyjskiego lub
w związku z sensualizmem. Ko­
u wielu ludów zachodnich",
lejni badacze wskazują jako jego
o czym świadczyć ma niemal
przykłady np. to, iż dzwonek lo­
całkowity brak sekt (1958 :
retański jako środek odwracania
89-90). Tym razem, jak się zda­
piorunów występuje współrzę­
je, zaważyły sympatie uczonego
dnie z bocianem, którego zapra­
agnostyka dla indywidualizmu,
sza się do uścielenia gniazda na
umacniając stereotyp „ludowej"
strzesze, aby ją osłonił od ognia
religijności jako rytualnej, ma­
niebieskiego
(Czarnowski,
gicznej i sensualistycznej. To
Pieta, wyk. Antoni Mickiewicz
1958:87); że jeśli święty ma
ostatnie, wprowadzone przez
33

�sprawować opiekę nad jakąś sferą rzeczywistości, musi mieć
z nią bezpośredni kontakt, a więc figury s'w. Jana Nepomucena
ustawiano nad rzekami; że wizerunki odziewa się w sukienki,
składa im wota, a w kapliczkach - dary (Tomicki, 1981:45). Ale
przecież są to przykłady myślenia symbolicznego, a prezentowa­
ne przez nie zasady podobieństwa i kontaktu obpwiązują zarów­
no w przypadku postaw magicznych, jak religijnych. Sensualizm
w znaczeniu słownikowym oznacza wszak, iż „treść świadomo­
ści stanowią wrażenia zmysłowe", „nie ma nic w umyśle, czego
by nie było w zmysłach"; w dosłownym rozumieniu wyklucza
zatem w ogóle wiarę w rzeczywistość nadnaturalną. Nie chodzi
jednak przecież o przypisywanie chłopom postawy czysto empi­
rycznej, lecz raczej o przewagę zmysłów nad duchem (?), a mo­
że nad postawą racjonalną, skoro Ludwik Stomma zauważa, że
chłopi nie potrafią wyobrazić sobie dziejów ewangelicznych „na
tle pustynnych piasków, egzotycznych gajów oliwnych czy
w cieniu piramid" (Stomma, 1986:216). A jednak właśnie temu
autorowi zawdzięczamy wnikliwą uwagę dotyczącą istoty sensualizmu, czyli pojęcia skonstruowanego przez badaczy dla „ludu"
(i to szczególnie „polskiego"): jest on odwrotnością sakralizacji
najbliższego otoczenia, orbis interior. „Ten niewątpliwie naiwny
i niejednokrotnie deprecjonowany sensualizm ludowy legł jed­
nak, mimo wszystkich swoich ograniczeń, u podstaw specyficz­
nego bodaj dla ziem północnosłowiańskich typu niezwykle głę­
bokiej i autentycznej wrażliwości religijnej", konstatował Stom­
ma (1979:138; 1986:218-219). Nie potrafię wprawdzie ocenić
zasięgu geograficznego, ale wniosek ten jest moim punktem
wyjścia dla próby ukazania owej odwrotnej strony sensualizmu.
Chociaż bowiem prawdą jest, że etnograf nie dysponuje narzę­
dziami, które umożliwiłyby zbadanie głębi religijnego doświad­
czenia, to jednak może wskazać różne sposoby funkcjonowania,
a co za tym idzie - różne możliwości interpretacji tekstów
w obrębie tej samej kultury. Modlitwy „drugiego obiegu", czy
też domowe, które przetrwały pomimo co najmniej niechętnej
postawy Kościoła i, ogólnie rzecz biorąc, poza nim, wydają się
właściwym przedmiotem dla przedstawienia ich zróżnicowanych
znaczeń.
Ludwik Stomma przeciwstawia analizowane przez Jana S.
Bystronia i zebrane przez Franciszka Kotulę tzw. modlitewki,
czyli oparte na motywach katolickich zamówienia magiczne mo­
dlitwom ludowym sensu stricto, którymi zajmował się - według
tego autora - jedynie Seweryn Udziela (1986:205). Rzecz
w tym, że są to te same teksty. Polnyłka jest jednak znacząca, po­
nieważ metoda strukturalna nie dostarcza narzędzi dla odróżnie­
nia postaw magicznych od religijnych; toteż autor przenikliwej
uwagi na temat sensualizmu nader pobieżnie potraktował pro­
blem sakralizacji orbis interior. Fragmenty „modlitewek" cytuje
on wyłącznie jako przykłady schematów działań magicznych
(1986:162, 177). Z podobną intencją dokonał analizy językowej
dużego zbioru tekstów Jan M. Kasjan; formuły o wyraźnych ce­
chach modlitewnych określa on jako zamawiania legendowe,
które odwołują się do świętego precedensu (1988:257). Czesław
Robotycki twierdzi, iż cytowane przez Bystronia listy z nieba nie
posługują się językiem religijnym i mają charakter „agitacyjnomagiczny", są formą społecznej dydaktyki (1981:4).
Krzysztof Wrocławski interpretował serbską wersję Listu
z nieba jako zaklęcie, które „sytuuje się w szeregu tekstów
«ciemnych», wśród czarnej magii, szkodliwej dla jej adresatów,
a w tym kontekście - konkluduje tenże autor - Chrystus, jako za­
klinający, jawi się w groźnej dla ludzi roli «złego czarownika»"
(1991:55). Wniosek ten dotyczy wprawdzie tekstu o wyjątkowo
rozbudowanych wizjach kar i groźbach pod adresem grzeszni­
ków, niemniej jednak autor wypowiada go w kontekście innych
- wschodnio- i poludniowosłowiańskich Listów, koncentrując się
na jednej tylko stronie ich przesłania (wszystkie bowiem zawie­
rają błogosławieństwa pod adresem sprawiedliwych).
34

Najważniejsze spośród współczesnych studiów nad modlitwą
„ludową" wydają mi się prace Jacka Olędzkiego, który doku­
mentował wielość jej form oraz różnorodność gestów modlitew­
nych - od wotów poprzez dzieła ludowych rzeźbiarzy aż po Jani­
ki pokutne drążone w murach kościelnych - dostrzegając w nich,
obok innych aspektów, wyraz „świadomości mirakularnej"
(1962; 1967; 1976; 1989; 1991:320-325).
Prawdą jest, iż modlitwy ludowe są zarazem formułami ma­
gicznymi, a przynajmniej mają cechy magicznych zamawiań.
Dzieje się tak zarówno ze względu na charakter ustnego przeka­
zu, który wykorzystuje środki mnemotechniczne i nadaje sło­
wom swoisty byt, jak i z powodów, jakie nazwałabym mistycz­
nymi (w znaczeniu techniki, której celem jest bezpośrednie do­
świadczenie religijne). Szczególną właściwością modlitwy ludo­
wej jest bowiem uprawomocnienie jako tekstu świętego poprzez
odwołanie się bezpośrednio do źródła sacrum; dlatego jest ona
najczęściej słowami Pana Jezusa bądź pisanym przezeń osobi­
ście listem z nieba. Czasem wywodzi się ją ze słów Matki Bo­
skiej, toteż Sen Najświętszej Panny był często nazywany jej li­
stem i, podobnie jak listy niebieskie, opatrywany nakazem prze­
pisywania go dla bliźnich. Np. popularne w XVIII i XIX w.
druczki dewocyjne nazywano listami od Matki Boskiej (Kunczyńska-Iracka, 1988:246), zaś współczesny tekst Snu z Wileńszczyzny zawiera zwrot: „kto ten list Twego snu czytać będzie".
Moc świętych słów wiąże się zatem bezpośrednio z ich nadnatu­
ralnym pochodzeniem; jest to rozumiane dosłownie.
A potem jest takie słowa, jak Pan Jezus chodził kiedyś po
świecie, dużo kogo uzdrawiał. Byli ze ludzi i trędowaci, byli i ta­
kie, że choroba wielka mieli, i Pan Jezus ich uzdrawiał (...) no i te
słowa zostali. Ot, zostali tam napisane, przepisane tam w książ­
kach tych różnych. No i potem ludzie zaczęli jeden jednego, sło­
wami tymi uzdrawiać ludzi. (...) Przypadki bywają takie, wot,
konwulsja bije. Ot, idzie człowiek, nieprzytomny robi się. Też za- j
mawiają od tego. O, nawet i doktorzy nie pomagają, nie wiedzą
co. No, a kto przyjdzie, zamówi na wodzie, wot patrzysz - poma­
ga. Idużo komu pomaga. (...)Ato, musi, Pan Jezus tak zamawiał
(Widzę, 1996). Pan Jezus jak chodził na ziemi i on lieczył modli­
twami, modlił się. I Pan Jezus powiedział: «Kto będzie umiał te
modlitwy i on będzie tak lieczył». Zostawił dla liudziej na ziemi.
No i które umieją te modlitwy od Pana Jezusa, ten pomówi te mo­
dlitwy i będzie lieczył - (Widzę, 1996).
Modlitwy-zamowy szeptane bywają często nad żywą wodą
(czyli czerpaną ze źródła, nie gotowaną), którą chory pije albo
się nią obmywa. Podobną nazwę stosuje Biblia dla wody stoso­
wanej do oczyszczenia chorego (Ks. Kapł. 14,5). Żywy ogień
rozpalali Huculi w światyj weczer z pomocą świdra ogniowego;
starali się go przez cały rok podtrzymać w piecu wierząc, iż od­
pędza zarazę (Schnaider, 1896:207). Podobnie żywe, czyli świę­
te słowa pochodzić muszą z samego źródła mocy.
Ze względu na swą cudowną moc boże słowa opatrzone są 1
nakazem przekazywania ich innym ludziom, choć jedynie list/
Jezusowe, będące swoistą interpretacją dekalogu, czynią to pod
groźbą straszliwej kary boskiej. Z drugiej strony ów przekaz ob­
warowany bywa rozmaitymi warunkami, które mogą należeć
już całkowicie do magicznego rytuału. Zamowy przekazuje się
najstarszej bądź najmłodszej osobie w rodzinie, jednak młod­
szej od przekazującego, który traci po tym zabiegu moc lecze­
nia. Przekazywanie przepisanych modlitw, np. Snu Matki Bo­
skiej, odbywa się często w kościele, w trakcie mszy Św., aby stó­
wa miały właściwą moc. Podobnie według świadectw szesni
stowiecznych fragmenty Ewangelii, które służyły później ja
apotropaiony (np. początek Ewangelii św. Jana), przepisywano
w kościele w trakcie ich odczytywania przez kapłana (Olszew
ski, 1997:56).
Ten sposób traktowania słów przetrwać mógł tylko w warun­
kach dominacji przekazu ustnego. Jest to jednak technika uzi

�wana w wielu tradycjach za najwłaściwszą dla edukacji religij­
nej, gdzie szczególną wagę przywiązuje się do bezpośredniego
kontaktu ucznia z mistrzem, który aktualizuje uniwersalne prze­
stanie.
Zarówno przepisywanie świętych słów, jak przypisywanie
im (także tym przepisanym) nadnaturalnej mocy nie musi być
jednak wyrazem postawy magicznej. Jest to zachowanie analo­
giczne do czci przejawianej nie tylko wobec cudownych wize­
runków, lecz także ich kopii, rozpowszechnione w dawnej kul­
turze religijnej (Kunczyńska-Iracka, 1988:245), również pra­
wosławnej. W malarstwie ikonowym obowiązuje zasada wier­
ności praobrazowi jako warunek „udziału wizerunku w święto­
ści pierwowzoru" (Prasał, 1996:6). Apokryficzna legenda
o obrazie Chrystusa nie ręką ludzką uczynionym, lecz odbitym
przez samego Zbawiciela na chus'cie, ma swój odpowiednik za­
chodni w postaci chusty s'więtej Weroniki. Ani Abgar, król
Edessy, ani Weronika nie są postaciami historycznymi, jednak
funkcjonują w uznanej przez Kos'cioły tradycji religijnej ze
wzglądu na znaczenie prawdziwych wizerunków Chrystusowe­
go oblicza. Dawne legendy o cudownych obrazach, mówiąc
o ich objawieniu się w koronie drzewa, przybyciu wodą bądź
powietrzem, podkreślają zazwyczaj ich nadnaturalne pocho­
dzenie. Pragnienie czerpania ze źródła sacrum nie jest oczywi­
ście cechą kultury „ludowej", chociaż w niej właśnie przetrwa­
ło najmniej zakłócone rozkwitem kultury druku i postaw empi­
rycznych. Prawosławny teolog i malarz ikon powiada:
podobnie jak swego rodzaju Boska dążność do połączenia
się ze światem stworzonym czy też do zespolenia się z człowie­
kiem, który posiada Boski obraz i podobieństwo, tak ikona sta­
je się w swym fundamentalnym znaczeniu środkiem i aktem
zbawienia człowieka. W tym zawiera się jej właściwy sens. Ca­
ły kult ikony rodzi się z tajemnicy Boskiego Wcielenia i na niej
się wspiera" (Krug, 1991:82). „Potrzeba posiadania ikony wy­
pływa z konkretności uczucia religijnego, któremu nie wystar­
cza sama tylko kontemplacja duchowa, ale poszukuje bezpośre­
dniej, namacalnej obecności, co jest naturalne dla człowieka istoty złożonej z duszy i z ciała (...)" (Bułgakow, 1992:156157). Kult ikon jest zatem postawą stricte religijną, pragnie­
niem i wyrazem uczestnictwa w sacrum. Czym różni się on od
katolickiego kultu świętych obrazów, prezentowanego przez
badaczy jako przykład „sensualizmu"? Innymi słowy, skoro
w obu przypadkach mamy do czynienia z wiarą w prawdziwość
obrazu, czym różni się konkretne uczucie religijne czciciela
ikon od sensualistycznej czci cudownych wizerunków? Jest to
także pytanie o postawę modlitewną, a nawet szersze: o typ
kultury religijnej.
Wielu badaczy podkreślało wpływ Bizancjum na kulturę
wschodnich terenów Polski; jeremiady księdza Skargi przeciw
dyzunii odbijają napięcie między wyznaniami w walce o rząd
dusz w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jerzy Kopeć CP, cha­
rakteryzując zwyczaje maryjne w X V I w., stwierdza, iż „przy­
znanie wyjątkowej rangi wizerunkom maryjnym w religijności
polskiej należy wiązać z zapożyczoną w kręgu chrześcijaństwa
wschodniego wyjątkową funkcją kultową obrazów jako konkre­
tyzacji mocy bożej i palladium w walce z wrogiem zewnętrznym
(nieprzyjacielem wiary) i wewnętrznym (szatanem) (...). Funkcja
świętych wizerunków ujawniła się nie tylko w ich roli dewocyjnej i ilustracyjnej, zwłaszcza przez dokonującą się przez nie kerygmę wiary, ale przede wszystkim w doświadczalnej konkrety­
zacji możnego ciała Bożego. Tę ostatnią rolę chrześcijaństwo na
Zachodzie wiązało bardziej z posiadaniem relikwii, podczas gdy
w Polsce, gdzie relikwie były mniej dostępne, pod wpływem od­
działywania tradycji bizantyjskiej przeniesiono ją na obrazy, ak­
centując ich rolę kultową i dewocyjno-utylitarną na wzór ikony,
jednak bez teologicznego zrozumienia wymowy tego świętego
przedstawienia, wypracowanej przez chrześcijaństwo wscho­

dnie" (Kopeć, 1981/82:137-138). Czy zatem owe braki teolo­
giczne są wyrazem katolickiej tendencji do sensualizmu? I czy
kult relikwii, praktykowany przecież i na Wschodzie, jest mniej
„sensualistyczny"? Pozostańmy jednak przy wizerunkach,
których religijne znaczenie to przede wszystkim wspomaganie
„wysiłku wznoszenia się za pośrednictwem widzialnego obrazu
do jego źródła - do niewidzialnego prototypu" (Krug, 1991:82).
Tym samym prawdziwe obrazy pozostają na granicy światów
zmysłowego i duchowego, niczym okna, otwarte ku niebiosom.
Podobna jest rola modlitwy, a apokryficzne „modlitewki" w swej
często nieporadnej językowo formie, odtwarzane z trudem przez
ludzi nie wyćwiczonych w technologii słowa, zachowują jednak
ową podstawową funkcję religijną.
Zarówno funkcjonowanie bożych słów, jak i prawdziwych wi­
zerunków dowodzi, iż pojęcia autentyku i kopii, oryginału i pla­
giatu tracą sens w kontekście religijnym. Schemat raz uznanego
objawienia staje się własnością powszechną. Ważny jest przekaz,
a twórca, podobnie jak biblijni prorocy, może się uważać jedynie
za posłuszne narzędzie nadnaturalnej mocy. Spektakularnym
przykładem takiej postawy jest pseudonimia jako zjawisko lite­
rackie zarówno w księgach biblijnych jak apokryfach. Badacze
uznają, że wiąże się ona z bezczasową koncepcją myśli żydow­
skiej, „która pozwalała przenikać epoki poprzez pokolenia". Au­
tor, pisząc w imieniu swego bohatera, uważał siebie za jego du­
chowego spadkobiercę i pragnął uzupełnić pierwotne przesłanie.
Toteż izraelskiej pseudonimii „obce było tzw. pobożne fałszer­
stwo czy też świadome wprowadzanie w błąd czytelnika" (Rubinkiewicz, 1987:14). Taka postawa funkcjonuje także w obrębie
religijności zwanej ludową.
Potencjalnym źródłem bożych słów jest Biblia. Tymczasem
cytowana rozmówczyni wspomniała, że są one zapisane w róż­
nych książkach. Trzeba tu poczynić zastrzeżenie dla specyfiki
Wileńszczyzny, a zwłaszcza jej części białoruskiej, gdzie izola­
cja katolików i restrykcje wobec nich były znacznie poważniej­
sze i skuteczniejsze niż na Litwie. W Widzach, jeśli ktoś przy­
znaje się do czytania Biblii, to zazwyczaj „ruskiej", czyli staroobrzędowej, pożyczonej od nastawnika bądź sąsiada, przy czym
zazwyczaj nie jest jasne, czy nie był to jakiś inny tekst religijny.
Dla tamtejszych katolików podstawowym źródłem tekstów po­
zostawały przez lata modlitewniki, ocalałe z wojennej pożogi;
przetrwała też pamięć ó Bibliach i Sybillach, czyli przepowie­
dniach o końcu świata. Obie nazwy są często całkowicie utożsa­
miane, prawdopodobnie właśnie ze względu na zawarte w nich
wizje eschatologiczne, temat cieszący się szczególnym zaintere­
sowaniem zarówno dawnej, jak i współczesnej wsi.
Co więcej, na gruncie tamtejszej kultury niejasny jest stosu­
nek Biblii do tzw. czarnej księgi, często łączonej z czarownictwem. Jak powiadają, jest ona drukowana białymi literami na
czarnym tle; połowa jej jest dobra, połowa zła. Ten, kto posiadł
sztukę jej czytania, dysponuje wielką mocą: niczym Salomono­
wi służą mu złe duchy. Kto jednak nie potrafi dać im stosowne­
go zatrudnienia, ryzykuje życiem i duszą. Prawdziwy czarownik
to taki, który potrafi zrobić i odrobić, np. przemienić mleko bia­
łe w czarne i przywrócić mu pierwotną barwę. Czarna księga ma
zatem z etycznego punktu widzenia charakter ambiwalentny. Jest
niebezpieczna w rękach złego człowieka bądź profana, przypad­
kowego czytelnika.
W słowach (...) jakaś siła jest. Ja tylko słyszałam, dużo kto
mówił, że niektórzy zamawiają, że po czarnych książkach wot to
jest, że ducha wzywają i odwołująjego. (...)- A pani widziała ta­
ką książkę? - Nie widziałam, tylko to może każdy wiedzieć. Mo­
że książki te, na ludzi milion jaki, tam jedna czy dwie książki.
A potem jeden jednemu tam przepowiadają, jeśli może ten czło­
wiek na pamięć umie, tak napiszy dla drugiego takie słowa. Skąd
ja mogę takie książki wiedzieć? Możę tych książek już i nie ma?
Tylko jeden - jednemu tylko słowami przedają (Widzę, 1996).
35

�Pojęcie czarnej książki miało zapewne szczególne znaczenie
w warunkach wielokulturowości dawnych kresów, gdzie funk­
cjonowały święte księgi różnych nacji i wyznań. Szczególną
wiedzę zawsze przypisywano Żydom, zas' staroobrzędowców
uważa się do dziś za najlepszych czarowników; również kresowi
Tatarzy słynęli jako szeptuni (Wańkowicz, 1971)- Podobnie jak
czarna księga, i szeptun rozmaity. Jeżeli on zamawia choroby
z Bogiem, modli się, no to i on dobry, a jak on jakie niedobre my­
śli... Jest zamówione od Boga, jest i od diabla (Widzę, 1996).
Niejasny stosunek do Biblii wynika zarówno z niewiedzy
i pomieszania pojęć w wyniku braku duchownych i izolacji wier­
nych wobec Kościoła, jak i z jego tradycji (Pismo Sw. wykłada­
ne przez duchownych, a nie czytane przez profanów) oraz „ludo­
wej" koncepcji mądrości, kojarzonej przede wszystkim z władzą
nad mocami zła. Dlatego użytkownikiem czarnej księgi może
być lokalny autorytet (np. może wystąpić w tej roli powszechnie
szanowany ksiądz proboszcz), a nie koniecznie czarnoksiężnik,
który czyni wredę.
Rozpowszechniona wśród naszych rozmówców opowieść
o modlitwie pastuszka, która polegała na skakaniu przez kij lub
rów ze słowami: „To, Panie Boże, dla Ciebie, a to dla mnie", po­
pularność swą zawdzięcza zgodności ze swoistym ideałem reli­
gijnej pokory przeciwstawnej uczonej pysze. Gdy prostaczek za­
pomniał dopiero co wyuczonych słów modlitwy Pańskiej, dogo­
nił odpływającego okrętem mnicha, biegnąc po wodzie. Nauczy­
ciel na widok owego cudu nakazał mu powrócić do pierwotnego
sposobu uprawiania modlitwy (por. Krzyżanowski, 1962:258).
Historia ta w sposób charakterystyczny dla katolicyzmu, ale nie
bardziej niż prawosławia, odróżnia pobożność i wykształcenie,
przypominając także - w kwestii formy - studiowane przez Jac­
ka Olędzkiego jamki pokutne. Nie oddaje jednak istoty rzeczy co
do słownej modlitwy „ludowej", która ma wszak pochodzić z sa­
mego źródła sacrum i otwierać bramy nieba. Istotnie, niektóre te­
ksty zamawiań zawierają obrazy pojednania światów, chwilowe­
go zespolenia nieba i ziemi w momencie teofanii, zespolenia wy­
rażonego poprzez bezruch.
Święty Jan krzcił Pana Jezusa na rzece Jordanie,
Niech ta krew stanie w ranie jak woda w Jordanie.
(rej. solecznicki, 1992).
Jest to formuła ogromnie popularna na Wileńszczyźnie, za­
równo na Litwie, jak na Białorusi. Motyw zatrzymania wody jest
bez wątpienia bardzo atrakcyjny, ponieważ współbrzmi z rytua­
łem, stanowiąc jego słowną analogię. Szeptuni często są świado­
mi znaczenia takich obrazów coincidentia i łączą je z określony­
mi gestami, aby nawiązać kontakt z sacrum. Z tego punktu wi­
dzenia można określić prezentowaną przez nich technikę modli­
tewną jako mistyczną. Tekst wypowiadany jest „jednymi usta­
mi", „bez sapania", przy zatrzymanym oddechu, co można inter­
pretować nie tylko magicznie jako „zatrzymanie" krwi czy w innych przypadkach - choroby, lecz właśnie jako nawiązanie
kontaktu z sacrum, w przeciwieństwie do również obowiązko­
wego chuchania na zakończenie akcji, co oznacza przeniesienie
nabytej, „nie swojej, lecz Pana Jezusa, Matki Boskiej mocy". Le­
cząca bożymi słowy mieszkanka Wileńszczyzny tak opowiada
0 swoich czynnościach: trzeba tak trzy razy chuchnąć przy każ­
dej żarnowie, co nie zamawiasz, to trzeba tak. - Do czego to słu­
ży ? - No jak to, do czego służy ? No toż to pomaga, to to, co w nas
od Pana Jezusa, to pomaga. Tak trzeba leczniczo (Litwa, 1992,
rej. wileński). ...trzeba aż w piersiach trzymać dychanie, żeby nie
oddychnąć, póki zamówisz. A jak już zamówisz, wtedy chuchniesz
1 dychniesz (•••), jak kończę zamawiać, wtedy przeżegnam, chuch­
nę i wsio. Tedyż sam od siebie tak duch puścisz. (Białoruś, Leonpol, 1996).
(...) trzeba zamawiać, jak krwe pójdzie strasznie, a nie ma
żadnego doktora. To żegnają i mówią: Szedł Pan Jezus przez rze­
kę Jordan (...) iw Jordanie woda stała. Panie Jezu Chryste, niech
36

ten ból przestanie, i Zdrowaś Mario. Zmów, tylko duchu nie wypuskaj, żeby nie dyszał, to trzy razy tak mówią i zadzierży się, za­
piecze i nie będzie krew". (Litwa, rej. solecznicki, 1992; o związ­
ku zatrzymania oddechu - czasu - z tabu por. Wasilewski
1989:261-272).
Formułę tę wiązano niekiedy nie z chrztem, lecz z przejściem
Jezusa przez Morze Czerwone. Zastąpienie Mojżesza przez
Chrystusa jest typową dla biblii ludowej kontaminacją wątków
Starego i Nowego Testamentu. Polega ona na dosłownym potrak­
towaniu typologii biblijnej, która wskazuje wspomniany frag­
ment Księgi Wyjścia jako typ chrztu Chrystusa, a także jako sce­
nę symbolizującą chrzest w ogóle (por. I List św. Pawła do Ko­
ryntian, 10,1-2). Nieznajomość chronologii biblijnej wiąże się
z brakiem poczucia dystansu między wydarzeniami obu Testa­
mentów, ale ułatwia ich łączenie ze względu na podobieństwa
symboliczne i strukturalne. Owa „bezczasowa" interpretacja,
choć przypadkowa, nie musi wcale osłabiać religijnego przesła­
nia, a nawet - paradoksalnie - niekiedy uwydatnia jego tożsa­
mość w czasie i przestrzeni. Rozstąpienie się wody przed Jezu­
sem jest zatem także formą zatrzymania świata, cudownym zna­
kiem mocy bożej, podobnie jak zatrzymanie się słońca na niebie,
by Izraelici mogli dopełnić zwycięstwa nad Amorytami
(7oz.l0,12-13). Przez Morze Czerwone jak Pan Jezus chodził, to
machnął laską i morze się rozstąpiło, a potem jak przeszli taką
ścieżką między wodą, znowu machnął i z powrotem była woda
i zatopiła tych, co go gonili (Litwa, rej. solecznicki, 1992). ...Pan
Jezus jak szedł, za nim pędzili się, a on przez rzekę Jordan chciał
przejść i palką czy tam ręką machnął i rzeka rozdwoiła się, oni
przeszli. A tamci szli i czy oni potopili się, czy oni nie przeszli.
(Białoruś, Widzę 1996).
Motyw zatrzymania wody, w naszej modlitwie znak communitas, funkcjonował niezależnie w dziewiętnastowiecznych wie­
rzeniach białoruskich. „Kab heto prypiłnawauszy, zaczarpnuuć
taje wady jak stanie a puounaczy (bo i wada niraz bieżyć, bieżyć,
da i zdremlećsia), to jena każuć najliepsz pamahaje u usich
chwarobach. Jena i da czaruu zdatna" (Federowski, 1897:463).
Mamy zatem przykłady funkcjonowania tego samego motywu
w magii być może wcześniejszej niż chrześcijaństwo oraz
w kontekście religijno-magicznym, w żarnowie katolickiej,
z bezpośrednim odniesieniem do scen biblijnych. Chociaż rze­
czywiście bezpośrednio tekst łączy się z apokryficzną Ewange­
lią Jana, znaną z XIV-wiecznego rękopisu arabskiego, która
istotnie opisuje zatrzymanie się fal Jordanu przed obliczem
Chrystusa w momencie chrztu (Apokryfy, 1986:159). Bezruch
czy też zatrzymanie świata jest środkiem często stosowanym
w apokryfach jako wyraz boskiego objawienia. Najbardziej chy­
ba znanego przykładu dostarcza Protoewangelia Jakuba. Kiedy
rodził się Jezus
„Ja Józef szedłem i nie szedłem. I podniosłem oczy na firma­
ment i zobaczyłem, że stanął i (spojrzałem) w powietrze, i ujrza­
łem, że jest pełne zdumienia i ptactwo niebios zakrzepło w locie
(...) I zwróciłem oczy na prąd rzeki, i ujrzałem kozły, które przy­
tknęły pyski do wody i nie piły. I wszystko pobudzone nagle
podjęło znowu swój bieg" (Apokryfy, 1989:199-200).
Sam tłumacz Protoewangelii, ks. Marek Starowieyski, pod­
kreśla wizyjność tego fragmentu, porównując go do 2 Listu św.
Pawła do Koryntian, oraz wskazuje możliwość wpływów ży­
dowskich midraszów (ibid., 330). Jednak ten sposób obrazowa-g
nia wydaje się rozpowszechniony w katolicyzmie, choć rzadko 1
osiąga taką siłę wyrazu jak w cytowanym fragmencie apokryfu I
czy w kolędzie Bóg się rodzi Franciszka Karpińskiego, gdzie
obraz communitas uzyskany przez zestawienie przeciwieństw I
ma także cechy zatrzymania świata: „Ogień krzepnie, blask cie­
mnieje, / Ma granice Nieskończony".
Wydaje się pewne, iż tekst naszej zamowy jest proweniencji f
zachodniej. Gdy pojedyncze jego zapisy pojawiają się w zbio-B

�rach białoruskich czy ukraińskich, to język bądź przypis na temat
ich pochodzenia zdradzają zwykle pierwowzór polski (Zowczak,
1984:16-17). Znane są natomiast podobne teksty niemieckie
(Biegeleisen, 1929:96), a także angielskie.
„Jesus that was in Bethlehem born and baptized was in the
flumen Jordane, as stante (stood) the water at hys coming, so
stante the blood of thys man N. they servante throw the virtue of
thy holy name + from and of thy cosyn swete sent Jon. And say
thys charm fyve times with fyve Pater-Nosters in the worship of
the fyve woundys" (Clodd, 1920:202).
Tekst pochodzi więc zapewne ze średniowiecznej łaciny.
Zwrócił nań uwagę Julian Krzyżanowski. Powtarzając opinię ba­
daczy (zwłaszcza Moszyńskiego, który jednak nie interesował
się tekstami chrześcijańskimi), że zamowy w polskiej medycynie
ludowej są rzadsze i mniej wyraziste niż w rosyjskiej, zauważa
jednak: „zastanawia okoliczność, iż w Kurlandii, a więc na tery­
torium od Polski odległym i na wpływy jej kultury nie narażo­
nym, zapisano formułkę łotewską, odtwarzającą tekst polski. Jest
to zamówienie krwotoku: «Ostanow się rumiana, jak woda Jordana (...) Zdrowaś' Marya». Określenie krwi przymiotnikiem «rumiana» , stosowanym do niej stale w w. XVII, dowodzi dawności formułki, której sens polegał na odwołaniu się do chrztu
Chrystusa w Jordanie, gdy woda rzeki na chwilę przestała pły­
nąć". Formułę rozpoznano jako polską po zakończeniu: „Sdrawasz Maria"; opublikowano ją w ryskim pis'mie Senatne un Ma­
kia około 1934 roku (Słownik, 1965:460-461). Chyba tylko ze
względu na czas wydania Słownika Folkloru prof. Krzyżanowski
napomknął o nieprawdopodobieństwie polskich wpływów na
Łotwie. Nasze Widzę leżą około 40 km od łotewskiego Dauga­
vpils, zwanego dawniej przez Polaków Dyneburgiem, dziś" po­
wszechnie Dźwińskiem, a przed rozpadem ZSRR faktycznie jed­
nego z dwóch (obok elektrowni ignalińskiej) najważniejszych
ośrodków migracji mieszkańców Brasławszczyzny poszukują­
cych pracy. Do dziś' ilość Polaków w rejonie brasławskim szacu­
je się na około 30%. Ma to dla naszej zamowy znaczenie pośre­
dnie. Prawdopodobnie wywodzi się ona z dworków szlachec­
kich, tak jak inne podobne jej teksty, funkcjonujące wciąż je­
szcze na tych terenach. Nie jest ona odosobniona w swej poten­
cjalnej mistyce. Podobny motyw zatrzymania świata obecny jest
np. we fragmencie zamowy „od ukąszenia psa skażonego", za­
mieszczonej przez Henryka Biegeleisena:
„Cicho woda w morzu stojała,
Gdy Matuchniczka Boża Syna swego kąpała.
Niechże żywieja (żmija) cicho lega (...)" (Biegeleisen,
1929:114).
Prawdziwie mistyczne możliwości interpretacyjne otwiera
popularny Sen Najświętszej Marii Panny, analizowany przez Bystronia głównie ze względu na „łańcuszkowy" charakter. W prze­
ciwieństwie do współwystępującego z nim często Listu Pana Je­
zusa, Sen nie zawiera nigdy gróźb, lecz obietnice łaski. Wydaje
się, iż oba teksty stanowią całość, przedstawiając charaktery­
styczną dla ludowego katolicyzmu (ale i prawosławia) relację
między Chrystusem - groźnym Sędzią i Marią, Matką Miłosier­
dzia. Sen funkcjonuje do dziś jako modlitwa codzienna w posta­
ci podobnej do zapisanej w XVI w. przez Joachima Jerlicza (Bystroń, 1980:74). Chociaż na Wileńszczyźnie nie spotkaliśmy jej
nigdy w roli zamowy, jednak niewątpliwie posiada jej cechy.
Współcierpienie Marii z Chrystusem jest bardzo ważnym te­
matem biblii ludowej, pomijanym jednak zwykle w dawniej­
szych pracach, które koncentrują się na aspekcie opiekuńczym
kultu maryjnego. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się najpopu­
larniejszym typom ikonograficznym sztuki ludowej, by zauwa­
żyć znaczenie pasji Marii. W stosunku do innych typów ikono­
grafii maryjnej - pisała Anna Kunczyriska-Iracka - „rzeźby Mat­
ki Boskiej Bolesnej i Piety zawierają najwięcej dramatycznej
ekspresji. Wydaje się też, że w przypadku Piety świątkarze nie­

mal z reguły wzorowali się na znanych im z własnego otoczenia
twarzach steranych życiem wiejskich kobiet. (...) Rzeźby Piety
i Marii pod krzyżem należą do najciekawszych osiągnięć arty­
stycznych polskiej sztuki ludowej" (1988:251).
Sen Najświętszej Panny opowiada o męce Chrystusa widzia­
nej oczami Matki. Tajemnica popularności tego tekstu wiąże się
z zastosowanym w nim zabiegiem nałożenia obrazów śpiącej
Marii i jej proroczej wizji, spoczynku i ruchu, spokoju i cierpie­
nia, ciszy i zgiełku. Nie jest to jedynie kwestia techniczna. Dzię­
ki temu zabiegowi symbolika przeciwstawnych sobie obrazów
przenika się, jednocząc je harmonijnie jak w kolędzie Karpiń­
skiego. Magiczne funkcje Snu, formułowane w jego zakończe­
niach, są wielorakie, podobnie jak w przypadku Listów z nieba:
modlitwa ma bronić od ognia i wody, ale przede wszystkim łą­
czy się z prośbą o dobrą śmierć, której wniebowzięta Maria jest
naturalną patronką. Toteż widziałam Sen zawieszony na łańcu­
szku na szyi staroobrzędowca pochodzącego spod Sejn, wetera­
na wojny ojczyźnianej, który zapewniał mnie, że mocy tej modli­
twy zawdzięcza ocalenie.
Aleksander N. Wiesiełowski, porównując teksty naszej mo­
dlitwy pochodzące z różnych stron Europy, uznał, iż jej geneza
wiąże się z apokryficznymi opowieściami o zaśnięciu Matki Bo­
skiej, a zwłaszcza z Transitus (łac. przejście), którego autor po­
daje się za Józefa z Arymatei. Transitus rozpoczyna rozmowa
Chrystusa z Marią, w której Zbawiciel, zaledwie wspomniawszy
0 swej przyszłej męce, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu
obiecuje, iż przyjdzie po swą Matkę osobiście, wraz ze święty­
mi, dziewicami i uczniami, aby ją zabrać do nieba. W ludowym
odbiorze tytuł utworu de Dormitione Mariae mógł być pojęty
dosłownie: z a ś n i ę c i e jako s e n - zauważa Wiesiełowski
(1876:356). W modlitwie nastąpiło więc przestawienie kolejno­
ści obrazów: zaśnięcie Marii stało się wstępem do jej rozmowy
z Synem, a jego słowa - objaśnieniem jej wizji sennej, zamiast,
jak w apokryfie, odpowiedziami na pytania Marii o jej przyszły
los.
Ponieważ Transitus powstał w środowisku judeochrześcijan,
Marek Starowieyski zwraca uwagę na związek tego słowa z he­
brajskim pesah (przejście), od którego pochodzi pascha, żydow­
skie święto upamiętniające wyjście z niewoli egipskiej, a kon­
kretnie przejście przez Morze Czerwone. Wskazówka ta określa
treść teologiczną utworu, sugerując analogię między śmiercią
Marii i jej „przejściem" do drugiego życia a śmiercią i zmartwy­
chwstaniem Chrystusa (Apokryfy, 1980:547). Uważam, że mo­
dlitwa o śnie Marii zachowuje ów charakter „przejścia", choć
w nieco innym znaczeniu: akcent pada nie na śmierć, lecz na
współcierpienie Marii z Chrystusem, którego ofiara umożliwia
przejście człowieka do drugiego życia. Pasja Chrystusa nie traci
przy tym centralnego znaczenia, natomiast słowa Matki, która ją
opowiada, łagodząco pośredniczą między cierpiącym Bogiem
a grzesznikiem. Obietnice zawarte są zresztą w słowach Jezusa,
a nie Marii. Wspomniana technika łączenia przeciwieństw two­
rzy łańcuch mediacji między ziemią i niebem, torując drogę du­
szy; modlitwa ta spełnia zatem podobną rolę jak ikona: jest bra­
mą do innej rzeczywistości.
W kontekście biblii ludowej uderza bliski związek między
Snem Matki Boskiej i Pietą, jednym z najpopularniejszych typów
ikonograficznych naszej sztuki ludowej. O ile mi wiadomo, nikt
dotąd nie zwrócił uwagi na pokrewieństwo tego przedstawienia
1 modlitwy. We współczesnych redakcjach z Wileńszczyzny pa­
dają sformułowania, które łączą je w sposób bezpośredni. Opis
męki Jezusa kończą słowa Marii: „...z krzyża Twe ciało zdjęli, na
moich rękach pojożyli", zaś inny tekst przekazuje ten sam obraz
w trzeciej osobie: „Matka nad nim ubolewająca". Nie mniej wy­
raźnie nawiązują do Piety modlitwy zapisane przez Kotulę, np.:
„Łócznią Cie przebili, z krzyża Cie zdjęli,
Na moje ręce Cie złożyli.
37

�Moje ręce mdlały,
Wy mnie kości struchlały" (Kotula, 1976:84; podobnie
72,77,85).
Przedstawienia dewocyjne, które pojawiły się w sztuce euro­
pejskiej po 1300 roku, wywarły szczególny wpływ na sztukę lu­
dową; przejęła ona większość z nich, między innymi - Pietę. Er­
win Panofsky charakteryzuje je przez przeciwstawienie z jednej
strony przedstawieniom historycznym przypominającym scenę
teatralną, z drugiej zaś - hieratycznym bądź kultowym przedsta­
wieniom reprezentacyjnym (1971:96). Do tych ostatnich niewąt­
pliwie należy zaliczyć bizantyńską ikonę. Oznacza to, że docie­
kając istoty przedstawień dewocyjnych zbliżamy się do pojęcia
sensualizmu. Wyróżniają się one dążeniem „do stworzenia wi­
dzowi możliwości kontemplacyjnego pogrążenia się w treści
przedstawienia, będącej przedmiotem jego rozważań, inaczej
mówiąc, do spowodowania duchowego połączenia się podmiotu
z przedmiotem". Tymczasem przedstawienie reprezentacyjne
jest „tak dalece pozbawione uwarunkowanej czasowo formy su­
biektywnego przeżycia, że widz czuje się zepchnięty do roli tyl­
ko i jedynie czciciela i oddzielony od przedmiotu swego rozwa­
żania nie dającą się wyrównać różnicą poziomu" (Panofsky,
1971:98-99). Przedstawienie dewocyjne cechuje zatem wyrwa­
nie z historycznego kontekstu, a zarazem zmniejszenie dystansu
wobec widza, związane z oddziaływaniem na jego emocje. Zyg­
munt Kruszelnicki podkreśla „namacalny realizm przedmiotów
czysto symbolicznych" w przedstawieniach po 1300 roku
(1977:380). Czy nie jest zatem tak, że owe specyficzne przedsta­
wienia umożliwiły na większą niż przedtem skalę interpretację
w odmiennych kontekstach: zarówno mistycznym (religijnym),
jak magicznym?
Skorzystajmy z okazji spojrzenia z zewnątrz na katolicki
„sensualizm". Według Sergiusza Bułgakowa „mistyka prawo­
sławna, rozwijająca się w związku z komunią świętą, obca jest
wszelkiej zmysłowości i charakteryzuje się trzeźwością. Obcy jej
jest też kult adoracji świętych postaci poza komunią, który roz­
winął się w katolicyzmie, jak też kult serca Jezusowego, serca
Bogurodzicy, pięciu ran i tym podobne. Mistyka prawosławna
nie tylko nie lubi, ale wszelkimi siłami usuwa wyobraźnię,
w której człowiek stara się wyobrażać i przeżywać zjawiska du­
chowe (cecha właściwa exercitia spiritualia Ignacego Loyoli
i całej mistyki katolickiej). Wystarczają obrazy dane w modli­
twie i ikonie, wraz z obrazami ewangelicznymi, aby duchowo
wstępować w moc wspomnianych zdarzeń, a to, co pochodzi
z ludzkiej wyobraźni, obciążone jest subiektywnością i zmysło­
wością, a przez to nie przynosi żadnej korzyści" (Bułgakow
1992:161).
Ta krytyka katolickiego sposobu przeżywania i wyrażania
doświadczenia religijnego ukazuje znaczenie „sensualizmu"
w sposób subtelniej szy, niż może to uczynić etnograf. Uczucio­
wa albo nawet czułostkowa postawa oddala od sacrum nie mniej
niż intelektualna racjonalizacja, a dominacja którejkolwiek
z tych postaw faktycznie ogranicza wrażliwość religijną (w jed­
nej z najpopularniejszych pieśni eucharystycznych padają słowa:
„Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój"). Natomiast nega­
tywna waloryzacja typowych form mistyki katolickiej w stosun­
ku do prawosławnej jest zrozumiała tylko jako wyraz oczywi­
stych preferencji ojca Bułgakowa, bądź - zwrócenie przezeń
uwagi na niebezpieczeństwo utożsamienia ideogramu (według
terminologii Rudolfa Otto), z tym, co ma on oznaczać. Przeciw­
stawione wizje cierpiącego człowieczego Chrystusa na Krzyżu Chrystusowi pokornemu, który przyjąwszy postać sługi, wysta­
wił się na poniżenie i zniewagi, jako dominujące obrazy katoli­
cyzmu i prawosławia, są przecież - jak powiada dalej Bułgakow
- dwoma obliczami tego samego Chrystusa. Na marginesie trze­
ba też zauważyć, że do najpopularniejszych w katolickiej sztuce
ludowej przedstawień należy Chrystus Frasobliwy, Chrystus
38

przed Piłatem bądź upadający pod Krzyżem, które ukazują „sensualistycznie" właśnie oblicze pokornego Zbawiciela.
Popularności Snu Najświętszej Panny dowodzi częste włącza­
nie go (bądź jego fragmentów) w dłuższe modlitwy, co obserwo­
wać można zarówno w zbiorze Franciszka Kotuli (teksty zapisa­
ne w woj. rzeszowskim w latach sześćdziesiątych), jak i współ­
cześnie na Wileńszczyźnie. Takie mozaikowe łączenie tekstów
jest charakterystyczne dla ludowych modlitw (prezentują tę za­
sadę również XIX-wieczne warianty publikowane przez Kolber­
ga czy Siarkowskiego), które zachowują najbardziej nośne sche­
maty staropolskich pieśni. Ich symbolika mistyczna obecna nie­
jako „pod" dosłownym znaczeniem słów - nie może zresztą być
inaczej - sąsiaduje z „sensualistycznymi" obrazami okrywania
się krzyżem bądź wychodzenia Matki Boskiej z pisma, czyli
Ewangelii.
„Ta pasyjka zwiastowana,
Do [u - M. Z.] świętygo Jana zapisana.
Z tego pisma Panna wyszła na góreckę,
Na Kalwaryją.
Zobaczyła swojego Synaczka na mękach.(...)
Z tygo drzewa płynie słodka zbroja,
Co pożywa dusza moja" (Kotula, 1976 : 419; podobnie Kol­
berg, 1979:251).
Wychodzenie świętych postaci z Ewangelii oraz z obrazów
jest powszechnym motywem także prawosławnych modlitw lu­
dowych. Możliwa jest też jego odwrotność. W rosyjskiej wersji
Snu ...Chrystus obiecuje Matce: „Przeniosę twoje oblicze na iko­
nę, postawię twój obraz w Bożej cerkwi za ołtarzem Chrystuso­
wym, sam się do niego pomodlę i sam do najświętszej dołączę"
(Wiesiełowski, 1876:345). Odczuwamy ten zabieg jako dziwne
rozdwojenie (badacze używają określenia „naiwne"), ponieważ
postrzegamy książkę bądź obraz jedynie jako przedmioty, od­
dzielając znaczące od znaczonego. Jeśli jednak założymy, że
chodzi o Księgę czy prawdziwy wizerunek, oddzielenie to prze­
staje być sensowne. Nie chodzi więc o rozdwojenie, lecz swoistą
syntezę. Jest ona oczywistą cechą modlitw ludowych. Stąd
szczególna popularność takich formuł, jak: Christus vincit, Chri­
stus regnat, Christus imperat, bądź „W Nazaret się począł, w Be­
tlejem narodził, w Jerozolimie ukrzyżowan a Słowo stało się cia­
łem" (ta ostatnia służyła np. jako zaklęcie chroniące od pioruna).
Przykładem może być tu też jedna z modlitw zanotowanych
przez Władysława Siarkowskiego.
„Wisi kouo nad nami, a w tym kole trzy kwiaty:
jeden kwiat Paniezus, drugi Naświętsa Panna, a trzeci święta
Anna,
co porodziuua synecka swego do żywota wiecnego. Amen"
(Siarkowski 1879:600).
Owa ulubiona trójdzielność przenosi się też łatwo na Świętą
Rodzinę, której imiona, oddzielone znakami krzyża, mogą stano­
wić obronę od zła, podobnie jak K + M + B, pisane poświęconą
kredą na framudze drzwi (obok podkreślanego przez etnografów
magicznego charakteru takich działań można też wskazać religij­
ne: czyż Pan nie nakazał Izraelitom naznaczyć odrzwi i progów
ich domów, aby Niszczyciel nie miał do nich wstępu? Por. Ks.
Wyjścia, 12).
Motywy pasji Marii przeniknęły z liryki wczesnochrześcijaii- I
skiej za pośrednictwem Żalów Marii, reprezentowanych także
przez nasz Lament Świętokrzyski i obecnych we wspomnianych
apokryficznych Transitus. Wersja Snu opublikowana przez Se­
weryna Udzielę jako „paciorek do świętego Macieja" zachowała
w zakończeniu skargę Najświętszej Panny, pokrewną nastrojem
owym Żalom:
„...ja Cie sięgaua, alem Cie ni mogua dosiąść, juz się mi uzy
rwauy, krwią uocy płynęuy. Uo Jezu, Jezu, tak ciężko umiras,
nam piekło zapiras. Amen" (Udziela, 1889:598).
Jan Janów zauważył pokrewieństwo nastroju Żalów wo

�kolana jestestw wszystkich niebieskich ziemskich i podziemnych
pasji „ruskich"; chodzi o ich związek ze słowiańskimi lamenta­
słuchajcie i trwóżcie się wszystkie przeciwne piekielnych Du­
mi pogrzebowymi (1931:8). Na Białorusi można jeszcze usły­
chów mocy Ja chociarz podły i nikczemny lecz stworzenie Boga
szeć owe śpiewne recytacje, wygłaszane przez najbliższych przy
a Bóg w którego wierzę jest wszechmocny i prawdziwy Ja nie­
zmarłym, przechodzące od krzyku do cichej skargi, pozornie
szczęsny potomek spotomków Adama lecz Chrześcijan wierny
spontaniczne, jednak ujęte w tradycyjne, odwieczne formuły.
i Najświętszą krwią zbawiony Jezusa Chrystusa Syna Boskiego
Przypominają je też słowa Snu, skierowane przez Marię do
w obliczu przytomności Niebieskich Sił Wszechmocnego powstaUkrzyżowanego: „Synaczku najdroższy, kwiateczku najpiękniej­
wiam Słowo Jod Hewod He uciekajcie Djabli uciekajcie wszyst­
szy" (Wileńszczyzna) lub „Synu mój! / Dziecię moje, rany mo­
je! Swemi piersiami żem Cię karmiła,/ Na swych rękach żem Cię kie nieprzyjacioły ludzkiego narodu uciekajcie buntownicy wa­
szego stwórcy coście zapomnieli o nim ukorzcie się przeklęci sza­
nosiła (...)"(Kotula, 1976:450).
tani ucałujcie to najchwałebniejsze i wielce dziwne Imię Adonay
Pieta jest obrazem ofiary Matki Boskiej (Dobrzeniecki,
Tetra gromnatów oddajcie mu pokłon Jezus Chrystus Król chwa­
1981:120-121). Transformację tego tematu stanowi popularny
ły przyszedł w pokoju Bóg stał się Człowiekiem Chrystus przy­
w tekstach Franciszka Kotuli motyw Najświętszej Panny z kieli­
szedł Chrystus króluje Chrystus rozkazuje Chrystus od wszego
chem krwi Baranka, świętym Graalem wierzeń Zachodu.
złego nas i naszych Dusz jako też i ciała honoru i fortuny niech
„Grzeszna duszo, czego pukasz?
broni. Amen.
Ja pukam niczego, tylko daru Bożego,
Prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa
Co mi Najświętsza Panienka obiecała
Kiedy Syna piastowała. (...)
Siedzi Panna na stoliku,
P M C P N J C
Trzyma kielich w prawym ręku
To jest prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chry­
W tym kielichu krew niewinno,
stusa która była trzydzieści razy tak długa jak ten znak wyrażony
Co z Baranka wypuszczono" (Kotula, 1976:78 - stolik zna­
Tą miarą zachowano [w] Konstantynopolu w krzyżu złotyjmj. Tą
czy tu tyle, co ołtarz. W rosyjskich wersjach Snu pojawiają się
często stoły, prestoły. O symbolice stołu jako ołtarza w kulturze miarę ktokolwiek będzie miał nosił słyszał o niej wiedział lub
czytał tego dnia nie umrze nagłą śmiercią woda ani ogień ani
ludowej por. Benedyktowicz, Benedyktowicz, 1992:60-63).
piorun ani nieprzyjaciel a przekleństwo ludzkie szkodzić nie bę­
W Widzach spotkałam modlitwy - zaklęcia, nie notowane
dą. Jako też złych sąsiadów fałszywego świadectwa takoż czło­
przez nas wcześniej ani w Polsce, ani na Litwie. Krążą tam w od­
wieka i wszelkiego oręża obawiać się nie trzeba ktokolwiek ten
pisach i są zapewne pamiątką po dawnych polskich dworach.
Dwie z nich: Modlitwa o Obronie Duszy i Ciała oraz Prawdzi­ znak będzie nosił przy sobie wolnym będzie od wszelkich nie­
wa Miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa występowały szczęść Ten znak był przysłany z Nieba widocznie przez Anioła
wielkiemu Cesarzowi Konstantynopolskiemu podczas bitwy powspólnie, może przepisane z dawnego rękopisu.
mianowanym dlatego aby mógł nieprzyjaciel nieszkodzić. Co
„Modlitwa
Skuteczna przeciwko wszelakiej broni na wojnie i każdym i nam daj Boże. Amen.
Od błędu.
miejscu jeśli kto będzie nabożnie w takiej potrzebie lub niebezOto Krzyż Pański
pieczęstwie odmawiał dozna jej skutku i na tern koniec ta Święta
uciekajcie szatani
modlitwa została uchwalona przez Ojca Świętego Innocencijusza
Zwyciężył lew
XI którą tenże Sam Święty Ojciec swoją ręką napisał pewnemu
Pokolenia Judy zrodu Dawida
wojewnikowi dał z odpustem.
Alleluja."
Obrona Duszy i Ciała
Pierwszą z modlitw, Obronę Duszy i Ciała, odnalazłam także
Oto Imię Pańskie
w okolicy Dryświatów. Figuruje ona zresztą - choć w wyraźnie
Istność wszelkiej Istności Bóg
krótszej wersji - także w jednym z przechowanych w Widzach
Początek i koniec wszystkiego Bóg
modlitewników, jak zwykle w takich przypadkach pozbawionym
Życie żyjących Bóg
początku i końca. Uzupełnienia oraz poprawki w nawiasach po­
Z którego wszystko Bóg
chodzą właśnie z wersji drukowanej, nie starszej niż początek
Przez którego wszystko Bóg
wieku (pisownia rękopisów jest bardziej archaiczna). Oprawny
Bóg Bogów Bóg Wiekuisty Chwały
w skórę modlitewnik był prawdopodobnie drukowany w Wilnie,
Bóg Adonay Pan
gdyż w Wiadomości o św. Justynie Męczenniku znajduje się
Bóg Heloim [Elohim] wysoki i najsprawiedliwszy
Bóg Eloja [Eloa] Pan wieczny i niezbadany nieograniczony wzmianka, jak jego relikwie trafiły do kościoła w dobrach Stary
W swej wielności i potrzebie przed którym jest niczem wszy­ Miadzioł, pow. oszmiański, zaś Godzinki do NPM Ostrobram­
stka potenga mocarzów i piekła bez którego pomocy i Obrony skiej poprzedzają podobne do NPM Częstochowskiej. Tytuł Mo­
wszystkich którzy broni Bóg wszego stworzenia Bóg Sod (Sodaj) dlitwy jest tu bardziej rozbudowany niż w rękopisie; jest ona sku­
niewidomy Święty wszędzie przytomny niewidzialny wszystko teczna przeciwko wszelkiej broni na wojnie i w każdym miejscu,
przenikający i Obejmujący Bóg Bóg zastępów Sobotch Starszy jak tarcza nieprzełamana każdemu, ktoby ją nosił przy sobie,
wysoki Pan (Sabaoth straszny wojsk Pan) Siła wszystkich sił po­ miał i mawiał, i przeciwko wszelakim djabelskim złościom, odlntęga wszystkich mocarzów Bóg nie wysłowiony w swych Cudach nocencyusza XI Papieża pewnemu wojownikowi wielkiemu z od­
(cechach) wszechmocny we wszystkich swych Sprawach Chwa­pusty dana, approbowana (s. 629-630). Modlitewnik zawiera
lebny którego Adonay Tetra gromnaton (Tetragrammaton) czegokilka jeszcze podobnych, magiczno-religijnych tekstów, skupio­
wyrazić nie potrafią wszystkie języki żyjących ani myślami zmysł nych w jedną grupę, jednak żadnego z nich nie odnalazłam
ludzki i Ja NN najniegodniejsze stworzenie Boga tak najwyższe­ w podręcznych rękopisach moich rozmówców. Natomiast
go Stwórcy wszelkie ze mną Ciała i Duch ludzkiej Istności w Cie­ w dwóch z nich pojawia się jako fragment tekstu trzecia z cyto­
le (nie) godni jesteśmy Jego Imienia Najświętszego niegodni wi­ wanych tu rnodlitw (Od błędu), będąca trawestacją fragmentu
dzieć dla grzechów naszych wspomnieć ani też w Niebie oczu po­ Apokalipsy św. Jana (5,5).
dnieść Z nych Jego wymawiać Sylob (ani złożonych wymawiać
Podobny do Obrony Duszy i Ciała tekst cytował J. S. Bysyllab) Bóg wszechmocny Bóg niepojęty niewidzialny wszędzie stroń jako pokrewny Listom z Nieba i Snom N. Panny
przytomny wieczny nieograniczony przed którym uklęka wszelkie (1980:75-76). Jest to Interdykt od czartów, którego skrót opu39

�blikował Z. Wasilewski, odnalazłszy go w „zagranicznej biblio­
tece"; oryginał liczył ponoć 8 stron. Charakterystyczna jest owa
wymieniona w tytule modlitewnika forma tarczy, palladium
przeciw wrogom zewnętrznym i wewnętrznym, jak określił ks.
Kopeć funkcję prawdziwych wizerunków maryjnych w kulturze
staropolskiej. Modlitewnik precyzuje w przypisie do 7 Psalmów
pokutnych, iż „nieprzyjaciele są to tu i we wszystkich podob­
nych miejscach napaści czarta, świata i ciała własnego". Owo
palladium jest zestawieniem boskich imion zaczerpniętych z Bi­
blii hebrajskiej.
Prezentowane tu teksty weszły jedynie we fragmentach do
obiegu ustnego (z Obrony Duszy i Ciała powtarzane jest z pa­
mięci zakończenie od słów „Bóg stał się człowiekiem"). Ich
funkcjonowanie na Brasławszczyźnie wiąże się ze specyficzną
kulturą cyrograficzną, reprezentowaną przez najstarsze pokole­
nie Polaków, uczniów przedwojennych polskich szkół, którzy
przechowali z pietyzmem okruchy spuścizny nie istniejących
kresowych dworków. Wiara w moc imienia Bożego wyrażana
jest przez jedną z posiadaczek Obrony w sposób prostszy i mniej
zmaterializowany.
jak pisze się, człowiek jeśli nie był u spowiedzi przed śmier­
cią, wymieni imię Jezus przed śmiercią i to będzie szczęśliwy, ot.
Kto umierając powie to słowo Jezus i to szczęście będzie miał, że
on, jak to się mówi, z tym słowem umiera, tak i tutaj tak samo
(Widzę, 1996). Ta sama osoba - wbrew zaleceniom tekstu Obro­
ny - przekonywała też, że nie trzeba go nosić przy sobie. Car ten
list musiał przy sobie nosić? - No, nie to, że przy sobie nosić. On
musiał jego czytać i o jim wiedzieć. Bo kto o jim wie, znaczy nie
koniecznie przy sobie nosić, o kto jemu zna. I to dobrze.
Wyraźne jest też na tych terenach poczucie więzi - poprzez
imię - ze świętym patronem, który bywa uważany za swoistego
ojca czy matkę chrzestną. Dużą wagę przywiązuje się do obe­
cności jego wizerunku w domu; panuje też zwyczaj wkładania
takiego obrazu do trumny „imiennika". Nie dotyczy to przedsta­
wień Matki Boskiej, których nie wolno grzebać z umarłymi.
Prawdziwym rarytasem wydaje się modlitwa druga, oparta
na średniowiecznym motywie longitudo Christi, mierze Chry­
stusowego ciała. Podobną modlitwę łacińską opublikował
w 1922 r. Ryszard Ganszyniec wraz z dokładną barwną repro­
dukcją całego zespołu formuł spisanych na pergaminie. Wśród
nich figuruje także wyliczenie imion boskich, oraz imion Naj­
świętszej Panny, „naśladujących w zasadzie 72 imiona boskie,
jak tego wymagała magia katolicka", komentuje Ganszyniec,
zwracając też uwagę, że litanię loretańską poprzedzały znacznie
wcześniejsze zbiory imion Matki Boskiej (Ganszyniec 1922 :
39-40).
Opublikowany przez Ganszyńca tekst pozbawiony jest jed­
nak najistotniejszego elementu: właśnie owej miary, która po­
mnożona zgodnie z instrukcją ma prezentować długość ciała
Zbawiciela. Stąd hipoteza tegoż autora, że miarę stanowiły za­
pisane pasy pergaminu, w sumie 2,28 m. „Jeśli się komu wyda­
je, że to wysokość nadzwyczajna, po prostu olbrzymia, to mógł­
bym przytoczyć na dowód, że tak jest, okoliczność, iż w śre­
dnich wiekach niektórzy wierzyli o Chrystusie i Matce Boskiej,
podobnie jak o Adamie i Ewie, iż pochodzą z rodu Gigantów,
jak po Mikołaju de Lyra naucza nas Kapucyn de Busti", wyja­
śnia Ganszyniec, cytując stosowne źródło (1922:24-25). Dość
rozpowszechnione do dziś przekonanie, że ludzie przed poto­
pem byli więksi, istotnie może dotyczyć również Jezusa. Także
w Widzach mówiono, iż Pan Jezus i Matka Boska chodzili po
ziemi do potopu, który stanowi podstawową cezurę w mitycznej
wizji świata, zgodnej z dosłownie odczytanym tekstem biblij­
nym. Jednak widzka miara jest skromniejsza; w zależności od
rękopisu waha się między 180 a 198 cm. Ma ona postać staran­
nie odrysowanego prostokąta o długości ok. 6 cm (zgodnie
z miarą kratkowanego zeszytowego papieru), jeśli wliczać w nią
40

ramkę, która otacza litery PMCPNJC, czyli akronim tytułu mo­
dlitwy.
„33 te znaczki złóż, to jest prawdziwa miara Pana naszego
Jezusa Chrystusa. (...) I o, te słowa jeśli będziesz o nich znal,
mówił, wiedział, to ciebie nigdy nie spotka nieszczęście.(...)
Ja mierzyłam, może jakich 5, może 6 cm ? Aha, 6 cm i 33 zna­
ki, to będzie ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa. (...) ten
znak jest bardzo poliezny [ros. użyteczny - M.Z.], ja jego
w książeczce, i czy gdzie jadę... - A to nie trzeba tego znacz­
ka zawsze przy sobie nosić? - Nie, nie. No on, można i nosić
ten znaczek jak jest on, u kto jego ma. No to też, w drodze bar­
dzo dobrze, ot, że tobie nie spotka jaka nieprzyjemność, nie­
dola, nieszczęście. (...) Ja jechałam awtobusem z synem,
i z Dukszt my jechali tutaj. I taka nam była nieprzyjemność
My jedziem, i potem taki wąski most, ten most taki on kamieńnyj. I tutaj duży ruch, i tu duży ruch, a tu naprzeciw nas je­
dzie maszyna. Ta maszyna musiała [powinna była - MZ] za­
trzymać się i nas przepuścić. A sząfior taki miody, nieopytny,
nie zatrzymał. I my na tym moście rozmijali się, wot. No tak
nasze kolasy, znaczyt tego awtobusa w tylie, jedna przeszła
w powietrzu, a druga polowa po brzegu. I tylko my to prze­
skoczyli, ten most, i przewrócili się. Awtobus nasz. Niezupeł­
nie tak. Tedy my wyliezli z awtabusa, tak tam ludzie i mówią:
»Kto to z nas szczęśliwy, że my tak w awaria ta nie popadli
się, że mogli my wszystkie zabić się ?« Wot, jakby pod ten most
poliecieli, to by tam ni jednego człowieka żywego nie zostało
się. Tak ja, śmiechem mówię: »Ja jestem szczęśliwa«
[Śmiech]. Czy to prawda, czy nie prawda, ale nikt, tylko tam
trochę jedna kobieta nogę sobie uderzyła, a tak nic, wszyscy
szczęśliwie. - A pani miała wtedy ten znaczek przy sobie? Miałam. Miałam ten znaczek, wot. To jest bardzo szczęśliwe,
ot. I do Polski jak jechałam, tak też, przez granicę też nic,
Żadnej kontroli nie miałam. Tak to szczęśliwie przejechałam.
To, to jakiś znak szczęśliwy. (Widzę, 1996).
Również inna rozmówczyni uznała, iż zawdzięcza ocalenie
swoje i córki mocy słów modlitwy; choć rozmowa toczyła się
wokół cytowanych tekstów, spisanych właśnie z jej rękopisu,
chodzi tu o inną modlitwę, bez domieszek apokryficznych.
Rzecz działa się w czasie powrotu z Wilna, nocą; kobiety szty
pieszo od granicy litewskiej i wsiadły do przejeżdżającej czarnej
wołgi, w której siedział samotny kierowca. „Podjechał troszkę,
zastanawia maszynę i mówi: „Nado posmotrić orużie". Córecz­
ka tak przelękła się, a ja mówię: „Boże mój miły", a ona: „Ucie­
kamy!" A gdzie uciekniesz? Noc. On ciebie z orużia przestrzeli.
Uciekniesz? No i siedzimy. A ja tak przeżegnała się i tak w myśli:
„Obrona - Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc". Kilka tylh
słów powiedziałam. I pomogło. Wrócił taki nerwowy, jemu nie
udało się tak jak on chciał. I mówił bylie co, ale pod koniec po­
wiedział: „Sczastie twaja mać razbiła".
Oto owa cudowna modlitwa:
Jak komu bieda jakaś:
Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc zwyciężyć wszystkie
przypadki.
Krzyżu Chrystusa, racz być przede mną i za mną.
Krzyżu Chrystusa, racz być obroną moją naprzeciw nieprzy­
jaciołom tak widomym jak niewidomym.
Panie Boże Wszechmogący, racz mnie obronić od wszelkie)
(?) w czas sromoty i smutku, bo Ty jesteś stworzycielem i wyba­
wicielem moim, racz mnie wspomagać Twoim Duchem przenaj­
świętszym, by nie mogli podejść nieprzyjaciele moi po wszystki
dni życia. Amen.
I mówi się „Ojcze nasz" jeden raz i „Zdrowaś Maryja".
I wtedy: Mój Jezu. Najsłodszej męki Twojej miej miłosierdzie
nade mną i nad grzechami moimi. Amen.
Mówi się siedem razy „ Wierzę w Boga Ojca " (Widzę, 1996)

�także inne, wyraźnie żydowskie formuły, skierowane do AdonaPodobne inwokacje do Krzyża odnotował też Franciszek Koja, Jahwe, Zabaotha, np.:
tula jako modlitwę krążącą w odpisach w latach 70., pozbawioną jednak „sensualistycznego" zwrotu „racz być przede mną i za
„Za każdą razą przed niedzielą weź płynącej wody, którą żad­
mną" (1976:218). Jest on charakterystyczny dla ludowych mo­
ne słońce nie oświeciło i mów 7 razy te słowa i rzuć w nią kadzi­
dlitw, które odwołują się do Krzyża i Ewangelii jako obrony
dła i 7 kropli oliwy, zostaw to, potem umyj nogi, to czarownika
przeciw złym duchom, czyli - palladium. Niekiedy takie inwo­
szkoda na jego własną głow spadnie.
kacje rozpoczynają rozbudowane wersje Snu N. Panny, nadając
Adonay, Jah i Żabach
im charakter modlitwy przed snem.
ty jesteś mym Bogiem
goisz, błogosławisz i strzeżesz mnie
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
Adonay przeklnie (ciebie) szatanie
Krzyżyk uścielę, ewangelie święte.
i wypędzi cie swoją mocą i wspaniałością."
Odstąp się szatanie, ja się nie boję, mam obronę swoją.
Źródłem tego zaklęcia okazała się książeczka czy raczej jej
Anioł ma ręce, Bóg ma serce.
fragment, pozbawiony - oczywiście! - początku i końca, zszyty
Stalą Matka, krzyż trzymała, mnie tym krzyżem żegnała.
Żegnam ci na cztery kąty, sam Pan Jezus piąty. (...)" (Litwa, domowym sposobem z kartek nie zawsze ułożonych w kolejno­
ści i przemieszanych z innym tekstem, zawierającym także roz­
rej.trocki,1990).
maite recepty na rozwiązanie wszelkiech problemów. Przepisane
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
przez moją znajomą zaklęcie nosi nagłówek „Przeciw czarom"
Krzyżem świętym ściełę się, krzyżem przyodziewam się.
i różni się - poza zaznaczonymi wyżej szczegółami - terminem
Odstąp się szatanie ode mnie, ja się ciebie nie boję,
przepisanych praktyk: „Za każdą razą przed szabasem". Druk
Cztery kąty, Pan Bóg piąty,
pochodzi z okresu międzywojennego. Zamieszczone w nim
osiemnaście aniołów, dwanaście apostołów.
przepisy i formuły odwołują się wyłącznie do symboliki Starego
Zasnęła Maria na Górze Kalwarii.
Testamentu. Trudno powiedzieć, dlaczego wydawca nie dokonał
Przyszedł do niej Pan Jezus i mówi:
żadnych zmian na użytek chrześcijańskiego czytelnika, skoro na­
Matko moja najmilsza,
wet moja rozmówczyni uznała za stosowne to uczynić. Ów zbio­
śpisz czy czujesz, czy o czym frasujesz?
rek żydowskich sposobów na wszelkie okazje prezentuje Byłam zasnęła, o Synu,
podobnie jak nasz tryptyk modlitewny - wiarę w moc świętych
widziałam cię w ogrójcu pojmanego,
słów, które koniecznie należy nosić na sobie. Cele tych zabiegów
związanego, do Piłata prowadzonego.
to przykładowo: „Uczynić się przed nieprzyjacielem niewidzial­
Od Piłata do Heroda,
nym", „Przeciw biciu sercu albo melancholiji", a nawet tak eg­
tam przebita głowa twoja,
zotyczne (zważywszy położenie Widz) jak „Przy wielkiej nawał­
cierniem ukoronowanie...
nicy morskiej". Zaklęcia dotyczą też prozy życia: zapewniają po­
Rzekł Pan Jezus: „ Kto tę modlitwę będzie czytać
myślność w rozmaitych chorobach i sprawach sądowych, w zdo­
albo na pamięć mówić,
bywaniu względów u ludzi, a nawet u wielkich panów, własnego
nigdy sam przy śmierci nie będzie ".
męża bądź żony, dostarczają środków na ulewy i susze oraz prze­
Ja idę do królestwa mojego,
ciw nieprzyjaciołom. Modlitwy są bardzo zwięzłe, np.: „Uzdrów
biorę Ciało i Krew jego.
mnie, Adonay, to będę uzdrowiony, pomóż mi, a będzie mi poNie daj mi Boże zasnąć
bez przyjęcia swego Ciała i Krwi. Amen." (Litwa, Skierlany możone, boś ty jest mem uspokojeniem"; często zawierają też
żywe słowa: „Adonaj, mój stwórca, rzekł do mnie, ty jesteś mo­
k.Podbrodzia, 1992).
im, bo gdy ty przez wodę idziesz, chcę być przy tobie, aby cię fa­
Inna rozpowszechniona na Wileńszczyźnie modlitwa co­
le wody nie utopiły, i gdy ty w ogień pójdziesz, nie masz się spa­
dzienna oparta jest na teks'cie z modlitewników i dopracowana na
lić, i płomień cię nie ma zapalić". Towarzyszą im rytuały o wy­
różne sposoby przez nasze rozmówczynie. Zawiera ona szereg
raźnie magicznym charakterze; wiele z nich wykracza z pewno­
opisanych elementów, jak wezwanie do imienia Bożego, do
ścią poza sposoby współczesnego szeptuna (np. wypędzenie złe­
imion Świętej Rodziny i patronki, prośbę o dobrą s'mierć, a tak­
go ducha z pomocą kozła, którego należy utopić). Inne natomiast
że o zbawienie dusz zmarłych.
wykorzystują prostą technikę, całą swą moc opierając na odwo­
„0 Pani moja, o Matko moja, oby dawać dowód mej poboż­
ności, polecam dzisiaj usty moje, serce moje, wszystka siebie łaniu się do biblijnego cudu.
oddaję. O dobra Matka moja, więc Twoja jestem, zachowaj
„Kogoś, kto przez silne zemdlenie leży w konaniu znów
mnie jako własność i posiadłość, przezroczystość Niepokala­
ocucić.
nego Poczęcia. Błagam Cię, Maryja, oczyść i oświeć duszę
Połóż się 3 razy na niego, tak jak leży wyciągnięty, rękę na
i ciało moje. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej je­ rękę, twarz na twarz i mów za każdą razą mu w usta: »Adonay
dyny Panie, ofiaruję tę modlitwę na szczęście, na chwałę
mój Boże, każ tego N.N. duszy znów w niego wejść, tak jak
imieniowi Twemu przenajświętszemu. Daj mnie Boże zdro­ wróciła dusza dziecka niewiasty z Sarepta, gdyś wysłuchał wo­
wie, rozum, pamięć, naukę i skruchę, ochota do wszystkiego łanie twego parobka Elia«"(por. 1 Ks. Król. 17,20-22).
dobrego, bojaźń boska, miłość łudzka. A duszom wiernym
Żydowski sposób przywracania do życia wykorzystuje tę sa­
zmarłym, daj im światłość wiekuista, nieustająca. Jezus, Ma­ mą zasadę czerpania ze źródła świętej mocy, co nasza modlitwa
ria, Józef święty, ofiaruję wam serce moje i dusza moja. Je­ od upływu krwi. Zarazem cały zbiorek zdominowany jest przez
zus, Józef i Maryja, niechaj dusza moja spocznie w wiecznym regułę łączenia religijnej w swej istocie modlitwy z magicznymi
pokoju z wami. Patronka święta imienia mego, broń mnie dzi­technikami. Niewątpliwie „praktyczna" użyteczność przyczynia
siejszy dzień od wszystkiego złego, bądź mnie stróżem i obro­ się do popularności prezentowanych modlitw, przekazywanych
ną" (Widzę 1996; por. też Zowczak, 1994:28).
zazwyczaj w oprawie określonych gestów i czynności. Nie wy­
klucza to wcale ich religijnej interpretacji, podobnie jak znajo­
Zachowanie w Widzach takiej osobliwości jak Prawdziwa
mość Biblii,w rozwiniętej kulturze druku nie musi wiązać się
miara wiąże się z wielością żyjących tam wiar i nacji, w tym
z głęboką religijnością. Analiza samych tekstów „modlitewek",
również tej już całkowicie nieobecnej: Żydów. W rękopisach
z pominięciem ich znaczenia we właściwym im środowisku kul­
jednej z kobiet odnalazłam dowód, iż hebrajskie imiona Boga
turowym, doprowadziła do mylącego w swej jednostronności
znała ona nie tylko z cytowanej wyżej modlitwy. Przepisywała
utożsamienia ich z magią. Tymczasem przytoczone wyżej wypo41

�wiedzi, określające kontekst ich funkcjonownia (cudowne ocale­
nia, odwoływanie się do imienia Bożego czy znaku krzyża),
wskazują religijny charakter postaw towarzyszących nawet naj­
bardziej „magicznym" z nich.
Jacek Salij OP, pisząc o teologii ludowej Bożego Narodzenia,
zwraca uwagę, iż obrazowy, symboliczny język'ludowych wie­
rzeń i rytuałów głębiej angażuje podświadomość niż język poję­
ciowy; ten pierwszy jest też dwuznaczny: może wypowiadać naj­
głębsze treści chrześcijańskie, ale może zarazem wyrażać „men­
talność zabobonną i pogańską". Przykładem teologii ludowej jest
dla wspomnianego autora m.in. kolędowe wykorzystanie obra­
zów chaosu dla wyrażenia nowego porządku świata w chwili na-

Apokryfy
1980 Apokryfy Nowego Testamentu, red. M .
lie apokryficzne, Lublin.

Starowieyski, 1.1:

rodzin Chrystusa, a także nad-porządku, jaki osiągnie świat
w eschatologicznej pełni. Nasuwa się tu skojarzenie z pojęciem
communitas wprowadzonym przez Victora Turnera dla społecz­
ności odróżnicowanej w obliczu-sacrum (1974; por. Wasilewski,
1989:117-120). Podobieństwo między stanami chaosu i pełni
można jednak uznać z zastrzeżeniem, że pomimo zniesienia gra­
nic rzeczy zmieniają się jednokierunkowo, ku pożytkowi i owo­
cowaniu (Salij, 1972:1541-1542). Prezentowane modlitwy ludo­
we wykorzystują natomiast obrazy zatrzymania świata oraz
przejścia w zaświaty, a także wędrówki bożych słów w odwrot­
nym kierunku, na ziemię. Tak analizowane, są religijnym środ­
kiem ekspresji, realizującym staropolskie wzory językowe.

1991 Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkań­
ców wioski nadwiślańskiej XVIll-XX w., Warszawa.
Ewange­
Olszewski, M .

1997 Obraz późnośredniowiecznej religijności ludowej w kazaniach
Stanisława ze Skarbimierza. Praca magisterska w archiwum

Benedyktowicz, D., Benedyktowicz, Z.

1992 Dom w tradycji ludowej, Wrocław.

K E i A K UW.
Biegeleisen, H .
Panofsky, E.
1929 Lecznictwo ludu polskiego, Kraków.
1971 Studia z historii sztuki, Warszawa.
Bułgakow, S.
Prasał,
A.
1992 Prawosławie. Zarys nauki Kościoła prawosławnego. Przeł. ks. H
.
1996 Mały słownik ikon maryjnych, Warszawa.
Paprocki, Białystok - Warszawa.
Robotycki, C.
Bystroń, J. S.
1981 Łańcuch szczęścia w pół wieku później, „Polska Sztuka Ludowa"
1980 Łańcuch szczęścia, (w:) Tematy, które mi odradzano, Warszawa,
35(1):3-10
s. 52-84
Rubinkiewicz, R. (SDB)
Clodd, E.
1987 Wprowadzenie do apokryfów Starego Testamentu, Lublin.
1920 Magic in Names and in Other Things, London.
Salij, J.
Czarnowski, S.
1972 Teologia ludowa Bożego Narodzenia, „Znak" 24(11): 1526-1543
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, (w:) Kultura, Warsza­
Schnaider, J.
wa, s. 80-99
1896 Z kraju Hucułów, „Lud" 2:207-220
Dobrzeniecki, T.
W.
1981 Wybrane zagadnienia ikonografii pasyjnej w sztuce polskiej,Siarkowski,
„No­
1879 Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, cz.2.
vum", nr 1-2:108^19
Z W A K 3, 50-61
Federowski, M .
Słownik
1897 Lud białoruski na Rusi Litewskiej, 1.1, Warszawa.
1965 Słownik folkloru polskiego. Red. J. Krzyżanowski, Warszawa.
Ganszyniec, R.
Stomma, L.,
1922 Studya do dziejów magii. 1. Pas magiczny, Lwów.
1979 Determinanty polskiej kultury ludowej XIX wieku, „Polska Sztu­
Janów, J.
1931 Legendamo-apokryficzne opowieści ruskie o męce Chrystusa, ka Ludowa" 33(3): 131-142
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa.
„Prace Filologiczne", t. 15, oz. 2
Thomas, W. I . , Znaniecki, F.
Kasjan, J. M .

1988 Strategia i taktyka walki z chorobą w zamawianiach, (w:) Od1976
Ko­ Postawy religijne i magiczne, (w:) Chłop polski w Europie i Ame­
ryce, t.l.Warszawa, s.174-228
chanowskiego do Różewicza, Warszawa, s. 249-259
Kopeć, J. J.
1981-82 Polskie zwyczaje maryjne ipraktyki religijne
stochowskie Studia Teologiczne" t. 11-10:101-168
Kotula, F.
1976 Znaki przeszłości, Warszawa.
Krug, G.

1991 Myśli o ikonie, Białystok.

Tomicki, R.

w XVI w.,

1981
„Czę­

Religijność ludowa, (w.) Etnografia Polski. Przemiany kultury lu­
dowej. Pod red. M . Biernackiej, M . Frankowskiej, W. Paprockiej,
t. 2, Wrocław s. 29-70

Turner, V. W.,

1969 The Ritual Process, New York.
Udziela, S.
1889 Religia
Unterman, A.
(w:)

i modlitwa u ludu ropczyckiego, „Wisła"
1977 Z zagadnień ikonografii sztuk plastycznych w średniowieczu,
1989 Żydzi. Wiara i życie. Przeł. J. Zabierowski, Łódź.
Katolicyzm średniowieczny, Warszawa, s. 375-433

Kruszelnicki, Z.

t. 3, s. 592-603

Wańkowicz, M .
Krzyżanowski, J.
1971 Od księcia do szeptuna, (w:) Od Stołpców po Kair, Warszawa,
1962 Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t . l . Wrocław.
s. 84-101.
Kunczyńska-Iracka, A .
Wasilewski, J. S.
1988 Madonna w dawnej polskiej sztuce ludowej, „Polska Sztuka Lu­
1989 Tabu a paradygmaty etnologii, Warszawa.
dowa", 42(4):243-254
Wiesiełowski, A. N .
Olędzki J.
1876 Son Bogorodicy i svodnyja redakcii epistolii, (w:) Berta, Anastasi1962 Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Lu­
ja i Pjatnica. Opyty po istorii razvitija christianskoj legendy, „Żurdowa" 16(2):92-96
nał Ministerstva Narodnogo Prosveśćenija" cz. 184, s. 341-363
1967 Pieśni wotywne, „Polska Sztuka Ludowa" 21(2):67-92
1976 Pacierze Szczypawki. Uwagi o zależności dzieła sztuki od poglą­
Wrocławski, K.
dów estetycznych i etycznych artysty, „Polska Sztuka Ludowa"1991 List z Nieba, czyli Epistoła o Niedzieli, Warszawa.
30(l):29-42
Zowczak, M .
1994 Mitologia zamawiania i mistyka zamów na podstawie wspókzesnyA
1989 Świadomość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa" nr 3,
materiałów z Wileńszczyzny, „Literatura ludowa" nr 4-6, s. 3-33
s. 147-158

42

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10900" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10878">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/28da6c9d256377e85e2a6283890692d3.pdf</src>
        <authentication>f324458279ab05108e4f8021455f3f25</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130003">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130004">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130005">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2806</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130006">
                <text>"Obce" wyznania w Widzach i Brasławiu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130007">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.64-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130008">
                <text>Gieryszewska, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130009">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130010">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130011">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130012">
                <text>„Obce" wyznania w Widzach
i Brasławiu
Krystyna Gieryszewska

z wiary na wiarę. Gdzieś jest powiedziane: W każdej wierze
Witebszczyznę, w porównaniu z innymi rejonami Białorusi,
sprawiedliwy jest miły Bogu - w ruskiej, polskiej, w niemiec­
można uznać za teren tradycyjnego układu wyznaniowego. Przy­
kiej, w żydowskiej, w cygańskiej, w tatarskiej - wszystkim tym
rost gmin nowych wyznań nie przekroczył liczby parafii kato­
narodom Bóg dał wyznanie i język i pismo własne. A subotlickich, jak to się stało w pozostałych obwodach (poza Grodzieńnikom i baptystom Bóg nie dał języka. A diabeł głupi, on wy­
szczyzną, gdzie katolicyzm dominuje nawet nad prawosławiem).
myślił im tylko wyznanie. Amen." (Pawluczuk, 1972:227)
Prawosławni i katolicy nadal stanowią większos'ć na tych tere­
nach. Wśród wyznań, które ostatnio pozyskały dużą liczbę wy­
„Baptyści i wszystkie inne sekty, znaleźliście sobie wyzna­
znawców, szczególnie interesujący jest rozwój nowych odłamów
nie, a językiem naszym mówicie. Więc piszcie i mówcie po bapprotestantyzmu.
tysku, wtedy powiem, iż wiara wasza jest od Boga, a tak od dia­
bła" (Pawluczuk, 1972:227).
Protestantyzm na terenach powiatu brasławskiego pojawił się
W wielowyznaniowej społeczności Widz znamię obcego
już w połowie XVI wieku (Hedemann, 1930:57, wspomina
przypisane zostało osobom, które należą do nowych grup wyzna­
0 zborach helweckich w Ikaźni i Widzach), ale pamięć o tych in­
niowych. W rozmowach na temat „baptystów", „jegowitów",
nowiercach nie przetrwała w świadomości mieszkańców Bra„ewangelików" odradzają się - tradycyjnie przypisywane „ob­
sławszczyzny. Od XVII wieku nastąpił wpływ ruchu pietystyczcym" - opowieści o demonicznym, zbrodniczym charakterze
nego na rozwój protestantyzmu; jego działacze przeciwstawiali
nieznanej religii. Wymieniane cechy religii „na opak" potwier­
się sformalizowaniu religijności, podkreślali rolę wewnętrznej,
dzają charakterystykę zawartą w Megalomanii narodowej Jana S.
indywidualnej pobożności, opowiadali się za rygoryzmem mo­
Bystronia. Mieszkańców - muzułmanów, prawosławnych, staroralnym oraz rozbudowali tendencje misjonarskie. Uznawali, że
wierów i katolików - łączyła formuła Boh adzin, tolko wiermnoobowiązkiem każdego chrześcijanina jest nie tylko czytanie, ale
ha. Jakie miejsce przysługuje baptystom, opisał widzki nastaw­
1 głoszenie Biblii. Grupy, które powstały w wyniku tych prze­
nik: Eta my adabrajem wsje wiery ispowiedanije, lubyje kakije,
mian, zwracały się przeciw Kościołom protestanckim, zarzuca­
kto by co nie diełał - kromje baptistow [tłum. „Pochwalamy
jąc im połowiczność, niekonsekwencję i kompromis ze „świa­
wszystkie wiary wspomniane (tj. starowierów, katolików, prawo­
tem". Dziś także można to uznać za główne idee nowych wyznań
sławnych, muzułmanów - KG), jakiekolwiek, kto by co nie czy­
chrześcijańskich.
nił - poza baptystami."].
W obecnej strukturze wyznaniowej Białorusi odgrywają rolę
Obraz mityczny tworzą nie tylko tradycyjne wątki związane
głównie trzy grupy religijne powstałe z tego nurtu: Kościół bap­
z wizją kultu „na opak", ale także - z wizją cech idealnych, przy­
tystów, zielonoświątkowców (piacidiesiatnikow) oraz świadko­
pisywanych wspólnotom „rajskim", takich jak: braterstwo, po­
wie Jehowy (uważani za jedno z najaktywniejszych ugrupowań).
sługiwanie się czystym językiem, znajomość Księgi, pięknych
W kulturze tradycyjnej swoi przeciwstawiani są obcym na
modlitw, uzdrawianie, wielka pobożność, przestrzeganie suro­
płaszczyźnie mitycznej, dualizm zachowany w wierzeniach słu­
wych zasad etycznych; podkreślana jest młodzieńczość, uducho­
ży do interpretacji i klasyfikacji zachowań. Powiązane jest to
wienie członków wspólnot. Z opinii na temat sekt można wyczy­
także z poglądem, że nacja to znaczy wiara i język (Pawluczuk,
tać zarówno obawy mieszkańców Widz w stosunku do członków
1972:226-227; Engelking, 1996). Dlatego w zanotowanych
nowych wyznań, jak i wskazówki, co do siły, która ich do tych
wątkach wierzeniowych powstanie nowej religii oznacza po­
nowych grup przyciąga. Ten inny, pozytywny obraz obcego i je­
wstanie nowego języka i nowego narodu.
go religii w tradycyjnych wierzeniach - pominięty przez Bystro­
[Od czasów wieży Babel ludzie] „porobili się niemcami,
nia - dotychczas w polskiej etnologii analizowali: Z. Benedyktotalianami, polakami, francuzami, turkami, żydami, jak komu
wicz (1987), L. Stomma (1986), A. Cała (1987).
z mowy wypadło. Byli między nimi tacy, co zupełnie gadać nie
Do stałych wątków opisujących religię „na opak" należą wie­
mogli - i ci niegadający poszli na niedowiarków, są tak do tego
rzenia związane ze zbrodniczymi działaniami przypisywanymi
czasu" (Kolberg, 1962:8-9). No i zmieszał Pan Bóg języki i tyle
teraz religiów. I Litwiny, i Polaki, i Francuzy, i te rozmaite (sta­ ogólnie wszystkim „baptystom" i „jegowitom":
Te ludzie oni mogą nawet zabić swego dziecka, jeśli im cokol­
roobrzędowiec, 1. 90, rej. wileński, Litwa).
wiek przemyśli się, dla dziecka krew przelać oni nie dadzą, rai
Brak własnego języka, „ponadnarodowość" wyznania jest
Pan Bóg dał temu dziecku śmierć - niech on umiera. Oni nit
przyczyną, dla której nowe wyznania postrzegane są jako religie
chcą w ogóle żadnego leczenia - raz dziecko zachorowało, on
diabla, a brak „mowy" oznacza brak wiary w Boga (por. Zowmusi umrzeć, bo tak Bóg chce. (...)
czak, 1994:75-107; szczególnie str. 81-83, tam odniesienie do
- Czy u nich przy zmarłych też są płaczki ?
źródeł; Engelking, 1996:177-183; Życzyńska-Ciołek,
- U nich płakać nie wolno - raz Pan Bóg zabrał to on tak
1996:203-207). Tak ocenił to jeden z „teologów" sekty grzychciał, trzeba zgodzić się woli Bożej. Mówią, że nawet mogą za­
bowskiej na Białostocczyźnie:
bić swoje dziecko czy matkę, czy coś czy jakiś sen, czy oni coł
„I tak bracia i siostry, jak u gospodarza są różne zwierzęta,
przemyślą i oni nie żałują, nic.
tak u Boga - różne wyznania i języki zmieszane jeszcze w Babi­
„Przelanie krwi" wspomniane w tej rozmowie odnosi się do
lonie. U gospodarza dużo różnych zwierząt, ale żeby on chciał
przestrzeganego przez świadków Jehowy zakazu transfuzji. Ale
zrobić owcę z kozy - nie może. Tak nie może człowiek przejść
1

2

3

4

5

64

�gi wnosjat, podatki u nich wysokie. (...) Szto oni tam diełajut, eto
motyw poświęcenia - ofiary złożonej z własnych dzieci - powtabyło siekrietno. (...) W Daugapijs tam straszno rieligii, mnoga.
rzasię także w innych wypowiedziach. W rozmowie pojawia się
Tam ja instytut konczał, tam po tri dnja nie wychodili z etoj moobraz rzezi niewiniątek, a rozmówczyni jest przekonana, że
lieny. Szto oni diełajet - ciort ich znajetj...) Eto niegodna wiera.
krwawe ofiary są skutkiem rytuałów, które doprowadzają człon­
Eto nieprawilno, gasudarstwo zaprieszczjło.
ków sekt do szaleństwa; stają się od nich nienormalni.
Ljudi sumasszedstwymi, nienormalnymi stanowiatsja, ot mo- Z: Tot i Ijudiej mało znajet potomu szto eto zaprieszczono.
lieby, ot etich - nienormalny. Oni prinosjat żertwu - swoich rod- M: Eto skrytno, nikowo nie dopuskajet.
stwiennikow, swoich dietej, szto etu za religju, wot eto słuszala. Ż: I ljudi nie goworjat. Potomu szto bojatsja siebja raskazat.
Eto było zaprieszczieno i sudili. Eto zaprieszczieno gosudar-Oni nie priznajut szto oni baptisty.
stwiem, w Rosji to było (...). Baptisty żertwu prinosili - to dieM: Oni nikowo nie dopuskajiet, poka nie wojdiosz w obszczitionki malienkich cztoby unicztożit... [tłum. Ludzi obłąkanymi, nu.
nienormalnymi czynią, od modlitwy, od tych - nienormalny. Oni
[tłum. M: No baptysta no on tak nic, no ale sześćdziesiatniki
przynoszą ofiarę - swoich krewnych, swoje dzieci, że to za reli­
...Czytałem w gazecie, że to zostało przez państwo zakazane.
gię, ot tak słyszałam. To było zakazane i ich sądzili. To było za­
W Mińsku to było. Dochodzi do szaleństwa. Do samobójstwa
kazane przez państwo, w Rosji to było. Baptyści przynosili ofia­
doprowadzali poprzez modlitwę. Tu na Białorusi. To jest działal­
rę-dzieci maleńkie chcieli zniszczyć.]
ność podziemna, wpłacają ogromne pieniądze, podatki są u nich
Nastrój zagrożenia nowymi wyznaniami wzmacnia przekowysokie. To, co oni tam robią, jest sekretne. W Daugavpils tam
lie, że na czele sekty stoi dyktator, którego wszyscy ślepo słu­
strasznie dużo religii. Ja tam kończyłem instytut, tam po trzy dni
chają:
nie wychodzą z tej świątyni. Co oni robią - czort ich wie. To nie­
godna wiara. To jest nieprawne, państwo zakazało. Ż: To i ludzie
-Au nich we wspólnocie kto jest najważniejszy, co robi dla
mało znają dlatego, że zakazane. M: To skrycie, nikogo nie do­
nich?
M: Samyj starszij diktujet kak diktator! Szto nada diełat, szto puszczają. Ż: I ludzie nie mówią. Dlatego, że oni boją się o tym
nada priniesti. [tłum. Najstarszy (tj. najważniejszy) kieruje jak rozmawiać. Oni nie przyznają się, że są baptystami. M: Oni ni­
kogo nie dopuszczają, dopóki nie wejdziesz do wspólnoty.]
dyktator. Co należy robić, co należy przynieść].
Rozmówcy starają się podnieść rangę swoich opinii przez
W rozmowie na temat nowych sekt pojawia się także postać
odwoływanie się do mediów: prasy, radia, telewizji.
prezydenta - obrońcy starych religii i sędziego bluźnierców:
Wśród cech pozytywnych' składających się na obraz mitycz­
WZaslawiu jest stancja, oni dojezżajut z Mińska, kak oni wy­
mazali, wypoćkali, obrazy porwali. Eto było kolo Mińska w Za- ny nowych sekt, podkreślane jest szczególnie braterstwo, więź
slawiu, baptyści zdziełali, eto po radju gawarili. Cerkow obwa­ łącząca ich członków. Ta cecha w połączeniu z wizerunkiem oso­
rowali, obłamali, wymazali balotom, łojem. Priezydent nakazał by młodej, mówiącej modlitwy pięknym językiem, znającej
ich najci i ukarać srogo. Oni gowarjut, wy wiericie Marii, wy Księgę, potrafiącej uzdrawiać - nadaje członkom sekt cechy
wiericie w bumagi. Oni zabiwajet. (połowiczna: prawosławno- świętych.
katoliczka). [tłum. - W Zasławiu jest ich siedziba, oni dojeżdża­
U ich siostry, bracja. Oni znajetie, kakije drużnyje, ot, priją z Mińska; jak oni wymazali, wypaćkali, obrazy porwali. To
mierno, jeśli umierła ichnia... no... baptistka... Oni zawut jejo
było koło Mińska, w Zasławiu, baptyści to zrobili, to w radiu
„sjestra nasza". A jeśli muższina umierl, tak eto „brat". I oni tak
mówili. Cerkiew otoczyli, zrujnowali, wymazali błotem, tłu­
swaczone, wsjo, drug drugu pamagajet tagda. (...) Maładyje, let
szczem. Prezydent nakazał ich znaleźć i ukarać srogo. Oni
po pietnadcat, po szesnadcat, wot oni uże takije gramotnyje...
mówią, wy wierzycie w Marię, wy wierzycie w papiery. Oni za­
Wsjo u ich krasiwo, oczeń krasiwo molutsja. Wot u ich nie to szto
bijają.]
pa słowiański tam i szto, a tak o... prosto czistyjjizyk i wsjo, ipajutpieśni... (starowierka). [tłum. U nich siostry, bracia... Oni, wie­
„Mityczny" charakter przybiera wiedza na temat związków
cie, tak zaprzyjaźnieni, że ot, na przykład, jeśli umarła ich... no
pomiędzy poszczególnymi grupami religijnymi oraz ich liczeb­
baptystka... Oni ją nazywają „siostra nasza". A jeśli mężczyzna,
ności:
Jegowy to są baptysty - ale ich jest coś piąć rodzajów. Jego- to on jest „brat". I oni tak spowinowaceni, przyjaciel przyjacielo­
wity to ja nie wiem, czy to nie same najgorsze. Jewangeliści to do wi pomaga zawsze. Młodzi, lat może po piętnaście, po szesnaście,
protestantów są podobne, ja tak liczę. To są Jewangelisty, ale ich a oni już tacy wykształceni...Wszystko u nich piękne, przepięknie
się modlą. Ot tak u nich nie ma, że po słowiańsku tam i że, ale tak
jest coś pięć rodzajów. (Muraże). Ksiądz Nowak mówił o tych
o... całkiem czysty język, i wszystko, i śpiewają pieśni...]
sektach w kazaniu, że ich tu miliony są na Białorusi.
Rozmówcy opisują rytuał przejścia na nowe wyznanie zgo­
Potwierdzeniem przynależności do wspólnoty jest udział we
dnie z wyobrażeniami religii „obcej", której wyznawcy wyśmie­
wspólnych obrzędach, świętach, życiu religijnym, do którego wają i niszczą przedmioty kultu.
w przypadku katolika - należy przyjmowanie sakramentów. Mo­
To córka tej kobietki, zdjęła obrazy i podeptała nogami,
jej rozmówczyni - katoliczce - przez 40 lat nie udzielano roz­
mówi, że to bałwany, ale może to plotka, to ludzie mówią, a lu­ grzeszenia. Jak sama powiedziała, czuła się przez to obca, „ciudzie to różnie mówią. (...).
żaja". Przeczytawszy plakat ewangelików w Brasławiu, postano­
W Widzach nie zanotowano takiej opinii w odniesieniu do
wiła pójść na spotkanie do klubu. W społeczności wielowyzna„miejscowych" wiar, choć sądy takie funkcjonują wśród mie­
niowej dość często praktykuje się uczestnictwo w obrzędach in­
szkańców pobliskich wsi:
nego wyznania. Jej kontakt z ewangelikami trwał około roku. Po
Jak się przechodzi z polskiej wiary na starowierską, to trzeba rozmowie z księdzem, spowiedzi i rozgrzeszeniu powróciła do
Kościoła rzymskokatolickiego. Poniższe fragmenty pochodzą
różaniec swój rozerwać i pod nogi poszargać i tak przejść po
z rozmowy, którą przeprowadziłam z nią w Brasławiu.
nim. Swojej wiary się wyrzec. (Nowa Wieś).
Sektę określa przede wszystkim sekretne działanie jej człon­
- Ja uwidzieła plakat. „ Wozwraszczenije Bohu " [Powrót do
ków oraz ich izolacja od ogółu - tak można podsumować charak­
Boga]. Takaja krasiwaja rekliama. A mienia w kościół nie priniterystykę podaną przez mieszkańców Widz.
majet, w spowiedzi. Ja takaja lisznaja [gorsza]. „Wozwraszcze­
M: No baptist no ni szto, no wot eti sziestdiesjatniki... Ja czi- nije Bogu". Ja nadała chodzit. Ja chodziła tak pot goda. Tam
tał po gazietu, eto gosudarstwo zaprieszczieno. Eto w Mińskie. ocień charaszo, tam protiw Boga niciewo nie była. Nu prawilno
Do sumassziestwa dochodit. Do smiertiubijstwo dowodili pri oni nie kriszczitsia, oni się nie żegnają, noszą krzyż, ale się nie
molienie. Tut w Białorusi. Eto podpolno dielajut, i bolszyje dien- żegnają (1. 60, Brasław).
65

�Udział mojej rozmówczyni w praktykach religijnych nowego
ruchu nie został zakceptowany przez tradycyjnie myślącą część
mieszkańców. Oni dzielą świat według zasady, o której już
wspomniałam: przedstawiciele nowych wyznań przynależą do
„obcych".
- Co pani sąsiedzi mówili jak pani zaczęła chodzić do ewan­
gelików?
- No widzicie sąsiedzi - oni takije liudzie - tak naprimier są­
siadka - ona so mnoj nie rozgawarywała. Ja jej sprasziwaju
„Pociemu ty so mnoj nie rozgawarywajesz?". A ona skazała:
„A za wiem, potomu szto ty do ewangelistów chodzisz, ja w ko­
ściół-nu kak". Ja ciustwuju siebia ciuzoj. Do spowiedzi nie prinimat - wsie łiudzi chodziat, mnie chociat izbit swojej duszu a tut wozwraszczenije ot Boga. A tut mole mienia ponimat i tak
ja sjuda kinułas.
Rozmówczyni po raz pierwszy spotkała się z kultem,
w którym nacisk jest tak mocno położony na indywidualne prze­
życie i kontakt z Bogiem. Niezwykła jest także dla niej strona
widowiskowa obrzędów, w których uczestniczy:
U nich takij bołszij kriż, oni goworiat, produmajcie wsie swo­
je griechi, eto spowiedź. Napiszicie wsie kakije griechi, napiszicie na bumażkie. A tiepier pribiwajcie ich k kriżu. Wziali mołotok, bołki i etije bumaźki, swoje griechi pribiwałi. Kakaja u nich
spowiedź - wy znajecie ja tak płakała tam, tak nada produmac.
Największe rozbieżności pomiędzy nowymi a tradycyjnymi
wiarami istnieją w stosunku do świętych wizerunków i symbolu
krzyża. Dyskusja wokół wizerunków ujawnia, jak silnie zakorze­
niona jest tradycyjna interpretacja tych symboli religijnych. Roz­
mówczyni, choć unikała komentarzy na temat świętości samego
wizerunku i jego kultu, podkreśliła aspekt emocjonalny związa­
ny z wyobrażeniem istoty świętej.
Ja zachodziła do sąsiedki ewangeliczki, patom ona mienia.
Ona skazała: u ciebia obrazy. Ja jejo skazała: charaszo ty znajesz, u ciebia fotografija twojej mamy. Ty jej porwiosz, iii szto
sdziełasz, to mama twoja. Anaż mama, Matka Boska, kak ja mogu jej fotografiju pocierać."
Rozmówczyni nie godzi się na podpowiadaną jej interpreta­
cję Krzyża Chrystusa jedynie jako narzędzia zbrodni.
Mnie pytali ewangeliki pociemu ja ciełuju krit Jeśli wasziewo syna ubijut z pistołieta, to wy budziecie ciełowac pistoliet?
Niet, to pociemu wy cielujecie kriź? - oni pytali. No ja skazała,
szto jeśli oni by pribili do kriźa, ja budu ciełowac kriż, jeśli
w ziemli budziet pochoronien, ja budu ziemliu ciełowac. No oni
tak pocitajet kriż - oni nie całowali.
Udział w praktykach religijnych u ewangelików nie był jed­
nak odczuwany przez rozmówczynię jako „prawdziwy", odpo­
wiadający jej potrzebom. Wewnętrznie nadal trwała w przekona­
niu często powtarzanym przez mieszkańców Widz, że wiary nie
należy zmieniać. Dopiero spowiedź w kościele, w którym zosta­
ła wychowana, dała jej poczucie realności sakramentu.
Ja chodziła ewangelistom, no mnie ponrawiłas, ja z cistoj duszoj chodziłam, ja griechy swoje produmała, no wsio, no ja ciemu to nie mogła spac, ja płakała, dumała. (...) Nu ja muciłas,
muciłas, płakała i poszła z wnuczkoj do księdza Stefana, ja ska­
zała, szto mnie nie prinimajet do spowiedzi potomu szto ja biez
sliuba, 40 Het ja nie była u spowiedzi. (,..)Nuwy znajecie, ja scitała siebie, szto ja nikomu nie nużna. Ja ocień błogodarno pro­
boszczowi, on na wtoroj dzień mnie wyspowiadał, no za sorok
liet.
Rozmówczyni po powrocie do Kościoła rzymskokatolickiego
utraciła kontakt z osobami z Kościoła ewangelików, ale z jej wy­
powiedzi można sądzić, że nie w pełni czuje się również związa­
na ze społecznością, do której powróciła, nadal ma poczucie ob­
cości, pomimo możliwości pełnego udziału w życiu religijnym.
No tiepier ja nikakoj swiazi z nimi [ewangelikami], nikakoj
swiazi nie imiejut. No moja sasiedka, z kotoroj ja chodziła, kak
66

ona uwidzieła, szto ja chożu w kościół, ona nie zachodzit mienia,
nie goworit mienia. Ja ciużaja.
Mieszkańcy Widz opisywali jako harmonijne i zgodne
współistnienie w ich mieście wielu wyznań. Te deklaracje często
łączyły się z opinią, że najważniejsze, jakim ktoś jest człowie­
kiem - niezależnie od wyznania. W czasie prześladowań religij­
nych i propagowania ateizmu kontakty związane z przynależno­
ścią do wspólnoty wyznaniowej zostały zachwiane, grupy reli­
gijne doświadczyły represji, dążono do podważenia autorytetu
duchownych. W Widzach dotknęło to szczególnie katolików
i muzułmanów - zostały zniszczone ich świątynie. Społeczność
katolików zachowała w pamięci przejawy nielojalności, donosicielstwa, dewastacji kościoła przez osoby z rodzin katolickich.
Te wydarzenia przyczyniły się do odejścia kolejnej, młodszej
rozmówczyni ze wspólnoty katolickiej i przyjęcia przez nią no­
wego wyznania).
- Czy są tu [we wsi niedaleko Widz] jeszcze jakieś inne wia­
ry?
- Jest tylko jeszcze jedna wiara, których przedstawicielem je­
stem ja - świadek Jehowy - Swidziciełi Jegowy po polsku. To ja
już znam ta religię, ja porzuciłam swoją katolicką religię.
- Dlaczego pani tę religię porzuciła?
- Dlaczego ja porzuciła ta religia, w której ja była, religia ka­
tolicka nie odpowiadała temu, co musiało być w połuczenii Jezu­
sa Chrystusa i po Biblii świętej. Ja dawno już, mnie 47 lat
(...).Nas odbiwali od religii, nas uczyli w szkole, że Boga nie ma,
nic nie ma. Wszystko to jak mówiło się, no nam dzieciom... my ta­
kie byli roz... w szkole jedno w domu jedno, a jak my widziml
Ja dawno zamyślała się nad tym wszystkim - to samo katoliki... jawiem, że w szkole bardzo..., mamusia zaprowadziła nas do
kościoła, raz w roku było tak, i to tajkiem, do spowiedzi. I te sa­
me sąsiadki, te same katoliczki... do nauczycielki mówi, że mama
zaprowadziła do spowiedzi nas wszystkich czworo. Jeżeli wy katoliki, jeżeli wy chrześcijaniny - to jak wy możecie tak robić.
Ale nie tylko donosicielstwo sąsiadek katoliczek stało się
przyczyną odejścia ze wspólnoty. Według rozmówczyni Kościół
ukrywa, że w życiu pośmiertnym nie będzie już męki, a dla
wszystkich, którzy żyją zgodnie z Księgą, przeznaczony jest raj.
Stąd tak ważna jest znajomość i posiadanie Biblii. Według tej ne- j
ofitki pośrednictwo księdza powoduje, że nie można mieć pełne­
go dostępu do wiedzy, która jest w Piśmie Świętym. Wydaje się,
że opinia ta nakłada się na tradycyjne wierzenia związane z te­
kstami pisanymi, a szczególnie z wierzeniami o czarnoksiężni­
kach, którzy mieli możliwość oddziaływania na rzeczywistość
poprzez umiejętność czytania w czarnych książkach pisanych
białymi literami.
A po drugie życie pokazało, że wiara, może ja myślała, no ja I
nie wiedziała jak to wszystko. Mój syn student kultury, sztuki
w Mińsku [z dumą - KG]. On przeczytał tylko jedną książkę, za­
czął szukać, jak to wszystkie dzieci... On przyjeżdża do mm I
i mówi: - Mama, mama, a nasza wiara nieprawa. - Dzietka ca I
ty! Dzietka jak to może być?! nasi rodzice,... nasze wszystko!k I
pomyśliła, mnie takie pytanie zadają, takie... Biblię kupił, jedną
drugą mnie zostawił, skazał: Mama, ot czytaj Święte Pismo, tam I
to co innego napisane, co katoliki nas uczą - dla propaganda
nas tak uczą. (...)
Biblia o tym nie mówi, że jest tam bezśmiertna dusz i Że jest
coś tam takiego. A w Biblii jest o tym, od początku jak zaczyna I
się życie - nie wiem jak to jest na polskim - jest ta pierwsza hi(- I
ga w Biblii i ten koniec, otkalenije, ona pisze o tym, jak ten raj t
na ziemi był stracony naszymi pierwszymi ludźmi i jak po tym ta I
raj Bóg postanowi, że ten raj na ziemi będzie, że my mamy I
nadzieję na życie wieczne.
Rozmówczyni uważa, że w przeciwieństwie do katolików
i innych chrześcijan świadkowie Jehowy realizują w pełni to, co I
nakazane zostało w Biblii.
6

�-No, do kościoła my nie chodzim, bo my widzim, że kościół wyznania. Ta jednak nie zgodziła się na zerwanie więzi łączą­
bierze coś, co mu się podoba ze Świętego Pisma, co im podcho­ cych ją z grupą.
dzi A my rzeczywiście pełno, wszystko to, co mówi Pismo, to my Moja córeczka tak samo. Ja jej chciała, żeby ona poznała, sy­
stematyczno, mnie też nie od razu przyszło... ja jej wzięła na ze­
przyjmujemy.
brania do Brasławia. No ona za to, że młoda, że koledzy, że wszy­
Wstąpienie do świadków Jehowy spowodowało konflikt ze
stko, że trzeba jak to się mówi, opowiedzieć się, no ona nie za­
społecznością. Rozmówczyni przypisywano negatywne mitycz­
chciała. Ale nie można, jak to powiedzieć, zabraniać iii siłą pro­
ne cechy, które wcześniej wymieniałam w odniesieniu do człon­
wadzić do swojej wiary. My musimy swoimi postępkami, swoim
ków sekt. Ona sama próbowała przekonać otoczenie do swojej
życiem (...).
wiary, ale przywiązanie do tradycji okazało się silniejsze. Roz­
Rozmówczyni zdecydowała się na zerwanie kontaktów z gru­
mówczyni określa to jako kompromisy chrześcijan, którzy nawet
pą sąsiadów, doświadcza ostracyzmu społecznego. Pozostała
święta Narodzenia Pana Jezusa nie czczą dobrze, ponieważ do­
część rodziny, choć wydaje się akceptować jej pogląd, nie łamie
stosowali swój kalendarz do kalendarza pogańskiego:
No pewnie dla nas, dla naszej rodziny, dla mnie była bardzo niepisanego prawa, które głosi, że należy pozostać w tej wierze,
wiele takich nieprzyjemności, że patrzyli, że ja to wszystko prze­ w której się człowiek urodził.
Mąż mój... on widzi, że on sam rzeczywiście, że katolicka wia­
szła, i teraz to samo jest, no już jakoś przywykli, że ja nie tak jak
oni. Że ja nie uczestniczę w nijakich kolędach. Oni przyznają, że ra, że oni chrześcijanie Jezusa Chrystusa..., on to też widzi, że nie
tego w Świętym Piśmie nie ma, te kolędy przyszli, i to wszystko wszystko odpowiada katolikom, on to też widzi, on sgłasza. Ale
Z pogańskich narodów, to tam prosto te ostetnicze chrześcijanie, on nie chce przemienić.
Przyczyny zmiany wyznania w społeczności tradycyjnej by­
oni jak to powiedzieć, żeby więcej ludzi było w katolickiej wiary,
oni poszli na kompromisy takie, daże Jezus Chrystus po Świętym ły dotąd interpretowane jako odtworzenie w społeczności zde­
Piśmie nie ukazał daty narodzenia. A 25 grudnia te pogańskie zintegrowanej wartości „świętych" (Pawluczuk, 1972:231). Ce­
narody takie święto Zimne Słońca Stojanije - dla nich słońce to chami stanu idealnego są: „spontaniczność, stosunki bezpośre­
dnie, egalitaryzm i homogeniczność (brak zróżnicowania). Poja­
było jak Bóg.
wiają się w niej takie cechy, jak skromność, pokora i generalnie
W rodzinie rozmówczyni na nowe wyznanie przeszedł także
związek ze świętością" (Wasilewski, 1989:119). W społeczności
jej syn, pozostałe osoby pozostały przy katolicyzmie. W czasie
o kulturze tradycyjnej przjczyny wstępowania do nowych ru­
wigilii odwiedza ich dom ksiądz, który przybywa z kolędą do za­
chów religijnych mogą być interpretowane za pomocą tego mo­
mieszkującej z rozmówczynią teściowej Jest to dla tej odrzuco­
delu. Dla cytowanych rozmówczyń poszukiwanie świętych war­
nej przez społeczność osoby dowód jej większej tolerancji.
tości wiąże się z próbą odtworzenia wspólnoty idealnej. Dla jed­
- A jak to w domu - mąż chce wigilię - a Pani co?
nej z nich jest to wspólnota rytuału, dla drugiej - wspólnota war­
- Ja nie urządzam nic. Babcia tylko jedna urządza. Babcia
sama sobie, my nie przeszkadzamy. Ot i w stronę pojedzie do tości. Z drugiej strony otoczenie neofitów, pomimo tradycyjnej
widzkich ksiądz po kolędzie, on zawsze do jej zajeżdża. To nie na Brasławszczyźnie wielości wyznań, odnosi się do członków
nowych sekt bez zwykłej tolerancji, przypisując im cechy mi­
znaczy, że ja świadek Jehowy muszę zabronić - nie. To nie.
tyczne zgodne ze stereotypem obcego.
Neofitka próbowała przekonać także swoją córkę do nowego
PRZYPISY
1

Nadal trudno o pełne zestawienie liczebności członków poszczegól­
nych grup wyznaniowych na terenie Białorusi, stąd ilość zarejestrowa­
nych gmin jest jedną z nielicznych wskazówek; por. Agiejewa, 1994; Babosow, 1993; Klimienko, 1994; Szaucon, 1996; Shumsky, 1995; gdzie
brak danych liczbowych.
Dane z 1995 r. z artykułu z białoruskiego „Forum" /Szaucou, 1996/,
pisma wspieranego przez Fundację Sorosa. Skróty: PR - prawosławni,
K - katolicy, PT - protestanci; o. - obwód.
Ilość gmin wyznaniowych w 1995 r., dla porównania w nawiasach
dane z 1970 roku:
o. witebski: PR - 135 (43), K - 60 (11), PT - 48 (6); o. grodzieński:
PR - 148 (76), K - 155 (71), PT - 47 (24), o. miński z Mińskiem:
PR - 181(49), K - 13 (68), PT - 144 (25); o. brzeski PR - 281 (148),
K - 47 (12), PT - 178 (72); o. homelski: PR - 108 (44), K - 15 (0), PT
- 59 (10), o. mohylewski - PR 49 (22), K - 7 (0), PT 44 (16), ogółem:
PR - 902 (382), K 352 (107), PT - 625 (153).
2

3

Na Białorusi pierwsze wspólnoty baptystów pojawiły się w końcu
lat 70. X I X w. Na początku X X w. liczba baptystów wynosiła zaledwie
kilkadziesiąt osób. Zielonoświątkowcy („chrześcijanie wiary ewange­
licznej") pojawili się w okresie pierwszej wojny światowej. W latach 30.
do wspólnot baptystycznych na terenie Białorusi - podobnie jak w tym
samym okresie na terenie płn.-wsch. Polski - przystępowali głównie by­
l i prawosławni 79,1%, a tylko 4,5% - katolicy (Pawluczuk, 1972:178190;Babosow, 1993:113- 116).
Por. Zowczak, 1994:83: „(...) zarówno w tym tekście, jak i współ­
czesnych, ,język" i „wiara" są splecione tak mocno, że funkcjonują wy­
miennie".
Brak dodatkowych informacji po cytacie oznacza, że autorem wy­
powiedzi jest Polak, katolik, zamieszkały w Widzach, w wieku 60-80 lat.
Rozmowa została przeprowadzona przez Katarzynę Waszczyńską,
KEiAK, w styczniu 1996 roku.
4

5

6

LITERATURA:
Agiejewa, L .
1994 Tendencje w zmianach świadomości
społeczeństwa
Republiki
Białoruś w okresie postkomunistycznym, „Nomos", nr 7-8:85-88.
Apokryfy
1986 Apokryfy Nowego Testamentu. Pod red. Ks. M . Starowieyskiego,
Lublin.
Babosow, E.
1993 Socjodynamika religijności w postkomunistycznej Białorusi, [w:]
Religie i kościoły w społeczeństwach postkomunistycznych, pod
red. I . Borowik i A. Szyjewskiego, Kraków.
1994 Stosunki międzywyznaniowe
a konflikty społeczne na współcze­
snej Białorusi, „Nomos", 260-266.

Benedyktowicz, Z.
1987 „Gość w dom, Bóg w dom" i obcy jako bogowie, „Polska Sztu­
ka Ludowa", nr 1-4:184-195.
Boh adzin
1996 Boh adzin, wier mnoha. Z badań etnograficznych na Grodzieńszczyźnie. „Polska Sztuka Ludowa Ludowa - Konteksty", nr 3-4:177-220.
Briusowa, W.G.
1984 Russkaja żywopis 17 wieka, Moskwa.
Bułgakow, S.
1992 Prawosławie. Zarys nauki Kościoła prawosławnego,
BiałystokWarszawa.

67

�Bystroń, J.S.
1935 Megalomania narodowa, Warszawa.
Cała, A.
1987
Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej, Warszawa
Ciechanskaja, K. W.
b.r.w. Osobiennosti symboliki w staroobriadczeskich ikpnach, [w:] Sku­
piska staroobrzędowców w Europie, Azji i Ameryce. Ich miejsce
i tradycje we współczesnym świecie, Warszawa.
Dal', W.
1882 Tołkomyj slavar ruskogo jazyka, Moskwa.
Dąb-Kalinowska, B.
1990 Między Bizancjum a Zachodem. Ikony rosyjskie XVII-XIX
wieku,
Warszawa.
Demski, D.
1994 Naliboki i Puszcza Nalibocka - zarys dziejów i problematyki,
„Etnografia Polska", t. 38, z.l-2:51-78.
Eberhardt, P.
b.r. [1996] Przemiany narodowościowe na Białorusi, Warszawa.
Engelking, A .
1995 Jak katolik, to Polak. Co to znaczy? Wstępne wnioski z badań te­
renowych na Białorusi, [w:] Wschodnie pogranicze w perspekty­
wie socjologicznej, Białystok.
1996 Każda nacja swoju wiem ma, „Polska Sztuka Ludowa - Konte­
ksty", nr 3-4:177-183.
Eliada, M .
1966 Traktat o historii religii, Warszawa.
Evdokimov, P.
1964 Prawosławie, Warszawa.
Federowski, M .
1897 Lud białoruski na Rusi litewskiej, t. 1, Kraków.
Florenski, P.
1997 Ikonostas i inne szkice, Białystok.
Gansiniec, R.
1957 Eucharystia w wierzeniach i praktykach ludu, „Lud", t. 44:75-117
Hałas, E.
1992 Konwersja. Perspektywa socjologiczna, Lublin.
Hedemann, O.
1930 Historja powiatu brasławskiego, Wilno.
Hemka, A.; Olędzki, J.
1990
Wrażliwość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa", nr. 1.
Iwaniec, E.
1977
Z dziejów staroobrzędowców na ziemiach Polskich XVII - XX w.,
Warszawa.
Jarco, J.
1993 Religijność a polityka Rosji, [w:] Religie i Kościoły w społeczeń­
stwach postkomunistycznych, ted. I . Borowik, A. Szyjewski, Kra­
ków.
Kabzińska-Stawarz, I .
1994 / p o co ta granica? „Etnografia Polska", t. 38, z. 1-2:79-105.
Karp, M . J.
1997 Białoruska ucieczka od wolności, „Gazeta Wyborcza" 26-27 lip­
ca i 28 lipca.
Karski, K.
1971
Teologia protestancka XX wieku, Warszawa.
1994 Symbolika. Zarys wiedzy o Kościołach i wspólnotach chrześci­
jańskich, Warszawa.
Klimienko, W.
1994 Tendencje rozwojowe organizacji religijnych na Białorusi po
okresie przemian, „Nomos", nr 7-8:273-276.
Kolberg, O.
1962a Krakowskie, cz.3, [w:] Dzieła wszystkie, t. 7, Wrocław.
1962b Krakowskie, c z . l , t. 5.
Kołakowski, L .
1987 Jeśli Boga niema... O Bogu, Diable, Grzechu i innych zmartwie­
niach tak zwanej filozofii religii, Londyn.
Kopeć, E.
1964 Problematyka cudu w apologetyce współczesnej, [w:] Pod tchnie­
niem Ducha Świętego, Poznań.

Łosski, W.
1989
Teologia mistyczna Kościoła Wschodniego, Warszawa.
Mróz, L .
1993 Syndrom pogranicza. Uwagi na temat badań świadomości et­
nicznej, „Polska Sztuka Ludowa - Konteksty", nr 3-4:51-57.
Otto, R.
1968 Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek
do elementów racjonalnych, tłum. B Kupis, Warszawa.
Otwiety
1906 Otwiety Aleksandra diakona (na Kierżence) podannyja Niżegorodskomu episkopu Pitirimu w 1719 godu, Moskwa (reprint).
Pascal, P.
1963 Awakum et les debuts du Raskol, Paris.
Pawluczuk W.
1972 Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności tra­
dycyjnej, Warszawa.
Pomorskije
b. r. w. Pomorskije otwiety, Moskwa (reprint).
Rahner, K.; Vorgrimler, H .
1996 Mały Słownik Teologiczny, Warszawa.
Rusecki, M .
1988
Wierzcie moim dziełom, Katowice.
Shumsky, I .
1995
Współczesna
sytuacja
religijna na Białorusi,
„Nomos",
nr 9:96-99.
Śpidlik, T.
1996
Wielcy mistycy rosyjscy, Kraków.
Staroobriadczestwo
1996 Staroobriadczestwo. Lica, priedmiety, sobytija i symboły. Opyl
encyklopiediczeskogo słowaria, Moskwa.
Stomma, L . ,
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa.
Szaucou, J.
1996 Fenomen palieskawa neapratiestantyzmu: niekatoryja tiendencyi
razwicja, „Forum. Informacyjna-kulturny biuleten" nr 3:23-31,
wyd. Euroforum. Center Europejskich Dospedau i Kulturnych
Inicyjatywau.
Sznajderman, M .
1994 Zaraza. Mitologia dżumy, cholery i AIDS. Warszawa.
Tischner, J.
1996 Religia polityczna, „Tygodnik Powszechny", nr 50 (2475)
Uspienski, B. A.
1985

Kult świętego Mikołaja na Rusi, Lublin.

Uspienski, L .
1993
Teologia ikony, Poznań.
Wańkowicz, M .
1971 Pod wieżą Babel, [w:] Od Stołpców po Kair, Warszawa.
Wasilewski J.S.,
1989 Tabu a paradygmaty etnologii, Warszawa.
Wierusz-Kowalski J.,
1988 Protestantyzm, [w:] Zarys dziejów religii, pod red. J. Kellera,
Warszawa.
Zenkowskij, S.
1995 Ruskoje staroobriadczestwo. Duchownoje dwiienije siemnadcatowo wieka, Moskwa.
Zowczak, M .
1994 Sybilla kontra Salomon. Z symboliki mądrości w tradycji ludo­
wej, „Literatura ludowa", nr 4-6:75-107.
Życzyńska-Ciołek, D.
1996 Pomieszany świat, „Polska Sztuka Ludowa - Konteksty", nr 3-4:203-207.
Żywot
1972 Żywot protopopa Awwakuma przez niego samego własnoręczni
nakreślony i wybór innych pism, Wrocław-Warszawa-Kraków.

Fotografie w tym bloku tekstów wykonali:
Krzysztof Cibor, Zuzanna Grębecka-Ćwiek, Agnieszka Kamińska, Joanna Rak, Magdalena Zowczak
68

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10899" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10877">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/db55e1dca3e48720442f62158f3cf196.pdf</src>
        <authentication>9ead0a1b2e6aa8251615a0d818a480c9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129993">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129994">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129995">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2804</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129996">
                <text>Eklektyczny obraz świata (w kontekście tradycyjnej religijności) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129997">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.54-58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129998">
                <text>Kirchner, Agnieszka; Radkowska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129999">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130000">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130001">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130002">
                <text>Eklektyczny
obraz świata
(w kontekście
tradycyjnej
religijności)
Agnieszka Kirchner
Magdalena Radkowska

Matka Boska Szkaplerzna

Do Widz pojechaliśmy poszukiwać fragmentów apokryfów,
ludowej religijności, dawnych tradycji. Na miejscu jednak bar­
dziej inspirujące i ciekawsze okazały się dla nas opowieści o ko­
smitach, planetach i współczesnych uzdrawiaczach. W oparciu
o doświadczenia białoruskie były zbierane materiały w Polsce na Łemkowszczyźnie. Pozwoliłyśmy sobie je porównać, gdyż
oba te tereny charakteryzuje wielowyznaniowość i wieloetniczność na styku różnych tradycji. Jednocześnie zdajemy sobie
sprawę z tego, że zjawiska przez nas opisywane dotyczą w ogóle
kultury współczesnej i mogą (powinny?) być rozpatrywane
w znacznie szerszym kontekście (nie będzie tu mowy chociażby
o New Age i ponowoczesności - słowach kluczach przy opisy­
waniu współczesności). Raczej postaramy się zasygnalizować
pewne problemy i przedstawić bardzo ciekawy, naszym zda­
niem, materiał.
W krajach dawnego Związku Radzieckiego propaganda ko­
munistyczna starała się ugruntować ateistyczne spojrzenie na
świat, przeciwstawiając je tradycyjnej postawie religijnej i fawo­
ryzując jedynie słuszny światopogląd - ateizm naukowy. To
oczywiście nie pozostało bez wpływu na kształt religijności i
światopoglądu tamtejszej ludności. Ateizm i komunizm niewąt­
pliwie zachwiały tradycyjną wiarą. W ciągu ostatnich lat na tę
już zmienioną religijność nakłada się współczesna, popularna,
pseudonaukowa wizja świata. W warunkach białoruskich, gdzie
sytuacja zawsze była skomplikowana wskutek istnienia obok sie­
bie wielu wiar i wyznań oraz brak kościoła narodowego, problem
jest jeszcze bardziej złożony. Niektórzy czują się zaniepokojeni
lub bezradni wobec sprzeczności, dysonansu między tym, co
utarte, tradycyjne, a tym, co nowe, związane z ateizmem nauko­
wym, sekularyzacją i próbą racjonalnego ogarnięcia rzeczywi­
stości. Z drugiej strony wydaje się, że część osób dobrze funk­
cjonuje łącząc wybrane elementy sprzecznych systemów świato­
poglądowych.
Właśnie z panującego do niedawna ateizmu marksistowskie­
go -jak dowodzi Jan Jarco (1993:65) - wywodzą się dwa prze­
ciwstawne ruchy: pierwszy oznacza powrót do prawosławia, dru­
gi - silniejszy - prowadzi do świadomości amorficznej, eklek­
tycznej. Z tą drugą postawą (wydaje się charakterystyczną dla
zjawisk przez nas opisywanych) wiąże się pojęcie „chrześcijan
w ogólności", czyli chrześcijan bez przynależności wyznanio­
wej. „Fiłatow i Furman - pisze Jarco - odnotowują szczególną
54

kategorię ludzi o jak najbardziej nieokreślonym, eklektycznym
światopoglądzie, o zawyżonym zainteresowaniu wschodnimi
doktrynami religijnymi, spirytyzmem i współczesną paranauka
i parareligijną mitologią budowaną wokół parapsychologii, UFO
itd. (...) Wzrost światopoglądowej nieokreśloności, światopoglą­
dowej entropii związany jest z nowym etapem procesu dedogmatyzacji i wzrostu tolerancji światopoglądowej. Występuje wszę­
dzie na świecie, ale w Rosji przybrał największe rozmiary." (Jar­
co 1993:64, 65).
Wraz z upadkiem komunizmu otworzył się rynek dla zacho­
dniej i rodzimej pop-kultury. Wcześniej zarówno prasa, jak i te­
lewizja, jako świetne narzędzia propagandy, były bardzo łatwo
dostępne, w zasadzie darmowe, a to wytworzyło pewne przy­
zwyczajenia i - co za tym idzie - podatność na nowe autorytety.
Temu, co widzi się w telewizji, słucha w radiu i czyta w gazecie,
nie sposób nie wierzyć. Bo po radie oni nie skłamaliby. W wy­
powiedziach można zaobserwować ciągłe powoływanie się na
media, a prawdziwość treści przekazywanych przez rozmówców
jest legitymizowana ich pochodzeniem z telewizji czy prasy. Te­
lewizor spowodował, że młode pokolenie przestało wierzyć
w „zabobony" i przesądy, zna prawdę. Kiedyś to dzieci straszyli,
a jak to teraz dzieciom, jak one to wszystko po telewizoru wie­
dzą?'• A może prosto ludzie już nie zwracają uwagi. A tak daw­
niej, a teraz naczyta się, napatrzy się tych filmów... szwarcenegerowych i tam dalej (1. 58, Karasino). Oglądając brazylijskie se­
riale (np. bardzo popularną „Tropikankę"), ludzie obcują z „raj­
ską rzeczywistością". Telewizja staje się uświęconym profan
Dawne autorytety inspirują się mediami. Ksiądz cudowne wy
rżenia pseudoracjonalizuje i na pytanie o sny, w których wys
pują postacie świętych odpowiada: Święte!!? Co się może świę­
tego śnić. Psychoanaliza! Sni się człowiekowi to, co przeżywa, ta,
co w głowie nosi, to, co w sercu.
Dawne wątki biblijne, atrybuty tradycyjnej wierzeniowości,
zostały zaadaptowane do współczesnego świata. I tak na przy­
kład chleb św. Agaty używany jest teraz jako apotropeion w sa­
mochodzie czy talizman na przejściu granicznym. A ja dzieciom
łożę w sumkie, żeby na granicy nic nie zabrali. Znane wierzenie i
o tym, że krew chrześcijańskich dzieci służy Żydom do robienia I
macy, teraz kojarzy się z problemem transplantacji: Za granią
sprzedają, potem wybierają tam to serce wybierają, to liokki wy­
bierają, to potem przesadzają dla kogo.

