<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=28&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-29T17:00:37+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>28</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="8075" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8055">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/099f50915aeeafd11550b5220c7423ec.pdf</src>
        <authentication>3e6e85dc701246322c59c3ac1e8f6dd6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96482">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5696</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96484">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96486">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96488">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96490">
                <text>Retoryka kolonializmu w "Kolędzie moskiewskiej" Pawła Palczowskiego/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96492">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1 (19), s.67-82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96495">
                <text>Sztafa, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96497">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96499">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96501">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96507">
                <text>Krzysztof

Sztafa

Ur. w 1991 roku. Student polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, publikował
w „Czasie Kultury" i „Korespondencji z Ojcem", pochodzi z gór. Naukowo
zainteresowany marksizmem.

Retoryka kolonializmu
w Kolędzie

moskiewskiej

Pawła Palczowskiego

W niniejszym artykule zamierzam opi­
sać i p r z e a n a l i z o w a ć funkcjonowanie dyskursu
kolonialnego w warunkach polskiego p i ś m i e n ­
nictwa politycznego. O d w o ł u j ą c się do pism
Michela Foucault, p o d e j m ę się rekapitulacji naj­
w a ż n i e j s z y c h w a r u n k ó w , na jakich ó w dyskurs
funkcjonuje, wraz z najbardziej podstawowymi
konotacjami filozoficznymi, k t ó r y c h dla pełnego
zrozumienia kwestii nie sposób p o m i n ą ć . Później
przytoczę powody i okoliczności powstania Kolędy
moskiewskiej - stanowiącej przedmiot niniejszych
rozważań - jako że materia ta nie należy do główw ą t k u d o c i e k a ń , ograniczę się do nakreśle­
nia najogólniejszego rysu historycznego w taki
sposób by Jasnym okazało sie dlaczego dla autora
i jednocześnie całej ówczesnej Rzeczypospolitej
nastąpiła - nibv to obiektywna - t y t u ł o w a oka
zyia o o ż a d a n a " do oodiecia zbroinei wyorawy
na M o s k w ę Nasteonie orzeide do orocesu kre
acii TnnJo" łączącego sie z L o równoczesna
dvskwalifiL'ia i wnedzeniern noza r e n m l n v
kontekst k u l t u r o w y ! * ! k o ń c u natomiast zwrócę

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

u w a g ę na gospodarcze korzyści w y n i k a j ą c e z opi­
sywanego przez pisarza planu kolonizacji wraz
z ich skutkami zarówno dla ówczesnych obywa­
teli Rzeczypospolitej, jak i p o d p o r z ą d k o w a n y c h
j u ż M o s k w i c i n ó w . U w z g l ę d n i ę tutaj perspek­
tywę Palczowskiego i połączę ją z o g ó l n i e j s z y m i
tendencjami t o w a r z y s z ą c y m i na ogół zjawisku
kolonializmu. Rzecz jasna, nie w y k a ż ę wszystkich
w y s t ę p u j ą c y c h w Kolędzie p r o b l e m ó w - broszurce
tej m o ż n a by p o ś w i ę c i ć o wiele obszerniejsze
opracowanie - a wskażę jedynie najważniejsze
w y s t ę p u j ą c e w dziele strategie imperialne i uzu¬
pełnię je stosownym komentarzem.

Zasady dyskursu postkolonialnego
Aby rozjaśnić swój punkt widzenia, c h c i a ł b y m
w k i l k u słowach o m ó w i ć najbardziej podstawowe
warunki, na jakich funkcjonuje jedno z czoło­
wych pojęć u ż y w a n y c h w analizie postkolonialnej - dyskurs. Skorzystam tutaj głównie z roz­
w a ż a ń Michela Foucault, które - ze w z g l ę d u na

�Krzysztof Sztafa

68

dość bliskie p o k r e w i e ń s t w o zachodzące p o m i ę d z y
obydwoma m y ś l i c i e l a m i - w szerszej perspekty­
wie zestawię z n i e k t ó r y m i w ą t k a m i podejmowa­
n y m i przez Louisa Althussera w kwestii ideologii
i Ideologicznych A p a r a t ó w P a ń s t w o w y c h (dalej:
IAP). Swoje r o z w a ż a n i a u z u p e ł n i ę p r z y k ł a d a m i
z Kolędy.
Jak pisze Michel Foucault:
W każdym społeczeństwie
wytwarzanie dyskursu
jest równocześnie
kontrolowane, selekcjonowa­
ne, organizowane i poddane redystrybucji przez
pewną liczbę procedur, których rolą jest zaklinać
moce i niebezpieczeństwa,
zawładnąć
przypadko­
wością zdarzeń, wymknąć się ciężkiej,
niepokojącej
materialności .
1

Na gruncie teorii francuskiego filozofa dyskurs
stanowi podstawowy warunek istnienia i rozwoju
kultury w jej dojrzałej, instytucjonalnej postaci;
wytwarza się on oddolnie, spontanicznie, obie­
rając za bazę p a n u j ą c y kontekst kulturowy oraz
d o m i n u j ą c y system aksjologiczny; w przypadku
realiów towarzyszących Kolędzie
wspomnianym
przez m y ś l i c i e l a Podmiotem Z a ł o ż y c i e l s k i m jest
cała tradycja humanitas , ale nie tylko - w a ż n y
jest r ó w n i e ż ogrom pewnych lokalnych, stricte
polskich u w a r u n k o w a ń kulturowych. Foucault
ukazuje ó w Podmiot nie tylko w kategoriach
oficjalnie afirmowanego n o ś n i k a pewnej k u l t u ­
rowej t o ż s a m o ś c i w jej najbardziej podstawo¬
wych postaciach, ale r ó w n i e ż m ó w i o n i m jako
2

0 najskuteczniejszym s t r a ż n i k u ładu; akumulu-

1

2

M . Foucault, Porządek dyskursu, tłum. M . Kozłowski,
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002, s. 7.
Mówiąc ściślej: tradycja ta jest o tyle Podmiotem Za­
łożycielskim, że wszelkie wpisane w nią, usankcjono­
wane historycznie obrzędy oraz pożądane wartości
zachowują w sobie pewne stosunki mikrowładzy;
Podmiot Założycielski realizuje się więc w tych na po­
zór najmniej upolitycznionych składnikach, na któ­
rych zbudowana jeslcała formacja kulturowi.

jąc historyczne d o ś w i a d c z e n i e kultury, w c h ł a n i a
je, dzięki czemu zajmuje jego miejsce i sam, j u ż
w p e ł n i autonomiczny, zasiada na tronie, by
„zaklinać moce i niebezpieczeństwa, z a w ł a d n ą ć
p r z y p a d k o w o ś c i ą zdarzeń, w y m k n ą ć się c i ę ż k i e j ,
niepokojącej materialności" .
3

Posługuje się przy t y m pewnymi ściśle określo­
n y m i procedurami, od k t ó r y c h notabene zależy
jego w ł a s n e istnienie. Pierwszą, p o d s t a w o w ą ,
jest uznanie opozycji fałszu i prawdy, k t ó r y c h
definicje wytwarza na w ł a s n y c h warunkach. Usta­
n a w i a j ą c „granice p r a w d z i w o ś c i " , przechodzi do
wytworzenia - dla p r z y k ł a d u - kategorii sza­
l e ń c a , z n a j d u j ą c e g o się poza p o r z ą d k i e m - jego
j e d y n ą funkcją i przeznaczeniem jest integra­
cja p o d m i o t ó w w obrębie dyskursu. Istnienie
s z a l e ń c a pozwala i m bowiem u k o n s t y t u o w a ć
w ł a s n ą t o ż s a m o ś ć na kontrze wobec Obcego,
p o r z ą d k u j e rzeczywistość w łatwo p r z y s w a j a l n ą
prostą d y c h o t o m i ę : n o r m a l n o ś ć - nienormal¬
ność (czy też rozum - s z a l e ń s t w o ) . U o g ó l n i a j ą c ,
w skali makro odbiciem tego p r z e c i w i e ń s t w a
iest iak wykazuje Said sam podział na Europę
oraź Orient. O ile jednak odmieniec sytuuje się
dyskursu (iest potrzebny do utrzymania
w oełni kontrolowanego ^
Jo) o tyle wykre
owany przez Palczowskiego wizerunek Rosjan
na ieeo antypodach - w t y m t e ż mieiscu
4

5

rnLa idenrvfZLć

Mo.kwiHnów" z L e
.
J
" » ,
„ L "
mieszczonym „ n a zewnątrz s z a l e ń c e m , spełnia­
jącym w s p o m n i a n ą juz, n a j w a ż n i e j s z ą t u r c j ę
konstytuowanie tożsamości p o d m i o t o w a jego
specyhka nie polega jednak tylko na t y m obcy
europejskiej humanistycznej tradycji Rosjanin
p e ł n i rolę innego; o jego istnieniu p o ś w i a d ­
cza wiedza. Granica p o m i ę d z y dwoma światami
( p o d t r z y m u j ą c a d y c h o t o m i ę „normalny — nienor7

7

n

3

Ibid., s. 7.

4

Ibid., s. 8.

5

n

7

U

m

E.W. Said, Orientalizm, tłum. W. Kalinowski, PIW,
Warszawa 1991, s. 30.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

malny") zbiegała się z granicami Rzeczypospolitej
oraz Rusi; to właśnie tutaj, „ n a k r a ń c u Europy"
istnienie Obcego było przez ogół najbardziej
odczuwalne i j e d n o c z e ś n i e w naturalny spo­
sób inicjowało silne, sarmackie poczucie pewnej
wyjątkowości.
Teraz p o k r ó t c e p r z e d s t a w i ę z w i ą z e k , j a k i
zachodzi p o m i ę d z y m y ś l ą Foucaulta a Althussera. Althusser wspomina, że Ideologiczne Apa­
raty P a ń s t w o w e istnieją głównie w oparciu o ide­
o l o g i ę ; dalej wymienia kilka z nich - religijny
(pod postacią zinstytucjonalizowanych z w i ą z k ó w
wyznaniowych), kulturalny ( o b e j m u j ą c y pozy­
tywne w a r t o ś c i o w a n e , „ k a n o n i c z n e " aspekty k u l ­
tury, takie jak język czy określone elementy dzie­
dzictwa, np.: łacinę, sztuki p i ę k n e , l i t e r a t u r ę ) ,
szkolny (sieć uniwersytecka, system o ś w i a t y )
ora.z inne. N a j w a ż n i e j s z e jednak dla poniższych
rozważań są wymienione trzy Wszystkie IAP są
ze sobą ściśle p o w i ą z a n e . Kiedy Althusser inter¬
pretuje ideologię jako „urojone przedstawienie
stosunku jednostek do "ich realnych w a r u n k ó w
bytowych"? nie można- Dozbvć sie wrażenia że te
same właściwości przynależą do g ł ó w n y c h z a d a ń
dyskursu Ten realizuje je w bardziej subtelny spo
sób- o ile w orzyoadku deolomi zawsze oozostaie
newna m o ż l i w a zewnetrzność" o tvle dvskurs
dvskwal"ifik„ie ia iako sferę nrzvńależna obcemu
wyabstrahowanemu wobec k t ó r e g o m o ż l i w a
6

oozostaie
ó o s t a w a ooozycii
pozostaje wyłącznie postawa
opozycji i pogardy
w taki właśnie sposób lalczowski będzie usiło­
wał przedstawić „ M o s k w i o n o w
ludzi Ubcych
dzikich
starając się przy tym jednocześnie tak
nakierować swoje wywody, by czytelnik odczul
do nich nienawiść. Na tle swojej epoki nie jest
w tym odosobniony.

Pawła Palczowskiego

„ O d początku X V I I wieku w polskiej litera­
turze p a m i ę t n i k a r s k i e j p o j a w i ł się zdecydowanie
negatywny image Rosji i Rosjan. Rosja dla wielu
P o l a k ó w (...) była krajem p ó ł n o c n y m i surowym,
a z a m i e s z k u j ą c y j ą ludzie całkowicie zniewoleni
i p o d p o r z ą d k o w a n i absolutnemu monarsze" .
W czasach szlachcica z Palczowic argument o nie­
wolniczym duchu wschodnich sąsiadów właśnie
zaczął z y s k i w a ć na „ p o p u l a r n o ś c i " - Stanisław
Żółkiewski pisał, i ż „u tego narodu carska krew
jest i n summa veneratione w najwyższej czci" .
W podobnym tonie w y r a ż a ł sie o Moskalach"
Samuel Maskiewicz: „Bo o n i tak rozumieją, że
monarchy większego pod słońcem świat nie
ma.
nad ich cara i żaden nr u. w y d o ł a ć nie m o ż e "
M i m o nielicznych w y j ą t k ó w w literaturze epoki
d o m i n u j ą generalizujące przedstawienia w s c h ó d
niego sąsiada, które w ostateczności składają się
La całościowy sDeiora.tvzowa.nv portret o g ó l n e j
moskiewskiej grubianitas"".
8

9

10

Przed p r z y s t ą p i e n i e m do w ł a ś c i w e j analizy
dzieła warto n a k r e ś l i ć k r ó t k i rys biograficzny
samego autora. Urodzony najprawdopodobniej
w Ł ę k a w i c y nieopodal m a ł o p o l s k i e g o Stryszowa
około 1570 roku Paweł z Palczowic Palczowski,
n a j m ł o d s z y syn M i c h a ł a i Barbary z Lubomir­
skich, po latach o d e b r a ł gruntowne w y k s z t a ł A. Siemiańczuk, H . Siemiańczuk, Moskwa w rela­
cjach polskich XVI i pierwszej połowy XVII wieku,
[w:] G Kotlarski, M . Figura (red-), Oblicza wschodu
w kulturze polskiej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań
1999, s. 61.

8

S. Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej,
PIW Warszawa 1966, s. 96.

9

A. Sajkowski (oprać), W. Czapliński (red.), Pamięt­
niki Samuela i Bogusława Maskiewiczów (wiek XVII),
Ossolineum, Wrocław 1961, s. 146.
„
_ Kępiński, Lach i moskal Z dziejów stereotypu,
, W a l L w ^ K r a k ó w 1990; j . Madszewski,Ł
1603-1618: opinie i stanowiska szlachty
polskiej, PWN, Warszawa 1968.

10

6 L. Althusser, Ideologie i deolog czne aparaty państwowe, tłum. A Staroń, http://www.nowakrytyka.pl/
spip.php?article374, 10.03.2013.
/
Ibid.
t

1 (19) PD13

t

BARBARZYŃCA

69

Z

o

P

s

b A

W

k

aa

M

o

s

k

w

a

�Krzysztof Sztafa

70

cenie na uniwersytetach m . i n . we Frankfurcie
nad O d r ą oraz Padwie. Podczas s t u d i ó w doko­
nał konwersji z kalwinizmu na katolicyzm oraz
nawiązał kontakt z krewnym S t a n i s ł a w e m Lubomirskim. Po powrocie do kraju w 1605 roku,
dzięki swoim licznym koneksjom, zajął solidną
p o z y c j ę w ś r o d o w i s k u kancelarii k r ó l e w s k i e j .
O regalistycznych p o g l ą d a c h szlachcica ś w i a d c z y
dodatkowo wydany w tymże roku panegiryk jego
autorstwa z okazji ś l u b u Zygmunta I I I z K o n ­
stancją Austriaczką. Znany ze swoich licznych
p o d r ó ż y (Włochy, Francja, Niderlandy), w 1606
roku sprzedał odziedziczony m a j ą t e k w Księstwie
Zatorskim, aby przyłączyć się do moskiewskiego
poselstwa,/mającego reprezentować k r ó l a podczas
koronacji Maryny Mniszech na carycę Rosji .
12

Jako że wydana n a k ł a d e m oficyny Jana Szarfenbergera Kolęda moskiewska stanowi pismo
skierowane do posłów i s e n a t o r ó w z 1609 roku,
n a m a w i a j ą c e do p o d j ę c i a wyprawy zbrojnej na
R o s j ę , czuję się w o b o w i ą z k u pokrótce przedsta­
w i ć okoliczności, które d o p r o w a d z i ł y do wydania
tej broszurki.
13

R u ś początku X V I I wieku p o p a d ł a w chaos
- po śmierci nieudolnego cara Fiodora I w 1598
roku p a ń s t w o pozbawione zostało prawowitego
następcy. N a tron wstąpił Borys Godunow, jed­
nakże jego rządy nie cieszyły się p o p u l a r n o ś c i ą
u znacznej części bojarstwa, k t ó r a b u n t o w a ł a
się przeciwko nowemu władcy. W m i ę d z y c z a 12

13

G. Franczak, Wstęp, [w:] P. Palczowski, Kolęda mo­
skiewska, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2010.
Kilka uwag o samej broszurce: pisane prozą dzieło
Palczowskiego w całości poświęcone jest agitacji za
sprawą podboju Rusi; autor nie krąży wotół innych
tematów, podporządkowuje swój wywód wyłącznie
podburzaniu przeciwko wschodniemu sąsiadowi Ko­
lęda zajmuję się w jej całości, co oznacza, iż na użytek
analizy w żaden sposób nie modelowałem tekstu - tak
też rekapituluję tutaj zastosowana przez Palczowskie­
go taktykę argumen acyjną uzupełniając ją następnie
Lsownym komentarzem

sie w i e ś ć o śmierci D y m i t r a , syna Iwana Groź­
nego, odbijała się szerokim echem pośród ludu
wespół z plotkami o jego cudownym ocaleniu.
Tymczasem w 1604 roku na terenie Rzeczypo­
spolitej Obojga N a r o d ó w z n a l a z ł s i ę D y m i t r
Samozwaniec, człowiek p o d a j ą c y się za owego
cudownie ocalałego syna. P r z y j ę t y na dworze
Zygmunta I I I Wazy, starał s i ę p r z e k o n a ć pol­
skiego k r ó l a o swoim pochodzeniu i p o d j ę c i u
w s p ó l n e j wyprą.wy na. M o s k w ę w celu objęcia
należytego tronu. N i k t , rzecz jasna, nie w i e r z y ł
W opowiadane przez przybysza rewelacje, jed­
n a k ż e pojedyncze g r u p k i m a g n a t ó w w i d z i a ł y
w tych o k o l i c z n o ś c i a c h d o s k o n a ł ą o k a z j ę do
przejęcia w ł a d z y w osłabionej Rosji i rozszerze­
nia przez to swoich wpływów. Pomimo niezgody
Seimu zdołano z o r g a n i z o w a ć w y p r a w ę maiaca za
cel obalenie Godunowa. Ostatecznie, w wyniku
ś m i e r c i te?o osta.tnie?o Dvm.itr w ipcu 1605
roku został k o r o n o w a n i na cara a rok nóźniei
noślubił Marvne M n i s z c h ó w n e córkę woiewodv
sandomierskiego Terzego M n i s z ć h a . N o w y w ł a d c a
ściągnął na siebie w k r ó t c e n i e c h ę ć części bojar
stwa w wvnik"ii neon w v h n r h ł b nt -n o-r
stwa, w w y n i k u czego wyoucm Dunt, inspiro­
wany przez Wasyla Szujskiego podczas Którego
zamordowano U y m i t r a i pokonano „Krwawej
jutrzni , p o z b a w i a j ą c życia KilKuset poslow pol­
skich, litewskich oraz w oskich . Wsrod ocala­
łych z masakry był l a w e ł l a l c z o w s k i - podzielił
on los pozostałych towarzyszy, spędzając kilka
kolejnych lat w n i e w o l i rosyjskiej. Z d a n i e m
Grzegorza Franczaka, „w Kolędzie
doświadcze­
nie moskiewskiej katastrofy posłuży m u jedynie
za bezosobowy argument na rzecz interwencji
zbrojnej . Po powrocie do Polski w 1608 roku
Palczowski staje się g ł ó w n y m propagatorem nie­
nawiści wobec Rosji i Rosjan - żywiąc osobi¬
stą n i e c h ę ć do rządów Wasyla Szujskiego oraz
14

15

L. Bazylow, P. Wieczorkiewicz, Czas Smuty, [w:]
eidem, Historia Rosji, Ossolineum, Wrocław 2005,
s. 91-107.
G. Franczak, Wstęp, op. cit, s. 16.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

k o n t e s t u j ą c ogólny, głęboki kryzys politycznos p o ł e c z n y ówczesnego p a ń s t w a moskiewskiego,
dostrzega w owych o k o l i c z n o ś c i a c h „ o k a z y j ę
pożądaną", by n a j e c h a ć osłabiony kraj i „dobro
Rzeczypospolitej r o z m n o ż y ć " .

Ale żeby to ledwie nie trzyletnie Ich Mości
Panów
Posłów, a potym też czas niemały Ich Mości
Panów
Posłanników zatrzymanie nic więcej sprawić i nic
inszego znaczyć nie miało? (...) Coś większego
i dalszego Pan Bóg nam w tym pokazać
chciat .
6

Wniosek jest prosty. To d z i ę k i szczególnej
boskiej opatrzności Polacy zostali pojmani w nie­
wolę, by poprzez to poznać lepiej słabości Państwa
Moskiewskiego oraz b a r b a r z y ń s k i e usposobienie
jego mieszkańców. Argument p o w o ł y w a n i a się na
instancję boską będzie się wielokrotnie powtarzał
na kartach k s i ą ż k i , u w y p u k l a j ą c k o n i e c z n o ś ć
dokonania ekspansji. J e d n a k ż e owe „Ich M o ś c i
P a n ó w P o s ł a n n i k ó w zatrzymanie" spełnia jeszcze
jedną, d o d a t k o w ą funkcję. Sytuuje ono samego
autora ponad t ł u m e m , d o d a j ą c m u specyficz­
nej auctoritas - Palczowski, poprzez osobiste
d o ś w i a d c z e n i a z Rosjanami staje sie w oczach
czytelnika kompetentny, by n a m a w i a ć do aneksji
17

16

17

P. Palczowski, op. cit, s. 59.
Ibid., s. 108 - „Niewdzięczność nasza łaski i błogosła­
wieństwa Bożego! Pan Bóg nam to państwo prawie do
rąk podaje, a my go brać nie chcemy". Dalsze adresy
do cytatów z omawianego dzieła znaj duj ą się w nawia­
sach

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

71

pogrążonego w chaosie p a ń s t w a . Stara się s p r a w i ć
w r a ż e n i e , jakoby był w posiadaniu rzeczywistej,
obiektywnej wiedzy. M o ż e m y zresztą p r z e k o n a ć
się o t y m j u ż na p o c z ą t k u dzieła, podczas formu­
ł o w a n i a propositio:
Com, długi czas mieszkając z ludźmi moskiewskiemi,
Uszyma i oczyma pilno czerpał swemi,
Tom krótko tu zebrać chciał (...)
Uszedłem z targu złego z uszyma do domu,
I nie mogłem stamtąd nic więcej przywieźć komu.
[s. 17-18, w. 1-3]

Pozycja mówiącego, mówiący
a wiedza
S p r z y j a j ą c e o k o l i c z n o ś c i same z siebie nie
wystarczają, p o t r z e b u j ą jakiejś wyższej instancji,
k t ó r a m o g ł a b y u s a n k c j o n o w a ć obrany sposób
działania. W t y m też celu na samym początku
Kolędy
Palczowski wskazuje na ich nieprzypad­
kowy zbieg, m a j ą c y swój punkt kulminacyjny
w „ k r w a w e j jutrzni":

Pawła Palczowskiego

Ta p o d w ó j n a funkcja wiedzy (jako usprawie­
dliwienia podboju i źródła auctoritas), jak rów­
nież wiedza sama w sobie stanowi typowy w y t w ó r
dyskursu: pozwala m u istnieć i j e d n o c z e ś n i e roz­
w i j a ć się dalej. Wiedza, będąca w rzeczywistości
s u b i e k t y w n ą interpretacją zaobserwowanych zja­
wisk , sankcjonuje w i ę c dyskurs, natomiast tę
pierwszą uprawomocnia c z u w a j ą c a nad nią boska
opatrzność, z k t ó r ą nikt nie śmie p o l e m i z o w a ć .
18

Palczowski jako autor w szerszej perspekty­
wie nie może sobie p o z w o l i ć na w y w y ż s z a n i e się
ponad c z y t e l n i k ó w - aby ich sobie z j e d n a ć {captatio benevolentiae), musi „zniżyć się" na poziom
odbiorców, nie może p o z w o l i ć sobie na dystans
w z g l ę d e m nich, wreszcie: musi jasno i w y r a ź n i e
s y g n a l i z o w a ć swoje jednoczesne p r z y w i ą z a n i e do
w s p ó l n o t y . W t y m celu nie tylko u ż y w a określeń
pierwszej osoby liczby mnogiej {musimy, chcemy),
ale dokonuje szeregu innych, bardziej wyrafi­
nowanych z a b i e g ó w - p o w o ł u j e się na w s p ó l n ą

18

E. M . Thompson, Said a sprawa polska, „Europa.
Tygodnik ideT 26 2005, s. 11. W tej perspektywie
Palczowski staje sie Saidowskim „orientalistą" - „ uczo¬
nym, który uogólnia na olbrzymią skalę zjawiska za­
obserwowane w koloniach oraz zamraża niejako swe
interpretacje narodów podbitych, przekształcając te
interpretac e w fakty historyczne". Jest to wiedza poli­
tyczna mimo jej pozornej apolityczności ( E W Said
op cit s 40)

�72

Krzysztof Sztafa

t r a d y c j ę ; manifestuje swoje p r z y w i ą z a n i e do k o n ­

hospodar pokazał

wencjonalnych, „staropolskich" w a r t o ś c i i religii.
To „bratanie się" ze zbiorowym o d b i o r c ą jedno­

stwa, [s. 96]

się być wdzięcznym

tego posel­

cześnie w pewien sposób tworzy go: ostentacyjne
p r z y w o ł y w a n i e w s p ó l n y c h symboli projektuje

Jako poseł w Moskwie Palczowski b y ł posłannikiem samej K r ó l e w s k i e j M o ś c i - reprezentując

w i ę c określoną w s p ó l n o t ę k u l t u r o w ą , albo lepiej

k r ó l e w s k i majestat, staje się w ramach ustalonego

- umacnia j ą w kwestii stosunku do Innego, przez
co p o g ł ę b i a się a k t u a l n o ś ć opozycji p r a w d a - f a ł s z

p o r z ą d k u obyczajowego k i m ś nietykalnym - poj­
manie go i wzięcie do niewoli oznacza nie tylko

oraz s o l i d a r n o ś ć w e w n ą t r z grupy. I n t e g r a l n o ś ć tej
ostatniej stanowi równocześnie o jej sile i goto­

k r n ą b r n o ś ć wobec zwyczajów, ale r ó w n i e ż obrazę
n a j w y ż s z e g o majestatu. M o s k w i c i n i , k t ó r z y

w o ś c i do podboju.

„z c h ł o p ó w panem się stali" [s. 9 6 ] gwałcą usta­
lony porządek, w y ł a m u j ą się szanowanym, starym
zasadom, d o w o d z ą c przez to d w ó c h rzeczy - jako

19

Wiedza spełnia jeszcze j e d n ą f u n k c j ę . Pozwala
ona na wytworzenie wizerunku Obcego, na jego
uformowanie w zgodzie z i m p e r i a l n ą p e r s p e k t y w ą
Zachodu: w świetle tych okoliczności w y ł a n i a ­
j ą c y się z „ o b s e r w a c y j " Palczowskiego Moskwicin
zostaje zdefiniowany jako Gorszy Inny, bo nie
mieszczący się w k u l t u r o w y m p o r z ą d k u autora
i ostatecznie jako naturalny obiekt podboju, nad
k t ó r y m n a l e ż y roztoczyć k o n t r o l ę . C h c i a ł b y m
teraz prześledzić sposób, w jaki t y t u ł o w y „szlach­
cic polski" konstruuje swojego wroga..

Potrzeba Innego
Palczowski w swej argumentacji sięga po cały
arsenał cnót, w a r t o ś c i oraz symboli p r z y n a l e ż ­
nych tradycji humanitas, k t ó r e przeciwstawia
Rusinom - jego argumenty b r z m i ą o tyle wia­
rygodniej, że nieustannie podpiera je w ł a s n y m
d o ś w i a d c z e n i e m . Tak t e ż , p r z y w o ł u j ą c dzieje
„ k r w a w e j j u t r z n i " , p o s ł u g u j e s i ę figurą grec­
kiej w i e r n o ś c i (graeca fides), aby u k a z a ć - obcą
ludziom godnym - n i e w i e r n o ś ć i nierycerskość
Moskwicinów:

20

b a r b a r z y ń c y m a j ą w pogardzie obyczaje cywilizo¬
wanego świata, bądź, jeszcze gorzej, zupełnie ich
nie znają. N i e w i e r n o ś ć Rosjan zostaje tutaj zesta­
wiona z czystością intencji P o l a k ó w - ż y c z l i w o ś ć
zostaje zdradzona, a dobre chęci zaprzepaszczone
przez zła wole i podstęp Ujecie to dodatkowo
dyskwalifikuje Obcego Dozwalając na r ó w n o
czesne w y w y ż s z e n i e swoiei strony" Ostatecznie
cała win L a d a na k r n ą b r n y c h M o s k w i c i n ó w "
7 n e r s n e k t v w v ó w c z e s n v c h realiów trudno w iakiś
21

n r l k o n n i L snosóh odenrzeć hadź rhoriażbv
oddalić te z L ™ C n wierei krwawa intrz
n " staj
r i e się
• n' " wo b
ma
nie r\V
tylko ir&gt;A\Jw\
zrodiem nienawiści
Dec
wscnodmego sąsiada aoprasza się zdecydowanej
_

reakcji. Muzy w i ę c za argument
o konieczności podboju:
inaczej by się nam uczynić

żadną

miarą

dziło, jedno się jako nabarziej mścić tej
2 0

Tak ten jaszczurcy naród nagradza nam chęci
i życzliwości
nasze, tę zapłatę za przyjaźń,
którą
im więc ofiarujemy, odnosimy. Tak ten miły pan
21

' M . Foucault, op.cit.,s. 10.

przemawiający

nie go­
świeżej

Argument o „Moskwicinach-mużykach" można zna­
leźć nie tylko w tekście Kolędy. W XVII-wiecznym
pamiętnikarstwie polskim negatywna figura Rosjanina-chłopa pojawia się w twórczości braci Masktewiczów czy relacjach Aleksandra Piaseczyńskiego (patrz:
A. Niewiara, Moskwtan-Moskal-RoJmn w dokumen­
tach prywatnych. Portret, Wydawnictwo Naukowe Ibi­
dem Łódź 2006).
Zarzut o zdradziecki czy krzywoprzysiężny charak­
ter Rosjan również nie stanowił wówczas novum: już
w X V I wieku pojawia się w zapiskach Jana Piotrow­
skiego (patrz: A. Niewiara, ibid.).

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

ich zdrady przeciwko nam, tej niewinnej krwie
braciej naszych, którą ten zły nieprzyjaciel świętokradzkiepokrwawił
ręce swoje, tego ich tak
wielkiego obelzenia Pana i Rzeczypospolitej naszej.
[s. 93-94]
Pomszczenie śmierci posłów staje się moral­
nym imperatywem - zaniechanie tego jest rów­
noznaczne z zaniechaniem o b o w i ą z k u {officium)
utrzymania dobrego imienia całego p a ń s t w a .
Brak r y c e r s k o ś c i M o s k w i c i n ó w jednak nie
k o ń c z y s i ę jedynie na g w a ł c e n i u u ś w i ę c o n y c h
obyczajów. Palczowski dowodzi, że „ten n a r ó d
słaby, marny i niepotężny" nie zasługuje na żaden
szacunek. O t ó ż j e d y n ą realną bronią nieprzyja­
ciela, oprócz jego liczebności, jest p o d s t ę p :
Tak jest, iż nam wiele zamków i miast pobrali, ale
trzeba wiedzieć jako. Nie męstwem abo dzielno­
ścią jaką, ale zdradą i chytrością pod przymierzem.
[s. 88]
Ta chytrość wskazuje nie tylko na k r y j ą c ą się
pod n i ą w d o m y ś l e t c h ó r z l i w o ś ć , ale r ó w n i e ż
bezsilność, o czym m o ż e m y przeczytać w n a s t ę p ­
nym zdaniu: „Lecz gdy kiedy z nami wręcz poszli,
nigdy nie w s k ó r a l i , i owszem, z a w ż d y przegrawali" [s. 88]. Moskwicini są nierycerscy; nie w p i ­
sują się t y m samym w zachodni ideał człowieka;
zniżą się do wszelkich bezeceństw, by osiągnąć
swój cel i rozszerzyć wpływy. Pozór „hardego sie­
bie pokazywania" kryje słabość oraz n i e m o ż n o ś ć
stoczenia „ p r a w d z i w e j " , m ę s k i e j walki. U z u p e ł ­
nienie powyższego stanowiska stanowi przykład
będący j e d n o c z e ś n i e zręczna^ próbą zawłaszczenia
historii na. swoją korzyść: „czego ś w i a d k a m i są
wszystkie b i t w y / k t ó r e ś m y kiedykolwiek z n i m i
mieli" [s 88] Nie m o g ł o , rzecz jasna, z a b r a k n ą ć
argumentu sankcji ostatecznych w postaci łaski
Bożei i d o k o n a ń p r z o d k ó w d w ó c h n a i w a ż n i e i
szych źródeł auctoritas. „Jasne i dosyć znaczne za

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Pawła Palczowskiego

73

łaską Bożą zacnych p r z o d k ó w naszych p r z y k ł a d y
i teraz w potomkach ich" [s. 8 8 ] .
W a ż n e , iż powyższe acempla m a j ą swoje źródło
poza causa, są aprobacją w y w i e d z i o n ą z zewnątrz
- o ile bowiem standardowe dowody w sposób
ścisły odnoszą się do danej sprawy, o tyle zasto­
sowany przez autora Kolędy przykład ma charak­
ter całkowicie od niej niezależny, co u m o ż l i w i a
użycie swobodnej taktyki argumentacyjnej oraz
- w d o m y ś l e - pozwala na w y c i ą g n i ę c i e wnio­
s k ó w oraz s f o r m u ł o w a n i e uniwersalnych tenden­
c j i . Co ciekawe, Palczowski w t y m względzie
nie wskazuje ż a d n e g o konkretnego p r z y k ł a d u
z historii, ogranicza się do pozostania na pozio­
mie o g ó l n o ś c i , nie precyzuje jakie d o k ł a d n i e
wydarzenia historyczne m i a ł y b y się składać na
rzeczoną tradycję i „dziedzictwo przodków".
Dowodzenie sprawia w r a ż e n i e , że zostało oparte
na historycznej prawdzie — j e d n o c z e ś n i e , poprzez
umieszczenie w n i m figury p r z o d k ó w w y w o ł u j e
u o d b i o r c ó w emocjonalny rezona.ns przysłania­
jący m i a ł k o ś ć argumentu. W ten sposób Moskwicin zostaje skutecznie zdeprecjonowany; odziera
sie eo z p r z y m i o t ó w cnotliwo/ci zostaje ukazany
jako chytry niegodny dzikus k t ó r e g o w d o m y ś l e
należy bez s k r u p u ł ó w p o d b i ć i „ucywilizować".
22

Kwestia ucywilizowania, jako typowe zjawisko
imperializmu, zasługuje na osobną u w a g ę . Na ogół
w analizie postkolonialnej pojęcie misji cywiliza­
cyjnej łączy się z drugim obliczem Innego, które to
na pierwszy plan wysuwa jego nieznajomość i niez r o z u m i a ł o ś ć . Ten nieznany Inny, z racji tego, iż
niepokoi , musi zostać w jakiś sposób zneutrali23

24

2 2

2 3

24

H . Lausberg, Retoryka literacka. Podstawy wiedzy o li­
teraturze, tłum. A. Gorzkowski, Wydawnictwo Homini,Bydgoszcz2002,s.4ll,4l2.
M.P. Markowski, A. Burzyńska, Teorie literatury XX
wieku, Znak, Kraków 2009, s. 553.
Ibid, s. 553. Autorzy wspominają o tym, że Inny,
oprócz tego, że niepokoi, również fascynuje - wątpię
jednak, czy ten jego aspekt jest adekwatny w stosunku

�74

Krzysztof Sztafa

zowany, oswojony za p o m o c ą znanych obrazów
i przedstawień. U Palczowskiego jednak aspekt
„nieznajomości" wydaje się nieodpowiedni: prze­
cież Polacy przez długie stulecia mieli żywy kon­
takt ze swoim wschodnim s ą s i a d e m . Co w i ę c e j :
w świetle tego, co zostało j u ż powiedziane o wie­
dzy nabytej podczas rosyjskiej niewoli, kategoria
ta z pewnością nie ma żadnego pokrycia. Autor
Kolędy
podchodzi do problemu ucywilizowania
z nieco innej perspektywy - miast wspomnianej
nieznajomości na pierwszy plan wysunie się odręb­
ność Innego, fakt, że w ogólności funkcjonuje on
w odmiennym (w domyśle- gorszym) porządku
symbolicznym (nasuwa się skojarzenie z M o n teskiuszowskim zdumieniem: „jak to m o ż l i w e ,
żeby ktoś był Persem!" ). W całym tym procesie
punktem wyjścia jest'autorytatywne przekonanie
o wyższości własnej k u l t u r y - o t ó ż tylko cywiliza­
cja" europejska dla M o s k w i c i n ó w bardzo odleeła

towarzyszącej polskiemu szlachcicowi tendencji
m o ż e m y przeczytać j u ż na samym początku:
Ziemię ich wziąć obfitą, hardość ich ukrócić,
Wiarę i złe zwyczaje w lepszy rząd obrócić, [s. 55]

25

Niedaleko stąd do wniosku, iż aneksja i eks­
ploatacja ziem rosyjskich rysuje się jako coś
p o ż ą d a n e g o nie tylko ze strony kolonizatorów,
ale r ó w n i e ż ze strony samych kolonizowanych.
Palczowski zresztą m ó w i o t y m explicite:
Dal tym tam ludziom [Bóg] czas tak długi, aby
sposób życia narodu naszego chędogi, obyczaje
cudne, więc i milą wolność dobrze wybaczywszy
i wyrozumiawszy, większą aniżprzedtym
chęć
i miłość ku nam brali. [s. 59]

26

ze swoimi korzeniami w ereckiei i rzymskiej sta'
rożvtności może w d a ć z siebie nowoczesno ć "
W ówczesnych studiach kultura prawosławno27

ruska była usuwana na margines, uznawana za
coraz
; . 'ie
sp r ó bszą
, U
I
^ " Dęazie
^ 7
y czasu Z .TlodoDme
więc 1palczowski
d

podkres ,
P°
^
7 J7
™
od Rzeczypospolitej istnieje jakiś derekt; kultury
2 6

W

r Z ą

U

p a

ą C

M

d

pozaeuropejskie są zamrożone, a wreszcie
są po
prostu niezdolne do przekształcenia się w kierunku
nowoczesności bez udziału zewnętrznej siły. O tej

do Rosjan; dotyczy raczej ludów spoza kontynentu,
z którymi do czynienia miały zachodnie imperia.
2 5

2 6

J. Niedźwiedź, Humanitas na styku kultur. Kwestia
dyskursów kolomalnych we wschodmej Europte, [w:]
A Borowski (red.), Humanizm. Ltone
pojęaa,
Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2009, s. 202 „należy założyć (...) równorzędność i partnerski
charakter tych relacji".
I . Wallerstein, Europejski uniwersalizm. Retoryka
władzy, tłum. Adam Ostolski, Wydawnictwo Nauko­
we Scholar, Warszawa 2007, s. 52.

27

Ibid.,s. 91-92.

2 8

J. Niedźwiedź, op. « f c , s . 2 2 6 .

Jest to typowy, wręcz podręcznikowy przykład
m y ś l e n i a kolonialnego - kolonizatorzy zostają
usprawiedliwieni wobec samych siebie, gdyż wraz
ze swoim przybyciem przynoszą ład i porządek;
z perspektywy zachodniej pragnienie tych dwóch
ostatnich nie podlega dyskusji. Przywołany frag­
ment wskazuje dodatkowy trop. Otóż kolonizowani
najpierw muszą poznać „obyczaje cudne" koloniza­
t o r ó w - oznacza to, że proces „asymilacji" będzie dla
Rosjan korzystny dopiero w szerszej perspektywie,
po przezwyciężeniu „w sobie" początkowych opor ó w . Na M o s k w i c i n ó w spływa łaska boża, dająca
możliwość poznania owych polskich o b y c z a j ó w
pokrywa się ona jednocześnie ze szlachetną dzie­
jową misją Sarmatów (antemurale
christianitatiś)
aby zmodernizować i uwolnić od własnych słabości
29

„słowiański Orient"
W ramach dalszej deprecjacji Palczowski usi­
łuje w y k a z a ć n i e w o l n i c z ą m e n t a l n o ś ć „ M o s k w i c i -

29

I . Wallerstein, op. cit., s. 90. W takim duchu argu­
mentował na rzecz podboju Indian Juan Ginćs de Sepulveda w swojej znanej polemice z Bartolome de Las
Casasem.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

nów", m a j ą c ą w d o m y ś l e k o n t r a s t o w a ć z polskim
u m i ł o w a n i e m złotej w o l n o ś c i . Posługuje się tutaj
argumentami a simili, p o r ó w n u j ą c wschodniego
sąsiada do Ż y d ó w :

32

Ktemu żadnej rzeczy nie mógł odmówić
carowi
tatarskiemu, by mu też dobrze i na wojnę kazał
z sobą jechać przeciw chrześcijanom,
[s. 77]
Powyższy cytat stanowi przykład z historii z retorycznego p u n k t u widzenia jest najbardziej
pożądany, g d y ż ma swoje źródło w prawdzie.
Palczowski jednak znowu pozostaje na t y m ogól­
nym poziomie tempus generale, j a k i e g o ś odle­
głego okresu historycznego . Poniżej przytaczam
jeszcze jeden p r z y k ł a d , odnoszący się do okresu
niewoli rosyjskiej:

Autor Kolędy
korzysta tutaj jednocześnie ze
znanego ówczesnego stereotypu ; przemyca zaka­
m u f l o w a n ą treść, m a j ą c ą s p r a w i ć w r a ż e n i e , że
Moskwicini, dla k t ó r y c h niewolnictwo jest rzeczą
przyrodzoną, nie będą sprawiali większego pro­
blemu jako skolonizowani; nie trzeba o b a w i a ć się
z ich strony ż a d n y c h b u n t ó w czy z r y w ó w - aneksja i późniejsza gospodarcza eksploatacja kraju
przebiegnie bez p o w a ż n i e j s z y c h komplikacji. Ta
niemożność wyrażenia pełnej podmiotowości
Rosjan wynika, rzecz jasna, z ułomności p o r z ą d k u
symbolicznego, do którego należą - nie chodzi
tutaj j u ż tylko o czystą zależność, ale o coś w i ę ­
cej o „ w y k l u c z e n i e , niepełną a u t o n o m i ę " w jej
szerszej, ontologicznej perspektywie.