�w sposób „zracjonalizowany". Moce uzdrowicielskie zawdzię­
Szczególnie wyraźne na tych terenach wydawało nam się łą­
cza nie tylko znajomości słów zamów, ale - jak sam twierdzi czenie sprzecznych kategorii, nakładanie się działań z różnych
pomagają mu w tym zdolności bioenergoterapeutyczne. Żarnowa
kontekstów. Przykładem może być tu chirurg, który zamawia
więcej pomaga, chyba że żarnowa też. Ale trzeba mieć i biopole;
różę, pielęgniarka-szeptunka twierdząca, że jej moc pochodzi od
każdy człowiek ma w sobie energię, ale tylko niektórzy na tyle
di«bła, dyrektor „miedinstituta" w Grodnie potrafiący wróżyć
silną, żeby przekazując ją drugiemu człowiekowi, mogli go wy­
z ręki czy też nauczycielka przepowiadająca przyszłość z kart.
leczyć. Chory czuje działanie biopola: Jak mnie dotykała (szepZwłaszcza w przypadku wróżbitów powtarza się opinia, że po­
tunka), to tak samo jako i grzałka goronco takie wot i ciepło od
siadają pewne wykształcenie, wiedzę książkową - o wsjo tam
napisana, jest takoje w naukie daże, nie tylko w religie (staroo-rąk, gdzie tam jej renka (...) urodziła się z taką siłą.
Popularny znachor Czumak, który leczy za pośrednictwem
brzęd.). Inaczej jest w Polsce, gdzie kategorie naukowe i religij­
telewizji, wydaje się praktykować nową koncepcję leczenia bio­
ne traktowane są w znacznym stopniu alternatywnie.
energią, jednak posługuje się tradycyjnymi magicznymi techni­
Wielką estymą cieszą się naukowcy, zwłaszcza amerykańscy,
kami: zamawia „na maśle, na wodzie" itp., a oprócz tego: tylko
wraz z wszystkowiedzącymi komputerami. Często nasi rozmów­
cy powołują się na to, radziecka nauka dokazała, chociaż czasem cicho coś powtarza, jakieś słowa, widzę, Że ustami on coś prze­
mawia. Przemawia i tylko tak o, ręcami -to w jedna strona od­
jej osiągnięcia bywają kojarzone z partyjnymi zebraniami „za za­
prowadzi, to w druga, takimi o ruchami. Okazuje się, że on coś
mkniętymi drzwiami", ze spiskowaniem, z wiedzą tajemną. Tak
od siebie oddala, czy to przez telewizor posyła wszystko na ta
potem na partyjnym sabraniu powiedzieli, że to był NŁO, z dru­
woda i ten krem, czy prosto, on oddala te wszystkie choroby od
giej znaczy, planety. To tylko na partyjnej sabraniu, tajnej - pomedziali. A tak wszystko u bolszewików było tajna (Opsa). Nau­siebie. To coś - jak się dowiadujemy później - jest bliżej nieo­
kreśloną energią. Zarówno Czumak jak i Kaszpirowski uznawa­
kowcy wydają się posiadaczami jakiejś wielkiej tajemnicy,
ni są za uczonych: No tylko to, że oni uczoni, ten Kaszpirowski wręcz jedynej prawdy o każdym z nas i o całym świecie. Mają
onże to wracz, on jak to mówi się psichołag. No i on musi uczył
nie tylko wiedzę, ale także przywileje, nawet w związku z prze­
się, i coś u niego objawiła się i on zaczął tym magnesem, tym
widywanym rychłym końcem świata. Współcześni naukowcy
czym uzdrawiać ludzi. Czumak bywszy żurnalistom jak rozpo­
budują wielki statek, który ma ich uchronić przed kolejnym po­
wiadał. No a potem, jego ktoś to nauczył, dla jego coś przeszło,
topem. W przeciwieństwie do sytuacji Noego, to nie pobożność
o ta uczoba, nauka. I on zaczął tym zajmować się i widzieć, że to
ratuje uczonych, ale nauka i pieniądze. No to teraz w Leningra­
dzie robią, ten karabel duży, że to pól Leningrada może zmieści. zaczęło pomagać, no i zaczął lieczyć ludzi. Nasuwa się przypu­
A ta Sybilia powiedziała, przed końcem świata zostaną ludzie, no szczenie, że szeptun tradycyjny i telewizyjny to ta sama postać
to-tylko uczone i same bogate (...) Tak, ot karabel budują, ale w odmiennych kontekstach kulturowych. Wiele zjawisk - wyda­
ja tylko ot mówię, jeżeli te wody nie zejdą znowu w okiejan, to onwałoby się, nowych - zostało tylko przybranych w nową termi­
(uczony - A.K, M.R.) jak zeżre wszystko to, co miał na karabliu, nologię, nałożoną na starą siatkę wierzeń i poglądów. W Polsce
różnica między klasycznym a współczesnym zamawiaczem
to też musi umierać, prawda. Jeżeli oklejany, wszystka ziemia za­
lana będzie". Koniec świata naukowcy mogą też przetrwać dzię- tkwiła w przynależności tego pierwszego do przestrzeni sakral­
kirakietom. „Potopy żesz bywały ranie (...) O teraz puszczają oni nej: zamawiacz dysponuje mocą, przypisywaną łasce Bożej, bio­
te rakiety, to wot jeżeli bendzie wojna, to kto bendzie tam u ra­energoterapeuta - bioprądom, wykorzystywanym dzięki wiedzy
świeckiej. W Widzach nowe nazwy nadawane dawnym pojęciom
kiecie, to może astać. (staroobrzęd.)
zyskały wymiar sakralny, podobnie jak nauka i książki.
Wielką ufnością, w stopniu nieporównywalnym do przykła­
Jak już wspomniałyśmy, zdolność uzdrawiania Kaszpirowdów znanych z Polski, ludzie darzą to, co napisane. Ciągłe powo­
skiego jest oceniana w kategoriach wiedzy książkowej. Dzieje
ływanie się na książki, gazety i czasopisma może się wiązać
się tak również dlatego, że umiejętność posługiwania się hipno­
z wiarą w tajemną, niedostępną Księgę, która zawiera wszelką
zą, którą wykorzystuje Kaszpirowski podczas swoich seansów,
mądrość. W Widzach bardzo ważną rolę przypisuje się czarnym
jest traktowana jako wiedza wyuczona. Mówili, że gipnozy (...)
książkom posiadanym nie tylko przez czarowników. Liczne są
gipnotyki te (...) że oni jakości nie od Boga, oni jakby to robią,
opowieści o znalezieniu u kogoś w domu takiej magicznej księ­
ale od diabła(\. 90). Hipnozę przypisuje się więc raczej mocy
gi z białymi literami na czarnym tle, która posiada moce sama
diabelskiej niż boskiej, zapewne dlatego, iż siłę wzroku łączy się
w sobie i każdy może je uruchomić. Niejasna jest relacja, w ja­
z cechą zwyczajowo określaną mianem drennych oczu (które
kiej pozostaje ona do Biblii, ponieważ nie stanowi jej prostego
jednak szkodzą, a nie leczą). Nie bez znaczenia jest też tradycyj­
przeciwieństwa. Ten kulturowy archetyp księgi może mieć
ne kojarzenie wiedzy książkowej z diabłem.
wpływ na dzisiejszy autorytet słowa pisanego. Jednym z jego
przykładów jest popularność metod leczenia „wyjętych" prosto
Nową odpowiedź na to, dlaczego nie każdemu choremu po­
z różnych gazet, np. urynoterapii, (a mocz wszystkie mikroby od­ magają niekonwencjonalne sposoby leczenia, dostarcza pojęcie
dziela, oczyszcza wszystkie pola), która chociaż jest metodą tra­ autosugestii. Żeby zostać uzdrowionym, trzeba w to głęboko
dycyjną, współcześnie została spopularyzowana przez prasę.
wierzyć. Przekonanie takie jest sprzeczne ze zwyczajowym deMamy też do czynienia z zaklęciami drukowanymi w gazetach,
terminizmem, który uzdrowienie wiąże ze zdaniem się na bożą
czego nie spotyka się raczej w Polsce. Ta tradycyjna wiedza,
wolę: Którzy mówią, że pomaga, czy to może człowiek sam w sie­
przekazywana do tej pory w tajemnicy z pokolenia na pokolenie,
bie wmusza. A ja to jakoś nie. A najlepsza sprawa niczym nie
drukowana w gazecie nie traci swojej mocy, może nadal poma­
przejmować się. Jeśli co człowieku boli przecierpieć. (...) Ja po
gać i leczyć. Dwudziestojednoletni rozmówca, uczący się obe­
radiu słyszałam to, że ludzie dużo mówili „Nie trzeba dużo obra­
cnie w katolickim seminarium w Grodnie, zamawiania nauczył
cać się do doktorów, jeśli co boli przecierpieć i zdać się na bożą
się od baby Daszy (podejrzewanej przez sąsiadów o czarnoksięwolę, i sam siebie nie rozstrajać, i liczyć, że to wszystko przej­
stwo), a także ze współczesnej literatury popularnej z zakresu
dzie, i że będzie zdrowy." No i tak to jest. Podobnie w Polsce:
czarnej magii i medycyny ludowej. Teraz leczy ludzi szepcząc,
w większości to bym powiedziała, że wiara leczy ludzi, jak ktoś
a także umieszcza znane mu zamowy w dwutygodniku Tałaka.
uwierzy mocno w coś, to i terapeuta pomoże, i lekarz pomoże.
Magiczne działanie szeptunów godzi się w świadomości naszych
Spopularyzowanie informacji o innych planetach, o tym, że
rozmówców ze współczesną wiedzą naukową. Inny widzki zaZiemia jest tylko częścią wszechświata, zmieniło wyobrażenia
mawiacz, cieszący się dużą popularnością (bardzo ładnie zama­
przestrzeni. Tradycyjna koncepcja innego świata zderza się z no­
wia), interpretuje stosowane przez siebie tradycyjne metody
wą, „masmedialną" wizją życia pozaziemskiego. Współczesne
2

55

�dycyjnej, spójnej wizji świata do nowej, niejednorodnej kreowa­
nej przez ateizm naukowy i science fiction, implikuje jej eklek­
tyzm. Nie ma to jednak większego wpływu na wizję Boga isto­
ta, teigi Twastejf. i k . •assieRiiSłŁ, «adaL ^ «astas», v centom
wszechświata.

Domowe ikony modlitewne

hipotezy istnienia równoległych s'wiatów we wszechświecie łą­
czą się z bardzo konkretną lokalizacją Piekła, Nieba i Czyśćca na
innych planetach. Niebo, Piekło „to drugie kuli ziemskie będą.
A już i teraz jest. A jak. Myślicie, że nasza jedna ziemia? Pewnoż
(ludzie tam - A. K. i M. R.) żyją. U nas będzie koniec świata,
a na drugiej kuli będą żyć. Wot tak przedstawcie sobie, że nie ma
nigdzie końca. Nigdzie końca nie ma. To co? To wszystko puste?
No pewnoż jest jeszcze (...) ile może tysięcy kul ziemskich. I róż­
ne ludzie może żyją. Ja tak myślę. (...) Tam gdzież i niebo jest...
W części jakiejś tej... Jest gdzieś i piekło... I kuli ziemskie też jest.
Skąd tu (...) te innopłanecianie. (...) Skąd oni? Myślę, że z dru­
giej ziemi gdzieś przylatują". „Przestępstwa zrobił (człowiek)
wielka, za to jego Pan Bóg z Nieba przepędził na nasza płanieta.
Nasza płanieta była sama straszna, sama paślednia. Takich płanietow jak nasza może setni jest, i słońce swai jest i łudzi żyją
tam. Uż nauka dakazuje, użAmerykańcy widzieli ludzi na płanietach. Zapuskają sputniki, to wszystko uże, przez lat prędko pole­
cą aparatury amerykańskie, ruskie. Moskwa też aparatury moc­
no dobre zrobili, wot. Znaczyt (...) między tych płaniet będą la­
tać, będą fotografować, żeby człowieka znaleźć!'
Poprzez zwerbalizowanie i nazwanie swojej nowej wiedzy,
współczesny „widzki człowiek" oswaja ją, dopasowuje do spo­
sobu dotychczasowego myślenia. Pomagają mu w tym nowe au­
torytety oraz wyniesiony z naukowego ateizmu i innych współ­
czesnych prądów ideologicznych (których wynikiem jest m.in.
sekularyzacja czy tendencja do bycia „chrześcijaninem w ogól­
ności") sposób racjonalizowania wszelkich zjawisk w świecie,
często przybierający charakter pseudoracjonalizacji, wręcz kary­
katury naukowości.
Także wśród mieszkańców polskiej wsi pytania o kosmos bu­
dziły pewien niepokój, ludzie nie mogli poradzić sobie z pogo­
dzeniem wiedzy o innych planetach z tradycyjną wizją świata
rządzonego przez Boga: Na pewno we wszechświecie nie jeste­
śmy sami. Poza tym - co my wiemy o wszechświecie, nic, nasza
religia tylko ma się z Panem Jezusem do Ziemi, ale do innych
planet to się nie odnosi (...) My swoją naukę, swoją religię mamy
tylko odnośnie do Ziemi (1. 35, Myscowa). Rozmówcy starali się
rozgraniczać naukę wobec wiary, niepowodzenia wprawiały ich
w duże zakłopotanie, poczucie niezrozumienia otaczającego
świata. Nie wiem w co wierzyć(...) Nie wiem, jak to pogodzić. Ra­
czej zawieszali sądy, niż ustawiali się po którejś ze stron. W Wi­
dzach wydaje się to mniej problematyczne. Oczywiście, nie
twierdzimy, że przed mieszkańcem Widz nie otwierają się żadne
tajemnice i na wszystko ma gotową odpowiedź, natomiast nie­
wątpliwie tak wyraźnie nie oddziela wiedzy nowej - naukowej
(czy pseudonaukowej) - od tradycyjnej, raczej stara sieje pogo­
dzić, rzadziej negować jedną z nich. Ta próba zaadaptowania tra­
56

wiony w konkretnej, namacalnej przestrzeni. Na pytanie o to,
gdzie się znajdują, rozmówczyni odpowiada: To jest... płanieta
nasza bardzo duża, to jest któraś z gwiazd, może która blisko
słońca, może która dalej od Słońca, to nie ma tak, że to znaczy
się piekło, nam kiedy to mówiłi, że to smoła gotuje się, kto ich
wie, ale tylko to jest płanieta.
Bóg fizycznie zlokalizowany w nowej, rozleglejszej prze­
strzeni, jest teoretycznie osiągalny; możliwość dotarcia do Nie­
go ogranicza z jednej strony jeszcze niedoskonała technika,
z drugiej - On sam. Bóg karze za zbytnią ciekawość, ponadto
wydaje się, że jeszcze nie jesteśmy przygotowani na dotarcie do
Niego. Gagarin nasz dabierałsja i nie doleciał i rozbił. I dalej jeszczo adin leciał (...), ale tam widzieli (...) jakich to ludiej po dwa
metry toż pisałosja, toż objaśniali! Toż naleciesz do tych ludiej,
szto ani po dwa metry na niebie, toż Pan Isos był. (...) Gagarin
widział! Pa dwa metry ludi, tak hawarił, takoj czieławiek po dwa
metry, no Isos Chrystus nie dał jemu dolecieć...(staroobrzęd.).
Dla innej zaś kobiety wielką karą za loty w kosmos są mrozy
w Ameryce: te Amerykany, oni lecą, lecą w kosmos, nie wiado­
mo gdzie dobierają się, aż im tego roku było, ile ich pomarzła już
A tam, że wiek nie było mrozu w Ameryce. (...) Taka kara Pan Bóg
dał: „Że wy latacie do Nieba, chcecie już mądrzejsze od Boga
być! A wot macie! Zatrzymajcie jak wy mądre, lecicie wszędzie,
i zróbcie i nie puście tego mrozu." Przeciw Boga nigdy nie moż­
na nic robić i powiedzieć. Że Bóg Ojciec co zechce to i będzie.
A już oni wysokości wiele, wyżej i wyżej chcą, dostać tam, uznat
wszystko (staroobrzęd.). Amerykanie są zatem bohaterami adap­
tacji biblijnego wątku Wieży Babel. Za pychę, chęć przechytrze­
nia Boga i dosięgnięcia Go grozi surowa kara.
W Widzach wspominają o dwumetrowych ludziach żyjących
na innych planetach, co pokrywa się z relacjami o kosmitach,
którzy przylatują na Ziemię. W tradycyjnej koncepcji pogarsza­
nia się kondycji człowieka mamy podobne opisy dotyczące ludzi
dopotopnych, którzy silniejsi byli, zdrowsze byli, rostem więhze.
(Współcześnie uzasadnieniem tego stanu rzeczy jest pseudoracjonalizacja potwierdzana odkryciami archeologicznymi: Byli
bardzo mądre (...) Ot jeszcze dotychczas wszystkie te rozkopii
(...) jednego razu to po bialoruskiem mówili, że przy rozkopkaá
(...), że w Emiratach, że coś oni tam kopali takiego, to odkopali,
Że noga człowieka tylko do kolana, ale to całe kości to odkopali,
że do kołana człowieka półtora metra. To jaki był człowiek? Ko­
smici kreowani są na istoty doskonalsze od Ziemian. Co prawda
mówią niezrozumiałym dla nas językiem, ale są uprzejmi w s'
sunku do ludzi (dają prezenty, kłaniają się), wyglądają zdrowo
zdrowe łudzie jak nasze, a co najważniejsze posługują się wy
ko rozwiniętą techniką. A jak pięknie (...), wsio awtamatika, j
szczo nasza płanieta będzie tysięcy lat uczitsa, wsio awtamati
W relacjach osób uprowadzonych przez UFO tamtejsza rzeczy­
wistość przypomina klasyczny Raj. Jest tam wspaniała przyroda,
ale też bardzo wysoka technika. W gazecie napisali, jak jedna
kobieta, jak ją tam zabrali i trzymali ją dłuższy czas. (...)/ mówi­
ła tam, że bardzo jest ślicznie na tamtej planecie, tam bardzo du­
żo zieleni, łąki takie zielone, drzewa bardzo śliczne. (...) Rozpo­
wiadali tutaj nawet i po telewizoru, że u nich taka rozwita tech­
nika. (...) Oni spuszczają się na Ziemię. Kosmici łączą rozwi
tą technikę z zachowaniem równowagi w przyrodzie, gdy
czasem na niedoskonałej Ziemi wynalazki techniczne powodują
katastrofy ekologiczne: Teraz jeszcze po radii słyszała, że syren]
byli. Ale teraz nie ma, wymarli. Za to, że zatruta te morze. I wo­
da taka niedobra (1. 90). Dotyczy to także innych stworzeń: ił

�jest tych bożych krówek, ale teraz już mniej. U nas atom wytruł.tłość, blask i ogień. Co tam tak światło, mocno? Miesiąc tak
świeci, ni tak? Patrzę a sztota, a talierki. Cały dom oświecony,
Choroby nowotworowe, duża umieralność niemowląt, wady roz­
ajajaj. (...) Ale po drodze pochodzili, pochodziła wielka taka tawojowe u dzieci interpretowane są jednoznacznie jako znaki za­
lierka, jak nazywają się, a światłosz - ajajajaj, a droga oświeco­
powiadające koniec świata. No, tak teraz u nas. Atomna stancja
tutaj lo, za jeziorem (chodzi o elektrownię w Ignalinie - A. K. na. (...) No tak jak świet, no jak ogień. Światło, jak niezmierono
i M. R.), jeżeli zerwie się, to i nam koniec świata. W Czarnopolu światło, ajaj. Wot, jak tedy jak talierka widziała, wszystko co
lem, Czarnopol, jak zerwało się to jak niektóre zostali się żywe,wielkie latają, mówią. Dla nas (badaczy!) UFO i jego przestrzeń
lo rak ich zjadł. A już potopem (Bóg) karał ludzi (...) I teraz tak- chociażby z racji swojego naukowego (czyli profanicznego) ro­
dowodu - nie jest jednak pełnym sacrum. Przypomina nam ra­
samo - i wichry rozmaity, i burzy, wojny te. To tam wypalili, wy­
strzelali, no pewnoż kara Boża (Karasino). Jest to kolejny przy­ czej uświęcone profanum. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę
z tego, że niemożliwe jest opisanie i zrozumienie doświadczenia
kład adaptacji wiedzy o współczesnych zagrożeniach cywiliza­
sacrum, jego sensu możemy się tylko domyślać. Nie wyklucza­
cyjnych do tradycyjnej koncepcji upadku człowieka i świata. Oni
(ludzie kiedyś - A.K. i M.R.) nic nie mieli tylko siekiery. I dzie­ my jednak, że spotkanie z NOL może być takim właśnie do­
ci wyhodowali i wnuki. I na nic nie chorowali. A za co? Za to, żeświadczeniem.
sterylna, czysta powietrza (...) czyste jedzenie, ni chemii, ni nic. Gazety i telewizja zapewniają stały napływ „opowieści niesa­
A jak ten samolot, to oni od razu zachorowali grypem, jedzeniemowitych", które przeważnie są kategoryzowane jako cudowne.
juislabe, tak to raniej nie było chorób (...) wszystko teraz nowe Ja liczę, że to więcej jest cud święty, a co tam nauka dokazuje to
Spidy pojawilis się. Ona niewyleczalna tak jak rak. Współcze­jeszcze nic nie dokazali. Było tam jeszcze opowiadanie, ja to sły­
szał sam, nu, gdzie dokładnie, może w Indii to było. Metieorit
śnie Bóg karze ludzi również za grzech rozpusty, zsyłając na
upał z nieba, wielki, strzęsienie ziemi było, zostało się jezioro na
nich AIDS, niczym ognisty deszcz na Sodomę i Gomorę (Sznajtym miejscu wielka, wzgiebili się na mogiłkach nagrobki, idą lu­
derman, 1994).
dzi może 50. W szmatach, roztrzepane już, pogniwszy. Jeden mąż
Kosmici obserwują nas z góry, jak wszechwidzący Bóg. Ich
poznał żonę swoją. Żona 4 lata temu pochowana była (...) I oni
intencje są dobre i czyste: Mc oni nie robią drennego, tak może
iodBoga? Nic drennego oni nie robią. (...) Zabierają ludzi, kie­ do tego jeziora szli, no jak cienie, tylko szmaty. No świadków pi­
dy chcesz jechać, lieczyć, że będą. Ale kto tam jechał, tak an i nie sało się, że może 500 widzieli. No poszli na cmentarz Na cmen­
pamięta. Jak widzisz o, zrobiono. Wizyty składane na Ziemi tarzu nie kopane nic tylko wzdybione ziemia, jak dusze u człowie­
ku, ciało uszło (Białorusin). Ta sama historia powtarza się u in­
przez UFO są skojarzone z boską ingerencją. Kosmici mają
nych respondentów. A wot, gazeta (...) Znaczy jeden ereksponudział w antropogenezie, co jest przywilejem sacrum: No
o pierwszych, to jak to mówią Adam i Ewa. Ale to jeszcze nie sa­ dent (...) on szedł i zobaczel jak rakieta jakaś padła koło cmen­
me pierwsze, to wszystko tak było, ale o, jak teraz, to, że te farel­tarza, koło mogiłek. No i z tej rakiety, ja nie wiem czy ta rakieta
ki co latają, syn był tam w Ameryce, to mówił, że w Ameryce ma­ miała siłę czy co. (...) Wszystkie te powstawali, na mogiłkach
ją tam złowionych, tych ludzi z Kosmosu (...)To mówią, że ta cy­ Z grobów (...)! jak ta rakieta spadła, (...) zaczęli iść z mogiłek lu­
wilizacja, to od nich zasilona. Objawiają swoją moc współcze­ dzie rzędem. Ale mówi: «Idąjak do jeziora, jezioro jakby tam by­
ło i przepadają tam w jeziorze. Ale idą tak rozmaite, i niedawno
śnie w pewnych niezwykłych zdarzeniach. A teraz u nas mówią,
Że na Ukrainie już o, patrzyli, że jedna przyszła rodzić i czesna, pochowane, ubrania jeszcze całe, niektóre tylko strzępy, a nie­
Że ona nie spała z mężczyzną, a przy połogu. Jak to jest? I oni które tylko kościotrupy takie idą.» (...) Zobaczyli na mogiłkach przyznali, że ona rodziła z tych kosmonawty, z tych z Kosmosu. tylko same jamy i groby, a ludzi nie ma. (...) Puste groby. A gdzie
(...) I teraz tam zaczęli patrzeć, że siedem takich naleźli. Siedem te ludzi? (...) To, to w gazecie, tak ja i księdzu dawała i księży
takich dziewcząt naleźli. Że oni żadnego z mężczyznami nie mie­ czytali, i teraz musi u ich gazeta jest ta. On sam nie wie, sam nie
może powiedzieć (Opsa). Meteoryty, a tym bardziej rakiety po­
li (kontaktu), a rodzili.
chodzą z przestrzeni pozaziemskiej, co na poziomie semantycz­
Rudolf Otto podkreśla istotną inność sacrum w stosunku do
nym pozwala je identyfikować z przestrzenią sakralną. Tym bar­
wszystkiego co świeckie, a także jego ambiwalencję: sacrum za­
dziej że miejscem inwazji owych „przedmiotów spadających
razem fascynuje i wzbudza trwogę (1968). Tak też jest w przy­
padku UFO: Dwa traktaństy były w polie. Wot, widzit, gdzie ta z Nieba" jest cmentarz - będący w tradycyjnej wierzeniowości
toie, apuskajetsja sa świetam, no takaja w rodzie tarielki. Upali miejscem granicznym, przynależnym jednocześnie do świata ży­
na ziemliu i traktaryst, katory schawałsia - tot nie aślepł, a ka­ wych i umarłych.
Inaczej rzecz się ma w przypadku zdarzeń tradycyjnie klasy­
tary był u traktorie - tot i aślepł. I patom podniałsia etat tariełka (...) Za Postawami, tak. /... aślepł etot traktaryst (...) ad etawa fikowanych jako cud. Odnawianie obrazów zawsze uznawane
blaska. Tak, ad światła etawa (Białorusinka, prawosł., Koziany).
Tremendum jest bezpośrednią odpowiedzią człowieka na do­
świadczenie sacrum. Sacrum ukazuje się człowiekowi jako naj­
wyższa wartość, na którą otwiera go jego zmysł religijny, albo wrażliwość. Ale sacrum poraża zmysły. Ono jest „totalne" (Ti­
schner, 1996:9). Rozpowiadali, że jakiś człowiek szedł. No i oni
tak samo spuścili się. Oni jego uderzyli, że on tam (prawie) nie
umarł. A potem oni tam jego uzdrowili. Wot. Oni bardzo takie
rozwity naród. Tam toże oni leczą, prosto mówi, w tej chwili le­
czą. Nasze przykłady świadczą o tym, że UFO może być sklasy­
fikowane jako hierofania. A to w tych gazetach było napisane,
łpo telewizoru pokazywali (...) jak oni spuścili się na błoto taki­
mi o, jak talerz. I teraz ludzie widzieli. Mówi: blask taki ogień
pokazał się. Ipotem oni wyszli, to nawet (...) (ludzie) na te błoto
wejść nie mogą, bo (...) lękają się. A oni idą i im nic. Tedy ludzie
do nich przybliżyli się. Oni wzięli i polecieli. Wot. W opowie­
ściach o UFO charakterystyczne jest to, że jego „zstąpieniu" na
Ziemię, tak samo jak objawieniom sacrum, towarzyszy świa­
Apokalipsa Staroobrzędowa
57

�ot Napoleon, Ganibał. Przez tyle lat, przez te set, przez tysięcy lat
ta dusza się wcieli w tego człowieka teraz, ten człowiek też boha­
ter będzie. Ta sama dusza. Człowiekiem rządzi dusza. O prawdzi­
wości tej koncepcji ma świadczyć fakt, że potwierdzają kompu­
ter - nieomylny autorytet technicznej cywilizacji Człowiek rodzi
się nie pierwszy raz na świat, on rodzi się kilka razy. Ot, moja
córka, tam gdzieś, ot w tym Snieczkusie, tam jest jakiś kampiuter
(...) To tam jest taki, który tam bardzo już wszystko wylicza, wy­
dziela tam wszystko. To już córce powiedział, że ona już siódmy
raz rodziła się. Że ludzie te sama przeradzają się, tylko, że on tam
nie pamięta czy co, ale oni przeradzają się.
Wizja świata współczesnego mieszkańca Widz ma charakter
kompilacyjny. Uświadamiana często niekoherentność opiera się
na przemieszaniu i połączeniu elementów magii, religii i nauki
w jej masmedialnej postaci. Pseudoracjonalizacja dokonywana
w odniesieniu do sfery religijnej jest w gruncie rzeczy narzę­
dziem, które ma ocalić spójność świata. Zarazem odwrotną stro­
ną tego procesu jest - poniekąd - uświęcenie zjawisk należących
do kategorii profanum. Religijność, która konstytuowała zwarty
obraz rzeczywistości, i teraz ochrania go przed dezintegracją,
ulegając jednak głębokiej metamorfozie. Współczesny „czło­
wiek widzki" dąży do jednolitego obrazu świata, paradoksalnie,
poprzez łączenie elementów z różnych kontekstów.

PRZYPISY

Matka Boska Budsławska
1

było za wydarzenie cudowne. W zderzeniu z interpretacją, we­
dług której jest to tylko proces chemiczny, rodzi się sprzeczność,
z którą trudno sobie poradzić. Niemożnos'ć jednoczesnego po­
strzegania takiego wydarzenia w kategoriach cudu i w katego­
riach pseudonaukowych pogłębia poczucie niespójności wizji
współczesnego świata. Obrazy. Aha. To było tak, że odnawiali
się. Teraz u nas w kościele przynieśli (...) i teraz Matki Boskiej
obraz jest w Widzach, w kościele. (...) Adnawił się, nauka tam do­
kazywała, że tam jest takie materiały, substancje. Jaka reakcja
idzie. Ja liczę, że to więcej jest cud święty, a co tam nauka doka­
zuje to jeszcze nic nie dokazali (Białorusin). Doświadczenie sa­
crum niełatwo poddaje się racjonalizacji, a próby podejmowane
w tym kierunku kończą się czasem uznaniem własnej niemożno­
ści. Znaczenie odnawiania się obrazów może być zrozumiane
tylko w kontekście sacrum. Odarcie zdarzeń cudownych z tego,
co najważniejsze, co nadaje im sens, musi budzić niepokój i nie­
pewność. Dlatego też znany z gazet i wspominany często opis
objawienia się Matki Boskiej na szpitalnym oknie zawsze jest
zaliczany do cudów.
Jedna z respondentek na pytanie o cud opowiada: Jak czło­
wiek umrzy to i postać tak jak słup stoi biały jak śnieg, z mogiłow (...) Jak słup, jak nierównując jak dym idzie do góry. Jest to
znana pseudoracjonalizacja, często określająca to zjawisko mia­
nem „fosforu". Współczesna interpretacja zostawia fosfor w spo­
koju, a przedmiotem jej zainteresowań jest dusza. Interpretuje się
ją jako ciało astralne albo energię. Ja wierzu, w człowieku jest
dusza. No wot my siedzim żywe, prawda. Jakaś ci to eniergia to
jest w nas, prawda, bio. Możet białagiczna jest. Człowiek zmarł,
to jego futłar - ciało, a cości to z niego wyszło, eniergia gdzieści,
nie może przepadnąć (1.58, Karasino). Jedna z rozmówczyń czy­
ta fragment artykułu o duszy z gazety: Czieławiek - wiecznoje,
tonkoje tieło - dusza. Smiertne, astralne tieło. Riebionok eto gost
w siebie - głosit narodna mundrost. Wschodnie koncepcje reli­
gijne cieszą się dużą popularnością, a szczególnie reinkarnacja
rozumiana jednak jako indywidualna nieśmiertelność. Dusza
wsila się, ot rodzi się, ja umieram, a drugi rodzi się, w jego wcie­
la się. Oczyszczona ta dusza. W historii pisze, tych wielkich było,
58

Brak dodatkowych informacji przy cytacie oznacza, że rozmówca
jest Polakiem, katolikiem w wieku 60-80 lat, zamieszkałym w Widzach.
Problem uczonych jako „narodu wybranego" podejmuje Jean-Bruno Renard w swojej książce Les extraterrestres. Une nouvelle croyance
religieuse? Les Editions du Cerf, 1988. Dużo zawartych w niej analiz,
m.in. dotyczących kosmologii jako typu nowej religijności i w ogóle synkretyzmu religijno-naukowego, można przyrównać do opisywanych
przez nas zjawisk, które, jak zasygnalizowałyśmy na początku, mieszczą
się w znacznie szerszym kontekście niż ten, jaki pokazujemy.
2

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10898" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10876">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c0b29902ad2cb612199ca40f787ceb6c.pdf</src>
        <authentication>6aad2a58cbdd44d989533a63f5df5253</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129983">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2551</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129984">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129985">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2370</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129986">
                <text>Jak to się robi w Nowym Jorku? Wystawy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129987">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.76-79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129988">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129989">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129990">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129991">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129992">
                <text>Jak to się robi w Nowym Jorku?
Wystawy
]
Sławomir Sikora
Pretekstem dla tego tekstu jest drukowany powyżej artykuł
Justyny Laskowskiej. A l e jednocześnie od dawna chciałem
napisać o wystawach, które obejrzałem w Nowym Jorku' (na
przełomie października i listopada 1994 roku), choć tak napraw­
dę, to o jednej z nich - wystawie fotograficznej. Niech zatem te
dwa miejsca stanowią punkt wyjścia i dojścia niniejszego tekstu.
Nowy Jork jest miastem zupełnie niezwykłym i wyjątkowym,
które jakby samo w sobie było jednocześnie muzeum i hap­
peningiem kultur świata, miastem zwariowanym, gdzie sklepy
(wedle obwieszczenia) potrafią być otwarte nawet dwadzieścia
pięć godzin na dobę. Ale właśnie dzięki temu szaleństwu można
chyba uważać Nowy Jork za alchemiczny tygiel, gdzie - by
odwołać się do słów poety - wśród zagrożenia rodzi się ratunek.
James Clifford poświęca krótki esej opisowi pozytywnego
doświadczenia jakim dla Claude'a Levi-Straussa był pobyt
w Nowym Jorku. „ N o w y Jork - stąd brał się jego czar i rodzaj
fascynacji, którą budził [pisze a propos roku 1941 sam LeviStrauss] - był wtedy miastem, gdzie wszystko wydawało się
możliwe. Wzorem tkanki miejskiej tkanka społeczna i kultural­
na miała mnóstwo dziur. Wystarczyło je wybrać i wśliznąć się
przez nie, żeby, niczym Alicja po drugiej stronie lustra, znaleźć
światy tak czarodziejskie, że wydawały się nierzeczywiste."
„Przecinając ulicę trafiało się do innego kraju." „Antropologi­
czny flaneur - komentuje Levi-Straussowskie doświadczenie
Clifford - jest zachwycony, zdumiony, ale także zakłopotany
chaosem pojawiających się równocześnie możliwości. Ten
Nowy Jork ma coś wspólnego z pchlim targiem dadaistów
i surrealistów z początku wieku, ale też pewną odmienność.
Nowojorskie objets trouves nie są już tylko okazją do zadumy
i zamyślenia. Są z pewnością również tym, ale także znakami
znikającego świata. Niektóre spośród nich to skarby, dzieła
wielkiej s z t u k i . "
2

1

4

Nowy Jork to także miejsce, gdzie - jak pisze Clifford
- zaciera się, przynajmniej przestrzenna, dystynkcja między
centrum i peryferiami, pierwszym i trzecim światem, to miasto
zawieszone pomiędzy bezładem przeszłości i zunifikowaną
przyszłością, miejsce gdzie jest się permanentnie p o z a d o ­
m e m , dipaysć,
tak w czasie jak i przestrzeni. A słowa te
przywodzić mogą na myśl charakterystykę kondycji etnologa
w Smutku tropików Levi-Straussa. Zawieszony pomiędzy azy­
lem a misją, etnolog „jest w pewien sposób stale wyrwany ze
swego środowiska, nigdy i nigdzie nie może czuć się u siebie'' .
M o ż n a by zatem rzec, podążając dalej tym tropem, że Nowy
Jork, który w czasie wojny stał się dla Levi-Straussa azylem,
okazał się dla niego również miejscem misji, tam przecież, na
skutek między innymi kontaktów z Jakobsonem, powstały
podstawy antropologii strukturalnej. Clifford pisze zresztą
expressis verbis, że „Być może Nowy Jork był jedynym
prawdziwym 'badaniem terenowym' Levi-Straussa." A nieco
wcześniej pada chyba jeszcze bardziej znaczące zdanie: „Cza­
soprzestrzeń Nowego Jorku prefiguruje a n t r o p o l o g i ę . "
5

6

Ale powróćmy do punktu wyjścia. W swoim bardzo cieka­
wym artykule Justyna Laskowska cytuje i relacjonuje wiele
materiałów dotyczących nowych myśli związanych z ideą

76

muzeum, czy może bardziej: nowymi tendencjami pracy w mt
zeach. Wśród tych licznych głosów pojawiają się też znacząc
głosy autorów polskich. Chciałbym zatrzymać się na chwil
przy dwóch z nich. Idzie o Janusza Byszewskiego i Wojciecl
Micherę, których to autorów Laskowska - moim zdaniei
- nazbyt mocno przeciwstawia.
Byszewski powiada paradoksalnie, że muzeum można sobę
wyobrazić bez obiektów, ale nie może ono funkcjonować be
widza. Zdanie to musi być, z p o w o d ó w oczywistych, traktowat
metaforycznie. Bo czy naprawdę m o ż e m y sobie wyobrazi
muzeum bez eksponatów?
Profesor Zygmunt Bauman, w trakcie seminarium dotycząct
go kultury ponowoczesnej, zorganizowanego w Instytuci
Kultury (1995/6), przytaczył co prawda przykład Ivesa Kleire
który zaprosił ludzi do pustej galerii. Dla Baumana to ilustracj
tego, że dziś nawet NIC może stać się sztuką. Dla mnie jestt
jednak właśnie skrajny przykład na znamienne przesunięci
charakterystyczne dla dzisiejszych czasów, przesunięcia uwaf
z dzieła, jako „ o b i e k t y w n e g o " faktu, eksponatu, rzeczy, в
artystę, jego działanie, tudzież samego widza. Nikt nie przyjdzi
do pustej galerii dopóki nie uzyska zaproszenia-zachęty a
Artysty. To, co zaprezentuje artysta, jest dziełem. To miedz
artystą a publicznością lub dziełem i publicznością rozgrywa sr
akcja, ma miejsce wymiana znaczeń. Dzieło/obiekt jako „obiel
t y w n y " „sam w sobie" fakt traci na znaczeniu. Uwag
przesuwa się na oglądającego „ s u b i e k t a " i znaczenia, któi
można by nazwać subiektywnymi, na to jak widz rozumie to, o
się przed nim, w jego obecności, dzieje. Stąd tak wielka wag
performance'u w dzisiejszych czasach, wydarzenia, które be
widza po prostu nie ma sensu.
Przytaczane przez Autorkę głosy wskazują na wielorako!
funkcji muzeum. Można by - ryzykując pewnym przeinten)
refowaniem - powiedzieć, że muzeum powraca do swojeg
źródłowego znaczenia, staje się świątynią Muz, miejscei
twórczości (a nie tylko przechowywania twórczości), przynaj
mniej w tym znaczeniu, że „ z m u s z a " do twórczego myśleń*
a nie tylko przyswajania, biernego oglądania, chce ono umkną
wizyty Różewiczowskich „ j a p o ń c z y k ó w " .
Ale kiedy się czyta tekst Laskowskiej, to może się wydawać
że jedynie dzieci chodzą do muzeów, a przynajmniej to о»
stanowią trzon widowni. Tak pewnie nie jest, a przynajmnit
być nie powinno. Znacząca większość przytaczanych własnyd
i cudzych doświadczeń odnosi się właściwie do pracy z dziećtt
lub do sprowadzania widza do roli dziecka. Laskowska polem
żuje z tekstem Michery, i można chyba przyznać rację 1
zastrzeżeniom co do referencyjności „odprawianego obrzędu
w muzeum w Biskupinie i w cerkwi w Czarnym (ale na ten brr!
referencyjności wskazuje sam Michera). W tych „obrzędach
akcent położony jest na zgoła co innego. To, co się tu liczy, 4
przecież nie próba powołania do życia „abstrakcyjnego ob
r z ę d u " , lecz próba doświadczenia o b c o ś c i , wyobcowani*
o d c o d z i e n n i e n i a oglądanych artefaktów (przedmiotó*
- ?; czy ciało w muzeum musi być przedmiotem?). Prób'
dostrzeżenia, czy też wykreowania „ i n n o ś c i " przestrzeni muzf
7

�alnej, relatywizacji samego siebie, „ w y r z u c e n i a " widza z roli
tradycyjnego" widza. Kiedy Autorka dla porównania przywo­
łuje przykład prawdziwych obrzędów odprawianych w muzeach
przez Indian Amerykańskich, to jest to argument z serii łatwych.
Łatwych dlatego, że w sposób oczywisty słusznych. Nie mówi
on jednak wiele o naszej dziś j u ż z góry niezręcznej sytuacji,
z którą jakoś musimy sobie poradzić: że m u z e a j u ż s ą i że często
mają one przecież postać nekropolii, nekropolii przedmiotów
i kultur, ale czasem także nekropolii autentycznych ciał ludz­
kich. Ciał, które m o ż e m y minąć obojętnie, jak mijamy po­
wtarzane nagminnie w mediach informacje o śmierci cudzej, lub
też próbować coś z tą sytuacją uczynić, zainteresować się nią
zgodnie z źródłosłowem tego słowa (inter-esse), stanąć pomię­
dzy, a nie tylko przed...
Można by powiedzieć, że o ile Laskowska chce uczynić
bliską (czytaj: interesującą) przestrzeń muzealną przez elemen­
ty swojskie, o s w o j e n i e , to Michera pragnie „uatrakcyjnić"
tę przestrzeń czyniąc j ą - odwrotnie - o b c ą . Paradoksalnie
bliską przez obcość. Jeśli można odwołać się do muzeum jako
świątyni, to należałoby powiedzieć, że Michera chce by, nawet
jeśli nie potrafimy odprawiać tam już stosownych obrzędów,
miejsce to zachowało swój charakter tremendum et fascinans.
I żeby ta świętość nie sprowadziła się jedynie do tabliczki-napisu: „Nie dotykać eksponatu" (jak wiadomo dotykanie
świętości może być groźne). I właśnie dlatego, jak mi się
wydaje, w muzeum powinno się znaleźć miejsce także dla
takich, jak proponuje Wojciech Michera, działań. Co więcej na
poziomie praxis (a do tego poziomu tu się tylko odwołuję)
działania Michery znakomicie dadzą się „ p o m i e ś c i ć " w obrębie
przestrzeni wykreowanej przez metaforyczne zdanie Byszews­
kiego.
Dzisiejsza antropologia przesycona jest lękiem przed mówie­
niem za innego, lękiem przed przyjęciem choćby w najmniej­
szym stopniu postawy autorytarnej. I jest to pewnie lęk
uzasadniony, ale trzeba także pamiętać, że czasem ci inni sami
nigdy nie przemówią. Dziś potomkowie ludów tubylczych
odwołują się i studiują sporządzone przez białych zapisy
dotyczące ich własnej kultury. Za przodków Indian Amerykań­
skich mogą przemówić ich dzisiejsi potomkowie, zadecydować,
czy ich zagrabione dobra, zwłoki powinny, czy też nie powinny
pozostać w muzeum. Kto ma podjąć taką decyzję za szczątki
ludzkie z muzeum w Biskupinie, czy też za ludzi z bagien
Jutlandii, prawdopodobne ofiary przemocy własnego społe­
czeństwa, własnej kultury. Nad tym niejasnym statusem zwłok
w muzeum zastanawia się też wielki poeta:
8

9

Któregoś dnia wybiorę się do Aarhus,
Obejrzeć jego głowę, brunatną
Jak torf, delikatne strąki powiek,
Spiczastą czapkę z futerka.
W tej płaskiej krainie, w pobliżu
Miejsca, gdzie go wykopano z ziemi
Z ostatnią papką z ozimego ziarna
Skrzepła w żołądku,
Nagiego, jeśli nie liczyć
Czapki, przepaski i pętli,
Będę stał długo.
Oblubieniec bogini:
Zacisnęła na jego szyi
Swój naszyjnik, otwarła swój moczar,
Ciemne soki, które go trawiły,
Aż stał się zabalsamowanym świętym,
Skarbem (...)
Mógłbym zaryzykować bluźnierstwo,
Uznać kotły trzęsawisk za nasze
Miejsca święte, modlić się do niego,

Aby sprawił, że wzejdą kiełki (...)
(Seamus Heaney, Człowiek

z

Tollund)

A o innym „ z n a l e z i s k u " , człowieku z Graubelle napisze
wprost:
Kto nazwie trupem
ten odlew, w którym trwa życie?
Kto powie „ z w ł o k i "
o tym niejasnym spoczynku. (...)
(Seamus Heaney, Człowiek

z

Graubełle)

w

Z punktu widzenia, który moglibyśmy nazwać obiektywnym,
nie ma wielkiej różnicy pomiędzy anonimowym szkieletem
sprzed tysięcy lat, fascynującym człowiekiem z Tollund, „atrak­
c j i " (!?) muzeum w Aarhus, i szkieletem wystawionym w M u ­
zeum Historii Naturalnej, w którym M i n i k , eskimoski chłopiec,
rozpoznaje szczątki swojego ojca. A jednak Heaney pisze
poruszające wiersze o ludziach z bagien, zaś scenę z eskimos­
kim chłopcem, która pojawiła się w Talabocie, przedstawieniu
Odin Teatret opartym na życiu duńskiej antropolog, Kirsten
Hastrup, w swoim artykule-komentarzu do przedstawienia,
nazywa ona „wyjątkowo niepochlebnym przykładem antropo­
logicznego kanibalizmu" " .
Większość przytaczanych przez L a s k o w s k ą prób nowej pracy
w muzeach można by zintepretować jako usiłowania „porusze­
nia", „ u r u c h o m i e n i a " statycznych w swojej budowie wystaw.
W tekście tym chciałbym opisać przykłady takich ekspozycji,
w których konstrukcję niejako wbudowana jest próba zaan­
gażowania widza, nakłonienia go do samodzielnej decyzji
i pracy, stawiania pytań i konfrontowania różnych prawd;
wystawy te chcą ukazać, że to od widza zależy jaki kształt
w rzeczy samej będzie miała wystawa, której on może, lub
wręcz musi być w s p ó ł k r e a t o r e m .
Kiedy się zwiedza muzea i wystawy Nowego Jorku to można
odnieść pozytywne wrażenie, że ich organizatorzy poznali
dobrze obecne tendencje w antropologii, nauce o kulturze,
muzealnictwie. I dotyczy to nie tylko programowych wystaw
takich jak Exhibition-ism.
Museums and African Art
zor­
ganizowanej przez The Museum for African Art, która chwilami
mogłaby się wydawać tradycyjnym sposobem przedstawiania
sztuki i rzemiosła (? - w sprawie tego rozróżnienia porównaj
dalej) z Afryki, a która jednocześnie przełamuje i negliżuje te
konwencje. Przed gablotami z eksponatami spotykamy konwen­
cjonalny muzealny podpis, informujący nas o proweniencji
i datowaniu obiektu, daje nam on do zrozumienia z jak
znaczącym, wielkim czy reprezentatywnym „ d z i e ł e m " ob­
cujemy (eksponat muzealny powinien przecież być oryginałem,
świadectwem kultury; oryginalność i archaiczność wskazują na
nie-skażenie, mocniej niejako zaświadczając o znaczeniu i fun­
kcji artefaktu), ale jednocześnie jesteśmy zachęceni do wy­
słuchania innego, zazwyczaj obszerniejszego głosu (umiesz­
czonego po przeciwnej stronie gabloty), często poddającego
w wątpliwość ten pierwszy; ten drugi głos wskazuje na liczne
wątpliwości: na przykład co do oryginalności danego artefaktu,
niejasności jego proweniencji, datowania, funkcji, czasem zaś
wyjawia kulisy historii, czy też ciemne strony związane z pozys­
kaniem eksponatu. Ale już sam fakt umieszczenia informacji
z różnych stron obiektu skłania do oglądania go od różnych
stron, krążenia wokół niego. „ F r o n t a l n y " wygląd j u ż nie
wystarcza.
12

Wybranych obiektów m o ż e m y dotykać, inne oglądać z róż­
nych stron i w różnym oświetleniu - sami manipulując ich
położeniem, a zmieniając oświetlenie, bawić się, na przykład,
ich „plastycznością", a tym samym „ p r z e m i e n i a ć " je ze
„świadectw kultury" w „dzieła sztuki". T o oczywiście tylko
niektóre z zastosowanych technik, by zwiększyć „nasz własny
w k ł a d " w wystawę, zachęcić do „bliższego o g l ą d u " , kreatyw-

77

�ności, myślenia, stawiania eksponatom, a jednocześnie samym
sobie pytań, które potrafią wzburzyć i ukazać niejednoznacz­
ność prawdy, wielość równorzędnych (?) punktów widzenia,
gdzie wśród szerokiego spektrum możliwości możemy do­
szukiwać się także naszej własnej prawdy.
W oddzielnej gablocie wystawione są dodatkowe obiekty,
które czekają na nasze życzliwe zainteresowanie: możemy
domagać się by i one trafiły na zasadniczą wystawę i objawiły
swą prawdę w wielorakim oświetleniu. T y m samym ekspozycja
w trakcie trwania ulega metamorfozie. Podobny pomysł za­
stosowany był na wystawie Labirynt Niny i Janusza Boguckich
w kościele na Ursynowie (1989), gdzie dowieszane i rearanżowane fotografie, tworzące labirynt, unaoczniały (i tym sa­
mym jak gdyby pogłębiały) jego istotę - ciągłą zmienność
i pewnego rodzaju amorficzność. Labirynt nie jest przecież
drogą, którą m o ż e m y raz na zawsze poznać, w swojej źródłowej
postaci zawiera element błądzenia, czy może, by zabrzmiało to
pozytywniej - poszukiwania.
Podobnie bardzo interesująco wyglądała świeżo otworzona
wystawa ( X 1994) w National Museum of the American Indian
poświęcona Rodowitym Amerykanom. W słowach otwierają­
cych katalog-reklamówkę mówi się, że: „The Smithsonian's
National Museum of the American Indian służy przechowywa­
niu, badaniom i wystawiennictwu sposobów życia, języków,
literatury, historii i sztuki Rodowitych A m e r y k a n ó w (...) Muze­
um współpracuje z ludami tubylczymi Zachodniej Półkuli
w celu zachowania i opiekowania się ich kulturami, chce na
nowo utrwalić tradycje i wierzenia, zachęcić do twórczości
artystycznej i wzmocnić głos Indian." Wystawa często przybie­
ra formę polifoniczną: na temat danego eksponatu czy zjawiska
możemy wysłuchać kilku głosów, np. antropologa, historyka
sztuki i członka kultury, z której dany obiekt czy zwyczaj
pochodzi. W ten sposób spotykamy się z głosami, które się
wzajemnie uzupełniają (choć niekoniecznie), ukazując, że na
jedno zjawisko można patrzeć z bardzo różnych perspektyw.
Także i tu możemy dotykać niektórych obiektów, słuchać
i oglądać Indian mówiących na temat rzemiosła, sztuki, zwycza­
j ó w , wierzeń itd. Głosy te nie narzucają się nam jednak. Na
ekranie monitora dotykiem wybieramy interesującą nas opcję.
Gdy nie chcemy, głosy te pozostają nieme.
Na tej wystawie najbardziej zainteresował mnie jednak
zaaranżowany na końcu trasy zwiedzania „współczesny-tradycyjny" salon indiański. Trochę starych i podniszczonych już
zwykłych mebli, nienajnowszej generacji lodówka z coca-colą,
szeroka kanapa, zachęcająca by zająć wygodne miejsce przed
- t o clou salonu - monitorem video, gdzie można obejrzeć około
czterdziestominutowy program. Bardzo śmieszny, dowcipny,
a przy tym mądry i pouczający. Były w nim zabawne scenki
parodiujące kulturę białych, takie jak na przykład stewardesa
w indiańskich liniach lotniczych, która zblazowanym głosem
wygłasza konwencjonalne formułki wypowiadane w liniach lot­
niczych, czy lekcja aerobiku. Ale nie tylko. Niektóre sceny w „pi­
g u ł c e " - rzec by można - unaoczniały problemy, wcześniej
przedstawione na ekspozycji: problem nieprzystawalności pojęć
i kategorii związanych z odmiennymi kulturami. Tak na przykład
w operującym ostrymi zbliżeniami i oddaleniami video potężny
Indianin prostując i zginając gwałtownie ręce zbliżał i oddalał
ozdobny, kuty srebrny pas (?), powtarzając na przemian słowa:
sztuka, rzemiosło, sztuka, rzemiosło... - sugerując tym samym
j e d n o z n a c z n i e n i e p r z y k ł a d a l n o ś ć tych europejskich kate­
gorii do twórczości Indian.
Ale najmocniejsza i najbardziej chyba przemawiająca była
scenka przedstawiająca zawiłe i kłopotliwe położenie współ­
czesnych Indian, fakt, że dziś nie da się ich kultury „wyp­
r e p a r o w a ć " z wszechobecnej kultury białych, że kultury te
„ s k a z a n e " są na koegzystencję. Scena ta wskazywała również

78

powiedzi wskazywały na znaną prawdę (Pierre Bourdieu), że
daleko idącą samoświadomość i dystans, na j a k i wobec samycli we zdjęcie „ ł a z i e n k o w e " ) . Zdjęcia stają się więc często
większość osób postawiona wobec fotografii koncentruje się na
p r e t e k s t e m do mówienia o własnych doświadczeniach, jak
siebie potrafią zdobyć się rodowici Amerykanie.
tym, co na niej widzi, traktując j ą jak rzeczywistość, a także
Spotykają się dwie Indianki. Jedna pyta drugą, czy naszyjnik^ również marzeniach i fantazjach. Ale wszystkie przykłady
- ewentualnie - próbie interpretacji danej sceny.
który (druga) nosi, jest indiański. Następuje seria pytań i оси wskazują też na coś bardzo ważnego, że znaczenie rodzi się
M i m o pozornego podobieństwa między tymi pomysłami
powiedzi, w których pierwsza Indianka kwestionuje indiań-i zawsze d l a к o g o ś, dla określonej osoby, że tym samym nie
istnieje też bardzo znacząca, powiedziałbym nawet - radykalna
skość drugiej. W końcu pada kluczowa kwestia: „Sister, show ma znaczeń w pełni obiektywnych.
różnica: na wystawie to ludzie sami wybierają zdjęcia, o których
me your I D , please." (Siostro, pokaż mi swój dowód tożsamo­
Wśród tych różnych obrazów i głosów możemy swobodnie
chcą mówić; ten osobisty wybór powoduje też znaczące
ści). Tak oto paradoksalnie dokument wystawiony przez białych; krążyć, przerywać wypowiedzi, które nas nie zadowalają lub
przesunięcie w wypowiedzi, wywody znacznie częściej koncen­
staje się koronnym argumentem indiańskości. Pikanterii dodaje! nudzą, przesłuchiwać po raz kolejny głosy, które wzbudziły
trują się na problemach osobistych, które dane zdjęcie poruszy­
fakt, że opisana scena rozgrywa się najprawdopodobniej przed; naszą ciekawość. Na tej wystawie nasze, widzów, moce
ło, nie zaś na „ o b i e k t y w n y m " opisie tego, co się widzi
gmachem omawianego Muzeum. Trudno byłoby klarowniej] kreatorskie" sięgają bardzo daleko. M o ż e m y przecież za­
i ewentualnej interpretacji oglądanej sceny. T y m samym wy­
w tak esencjonalny sposób ukazać jak bardzo dziś kultura Indian szczycić jakieś zdjęcie muśnięciem oka, możemy mu poświęcić
stawa w zadziwiający sposób dowodzi prawdziwości rozróż­
zanurzona jest w kulturze białych, zależna od niej i trudna daj wnikliwą [?] uwagę, wejść w świat, który współtworzą foto­
nienia, jakie badając fotografie uczynił Roland Barthes. Wyróż­
„ w y p r e p a r o w a n i a " w postaci czystej, takiej o jakiej czasenj grafia i mówiąca o niej osoba, konfrontować nasze myśli
nił on dwa typy podejścia do zdjęć: studium i punctum. To
mogliby marzyć i naukowcy, i sami Indianie.
z myślami innych ludzi. Poza wysłuchaniem głosu autora
pierwsze wiązał z takim podejściem do fotografii, jakie narzuca
Wystawa, która mnie osobiście wydała się jednak najbardziej danego wyboru, m o ż e m y przecież snuć własne interpretacje,
nam nasza kultura, nasza wiedza. To obszar wiedzy w znacznym
zestawiać
ze
sobą
dowolne
fotografie
na
wystawie,
zestawiać
frapująca i pomysłowa, to Talking Pictures. People speak about
stopniu wspólnej, tej którą możemy dzielić z innymi osobami
the photographs that speak to them {Mówiące obrazy. Ludzi dowolne głosy. W ten sposób każdy widz tworzy swoją własną
o podobnym wykształceniu, „ s p o j r z e n i u " , doświadczeniach.
mówiący o obrazach, które mówią do nich), zorganizowani trasę podróży, swój w ł a s n y l a b i r y n t , badając cudzą
Ale przecież spora część fotografii na wystawie może nam się
i
własną
wrażliwość
emocjonalną,
intelektualną,
estetyczną.
przez Marvin Heiferman i Carole Kismaric w International
wydawać mało interesująca; to dopiero głosy osób, które je
Poszukując
może
niekoniecznie
prawdy
ile
swojej
Ariadny
by
Center of Photography (Nowy Jork). Zamysł prosty, a jednaj
wybrały, odsłaniające motywy wyboru, odwołujące się do
poruszający. 54 fotografiom - czarno-białym i kolorowym odwołać się do znanego powiedzenia Nietzschego o człowieku
osobistych doświadczeń i przeżyć, m o g ą s p o w o d o w a ć , że
labiryntu. To doświadczenie przypomina przeżycia Aniołów,
- towarzyszyły mniejsze zdjęcia ludzi, którzy je wybrali, oraj
spojrzymy na te zdjęcia „innymi oczami". „ P e w n e defale mogą
które w Niebie nad Berlinem Wima Wendersa, krążą po
numerki, które m o ż n a było z kolei wystukać na specjalnym
mnie p r z e s z y ć " - powiada Barthes właśnie o elemencie, który
bibliotece i wsłuchują się w ludzkie myśli. Ludzie w tym jednym
słuchawko-magnetofonie, by usłyszeć głos osoby, która dan*
nazwie punctum, elemencie trudnym do zdefiniowania, czasem
miejscu myślą o tak różnych rzeczach. Ludzie wobec tej jednej
fotografię wybrała jako najważniejszą, czy też najbardziej
nawet sprawiającym trudność w werbalizacji samemu „poru­
rzeczy, Fotografii, myślą o tak różnych rzeczach, czy - co chyba
poruszającą dla siebie, a także zgodziła się o niej mówić. Osoby,
szonemu" widzowi. Punctum to słowo etymologicznie wiążące
ważniejsze - m y ś l ą
w tak
różny
s p o s ó b . Na
te mają różne profesje, wykształcenie, pochodzenie. W ten;
się z raną, bolesnym miejscem. Punctum często odnosi się do
każdym niemal kroku odkrywamy (podobnie jak i na wcześ­
sposób spotykamy się z bardzo różnymi typami zdjęć: wykona-;
osobistych przeżyć, wspomnień, jest spoza kultury. Z takich
niej opisanych wystawach), że z a ś w i a t e m
obiek­
nymi przez znanych fotografów (np. Andre Kertesz, W. Eugene:
właśnie „ n i e - o b i e k t y w n y c h " m o m e n t ó w składa się
t y w n y m , k r y j ą s i ę ś w i a t y s u b i e k t y w n e , że
Smith, Cartier-Bresson czy August Sander - choć są one*
ta wystawa, może nawet przede wszystkim takich, by wspo­
światy te zachodzą na siebie, choć wcale nie muszą się
w mniejszości), zdjęciami „ n a u k o w y m i " , a także zwykłymi
mnieć tylko fotografię „ ł a z i e n k o w ą " .
pokrywać.
„niedzielnymi" fotkami. Znacząco różni się język opisu.
Abigail Solomon-Godeau, znana krytyczka fotografii, zesta­
Jednocześnie, co trzeba wyraźnie podkreślić, nigdzie nie
Koncept wystawy nie jest zresztą całkowicie oryginalny.
wiona jest z kimś, dla kogo fotografia jest zwykłym przypo­ Nosi znaczące podobieństwo do pomysłu Agnes Vardy. W roku
spotykamy głosu autorów wystawy. Oczywiście, to oni wybrali
mnieniem rzeczywistości, pamiątką, przypomnieniem jakiego! 1983 zrealizowała ona w telewizji francuskiej cykl zapisów,
ludzi, którzy mówią o „ s w o i c h " fotografiach. Ale wielość
faktu z życia, lub też po prostu kojarzy się z określonym w których za każdym razem przez minutę można było oglądać
profesji tych ostatnich pozwala niejako zapomnieć o tym
znaczącym faktem. Wytrawny język analizy, którym posługuje jedną wybraną fotografię, o której przez czas trwania emisji
pierwszym (autorskim) wyborze, przesunąć go niemal w obręb
się Solomon-Godeau, dociekając tajemnicy w wybranym zdję­ mówiła jedna znana bądź nieznana osoba. Pojawili się przed­
anonimowej statystyki.
ciu, zastanawiając się m.in. nad tym, czy fotografia Margrethe stawiciele różnych zawodów, ludzie profesjonalnie związani
We wszystkie opisane przeze mnie wystawy (choć najbar­
Mather, Semi-Nude (1923), przedstawia ciało kobiety czjj z fotografią i sztuką, mówieniem i pisaniem, politycy, ale także
dziej w tę ostatnią) wpisany jest element uczestnictwa. Trudno
mężczyzny, „sąsiaduje" z opowieścią Phillis Gangel-Jacob reprezentanci wielu innych zawodów, bez których trudno
na nich pozostać jedynie „niemym obserwatorem". Skłaniają
(sędzia), której „ ł a z i e n k o w e " zdjęcie nieznanego fotografa, wyobrazić sobie normalnie funkcjonujące społeczeństwo. W y ­
one, by od obserwacji przejść do partycypacji.
przedstawiające tubki pasty i szczoteczki do mycia zębów,
przypomina czas, kiedy zetknęła się ona z wyposażeniem
PRZYPISY
„ b i e d n y c h " łazienek emigrantów, co było dla niej przeżyciem
we powiązania i zasadność żądań wobec kwestionowanej własności."
' Pragnąłbym w tym miejscu wyrazić swoją wdzięczność In­
prawie traumatycznym. Тор-modelka, Naomi Campbell, wy­
- powiada tekst w broszurce wprowadzającej do nowo otwartej wystawy
biera fotografię Josephine Baker, Jackie Joyner-Kersee (lekko- stytutowi Sztuki PAN, który moją podróż do USA sponsorował,
poświęconej Indianom Amerykańskim (National Museum of the Ameri­
Leszkowi Opioli, który mnie gościł podczas mojego tygodniowego
atletka) - swoje zdjęcie z olimpiady w Barcelonie (1992), lekarz pobytu w Nowym Jorku, a także Ewie i Tomkowi Dżurakom, którzy
can Indian).
medycyny - dagerotyp Indianina z Venezueli z rakiem szczęki; gościli mnie pod Bostonem i bez których pomocy i zachęty wyjazd ten
* Por. J. Clifford, O autoryteci etnograficznym, tłum. I . Iracka i S.
Sikora, „Konteksty: Polska Sztuka Ludowa" nr 3-4,1995, np. przyp. 9
(1848), wykonany przez dr Eliseo Acosta, pewien producent pewnie nie doszedłby do skutku.
Tłum. S. Barańczak, (w:) S. Heaney, 44 Wiersze, Wydawnictwo
C. Levi-Strauss, Nowy Jork post- i prefiguratywny, przeł. W.
Znak, Kraków 1995, s. 45 i 67
i dyrektor - zdjęcie z obozu w Auschwitz. Wszystkie te różne Grajewski, (w:) Spojrzenie z oddali, PIW, Warszawa 1993, s. 421
" K. Hastrup, Out of Anthropology. The anthropologist as an object
Tamże, s. 419
wybory odwołują się przede wszystkim do z n a c z e n i a
of
dramatic
representation, 1988 (maszynopis). Artykuł opublikowany
J.
Clifford,
The
Predicament
of
Culture.
Twentieth-Century
Eth­
danych fotografii, niepomiernie rzadziej do kategorii estetycz-j
w „Cultural Anthropology" w 1992 roku.
nography, Literature and Art, Harvard Univ. Press 1988, s. 238
nych. Znaczenie to jest, oczywiście, rozumiane bardzo różnie;
Przetłumaczenie nazwy wystawy nastręcza wielu problemów.
C. Levi-Strauss, Smutek tropików, przeł. A. Steinberg, PIW,
- może pozostawać niejako w obrębie fotografii, i wiązać siej Warszawa 1964, s. 51
Exhibition to oczywiście wystawa; Exhibitionism to, jak podaje słownik
oxfordzki „skłonność do ekstrawaganckich zachowań, mających na celu
z zdjęciem jako formą obrazowania, ale też niesłychanie częstfr
J. Clifford, op. cit., cytaty odpowiednio ze stron 245 i 241
skierowanie na siebie uwagi", pisany zupełnie inną czcionką ism jest
U Różewicza są oni pisani mała literą, z nazwy własnej stają się
„ w y c h o d z i ć " poza fotografię. Fotografia staje się metonimiczznaczący i odsyła pewnie do różnych dwudziestowiecznych „izmów".
nazwą
pospolitą,
która
obejmuje
zespół
przymiotów
i
zachowań,
nym śladem rzeczywistości, o której chce się mówić (Naomi'
Znajdujemy się więc pomiędzy wystawiennictwem a ekshibicjonizmem.
stereotypowo przypisanych japońskim turystom, choć niewątpliwie nie
Campbell mówiąca o Josephin Baker, Boby Cunningham mówią­ odnoszących się jedynie do nich: „pamiętam, że kiedyś/oglądałem kilku
Widzimy eksponaty, ale odsłaniane są przed nami również kulisy, czy
też - żeby powiedzieć mocniej i bardziej adekwatnie - „zakryte
cy o swojej ważnej decyzji życiowej, z którego to czasu pochodzi Japończyków/nałożonych na uśmiech Mony Lisy/byli bardzo ruch­
sprawy" związane z wystawiennictwem.
zdjęcie, więzień mówiący o utrwalonych na fotografii bliskich),, liwi". T. Różewicz, Francis Bacon czyli Diego Velezquez na fotelu
Por. R. Barthes, La chambre claire. Note sur la photographie,
lub też - jeśli można tak się wyrazić - śladem metaforycznym (pi­ dentystycznym, „Twórczość" nr 7/8, 1995
Editions du Seuile 1980, § 30
„Zwłoki ludzkie, przedmioty pogrzebowe, artefakty religijne
sarka Martha Steward, mówiąca o fotografii Edwarda Kostyra':
Tamże, § 10. O książce Barthesa pisałem więcej w artykule
obrzędowe, zbiorowa własność plemienna, a także wszelkie nabytki
ukazana na niej praca w polu staje się metaforą polskości - z Pol­ Pozyskane nielegalnie będą zwrócone na żądanie indywidualnych
Fotografia - pamięć - wyobraźnia, „Konteksty: Polska Sztuka Ludo­
wa" nr 3-4, 1992
ski pochodzili jej rodzice; czy wspomniane już wcześniej anonimo-, Potomków albo grup plemiennych, którzy potrafią przedstawić kulturo­
13

14

2

10

5

12

13

1

14

79

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10897" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10875">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/41e37566c7566c10f26208adb1b30139.pdf</src>
        <authentication>f67df99be35261ae01e4c7db32b6d08e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129973">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2553</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129974">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129975">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2372</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129976">
                <text>Plagi, żywioły, demony. Opatrzność i Święci Pańscy albo próby poznawania siebie samego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129977">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.83-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129978">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129979">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129980">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129981">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129982">
                <text>Plagi, żywioły, d e m o n y ,
Opatrzność i Święci Pańscy
albo próby poznawania siebie samego
Jacek Olędzki

Pytasz
W której kaście święci się rodzą?
W każdej (Bramin, kszatria) Czy kupiec
(Zawsze Bożymi być mogą) Święci
Z trzydziestu sześciu kast pochodzą
Świętym może być golarz i pracz
Świętym był Raidas (Był nim i śmieciarz)
Śwapać.
K a b i r (1440—1518), Kabir Bani
z hindi przełożył
Juliusz Parnowski
Po Vanitas vanitatum... 1994 (Murzynowo-Płock; Spich­
lerz), wcześniej zaś Znakach istnienia oraz
Świadomości
miejsca, udało się zorganizować w Muzeum - Pracowni M O G
WGiSR U W w Murzynowie koło Płocka kolejną ekspozycję,
którą nazwałem Plagi, itd., jak w tytule tego szkicu. W 1996
roku ekspozycja poszerzona zostanie o miejsca gościnne we
wspomnianym Spichlerzu Muzeum Płockiego i Domu Kateche­
tycznego przy kościele w Rokiciu (najczęstsza trasa wycieczek
z liceów Warszawy i województwa warszawskiego, z którymi
istnieje paroletnia j u ż współpraca).
Stałym założeniem owych aranżacji jest rejestrowanie (a
skromniej mówiąc, n o t o w a n i e - niczym w dzienniku)
narastających i zmieniających się - nieraz zasadniczo - d o ­
świadczeń z w i ą z a n y c h z procesem
badaw­
c z y m , prowadzonym systematycznie, od powrotu z rozpo­
znań w dalekim świecie (Azji i Afryce) w 1978 roku, po dziś;
celowo t y l k o w j e d n y m m i e j s c u . I c o jest dosyć
istotne, w przypadku struktury emocjonalnej piszącego te
słowa, notowanie doświadczeń, przy stanie wygasających po­
kus zaciekawienia, ciekawości, innymi, odległymi światami.
Ostatnie, indyjsko-chińskie konwersacje w Muzeum - chcąc nie
chcąc - zdecydowałem się wyciszyć, z żalem wielkim oczywiś­
cie, już osiem, lub siedem lat temu.
Przez wspomniane określenie, doświadczenie badawcze,
rozumiem - przede wszystkim - rozwój własnej, etnologicznej
świadomości poznawczej; nazywam to również, za Rousseau
i Levi-Straussem, p o z n a w a n i e m s i e b i e s a m e g o .
Niezbyt wdzięczne jest to zajęcie, wszelako stanowi - jak
wiadomo - jedyne usprawiedliwienie; czy mówiąc inaczej,
oczyszczenie moralne z niegodziwości wnikania w skryte
zakamarki ludzkich sumień, postaw, zachowań itd.' Zatem,
Przypomniane przez Levi-Straussa przesłanie moralne Rous­
seau, stało się założeniem metodologicznym działań, związa­
nych - tak czy owak - z nauką i dydaktyką, która obliguje
Muzeum-Pracownię, będącą instytucją szacownego Wydziału,
Jednego z najwyższych rangą Uniwersytetów w kraju.
Pomny tego zaszczytu zamontowałem onegdaj na ścianie
chałupy, niegdyś domu kamieniarza Konstantego Przybyls"^ego zwanego Europą, szyld stosowny. Bardzo się przejąłem
tym zabiegiem i oczekiwałem uznania, szczególnie od przed­

stawiciela władzy lokalnej, bowiem sądziłem, że władza szyldy
szanuje. Były, wieloletni na swym urzędzie sołtys Murzynowa
wyznał mi jednak z rozbrajającą szczerością: ja nawet tego nie
czytałem... A był to czas, kiedy jeszcze leszcze i sandacze, parę
kroków od chałupy - Muzeum szły jak cholera, a sołtys
- zawołany wędkarz - dzień w dzień przemierzał ścieżkę koło
szyldu, na którym oprócz takich wzniosłych słów, jak Uniwer­
sytet, pomieszczone zostało nazwisko: St. M U R Z Y N O W S K I
oraz daty ok. 1526 - ok. 1553.
Nowy sołtys, znacznie młodszy, odwiedza Muzeum, nawet
służy mu pomocą. Ostatnio, zwiedzając n o w ą ekspozycję
powiedział: to jest nasze muzeum. Wstyd powiedzieć, ale na
słowa te musiałem czekać aż 18 lat!
Plagi
Zbliża się zmierzch długiego dnia sierpniowego. Wpatruję się
w bezchmurne niebo nad lasem cabańskim. Nie ma chmur, lecz
niebo zasnuwają ciemnawe, ruchliwe tumany. Mają kształt
niebotycznych słupów, wyniosłych chyba na paręset, a szero­
kich na kilkadziesiąt metrów. Stoję od strony wschodniej lasu,
mogę więc widzieć te zadziwiające, ruchliwe, monstrualne
formy podświetlone przez zachodzące słońce. To pęcznieją, to
znów kurczą się; opadają, aby za chwilę znowu wznieść się. Jest
tych dobrze widocznych nad lasem t u m a n ó w 3, ale za mną, nad
laskiem Rudzińskich, kotłuje się tuman rozciągnięty, pulsujący
horyzontalnie. Od północy, nad lasem siecieńskim znacznie
mniejsze zaciemnienia nieba. I wreszcie, patrzę nad siebie, aby
zobaczyć miliardy ruchliwych drobinek. Zejdę na dół, na
południe do Jeziora - dawnej Wisły - usiądę w ogrodzie przed
Muzeum i będę mógł do syta napatrzeć i nasłuchać się z bliska
istotom, które na bezchmurnym niebie zastępują obłoki.
Reprezentanci tej p l a g i (od kilkunastu j u ż lat nasilającej
się w miejscowościach takich jak Murzynowo, położonych nad
Jeziorem Włocławskim) przynależą do rzędu muchówek, czyli
dwuskrzydłych (Diptera), rodziny komarowatych (Culicidae),
których w Polsce jest 40 gatunków, a na świecie 2 tysiące.
Wyglądają podobnie jak przedstawiciele komara z rodzaju
Culex, ale nie Anopheles (pierwszy ssie krew cierpliwie w pozy­
cji przysiadłej; drugi natomiast zadziera odwłok i wznosi tylne
nogi, w szybkim, zajadłym akcie nakłuwania). M o ż e są mutacją
ostatnich lat doskwiera pastwiskowego, lub widliszka. Najpew­
niej jednak, coś ich łączy z komarem brzęczącym, komarem
niemalarycznym (Culexpipiens L.)\ brzęczą bowiem szczegól­
nie doniosłe, wręcz spazmatycznie, jakby miały świadomość
swej rychłej śmierci j u ż nad ranem. Sędziwi, mieszkańcy wsi,
którzy j u ż odeszli, nazywali te zielone, komaropodobne owady
mucharami. Młodsi, pozbawieni - jak ludzie w miastach
potrzeby dokładnego rzeczy nazywania - zadawalają się okreś­
leniami ogólnymi w rodzaju: plaga, zaraza zielonych, zielonych
świństwo, paskudstwo zielone itp.
Z nastaniem nocy, muchary obsiadają wszystko co się na
2

UJ

�chmary mucharów. I będą dokazywały ponad lasami i polami telne choroby - jak właśnie komary - cieszyły się w Polsce
a tam - gdzie jak w murzynowskim Muzeum się nie zamyka n większym zainteresowaniem, niż chociażby krajowe, niejadonoc o k n a - b ę d ą rajcowały również pod powałą, aż do zgaszeni,'wite, nawet przyjazne człowiekowi poprzez chwytanie much,
świateł.
"pająki. Ale Polska to nie Francja. Znane francuskie: araignće au
M u c h a r y wprawdzie nie gryzą ale zapowiadają inne, poważ matin-chagrin, au soir-espoir,
zarówno ma swoje potwierniejsze zmartwienia. Któregoś bowiem dnia nadlecą niezliczom dzenie, jak i zaprzeczenie, bowiem szalenie inwersyjny jest
stada szpaków. Szpaki będą likwidowały wirujące słupy mucha model naszej kultury. A więc:
rów. W błyskawicznych nalotach na te owady rozprawią si( p j k
w rannej godzinie, kłopot, troska nie minie.
z nimi, po czym obsiada drzewa. I znowu, wszystko dookoŁ I oczywiście coś zupełnie odmiennego.
będzie rano zielone. Nieszczęsny ten, kto popranych ciuchów
Gdy się widzi pająka z rana, to radość,
bielizny itp. nie schował na noc przed tymi sraluchami. Lob gdy w południe - dobra nowina,
szpaków nad lasem i polami zwykł obserwować o zmierzeni
gdy wieczór nieszczęście.
pan Czarek Rudziński. Z ławki przed swoim domem i *
Nieszczęście, to znacznie więcej, gorzej, aniżeli tylko zmartwysoczyźnie z dala od Jeziora, ma znacznie lepszy ogląd świat
.....
, „
,
,
j • TV J •
•
wiente icnagriny.
aniżeli ja, na dołku, w chaszczach przy wodzie. Będzie więc щ
opowiadał: / nagle one robią samolot, rozciągnęły
się ici Wszelako:
chmary, na kształt skrzydeł olbrzymiego samolotu. Lecz już Ą Szczęśliwa chałupa, gdzie pająków kupa.
Szczęśliwy ten dom, gdzie pajączki som*
chwilę są balonem, aby nagle, całkowicie zmieniając kierunel
Uzupełnia te powiedzenia, na poczekaniu zebrane w czasie
lotu, zniknęły i to wszystkie na raz co do jednego.
W obawie przed ptasimi spustoszeniami w sadach, dbał P
P
" efonistka:
gospodarze... stroją drzewa. Sąsiad, z tytułu pracy w płockie
№
' ^
P ?J
stoczni, dysponował sporą ilością czerwonego płótna. Więc nit
8
* i e w c z y « a , bo w domu pajęczyna.
rozstawił strachów, jak jego rodzony brat, sołtys, zwykły rolnik,
Do tumanów muchatek i pajęczaków w okresach znacznej
lecz - niczym na święto 1 Maja - porozciągał w sierpniu na wilgotności, dołącza mrowie stonóg (Oniscus asselus L.),
wierzchołkami drzew czerwone transparenty. Natomiast, innjs prosionków (Porcellio scaber Latr. rodź. Oniscidae), skorków
młody gospodarz, zaniedbał podobnych działań. I stracił jedf czyli cęgoszy (Dermaptera) oraz ... biedronek dwukropkowych
nego dnia około 20 milionów starych złotych! Szpaki spuił (Coccinella =Adalia bipunctata L.), siedmiokropkowych (Coctoszyły mu ledwie co obsiane pole buraków cukrowych.
! cinella septem-punctata
L.) i biedroneczek (Cocinulla
ąuatuoMoi stali przyjaciele w perypatetyzmie w Ogrodach Krasińs- "dec impustulata).
kim i Saskim, jak się niespodziewanie pojawili w Murzynowie
wzniecając rozliczne resentymenty, tak podobnie nagle znikli
Boża k r ó w k a
Jeszcze wczoraj było ich tysiące, a dziś nie pozostała w całej ws
nawetjedna ich para. Oto wzór zorganizowania wielkiej liczb),
Chrząszcz ten, którego trzy rodzaje j u ż wymieniłem jest
osobników, wzór niedościgły ludziom. Po odlocie szpaków naszym ulubieńcem, wygląda przezabawnie więc pięknie,
przerzedzone muchary, jako niedobitki, będą obok innycl a najważniejsze żywi się naszymi wrogami, paskudnymi mszyowadów fruwających, codzienną strawą jaskółek z Afryki cami, a także pożera jaja stonki ziemniaczanej! Być może z tej
wiernych swemu wakacyjnemu osiedleniu. Niektóre z nici g °
J według nas niezależności wzięła się nazwa chrząszprzyspasabiają się... do drugiego j u ż w tym roku wylęgu'
j " У drapieżcy. Nazwa ta nie ma nic wspólnego z ubóstwem
Deszczowe, mokre miesiące lata, łagodne zimy, sprzyja*
P
- Przeciwnie, wiąże się z dostatkiem. Według
obfitości wszelkiego rodzaju muchatek z komarami na czele Brucknera rosyjskie bodryj 'krzepki na duchu' i bodrit'sia
'krzepić s i ę ' , tudzież w Krakowskiem biedroń 'nygus', co
W niektórych rejonach kraju, chociażby w sąsiedztwie Puszczj
wszystko może, chyba wyjaśnia nie najgorzej pochodzenie tej
Kampinowskiej, mieszkańcy tamtejszych wsi lękają się późn)
miłej uchu nazwy. Jeśli więc biedronka ma związek z biedjesienią i zimą wchodzić do swych piwnic, albowiem zimujt
roniem, co wszystko może, to dziecięca zamawianka-rymowanw nich tnące niemiłosiernie komary. Tylko z dymiącym na kiji . , .
J
, '
. • •
• .
,
.
,_• . . .
./
.
*a Kierowana do tego chrząszcza wydaje się nawet zrozumiała:
kwaczem można śmiało otwierać spiżarnię piwniczną.
•&gt;• •
, , , ,
•,
„ ,.
•
Г
, ,
•
oiedroneczko lec do nieba
Klimatyczne anomalie, zanieczyszczone do cna środowisko,
„ „ • - - ,
, , ,, ,
przynieś mi kawałek chleba.
to główne czynniki niezwykłych zmian, jakie obserwujemy
Plaga tak nam życzliwych, przesympatycznych biedronek,
w ostatnich latach w życiu o w a d ó w , ptaków, czy ryb. Plada
łączy się każdorazowo w Murzynowie z masowym ... pomorem
muchatek, towarzyszą przemiennie - tak się dzieje w Murzyno­
* Jeziorze ryb, raków, ślimaków i małży, a więc: szczeżuj,
w i e - p l a g i pajęczaków (Arachnida) czyli stawonogów, głównif
skójek, racicznic, groszówek, kruszynek, gałeczek, zagrzeb­
takich, jak roztocze, pająki, kosarze oraz zaleszczotki. Bywaj)
iów, przytulików, zatoczków, błotniarek oraz innych jeszcze,
lata, jak tegoroczne (6-7 tygodni ciągłych opadów w sierpniu wyposażonych w muszle mięczaków rzecznych, których lud­
i we wrześniu), kiedy każdy poranek z bogactwem pajęczy! ność miejscowa zwykła traktować jednym mianem, krówek;
najosobliwszych konstrukcji w najbardziej niezwykłych miejs­ dodając często - dobre dla kaczek.
cach, ujawnia rozmiary nowego całkiem zjawiska. W samym
Wyrzucone przez fale na brzeg gnijące ciała ryb, raków
tylko niewielkim pomieszczeniu Muzeum żyje sobie kilkaset:
mięczaków, pokryją z czasem niezliczone zastępy znanych
pająków (Aranei) tudzież, drugie tyle kosarzy (Opiliones).
I
m , i dwukropek, i siedmiokropek...
Aby tekst ten nie stał się ekologicznym raportem, posłuchaj­
Pierwszy i pewnie j u ż niepowtarzalny pomór stworzeń
my, co Nowa księga przysłów głosi o pająku. Od razu wypad*
wodnych w Jeziorze nastąpił dziesięć lat temu. Trzeba było
zauważyć, że nie ma w niej powiedzeń o pająku wiele (tylk° 6wczas zakopać stosy uśniętych, dorodnych leszczy, san
siedem) i nie starszych, aniżeli pochodzące z drugiej poło*/ daczy,
^
.
u^iejki, jazgarze, pozo
X I X w. Już taki sobie komar ma ich trochę więcej, a najważniej­ ^awiano swemu losowi, rozkładu na piaszczystych brzegach.
sze, najstarsze przysłowia z nim związane to początek wiek'
'ałaryb pokrywały spokojnie żerujące biedroneczki, wówczas
X V I I . Zdroworozsądkowa operacja badawcza, której ograni­ nA&lt;° - '
y P 4 J ą c e , rojami czy chmarami. W dwa lata
czenia i jawne błędy są każdemu etnologowi doskonale znane, POżniej zjawisko umierania ryb się powtórzyło ale na mniejszą
- Zmniejszyły się zasoby ryb które giną z nastaniem
wskazywałaby na to, że owady dokuczliwe, roznoszące śmief'
a ą

i s a n i a

P

t o

B o

II. 1. Św. Agata.

powierzchni ziemi znajduje. Potrącona gałąź bzu powoduje
natychmiastowy wzlot tysięcy owadów. Natomiast najsłabsze
nawet światełko lampy naftowej z przykręconym knotem ściąga
w pobliże niezliczone rzesze wirujących osobników. Nie ude­
rzają - jak oniemiałe ćmy w szkło lampy i nie giną spalone
w płomieniu świecy. Potrafią zachować bezpieczny dystans;
wirują stale brzęcząc w pobliżu źródła światła, pod stropem,
sufitem. Zapytasz szanowny Czytelniku, po co brzęczą? Otóż,
sygnalizują pobratymcom miejsce rozkoszy. Owe podniebne
słupy wirujące mucharów,
to stan ich zalotów i kopulacji.
Ponadto: (...) Kiedy w lecie przybliżymy się do wody - miejsca
wylęgania się komarów, w chwilę po spotkaniu
pierwszego
komara zlatują się do nas ze wszystkich stron następne. Jak
dowiedziały się o naszej obecności? Najnowsze wyniki badań
nad komarami dowodzą. Że komary przekazują sobie wzajemnie
informacje za pomocąfal elektromagnetycznych o milimetrowej
długości. Każdy gatunek komara wysyła specyficzne,
dokładnie
zakodowane sygnały. Może nas dziwić umiejscowienie tak
zminiaturyzowanej radiostacji w małym organizmie. Dla tech­
niki, przy stosowanych obecnie układach elektronicznych i ten­
dencji do miniaturyzacji, komary są odpowiednim wzorem do
naśladowania.
Nie powiedziałem, że komary wabi do wysysa­
nia naszej krwi przez ich samice kwas mlekowy zawarty
w pocie... Natomiast komaropodobne muchary i to jest zdumie­
wające, w ogóle nie interesują się naszym ciałem. Zapewne
żywią się substancjami pochodzącymi ze świata roślin. Zresztą,
kto to wie. Wiadomo, że rano zwały martwych mucharów
pokryją ziemię. Ścieżyny, ścieżki i drogi będą zielone. W po­
bliżu Jeziora, warstwa zmarłych owadów może być gruba na
centymetr. Trzeba niezwykle ostrożnie korzystać z pojazdu
zwanego tutaj bzykiem, czyli motoroweru marki komar.
Pod wieczór pojawią się następne żywe, wylęgłe w Jeziorze
3

84

a n l

a

n

M

o

a

w

n

a

n

a

i

tel

i j a k a ś

w l a d o m o s

ć

d z i w c

к а

w

r o s t

b i e d a

J

v

a

l

e

to

l

e

w

w a n n , e

a , a

v

1

n a

w

o

Ze

a l e

k

n

m

e

k j e } b

w

s t e

D

r

o

b

n

i

c

ę

p t o t k i

II. 2. Dzwonek loretański. Drzeworyt z druczku odpustowego Pamiątka
z Kalwarii Zebrzydowskiej, nakład Stanisław Cyranowski, Zakliczyn
(bez daty)
upałów. W ubiegłym roku, w czasie suszy znaleźć j u ż było
można na brzegach Jeziora jedynie wyschnięte zewłoki drob­
nych okoni i jazgarzy. Natomiast, ku radości rybaków roz­
mnożyły się sumy (osobniki 20-40 kilogramowe, od połowy
kwietnia do połowy czerwca, łowiono dzień w dzień, wypróż­
niając wiersze, i rano, i wieczorem). W znacznych ilościach
pojawiły się karpie, których wcześniej we Wiśle nie było.
Seweryn Małkowski zawołany rybak i potomek sławych na
Wiśle rybaków, sam sobie umiejący napleść każdą ilość wierszy
i wieraszek (oczywiście z chrustu, czyli w i k l i n y ) , z powodu
zmian w rybostanie Jeziora, dokonał rzeczy niezwykłej z za­
kresu wynalazczości. Oto udało mu sę zmienić kształt wierszy.
Nie wtajemniczonym powiem od razu, że samołówka ta od
czasów starożytnych w takiej samej postaci przetrwała do
naszych dni. Identyczne, wydłużone, na końcu szpiczaste, przy
wlocie rozszerzone, przypominające rakiety swym kształtem
wiersze, używano w Starożytnym Egipcie, w całej dawnej
Europie i do niedawna również w Murzynowie. Kierując się
chęcią pomieszczenia potężnych ciał s u m ó w w zastawianych na
dnie pletni (9 wieraszy połączonych ze sobą sznurem) usunął
z tych samołówek część spiczastego końca i łącząc swymi
otworami dwa, lekko stożkowate kosze (wciąż tu wyplatane
i używane - kipy), uzyskał formę pękatego walca, w części
środkowej pogrubionego, na końcu - jak w koszach - prosto­
padle ściętego. Od pięciu lat w Murzynowie i okolicach, dzięki
pomysłowości zawsze pogodnego pana Seweryna, łowi się ryby
wierszami wyłącznie - trzeba to śmiało powiedzieć - „nowej
generacji". Piszę o tym z podwójną przyjemnością; po pierw­
sze, znajdując pierwszy raz w długiej praktyce badań tereno­
wych przypadek, stwierdzający bezdyskusyjnie, że w kulturze
chłopskiej wynalazki tworzą konkretni ludzie oraz, po drugie, że
nie zapomniałem o swym etnograficznym piętnie.
Zaczęłem od szkicowania zadziwiających zjawisk środowis­
kowych w Murzynowie, kiedy - jak w 1995 roku - po lipcowej
kanikule przez cały sierpień i część września padało. Ale w 1992
i 1994 roku, przez te trzy miesiące w ogóle nie było opadów.
Woda w leziorze, mimo włocławskiej zapory, opadała nawet do
dwóch metrów. Odsłaniały się w ó w c z a s , w zależności od

85

�miejsca, ukształtowania nadbrzeży, mniej lub bardziej rozległe
plaże. Na Łęgu, najniższa część wsi, szerokość odsłoniętego
nadbrzeża dochodziła miejscami do ok. 70 m, w pobliżu
Muzeum, środek wsi, do kilku czy kilkunastu metrów. Wszyst­
kie z tych odsłoniętych miejsc pokrywała warstwa muszli,
wcześniej j u ż wymienianych ślimaków i małży. Grubość
powłoki utworzonej przez muszle dochodziła nawet do kilku­
dziesięciu centymetrów. Muszle wymarłych w Jeziorze stwo­
rzeń zostały szybko potraktowane (przez przedsiębiorczych
murzynowiaków) jako dodatkowy surowiec do wyrobu ...
pustaków.
Wracajmy jednak do tematu tutaj głównego, jaki się wiąże ze
słowem plaga; jak współczesne plagi owadzie przybliżyć mogą
obraz nieszczęść trapiących ludzi przez stulecia. Zgodnie
z zapoczątkowanym tu opisem należałoby zacząć od najbliższej
mi grypy i malarii. Posłuchajmy, o czym mówią suche dane.
Morowe powietrze
„ G R Y P A [franc, od gripper 'chwytać ł a p a ć ' j , influenza
[wł.j, choroba zakaźna wirusowa.
U c z ł o w i e k a - wywoływana przez swoisty wirus
0 dwóch odmianach (A i B ) , atakujący szczególnie nabłonek
dróg oddechowych. G. jest b. zaraźliwa, przenosi się przez
zakażenie kropelkowe. Sporadycznie lub w postaci niewielkich
epidemii występuje stale i ma wtedy przebieg łagodny; jednak
co pewien czas wybucha w postaci epidemii większych,
niekiedy nawet ogarniających cały świat pandemii, i wówczas
przebieg jej jest b. ciężki. Pandemia g. wystąpiła m.in. 1889-91,
a największa (zw. hiszpanką - od kraju, w którym wybuchła),
z okresu 1918-20, pochłonęła ok. 20 min śmiertelnych ofiar;
tzw. g. azjatycka z 1957 rozprzestrzeniła się z Azji na cały świat.
Przyczyny występowania pandemii g. nie są dotąd dostatecznie
poznane."
5

Podaję dane z dzieła drukowanego między 1962 a 1969
rokiem, stąd nie ma w nim wiadomości o grypie azjatyckiej
szerzącej się po 1957 roku. Miałem jednak okazję od 1963 do
1976 roku doświadczać regularnie w stepie mongolskim na
własnej skórze czym jest interesująca nas zaraza. Dzisiaj nie ma
najmniejszych wątpliwości, że jej źródłem jest skażenie akwatyczne, czyli związane ze środowiskiem wodnym, a konkret­
nie, gęsto zasiedlonymi i zanieczyszczonymi zatokami Morza
Żółtego (Zatoka Pohaj, Zatoka Liaotuńska, Zatoka Koreańska),
Morza Wschodniochińskiego (Zatoka Hangczou koło Szang­
haju) nie mówiąc j u ż o Zatoce Tonkińskiej oraz wodach Morza
Południowochińskiego wokół Hongkongu. Zresztą, jak dobrze
wiadomo, grypę azjatycką nazywano również grypą Hongkong.
Nie zdziwiłbym się pojawieniu nazwy - czego sobie i nikomu
nie życzę - grypa Płock lub grypa Włocławek...
Bywało w stepie, że z dokładnością, co do dnia (21 września)
następowało skażenie. Jeszcze dwudziestego tegoż miesiąca do
późnego popołudnia chodziłem rześki i nawet wesoły. Ale pod
wieczór zaczął wiać wschodni wiatr, dzuu; w zimie, postrach
pasterzy, powodujący często pomór stad. Na drugi dzień j u ż nie
byłem, ani rześki, ani wesoły.
Złe powietrze; mala aria, czyli z włoskiego malaria, inaczej
febra, albo zimnica. U nas jej roznosicielem jest wspominany
już komar widliszek (Culex). Na świece malarię łączy się
z moskitami, również komarami (hiszp. mosquito; łac. mosca
'mucha'). Zachowanie pojedynczego widliszka z Murzynowa
1 moskita w Kamerunie albo Senegalu, jest identyczne! Czycha
aż człowiek uśnie. Kiedy j u ż uśnie na dobre, zarówno widliszek,
jak i afrykański moskit, brzęcząc zuchwale, atakuje ucho!
W taki sposób obudzony człowiek w swym przerażeniu staje się
ofiarą nawet paru ukąszeń, w innych, lepszych miejscach na
ciele niż okolice ucha... Komar syberyjski wybiera nieraz
piętę... Pozwala to owadowi długo i spokojnie ssać krew ofiary.
Aby po tym zabiegu można było chodzić w butach, trzeba z nich

86

wyciąć części tylne... Opuchlizna i skażenie obrzydliwą materią
jest gwałtowne, prawie natychmiastowe. W i e m coś o tym!
„Zimnica, malaria [wł. ] , gorączka błotna, choroba pasoży
tnicza człowieka, wywoływana przez pierwotniaka z rodzajt
Plasmodium (zarodziec); cechą charakterystyczną z. jest okre­
sowe występowanie napadów gorączki. Z . należy do chorób
najgroźniejszych i najbardziej rozpowszechnionych, zwłaszcza
w krajach zwrotnikowych i podzwrotnikowych; szacuje się, że
w 1952 na z. chorowało na świecie 350 min ludzi, zmarło ok. 3,5
min, w 1959 - 150 min, zmarło 980 tys."
Jak kora wierzby i wierzbowatych stała się surowcem dc
uzyskania sulfamidy, tak kora chinowców, chininy, podstawo­
wego leku w schorzeniach malarycznych. Chinowiec, albo
chinowe drzewo, Cinchona; ok. 30-40 gatunków. Rośnie na
stokach Andów, na wysokości 1200-3500 m, między 10 a 22
stopniem szerokości geograficznej, południowej. Drzewa tt
osiągają wysokość 15 m; mają liście skórzaste, eliptyczne,
wiecznie zielone, a kwiaty wonne, wiechowate. Owoce chinowca, torebki, zawierają liczne skrzydlate nasiona.
Na komarach i związanej z nimi malarii wyczerpuje się moji
potrzeba rozumienia pojęcia plagi, a tym samym zarazy
Zainteresowanych cholerą, ospą czy d ż u m ą odsyłam do niedo
ścigłych znawców przedmiotu: Camusa, Geremka a także
Moniki Sznajderman.
6

V?-

z

ŻYWIOŁY
Gdybym miał orzec, który z żywiołów uważam za najbardziej
złowrogi uznałbym oczywiście trzęsienia ziemi, erupcje wul­
kaniczne i tym samym o g i e ń . Jednakże zdając się na
doświadczenia całkiem własne, tym najgroźniejszym wydaje raj
się nie ogień i również nie w o d a (żywioły przed którymi
można się ratować w porę przeprowadzoną ewakuacją), lea
w i a t r . Wzgórza i wyrosłe wysoko drzewa w pobliżu siedzib
ludzkich, piorunochrony, wały przeciwpowodziowe, wcześniej
zaś, starannie dobierane miejsce pod dom, czy stawianie go na
specjalnie utworzonym wzgórku, a ponadto:
- woda święcona,
- sól i chlebki św. Agaty,
- zapalona gromnica,
- gniazdo bociana w obejściu,
- zaklęcia, modlitwy i pacierze,
- poświęcone gałązki, wianuszki i
- palma, wreszcie
- dzwonek (loretański) i
- dzwony
stanowiły, albo całkiem praktyczne i skuteczne zarazem zabez­
pieczenie przed żywiołami ognia i wody, albo - co wcale nie jest
mniej ważne - kształtowały poczucie bezpieczeństwa; bezcennego stanu ducha, łatwo czy też naturalnie, przeradzającego sif
z chwilą rzeczywistego nieszczęścia (pożaru, zalania itpj
w silną wolę przciwstawienia się mu, obrony, walki itd.
Natomiast żywioł wiatru jest bezkarny... A n i w naszej kulturze,
ani w innych mi znanych kulturach, nie zostały wykształcone,
stosowne praktyki przeciwhuraganowe, czy przeciwietrzne;
przypominające ó w dosyć bogaty rejestr przedstawiony^
sposobów chronienia się przed ulewami, gradobiciami, powo­
dziami oraz porażeniem i zapaleniem od gromu. Tuarego*
w czasie burz piaskowych na Saharze pozostaje jako ochron)
jedynie zsunięty na twarz turban, a Berberom, kaptur burnus*
Mongołowie z pustyni Gobi, gdzie szaleją podobne do saharyjskich burze piaskowe, ani turbanem, ani kapturem się chronić w
mogą... W odzieży jaką umiłowali, wykształciły się zabez­
pieczenia dłoni (długie rękawy zastępujące rękawice), lecz n*
twarzy... Dosadniejszych jednakże kulturowych grzechów za­
niedbania wobec wiatru dostarcza społeczność żeglarsko-maT?
narska i to całego świata. Charakterystyczny uniform marynar­
ski, a w n i m specjalnie poszerzone nogawki spodni, pozwala-

II. 3. Cuda Jezusowe; unicestwianie żywiołów wiatru i wody. Cyprian Norwid, Łódź Chrystusowa na Jeziorze Genezaret, 1856

chronić się przed zamoczeniem! Owo poszerzenie jest w sam
raz, aby przy podwijaniu spodni objęło najgrubszą część nogi,
udo. Osobliwy kołnierz przy bluzie, jeśli ma chronić przed
wiatrem marynarza, wymaga aby stał on zawsze do wiatru
tyłem! Wobec zaś samego wiatru wymagana jest całkowita
pokora, a gwizdanie - które sprowadza nieporządany wiatr
-jest, jak wiadomo, niezwykle surowo karane.
Dodam na koniec (ale o tym będzie szczegółowo w ostatniej
części tego szkicu) żywioły ognia i wody mają licznych
świętych patronów. Żywioł wiatru świętego patrona nie ma. Nie
ma, jak się wydaje, między innymi dlatego, że z w o dn i с z o ś ć, differentia specifica tego żywiołu (mówimy wszak,
daremnie szukać wiatru w polu, czy płochy jak wiatr, lecz nie
jak burza, ulewa, rzeka, piorun) nie sprzyjałaby często dobremu
imieniu patrona świętego. Kościół - jak mniemam - rozwiązał
ten problem, można rzec, okrężnie. Wprawdzie wiatr powoduje
nieszczęścia, nieraz straszliwe, pustoszy domostwa, zatapia
statki na morzu, a najważniejsze rozprzestrzenia zarazy, jednak­
że dotyczy to życia i zdrowia; ludzi i zwierząt. Zatem,
odpowiedzialniejszym zabiegiem będzie powołanie patronów
strzegących zdrowie (życie) ludzi i zwierząt; chroniących ich
przed morowym powietrzem, czy konkretnym schorzeniem.
Takich też świętych patronów, tylko u nas, jest spora gromadka.
Oto ci święci: Błażej, Roch, Jan Boży, Walenty, Benon,
Wendalian. Będę jeszcze mówił o nich obszerniej przy końcu.
Natomiast w wierzeniach przedchrześcijańskich, czy też póź­
niejszych, synkretycznych, nawiązujących do wyobrażeń głów­
nie chłopskich, odnajdujemy dosyć liczne istoty nieziemskie,
wypada nawet powiedzieć, niebiańskie (aby tylko nie było
az, demoniczne), ściśle związane z wichurami, wiatrem,
wirami powietrznymi itd. Podobnie rzecz się przedstawia
w mitologiach starożytnych, wszystkich światowych centrów
Kulturowych; Mezopotamii, Egiptu, Grecji i Rzymu, Dalekiego
Wschodu z Chinami i Indiami na czele, a także w przypadku
Ameryki Prekolumbijskiej. Wiatry mają swych bogów; wiatry
^ Personifikowane i deifikowane. Wreszcie, w prastarych
zar

°smogoniach, wiatr - jako substancja kreacji świata - wy­

stępuje na podobnym poziomie znaczenia, co żywioły wody
i ognia. Kosmogonia aztecka służyć tu m o ż e najbardziej chyba
sugestywnym świadectwem.
A oto, pochodząca z Małopolski bajka o Macieju i żywiołach.
W reistycznej, spowitej pragmatyzmem rzeczywistości murzy nowskiej, dla bajki - mówiąc oględnie - większego zrozumienia
nie ma. Dlatego więc, sięgam do skarbnicy chłopskich wyob­
rażeń z odległej części kraju.
Zimowym rankiem, ale słonecznym, wyszedł sobie Maciej
przed chatę aby popatrzeć na świat boży. Wnet spostrzegło
Macieja Słoneczko i go zapytało.
- Prawda, Macieju, że jestem na świecie najważniejsze
i nagroźniejsze?
- Wcale nie, odrzekł Maciej.
- No to cię spiekę i wtedy przyznasz m i rację.
Do rozmowy wtrąciła się Chmura.
- Masz rację Macieju. Przecież wiadomo, to j a jestem
królową na niebie. Kiedy tylko zechcę, przesłonię sobą to
pyszniące się świecidło. Powiedz, że to j a jestem najważniejsza
i najgroźniejsza.
- Wcale nie jesteś Chmuro najważniejsza i najgroźniejsza.
Odpowiedział bez namysłu Maciej. Na to Chmura pociemniała
ze złości i zakrzyknęła.
- Dobrze Macieju, teraz cię moje deszcze z m o c z ą do suchej
nitki, ulewa dom ci zaleje i wtedy zobaczymy co powiesz.
Mróz przysłuchiwał się pogwarce Chmury z Maciejem i też
go zapytał.
- Przyznasz Macieju, że to j a jestem najsurowszy, najgroź­
niejszy i wszechmocny.
- Nie! Wrzasnął Maciej.
I wtedy zaszumiał Wiatr.
- A co o mnie sądzisz Macieju?
Maciej pokłonił się wiatrowi i rzekł.
- Ty Wietrze jesteś najważniejszy. Tylko ty wszystko
możesz.
- M ą d r z e powiedziałeś Macieju. Jeśli cię M r ó z zmrozi, to cię
ciepłym podmuchem ogrzeję. Gdy cię Słońce spiecze, to cię
7

87

�ochłodzę. No, a jak cię ta pyszałkowata Chmura zmoczy, to cię
osuszę.
Maciej ufnie powrócił do chaty i z lubością wsłuchiwał się
w poszumy wiatru, dochodzące z powały od strony komina."
Na Niżu Polskim, a więc w obszarze w którym znajduje się
Murzynowo, zdawać się by mogło, nie występują groźniejsze
wiatry. Tak jednak nie jest. Kujawa, to nazwa wiatru południowozachodniego, wiejącego najczęściej w naszej wsi, wieją­
cego od strony Kujaw. W nazwie kujawa odkryć można związek
ze stroną świata kojarzoną z Kujawami, ale również z samym
sensem słowa, które Bruckner łączył z chujawą, chają, jako
'zawieruchą'.
Kujawa daje znać o sobie bez względu na porę roku. Równie
dokuczliwa może być na wiosnę oraz jesienią, jak też w środku
lata. Będzie się panoszyć na początku zimy, dopóki j ą morka,
wiatr północny, lub inny, wschodni nie zmorze. Najdokuczliwiej dawała się kujawa we znaki, kiedy się przebywało na
rzece i w jej pobliżu mieszkało. Ale po utworzeniu sztucznego
Jeziora, zmieniło się wiele. Zagrody przeniesiono w cichszy
rejon, w stronę tarasu pradoliny, a sama Wisła zamieniona
w sztuczny zbiornik cuchnącej wody, chociaż kiedyś wszyst­
kich tu żywiła, stała się obszarem dla większości (poza osobami
z dwóch tylko rodzin) całkiem obojętnym. Zachowały się
jednak wspomnienia, jak onegdaj na wodzie bywało; kiedy
dopadła wodniaka czy rybaka kurzawa. Trzeba było nie raz
opuszczać łódź i szukać schronienia na łasze piasku kępy.
Powalić się plackiem na tym piasku i wyznając swe najcięższe
grzechy, modląc się żarliwie o przetrwanie, czekać. W czasie
tego czekania, jedna tylko myśl nękała nieszczęśnika: Poderwie, czy mnie nie poderwie do góry... Nie wszyscy zawołani,
dawni wodniacy bijali swoje żony... Ale ci, którzy to czynili,
byli - według zgodnej opinii - ofiarami uszkodzonych nerwów.
9

I winiono za to kujawę. Przypisywano jej również, czynieni
człowieka złośliwym i nadmiernie zemszczącym.
Obserwują;
bacznie swoje zachowanie w Murzynowie, podzielam w pełn
istnienie ścisłej zależności między kujawą a zemszczenie^
czyli przeklinaniem; wypowiadaniem nieprzyzwoitych wyra
zów. Bywają dni całkiem stracone, kiedy nic sensowneg
(wymagającego wysiłku umysłowego, a nie tyko fizycznego)
się nie udaje. I to również zasługa żywiołu wiatru, zwanegi
kujawą.
Ale co tam znaczy kujawa, regionalny wiaterek, pośró;
światowych wichur. Wspomnijmy tylko, globalne zamieszani
sprzed zaledwie paru lat, którego sprawcą stał się iracko
kuwejcki, opóźniony podmuch chamsynu (arab. chamsin -4
- pięćdziesiąt; zapylony, gorący wiatr, wiejący przez pięć
dziesiąt dni). Według znawców przedmiotu, wiatr ten pojawi
się w połowie marca, ale według oficjalnego komunikat!
dowództwa armii sprzymierzonych, liczono się, że będzie wiaj
j u ż w grudniu... Chodzi oczywiście o konflikt w Zatoct
Perskiej w 1990 roku. Sprzymierzeni zawiadomili świat, żi
uderzą na Irak przed świętami Bożego Narodzenia. Nie uderzy,
l i . I również nie uczynili tego po świętach, przed Nowyrt
Rokiem, jak obiecywali. Ostatecznie, atak nastąpił w połowit
stycznia 1991 roku. Przez kilka tygodni żyliśmy w nękającym
napięciu, albowiem psychoza możliwości konfliktu światowego
nie malała, lecz się powiększała. Chamsyn, jak z czasem
ogłoszono, swym zapyleniem (ponoć, kiedy wieje nic 1
widać) miał stanowić naturalną zaporę maskującą, wcześniej
opanowaną przez siły powietrzne Sprzymierzonych... Ale onego roku, chamsyn powiał inaczej niż zwykle. I mimo dyy
ponowania satelitarno-komputerową prognozą, Sprzymierzeni
zmuszeni zostali do kapitulacji przed siłą wietrznego żywiołu.
Tylko ten fakt z najnowszej historii wojen nakazuje, aby awersji
10

dodeterminizmu geograficznego dwóch zamierzchłych totalitaryzmów (czerwonego i brunatnego, wschodniego i zachod­
niego) traktować, jako zupełnie chybioną, chociaż całkowicie
zrozumiałą.

Zainteresowanych, wysoce uszczegółowioną, prawdziwą na­
turą żywiołów, odsyłam do niezastąpionych o nich danych,
literackich. Tylko pośród rodzimych, czy z Ojczyzną związa­
nych pisarzy, odnajdziemy prześwietne relacje, przy tym,
odnoszące się do różnych zakątków ziemskiej ekumeny. Zatem,
rekomenduję jako najlepszego znawcę wiatrów Josepha Con­
rada, słońca Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, opadów w tropi­
kach, Michała Choromańskiego i bezwzględnie Witolda Gomb­
rowicza."
Wszystkie żywioły mają to do siebie, że kiedy następuje
w nich przekroczenie granicy u m i a r u , stają się dobrodziej­
stwem nie do zniesienia czy mówiąc inaczej, dobrem prze­
klętym. Stąd nasze pomieszanie; z jednej strony błagania
kierowane do nieba aby spadł deszcz, a z drugiej, kiedy ulewy
niszczą cały dorobek życiowy, złorzeczenia w stronę niebios.
W czasie skwaru prosimy Pana o odrobinę powietrza, o naj­
skromniejszy powiew, a kiedy powiew przerodzi się w huragan,
w tajfun lub - nie daj Boże - tornado, zapieramy się często
naszych przekonań.
Żywioły ognia, wody oraz wiatru, pod względem kryjących
w sobie przeciwieństw (dobroczynności i złowrogości) nie mają
w przyrodzie żadnego, porównywalnego odpowiednika. I dlate­
go chyba też, tak łatwo nasza niefrasobliwa ufność wobec
żywiołów przeradza się w straszliwą bojaźń. W najstarszych
wierzeniach (pierwotnych) uzależnienie od chimeryczności
żywiołów przyjmowane było z absolutną uległością w postawie
całkowitej pokory. K u naszemu wielkiemu zdumieniu, ślady tej
postawy odkrywamy nie tylko w płochych deklaracjach słow­
nych, błąkających się w różnych przekazach ustnych, a wywo­
dzących się z kultury chłopskiej. Istnieją poświadczenia trwało­
ści tej postawy w konkretnych zachowaniach. Najdrastyczniej
wyrażają nie podejmowanie prób przywracania życia ludziom
porażonym gromem czy niesienia pomocy topielcom. Rejestry
cudownych zdarzeń z naszych narodowych sanktuariów, a jest
to regułą, nie stwierdzają przypadków stawiania przed obliczem
Osób Boskich i Świętych Pańskich ofiar utonięcia tudzież
trafienia piorunem. A przecież, wydawałoby się, że dobrze
znane, antropocentryczne przesłanie z Genesis, dotyczące czło­
wieczej zwierzchności, panowania naszego nad wszystkim co
żywe w przyrodzie, w y w o ł a u chrześcijan całkowite wy­
zwolenie z pogańskich przesądów. Ponadto, sam Nowy Tes­
tament, w cudach Jezusowych, szczególnie w dwóch - uciszenia
wiatrów i chodzenia po morzu - jeszcze dosadniej wyraża
intencje niezależności, panowania człowieka w przyrodzie.
Unicestwienie dwóch straszliwych żywiołów - wiatru i wody
- to wyniesienie ponad ich moce siły, kryjącej się w żarliwej
wierze.

Demony
Napisałem to słowo kursywą, ale mogłoby znaleźć się w cudzy­
słowie, albowiem wydaje mi się całkowicie niewłaściwym
II. 4. Martin Schongauer, №
określeniem wobec wielu istot niebiańskich i chtonicznych
szenie św. Antoniego, micdzj
z dawnych wierzeń, o których chciałbym tu mówić. Rodowód
1470 a 1475 r„ miedzioryt
go słowa jest zapewne kościelny, może nawet ogólnochrześDemoniczne monstra Schot
jański. Dla potrzeb badawczych, wyzutych z intencji wartoś­
gauera to z reguły zwierz(
z ludzkimi członkami. (...) I "
ciujących, staje się też przez s w ą jednoznaczność nieprzydatne;
potworność (...) wzięła i&lt;
iera różnice występujące między czczonymi niegdyś isz fantazmatycznego połączę
tami;
a najważniejsze, z góry je piętnuje, jako nieprzyjazne
nia zwierząt z ludzkim zamilO'
towiekowi. Jednym słowem, wskazuje wyłącznie na ponoć
waniem do okrucieństwa. W"
szard Przybylski, Pustelnifl
zatański, czy diabelski, a nawet upiorny aspekt owych istot,
i demony, Znak Kraków 199* P°mijając ich często opiekuńczą lub zdecydowanie dobroczyne

№

C1

е

ac

s

m

88

&amp;i

II. 5. Nowożytne wyobrażenia kosmogoniczne. Smok zasłania słońce.
Józef Muczkowski, Zbiór odcisków drzeworytów XVI-XVII w. Kraków
1894, nr 829. Z lewej strony ponad księżycem, wyobrażenie Ptanetnika
czyniącego powódź; z dużego gąsiora wylewa wodę. Według: Tadeusz
Seweryn, Ikonografia etnograficzna, „Lud", T. XXXVII: 1946, s. 293
ną rolę w wyobrażeniach swych niegdysiejszych wyznawców.
Dziś, kiedy każdy odkryty okruch zamierzchłych wyobrażeń
pobudza bicie serca i niezmiernie raduje, określenia - demon,
demoniczny, demonologia - pomijając ich j a w n ą symplifikację,
przyprawiają o mdłości, a nawet wywołują zbrzydzenie. Na
szczęście, czas zrobił swoje i najgroźniejsze słowa, jak Behemot, albo Lucyfer mogą, pospołu ze swym desygnatem szczerze
bawić. Wykorzystał to Michał Bułhakow prześwietnie w Mist­
rzu i Małgorzacie.
Poczciwinę Rokitę, opiekuna stad, pośrednio zaś duchowego
dyspozytora mleka i sera; kochliwego przyjaciela dojarek,
zawodzącego nocami do nich z tęsknoty na swych przepastnych
dominiach, rokiciach i rokitnicach, potraktowano szczególnie
surowo. Miał bowiem wyłącznie dobrą opinię. Został włączony
do rzeszy diabłów. W Rokiciach, uroczyskach Rokity, ewan­
gelizacja prowadzona była zapewne w sposób bezwzględny, na
pewno zaś z wykorzystaniem najkosztowniejszych i najbardziej
olśniewających ś r o d k ó w .
12

Przypuszczać należy, że niektóre z istot niebiańskich i chtoni­
cznych o mocach nadprzyrodzonych, istot przynależnych do
wyobrażeń przedchrześcijańskich, czy znacznie późniejszych,
synkretycznych, ludowych, mogły korzystać ze słabej o nich
orientacji wśród księży i osób związanych z nawracaniem
bezbożników na prawowitą wiarę. Płanetników, Chmurników,
Obłoczników, Trzymaczy tudzież G r a d o w n i k ó w odkryli zape­
wne owi pierwsi, romantyczni badacze duszy ludu polskiego.
I nie jest wykluczone, że to oni, a nie księża, postrzegli pierwsi
(bowiem tego bardzo pragnęli), iż owe nieziemskie istoty mają
diabelską, (demoniczną) nautrę. Nastąpiło tu osobliwe spłyce­
nie pojęć ZŁA, D E M O N Ó W Z Ł A , D E M O N Ó W , S Z A T A N A ;

89

�definiowanych już w Starym Testamencie, a w Nowym - w cu­
dach Jezusowych (choćby Uzdrowienie opętanego, M k 5,1-20)
i rozmowach z apostołami (choćby z Piotrem, Zejdź mi z oczu,
szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. M k
8, 33) - rozwijanych i przekonywująco egzemplifikowanych.
Ksiądz Jagódka, proboszcz kościoła w Podbinie (okolice
Mszany Dolnej, połowa X I X w.), wielkiej dobroci i zacności
osoba duchowna, nie analizował pojęcia Z Ł A w kategoriach
hermeneutyki, czy też wcześniejszych sposobów oswajania się
z Biblią. W Podobinie wystąpił przed stukilkudziesięciu laty,
poważny problem z zakresu występków Płanetników:
(...) wieś Podobin nawiedzały
często gradobicia.
Burze
nadciągały zawsze od strony Raby t.j. od południowego
zachodu
(niczym kujawa w Murzynowie, JO), przynosiły ze sobą ulewne
deszcze, grzmoty i pioruny i co najgorsze grad, który niszczył
wszystkie plony we wsi i powodował
potem głód i nędzę.
Zdarzało się to często, co kilka lat i doprowadzało
ludność do
rozpaczy.
Ks. Jagódka postanowił:
Ktoś we wsi, człowiek godny i piśmienny musi
przepisać
cztery ewangelje, jedną po drugiej, ale tak uważnie i wiernie,
żeby nie zmienił ani jednego słowa, nie opuścił kropki ani
przecinka. Trzeba także uwić cztery wieńce i zostawić
je
w kościele na ołtarzu przez całą oktawę Bożego Ciała. Następ­
nie zawinąć każdy z nich z osobna do tekstu jednej ewangelji
i zakopać dość głęboko w polu. Muszą to wykonać czterej ludzie
zaufani w tajemnicy, aby ich nikt nie widział i wieńców nie
wykopał albo pługiem nie wyorał. (...). Nie zawiedli się ludzie,
słuchając tej rady. Od tego czasu burze i grady omijały z daleka
ich role, strzeżone przez słowo Boże i święcone
wieńce.
Nie wszędzie na Pogórzu posługi duszpasterskie znajdowały
się w rękach tej zacności osób, jakim był, zmarły w 1862 r. ks.
Jagódka. Korzystali wówczas gospodarze z pomocy swych
obłoczników, chmurników czy płanetników. Wypisałem te
słowa małymi literami, ponieważ występowała (a może nadal
się zdarza) na południu Polski instytucja zamawiaczy pogody,
których nazywano tak samo, jak owe istoty niebiańskie,
władające deszczem, śniegiem i gradem.' Ale znano również,
dostępne każdemu, sposoby odpędzania chmur ulewnych i gra­
dowych choćby przy pomocy dzwonka loretańskiego.
W nie­
których wsiach w okolicach Kalwarii Pacławskiej stwierdzono
z dzwonka tego wielkie pożytki jeszcze przed rokiem lub laty
dwoma.
13

4

15

Podoba mi się postawa buddystów wobec zastanych wierzeń
związanych z żywiołami oraz sachjuzami
(mong. 'duch',
'duchy'). Otóż mnichów, nawet tych wędrownych, niosących
posługę duchową i głoszących słowa swej wiary, nie zaprzątało
napiętnowanie, ani też walka z sachjuzami stepu, gór, rzek oraz
nieba. Życzyłbym sobie istnienia podobnie światłej obojętności
(nazywamy to tolerancją) w naszych wierzeniach. Czy są to
tylko marzenia ściętej głowy? Czy modlitwa G o m b o d ż a w a jest
odmawiana tylko gdzieś w Mongolii?
- Byłem (ateistą, JO), jak kołchozy
istniały.
Wszystkich pasterzy zapisali do ateistów, niektórych to nawet
do partii zapisali. Teraz to już nie jestem ateistą.
- Wierzysz w Boga?
- A nie, nie wierzę.
- To w ogóle się nie modlisz?
- Jakże nie? Modlę się. Żeby zaraza nie przyszła na bydło,
Żeby deszcz spadł, a w zimie nie było śniegu. Ciągle się modlę.
- Do kogo się modlisz?
- Ja się modlę, jak na górę wejdę, albo jak na rozstajach dróg
lub na przełęczy stanę ze stadem. Wtedy dokładam kamień na
stos (owoo, Ю), który tam stoi, leję ajryk w niebo, żeby dało
deszcz i w ziemie leję, żeby trawa dobrze
rosła.
16

90

Demony z którymi zmagał się Jezus, jak też demony, które wielbienie ale również bojaźń, szacunek i gorliwe okazywanie
prześladowały pustelników, chociażby św. Antoniego ( i l . ), tc czci, to najczęstsze składniki owej reguły. Jednakże, zdarzały
nie te same istoty jakie czci do dzisiaj pasterz mongolski, czy tej się od tej reguły odstęptwa. Za takie odstępstwo, uznać
stwory wobec których istnieje też do dzisiaj jakaś powściągliwa niewątpliwie należy chłostanie rózgą figury św. Jana Nepomu­
bojaźń wśród jakiejś części mieszkańców niektórych polskich cena, jeśli zawiodły przyjęte powszechnie formy zachowań
wsi w pewnych tylko częściach kraju. W Murzynowie takiej kultowych... Kiedy, mimo błagalnych modlitw kierowanych do
bojaźni pewnie już od stulecia nie ma! Ale u Zawiślaków, po świętego, trwała porażająca susza, albo powódź niszczyła całe,
drugiej stronie Jeziora (oni nawet nie wiedzą gdzie wschód, posiadane mienie. T ę religijną desperację odkrył wśród mało­
a gdzie zachód się znajduje...), pewnie jeszcze dzisiaj słyszy polskich chłopów (czasy końca X I X i początek X X w.)
niektórzy, dochodzące nocą z wody wołania Topielca: chod%\ nieoceniony Tadeusz Seweryn. Istotom towarzyszącym, które
choodź, choooodź ...! - wierzą - że jeśli ktoś tego wołania nie miały swych artefaktów, w rzeźbionych figurach czy
posłucha, a będzie w dodatku dziabnięty,
napewno już nie malowidłach, można było na podobnej zasadzie przygany, stan
powróci. Morał, jak najbardziej racjonalny, płynie z tego jeden, swych gorzkich uczuć wyrazić tylko w splunięciu i wypowie­
Po pijaku różne się słyszy głosy i słuchać ich nie należy. dzeniu stosowanego przekleństwa. Łatwo tu o rekonstrukcję:
Obyś utopcu zdech, i taka twoja mać.
A ponadto, nocą lepiej do wody nie wchodzić...
Pani Joanna Tokarska-Bakir, zapewne postrzegając stry wializowanie pojęcia Z Ł A w nadużywanym przez etnografów słowie
demon itd., zaproponowała określenie - istota towarzysząca.*
Chodzi oczywiście o istotę towarzyszącą przede wszystkim
człowiekowi. A chyba można dodać, że towarzysząca w róż­
nych, nieprzewidzianych okolicznościach;
towarzyszącą
a więc ubarwiająca (wzbogacająca sobą) rzeczywistość; towa­
rzysząca, to również oswajająca czy określająca tę rzeczywis­
tość. Zatem, czyniąca już z tego tytułu wiele dobrego... Takiej
istoty nie można nazywać po prostu demonem. A jeśli się jui
bardzo pragnie pozostać przy tej konfesyjnej terminologii, te
wypadałoby napomknąć o D E M O N A C H D O B R A , bowiem
samo słowo demon ma w powszechnym odczuciu wyłącznie
konotację ujemną.
3

Ponowoczesność
okolic Przemyśla,
Joanny Tokarskiej-Bakir, ekspozycja w Pałacu Kazimierzowskim U W , pomagając
w etnologicznych rozterkach; służąc przemyśleniami i pomys­
łami wielkiego wdzięku - bez których, wydaje się, że nasz
zawód istnieć nie powinien - utrwaliła się j u ż w mej najlepszej
pamięci mocno i chyba dosyć głęboko. Z jednej strony po­
krzepiające na duchu, wielkie przeżycie intelektualne w pałacu
rektorskim, a z drugiej, powiększające się z każdym rokiem
chmary mucharów w Murzynowie oraz marniejące na strychu
plebanii w Rokiciu, porzucone, osiemnastowieczne obrazy
Świętych Pańskich, to bezpośrednie bodźce mojej potrzeby
mówienia o Plagach, żywiołach itd., jak w tytule.
O p a t r z n o ś ć i Święci P a ń s c y
Przyjmuję, że zachodzi formalny - może też nieformalny
- związek między istotami towarzyszącymi (nazywanymi nie
zbyt odpowiedzialnie demonami) z prastarych, chłopskich
wierzeń, a wizerunkami w potocznej świadomości niektórych
postaci osób świętych z wierzeń u nas późniejszych. Korzystam
z wielosłowia, aby i w ten sposób swój respekt do świętych
wyrazić. Łączy te skądinąd odrębne byty, imaginacyjne z jednej
strony, a konkretne, osobowe z drugiej, nadrzędna kategoria
rzeczywistości, przypisywane tym bytom żywioły, czyli jedne
z najważniejszych zjawisk fizycznych w przyrodzie, tu - Я i
zrozumiałych względów - określane w sposób możliwie najbar­
dziej zwięzły: ogień, woda, wiatr.
Zarówno istoty towarzyszące, i celestyczne, i chtoniczne, jak
też święci utożsamiani z żywiołami (chociażby św. Agata i ś*
Florian z ogniem, a św. Jan Nepomucen z wodą) są w wierze­
niach dysponentami mocy, tak zbawczych (życiodajnych), j ^
też niszczycielskich, ukrytych w tych żywiołach. Kult (zaklęci*
modlitwy, ofiary, dary, wota itd.), albo mówiąc inaczej, praktyk
magiczne i religijne kierowane do jednych lub drugich patronó*
stanowią odwieczną formułę porozumienia (a mówiąc ogled;
niej, usłyszenia czy też zobaczenia, błagań, próśb, życzę"
tudzież podziękowań), mającego na celu pozyskanie przychyl'
ności, łaskawości, opieki. Porozumienie to podlegało też ustalo­
nej regule: Nie spoufalanie się, należyty dystans, szczęt*
1

Przyjrzyjmy się interesującym nas świętym i błogosławio­
nym. Na niesłychaną ich ilość (rejestr przedstawiony przez ks.
Wincentego Zaleskiego sdb, tylko wybranych postaci, zamyka
św. Zyta, służąca, ok. 1218-1272, jako pięćset sześćdziesiąta
siódma) zaledwie kilka lub kilkanaście - w zależności od części
kraju - łączyć m o ż e m y z opiekuńczym stosunkiem wobec
najgroźniejszych żywiołów. Starając się dochować wierności
tradycji związanej z miejscem przedstawianych tu spostrzeżeń,
Murzynowem i parafią Rokicie (20 km na zachód od Płocka)
poświęcę nieco uwagi świętym, Małgorzacie, Barbarze, Piot­
rowi i Pawłowi, Onufremu i Mikołajowi, ważnym patronom
lokalnym o rozleglejszej roli w życiu religijnym, aniżeli sama
kuratela ukierunkowana na zagrożenia ze strony trzech żywio­
łów.
Święta Małgorzata
Łacińskie słowo margherita znaczy tyle, co „perła".
Pod
tym imieniem zna Kościół 8 świętych i 11
błogosławonych.
Informację tę podaję za wspominanym już ks. Wincentym
Zaleskim, autorem dzieła najbardziej obecnie uznanego. W Ży­
wotach Świętych
Piotra Skargi znajdujemy wiadomości
o dwóch świętych Małgorzatach, ale żadna z nich nie jest tą, pod
której wezwaniem występuje romański kościół w Rokiciu.
W Żywotach Świętych Pańskich o. Hugo Hoevera, rzecz się ma
tak samo, chociaż autor mówi o trzech świętych Małgorzatach.
U Zalewskiego znajduje się już 6 życiorysów, a jeden z nich
dotyczy, pierwszej w historii św. Małgorzaty z początku I V w.,
mającej przydomek męczennicy.

18

Stolicą Pizydii była Antiochia, założona nad górnym Meand­
rem przez króla Seleukosa i Nikatora ku czci Antiocha i Sotera
(323-262 przed naszą erą), syna i przewidywanego
następcy.
Od tej Antiochi, leżącej w Malej Azji - pisze ks. Zaleski - należy
odróżnić Antiochię
syryjską, założoną również przez tegoż
Seleukosa i ku czci swojego syna, Antiocha, nad rzeką Orontes,
która miała się stać jedną z największych
metropolii
ówczes­
nego świata.
Pierwszą gminę chrześcijańską
w Antiochii
pizydyjskiej
założył św. Paweł Apostoł podczas swojej pierwszej
podróży
latach 45-49. W czasie swojej drugiej podróży
apostolskiej
św. Paweł Antiochię tę ponownie nawiedził (Dz 13, 13-51; 16,
w

Patronką tegoż miasta jest św. Małgorzata,
męczennica,
'"lata być według podania córką pogańskiego
kapłana.
Po
Przedwczesnej śmierci matki została oddana pod opiekę pias&gt;
która była chrześcijanką.
Ta ją doprowadziła
do po­
znania nauki Pana Jezusa i do Chrztu świętego.
Wybuchło
'e prześladowanie,
najdłuższe i najokrutniejsze,
obejmują,5 ' imperium rzymskie, za panowania cesarza
Dioklecjana
UX4~305). To samo podanie głosi, że Małgorzata była bardzo
któ
' ^°S Zakochać się w niej miał namiestnik rzymski,
/У,
chciał ją pojąć za żonę. Ta jednak
stanowczo
°wiła, twierdząc, że ma już Oblubieńca, Jezusa
Chrystusa.
!unce

asn

c a

e

ata

t e z

п

m

Namiestnik kazał aresztować Świętą i usiłował ją skłonić do
odstępstwa obietnicami i groźbami. Kiedy te zawiodły,
nakazał
zastosować
wobec Małgorzaty
wyszukane tortury, by nimi
załamać dziewicę: szarpano jej ciało hakami i palono ją ogniem.
Następnie wrzucono do więzienia, grożąc jej jeszcze
większymi
mękami. Wtedy też miał się jej pojawić szatan w postaci smoka
i ją zaatakować. Odpędziła go jednak znakiem Krzyża
świętego.
Kiedy nadal obstawała przy wierze świętej, została
ściętą.
Bohaterska śmierć dziewicy nadała rozgłos jej imieniu. (...).
Sw. Małgorzata
z Antiochi należała do najwięcej
znanych
i popularnych świętych w średniowieczu.
Jej kult rozpowszech­
nili zapewne krzyżowcy, widząc, jak wielkiej czci
doznawała
w Małej Azji i na całym Wschodzie. Należała na Zachodzie do 14
Wspomożycieli, do których pomocy uciekał się lud w szczegól­
nych potrzebach. Podobnie jak ku czci św. Barbary i św.
Katarzyny, tak i ku czci św. Małgorzaty
wystawiono
na
Zachodzie wiele kościołów. Wspomnienie jej przypada 20 lipca,
gdyż tego dnia miała ponieść śmierć męczeńską
w latach
303-305.
Imię św. Małgorzaty było zawsze w Polsce popularne.
Dzisiaj
stało się nawet modne. Spotykamy je w różnych odmianach, jak
пр.: Małgorzata, Małgosia, Gosia, Gośka itd. Podobnie liczne
odmiany tego imienia spotykamy w innych również językach, co
świadczy o powszechnym jej występowaniu.
I tak w języku
niemieckim - Margaret, Margarete, Margrit, Margret,
Greta;
w języku angielskim - Margaret, Meg, Peggy; w języku
francuskim - Marguerite, Margot; w języku włoskim - Marg­
herita, Marita, Rita.
Ku czci św. Małgorzaty, męczennicy,
wystawiono w Polsce
ponad 70 kościołów. Jej ołtarzy i obrazów jest znacznie więcej.
Wizerunek naszej Świętej figuruje w herbie
następujących
miast: Nowy Sącz, Ożarów, Przysucha, Szczekocin,
Sawin,
Tomaszów Mazowiecki, Tuchola i Golub-Dobrzyń.
Z dniem św.
Małgorzaty czy też Z jej imieniem lud łączył szereg przysłów, jak
np. „Św. Małgorzata zapowiada środek lata". Ks. Wincenty
Zaleski podaje tylko to jedno, zatem dodam: Dobrze ojcu było
z matką, dobrze też i mnie z Małgorzatką. Małgorzata - idź do
kata. A ponadto, bardzo stare bo j u ż występujące w X V I w.,
nawiązujące do upałów lipcowych, grożących udarem słonecz­
nym. Bo choć jeszcze Małgorzaty świętej daleko, ale on i bez
Małgorzaty fantazyi zawsze dziwnej. Słuchajmy jednak dalej ks.
Zaleskiego. Także pierwsze gruszki lud zwykł nazywać
„małgorzatkami". Topografia polska zna 7 miejscowości
które
zapożyczyły swoją nazwę od mienia
Małgorzaty.
Ikonografia zwykła przedstawiać
Świętą ze smokiem lub
krzyżem w ręku, którym miała odpędzić szatana. Dla podkreś­
lenia jej pochodzenia ze szlachetnej rodziny przedstawiać się ją
zwykło, podobnie jak św. Barbarę i św. Katarzynę - męczennice
- z koroną na głowie, chociaż nigdy nie była
królową.
Tyle o świętej dowiadujemy się z najbardziej aktualnej
lektury hagiograficzrjej. Jak już mówiłem, wspaniały, romański
kościół w Rokiciu jest pod wezwaniem naszej śwętej. Wydaje
się, że to wezwanie mogło zostać wybrane z wielkim rozmys­
łem. Kościół był fundowany przez ziemian i rycerstwo Ziemi
Dobrzyńskiej. Dla tych ostatnich, osoba świętej mogła sym­
bolizować dzielność i niezwykły hart ducha (mimo tortur, a na
koniec wyroku śmierci przez ścięcie, nie uległa życzeniom
zaślubin ze strony wysokiego dostojnika rzymskiego). Ponadto,
w ikonografii, częściej aniżeli z krzyżem - o którym mówi
Zaleski - przedstawiana jest z mieczem. Trzyma go oparty
ostrzem o ziemię w prawej ręce. Miecz ten symbolizuje śmierć
świętej, ściętej zapewne mieczem. Taki sam atrybut towarzyszy
św. Katarzynie męczennicy, torturowanej kołem i również
ściętej; św. Pawłowi i wielu innym męczennikom zamor­
dowanym w ten sposób ( i l . 9). Na szczególną uwagę zasługuje
herb Golubia-Dobrzynia, miasta o znanej sławie rycerskiej. Św.
Małgorzata w tym herbie ukazana jest w pozie czuwającego
rycerza, który wspiera się na mieczu, trzymanym dwoma
19

91

�rękoma. Jest jeszcze inny szczegół istotny w ikonografii świętej,
smok, symbolizujący szatana. W przedstawieniach świętej,
pochodzących z Rokicia (obraz ołtarzowy z 1905 г., współczes­
na chorągiew procesyjna wykonana w Częstochowie) mon­
strum nazwane przez ks. Zaleskiego smokiem, nie ma nóg! Jest
to dosyć nietypowe wyobrażenie szatana ( i l . 6). Bardziej
przypomina węża, aniżeli smoka. Nie ulega kwestii, że fundacja
wspaniałego kościoła w zapadłej wioszczynie łączyła się ze
wzniosłymi intencjami rozprawienia się z istniejącym w tym
miejscu uroczyskiem poczciwiny Rokity, wspominanym j u ż
wcześniej (patrz Demony), którego sława mogła sprowadzać do
Rokicia znaczne rzesze wyznawców z dalszych nawet okolic.
Wybranie św. Małgorzaty na patronkę rokickiego kościoła to
okazja do ukazania nie tylko samej świętej, ale również szatana,
owego d e m o n a , którego łatwo było skojarzyć właśnie
z Rokitą. I może z całym rozmysłem wybrany został jako
symboliczne wyobrażenie owego szatana, demona, nie smok,
lecz każdemu znany wąż. I rzecz charakterystyczna, na wszyst­
kich znanych mi przedstawieniach św. Małgorzaty z owym
wężem czy smokiem (jak w herbie Tucholi), gad nie jest
zabijany (jak w wyobrażeniach św. Jerzego), lecz tylko uśmie­
rzany, pokonany gestem wysuniętej w jego stronę gołej dłoni
(chorągiew procesyjna), albo samą pozą, wyniosłej, o wielkiej
urodzie osoby, zniewalającej swym łagodnym, dziewczęcym
spojrzeniem (wspomniany obraz ołtarzowy). Dodać jeszcze
należy, że w jednym przypadku monstrum o cechach potężnego
węża, spoczywa - jakby leniwie - za sylwetą świętej, w drugim
znów, wije się obok, niczym w paroksyzmie konania, leżąc na
grzbiecie z rozwartą paszczą i wysuniętym jęzorem. Wreszcie
i takie istnieje ujęcie, w którym smok, albo czarny (lub
przynajmniej bardzo ciemny) niedźwiedź służy za... siedzenie
(„panna na n i e d ź w i e d z i u " ) względnie za... podnóżek ( i l . 7).
Przyznasz szanowny Czytelniku, że wszystkie z tych wyobrażeń
ukazujących zwycięstwo świętej nad szatanem - P O K O N A N I E
Z Ł A - pomyślane zostały niezwykle odpowiedzialnie, bo
niedosłownie. Św. Jerzy, godzący piką w smoka, to ujęcie
dosłowne... Takie też symboliczne wyobrażenie Z W Y C I Ę S T ­
W A N A D Z Ł E M (szatanem, demonem, kojarzonym z wierze­
niami pogańskimi), mogłoby głęboko ranić uczucia nawraca­
nych. I kto wie, może dlatego nie wszędzie w katolicyzmie
polskim wczesnych dziejów św. Jerzy cieszył się tym uznaniem,
które zdobył sobie w czasach późniejszych. Istnieją też wyob­
rażenia tego świętego pomijające całkiem akt walki ze smokiem
(herb Ostródy). I rzecz niezmiernie charakterystyczna, Piotr
Skarga w swym opisie życia świętego pomija również tę
walkę. "
2

II. 7. Św. Małgorzata w herbach;
w herbie Rawicz („panna na nie­
dźwiedziu"); herb miasta Rawicz
(sam niedźwiedź) oraz herby miast:
Przysucha, Tomaszów Mazowiec­
ki, Tuchola.

4%
7^
II. 6. Wyobrażenie szatana w kościele w Rokiciu. Z lewej, szatan u stf
św. Małgorzaty, przerys z obrazu ołtarzowego świętej M. Trautman
1903 г., z prawej szatan obok św. Małgorzaty, przerys ze współczesii
chorągwi procesyjnej.
Rozstając się ze św. Małgorzatą, przypomnę że była zaliczał
do czternastu w s p o m o ż y c i e l i czyli patronów „szczt
gólnych potrzeb", a więc wymagających niezwykłego miłosii
rdzia, jak też niezwykłej pomocy.

Przyswojony katolicyzm w Rokiciu
dawniej i dziś
Kościół w Rokiciu pod wezwaniem św. Małgorzaty korzyrf
również do dziś z patronatu świętych Piotra i Pawła. Wielu tt
parafian rokickiego przybytku jest głęboko przekonana, żet
święci są głównymi jego opiekunami przed św. Małgorzat
Jedną z przyczyn tej dezorientacji stało się zniesienie pol
Soborze Watykańskim odpustu w dniu 20 lipca (dzień upamiej
niający śmierć męczeńską św. Małgorzaty), a zachowam
odpustu w dniu 29 czerwca; święta obydwu świętych. Poza tyn
znaczenie kultu św. Małgorzaty - jako pogromczyni szatai
- z upływem czasu malało, a świętych Piotra i Pawła wzrastał
i to daleko poza granice parafii. Świątynia rokicka miał
przydomek kościoła orylskiego, czyli flisackiego, nawiedza*
go często przez brać spławiającą drewno Wisłą. Natorni*;
obydwaj święci uchodzili za patronów wodniaków, w tyi
również rybaków, do których przez wieki zaliczała się spoć
część parafian (przede wszystkim z Murzynowa).
Kościół w Rokiciu sławił swych patronów w trzech ołtarzacl
W głównym (niektórzy wierni twierdzą, że w jednym z boo
nych) św. Małgorzatę (ostatnie jej przedstawienie wykom
w 1903 roku M . Trautman) i w jednym z bocznych świętyd
Piotra i Pawła (obraz również z 1903 r„ pędzla T. Adamskiego)
W trzecim ołtarzu znajdowało się wyobrażenie Przemienieni'
Pańskiego. Zapewne, tak jak w innych naszych kościołacl
wiejskich, uznawane nie tyle za objawienie apostołom swt
boskiej natury przez Jezusa, ile ukazanie w najszerszym tefl
słowa znaczeniu nadziei przemiany; poprawy na lepsze, speł
nienia próśb, życzeń, oczekiwań i t d . Ponadto, w tych trzeci
ołtarzach zamontowanych było 5 mniejszych, lecz znaczni
21

II. 8. Św. Jerzy w herbach miast: Milcz i Ostróda.

starszych, osiemnastowiecznych obrazów, ukazujących: św.
lana Nepomucena (wspominanego już, niezwykle popularnego
patrona, związanego z żywiołem wody), św. Mikołaja i św.
Onufrego (pośród swych rozlicznych świętych pełnomocnictw,
również strzegących przed niebezpieczeństwami pracy na wo­
dzie), św. Piotra dzierżącego przed sobą dwoje kluczy (na tym
przedstawieniu tylko samego popiersia, artysta ukazał łzy
w oczach świętego, a w tle, na kolumnie, piejącego koguta) oraz
drugie wyobrażenie Przemienienia Pańskiego.
Obecnie, szanowny Czytelniku, żaden z tych obrazów,
przyjmujących latami niezliczone życzenia wiernych - użyję
i tego zwrotu - „dźwigających brzemię troszczenia się o swych
wyznawców", nie znajduje się w murach świątyni.
Usunięto z niej 5 obrazów, przewspaniałych obraźników
z wieku X V I I I , 3 obrazy, pokaźniejszych rozmiarów, malarzy
z początku naszego stulecia, znanych z nazwiska; zdemon­
towano boczne ołtarze oraz ambonę. Aktu tego dokonano
w doniosłym procesie, paroletniego działania renowacyjnego,
mającego na celu przywrócenie kościołowi surowego wyglądu
świątyni romańskiej. M o ż n a by nawet przystać na taką zbożną
koncepcję dbałości o nasze dziedzictwo kulturowe. Ale rodzą
się przed badaczem pytania zasadnicze. Dlaczego zastąpiono
świętych patronów, mocno zrośniętych z lokalną, rycerskowodniacką tradycją, wizerunkami Najświętszej Marii Panny
- kopią obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a na jej
ruchomej zasłonie, pięknym obrazem Matki Boskiej Różań­
cowej? Na pytanie to, próżno szukać odpowiedzi... Chociaż,
jakieś skromne wyjaśnienie, przypuszczenie, udałoby się sfor­
mułować. Otóż renowacja kościoła przypadła na czas, kiedy
w całej Polsce witano po domach wędrującą kopię obrazu Matki
Boskiej Częstochowskiej. Obserwowałem w Murzynowie z jak
wielkim namaszczeniem adorowano ów obraz. Były lata sie­
demdziesiąte. Opiekę duszpasterską sprawował wówczas nad
murzynowiakami proboszcz Rokicia, nie żyjący j u ż ś.p. ks. Jan
Degowski, osoba niezwykłej energii, bez reszty oddana spra­
wom powierzonej mu parafii. To dzięki ks. Degowskiemu
sprawnie przeprowadzono renowację kościoła, pokryto kostką
granitową ścieżkę biegnącą przez cmentarz kościelny, ogrodzo­
no solidnym kamiennym murem cmentarz i wybudowano

okazały przybytek, nazwany Punktem Katechetycznym. Ks.
Degowski zadbał również o nowy wystrój wnętrza kościoła.
Dopilnował sprowadzenia do Rokicia wizerunku Matki Boskiej
Częstochowskiej... Przy tych rozmiarów przedsięwzięciach
- przyznasz szanowny Czytelniku - m o ż n a zapomnieć było
o wizerunku świętej dziewicy męczennicy, Małgorzacie, jak też
o innych świętych patronach, których malarskie wyobrażenia
uległy poważnym przyniszczeniom; uszczerbkom dotykającym
nawet samego płótna. W paru obrazach istniały wygryzione
przez myszy dziury.
I tak, po blisko dwudziestu latach nieobecności świętych
patronów w kościele rokickim, niełatwo odnaleźć osoby pamię­
tające powinności św. Onufrego, św. Mikołaja, a także św. Jana
Nepomucena. Przy narastającej z każdym rokiem grozie, jaką
przynosi Jezioro Włocławskie, wszyscy ci trzej święci zapobie­
gający nieszczęściom przychodzącym
z wodą i dziejącym się na
wodzie, mogliby wspierać na duchu. Dzięki życzliwości i peł­
nemu zrozumieniu intencji towarzyszących piszącemu te słowa,
aktualny proboszcz w Rokiciu, ks. Włodzimierz Maruszewski
wypożyczył omawiane tu obrazy na wystawę w roku ubiegłym
Vanitas vanitatum... i w tym roku, na jej kontynuację pod
poszerzonym tytułem Plagi, żywioły itd. Obrazy zostały zakon­
serwowane, oprawione i wspierają na duchu gości Muzeum
w Murzynowie.
Św. Agata
na łez otarcie
W najnowszej historii nieszczęsnych losów, jakie spotkały
Świętych Pańskich z parafii rokickiej, ale też sąsiedniej,
siecieńskiej, jest to krzepiące, że ożywiły u wrażliwszej re­
prezentacji wiernych kult niektórych - niezbędnych w życiu
- patronów domowych. Należy do nich, przede wszystkim, św.
Agata. Ku memu zaskoczeniu, udało się bez większego trudu,
w krótkim czasie odnaleźć kilka d o m ó w , w których pośród stale
powtarzających wyobrażeń (jak chociażby Pana Jezusa z Ser­
cem Gorejącym) znajdował się obraz św. Agaty (różnego
formatu litografia odpustowa zakupiona w okresie między­
wojennym, lub tuż po wojnie we Skępem). Na tych litografiach
ukazuje się świętą jako pełną wdzięku dziewczęcego osobę,
trzymającą w prawej ręce palemkę, symbol czystości dziewi­
czej, a w lewej ręce czarkę trybowaną na stopce w kształcie
odwróconego kielicha. Nad czarką wznosi się coś w postaci
stożka i mało kto wie, że jest to sól (było, a gdzie niegdzie nadal
jest w zwyczaju święcenie w kościołach w dniu świętej
- 5 lutego - soli, środka przeciwogniowego). Nikt z posiadaczy
wizerunku św Agaty nie chciał go podarować do Muzeum!
Każdą inną rzecz z domowego inwentarza, chociaż starą lecz
wciąż przydatną udałoby się wycyganić,
ale nie obraz św.
Agaty...

Oto budujące świadectwo stałości uczuć okazywanych tej
świętej, znanej w Kościele katolickim od połowy I I I w. To

II. 9. Herby miast: Golub-Dobrzyń; św. Małgorzata wspar­
ta na mieczu; Działdowo, św.
Katarzyna (atrybuty, miecz
i koło tortury); Nowy Targ,
św. Katarzyna (atrybuty,
miecz, lilia, koło tortury):
Dzierżoniów, św. Jerzy.

92

93

�również zniewalające świadectwo ufności w niezwykłe moce
świętej w czasach bezprzykładnego krytycyzmu i powszech­
nego dezawuowania uznanych wartości. Domy w których
odnalazłem interesujący nas obraz nie należą do jakichś
szczególnych, przeciwnie, żyją w nich ludzie podobni do
innych, mający swoje o wszystkim wyrobione zdanie...
Jak wiadomo, św. Agata oraz św. Florian, są patronami
bezpieczeństwa przed żywiołem ognia. Warto też od razu
powiedzieć, że dwoje tych świętych strzeże od pożogi z powo­
dów zasadniczo odmiennych, czy mówiąc inaczej, ich życiorysy
0 zupełnie odmiennych zdarzeniach, do podobnych skłoniły
mniemań o ich mocach. Warto przyjrzeć się żywotowi św.
Agaty.
I posłuchać wzruszającej w swej urodzie mowy ojczystej.
Za czasów Decjusza cesarza a starosty Sycylii
Kwincjana
- pisał Skarga - żyła panienka w Panormie mieście, w ziemi
Sycylii, na imię Agata, rodu zacnego i majętności
wielkiej,
wychowana od rodziców w wierze świętej
chrześcijańskiej;
urody była takiej, iż jej w piękności żadnej równej nie było. Gdy
on okrutny przeciw wierze chrześcijańskiej
od Decjusza
cesarza
wyrok wyszedł, aby chwalcy Chrystusowi do ofiar brzydkich
diabelskich
przymuszani byli karaniem, utratą
majętności
1 zdrowia, ona światem wszystkim i jego dochodami wzgardziw­
szy, a ciało swe na czystość swemu Oblubieńcowi
Jezusowi
oddawszy, w cnoty duszę swoją ubierała, a do męczeńskiej
się
korony przyprawowała.
Tedy Kwincjanus jej urodą i bogact­
wami pobudzony, chcąc ją tym, iż była chrześcijanką,
zniewolić
a ku swym myślom niepoczciwym przywieść do siebie z Panormu
do Katany miasta przyzwać
rozkazał. Gdy słudzy do niej
przybieżeli
mieniąc: „Jeśli gotowa będziesz cesarski
dekret
przyjąć, a bogom się ukorzyć, z wielką czcią
prowadzona
i przywitana będziesz",
ona do komórki swej
wszedłszy,
a prosząc, aby mało poczekali, ręce w niebo podniosła i z pła­
czem mówiła: „Ty wiesz, Panie, serce moje i wiarę moją ku
Tobie; posilże mię, niechaj się ten czart i sługa jego nie chlubi,
jakoby zmazać miał ciało moje, Tobie poświęcone.
Umocnij
duszę moją, abych głowę jego starła słabością płci mojej, mocą
Twoją pokrzepiona. Przyjmij ofiarę tę moją i łzy moje, boś Ty
jest sam Bóg mój na wieki wieków chwalebny. Amen."
I tak, aby zniszczyć ducha czystości w Agacie, Kwicjan kazał
umieścić j ą w domu rozpusty.
Gdy do Katany przyjechała,
starosta ją prowadzić
kazał
w dom jednej pani pogańskiej,
na imię Afrodyzji, która pięć
młodych córek miała, prosząc ją, aby Agatę świętą
słowami
i postępkami łagodnymi tak zmiękczyła i serce jej odmieniła, aby
na ofiarę bogom przyzwoliła, a w tych się świeckich a cielesnych
rozkoszach kochać poczęła. Tedy rozmaitymi
pochlebstwami,
obietnicami, ubiorem, złotem, potrawami, towarzystwem, tań­
cami, muzyką, śmieszkami, widokami i błazeństwami, i wszystką
świecką a cielesną łagodnością
wkraść się czart w jej serce
przez oną niewiastę chciał. Ale ona jako mur nieprzebity stała
w tym, co przedsięwzięła,
mówiąc: „Słowa wasze i rozkosze
a obietnice wasze jako wiatry liściom tylko szkodzić mogą, ale
drzewa dobrze wkorzenionego nie obalą. Dom mój na mocnej
skale zbudowany jest; rzeki wasze gruntów jego nie
pobiorą".
I dalej, w niczym nie hamując swej fantazji, przedstawia
Skarga prowadzone przez Kwincjana przesłuchania. Ponieważ
nic mu one nie dają, święta zostaje uwięziona.
Tedy Kwincjanus rozgniewany wieść ją do ciemnego i smrod­
liwego więzienia kazał. Szła do więzienia, jako drugie idą do
tańca i do rozkosznego obiadu, polecając Panu swemu wojnę
swoją. (...). Tedy ją na palach zawiesić i bić srodze kazał. A ona
w onych mękach mówiła: „Męki te skarbem mi są; rozkaż dobrze
ciało moje jako plewę od ziarna odbijać; jeśli tym katom nie
rozkażesz dobrze ciała mego zmęczyć, dusza moja wnijść do raju
z zwycięstwem męczeńskim nie może". Tedy upominał starosta
katów onych, aby mocno przykładali, a siekli i drapali
prętami
i żelazami rozmaitymi. A gdy stateczną widział, kazał jej piersi

94

niewieście żelaznymi kleszczami targać tak długo, iż po jednej
stronie wytargane były. Ona cierpliwie
okrucieństwo
ono
znosząc, a Pana Boga chwaląc, tak na starostę woła: „Niezbożny okrutniku, nie wstyd ci tego niewieście obcinać, czegoś san\
u matki pożywał? Wszakże ja mam cale piersi na duszy mojej
którem ja z młodości
Chrystusowi poświęciła".
Gdy tak
zmęczona była, złożyć ją a do więzienia prowadzić
kazał.
Tam będąc w więzieniu, o północy, gdy chwałę Bogu czyniła
Przyszedł do niej Piotr św. w osobie starej a statecznej, lekarskit
słoiki niosąc; a przed nim pacholę z pochodnią. I mniemali, ab)
jaki lekarz do niej przyszedł. I rzecze jej Piotr Św.: „Ten tyran
zmęczył cię, a tyś go swoim męstwem zwyciężyła; obcinać ci
okrutnik piersi twoje kazał, a patrząc na to i ciebie żałując,
przyszedłem cię zleczyć".
(...)
A ona ku sobie przyszedłszy,
a wielką radością
seret
napełniwszy,
modlić się poczęła mówiąc:
„Dziękuję,
Jezu
Chryste, iżeś wspomniał na mnie a posłałeś ku mnie Piotra
Twego Apostoła, który mnie posilił i odnowił ciało moje",
I obaczy, iż jej piersi zleczone a całe zostały.
We wszystkich znanych m i żywotach św. Agaty (gr. agatht
'dobra, wspaniała')
nie pomija się pozbawienia męczennicy
piersi. I we wczesnych przekazach ikonograficznych często
przedstawia się świętą z tacą, którą trzyma przed sobą. Na taq
tej leżą dwie odcięte piersi, jak dwoje oczu, także na tacy,
w wizerunkach św. Łucji z Syrakuz, wielkiej adoratorki swej
poprzedniczki św. Agaty, i jak ona okrutnie torturowanej, a na
koniec zamordowanej. Natomiast, nie wszyscy hagiografowie
- tak jak Skarga - przejmująco opisują cud przywrócenia św.
Agacie piersi przez św. Piotra. Zatem, wracajmy do naszego
narratora; bacząc, co postanowił Kwincjanus, ujrzawszy pierś
jej wszystkie całe:

1

I rozgniewany kazał ogień naniecić, rozpaliwszy skorup]
ostre; na nich i na onym ogniu ciało panieńskie rozpiąć i palić.
W ogniu panienka czysta, prawie wedle imienia Agata, swem
Oblubieńcowi swoją mękę polecała. Iw net że trząść
siu
ziemia
poczęła
(podkreślenie, JO) i wszystko miastu
trwożyć. (...) A lud wszystek zszedł i na starostę wołał prze.
bojaźń onego ziemi trzęsienia, aby panny nie męczył. I przeląkł­
szy się Kwincjanus trzęsienia ziemi i ludu, kazał Świętą z ognia
zdjąć a do więzienia prowadzić. A panna chwalebna wchodzą
do ciemnicy, ręce podniosła mówiąc: „Dzięki i chwała Tobie,
Jezu Chryste, iżeś mi dał mężne dla imienia Twego po­
stępowanie w tych mękach, a iżeś ode mnie odjąć raczył chuci
świeckie i ciału memu takie dałeś
wytrwanie''.
Długo jeszcze święta dziękowała swemu Panu, nim duszę
swoją w ręce Tego, którego miłowała, oddała. Skarga opisuje
dalej szczegółowo pogrzeb świętej. W e d ł u g kaznodziei, kon­
dukt prowadził anioł Boży - pod postacią młodzieńca, mającego
z sobą sto pacholąt pięknie ubranych, którego żaden z опер
miasta (Katanii JO) nie znał. Ponadto Kwincjusz
łakomsW
przeklętemu
dosyć uczynić chciał. Udał się do Panormu, aby
swej ofiary wszystkie majętności pobrać...
Ale spotkała go
sprawiedliwa
pomsta Boża. Przeprawiając się przez rzek?
Psemitę utonął przeklęty łakomca i okrutnik... A tak kończy nasz
hagiograf swą, wstrząsającą opowieść:
Gdy się w rok (po roku) ten dzień, którego umęczona jt&amp;\
wracał, góra ognista Etna wielki puściła ogień, iż płomień*
jako rzeki szły do miasta Katany, a kamienie wielkie jak kuk
ogniste wypadały; i już się wszyscy o spalenie i zgubę mius®
wszystkiego bać poczęli. Tedy nie tylko chrześcijanie, o*
ipogaństwo wszystko do grobu św. Agaty bieżało, przyczynie *
Świętej i obronie się poruczając. I wziąwszy chrześcijanie 0*
płaszcz jej panieński, w którym za żywota pokornie i ubop
chodziła, który na jej grobie dla pamiątki położony był, szlizn^
za mury miejskie i zakładać nim miasto od ognia pocztj
l uczynił
Pan
Bóg
cud.
(piąty już w kolejność '
dopisek i podkreślnie JO). Wnet się ogień, onym płaszcz**
przestraszony, do góry wrócił a nazad uciec
musiał.
1

22

�И. 10. Czapla siwa (Ardea cineres L.); rys. Jindrich Krejca, w: Zwierzęta świata, op. cit.,
s. 250 oraz fragment tabl. 102.

Kult św. Agaty we wsiach Ziemi Dobrzyńskiej żywy jest do
dzisiaj. Na co dzień, wizerunki świętej wiszą w miejscach dla
nich wyznaczonych. Ale kiedy zagrzmi w pobliżu, obrazek
świętej zostaje zdjęty ze ściany i wystawiony w oknie. Jeśli się
grzmoty potęgują, kto ma gromnicę, zapalają i też przed oknem
ustawia. Natomiast, gdy gdzieś ogień powstanie, obrazek
świętej wędruje natychmiast na miejsce zdarzenia, by wiatr
odwrócił pożar w kierunku przeciwnym?
To samo źródło
wskazuje na ... podobne znaczenie wrzuconej w ogień soli
i chlebka, poświęconych w dniu świętej, 5 lutego. A miano też
w tym dniu dawać owe specyfiki bydłu do zjedzenia. Mniema­
no, że tak, jak zdolne są zmieniać kierunek ognistych pod­
muchów wiatru, tak również przeciwdziałać zarazie bydła,
pojawiającej się z wiatrem. Odkąd zarazy przestały nękać bydło,
zanikł obyczaj święcenia chlebków i soli św. Agaty. Rad więc
pozostaję, że ostały się obrazki sławiące naszą świętą i że
utrzymuje się wiara w ich cudowne moce.
Co zaś się tyczy mocy cudownych; miraculum, które spowija
żywoty świętych i które zarazem definiuje ich świętość, to
-chcąc nie chcąc - staję zawsze przed obowiązkiem odwołania
się do światłych i najświatlejszych na ten temat sądów.
Ponieważ najczęściej w tych operacjach objaśniających sens
niraculum, sięgałem do Carla Gustawa Junga albo Mircea
Eliadego, pozwolę sobie obecnie zacytować słowa polskiej
uczonej, której wkład w badanie żywotów świętych nie da się
Prost przecenić:
nie chodzi mi o prawdę
historyczną
ukrytą w lege- „Prawda", jako fakt
historyczny,
interesuje
tylko drugorzędnie.
Natomiast na plan pierwszy wysuwa
? dążenie do odnalezienia tych nasion, z których wyrósł „mit''
w Cecylji, choćby one nic wspólnego nie miały z życiem
nent. Nieprawda
bowiem świata realnego staje się
' raz w wyobraźni ludzkiej prawdą
o napięciu o wiele
jszem, niż wszelkie prawdy niezbite i oczywiste, ale nie
Wtodniające twórczo
fantazji
1

w

z,e

m n i e

Sl

n

£

e

24

X ) r n i u a i e m

Dr? ? '
j u ż wcześniej, że patronem zabezpieczającym
ofi ' , ^ ' ° '
ognia jest u nas obok św. Agaty, św. Florian,
J 'ny sprzymierzeniec niebiański strażaków. Wprawdzie
j ' f i i &gt; którą tu omawiam, nie natrafiłem na ślady tak
czne - jak chociażby na niedaleko położonej Kurpiowszz

)ara

W

w

e r n

czyźnie - popularności tego świętego, to pragnę parę słów
powiedzieć o n i m gwoli wyjaśnienia sobie, jakie w grę wchodzą
(w przypadku świętych patronów związanych z żywiołem ognia
i wody) owe nasiona mitotwórcze, wskazywane przez Cezarję
Baudouin de Courtenay-Erenkreutz-Jędrzejewiczową.
Otóż w żywocie św. Floriana odnajdujemy coś, co można by
uznać za owo nasienie. Wydaje się, że jest nim, podobnie jak
w żywocie św. Jana Nepomucena, okrutny mord, odbiegający
od rytuałów wykonywania w starożytności i średniowieczu
wyroków kary śmierci, a przeprowadzony z zachowaniem
wszystkich, najważniejszych w tym mordzie reguł. Oto one:
- prowadzenie ofiary pod strażą na most,
- na moście, umieszczenie ofiary w worku,
- zawiązanie owego worka,
- wrzucenie go do głębokiej rzeki.
Albo inna wersja stopienia, jak mówią do dziś w Murzyno­
wie, mając na myśli topienie we Wiśle psów, kotów oraz...
ludzi:
- prowadzenie ofiary pod strażą na most,
- wiązanie dużego kamienia do szyi ofiary,
- spychanie jej do nurtu rzeki.
Egzekucję poprzedzają tortury. Torturze ognia; przypalania,
poddana została ze skutkiem śmiertelnym, ś w . Agata i bez
takiego wyniku, święci Florian oraz Jan Nepomucen. Zatem,
związek świętej z ogniem jest jednoznaczny i potwierdzają go
cuda uśmierzające ten żywioł. Natomiast w przypadku świę­
tych, Floriana i Jana Nepomucena, tej jednoznaczności nie ma...
Chociaż obaj giną utopieni w wodzie, ich role opiekuńcze stają
się różne; jak ogień i woda. Jasność, jaka rozgorzała nad Pragą,
kiedy świętego zrzucano z mostu do Wełtawy, mogłaby również
kierować uwagę na żywioł ognia, jednakże, męczennikowi
powierzono troskę o żywioł wody oraz... stan mostów. Nie
istnieje więc jakaś stała reguła łączenia świętego protektoratu
z rzeczywistością realną.
Przenikanie od niespełna 3^1 lat, głównie do naszych
zamerykanizowanych subkultur młodzieżowych, zwyczaju
przesyłania w dniu św. Walentego, 14 lutego, kartek miłosnych,
walentynek, pozwala przyjrzeć się, interesującemu nas nasieniu
mitotwórczemu
całkiem z bliska i dokładnie. Oto w Polsce,
w kraju o starszych i znacznie bardziej okrzepłych niż w USA

95

�praktykach czczenia katolickich Świętych Pańskich, pojawia się
nagle - ni z gruszki, ni z pietruszki - propagowany przez
niedouczonych dziennikarzy w radio, T V , prasie zimowy hit,
walentynki. Wielkiej zacności święty, kapłan męczennik, ścięty
w 269 r. w czasach prześladowań chrześcijan za panowania
cesarza Klaudiusza I I Gota; orędownik wytrwania w okolicz­
nościach najcięższych, śmiertelnego zagrożenia (od powietrza,
głodu i wojny zachowaj nas Panie, por. wyżej), opiekun
cierpiących ludzi i zwierząt (u nas nie tylko chorych na
padaczkę), lekarz niebiański wszelkich chorób; czczony w Pol­
sce od niepamiętnych czasów (święty patron diecezji przemys­
kiej, mający swoje relikwie i sanktuarium w Krobi w ar­
chidiecezji poznańskiej), ni stąd, chociaż zowąd, z poręki
animatorów życia na luzie, staje się, po prostu rajfurem!
I zapewne, za jakiś czas, nikt j u ż tu, w tej biednej Polsce, nie
będzie inaczej patrzał na św. Walentego, jak na tego, który
sprzyja schadzkom, zalotom itp.; czyli, na słodkiego stręczycie­
la, lest to całkiem możliwe (zasadnicza zmiana orientacji
w kulcie świętego), ponieważ ostała się u nas o nim pamięć
tylko w ośrodkach prowincjonalnych, szczególnie - niestety
łasych - na wszelkie nowinki. Wszak to również w nich - jak
w Rokiciu - przedkłada się nad prastare, lokalne zwyczaje,
nowe fascynacje. Nie zdziwiłbym się wcale, odwiedzając
bardzo mi bliski kościół gotycki w Krzynowłodze Wielkiej,
gdybym w jego głównym ołtarzu zastał, nie ciemny obraz
stareńki męczennika, kapłana z uniesionymi ramionami w geś­
cie błogosławienia, lecz lśniącą świeżością kopię obrazu Matki
Boskiej Częstochowskiej. Rodzi się jednak pytanie, czemuż to
św. Walenty stał się już dawno temu w Anglii, powiernikiem
spraw sercowych, a u nas przypadło mu troszczyć się o coś
zupełnie innego. Otóż jedną z odpowiedzi na to zapewne trudne
pytanie jest mniemanie, że niegdyś również w Anglii uchodził
św. Walenty za opiekuna chorych. I , że zmiana pełnomocnictw
świętego nastąpiła w czasie, gdy w kościele anglikańskim
osłabło, a nawet zanikło znaczenie sanctorum, a jednocześnie
- rozwijało się dynamiczniej niż w naszej części Europy,
piśmiennictwo, oświata czy, mówiąc najogólniej styl życia.
Z powodu walentynek wywoływane są takie słowa, jak...
Szekspir, Hamlet i . . . oszalała Ofelia! Chodzi o tę jej piosenkę,
śpiewaną po śmierci swego ojca, Poloniusza (zabitego tragi­
cznie przez Hamleta). Ofelia śpiewała stare piosenki o śmierci,
ale też o miłości:
25

Dzień dobry, dziś święty Walenty.
Dopiero co świtać poczyna,
Młodzieniec snem leży ujęty,
A hoża doń puka dziewczyna,
Podskoczył kochanek, wdział szaty,
Drzwi rozwarł przed swoją jedyną!
1 weszła dziewczyna do chaty,
Lecz Z chaty nie wyszła
dziewczyną.
Przekład J. Paszkowskiego.
Chwalebny ludyzm, czy nawet zniewalająca frywolność
proponowana jest (adresatem staje się przede wszystkim mło­
dzież) nie tylko w stosunku do zapoznanego, pojedynczego
świętego, ale również wobec dnia Wszystkich Świętych.
W przeddzień tego szczególnego dnia w roku, w I I I programie
PR - 1995, zaproponowano słuchaczom rodzaj komparatystycznej refleksji, „dzielenia się uwagami i własnymi spostrzeżenia­
m i " o Halloween (głównie w Anglii, USA i Kanadzie) oraz
o naszym Święcie Zmarłych. Już po pierwszych głosach
słuchaczy, telefonujących do trójki, dowiadujemy się od osób,
którym dane było przez jakiś czas mieszkać w Stanach
Zjednoczonych Ameryki Północnej lub w Kanadzie, że tam
ludzie umieją się bawić i nie przeszkadza im to, iż zabawa
łączona jest z dniem pamięci o zmarłych. Natomiast my

96

Ośmieliłem się po raz
jesteśmy z natury ponurzy i uwikłani w stereotyp zachowań juj Wszystko w rękach Opatrzności...
dziś staroświeckich... Nie ulega kwestii, że zdolności ludycznt pierwszy od tytułu wywołać to przenajświętsze słowo, bowiem
Opatrzności,
mych rodaków budzą wiele zastrzeżeń. Wszelako niezaleczont chodzi o (jej) wyroki. Wszak powiadamy: wyroki
rany po holokauście oraz innych jeszcze rodzajach ludobójstWj tak jak, boskie wyroki, czy Boże wyroki. M ó w i m y również:
tylko dzięki Opatrzności,
wszystko dzięki
z najnowszej tylko historii kraju, jakoś u s p r a w e d l i w i a j ą - t a k si( dzięki Opatrzności,
przynajmniej wydaje - pewne nasze ograniczenia ludyczne, Opatrzności, tylko Opatrzność mnie uchroniła itd. Wyznania te
szczególnie w dniu 1 listopada oraz 2 listopada, Zaduszek; redukują powinności przypisywane świętym, ujmują im ową
święta, niczym dzielenie się opłatkiem, istniejącego tylkt patronacką rolę w ochronie przed nieposkromionymi żywioła­
w Polsce!!! Dodajmy, że Halloween jest wigilią właściwego AU mi. Istniał czas przejmowania w wierzeniach od istot towarzy­
Souls'Day czy Hallowmas, czyli dnia Wszystkich Świętych. Tt szących, utożsamianych z żywiołami ich mocy przez Świętych
zupełnie odmienne w nastroju - jak Wielki Piątek i Wiellcj Pańskich. Ale nastał też czas by mówiono nie o wyrokach
a tylko
opatrznoś­
Sobota na Wielkanoc - kategorie czasu rozdziela pora snu. I щjanowych, agatowych, florianowych,
Porażeni gromem, topielcy, jako też pewnie
nic tu się zdadzą uwagi czołowego ludysty, Johana Huizingi, że; ciowych.
Pojęcia zabawy i świętości zawsze są ze sobą związane}** Nieco przestudzeni wiatrem, to według kołaczących się - tu i ówdzie
konkretniejsze i ściślejsze, chociaż nie egzemplifikowane Świę. -przekonań, ofiary Samej Opatrzności, której tajemnicy nigdy
tern Zmarłych, jest postrzeganie przez A n n ę Zadrożyńską zi nie poznamy.
R. Calillois, w świętach współczesnych stałej obecności czte­
rech elementów: ryzyka, aż po granice ludzkich możliwości,
Asenizatorzy niebiańscy
czyli igranie ze śmiercią, agon; zdawania się na los szczęścia
(czaplińce, gęsińce, kormorańczyska i łabędziska)
przypadek, alea; naśladowania, aż po zachowania stadne
mimicry oraz oszołomienia, illinx. O istnieniu, jako zupełnit
Oto jeden z jesiennych poranków w świecie samej wilgoci,
nadrzędnej kategorii, w stosunku do wymienionych elementów, przenikającej do szpiku kości. W y c h o d z ę przed chatę i wnet do
czy nawet znaków; spełnieniu, poczuciu świętości itd. wymie­ niej wracam sprawdzić, czy czegoś przy ogniu nie dopatrzyłem,
nieni autorzy nie mówią nic. Istnieją jednakże oprócz homt bo mgły nad dachem niczym dym przy pożodze się kotłują.
ludens takie określenia, jak homo viator lub homo religiosut, I znowu wchodzę przerażony aby sprawdzić. No, nic się nie pali.
które umożliwiają uzyskanie perspektywy nieco rozleglejszej Ale ponad strzechą nadal się kotłuje, jakby dym się spod niej
aniżeli to, co się kojarzy ze słowami zabawa, zabawny. Chybi wydostawał. To jednak nie dym lecz mgły, ruchome mgły. Idę
również Huzinga był bliski takiemu pojmowaniu rzeczy, kiedj nad brzeg zobaczyć, czy jest jeszcze w Jeziorze woda. Bo skąd
w swym sławnym dziele, dostrzegł świętych, wprawdzie tylko jej się wzięło tyle dookoła i wysoko ponad mną. Dochodzę do
dwóch, a wśród tych dwóch św. Franciszka z A s y ż u . . .
brzegu i widzę - tam gdzie była jeszcze wczoraj woda - zwały
muszli, same muszle. Jednak coś zamajaczyło. W porządku, tam
Przy końcu omawianej tu rozmowy radiowej, zabrał głos
dalej widać pomarszczoną krawędź wody. Jezioro jeszcze
słuchacz, który parę lat spędził w Kanadzie. Mówił o osob­
całkiem nie wyschło. Cisza. Wszystkie Aves, czyli ptaki, milczą.
liwych sposobach nie akceptowania nachalnych wizyt po
A przecież Jezioro całkiem nie wyschło. Również od strony wsi
domach wesołych przebrańców w wieczór Halloween. Otóż ab)
nie dochodzą żadne odgłosy. To zrozumiałe, jest niedziela.
przyjąć nieproszonych gości, przygotowuje się jakieś, tamtejsze
Mijają godziny, coraz jaśniej, coraz więcej widać wody.
szczodraki, ciasteczka. Zamiast jednak rodzynków są w nich.,
Otwiera się nad nią przestwór nieba, ale nie dzieli go od wody
pinezki.
linia horyzontu; las, domy, kościół w Duninowie, codziennie
Wkrótce po tej radiowej próbie oswojenia się z czekającym
widoczne. Tam, gdzie powinien być horyzont, białawo błękit­
nas, polskim Halloween, telewizja wznowiła głośny film Ton)
nawa łagodna całość, odległa, nieskończona jak ów niebiański
Richardsona The Hotel New Hampshire. W filmie tym możni
przestwór. Odrealniony, nie całkiem mając pewność, że jestem,
obejrzyć scenki z Halloween w Nowej Szkocji (Kanada). Jak
zawracam znad brzegu, staję na wzgórku przed tą chatąu nas w okolicach Mławy albo Płocka, w czasie adwentu lub
Muzeum i spoglądam w dół, wciąż w stronę sprawcy tego
zapustów, kanadyjscy psotnicy przyspasabiają się do Hallowe­
zamętu, wód Jeziora, żywiołu wciąż zaskakującego...
en, robiąc strachy z wydrążonych dyń podświetlanych świecz­
I nagle - kiedy blisko południa, poprzez mgły przebiły się
kami. Różnica jedynie taka, że oni drążą dynie rozumnie od
góry. I dzięki temu jest na czym ustawić świeczkę w dyni- promienie słońca, i się zazłociło, i się zaróżowiło, słysząc bicie
Natomiast nasi, uparcie drążą dynie od dołu i na koniec maja dzwonów na Anioł Pański w kościele duninowskim - zobaczy­
kłopot z zamocowaniem świeczki. Ale owe strachy z dyń, to łem je... Zaczęłem je od razu liczyć. O rany, jest ich pięćdziesiąt,
idealnych między sobą odstępach, mniejszych niż metr, nie
tylko niewinna zapowiedź prawdziwej grozy. Richardson
odważył się ukazać, uświęcony przez Halloween obyczaj, płyną, siedzą łukowatym rzędem na wodzie, tuż tuż przy brzegu.
stawania się z wyrostka mężczyzną. Gromada uczniów gwałci Łabędzie! Widywałem je wcześniej nad Jeziorem, kiedy ciężko
w lesie swą koleżankę. Poczekajmy do najbliższego ŚwieU sapiąc leciały na swe łabędzisko, żerowisko na Skrwie w poblis­
Zmarłych, może - tym razem - Radio dla Ciebie, lub Radio Z, kim Cierszewiu. Raz ich było 18, innym razem tylko 13.
dzisiaj, jest ich tu 50. Jest ich tak wiele, ale żaden z tych
zarysuje perspektywę wesołego Halloween, jako jedni życia
i śmierci, wszak miłość, to śmierć. A pojęcie zabawy i świętoło Ptaków nie wygląda tak samo. Jeden wyciąga prosto szyję do
8°ry, a obok niego drugi ma szyję skręconą do dołu i dziobem
zawsze
są ze sobą związane. M o ż e jednak nie zawsze?
gmera w wodzie dookoła siebie. Trzeci, wygiął szyję za siebie
glebie dziobem w piórach, aż do kupra, pod łapę, którą tam
obie położył. Co drugi lub trzeci w taki właśnie charakterysyczny dla łabędzi sposób siedzi na wodzie, tylko j e d n ą łapę
Zbliżamy się do końca tego szkicu i wypada sięgnąć d°
I
J mając. Co za przepiękny widok. Widzą mnie te
jakiejś konkluzji. Ta, która się naprasza, nie jest niestety
^ edziska i nic nie zamierzają. Jedne z tych łabędzi tkwią
pogodna. Nic nie wiadomo, co nas jutro w wymiarze zachowali
zupełnym bezruchu, a inne coś czynią skrzętnie, to w swych
zbiorowych spotka. Całkiem jest prawdopodobne, że nasion*
bt u - '
° d z i e . Nadal łączy się ona z niebem w jedną,
mitotwórcze zza oceanu przemodelują naszą wyobraźnię i oby
itnawą całość. Rozdzielenie tych odrębnych światów naczajowość w takim wymiarze, iż zapomnimy o sensie Wszy*
y Pewne za czas jakiś. M o ż e pod wieczór? Na razie więź tę
kich Świętych i relacjach między niektórymi z nich a żywioł";
^ j Z y m u j ą również ptaki. Ich białe pierze promienieje złotom i ; od czasów starożytnych, zawsze czteroma, rudymentarnУ
mi i różowościami przenikającymi z nieba.
składnikami natury - ogniem, wodą, ziemią oraz wiatrem21

28

29

w

A

1

n i e

t 0

-

?

2a

I1l,1

w

w

Nadszedł wieczór. Łabędzie odpłynęły na drugi, duninowski
brzeg. Dołączyły do swych braci i sióstr. Jak paciorki z pereł
- naszyjnika, siedzą na wodzie w równych odstępach. Dobra
widoczność pozwala policzyć ptaki. Jest ich tam pewnie
z dwieście. Ponad nimi, lekceważące wszystko, krążą wrzask­
liwe mewy.
Wart dawnej Wisły skierował pod duninowski brzeg zasoby
wszelkiego pożywienia, spływające z naszych miast wciąż bez
oczyszczalni ścieków. Tu na środkowej części Jeziora wytraciły
swą prędkość, tworząc niewyczerpaną spiżarnię. Biała piana,
stwardniała jak w... ciasteczkach zwanych bezami, okalająca
łachy muszli, żwiru i piasku, może się kojarzyć z oddali
z lagunami raf koralowych, tych miejsc na świecie do których
już nigdy nie wrócę.
Już dawno zaszło słońce, pociemniało. Spuszczam łódkę na
wodę i płynę na środek Jeziora. Przestaję wiosłować i kładę się
na dnie tej łajby brzuchem do góry. Z pozycji tej, mogę
zobaczyć to, czego wcześniej w najlepszych nawet filmach
ornitologicznych nie widziałem. Oto na tle bezmiaru nieba,
stosunkowo blisko, zaledwie kilkadziesiąt metrów, podziwiam
lot czapli siwej (Ardea cinerea L). Lecą pojedynczo, albo
nielicznymi grupami, to 3, to 5, to paręnaście. Jak one pięknie
wyglądają. Ich długie szyje nie są w locie - jak u wielu innych
wielkich ptaszorów - wyciągnięte z potężnym dziobem do
przodu, lecz osobliwie do tyłu podkurczone. W i d z ą mnie te
ptaszyska i lekceważą z całą bezwzględnością. Ich kraknięcia,
niczym głośne odkaszlnięcia, odbieram niczym splunięcie na
widok niegodziwca. Jakże inaczej te przepiękne ptaki będą się
zachowywały za dnia na widok człowieka...
Po pracowitym dniu wracają do swych czaplińców. W po­
bliżu Murzynowa znajdują się dwa. Największy, na Kępie
Biskupickiej. Zaanektowały j ą nie kiedyś dawno temu, lecz
przed niewielu laty, w czasie stanu wojennego w kraju!
Wówczas dopełnił się bezmiar naszych nieczystości w Jeziorze
i pierwsze klęski żywiołowe; śniecie wielkich ławic ryb. Stało
się to w miejscu, gdzie jeszcze przed kilkudziesięciu laty
płynęła woda, którą pito i nie wszyscy wieśniacy w swych
obejściach musieli mieć studnie. Niebywała kolekcja w Muze­
um Murzynowa nosiłek do wody - szundów oraz żelaznych
kolców - szkrabaów, wiązanych pod buty, aby o każdej porze
roku można było korzystać z rzeki, tak, z NASZEJ N I E ­
GDYSIEJSZEJ U K O C H A N E J , OPIEWANEJ PRZEZ POE­
T Ó W W I S E Ł K I , poświadcza niezbicie ten niewyobrażalny dziś
dla nas fakt.
Nastał kolejny dzień. Jeszcze zaspany, wychodzę na brzeg.
Czaple natychmiast oderwały się od swych stanowisk. Nawet te,
które w swoim buddyjskim spokoju trwały gdzieś na podwod­
nych karpach, oddalonych na blisko... kilometr. Dlaczego?
Odpowiedź jest chyba najprostsza. Nasi chwaccy myśliwi
strzelają do nich... dla wprawy. Udaje się to i m tylko w stosunku
do młodych! To są szkodniki. Zjadają ryby, argumentował mi
jeden ze światlejszych łowców, selekcjonerów, elektronik
z zawodu. Boże ty mój na wysokościach oświeć naszych
barbarzyńców, dzikusów. Tych szalonych Indian. Oto nasi
dawniejsi i dzisiejsi Indianie. Listę sporządziłem dzięki łas­
kawości, nieocenionego znawcy przedmiotu, Lecha Mroza.
Zaznaczam, że chodziło będzie wyłącznie o ... pióra ptasie
- symbole kulturowe! A nie o zwykłe żarcie. Mięsa orła, sokoła
oraz naszej zacnej czapli (...chodzi czapla po desce,
opowiedzieć
ci jeszcze?) nie jadano kiedykolwiek.
- S Z L A C H E T N O Ś Ć lubo tylko przynależność do szlachty,
czaple pióro przy jakimści nakryciu nobilitowanej łepetyny.
- W Y T W O R N O Ś Ć lub tylko pospolita damska elegancja,
kapelusiki z rajerami; puch czapli białej (niem. Reiher czapla).
- W A L E C Z N O Ś Ć , kapelusze górali podhalańskich, kapelu­
sze formacji wojskowej, Strzelców Podhalańskich, pióra orle,
sokole; dziś indycze, uzupełniane gęsim puchem.

97

�"1

- C H E Ł P L I W O Ś Ć , P R Ó Ż N O Ś Ć , ale również POSZANO­
W A N I E T R A D Y C J I ; P O L S K O Ś Ć N A O B C Z Y Ź N I E , krakus­
ka z piórem pawim. A w ogóle z powodu tego tylko pióra pisać
można by w nieskończoność. W oświeconej Europie jest
symbolem N I E S Z C Z Ę Ś C I A (wszystko z powodu trwałej pa­
mięci o losie Argusowych Oczu); w Chinach, A z j i , S Z C Z Ę Ś ­
CIA...
Pominę tu sójcze piórka i inne, łącznie z pióropuszami stroju
paradnego górniczego stanu.
Stroić się w piórka..., to powiedzenie, mówiące o próżności
ludzkiej nie towarzyszyło m i , kiedy zbierałem do Muzeum,
niczym myśliwskie trofea, wyliczam: porzucone w krzaki przez
naszych myśliwych skrzydła ubitych kaczek; pióra i całe
skrzydła pewnego bocianka (wychowywał się w gnieździe na
słupie telefonicznym, kiedy zaczął już latać, pomylił słupy,
usiadł na pobliskim, lecz innym); skrzydła sowy i łabędzia,
które się zatruły powietrzem skażonym wyziewami z płockiej
petrochemii; skrzydła młodej czapli zastrzelonej dla wprawy.
Trofea te moje zamocowałem u wejścia do Muzeum, a z naj­
większą czułością wyeksponowałem, resztki czapelki, zabitej
o zmierzchu na moich oczach.
To czym dla nas jest czapla, nie było tym samym dla innych.
Czapla w Egipcie niekiedy uważana za świętego
ptaka;
również ptak Benu (feniks) czasami przybiera postać czapli. Ze
względu na jego długi dziób spotykamy czaplę
niejednokrotnie
jako symbol zgłębiania
ukrytej
mądrości,
z dru­
giej zaś strony - ciekawości
(która wszędzie wtyka swój
długi dziób). W średniowieczu,
podobnie jak inne zwierzęta

niszczące węże, czapla była symbolem Chrystusa. Szara czapla,
ze względu na jej popielate upierzenie, uchodziła za symbol
pokuty.
Ponieważ wg Pliniusza czapla może płakać z bólu,
przeto symbolicznie łączono ją także z Chrystusem na Górze
Oliwnej.
W zasadzie mogłyby dane te wystarczyć dla wyobrażenia
sobie dzielącej nas (światłych) odległości od mrocznych wyob­
rażeń ludzi niecywilizowanych. Ale, spełniając ewentualne
zaciekawienie ptakiem, którego nasi myśliwi odstrzeliwują dla
wprawy, wprowadzę jeszcze i tę wiadomość.
Feniks u Egipcjan ptak święty (Benu lub Boinu), przed­
stawiany pierwotnie jako pliszka, później jako czapla
lub
złoty sokół z głową
czapli;
uchodził za ucieleśnienie
boga słońca (który przy powstawaniu świata miał osiąść щ
prawzgórzu), codziennego obiegu słońca i dorocznego wzbiera­
nia Nilu. To odniesienie do ciągłej
odnowy.
Grecy,
Rzymianie i w końcu chrześcijańscy
Ojcowie Kościoła (przede
wszystkim w związku z Fizjołogusem;
księgi przyrodoznawcze,
mające swój początek w piśmiennictwie
z Aleksandrii)
przenie­
śli na szeroko rozpowszechniony
symbol ptaka, który po
określonych odstępach czasu (co 500,1000 lub 1461 lat) sam się
spala i powstaje na nowo z popiołów.
W tym znaczeniu jest
symbolem Chrystusa, jak też ogólnie przezwyciężającego
śmierć
zmartwychwstania i
nieśmiertelności.
Cóż więc pozostaje? A no zamknąć księgę Świętych Pańs­
kich. Kończy j ą św. Zyta. I co? Okazuje się, że od dwunastego
roku życia była przez 42 lata (ok. 1230-1272) w Lucca
u zamożnej rodziny Fatinellich tylko służącą.
30

31

PRZYPISY

Por. Claude L e v i Strauss, Jan Jakub Rousseau, twórca nauk humanistycz­ " Por. K s . Wincenty Zaleski sdb, Święci na każdy dzień, wydanie uzupeł­
nych, przekład Leszek Kolankiewicz, „ T w ó r c z o ś ć " , R. X L , nr 6(463), 1984, s.
nione, Wydawnictwo Salezjańskie Warszawa 1995, s. 408-409
83-84
Por. Piotr Skarga, Żywoty Świętych, wybrał, opracował i w s t ę p e m opatrzył
Aleksander Bruckner, objaśnia tak to s ł o w o : 'rana, uderzenie, kara', z łac.
Marian Kozielski, wybór I, Wydawnictwo P S B &amp; Perfekt Kraków 1994, s. 171
płaca. I w e d ł u g t e g o ż , drugie znaczenie s ł o w a łacińskiego plaga, 'strefa,
Skrajne przejawy tego synkretyzmu m o g ł e m poznać w kurpiowskiej wsi
okolica'. Stąd franc.plage, czyli nasza 'plaża'. I kto by pomyślał, że mucharów
Brodowe Łąki. W miejscowym k o ś c i e l e pod wezwaniem Przemienienia
plaga na plaży s i ę - pod w z g l ę d e m s ł ó w pochodzenia - r ó w n o w a ż y . Słownik
Pańskiego przetrwał obrządek wotywny, w którym mistyczne przemienienie
etymologiczny języka polskiego, W P Warszawa 1970 s. 280
zostało przetworzone w z m i a n ę na lepsze... hodowanych zwierząt, wyłączając
tylko świnie. Por. Jacek Olędzki, Ofiara, zapis filmowy 1961, Archiwum
' Por. Świat zwierząt, praca zbiorowa, przekład ze s ł o w a c k i e g o Małgorzata
P a ń s t w o w e g o Muzeum Etnograficznego w Warszawie; tenże, Wota woskom
Cymerman, P W R L Warszawa 1983, s. 194
4
ze wsi Brodowe Łąki i Krzynowłoga Wielka, „Polska Sztuka Ludowa'', R. XIV
Por. Nowa księga przysłów i wyrażeń przysłowiowych polskich pod
1960, nr 1, s. 3-22
redakcją Juliana K r z y ż a n o w s k i e g o , P I W Warszawa 1970, t. I I , s. 770
1

2 0

2

21

5

1

7

8

Por. Wielka Encyklopedia Powszechna P W N , Warszawa 1964, t. 4, s. 465
Por. T a m ż e , t. 12, s. 717
Por. Maria Frankowska, Mitologia Azteków, W A i F Warszawa 1987, s. 206
Zanotowane przez panią dr Jadwigę Tomalkiewicz; serdecznie dziękuję.
* Por. Aleksander Bruckner, op. cit.

2 2

2 3

2 4

Por. K s . Wincenty Zaleski, Święci..., op. cit. s. 7 8 - 7 9
Por. T e n ż e , tamże, s. 79
Por. Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz, Święta

Cecylia. (Przy

czynek do genezy apokryfów), „Lud", t. X X I : 1922, s. 104
2 5

Nasi duchowni autorzy najnowszych opracowań ż y w o t ó w świętydi
dostarczają niekiedy d o w o d ó w mylnego, czy też ograniczonego rozumienia
Sprzymierzonym: Danuta Martyn,
rodzimej tradycji kultu ś w i ę t y c h . W przypadku Św. Walentego - chcąc nie
Wiatry miejscowe i regionalne, nazewnictwo i charakterystyka, „Prace i Studia
chcąc - włączają się do niezbyt z b o ż n e g o dzieła, jakim jest w świecie,
Instytutu Geograficznego Uniwersytetu Warszawskiego", zeszyt 22, War­
a w dodatku masowe, rajfurzenie. Zapewne, panuje tu spore zamieszanie. S«&lt;l
szawa 1977, s. 244
" Por. Joseph Conrad, Zwierciadło morza, przekład Aniela Zagórska, P I W i modlitwy proponowane na ten dzień, zdają s i ę b y ć nieco dziwne: Wszechmoc
ny i miłosierny Boże, dzięki Twojej pomocy Św. Walenty zwycięsko opad Я
Warszawa 1963
C e g ł y nawet nie najprzedniejszej jakości (kopciatka, niedopałka), jakich torturom. Pomóż nam, którzy świętujemy jego triumf, zwyciężyć podstęp
działania naszych wrogów. Amen. Por. O . Hugo Hoever, Żywoty..., op. cit. s.
użyto przy budowie k o ś c i o ł a w Rokiciu, w wiekach X I I I i X I V stanowiły
Por. Johan Huizinga, Homo łudens. Zabawa jako źródło kultury, przeklą
materiał, skromnie m ó w i ą c luksusowy. Por. J. Olędzki, Znaki istnienia, „Polska
Maria Kurecka i Witold Wirpsza, Czytelnik Warszawa 1967, wydanie 1985,1
Sztuka L u d o w a " , R. X X X I X : 1985, nr 1-2, s. 3-21.
Sebastian Flizak, Notatki etnograficzne z okolic Mszany Dolnej, „ L u d " , t.200
1 0

O wietrze, który p o m i e s z a ł szyki

12

2 6

0

33: 1935, s. 24-25
14

Pod koniec lat siedemdziesiątych w Łapszach N i ż n y c h kolo Nowego
Targu, przebywając w tej wsi trzykrotnie, miałem okazję w i d z i e ć o s o b ę , której
przypisywano tę o s o b l i w ą rolę. M ę ż c z y z n a niepokaźnego wzrostu, mający
mniej niż pięćdziesiąt lat; błąkał się po wsi i rzucało się w oczy, ż e kryje w sobie
n i e s z c z ę ś c i e . Istotnie, w młodości stracił narzeczoną. Zginęła w tartaku
przecięta piłą.
" Joanna Tokarska-Bakir, Ponowoczesność okolic Przemyśla, Wystawa
w Pałacu Kazimierzowskim Uniwersytetu Warszawskiego. Materiały z K a l ­
warii Pacławskiej i okolic.
" Por. Jacek Hugo-Bader, Modliwa Gombodżawa, „Gazeta - Magazyn", nr
41 (137), październik 1995, s. 8
Wystawa, Ponowoczesność, Warszawa 1994.
" Por. O. Hugo Hoever, Żywoty świętych pańskich, Warmińskie Wydawnic­
two Diecezjalne Olsztyn 1989.
17

98

Por. Anna Zadrożyńska, Homo faher i homo ludens. Etnologiczny sz
0 pracy w kulturach tradycyjnej i współczesnej, P A N Warszawa 1983, s. l
2 7

1 nasi.
Por. Gabriel Marcel, Homo viator. Wstęp do metafizyki nadziei, przek
Piotr Lubicz, I W Pax Warszawa 1984; tenże, Być i mieć, przekład tegoż, tam*
Warszawa 1986
a

2 9

J . Huzinga, op. cit. s. 199-200 ( ś w . Franciszek z A s y ż u ) , s. 219 ( i *
Augustyn).
Por. Marianne Oesterreicher-Mollwo, Leksykon symboli, przekład Jera
Prokopiuk, Wydawnictwo R O K Warszawa 1992, s. 26
" Por. M. Oesterreicher-Mollwo, op. cit. s. 41^12
W cytowanym Leksykonie symboli jesl o c z y w i ś c i e hasło Ł a b ę d ź ; obszefl
i poruszające podobnie g ł ę b o k o jak hasło C z a p l a . Nie ma zaś o ptaku, ktfr!
pojawił się gromadnie po łabędziach i czaplach, panosząc się zawzięcie. I**
ptak, to kormoran...
3 0

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10896" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10874">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4405ea2437192450816437841f724a95.pdf</src>
        <authentication>aab7ef76fac6612971e70c9ddd70b03d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129963">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2554</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129964">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129965">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2373</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129966">
                <text>Portrety: Leszek Macak kolekcjoner / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129967">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.99-102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129968">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129969">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129970">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129971">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129972">
                <text>Portrety:
Leszek Macak
kolekcjoner
Aleksander Jackowski
Co cechuje kolekcjonera? Przede wszystkim pasja. Zaintere­
sowanie tak wielkie, że mu się poświęca czas, zdrowie,
pieniądze. No i cechuje go pożądanie. Dostał znaczek pocztowy
z 1918 roku, więc chce i z 1917. Tak samo z rzeźbą ludową. M a
Lurkę, Chajca, Zegadłę, ale brak mu Kudły, więc na głowie
stanie, aż kupi. A skoro Kudłę, to i W o w r ę . Taki los kolek­
cjonera. Spać nie może. Chce. Pożąda. Będzie jeździł, szukał,
namawiał - ja tobie dam to, ty mnie tamto. Telewizor sprzeda,
samochód zastawi, gdy nagle pojawi się coś, „bez czego żyć się
nie da".
Niełatwo być żoną kolekcjonera, synem, a nawet psem.
Wszystko wymaga troski a jemu ledwo starczy czasu na
kolekcję. Ta zaś wymaga i w końcu nie bardzo wiadomo, kto
kogo ma - on swoje zbiory, czy one jego. Pasja żąda, by jej
służyć. Przypomina się Skąpiec Moliera. Ale tu stop! Ponieważ
Harpagon kochał pieniądze dla nich samych, podczas gdy wielu
zbieraczy chce, aby to co posiadają, było oglądane, podziwiane.
Radość ich dopiero wtedy jest pełna, gdy j ą dzielą z innym.
Wielcy kolekcjonerzy zapisali się w'pamięci potomnych jako
mecenasi sztuki, nauki.
Także w Polsce, jeszcze w czasie, gdy nazywano j ą „ l u d o w ą ' '
istniało zbieractwo, działali znakomici kolekcjonerzy, że wy­
mienię tu z kręgu moich zainteresowań: Ludwiga Zimmerera
(Niemca, który pokochał Polskę a pokonany stresem Stanu
Wojennego, spoczął na warszawskich Powązkach) , Bolesława
Nawrockiego, Wojciecha Siemiona , Leszka Macaka. Każdy
z nich gromadził zbiory na miarę swych możliwości, zaintereso­
wań i preferencji. Dlatego nawet w obrębie tych samych postaci
inne walory ujawnia zestaw prac Katarzyny Gawłowej w zbio­
rze Macaka, inne zaś u państwa Nawrockich. Zmiana proporcji,
różnice w kontekstach, scenografii, sposobie życia ekspozycji
sprawiają, że m o ż n a traktować wybitne kolekcje jak dzieła
sztuki, świadomie zbudowane. To nie puzzle, które ułożone
przedstawiają zawsze ten sam obraz.
1

2

Kolekcje mają okresy tragiczne i wzlotów, historię, która się
w nich nawarstwia. W y b ó r Zimmerera to ślad wchodzenia
w Polskę, zetknięć z ludźmi, wędrówek po wsiach i posiołkach.
Jeśli tak wielką w a g ę przywiązywał do rzeźby Wincentego
Czerwińskiego, przedstawiającej pożegnanie Żyda z żoną przed
Pójściem do gazu, to nie ze względu na jej zalety formalne, lecz
emocje, które w nim wzbudziła. Przełamywała sztampę słów,
wstrząsała, kazała wczuć się w los ofiary. Od tej figurki zaczęły
się kontakty Zimmerera z ludowymi twórcami, dochodzenie do
Polski od dołu, od podszewki.
Kolekcja zbudowana przez dra Bolesława Nawrockiego
ukazuje nie tylko dzieła Wiśnios, W n ę k o w e j , Gruceli czy Żaka,
'e i osobowość człowieka, który właśnie te a nie inne dzieła
wybrał, i wyeksponował. To nie suma eksponatów, ale świado­
my ich wybór. Zapis życia, z którego, jak z taśmy elektrokardio­
grafu odczytać m o ż n a przemiany, które zachodziły w preferenc­
jach artystycznych twórcy kolekcji. Nie tylko bowiem kolek­
cjoner tworzy kolekcję, ale i ona tworzy jego. Wpływa na losy.
*&gt;ywa pomnikiem, który bohater sam sobie wystawia, tytułem
chwały, szansą poznania najważniejszych osobistości kraju
a

0

- premiera, ministrów, znakomitości świata kultury, a nawet,
jak w przypadku Zimmerera: Kanclerza Schmidta, Brandta - ale
staje się też kulą u nogi. Przecież Ludwig wyjechałby z Polski,
pociągały go propozycje pracy w Ameryce Południowej, w in­
nym pejzażu ale kolekcja trzymała go jak kotwica. Wiedział, że
należy ona do tego kraju, że zabrać jej nie ma moralnego prawa,
więc z nią został. Do końca.
Kolekcje związane są z losem tych, którzy powołali je do
życia. To się czuje. Miałem to szczęście, że widziałem „od
ś r o d k a " życie paryskiej kolekcji Jeana Dubuffeta (Art Brut),
wtedy gdy czerpał z niej inspiracje i siłę do swej własnej
twórczości. Widziałem wenecką kolekcję Peggy Gugenheim,
jeszcze z lat, gdy w jej salach pracował Max Ernst. Później,
sprowadzone do ram muzealnej ekspozycji kolekcje te zatraciły
żywy puls, niby zostały te same, ale przecież inne, spetryfikowane, skazane na muzealną martwicę.
Przeżyłem dramatyczną śmierć kolekcji Zimmerera. Pul­
sowała życiem, mieniła się coraz innymi barwami, i nagle - po
wylewie krwi do mózgu, który powalił tego cudownego
człowieka - straciła blask, siłę oddziaływania. Bez niego stała
się inną jakością. Ale i on, wyłączony z życia, ciężko chory, stał
się innym człowiekiem. W obliczu spraw ostatecznych blichtr
towarzyskiego życia stał się niepotrzebny, zmienił się (i
pogłębił) stosunek do zgromadzonych dzieł. W a ż n e stały się
tylko te o silnym ładunku emocjonalnym, w których wyczuwał
wibrację duchowości, powagę. Z blisko 13 tysięcy eksponatów
w tym ostatnim okresie chciał mieć przy sobie tylko rzeźby
najważniejsze - Józefa Lurki, Romana Śledzia, Heródka.
Zastanawiając się nad różnicą jaka istnieje między zbiorami
muzealnymi a kolekcjami prywatnymi przede wszystkim widzę
j ą w tym, iż prywatne są dziełem autorskim, w tym sensie
jednorodnym, że prezentują sposób widzenia i szczególną
wrażliwość człowieka, który je od podstaw stworzył. M o ż n a je,
jeśli chodzi o porównanie z muzeami, przyrównać do autorskich
wystaw, ekspozycji. Natomiast fundament muzealnych zbiorów
pochodzi z różnego nadania, tworzą go mniej czy bardziej
celowo dobierane eksponaty w przeciągu wielu dziesiątek lat.
Różnicę między muzeum a kolekcją wyraźnie m o ż n a zauwa­
żyć w Londynie, gdy porównamy National Gallery z Wallace
Collection.

99

�Prywatna kolekcja nie musi poddawać się sądom ogółu,
nawet autorytetów. Jej właściciel może zaufać tylko sobie,
zbierać co chce, nawet gdy komuś wyda się to śmieszne, czy
nierozsądne. Kolekcjonerzy uratowali (także u nas) rzeczy,
o których uczciwe, państwowe muzea nawet słyszeć nie chciały.
Dlaczego? Ponieważ muzealnicy byli, i wciąż jeszcze są, pod
presją sztancy przedmiotów, które „ n a l e ż ą " do kategorii sztuki
ludowej, i takich, których się do niej nie zalicza. Przynajmniej
w tym okresie. (Wiąże się to z dążeniem do odtwarzania obrazu
przeszłości, takiego, który zasłuży na miano autentyku, obrazu
który z perspektywy jawi się niczym mit dawnego raju.) To, co
pozostaje poza burtą ratują od ocalenia często ludzie przypad­
kowi, maniacy, śmiałkowie wyobraźni, zbieracze, którzy za nic
sobie mają ograniczenia - co „ n a l e ż y " , a co j u ż „nie n a l e ż y "
do uznanej kategorii eksponatów. Так пр.: warszawskie Państ­
wowe Muzeum Etnograficzne nie chciało (za grosze!) kupić
w swoim czasie - pieca kaflowego z Pokucia, malowanej X I X
wiecznej strzelnicy, malowideł jarmarcznych karuzel, ekranów
ulicznych fotografów. Nie chciało za d a r m o rzeźb i obrazów
z wystawy „ I n n i " , którą zrobiłem w Zachęcie (1965). Od kiedy
działał Zimmerer wystarczył sygnał, jechał, kupował, ocalał to,
czego muzea nie brały. Kolekcjonerzy, tacy jak Adam Fischer,
Franciszek Kotula, nie mieli muzealnych ambicji, działali na
własną rękę. Stąd nawet to, co w pierwszej chwili mogło się
w ich zbiorach wydać nieuzasadnione, po latach nabierało
znaczenia. Nawet bowiem strychy starych d o m ó w i rupieciarnie
mogą przechować ułomki wiedzy o czasach minionych, rzecz
w tym, kto w nich grzebie i co dostrzega.
Jest jeszcze jedna przewaga kolekcjonerstwa - swoboda
dysponowania pieniędzmi, łatwość decyzji wyjazdu, stały
kontakt z ulubionymi twórcami. W muzeach jest to bardzo
trudne. Jeśli wysyłają pracownika do Puszczy Białostockiej,
trudno sobie wyobrazić, by pod wpływem listu malarza „mam
teraz kilka o b r a z ó w " , za dwa tygodnie znów mógł pojechać.
A „ p r y w a c i a r z " pojedzie. Obserwowałem, jak pracował Z i m ­
merer, jak dzięki warunkom, które stwarzał, mógł się poruszać
po kraju dr Marian Pokropek. Pracował także na rzecz kolekcji,
ale dzięki niej miał szanse, których nie dawał ani uniwersytet,
ani muzeum. Przypomnę, że tylko w jednym roku samochód
Zimmerera przejechał po Polsce blisko 50.000 km.
Za co? To bardzo istotna sprawa. Żeby stworzyć kolekcję,
trzeba mieć pieniądze. Ale w warunkach polskich uczciwa praca
ich nie zapewniała. Każdy ze znanych mi zbieraczy pracował,
w różnym charakterze, za granicą. Zimmerer dostawał gażę
w markach, dr Nawrocki lata spędził w międzynarodowych

100

organizacjach. Ale w większości ci, którzy wracali - budowali
wille, kupowali samochody, jeździli na Wyspy Kanaryjskie,!
tylko nieliczni woleli otoczyć się dziełami sztuki, budować;
kolekcje, które miały, jak pomnik, zostać świadectwem icij
życia i działalności.
Oczywiście w latach sześćdziesiątych-siedemdziesiątych
podstawą ich sukcesu były różnice między oficjalnym i nieofic­
jalnym kursem dolara. Gdyby Balcerowicz nastał o ćwierć'
wieku wcześniej Zimmerer nie mógłby się stać mecenasem!
i dobroczyńcą. A n i inni.
Jeszcze jedno. Sytuacje, o których m ó w i m y należą do okresu
indywidualnego kolekcjonerstwa. Obecnie rolę miłośnika'
- zbieracza, mecenasa przejmują wielkie galerie, banki, a nawet
wielkie hotele. Gromadzą dzieła sztuki, ponieważ wzmacnia to
ich pozycję, przy czym czynią to w sposób „ z i m n y " , profes­
jonalny, powierzając zadanie menedżerom - historykom sztuki,
krytykom, galerzystom.
Jednak kolekcje to nie tylko kalkulowanie, co dobre a co złe,
co modne, podnoszące rangę, a co nie warte inwestycji.
W wymiarze publicznym rola kolekcji to także opieka nad
artystą, nad ośrodkiem sztuki, jak np. Paszyn. Kolekcja stworzo­
na przez księdza Nitkę nie da się oddzielić od działalności
animacyjnej, a nawet duszpasterskiej. Zimmerer, Nawrocki,
Macak, Łodziński - to przyjaciele artystów, ludzie, którym leży
na sercu dobro naszej kultury.
Ale publiczny wymiar kolekcjonerstwa na tym się nie
kończy. Operuje ono w tej samej przestrzeni, co muzea,
zwłaszcza etnograficzne.
Mogę się przy tym powołać na fakty, z którymi zetknąłem sif
bezpośrednio, organizując wiele wystaw w kraju i poza nim.
Doznałem, co zrozumiałe, pomocy ze strony dyrektorów i pra­
cowników muzeów. Byłem i m za to wdzięczny, ale uważałem tę
pomoc za naturalną, chodziło przecież o wspólną sprawo
Natomiast zaskakiwała mnie serdeczność i ofiarność kolek­
cjonerów. Zawsze dostawałem od nich najlepsze, najbardziej
przez nich cenione eksponaty, nawet gdy nie śmiałem o nie
prosić. Sukces wystaw w Stuttgarcie, Neuchatel, Londynie,
Paryżu, w Spoleto, Hamburgu, Rouen czy Bratysławie, to także
ich zasługa. Zdarzało się przy tym, zwłaszcza w latach ostat­
nich, że zarażeni duchem pieniądza kierownicy muzealnych
placówek nie zdradzali ochoty do „pracy dla wspólnego dobra"Wtedy też odwoływałem się do kolekcjonerów. Przed paroma
laty poprosili mnie Francuzi o zorganizowanie ekspozycji
polskiej sztuki naiwnej na Festiwalu w Rouen. Impreza wspfr
niała, tworzona przez rzeszę społecznie pracujących obywateli
miasta. U nas jeden minister akurat odchodził, drugi niczego nie

�wiedział i wiedzieć nie chciał, a oni tam w Rouen ogłosili Polskę
honorowym gościem Festiwalu. Po eksponaty przyjechali cięża­
rówką, kierowca okazał się naczelnym chirurgiem miejskiego
szpitala, „ ł a d o w a c z " - psychiatrą. Kłopotów miałem co nie­
miara, nie muszę dodawać, że angażowałem się, jak oni
-społecznie. Niektóre muzea bardzo pomogły (Włocławek), ale
w innym, gdy chodziło tylko o wypożyczenie skrzyni i załado­
wanie eksponatów z prywatnej kolekcji, pani dyrektor od­
mówiła, tłumacząc że ma za dużo roboty. Jeszcze ktoś zapytał
wprost - a co j a z tego będę miał? co wprawiło w nie lada kłopot
organizatorów. Zadzwoniłem do Leszka Macaka, następnego
dnia przywiózł mi samochodem rzeźby i obrazy ze swojej
kolekcji. Znakomite! Uważał to za swoją powinność. Później
dowiedziałem się, że eksponaty z jego kolekcji znalazły się na
40 wystawach (!), że wracając od rzeźbiarzy niejeden raz
zachodził do krakowskiego muzeum, by ofiarować prace
nieznanego tam dotąd twórcy. Na ogół mu za to dziękowano.
Widziałem ścianę w jego mieszkaniu ogołoconą z rzeźb
i obrazów, które wypożyczył. Pomyślałem wtedy, że tak jak
przed laty pisałem o Zimmererze i Siemionie, tak teraz
powinienem nakreślić „ p o r t r e t " Leszka Macaka. A po nim dra
Bolesława Nawrockiego.
Schemat takiego portretu wydaje się prosty. Jak i kiedy
zrodziła się idea zbierania. Co kolekcjonowanie „ z a ł a t w i a " ,
jakie zaspakaja potrzeby, jak zmieniło życie zbieracza. Na czym
polega specyfika kolekcji, czym się różni od innych, co w sobie
zawiera.
Zacznijmy od zainteresowań. Zadecydował o nich przypa­
dek, ciąg wydarzeń, które trudno było przewidzieć. Oto sytua­
cja. Macak jest prawnikiem, na myśl mu nie przychodzi
zajmowanie się sztuką. Mieszka w bloku. Matka, z którą
emocjonalnie bardzo jest związany, rzutka, przedsiębiorcza,
dusi się w atmosferze peerelowskiej Polski. Likwiduje sklep,
wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Tam pomnaża kapitał,
z myślą o dzieciach. Postanawia, że sensownie ulokuje posiada­
ne pieniądze, tak by zabezpieczyć los dzieci. Decydują - wybu­
duje się w Bukowinie Tatrzańskiej dwa bliźniacze domy w stylu
góralskim. Piękne i solidne. Leszek zajmuje się budową,
angażuje znakomitych majstrów. Powstają domy z wielkich
Płazów modrzewiowych zbudowane. Gdy stolarka jest j u ż
niemal gotowa Macak zwraca się do Bronisława Cukra, kowala
z Zakopanego, prosząc by ten mu zrobił stosowne okucia,
zawiasy, zamki. Ale kiedy się pozna Cukra trudno oprzeć się
"rokowi i sile jego osobowości. To niezwykły człowiek, o dużej
wiedzy etnograficznej, orientujący się w historii, socjologii
"lozofii, korespondujący z wiedeńskimi archiwami, ponieważ
1

interesuje go historia góralskich rodów. Przy tym świetnie
zorientowany w problemach współczesnej twórczości ludowej.
Cukier zamówienie przyjmuje, robi co do niego należy, ale
wzbudza w Macaku niepokój. Pyta - a co będzie w środku? na
ścianach? Przecież w chałupie góralskiej u powały była listwa,
na której umieszczano święte obrazy na szkle. R z ę d e m ? pyta
Macak. Rzędem. Wiele. A skąd wziąść obrazy? przecież trudno
kupić nawet jeden! Stare trudno, potwierdza Cukier, ale są
przecież malarze i malarki, którzy kontynuują dawne tradycje.
Cukier prowadzi Macaka do pracowni Eweliny Pęksowej, Zofii
Roj, Władysława Walczaka a później także do Zdzisława
Walczaka, który przejmuje rolę przewodnika, i kontaktuje
Macaka z innymi twórcami Podhala. I tak się zaczęło. Macak
jeździł często do Stanów, pracował tam, nieraz bardzo ciężko,
a gdy wracał zajmował się kolekcją. Trwało to 12 lat. W tym
czasie uzyskał obywatelstwo amerykańskie, płacił ze edukację
syna (który teraz, po ukończeniu School o f visual A r t osiadł
w Krakowie).
Szybko stał się znanym, już niepotrzebne były rekomendacje
Cukra, czekano na jego przyjazd, pisano listy z prośbą o załat­
wienie różnych spraw, był przecież prawnikiem „ m e c e n a s e m "
- jak mówią w Krakowie. Nawiązał kontakt z ks. Nitką,
animatorem ośrodka rzeźby i malarstwa w Paszynie. Dzięki
księdzu poznał Ludwiga Zimmerera, który gorąco zachęcał
Macaka do rozbudowy kolekcji, dał mu adresy kilku ciekawych
twórców.
Kolekcja rosła, mieszkanie w krakowskim bloku nie mogło
pomieścić przywożonych eksponatów. Żona narzekała, znów
więc pojechał do Stanów, pracował, by kupić willę, drugi
samochód. A skoro miał j u ż dom trzeba było go umeblować.
Zaczął gromadzić stare chłopskie skrzynie, zydle, szafy. Kolek­
cja rosła, zaczęli do niej przychodzić znakomici artyści.
Podziwiać, radzić. Tak kolekcja stała się tytułem do chwały.
Czy w domu mogliby gościć artyści, dyrektorzy polskich
i zagranicznych muzeów - gdyby nie ona? Powtarza się
sytuacja, na którą zwracałem uwagę pisząc o Ludwigu Zim­
mererze. Niezależnie od osobistych zainteresowań, kolekcja
podnosi rangę jej właściciela, sprawia, że człowiek żyjący dotąd
w cieniu, staje się osobą znaną, cenioną, podziwianą. Wchodzi
do historii.
Zwróćmy też uwagę na mechanizm kompensacji, począt­
kowo nawet nie uświadamiany. Kolekcja bowiem wywyższa,
daje satysfakcję swemu twórcy. To do niego przecież przyjeż­
dżają dyrektorzy muzeów z Zachodu, przychodzą Nowosielski
i Panek, to jemu doradzają Edward Mucha, czy Teresa Stan­
kiewicz.

101

�Doradzają zresztą nie tylko oni. Macak chciałby, aby kolekcja
była możliwie pełna, wszechstronna, obiektywnie doskonała.
Ale jak osiągnąć tę obiektywność? Sądy krzyżują się, zderzają;
ktoś, z k i m bardzo się liczy odmawia wartości rzeźbom Śledzia,
Chajca i L u r k i ; ktoś inny przeciwnie - w nich dostrzega
znamiona prawdziwej sztuki, napięcie życia duchowego, lekce
sobie ważąc setki bezdusznych figurek, niczym w swej istocie
nie różniących się od zabawek z drewna. To też jest zrozumiałe
- szacunek dla opinii specjalistów, ludzi wybitnie wrażliwych.
Kolekcja jakby wyprzedza w tym okresie świadomość swego
twórcy. Dopiero w następnym etapie ujawniają się prawdziwe
preferencje zbieracza, nabiera pewności siebie - w końcu to
kolekcja jego, dla niego i przez niego budowana. Wtedy też,
w masie przedmiotów zaczynają błyszczeć te naprawdę ważne.
Przestaje imponować rozrost liczbowy, narasta świadomość, że
ilość wcale nie musi przechodzić w jakość. Przedmiotem dumy
stają się dzieła wybitne.
W domu państwa M a c a k ó w wyróżniłbym przede wszystkim
zestaw rzeźb Edwarda Sutora. Nie ma wielkich, bryłowatych,
fantastycznych głów - ale ten brak rekompensują średnie i małe
figurki, świetnie dobrane. Doskonały jest zestaw dzieł Heródka,
Ludwika Więcka, M a r i i Wnęk, Katarzyny Gaweł. Jest kilka
rzeźb Leona Kudły, wśród nich (piękna!) dziewczyna z ptakiem
na wyciągniętej dłoni, jedna z najwcześniejszych prac artysty.
Ekspresyjne rzeźby Romana Śledzia, artysty bardzo wysoko
ocenianego w Niemczech, ale u nas niedocenianego - tak dalece
odbiega od potocznych
oczekiwań. Dobry jest
zestaw Nikifora. Monsiela, Zagajewskiego,
Jędrzeja Wowry, Stani­
sława M i k i , Janasa,
Hołdy, Muchy. (Z po­
zycji wybitnych - nie­
wiele rzeźb L u r k i . Sła­
bszy
jest
Chajec
i
Szczypawka-Gołębiowska). Cenny, pięk­
ny zestaw ptaków, za­
bawek z drewna, w tym
emausowych
„Ży­
dów".
Z dawnej sztuki ob­
razy z X V I I I i X I X w.
Matki Boskiej Często­
chowskiej, Gidelskiej,
z La Salette. Nieprze­
ciętnej urody Święta
Rodzina.
Doskonały
dobór rzeźb: różne we­
rsje Chrystusa Frasob­
liwego,
Ukrzyżowań.
Fragmenty z ołtarzy łe­
mkowskich cerkiewek.
To, czego nie mają mu­
zea - setka oleodruków
zbieranych we wsiach.
Drzeworyty: z Płazo­
wa, Wowry.
Zbiór uzupełniają lu­
dowe skrzynie, szafy.
W nich około 130 wy­
cinanek 26 autorek.
Dokumentacja w trak­
cie opracowania. Goto­
we ok. 350 opisów.
Leszek Macak zbie­
ra eksponaty, ale podo­
bnie jak to miało miejs­

102

ce z Zimmererem, czy Bolesławem Nawrockim, ważne
niego są spotkania z twórcami. Poznał ich wielu. Niektó
z nich, to ludzie o niezwykłej osobowości, ciekawsi nawet
dzieła ich rąk (np. Piotr K w i t ) . Z wieloma twórcami Les
zaprzyjaźnił się, jeździ do nich, zaprasza do siebie. Ostatnio
u niego twórca pięknych ptaszków z drewna - Zachura. M ;
bardzo go ceni, zawiózł nawet sporo jego ptaków swe
dawnemu szefowi w Stanach. Surowy ten, niezdolny
uśmiechu człowiek, zobaczył kiedyś u Macaka ptaszki |
sufitem, no i teraz ma je sam w swym biurze. Trzepoczą
poruszane powiewem powietrza z A i r Condition. (Poczc
człeczyna! myślą klienci. Ptaszki sobie powiesił!).

Jacek Łodziński
Aleksander Jackowski

Był słotny dzień jesienny. Czekałem na Ludwiga Zimmerera
przed jego willą. Nie przychodził, za to przyjechali dwaj
Holendrzy. Podnieceni, kupili w Krakowie „fantastyczne"
obrazy. Pytam - czyje? Gawlowa. Nie słyszałem. Pokazują.
Radosne, ludowe do szpiku kości, a przytym poza tradycją.
A Zachura, to nie tylko ptaszki, lecz i los człowieka, z n Gdzie mieszka - pytam. Za Krakowem, zawiózł ich do niej
związany. W czasie okupacji Niemcy wzięli go do kamiet właściciel kramu w Sukiennicach. Bardzo, bardzo dziwny
łomów. Warunki były straszne, ludzie umierali - jeden człowiek. Grosza od nich nie wziął, jeszcze się cieszył, gdy
nadzorca zobaczył, a było to tuż p n &gt;
5?
- f a z u j ą wizytówkę, wymówić nazwiska nie
drugim. Niemiec
Bożym Narodzeniem, że Zachura struga sobie ptaszka. A
.
iego
kę umiesz zrobić? zapytał Zachura wyrzeźbił, jedną, drug £ ™
w o w a n y , zacinał się mówiąc. Przyszedł prosić
No i zwolniono go z tego kamieniołomu. Ocalił życie. Ptasi
,
i a n o mu odebrać koncesję. Chodziło o donos,
mu je ocaliły.
sprawę kapliczki koło Paszyna. M ó w i o n o , że j ą ukradł, zdjął,
c i l i

a , a r c e

J^S^SL^^^yi

w

I n s t y t u c l e

N i e w i e l k

z d e n e r

Q

Kiedy w kolekcji Macaka przypatruję się rzeźbom i obrazo
wiszącym wszędzie ptaszkom, zastanawiam się na tym, f.
wielkie talenty drzemią w ludziach, i jak mało trzeba (czas
jednego impulsu), by mogły z całą siłą wybuchnąć. Oglądt
wspaniałe rzeźby Sutora, Heródka, Zagajewskiego, Ной
niesamowite rysunki Monsiela, obrazki Nikifora - tych, kto*
tworzyli,
poniew
musieli tworzyć, p o ł
waż ta potrzeba don
nowała w ich żyd
i oglądam rzeźby I
nych artystów, który
w ujawnieniu talen
pomógł przykład sąsi
da, konkurs, czy wys
wa. Tak, jakby ni
twórcza była hamo*.
na wstydem przed ot
czenicm. Przecież I
robi się na wsi tego,!
nie przyjęte, со I
przynosi
dochodu
Ale wystarczy, że kto
kto zobaczył u stan
Katarzyny Gawłów
Niebo
z
Malt
Boską i aniołami, Щ
malowane na ścian
komórki, w której mk
szkala, zachęcił ją*
malowania
obrazo'
by w ciągu krótkie
czasu powstały пара»
dę znakomite. Patt
na nie w domu Leszł
Macaka i cieszę s i e ł
stworzył tak znakom*
kolekcję.

p

o

m

o

c

c h c

przehandlował, zrobił, zawiesił. O co tu chodzi? Wyjaśniłem,
Łodziński przejeżdżał, widział starą, już rozpadającą się kapliczkę, więc uznał, że trzeba w jej miejsce dać podobną; nie
czekał aż ją spalą a drzewo zetną. Pomówił z ludźmi, sfotografował, obiecał że przywiezie nową. A bo można takiemu
wierzyć? Ksiądz Nitka na wszelki wypadek starą wziął do
siebie. Łodziński, jak obiecał, n o w ą kapliczkę przywiózł,
Zawiesił na drzewie. Trochę się zmartwił, że starej nie ma, ale
nową dał. Pieniędzy żadnych za nią nie chciał. To już wydało się
lu
bardzo podejrzane. Niepojęte.
Sprawę wyjaśniłem, no i zapomniałem o kupcu z Krakowa.
Tym bardziej, że podobnych spraw, z donosów zrodzonych,
było więcej. Choćby taka, gdy powiadomił mnie wyższy
urzędnik resortu kultury, iż w Szwajcarii doktór Nawrocki
handluje rzeźbami. Rzeczywiście, działał w Szwajcarii i za­
jmował się - także - rzeźbami, tyle, że wygłaszał o nich odczyty
w najświetniejszych gremiach i pokazywał je na wystawach.
Ale wracam do Holendrów, Gawłowej i Łodzińskiego. Przy
pierwszej nadarzającej się okazji pojechałem do Krakowa, aby
z nim się zobaczyć. Zawiózł mnie do Gawłowej, wręczył 10
kaset z rozmowami, jakie z nią nagrał, pokazał obrazy,
zgromadzone u siebie w domu, a ponieważ robiliśmy wówczas
z Zofią Bisiakową wystawę sztuki nieprofesjonalnej w ramach
Dni Krakowa (1978), dał na tę wystawę doskonały zestaw prac.
Od tamtego czasu, kiedy przyjeżdżałem do Krakowa, pierw­
sze kroki kierowałem do Sukiennic. Kram Jacka wyróżniał się
zdecydowanie, zwłaszcza dzięki rzeźbom, które go dekorowały.
Rzeźby były świetne. Jednak, kiedy pewien Niemiec nie mógł
oczu oderwać od Chrystusa na łodzi Adama Zegadły, i nie
odchodził mimo kilkakrotnych zapewnień, że rzeźba jest nie do
sprzedania, Łodziński zapytał, co go tak w tej rzeźbie zaintere­
sowało. Należę do ludzi, którzy wierzą - odpowiedział - iż Pan
Bóg przychodzi z wody. Zamykano kramy, a on jeszcze stał
patrzył. Wtedy Jacek zdjął z półki Zegadłę i dał mu. To rzeźba
me do sprzedania, więc tylko dać j ą Panu mogę, powiedział.
Ale i z dawaniem były kłopoty. Przyjechał kanclerz Niemiec,
Schmidt. Kramy pięknie wypucowano, gość zainteresował się
stoiskiem Łodzińskiego; postanowiono więc dać mu rzeźbę
Adama i Ewy. Jacek przyniósł najładniejszą z tych które miał
* domu i ofiarował gościowi. Ale władze nie chciały prezen. • Pieniądze przekazano, przez muzeum, ale dyrektor wpłacił
J do Urzędu Skarbowego, i po 2 latach Łodziński dostał
wezwanie do zapłacenia podatku i kary za nielegalnie prowaPRZYPISY
o n ą pracownię rzeźby (!!!).
Aleksander Jai
ruedyś przyjechałem do Krakowa wściekły. Właśnie ukazał
ki, Ludwig Zimmei
^,
e r „Polskiej Sztuki L u d o w e j " poświęcony kulturze
go kolekcja, PSL 1
Mg°wskiej. Jeszcze nie było wtedy mody na tę tematykę, numer
1/2; Ludwig Zi\
lem
. ^ którego realizację włożyłem wiele trudu, uważao swojej kolekcji,
że d * y k l e ważny, i to z wielu powodów. Ale okazało się,
1971, nr 1/2
Wojciech Sien^
j y^ktor „ O s s o l i n e u m " we Wrocławiu, nie porozumiewając
Pamiętnik spotkań PS
mną, ani z dyrekcją Instytutu, kazał drukarni
1975, nr 1/2
'ejszyć nakład o ponad tysiąc egzemplarzy, tak by numer
d z i o m

1

e

az

1

n u m

w

Z a n

e z w

2

S

e

z e

l r n

dotarł jedynie do prenumeratorów. Nie muszę wyjaśniać, jak
mnie to zdenerwowało. Oczywiście od razu powiedziałem o tym
Jackowi. Zamrugał powiekami i spokojnie zapytał, czy można
zrobić dodruk? Nie wiem, odpowiedziałem, a zresztą skąd
wezmę pieniądze. D z w o ń ! - poprosił, zapytaj o wszystko.
Dodruk mogli zrobić, miało to kosztować 10 milionów. Jacek
kiwnął głową - każ robić. Zwitek banknotów wsadził mi do
kieszeni. I tak stałem się przestępcą, w y d r u k o w a ł e m 2.000
egzemplarzy bez zgody wydawcy, bez podatku. Napisałem do
„ O s s o l i n e u m ' ' , że od tej chwili sami będziemy w y d a w a ć pismo.
Był to już okres przemian, wielkich nadziei. Zelżał gorset
zakazów. Łodziński kupił kompletnie zrujnowany dom przy
ulicy Solskiego, a właściwie półtora domu. Zachwyciły go
piwnice, czternastowieczne. Za n a m o w ą Andrzeja Majews­
kiego, wspaniałego scenografa, w dawnym warsztacie urządził
galerię sztuki naiwnej. Lokal (to też był pomysł Majewskiego)
nazwał Camelot. Na inaugurację urządzili wystawę sztuki
żydowskiej. To był majstersztyk scenograficzny. Na środku sali
stał wóz, wyładowany po brzegi rupieciami, tobołami. W ó z
Żyda - Wiecznego Tułacza. Przyprószony bielą symbolizował
los narodu. W piwnicy wyeksponowano ocalone macewy,
wydobyte z błotnistej drogi do PGR przez Andrzeja Toborowicza, (kupowane za pół flaszki każda), w salkach rzeźby Żydów,
tegoż Toborowicza. W y s t a w ę otwierałem razem z Piotrem
Skrzyneckim. Grał skrzypek z Piwnicy pod Baranami, pod­
skakiwał (bo mały) i śpiewał żydowskie niguny Antoni Pilch,
a w odwodzie czekało kilku górali z ciupażkami „na wszelki
wypadek". Zrobiliśmy też promocję „ Ż y d o w s k i e g o " numeru.
Kraków zdumiał się plakatem - adres galerii wyprzedził
oficjalne decyzje Magistratu, Jacek podał d a w n ą nazwę ulicy
- św. Tomasza. I tak zostało. N a z w ę wkrótce przywrócono.
Tam, w piwnicy, przy grzanym miodzie i znakomitym
„ e k o l o g i c z n y m " jedzeniu, miałem ostatnio promocję książki
Sztuka zwana naiwną, tam odbyła się narada zorganizowana
przez Centrum Animacji Kultury, w której instruktorzy i działa­
cze dyskutowali na temat sytuacji sztuki ludowej. Gości
podejmował śniadaniem, w przygotowywanej do otwarcia
winiarni, Jacek Łodziński.
W tym czasie do Sukiennic zaglądał j u ż rzadko, urządził,
wykorzystując materiał z rozbiórki starych chałup, stare kapli­
czki, drewno i wiklinę - sklep sportowy „ O l i m p " . Obok
winiarni (pięknej!) ma znany w Krakowie sklep z „ekologicz­
n ą " żywnością „Pod A n i o ł a m i " . Byliśmy pod wrażeniem
scenerii, zarówno „ O l i m p u " jak i winiarni. Łodziński zaufał

103

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10895" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10873">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6a21a019ba2f1b4325c5ab002df7b09.pdf</src>
        <authentication>d23f15213b396cd7d9e61f39d24b35cf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129953">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2555</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129954">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129955">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2374</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129956">
                <text>Jacek Łodziński / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129957">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.103-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129958">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129959">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129960">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129961">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129962">
                <text>Doradzają zresztą nie tylko oni. Macak chciałby, aby kolekcja
była możliwie pełna, wszechstronna, obiektywnie doskonała.
Ale jak osiągnąć tę obiektywność? Sądy krzyżują się, zderzają;
ktoś, z k i m bardzo się liczy odmawia wartości rzeźbom Śledzia,
Chajca i L u r k i ; ktoś inny przeciwnie - w nich dostrzega
znamiona prawdziwej sztuki, napięcie życia duchowego, lekce
sobie ważąc setki bezdusznych figurek, niczym w swej istocie
nie różniących się od zabawek z drewna. To też jest zrozumiałe
- szacunek dla opinii specjalistów, ludzi wybitnie wrażliwych.
Kolekcja jakby wyprzedza w tym okresie świadomość swego
twórcy. Dopiero w następnym etapie ujawniają się prawdziwe
preferencje zbieracza, nabiera pewności siebie - w końcu to
kolekcja jego, dla niego i przez niego budowana. Wtedy też,
w masie przedmiotów zaczynają błyszczeć te naprawdę ważne.
Przestaje imponować rozrost liczbowy, narasta świadomość, że
ilość wcale nie musi przechodzić w jakość. Przedmiotem dumy
stają się dzieła wybitne.
W domu państwa M a c a k ó w wyróżniłbym przede wszystkim
zestaw rzeźb Edwarda Sutora. Nie ma wielkich, bryłowatych,
fantastycznych głów - ale ten brak rekompensują średnie i małe
figurki, świetnie dobrane. Doskonały jest zestaw dzieł Heródka,
Ludwika Więcka, M a r i i Wnęk, Katarzyny Gaweł. Jest kilka
rzeźb Leona Kudły, wśród nich (piękna!) dziewczyna z ptakiem
na wyciągniętej dłoni, jedna z najwcześniejszych prac artysty.
Ekspresyjne rzeźby Romana Śledzia, artysty bardzo wysoko
ocenianego w Niemczech, ale u nas niedocenianego - tak dalece
odbiega od potocznych
oczekiwań. Dobry jest
zestaw Nikifora. Monsiela, Zagajewskiego,
Jędrzeja Wowry, Stani­
sława M i k i , Janasa,
Hołdy, Muchy. (Z po­
zycji wybitnych - nie­
wiele rzeźb L u r k i . Sła­
bszy
jest
Chajec
i
Szczypawka-Gołębiowska). Cenny, pięk­
ny zestaw ptaków, za­
bawek z drewna, w tym
emausowych
„Ży­
dów".
Z dawnej sztuki ob­
razy z X V I I I i X I X w.
Matki Boskiej Często­
chowskiej, Gidelskiej,
z La Salette. Nieprze­
ciętnej urody Święta
Rodzina.
Doskonały
dobór rzeźb: różne we­
rsje Chrystusa Frasob­
liwego,
Ukrzyżowań.
Fragmenty z ołtarzy łe­
mkowskich cerkiewek.
To, czego nie mają mu­
zea - setka oleodruków
zbieranych we wsiach.
Drzeworyty: z Płazo­
wa, Wowry.
Zbiór uzupełniają lu­
dowe skrzynie, szafy.
W nich około 130 wy­
cinanek 26 autorek.
Dokumentacja w trak­
cie opracowania. Goto­
we ok. 350 opisów.
Leszek Macak zbie­
ra eksponaty, ale podo­
bnie jak to miało miejs­

102

ce z Zimmererem, czy Bolesławem Nawrockim, ważne
niego są spotkania z twórcami. Poznał ich wielu. Niektó
z nich, to ludzie o niezwykłej osobowości, ciekawsi nawet
dzieła ich rąk (np. Piotr K w i t ) . Z wieloma twórcami Les
zaprzyjaźnił się, jeździ do nich, zaprasza do siebie. Ostatnio
u niego twórca pięknych ptaszków z drewna - Zachura. M ;
bardzo go ceni, zawiózł nawet sporo jego ptaków swe
dawnemu szefowi w Stanach. Surowy ten, niezdolny
uśmiechu człowiek, zobaczył kiedyś u Macaka ptaszki |
sufitem, no i teraz ma je sam w swym biurze. Trzepoczą
poruszane powiewem powietrza z A i r Condition. (Poczc
człeczyna! myślą klienci. Ptaszki sobie powiesił!).

Jacek Łodziński
Aleksander Jackowski

Był słotny dzień jesienny. Czekałem na Ludwiga Zimmerera
przed jego willą. Nie przychodził, za to przyjechali dwaj
Holendrzy. Podnieceni, kupili w Krakowie „fantastyczne"
obrazy. Pytam - czyje? Gawlowa. Nie słyszałem. Pokazują.
Radosne, ludowe do szpiku kości, a przytym poza tradycją.
A Zachura, to nie tylko ptaszki, lecz i los człowieka, z n Gdzie mieszka - pytam. Za Krakowem, zawiózł ich do niej
związany. W czasie okupacji Niemcy wzięli go do kamiet właściciel kramu w Sukiennicach. Bardzo, bardzo dziwny
łomów. Warunki były straszne, ludzie umierali - jeden człowiek. Grosza od nich nie wziął, jeszcze się cieszył, gdy
nadzorca zobaczył, a było to tuż p n &gt;
5?
- f a z u j ą wizytówkę, wymówić nazwiska nie
drugim. Niemiec
Bożym Narodzeniem, że Zachura struga sobie ptaszka. A
.
iego
kę umiesz zrobić? zapytał Zachura wyrzeźbił, jedną, drug £ ™
w o w a n y , zacinał się mówiąc. Przyszedł prosić
No i zwolniono go z tego kamieniołomu. Ocalił życie. Ptasi
,
i a n o mu odebrać koncesję. Chodziło o donos,
mu je ocaliły.
sprawę kapliczki koło Paszyna. M ó w i o n o , że j ą ukradł, zdjął,
c i l i

a , a r c e

J^S^SL^^^yi

w

I n s t y t u c l e

N i e w i e l k

z d e n e r

Q

Kiedy w kolekcji Macaka przypatruję się rzeźbom i obrazo
wiszącym wszędzie ptaszkom, zastanawiam się na tym, f.
wielkie talenty drzemią w ludziach, i jak mało trzeba (czas
jednego impulsu), by mogły z całą siłą wybuchnąć. Oglądt
wspaniałe rzeźby Sutora, Heródka, Zagajewskiego, Ной
niesamowite rysunki Monsiela, obrazki Nikifora - tych, kto*
tworzyli,
poniew
musieli tworzyć, p o ł
waż ta potrzeba don
nowała w ich żyd
i oglądam rzeźby I
nych artystów, który
w ujawnieniu talen
pomógł przykład sąsi
da, konkurs, czy wys
wa. Tak, jakby ni
twórcza była hamo*.
na wstydem przed ot
czenicm. Przecież I
robi się na wsi tego,!
nie przyjęte, со I
przynosi
dochodu
Ale wystarczy, że kto
kto zobaczył u stan
Katarzyny Gawłów
Niebo
z
Malt
Boską i aniołami, Щ
malowane na ścian
komórki, w której mk
szkala, zachęcił ją*
malowania
obrazo'
by w ciągu krótkie
czasu powstały пара»
dę znakomite. Patt
na nie w domu Leszł
Macaka i cieszę s i e ł
stworzył tak znakom*
kolekcję.

p

o

m

o

c

c h c

przehandlował, zrobił, zawiesił. O co tu chodzi? Wyjaśniłem,
Łodziński przejeżdżał, widział starą, już rozpadającą się kapliczkę, więc uznał, że trzeba w jej miejsce dać podobną; nie
czekał aż ją spalą a drzewo zetną. Pomówił z ludźmi, sfotografował, obiecał że przywiezie nową. A bo można takiemu
wierzyć? Ksiądz Nitka na wszelki wypadek starą wziął do
siebie. Łodziński, jak obiecał, n o w ą kapliczkę przywiózł,
Zawiesił na drzewie. Trochę się zmartwił, że starej nie ma, ale
nową dał. Pieniędzy żadnych za nią nie chciał. To już wydało się
lu
bardzo podejrzane. Niepojęte.
Sprawę wyjaśniłem, no i zapomniałem o kupcu z Krakowa.
Tym bardziej, że podobnych spraw, z donosów zrodzonych,
było więcej. Choćby taka, gdy powiadomił mnie wyższy
urzędnik resortu kultury, iż w Szwajcarii doktór Nawrocki
handluje rzeźbami. Rzeczywiście, działał w Szwajcarii i za­
jmował się - także - rzeźbami, tyle, że wygłaszał o nich odczyty
w najświetniejszych gremiach i pokazywał je na wystawach.
Ale wracam do Holendrów, Gawłowej i Łodzińskiego. Przy
pierwszej nadarzającej się okazji pojechałem do Krakowa, aby
z nim się zobaczyć. Zawiózł mnie do Gawłowej, wręczył 10
kaset z rozmowami, jakie z nią nagrał, pokazał obrazy,
zgromadzone u siebie w domu, a ponieważ robiliśmy wówczas
z Zofią Bisiakową wystawę sztuki nieprofesjonalnej w ramach
Dni Krakowa (1978), dał na tę wystawę doskonały zestaw prac.
Od tamtego czasu, kiedy przyjeżdżałem do Krakowa, pierw­
sze kroki kierowałem do Sukiennic. Kram Jacka wyróżniał się
zdecydowanie, zwłaszcza dzięki rzeźbom, które go dekorowały.
Rzeźby były świetne. Jednak, kiedy pewien Niemiec nie mógł
oczu oderwać od Chrystusa na łodzi Adama Zegadły, i nie
odchodził mimo kilkakrotnych zapewnień, że rzeźba jest nie do
sprzedania, Łodziński zapytał, co go tak w tej rzeźbie zaintere­
sowało. Należę do ludzi, którzy wierzą - odpowiedział - iż Pan
Bóg przychodzi z wody. Zamykano kramy, a on jeszcze stał
patrzył. Wtedy Jacek zdjął z półki Zegadłę i dał mu. To rzeźba
me do sprzedania, więc tylko dać j ą Panu mogę, powiedział.
Ale i z dawaniem były kłopoty. Przyjechał kanclerz Niemiec,
Schmidt. Kramy pięknie wypucowano, gość zainteresował się
stoiskiem Łodzińskiego; postanowiono więc dać mu rzeźbę
Adama i Ewy. Jacek przyniósł najładniejszą z tych które miał
* domu i ofiarował gościowi. Ale władze nie chciały prezen. • Pieniądze przekazano, przez muzeum, ale dyrektor wpłacił
J do Urzędu Skarbowego, i po 2 latach Łodziński dostał
wezwanie do zapłacenia podatku i kary za nielegalnie prowaPRZYPISY
o n ą pracownię rzeźby (!!!).
Aleksander Jai
ruedyś przyjechałem do Krakowa wściekły. Właśnie ukazał
ki, Ludwig Zimmei
^,
e r „Polskiej Sztuki L u d o w e j " poświęcony kulturze
go kolekcja, PSL 1
Mg°wskiej. Jeszcze nie było wtedy mody na tę tematykę, numer
1/2; Ludwig Zi\
lem
. ^ którego realizację włożyłem wiele trudu, uważao swojej kolekcji,
że d * y k l e ważny, i to z wielu powodów. Ale okazało się,
1971, nr 1/2
Wojciech Sien^
j y^ktor „ O s s o l i n e u m " we Wrocławiu, nie porozumiewając
Pamiętnik spotkań PS
mną, ani z dyrekcją Instytutu, kazał drukarni
1975, nr 1/2
'ejszyć nakład o ponad tysiąc egzemplarzy, tak by numer
d z i o m

1

e

az

1

n u m

w

Z a n

e z w

2

S

e

z e

l r n

dotarł jedynie do prenumeratorów. Nie muszę wyjaśniać, jak
mnie to zdenerwowało. Oczywiście od razu powiedziałem o tym
Jackowi. Zamrugał powiekami i spokojnie zapytał, czy można
zrobić dodruk? Nie wiem, odpowiedziałem, a zresztą skąd
wezmę pieniądze. D z w o ń ! - poprosił, zapytaj o wszystko.
Dodruk mogli zrobić, miało to kosztować 10 milionów. Jacek
kiwnął głową - każ robić. Zwitek banknotów wsadził mi do
kieszeni. I tak stałem się przestępcą, w y d r u k o w a ł e m 2.000
egzemplarzy bez zgody wydawcy, bez podatku. Napisałem do
„ O s s o l i n e u m ' ' , że od tej chwili sami będziemy w y d a w a ć pismo.
Był to już okres przemian, wielkich nadziei. Zelżał gorset
zakazów. Łodziński kupił kompletnie zrujnowany dom przy
ulicy Solskiego, a właściwie półtora domu. Zachwyciły go
piwnice, czternastowieczne. Za n a m o w ą Andrzeja Majews­
kiego, wspaniałego scenografa, w dawnym warsztacie urządził
galerię sztuki naiwnej. Lokal (to też był pomysł Majewskiego)
nazwał Camelot. Na inaugurację urządzili wystawę sztuki
żydowskiej. To był majstersztyk scenograficzny. Na środku sali
stał wóz, wyładowany po brzegi rupieciami, tobołami. W ó z
Żyda - Wiecznego Tułacza. Przyprószony bielą symbolizował
los narodu. W piwnicy wyeksponowano ocalone macewy,
wydobyte z błotnistej drogi do PGR przez Andrzeja Toborowicza, (kupowane za pół flaszki każda), w salkach rzeźby Żydów,
tegoż Toborowicza. W y s t a w ę otwierałem razem z Piotrem
Skrzyneckim. Grał skrzypek z Piwnicy pod Baranami, pod­
skakiwał (bo mały) i śpiewał żydowskie niguny Antoni Pilch,
a w odwodzie czekało kilku górali z ciupażkami „na wszelki
wypadek". Zrobiliśmy też promocję „ Ż y d o w s k i e g o " numeru.
Kraków zdumiał się plakatem - adres galerii wyprzedził
oficjalne decyzje Magistratu, Jacek podał d a w n ą nazwę ulicy
- św. Tomasza. I tak zostało. N a z w ę wkrótce przywrócono.
Tam, w piwnicy, przy grzanym miodzie i znakomitym
„ e k o l o g i c z n y m " jedzeniu, miałem ostatnio promocję książki
Sztuka zwana naiwną, tam odbyła się narada zorganizowana
przez Centrum Animacji Kultury, w której instruktorzy i działa­
cze dyskutowali na temat sytuacji sztuki ludowej. Gości
podejmował śniadaniem, w przygotowywanej do otwarcia
winiarni, Jacek Łodziński.
W tym czasie do Sukiennic zaglądał j u ż rzadko, urządził,
wykorzystując materiał z rozbiórki starych chałup, stare kapli­
czki, drewno i wiklinę - sklep sportowy „ O l i m p " . Obok
winiarni (pięknej!) ma znany w Krakowie sklep z „ekologicz­
n ą " żywnością „Pod A n i o ł a m i " . Byliśmy pod wrażeniem
scenerii, zarówno „ O l i m p u " jak i winiarni. Łodziński zaufał

103

�swojej wrażliwości, zrobił to, co etnografów starego chowu
mogłoby zbulwersować, połączył szkło z drewnem i wikliną,
ludowe naczynia gliniane ze starymi beczkami, wschodnimi
kobiercami na ścianie, włoską ceramiką. Stworzył nową jakość,
zaskakującą w swej harmonii, dającą poczucie autentyku.

Ciągle jest w ruchu, nerwowy, realizuje nowe pomysły,
ubolewa, że nie starcza mu czasu na wyjazdy do ludowych
twórców, a przecież każdy wyjazd to nie tylko powiększanie
kolekcji, ale i Galerii Sztuki Naiwnej. Piękny to i dziwny sklep.
M o ż n a go zwiedzać, ale gdy chcesz kupić obraz, czy rzeźbę
a nawet ptaka, okazuje się, że nie są do sprzedania. Zdener­
wowałem się, gdy sprzedawczyni trzeci, czy czwarty wskazany
objekt uznała za chroniony. To nic nie jest na sprzedaż? - Jak to
nic, broniła się. Wiele rzeczy, tylko pan ciągle wybiera
najlepsze.
To samo w Sukiennicach. Co piękniejsze rzeźby stanowiły
jedynie dekorację. Trudno jak widać, łączyć usposobienie
kolekcjonera z kupieckim. Następuje kolizja instynktów. Ale
nie ma kolizji w działaniach na rzecz Krakowa, na rzecz kultury,
także ludowej. Przecież subwencjonował powstanie książki
o Paszynie, przez rok dając stypendium autorowi). Ciekawy
człowiek.

*
Rozmowa:
Jak i dlaczego zainteresowałeś
się, Jacka sztuką
ludową?
Z obrzydzenia do obłudy w tym, co robiono, mówiono,
pisano. Szukałem upustu, na wsi, w rozmowach z rzeźbiarzami.
Byłem wtedy młodym kupcem, po studiach ekonomicznych.
Pomagałem rodzicom, którzy prowadzili kram w Sukiennicach
Z ludowymi
przedmiotami?
Ależ nie, to była galanteria. Może tylko trochę lepsza niż
gdzie indziej. Jeździłem po towar do Warszawy. Wtedy za­
glądałem na Stare Miasto, do sklepu Cepelii. Zobaczyłem tam
kiedyś grupę rzeźb Adama Zegadły. Spodobała mi się jedna, ale
pani, która te rzeźby pokazywała pokręciła głową, zabrała mi ją
z ręki i podała inną. Powiedziała: wiem, że się panu ta figurka
napewno nie podoba, ale ona jest naprawdę bardzo dobra. Niech
mi pan wierzy!
Jakbym ją widział! To była pani Zosia!
No i miała rację! Ta rzeźba przypomniała mi kapliczki, które
widziałem na wsi w młodości.

Ojca, rzeźby niepokoiły. Owszem, Chrobaka rozumiał, tam
było dobre rzemiosło, ale te z wykrzywionymi buziami? Kto je
leupi? dziwił się. Ale kupowali, turyści zagraniczni, kolek­
cjonerzy.
Dlaczego ja te rzeźby tak pchałem ludziom pod nos. Przypu­
szczam, że z przekory. Ty też jesteś przekorny, no nie?
Zabraniano, tępiono więc ja religijne motywy przemycałem
świątkach... a plakat wystawy Gawłowej, po raz pierwszy
pojawił się taki na ulicach - z M a t k ą Boską. Zrobił go Janusz
Trzebiatowski, a przyznasz, że pięknie.
Nie miał kłopotu z cenzurą?
- Miał! Co Pan tu przyniósł? zdziwiła się pani cenzor. Co to
jest? Wniebowstąpienie?
- Dlatego tu jestem osobiście! uśmiechnął się rozbrajająco
Janusz. Cenzorka roześmiała się i plakat puściła. Już się zresztą
cały system kruszył. Przecież na wernisaż Gawłowej przyjechali
nie tylko ludzie z Zielonki, ale i miejscowy ksiądz. Myślałem, że
dyrektor Waligóra zemdleje, gdy go zobaczył. Do tego na
wielkim stole zastawionym odpustowymi łakociami leżało
kilkadziesiąt pierników z orłami w koronie! Sami je piekliśmy
do połowy nocy. Teraz to się wydaje zabawne, ale wtedy
odreagowywałem w ten sposób. Zawsze wiedzieliśmy, kiedy
przyjdzie kontrola do kramu, i w zależności, skąd - szybko się
chowało stojące na froncie świątki a na ich miejsce wypychało
co innego! Zawsze były na podorędziu duże „estetyki" toczone
krasnoludki, i gdy przychodzili kontrolerzy z Rady Narodowej,
Czy już wtedy interesowałeś
się sztuką
ludową?
na nie się natykali. Dla innych wpychaliśmy figurki Frasob­
Ależ nie, podobało mi się to, co nowoczesne, żelazne liwego pomiędzy galanterię ze srebra. Zresztą było to połącze­
krzesełka, tworzywo, szkło. Wprowadziłem je do domu, wbrew nie bardzo piękne i wkrótce podpatrzyli je właściciele innych
rodzicom, którym najwięcej żal było rzeczy, które powy­ kramów. Oni uważnie się nam przyglądali, to mnie bawiło, ale
rzucałem, a nawet poniszczyłem. Jakieś talerzyki miśnieńskie, i cieszyło. Gorzej z Cepelią. Dla niej byliśmy czarną owcą.
piękne wzory cebulkowe. Nie dałem sobie wytłumaczyć, że sa. Wszystko ich drażniło. To, że zaczęliśmy srebro łączyć z rzeź­
ładne.
bą, to, że kupowano je u nas, nawet muzea. Postanowiono więc
Jak więc doszło do kontaktu ze sztuką
ludową?
nas zniszczyć. Jak to możliwe, użalał się dyrektor na posiedze­
niu Wojewódzkiego Komitetu Partii, by w centrum Krakowa
Mówiłem o tym jąkaniu. Strasznie mnie peszyło, dysk­
działał prywaciarz. Wyrzucili nas z dnia na dzień, nawet bez
walifikowało w towarzystwie. Musiałem to jakoś odreagowy­
wcześniejszego wymówienia. Później je dostałem. Powód
wać, więc zacząłem uprawiać taternictwo, wspinaczkę. Chodzi­
wskazano prosty - kicze. W i ę c ja wysłałem 36 odwołań, do К С ,
łem na długie wycieczki, wtedy namiotu nie miałem, spało się
do Ministerstwa, też do Ciebie. Na szczęście miałem fotografie
na kocu w worku na mole. To mnie dowartościowywało, a przy
i rachunki za sprzedane rzeczy z muzeów etnograficznych,
tym zacząłem poznawać różnych ludzi, ludowych rzeźbiarzy.
w tym ze Szwecji. No i po 4 miesiącach wróciliśmy...
Zafascynowali mnie, taki Piotr Dymurski... robił i Chrystusa
Cepelia nie mogła Cię lubić, wchodziłeś
im w drogę.
i Lenina, ale sprzedawał w dwóch różnych cenach. Jakbym
Przypomnij sobie historię z Malikiem, odebrałeś im dostawcę.
mógł tyle samo za nich brać! - zarzekał się. Dodam, że za
Ja? Oni od tego Malika chcieli tylko żubry. By i m je masowo
Lenina brał dużo mniej.
To znaczy kiedy?
Urodziłem się w 1941 r. w Krakowie. W młodości całJ
miesiące spędzałem na wsi, w poszanowaniu tradycji, w szacun.
ku dla chłopów. Kiedy w niedzielę szliśmy do kościoła, to dzieci
zawsze boso. Buty się wkładało dopiero przed wejściem. A szła
cała wataha, ze 20 chłopców i dziewcząt, ponieważ mami
z ciocią brały na wakacje dzieci z całej rodziny, do tego jeszcze
kilkoro sierot. Matka uważała, że czyste powietrze, to zdrowie,
i zwłaszcza mnie dobrze robi. W dzieciństwie bowiem ciężko
odchorowałem przestrach. Aby oduczyć zbliżania się do ognią!
służąca wsadziła mi głowę do pieca! Przez kilka dni w ogóle щ
mówiłem; potem zacząłem się okropnie j ą k a ć . Matka uważała
że powinienem mieć dłuższe wakacje, i j u ż w maju wyjeżdżaliśmy na wieś. Trzy dni pakowało się garnki do koszy z wikliny,
później jechało furmanką, rzadziej powozem - do Myślenic
bądź Rabki. Stawaliśmy przy ozdobionych kwiatami kaplicz­
kach, przejmował mnie wzruszeniem widok ludzi modlących
się przed świętymi figurami. Później, gdy j u ż s t u d i o w a ł e ś
ekonomię pomagałem rodzicom prowadzić kram w Sukien-'
nicach. Do momentu, bo to był dosłownie moment, wyrzucenia;
nas stamtąd. Weszło M H D . Wszystkie kramy upaństwowiono,
nam dano sklep na Grodzkiej. Ale nie na długo, prywaciarzy
tępiono. Był to rok 1953. Przyszły ciężkie lata. Po „odwilży"
w 1957 r. pozwolono nam wrócić do Sukiennic. Przez dobry roi
nie stać nas było nawet na masło.

...
Sklep „Olimp'
grzy ulicy
Sw. Tomasza

104

w

dostarczał, zawsze takie same. A on lubił i chciał rzeźbić coś
innego. Dziewczyny, ułanów, tematy patriotyczne. Przyszedł do
mnie, pokazuje żubry. Pytam, czy nie ma czegoś innego. Ma,
wyjmuje zawstydzony, uczciwie dodaje, że tych rzeźb w Cepelii
nie chciano. A były wspaniałe! To mu dałem dłuta, zachęciłem
do pracy. Poczuł się artystą, i tak jak prawdziwy artysta
przyprowadził sobie modelkę do pracowni. Nawet jej nie
rozbierał, ale tam w Rybnej zawrzało, rodzina się na niego
pogniewała, omal nie popełnił z tej złości największego głupst­
wa. Na szczęście przyjechałem, gdy tak siedział na strychu,
pomstując, „Zemrę, zemrę na złość tym k . . . "
Dawniej jeździłeś do rzeźbiarzy, do Paszyna, a czy teraz nie
ma już do kogo się udać?
A no coraz z tym gorzej, bo to i dawni mistrzowie wymierają,
a nowi... niewielu ciekawych, a może najważniejsze w tym
- weszły w życie zarządzenia zabijające wszelką twórczość.
Dobre może dla rzemiosła, dla dostawców m a s ó w e k do Cepelii,
ale nie dla autentycznych artystów. Chodzi o to, że rzeźba nie
może być za droga, bo jej nikt nie kupi. Ale aby dostać
zwolnienie z V A T - u trzeba udać się do Cepelii, dać na komisję
wzór, zapłacić 300.000 dawnych złotych, no i po komisji
odebrać decyzję. Tymczasem mój rzeźbiarz nie chce trzepać św.
Franciszków, każdy w tej samej pozie, o identycznej wysokości,
on chce teraz zrobić św. Antoniego, albo Matkę Boską, albo
jakiegoś króla, no i na każdą nową, czy trochę inną rzeźbkę musi
się starać o certyfikat. Jechać do Krakowa, czy Lublina, prosić,
pisać podanie, a wiesz jak to lubią. Ciekaw jestem, czy
Ministerstwo Kultury wie o tym zarządzeniu Ministra Finan­
sów?
Wie, wie, to przecież Z resortu kultury pochodzi ten wniosek.
Po prostu nie pomyśleli o twórcach, dbając o czystość
wzorów
rękodzielniczych.
Dobrze, że nie zdążyło to już dotknąć Gaw­
łowej... Ale skoro mówimy o Gawłowej, jak ją
odkryłeś?
To nic ja, to Mieczysław Górowski j ą odkrył. Poszukiwał
w podkrakowskich wsiach skrzyń ludowych, no i zaszedł do
pani Katarzyny. Skrzynia stała na glinianym klepisku, ale
ważniejsze było to, co zobaczył na ścianie: namalowane Niebo.
Powiedział o tym Stefanowi Dousie i mnie. Pojechaliśmy we
trójkę. Gawłowa pieliła marchewkę, z trudem, była stara, gruba,
niedołężna. Zapytałem, ile za tę marchew zarobi? Dałem jej
znacznie więcej, stałą pensję, aby zamiast się męczyć malowała.
Była szczęśliwa. Obrazki kupowałem od niej, dowoziłem, przez
długi czas codziennie - jedzenie, kartony, dyktę, farby. Kiedy
przyjeżdżałem z ważnym gościem, zabierałem z domu już

I

105

�wcześniej kupione obrazy. Ona sprzedawała je drugi raz.
Bawiło mnie to. Naprawdę, bardzo ją lubiłem. A kiedy
wracałem z obrazami zahaczałem po drodze o muzeum i zo­
stawiałem i m , oczywiście w prezencie, kilka. Tak też robiłem
wracając ze wsi od rzeźbiarzy, czy innych twórców.
Tak więc Gawlowa była u ciebie na pensji?
Ale ona była przekonana, że jej to państwo daje. Ministerst­
wo. To j ą dowartościowywało, pojmujesz jaka dumna była
z tego.
A kiedy kupiłeś tę ruderę na św. Tomasza?
Rudera? Ona mnie zachwyciła. Cały ten zaułek jest taki
romantyczny, czuje się w nim nawarstwienie czasu, wydarzeń.
Nawet mi na myśl nie przyszło, że właściciel przez 10 lat szukał
nabywcy, gotów to za grosze sprzedać. Przecież nie stać go było
nawet na rozbiórkę. A ja, jak się dowiedziałem, że j ą chcą
burzyć, a właściciel gotów sprzedać, pojechałem do niego,
kupiłem. Pewnie, że z tym masa kłopotów, skarbonka bez dna,
powoli j ą remontuję, najpierw piwnice (jedna jeszcze z kamie­
nia wapiennego!) później ratowanie murów, podbijanie. Ale
Andrzej Majewski zasugerował m i , żeby j u ż teraz otworzyć
w niej galerię sztuki naiwnej, a w piwnicy urządzać ciekawe
imprezy. I j u ż to wrosło w życie Krakowa.
Co zarabia na Twoje zainteresowania i działania ?
„ S k a r b i e c " i „ O l i m p " - sklep sportowy. Ten obok, w wyna­
jętym lokalu. Zastanawialiśmy się z Basią [żona], jak go
urządzić. Mówili - wyrzuć tę klepkę drewnianą, ale dla mnie to
było bardzo ważne, że ta klepka jest. Jedna z ostatnich
w mieście. Ponieważ dawniej była tam rozlewnia soków i piwa,
końmi wjeżdżano do środka. Przeżyję, że coś się zniszczy, ale
sam nie wyrzucę staroci, to nie w moim charakterze. Ta klepka
nasunęła nam pomysł, by w urządzeniu sklepu wykorzystać
belki, powałę, drzwi z chałupy, słomę, drzewo i glinę. Zacząłem
łączyć materiały naturalne ze szkłem, niklem, plastikiem. Basia
wymyśliła przebieralnie zamykane starymi drzwiami, powoli
krok za krokiem urządzaliśmy to wnętrze. Trzeba go było czymś
ogrzewać, pojawił się więc wielki piec z okapem, sagi drewna
na opał. Na ścianach powiesiłem najpiękniejsze stare kapliczki,
jedną - słupową, postawiłem na środku. Lady kazałem zrobić
z drewna. Nikt nie wierzył, że to się uda, połączenie „ e k o l o g i i "
ze sklepem i sportem. Ale ludzie zaczęli tu przychodzić,
fotografują się na tle sklepu (zwykle tam stawiamy jakąś
kolaskę, czy sanie), w jego wnętrzu. Jakoś to wspólnie żyje,
różnokolorowe narty z plastikami, sportowa odzież, drewno ze
starych chałup, strzecha, piec, kapliczki i plexiglas.
A winiarnia, sklep ,,Pod
Aniołami"?
To też z przekory. T u ci mówią - nie dawać alkoholu, to j a
pomyślałem, właśnie zrobię winiarnię, ale z kulturą, wdziękiem.
A w sklepie dam wino, a do niego dobre sery, wędliny. Przez rok
sporo do tego sklepu dokładałem, ale teraz ma j u ż swoją markę,
klientelę. Udało mi się znaleźć piekarza, który robił chleb, tak
jak dawniej, bez różnych chemicznych dodatków. Więc przy­
wozi mi takie, jak przed wojną „ k u k i e ł k i " , tak się te bułki
nazywały, rozkrawało sieje na pół, wzdłuż, i wsadzało wędlinę.
Okazuje się, że ciasto wyrabiane w dzieży ma inny smak, niż
z metalowych mieszadeł. Tu wszystko się łączy, drzewo ma
duże znaczenie. Wędlinę mam też taką, jak się niegdyś robiło,
z Nowej Wsi Szlacheckiej.
Ocalasz ,,ginące
zawody"?
Żebyś wiedział! Masarzy jest jeszcze wielu, ale piekarza
z trudem, i przypadkiem znalazłem. Nigdy nie ukrywałem
wynalezionych rzeźbiarzy, podawałem ich adres zainteresowa­
nym, ale tego piekarza utrzymuję w tajemnicy, żeby mi go kto
nie podkupił, nie zepsuł. To j u ż chyba ostatni...
A teraz, gdy mam taki chleb, podpłomyki, oscypki (nie
fałszowane), sery, wędliny - to i lada musi być odpowiednia,
cały wystrój. Stąd ta wspaniała szafa śląska, półka góralska.
No, a teraz pomyśl. Mam ten sklep, a pod nim cztery piwnice
czternastowieczne. W jednej absolutna rzadość, jedyny w Kra­
kowie drewniany słup konstrukcyjny z przed 1300 roku. Dwie
piwnice jak ustalił konserwator, z 1340 roku. Zawalone były
gruzem, ale i fragmentami dawnego wyposażenia, naczyniami
do picia miodu, bo kiedyś były tu miodosytnie. A i tokaj pewnie
sprzedawali, może i piwo, bo były wówczas w powszechnym

106

użyciu. No to było dla mnie oczywiste, że trzeba tym piwnico*
przywrócić życie, urządzić tak, by miały autentyczną atmosfen]
Szanuję więc to, co jest, wprowadzam stoły, ławy, prza
„ m o i c h " górali robione; beczki, w ostatniej chwili ocalone!
właśnie je rozbijano, przeznaczano na złom. PrzypadkieJ
zatrzymałem na ulicy taki transport, kupiłem, kilka udało si(
wyremontować. Te gliniane dzbany, karafy, naczynia, które tal
oglądasz, to z X V I I wieku. Z całego świata je przywożę;
z Włoch, a te ciężkie z Meksyku. Przecież dawniej transport
towano w nich oliwę, z Italii, Hiszpanii. Na ścianach chcę
powiesić kobierce. Musi to być taki nastrój, żeby się nie czufl
sztuczności, maskarady. Żaden Disneyland, ale poczucie, że taj
być tu musi, że sprzęty, naczynia, dobre trunki - wszystko je*
na właściwym, na swoim miejscu.
Powiedz mi jeszcze o twojej idei skansenu. Jest mi bardu
bliska, pisałem nawet o tym, że konieczne jest
ożywieni
skansenów, zdjęcie z nich tej potwornej martwoty. Ale prztstałem wierzyć, że to w państwowych
muzeach się uda, dlategi
tak bardzo bym pragnął, żebyś Ty to zrealizował, pokazał, ś
można, i jak można ocalić przeszłość, ożywiając ją i wprowadza­
jąc w nurt życia.
Miałem j u ż wybrane miejsce, śliczną chałupę, tuż przj
drodze, ale nie starcza mi środków na tę realizację. Szukani
innego miejsca. To musi być przy wielkiej arterii komunikacyj­
nej. Przeniosę tam parę chałup. Zrobi się zajazd, jak dawny
kilka pokoi noclegowych, świetną restaurację, obok kuźnie.
Może będą tam koronczarki, może snycerze, rzeźbiarze. Żywj
pokaz rękodzieła, praca dla wybitnych artystów, i sprzedaż,
kontakt bezpośredni, rzeźbiarz-klient. To musi żyć, samofinan­
sować się. Tak jak w Grinzingu, pod Wiedniem. Trochę jak
w Sztokholmie. Zresztą wiesz to dobrze, byłeś przecież w takicl
miejscach na świecie. Tylko że u mnie to, co autentyczne, takim
zostanie, oto bądź spokojny!