33

30

Jacy to są chrześcijanie,
łacno obaczyćz
tego, co się
już wspomniało,
i z tego przeciwko nam zdra­
dzieckiego i okrutnego występku, [s. 129]
Autor Kolędy
zdaje sobie sprawę z ważkości
powyższych zarzutów; są one o tyle skompliko­
wane, że przecież „oficjalnie" w Rosji obowią­
zuje obrządek prawosławny, a w i ę c chrześcijański.
Ogołocenie M o s k w i c i n ó w z ich wiary, wyłączenie
ich z religijnego porządku, ma bardzo doniosłe
znaczenie - dlatego też Palczowski konsekwent­
nie przywołuje figurę Boga będącego po „naszej"
stronie, a wręcz explicite nakazującego na.m p o d b ó j
wschodnich sąsiadów. Sposób argumentacji przy¬
biera tutaj specyficzny charakter - chodzi głównie
o to, by u d o w o d n i ć wyższość zachodnich obrząd­
k ó w chrześcijańskich, a. wra.z z n i m i całej przy na—
.
leżnej i m tradycji łacińskiej, której przeciwstawia
się „nieokrzesany wschód" ' . Dalsza deprecjacja
w tej materii wymaga jednak pewnej wyższej
sankcii dlatego też Palczowski szuka perspektywy
odmiennej niż swoja nie tak bezpośrednio związa

31

Potrzeba sankcji
Spoiwem łączącym c y w i l i z o w a n ą Europę jest
wiara chrześcijańska. I w tej materii Palczowski
nie pozostaje bezczynny - w Kolędzie
konse­
kwentnie p r ó b u j e w y k a z a ć , że Rosjanie nie w p i ­
sują się w tę religijną w s p ó l n o t ę , ba, w y s ł u g u j ą
się nią, w rzeczywistości będąc c h r z e ś c i j a ń s k i m i

31

3

XVII-wieczne „argumenty" świadczące o niewolni­
czym duchu Rosjal czytelnik może odnaleźć w przy­
taczanej już książce: A. Niewiara, Moskwtctn-Moskal-Rosjanin,op.A,s.
82-87.
J. Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmamnia
-formą, Uniyersitas, -Kraków
- z nowoczesną
2011,
454^55.
3

1 (19) P019

J J

BARBARZYŃCA

J

J

&amp;

75

tylko z pozoru , a bliżej i m do p o g a ń s k i c h Tur­
k ó w czy T a t a r ó w :

Waśni są teraźniejszy Żydzi. Tyraństwo,
którym
ten naród jest uciśniony
spiritus ich tępy
bojaźń,
z którą się rodzą (...). Animusze w tych ludziach
są poniżone,
niewolnice, nie wylatają w górę, nie
kochają się w górnych i pod niebo wyniosłych
za­
mysłach, [s. 110]

30

Pawła Palczowskiego

4

P. Palczowski, op. cit, s. 86: „tylko tytułem chrześci­
jańskim jest pokryty".
„
H . Lausberg, op. cit., s. 386.

3 2

3 3

1

J. Niedźwiedź, op. cit, s. 229-231.

�Krzysztof Sztafa

76

nej z causa. Aby w z m o c n i ć siłę i prawdziwość argu­
mentu, jak również osobistą auctoritas, przywołuje
„świadectwo jednego człowieka wielkiego a prawie
świętego, k t ó r y też u nich był długo w więzieniu"
[s. 129]. To M i k o ł a j de Mello, portugalski misjo­
narz do Indii, Persji i Rosji.
ci ludzie chrześcijańskiego
nazwisku i tytułu nie
są godni. (...) pełnią takie grzechy i sprośności,
jakowych żaden inny naród na świecie. (...) nie
widziałem ani słyszałem o takowym narodzie, któ­
ry by zrównał z Moskwą we wszełakiem rodzaju
nieprawości,
przewrotności,
zdrady, co by tak był
próżen wszelakiej słuszności i sprawiedliwości,
pra­
wa ludzkiego i Boskiego, próżen wszelakiej mibści
i skłonności miłosierdzia,
bojaźni Bożej i ludzkiej,
pełniąc wszelakie grzechy, nieprawości,
sprośności,
rozpusty, wszeteczeństwa,
sodomie, gwałty
(...)
tępi, brzydcy, szkaradni, głupi we wszelakich rze­
czach do cnoty należących,
[s. 130]
N i e w ą t p l i w i e fragment ten jest najbardziej
j a d o w i t y m w y s t ą p i e n i e m przeciwko wschod­
niemu sąsiadowi w całej Kolędzie.
Jego przywo­
łanie nie tylko u z u p e ł n i a tok m y ś l e n i a Palczow­
skiego, lecz r ó w n i e ż uwydatnia siłę dowodzenia.
Co istotne, autorem nie jest osoba ś w i e c k a ,
a „prawie święty" - misjonarz p o d r ó ż u j ą c y aż „po
Indyjej O r y j e n t a ł s k i e j i O k c y d e n t a ł s k i e j " . Dalej
czytamy:
pełniący grzechy tak sprośne, których mię wstyd
pisać; a nade wszystko główni nieprzyjaciele
imienia naszego katolickiego (...) przed wszystkiemi narody zelżyć, zesromocić
i wiarę nam skazić
usiłują, mówiąc i twierdząc przeciwko naszej
wierze świętej katolickiej i przeciwko jej wszystkim
professorum tysiącpotwarzy,
przewrotności
i wszeteczne kłamstwa, lżąc nasze chwalebne ceremonije i obrzędy tak święte i potrzebne, których siła
właśnie z natchnienia Bożego poszło,
świętokradzkich języków swych żądzą rozpuczając
na święte

sakramenta, tym barziej a daleko barziej na sługi
Boże, począwszy
od Ojca Świętego papieża, aż do
zakrystyjanów.
[s. 130]
Czego w i ę c e j potrzeba do całkowitego zdys­
kwalifikowania wroga? D z i ę k i przytoczeniu
figury z e w n ę t r z n e j auctoritas Palczowski sank­
cjonuje swój punkt widzenia, a p o d b ó j h e r e t y k ó w
staje się w r ę c z ś w i ę t y m o b o w i ą z k i e m k a ż d e g o
prawdziwie chrześcijańskiego narodu. Palczow­
ski idzie w tej materii jeszcze o k r o k dalej.
Wyprawa contra schismaticos, jak stara się wyka­
zać, przyczyni się nie tylko Rzeczypospolitej,
ale c a ł e m u c h r z e ś c i j a ń s k i e m u ś w i a t u ; zespolenie
d w ó c h n a r o d ó w sprawi, że cywilizacja europej­
ska zdobędzie znacz&lt;^ca^ p r z e w a g ę nad poganami,
a sama Polska zyska m i ę d z y n a r o d o w ą sławę jako
potężne imperium Palczowski zapewne m a r z y ł
by Rzeczpospolita - na wzór h i s z p a ń s k i e j k o n '
kwisty - zaangażowała sie w p o d b ó j kolonialny
i dążyła do rozszerzenia swoich w p ł y w ó w na
wschód- zresztą w samvm tekście autor podaje
orzykład zachodnich o a ń s t w starając sie wyka
zać analogie nomiedzv kolonizowaiwmi w ó w
czas Indiami a Moskwicinami. Przykład p a ń s t w
p r z e p r a w i a j ą c y c h sie celem p o d b o i r p r z e z m o r z e
z wielkim n i e b e ś p i e c z e ń s t w e m zdrowia swego"
jednocześnie podkreśleniu 1łatwości
1
•
s^ 88j smzy jeanoczesme
okazji, jaką po drugiej strome Europy d y s p o n u j ą
Polacy względem Moskwy:
L

I. A nam
go przyść,
to baczyć
potężnością
stwem w

jako snadniej do państwa moskiewskie­
aniż inszym do tamtych Indów,
każdy
może. A dostawszy tego, moglibyśmy
też
i bogactwy z każdym narodem i króle­
chrześcijaństwie
porównać,
[s. 65]

//. My, mogąc i pożytków niewymownych, nie tyl­
ko nam samym, ale i wszystkiemu
chrześcijaństwu
służących, snadnie dostąpić i sławy
nieśmiertelnej
sobie i narodowi swemu nabyć, wszystkiego tego
zaniedbamy? [s. 88]

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

Palczowski konstruuje k o h e r e n t n ą k r y t y k ę
Rosjan - w s k a z u j ą c na boską opatrzność wobec
biegu w y d a r z e ń , dostrzega w nich „okazyje pożą­
daną", której Polacy nie mieli od w i e k ó w . Posia­
dając o d p o w i e d n i ą w i e d z ę n a b y t ą podczas rosyj­
skiej niewoli, w y s t ę p u j e z perspektywy auctoritas
i j e d n o c z e ś n i e umacnia ją p r z y k ł a d a m i niezwiązanymi bezpośrednio ze sprawą. Zająwszy ugrun­
t o w a n ą pozycję, przystępuje następnie do frontal­
nego ataku na wschodniego sąsiada - zaczyna od
uwydatnienia n i e g o d z i w o ś c i , d w u l i c o w o ś c i oraz
z a k ł a m a n i a , po czym p r z y s t ę p u j e do opisania
rzeczywistej bezsiły i słabości. Argumentowanie
k o ń c z y natomiast,' poprzestając na ś w i a d e c t w a c h
niewiary i b l u ź n i e r s t w a Rzeczpospolita Obojga
Narodów, poprzez aneksję Moskwy, doda przy
tym splendoru zarówno sobie jak i całemu chrze
ściiaństwu- w szerszej perspektywie natomiast da
sie Doznać iako kolonialne mocarstwo i zdobędzie
przewagę nad ś w i a t e m i n n o w i e r c ó w " Taktyka
Lumentacvina zastosowana Drzez P a l c z o w s k i L
obeimuie wiec wszystkie aspekty-s Dołeczne Der
son Ine reliliine oraz crosnodarrze W ten s n o s ó b

, , •
J
,
\
• ",
%
„Kolonizowany, wbrew własnej w o n zmuszony
jest ao przyjęcia wizerunku skonstruowanego
przez k o l o n i z u j ą c e g o
. Warto dodać, ze ta ostat­
nia cecha, internalizacja perspektywy c e n t r u m ,
jest przecież jednym z głównych celów Midowskiego „ o n e n t a h z m u .
g

g

n

7

m

n

Potrzeba przestrzeni
Po odkryciu Innego Palczowski przechodzi do
n a k r e ś l e n i a konkretnej wizji zagospodarowania
ogromnego terenu Rosji - zaczyna od przedsta­
wienia domniemanych bogactw ziemi moskiew­
skiej, d z i ę k i k t ó r y c h p r z e j ę c i u Rzeczpospolita
stanie się w a ż n y m partnerem handlowym, r ó w -

M . P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 559.

36

E. M . Thompson, op. at.,%. 11.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

77

nym ó w c z e s n y m p o t ę g o m gospodarczym Europy
Zachodniej:
tamte grunty równają się gruntom naszym podolskiem, ale nie tylko tym, ale naprzedniejszym
gruntom Królestwa Węgierskiego,
[s. 68]
Plan zagospodarowania Moskwy i związana
z n i m gospodarcza eksploatacja stanowią czołowy
element polityki imperialnej. M o ż n a powiedzieć,
że w tej perspektywie kreacja Innego jest pewnym
usprawiedliwieniem kolonizatorów; zdyskwalifi­
kowany kolonizowany przeobraża się w niepełnoprawny przedmiot, którego funkcją docelową jest
bycie wyzyskiwanym za p o m o c ą pracy niewol­
niczej - gospodarcza ekspansja staje się jednym
z najważniejszych celów imperializmu, a. za.ra.zem
jego najdojrzalszą formą. Warto dodać, że po sym¬
bolicznym uśmierceniu Rosjan
wchodzi j u ż
asDekt materialny do utrzymania wyzysku Dotrzeba
przecież zinstytucjonalizowanego aparatu repre­
syjnego albo lepiej - wielości takich aparatów*
Dlatego' też pomocne staną sie w tym momencie
zarysowane na wstępie rozważania o Althusserze
Ideologiczne Aparaty Państwowe zostaia podparte
od strony teoretycznej Cwizerunek Innego oraz
wszystkie zewnętrzne" przesłanki Dodboiu) w ł a
śnie ideologia-nasvcone zdehumanizowanvmwizerunkiem gorszego (symbolicznie uśmierconego)
Innego l a
sobie teraz Dozwolić na otwarta
^ '
\
,
.
• •
}
przemoc, lan zagospodarowania zostaje więc pod­
budowany i uprawomocniony
alczowski po
zdeprecjonowaniu innego i jednoczesnym uszla­
chetnieniu^perspektywy polskiej przystępuje do
określenia konkretnych działań, jakie trzeba będzie
dokonać po niemalże pewnym zwycięstwie. Zakres
tych działań ma trojaki charakter:
n r 7

3 7

35

Pawła Palczowskiego

p

l

g

n

n

r

P

7

r

n

Instytucjonalizacja, jak wykazuje Said, prowadzi do
powołania społeczeństwa politycznego; w tej perspek­

tywie podbLa i poddana zorganizowanej represji

Ruś również przechodzi na ten poziom. E.W. Said,
op. cit., s. 36, 43-44.

�Krzysztof Sztafa

78

1.

gospodarczo-komunikacyjny ( p r z e j ę c i e
rosyjskich z a s o b ó w ) ;

2.

i d e o l o g i c z n o - p o r z ą d k o w y (przewaga lud­
ności pochodzenia polskiego w g ł ó w n y c h
miastach ruskich, p r o w a d z ą c a do okcydentalizacji Innego, a t y m samym - jego
przyswojenia);

3.

zdobycie przestrzeni ż y c i o w e j (ziemia
ruska nadaje s i ę do osiedlenia przez
polskich chłopów, co w pewnej mierze
pozwoli na zredukowanie w e w n ę t r z n y c h
n a p i ę ć w obrębie p a ń s t w a , powodowa­
nych a w a n t u r n i c z ą d z i a ł a l n o ś c i ą band
i grup zubożałej szlachty).

Wprawdzie-Ć rozsądek mój błahy, rozum barzo
miałki, nie patrzę w rzecz głęboko, jednak przecie
rad tamowych słucham, którzy pospolitym mą­
drych rozsądkiem są mądrzy i godni, [s. 124]
U z n a j ą c swoją miałkość, w rzeczywistości Pal­
czowski pozbywa się jej. Pozwala m u to na śmiałe
przejście do p o s t u l a t ó w o charakterze gospodar­
czym. Dzięki kolonizacji Moskwy Polacy mogliby
w i ę c przejąć intratne interesy:
wielki handle z wielkiemipożytkami
w ziemi
moskiewskiej prowadzić
by się mogły, a mianowi­
cie iżby wszystek handel korzenia, to jest pieprzu,
goździków,
cynamonu, muszkatu, czym się Portu­
galczycy i Wenetowie tak barzo zbogacili, mógł się
do Moskwy obrócić (...). [s. 72]
Rosjanie, co oczywiste, nie wpadli na ten
p o m y s ł - nie pozwoliła na to ich niewolnicza
natura, niezdolna do ż a d n y c h konstruktywnych
d z i a ł a ń . Polacy, w ramach swojej szlachetnej
interwencji, m a j ą w i ę c szanse z d o b y ć m a j ą t e k
38

dzięki m o ż l i w o ś c i o m oferowanym przez z i e m i ę
rosyjską. Palczowski p o d k r e ś l a przy t y m łatwość
komunikacji: większość t o w a r ó w m o g ł a b y spły­
w a ć d r o g ą rzeczną. W ten sam sposób samo
p o d r ó ż o w a n i e s t a ł o b y s i ę łatwe i wygodne połączenie Moskwa - Oka - W o ł g a - Morze
Kaspijskie da dostęp do Persji, natomiast trasa
D o n - Morze Azowskie - Morze Czarne zapro­
wadzi Polaków do Konstantynopola, „gdzie w i ę k ­
sze p o ż y t k i za t y m by się odnieść mogły" [s. 71].
Autor Kolędy szczegółowo nakreśla wizję spływu
towarów, równocześnie d o w o d z ą c , że w ten spo­
sób ich jakość będzie o wiele lepsza od tych spro­
wadzanych przez P o r t u g a l c z y k ó w Polacy dzięki
dostępowi do Morza B a ł t y c k i e g o , m a j ą szansę na
sprowadzanie t o w a r ó w do wszystkiej Europy"
czyli w d o m y ś l e m o g ą s"tać się światową potęgą
gospodarczą
39

40

Korzyści gospodarcze m o ż n a osiągnąć również
w inny sposób - ze w z g l ę d u na organizację p a ń ­
stwa. Palczowski postuluje, by największe mia­
sta (kolejno: N o w o g r ó d , Psków, Wielkie Łuki,
S m o l e ń s k , Jarosław, Kazań, A s t r a c h a ń ) „ w o l n y m i
u c z y n i ć " na p o d o b i e ń s t w o G d a ń s k a i uzależnić je
od Rzeczypospolitej. N a s t ę p n i e należy opodat­
k o w a ć je z korzyścią dla p a ń s t w a polskiego - te
znane sposoby organizacji Palczowski aplikuje
w i ę c na grunt rosyjski. Jest to typowy przejaw
m y ś l e n i a kolonialnego: ekspansja „swojskości"
ma charakter totalny - proponowane rozwią­
zania służą jako element dyskursu k t ó r y nie­
ustannie poszerza „granice p r a w d z i w o ś c i " . Taki
układ wykształci oddolną, wzajemną kontrolę
wolnych miast i książąt -- wolne miasta h a m u j ą
książąt od pospolitej represyiei i t y r a ń s t w a ksia
żęta zaś wolne miasta od rebelizyjej" [s ' l 2 5 ]
Ponadto a u. t o r* Kolędy
twierdzi iż do skoloni­
zowanych miejsc n a l e ż y s p r o w a d z i ć P o l a k ó w

39

3 8

P. Palczowski, op. cit, s. 74: „Moskwa bardzo źli są
gospodarze (...) nie są do kupiectwai handlu zdolni".

40

Chodzi o rzekę Moskwa.
Ibid, s. 73: „Portugalczycy nie ukazują inszego korze­
nia, aż pierwej ono spleśniałe, spróchniałe, zmoczone".

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Retoryka kolonializmu w Kolędzie Moskiewskiej

wszystkich stanów, z a r ó w n o szlacheckiego, jak
i chłopskiego, „na kształt kolonij onych rzym­
skich". Przewaga polskiej l u d n o ś c i nad rodzimą,
szczególnie w zamkach granicznych i innych for­
tecach, sprawi, iż ziemie te będą sposobniejsze
do obrony. Nie chodzi jednak tylko o o b r o n n o ś ć ;
sytuacja taka przyczyni się do szybszej okcydentalizacji Innego, do jego oswojenia - o b c u j ą c
z Polakami, Rosjanin uczyłby się ich o b y c z a j ó w
j ę z y k a , co w szerszej perspektywie zap rowadzi do jego całkowitej polonizacji. Dochodzi tutaj
w i ę c element przemiany Innego w „swojego".
W t y m wszystkim znamienne jest to że Palczow­
ski planuje w p r o w a d z i ć na skolonizowane ziemie
polskie prawo - a w i ę c przewiduje m o ż l i w o ś ć
przypuszczenia orientalnego b a r b a r z y ń c y " do
w o l n o ś c i naszych" chociaż wcześniej w s k a z y w a ł
że spiritus ich tępy" jest w stanie o zyiać formę
jedynie biernej uległości.
Ostatni aspekt działań d ą ż ą c y c h do zorga­
nizowania ziem skolonizowanych wyprowadza
Palczowski wprost z w e w n ę t r z n e j sytuacji, jaka
panuje w Rzeczypospolitej. N i e chodzi tutaj
tylko o poszerzenie przestrzeni życiowej - rozległe
pola moskiewskie m o g ą b y ć miejscem, k t ó r y m
zainteresują się awanturnicze grupy po Rokoszu
Zebrzydowskiego:
Jeśliś tedy, bracie, utracił, jeśliś dlatego odmiany
jakiej w ojczyźnie pragnął, tam do Moskwy jedź,
nabedziesz tam zaś majętności
i inszych bogactw
wiele. [s. 84]
Ich wyjazd na w s c h ó d przyczyni się w i ę c do
uspokojenia sytuacji w p a ń s t w i e . Ponadto szlach­
cic z Palczowic, p o w o ł u j ą c się na rzekomy w y ż
demograficzny, argumentuje, iż ziemie na wscho­
dzie p o w s t r z y m a j ą niezgodę powstałą z powodu
„nazbyt bliskiego sąsiedztwa". Zapewnienie prze­
strzeni życiowej u m o ż l i w i w i ę c n i e s k r ę p o w a n ą
prokreację narodu polskiego.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Pawła Palczowskiego

79

Tak p r e z e n t u j ą s i ę praktyczne, materialne
korzyści w y ł a n i a j ą c e się z racjonalnego zagospo­
darowania podbitych ziem. Opanowanie i aneksja Rosji m i a ł a p r z y c z y n i ć się do z w i ę k s z e n i a
bogactwa całej Rzeczypospolitej, j e d n o c z e ś n i e
p o z w a l a j ą c p r z y s w o i ć i u c y w i l i z o w a ć Moskwici­
n ó w poprzez ich obcowanie z „obyczajami cud­
n y m i " Polaków. P o m y ś l n a interwencja pozwoli­
łaby ponadto rozładować w e w n ę t r z n e problemy
p a ń s t w a i z a p e w n i ć potrzebną prężnie rozrastają­
cej się nacji przestrzeń życiową. Dzięki tym zabie­
gom odległe Peryferia m i a ł y u z y s k a ć m o ż l i w o ś ć
zespolenia sie z Centrum zaś ono samo w z m o c n i ć
kulturową hegemonię. '

Bilans
W k o ń c o w y m fragmencie dzieła Palczowski
zwraca się do czytelników; nawołuje ich do czynu,
p r z y w o ł u j ą c postaci przodków, k t ó r z y „ n a r o d y
pograniczne g r o m i l i " . W y l i c z a j ą c ich zasługi,
powtarza jeszcze raz w ogólności s f o r m u ł o w a n e
wcześniej argumenty.
Jako dzieło Kolęda Moskiewska stanowi typowy
przykład „ l i t e r a t u r y będącej s t r o n n i c z k ą impe­
rialnej polityki kolonizacji" . M o ż n a odnaleźć
w niej wszystkie p r z y n a l e ż n e d o m i n u j ą c e m u
Zachodowi standardowe uwarunkowania epistemologiczne, etyczne oraz estetyczne, roszczące
sobie prawa bycia uniwersalnymi. I chociaż dzieło
Palczowskiego nie spotkało się z entuzjastycznym
odzewem ówczesnej szlachty - tak w y w y ż s z a n e j
w wywodzie - to jednak nie pozostało zupełnie
bez echa: ostatecznie zorganizowano „skromną"
w y p r a w ę na. M o s k w ę . Ponadto dzięki
Kolędzie
Palczowski w p i s a ł się w tradycję polskiej refleksji
41

4 2

4 1

4 2

M.P. Markowski, A. Burzyńska, op. cit., s. 554.
,,[W roku 1609] u boku regularnych wojsk hetmana
Żółkiewskiego nie wyruszyła tłumna krucjata, a tylko
garść awanturników, wśród których znalazł się naj­
pewniej i nasz autor". G. Franczak, op. cit., s. 41.

�80

Krzysztof Sztafa

o Rosji, podpartej głęboko zakorzenionym w ó w ­
czas mitem o, apriorycznie z a k ł a d a n e j , wyższości
Sarmacji. W y ł a n i a j ą c a się jednak z kart książki
Rzeczpospolita w toku dzisiejszej lektury daje się
p o z n a ć jako p a ń s t w o pogrążone w pewnym sym­
bolicznym (wypieranym właśnie za p o m o c ą m i t u
Sarmacji ) kompleksie niższości wobec swoich
43

4 3

zachodnich sąsiadów; tak też obierając sobie za
punkt odniesienia W s c h ó d , stawała się w z g l ę d e m
niego szlachetną nosicielką cywilizacji, nowocze­
snym i p o s t ę p o w y m organizmem, k t ó r e m u zale­
żało na szczęściu i w o l n o ś c i sąsiada. Znamienne,
że to doniosłe założenie nigdy nie miało prawdzi­
wej okazji, by s p r a w d z i ć się w praktyce.

Tropem „nieustającego wypierania", które stało się
podstawowym warunkiem tLania mitu Sarmacji po­
dąża w przywoływanej już książce Jan Sowa, op. cit, s.

The rhetoric of colonialism in Paweł Palczowski's Kolęda moskiewska
The aim of the article is a new interpretation of 17 century political tract Kolęda moskiewska
(Moscow carol) by Paweł Palczowski. The author tries to present historie relations between Poland
and Russia using the theoretical concepts of Mamsm and Postcolonial theory. According to author
the political discourse of the l Polish Republic was based on a symbolic inferiority complex to
western neighbors, which caused the expansion toward east. The expansion was motivated by the
need of cMlizing mission for the (stereotypically imagined) Others, as well as by religious sanctions
and the search for economically prosperous areas.
th

s t

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�FOT. MICHAŁ KOPEK

�82

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8077" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8057">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8eec5d30f9c0bc8bba374ad986331f60.pdf</src>
        <authentication>b1ac941bc3380376ffdb7c55ae1c6790</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96513">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5695</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96514">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96515">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96516">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5294</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96517">
                <text>Kościół i Park Pokoju w Jaworze jako przyklad miejsca (nie)pamięci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96519">
                <text>"Miejsce niczyje bo niemieckie..."/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96521">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19), s.52-66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96523">
                <text>Jakimowicz, Marcelina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96525">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96527">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96529">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96539">
                <text>BARBARZYŃCA

�Marcelina Jakimowicz

Ur. w 1988 roku. Etnolog, doktorantka afiliowana przy Katedrze
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego.
Interesuje się antropologią pamięci, prowadzi badania dotyczące
wpływu powojennych przesiedleń z byłych Kresów PołudniowoWschodnich na Dolny Śląsk na narracje biograficzne.

Wprowadzenie
We współczesnych środkach masowego prze­
kazu zauważyć można wyjątkowe natężenie tema­
tów związanych z historią i pamięcią. Odno­
szące się do nich pojęcia na stałe wpisały się już
w dyskurs mediów. Zagadnienia takie jak poli­
tyka historyczna, miejsca pamięci, białe plamy
historii, jej zamazywanie czy demokratyzacja, są
coraz częściej przedmiotem debat, dyskusji oraz
zainteresowania całego społeczeństwa. Niemal
zawsze tego rodzaju tematy związane są z czasem
II wojny światowej, która na stałe zmieniła bieg
historii i odcisnęła piętno na życiu wszystkich
ludzi którzy jej doświadczyli jednym z tego
typu skutków wojny były wielkie migracje które
dotknęły szczególnie terenu Dolnego Śląska Tu
na miejsce ludności niemieckiej, w ramach
siedleń przybyła ludność zza Buga oraz z cen¬
tralnej Polski. Zostawiali swoje miejsca pamięci
1-

1

Za prekursora badań nad miejscami pamięci uznać
należy Pierrea Nore. W artykule MLIK collectiv,
opublikowanym na początku lat siedemdziesiątych,
Nora postulował konieczność badań nad miejscami
pamięci. Terminu tego nigdzie dokładnie nie zdefi­
niował, ale jak się wydaje, rozumiał go wtedy przede
wszystkim ako zimtytućjonalizowane formy zbio­
rowych wspomnień prze złości Miejscem pamięci

m S o być dla niego zarówno archiwum historycz­
ne L pomnik bohatera jak i mieszkanie prywatne
w S r y T C t S się'
S b T b S k
I b c h o E uroclstośc z H
t
ó
S
dk
Nory S o ^ c h

1 (19) P 0 1 9

w^go wczZnych pfc3

BARBARZYŃCA

P

domy, gospodarstwa, kościoły, groby bliskich,
pola uprawne i znane im od wieków krajobrazy.
Wyrwani z własnej przestrzeni, musieli na nowo
definiować siebie i zdobywać poczucie bezpie­
czeństwa w miejscach im obcych. Takich grup na
terenie Europy było po wojnie wiele.
W Polsce główne nurty historii i pamięć
o minionych wydarzeniach kształtowała władza
ludowa. W ramach tych działań likwidowała
ona ślady niemieckiej przeszłości na tzw. Zie­
miach Odzyskanych. W perspektywie bieżącej
lieux de memoire należałoby raczej tłumaczyć jako
„miejsca wspominania", "miejsca wspomnień', a najlepie „miejsca, w których się wspomina". Koncepc a
owych mie sc wspominania, miejsc pamięci, osadzona

jest mocno w dwóch tradycjach Pierwsza to tradycja
badań nad społecznymi ramami pamięci zbiorowej
Maurica Halbwachsa. Badania miejsc wspomnień"
to analiza instytucjonalnych ram kreowania podtrzy­
mywania i transmisji pamięci przeszłości f ) L a na­
tomiast wiąże się z praktykami mnemotechnicznymi
antycznych! średniowiecznych retorów przypomnia-

dzksatTb

S ^ « p a S d " 7 S a ^ ? w ^ e i

S^23o^V ^SoZ Sn^££
D

D

�54

Marcelina Jakimowicz

chodziło o zdobycie mieszkań i miejsc pracy dla
milionów przesiedlonych Polaków. Rozwiąza­
niem problemu miało być usunięcie Niemców,
połączone w propagandzie PPR z mitem Ziem
Odzyskanych. Powrót tych ziem w granice Pol­
ski przedstawiano w kategorii sprawiedliwości
dziejowej, a także jako ukoronowanie polskiej
myśli politycznej . W polityce PPR przyłącze­
nie do Polski obszaru około 100 tys. k m , jego
„odniemczenie" i oddanie polskiemu osadnic­
twu (z obietnicą przejęcia majątków niemieckich
2

3

2

1 ich podziału w ramach reformy rolnej) miało
się stać, w otoczce haseł o budowie Polski jed­
nolitej narodowo, filarem pozyskania zaufania
społeczeństwa. Zamykano szkoły, konfiskowano
majątki należące do społeczności niemieckiej,
niszczono cmentarze. Usuwanie Niemców odby­
wało się dwutorowo: poprzez zorganizowane
wysiedlenia oraz tworzenie warunków skłania­
jących Niemców do wyjazdu .

nazywany „perłą w koronie miasta" lub „perłą
światowego dziedzictwa" . Świetnością cieszy się
od roku 2001, kiedy to został wyremontowany
i wpisany na listę UNESCO . Wcześniej pozo­
stawał w stanie ruiny i był widomym śladem
niemieckiej przeszłości miasta. Obecnie zabytek
powinien stanowić pamiątkę skomplikowanej
historii Jawora. Do 1972 roku świątynię okalał
cmentarz ewangelicki. Zlikwidowany przez wła­
dze Jawora pod pretekstem braku w centrum mia­
sta terenów zielonych, stanowi przykład niszczy­
cielskich działań władzy ludowej w stosunku do
poewaneelickieeo mienia Na miejscu cmentarza
powstał Park Pokoju - rozległe założenie oeroclowe otoczone przez dawne budynki parafialne.
6

7

8

Artykuł jest pokłosiem badań terenowych
prowadzonych w kwietniu i maju 2011 roku na

4

6

http://www.jawor.pl/pl/tresci-435.html, 26.11.2012.

W latach 2000-2003 Kościół w Jaworze przeszedł
pierwszy od 1906 r. generalny remont. Prace polegały
na usunięciu uszkodzonych części konstrukcji kościo­
ła i zastąpieniu ich nowymi Wymieniono pokrycie
dachowe nad nawą główną kościoła i nad nawami
bocznymi. Wszystkie drewniane elementy poddano
impregnacji. Służby konserwatorskie rekonstruowały
też zabytkowe malowidła. Renowację zabytku sfinan
sowała Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Polska Partia Robotnicza
Dotacie na ten cel przekazał również Urząd Mar­
W. Borodziej, Wstęp, [w:] W. Borodziej, C. Kraft
szałkowski Województwa Dolnośląskiego i Urząd
(red.), Niemcy w Polsce 1945-1950, t. 1, Władze i in­
Generalnego Konserwatora zabytków oraz prywatS
stytucje centralne. Województwo olsztyńsk e, Wydawnic­
ZorS/^S^zSe pLW
two Neriton, Warszawa 2000, s. 56

Jawor, przed wojną Jauer - miasto powiatowe
położone na Dolnym Śląsku, na terenie tzw.
Ziem Odzyskanych. Głównym zabytkiem miasta,
a zarazem jego największą atrakcją turystyczną,
jest pochodzący z XVII wieku Kościół Pokoju ,

7

5

2

3

ofiWawT

t

4

pC3=m 1.02:2013

P. Kasprzak, Polityka władz polskich wobec ludności nieecktj okres efunkcjonowamaM n sterstM
Świątynia została wpisana na Listę Światowego Dzie­
mt

W

t

t

t

zyskanych, „Czasopismo Prawno-Historyczne" 2 2010, s.
217.
5

Kościół Pokoju został zbudowany w latach 1654¬
1655. Jego powstanie wiąże się postanowieniami
pokoju westfalskiego, kończącego wojnę trzydziesto­
letnią (1618-1648) Na jego mocy ce arz musiał wy­
razić zgodę na wzniesienie kościołów ewangelickich
w trzech śląskich miastach: Głogowie, JaworŁ i Świd­
nicy. Miały one być zlokalizowane na przedmieściach,
zbudowane z materiałów „niegodnych'' Domu Boże^
go- drewna gliny i słomy a także nie posiadać wieży
(obecna pochodzi z I ćw. XVIII w ) .

8

dzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO 13
grudnia 2001 r. w Finlandii z racji dużego znaczenia
dla kultury i ludzkości. Spełnia kryterium III - przed­
stawia unikatowe albo przynajmniej wyjątkowe świa­
dectwo tradycji kulturowej lub istniejącej albo minio­
nej cywilizacji I V - przedstawia szczególny przykład

typuTudowl zespołu architektonicznego lub techno­
ilustrującego ważny etap
oraz V I - poJstajf w bezpLre&lt;£

krajobrazu
ludzkości

logicznego albo
w historii
żywa

ZdyZ^So^da

lub^S^rTdbo

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�55

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
terenie Parku Pokoju w Jaworze . W badaniach
starałam dowiedzieć się, jaki był i jest stosunek
do mienia poewangelickiego na terenie mia­
sta . Moich rozmówców pytałam o powojenną
historię Kościoła Pokoju i Parku. Starsze osoby
- również o wspomnienia związane z cmenta­
rzem i jego likwidacją. Starałam się także dowie­
dzieć, jakie znaczenie mają dziś kościół i Park
Pokoju dla młodych mieszkańców Jawora. Istotną
rolę w prowadzeniu badań miał fakt, iż Jawor
jest moją rodzinną miejscowością. Mieszkając
w pobliżu Parku Pokoju
dostęp do obser­
9

10

wacji teeo terenu badania prowadziłam wiec
w środowisku mi znanym. Omówienie materiału
badawczego dzielę na dwie części. Jedna odnosi
się do historii powojennej lawora w niej zamiesz
czam wspomnienia i stosunek ludności napływo­
wej do mienia poewaneelickieeo a także pokrótce
orzedsrawiam svruacie ewangelików w oierw
szvch larach n o w o i e n r l h Naromiasr w druHei
części
nrzedsrawić dzisiejsze
wvobraże
ę sraram sieę p
j
y
nia na temat tego terenu wśród mieszkańców mia­
sta Następnie rekonstruuje proces kształtowania
sta. n a s t ę p n i e r e K o n s t r u u j ę proces K s z t a ł t o w a n i a
n

m*

* i

r7

n n

t m

t P rlr

P Lr i

się pamięci jaworzan na temat i arku i OKO u
i Dadam jej wpływ na znaczenie tego terenu ma
młodszego pokolenia, ^zy rzeczywiście jest to

miejsce pamięci, czy może raczej niepamięci. INa
to pytanie postaram się odpowiedzieć w artykule.
9

Badania prowadziłam za pomocą obserwacji uczest­
niczącej jawnej, a także swobodnego i pogłębionego
wywiadu Wiele informacji było zdobywanych podczas
codziennych rozmów, a akże z wywiadu eksperckie­
go w przypadku rozmów z duchownymi. W artykule
korzystam także z wiadomości o parafii ewangehcko-aulburskiej w jaworze zdobytych podczas zbierania
materiału do pracy konkursowej pf Życie religijne
wczasachPRL u Ł s n a p r ó b a r o z L z e m a p r z e s z ł o ci
która została napisana pod kierunkiem Dariusza Drżała

Zawierzyć słowu mówionemu,
pochylić się nad świadectwem,
pogłoską, plotką...
Ludzka pamięć jest wybiórcza i często zwodni­
cza, a relacja konkretnego człowieka jest zanurzona
we współczesnym mu kontekście. Z biegiem lat
doświadczenia mogą zmienić swoje znaczenie. To
- jak wspominamy - uzależnione jest od wielu
czynników, pamięć nie jest stała, lecz elastyczna,
zmienna w czasie, zależna od pamięci zbiorowej
grupy, z jaką się identyfikujemy, i z dyskursem na
temat historii prezentowanym w mediach, z któ­
rymi się stykamy. Jednak pamięć daje nam moż­
liwość dotarcia do informacji niedostrzeżonych
przez historię bądź będących opozycją do dyskursu
historycznego.
Mikrohistorie dają nam możliwość uzyska­
nia wyobrażeń na temat przeszłości i pozwalają
dotrzeć do informacji zazwyczaj nie zawartych
w dokumentach - do ludzkich historii, do wyobra­
żeń na temat miejsca. Z ich pomocą starałam się
udzielić odpowiedzi na pytanie, jak funkcjonują
tereny poewangelickie w świadomości jaworzan.
Idąc za słowami Tokarskiej-Bakir, w swoich roz­
mowach chciałam zawierzyć słowu mówionemu,
pochylić się nad każdym świadectwem, pogłoską,
plotką, tym, co do niedawna było przez histo­
rię lekceważone . W moich badaniach stało się
to kluczem nie tylko do zrozumienia przeszło­
ści, ale przede wszystkim teraźniejszości. Pamięć
stała się pomostem między tym, co było, 3. tym
11

12

11

d s z X r S p o t o c k ą w r o l u 2 0 0 6 wr^chkonkJJn

10

Do mienia poewangelickiego zaliczam świątynię, te­
ren parku - niegdyś cmentarza ewangelickiego, znaj­
dującą się na jego terenie kaplicę oraz byłe ewangelic­
kie budynki parafialne, które okalają p i .

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

Mikrohistorie definiuję za Ewą Domańską jako od­
dające wielkie przemiany historii, opisujące drobne
wydarzenia powszechnych dni historii, małe światy
innych ludzi przybliżanych przez badaczy po to, by
wskazać na ich odmienność. Zob. E. Domańska, W-

krohistorie. Spotkania w miedzyświatach,
two PoznańsL, Poznań 1999,1 22.

12

A.

Wydawnic­

Guriewicz, Historia i antropologia historyczna,

tłum. B. Żyłko, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa"
1-2 1997, s. 17.

�co jest obecnie. W osobistych wspomnieniach
tkwi jednak pułapka subiektywności, gdyż każda
z opowieści jest opisana przez konkretną osobę,
która na swoje życie patrzy z perspektywy prze­
żytych dotychczas lat, zwraca uwagę na niektóre
elementy historii, a o innych zapomina. Jednak
każda, nawet najmniej prawdopodobna opowieść,
mówi o czymś badaczowi. Już na poziomie doboru
historii, które ktoś zechce nam przekazać, można
dowiedzieć się, co dla opowiadającego jest ważne,
jakimi wartościami kieruje się w życiu, a także
jak chce ukształtować swój wizerunek w oczach
słuchającego. Jak wspomina Traba, pamięć jest

fenomenem działającym historycznie, lecz nigdzie
nie jest utożsamiana z historią jako czymś, co rze­
czywiście się wydarzyło. Może pomagać historii,
wypełniać luki w materiale badawczym, jednak
należy odnosić się do pamięci bez potrzeby wery­
fikacji historycznej, przyjmować przedstawianą
nam prawdę jako obowiązującą w danej grupie .
Badania pamięci rozpatruje się nie jako „zapis
13

13

R.Traba, Wprowadzenie, [w:] R.Traba, Hans Hennig

Hahn (red.) Polsko-memteckte mtejsca pamtect, t. 3

Paralele, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa
2012, s. 11.

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

BARBARZYŃCA

�57

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
interpretacyjnie skończony", ale raczej umieszcza
się je w kontekście możliwych znaczeń .

wymazywania pewnych fragmentów historii jest
pamięć o ewangelikach, którzy według władzy
ludowej mieli być świadectwem przeczącym pol­
skości Ziem Odzyskanych.

14

Kirsten Hastrup przyrównuje historię do
mitu. Uważa, iż historia jest tworem europocentrycznym, który stawia dokumenty pisane ponad
mity, opowieści „zwykłego człowieka" . Nato­
miast, gdy zmienia się punkt widzenia i pojawiają
się nowe fakty, przyjęta dotychczas za pewnik
historia zostaje odrzucona jako mit, zaś mit
w nowym świetle może stać się historią . Decy­
dującym czynnikiem jest tu fenomen pamięci
ludzkiej, która jest
dla naszego poczucia

Jonie nasze było..." Stosunek
jaworzan do ewangelików i ich
mienia w czasach powojennych

15

Rok 1945, koniec wojny. Napływowi miesz­
kańcy Jawora wciąż żyją w strachu, że Niemcy
wrócą na swoje dawne ziemie. W pierwszych
latach po wojnie „osadnicy" nie remontują
domów, bo jak mówi pewien mężczyzna:

16

tożsamości. W artykule korzystam także z pojęcia
historyczności
Nietzschego, który określa ją jako
formę świadomości continuum wiedzy. Historyczność według Nietzschego jest zatem sp oso **
bem iaki człowiek wykorzystuje dla budowania
zachowywania bądź niszczenia świata kultury'
który narodził sie wraz z żvwvmi lecz którego
elementem iest wiedza o umarłych Naturalnym
procesem jest społeczne zapominanie niektórych
faktów, doświadczeń, natomiast sku
skupianie siej
17

r ^ e k a ź w a n i n ^ w h ' " ^ l e k ™ o Ł zhiorowei
L m i e r i w i . ż e sie często z z . r h w L e m t o ż s . m o

i Procesem zmorowej amnezji, i^ia „wygoay
wykluczamy z wrasnej przeszyci pewne takty,
świadomie Dądz nie, inne natomiast urastają
do rangi mitu narodowego, lakim przykładem
14

K. Polasik-Wrzosek, Czy oralność może „odbijać" men­

talność?, [w:] K. Polasik-Wrzosek, W. Wrzosek, L.
Zaszkilniak (red.), Historia - mentalność — tożsamość.

Studia z historii, historii historiografii i metodolońi

Instytut Historii Uniwersytetu im. Adama Mic­
kiewicza w Poznaniu, Poznań 2010, s. 354.

storii,

15

Oni [Niemcy]przecież
wszystko tu zostawili, to
czemu nie mieliby po to wrócić?
Pozostała w Jaworze ludność niemiecko-ewangelicka po wojnie z większości staje się mniejszo­
ścią. Jak wspomina ksiądz ewangelicki: „Dodat­
kowo władza stale wpaja napływowym wizerunek
Niemca-wroga, mordercy, nazisty" . Napływowa
ludność widzi także, jak władza ludowa traktuje
Niemców, którzy zostali w Jaworze. Traktowani,
jak ludzie drugiej kategorii, często nie posiadają
dokumentów, żyją z myślą o wyjeździe. Ci, którzy
zostali, nawet dziś nie chcą rozmawiać. Jeden z roz­
mówców opowiada mi o swojej sąsiadce - Niemce.
Została Oflcl fis. tych terenach z powodu
który
w pierwszych latach po wojnie ożenił się z Polką.
On się zasymilował, natomiast jego matka, mimo
hi­
że rozumiała język polski, do końca swoich dni

K. Hastrup, Przedstawienie przeszłości. Uwagi na te­

mat mitu i historii, tłum. S. Sikora, „Konteksty. Polska
Sztuka Ludowa" 1-2 1997, s. 24.
16

17

Ibid., s. 23.
W. Werner, Świadomość historyczna miedzy wiedzą
jednostki a historycznośaa kultury. W poszukiwaniu
defimcp, [w:] K. Polasik-Wrzosek, W. wfzosek, L. Za­
szkilniak (red.), op. cit., s. 338.

18

19

K. Hastrup nazywa to roztopieniem tożsamości.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

19

Rozmowa z ks. Tomaszem Stawiakiem: „Byli oni trak­
towani jak obywatele drugiej kategorii, nie posiadali
paszportów, dowodów osobistych (...) Często pada­
ły przykre zdania w stronę wyznawców luteranizmu,
wypowiadane przez katolicka ludność cywilna. Nato^
Z s t władze państwowe PRL-u w żaden sposób nie
represjonowały ewangelików znajdujących się na tym
terenie ale również nie czyniły nic by ich sytuacje
zmienić".

�58

Marcelina Jakimowicz

mówiła tylko po niemiecku. Miała za złe synowi, że
nie wyjechali. Wiatach pięćdziesiątych i sześćdzie­
siątych zdecydowana większość Niemców opuściła
omawiany teren. Zostało zaledwie kilkadziesiąt
osób, które stopniowo się zasymilowały. W trakcie
badań okazało się, że moja wieloletnia sąsiadka jest
„autochtonką", ale o tym nie mówi. Okazało się,
że jest to tajemnica poliszynela - większość znajo­
mych wie o jej pochodzeniu, lecz nikt o tym nie
mówi, ponieważ: „Ona nie chce o tym rozmawiać.
Określa siebie nie jako Niemkę, ale jako będącą
stąd" . Ksiądz ewangelicki opowiedział o pewnej
kobiecie, która przez lata przyjmowała księdza
katolickiego
kolędzie. Dopiero kilka lat
wyznała mu że nie należy do kościoła katolickiego
Kapłan katolicki powiadomił ówczesneeo księdza
ewangelickiego. Tłumacząc sie kobieta powie¬
działa mi Tak sie bałam po wojnie że wolałam
udawać [katolika]" Wpierwszych latachpowojennvch nie chciała rzucać sie w oczy swoi a. i nnościa
Nanc^ła sie nolskie^ wtoniła w PRT owska
rzeczywistość, wychodząc za mąz za „przyjezdnego
20

-

W pierwszych latach po wojnie oprócz aktów
przemocy ze strony przyjezdnych, ludność nie­
miecką spotkały także represje ze strony państwa .
Mimo zapewnień władzy , że dopóki ludność
ewangelicka będzie przebywała na terenach Ziem
Odzyskanych, kościoły i domy parafialne będą nale­
żały do jej własności, budynki parafialne zostały jej
bardzo szybko odebrane. We wrześniu 1945 roku
21

22

2 0

21

Ani razu nie użyła w rozmowie słowa Niemiec, mówi­
ła o Niemcach w 3 osobie: oni.

praktycznie z dnia na dzień jaworskim ewangelikom
został zabrany budynek przedszkola. Nie potrafiąc
mówić po polsku, starali się prosić o interwencję
nowe władze pisząc podania. W jednym z nich
czytamy: „Podczas biadowa godzinę przybyli dwa
mężczyźni i powiedzieli, ze ewangeli schronisko dla
dzieci natychmiast ma być zamknięte.. . ". Wysyłali
pisma, dokumenty własności, nic jednak nie wskó­
rali. Jeden z rozmówców, pochodzący z byłych Kre­
sów Wschodnich, zaznacza: „Tak naprawdę to mógł
każdy wejść do nich tam i coś zabrać, bo człowiek
wiedział, że nic oni mu nie zrobią".
23

Następnie przytaczana jest przez jednego z roz­
mówców historia dotycząca konfiskaty przez mili­
cję mebli z biura parafialnego. Polski urzędnik
wszedł do biura w czasie nieobecności księdza
i zabrał stół i biurko. Od starszych mieszkań­
ców Jawora dowiedziałam się, że meble z parafii
zostały przeniesione na komisariat policji. Mimo
interwencji u władz, budynki i meble nie zostały
zwrócone prawowitym właścicielom. W latach
50. XX wieku zabrano wszystkie budynki nale­
żące do parafii ewangelickiej. Skutkiem tego było
między innymi zmniejszenie się liczby wiernych
z ok. 3200 (rok 1947) do ok. 1500 (rok 1955) .
Trudności, które państwo sprawiało ewangelikom,
przyczyniły się do wyjazdu z Jawora w 1947 roku
proboszcza. Można więc powiedzieć, że władze
24

23

24

Źródło: Zbiór dokumentów parafii ewangelicko-au¬
gsburskiej w Jaworze, dokument z dnia 15 września
1945 roku (list napisany do starosty powiatu jawor­
skiego przez Ewangelików w języku polskim) Zacho­
wano oryginalną pisownię.
Były to zazwyczaj osoby z pobliskich wiosek, w któ­

B. Nitschke, Sytuacja niemieckiej ludności cywilnej na rych wolniej dokonywały się przesiedlenia. Z relacji

świadków - Polaków, wiemy ze jeszcze w latach 50.
XX wieku w Kościele Pokoju odbywały się msze przyjeżdżali na rowerach, które ustawiali pod ścianam świątyni. Co ciekawe, w pierwszych latach po­
wojennych Kościół Pokoju' był także udostępnimy
katolikom np. na śluby.

em achpolskich, [w:] W. Borodziej, A. Hajnicz (red.),

Zt

t

Kompleks wypędzema, Znak, Kraków 1998, s. 58.
22

25

W dziennikach urzędowych wiadomości prezydium
Ewangelickiego Kościoła na Dolnym Śląska możemy
przeczytać, iż na spotkaniu 2 września 1945 roku w Le­
gnicy wojewoda zapewniał, iż majątek gminy ewange­
lickiej jes jej własnością i taką pozostank; B. Skoczylas-

-Stadnk,i«V.,s.l7.

25

Dane z ksiąg parafialnych kościoła ewangelicko-augs¬
burskiego w Jaworze.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�„Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie..."
powoli osiągały swój cel oparty na polityce polonizacyjnej. Z powodu wyjazdu księdza, a później
także innych ewangelików , kościół oraz cmentarz
zaczęły powoli niszczeć.
26

Ewangelicyzm dla napływowej ludności stał
się tożsamy z narodem niemieckim - agresorem
w czasie I I Wojny Światowej. Po wojnie ewan­
gelicy z większości stali się mniejszością, często
„wyzywano" ich od hitlerowców. Stali się obcy
w swojej małej ojczyźnie. Jak mówi jeden z księży
katolickich:

59
który był bardzo zniszczony. Biegała miedzy gro­
bami i chowała się w pobliskiej zniszczonej krypcie,
która ukazywała pod podłogą resztki trumien:
Tam wchodziliśmy do tej krypty i tam trochę
strach było, ale dla dzieciaków to ciekawe takie,
to kolega znalazł tam w tej krypcie taki pierścio­
nek z oczkiem mały chyba złoty i miałam go do
czasów studiów a potem go zgubiłam nad rzeką,
szkoda mi było.

Kościół był prowizorycznie zabezpieczony przed
włamaniami, jednak chłopcy często niszczyli kamie­
niami kłódkę i wchodzili do świątyni. Ludzie,
My mieliśmy problemy przez naszą wiarę w PRL-u, ale ci ewangelicy co tu [ich] została garstka, to którzy jako dzieci bawili się na terenie budowli,
nie mieli życia. Potem wyjechali za rodzinami, bo nie traktowali jej jak świątyni, mimo iż widzieli, że
nie dość, że nazywano ich Niemcami, hitlerowca­ w pierwszych latach po wojnie odbywały się tam
uroczystości kościelne. Traktowali ją, jakby była
mi, kazano wracać do swoich, to jeszcze władza
należącym do nich - najmłodszych - miejscem
nie reagowała na ich prośby o pomoc .
zabaw. Mężczyzna, który w dzieciństwie mieszkał
Wraz z biegiem lat liczebność ewangelików nie­ w pobliżu kościoła, opowiada o swoich zabawach:
ustannie się zmniejszała. Rozmówcy wspominają, że
budynku świątyni i terenu cmentarza pilnował po
Biegaliśmy tam po tym budynku, tam takie wiel­
wojnie pewien starszy mężczyzna, któremu pozwo­
kie kryształowe lampy były, to nawet do nich sie
lono mieszkać w dawnej plebani, jednak i on wyje­
z procy strzelało, kto więcej kryształków zbije.
chał w latach 60-tych. Cmentarz zarastał, a kościół
niszczał. Dziś Park Pokoju jest terenem znajdującym
W roku 1972 władza ludowa rozpoczęła proces
się blisko centrum i oddziela starszą cześć miasta „odniemczania" cmentarza w Jaworze. Z całej akcji
od nowych osiedli. Jednak w czasach powojennych nie zachowały się żadne dokumenty, nie wiadomo
obszar ten mieścił się na krańcu Jawora. Zarówno także, co stało się z nagrobkami. Wydarzeniem,
cmentarz, jak i kościół stały się miejscami zapo­ które najczęściej wspominane jest w opowieściach
mnianymi, w których jak wspominają rozmówcy: dotyczących cmentarza, jest jego likwidacja. Z rela­
„bawiły się dzieci i wylęgały ptaki". Stanowiły miej­ cji osób, które bawiły się na terenie nekropolii,
sca niczyje i raj dla najmłodszych, dzisiejszego dru- a także tych, które mieszkają w obrębie parku,
eieeo pokolenia jaworzan dzięki'temu że mieściły możemy dowiedzieć się jak wyglądała likwidacja:
w sobie pełno zakamarków i nie pilnował ich nikt
dorosły Tedna z kobiet opowiada
jak bedac
Przyjechał jakiś buldożer czy koparka i w ciągu
11

małą dziewczynką bawiła sie na terenie cmentarza
;

1

W latach 60. XX wieku większość pozostałych po
wojnie ewangelików wyjechała do NRE&gt; na mocy po­
stanowienia o łączeniu rodzin.
Wypowiedź ks. Walentego Szałęgi.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

dnia zrównała to z ziemią wszystko. Nie wiem,
dlaczego tak zrobili. Podobno parku w mieście
brakowało.

�60

Marcelina Jakimowicz

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

Pewna grupa osób, wiedząc o nadchodzącej
likwidacji cmentarza, jeszcze przed wjechaniem
buldożerów kradła nagrobki i plądrowała kryptę.
Relacja mężczyzny mieszkającego obok parku,
który oglądał likwidacje ze swoim sąsiadem,
Niemcem:

Mimo iż większość mieszkańców wiedziała,
że na terenie cmentarza znajduje się krypta,
nikt oprócz dzieci, dla których cmentarz był
terenem zabaw, nie ośmielił się wchodzić do
niej przed podjęciem decyzji o likwidacji cmen­
tarza. Wiadomość o rychłej likwidacji „ośmie­
liła" niektórych mieszkańców Jawora, zniknęły
pojedyncze nagrobki. Profanacja zwłok z krypy
On mi mówił, tu byli pochowane bogate ludzie,
stała się lokalną sensacją, bardzo wielu starszych
bo tu kaplica, kto móglse pozwolić, to oni tam
zeby mieli złote mówi, ałe tam było bogactwo w tej mieszkańców opowiadało mi o tym incydencie.
piwnicy hoho, oni pierścienie chowali, naszyjniki
mieli.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�61

„Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie..."
Jedna z kobiet mieszkających w obrębie parku
wspomina:
To nawet takie zdarzenie było, że chłopaki wzięli,
pobahamowane to wszystko było, wzięli dwóch
tych nieboszczyków wyciągnęli, założyli sznurek
[im] na szyje, powiązali. Tak z tej piwnicy [wy­
ciągnęli], tu komitet- UB szukało kto to zrobił
a tam chłopaki nie przyznali się. Dla żartu sobie
zrobili, bo to Niemcy, to tak powiesili.
Wielu Jaworzan pamięta ten precedens, jed­
nak ciekawym wydaje się fakt, iż zazwyczaj w nar­
racjach moich rozmówców powieszenie zwłok jest
określane jako żart, wygłup młodych, podobnie
jak niszczenie wnętrza Kościoła Pokoju i dzie­
cinne zabawy na cmentarzu. Z jednej strony
w opowieściach zaznacza się, iż było to miejsce
niczyje, zaniedbane, stanowiące zagrożenie dla
dzieci, z drugiej - pozwalano dzieciom bawić się
na cmentarzu, tłumacząc: „Nie było placu zabaw,
to gdzie miały się bawić". Jednocześnie w roz­
mowach często podkreślano dużą wartość histo­
ryczną cmentarza, a także jego bogactwo. Jeden
z mężczyzn wymieniał „marmury
białe zielone jakie chciałeś, nawet jakieś carskie
rodziny tu leżały". Nie wiadomo jakie dokładnie
nagrobki zostały zlikwidowane Po likwidacji
w miejscu krypty postawiono pergolę, której
resztki stoją w parku do dziś

nych, rekreacyjnych w Jaworze , inni natomiast
zwracali uwagę na zły stan cmentarza, który miał
stanowić niebezpieczeństwo dla lokalnej ludno­
ści, a przede wszystkim bawiących się na nim
dzieci. Likwidację argumentowano także mała
liczbą ewangelików w Jaworze, którzy nie byli
w stanie opiekować się nagrobkami. Na terenie
cmentarza ewangelickiego było ok. 1500 gro­
bów , epitafia byłyby teraz zabytkami barokowej
sztuki sepulkralnej. Co stało się z tak wielką ilo­
ścią kamienia z płyt grobowych? Jedni opowia­
dają o kamieniu wywiezionym „do centrali, żeby
naprawiać stolicę" Inni wspominają o kamieniu
rozkradzionym przez Jaworzan mieszkających
wokół parku i wykorzystanym jako materiał na
schody i parapety. Jeszcze inni opowiadają o roli
C O M - D w dysponowaniu kamieniem z płyt
nagrobnych Jedna z kobiet wspomina
29

30

31

-

Mój sąsiad tam z ul. Legnickiej, bo to tez ten UB-owiec taki, (...) On już nie żyje, niech mu zie­
mia lekką będzie, to przywoził z tych pomników te
płyty, na podwórko do nas i robił nowe nagrobki,
to widziałam.

-

W grudniu 1972 roku, w przeciągu kilku dni,
teren cmentarza został „oczyszczony": nagrobki
zostały zrzucone w jedno miejsce, a szczątki
przeniesione do zbiorowej mogiły na cmentarzu
komunalnym . Na pytanie o powody likwidacji
i przeniesienia cmentarza, otrzymywałam różne
odpowiedzi. Jedni mówili o braku terenów zielo-

Fragmenty pokawałkowanych płyt nagrob­
nych z niemieckimi napisami można znaleźć na
miejscu ośrodka rekreacyjnego Jawornik. Poka­
wałkowane płyty zalane betonem tworzą posadzkę
pod stolik do gry w warcaby. Jedna z relacji mówi:
Kamień wtedy był bardzo drogi, więc ludzie
pobrali, a przede wszystkim to COM-D pozabie2 9

28

3 0

31

28

Informacje uzyskane od plebanii kościoła ewangelic­
kiego w Jaworze. Miały być to groby przodków tych
którzy zostali na terenie Jawora.

ewangelików,
1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

Takie argumenty wysuwają także członkowie komisji
ds. likwidacji cmentarza.
Dane szacowane na podstawie archiwum parafii
ewangelickiej w Jaworze.
Przedsiębiorstwo Produkcyjne i handlowe - skrót
COM-D pochodzi od łacińskiej nazwy communalis
dispmsatL, spółka zajmuje się prowadzeniem gospodafki wodno ściekowej, zarządzaniem komunalnymi
zasobami lokalnymi, świadczeniem usług komunal­
nych.

�62

Marcelina Jakimowicz
rato na posadzki w mieście i na nowe nagrobki.
Odwracali taką płytę i już można było nowe litery
wyrżnąć.

remont świątyni sfinansowała Fundacja Współpracy
Polsko-Niemieckiej. Część dotacji na ten cel prze­
kazał również Urząd Marszałkowski Województwa
Dolnośląskiego i Urząd Generalnego Konserwatora
Na stronach internetowych miasta i Kościoła Zabytków oraz prywatni ofiarodawcy. Mając na
celu ochronę zabytku, władze miasta wraz z parafią
Pokoju można znaleźć wzmiankę na temat
likwidacji cmentarza ewangelickiego. Nie ma ewangelicko-augsburską ogrodziły cały teren parku.
jednak żadnych informacji o tym, w jaki sposób Zamontowano także ogrodzenie wokół kościoła,
mające chronić budynek przed dewastacją. Jednak
została przeprowadzona ekshumacja szczątków.
0 tym, jak wyglądało przeniesienie szczątków do „niedostępność" i brak oświetlenia tego terenu spo­
grobu zbiorowego, opowiada ksiądz parafii ewan­ wodowały, że - jak mówią mieszkający w pobliżu
gelickiej w Jaworze. W gazecie wydawanej w jed­ jaworzanie - jest to „idealne miejsce dla pijącej,
bawiącej się młodzieży" Ściany kościoła często są
nej z niemieckich miejscowości zamieszczono
ogłoszenie o likwidacji cmentarza. Zgłosiło się pokrywane napisami ksiądz ewangelicki skarży się
kilka rodzin, które zaoferowały chęć przeniesienia na częste próby włamania lub podpalenia. W cza¬
grobów swoich bliskich. Reszta kości została pod sie prowadzania badań na jednym z ocalonych
ziemią, co mieszkańcy Jawora mogli zauważyć epitafiów ktoś domalował wasy postaci kobiecej
Park Pokoju miał być zamykany aby ochron ć
w trakcie kopania rowów pod kable sieci telefonii
kościół
przed wandalizmem. Jednak furtki są przez
stacjonarnej. Jedna z mieszkanek opowiada:
32

cała noc otwarte ponieważ wedłu? relacji jednej
Jak tu sieć kopali, to tak na metr-półtora
i tu
zinformatorek:
normalnie czaszki leżały, nieraz to w piaskownicy
słyszałam, że dzieci piszczele znajdują.
Jak zamykali je, to te furtki chyba z trzy razy
je wyważali i na złom kradli, wiec nie zamy­
Po likwidacji ziemia została wyrównana, posiano
kają teraz.
trawę, postawiono ławki, pergolę w miejscu dawnej
krypty, zbudowano plac zabaw. Jedynymi śladami
Według kobiety furtki kradziono „na złość",
po całym cmentarzu są obecnie epitafia umieszczone aby dać wyraz niezadowoleniu wynikającemu
na ścianach świątyni i pozostałości po ramach epi­ z zamykania terenu parku. Przez park przebiega
tafiów na murach otaczających park.
najkrótsza trasa łącząca część starego Jawora
z nowo wybudowanymi osiedlami, tak więc jego
zamknięcie dla przechodniów w nocy powodo­
Kościół i Park Pokoju dzisiaj. Duma
wało zamknięcie najkrótszej drogi łączącej te dwie
1 chluba miasta czy może „zemsta
części miasta.

zmarłych Szwabów"?
W grudniu 2001 r. Kościół Pokoju w Jaworze
został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa
Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Generalny
3 2

http://www.jawor.pypl/tresci-435.html, 20.11.2012;
httJ://dolnyslask.org/miejscowosci/obiekty/jawor/;
20.11.2012:

Analizując używane przez jaworzan nazwy
parku można zauważyć, że istnienie byłego cmen­
tarza nie jest fragmentem historii przekazywanej
młodym pokoleniom. Drugie pokolenie prze­
siedlonych widziało jeszcze nagrobki, natomiast
trzecie pokolenie w ogóle nie zna historii tego
miejsca. W 2005 roku na terenie parku stanęła

BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

�Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...

63

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

tablica pamiątkowa informująca, że na tym obsza­
rze istniał dawniej cmentarz. Został na niej umiesz­
czony m. in. cytat z Biblii: „Człowieku zdejm
z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz,
jest ziemią świętą". Tablica została ufundowana
przez burmistrza miasta Jawor, w czasie obchodów
350-lecia Kościoła Pokoju. Mimo tego spośród ok.
trzydziestu młodych osób z którymi rozmawiałam,
tylko dwie wiedziały, iż dawniej był to teren cmen­
tarza. Zauważyć to można w nazewnictwie parku.
Pierwsza i druga generacja jaworzan
„parkiem sztywnych", „parkiem trupków". Nato­
miast wśród młodszego pokolenia funkcjonują już
„neutralne historycznie" nazwy: Park Pokoju1

Także administracyjna nazwa parku.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

mały park. Drugie pokolenie dodatkowo pamięta
cmentarz jako teren dziecięcych zabaw.
Kościół Pokoju jest punktem centralnym oma­
wianego terenu. Dla większości moich rozmów­
ców funkcjonuje jako zabytek, punkt turystyczny,
duma Jawora i „maszynka do zarabiania pieniędzy
od niemieckich turystów", a nie jako świątynia.
Jedna z kobiet podkreśla:
Kościół Pokoju to taki magnes na turystów z Nie­
miec. Oni przyjeżdżają, jakieś pieniądze zostawia­
ją, dobrze, że coś takiego mamy w tym Jaworze,
sami sobie odremontowali Niemcy (...JA tak

�64

Marcelina Jakimowicz
w ogóle to ja nawet tam nigdy nie byłam, to nie
wiem, jak to wygląda w środku.

Kościół funkcjonuje więc w świadomości Jawo­
rzan przede wszystkim jako zabytek, do którego
przyjeżdżają zagraniczni turyści. Z jednej strony
istnieje teren kościoła, naznaczony sacrum dla
turystów i grupy ewangelików, a z drugiej park:
strefa rozrywki i odpoczynku stanowi dla miesz­
kańców miejsce profanum. Na terenie parku, jak
wspominają mieszkańcy okolicznych budynków:
„Na ławkach przy kościele pije się piwo, upra­
wia seks..., w niedzielne popołudnia obsikuje
budynek...".

psy. Jedna z napotkanych starszych kobiet, która
przyszła do parku ze swoim wnukiem, mówi, że
zawsze gdy wchodzi do parku, odmawia modli­
twę. W rozmowie owa kobieta opowiada, iż:
sie, bo pamięta łzy swojej sąsiadki z rodzi­
ny niemieckiej, która widziała teren kilka dni po
likwidacji cmentarza (...) Niegodne, żeby tak po
szczątkach chodzić. Myślę o tym, że tam szczątki
są, Ojcze Nasz odmawiam, bo Zdrowaś Marią oni
nie odmawiają.

Modli

Na terenie Jawora znajduje się także drugi
park, zwany Dużym Parkiem, Parkiem Miej­
skim . Spotkani ludzie określają Park Pokoju
jako bardziej niebezpieczny od „dużego parku",
mimo iż w tamtym istnieje więcej terenów nie­
dostępnych, zaciemnionych, jest on także bar­
dziej zalesiony. Gdy rozmówcy zostali poproszeni
o argumentację tego, że teren wokół Kościoła
Pokoju jest niebezpieczny, podawali przykłady
miejskich legend związanych z patologiami spo­
łecznymi. O tym, że ów teren stanowi zagrożenie,
miał świadczyć także fakt, iż kilka lat temu została
34

Teren parku wielu młodych i starszych jawo­
rzan określa jako miejsce niebezpieczne, związane
„z elementem Jawora", „spędami libackimi",
„jaworską patologią". Analiza wypowiedzi roz­
mówców wskazuje, że w ich świadomości teren
okalający kościół należy do sfery rozrywki, nato­
miast parafia ewangelicka jest odbierana czę­
sto jako „dodatek" do kościoła jako zabytku.
W opinii niektórych moich rozmówców ksiądz
jest raczej „przewodnikiem po kościele", „kusto­
szem", niż proboszczem działającej parafii. Wypo­
wiedź jednego z napotkanych w parku mężczyzn:
„Ksiądz ewangelicki ma oprowadzać Niemców
i od CZ3.S U. do czasu koncert jakiś zrobi". Niektó¬
rzy Jaworzanie w ogóle nie wiedzą, że w mieście
istnieje mniejszość ewangelicka Jedna z kobiet
opowiadała:
Kiedyś do mnie kuzynka przyjechała, wstaje
w niedziele spóźniona, słyszy dzwony i biegnie,
i wie Pani co? Pobiegła szybko do Kościoła Poko­
ju, gdzie ona tam dzwony słyszała? Nie wiem, ale
chyba o klamkę sie obiła. Śmialiśmy sie, bo tam
przecież mszy nie robią.

34

Park Miejski jest największym parkiem Jawora. Wcze­
śniej w miejscu Parku znajdował się tzw Park na kę­
pie Strzeleckiej. Jednak na początku XX wieku pal
był już zbyt mail, jak na potrzeby rozwijającego się
miasta. Ówczesny burmistrz Jawora Emil Groneberg
zdecydował się rozbudować park, zagospodarowując
przylegający do niego teren na połuSioWm brzegu
Niespodziewanie znalazł sTprywatny
sponsor
1911 roku drezdeński kupiec ż y d o S i e i
pochodzenia Bruno Fuchs (urodzony w jaworze) wyło­
żył na ten projekt niebagatelną na owe czasy sumJ 0
doS^rek Pok™ac Z
Z
K

NISŁ
W

5

H e n i a no^Z^kTlS
n o w Z k n Z o Parkiem

u S e r T Z S
^SSTob^

Dzwony na wieży Kościoła Pokoju istnieją i co
niedzielę dzwonią na poranną mszę. Na terenie
parku bawią się dzieci, spaceruje się, wyprowadza

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�65

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
wysłana przez policję specjalna grupa, która miała
pilnować bezpieczeństwa w parku.
Jedna z młodych dziewczyn, gdy dowiedziała
się że obszar parku jest dawnym cmentarzem,
powiązała ten fakt z dużą przestępczością na jego
terenie, żartobliwie określając „dramaty" jakie się
tam wydarzyły „zemstą zmarłych, podobną do
tych w amerykańskich horrorach". Zmarli mie­
liby być niezadowoleni z braku szacunku wobec
ich szczątków i mścić się na żyjących, doprowa­
dzając do tego, iż teren parku stał się miejscem
morderstw i gwałtów. Szczególnie często wśród
młodych osób opowiada się legendy, które zabar­
wione są elementami tragicznymi i przypominają
historie z thrillerów czy horrorów.
Spośród usłyszanych historii szczególnie czę­
sto powtarzały się dwie. Jedna z nich mówiła
0 dwóch morderstwach popełnionych na tere­
nie parku, które miały być efektem działalności
nożownika. Wedle słów moich rozmówców był
to chłopak, który został porzucony przez swoja
dziewczynę i mścił się, zabijając nożem mężczyzn,
którzy odprowadzali swoje narzeczone. Tę historię
udało mi się „zweryfikować" u znajomego poli­
cjanta. Rzeczywiście dwa lata temu znaleziono
martwego człowieka przy murze parku, który
został zamordowany nożem, a zwłoki zostały
nakryte suchymi liśćmi. Policja ustaliła, iż mężbył bezdomny.

wie są niedorozwinięci umysłowo. To oni mieli
zwabić dziewczynę do domu, lecz według moich
rozmówców nie grozi im więzienie z racji niepeł­
nosprawności umysłowej. Historia przypomina
jedną z wielu historii miejskich i jest podawana
jako argument świadczący „o złej sławie" tej
przestrzeni.

Podsumowanie
Przestrzeń Parku, mimo swojej burzliwej histo­
rii, dla współczesnych Jaworzan stanowi miejsce
rekreacji. Niewielu spośród młodych mieszkań­
ców wie, iż na tym terenie istniał kiedyś cmentarz.
Pamięć o cmentarzu przetrwała tylko we wspo­
mnieniach osób, które go widziały, ale nie jest prze­
kazywana następnym pokoleniom. Starsi ludzie,
mimo że zaznaczają dawne bogactwo i ogrom
cmentarza, zazwyczaj starają się usprawiedliwić
jego likwidację, podając jako powód takiego
cedensu przeważnie brak terenów zielonych, rekre­
acyjnych w Jaworze. Park Pokoju w świadomości
mieszkańców funkcjonuje jako miejsce niebez­
pieczne związane z patologiami społecznymi"
Mimo iż znajduje się w centrum miasta, jest
określane jako jedna z najniebezpieczniejszych
części Jawora. Ciekawym wydaje sie także fakt
iż również budynek Kościoła Pokoju nie stanowi
dla moich rozmówców sacrum. Jest on określany
jako zabytek instytucja kultury związana z odby
waiarvmi
sie w nim Koncertami,
koncertami W
w a j ą c y m i się
w iduaaćc to na
n r 7 v t ł a d 7 i e braku
ś w i a d o m o ś c i rn do istnienia
przyKiaazie
DraKU swiaaomosci

Następna opowieść także wiąże się z morder­
stwem. W miejscowym klubie „Ex" została upita,
a następnie uprowadzona do domu graniczącego
z parkiem pewna dziewczyna. Była przetrzymy­
wana w tragicznych warunkach, codziennie bita
1 gwałcona przez kilku mężczyzn. Po dwóch tygo­
dniach zmarła. Historię tę usłyszałam kilka razy,
wszystkie opowiadające ją osoby jako miejsce
tragedii wskazywały żółty dom na końcu parku.
Podobno mieszka tam rodzina, której członko­

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

fn nkrionn iarei narafii ewancrelirko ancrshnrskiei
T

rr

M Z

7

* ' i k b rH, W

n-ł

w jaworze. iviozna zauważyć, jak Darozo zmienna
się przestrzeń i jej znaczenie w przeciągu
lat.
amięc o historii ego terenu nie jest przekazywana
następnym pokoleniom. Usobom starszym pyta­
nia dotyczące arku i Kościoła okoju nasuwały od
razu narracje na temat pierwszych lat powojennych

i sytuacji osób wyznania protestanckiego. Druga
generacja— ci, którzy znają omawiane tereny z cza-

�66
sów swojego dzieciństwa, wspominali cmentarz
jako miejsce zabaw
Postać ewangelika pojawia się w narracjach
o pierwszych latach powojennych na tych terenach;
ewangelik w narracji jest utożsamiany z Niemcem wrogiem, nazistą. Powojenna polityka „odniemczania" ziem zachodnich, które po 1945 roku zostały
wcielone do Polski powodowała, że także znaki „niemieckości" tych terenów miały być zlikwidowane.
Podstawą akcji polonizacji było - oprócz wysie­
dleń ludności niemieckiej - tępienie wszystkiego,
co niemieckie, tak więc po wysiedleniu ludności
niemieckiej przyszła kolej na likwidację napisów
niemieckich, w tym usuwania ich np. z obrazów,
restauracji kawiarni nagrobków krzyży przydroż­
nych, kapliczek, kościołów*. Starano się usunąć
35

Marcelina Jakimowicz
ślady niemieckości tych ziem. Długoletnie prze­
milczanie historii dało o sobie znać w mentalności
młodych Jaworzan. Historia utajana, przemykająca
na marginesach rodzinnych opowieści traktujących
o pierwszych latach powojennych w Jaworze spowo­
dowała, że młodsze generacje nie traktują budynku
Parku i Kościoła Pokoju jako historii, która ma con­
tinuum w dzisiejszym Jaworze poprzez na przykład
funkcjonowanie parafii ewangelicko-augsburskiej.
Kościół, owszem, jest miejscem sacrum, lecz zwiąświadomości rozmówców z czasami przed­
wojennymi, dziś stanowi dla młodszego pokolenia
„tylko" zabytek z listy UNESCO.

Jednak przeszłość może zapomniana, może
nieprzekazywana, niekiedy realizuje się nadal. Jej
ślady odnajdywane są w znaczeniach nadawanych
miejscom przez młodych ludzi, wyłaniają się, są
B. Nitschke, Wysiedlenie ludności niemieckiej z Polski na nowo interpretowane, niekiedy nawet z perlatach 1945-1949, Wydawnictwo Wyższej Szkoły spektywy kultury popularnej:

Pedagogicznej im. Tadeusza Kotarbińskiego, Zielona
Góra 1999, s. 120.

Czyli to był kiedyś cmentarz?! (...)To nawet
wszystko pasuje co mówią o tym parku, że tu gwał­
cą jacyś psychopaci, matka to mi nawet zabrania
tutaj wieczorem chodzić, bo tu mordują i gwałcą.
A niby Jawor taki spokojny'. A jak teraz mówisz,
że to cmentarz [tu był]! To wszystko sie układa,
że wieszjak w horrorach amerykańskich, dom
budują na starym indiańskim cmentarzu i oni się
mszczą. Tylko u nas to Szwaby by się mściły.

"Noones place, German/... " Church and Park of Peace in Jawor as an example of a site of
commemoration (or oblMon)
The article deals with issues of cultural memory, memoriał sites and grassroots initiatiyes to commemorate
the historical events. The article focuses on the traces of eyangelical communities which, due to ethnical and
political reasons, were forced to leave town Jawor (situated in contemporary Lower Silesian Voivodeship)
after the World War I I . The author reconstructs the history and compares it to the recollections of present
citizens and their attitudes towards the remainders. Basing on the attitudes towards the objects, buildings
and spaces left by eyangelical communities the author presents the grassroots initiatiyes aiming at the
destruction of German traces and asks about the social forms of remembrance and obliyion.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8080" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8060">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/565b97217507778a3ecea38dd9f097e6.pdf</src>
        <authentication>756733bb32c56d579305664050a9d332</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96547">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5698</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96548">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96549">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96550">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5297</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96551">
                <text>Psychoanalityczne uwagi na temat końca świata / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96552">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19 s.99-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96553">
                <text>Przybyła, Jakub</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96554">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96555">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96556">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96561">
                <text>Jakub

Przybyła

Psycholog, filozof, psychoterapeuta psychodynamiczny. Absolwent Wydziału
Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publikował w czasopismach:
„Psychoterapia", „Anthropos?", „Pressje".

IPsyckoawlitycsme

uwagi

na temat końca świata
Pisanie na tematy społeczne i kulturowe
z perspektywy psychoanalitycznej zawsze
• wiąże się z kilkoma t r u d n o ś c i a m i . Głów­
/
nym problemem jest sama m o ż l i w o ś ć ekstra­
polacji t w i e r d z e ń klinicznych, wypracowanych
w kontakcie z pacjentem, na zjawiska społeczne,
k u l t u r ę i sztukę. To zagadnienie wzbudza żywe
dyskusje w ś r ó d przedstawicieli r ó ż n y c h dzie­
dzin nauk humanistycznych, ale r ó w n i e ż w ś r ó d
samych p s y c h o a n a l i t y k ó w . N a pewno niniejszy
a r t y k u ł nie jest miejscem, gdzie należałoby to
rozstrzygnąć Proponuje on za to by p o t r a k t o w a ć
koncepcie psychoanalityczne jako pewne narzedzie badawcze i interpretacyjne służące do opisa­
nia różnych zjawisk świata człowieka. Pomimo, że
ujecie takie będzie zawsze p e w n ą formą psycho
logicznego redukcjonizmu nie rości sobie wcale
prawa do najlepszego i najbardziej podstawowego
ooisu rzeczywistości Zamiast tego o r ó b u i e oóiść
w t y m względzie za badaczami kultury, k t ó r z y

korzystają w swoich analizach z p o m y s ł ó w J a c ą u es'a Lacana. D o b r y m p r z y k ł a d e m jest tutaj znany
filozof słoweński Slavoj Żiżek, k t ó r y na bieżąco
komentuje rzeczywistość społeczną u ż y w a j ą c ter­
minologii psychoanalitycznej. C i e k a w ą propozy­
cję u ż y c i a twierdzeń psychoanalitycznych przed­
stawił też ostatnio Jan Sowa , a n a l i z u j ą c historię
p o l i t y c z n ą i e k o n o m i c z n ą Polski w kategoriach
lacanowskich. M o ż n a oczywiście postrzegać takie
ujęcie sprawy jako n a d u ż y c i e . C h c i a ł b y m jednak
z a p r o p o n o w a ć punkt widzenia, k t ó r y traktuje
koncepcie psychoanalityczne instrumentalnie
jako n a r z ę d z i a hermeneutyczne. W y n i k i takiej
redukcji psychologicznej m o g ą bowiem okazać
sie przydatne, jeżeli połączy się ie z i n n y m i per
spektywami badawczymi.
1

Podejście związane z badaniem rzeczywistości
społecznej ma długą tradycję w psychoanalizie,
k t ó r a od początku p r ó b o w a ł a opisać różne feno1

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

J. Sowa, Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania
z nowoczesn ą formą, Universitas, Kraków 2011.

�Jakub Przybyła

100

meny k u l t u r y P r z y k ł a d e m takich analiz są spo­
łeczne i antropologiczne pisma samego Sigmunda
Freuda . Z a jego p r z y k ł a d e m poszli n a j b l i ż s i
w s p ó ł p r a c o w n i c y : Karl Abraham i O t t o Rank .
Wymienieni badacze łączyli różne ustalenia k l i ­
niczne z m a t e r i a ł e m mitologicznym i etnologicznym. Starali s i ę p o k a z a ć , jak teksty kultur
dawnych i tradycyjnych u j a w n i a j ą różne feno¬
meny n i e ś w i a d o m e g o życia psychicznego. Tego
rodzaju badania prowadzili z powodzeniem rów­
n i e ż Bruno Bettelheim i Geza R ó h e i m . W publi­
kacjach tego ostatniego o d n a l e ź ć m o ż n a wiele
analiz łączących elementy w i e r z e ń , o b r z ę d ó w
2

3

4

5

1 z w y c z a j ó w z danymi k l i n i c z n y m i . O c z y w i ś c i e
taka postawa badawcza była mocno krytykowana
przez badaczy t e k s t ó w kultur tradycyjnych, jako
rodzaj redukcjonizmu psychologicznego. Przy­
k ł a d e m m o ż e tutaj b y ć Eleazar M i e l e t i n s k i ,
wybitny znawca mitologii. R ó w n i e ż n i e c h ę t n i e
p r z y j m o w a ł tezy Freuda klasyk b a d a ń folklory­
stycznych W ł a d i m i r Propp. Nie przeszkadzało
mu to jednak często samemu czynić uwag o natu­
rze psychologicznej .
6

7

W tekście t y m chciałbym zaproponować
przyjrzenie się zjawisku k o ń c a ś w i a t a z perspek­
tywy psychoanalitycznej - p r ó b ę zrozumienia
pewnych psychologicznych korzeni m y ś l e n i a
o k o ń c u ś w i a t a i l ę k u przed n i m . W analizie
c h c i a ł b y m posłużyć się teorią Melanie Klein oraz
tekstami jej głównej kontynuatorki Hanny Segal.
Obie badaczki stworzyły j e d n ą z n a j w a ż n i e j s z y c h
koncepcji we współczesnej psychoanalizie, okre­
ślanej mianem „teorii relacji z obiektem". Ten
nurt b a d a ń k o n t y n u o w a ł pracę Freuda głównie
w zakresie psychologii popędów, eksplorowania
znaczenia p o p ę d u śmierci a przede wszystkim
- znaczenia relacji z obiektami wewnatrzpsychicznymi oraz relacji z obiektami z e w n ę t r z n y m i ,
jakie tworzy człowiek od najwcześniejszych faz
swojego życia.

2

M o ż n a z a s t a n a w i a ć s i ę , dlaczego psy­
c h o a n a l i t y k ó w tak bardzo interesowały
• teksty mitologiczne czy fenomeny kultur
pierwotnych. Podobnie jak t e o r e t y k ó w innych
orientacji, s z c z e g ó l n i e interesuje i c h powta­
rzalność pewnych w ą t k ó w i treści w tradycyj­
S. Freud, Pisma społeczne. Dzieła. Tom IV, tłum.
nych utworach zbiorowych (jak np. tradycyjna
R. Reszke, A. Ochocki, M . Poręba, KR, Warszawa
twórczość ustna) oraz tekstach historycznych.
2009; S. Freud, Sztuki plastyczne i literatura. Dzteła.
Obserwacja tych p r a w i d ł o w o ś c i d o p r o w a d z i ł a do
Tom X, tłum. R. Reszke KR!Warszawa 2009.
powstania np. antropologii strukturalnej, k t ó r a
C. Abraham, Dreams and Myths. A Study in Race Psy­
cholog tłum. W A . White, „The Journal of Nervous p r ó b o w a ł a znaleźć n i e ś w i a d o m ą i n f r a s t r u k t u r ę
andMentalDisease-6 1912.
r ó ż n y c h zjawisk kulturowych. Warto zaznaczyć,
O. Rank, The Myth ofthe Birth ofthe Hero. A Psychological że na to m y ś l e n i e , które zapoczątkował Claude
Interpretation ofMythology, tłum. F. Robbins, S E . Jelffe, Levi-Strauss, w p ł y n ę ł a lektura dzieł Freuda. Levi„The Journal ofNervoufandMentalDisease" 1 1913.
-Strauss pisał:
B. Bettelheim, Rany symboliczne. Rytuały inicjacji i za­
zdrość męska, tłum. D . Danek, Czytelnik, Warszawa
Jeśli, jak utrzymujemy, nieuświadamiana
działal­
1989; B. Bettelheim, Cudowne pożyteczne. O znaczemach i wartościach baśni, tłum. D Danek, Wydawnic­
ność umysłu polega na nakładaniu form na pewną
two W A B . , Warszawa 2010.
treść, jeśli nadto formy te są zasadniczo tożsame
G. Róheim, Magie and Schizophrenia, International
dla wszystkich umysłów: starożytnych
i nowożytUniversities Press, New York 1955.
8

2

3

4

5

t

6

7

8

E. Mieletinski, Poetyka mitu, tłum. J. Dancygier, PIW,
Warszawa 1981.
Odniesienia krytyczne do Freuda, jak też hipotezy
psychologiczne samego Proppa, są rozrzucone w tek­
ście obu jego najważniejszych publikacji: W. Propp,

Morfologia bajki magicznej, tłum. P. Rojek, Wydaw­
nictwo NOMOS, Kraków 2011; W. Propp, Histo­
ryczne korzenie bajki magicznej, tłum. J. Chmielewski,
KR, Warszawa 2003.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Psychoanalityczne uwagi

101

nych, pierwotnych i cywilizowanych - co w sposób
jaskmwy ukazuje badanie fiinkcji symbolicznej
jako wyrażającej
się w języku - to trzeba i wystar­
czy dotrzeć do nieuświadamianej
struktury utajo­
nej za każdą instytucją i każdym zwyczajem, aby
otrzymać zasadę interpretacji stosowalną prawo­
mocnie do innych instytucji i innych
zwyczajów,
pod warunkiem, rzeczjasna, iż analiza doprowa­
dzona jest dostatecznie głęboko .
9

Fragment ten pokazuje, że Levi-Strauss odwo­
ływał się do kategorii nieświadomego,
a bada­
nie symboliki tekstu, odniesienia do tego, co
n i e u ś w i a d a m i a n e , u c z y n i ł g ł ó w n y m zadaniem
antropologa.
Aby w y j a ś n i a ć te fenomeny, Carl Gustaw
Jung stworzył pojęcie archetypu: pewnego psy­
chologicznego, n i e ś w i a d o m e g o wzorca, k t ó r y
multiplikuje się w różnych kulturach i okresach
historii c z ł o w i e k a . Z jego p o m y s ł ó w czerpał
Mircea Eliade, choć r o z u m i a ł archetypy raczej
jako pewne wzorce kulturowe, n i ż psycholo¬
giczne. To, że pewne elementy m y ś l e n i a człowieka
są niezmienne, podkreślał też Joseph Campbell ,
k t ó r y w tekstach współczesnej kultury w i d z i a ł
odzwierciedlenie tradycyjnych, mitologicznych
struktur. Z powodu wspomnianych regularno­
ści treści i p o d e j r z e ń o istnienie w s p ó l n e j i m
gramatyki, zjawiska kultur pierwotnych, ale też
mitologie starożytności w z b u d z a ł y emocje i zain
teresowanie badaczy różnej proweniencji. Warto
10

11

' C. Levi-Strauss,

Antropologia strukturalna, tłum.

L S ^ " I X £

10

badań Freuda.
J. Prokopiuk, CG. Jung, czyli gnoza XX wieku, [w:]
C. G. Jung, Archetypy symbole P sma wybrane, Czy­
telnik, WaLawa 1993, s. 20-22 (przypis od redakcji).
J. Campbell, Potęga mitu, tłum. I . Kania, Znak, Kra­
ków 2009; J. Campbell, Bohater o tysiącu twarzy,
tłum, A. Jankowski, Wydawnictwo NOMOS, Kraków 2013.
t

11

1 (19)

P019

w i ę c zacząć analizę tematu k o ń c a ś w i a t a od historycznych i mitologicznych przykładów.
P r o p o n u j ę spojrzeć na p r z e w i j a j ą c y się w kul­
turze w ą t e k k o ń c a ś w i a t a jako przejaw projekcji
treści psychicznych na rzeczywistość zewnętrzną.
Kulturowe opracowanie tych różnych treści mia­
ł o b y p o m a g a ć c z ł o w i e k o w i w radzeniu sobie
z n i m i . W różnych kulturach zawsze był ktoś, kto
o d g r y w a ł rolę swoistego przewodnika w świecie.
M o ż n a przyjąć, że w tradycyjnej kulturze miejsce
psychoanalityka-psychoterapeuty z a j m o w a ł
wiadacz mitów, bajarz,
W dzisiejszym
świecie tę funkcję obok psychoanalityka spełnia
częściowo np. kino, jeśli zaufać Ż i ż k o w i .
12

W y o b r a ż e n i e k o ń c a świata jest dość powszech­
nym w ą t k i e m w tekstach mitologicznych. Założyć
w i ę c m o ż n a , zgodnie z w c z e ś n i e j s z y m i uwagami,
że ma ono w s p ó l n y substrat psychologiczny.
Substrat ten byłby n i e z a l e ż n y od w a r u n k ó w spo­
łecznych czy okoliczności historycznych. Oczywi­
ście treść b y ł a b y tu zmienna i przybierała różne
postacie, j e d n a k ż e jej infrastruktura byłaby stała
i niezmienna. Przykładowo m o ż n a w s p o m n i e ć
tutaj o stoickim w y o b r a ż e n i u cykliczności świata,
k t ó r y p o d l e g a ł zniszczeniu, „ z o g n i e n i u " (ekpyrosis). I n n ą ideą, p o w s t a ł ą z kolei na granicy
p o g a ń s k i e j starożytności i chrześcijaństwa była
idea apokatastazy. Twórca świata, demiurg' m i a ł
t w o r z y ć go, aby później w c h ł o n ą ć z powrotem
W religii c h r z e ś c i j a ń s k i e j koniec ś w i a t a został
przedstawiony w postaci zagłady apokaliptycznej
Ta wizja, j u ż jako fenomen kulturowy, w p ł y n ę ł a

^''~^^''^ZZ

n^T^y^^

r^w^SobtTIwlfe^
b y ł y m i n różne w y o b r a ż e n i a

prawosławnych

t

BARBARZYŃCA

12

The Pervert's Guide to Cinema, reż. S. Fiennes, Austria,
Wielka Brytania, Holandia 2006.

�Jakub Przybyła

102

sekt ( s t a r o o b r z ę d o w c y ) , filozofów i t e o l o g ó w
(np. W ł a d i m i r S o ł o w i o w ) , o c z e k u j ą c y c h k o ń c a
ś w i a t a i odbudowania go w nowej formie . B y ć
może najbardziej znanym z a k o ń c z e n i e m ś w i a t a
w tradycyjnych, p o g a ń s k i c h mitologiach Europy
jest bitwa b o g ó w
Ragnarók .
13

14

15

16

l i w y m konflikcie nuklearnym. Dostrzegała, że za
r ó ż n y m i kulturowymi ekspresjami wizji apokalip­
tycznych stoi opisany przez Freuda i Klein p o p ę d
ś m i e r c i . Pisała: „ R e a k t y w a c j a p o p ę d u ś m i e r c i
i jego ostateczne u c i e l e ś n i e n i e w postaci wojny
atomowej p c h a j ą nas w stronę tego, co nazywam
ś w i a t e m schizofrenicznym" .
17

Wszystkie przedstawione t u p r z y k ł a d y nie
są jednak zagładą totalną. Po zniszczeniu świat
się odbudowuje. Nastaje nowy, lepszy ś w i a t .
W kategoriach psychoanalizy kleinowskiej m o ż n a
by p o w i e d z i e ć , że ostateczne zwycięstwo Dobra
nad Z ł e m jest wyrazem endopsychicznego zwy­
cięstwa miłości nad destrukcją. Ta wiara, że po
zniszczeniu n a s t ą p i odrodzenie, jest wyrazem
nadziei człowieka, k t ó r a p ł y n i e z d o ś w i a d c z e ń
tzw. pozycji depresyjnej (co - m a m n a d z i e j ę
- uda m i się p o k a z a ć w dalszej części tekstu).
W tej pozycji n i e m o w l ę uczy się tolerować nie­
obecność matki i wykształca w sobie mechanizmy
radzenia sobie z w y o b r a ż e n i a m i na temat w ł a s n e j
d e s t r u k c y j n o ś c i . Tę t e n d e n c j ę rozwojową Mela¬
nie Klein na.zwa.ła. V6pctvctcjct To właśnie r e o a. r 3L~
cia Dozwala wierzyć w o d b u d o w ę W y o b r a ż e n i e
o k o ń c u ś w i a t a zaczyna b y ć przerażające dopiero
wówczas kiedy brakuje perspektywy odrodzenia
Taka svtuacia zaniepokojona bvła kontynuatorka
dzieła Klein Hanna Segal, k t ó r a w okresie zimnowojennym w i d z i a ł a niezwykłe zagrożenie w m o ż

Wyznacznikiem takiego ś w i a t a jest lęk przed
t o t a l n ą z a g ł a d ą . C a ł k o w i t a destrukcja n a s t ę ­
puje w ó w c z a s , kiedy człowiek traci p e r s p e k t y w ę
symbolicznego przetrwania w postaci w ł a s n y c h
w y t w o r ó w , dzieci, w n u k ó w . Po globalnej kata­
strofie nuklearnej nie ma j u ż nic. Takie wyobra­
żenie w e d ł u g Segal o d w o ł u j e się do najbardziej
pierwotnych l ę k ó w d z i e c i ę c y c h przed zupełną
a n i h i l a c j ą . Lęki te aktywowane
są na. zasadzie
w e w n ą t r z p s y c h i c z n e j regresji w r ó ż n y c h zabu­
rzeniach psychicznych, w szczególności schizo­
frenii. W pozycji schizofrenicznej nie ma. sza.ns
na ocalenie i n a p r a w ę świata. B y ć m o ż e p o d o b n ą
i d e ę w y r a ż a j ą apokaliptyczne wizje ś w i a t a po
tragedii.biochemicznej jak w filmowej serii Resident Evil. Świat po katastrofie jest tam ś w i a t e m
bez nadziei pustkowiem w y p e ł n i o n y m umar¬
ł y m i k t ó r z y p r a g n ą zniszczyć resztki życia. Taka
wizja jest zgodna
7 t\^m co Seeal pisze na. teixia.t
18

l

J

nonrzedzaiacei
nozvcie denresvina
nozvcii
L
L l n o sciiizoiuaniej.
chizoidalnH
Podobnie
ie.t
w świecie
iioiuaino
rououme jesi
ś wnara
iecie
nolifvki i crrnn s n o ł e r 7 n v r b - Jnnv sfaie sie obiek

13

14

15

Z. Jaroszewicz-Pieresławcew, Tekstowe i plastyczne wi­ r m n r i
V ł n i
r V
f W m i r
tern projeKcji wia.snej a.gresji, czego ereKtem jest
zje czasu Apokalipsy w piśmiennictwie
starowierców,
[w:] K. Zalewska-Lorkiewicz (red.), Czas apokalipsy "^Z^Z^clc^.W
^cycn właściwości . w pozycji p a r a ^n^^A^ Wizje dni ostatecznych w kulturze europejskiej, Wydaw­
nej agresja jest wyprojektowana w świat. Wraca
nictwo Neriton, Warszawa 2013, s. 120-126.
A. Walicki, Zarys myśli rosyjskiej od oświecenia do re­
nesansu religijno-filozoficznego, WUJ, Kraków 2005,
s. 560-561.
Na temat wizji apokaliptycznych w prawosławiu zob.
K. Zalewska-Lorkiewicz (red.), op.cn., s. 127-134.

16

17

A. Szrejter, Mitologia germańska, Wydawnictwo L&amp;L,
Gdańsk 2006, s. 63-65; L. P. Słupecki, Ragnarók.
Wizja końca świata w mitologii i mitografii nordyckiej,
[w:] K. Zalewska-Lorkiewicz (red.), op.cit., s. 15-25.

18

19

11^2

H . Segal, Milczenie jest prawdziwa zbrodnią, [w:]
idem, Psychoanaliza, literatura i wojna. Pisma z lat
1972-1995, tłum. D . Golec, M . Piskorska, G. Rut­
kowska, GWP, Gdańsk 2005, s. 217.
H . Segal, Od Hiroszimy po Zatokę Perską, [w:] Ibid,
s. 235.
Mechanizm projekcji w odniesieniu do zjawisk spo­
łecznych w wielu miejscach i w wielu publikacjach
opisuje Slavoj Żiżek.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Psychoanalityczne uwagi

103

p ó ź n i e j w postaci o b i e k t ó w p r z e ś l a d o w c z y c h : to

Dopiero wojna ś w i a t o w a zniszczyła ten porządek.

p o w r a c a j ą c y z z a ś w i a t ó w umarli. To właśnie try­
u m f zła nad dobrem i miłością, które katastrofa

Pozwoliła u k a z a ć się wszystkim u k r y t y m n a p i ę ­
ciom s p o ł e c z n y m i t r u d n o ś c i o m ekonomicznym.

globalna ostatecznie i bez nadziei u ś m i e r c a . Świat
jest w ó w c z a s residuum zła.

P o z w o l i ł a t e ż na rozpoczęcie procesu przeno­
szenia się centrum cywilizacyjno-kulturowego

3

do dynamicznie r o z w i j a j ą c y c h się S t a n ó w Zjed­
P o w y ż s z e refleksje

m o g ą b y ć jednak

m a ł o z r o z u m i a ł e bez odniesienia ich
• do g ł ó w n e g o schematu psychorozwo-

jowego, jaki stworzyła Melanie Klein i jego sta­
tusu na polu psychoanalizy. Punktem w y j ś c i a
jest tutaj problem ludzkiej agresji i w r o g o ś c i .
Freud d o p r a c o w a ł teorię ludzkiej a g r e s y w n o ś c i
i d e s t r u k c y j n o ś c i dopiero w ostatnich dwudziestu
latach swojego życia. Powszechnie łączy się jego
zainteresowanie tym tematem z d o ś w i a d c z e n i a m i
pierwszej wojny ś w i a t o w e j . S w o j ą drogą warto
20

zaznaczyć, że wojna ta w pewien sposób znisz­
czyła porządek społeczny kulturowy i cywiliza­
cyjny k t ó r y f o r m o w a ł sie przynajmniej od stu
lat. Czas ten to przede wszystkim d ł u g o t r w a ł a
dominacja i globalna rywalizacja kolonialnych
potęg To okres europejskiego ładu ustalonego
w 1815 roku w W i e d n i u . To w k o ń c u okres
dominacji kulturowej Francii i o a ń s t w niemiec
koiezvcznvch sunremacii gosnodarczei kolonia]"
nego imnerium brvtviskiego To ś w i a t L r z ą d k u

d v k t o w a L o n J l e wciąż rzadv monarchi
Arzne knlnnLlnv wstem L n n d L z v i dość
i Hn l"r europejski
r n i i system
r A lKulturowy,
r r
W
rr
jednolity,
warto
z a u w a ż y ć , ze powolny, niejako p o k o r n y rozkład
tego systemu nie Dyl oczywisty dla m i e s z k a ń c ó w
ówczesnej nuropy. Upisuje to w k o n t e k ś c i e życia
samego Freuda historyk i psychoanalityk 1 eter
^ay . l o m i m o p o w t a r z a j ą c y c h się lal nastro­
j ó w antysemickich czy nawet wojen jak ta
Austrii z I r u s a m i (1866 r.), mieszczańskie życie
Wiednia nie przezywało znaczących wstrząsów.

noczonych . Sama psychoanaliza w łonie tego
u p o r z ą d k o w a n e g o ś w i a t a była pewnego rodzaju
22

siłą r e w o l u c y j n ą . Jak chce Eli Zaretsky , w p i ­
sała się ideologicznie w n a s t ę p u j ą c y w X X wieku
23

krach starego p o r z ą d k u . W ł a ś n i e dlatego tak
c h ę t n i e p r z y j ę t o teorie Freuda w Stanach Zjed­
noczonych (pomimo pewnej n i e c h ę c i
Freuda do zastanej tam kultury). Zaretsky
a
mentuje

21

Zob. P. Gay, Freud. Życie na miarę epoki, tłum. H . Jan­
kowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2012,
s. 426, a szczególnie rozdział „Rewizje 1915-1939".
Ibid.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

że rewolucyjny p o t e n c j a ł psychoana¬

lizy dobrze pasował do i n n o w a c y j n o ś c i k u l t u r y
amerykańskiej.
Jak sugeruje Peter Gay, Freud p o c z ą t k o w o nie
d o c e n i a ł w swojej teorii roli ludzkiej destruk­
cyjności właśnie ze w z g l ę d u na istnienie rozsy­
p u j ą c e g o się, ale do czasu wojny w c i ą ż silnego,
mieszczańskiego p o r z ą d k u . Dopiero pod w p ł y ­
wem zachwiania się ś w i a t a , w k t ó r y m żył, pod
w p ł y w e m ogromu ofiar i traum wojennych, doce­
nił rolę agresywności ludzkiej. Dlatego w 1920
roku w p r o w a d z i ł do swojej koncepcji p o j ę c i e
popędu
śmierci .
To właśnie ó w p o p ę d śmierci
m i a ł b y b y ć odpowiedzialny za l u d z k ą 3-gresywność i d e s t r u k c y j n o ś ć . Nieco w c z e ś n i e j , w 1917
24

2 2

2 3

2 4
2 0

u-

Fernand Braudel sugeruje, że ostateczne przesunięcie
się centrum gospodarczego z Europy do Stanów Zjed­
noczonych nastąpiło w 1929 r. Zob. F. Braudel, Dyna­
mika kapitalizmu, tłum. B. Baran, Aletheia, Warszawa
2013, s. 105.
E. Zaretsky, Sekrety duszy. Społeczna i kulturowa hi­
storia psychoanalizy, tłum. M . Trzcińska, Prószyński
Mediaf Warszawa 2009.
J. Laplanche, J.-B. Pontalis, Popędy śmierci, [w:] J. Laplanche, J.-B. Pontalis, D . Lagache (red.), Słownik
psychoanalizy, tłum. E. Modzelewska, E. Wojciechow­
ska, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa
1996, s. 225-231.