Najdawniejsze pieśni taneczne
Tadeusz Peiper
Drogi Aleksandrze,
przeczytałem
Peipera wywód o najdawniejszych pieśniach tanecznych z prawdziwą przyjemnością.
To b.
ciekawe świadectwo tego, ile i jakich refleksji może u poety, obdarzonego wyobraźnią i wrażliwością
wywołać
skromny tekst piosenki. O samej piosence jest tu bardzo mało (interpretacje symboliki wydają się trafne),
natomiast dokument pewnego sposobu czytania, odbioru, interpretowania (hipotetycznego wielce i nie
troszczącego się zbytnio o weryfikowalność)
- to jest ciekawe. To przyczynek do tematu „folklor w odbiorze
obcych'', obcych środowiskowo, ale życzliwie zainteresowanych i szukających inspiracji. Mających
wrażliwość.
Gdybyś się decydował to ogłosić sugerowałbym 1) pewne skróty, 2) wyeksponowanie historycznego charakteru
tej wypowiedzi, 3) podkreślenie jakoś, że to dokument nie badań nad pieśnią ludową, lecz pewnego sposobu jej
percypowania i komentowania.
Ściskam Twoją dłoń dobrze myśląc o Tobie (i piśmie)
Jerzy

[Bartmiński]

Ob. Aleksander Jackowski
W sprawie mojego drugiego artykułu („Pieśń od Sandomierza") bardzo proszę o pocztówkę: czy Pan artykuł
otrzymał? czy zgadza się Pan na tytuł ogólny obu artykułów? czy artykuł poszedł już do drukarni, ewent. kiedy (w
granicach przewidywań dopuszczalnych) może pójść do drukarni? Ostatnie pytania mają da mnie ważność
o tyle, że chciałbym zrobić korektę, a we wrześniu wyjadę.
Pozdrawiam
Tadeusz Peiper
13 sierpnia 1952
Warszawa
Wołowska 82-86 m 124

Pieśń znad Warty
Nie chcę tego zabytku wyróżniać z góry słowami czci,
a pragnąłbym przygotować czytelnika na zabytkowość czcigod­
ną. Nie chcę z góry charakteryzować analizy, j a k ą prze­
prowadzę, a pragnąłbym nastroić czytelnika na cierpliwość. Jak
wybrnąć z tego kłopotu?
Może wystarcza to, że go wyznałem. Może j u ż dwoma zdaniami
wstępu osiągnąłem tyle, ile bym osiągnął wstępem rozszerzo­
nym. Chciałbym, żeby tak było. Czytelniku! zdobądź się na
cierpliwość w poznawaniu niezwykłego okazu odległej dawności.

Winiarnia przy ul. Grodzkiej

!• W zbiorze pieśni, wydanym w r. 1836 przez K. Wł.
Wójcickiego, czytamy pieśń, o której autor zbioru napisał tylko
tyle, że pochodzi znad Warty.
Przepisuję:
Ziele rozmara, parobcy,
ziele rozmara
Zaleca się w tej Luboni
lada niezdara.
A ziele ruta, parobcy,
a ziele ruta.
W tej Luboni parobczyska
jeno ich buta.
Kiedy idą do taneczka,
to się chybają.
Czy od buty, czy od pychy,
czy w czubie mają.

Wystarcza zwrotki te przeczytać, by wyczuć ich starodawność. Wieje ona ku nam z mroków zalegających zdania
niedokończone, z ciemności związków między zdaniem a zda­
niem, z zagadkowości połączeń między zwrotką a zwrotką, ze
słów, w których obok starego chybają się widzimy zupełnie
nowe taniec, taneczek.
A cóż ta starodawna pieśń znaczy? Jaka jest treść jej zwrotek?
Jaka jest treść jej całości? W czym tkwi linia myślowa, wokół
której przebiegają słowa?
Nie sposób odpowiedzieć na to inaczej, jak tylko przez
szczegółowe i uważne rozpatrzenie tekstu.
2. Ziele rozmara, parobcy, ziele rozmara... A ziele ruta,
parobcy, a ziele ruta...
Dziwna jest budowa tych zdań. Nie mają orzeczenia, ale brak
ten nie jest tutaj taki, jaki znamy z innego rodzaju zdań
bezorzeczeniowych. Czujemy tu coś z mowy pradawnej.
Wmyślmy się w te zdania i domyślajmy się. Dziewczęta,
skierowując do chłopców śpiew o rozmarynie i rucie, nie
kończyły zdań, bo zapewne zioła te chłopocom ukazywały.
Dokończeniem zdania był ruch: powabne wzniesienie ramion
i ukazywanie zioła trzymanego w ręce. Ten to ruch jest
orzeczeniem zdania. Gdyby zdanie miało b y ć pełne, brzmiałoby
tak: oto mamy zioła rozmarynu, oto mamy zioła ruty, wznosimy
je w górę, wznosimy je ku wam, patrzcie!
W czasach pradawnych i w czasach bardzo dawnych mło­
dzieńcy dobrze wiedzieli, co oznaczał ów zaadresowany do nich

107

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10894" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10872">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b933d58038242c7661822af5df13850.pdf</src>
        <authentication>f3bc7f636fe8d837394d28b3eb573e60</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129942">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2557</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129943">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129944">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129945">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2376</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129946">
                <text>Chłopskie zrzędzenie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129947">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.114-123</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129948">
                <text>Kędziorek, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129949">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129950">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129951">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129952">
                <text>Chłopskie zrzędzenie
Piotr Kędziorek

Przedmiotem moich dociekań jest „chłopskie z r z ę d z e n i e " .
Sądzę, że tak zdefiniowany przedmiot badań wymaga krótkiego
przybliżenia, gdyż jak się wydaje, termin ten nigdy dotychczas
nie został użyty w naukowej refleksji nad kulturą społeczności
wiejskiej.
W latach 90-93 w ramach grupy laboratoryjnej uczest­
niczyłem w badaniach etnograficznych obejmujących wsie
położone na prawym brzegu dolnej Biebrzy. Badania dotyczyły
relacji pomiędzy człowiekiem a przyrodą, ludowej wiedzy
o naturze (etnoekologii), wartościowania przestrzeni, estetycz­
nej oceny krajobrazu. W czasie pięciu pobytów w tych okoli­
cach przeprowadziłem kilkadziesiąt rozmów z mieszkańcami
nadbiebrzańskich wsi. Wtedy też spotkałem się ze zjawiskiem
intuicyjnie nazwanym przeze mnie „chłopskim z r z ę d z e n i e m " .
Informatorzy podczas udzielania wywiadu często zmieniali
temat rozmowy spontanicznie poruszając problemy polityczne,
gospodarcze, narzekając np. na niskie ceny skupu produktów
rolnych czy wysokie koszta produkcji rolnej. Opinie te często
wypowiadane były bardzo emocjonalnie, czasem trudno było
mi sprowadzić rozmowę z powrotem na interesujący mnie
temat. Traktowałem więc te zachowania informatorów jako
przeszkodę w swojej pracy. Ja także odczuwałem wówczas
emocje, skrywane przed informatorami i nie do końca uświado­
mione. Była to niechęć, znudzenie czy też złość. W pewnym
momencie jednak intuicyjnie dostrzegłem samoistność tego
typu zachowań mieszkańców nadbiebrzańskiej wsi. Zrozumia­
łem, że wykraczają one poza kontekst wywiadu i związanej
z nim sytuacji psychologicznej, społecznej. Postanowiłem
dokonać próby analizy i zrozumienia zjawiska nazwanego
przeze mnie „chłopskim z r z ę d z e n i e m " .
Konstrukcja tego tekstu odpowiada kolejnym etapom tej
próby. Najpierw więc przedstawiam treść wypowiedzi infor­
matorów czyli to, „co m ó w i l i " . Następnie formę tych wypowie­
dzi czyli to, „jak m ó w i l i " . Potem dokonuję próby odnalezienia
odniesień dla tego zjawiska w tradycyjnej kulturze chłopskiej.
Na końcu staram się odpowiedzieć na pytania: „co mówili
m ó w i ą c ? " , czyli jaka wizja rzeczywistości wyłania się z tych
tekstów oraz czego wyrazem jest „chłopskie zrzędzenie''.
W czasie opracowywania materiału zebranego podczas badań
terenowych zetknąłem się również z tzw. „prasą c h ł o p s k ą " .
Ponieważ dostrzegłem podobieństwa formalne i mentalne po­
między zamieszczanymi w niej tekstami a wypowiedziami
moich informatorów, postanowiłem włączyć je do obszaru
moich zainteresowań. Podobne względy przemawiały za tym,
aby analizie poddać również prace nadesłane na konkurs
„ G r o m a d y " (publ. w zbiorze: Komu teraz wierzyć..., 1991),
zwłaszcza że istnieją duże tradycje wykorzystywania tego typu
źródeł w badaniach społeczności wiejskiej (Bukowski 1972;
Chałasiński 1938, Jakubczak 1972; Thomas, Znaniecki 1976).
Wyjaśnienia wymaga jeszcze sam termin „chłopskie zrzędze­
n i e " . Po pierwsze nie wszyscy moi informatorzy byli chłopami
w sensie historycznym. Część z nich wywodziła się z drobnej
szlachty, jednak wszyscy oni sami określali siebie chłopami.
Zdaję sobie także sprawę z pejoratywnego odcienia słowa
„ z r z ę d z e n i e " , jednak chciałem pozostać wierny pierwszemu
intuicyjnemu określeniu tego zjawiska. T y m bardziej, że trudno
* Artykuł jest skrótem pracy magisterskiej pod tym samym tytułem
powstałej w 1995 r. w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej
U.W. pod kierunkiem prof, dr hab. Anny Zadrożyńskiej.

114

byłoby znaleźć inny termin, bardziej „ n a u k o w y " i mniej
wartościujący. Dystansując się jednak od emocjonalnego i oce-!
niającego stosunku do „chłopskiego z r z ę d z e n i a " używam tego
terminu w cudzysłowie.

Podstawę do mojej pracy stanowiły teksty wywiadów z mie­
szkańcami wsi nad dolną Biebrzą uzyskane podczas badali
terenowych w październiku 1993 roku. Celem badań było
uzyskanie możliwie spontanicznych i niezakłóconych moją
ingerencją wypowiedzi mieszkańców wsi. Prowadząc rozmowy
z informatorami starałem się nie narzucać tematu, nie uzależ­
niać ich przebiegu od kwestionariusza, nie ingerować w formę
wypowiedzi. Wybrana metoda wynikała z charakteru zagad­
nienia, jakie było przedmiotem badań. M o i m celem nie było
uzyskanie informacji o faktach, chociaż być może takie były
odczucia rozmówców. Interesowały mnie opinie, ale starałem
się nie sugerować osobom badanym przedmiotu tych opinii.
Najważniejszym celem badań było zebranie wypowiedzi,
w których na ile to możliwe, mówiliby na tematy przez siebie
wybrane i wyrażali swobodnie dowolne opinie. Większość
rozmów przebiegała zgodnie z przyjętym założeniem tzn. bez
istotnej ingerencji w postaci szczegółowych pytań. Rozmówcy
sami kierowali rozmowę na interesujące ich tematy, mówili
z dużym zaangażowaniem i bez skrępowania. Nie posługiwa­
łem się szczegółowo zaprojektowanym, zamkniętym kwes­
tionariuszem. Jeśli potrzebne było zainicjowanie rozmowy,
korzystałem zawsze z tego samego zestawu pytań:
1. Dlaczego młodzi ludzie uciekają ze wsi do miasta?
2. Co jest najgorszego w życiu na wsi?
3. Na co ludzie na wsi najbardziej narzekają?
4. Jak ludzie ze wsi są traktowani w urzędach 'w mieście?
Pytania te sformułowałem na podstawie wcześniejszych
d o ś w i a d c z e ń ' z w i ą z a n y c h ze spontanicznym „zrzędzeniem".
Zapewne pytanie 1. miało wpływ na dużą liczbę wypowiedzi
podkreślających opozycję wieś - miasto. Jednak ten wątek byt
równie często i z taką samą siłą poruszany w wypowiedziach
w pełni spontanicznych. Dlatego m o ż n a stwierdzić, że pytanie
nie narzuciło informatorom myślenia w kategoriach opozycji
wieś - miasto, lecz że myślą oni rzeczywiście w ten sposób.

Do analizy „chłopskiego z r z ę d z e n i a " wykorzystałem także
materiały opublikowane w zbiorze Komu teraz wierzyć. (Chłopi
o sobie i polityce 1989-91). Są one wynikiem konkursu
„Rolnicy i wieś polska '89—'91" ogłoszonego w 1991 roku
przez: Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa P A N , Fundacje
Popierania Pamiętnikarstwa Polskiego i Polonijnego oraz reda­
kcję „Gromady - Rolnika Polskiego". Respondenci przed­
stawiali szeroki przekrój społeczny polskiej wsi. Trudno jednak
mówić o reprezentatywności tej grupy dla całej populacji
mieszkańców wsi polskiej, gdyż wśród autorów prac konkur­
sowych uderza duża liczba (66%) osób z wykształceniem
ponadpodstawowym. Zbiór zawiera 21 listów wybranych,
zgodnie z deklaracjami redakcji, ze względu na zawartość ja*
największej liczby problemów oraz typowość „dla całej zbiorowości wypowiedzi" (s. 6).
Z pewnych względów teksty te są nieporównywalne z „żywy
m i " wypowiedziami zebranymi podczas badań terenowych-

�Istnieją jednak powody, dla których warto porównać te dwie
formy wypowiedzi mieszkańców wsi. Zdaniem redakcji zbioru
mamy prawo [...] powiedzieć, że są to (prace konkursowe
" P.K.) oryginalne, swobodne, subiektywne wypowiedzi o życiu
politycznym i gospodarczym Polski, a zwłaszcza wsi polskiej,
w okresie lat 1 9 8 9 - 9 1 " (s. 6). Dalsza szczegółowa analiza
pokaże istotne podobieństwa formalne, tematyczne i mentalne
pomiędzy tymi różnymi rodzajami tekstów. Spodziewam się, że
analiza prac nadesłanych na konkurs „ G r o m a d y " , poprzez
odszukanie ich formalnych i świadomościowych podobieństw
z tekstami uzyskanymi podczas badań terenowych, rzuci dodat­
kowe światło na problem „chłopskiego zrzędzenia".

Podobne względy skłoniły mnie do wzięcia pod uwagę
w swojej pracy także korespondencji kierowanej do redakcji
tzw. prasy chłopskiej. Uwagę skierowałem na cztery czasopis­
ma: „Dziennik L u d o w y " , „Gazetę R o l n i c z ą " , „Chłopską
Drogę" oraz „Zielony Sztandar". Listy kierowane do redakcji
gazet mają zapewne inny charakter niż prace konkursowe.
Wydaje się, że częściej powstają pod wpływem emocji, że mogą
być pisane, aby wypowiedzieć silny żal lub złość. Taka
eicspresywna ich funkcja zbliża je do tekstów mówionych.
Artykuły w prasie chłopskiej, pisane przez zawodowych
dziennikarzy, są czymś zupełnie innym. Kierowane są jednak do
konkretnego odbiorcy, mieszkańca wsi. Nauki społeczne często
korzystają z prasy jako źródła do analiz procesów społecznych.
Tego typu źródła trzeba jednak poddać szczególnie wnikliwej
krytyce, gdyby je traktować jako materiał dokumentacyjny
mówiący o rzeczywistych faktach historycznych. W swojej
pracy uznałem je za językowy przejaw świadomości mieszkań­
ców wsi oraz za zachowania j ę z y k o w e bliskie, jak mi się
wydaje, „chłopskiemu z r z ę d z e n i u " .
W dalszej części pracy pokażę istniejące podobieństwa
w warstwie językowej oraz na poziomie ogólnej wizji rzeczywi­
stości polskiej wsi między tekstami prasowymi a wypowiedzia­
mi chłopów. Ograniczę się wyłącznie do wykazania tych
zbieżności bez orzekania o kierunku wzajemnych wpływów
w relacji „prasa c h ł o p s k a " - język i wyobrażenia chłopów, gdyż
wpływy te mogą działać w obie strony.

Chciałbym teraz krótko przedstawić główne w ą t k i wypowie­
dzi nadbiebrzańskich chłopów, czyli to na co narzekali.
Najczęściej pojawiającym się tematem narzekań była sytua­
cja ekonomiczna rolnictwa oceniana jako niesprawiedliwa dla
mieszkańców wsi.
„Na wsi to teraz bieda straszna.'' *
Problemy ekonomiczne rolników wynikały, zdaniem infor­
matorów, ze złej woli p o l i t y k ó w .
„A może to odgórne założenie, żeby chłopa przycisnąć [...]
Dlaczego to już nie jestem w stanie powiedzieć [...] Takie
jest założenie i taka polityka.''
Dominowało wśród chłopów poczucie porzucenia i potrzeba
troski ze strony państwa.
„Rolnikowi ciężko i powinno mu się
współczuć.''
Krytycyzm, nie rzadko radykalny, wobec polityków ustępo­
wał często poczuciu własnej niekompetencji i niemocy w dzie­
cinie polityki.
„Ludzie po wsiach gadają,
osłów, głąbów dla korzyści,
wywożą.''

że nalazło do ministerstwa
dla złodziejstwa,
okradają,

Cytaty nie podpisane pochodzą z badań terenowych w nadbieb^ńskich wsiach. Ze względu na pejoratywny charakter określenia
bad °P^ zrzędzenie'' oraz ukryty przed moimi rozmówcami temat
n nie podaję danych informatorów. Ich pełną listę zawiera praca
2 w KEiAK UW.
e

a

ma

Kolejnym bolesnym dla moich informatorów problemem
było upośledzenie wsi w stosunku do miasta. Zycie na wsi
wiąże się z ciężką pracą, podczas gdy miasto pozwala na
dostatek i próżniactwo. Ten obraz miasta nie był jednak
jednolity, gdyż w kontekście wypowiedzi o polityce pojawiała
się wizja miasta ogarniętego bezrobociem i głodem. Życie na
wsi nabierało z kolei zalet dzięki temu, że daje poczucie
swobody, kontakt z naturą. D o m i n o w a ł o jednak poczucie
krzywdy mieszkańców wsi wiążące się także z licznymi
przypadkami pogardy dla chłopów ze strony mieszkańców
miasta.
„Tak mam dość tej wsi, tylko robota i robota'';
„gospodarz
od nocy do nocy musi zapierdalać.
Świątek nie piątek.
Z miasta mają urlopy, przyjeżdżają
panie o, nad rzekę
panie, latem panie, całe wakacje panie. Leżą ludzie,
opalają się, a gospodarz musi napierdalać panie, aż mu pot
leci z tyłka. Taki dobrobyt na wsi jest teraz. Ha.'''; „A tamoj
(w mieście - PK) to tak! Pobory masz, aby z miesiąca na
miesiąc nowe idą [...] Cieplutko, ładnie [...] Oni mają na
jedzenie tylko, nie duma o tym, o tym [...] Wmieście to tylko
patrzy na życie i na hulanie i żyje jakoś z dnia na dzień.''
W rozmowach z moimi informatorami często przewijała się
także tematyka historyczna oraz narzekania na cechy narodowe
P o l a k ó w . Polacy porównywani byli często z innymi narodami,
głównie Niemcami, Japończykami i Amerykanami. Te porów­
nania służyły uwypukleniu polskich wad. Polakom brak aktyw­
ności publicznej, umiejętności rządzenia, gospodarowania,
szkodliwa jest nasza skłonność do kłótni, brak jedności, zgody
i przede wszystkim szacunku do prawa, uczciwości. Czasem
podkreślano także zniszczenia moralne dokonane przez „komu­
nę".
„to jest Polska, ja nie wiem, to jest nie kraj, to jest
i złodziej.''

kurwa

Narzekano także często na niekorzystne zmiany w moralno­
ści, obyczajach i stosunkach m i ę d z y l u d z k i c h zarówno w śro­
dowisku wiejskim jak i w całym współczesnym społeczeństwie
polskim. Mówiono o zaniku więzi społecznych, lenistwie
młodego pokolenia, przestępczości braku sprawiedliwości np.
wobec aferzystów lub komunistycznych zbrodniarzy.
Jednym z istotnych tematów zrzędzenia była przyszłość
widziana na ogół w ciemnych barwach. M o i rozmówcy sądzili,
że losy Polski, wsi i ich osobiste będą rozwijać się w niekorzyst­
nym dla nich kierunku, często przedstawiali wizje wręcz
katastroficzne.
„Z takiej sytuacji, to wie pan co, to będzie tak jak w Rosji
[...] Głód
przyjdzie."
Podkreślali, że nie warto podejmować ryzyka w celu poprawy
swego życia. Nie warto poszukiwać własnych dróg życia, bo „w
każdym miejscu tak samo jest". Także w ocenie własnego życia
podkreślali wielokrotnie, że nie mieli wpływu na to, co robią
i kim są, że decyzje podejmowali inni lub decydował los. Często
czuli się bezsilni wobec przyszłości i nie potrafili wyrazić
swoich oczekiwań czy przewidywań.
„A co będzie dalej, zobaczym dopiero panie,
przyszłość
okaże [...] Ja nie mam żadnego rozeznania, co to dalej
będzie.''

Problematyka rolnictwa jest także najczęściej poruszanym
tematem w prasie chłopskiej, co jest oczywiste. Dominuje także
w pracach konkursu „ G r o m a d y " . Zawsze jest ona przed­
stawiana w kontekście politycznym i zawsze podkreślane jest
uzależnienie sytuacji ekonomicznej wsi od polityki rządu
centralnego. W większości tekstów określa się sytuację rolnict­
wa jako złą, tragiczną, jako „dno w zamkniętej beczce, której by
klepki się nie chwycić, nie m o ż n a się w y d o s t a ć " (G 4, s. 34)*.
Sytuacja ekonomiczna gospodarstw rolnych jest, zdaniem więk­
szości autorów, wynikiem działań rządów, jest uzależniona od
polityki państwa. Polityka ta, zwłaszcza w stosunku do rolnict-

775

�wa, jest oceniana negatywnie. Popularna jest opinia o świado­
mym, antychłopskim nastawieniu ekip rządzących w latach
89-93. M ó w i się, że rząd obszedł się z rolnictwem po
macoszemu (G 9, s. 65). Na przykład jedna z ustaw „miała
zniszczyć polską spółdzielczość" (ChD 10, s. 1, list). „Rząd ciął
kudły chłopa do g o ł e g o " (G 6, s. 46). Podkreślany jest często
zawód, jakiego doznała wieś, która oczekiwała wielkich zmian
na swoją korzyść po przemianie ustrojowej.
Narzekaniom na politykę rządów „solidarnościowych" to­
warzyszy zmartwienie o brak politycznej reprezentacji rolników
(1991 rok). Pojawiają się w tym kontekście opinie, że ktoś
celowo przeszkadza w sformowaniu silnej, chłopskiej formacji
politycznej. PSL jest pokrzywdzony, gdyż nie ma dostępu do
mediów, jest rozbijane intrygami - „spisek przeciwko ruchowi
ludowemu" (G 13, s. 97).
Powszechne jest wśród autorów wypowiedzi podkreślanie
wielkiego znaczenia rolnictwa dla gospodarki kraju, dla egzys­
tencji narodu. Piszą: „Przecież bez chleba nie ma życia na tej
z i e m i " (G 12, s. 88). T y m bardziej potępia się więc polityków,
którzy zdaniem mieszkańców wsi nie doceniają wagi rolnictwa.
Takie lekceważenie producentów żywności może doprowadzić
do tragedii, należy więc „ratować biologiczny byt narodu" (G
13, s. 98).
Aktualna, tragiczna zdaniem rolników, sytuacja wsi jest przez
wielu traktowana jako wynik odwiecznego kulturowego, ekono­
micznego i politycznego upośledzenia chłopów. Zdaniem auto­
rów „chłop był i jest bity w [ . . . ] " (G 13, s. 94). Ciekawe są opinie
na temat chłopów jako odrębnej grupy społecznej zawarte
w analizowanych tekstach. Przede wszystkim, jak w wyżej
przytoczonej wypowiedzi, rolnicy są niezwykle ważni dla kraju.
Poza tym ich silne związki z ziemią sprawiają, że posiadają oni
specyficzne cechy wyróżniające ich na tle społeczeństwa.
Popularne jest przekonanie, że „polski chłop ma swój rozum,
wynikający z naszej tradycji, z pracy pokoleń, poniżenia i walki
0 swoją godność, która to walka, niestety jeszcze się nie
z a k o ń c z y ł a " (G 11, s. 87). Poza tym chłopi są ambitni. „ T a
chłopska ambicja powodowała, że wbrew wszelkim trudnoś­
ciom, w warunkach, w jakich nie umiałby żyć żaden amerykań­
ski, czy holenderski farmer - chłop polski zawsze dostarczał
dosyć chleba na nasze s t o ł y " (G 15, s. 106). Inna często
pojawiająca się opinia wyraża się w słowach jednego z autorów:
„Środowisko wiejskie, z natury [...] jest także [...] patriotyczne"
(G 8, s. 57). Kreowany jest więc obraz chłopa, który pomimo
przeciwności losu nieznanych innym ludziom, godnie spełnia
swój obowiązek wobec Ziemi i społeczeństwa, kierując się
własnym rozumem. To istnienie swoistego chłopskiego sposobu
myślenia, który jest często lepszy od inteligenckiego czy
profesorskiego, jest wyraźnie podkreślane. „Chłopski rozum
1 filozofia prosta, codzienna, związana z życiem, przyrodą,
podsuwa wiele rozumnych rozwiązań, nie gorszych od profesor­
skich - ukierunkowanych jednostronnie" (G 5, s. 41). Przeciw­
stawia się „bajeczki Balcerowicza głosowi bezrobotnych i rol­
n i k ó w " (GR 23, s. 6, list) oraz także w odniesieniu do prof.
Balcerowicza wiedzę naukową - wiedzy życiowej. Wyraźne
jest poczucie obcości w stosunku do innych grup społecznych,
może najmniej robotników i bezrobotnych. Najbardziej jest to
widoczne, gdy autorzy mówią o ludziach zajmujących się
handlem, prowadzących działalność gospodarczą. M ó w i się
o nich „ p r y w a c i a r z e " . Pojawiają się wątpliwości co do ich
uczciwości, wynikające z samego faktu, że są przedsiębiorcami:
„sprytniejszy lepszy - czy uczciwszy?" (GR 23, s. 3). Ocenia
się, że „ n a handlu dorabiają się różnej maści spółki, a naród,
żądny dobrego zarobku, doszczętnie dewastuje lasy" (G 15, s.
112). Na chłopa „czychają hochsztaplerzy, by wystawić go do
wiatru" (ZS 19, s. 1). Czasem wprost wymienia się jednym
* Wyjaśnienie użytych skrótów: G - praca nadesłana na konkurs
„Gromady", liczba określa kolejność w jakiej została umieszczona
w zbiorze Komu teraz wierzyć?; ChD - „Chłopska Droga" oraz numer
w 1993 г.; GR - „Gazeta Rolnicza"; ZS - „Zielony Sztandar"; patrz:
bibliografia źródeł prasowych.

116

tchem handel i złodziejstwo пр.: „Dziś bowiem żyje ten, co
handluje i kradnie" (GR 19, s. 6, list).
Odrębność chłopów podkreślana jest także takimi sformuło.
waniami jak „chłopski p o s e ł " , „chłopski r z ą d " , „chłopskij
ugrupowanie". Zawsze więc postrzega się chłopów jako grupj
odrębną, cechującą się pewnymi immanentnymi właściwos*.
ciami wynikającymi z natury i tradycji. Chłopi odczuwa'
szczególną obcość w stosunku do inteligencji i przedsiębiorco
Zdają się nie aprobować „profesorskiego" stylu myślę
a handel uważają za zajęcie z natury nieuczciwie. Nie jest
oczywiście pogląd powszechny. Niektórzy na przykład ce
wykształcenie. Większość jednak przeciwstawia inteligenck
i „przedsiębiorczość" - chłopskości.
To poczucie obcości wobec wymienionych grup wiąże
z częstym przedstawianiem opozycji miasto - wieś, co j
przecież tak charakterystyczne dla „chłopskiego zrzędzenia
U w a ż a się, że „miasto chłopów nie lubiło i nie l u b i " (G 3, s. 31),
Analogicznie do przeciwstawiania sobie dwóch stylów myś­
lenia, mówi się także o dwóch stylach pracy: twórczym na wsi
i odtwórczym w mieście (G 1,8. 18). Obcość znajduje t
swój wyraz w fałszywym, zdaniem chłopów, wizerunku
skiej wsi przedstawianym przez media (GR 25, s. 3). Jak jest
wielka może świadczyć następujący cytat: „ W Polsce trzeba b
rolnikiem, by zrozumieć, co mówi drugi rolnik. Do tej p ;
rolnicy mówili jakby jakimś obcym, egzotycznym języki
i rozumieli się tylko między sobą. Tego dziwnego języka nie
rozumieją ani uczeni, ani r z ą d z ą c y " (G 15, s. 108).
Jeszcze jednym wątkiem występującym w analizowany
tekstach jest, znany także z wypowiedzi nadbiebrzański
chłopów, temat oceny Polaków na tle innych narodów. Mówi
wyłącznie o wadach narodowych a katalog tych wad jest ba
podobny w obu przypadkach. Polacy są więc głupi, nieporz
leniwi, dezorganizowani. Nie umiemy pracować, rząd~
kierować przedsiębiorstwami. W Polsce panuje „ogólnonaro
wy kanibalizm" (G 10, s. 76). Polak jest „wyrobnikiem Euro
intruzem na Zachodzie" (ChD 8, s. 1, list). W kontraście
naszych narodowych wad przedstawia się liczne zalety N
mców. Ten naród jest najczęściej przedstawiany jako pozy'
ne przeciwieństwo Polaków także w tekstach zrzędzenia.
:

*

*

*

„Chłopskie z r z ę d z e n i e " charakteryzuje się występowani
pewnych powtarzalnych konstrukcji językowych, swoisty
zwrotów i wyrażeń, które dostrzec m o ż n a także w analizo
nych tekstach pisanych. Najbardziej charakterystyczną ce
wypowiedzi chłopów, jest bardzo często u ż y w a n i e fo
p y t a j ą c y c h . Wielokrotnie są to pytania retoryczne odnoś
się do sensu jakichkolwiek działań człowieka, zwłas
rolnika пр.:
„Jedni umrą, drugie żyją i co z tego?"
„Co my zrobim?"
Niektóre pytania wyrażają brak zgody czy też niezrozumi
tak nisko ocenianej pozycji rolnika:
„Co ten gospodarz dzisiaj
wart?"
Pytania formułowane są często w formie dotyczącej bezpoś
nio losów informatora:
,,[...] a gdzie ja pójdę, jak ja nie mam szkoty?"
Wiele pytań pada w komentarzach do aktualnej sytu
politycznej i gospodarczej kraju oraz kondycji finanso
rolnictwa:
„Dlaczego te strajki?"
„I co to to to? To rząd?"
„Kurwa, to zarobek
jest?".
Niektóre ze zdań pytających są częścią konstrukcji p
- odpowiedź, podkreślających retoryczny charakter tych p
,,/ co z tego? I nie ma nic z tego?"
„Jakie życie? Nie ma życia."
Pytania odnoszą się zarówno do konkretnych doświad
informatora, jak i do zagadnień ogólnych. Często wystę

�jako zwieńczenie danego wątku wypowiedzi. Dawane przez
samych autorów pytań odpowiedzi podkreślają retoryczny
charakter pytań.
Zdania pytające pojawiają się także w tekstach pisanych,
zarówno w artykułach jak i w listach do redakcji. Dopiero
jednak analiza znaczenia tych pytań dla treści tekstu pozwala
dostrzec większe podobieństwo pomiędzy dwiema tak różnymi
formami wypowiedzi, czyli pomiędzy chłopską m o w ą i pis­
mem. Podam tylko dwa przykłady pytań zawartych w tytułach
artykułów prasowych:
„Kto wyciągnie świnie z d o ł k a ? " (Ch D nr 9, s. 10);
„Wczoraj i dziś, a jakie jutro?" (Ch D nr 9, s. 11).
Także w pracach kierowanych na konkurs „ G r o m a d y ' ' często
używana jest forma pytająca. Jedno z takich pytań posłużyło
redaktorom zbioru jako tytuł: „I komu teraz wierzyć, do kogo
udać się po ratunek?" (G 5, s. 42).
Częste użycie różnorodnych form pytających zdaje się
wynikać z poczucia zagubienia i dezorientacji mieszkańców wsi
we współczesności.

W swoich wypowiedziach informatorzy uogólniali często
swoje indywidualne doświadczenia, a także swoje przekonania
na temat „doli c h ł o p a " i na ich podstawie budowali sądy
o kondycji ludzkiej w ogóle. Służyły temu pewne formy
językowe. Występowały one zarówno w konstrukcji zdań
(podmiot), jak i całych wypowiedzi (ogólne wnioski z jedno­
stkowych wydarzeń).
Po pierwsze używali często słów: każdy, człowiek, wszystko,
nic, absolutnie. Np.:
„Absolutnie nic; Te młode wszystkie poszli [...]; (pyt.: [...]
na co ludzie najbardziej narzekają?) Panie na wszystko
[...]; (pyt.: [...] co jest najgorszego w życiu na wsi?) Panie
wszystko, panie wszystko
[...]."
Słowa „ k a ż d y " lub „ c z ł o w i e k " były też często podmiotami
zdań opisujących czy to konkretne, jednostkowe wydarzenia,
czy to wyrażających opinie informatorów. Np.: „Bo dzisiaj to po
prostu każdy się załamuje panie".
Niekiedy wypowiedzi nadają faktom przeciwny niż uogól­
niający, a więc partykularny charakter. Pojawia się to np.
podczas wymieniania niedogodności życia na wsi. Wtedy
zjawiska, które występują także w mieście, przypisuje się tylko
wsi. Np.: „Na wsi to tak, trzeba światło opłacić, teraz telewizor
trzeba opłacić, podatki zapłacić, fajerkasę zapłacić''.
W większości w y w i a d ó w jednak raczej rozciąga się opinie
o wsi także na miasto (na ogół nie wyklucza to idealizacji miasta
w innych fragmentach tego samego wywiad) пр.:
„Na wsi źle i temu co się nauczy Źle. Każdemu
wesoło.''
„W mieście tak samo i na wsi tak samo".

nie jest za

Jak się wydaje, uogólnienia te mają zawsze charakter
pesymistyczny i sprowadzać się mogą do twierdzenia o po­
wszechności zła i nieszczęścia.

*

*

*

W opisie ciężkiej pracy rolnika często stosowane jest w y l i ­
zanie, pokazujące dynamicznie np. następstwo licznych zajęć
ciągu dnia lub wielość trudów, jakie spadają na chłopa:
•.[•••] to mam pięcioro dzieci, i pole, i siano, i świnie,
i człowiek po prostu
[...]"
dla opisania przeciwieństwa ciężkiej pracy rolnika czyli
Próżniactwa urzędników w mieście stosowane bywa wyliczaw

••[•••] chodzą, siedzą, kawę piją, siedzą tamoj, paplują. O!''
• У'jczanie stosowane jest także przy wyrażaniu opinii na temat
k i c h losów, nieszczęść które spotykają człowieka:
Uz

»[•••] to dzieciak chory, to piekło z mężem, to rozwód, to to,
'o tamto. " (wyw. 1)

Również złe w ocenie chłopów działania rządu, lub ciężary
spadające na rolników ze strony państwa są opisane za p o m o c ą
wyliczania:
„Na wsi to tak, trzeba światło opłacić, teraz telewizor
trzeba opłacić, podatki zapłacić, fajerkasę
zapłacić''
Wyliczanie zdaje się służyć silniejszej ekspresji opinii chłopów
o ich trudnym życiu, ciężkiej pracy i niesprawiedliwej sytuacji
ekonomicznej, społecznej i politycznej.

Wypowiedzi zawierają pewne zwroty, głównie uogólnienia
lub pytania, które są przez r o z m ó w c ę wielokrotnie powtarza­
ne. Np.:
„Kto się martwi o gospodarza? Czy się ktomartwi? [...] Kto
się martwi [...]? No kto się martwi? Kto się martwi? [...] No
kto się martwi?"
Te powtarzające się sformułowania tworzą albo zwarty ciąg
albo też powtarzają się co jakiś czas w toku całej rozmowy.
Oprócz zdań czy zwrotów występują także charakterystyczne
dla danego informatora, ale pojawiające się także w innych
wywiadach słowa, które s ą często powtarzane:
,,[...] i koniec, kapitulacja [...] to na wsi kapitulacja [...]
rolnictwo koniec, kapitulacja [...] / już kapitulacja [...]
a teraz
kapitulacja"
Ciekawym zjawiskiem są fragmenty wypowiedzi, w których
informatorzy przedstawiają jakieś pozytywne aspekty życia na
wsi lub swojej osobistej sytuacji a następnie przewidują
nieuchronne jej pogorszenie. Np.:
„Może teraz ten nowy sejm, nowy rząd, Pawlak może coś
lepiej zarządzi [...] Ja myślę, że nie"
W tych i podobnych wypowiedziach neguje się więc jakiekol­
wiek szanse poprawy sytuacji rolników i ich otoczenia. Takie
sformułowania podkreślają brak nadziei na pozytywną odmianę
losu wsi i całej Polski.
W tekstach „chłopskiego z r z ę d z e n i a " bardzo często pojawia­
j ą się słowa i wyrażenia o dużej ekspresji. Ich występowanie
jest zindywidualizowane i trudno znaleźć rządzącą nimi regułę.
Takie „ m o c n e " zwroty mogą przyjmować różne formy:
1. Wulgaryzmy:
,,/ jeb za dupy ich!"
,,[...] tam zatwierdzili, zacholerzyli
[...]".
2. Nakazy:
,, W łeb dać i położyć jednego
skurwysyna''
3. Przekleństwa:
„A niech idzie do grobu!"
„Teraz cholera ten rząd, niech ich diabli
wezmą".
Wszystkie tego typu zwroty wypowiadane były z uniesieniem,
często bardzo głośno.
Ciekawe jest też, rzadkie co prawda, zjawisko określania
ludzi słowem „robak". „ R o b a k " w terminologii mieszkańców
nadbiebrzańskich wsi to nazwa obejmująca wszystkie zwierzę­
ta, ale przede wszystkim dzikie zwierzęta zza rzeki. „ R o b a k "
pojawia się jako określenie człowieka w sytuacji beznadziejnej,
bez wyjścia. Np.: „I co on ten robak sam zrobi ten Heniek?".
W tekstach „zrzędzenia" często powtarzało się zdanie „nie
wiem" lub inne wypowiedzi o podobnej treści i formie пр.:
A skąd ja to wiem; A skąd ja mogę wiedzieć?.
Zwroty te występowały na dwa sposoby. Po pierwsze
w wywiadach z osobami, które przejawiały niechęć do roz­
mowy, mówiły mało lub traktowały moje pytania ze zdziwie­
niem czy niezrozumieniem. Wtedy ich odpowiedzi były zdaw­
kowe lub odpowiadali:
„A co my wiemy panie, my ludzie nie uczone, ciemne. My
nie wiemy.
W przypadku kilku informatorów m o ż n a stwierdzić, że liczba
zwrotów typu „nie w i e m " była odwrotnie proporcjonalna do
długości rozmowy.
Konstrukcje typu „nie w i e m " pełniły także inne funkcje.

117

�Często kończyły one jakiś dłuższy wywód informatora puen­
tując jego myśl. Np.:
Ale jak to wyjdzie, to ja nie wiem.
(Po wypowiedzi na temat polityki rolnej)
I teraz ja nie wiem.
(Po dłuższym opisie sytuacji jednego z sąsiadów).
Tego typu wyrażenia podkreślają, podobnie jak pytania
retoryczne, zagubienie chłopów we współczesnym świecie i lęk
przed przyszłością, na której kształt nie mogą oni wpłynąć.
Zwrot „nie w i e m " wydaje się wynikać z braku poczucia ładu
w otaczającej rzeczywistości i niezrozumienia czy też niedo­
strzegania jakichkolwiek reguł nią rządzących.
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech zebranych
w trakcie badań terenowych wypowiedzi jest bardzo częste
przywoływanie przez informatorów szczegółowych danych
liczbowych dotyczących cen, wynagrodzeń itp. Wielokrotnie
dochodziło do sporów pomiędzy informatorami lub do długiego
uzgadniania tych danych. Np.:
„Teresa M: Ja ciukarkę kupałam, to dalim 55, to kartofle
byli po 140 metr [...]
Stanisław M: Nie, po 120! Teresa M: Po 120. A w tym roku
kartofle 40, a ciukarka 70. No to
porównać."
Jeszcze wyraźniej występuje powoływanie się na konkretne
liczby w przypadku wypowiedzi na piśmie kierowanych na
konkurs „ G r o m a d y " . Często autorzy tych prac, podobnie jak
informatorzy z badań terenowych dokonywali porównań cen
produktów rolnych do cen artykułów, które kupują rolnicy np.
mleka i ropy, ziemniaków i części do maszyn itp.
W wypowiedziach informatorów występowały często zdania
i zwroty zawierające słowa: „ k o n i e c " , „kapitulacja", „roz­
pacz", „ s p u s t o s z e n i e " , „stagnacja" oraz inne zwroty o podob­
nej treści.
Wyrażenia te odnosiły się do sytuacji rolnictwa oraz do
osobistej sytuacji danego rozmówcy. Np.:
„Nie ma wyjścia.''
„To tylko pętla na szyją i koniec."
„[...] rolnictwo koniec, kapitulacja."
„Spustoszenie,
u nas na wsi to jest spustoszenie."
Podobne sformułowania występują także w innych niż materiał
terenowy tekstach źródłowych. Oto przykłady tego typu sfor­
mułowań wybrane z prac konkursowych „ G r o m a d y " oraz
listów i artykułów z „prasy c h ł o p s k i e j " :
,, Okrągły stół spowodował na wsi stagnację, wyczekiwanie
- jak przed burzą" (G 2, s 24)
„(sytuacja rolnictwa, to - P.K.) dno w zamkniętej beczce
[...]" (G 4, s. 34)
„ Wieś ogarnęło ogólne zniechęcenie i zastój " (G 5, s. 43)
„Władza 'solidarnościowa'
kładzie go (chłopa - P. K.) na
łopatki". (G 12, s. 91)
„Program Balcerowicza położył na łopatki [...]" (G 13, s.
99)
„Plan [...] Balcerowicza położył na łopatki rolnictwo i całą
gospodarkę"
(G 14, s. 101)
„[...] stagnacja [...]" (GR nr 21, s. 6, list)
„ Uratować przed zagładą polskie owczarstwo.'' (ChD nr
8, s. 1)
„Nawozy krach" (ChD nr 9, s. 1)
„[...] wielkie spustoszenie [...]" (ChD nr 10, s. 1, list)
„Pozostałapustka"
(ChD nr U, s. 1). (Podkreślenia moje
-PK)
W artykułach prasowych, pracach konkursowych a przede
wszystkim w listach do „gazet c h ł o p s k i c h " oraz w tekstach
mówionych przewija się podobne słownictwo i padają podobne
określenia opisujące stan rolnictwa, polityków, nastroje miesz­
kańców wsi. Podobieństwa pomiędzy formami pisanymi a m ó ­
wionymi dotyczą, jak już podkreśliłem, głównie treści wypo­
wiedzi, wizji rzeczywistości, na jakiej się opierają. Znajduje to
jednak także swoje odbicie w formach językowych używanych
świadomie lub nieświadomie do opisania tej rzeczywistości.

118

*

*

*

Przeprowadzona powyżej prezentacja głównych wątków
treściowych oraz cech formalnych „chłopskiego zrzędzenia"
skłania do poszukiwania podobieństwa na tych dwóch płasz­
czyznach pomiędzy zrzędzeniem, a pewnymi elementami trady­
cyjnej kultury ludowej. Odnalezienie takich podobieństw treś­
ciowych i formalnych może wskazać kierunki interpretacji
zjawiska zrzędzenia i ujawnić ukryte w nim znaczenia. Takim
zjawiskiem kultury ludowej, bliskim w tych dwóch wymiarach
zrzędzeniu, wydają mi się lamenty pogrzebowe, czy też po
prostu lamenty. Oczywiście istnieje zasadnicza różnica funk­
cjonalna pomiędzy tymi dwoma rodzajami ekspresji słownej.
Lamenty występują w konkretnej, zrytualizowanej sytuacji. Ich
występowanie obwarowane jest społecznie usankcjonowanymi
rygorami. Lament nie jest tylko „ekspresją indywidualizmu"
(Sulima 1992, s. 82). Nie służy on wyłącznie wyrażeniu
rozpaczy konkretnego człowieka w obliczu osobistej tragedii.
Pełni także funkcje „obrzędowo-magiczne i normatywno- s p o ł e c z n e " (Trojanowicz 1989, s. 13). Lamenty były wykony­
wane przede wszystkim w związku ze śmiercią bliskiej osoby,
„Zawodzenie, opłakiwanie było także reakcją na wielkie kata­
strofy, trzęsienia ziemi, [...] groźne pożary, powodzie, epidemie,
wojny i t p . " (Sulima 1992, s. 85). Jak widać sytuacja, w jakiej
odbywa się wykonanie lamentów, jest całkowicie inna niż
w przypadku chłopskiego zrzędzenia. Poza tym lamenty,
pomimo że były na ogół improwizacjami, posiadają literacki
kształt, który jest silnie skonwencjonalizowany, oparty na
trwałych schematach. M i m o tych zastrzeżeń myślę, że warto
zwrócić uwagę na kilka podobieństw, zarówno w treści jak
i formie, jakie występują między lamentami i zrzędzeniem. Oto
podstawowe wątki treściowe lamentów ujęte przez Moszyń­
skiego (1939, s. 1517) w następujący schemat: ,,1) zapytanie
0 przyczynę śmierci (Dlaczego umarłeś? Czy brakło ci pożywie­
nia, odzieży itd.? Czy byłeś niezadowolony z żony i rodziny?
Czy cię nie miłowano?); 2) skarga, że skutkiem śmierci
zmarłego osieroceni przezeń znaleźli się w ogromnych trudnoś­
ciach (Co teraz poczniemy? Jak będziemy żyć bez ciebie? Kto
wykona tę a tę pracę? Kto będzie nas karmił, pouczał, ochraniał,
bronił...?); 3) prośba, by zmarły ocknął się ze snu, powstał
1 spojrzał na obecnych, by powiedział choć jedno słowo; 4)
skarga, że się utraconego nigdy nie ujrzy, a głosu jego nigdy nie
usłyszy; 5) wyrażenie gotowości na śmierć wraz ze zmarłym
i prośba doń, by zabrał osieroconego ze sobą; 6) wysławianie
zmarłego; i wreszcie 7) żegnanie się z n i m " .
O wiele bardziej istotne z punktu widzenia analizy „chłops­
kiego zrzędzenia" wydają się formalne cechy lamentów. „Cha­
rakterystycznym rysem składni zawodzeń jest stałe ciążenie do
intonacji pytających i wykrzykujących [...] Wykonawczyni
zaklina, krzyczy w rozpaczy, pyta i żąda odpowiedzi wiedząc,
że odpowiedzi tej nie uzyska" (Trojanowicz 1989, s. 18).
Wydaje się więc, że istnieją przede wszystkim formalne
podobieństwa pomiędzy lamentami a zrzędzeniem. W obu
aktach słownych wypowiadający u ż y w a przede wszystkim form
pytających i wykrzyknikowych. Także retoryczność tych pytali'
bywa podobna:
„Bo z czego tutaj żyć?"
„I co on ten robak sam zrobi?"
„Co my zrobim panie?"
„No to co teraz robić?"
„[...] gdzie my siępodziejem
[...]?" (zawodzenie po ojcu.
Trojanowicz 1989, s. 9);
„Jak ja będę żyła [...]?"
„A co ja będę robiła?" (płacz po matce, Trojanowie*
1989, s. 10).
Pojawiają się również w lamentach, podobnie jak w „zrzę­
dzeniu", wątki ciężkiej pracy na roli. Np.: „bo ja radeńki W
dam,/bo trzeba pracować na polu tak ciężko mnie." (Płacz p'
mężu, Trojanowicz 1989, s. 11).
Skromny materiał na temat lamentów, o czym piszą badacz
tego zagadnienia (Trojanowicz, 1989), nie pozwala na szersi

�analizę tego tematu. Jeśli jednak odwołamy się także do
j terpretacji znaczeń lamentów, przyjrzymy się emocjom i me­
taforom zawartym w zawodzeniach, to rzuci to także światło na
sens „chłopskiego z r z ę d z e n i a " .
Lamenty towarzyszyły chłopom w różnych momentach ich
życia, nie tylko w związku ze śmiercią bliskiej osoby. Były to
jednak zawsze momenty szczególnie dramatyczne. Stąd niosą
one ze sobą przede wszystkim rozpacz. Wyrażają poczucie
bezradności wobec nieodwracalności straty, tragedii, znisz­
czenia. Są krzykiem nadaremnym, pytaniem bez odpowiedzi.
Lamenty są wynikiem zetknięcia się człowieka z czymś
niezrozumiałym, nie poddającym się jego woli, nieuchronnym.
Człowiek czuje się w takiej sytuacji całkowicie osamotniony.
Wydaje się, że podobne doznania (opuszczenie, osamotnienie,
bezradność, strach przed przyszłością) opisuje „chłopskie zrzę­
dzenie". Dlaczego?
n

Analiza „chłopskiego z r z ę d z e n i a " , oraz odwołanie się do
pisanych form wypowiedzi mieszkańców wsi, pozwala na
próbę rekonstrukcji chłopskiej wizji świata, społeczeństwa
i człowieka manifestującej się w tych tekstach. Poniżej przed­
stawię wyłaniające się z analizowanych tekstów fragmenty
takiej wizji. Nie będzie to całościowy model świata funk­
cjonującego w świadomości i nieświadomości mieszkańców
współczesnej wsi polskiej, a jedynie te jego elementy, które
zawierało „chłopskie z r z ę d z e n i e " . Chciałbym także, odwołując
się do literatury przedmiotu, pokazać zbieżność tych fragmen­
tów chłopskiej wizji świata, społeczeństwa i człowieka z mode­
lem świata klasycznej kultury chłopskiej (Jagiełło-Łysiowa
1983), lub z symbolicznym uniwersum kultury polskiej.
W pierwszej kolejności chciałbym przedstawić grupowy
autoportret chłopów wyłaniający się zarówno ze „zrzędzenia"
jak i pozostałych wykorzystywanych w pracy źródeł. Będą to
więc przekonania samych chłopów o ich inności czy też
wyjątkowości, a nie lista rzeczywistych różnic społecznych
i kulturowych pomiędzy chłopami i innymi grupami. Chłopi
posiadają niezwykle silne poczucie odrębności własnej grupy na
tle społeczeństwa. Jest to szczególnie widoczne w pracach
konkursowych „ G r o m a d y " . Podkreślają tę odmienność chło­
pów w porównaniu z mieszkańcami miasta lub ludźmi o poza­
rolniczych zawodach także informatorzy nadbiebrzańscy. Ta
inność chłopów przejawiać się ma na wielu płaszczyznach:
praca, doświadczenie historyczne, styl bycia, sposób myślenia,
wartości.
Warte rozpatrzenia są następujące zagadnienia:
1- Semantyczna zawartość takich określeń bytujących w świa­
domości chłopów jak „chłopskość m y ś l e n i a " , „dola chło­
pa", „chłopskie w a r t o ś c i " .
2. Poczucie odrębności chłopskiej historii i chłopskiego losu.
3. Przekonanie o specyficznym, właściwym tylko tej grupie,
sposobie życia chłopów.
4. Samoocena dzisiejszej kondycji społecznej, intelektualnej
i etycznej społeczności wiejskiej.
- Pozytywny obraz chłopa oraz wynikające z niego poglądy
o szczególnym miejscu kultury chłopskiej wobec kultury
narodowej i wyjątkowym znaczeniu chłopów w społeczeń­
stwie.
W przekonaniu wielu autorów tekstów pisanych, (w znacznie
mniejszym stopniu dotyczy to tekstów mówionych) istnieją:
specyficzny zasób wiedzy, styl myślenia i postawa wobec
•ata, które przesądzają o głębokiej odrębności chłopów
stosunku do innych grup społecznych, określanych jako
"miestscy" (w materiałach terenowych). Istotą tak pojmowanej
°Pskości jest „ n a t u r a l n y " , wynikający z bliskiego związku
^ z y r o d ą stosunek do świata. Pozwala on na głębsze i wnikli wktó '
' J .g° prawd niż nauka „ p r o f e s o r ó w " . Wiedza,
- l depozytariuszem jest społeczność chłopska, przekazy waJest poprzez tradycję. Jest to wiedza mocna i trwała
5

?

s

X ) z n a n

rc

n a

e

e

w przeciwieństwie do zmiennych d o g m a t ó w nauki. Chłopskie
myślenie jest związane ze specyficznie chłopskimi wartościami,
wśród których naczelne miejsce zajmują szacunek dla ziemi,
patriotyzm i praca. Wartości te najpełniej realizowane są
właśnie poprzez chłopski styl życia, poprzez pracę na roli, która
jest służbą ziemi i społeczeństwu.
Ciekawe, że inny nieco jest obraz „ c h ł o p s k o ś c i " w tekstach
mówionych. Podczas gdy w pisanych wypowiedziach istnieje
pozytywny aspekt chłopskiej specyfiki, „ z r z ę d z e n i e " zawiera
przede wszystkim negatywną wizję „chłopskiej d o l i " . Jest ona
zresztą podzielana również prze autorów prac konkursowych
i tekstów prasowych. Na obraz „chłopskiej d o l i " składa się
przede wszystkim ciężka praca. Nie jest ona jednak wartością
wyłącznie pozytywną, a raczej przekleństwem. Szczególnie
chłopi skazani są na ciężką pracę, która nie przynosi żadnych
dobrych efektów.
W opinii informatorów chłopi są grupą upośledzoną pod
względem społecznym i kulturowym. Są zepchnięci na mar­
gines życia społecznego. Nikt (czyli ani rząd, ani mieszkańcy
miasta, ani siły nadprzyrodzone) nie dba o ich interesy.
W procesie komunikacji wewnątrz kultury polskiej treści bliskie
chłopom są pomijane, lekceważone (odczucie dotyczy przede
wszystkim telewizji). Silne jest przekonanie o odwiecznym
losie chłopów „jako losie ofiarnym" (Sulima 1992, s. 163). To
cierpienie chłopów, ich niższe miejsce w hierarchii społecznej
jest trwałe od zarania historii tej grupy.
Odmienność chłopskiego sposobu życia ma swój aspekt
pozytywny i negatywny. Pozytywy, podobnie jak w przypadku
„chłopskiego m y ś l e n i a " , wynikają z bliskich związków chłopa
z przyrodą. Także jego praca wyróżnia go nie tylko na
niekorzyść. Pozytywną stroną rolnictwa jest swoboda osobista,
niezależność, brak nadzoru ze strony przełożonych, brak przy­
musu czasowego. Pojawia się także przekonanie o twórczym
charakterze pracy chłopa w przeciwieństwie do odtwórczej
pracy np. robotnika. Pozytywny obraz życia wiejskiego kreują
jednak głównie autorzy pisanych form wypowiedzi. W tekstach
„zrzędzenia" te same elementy wiejskości mają inny nieco
charakter. W p ł y w przyrody na pracę rolnika, cykliczność zajęć
chłopa są traktowane jako przymus pracy „ w świątek, p i ą t e k " .
Pracy, od której rolnik nie może się uwolnić. Dziedziczenie
gospodarstwa to także źródło przymusu.
Jak j u ż wspomniałem istnieje rozbieżność w obrazie chłopa
pomiędzy mówionymi i pisanymi formami analizowanych
wypowiedzi. Teksty prac konkursowych oraz materiały praso­
we zawierają pewien pozytywny obraz chłopskości. Takie
wyobrażenie chłopa wiąże się z przekonaniem o jego szczegól­
nej roli wobec świata i społeczeństwa. Rola ta wynika ze
ścisłych związków rolnika z przyrodą oraz w formie zracjo­
nalizowanej z ogromnego znaczenia producentów żywności.
Tak pisze na ten temat Jan Szczepański: „Władanie ziemią
oznaczało także dysponowanie jej m o c ą i w tych wyobrażeniach
o prestiżu człowieka dysponującego ziemią, tkwiły podświado­
me pozostałości wyobrażeń o sile człowieka czerpanej z z i e m i "
(Szczepański 1988, s. 25-26). Ten sam autor w następujący
sposób opisuje przekonania o wyjątkowo istotnej funkcji
kultury ludowej dla całego narodu: „Kultura ludowa spełniała
w ramach kultury narodowej kilka funkcji. Z jednej strony była
ona jakby „przechowalnią" istotnych wartości [...] Była to
doniosła rola w utrzymywaniu ciągłości i tożsamości kultury
ludowej" (Szczepański 1988, s. 56). W tej wizji chłopskości jest
więc kultura ludowa czymś wyjątkowo wartościowym, a miesz­
kaniec wsi miał powody do dumy z własnej przynależności
społecznej. Jest to zgodne ze stanem świadomości chłopskiej
w modelu klasycznej kultury chłopskiej, tak jak przedstawia to
Eugenia Jagiełło-Łysiowa (1983, s.174).
Ocena kultury chłopskiej zawarta w tekstach „ z r z ę d z e n i a "
jest odmienna. M ó w i ą one raczej o niższości intelektualnej wsi,
o negatywnym doborze wśród jej mieszkańców. „ W rolnictwie
dokonała się zatem selekcja negatywna, pozostali ludzie niewykształceni, nie umiejący sobie radzić z nowoczesnym rolnict-

119

�wem, skłonni do lenistwa i pijaństwa, szukający łatwych
zarobków i nie dbający o przyszłość swoich gospodarstw"
(Szczepański 1988, s. 5). Jeśli ten pogląd prezentowany przez
Jana Szczepańskiego jako opinia części socjologów nie jest
podzielany w całości przez nadbiebrzańskich chłopów, to
jednak na pewno w dużym stopniu jest zgodny z ich obawami.

*

*

*

Pewne przekonania chłopów wyrażane w analizowanych
tekstach, aczkolwiek wyrastają z oceny „doli c h ł o p a " , posiada­
j ą szersze znaczenie i odnoszą się do kondycji człowieka
w ogóle. Wskazuje na to chociażby częste użycie określeń:
„ k a ż d y " , „każdy c z ł o w i e k " itp. W tym rozdziale chciałbym
odtworzyć pewne elementy wizji człowieka, jakie składają się
na „chłopską antropologię filozoficzną". Podstawowe zagad­
nienia występujące w „chłopskim z r z ę d z e n i u " , a będące
fragmentami takiej wizji to:
1. Fatalistyczna koncepcja człowieka i ocena swobody wyboru
dróg życiowych.
2. Wizja życia jako walki o byt. Życie w ciągłym zagrożeniu.
3. Praca jako przekleństwo człowieka.
Podstawowym przekonaniem o losie człowieka zawartym
w „chłopskim z r z ę d z e n i u " jest przeświadczenie, że człowiek
nie może wpływać na swoje życie. Miejsce, gdzie mieszka,
zawód, rodzina, liczba dzieci, wszystko to jest wynikiem nie
jego wolnego wyboru, ale decyzji np. rodziców. Podejmowane
przez niektórych próby zmiany swojego życia związane z ryzy­
kiem, z całkowitą odmianą przyjętych zachowań, sposobów
myślenia, oceniane bywały na ogół jako nieudane, niefortunne
i z góry skazane na przegraną. To poczucie braku podmiotowo­
ści we własnym życiu dotyczy przede wszystkim osób, które
pozostały na wsi. Jednak wydaje się, że nawet decyzja o wybo­
rze miasta, jako miejsca życia, bywa często podejmowana nie
przez daną osobę, ale przez rodziców. Istotne z punktu widzenia
mojej pracy wydaje się nie to, jak rzeczywiście podejmowane są
decyzje osobiste, ale poczucie braku podmiotowości powszech­
ne wśród moich informatorów. Wyjątkowe było na przykład
motywowanie swoich życiowych decyzji własnymi planami, na
ogół powoływano się na sytuację rodzinną, tradycję, przymus
ekonomiczny.
Interesujące jest także poczucie braku wpływu na sytuację
swoją i rodziny poprzez pracę, chociaż tak wielu spośród
informatorów poszukiwało i znajdowało źródła dodatkowego
dochodu za granicą (badania z lat ubiegłych na tym terenie).
Polepszenie własnego statusu ekonomicznego wiązane jednak
zawsze jest z polityką rządu. Jedynie państwo może zapewnić
poprawę bytu. Powszechna jest niewiara we własne możliwości
w tym zakresie. Jak ujmuje to w swojej książce profesor
Szczepański: „Największym nieszczęściem chłopów jest pod­
dawanie się bezsilności, czyli uznawanie niemożności działa­
nia, uleganie bezradności, [...] uleganie poczuciu beznadziejno­
ści, czyli zatracanie sensu działania" (Szczepański 1989, s.
111-112). Zdaniem Józefa Styka, autora Ewolucji
chłopskiego
systemu wartości, fatalizm jest „jedną z cech mentalności
c h ł o p s k i e j " rzutujących na „chłopską wizję ś w i a t a " (Styk
1988, s. 65). Ten fatalizm wyrażany był także w wypowiedziach
moich informatorów. Styk uważa, że fatalizm stracił swoje
decydujące znaczenie dla chłopskich przekonań i zastąpiony
został postawami racjonalistycznymi i pragmatycznymi,
a „chłop okraszał te postawy wspomnieniem o woli Boskiej
i słabości człowieka, przez co chciał zamanifestować postawę
pokory względem sacrum [ . . . ] " (Styk 1988, s. 65). W wypowie­
dziach mieszkańców nadbiebrzańskich wsi tym fatum nie jest,
jak się wydaje, wola Boska, a raczej niezrozumiałe, nie
poddające się woli człowieka złe siły prowadzące świat ku
katastrofie. Rozwój świata jest więc kierunkowy i odbywa się ku
gorszemu.
W a ż n y m elementem wizji człowieka jest postrzeganie ludz­

kiego życia jako wiecznej walki o byt. Świat niesie nieustanne
zagrożenia, budzi ciągły lęk. Człowiek z ogromnym trudem im
się przeciwstawia. Wiąże się z tym przymus pracy. Nie jest ona
wartością pozytywną, tak jak w przypadku świata wartości
klasycznej kultury chłopskiej (Jagiełło-Łysiowa 1983, s. 171)
lecz bolesną koniecznością, gdyż tylko ona ratuje człowieka
przed zagładą. Z taką wizją pracy łączy się idealistyczny оЬггц
miasta jako miejsca, gdzie nie trzeba pracować. Ciekawe jest to
że taka wizja pracy nie wyklucza wysokiego wartościowania
pracowitości przypisywanej innym narodom oraz ganienia
lenistwa młodzieży lub Polaków w ogóle. To właśnie pracow.
itość podawana jest jako źródło powodzenia N i e m c ó w lud
Japończyków.

*

*

*

Kwestia doświadczenia czasu pokrywa się częściowo z pozo­
stałymi wyróżnionymi elementami wizji świata, człowieka
i społeczeństwa. Temporalny wymiar ludzkich doświadczeń
obecny jest zarówno w chłopskiej filozofii człowieka jak i wizji
chłopskości czy też w obrazie życia społecznego. Jest to jednak
na tyle doniosły aspekt „chłopskiego z r z ę d z e n i a " , że należy
poddać go osobnej analizie. W uproszczeniu zagadnienie to
można podzielić na następujące składowe:
1. Ocena czasu teraźniejszego.
2. Stosunek do przyszłości i poczucie sprawczości (podmioto
wości).
3. Ocena charakteru zmian zachodzących w rzeczywistości
społecznej w wymiarze czasowym.
4. Czas niezwykły. Katastroficzne wizje teraźniejszości lub
bliskiej przyszłości.
Podsumowując zagadnienie czasu spróbuję krótko powie­
dzieć o tożsamości doświadczenia czasu w kulturze chłopskiej
i kulturze polskiej w ogóle, a rozpocznę od przedstawieni:
sądów o teraźniejszości wyrażanych w tekstach „chłopskiego
zrzędzenia". W wielu wypowiedziach przewijało się poczucie
niezrozumiałości aktualnych wydarzeń politycznych, przemian,
opinii powtarzanych w mediach. Z tym wiązało się przed­
stawianie przeszłości, jeśli nie idealistyczne, to jako okresi
jasnych reguł.
Doświadczenie czasu jest ściśle związane z fatalistyczna
koncepcją ludzkiego losu. Wynika z niej lęk przed przyszłością
i brak poczucia wpływu na rozwój wydarzeń w otaczającym
świecie. W czasie badań terenowych spotkałem tylko jednego
młodego człowieka, który mówił o swoich planach związanyct
z gospodarstwem rolnym. Wszyscy zajmowali postawę bierna
oczekując tego, co przyniesie los. Dominujące było przekonanie
o tym, że w świecie dokonują się zmiany na gorsze. Ten proces
przebiegał na wielu płaszczyznach. Jego przyłady to lenistwo
młodzieży, rosnąca przestępczość, beznadziejna sytuacja rol­
nictwa, rozwój wydarzeń politycznych. Pogląd o dokonujących
się powszechnie zmianach na gorsze wiąże się z katastroficzni
wizją przyszłości. Wiele razy m ó w i o n o więc o głodzie czekajł.
cym Polskę, o nieuchronności wojny. Często powtarzały sii
słowa: katastrofa, kapitulacja, koniec. Fatalistyczny stosunek do
przyszłości wyrażał się w łicznych pytaniach, często retory '
nych, które mówiły o obawach informatorów, o ich poczuć*
zagubienia w otaczającej rzeczywistości. Warto porówn*
zaprezentowane powyżej elementy chłopskiego doświadczeni'
czasu z analogicznymi aspektami kultury polskiej przedstawi
nymi przez Elżbietę Tarkowską (1993b). Kieruje ona swój*
zainteresowanie na temporalny aspekt doświadczeń współczes­
nego społeczeństwa polskiego. Nazywa je „społeczeństwem
c z e k a j ą c y m " . Oto, co charakteryzuje takie społeczeństw
„Żyje w poczuciu zawieszenia, tymczasowości, stanu prze*
ciowego, z obawami wobec niejasnej i niepewnej przyszło^
ale i z pewną nadzieją na zmianę. Orientacja „na przeczekanie
bierne postawy czekania, poczucie tymczasowości i rezygnuj
z myślenia zorientowanego w przyszłość są trwalszym eleme^
tem systemów wartości, świadomości społecznej i stylu żyC
0

0,

0

1

�społeczeństwa polskiego" (Tarkowska 1993b, s. 97-98). Są to
podstawowe cechy doświadczenia czasu charakterystycznego
dla współczesnej kultury polskiej. Jak widać jest ono w wielu
miejscach zbieżne z przedstawionymi przeze mnie elementami
doświadczenia czasu obecnymi w „chłopskim zrzędzeniu".
Dotyczy to przede wszystkim poczucia bezsilności, lęku przed
przyszłością, dezorientacji w teraźniejszości.

Jak już pisałem wcześniej temat miasta był jednym z najczęś­
ciej pojawiających się wątków „chłopskiego zrzędzenia".
Wizja miasta była zawsze ambiwalentna i pełna speczności,
nieomal nigdy jednak miasto nie było przestrzenią obojętną lub
taką samą jak wieś. Stosunek do miasta zawiera się w na­
stępujących elementach:
1. Miasto - raj.
2. Miasto - piekło.
3. Obcość mieszkańców miasta.
Przedstawię prosty katalog cech obrazu miasta obecnego
w „chłopskim z r z ę d z e n i u " , które pokaże, że miasto jest dla
autorów wypowiedzi obszarem niezwykłym, charakteryzują­
cym się skrajnościami i przede wszystkim ambiwalentnym.
1. Dobre aspekty miasta:
- nie trzeba pracować,
- obfitość dóbr materialnych,
- prestiż: szacunek, jakim darzeni są mieszkańcy miasta,
- wygodne życie, próżniactwo, dużo czasu dla siebie,
- uczestnictwo w kulturze,
- lepsze wykształcenie,
- z mieszkańcami miasta liczą się politycy i urzędnicy,
- czystość, higiena,
2. Złe aspekty miasta:
- przestępczość,
- brak żywności, głód,
- bezrobocie,
- uzależnienie od państwa,
- praca pod przymusem czasowym i ciągłym nadzorem.
Jak widać z tego krótkiego katalogu różne zjawiska wiązane
z miastem mogą mieć zależnie od kontekstu różną wartość.
W obrazie miasta istnieją sprzeczności, często zasadnicze. Jest
miasto z jednej strony obszarem, gdzie człowiek bez trudu
zaspokaja swoje pragnienia, a z drugiej strony obszarem
niebezpiecznym, niszczącym i zgubnym dla ludzi. Ta ambiwalencja miasta, łączenie skrajnych przeciwieństw jest zgod­
ne z postrzeganiem go jako mitycznego świata zewnętrznego.
Moje badania z lat 90-93 w ramach grupy laboratoryjnej na
terenie tych samych wsi i wśród tych samych informatorów
wykazały, że obszar uznawany za obcy i daleki (w tym także
miasto) charakteryzuje się właśnie taką ambiwalencją, łączy
biegunowo różne zjawiska. Jest więc, zgodnie z definicją Yi-Fu
Tuana (Tuan 1987) przestrzenią, czyli obszarem wolności
wielkich możliwości i jednocześnie groźnym i przynoszącym
człowiekowi zagładę. Obraz miasta w „chłopskim zrzędzeniu"
Pomimo powierzchowych sprzeczności, jest więc zgodny z maPa. mityczną. Taki stosunek do miasta właściwy jest współczes­
nej kulturze chłopskiej, o czym pisze między innymi JagiełłoŁysiowai(1983, s. 186).
Obcość miasta przejawia się także w przekonaniach o inności
ludzi z miasta. Teraz chciałbym podać jeszcze inny przykład
tystai su, jaki odczuwają mieszkańcy nadbiebrzańskich wsi
stosunku do „miestskich
z-narnienne jest posługiwanie się np. kategoriami „pan
pPana" j
"
odniesieniu do ludności miejskiej,
rzy czym „pan z pana" reprezentuje postawy pozytywne,
^m także w stosunku do chłopów. Widoczne jest poczucie
^ szosci intelektualnej i kulturalnej wobec mieszkańców mias1

n

w

z

c

n

a

m

a

w

Interesująca wydaje się także analiza wyobrażeń życia
społecznego i polityki wyrażanych poprzez „ z r z ę d z e n i e " .
Obraz społeczeństwa, państwa i polityki manifestujący się
w analizowanych przeze mnie źródłach zawierać będzie:
1. Ocenę relacji międzyludzkich w wielu różnorakich sytuac­
jach.
2. Swoistą koncepcję państwa i życia politycznego.
3. Poczucie etycznego chaosu.
Okazją do wyrażania opinii o charakterze relacji międzyludz­
kich były wydarzenia najnowszej historii, wspomnienia ze
spotkań z urzędnikami i innymi osobami z miasta oraz problemy
rodzinne. Znamienne było przekonanie, że stosunki między
ludźmi opierają się na dominacji i strachu. Tak ocenia się relacje
np. między chłopami a urzędnikami, między władzą a obywate­
lami. Także w rodzinie rodzice chcą d o m i n o w a ć nad dorosłymi
dziećmi, teściowie nad synowymi.
Relacje obywatele - władza wymagają odrębnego omówienia
ze względu na specyficzną wizję państwa funkcjonującą wśród
chłopów. Nazwałbym tę wizję obrazem państwa restrykcyjnodystrybutywnego, wszechmocnego z jednej strony i nieżycz­
liwego z drugiej. Chłopi odczuwają przede wszystkim prag­
nienie, aby państwo otoczyło ich opieką. Ich stosunek do
państwa można by określić z pewną przesadą jako infantylny.
Brak takiej opieki chłopi odczuwają jako dyskryminację. Wiąże
się to z bardzo niską oceną polityków, ich motywacji i celów.
Stosunek mieszkańców wsi do państwa pozbawiony jest po­
czucia podmiotowości, możliwości wpływania na kształt poli­
tyki, gdyż państwo jest zasadniczo czymś obcym i wrogim. Idee
głoszone przez elity polityczne nie znajdują wśród nich zro­
zumienia, gdyż sprzeczne są z funkcjonującym w chłopskiej
świadomości modelem państwa. Politycy uznawani są przez
chłopów za hipokrytów, gdy używają takich słów jak „ojczyz­
na", „ p a t r i o t y z m " itp.
Ciekawą syntezę dawnej chłopskiej wizji państwa zawiera
praca Thomasa i Znanieckiego (1976). Warto j ą obszerniej
zacytować, gdyż w wielu sprawach nie zdezaktualizowała się
ona do dziś. „Polityczny porządek j a w i się chłopu [...] jako
bezosobowa i moralna siła, absolutnie tajemnicza, której prze­
jaw można w jakiś sposób przewidzieć, ale której istota i prawa
nie dadzą się zmienić dzięki ingerencji ludzkiej [...] Cały ten
system, to połączenie bezosobowej władzy i na wpół religijnej
hierarchii, umożliwia oczywiście wyjaśnienie wszystkiego, ale
absolutnie wyklucza ideę politycznej działalności. Chłop może
jedynie biernie akceptować wydarzenia i radować się albo
smucić [...] Nieograniczona władza przypisywana państwu oraz
tajemnica, jaką w wyobraźni chłopa otoczeni są przywódcy,
sprawiają, że często chłop wiąże z nimi najbardziej niedorzecz­
ne nadzieje lub daje dostęp najbardziej czasem absurdalnym
obawom [...] Reprezentując nadprzyrodzony porządek, państwo
jest równocześnie źródłem nieograniczonych m o ż l i w o ś c i "
(Thomas, Znaniecki 1976, t. 1, s. 132-133). Wydaje się, że
stosunek do państwa, jaki manifestuje się w „chłopskim
zrzędzeniu", jest w dużym stopniu podobny do cytowanego
powyżej. Państwo jawi się, na podstawie omawianych źródeł,
jako instytucja obca, nie posiadająca społecznego zakorzenie­
nia. Państwo utożsamiane jest z rządem, partiami politycznymi
i biurokracją. Jako takie jest wrogie człowiekowi. Najważniej­
sze wydaje się jednak to, że obywatel, zwłaszcza mieszkaniec
wsi nie ma, w swoim odczuciu, żadnego wpływu na działania
władz, polityków, urzędników. Tylko niektórzy chłopi utoż­
samiali się z jakąś instytucją życia publicznego. Dotyczy to
wyłącznie autorów wypowiedzi pisanych. Takimi instytucjami
bywały spółdzielnie, organizacje rolników, rzadko partie i ruchy
polityczne ( „ S o l i d a r n o ś ć " , PSL). W przypadku informatorów
z nadbiebrzańskich wsi nie można w ogóle mówić o takiej
identyfikacji.
Przy okazji omawiania wizji państwa warto także wspomnieć
o poglądach na gospodarkę prezentowanych przez chłopów.
Przede wszystkim w pracach konkursowych (ale nie tylko)
występuje, powodowane właściwym jeszcze klasycznej k u l -

121

�turze chłopskiej agrocentryzmem, utożsamienie życia gospo­
darczego społeczeństwa z funkcjonowaniem gospodarstwa
chłopskiego. Stąd wydaje się wynikać np. potępienie prywaty­
zacji, rozumienie mechanizmów wolnego rynku jako braku
porządku i gospodarności, brak akceptacji dla różnic w do­
chodach, żądanie kontroli i jednoosobowego kierowania gos­
podarką, celowego i planowego jej rozwoju. Powszechny jest
brak akceptacji dla takich sposobów zarobkowania jak handel,
prowadzenie własnego przedsiębiorstwa. Potępiane są jakiekol­
wiek przejawy zamożności.
W „chłopskim z r z ę d z e n i u " przedstawiana jest wizja po­
stępującej ogólnospołecznej demoralizacji, która przejawia się
w wielu aspektach życia publicznego i stosunków międzyludz­
kich. Oto objawy etycznego chaosu panującego w naszym
społeczeństwie:
- przestępczość, zwłaszcza wśród młodzieży;
- młodzież jest generalnie mniej moralna od starszego pokole­
nia;
- nieuczciwe bogacenie się przedsiębiorców;
- prywata polityków;
- rozkład życia społecznego na wsi, brak wspólnych działań.

*

*

*

Przedstawione elementy chłopskiej antropologii filozofii
skłaniają do refleksji nad szeroko pojmowanym samopoczu­
ciem kulturalnym mieszkańców współczesnej wsi polskiej.
Termin samopoczucie kulturalne wymaga sprecyzowania. Jerzy
Adamski definiuje samopoczucie kulturalne następująco: „coś,
co jest pewnym dającym się rozpoznać i jakoś określić stanem
emocjonalnym czy też postawą duchową, mniej lub bardziej
świadomie wyrażaną i okazywaną, ale odnoszącą się jedynie do
tego społecznego dorobku wzorów, który właśnie kulturą się
nazywa. Samopoczucie kulturalne to coś takiego, jak poczucie
wartości własnej i swoich: kraju, ojczyzny, państwa, regionu,
miasta, rodziny, środowiska. C o ś takiego, jak poczucie godno­
ści [ . . . ] " (Adamski 1990, s. 7-8).
Samopoczucie kulturalne wiąże się ściśle z poczuciem
tożsamości, z identyfikacją z daną kulturą, z określoną grupą
społeczną, jej etosem, systemem wartości. Każdy z moich
informatorów czuje się chłopem, mieszkańcem wsi, rolnikiem,
obywatelem i Polakiem. Na tych właśnie płaszczyznach przed­
stawię sampoczucie kulturalne mieszkańca nadbiebrzańskiej
wsi. Postaram się odpowiedzieć na pytanie o to, jak czuje się on
ze swoją chłopskością, wiejskością, swoją pracą, swoją polskoś­
cią, jak czuje się jako obywatel.
Przedstawiona wcześniej wizja chłopskości wykazała, że
istnieje podstawowa sprzeczność pomiędzy mityczną wizją
kultury chłopskiej wyrażaną przede wszystkim w źródłach
pisanych i obecną także w dorobku polskiej etnografii (Roboty­
cki, Węglarz 1983), a treściami „chłopskiego zrzędzenia"
dotyczącymi istoty doli chłopa. Przypominając krótko, jak
wygląda mityczny obraz kultury chłopskiej, posłużę się cytatem
z hasła „kultura chłopska'' autorstwa Józefa Burszty zamiesz­
czonego w Słowniku etnologicznym. Autor podkreśla ideo­
logiczne uwikłania tego terminu i charakteryzuje mitologizację
kultury chłopskiej w następujący sposób: „mistyczny związek
z ziemią ojczystą, z ojcowizną, na której praca daje siłę moralną
i wytrwałość, religijność powiązaną z interpretacją tajemnic
przyrody i świata, braterską współpracę i solidarność, zwłaszcza
w sytuacji klęsk elementarnych i nieszczęśliwych wypadków,
poczucie sprawiedliwości, pacyfizm, filozofię przetrwania,
demokratyzm, konserwatyzm i indywidualizm chłopski, god­
ność osobistą chłopa, niezależność duchową i wewnętrzną
dyscyplinę moralną, autentyczność istnienia, twórczość artys­
tyczną, ideową, moralną i stylową t o ż s a m o ś ć " (Burszta 1987, s.
193). Wiele z tego obrazu chłopów widać także w pracach
konkursowych „ G r o m a d y " , artykułach prasy „ c h ł o p s k i e j " ,
listach do redakcji. Jednak samopoczucie kulturalne chłopów
wyrażane w tekstach „zrzędzenia'' wydaje się bazować na innej

122

wizji chłopa. Chłop jest pogardzany, zepchnięty na margines, OQ
wieków poniżony i niedowartościowany. Najdobitniej wyrażają
to słowa jednego z informatorów: „ja to uważam, że chłop to
musiał być kiedyś kurwa jakiś bandzior, czy złodziej, jakaś
kurwa i Pan Bóg go teraz chłopem s t w o r z y ł " . Bycie chłopem
jest więc karą Boską.
Kolejnym elementem tożsamości mieszkańca nadbiebrzańs­
kiej wsi jest właśnie wiejskość rozumiana jako identyfikacja
z miejscem zamieszkania oraz opozycja do miejskości. Zda­
niem Eugenii Jagiełło-Łysiowej, autorki pracy Wzór osobowy
chłopa-rolnika
a postawy wobec wsi i pracy w rolnictwu
(Jagiełło-Łysiowa 1983, s. 167-187) w klasycznej kulturze
chłopskiej mieszkańcy wsi posiadali wewnętrzne przekonanie
0 wyższej wartości życia na wsi niż w mieście. To poczucie
wartości własnej kultury nie potrzebowało konfrontacji z in­
nymi wzorami życia. Klasyczna kultura chłopska posiadała
wewnętrzne źródło wartości, co sprawiało, że chłopi żyli
w poczuciu pewnej moralnej wyższości w stosunku do miasta.
Analiza wypowiedzi współczesnych chłopów ukazuje fakt,
że obecnie mieszkańcy wsi swój styl życia, swoje warunki
bytowe, środowisko, otoczenie materialne, ale i wartości nie­
ustannie konfrontują z wizją życia w mieście. Brak jest
wewnętrznego źródła wartości i przeżycia wiejskości jako
czegoś dobrego. Szuka się więc uznania z zewnątrz. Dlatego
często padają sformułowania o „ n i e d o c e n i e n i u " chłopa, o bra­
ku szacunku dla niego. Takie poczucie braku uznania ze stronj
ludzi z zewnątrz rodzi frustrację, młodych ludzi prowadzi do
emigracji.
Przeżywanie wiejskości, jako czegoś pozytywnego wiąże się
nierozerwalnie z wartościowaniem pracy, zwłaszcza pracy
w rolnictwie. Dzisiejsi mieszkańcy polskiej wsi, jak można
stwierdzić na podstawie „ z r z ę d z e n i a " , wysoko wartościują
pracę. M i m o to nie daje i m ona satysfakcji. Wielu badaczy,
w tym cytowana tu wielokrotnie Jagiełło-Łysiowa, podkreśla
ekonomizację pracy chłopa-rolnika. W klasycznej kulturze
chłopskiej praca na roli była j e d n ą z najwyższych wartości, byb
czymś lepszym od innych zajęć. Ta jej wysoka wartość
wynikała z samej jej natury. W miarę procesu „modernizacji"
wsi, wartości pracy rolnika poszukiwano w ogólnospołecznym
znaczeniu produkcji żywności. Ten argument często pojawiasie
w wypowiedziach pisemnych i ustnych analizowanych w mojej
pracy. Rolnik potrzebuje więc uznania innych grup społecz­
nych. Dochodzą do tego także aspiracje ekonomiczne. Rolni­
ctwo przestaje być powołaniem a staje się zawodem. Zadowole­
nia nie czerpie się więc z samej pracy, ale z finansowego jej
wyniku. Potrzeba uznania i ekonomiczne aspiracje rolników nie
są dziś zaspokojone. Stąd też poczucie niskiej wartości własnej
pracy, jakie dominuje u mieszkańców polskiej wsi, a raczej
nieadekwatność pomiędzy oceną własnego wysiłku i ocena,
własnego znaczenia w społeczeństwie, które nie jest na miarę
aspiracji chłopów.
W świadomości chłopów ekonomia jest ściśle związana
z polityką. Stąd złe samopoczucie jako rolników - producentów
1 uczestników rynku wiąże się ze złym samopoczuciem jako
obywateli. Mieszkańcy wsi czują się „obywatelami kategorii
B " . Uważają, że nie mają wpływu na bieg wydarzeń politycz­
nych, że władze nie liczą się z nimi. Ich interesy są ignorowanea inne grupy wygrywają swoje sprawy kosztem chłopów. Tato
stan jest zresztą permanentny i właściwy nie tylko obecny*
czasom. Istnieje też przekonanie, że rolnicy nie potrafią "
zorganizować w jednolitą grupę nacisku, są „rozbici" l "
milczą w swoich sprawach. Chłopi nie czują się, jednyf
słowem, podmiotem w życiu politycznym.
Z oceną polskiego państwa wiązała się zawsze we wszystkiej
wypowiedziach ocena Polaków jako narodu i jako obywateli-'
ocena była zawsze krytyczna. Polskie cechy narodowe
kłótliwość, lenistwo, brak zorganizowania, brak zainteresow*
nia sprawami publicznymi, niedocenianie własnego rolnictw*
Takie cechy prezentują też polskie elity polityczne. Polafl
szczególnie źle wypadają w porównaniu z takimi narodami ja*
s

0

1

a

10

�Amerykanie, Japończycy i przede wszystkim Niemcy. Niemcy
byli najczęściej przywoływanym przykładem zalet, jakich
brakuje Polakom. Samopoczucie chłopów jako Polaków jest
więc złe.

*

*

*

Określając w ten sposób chłopskie samopoczucie kulturalne
dotarliśmy, jak mi się wydaje, do sedna problemu „chłopskiego
zrzędzenia". Jest nim ekspresja tego sampoczucia. W pod­
sumowaniu warto w skrócie przypomnieć, co składa się na złe
samopoczucie kulturalne chłopów, a więc co leży u źródeł
„chłopskiego z r z ę d z e n i a " .
Po pierwsze okazało się, że tożsamość chłopów, ich iden­
tyfikacja z jakąkolwiek z określonych kategorii społecznych czy
kulturowych jest dla nich źródłem frustracji, niezadowolenia.
Czują się oni nieusatyfakcjonowani jako chłopi, rolnicy, miesz­
kańcy wsi, obywatele i Polacy. Każdą z tych grup opisują przez
porównanie z inną, przeciwną i zawsze to porównanie wypada
na niekorzyść ich społeczności.
Z tym niezadowoleniem z przynależności do danej grupy
społecznej wiąże się brak wewnętrznych źródeł wartości.
W nauce uznaje się, że w dawnej kulturze chłopskiej wiejskość
była przeżywana jako coś dobrego. Najwyższą wartością była
praca, która „dawała możliwość satysfakcji psychicznej, mogła
przynosić prestiż społeczny, była tworzeniem nowych treści
i dóbr" (Zadrożyńska-Barycz, 1983, s. 48). Co więcej miała ona
wielkie znaczenie społeczne, tworzyła wspólnotę, integrowała

jednostki wokół wspólnych wartości. Praca była oczywistością,
czymś naturalnym, oczywistością była właśnie praca na roli.
Obecnie źródłem wartości pracy zdają się być dla chłopów:
1. satysfakcja finansowa;
2. prestiż, „ s z a c u n e k " ze strony świata zewnętrznego rozumia­
nego jako państwo, media, miasto.
Niezadowolenie z własnej sytuacji związane jest także
z brakiem poczucia podmiotowości. Chłopi czują się zdani na
ślepy los kierujący ich życiem. Swój status odbierają jako
zrządzenie i nie czują, że mogą na niego wpłynąć. Dlatego
oczekują, że to ktoś spoza ich świata odmieni życie wsi i jej
mieszkańców.
Takie właśnie treści zdają się kryć za zjawiskiem „chłops­
kiego zrzędzenia", które jest manifestacją specyficznej wizji
świata i ekspresją złego samopoczucia kulturalnego współczes­
nych chłopów. Podczas wielokrotnych pobytów w nadbiebrzań­
skich wsiach rozmawiałem z ich mieszkańcami zarówno
o przedmiocie moich ówczesnych badań, jak i o tym, co oni
chcieli mi powiedzieć. Ze zdumieniem odkryłem istnienie
fenomenu, który spontanicznie określiłem „chłopskim zrzędze­
n i e m " . Czułem się wówczas przytłoczony treściami w nim
zawartymi, ogromną siłą słów wypowiadanych przez moich
rozmówców, emocjonalnością ich wypowiedzi. Trzeba było
wielostopniowej analizy treści i formy tego zjawiska, aby dotarł
do głębokiego sensu „chłopskiego z r z ę d z e n i a " jako manifes­
tacji chłopskiego samopoczucia. Samopoczucia złego, dlatego
właśnie wyrażającego się w zrzędzeniu.

BIBLIOGRAFIA ŹRÓDEŁ PRASOWYCH
(uwzględnia artykuły i listy analizowane i cytowane w pracy)
„CHŁOPSKA D R O G A " :
Albigowski A., Dyskoteki zamiast domów kultury, C h D 11, 1993, ss. 1,5
Belmak A., Wczoraj i dziś, a jakie jutro?, C h D 9, 1993, s. 11
Cieślicki W., Jak trzeba komuś „przyłożyć"...,
list, C h D 13, 1993, ss. 1,5
Czapnik J., Nawozowy krach, C h D 9, 1993, ss. 1,5
Stański K., Spółdzielcy oczekują zmian, list, C h D 10, 1993, s. 1
Staszyński L . , Kto wyciągnie świnie z dołka?, C h D 9, 1993, s. 10
Śnieg F., Po 45 latach ciężkiej pracy, list, C h D 9, 1993, ss. 1. 11
„GAZETA R O L N I C Z A " :
A.M., Co bank to inaczej, list, G R 29, 1993, s. 6
Banecka E . , Ekonomia dla ludzi, G R 15, 1993, s. 4
Banecka E . , Wiosenne dylematy, G R 29, 1993, s. 4
Bara Z., Sprytniejszy, ale czy uczciwszy?, G R 23, 1993, s. 4
Blaler J., A miało być tak dobrze, list, G R 23, 1993, s. 6
Cywoniuk L„ Czytelnicy w lutym pisali, G R 23, 1993, s. 2
Czepiński J . , Blaski i cienie gminy Wojciechów, list, G R 21, 1993, s. 6

Leśniak L . , Marmury dookoła chłopa, G R 23, 1993, s. 1
Łebek I , Aby do wiosny, list, G R 21, 1993, s. 6
Maciejuk H., Czego dowodzą samobójstwa?,
G R 23, 1993, s. 3
Maćkowiak-Dudek M., Zagubiono kulturę ludową, list, G R 29, 1993, s. 6
Rasiński J . , Panie Boni, a gdzie skromność?, G R 15, 1993, s. 3
Skarbnik S., Z pustego nie naleje nawet Pawlak, list, G R 29, 1993, s. 5
Skromny A., Ślimak sprzedałby ziemię, list, G R 15, 1993, s. 5
Szymonek J . , Kto premierowi wiąże ręce?, G R 29, 1993, s. 6
Tarnawska H . , Dziad przed obrazem, G R 25, 1993, s. 3
Wałków J . , Rolnik dyskryminowany, G R 23, 1993, s. 6
Wawrzycki A., Czy tego pan nie widzi panie Koziarski?, list, G R 19, 1993, s. 6
„ZIELONY S Z T A N D A R " :
Dulęba A., Straszenie monopolem, Z S 15, 1993, s. 5
Hurhała Т., Znaleźć swoje miejsce, Z S 15, 1993, s. 7
Kita Т., Nie dali się zepchnąć do lamusa, Z S 19, 1993, s. 1
Wójcik Z . , Skąd się bierze nienawiść?, Z S 19, 1993, s. 5

B I B L I O G R A F I A
Adamski Jerzy
1990 Samopoczucie kulturalne Polaków,

Warszawa.

Bukowski Jerzy
1972 Wartości poznawcze dokumentów pamiętnikarskich,
w: „Pamiętnikarstwo
Polskie", nr 4, s. 88—100
Burszta Józef
"87 Kultura chłopska, hasło w: Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, red. Z .
Staszczak, Warszawa-Poznań.
Chalasiński Józef
9"

Młode pokolenie chłopów.

Warszawa.

Cttmik Stanisław
Chłopskie pisarstwo samorodne, Warszawa.
l 0

t

y S i 0 W a

E u

e n i a

198l' " '
8
Wzór osobowy chłopa-rolnika a postawy wobec wsi i pracy w rolnictwie,
w: Naród, kultura, osobowość, red. A. Kłoskowska, s. 167—187, Wroc­
law, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź.
^ubczak Franciszek
O rozwoju pamięlnikarstwa
chłopskiego i metodzie dokumentów
pamięt­
nikarskich, w: Młode pokolenie wsi Polski Ludowej. Pamiętniki i Studia, t.
8, Drogi awansu w mieście, s. 563-667, Warszawa.
£**raz
wierzyć...
лоти teraz wierzyć? Chłopi o sobie i polityce 1989-91, red. Dyzma Gataj,
v
Warszawa.
l ^ f ^ k a - J a w o r s k a Bronisława
to„ Melodyka etnograficznych badań terenowych. Warszawa.
!$*Vfcki K a ź m i e r z
kultura ludowa Słowian, cz. 2: Kultura duchowa, z. 2, Warszawa.

Robotycki Czesław, Węglarz Stanisław
1983 Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji kultury ludowej w nauce, „Polska
Sztuka Ludowa", nr 1-2, s. 3-8, Warszawa.
Styk Józef
1988 Ewolucja chłopskiego systemu wartości, Lublin.
Sulima Roch
1979 Przekazy ustne a struktura relacji pamiętnikarskiej,
w: Z polskich studiów
slawiastycznych, seria 5, t. 2, s. 315-322, Warszawa.
1992 Słowo i etos. Szkice o kulturze, Kraków.
Szczepański Jan
1988 Chłopi i kultura chłopska w społeczeństwie
polskim, Warszawa.
Tarkowska Elżbieta
1993a Chaos kulturowy albo o potrzebie antropologii raz jeszcze, w: Kulturowy
wymiar przemian społecznych, red.: Jawłowska A . , Kempny M , Tarkow­
ska E . , s. 31-38, Warszawa.
1993b Temporalny wymiar przemian zachodzących
w Polsce, w: Kulturowy
wymiar przemian społecznych, red. Jawłowska A . , Kempny M., Tarkows­
ka E . , s. 87-100, Warszawa.
1993c Okopani w teraźniejszości,
wywiad, „Gazeta Wyborcza", nr 101, s. 8-9,
Warszawa.
Thomas Wiliam I., Znaniecki Florian
1976 Chłop polski w Europie i Ameryce, l. 1: Organizacja grupy pierwotnej,
Warszawa.
Trojanowicz Alicja
1989 Chłopskie lamenty pogrzebowe, „ R e g i o n y " nr 1, s. 8-18, Warszawa.
Tuan, Y i - F u
1987 Przestrzeń i miejsce. Warszawa.
Zadrożyńska-Baracz Anna
1983 Homo faber, homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach
tradycyjnej i współczesnej.
Warszawa.

123

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10893" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10871">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/efc043cf0894322054f5e6e4a1af1162.pdf</src>
        <authentication>3a7a2448b7f17bf6d1568186a4384db3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129932">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2559</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129933">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129934">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2378</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129935">
                <text>Etnograficzne deja vu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129936">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.138-140</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129937">
                <text>Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129938">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129939">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129940">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129941">
                <text>Etnograficzne deja vu
Czesław Robotycki
Wbrew tytułowi rzecz będzie o faktach a nie o przywidze­
niach, nie będzie więc o etnografii nieprzeźroczystej, nostalgii,
wspomnieniach i skrótach. Jednak to dziwne nieokreślone
odczucie „ja j u ż to kiedyś w i d z i a ł e m " posłuży mi do po­
stawienia ostatecznej tezy, która w sposób niemodny rzeczywiś­
cie znajduje się w zamknięciu niniejszego tekstu.
Oto więc fakty i zdarzenia wielce zróżnicowane, ale wszyst­
kie odnoszące się do znowu dyskutowanego problemu o miejscu
kultury ludowej w całości kultury polskiej.
Przykład pierwszy.
Spotkanie w Ministerstwie Kultury i Sztuki, które odbyło się
na takie zaproszenie:
Pan/Pani
odpowiednie tytuły
adres
W związku z przygotowywaniem przez Ośrodek Dokumentacji
i Informacji Etnograficznej PTL w ramach programu
Ministers­
twa Kultury i Sztuki „ochrona ginących zawodów" bazy danych
dotyczącej szeroko pojętej wytwórczości
ludowej, zapraszamy
do wzięcia udziału w dyskusji panelowej, która odbędzie się dnia
30.03.1995 w gmachu MKiS...
Przedmiotem dyskusji pragniemy uczynić następujące
zagad­
nienia:
1. Twórca. Kim jest obecnie twórca tzw.
„ludowy"...
2. Dzieło. Kryterium doboru wzorów (przedmiotów
i zdobnic­
twa...)
3. Współczesne potrzeby związane z problematyką
dziedzictwa
kulturowego itd.
Odpowiednie pieczęcie, daty i podpisy.
30 marca 1995 roku w gabinetach ministra Podkańskiego
zebrała się więc grupa specjalistów z uniwersytetów, muzeów,
CPLiA i ministerstwa z Warszawy, Krakowa, Łodzi, Katowic,
Torunia, Zielonej Góry i Lublina zachęcona cytowanym wyżej
pismem. Przyjęci kawą, herbatą i ciasteczkami mieliśmy okazję
zapoznać się z wiszącą na ścianie planszą: „Ginące zawody".
W wykazie przeczytałem, między innymi, sypanie wzorów
z piasku, dłubanie w drewnie, plecenie z korzenia, ale też
garncarstwo, kowalstwo, haft itd.
Kierująca dyskusją wprowadzając w zagadnienie podkreśliła,
że zdaje sobie sprawę ze zmityzowanego charakteru kultury
ludowej, stwierdziła też, że mityzowania należy unikać, ale
przecież giną zawody znane nam etnografom z czasów naszej
młodości, ubywa wiejskich twórców i rzemieślników, pozostały
zaledwie resztki kultury ludowej. Ale jest minister - ma
pieniądze - będzie wspierał kulturę ludową, bo jest jej entuzjas­
tą. Trzeba tylko odpowiednio mu doradzić, co należy chronić,
komu pomagać.
Pobudzeni wprowadzeniem uczestnicy obrad zaczęli spon­
tanicznie wspominać dobre czasy PRL. Przecież nie było wcale
źle, kultura ludowa kwitła, iluż to twórców udało się uratować
dzięki państwowej pomocy, stypendiom i opiece muzeów. Na
wszystko były pieniądze. Panie wspominały legiony hafciarek
i specjalistek od bibułkowych kwiatów, panowie garncarzy,
kowali i rzeźbiarzy. Ileż dobrej roboty wykonała CPLiA
- a teraz co? Wszystko ginie! Czyżby ta licytacja dawnych
sukcesów i entuzjazmu pracy to efekt regularnej lektury
felietonów Ludwika Stommy w „ P o l i t y c e " . Nadszedł jednak

138

czas by przejść do rzeczy, przycichł gejzer nostalgii, wy.
słuchano merytorycznego wprowadzenia do dyskusji.
Niezależny specjalista, oryginalny w sądach, ekspresyjny
w wypowiedziach, zastanawiał się nad istotą twórczości. Praw­
dziwą sztuką, według niego, jest umiejętność kładzenia klusek
na wodzie. Rzecz nie jest prosta, najpierw trzeba umieć zrobić
kluski - zgodnie z przepisem, następnie położyć je na wodzie.
W a ż n a jest więc łyżka, kąt nachylenia, zanużenie - ciągną)
znawca sztuki. Jakże głęboka metafora - można by pomyśleć.
Autor wielu prac o świadomości piękna miał zapewne na myśli
„ t e c h n e " - manualną sprawność a przepis to przekaz tradycji,
zgodność z regułą. Natrętnie powracający w jego wypowiedzi
wątek klusek kierował jednak w inną stronę: sztuką może być
wszystko - nawet robienie klusek - nie m o ż n a więc zdefiniować
współczesnej sztuki ludowej - zostają kluski. Ale nie był to
jedyny spożywczy wątek w wypowiedzi. Oto - znawca Kurpiów
i Afryki - wnioskował z ilości i formy zjedzonych przez nas
ciasteczek o ukrytych preferencjach odnoszących się do sztuki
ludowej. Ponieważ nikt nie zjadł piernikowych serc, kojarzą­
cych się podobno z kulturą ludową, ergo, nie lubimy sztuki
ludowej i mamy miejskie gusty, bo zjedliśmy wyroby „Wedla"
(d. „ 2 2 L i p c a " ) .
Po tej błyskotliwej improwizacji, sugerującej bezradność
etnografa wobec skomplikowania współczesnego świata, kolej­
ne wprowadzenie specjalistki od haftów wydawało się szkolne
i odwołujące się do dawnych ustaleń. Niemniej jedno i drugie
wystąpienie było podstawą dyskusji.
Głosy debatujących przechodząc ponad tezami panelistów
krążyły wokół tego samego. Potrzebny jest państwowy mecenat
tylko dzięki temu będzie można podtrzymać kulturę ludową
Rzemieślników, j u ż teraz nazywanych przez etnografów twór­
cami, trzeba zachęcić do pracy. Należy organizować więcej
konkursów typu „mistrz i u c z e ń " , można w ten sposób
przekazać tradycje rękodzieła. Rozpocząć m o ż n a od uzupeł­
nienia centralnej bazy informacyjnej - najlepiej przy MKiS.
Przygotowana przez OIDE ankieta może być pierwszym narze- j
dziem do gromadzenia danych.
Pomijając j u ż fakt, że w ankiecie uwzględnia się też przypa­
dek twórcy zmarłego, co ma zapewne sens, skoro dotyczy
zawodów ginących, uważam, że pomysł ma swoje słabe punkt)
już na poziomie projektu.
Banalne stwierdzenie, że sztuka żyje w kontekstach i że te
konteksty są współcześnie wielce zróżnicowane spowodowało
nasze nieporozumienia w trakcie dyskusji. Okazało się, że nie
wiemy po co nam te „ k l u s k i " . Metafora to czy kpina. W ob«
jednak rozumieniach mogą one nas przestrzec przed złu&amp;
etnograficznej rzeczywistości, jaką sami sobie kreujemy.
Przypomnijmy przecież, że od lat sztuka lub szerzej wytwór­
czość ludowa, nie służy ludowi. Zainteresowani są nimi etno­
grafowie i kolekcjonerzy. Ikonosfera w kulturze potoczne]
i obiegi treści kultury tworzą melanż różnorodności, w które)
zaledwie częścią może być rzemieślniczo powielana twórczo!
ludowa. W nowej sytuacji estetycznej preferuje się dowolno*
przekłada się siłę wyrazu ponad formę. Kultura jest wielow*
kowa, ironiczna, pełna cytatów i autointerpretacji. W
bogact* ''
otaczających nas form rutynowo szuka się form znanych, a wv
banalnych i stereotypowych. Oryginalność i autentyzm nie
w cenie potocznego gustu.
Sztuka ludowa przez ostatnie 50 lat jej promowania i ochro
1

1

�skostniała w kanonie, który określili dla niej etnografowie,
entuzjaści i instruktorzy. Zamknięta w ramy tradycji i normy
nieodwracalnie osiadła w muzeach. Współcześni „wytwórcy
ludowi" są dobrze zorientowani w tej sytuacji. Znają przecież
konteksty swojej twórczości, bo nie żyją w kulturowej izolacji.
Potrafią więc tworzyć na konkursowe zamówienie etnograficz­
ną fikcję lub atrakcyjny towar.
Złudę i fałsz autentyczności ginących zawodów pogłębia też
i to, że nie uniknie się wpływu nowości technicznych. Przed­
stawiciele „ginących z a w o d ó w " z dużą wprawą posługują się
nowoczesnymi narzędziami ułatwiającymi przygotowanie i ob­
róbkę tworzywa. Wieloczynnościowe agregaty do obróbki
drewna, wspaniałe dłuta, mieszadła do gliny i szkliwa, piece
elektryczne, maszyny, gotowe grunty malarskie, farby, wernik­
sy w spray'u, kleje, wyposażenie ślusarskie, to tylko przykłady
tego czym posługuje się współczesny przedstawiciel upadające­
go rzemiosła. Wie on dobrze, jak wycyzelować ręcznie swój
prosty, ludowy wytwór.

Przykład drugi

- Miejsce i rola telewizji jako źródła informacji społeczności
wiejskiej.
- „Przemiany kulturowe na Orawie w okresie transformacji
ustrojowej".
- „Obcy wśród swoich. Społeczne podłoże twórczości samoro­
dnej".
Program sesji z maja 1996 proponuje wśród innych na­
stępujące tematy:
- „Wybrane aspekty codzienności wsi bielskiej a proces
zmian"
- „Przemiany społeczno-kulturalne na wsi podbeskidzkiej"
- „Studia etnologiczne a badanie funkcji tradycji na pograni­
czach kulturowych"
- „Zmiany uczestnictwa w kulturze wsi podbeskidzkiej (nowe
tendencje 1993-1995)"
- „Ludowa muzyka instrumentalna Beskidu Śląskiego i Żywie­
ckiego dawniej i d z i ś "
- „Przemiany tradycyjnego żywieckiego ośrodka zabawkarskiego"
Wybrane dwa programy sesji pojawiły się tu, bo to przykłady
mi bliskie, jako że w ich organizowanie zaangażowany był i jest
mój „macierzysty" Instytut Etnologii UJ. Ale to nie jedyne
konferencje o takiej problematyce, które w ostatnich 3 latach
odbyły się w Polsce. Sam uczestniczyłem w podobnych kon­
ferencjach w Poznaniu, Krakowie, Myślenicach, Mysłowicach
i Tychach. O innych wiedziałem z zaproszeń i informacji
pośrednich. Bez względu na ich lokalny lub ogólnopolski
charakter, zakres rzeczowy konferencji obejmował problematy­
kę tradycji, „małej ojczyzny", pogranicza i zmiany kulturowej.

Oto programy dwóch konferencji: jedna odbyła się w 1995
roku w Krakowie, druga odbędzie się w maju 1996 w BielskuBiałej. Mają one wspólny tytuł i według organizatorów spot­
kania opatrzone hasłem „Kontynuacja i zmiana w kulturze
współczesnej wsi polskiej" powinny przekształcić się w wielo­
letni cykl. Niektóre tematy zapowiadane w programach zwraca­
ją uwagę znaną już retoryką nazywania problemów. Kilka z nich
przytaczam tu tylko jako ilustrację bez jakichkolwiek innych
zamiarów.

Swoista moda na wymienione tematy może wydawać się
oczywista. Mieliśmy bowiem przez pewien czas poczucie, że
wszystko budujemy od nowa, ale okazało się, że są to, niestety,
zbiorowe projekcje części elit społecznych, a nie rzeczywistość.
Słusznie zwrócił uwagę Ryszard Kantor w jednym z pokonferencyjnych wydawnictw (OgródSpustoszony,
Kraków 1995),
że dla środowisk prowincjonalnych rok 1989 nie okazał się
czasem zmiany. Z tezy tej, wysnuwam pesymistyczny wniosek
i to nie tylko co do perspektyw opisu kultury ludowej ale i także
co do jej badaczy. Opieram go na następujących przesłankach.

Program z roku 1995 zapowiada:
- „Przejawy religijności ludowej we współczesnej wsi podkar­
packiej".
- „Postawy mieszkańców wsi małopolskiej wobec środowiska
naturalnego".

W etnografii polskiej powstało już wielkie zbiorowe dzieło
zawierające w tytule frazę: ...przemiany kultury
ludowej.
W dziele tym nie postawiono jasno tezy w co zmienia się kultura
ludowa, jaką przybiera formę. Wiadomo było, że rozpadała się
chłopska kultura tradycyjna. Została ona w poszczególnych

I rzecz kolejna: znowu powstanie centralny zarząd - tym
razem ginących zawodów. Rozpocznie się krzątanina etnogra­
fów wokół list kwalifikacyjnych, powstanie odpowiednia komi­
sja przyznająca stypendia. I to dobre samopoczucie. M y daliśmy
pieniądze, my ratujemy, znowu będziemy ważni i społecznie
przydatni, robimy tyle dobrego - za pieniądze podatnika, jak to
się dzisiaj mówi. Oczywiście, tych pieniędzy nie można dać
gminom, tam na kulturze nikomu nie zależy, na pewno by je
zmarnowali.

Wojciech Oleksy, Paszyn, ok. 1970 r. Fot. A. Różycki

139

�rozdziałach etnograficznej „ s u m m y " , traktowanej tu jako znak
powszechnej wówczas tendencji, odpowiednio zrekonstruowa­
na i zinterpretowana. Obraz po rozpadzie, czyli kultura środo­
wisk wiejskich z lat Polski „ l u d o w e j " jest w „wielkiej syn­
tezie" zarysowana mgławicowo. Czytelnik „ s y n t e z y " , współ­
czesny i fachowy, ma podstawy do stwierdzenia, że świat PRL
pozostał nie opisany, że kultura ludowa, ograniczona do
jej wiejskich postaci, to resztki dawnej kultury chłopskiej
zmieniające się w oczywistość racjonalizującej się kultury
powszechnej, już przez etnografów nie zdefiniowanej.
Odpowiadały temu idee i praktyka ochrony kultury ludowej.
W a ż n e w tym „postępowym nie wiadomo c z y m " były nurty
plebejskie. Czego? Czasem sztuki, czasem fragment w obycza­
j u , czasem ginących zawodów lub folkloru. Dlaczego właśnie
te? To zależało od aktualnego kontekstu i lokalnych preferencji
oraz od wyobrażeń „administratorów kultury" wszystkich
szczebli.
Gdy więc czytam hasła wywoławcze rozmaitych konferen­
cyjnych referatów i znajduję w nich: „ p r z e j a w y " , „przemia­
n y " , „postawy wobec...", „społeczne p o d ł o ż e " , „funkcje
tradycji", „zmiany uczestnictwa"... itd., to mam prawo stwier­
dzić: ja to j u ż kiedyś widziałem. Nie zmieni mojego przekona­
nia rozszerzenie problematyki (mała ojczyzna, pogranicze),
jeżeli wykładnia pozostaje ta sama co dawniej - służą jej tamte
metody eksplikacji i dawny język.
P r z y k ł a d trzeci
Są to tezy i propozycje Anny Tatarkiewicz zawarte w jej
artykule zatytułowanym Ku przemienionym kołodziejom („Sycyna" nr 6 : 12.11.1995). Na tekst ten zwróciła moją uwagę prof.
Bronisława Kopczyńska-Jaworska za co Jej niniejszym bardzo
dziękuję.
Anna Tatarkiewicz proponuje: wyjedźmy na wieś. Na wieś,
która dzięki skokowi cywilizacyjnemu może się zmienić.
Załóżmy tam kluby inteligencji wiejskiej. Wieś to inny krajob­
raz - autorka pamięta go z dzieciństwa - to inne przeżywanie
świata. A współcześnie nie trzeba się czuć oderwanym od życia
w tzw. kulturze wyższej. Środki komunikacji na to pozwalają.
Jest telewizja, wideo, kamera, komputery. Jak to zrobić? Po
prostu. Skok cywilizacyjny opłacą wywodzący się ze wsi ludzie

dysponujący dużymi środkami finansowymi. M o ż n a też opodat­
kować się na ten cel. Programy w telewizji się zmieni, żeby nie
były kiczowate, brutalne i złe. Trzeba tylko znaleźć [...] „ludzi
utalentowanych, wrażliwych i rzetelnych, zdolnych do tworze­
nia kultury audiowizualnej na miarę rzeczywistych potrzeb
ludzkich..."
Po co to robić? Trzeba przeciwstawić się miastu. Ono ma
kainową genealogię. Jest molochem. Zabija. Miasto odnosi się
do wsi z lekceważeniem, nie rozumie jej. Nowe możliwości
komunikacyjne, stanowią argumenty za powrotem na wieś, lub
pozostaniem na niej.
W zakończeniu autorka stwierdza: „... Oczywiście można
uznać, że moje rozumowanie to naiwne dywagacje utopistki.
Ale w takim razie kim był Norwid ze s w ą wizją Polski
przemienionych kołodziejów? Czy jego także uznamy za
naiwnego u t o p i s t ę ? "
No właśnie, gdzież są Norwidowi kołodzieje? Nie w tę stronę
podryfował - bo przecież nie poszedł - naród, jak chciał tego
poeta.
Przytoczone trzy różne i wyrywkowe przykłady są funkcją
zdarzeń, które nam współczesnym przypadło obserwować
w kulturze. Zbiór tych zdarzeń oznacza kres, nieodwracalny
koniec kultury ludowej, w wersji j a k ą przez dziesiątki lat
obserwowaliśmy, opisywali i po części swoimi dobrymi inten­
cjami wykreowali. I kwestia transformacji systemowej nie matu
znaczenia, nie ona zadecydowała o zmianie. Proces zaniku
resztek dawnych sekwencji kultury trwał długo i oto dokonał
się. Gdy to sobie uświadamiamy, przyprawia nas to o przykre
uczucie, że nie udało się zatrzymać tego co okazało się
nieuchronne. Ciągle trwamy w przekonaniu, że mamy wpływ na
otoczenie zewnętrzne tak kulturowe jak i przyrodnicze.
Oczywiście, nic nie kończy się ostatecznie. Już zaczynamy
mówić o nowej, innej kulturze ludowej, inaczej zorganizowanej
strukturalnie, o innych odniesieniach do świata wartości i innym
korelacie materialnym. Zrozumiałe jest, że wobec tego jeszcze
nierozpoznanego świata kultury stosujemy dawne miary, mode­
le i klisze. Nie wiadomo czego bronimy. Dawnych wartości, czy
własnych przyzwyczajeń. I wówczas, przy narzucaniu siatki
naszych utartych pojęć na samokreującą się rzeczywistość,
w części powstającą z byłych elementów, doznajemy dziwnego
uczucia etnograficznego deja vu.

m

Antoni Toborowicz z Woli Lubartowskiej na Jarmarku Płockim, 1980 r.
Fot. W. Burzawa

140

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10892" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10870">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4b1ea94182fd36a0ee8f6ae5d0427b62.pdf</src>
        <authentication>9ea86c41cfae9da3529940a7a6e6e9f5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2560</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129923">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129924">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2379</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129925">
                <text>Konteksty, Polska Sztuka Ludowa. Pół wieku istnienia pisma / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129926">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.141-148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129927">
                <text>Jackowski, Aleksander; Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129928">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129929">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129930">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129931">
                <text>KONTEKSTY, POLSKA SZTUKA LUDOWA
PÓŁ W I E K U ISTNIENIA PISMA
Sytuacja

wyjściowa.

Skończyła się wojna. Zniszczona stolica. Nastroje
lęku, niechęci, nadziei. Arbitralnie zmienione grani­
ce. Masowa migracja, wypędzanie Niemców, repat­
riacja Polaków z terenów przejętych przez Związek
Radziecki, zasiedlanie i szabrowanie Ziem Odzys­
kanych. Nowy ustrój przyjmowany nieufnie, często
z wrogością. Narzucony siłą. Wywózki i aresztowania
ludzi związanych z ruchem oporu, z Armią Krajową.
Poczucie klęski w „wygranej wojnie".
Władza szuka poparcia, zwłaszcza wśród robot­
ników i chłopów, rozbija tradycyjne układy społecz­
ne, przeciwstawia wiejską biedotę - gospodarzom,
chłopów - dworowi, młodych - starym. Służy temu
zwłaszcza reforma rolna. Bezlitośnie realizowana ma
niewiele wspólnego z projektami, które zostały wy­
pracowane w końcu lat trzydziestych. Następuje
likwidacja warstwy ziemiańskiej, dewastacja dwo­
rów, wycinanie parków, likwidowanie dużych gos­
Twórca pisma dr Józef Grabowski
podarstw o typie farmerskim. Zostaje rozbita struk­
Pierwszy zeszyt w 1947 r.
tura tradycyjnej wsi, w znacznym stopniu samowystarczalnej, nastawionej na własne wzorce zachowań, upodobań. Walka z analfabetyzmem, rozwój czytelnictwa, tania książka,
obowiązek nauki szkolnej - przyspieszają procesy przemian. Migracja, w niespotykanej dotychczas skali, młodzieży wiejskiej do
miast i miasteczek (mieszkania po-żydowskie i po-niemieckie) powoduje, że wzory wiejskie przenikają do miast, a miejskie na
wieś.
Chłop staje się obiektem zabiegów propagandowych. Zwalczając kler, spółdzielczość, wszelkie formy samorządności,
odradzającą się PSL - Mikołajczyka, władza kokietuje jednocześnie społeczność wiejską pozornym zainteresowaniem jej kulturą,
a zwłaszcza sztuką. Oczywiście traktowaną jako zabawa, kolorowa dekoracja, ludowość na pokaz. Pozbawia się folklor, sztukę
ludową jej wymiaru duchowego, odrywa od podłoża i symbolicznych sensów. Zachowuje się f o r m ę , zwalczając towarzyszące jej

Redakcja w latach sześćdziesiątych-osiemdziesiątych. Od lewej: Anna Kunczyńska-lracka, Alek­
sander Jackowski (trzyma portret prof. Romana Reinfussa), Jadwiga Jarnuszkiewicz - wieloletni
sekretarz pisma.

141

�POLSKA
SZTUKA
LUDOWA

eolska utula iudova

§i i i Я

treści (zgodnie z postulatem sztuki „narodowej w formie a soc­
jalistycznej w treści"). W takim klimacie powstają w latach
1945-1947 pisma i instytucje zajmujące się sprawami wsi.
Klimat ten chciałbym przywołać, podając z tamtych lat fakty
dotyczące kultury, odbudowy, życia umysłowego i manipulacji,
jakie władza w sferze kultury dokonywała. Nie jest to oczywiś­
cie diariusz pełny, zawierający informacje o aresztowaniach,
działaniach służb bezpieczeństwa, życiu politycznym. Te fakty
publikuje Marta Fik w książce Kultura polska po Jałcie.
Kronika lat 1944-1981.

Wypisy z lat

1944-1947

POLSKA
SZTUKA
LUDOWA

1

1944
3.IX. Lublin. Pierwszy numer tygodnika „ O d r o d z e n i e "
I X . Lublin. Powstaje SW „ C z y t e l n i k " , przeniesiona w lutym
następnego roku do Łodzi.
2.X. Ostatni dzień Powstania Warszawskiego. Ewakuacja
reszty ludności cywilnej z Warszawy do obozu w Pruszkowie.
X. Lublin. Ukazuje się tygodnik „ W i e ś " , pod redakcją Jana
A . Króla
30.XI. Dekret P K W N o reformie rolnej. Za utrudnianie jej
surowe kary, do kary śmierci włącznie.
17.XII. Lublin. Powstaje SW „ K s i ą ż k a " , cel: „rozpowszech­
nianie literatury marksistowskiej przez masowe, tanie, dostępne
dla wszystkich wydawnictwa".
X I I . Powstaje Ministerstwo Kultury i Sztuki, wznawia działa­
lność Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych.

POLSKA SZTUKA l.l'DOW\

1945
I - I I I Rozgłośnia Polskiego Radia w Katowicach, Konser­
watorium w Łodzi, rozpoczyna działalność Uniwersytet Jagiel­
loński, powstaje w Krakowie „Tygodnik Powszechny", „Stary
Teatr". W Katowicach pierwszy występ Wielkiej Orkiestry
Symfonicznej Polskiego Radia pod dyr. Witolda Rowickiego.
I V . Warszawa. Otwarcie Biblioteki Narodowej; w Katowi­
cach - Teatr Śląski, w Krakowie powstaje P W M . Zaczyna się
ukazywać tygodnik „ P r z e k r ó j " , redagowany przez Mariana
Eilego. Pierwsze przedstawienia w Krakowie „Teatru Rap­
sodycznego", w Poznaniu powstaje Teatr Polski.
5.V. Komunikat TASSa o aresztowaniu przywódców pol­
skiego podziemia z gen. L . Okulickim na czele.
V . Upaństwowienie muzeów (7.V). Dekret o odbudowie
Stolicy (24.V), działa Filharmonia Krakowska, w W-wie otwar­
cie Biblioteki Publicznej.
V I . W Łodzi powstaje tygodnik „ K u ź n i c a " , pismo o wyraź­
nie lewicowym charakterze. Redaguje Stefan Żółkiewski,
w składzie redakcji m.in. Ryszard Matuszewski, Jan Kott.
Pierwsze przedstawienia operowe: w Katowicach i Poznaniu
(Krakowiacy i Górale).
Wystawa Grupy Młodych Plastyków w Krakowie. Teorety­
kiem grupy jest Mieczysław Porębski. W programie zaintereso­
wań m.in.: „Tradycje wielkich prymitywów X X wieku, od
Celnika Rousseau do Chagalla i Makowskiego".
V I . Wrocław. Powstaje czasopismo „ O d r a "

Whk.i v'iiiU

plstt яШ

IlldlW

ledows

�POLSKA SZTUKA LITOWA

20.VII. Stanisław Mikołajczyk staje na czele PSL.
V I I I . Powstaje miesięcznik „ T w ó r c z o ś ć " (redaktorem 1 ze­
szytu jest Leon Kruczkowski, od 2. Kazimierz Wyka).
19.VIII. Otwarcie Radiostacji w Raszynie. Z tej okazji
przemówienie prezydenta Bolesława Bieruta, traktujące kulturę
jako ważny element frontu ideologicznego.
V I I I . - Zjazdy ZPAP, ZZLP, Zw. Kompozytorów. Postulaty
ideologizacji tych organizacji.
1-4.IX. Kraków. Festiwal Polskiej Muzyki Współczesnej.
Wyraźnie widoczne inspiracje folklorem (m.in. Lituania Karola
Szymanowskiego, Pieśni ludowe Andrzeja Panufnika).
I X . Inauguracja opery we Wrocławiu {Halka)
X . Ukazuje się: miesięcznik „ T e a t r " , „Nauka i Sztuka".
X I . Ukazuje się „Gazeta Ludowa", organ PSL, powstaje
„Dziś i Jutro", z dawnej wojskowej „ C z o ł ó w k i " powstaje PP
„Film Polski".
X I I . Rozpoczyna działalność Uniwersytet Warszawski.

1946
13.1. Rozpoczyna działalność Uniwersytet Łódzki.
17.1. Warszawa. W odbudowanym Teatrze Polskim uroczysta
premiera Lilii Wenedy.
21.1. Zamyka się wystawa w Muzeum Narodowym „Chopin
i jego Warszawa" (150.000 zwiedzających!! czyli co 2-3
Warszawiak).
29.1. Wchodzi w życie dekret Prezydium Krajowej Rady
Narodowej o szkolnictwie w okresie przejściowym,
sankc­
jonujący powoływanie na nauczycieli w szkołach niższych
i średnich osób nie posiadających kwalifikacji zawodowych.
(Podobna sytuacja przyśpieszonych kursów w wojsku wywołuje
dowcip: Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie
oficera).
30.1. W. Taszycki przedstawia w Polskiej Akademii Umiejęt­
ności pracę: Staropolskie formy czasu przeszłego:
robiłech,
robilichmy.
31.1. Dekret Rady Ministrów tworzący publiczne służby
bibliotek.
1. Zaczyna wychodzić w Krakowie „Przegląd Artystyczny"
organ Związku Polskich Artystów Plastyków.
2.II. W Instytucie Ludowym Oświaty i Kultury (Kraków)
poranek pisarzy-chłopów.
- Na pierwszym posiedzeniu Podkomisji Planu Wydaw­
niczego Rady Książki odnotowano w referacie inflację poezji.
14.11. Opublikowano dane ze spisu ludności. Ogółem
23.911.000 osób, w tym w miastach 7.400.000 (31%), na wsi
16.202.000 (69%).
25.11. Szacuje się, iż zostało po wojnie 300.000 całkowitych
sierot; utworzono w Ministerstwie Oświaty Departament Opieki
nad Dzieckiem.
2. Ш. Pierwsze posiedzenie Komisji Ustalania Nazw Miejs­
cowych (przy Ministerstwie Administracji Publicznej). Ustalo­
no, wymyślono „Rozwój i zasady nazewnictwa na Ziemiach
Zachodnich".
1 L I I I . Referat J. Króla Drogi rozwoju kultury wsi polskiej na
2. Zjeździe Związku Samopomocy Chłopskiej w Warszawie.
13.III. Rozporządzenie Ministra Oświaty dotyczące upo­
wszechniania oświaty i kultury wśród dorosłych.

polska sztuka ludowa

143

�I I I . Rewizje w lokalu N K W PSL.
31.III. Warszawa, w Teatrze Polskim Koncert Polskiej
Orkiestry Ludowej. Opracowania melodii ludowych.
3.IV. Rzeszów, powstaje Towarzystwo Teatru i Muzyki
Ludowej.
11.IV. Przy Ministerstwie Kultury i Sztuki powstaje jako
samodzielna placówka Państwowy Instytut Badania Sztuki
Ludowej, założony z inicjatywy dra Józefa Grabowskiego.
Adres: A l . Szucha 3.
Zapowiedź wydawania czasopisma „Sztuka L u d o w a " .
14.IV. Lublin, Pierwszy Koncert Orkiestry Włościańskiej
pod dyrekcją St. Namysłowskiego.
28.IV. Entuzjastyczne przyjęcie w Związku Radzieckim
koncertów Ewy Bandrowskiej-Turskiej. Setny koncert. Publicz­
ność zasypuje artystkę kwiatami i podarkami. (Artystka opowia­
da: traktowano mnie jak księżniczkę, kogoś z wielkiego świata,
wielką d a m ę ) .
30.IV. Lublin. Inauguracja cyklu wykładów Towarzystwa
Ludoznawczego.
1-3.V. W kraju Dni Oświaty.
8.V. W r o c ł a w . Pierwsza wystawa polskiej plastyki na
Ziemiach Odzyskanych (wkrótce nazwa zostanie zmieniona,
cenzura będzie przestrzegała, by nazywać je „Ziemie Zachod­
nie").
20.IV. Warszawa, Muzeum Narodowe. Ogólnopolski Salon
Wiosenny, 442 prace. Otwarcia dokonał - przewodniczący
K R N Bolesław Bierut.
25. Trzeci Zjazd Członków i Kandydatów Oddz. Wiejskiego
Związku Zawodowego Literatów Polskich (400 obecnych).
V I . Wznowiono po wojnie wydawanie „Biuletynu Historii
Sztuki". Ukazuje się pierwszy numer pisma „ T e a t r " . W Łodzi
- „Myśl W s p ó ł c z e s n a " .
V I I . Ukazuje się pierwszy numer miesięcznika „ Z n a k " ,
pierwszy zeszyt wznowionego „Polskiego Słownika Biografi­
cznego", powstaje „Zaranie Ś l ą s k i e " .
4. V I I . Pogrom Żydów w Kielcach, 40 zabitych. Prawdopodo­
bnie prowokacja UB lub oddziału wywiadu radzieckiego.
5. V I I . Utworzenie Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Pub­
likacji i Widowisk.
2 5 . V I I I . Warszawa. Pierwsze zebranie Ludowego Instytutu
Kultury (adres: ul. Pierackiego, obecna Foksal 15).
31.VIII. Warszawa. Ogólnopolski konkurs ludowych ze­
społów amatorskich.
Aresztowania działaczy ludowych.
V I I I . Powstaje miesięcznik „ P i a s t " .
V I I I . Częstochowa. Wystawa sztuki regionalnej w Muzeum
Miejskim.
20.LX. Warszawa. Wznowienie Związku Teatrów Ludowych.
Powstaje pismo „Łódź Teatralna". Likwidacja tygodnika „No­
wa Epoka".
1 .X. Powstaje Centrala Przemysłu Artystycznego (późniejsza
Cepelia).
2 L X I I . Kraków. Pierwszy konkurs szopek na Rynku Głów­
nym. Nagrodzone prace wystawiono następnie w Muzeum
Przemysłowym.
X I I . Lublin. Wznowienie „ L u d u " , organu Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego.

1947
W 1946 r. ukazało się 2300 jednostek wydawniczych.
W „ T w ó r c z o ś c i " (r. I I I , z. 5) Piotr Grzegorczyk pisze: „Książka
wartościowa, nawet droga, bywa szybko wyczerpana".
I . Olsztyn. W Instytucie Mazurskim pokaz druków mazowie­
ckich z X V - X X w.
I . Pierwsze wielkie procesy polityczne, przywódców W i N ,
NSZ, PSL i in.; liczne wyroki śmierci.
24.11. Minister Kultury i Sztuki Stefan Dybowski wydaje
zarządzenie normujące działalność teatralnych zespołów ama­
torskich. (Nazwę „ t e a t r " zastrzeżono dla placówek zawodo­
wych. Zespołem musi kierować osoba mająca odpowiednie
kwalifikacje, wzgl. ukończone kursy kwalifikacyjne).

144

I I I . Łódź. Centralny Instytut Kultury wydaje „Poradnik
Muzyczny", organ Ludowego Instytutu Muzycznego.
3.IV. Ustanowienie Święta Oświaty (pierwsza niedziela
maja).
17.IV. Rozpoczęcie Akcji „ W i s ł a " . Likwidacja głównych sił
UPA. Prześladowania i wywózki ludności ukraińskiej. Wysied­
lenia Ł e m k ó w .
5.V. Zakopane. Centralny Instytut Kultury organizuje kon­
ferencję poświęconą zagadnieniom kultury i sztuki. (75 uczest­
ników, referat m.in. Ksawerego Piwockiego, Rola sztuki ludo­
wej w dzisiejszej
kulturze).
20.V. Rada Ministrów postanawia ograniczyć objętość prasy
1 czasopism, wprowadzić normy maksymalnej objętości, za­
oszczędzony papier przekazać na podręczniki szkolne.
5.VI. Aresztowanie przywódców organizacji W R N .
7.VI. Dni Krakowa. M . i n . wystawa sztuki ludowej, Lajkonik.
15.VI. Katowice. Rozstrzygnięcie konkursu na koronki.
30.VI. Rytwiany k. Sandomierza. Zjazd pisarzy chłopskich.
12. V I I . Polska i Czechosłowacja odrzucają pod presją radzie­
cką plan Marshala.
18.VII. Szklarska Poręba. Konferencja w sprawie rozwoju
ochotniczego ruchu muzycznego w Polsce (Centralny Instytut
Kultury, 10 referatów).
14.IX. Opole. Ogólnopolskie Dożynki. Delegacje w strojach
regionalnych.
21.IX. Lublin. „Tydzień Majdanka". „Poświęcenie kopca
usypanego z popiołów zamordowanych przez N i e m c ó w ok.
2 milionów l u d z i " .
I X . Kraków. Konkurs zespołów orkiestr dętych na dziedzińcu
Wawelu.
27.IX. Katowice. Pierwsze zebranie plastyków amatorów
z przedstawicielami Z Z PAP, zorganizowane przez Woj. Rade
Narodową.
20. X . Ucieczka Mikołajczyka.
L X I I . Zakopane. Z inicjatywy Referatu Sztuki Ludowej
Ministerstwa Kultury i Sztuki przeprowadził Instytut Przemysłu
Ludowego kurs techniki malowania na szkle wśród górali
podhalańskich. Kurs, z udziałem prof. Antoniego Buszka, trwał
do 16 grudnia.
X I I . Referat Sztuki Ludowej przy M K i S organizuje badania
w regionie rawsko-opoczyńskim, w celu zorganizowania prze­
mysłu ludowego.
15.XII. Warszawa. W Muzeum Narodowym wystawa prze­
mysłu artystycznego. Eksponaty z Biura Nadzoru Estetyki
Produkcji oraz z Państwowych Zakładów Włókienniczych
„ W a n d a " w Krakowie. Tkaniny Gałkowskich, wyroby spół­
dzielni „ Ł a d " i „ A r k a d y " .
2 1 . X I I . Łowicz. Wystawa wycinanek. 44 uczestników zgłosi­
ło 250 prac. 27 nagród.
X I I . Procesy członków ZG W i N . wysokie wyroki, kary
śmierci.
X I I . Warszawa. Zaczął wychodzić miesięcznik „Polska
Sztuka Ludowa", wydawany przez Państwowy Instytut Sztuki
Ludowej, pod redakcją Józefa Grabowskiego.