�Jakub Przybyła

104

roku, w artykule Żałoba i melancholia ^ Freud
opisał, jak w stanie depresji człowiek kieruje agre­
sję na samego siebie, d o p r o w a d z a j ą c się do autodeprecjacji, przytłaczającego smutku i myśli n i h i listycznych o bezsensie ś w i a t a i własnego życia.
W ten sposób, posiłkując się danymi z własnej
praktyki klinicznej, pokazał możliwość dominacji
p o p ę d u ś m i e r c i nad p o p ę d e m życia. O b e c n o ś ć
p o p ę d u ś m i e r c i i jego teoretyczny status w z b u d z i ł
w łonie psychoanalizy liczne dyskusje. Melanie
Klein uznała, że emocjonalna agresywność będąca
ekspresją p o p ę d u śmierci, obecna jest w życiu
człowieka od samych narodzin.
1

Do opisu pierwszego roku życia dziecka Klein
ukuła terminy pozycji paranoidalno-schizoidalnej
i pozycji depresyjnej. Użyła terminu „pozycja", aby
podkreślić, że nie chodzi tu tylko o fazę rozwo­
jową, ale o specyficzną konfigurację m e c h a n i z m ó w
obronnych i różnych psychologicznych procesów,
które m o g ą zostać na powrót aktywowane - głów­
nie w przebiegu różnych zaburzeń psychicznych.
Pozycja schizoidalna dotyczy w e d ł u g Klein pierw¬
szego półrocza życia człowieka. Jest to okres, kiedy
dziecko nie różnicuje siebie od matki. Podobnie
nie różnicuje rzeczywistości zewnętrznej od rzeczy­
wistości w e w n ę t r z n e j . To co rodzi sie w psychice
dziecka w reakcji na sensomotoryczne doświadczęnia jest przeżywane przez nie jako jedyna realność.
W tym sensie doświadczenia dziecka podobne są
d o ś w i a d c z e n i o m osób psychotycznych, opanowanvch przez halucynacje i urojenia. Dziecko m i n
w wvniku odczuwania ^łodu i i e
zaspokaja'
nia tworzy wizie świata zdominowana nrzez zło
i dobro. Doświadczenia interakcji z ciałem matki
T O

Klein założyła, że istotną rolę w tych procesach
odgrywa wrodzona agresywność dziecka i jego
reakcje lękowe.
Freud , idąc w tej kwestii częściowo za O t t o
Rankiem , w swojej ostatniej wersji teorii lęku
uznał t r a u m ę narodzin jako moment pojawienia
się lęku i paradygmat dla jego późniejszego dozna­
wania. W p r z e c i w i e ń s t w i e jednak do Ranka nie
twierdził, że k a ż d a patologia czy sytuacja l ę k o w a
jest b e z p o ś r e d n i m odtworzeniem tej traumy.
Dla Klein l ę k wywodzi się natomiast z wrodzo­
nego p o p ę d u ś m i e r c i . Popęd ten, jak r ó w n i e ż
k r u c h o ś ć fizyczna m a ł e g o dziecka, p o w o d u j ą
pojawienie się w n i m l ę k ó w przed śmiercią, anih i l a c j ą i rozpadem . N i e m o w l ę radzi sobie z t y m
d o ś w i a d c z e n i e m p r o j e k t u j ą c go lub m ó w i ą c ina­
czej - e w a k u u j ą c - na zewnątrz. W ten s posób
przypisuje potencjał destrukcyjny rzeczywistości
z e w n ę t r z n e j , k t ó r a w ó w c z a s jest reprezentowana
przez różne części ciała matki głównie k a r m i ą c e
piersi K a r m i ą c a pierś iest w percepcji dziecka
czymś dobrym Kiedy dziecko d o ś w i a d c z a l e k ó w
nrzed zagada i stanów frustraci! nroiektuie ie
w ciało matki co powoduje że odczuwa ie jako
26

27

28

złe M o ż n a zatem n o w i e d z i e ć

nrocesów

fizioloiicznych

2 7

28

2 5

Z. Freud, Żałoba i melancholia, [w:] idem, Psycholo­
gia nieświadomości.
Dzieła. Tom VIII, tłum R. Reszke,
KR, Warszawa 2009.

_

Dominacja frustracji i zbytnia a g r e s y w n o ś ć
dziecka powoduje, że d o ś w i a d c z a ono zalewu
złych obiektów, co staje się p o d s t a w ą dla powsta­
nia l ę k ó w prześladowczych. Jednym ze sposobów,

wyrwa

prymitywnycn obiektów, w ten sposób powstaje
psychiczna, w e w n ę t r z n a rzeczywistość człowieka.

czarno b i a

tymi obrazami obiektów.

26

oraz w ł a s n y c h

że ś w i a t n i e m ó w

leHaiestwvnełnionvnrvmitvwnvmi

Z. Freud, Zahamowanie, symptom i lęk, [w:] idem,
Histeria i lek. Dzieła. Tom VII, tłum. R. Reszke, KR,
Warszawa 2009.
O. Rank, Trauma narodzin i jej znaczenie dla psycho­
analizy, tłum. R. Reszke, KR, Warszawa 2011.
M . Klein, Uwagi na temat niektórych
mechanizmów
schizoidalnych, [w:] eadem, Zawiść i wdzięczność oraz
inne prace z lat 1946-1963. Pisma. Tom III, tłum.
A. Czownicka, H . Grzegołowska-Klarkowska, GWP,
Gdańsk 2007.

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�Psychoanalityczne uwagi

105

w jaki dziecko radzi sobie z t y m i l ę k a m i , jest roz­
szczepianie obrazu ś w i a t a i obrazu siebie na dwie
biegunowo różne rzeczywistości. Klein pisze:
Rozszczepianie ego i obiektów
wewnętrznych
na różne sposoby sprawia, że jednostka czuje, iż
jego ego jest pokawałkowane.
Uczucie to przy­
czynia sie do stanu dezintegracji. W normalnym
rozwoju niemowlę
doświadcza
stanów dezinte­
gracji, które mają charakter przejściowy.
Jednym
z czynników pomocnych w
przezwyciężeniu
takich stanów schizoidalnych jest
powtarzające
się doświadczenie
zaspokajania przez
zewnętrzny
dobry obiekt. Zdolność niemowlęcia
do prze­
zwyciężania
chwilowych stanów schizoidalnych
ma związek z dużą elastycznością
i
odpornością
umysłu małego
dziecka .
19

Klein uznaje, że jeśli są dla dziecka n i e m o ż l i w e
do przezwyciężenia i przedłużają się, m o g ą b y ć
symptomem choroby schizofrenicznej. Dlatego
za wyraz regresji do tych w c z e s n o d z i e c i ę c y c h sta­
n ó w uznaje stany depersonalizacji i schizofrenicz­
nych dysocjacji u dorosłych pacjentów.
Warto w s p o m n i e ć , że to właśnie ze w z g l ę d u
na ten związek pozycji paranoidalnej dziecka ze
stanami schizofrenicznymi, Segal m o g ł a n a z w a ć
świat w obliczu katastrofy nuklearnej ś w i a t e m
schizofrenicznym. Pod koniec cytowanego arty­
k u ł u Melanie Klein o d w o ł u j e s i ę do Freuda
i jego uwag d o t y c z ą c y c h przypadku paranoi
Daniela Paula Schrebera. Freud odniósł się do
słynnej na początku X X wieku pozycji
Pamięt­
niki Y16T%V0%V0 chorego, gdzie Daniel Schreber
opisał swoje paranoidalne d o ś w i a d c z e n i a . K l e i n
zwraca u w a g ę na to, że Freud p o t r a k t o w a ł stany
Schrebera i jego w y o b r a ż e n i a jako ekspresję prze30

31

29

ż y w a n e j n i e ś w i a d o m i e w e w n ę t r z n e j katastrofy,
k t ó r a przybrała postać k o ń c a świata. D l a Klein
było to potwierdzenie jej w ł a s n y c h d o c i e k a ń na
temat l ę k ó w anihilacyjnych dziecka aktywowa­
nych w d o ś w i a d c z e n i u psychotycznym, k t ó r e
m o g ą p r z y b r a ć - w ś w i a d o m o ś c i - formę l ę k u
przed zagładą świata.
Teoria Melanie Klein zakłada, że około szó­
stego miesiąca życia dziecko wchodzi w k o l e j n ą
pozycję, t y m razem d e p r e s y j n ą . Z w i ą z a n e jest
to z dojrzewaniem biologicznym i psycholo­
gicznym n i e m o w l ę c i a . Jeżeli poprzednia faza,
dzięki dominacji sił miłości, libido, nad siłami
p o p ę d u śmierci i destrukcji, z a k o ń c z y się p o m y ś l ­
nie, dziecko dostrzega d y s t y n k c j ę ja - ś w i a t
z e w n ę t r z n y . Agresywne impulsy o d g r y w a j ą t u
nadal bardzo dużą rolę. N i e ś w i a d o m i e n i e m o w l ę
zaczyna się jednak b a ć , że ta agresja spowoduje
ś m i e r ć obiektu miłości; że obiekt miłości - matka
- opuści dziecko To powoduje m ó w i ą c skró­
towo, że n i e m o w l ę wycofuje agresję ze ś w i a t a
z e w n ę t r z n e g o i kieruje j ą na samo siebie. Prze­
ż y w a w ó w c z a s l ę k z w i ą z a n y z własną siłą destruk
cii i ooczucie winy ze wzLdu na nia Te stany
uznała Klein za oaradwrnLc/ne dla deoresH
i reakcii depresyjnych w życiu dorosłym Sposo
32

bem na zdrowe P
Doradzenie sobie z tvm
y lekiem
ę
jiest

nroces renaracir wzrost tendencii miłosnvch do
obiektu i nwewnetrznienie d o b r L n w i e r 7 v ń
V
b" kr
r r
ł bn " nr' i k i"
r

skiego^ oDieKtu,
o s u n i ę c i e projeKcji agre­
sji w świat z e w n ę t r z n y i wzrost wiary w statosc
obiektu, w jego niezniszczalnosc.
* Konfigurację zjawisk obecnych w pozy/ cji depresyjnej m o ż n a prześledzić w róż| tnych zjawiskach kultury. To właśnie te
w y o b r a ż e n i a śmierci, zniszczenia, katastrofy, po
/

/

Ibid., s. 10-11.
3 2

30

31

D.P. Schreber, Pamiętniki
nerwowo chorego, tłum.
R. Darda-Staab, LIBRON, Kraków 2006.
M . Klein, Uwagi..., op cit., s. 24-25.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

_

M . Klein, Żałoba i jej związek ze stanami maniakałno-depresyjnymi, [w:] eadem, Pisma. Tom I. Miłość, poczu­
cie winy i reparacja oraz inne prace z łat 1921-1945,
tłum. D . Golec, A Czownicka, GWP, Gdańsk 2007.

�Jakub Przybyła

106

k t ó r y c h n a s t ę p u j e odrodzenie. B y ć może odpo­
w i a d a ł o b y to wierze ludzi w m o ż l i w o ś ć napra­
wienia świata. Wiara ta oparta byłaby wówczas
na w c z e s n o d z i e c i ę c y m procesie reparacji. Warto
z a u w a ż y ć , jak w y r a ź n i e się to przejawia w różnych
ceremoniach religijnych, gdzie ofiara, u ś m i e r ­
cenie jej, ma z a d o ś ć u c z y n i ć grzechy pojedyn¬
czego człowieka, czy nawet całej społeczności.
M o ż n a tak spojrzeć na różne ceremonie, podk t ó r y c h realnie lub symbolicznie s k ł a d a n y
był w ofierze człowiek. Taki wymiar ma r y t u a ł
eucharystyczny w religii c h r z e ś c i j a ń s k i e j . Ofiara
z p ł o d ó w ziemi (wino i chleb) typowa dla kultur
rolniczych, zamienia się w ofiarę C h r y s t u s a - C z ł o wieka i Chrystusa-Boga. Jezus, p o z w a l a j ą c się
u k r z y ż o w a ć , dokonuje aktu autoagresji samopo
ś w i e c e n i a dla zbawienia i o d k u p i e n i a ' g r z e c h ó w
(poczucia winy) ludzkości B y ć może obrzęd ten
jest formą zbiorowej i kulturowej reparacji .
33

Podobnie m o ż n a s p o j r z e ć na inne obrazy
mitologiczne, w k t ó r y c h pojawia się zniszczenie
ś w i a t a i jego odrodzenie. W mitologii skandy­
nawskiej zniszczenie to n a s t ę p u j e poprzez samoofiarę b o g ó w w d n i u ostatniej bitwy. M o ż n a
w i d z i e ć w t y m p e w n ą formę samoofiarowania
się boga w akcie kreacji ś w i a t a (częsty motyw
mitologiczny), k t ó r y jest „ w i e l k i m człowiekiem",
Makroantroposem . Z c z ł o n k ó w ciała tego pier­
wotnego człowieka powstaje świat. Podobnie jest
u S k a n d y n a w ó w - na trupach u m a r ł y c h i poko­
nanych b o g ó w powstaje kolejny cykl ś w i a t a
W tej perspektywie r ó ż n i c a b ó g - c z ł o w i e k jest
z ł u d n a , co pokazuje mitologia religii chrześcijanskiej. A zatem p o ś w i ę c e n i e boga w akcie samo34

35

3 3

3 4

3 5

bójczej śmierci jest formą autoagresji w służbie
z a d o ś ć u c z y n i e n i a i reparacji.
Dla Melanie Klein pozycja depresyjna była
jednym z n a j w a ż n i e j s z y c h zjawisk w rozwoju
człowieka. Jeżeliby zgodzić się na takie w a r t o ś c i o ­
wanie, należy stwierdzić, że wielość o b r z ę d o w y c h ,
mitologicznych i religijnych o d n i e s i e ń do zjawisk
tej pozycji powinna służyć kulturowemu ułatwie­
niu radzenia sobie przez człowieka z jego ś w i a t e m
w e w n ę t r z n y m i t y m , jak odbiera rzeczywistość
zewnętrzną. Być może dałoby się prześledzić
podobne p r a w i d ł o w o ś c i w kulturze współcze­
snej, popularnej albo w zjawiskach społecznych,
politycznych. Warto t u jednak p r z y p o m n i e ć ,
że taki w y w ó d jest mimo wszystko ryzykowny
i grozi n a d u ż y c i e m . N a l e ż y p a m i ę t a ć , że każde
zjawisko warto a n a l i z o w a ć z różnych perspek
tyw a sama perspektywa kleinowska b y ł a b y tu
znacznie wulgaryzuiaca i upraszczająca zagadnie
nie W przypadku t e k s t ó w kultury tradycyjnej
łatwiej iest szukać psychologicznych proiekcii ze
w z g l ę d u na nrzyimowana nrzez cześć anronolo
„ów i n s y c h o L ó w koncencie mówiąca o zbioro

L

J,rl

fnornaracraf 9 ninieiszel artykułu^

W
n teKsty^Kultur
r k r k Ir tradycyjnycn
1 fn b Dy
b łyoy
b
w t t y im sensie
narracyjnym i o o r z ę d o w y m opracowaniem treści
;

y

*,

,

f

m

°

p

o

f ,

i c

nawet w ó w c z a s , jeśli bada się te teksty ze w z g l ę d u
na zmiany w a r u n k ó w s p o ł e c z n y c h , gospodarczo-cywilizacyjnych, czy formalno-strukturalny
wymiar.

P a m i ę t a j ą c o poczynionych z a s t r z e ż e n i a c h ,
warto p o w r ó c i ć do propozycji Hanny Segal, by
z a a p l i k o w a ć psychoanalityczne ustalenia doty­
czące opisanych wcześniej pozycji rozwojowych
do analizy zjawisk społecznych i politycznych.
Zob. J. Przybyła, Msza święta jako restytucja piersi.
Wyraz temu dała w różnych a r t y k u ł a c h , w k t ó ­
Refleksje psychoanalityczne, [w:] ,,Pressje" 32-33 2013,
rych z w r a c a ł a u w a g ę na z a g r o ż e n i a p ł y n ą c e
s. 85-94
M . Eliade, Kowale i alchemicy, tłum. A. Leder, Alethe- z w y ś c i g u zbrojeń, rozwoju arsenału nuklearnego
ia, Warszawa 2007, s. 30.
czy prowadzenia polityki opartej na agresji, 3- C O

A. Szrejter, op. cit.,s. 65.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Psychoanalityczne uwagi

za t y m idzie, na wzmacnianiu potencjału militar­
nego. O p i s y w a ł a agresywny dyskurs polityczny
jako przejaw m y ś l e n i a psychotycznego, gdzie
świat zostaje rozszczepiony na dobry i zły, gdzie
g u b i ą się s z a r o ś c i . Agresja militarna byłaby t u
r ó w n o w a ż n a z psychotycznym atakiem na k o g o ś ,
kogo w n i e ś w i a d o m y sposób samemu się uczy­
niło g r o ź n y m . To sytuacja, kiedy agresję i l ę k ,
k t ó r y ona w y w o ł u j e , obronnie projektuje się na
zewnątrz, i tam - w tej zewnętrzności, widzi się
wroga. O c z y w i ś c i e m o ż n a się z a s t a n a w i a ć , na ile
poczynania d e c y d e n t ó w społecznych, gospodar­
czych i politycznych są dyktowane procesami
n i e ś w i a d o m y m i , a na ile w y r a c h o w a n ą , ś w i a d o m ą
analizą z y s k ó w Niemniej jednak, p r z y k ł a d y
cionalnych zdarzeń- kataklizm wojen w i e l o ś ć
p r z y p a d k ó w religijnych i etnicznych p o g r o m ó w
p o k a z u j ą że chodzi t u o n i e ś w i a d o m e procesy
które zachodzą w grupach społecznych
36

Segal p r ó b u j e r o z u m i e ć te zjawiska poprzez
p s y c h o l o g i ę grupy z a p r o p o n o w a n ą przez W i l ­
frieda Biona . W swojej teorii dotyczącej procesu
grupowego Bion przedstawił k o n c e p c j ę psychotyzacji grupy. Jest to sytuacja, kiedy grupa regresuje się do m e c h a n i z m ó w psychotycznych, tych
właśnie, które opisała Melania Klein. Jest to m o ż ­
liwe, p o n i e w a ż grupa wytwarza w s p ó l n ą płaszczy¬
znę, którą m o ż n a n a z w a ć n i e ś w i a d o m y m grupy.
Dlatego grupa., jak w przypadku poszczególnego
człowieka, może się zregresować do poziomu psy­
chotycznych m e c h a n i z m ó w . To też powoduje, że
członkowie zpsychotyzowanej grupy z a c h o w u j ą
sie i działają poza racjonalnością Opanowani są
przez mechanizmy pozycji paranoidalnei i schi
zoidalnej. Jeżeli w y c i ą g n ą ć to zjawisko z prze
strzeni z awisk klinicznych m o ż n a dzięki niemu
p r ó b o w a ć z r o z u m i e ć funkcjonowanie w i ę k s z y c h
zbiorowości społeczności , narodów. M o g ł o b y to
37

36

3 7

H . Segal, Od Hiroszimy..., op. cit, s. 235.
H . Segal,Milczenie..., op. cit, s. 216.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

107

t ł u m a c z y ć , dlaczego indywidualna paranoja może
stać się p a r a n o j ą zbiorową.
D o b r y m p r z y k ł a d e m historycznym byłoby t u
zjawisko nazyfikacji społeczeństwa niemieckiego
w okresie I I I Rzeszy . Polityka hitlerowska w p i ­
suje się idealnie w świat schizofreniczny. Znisz­
czenia pierwszej wojny ś w i a t o w e j , które były prze­
cież w dużej części efektem agresywnej polityki
bismarckowskich Niemiec, zostały przetworzone
w poczucie krzywdy, a rodząca się złość i
sja zostały wyprojektowane na zewnątrz. Ofiarą
tego stał się porządek wersalski i określone grupy
etniczne: Żydzi, Cyganie, Słowianie. Obiektem
wrogim stał się r ó w n i e ż człowiek upośledzony,
słaby, albo o odmiennych p o g l ą d a c h . Świat stał
się czarno-biały. Efektem tego schizoidalnego
postrzegania był l ę k prześladowczy, k t ó r y stał się
podstawa do kolejnych a k t ó w agresji militarnej
i chęci unicestwienia zagłady wrogich złych ele
m e n t ó w reprezentowanych w dużei mierze przez
Żvda TÓ oowtarzaiacv sie motvw w X X wieku
morvw czystek etnicznych Wvnroiekrowanie
agresji opartej na lekach d o t y c z ą c y c h własnego
nn J s r w L J n n n i L i a i krzvwdv n o w o d o w l
h ' rr ™
n"
n" b k V L i
38

7

7

7

Pozwolę sobie z a r y z y k o w a ć twierdzenie, że
tak właśnie działo się podczas czystek etnicznych
na W o ł y n i u , w Bośni, czy Rwandzie. W tych
konfliktach nie chodziło j u ż o zwycięstwo sym­
boliczne, ale fizyczne: biologiczne unicestwienie
wroga. Charakterystyczne było też postrzeganie
wroga jako moralnie i fizycznie o d r a ż a j ą c e g o ,
a siebie jako dobrego, czy wręcz idealnego (co
o d p o w i a d a ł o b y fantazjom omnipotentnym pozy­
cji schizoidalnej), w y s t ę p u j ą c e w treści wzajem­
nych oskarżeń (niech p r z y k ł a d e m będą t u losy
s t o s u n k ó w p o l s k o - u k r a i ń s k i c h w okresie m i ę d z y -

38

The Pervert's Guide to Ideology, reż. S. Fiennes, Irlan­
dia, Wielka Brytania 2012.

�Jakub Przybyła

108

w o j e n n y m , albo też reakcje serbskich intelektu­
alistów na kolejne konflikty b a ł k a ń s k i e ) .
39

40

M o ż n a by zadać pytanie, dlaczego dochodzi
do psychotyzacji m y ś l e n i a grupowego i ewaku­
acji agresji na zewnątrz, poprzez tworzenie sobie
wyimaginowanego wroga? O d p o w i e d z i ą jest t u
istnienie wspomnianego j u ż p o p ę d u ś m i e r c i .
Jeżeli przyjąć za Freudem i Klein, że jest to wro­
dzona właściwość człowieka, to łatwiej zrozu­
m i e ć powszechność działań agresywnych i fanta­
zji o zagładzie i destrukcji. Wydaje się, że jest to
p o g l ą d zgodny z koncepcjami etologów, pryma.t o l o g ó w i b i o l o g ó w ewolucyjnych . Z a k ł a d a j ą c
dalej, za Freudem, że p o p ę d a m i rządzi logika
ekonomii energetycznej, bo dążą one do rozłado­
wania, trzeba przyjąć, Że r ó w n i e ż p o p ę d śmierci
będzie p o d l e e a ł b i o l ó e i c z n e i i psycholoeicznei
k o n i e c z n o ś c i ujawniania się. N a poziomie psycholoeicznym rzadza t VJT1
o c z y w i ś c i e nieświa¬
dome mechanizmy i procesy. Hanna Segal pisała
Popęd ś m i e r c i podobnie ak popęd życia dażv
do
a jest artykule
n i m , oprócz śmierci, wła­
śniezaspokojenia,
b ó l " . W innym
zaznacza:
41

-

42

Głównym przejawem popędu śmierci jest atak na
rzeczywistośćten fakt łączy moje rozważania
z ostatnią teorią Freuda wyjaśniającą
konflikt
miedzy popędami
życia i śmierci.
Szczególnie
wyraźnie widać to na przykładzie pozycji depresyj­
nej. Miłość do obiektu, miłość do własnego
życia,
a także życia jako takiego prowadzi do wycofa-

3 9

4 0

41

A. Garlicki, Siedem mitów Drugiej Rzeczypospolitej,
Czytelnik, Warszawa 2013, s. 122-129, 183-189.
Zob. I . Colović, Bałkany - terror kultury, tłum. M . Petryńska, Czarne, Wołowiec 2007.

4

W tej starej opozycji miłości i nienawiści,
Erosa i Tanatosa, zawiera się psychoanaV _ &gt; J • lityczna wizja ludzkiego życia p o p ę d o wego. Kreacja, wzrastanie, rozwój i trwanie jest
ekspresją p o p ę d u seksualnego, libidalnego. Jak
twierdzili Freud i Klein, agresywność, destruk­
cja, zadawanie bólu sobie i i n n y m jest wyrazem
p o p ę d u śmierci. Tak jak miłość i jej różne formy
p r z e j a w i a j ą się w życiu człowieka samoistnie, tak
też podobnie jest z impulsami p o p ę d u ś m i e r c i .
Tak jak pewne zjawiska kulturowe i społeczne
można. uzna.ć za. wyra.z tendencji libidalnych, tak
inne - jako efekt i m p u l s ó w tanatycznych. Popęd
ś m i e r c i musi zatem p r z e j a w i a ć się w a k t y w n o ś c i
ś w i a d o m e j i n i e ś w i a d o m e j człowieka. W t y m ,
co robi i w t y m o czym m y ś l i Tak t e ż m o ż n a
r o z u m i e ć t e n d e n c j ę ludzka do z a g ł ę b i a n i a sie
w różne fantazje i wizje apokaliptyczne Mecha
nizmv oozvcii schizoidalnej t ł u m a c z a oowszech
ność l e k ó w nrzed zagada śmiercią zniszczę
niem Kkróre
sa wvdohvwane
nrzez
niem,
i o r e są
wyuouywane i wzmacniane przez
różne nroresv kulturowe i snołerzne Tam odzie
k nr r i
r n
r U / r ' n rr n 1"
Konstytuuje się grupa, czy będzie to partia poli­
tyczna czy sekta w y z n a ń owa, m o ż l i w e jest zejście
jej w psychotyczny styl tunkcjonowania, Który
doprowadzi j ą do w y o b r a ż e ń mesjanistycznycn,
poslanniczych, nihilistycznych, bądz katastroheznych. Wydaje się zatem, ze powtarzanie się takich
zjawisk
nieuniknione
g l ę d u na
ludzką
n a t u r ę , jest
w którą
wpisany ze
,estw zpopęd
destrukc,!

D . Peterson, R. Wrangham, Demoniczne samce. Małpy
człekokształtne i źródła ludzk ejprzemocy, tłum. M . Aupy
riga, PIW, Warszawa 1999. A. Mościskier, Spór o naturę
i c m i f*rr\
ludzką. Socjologa czy socjobiologia?, Wydawnictwo Uni­ i ś m i e r c i .
wersytetu Warszawskiego, Warszawa 1998.
t

4 2

nia projekcji. Dzięki temu można zadbać o swój
obiekt, a uznanie własnej zależności
umożliwia
selfprzetrwanie w rzeczywistości.
Miłość życia pro­
wadzi do dbania o przetrwanie obiektu i samego
siebie, co wymaga uznania rzeczywistości.
Zkołei
popęd śmierci znajduje wyraz w pragnieniu znisz­
czenia łub unicestwienia rzeczywistości
życia. Jego
ostatecznym celem jest śmierć ^.

H . Segal, O klinicznej użyteczności pojęcia
popędu
śnuerci, [w:] idem, PsychoanaUza..., op cit., s. 45

H . Segal, Fantazja i rzeczywistość,

BARBARZYŃCA

[w:] ibid., s. 68.

1 (19) P019

�Psychoanalityczne uwagi

Kara i zagrożenie m o ż e p r z y b i e r a ć wedle psy­
choanalizy różne formy M o ż e chodzić tu o karę za
impulsy edypalne, neurotyczne. W ó w c z a s zagłada
przybiera postać przemijającego zalewu treści nie­
ś w i a d o m y c h , gdzie b e z w z g l ę d n e i surowe nad-ja
(superego) znęca się nad ja (ego) i represjonuje
seksualne pragnienia. To wizja, k t ó r ą wedle Slavoja Ż i ż k a przedstawia film Hitchcocka Ptaki.
T y t u ł o w e ptaki są s y m b o l i c z n ą karą za seksualne
fantazje d w ó j k i b o h a t e r ó w : kobiety i mężczyzny.
Nad-ja jest tu reprezentowane przez m a t k ę boha­
tera m ę s k i e g o . Inaczej m o ż e w y g l ą d a ć jednak
wizja ś w i a t a o g a r n i ę t e g o p s y c h o t y c z n ą l o g i k ą
l e k ó w prześladowczych i wszechobecnego zagrożenią. To wizje zagłady, gdzie resztki życia bronią
się przed zalewem
c a ł k o w i c i e złych
o b i e k t ó w . N i e ma nic bardziej u o s a b i a j ą c e g o
popęd śmierci niż postać żywego rupa w kulturze
popularnej.
44

groźnych,

109

Jednak najbardziej przerażającą wizją, wizją
sięgającą najdalej w historię życia k a ż d e g o czło­
wieka, jest perspektywa katastrofy totalnej, po
której nie ma j u ż życia. To wizja postnuklearnego
ś w i a t a multiplikowana w w y o b r a ż e n i a c h o zde­
rzeniu się Z i e m i - residuum życia - ze śmier­
c i o n o ś n y m , martwym asteroidem. Te w y o b r a ż e ­
nia k o n f r o n t u j ą człowieka z n a j w c z e ś n i e j s z y m i
n i e m o w l ę c y m i l ę k a m i przed p o k a w a ł k o w a n i e m
i anihilacją. W i d a ć zatem, że psychologicznych,
psychodynamicznych p rzyczy n w y o b r a ż e ń o kata­
strofie i zagładzie może b y ć kilka. O d w o ł u j ą się
one do różnych faz rozwoju człowieka i związa­
nych z n i m i konfiguracji zjawisk m e c h a n i z m ó w
i procesów psychicznych. W s p ó l n y m mianowni¬
kiem tych zjawisk może być zapewne fakt zaprze¬
czenia życiu i miłości czyli przewaga sił p o p ę d u
ś m i e r c i Popęd ś m i e r c i k t ó r y jest psychologiczną
reprezentacja biologicznej skłonności do agresii
wvdaie sie o d p o w i a d a ć za wszelkie wariacie S P O '
łeczne i kulturowe w y o b r a ż e ń o zagładzie i k o ń c u
SWicltcl

44

ThePenerń
Guide to Cinema, reż. S. Fiennes, Austria,
Wielka Brytania, Holandia 2006; S. Żiżek, Lacrimae
rerum. Kieślowski, Hitchcock, Tarkowski, Lynch, tłum.
G. Jankowicz, J. Kutyła, K. Mikurda, P. Mościcki,
Korporacja halart, Kraków 2007, s. 156-157.

Psychoanalytical remarks on the end ofthe world
The author ofthe article inyestigates millenaristic and apocalyptic elements in psychoanalytic theory and
practice on the example of works by S. Freud, M . Klein and H . Segal. The author underlines the problem
of unconsciousness' and it connections with the anthropological idea o f myth'. The author applies the
psychoanalytic theories to selected phenomena and texts from popular culture, especially to literaturę
and movies. Those, being repositories o f popular images and concepts, provide the data for analysis o f
projections o f collectiyely shared desires and amdeties.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

���</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8083" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8062">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd95b094af264b54bc5eab62624ad8ec.pdf</src>
        <authentication>0172059b9164b094075a2e8a6c10da5e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96573">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5697</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96575">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96577">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96579">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96581">
                <text>Nowy epos? krytyka kultury europejskiej w "Django" Quentina Tarantino/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96583">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19), s.83-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96584">
                <text>Łoziński, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96585">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96586">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96587">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96588">
                <text>Nowy

Krytyka kultury europejskiej
i proces emancypacji bohatera
w Django Quentina Tarantino

FOT. MICHAŁ KOPE&gt;

�Łukasz

Łoziński

Ur. w 1989 roku. Antropolog
i literaturoznawca, absolwent
Uniwersytetu Jagiellońskiego,
redaktor czasopism-„Polisemii"
i „Bez Porównania", stały
współpracownik portalu
„Popmoderna". W latach 2012-2014
uczestniczył w badaniach terenowych
dotyczących pamięci o Józefie
Kurasiu „Ogniu" i jego oddziale
partyzanckim. Pracował dla Muzeum
Etnograficznego im. Seweryna Udzieli
w Krakowie. Interesuje się przede
wszystkim antropologią literatury
i historyczną.

Wstęp
Najnowszy film Quentina Tarantino, podej­
m u j ą c y temat niewolnictwa i przemocy na tle
rasowym, osiągnął n i e z w y k ł y - nawet jak na
możliwości reżysera Pulp Fiction - rozgłos. Liczba
b i l e t ó w sprzedanych w a m e r y k a ń s k i c h i zagra­
nicznych kinach przewyższyła sukces
Bękartów
wojny (2009), przynosząc 425 m i l i a r d ó w d o l a r ó w
przychodu . W a ż n i e j s z a od statystyki jest jednak
m n o g o ś ć a r t y k u ł ó w prasowych - aby z r o z u m i e ć
towarzyszące Django emocje, warto prześledzić
ważniejsze głosy w dyskusji na jego temat.
1

Znaczna część k r y t y k i uznaje ten obraz za
zabawny i inteligentny, ale w ostatecznym roz­
rachunku j a ł o w y pastisz rozmaitych g a t u n k ó w
kina. David Denby pisze wprawdzie o „fontan­
nach o d k u p i e ń c z o w y t r y s k u j ą c e j k r w i " , jednak
Django wzbudza w n i m raczej zniesmaczenie n i ż

1

Zob. "Inglorious Basterds" Vs. "Django Unchained",
http://wW.boxofficemojo.com/showdowns/chart/?!d=tarantinovs.htm, 6.05.2013.

�Łukasz

84

katharsis . Polscy krytycy nie o c e n i a j ą wysoko
obrazu A m e r y k i zbudowanego z klisz kulturo­
wych, ani przesadzonej, nieskłaniającej do empa­
t i i przemocy . Oczekiwania wobec kina - aby
reprezentowało realia, w y r a ż a j ą c egzystencjalne
prawdy - łatwo o d c z y t a ć z wypowiedzi Jakuba
Sochy:
1

3

Django nie otwiera oczu ani na
amerykańskie
niewolnictwo, ani na to, czym wżyciu
człowieka
jest zemsta. Nie ma tu uciskanych mas, to raczej
film o silnych jednostkach, nie ma w nim zemsty,
co najwyżej napędzana przez miłość akcja ra­
tunkowa. Nawet tych kilka punktów zapalnych,
które rozsadzają narracje - tych kilka scen, kiedy
przemoc wchodzi w oko jak drzazga, wymyka sie
konwencji: ciało rozszarpywane przez rozszalałe
psy i poddawane chłoście - zostaje szybko spacyfikowane przez reżyserskie fajerwerk?.

Łoziński

sji reprezentuje Spike Lee - reżyser Malcolma
X - k t ó r y na Tweeterze o p u b l i k o w a ł n a s t ę p u ­
jącą w y p o w i e d ź : „ A m e r y k a ń s k i e niewolnictwo
nie było spaghetti westernem w stylu Sergio
Leone. To był Holokaust. M o i przodkowie to
niewolnicy. Porwani z A f r y k i . I będę ich czcić" .
R o z w i j a j ą c tę o p i n i ę , należałoby stwierdzić, że
Tarantino traktuje problem r ó w n o u p r a w n i e n i a
A f r o a m e r y k a n ó w instrumentalnie, w istocie nie­
jednokrotnie ich p o n i ż a , c h o ć b y na płaszczyźnie
j ę z y k o w e j , każąc swoim bohaterom - jako autor
scenariusza - ponad sto razy p o w t a r z a ć słowo
nigger, obecnie niemal
oficjal­
nej angielszczyzny Niemniej w dniu premiery
(25 erudnia 2012 r ) liczba czarnych w i d z ó w "
(Pamela M c C l i n t o c k stosuje 'takie właśnie okre­
ś l e n i e ) w y n i o s ł a 42 nroc n ó ź n i e i ich u d z i a ł
u t r z y m y w a ł sie na ooziomie z b l i ż o n y m do iednei
trzeciej chociaż stanowią tylko 12 proc populacj
S t a n ó w Zjednoczonych
6

7

8

I n n i komentatorzy t r a k t u j ą rzecz zgodnie
z tradycyjnymi wzorcami odbioru, bagatelizu­
jąc elementy w y k r a c z a j ą c e poza konwencje naj­
bardziej typowe dla głównego nurtu, zwłaszcza
wymiar intertekstualny - w rezultacie obraz
przekazywany czytelnikowi pozostaje n i e p e ł n y .
O s o b n ą g r u p ę z a b i e r a j ą c y c h głos w dysku5

2

3

4

5

D . Denby, „Django Unchained": put-on, revenge and
the aesthetics oftrash, „The New Yorker" 22.01 2013,
http://www.newyorker.com/online/blogs/culture/2013/01/django-unchained-reviewed-t^antinoscrap-masterpiece.html, 17.02.2013.
Zob. A. Piotrowska, Bękarty westernu, „Tygodnik Po­
wszechny" 3 2013, s. 43; J. Socha, Django rozkuty,
„Dwutygodnik" 100 2013, http://www.dwutygodnik.
com/artykul/4274-django-rozkuty.html, 28.03.2013.

Zarzuty s f o r m u ł o w a n e przez Spike'a Lee naj­
w y r a ź n i e j nie p r z e k o n u j ą przedstawicieli społecz­
ności a f r o a m e r y k a ń s k i e j , do której on sam należy.
Dlaczego? B y ć może Django wychodzi naprzeciw
n i e s p e ł n i o n y m nigdy dotąd oczekiwaniom - nie
tylko zapewnia widzom p i e r w s z o r z ę d n ą d a w k ę
rozrywki, ale t e ż w nowy s p o s ó b podejmuje

6

7

Ibid.
Zob. P. French, "Django Unchained"- review, „The
Obseryer" 20.01.2013 http://www.guardian.co.uk/
film/2013/jan/20/django-unchained-quentin-tarantino-review, 31.03.2013; D . Khoshaba, Django Uncha­
ined: A Film Analysu, http://ww.psychologytoday.
com/blog/get-hardy/201301/djangounchainfd-film-analysis 8 05.2013.

8

"American Slavery Was Not A Sergio Leone Spaghet­
ti Western. It Was A Holocaust. My Ancestors Are
Slaves. Stolen From Africa. I Will Honor Them". B.
Child, „Django Unchained" wins over black audience
despite Spike Lee criticism, „The Guardian" 3.01.2013,
http://www.guardian.couk/film/2013/jan/03/djan:
go-unchained-spike-lee, 17.02.2013.
Zob. P. Bradshaw, "Django Unchained"- review, „The
Guardian" 18.01.2013, http://www.guardian.co.uk/
film/2013/jan/17/django-unchained-rtview, 30.03.
2013; D . Denby, op. cl
Zob. P. McClintock, African Americans Tum Out in
Force for ąuentin
Tarantinos "Django Unchained",
„The Hollywood Reporter" 1.02.2013, http://www.
hollywoodreporter.com/news/quentin-tarantinos-django-unchdned-african-407582, 17.02.2013.

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�Nowy epos

85

d r a ż l i w y temat. Kwestia praw człowieka i oby­
watela z p e w n o ś c i ą n a l e ż y do n a j w a ż n i e j s z y c h
dla szeroko rozumianej k u l t u r y A m e r y k i Pół­
nocnej, skoro stała się p r z y c z y n ą najkrwawszej
wojny, do jakiej doszło na t y m kontynencie.
Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że ani wygrana U n i i nad
Konfederacją, ani zniesienie segregacji rasowej
na mocy a k t ó w prawnych z lat 1964 i 1965 nie
oznaczały z a k o ń c z e n i a dyskryminacji Afroamer y k a n ó w . W I I połowie X X w. problem stosun­
k ó w m i ę d z y l u d n o ś c i ą o korzeniach europej­
skich a potomkami n i e w o l n i k ó w był w Stanach
Zjednoczonych przedmiotem o ż y w i o n e j debaty
o d b y w a j ą c e j się r ó w n o l e g l e z rozwojem s t u d i ó w
postkolonialnych Warto jednak zwrócić u w a g ę
że zmiany w postrzeganiu Afro a m e r y k a n ó w bar'
dzo widoczne w tekstach akademickich, jeszcze
na p o c z ą t k u X X I w z n a j d o w a ł y stosunkowo
ograniczone odzwierciedlenie w sztuce filmowej.
9

10

M ó w i się często o początku lat 60. jako
0 przełomie w kinematografii S t a n ó w Zjednoczo­
nych, kiedy Sidney Poitier zyskał uznanie, grając
b o h a t e r ó w „górujących nad B i a ł y m i i n t e l i g e n c j ą
1 u r o d ą " . Rzeczywiście, w y r ó ż n i a j ą c y się aktor
otrzymał wówczas Oscara za najlepszą rolę pierw­
szoplanową, trzeba jednak zaznaczyć, że kolejnym
Afroamerykaninem uhonorowanym tą n a g r o d ą
był Denzel Washington - w 2001 r. Jak z a u w a ż a
Peter Bradshaw, „ n i e w o l n i c t w o to temat, na
k t ó r y współczesne Hollywood tradycyjnie reaguje
zdenerwowaniem oraz p o w ś c i ą g l i w o ś c i ą bliską
zmowie milczenia - oprócz, rzecz jasna, w y r a ź n i e
11

9

10

11

przedstawionego kontekstu abolicji" . N a t y m
tle Django wydaje się o tyle odważny, że zawiera
liczne sceny bezpośrednio odnoszące się do okru­
c i e ń s t w a wobec osób pochodzenia a f r y k a ń s k i e g o ,
a jedna z nich jest g ł ó w n y m bohaterem.
12

Akcja filmu ma miejsce w p o ł u d n i o w e j części
S t a n ó w Zjednoczonych, na krótko przed w o j n ą
secesyjną. Django (Jamie Foxx) zostaje odku­
piony o d w ę d r u j ą c y c h handlarzy przez łowcę
nagród Kinga Schultza (Christoph Waltz), ponie­
w a ż potrafi rozpoznać trzech ściganych listem goń­
czym nadzorców niewolników. T y t u ł o w y bohater,
powodowany chęcią rewanżu, okazuje się bardzo
pomocny. Schultz proponuje m u dalszą współ¬
pracę i odtąd we d w ó j k ę dostarczają wymiarowi
sprawiedliwości przestępców, częściej martwych
niż żywych. Zdobyte pieniądze Django postanawia
przeznaczyć na wykup żony (Kerry Washington)
a jego towarzysz ma pomóc: w jej odnalezieniu. '
F a b u ł a łączy elementy typowe dla filmów
przygodowych i spaghetti w e s t e r n ó w , m o ż n a
się w i ę c s p o d z i e w a ć o p o w i e ś c i u k s z t a ł t o w a n e j
w oparciu o dobrze znane konwencje, służą­
cej przede wszystkim rozrywce. Tarantino sto­
suje jednak m e t o d ę t w ó r c z ą z b l i ż o n ą do tej,
k t ó r ą Umberto Eco nazwał „ p o d w ó j n y m kodo­
waniem" . Imię róży czy Wahadło Foucaulta nie
13

12

Zob. W. Osiatyński, Korzenie „Korzeni".
Dzieje
Murzynów w Stanach Zjednoczonych, Iskry, Warszawa
1981,s.248.
Zob. M.P. Markowski, Postkolonializm, [w:] A. Bu­
rzyńska, M.P. Markowski (red.), Teorie literatury XX
wieku. Podręcznik, Znak, Kraków 2009, s. 549-565.
R Kletowski, Afroamerykańskie
kino, [w:] T. Lubelski
(red.), Encyklopedia kina, Biały Kruk, Kraków 2003,
s. 15-16.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

"Slavery is a subject on which modern Hollywood
is traditionally nervous, a reticence amounting almost to a conspiracy of silence - except, of course,
in the explicit context of abolition". R Bradshaw, op.
cit. Zob. L. Bunch, What "Diango Unchained" Got
Wrong, http://blogs.smithsoniimag.com/aroundthemfll/2013/01/dLgo-unchained?reviewed-bylonnie-bunch-a-flawed-presentation/ 18 05 2013; I
Patterson "Djamo Unchatned"- the inglorLs hi tory
ofslavery
the mov es The Guardian'' 12 01 2013
ln

13

t

Zob. U . Eco, Ironia intertekstualna i poziomy lektury,
[w:] idem, O literaturze, tłum. J. Ugniewska, A. Wa­
silewska, Wydawnictwo Literackie MUZA, Warszawa
2003, s. 198-219.