*
Pismo stworzył Józef Grabowski, historyk sztuki, badacz
sztuki ludowej.
J. Grabowski urodził się 17.111.1901 r„ zmarł 22.V.1977 rStudia na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdz"
uzyskał w 1929 r. doktorat. Stopień docenta otrzymał w 1957г
W latach 1930-1936 był dyrektorem Muzeum Pokuckieg"
w Stanisławowie, gdzie interesował się przede wszystka
sztuką ludową. Badał genezę i rozprzestrzenianie się w Europ
malarstwa na szkle. W latach późniejszych rozszerzył s*j
zainteresowania na rzeźbę, tkaninę, wycinankę. W 1936 _
podjął pracę w Dziale Oświatowym Muzeum Narodowa
w Warszawie. W 1937 r. zorganizował w Instytucie Propaga .
Sztuki wystawę „Sztuka ludowa w Polsce", na której zgro^
dził eksponaty o wybitnej wartości estetycznej, przede wszy
kim z Pokucia. Po wojnie w latach 1944-1945 był kierownik
Działu M u z e ó w i Ochrony Zabytków przy P K W N , a następ
11

1

�dyrektorem Departamentu M u z e ó w i Ochrony Zabytków
w M K i S . Zainicjował i kierował powstałym w 1946 r. Państowym Instytutem Badania Sztuki Ludowej. Zwolniony z funk­
cji w 1948 r. przeszedł do wydawnictwa „ A r k a d y " , gdzie
zajmował stanowisko kierownika redakcji sztuki. Od stycznia
1963 do końca roku 1973 kierował działem rzeźby Państwo­
wego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Opublikował
wiele artykułów i książek, m.in. Sztuka ludowa - formy i regiony
w Polsce (1967), Dawna polska rzeźba ludowa (1968), Ludowe
malarstwo na szkle (1969), Ludowe obrazy
drzeworytnicze
(1970), Sztuka ludowa w Europie (1978).
Uczeń Riegla zwracał uwagę przede wszystkim na formę
dzieła, walory estetyczne sztuki ludowej. Za najważniejsze
kryterium uznawał cechy stylistyczne, one decydowały o tym,
czy przedmiot jest „ l u d o w y " .
Przed wojną Grabowski należał do nielicznej grupy histo­
ryków sztuki, interesujących się sztuką ludową (Ksawery
Piwocki, Juljusz Starzyński, Kazimierz Dobrowolski). Swoją
wrażliwość estetyczną ukształtował w kontakcie z artystami, dla
których sztuka ta stanowiła podglebie ich twórczości (Włady­
sław Skoczylas, Wojciech Jastrzębowski, Edmund Bartłomiejczyk, Eleonora Plutyńska, Wanda Telakowska i inni).
O Instytucie, zajmującym się badaniem sztuki ludowej
myślał jeszcze przed wojną. Chciał też stworzyć pismo, które
byłoby w swym kształcie odpowiednikiem „ A r k a d " , redagowa­
nych przez W a n d ę Filipowiczową, ale szansa na realizację tych
pomysłów powstała dopiero po wojnie. Grabowski z entuzjaz­
mem zabrał się do budowania Instytutu. Powstał on na mocy
zarządzenia Ministra Kultury i Sztuki, ogłoszonego w Dzien­
niku Urzędowym Ministerstwa Kultury i Sztuki nr 1.
Pisał: „Potrzeba utworzenia go wynikała zarówno z roli, j a k ą
sztuka ludowa może i winna odegrać w formowaniu się nowej
naszej sztuki ogólnonarodowej - jak też z konieczności za­
chowania dla potomności ginącej w naszych oczach odrębnej
kultury ludowej, dotąd z punktu widzenia potrzeb sztuki niemal
nie badanej i skutkiem tego od tej strony nieznanej. To bowiem,
co o sztuce ludowej pisali etnografowie jest tylko cennym
materiałem do określenia warunków wśród których ona po­
wstawała i b y t o w a ł a . "
Sfera zainteresowań Grabowskiego różniła się od tej, która
była domeną etnografów. Instytut, a zwłaszcza pismo realizo­
wały program, w którym sztuka ludowa miała stanowić podłoże
artystycznej kultury narodu. Program ten formułował we wstę­
pie do pierwszego numeru minister Kultury i Sztuki Stefan
Dybowski. W liście odręcznym z dnia 15.XI.1947 pisał, iż
wytwory sztuki ludowej, samorodnej, „... są skarbem, którego
nam zmarnować nie wolno. Wszystko to, co stanowi wartość
w kulturze ludowej, w kulturze chłopskiej musi być prze­
tworzone przez wielkich artystów i wejść do kultury narodowej.
Gdy to się stanie sztuka polska nabierze cech i żywych
rumieńców polskości - wniesiemy do skarbca sztuki ogólno­
ludzkiej nowe wartości i wzbudzimy u innych szacunek dla
narodu polskiego".
3

Dostrzegając dwa uzupełniające się obszary badań - jeden
stanowiący kompetencje etnografów, drugi - historyków sztuki,
literatury, muzykologów, choreologów, twórca „Polskiej Sztuki
Ludowej" wyraźnie widział zadania, które stawiał przed sobą,
Instytutem i pismem: „Stąd w chwili obecnej wyłoniła się
Konieczność wypełnienia luki istniejącej dotąd z powodu braku
. adań nad sztuką ludową przez fachowców z dziedziny sztuki
w skali odpowiadającej zarówno znaczeniu jak i rozpiętości
go zjawiska. D o k o n a ć tego ma działalność Państwowego
/•stytutu Badania Sztuki Ludowej przez zorganizowanie i proadzenie systematycznych badań nad całokształtem artystycz­
n i twórczości l u d o w e j . "
e

4

"stytut składał się z sekcji: literatury i obrzędu (kierownik
mr/ V ' .
Krzyżanowski); muzyki (w Poznaniu - kierownik
gr Marian Sobieski), zdobnictwa (w Krakowie - kierownik dr
i n -u ^
) , tańca (kierownik Tadeusz Zygler), malarstwa
i
У (kierownik dr Józef Grabowski). Zamierzano powołać
^ze sekcję budownictwa.
ismo miało być łącznikiem między sekcjami, publikować
u

J

a n

e m r u s s

e s

p

materiały z badań własnych, oraz pozyskane od miłośników
i zbieraczy. Redakcja chciała, by nie tylko informowało
w zakresie spraw interesujących badaczy sztuki ludowej, lecz
także wychodziło poza środowisko, przenikając w bieżące życie
artystyczne.
Pierwszy numer, w formacie A 4 liczył 64 strony. Nakład
2000 egz. Okładkę i układ graficzny opracował Czesław
Wielkhorski. W numerze znalazły się artykuły teoretyczne,
w tym dwa o podstawowym znaczeniu dla liniii metodologicz­
nej pisma: Ksawerego Piwockiego, Pojęcie sztuki ludowej,
i Józefa Grabowskiego, Zagadnienie stylu ludowego. Wśród
opracowań zasługuje na uwagę tekst Grabowskiego, Zbójnickie
obrazy na szkle i Gerarda Ciołka, Dach w polskim budownictwie
wiejskim. W dziale materiały: Janusz Świeży,
Świątkarze
biłgorajscy. Dział informacyjny przyniósł sprawozdania z prac
sekcji.
Piwocki pisał: „Jeśli sztuka chłopska obejmuje wszystkie
dzieła stworzone przez jednostki należące do warstwy chłops­
kiej, to sztuka ludowa musi posiadać zakres węższy, po­
zwalający na wydzielenie tych tworów, które zaliczylibyśmy
raczej do sztuki o g ó l n o - n a r o d o w e j . " (s. 5)
Zarazem „... do sztuki ludowej możnaby zaliczyć (...) także
przedmioty wykonywane przez artystów nie należących formal­
nie do środowiska chłopskiego. Pojęcie więc sztuki ludowej
musi objąć zakres szerszy niż sztuki c h ł o p s k i e j " (s. 6). Tak więc
„... ludową nazywamy taką sztukę, której dzieła posiadają cechy
stylowe uznane przez naukę za specyficznie ludowe.
(...) zespół takich cech musi być wyraźnie przeciwstawiony
sztuce nie - ludowej (...).
(...) nie każdy chłop; tworzący jakąś rzecz piękną - jest
artystą ludowym. Musi posiadać charakterystyczną postawę
twórczą: tylko na odpowiedniej bazie psychologicznej rodzą się
kwiaty twórczości ludowej."
Zagadnieniu stylu ludowego poświęca swój artykuł Józef
Grabowski. Ponadto piszą: A . Chybiński, O potrzebach
polskiej
etnografii muzycznej, T. Zygler, Polskie tańce ludowe i ich
badanie, G. Ciołek, Dach w polskim budownictwie
wiejskim.
Roman Reinfuss w dziale Opracowania publikuje: Malowane
morawickie skrzynie krakowskie, a Jadwiga PietruszyńskaSobieska, Wielkopolskie
siesieńki.
Numer 2 z 1948 r. przynosi ciąg dalszy rozważań Grabows­
kiego, jego artykuł Zespoły rzeźb z wyobrażeniem
Bożego
Grobu. Maria Żywirska publikuje Hafty Kurpiowskie w Puszczy
Białej.
Numer 3 przyniósł obok dalszych rozważań Grabowskiego na
temat stylu ludowego, jego tekst „Szkoła krośnieńska"
w rzeź­
bie ludowej, oraz m.in. Marii Sagajło-Kaczanowskiej Znaczenie
ornamentu i techniki zdobienia w pisankach, Mariana Sobies­
kiego „Maryna"
[instrument muzycznyl.
Objętość numerów zmniejsza się, zeszyt 2 liczy 40 stron, 3:42
strony, podwójny 4-5:64 strony. Ten ostatni w całości wypełnia
omówienie wystawy Sztuka ludowa Warmii i Mazur (Olsztyn,
1948) pióra redaktora naczelnego. Tekst ten pokazuje dobrze
metodę badawczą Grabowskiego. Nie interesuje go rozwój
historyczny, zasięg, funkcja, przedmiotem zainteresowania
stają się cechy formalne prezentowanych dzieł. W dziale
„ R z e ź b a ' ' wyznacznikiem jest materiał i technika, po łyżnikach
i przęśliczkach omawia zabawki i figury sakralne. Eksponuje
znakomite kafle mazurskie.
Następny, potrójny zeszyt (6, 7, 8), 96 stronicowy, także jest
poświęcony omówieniu wystawy, najważniejszej z tych, które
prezentowały sztukę ludową po wojnie. „ W y s t a w a krakowska
Rzeźby, Malarstwa i Grafiki L u d o w e j " po raz pierwszy
pokazała ogromny zespół znakomitych dzieł, tłumaczących
fascynację formistów sztuką ludową. Było to w istocie wprowa­
dzenie tej sztuki do narodowego panteonu. Inna sprawa, że stało
się to już wtedy, gdy zainteresowanie sztuką ludową zaczęło
w kręgach ludzi sztuki wygasać. Zeszyt wydany w nakładzie
4850 egzemplarzy wywołał ogromne zainteresowanie. Tekst
Grabowskiego, wypowiedzi o sztuce artystów, znakomite ilust­
racje sprawiły, że środowisko artystyczne (i nie tylko) zostało
tym faktem poruszone. Dla piszącego te słowa było to pierwsze

145

�zetknięcie z urodą ludowych dzieł, urzeczenie, które wpłynęło
na dalsze losy, zainteresowania. Na tle ówczesnych czasopim
numer „Polskiej Sztuki Ludowej" wyróżniał się zdecydowanie.
Widziałem go w pracowniach artystów, ale też w poczekalni
dentysty i lekarza.
Numer wywołał oburzenie, wicepremier wezwał „na dywa­
n i k " ministra Sokorskiego (z ramienia partii odpowiadał za
politykę resortu), ten zaś za propagowanie „religianctwa",
świątków, z miejsca wyrzucił Grabowskiego z pisma i Instytutu.
Miało to miejsce w listopadzie 1948 roku. W tym czasie
kończyła się j u ż względnie liberalna polityka w zakresie
kultury, narastały konflikty z Kościołem, marksizm miał wy­
przeć wszelkie inne formy wiary. Zlikwidowano miesięcznik
„Nurt. L i t e r a t u r a - N a u k a - Ż y c i e " , zakazano wystawienia Kor­
diana w Krakowskim Teatrze im. Słowackiego, odwołano ze
stanowiska redaktora naczelnego „ O d r o d z e n i a " Karola Kuryluka, w grudniu los jego podzieli Stefan Żółkiewski - redaktor
„ K u ź n i c y " . List Piusa X I I do biskupów niemieckich w sprawie
granic zachodnich i wypędzania ludności niemieckiej ( L I ­
II.1948) ze słowami: „Czy było jednak rzeczą dozwoloną
wypędzić w formie odwetu z domu i ojczyzny 12 milionów
ludzi i skazać na n ę d z ę ? " - spowodował niezwykle ostrą
reakcję w prasie. Pojawiły się ulotki, organizowano wiece.
Pisma nie zlikwidowano, na jego czele stanął etnograf, dr
Roman Reinfuss. Postawiono warunek: sztuka ludowa - tak,
świątki, religianctwo - nie. Ukazał się jeszcze przygotowany
uprzednio przez Grabowskiego zeszyt 9-10/48 kończący roz­
ważania redaktora na temat stylu ludowego, wsparte pierwszym
odcinkiem tekstu Witolda Dynowskiego Historycyzm w sztuce
ludowej, i „etnograficznymi" publikacjami: Reinfussao skrzy­
niach z okolic Krakowa i Marii Źywirskiej o tiulowych
czepcach krakowskich.
Numer 11-12 sygnuje jako redaktor naczelny Roman Re­
infuss. Nakład wyznacza - 2500 egz. Dynowski kontynuuje
swoje rozważania, sam redaktor publikuje: Architektura szopki
krakowskiej. Jednak zajęty intensywnie prowadzonymi bada­
niami w terenie nie ma czasu na pismo, zwłaszcza, że redakcja
mieści się w Warszawie. Formuła, iż redaguje „Zespół kierow­
ników sekcji Instytutu" ma raczej znaczenie tytularne.
W numerze 1/1949 jako redaktor występuje Tadeusz Zygler.
Podnosi nakład do 5000 egz. Prowadzi pismo przez cały rok.
Wydaje zeszyty, objętości od 32 do 64 stron. Witold Dynowski
ciągnie w nich swe rozważania na temat historycyzmu. Reinfuss
- o skrzyniach zdobionych z okolic Krakowa, Zofia CieślaReinfussowa o okuciach wozów z okolic Makowa. Pojawia się
temat, rozszerzający zakres problematyki p i s m a - n a marginesie
wystawy górniczej w Sosnowcu, Maria Żywirska omawia
Zagadnienia
prymitywnej
sztuki robotniczej.
W zeszycie
3—4/1949 pojawia się nazwisko Tadeusza Seweryna, który
omawia na tle wystawy w warszawskim Muzeum Narodowym
czechosłowacką sztukę ludową. Żywirska w tymże zeszycie
zamieszcza Zdobienie rzeźbą w drewnie chaty
kurpiowskiej
sumiennie konstruując, zgodnie z sugestiami Reinfussa-tablice
m o t y w ó w . Sam Roman Reinfuss opisuje Wełniane torby górals­
kie. Redakcja, po niedawnych doświadczeniach zamieszcza
fotografię świeckiej figurki w glinie (Kobieta
brzemienna)
zwracając się („...do wszystkich Czytelników Polskiej Sztuki
Ludowej o nadsyłanie do publikacji dobrych zdjęć fotograficz­
nych rzeźb ludowych o temacie świeckim, wraz z komentarzem
obejmującym informacje dotyczące techniki wykonania rzeźby
oraz dane dotyczące a u t o r ó w . "
Zdjęć nie nadsyłano, natomiast w następnym zeszycie,
wyraźnie zdeklarował o jakie widzenie sztuki chodzi sam
Sokorski. We wstępnym artykule: O właściwy stosunek do
sztuki ludowej (referat na konferencji poświęconej omówieniu
wyników Festiwalu M u z y k i Ludowej) czytamy: „Sztuka ludo­
wa (...) jako samodzielny, własny nurt kulturalny mas ludo­
wych, powstała i ukształtowała się jako antyteza szlacheckiej,
dworskiej kultury, tym samym korzeniami swymi sięgając
społeczeństwa, opartego na pańszczyźnianej pracy najszerszych
mas c h ł o p s k i c h . " Autor dostrzega: „(...) niebezpieczeństwo
sprowadzenia sztuki ludowej do tradycjonalistycznej obrzędo­

146

wości, ilustrującej w gruncie rzeczy reakcyjno-agrarystyczną
postawę bogatej części wsi, wsi zrastającej się z miejskim
spekulantem." Sokorski przeciwstawiał „ z d r o w ą " sztukę ludo­
wą „ c h o r e j " , formalistycznej. Pisał: „Malarstwo intymne,
malarstwo abstrakcjonistyczne, zwyrodniałe w poszukiwaniu
nowego wyrazu dla wyobcowanych pojęć w kolorze, bryle czy
linii okazało się tragicznie bezbronne wobec prawdziwego
zwycięstwa c z ł o w i e k a . " Wtórował mu minister Dybowski.
W odczycie dla nauczycieli mówił: „(...) ludzie zapomnieli
rysować grzęznąc w formalizmie. Dochodzi do takich absurdów
jak obrazy Picassa."
Pismo jednakże nie uczestniczy w ideologicznych manew­
rach. Zamieszcza opracowania stanowiące wynik badań tereno­
wych, które w sytuacji szybkich przemian na wsi dokonywane
są pospiesznie; w dążeniu do uchwycenia obrazu tradycyjnej
sztuki, jej - jak to mówił Roman Reinfuss - „fotografii".
Zamieszcza też opracowania monograficzne innych, nielicz­
nych, badaczy sztuki ludowej, np. Tadeusza Seweryna, Polskie
zabawki ludowe (6/1949). W tym samym numerze Leonard
Życki przedstawia uwagi Na marginesie pierwszej
ogólnopols­
kiej wystawy plastyków amatorów (Muzeum Narodowe, maj
1949). „Autorzy przedstawiają swe przeżycia czy marzenia
w sposób optymistyczny, pełen radości życia i wiary w przy­
szłość. Jakże korzystnie różnią się w tym od „nowoczesnych"
plastyków, patrzących na człowieka z pesymizmem i kawał­
kujących go niczym studenci w prosektorium". Dodajmy, że
w podobnym duchu potępia wszelkie nowoczesności i formaliz­
my Witold Zechenter recenzując I W y s t a w ę Sztuki Nowoczes­
nej w Krakowie. „Ludzie wychodzą z niej chorzy, wściekli,
plując przekleństwa" („Polska Zbrojna", 1949 nr 17); czy
Jadwiga Siekierska, która pisze po Festiwalu Polskiej Muzyki
Ludowej „Zwalczamy w walce z bogoojczyźnianym kosmo­
polityzmem niewolnicze i ślepe formalistyczne tendencje
w muzyce." ( „ K u ź n i c a " , 1949 nr 24).
O roli tego Festiwalu pisze w następnym numerze naszego
pisma (7-8/1949) Jadwiga Sobieska w artykule Chłonność
muzyczna naszego ludu. Ukazuje, jak zetknięcie na Festiwalu
zespołów i muzyków z różnych stron kraju wpłynęło na niemal
natychmiastowe przejęcie melodii i tańców pochodzących
z innych regionów. („... grupa szamotulska (...) skopiowała na
podstawie trzykrotnej obserwacji (...) całe dwa tańce z muzyką,
tekstem i układem choreograficznym z programu Suchodołu
(ziemia rzeszowska)." Kończy swój tekst refleksją: „Przygod­
ny zbieracz za lat 50 [tzn. za 3 lata! A.J.] będzie w prawdziwym
kłopocie, jak takie zjawisko w y t ł u m a c z y ć . "
Ponadto w zeszycie znalazły się Romana Reinfussa, Malowane
zręby chałup wiejskich, Zdzisława Szulca, Gęśle czy skrzypce,
Wiesława Cichowicza, Haft wielkopolski i czepce wielkopolskie.
W zeszycie 9-10 najważniejszy wydaje się artykuł Karola
Homolacs'a O wartości zdobnictwa ludowego (dokończenie
w następnym zeszycie). Reinfuss pisze o kaflach z Brzegu, Piotr
Greniuk publikuje Druki ludowe na płótnie w południowej
Lubelszczyźnie.
W ostatnim numerze z 1949 r. Juljan Krzyżano­
wski zajmuje się sprawą ludowości w poezji Adama Mic­
kiewicza, Maria Znamierowska-Prufferowa pisze o rzeźbi
rzach ludowych na Kujawach i od tego czasu bio;
ludowych twórców coraz częściej będą się pojawiały w piśi
Aleksander Wojciechowski, nim jeszcze zajmie się współc:
ną twórczością plastyczną, publikuje tekst: Tematyka społec
i polityczna w wycinance
łowickiej.
W roczniku zasługuje na uwagę Dział informacji, recei
z wystaw i książek. Otrzymujemy też Sprawozdanie z działalno
ści Państwowego Instytutu Sztuki Ludowej za rok 1949 - ostat­
nie, jako że Instytut zostaje zlikwidowany, a jego
włączone do powstałego w listopadzie 1949 r. Państwo
Instytutu Sztuki. Pismo, dotąd doskonale opracowywane
cznie (przez Barbarę Suchodolską) traci walor estetyc:
Przeniesione do Krakowa, redagowane jest w Sekcji S
Ludowej. Nie wymieniony w stopce Roman Reinfuss reda]
je przy pomocy Zofii Cieśli-Reinfussowej. Teka redakcyjna
wątła, w ciągu roku ukazują się dwa numery (1-6 oraz 7-12)&lt;
pierwszego z nich dołączony jest separat: Plastyka 1ш
Polski. Zarys bibliograficzny.
Opr. Piotr Grzegorczyk
5

6

�instrukcje i kwestionariusze dla badaczy kultury ludowej.
Wyraźnie widoczne jest dążenie do tego, by pismo pełniło rolę
służebną wobec Sekcji, służąc publikacji wyników aktualnych
badań oraz opracowań dokonanych przez etnografów i miłoś­
ników sztuki ludowej z całego kraju. W zeszycie 7-12 znaj­
dujemy takie właśnie dwa ważne teksty: Andrzej Żak, archeolog
1 najnowszych badań nad kulturą plemion prapolskich,
oraz
Aleksander Wojciechowski Dwuosnowowe tkaniny białostoc­
kie, a w 1-271951 Juliusz Kostysz Z dziejów
krakowskiego
garncarstwa, Franciszek Kotula Malowane zręby chałup w Rze­
szowskim. W tym, oraz następnym zeszycie (3) zamieszcza
Maria Żywirska opracowanie Twórczość plastyczna
górników.
Poczynając od tego numeru „Polska Sztuka L u d o w a " jest
dwumiesięcznikiem, wychodzącym w nakładzie 3000 egz.
Już od momentu przejęcia pisma przez Państwowy Instytut
Sztuki widoczna jest troska o to, by stworzyć pozory zaintereso­
wania problemami nauki radzieckiej. Pojawia się rubryka
Z nauki radzieckiej,
ze „ s z t a n d a r o w y m " tekstem G. Niedosziwina O zagadnieniu ludowości w sztuce radzieckiej. Nie ma
żadnego wpływu na badania i formę publikacji ich wyników.
Należy jednak pamiętać, iż są to lata intensywnej indoktrynacji.
Państwowy Instytut Sztuki (kierowany przez prof. Juljusza
Starzyńskiego) powstał przecież jako taran marksizmu, forsując
idee socrealizmu. Jego powstanie wiąże się z decyzją likwidacji
różnych ośrodków badawczych, podporządkowania ich central­
nej placówce, którą łatwiej sterować, kontrolować.
Dla Dyrekcji Instytutu włączenie Sekcji Plastyki Ludowej
było w pełni uzasadnione, ale oczekiwania szły dalej, niż tylko
prowadzenie terenowej dokumentacji. Prof. Starzyński postulo­
wał zajęcie się problemem inspiracji sztuką ludową, Aleksander
lackowski - mianowany kierownikiem Zakładu Sztuki Ludo­
wej i Folkloru, chciał pogłębienia badań, poszerzenia ich przez
realizację kwestionariuszy, pozwalających na poznanie histo­
rycznych i społecznych uwarunkowań. W a ż n ą rolę odegrała
konferencja w Jadwisinie poświęcona aktualnym zagadnieniom
naukowo-badawczym i twórczym polskiej plastyki ludowej.
Materiały z tej konferencji opublikowano w numerze 3 oraz 4-5
z 1951 r. Rozszerzały dotychczasowy zakres tematyczny.
Zwłaszcza istotny był artykuł Ksawerego Piwockiego Sztuka
ludowa i narodowa ilustrowany znakomitymi przykładami
architektury i kapliczek. W zaplanowaniu tych numerów znacz­
ny udział mieli prof. Ksawery Piwocki, prof. Bohdan Urbano­
wicz, Mieczysław Porębski i Aleksander Wojciechowski - two­
rzący kolegium redakcyjne pisma.
W numerze 6 Andrzej Żaki, współpracujący z Sekcją Sztuki
Ludowej zamieszcza artykuł Metoda wykopaliskowa w bada­
niach polskiej sztuki ludowej. Inne teksty dotyczą ośrodka
garncarskiego w Brzostku i wielkopolskich czepków oczepinowych. Zeszyt liczy 32 strony.
Rok 1952 rozpoczyna tekst Wojciecha Jastrzębowskiego,
Geneza, program i wyniki działalności „Warsztatów
Krakows­
kich" i „Ładu". Wandy Telakowskiej: Projektanckie
kolektywy
robotnicze, chłopskie i młodzieżowe.
Edyta Starek zamieszcza
sylwetkę artystki ludowej - Heleny Roj-Kozłowskiej. Wśród
recenzji omówienie kolejnego konkursu szopek krakowskich.
Numer 2 zawiera materiał o tkaninach gdańskich z X I I i X I I I
*• Piszą o nich Janina Kamińska i Adam Nahlik. Debiutuje
autorsko uczestnik obozów etnograficznych, prowadzonych
Przez dra Romana Reinfussa - Andrzej Wajda. Przyszły mistrz
wna pisze o Wincentym Kitowskim, iłżeckim artyście ceramiPoczynając od numeru 3/1952 przejmuje funkcje redaktora
aezelnego Aleksander Jackowski. Zaprasza do współpracy
"akomitego etnografa dra Mieczysława Gładysza. Przy jego
Pomocy komponuje numer „ g ó r n i c z y " , rozszerzając formułę

pisma i pojęcia sztuki ludowej. Gładysz pisze w nim tekst
Z twórczości plastycznej górników śląskich, Żywirska Podłoże
ludowe w kulturze górniczej. Numer rozpoczyna programowy
tekst redaktora pt. Na marginesie prac Państwowego
Instytutu
Sztuki w zakresie badań nad sztuką ludową i folklorem. Pisze
z młodzieńczą werwą marksistowskiego neofity o tym, co
„ s ł u s z n e " a co „ n i e s ł u s z n e " . Kładzie nacisk na rejestrowanie
nie tylko dawnych zabytków, ale także na dokumentowanie
procesu przemian i twórczości współcześnie powstającej. Jac­
kowski przywiązuje dużą wagę do społecznej kondycji ludowej
sztuki i folkloru. Wynika to m.in. z tego, iż przychodzi do pisma
z nastawieniem socjologa (praca magisterska u prof. Stanisława
Ossowskiego Folklor jako zjawisko świadomości
społecznej).
Interesuje go muzyka ludowa - jeździ z Tadeuszem Sygietyńskim po kraju, zapisując pieśni, organizuje „Akcję Zbierania
Folkloru" jako pełnomocnik Ministra Kultury i Sztuki. W ra­
mach dyrekcji PISu opiekuje się sekcjami sztuki ludowej
i folkloru słowno-muzycznego. Zwiększa objętość zeszytów
(3:72 str.; 4-5:112 str.).
Ten ostatni zeszyt poświęcony jest m.in. badaniom nad
kulturą ludową Warmii i Mazur (tekst W ł a d y s ł a w a Gębika),
metodom pracy zespołowej w polskim przemyśle artystycznym,
współpracy artystów zawodowych z ludowymi. Roman Reinfuss publikuje syntetyczny szkic Sztuka ludowa
Podlasia
Zachodniego, Jan Sadownik omawia Pieśni ludowe z obszaru
wideł Wisły i Sanu. Problemy współczesnej sztuki ludowej
i opieki nad nią stanowią treść numeru 2/1953. W następnym
zeszycie Wanda Telakowska pisze o próbach włączenia twór­
czości ludowej do wzornictwa przemysłowego, Tadeusz Sewe­
ryn: Niszczenie dzieł sztuki wynikiem zabiegów
magicznych,
Alfred Zaręba: Tańce ludowe w Szwecji (związki z naszym
folklorem). Nr 4—5, monograficzny, poświęcony został sztuce
ludowej Odrodzenia. M . i n . Tadeusz Seweryn publikuje duży
tekst Ludowa grafika staropolska, Juljan Krzyżanowski Ludo­
wość w poezji Kochanowskiego, Franciszek Kotula Rzeszowska
majolika ludowa, Witold Krassowski Chałupa polska na przeło­
mie XVI i XVII wieku. Pięknie wydany zeszyt liczy 124 strony,
ok. 180 ilustracji. Nakład 2.600 egz.
Rocznik zamyka nr 6 z artykułem Ksawerego Piwockiego
Próba definicji kilku pojęć, Hanny Pieńkowskiej
Dekoracja
malarska kościoła w Orawce Romana Reinfussa Polskie ludowe
kowalstwo artystyczne oraz Elementy renesansowe w polskim
malarstwie ludowym. W późniejszych rocznikach program
pisma zostaje poszerzony.
Może warto przytoczyć fakt mało komu znany. Kiedy
Jackowski obejmuje redakcję, pierwsze zeszyty czyta i po­
prawia stylistycznie, z przyjaźni dla pisma, Artur Sandauer.
Później deleguje w tym celu swoją studentkę. Przyjacielem
pisma jest też Julian Przyboś, doskonały znawca polskiej pieśni
ludowej.
(opracował: A.

Jackowski)

PRZYPISY
' Przygotowując wypisy p o s ł u ż y ł e m się pracami: Piotr Grzegorczyk, Dia­
riusz kultury polskiej, [w:] „ T w ó r c z o ś ć " r. I I I , z. 5 maj 1947 i г. I V , z. 12
grudzień 1948; Marta Fik, Kultura polska po Jałcie. Kronika lat
1944-1981,
Polonia, London.
Kazimierz Pietkiewicz, Józef Grabowski
[nota pośmiertna] „ Z e s z y t y
Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Warszawie",
XVIII/XIX,
1977/1978, s. 7
' [Józef Grabowski], Powstanie, organizacja i charakter
Państwowego
Instytutu Badania Sztuki Ludowej, „ P o l s k a Sztuka Ludowa'', г. I, nr 1-2, 1947,
s. 60
* Tamże.
„Ilustrowany Kurier Polski", 1950, nr 230, z 2 2 . V I I I
„O nowe oblicze naszej plastyki" „Trybuna Robotnicza", 1949, nr 169
z 28.VI
2

5

6

„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa." - przed 40, 30, 20, 10, 5 laty.
J U

)

e u s z o w

cykl ' ' '
y m 50-tym roczniku rozpoczynamy publikację
fra
^ ó r y m chcielibyśmy przypomnieć ważniejsze teksty,
L j f y • omówienia zamieszczane na łamach „Polskiej Sztuki
у
l • Ufamy, że ten w miarę systematyczny, ale i subiektywjp ^ S'ad, nie wyczerpujący siłą rzeczy wszystkich dokonań
' C ć pisma, a i tematów, jakie pojawiały się w ciągu pięć­
W

en

u

0 W e

П

pr

e

l e w z

dziesięciu lat jego istnienia, pozwoli jednak uchwycić ogólny obraz
pisma, nieraz klimat czasów, w których się ono kształtowało,
i podlegało ewolucji aż do dnia dzisiejszego. Być może cykl ten
zachęci czytelników do sięgnięcia po wcześniejsze roczniki nasze­
go pisma. Przegląd ten opatrzony gdzieniegdzie komentarzem
redaktora Aleksandra Jackowskiego, do którego zwróciliśmy sie

147

�z prośbą o taki uzupełniający komentarz, zakończymy wydaniem,
w odrębnej publikacji - nowej, pełnej bibliografii za omawiane tu
lata 1947-1997, uzupełniając dotychczasowe opracowania biblio­
graficzne. (2,8)
Lata 1956-1959
Rok 1956
Dwumiesięcznik. W skład Rady Redakcyjnej wchodzą: Prof.
Witold Dynowski, Prof. Eugeniusz Frankowski, Prof. Mieczysław
Gładysz, Mgr Kazimierz Pietkiewicz, Prof. Ksawery Piwocki, Mgr
Jan Sadownik, Prof. Tadeusz Seweryn, Mgr Marian Sobieski,
Wanda Telakowska, Mgr Aleksander Wojciechowski.
Zespół redakcji tworzą: Mgr Aleksander Jackowski (redaktor
naczelny), Prof. Roman Reinfuss (zastępca redaktora naczelnego),
Mgr Stanisław Hiż (sekretarz redakcji), Mgr Barbara Suchodolska
(redaktor techniczny), Adiustacja: Jerzy Bokiewicz.
(Komitety redakcyjne pełniły rolę fasadową. Można je określić
jako bufory istniejące między Akademią Nauk (i Instytutem)
a cenzurą, władzą. W rzeczywistości ich rola była niewielka, nie
pamiętam aby w ciągu czterdziestu lat zebrały się u nas częściej niż
4—5 razy. Jednak członkowie komitetów chętnie pomagali, po­
proszeni - doradzali. Zwłaszcza bardzo nam drogi prof. Ksawery
Piwocki, a także Tadeusz Seweryn.
Sekretarzem redakcji był w tamtych latach Stanisław Hiż.
Podziwiałem jego kompetencje, sumienność i oddanie. Bardzo na
mnie krzyczał, udawał że się nie przejmuje pismem, udawał, że jest
majestatyczny i surowy. Wspaniały człowiek. A.J.)
Numer 1 w części „Rozprawy" otwiera artykuł Andrzeja Wajdy
Ekrany fotografów
ulicznych:
Zagadnienie ekranów fotografów ulicznych jest
niewątpliwie
marginesowe w stosunku do sztuki ludowej, a mimo to może być
interesujące dla każdego badacza ludowej kultury - dla etnografa,
socjologa, a nawet dla historyka sztuki. Należy ono bowiem do
szerokiego pogranicza wiążącego sztukę ludową z robotniczą,
amatorską, a nawet uczoną, do rozległego obszaru wzajemnych
przenikań i powiązań kultury miejskiej i wiejskiej (...)
W bogatym, bajecznie kolorowym świecie ludowych zabaw, jarmar­
ków, odpustów czy festynów, w magicznym kręgu karuzeli, strzelnic,
glinianych skarbonek, zwierzaków (...) Kościuszków czy Świętych
do wygrania „za jedyne 20 groszy'' - gdzieś na przecięciu wpływów
dawnej ludowej sztuki i wpływów drobnomieszczańskiego
smaku
kształtowały się upodobania estetyczne, których produktem są
również interesujące nas ekrany ulicznych fotografów.(...)
W środowisku
wiejskim a zwłaszcza
drobnomieszczańskim
(szczególnie w okresie przed pierwszą wojną światową) - fotografia
wiązała sie zazwyczaj albo z pewnymi ważnymi momentami w życiu
(chrzest, pierwsza komunia, ślub, służba w wojsku), albo ze
specjalnymi wydarzeniami (jak np. wyjazd do miasta, podróż za
granicę za chlebem itp.). W tych warunkach fotografia powinna
była mówić o samej osobie, jej sytuacji materialnej i pozycji
społecznej. Fotografia była wtedy nie migawką chwili, ale jakby
świadomie upozowaną scenerią portretu. Zdjęcia te otaczano
szczególną pieczołowitością, umieszczając je na widocznych miejs­
cach, oprawne, lub zatknięte za ramą lustra czy obrazu. Pełniły więc
w tych środowiskach podobną funkcję do tej jaką odgrywał dla
bogatego mieszczaństwa czy arystokracji portret - a w czasach
nowszych fotografia wykonana w atelier miejskiego fotografa. (...)
Autor podkreślając istotę tego związku i dający się wykazać
bezpośredni wpływ dekoracji znajdujących się w miejskich za­
kładach fotografów na ekrany i rekwizyty wędrownych fotografów,
pisze tak o tym dalej:
Sens tych dekoracji zawierał sie m. in. w tym, że pokazywały osobę
fotografowaną na piękniejszym tle, w warunkach, które mogły być
tylko przedmiotem marzeń i dążeń. A więc piękne
draperie,
marmurowe schodki czy balustrada, często wspaniały
ogród,
nierzadko z pałacem na dalszym planie. W początkach naszego
wieku pojawiły sie również i inne rekwizyty, jak np. tło z łódkami czy
gondola balonu, w której można było stanąć i sfotografować się.
W ten sposób przeciętny mieszczuch, nie wychodząc z domu, mógł
w atelier fotografa za niewielką opłatą otrzymać budzące dreszcz
grozy zdjęcie w gondoli balonu czy na tle niebosiężnych
szczytów
górskich.
Odwołując się do pracy Tadeusza Seweryna (Polskie malarstwo
ludowe, Kraków 1937), autor zwraca uwagę na jeszcze jeden powód

148

i kontekst sprzyjający powstawaniu i rozpowszechnianiu sie ek­
ranów. Na ich znaczenie r e k l a m o w e :
W tej płaszczyźnie można wywodzić genezę ekranów z tradycji
dawnych obraźników i obrazów służących reklami* towaru wędrównych znachorów. Pisze o tym T. Seweryn: ... podobnie jak owi
wędrowni znachorzy, posługujący się obrazami jako środkiem
zwabienia publiczności, czynią dziś odpustowi fotografowie, ścią­
gający klientów przy pomocy zamalowanych płócien ekranów.
Ekrany więc stanowią dla ulicznego fotografa nie tylko rekwizyt,
niezbędny przy samym zdjęciu (jak to ma miejsce w atelier
zawodowego fotografa miejskiego), ale i środek reklamy, przycią­
gający klientelę. Temu właśnie celowi służy barwa, kolorowość
rozwieszonych płócien. Dla samego tła fotografii
wystarczyłyby
ekrany jednobarwne. Zastosowanie koloru wskazuje na to, &amp;
chodziło o przyciągnięcie uwagi widza, o wywołanie w nim chęci
sfotografowania się na danym tle.
(...) „Piękne" tło podnosiło fotografię do rangi obrazu. Kazało
myśleć nie tylko o portretowanej osobie, ale i o ładności samej
sytuacji. Wprowadzało ważny moment - szczególnie dla wsi
- moment estetyczny.
Przyjemnie mieć zdjęcie „piękne", na tle, które samo budzi
zadumę, daje estetyczne przeżycie. A wiec krajobraz, sytuacja, no
i niecodzienność, ucieczka w kraj fantazji, marzeń. Można tu mówić
0 związku z brukową literaturą, sensacyjnym filmem czy sentymen­
talną piosenką. Nie zapominajmy bowiem, że zwłaszcza dawniej
były ekrany nader często jakby malowanym światem przygód, czymś
w rodzaju historyjek w obrazkach. Spotykamy tam więc cowboya na
spienionym koniu lub stojącego z rewolwerami za pasem, walkę
z tygrysem itp.
Omawiając tła malowane, ekrany pamiątkowe, przystawki (z
otworem w kształcie serca: „Pamiętaj o mnie"), ukazując ich
związek z winietami, z tradycją i estetyką ukształtowaną przez
pocztówkę winietową, omawiając i rekwizyty służące fotografom
ulicznym do kreowania owych niecodziennych obrazów-fotografii,
autor w zakończeniu odnotowuje przemiany w fotografii ulicznej
1 coraz częstsze znikanie z ówczesnej ikonosery tych form.
Następuje już wyraźny zmierzch ulicznych fotografów posługują­
cych się statywami, aparatami „a la minute", i sprawy, o których
mówimy przechodzą wyraźnie do przeszłości. (...) na ulicach com
częściej i natarczywiej oferują swe usługi „ lewarze'', nie skrępowa­
ni miejscem, robiący zdjęcia wprost na tle oryginalnych zabytków.
(...) Fotografia przestaje być zjawiskiem rzadkim w życiu człowieka.
Inne też jest dziś jej znaczenie, inny charakter. Migawka autentycz­
na z życia ważniejsza się staje od upozowanego zdjęcia na
symbolicznym tle.(...)
Nieuchronnie giną warunki, które sprzyjały niegdyś rozwojom
i popularności fotografii na tle ekranów. Dodajmy i do tego
ograniczenia administracyjne. Tak np. w stolicy już od kilku Ш
istnieje zarządzenie Rady Narodowej, ograniczające
używam
ekranów jedynie do dni niedzielnych i świątecznych. W Krakowie m
przykłd zabroniono ich używania.
Inaczej dzieje się jeszcze w innych miastach, zwłaszcza «
terenach Ziem Zachodnich, oraz w małych miasteczkach. Istniefi
nadal ekrany w Łodzi, Lublinie, Gdańsku, Olsztynie czy Szczecinit,
ale i tam ilość ich zmniejsza się z roku na rok.(...)
Tak więc ekrany ulicznych fotografów stanowią w naszym Życ"
coraz większy przeżytek i zapewne podzielą los kataryniarzy Q
wędrownych grajków na butelkach, których jeszcze przed wojni
można było bez trudu spotkać na ulicach miast, a którzy dziś
już do odległej przeszłości.
Artykułowi towarzyszy bogata dokumentacja fotograficzna (*
ilustracji). A zamyka go tak częsta na łamach tego pis
pojawiająca się i przy omawianiu innych zjawisk, inwokacja: I*
pewno warto, aby te najlepsze płótna znalazły schronienie w Zl
rach naszych muzeów.
^
(opracował: A. Jack
(Tekst Andrzeja Wajdy był już drugim tego autora. Wcześniej .
o ceramice iłżeckiej. Jako student Akademii Sztuk Pięknych brał uds
w badaniach terenowych prowadzonych pod kierunkiem prof. Reinfus*
Pamiętam radość, jaką nam sprawił jego artykuł, rozszerzający obs
zainteresowania pisma. Niestety, obiecujący autor zwrócił swe zainte*j
sowania w innym kierunku. Niestety - dla pisma, na szczęścia
wszystkich. A.J.)
d&gt;
c

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10891" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10869">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ff35b6feb62e0591d3982b277ee6749f.pdf</src>
        <authentication>7cb36c433cf4f04fb1933984d4d0ed8a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129911">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129912">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:696</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129914">
                <text>Próba analiza strukturalnej czterech legend średniowiecznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129915">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.281-294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129916">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129917">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129918">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129919">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129920">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129921">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. I

LUDWIK

STOMMA*

PRÓBA A N A L I Z Y STRUKTURALNEJ CZTERECH
ŚREDNIOWIECZNYCH

LEGEND

A n a l i z a s t r u k t u r a l n a obejmuje dwie podstawowe operacje: n a j p i e r w
d z i e l i m y , potem porządkujemy. Podzielenie danej całości m a n a celu o d ­
nalezienie w niej r u c h o m y c h fragmentów, których sytuacja d y f e r e n c j a l ­
na r o d z i p e w i e n sens. F r a g m e n t y te, zależnie od dziedziny n a u k i i b a ­
dacza, nazywane mogą być różnie. U fonologów są t o „fonemy", u J e a n - P i e r r e Richarda — „wibracje", u Lévi-Straussa — „mitemy", u B a r t h e sa — p o p r o s t u „wątki". Skorzystam z tej najbanalniejszej t e r m i n o l o g i i .
Poszczególny wątek sensu mieć nie m u s i , charakteryzuje się j e d n a k t y m ,
że zmiana w p r o w a d z o n a w jego położenie powoduje zmianę całości. W y ­
obraźmy t u sobie , dla przykładu, brydżystę licytującego z d w u n a s t o m a
najwyższymi k i e r a m i i dwójką t r e f l w ręku. Dwójka t r e f l n i e przedsta­
w i a dla niego żadnej wartości — bez kardynalnego błędu ze s t r o n y p r z e ­
ciwników — l e w y zapewnić n i e może. Wystarczyłoby j e d n a k przeniesie­
n i e j e j do z b i o r u kierów, b y dawała stuprocentową gwarancję l e w y i to
szczególnie siermiężnej, bo t r z y n a s t e j — s z l e m o w e j . Pozostając przy k a r ­
tach, wróćmy jednak do operacji dzielenia. Załóżmy więc, iż wręczamy
potasowaną talię żądnemu w i e d z y etnografowi, który cudem jakimś n i ­
gdy dotychczas w życiu k a r t do g r y n i e widział. J a k w i n i e n się o n za­
brać do rozszyfrowania znaczenia powierzonego m u stosu kartoników?
Istnieje zasadniczo jedna t y l k o możliwość. Rezygnując z badania g r a n i a stosłupa utworzonego przez stos k a r t , jego wymiarów czy w a g i , m u s i
nasz etnograf rozłożyć talię. Zauważy w t e d y , że n a rogach kartoników
występują cztery rodzaje rysunków. Przesegregowawszy k a r t y podług
n i c h , spostrzeże z kolei, że w każdej z u t w o r z o n y c h w t e n sposób g r u p
znajduje się trzynaście k a r t , że każda z n i c h odpowiada t r z e m z i n n y m i
r y s u n k a m i etc. Dołączenie do t a l i i n p . zaproszenia na wernisaż, w i z y ­
tówki i f i s z k i bibliotecznej o o d p o w i e d n i c h f o r m a t a c h czy o d w r o t n i e —
J

* A u t o r artykułu j e s t s t u d e n t e m I I I r o k u e t n o g r a f i i
1

Przykład

tropologii

ten w

nieco i n n e j

strukturalnej,

Warszawa

formie
1970, w

UW.

przytacza C. L é v i - S t r a u s s
r o z d z i a l e „Struktura

mitów".

w

An­

�282

LUDWIK

STOMMA

schowanie p a r u blotek, n i e p o w i n n o zakłócić analizy. W p i e r w s z y m b o ­
w i e m w y p a d k u łatwo będzie wykazać przypadkowość obecności zapro­
szenia czy wizytówki w d a n y m zbiorze, co upoważni do i c h odrzucenia,
w d r u g i m — b r a k koniecznego elementu, a więc rzecz możliwą do u z u ­
pełnienia, n a podstawie — powiedzmy — przejrzenia innej, bliźniaczej,
a kompletnej talii.
A n a l i z a s t r u k t u r a l n a utworów o charakterze m i t y c z n y m opiera się,
ogólnie rzecz biorąc, n a i d e n t y c z n y c h j a k powyższe rozumowanie, zasa­
dach. Posłużmy się dla egzemplifikacji legendą o świętej Dorocie, j e d ­
n y m z n i e l i c z n y c h — zachowanych zabytków polskiej hagiografii śred­
niowiecznej. Jest to przykład o t y l e dobry, że tekst t a k zwany w y s z n o b r o d z k i , który będzie d l a m n i e podstawą, napisany w mieszanym
języku polsko-czeskim, daje się porównywać z l i c z n y m i , współczesnymi
sobie w e r s j a m i czeskimi ( h y m n y , sekwencje, akrostychy), co m a p i e r w ­
szorzędne znaczenie p r z y selekcji wątków. Dorota, święta i męczenni­
ca — według Jakuba de Vorágine, autora Złotej legendy — pochodziła
z arystokratycznego r o d u ; rodzicami j e j b y l i : senator Dorus i jego mał­
żonka Thea, którzy nawróceni n a wiarę chrześcijańską m u s i e l i uciec
przed prześladowaniami do Cezarei w Kapadocji. T a m narodziła i m się
córka. Wkrótce zasłynęła ona z piękności t a k , że zainteresował się nią
sam rządca p r o w i n c j i — Fabrycjusz. Dorota odrzuca j e d n a k jego zaloty,
oświadczając, że jest zaślubiona C h r y s t u s o w i . Fabrycjusz każe ją za t o
wtrącić do więzienia, torturować a następnie ściąć. G d y Dorotę p r o w a ­
dzono n a stracenie, T e o f i l , pisarz p r o w i n c j i prosił ją kpiąco, b y m u p r z y ­
słała róże z ogrodu oblubieńca. Męczenniczka obiecuje m u t o i rzeczy­
wiście w chwilę po j e j ścięciu z j a w i a się pacholę i wręcza T e o f i l o w i kosz
z różami. A było to podczas ostrej z i m y . T e o f i l widząc cud n a w r a c a się,
za co ponosi śmierć z rozkazu Fabrycjusza. Wersja wysznobrodzka jest
jedną z najbardziej do v o r a g i n o w s k i e j zbliżonych. M n i e j rozwinięty jest
t u t y l k o m o t y w ucieczki i nawrócenia rodziców D o r o t y oraz cudu z ró­
żami, występuje za t o wątek odzyskania przez Dorotę — c u d o w n y m spo2

3

2

N i e c h o d z i t u dokładnie o rękopis w y s z n o b r o d z k i , l e c z b a r d z o

żony rękopis

śląski, który przechował

się do n i e d a w n a

w

do niego

Bibliotece

zbli­

Narodowej,

s y g n . F . I . 396.
3

W omawianej

w e r s j i cała w z m i a n k a o p o c h o d z e n i u św. D o r o t y

do s t w i e r d z e n i a
„Doro jeś oćca jimiała
T e o d o r a matką twą,
odjąd jeś t y c i e l e s t n a
Dorotą k r c z e n a "
o r a z : „Królewskiego jeś r o d u była".

o g r a n i c z a się

�PROBA

ANALIZY

283

STRUKTURALNEJ

sobem, po mękach — świeżości, piękności i całości ciała . G d y b y rozło­
żyć t o polsko-czeskie opracowanie legendy n a p u n k t y tak, j a k t o w i n n i
robić uczniowie w liceach ze s w o i m i w y p r a c o w a n i a m i , otrzymalibyśmy n a ­
stępujący syntetyczny w y w a r z fabuły:
1) wersy 1 - 1 1 . Dorota jako święta czczona jest w kościołach.
2) wersy 23-33. Fabrycjusz żąda od D o r o t y w y p a r c i a się w i a r y , t a o d ­
mawia.
3) wersy 34-38. Fabrycjusz rozkazuje męczyć Dorotę.
4) wersy 39-56. Dorota na mękach.
5) wersy 57-66. Dorota odzyskuje całość i piękno ciała.
6) wersy 67-74. Dorota przed Sądem. Sędziowie żądają, żeby wyparła się
w i a r y . Dorota jednak powtórnie odmawia (bis).
7) wersy 75-76. Dorota ponownie b i t a .
8) wersy 77-78. Dorota skazana na ścięcie.
9) wersy 79-80. Teofilus k p i z D o r o t y .
10) wersy 83-88. Dorota wyznaje wiarę przed Teofilusem.
11) w e r s y . 89-93. Teofilus prosi Dorotę ironicznie o przysłanie m u róż
z „tamtego świata".
12) wersy 93-96. Dorota obiecuje Teofilusowi spełnienie jego prośby.
13) wersy 100-104. Dorota ścięta.
14) wersy 105-121. Chłopczyk przynosi Teofilusowi kosz z trzema różami
i trzema jabłkami.
4

5

15) wersy 122-132. Teofilus nawraca się.
Zakładamy jednak, że p r a w d z i w y m i jednostkami k o n s t y t u t y w n y m i m i t u
nie są odosobnione wątki, lecz wiązki wątków (tak j a k sens hierarchicz­
n y k a r t do g r y wskazuje n a m nie pojedyncza karta, ale i c h seria —• zbiór
trefli,, k a r , kierów czy pików) i że t y l k o , jako kombinacje t a k i c h wiązek,
8

„Dziewięć d n i w żalarzy była

4

bez w s z e g o p o k a r m u
sue t a k w i e l m i s t r u d z e n a
K r y s t e m zleczena
Gdyż dziewkę n a sąd w i e d z i e c h u
jakż to żarze w s c h o d z i e c h u
świetłości i k r a s y je,
te to róże śliczne
U ż r a w to s u d c a niemiły
w i e l i c e się zadziwił
dziewczemu
5

Pominięte są t u w e r s y

n i a , mające
6

1963,

charakter informacyjny

i wypadające

można

się

z

nią

jednostek

strukturalnej.

spotkać

również

w

i miejsca jej zamieszka­

wyraźnie

T e r m i n o l o g i i tej używa n i e k i e d y E . В я ret h e s w

O-„wiązkach
pologii

zdrowiu."

dotyczące rodziców D o r o t y

Les

z toku narracji.
ęs-sais critiques,

k r y t y c z n y c h artykułach

konstytutywnych" wspomina

Paris

Althussera.

także Lévi-Strauss w

Antro­

�284

LUDWIK

STOMMA

jednostki k o n s t y t u t y w n e zyskują funkcję znaczeniową. Przy t y m , rozpa­
trując zagadnienie z diachronicznego p u n k t u widzenia, jest n a m obojętne
(jak w w y p a d k u potasowanej t a l i i ) czy wątki należące do tej samej wiązki
(grupy) następują po sobie bezpośrednio, czy też pojawiają się w r e g u l a r ­
n y c h l u b nieregularnych odstępach. Pierwsze, wstępne przegrupowanie
w y p u n k t o w a n y c h wątków (stale w znaczeniu jednostka, m i t e m ) n i e n a ­
stręcza większych trudności. N a podstawie wyjątkowości występowania
t y c h motywów w hagiografii św. D o r o t y odrzucamy więc p u n k t y 9-12,
czyli całą dysputę D o r o t y z Teofilusem. Jest to posunięcie drakońskie, m o ­
żemy jednak zakładać, że przy prawidłowej analizie m o t y w ten, o ile n i e
jest sztucznie do legendy włączony, znajdzie później w j e j s t r u k t u r z e swo­
je miejsce i uzasadnienie, n i e możemy natomiast ponosić r y z y k a oparcia
się na przypadkowej i sporadycznej naleciałości. Dalej — z pewnością, co
nie w y m a g a szerszych uzasadnień, potraktować można jako jedną grupę
wątków p u n k t y 2-6, 3-4-7 i 8-13. Pozostawałoby obecnie siedem p o t e n ­
cjalnych elementów wiązkowych: 2-6, 3-4-7, 8-13, 5, 14, 15 i 1. P r z y p a ­
t r z m y się i m kolejno. W m o t y w a c h 2 i 6 — d w u k r o t n e j odmowy zaparcia
się w i a r y przez Dorotę — bez t r u d u dopatrzeć się można znaku stałości
w i a r y , podobnie w m o t y w i e 1, mówiącym o czczeniu świętej w paręset l a t
po j e j śmierci. Interpretując równie skrótowo pozostałe elementy, uznać
można grupę 3-4-7 za „męczeńską", 8-13 „śmierci", 15 „nawrócenia" zaś
5 „cudu związanego z ciałem D o r o t y " . M o t y w o w i 14 należy się parę słów
wyjaśnienia. Otóż w p a r u opracowaniach l u d o w y c h (według J . F e i f a l i k a
i F. Susila), głównie słowackich, j a k i w t a k z w a n y m h y m n i e salsburskim,
nie chłopczyk przynosi róże i jabłko, lecz powstają one odpowiednio z k r w i
i łez świętej. G d y b y przyjąć tę wersję, byłby to też m o t y w „cudu zwią­
zanego z ciałem D o r o t y " i stanowiłby wspólną wiązkę z p u n k t e m 5. W y ­
starczy teraz połączyć g r u p y „męczeństwa" i „śmierci" w jedną, n a z w i j У J3 „martyrologiczną" i oto o t r z y m u j e m y cztery wiązki wątków: 1-2-6,
3-4-7-8-13, 5-14 i 15. Wiązki te możemy oczywiście w każdej c h w i l i r o z ­
bić i przywrócić wątkom i c h położenie „naturalne". System m i t u jest b o ­
w i e m d w u w y m i a r o w y — posiada t y p o w e cechy zarówno (terminologia w e ­
dług Saussure'a) „języka", j a k i „mowy j e d n o s t k o w e j " , jest zarazem d i a chroniczny i synchroniczny. Najlepiej z i l u s t r u j e to poniższa tabelka.
7

8

т

7

R.

Barthes

stwierdza

w

Sur

t e k " w y m i e n n i e do s t r a u s s o w s k i e g o
8

Motyw

t e n występuje

tylko

w

pięciu

rękopisie k a p i t u l n y m , t z w . svatovítským
tulnym

drugim,

teckim

(wyd. J . Gebauer),

ben);

1963, że używa t e r m i n u

rękopiśmiennych

(wyd. H a n k a

rękopisie w y s z n o b r o d z k i m

tekstach

i Patera),

(Vesele

szości opracowań z a c h o d n i c h .

chvile

„wą­

czeskich:

rękopisie

( w y d . J . Jireček), rękopisie

wersjach

w živote

lidu

ludowych,
českého,

zebranych w
Praha

kapi­

uniwersy­

rękopisie p r a s k i m u n i w e r s y t e c k i m ( w y d . Šafarik

n i e s p o t y k a się go n a t o m i a s t w

p r z e z Č. Z u b i r t a

Paris

Radne,

„mitem".

i Er­

Czechach

1951) i w

więk­

�PRŮBA

ANALIZY

285

STRUKTURALNEJ

D o r o t a j a k o święta
c z c z o n a w kościołach
Dorota odmawia
c i a się w i a r y

wypar­
Fabrycjusz rozkazuje
męczyć Dorotę
D o r o t a obnażona, bita,
parzona pochodniami,

łamana kołem, głodzona
odzyskuje c a Dorota ponownie o d m a ­
w i a w y p a r c i a się w i a r y D o r o t a powtórnie b i t a łość i piękno ciała
D o r o t a s k a z a n a n a ścię­
cie
D

D o r o t a ścięta

z

o

r

k

o

f

t

w

a

i

D

o

r

o

t

y

w

y

r

a

s

t

a

.

ją róże

Teofilus
n a w r a c a się

Możemy ją czytać d w o j a k o : albo od lewej do prawej strony k o l e j n y m i rzę­
dami p o z i o m y m i , w porządku s y n c h r o n i c z n y m — poznając streszczenie l e ­
gendy, albo rzędami p i o n o w y m i , w porządku diachronicznym — poznając
składowe poszczególnych wiązek wątków. P r z y j r z y j m y się raz jeszcze,
w n i k l i w i e j niż dotychczas, t y m ostatnim. Wiązka pierwsza, czyli k o l u m n a
pierwsza od lewej w tabelce, charakteryzuje się, j a k t o już było w s p o m ­
niane, podkreśleniem stałości w i a r y . Jest t o „stałość w i a r y " sensu largo,
dotyczy b o w i e m zarówno postawy jednostkowej, j a k i h i s t o r i i . Równie
dobrze moglibyśmy oznaczyć więc tę kolumnę hasłem „wieczność w i a r y " ,
czy „niezłomność w i a r y " i sens j e j nie uległby zmianie. Z kolumną drugą
jest m n i e j jeszcze kłopotu — cechuje ją bezspornie niedocenienie l u b o d wartościowanie ciała ludzkiego poddawanego różnorakiej działalności de­
s t r u k c y j n e j . W t y m ujęciu k o l u m n a trzecia jest opozycją drugiej — po­
szarpane t r z e w i a zrastają się, t w a r z odzyskuje urodę, k r e w i łzy mają c u ­
downe właściwości — przecenienie, nadwartościowanie ciała ludzkiego jest
ewidentne. Wreszcie „kolumna" czwarta — wątek narodzin w i a r y ; z b r a ­
k u materiału niewiele można o n i m powiedzieć, co najwyżej, w a r t o b y
było przypomnieć, że w Złotej legendzie m o t y w nawrócenia Teofila nie
jest odosobniony. Rodzi się w i a r a także w Dorusie, Thei, w jednej z w e r s j i
czeskich chrześcijaninem zostaje sam Fabrycjusz...
M n i e j więcej od V I I w i e k u zaczyna się w l i t e r a t u r z e chrześcijańskiej
reakcja a n t y r z y m s k a . „Spytano mnie, k i m jestem; odpowiedziałem, że
chrześcijaninem. N i e p r a w d a — rzekł Najwyższy Sędzia — tyś cyceronian i n a n i e chrześcijanin; gdzie twój skarb, t a m serce t w o j e " — relacjonuje
swoje widzenie Św. H i e r o n i m , zobowiązując się wobec t a k wyraźnego B o ­
żego życzenia zrezygnować z antycznych i n s p i r a c j i . P o m i m o t o n a tle h e 9

Patrz J . L e
s. 124-125.
9

G o f f, Kultura

średniowiecznej

Europy,

Warszawa

1970, m . i n .

�286

LUDWIK

STOMMA

rezji Orygenesa staje się wkrótce przedmiotem ataków swego byłego p r z y ­
jaciela R u f i n a . „Masz r o z u m , a nie duszę — dusza to w i a r a " , rzuca H i e r o ­
n i m o w i o k r u t n i e jego adwersarz. „Dusza — t o w i a r a " , w i a r a — t o d u ­
sza , ateologiczna t a analogia długo potem pętać się będzie w l i t e r a t u r z e
b y odbić się jeszcze odległym echem w zbieranych przez K o l b e r g a b a ­
śniach. W legendach X V I I - X V I I I - w i e c z n y c h
spotkamy się przy t y m
zarówno z duszyczkami wnikającymi w ciało podczas chrztu, j a k i d u ­
chami nieochrzczonych dziatek, snującymi się po polach i zmieniający­
m i w strzygi. Rozdwojenie t o okaże się istotne w dalszym ciągu naszej
analizy.
Wróćmy jednak do legendy o św. Dorocie. Rozpatrywać ją można k o n ­
wencjonalnie n a dwóch płaszczyznach —• boskiej i l u d z k i e j . Bóg daje czło­
w i e k o w i ciało i duszę, zaszczepia świadomość swojego istnienia, r o b i c u ­
dy. Człowiek żyje, w i e r z y , u m i e r a — czasem śmiercią męczeńską. P r z y
t a k i m alonsowskim
rozróżnieniu, na „płaszczyźnie boskiej", znalazłyby
się k o l u m n y t a b e l k o w e : pierwsza, trzecia i czwarta, n a l u d z k i e j zaś p i e r w ­
sza i druga. Przedstawmy t o za pomocą r y s u n k u .
10

1 1

1 2

Stosunek między kolumną drugą a trzecią jest stosunkiem opozycji, co
było już w z m i a n k o w a n e . N a zasadzie tego samego przeciwstawienia (kon­
strukcja — destrukcja) zachodzi opozycja między kolumną drugą a czwar­
tą. Jedynie k o l u m n a pierwsza pozostaje w całkowitej neutralności l u b też
1 0

w

1 1

nych
i

T o „pomieszanie" pojęć w i a r y

i duszy

a p o k r y f i c z n y c h l i s t a c h św. A m m o n a
Wzmianka

o Kolbergu

w

k r a k o w s k i e m , poznańskiem

tomach

„dusza" występują

daje

Wielkiego

się zauważyć

wyraźnie m . i n .

i wielu innych.

jest w y n i k i e m własnych

m o i c h badań

i l u b e l s k i e m , gdzie

baśni

pojęcia

zebra­
„wiara"

często w y m i e n n i e . W s p o m n i a n e

legendy X V I l - X V I I I - w i e c z n e

L . В o n i 11 i , Tradiciones

de Castilla,

pochodzą z o p r a c o w a n i a

y leyendas

Madrid

1956.
12

D. A l o n s o ,

u r . 20 X 1898 w M a d r y c i e — hiszpański k r y t y k l i t e r a c k i , s t r u k -

t u r a l i s t a , rozkłada często u t w o r y n a t z w . „płaszczyzny k o n w e n c j o n a l n e " , b y
badać i c h „wzajemne n a c h y l e n i e " . A u t o r m . i n . Poesía
tas españoles
M a d r i d 1962.

contemporáneas,

Madrid

1952, D e l Siglo

española M a d r i d
de Oro a este siglo

potem

1950,
de

Poe­

siglas,

�PRÓBA

ANALIZY

287

STRUKTURALNEJ

s y m e t r i i ze w s z y s t k i m i pozostałymi . Spróbujmy teraz, do czego zrobio­
n y już został pierwszy k r o k , odczytać znaczące poszczególnych wiązek wąt­
ków. A więc niedowartościowanie i nadwartościowanie ciała ludzkiego —
s k r a j n y m i i c h p r z e j a w a m i w życiu l u d z k i m są biologiczne a k t y o d p o w i e d ­
nio — narodzin i śmierci. P r z y j m i j m y tę symbolikę. Z pozostałymi dwoma
rzędami („wieczności w i a r y " i „narodzin w i a r y " ) sprawa jest jeszcze p r o s t ­
sza. Przenosimy t y l k o á la R u f i n u s wiarę do f u n k c j i z n a k u duszy i o t r z y ­
m u j e m y następujące dla poszczególnych wiązek rezultaty (znaczące) :
wieczność duszy, śmierć ciała, narodziny ciała, narodziny duszy.
13

14

A więc sprzeczność między człowiekiem a Bogiem jest pozorna tak,
j a k i między u r o d z i n a m i a śmiercią. A k t u r o d z i n jest b o w i e m a k t e m s t w o ­
rzenia przez Boga (płaszczyzna boska) duszy i ciała. Z t y c h ciało umiera,
dusza zaś, będąc wieczną, m a szansę zjednoczyć się z Bogiem ( p u n k t prze­
cięcia płaszczyzn na wiązce 1). Szansę tę uzyskuje dzięki śmierci, która
jest więc j a k b y następną formą u r o d z i n — do zjednoczenia z Bogiem. C i e ­
lesne życie ludzkie ujęte jest w r a m y dwóch aktów u r o d z i n . N i e m a
sprzeczności między miłosierdziem b o s k i m a śmiercią, bo nie m a śmier­
ci . — Ta „amerykańska", j a k ją Lévi-Strauss n a z y w a , interpretacja
znaczeniowa otwiera nowe, szerokie pole m a n e w r u dla bodajże czy n i e
teologów . N a m jednak nie o interpretację chodzi — przeciwnie — r o l a
jej jest właściwie drugorzędna.
15

16

11

K u l t św. D o r o t y rozwija- się w Czechach i Polsce, szczególnie b u j n i e
w X I V - X V w i e k u . Zachowane opracowania j e j żywota t y p u l i r y c z n o - l e gendowego pochodzą w lwiej, części (m. i n . „nasz" tekst wysznobrodzki)
z l a t 1380-1430 . W t y m s a m y m okresie powstają w Czechach i Polsce
obszerne liryczne opracowania hagiograficzne motywów św. Stanisława
biskupa , św. Krzysztofa
i św. K a t a r z y n y . Podania o życiu św. Sta18

19

13

2 0

Nie wspominam

21

o symetrii kolumny

do wiązek n a r o d z i n — w y d a j e
14

F r a n c u s k i e — s i g n i f i a n t , łacińskie —

1 5

Podobny

wniosek

wysnuł

świeckie B r e t o n i i , Structure

3 i 4, gdyż — j a k o że obie odnoszą się

się o n a e w i d e n t n a .

des fables,

strukturalnej

significans.

Armiollet,

analizując

legendy

hagiograficzne

C a e n 1964.

1 6

W Antropologii

1 7

Patrz prace Luizot (J. F.).

•— rozdział „Struktura mitów".

1 8

R k p s B i b l i o t e k i K a p i t u l n e j w P r a d z e — ok. 1380.
R k p s B i b l i o t e k i U n i w e r s y t e c k i e j w P r a d z e — d r u g a poł. X I V w.
D r u g i r k p s B i b l i o t e k i U n i w e r s y t e c k i e j w P r a d z e — ok. 1400.
Rkps wysznobrodzki

— ok. 1420.

D r u g i r k p s B i b l i o t e k i K a p i t u l n e j w P r a d z e — ok. 1430.
19

XV

Gaudę

w.; Jesu

mater

Polonia

Christe,

— z X I V w.; Gaudę

rex superne

1390; Sánete Dei pontifex

mater

ecclesia

— X I V w.; Letabundus

mundus

poł.

— ok.

— ок. 1420.

2 0

Większość rękopisów k a p i t u l n y c h c z e s k i c h pochodzi

21

Sanctissime

virginis

— z pierwszej

plaudat

votiva

festa

recolamus

z l a t 1350-1450.

— X I I w.; Katherinae

solemnia

�LUDWIK

288

STOMMA

nisława są powszechnie znane, czuję się więc z w o l n i o n y od i c h streszcza­
nia. Pozwolę sobie natomiast przypomnieć treść legendy o św. K a t a r z y n i e
i część drugą pieśni o św. Krzysztofie.
K a t a r z y n a pochodzić miała z r o d z i n y pogańskiej. W młodości odebrała
staranne wykształcenie. Nawrócona na wiarę chrześcijańską zamieszkuje
w A l e k s a n d r i i , gdzie wkrótce j e j uroda staje się sławna. Zaleca się do niej
cesarz M a k s i n t u s i stara się ją zmusić do porzucenia r e l i g i i . G d y K a t a r z y ­
na odmawia, przysyła do niej mędrców. Nie mędrcy jednak Katarzynę,
lecz ona i c h przekonuje i nawraca, za co zostają spaleni na stosie. Roz­
złoszczony cesarz każe z k o l e i męczyć Katarzynę. Święta p o m i m o t o r t u r
m o d l i się nadal i odmawia w y p a r c i a się w i a r y — na rozkaz Maksintusa
zostaje więc ścięta. Po egzekucji z szyi j e j płynąć zaczyna mleko, z poła­
m a n y c h zaś kości — olej. M l e k o t o i olej zyskują właściwości leczące c u ­
downie wszystkie choroby. Sw. Krzysztof zmuszany jest również przez ce­
sarza do porzucenia w i a r y . G d y odmawia, wtrącony zostaje do więzienia.
T a m przychodzą do niego d w i e panny w i e l k i e j urody, mające go skusić.
K r z y s z t o f nawraca je jednak, za co cesarz, po t o r t u r a c h , ściąć nakazuje
obie. Następnie męczony jest Krzysztof. Ciało jego c u d o w n y m sposobem
n i e daje się a n i poparzyć, a n i pokaleczyć. Natomiast jedna ze strzał w y ­
m i e r z o n y c h w świętego zawraca i w b i j a się cesarzowi w oko. K r z y s z t o f
zostaje ścięty, a k r e w jego leczy oko cesarskie, co powoduje nawrócenie
się anonimowego monarchy.
Stwierdziliśmy już, że czterema wiązkami, występującymi w legendzie
0 św. Dorocie, są: nadwartościowania i niedowartościowania ludzkiego
ciała, nawrócenia i stałości w i a r y . O d razu, n a pierwszy r z u t oka widać,
że legendy o Św., św.: Stanisławie, K a t a r z y n i e i Krzysztofie zawierają
m o t y w y podobne, szczegółowiej wskaże n a m to załączona tabelka.
K o l u m n y numerowane są t u według tabeli podania o św. Dorocie. W y ­
korzystane zostały teksty z Pieśni postnych starożytnych (św. Stanisław
1 św. K a t a r z y n a ) oraz „Pieśń o świętym Krzysztoforze bardzo piękna" (zapis
X V I - w i e c z n y ) . Pieśni postne spisane zostały w początkach w i e k u X V I I , co
powoduje szereg i s t o t n y c h nieścisłości. T a k jednak, j a k w w y p a d k u k a r t ,
b r a k jednego elementu łatwo daje się wykryć. Puste miejsce w k o l u m n i e
I V u św. Stanisława, spowodowało więc sięgnięcie do i n n y c h w e r s j i
i przypuszczenia o opuszczeniu m o t y w u potwierdziły się w pełni. W prze­
ważającej b o w i e m większości opracowań, król Bolesław zmienia swoje po­
stępowanie, zostaje m n i c h e m i do końca życia pokutuje. W trzech w e r ­
sjach nawracają się również pomocnicy Bolesława. Również bogatsza jest
2 2

sancta

colat

tyr et regina;
2 2

ecclesia;

Letabundus

Katherina

Wincenty

w p r z y p i s i e 19.

bł.

collaudemus

exultans

te laude

virtutum

Kadłubek,

Historya

laudet;

Ave

Katherina,

mar­

insignia.
Polska

oraz

wersje

umieszczone

�PRÓBA

ANALIZY

Legenda o św. D o ­

Legenda o św. Stanis­

Pieśń o św. Katarzynie

rocie (tekst Wysz­

ławie z Pieśni

z Pieśni postne starożyt­

tofie. Barzo piękna

nobrodzki)

starożytne

ne

(od wersu 43)

Dorota jako święta

Św. Stanisław patro­
nem Polski

Katarzyna uczona wia­

Krzysztof odmawia
wyparcia się wiary

czczona w kościo­

postne

łach
Dorota

ry w dzieciństwie przez

Pieśń o św. Krzysz­

pustelnika
odmawia

wyparcia się wiary

Stanisław karci króla

Katarzyna

Bolesława za niechrześ­

wyparcia się wiary

odmawia

cijańskie uczynki

O

289

STRUKTURALNEJ

ponownie

odmawia wyparcia
się wiary

Dorota powtórnie

Stanisław

odmawia wyparcia

karci Bolesława

Katarzyna ponownie
odmawia wyparcia się
wiary

Dorota po raz trzeci

Stanisław wyklina

Katarzyna modli się

odmawia wyparcia

Bolesława

pomimo męczarni

Papież Innocenty ka­

Katarzyna idzie do

nonizuje Stanisława

nieba

się wiary

Krzysztof ponownie

Krzysztof wzniebowzięty

się wiary

O
¡4

Fabrycjusz rożka-

Bolesław zabija Stani-

Mistrzowie spaleni na

Krzysztof uwięzio­

zuje męczyć Dorotę

sława

stosie

ny przez cesarza

Dorota obnażona,

Ciało Stanisława po­

Katarzyna bita

Panny męczone i za­

bita, parzona po­

ćwiartowane i rzucone

chodniami, łamana

psom

bite

kołem, głodzona

Katarzyna głodzona

Dorota

Katarzyna ścięta

powtórnie

Krzysztof na mękach

bita

Cesarz wybija sobie

Dorota ścięta

oko
Krzysztof ścięty

Dorota odzyskuje • Wskrzeszenie Piotra
całość ciała i piękno ' z Piotrawina
I
Orły strzegą strzępów
ciała Stanisława
Odnalezienie

o

palca

Z szyi Katarzyny pły­
nie mleko, z kości —
olej
Mleko i olej z ciała
i Katarzyny mają moc
uzdrawiającą

Ciało

Krzysztofa

nie daje się popa­
rzyć
Strzały nie ranią
ciała
Krew

Krzysztofa

Stanisława

przywraca

Ciało Stanisława

rzowi wzrok

cesa­

zrasta się
ca

с

o
¡4

Teofilus nawraca

Mistrzowie

się

się

nawracają

Panny nawracają
się
Cesarz się nawraca

wersja życia św. Krzysztofa odnotowana w Złotej legendzie.
Nawracają
się t a m jeszcze żołnierze cesarza, 2000 widzów etc. Również w k o l u m n i e
trzeciej można b y odnotować, że ogień nie i m a się Nicei — jednej z p a ­
nien bezskutecznie kuszących Krzysztofa i t d . Istotne dla nas jest jednak
19 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

�290

LUDWIK

STOMMA

t o t y l k o , że „wątki sporadyczne" również dają się umieścić w schemacie,
potwierdzając t y m niejako prawidłowość jego k o n s t r u k c j i . Jest oczywiste,
że p r z y identycznych wiązkach wątków interpretacja wszystkich czterech
legend dałaby identyczne rezultaty. Wiązki wątków — j e d n o s t k i k o n s t y ­
t u t y w n e u t w o r u decydują przecież o jego s t r u k t u r z e . W w y n i k u tasowa­
nia t a l i i , o t r z y m a m y za każdym razem rozłożenie k a r t nieco inne, p o m i m o
to s t r u k t u r a — zasada b u d o w y z b i o r u k a r t — pozostanie bez zmian. Po­
dobnie i w t y m w y p a d k u — możemy śmiało stwierdzić, że s t r u k t u r a
wszystkich znanych w e r s j i średniowiecznych legend o św. Św.: Dorocie,
Stanisławie, K a t a r z y n i e , Krzysztofie jest wspólna — że jest to właściwie
jedna legenda
dopasowywana
h a g i o g r af i с z n i e do
p o s z c z e g ó l n y c h m o t у w ó w . Z w n i o s k u tego wyciągnąć można da­
leko idące konsekwencje. I t a k na przykład podważa o n słuszność bada­
nia legendy o św. K a t a r z y n i e , jako podania wędrującego , gdyż n i e z w r a ­
cając u w a g i na poszczególne m o t y w y , należałoby chyba traktować j a k o
wędrującą t y l k o strukturę legendy, n a której różne żywoty zostały os nu ­
te, i t d .
2 3

24

Posuńmy się jednak dalej. W Tradiciones
y leyendas de Vasconia, p o ­
daje Carlos Clavezia A r j a północno-hiszpańską wersję legendy o św. K a ­
tarzynie z l a t 1260-1280 i o św. Dorocie z 1300-1320. J a k u b de Vorágine
przytacza życiorysy t y c h męczenniczek w Złotej legendzie, której powsta­
n i e datuje się na ok. 1250. Najstarsze hagiograficzne opracowania niemiec­
k i e t y c h motywów pochodzą z początków X I I I w . Różnice w a k c j i i ele­
mentach dekora t y w n y c h wszystkich w y m i e n i o n y c h w e r s j i są b a r d z o
d u ż e , s t r u k t u r a jednak pozostaje bez zmian. Można więc hipotetycznie
założyć, że istniała jakaś „struktura wzorcowa", umożliwiająca k o n w e r gentne opracowywanie danych motywów, które dopiero później drogą „ d y ­
f u z j i " wątków zaczęły upodabniać się wzajemnie. S t r u k t u r a t a k a m u s i a ­
łaby być zaszyfrowana w utworze z n a n y m w całej Europie i ogólnie d o ­
stępnym . Pierwszym, którego ewentualność się nasuwa, jest więc oczy­
wiście Pismo święte. Rozpatrzmy z p u n k t u w i d z e n i a wyodrębnionych
w o m a w i a n y c h legendach wiązek wątków partię męki Chrystusa. Wiązki
męczeństwa i śmierci nie m a t u nawet po co przypominać, t a k j a k i n a d wartościowania ciała ludzkiego (zmartwychwstanie) czy stałości w i a r y (dy25

2 3

P a t r z p r z y p i s y 18-21.

B a d a n i a t a k i e przeprowadzić próbował F . S p i n a
p r a c y Die altschechische
Katharinenlegende
der Stockholm
P r a g a 1913.
2 4

na

marginesie
swojej
Briinner-Handschrift,

N i e wchodzą już w grę u t w o r y k l a s y c z n e , rozpatrywaliśmy
c z e : p o d a n i a p r o w a n s a l s k i e , starogermańskie i niektóre z sag.
2 5

natomiast j e s z ­

�PROBA

291

ANALIZY STRUKTURALNEJ

sputa z Piłatem ) . Pozostaje wiązka nawrócenia. Okazuje się, że wątki j e j
aczkolwiek m n i e j znane występują t u także:
Ewangelia według św. Mateusza 27, 54 — „Tedy setnik i ci, co z n i m
Jezusa strzegli, widząc trzęsienie ziemi, i to, co się działo, zlękli się b a r ­
dzo, mówiąc: Prawdziwieć t e n był Synem Bożym".
Ewangelia według św. M a r k a 15, 39 — „Tedy widząc setnik, który stał
przeciwko n i e m u , iż t a k wołając oddał ducha, rzekł: P r a w d z i w i e człowiek
ten był Synem Bożym".
Ewangelia według św. Łukasza 23, 42 — „ I rzekł łotr do Jezusa: P a n i e !
p o m n i j na mnie, gdy przyjdziesz do królestwa t w e g o " . 23, 47 — „ A w i ­
dząc setnik, co się działo chwalił Boga, mówiąc: Zaprawdę człowiek to był
s p r a w i e d l i w y " , 23, 48 —„Także i wszystek l u d , który się zszedł na to d z i w o w i s k o , widząc co się działo, bijąc się w piersi swoje, wracał się".
2 6

Ewangelia według św. Jana 19, 37 — „ I zasię stało się, aby się wypeł­
niło Pismo: U j r z e l i kogo p r z e b o d l i " .
Jak więc widać, wszystkie cztery wiązki wątków występujące w oma­
w i a n y c h legendach reprezentowane są także w ewangelicznych relacjach
męki Jezusa. Więcej, układ hierarchiczny wątków czterech legend jest
bardzo zbliżony do ewangelicznego, szczególnie w k o m p o z y c j i przeciwsta­
wień. Skłaniałoby to do w n i o s k u , iż opracowania średniowieczne żywotów
świętych dokonywane były świadomie l u b nieświadomie n a podstawie
s t r u k t u r ewangelicznych. W t y m miejscu parę u w a g — taka i n t e r p r e t a c j a
genezy niektórych legend hagiograficznych doskonale potwierdza odczyta­
nie n p . podania o św. Dorocie, gdzie o d p o w i e d n i k i e m „drugich n a r o d z i n " ,
byłoby z m a r t w y c h w s t a n i e Chrystusa, tłumaczy również szereg ubocznych
motywów, j a k na przykład wypuszczenie z więzienia zamiast św. K r z y ­
sztofa — m o r d e r c y Gerinusa , który byłby o d p o w i e d n i k i e m Barabasza,
dzielenie szat św. D o r o t y etc. Najważniejsze jest jednak, że istnieje dla p o ­
wyższej hipotezy uzasadnienie ideologiczne. Ś w i ę t y m
jest
ten —
kto żyje na podobieństwo
p a ń s k i e . Zasada ta spowodo­
wała w p e w n y c h okresach k u l t y : dziewictwa, męczeństwa, p u s t e l n i c t w a
i t d . Wydaje się, że realizowana była także w n a i w n i e dosłowny sposób
przez twórców legend o świętych.
21

2 8

2 9

P o d s u m u j m y : Legendy średniowieczne o św. Dorocie, św. K a t a r z y n i e ,
św. Stanisławie i częściowo św. K r z y s z t o f i e posiadają wspólną, j e d n o r o d 2 6

C h o d z i k o n k r e t n i e o k i l k a k r o t n e powtórzenie C h r y s t u s a „Jam j e s t król

ży­

dowski".
2 7

Patrz C. C l a v e r i a

A r j a, Tradiciones

y leyendas

de Vasconia,

Pamplo­

n a 1958.
2 8

T a k e x p l i c i t e b r z m i k a t e c h e t y c z n a wręcz z a s a d a . Spotkać się z nią

można

n p . u św. H i e r o n i m a i św. T o m a s z a .
2 9

T e n mało p r z e j r z y s t y t e r m i n podaję z a M . M u l l e r e m ,

logie, P a r i s , 1898, tłumaczenie L . J o b .

Etudes

de

mytho­

�292

LUDWIK

STOMMA

ną strukturę. Została ona przejęta z Nowego Testamentu
— partii doty­
czących męczeństwa, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Oczywiście
sprawdzenie, a co dopiero mówić o uogólnieniu tej hipotezy, wymagałoby
szerokich i starannych badań. Według wszelkiego prawdopodobieństwa
okazałoby się podczas nich, że z kolei struktury Nowego Testamentu
znaj­
dują swoje pierwowzory w Starym, tamte zaś w starszych jeszcze mitach
różnorakiego pochodzenia . Jednego, najpierwszego źródła znaleźć by się
zapewne nie dało z tego prostego względu, że takowe nie istnieje. Georges
Dumezil w pracy „le festin ďimmortalité" przedstawił indoeuropejskie m i ­
ty prometejskie, które nazwał mitami cyklu ambrozji — pokarmu Bogów.
Okazuje się, że wspólną strukturę mają dotyczące tematu otrzymania
przez ludzi pokarmu od Boga mity hindi, irańskie, skandynawskie, grec­
kie, łacińskie, gallijskie, ruskie, jak i ewangeliczny motyw Anny Petronilli. Trudno jest i t u doszukiwać się źródła wszechwspólnego, równie jak
„nie sposób insynuować tak rozbuchanej konwergencji" (Max M u l l e r ) . Jest
to sprawa niewyjaśniona i od wyjaśnienia jeszcze daleka. Skądinąd mamy
jednak prawo suponować czerpanie przez twórców średniowiecznych le­
gend z opracowań ewangelicznych. Ta pozorna sprzeczność jest jedną
z najbardziej pasjonujących zagadek etnografii.
з э

Konwergencja czy dyfuzja struktur. Porządek czy chaos. Jakkolwiek
by te pytania traktować, jakkolwiek by na nie odpowiadać — przyznać
trzeba jedno: żadna z dotychczasowych metod, żaden z prądów nie obna­
żył w tym stopniu mechanizmów kulturowych, ich wzajemnych sprzecz­
ności i powiązań, co strukturalizm . I jeżeli możliwe było zestawienie
legend, wątków, motywów, których dokonałem w tym opracowaniu, to
upoważnienie do nich od tego właśnie prądu przyszło. Dezaktualizacja me­
tod O. Kolberga, A. Brucknera, W. Trojanowskiego czy S. Vrtela-Wierczyńskiego pozwoliła bowiem dopiero na budowanie i w Polsce od no31

3 2

30 W a r t o tutaj
ďimmortalité

zwrócić uwagę n a znakomitą pracę G . D u mё z i 1 a, Le

— étude

de mythologie

comparée

cą właściwie pracą strukturalistyczną. W
skich,

można t a m znaleźć s z e r e g

też: P . M o n t e t, L'Egypte
ne

Testament,

Paris

wątków

et la Bible,

indo-européenne,

a n a l i z i e mitów armeńskich, h i n d i , i r a ń ­
b a r d z o zbliżonych
Stary

Testament

badań — „Znak", t. 7/8:1961 oraz D . E o p s , Od Abrahama
wa

1953, i A . R o b e r t s o n ,

Pochodzenie

chrześcijaństwa,
i

w świetle

C h o d z i o b a d a n i a t y p u mitologicznego

O. K o l b e r g i A . B r u c k n e r d o p u s z c z a l i się często k o r y g o w a n i a

padkiem

szczególnie

polskiej,

jaskrawym

jest

dzisiejszych
Warsza­

literaturoznawczego.
wątków i ukła­

to p r a k t y c z n i e małą

przy­

pieśni l u d o w y c h . U B r u c k n e r a

dokonane

1923, „oczyszczenie" t e k s t u legendy

dać, że p r z e r o b i o n y

Patrz
1'ancie-

W a r s z a w a 1960.

3 1

datność do a n a l i z y z e b r a n y c h p r z e z K o l b e r g a

et

do Chrystusa,

3 2

d ó w s t r o f i c z n y c h — „upiększania" utworów. P o w o d u j e

nej

do b i b l i j n y c h .

P a r i s , 1959; A . P e r r o t, Niniwe

1956; E . L i p i ń s k i ,

festin

P a r i s 1924, b ę d ą ­

w

Średniowiecznej

pieśni

przy­
religij­

o św. K a t a r z y n i e , a t r z e b a

do­

p r z e z niego materiał posłużył m u j a k o źródło w p r a c a c h

Mi-

�PRÓBA

ANALIZY

293

STRUKTURALNEJ

w a . Więc jeżeli rozlegają się jeszcze gdzieniegdzie głosy, odsądzające od
czci i w i a r y s t r u k t u r a l n e metody badania mitów, jest to raczej postawa
t y p u towarzyszy Odysa, którzy zalepiali sobie uszy woskiem, aby nie sły­
szeć śpiewu syren, gdyż wiedzieli, że n i e będą się m u w stanie oprzeć .
33

tologia

polska,

Warszawa

1924, i Mitologia

równawczym
Podania

tle literatur

mityczne

i obrzędów

dziejów

ludowych,

w ó w i b r a k i definicyjne.
prezentatywny

słowiańskich,
polskich

Warszawa

kierunek,

słowiańska,

Staropolska

k u S. V r t e l a - W i e r c z y n s k i e g o
w

Poznań

1937, i W .

oświetleniu

reotypu
33

słowiańskiej,
Porównanie

często

spotkać

Hernasa,

to zaczerpnięte

artykule wykorzystane

z opracowania

wierszowane

legendy

na

wiaroznawstwa

porównawczego

bardzo

niestrukturalne,

Od alby
kwestarz.

trubadura

— folklor,

z Klemensa

S. W i e r n i c k i e g o

i W.

a
do

Kształtowanie

ludowej
się

ste­

W a r s z a w a 1968.

Aleksandryjskiego,

zostały t r a n s k r y p c j e legend

średniowieczne,

moty­

można

Ksiądz

zostało

po­

Trojanowskiego

za r e ­

— oba w tomie Literatura—komparatystyka

V I . 10. W
wym,

c z y С z.

wypad­

z a m i a r u atakować b a d a c z y

o w o c n e p r a c e , j a k np. J . M a g n u s z e w s k i e g o ,
pieśni

1918. W

o św. Aleksym

1917, c h o d z i o s c h e m a t y z m p o r ó w n y w a n i a

N i e miałem n a t o m i a s t
gdyż

Warszawa

legenda

w

Strom,

układzie

wierszo­

K u r a s z k i e w i c z a ,

Polskie

W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w 1962.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10890" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10868">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8a7796a51a9d376731b0ecd44847d371.pdf</src>
        <authentication>9754ae6e46a924e0ee25215c1c9e46cb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129901">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:756</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129902">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129903">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:697</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129904">
                <text>Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129905">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.295-299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129906">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129907">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129908">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129909">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129910">
                <text>K

R

O

N

I

K

A

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

IV OGÓLNOPOLSKA K O N F E R E N C J A

ETNOGRAFICZNA

(13-14 l i s t o p a d a 1970 r.)
W
IV

dniach

13-14 l i s t o p a d a

1970 r o k u

odbyła

Ogólnopolska

Konferencja

Etnograficzna.

rem Konferencji,

poświęconej

problematyce

c y m i u n i w e r s y t e c k i e k a t e d r y etnografii
Wrocławia)

i Zarząd

Muzeów

w

Arturówku

pod

organizatorem

i

zmian kulturowych

s k i e j , był I n s t y t u t H i s t o r i i K u l t u r y M a t e r i a l n e j
runia,

się

Głównym

w

Łodzią
inicjato­

etnografii

P A N , a ośrodkami

pol­

współdziałają­

( W a r s z a w y , Łodzi, K r a k o w a , P o z n a n i a , T o ­
i Ochrony

Zabytków

Ministerstwa

Kultury

i Sztuki.
Konferencja
naukowej

w

Arturówku

łym k r a j u . Udział w
i
w

stworzyła

warunki

wymiany

informacji

i

myśli

d l a etnografów z a t r u d n i o n y c h w różnych ośrodkach i i n s t y t u c j a c h w c a ­

Socjologii

PAN

Konferencji

l i c z n e j g r u p y socjologów w s i I n s t y t u t u F i l o z o f i i

z prof, d r B . Gałęskim

d y s k u s j a c h , n i e ograniczających

stworzyło

przesłanki

trwałej

n a czele oraz

się j e d y n i e

integracji

ich czynne

do w y m i a n y

naukowej

na

uczestnictwo

opinii i

polu

badań

doświadczeń
społeczeństwa

i jego k u l t u r y .
zgodnie z założeniami

organiza­

torów, obejmowały p r z e d e w s z y s t k i m problematykę z m i a n k u l t u r o w y c h .

Referaty,

Podejmo­

wały

a także k o m u n i k a t y

zagadnienia

przemian

dotychczasowych
opracowania

m. in. z metodami,

kultury

miast

komunikaty

Etnograficznej

zakresem

i kierunkami

i w s i , charakteryzowały

prac etnograficznych

teorii zmian

Referaty,
ferencji

związane

współczesnej

konferencyjne,

nad procesami

i ciekawsze

matów zostaną o p u b l i k o w a n e w

głosy d y s k u s y j n e

n a metodologiczne

oddzielnym

tomie

z I V Ogólnopolskiej
znaczenie

Biblioteki

STUDENCKIE SEMINARIUM
w

W

d n i a c h 10-12 g r u d n i a

denckie seminarium
todom i c h badania.
go

Studentów

Etnografii

studenci etnografii

1970 r. w

seminarium
U . W.,

Katedrze

Etnografii.

E t n o g r a f i i U . W.

obrad

uczestniczyli: kierownictwo

studenci

archeologii,

c o w n i c y Zakładu E t n o g r a f i i

IHKM

Drozd

przez

socjologii

a także

Katedry

P A N , przedstawiciele

Naukowe­

wzięli

udział

zainteresowani
otwarciu

Etnografii

ZSP.

wsi i me­

Koła

B. Fedyszaka,

i historii sztuki. W

i pracownicy

odbyło się s t u ­

przemian

z inicjatywy

z ośrodka poznańskiego i k r a k o w s k i e g o ,

narium

Cecylia

ETNOGRAFICZNE

współczesnych

zorganizowanym

kierowanego

tokiem

Kon­

powiązanych t e ­

Warszawie

poświęcone p r o b l e m a t y c e
W

sugestie

polskich.

Mirosława

OGÓLNOPOLSKIE

badań

niektórych

p r z e m i a n , zawierały

charakterystycznych dla warunków

ze względu

wyniki

U . W.,

semi­
pra­

�KRONIKA

290
W

ciągu 3 d n i o b r a d p r z e d s t a w i o n o

torycznym
dzinna
fakt

i metodologicznym

w założeniach
kulturowy,

polskiej

we

problemy

i

literaturze

duchowej

zebranych

w latach

Obrady

społecznej

—

kultury

w terenie

były

zabytków

pokolenia

współczesnych

współczesnych

Zbigniewa

etnograficznych

wsi w pracach

wsi

przemian

Kultura

wsi

duchowa
Ele­

Gierszewskiego:

powiatu

części

wsi

Niektóre

Kubiaka:

Sadkowskiego:

zmian,

ro­
jako

społeczno-kulturowych

Badania

północnej

mery­

i obrzędowość

Tadeusza

młodego

rodzaje

przemiany

1962-1969

zmian

Macieja

chłopskiej

pod względem

F e d y s z a k : Przemiany

Barbary

etnograficznej,

socjologicznej,

S k a l s k i e g o : Współczesne
skiego

i

Kurpiowszczyzny

tradycyjnej

podstawie

kołbielskiej,

Janusza Radziejewskiego:

literaturze

społeczna

menty

i przedyskutowano

J o a n n y C z a j : Rodzina

—

J a k u b a J . Gałęskiego: Badania

kultury
w

ekspedycji

współczesnej

podgostynińskich,
polskiej

prace

konińskiego

(komunikat),

magisterskich

na

Grzegorza

ośrodka

poznań­

(komunikat).

uzupełnione

przesłuchaniem

nagrań

stępnionych p r z e z dr. J . Olędzkiego) oraz projekcją

folkloru

muzycznego

(udo­

f i l m u p r o d . r a d z . „Cienie z a ­

p o m n i a n y c h przodków".
Seminarium
Studentów

zostało zamknięte

Etnografii,

n a której

ności K . N . S . E . , ustalono
projekty

usprawnienia

roboczą

sesją

podsumowano

przedstawicieli
dotychczasowy

skład K o m i s j i K o o r d y n a c y j n e j
organizacji

przyszłych

Kół

Naukowych

charekter

działal­

d l a K . N . S . E . oraz

seminariów

przyjęto

etnograficznych.

Nadesłane s t r e s z c z e n i a wygłoszonych p r a c :
J.

Gałęski: Badania

Jakub

czesnej

literaturze

Przedmiotem
polskiej
wyróżnia

w

zmian

społeczno-kulturowych

wsi

polskiej

we

współ­

etnograficznej.
referatu

badaniu

są

teoretyczne

współczesnych

etnografię

i

metodologiczne

założenia

z m i a n w s i , a także próba

od i n n y c h n a u k

zajmujących

etnografii

określenia

tego, co

się tą problematyką, w

szcze­

gólności od socjologii.
Przyjmując,

że p r z e d m i o t

badawczy

etnografii

w i d z i różnice między t y m i n a u k a m i n i e t y l k o w
kach

badawczych,

(etnografowie

lecz również

posiłkują

się

i w

sposobie

kategoriami

i socjologii

tłumaczenia

teorii

j e s t wspólny,

stosowanych

kultury,

autor

metodach i t e c h n i ­

badanej

n i e zaś

rzeczywistości

układu

społecz­

nego).
Chociaż
skiej

teoretyczne

i

metodologiczne

poszczególnych
gólnych

ośrodków.

ośrodków,

Różnice

Etnografia
zdaniem

polska

autora

w

referatu,
małych

jednak

do

etnografii

p e w n e różnice w

z odmiennej
wyróżnienia

pol­

badaniach

tradycji

poszcze­

kierunków

badaw­

polskiej.

badaniach

n a d współczesnymi

zmianami

wsi

nawiązuje,

zarówno do k o n c e p c j i K . D o b r o w o l s k i e g o j a k i do n o ­

osiągnięć m e t o d o l o g i c z n y c h

nie n a badaniu

współczesnej

wykazać

te, wynikające

n i e upoważniają

c z y c h w e współczesnej etnografii

wych

założenia

są z a s a d n i c z o wspólne można j e d n a k

antropologii

społeczności

kulturowej,

l o k a l n y c h , stosując

koncentrując
zarówno

się

głów­

jakościowe

jak

i ilościowe t e c h n i k i b a d a w c z e .
Janusz Radziejewski: Badania

współczesnych

przemian

wsi

polskiej

w

literaturze

socjologicznej
Referat omawia
ny

i a n a l i z u j e p r a c e następujących

społeczne w s i w

w Polsce Ludowej,
nika.

Socjologia

Polsce

Ludowej,

autorów: D . Gałaja —

B . Gałęskiego

—

Zmiany

Zmia­

społeczne w s i

B a d a n i a społecznej s t r u k t u r y w s i p o l s k i e j , Chłopi i zawód r o l ­

wsi, A.

Pawełczyńskiej

—

Dynamika

przemian

kulturowych

na

�297

KRONIKA

wsi,

J . Turowskiego

—

Przemiany

tradycyjnej

wiejskiej

społeczności

lokalnej,

J . Turowskiego i A. B o r n u s a — Drogi modernizacji w s i .
W y p r o w a d z o n e w n i o s k i odnoszą się wyłącznie do t y c h p r a c :
1. Dobór czynników p r z e m i a n j e s t często p r z y p a d k o w y

i nie pozwala

n a peł­

ne o d z w i e r c i e d l e n i e i c h p r o c e s u .
2. W
mane

ujęciu

statystycznym nie udowodniono przemian

wartości

pozwalają

jedynie

na

przedstawienie

jakościowych, a o t r z y ­

występowania

poszczegól­

n y c h treści k u l t u r o w y c h .
3.

Brak

jest

ujęcia

historycznego,

które

pozwalałoby

na

bardziej

dogłębną

analizę z j a w i s k a p r z e m i a n .
Zdaniem
faktów

autora

referatu

lub instytucji,

wielu pochopnych

badania

poszukuje

o

bystroniowską

społecznego

powinny

obejmować

h i s t o r y c z n e . Pozwoliłoby

w

fakt

badania

to

uniknąć

określa

wypadku,

kulturowy

u s t a l a n i a prawidłowości

od d e f i n i c j i

koncepcję

autorka

dwoma faktami

jako

sposobów

chanizmów. Wychodząc
ciu

ujęcie

wniosków.

B a r b a r a F e d y s z a k : Przemiany
Referat

etnograficzne

uwzględniając

faktu

kultury

zmianę

kulturowego

i

przemian

durkheimowskie

jako

relację

gdy z a k r e s y

w

chociaż

oraz

ich m e ­

konstruowanego

opar­

sformułowanie

czasie

jednej

w

zachodzącą

z pełnionych

faktu
między

przez nie

f u n k c j i krzyżują się.
Z d a n i e m a u t o r k i : a) u s t a l a n i e j a k i c h k o l w i e k prawidłowości z m i a n należy
rać

na analizie

m i . Najczęściej
nej

poszczególnych

r e l a c j i zachodzących

są one dostępne n a s z e m u p o z n a n i u

zbiorowości; b) porównywać

między

jako

faktami

współwystępujące

ze sobą można j e d y n i e f a k t y ,

opie­

kulturowy­

które w

w

da­

podobny

sposób funkcjonują

w d a n e j k u l t u r z e . R e l a c j a między n i m i umożliwia n a m u c h w y ­

c e n i e podobieństw

charakterystycznych dla konkretnego

cesy
w

industrializacji

i

urbanizacji

P o l s c e należałoby zweryfikować

traktowane

w

zespołu z j a w i s k ;

jako

generalizacje

o p a r c i u o szczegółowe b a d a n i a

c)

pro­

przemian

konkretnych

z m i a n zachodzących w małych społecznościach.
W

końcowej

faktów

części r e f e r a t u

rakteryzują

których

n i e ulegają

uwagę

n a specyfikę

ujawnić

istnienie spowodowane
interesujące

powodując p o w s t a w a n i e

wpływom. Ustalenie
zostało

cie — f a k t y zewnętrzne) a w y t w o r a m i
może

zwraca

się odpornością n a m o d y f i k a c j e ,

tworów k u l t u r o w y c h , same
rami,

autorka

niektórych

k u l t u r o w y c h w P R L . F a k t y te w p r o w a d z a n e do małych społeczności
r e l a c j i między

wspomnianymi

faktami

pełniącymi p o d o b n e f u n k c j e

prawidłowości

towarzyszące

cha­

nowych
(w

w

wy­
utwo­

refera­

przeszłości,

wprowadzaniu

wszelkich

ustaw.
Autorka

planuje

przeprowadzenie

badań

terenowych

i obrzędowość

rodzinna

w

oparciu

o

powyższe

ekspedycji

kołbiel-

wskazówki.
Joanna

Czaj:

Rodzina

w

założeniach

skiej
Referat
nych

powstał

na Mazowszu

w

oparciu

o materiały

południowo-wschodnim,

z badań

terenowych

n a obszarze

n i a rozpoczęte w 1969 r o k u z i n i c j a t y w y M a z o w i e c k i e g o

gromady

przeprowadzo­
Kołbiel.

Towarzystwa

Bada­

Kulturalnego

mają c h a r a k t e r i n d y w i d u a l n y c h badań pracowników n a u k o w y c h oraz p r a k t y k
denckich.
obecnej.

Badania

obejmują

okres

od

uwłaszczenia

chłopów

w

1864 do

stu­

chwili

�KRONIKA

298
Badania terenowe
staw

gospodarczych

ny,

obrzędowości

a

dalszej

w

referat

świetle badań

Społeczne

chłopskiej,

rodzinnej

kolejności —

Niniejszy
w

poświęcone są z a g a d n i e n i o m
rodziny

i

dorocznej,

poświęcony

i kulturowe

zajęciom

sztuce, f o l k l o r o w i

n a d rodziną

osadnictwa, budownictwa,

społeczno-ekonomicznej

struktury

pozarolniczym,

i literaturze

przemiany

w

regionie

niniejszego

Kołbieli

handlowi

ludowej.

j e s t a n a l i z i e z m i a n elementów

chłopską. W n i o s k i

pod­
rodzi­

w

kultury

artykułu

okresie

ludowej

brzmią:

po

II

1)

wojnie

światowej uległy dużemu przyśpieszeniu. 2) P r z e m i a n y w e w s z y s t k i c h d z i e d z i n a c h
życia

rodzinnego

na

badanym

obszarze

zgodne

są

z

tendencją

z wyjątkiem s f e r y obrzędowości r o d z i n n e j charakteryzującej

ogólnokrajową,

się w r e j o n i e

kołbiel-

s k i m dużą zachowawczością. 3) T r a d y c y j n y c h a r a k t e r obrzędów r o d z i n n y c h s t a n o ­
w i c i e k a w y t e o r e t y c z n i e p r o b l e m i w y m a g a bliższych studiów.
Tadeusz

Maciej

Ciołek

Z DZIAŁALNOŚCI S T U D E N C K I E J S E K C J I A M E R Y K A N I S T Y C Z N E J
Od szeregu lat na Wydziale H i s t o r y c z n y m Uniwersytetu Warszawskiego w i e l u
studentów w y k a z y w a ł o duże z a i n t e r e s o w a n i e problematyką dotyczącą h i s t o r i i i k u l ­
t u r y I n d i a n amerykańskich. Zaistniała więc p o t r z e b a powołania do życia o r g a n i ­
z a c j i zrzeszającej zajmujących się s p r a w a m i a r n e r y k a n i s t y - c z n y m i , umożliwiającej
p r o w a d z e n i e d y s k u s j i , w y m i a n ę poglądów oraz pomoc w p r a c y n a d r o z w i j a n i e m
zainteresowań. Jesienią 1968 r o k u z i n i c j a t y w y studentów a r c h e o l o g i i powstała
S e k c j a A m e r y k a n i s t y c z n a K o ł a N a u k o w e g o Studentów p r z y K a t e d r z e A r c h e o l o g i i
P r a d z i e j o w e j i Wczesnośredniowiecznej U W . O p i e k u n e m n a u k o w y m S e k c j i został
doc. d r A n d r z e j Wierciński.
Z e b r a n i a S e k c j i , odbywające się r a z w miesiącu, od początku cieszyły się dużą
frekwencją,
liczba
akcji

i

to n i e t y l k o w ś r ó d

studentów

spoza

obejmowała

jej

członków.

Dzięki

p o p u l a r y z a t o r s k i e j , mającej

dentów z problematyką
i

Sekcji.

temu

Na

było

zebrania

możliwe

n a celu zapoznanie

przychodziła

rozwinięcie

j a k największej

liczby

a m e r y k a n i s t y c z n a . T e m a t y k a zebrań była b a r d z o

zagadnienia

archeologiczne,

etnograficzne,

historyczne

duża

szerokiej

i

stu­

szeroka
i n . Oto

k i l k a p r o b l e m ó w p o r u s z a n y c h w r e f e r a t a c h : „geneza i k o n t a k t y k u l t u r a m e r y k a ń ­
s k i c h z k u l t u r a m i S t a r e g o Świata", „Kształtowanie się świadomości e t n i c z n e j wśród
ludów a n d y j s k i c h Q u e c h u a i A y m a r a " ,

„budownictwo p r z e d k o l u m b i j s k i e

r y c e Ś r o d k o w e j " , „instrumenty m u z y c z n e w
ności z i e m s k i e j w
„najnowsze b a d a n i a

państwie I n k ó w " ,

dawnym

„problemy

w

Ame­

M e k s y k u " , „struktura

włas­

archeologiczne

a r c h e o l o g i c z n e w M e k s y k u " , „wyniki badań

w

Ameryce

Płn.",

antropologicznych

doc. dr. A . Wiercińskiego w A m e r y c e Ś r o d k o w e j " . R e f e r a t y były i l u s t r o w a n e b o g a ­
tym

materiałem

filmowym

i fotograficznym.

Na

zebrania

zapraszano

wiele

osób

ze świata n a u k i interesujących się A m e r y k ą indiańską, które brały udział w d y s k u ­
sjach

i opowiadały

o wrażeniach

z pobytu

w

Ameryce

i przeprowadzanych

tam

badaniach naukowych.
Należy podkreślić, że S e k c j a nawiązała k o n t a k t y z i n n y m i ośrodkami

amery-

kanistycznymi.
Jej

przedstawiciele

zorganizowała
Szczególnie

wzięli

udział

w

Seminarium

Sekcja Amerykanistyczna P T L w

ożywione

k o n t a k t y łączą

członków

A m e r y k a n i s t y c z n y m , które

Poznaniu w
Sekcji

k w i e t n i u 1969 r o k u .

z amerykanistami z

k o w a ( w y m i a n a referatów n a u k o w y c h , p o m o c i współpraca).

Kra­

�299

KRONIKA

W

c e l u ułatwienia

bibliografii

w a t n y c h znajdujących
ku

pracy

członkom

amerykanistycznej

półroczny

kurs

i sympatykom

ze w s z y s t k i c h

się w W a r s z a w i e .

zapoczątkowano

bibliotek

i

znanych

zbieranie

zbiorów

S e k c j a zorganizowała również w

języka hiszpańskiego, przygotowujący

pry­

1969 r o ­

do tłumaczenia

tekstów

n a u k o w y c h i śledzenia l i t e r a t u r y dotyczącej A m e r y k i Łacińskiej.
Ostatnią i największą

z d o t y c h c z a s podjętych

przez

Sekcję

n i z o w a n i e , wspólnie z a m e r y k a n i s t a m i z K r a k o w a , w y s t a w y
Indian w polskich zbiorach niemuzealnych". Wystawa

akcji

było

pod tytułem

była pierwszą

zorga­

„Kultura

tego

rodzaju

imprezą w P o l s c e i miała do spełnienia ważną rolę zarówno dydaktyczną, j a k też
popularyzatorską. Stanowiła o n a jedyną możliwość udostępnienia s z e r o k i e m u
nu

zainteresowanych

ficznych

będących

niezwykle

własnością

ciekawych
osób

kolekcji

prywatnych.

archeologicznych

Ponadto

była

i

gro­

etnogra­

próbą

pokazania

dorobku polskiej amerykanistyki.
Wystawa
rzowskim

była o t w a r t a

w

d n i a c h 22 X I - 1 2 X I I 1970 r o k u w

Pałacu K a z i m i e ­

gmachu UW. Eksponowane

z a b y t k i pochodziły z k o l e k c j i w a r s z a w s k i c h ,

k r a k o w s k i c h i poznańskich. W y s t a w a

p r z e z cały czas cieszyła się dużym z a i n t e r e ­

s o w a n i e m . Komunikatywność i atrakcyjność e k s p o z y c j i podnosiło z a s t o s o w a n i e t e c h ­
nik

audiowizualnych

(podkład

muzyczny, ruchome

przeźrocza). Dużą

pomocą

dla

zwiedzających był k a t a l o g zawierający krótkie w p r o w a d z e n i e w problematykę a m e rykanistyczną oraz spis k o l e k c j i i i c h właścicieli.
Z okazji otwarcia w y s t a w y

odbyło się n a U n i w e r s y t e c i e W a r s z a w s k i m

krótkie

s e m i n a r i u m , które zorganizowała S e k c j a A m e r y k a n i s t y c z n a z udziałem władz u c z e l ­
ni i zaproszonych

gości z różnych ośrodków

poświęcone były z a g a d n i e n i o m

b l e m y p o r u s z a n e w r e f e r a t a c h były następnie
Wygłoszone
Nowe
twa

kierunki

zostały
badan

wiedzy

następujące

referaty:

amerykanistycznych

w peruwiańskich

lomas;

uniwersyteckich w

Polsce.

dyskutowane.
R.

Mańkowska

— problem

i

A.

a u t o r z y zwrócili u w a g ę n a przydatność

hydrologiczno-geologicznej
w

badań p r o w a d z o n y c h

Krzanowski,

przedkolumbijskiego

w

interpretacjach

Ameryce

wymagałby

p r z e z . archeologów

osadnic­
zastosowania

archeologiczno-etnograficz-

n y c h . P r o b l e m w y k r y w a n i a i d o t a r c i a do p o z i o m u w o d y p o d z i e m n e j
k a prehistorycznego

Referaty

związanym z archeologią, etnografią i historią. P r o ­

określonych, w

i specjalistów

miarę

p r z e z człowie­
szczegółowych

hydrogeologów.

Być może

b a d a n i a te pozwoliłyby wyjaśnić rozwój l u b z a m i e r a n i e życia osiadłego w
r y c h rejonach Andów podnoszeniem
R. T o m i c k i , Śmierć

w religii

się l u b o p a d a n i e m

Majów;

przedmiotem

poziomu wody

r e f e r a t u był k o m p l e k s

w i s k k u l t u r o w y c h składający się z c z t e r e c h , ściśle ze sobą powiązanych
elementów

kosmologii,

obrzędów

pogrzebowych,

o r a z wierzeń i obrzędów związanych
znaczenia motywu

śmierci w t y c h zespołach p o z w a l a

nania z innymi kulturami Mezoameryki,
rarchia

władzy

wierzeń

ze składaniem

a własność

ziemska

niektó­

podziemnej.

ofiar

dotyczących

zja­

zespołów:
panteonu

z ludzi. Rekonstrukcja

n a przeprowadzenie

porów­
Hie­

głównie z aztecką. A . M a c i e r e w i c z ,

w Tawantinsuyu

w początkach

XVI~go
Anna

wieku.
Urban

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10889" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10867">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6ea89f7d96d8ffa2b9766b34eaf60fcd.pdf</src>
        <authentication>533d98cfc101b897a0e55d311a45ac5d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:749</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129891">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129892">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:690</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129893">
                <text>Obrzędowa i społeczna struktura wsi macedońskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129894">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.201-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129895">
                <text>Obrębski, Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129896">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129897">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129898">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129899">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129900">
                <text>S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia P o l s k a " , t. X V I z. 1

JÓZEF

OBRĘBSKI

OBRZĘDOWA I SPOŁECZNA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

Dane, które stanowią podstawę niniejszego artykułu, zostały zebrane
w t r a k c i e pracy terenowej prowadzonej w latach 1932-1933 w okręgu
p o r e c k i m (Poręcze) w jugosłowiańskiej Macedonii. Większość badań b y ­
ła prowadzona w e w s i Wołcze (31 gospodarstw, około 170 mieszkańców),
w pobliżu G o s t i w a r u , jakieś 30 m i l od Skoplje. Miałem t u unikalną moż­
liwość badania t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j n i e dotkniętej jeszcze
wpływem nowoczesnych przemian.
Artykuł t e n k o n c e n t r u j e się przede w s z y s t k i m wokół sposobów, j a ­
k i m i religia p r z y c z y n i a się do t w o r z e n i a zwartości grupowej oraz i n t e ­
gracji wspólnoty w i e j s k i e j w t r a d y c y j n e j społeczności w i e j s k i e j . Poprzez
analizę skupioną wokół relacji między działaniami obrzędowymi a spo­
łeczną strukturą danej g r u p y chciałbym t u uwypuklić niektóre społecz­
ne f u n k c j e r e l i g i i .
RELIGIA A LOKALNY

SYSTEM

WARTOŚCI

W zasadniczych
orientacjach życie religijne mieszkańców Wołcze
jest wysoce pragmatyczne. Celem większości działań r y t u a l n y c h , związa­
n y c h zarówno z sacrum, j a k i projanum,
jest spotęgowanie przychylności
sił nadprzyrodzonych wobec mieszkańców w s i oraz ułagodzenie i c h p o ­
tencjalnie złej w o l i . A k t y r y t u a l n e i życie zgodne z r e l i g i j n y m i n o r m a ­
m i społeczności stanowią drogę do osiągania tego, co m a największe
wartości w życiu w s i : pomyślności i dostatku, zdrowego i długiego życia,
urodzajności ziemi i licznego stada, płodności kobiet, wszelkich sukcesów
w osobistym i r o d z i n n y m życiu. W ethosie w s i te wartości egzystencjalne
występują tuż obok wartości n o r m a t y w n y c h — nakazów m o r a l n y c h
i wzorów „porządnego życia".
Zarówno egzystencjalne, j a k i n o r m a t y w n e wartości mają określone
konotacje r e l i g i j n e . To, co w życiu dobre, pochodzi od Boga, nadane
ludzkości przez Twórcę i przyznane żyjącym pokoleniom a k t e m jego ła-

�202

JOZEF

OBHĘBSKI

skawości. Jest istotną częścią boskiego porządku, do którego należą rów­
nież n o r m y społeczne. I c h r e l i g i j n a jakość m a n i f e s t u j e się poprzez r o ­
dzaj sankcji. Naruszenia moralnego k o d u społeczności mogą być t o l e r o ­
w a n e i n i e karane przez członków g r u p y , lecz n i g d y przez Boga i jego
akolitów — świętych. Za łamanie moralnego k o d u zsyłają o n i k a r y : cho­
robę, śmierć, suszę, złe zbiory, s t r a t y w i n w e n t a r z u , powódź czy ogień.
T a k więc k a r y nakładane przez siły nadprzyrodzone n a błądzącą l u d z ­
kość polegają przede w s z y s t k i m na pozbawieniu j e j wartości egzysten­
cjalnych.
WIEŚ J A K O W S P Ó L N O T A R E L I G I J N A

W i a r a i wspólny rytuał stanowią dla mieszkańców w s i ważną podsta­
w ę poczucia jedności g r u p o w e j . Widzą o n i siebie samych n i e t y l k o jako
zespół k r e w n y c h , p o w i n o w a t y c h i sąsiadów, lecz także j a k o wspólnotę
religijną. W i c h odczuciu każda wioska pozostaje w z u n i f i k o w a n y c h , o d ­
rębnych stosunkach z siłami n a d p r z y r o d z o n y m i , u t r z y m y w a n y c h poprzez
system r y t u a l n y c h obrzędów, które stanowią część właściwej dla tej w s i
t r a d y c j i . Wieśniacy mawiają: „Sto w s i — sto t r a d y c j i ' ' . T a k więc w roz­
ległym świecie chłopskiego c h r y s t i a n i z m u każda w i o s k a przedstawia
autonomiczną całość. Uczestnictwo jednostki w p o n a d l o k a l n y m kościele
o d b y w a się za pośrednictwem j e j udziału w obrzędach, j a k i e zwyczajo­
w o występują w danej w s i .
Bardzo ważna klasa aktów r y t u a l n y c h t o zarotci, uświęcone zakazy
związane z okresami świątecznymi obrzędowego kalendarza w s i , d o t y ­
czące pracy, jedzenia i i n n y c h czynności człowieka. Złamanie t y c h zaka­
zów pociąga za sobą nadprzyrodzone sankcje; są one szczególnie surowe,
jeśli został przez t o obrażony któryś z ważniejszych świętych, k a r a może
być wówczas nałożona n i e n a pojedynczego winowajcę, ale n a całą wieś.
Przeto podporządkowanie się t y m n o r m o m n i e jest sprawą j e d y n i e obo­
wiązku religijnego j e d n o s t k i ; jest j e j świętą powinnością, zarówno wobec
świata nadprzyrodzonego, j a k i wobec własnej społeczności, i stanowi
p r z e d m i o t t r o s k i publicznej. Uświęcone zakazy stanowią tę część aktów
r y t u a l n y c h , w których uczestniczą wszyscy bez wyjątku i obowiązkiem
każdego jest i c h przestrzeganie. Jest t o -— w i c h p r z e k o n a n i u — zasad­
niczy c z y n n i k t r w a n i a i pomyślności wspólnoty. T a k więc, system za­
rotci całym s w y m działaniem czyni znak równości między świętym i spo­
łecznym, między wspólnotą religijną i grupą wioskową.
U c h w y t n y m symbolem religijnego w y m i a r u w s i jest kościół. W t y m
n i e w i e l k i m b u d y n k u n i e odbywają się żadne zbiorowe modły n i błaga­
nia — miejscowa t r a d y c j a n i e uznaje tej f o r m y ekspresji r e l i g i j n e j . M i ­
m o to, w r a z z otaczającym go cmentarzem jest kościół najważniejszym
s a k r a l n y m miejscem w e w s i , c e n t r u m j e j duchowej zwartości. Ważne

�OBRZĘDOWA

S T R U K T U R A WSI

MACEDOŃSKIEJ

203

obrzędy doroczne, n a przykład w święto O b j a w i e n i a Pańskiego (Trzech
Króli), w r a z z towarzyszącymi i m zabawami i u c z t o w a n i e m odbywają się
właśnie t u t a j . Także cmentarz jest ważnym c e n t r u m obrzędowym, m i e j ­
scem cyklicznie powtarzających się obrzędów pogrzebowych związanych
z k u l t e m zmarłych. Cmentarz jest j a k b y odbiciem wewnętrznych podzia­
ł ó w w s i — lokalizacja grobów oddaje system tutejszych lineaży, s u b l i neaży i rodów.
ORGANIZACJA

DZIAŁAŃ

RYTUALNYCH

Jest k i l k a typów działań r y t u a l n y c h : celebracja świąt i okresów świą­
t e c z n y c h c y k l u rocznego, k u l t zmarłych, magia lecznicza, wróżby, modły
i n d y w i d u a l n e , obrzędy (przejścia) związane z i n d y w i d u a l n y m c y k l e m
życia, rozpoczynanie i zakończenie głównych zajęć gospodarczych, magia
pogody, obrzędowe klątwy oraz czary.
W Poręcz, podobnie j a k i w i n n y c h wsiach regionu, n i e m a f o r m a l n e j ,
wyspecjalizowanej i wydzielonej organizacji, która b y się opiekowała r e ­
l i g i j n y m i obrzędowym życiem g r u p y l o k a l n e j . N i e m a t u wioskowego
kapłana a n i żadnej organizacji kościelnej oddzielonej od całokształtu ży­
cia wspólnoty, a n i też przypisania ról obrzędowych t y l k o do k i l k u w y ­
różnionych osób. Magiczno-religijna obrzędowość głęboko p r z e n i k a w s z y ­
s t k i e rodzaje świeckich zajęć i splata się z w i e l o m a elementami lokalnej
k u l t u r y . Lecz obrzędowo-ekspresyjne, r e l i g i j n e zachowanie się i n d y w i ­
dualnego członka g r u p y nie jest sprawą jego osobistych skłonności. Role
r e l i g i j n e n i e mogą być przedsiębrane przez jednostkę według własnego
widzimisię. N i e mogą być p r z y j m o w a n e przez nią z p o w o d u j e j własnych
i n k l i n a c j i . Są j e j one wyznaczane, przydzielane według zwyczajowych
ustaleń, zgodnie z j e j statusem społecznym, z pozycją, jaką zajmuje
w g r u p i e jako mężczyzna albo kobieta, dziecko albo dorosły, j a k o sąsiad,
k r e w n y albo członek r o d z i n y .
Przydzielanie ról obrzędowych n i e jest a n i przypadkowe, a n i n i e za­
leży od osobowościowej c h a r a k t e r y s t y k i jednostki. Jest ono związane ze
społeczną strukturą g r u p y i z pozycją, jaką zajmuje w niej każdy z j e j
członków. P o m i m o pozornie amorficznej i rozległej n a t u r y zachowań r e ­
l i g i j n y c h występuje zdecydowane zazębianie się ról obrzędowych i s t r u k ­
t u r y społecznej. J e d n y m z efektów tego s t r u k t u r a l n e g o uszeregowania
ról obrzędowych jest wyłonienie się różnych, określonych s t r u k t u r a l n i e
ugrupowań o charakterze kapłańskim, w różnym stopniu i w różny spo­
sób zaangażowanych w spełnianiu czynności obrzędowych. A k t y t e są
n i e t y l k o w y r a z e m r e l i g i j n y c h uczuć uczestników i wspólnych wartości
całej g r u p y , są one równocześnie odbiciem s t r u k t u r a l n e j k o n f i g u r a c j i
danej społeczności: społeczności jako t a k i e j , j e j systemu lineaży, s t r u k t u ­
r y w i e k u i płci, systemu pokrewieństwa, r o d z i n y i gospodarstwa.

�204

JOZEF

OBRĘBSKI

R O L E OBRZĘDOWE A P O Z Y C J A

SPOŁECZNA

Uderzającą cechą tutejszej obrzędowości jest dominująca rola, jaką
w t y c h czynnościach odgrywają k o b i e t y . J a k k o l w i e k w obrzędach Trzech
Króli — najważniejszych w c y k l u r o c z n y m — głównymi a k t o r a m i są
mężczyźni, w e w s z y s t k i c h pozostałych działaniach r y t u a l n y c h n a scenie
dominują kobiety, a w niektórych z nich, z zasady l u b faktycznie, są one
j e d y n y m i i wyłącznymi uczestnikami. Zadziwiające jest to dominujące
p r z y p i s y w a n i e ról obrzędowych k o b i e t o m , stoi ono b o w i e m w j a w n e j
niezgodzie z pozycją k o b i e t w tej społeczności. Patrylinearność b o w i e m
jest fundamentalną zasadą leżącą u podstaw organizacji g r u p y w i o s k o ­
w e j i systemu wspólnoty w i e l k o r o d z i n n e j , która jest dominującą formą
życia rodzinnego. W t y m systemie, je d ynie mężczyźni wyprowadzający,
poprzez agnatyczne lineaże i sublineaże, swe pochodzenie o d założyciel­
skiej p a r y rodowej żyjącej przez około 200 l a t y , posiadają pełne i n i e ­
zbywalne, przypisane miejscu urodzenia, p r a w o do wioskowego o b y w a ­
telstwa. I c h siostry i córki n i e są brane pod uwagę, j a k o że zgodnie z p a trylokalnością małżeństw i zasadą egzogamii są w y d a w a n e za mąż poza
swą wsią rodzinną. T y l k o męscy agnatyczni p o t o m k o w i e założycieli w s i
mają niepodważalne prawo&gt; zamieszkiwania w e w s i , do dziedziczenia, d o
użytkowania (zgodnie ze z w y c z a j o w y m p r a w e m własności) zasobów w s i ,
a także — zależnie od swej pozycji rodzinnej — do uczestniczenia w p o ­
d e j m o w a n i u decyzji w sprawach p u b l i c z n y c h za pośrednictwem r a d y
w s i . Tego rodzaju system p a t r y l i n e a r n y czyni zdecydowane rozróżnienie
pomiędzy pozycją mężczyzn — „tubylców", a pozycją kobiet — obcych;
ich p r a w a i obowiązki są wyznaczane według i c h r o d z i n n y c h powiązań
z mężczyznami.
Społeczna niższość k o b i e t jest j e d n y m z zasadniczych elementów t e j
k u l t u r y . Wyobrażenia dotyczące poczęcia, zaspokojenia seksualnego czy
fizycznego podobieństwa rodziców i dzieci akcentują wiodącą rolę, jaką
w p r o k r e a c j i odgrywają mężczyźni oraz j a k b y pomocniczą rolę k o b i e t y .
Niższa rola k o b i e t y znajduje odbicie w l i c z n y c h obyczajach: w systemie
nadawania i m i o n i posiadaniu i n d y w i d u a l n y c h przezwisk; sposobie adre­
sowania, o d d z i e l n y m stole dla mężczyzn i wreszcie w ograniczeniach n a ­
kładanych n a uczestnictwo k o b i e t w niektórych zebraniach t o w a r z y s k i c h .
Zachowanie się k o b i e t w k o n t a k t a c h między płciami jest niezmiennie
wyrażaniem mężczyznom należnego i m szacunku.
We wspólnocie w i e l k o r o d z i n n e j kobieta-żona podporządkowana jest
w i e l o k r o t n e j władzy sprawowanej n a d nią przez t z w . wewnętrzny krąg
r o d z i n n y : teściową, teścia, męża i jego braci. Są o n i j e j z w i e r z c h n i k a m i —
przydzielają j e j pracę, wydają rozkazy, nadzorują j e j zajęcia i k o n t r o l u ­
ją j e j prowadzenie się. Jedynie gdy osiągnie pozycję głównej gospodyni

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

205

w samodzielnym gospodarstwie w i e l k o r o d z i n n y m , ograniczenia, które
utrzymywały ją dotąd w pozycji podporządkowanej, zostają zniesione,
status zaś, j a k i osiąga, staje się porównywalny z pozycją j e j męża.
Obrzędowe role mężczyzn i k o b i e t głęboko różnią się zarówno
w aspekcie ilościowym, j a k też i jakościowym. Istnieje bliska współza­
leżność między przydziałem ról r y t u a l n y c h a systemem pozycji społecz­
n y c h . Znaczącym aspektem tego zróżnicowanego układu jest uzależnie­
n i e r o l i obrzędowej od pozycji zajmowanej przez danego członka g r u p y
w systemie l i n e a r n y m , w systemie r o d z i n n y m i k r e w n i a c z y m l u b w spo­
łeczności l o k a l n e j .
UDZIAŁ MĘŻCZYZN W

OBRZĘDACH

W c y k l u życia w s i , okresy świeckie, k i e d y t o ludzie pracują i zgod­
n i e z w y m o g a m i danej pory r o k u dbają o swe codzienne sprawy, p r z e ­
platają się z okresami świątecznymi, wypełnionymi zajęciami obrzędo­
w y m i i ceremonialnymi. W okresach świątecznych, niekiedy rozciągają­
cych się n a przeciąg k i l k u d n i , poprzez spełnianie aktów symbolicznych
mieszkańcy w s i nawiązują więź ze wspólnym i najwyższym adresatem
t y c h działań: ze światem n a d p r z y r o d z o n y c h sił i istot. Wieśniacy wierzą,
że są one w t y m czasie szczególnie a k t y w n e i dlatego mogą się przyczy­
nić do pomyślności (albo nieszczęścia) g r u p y .
Obrzędem, który należy wyłącznie do mężczyzn, jest ceremonia świę­
cenia w o d y związana ze świętem Objawienia. Obrzęd t e n t r w a przez
t r z y d n i , z przerwą n a „dzień k o b i e t " — poświęcony pamięci zmarłych.
W dorocznym c y k l u obrzędowym rytuał t e n s t a n o w i p u n k t szczytowy.
N i g d y n i e może być pominięty czy zaniedbany i uchodzi za zasadniczy
dla zapewnienia pomyślności i szczęśliwego życia w s i .
Główną osobistością ceremonii jest tutejszy ojciec chrzestny — kum,
określony przez mieszkańców j a k o „nasz w i o s k o w y kapłan". Urząd t e n
jest „obieralny" n a bazie lineażu i n a zasadzie corocznej r o t a c j i p r z y ­
z n a w a n y jest j e d n e m u z trzech najstarszych lineaży, czyli kabile. Z a ­
zwyczaj mężczyzna dostatecznie silny, aby podołać t r u d o m obrzędu, w y ­
znaczany jest n a tę funkcję przez swój kabile.
Kum w s i występuje j a k o pośrednik między lokalną wspólnotą r e l i g i j ­
ną a kościołem p o n a d l o k a l n y m . Obrzęd rozpoczyna się poświęceniem w o ­
d y przez księdza w p a r a f i a l n y m kościele, gdzie gromadzą się k u m o w i e
z całego okręgu. Każdy kum dźwiga krzyż swojej w s i , który jest s y m b o ­
l e m zarówno sakralnej jedności w s i (i godności kuma), j a k też płodności,
z d r o w i a i obfitości, które n a skutek działań r y t u a l n y c h mają być zapew­
nione w s i .
Powracając do d o m u kum obchodzi wieś i ze stosownym błogosła­
wieństwem k r o p i zabudowania gospodarcze, b u d y n k i , pola, łąki, stajnie,

�206

JOZEF

OBRĘBSKI

chaty i szałasy, sady i ule, a przede w s z y s t k i m mieszkańców w s i i i c h
i n w e n t a r z , śpiewając: „ T y l e dzieci, i l e k r o p e l . J a k w i e l e jest k r o p e l , t a k
niech będzie cieląt, jagniąt i koźląt. T a k w i e l e jabłek, t a k w i e l e pszczół.
Niechże t u panuje zdrowie, pomyślność i dostatek. Każdemu i w s z y s t ­
k i m . A m e n " . Wchodzi do każdego gospodarstwa i w każdym oczekują, że
k u m będzie h o j n y w błogosławieństwie. N i c , co żyje i m a d l a chłopa j a ­
kąś wartość, n i e może być przeoczone. Każdy członek gospodarstwa m u ­
si być p r z y t y m w s p o m n i a n y po i m i e n i u i w y m i e n i o n y w błogosławień­
stwie.
W czasie n o c n y c h przyjęć, j a k i e odbywają się w każdym d o m u po
obrzędzie, kum zachowuje się n i e j a k gość, lecz tak, j a k b y t o o n był go­
spodarzem. W t o w a r z y s t w i e s w y c h pomocników wchodzi do d o m u bez
pukania, bez czekania n a zaproszenie siada d o przygotowanej s t r a w y
i bez zaproszenia zaczyna jeść i pić, wznosząc toasty za z d r o w i e i p o ­
myślność głowy d o m u i jego rodziny. W przyjęciu uczestniczą wyłącz­
n i e mężczyźni. Taka sama ceremonia powtarzana jest w każdym d o m u ,
p r z y wzrastającej liczbie uczestników, j a k o że mężczyźni z w i z y t o w a ­
n y c h już domów przyłączają się d o orszaku k u m a .
Następny dzień jest dla mężczyzn d n i e m p r z e r w y . Jest t o równo­
cześnie n a w s i dzień opłakiwania zmarłych. W ceremoniach uczestniczą
wszyscy mieszkańcy, ale wyróżnione role pełnią t y l k o k o b i e t y . Dzień t e n
zwie się „mały kobiecy dzień w o d n y " , w odróżnieniu o d trzeciego d n i a —
„małego d n i a w o d n e g o " mężczyzn.
Trzeci dzień tego c y k l u , zamykający ceremonię, kończy się ucztą
i tańcami, które j a k w s z y s t k i e tego rodzaju celebracje, odbywają się n a
m i e j s c o w y m cmentarzu. Główny obrzęd polega na i n t r o n i z a c j i nowego
k u m a i przekazaniu m u krzyża w s i . Uroczystość rozpoczyna się procesją
wokół kościoła prowadzoną przez ustępującego k u m a , w a k o m p a n i a m e n ­
cie dziewczęcych pieśni. Następnie w obszernej k r u c h c i e kościoła stary
kum podaje krzyż n o w e m u , a b y t e n przechowywał go aż po przyszło­
roczny obrzęd. W t y m czasie zostają odcięte i rozdzielone głowom go­
spodarstw kawałki sznura, którym n a uroczystość święcenia w o d y p r z y ­
mocowane były do krzyża k w i a t y .
A k t t e n jednoczy wszystkie gospodarstwa w posiadaniu u c h w y t n e g o
s y m b o l u życzliwości sił m i s t y c z n y c h . Ponieważ podstawę obrzędu stano­
w i system l i n e a r n y (agnatyczny), rytuał t e n akcentuje odpowiedzialność
mężczyzn za zwartość, t r w a n i e i d o b r o b y t g r u p y . Równocześnie daje
w y r a z wszechobejmującemu poczucie wspólnoty ogarniającej potomków
o w e j p a r y założycieli r o d u , i c h żony i r o d z i n y — włączając n a w e t t y c h ,
którzy odeszli ze w s i . Poprzez urząd k u m a pokrewieństwo duchowe, które
jest najwyższą i najświętszą formą pokrewieństwa zostaje ustalone n a
płaszczyźnie obrzędowej między w s z y s t k i m i członkami g r u p y , nieza-

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA

WSI

MACEDOŃSKIEJ

207

leżnie o d i c h a f i l i a c j i l i n e a r n y c h . System lineażu w y n o s i mężczyzn. A l e
symboliczne, duchowe pokrewieństwo usankcjonowane przez t e n s y ­
stem t w o r z y jednię ponad przedziałami, które na świeckiej płaszczyźnie
utrzymują się w e wspólnocie n a skutek patrylinearności.
OBRZĘDOWE R O L E

KOBIET

Większość obrzędowych czynności kobiet składa się z w y k o n y w a n y c h
przez n i e l u b pod i c h k i e r u n k i e m t r a d y c y j n y c h obrzędów związanych ze
świątecznymi okresami kalendarza ceremonialnego. Zarówno organizacja,
j a k istota obrzędów kobiecych różni się zdecydowanie od obrzędów O b j a ­
w i e n i a . Po pierwsze bazą d l a organizacji obrzędowych czynności kobiet n i e
jest a n i wieś j a k o całość, a n i lineaż, lecz g r u p a domowa. T y l k o niektóre
obrzędy, o d p r a w i a n e przez miejscowe dziewczęta, są organizowane n a
bazie sublineażu. Po drugie, inaczej niż w obrzędzie Objawienia, kobieca
adeis-magia ochronna składa się z l i c z n y c h aktów r y t u a l n y c h , z któ­
r y c h każdy m a wysoce k o n k r e t n y cel i każdy jest d o k o n y w a n y oddziel­
nie. W niektórych w y p a d k a c h cele te pokrywają się z p e w n y m i zasadni­
czymi wartościami egzystencjalnymi społeczności: z d r o w i e m l u d z i , ży­
znością pól, płodnością inwentarza, obfitością mleka. W i n n y c h zadaniem
poszczególnych aktów r y t u a l n y c h jest odstraszanie i t r z y m a n i e pod k o n ­
trolą p e w n y c h specyficznych nadprzyrodzonych l u b n a t u r a l n y c h złych
sił, t a k i c h j a k diablica loszotija, nieokreślona zła istota powodująca więk­
szość chorób, w i l k i , które atakują stada, czy m y s z y wkradające się d o
składów ziarna. Tego rozdzaju a k t y r y t u a l n e następujące k o l e j n o j e d n e
po d r u g i c h przeprowadzane są w praznitci
— „puste d n i ' ' okresu świą­
tecznego, k i e d y t o nakładane są święte zakazy, albo w smJedni — „święte
d n i " , biesiadne d n i c y k l u .
Adets-ochronne zabiegi magiczne cieszą się szacunkiem j a k o część
t r a d y c j i w s i i są t r a k t o w a n e j a k o p r z y w i l e j nadany l u d z i o m przez Boga
w celu umożliwienia i m k o n t r o l o w a n i a sfery sacrum i profanum
stosow­
n i e do własnych przeznaczeń. Lekceważenie t r a d y c y j n y c h p r a w n i e p o ­
ciąga za sobą nadprzyrodzonej k a r y , a n i n i e wywołuje g n i e w u świętych,
jednakże pozbawia wspólnotę p e w n y c h nadprzyrodzonych źródeł j e j bez­
pieczeństwa i d o b r o b y t u . Przestrzeganie i c h jest zasadniczo obowiązkiem
m o r a l n y m , powinnością j e d n y c h członków wspólnoty wobec pozostałych.
Główna odpowiedzialność za czynienie m a g i i ochronnej spoczywa n a
żonie głowy rodziny. Niektóre czynności są wyznaczane przez nią, zgod­
n i e z p r a w a m i rytuału i jego symboliką, i n n y m d o m o w n i k o m : córce l u b
s y n o w e j , s y n o w i l u b mężowi, b r a t u l u b siostrze, czy ojcu i córce. J e d ­
nakże większość czynności r y t u a l n y c h jest spełniana właśnie przez nią,,
a już wszystkie są przeprowadzane pod j e j k i e r u n k i e m i nadzorem-

�208

JŮZEF

OBRĘBSKI

Obrzędowe funkcje należą do j e j głównych zajęć. Większość prac k o ­
biecych, również przez nią k i e r o w a n a i nadzorowana, w y k o n y w a n a jest
przez młodsze k o b i e t y wspólnoty d o m o w e j : synowe, córki i w n u c z k i . O n a
,sama n i e pracuje już w polu, a n i n i e pasie bydła. D o niej należy śledze­
n i e d n i i okresów świątecznych oraz umiejętna organizacja p r a c y i co­
dziennych zajęć w gospodarstwie. Za pomocą prostych aktów r y t u a l n y c h
ogłasza ona rozpoczęcie i zakończenie okresów obowiązywania świętych
zakazów. I wreszcie, w organizacji i d o k o n y w a n i u obrzędów r o d z i n n y c h
ona właśnie g r a główną rolę, zajmując pozycję przed mężczyzną — głów­
n y m gospodarzem — s w y m mężem l u b synem. Role obrzędowe stanowią
więc istotną część j e j wywyższonej pozycji.