�Łukasz

86

Łoziński

o g r a n i c z a j ą się do kryminalnej lub sensacyjnej

konwencji typowych dla antywesternu - główną

opowieści w efektownej scenerii - czytelnik otrzy­

cechą n u r t u jest polemiczna postawa „wobec tra­

muje obraz fragmentu historii Europy nacecho­

dycji gatunku oraz m i t u Dzikiego Zachodu" .

wany przekonaniami autora, z k t ó r y m i , o ile

Za wzorcowe uznaje s i ę filmy Sama Peckin-

posiada dostateczne kompetencje, m o ż e pole­

paha - Strzały

18

(1962), a zwłaszcza

m i z o w a ć . Django, choć ironiczny i groteskowy,

Dziką

0 w p ł y w i e tak zwanej Trylogii Dolarowej

niezgodny z faktami, przedstawia

interesującą

1966) Sergio Leone . O ile struktura klasycznego

refleksję na temat a m e r y k a ń s k i e j kultury. N i e

westernu czyni jasne rozróżnienie m i ę d z y pozy­

n a l e ż y t e ż l e k c e w a ż y ć sposobu

tywnie o c e n i a n ą c y w i l i z a c j ą

filmu

oddziaływania

bandę

o zmierzchu

zapewne w w i ę k s z y m stopniu n i ż p o w i e ś c i Eco

14

(1968) - choć n a l e ż y też w s p o m n i e ć
(1964¬

19

euroamerykańską,

na w i d z ó w . Celem a r t y k u ł u jest po pierw­

a wszystkim t y m , co p r z y n a l e ż y do kategorii

sze rekonstrukcja ś w i a t a przedstawionego przez

natury, o tyle w wielu obrazach rewizjonistycz­

Tarantino, odczytanie kontekstu, w jakim funk­

nych ta opozycja została zmodyfikowana. Nie

cjonuje wizja reżysera, ofciz jej m o ż l i w y c h znaczeń

tylko za p o m o c ą strategii idealizacji rdzennych

- zgodnie z metodami semiologii i hermeneu-

m i e s z k a ń c ó w przy jednoczesnym

tyki

k o l o n i z a t o r ó w , k t ó r a zastąpiła popularny obraz

15

Wzorzec s t a n o w i ą teksty Rolanda Barthesa

i M a r t i n a Heideggera
rozważań

16

Po drugie przedmiotem

czynionych w oparciu o koenitywi

styczna teorie narracji

iest emancypacja boha

tera i iei notencialne k ó m e k w e n c i e dla widowni
w krajach postkolonialnych

17

piętnowaniu

dzikich p l e m i o n w a l c z ą c y c h z m a j e s t a t y c z n ą
k a w a l e r i ą . Niekiedy istnienie przeciwstawnych
b i e g u n ó w bywa Z3.negow3.ne jak w Dobrym,
1 brzydkim

złym

(1966) - trzej bohaterowie k i e r u j ą

się niemal w y ł ą c z n i e chęcią zysku, ale zastoso­
wane w utworze metody podawcze nie s u g e r u j ą
widzowi, że powinien ich p o t ę p i a ć . Tarantino nie

Antyamerykanizm

stworzył postaci radykalnie amoralnych, raczej

Obraz p o ł u d n i o w e j części S t a n ó w Zjedno­
czonych wykreowany w Django

n a w i ą z u j e do

dwuznaczne. N a l e ż y też p o d k r e ś l i ć , że najbar­
dziej ewidentnym przedmiotem krytyki nie jest
w Django cywilizacja jako całość - inaczej n i ż

14

15

16

17

Zob. U . Eco, Dopiski na marginesie „Imienia
róży",
[w:] idem, Imię róży, tłum. A. Szymanowski, PIW,
Warszawa 1987, s. 593-623.

w Wielkim

Zob. R. Barthes, Mitologie, tłum. A. Dziadek, Aletheia, Warszawa 2008; P. Ricoeur, O interpretacji, tłum.
J. Margański, [w:] A. Burzyńska, M.R Markowski
(red.), Teorie literatury XX wieku. Antologia, Znak,
Kraków 2007, s. 193-212.

kich posiadaczy ziemskich . Jak z a u w a ż a Ira

Zob. R. Barthes, Retoryka obrazu, tłum. Z. Kru­
szyński, „Pamiętnik Literacki" 3 1985, s. 289-302;
M . Heidegger, Objaśnienia do poezji Hólderłma, tłum.
S. Lisiecki KR, Warszawa 2004, s 9-199.
Zob. M . Rembowska-Płuciennik, Poetyka intersubiektywności. Kognitywistyczna teoria narracji a proza XX
wieku, Wydawnictwo U M K , Toruń 2012; M . Smith,
Zaangażowanie
widza w postać, tłum. J. Mach, [w:]
J. Ostaszewski (red.), Kognitywna teoria filmu. Anto­
logia przekładów, Wydawnictwo Baran i Suszczyński,
Kraków 1999, s. 210-247.

cytYi

małym

z wilkami

człowieku

(1970) czy

Tańczą-

(1990) - ale w pierwszym rzędzie

system kulturowy stworzony przez g r u p ę wiel­
20

Berlin w ł a ś n i e oni mieli d e c y d u j ą c y w p ł y w na
obyczaje oraz prawo odnoszące się do l u d n o ś c i

18

19

20

Ł. Plesnar, Western, [w:] T. Lubelski, op. cit., s. 1006¬
1007.
Dobry, zły i brzydki, reż. S. Leone, Włochy 1966;
Dzika banda, reż. S. Peckinpah, USA 1962;: Strzały
o zmierzchu, reż. S. Peckinpah, USA 1962; Za garść
dolarów, reż. S. Leone, Hiszpania, RFN, Włochy
1964; Za kilka dolarów więcej, reż. S. Leone, Hiszpa­
nia, RFN, Włochy 1965.
Tańczący z wilkami, reż. K. Costner, USA 1990; Wiel­
ki mały człowiek, reż. A. Penn, USA 1970.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

pochodzenia
Nie oznacza
pozostałych
wzbudzający

87

afrykańskiego - wolnej i z a l e ż n e j .
to jednak, że Tarantino portretuje
m i e s z k a ń c ó w P o ł u d n i a w sposób
sympatię.

wany przez swoich n i e w o l n i k ó w W i e l k i m Tatusiem. W ten sposób autor scenariusza podkre­
śla paternalistyczny charakter kultury P o ł u d n i a ,

Przedstawiciele niższych warstw społecznych
kreowani w Django to przede wszystkim nadzorcy
n i e w o l n i k ó w - gra aktorska, charakteryzacja
i zdjęcia n a w i ą z u j ą do typowych dla popularnego
kina metod pokazywania b o h a t e r ó w negatyw­
nych, co w zestawieniu z ich t c h ó r z o s t w e m two­
rzy efekt komizmu. Wydaje się jednak, że duże
zbliżenia na fotografowane z dołu, o ś w i e t l o n e
ogniem twarze spoconych, ś m i e j ą c y c h się braci
Brittle w y w o ł u j ą u w i d z ó w z u p e ł n i e p o w a ż n y
dyskomfort. W ten sposób p o t ę g u j e się zjawisko
n3.zy~w3.ne przez Murraya Smitha pozytywnym
nastawieniem odbiorcy do wybranych postaci
filmowych - w t y m wypadku są n i m i wzbudzajacy współczucie niewolnicy . Z kolei wizerunek
b o h a t e r ó w neutralnych, takich jak m i e s z k a ń c y
prowincjonalnego miasteczka nie różni sie od
negatywnych w soosób zasadniczy M o ż n a t u
m ó w i ć o stooniowaniu tych samych iakości pierwsi sa o d drugich staranniej ubrani ale
niekoniecznie srhlndni natomiaJ fakt że nie

Posiadacze niewolników,
podobnie jak tradycyjne
elity dawnego świata, od dawna ubierali swoją do­
minacje w określenia związane z rodziną, przybie­
rając pozy dobrotliwych patriarchów,
aby uzasad­
nić swą władzę i podtrzymać
żądania absolutnego
posłuszeństwa.
(...) W połowie XIX stulecia, gdy
starali się odeprzeć ataki abolicjonistów,
ów pater­
nalistyczny styljeszcze zyskał na znaczeniu .

21

22

zneraia sie nad niewolnikami nie rzvni z nich
abolicjoniltów.
N a l e ż y bowiem p o d k r e ś l i ć , że mieszczanie
p o z o s t a j ą p o d p o r z ą d k o w a n i ł a d o w i stanowio­
nemu przez latyfundystów, którzy, jak twierdzi
Berlin, rzeczywiście pełnili w społeczności lokal­
nej funkcję l i d e r ó w . Taką osobą jest Spencer
Bennett ( D o n Johnson), elegancki m ę ż c z y z n a
w b i a ł y m surducie i waniliowej kamizelce, nazy­
23

21

22

23

Zob. I . Berlin, Pokolenia w niewoli. Historia niewólmctwa w Ameryce Północnej, tłum. D . Cieśla, PIW,
Zob. M . Rembowska-Pluciennik, op. cit., s. 99-102;
M . Smith, op. cit., s. 219-222.
Zob. I . Berlin, op. cit., s. 186.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

0 której Berlin pisał w sposób n a s t ę p u j ą c y :

24

Plantator p o c z ą t k o w o odnosi się wrogo do
p r z y b y w a j ą c y c h na jego p o s i a d ł o ś ć Schultza
1 Django - zmienia nastawienie, słysząc o m o ż ­
l i w o ś c i zarobku. Tarantino, c z y n i ą c bohatera
s k ł o n n y m do rezygnacji z ostro f o r m u ł o w a ­
nych p r z e k o n a ń , uwydatnia odległość postawy
plantatora od ethosu rycerskiego, k t ó r y stanowi
p u n k t odniesienia dla wielu r a s i s t ó w amery­
k a ń s k i c h . D z i ę k i temu zabiegowi scenarzysta
i reżyser usprawiedliwia zastosowanie p o d s t ę p u
przez d w ó c h p r o t a g o n i s t ó w - przyjechali nie
po to, by d o k o n a ć transakcji - chcą zabić braci
Brittle, p r a c u j ą c y c h w posiadłości Bennetta prze¬
stępców. Autor filmu poprzez ukształtowanie dal­
szej części sceny zadbał by poza oportunizmem
plantatora, w y k a z a ć sprzeczność w obrębie jego
ś w i a t o p o g l ą d u . Kiedy Bennett t ł u m a c z y służącej,
żeby t r a k t o w a ł a Django inaczej n i ż wszystkich
25

c z a r n u c h ó w dookoła" ale też nie tak jak gdyby
był biały" k a r k o ł o m n o ś ć konstrukcji na której
oparto ład' społeczny P o ł u d n i a staje śie trudna
do przeoczenia.
'

™
" *'
'
Zob. Confederate White Kmghts, http://confederateI b t d

1 9 2

2 5

l ence-files/groups/knights-of-the-ku-klux-klan,
9 01.2014; M Ossowska Ethos rycerski i jego odmiany, PWN, Warszawa 2000.
ig

�Łukasz

88

Jednak przedstawieni przez Tarantino nad­
zorcy n i e w o l n i k ó w z n a j d u j ą dla swojej suprema­
cji wiele u z a s a d n i e ń - jednym z nich jest chrze­
ścijaństwo. Brodaty i otyły John Brittle, w jednej
ręce t r z y m a j ą c y Biblię, a w drugiej bat, recytuje
fragment Księgi Rodzaju: „wszelkie zaś zwierzę na
ziemi i wszelkie ptactwo podniebne niechaj się was
boi i l ę k a " . Plantacja b a w e ł n y ma f u n k c j o n o w a ć
w oparciu o zalecenia Pisma Ś w i ę t e g o . Rzeczy­
wiście, położona na rozległej, płaskiej przestrzeni,
pełna k w i a t ó w i egzotycznych drzew posiadłość
nosi cechy w y o b r a ż e ń o ziemskim raju
znaczący"
wydaje sie t e ż biały strój latyfundysty fotogra­
fowanego w intensywnym ś w i e t l e Tarantino
k o n t r a s t u j ą c ten obraz ze z b l i ż e n i a m i na twarz
p r z e r a ż o n e j niewolnicy, wydaje s i ę przestrze
gać przed nostalgia za idealizowana przeszłością
P o ł u d n i a Utrwalona c h o ć b y w Przeminęło
z wia
trem (1939) narracje o idyllicznych plantacjach
snrzed woirw seceslinei zastenuie widowiskowa
zemsta Diango strzela w kartę wvieta z Biblii
która Tohn Brittle nosił nrzvnieta do koszuli na
w
y s o k o ś c i serca
z* braci
insze
ściokrotnie
rani drugiego
Trzeci ginie,
n * uchłoszcze
r7 7
sciokrotnie
rani^
c i*e Ir
k aić przez
pole uprawne. Ubraz poplamionej Krwią bawemy
m o ż e byc oceniany jako nadmierne nacechowa­
nie semantyczne sceny. Warto jednak zwrocie
u w a g ę na konflikt m i ę d z y obrazem z b l i ż o n y m do
estetyki postimpresjonistycznej a jego symbolicz­
nym znaczeniem p o d k r e ś l a j ą c y kreowaną przez
larantino wizję plantacji jako miejsca, w k t ó r y m
p i ę k n o przyrody jest rezultatem cierpienia l u d nosci zależnej.
26

27

Łoziński

w scenie przedstawiającej zamaskowanych jeźdź­
ców z pochodniami, k t ó r z y p r ó b u j ą się zemścić
na Schultzu i Django. To o d w o ł a n i e do działal­
ności K u Klux Klanu, organizacji utworzonej
w latach 1866-1867 przez z w o l e n n i k ó w Konfe­
deracji, w celu podtrzymania uprzywilejowanej
pozycji p r o t e s t a n t ó w europejskiego pochodzenia.
Retoryka, k t ó r ą się p o s ł u g i w a l i , podobnie jak
stroje z k r z y ż e m na w y s o k o ś c i piersi n a w i ą z y w a ł y
do tradycji z a k o n ó w rycerskich. Obraz wykreowciny przez Tarantino nie
wiele w s p ó l n e g o
z Narodzinami
narodu (1915), z a w i e r a j ą c y m i
pełne patosu sceny odsieczy K u Klux Klanu dla
zaatakowanej przez byłych n i e w o l n i k ó w rodziny
p l a n t a t o r ó w . Kłótnia o to, czy jeźdźcy w czasie
napadu
Schultza i Django muszą m i e ć
gło
wach niewygodne worki skutkuje kompromita
cia wizerunku g a l o p u j ą c y c h mścicieli Raz Jeszcze
należy zwrócić u w a g ę na d e c y d u j ą c a role latyfun
d v s t v - dowodzącego gruna meżczvzn watniacvch
o celowości wydarzenia, w k t ó r y m uczestniczą.
29

28

Instrumentalne wykorzystywanie religii przez
a m e r y k a ń s k i c h r a s i s t ó w zostało o ś m i e s z o n e

26

2 7

28

Biblia Tysiąclecia,
Rdz 9,2.

Pallotinum, Poznań 2002, wyd. V,

Zob. J . M . Faragher, R.V. Hine, Pogranicza. Historia
amerykańskiego Zachodu, tłum. T. Tesznar, WUJ, Kra­
ków 2011, s. 6.
Przeminęło

z wiatrem, reż. V. Fleming, USA 1939.

Jeżeli autorowi scenariusza m o ż n a z a r z u c i ć
szowinizm w stosunku do jakiejkolwiek grupy
s p o ł e c z n e j , d o t y c z y ł o b y to g ł ó w n i e postawy
wobec l u d n o ś c i o korzeniach europejskich. Nie­
mal wszystkie wykreowane w filmie postaci tego
typu okazują się niezdolne do przejęcia inicjatywy
w konflikcie z Schultzem i Django. W y r a ź n a
jest t e ż d o k o n u j ą c a się w przedstawionej przez
Tarantino Ameryce karykaturyzacja europejskiej
kultury. Najlepszy przykład to posiadłości
Candie (Leonardo DiCaprio), k t ó r y u w a ż a się za
frankofila i żąda, aby go t y t u ł o w a n o monsieur,
choć j ę z y k francuski jest m u całkowicie obcy.
Część miejskiej w i l l i bogacza została przezna­
czona na u r z ą d z o n y w estetyce przepychu d o m
rozrywek dla z a m o ż n y c h mężczyzn. O ile balan
sujacy na granicy kiczu w y s t r ó j - liczne kande
labry empirowe meble ciężkie zasłony złote
ornamenty na purpurowych tapetach - nie byłby

29

Narodziny narodu, rei. D . W Griffith, USA 1915.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

89

w połowie X I X w. nietypowy dla Francji, o tyle
sposoby s p ę d z a n i a czasu w ekskluzywnym lokalu
w y d a j ą się charakterystyczne dla Nowego Ś w i a t a .
Przy barze zamawia się piwo, t e ą u i l ę i egzotyczne
drinki. Dziesiątki urodziwych niewolnic prze­
chadzają się po w i l l i - n i e k t ó r e pełnią funkcję
służących, ubrane w stroje p r z y w o d z ą c e na myśl
bieliznę erotyczną, inne są kobietami do towarzy­
stwa, ich przedmiotowy status nie podlega jednak
kwestii. G ł ó w n ą atrakcją wieczoru jest mandingo
- walka pozbawiona zasad, do której zmuszeni
przez p a n ó w zostali dwaj niewolnicy.
Umieszczona w wiejskim pałacu pana Candie marmurowa kopia słynnej rzeźby z I I I w.
p.n.e. - Zapaśników
- p o d k r e ś l a kontrast m i ę ­
dzy s t a r o ż y t n ą Grecją a d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n ą
A m e r y k ą . Mandingo jest b r u t a l n ą wersją tra­
dycyjnego sportu walki, k t ó r y w okresie klasycz­
nym w i ą z a n o z ideą kalokagatii, r ó w n e j dbałości
o r o z w ó j duchowy, intelektualny i fizyczny .
Starcia n i e w o l n i k ó w przedstawia się w Django
jako b a r b a r z y ń s k i e - nawet czempioni okazują
się niezdolni do stoczenia w i ę c e j n i ż k i l k u walk.
30

31

Nie ma ź r ó d e ł historycznych potwierdza­
j ą c y c h , że z ulubionej rozrywki pana Candie
faktycznie korzystali a m e r y k a ń s c y plantatorzy.
Mandingo to fikcja literacka, zaczerpnięta z popu­
larnej p o w i e ś c i p o d t a k i m w ł a ś n i e t y t u ł e m ,
napisanej przez Kylea Onstotta, który, k r y t y k u ­
jąc o k r u c i e ń s t w o wobec n i e w o l n i k ó w , stworzył
b o h a t e r ó w w a l c z ą c y c h na ś m i e r ć i ż y c i e . Rzecz
nieprawdziwa, ale prawdopodobna, n i e o d l e g ł a

od r z e c z y w i s t o ś c i , bo walki n i e w o l n i k ó w nie
były zjawiskiem rzadkim, po prostu nie m i a ł y
się z zasady k o ń c z y ć ś m i e r c i ą . John D . Foster
na ł a m a c h portalu „ R a c i s m Review" stwierdził,
opierając się na najnowszej historiografii, że przed
w o j n ą secesyjną w p o ł u d n i o w e j części S t a n ó w
Zjednoczonych n o r m ą były zdarzenia znacznie
brutalniejsze od tych, które przedstawia Taran­
t i n o . Dlatego wielu o d b i o r c ó w uwierzyło wizji
reżysera - mandingo m o g ł o b y z powodzeniem
u z u p e ł n i ć ten system k u l t u r o w y .
33

34

35

Narracja o hańbie
W I I połowie X X wieku n o w o ż y t n e niewol­
nictwo umieszczano w ramach opowieści o h a ń ­
bie n a r o d ó w europejskich. W e d ł u g niej historia
Zachodu prowadzi od podboju zamorskich tery­
toriów, poprzez wyzysk rdzennej l u d n o ś c i , aż
do powstania s y s t e m ó w totalitarnych na Starym
Kontynencie. Z a k o ń c z e n i e m tej metanarracji jest
Holokaust, do którego niejednokrotnie p o r ó w nywa.no Maafa - takim terminem, tłumaczo¬
nym ze suahili jako Wielka Katastrofa, posłużyła
się Marimba A n i w odniesieniu do przeszłości
A f r o a m e r y k a n ó w . Tarantino podziela p o g l ą d y
36

3 3

34

32

30

31

32

Zob. / lottami (Wrestlers), http://ww.museoomero.
it/main?p = collezione_sculturagreca_ilottatori&amp;idLang=4, 13.05.2013.
Zob. Ch. Miller, Submission Fighting and the Rules of
Anaent Greek WrestUng, http://judoinfo.com/new/resources/downloads/doc download/157-submissionfighting-and-the-rules-"of-ancient-greek-wrestling,
13 05.2013.
K. Onstott, Mandingo, Fawcett Crest, Richmond 1957.

1 (13) PD13

BARBARZYŃCA

35

3 6

Zob. D . Denby, op. cif, A. Harris, Was there really
"Mandtngo Ftghting", like tn "Django Unchainedi
http://www.slfte.cfm/blogs/browbeat/2012/12/24/
django unchained mandingo fighting were any
slayeLeally.forcedlto.fightitml 22.0^20137
Zob. J.D. Foster, Overboardwith "Rationality": "Djan­
go Unchained" and "Mandingo Fighting", „Racism
Review" 29.03.2013, http://wVw.rfcismreview.com/
blog/2013/03/29/overboard-with-rationality-djangounchained-and-mandingo-fighting/, 13.05.2013.
Zob. M . Evry, "Django" Unexplained: Was Mandingo Fi­
ghting a Real ThL http://www.nextmovie.com/blog/
is-maidingo-fighting-a-real-thing/, 13.05.2013; H.L.
Gates jr., Did Does Really Eat Slaves, Like in "Djan­
go"?, http://www.theroot.com/views did-dogs-reallyeat-slaves-django, 13.05.2013; A. Harris, op. dt.
Zob. M . Ani, Let The Circle Be Unbroken: TheImplications ofAfrican Spirituality in the Diaspora, Nkonimfo
Publications, New York 1988.

�Łukasz

90

antropolożki, czemu dawał wyraz w wywiadach
prasowych i telewizyjnych - wydaje się zatem, że
nie ma zasadniczej różnicy między intencją autora
Django a cytowanym powyżej stanowiskiem Spi­
k e ^ Lee . Eksponowane w filmie techniki pod­
porządkowania ludności odmiennej etnicznie kajdany, więzy, łańcuchy, maski, obroże - tworzą
katalog wzbudzający zdumienie ze względu na
cel, któremu posłużyły intelekt i rozwój kultury
materialnej - o analogicznych reakcjach mówi się
w kontekście Zagłady . Zwraca też
podo­
bieństwo fragmentu przedstawiającego targ ludzi
przeznaczonych do przymusowej pracy gdzie
dokonuje się selekcji w oparciu o warunki fizyczne,
do analogicznych praktyk z obozów koncentra¬
cyjnych. leszcze jedną paralelę można dostrzec
kiedy tytułowy bohater tłumaczy Schultzowi'
że najgroźniejszymi nadzorcami niewolników są
ci którzy rekrutują sie spośród nich samych —
w'ten sam snosób oceniano więźniów nełniacvch
w obozach koncentracvinvch fnnkcie k a n o
Orzvwiśrie nostawienie miedzv dziełami amen/
kańsldrb Afrvkanówi e n r o n e i s L h 7vdówznakn
37

Łoziński

Reżyser, k t ó r y w y r ó w n y w a n i e r a c h u n k ó w uczynił
osią Kill Bill (2003 i 2004), nie zastanawia się
jednak, jak to m o ż l i w e , że człowiek jest zdolny
u c z y n i ć o k r u c i e ń s t w o wobec grupy odmiennej
etnicznie u s a n k c j o n o w a n ą prawnie normalno­
ścią. Interesuje go raczej, czemu tak wiele ofiar
nie przeciwstawiło się tak niewielu oprawcom.

Pan Candie podczas przyjęcia pokazuje Django
i Schultzowi czaszkę starego Bena, niewolnika,
k t ó r y przez p i ę ć d z i e s i ą t lat codziennie g o l i ł
swojego właściciela brzytwą. Gospodarz zadaje
g o ś c i o m pytanie, dlaczego obdarzony zaufaniem
sługa, co dzień o b s e r w u j ą c y krzywdy, jakie spo­
t y k a ł y innych A f r o a m e r y k a n ó w , nie poderżnął
p r z e ś l a d o w c y g a r d ł a . O d p o w i e d ź przedstawia
frenologia - pseudonauka, k t ó r a jeszcze w X I X
wieku bywała UZn3.W3.flcl Z3. p o d s t a w ę do klasy­
fikacji l u d n o ś c i odmiennej jako z w i e r z ą t . Po
o d p i ł o w a n i u tylnej części czaszki gdzie w e d ł u g
pana Candie z n a j d u j ą się partie m ó z g u związane
z uległością, m o ż n a rzekomo z a u w a ż y ć na kości
t rzv r o w k i ! jak twierdzi gospodarz, podobne
wyszczerbienia
u l u d n o ś c i o korzeniach europei
równości pyto Dy nieuprawnione, tarantino tego
skich znaiduia sie w pobliżu płatu czołowego co
me czyni, sugeruje raczej, ze dwudziestowieczny
warunkuje
iei w y j ą t k o w a k r e a t y w n o ś ć Stawiana
kryzys kuitury Zachodu ma swoją prehistorię.
przez pana Cand ie teze u s a n k c j o n o w a ł iuż ustroi
snołecznv teraz n a l e ż v w v k a z a ć biologiczna róż
Zob. B. Nsenduluka, ąuentin
Tarantino "Django"
nire miedzv „ n r z v w i l e i o w a n v m i a niewolnikami
Inteniew: Director Gets Upset Over "Violence", „The
Christian Post" 11.01.2013, http://www.chns ianpost.com/news/quentin-tarantinodjango-interviewm
naLralną
°Zna bp°
director-gets-upset-over-violence-link-video-88107/,
13.05.2013; Tarantino on "Django", Violence and Catharsis http'//wwwnprorg/2012/12/28/168193823/
Plantator wydaje się w i e r z y ć w nieunikniony
tarantino
on-django-fiolence-and-catharsis,
t r y u m f cywilizacji Starego Ś w i a t a . J e d n a k ż e jedy­
13 05 2013- Tarantino vewleicht US-Sklaverei mit Ho­
locaust Die Wek" 9 01 2013 http-//wwwwelt de/ nym prawdziwym Europejczykiem w t y m filmie
kuZr/Hno/articlen
jest Schultz, nieprzeciętnie inteligentny Niemiec,
38

40

39

3 7

3 8

3 9

Zob. T.W Adorno, M . Horkheimer, Dialektyka oświe­
cenia. Fragmenty filozoficzne, tłum. M . Łukaszewicz,
IFiS PAN Warszawa 1994, s. 189-230; Z. Bauman,
Nowoczesności
Zagląda, tłum. T. Kunz, Wydawnictwo
Literackie, Kraków 2009, s. 34-58.
Zob. G. Knopp, Holocaust, tłum. B. Ostrowska, Świat
Książki, Warszawa 2011, s. 172.

4 0

Zob. J.-J. Courtine, C. Haroche, Historia twarzy.
Wyrażanie i ukrywanie emocji od XVI do początku
XIX wieku, tłum T. Swoboda, słowo/obraz terytoria,
Gdańsk 2007, s. 77; W. Osiatyński, Korzenie
„Korzeni", op.it., s. 188-197; A. Wieczorkiewicz,
Monstruarium, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2009!
. 184-194.
s

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

91

którego sposób w y s ł a w i a n i a się zawstydza inter­
l o k u t o r ó w , na ogół m ó w i ą c y c h bardzo u b o g ą
angielszczyzną . To skomplikowana postać. Jej
przebiegłość, brawura i cynizm n a w i ą z u j ą do cha­
rakterystycznych dla spaghetti westernu łowców
głów, takich jak Bezimienny (Clint Eastwood)
z Trylogii Dolarowej. Konwencjonalne cechy
zostały jednak w kreacji Waltza skontrastowane
z elementami stereotypu niemieckiego miesz­
czanina, k t ó r y dba o schludny w y g l ą d , zacho­
wuje wszelkie formy grzecznościowe, przestrzega
przepisów pra.wa. Jeden z k r y t y k ó w z a u w a ż a , że
Schultz został przedstawiony w sposób niewiary­
g o d n y - w rzeczy samej niełatwo dociec, w jakim
celu ś w i e t n i e w y k s z t a ł c o n y dentysta w y j e c h a ł do
S t a n ó w Zjednoczonych, ani t y m bardziej czemu
został łowcą g ł ó w
41

nia, n a z w a ł a dziewczynę B r o o m h i l d ą . Opowia­
dając jeden z w a r i a n t ó w m i t u o córce Odyna, za
nieposłuszeństwo umieszczonej na szczycie góry,
z p i e r ś c i e n i e m ognia w o k ó ł i smokiem u pod­
nóża, zaczyna postrzegać swojego towarzysza jako
Zygfryda. Ta właśnie m y ś l prowadzi do emocjo­
nalnego z a a n g a ż o w a n i a się w próbę uwolnienia
B r o o m h i l d y . Postawa Schultza nie ma w sobie
wiele z paternalizmu, świadczy raczej o innej cesze
- dwuznacznie w a r t o ś c i o w a n y m przez pisarzy
okresu burzy i na.poru egotyzmie . M o ż n a przy¬
puszczać, że zaplanowana przez niego wyprawa
na. p l a n t a c j ę p a.na. Candie ma. b y ć r e k o m p e n s a t ą
za nieznane widzowi rozczarowania i zaspokaja¬
j ą c y m a m b i c j ę wyzwaniem. K t ó r e m u łowca głów
nie potrafi sprostać.
44

45

46

42

Pomocny może się okazać kontekst roman­
tyzmu europejskiego - Tarantino n a w i ą z u j e do
tej tradycji w sposób znacznie w y r a ź n i e j s z y n i ż
autorzy wielu innych westernów, bo poprzez czy­
nione wprost o d w o ł a n i a do Richarda Wagnera,
Aleksandra Dumasa, Ludwiga van Beethovena.
Warto zwrócić u w a g ę , że Schultz powiela ele­
menty konwencji u k s z t a ł t o w a n e j m i ę d z y i n n y m i
przez George'a Byrona, k t ó r y s p o p u l a r y z o w a ł
wzorzec tajemniczego buntownika, „ j e d n o s t k i
o n i e p r z e c i ę t n e j i n d y w i d u a l n o ś c i , ale za.ra.zem
nieszczęśliwej, skłóconej z otoczeniem i samot­
nie w a l c z ą c e j o prawda, dla i n n y c h " . Bohater
posiada też cechy werteryczne jak postrzeganie
rzeczywistości przez pryzmat m a r z e ń i poezji"
- w i d a ć to n a j w y r a ź n i e j gdy dowiaduje sie że
właścicielka ż o n y Django Niemka z pochodze43

Emancypacja
M o ż e z d u m i e w a ć , że Schultz, k t ó r y wcześniej
uczył Django wcielania się w role - czyli w t y m
wypadku oszustwa - i p r z e k o n y w a ł , że reguły
moralne należy niekiedy zawieszać dla osiągnięcia
w y ż s z y c h celów, nie akceptuje niepełnego zwycię­
stwa. Zachowanie łowcy n a g r ó d przypomina roz­
terkę Oskara Schindlera p r z e d s t a w i o n ą w filmie
Stevena Spielberga . Niemiecki fabrykant, po
przewiezieniu swoich p r a c o w n i k ó w z Polski do
Czechosłowacji, zastanawia się, i l u w i ę c e j Ż y d ó w
m ó g ł b y u r a t o w a ć , gdyby nie t r w o n i ł fortuny na
rozrywki. Schultzowi z kolei nie daje spokoju
mysi o za.?ryzionym przez psy zawodniku TH Cl Tl"
dingo, n o s z ą c y m i m i ę D ' A r t a g n a n , k t ó r y próbo¬
w a ł uciec z plantacji p a.na. Candie. Kiedy w pałacu
latyfundysty krzyczy do harfiarki- Czy m o g ł a b y
pani przestać grać Beethovena?r,"symbolicznie
47

4 4

41

D . Denby, op. cit.; R French, op. cit.
Zob. ibid.

4 5

4 2

T. Kostkiewiczowa, Bajronizm, [w:] J. Sławiński
(red.), Słownik terminów
literackich, Ossolineum,
Wrocław 2008, s. 54.

46

4 3

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

47

Eadem, Werteryzm, [w:] J. Sławiński (red.), op. cit, s.
611.
R French, op. cit.
M. Czarnecka, Historia literatury niemieckiej. Zarys,
Ossolineum, Wrocław 2011, s. 99-103, 103-105.
Lista Schindlera, reż. S. Spielberg, Polska, USA 1993.

�Łukasz

92

Łoziński

oddziela k u l t u r ę europejską, w k t ó r e j jest zako­

został jednak zbudowany przez E u r o p e j c z y k ó w

rzeniony, od jej zdegenerowanych form. Zakrawa

i ich p o t o m k ó w , a ćwierć wieku dzielące czas akcji

na paradoks, że w domu posiadacza n i e w o l n i k ó w

od daty wprowadzenia abolicji w Zjednoczo­

gra się kompozycje artysty jawnie p o p i e r a j ą c e g o

nym Królestwie to wobec historii kolonializmu

demokratyczne ideały Rewolucji Francuskiej .

niewiele. Niewykluczone, że Schultz zdaje sobie

48

sprawę z klęski śródziemnomorskiej

cywiliza­

Stanów

cji. Wykonywane przez Waltza gesty - sprawia­

Zjednoczonych, gdzie gospodarka opiera się w ó w ­

jące w r a ż e n i e niekontrolowanych - oraz skulona

czas na wyzysku l u d n o ś c i o a f r y k a ń s k i m pocho­

postawa tworzą sygnał p r z y g n ę b i e n i a i desperacji.

dzeniu, historia abolicjonizmu w Europie może

P o n i e w a ż Schultz jest c z ł o w i e k i e m wychowa¬

Z perspektywy p o ł u d n i o w e j części

ś w i a d c z y ć o znacznie w y ż s z y m stopniu demokra­

nym na. literaturze romantycznej, określenie jego

tyzacji na Starym Kontynencie n i ż w p a ń s t w i e

stanu t e r m i n e m Weltschmerz

— oznaczającym

uznawanym za w z o r c o w ą r e p u b l i k ę nowoczesno­

poczucie

ści. Rzeczywiście we Francji czy Wielkiej Brytanii

wydaje się bezzasadne . Trudno w inny sposób

trwale zakazano niewolnictwa znacznie w c z e ś n i e j

n i ż w o d w o ł a n i u do bólu istnienia t ł u m a c z y ć ,

n i ż w Stanach Zjednoczonych, ta druga zresztą

dlaczego j u ż po wykupieniu Broomhildy Schultz

o d 1839 r. p r o w a d z i ł a stosunkowo o d w a ż n e

strzela panu Candie w serce, a n a s t ę p n i e czeka na

d z i a ł a n i a na arenie m i ę d z y n a r o d o w e j ,

ś m i e r ć z rak ochrony bogacza niwecząc wielo

mające

ograniczać handel ż y w y m towarem . Nowy Świat
49

bezcelowości życia i zła świata" - nie
50

m i e s i ę c z n y trud s w o i L towarzysza Na^ły zwrot

akdi nozostaie
48

49

Warto wspomnieć zwłaszcza o popularnej anegdo­
cie, według której Ludwig van Beethoven zamierzał
zadedykować Napoleonowi Bonapartemu /// Symfo­
nię B-dur, aby wyrazić uznanie dla zasług pierwszego
konsula. Kiedy jednak ten koronował się na cesarza,
kompozytor miał wydrzeć kartę tytułową rękopisu.
Zob. C.T. George, The Ewka Riddle: Did Napole­
on Remain Beethoven's "Heroi", http://www.napoleon-series.org/ins/scholarship98/c_eroica.html#l,
4.03.2013.
Państwo francuskie po raz pierwszy zakazało niewol­
nictwa w 1794 r., jednak w 1802 r. Napoleon Bo­
naparte anulował to prawo. Powtórnie - już na stale
- abolicję ogłoszono w 1848 r. Z kolei Brytyjczycy
w 1807 r. zakazali handlu niewolnikami. Całkowitą
abolicję ustalił akt prawny z 1833 r., następnie, m.in.
w wyniku nacisków ze strony założonej w 1839 r
org^izacji Bntish and Forln
Anti-Łery
Society podpisywano liczne porozumienia z państwami
Europy i obu Ameryk mające na celu delegalizację
kupna i sprzeda^ludzi Natomiast w S t S Z,ed

hla

ProldaniSSSiT
z£f^XSTT

Lincolna
1862
Zob B Bader
Mant
Work' Th]^an^^a^lhteZtZ
ofMti
Slaver, MovenJZsinthe ItohlZTaluNinetZh

S/ SL^:; ^w
t

t

7

JA *rv
n

uwidacznia Jednak

różnice miedzv zroznaczon™ Furoneiczvkiem
a zdeterminowanvm L t o w a ć żone i ILL

sie

bieAfroamerykanienem.
W

ostatecznym rachunku ś m i e r ć Niemca,

k t ó r y w jakiejś mierze t r a k t o w a ł Django jak syna,
okazuje się w a ż n y m elementem procesu emancy­
pacji byłego niewolnika - jak twierdzi recenzent
„ G u a r d i a n a " , „jego dusza nigdy nie zostanie roz­
kuta, d o p ó k i [samodzielnie] nie uwolni swojej
ukochanej i nie wykona straszliwej zemsty na jej
p r z e ś l a d o w c y " . Najpierw jednak Schultz pozba­
51

wia Django swojej opieki.

international-social-movements/birgitta-bader-zaarabolitionism-in-the-atlantic-world-the-organizationand-interaction-of-anti-slavery-movęmęnts-in-thęęightęęnth-and-ninętęęnth-cęnturies, 4.03.2013.
1

Zob. T. Kostkiewiczowa, Weltschmerz, [w:] J. Sławiń-

( - ) , °P- -&gt; "
^"Htssoulwmnę.rbęunchatnedunttlhęsętshtsWę
s

k

i

red

clt

BSaw^;
r

s

r

n

6 0 8

b

l

6 0 9

e

r e v e n g e

BARBARZYŃCA

o

n h

e

r o p p r e s s o r

-"

1 (19) P019

E

�Nowy epos

93

G ł ó w n y bohater usamodzielnia s i ę stosun­
kowo szybko - w i d a ć to zwłaszcza wtedy, gdy
w dostosowany do o k o l i c z n o ś c i sposób prze­
twarza fortele nauczyciela. N i e chodzi jednak
wyłącznie o ćwiczenie się w przebiegłości - roz­
w ó j Django, stopniowe przejmowanie inicjatywy
przez niego, odbywa się j e d n o c z e ś n i e z n a u k ą
savoir-vivre'u, czytania i liczenia. Tarantino
wykorzystuje tę okazję, by znowu o d n i e ś ć s i ę
do k u l t u r y S t a n ó w Zjednoczonych, dla k t ó ­
rej w a ż n ą i n s t y t u c j ą są przeprowadzane w ś r ó d
dzieci w wieku szkolnym zawody w literowaniu .
G ł ó w n y bohater także bierze udział w konkursie
- dwukrotnie t ł u m a c z y swoim r o z m ó w c o m jak
się pisze jego i m i ę powtarzając: „ D jest nieme"
Zjadliwa ironia reżysera i scenarzysty nie wydaje
się błaha ani n i e w i n n a - należy ja w p i s a ć w nurt
protestów przeciw upokarzaniu A f r o a m e r y k a n ó w
poprzez zhierarchizowany system k s z t a ł c e n i a
u t r w a l a j ą c y stratyfikacje społeczna. Testy I O od
dekad wvkazuia znaczna różnice miedzv nimi

znaczenie podejmowanych działań, aranżuje je
w wyrafinowany sposób, d e m o n s t r u j ą c w y s o k ą
s a m o ś w i a d o m o ś ć . Rosnące u m i e j ę t n o ś c i w i d a ć
bardzo w y r a ź n i e , kiedy, przebrany w j e d w a b n ą
k a m i z e l k ę pana Candie, wychodzi z c i e m n o ś c i ,
aby po długiej tyradzie w y m i e r z y ć sprawiedli­
w o ś ć n i e d o s z ł y m oprawcom. R ó w n i e istotnym
elementem kunsztu teatralnego jest zdolność do
stworzenia spójnej opowieści - to właśnie dzięki
p r z e k o n u j ą c e j narracji udaje s i ę Django zbiec
z transportu do owianej złą sławą kopalni.

52

osobami o europejsKicn
e nroneiskirh Korzemacn,
korzeniach co
ca bvwa
a osouami
uywa
wvkor7vsfvwane iako uzasadnienie rasistowskich

Z

k

I^TJ

7

m r ' n" A b r

7

m *n r

przeKonan .tymczasem równie aoprze m o ż n a
wyniki Dadan rozumieć jakodowocl niepowoazenia szkolnictwa S t a n ó w Zjednoczonych .
Co w a ż n e dla konstruowanej w filmie wizji
człowieka, Tarantino przedstawia rozwój Django
w sposób w y j ą t k o w o szeroki, przekraczając k o n ­
w e n c j ę kina akcji - w p o c z ą t k o w y c h scenach
Afroamerykanin jest niezupełnie ś w i a d o m y wła­
snej siły, m ó w i niewiele, ze słabą dykcją, zaawan­
sowane słownictwo Schultza nie jest dla niego
z r o z u m i a ł e . Z czasem nabiera kompetencji
retora i reżysera, k t ó r y unaocznia symboliczne
55

52

53

54

55

Najważniejszym konkursem jest Scripps National SpelUngBee.

Talent mówcy, n a ś l a d o w c y czy inscenizatora,
podobnie jak u m i e j ę t n o ś ć rozumienia c i ą g ó w
przyczynowo-skutkowych służą n a d r z ę d n e m u
celowi: komunikowaniu sensu w ł a s n y c h c z y n ó w
obserwatorom, czyli zdobyciu władzy. Zabicie
Stephena (Samuel L . Jackson), lokaja pana Can­
die, przestaje b y ć zbrodnią, p o n i e w a ż g ł ó w n y
bohater potrafi s f o r m u ł o w a ć oskarżycielską prze­
m o w ę . Dążenie do legitymizacji c z y n ó w to pod­
stawa p o l i t y k i - w teorii Michela Foucaulta
rywalizację wygrywa ten, kto potrafi z a w ł a d n ą ć
dyskursem . W a ż n y m kontekstem wydaje s i ę
także filozofia Paula Ricoeura, w e d ł u g k t ó r e j
narracja n a l e ż y do najbardziej podstawowych
metod z a r ó w n o rozumienia świata, jak konstru¬
owania własnej t o ż s a m o ś c i . Jeżeli tekst m o ż n a
n a z w a ć projekcja n o we Q o uniwersum różneeo
od tego w k t ó r y m p r z y w y k l i ś m y żyć" to nie
u m i e j ę t n o ś ć stworzenia opowieści oznacza nie
m o ż n o ś ć k s z t a ł t o w a n i a rzeczywistości p o n i e w a ż
czvn zostaie zawsze z a n o ś r e d n i c z o n v ńrzez svm
hole" * W n ó d o b n v snosób na te kwestie zanatrv
wała sie Hannah Arendt niszar żvrie bez L w v
56

57

5

•dz- ł n

56

Zob. W. Osiatyński, op. cit., s. 192.
Zob. A. R. Jensen, Bios in Mental Testing, Free Press,
New York 1980.
Zob. Ph. French, op. cit.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

5 7

58

(

)j

td ł

n

m rł dl ' "

7

M . Foucault, Porządek dyskursu. Wykład inauguracyjny
wygłoszony w College de France 2 grudnia 1970, tłum.
M Kozłowski, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002.
P. Ricoeur, Życie w poszukiwaniu opowieści, tłum. E.
Wolicka, „Logos i Ethos" 2 1993, s 225-236.
Ibid., s. 230, 232.

�Łukasz

94

przestaje b y ć ż y c i e m ludzkim, p o n i e w a ż nie jest
j u ż przeżywane wśród l u d z i " . Zebrawszy wszyst­
kie te w ą t k i , wypada stwierdzić, że Django, dzięki
pomocy Schultza, nie tylko d o k o n a ł zemsty, ale
przede wszystkim s t w o r z y ł w ł a s n ą t o ż s a m o ś ć ,
jako p e ł n o p r a w n e g o uczestnika kultury Zachodu,
by ostatecznie p o t w i e r d z i ć ją w walce.
59

Zakończenie
Film Tarantino, jeśli o d c z y t y w a ć go w ode­
rwaniu od kontekstu współczesnego, jako uniwer­
salną narrację o zniewoleniu i zemście, zapewne
nie wyda się w y j ą t k o w y . N a tle historii kina
zmiana polega na statusie, jaki zdobywa Afroamerykanin w obrębie utworu o charakterze nieod­
l e g ł y m od eposu - schemat fabularny n a w i ą z u j e
przecież do jednej z nordyckich sag. Kontrasto­
wanie f r a g m e n t ó w realistycznych z groteskowymi
nie musi przeszkadzać widzowi w uznaniu Django
za herosa, czyli wzór postaw i obiekt p o ż ą d a n i a .
Strategia łączenia pozornie niezgodnych jakości
estetycznych zwłaszcza wzniosłości z komizmem
należy do tradycji eposu, i g a t u n k ó w pokrewnych
Z b l i ż o n e rozwiązania stosowali zarówno autorzy
powieści fantasy — dość w y m i e n i ć 1 R R Tolkiena
- jak pieśniarze odpowiedzialni za przekazanie
eooce Disma Odysei N a l e ż y iednak o a m i e t a ć że
oodstawowa definicja eoosu obeimuie rozbudo

wane utworv (

) ukazuiace dzieie iLendanwch

lub msiorycziiycii
hktorwznwh bohaterów L e o n e na tło
wvdarzeń n r 7 e ł o m o w v r h dla danei snołerznośri
narodowe,^ T T Z / W * ™ tekst w obrębie
ł h V b rl kr r 7 r J
n
n d hn
7 n a

grępoKrcn struKtur zorganizowany w poaopny
sposób jaj, cnoepy tesn omteiungact,
prowaazr
do interesujących wniosków.
Po pierwsze u t w ó r Tarantino m o ż n a w tym
k o n t e k ś c i e u z n a ć za p r ó b ę ograniczenia rangi
59

60

H . Arendt, Kondycja ludzka, tłum. A. Łagodzka, Aletheia, Warszawa 2000, s. 194-195.
J. Sławiński, Epos, [w:] J. Sławiński (red.), op. cit., s. 138.

Łoziński

wojny secesyjnej jako wydarzenia p r z e ł o m o w e g o ,
na rzecz okresu, k t ó r y bezpośrednio ją poprzedza.
O p o w i e ś ć o herosie, zgodnie z tradycyjnymi kon­
wencjami odbioru, nobilituje bowiem moment
historyczny s t a n o w i ą c y jej tło. Poprzez w y b ó r
czasu akcji zasugerowano widzowi przyjęcie per­
spektywy A f r o a m e r y k a n ó w , nie l u d n o ś c i o korze­
niach europejskich, w c i ą ż pozostającej w centrum
zainteresowania twórców kina. Jak podkreśla Ber­
lin, na przedwojennym p o ł u d n i u S t a n ó w Zjedno­
czonych nie przyznawano stopniowo coraz w i ę k ­
szych s w o b ó d niewolnikom, przeciwnie, okres
prosperity plantacji trzciny cukrowej i b a w e ł n y
w połowie X I X wieku był apogeum wyzysku
może w i ę c , ze w z g l ę d u na t r a u m ę , u c h o d z i ć za.
kluczowy .. Tarantino kładzie nacisk na cierpie­
nie l u d n o ś c i p o d p o r z ą d k o w a n e j nie na drama
tyczne wydarzenia woienne w k t ó r y c h Afroame
rykanie wzięli niewielki udział.
61

N a l e ż y też w z i ą ć pod u w a g ę tradycję kształ­
towania instytucji narodowych za p o m o c ą eposu
poprzez utrwalanie „ w y z n a w a n y c h zbiorowo war­
tości" oraz „ p a m i ę c i o d o n i o s ł y c h postaciach
i zdarzeniach" . A u t o r filmu, n a w i ą z u j ą c do
starożytnego gatunku, manifestuje przekonanie,
że istotnym s k ł a d n i k i e m tożsamości a m e r y k a ń ­
skiej jest w o l n o ś ć , oparta na przyznaniu praw
obywatelskich wszystkim grupom etnicznym,
wielkie narracje nie m o g ą w i ę c zostać zdominowa.ne przez w s p ó l n o t ę k o l o n i z a t o r ó w . Nawet,
jeśli przyczyna, wojny 0r2a.nizuja.cej pa.mieć spo¬
łeczną S t a n ó w Zjednoczonych był stosunek do
niewolnictwa.
62

63

Po trzecie i najważniejsze Tarantino u c z y n i ł
herosem Afroamerykanina. Radykalna zmiana
w stosunku do historii filmu polega na z ł a m a n i u
61

Zob. I . Berlin, op. cit, s. 168-170, 188.

62

J. Sławiński, ibid.

63

Zob. H . Kubiak, Rodowód narodu
amerykańskiego,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1975, s. 27.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

95

konwencji w y w o d z ą c e j się jeszcze z klasycznych
poetyk normatywnych. W e d ł u g zaleceń formu­
ł o w a n y c h m i ę d z y i n n y m i przez Horacego styl
wzniosły zarezerwowany był dla utworów, k t ó ­
rych główni bohaterowie to ludzie „wysoko uro­
dzeni" . O trwałości p r z y w i ą z a n i a do tej zasady,
r ó w n i e ż w Stanach Zjednoczonych I p o ł o w y X I X
wieku, ś w i a d c z y m i ę d z y i n n y m i pisarstwo Jamesa
F. Coopera . Wprawdzie konwencja współcze­
snego westernu nie stawia w y m o g ó w co do klaso­
wej przynależności postaci, w n i o s k u j ą c jednak po
obsadzie najpopularniejszych obrazów gatunku,
w c i ą ż dominuje przeświadczenie, że główną rolę
powinien zagrać Angloamerykanin .
64

65

66

Z n a c z ą c y m w y j ą t k i e m są Płonące
siodła
(1974), głośna parodia filmów o D z i k i m Zacho­
dzie w y r e ż y s e r o w a n a przez Mela Brooksa - Cleavon Little, aktor o a f r y k a ń s k i c h korzeniach,
w y s t ę p u j e w niej jako szeryf . Nieprzystawalność tej postaci do utrwalonego w westernach
wizerunku stróża prawa stanowi o komizmie
wielu scen. Django natomiast powiela klasyczny
wzorzec bohatera - jest przebiegły, stanowczy,
uparty i o d w a ż n y - m o ż n a z n i m p o r ó w n a ć chyba
tylko k r e a c j ę Sidneya Poitiera z filmu Czarny
kowboj (1972) . Zasadnicza różnica uwidacznia
się jednak w z a k o ń c z e n i a c h obu obrazów O ile
Afroamerykanów
Czarnego kowboja w krytycz¬
nym momencie ratują rdzenni m i e s z k a ń c y pre
rii o tvle Django w ostatniej partii filmu polega
wyłącznie na sobie.
67

68

N a l e ż y też zwrócić u w a g ę na a t r a k c y j n o ś ć sek­
sualną herosa, należącą do tradycji eposu, co naj­
mniej od czasu Giłgamesza
- prolog sumeryjskiej

opowieści zawiera p o c h w a ł ę t y t u ł o w e g o bohatera
z informacjami o jego sile, urodzie, a nawet roz­
miarach c z ł o n k a . Podkreśleniu m ę s t w a Django
służą chwyty dobrze znane widzom kina akcji
- monumentalizacja osiągnięta za p o m o c ą ujęć
z dołu, sekwencje strzelaniny w zwolnionym tem­
pie, umieszczanie postaci na tle p ł o m i e n i i dymu.
Istotniejsze są jednak sceny służące reprezenta­
cji d o ś w i a d c z e n i a przemocy. Kiedy s k r ę p o w a n y
sznurami Django, całkowicie nagi, wisi głową
W dół, a praca kamery eksponuje jego muskularne
ciało, bez w ą t p i e n i a dla części o g l ą d a j ą c y c h staje
sie ono przedmiotem p o ż ą d a n i a . Erotyczny pod­
tekst wzmacnia r ó w n i e ż witalistyczne znaczenie
sceny w której Django oblewa sobie twarz w o d ą
a potem galopuje na oklep.
69

W e d ł u g Murraya Smitha znaczna część odbior­
c ó w u t o ż s a m i a s i ę z bohaterem p o s i a d a j ą c y m
atrakcyjne cechy . B y ć może autor scenariusza,
p o d e j m u j ą c dwie zasadnicze decyzje - o zabi­
ciu Schultza i u k s z t a ł t o w a n i u postaci kobiecych
jako niemal całkowicie biernych - stara się uła­
twić widzowi identyfikację z Django. Piotr Mar­
kiewicz, doktor filozofii i psycholog kliniczny,
traktuje e m p a t i ę filmową jako „ p r o g r a m symula­
cyjny p o l e g a j ą c y na funkcjonalnym treningu per¬
spektyw kognitywnych i behawioralnych", k t ó r y
pomaga kształcić skuteczne reakcje w k o n t e k ś c i e
zdarzeń rzeczywistych , jeśli przyjmuje sie takie
założenie, m o ż n a u z n a ć Django za istotną lek­
cję dla społeczności pochodzenia europejskiego
w krajach postkolonialnych W e d ł u g Murraya
Smitha nawet widzowie n i e s k ł o n n i do sympaty¬
zowania z g ł ó w n y m bohaterem
mmoga
e g o PP o d ś w i a d o ­
70

71

6 9

64

A. Okopień-Sławińska, Teoria trzech stylów,
Sławiński (red.), op.cit.,*. 580.

[w:] J.

Zob. R.V. Hine, J.M. Faragher, op. cit., s. 293.

7 0

66

Zob. P. French, op. cit.

71

67

Płonące siodła, reż. M . Brooks, USA 1974.

65

68

Czarny kowboj, rei. S. Poitier, USA 1972.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

„Członek jego, powiadają, mierzy trzy łokcie". Giłgamesz. Epos starożytnego Dwurzecza, tłum. R. Stiller,
PIW, Warszawa 1980, s. 39.
Zob. M . Smith, op. cit., s. 230, 233.
P. Markiewicz, Empatia w kognitywnej teorii filmu,
[w:] H . Kardela, Z Muszyński, M . Rajewski (red.),
Empatia, obrazowanie i kontekst jako kategorie kognitywiftyczne, Lublin 2012, s. 146.

�Łukasz

96

mie d o k o n y w a ć m i m i k r y afektywnej, polegającej
„na prawie « p e r c e p t u a l n y m » rejestrowaniu (...)
u c z u ć drugiej osoby via wyrazy twarzy i gesty" .
72

Film Tarantino rzeczywiście wzbudza takie
reakcje - Peter Bradshaw, brytyjski krytyk, dekla­
ruje, że odczuwa radość, widząc mściwą satysfak­
cję bohatera, „potrafiącego strzelać z bezwzględną
d o k ł a d n o ś c i ą i w e r w ą " . N a t y m tle hipoteza
o terapeutycznym znaczeniu Django dla potom­
k ó w n i e w o l n i k ó w wydaje się zasadna. W i k t o r
Osiatyński - relacjonując badania psychologów
społecznych - stwierdza, że liczne manifestacje
agresji dokonywane przez A f r o a m e r y k a n ó w j u ż po
ogłoszeniu ustaw z 1964 i 1965 r. były „koniecz­
73

7 2

7 3

Łoziński

nym stopniem na drodze do odzyskania równo­
wagi psychicznej i poczucia własnej w a r t o ś c i " .
Film Tarantino również katalizuje negatywne emo­
cje i zaspokaja je, pozwalając odbiorcom uczest­
niczyć w zniszczeniu posiadłości plantatora, co
jednocześnie jest bardziej widowiskowe i mniej
niebezpieczne n i ż miejskie zamieszki z I I połowy
X X wieku. Koniec świata p l a n t a t o r ó w następuje
powoli. Jednak zmiana konwencji, jakiej dokonał
Tarantino w obrębie najbardziej a m e r y k a ń s k i e g o
ze wszystkich g a t u n k ó w kina, może m i e ć znaczący
w p ł y w na społeczeństwo. T y m bardziej, że nawet
krytycy o korzeniach europejskich doznają pluga­
wej przyjemności", śledząc poczynania Django .
74

75

M . Smith, op. cit., s. 235.
"From any distance, on any occasion, Django can
shoot with ruthless accuracy and verve, and afterwards permits himself agrin of pleasure". P. Bradshaw,
op. cit.

74
7 5

W. Osiatyński, op. cit.,s. 249.
D . Denby, op. cit.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Nowy epos

97

A new epic? Criticism of European culture and the process of hero's emancipation in Quentin
TarantWs D&gt;mgo
The main aims o f this article are, firstly, reconstruction o f the world presented by Quentin Tarantino in
Django Unchained (2012) and, secondly, interpretation o f the directors vision, in relation to its context.
The analysis, based on the methods o f semiology and hermeneutics, allows to interpret the film not only
as a protest against the social order, which was in force in the antebellum South, but also as a critiąue o f
European culture, especially Romanticism and Modernism. American slavery is presented in a way that
suggests, in accordance with Marimba Anis observations, similarity to the Holocaust.
Further considerations, made on the basis of cognitive theory of narrative, refer to the emancipation of the
main character. Reflection on the history o f cinema leads to the conclusion that Django is probably the
first mainstream western with an Afro-American protagonist who independently takes revenge on those
responsible for slaves' suffering. Depiction o f the main character and other traits o f the film suggest that
Tarantinos work may be understood as an epic. It means the movie can be seen as an attempt to establish
a new founding story, which is an alternative to The Birth oftheNation (1915). What is more, the Journal
reviews of Django indicate that recipients of European descent tend to adopt the perspective o f the Other,
as they sympathize with Django who inflicts suffering and death to Anglo-Saxon-Americans. Heedless o f
the postmodern conrention o f Tarantinos work, such reactions demonstrate how serious can be social
impact ofthe film.

FOT. MICHAŁ KOPEK

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

�98

BARBARZYŃCA

1 ( 1 9 ) PD13

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8085" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8065">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2ce44bae9aed331230f81a205da242dc.pdf</src>
        <authentication>8983abaabd3ac9924bd2ba5ede6771d7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96595">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5700</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96597">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96599">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96601">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96602">
                <text>"Deszczyk pada, rosa sieda po drobnej leszczynie..." / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96604">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19 s.123-133</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96606">
                <text>Kielak, Olga</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96608">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96610">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96612">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96617">
                <text>Olga

Absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w
Lublinie. W ramach programu MNiSW „Diamentowy Grant" realizuje projekt
Językowo-kulturowy obraz zwierząt domowych w języku potocznym i polskiej
kulturze ludowej, rekonstruując ludowe wyobrażenia zwierząt domowych.

Kielak

„(Deszczyk
stada

pada,

rosa

po drobnej

leszczynie...

11

Erotyczna symbolika leszczynowego krzewu
w ludowych pieśniach miłosnych
Leszczynę nazywano dawniej zielem miłości
i u ż y w a n o jej w „ m i ł o s n y c h stosunkach" - m i a ł a
przyśpieszać „zamęście", z b l i ż e n i e , stałe pozy­
skanie kochanka/kochanki, a także rozerwanie
s t o s u n k ó w . Wedle rosyjskich w i e r z e ń , chłopiec
k ą p a n y w leszczynowym wywarze łatwo pozy­
skiwał w z a j e m n ą miłość dziewczyny . N a obsza­
rze p o ł u d n i o w e j Słowiańszczyzny panna, k t ó r a
chciała z a t r z y m a ć przy sobie chłopca, m u s i a ł a
u r w a ć latorośl leszczyny i trzykrotnie u d e r z y ć n i ą
kawalera po plecach; po wykonaniu tej czynności
mogła być pewna, że upatrzony przez nią chłopiec
nie spojrzy na i n n ą d z i e w c z y n ę .
1

2

Leszczyna, krzew w y d a j ą c y owoce (orzechy
laskowe), jest w polskiej kulturze ludowej sym­
bolem płodności i obfitości, wykorzystywanym
w magii p ł o d n o ś c i o w e j oraz przy w r ó ż b a c h doty­
czących urodzaju. Za jej p o m o c ą wzniecano nie­
gdyś „nowy/żywy ogień", rozpalany tradycyjnymi
sposobami przez tarcie , podczas „żywego roz­
palania", i m i t u j ą c e g o akt m i ł o s n y ; leszczynowe
gałęzie p o j a w i a ł y się n i e g d y ś w wielu praktykach
m a j ą c y c h z a p e w n i ć urodzaj . Z a k w i t a j ą c a bardzo
w c z e ś n i e leszczyna jest w i ą z a n a z p o c z ą t k i e m
nowego cyklu wegetacyjnego .
4

5

6

3

4

1

5

Zob. B. Gustawicz, Podania, przesądy, gadki i nazuy
ludowe w dziedzinie przyrody. Cześć-drugi, .Zbiór W k domości do Antropologii Krajowej" 5 1881, s. 206.
Zob. ibid., s. 246. Echem tych wierzeń ma być śpiewana na Rusi piosenka: „Czy w lubystku ty kupawsia,
szczo ty meni spodobawlia?" Na co chłopiec miał odpowiadać: „Nie w lubystku, ni w liszczyni, spodobawsia ja dziwczyni".
Zob. T. A. Agapkina, Leszczina, [w:] N . I . Tołstoj
(red.), Slavjansktdrevnost . ttnoUnguistileskij slovar\ t.
3, MieżduLrodnyje otnoszemja, Moskwa 2004, s. 112.
t

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

M . Kozioł, J. Szadura, Ogień sobótkowy, [w:] J. Bartmiński, S. Niebrzegowskf (red.), SłJnik
stereotypów
i symboli ludowych t. 1 Kosmos, cz. 1 Niebo, światła
niebieskie, ogteń, kamienie, Wydawnictwo UMCS,
Lublin 1996 s. 289.

Leszczynowe gałęzie, zatykane w pole, nie tylko zabezpieczały plony przed zniszczeniem, ale również zapewniały gospodarzowi obfitość tego plonu, Zob. B.
Gustawicz
eit., s. 245.
6
l
i u pierwszego grzmotu symbolicznie otwierającego ziemię i umożliwiającego
jej ujawnienie pełni mocy życiowej, grzmotu/który
zapoczątkowywał cykl wegetacyjny, gospodarz lesz-

5

W i o s n ą ;

t

u

ż p

o

u s

y s z e n

�Olga Kielak

124

W polskim folklorze leszczyna symbolizuje
d z i e w c z y n ę , na żeńskość krzewu wskazuje nie
tylko skorelowany z nazwą rodzaj gramatyczny,
ale r ó w n i e ż rola, j a k ą leszczynowy krzew odgrywa
w p i e ś n i a c h ludowych.
Leszczyna, kojarzona jednocześnie z p ł o d n o ­
ścią, obfitością i dziewczyną, posiada także sym­
bolikę erotyczną, której nie sposób p o m i n ą ć przy
c a ł o ś c i o w y m opisie krzewu . W artykule przyjrzę
się bliżej roli, j a k ą krzew odgrywa w polskich
ludowych p i e ś n i a c h o miłości. Erotyczną sym­
b o l i k ę leszczyny, o b e c n ą w polskim folklorze,
s k o n f r o n t u j ę z w y b r a n y m i m a t e r i a ł a m i etno­
graficznymi p o c h o d z ą c y m i z innych obszarów
Słowiańszczyzny.
7

coś uchwytnego, choć nie do k o ń c a określonego.
Przy t y m - uniwersalnego" .
9

D o b r o s ł a w a W ę ż o w i c z - Z i ó ł k o w s k a w swojej
książce o ludowej m i ł o ś c i d o k o n a ł a p o d z i a ł u
obecnych w p i e ś n i a c h symboli płci, w y o d r ę b n i a ­
jąc dwa szeregi - symboli m ę ż c z y z n y i m ę s k i c h
g e n i t a l i ó w oraz symboli kobiety i ż e ń s k i c h
genitaliów. D o żeńskich symboli badaczka zali­
czyła m . i n . : rolę, pole, b r u z d ę , z i e m i ę , łąkę,
żłób, p o i d ł o , krosno, dzieżę, k o w a d ł o , piec, far­
tuch, koszyk, zapaskę, garnek, kozę, gniazdko,
k o k o s z k ę , zamek, las, do m ę s k i c h zaś - pług,
radio,
ziarno, siewcę, kosę, grabie, kosiarz&lt;łj cepy, konika, wrzeciono, kowala i młot, kota,
kozła, wilka, jastrzębia, kogucika,
klucz
oraz l e ś n i c z e g o .
10

W polskiej kulturze ludowej erotyczne sensy
z w i ą z a n e z l e s z c z y n ą zakodowane są przede
wszystkim w p i e ś n i a c h . Ludowe erotyki, zdefi­
niowane przez Jerzego B a r t m i ń s k i e g o jako „śpiew
k o c h a n k ó w nie z w i ą z a n y c h jeszcze w ę z ł e m m a ł ­
ż e ń s k i m " , są s z c z e g ó l n y m typem ludowej l i r y k i
u m o ż l i w i a j ą c y m dawnemu m i e s z k a ń c o w i wsi
m ó w i e n i e o miłości. Prosty człowiek, jak pisze
Jerzy B a r t m i ń s k i , „o miłości m ó w i wyzbytym
pychy j ę z y k i e m starej konwencji, zapomnianym
j ę z y k i e m obrazów, paralel, symboli, w k t ó r y m
zielona łąka i szumiący
gaj oznaczają rzeczy naj­
zwyklejsze w świecie, a równocześnie coś w i ę c e j ,
8

W a ż n e miejsce w owym symbolicznym, peł­
nym paralel j ę z y k u ludowej l i r y k i zajmuje lesz­
czynowy krzew, zaś pieśni z „leszczynowej doku­
mentacji" składają się na specyficzny, ludowy
obraz miłości.
11

„Postawię
leszczynie"

W ludowych p i e ś n i a c h m i ł o s n y c h leszczyna
jest ś w i a d k i e m miłości dziewczyny i chłopca,
obserwuje ich zaloty. Pod leszczynowym krze9

czynowym kijem czynił znak krzyża nad każdą kupą
zboża - wówczas można było mieć pewność, że zboże
wymłócone w spichlerzu nie zepsuje się. Zob. M . Toeppen, Wierzenia mazurskie, „Wisła" 4, 1892, s. 777.
7

8

Pełny opis leszczyny znajduje się w mojej pracy ma­
gisterskiej napisanej pod kierunkiem prof. dr hab. S.
NiebrzegowsL-Bartmińskiej, Zob. O. Kielak, Jezykowo-kulturowy obraz krzewów w polszczycie potocz­
nej i ludowej, Zakład Tekstołogii i Gramatyki Współ­
czesnego J ę t k a Polskiego IFP UMCS, Lublin 2013,
praca niepublikowana.
J. Bartmiński, „Jaś koniki poił". Uwagi o stylu erotyku
ludowego, „Teksty" 2 1974, s. 16.

ja konie w zielonej

10

Ibid., s. 12.
Zob. D . Wężowicz-Ziółkowska, Miłość ludowa. Wzory
miłości wieśniaczej w polskiej pieśni ludowej XVIII-XX
w eku, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław
1991, s. 161.
t

11

Wykorzystywane w artykule pieśni stanowią część do­
kumentacji opracowanego przeze mnie hasła leszczy­
na, które w przyszłości ukaże się w lubelskim Słowniku
stereotypów i symboli ludowych (red. J. Bartmiński i S.
Niebrzegowska-Bartmińska), z któ ego metodologii
k o r z y s t l . Hasła opracowane zostały za pomocą defi­
nicji kognitywnej, mają dwudzielną budowę: składają
się z e k s p l i S i (uporządkowanej w bloki tzw fasety)
oraz dokumentacji (uporządkowanej gatunkowo)

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Erotyczna symbolika leszczynowego krzewu

wem kochankowie z pieśni szukali i n t y m n o ś c i ,
w gęstej leszczynie bowiem m o ż n a się było u k r y ć ,
np. przed wzrokiem i n n y c h . K s i ą d z Bernard
Sychta w Słowniku gwar kaszubskich na tle kultury
ludowej z a n o t o w a ł nawet czasownik n a z y w a j ą c y
czynność „krycia się, zwłaszcza w leszczynie" lescec są .
12

125

W t e k ś c i e p i e ś n i z ł a m a n i e leszczynowego
krzewu przez piorun w y r a ż a p o ś r e d n i o akt m i ł o ­
s n y - z ł a m a n i e s y m b o l i z u j ą c e j żeńskość leszczyny
jest obrazowym przedstawieniem z ł a m a n i a dziew­
częcej cnoty. W e d ł u g polskich w i e r z e ń pioruny
nie uderzały w leszczynę, p o n i e w a ż krzew ten
udzielił schronienia Najświętszej Matce ucieka­
jącej przed k r ó l e m Herodem do E g i p t u .
15

W p i e ś n i a c h m i ł o s n y c h pod leszczyną siadają
J a s i e ń k o z Zosią:
Hej w lesie, w lesie pod sosną,
siedział Jasieńko ze Zosią.
Hej, dobrze im tam siedzieć było,
dopóki słońce świeciło.
A jak słoneczko zagasło pójdziem, Zosieńko, za miasto.
Iposzli sobie drożyną,
i usiedli pod
leszczyną .
15

Tutaj też Janek z L u c y n ą spędzali miłe wie­
czory do czasu, aż zza lasu wyszła chmura i piorun
strzelił w leszczynę:
Oj, leszczyno, leszczyno,
pod leszczyną jawory,
Janek ze swą Lucyną
spędzał słodkie wieczory. (...)
Wtem się burza zerwała
piorun strzelił w leszczynę,
za rączkę go schwyciła:
Ratuj, Janku, bo zginę .
14

12

13

14

B. Sychta, Słownik gwar kaszubskich na tle kultury lu­
dowej, t. 2, Ossolineum, Wrocław 1968, s. 360.

Jerzy B a r t m i ń s k i u w a ż a , że aby z r o z u m i e ć
symboliczny j ę z y k pieśni, należy znać poetycki
kod za p o m o c ą którego została zaszyfrowana bez jego z n a j o m o ś c i n a k r e ś l o n e przy pomocy
kodu obrazy pozostaną jedynie prostymi rekwi­
zytami, nie reprezentując niczego innego poza
s o b ą . Ludowa p i e ś ń często p o m a g a ł a sobie
rekwizytem, k t ó r y - w e d ł u g lubelskiego badacza
- zastępuje części ciała k o c h a n k ó w i jest w y k ł a d ­
nikiem o k r e ś l o n y c h treści lirycznych .
16

17

M ę s k i e i żeńskie rekwizyty-symbole, zesta­
wione przez Dobrosławę W ę ż o w i c z - Z i ó ł k o w s k ą ,
są wzajemnie komplementarne p o d w z g l ę d e m
cech i funkcji - narzędzia i przedmioty ostre,
w y d ł u ż o n e , zdatne do uderzenia, z a g ł ę b i a n i a
i przesuwania p o j a w i a j ą się w opozycji do przed­
m i o t ó w z a o k r ą g l o n y c h i płaskich, p o s i a d a j ą c y c h
w g ł ę b i e n i a i otwory; zwierzęta d r a p i e ż n e prze¬
ciwstawiane są swoim ofiarom; wykonawcy czyn¬
ności zaś - obiektom swoich d z i a ł a ń . Dopiero
rozpoznanie z n a k ó w składających się na poetycki
kod pieśni pozwala odczytać obecne w n i m zacho­
wania seksualne. „ R o z p o z n a n i e źródeł pochodze18

15

E Kotula, Hej, leluja, czyli o wygasających starodaw­
nych pieśniach kolędniczych w Rzeszowska, Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1970, s. 351.
Wszystkie cytowane w niniejszym artykule fragmenty
pieśni podaję z zachowaniem oryginalnej pisowni.
J. Bartmiński (red.), Polska pieśń i muzyka ludowa.
Źródła i materiały, t. 4 Lubelskie, cz. LV Pieśni po­
wszechne, Wydawnictwo Muzyczne „Polihymnia",
Lublin 2011, s. 278.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

O ludowych legendach, tłumaczących apotropeiczne
właściwości leszczyny pisałam w artykule: O. Kielak,
Dlaczego w leszczynę pioruny me bJPolskie wierzenia
o leszczynie na tle wierzeń słowiańskich, [w:] M . Gaze,
K. Kubacka (red.), Bogactwo językowe i kulturowe
Europy w oczach Polaków i cudzoziemców,
t. 2, Łódź
(w druku).

16

J. Bartmiński, „Jaś... ", op. cit, s. 22.

1 7

Zob. ibid.,%. 17.

18

Zob. D . Wężowicz-Ziółkowska, op. cit, s. 162.

�Olga Kielak

126

nia tych z n a k ó w i zasad ich organizacji pozwala
natomiast dotrzeć do ich prawzoru, do stojącego
za t y m i zachowaniami i m o d e l u j ą c e g o je systemu
idei" .
W tekstach pieśni przy leszczynie Jaś w y g r y w a ł
Marynie na fujarce:

Zasnęła dziewczyna w lesie pod
leszczyną,
jechali ulani, brzękali szablami i obudzili ją.
Ulani, ulani, dokąd tak jedziecie,
zgubiłam wianeczek, może go wieziecie?
Wieziemy, wieziemy, ale już niecały,
cztery jijołeczki, dwie białe różyczki z niego obleciały ^.

Tam pod borem, pod jaworem, tam przy leszczynie Jaś wygrywał na fujarce swojej Marynie, tra-la-la .

W p i e ś n i zalotnej dziewczynie z b i e r a j ą c e j
w leszczynie orzechy w i l k zabiera wianeczek:

19

20

1

J a s i e ń k o zostawia w zielonej leszczynie konie
i „niesie dobranoc" dziewczynie:

Ji tak niechcący krzaczkiem ruszyła,
śpiącego wilka ze snu zbudziła.
Wilk sie obudził, patrzy, że dama,
Ańdzia ze strachu zemdlała sama.
Ji przyszedł do ni, ściska, całuje
ach, ja cieAńdziu, Ańdziu miłuje.
Przyszła do domu taka zdyszana,
cóż ci, Ańdziu, Ańdziu kochana.
Nie życzyłabym żadnej dziewczynie,
zbierać orzechy w gęstej leszczynie.
Bo w tej leszczynie wilki siadają,
grzecznym dziewczynkum wianki
zdradzają .

Postawię ja konie w zielonej leszczynie,
a sam ja zaniosę dobranoc dziewczynie.
Dobra nocka, dobra, dziewczyno nadobna.
I tobie dzień biały, Jasieńku kochany .
11

W p i e ś n i a c h p r z y w o ł y w a n y c h p o w y ż e j do
typowo m ę s k i c h r e k w i z y t ó w należą: fujarka, mało
wyszukany rekwizyt, k t ó r y n a l e ż a ł o b y zaliczyć
do niskiego stylu ludowego erotyku oraz k o ń ,
s y m b o l i z u j ą c y m ę s k ą p o t e n c j ę nieopuszczającą
p i e ś n i o w e g o kochanka .
22

24

W leszczynie dziewczyna traci n i e w i n n o ś ć
wbrew sobie - kochanek wymusza na niej miłość:

Typowo d z i e w c z ę c y m p i e ś n i o w y m rekwizy­
tem jest wianeczek, symbol p a n i e ń s k i e j cnoty,
dziewictwa (zwłaszcza wianeczek ruciany, folk­
lorystyczny symbol dziewictwa i g ł ó w n y atrybut
panny m ł o d e j ) . W pieśni pod leszczyną dziew­
czyna gubi wianeczek, zgubienie wianeczka jest
metaforą cielesnej miłości k o c h a n k ó w . W jed¬
nym z tekstów p i e ś n i o w y c h śpiąca pod leszczyną
dziewczyna gubi ruciany wianeczek:

19

Ibid., s. 162.

2 0

F. Kotula, op. cit, s. 349.

21

2 2

O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 28 Mazowsze, cz. 5,
Instytut im. Oskara Kolberga, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Wrocław 1964, s. 228.
Zob. J. Bartmiński, „Jaś... ", op. cit, s. 22.

A w lesie, w leszczynie przy drobnej
krzewinie stojipastoreczka,
malaprzepióreczka.
Pastoreczek do nij, ona mu się chroni,
za rączkę ją chwyta: cóż tu robisz:- pyta.
Daj mi pokój, jak cię proszę,
a widzisz, że trzodę pasę.
Poczekaj, dziewczyno, zawrócę ci trzody,
ale mi musisz dać gębuleńki
wprzódf.

23

J. Bartmiński (red.), op. cit, s. 354.

24

J. Bartmiński (red.), „Jaś... ", op. cit, s. 147.

25

O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 40 Mazury Pruskie,
Instytut im. Oskara Kolberga, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Wrocław 1966, s. 323-324.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Erotyczna symbolika leszczynowego krzewu

Obecny w p i e ś n i p o c a ł u n e k ma p r z y n i e ś ć
spełnienie miłości, zwrot „dać g ę b u l e ń k i " m o ż n a
t r a k t o w a ć jako eufemistyczne o k r e ś l e n i e aktu
płciowego .
26

W i n n e j , mniej wyrafinowanej p i e ś n i , za
wyprowadzenie z leszczynowego lasu dziewczyna
płaci c h ł o p a k o w i całusami, k t ó r y c h konsekwen­
cją jest pojawienie się na świecie syna:
Szedłem sobie raz leszczyno i spotkałem sie
z dziewczyno.
Ona mówi: Bądź pan łaskaw, wyprowadź mnie
z tego łaska.
Wyprowadzić
to ja mogę, cóż ja za to dostać mogę.
Mam ja w domu parę groszy, to ja panu je przy­
niosę.
Parę groszy ja nie żądam, za całusem się oglądam.
Ja całusa dać nie mogę, bo straciłabym
urodę.
Gdy ten pierwszy całus dała, to aż w boczku od­
czuwała.
Gdy ten drugi całus dała, do szpitala
Gdy ten trzeci całus dała, to się syna

pojechała.
doczekała .
27

127

sem . D o b r o s ł a w a W ę ż o w i c z - Z i ó ł k o w s k a pisze,
że zwykle większa a k t y w n o ś ć w ludowym ero­
tyku przypisywana jest mężczyźnie - pojawia się
on pod postacią narzędzia lub sprawcy, cechuje
go r u c h l i w o ś ć i d y n a m i c z n o ś ć ; k o b i e t ę zwykle
kojarzy się z p a s y w n o ś c i ą - jest obiektem, ofiarą,
postacią s t a t y c z n ą .
29

30

W zamieszczonych p o w y ż e j tekstach p i e ś n i o ­
wych kochankowie działają - chłopak „ w y g r y w a
na fujarce" dziewczynie, „ p o z o s t a w i a konie"
w leszczynie i „niesie dobranoc" kochance, zmu­
sza ją do p o c a ł u n k ó w , ułani o d d a j ą kobiecie zna­
leziony wianeczek, w i l k go zabiera - a wszystko to
dzieje się w miłosnej przestrzeni, której wyznacz­
nikiem jest gęsta leszczyna.
M o t y w u m i ł o s n y c h uciech w leszczyno­
w y m krzewie m o ż n a szukać r ó w n i e ż w folklo­
rze Słowian wschodnich . W u k r a i ń s k i c h pie­
ś n i a c h pojawia się motyw „orzechowej karczmy"
(„opexoBafl K o p ™ a " ) , w której u r z ę d u j e p i ę k n a
gospodyni. Karczma ta ma b y ć miejscem weso­
ł y m , p e ł n y m hulanek i pozamałżeńskiej m i ł o ś c i .
31

32

W pieśni zalotnej i balladzie pod leszczyną
dziewczynę spotyka „przygoda", „nieszczęście",
dochodzi do niechcianego przez n i ą zbliżenia:
Wlescynie w gęstej krzewinie,
stała się przygoda, przygoda jednej dziewcynie.
A co ci dziewcyno, co ci łezki płyną,
a cy ja to winien, winien, niescęściu twemu?™.
W e d ł u g Jerzego B a r t m i ń s k i e g o miłość opie­
wana w ludowych erotykach nie jest stanem,
bezruchem - przeciwnie, m i ł o ś ć z ludowych
pieśni jest dzianiem się, dynamicznym proce-

Erotyczną s y m b o l i k ę leszczyny niesie ze sobą
znana we w s c h o d n i o s ł o w i a ń s k i m folklorze,
lubiana przez dzieci i młodzież gra, nazywana
ilmep. Polega ona na t y m , że w ś r o d k u o k r ę g u
tworzonego przez dziewczynki/panny siedział
chłopiec/kawaler - t z w i l n r a y p , Kanep lub i l i n a ,
u o s a b i a j ą c y w ę ż a lub i n n ą istotę chtoniczną.
Dziewczynki/panny chodziły dookoła chłopca/
33

2 9

Zob. J. Bartmiński, „Jaś... ", op. cit, s. 13.

3 0

Zob. D . Wężowicz-Ziółkowska, op. cit, s. 161.

31

26

J. Bartmiński, „Jaś... ", op. cit, s. 15.

2 7

J. Bartmiński (red.), op. cit, s. 358.

28

O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 22 Łęczyckie, Insty­
tut im. Oskara Kolberga, Polskie Towarzystwo Ludo¬
znawcze, Wrocław 1964, s. 119.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

3 2

3 3

Zob. P. Kowalski, Leksykon znaki świata. Omen, prze­
sąd, znaczenie, PWN, Warszawa-Wrocław 1998, s.
275.
T A . Agapkina, Leszczina, op. cit., s. 111.
Nie bez powodu Jaszczur uosabiać miał węża, który
w kulturze uważany jest za symbol Mierny, zaś „falliczny kształt węża przyczynił się do zestawiania go

�Olga Kielak

128

kawalera i śpiewały pieśń o Jaszczurze s i e d z ą c y m
w leszczynowym krzewie , g r y z ą c y m orzechy
i s z u k a j ą c y m sobie żony:

W zielonym gaiku kamyk na kamyku,
orzech na leszczynie, wianek na dziewczynie.

34

Podążając tropem tej metafory m o ż n a się prze­
k o n a ć , że prośba pana, skierowana w pieśni do
dziewczyny, nabiera innego sensu:

Cnbau, cnbsu. Riąep,
B opexoeoM

Kycbąe,

OpetueHKU
Bnpu

c a ó e

x o n e m b .

ó e n y t o

pynKy,

3a p y c y t o

KOCKy.

3cl MUTiyK)

3a

Hej! Wedle młyna rośnie leszczyna,
tam orzechy, dla pociechy, zbiera dziewczyna.
Zbiera dokoła, bardzo wesoła, zbiera wszędzie,
wten pan jedzie i na nią wola.
Hej! hej! dziewczyno, piękna malino,
niech z fartuszka do klobuszka orzeszki płynąc.

nauny.

Komopyw
3a

n y i ą a ,

HOOKKy

nepcbąem .

3onoma

35

G d y u c i c h ł y j u ż głosy ś p i e w a j ą c y c h p i e ś ń
dziewcząt, Jaszczur w s t a w a ł ze swojego miejsca,
łapał j e d n ą z nich, o k r y w a ł c h u s t k ą i tańczył
z p a r t n e r k ą dopóty, d o p ó k i dziewczyna wraz
z p o c a ł u n k i e m nie oddała mu „wianeczka" lub
„chusteczki" .

W pieśni zalotnej J a s i e ń k o „scypie orzechy"
z leszczyny i sypie je dziewczynie w kieszonkę:
Jasienekpuka-Marysi suka po tej drobnej lescynie,
orzeski scypie, w kiesonke sypie swej nadobnej c

36

Związek leszczyny z t e m a t y k ą miłosną leży
prawdopodobnie u podłoża rosyjskiego zakazu
r ą b a n i a leszczynowego krzewu - w przeciwnym
razie dziewczyny nie p o k o c h a ł y b y młodzieńców,
a baby - c h ł o p ó w („napHeM fleBKM He 6 y f l y T
nioÓMTb, a 6a6bi M ) O K J I K O B " ) .
3 7

„Orzech

na leszczynie,

Jednym z r y s ó w ludowego erotyku, zgodnie
z założeniami Jerzego B a r t m i ń s k i e g o , jest swo­
isty demokratyzm ludowej pieśni, w której rola
kobiety jest tak samo znacząca, jak rola mężczy­
zny . P i e ś n i o w a kochanka nie zawsze jest bierna,
czasami przejmuje i n i c j a t y w ę . W pieśni niewie­
ściej dziewczyna prosi Jasia, aby ten przyniósł jej
„orzecha", k t ó r e g o nazywa swoją pociechą:
41

wianek na

Jasiu mój jedyny, przynieś mi leszczyny,
przynieś mi orzecha, to moja pociecha .

dziewczynie"

41

W p i e ś n i a c h owoce leszczyny, rosnące na niej
orzechy, w p i s u j ą się w k o n s t r u k c j ę paralelną:
z męskim organem płciowym"; zob. P. Kowalski, op.
at.,s. 581. W wielu kulturach zajmuje także ważne
miejsce w kultach płodności; zob. ibid.
3 4

Choć istnieje wiele wariantów tej gry, miejscem Jasz­
czura zawsze jest leszczynowy krzak, zob. T.A. Agap^,Leszczina,op.cit,s.\\2.

38

39

4 0

S. Dąbrowska, Wieś Żabno i jej miejszkańcy
czenie), „Wisła" 5 1904, s. 332.

(Dokoń­

J. Ligęza, S. M . Stoiński (red.), Pieśni ludowe z polskie­
go Śląska, t. 2, Polska Akademia Umiejętności, Kra­
ków 1938, s. 68.
O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 27 Mazowsze, cz. 4,
Instytut im. Oskara Kolberga, Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze, Wrocław 1964, s. 171-172.

35
P

P

* T A . Agapkina, Leszczina, op. cit., s. 112.
'Ibid.,s. 112.

4 2

S. Udziela, Lud polski w powiecie Ropczyckim w Gali¬
^ _ „zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej" 15 1891, s. 89.
a

2 &gt;

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Erotyczna symbolika leszczynowego krzewu

129

W innych tekstach dziewczyna, k t ó r a zagnie­

ko; Stoi drzewo włochate,

w a ł a ukochanego, zastanawia się, z k i m będzie
„zbierała orzeszki":

a we włochatym

w gładkim - słodko, znajduje się w nas
(THM

gładko,
słodycz

41

Metra, T I O M M Metra, no;ie3aii Ha M C H H : Ha

MHe ecTb MOXHaTKa, B MOXHaTKe raa^Ka, B

Szeroka leszczyna nisko się kłaniała,

raa^KOH oia^Ko;

z kimże te orzeszki ja będę

MOXHaTOM-TO ITiaflKO, a B maflKOM-TO OiaflKO,

zbierała.

flepeBO MOXHaTO,

B

npo 3Ty oiacTb H y Hac ecTb CHacTb) .

Od serduszka swojego zagniwałam lubego,
od serduszka swojego zagniwałam

CTOHT

48

lubego .
45

M o t y w dawania o r z e c h ó w popularny jest
zwłaszcza w folklorze rosyjskim - zwykle stoją

„Deszczyk

pada, rosa siada po drobnej

leszczynie"

za n i m seksualne lub ś l u b n e zamiary d a j ą c e g o .
44

W
W s ł o w i a ń s k i m folklorze laskowe orzechy
związane są z płodnością. N a dawnym weselu

p i e ś n i a c h na leszczynę „pada",

„kropi",

„roni", „idzie", „ p o k a p u j e " , „szumi" deszcz:

u k r a i ń s k i m pieczono o b r z ę d o w e ciasto, tzw.
zopiuiKi ( u k r a i ń s k i zopix to „orzech"), które cza­
sami przynoszono m ł o d y m t u ż po nocy p o ś l u b ­
n e j . N a B a ł k a n a c h i s t n i a ł zaś zwyczaj obsy­
pywania n o w o ż e ń c ó w orzechami - ten sam

Descek pada, rosa siada po drobnej lescynie
kochaj ze mnie mój Jasieńku scerze nie zdradliwie.
Nie zdredliwie, nie skodliwie, widzi Bóg na niebie;
nie zdredzilem jesce żadnej, nie zdradzę i ciebie®;

45

46

zwyczaj w y s t ę p o w a ł u S ł o w i a n wschodnich, ale
zamiast orzechami, m ł o d y c h obsypywano ziar­
nem. Z a r ó w n o ziarno, jak i orzechy p e ł n i ł y
j e d n a k o w ą funkcję - m i a ł y z a p e w n i ć m ł o d y m
ż y w o t n o ś ć i o b d a r z y ć licznym potomstwem.

Szumi deszczyk, szumi deszczyk po drobnej leszczynie.
Powiedzże mi ty dziewczyno czy mnie kochasz czy nie? .
0

Na leszczynę „ p a d a rosa", „siada słońce":
Deszczyk pada, pada rosa po leśnej leszczynie,
powiedz szczerze, kawalerze, czy mnie kochasz, czynie? ;

W rosyjskich zagadkach o leszczynowym krze­

1

wie m ó w i się za p o m o c ą terminologii związanej
z kobiecym c i a ł e m , przy opisywaniu czynno­

Słońce siada, rosa pada po drobnej lescynie,

ści zbierania orzechów wykorzystywana jest zaś

kochaj-ze mnie a nie zdradzaj, kochaj dworzaninie.

metaforyka seksualna:
4 1

Gnij mnie, lam mnie, sięgnij po mnie: na mnie jest
kosmatka, w kosmatce gładko, w gładkim - slod-

48

4 9

4 3

J. Bartmiński (red.), op. cit., s. 551.

4 4

Popularna rosyjska pieśń brzmi: Hmo
M!HUX,

cynun

opemKoe

M opetuKU-mo
ueudy;
45

46

deeyiuKe

Lut, xo«emcx,
npuuy,

opexoe
s a n e z o

npuuy,

3a

50

npuceamancn...

nemeepuK.
u d m u
u e z o sauyotc

Mne

Jxo«emcx.

51

ueudy,

zob.T.A Agapkina, Leszczma, op. cit, s. 112

Ibid.

52

Ibid.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Słodycz rozumiana nie tylko dosłownie, ale i przeno­
śnie, jako przyjemność, rozkosz, upojenie.
Ibid.
O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 27Mazowsze, op. cit,
s. 283.
P. Płatek (red.), Albośmy to jacy tacy. Zbiór pieśni Kra­
kowiaków wschodnich i zachodnich, Krajowa Agencja
Wydawnicza, Kraków 1976, s. 401-402:
W. Gaj-Piotrowski, Kultura społeczna łudu z oko­
lic Rozwadowa, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
Wrocław 1967, s. 87.
O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 22 Łęczyckie, op. cit, s.
105.

�Olga Kielak

130

W pieśniach miłosnych opartych na tym moty­
wie całe zdarzenie jest metaforą aktu m i ł o s n e g o .
Padanie, kropienie czy c h o ć b y sam szum deszczu,
będącego w kulturze ludowej siłą zapładniającą,
ma sprzyjać zbliżeniu m ł o d y c h , sam deszcz zaś
symbolizuje męskie nasienie . M ę s k i e nasienie
symbolizuje także rosa p a d a j ą c a na leszczynę,
krzew o żeńskiej charakterystyce oraz „siadające"
na niej s ł o ń c e . Zmoczenie dziewczyny, której
symbolem jest leszczyna, przez deszcz „zapowiada
symbolicznie jej przyszłe m a c i e r z y ń s t w o " .
53

54

„Oj i polewała
się prędko

ozwifa"

Kasia nic nie robiła, po sadecku chodziła.
Oj i polewała suchą lescyneckę, by sięprędko
ozwiła.
Ozwijaj się lescyna, cóz ja pocnę dziewcynai
Oj utraciłam ruciany wianecek - cóżem za to nabyłaś;

56

Spojrzyj ty Kasiu, spojrzyj po ty suchyj łescynie.
A jak się ta list suchy ozwinie, to ja się z tobą ożenię.
Kasia po sadku chodziła i ciężko sobie westchnęła.
A spojrzy, spojrzy po suchyj łescynie, rychłoćji sie
ozwiniei
Ciężko tobie Kasieńku po sadeńku
chodzęcy,
a jesce mnie cięży, suchyj łescynie zielony listpuscęcy.
Oj i ty sucha lescyna! oj i ja bidna dziewcyna!
Straciła ja se ruciany wionek, cóz ja będę znacyla?\

57

58

by

W p i e ś n i a c h zalotnych i m i ł o s n y c h czy w bal­
ladach sucha leszczyna symbolizuje p a n n ę , k t ó r a
straciła dziewictwo:

55

Urszula Majer-Baranowska u w a ż a , że zesta­
wienie w p i e ś n i a c h o b r a z ó w deszczu p a d a j ą ­
cego na leszczynę ( s y m b o l i z u j ą c ą d z i e w c z y n ę )
oraz dziewczyny tracącej wianek ( s y m b o l i z u j ą c y
dziewictwo) jest n a w i ą z a n i e m do jednego z naj­
bardziej rozpowszechnionych m i t ó w kosmogonicznych o p o w i a d a j ą c y c h o z a ś l u b i n a c h nieba
i z i e m i . Wedle tego m i t u dzieło stworzenia
z a p o c z ą t k o w a ł kosmiczny akt p ł c i o w y : niebo-ojciec m i a ł objąć z i e m i ę - m a t k ę i o b d a r z y ć j ą
z a p ł a d n i a j ą c y m deszczem .

suchą leszczyneczkę,

W pieśniach uwiedziona dziewczyna „polewa",
„szuka", „opatruje", „spogląda", „wygląda" suchej
leszczyny - kiedy ta się „rozwinie", „wypuści zie­
lony listek", „ z a k w i t n i e " - w p i e ś n i o w y c h for­
m u ł a c h n i e m o ż l i w o ś c i dopiero wtedy ma w r ó c i ć
do niej ukochany. C h o ć dziewczyna „wychodziła
nowe trzewiczki", sucha leszczyna jeszcze się nie
rozwinęła. Tak jak suchy leszczynowy krzew nie
w y p u ś c i zielonego listka, tak i dziewczynie nie
wróci panieństwo:
61

53

54

Zob. U . Majer-Baranowska, Deszcz i jego
cą funkcja, „Akcent" 4 1986, s. 31.

Zob. J. Bartmiński, J. Szadura, Deszcz, [w:] J. Bart­
miński, S. Niebrzegowska-Bartmińska (red.), Słownik
stereotypów i symbol ludowych, t. 1 Kosmos, cz. 3 Meteorologia, Wydawnictwo
UMCS,Lublin
Lublin2012,
2012,s.s. 130.
Wydawnictwo UMCS,

55

Zob. U . Majer-Baranowska, op. cit, s. 36.

56

J. Bartmiński, J. Szadura, op. cit, s. 130.

5 7

Zob. U . Majer-Baranowska, op. cit, s. 31.