KOBIETY A KULT

ZMARŁYCH

Ważnym zespołem obrzędowym, gdzie znów dominują kobiety, są
obrzędy i ceremonie związane z k u l t e m zmarłych. Mężczyźni n i e są w y ­
łączeni z t y c h obrzędów, ale t o właśnie role spełniane przez k o b i e t y sta­
nowią i c h trwałą, widoczną i wyrazistą treść. O d kobiet oczekuje się,
że będą opłakiwać zmarłych dłużej niż mężczyźni, a zwyczaje pogrze­
bowe, których muszą przestrzegać, są ściślejsze i bardziej surowe. Czy­
nienie magiczno-religijnych p r a k t y k związanych ze śmiercią członka r o ­
d z i n y i jego pogrzebem także stanowi część i c h obowiązków. Szczególna
odpowiedzialność ciąży n a n i c h w związku z organizacją obrzędów po­
grzebowych i prawidłowym przydziałem ról związanych z okazaniem
pamięci po zmarłym. Przygotowują one przy t y c h okazjach strawę na
ucztę, w d n i żałoby rozdzielają w i m i e n i u zmarłego jadło i inne d a r y ,
składają u g r o b u o f i a r y z jadła, owoców, wódki i kwiatów oraz uczestni­
czą w r y t u a l n y c h płaczach i lamentach, czasami aż przez t r z y l a t a po
pogrzebie.
Płacz żałobny jest j e d n y m z c e n t r a l n y c h i najbardziej rzucających się
w oczy aktów r y t u a l n y c h zarówno n a r o d z i n n y c h , j a k i wspólnie orga­
n i z o w a n y c h przez całą wieś obrzędach k u czci zmarłych w „soboty zmar­
łych członków rodziny. Lecz obrzędowe wyrażenie uczuć r o d z i n y i postości mężczyźni mogą stać b l i s k o s w y c h r o d z i n n y c h grobów, mogą w y ­
rażać swój ból płacząc czy głośno zawodząc, czy też mogą zajmować się
r o z m o w a m i z i n n y m i , wychwalając cnoty l u b opłakując cierpienia zmar­
łych członków rodziny. Lecz obrzędowe wyrażenie uczuć r o d z i n y i p o ­
czucia jedności między żywymi i zmarłymi — jest rolą kobiet.
T a k i właśnie układ obowiązków akcentuje bilateralną zasadę więzi
r o d z i n n y c h i pokrewieństwa. K o b i e t a jest zobowiązana do płaczu za
członkami rodziny, w której się urodziła, r o d z i n y najbliższej ( p r o k r e a c y j -

�OBRZĘDOWA

S T R U K T U R A W S I MACEDOŃSKIEJ

209

nej) oraz wspólnoty r o d z i n n e j , d o której weszła przez małżeństwo. Ocze­
k u j e się o d n i e j , że w o d m i e n n y c h okresach opłakiwać będzie swego ojca
i matkę, dziecko, męża, b r a t a i siostrę oraz kuzynów i swych l i c z n y c h p o ­
winowatych.
ZNACHORKA

I KOBIETA

ŚWIĘTOBLIWA

Wyrównywanie pozycji k o b i e t i mężczyzn poprzez układ ważnych
obowiązków r y t u a l n y c h jest szczególnie widoczne w szacunku wobec
m a g i i leczniczej. Jest t o obszar n i e m a l całkowicie zmonopolizowany przez
k o b i e t y . M a g i a lecznicza jest e f e k t y w n a t y l k o w t e d y , g d y czyniona jest
przez starszą kobietę, która n i e może już rodzić dzieci. Polega ona n a ca­
łym szeregu odrębnych czynności magicznych, z których każda o b e j m u ­
j e czynności m a n u a l n e i stosowne formułki, których dokładna znajomość
jest niezbędna d o j e j p r a k t y k o w a n i a . A b y były w pełni e f e k t y w n e , za­
klęcia te p o w i n n y być przekazywane znachorce po l i n i i m a t k i : „mojej
w i a r y i mojej k r w i " .
Każda stara kobieta w e w s i z n a i stosuje magię leczniczą. Lecz b y
osiągnąć pozycję prawa basnaritca — p r a w d z i w e j znachorki, k o b i e t a m u ­
si posiadać doskonałą znajomość całego z b i o r u obrzędów i zaklęć stosow­
n y c h n a różne dolegliwości oraz odpowiednie akcesoria swej sztuki,
wśród n i c h poświęcony róg jelenia, za pomocą którego odpędza ona
wszelkiego rodzaju złe siły i wreszcie p o w i n n a mieć ustaloną reputację
skutecznej u z d r o w i c i e l k i . P o w i n n a ona umieć postawić właściwą diagno­
zę: czy dana dolegliwość powstała za przyczyną Boga, złych duchów czy
czarów i zastosować o d p o w i e d n i rytuał łącznie z magią przeciwdziałają­
cą, dzięki czemu siła Czarnej m a g i i zostanie zniweczona, a j e j sprawca
ostatecznie doprowadzony do śmierci.
F u n k c j e znachorki są w p e w i e n sposób k o m p l e m e n t a r n e do f u n k c j i
k u m a . I jeśli k u m m a do czynienia ze sferą świętości, t o obszarem, n a
którym sprawuje swą władzę znachorka, jest nieświęte nadprzyrodzone
podziemie złych sił i duchów. W niektórych wspólnie organizowanych
obrzędach, j a k n a przykład zawiły w i e l c e rytuał wypędzania e p i d e m i i ze
w s i , będzie o n a głównym organizatorem i wykonawcą czynności r y t u a l ­
n y c h . J e j praca jest uważana za funkcję publiczną i cieszy się dużym
poważaniem: ona przecież „ocala" ludzi.
Jej usługi są wynagradzane zazwyczaj je d ynie symboliczną zapłatą.
Prawdziwą nagrodę stanowi okazywane j e j wywyższanie j e j pozycji spo­
łecznej. Osiąga ona p r z y w i l e j e przynależne poza t y m t y l k o mężczyznom.
N i e m u s i wstawać n a i c h p o w i t a n i e . N a w s z e l k i c h zgromadzeniach p u ­
blicznych, j a k n p . przyjęcia ślubne, może się ona swobodnie mieszać
z mężczyznami, siedzieć p r z y i c h stole, pić z n i m i wódkę i rozmawiać
14 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

�210

JOZEF

OBRĘBSKI

z n i m i j a k równa. Jeśli m a ochotę, może n a w e t pozwolić sobie n a uży­
w a n i e wulgarnego języka, który przysługuje t y l k o mężczyznom.
Podobnie w y s o k a pozycja, ciesząca się n a w e t większym prestiżem,
może być osiągnięta przez kobietę w i n n e j kapłańskiej r o l i — w r o l i
świętobliwej. K o b i e t a świętobliwa t o taka, która może komunikować się
ze świętymi poprzez wizje i halucynacje. Podczas m o i c h badań w całym
okręgu była t y l k o jedna taka kobieta — świętobliwa z Recane. Pozosta­
wała ona w kontakcie ze świętymi, którzy o b j a w i a l i się j e j i wyrażali
swe zadowolenie, a najczęściej niezadowolenie ze spraw w s i . W s t a w i a ­
n i u diagnoz ludziom, którzy zwracali się ze s w y m i kłopotami po jej s k u ­
teczną pomoc, kierowała się głównie snami. Mogła w t e d y powiedzieć
s w y m k l i e n t o m co robić: iść do kościoła z modlitwą i o f i a r a m i , czy do
znachorki •— leczyć się. N i e płaciło się za j e j usługi, ale dary i pieniądze
były zazwyczaj szczodrze składane w pobliżu swego rodzaju k a p l i c y , j a ­
ką zbudowała sobie dla m e d y t a c j i n a podwórzu, i do której udawała się
po swe wizje.
W s z y s t k i m t y m usługom towarzyszyły pouczenia n a t e m a t n a t u r y ,
jakości i właściwości świata nadprzyrodzonego. Jej d o m stał się ośrod­
k i e m myśli r e l i g i j n e j i r e f l e k s j i m o r a l n e j wyrażanej w sposób t r a d y c y j ­
n y . Jej główne zainteresowania były związane n i e t y l e z zachowaniem
wartości egzystencjalnych, t a k cenionych przez chłopów, lecz z podsta­
w o w y m i wartościami n o r m a t y w n y m i społeczności chłopskiej. Głównym
i wciąż powracającym t e m a t e m j e j n a u k była uświęcona n a t u r a zwycza­
jów społecznych i groźba nadprzyrodzonych k a r za złe prowadzenie się:
„Bóg może wiele wybaczyć, ale święci są bardzo n i e c i e r p l i w i " .

CZAROWNICTWO

I JEGO

SPOSOBY

Czarownictwo znajduje się u podstaw obrzędowej skali. Jest a n t y ­
społeczne i m u s i być p r a k t y k o w a n e w u k r y c i u . Według wieśniaków, jego
skuteczność w y n i k a z błogosławieństwa, j a k i m Bóg obdarzył pierwsze
doświadczenia z czarną sztuką jeszcze w czasach m i t y c z n y c h .
Czary są sztuką łatwą i n i e m a w n i c h n i c tajemniczego. Z p o w o d u
prostoty s w y c h zaklęć, praktycznego symbolizmu, i c h zasady są znane
praktycznie każdemu: zarówno k o b i e t o m , j a k mężczyznom. Jednakże
p o d s t a w o w y m k a n o n e m tej społeczności jest to, że są one p r a k t y k o w a n e
t y l k o przez kobiety, a „nigdy — nigdy przez mężczyzn": są one czynio­
ne przez „kobiety skąpe, pazerne, kobiety samolubne, k o b i e t y — czynią­
ce zło, k o b i e t y zawistne, k o b i e t y — czarownice".
Są d w i e strony tutejszego c z a r o w n i c t w a : rzeczywiste p r a k t y k i i b a r ­
dzo rozpowszechnione podejrzenia o to. Ludzie mawiają: „kobieta, którą
l u d z i e podejrzewają o czary, n i e m a być może z t y m n i c wspólnego.

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA WSI

MACEDOŃSKIEJ

211

I n n a zaś, n i g d y n i e b r a n a pod uwagę, t a jest czarownicą''. Rodzaje cza­
rów, j a k i e są obecnie stosowane, n i e są t a k pełne złej w o l i , j a k n a p r z y ­
kład magia miłosna powodująca, że dziewczyna ucieka z młodzieńcem,
który jest j e j zupełnie n i e znany, albo magiczna kradzież m l e k a k r o w o m
sąsiada osiągana przez nadużycie p e w n y c h t r a d y c y j n y c h p r a w . I n n e r o ­
dzaje czarów istniejące zawsze w sferze podejrzeń są znacznie poważ­
niejsze. Powodują one śmierć dzieci, bezpłodność kobiet, kłótnie r o d z i n ­
ne, niezgodę małżeńską, czy całkowite w y m a r c i e r o d z i n y . Zasadniczo p o ­
legają one n a antyspołecznym nadużyciu aktów obrzędowych i są p o d
każdym względem przeciwstawne wobec p o d s t a w o w y c h zamierzeń i i n ­
t e n c j i właściwego rytuału w s i .
C z a r o w n i c t w o w całym zakresie s w y c h p r a k t y k s t a n o w i mechanizm,
poprzez który antagonizmy, zazdrość i animozje sprzeczne z zasadami r o ­
dzinnej i w i o s k o w e j solidarności znajdują s k r y t y , obrzędowy w y r a z , p r o ­
wadzący do i c h rozładowania. Szeroko rozpowszechnione podejrzenia
0 czary wskazują, że te antagonistyczne postawy są obyczajowo tłumione
1 przenoszone n a i n n y c h . Społeczny k o n t e k s t t y c h podejrzeń jest d o n i o ­
sły. Powstają one i osiągają w y s o k i e napięcie emocjonalne w stosunkach
wewnątrz w i e l k i e j r o d z i n y , n p . między teściową a synową, czy między
równorzędnymi k o b i e t a m i wspólnoty, t j . żonami b r a c i mieszkających r a ­
zem w systemie zadrugi. I c h wzajemne podejrzenia o nieczystą grę m a ­
ją swe źródło w p o d s t a w o w y m rozłamie tkwiącym w w i e l k i e j r o d z i n i e
w związku z j e j p a t r y l i n e a m y m c h a r a k t e r e m : w rozdziale, j a k i i s t n i e j e
między systemem pozycji, a solidarnością rodziny. Każdy członek g r u p y
jest w sytuacji podzielonej lojalności: wobec g r u p y j a k o całości, wobec
rodziny, z której pochodzi, wobec swej r o d z i n y małżeńskiej i wobec p o ­
zostałych r o d z i n małżeńskich, które wchodzą w skład wspólnego gospo­
darstwa. Te lojalności bywają czasem sprzeczne ze sobą. Szczególnie o d ­
nosi się t o do kobiet-żon, które są j a k b y poza nawiasem w grupie, i któ­
r y c h uczuciowe przywiązanie rodzinne nie zbiega się z uczuciami i c h mę­
żów. Ogranicza się ono do własnego zespołu małżeńskiego, lojalność zaś
wobec g r u p y j a k o całości w stosunku do j e j „wewnętrznego kręgu", któ­
r e m u przysługuje a u t o r y t e t , n i g d y n i e jest całkowita. Reprezentują one
odśrodkowe tendencje w grupie, przeważając antagonizmy i rywalizację,
które nie mogą być wyrażone w j a w n y m zachowaniu. W miarę r o z r o s t u
i starzenia się w i e l k i e j r o d z i n y , ze zmniejszającą się solidarnością j e j
wewnętrznego kręgu i wzrastającą solidarnością składowych komórek
małżeńskich, tendencje te prowadzą w końcu do podziału wspólnoty go­
spodarczej. Podziały te odbywają się w atmosferze kłótni i n i e j e d n o k r o t ­
n i e w akompaniamencie w z a j e m n y c h oskarżeń o czary „Kobiety dzielą
rodzinę".

�212

JOZEF

OBRĘBSKI

Związek kobiet z c z a r o w n i c t w e m jest zgodny zarówno z ogólnym w z o ­
r e m przydziału ról r y t u a l n y c h , faworyzującym kobiety, j a k też z niższą,
podległą pozycją, jaką zajmują w e w s i i w rodzinie.
PODSUMOWANIE

Zagadnienie sposobów, j a k i m i r e l i g i a p r z y c z y n i a się do u t r z y m y w a ­
n i a zwartości g r u p o w e j , jest rozpatrywane przez analizę relacji pomię­
dzy strukturą społeczną a organizacją czynności obrzędowych. Posługu­
j e m y się t u pojęciem „wspólnoty r e l i g i j n e j " , j e d n o s t k i odrębnej i różnej
o d „wspólnoty świeckiej" — społecznej.
Wspólnota r e l i g i j n a w s i Wołcze w Macedonii nie stanowi g r u p y o roz­
budowanej s t r u k t u r z e . N i e m a t u i n s t y t u c j i kapłana, a n i żadnej f o r m a l ­
n e j organizacji, która opiekowałaby się życiem r e l i g i j n y m g r u p y l o k a l ­
n e j . „Religijna wspólnota" jest pojęciem a b s t r a k c y j n y m , sformułowanym
w trakcie analizy ogólnego modelu k u l t u r y , i sprowadza się do w e ­
wnętrznie powiązanego systemu czynności r y t u a l n y c h i odpowiadają­
cych i m wierzeń, postaw i uczuć r e l i g i j n y c h podzielanych przez wszyst­
k i c h mieszkańców w s i .
Organizacja czynności obrzędowych w y k a z u j e wyraźny związek ze
strukturą społeczną. Podkreśla jedność g r u p y , znaczenie j e j p a t r y l i n e a r nego systemu, główną pozycję w i e l k i e j rodziny i wreszcie rodzinę b i l a ­
teralną i związki pokrewieństwa. Wybitną cechą jest dominująca rola
kobiet w obrzędowości. Wyłączywszy najważniejszy obrzęd doroczny,
wyłącznymi l u b głównymi a k t o r a m i działań obrzędowych są k o b i e t y .
Przypisywanie kobietom ról obrzędowych jest uderzające przez swą
jawną niezgodność z układem pozycji społecznych. W systemie p a t r y l i n e a r n y m , j a k i t u dominuje, istnieje ostre zróżnicowanie pozycji k o b i e t
i mężczyzn, zarówno w e w s i , j a k w rodzinie kobieta zajmuje niższą
i podporządkowaną pozycję. Społeczna niższość kobiety jest zasadniczym
elementem tej k u l t u r y .
Poprzez wyznaczanie ról i organizację czynności obrzędowych, b u ­
dowana n a świeckiej bazie s u p e r s t r u k t u r a wspólnoty religijnej pod za­
sadniczymi względami różni się o d wspólnoty świeckiej. Podstawowa
różnica występuje w zakresie odpowiedzialności i solidarności społecznej.
Wspólnota świecka jest niezrównoważona, rozdarta przez k o n f l i k t y , p o ­
dzielona przez rozłamy, obarczona ograniczającymi konsekwencjami sy­
stemu patrylinearnego. Wspólnota r e l i g i j n a przywraca równowagę. W e
wspólnocie świeckiej mężczyźni mają pozycję nadrzędną, w r e l i g i j n e j o d ­
powiedzialność społeczną; a u t o r y t e t i władza zostają przeniesione na k o ­
b i e t y . Wspólnota świecka kładzie nacisk na pochodzenie w l i n i i męskiej.
W j e j r e l i g i j n y m o d p o w i e d n i k u role r y t u a l n e wyznaczone na bazie l i -

�OBRZĘDOWA

STRUKTURA

WSI

213

MACEDOŃSKIEJ

neażu przekształcają się w stosunki symbolicznego duchowego p o k r e ­
wieństwa wiążącego wspólnym węzłem w s z y s t k i c h członków świeckiej
społeczności. Nastawienie g r u p y r e l i g i j n e j jest bilateralne, co wyraża się
w kulcie zmarłych. Wspólnota świecka jest wspólnotą żyjących. Wspól­
nota r e l i g i j n a obejmuje obecne, przeszłe i przyszłe generacje. We wspól­
nocie świeckiej rzeczy pożądane w życiu występują w niedostatecznej
ilości i są rozdzielane bardzo nierównomiernie. W r e l i g i j n e j — są one
symbolicznie pomnażane i dostępne każdemu. Wspólnota świecka w y k a ­
zuje tendencje do j e d y n o - i samowładztwa mężczyzn. Wspólnota r e l i g i j n a
jest egalitarna i obejmuje w s z y s t k i c h .
W opisanej społeczności w i e j s k i e j t e n s t r u k t u r a l n y s y n d r o m dostar­
cza funkcjonalnej zasady dla zrównania tego, co święte ze społecznym.
Tłumaczył z angielskiego

Witold

Kowalski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10888" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10866">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a0b776ed8a7234741b0a62358b3a84ec.pdf</src>
        <authentication>923e83a9d9b97fadb2ba3c69cfff6146</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129880">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:757</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129881">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129882">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:698</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129883">
                <text>Artykuły recenzyjne i recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129884">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1, s.300-368</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129885">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129886">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129887">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129888">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129889">
                <text>A R T Y K U Ł Y

R E C E N

SŁAWOJ

SZYNKIEWICZ

TAJNA

H I S T O R I A MONGOŁÓW

Z Y J N E

JAKO

I

ŹRÓDŁO

R E C E N Z J E

ETNOGRAFICZNE

Ukazało się polskie tłumaczenie Tajnej
historii
Mongołów ,
zwanej
inaczej Nieoficjalną historią Mongołów, bardzo t r o s k l i w i e przygotowane
od s t r o n y przekładowej i edytorskiej zarazem. T e n najstarszy zabytek
piśmiennictwa mongolskiego dzięki Stanisławowi Kałużyńskiemu o t r z y ­
m u j e już swój szósty pełny przekład n a języki europejskie . Jest to k r o ­
n i k a powstawania wielkiego i m p e r i u m mongolskiego obejmująca czasy
Czyngis-chana i Ugedeja, dzieło posiadające rangę porównywalną do Powiesti wriemiennych
łet Nestora czy k r o n i k i Galla A n o n i m a .
1

2

N a z y w a się ją kroniką, chociaż nie jest dziełem k r o n i k a r s k i m , a epo­
sem h i s t o r y c z n y m , czemu zawdzięcza się m . i n . fakt, iż jest tłumaczona
na języki obce. M i m o iż to epos, jest w i e r n i e j s z y m przekazem dziejów
niż n p . irańska Księga królów. Do przeszłości już należą spory l a t d w u ­
dziestych o wartość tego d o k u m e n t u . B a r t o l d , szermujący argumentem,
że nie pisze się h i s t o r i i średniowiecznej E u r o p y na podstawie eposu r y ­
cerskiego, musiał odstąpić od tej paraleli. Wskazywano (Władimircow),
że m i m o swojej pięknej w e fragmentach epickości, Tajna historia
jest
bardziej prozaiczna od dzieł Homera.
Tak więc Tajną historię uznano powszechnie za wartościowe źródło
historyczne. Obok k r o n i k Raszid ed-Dina jest ona zresztą j e d y n y m pisa­
n y m źródłem do średniowiecznych dziejów M o n g o l i i . Kałużyński, którego
pracę t r u d n o przecenić, przedstawił c z y t e l n i k o w i l i t e r a c k i przekład, nie
obciążony, j a k inne, transkrypcją oryginału i d r o b i a z g o w y m i k o m e n t a ­
rzami. N i e m n i e j , dołączył obszerny wstęp i przypisy możliwie dokładne
w tego t y p u w y d a w n i c t w i e . Byłaby pożądana odrębna p u b l i k a c j a k o ­
m e n t a r z y tłumacza, które pozostały w rękopisie.

1

Tajno

h i s t o r i a Mongołów.

Anonimowa

kronika

mongolska

z XIII

w., t ł u m a ­

czenie, wstęp i k o m e n t a r z Stanisław Kałużyński, W a r s z a w a 1970.
2

Istnieją

d w a przekłady

rosyjskie

c z e s k i P o u c h y oraz a n g i e l s k i W e i - K w e i
sunkowo
Mostaerta

mało z n a n y ) . P o n a d t o

Katarowa

i Kozina, niemiecki Haenischa,

S u n a (ten ostatni w y d a n y w I n d i a c h i s t o ­

opublikowane

zostały częściowe przekłady

oraz K u o - Y i P a o . Podobno i s t n i e j e m a n u s k r y p t a n g i e l s k i e g o

dokonanego przez C l eav es a.

Pelliota,

tłumaczenia

�301

RECENZJE

Podnosi się często obiektywność opisu wydarzeń i charakterystyk po­
staci. Czyni to również K a ł u ż y ń s k i , przytaczając jako przykłady opisy
tchórzostwa Temudżyna, który porzucił żonę w obliczu niebezpieczeństwa
(THM § 99 i nast.) albo kłótni między książętami podczas wyprawy wo­
jennej (§ 275). Wydaje się jednak, że podobne relacje nie są wynikiem
obiektywności czy szczerości autora kroniki, lecz odmiennego warto­
ściowania wydarzeń, odbiegającego od naszej klasyfikacji na to, co właś­
ciwe i naganne. Odwołując się podobnie do systemu wartości, dałoby się
być może wytłumaczyć swobodne stosowanie przydomka Bodonczara —
Głupi. Niemniej, można w THM wyszukać przykłady nie tylko subiekty­
wizmu, lecz ukrywania lub fałszowania wydarzeń w imię racji uznanych
za nadrzędne. Zwraca zresztą na nie uwagę sam Kałużyński w przypi­
sach. M . in. dotyczy to idealizacji przyczyn śmierci najmłodszego syna
Czyngis-chana, Tołuja, który był alkoholikiem (§ 272), lub przemilczania
pozamałżeńskiego pochodzenia najstarszego syna Czyngisa, o którym
THM zmuszona jest powiedzieć dopiero w obliczu dramatycznego sporu.
Tak więc w interpretacji materiału zawartego w kronice obowiązywać
musi daleko posunięty krytycyzm.
3

4

Nie podejmując się oceny tłumaczenia od strony językowej, pragnął­
bym w tym omówieniu ograniczyć się do jednego tylko zagadnienia. Re­
lacjonowanie bowiem zawartej w T H M informacji etnograficznej mija
się z celem, tym bardziej że materiał ów wykorzystał już w dużej mierze
Władimircow .
Kronika jest pierwszym źródłem do etnografii Mongołów, które sięga
tak głęboko wstecz. Dysponując ograniczonymi możliwościami weryfi­
kacji (Raszid ed-Din oraz podróżnicy europejscy), musimy tym bardziej
pamiętać o tym, że materiał odnosi się do czasów przełomowych w h i ­
storii Mongołów, do granicy dwu epok. A dotyczy to nie tylko historii
politycznej, lecz także społecznej i kulturalnej. Niestety, niewiele wiemy
o etapie, który został zamknięty. Nie oznacza to jednak, że etnografowi
wolno przeoczyć jego istnienie.
Organizacja państwa Czyngis-chana była szczytowym osiągnięciem
procesu centralizacji feudalnej plemion stepowych. Proces ten za­
czął się wcześnie i uczestniczyły w nim wspólnie ludy tureckiego i mon­
golskiego substrátu etnicznego, na przemian sięgające po przodownictwo.
Utworzenie pierwszego państwa tureckiego w wieku V I było decydują­
cym krokiem na drodze reformy organizacji społecznej ludów stepu mon5

3

P o r . wstęp Kałużyńskiego do o m a w i a n e g o w y d a n i a , s. 18.

4

THM —

skrót używany dalej

numer paragrafu
5

czewoj

B. J a . W ł a d i m i r c o w ,
fieodalizm,

n a oznaczenie

Tajnej

historii

Mongołów

oraz

Mongolskij

ko-

w tekście.
Obszczestwiennyj

L e n i n g r a d 1934.

stroj

mongołow.

�302

RECENZJE

golskiego. O znaczeniu tej r e f o r m y świadczy f a k t częściowego przejęcia
przez Mongołów t u r e c k i e j t e r m i n o l o g i i odnoszącej się do s t r u k t u r y p o l i ­
tycznej i społecznej, a zwłaszcza pokrewieństwa. T a ostatnia z t u r e c k i m i
wpływami przetrwała w i e k i całe i bardziej zasadniczo zmieniać się p o ­
częła dopiero z końcem X I X stulecia. Jest to wymowną ilustracją w a g i
przemian dokonanych w czasach koegzystencji mongoło-tureckiej, prze­
m i a n dostatecznie już w dziedzinie społecznej u t r w a l o n y c h , gdy C z y n gis-chan przejął misję stabilizacji politycznej w oparciu o te właśnie
przekształcenia w s t r u k t u r z e społecznej.
D l a etnografa j e d n y m z ciekawszych zagadnień, których rozwiązania
poszukuje w materiale T H M , jest organizacja r o d o w a i miejsce g r u p
k r e w n i a c z y c h w s t r u k t u r z e społeczeństwa średniowiecznych Mongołów.
Władimircow udzielił k i l k u ważnych w t y m kontekście odpowiedzi,
stwierdzając w możliwie pełnej zgodzie z niejednoznacznymi często prze­
kazami, iż Czyngis-chan zastał plemiona mongolskie podzielone na agnatyczne r o d y egzogamiczne, w większości władające k o n k r e t n y m t e r y t o ­
r i u m , związane specjalnym k u l t e m oraz solidarnością wzajemną ( i n s t y ­
t u c j a zemsty rodowej). T H M dostarcza materiału kwestionującego p o ­
wszechność w s z y s t k i c h w y m i e n i o n y c h cech z wyjątkiem agnatyczności
i egzogamii. Władimircow również dostrzega większość z t y c h ograniczeń.
Rody te więc w w y n i k u bezustannych w o j e n były często pod p r z y m u ­
sem dzielone, rozłączane z t e r y t o r i u m i dostawały się g r u p o m zwycięskim
jako pomoc w p r o w a d z e n i u gospodarstwa pasterskiego i sojusznicy n a
w y p a d e k w o j n y . Mielibyśmy więc do czynienia z r o d a m i żyjącymi w roz­
proszeniu i nie znającymi jedności t e r y t o r i a l n e j (głównie w w y n i k u
przemocy wojennej). Wspólnota k u l t o w a , w T H M w s p o m n i a n a d w u k r o t ­
nie, odnosić sią może do g r u p mniejszych niż ród (§§ 43, 70). Z d w u p r z y ­
padków „zemsty r o d o w e j ' ' (§§ 129, 133) jeden może być t r a k t o w a n y j a k o
pretekst do w o j n y , a nie j e j przyczyna, d r u g i zaś dotyczy zemsty za z a b i ­
cie brata, nie zaś dalszego krewnego. Rodu n i e wyznacza już wspólnota
gospodarcza; pasterstwo w X I I w i e k u jest z i n d y w i d u a l i z o w a n e . Istnieje
j e d n a k potrzeba (którą można już realizować niezależnie od rodu) z b r o j ­
nej obrony stad przed zagrożeniem z zewnątrz, występującym stale
w o w y c h chaotycznych czasach pełnych najazdów i grabieży. W t y c h w a ­
r u n k a c h regułą staje się przywództwo i n d y w i d u a l n e , odwołujące się —
niekiedy d l a formalności t y l k o — do zgromadzenia starszyzny, churału.
Przywództwo, którego m a n d a t n i e jest ograniczony czasowo, lecz zależy
od siły i zdolności l a w i r o w a n i a , t w o r z y okazje do m n i e j l u b bardziej
trwałych aliansów oraz g r y politycznej, prowadzącej do dzielenia się ze­
społów k r e w n i a c z y c h w w y n i k u działania sprzecznych tendencji p o l i t y c z ­
nych, k o n k u r e n c y j n y c h ofert i a m b i c j i kandydatów na wodzów (por.
§§ 120, 122).

�303

RECENZJE

Rozpad r o d u w i d o c z n y jest w t y m , że w czasach powstawania T H M
jest o n (a raczej g r u p a k r e w n y c h nazywana w opracowaniach rodem)
t y l k o pomocniczą jednostką organizacji społecznej. Wiele osób majętnych
l u b d y n a m i c z n y c h urządza się życiowo, szukając a f i l i a c j i poza „rodami".
W y k o r z y s t u j e się w t y m celu drużyny w o j s k o w e pretendentów n a p r z y ­
wódców (§ 140). Taka drużyna składa się z towarzyszy w o j e n n y c h —
nókór — z b i e r a n i n y wychodźców r o d o w y c h . Zaś do solidarności k r e w ­
n y c h odwołują się i n a niej polegać pragną m n i e j r y z y k a n c k i e j e d n o s t k i .
Występując j a k o z w a r t a g r u p a współrodowców —• często jedna z k i l k u
podobnych, j a k i e pozostały po j e d n o l i t y m d a w n i e j rodzie — jest ona s k a ­
zana na pełnienie r o l i o d w o d u wojskowego swego krewniaka-przywódcy,
utrzymującego ponadto z w y k l e jeszcze drużynę nokórów. Po ewentualnej
klęsce wojennej sytuacja t e j g r u p y współrodowców zmienia się o t y l e
t y l k o , że rządzona jest przez obcoplemiennego przywódcę i f o r m a l n i e j e j
status jest niższy, staje się b o w i e m grupą poddanych — bogol. Świadcze­
n i a w o j s k o w e i ekonomiczne pozostają podobne, zmienić się może i c h r e ­
gularność. N i e w p r o w a d z a się j e d n a k żadnych zasadniczych ograniczeń
co do sposobu korzystania z owoców własnej pracy i pomnażania własne­
go stada. Zgodnie z p r a w a m i gospodarki pasterskiej poddany stać się m o ­
że bogaczem i zyskać w p ł y w na swego suwerena. Również w zgodzie
z p r a w a m i p o l i t y k i stepowej, losy k o l e j n y c h zmagań w o j e n n y c h mogą
odwrócić położenie dotychczasowych bogolów, jeśli zbuntują się, przejdą
na stronę nieprzyjaciół l u b zostaną przejęci przez grupę blisko s p o k r e w ­
nioną. Ponieważ j e d n a k t a k a zmienność losów w w a r u n k a c h bezustan­
n y c h w a l k między r y w a l a m i była częsta, n i e można stanu poddaństwa
przyjmować za trwały a n i t y m bardziej za taką uważać pozycję r o d u
u p r z y w i l e j o w a n e g o w znaczeniu formalnego „panowania" n a d bogolami*
Taką j e d n a k omyłkę popełnił Władimircow, sugerując i s t n i e n i e rodów
a r y s t o k r a t y c z n y c h w znaczeniu rodów stale posiadających swoich stałych
bogolów . N a w e t b o w i e m najbardziej według Władimircowa a r y s t o k r a ­
tyczna g r u p a Temudżyna i jego ojca Jesugeja — K i j at Bordżiginów d w u ­
k r o t n i e uniknęła w sposób n i e z b y t zrozumiały losu poddaństwa po n a ­
paści Tajcziutów oraz Merkitów, którzy o g r a n i c z y l i się — m i m o całko­
w i t e j przewagi — do uprowadzenia raz samego Temudżyna, i n n y m razem
k i l k u kobiet. N a w e t jeśli n a p e w i e n dłuższy okres czasu utrwalała się
sytuacja wspólnego występowania k i l k u t z w . rodów z j e d n y m w r o l i
panującego, dowodziło to n i e „arystokratyczności" tego ostatniego, lecz
p o l i t y c z n y c h talentów jego przywódców i umiejętności u t r z y m a n i a na
6

6

W ł a d i m i r c o w mówi m . i n . o a r y s t o k r a t y c z n y m r o d z i e B a a r i n (op. cit,

80), gdy t y m c z a s e m niektórzy p r z e d s t a w i c i e l e Baarinów
(§ 149).

są p o d d a n y m i

s. 77

Tajcziutów

�304

RECENZJE

dłużej związku sojuszniczego, jakim w praktyce było często poddaństwo
bogolów; ci ostatni mogli przecież buntować się i przechodzić do innych
panów (np. część Süldüsów, porzucających Tajcziutów dla Czyngis-chana). W t y m względzie bogolowie tylko formalnie różnili się od równo­
rzędnych sojuszników, którzy zdradzali, gdy wiodący partner okazywał się
słabszy (por. odejście Tajcziutów po śmierci Jesugeja, § 72). To, czy pod­
daństwo było bardziej sojuszem, wasalną zależnością, czy rzeczywistym
poddaństwem z występowaniem renty feudalnej, zależało często od poli­
tycznych koncepcji reprezentowanych przez konkretnego przywódcę (por.
jakże trafnie podchwyconą przez Władimircowa różnicę skali zaintereso­
w a ń między Czyngis-chanem i jego ojcem Jesugejem Bagaturem , o któ­
rego małym bohaterstwie sama T H M mówi niejako z zażenowaniem).
Owe koncepcje jednak wyrastały na gruncie długotrwałego umacnia­
nia się praktyki politycznego wasalitetu, początkowo bez pełnych ekono­
micznych konsekwencji, praktyki notowanej co najmniej od wieku V I
i różnie realizowanej jeszcze w czasach bezpośrednio poprzedzających
powstanie T H M . Przykładem tej różnorodności może być utrwalona, jak
się wydaje, u Kereitów zasada dynastycznego rządzenia (§§ 150-152), pod­
czas gdy nie istniała ona jeszcze u Mongołów, plemienia bliskiego Kereitom. Władimircow co prawda twierdzi, że „Temudżyn był rzeczywistą
głową arystokratycznego rodu, który potrafił przywrócić odebrane sobie
prawa" , jednakże w tekście THM brak jest jakiegokolwiek potwierdzania
na te prawa.
Niewątpliwą jest rzeczą, że w tych warunkach społeczno-politycznych
ród nie mógł utrzymać się jako forma organizująca życie społeczne. Moż­
na nawet sądzić, że zamiast niego istniały już tylko tradycje wspólnoty
genealogicznej wykorzystywane przez różnych przywódców do tworzenia
ich feudalnej władzy. Tradycje te znajdowały odbicie we wspólnej na­
zwie oraz idei solidarności, też zresztą szczątkowej. Tym można tłuma­
czyć zaskakujący z pozoru fakt, iż do dziś brak jest wśród mongolistów
zgody na to, jakim terminem oznaczano ród w czasach powstawania
THM. Konkurują ze sobą dwie nazwy — jasun oraz obog. Pierwszo słowo
oznacza „kość", współcześnie zaś narodowość, drugie jest pochodzenia
tureckiego i zachowało się do dziś w językach mongolskich, tłumaczone
pojęciami „nazwisko, ród". Zgodnie z utrzymującym się do dziś rozdzia­
łem znaczeń oraz z przekazami Raszid ed-Dina, Władimircow, a także
wielu innych autorów, przez obog rozumie ród, zaś przez jasun grupę ro­
dów, plemię. Jednakże Kotwicz oraz Kałużyński prezentują dokładnie
odwrotny pogląd, opierając się m. in. na XVII-wiecznym zastosowaniu
7

8

7

Władimircow,

op. cit., s. 75.

8

Władimircow,

op. cżt., s. 77.

�305

RECENZJE

o w y c h terminów . Pytanie, do jakiego sprowadza się cały spór, b r z m i :
Który z dwóch terminów odnosi się do g r u p y krewniaczej, który zaś do
g r u p y politycznej? Tymczasem w y d a j e się, że całkowicie u p r a w n i o n e
jest inne p y t a n i e : Czy którykolwiek z t y c h terminów w ogóle odnosił się
w czasach p o w s t a w a n i a T H M do g r u p krewniaczych?
T a k i e m u p o s t a w i e n i u sprawy b l i s k i był Władimircow, który z wyjąt­
kową, nawet dla etnografów, pedan t y cznością próbował precyzyjnie p o ­
sługiwać się pojęciem r o d u , t a k niebezpiecznym przez swoją rozciągliwość
i nieostrość. O n b o w i e m pierwszy zwrócił uwagę na pewne zastosowania
t e r m i n u obog, które n i e dają się pogodzić z pojęciem r o d u . P r z y j r z y j m y
się więc użyciu terminów jasun i obog w tekście T H M . Jest i c h uderza­
jąco mało.
9

Jasun w znaczeniu niewątpliwie odnoszącym się do g r u p y społecz­
nej występuje d w u k r o t n i e — §§ 112 i 148. Dwuznaczność słowa (oznacza
również „trup") powoduje pewne kłopoty w § 241, ale przypuszczalnie
to zastosowanie nie dotyczy naszego z a g a d n i e n i a . Oba w y m i e n i o n e
paragrafy precyzują zastosowanie: „merkicka kość" i „tajcziucka kość".
M e r k i c i b y l i przypuszczalnie związkiem p l e m i o n leśnych, a w każdym
bądź razie l u d e m uczestniczącym w polityce stepów jako p a r t n e r M o n ­
gołów, Kereitów i t p . Kałużyński (w przypisie do § 112), przypuszczalnie
w konsekwencji reprezentowanego stanowiska w sprawie r e l a c j i jasun-obog, t w i e r d z i , iż jest t u m o w a o „rodzie panującym u Merkitów".
Tymczasem kontekst („zaczął strzelać z łuku do l u d z i m e r k i c k i e j kości"
w starciu, w którym uczestniczyli n i e t y l k o członkowie g r u p y panują­
cej), nie narzuca t a k i e j i n t e r p r e t a c j i . Pozostaje możliwość bardzo szero­
kiego r o z u m i e n i a t e r m i n u . Z kolei, mniejszych kłopotów dostarczają
Tajcziuci, którzy (patrz tablica) noszą cechy g r u p y mniejszej od r o d u .
10

9

W ł a d i m iг с o w ,

krewieństwa
oraz

mongolskich,

Imperium

mongolskie,

tenże,
10

op. c i i . , s. 47; por. S .

u ludów

„Etnografia

I d z i e o z d a n i e brzmiące w

Warszawa

Kałużyński,

Terminologia

1970, s. 40.

tłumaczeniu Kałużyńskiego: „skazał

[na śmierć]

s t u Tumatów z a z a b i c i e Borokuła". T r z e b a odnotować przyjęcie w w e r s j i
niepopularnej
nych

jeńców, w

interesującą

wości

zwrot

miejsce

czego

zwykle

etnografów
yasun-u

tula.

proponuje

n i e zgodzić się z tłumaczeniem

rekompensatą
Można

go

z a zabójstwo.

tłumaczyć

rekompensatę. Tę

rodzinę. G d y b y
tradycyjnych
kach
wego

raczej

ostatnią

zasad

postępowania)

niewielkiej, a w

podziału

interpretację

K o z i n miał rację, jasun

Nasuwa

dwojako:

społeczeństwa,

do

przyjął

również

której

należał

zabity,

„z p r z y c z y n y

trupa"

otrzymu­

jasun

jako

ówczesnych

warun­

administracyjno-wojskogdyż

poszczególne r o d z i n y n i e posiadały większych grup p o d d a n y c h .
20 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

—

wątpli­

założeniu ( c z y l i w e d ł u g

krewniaczej, w

do tej j e d n o s t k i

Mamy

Kałużyńskiego

K o z i n , oddając

odnosiłoby się w

do g r u p y

praktyce

pojma­

się „dał s t u Tumatów".

(u Kałużyńskiego „za z a b i c i e " ) l u b też „dla kości", j a k o określenie g r u p y
jącej

polskiej

w i n n y c h przekładach i n t e r p r e t a c j i o „skazaniu n a śmierć"

t u do c z y n i e n i a •— jeśli w o l n o
z

po­

P o l s k a " , t. X I V : 1970, s. 179-181,

w

czasach

THM

�306

RECENZJE

N a cztery zastosowania słowa obog (§§ 9, 11, 139, 263) t y l k o t r z y
pierwsze odnoszą się do ludów mongolskich, p r z y czym w j e d n y m w y ­
p a d k u (§ 9) nie można wyciągnąć żadnych wniosków, gdyż nazwa g r u p y
K o r i występuje t y l k o raz i nie umożliwia i n t e r p r e t a c j i . W d w u pozo­
stałych p r z y p a d k a c h s p o t y k a m y trudności przypominające omówione
p r z y okazji t e r m i n u jasun. § 11 n a z y w a obog wielką grupę Dorbán, któ­
ra wydzieliła się o jedno pokolenie wcześniej niż Bordżigini i w czasach
p o w s t a w a n i a T H M była jednostką wielką, przypuszczalnie o cechach r o ­
du. N a t o m i a s t § 139 całkowicie o d m i e n n i e określa j a k o obog grupę Dżiirk i n , reprezentowaną przez d w u b r a c i z pokolenia rówieśniczego Czyngis- c h a n o w i . T a k więc, n a w e t w okresie pisania T H M , stanowiła ona g r u ­
pę krewniaczą teoretycznie nie większą niż w i e l k a rodzina. Już Władi­
m i r c o w zwrócił uwagę na t o , iż g r u p y t e j , będącej „grabieżczą szajką"
(por. h i s t o r i a powstania Dżurkin w § 139), n i e można w żaden sposób
nazwać rodem.
11

T H M n i e pozwala więc sprecyzować znaczeń obu d y s k u t o w a n y c h
terminów, wyjaśnia jednak przez to —• j a k się zdaje — wiele. Oba t e r ­
m i n y n i e były w powszechnym użyciu, o czym świadczy fakt, że zasto­
sowane zostały t y l k o w czterech sytuacjach, o których można powiedzieć,
że były dobrze znane a u t o r o w i k r o n i k i i zatem precyzyjnie określone,
gdyż odnosiły się do g r u p biorących a k t y w n i e udział w o p i s y w a n y c h
wydarzeniach. Tymczasem tekst k r o n i k i przytacza bardzo wiele nazw
własnych różnych grup, n i e wykorzystując okazji do określenia i c h j a k o
jasun l u b obog, nawet wówczas gdy usprawiedliwiał to precedens (np.
o Tajcziutach w s p o m i n a T H M kilkadziesiąt razy, podobnie o Dżurkin).
Naszym zdaniem, nie tłumaczy się to t y l k o właściwością s t y l i s t y k i języ­
k a oryginału, gdyż j a k się w y d a j e w w i e l u sytuacjach byłoby t o n a w e t
zgodne z j e j duchem. Jeśli nawet s t y l i s t y k a t u zaważyła, to nie ona była
chyba c z y n n i k i e m decydującym.
Z przytoczonych t u przykładów n i e l i c z n y c h zastosowań o b u t e r m i ­
nów w y n i k a obserwacja, że gdy była m o w a o jasun, t o — inaczej niż
w p r z y p a d k u obog — chodziło o przeciwstawienie g r u p y k r e w n y c h (jed­
n a k niekoniecznie g r u p y krewniaczej) obcym. W § 112 Belgütej strzela
do Merkitów, którzy są o d p o w i e d z i a l n i za p o r w a n i e jego m a t k i , w o d ­
różnieniu o d i c h poddanych n i e będących przecież i n i c j a t o r a m i czynu.
Tymczasem b r a k zastrzeżenia, że idzie o „merkieką kość", włączyłby
w s z y s t k i c h sojuszników l u d u Merkitów, występujących pod wspólnym
m i a n e m g r u p y przewodzącej. Widać t o jeszcze wyraźniej w § 148 s t w i e r ­
dzającym: „Czyngis-chan podbił wówczas Tajcziutów, a l u d z i t a j c z i u ckiej kości... wytępił..." T e r m i n „kość" — jasun m a t u precyzować o d -

1 1

Władimircow,

op. cit., s. 73.

�307

RECENZJE

powiedzialność g r u p y k r e w n y c h , powiedzielibyśmy współrodowców. W y ­
stępowanie n a z w y własnej jakiejś g r u p y bez określenia t y p u
jasun
wcale j e d n a k nie oznacza nieprecyzyjności określenia. Przeciwnie, ozna­
cza ono, j a k w p r z y p a d k u „Tajcziutów" z ostatniego przykładu, że idzie
o grupę l u d z i występującą pod „rodową'' nazwą j e j przywódcy, być m o ­
że rozwarstwioną wewnętrznie i nie powiązaną więzami pokrewieństwa,
realizującą obok gospodarczych cele polityczne, najczęściej za pomo­
cą środków m i l i t a r n y c h . T a k można b y było określić olbrzymią więk­
szość g r u p n a z y w a n y c h r o d o w y m i , uczestniczących w wydarzeniach
opisanych przez autora T H M . Oczywiście, w w a r u n k a c h n i e sprecyzowa­
n y c h jeszcze ciągle koncepcji feudalnej organizacji społeczeństwa, owe
g r u p y j a k o elementy tej organizacji wykazywały różny stopień odejścia
od wzorców r o d o w y c h . Najbardziej s k r a j n y m i przykładami służą t u
w s p o m n i a n a „szajka rozbójnicza" D ż u r k i n ó w
oraz p o k o j o w y , mało
r o z w a r s t w i o n y i silnie jeszcze z i n t e g r o w a n y zespół k r e w n y c h O n g i r a tów (§ 64).
12

W t y m kontekście nasuwa się przypuszczenie, że t e r m i n mongolski
jasun stosowany był w przeszłości na określenie r o d u . Z czasem, g d y
Mongołowie wchodzący w skład państwa tureckiego poczęli ulegać stop­
n i o w e m u procesowi feudalizacji, obcy — t u r e c k i t e r m i n obog w p r o w a ­
dzono dla nazwania g r u p y nie będącej już rodem, lecz jego z w y r o d n i e ­
n i e m dostosowanym do n o w y c h warunków, zaś nazwa jasun
zaczęła
tracić swe p i e r w o t n e znaczenie w r a z z z a n i k i e m j e j desygnatów. Nastą­
piło t o jeszcze w epoce p r z e d i m p e r i a l n e j . Rozpad r o d u oraz n i e ukształ­
towane jeszcze w pełni f o r m y n o w y c h zespołów l u d z k i c h sprawiły, że
w czasach Czyngis-chana zastosowania o b u nazw nie mogły być precy­
zyjne; jasun było już przeżytkiem, zaś przez obog rozumiano k i l k a rów­
nolegle występujących f o r m ugrupowań społecznych. Tłumaczyłoby to
zamieszanie obserwowane zarówno w tekstach źródłowych X I I I w . i póź­
niejszych, j a k też w opracowaniach mongolistów. Ponowne sprecyzo­
w a n i e znaczeń nastąpiło dopiero później, po u t r w a l e n i u się n o w y c h za­
sad zarządzania i podziału administracyjno-wojennego
(choszun-somon).
Podobna i n t e r p r e t a c j a godzi, j a k się wydaje, sprzeczne stanowiska
Władimireowa i Kotwiczą czy Kałużyńskiego. N i e u s p r a w i e d l i w i a ona
jednak chyba z b y t częstego stosowania w tłumaczeniu p o l s k i m , n i e k i e d y
synonimicznie, pojęć ród, szczep, plemię, pokolenie i t p . T y m bardziej że
12

lu

Interesujące, że Dżtirkinowie, p r z e d s t a w i e n i w T H M j a k o z b i e r a n i n a z w i e ­

„rodów", z p e w n e g o d y s t a n s u czasowego

uzyskują
uczty

postać b a r d z i e j

nad Ononem

w

(§ 131), w y m i e n i a

wśród

Altan

Tobczi

incydent

podczas

siedemnastowiecznej

zintegrowaną. Jeśli T H M , relacjonując
Dżurkinów

oraz złodzieja pochodzącego z Kataginów, to w e d ł u g Altan

Buri

Siłacza

Tobczi

k o b i e t a Dżurkin, eliminując w t e n sposób obcy wtręt w zespole

(Bordżigin)

złodziejem
„rodowym".

była

�308

RECENZJE

a u t o r tłumaczenia, m i m o że zastrzegł się, iż n i e dokonuje przekładu f i ­
lologicznego, starał się dochować wierności oryginałowi i wyrzucał
w k w a d r a t o w e nawiasy dodane od siebie określenia mające ułatwić per­
cepcję tekstu. N i e dotyczy t o niestety o w y c h mało z w y k l e p r e c y z y j n y c h
terminów, które na dodatek w t y m k o n k r e t n y m w y p a d k u zniekształca­
ją rzeczywistość z etnograficznego p u n k t u widzenia. Niestety, nieostre
operowanie pojęciem r o d u jest plagą etnografii, praktykują je sami etno­
grafowie, co siłą rzeczy s t a n o w i u s p r a w i e d l i w i e n i e dla przedstawicieli
i n n y c h specjalności. N i e jest j e d n a k sprawą nieistotną, b y przytoczyć
jeden przykład, czy w § 43 m a m y do czynienia z o f i a r a m i r o d o w y m i , czy
r o d z i n n y m i albo też składanymi w ramach lineażu.
Wydaje się zresztą, że analiza materiału z p u n k t u w i d z e n i a wystę­
p o w a n i a u Mongołów lineażu byłaby bardzo potrzebna i przypuszczalnie
owocna. Rozpad r o d u nie oznaczał b o w i e m zniknięcia lineażu, jeśli t e n
występował, a świadczyć za t y m zdają się stale żywe tradycje genealo­
giczne. Przypuszczalnie byłaby t u potrzebna dokładniejsza analiza za­
stosowań t e r m i n u urug, oddawanego z w y k l e jako k r e w n i l u b p o t o m k o ­
w i e . Dlatego b o w i e m n i e wszystkie p r z y p a d k i zastosowania w T H M n a ­
z w y własnej wobec g r u p y l u d z i dotyczą a f i l i a c j i politycznej, niektóre po
p r o s t u t r a d y c y j n i e określają przynależność do zespołu k r e w n y c h . T e n b o ­
w i e m pozostał grupą odniesienia nie m n i e j ważną niż j a k a k o l w i e k inna.
N i e oznacza to b y n a j m n i e j wskrzeszania rodu, dla którego nie było
miejsca w k o n k u r e n c j i z zespołami l u d z k i m i o charakterze w o j s k o w o - f e u d a l n y m . Ośrodkiem konsolidującym solidarność k r e w n y c h stać się
musiał lineaż jako jednostka mniejsza, stopniowo rozpadająca się po
l i n i a c h wyznaczonych każdorazowo przez piąte wstępne pokolenie, któ­
rej żyjący członkowie doskonale mieścili się w a d m i n i s t r a c y j n y m czy
p o l i t y c z n y m zespole, nie podlegając łatwo rozproszeniu. Wniosek t a k i
nie jest t y l k o s p e k u l a t y w n y , gdyż znajduje analogie n p . w jeszcze dzie­
więtnastowiecznym materiale dotyczącym Buriatów, którzy, należąc do
tzw. leśnych Mongołów, z dużym opóźnieniem zaczęli podlegać proceso­
w i przemian. Ponadto wyjaśnia on przyczynę często podkreślanego przez
Raszid ed-Dina dzielenia się rodów. G d y b y istotnie szło o rozgałęzianie
się właściwych rodów, nie przebiegałoby ono t a k szybko, b y odnotował
to ów k r o n i k a r z .
Załączona tablica prezentuje schematyczną historię podziałów w e ­
wnętrznych w rodzie Bordżigin. Dostarcza ona obrazu p o w s t a w a n i a l i ­
neaży w zasadzie po minięciu pięciu pokoleń według zasady „stosu p a ­
cierzowego" sprawiającej, że najstarsi synowie z każdej generacji, miast
dać początek n o w e m u lineażowi, kontynuują główny t r z o n (noszący zre­
sztą nazwę nadaną przez założyciela, a więc niejako nazwę całego rodu),
zaś wszystkie n o w o powstające lineaże oddzielają się o d niego, podlega-

�309

RECENZJE

T A B L I C A PODZIAŁÓW LINEAŻOWYCH
Bodonciar - fmie
BA'ARIN - росгагек I nawa línea.

BORDŻIGINÓW

BORDŻIGIN

O

i gcntTju' верпуем

,

Л

v

A

O

-v

o

л

Д

I
A A A

A

1 1 1

AA

А ОтА

A

3

5

ZJ

Z)

A

о

Ť

Л KA

АЪ

"А

ТО

А ^ А

o A

А А АА А А

А

"А

А

А

А А Ао--А=оА

А

А

А~А А А А А А
DŻURKIN

А

А

D/0Cií bin

А ^

А А

�310

RECENZJE

jąc następnie również wewnętrznym podziałom. T y m i o s t a t n i m i j e d n a k
T H M n i e interesowała się. Odstępstwo od reguły p o j a w i a się przypusz­
czalnie n a poziomie I I generacji, gdy O k i n B a r k a k decyduje się w y ­
dzielić swoich potomków w odrębną grupę Dżurkin (§ 139). W t e n spo­
sób wiodąca l i n i a senioralna przechodzi n a B a r t a n a i w i n n a być k o n t y ­
n u o w a n a przez Neküna wobec bezdzietności Mengetu. T a k przypuszczal­
nie stałoby się, g d y b y Czyngis-chan n i e kreował się n a suwerena wszyst­
k i c h Mongołów i sam n i e przejął l i n i i wiodącej. Z a n i m t o j e d n a k nastą­
piło, T H M odnotowuje efemeryczną grupę K i j at, stworzoną przypusz­
czalnie przez Jesugeja n a wzór Dżiirkinów (§§ 63, 67), jako podobny
przejaw lekceważenia więzów pokrewieństwa i całej g r u p y Bordżiginów, w dążeniu do realizacji własnych celów. T H M n i e podaje, k t o był
założycielem Kijatów a n i nie charakteryzuje i c h działalności. Można j e d ­
nak przypuszczać, że nie wywodząc się z normalnego procesu tworzenia
się lineażowych g r u p k r e w n i a c z y c h , K i j a c i podobnie Dżurkinom po­
w s t a l i j a k o p r o d u k t a w a n t u r n i c t w a . Charakterystyczne jest, że z d o j ­
ściem Czyngis-chana do władzy, ginie słuch o K i j a t a c h ; n o w e m u wład­
cy — niezależnie o d tego j a k a u t o k r a t y c z n e m u — potrzebna okazuje się
t r a d y c j a rodowa i d o b r y rodowód prowadzący w prostej l i n i i do boskie­
go Bodonczara, t y m bardziej że w i e l k i chan nabiera przekonania, iż jest
wybrańcem Nieba i jego narzędziem (por. m . i n . §§ 187 i 208), potrzeb­
na jest więc legenda o jego b o s k i m pochodzeniu i predestynacji do r o l i
chana (§ 21). Z czasem usunie się ostatnią lukę w p r a w a c h chana do
dziedziczenia boskiego c h a r y z m a t u ; siedemnastowieczna Altan
Tobczi
uzna Jesugeja za pierworodnego syna Bartana, umieszczając t y m s a m y m
Czyngisa w głównej l i n i i spadkobierców Bodonczara. Zabieg t a k i w T H M
byłby niemożliwy, z b y t w i e l u jeszcze pamiętało rzeczywisty stan rzeczy.
To, co zostało wyżej powiedziane o Bordżiginach, nie oznacza, że
w czasach Czyngis-chana ród Bordżiginów funkcjonował j a k o żywa
s t r u k t u r a . W p r o s t przeciwnie, T H M nie daje n a m n a w e t schematycznie
pełnego obrazu, uniemożliwiając rekonstrukcję r o d u , który przecież włą­
cza wszystkie 18 lineaży, j a k i e oddzieliły się od l i n i i głównej, oraz zupeł­
nie n i e znaną ilość lineaży będących p r o d u k t e m dalszego podziału t y c h ,
które powstały na poziomie V I i I X generacji. Ród Bordżiginów jest
t w o r e m teoretycznym, n i e istnieje w rzeczywistości przełomu X I I i Х Ш
stulecia i nie o d g r y w a żadnej r o l i w w y d a r z e n i a c h relacjonowanych
przez T H M (w przeciwieństwie do głównego lineażu t e j samej nazwy).
13

13

J e d e n fakt, co p r a w d a

tegorycznemu
beki
w a
dzie,

sformułowaniu.

staremu Usunowi

n i e j e d n o z n a c z n i e i n t e r p r e t o w a n y , przeczyłby t a k k a ­
§ 216 m ó w i

z Baarinów.

(op. cit., s. 50), że godność bekiego
wypełniającego

główne

obrzędy

Jeśli

o n a d a n i u p r z e z C z y n g i s - c h a n a tytułu
przyjąć

interpretację

Władimirco-

oznaczała funkcję głównego s z a m a n a w r o ­
kultowe,

z racji

swego

podeszłego

zwykle

�311

RECENZJE

Załączona tablica, sporządzona n a podstawie opisu genealogicznego
przytoczonego w §§ 40-51, jest właściwie genealogią głównego lineażu
i to przypuszczalnie niekompletną, jeśli idzie o potomków Sem Seczüla
( I I I generacja). Co ciekawsze, b l i s k i c h sobie lineaży nie łączy konsek­
w e n t n i e działające poczucie solidarności. Cały okres w a l k i Czyngis-cha­
na o władzę charakteryzuje się zmaganiami m . i n . z najbliższymi l i n e a żami. N i e podlegają one na dodatek p r a w u symetrycznej opozycji cha­
rakterystycznej dla wspólnot r o d o w y c h , sprowadzającej się do tego, że
bliższe sobie genealogicznie g r u p y jednoczą się w k o n f l i k c i e z dalszymi.
Tymczasem Tajcziuci, najbliżsi (obok Besüt) Bordżiginom, znaleźli się
wśród najbardziej k o n s e k w e n t n y c h mongolskich przeciwników C z y n ­
gis-chana (por. § 196). T a k i stan rzeczy wynikał nie t y l k o z b r a k u t r a ­
d y c j i wspólnoty wewnątrzrodowej, lecz również ze wspomnianego wcze­
śniej f a k t u , że g r u p y krewniacze n i e działały całkowicie samodzielnie.
Były one w k o m p o n o w a n e w strukturę złożoną ponadto z drużyny w o j ­
skowej oraz sprzymierzonych i poddanych zespołów l u d z k i c h , często bę­
dących również g r u p a m i k r e w n i a c z y m i . Taka złożona g r u p a s t r u k t u r y
politycznej rządziła się i n n y m i p r a w a m i niż obowiązujące w s t r u k t u r z e
krewniaczej. I dotyczyło to oczywiście nie t y l k o Bordżiginów.
Reorganizacja całego społeczeństwa mongolskiego oraz ludów p o d b i ­
t y c h przez Czyngis-chana według zasad a d m i n i s t r a c j i w o j s k o w e j , t z n . n a
j e d n o s t k i dostarczające odpowiedniej liczby żołnierzy w h i e r a r c h i i w e ­
dług systemu dziesiętnego, n i e pozostawiała już żadnego miejsca d l a
g r u p krewniaczych, n a w e t t a k n i e w i e l k i c h j a k lineaże. Mogły one istnieć
j e d y n i e n a marginesie organizacji społecznej. J a k można sądzić z póź­
niejszego materiału, istniały one w t e n sposób jeszcze długo, stopniowo
rozpadając się i przechodząc w nieformalne g r u p y k r e w n y c h .
wieku

cieszącego się również

a u t o r y t e t e m przywódcy, w y b ó r C z y n g i s - c h a n a

n y byłby z tradycją, gdyż padł n a n a j s t a r s z e g o

zgod­

człowieka z n a j s t a r s z e j l i n i i

rodu.

Taką właśnie był lineaż B a a r i n , gdyż Dżadaran z o s t a l i z r o d u wyłączeni z p o w o d u
obcego o j c o s t w a .

Gdyby

Usun

miał być

bekim

d l a w s z y s t k i c h lineaży

nów, świadczyłoby to niewątpliwie o żywotności p e w n y c h
n i k a to j e d n a k
że p r z y w i l e j e

wcale

jednoznacznie

linii senioralnej

z tekstu T H M . Trzeba

posiadali

nie Baarinowie

Bordżigi­

aspektów r o d u , n i e w y ­
t u także

odnotować,

(potomkowie kobiety

bę­

dącej branką wojenną), l e c z l i n i a prowadząca p r z e z K a b i c z i e g o , drugiego s y n a B o ­
d o n c z a r a , w której znalazł się również C z y n g i s - c h a n .
P r z y o k a z j i można zwrócić uwagę n a n i e z b y t zrozumiały f r a g m e n t
czeniu

polskim.

„Usun

jest potomkiem

sadnia

ono

odmiennie.
byli

[grupą]

zbyt

Zdanie
wiele.

Wydaje

się,

uzasadniające

wybór

naczelnika rodu
Tłumaczenia
że

najbliższą

bekiego

Ba'arin"

Kozina,

(§ 216). W

Haenischa

oryginałowi

s t a r s z y c h k r e w n y c h " , l u b : „Jest

brzmi

byłaby

[grupa]

i

u

tej w e r s j i
Kuo-Pi
wersja:

krewnych,

w

tłuma­

Kałużyńskiego:
nie

Pao

„Ba'arinowie

starszych

Ba'arinów". Odnosiłoby się to do s t a t u s u Baarinów j a k o n a j s t a r s z e g o

braci

lineażu. N a d ­

to zaś pokrywałoby się z p r z y p u s z c z e n i e m , że niektóre z a s t o s o w a n i a t e r m i n u
odpowiadają pojęciu lineażu.

uza­

brzmią

urug

�ANDRZEJ

WOŹNIAK

ZAGADNIENIE

PROCESÓW

ETNICZNYCH

W

RADZIECKIEJ

LITERATURZE

ETNOGRAFICZNEJ
Przeglądając

ostatnie

roczniki

zauważy, że wśród p r o b l e m a t y k i
z pierwszych
nymi.

miejsc wysuwają

Tylko

w

co n a j m n i e j

„Sowietskoj

poruszanej

Etnografii"

czytelnik

niewątpliwie

n a łamach tego c z a s o p i s m a

się z a g a d n i e n i a

ciągu d w u o s t a t n i c h l a t w

n a jedno

związane z t z w . p r o c e s a m i

„Sowietskoj

Etnografii"

etnicz­

opublikowano

kilkanaście artykułów n a t e n t e m a t . T a k z n a c z n a ilość p u b l i k a c j i
1

tyczących procesów e t n i c z n y c h n i e w y n i k a

wyłącznie

z indywidualnych

do­

zaintere­

sowań poszczególnych autorów.
Osno­

W w y d a n e j p r z e d k i l k o m a l a t y pod redakcją S . A . T o k a r i e w a

p r a c y pt.:

etnografii ,

zajmujących

wy

wśród

2

problemów

najważniejszych,

„szczególnie

d z i e c k i c h etnografów", podkreślona została m. i n . konieczność b a d a n i a

ra­

współczes­

n y c h procesów e t n i c z n y c h , ponieważ „zachodzące obecnie n a całym świecie o g r o m ­
ne

przemiany

społeczno-ekonomiczne

znaczne zmiany
w

w rozwoju

zagadnieniach

kiej

etnografii

związany

z badaniem

polityczne

pociągają

za

sobą

I . Kozłów p i s z e :

się wyraźnie

procesów

„W

ostatnich latach w

i stał się j e d n y m

etnicznych w

również

się od l a t

3

e t n i c z n y c h W.

wyodrębnił

i

e t n i c z n y m różnych l u d ó w " . Specjalizujący

różnych

radziec­

z wiodących

krajach

kierunek

świata,

a

w s z y s t k i m w Z S R R . . . W a g ę t a k i c h badań określa r o l a , jaką o d g r y w a j ą i w
szej

przyszłości będą

rach

życia

naszego

stronnego p o z n a n i a

1

Przytoczę

J . W.
w

odgrywać

Sowriemiennyje

tu

dla

przykładu

„Sowietskaja
etniczeskije

s. 48-59; W. I .

jedynie

issledowanija),

processy

w

gorodach

processy

SSSR

Chomicz,

s. 79-87; J . W.

Bromie

I.

Etnograf ija",

w

wielu

konieczność

na Małych

Kozłów,

Zondskich

etniczeskije

i niekotoryje

sfe­

wszech­

poniatija

j , Etnos

i endogamija,

Leninizm

i osnownyje

obszcznosti,

2

S. A. T o k a r i e w

3

Tokariew,

op. cit., s. 17.

lat

Ostrowach,

processy
ich

etnografii,

1969-1970:
processow

B i e r n o w a,
tamże, n r 2,

w SSSR

izuczenija,

„etniczeskije

(к

mie-

Etniczeskije
tamże, n r 5,

processy",

tamże,

tamże n r 6, s. 84-91; J . W.

Brom­

tiendiencyi

etniczeskich

processow

Etnos i ekonomika. E t n i c z e s k a -

tamże, n r 6, s. 47-60.

(red.) Osnowy

z

etniczeskich

Pokszyszewskij,

probłemy

O sodierżaniju

artykuły

aspiekty

tamże, 1970 n r 1, s. 3-14; W . I . K o z ł ó w ,

ja i ekonomiczeskaja

(etniczne)

także

1969 n r 1, s. 3 - 1 3 ; A . A .

tamże, s. 60-72; W . W .

s. 3 - 1 5 ; L . W .
W.

a

niektóre

Niekotoryje

Sowriemiennyje

Kozłów,

todołogii

w SSSR,

kraju,

z m i a n s t r u k t u r y e t n i c z n e j i możność s t a w i a n i a n a i c h p o d s t a -

B r o m l e j , M . S. K a s z u b a ,

Jugosławii,

ie j,

c z y n n i k i narodowościowe

wielonarodowościowego

przede
najbliż­

M o s k w a 1968.

�RECENZJE

w i e prognoz p r z e m i a n e t n i c z n y c h w przeszłości. W
pośrednio

związana

z t y m k i e r u n k i e m badań

j e d y n i e artykuły o p u b l i k o w a n e w
zostały jednakże u s t a l o n e
co może w
autorowi

sposób

przede

stadia,

Etnografii")

ostatecznie niektóre ważne

w s z y s t k i m o ustalenie
na

(„etniczeskaja o b s z c z n o s t " )

jako

prac" .

Idzie tu

4

etnicznych i ich miejsca
procesów

następnie

przedmiotu

uwagę

metodologiczne,

przebiegu

istoty procesów

i c h przebieg,

jeśli brać pod

dziesiątki tytułów. N i e

zagadnienia

na dalszym

społecznych, p o d s t a w o w e t y p y

c z y n n i k i wpływające

etnicznej

„Sowietskoj

n i e k o r z y s t n y zaważyć

wśród i n n y c h procesów

latach ostatnich literatura bez­

liczy (nawet

zaś

etnicznych i ich

pojęcie

wspólnoty

tychże procesów

oraz

o ty­

pologię wspólnot e t n i c z n y c h .
5

W

dyskusji nad zagadnieniami

mach

e t n i c z n y m i , j a k a toczy się od l a t k i l k u n a ł a ­

czasopism r a d z i e c k i c h , przede

„Woprosy
wają

F i l o s o f i i " i „Sowietskaja

się n a p i e r w s z e

w s z y s t k i m zaś t a k i c h j a k „Woprosy I s t o r i i " ,
Etnografija",

problemy

metodologiczne

miejsce . O rozmiarach zainteresowania tymi

wśród p r z e d s t a w i c i e l i różnych n a u k

wysu­

zagadnieniami

6

społecznych może świadczyć fakt, że w

cza­

sopiśmie „Woprosy I s t o r i i " , którego r e d a k c j a zainicjowała dyskusję n a d niektórymi
problemami

teorii

dyskusyjnych

narodu,

tylko

w

latach

1966-1968 z a m i e s z c z o n o

r e d a k c j a n i e była w s t a n i e opublikować w s z y s t k i c h ) . W
dzonej

25 artykułów

(dodać należy, że ze względu n a dużą ilość nadesłanych

n a łamach

„Woprosow

I s t o r i i " wzięło

udział

sumie w

materiałów

dyskusji prowa­

23 historyków,

16 filozofów,

5 etnografów, 3 prawników, 2 filologów i 1 e k o n o m i s t a .
7

Problemy
(a p r z e d e
w

metodologiczne

nasuwające

w s z y s t k i m procesów

nauce

radzieckiej, potraktowane

i wyczerpujący

w

wydanej

W. I. Kozłowa Dinamika

się p r z y

badaniu

e t n i c z n y c h ) , budzące
zostały

niedawno

czislennosti

w

przez

sposób

Instytut Etnografii

wszechstronny

AN

ZSRR

pracy

narodów . J e s t to p i e r w s z a w l i t e r a t u r z e r a ­
s

ograniczoną ilość m i e j s c a omówię t u j e d y n i e
nicznej

zainteresowanie

najbardziej

d z i e c k i e j p r a c a uogólniająca z d z i e d z i n y t z w . d e m o g r a f i i
z zagadnieniem

zagadnień e t n i c z n y c h

tak szerokie

e t n i c z n e j . Z e względu n a

te rozdziały p r a c y , które wiążą

procesów e t n i c z n y c h , pomijając

się

zarówno rozdział o s t a t y s t y c e e t ­

(cz. I ) j a k i całą część I I p r a c y („Etniczne a s p e k t y n a t u r a l n e j

reprodukcji

ludności").
Zanim

jednak przejdziemy

do omówienia interesujących n a s fragmentów

cy W. I . K o z ł o w a należałoby nieco m i e j s c a poświęcić k w e s t i o m
Trudności
etniczną

terminologiczne
podkreśla

nasuwające

zresztą

się

i s a m autor,

przy

zaś

rozważaniach

n a gruncie

nad

polskim

problematyką

są

one j e s z c z e

większe, wziąwszy pod uwagę, że w n a u c e p o l s k i e j o k r e s u p o w o j e n n e g o
niom

e t n i c z n y m poświęcano

nieporównanie

mniej

miejsca

pra­

terminologicznym.

niż w

zagadnie­

nauce

radziec­

k i e j . Uzasadniając celowość używania t e r m i n u „wspólnota e t n i c z n a " („etniczeskaja
9

4

Kozłów,

Sowriemiennyje

5

К o z ł o w,

op. cit, s. 61.

8

Np.: S . А .

Т о к a r i e w,

dołogiczeskim p r o b l e m a m
jew,
gam

Národnost'
diskusii

Problema

etnografii),

как socyalnaja

po niekotorym

etniczeskije

tipow

s. 60.

etniczeskich

obszcznosti

(k m i e t o -

„Woprosy F i l o s o f i i " , 1964 n r 11; A . G . A g a -

obszcznost',

problemam

processy...,

tieorii

tamże, 1965 n r 11; por. także: К
nacyi,

ito-

„Woprosy I s t o r i i " , 1970 n r 8,

s. 87, b i b l i o g r a f i a .
7

К itogam

8

W. I . K o z ł ó w ,

i osnownyje
8

diskussii...,

faktory,

s. 87-88.

Dinamika

czislennosti

narodów.

Mietodołogija

issledowanija

M o s k w a 1969.

Z p r a c p o l s k i c h w y d a n y c h w o s t a t n i c h l a t a c h wymienić należy p r z e d e w s z y s t -

�314

RECENZJE

obszcznosť")

j a k o równoznacznego z określeniem

u w a g ę n a wieloznaczność tego ostatniego.
kach

swój

charakter

etniczny i oznacza

mieszkańców

cujące c z y po p r o s t u grupę l u d z i — pisze a u t o r .
1 0

również

g r a n i c a między pojęciami

czesnej

terminologii

minów

w

„ l u d " („naród") K o z ł ó w

Określenie „ l u d " t r a c i w
jakiegoś

Nie zawsze

zwraca

wielu

kraju,

wypad­

masy

pra­

wyraźnie r y s u j e

„lud" i „naród" („nacija"). Nietrwałość

e t n i c z n e j pogłębia j e s z c z e z n a c z n a zmienność niektórych

przeszłości. D o t y c z y

to p r z e d e

wszystkim

terminu

„naród",

narodem.

W

starożytnym

Rzymie

termin

„naród"

(„natio")

ter­

który

j a w i ł się z n a c z n i e wcześniej niż t e n t y p wspólnoty l u d z k i e j , który przyjęto
wać

miał

się

współ­
po­

nazy­

znaczenie

e t n i c z n e i był używany d l a o z n a c z e n i a związków p l e m i o n . W s t o s u n k u do p o s z c z e ­
gólnych p l e m i o n
do

bardziej

R z y m i a n i e używali najczęściej

t e r m i n u „gens", zaś w

rozwiniętych l u d ó w —• „populus". W

odniesieniu

następnych s t u l e c i a c h

znaczenie

t e r m i n u „naród" stawało się b l i s k i e pojęciu jedności państwowej, gdyż

rozwiązy­

wanie

było p r z e ­

zagadnienia

narodowościowego w E u r o p i e z a c h o d n i e j

de w s z y s t k i m n a drodze

tworzenia

państw n a r o d o w y c h .

w l i c z n y c h językach z a c h o d n i o e u r o p e j s k i c h
,,nation", włoskie

realizowane

O d początku w i e k u X I X

słowa „naród" (angielskie

„nazione" itp.) zaczęto używać głównie już w

i francuskie

jego

politycznym

-znaczeniu l u d s t a n o w i grupę etniczną w s e n s i e używanym w etnografii i

antropologii

t y c h państw j e d n a k słowo to n i e k i e d y było i jest używane w jego e t n i c z n y m z n a ­
czeniu

dla oznaczenia

grupy

ludzi

kulturą, świadomością etniczną itd.

kim

J . J . W i a t r a,

tegoż

rozdz.

stematycznej,
kwestii

Naród

związanych

i rasa

w

świadomości

„Struktura e t n i c z n a " , [w:]
Warszawa

narodowej,

pochodzenia,

1969. W

społecznej,

Społeczeństwo. Wstęp
Naród

1964; t e g o ż ,

Warszawa

wspólnotą

językiem,

11

pracach

i państwo.

Warszawa

1962;

do socjologii

Socjologiczne

tych poruszone

sy­

aspekty

są p r z e d e

wszyst­

k i m z a g a d n i e n i a dotyczące t e o r i i n a r o d u .
10

T e r m i n „lud" również w języku p o l s k i m

jest b a r d z o n i e j e d n o z n a c z n y :

1) zbiorowość l u d z k a o powiązaniach e t n i c z n y c h , kształtujących

„lud"

się n a g r u n c i e

zamieszkania lub pochodzenia

czy

domnie­

m a n e g o ) od wspólnych

przodków; d l a ukształtowania się więzi e t n i c z n e j

n i e jest

k o n i e c z n e występowanie w s z y s t k i c h w y m i e n i o n y c h

(autentycznego

ję­

zyka, kultury, regionu

czynników jednocześnie; w t y m

z n a c z e n i u l u d s t a n o w i grupę etniczną w sensie używanym w etnografii i a n t r o p o l o g i i
współczesnej, 2) w

p r a c a c h h i s t o r y c z n y c h używa się t e r m i n u

„ l u d " n a określenie

h i s t o r y c z n i e ukształtowanej wspólnoty t e r y t o r i a l n e j , k u l t u r o w e j ,
niającej

się p o c z u c i e m

łączności

grup; w t y m znaczeniu ludem
przeciwstawianej

warstwom

ślenie ludności w i e j s k i e j " ,
języka

polskiego
wszystkim

uprzywilejowanym,

4) d a w n i e j

w

językowej, w y r ó ż ­

stosunku

i chłopi,

innych
okre­

Małym

słowniku

Z . Łempickiej,

Warszawa

„1) pracujące

2) z b i o r o w i s k o

do

pracującej,

często s p o t y k a n e

1965, s. 634. W

H. Auderskiej,

„lud" c z y t a m y :

robotnicy

obcości

jest szczep l u b plemię, 3) ogół ludności

pod r e d . S . S k o r u p k i ,

wspólnym p o c h o d z e n i e m

a

W E P , t. 6, W a r s z a w a

1968 n a s. 351 pod hasłem
przede

wewnętrznej,

warstwy

ludzi,

społeczeństwa,
ze

sobą

i językiem, g r u p a e t n i c z n a , różniąca się od n a r o d u

związanych

bra­

k i e m okrzepłej t r a d y c j i państwowej; szczep, plemię".
11

W

W

Wielkiej

polskiej

literaturze

encyklopedii

rycznie wytworzona,
losów d z i e j o w y c h ,

naukowej

powszechnej

brak

jest

znajdujemy

jednolitej

definicji

t a k i e określenie „ N a r ó d -

trwała wspólnota l u d z i , ukształtowana n a g r u n c i e
ekonomicznego,

przejawia­
1966, s. 623).

podręczniku

socjologii

Wiatr

a

i życia

histo­

wspólnych

jąca się w świadomości n a r o d o w e j j e j członków" ( W E P , t. 7, W a r s z a w a
W

k u l t u r y , języka, t e r y t o r i u m

narodu.

Społeczeństwo...,

s. 286, c z y t a m y ,

że

„naród

�315

RECENZJE

W

języku r o s y j s k i m

przede w s z y s t k i m
słowa

słowo „naród" („nacija")

treść polityczną, później

„ l u d " („naród")

i zaczęło wchodzić w

nym. Wyraźnym zmianom

miało w

jednak

I połowie X I X w i e k u

utraciło to z n a c z e n i e

użycie

głównie w

uległo od połowy X I X w i e k u

nów „plemię" i „narodowość" •— używanych obecnie

n a rzecz

znaczeniu

etnicz­

również z n a c z e n i e

termi­

w nauce radzieckiej dla o k r e ­

ślenia typów wspólnoty e t n i c z n e j .
Jak

należy j e d n a k

pisze, że wspólnota

rozumieć s a m o

określenie

etniczna stanowi

jeden

„wspólnota

z rodzajów

etniczna?"

historycznie

n y c h zespołów l u d z i , t j . może być z a l i c z a n a do k a t e g o r i i

Kozłów

1 2

ukształtowa­

społeczno-historycznych.

Aby

wyróżnić „wspólnotę etniczną" spośród i n n y c h organizmów społecznych

leży

zastanowić

starają

się

się

n a d zespołem

określić

wszystkim

cztery

pojęcie

cech, przy

wspólnoty

elementy

pomocy

etnicznej.

przyjętego

w

D o zespołu

nauce

na­

13

radzieccy

należą

przede

określenia

narodu:

i układu p s y c h i c z n e g o ,

a także

i n n y c h i s t o t n y c h elementów t a k i c h , j a k : świadomość e t n i c z n a , wspólne p o ­

chodzenie,

religia

14

. Niektóre z t y c h elementów — pisze K o z ł ó w — n i e mogą być

uważane z a p o d s t a w o w e
duża ilość wyjątków.

c e c h y wspólnoty

powstania

podstawową

cechą tego z j a w i s k a " .

określonego

zjawiska
Poza

1 5

tów, a wśród
wiednich

nich

etnicznej,

gdyż wiąże

„Analizując w s z y s t k i e te e l e m e n t y

że w a r u n k i

język, t e r y t o r i u m

trzeba

społecznego

wspólnota
bardziej

które

ekonomiczna,

psychicznego

nie koniecznie

i ekonomika

mogą

z wymienionych

organizacja

społeczna

leżeć

elementów
i

Kozłów

proponuje

następującą

definicję

(gospodarczych,

przez

logię d e f i n i c j i

się i s t n i e n i e m

narodu

Terminu

12

rzadko.

charakteryzuje

praca

etniczna"
np.

go

s. 284). Z
jest

pewnej

poczucie

używa

Wiatr

wa­
więzi

stosunku

Naród

występują

kapitalizmu,

narodu".

i państwo...,

polskich

pracach
narodu

terminów

etniczna",

języka

lub

najbardziej

t j . „grupa

co n a j m n i e j

j e j członków

jednocześnie, jednakże

naukowych
E.

pod
którą

wyróżniającej

(czemu

odpowiada
kultura

się
rów­

oraz

od­

ludność sąsiednią); c e ­

d l a określenia d a n e j

co n a j m n i e j

Kardelja

zbliżony

społeczna,

do i n n y c h grup), s w o i s t a

g r u p y e t n i c z n e j muszą występować r a z e m

Typo­

s. 183-200.

definicję

bliskości, łączącej

obcości w

epoce

się w

„grupa

odrębnego

w

odrębności

(używana w s w o j e j własnej g r u p i e l u b p r z e z

c h y te r z a d k o

naj­

etnicznej:

rozlicznych

tłumacząc

używanych

termin

okrzepłą

własnej

W i a t r a,

Używa

posiadanie

g w a r y , poczucie
noczesne

zawiera

pojęciowym

rębna n a z w a

są

z grup ludzi, w

miarę r o z w o j u

i ostatecznie

świadomości

„wspólnota

Społeczeństwo...,

względem

w

układu

religijna)

h i s t o r y c z n i e ukształtowaną trwałą wspólnotę powstałą n a

wspólnych losów d z i e j o w y c h

charakteryzującą

bardzo

n i e l u b osiągniętej

terytorium,

k u l t u r a l n y c h i i n n y c h ) , wspólnoty języka, wspólnych cech k u l t u r y ,

zdefiniować można j a k o
gruncie

odpo­
ekono­

wspólnota

wspólnoty

„jest to g r u p a społeczna powstała n a określonym t e r y t o r i u m
posiadania

i

się

elemen­

u podstaw

(język

państwowa,

zbyt

stają

t y m , niektóre z w y m i e n i o n y c h

i k u l t u r y , świadomość e t n i c z n a , wspólnota r a s o w a ,

istotne,

runkach

się z n i m i

wziąć pod uwagę,

więzi społecznych tworzących wspólnotę językową, terytorialną i

miczną. P o r o z p a t r z e n i u ,

(por.

uczeni

tego

radzieckiej

wspólnota języka, t e r y t o r i u m , życia e k o n o m i c z n e g o
szereg

których

grupy

jako

d w i e l u b t r z y " ( W E P , t. 3,

W a r s z a w a 1966, s. 499).
13

Autor

używa

t u określenia

„organizm

społeczny"

społeczna", gdyż t e n o s t a t n i wiąże się w socjologii
podziałami

społeczeństwa.

Por.

14

Kozłów,

Dinamika

15

Kozłów,

op. cit., s. 25.

Kozłów,

czislennosti...,

Dinamika

s. 25.

zamiast

radzieckiej

terminu

jedynie z

czislennosti...,

„grupa

klasowymi

s. 22.

�316

RECENZJE

układu p s y c h i c z n e g o ; jeśli zaś g r u p y te różniły się wyraźnie pod względem r a s o ­
w y m , to również z n a c z n e j i c h m e t y s y z a c j i . P o d s t a w o w y m i c e c h a m i wspólnoty e t ­
n i c z n e j są: świadomość odrębności e t n i c z n e j i p o s i a d a n i e własnej n a z w y e t n i c z ­
nej, język, t e r y t o r i u m , szczególne c e c h y k u l t u r y , określona f o r m a o r g a n i z a c j i s p o łeczno-terytorialnej l u b wyraźne dążenie do s t w o r z e n i a t a k i e j o r g a n i z a c j i " . D e ­
finicję tę uzupełnia autor istotną uwagą, iż n i e z n a j d u j e w niej o d b i c i a cała r ó ż n o ­
rodność rzeczywistości, a j e j k o n k r e t n e z a s t o s o w a n i e w y m a g a p e w n y c h uzupeł­
nień. T a k np. ze względu n a z n a c z n e p r z e m i e s z a n i e ludów i p r o c e s y a s y m i l a c j i
językowej c e c h a wspólnoty języka i t e r y t o r i u m może być o d n i e s i o n a w pełni j e ­
d y n i e do z a s a d n i c z e g o jądra etnicznego tego c z y innego l u d u . Sformułowawszy d e ­
finicję wspólnoty e t n i c z n e j p r z e c h o d z i autor do omówienia poszczególnych typów
tej wspólnoty. W r a d z i e c k i e j l i t e r a t u r z e n a u k o w e j l a t 1920-1930 w y d z i e l a n o d w a
p o d s t a w o w e t y p y wspólnoty e t n i c z n e j — p l e m i o n a i n a r o d y . W końcu l a t c z t e r ­
d z i e s t y c h pojęcia „narodowość", d o t y c h c z a s dosyć n i e j e d n o z n a c z n e g o , zaczęto uży­
wać d l a o z n a c z e n i a t y p u wspólnoty e t n i c z n e j c h a r a k t e r y s t y c z n e j d l a początkowe­
go o k r e s u f o r m o w a n i a się n a r o d u . P r z y t y m plemię uważa się z a c h a r a k t e r y s t y c z ­
ne d l a o k r e s u wspólnoty p i e r w o t n e j ; narodowość d l a n i e w o l n i c t w a i f e u d a l i z m u ,
naród zaś — d l a k a p i t a l i z m u i s o c j a l i z m u . P o z a t y m j a k o p o d t y p wyodrębnia się
jeszcze „związek p l e m i o n " . N a p r a w a c h podtypów figurują również w l i t e r a t u r z e
r a d z i e c k i e j „narodowość e p o k i n i e w o l n i c t w a " , „narodowość f e u d a l n a " , „naród k a ­
p i t a l i s t y c z n y " i „naród s o c j a l i s t y c z n y " . K o z ł ó w z w r a c a uwagę, że przesłanką m e t o ­
dologiczną t a k i e j właśnie typologii wspólnot e t n i c z n y c h jest teza, iż poszczególnym
f o r m a c j o m społeczno-ekonomicznym odpowiadają określone t y p y wspólnoty e t n i c z ­
n e j . Jego z d a n i e m założenie t a k i e jest d a l e k o idącym u p r o s z c z e n i e m . Wspólnota
e t n i c z n a — p i s z e autor — jest z a z w y c z a j j e d y n i e pośrednio związana z ekonomiką;
a n i j e d n a z j e j c e c h p o d s t a w o w y c h — świadomość e t n i c z n a , język, t e r y t o r i u m itp. —
n i e p o d l e g a poważniejszym z m i a n o m p r z y przejściu od jednego sposobu p r o d u k c j i
do innego. D l a t e g o też, jeśli założymy, że t y p wspólnoty e t n i c z n e j uzależniony jest
przede w s z y s t k i m od f o r m a c j i ekonomiczno-społecznej, to możemy określić w ł a ­
ściwości każdego t y p u j e d y n i e p r z y p o m o c y t y c h cech, którymi c h a r a k t e r y z u j e się
d a n a f o r m a c j a np. specyfiką stosunków p r o d u k c y j n y c h c z y składem społecznok l a s o w y m . T e r m i n y „plemię", „narodowość", „naród" są w tej s y t u a c j i zupełnie
zbędne, gdyż najsłuszniej byłoby t a k i e „typy" wspólnot e t n i c z n y c h nazywać „lu­
d e m o k r e s u wspólnoty p i e r w o t n e j " , „ludem o k r e s u n i e w o l n i c t w a " i t d . N i e b r z m i
to w końcu d z i w n i e j niż używane obecnie określenia: „naród k a p i t a l i s t y c z n y " i „na­
ród s o c j a l i s t y c z n y " . Można oczywiście pozostawić istniejące o b e c n i e
określenia,
chociaż n i e j e s t to z b y t logiczne, ale należy w t e d y posługiwać się n i m i z największą
ostrożnością i n i e dopuszczać używania w s t o s u n k u do żadnego z l u d ó w Z w i ą z k u
R a d z i e c k i e g o (tj. l u d ó w e p o k i s o c j a l i s t y c z n e j ) t e r m i n u „narodowość", ponieważ
j a k się o k a z u j e , z a t e r m i n e m t y m kryją się c e c h y f o r m a c j i n i e w o l n i c z e j l u b f e u d a l ­
n e j . W rzeczywistości wspólnoty e t n i c z n e , m i m o w s z y s t k i c h i c h związków z f o r ­
m a c j a m i społeczno-ekonomicznymi, rozwijają
się według s w o i c h s p e c y f i c z n y c h
praw .
u

17

18

Przechodząc do b a r d z i e j szczegółowych rozważań n a d t y p a m i wspólnoty e t n i c z ­
n e j , s t w i e r d z a Kozłów, że s t o s u n k o w o
pierwszego — plemienia. N a podstawie

1 6

17

1 8

Kozłów,

op. cit,

Kozłów,
Kozłów,

op. cit., s. 57.
op. cit., s. 58.

s. 56.

najmniej

jest problem

typu

analizy organizacji rodowo-plemiennej

skomplikowany

(np.

�317

RECENZJE

Australijczyków i Irokezów) dochodzi autor do w n i o s k u , że plemię p o s i a d a
kie

te c e c h y , które

j e s t : wspólne

zostały

przyjęte

t e r y t o r i u m , język

również więzi o c h a r a k t e r z e

za podstawowe

(dialekt),

d l a wspólnoty

nazwę plemienną,

ekonomicznym.

Do plemienia

wszyst­

e t n i c z n e j , to

a często oprócz
też odnoszą

się

tego
takie

c e c h y j a k wspólnota układu p s y c h i c z n e g o i k u l t u r y .
Z n a c z n i e więcej kłopotu s p r a w i a k w e s t i a drugiej
noty

etnicznej

—

wiążą

zazwyczaj

bywa

niekiedy

mienia

narodowości.
z okresem

rozciągane

i narodu.

J a k już

niewolnictwa

na wszystko,

Poddawszy

z w y m i e n i o n y c h typów w s p ó l ­

wspomniano,

typ ten autorzy

i feudalizmu,

a w

co n i e o d p o w i a d a t y p o w y m

krytycznej

analizie

radzieccy

praktyce

dotychczasową

pojęcie

cechom

literaturę

to
ple­

posłu­

gującą się pojęciom n a r o d o w o ś c i , dochodzi autor do w n i o s k u , że ponieważ pojęcie
19

to jest n i e p r z y d a t n e
plemieniem

d l a określenia etnosów znajdujących

a narodem,

się w p r z e d z i a l e

należy wydzielić przejściowe t y p y l u b p o d t y p y

między

wspólnoty

etnicznej.
Słuszność

wyodrębniania

narodu

jako

szczególnego

typu

wspólnoty

etnicz­

n e j n i e b u d z i w p r a w d z i e wątpliwości Kozłowa, jednakże rozpowszechnioną w
ce r a d z i e c k i e j definicję n a r o d u

nota języka, t e r y t o r i u m , e k o n o m i k i i układu p s y c h i c z n e g o
wspólnocie k u l t u r y , uważa z a n i e p r e c y z y j n e .
nieść

się

do większości

członkowie

których

plemion

mówią

—

mocno

pisze

przejawiającego

„Na ogół c e c h y te łatwiej
autor

—

zróżnicowanymi

niż

do

niektórych

dialektami,

żyją

się w e

dadzą o d ­

w

narodów,
znacznym

p r z e m i e s z a n i u t e r y t o r i a l n y m i ścisłych związkach e k o n o m i c z n y c h z i n n y m i
a

jednocześnie

mieszkania,

[...]

z powodu

rodzajów

klasowo-zawodowych,
narodowego)
pisze

dalej

Kozłów

nego r o z w o j u ,
na

różnych

działalności

—

warunków

gospodarczej,

nie cechuje

ani kultury..."

stanowi

naturalnych

przynależności

poziom

narodu

w

porównaniu

miejscach

do

różnych

(charakteru

jego społeczno-ekonomicznego

lecz n a z a s a d a c h

za­
grup

z plemieniem

j a k również i to, że jego s t r u k t u r a wewnętrzna o p a r t a

więzi pokrewieństwa,

ludami,

w

i c h wspólnota układu p s y c h i c z n e g o

Specyfikę

2 0

nau­

opartą n a t a k i c h c e c h a c h z a s a d n i c z y c h , j a k w s p ó l ­

społeczno-klasowych.

—

i kultural­
jest już n i e

Ważną

rolę

od­

g r y w a t u również k r y t e r i u m liczebności. N a r ó d n i e jest zwykłą wspólnotą e t n i c z ­
ną — j e s t
sięcy

dużą

i milionach

wspólnotą etniczną, której liczebność w y r a ż a się w s e t k a c h t y ­
ludzi, bowiem

d z i e l n e i s t n i e n i e i rozwój
niętego społecznego
nych
W
wojem

tylko
2 1

różni

s i l n i e rozwiniętą

takie

rozmiary

w warunkach

podziału p r a c y .

„narodowościami"

wewnętrzną,

narodu

się

zabezpieczyć

samo­

postępu sił wytwórczych i

rozwi­

O d wspólnot

naród

przede

świadomością

mogą

etnicznych umownie
wszystkim

etniczną —

poczuciem

t o k u dziejów wspólnoty e t n i c z n e podlegały z m i a n o m
społeczno-historycznym

stencji. Procesy

powodujące

i kulturalnym

te z m i a n y

związane

Wśród

bezpośrednio

nich

z rozwojem

d u k c y j n y c h , przebudową
ne

wyrażające

19

się w

P o r . np. A . G .

socyalisticzeskogo

można

i osobliwościami

A g a j e w,

różnych

К woprosu

narodnostiej

o tieorii

w SSSR,

2 0

К o z ł o w , op. cit., s. 67.

2 1

Kozłów,

2 2

W o r y g i n a l e „nacyonalnym c z u w s t w o m " ,

2 2

i c h własnej
zarówno

roz­
egzy­

ze w z g l ę ­

społeczno-ekonomiczne

i zmianą

i zawodowej

elementów

narodowym .

oddziaływania n a w s p ó l ­

procesy

sił p r o d u k c y j n y c h

struktury klasowej

zmianach

razwitija

wymienić пр.:

nazywa­
zwartością

uwarunkowanym

są b a r d z o różnorodne

d u n a swoją istotę, j a k i n a stopień i c h w i e l o s t r o n n e g o
notę etniczną.

większą

stosunków

kultury,

językowe

národnosti.

powodu-

Zakonomiernosti

Machaczkała 1965.

op. cit, s. 68.
Kozłów,

pro­

itp.; społeczno-kultural-

op. cit, :s. 68.

�318

RECENZJE

jące zmianę języka potocznego i l i t e r a c k i e g o i i n n e . T u j e d n a k r o z p a t r y w a n e

będą

j e d y n i e p r o c e s y kończące się zmianą przynależności e t n i c z n e j g r u p l u d z k i c h . K o z ­
łów n a z y w a j e p r o c e s a m i e t n i c z n y m i .
2 S

Badanie

procesów e t n i c z n y c h zapoczątkowano w końcu X I X w i e k u w

wielonarodowościowych

(m. i n . w

imigrantów, szczególnie zaś w
gólny

charakter

niewielkich

Rosji)

U S A . Wówczas

i sprowadzały

W

Związku

Radzieckim

czas do zagadnień

wościowymi
w

w

sferze

ostatnich latach w
się j e d n a k

a wiele

badanie

procesów
przede

polityczno-prawnej

niedostatek

jednolitej
rozpada

danego

ograniczało

się

ze s t o s u n k a m i

związany

i stał się j e d n y m

przez

narodo­
Dopiero

z badaniem

pro­

z wiodących .

Od­

24

uogólniającym

z tej

dziedziny,

n i e zostało j e s z c z e w pełni rozwiązanych.

razdielenije")

i „zespolenie

Podział e t n i c z n y jest p r o c e s e m ,

wspólnoty

wchłaniania

t y p a m i procesów e t n i c z n y c h są, z d a n i e m K o z ł o w a : „ p o ­

e t n i c z n y " („etniczeskoje

objedinienije").

się

szcze­

ludy

społeczno-ekonomicznej.

kierunek

o charakterze

zagadnień m e t o d o l o g i c z n y c h

rodzime

etnicznych
wszystkim

i

radzieckiej

prac

t a k i e miały

do śledzenia procesów

związanych

etnografii

D w o m a podstawowymi
dział

badania

szczególnie nasiliły się w o s t a t n i c h l a t a c h .

cesów e t n i c z n y c h zarysował się wyraźniej
czuwa

jednak

się z a z w y c z a j

krajach

krajach masowego osiedlania

wspólnot e t n i c z n y c h i g r u p i m i g r a n c k i c h p r z e z

kraju. Badania nad tymi zagadnieniami
dłuższy

oraz w

etnicznej

oddziela

się

w

etniczne"

(„etniczeskoje

t r a k c i e którego od

inna

wspólnota

lub

poprzedniej,

kiedy

pierwsza

się n a d w i e albo więcej części, z których każda staje się o s o b n y m

samo­

i s t n y m l u d e m . P r o c e s y t a k i e były szczególnie c h a r a k t e r y s t y c z n e d l a o k r e s u

wspól­

noty p i e r w o t n e j
Procesy
macji

i plemiennego

zespolenia

klasowych,

to proces
zwyczaj

d z i e l i autor

zlewania
jednak

s t a d i u m r o z w o j u wspólnot e t n i c z n y c h .

etnicznego,

pokrewnych

językowo

innych w

lektycznym

wszystkim

w

pokrewne

jedną

odwróceniem

znacznie

posiadających

wspólnotę

w

wielu

wypadkach

procesów

podziału

sobie

pochodzą

jest j a k gdyby

etnicznego.

różniących

się pod

świadomość

względem

odrębności

pochodzenia,

etnicznej. Istota

—

etnicz­

Przez

proce­

szczególnym
asymilację

procesu

i

dia­
rozu­

już ludów,

języka

wie­

zazwyczaj

w przeszłości wspólnoty etnojęzykowej, z a t e m rozwój

etnicznej

for­

t y l k o i c h części), z a ­

m i a n y jest t u proces w z a j e m n e g o oddziaływania u f o r m o w a n y c h
czaj

dla

Konsolidacja

Wiatyczów, K r y w i c z ó w , S i e w i e r i a n i
ludy

2 5

sów k o n s o l i d a c j i

(niekiedy

i kulturalnie,

plemion

l u d r o s y j s k i . Ponieważ

od jakiejś j e d n o l i t e j

przede

i asymilacyjne.

się odrębnych e t n i c z n i e ludów

ną, n p . wschodnio-słowiańskich
lu

charakterystyczne

na konsolidacyjne

zazwy­

kultury

asymilacji

oraz

polega

n a t y m , że poszczególne g r u p y l u d z i i j e d n o s t k i należące do jednego l u d u , s t y k a ­
jąc się z i n n y m (a szczególnie znajdując

się wśród niego), w r e z u l t a c i e

z n i m tracą właściwe i m c e c h y k u l t u r y , przyswajają

sobie

jego język i przestają uważać się z a należące do p o p r z e d n i e j
W

odróżnieniu od procesów k o n s o l i d a c j i

(i etnicznego

kontaktów

kulturę drugiego

ludu,

wspólnoty e t n i c z n e j .

podziału),

obejmujących

całe wspólnoty e t n i c z n e i prowadzących do z a n i k a n i a j e d n y c h i p o j a w i a n i a

się i n ­

nych

samego

ludów, p r o c e s y

istnienia
do

asymilacyjne

uczestniczących w

zupełnego wchłonięcia

naturalną

i przymusową.

średniego

kontaktu

2 3

2 4

2 5

ludów

szczególnie

początkowo

n i e naruszają

n i c h ludów, chociaż doprowadzają

jednego l u d u
Asymilacja

op. cit, s. 258.
op. cit, s. 259.

К o z ł o w,

op. cit., s. 259-260.

oraz

niekiedy

i n n y . Rozróżniać należy

naturalna

i ich kultur

К o z ł o w,
Kozłów,

przez

ma

miejsce

uwarunkowana

w

w

końcu

asymilację

wypadku

jest rozwojem

bezpo­
spo-

�319

RECENZJE

łeczno-ekonomicznyim danego k r a j u . A s y m i l a c j a p r z y m u s o w a wiąże się z a s y m i l a torską polityką rządu i władz l o k a l n y c h w z a k r e s i e oświaty, a także w i n n y c h d z i e ­
d z i n a c h życia. P r z y p o m o c y t a k i e j p o l i t y k i dąży się do w y k o r z e n i e n i a języka i k u l ­
tury

mniejszości

kim

w

narodowych.

krajach, w

wypadkach
taktów

których

Asymilacja przymusowa

narodowości

połączona j e s t z asymilacją

między

ludnością

różnych

występuje

n i e posiadają
naturalną

narodowości.

przede

równych

dokonującą

wszyst­

praw i w

wielu

się n a drodze

Oddzielenie

kon­

wpływu

pierwszego

etnografii

radzieckiej

t y p u a s y m i l a c j i od drugiego j e s t rzeczą b a r d z o trudną.
¡Mimo
znacznie

że
w

zainteresowanie

problematyką

etniczną

o s t a t n i c h l a t a c h wzrosło, to j e d n a k

n i c z n y c h n i e zostało j e s z c z e w pełni wyjaśnione. L i c z n i
cesy

e t n i c z n e , przydają

zumiejąc

temu

w

zagadnienie

ostatniemu terminowi

a u t o r z y , rozpatrując

zbyt

pod n i m w s z y s t k i e z m i a n y p o d s t a w o w y c h

istoty procesów

szerokie

elementów

et­
pro­

znaczenie, r o ­

wspólnoty e t n i c z ­

n e j . Często są one łączone, a n a w e t m i e s z a n e z ogólnym r o z w o j e m

narodu,

wzro­

stem dostatku materialnego

itp. Oczywiście każda z t y c h z m i a n może mieć w p ł y w

na

szeregu

procesy

przeobrażeń

etniczne, a w
językowych

wypadków

(dotyczy

to w

pierwszym

elementów k u l t u r y ) może być i c h częścią składową l u b s t a d i u m , w
są one odrębnymi r o d z a j a m i

procesów

społeczno-ekonomicznych,

r o w y c h c z y językowych. P o d s t a w o w y m
cesów e t n i c z n y c h z dużej
etnicznych,
mości

jest w

rzędzie

i p r o c e s u z m i a n s p e c y f i c z n y c h d l a określonego

grupy

naszym

i n n y c h , które w

się w

ogóle

zmiana

społeczno-kultu­

różny sposób dotyczą

głównego

stopniowym

2 6

jednak

k r y t e r i u m d l a w y d z i e l e n i a właściwych

wypadku

e t n i c z n e j , wyrażająca

etnosu

pro­

wspólnot

w y z n a c z n i k a —• ś w i a d o ­

zastępowaniu

uczucia

przynależ­

ności do j e d n e j wspólnoty, u c z u c i e m przynależności do i n n e j .
2 7

W

dalszej

części rozdziału o m a w i a

Kozłów p o d s t a w o w e

czynniki

oddziaływa­

jące n a p r z e b i e g procesów e t n i c z n y c h — r o z m i e s z c z e n i e i liczebność ludności, w a ­
runki
we,

społeczno-ekonomiczne,

kulturowe,

polityczno-prawne,

psychologiczne.

nemu rozwojowi

Ostatni

następnie

podrozdział

zaś

czynniki

poświęcony

został

języko­

historycz­

procesów e t n i c z n y c h , i c h s t a d i o m i t e m p u r o z w o j u oraz r o l i m a ł ­

żeństw m i e s z a n y c h e t n i c z n i e .
Badanie
granicami,

współczesnych procesów
jest w

e t n i c z n y c h , zarówno w

n a u c e r a d z i e c k i e j domeną

etnografii

piszą J . W. B r o m l e j , О. I. S z k a r a t a n — najważniejsze,
wiedzialne
KPZR
W
w

28

zadanie,

którego

aktualność

została

ZSRR

i stanowi

j a k i z a jego
obecnie

—

a także n a j b a r d z i e j

podkreślona

na

XXIII

Zjeździe

.
d z i e d z i n i e etnogenezy

znacznej mierze

odwołuje

i h i s t o r i i e t n i c z n e j poszczególnych
się do p o m o c y

ludów

h i s t o r i i , a źródła p i s a n e

etnografia
są w

w y p a d k u d l a etnografa, podobnie j a k d l a h i s t o r y k a , źródłami p o d s t a w o w y m i .
jednakże p r o b l e m a t y k a

procesów e t n i c z n y c h leży

na styku dwu nauk:

i socjologii. Tę strefę wspólną d l a etnografií i socjologii nazywają
logią etniczną i uważają

ją z a dział e t n o g r a f i i

dział socjologii. S t r e f a t a p o w s t a j e
wisk

z jednej

tym
Sama

etnografii

autorzy

strony, z d r u g i e j

socjo­
zaś z a

p r z y b a d a n i u w z a j e m n e g o krzyżowania się z j a ­

e t n i c z n y c h i społeczno-klasowych.

etnosocjologii;

Tego rodzaju

badania

stanowią

jednocześnie można je podzielić n a d w a w z a j e m n i e

Określenia

tego używa Kozłów

2 7

К o z ł o w,

op. cit., s. 261.

2 8

J . W.

2 6

jak

odpo­

podstawę

powiązane k i e -

z a m i a s t terminów „lud", „wspólnota e t n i c z ­

na".

i socyologii,

Bromlej,

О. I .

Szkaratan,

O

sootnoszenii

„Sowietskaja E t n o g r a f i j a " , 1969 n r 3, s. 16.

istorii,

etnografii

�320

RECENZJE

runki:

procesy

społeczne

w

w poszczególnych g r u p a c h
cesów

i

różnych

środowiskach

etnicznych i procesy

społecznych. O b a k i e r u n k i stanowią

struktur. Ostatecznym

celem

badań

pierwszego

etniczne

skrzyżowanie

kierunku

jest

pro­

ukazanie

drogą a n a l i z y porównawczej oddziaływania różnych środowisk e t n i c z n y c h n a p r z e ­
b i e g procesów społecznych. C e l e m k i e r u n k u drugiego jest u s t a l e n i e związku między
stopniem

trwałości

tradycyjnych form

nicznych, takich jak mieszane

kultury

pod względem

i

i n n y c h aspektów

procesów

e t n i c z n y m małżeństwa,

et­

dwujęzycz-

ność itp., a c z y n n i k a m i społecznymi.
We

współczesnym

zurbanizowanym

społeczeństwie

no w k u l t u r z e m a t e r i a l n e j j a k i d u c h o w e j
czyli w

d z i e d z i n a c h , które etnografowie

etnografii

metodami,

odchodzi

w

przejawia

się p r z e d e

wszystkim w

podstaw

narodowej

stosowanych

jest

w

badają

z powodzeniem

świadomości n a r o d o w e j ,

c h a r a k t e r z e . Dlatego

badawczych

etniczna

zarów­

tradycyjnymi dla

przeszłość. S p e c y f i k a t a u ludów

pach i narodowym
specyfiki

specyfika

(szczególnie w obrzędach i w i e r z e n i a c h ) ,
współczesnych

narodowych

stereoty­

też •— podkreślają a u t o r z y — b a d a n i e

niemożliwe

etnografii

bez w z b o g a c e n i a

t y m i , którymi

już

metod

szeroko

tych

i technik

posługują

się

socjologowie.
Omówione t u zostały niektóre z a g a d n i e n i a
matyką

etniczną, będące w

metodologiczne

związane z

proble­

Z w i ą z k u R a d z i e c k i m od k i l k u l a t p r z e d m i o t e m

k u s j i p r z e d s t a w i c i e l i różnych n a u k społecznych, p r z e d e

dys­

w s z y s t k i m zaś

etnografów,

historyków, filozofów i socjologów. Część t y c h zagadnień znalazła już

rozwiązanie

l u b j e s t b l i s k a tego, i n n e wciąż j e s z c z e w y w o ł u j ą

spory. N i e t r z e b a

chyba

dowo­

dzić, że rozwiązanie problemów ogólnych zależy od materiałów, j a k i c h dostarczają
badania

k o n k r e t n y c h procesów e t n i c z n y c h zarówno w Z S R R , j a k i poza jego

gra­

nicami.
Wydany
bieżnoj

tom artykułów pt.: Etniczeskije

niedawno

Jewropy '

stanowić

2

może egzemplifikację

procesów e t n i c z n y c h . T o m o t w i e r a

artykuł W.

processy

omawianej

I . Kozłowa

w stranách
wcześniej

zaru-

typologii

o zmianach

struktury

językowej i narodowościowej B e l g i i od I I połowy X I X w i e k u do czasów o b e c n y c h .
Podobnymi

zagadnieniami

Stosunkom

językowym

w

s t o s u n k u do S z w a j c a r i i

rozwoju
Pokrow-

tu proces

nie jedną ze s t r o n innego
n a terenie

Francji,

szczególnie

się N. M. L i s t o w a .
historii

zamieszkałych

południowej

zajmuje

i z a n i k u języka i k u l t u r y p r o w a n s a l s k i e j , poświęcony został artykuł L . W.
skiej. Przedstawiony

w

zaś

a s y m i l a c j i ludności p r o w a n s a l s k i e j

procesu —
Francji —

cuskiego. O e t n i c z n e j h i s t o r i i Friulów

jest

k o n s o l i d a c j i różnojęzycznych
kształtowania

się jednolitego

( I V - X X w.), n i e w i e l k i e g o

jednocześ­

grup

ludności

narodu

ludu

fran»

żyjącego

włoskiej p r o w i n c j i U d i n e , pisze N. A . K r a s n o w s k a . C e l t y c k i m i l u d a m i W y s p
t y j s k i c h , przede
d o w a . Krótki

w s z y s t k i m zaś S z k o t a m i i W a l i j c z y k a m i

artykuł

narodowościowych

w

N.

N. M o r o z o w e j

Szwecji.

Ciekawą

poświęcony
ilustracją

zajmuje

został

procesu

się I . N.

położeniu

we
Bry­

Groz-

mniejszości

konsolidacji

etnicznej

j e s t artykuł G . I . A n o c h i n a o ludności W y s p O w c z y c h (Fároer).
Z

b r a k u m i e j s c a n i e w y m i e n i a m t u (poza t y m i , które zostały w s p o m n i a n e

początku) p r a c

zawierających

w y n i k i badań

na

n a d p r o c e s a m i e t n i c z n y m i zachodzą­

c y m i w Z S R R . Obszerną, liczącą k i l k a s e t p o z y c j i , bibliografię p r a c o t e j t e m a t y c e
z a w i e r a omówiona wyżej książka W. I . K o z ł o w a .
30

29

Etniczeskije

processy

w stranách

zarubieżnoj

j a , I . N. G r o z d o w a , M . J . S a l m a n o w i c z , M o s k w a 1970.
80

Kozłów,

Dinamika

czislennosti...,

s. 375-403.

Jewropy,

(red.) O. A . G a n c k a -

�LECH

MRÓZ
PRÓBA K L A S Y F I K A C J I G R U P

CYGAŃSKICH

Zróżnicowanie C y g a n ó w oraz r e l a c j e w z a j e m n e poszczególnych g r u p n i e j e ­
d n o k r o t n i e już były p r z e d m i o t e m zainteresowań różnych cyganologów. W j e d n y c h
p r a c a c h p r o b l e m t e n p r z e d s t a w i a n y j e s t w sposób tyleż p r o s t y co i d o w o l n y ,
w i n n y c h po p r o s t u p r z e m i l c z a n y . Są i próby p r z e d s t a w i e n i a tego z a g a d n i e n i a
zgodnie z rzeczywistością, żadna jednakże n i e w y c z e r p u j e go. W p r e z e n t o w a n y c h
poniżej p r a c a c h p r o b l e m t e n j e s t — pośród i n n y c h zagadnień — p o r u s z a n y dosyć
obszernie, dlatego p o z w a l a m sobie zwrócić n a niego u w a g ę szczególną.
N i e d a w n o w y d a w n i c t w o B . A r t h a u d w y d a ł o bogato ilustrowaną książkę J e a n
P a u l Cléberta Les Tziganes,
poświęconą C y g a n o m К A u t o r o m a w i a n e j p r a c y n i e
jest c y g a n o l o g i e m , to jego p i e r w s z a i c h y b a j e d y n a p u b l i k a c j a o C y g a n a c h ; p r z e d ­
t e m w t y m s a m y m w y d a w n i c t w i e ukazał się a l b u m tego a u t o r a poświęcony P a r y ­
żowi. T r z e b a j e d n a k przyznać, że zasób wiadomości, którymi autor operuje, j e s t
duży, a sposób p i s a n i a dosyć l e k k i .
A l e z a c z n i j m y o d p r e z e n t a c j i zawartości. Clébert poruszył b a r d z o s z e r o k i w a ­
c h l a r z zagadnień, poczynając od l e g e n d i hipotez związanych z p o c h o d z e n i e m C y ­
ganów, p o p r z e z historię — p i e r w s z e w z m i a n k i i d o k u m e n t y o i c h pobycie, dane
o w ę d r ó w k a c h i r o z p r z e s t r z e n i e n i u się — n a d a w a n y c h i m n a z w a c h , prześladowa­
n i a c h , z j a k i m i s p o t y k a l i się, i następnie n o w s z e j i c h h i s t o r i i , aż po w i e k X X .
D a l e j , a u t o r poświęca dużo u w a g i p r o f e s j o m cygańskim, a głównie t a k i m z a w o ­
dom, j a k k o w a l s t w o i p r a c e związane z m e t a l e m , h a n d e l końmi, t r e s u r a z w i e ­
rząt, m u z y k a i t a n i e c oraz wróżbiarstwo. W następnej części p o r u s z a t a k i e z a g a ­
d n i e n i a , j a k : o r g a n i z a c j a p l e m i e n n a , cygańskie p r a w a , w i e r z e n i a , demonologia, w i e ­
d z a m e d y c z n a i t d . P o t e m p r z e c h o d z i do t z w . życia codziennego, o m a w i a s p r a w y
o b y c z a j o w e , miłości, zaręczyn i ślubu u Cyganów, następnie odzież, m i e s z k a n i a ,
pożywienie. O s o b n y rozdział poświęcony j e s t cygańskiemu językowi, p i s m u i s p o ­
s o b o m p r z e k a z y w a n i a wiadomości. Książka kończy się omówieniem s y t u a c j i w s p ó ł ­
c z e s n e j C y g a n ó w n a świecie, a głównie w e F r a n c j i . W s u m i e a u t o r starał się dać
w miarę pełne k o m p e n d i u m w i e d z y o C y g a n a c h .
N i e p o r o z u m i e n i e m jednakże j e s t rozdział poświęcony podziałowi g r u p cygań­
s k i c h . J e s t sprawą dosyć jasną, że p e w n a k l a s y f i k a c j a , p o s e g r e g o w a n i e i t d . ułat­
wiają orientację, jeśli j e d n a k owo s z u f l a d k o w a n i e j e s t p r z e p r o w a d z o n e w sposób
dosyć d o w o l n y i bez d o s t a t e c z n y c h materiałów, może z tego wyjść rozdział t a k i
j a k u Cléberta. S p r a w a k l a s y f i k a c j i i podziału g r u p u C y g a n ó w j e s t z a g a d n i e n i e m
wyjątkowo s k o m p l i k o w a n y m . T r z e b a zdać sobie sprawę z i c h początków i h i p o t e ­
t y c z n e j genezy, z h i s t o r i i , dróg, j a k i m i w ę d r o w a l i p r z e z Azję, Europę i i n n e k o n ­
t y n e n t y , m i e j s c postoju, p r o f e s j i , r e l i g i i . T o w s z y s t k o b o w i e m w y w a r ł o w p ł y w n a
podziały i w z a j e m n e powiązania oraz r e l a c j e między poszczególnymi g r u p a m i C y -

1

J . P. C l é b e r t ,

Les Tziganes,

21 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

P a r i s 1966.

�RECENZJE

322
ganów.

W

klasyfikacji

Cléberta

ta sprawa

wygląda

dosyć

prosto.

Dzieli

on

—

r a c z e j można c h y b a właśnie t a k powiedzieć, że Clébert d z i e l i C y g a n ó w — n a t r z y
to

Cyganie

z H i s z p a n i i , P o r t u g a l i i , płd.-zach. F r a n c j i i Płn. A f r y k i , którzy do E u r o p y

zasadnicze

odłamy:

Kalderasz,

przybyli

idąc z A z j i M n i e j s z e j

Gitanowie

i

Manusz.

p r z e z Płn. Afrykę. M a n u s z o w i e

Gitanowie

—

to C y g a n i e , którzy już d a w n o

p r z y b y l i do E u r o p y ; dzielą się n a f r a n c u s k i c h , n i e m i e c k i c h i włoskich.

Najbardziej

z a g a d k o w y jest podział Kalderaszów — wśród n i c h są g r u p y : L o w a r i , B o j a s z ,

Luri,

Czurari

autor

i Turko-Amerykanie.

Zwłaszcza

ta ostatnia

nazwa

jest

niejasna,

t w i e r d z i , że c h o d z i t u o Cyganów, którzy z T u r c j i w y e m i g r o w a l i

do A m e r y k i , a d o ­

piero

bez

potem

przybyli

do

Europy.

Tak

w

ogólnym

zarysie,

wdawania

się

w szczegóły, w y g l ą d a p r o p o n o w a n a p r z e z Cléberta k l a s y f i k a c j a .
Zastanówmy się t e r a z , w j a k i m s t o p n i u j e s t o n a do przyjęcia, a j a k dalece s t a ­
nowi

swobodną igraszkę pseudonaukową. W

literaturze naukowej

k a c j i g r u p cygańskich n i e znalazła należytego r o z p r a c o w a n i a ,

sprawa

klasyfi­

jest to p r o b l e m

trak­

t o w a n y r a c z e j niechętnie. P i s z e o k l a s y f i k a c j i R u m u n , C . J . P o p p S e r b o i a n u , w J u ­
gosławii

R.

Uhlik,

przebywające

na

w

wielu

danym

publikacjach

terenie,

autorzy

a l e próby

wymieniają

całościowej

rzadkości. N i e j e s t to wszakże — j a k myślę — w y n i k b r a k u
resowań

c z y wiadomości, ale świadomość

grupy

cygańskie

systematyki

należą

odpowiednich

złożoności tego p r o b l e m u

do

zainte­

i wątpliwości

wyników.
Nie

jest wiadomo, czy Cyganie

wyszedłszy z I n d i i s t a n o w i l i jedną grupę,

k a , czy też zbieraninę uciekinierów i banitów z różnych k l a s i g r u p
i plemiennych. W

drodze

t e n obraz uległ d a l s z e m u z a g m a t w a n i u .

kil­

społecznych

Część

pozostała n a t e r e n i e A z j i , i n n i u d a l i się do A f r y k i Płn., większość j e d n a k

Cyganów
powędro­

w a ł a w k i e r u n k u E u r o p y . K r a j e m , z którym n a długi czas sprzęgnięte zostały l o s y
sporej

ilości Cyganów, była R u m u n i a .

wolnie,

i n n i przemocą

zostali

Wielu

z n i c h zatrzymało

zamienieni w

j a k n a r y n k a c h amerykańskich M u r z y n a m i ,

niewolników,
osadzano

w wioskach

w a ć określone p r a c e , najczęściej

rzemieślnicze. D o p i e r o w

siątkach l a t n i e w o l i ,

w

uwolniono

opuściła t e n k r a j , wyruszając
struktury organizacyjnej

do R o s j i , P o l s k i , E u r o p y

itd. T e n a z w y
Ameryki.

i powstanie

Koritari —

którzy

trudniący

zajmowali

nad religią i j e j f o r m a m i

starej

o sposób życia i r o d z a j

upra­

(od caldera

wyrobów

złota w

górskich

do i n n y c h k r a j ó w

Nie wdając

czy innej

formie

wywarła

—

drewnianych,
potokach

Europy

i do

się t u w. rozważania

u Cyganów, można stwierdzić, że w tej c h w i l i w

takiej

Ten

zupełne, załamanie

się wypłukiwaniem

świadomość cygańskich grup. Stąd dochodzi

dzie­

też duża i c h część

z a c h . i obu A m e r y k .

się produkcją

dokonała r e l i g i a .

wykony­

po w i e l u

C y g a n ó w rzymskokatolików, prawosławnych, m a h o m e t a n ,

Każda z t y c h r e l i g i i w
i

opartej

i n o w e podziały zostały z a n i e s i o n e

D a l s z y c h podziałów

pie m a m y

nowej,

dobro­

nimi tak,

każąc

Stąd t a k i e n a z w y g r u p cygańskich j a k : K a l d e r a s z e

kociołek), W r e t e n a r i ,
Aurari, Rudari,

1856 г.,

R u m u n i i Cyganów. W t e d y

długi p o b y t w R u m u n i i spowodował zupełne, l u b p r a w i e
wianego zawodu.

się t u t a j

handlowano

swój

Euro­

protestantów.

w p ł y w n a kulturę

do s y t u a c j i t a k i c h , że grupy,

wyszły ze wspólnego p n i a i noszą jedną nazwę, ale których d r o g i p r z e d

które

dziesiąt­

k a m i l a t rozeszły się, prowadząc j e d n y c h np. do A n g l i i , F r a n c j i , a i n n y c h do Bośni
c z y G r e c j i , d z i s i a j poza nazwą n i e w i e l e t y l k o c e c h posiadają wspólnych; różni i c h
rodzaj
pod

życia

i poziom

wpływem

odmiany

—

kultury,

otoczenia. W

różne, osiedlone

sługiwały

się d i a l e k t a m i

wspólnym

przebywaniu

dzieli w y z n a w a n a

wioskach

na jednym

terenie

i różnymi zajmowały
nastąpiła

religia

Serbii i Vojvodiny

unifikacja

i zmiany,

jakie

zaszły

można napotkać —

dla

g r u p y , które kiedyś i n n y m i

po­

się p r o f e s j a m i .

języka

i

kultury,

Dzisiaj
a

po

często

długim
jedynie

�323

RECENZJE

nazwy

pozwalają

nazwy

stare, odnoszące się do d a w n y c h

zorientować

zdeterminowane
wali

—

uprawianą

Kalderasz

się w

zaszłych p r o c e s a c h .

profesją

(lub K a l d e r a r i ) ,

czy krajem,
Serbiake,

i grupami

w

więc

u

Cyganów

c z y Romaniszels;

którym

Grekuja,

(od wurden

p r o w a d z o n e g o życia, j a k np. W u r d e n a r i
między t y m i n a z w a m i

Mamy

czasów, j a k Sinti
inne

długi

inne

czas

związane

przeby­

z

rodzajem

— wóz). A l e j a k i e są

relacje

j e noszącymi, j a k i e powiązania, zgłębić j e s t n i e ­

m a l niemożliwością.
P o d e j m o w a n e do tej p o r y

próby s y s t e m a t y k i n i e zwracały z reguły u w a g i n a

C y g a n ó w osiadłych i t y c h , którzy znaleźli się n a krańcach cygańskiej e k u m e n y
na

Cejlonie,

drownymi

w

Azji

Centralnej,

Afryce

i półosiadłymi g r u p a m i

cież, jeśli o w a próba
ności, p o w i n n a
utrudniają

się

z Europy i z mniejszej

s y s t e m a t y k i m a spełniać w y m o g i

i owe

sprawę,

Płd., zajmując

marginesowe

są

narodem

grupy

właściwie

części A m e r y k i . A
naukowości

uwzględniać. P r z y

niespokojnym,

często

tylko

i

prze­

uniwersal­

t y m Cyganie

zmieniają

—
wę­

kraj, w

sami

którym

mieszkają. P o d w p ł y w e m różnych s y t u a c j i p o l i t y c z n y c h , e k o n o m i c z n y c h , pod w p ł y ­
wem

akcji

administracyjnych

i misyjnych

ganów. W S t a n a c h Z j e d n o c z o n y c h
panie"

—

rodzaj

zawodowych

zachodzą

dalsze

zmiany

w

życiu C y ­

w niektórych m i a s t e c z k a c h powstają t z w . „ k u m ­

zrzeszeń

Cyganów

z różnych

grup,

mieszkających

n a t y m t e r e n i e . C e l e m t y c h zrzeszeń jest o c h r o n a interesów członków, t r o s k a o z a ­
pewnienie

pracy,

regulowanie

szego w y m i e s z a n i a
py — P e r o u s k e

zysków.