58

zapładniają­

Zob. M . Eliade, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów,
tłum. A. Tatarkiewicz, PIW, Warszawa 1970, s. 148.
O zaślubinach nieba i ziemi zob. S. Niebrzegowska,
Poetycki obraz nieba w „Panu Tadeuszu", [w:] Język polski w szkole dla klas IV-VIII, Kielce 1998, s. 27-31

59

O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 2 Sandomierskie, In^
- °
° g &gt; °
Towarzystwo Ludoznawcze,Wrocław
Wrocław 1962,
1962,s.s.144.
144.
O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 22 Łęczyckie, op. cit, s.
125-126.
i m

60

s k a r a

K

l b e r

a

P

l s k i e

Zob. O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 2 Sandomierskie,
op. cit., s. 144; O. Kolberg, Dzieła wszystkie, t. 22 Łę­
czyco, op. at., s. 125-126; O. Kolberg, Dzieła wszyst­
kie, t. 40 Mazury Pruskie, op. cit., s 521, 340-341;
S. Niebrzegowska, Przest ach od przestrachu, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2000, s. 55; K. Matyas, Nasze
sioło. Studjum etnograficzne, „Wisła" 1 1893, s. 147.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Erotyczna symbolika leszczynowego krzewu

Ona sie go pytała, skąd go czekać miała.
Oj spoglądajże po suchej lescynie, cyli ci sie nie rozwinie!
Oj ty sucha lescynal A ja biedna dziewcyna,
oj, wychodziła ja nowe trzewicki, a tyś sie nie rozwilł .
1

Zakończenie

131

cie m a ł ż e ń s t w a . Ż y c i e m seksualnym góralskiej
młodzieży rządziły r ó w n i e ż niepisane reguły, do
k t ó r y c h zaliczano: nieposiadanie dziecka (stano­
w i ą c e g o oczywisty d o w ó d nieprzestrzegania obo­
w i ą z u j ą c e j normy), zachowanie w tajemnicy życia
seksualnego oraz zachowanie p o z o r ó w wobec
rodziców i s ą s i a d ó w .
66

67

W polskiej kulturze ludowej - podobnie jak
i w innych kulturach ś w i a t a - stosunek m i ł o s n y
był tematem tabu. O t y m , że kwestia seksual­
ności stanowiła dla ludu temat tabu, świadczą
c h o c i a ż b y srogie kary, jakie wymierzano cudzo­
ł o ż n i k o m i m a t k o m n i e ś l u b n y c h dzieci, opi­
sywane przez Henryka Biegeleisena na kartach
Wesela *. Przez długi czas za ś w i a d e c t w o respek¬
towania i istnienia normy czystości, zakazują­
cej s t o s u n k ó w p r z e d m a ł ż e ń s k i c h , u w a ż a n y był
obrzęd p o k ł a d z i n .
6

64

Z drugiej strony, obowiązująca norma moralna
nie zawsze była respektowana, a w o k r e ś l o n y c h
sytuacjach istniało społeczne dopuszczenie jej
ł a m a n i a , na co w s k a z y w a ł Ryszard T o m i c k i
b a d a j ą c y wzory i normy życia seksualnego w tra­
dycyjnych wiejskich s p o ł e c z n o ś c i a c h polskich
górali. W e d ł u g Tomickiego n o r m ę z a k a z u j ą c ą
w s p ó ł ż y c i a p ł c i o w e g o przed ś l u b e m przekra­
czać m o g ł a m ł o d z i e ż , zwłaszcza płci m ę s k i e j ,
zaś kres swobodzie seksualnej przynosiło zawar-

W y m ó g p o m i n i ę c i a milczeniem życia seksu­
alnego oraz zachowania p o z o r ó w wobec społecz­
ności wiejskiej p r z y c z y n i ł się prawdopodobnie
do tego, że o stosunku m i ł o s n y m nie wypa­
dało m ó w i ć wprost, lepszym r o z w i ą z a n i e m była
ucieczka w rzeczywistość aluzji, p o r ó w n a ń i sym­
boli. W rezultacie, folklor w y t w o r z y ł ogromny
repertuar symboli d o t y c z ą c y c h erotyki i seksu ,
leszczynowy krzew z a j m o w a ł zaś w owym sym¬
bolicznym j ę z y k u miejsce szczególne. N a gruncie
polskim erotyczne sensy symboliczne n a j p e ł n i e j
w y b r z m i e w a i ą w ludowej pieśni o d w z o r o w u j ą c e j
głęboko ukryty sposób widzenia ś w i a t a prostego
człowieka.
68

65

Leszczynowy krzew nie jest jedynie przyrodni­
czym elementem tła ludowego erotyku. W ludo­
wych p i e ś n i a c h m i ł o s n y c h leszczyna stanowi
intymne miejsce miłości p i e ś n i o w y c h kochan­
ków, jest niemym ś w i a d k i e m miłości wzajemnej
i wymuszonej; pod leszczyną panna traci wia­
nek (dziewictwo). W ludowej wizji ś w i a t a cały
Kosmos żyje i jest człowiekowi ż y c z l i w y - ten
69

6 6

K. Matyas.op. cit.,s. 147.
H . Biegeleisen, Wesele, Nakładem Instytutu Stauropigjjańskiego, Lwów, 1928, s. 13-16.
64

Zob. R. Tomicki, Norma, wzór i wartość w życiu seksu­
alnym tradycyjnych społeczności wiejskich w Polsce, „Et­
nografia Polski' ! 1977, s. 49. Interpretację pokładzin
jako sprawdzianu czystości panny młodej podważył L.
Stomma (Rytuał pokładzin w Polsce. Analiza struktu­
ralna, Etnografia Polski" 1 1975, s. 51-64), podważa
ją także w swoim artykule R. Tomicki.
7

65

Zob. ibid., s. 55.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

67
6 8

6 9

Zob. ibid., s. 56-57. Jednostka stawała się wówczas
„pełnoprawnym członkiem grupy, uzyskując szereg
nie posiadany^ poprzednio praw, ale równocześnie
tracąc przywilej ł a j a n i a normy", zob. ibid., s. 56-57.
Zob. ibid., s. 62-63.
Zob. U . Majer-Baranowska, op. cit., s. 36
J. Bartmiński, „Niebo sie wstydzi". Wokół ludowego
pojmowania ładu świata, [w:] M . Graszewicz, J. Kolbuszewski (red.), Kultura, literatura, folklor. Prace
ofiarowane Profesorowi Czesławowi Hernasowi w sześćdziesięciołecie urodzin i czterdziestolecie pracy naukowej,
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1988,
s. 99.

�Olga Kielak

132

szczególny sposób konceptualizowania leszczyny
przez m i e s z k a ń c ó w wsi sprawia, że krzew potrafi
w s p ó ł o d c z u w a ć z p o z b a w i o n ą cnoty dziewczyną.
Posługiwanie się „leszczynowymi metaforami"
pozwala w piękny, pozbawiony w u l g a r n o ś c i spo­
sób m ó w i ć o akcie m i ł o s n y m , k t ó r y w ludowych
w y o b r a ż e n i a c h przybiera postać ł a m a n i a leszczy­
nowego krzewu przez piorun, zrywania leszczyno­
wych orzechów, padania deszczu, osiadania rosy
bądź słońca na drobnej leszczynie.

P r z y w o ł y w a n e przeze mnie m a t e r i a ł y etno­
graficzne, pochodzące z t e r e n ó w polskich oraz
z innych obszarów Słowiańszczyzny, u p r a w n i a j ą
do stwierdzenia, że symboliczny kod u ż y t y do
budowy pieśni nie jest przypadkowy. J ę z y k ludo­
wej pieśni m i ł o s n e j respektuje kulturowe charak­
terystyki leszczyny obecne w polskim, czy szerzej,
s ł o w i a ń s k i m folklorze.

„Rain is falling, dew is settling on the smali hazel leaves..." The erotic symbolism of
hazel bush in folk love songs

In Polish folklore hazel bush symbolises fertility. It is also associated with abundance and the
figurę of the girl. Hazel bush is also a part of erotic symbolism that finds its fullest expression in
folk songs. The author of this article ponders the role of hazel bush in Polish folk love songs. Its
erotic symbolism, noticeable in Polish folklore, was juxtaposed to selected ethnographic materiał
from other Slavic regions.

BARBARZYŃCA

l (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8087" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8067">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8ca5fbead21433226cb70e8f53632061.pdf</src>
        <authentication>34793cea0ae0344d009262a895a219ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5699</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96620">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96621">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96622">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5298</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96623">
                <text>Koncepcja zła w filmie "Eksperyment"/ Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96624">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19 s.111-122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96625">
                <text>Barczyk, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96626">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96628">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96631">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96640">
                <text>Agnieszka

Barczyk

|

Kulturoznawca.filmoznawca. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego.

Koncepcja zła w filmie

Eksperyment.

Różnice między Stanfordzkim Eksperymentem Więziennym i jego filmową adaptacją
O d n a j m ł o d s z y c h lat człowiek jest ś w i a d o m y
istnienia dobra i zła. W czasie dorastania, dojrze­
wania utwierdza się w przekonaniu, że p o j ę c i a te
są tak wszechobecne, jak dwie grupy ludzi, którzy
dzielą się na tych dobrych i złych. Z d u m i e w a j ą c a
jest częstotliwość u ż y w a n i a słowa zło w dyskur­
sie medialnym. W mediach pojęcie to kojarzy
się z: wojnami, kryzysami gospodarczymi, pod­
w y ż k a m i , grzechami, ale także g w a ł c i c i e l a m i czy
pedofilami. Zło obejmuje zatem zarówno procesy,
syt uncje jnlc i pewne osoby. Obok pytania o to
czym jest, istotne wydaje m i się jeszcze jedno:
skąd się ono bierze? Okazuje się, że p y t a ń tych
nie m o ż n a rozgraniczyć g d y ż jedna o d p o w i e d ź
wynika z drugiej, przy czym ż a d n a z nich nie jest
jednoznaczna ani ostateczna.

1

W poniższym tekście zostały wykorzystane fragmenty
mojej pracy licencjackiej Sty sie bierz* zło w
JLieM
Koncepcja da wfiLe Paula Scheunnga pt. „Eksperyment"
napisanej pod opieką dr Ewy Ciszetskiej w Instytucie
Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego w 2012 r.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

1

Przedmiotem tego a r t y k u ł u staje s i ę zło
o g l ą d a n e z perspektywy psychologii s p o ł e c z ­
nej, a konkretniej: definiowane przez Philipa
Zimbardo w oparciu o w y n i k i Stanfordzkiego
Eksperymentu W i ę z i e n n e g o z 1971 roku. Przy­
bliżenie historii, przebiegu i w y n i k ó w d o ś w i a d ­
czenia przeprowadzonego przez Zimbardo staje
się punktem w y j ś c i a do przyjrzenia się koncepcji
zła zaprezentowanej przez Paula Scheuringa w fil­
mie pt. Eksperyment.
Celem a r t y k u ł u jest p o r ó w n a n i e Stanfordz­
kiego Eksperymentu W i ę z i e n n e g o z jego filmową
interpretacją, a w konsekwencji także - skonfron­
towanie d w ó c h koncepcji zła. Co łączy oba eks­
perymenty, a co je różni? Jakie rozumienie t y t u ł o -

�Agnieszka Barczyk

112

wego p o j ę c i a proponuje widzowi Scheuring? Czy
w obliczu ekstremalnej sytuacji dla l u d z k o ś c i i jej
człowieczeństwa nie ma żadnej nadziei? Niniejszy
tekst to p r ó b a odpowiedzi dotycząca wspomnia­
nych z a g a d n i e ń .

Stanfordzkiego Eksperymentu W i ę z i e n n e g o ) .
Warto zaznaczyć, że definicji t y t u ł o w e g o p o j ę c i a
zainteresowani nie o d n a j d ą jednak we wszystkich
s ł o w n i k a c h psychologii. N i e jest ona obecna
na przykład w Słowniku
psychologii pod redak­
cją n a u k o w ą Jerzego Siuty , Słowniku
psycholo­
gii Norberta Sillamyego (pojawiają się w n i m
takie pojęcia, jak: złość, złośliwość, z m ę c z e n i e ) ,
Słowniku
psychologicznym Józefa Pietera , Słow­
niku psychologii Arthura S. Rebera czy zbiorze:
Klucz do psychologii. Najważniejsze
teorie,
pojęcia,
postaci Julie Winstanley .
4

Czym jest zło?

5

Czym jest zło? To pytanie, które w pierwszej
chwili b u d z ą zdziwienie, a w drugiej - konsterna­
cję. O d p o w i e d ź na nie wydaje się banalna i oczy­
wista - a jednak trudno jej u d z i e l i ć . Werbalna
w s z e c h o b e c n o ś ć zła - p o c z y n a j ą c od codziennych
rozmów, poprzez baśnie, w k t ó r y c h zło zawsze
przegrywa z dobrem, a ż do dyskursu m e d i ó w
masowych, przyzwyczaiła ludzi do częstego uży­
wania tego terminu w różnych sytuacjach. Zazwy­
czaj nie z a s t a n a w i a j ą się o n i jednak nad wielością
znaczeń tego pojęcia.
Zło jest przedmiotem b a d a ń wielu różnych
dyscyplin naukowych. K ł o p o t l i w o ś ć jego zde­
finiowania wynika z wielopłaszczyznowości, na
jakiej może b y ć ono rozpatrywane. Czym i n n y m
jest zło w wymiarze filozoficznym, etycznym, reli­
gijnym, moralnym czy psychologicznym. Każdy
z tych w y m i a r ó w buduje swoje własne definicje.
W samej filozofii pojęciu zła p o ś w i ę c o n o setki
rozpraw i t r a k t a t ó w naukowych . Ciekawe jed­
nak, że nie zawsze m o ż n a je odnaleźć w filozo­
ficznych s ł o w n i k a c h .

6

7

8

W swojej pracy Dobro i zlo z perspektywy psy­
chologii społecznej
Arthur G. Miller podkreśla
w a r t o ś c i u j ą c y charakter dobra i zła, z w r a c a j ą c
j e d n o c z e ś n i e u w a g ę na t o , że trudno je zdefi­
n i o w a ć . „Zwłaszcza termin zlo m ó g ł b y w y d a ć
się konstruktem szczególnie niejasnym czy kon­
trowersyjnym, prawie że pozbawionym precy­
zji naukowej" - pisze. Okazuje się jednak, że
ta terminologiczna n i e j a s n o ś ć wcale nie prze­
szkadza badaczom t r a k t o w a ć zła jako głównego
p r z e d m i o t u naukowych z a i n t e r e s o w a ń . A b y
u d o w o d n i ć , jak wielu p s y c h o l o g ó w społecznych
p o r u s Z c i p r o b l e m a t y k ę zła w swoich pracach
M i l l e r wymienia m i ę d z y i n n y m i : Johna Darleya!
9

2

3

4

5

Przedmiotem tego tekstu jest zło o g l ą d a n e
z perspektywy psychologii s p o ł e c z n e j , dlatego
też właśnie takiemu u j ę c i u p o ś w i ę c o n e zostaje
n a j w i ę c e j uwagi ( p o d s t a w ą do zaprezentowa­
nia tej koncepcji staje się rekonstrukcja założeń
2

3

Filozofią zła zajmowali się między innymi: Platon, Św.
Augustyn, Gottfried Wilhelm Leibniz, Paul Ricoeur,
Konrad Lorenz, ks. Józef Tischner.
Dla przykładu: Słownik filozoficzny R. Laceya (Wy­
dawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 1999) nie podaje de­
finicji zła, choć zajmuje się pojęciem zła wiara.

6

7

8

9

J. Siuta (red.), Słownik Psychologii, Wydawnictwo Zie­
lona Sowa, Kraków, 2005.
N . Sillamy, Słownik psychologii, tłum. K. Jarosz, Wy­
dawnictwo Książnica, Katowice 1994.
J. Pieter, Słownik psychologiczny, Wydawnictwo JMP
Ltd., Katowice 2004.
A. S. Reber, Słownik psychologii, tłum. I . Kurcz,
K. Skarżyńska, Wydawnictwo Naukowe Scholar,
Warszawa 2002.
J. Winstanley, Klucz do psychologii. Najważniejsze teo­
rie, pojęcia, postaci, tłum A. Wilkin-Day, PWN, Warszawa2008
A. G. Miller, Dobro i zło z perspektywy psychologii spo­
łecznej, tłum. V. Reder, Wydawnictwo WAM, K-aków
2008, s. 15.

BARBARZYŃCA

1(19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

113

Arthura G . Millera, Erwina Stauba czy Philipa
Zimbardo.

p r z y g o t o w u j ą c e u c z e s t n i k ó w do p e ł n i e n i a okre­
ślonej r o l i .

Stanfordzki Eksperyment
Więzienny

Wspomnianego 14 sierpnia 1971 roku, jak
relacjonuje autor eksperymentu:

14

W 1971 roku Philip Zimbardo p r z y g o t o w a ł
eksperyment, m a j ą c y na celu o d p o w i e d z i e ć na
pytanie o przyczyny zła w człowieku: -Moje zain­
teresowanie koncentruje się w o k ó ł tego, w jaki
sposób m o ż n a zwyczajnych ludzi z w e r b o w a ć ,
n a k ł o n i ć i s k u s i ć do z a c h o w a ń , k t ó r e m o ż n a
określić jako złe" - wspomina badacz. W e d ł u g
pierwotnego z a m y s ł u eksperyment m i a ł t r w a ć
dwa tygodnie, w rzeczywistości został przerwany
j u ż szóstego dnia .

studenci grający role więźnia przeszli realistyczne
aresztowanie przez zaskoczenie, przeprowadzone
przez policjantów
z Pało Alto, którzy
współpra­
cowali z naszym planem. Funkcjonariusz przy­
stępował do formalnego aresztowania, zabierając
„przestępców"
na posterunek policji celem spisania,
po czym każdy więzień był przewożony
do naszego
więzienia w zrekonstruowanej piwnicy
wydziału
psychologicznego -

10

15

11

Ta swego rodzaju „próba ogniowa ludzkiej
natury, w której dobrzy chłopcy zetknęli się ze
z ł e m " rozpoczęła się w niedzielę, 14 sierpnia
1971 roku o godzinie 9:55 rano . Eksperyment
został poprzedzony d ł u g i m i przygotowaniami.
Na początku umieszczono ogłoszenie w lokalnej
gazecie, na które odpowiedziało prawie stu chęt­
nych m i ę d z y osiemnastym a trzydziestym rokiem
życia. Z wszystkich o c h o t n i k ó w , stosując 3-113-lizę ż y c i o r y s ó w i szczegółowe wywiady, wybrano
d w a d z i e ś c i a cztery osoby, które spełniały kryteria
szeroko pojętej „ n o r m a l n o ś c i " : były zdrowe pod
w z g l ę d e m fizycznym i psychicznym nie posiadały
n a ł o g ó w ani kartoteki. Potem, w sposób losowy
przydzielono i m role s t r a ż n i k ó w lub w i ę ź n i ó w
Eksperymentu nie poprzedzało ż a d n e szkolenie
12

13

10

Opis zdarzeń związanych z sytuacją po areszto­
waniu Zimbardo przedstawia n a s t ę p u j ą c o :
Więźniowie,
z zasłoniętymi
oczami, eskortowani
są po kolei sprzed Jordan Hall, schodami w dół,
do naszego małego więzienia. Następnie
strażni­
cy nakazują im rozebrać się i czekać, stojąc nago
z rozstawionymi nogami i rękami opartymi o ścia­
nę. Muszą trwać w tej niewygodnej pozycji przez
dłuższy czas. W tym czasie strażnicy, ignorując ich,
zajmują się żmudnymi
obowiązkami
ostatniej
chwili, takimi jak pakowanie rzeczy należących
do więźniów,
urządzanie pomieszczeń
dla strażni­
ków, czy ustawianie łóżek w trzech cełach. Przed
otrzymaniem ubrania każdy z więźniów zostaje
posypany rzekomym proszkiem
owadobójczym,

P. Zimbardo, Psychologia zla z perspektywy sytuacyjnej,
tłum. V. Reder, [w:] I . G. Miller (rei); Dobro i zło
z perspektywy psychologii społecznej, Wydawnictwo
WAM; Kraków 2008, s 37

11

Ibid., s. 58.

12

Ibid., s. 58.

13

Rekonstrukcja piwnicy polegała na wiernym
odtworzeniu w i ę z i e n n e j rzeczywistości - zaczy­
n a j ą c od wystroju cel (pozbawienie ich okien,
kraty zamiast drzwi), poprzez stroje u c z e s t n i k ó w
projektu (odpowiednie dla w i ę ź n i ó w i odpowied­
nie dla s t r a ż n i k ó w ) , aż do rekwizytów, takich jak:
pałki czy ł a ń c u c h y na kostkach aresztowanych.

P. Zimbardo, Efekt Lucyfera, tłum. A. Cybulko et al.,
PWN, Warszawa 2008, s. 46.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

14

R Zimbardo, Psychologia zla. ..,op. cit., s. 58-59.

15

Ibid., s. 59.

�Agnieszka Barczyk

114

żeby pozbyć się wszy które mogłyby zalęgnąć się
w naszym więzieniu.
Bez jakiejkolwiek
zachęty
z naszej strony część ze strażników zaczyna robić
sobie żarty z genitaliów
więźniów, zwracając
uwa­
gę na mały rozmiar penisa lub śmiejąc się z nie­
równo zwisających jąder. To taka męska gra! .
16

Po tych zabiegach k a ż d y z w i ę ź n i ó w otrzy­
muje ubranie, gumowe klapki i łańcuch, k t ó r y zaczepiony w o k ó ł kostki - ma stale p r z y p o m i n a ć
o statusie u w i ę z i e n i a W i ę ź n i o w i e dostali także
koszulowe bluzy, na k t ó r y c h były naszyte numery
zastępujące ich imiona - miały cel identyfikacyjny
Strażnicy zaś „nosili uniformy w stylu wojskowym
oraz okulary o srebrnych, zwierciadlanych szkłach,
w z m a g a j ą c y c h efekt a n o n i m o w o ś c i " .
17

18

W a ż n y element w i ę z i e n n e j r z e c z y w i s t o ś c i
s t a n o w i ł y -przepisy instytucjonalne, które usu­
w a ł y i zastępowały imiona poszczególnych osób
numerami, w przypadku więźniów, lub t y t u ł a m i ,
w przypadku personelu (...) i z a p e w n i a ł y straż­
n i k o m sprawowanie kontroli nad w i ę ź n i a m i " .
Zaprezentowano je w i ę ź n i o m j u ż pierwszego
dnia. Owych s i e d e m n a ś c i e zasad wymienia Z i m bardo w swojej pracy Efekt Lucyfera 19

i szczegółowym odtworzeniu życia w prawdziwym
więzieniu - nie zapomnieli też o takich elementach
jak: odliczanie czy praca strażników w systemie
zmian trwających po osiem godzin.
Zdaniem Arthura G . Millera, „Zimbardo
koncentruje się na »osobie«, podkreślając psycho­
logiczne transformacje, jakie n a s t ę p u j ą w jedno­
stce, kiedy zostaje osadzona w rolach o k r e ś l o n y c h
przez s y t u a c j ę " . A zatem w opozycji do trady­
cyjnego podejścia, które m ó w i po prostu o „złych
ludziach", Zimbardo - jak sam pisze - koncen­
truje się na „zarysowaniu kilku podstawowych
u w a r u n k o w a ń z w i ą z a n y c h z p r z e m i a n ą dobrych
ludzi w s p r a w c ó w zła" . Zło przestaje zatem b y ć
cechą p r z y p i s y w a n ą konkretnym ludziom, lecz
staje się własnością z m i e n n ą - m o ż e w y s t ą p i ć
u każdego człowieka g d y ż jest funkcją sytuacji
Kontekst, k t ó r y narzuca ludziom role społeczne',
warunkuje ich d z i a ł a n i a jednocześnie posiada
p o t e n c j a l n ą zdolność do w y w o ł a n i a d r z e m i ą c y c h
w człowieku p o k ł a d ó w zła. Zimbardo u w a ż a że
człowiek nie jest istotą z natury złą lub dobrą,
bowiem
22

23

-

nie rodzimy się ze skłonnością do czynienia dobra
czy zła, ałe z umysbwymi matrycami każdego
z tych zachowań.
Mam na myśli to, że mamy
możliwość być lepszym lub gorszym
człowiekiem
niż ktokolwiek dotąd, możemy być bardziej twór­
czy i bardziej destruktywni, możemy uczynić
świat
lepszym lub gorszym miejscem niż był dotąd .

20

Wszystkie te elementy - uwiarygadniające obraz
eksperymentalnych w a r u n k ó w i w maksymalnym
stopniu upodabniające je do więziennych realiów
- miały -zapewnić wystarczający czas na ukształ­
towanie się norm sytuacyjnych oraz pojawienie
się, przemiany i krystalizację wzorców społecznej
interakcji" - tłumaczy Zimbardo. Dlatego orga­
nizatorzy eksperymentu skupili się na tak wiernym
21

16

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 65.

17

Ibid., s. 65.

14

Dobro i zło nie są stałymi w ł a s n o ś c i a m i czy
p r z y m i o t a m i l u d z k i m i , lecz k o n s t r u k t a m i matrycami (jak pisze Zimbardo), które posiada
k a ż d y z nas. To sytuacja w p ł y w a na to, które
z tych k o n s t r u k t ó w zaczną d o m i n o w a ć w naszych
działaniach i zachowaniach w z g l ę d e m drugiego

18

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 59 -60.

19

Ibid., s. 59.

22

A.G. Miller, op. cit.,s. 22.

2 0

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 68.

23

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 37.

21

P. Zimbardo, Psychologia zła..., op. cit., s. 58.

24

Ibid., s. 36.

BARBARZYŃCA

1(19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

115

człowieka - tak m o ż n a by s k o n d e n s o w a ć istotę
koncepcji zła p r o p o n o w a n ą przez Zimbardo.
O d eksperymentu przeprowadzonego w Stan­
ford minęło j u ż ponad czterdzieści lat, a jednak
ciągle cieszy s i ę on d u ż y m zainteresowaniem.
Jednym z jego p r z e j a w ó w jest strona internetowa:
www.prisonexp.org, k t ó r a powstała w grudniu
1999 roku. Strona ta
wykorzystując
archiwalny materiał filmowy
i czterdzieści dwie stronice slajdów (...), opowiada
o tym, co zdarzyło się w ciągu sześciu
pamiętnych
dni (...) eksperymentu. Witryna ta zawiera pod­
stawowe dokumenty, kwestie dyskusyjne, artykuły,
wywiady i mnóstwo innych materiałów
dla wy­
kładowców, studentów
i wszystkich zainteresowa­
nych wzbogaceniem swej wiedzy o eksperymencie
- a wszystko w pięciu
językach ^

gady i ptaki, aż do ssaków. Z d j ę c i a nie są przy­
padkowe, ich w y b ó r został starannie p r z e m y ś l a n y
- wszystkie p o k a z u j ą „mroczną" s t r o n ę ś w i a t a
zwierząt: w a l k ę , g o n i t w ę , ś m i e r ć . W przyrodzie
obowiązuje prawo silniejszego - drapieżca zabija
ofiarę, żeby przeżyć. Szybki m o n t a ż powoduje
p ł y n n e - n i e z a u w a ż a l n e prawie - przejście zdjęć
od prezentacji ś w i a t a zwierząt do ukazania ś w i a t a
ludzi: p o d p a l e ń , ulicznych zamieszek, morderstw.
To wszystko sprawia, że analogia m i ę d z y t y m i
dwoma ś w i a t a m i nabiera szczególnego wyrazu:
człowiek staje się po prostu kolejnym ogniwem
ł a ń c u c h a ewolucji. Scheuring j u ż na p o c z ą t k u
filmu stawia pytanie o to czy aż tak bardzo róż­
n i m y się od d r a p i e ż n i k ó w ? M o ż n a zatem stwier­
dzić, że Eksperyment to film z w y r a ź n a teza teza
którą reżyser będzie p r ó b o w a ł u d o w o d n i ć albo
obalić.

1

W kolejnych u j ę c i a c h poznajemy jednego
z g ł ó w n y c h b o h a t e r ó w filmu - Travisa Hunta,
k t ó r y znalazł się w t r u d n y m momencie ż y c i o w y m

D r u g i m przejawem zainteresowania jest podej­
mowanie tego tematu przez t w ó r c ó w filmowych.
Pierwszą próbą interpretacji eksperymentu prze­
prowadzonego przez Philipa Zimbardo w 1971
roku, podjął Ołiver Hirschbiegel w 2001 r o k u .
D z i e w i ę ć lat p ó ź n i e j swój obraz zrealizował Paul
Scheuring . Co ciekawe, oba filmy opierają się
na książce niemieckiego autora Mario Giordano
(1999). Stanfordzki Eksperyment W i ę z i e n n y
najpierw z a w ę d r o w a ł w i ę c do Europy (niemiecka
książka i jej adaptacja filmowa), by dopiero potem
trafić na ekrany a m e r y k a ń s k i c h k i n .

- na skutek likwidacji n i e p e ł n y c h e t a t ó w stracił
pracę. N a nowo o d n a l e ź ć sens życia p r ó b u j e m u
p o m ó c Bay - m ł o d a dziewczyna poznana podczas
ulicznej manifestacji. Bohaterka proponuje m u
p o d r ó ż do I n d i i . Przeszkodą okazują się pienią­
dze, a właściwie ich brak: „Taka p o d r ó ż byłaby
dość kosztowna, a na to mnie nie s t a ć " - m ó w i
Travis. Z p o m o c ą przychodzi m u zamieszczone
w gazecie ogłoszenie: „ P o s z u k i w a n i ochotnicy
do eksperymentu. D w a tygodnie. N i e

Narodziny zła

gane ż a d n e d o ś w i a d c z e n i e . Bezpieczny. 1000 $

26

27

28

wyma­
dziennie".
F i l m Paula Scheuringa rozpoczyna s i ę o d
Podczas testów szef projektu przeprowadza
zrealizowanych w dokumentalnej poetyce zdjęć,
wywiady z potencjalnymi uczestnikami. Inte­
które p r z e d s t a w i a j ą świat przyrody. Ich bohate­
resują go: podstawowe dane, relacje z rodziną,
rami są zwierzęta: od m i k r o o r g a n i z m ó w , poprzez
światopogląd. Najczęściej powtarzającym się
25

P. Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 271.

26

Eksperyment, reż. O. Hirschbiegel, Niemcy 2001.

27

Eksperyment, reż. P. Scheuring, USA 2010.

2 8

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Wszystkie cytaty pochodzące z filmu podaję za pol­
skimi napisami (materiały znalezione w Internecie,
tłumaczenie: sinu6).

�Agnieszka Barczyk

116

pytaniem jest to, dotyczące motywacji. Często
p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż zagadnienia natury moral­
n e j . Ciekawe jest to, że w rozmowach z dokto­
rem wprost p a d a j ą p o j ę c i a takie jak: dobro i zło:
„ W i e r z y pan w dobro i zło we wszechświecie?" pyta doktor Barrisa . J u ż w pierwszych scenach
Barris zaczyna się j a w i ć widzowi jako osoba nie­
zbyt pewna siebie, p o s i a d a j ą c a niską s a m o o c e n ę
i wrodzone poczucie n i ż s z o ś c i . Warto zwró¬
cić u w a g ę na c i e k a w ą s t r u k t u r ę formalną scen
nagrywanych podczas przeprowadzania testów
- u j ę c i a c z a r n o - b i a ł e stylizowane na m a t e r i a ł
d o k u m e n t u j ą c y przebieg eksperymentu mieszają
się ze z d j ę c i a m i kolorowymi Ten zabieg powta¬
rza się w zasadzie p rzez resztę filmu. W ten sp o—
sób widzowi cały czas przypomina sie o statusie
ontologicznym rozgrywanych w y d a r z e ń . To że
wszystkie wydarzenia sa tylko eksoerymentem
oodkreśla też stała obecność kamer fczesto oowta'
rzaiace sie z b l i ż e n i a snrzetu zainstalowanego
w zaaranżowanym więzieniu)

m u j ą widza o dziennym czasie r o z g r y w a j ą c y c h
się w y d a r z e ń .

29

30

31

Podjeżdżający autobus oznacza początek pew­
nej przygody. Kiedy bohaterowie do niego wsiądą,
p o j a d ą w miejsce, z którego w r ó c ą jako zupełnie
i n n i ludzie. Z a n i m odjadą, widz może się zorien­
t o w a ć , kto odegra w filmie najważniejsze role.
Trzech kluczowych b o h a t e r ó w m o ż n a zobaczyć
razem w kadrze. Przyjazd do w i ę z i e n i a zamyka
p e w n ą część filmu ( m o ż n a ją u z n a ć za w s t ę p )
i rozpoczyna przejście do części g ł ó w n e j , k t ó r a
podzielona jest na swoiste rozdziały (kolejne d n i
eksperymentu). O d tej pory Eksperyment przyj­
muje s t r u k t u r ę dziennika - kolejne napisy infor-

2 9

3 0

31

Na przykład: „Skąd zatem bierze pan wskazówki doty­
czące decyzji moralnych?".
Na co ten odpowiada: „Przypuszczam... że skoro wie­
rzę w Boga, to i w to, prawda?".
Mimo ukończenia czterdziestu dwóch lat bohater
mieszka z matką. Jest często poniżany i upokarzany
przez sąsiadów. Bez wątpienia ma to duży wpływ na
jego późniejsze działania.

D z i e ń pierwszy jest „ w d r a ż a n i e m " w i ę ź n i ó w
w n o w ą s y t u a c j ę . Na początek doktor Archalata
udziela uczestnikom s z c z e g ó ł o w y c h instrukcji
d o t y c z ą c y c h sytuacji, której m a j ą stać się boha­
terami. Kolejnym etapem jest podział uczestni­
k ó w na s t r a ż n i k ó w i w i ę ź n i ó w . Przed w y j ś c i e m
doktor uprzedza strażników, że: „Jeśli ktoś zrezy­
gnuje, będzie po wszystkim. Jeśli k t ó r y ś z w i ę ź ­
n i ó w złamie zasady, będziecie mieli 30 minut
na zastosowanie w ł a ś c i w y c h środków. Jeśli tego
nie uczynicie, zapali się ta czerwona lampka".
W ten sposób niemo pozwala i m na stosowanie
wszystkich
poza przemocą srodlców^ perswazji
i zachęca ich do utrzymania rygoru k t ó r y jest
n i e z b ę d n y do p r a w i d ł o w e g o przeprowadzenia
eksperymentu. Czerwona lampka zaś staje sie
wyrocznia i ś r o d k i e m m i l c z ą c e g o w o ł v w u na
działania strażników.
32

33

W chwili zakładania przez strażników mun­
d u r ó w postacie tworzą swoją nową tożsamość tożsamość pewnej roli społecznej. W tym nowym
przebraniu udają się do więźniów, aby przygotować
ich do specyficznej, trudnej, odmiennej sytuacji.
Scena mycia bardzo przypomina opisy, które można
przeczytać w raportach Zimbardo - więźniowie
są nadzy, odwróceni tyłem do strażników, po raz
pierwszy też pojawiają się słowa ze sfery seksualno­
ści. Również więźniowie mają nieco inne ubrania
niż te, o których można przeczytać u Zimbardo .
34

35

32

Jego przebieg nie jest ukazany widzowi.

33

Pokazana w zbliżeniu.

34

35

Zupełnie inne niż w eksperymencie Zimbardo, bra­
kuje też wspominanych już okularów.
Przypomnijmy, że w 1971 roku więźniom przysługi­
wała jedynie bluza koszulowa z identyfikacyjnym nu­
merem. Tutaj zostaje ona wzbogacona o spodnie. Nie
ma również mowy o łańcuchach które były zakładane
na prawą kostkę.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

117

J u ż pierwszego dnia jest z a u w a ż a l n e pierwsze

cym w i ę z i e n i e m zasadom. P r ó b u j ą go u p o k o r z y ć

w a ż n e zdarzenie - tzw. sytuacja zapalna. Podczas

poprzez zgolenie głowy (w eksperymencie Z i m ­

gry w k o s z y k ó w k ę jeden z w i ę ź n i ó w trafia piłką

bardo w i ę ź n i o w i e nosili czapki z pończochy, tak,

w s t r a ż n i k a Boscha i rani go. Ten incydent staje

aby z a k r y w a ł y i m w ł o s y ) . Barris u w a ż a , że to, co

się pretekstem do r o z m ó w na temat pierwszego

zrobili, było słuszne - mieli do tego prawo, bo to

38

ukarania w i ę ź n i ó w . D z i e ń drugi przynosi kolejny

miejsce n a l e ż y do nich, a zatem ich o b o w i ą z k i e m

kryzys - t y m razem j u ż znacznie poważniejszy.

jest ochrona rządzącego n i m ładu.

Podczas p o s i ł k u w i ę ź n i o w i e b u n t u j ą się prze¬
ciwko zjedzeniu podejrzanie w y g l ą d a j ą c e j fasolki.

To, co Travis przeżył tej nocy stanowi dopiero

Sztywne trzymanie się zasad przez s t r a ż n i k ó w

początek u p o k o r z e ń ze strony Barrisa i innych

doprowadza do wybuchu buntu. Podczas sprze­

strażników, a zarazem początek ł a m a n i a jego sil­

ciwu jeden z w i ę ź n i ó w przypomina wszystkim, że

nego charakteru. W trudnych chwilach pozostaje

nowa rzeczywistość jest jedynie eksperymentem:

mu m y ś l e n i e o Bay i wymarzonych Indiach. Jed­

„ D l a twojej w i a d o m o ś c i , ten m u n d u r nie jest

nak z czasem i w tych wizjach pojawia się coś nie­

prawdziwy, słonko" — zwraca się do s t r a ż n i k a

p o k o j ą c e g o - zaczyna w nich d o m i n o w a ć kolor

Jednak nikt nie z^vr&lt;3.Cci uwagi na jego słowa

czerwony, p r z y w o ł u j ą c y na m y ś l krew.

Strażnicy poczuli już władze i po raz kolejny zmu
szaia w i ę ź n i ó w do robienia pompek - za k a ż d y m

Czwarty dzień w y w o ł u j e u Travisa coraz w i ę k ­

razem rl przewinienie Jednego z nich kare pono

sze obawy o zdrowie przyjaciela - jest g o t ó w

sza wszvscv Potem s t r a ż n i c ! dokonuia analizv

z r e z y g n o w a ć z części swojej wypłaty, żeby tylko

całego zajścia. Wtedy Barris wpada na p o m y s ł

z d o b y ć i n s u l i n ę . S w o j ą prośbę kieruje do Boscha

k t ó r y w p ł y n i e na wszystkie dalsze wydarzenia .'

-

36

najbardziej przyjaznego ze strażników. Obaj

w i e d z ą jednak, że do w i ę z i e n i a nie może trafić
D z i e ń trzeci tradycyjnie rozpoczyna się od

nic ze ś w i a t a z e w n ę t r z n e g o . Podczas p r ó b y prze­

odliczania, które jest tego dnia w y j ą t k o w e . Przede

mycenia insuliny Bosch zostaje nakryty przez

wszystkim chodzi o brak jednego w i ę ź n i a - Lata­

Barrisa i jego kolegów. Jeszcze tej samej nocy

jącego C z ł o w i e k a . W jego obronie staje Travis,

s t r a ż n i c y w y m i e r z a j ą Boschowi karę za z d r a d ę

37

co w y w o ł u j e agresję Barrisa. Travis ostrzega go

i pomoc w i ę ź n i o m . Dozorcy, k t ó r z y z a c h o w u j ą

jednak: „Jeśli mnie uderzysz, to będzie koniec eks­

się lojalnie wobec Barrisa, p o z o s t a j ą bezkarni

perymentu", przez co s t r a ż n i c y uznają go za w i n ­

(wcześniej jeden z nich - Chase, maniak seksu­

nego wszystkim przejawom buntu i p r z y w ó d c ę

alny, zadeklarowany heteroseksualista - p r ó b u j e

ruchu oporu. W nocy p o r y w a j ą go i w y m i e r z a j ą

zgwałcić w i ę ź n i a

m u k a r ę za jego przeciwstawianie się rządzą­

się z ż a d n ą karą)

36

3 7

Opowiada towarzyszom o swojej przynależności do
bractwa i o upokorzeniach, które kandydaci musie­
li znosić przed inicjacja: „Nie mogli nas skrzywdzić.
Ale mogli zrobić z nami coś o wiele gorszego.. Mogli
nas poniżyć. To właśnie musimy zrobić. Musimy ich
upokorzyć". W ten sposób dochodzi do przełomu Barris kŁdyś upokarzany, teraz sam chce upokarzać
Dawna ofiJa staje się katem.
Bohater, osłabiony niskim poziomem cukru, nie może
wstać z łóżka

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

3 8

jednak i ego czyn nie spotyka

Jak pisze Zimbardo: „Proces golenia głowy, który ma
miejsce w większości więzień i instytucji wojskowych,
służy zminimalizowaniu indywidualności poszczegól­
nych osób, ponieważ część ludzi wyraża swoją oso­
bowość poprzez długość bądź ułożenie włosów Poza
tym spełnia on funkcję przyzwyczajania ludzi do przy­
musu który panuje w ^ c h instytucjach" {Stanfordzh
Ekspryment W Lnny
http7/www pri onexp org/
pokki/11 25 102011)
t

�Agnieszka Barczyk

118

D z i e ń p i ą t y rozpoczyna się od reorganizacji
w podziale ról. Bosch - zmaltretowany przez
pozostałych s t r a ż n i k ó w - otrzymuje status w i ę ź ­
nia i numer 76. Barris straszy pozostałych w i ę ź ­
n i ó w , jest przekonany, że zasady są g w a r a n c j ą
zachowania p o r z ą d k u , bez nich ludzie byliby
z w i e r z ę t a m i , a ś w i a t e m rządziłby chaos. Kolejna
p r ó b a buntu w i ę ź n i ó w zostaje s t ł u m i o n a dzięki
szybkiej reakcji Barrisa. S t r a ż n i c y p r z y j m u j ą roz­
kaz ochoczo: szybko p r z y s t ę p u j ą do działania,
p r z y p o m i n a j ą przy t y m zwierzęta - z a c h o w u j ą się
niczym m a ł p y z pierwszych ujęć filmu. Uważają,
że ich działania są legitymizowane i akceptowane
przez e k s p e r y m e n t a t o r ó w bo czerwona lampka
nadal się nie zapala .
'
39

40

D z i e ń s z ó s t y jest d n i e m p r z e ł o m o w y m .
W Travisie - z a m k n i ę t y m w izolatce - budzi się
n i e n a w i ś ć do Barrisa. Pragnienie zemsty stają się
m o t y w a c j ą do walki o przetrwanie. Travis - ten,
k t ó r y k i e d y ś m i a ł zbyt delikatne ręce, by u d e r z y ć
- n a u c z y ł się w a l c z y ć . Bez o p a m i ę t a n i a bije Bar­
risa - tak, jakby chciał m u w y m i e r z y ć sprawiedli­
w o ś ć za te sześć d n i upokorzenia i hańby. Walka
jest tak z a p a m i ę t a ł a , że w pierwszej chwili m ę ż ­
czyźni nie dostrzegają czerwonej lampki - znaku
k o ń c a eksperymentu (podobnie jak w relacjach
Zimbardo: „ » M a m wam coś w a ż n e g o do powie­
dzenia, w i ę c s ł u c h a j c i e u w a ż n i e :
Eksperyment
się zakończył.
Możecie
opuścić
więzienie
dzisiaj,
Nie ma ż a d n e j natychmiastowej reakcji zmiany
w wyrazie twarzy lub mowie ciała. M a m wrażenie
że sa zmieszani sceptyczni może nawet podejrz
l i w i i czuia ż e i e s t to koleiny test ich reakcji" )
Kiedy brama sie orwiera boharerowie chyba nie
do k o ń c a wierzą że to j u ż koniec C z e k a j ą c na
41

3 9

4 0

4 1

Mówi: „Powinniście w końcu zrozumieć, że nie bę­
dziemy tolerować łamania zasad".
O jej znaczeniu świadczą choćby słowa: „To czerwone
światło, to jedyne, co mamy!".
R Zimbardo, Efekt..., op. cit., s. 200.

autobus, milczą - prawdopodobnie zdają sobie
sprawę ze zmian, jakie w nich zaszły.

Podobne i różne
Film Scheuringa w w y r a ź n y sposób o d w o ł u j e
się do eksperymentu przeprowadzonego przez
Philipa Zimbardo. Liczne n a w i ą z a n i a - z a r ó w n o
ze sfery wizualnej, jak i dialogowej - pozwalają się
d o m y ś l a ć , skąd reżyser czerpał inspiracje. Jednak
bliższe przyjrzenie się obu m a t e r i a ł o m - ekspe­
rymentowi reprezentowanemu przez spisane po
jego przeprowadzeniu raporty i filmowi nakrę¬
conemu blisko czterdzieści lat p ó ź n i e j - pozwala
dostrzec kilka istotnych różnic. Wskazanie tych
rozbieżności pozwoli się d o k ł a d n i e j z a s t a n o w i ć
nad ich celowością.
Istotne wydaje się zwrócenie uwagi na podo­
b i e ń s t w a , które p o z w a l a j ą m ó w i ć o t y m , że film
Scheuringa jest a d a p t a c j ą eksperymentu prze­
prowadzonego przez Philipa Zimbardo. J u ż na
wstępie m o ż n a powiedzieć, że w obu przypadkach
podobna jest sama idea: uczestnicy eksperymentu
zostają podzieleni na dwie grupy i z a m k n i ę c i na
dwa tygodnie w b u d y n k u z a a r a n ż o w a n y m na
w i ę z i e n i e . W y s t r ó j miejsca znacznie przypomina
to, o k t ó r y m m o ż n a się d o w i e d z i e ć z r a p o r t ó w
Zimbardo. Istotnym elementem inscenizacji są
kamery - często pokazywane w bliskich planach
i d ł u g i c h u j ę c i a c h tak żeby widz ani na chwile
nie z a p o m n i a ł , że k t o ś wszystkie te wydarze­
nia kontroluje. Podobne są r ó w n i e ż reguły gry:
w i ę ź n i o w i e tracą część swoich D 1*3.W gwaranto
wanych i m orzez konstytucje ich imiona zostają
zastąpione numerami (innymi n i ż w przypadku
u c z e s t n i k ó w eksperymentu z 1971 r.), wobec
n i e p o s ł u s z n y c h wolno stosować karv Elemen
rem w s p ó l n y m iesr reż isrnienie zasad rządzących
wiezieniem które w obu przypadkach strażnicy
n r L m n i a od e k s n e r y m e n t . t o r ó w

R ó ż n i , sie
i i 1
one jednak ilością: Zimbardo w swojej pracy
n

i A \

"I ' •

7- h
m

rA

BARBARZYŃCA

'

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

cytuje s i e d e m n a ś c i e zasad, zaś w przypadku filmu
Scheuringa mowa o pięciu. Tak n a p r a w d ę ich sens
jest zbliżony (niektóre z reguł w filmie kondensują w sobie w i ę c e j n i ż j e d n ą zasadę z 1971 r.).
Najprawdopodobniej zabieg ten wynika ze specy­
fiki przekazu filmowego - chodzi o oszczędność
czasową (ponadto, lista 17 zasad recytowanych
przez s t r a ż n i k ó w podczas jednego u j ę c i a m o g ł a b y
dla odbiorcy stać się m ę c z ą c a ) .
Element buntu, zawiera zarówno p o d o b i e ń ­
stwa, jak i różnice w stosunku do eksperymentu
psychologa. W przypadku d o ś w i a d c z e n i a z 1971
roku w i ę ź n i o w i e zaczęli się b u n t o w a ć i n a ś m i e ­
w a ć ze s t r a ż n i k ó w w swoich celach: „ W i ę ź n i o w i e
zdjęli pończoszane czepki z głów, zerwali numery
identyfikacyjne oraz zabarykadowali się w celach,
b l o k u j ą c w e j ś c i a pryczami" . W filmie miejscem
sprzeciwu jest stołówka, p r z y c z y n ą zaś - protest
przeciwko zjedzeniu podejrzanie w y g l ą d a j ą c e j
fasolki. Oba zdarzenia k o ń c z ą się w ten sam spo¬
sób - zostają s t ł u m i o n e D rzez s t r a ż n i k ó w p rzy
p o m o cy gaśnic z dwutlenkiem w ę g l a .
42

Podczas analizy obu e k s p e r y m e n t ó w m o ż l i w e
staje się także zaobserwowanie elementów, które
w y r a ź n i e je różnią. Pierwszą istotną rozbieżnością
jest w y s o k o ś ć w y p ł a t y : u Zimbardo jeden dzień
m i a ł b y ć wynagrodzony k w o t ą 15 dolarów, w fil­
mie uczestnicy liczą na 1000 dolarów. Najpraw­
dopodobniej jest to uzasadnione realiami - eks­
peryment Zimbardo m i a ł miejsce na początku lat
s i e d e m d z i e s i ą t y c h X X wieku, Scheuring zrealizo­
w a ł film w X X I wieku, a zatem w a r t o ś ć p i e n i ą d z a
uległa zmianie. I n n y m w a ż n y m elementem róż­
n i ą c y m jest podział u c z e s t n i k ó w eksperymentu:
Zimbardo bardzo w y r a ź n i e zaznacza, że dobór
był losowy, takiej jasności nie ma u Scheuringa
- s t r a ż n i c y zosta a wybrani poprzez wyczytanie
ich nazwisk, s k ą d na liście eksperymentatora

119

wzięły się akurat te osoby, tego niestety, widz nie
dowie się ze sjużetu. Jeśli chodzi o strażników, to
należałoby jeszcze zwrócić u w a g ę na ich liczbę
- w Stanfordzkim Eksperymencie W i ę z i e n n y m
było ich d z i e w i ę c i u , w filmie jest tylko siedmiu.
Najprawdopodobniej wynika to z tego, że reży­
serowi zależało na stworzeniu jak najbardziej
wyrazistych c h a r a k t e r ó w . Ewidentnie czarnym
charakterem jest Barris. S t r a ż n i k i e m , k t ó r y jest
jego p r z e c i w i e ń s t w e m , jest Bosch. Reszta lokuje
się „ p o m i ę d z y " dobrem i złem. Nie potrzeba było
w i ę k s z e j liczby b o h a t e r ó w o d g r y w a j ą c y c h rolę
d o z o r c ó w w i ę z i e n i a , żeby stworzyć konfliktową
sytuacje Uproszczeniu podlega r ó w n i e ż systern pracy - Zimbardo podkreślał że strażnicy
pracowali w systemie o ś m i o g o d z i n n y c h zmian
w filmie Scheuringa wszyscy bohaterowie prze'
bywaia razem ( w i a t e k stanowią sceny w k t ó r y c h
pojedyncze postaci znaiduia sie w drobnych syru
acjach p o p y c h a j ą c y c h akcję do przodu ).
43

N i e k t ó r e elementy różniące w ł a ś c i w y ekspe­
ryment od filmu, jak c h o ć b y wspomniany j u ż
sposób podziału na role czy brak procesu aresz­
towania w filmie, w y n i k a j ą ze specyfiki medium
filmowego. Podczas p ó ł t o r a g o d z i n n e g o seansu
nie ma czasu, żeby p o w i e d z i e ć wszystko, dlatego
Scheuring znacznie uprościł obraz eksperymentu,
k t ó r y m o ż n a zobaczyć na ekranie. Pojawiają się
za to retrospekcje pogłębiające psychologiczny
wizerunek postaci , a także swoisty epilog, za jaki
m o ż n a u z n a ć p o d r ó ż Travisa do I n d i i (filmowy
odpowiednik b a d a ń , k t ó r y m poddawano uczest44

4 3

4 4
42

Stanfordzki Eksperyment Więzienny, http://www.pnsonexp.org/polski/16, 27.10.2011.