Tego

rodzaju

sytuacja

różnych grup. N a t e r e n i e A m e r y k i

prowadzi

Płd. tworzą

R o m a , C h i l e a n R o m a ; starsze pokolenie

do

dal­

się n o w e

gru­

pamięta j e s z c z e

niejedno­

k r o t n i e c z a s y p r z y b y c i a z E u r o p y , k i e d y i n a c z e j się n a z y w a l i , ale długi o k r e s
bywania

w

t y c h k r a j a c h , dojście do głosu p o k o l e n i a

chowanego, wpływy miejscowej

trudne,
nych

ukazują,

jeśli n i e b e z n a d z i e j n e ,

o b r a z przedstawiają

są próby

zależności poszczególnych

kszego

częściowe

w z o r ó w życia, n a z w i t d . Z a r y s o w a n e

jak skomplikowany

usystematyzowania

grup. W y d a j e

s e n s u dążyć do prób tego r o d z a j u ,

się, że w

k u l t u r y , gdzie mówi

odejście

tu w

skrócie

dziś C y g a n i e
Cyganów

i

i jak

wzajem­

tej c h w i l i , n i e m a w i ę ­

gdyż s z a n s e p o w o d z e n i a

jeśli w ogóle istnieją. W rozdziałach, w których Clébert p o r u s z a
cygańskiej

prze­

już urodzonego i w y ­

k u l t u r y i języka spowodowały

od t r a d y c j i i przejęcie n o w y c h
zagadnienia

tutaj

są

minimalne,

inne

o zwyczajach, historii, prezentuje

zagadnienia

często

ciekawe

f a k t y , l e c z jego próba k l a s y f i k a c j i n i e należy do najszczęśliwszych pomysłów.
marginesie

można j e s z c z e dodać, że n i e jest p r a w d ą to, co p i s z e Clébert —

Na

odwo­

łując się już do przykładu szczegółowego — j a k o b y L o w a r i s t a n o w i l i jedną z g r u p
C y g a n ó w K a l d e r a s z . O b i e te g r u p y opuściły około połowy X I X w. Rumunię i r o ­
zeszły się po różnych k r a j a c h E u r o p y ,

są i u n a s i —

a także, co można stwierdzić bezpośrednio n a g r u n c i e
zupełnie odrębne g r u p y
W

omawianej

pismu — stanowi
pracy,

książce j e s z c z e j e d e n

z rozdziałów — poświęcony

zagadkę. Clébert s t w i e r d z a ,

wydanej

podaje n a w e t

literatura,

stanowią

w

1908 г.,

której

dalej

autor

n i e j e d e n , a t r z y alfabety

cygańskiemu

co jest zgodne z prawdą, że
przechodzi

podaje

alfabet

zajmowało

się C y g a n a m i

i sami

j a k np. p i s a r z cygańskiego p o c h o d z e n i a
nie potwierdził tego r e w e l a c y j n e g o
dość

dużo m i e j s c a

owej

pracy,

cygański.

pew­

Właściwie

— dziecięcy, dorosłych C y g a n ó w i alfabet

Cyganie

zaczęli opisywać

swoją

bada­

kulturę

mieszkający w Paryżu M a t e o M a x i m o f f

odkrycia.

zbyt

Cyga­

do omówienia

t a j e m n y . S z k o d a jednakże, że n i k t a n i wcześniej, a n i potem, m i m o iż w i e l u
czy

dwie

plemienne.

nie n i e s t w o r z y l i własnego p i s m a , jednakże
nej

co p o t w i e r d z a
polskim —

dużo

Clébert poświęca

chyba

w

swojej

—
—

książce

j a k n a ciekawostkę w ą t p l i w e j

�324

RECENZJE

wartości; z a m i e s z c z a w y k a z y znaków o w y c h alfabetów, a b r a k k o m e n t a r z a ze s t r o ­
n y a u t o r a może w p r o w a d z i ć c z y t e l n i k a w błąd.
W

s u m i e Les Tziganes

są książką dosyć interesującą m i m o w y m i e n i o n y c h b ł ę ­

dów, bogatą w f a k t y i c i e k a w e fotografie,
l i c z n y m kręgu czytelników w y d a w n i c t w
To

samo

zagadnienie

propagującą wiedzę o C y g a n a c h w dosyć

Arthaud.

k l a s y f i k a c j i grup

L . de H e u s c h w p r a c y A la découverte

cygańskich, s z e r z e j

des Tsiganes .

niż i n n e ,

omawia

Następna z p r e z e n t o w a n y c h

2

t u t a j p u b l i k a c j i c y g a n o l o g i c z n y c h , różni się od p r a c y Cléberta z a k r e s e m t e m a t y c z ­
n y m , podejściem do p r o b l e m a t y k i i s p o s o b e m
Dnia

15 c z e r w c a

1961 r.

wzięli udział: f i l m o w i e c

rozpoczęła

wnioskowania.

się

rekonesansowa

H e n r i Storck, malarz J a n Yoors

wyprawa,

i autor

w

której

książki — L u c

de H e u s c h . W y p r a w a o d b y w a ł a się pod a u s p i c j a m i I n s t y t u t u S o c j o l o g i i

Uniwersy­

t e t u B r u k s e l s k i e g o , a z a d a n i e m było z e b r a n i e wiadomości o życiu C y g a n ó w
nych etnograficznych. W

czasie t r w a n i a w y p r a w y ,

i da­

od 15 c z e r w c a do 4 październi­

k a , j e j u c z e s t n i c y p r z e b y l i trasę liczącą około 10 t y s . k m i wiodącą z Paryża p r z e z
Niemcy,

Austrię, Jugosławię,

Grecję,

aż po europejską

część

Turcji,

a dalej

do

Bułgarii, R u m u n i i , W ę g i e r i z p o w r o t e m .
T y m , który miał być pośrednikiem między C y g a n a m i i u c z e s t n i k a m i w y p r a w y ,
był J a n Y o o r s , on j e d y n y miał „klucze" do o b o z o w i s k

cygańskich, spędził

bowiem

część s w e g o życia wśród Cyganów, znał i c h język i z w y c z a j e ; p r z e z Cyganów
był „wujkiem

Wanią". Yoors

dzieciństwo

spędził w

zwany

B e l g i i i H i s z p a n i i , mając 12

lat u c i e k a do C y g a n ó w i z a c z y n a w ę d r o w a ć w r a z z n i m i . P o p e w n y m o k r e s i e próby
przywódca j e d n e j z g r u p L o w a r i , P u l i k o , adoptuje
dosyć długo. D o p i e r o
co p e w i e n

czas —

go. Y o o r s wędruje z C y g a n a m i

po l a t a c h powrócił do rodziców i zabrał się do studiów, ale
nigdy

n i e pozostając

wracał do swojego p r z y b r a n e g o

wśród

„cywilizowanych"

o j c a P u l i k o . B e l g i j s k i etnolog

zbyt

długo

F . Olbrechts

w i ł Y o o r s a , a b y zajął się s t u d i a m i c y g a n o l o g i c z n y m i , zaraził go zamiłowaniem
etnografii .

W

3

ruchu

oporu.

c z a s i e w o j n y , mieszkając w
Po

wojnie

osiedlił

się w

Książka
pewne

do

H i s z p a n i i , Y o o r s wciągnął Cyganów do

Nowym

Jorku,

u t r z y m u j e n a d a l . T e n właśnie człowiek o b a r w n y m
przewodnikiem

—

namó­

ale k o n t a k t

z

życiu i cygańskiej

Cyganami
duszy

był

wyprawy.

de H e u s c h a

ogólne p r o b l e m y ,

składa

się z dwóch

przedstawia

części. W

pierwszej

w n i o s k i , j a k i e nasunęły

autor

porusza

się m u w

wyniku

w y p r a w y , a także poświęca n i e c o m i e j s c a p o l e m i c e z i n n y m i c y g a n o l o g a m i .

Zwłasz­

c z a ostro k r y t y k o w a n y j e s t F r a n s de V i l l e , b e l g i j s k i h i s t o r y k zajmujący

się t a k ­

że

wnioski,

Cyganami .
4

De

Heusch

atakuje

zasady

klasyfikowania

j a k i e de V i l l e p r z e d s t a w i a c z y t e l n i k o m s w o j e j
więcej

uwagi

gadnienie

s c h e m a t o w i , według

klasyfikacji

Cyganów

jakiego

poruszane

C y g a n ó w i i c h początkowej

i

p r a c y . N i e m a s e n s u poświęcać t u

Cyganów
było

w t a r z a n i a t y c h s a m y c h argumentów. Zaskakujące
t e m a t genezy

Cyganów

sklasyfikował

powyżej,

de V i l l e . Z a ­

oszczędźmy

więc

po­

są także w y w o d y de V i l l e ' a n a

h i s t o r i i . I c h w ę d r ó w k i wiąże on z w ę ­

drówkami indo-aryjczyków, cofa więc o w i e l e s t u l e c i , a n a w e t o tysiąclecia, w p o ­
równaniu do o b i e g o w y c h
jest b a r d z o

i przyjętych poglądów. W

n i e l i c z n y m i i dowolnie

wcale nie prowadzi

dodatku argumentacja

poparta

d o b r a n y m i przykładami, zaś i c h i n t e r p r e t a c j a

do wniosków, które de V i l l e c h c e zasugerować. P o d o b n i e z a -

L . de H e u s c h , A la découverte
des Tsiganes.
E d i t i o n s de 1'Institut de
Sociologie de l'Université L i b r e de B r u x e l l e s , 1966.
W 1967 r. została w y d a n a książka J a n a Y o o r s a ,
w której opisuje on
s w o j e cygańskie życie ( T h e G y p s i e s , L o n d o n 1967).
F . d e V i l l e , Tziganes, B r u x e l l e s 1956.
2

8

4

�RECENZJE

325

skakujące opinie w y r a ż a de V i l l e i w i n n y c h m i e j s c a c h , n p . mówiąc o wróżeniu
s t w i e r d z a , iż „Cyganki mają d a r w i d z e n i a przyszłości". M i m o więc, iż a u t o r p o ­
daje c i e k a w e materiały dotyczące h i s t o r i i i etnografii C y g a n ó w b e l g i j s k i c h , p r z y ­
toczone wyżej jego s t w i e r d z e n i a pracę właściwie dyskwalifikują.
A l e wracając do p r a c y A la découverte des Tsiganes,
L . de H e u s c h także część
p r a c y poświęca omówieniu głównych podziałów grup cygańskich n a świecie;
w s z y s t k i e cygańskie g r u p y należą w e d ł u g niego do j e d n e j z pięciu p o d s t a w o w y c h
k l a s : L o w a r a , C z u r a r a , K a l d e r a s z , M a c z w a j a , M a n u s z (Simti). Można t u d y s k u t o ­
w a ć z n i m i przedstawioną hierarchią grup, ale wziąwszy p o d uwagę, że jego s c h e ­
m a t j e s t w y n i k i e m długiej w ę d r ó w k i i w i e l u rozmów z C y g a n a m i oraz, że j e s t to
t y l k o najogólniejszy podział, n i e pretendujący do próby w y c z e r p a n i a z a g a d n i e n i a ,
można c h y b a przyjąć go z a dosyć p o p r a w n y . D a l e j autor o m a w i a w y m i e n i o n e p r z e z
siebie a n a p o t k a n e g r u p k i C y g a n ó w i kończy tę część p r a c y p e w n y m i p r o w i z o r y c z ­
n y m i k o n k l u z j a m i . D e H e u s c h dochodzi do w n i o s k u , że żebractwo, wróżbiarstwo,
m a g i a i r e l i g i a C y g a n ó w i i c h pseudotajemniczość służą z a c h o w a n i u integralnościich
k u l t u r y , niedostępności. O w a niedostępność, która otacza cygańską kulturę, j e s t
związana z i c h naturą; autor m a t u n a myśli Cyganów, którzy n i e z a t r a c i l i s w e j
t r a d y c j i , odrębności i którzy n a d a l prowadzą k o c z o w n i c z y t r y b życia — jeśliby
t y l k o z a a k c e p t o w a l i d i a l o g z i n n y m i k u l t u r a m i , t y m s a m y m i i c h własna k u l ­
t u r a stałaby się dostępna d l a i n n y c h , cygański język i o b y c z a j e zaczęłyby się z b l i ­
żać do języków i obyczajów gadjów (obcych, nie-Cyganów). T e p r o c e s y oczywiście
i t a k przebiegają, ale a u t o r o w i c h o d z i tutaj o p e w n e n a s t a w i e n i e społeczności c y ­
gańskiej i panujące t e n d e n c j e . T u t k w i w e d ł u g a u t o r a cały d r a m a t . D e H e u s c h
spotykał n a t r a s i e Cyganów, którzy dialog t a k i nawiązali, decydując się n a o s i e ­
dlenie. Żyją w s t r a s z l i w e j nędzy, odcięci od źródeł u t r z y m a n i a , j a k i e dawało
życie n o m a d n e , i z o l o w a n i w r o d z a j a c h pół-gett, a r a s i z m gadjów — rozciągający
się i n a Cyganów — i c h dolę j e s z c z e pogarsza. A u t o r p r o p o n u j e
przedyskutowa­
n i e f o r m współpracy z C y g a n a m i i f o r m działalności a d m i n i s t r a c y j n e j , gdyż a n i
państwowo p o d e j m o w a n e
próby, a n i działalność m i s j o n a r z y n i e są p o z b a w i o n e
dużych błędów. T r z e b a nauczyć się rozmawiać z t y m i , którzy są s y m b o l e m p r o ­
t e s t u p r z e c i w „zakorzenieniu się" i sposobowi życia, j a k i m y u p r a w i a m y , którzy
rządzą się s u w e r e n n i e , odrzucając cały b a l a s t nowoczesnego b i u r o k r a t y z m u , c z a ­
s e m n a w e t w r a z z umiejętnością c z y t a n i a i p i s a n i a .
Drugą część p r e z e n t o w a n e j książki s t a n o w i d z i e n n i k podróży a u t o r a , p r o w a ­
dzony podczas całej p e r e g r y n a c j i — od Paryża do Istambułu. W n i m podaje n a
bieżąco n o t o w a n e spostrzeżenia i u w a g i dotyczące n a p o t y k a n y c h grup, i c h l i c z e b ­
ności, m i e j s c występowania, sposobu życia, m i e s z k a n i a i ogólnej s y t u a c j i e k o n o ­
m i c z n e j . Książka jest i l u s t r o w a n a zdjęciami w y k o n a n y m i p r z e z a u t o r a w t r a k c i e
wędrówki.

�GORDON

К. L E W I S , The

Growth

of

the Modern

West

Indies,

L o n d o n 1968,

M a c G i b b o n a n d K e e , ss. 506
W c z a s a c h , gdy w l a s a c h W i r g i n i i p i e r w s i koloniści a n g i e l s c y w z n o s i l i p a l i s a ­
d y o b r o n n e j osady J a m e s t o w n , a do wybrzeży późniejszego M a s s a c h u s e t t s d o b i ­
jały s t a t k i „Ojców Pielgrzymów", n a południu, w b a s e n i e M o r z a
Karaibskiego,
kwitły bogate m i a s t a p o r t o w e i rozwijała się s w o i s t a c y w i l i z a c j a k o l o n i a l n a i b e ryjsko-indiańska. K i e d y p l a n t a t o r z y południowi Stanów Z j e d n o c z o n y c h w k r a c z a ­
l i dopiero n a osobliwą drogę opartej n a n i e w o l n i c t w i e g o s p o d a r k i , n a A n t y l a c h
t r z c i n a c u k r o w a była c z y n n i k i e m decydującym od dziesiątków l a t , narzucającym
w sposób z d e c y d o w a n y t a m t e j s z y m społecznościom w y s p i a r s k i m s w o i s t y m o d e l
społeczny, gospodarczy, r a s o w y i e t n i c z n y . P o t e m , k i e d y w p i e r w s z y c h d e k a d a c h
X I X w i e k u ustrój n i e w o l n i c z y n a A n t y l a c h załamuje się w r a z zresztą z k o n i u n k ­
turą n a c u k i e r t r z c i n o w y , s k u t k i jego są n a d a l o d c z u w a l n e . A n a w e t i dziś, w z m i e ­
n i o n e j s y t u a c j i światowej, spuścizna k o l o n i a l n o - n i e w o l n i c z a w b a s e n i e M o r z a K a ­
r a i b s k i e g o ciąży n a d r o z w o j e m jego społeczeństw. J a k się potoczą l o s y mieszkań­
ców archipelagów k a r a i b s k i c h ? C z y u d a i m się zachować w a r u n k i do kształtowania
własnej, niepodległej osobowości w c h w i l i , gdy t r a d y c y j n y k o l o n i a l i z m ustępuje
m i e j s c a n o w o c z e s n e m u i m p e r i a l i z m o w i , d y k t o w a n e m u p r z e z strategię globalną?
J a k i obierze sobie kształt k u l t u r o w y m i e s z a n k a r a s , języków i t r a d y c j i , którą —
prócz środowiska geograficznego — właściwie n i c ze sobą n i e łączyło?
Oto p y t a n i a , j a k i e z a d a j e sobie G o r d o n K . L e w i s , z p o c h o d z e n i a W a l i j c z y k ,
a u t o r obszernego s t u d i u m , poruszającego p r o b l e m kształtowania się n o w y c h s p o ­
łeczeństw a n t y l s k i c h . L e w i s , który studiował w O x f o r d z i e i H a r v a r d z i e historię
i n a u k i p o l i t y c z n e , od r o k u 1948 w y k ł a d a ł n a u n i w e r s y t e t a c h północnoamerykań­
s k i c h , b y następnie, po s e r i i podróży, zamieszkać w r o k u 1955 n a A n t y l a c h . N a u n i ­
w e r s y t e c i e w P u e r t o R i c o w y k ł a d a ł n a u k i p o l i t y c z n e . W o m a w i a n e j t u książce
ograniczył się w z a s a d z i e do p r z e d s t a w i e n i a s p r a w t a k z w a n y c h B r y t y j s k i c h I n d i i
Z a c h o d n i c h , a więc n i e t y l k o mówiących — p r z y n a j m n i e j o f i c j a l n i e — po a n g i e l ­
s k u Antylów, z których do n i e d a w n a część pozostawała pod zwierzchnością L o n ­
d y n u lub pozostaje n a d a l , ale również i archipelagów B a h a m ó w i B e r m u d ó w o r a z
e n k l a w lądu stałego, G u j a n y b r y t y j s k i e j i b r y t y j s k i e g o H o n d u r a s u . Z a p e w n e o g r a ­
n i c z a to z n a c z n i e problematykę, pozostawiając n a u b o c z u t a k ważne w y s p y j a k
K u b a c z y stanowiącą niezwykłe z j a w i s k o d l a s a m e j siebie Hispaniolę, n i e mówiąc
już o P u e r t o R i c o , lecz t r u d n o się L e w i s o w i dziwić: t e m a t i t a k jest n i e z w y k l e o b ­
s z e r n y i różnorodny.
C z a s o w o autor — poza s z e r e g i e m n i e o d z o w n y c h d y g r e s j i w s t e c z — o g r a n i c z a
się do o s t a t n i c h 40 lat. Wyjaśnia równocześnie, iż w z a s a d z i e większość p r a c h i s t o ­
r y c z n y c h , poświęconych B r y t y j s k i m I n d i o m Z a c h o d n i m , kończy się n a r o k u 1900,
a p u b l i k a c j e socjologiczne dotyczą wyłącznie j e d n e j w y s e p k i l u b j e d n e g o z a l e d w i e
a r c h i p e l a g u . Książka L e w i s a , a c z k o l w i e k budząca p e w n e wątpliwości w s k u t e k r a ­
czej s k r a j n e g o sposobu naświetlania poszczególnych wydarzeń i s y t u a c j i , o t w i e r a
p r z e d n a m i świat n i e m a l zupełnie w p o l s k i e j l i t e r a t u r z e etnograficznej n i e z n a n y .

�327

RECENZJE

Już więc z tego choćby
też odmówić

racji

powodu

autorowi,

politykę b r y t y j s k i c h

warto

zwrócić

gdy piętnuje

urzędników

uwagę

trwającą

kolonialnych

n a tę pracę.

przez

na Antylach

i w

których L e w i s

modelu

kultury

uczony

d o w o d z i konieczności

narodowej.

jakoś n i e z a w s z e

archipelagi

tropikalne

Jednak

wydaje

dostrzega

leżą w

stworzenia

newralgicznym

cofane

posiadłości w

basenie

wyjątkiem. Z n a c z n i e j e d n a k
jest

wiania

nieprecyzyjny,
problemów,

Morza

Karaibskiego

wcale

pozbawiony

przeładowany

nieraz

siątki

powieści

i

opowiadań

k a l i b r u , których L e w i s
zawsze

pisarzy

wspomina

szczegółami

syntetycznych

kreolskich,

tylko w

religijnych,

sposób

podsumowań

klik

i

wniosków.

przewertował

ogół

ponoć

pośledniejszego

tej c z y i n n e j

politycznych,

oligarchicznych

i koterii,

tezy.

ugrupo­

rozmaitych

trybunów l u d u i p o p u l a r n y c h

czasie jednego, karnawałowego

jednak

uwagi

Lewiso­
przedsta­

układaczy

porywających tłumy Jamajczyków, Trynidadczyków c z y mieszkańców

badosu w
jest

na

celu zilustrowania

gąszczu s t r o n n i c t w

przywódców p o l i t y c z n y c h , j e d n o d n i o w y c h
calypso,

Daw­

n a poszczególnych w y s p a c h , przeczytał d z i e ­

także łatwo się połapać w

związkowych, b r a c t w

po­

n i e są t u jakimś

większym z a r z u t e m , j a k i można b y postawić

chaotyczny,

r o c z n i k i l o k a l n y c h gazet, w y d a w a n y c h

wań

i że —

globu —• drobne, ubogie i z a ­

Książkę niewątpliwie łatwiej byłoby czytać każdemu, kto u p r z e d n i o

Nie

ideom

ludnością

społeczności żyją w c i e n i u potężniejszych z n a c z n i e od n i c h sąsiadów.

ne brytyjskie
wi,

postępowym
świata

pra­

własnego

gęsto różnorodną
punkcie

d o b n i e j a k to się dzieje w i n n y c h r e g i o n a c h naszego

Łaciń­

są t e p a r t i e

wyspiarzy

się, że hołdujący

f a k t , iż z a l u d n i o n e

nader

przez

obskurancką

Ameryce

s k i e j , a także niewątpliwie s z l a c h e t n y m i i n t e n c j a m i p o d y k t o w a n e
cy, w

Niepodobna

pokolenia

bardzo

interesująca

n a społeczeństwa

sezonu. Z t y m w s z y s t k i m p r a c a

nie tyle

wyspiarskie,

dzięki

trawione

szczegółom, i l e dzięki
niemal

Bar­

Lewisa

zwróceniu

do o s t a t n i c h l a t niechęcią

rasową, nienawiścią etniczną, frustracją a m b i c j i i świadome f a k t u , iż n i e posiadają
h i s t o r i i , budzącej s z a c u n e k sąsiadów.
Autor

zaczyna

powstanie
morze

od

nakreślenia

społeczeństw

obie części amerykańskiego

całością. M o c a r s t w a

tła

geograficzno-historycznego,

zachodnioindyjskich.

kolonialne

Ów

łańcuch

k o n t y n e n t u , nigdy

zawsze

wysp,

warunkującego
łączący

poprzez

n i e był jakąkolwiek

spoistą

starały się izolować od w z a j e m n y c h

kon­

taktów poszczególne w y s e p k i , które łączono węzłami g o s p o d a r c z o - p o l i t y c z n y m i

bez­

pośrednio t y l k o z metropolią. W y s p i a r z
sprawę spotykał
ruszał w

swoich

poszukiwaniu

tach

z mieszkańcami

kszą

skalę

nialny

mowy.

sąsiadów

wzajemna

Barbadyjeżyków,
drobnych

urzędowej

należących

się b i e r z e

antylski mikronacjonalizm,

mialstwo

a n t y l s k i c h dopiero n a u l i c a c h L o n d y n u ,

pracy, w m i s j i

kolonii

Stąd

z T r y n i d a d u , T o b a g o c z y J a m a j k i n a dobrą

do innego

wyhodowany
izolacjonizm

arogancki

wysepek

lub na stypendium.

egoizm

świętujących

mocarstwa

od w i e k ó w

z okazji

system

groteskowe

Trynidadczyków,

niegdyś

dokąd
kontak­

n i e było n a w i ę ­
przez

Jamajczyków,

O

zajadła

kolo­
zarozu­

nienawiść

katastrofy,

jaka

do-

tkęła i c h sąsiadów z z a m i e d z y .
Mieszanina
tych obszarach,

r a s z olbrzymią
wkraczająca

przewagą

elementów

czarnych, jaka

już dziś w fazę p o w s z e c h n e j

istnieje

społeczeństw, m a przecież — z d a n i e m L e w i s a — ogólne piętno k u l t u r o w e
sko-iberyjskie,

wyrażające

się w

obyczajowości

jaskrawo

odmiennej

od

murzyńanglosa-

s k o - p r o t e s t a n c k i e j . Są to dalej społeczności o k u l t u r z e przedprzemysłowej, w
s t a c h — co najwyżej — k u p i e c k i e j , a n a w s i t w o r z o n e j
robotników p l a n t a c y j n y c h

Z

plebejskość upodobań, wyrażana w

r o c z n y c h karnawałach, w popularności

i drobnych

tworzonych

mia­

p r z e z ex-niewolników i b y ­

łych kulisów, obecnie
t y m idzie w p a r z e

na

metysacji i mulatyzacji

chłopów-dzierżawców.

charakterystycznych, do­

ad h o c calypso,

ważnych n i e -

�328

RECENZJE

kiedy nawet

i z politycznego

rodzinnych, w
stycznym

punktu widzenia, w

s o l i d a r y z m i e prowadzącym

tu zjawiskiem

gdzie I n d i a n i e w

kulturowym

większości w y m a r l i

obyczajowości s i l n y c h powiązań

aż do n e p o t y z m u . W r e s z c i e

charaktery­

i p o l i t y c z n y m będzie f a k t , iż n a t e r e n a c h ,
od d a w n a ,

d u j e się od dziesiątków l a t w d e f e n s y w i e ,

a biała w a r s t e w k a

panów

znaj­

M u r z y n n i g d y n i e był mniejszością, j a k

w sąsiednich U S A . C z u j e się on tutaj c o r a z p e w n i e j , m i m o iż od udziału w e w ł a ­
dzy

oddziela

go

n a ogół

jeszcze

wątła

warstewka

kolorowych,

kreolskich

klas

średnich.
Cztery

wieki

h i s t o r i i nowożytnej

i nowoczesnej

basenu

minęły pod z n a k i e m e u r o p e j s k i e g o

i m p e r i a l i z m u kolonialnego

s t a d i u m , j a k i m było n i e w o l n i c t w o .

Drobne osadnictwo

t u forsować

Morza

Karaibskiego

w jego szczególnym

chłopskie, j a k i e

próbowano

n a początku, po wytępieniu ludności indiańskiej, ustąpiło

systemowi

rozległych p l a n t a c j i t r z c i n y c u k r o w e j , które w y m a g a ł y n i e w o l n i c z y c h rąk do p r a c y .
Do s a m y c h t y l k o B r y t y j s k i c h I n d i i Z a c h o d n i c h , w e d l e a u t o r a ,
z Afryki

około 10 milionów c z a r n y c h . A r c h i p e l a g i

ludnione

— w

plantacyjnej.
ków

s t o s u n k u do s w o i c h możliwości — właśnie w s k u t e k

To przeludnienie

antylskich, trzymanych

plantacyjnych
nęło w

kimkolwiek
Tym

po

potem

odbić

wyzwoleniu

sposób n a brutalizację

się boleśnie
na

niewolników

ruchom

emancypacyjnym

iż g r u p k a

białych

prze­

owej

polityki

n a losie

robotni­

głodowych

stawkach

przez

na Antylach

wpły­

stosunków międzyludzkich, a także n a

się swoistego s t a t u s u m i l i t a r y z m u k o l o n i a l n e g o ,

bardziej

settlersów

miało
już

pracodawców. Zagrożenie b u n t a m i

szczególny

wytworzenie

przetransportowano

są dziś n i e k i e d y w p r o s t

ludności

plantatorów

przez

n i e sprzyjającego

dziesiątki

umysłowością

ja­

lat X I X stulecia.

przypominała

białych

w A f r y c e , w K e n i i i R o d e z j i , niechętnych u d z i e l a n i u niepodległości k o l o ­

n i o m , w których stanowią mniejszość.
Na

murzyńsko-iberyjski

cywilizacji

styl

wiktoriańskiej,

do

niewolników co a m b i t n i e j s z e

kulturowy
którego

nałożono

wzorzec

zachęcano

po

niezależne o d r u c h y

angielskiej
wyzwoleniu

g r u p y m u l a c k i e j i n t e l i g e n c j i , spełniającej

sze f u n k c j e w m a c h i n i e k o l o n i a l n e j . Z d r u g i e j
liżując b a r d z i e j

pewien

naśladowania

pośledniej­

s t r o n y , stosując p a t e r n a l i z m i p a r a ­

społeczeństw a n t y l s k i c h , b r y t y j s c y

kolonizato­

r z y chętnie podkreślali r z e k o m o w r o d z o n e t u z i e m c o m : b r a k odpowiedzialności, l e k ­
komyślność, skłonność do u l e g a n i a z a b o b o n o m , l e n i s t w o , e u d a j m o n i z m . W r z e c z y w i s ­
tości —

j a k dowodzi

stwarzano

Lewis

—

mieszano

n o w e o g n i s k a konfliktów

i s t y c z n e j p o l i t y k i społeczno-gospodarczej
wyzwoleniu

niewolników,

importu

skutki

z przyczynami, a

równocześnie

społeczno-etnicznych. Przykładem
na

było f o r s o w a n i e
Antyle

i chińskich. M i e l i to być właściwie n o w i

i

do

w

takiej

ego­

X I X i X X w i e k u , po

Gujany

kulisów

hinduskich

n i e w o l n i c y , którym można było narzucić

płace n a p l a n t a c j a c h t a k n i s k i e , n a j a k i e już t u z i e m c y - M u r z y n i n i e c h c i e l i się g o ­
dzić. K i e d y zaś później b r y t y j s c y a d m i n i s t r a t o r z y I n d i i W s c h o d n i c h p r z e s t a l i z e z w a ­
lać n a w y j a z d y

biedoty

i n d y j s k i e j za ocean, w e r b o w n i c y

i n t e r e s u z r e a k c y j n y m i maharadżami, posiadającymi

w

a n t y l s c y usiłowali
obrębie

swych

dobić

państewek

pewną autonomię.
O s t r o r o z p r a w i a się również L e w i s z poglądami, j a k o b y o s a d n i c y e u r o p e j s c y n a
Antylach

s t w o r z y l i „Małą

A n g l i ę " l u b coś w

rodzaju

c i e l i niewolników

n a wzór antycznej G r e c j i . W

Brytyjskie

Wschodnie

Indie

stanowiły

zawsze

światłej

c y w i l i z a c j i właści­

rzeczywistości —• j a k d o w o d z i
zaścianek

kulturalny

—

imperium,

a p l a n t a t o r z y n i c z y m oprócz s k r a j n i e z a c o f a n y c h poglądów się n i e o d z n a c z y l i . U t r a ­
ciwszy w

X I X wieku

Natomiast

oni to do o s t a t k a n i e m a l s t a n o w i l i rdzeń l o k a l n y c h o l i g a r c h i i , które p o -

swój

monopol

n a cukier, degenerowali

się c o r a z

szybciej.

�32»

RECENZJE

trafiły

skutecznie

stłumić zapędy

reformatorskie

nawet

n i e l i c z n y c h , postępowych

gubernatorów k o l o n i a l n y c h .
Z a z j a w i s k o szczególnie n i e k o r z y s t n e d l a k o l o n i i a n t y l s k i c h L e w i s uważa
w a n i e t u w z o r c ó w k u l t u r y a n g i e l s k i e j , w j e j f o r m i e żywcem p r z e n i e s i o n e j
polii. M i s j a

cywilizacyjna realizowana

skaradą, niedostosowaną
inicjatywę, wytwarzało
miała s t o s u n k o w o

w t e n sposób stawała się snobistyczną m a ­

do l o k a l n y c h
kompleksy

potrzeb

tybulców.

Osłabiało

niższości t y m b a r d z i e j ,

iż

to

część

miejscową

archipelagów

s i l n e t r a d y c j e k u l t u r y hiszpańskiej, a także i f r a n c u s k i e j ,

stały się te w y s p y

zanim

posiadłościami z a m o r s k i m i A n g l i i . W z n a c z n e j m i e r z e treść a n ­

g i e l s k i c h wartości k u l t u r a l n y c h zastąpiono n a A n t y l a c h h i e r a t y c z n y m
sztywną

forso­

z metro­

etykietą obyczajową.

N i e sprzyjały

kolonialnych warunki,

w

cielne. I n d i e Z a c h o d n i e

były z a w s z e zacofane

m n i e j więcej o j e d n o

pokolenie,

formalizmem,

kulturalnemu

j a k i c h działały t u b r y t y j s k i e

agendy

społeczności

urzędnicze

i koś­

k u l t u r a l n i e w s t o s u n k u do m e t r o p o l i i

a funkcjonariusze

n u , m i e l i z a sobą n a ogół staż o d b y t y
rozumieli specyficznej

rozwojowi

k o l o n i a l n i , przysyłani z L o n d y ­

wśród p r y m i t y w n y c h

s y t u a c j i społecznej A n t y l ó w i n a w e t

plemion

Afryki.

Nie

zrozumieć j e j n i e p r a ­

gnęli.
O i l e do początków X I X w i e k u
cyjny

system

plantacyjny,

się on w r o d z a j
wanej
i

charakteryzował o m a w i a n e
o niewolniczą

wielkokapitalistycznej

z zamorskiej

nadzorców,

oparty

metropolii

obojętnych

potem

trady­

przerodził

własności z i e m s k i e j i przemysłowej,

z a pośrednictwem

całkowicie

t u obszary

pracę, o t y l e

na interesy

sztabu

urzędników,

lokalne

kiero­

techników

archipelagów

i

enklaw

terytorialnych.
Po

nakreśleniu

turalnego

tła

geograficznego,

w pierwszych

dziejowego,

politycznego

c z t e r e c h rozdziałach, L e w i s

rozpoczyna

gląd członów B r y t y j s k i c h I n d i i Z a c h o d n i c h , dając n a j p i e r w
ry

londyńskiego C o l o n i a l O f f i c e

kosmos wysepek,

—

Leeward

Islands i Windward

r z u c o n y c h w przestwór M o r z a

poszczególne

społeczeństwa

zwalczały

społeczno-kul-

Karaibskiego,

się z a c i e k l e w

prze­

omówienie i s t n e j
Islands.

zmo­

Mikro-

liczący ogółem

ło 560 t y s . mieszkańców, był od kilkudziesięciu l a t d e f i c y t o w y m
rym

i

szczegółowy

obszarem,

zabiegach

o

oko­

n a któ­

uzyskanie

dotacji f i n a n s o w y c h

z L o n d y n u . Z m i e r z c h e r y żaglowców, a następnie d a l s z a r e w o ­

lucja

sposobie

techniczna w

napędzania

kreśliły z n a c z e n i e gospodarcze
perujące

porty

czasy Nelsona
ną emigrację

statków

części w y s e p e k ,

zaopatrzeniowe

i

stacje

węglowe.

stocznie m a r y n a r k i w o j e n n e j .
zarobkową, p r z e d e

eksportowej,

z którą

wiążą

i motorowych,

Opustoszały

także

K r y z y s gospodarczy

w s z y s t k i m do A n g l i i ,

Północnej. Cd, którzy pozostali, nastawiają
śliny

parowych

a l e również i do

gie, zacofane,
dokładać,

szybkiego

wzbogacenia

Trynidad

nieco

sprawa

Brytyjskich Indii

członków

krótkotrwałej
w

owa

wyspa

zawsze

antylska

stwa­

s t r o n y to właśnie u b o ­

całym

wspólnoty,

takich

jak

przedsięwzięciu.

którą z a m i e s z k u j e

połowa

Zachodnich

pierwsza

1962) otrzymała

dziś p r o b i e r z

nego b y t u p o l i t y c z n e g o

ro­
ogół

w y g l ą d a z Jamajką,
i która

pełną suwerenność. T a s t a r a — bo od r o k u
dobnie s t a n o w i

Na

w y s e p k i , do których t r z e b a byłoby p r z e z dziesiątki l a t

„wielkich"

c z y J a m a j k a , do p a r t y c y p o w a n i a

Inaczej
całych

przeludnione

się.

nakładami f i ­

federacja

d l a t y c h archipelagów, l e c z z drugiej

zniechęciły

ogrom­
Ameryki

się r a c z e j n a u p r a w ę tej c z y i n n e j

nadzieje

a n i z nowoczesną wiedzą rolniczą. N i e u d a n a

rzała p e w n e n a d z i e j e

pros­

pamiętające

wywołał

n a d z i e j e płonne, bo wysiłki n i e idą t u w p a r z e a n i z o d p o w i e d n i m i
nansowymi,

prze­

stanowiących niegdyś dobrze

zdolności

(w

1655 — k o l o n i a

społeczeństw

izolacjonizmu

wobec

angielska

wyspiarskich

i gospodarczego. Położona n a j d a l e j

ze s w o j e g o

roku

do

ludności

prawdopo­
samodziel­

n a zachód, z n a n a

sąsiadów

i

ambicji.

była

Dawny

�330

RECENZJE

rasowy

podział społeczny, zasadzający się n a władających w s z y s t k i m białych p l a n ­

t a t o r a c h , tworzących pośrednią w a r s t w ę
nych

niewolników,

działu k l a s o w e g o w
menty
na,

a potem

kolorowych

wyrobników,

miarę w y m i e s z a n i a

nabiera

ras. M a J a m a j k a

groźnych b u n t ó w n i e w o l n i c z y c h , k i e d y

czarna

społeczność

Maronów,

mieszańcach

to w

zbrojnych

i masach

dziś wyraźnie
w

swojej

po­

historii m o ­

górach w y t w a r z a ł a

zbiegów

czar­

charakteru

murzyńskich,

się

dziw­

posiadających

własną subkulturę. T o właśnie tutaj rodził się n a długo p r z e d N k r u m a h e m

czarny

mesjanizm

współ­

Garveya,

a rola,

czesnej A f r y k i Zachodniej

jaką

w

rozwoju

odgrywali

politycznym

i kulturalnym

ciemnoskórzy i n t e l i g e n c i z J a m a j k i , j e s t z n a ­

n a . L e w i s s z k i c u j e w a l k ę polityczną d w u „socjalistycznych" p a r t i i J a m a j k i , których
rzecznikami

są

Manley

i

Bustamante,

jako

k r a j u niedużej g r u p k i i n t e l i g e n c j i k o l o r o w e j

w

losy

— p r z y a p a t i i m a s zamkniętych w

przejaw

swo­

i m świecie s y n k r e t y c z n y c h kultów i s k r a j n e g o
W

przeciwieństwie

zaangażowania

się

indywidualizmu.

do J a m a j k i m i l i o n o w y

Trynidad,

tworzący

teraz

wspólną

państwowość z niedużą i słabo zaludnioną wysepką Tobago, d o p i e r o od r o k u 1802
doświadczył b r y t y j s k i e g o

s y s t e m u kolonialnego.

w y c h polityków w y ś m i e w a ł l a n s o w a n e

N i c dziwnego, iż j e d e n

tu formy

brytyjskiej

s k i e j , twierdząc, iż już z n a c z n i e wcześniej w y s p a
tą z H i s z p a n i i i F r a n c j i . A n g l i c y ,

n i e czując

z miejsco­

c y w i l i z a c j i wiktoriań­

posiadała cywilizację

się z b y t p e w n i e

z l a t y n i z o w a n y c h Murzynów, s t o s o w a l i n a T r y n i d a d z i e

w

zaczerpnię­

t y m środowisku

szczególnie ostry r y g o r

bez­

pośrednich rządów k o l o n i a l n y c h pod p r e t e k s t e m , iż lekkomyślna, skłonna do tań­
ców, miłostek i beztroskiego
jawia

świętowania ludność k o l o r o w a

odpowiedzialności. A u t o r

przedstawia

szczególnie mało

sylwetkę C i p r i a n i e g o ,

prze­

Korsykańczyka

z pochodzenia, który w o k r e s i e międzywojennym p i e r w s z y stanął do w a l k i o p r a w a
i s z a c u n e k d l a tuziemców. D a l e j o b s e r w u j e m y
wyspie w okresie I I wojny

chaos p o l i t y c z n y , j a k i zapanował n a

światowej, w o k r e s i e u z y s k a n i a p r z e z ludność

powszech­

n y c h p r a w w y b o r c z y c h , który pogłębiła a m e r y k a n i z a c j a życia publicznego
kazaniu

t a m ważną

bazę morską w C h a g u r a m a s , n a s k r a j u s t o l i c y , P o r t of S p a i n , p r z e d m i o t

rozgorycze­

i

późniejszych

czasowo

administracji

polityków

miejscowych.

charakterystyczny dla Antylów

wego

patosu.

Lecz

niepodległego
lów.

Poznajemy

teatralizm

n a t y m tle p r a w d z i w ą

Trynidadu,

Obserwujemy

USA. Amerykanie

po p r z e ­

założyli

nia

Trynidadu

doktora

kontrofensywę

świat

„polityków-calypso"

życia publicznego,
niespodzianką

E . Williamsa,
kulturalną

pełnego

jest

postać

najzdolniejszego

rodzimego

grotesko­
przywódcy

polityka

folkloru,

Anty­

wprzęgniętego

n i e j e d n o k r o t n i e w r y d w a n p r z e m i a n społecznych.
Licząca

ćwierć m i l i o n a

mieszkańców

wysepka

Barbados

z kolei

tworzyła n a

wzór J a m a j k i b a r d z o starą posiadłość angielską, n a której niegdyś doszło do
bliwego

sojuszu

między

przybyłymi

tu z metropolii

zwolennikami

„okrągłych ł b ó w " i r o j a l i s t y c z n y c h „ k a w a l e r ó w " . W y s p a miała r o d z a j
lecz owe p r a w a
nie

szczególnie

były

dotyczyły z a l e d w i e
bezwzględny

przeludnieniem

i

wobec

g a r s t k i białych. U c i s k
czarnego

chronicznym

robotnika

bezrobociem.

Znana

konstytucji,

niewolniczy,

leseferyzm,
była

a następ­

wywołane

emigracja

federacji,

jego w a r s t w y

średnie liczyły

t w o r u państwowego. U p a d e k f e d e r a c j i
politycznego

zabiegał o u m i e j s c o w i e n i e
n a obsadzenie

łej o l i g a r c h i i p l a n t a c y j n e j , a n i k o l o r o w e w a r s t w y
Oblane
świat,

zewsząd

któremu

morzem

środowisko

wyspy

wyspy

n a n i m stolicy

centralnych posad

nowego

pchnął w y s p ę n a drogę s a m o d z i e l n e g o

od r o k u 1966, do którego p o p r z e d n i o
tworzyły

geograficzne

tu

barba-

d o s k i c h robotników, ale także i inteligentów, m i a n o w i c i e n a u c z y c i e l i , n a i n n e
archipelagów a n t y l s k i c h . K i e d y B a r b a d o s

oso­

purytyńskich

bytu

n i e kwapiły się a n i r e s z t k i b i a ­
średnie.

zawsze

narzucało

jakiś

—• m i m o

zamknięty

w

antagonizmów

wnętrznych — p e w n e p o c z u c i e wspólnoty interesów. I n a c z e j s p r a w y

sobie
we­

potoczyły się

�331

RECENZJE

n a k o n t y n e n c i e , w niedużych e n k l a w a c h : w

Gujanie

Brytyjskiej i w

Hondurasie-

B e l i z e . Już elżbietańskim admirałom i k o r s a r z o m marzyło się podbicie

—

Corteza

Gujana

dnia

—

nowego i m p e r i u m

dzisiejszego

pozostała

mieszkańcy n i e mają
nowana

indiańskiego

—

zdaniem

w

tej części

Lewisa

—

d u c h a pionierów p o g r a n i c z a .

świata,

krajem

lecz

wzorem

pogranicza,

Bagnista Gujana

również

została p r z e z monokulturę c u k r u , której p l a n t a c j e , p o s i a d a n e

do

którego

przez

opa­

usado­

w i o n e w m e t r o p o l i i w i e l k i e przedsiębiorstwa, koncentrują się n a wybrzeżu. D ż u n ­
gle i n t e r i o r u po s t a r e m u zieją pustką. O d czasów w y z w o l e n i a niewolników

rozwija

się t u także d r o b n a własność chłopska produkująca ryż, l e c z n a prymitywną, d r o b ­
ną

skalę, w

sywny

powstania
cent

wyraźnym

import

kontraście

kulisów

hinduskich

do p l a n t a c y j n y c h
na

plantacje

w

kolosów

cukrowych.

X I X wieku

Inten­

doprowadził

mieszkańców,

nienawidzonej

i

pogardzanej

przez

zamożniejszą,

skupioną

w m i a s t a c h i l e p i e j zorganizowaną większość murzyńską. Tłem d l a d r a m a t u
c o w y c h rządów J a g a n a b y ł n i e t y l k o zaostrzający się t u a n t a g o n i z m r a s o w y
c z a r n y m i i b r u n a t n y m i , lecz również i p e n e t r a c j a życia p o l i t y c z n e g o

lewi­

między

o r a z społecz­

n o - g o s p o d a r c z e g o p r z e z osławione przedsiębiorstwo Bookersów, eksploatujące
tacje

do

a z j a t y c k i e j mniejszości robotników w i e j s k i c h , stanowiących dziś 33 p r o ­

t r z c i n y . Dziś 660 t y s . liczące społeczeństwo gujańskie

c o r a z głębsze a n i m o z j e

rasowe,

chociaż e k o n o m i c z n i e

plan­

dzielą z r o k u n a r o k

różnice między

Murzynami

i H i n d u s a m i ulegają s z y b k i e j n i w e l a c j i , a k u l t u r a l n i e A z j a c i nadrabiają

swoje z a ­

cofanie.
O

ile G u j a n a

dziej

zaniedbana

eksploatowaniu
tylów,

oraz

rozwinęła
tu

drobni

kuipcy-mieszańcy

enklawy.

Wielkie

zyskują

tamtejsze

plantacje,

rolnictwa,

kraj

wyłącznie

dzięki
z An-

nadawali

ckoło

woli
z

silne

zbliżenie

związki

rządzoną

sceptycznie

po

enklawy

100 t y s . l u d z i ,
mówiącą

z Anglią

i

dyktatorsku,

oceniają

z sąsiednią

nader

zacofaną

w

perspektywy

mniej

zarówno H o n d u r a s

l a t torpedowały

roz­

Właśnie

dodatku

ocenia

dlatego

podzielonych

lecz

połączenia

na

i większość m u czarna

korzyści

gwatemalską.

do o w o c n e j

ła­
wy­

mniejszość z i b e r y z o w a n a

sceptycznie

jak i Gujana

tej

Gujanie

leśną.

Gwatemalą,

ewentualnego

brytyjski

w

po hiszpańsku

republiką

jańscy p o l i t y c y , gdyż nie jest to p a r t n e r

które

dziesiątki

gospodarką

rzyńsko-mulacką, mówiącą po a n g i e l s k u . K o l o r o w a
n i e widziałaby

ton społeczności

z metropolii,

i c h rabunkową

zaledwie

istniał

najbar­

kreolBcy i murzyńscy, i m p o r t o w a n i

z Belize

indiańsko-metysko-kreolską,

o tyle
zawsze

tu skutecznie przez

z

n a wybrzeżu,

Honduras-Belize,

przedsiębiorstwa

sprzeczny

zamieszkuje

mniejszość

niemal

brytyjska,

lasów i n t e r i o r u . D r w a l e

cińskiej
wój

się

kolonia

chęt­

większość

wiązania

Podobnie

się

zresztą

się z Wenezuelą

gu-

unii politycznej. T y m n i e ­

znajdują

się w

sferze

roszczeń

sąsiednich państw l a t y n o s k i c h .
Złośliwe

określenie

wielkich grup wysp

„śmietnik k a r a i b s k i " w

n a t y m obszarze,

szczególny

sposób p a s u j e

do

dwu

do B a h a m ó w i położonych już poza

obrę­

b e m M o r z a K a r a i b s k i e g o — Bermudów. Mieszkańcy t y c h w y s p od w i e k ó w pasoży­
towali

n a bliskości

kontynentu

amerykańskiego.

jące z k o n i u n k t u r y , jaką niosły w o j n y
wanie

setek

rozbijających

się

o

Piractwo

i korsarstwo

wynika­

kolonialne i liczne szlaki morskie, plądro­

przybrzeżne

skały

żaglowców,

przemyt

broni

d l a konfederatów w c z a s i e W o j n y S e c e s y j n e j c z y p r z e m y t a l k o h o l u do U S A w

cza­

sach

naj­

prohibicji,

częściej

drogą

wytworzyły
nieuczciwego

wego

r a s i z m u idą

wysp

wielkim

w

parze

syndykatom

t u mentalność
procederu.

poszukiwacza

Szczególnie

z dzierżawieniem

w

szybkiego

jaskrawe

przejawy

miejsco­

o s t a t n i c h c z a s a c h całych

t u r y s t y c z n y m z U S A , zapewniającym

gości, że a t l a n t y c k i e a r c h i p e l a g i

zysku,

dostarczają r o z r y w e k

z dala

swych

połaci

bogatych

od pospólstwa

i na

�332

RECENZJE

najwyższym

poziomie.

Lewis

zauważa

iż

do w y t w o r z e n i a

ności p r z y c z y n i l i się r e a k c y j n i e m g i r a n c i
na margines

ze zwycięstwem

południowych

plantacji,

d a c j i interesów w
Kończąc
Wyspy

dziś

przez

reguły

obliczu

Żyjąc

jak
w

w

i pomysłem
dawnym

roku

czy
Za

nad

czy

czy

izolowa­
brytyjskie

zostały

trudno

podcięte.

obecnie

wyżyć

Wysp Dziewiczych

archipelagu,

cał­

administrowanej

zainteresowania

przed

wielkich mocarstw

1958 i rozwiązana w
w

równej

Londynu

tym

t a m t e j s z y m i społecznościami, co

i sfer

mierze

wpływów,

m a być t w o r e m

cztery

Pomysł

odpowiedniej
Nawet

lata

angielskich

antylskich klas

są także

margi­

kampanii

Jamajka.

przedsięwzięcie

finansowania

zakończyło

się

Indii

kolonialnych,

słuszny

funkcje

realizowano

uświadamiającej,
się

zdecydować

bez

kon­

n a to, c z y

(czego domagał się T r y n i d a d ) ,

partnerom

Brytyjczycy mieli przy

kłopotów

Federacja

piastujących

zasadzie

n i e zdołano

wszystkim

później

urzędników

średnich

w

silnym, scentralizowanym

też luźnym, pozostawiającym

sumie

od r e s z t y
stale

Caicos

egzystencji

Kajmanach,

się

administracyjnym.

d o w a n i e n a federację
W

i

T u r k s , a mieszkańcy

r o d z i się p y t a n i e

ekonomicznych.

t y m obstawała

na

ekonomicznie

odgórnie, bez p r z e p r o w a d z e n i a
federacja

prohibicji

t e r e n a c h , po l i k w i ­

się n a chwilę

Turks

podstawy

żółwi"

cienkiej warstwy

aparacie
celów

idei

kosmosu.

była t w o r e m

kretyzacji

byli

dżentelmeni-konfederaci

naiwnej

zatrzymuje

ich pierwotne

na marginesie

nesem wyspiarskiego
Utworzona

na

Kajmany,

zmniejszającego

wyspiarskim

Zachodnich

jak:

„zielonych

uzależnieni

USA. W

dalej?

przegląd, autor

złóż soli n a w y s p a c h

zostali

drobiazgiem

Z

szukać

z eksploatacji

obskuranccy

żerujący

turystyczne k a s y n a gry n a n o w y c h

archipelagami,

Dziewicze.

kowicie

mental­

Hawanie.

szczegółowy

drobnymi

Daremnie

Waszyngtona,

gangsterzy,

b u s i n e s s m a n i organizujący

nymi

rodzaju

społeczny z k o n t y n e n t u . A więc r e a k c y j n i t o r y s i , lojaliści, n i e mogący

się pogodzić
z

tego

i uchodźcy z U S A , którzy u s u w a n i

daleko

idącą

tej o k a z j i

drobnych

fiaskiem.

archipelagów

Większe,

autonomię.

nadzieję

na sce­

antylskich.

mocniejsze

gospo­

darczo człony f e d e r a c j i wyszły z n i e j w postaci odrębnych, niezależnych państewek.
Drobne

wysepki

powróciły

do

statusu

kolonialnego

„obszarów

stowarzyszonych"

z Anglią. N i e w a r t o c h y b a dowodzić, iż s t a n t a k i n i e zadowolił nikogo

i że trwać

w i e c z n i e n i e może.
Poświęcając
następnie w

d w a przedostatnie

rozdziale

końcowym

n a o g r o m zadań g o s p o d a r c z y c h

rozdziały
daje

losom

szereg

niefortunnej

wniosków

federacji,

n a przyszłość.

Lewis

Wskazuje

i p o l i t y c z n y c h , j a k i stanął p r z e d rządzącymi w I n ­

diach Zachodnich kolorowymi elitami politycznymi.
P o w ą t p i e w a równocześnie w możliwość i z o l o w a n i a
od

udziału w e władzy, co d o t y c h c z a s

szańców. W i d z i

udawało

s z e r o k i c h m a s murzyńskich

się m i e j s c o w y m

n y c h archipelagów w d z i s i e j s z y m świecie konfliktów g l o b a l n y c h .
modelu

gospodarczego n o w y c h

kubański

i portorykański.

Omawia

wpływ

Stanów

Zjednoczonych

ców, n a w y t w a r z a n i e

przyszłością

nie tylko

na

osobowości i c h mieszkań­

się w r e s z c i e w y k u w a n i e m

nowego oblicza kulturowego

z ślepym naśladownictwem w z o r ó w a n g i e l s k i c h . C z y w

tacie n i e nastąpi t u z k o l e i równie bezmyślna
najjaskrawszych

wybór

zasadzie d w a :

się i c h n o w e j mentalności.

zajmuje

tylów po z e r w a n i u

mie­

tropikal­

Dyskutuje

państwowości, p r z y c z y m rozważa w

gospodarkę Antylów, lecz i n a kształtowanie się n o w e j
Obszernie

oligarchiom

trudności w z n a l e z i e n i u o d p o w i e d n i e g o m i e j s c a d l a t y c h

formach?

związków

amerykanizacja

N a k o n i e c s w o i c h rozważań L e w i s

między poszczególnymi

archipelagami

An­
rezul­

mentalności w
zastanawia

jej

się n a d

a n t y l s k i m i oraz

nad

�333

RECENZJE

perspektywami
Tam

bowiem

i kulturalnego

bliższych kontaktów tego o b s z a r u
widzi

źródło i

gwarancję

z krajami

niezależnego

młodych narodów z b a s e n u

Morza

bytu

Ameryki

Karaibskiego.
Leszek

ANDRZEJ
stwowy

ZAJĄCZKOWSKI,

Instytut Wydawniczy,

Muntu

Warszawa

dzisiaj.

Łacińskiej.

społeczno-politycznego

Studium

Dzięgiel

afrykanistyczne,

1970, ss. 184. S e r i a :

Pań­

Biblioteka

Myśli

literaturze

afry-

Współczesnej
Muntu

—

w

językach

Bantu

—

znaczy:

człowiek.

Ale

w

k a n i s t y c z n e j słowo to m a również inną treść. U ż y w a n e jest j a k o określenie osobo­
wości afrykańskiej. W t y m też s e n s i e używa go autor.
A n d r z e j Zajączkowski jest a u t o r e m w i e l u p u b l i k a c j i dotyczących k u l t u r y l u ­
d ó w A f r y k i . Treścią o m a w i a n e j t u p o z y c j i j e s t z d e r z e n i e k u l t u r n a „Czarnym
L ą d z i e " — m i e j s c o w e j p l e m i e n n e j z n a p ł y w o w ą europejską, a po części też a r a b ­
ską. P r o c e s ó w nastąpił w A f r y c e w w i e l u d z i e d z i n a c h k u l t u r y i działalności l u d z ­
k i e j , a jego e f e k t y są różnorodne. P r z e t o autor stanął p r z e d koniecznością w y b o ­
r u p e w n y c h zagadnień, k o s z t e m zrozumiałego pominięcia i n n y c h . P r o b l e m e m p o d ­
d a n y m rozważaniom i szczegółowej a n a l i z i e są w i e r z e n i a . W tej b o w i e m d z i e d z i ­
n i e życia l u d z k i e g o f u n k c j o n a l n e zależności z d e r z e n i a k u l t u r o w e g o są n a j b a r d z i e j
w i d o c z n e , a d l a A f r y k i n a j b a r d z i e j też c h a r a k t e r y s t y c z n e .
1

Część dotycząca A f r y k i p i e r w o t n e j p o t r a k t o w a n a j e s t nieco krócej od następ­
n y c h rozdziałów. W y d a j e się, że Zajączkowski wyszedł t u ze słusznego założenia,
iż po pozycję sięgnie c z y t e l n i k w p r o w a d z o n y już w p r o b l e m y a f r y k a n i s t y k i , m a ­
jący podstawową chociaż orientację. N i e u n i k a j e d n a k a u t o r
przedstawienia
w krótkim z a r y s i e istoty i filozofii k u l t u r y p l e m i e n n e j . J e s t to p u n k t o d n i e s i e n i a
do p r z e d s t a w i e n i a p r o c e s u z m i a n . I t u oczywiście r z e c z k o n c e n t r u j e się n a w i e ­
r z e n i a c h . O s a d z o n e są one w n i e z w y k l e i s t o t n y m kontekście społecznym — z n i e ­
go b o w i e m wyrastają i odgrywają zasadniczą rolę w życiu Afrykańczyków, c z y
to dotyczyć będzie s f e r y k u l t u r y , e k o n o m i i , p o l i t y k i , c z y życia r o d z i n n e g o .
W sferę k u l t u r y p i e r w o t n e j włącza Zajączkowski również I s l a m afrykański.
R z e c z jest s p o r n a . J a k o cezurę czasową p r z y j m u j e autor początki p e n e t r a c j i e u ­
r o p e j s k i e j , która wniosła w z o r y całkowicie n i e p r z y s t a w a l n e do t y c h , które istniały
l o k a l n i e (poczynając od X V I w.). T r z e b a przecież stwierdzić, że i I s l a m jest religią
do A f r y k i importowaną. Można b y więc przesunąć granicę c z a s u zetknięcia się
k u l t u r p l e m i e n n y c h z w p ł y w a m i zewnętrznymi do z n a c z n i e wcześniejszego o k r e ­
s u (ок. X w.), t y m b a r d z i e j że pod n a c i s k i e m I s l a m u rozpadły się „czarne" p a ń ­
s t w a s a w a n n o w e j części S u d a n u Z a c h o d n i e g o . Jednakże, m i m o wątpliwości, właści­
w e jest c h y b a p o t r a k t o w a n i e I s l a m u t a k , j a k c z y n i to autor, a więc j a k o o k r e s u
przejściowego między „czystą" kulturą plemienną, a późniejszymi z m i a n a m i . R o z ­
p a d b o w i e m o w y c h królestw był w y n i k i e m e k s p a n s j i r a c z e j p o l i t y c z n e j niż r e l i g i j ­
nej państw A f r y k i Północnej. C o ważniejsze, I s l a m został przyjęty z a s a d n i c z o b e z ­
k o n f l i k t o w o k o l e j n o p r z e z Ghanę ( X I w.), M a l i i S o n g h a j ( X V w.), a także n a
w s c h o d n i m wybrzeżu A f r y k i — choć t a m p r o c e s przebiegał i n a c z e j , b o w i e m w b r a -

A . Z a j ą c z k o w s k i , Plemię, rasa, socjalizm,
W a r s z a w a 1965; Pierwotne
re­
ligie czarnej
Afryki,
W a r s z a w a 1965; Aszanti-kraj
złotego tronu, W a r s z a w a 1963;
Niepodległość
Konga
a kolonializm
belgijski,
W a r s z a w a 1968.
1

�334

RECENZJE

ku

scentralizowanych

organizmów

państwowych

Arabowie

starali

się

narzucić

dominację n i e t y l k o religijną, ale polityczną i gospodarczą.
W k u l t u r z e p l e m i e n n e j każda społeczność miała swój p a n t e o n b o g ó w i duchów,
różny od p a n t e o n u l u d ó w sąsiednich. Łączyło się to ściśle z filozofią
nowiło

motywację

wieństwa,

a

do wyjaśnienia

nawet

ograniczając

rodzaju

jej barierami

istniejącej

gospodarki.
rasowymi,

struktury

Islam

zaś

głosił

niższego rzędu. Był też a t r a k c y j n y d l a w a r s t w y
wości c e n t r a l n e g o

zarządzania, łącząc f u n k c j e

—

Kanony

wiary

wspólnotę

e t n i c z n y m i a n i państwowymi.

m a c h mógł zmieścić się p a n t e o n p l e m i e n n y , s p r o w a d z o n y

państwowymi.

grupy

były

pokre­

religii, n i e
W

jego r a ­

wszakże do r o l i d u c h ó w

rządzącej, d a w a ł b o w i e m

religijne

bowiem

możli­

z podporządkowanymi

zarazem

kanonami

pojęć r e l i g i j n y c h i państwowych

im

postępowania

w życiu c o d z i e n n y m . T o było zgodne z z a s a d a m i wierzeń p l e m i e n n y c h . C o
liczne kategorie

i sta­

społecznej, więzi

prawda,

n i e były i d e n t y c z n e z

afrykań­

s k i m i , a l e rysowało się w i e l k i e podobieństwo polegające n a d o m i n a c j i r e l i g i i w c a ­
łej k u l t u r z e .
Zasadnicze

zmiany

przyniosło

w p i e r w s z y m okresie swojej
na

chrześcijaństwo.

Akcję

Hiszpanie w Dahomeju,

dopiero

pojawienie

się

Europejczyków.

p e n e t r a c j i próbowali o n i nawracać miejscową
misyjną

prowadzili

Portugalczycy

w

Kongo

Już

ludność

i

Angoli,

F r a n c u z i n a W y b r z e ż u Kości Słoniowej i w S e n e g a l u . P o ­

c z y n a n i a te skończyły się j e d n a k

fiaskiem, a jedynym

i c h efektem

zostały

tylko

p e w n e e l e m e n t y l i t u r g i c z n e (np. s y m b o l krzyża) w t u b y l c z y m f o l k l o r z e . N i e l e p s z e
wyniki

przyniosła

Dopiero
stawy

do

podjęcia

w o d o w a ł rozkład
c z y posługiwał
(Francuzi),
mie

działalność

misyjna

w

X V I i X V I I w. w

Afryce

Wschodniej.

o k r e s trwałej k o l o n i z a c j i , n a co z w r a c a uwagę Zajączkowski, dał
zorganizowanej

i planowej

dotychczasowych

się metodą

preferował

bezpośredniego

akcji

misyjnej.

s t r u k t u r społecznych i to niezależnie

rządów

pośrednich

( B r y t y j c z y c y ) , dążył

paternalizm

(Belgowie),

czy wreszcie

i dyktatorskiego

zarządzania

(Niemcy,

pod­

Kolonializm

spo­

od tego,

do a s y m i l a c j i

występował

w

Portugalczycy).

for­
Autor

słusznie podnosi t u różnice między różnymi o d m i a n a m i k o l o n i a l i z m u , gdyż w
dym

z t y c h rozwiązań z d e r z e n i e k u l t u r o w e

inne formy
jednak

zewnętrzne i choć prowadziło do z a s a d n i c z o p o d o b n y c h

obecnie

z perspektywy

c z a s u można

s t r u k t u r a c h społecznych, p o s t a w a c h

każ­

przebiegało nieco i n a c z e j , przybierało
dostrzec

efekty

rezultatów, to

tego w

odmiennych

i p o l i t y c e wewnętrznej poszczególnych

państw

afrykańskich.
W
przez

każdym

bądź

pozbawienie

razie

nastąpiła

i c h efektywności

dewaluacja

autorytetów

działania. I c h m i e j s c e

m i n i s t r a c j a . Wiązała się z t y m z m i a n a w z o r ó w o s o b o w y c h
przypadkach

podsuwano-

Afrykańczykom

nowe

zasady

s p r z e c z n e z d o t y c h c z a s o w y m i pojęciami życia zbiorowego,
Afrykańczycy
zburzyła
wilizacja
postaw:

wrogo

dotychczasowe,
przynosiła

odnosili

plemiennych,

zajęła

interesujące

i

życia. Z

przydatne

i gospodarczych. W

obu

życia

indywidualnego,

komunalnego.

drugiej

elementy

jako

tej, która

strony europejska

kultury.

Stąd

cze c z y n n i k i e m jest t u f a k t , że w
o s t a t n i a jest o b e c n i e

W

Afryce

postaw

t u książki. W a ż n y m j e s z ­

Europie n a u k a oddzielona

zindywidualizowana.

z religią — obie spotykają się w

omawianej

cy­

dwoistość

od niechęci do naśladownictwa i prób a d a p t a c j i . T a a m b i w a l e n c j a

jest n i e z w y k l e i s t o t n a w d a l s z y c h w y w o d a c h

to
ad­

się do a d m i n i s t r a c j i k o l o n i a l n e j ,

uświęcone t r y b y

a

kolonialna

jest od r e l i g i i , a t a

t r a d y c y j n i e n a u k a zbiega

się

m a g i i . Z t y m i trudnościami zetknęło się c h r z e ­
2

ścijaństwo, które, a b y mogło być przyjęte, musiałoby objąć

sferą s w e j

działalno­

Magia,

i

ści całe życie Afrykańczyka, aż do d r o b n y c h poczynań:
2

ligia,

A u t o r z g a d z a się t u z poglądami B . M a l i n o w s k i e g o ,
[w:] Szkice z teorii kultury, W a r s z a w a 1958.

nauka

re­

�335

RECENZJE

T u kryje

się z a s a d n i c z a różnica między chrześcijaństwem,

miennymi. Pierwsze

jest uniwersalne

(Islam tylko otwarty),

a wierzeniami

drugie

ple­

etnocentryczne,

zaliczające do s w o i c h t y l k o l u d z i związanych r z e c z y w i s t y m c z y choćby

ideacyjnym

pokrewieństwem. A l e też chrześcijaństwo utożsamiano z siłą magiczną, dzięki któ­
r e j uzyskać będzie można d o b r a z i e m s k i e i władzę, znajdujące
łych. Stąd dosyć l i c z n e nawrócenia
wrócenia, które o d b y w a ł y

o powierzchownym

się n i e t y l e

d l a przyjęcia

się w rękach

bia­

wszakże c h a r a k t e r z e .
nowej

wiary,

Na­

ile dla

przy­

jęcia „europejskości".
Nowością, którą w p r o w a d z a Zajączkowski w d o t y c h c z a s o w e

rozważania n a t e ­

m a t wierzeń p l e m i e n n y c h i działalności chrześcijaństwa w A f r y c e , j e s t w p r o w a d z e ­
nie różnicy między akcją misyjną kościoła k a t o l i c k i e g o , a kościołów p r o t e s t a n c k i c h .
Różnicy wynikającej z odrębnych filozofii t y c h d w u odłamów chrześcijaństwa i j a k
się p r z e k o n u j e m y

stanowiącej istotny w y z n a c z n i k p o w o d z e n i a

akcji misyjnej i two­

r z e n i a się afrykańskich kościołów s y n k r e t y c z n y c h . N i e c h o d z i o liczebność
ceń, chociaż autor w s p i e r a
Protestantyzm
członków
ma

swoich

preferuje

w i a r ę intelektualną,

opartą

s e k t i kościołów. K a t o l i c y z m działa

o indywidualne

emocjonalnie,

komunalności

był on bliższy Afrykańczykom,

(Francja, Belgia, Portugalia),

D l a tej

swo­

stąd z n a c z n i e l i c z n i e j s z e n a w r ó ­

c e n i a n a k a t o l i c y z m i to n i e t y l k o w k o l o n i a c h a d m i n i s t r o w a n y c h
tolickie

odczucia

i , co ważne,

c h a r a k t e r zbiorowego, g r o m a d n e g o współuczestnictwa w w i e r z e .

jej

nawró­

s w o j e w y w o d y również d a n y m i s t a t y s t y c z n y m i .

przez kraje k a ­

l e c z również w posiadłościach

brytyjskich.

A t o l i przyjęcie chrześcijaństwa n i e wynosiło a u t o m a t y c z n i e n a o c z e k i w a n e
żyny

społeczne. Rodziły

się z a t e m

wśród

nawróconych

postawy

i chęć wyjścia z i m p a s u . Doprowadziło to do p o w s t a n i a

w Afryce

wymienia

dwa

zasadnicze

Kościoły etiopiańskie w y w o d z ą
stąd, iż E t o p i a stała się w

typy

tych

się z m i s j i

Afryce

się od m a c i e r z y s t y c h kościołów

kościołów:

etiopiańskie

i

oderwały
orga­
sym­

prorok

hierarchię

i c h jest luźna i powstały z sekt, którym początek

dał

i założyciel z a r a z e m , a jednocześnie m e s j a s z . Kościoły syjońskie bliższe są

katolicyzmowi,
Oba

własną

pochodzi

te

i

teokracji. Organizacja

tworząc

Zającz­

nizację. Kościoły syjońskie biorą swą nazwę od góry S y j o n w P a l e s t y n i e —
bolu

europejskich,

niezależności. Kościoły

syn­

syjońskie.

protestanckich, a i c h nazwa

symbolem

ale

kościołów

k r e t y c z n y c h , będących melanżem wierzeń m i e j s c o w y c h z chrześcijaństwem.
kowski

wy­

frustracyjne,

bardziej

wszakże mają

plebejskie

od

etiopiańskich,

które

gromadzą

raczej

c h a r a k t e r r a s i s t o w s k i , totalnie antybiały. J a k podkreśla

Afrykańczycy n i e j a k o

elitę.
autor,

odbierają B o g a białym, p r z e z których był on — C z a r n y

— skradziony Murzynom.

Bóg

J e s t to więc w m n i e m a n i u obu kościołów powrót do s p r a ­

wiedliwego stanu pierwotnego.
Szczupłość m i e j s c a każe Zajączkowskiemu

przeanalizować k i l k a t y l k o

wybra­

n y c h s y n k r e t y c z n y c h r e l i g i i . Są t o : d e i m a , h a r r y z m , k i m b a n g i z m , m p a n d y z m i K o ś ­
ciół C h r y s t u s a w
i

syjońskich.

z

Republiki

Afryce.

Szkoda

Południowej

szczególne f o r m y
Omawiając

Przykłady

może,

że

Afryki,

afrykańskich
różnorodne

te dotyczą

autor

t a k kościołów

n i e uzupełnił

gdzie

szczególna

działalności

jak

przykładami

polityczna

zasługujących

kościołów

słusznie zauważa, że nastąpiło z d e r z e n i e k u l t u r o w e

etiopiańskich

przeglądu

struktura

kościołów, n a p e w n o

efekty

tego

na

zrodziła

uwagę .
8

synkretycznych,

autor

między Europą a Czarną

Afry­

ką, A m e r y k ą Południową i Północną, Australią i Oceanią. N a t o m i a s t

zderzenia nie

Zainteresowanych
odsyłam do interesującej
p r a c y , której
autorem
jest
s z w e d z k i pastor, B . G . M . S u n d к 1 e r , Bantu Prophets
in South
Africa,
Oxford
U n i v e r s i t y P r e s s , 1964, który w y l i c z a aż d w a tysiące s y n k r e t y c z n y c h kościołów
afrykańskich.
3

�336

RECENZJE

było między Eurotpą a Azją, gdzie — w e d ł u g Zajączkowskiego — m a m y do c z y n i e ­
n i a ze z j a w i s k i e m
na

t u autor

dyfuzji

i wzajemnych

o podstawowej

zasadzie,

mułując tę kwestię co p r a w d a

w

rozwoju,

z drugiej

—

podniósł

wcześniej

Przypomi­

Pitt-Rivers, for­

i n n y c h słowach, że z d e r z e n i e

p u j e t a m , gdzie z j e d n e j s t r o n y m a m y
stopniu

w p ł y w ó w przekształcających.

którą

kulturowe

nastę­

do c z y n i e n i a z kulturą stojącą n a w y s o k i m

z kulturą

pierwotną .

Takiego

4

właśnie

przykładu

dostarcza A f r y k a .
Analizując

obecny

s t a n r z e c z y , daje

a u t o r przegląd listów, napływających

r e d a k c j i afrykańskich c z a s o p i s m . N i e i c h treść jest i s t o t n a — t a często b y w a
Listy

te n a t o m i a s t

zwierciedlają
opartej

stanowią

obiektywnie

o dotychczasowe

d l a Zajączkowskiego

istniejące

wzory

postawy:

do

błaha.

c e n n y materiał b a d a w c z y .

zachwianie

kultury, a zarazem brak

stabilizacji

przyswojenia

Od­

społecznej
sobie

war­

tości n o w y c h .
rolę

tajnych

związków w t w o r z e n i u się i działalności kościołów s y n k r e t y c z n y c h . T a j n e

Tu

znów

bractwa

istniejące w
czy nawet

uwaga.

Autor

zbyt

kulturze plemiennej

chyba

marginesowo

często b o w i e m

kościoły, a obejmując

swoim

potraktował

ulegają

wpływem

przekształceniu w

kilka,

czy nawet

sekty

kilkanaście

p l e m i o n przyczyniają się, wychodząc od jedności r e l i g i i , do t w o r z e n i a się wspólnot
narodowych,
bene

daje

ponadplemiennych

miejscowym

w

politykom

poszczególnych
niebagatelny

krajach

atut

afrykańskich,

do ręki

co

nota

•— przeciwdziałanie

s e p a r a t y z m e m p l e m i e n n y m rozsadzającym państwo. P r z y k ł a d ó w dostarczyć t u m o ­
że G a b o n ,

Kamerun, Tanzania. Problem

opracowania.
nych

W

struktur

wszystkich
Praca

ten wydaje

każdym bądź r a z i e , j a k p o i n t u j e
społecznych,

wartości

które

następuje

funkcjonalnych

Zajączkowskiego

stanowi

w

w

zderzeniu

dawnych

więc

się godny u w a g i

Zajączkowski:
układach

pewne

nowum

i

szerszego

„zniszczenie

kultur,

nie

strukturowych".
w

polskiej

literaturze

a f r y k a n i s t y c z n e j , p o d n o s i też k w e s t i e ogólne, które właśnie t e r a z w y m a g a j ą
cenia n a nie uwagi,

a to z d w u p o w o d ó w :

proces

daw­

unicestwia

przemian

dzieje

się

zwró­

obecnie,

w n i o s k i zaś są n a t y l e g e n e r a l n e , że w części t e o r e t y c z n e j mogą być o d n i e s i o n e n i e
tylko

do A f r y k i ,

służąc

etnologom,

socjologom

i

religioznawcom.
Marek

E R I C R. W O L F ,
J e r s e y 196S

Peasants, Foundations

P r a c a E r i c a R . W o l f a została w y d a n a
publikującej
turowej,

of M o d e r n

w

Arpad

Anthropology

amerykańskiej

Series,

serii

antropologicznej
fizycznej i k u l ­

a r c h e o l o g i i i językoznawstwa. J e s t to p r a c a omawiająca
nurcie stosunkowo

warstwy

młodych

społecznościami r o l n i c z y m i j a k o

w

sposób s y n t e ­

chłopskiej n a całym świecie. Mieści

zainteresowań

częściami b a r d z i e j

antropologii

amerykańskiej

złożonych społeczeństw.

n i a te zostały zapoczątkowane p r z e z p r a c e amerykańskiego antropologa
d a dopiero po I I w o j n i e
a

społeczeństwem

zindustrializowanym.

G . P i t t - R i v e r s , The effect
lisation, L o n d y n , t. 27: 1929.
4

Bada­

R. Redfiel-

światowej.

A u t o r określa chłopów j a k o tę część ludzkości, która stoi między
plemieniem

New

p o z y c j e w y b i t n y c h naukowców z z a k r e s u antropologii

t y c z n y i ogólny kulturę i p r o b l e m y
się o n a w

Kowalski

on native

Kategorię

prymitywnym

chłopów

r a c e s of c o n t a c t with

odróżnia

European

civi­

�RECENZJE

¿37

od p r y m i t y w n y c h k o p i e n i a c z y i n o w o c z e s n y c h farmerów p r z e d e w s z y s t k i m c h a r a k ­
ter powiązań z s z e r s z y m układem społecznym. Chłopi wyodrębnili się ze społe­
czeństw p r y m i t y w n y c h , w których j e s z c z e każdy p r o d u c e n t k o n t r o l u j e środki p r o ­
d u k c j i włącznie ze swoją pracą, a w y m i a n a nadwyżek w d o b r a c h i usług jest b e z ­
pośrednia i e k w i w a l e n t n a . B r a k też w t y c h społeczeństwach powiązań z s z e r s z y m
układem społecznym, stanowią one w p e w n y m sensie całość zamkniętą.
Chłopi zajmujący się uprawą zbóż i hodowlą zwierząt są z a w s z e częścią b a r ­
dziej złożonego społeczeństwa, w r a m a c h którego przekazują nadwyżki grupie r z ą ­
dzącej i i n n y m g r u p o m n i e uprawiającym z i e m i . F a r m e r ó w n a t o m i a s t autor o k r e ­
śla j a k o kategorię l u d z i prowadzących d o c h o d o w e przedsiębiorstwa rolne, dobrze
zorientowane rynkowo.
Chłopi tworzą więc fazę w e w o l u c j i społeczeństwa ludzkiego, j a k k o l w i e k droga
e w o l u c j i m a bardzo różne w a r i a n t y . W z a k r e s t e r m i n u „chłopi" wchodzą w p r a c y
W o l f a społeczeństwa współczesne i h i s t o r y c z n e E u r o p y z a c h o d n i e j i środkowej,
północnej A f r y k i , I n d i i , C h i n oraz A m e r y k i Środkowej. Przykładami z t y c h t e r e ­
n ó w o p e r u j e autor, przyznając i m j e d n a k różnorodność w a r i a n t ó w w obrębie
j e d n e j f a z y e w o l u c j i i różne w n i e j z a a w a n s o w a n i e .
Rozdział p i e r w s z y p r z y n o s i ogólną charakterystykę chłopów j a k o g r u p y s p o ­
łecznej i wyszczególnia j e j s p e c y f i c z n e c e c h y . C h a r a k t e r y s t y c z n e d l a tej g r u p y
są n i e t y l k o r e l a c j e w y m i e n n e , s y m e t r y c z n e , występujące i u k o p i e n i a c z y , l e c z
także a s y m e t r y c z n e r e l a c j e zwierzchności, a m i a n o w i c i e płacenie grupie rządzącej
różnego r o d z a j u d a n i n w n a t u r z e , p r a c y l u b pieniądzach. P o w s z e c h n y m , choć n i e
j e d y n y m , ośrodkiem władzy z w i e r z c h n i e j n a d chłopami i c e n t r u m w p ł y w u j e s t
miasto.
Najpoważniejszym p r o b l e m e m
d l a g r u p y rządzącej i d l a s i e b i e . w
wytwórczym, l e c z także d o m e m .

chłopów jest właśnie j e d n o c z e s n a
produkcja
obrębie zagrody, która jest n i e t y l k o zakładem

Następne t r z y rozdziały p r a c y przedstawiają t r z y najważniejsze a s p e k t y
chłopów: e k o n o m i c z n o - g o s p o d a r c z y , społeczny i i d e o l o g i c z n o - r e l i g i j n y .

życia

Klasyfikując społeczeństwa chłopskie, a u t o r rozróżnia d w a r o d z a j e ekotypów
chłopskich; p a l e o t e c h n i c z n e i n e o t e c h n i c z n e , według kryteriów sposobu przekształ­
c a n i a e n e r g i i . E k o t y p y p a l e o t e c h n i c z n e są e f e k t e m „pierwszej r e w o l u c j i a g r a r n e j "
n a świecie i polegają n a w y k o r z y s t y w a n i u t y l k o p r a c y l u d z i i zwierząt. N a j b a r d z i e j
p o w s z e c h n e z n i c h to długotrwałe s y s t e m y b e z u g o r o w e z u p r a w ą motykową
i o c z y s z c z a n i e m z i e m i p r z e z p a l e n i e , krótkotrwałe s y s t e m y u g o r o w e z uprawą
sprzężajną pługiem oraz s y s t e m y bezugorowe z ciągłym n a w a d n i a n i e m pól.
E k o t y p y n e o t e c h n i c z n e powstałe po „drugiej r e w o l u c j i a g r a r n e j " c h a r a k t e r y ­
zują się w p r o w a d z e n i e m n o w y c h źródeł e n e r g i i i specjalizacją u p r a w
(sadownictwo,
warzywnictwo,
gospodarka
m l e c z n a ) . J e s t to wyczerpująca k l a s y f i k a c j a społe­
czeństw chłopskich w e d ł u g s t o s o w a n y c h narzędzi, s t o p n i a użytkowania z i e m i w d a ­
n y m c z a s i e oraz długości s e z o n u u p r a w .
W p r a c y p r z e d s t a w i o n e zostały także sposoby z a o p a t r z e n i a gospodarstw chłop­
s k i c h w brakujące d o b r a i usługi oraz w y k o r z y s t a n i e nadwyżek chłopskich p r z e z
różne t y p y własności z w i e r z c h n i e j .
Najbardziej
interesująca część p r a c y , oprócz p r z e d s t a w i e n i a typów r o d z i n
chłopskich i i c h g r u p d o m o w y c h oraz w z o r ó w d z i e d z i c z e n i a , p o d a j e wyczerpujący
i porządkujący podział stosunków społecznych zachodzących w g r u p i e chłopskiej.
A u t o r d z i e l i j e n a jednowięziowe l u b wielowięziowe (według ilości interesów
utrzymujących je), n a d i a d y c z n e l u b p o l i a d y c z n e (według ilości osób biorących
w n i c h udział) oraz n a poziome l u b p i o n o w e ( r e l a c j a : chłopi- chłopi l u b chłopi-niechłopi).
22 — E t n o g r a f i a P o l s k a , X V I / 1

�338

RECENZJE

Ostatni najmniej
wia

funkcję

jący

dopracowany

religii w

charakter

oraz

i jednolity

społeczeństwie
rewolucyjne

pod względem treści rozdział

chłopskim,

ruchy

jej u t y l i t a r y s t y c z n y i

chłopskie

oma­

moralizu-

n a tle sprzyjających

im

wa­

runków.
Wymogi

wydawnictwa,

starającego

się przedstawić

dokumentację

i współczesności n a przykładzie l u d ó w e g z o t y c z n y c h w r a z
czajami,

określiły

w

pewien

sposób p r o f i l

przeszłości

z i c h niezwykłymi

tej p u b l i k a c j i .

Narzuciły

s t r o n y dość ogólny c h a r a k t e r , p r z e z co dostępna jest s z e r s z e m u g r o n u
szczególnie z i n n y c h d z i e d z i n n a u k i , z d r u g i e j
dziej

egzotycznych

kultur, j a k : Indie,

n a mieć pretensję
py Z a c h o d n i e j

o znikome

—

preferencję

Chiny, Z S R R ,

Europa

w

została
oparciu

narzucona

o dużą

ilość

bałkańskich i Włoch, j a k k o l w i e k

w

niej

w

z

bar­
Moż­

przez

dostępną

literatury

literaturę,

antropologicznej

przykładów

praca

amerykańskich

omówieniach

niewątpli­

bowiem

i etnologicznej

ważniejszych

Euro­

mieszczą się one
powstała

przede

s t k i m amerykańskiej, a n g i e l s k i e j i n i e m i e c k i e j . K r a j e s o c j a l i s t y c z n e
są

odbiorców,

przykładów

uwzględnienie w p r a c y terenów współczesnej

a także krajów

także

jednej

średniowieczna.

w ogólnych r a m a c h zakreślonych p r z e z a u t o r a . P r e f e r e n c j a
wie

zwy­

jej z

wszy­

reprezentowane

monografii

radzieckich

l u b w skrótowych artykułach. A u t o r powołuje się n a literaturę opisową i t e o r e t y z u ­
jącą, w y b i e r a z n i e j to, co o d p o w i a d a jego poglądom.
Nietrudno

zauważyć, że poglądy

nizmu

amerykańskiego

jednej

fazy

ewolucji

—

traktuje

autora

mieszczą

on społeczeństwa

społeczeństwa

ludzkiego.

się w

nurcie

chłopskie

Porównuje

neoewolucjo-

jako

należące

społeczeństwa

na

do
róż­

n y c h t e r e n a c h świata z różnych e p o k h i s t o r y c z n y c h , choć s z u k a d l a n i c h w s p ó l n e ­
go m i a n o w n i k a .
ramach

Ewolucja

jednakowa

społeczeństwa l u d z k i e g o ,

d l a poszczególnych

szczegółowe w a r i a n t y .

Warianty

grup

aczkolwiek

społecznych,

w

swych

posiada

ogólnych

jednak

różne,

te można uwzględniać, ale dąży się p r z e d e

wszy­

s t k i m do z n a l e z i e n i a prawidłowości.
Autor

przedstawia

r a k t e r y s t y c z n e oraz
wo

porównywać

obiektywnie
przede

właśnie prawidłowości

systematyzuje

grupy

istniejących

ludzkie

kultury

jej kategorie
wyodrębnione

ekonomicznych

chłopskiej

w

jedną

kategorię

c h a r a k t e r , może służyć l a i k o m w z o r i e n t o w a n i u
formułowaniu

na

ogólny i

cha­

Ma

pra­

podstawie

wyróżników. P r a c a E . R . W o l f a

w s z y s t k i m n a uwagę właśnie ze względu n a swój

pomóc p r z y

i jej cechy

w sposób wyczerpujący.

zasługuje

syntetyzujący

się w t e m a c i e , a e t n o g r a f o m może

ogólnych hipotez w e r y f i k o w a n y c h

Należy też dodać, że układ p r a c y z b u d o w a n y został w

później w

terenie.

sposób k l a r o w n y

i lo­

giczny, a poszczególne rozdziały analizują materiał począwszy od r z e c z y szczegóło­
w y c h , kończąc n a najogólniejszych.
Trudno
kacja

znaleźć pracę tego t y p u

prof. В.

choć o g r a n i c z o n a
stematyzowania
prace

starają

funkcjonujący

w

Gałęskiego: „Socjologia

literaturze

polskiej,

w s i . Pojęcia

t e r e n o w o do o b s z a r u P o l s k i , p o d e j m u j e
podstawowych

się ukazać

pojęć

grupy

społeczność

społecznej,

rolniczą

jako

może

jedynie

ETEL

jaką

odrębny

tworzą
i w

chłopi.

swoisty

Obie

sposób

s y s t e m społeczny.

FÉL, T A M A S

Viking

1966,

próbę wyjaśnienia i u s y ­

Agnieszka

village,

publi­

podstawowe", Warszawa

H O F E R , Proper

Fund Publications

peasants.

in Anthropology

Traditional

life

Bartelska
in a

Hungarian

n r 46, C h i c a g o 1969

• T e r m i n „proper p e a s a n t " o z n a c z a w u s t a c h mieszkańców w i o s k i Átány chło­
pa p r a w d z i w e g o , zasiedziałego, znającego n i u a n s e w i e j s k i e j e t y k i e t y i p r z e s t r z e g a ^
jącego f o r m t r a d y c y j n e g o z a c h o w a n i a . T a c y ludzie tworzą t r z o n węgierskiej w i o s k i

�339

RECENZJE

Átány, w y b r a n e j

do e t n o g r a f i c z n y c h badań t e r e n o w y c h

węgierskiego M u z e u m

Etnograficznego

w

przez dwoje

pracowników

B u d a p e s z c i e właśnie ze względu n a z a ­

c h o w a n e j e s z c z e do tej p o r y e l e m e n t y t r a d y c y j n e , zwłaszcza w f u n k c j o n o w a n i u i n ­
s t y t u c j i s o c j a l n y c h i w z o r ó w stosunków międzyludzkich. W

trakcie

przeprowadza­

n i a badań t e r e n o w y c h (1951-1967) s t a r a n o się zarejestrować p r z e d e w s z y s t k i m s t a n
ówczesnej k u l t u r y w s i .
Obecnie

wydana

praca

stanowi

już

swoisty

dokument

h i s t o r y c z n y , gdyż

ba­

d a n a wieś, t a k j a k nieco wcześniej i n n e w s i e węgierskie, weszła w s t a d i u m
chłopskie

pod

wpływem

wielu

czynników,

szczególnie

r o k u k o l e k t y w i z a c j i i z l i k w i d o w a n i u własności p r y w a t n e j

przeprowadzonej

post-

w 1959

n a r z e c z spółdzielni

pro­

t y l k o w y c i n e k u z y s k a n y c h materiałów, daje

opis

dukcyjnych.
P r a c a opublikowana
i

obejmuje

analizę o r g a n i z a c j i społecznej

rodnych,

żmudnie

obserwacja

gromadzonych

uczestnicząca),

statystycznych

wsi i instytucji lokalnych. Oparta

(dane

źródłach

etnograficznych

historycznych (dokumenty

demograficzne

i ekonomiczne

j e s t n a różno­

(wywiady,

lokalne,

rozmowy,

opracowania)

z Centralnego

Urzędu

oraz
Staty­

stycznego).
Etnograficzne
nie

badania

statystycznie, lecz

terenowe

poprzez

przeprowadzane

dokładną

analizę

były

w

obrębie

współczesnego

jednej

życia

wsi

i historii

dwóch r o d z i n , u których a u t o r z y z a m i e s z k i w a l i p r z e z t e n cały c z a s . Materiały z e ­
brane

w t e r e n i e obejmowały

Autorzy

swą tematyką całokształt k u l t u r y w s i .

s t a r a l i się zrobić

k u l t u r o w y c h , podać

całościowy

i szczegółowy opis t y c h elementów, a t y m s a m y m odkryć i c h w z a j e m n e

analizę

elementów

powiązanie

i strukturalną współzależność. Udało się i m to w pełni w części traktującej

o sie­

ci stosunków społecznych a omawiającej krzyżujące się podziały w e w n ą t r z w s i w e ­
dług g r u p w i e k u , sąsiedztwa zagród i pól, stosunków pokrewieństwa,

powinowac­

t w a i k u m o s t w a . W r a z z częścią o r o d z i n i e i podziale ról w j e j obrębie o r a z

ana­

lizą zależności

inte­

resującą

poszczególnych

i przejrzystą

warstw

społecznych

partię p r a c y . Z g o d n i e

stanowi

z założeniami

ona najbardziej
etnografii

jako

o człowieku i jego k u l t u r z e , p o p r z e z sieć stosunków społecznych, a u t o r z y
jednostkę

i jej

szerszych

układów, j a k targi, służba

Bardziej

r o z l i c z n e powiązania

w

obrębie

wojskowa,

wioski

i poza

obowiązki

pobieżnie i s c h e m a t y c z n i e p r z e d s t a w i o n e

nią

nauki

ukazują

(stosunek

do

obywatelskie).

są n a t o m i a s t i n s t y t u c j e l o ­

kalne, stosunkowo

słabo u k a z a n o i c h przecież żywy związek ze społecznością

skową i w z a j e m n e

powiązania.

A u t o r z y p r z e d s t a w i l i s a m s z k i e l e t i n s t y t u c j i , i c h historię, z a s a d y

wio­

funkcjonowa­

n i a , n i e j e s t to j e d n a k a n a l i z a r z e c z y w i s t e j i c h działalności. W y d a j e się, że a k u r a t
ta część p r a c y o p a r t a została n a w y w i a d a c h
m e n t a c h l o k a l n y c h bez odwołania

z działaczami i h i s t o r y c z n y c h d o k u ­

się do o p i n i i całej

społeczności.

Należy przyznać, że układ p r a c y j e s t s k o m p o n o w a n y
stawia

jednostkę i j e j u c z e s t n i c t w o w

poprzez różne u g r u p o w a n i a ,
Jakkolwiek

praca

koleń. A u t o r z y
społecznej

rodzinnego

kręgu,

i n s t y t u c j e , l o k a l n e t a r g i , po n a j s z e r s z y — cały k r a j .

dąży do p r z e d s t a w i e n i a

opisu

s t a r a się jednocześnie pokazać z m i a n y zachodzące w
n i e umieszczają

s o w y c h , lecz rejestrują

w sposób logiczny, p r z e d ­

życiu od n a j m n i e j s z e g o

uzyskanego

funkcjonalnego

kultury wsi,

obrębie t r z e c h o s t a t n i c h p o ­

materiału w

trzech przekrojach

t y l k o niektóre z m i a n y w r a m a c h jednego m o d e l u

o s t a t n i c h pięćdziesięciu l a t . U k a z a n i e zachodzących z m i a n powiodło

zresztą b a r d z i e j

w

rozdziałach przedstawiających

opis

instytucji,

w

cza­

kultury

których

się
jed­

n a k a n a l i z a współzależności n i e została w pełni u k a z a n a .
Oczywiście n i e można robić z tego zarzutów a u t o r o m , którzy, j a k k o l w i e k

ob-

�340

RECENZJE

serwowali
przede

i rejestrowali

wszystkim

zachowanej

do

zmiany

zachodzące

stworzenia

opisu

by

sądzić,

że

praca

byłaby

społeczna, i n s t y t u c j e ) monografią
Viking

magało
dla

i ich rezultaty,

tradycyjnej

Fund

angielskich

i

w

klasyczną

wyodrębnionej

Publications,

to u m i e s z c z e n i a

d l a której

publikacji

amerykańskich

etnografii

jednoproblemową

specjalnie

rozszerzonych

odbiorców

z

została

wiadomości

zakresu

gdyby nie

napisana.

historii

Węgier,

historii

oraz t e m a t y k i i

s t a r a l i się uczynić obraz k u l t u r y węgierskiej

społeczeństw

pierwotnych),

używając

Wy­

informacyjnych
pro­

układu

zrozumiałym d l a

odbiorców wykształconych w i n n e j t r a d y c j i badań e t n o g r a f i c z n y c h
wszystkim

(organizacja

węgierskiej, co m i e j s c a m i rozbiło logikę wewnętrznego

rozdziałów. A u t o r z y

łecznej

dążyli

chłopskiej

społeczności w i e j s k i e j ,

chłopstwa węgierskiego i s p e c y f i k i s y s t e m u pańszczyźnianego
blematyki

kultury

do tej p o r y w b a d a n e j w s i , a s z y b k o ginącej.

Można
potrzeby

współcześnie

i analizy

(badanie

także terminów

przede

antropologii

(lineaż, ród), co, choć konieczne, niszczyło częściowo specyfikę

spo­

węgierskich

układów k u l t u r y chłopskiej.
Autorzy

s t a r a l i się wydobyć z j e d n e j

ne w s i u w a r u n k o w a n e

strony cechy specyficzne

tradycją historyczną, a z d r u g i e j

i czysto l o k a l ­

— cechy bardziej

ogólne,

p e w n e prawidłowości dotyczące w s i sąsiednich, r e g i o n u i całego k r a j u , a b y
rzyć możliwość
szerzonych

studiów porównawczych. Udało się i m to w

wiadomościach

ogólnych

n y c h o ludności, s k r u p u l a t n i e

zestawiających

Przy czytaniu pracy nasuwa
stosunkowo

o wsi, jej rolnictwie

pełni

tylko

i danych

roz­

podobieństwa i różnice.

się p y t a n i e , c z y słuszny był w y b ó r do badań w s i

zamkniętej, i z o l o w a n e j ,

b o w i e m Átány j a k o wieś chłopska i kalwińska

i s i l n e p o c z u c i e odrębności n a zewnątrz. T r u d n o
d l a najbliższego

stwo­

demograficz­

w o t o c z e n i u k a t o l i c k i c h , częściowo s z l a c h e c k i c h , w y t w o r z y ł a s w o i s t y
tatywną

w

regionu

konserwatyzm

ją j e d n a k nazwać wsią

l u b całych W ę g i e r

współczesnej

reprezen­

doby.

Stanowi

o n a r a c z e j przykład w s i opóźnionej w s t o s u n k u do procesów zachodzących w m i ­
krostrukturze.

Natomiast

przedstawia

(według

oceny

autorów)

typ

reprezenta­

t y w n y d l a s y s t e m u t r a d y c y j n e j k u l t u r y w s i węgierskiej.
Niewątpliwie

jednak

pozwala,

ze względu

pewnych

bardziej

organizacji

drobiazgowe

na

mniejszą

ogólnych

wniosków

na

temat

mieści się w

Monografie

polskie

n a gruncie

tradycyjnego

mechanizmów

na

typu

wysunięcie

funkcjonowania

światowej
kultury

tworzono
wsi

i

monografie

badań

etno­

środkowej, dlatego też można

polskim.

powstawały

i zainteresowań n a u k o w o - b a d a w c z y c h .
kształt

wioski

czynników,

n u r c i e współczesnych

n i e t y l k o węgierskiej, ale także całej E u r o p y

szukać j e j o d p o w i e d n i k a

nie

jednej

działających

społecznej.

P r a c a węgierskich etnografów
grafii

badanie

ilość

na

gruncie

ruchów

społeczno-politycznych

W r a m a c h i n s t y t u c j i n a u k o w y c h po I I
wielotematyczne,

jednotematyczne,

spoglądające

starające
na

się

wieś

ukazać

poprzez

woj­
cało­
jeden

problem.
Spośród t y c h p r a c j e d n o p r o b l e m o w e m o n o g r a f i e ośrodka łódzkiego zbliżone są
do t y p u m o n o g r a f i i
węgierskiej p r z e z swą problematykę społeczną, ujmowaną
w f u n k c j o n a l n y m opisie. Z k l a s y c z n y c h już m o n o g r a f i i Stare
i Nowe
Siołkowice
— p r a c a z b i o r o w a pod k i e r u n k i e m M . Gładysza s t a w i a sobie t e n s a m c e l , co p r a ­
c a autorów węgierskich, a m i a n o w i c i e możliwie j a k najpełniejsze ujęcie w s p ó ł ­
czesnego o b r a z u k u l t u r y j e d n e j w s i . W obu p r a c a c h s t a r a n o się n i e t y l k o o z a r e j e ­
s t r o w a n i e poszczególnych faktów k u l t u r o w y c h , lecz także o w y k r y c i e działających
mechanizmów i p r z e d s t a w i e n i e
z m i a n zachodzących n a w s i w obrębie t r z e c h
o s t a t n i c h pokoleń.

�341

RECENZJE

Wniosek

Hofera

o

zmem i tendencjami
w

związku

homogeniczności

do i z o l a c j i p o k r y w a

jej ostatniej pracy

spodarczo-społecznej

z

konserwaty­

się ze spostrzeżeniami D .

Markowskiej

o rodzinie wiejskiej

(religijnej)

na Podlasiu,

w s i homogenicznych

wsi

dotyczącymi

izolacji go­

religijnym,

społecznym

pod względem

i „otwartości" w s i h e t e r o g e n i c z n y c h .
Praca

ta pozwala

a dla etnografa

czytelnikowi

zapoznać

się

z

tradycyjną

kulturą

Węgier,

może służyć j a k o j e d e n ze w z o r ó w dobrze p r z e p r o w a d z o n e j

ana­

l i z y o r g a n i z a c j i społecznej w s i .
Agnieszka

F R A N K M . M I F S U D , Customary

Land

Law

in Africa,

Bartelska

F A O Legislative Series,

R o m e 1967, No. 7, ss. 96
Wydarzenia
stwom,
od

ostatnich

pozostawiając

państw

lepiej

raźną przewagą

lat

je

przyniosły

jednak

rozwiniętych.

Współczesna

umocnienia i rozwoju
celu

cji

jest

afrykańskim

udział w

Afryki

przebadanie

cechuje

wytwarzaniu

się

istniejącego

A f r y k i . Poznanie i opracowanie

na­

drogą

produk­

do osiągnięcia z a ­

zwyczajowego

zadecydować

wy­

dochodu

i najszybszą

środków prowadzących

pozwalających

pań­

gospodarczym

młodych afrykańskich państw będzie podwyższenie

może materiałów

gospodarczej

wielu

uzależnieniu

źródłem e k s p o r t u . Najprostszą

c j i r o l n i c z e j , a j e d n y m z ważniejszych
dostarczyć

w

gospodarka

r o l n i c t w a , które m a główny

rodowego i jest p o d s t a w o w y m

mierzonego

niepodległość

niejednokrotnie

prawa

rolnego,

o metodach

zwyczajowych

praw rolnych m a

t u szczególne z n a c z e n i e , ponieważ niemożliwe j e s t o p i e r a n i e się p e r a n a l o g i a m
sytuacji

krajów

europejskich,

daleko

odbiegających

od

co

moderniza­

istniejących

na

stosunków

afrykańskich.
W a r t o zaznaczyć, że w
go

prawa

rolnego

O b e c n i e , gdy ustają w o j n y
jów

a przemiany

czasach kolonialnych normy tradycyjnego

odpowiadały

społecznościom

pozostającym

w

afrykańskie­

stanie

stagnacji.

p l e m i e n n e i zwiększa się ludność poszczególnych

społeczne i ideologiczne

następują

bardzo

szybko,

kra­

funkcjonalny

d a w n i e j porządek p r a w n y pozostaje w wyraźnej sprzeczności z n o w y m i s t o s u n k a m i
społecznymi. Mając

na uwadze

powyższe f a k t y , w y d a j e

poglądów z a w a r t y c h w p r a c y F . M. Mifsuda,
docierających

do n a s p r a c ,

omawiających

się c e l o w e

przedstawienie

j a k o iż j e s t to j e d n a z n i e l i c z n y c h

to c i e k a w e

a zarazem

trudne

zagad­

nienie.
N a u k o w e s t u d i a afrykańskiego p r a w a z a n i e d b a n e były do s t o s u n k o w o o s t a t n i c h
czasów; p r a w n i c y badający te k w e s t i e w A f r y c e
„importowanym

prawem"

kolonizatorów,

n i z m u działania p r a w a z w y c z a j o w e g o
i

z w y k l i b y l i zajmować

aniżeli

w Afryce

tubylczym.

się r a c z e j

Znajomość

zawdzięczamy głównie

mecha­

etnografom

socjologom.
P r a c a F r a n k a M. Mifsuda

wych
prawa

studiów
rolnego.

przedmiotu,

a

niektórych
Uwaga

s t a n o w i , w e d ł u g jego własnych słów, próbę

podstawowych
skoncentrowana

społeczne, e k o n o m i c z n e

i

elementów
jest

tradycyjnego

głównie

etnograficzne

na

prawnych

zagadnienia

o t y l e t y l k o , o i l e to j e s t k o n i e c z n e d l a u t w o r z e n i a całościowego
W części wstępnej autor p r z e p r o w a d z a
nych cech zwyczajowego

prawa,

dokładne p r z e b a d a n i e

aspektach

omawiane

są

obrazu.

krótką analizę p o z y t y w n y c h i

podkreślając, że w s z e l k a działalność

do z m i a n z w y c z a j o w y c h w z o r ó w własności z i e m i p o w i n n a

nauko­

afrykańskiego

negatyw­

prowadząca

być p o p r z e d z o n a

przez

i o s z a c o w a n i e istniejących systemów. Żadne z m i a n y n i e p o -

�342

RECENZJE

wdnny być w p r o w a d z a n e b e z b r a n i a pod uwagę i c h r e p e r k u s j i n a s y s t e m y s p o ­
łeczne, a p r z e p i s y p r a w n e n i e mogą kolidować w sposób z a s a d n i c z y z głęboko
zakorzenionymi obyczajami.
W krótkim wstępie autor o m a w i a także p r a w n e p o d s t a w y z w y c z a j o w e j w ł a ­
sności z i e m i , przytaczając również s z e r e g dekretów k o l o n i a l n y c h , w y d a n y c h n a
o b s z a r a c h d a w n y c h posiadłości f r a n c u s k i c h i b r y t y j s k i c h w A f r y c e .
1

P o p r z e d s t a w i e n i u z a s a d n i c z y c h myśli części wstępnej p r z e c h o d z i F . M . M i f s u d do szczegółowej a n a l i z y w y b r a n y c h zagadnień z w y c z a j o w e g o p r a w a rolnego
w A f r y c e , którą p r z e p r o w a d z a w pięoiu k o l e j n y c h rozdziałach.
Rozdział p i e r w s z y poświęcony j e s t p r o b l e m o w i o d t w o r z e n i a i s p i s a n i a p r a w a
z w y c z a j o w e g o . Z a g a d n i e n i e to było p o r u s z a n e n a d w u k o n f e r e n c j a c h poświęco­
n y c h p r o b l e m a t y c e afrykańskiej — w D a r es S a l a a m ( T h e A f r i c a n C o n f e r e n c e on
L o c a l C o u r t s a n d C u s t o m a r y L a w ) i w W e n e c j i ( C o n f e r e n c e on T r a d i t i o n a l A f r i ­
c a n L a w a n d M o d e r n L a w ) — obie w 1963 г., gdzie zwrócono baczną uwagę, iż
j e d y n i e p r z e z s p i s a n i e p r a w a z w y c z a j o w e g o o c h r o n i się j e i n a d a m u się rangę
p r a w a stanowionego. D o c h w i l i obecnej p r a w o z w y c z a j o w e występuje głównie
w f o r m i e przekazów u s t n y c h , r z a d k o t y l k o można uzyskać j e w f o r m i e s p i s a n e j —
z zapisków p r a w n i k ó w , socjologów i etnografów a także z a k t s p r a w będących n a
w o k a n d a c h sądowych. S p i s a n i e z w y c z a j o w e g o p r a w a prowadzą zespoły p r a w n y c h
rzeczoznawców, m i a n o w a n i s p e c j a l n i k o m i s a r z e i badający u c z e n i . W K e n i i , T a n ­
z a n i i i M a l a w i o d t w a r z a n i e m i s p i s y w a n i e m t r a d y c y j n e g o p r a w a z a j m u j e się z e ­
spół p r a w n y c h ekspertów składający się z o b e c n y c h l u b byłych wodzów, człon­
k ó w l o k a l n y c h r a d zarządzających, urzędników sądowych i s t a r s z y z n y p l e m i e n n e j
rozstrzygającej s p o r y m i e j s c o w e j ludności. W K e n i i zespół t e n u t w o r z o n y był n a
b a z i e e t n i c z n e j , p o d c z a s gdy w T a n z a n i i opierał się n a p o d z i a l e t e r y t o r i a l n y m
i często składał się z członków więcej niż j e d n e j g r u p y p l e m i e n n e j . D y s k u s j e n a d
z a g a d n i e n i e m p r a w a i jego s p i s y w a n i e o d b y w a ł y się t u wyłącznie w s u a h i l i , któ­
r y funkcjonował s k u t e c z n i e j a k o język sądów w T a n z a n i i .
N i e można n i e wspomnieć o p r o b l e m a t y c e języka i t e r m i n o l o g i i p r a w n e j ,
w których niezbędna j e s t duża p r e c y z j a i ścisłe określanie z n a c z e n i a używanych
terminów, co p o z w o l i uniknąć niebezpieczeństwa z a g u b i e n i a istotnej i c h treści
w z w y c z a j o w y m p r a w i e — często b a r d z o o d m i e n n e j od pojęć e u r o p e j s k i c h . J e s t
to szczególnie istotne, ponieważ s t o s o w a n i e z a c h o d n i c h terminów p r a w n y c h b ę ­
dzie w p r a k t y c e nieuniknione.
I n d y w i d u a l i z a c j a tytułu własności z i e m s k i e j to p r o b l e m a t y k a , której poświęco­
n y j e s t rozdział następny p r a c y F . M . M i f s u d a . A u t o r z w r a c a uwagę, że chociaż
r z e c z o z n a w c y e u r o p e j s c y afrykańskie p r a w o określają j a k o ciągłe w p r o c e s i e e w o ­
l u c j i i w przeciwieństwie do u s t a w o d a w s t w a t y p u zachodniego n i e s t a t y c z n e , j e s t
ono j e d n a k p e w n e w o c z a c h społeczności, w której działa a jego cechą pozytywną
j e s t elastyczność. W o s t a t n i c h l a t a c h w k r a j a c h A f r y k i z a z n a c z a się wyraźnie
p r o c e s i n d y w i d u a l i z a c j i własności z i e m i . B y w a on p o p i e r a n y p r z e z rządy państw
j a k o środek prowadzący do p o d n i e s i e n i a e k o n o m i c z n e g o r o z w o j u — p o p r z e z o s o b i ­
ste z a i n t e r e s o w a n i e j e d n o s t k i — n a t e r e n a c h , gdzie istnieją po t e m u t r a d y c j e p l e ­
m i e n n e . I s t n i e j e wyraźna i n k l i n a c j a do u z n a w a n i a j a k o j e d y n i e ważnego p i s a ­
nego tytułu własności, zwłaszcza n a t e r e n a c h byłych posiadłości f r a n c u s k i c h n a p o ­
łudnie od S a h a r y . P r o c e d u r a p r z y z n a w a n i a pisemnego tytułu własności jest z a ­
s a d n i c z o a d m i n i s t r a c y j n a , l e c z w w y p a d k u k w e s t i i s p o r n y c h s p r a w a o p i e r a się
0 sąd. P r z y u z y s k i w a n i u d o k u m e n t u potwierdzającego
pozostaje w rękach osób z a i n t e r e s o w a n y c h .

tytuł własności

Autor
1 Zambii.

Ghanie,

1

omawia

dekrety

wydane

w

Kamerunie,

Nigerii,

inicjatywa
Tanzanii

�343

RECENZJE

W

części d a l s z e j

merunu

(kładącego

omówione
nacisk

są k o l e j n o

na

prawa

główne założenia

indywidualne),

t r z e c h byłych terytoriów b r y t y j s k i c h : K e n i i , U g a n d y
Rysem

c h a r a k t e r y s t y c z n y m całej r e c e n z o w a n e j

różnic

występujących

nie

pomiędzy

koloniami. I tak na obszarach
istniejących p r a w w i n n o

byłymi

ustawodawstwa

Nigru,
i

Sudanu

j e s t wyraźne
a

dawnymi

byłego zarządu f r a n c u s k i e g o
w

Ka­

wreszcie

Zambii.

pracy

brytyjskimi

być p r z e p r o w a d z a n e

i

podkreśle­
francuskimi

badanie

i

obecności l o k a l n e g o

spisywanie

wodza

i do­

stojników, urzędnik a d m i n i s t r a c y j n y m a j e d n a k pełną swobodę postępowania i d e ­
cyzji

a rola

uprzednio

miejscowych

notabli

brytyjskich rola

sprawowane

jest przez

komitety

silane

wyuczony

personel

przez

odpowiedzialny;

jest

jedynie

miejscowych

doradcza.

złożone z mieszkańców
(wykonawczy

w Ugandzie sprawuje

Natomiast

n a ziemiach

jest zinstytucjonalizowana,
urzędnik

wyrokowanie

w s i . Mogą
w

Kenii

być

—

one z a ­

bezpośrednio

t y l k o p e w i e n nadzór).

A u t o r z w r a c a uwagę, iż k o n i e c z n y jest p e w i e n e l e m e n t k o n t r o l i a d m i n i s t r a c y j ­
nej, ponieważ p o z o s t a w i e n i e

lokalnej

ludności

całkowitej

swobody

mogłoby

wadzić do nadużyć i n t e r e s u społecznego n a r z e c z o s o b i s t y c h interesów
Za

indywidualizacją

badań w U g a n d z i e
nych

praw

tytułu własności z i e m i przemawiają

— w regionie

do z i e m i . W y s o k i

ilości z i e m i , w z r o s t u p r a w y
stająca

ilość

procesów

K i g e z i , wskazujące

stopień

gęstości

c a s h crops,

dotyczących

—

zaludnienia
to

z rodzimym

przy

2

powodujące

przejawiane

przez

wznoszenie

budowli,

publiczne

p r z e z Radę D y s t r y k t u . P r z e z

zwyczajem, rozumiane

skrępowane i wyłączne p r a w o do użytkowania i d y s p o n o w a n i a
ono

obec­

niedostatecznej

sprzedaży z i e m i i w z r a ­

czynniki

żądanie i n d y w i d u a l i z a c j i tytułu własności, p o p i e r a n e
indywidualną własność, zgodnie

pilotażowych

n a konieczność z m i a n

rozpowszechnienie

ziemi

wyniki

pro­

jednostek.

sadzenie

plonów

nie, z b y t i p r z e k a z y w a n i e z i e m i i t p . B r a k k o n t r o l i r o d z i n n e j

jest t u „nie­

ziemią". Może być
i drzew,

najmowa­

czy klanowej

wskazu­

je n a w y s o k i stopień i n d y w i d u a l i z a c j i p r a w .
W

dalszej

nowych

części rozdziału

autor

zastanawia

tytułów własności z i e m i . W s k a z u j e

się

nad drogami

n a tendencję

przyznawania

uznawania

jako

c i e l a osoby c z y osób, które de facto ziemię użytkują, z a z n a c z a j e d n a k
poprzedniego

przebadania • zwyczajowych

prawnego z i e m i jest okres

praw. Zasadniczym

j e j użytkowania w

dobrej

kryterium

wierze

(w

usprawiedliwiać

prawu

uzurpację;

m i a s t z upływem

obca

uprawiający

i zajmujący
dalszego

n i a pod w a r u n k i e m płacenia z w y c z a j o w e g o

de facto

zauwa­

czasu

mógłby

ziemię może

nieograniczonego

podatku

wynosi

należy

j e s t myśl, iż s a m t y l k o u p ł y w

c z a s u osiągnąć p r a w o

przydziału

Tunezji

o n n p . 5 l a t , w G h a n i e — 8 l a t , w g u s t a w y z 1962 r.) i t d . N i e m n i e j
żyć, że z w y c z a j o w e m u

właści­

konieczność

jej

nato­

użytkowa­

(tam, gdzie to j e s t w y m a g a n e )

i u z n a w a n i a najwyższego tytułu właściciela.
W

ostatnich

z urzędu

latach

powstało

kilka

do n a c z e l n i k a p l e m i e n i a

(Niger, T a n z a n i a ) .

Natomiast

ziemie

państwa bądź też być p r z y d z i e l o n e

ustaw

n a własność
leżące

przekazujących

ziemie

osób f a k t y c z n i e

je

użytkujących

przejść

n a własność

odłogiem

Winny

ludności z p r e f e r o w a n i e m

należące

osób, które n i e p o ­

siadają własnej działki.
Na
cie

zakończenie tego n a j o b s z e r n i e j s z e g o

prawa

własności

w

kontekście

rozdziału F . M . M i f s u d

afrykańskiego

prawa

szereg s p r z e c z n y c h teorii i poglądów n a t e m a t c z y pojęcie p r a w a
w tradycyjnym prawie

afrykańskim

omawia

zwyczajowego.

i co ono o z n a c z a . T r u d n o

poję­

Istnieje

własności i s t n i e j e
byłoby

przytaczać

tutaj dokładnie poglądy c y t o w a n y c h p r z e z a u t o r a b a d a c z y , należy j e d n a k

wspom­

nieć, że w y m i e n i a t a k i c h , j a k : C . K . M e k k — z i e m i a n a l e ż y dó boga, a j e j użytko2

150-270 osób n a k m

2

— wg J . R a t a j s k i e g o ,

Afryka,

W a r s z a w a 1966.

�RECENZJE

w a n i e do l u d z i , k o n c e p c j a własności w z a c h o d n i m sensie n i e jest s p o t y k a n a w

Afry­

ce, A . P . R o b e r t — główne c e c h y afrykańskiej własności z i e m i to j e j kolektywność
i hierarchiczność, T . O. E l i a s —
s z y m kontekście p r a w g r u p y

prawa

własności i n d y w i d u a l n e j

istnieją

w

szer­

(rodziny), S . N. O b i C h i n w u b a — i s t n i e j e p r a w o w ł a ­

sności z i e m i wśród I b o — j e s t to własność g r u p o w a i w r e s z c i e C . M . N. W h i t e
prawo

do o r n e j

indywidualne

ziemi jest zasadniczo jednostkowe,

rozpoczęcie

uprawy

a uzyskać

z i e m i , n a d którą

żadne

j e można

inne

prawo

—

poprzez
n i e było

ustanowione.
Z
stwa
praw

k o n k l u z j i a u t o r a w y n i k a , że p r a w a
i pozycji w
grupy,

prawa

są

grupie

one u w a r u n k o w a n e

do z i e m i j e s t r o z u m i a n e

prawem

jednostek

(pokrewieństwa

do z i e m i p r z e z g r u p y

są zależne

p r z e z i n t e r e s y j e d n o s t e k . Pojęcie

w

pozytywnym

sensie

praw

do z i e m i wyłoniły

rządzania. P r a w a

Rozdział t r z e c i p r a c y o m a w i a
z dążenia do e k o n o m i c z n e g o

w

żadnym w y p a d k u

k i l k a przykładów

rozwoju

ziem, w

do

wyłącznym
sensie

ogra­

jednostki. T y p y

coś, co można b y nazwać p r a w e m

te n i e są j e d n a k

zaś

grupowego

c i e s z e n i a się

pokrewieństwa, a n i e w n e g a t y w n y m

niczeń nakładanych p r z e z rodzinę c z y k l a n n a z a k r e s p r a w
czajowych

od i c h członko­

c z y też t e r y t o r i a l n e j ) . Odnośnie

do

zwy­
rozpo­

absolutne.

ustawodawstwa

wynikającego

szczególności p r z e z s t w o r z e n i e n o ­

w y c h systemów władania ziemią obok l u b w m i e j s c e istniejących posiadłości

zwy­

c z a j o w y c h . Występują tutaj d w a z a g a d n i e n i a — p r o b l e m p r z e j m o w a n i a z i e m i w i n ­
teresie p u b l i c z n y m , który w y g l ą d a a n a l o g i c z n i e j a k w

i n n y c h k r a j a c h i który n i e

będzie szerzej o m a w i a n y i i n n y — ważniejszy — z a g a d n i e n i e z i e m i n i e e k s p l o a t o w a n e j .
I

t u t a j autor p r z y t a c z a c z t e r y przykłady

ustawodawstwa

tyczącego z i e m n i e d o s t a t e c z n i e użytkowanych:

wywłaszczeniowego

n a Wybrzeżu

Kości

do­

Słoniowej,

na

M a d a g a s k a r z e , w K a m e r u n i e i Górnej V o l c i e . P i e r w s z e d w a dotyczą głównie z i e m ,
które są p r z e d m i o t e m k o n c e s j i , n a t o m i a s t pozostałe — z i e m dzierżawionych

zgod­

n i e ze zwyczajową własnością.
Następnie n a przykładzie M a d a g a s k a r u
wodawstwo

i Tunezji F . M. Mifsud

dotyczące m e l i o r a c j i z i e m i związanych

westycyjnych.

Na Madagaskarze

przeprowadzano

badania

omawia

na obszarach projektowanych prac

istniejących p r a w

usta­

z t y m dużych nakładów i n ­
rozwojowych

do z i e m i , a o s a d n i c t w o k i e r o w a n e j e s t

p r z e z ekspertów, służących również p o r a d a m i t e c h n i c z n y m i i każdy o s a d n i k m u s i
dostosować

się

do

racjonalnego

planu

eksploatacji

ziem.

pisują k o n t r a k t , który j e s t e k w i w a l e n t e m t y m c z a s o w e g o
powiednim

okresie

wiązywaniu

czasu —

w

się z obowiązków

z a s a d z i e po
będzie

Nowi

osadnicy

pod­

tytułu własności. P o o d ­

10 l a t a c h —

przy pozytywnym

on z a m i e n i o n y n a d e f i n i t y w n y

tytuł

wy­
wła­

sności. P r o c e d u r a t a odnosi się także do osób o s i e d l o n y c h już p o p r z e d n i o

na da­

nym

rolnego

w

obszarze.

Afryce.

Ustawodawstwo

Przepisy wydane

w

Tunezji

dotyczy

1958 r. w

także

związku

nowego

z irygacją

ustroju

doliny

Medjerdah,

które objęły w o k r e s i e późniejszym także i n n e strefy, dotyczą u s t a l e n i a m i n i m u m
i

maksimum

norm

obszarowych

a

także

przeprowadzanej

komasacji

gruntów

i ponownej parcelacji.
Nowoczesne,
dzie D a h o m e j u

kooperatywne

ły w p r o w a d z e n i u
na

podstawie

metody

gospodarowania

i T u n e z j i , gdzie t r a d y c j e m o c n e j

omówione

są n a p r z y k ł a ­

wspólnoty, solidarności

sprzyja­

t y c h metod g o s p o d a r k i . C i e k a w y jest p r z y p a d e k D a h o m e j u ,

d e k r e t u z 1961 r. obowiązuje

l a n e są do u p r a w y o d p o w i e d n i e

gdzie

k o m a s a c j a z i e m , z których p r z y d z i e ­

działki. Z i e m i a s c a l o n a j e s t w kooperatywę i k i e ­

r o w a n a j a k o całość, a i n d y w i d u a l n e tytuły własności n i e są w y d a w a n e . P o z a p r z y ­
musowymi

kooperatywami

dawnych

właścicieli

w

wypadku

braku

odpowiedniej

�345

RECENZJE

ilości s i l y roboczej
złożone

d l a należytego e k s p l o a t o w a n i a

z młodych

Innym

pracowników

rodzajem

kooperatyw

środowiska

są z r z e s z e n i a p a s t w i s k o w e .

d y n y istniejący w A f r y c e a k t u s t a w o d a w s t w a
ge Development

ziemi, tworzone

p r z e s i e d l o n y c h do

and Management

Act

się do całego d y s t r y k t u M a s a j ó w
korzystające

uprzednio

wydany

z wyjątkiem

ze z w y c z a j o w y c h

zwierzęcej

przytacza j e ­

w

Tanzanii w

1964 г.,

stosujący

hodowlanych; wszystkie oso­

praw

do z i e m i są
prawa

upoważnione

są a n u l o w a n e .

do

Proce­

p a s t w i s k o w y c h m a na celu zabezpieczenie e k o n o m i c z ­

nego r o z w o j u k r a j u p r z e z w p r o w a d z e n i e
gospodarki

Autor

o b s z a r u R e z e r w a t u Ngorongo. D e ­

s t a n i a się członkami związku. W s z y s t k i e p o p r z e d n i e
dura utworzenia kooperatyw

kooperatywy

w tej d z i e d z i n i e a m i a n o w i c i e R a n ­

k r e t t e n p o p i e r a u s t a n o w i e n i e związków g o s p o d a r s t w
by

są

wiejskiego.

nowocześniejszego podejścia do

problemu

i zapobieżenie d a l s z e j t a k dużej e r o z j i gleb p r z e z

stosowa­

nie r a c j o n a l n y c h metod w y p a s u bydła.
I n n y m , r a d y k a l n y m sposobem
w Afryce

tworzenia

nowych

systemów

gospodarki

rolnej

j e s t t w o r z e n i e n o w y c h o s i e d l i p o p r z e z p r z e s i e d l a n i e ludności z p r z e l u d ­

nionych

l u b złych k l i m a t y c z n i e i glebowo regionów. W

omawia

szczegółowo

cztery

schematy

osadnicze,

o

pracy

których

swojej

należy

P.
tu

Mifsud
pokrótce

wspomnieć: P l a n S h e n d a m a — dotyczący północnej N i g e r i i , którego r e a l i z a c j a r o z ­
poczęła się w

1949 r. Istotną jego cechą było to, że całe społeczności

(wspólnoty)

p r z e n o s z o n o z z a c h o w a n i e m t r a d y c y j n e j władzy głowy r o d z i n y . P l a n w s i i w y z n a ­
czenie domów d l a osadników podlegało
ników

była

Ważniejszy

ograniczona

do

od poprzedniego

N i g e r i i (Eastern
założonych

Nigeria

n a zasadzie

49 l a t , l e c z m o ż

być

e

u z n a n i u r o d z i m y c h władz

zabezpieczającej
jest plan

Farm

osad

Settlement

umowy

ekonomiczne
gospodarstw

Plan).

dzierżawnej,

odnawiana .

Każdy

4

a liczba

wykorzystanie
rolnych we

osad­

ziemi .
3

wschodniej

O b e c n i e i s t n i e j e sześć t a k i c h osad

która

n i e może przekraczać

osadnik

m u s i należeć

do

okresu

kooperatywy

o s i e d l a , p r z e z nią sprzedawać p r o d u k t y r o l n e , n a b y w a ć w s z e l k i e materiały i p ł a ­
cić swój

udział w

k o s z t a c h bieżących

t y l k o j e d n a osoba
czenie

o s i e d l i poprzedzone

lował Public

osiedla. A b y

uniknąć

rozdrobnienia

może dziedziczyć g o s p o d a r s t w o po śmierci dzierżawcy.

Lands

było

Acquisition

odpowiednimi
Act

dający

badaniami,

rządowi

a nabycie

absolutne

ziemi,
Wyzna­

ziem

prawo

regu­

nabywania

z i e m d l a potrzeb p u b l i c z n y c h .
D o wyżej omówionego s c h e m a t u p o d o b n y j e s t nieco w s w y c h założeniach p l a n
stosowany
sprawuje

w

Tanzanii. Utworzono

nadzór

komisja

tam kooperatywy

osadnictwa

wiejskiego

gospodarcze,

(Rural

nad

Settlement

Każdy o s a d n i k m u s i dostosować się do ogólnego p l a n u r o z w o j u

osady; w

złego spełniania obowiązków po sześciu miesiącach t r a c i on s w o j e
prawa.

Dziedzictwo

być w y z n a c z o n a
przez

komisję

czątkowym

gospodarstwa

przez

i społeczność

etapie

przechodzi

dotychczasowego

na

jedną

tylko

kooperatywy.

Plany
zostało

te znajdują

wypadku

dotychczasowe

osobę, która

dzierżawcę, l e c z m u s i być

realizacji, utworzonych

którymi

Commision).

może

zaaprobowana

się obecnie

około d w u d z i e s t u

tak

na po­
zaplano­

w a n y c h osad, l e c z żadna z n i c h nie osiągnęła j e s z c z e całkowitego s t a t u s u społecz­
ności spółdzielczej.
P r o j e k t e m odmiennego
kłada

on s t w o r z e n i e o s a d

t y p u j e s t p l a n F A O dotyczący o s a d n i c t w a w L i b i i . Z a ­
złożonych" z ludności półnomadycznych

plemion,

które

D o r o k u 1963 w t e n sposób o s a d z o n y c h zostało 6 t y s . osób w 42 w s i a c h .
Każdy o s a d n i k otrzymał 32 a k r y z i e m i .
Każda osada o b e j m u j e o b s z a r 10 t y s . akrów p o d z i e l o n y n a 6 w s i ze 120 o s a d ­
n i k a m i w każdej. Dzierżawcy uprawiają i n d y w i d u a l n i e działki o p o w i e r z c h n i 15-20
akrów.
3

4

�RECENZJE

346

z e względu n a o k r e s o w y b r a k w o d y z m u s z o n e były do m i g r a c j i s e z o n o w y c h . W p r o ­
wadzenie
blemów

w

życie tego p r o j e k t u wiąże się z rozwiązaniem

społecznych, ponieważ t r a d y c j e p l e m i e n n e

życia. P o n a d t o

łączy

zasobów

zbudowaniem

nów.

wody,

Będzie

wobec

się

z koniecznością
nowych

to k l u c z e m r o z w o j u

ciągłych

sporów

uregulowania

zbiorników

tych

szeregu t r u d n y c h

n i e akceptują

użytkowania

międzyplemiennych,

części

tere­

jest

także,

Konieczne

wprowadzenie

trybu

istniejących

i zmeliorowaniem

s u c h y c h obszarów.

pro­

osiadłego

ustawodawstwa

re­

gulującego s t o s u n e k p r a w n y do z a j m o w a n y c h z i e m .
Jedną z najpoważniejszych r e f o r m r o l n y c h A f r y k i o s t a t n i c h l a t — reformę r o l ­
ną w s c h o d n i e g o

Kamerunu

omawia

d e k r e t z r o k u 1963 określający

autor

w

ostatniej p a r t i i rozdziału. P r z y t a c z a

generalną linię p r z e m i a n , zaznaczając, że

także l u b myśli się o w y d a n i u

szeregu

innych ustaw

wydano

wprowadzających

w

życie

jego p o s t a n o w i e n i a . W p r o w a d z o n o i s t o t n y podział z i e m i n a c z t e r y k a t e g o r i e : a) z i e ­
m i e wspólnot i j e d n o s t e k o t r z y m a n e n a m o c y z w y c z a j u ; b) p u b l i c z n a i
z i e m i a państwa i l o k a l n y c h władz; c) p r y w a t n a własność i d) r o d z i m e
dziedzictwo. Ważne
rodowym
czanie

j e s t t u rozróżnienie między ziemią prywatną

wspólnym

granic

dziedzictwem.

gospodarstw

Rozdział

Omawiany

i ustalenie problemu

ostatni, poprzedzający

ta dyskutowana

była

prawa

—

na ostatnim Colloquium

niejszą komplikacją j e s t p l u r a l i z m p r a w
jednego

a na­

również

wyty­

własności.

wnioski, zajmuje

prawem

się

dziedziczenia.

on A f r i c a n

d y n i e . N i e przyniosło ono, z d a n i e m a u t o r a , zadowalających
bie

państwa

przewiduje

indywidualizacji praw

krótkie końcowe

z n a j t r u d n i e j s z y c h gałęzi z w y c z a j o w e g o
matyka

dekret

prywatna

kolektywne

jedną
Proble­

Law w

wniosków.

Lon­

Najpoważ­

normujących d z i e d z i c z e n i e n a w e t w

k r a j u . Zwrócona była także u w a g a

n a sprzeczności pomiędzy

obrę­

prawem

z w y c z a j o w y m a stanowionym czy p r a w e m i s l a m u .
F.

M.

Mifsud

tradycyjne

omawia

systemy

dalej

własności

Leone, Nigerii i Ugandzie,

kilka

ziemi

przykładów

w

Zambii,

ustawodawstwa

Ghanie,

regulujących

Tanzanii, Kenii,

Sierra

zwracając u w a g ę n a procedurę d z i e d z i c z e n i a stosowaną

w w y p a d k u b r a k u t e s t a m e n t u . W w y m i e n i o n y c h k r a j a c h stosuje się wówczas z a s a ­
dy

istniejącego

mion i trudno

prawa

zwyczajowego.

Reguły

te o d m i e n n e

są

u rozmaitych

ple­

byłoby przeprowadzić t u jakieś uogólnienia, a sporządzanie t e s t a ­

m e n t u należy j e s z c z e do rzadkości wśród mieszkańców A f r y k i . „Ziemia jest ś w i ę ­
tym

depozytem

i

po

śmierci

użytkownika

przechodzi

w

ręce

innych,

zgodnie

z u z n a n y m i w z o r a m i , niezależnie od i n d y w i d u a l n y c h życzeń c z y p r e f e r e n c j i . Z i e m i a
należy b o w i e m

do o b s z e r n e j

r o d z i n y , z której

wielu

umarło, trochę żyje, a n i e ­

z l i c z o n a l i c z b a dotąd się n i e narodziła" — to z a s a d a , którą można znaleźć w r e ­
gułach p r z y z n a w a n i a z i e m i . T e r o d z i m e n o r m y s u k c e s j i są j e d n a k coraz wyraźniej
modyfikowane
kie

dekrety

przez

szereg

znajdujemy

k l a u z u l dotyczących

w

ustawodawstwie

małżeństw

i prawo

Ghany, Nigerii,

islamu. T a ­

Sierra Leone

i Tan­

zanii.
Następnym

przedmiotem

zainteresowania

autora

jest

dziedziczenie

testamen­

towe. T e s t a m e n t m a n a ogół formę ustną, p r z y c z y m testator p r z e k a z u j e swoją w o ­
lę

przy

odpowiedniej

uwzględniania

osobistej

ilości

świadków.

woli

spadkodawcy

Ciekawym
—

zagadnieniem

odbiegającej

jest

stopień

od z w y c z a j o w y c h

za­

sad d z i e d z i c z e n i a . D o t y c z y o n a głównie przedmiotów i n d y w i d u a l n e j własności, c h o ­
ciaż

i

w

odniesieniu

do

tych

przypadać całkowicie osobom
. Ostatnie
wynikiem

uwagi

stosowania

autor

spotyka

się

uniwersalną

poświęca

zagadnieniu

tradycyjnych praw

k o m a s a c j i gruntów,

rozdrobnienia

s u k c e s j i (przykład

W a r t o podkreślić, że rozwiązanie tego p r o b l e m u
prowadzenia

wiarę,

że

nie

powinny

obcym.
—

ziem,

które

plemię

jest

Kikuyu).

n i e może ograniczyć się do p r z e ­

lecz k o n i e c z n e j e s t w p r o w a d z e n i e

odpowiednich

�347

RECENZJE

norm

prawnych,

które

durę n a b y c i a p r a w
podziałowi

uniemożliwią

Registered

ten reguluje

Land

skomasowanych

ziem, a

spadkowego

tendencję
dokonaniu
W

odpowiednich

krótkich

z drugiej

statutowego

rozdziału

elementy

poruszonych

w
w

życie w

proce­

nieekonomicznemu

ziemi

nieograniczoną
norm

islamu, wykazywało

jednak

one być z b y t

autor

prawa

przeprowadzać

zasad

dopiero

Afryce

Zaznacza

po

kategoryczne.

podkreśla, iż omawiał

w

jedy­

i przytacza

skrócony

także, że większość

omawia­

n y c h p r z e z niego u s t a w modyfikujących z a s a d y t r a d y c y j n e g o
została w p r o w a d z o n a

problem

zmiany a zarazem integracji

ostatniego

zagadnień.

Kenii

dotychczasowych

c z y też p r a w a

n i e mogą

zwyczajowego

pracy

przeciążeniu

te należy

badań, nadto

uwagach

W

szczegółowo

strony

n a f a k t , iż większość

j e s t pożądane. Z m i a n y

poszczególne

przegląd

on z j e d n e j

do podziału z i e m , p r z e p r o w a d z e n i e

dziedziczenia

nie

zwyczajowego,

rozdrobnienie.

(1963), który o m a w i a

do s p a d k u . Z a p o b i e g a

liczbą współwłaścicieli. Z e waględu
prawa

ponowne

Ordinance

o s t a t n i c h l a t a c h i dlatego

prawa

zwyczajowego

też n i e można j e s z c z e

w pełni ocenić i c h skuteczności.
Praca
prawa

F . M. Mifsuda

rolnego

stanowi

ciekawe

i dostarcza szeregu

domości. Jednakże d l a polskiego

studium

interesujących

zwyczajowego

afrykańskiego

a z a r a z e m szczegółowych

czytelnika niezorientowanego

w prawnej

wia­

proble­

m a t y c e A f r y k i j e s t w w i e l u f r a g m e n t a c h .mało k o m u n i k a t y w n a . B u d z i p e w n e
strzeżenia
państw
i

zbyt

swobodne

kontynentu

afrykańskiego.

n i e p r z y c z y n i a się

nienia.

Ponadto

operowanie

przykładami

Powoduje

do w y t w o r z e n i a

sformułowanie

to

jasnego

tytułu

z różnych

pewną

poglądu

sugerowało

regionów

chaotyczność

za­

c z y też
wywodów

na przedstawiane

bardziej

całościowe

prawnik

—

zagad­
ujęcie

p r z e d m i o t u , którego n i e s t e t y w p r a c y n i e z n a j d u j e m y .
Na

u z n a n i e zasługuje

gdzie
wa

to było w s k a z a n e ,

zwyczajowego,

n a t o m i a s t fakt, iż autor —
uwzględnić

społeczne

i kulturowe

starał się t a m ,

uwarunkowania

zwłaszcza p r z y o m a w i a n i u z m i a n w p r o w a d z a n y c h

przez

pra­
prawo

stanowione.
Anna

KIT

ELLIOTT

An

African

School.

A

Record

of Experience,

Partyka

Cambridge

Uni­

o afrykańskich szkołach i uczących się w

nich

v e r s i t y P r e s s , 1970, ss. 232
„Tak n i e w i e l e w i e m y

obecnie

d z i e c i a c h , że każda wiadomość
p i s z e w e wstępie do s w e j
wydziału
nauczyciel

dotycząca

średniej

męskiej

Cambridge,

niepodległości

aż

obejmują

do p i e r w s z y c h

An

m u s i mieć wartość"

African

pracował

szkole, p r o w a d z o n e j

w północnej N i g e r i i . W s p o m n i e n i a
gerię

zagadnień

pracy K i t Elliott. Autor

historii uniwersytetu w
w

tych

w

przez

School,

latach

—

absolwent

1960-1965 j a k o

irlandzkich misjonarzy

o k r e s od c h w i l i u z y s k a n i a przez,. N i ­

symptomów

P r a c a p r z e d s t a w i a c e n n y materiał s p r a w o z d a w c z y ,

nigeryjskiej

wojny

domowej.

ukazujący przeżycia n a u c z y c i e -

la-eudzoziemca w Afryce, w pierwszych latach pokolonialnej ery.
Przez

okres

pięciu

i

s z k o l e średniej w V w a n g
Obszar

t e n zamieszkały

pół

roku

autor

wraz

z żoną

pracował

w pobliżu J o s , n a płaskowyżu w
od w i e k ó w

l a t a c h c e n t r u m prosperującego

przez tubylcze plemiona

w

niewielkiej

samym sercu
stał się w

przemysłu związanego z w y d o b y c i e m

Nigerii.

ostatnich

cyny.

Gwał­

t o w n y rozwój okręgu i związane z t y m z a p o t r z e b o w a n i e

n a siłę roboczą

spowodo­

wały

kraju,

heteroge-

napływ

dużej

fali

imigrantów

z

całego

obszaru

tworząc

�348

RECENZJE

n i c z n y zbiór różniących się k u l t u r o w o

grup. Znalazło to o d z w i e r c i e d l e n i e

w

skła­

dzie e t n i c z n y m społeczności s z k o l n e j . 8 0 % chłopców pochodziło z pogańskich
m i o n płaskowyżu i o k o l i c z n y c h wzgórz, 15°/o to d z i e c i imigrantów
chrześcijańskich

ple­

z południa

—

I b o , pozostałą n a t o m i a s t część s t a n o w i l i u c z n i o w i e w y z n a n i a m u ­

zułmańskiego.
R e c e n z o w a n a p r a c a składa się z t r z e c h o b s z e r n y c h części, z których każda z a ­
wiera

kilka drobnych

opisującego

pierwsze

rozdziałów. N a początku
wrażenia d o z n a n e

że o d m i e n n y c h

warunków

s t o r i i założenia

szkoły i j e j obecnej

w

życia i p r a c y ,

li

się w i e k i e m

informacje
której

dotyczące

opisywanych
Z

kolei

młodych

stosunków

odgrywa

wydarzeń

zdoła p r a w d z i w i e

a także p o z n a j e m y

autora

ocenę n o w y c h ,
dane

napotykamy

szereg

pocho­

między

niemałą

uczniami

rolę

znajdujemy

w

niepokojącą

przechodzi

do o p i s u

spotykamy

i i c h wewnętrznej

stosunkach

poznać i zrozumieć s w o i c h

Elliott

Następnie

hierarchii,

szkolnych. Na

myśl

autora,

czy

znajduje

marginesie

kiedykolwiek

podopiecznych.

afrykańskiej

szkoły,

która

według

zajmuje

jego

modelu

t u omówienie wyposażenie b u d y n k ó w s z k o l n y c h , k l a s

p o k o i m i e s z k a l n y c h i całego g o s p o d a r s t w a
autor

różni­

ciekawe

słów, m i m o pozornego zewnętrznego podobieństwa różni się z a s a d n i c z o od
europejskiego;

uwag

i uczniów szkoły — i c h w i e k u i

wychowawców.

jak­

dotyczące h i ­

jest, iż u c z n i o w i e k l a s s t a r s z y c h n i e j e d n o k r o t n i e n i e w i e l e

od s w y c h

znaczenie

się z r e f l e k s j a m i

znajdujemy

egzystencji. Dalej

dotyczących składu osobowego p e r s o n e l u
dzenia. Z n a m i e n n e

stykamy

Afryce,

się o p i s e m

uczniowie. Znajdujemy

okolic

szkoły

szkolnego

(60 a k r ó w p o w i e r z c h n i ) .

i pokrótce

t u po r a z p i e r w s z y

t e r e n a m i , z których

oraz
Dalej

przybyli

charakterystykę d w u najbliżej

położo­

n y c h m i a s t — B u k u r u i J o s , opis i c h położenia, układu i z a b u d o w y , oraz dane

do­

tyczące r o z w o j u przemysłu i z a w o d ó w zamieszkujących j e l u d z i . D a n e te są o t y l e
istotne, że część uczącej się w V w a n g młodzieży wywodziła się z r o d z i n imigrantów
pracujących w t y c h m i a s t a c h .
Opis
jej

zasadniczych

cech

działania, r o z p o c z y n a

szkoły

autor

afrykańskiej,

informacją

charakteryzując

n a temat

swej

mechanizmy

sytuacji rodzinnej.

z a w a r c i u związku małżeńskiego sprowadził on żonę do A f r y k i . M a m y
ność obserwować

spotkanie

geryjskimi. Poza uwagami

młodej

angielskiej

dotyczącymi p o s t a w

Po

więc moż­

k o b i e t y - n a u c z y c i e l k i z dziećmi n i poszczególnych w y c h o w a n k ó w

wo­

bec n a u c z y c i e l k i z E u r o p y E l l i o t t p r z y t a c z a ciekawą dyskusję będącą e f e k t e m z a ­
istniałego w y d a r z e n i a — dyskusję n a t e m a t małżeństwa i r o l i k o b i e t y w
afrykańskiej, o t y l e może ciekawą, iż w y p o w i a d a n ą
Autor

p r z y z n a j e , że szkoła, w

prowadzona,

której wypadło m u uczyć, n i e była

w

i n t e r n a c i e n i e należały

m i o t e m w i e l u d y s k u s j i , n i e została j e d n a k
przedmiotem

on trud­

istniejące p r a c e

w

of N i g e r i a

Zdaniem

średniej s z k o l e afrykańskiej

się p r o b l e m

z z a k r e s u h i s t o r i i n i e były

czania. T h e Historical Society
a The Journal

dotąd całkowicie rozwiązana.

nauczania w

być h i s t o r i a A f r y k i . I t u n a s u w a

wersytetu

do n a j l e p s z y c h . A n a l i z u j e

n a u c z a n i a w afrykańskiej s z k o l e , zaznaczając, iż s p r a w a t a była p r z e d ­

Elliotta podstawowym
winna

umiejętnie

natomiast autokratycznie administrowana, a w a r u n k i egzystencji mło­

dzieży mieszkającej
ny problem

rodzinie

p r z e z t a k młodych l u d z i .

trudności

odpowiednio przystosowane

wydało

dopiero

pierwszy

do

rozstrzygali

wówczas

problem,

j a k należy

j a k n p . kłopoty

szkoła n i e była

do

z

prowadzeniem

tego

możliwość p r z e p r o w a d z a n i a

odpowiednio
lekcji

lekcji

metodą

przygotowana.

tego t y p u byłaby w

audiowizualną;
A

przecież

z uni­

nauczać. T a k

więc n a u c z y c i e l z d a n y był całkowicie n a siebie. Występowały także i n n e
ści,

nau­

tom historii,

of A f r i c a n H i s t o r y właśnie zaczął się ukazywać. N a u k o w c y
Ibadanie

po­

podręcznikowych;

trudno­

opisywana

wydaje

s z k o l e afrykańskiej

się, że
szcze-

�349

RECENZJE

golnie

c e n n a . Szkoła

powinna

stworzyć

końcowych egzaminów, b o w i e m
ło o możliwości
łączyło

się

z

dalszego

kształcenia

wyższym

standardem

utrudniać z n a l e z i e n i e p o s a d y
miennego.
roku

Nieco

1965 był

lepiej

młodzieży

się bądź
życia.

lub nawet

przedstawiała

on niezbędny

plemion;

decydowa­

otrzymania

dobrej

pracy,

też

nie

według

zdany

egzamin

przyczynić się do p o w r o t u

się

sprawa

zdania

szkoły

nauki

d l a u z y s k a n i a świadectwa

co więcej,

szansę

ukończenia

Natomiast

k i e m zarządzania państwem i p o r o z u m i e n i a
zykowo

j a k największą

uzyskanie dyplomu

języka

do życia

ple­

angielskiego.

szkolnego.

Był

co

mógł

on

Do

środ­

między p r z e d s t a w i c i e l a m i różnych j ę ­

słów

autora

był

nawet

stosowany

w

kon­

t a k t a c h o s o b i s t y c h w niektórych afrykańskich r o d z i n a c h .
E l l i o t t pozostawiał
wań-esejów
i

zwyczajów

cowania

plemiennych. Specjalnym

drukowane

magazynu,
teriały

u c z n i o m dużą inicjatywę, a z w i e l u

uzyskał s z e r e g interesujących

zdaniem

dotyczące

prowincję

badając

Z

był

fakt,

trzech wydanych

ostatni .

Uczniowie

1

rozmowy

i pracownikami

kopalni. Uzyskano

w

rodzin.

życia,

Uczyło

to

wierzeń

także

i

roczników

ciekawe

zamieszkujących

nawiązywania

odmiennych

kontaktów społecznych i rozwijało e l e m e n t y zainteresowań e t n o g r a f i c z n y c h
rakterze

krajoznawczym.

połowie X X w i e k u
więtnastowiecznej

w

Obserwujemy

Afryce

Europie,

więc

Zachodniej

gdzie

niejako

zjawiska,

duchowni

i

powtarzanie

się

odegrali

o cha­

w

które miało m i e j s c e

nauczyciele

drugiej
w

wpajając

pozalekcyjne

kontakty z uczniami —

waniach

poczucie

i c h niebagatelnej

literackich, redagowanie

sportowej

—

stanowiły

wartości.

założenie kółka

gazetki

o nawiązaniu

szkolnej

Warto

bardziej

rolę
i re­

zauważyć,

dyskusyjnego

i wreszcie

ściślejszego,

dzie­

istotną

w b u d z e n i u z a i n t e r e s o w a n i a wśrćd d z i e c i s z k o l n y c h sztuką ludową, tradycją
gionalizmem,

ma­

z mieszkań­

t e n sposób

obyczajów

młodzież

mitów
wypra­

zbierali

i przeprowadzając

sposobu

opraco-

że n a j l e p s z e

otoczenie

budżetów,

Plateau

magazynie.

szkolnym

najciekawszy

c a m i sąsiednich w i o s e k
dane

był

autora,

uczniowskich

dotyczących wierzeń,

dopingiem

były w

samodzielnie,

informacji

że

o zaintereso­

powstanie

drużyny

osobistego

kontaktu

z młodzieżą.
Ciekawe

wspomnienia

dotyczą

E l l i o t t włożył w p r z y g o t o w a n i e
d l a młodzieży afrykańskiej

wystawienia

przez

szkołę

Makbeta.

Mimo

zrozumiała. Świadczy o t y m f a k t , iż j e d e n z młodych

w i d z ó w z a p y t a n y , j a k s z t u k a m u się podobała, odpowiedział, że bardzo,
była z a b a w n a .
tynuacją

Jest

zasad

Afrykańczyków

to przykład

nauczania

szkół

według modelu

tekstu kulturowego,

iż

s z t u k i S z e k s p i r a ogromną ilość p r a c y , n i e była o n a

jednego

z powszechnych

kolonialnych,
europejskiego

w którym żyją. N a s u w a

błędów

usiłujących

ponieważ

będących

wychowywać

b e z b r a n i a pod u w a g ę

kon­

młodych

całego

kon­

się t u r e f l e k s j a nąd u s t a l a n i e m

pro­

g r a m u zajęć s z k o l n y c h , który budzić mógł s z e r e g zastrzeżeń.
Najbardziej
plemiennej

interesujący

i przemian

socjologów

i etnografów

świadomościowych

temat

społeczności

wychowania,

afrykańskiej

kultury

omawia

au­

tor w ostatniej, t r z e c i e j części p r a c y .
Wychodząc

z założenia,

że dopóki

nie pozna

w y c h o w a n k ó w , n i e będzie mógł p r a w d z i w i e
w

miarę

możności

wzrastało
potęgowało
o

dowiedzieć

jego z a i n t e r e s o w a n i e
się u c z u c i o w e

otoczeniu,

w

jakim

j a k najwięcej
życiem

środowiska

o uczących

i kulturą

Afryki,

zbliżenie do o m a w i a n y c h

żyją

rodziny

i warunków

i c h zrozumieć, K i t E l l i o t t

chłopców,

się w
a w

życia

starał

się

szkole dzieciach;
miarę

poznawania

terenów. Zbierał

wiadomości

interesował

się

zabudową

wsi

G a z e t k a w y d a w a n a była w 1961, 1962 i 1963 r o k u . W r o k u 1964 n i e u z y s k a n o
już z e z w o l e n i a n a w y d a n i e m a g a z y n u . Tytuł: „St. J e r o m e ' s C o l l e g e S c h o o l M a g a ­
zine".
1

�350
i

RECENZJE

głównymi

zajęciami

i c h mieszkańców.

kańskich d z i e c i były r a c z e j n e g a t y w n e ,
obserwował

źle odżywione, często c h o r e

żone obowiązkami

domowymi

dzeństwem. L e c z z drugiej
łeczną

i

Pierwsze

bogactwo

—

tradycji,

co

opieką

poznał i n n e
pozwoliło

n i a . "Wyizolowanie
czuciu

z macierzystego

głębokiej

więzi

nej

przyczyniało

się n i e k i e d y
i

się

zabudowań

i

poszanowaniu

postawą

obcią­

młodszym

i c h głęboką
nostalgię

rodzimych

w

do

ro­

więź

spo­

niektórych

s t o s u n k u do obcego

otocze­
w

tradycji,

środowisko i nagięcie do obcej

niejednokrotnie

agresywną

dodatku

p l e m i e n i a młodych l u d z i w y c h o w a n y c h

społecznej

s i e n i e i c h w zupełnie o d m i e n n e

afry­
szkoły

dzieci, w

zrozumieć

z uczniów z a r o d z i m y m i w i o s k a m i i i c h nieufność w

losu

otoczeniu

nad niewiele

plemiona,

mu

dotyczące

najbliższym

lub zabiedzone

najczęściej

strony

wrażenia

ponieważ w

po­

przenie­

dyscypliny szkol­

p s y c h i c z n y c h załamań,

przejawiających

s t o s u n k u do n a u c z y c i e l i l u b n i s z c z e n i e m k l a s

szkolnych. Wychowani

jako

członkowie

małych

grup

plemiennych

d a r z y l i oni swą społeczność taką lojalnością i u c z u c i a m i , j a k i e n a s z a k u l t u r a
m a l n i e wiąże z rodziną monogamiczną. T r u d n o
alnej

odpowiedzialności.

Ocenienie

było

szczególnie

d l a obcego k u l t u r o w o

uczniowie

trudne

zdawali

s o b i e . sprawę

nie

zdołali przystosować

i c h osobowości
z swej

n i e należą już w pełni k u l t u r o w o

było wpoić i m u c z u c i a
i nawiązanie

z nimi

nauczyciela. W

kulturowej

miarę

alienacji. B y l i

nor­

indywidu­
kontaktu
dorastania

świadomi,

iż

do p l e m i e n i a , z którego się w y w o d z ą , a j e s z c z e

się do k u l t u r y

europejskiej.

Odczuwali

jednak

związek

szereg

cennych

z obiema.
Charakteryzując

pobliskie

Kogoro i Balang,

u w a g dotyczących w y c h o w y w a n i a

dzieci w

przedstawił a u t o r

Afryce,

r o l i rodziców i i n n y c h człon­

k ó w r o d z i n y o r a z p l e m i e n i a , u c z e n i e d z i e c i u p r a w y r o l i , b u d o w a n i a szałasów, a n a ­
wet

uczestnictwa w

szych

kult

polowaniu.

oddawany

siłom

Wyraźnie

rysował

nadnaturalnym,

się t u prócz

znajdujemy

świąt r e l i g i j n y c h i związanych z n i m i obrządków

opis

autorytetu
wierzeń,

star­

a

także

rytualnych. Ekspresja a

nawet

okrucieństwo r o d z i m y c h t r a d y c j i (obrzędy i n i c j a c j i ) n a długie l a t a zostawiły
w

pamięci chłopców, co z n a j d u j e

odzwierciedlenie

w

ich wspomnieniach.

ślad

Należy

b o w i e m zaznaczyć, iż większość u z y s k a n y c h i n f o r m a c j i miała s w e źródło w

opra­

cowaniach

pracy

samych

uczniów;

fragmenty

tych

opracowań

znajdujemy

w

Elliotta.
Wiele
wej,

ciekawych

której

tematem

spostrzeżeń
były

ludy

zawdzięczamy

ciową d z i e c i afrykańskich

i dała i n n y , m n i e j

do

lingwistycznych

wykazania

wanymi
lił

shin.
w

przez

odkryć

związków

poszczególne p l e m i o n a .

nieznaną

Tradycja

tradycję

„kamiennych

początkowym

okresie

żniw

eksperymentalnej

zbieracko-łowieckie.

noży",

spodziewany

między

Ponadto

plemienia

przedmiotów

obrzędów r y t u a l n y c h

symbol

została z dużym

tereno­

przyczyniła

zamieszkującego

jako

lekcji

o n a zaradność

efekt:

nazwami

opis

Balang

które

Ukazała

zainteresowaniem

się

stoso­
pozwo­

wzgórze

urodzaju

ży­

Pank-

używane

były

przyjęta

przez

p r a c o w n i k ó w m u z e u m w J o s . M a ł e noże k r z e m i e n n e używano t u także do r y t u a l ­
n y c h nacięć t w a r z y . W a r t o nadmienić, że ową
od

ciekawą informację

uzyskał E l l i o t t

chłopca, który był a k t u a l n i e j e d y n y m

z tej w i o s k i u c z n i e m szkoły

W

n a ogół

szkołach

wodzów
cych w

średnich

c z y urzędników
miastach. W

znajdowali

się

administracyjnych,

byciu

wykształcenia

lub

Czasem

także

o

poparte

przez

rozsądnych

nictwa w

Afryce

bądź

posyłaniu d z i e c i do szkoły

przykładowi i n n y c h , n a ogół s p o k r e w n i o n y c h
zawodu

uczęszczaniu

do

szkoły

nie przedstawia

też

rodzin

dzieci

średniej.

znaczniejszych,

rodzin

mieszkają­

duże z n a c z e n i e t r z e b a

przypisać

członków p l e m i e n i a , którzy po

z y s k a l i duży

rodziców.

synowie

prestiż

decydowało

Jednakże

się n a j l e p i e j .

w

w

tubylczej

pragnienie

chwili

Według

obecnej
danych

zdo­

społeczności.

samych

dzieci,

problem

szkol­

autora

przedsta-

�35L

RECENZJE

wiającego
ku

sytuację R e g i o n u

szkolnym

Północnego N i g e r i i

zamieszkujących

płaskowyż

t y l k o c z w a r t a część d z i e c i w

J o s uczyła

się w

szkołach.

z n i c h kończyła edukację n a t r z e c h l e t n i e j s z k o l e p o d s t a w o w e j '(I s t o p n i a ) ,
część d z i e c i kontynuowała
Dużą

winę

czycielom,

w

naukę w

niepomyślnych

którzy

szkole podstawowej

rezultatach

jego z d a n i e m

są

nauki

mało

I I stopnia

szkolnej

kompetentni

mało w a g i do pełnionych p r z e z siebie f u n k c j i . Z o m a w i a n e j
ży dalszą

naukę podejmowało

gotowujących

do

zawodu

niewiele

i to głównie

nauczyciela.

Jeszcze

w

a tylko

(czteroletniej).

przypisuje

l u b też

wie­

Większość

autor

nau­

przywiązują

zbyt

wyżej g r u p y młodzie­

3 - l e t n i c h szkołach

mniej

liczni

przy­

zdobywali

zawód

w szkołach t e c h n i c z n y c h i rzemieślniczych. T y l k o j e d e n n a dziesięciu uczniów

roz­

poczynał naukę w s z k o l e ś r e d n i e j .
2

Ciekawe
w Afryce

opinie

chłopców n i g e r y j s k i c h

Europejczyków, m i m o

0 poczuciu swojej
cudzoziemcy

n a t e m a t mieszkających

iż mogą w y d a w a ć się z a b a w n e ,

wartości. D u m n i z s w e j

powinni

zdać sobie

pozycji i funkcji

sprawę, iż w

i

pracujących

świadczą

spełnianej

o c z a c h j e j mieszkańców

chodzić z biednego k r a j u , który z p o w o d u p r z e l u d n i e n i a

nie dostarcza

przecież

w

Afryce

mogą

po­

wystarcza­

jących środków u t r z y m a n i a , dlatego jedyną nadzieją emigrantów jest A f r y k a . T e n
bogaty k r a j p o t r a f i
kobiety
mniej

zapewnić w s z y s t k i m wyższe z a r o b k i i k o m f o r t

E u r o p e j k i są najszczęśliwsze, posiadając
pracującego w A f r y c e ,

ponieważ w t e d y

życia. P o n a d t o

męża Afrykańczyka

lub

przynaj­

n i e muszą ograniczać l i c z b y

swych

dzieci.
Po

t y m krótkim ostrzeżeniu K i t E l l i o t t p r z e c h o d z i

w y ż u J o s , który

jest c i e k a w y m

terenem

n i m światem c y w i l i z a c j i e u r o p e j s k i e j
pogańskie

plemiona.

Nosicielami

do u w a g n a temat

zetknięcia się k u l t u r y

n a obszarze

zachodniej

zamieszkanym przez

kultury

byli

płasko­

islamu z zachod­

misjonarze,

nigeryjskie
nauczyciele

1 przemysłowcy, l e c z d a l e k o ważniejszą rolę spełniali e m i g r a n c i z południa, c h r z e ­
ścijańscy

Ibo, którzy napłynęli t u w

renów, tworząc p r a w i e

ogromnej masie z s w y c h przeludnionych

połowę ludności J o s , B u k u r u

i Kaf anchan .
3

Byli

te­

oni w y ­

kształceni, a m b i t n i , z d o l n i i p r a c o w i c i , l o j a l n i względem siebie i obcy d l a społecz­
ności chłopów, h a n d l a r z y
nich

właśnie

sprytowi

opierała

i energii,

się

objęli

uczące się w s z k o l e w

go p o b y t u

Coraz

wszelkiego

magnatów, wśród których się o s i e d l i l i . N a
administracja
rodzaju

a

i

ważniejsze

obecnie,

dzięki

stanowiska.

większości umiejących

swemu

Dzieci

czytać i pisać. Psychiką

zbliżone do d z i e c i e u r o p e j s k i c h . W

ostatnim

Ibo

pracują­

okresie

i

kul­
swe­

w N i g e r i i K i t E l l i o t t o b s e r w o w a ł wzrastającą niechęć do p r z e d s t a w i c i e l i

tego p l e m i e n i a
Północnej

kolonialna

V w a n g pochodziły z m i e j s k i c h , m o n o g a m i c z n y c h ,

c y c h zarobkowo rodzin, w
turą były one b a r d z i e j

i feudalnych

nawet

Nigerii

większą

w małej

społeczności s z k o l n e j . W

zaczął odmawiać f u n d u s z y

rolę o d g r y w a l i

n a dalsze

t y m właśnie czasie Rząd
kształcenie

muzułmanie. P o d a n g i e l s k i m

i s l a m u rozprzestrzeniła się t u b a r d z i e j

południowców.

protektoratem

niż w i n n y c h częściach A f r y k i .

religia

Dominującą

D a n e l i c z b o w e dotyczące l i c z b y szkół, n a u c z y c i e l i i uczniów z rozróżnieniem
płci d l a poszczególnych regionów N i g e r i i z n a j d u j e m y w p r a c y А . C . R . W h e e l e r a, The organization
of educational
planning
in Nigeria,
Unesco, International
I n s t i t u t e for E d u c a t i o n a l P l a n n i n g , P a r i s 1968, s. 15, tab. 1 ( s z k o l n i c t w o p o d s t a ­
w o w e ) i s. 17, tab. 3 ( s z k o l n i c t w o średnie), a także w p r a c y P e t e r a
Kilby,
Industralization
in an Open
Economy:
Nigeria
1945-1966, C a m b r i d g e 1969, s. 235,.
tab. 64 (dane dotyczące s z k o l n i c t w a p o d s t a w o w e g o , średniego, z a w o d o w e g o i w y ż ­
szego w N i g e r i i w l a t a c h 1957-1965).
P r o b l e m t e n z n a j d u j e omówienie także w p r a c y z b i o r o w e j pod redakcją
G w e n d o l e n M . C a r t e r , National
Unity
and Regionalism
in Eight
African
States,
I t h a c a - N e w Y o r k , 1966, rozdz. I I , R . L . S k l a r i С. S. W h i t a k e r J r , The
Fe­
deral Republic
of Nigeria,
s. 25.
2

3

�RECENZJE

352

rolę zaczęła odgrywać p a r t i a t h e N o r t h e r n P e o p l e s
wana

była

podejrzliwie

przez

chłopców

z

C o n g r e s s , która zresztą t r a k t o ­

prowincji

Plateau,

ponieważ

wielu

z n i c h pochodziło z r o d z i n , gdzie występowała s t a r a t r a d y c j a oporu w o b e c i s l a m u
— r e l i g i i najeźdźców i tyranów. Muzułmańscy
szkolnej w V w a n g

prawie

chłopcy b y l i obcy

d l a społeczności

t a k samo, j a k chłopcy I b o . S y t u a c j a napięcia i

rozgo­

r y c z e n i a narastała coraz w y r a ź n i e j .
4

Warto

zauważyć, iż w

końcowej

p a r t i i książki z n a j d u j e m y

cych

u w a g dotyczących losów absolwentów

było

spodziewać

zamierzało

wrócić

do

szkoły. D a l e k o

rodzimych

kilka

interesują­

więcej, niż można

społeczności.

Część

pragnęła kształcić się w A g r i c u l t u r a l C o l l e g e w Z a r i a , a b y po p o z n a n i u

z

nowoczes­

nego r o l n i c t w a uzyskać status instruktorów r o l n i c z y c h udzielających p o r a d w
dzinie uprawy

się
nich

dzie­

roślin, użytkowania n o w y c h m a s z y n , nawozów s z t u c z n y c h , środków

owadobójczych,

nowych

rodzajów

nasion

itp. I n n i ,

licząc

n a pożyczkę

od rządu,

pragnęli nabyć ziemię i zająć się uprawą c a s h crops, n a które istniał popyt w J o s
i B u k u r u . M n i e j l i c z n a g r u p a — t y c h najszczęśliwszych — po ukończeniu
t e t u miała

dołączyć

się

do rządzącej

e l i t y młodego

kształcącej inżynierów i l e k a r z y E m e r g e n c y
zawody,

których k r a j t a k b a r d z o

stytucjach

państwowych

stając

państwa.

Science School w Lagos,

Po

pięciu

latach

pobytu

w

W

epilogu

pracy

częścią m i e j s k i e j

klasy

Nigerii

z błędów

Elliottom

autokratycznej
Afryki

stawały

średniej, i n n i j e s z c z e

Nigeria.

n i e przedłużono

wygasającego

a d m i n i s t r a c j i kazał

krótką

rozumieć afrykańską szkołę i j e j młodzież.
znajdujemy

refleksje

młodego państwa, t a k b a r d z o

relację

usunąć ze

się coraz bliższe, l u d z i z a c z y ­

autora

n a temat

ostatnich tragicznych

wydarzeń w N i g e r i i , wydarzeń, które były konsekwencją konfliktów
wewnątrz

do

5

szkoły n a u c z y c i e l i , którym s p r a w y
nających p r a w d z i w i e

się

a b y zdobyć

p o t r z e b o w a ł . Część zamierzała pracować w i n ­

się

objęli p o s a d y n a u c z y c i e l i w szkołach średnich północnej
kontraktu. Jeszcze jeden

uniwersy­

I n n i udali

z zaistniałych

zróżnicowanego

zdarzeń, w

których

narastających

wewnętrznie.

zginęło

wiele

Podaje

osób

on

znajomych

m u l u b z n a n y c h . N i g e r i a , w której pracował, przestała istnieć.
An

Praca

African

u w a g , które p o w i n n y
czesnej

Afryki,

School

ne. K i t E l l i o t t p r z e d s t a w i a
wego,

obraz

Podkreśla

lecz
on

stwierdzając,

interesujących

pracę z dużą

otoczenia

tworzy

i d l a t y c h w s z y s t k i c h , którzy

trudności

w

nawiązaniu

iż po k i l k u miesiącach

trudności
cenny
pragną

osobistego

i

istotnych
współ­

jednak

f a k t y mogą n i e być

dozą wrażliwości

szkoły. Omawiając

kulturowo

myśli

się z a g a d n i e n i a m i

s z k o l n i c t w a . Pamiętać

autora a opisywane

swą

afrykańskiej

odmiennego

nauczycieli,

szereg

każdego, k t o z a j m u j e

a szczególnie problematyką

że są to osobiste w s p o m n i e n i a
ciekawy

zawiera

zaciekawić

należy,

obiektyw­

i humoru

przystosowania

przewodnik
podjąć

kontaktu

z

w

m i e r z e , j a k sądzę, przypisać to należy

łowi

i

społeczno-kulturowemu

pracują. N a s u w a

Afrykańczykami,,
je lepiej,

z n i m i . Mogło to być

ka

niedawnych

językowemu i k u l t u r o w e m u

kontekstowi,

w

jakim

n i e była

głów­

przedzia­

nauczyciele-obcokrajowcy

się t u p y t a n i e c z y p o z y c j a E l l i o t t a j a k o A n g l i k a , a więc
kolonizatorów,

dla

Afryce.

w części — j a k s a m p r z y z n a j e •— w y n i k i e m jego własnej osobowości, l e c z w
nej

daje

nie tylko

pracę

u c z e n i a d z i e c i a n g i e l s k i c h poznał

aniżeli s w y c h afrykańskich uczniów po pięciu l a t a c h p r a c y

i

do n o ­

szczególnie t r u d n a . Potwierdzać

potom­
może to

W a r t o przypomnieć, że w s z e l k i e ważniejsze p r z e w r o t y w A f r y c e Z a c h o d n i e j
po I w o j n i e światowej i n s p i r o w a n e były p r z e z absolwentów a n a w e t uczniów
szkół średnich. Z o b . Т. К e r s t i e n s, The New Elite in Asia and Africa,
Praeger
Specjał S t u d i e s i n I n t e r n a t i o n a l E c o n o m i c s a n d D e v e l o p m e n t , N e w
York-Wa­
s h i n g t o n - L o n d o n 1966.
4

�353

RECENZJĘ

jego

które

pragnę

przytoczyć

„...byliśmy o b c y w

zdanie,

Afryce,

uprzywilejowani

n a zakończenie

ścią należną

d l a gości i obcokrajowców,

cieplejszych,

osobistych

kańskiego

kontaktów,

tego

i traktowani
lecz t y l k o

krótkiego

z respektem

sporadycznie

charakteryzujących

całość

omówienia:
i

grzeczno­

dopuszczani
stosunków

do

afry­

społeczeństwa".
Anna

PROBLEM
DYSKUSJA

PERIODYZACJI

WŚRÓD

PRAHISTORII

ETNOGRAFÓW

T Y C Z N E J N A D P R A C Ą I.

W

UJĘCIU

NIEMIECKIEJ

Partyka

ETNOGRAFICZNYM.

REPUBLIKI

DEMOKRA­

SELLNOW

Etnografowie
pracujący w N R D od k i l k u n a s t u l a t poświęcają w i e l e u w a g i
p r o b l e m a t y c e związanej z periodyzacją n a j s t a r s z e g o o d c i n k a dziejów ludzkości
O s t a t n i o z a i n t e r e s o w a n i a te stały się szczególnie a k t u a l n e ze względu n a o p u b l i k o ­
wanie fundamentalnej
p r a c y I . S e l l n o w pt. Grundprinzipien
einer
Periodisierung
der Urgeschichte.
Ein Beitrag
auf Grundlage
ethnographischen
Materials .
Książ­
k a t a składa się z dwóch z a s a d n i c z y c h części. P i e r w s z a , zatytułowana „Spojrzenie
h i s t o r i o z o f i c z n e " , m a c h a r a k t e r czysto o p i s o w y , f i l o z o f i c z n o - m e t o d y c z n y .
Składa
się nań przegląd w s z y s t k i c h d o t y c h c z a s o w y c h prób p e r i o d y z a c j i p r a h i s t o r i i , od
starożytności (m. i n . H e z j o d i L u k r e c j u s z ) poprzez średniowiecze, odrodzenie, oś­
wiecenie
(Rousseau,
Kant, Herder),
doktrynę H e g l a , szkołę
ewoluejonistyczna
i kulturowo-historyczną, aż do współczesnych k o n c e p c j i s o c j o l o g i c z n y c h
(Weber
i T h u r n w a l d ) , etnopsychologieznyeh
i m a r k s i s t o w s k i c h (Gorbačeva, K o s v e n i in.).
Część d r u g a z a w i e r a w y k ł a d n o w e j p e r i o d y z a c j i pradziejów, d o k o n a n e j p r z e z a u ­
torkę.
2

W e wstępie do p r a c y sformułowano założenia t e o r e t y c z n e , dotyczące s p o s o b u
właściwego podejścia do z a g a d n i e n i a w y m i e n i o n e g o w t y t u l e . W s t a r s z y c h p e r i o d y z a c j a c h materiał e t n o g r a f i c z n y był j e d y n i e ilustracją do rozważań t e o r e t y c z ­
n y c h . W y b i e r a n o p o j e d y n c z e przykłady w y r w a n e z k o n t e k s t u k u l t u r o w e g o i p o ­
r ó w n y w a n o j e ze sobą. M e t o d a t a , z n a n a już w X I X w., n o s i nazwę f o r m a l n o -porównawczej. Jednakże p o j e d y n c z y f a k t e t n o g r a f i c z n y
p o s i a d a siłę d o w o d o w ą
t y l k o w t e d y , gdy r o z p a t r u j e się go w r a m a c h całej k u l t u r y . H i s t o r y c z n a siła d o ­
w o d o w a materiału etnograficznego j e s t największa wówczas, gdy w y c h o d z i się od

G w e n d o l e n M . C a r t e r , red., National
Unity
and Regionalism...,
s. 111 p o r u s z a
p r o b l e m b r a k u r ó w n o w a g i w s z k o l n i c t w i e wyższym N i g e r i i . P r z y n i e d o s t a t e c z n e j
ilości fachowców w d z i e d z i n a c h t e c h n i c z n y c h duża ilość absolwentów kończyła
wydział p r a w a i n a u k i h u m a n i s t y c z n e . N a s u w a się t u porównanie z sytuacją i n ­
teligencji polskiej X I X w i e k u .
M . i n . : К. H . O t t o , Die sozialokonomischen
Verhdltnisse
bei der
Leubinger
Kultur
in Mitteldeutschland.
Beitrag
zur Periodisierung
der Urgesellschaft
in
Mitteleuropa,
insbesondere
zur Frage
der militarischen
Demokratie,
„Ethnograp h i s c h - A r c h a o l o g i s c h e F o r s c h u h g e n " , t. 3:1955, cz. 1; J . I . S e m e n o v, Uber
die
Periodisierung
der Urgeschichte,
„Ethnographisch-Archaologische Z e i t s c h r i f t " , t. 8:
1967, z. 1, s. 15-38; G . G u h r , Ur- und Frühgeschichte
und okonomische
Gesellschaftsformation,
tamże, t. 10:1969, s. 129-149; H . G r ü n e r t , G . G u h r ,
Herausbildung
und Systemcharakter
der vorkapitalistischen
Gesellschaftsformationen.
Be­
nefit und Diskussionsbemerkungen
zur Arbeitskreistagung
auf dem IV.
Historiker-Kongress
der DDR, Leipzig,
9-11 X 1968, tamże, t. 10:1969, z. 2, s. 227-239.
I. S e l l n o w ,
Grundprinzipien
einer
Periodisierung
der Urgeschichte.
Ein
Beitrag
auf Grundlage
ethnographischen
Materials,
B e r l i n 1961.
5

1

2

2Л — E t n o g r a f i a

Polska, XVI/1

�354

RECENZJE

stosunkowo
pdkreśla
czesnego
bowiem

jednolitego

autorka

obszaru

niemożność

historycano-etnograficznego.

bezpośredniej

paralelizacji

l u d u z określonym s t o p n i e m r o z w o j u
l u d m a swoją

historię, a więc

Szczególnie

jakie

zaszły

w

wyniku

rozwoju.

przemianom.

Zadanie

jest k u l t u r a badanego ludu. T y m bardziej
znać d a n y m
posiadać

etnograficznym

jedynie

stosunkowo

Etnografia

jest

do

to t y m trudniejsze,

zobo­

notowania
i m prostsza

należy się więc starać, b y móc

rangę p o w s z e c h n i e

główne p o d s t a w y

współ­

z czasów p r a h i s t o r y c z n y c h . K a ż d y

ulega

wiązana do r e k o n s t r u k c j i tej h i s t o r i i , n a ile j e s t to możliwe, oraz
zmian,

mocno

jakiegokolwiek

przy­

obowiązujących. Rangę taką mogą

życia gospodarczo-społecznego,

n i e z n a c z n e możliwości z m i a n . ' G d y g r a n i c e z m i a n

gdyż mają

one

gospodarczo-społecz­

n y c h w r a m a c h j e d n e j f a z y zostaną p r z e k r o c z o n e , następuje przejście do następnej
fazy

rozwoju.
Omawiana

praca

wychodzi

od s t o s u n k o w o

jednolitych

obszarów

- e t n o g r a f i c z n y c h zamieszkałych p r z e z Australijczyków, Papuasów,
i

hodowców

południowoafrykańskich,

przy

czym

uwzględniono

historyczno-

Polinezyjczyków
w

możliwie

s z e r s z y m s t o p n i u historię t y c h ludów. G ł ó w n y n a c i s k położono n a o k r e s
ustroju
dwa

wspólnoty

pierwotnej.

Przeprowadzonej

periodyzacji

naj­

rozkładu

autorka

postawiła

cele. C e l e m t e o r e t y c z n y m jest w y z n a c z e n i e ogólnego b i e g u r o z w o j u

ludzkości

w c z a s a c h p r a h i s t o r y c z n y c h (główne jego e t a p y w o k r e s i e przedpaństwowym i s i ­
ły napędowe). C e l d r u g i
bowiem, zdaniem
dysponuje

m a znaczenie praktyczne

a u t o r k i , n a ogólnohistoryczne

dla samej

etnografii,

uporządkowanie

pozwoli

materiału,

jakim

t a n a u k a , a także n a wyjaśnienie p r z y c z y n różnego t e m p a r o z w o j u

kul­

t u r y n a różnych o b s z a r a c h świata.
We

własnej

propozycji

periodyzacji

I. Sellnow

wyróżnia

cztery

etapy

roz­

społeczna

przy

w o j u społeczeństwa p i e r w o t n e g o :
a)

okres

wczesny,

społecznej

który

własności

charakteryzuje

naturalnych

elementarna

źródeł

pożywienia

produkcja
i

i c h również

społecznym

użytkowaniu;
b) o k r e s środkowy, w którym i s t n i e j e bezpośrednia p r o d u k c j a
łecznej własności n a t u r a l n y c h źródeł pożywienia, z b i o r o w y m
użytkowaniu

oraz

indywidualnej

własności

przedmiotów

c) o k r e s późny, który określa pośrednia p r o d u k c j a
i

społecznym

środków

przyswajaniu

produkcji

oraz

jej

produktów,

indywidualnej

użytku

społeczna p r z y

społecznej

własności

społeczna p r z y

własności

różnych

spo­

i indywidualnym ich
osobistego;
indywidualnym
najważniejszych

instrumentów

produk­

cyjnych;
d) o k r e s

upadku,

dualnym

i prywatnym

ści

ziemi

oraz

w

którym p a n u j e
przyswajaniu

prywatnej

własności

Są to p o d s t a w o w e z a s a d y
sunków p r o d u k c j i .

Wykazują

c j i wspólnoty p i e r w o t n e j .

pośrednia

społeczna p r z y

indywi­

j e j produktów, częściowo społecznej

produkcja

własno­

najważniejszych

periodyzacyjne,

środków

wyprowadzone

produkcji .

one n a r a s t a n i e z m i a n ilościowych w e w n ą t r z

społeczna",

społeczna"

i

„bezpośrednia

„gospodarka

społeczna" I. S e l l n o w

forma­

P r z y określaniu poszczególnych cech stosunków

cji a u t o r k a użyła n o w y c h terminów z z a k r e s u e k o n o m i i p o l i t y c z n e j :
produkcja

3

z charakteru i sto­

produkcja

produkcyjna".

rozumie

Pod

produkcję,

w

społeczna",
terminem

której

brak

produk­

„elementarna

„pośrednia

produkcja

„bezpośrednia

produkcja

jeszcze wytwórców i n ­

d y w i d u a l n y c h , podczas gdy w r a m a c h „pośredniej p r o d u k c j i społecznej" n i e w s p ó ł ­
pracowano

już

codziennie

przy

piło przejście do i n d y w i d u a l n e g o

w s z y s t k i c h czynnościach

tów. T e r m i n „gospodarka p r o d u k c y j n a "
3

Ibidem

s. 116.

produkcyjnych

przyswajania wytworzonych
a u t o r k a stosuje

p r z e z siebie

i

nastą­
produk­

do faz związanych z r o l -

�355

RECENZJE

nictwem

i

hodowlą,

tionswirtschaft),

podczas

wiecko-zbierackiej. W
spodarka

gdy

określenie

jako przeciwstawne

„gospodarka

poprzedniemu,

literaturze etnograficznej

przyswajająca";

autorka

zwraca

stosowano

jednak

okupacyjna"

odnosi

rzędzi c z y odzieży. W y t w o r y
pracy

W

„gospodarce

uwagę n a f a k t , że również

zależną

natomiast

od

te związane są b o w i e m

okupacyjnej"

I.

Sellnow

naturalnych warunków

•— produkcyjną

kooperację

zależną

naturalną

gospodarce
od

na

np. w s z y s t k i c h n a ­

z pracą, a to o z n a c z a

wyróżnia

otoczenia, w

pracy,

ło-

dotychczas termin „go­

etapie z b i e r a c t w a i łowiectwa istniała bezpośrednia p r o d u k c j a ,
dukcję.

(Okupa-

do faz g o s p o d a r k i

pro­

kooperację

produkcyjnej

wymogów

samego

jej

procesu.
Część d r u g a

omawianej

książki, zatytułowana „ W y k ł a d głównych z a s a d

perio-

d y z a c j i " , z a w i e r a cały s z e r e g a n a l i z społeczno-gospodarczych i e t n o g r a f i c z n y c h róż­
n y c h grup o pierwotnym
łego dzieła. N a j b a r d z i e j
niowoafrykańscy
nocni

u s t r o j u społecznym, zajmujących
szczegółowo p o t r a k t o w a n i

hodowcy

Atabaskowde

i

ponad

2

/

3

objętości c a ­

zostali P o l i n e z y j c z y c y i połud­

bydła, krócej — A u s t r a l i j c z y c y , P a p u a s i , E s k i m o s i , p ó ł ­

Naskapi.

Zgodnie

z

postawionym

tych opracowano

stosunki produkcji, uwarstwienie

ną i terytorialną

oraz

określone

społeczno-gospodarczych.

Każdą

przejawy
z analiz

zadaniem,

w

analizach

społeczne, organizację

z zakresu kultu, przydatne
poprzedzają

dane

społecz­

do

geograficzne

badań

oraz

szczególnie istotne — h i s t o r y c z n e i a r c h e o l o g i c z n e , pozwalające n a w y d o b y c i e
m a g a n e g o a s p e k t u k o n k r e t n o - h i s t o r y c z n e g o . G ł ó w n a trudność a n a l i z y , jaką
d a m i a sobie

a u t o r k a , to p r o b l e m

spodarczych

odpowiadającego

rozwojowego

produkcji.

wykrycia w

każdym z o m a w i a n y c h

m u s t o p n i a wydajności

Posługując

skalę d l a wielkości wydajności

się

kryterium

pracy I. Sellnow

pracy

jako

od s t o p n i a wydajności

swej

rozwoju.

Stopień r o z w o j u

pomocniczym,

które

rozwijają

obiektywną

społecznego o d b i j a

łu, w y m i a n y , a p r z e d e w s z y s t k i m w
dukcji,

dają

za

wiarygodną

się

się w

panu­

zbiorowości

obserwowane

skalę

wraz

ogólnego

stopnia

organizacji produkcji,

podzia­

związkach własności głównych środków

od własności

go­

miernika stanu

uważa s t o s u n k i społeczne

p r a c y . Siły wytwórcze,

ze s t o s u n k a m i społeczno-gospodarczymi,

uświa­

modeli

jące u danego l u d u i t w i e r d z i , że l u d z i e z m u s z e n i b y l i do t w o r z e n i a
zależnych

—
wy­

grupowej

przez

indywidualną

pro­

do

pry­

watnej.
Porządkując
przez

siebie

różne

systemu

i pierwszej fazy
ściu do d r u g i e j
na

gospodarka

i łowiectwo

z praktyki

etnograficznej

autorka

zalicza

środkowego e p o k i wspólnoty p i e r w o t n e j

racko-myśliwskiej
wana

przykłady

periodyzacyjmego,

(w

archeologii

fazy

okresem

o k r e s u środkowego

analogicznym

(mezolit)

rybacko-łowiecko-zbieracka
stepowe.

Na

przełomie

według

do

stworzonego

okresu

wczesnego

l u d y o gospodarce
j e s t paleolit).

W

rozwinęła się z n i e j

kombino­

oraz rybołówstwo, g o s p o d a r k a

okresu

środkowego

i późnego

krzyżują

się, dając

ko-łowiecko-abierackiej
ko-łowiecko-rolniczy,

w

nowe odmiany.

połączeniu

natomiast

Z

ze żniwną

sama

kombinowanej
powstał

gospodarka

postaci,

gospodarki

wówczas

drugiej

z kombinowanej

fazie

gospodarki

n i a n i e m oraz kombinowana
czątkach
uprawa

epoki

późnego o k r e s u wspólnoty

brązu

myśliwisko-rolniczej
gospodarka

(okres

upadku

rybac-

model

rybac-

rybacko-łowiecko-zbieracka

przekształciła się w łowiectwo z użyciem n a r t , a r y b a c k a — w łowiectwo
morskich. W

żniw­

(wczesny

neolit) powyższe c z t e r y f o r m y z j e d n e j s t r o n y pozostają w d o t y c h c z a s o w e j
z drugiej

zbieprzej­

pierwotnej

powstało

ssaków

(młodszy

ogrodnictwo

z

neolit)
nawad­

r o l n i c z o - h o d o w l a n a . Z tej ostatniej w
wspólnoty

z i e m i z użyciem pługa, a z d r u g i e j

pierwotnej)

wyłoniła

strony — wyspecjalizowana

się

po­
orna

hodowla

�356

RECENZJE

koczownicza

(nomadyzm).

i ogrodnictwa

W

irygacyjnego

drugiej

fazie

Wbrew poczynionemu

z

rolnictwa

autorka

5

je koniecznością s p r a w d z e n i a

Australijczyków,

przeprowadza

w toku poprzednich

których

takie

i drzewach

owocowych,

kulturę

znanych

darka, w

pierwotnej

której

I. Sellnow

zasad

rozważań. P i e r w s z e

umieszczono

w

drugiej

t y m ludom,

traktowane

umieszcza Papuasów

widać udział r o l n i c t w a , h o d o w l i ,

rybactwa,

fazie
jako

Atabasków

i Naskapi

nictwo)

oraz Hotentotów i p e w n y c h

le m i e j s c a poświęcono

omówieniu

szczepów B a n t u

zasady

senioratu

okre­

złożona

łowiectwa i

(łowiectwo z użyciem n a r t ) . J a k o przykład
służą społeczeństwa Folinezyjezków

objaw

późnym

t w a ) , Eskimosów (osiadły t r y b życia i łowy n a zwierzęta m o r s k i e ) oraz
wspólnoty p i e r w o t n e j

okresu

o broni r y ­

są

W

(nader

perio-

porównanie

dane

początkowego rozkładu i przejścia do następnego e t a p u r o z w o j u .
sie wspólnoty

porównania,

na konkretnym materiale

środkowego. Wyłamujące się ze s c h e m a t u tego e t a p u p o j e d y n c z e
backiej

ornego

n a wstępie zastrzeżeniu o niemożności p a r a l e l i z a c j i l u ­

dyzacyjnych, wypracowanych
dotyczy

upadku

4

d ó w współczesnych z p r a h i s t o r y c z n y m i
uzasadniając

okresu

powstało rzemiosło .

gospo­
zbierac­

północnych

okresu

upadku

( w y s o k o rozwinięte

(rolnictwo
przy

z hodowlą).

tworzeniu

rol­
Wie­

się

zróżnico­

wywołały

ożywioną

w a n i a majątkowego n a P o l i n e z j i .
Propozycje
dyskusję

periodyzacyjne,

wśród

opublikowane
pisma,

które

uwidacznia

etnografów
na

łamach

przywiązuje

to chociażby

które przedstawiła I . S e l l n o w ,

i archeologów

szczególną
jeden

się

wagę

do p r o b l e m u

autorka

przy

wstępnym założeniu I . S e l l n o w

7

der historischen

kryteriów

do w c z e s n e g o
gicznego
nie

dwóch

różnych

produkcji

zajmuje

zatytułowany".

niekonsekwencję,

swej

periodyzacji.
rodziny

(społeczny podział

naczelne miejsce w
(wg

funkcji

rodziny:

periodyzacyjnych

wypływa,

błędu t z w . „filozoficznego
zdobywania

środków

i wychowania

potomstwa

pień r o z w o j u

społecznego. J a k w y k a z u j e

podziału

zdaniem

dualizmu",

( c z y n n i k biologiczny),
dalej

do życia

archeolo­
recenzenta,

jaki

własności

prywatnej

uznawał z a p i e r w s z o p l a n o w y
sowania

kryterium

i państwa

występuje

samej

Rose widzi

także do n a j s t a r s z e g o

praktyce

ro­

badawczej

konieczność

okresu

sto­

sformułował

p r a c y O pochodzeniu

swej

(1884), chociaż w

obu

produkcyjny)

j a k o w a r u n k ó w określających

czynnik produkcyjny.

produkcyjnego

(czynnik

F . G. G . Rose, Engels

podobną zasadę w e wstępie do p i e r w s z e g o w y d a n i a
dziny,

pra­

odniesieniu

p r a c a c h L . M o r g a n a i F . E n g e l s a . P o l e g a on n a niezależnym t r a k t o w a n i u

głównych

We

(biolo­

dolnego do połowy p a l e o l i t u górnego). W p r o w a d z e ­

kryteriów

I. S e l l n o w

rodziny

o k r e s u wspólnoty p i e r w o t n e j

•— c z a s y od p a l e o l i t u

z przejęcia p r z e z
w

analiza form

i środkowego

do

czaso­

prahistorii;

Periodisierung".

odrzuciła b o w i e m k r y t e r i u m f o r m y

g i c z n y podział p r a c y ) n a r z e c z k r y t e r i u m f o r m y
c y ) . Później j e d n a k

periodyzacji

zwrócił u w a g ę n a pewną

wyborze

zostały

Zeitschrift" \

ze stałych działów tego p e r i o d y k u ,
u n d das P r o b l e m

W trakcie dyskusji, F . G. G. Rose
dopuściła

z wypowiedzi

„Ethnographisch-Archáologische

„Die U r - u n d Frühgeschichte
jakiej

N R D . Niektóre

prahistorii;

zasto­
jako

K o l e j n e p r z e m i a n y i następstwo f o r m g o s p o d a r k i przedstawiła a u t o r k a n a
s p e c j a l n e j t a b l i c y . P a t r z : S e l l n o w , op. cit, t a b e l a między s. 112 i 113.
S e l l n o w , op. cit, s. 6.
F . G . G . R o s e , Die Familie
und die Periodisierung
der Urgeschichte.
Im
Anschluss
an Irmgard
Sellnow
„Grundprinzipien
einer
Periodisierung
der
Urge­
schichte",
„Ethnographisch-Archáologische Z e i t s c h r i f t " , t. 9:1968, z. 2, s. 148-154;
G . G u h r , Diskussionsbemerkung,
tamże, s. 155-156; t e n ż e , r e c e n z j a I.
Sell­
now,
Grundprinzipien
einer
Periodisierung
der Urgeschichte.
Ein Beitrag
auf
Grundlage
ethnographischen
Materials,
„Ethnographisch-Archáologische
Zeit­
s c h r i f t " , t. 4:1963, z. 2, s. 173-179.
R o s e , op. cit.
4

5

6

7

�357

RECENZJE

uzasadnienie

przytacza fakt

n y c h , m. i n . wśród
W

nieznajomości

Australijczyków,

wśród

wielu

biologicznej

społeczeństw

r o l i mężczyzny

t y m świetle pojęcie „mąż" należy rozumieć wyłącznie w

mężem d a n e j

kobiety

j e s t t e n myśliwy

w

prymityw­

małżeństwie.

sensie

gospodarczym:

l u b z b i e r a c z , który t w o r z y

z nią

jedność

ekonomiczną.
Interesujące
przez

autorkę

są

nią e w e n t u a l n y c h
krajowców

także

książki

krytyczne

metody

wypowiedzi

przeżytków,

Rosego

szczególnie

ne

australijskich. Recenzent akceptuje

p r a h i s t o r y c z n y c h ze
rysy

w

podobnie
stwem

bazie

temat

stosowania

rozpatrywaniu

przez

śladów małżeństwa g r u p o w e g o i m a t r i a r c h a t u u współczesnych
natomiast, n a s z y m zdaniem

d y s k u s y j n e , określenie I . S e l l n o w k u l t u r y Australijczyków
tur

na

przy

środkowego

gospodarczej

od tysiącleci" .

między kulturą

wspólnoty

społeczeństwa

tubylców

argumentuje

powyższą

Rose

8

okresu

Australijczyków

bardzo

jako odpowiednika
pierwotnej,

gdyż

n i e zmieniły

się

tezę

znacznym

i Tasmańczyków, m i m o

kul­

„głów­
prawdo­

podobień­

iż ci o s t a t n i o d ­

i z o l o w a n i b y l i od k o n t y n e n t u p r z e z o k r e s o s t a t n i c h 8-10 tysięcy l a t , t z n . po
mowaniu

się cieśniny B a s s a . W

sumie, Rose ocenia wysoko

a w y s u w a błędy, które określa j a k o
Równocześnie
etnografa

z artykułem

i metodologa

—

„Schonheitsfehler".

Rosego

opublikowano

G . G u h r a , który zajął

krótką

odmienne

9

wypowiedź
stanowisko

s z a n y c h k w e s t i a c h . Jego z d a n i e m , s t w i e r d z e n i e E n g e l s a ze wstępu do
wydania

p r a c y O pochodzeniu

poru­

pierwszego

p r a h i s t o r i i . Początkiem r o z w o j u

nego j e s t d l a E n g e l s a s t a n zwierzęcy, a więc p i e r w s z e
wiążą się j e s z c z e s i l n i e z f u n k c j a m i

znanego
w

n i e j e s t błędem f i l o z o f i c z n y m , a co w i ę ­

rodziny...

c e j , m a duże z n a c z e n i e d l a p e r i o d y z a c j i

niem

ufor­

omawianą t u książkę,

biologicznymi

fazy

organizacji

— rozmnażaniem i

społecz­
ludzkich
wychowa­

potomstwa.

Dalsze uwagi
Większość

G. Guhra

znaleźć można w

zamieszczonych tam refleksji

r e c e n z e n t a należało zdefiniować
stkim

terminu

„prahistoria"),

uzyskanej periodyzacji. Podane
pierwszy

— wyznaczenie

jego r e c e n z j i z p r a c y

dotyczy

pojęcia użyte w
jak

również

bowiem

zakresu i

t y t u l e (dotyczy

bliżej

I.

celu pracy:

wyjaśnić

Sellnow .
1 0

zdaniem

to p r z e d e

oba

cele

wszy­

stawiane

określenia budzą p e w n e wątpliwości. C e l
czasach prahistorycznych

—

j e s t r a c z e j c e l e m s a m e j p r a h i s t o r i i , aniżeli j e j p e r i o d y z a c j i ; c e l d r u g i n a t o m i a s t

—

ogólnohistoryczne
osiągnięty

na

ogólnego b i e g u

uporządkowanie

podstawie

materiałów

historii rozwoju

ona również sformułowana

w

drodze

tej

w

szukaniu

trudności

widzi

rozwoju

Guhr

w

etnograficznych

społeczeństwa

—

n i e może

pierwotnego,

a n a l i z y źródeł e t n o g r a f i c z n y c h .
połączeń

z historią

jest

Rozwiązanie

wypracowaną

archeologię p r z y każdorazowych b a d a n i a c h

kultury konkretnego

dostatkiem pracy

określenia s t o s u n k u zachodzącego

jest w g r e c e n z e n t a b r a k

być

gdyż

przez

ludu. I n n y m

nie­
mię­

d z y prahistorią, objętą s y s t e m e m p e r i o d y z a c y j n y m , a c z a s a m i nowożytnymi, z k t ó ­
r y c h pochodzą źródła e t n o g r a f i c z n e
uważa

propozycję

etnograficzne
nad

periodyzacyjną

badania

omawianym

wykorzystane
I. S e l l n o w

n a d prahistorią. Z d a n i e m

problemem

dokona

się

w

a n a l i z i e . Również i G .

z a świetną,

poważnie

Guhr

wzbogacającą

tego a u t o r a , d a l s z y postęp b a d a ń

n a drodze

współpracy

między

archeolo­

gią i etnografią.
Andrzej

8
9
1 0

Ibidem,
s. 148.
Guhr,
Diskussionsbemerkung.
G u h r , recenzja: I. Sellnow.

Prinke

�358

RECENZJE

KSIĄŻKI
Adamus

Marian,

Tajemnice

NADESŁANE

sag i run, Z N i O , W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w 1970,

s s . 376.
Autor

przedstawia

mitologię normandzką

z o k r e s u poprzedzającego

wyodręb­

n i e n i e się poszczególnych s k a n d y n a w s k i c h narodów, odnosząc ją do I I I - I X w . n.e.
Runy, traktowane

j a k o ważny j e j e l e m e n t m a g i c z n y , porównuje A d a m u s

m i basenu

Śródziemnego, stawiając

Morza

tezę, że stamtąd właśnie

z pisma­

znaki

s k i e zawędrowały n a północ. P i s m o r u n i c z n e n i e jest z a t e m o r y g i n a l n e g o ,
nawskiego
i greckiego.

pochodzenia,
W dalszej

l e c z powstało

dzięki przekształceniu

części autor p r z e d s t a w i a

pisar­

skandy­

alfabetu

łacińskiego

historię t w o r z e n i a się

skandynaw­

s k i c h państw i królestw, a n a t y m tle początki r o z w o j u

literatury

skandynawskiej,

u źródeł której leżą właśnie sagi.
M. A. K.
A zat ja n

А. А., В i e ł o w

j a i issledowanija

sowietskoj

M. J . , G w o z d i e с к i j
Azii,

N. A . i i n . , I s t o r i j a o t k r y t i -

Myśl,, M o s k w a 1969, ss. 535.

J e s t to c z w a r t a już c h y b a p o z y c j a z s e r i i „Odkrycie Z i e m i " . A u t o r z y omawiają
k o l e j n o historię o d k r y c i a i badań K a u k a z u , Środkowej A z j i , S y b e r i i i D a l e k i e g o
W s c h o d u , D a l e k i e j Północy i Północnej D r o g i M o r s k i e j . Książka b a r d z o b o g a t a
w f a k t y i c i e k a w i e n a p i s a n a , i l u s t r o w a n a m a p a m i i p o r t r e t a m i głośnych b a d a c z y
w r a z z i c h b i o g r a f i c z n y m i r y s a m i . N a zakończenie bogaty z e s t a w l i t e r a t u r y p r z e d ­
miotu.
L.M.
De

Camp

L . Sprague,

de

Camp

B i b l i o t e c z k a Problemów, W a r s z a w a
Książka

została przełożona

z języka

tem tajemnym, przepowiedniami,
historię

czarownictwa,

podają

С. C a t h e r i n e , D u c h y ,

gwiazdy,

czary,

PWN,

1970, ss. 515.

magią

opisy

co z n a c z n i e j s z y c h mistrzów w i e d z y

angielskiego.

Autorzy

l i c z b , różnymi

ciekawszych
tajemnej.

zajmują

sposobami

się

czarów.

w y p a d k ó w , prezentują

świa­
Kreślą

sylwetki

Książka interesująca, choć przełado­

w a n a f a k t a m i , co u t r u d n i a c z y t a n i e .
L. M,
Chałasiński

Józef, Tradycje

O m e g a , t. 164, W a r s z a w a

i perspektywy

Sześć szkiców poświęconych p r z e m i a n o m
Autor
niu

a n a l i z u j e rolę poszczególnych w a r s t w

nowych

treści

przyszłości

kultury

polskiej,

WP,

1970, ss. 208.

kultury.

Szerokie

kultury polskiej w X I X i X X w i e k u .
— zwłaszcza chłopskiej — w

wykorzystanie

materiału

tworze­

pamiętnikarskiego.
B . Ż.

Der

Koran,

L e i p z i g 1968, ss. 600.

Książka ukazała się j a k o 351 tom c y k l u R e c l a m s U n i v e r s a l - B i b l i o t h e k

w

serii

„Historia i K u l t u r a " . W p r o w a d z e n i e n a p i s a l i prof. prof. E r n s t W e r n e r i K u r t R u ­
dolph, z a m i e s z c z o n a jest ponadto w y b r a n a

bibliografia

dotycząca K o r a n u

i Maho­

meta.
B . Ż.

�359

RECENZJE

E r i c h , Ucieczka

F r o m m
Autor

—

znany

r y z m u , widząc, w
i rezygnuje

od wolności,

psycholog,

jaki

Czytelnik, Warszawa

religioznawca

sposób

—

1970, ss. 279.

obserwując

rodzenie

społeczeństwo podporządkowuje

się

się s i l n e j

hitle­
władzy

z wolności, pisze tę pracę będącą analizą z a g a d n i e n i a wolności w

leżnieniu od h i s t o r y c z n e j f o r m a c j i i r o z w o j u .
m u psychologicznego,

poprzez

uza­

Zaczynając od wolności j a k o p r o b l e ­

pojęcie wolności w

okresie reformacji,

dochodzimy

do współczesnego j e j oblicza. A u t o r n i e próbuje przekonywać czytelników do m i t u
„złotego w i e k u " i czasów m i n i o n y c h , jednakże

generalnym

wnioskiem

j e s t to, iż

w miarę r o z w o j u , postępu t e c h n i c z n e g o i wykształcenia się i n s t y t u c j i człowiek j e s t
c o r a z b a r d z i e j uwikłany i zależny coraz d a l s z y od wolności.
L. M.

E . G . , Bieludżi

G a f f e r b e r g
rialnoj

kultury

i byta,

Nauka,

Turkmienskoj

SSR.

Oczerki

chozjajstwa,

Oddział l e n i n g r a d z k i , L e n i n g r a d

matie-

1969, ss. 240.

A u t o r r o z p o c z y n a od krótkiego p r z e d s t a w i e n i a h i s t o r i i , składu etnicznego,
siedlenia

Beludżów Turkmeńskiej

S S R , następnie k o l e j n o

omawia

roz­

rolnictwo,

ho­

dowlę i i n n e działy t z w . k u l t u r y m a t e r i a l n e j — o s i e d l a , domy, odzież, pożywienie,
dalej

przechodzi

do p r o b l e m u

rodziny,

wesela,

obrzędów w e s e l n y c h

oraz

związa­

n y c h z n a r o d z i n a m i , kończy zaś omówieniem n a r o d o w e j oświaty, o c h r o n y
współczesnego

życia

i kultury

zdjęciami i r y s u n k a m i ; m i m o
niętych, jest to p r a c a —

Beludżów.

Książka

napisana

prosto,

zdrowia,

ilustrowana

iż s z e r e g zagadnień k u l t u r y Beludżów zostało

zwłaszcza w

części dotyczącej

współczesnych

pomi­

przeobra­

żeń — dosyć interesująca.
L . M.

Ganek aja
nografii

Narodnoje

Olga Andriejewna,

iskusstwo

i m . N. 'N. Mikłucho-Makłaja, N a u k a , M o s k w a

Polszi,

AN

S S S R , Inst. E t ­

1970, es. 181, i l u s t r . 63, m a ­

p y 2.
Praca

oparta

z e b r a n y c h podczas
polskiej

sztuki

szydełkowanie,

n a l i t e r a t u r z e głównie
k i l k u pobytów w

ludowej

(garncarstwo,

dziewiarstwo,

polskiej

artystyczną

i c h h i s t o r i i , materiałów,

obróbkę

autorki

dziedziny

metalu, tkactwo,

z futra

malarstwo

t e c h n i k , ośrodków

materiałach

szeroko w s z y s t k i e

d r u k i n a płótnie, w y r o b y

słomy, piór, c i a s t a , s e r a , c u k r u , w o s k u , d r e w n a ,
niem

i własnych

Polsce. O m a w i a

i skóry,

haft,

papieru,

l u d o w e ) z uwzględnie­

wytwórczych,

zdobnictwa

oraz

typów r e g i o n a l n y c h . J a k o k r y t e r i u m wyodrębnienia poszczególnych d z i e d z i n

przy­

jęła a u t o r k a głównie t e c h n i k i obróbki c z y z d o b i e n i a w y r o b ó w n i e zaś i c h funkcję,
t a k np. e l e m e n t y a r c h i t e k t u r y o m a w i a n e
s t y c z n e j obróbki d r e w n a
na

z a l i c z o n o również

bawki

meblarstwo,

i rzeźbę, zaś w

są zarówno w r o z d z i a l e dotyczącym a r t y ­

j a k i m a l a r s t w a ludowego. D o a r t y s t y c z n e j obróbki d r e w ­
zdobnictwo

części poświęconej

b i e n i e ścian chałup, s k r z y n i e m a l o w a n e ,

w

drewnie

malarstwu

niektórych

częściach p r a c y

znalazło się

zdo­

p i s a n k i , k a f l e oraz o b r a z y n a s z k l e , p a p i e ­

r z e i płótnie. N a końcu każdego rozdziału z a m i e s z c z o n o
wstępie i w

( n a c z y n i a , sprzęty), z a ­

ludowemu

autorka

obszerną bibliografię.

wspomina

państwa n a d sztuką ludową w P o l s c e i rozważa p e r s p e k t y w y

też o f o r m a c h
jej

We

opieki

rozwoju.
M. W.

�RECENZJE

360
Holzer

J e r z y Zdzisław, Demografia,

Podręcznik d e m o g r a f i i
wy

analizy

P W E , Warszawa

1970, ss. 350, r y s . 17.

n a p i s a n y w o p a r c i u o poprzednią pracę a u t o r a
Warszawa

demograficznej,

o przedmiocie demografii,

1963). Rozdział p i e r w s z y i d r u g i

metodach badawczych

poświęcone są sposobom

(Podsta­
informują

i źródłach d a n y c h , c z t e r y d a l s z e

badań l i c z b y ludności w g płci, w i e k u itp. Rozdziały 7 - 9

omawiają r u c h n a t u r a l n y i z a g a d n i e n i a r e p r o d u k c j i ludności o r a z r u c h y m i g r a c y j ­
ne. O s t a t n i z a w i e r a z a g a d n i e n i a p r o g n o s t y k i d e m o g r a f i c z n e j

oraz przedstawia

wy­

n i k i p o l s k i c h b a d a c z y w tej d z i e d z i n i e . K a ż d y rozdział zakończony j e s t w s k a z ó w ­
kami

bibliograficznymi.

I w a n o w
XX

в. z.

S . W., Skulptura

narodów

siewiera

Sibirii,

XIX

— pierwaja

polowina

w., N a u k a , Oddział l e n i n g r a d z k i , L e n i n g r a d 1970, ss. 296.
Praca

poświęcona

rodów północnej

jest analizie form

Syberii. W

ludów grupy

ugryjskiej

Nganasanów,

Ketów

dlaczego

została

czów

zwłaszcza

—

—• Chantów

i Mansów,

itd. oraz Ewenków

pominięta
u

i rodzajom

twórczość

tych

rzeźbiarska

współczesną

itd., a p o t e m

twórczość

Jakutów,

tych

t u t u N a r o d ó w Północy i t p . Książka jest b a r d z o

ludów,

—

Nienców,

Eskimosów
bogato

najpierw
prace

na­

twórczość

zastanawiające

rzeźbę kultową. W

rzeźbiarską

jest

samodijskiej
Nieco

ostatnich jest ona, j a k wiadomo,

świeckim, z a b a w k i

omawia

rzeźbiarskiej

omówiona

grupy

i Dołganów.

P r z y o m a w i a n i u poszczególnych g r u p a u t o r p r e z e n t u j e
rakterze

twórczości

poszczególnych rozdziałach

jest,

i

Czuk­

rozwinięta.

twórczość o c h a ­
zakończeniu

pracy

studentów

Insty­

bogato i l u s t r o w a n a zdjęciami i r y ­

sunkami.
L. M.

Historia

chłopów

t. I :

polskich,

Do

red. Stefana Inglota, L S W , W a r s z a w a
Tom

I

tego

zbiorowego

upadku

opracowania

o k r e s od początków f o r m o w a n i a

Rzeczypospolitej

Pod

szlacheckiej.

1970, s s . 578, i l u s t r . 33, m a p y 2.
o

charakterze

syntetycznym

się społeczeństwa k l a s o w e g o

obejmuje

do r o k u 1795. Z n a j ­

dują się w n i m następujące z a g a d n i e n i a : rozwój badań n a d historią chłopów, ś r o ­
d o w i s k o geograficzne,

p r o c e s y k o l o n i z a c y j n e i m i g r a c j e , p o d s t a w y gospodarcze

w s i z uwzględnieniem p o l i t y k i społeczno-gospodarczej, ustrój a g r a r n y
ki

społeczne i p r a w n e ,

zagadnienie

się i c h świadomości n a r o d o w e j
szkolnictwo.

Rozdział

część poświęconą

formowanie

i p o l i t y c z n e j , w a l k i k l a s o w e , k u l t u r a w s i , oświata,

o badaniach

środowisku

r o l i m i l i t a r n e j chłopów, a także

życia

oraz s t o s u n ­

n a d historią

geograficznemu,

chłopów

napisał

zagadnieniom

Stefan

Inglot,

demograficznym

ogólnym u w a g o m o r o z w o j u o s a d n i c t w a w P o l s c e p r z e d r o z b i o r o w e j

oraz

— Julian J a n -

czak. Całość zagadnień g o s p o d a r c z y c h , społecznych i p r a w n y c h związanych z o k r e ­
sem wczesnofeudalnym

(do poł. X I I I

w.)

opracował W a c ł a w

K o r t a , okres

gospo­

d a r k i c z y n s z o w e j (poł. X I I I - X V w.) — R o m a n H e c k , folwarczno-pańszczyźniany
Leonid
nych

Żytkowicz, E d w a r d

okresach zajmuje

T r z y n a , Józef Leszczyński. Kulturą w s i w

się Józef

B u r s z t a , zaś z a g a d n i e n i a m i

oświaty

—

poszczegól­
i szkolnic­

t w a — M i r o s ł a w a Chamcówna.
O p r a c o w a n i e p r z e z n a c z o n e d l a s z e r o k i e g o kręgu czytelników.
A. W.

�361

RECENZJE

Jung

Psychologia

C a r l Gustaw,

a religia,

K i W s e r i a „R", W a r s z a w a

1970, s. 446.

Książka j e s t w y b o r e m p i s m z różnych p r a c J u n g a . N a początku autor,
i współpracownik Z . F r e u d a , o m a w i a
a następnie z a j m u j e

się s p r a w a m i

różnice między poglądami s w o i m i

p s y c h i k i współczesnego człowieka, relacją

d z y psychologią a religią. I n t e r p r e t a c j e
prowadziły

Junga

do n o w y c h

uczeń

i Freuda,

marzeń s e n n y c h i w o l n y c h

poglądów n a charakter

mię­

skojarzeń

do­

i rolę podświadomości,

do

p r z e k o n a n i a , iż zawierać się w n i e j mogą n i e t y l k o dążenia tłumione, ale również
i t a k i e , które są ukrytą siłą organizującą

i ukierunkowującą

życie. N a tej

doszedł do k o n c e p c j i archetypów; w t e n sposób i n t e r p r e t u j e r e l i g i j n e m i t y ,
i b a j k i . Książka p o p r z e d z o n a

jest wstępem B . S u c h o d o l s k i e g o ,

drodze
symbole

poświęconym

omó­

w i e n i u k o n c e p c j i i poglądów J u n g a .
L. M.
Kałużyński

Stanisław,

Imperium

Mongolskie,

1970, ss. 200, fot., r y s . 23 w tekście, m a p a 1,
Kolejna
od

książka

omówienia

szym

ciągu

orientalisty

Mongolii w

autor

zajmującego

okresie

przedstawia

WP,

się Azją

poprzedzającym

imperium

Omega,

t. 159,

Warszawa

bibliografia.
Centralną

powstanie

Czyngis-chana,

rozpoczyna

imperium.

rozwój

n a d z i e l n i c e . Pracę kończy rozdział omawiający

polityczne,

kulturalne

i

imperium

z

krajami

się
dal­

terytorialny

jego następców i r o z p a d
handlowe

W

europejskimi,

za

kontakty
m.

in.

z Polską.
B. Z.
J a r o s z e w s k i
współczesnej
personalizm
W

M., Osobowość

Tadeusz

antropologii

filozoficznej

chrześcijański,

p r a c y tej „znajdzie

marksowskiej

filozofii

pozycji poznawczych

i wspólnota.

— marksizm,

osobowości

1970, ss. 598.

c z y t e l n i k eseje

i s t u d i a stanowiące próbę

tej filozofii

konfrontacji

we

egzystencjalizm,

KiW, Warszawa

człowieka i społeczeństwa oraz

listycznych: neotomizmu

Problemy

strukturalizm,

interpretacji

ustaleń i

z u s t a l e n i a m i współczesnych kierunków

pro­

persona-

J . M a r i t a i n a i E . G i l s o n a , k o n c e p c j i człowieka E . M o u n i e -

r a i T e i l h a r d a de C h a r d i n , e g z y s t e n c j a l i z m u M . H e i d e g g e r a i J . P. S a r t r e ' a , s t r u k turalizmu

C . Lévi-Straussa

mu". Podstawowym
nia

filozoficznych

kwestii

jednak
podstaw

aksjologicznych

i zastanowienie

i

różnych

wariantów

zamierzeniem
marksowskiej

związanych

mieszczańskiego

a u t o r a było dążenie do
t e o r i i osoby

ze z r o z u m i e n i e m

oraz

indywidualiz­
zrekonstruowa­

wyjaśnienie

socjalistycznego

się n a d s z a n s a m i r e a l i z a c j i m a r k s o w s k i e g o

pewnych

humanizmu

ideału człowieka, a t a k ­

że społeczeństwa.
L. M.
J e r e m i e j e w D. J . , Juriuki,

N a u k a , Moiskwa 1969, ss. 104.

T a n i e w i e l k a p r a c a poświęcona j e s t j e d n e m u z k o c z o w n i c z y c h p l e m i o n t u r e c ­
k i c h . J e s t to rodzaj małej m o n o g r a f i i . A u t o r o m a w i a geograficzne w a r u n k i , w j a ­
k i c h żyją J u r i u k o w i e , i c h r o z m i e s z c z e n i e ; następnie z w r a c a u w a g ę n a kulturę m a ­
terialną i gospodarkę tego p l e m i e n i a , o m a w i a r o l n i c t w o , hodowlę oraz p r z e m i a n y
związane z p r z e c h o d z e n i e m do osiadłości, w z r o s t e m r o l i u p r a w y z i e m i , z m i a n a m i
w s t r u k t u r z e r o d o w o - p l e m i e n n e j i życiu r o d z i n n y m .
L. M.

�-3G2

RECENZJE

K a s p r z y k
Warszawa

Leszek,

Jest

to

rodzaj

opracowania

A u t o r z y zaczynają
nych

Węgrzecki

Wprowadzenie

Adam,

do

filozofii,

PWN,

1970, ss. 282.
podręcznikowego

w

układzie

zagadnieniowym.

od rozważań n a d pojęciem filozofii, j e j funkcją, relacją

nauk, potem

omawiają

stanowiska, problem

zagadnienia

ontologiczne,

przedmiot

do i n ­

ontologii,

b y t u i jego n a t u r y , przechodzą z k o l e i do zagadnień

m o l o g i c z n y c h , społecznych i a n t r o p o l o g i c z n y c h
n i e n i a moralności), a kończą

omówieniem

(problem jednostki ludzkiej,

m a r k s i z m u i współczesnych

różne
epistezagad­

kierunków

filozoficznych.
L. M.
Kontakte

und Grenzen.

Probléme

der Volkskultur

1969, ss. X V I I I + 566, fot. 1 + 80, r y s . 3 +
46

artykułów

wydana

poświęconych

und Socialforschung,

Gottingen

60, i n d e k s y .

zagadnieniom,

które

z o k a z j i 60 r o c z n i c y u r o d z i n G e r h a r d a

sygnalizuje

podtytuł.

Heilfurtha, profesora

Praca

uniwersytetu

w Marburgu.

в. z.
La

Macědoine
Pod

kiewski

et les Macédoniens

t a k i m tytułem
publikację,

francuskiej

dans

naukowcy

n a którą

i niemieckiej

le passe,

Skopje

jugosłowiańscy

składają

wersjach

1970, s s . 522.

przygotowali

się 34 artykuły

w

językowych. Dotyczą

n a kongres

rosyjskiej,

mos­

angielskiej,

one h i s t o r i i p o l i t y c z n e j ,

społeczno-gospodarczej, h i s t o r i i s z t u k i i k u l t u r y M a c e d o n i i , począwszy od starożyt­
ności

aż po c z a s y obecne.

Publikację

przygotowano

w

Instytucie Historii

Naro­

dowej.
B.Z.
L e w i s
O s c a r , Rodzina
w a 1970, s s . 633.
Nagrana
syna

Zycie

n a taśmę magnetofonową

opowiedziana
i

Martinezów.

przez

Felipa. W

troje
losach

chłopa, P i W ,

h i s t o r i a meksykańskiej

j e j członków —
rodziny

meksykańskiego

Pedro

Martinezów

Martineza,

Warsza­

rodziny

chłopskiej

jego żonę

Esperanzę

i ich wsi Azteca

znalazły

odbicie

w y d a r z e n i a , które wstrząsnęły M e k s y k i e m w c z a s i e r e w o l u c j i l a t 1910-1917, r e f o r ­
m y społeczne i związane z n i m i p r z e m i a n y w s i meksykańskiej w l a t a c h 1920-1940
(szczególnie
w

zaś

za prezydentury

końcu z a h a m o w a n i e

Alvaro

tych reform

Obregóna

po r o k u

i Lázaro

Cárdenasa)

1940 (tj. po ustąpieniu

c z y też

Cárdenasa).

Część zasadniczą książki, t j . dzieje r o d z i n y Martinezów p r z e z n i c h s a m y c h o p o ­
wiedziane,

poprzedza

prowadzenia

słowo wstępne O. L e w i s a , w

którym a u t o r p i s z e o sposobie

badań i c e l a c h , j a k i e i m przyświecały. I n f o r m a c j e

n a t e m a t budżetu,

podziału p r a c y w r o d z i n i e Martinezów, losów d z i e c i P e d r a , d a n e o w s i A z t e c a z a ­
wiera

aneks. Z a m y k a

książkę

chronologiczne

zestawienie

ważniejszych

wydarzeń

w M e k s y k u , w s i A z t e c a i r o d z i n i e Martinezów.
A. W.
M a c h o w s k i
Warszawa
Autor

J a c e k , Ognista

znany

już

z książek

czości l i t e r a c k i e j Eskimosów.
kultury

kula.

Legendy,

baśnie

i

bajki

eskimoskie,

PIW,

1970, ss. 312.
o Wyspie

Praca

Wielkanocnej

poprzedzona

e s k i m o s k i e j , wprowadzającym

w

jest

specyficzny

prezentuje

interesującym
świat

wybór

twór­

omówieniem

i c h wierzeń,

legend,

�363

RECENZJE

twórczości m a l a r s k i e j , poezji. Następnie k o l e j n o

przedstawione

są legendy,

baśnie

i b a j k i Eskimosów s y b e r y j s k i c h , alaskańskich, k a n a d y j s k i c h i g r e n l a n d z k i c h .
dokonał b a r d z o
wych;
i

czasami

miła książka

szerokiego

wyboru,

prezentuje

różne

jest i l u s t r o w a n a

opierając

warianty

się n a w i e l u

tego

reprodukcjami

samego

opracowaniach
wątku.

oryginalnej

Ta

grafiki

Autor
źródło­

interesująca

eskimoskiej.
L. M.

Marzec

cieniu

Zdzisław, W

Andów,

K i W , Warszawa

1970, ss. 366, t a b l . fot. 34.

W ś r ó d l i c z n y c h w o s t a t n i c h l a t a c h d z i e n n i k a r s k i c h r e l a c j i z podróży p o
ryce

Łacińskiej

korzystnie

wyróżnia

się t o m reportaży

w ośmiomiesięcznej w ę d r ó w c e po W e n e z u e l i ,
brał

bogaty

krajów

materiał

dotyczący

andyjskich. Autor

życia

n i e próbuje

Zdzisława

aktualnych

problemach

tej

Gujany

części

gospodarczego

fascynować

świata.

który

Panamie, Kolumbii, Peru i Chile ze­

politycznego,

i

kulturalnego

c z y t e l n i k a egzotyką

t y c z n y m i szczegółami podróży. Z a m i a s t tego daje solidną informację
z Wenezuelskiej

Ame­

Marca,

Szczególnie

i południowych p r o w i n c j i

interesujące

Chile-Patagonii

stej. Doskonały z e s t a w zdjęć w y k o n a n y c h p r z e z samego

i

o

anegdo­

najbardziej

są

reportaże

i Ziemi

Ogni­

autora.
A. W.

Magidowicz
Jewropy,

I . P.,

Magidowicz

Myśl, M o s k w a

Następna
Autorzy

książka

z bardzo

rozpoczynają

gdzie poświęcają

pracę

I., Istorija

otkrytija

i

issledowanija

ciekawej

od rozdziału

i

pożytecznej

„Odkrycie

serii

Europy

„Odkrycie
przez

m i a n , wiadomościom

Śródziemnego, e k s p l o r a c j o m

geograficznym

badania

i poziomowi

Ziemi".

starożytnych",

sporo m i e j s c a wiadomościom z a w a r t y m u H e r o d o t a ,

n e t r a c j i brzegów M o r z a
stępnie p o p r z e z

W.

1970, ss. 453.

greckiej

pe­

C e n t r a l n e j E u r o p y przez R z y ­

tej n a u k i w

starożytności.

i o d k r y c i a średniowiecza — p e n e t r a c j e

arabskie,

Na­

Norma­

nów, Chazarów, b a d a n i a w i e k u X V I i następnych dochodzą do współczesności i w y ­
p r a w n a N o w ą Ziemię, Islandię, Ziemię Franciszka-Józefa, U r a l
jąca i bogata w f a k t y

praca ilustrowana

jest mapami,

itd. T a interesu­

przedstawieniem

sylwetek

sławnych b a d a c z y i zakończona obfitą bibliografią.
L. M.
M iк uta

M a r i a n , Staropolskie

święto

żniw. Dożynki,

B i b l i o t e k a Teatrów A m a t o r s k i c h , W a r s z a w a
Materiał, n a p o d s t a w i e
kowskiego,

widowisko

obrzędowe,

którego zostało o p r a c o w a n e

Sądeckiego, Opoczyńskiego i z M a z o w s z a ,

widowisko, pochodzi z K r a ­
gdzie a u t o r zbierał

fragmen­

t y tekstów i obrzędów. J e s t to więc melanż z różnych regionów, n i e j a k o
k i wzorcowe".

„O obrzędach żniwiarskich", poprzedzająca

przedmowa
formy

pióra

prof,

widowiskowej

d r a Józefa

Burszty

miały ważniejszy

warunków kultury ludowej,
tym

„dożyn­

C e l e m o p r a c o w a n i a j e s t wszakże u t r w a l e n i e zwyczajów, pieśni i p r a k ­

t y k obrzędowych, j a k s t w i e r d z a autor. P e w n ą wartość daje p r a c y krótka
autora

LSW,

1970, ss. 98.

Burszta przestrzega

gdzie

przed

rozprawa

s c e n a r i u s z , a co ważniejsze

podnosząca

sens z n a c z e n i o w y ,

fakt,

że

wyrosły

dożynki

z konkretnych

istotną rolę odgrywały p r a k t y k i m a g i c z n e .

traktowaniem

tego w i d o w i s k a

jako

—

oprócz
Przy

autentycznego

folkloru.
M. A. K.

�364

RECENZJE

E d m u n d , Założenia

M o k r z y c k i

socjologii

humanistycznej,

P W N , W a r s z a w a 1971,

ss. 116.
S o c j o l o g i a h u m a n i s t y c z n a a s o c j o l o g i a t e c h n i c z n a — p i e r w s z a kształtuje l u d z ­
k i e p o s t a w y i opinie, ułatwia z r o z u m i e n i e problemów n a j b a r d z i e j
narzucających
się społecznie, d r u g a s t a n o w i bazę inżynierii społecznej, występuje w r o l i narzędzia
s p r a w n e g o działania, j e s t źródłem wskazówek do z a w i a d y w a n i a l u b m a n i p u l o w a n i a
ludźmi. A u t o r r o z p o c z y n a od a n a l i z y tego p o w s z e c h n e g o dosyć zróżnicowania, n a ­
stępnie zaś poświęca uwagę z a g a d n i e n i u r o z u m i e n i a — z a k r e s o w i pojęcia tego
t e r m i n u , r o z u m i e n i u a p r o c e d u r z e w n i o s k o w a n i a , p r o b l e m o w i o c e n y etc.
L. M.
Murray
Z

J . , Motywacja

Edward

początkiem

tego r o k u

p r a c a poświęcona m o t y w a c j i
runkowaniu.
swoje

Wiele

i uczucia,

ukazała

PWN,

się w

Warszawa

sprzedaży

i interpretacji ludzkiego

jest teorii

dotyczących

teorii. A u t o r

interesująca

i

pożyteczna

z a c h o w a n i a się i jego

ludzkiego

podłoże w filozofii, p s y c h o a n a l i z i e , antropologii,

niejszej i adekwatnej

1968, s s . 210.

zachowania
ale b r a k

uwa­

się, mają

one

jakiejś j e d n e j , p e ł ­

n i e usiłuje przedstawić w p r a c y j e s z c z e

jednej

t e o r i i ; t e m a t u j m u j e całościowo, starając się zaznajomić c z y t e l n i k a z różnorodnością
p r o b l e m ó w wchodzących w z a k r e s o m a w i a n e g o z a g a d n i e n i a
m i . Pracę wzbogacają i n f o r m a c j e
tami,
na

obserwacji

szereg

k l i n i c z n y c h i badań

rozdziałów.

Najpierw

i z ich interpretacja­

dotyczące eksperymentów n a d ludźmi i zwierzę­
antropologicznych.

autor

zaznajamia

Książka

podzielona

n a s z różnorodnymi

jest

teoriami

m o t y w a c j i — i n t e l e k t u a l i s t y c z n y m i , h e d o n i s t y c z n y m i , instynktów, popędów i t d . , d a ­
lej p r z e c h o d z i do s p r a w
gradzania,
wacji

motywacji

społecznej

motywacji

i zachowania,

seksualnej, uczuciowej

n a t u r y popędu, p r o b l e m ó w n a ­

i kończy

omówieniem

i działania m o t y w ó w społecznych. P r a c a

źródeł

uzupełniona

moty­

jest

słow­

n i c z k i e m ważniejszych terminów.
L. M.
N a g e 1 E r n e s t , Struktura
W a r s z a w a 1970, ss. 522.

nauki

— zagadnienia

P i e r w s z a w języku p o l s k i m p r a c a w y b i t n e g o

logiki

wyjaśnień

naukowych,

l o g i k a i metodologa

PWN,

(z wyjątkiem

s z k i c u „Twierdzenie Godła", którego współautorem był Nagel). Czytelność w y k ł a d u
skomplikowanej

problematyki

sprawia,

że

książka

dostępna

jest

dla

szerokiego

grona p r z e d s t a w i c i e l i n a u k społecznych i e k s p e r y m e n t a l n y c h .
B. Z.
New comb
T h e o d o r e M., T u r n e r R a l p h H . , C o n v e r s e
Philip E.,
Psycho­
logia społeczna. Studium
interakcji
ludzkich,
P W N , W a r s z a w a 1970, ss. 598, r y s . 81,
indeksy.
P i e r w s z y — z kręgu n a u k i z a c h o d n i e j — podręcznik p s y c h o l o g i i społecznej z a ­
prezentowany

p o l s k i e m u c z y t e l n i k o w i . C z t e r y części książki omawiają k o l e j n o : p o ­

s t a w y j e d n o s t e k , p r o c e s y i n t e r a k c j i , strukturę i właściwości grupy,
akcje

w

grupie.

Przekładu d o k o n a n o

pod redakcją

Heliodora

a także i n t e r ­

Muszyńskiego.
B.Z.

�365

RECENZJE

N i с o l i n i B r u n o , La famlglia

zíngara, Brescia,

Morcalliana

1969, s s . 218.

Książka t r a k t u j e o k u l t u r z e Cyganów, a dokładniej o f o r m a c h
łecznej, małżeństwach, moralności

i obyczajowości

w

różnych

organizacji

grupach

spo­

Cyganów,

a także o z m i a n a c h zachodzących pod w p ł y w e m r e l i g i i k a t o l i c k i e j oraz p r a c y m i ­
sjonarskiej

wśród

poświęcone

historii

Cyganów.

Książka

kontaktów

zawiera

Cyganów

z

różnych m i s j i chrześcijańskich, poczynając
uzupełnieniem są z a m i e s z c z o n e w

bardzo

interesujące

Kościołem

i

od p i e r w s z e j

tej p r a c y

wprowadzenie

omówieniu

działalności

połowy X I X w.

dawne i najnowsze

Cennym

dokumenty

koś­

c i e l n e dotyczące Cyganów.
L. M.
N o w a k

S t e f a n , Metodologia

badań socjologicznych,

J e s t to podręcznik d l a studentów socjologii
d y s c y p l i n , którzy w

swej

p r a c y zamierzają

1970, ss. 485.

i dla tych przedstawicieli innych

posługiwać się m e t o d a m i

n y m i p r z e z socjologię t z w . empiryczną; ambicją
n a j n o w s z y c h , w p r o w a d z e n i e do metodologii

PWN, Warszawa

nauk

wypracowa­

autora jest przedstawienie

t y w a c j i . P r a c a t a pomyślana j e s t j a k o p i e r w s z y t o m poświęcony ogólnym
niom metodologii
i

analizy

jednej
jącej

danych),

badań

stanowi

— rozumującej
twierdzenia

socjologicznych
on próbę

i opisującej

o przedmiocie

dwóch

różnych

badań. A u t o r

zbierania

jakby

z j a w i s k a , które b a d a , i d r u g i e j

swoich

zagadnie­

(drugi zawierać będzie m e t o d y

integracji

metod

społecznych i p r a k t y c z n y c h m o ­

rozpoczyna

socjologii,

—

uzasadnia­

od

omówienia

z j a w i s k i procesów społecznych, następnie pojęć języka socjologii, rodzajów
dzeń

i stopnia

i c h ogólności, formułowania

teorii, p r z e w i d y w a n i e

problematyki

zdarzeń i p r a k t y c z n e z a s t o s o w a n i e

badań,

wyników

aż

po

twier­
budowę

badań.
L. M.

Od Mojżesza

do Mahometa,

Iskry, Warszawa

1970, ss. 269.

J e s t to książka poświęcona „założycielom" w i e l k i c h r e l i g i i . Z n a n i r e l i g i o z n a w ­
cy, j a k J . K e l l e r , W. T y l o c h , E . Słuszkiewicz e t c , omawiają postać Mojżesza, B u d ­
dy, K o n f u c j u s z a , J e z u s a i M a h o m e t a . Poczynając od ogólnych wiadomości i ź r ó ­
deł, d a n y c h b i o g r a f i c z n y c h i wiadomości n a t e m a t życia w y m i e n i o n y c h p o s t a c i ,
a u t o r z y prezentują i c h działalność, p o w s t a w a n i e
systemów r e l i g i j n y c h , historię
i c h r o z p r z e s t r z e n i a n i a się i prześladowań. Książka n a p i s a n a jest w sposób p r z y ­
stępny i c i e k a w y .
L. M.

Panemuniu

Dzukai,

r e d . A . Vyšniauskaitě, L i e t u v o s T S R , M o k s l u , A k a d e m i j o s

Isto-

r i j o s I n s t i t u t e s , V i l n i u s 1970, ss. 143, r y s . 58, t a b l . fot. 33.
P r a c a z b i o r o w a — m o n o g r a f i a e t n o g r a f i c z n a terenów położonych n a d środko­
w y m N i e m n e m między m i a s t a m i D r u s k i e n n i k i i B i r s t o n a s . T o m o t w i e r a artykuł
R. Rimantiené omawiający a r c h e o l o g i c z n e ślady n a j s t a r s z e g o o s a d n i c t w a (od X t y s .
p.n.e. do I I t y s . p.n.e.) n a o b s z a r a c h N a d n i e m n i a . Z a g a d n i e n i e m r o l i Jaćwingów
w e t n i c z n e j h i s t o r i i tego t e r e n u z a j m u j e się P. K u l i k a u s k a s . A . V a n a g a s p i s z e
o podstawowych
c e c h a c h t o p o n i m i k i nadniemeńskich Dzuków, zaś A . V i d u g i r i s

�366

RECENZJE

omawia

n a tle nadnierneńskich

gwar

ne d l a g w a r y z a c h o d n i c h D z u k ó w

języka

w t r z e c h k o l e j n y c h artykułach z a j m u j e
nym

i gospodarczym.

Dwa

litewskiego

zamieszkujących

artykuły

cechy c h a r a k t e r y s t y c z ­

badany

region.

I . Butkevičius-

się o s a d n i c t w e m , b u d o w n i c t w e m

V. Miliusa

poświęcone

zostały

mieszkal­

przemianom

w wyposażeniu d o m u chłopskiego (meble i sprzęty związane z g o s p o d a r s t w e m
mowym).

G.

Niunkiené-Tallat-Kelpšaité

w gospodarstwie

omawia

rolę

tkanin

własnego

chłopskim, p o d s t a w o w e t e c h n i k i t k a c k i e i w z o r n i c t w o

od I I poł..

X I X w . do czasów o b e c n y c h . O z m i a n a c h w s t r o j u k o b i e c y m (ze zwróceniem
gi n a różnice między Drulicą a Z a n i e m n i e m )

do­

wyrobu
uwa­

od połowy X I X w i e k u do l a t o s t a t ­

n i c h p i s z e M . Mastonyté. S t r z e s z c z e n i a artykułów w języku r o s y j s k i m .
A.
Prieobrazowanija
wiera,

w chozjajstwie

Nauka, Moskwa

i kulturie

i etniczeskije

W.

process-y u narodów

sie-

1970, ss. 280.

J e s t to p r a c a z b i o r o w a pod redakcją I . S . G u r w i c z a i B . O. Dołgicha. Z a w i e r a
s z e r e g r o z p r a w dotyczących procesów p r z e m i a n n a S y b e r i i i kształtowania się n o ­
wego o b l i c z a k u l t u r y t y c h z i e m . „Współczesne p r o c e s y e t n i c z n e u o b s k i c h U g r ó w " ,
„Przemiany e t n i c z n e w E w e n s k i m Okręgu N a r o d o w y m " , „Procesy e t n i c z n e n a d a ­
l e k i m północo-wschodzie S y b e r i i " , „Przeobrażenia w gospodarce i k u l t u r z e u E w e n ­
ków O b w o d u A m u r s k i e g o " — oto tytuły niektórych z rozdziałów tej p r a c y .
L . M.
Readings
Oxford

in the Sociology

of Migration,

red. Jansen Clifford

J . , Pergamon

Z b i o r o w a p r a c a składająca się z k i l k u części pióra autorów z różnych
Wprowadzenie

C . J . J a n s e n a „Migracja.

Problem

socjologiczny".

z a w i e r a rozdział poświęcony t y p o m m i g r a c j i , z a w o d o w e m u
migrantów
migracji"

(P. G e o r g e ) i —
(W. P e t e r s e n ) ,

wego, ale także p o r u s z a
Azji

Press,

1970, ss. 402.

i t d . Część d r u g a

z migracjami

w

zwłaszcza

gdzie

autor

interesujący

—

pierwsza

i społecznemu składowi

rozdział „Ogólna

mówi n i e t y l k o o m i g r a c j a c h

zagadnienie

typologia

typu

l u d ó w k o c z o w n i c z y c h , myśliwych

poświęcona j e s t bądź szczegółowym

poszczególnych k r a j a c h , bądź w y b r a n y m

krajów.

Część

problemom

zarobko­

i

pasterzy

związanym

zagadnieniom

socjologii

migracji.
L. M.
R y s z k o w i e

Elżbieta i F r a n c i s z e k , Między

t e k a Myśli Współczesnej, W a r s z a w a

utopią

a zwątpieniem,

PIW,

Biblio­

1970, ss. 159.

Książka poświęcona jest dwóm dosyć głośnym współczesnym z a c h o d n i m
logom:
kiem

Marshallowi

przemian, jakie

zawsze
ny —

McLuhanowi

spowodowały

zdeterminowany
w

i Herbertowi

przez

znacznie bardziej

Marcusemu. Pierwszy

środki m a s o w e g o p r z e k a z u —

środowisko, w

którym

żyje...

dramatycznej

formie

niż k i e d y k o l w i e k

wytwarzające

się w

gwałtownym

elektroniczne, zdominowane

p r z e z rozwój

jest

telegrafu,

dia i w r e s z c i e — co można uważać za m o m e n t
McLuhan

jest

głosicielem

„śmierci

kultury

w

historii

tempie

—

przez
ideolog,

jest

współczes­
—

środowisko

fonografu, k i n a , r a ­

kulminacyjny — przez

druku",

mędrca, p r z e z i n n y c h za s z a r l a t a n a . H . M a r c u s e

telefonu,

ideo­

teorety­

„Człowiek

człowiek

przez

zdeterminowany

jest

jednych

telewizję".

uważany

n a którego

za

powołują

�367

RECENZJE

się p r z e d s t a w i c i e l e „rewolucji s t u d e n c k i e j " i z b u n t o w a n e j
M a r k s , Mao, Marcuse

—

to hasło

często s p o t y k a n e

młodzieży. 3 r a z y „ M " —

na transparentach

ruchów młodzieżowych n a z a c h o d z i e , świadczące, j a k a w a g a
stwierdzeń M a r c u s e ' a
się próbą

i głoszonych przezeń haseł. T a interesująca

podsumowania

i zastanowieniem

k u czemu

pochodów

przykładana

zmierza

j e s t do

książka

utopijna

kończy
filozofia

M c L u h a n a , M a r c u s e ' a i i c h zwolenników.
L. M.

Struktura

i dynamika

społeczeństwa

polskiego,

PWN, Warszawa

1970, ss. 327, t a b l .

48.
Zbiór studiów s o c j o l o g i c z n y c h

poświęconych

dwudziestopięcioleciu

d o w e j . U w a g a autorów (m. i n . Szczepański, Wesołowski M a l a n o w s k i ,

Polski L u ­
Gołębiowski)

skupiła się n a p r z e m i a n a c h k u l t u r y i s t r u k t u r y społecznej.
B.Z.

S z c z u r k i e w i c z

T a d e u s z , Studia

socjologiczne,

PWN,

Warszawa

1970, ss. 463.

J e s t to zbiór r o z p r a w , niektóre z n i c h były już p u b l i k o w a n e w o k r e s i e p r z e d i p o w o j e n n y m , i n n e stanowią p r z e d r u k i referatów wygłaszanych p r z e z T . S z c z u r ­
k i e w i c z a n a z j a z d a c h , część w r e s z c i e u k a z u j e się po r a z p i e r w s z y . B a r d z o s z e r o k i
j e s t w a c h l a r z o m a w i a n y c h s p r a w , d o t y c z y on zarówno z a k r e s u socjologii i j e j
m i e j s c a wśród i n n y c h n a u k oraz s o c j o l o g i c z n y c h kierunków n a u k o w y c h ( k i e r u n k i
z o r i e n t o w a n e b i o l o g i c z n i e , a także geograficzny, r a s o w o - a n t r o p o l o g i c z n y
itd.), j a k
i p e w n y c h szczegółowych już zagadnień: r o d z i n a w świetle e t n o - s o c j o l o g i i , w p ł y w
p r a s y c o d z i e n n e j . A u t o r o p i e r a się w s w o i c h rozważaniach n a bogatej l i t e r a t u r z e ,
np. p r z y o m a w i a n i u r o d z i n y r o z p o c z y n a od p r a c prekursorów e t n o g r a f i i , potem
dużo u w a g i poświęca osiągnięciom ewolucjonistów i k r y t y c z n e j i c h a n a l i z i e . N a ­
stępnie o m a w i a p u b l i k a c j e późniejsze, próbuje zdefiniować p e w n e t e r m i n y o d n o ­
szące się do s p r a w r o d z i n y , z a j m u j e się rozważaniami n a d różnymi j e j f o r m a m i ,
powiązaniami z r o d z a j a m i g o s p o d a r k i i c z y n n i k a m i kształtującymi różne f o r m y r o ­
dziny.
L. M.

T e l a k o w s k a W a n d a , W kręgu chłopskiej kultury.
Inwencja
ludowa we
współ­
czesnej
wytwórczości,
N K , W a r s z a w a 1970, ss. 203, i l u s t r . 208, w k ł a d e k kolor. X I I .
K o l e j n a p r a c a W. T e l a k o w s k i e j poświęcona z a g a d n i e n i u i n w e n c j i l u d o w e j w e
współczesnym w z o r n i c t w i e . P o omówieniu r o l i twórczości l u d o w e j w s z t u c e i k u l ­
t u r z e n a r o d o w e j począwszy od X I X w . do o k r e s u p o w o j e n n e g o a u t o r k a p r z e c h o d z i
do wyłożenia metod prawidłowego w y k o r z y s t y w a n i a d o r o b k u p o l s k i e j s z t u k i l u d o ­
w e j w p r o d u k c j i przemysłowej p o p r z e z z a s t o s o w a n i e u s t a l o n y c h z a s a d k o m p o z y c y j ­
n y c h tej twórczości, a także włączanie i n w e n c j i twórczej środowiska w i e j s k i e g o , r o ­
botniczego i młodzieżowego do współczesnego w z o r n i c t w a . W p r a k t y c e stosuje się
t r z y m e t o d y włączania d o r o b k u twórczości l u d o w e j do p r o d u k c j i : a) p r z e z t r a n s p o ­
zycję — polegającą n a w y k o r z y s t y w a n i u w z o r ó w z a b y t k o w y c h dzieł s z t u k i l u d o w e j
p r z y z a s t o s o w a n i u współczesnych t e c h n i k p r o d u k c y j n y c h ; b) inspirację — t w o r z e n i e
n o w y c h f o r m p l a s t y c z n y c h pod w p ł y w e m dzieł s z t u k i l u d o w e j ; c) t w o r z e n i e p r o j e k ­
t a n c k i c h zespołów chłopskich, r o b o t n i c z y c h i młodzieżowych, pracujących począt-

�RECENZJE

368

k o w o rękodzielniczo, następnie półmechanicznie, b y dojść ostatecznie do
wania

wzorów

dla

seryjnej

produkcji.

Praca

zawiera

streszczenie

projekto­
w

języku

angielskim.
M. W.
The

foreign

and yugoslav

historiography

of Macedonia

and the macedonian

people,

I n s t i t u t e of N a t i o n a l H i s t o r y , S k o p j e 1970, ss. 204.
Zbiór artykułów omawiających z a i n t e r e s o w a n i a Macedonią w h i s t o r i o g r a f i i r a ­
d z i e c k i e j , p o l s k i e j , czechosłowackiej, bułgarskiej, albańskiej, t u r e c k i e j , g r e c k i e j , z a ­
chodnioeuropejskiej

i amerykańskiej w o k r e s i e p r z e d e

w s z y s t k i m po d r u g i e j

n i e światowej. P o n a d t o z a m i e s z c z o n e są d w a artykuły, z których p i e r w s z y
teryzuje

zachodnioeuropejskie

i amerykańskie

encyklopedie

w nich informacji o Macedonii, a drugi zajmuje

p o d kątem

woj­

charak­

zawartych

się p r a c a m i dotyczącymi p a n o w a ­

n i a t u r e c k i e g o w t y m k r a j u . Zbiór z a m y k a p r a c a dotycząca zainteresowań M a c e d o ­
nią w

historiografii

serbo-ehorwackiego

kułu J a n i n y Pszczółkowskiej
storiography),
przedstawiony

obszaru

z Wrocławia

językowego. Z

(Macedonia

wyjątkiem

in the polish

arty­

post-war

hi­

w s z y s t k i e p i s a n e były p r z e z historyków jugosłowiańskich. Z b i ó r t e n
był n a k o n g r e s i e n a u k h i s t o r y c z n y c h w

Moskwie.
B . Z.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10887" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10865">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c92a765d8e2faff1867a4aa23b97ffc6.pdf</src>
        <authentication>1dcdf74fc1db4073d044d5edb1a07b10</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129870">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129871">
                <text>1972</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:699</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129873">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129874">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1972 t.16 z.2. s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129875">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129876">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129877">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129878">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129879">
                <text>POLSKA AKADEMIA NAUK
INSTYTUT HISTORII KULTURY MATERIALNEJ

ETNOGRAFIA POLSKA
XVI
Zeszyt 2

WROCŁAW • WARSZAWA • KRAKÓW • G D A N S K
ZAKŁAD N A R O D O W Y IMIENIA OSSOLIŃSKICH
WYDAWNICTWO POLSKIEJ AKADEMII
1972

NAUK

�REDAKTOR:

WITOLD

DYNOWSKI

SEKRETARZ REDAKCJI: KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

Adres Redakcji: Warszawa, Nowy Ś w i a t 69

Teksty angielskie
PIOTR

Okładkę
ZBIGNIEW

J/Z

Xv

GRAFF

projektował
KLIMCZYK

' Vfc&lt;

Redaktor
ZYTA

KWIECIŃSKA

Redaktor techniczny
LIDIA

SAMARIN

Printed in Poland

Z a k ł a d N a r o d o w y i m . O s s o l i ń s k i c h — W y d a w n i c t w o . W r o c ł a w 1972.
N a k ł a d : 500 + 140 egz. O b j ę t o ś ć : a r k . w y d . 22,20, a r k . d r u k . 18,88,
a r k . A 1 25. P a p i e r p o w i e k , k l . V , 90 g, 70 X 100. O d d a n o do s k ł a ­
d a n i a 25 X I I 1971. P o d p i s a n o do d r u k u 7 V I 1972. D r u k u k o ń c z o n o
w c z e r w c u 1972. W r o c ł a w s k a D r u k a r n i a N a u k o w a . Z a m . 2/72 — F-10
C e n a zł 55.—

�SPIS TREŚCI
IV Etnograficzne Seminarium
Amerykanistyczne
Poznań 23-25 IV 1971
REFERATY
Maria F r a n k o w s k a — Z problematyki synkretyzmu religijnego Indian
Meksyku
Streszczenie w j . angielskim
i Janusz T a z b i r — Misje religijne w ś r ó d Indian w X V I wieku . . . .
Streszczenie w j . angielskim
„Tadeusz Ł e p k o w s k i — Katolicyzm i protestantyzm a procesy narodotwórcze na Antylach
Streszczenie w j . angielskim
Mirosława P o s e r n - Z i e l i ń s k a — Koncepcje zbawienia w doktrynach
ruchów religijno-politycznych Indian Ameryki Północnej
Streszczenie w j . angielskim
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — Funkcje millenarystycznego mitu
w ruchach społeczno-religijnych Tupí-Guaraní
Streszczenie w j . angielskim
Barbara W a l e n d o w s k a — Wspólne elementy w religiach synkretycznych
Antyli
•
Streszczenie w j . angielskim
! E w a N o w i c k a — Indiański shakeryzm
Streszczenie w j . angielskim
Maria P a r a d o w s k a — X V I I - w i e c z n a relacja Krzysztofa Arciszewskiego
jako źródło do badań nad wierzeniami Indian wybrzeża Brazylii .
.
.
Streszczenie w j . angielskim

11
29
31
49
51
67
69
90
93
115
117
131
133
149
151
169

KOMUNIKATY
/ Marcin K u l a — Brazylijski ruch „Palmares" jako przykład synkretyzmu
kulturowego
¡Teresa H r a n k o w s k a — Afro-brazylijskie obrzędy „candomblé" w stanie
Bahía
Piotr B r y k c z y ń s k i — Kultowe uwarunkowania form architektury przedkolumbijskiej Mezoameryki
Anna U r b a n — Zwierzęta w sztuce i wierzeniach kultur andyjskich
w okresie przedinkaskim

171
177
185
191

�6

SPIS TREŚCI

Bohdan K o h u t n i c k i — Nowe formy społecznego protestu Indian — oku­
pacja Alcatraz
Maria P a r a d o w s k a — Sprawozdanie z przebiegu obrad i dyskusja .
Romana M a ń k o w s k a , Andrzej K r z a n o w s k i — Stanowiska człowieka
prehistorycznego w obrębie „lomas" jako przykład w p ł y w u w a r u n k ó w
klimatycznych i hydrogeologicznych na przedkolumbijskie osadnictwo
w jałowych Andach Peru

199
205

221

ARTYKUŁY
Gerhard К 1 o s к a •—• Czy wartości ingerują w twierdzenia nauk spo­
łecznych?
Tatiana К o l e w a — Dynamika obyczajów i obrzędów, ich funkcja i struk­
tura
Elżbieta K r ó l i k o w s k a — Uwagi na temat zagadnień dokumentacji i in­
formacji naukowej

231
245
259

P R A C E MŁODYCH ETNOGRAFÓW
Adam R y b i ń s k i
Uwagi ogólne

—

Procesy

stabilizacyjne

wśród

pasterzy

nomadów.
267

KRONIKA
Mongolia 1971 — Nowa faza badań polskiej ekspedycji etnograficznej — Je­
rzy Sławomir
Wasilewski
V I Międzynarodowy Przegląd Folkloru w Jugosławii —• Kalina
SkłodowskaAntonowicz
Współczesne przemiany wsi w o j e w ó d z t w a olsztyńskiego — Ш seminarium
organizowane przez Ośrodek Badań. Naukowych w Olsztynie w dniach
7-9 V I 1971 — Małgorzata
Orlewicz

278
280

282

RECENZJE
Chozjajstwo i matierjalnaja kultura narodów Kawkaza w X I X - X X ww. Matieriały k' „Kawkazskomu istoriko-etnograficzeskomu atłasu" — Andrzej
Woźniak
Olga Linares de Sapir, Cultural chronology of the Gulf of Chiriqui, Pana­
ma 1968 — Romana Mańkowska,
Andrzej Krzanowski
Książki nadesłane — Witold Kowalski, Marek Arpad Kowalski, Lech
Mróz,
Andrzej Woźniak

285
288
292

�СОДЕРЖАНИЕ
IV этнографический сетинар по америковедению
Познань 23-25 IV 1971
ДОКЛАДЫ
Мария Франковска — К проблематике религиозного синкретизма индейцев Мек­
сики
Резюме на английском языке
Януш Т а з б и р — Религиозное миссионерство среди индейцев в X V I веке
Резюме на английском языке
Тадеуш Л е п к о в с к и — Роль католицизма и протестанства в народообразовательных
процессах на Антильских островах
Резюме на английском языке
Мирослава П о с е р н - З е л и н ь с к а — Концепция избавления в доктринах религиознополитических движений индейцев Северной Америки
Резюме на английском языке
Александр П о с е р н - З е л и н ь с к и — Функции миллиенаристского мифа в социальнорелигиозных движениях тупи-гуарани
Резюме на английском языке
•
Барбара В а л е н д о в с к а — Общие элементы в синкретических религиях Антильских
островов
Резюме на английском языке
Ева Н о в и ц к а — Индейский шейкеризм
Резюме на английском языке
Мария П а р а д о в с к а — Донесение Кшиштофа Арцишевского (XVII в.) как источник
по исследованию верований индейцев побережья Бразилии
Резюме на английском языке

11
29
31
49
51
67
69
90
93
115
117
131
133
149
151
169

СООБЩЕНИЯ
Марцин К у л я — Бразильское движение „Палмарес" как пример культурного синкре­
тизма
Тереса Х р а н к о в с к а — Афро-бразильские обряды candomblé в штате Баия
Пётр Брыкчиньски — Культовая обусловленность форм зодчества доколумбовой
Месоамерики
Анна У р б а н — Животные в искусстве и верованиях андийских культур в доинковский
период

171
177
185
191

�8

SPIS TREŚCI

Богдан К о г у т н и ц к и — Новые формы социального протеста индейцев — захват
Алькатраза
Мария П а р а д о в с к а — Отчёт по заседаниям и дискуссия
Романа М а н ь к о в с к а —• и Анджей К ж а н о в с к и — Место первобытного человека
в пределах „ломас" как пример влияния климатических и гидрологических условий
на доколумбово поселение в неплодородных Андах Перу

199
205

221

СТАТЬИ
Герхард Клёска — Вмешиваются ли качества в положения общественных наук? . . .
Татьяна К о л е в а — Динамика обычаев и обрядов, их функции и структура . . . .
Ельжбета К р у л и к о в с к а — Замечания по вопросам научной документации и инфор­
мации

231
245
259

ТРУДЫ МОЛОДЫХ ЭТНОГРАФОВ
Адам Р ы б и н ь с к и — Стабилизационные процессы среди пастухов-кочевников (общие
замечания)

267

ХРОНИКА
Монголия 1971 — новая стадия исследований польской этнографической экспедиции —
Ежи Славомир Василевски
VI Международный просмотр фольклора в Югославии — Калина Склодовска-Антонович
Современные преображения деревни в ольштынском воеводстве — Ш семинар, орга­
низованный Центром научных исследований в Ольштыне 7-9 VI1971 — Малгожата
Орлевич

278
280

282

РЕЦЕНЗИИ
Хозяйство и материальная культура народов Кавказа в X I X — X X вв. Материалы к „Кав­
казскому историко-этнографическому атласу" — Анджей Возьняк
Olga Linares de Sapir, Cultural Chronology of the Gulf of Chiriqui, Panama, 1968 — Романа
Маньковска, Анджей Кжановски
Новые книги — Витольд Ковальски, Марек Арпад Ковалъски, Лех Мруз, Анджей Возьняк

285
288
292

�CONTENTS
The IVth Ethnographic Seminar in American
Poznań, April 23 to 25, 1971

Studies

PAPERS
Maria F r a n k o w s k a — Some Problems of Religious Syncretism among
Mexican Indians
A Summary in English
Janusz T a z b i r — Religious Missions among Indians in the 16th Century
A Summary in English
Tadeusz Ł e p k o w s k i — Catholicism, Protestantism and the Formation of
Nations in the Antilles
A Summary in English
Mirosława P o s e r n - Z i e l i ń s k a — The Concepts of Salvation in the
Doctrines of Religious-Political Movements of North American Indians
A Summary in English
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — The Functions of the Millenarian
Myth in Social-Religious Movements of Tupi-Guarani Indians . . . .
A Summary in English
Barbara W a l e n d o w s k a — Common Elements in the Syncretic Religions
of the Antiles
A Summary in English
E w a N o w i c k a — The Indian Shakerism
A Summary in English
Maria P a r a d o w s k a The 17th Century Relation by Krzysztof Arciszewski
as a Source to the Study of Beliefs of Indians of the Brasilian Coast .
.
A Summary in English

11
29
31
49
51
67
69
90
93
115
117
131
133
149
151
169

COMMUNICATIONS
Marcin K u l a — The Brasilian Movement of the "Palmares" as a Case of
Cultural Syncretism
Teresa H r a n k o w s k a — Afro-Brasilian Candomble rites in the State Bahia
Piotr B r y k c z y ń s k i — The Cultural Background of the Forms of Precolumbian Mezoamerican Architecture
Anna U r b a n — Animals in the Art and Beliefs of Andes Mountains C u l ­
tures before the Incan Period

171
177
185
191

�10

SPIS TREŚCI

Bohdan K o h u t n i c k i — New Forms of Indian Social Protest: the Occu­
pation of Alcatraz
Maria P a r a d o w s k a — A Report of the Seminar Discussion
. . . .
Romana M a ń k o w s k a and Andrzej K r z a n o w s k i — The Find of a Pre­
historic Man within the "Lomas" as an Instance of Climatic and Hydrological Influence upon Precolumbian Colonization in the Wasteland of the
Peruvian Andes

199
205

221

PAPERS
Gerhard K l o s k a — Do the Values Interfere in the Propositions of the
Social Sciences?
Tatiana К о l e w a — Customs and Rituals: their Dynamics, Function and
Structure
Elżbieta K r ó l i k o w s k a — Some Remarks on Scientific Documentation
and Information

231
245
259

WORKS B Y YOUNG ETHNOGRAPHERS
Adam R y b i ń s k i — Stabilizing processes among Nomad Shepherds
neral Remarks)

(Ge­
267

CHRONICLE
Mongolia 1971 — the new phase of research of the Polish ethnographical
expedition — Jerzy Sławomir
Wasilewski
The V l t h International Display of Folklore in Yugoslavia — Kalina
Skłodow­
ska-Antonowicz
Contemporary Transformations of the Rural Areas of the District of
Olsztyn — the I H r d Seminar organized by the Olsztyn Research Center,
June 7th to 9th, 1971 — Małgorzata
Orlewicz

278
280

282

BOOK REVIEWS
Khozyaystvo i materyalnaya kultura narodov Kavkaza w X I X - X X vv. M a teryaly к „Kavkazskomu istoriko-etnograficheskomu atlasu" (Economics
and the material culture of Caucasian Nationalities) — Andrzej Woźniak
Olga Linares de Sap ir, Cultural Chronology of the Gulf of Chiriqui, Pana­
ma 1968 — Romana Mańkowska,
Andrzej Krzanowski
. . . . . .
Books Received — Witold Kowalski,
Marek Arpad Kowalski,
Lech
Mróz,
Andrzej
Woźniak

285
288
292

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10886" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10864">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2cca79f34a9a33e89ac5b3f3844d3a12.pdf</src>
        <authentication>30ba1ee26d29e25838f9491571fc86a4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129851">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5769</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129852">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129853">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129854">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129855">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129856">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129857">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5366</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129859">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się psa, III/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129860">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.19</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129861">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129862">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129863">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129864">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129865">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129866">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129867">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129868">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129869">
                <text>Mapa 3. Wróżby o śmierci z zachowania się psa, I I I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży
pies wyjący w obrębie gospodarstwa: 1 — z pyskiem uniesionym do góry, 2 — z pyskiem
spuszczonym ku ziemi, 3 — śmierć wróży pies grzebiący jamy koło domu lub w obrębie gos­
podarstwa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10885" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10863">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/83e74e6a9edf9c06f39e1c9fd577b45e.pdf</src>
        <authentication>277490e7ed7b2de8b23fa20262a2d081</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129832">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5770</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129833">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129834">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129835">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129836">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129837">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129838">
                <text>śmierć - wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129839">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5367</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129840">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się konia/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129841">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.22</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129842">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral, s.22</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129843">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129844">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129845">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129846">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129847">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129848">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129849">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129850">
                <text>Mapa 4. Wróżby o śmierci z zachowania się konia. Objaśnienia znaków: Chory umrze, gdy:
1 — koń grzebie nogą w stajni lub na podwórzu, 2 — koń jest niespokojny, parska, rży. Chory
umrze, gdy koń wiozący księdza: 3 — staje na drodze, 4 — przyjeżdża spocony, 5 — ogląda się
do tyłu. Chory umrze, gdy koń czekający na księdza: 6 — grzebie nogą, 7 — śpi ze spuszczoną
głową. Wróżby o rychłej śmierci kogoś we wsi, gdy w czasie pogrzebu koń ciągnący wóz z trum­
ną: 8 — obejrzy się za siebie, 9 — wskazuje głową na tego, który następny na umrzeć, 10 — gdy
miną się dwa konie, w tym jeden zaprzężony do wozu z trumną.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10884" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10862">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79429f513628ab0b2885bbd4de2a7e03.pdf</src>
        <authentication>91d3622c6ac0396c19dda5a643ee6e59</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129812">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5767</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129813">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129814">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129815">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129816">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129817">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129818">
                <text>zwierzęta udomowione - wierzenia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129819">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5364</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129821">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się psa, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129822">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.15</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129823">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral, s.15</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129824">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129825">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129826">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129827">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129828">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129829">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129830">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129831">
                <text>Mapa 1. Wróżby o śmierci z zachowania się psa, I . Objaśnienia znaków: Pies wyje bo: 1 — czuje
śmierć, 2 — widzi śmierć.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10883" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10861">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/31c876912922850cca5a8a545a1641c7.pdf</src>
        <authentication>5373b2d6cfcabcfd98f6e431dcba0583</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129792">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5768</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129793">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129794">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129795">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129796">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129797">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129798">
                <text>śmierć - wróżby ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129799">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129800">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5365</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129801">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się psa, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129802">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.18</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129803">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral, s.18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129804">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129805">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129806">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129807">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129808">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129809">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129810">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129811">
                <text>Mapa 2. Wróżby o śmierci z zachowania się psa, I I . Objaśnienia znaków: 1 — śmierć wróży pies
wyjący w obrębie gospodarstwa, 2 — wyjący pies wróży nieszczęście — może to być śmierć
kogoś z domowników.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10882" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10860">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/402cc4cbe89d44fee04108d08ecd739b.pdf</src>
        <authentication>e1787e34ebb41f5cb86da7adfb69dadd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129774">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5764</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129775">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129776">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129777">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129778">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129779">
                <text>miary - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129780">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5362</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129781">
                <text>Występowanie miary piędziowej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129782">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.299</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129783">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129784">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129785">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129786">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129787">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129788">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129789">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129790">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129791">
                <text>5 2 . Występowanie miary piędziowej
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak mierzyli i co na piędź?
Objaśnienia znaków: 1 — miara piędziowa była znana; 2 — brak tradycji; 3 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10881" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10859">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ff2033a591d6f76ab78b0f37494f0f88.pdf</src>
        <authentication>a88c2be24f7a7ad7c7d95e5b69333067</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129757">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129758">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129759">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129760">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129761">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129762">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5363</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129763">
                <text>Nazwy wag typu "przezmian"/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129764">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.306c</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129765">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129766">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129767">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129768">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129769">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129770">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129771">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129772">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129773">
                <text>5 3 . Nazwy wag typu „przezmian"
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak wyglądał bezmian do ważenia?
Objaśnienia znaków: 1 — „bezmian" i pod.; 2 — „przezmian" i pod.; 3 — „wincerz", .„mincerz" i pod.;
4 — „dezmar"; 5 — „kijasek"; 6 — brak konkretnej nazwy; 7—-brak tradycji; 8 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10880" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10858">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/94ab4d7baaa3323f92094622c5fc8ab6.pdf</src>
        <authentication>4298a6d7984f09c18f801d3f2e7d51f7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129739">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5762</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129740">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129741">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129742">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129743">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129744">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129745">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5360</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129746">
                <text>Zastosowanie miary łokciowej, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129747">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.290</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129748">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129749">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129750">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129751">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129752">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129753">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129754">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129755">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129756">
                <text>50. Zastosowanie miary łokciowej, II
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak mierzyli i co na łokcie?
Objaśnienia znaków: Miarę łokciową wykorzystywano w: 1 — budownictwie; 2 — do pomiaru ziemi;
3 — do mierzenia wełny; 4 — do mierzenia kiełbasy; 5 — brak konkretnego przeznaczenia; 6 — brak
tradycji; 7 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10879" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10857">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1590477406c52db006622931c9aaa698.pdf</src>
        <authentication>4f803691e1af060afeeb36ca36d4aa11</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129720">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5763</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129721">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129722">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129723">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129724">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129725">
                <text>miary - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129726">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129727">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5361</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129728">
                <text>Zastosowanie miary siągowej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129729">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.294</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129730">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129731">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129732">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129733">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129734">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129735">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129736">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129737">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129738">
                <text>51. Zastosowanie miary siągowej
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak mierzyli i co na siągi?
Objaśnienia znaków: Miarę siągową wykorzystywano do pomiaru: 1 — drewna; 2 — kamieni; 3 — zboża;
4 — ziemi (ew. t o r f u ) ; 5 — budynków; 6 — kijów; 7 — słomy; 8 — materiału (np. płótna); 9 — brak tra­
dycji; 10 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10878" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10856">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/16ce2bc51f5601e5fb8fc6fdeb45b7f3.pdf</src>
        <authentication>be393407ed274a4ed7dbfb8ac4f69635</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5771</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129701">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129702">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129703">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129704">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129705">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129706">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129707">
                <text>śmierć - wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129708">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5368</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129709">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się kreta, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129710">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.26</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129711">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral, s.26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129712">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129713">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129714">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129715">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129716">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129717">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129718">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129719">
                <text>Mapa 5. Wróżby o śmierci z zachowania się kreta, I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży kret
ryjący: 1 — koło domu, 2 — w izbie lub sieni, 3 — w obrębie gospodarstwa lub poza nim,
4 — wróży nieszczęście, może to być śmierć.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10877" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10855">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4b450c8fd4d9278b5ba41d7b013cfb73.pdf</src>
        <authentication>8bad4cb02f0dc735ae4b782fa8da0df0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129681">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5772</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129682">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129683">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129684">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129685">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129686">
                <text>obrzędy pogrzebowe - Polska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129687">
                <text>wróżby ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129688">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5369</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129689">
                <text>Wróżby o śmierci z zachowania się kreta, II/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129690">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.5 Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, s.27</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129691">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.5: Customs, rituals and belefs of the funeral, s.27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129692">
                <text>Jankowska, Barbara</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="129693">
                <text>Bohdanowicz, Janusz (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129694">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129695">
                <text>Polska Akademia Nauk Instytut Archeologii i Etnologii , Pracownia Atlasu Etnograficznego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129696">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129697">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129698">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129699">
                <text>Mapa 6. Wróżby o śmierci z zachowania się kreta, I I . Objaśnienia znaków: Śmierć wróży ryjący
kret: 1 — w kierunku chałupy, 2 — od chałupy w kierunku dworu, 3 — pod progiem lub
podwaliną.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