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Jak na przykład: próba gwałtu przez Chasea czy po­
szukiwanie insuliny przez Boscha w bagażu Latające­
go Człowieka.
U Zimbardo jedyne informacje o przeszłości bada­
nych pojawiały się podczas wstępnego badania uczest­
ników eksperymentu.

�Agnieszka Barczyk

120

n i k ó w eksperymentu z 1971 roku przez kilka lat
po jego z a k o ń c z e n i u ) .
45

Kolejnym elementem, na k t ó r y warto zwrócić
u w a g ę , jest sposób przerwania d o ś w i a d c z e n i a .
Podczas badania przygotowanego przez Z i m ­
bardo w i ę ź n i ó w zaprowadzono przed specjalną
K o m i s j ę mającą r o z p a t r y w a ć ich prośby o warun­
kowe zwolnienie. W i ę k s z o ś ć z nich była gotowa
z r e z y g n o w a ć z wynagrodzenia, byle tylko w y j ś ć
z tego fikcyjnego w i ę z i e n i a . Komisja o b i e c y w a ł a
w i ę ź n i o m , że ich sprawy zostaną rozpatrzone
w bliżej n i e o k r e ś l o n e j przyszłości, co wywołało
w nich tak silne poczucie beznadziei, apatii, bez­
radności, że kiedy ogłoszono i m , iż eksperyment
został z a k o ń c z o n y nie mogli w to u w i e r z y ć .
W e d ł u g u c z e s t n i k ó w d o ś w i a d c z e n i a b y ł to tylko
koleiny etap testowania W przypadku filmu
m o ż n a w pewnym sensie m ó w i ć o podobnej sytu
acii - apel Trayisa k t ó r y kieruje do bezdusznej
kamery o otworzenie bramy i wypuszczenie ich
zostaie zignorowany (tak tak prośbv s t u d e n t ó w
wvar v k u ł o w a n e w 1 971 roku przed Komisia)
kiedv brama
ie oiwiera
otwiera - bohaterowie
rPóóżźnniieej! - Kieuy
urania się

przez jakiś czas zdają się tego nie z a u w a ż a ć
M ó w i ą c o sposobie przerwania eksperymentu,
nie m o ż n a p o m i n ą ć p o w o d ó w , przez które do
tego doszło. W przypadku Z i m b a r d o b y ł to
wzrost agresji i upokarzania w i ę ź n i ó w do niebez­
piecznego poziomu. Jednym z p r z e j a w ó w tych
z a c h o w a ń było zmuszanie ich do odgrywania
a k t ó w homoseksualnych . W przypadku filmu
46

4 5

Przeprowadzone na koniec eksperymentu rozmowy
sprawozdawcze (z więźniami i strażnikami) wykazały,
że badanie nie pozostawiło na uczestnikach żadnych
trwałych skutków. Jeszcze przez kilka lat po ekspery­
mencie przeprowadzano testy kontrolne. Zob. P. Z i n i
bardo, Psycholo azła...,op
at.,s.6l.

powody były znacznie p o w a ż n i e j s z e - przede
wszystkim zginął c z ł o w i e k . Poza t y m doszło
do a k t ó w zbiorowej przemocy - w i ę ź n i o w i e
i strażnicy byli gotowi w a l c z y ć na ś m i e r ć i życie.
N a w i ą z a n i e m do odgrywania homoseksualnych
s t o s u n k ó w przez badanych z 1971 roku może
być ponowna p r ó b a gwałtu, której szóstego dnia
eksperymentu chce się d o p u ś c i ć Chase. Przy
analizie p o w o d ó w przerwania eksperymentu
nasuwa się jeszcze jedno pytanie: o przyczyny
tak długiego zwlekania z tą decyzją. Zimbardo,
m ó w i ą c o swoim eksperymencie, przyznaje, że
prawdopodobnie za bardzo się zaangażował sam
poczuł się jak Kierownik W i ę z i e n i a Dopiero jego
przyszła żona - Christiana M a s ł a c h - z w r ó c i ł a
mu
aspekt
eksperymentu49
47

48

M o ż n a to p o t r a k t o w a ć jako próbę w y t ł u m a c z e ­
nia, bo przecież nie usprawiedliwienia. Jednak
w filmie Scheuringa nie
takiej p r ó b y
Wielokrotne zbliżenia na czerwoną l a m p k ę każą
z a p y t a ć dlaczego milcząco pozwalała na takie
noniżenia&gt;Widzdowiadniesie

•

Stanfordzki Eksperyment Więzienny,
nexp.org/polski/38, 27.10.2011.

http://www.pnso-

7

w V n "

\\

Z

7 a m

,rv
"k

i osKarzono go
srmerc niewinnego cztowieKa.
iNie ma jeanak szansy wysmcnac w y t ł u m a c z e n i a
ze strony bonatera.

Ewolucja przede wszystkim
Film Scheuringa, aczkolwiek mocno inspiro­
wany Stanfordzkim Eksperymentem W i ę z i e n ­
nym, nie ogranicza się wyłącznie do prezentacji
zła z perspektywy sytuacyjnej, co jest zasadni­
czym celem Zimbardo. Co prawda, Scheuring
pokazuje ludzi, k t ó r z y pod w p ł y w e m okoliczno­
ści ze z w y k ł y c h obywateli z a m i e n i a j ą się w sady-

4 7

4 8

gl

46

że nrzeriwko sze

fowi „ r „ n v h a d a w c e i o s t a ł v wvsnniete

49

Zapewne celowo wyolbrzymione, aby zwiększyć emo­
cje widzów.
Chodzi o Latającego Człowieka, który wykrwawił się
na skutek rany głowy zadanej mu przez Barrisa.
Stanfordzki Eksperyment Więzienny,
nexp.org/polski/38, 27.10.2011.

BARBARZYŃCA

http://www.pnso-

1 (19) P019

�Koncepcja zła w filmie Eksperyment

121

stów i z w y r o d n i a l c ó w - tak jak to zakłada koncep­

c ó w k ę . Druga sytuacja ma miejsce j u ż w auto­

cja psychologa - dodatkowo pojawia się jednak
tutaj pytanie: czy oby na pewno wszyscy z nich są

busie, podczas powrotu u c z e s t n i k ó w do d o m ó w .
W i ę z i e ń numer 17 jest przekonany, że przez te

przeciętni i normalni? Zastrzeżenia m o ż n a m i e ć
przynajmniej do k i l k u postaci: w i ę z i e ń numer 17

sześć d n i Travis z m i e n i ł zdanie, co do miejsca
człowieka w świecie. Czy s ł u s z n i e . . . ?

- j u ż w c z e ś n i e j o d s i a d y w a ł wyrok; Barris - nadal
mieszka z m a t k ą ; inny ze s t r a ż n i k ó w - Chase
- jest u z a l e ż n i o n y od seksu. W ten sposób cha­
raktery

filmowych

Nadzieja dla ludzkości

b o h a t e r ó w stają się bardziej

Wspomniana rozmowa jest j e d y n ą w y m i a n ą

wyraziste, ale w pewnym sensie zachwiane zostają
założenia eksperymentu Zimbardo. O p r ó c z per­

z d a ń przez u c z e s t n i k ó w eksperymentu t u ż po
jego z a k o ń c z e n i u . W i ę z i e ń numer 17 jest zdzi­

spektywy sytuacyjnej, z k t ó r e j m o ż n a a n a l i z o w a ć
zło, dla Scheuringa r ó w n i e - jeśli nie bardziej istotna staje się ewolucja. W swojej audiowizual­
nej wizji reżyser stawia tezę, że człowiek jest tylko
kolejnym ogniwem w ł a ń c u c h u ewolucji.

wiony, że Travis mimo wszystko nie stracił wiary
w l u d z k o ś ć . Wierzy, bo: „nadal j e s t e ś m y w stanie
coś z t y m zrobić" ( b y ć może m y ś l i , że cywilizacja
oprócz reguł w y t w o r z y ł a także swoistego rodzaju
c z e r w o n ą l a m p k ę , k t ó r a może się zapalić w naj­

Znaczenie ewolucji dla koncepcji zła, k t ó r ą
proponuje widzowi Scheuring, zostaje zasugero­
wane j u ż na początku. U j ę c i a w a l c z ą c y c h zwierząt
połączone ze z d j ę c i a m i ludzi, k t ó r z y przynoszą

gorszych momentach). Travis to p r z y k ł a d boha­
tera, którego nie da się złamać - ani fizycznie, ani
psychicznie. T r i u m f Barrisa, k t ó r y m i a ł miejsce
podczas topienia b u n t o w n i k a w toalecie, b y ł
tylko pozorny i chwilowy J u ż n a s t ę p n e g o dnia

sobie ś m i e r ć i cierpienie, n a b i e r a j ą sensu po
obejrzeniu całego filmu - stają się w ten spo­
sób swoistym preludium do całej w y k ł a d n i zła.
Podobne obrazy p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż w u j ę ­
ciach w y ś w i e t l a n y c h uczestnikom eksperymentu

bohater w ramach protestu przeciwko z n ę c a n i u
się nad Boschem zaczął ściągać ubranie i a p e l o w a ć
o otworzenie bramy U d z i a ł w eksperymencie bez
w ą t p i e n i a z m i e n i ł s?o — przede wszystkim u ś w i a
d o m i ł m u ' własne słabości i n a u c z y ł go w a l c z y ć

podczas rekrutacji. W ciągu sześciu d n i oni sami
staną się w a l c z ą c y m i o przetrwanie d r a p i e ż n i k a m i
i padlinożercami.

W k o ń c o w y c h scenach sam staie 'sie katem p r ó '
buie siła w v m i e r z v ć snrawied iwość N i e ' t r a c i
nrrv rvrn kontroli _ nntr.fi n r ^ s r . ć - bi,V

W,

n k zabija
N a w i ą z a n i a do ewolucji p o j a w i a j ą się także
w warstwie dialogowej, przynajmniej w d w ó c h
scenach. Pierwsza sytuacja ma miejsce w celi,
kiedy w i ę ź n i o w i e numer 17 i 77 r o z m a w i a j ą
o wydarzeniach, k t ó r y c h są częścią. Numer 17
jest przekonany, że człowiek niczym nie różni się
od małpy. W i d z dostaje tego potwierdzenie jakiś
czas p ó ź n i e j , oglądając s t r a ż n i k ó w rozdzielających
w i ę ź n i ó w , aby u n i k n ą ć b u n t u ( u j ę c i a pozba­
wione słów podkreślają zezwierzęcenie s t r a ż n i k ó w
skaczących niczym m a ł p y ) - w i ę z i e n i e zaczyna
bardziej p r z y p o m i n a ć zoo n i ż c y w i l i z o w a n ą pla­

1 (19) P019

BARBARZYŃCA

Travis wydaje się p o s t a c i ą nieco n a i w n ą

-

u w a ż a , że najważniejsze to b y ć prawym, że trzeba
m i e ć zasady, że dobro z w y c i ę ż a . W zderzeniu
z w i ę z i e n n ą rzeczywistością wszystkie jego warto­
ści zostają wystawione na p o w a ż n ą p r ó b ę . Barris,
będąc katem, staje się j e d n o c z e ś n i e nauczycielem.
Uczy , że zło istnieje i że trzeba z n i m w a l c z y ć .
Czasem p r a w o ś ć nie wystarczy, trzeba użyć sil­
niejszych środków, tych, które stoją po stronie
przeciwnika. N a j w a ż n i e j s z e jednak, żeby u m i e ć
p o w i e d z i e ć sobie: „wystarczy". Travis wierzy, że

�Agnieszka Barczyk

122

człowiek umie albo przynajmniej ma taką m o ż ­
liwość. M o ż e właśnie dlatego uważa, że człowiek
- w p r z e c i w i e ń s t w i e do zwierząt, w przypadku
k t ó r y c h przemoc jest uzasadniona chęcią prze­
trwania - potrafi się k o n t r o l o w a ć . B y ć m o ż e
- jego zdaniem - ta czerwona lampka to coś,
co trzeba w y t w o r z y ć w sobie samym, p o n i e w a ż
działania ludzi zawsze p o d l e g a j ą moralnej ocenie,
nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach
m o ż n a je r o z p a t r y w a ć w kategoriach dobra i zła.

„ o k a l e c z o n e " , a w i ę c pozbawione swojej p e ł ­
nej w a r t o ś c i . Niestety, przynajmniej w pewnym
stopniu słowa zamieszczone w recenzji są praw­
dziwe. Jednak do zjawiska tego nie m o ż n a podejść
jednostronnie. Warto z a u w a ż y ć , że film, k t ó r y
w p r z y w o ł y w a n e j wypowiedzi krytyka filmo­
wego o k r e ś l o n y zostaje jako uproszczenie, jest
jednocześnie poszerzeniem - propozycji Philipa
Zimbardo (kwestia ewolucji, którą w y r a ź n i e pod­
kreśla reżyser).

R ó ż n i c e , które p o j a w i a j ą się m i ę d z y ekspery­
mentem z 1971 roku a jego filmową interpretacją
m o g ą b y ć wynikiem koncepcji reżysera polegają­
cej na symplifikacji skomplikowanych z a g a d n i e ń
z obszaru psychologii społecznej albo szerzej poję­
tego zjawiska - tendencji we w s p ó ł c z e s n y m kinie
a m e r y k a ń s k i m . Na ten czynnik zwraca u w a g ę
recenzent „ F i l m u " , pisząc, że film Scheuringa
został: „zrobiony zgodnie z niedobrym ani eryk a ń s k i m zwyczajem, k t ó r y każe upraszczać k a ż d y
skomplikowany motyw tak, aby nawet najmniej
d o ś w i a d c z e n i widzowie byli usatysfakcjonowani
i pojęli w czym rzecz"
B y ć może to właśnie
to zjawisko miało w i ę k s z y w p ł y w na ostateczny
kształt Eksperymentu, n i ż wizja Scheuringa Zda
niem recenzenta upraszczając pewne elementy
zamiast autorskiej wizji m o ż n a osiągnąć dzieło

Koncepcja Scheuringa, w y r a ź n i e n a w i ą z u j ą c a
do perspektywy sytuacyjnej, zostaje silnie osa­
dzona na założeniach teorii ł a ń c u c h a ewolucyj­
nego. Człowiek skonfrontowany z ekstremalnymi
warunkami - podobnie jak zwierzę - zaczyna
przestrzegać prawa silniejszego i w a l c z y ć o prze­
trwanie. W wizji reżysera pojawia się jednak cień
nadziei dla ludzkości - jest n i m owa czerwona
lampka, której istnienie może ocalić j e d n o s t k ę
i jej człowieczeństwo. D o f o r m u ł o w a n i a opty­
mistycznych prognoz należy jednak p o c h o d z i ć
z p e w n ą ostrożnością - przecież nawet Travis
z a m i e n i ł się na c h w i l ę w o p r a w c ę W świetle
powyższych rozważań słuszne zatem wydaje sie
określenie filmowej propozycji - koncepcji zła
jako innej (od zaprezentowane przez Zimbardo)
lecz niekoniecznie gorszej.

50

50

M . Niemojewski, „Eksperyment", „Film", 2011, nr 3, s. 93.

The idea of evil in the movie The

The
and
and
and

the differences between the Stanford Experiment and
its cinematographic adaptation

ExperimenP.

author o f the article analyses the empirical and film materiał to ask about borderline between good
evil. She analyses Zimbardos Stanford prison experiment (1971) and compares it to popular reception
film adaptations of the experiment. The author emphasizes the basie differences between psychological
popular view on the interpretation of motivations, morał decisions and human behaviour. I n fact, the
author presents various philosophical concepts o f human naturę.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8090" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8070">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2de786fc009209a5798e3776747f01ca.pdf</src>
        <authentication>10fa6189d66549f37290ea01bc134c77</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96649">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5513</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96650">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96651">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96652">
                <text>górale polscy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96653">
                <text>obywatelstwo - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96654">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96655">
                <text>Obywatelstwo po góralsku / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96656">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.81-94</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96657">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96658">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96660">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96662">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96664">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96666">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96672">
                <text>6

ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

OBYWATELSTWO PO GÓRALSKU
Rozważania na temat obywatelstwa warto uzupełnić spojrzeniem z innej, antropologicznej perspektywy. Podejście antropologiczne ujmuje kwestię
obywatelstwa nie przez pryzmat doktryn czy procedur – antropolog skupia
się na tym, w jaki sposób tak abstrakcyjna idea jest rozumiana i doświadczana
przez jednostki. Prawa określające przywileje i obowiązki obywatela stanowią
ramę, którą indywidua wypełniają lokalnymi dyskursami i praktykami (mówiąc
językiem Bourdieu), ramę, w którą podmioty prawa potrafią wpisać treści
niekiedy zaskakująco różne od intencji prawodawcy.
Jakiego rodzaju wyobrażenia na temat obywatelstwa wyrażane i kształtowane są w codziennych wiejskich rozmowach i działaniach? Na to pytanie
(oraz na kilka innych) szukałam odpowiedzi, realizując projekt badawczy
zakończony książką Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–20051. Książka podsumowuje wieloletnie badania prowadzone
metodą etnograficzną. Etnograficzne badania terenowe polegają na długotrwałym przebywaniu w terenie, wejściu w zażyłość z jego mieszkańcami,
prowadzeniu wywiadów otwartych, pogłębionych, ustrukturowanych przez
dyspozycję badawczą, nazywanych rozmowami z racji ich dialogicznego,
a często polifonicznego charakteru.
Pojęcie „obywatel” najczęściej było wprowadzane do rozmowy przez pytanie badacza i zwykle wydawało się rozmówcom nieco nie na miejscu, toteż dość
szybko zostawało przez nich zastąpione słowem Polak. Pytani wprost o znaczenie terminu „obywatel”, starzy ludzie odnosili je do określenia „obywatel
ziemski” i mówili, że „obywatel to na cmentarzu. To tak na płycie [nagrobnej]
napisane jest”. Obywatel to, ich zdaniem, pojęcie historyczne odnoszące się
A. M a l e w s k a - S z a ł y g i n, Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich
w latach 1999–2005, Warszawa 2008.
1

�Anna Malewska-Szałygin

82

do ziemian, których już nie ma. Takie użycie terminu jest zbieżne z zakresem
znaczeniowym słowa obywatel funkcjonującym w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, czyli w czasach, gdy pojęcie to opisywało ludzi wywodzących swe
korzenie ze stanu rycerskiego, mających prawo wpływu na decyzje o losach
kraju poprzez uczestnictwo w sejmach i sejmikach oraz elekcjach królów2.
W podhalańskich rozmowach w takim znaczeniu używano najczęściej słowa
„pan” lokalnie uważanego za mniej archaiczny synonim „obywatela”. Objaśniając termin „pan”, podkreślano jako cechę wyróżniającą wolność, nie zaś
zaangażowanie polityczne i odpowiedzialność za losy państwa. Mówiono:
„pan, jak to pan — wolny, nie?!” Drugim często przywoływanym wyznacznikiem „panów” było to, że „nie muszą robić”, czyli nie są zmuszeni przez los
do pracy fizycznej. Stosunek do pracy fizycznej czyli roboty jednoznacznie
dzielił naród na tych, „co muszą” i tych, „co nie muszą robić”, czyli „panów”.
Innym kontekstem, w jakim pojawiało się słowo „obywatel”, było odniesienie do czasów PRL: „obywatel to było tak za komuny raczej używane,
nie?! Ja słowo obywatel to z wojska znam, bo tam nie było «pan», tylko
«obywatel» do każdego. «Obywatelu majorze», «obywatelu sierżancie» się
mówiło”. W czasach PRL zwrot: „obywatelu” pojawiał się najczęściej w sytuacjach kontaktu ze służbami mundurowymi. Jak opowiadali rozmówcy,
milicjant do zatrzymywanego kierowcy zwracał się: „obywatelu kierowco!”,
a obywatel odpowiadał: „panie władzo!” W efekcie słowo obywatel kojarzyło
się rozmówcom z kontaktami ze zwierzchnością, co w jakiejś mierze współgrało z przedwojennymi znaczeniami, według których obywatel to człowiek
postawiony wyżej w hierarchii społecznej.
Oczywiście przekonanie, że obywatel to „pan” jest całkowicie niezgodne
z egalitarną, oświeceniową wykładnią tego terminu. W pismach myślicieli
Oświecenia słowo to ma nacechowanie zdecydowanie egalitarne, zaleca jak
najdalej idące poszerzanie grupy ludzi uprawnionych do uczestnictwa w życiu
publicznym, stanowienia prawa i konstytuowania władzy.
Zderzenie znaczeń terminu „obywatel” pojawiających się w wiejskim
dyskursie lokalnym z jego konotacjami w dyskursie europejskich elit pokazuje
klarownie, że sfera „przekonaniowo-pojęciowa” (Geertz) ma znaczną inercję
i zmienia się wolniej w grupach słabiej wykształconych. Wyobrażenia zmieniają się znacznie wolniej niż praktyki. Ludzie dość szybko dostosowują się do
nowych form życia społecznego, organizacji rzeczywistości ekonomicznej czy
zmian systemu politycznego. Nie oznacza to jednak, że wyobrażenia, jakimi
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów. Procesy i zagadnienia kształtowania się
warstwy chłopskiej, t. 1: Społeczne podłoże ruchów młodzieży wiejskiej w Polsce, Warszawa 1938.
2

�Obywatelstwo po góralsku

83

się kierują, ulegają równie szybkiej zmianie. Ta inercja jest dobrze opisana
w literaturze etnologiczno-antropologicznej (np. Geertz, Sahlins).
Chcąc poszerzyć obszar dyskursywnych poszukiwań, uczestnicy nowotarskiego projektu badawczego wprowadzali do rozmów wyrażenie „obowiązek
obywatelski”. Rozmówcom z wykształceniem podstawowym lub zawodowym
wydawało się ono obce. Absolwenci technikum radzili sobie z nim mówiąc
o wyborach, o podatkach, niekiedy o służbie wojskowej. Często wahali się
przy użyciu tego określenia. Płacenie podatków traktowali jako oczywistą
konieczność wynikającą z utrwalonego porządku świata, jedną z fundamentalnych zasad istnienia wszelkiej władzy: „podatki nie są może obowiązkiem,
tylko po prostu to normalne, podatki się płaci, no, bo się płaci! Jak to mówią
co cesarskiego cesarzowi, a co boskiego Bogu!” Służby wojskowej także nie
opisywano w kategoriach obywatelskiego obowiązku. Była to raczej: „walka
o Polskę” lub „obrona narodu”. Te i podobne wypowiedzi na temat służby wojskowej były formułowane w terminach należących do języka patriotycznego
i zawsze wiązane z ideą narodu, a nie obywatelstwa.
W odróżnieniu od pojęcia „obywatel” czy wyrażenia „obowiązek obywatelski” słowo „obywatelstwo” było w powszechnym użyciu. Rozmówcy
samorzutnie wprowadzali je do rozmów o emigracji zarobkowej do Ameryki.
Co więcej, wówczas okazywało się, że zaskakująco duża część naszych rozmówców miała obywatelstwo amerykańskie i tu pojawiał się bardzo istotny
wątek „wyrabiania obywatelstwa”. Zdobycie amerykańskiego obywatelstwa
było traktowane jako działanie pragmatyczne, ułatwiało otrzymanie lepszej
pracy i poprawienie dobrobytu rodziny. Taką argumentację przytacza 82-letnia
gaździna, kończąca swoją wypowiedź słowami: „ja mam dwie klasy – pisać
i cytać to nie umim, ale żem zrobiła w Ameryce obywatelstwo i wszystkie dzieci
żem wypchała i wszystkich wnuków. Ja sześcioro dzieci miała i wszystko żem
wypchała, bo co tu biedaki mieli robić!”
Obywatelstwo było uważane za sprawę urzędową, która jeśli ją roztropnie załatwić, może ułatwiać życie i pracę. W żadnym razie nie było związane
z poczuciem tożsamości. Rozmowy o sposobach „wyrabiania obywatelstwa”
pokazywały, że w wiejskim dyskursie lokalnym rozróżnienie pomiędzy obywatelstwem a narodowością wygląda podobnie jak w dyskursie elitarnym w początku
XX wieku, kiedy to: „narodową tożsamość uznawano za przypisaną, podczas
gdy demokratycznie skonstruowane obywatelstwo państwowe za nabywane”3.
Zakorzenienie idei narodowych w dyskursie lokalnym wsi nowotarskich
kontrastuje z oporem, z jakim w tym dyskursie przyjmowało się słownictwo
3

J. H a b e r m a s, Obywatelstwo a tożsamość narodowa, Warszawa 1993.

�Anna Malewska-Szałygin

84

związane z oświeceniowymi ideami obywatelstwa, umowy społecznej, demokracji reprezentacyjnej. Nie tylko pojęcia, ale i koncepcje nie trafiały na wsi na
podatny grunt. Odpowiedzi na pytanie dlaczego tak jest, można sformułować
kilka. Z pewnością wynika to między innymi z faktu, że patriotyczna edukacja
prowadzona u progu XX wieku lepiej trafiała w chłopskie wyobrażenia dotyczące rodziny i gospodarstwa. Idea narodu mającego prawo do własnego
państwa wymagała jedynie rozszerzenia wyobrażeń o relacjach znanych z doświadczenia życia i pracy w gospodarstwie. Z tymi wyobrażeniami łączyły się
uczucia, które również zostały przeniesione z małej skali – ojcowizny, na wielką
skalę – ojczyzny. W ten sposób, opisywana między innymi przez Stanisława
Ossowskiego4, narodowa wspólnota wyobrażona została jako zakotwiczona
w znacznie bliższym, nacechowanym uczuciowo doświadczeniu wspólnoty
rodzinnej. Odwoływanie się do znanych wartości i uczuć czyniło idee narodowe
łatwiejszymi do przyswojenia. Również determinujący, żeby nie powiedzieć
fatalistyczny, aspekt koncepcji narodu lepiej pasował do chłopskich doświadczeń
i wyobrażeń dotyczących losu określającego życie człowieka: przynależność
do narodu tak jak do rodziny była ustanawiana przez fakt urodzenia.
Rozważając przyczyny niezakorzenienia się w Polsce dyskursu oświeceniowego, do którego należy pojęcie obywatel, Jadwiga Staniszkis twierdzi, że:
„katolickie kraje Europy Środkowej (w tym Polska) nie przeszły przez nominalistyczną rewolucję myślową, pozostając w kręgu tomistycznego realizmu.
Wpłynęło to zasadniczo na odmienność królującej tu koncepcji państwa, prawa
i porządku społecznego – odmienność, która trwa do dziś”5. Przywołany w tym
zdaniu nominalizm „formułował metafizykę państwa, traktując je przede
wszystkim jako wyzwanie intelektualne. Dynamikę i legitymizację państwa
wyznaczał w tej koncepcji niekończący się społeczny proces «racjonalizacji»,
rozumianej jako trafna substytucja materialnej realności jednostkowych faktów,
przez wytwory intelektu” (ibidem, s. 53).
Nowotarscy rozmówcy nie traktowali państwa jako „wyzwania intelektualnego”, nie dążyli też do jego „racjonalizacji”. Państwo starano się oswoić
poprzez odwołanie się do znanych od pokoleń doświadczeń gospodarskich
i związanych z nimi emocji. Te doświadczenia opisywano w kategoriach należących do dyskursu moralnego, etycznego, który trafnie charakteryzował Józef
Tischner w Etyce solidarności6. Kategorie takie jak uczciwość i sprawiedliwość,
kluczowe dla wiejskich rozważań o państwie i władzy, pojawiły się w wiejskim
S. O s s o w s k i, O ojczyźnie i narodzie, Warszawa 1984.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, Kraków 2006, s. 61–62.
6
J. T i s c h n e r, Etyka solidarności i Homo Sovieticus, Kraków 2005.
4
5

�Obywatelstwo po góralsku

85

dyskursie lokalnym za sprawą nauczania Kościoła, zanim jeszcze państwo
podjęło jakiekolwiek inicjatywy edukacyjne. Idee narodowe upowszechniane
na wsi przez polską szkołę w okresie międzywojennym współgrały z tym
moralnym przesłaniem, rozszerzając powinności względem ojcowizny na
skalę ojczyzny. W efekcie kategorie narodowe wciąż są żywe w nowotarskich
rozmowach o państwie, podczas gdy pojęcia z dyskursu oświeceniowego – nie.
Co ciekawe, podobne diagnozy publikują badacze pracujący w krajach
śródziemnomorskich. Christian Giordano7 badający stosunek włoskich wieśniaków do władzy lokalnej i państwowej oraz Michael Herzfeld8 prowadzący
badania na ten temat w kreteńskiej wiosce Rethemno twierdzą, że rolnicze
społeczności nigdy nie zinternalizowały oświeceniowych koncepcji politycznych, a ludzie, którym państwo i władza państwowa jawiły się przez wieki
jako poborca danin, podatków i rekruta, nigdy nie czuli się obywatelami, czyli
współuczestnikami w podejmowaniu decyzji, zobowiązanymi do lojalności
wobec państwa.
Jakkolwiek kontekst śródziemnomorski wydaje się odległy od podhalańskiego, zbieżność obserwacji badaczy zainteresowanych wiejską wizją państwa
i władzy jest potwierdzeniem stanowiska, że nieufność wobec oświeceniowych
kategorii takich jak obywatel jest dziedzictwem chłopskiej kultury tradycyjnej.
Jest też argumentem na rzecz tezy, że wyobrażenia ujawniane w rozmowach
prowadzonych u początku XXI wieku we wsiach nowotarskich nie są przejawem mentalności postkomunistycznej czy też mentalności homo sovieticus. Są
raczej przykładem post-chłopskiego myślenia o świecie łączącego kategorie
tradycyjne z nowoczesnymi w niepozbawione wdzięku hybrydyczne całości.
Stawiając tezę, że współczesne góralskie wyobrażenia o państwie są bardziej zakorzenione w kulturze chłopskiej niż uformowane przez pięćdziesiąt lat
realnego socjalizmu, warto zapytać o to, jakie były te tradycyjne wyobrażenia
o władzy. Odwołując się do obrazu kreślonego przez badaczy kultury ludowej
początku XX wieku wypada stwierdzić, że ówczesne chłopskie nastawienie wobec zwierzchności cechował daleko idący dystans, który wzmacniał elementy
mistyczno-magiczne: „polityczny porządek jawił się chłopu jako w pewnej
mierze bezosobowa, moralna siła, absolutnie tajemnicza, której przejaw można
w jakiś sposób przewidzieć, ale której istota i prawa nie dadzą się zmienić

7
Ch. G i o r d a n o, The gulf between state and citizens in complex societies: An interpretative
approach to political anthropology, w: Mediterranean Ethnological Summer School, eds. B. Brumen,
Z. Šmitek, Prian 1995, s. 57–69.
8
M. H e r z f e l d, Segmentation and Politics in the European Nation State: Making Sense of
Political Events, w: Other Histories, ed. K. Hastrup, London – New York 1992, s. 62–81

�Anna Malewska-Szałygin

86

dzięki ingerencji ludzkiej”9. Odmienność i tajemniczość sfery władzy budziła
zarówno strach, jak i zaciekawienie, które nie zwiększało poczucia wpływu na
tę sferę, wciąż jawiącą się jako zasadniczo wroga zwykłemu człowiekowi. Owe
wyobrażenia skutkowały „tradycyjną biernością chłopa w sprawach polityki”10.
Władza w wyobrażeniach chłopów galicyjskich miała dwa oblicza: „uznanie miał przede wszystkim autorytet osoby cesarza, panującego w dalekim
Wiedniu i łaskawego dla ludu, w jego wyobrażeniach. Inaczej przedstawiał się
autorytet władz administracyjnych, które chłopi traktowali nieraz jako źródło
różnych uciążliwości i krzywd, aczkolwiek nauczyli się z biegiem lat współdziałać z nimi w różnych sprawach”11. Autorytet, jakim cieszył się wśród chłopów
Franciszek Józef I, był w znacznym stopniu wynikiem zabiegów austriackiej
administracji, która różnymi środkami umacniała i propagowała mit „dobrego
cesarza”. Upowszechnienie mitu „dobrego cesarza” było wynikiem konsekwentnej polityki, prowadzonej poprzez publikacje w pismach dla ludu oraz
nauczanie szkolne, które objaśniało, że władza cesarska „pochodzi od samego
Boga, a cesarz jest ojcem wszystkich poddanych i dlatego należy mu się cześć
i uszanowanie. [...] Cesarz jest źródłem prawa, gwarantem ładu społecznego
i moralnego”12. Chłopi „najwcześniej uwierzyli w mit o dobrym cesarzu. Od
XIX w. chłop galicyjski widział w monarsze dobrego i sprawiedliwego władcę.
Ten chłopski monarchizm był prostoduszny i powierzchowny. [...] Chłop galicyjski był posłuszny wobec cesarza i w stosunku doń lojalny, oczekiwał także
od niego opieki i ochrony przed ziemiańskim wyzyskiem. [...] Zakorzeniona
wśród chłopów była wiara w sprawiedliwość cesarską. [...] Chłopi byli przeświadczeni, że nikt nie wymierzy sprawiedliwości jak sam cesarz. Pamiętali
też krzywdy doznane od polskiej szlachty w czasach pańszczyźnianych i nie
zapomnieli, że to właśnie «cesarz w Wiedniu» zniósł pańszczyznę”13.
Uwłaszczenie chłopów, przeprowadzone w imieniu cesarza, zostało przez
administrację austriacką wykorzystane do przeciwstawienia monarchy –
„obrońcy ludu”, polskim ziemianom „chcącym przywrócić pańszczyznę”. To
przeciwstawienie stanowiło ogromną przeszkodę dla czynionych przez polską
inteligencję starań narodowowyzwoleńczych. O skuteczności tych propaganW.I. T h o m a s, F. Z n a n i e c k i, Chłop polski w Ameryce i Europie, t. 1: Organizacja grupy
pierwotnej, Warszawa 1976, s. 131.
10
Tamże, s. 167.
11
E. P i e t r a s z e k, Władza i autorytety w społeczności wiejskiej, w: Etnografia Polska. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Warszawa – Wrocław 1976, s. 528.
12
Z. F r a s, Mit dobrego cesarza, w: Polskie mity polityczne XIX i XX wieku, red. W. Wrzesiński, Wrocław 1994, s. 151.
13
Tamże, s. 141–143.
9

�Obywatelstwo po góralsku

87

dowych zabiegów może świadczyć fakt, opisywany przez Jana Stanisława
Bystronia14, że na przełomie wieków XIX i XX chłopi samych siebie nazywali
cesarskimi, a panów – Polakami. Mit „dobrego cesarza” doskonale trafiał w ludowe wizje władzy patriarchalnej, pasował do wyobrażeń ojca i gospodarza,
znanych z doświadczenia i jego tradycyjnej interpretacji.
Po zniesieniu poddaństwa, a zwłaszcza po przyznaniu Galicji pewnej autonomii i stworzeniu Sejmu Krajowego, pojawiła się szansa udziału chłopów
w życiu publiczno-politycznym państwa austriackiego. Dotyczyła ona jednak
tak nielicznych chłopów, że nie miała możliwości podważenia ugruntowanej
ludowej wizji porządku społecznego.
Okres międzywojenny przyniósł niespotykane dotychczas możliwości
udziału chłopów w sprawowaniu władzy. Konsekwencją uzyskania nowych
prerogatyw było wyraźne ożywienie zainteresowania chłopów sprawami politycznymi. Liczne przedstawicielstwo w sejmie, aktywność partii chłopskich
były przejawami zasadniczej zmiany. Niemniej, „dla znacznej części chłopów
polityka wciąż jeszcze jest sprawą pańską i stąd ich bierność polityczna. [...]
Dla wielu [chłopów] politycznie aktywnych polityka była tym, czym wykształcenie – drogą do zostania panem. Mimo napływu chłopskich posłów
do polityki, polityka nie przestała być domeną szlachetczyzny. Polityka robiła
się wprawdzie przy udziale chłopskich delegatów, ale poza warstwą chłopską
i bez jej udziału jako całości. [...] Napływ chłopskich posłów do parlamentu
nie zmniejszał przepaści między warstwami, nie powodował też, że sprawy
wsi były z całą mocą stawiane na forum parlamentu: chłopski poseł na równi
z innymi [...] lekceważył wieś, patrzył na jej sprawy pańskimi oczami, jako na
sprawy mało ważne, a swój udział w życiu politycznym traktował jako drogę
do zostania panem”15. Przyjmując te zastrzeżenia, trzeba jednak podkreślić,
że okres dwudziestolecia międzywojennego był czasem, niestety krótkim,
intensywnego wdrażania warstw ludowych do życia polityczno-publicznego.
W czasach PRL „obszar spraw należących do polityki lub z polityką związanych lub mających znaczenie polityczne [...] obejmował wszystkie zasadnicze dziedziny życia społecznego z wyjątkiem... polityki właśnie”16. W tym
samym czasie wszelkie decyzje dotyczące spraw państwa były podejmowane
w zamkniętej przestrzeni debat partyjnych, po czym były obwieszczane
społeczeństwu – „polityka postrzegana była przede wszystkim jako produkt,
J.S. B y s t r o ń, Kultura ludowa, Warszawa 1947, s. 331.
J. C h a ł a s i ń s k i, Młode pokolenie chłopów..., dz. cyt., s. 99–100.
16
M. M a r o d y, Polityka, w: Co nam zostało z tych lat... Społeczeństwo polskie u progu zmiany
systemowej, red. M. Marody, Londyn 1991, s. 133.
14
15

�Anna Malewska-Szałygin

88

a nie jako proces, była czymś, z czego efektami jednostka stykała się na każdym kroku, w powstaniu tych efektów nie uczestnicząc”17. Ugruntowywało
to wcześniejsze przekonanie o tym, że „władza stanowi świat obcy i odrębny
od świata społecznego, choć jednocześnie przenikający go w każdym jego
najdrobniejszym szczególe; polityka jako domena władzy, której jednakże nie
można ufać; polityka jako sfera przymusu, któremu społeczeństwo ulega, ale
do pewnych tylko granic [...]. Jest to obszar specyficznego sacrum (sacrum
negatywnego), którego oddziaływanie promieniuje na wszystkich, lecz którego
granice przekraczane są niechętnie i tylko w sytuacjach wyższej konieczności18.
Jeżeli w systemie komunistycznym obszar polityki stanowił obszar sacrum,
to stosunek społeczeństwa do tegoż sacrum najbardziej przypominał postawę
wyznawców kultów cargo. W obu przypadkach mamy do czynienia z oczekiwaniem na dary, które przychodzą z zewnątrz i są kontrolowane przez moce
budzące lęk i kapryśne w swym działaniu, w obu też przypadkach występuje
ten sam nacisk na sprawiedliwy rozdział, a zarazem identyczny brak zainteresowania procesami niezbędnymi do wytworzenia pożądanych dóbr i stanów
rzeczywistości”19. Polityzacja gospodarki i postrzeganie polityki przez pryzmat
gospodarki powodowały, że żądania i postulaty społeczne, w czasach PRL, miały
zwykle charakter gospodarczy, a nie polityczny. Łączyły się z nadzieją na lepsze
życie, które „zostanie zbudowane przez władzę dla społeczeństwa”20. Zaskakująca jest fuzja rewolucyjnej retoryki władz PRL z zakorzenionym w chłopskim
myśleniu wzorem „pana feudalnego”21, co upoważnia do stwierdzenia, że czasy
PRL były raczej okresem specyficznego pomieszania porządków – utrwalenia,
a zarazem zmiany tradycyjnych wyobrażeń o władzy. Nie należy jednak przeceniać znaczenia tych zmian, gdyż dystans pomiędzy władzą a mieszkańcami
wsi nie uległ zasadniczemu zmniejszeniu, co nie wynikało z tradycyjnej czy
dobrowolnej „rezygnacji z roli podmiotu politycznego. Takiej roli dla jednostki
po prostu wówczas nie było”22.
Lata socjalizmu w niewielkim stopniu zmodyfikowały chłopską wizję władzy budowaną poprzez rozszerzenie doświadczanych na co dzień relacji władzy
w gospodarstwie rolnym na skalę państwa. Najlepszym dowodem trwałości
tego wyobrażenia było stwierdzenie powtarzane w większości nowotarskich
rozmów prowadzonych w latach 1999–2005: „teraz nie ma w Polsce gospoTamże, s. 134.
Tamże, s. 138.
19
Tamże, s. 149.
20
Tamże.
21
H. Ś w i d a - Z i e m b a, Człowiek wewnętrznie zniewolony, Warszawa 1998.
22
Tamże, s. 135.
17
18

�Obywatelstwo po góralsku

89

darza! To jest dryfowanie takie! Nie ma w Polsce gospodarza!” Taka konkluzja
pojawiała się nie tylko w rozmowach z badaczami, ale także w zasłyszanych
rozmowach górali między sobą. To stwierdzenie pointowało opowieści o bieżących poczynaniach ludzi władzy, ocenianych negatywne i niewątpliwie
mieszczących się w specyficznej retoryce zwanej „chłopskim zrzędzeniem”23.
Dlaczego jednak za ideał uważano autokratyczne rządy gospodarza, a nie
władzę kolektywną, wybieraną demokratycznie?
Wzór dobrego gospodarza tkwi korzeniami w kulturze ludowej i pojawia
się w większości opracowań dotyczących kultury chłopskiej (Dobrowolski,
Pietraszek i inni). Trwałość tego wzoru na wsi polskiej lat dziewięćdziesiątych
potwierdzają badania antropologiczne dotyczące kwestii ekonomicznych24.
Wyniki badań dotyczących „społeczności zdegradowanych”, z lat 2002–2006,
opisują zabieg przenoszenia wzoru dobrego gospodarza na sferę władzy –
„w ten sposób odsłania się i staje zrozumiały pewien wzór relacji człowiek –
świat (wzór «dobrego gospodarza»), który niesie w sobie całą tę konieczność
totalnej kontroli nad światem [...], wzór niezwykle głęboki i obecny wciąż
[...]. Nieprzewidywalność i nieuchronność zjawisk najbliższej rzeczywistości
[...] jest bowiem na tyle potężna, że objąć ją jest w stanie właśnie władza
totalna, omnipotentna (znienawidzona, ale stale bytująca). W ten sposób
dopiero można zrozumieć, że taka wizja świata, taka ontologia stapia się tak
gruntownie w jedno z potrzebą centralnego sterowania gospodarką, z potrzebą
zewnętrznej, podtrzymującej świat (chociażby «świat cen rolnych») twardej
ręki, zawiadującego wszystkim «gospodarza»”25. Model „gospodarza” jako jedynej formy władzy, pozwalającej zapanować nad niepewnością rzeczywistości
powtarzał się często w nowotarskich rozmowach.
Opisując wzór dobrej władzy państwowej, nowotarscy rozmówcy zwykle
mówili: „prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało dachu nad głową! A na pierwszym miejscu chleba!; Musi być głowa,
jak w domu. Jak braknie głowy, no to jest góralskie przysłowie «jak nie ma
gazdy, głupi kazdy»; Powinno być jak na bacówce, jak ni ma bacy – nic z tego;
W państwie to jak w domu, jak na gospodarce, no mówi się głowa państwa,
no to tak jak ojciec w rodzinie – głowa rodziny. W każdym państwie naród to
jak rodzina w domu. I mnie się wydaje, że to taki powinien być ojciec Polski”.
23
P. K ę d z i o r e k, Chłopskie zrzędzenie, „Polska Sztuka Ludowa. Konteksty”, 1996, nr 1–2,
s. 114–123.
24
G. J a w o r s k a, W. P i e n i ą ż e k, Konteksty ekonomicznego myślenia. Wolny rynek z punktu
widzenia antropologa, Warszawa 1995.
25
T. R a k o w s k i, Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego,
Gdańsk 2010, s. 66.

�Anna Malewska-Szałygin

90

Wszystkie te wypowiedzi odsyłały do lokalnego wyobrażenia państwa jako
gospodarstwa, którego logiczną konsekwencją jest porównanie władzy państwowej do gazdy na gazdówce, bacy na bacówce lub ojca w rodzinie. Te obrazy
mieszczą się w modelu władzy opisywanym w literaturze przedmiotu jako
„suwerenny”26, „patriarchalny”, „pastoralny”27, „gospodarski”28, „tradycyjny”29.
Aby zrozumieć kim jest ów pożądany w kraju gospodarz, warto sięgnąć
do literatury etnograficznej i przyjrzeć się postaci gospodarza w kulturze
chłopskiej. Według opisu Kazimierza Dobrowolskiego „czołową rolę w zespole
rodzinnym pełnił ojciec – właściwy gospodarz i rządca. Jego dłoń orała, siała
ziarno, zbierała plon, pracowała na życiodajny chleb. Jego dłoń błogosławiła
dzieci [...], bo była to dłoń ojca rodziny spełniającego wolę Boga. Między gazdą
a gospodarstwem istniał mistyczny związek. Gdy ojciec rodziny konał, domownicy zawiadamiali o tym bydło, pszczoły, a «cisawe koniczki załamywały szyje».
Zakres władzy ojca w świetle poglądów panujących na przełomie XIX i XX w.
był szeroki. Obejmował organizację gospodarstwa, sprzedaż, kupno. W świetle
dawnych założeń ideologicznych gospodarzowi jako głowie rodziny przysługiwała ogromna władza, zarówno nad żoną, jak i dziećmi oraz domownikami.
Miał on prawo karania wszystkich chłostą, nie wyłączając żony. On też, łącznie
z żoną i radą krewnych, decydował o wyborze żony dla syna i męża dla córki.
On też starał się dzierżyć w swych rękach zarządzanie gospodarstwem aż do
śmierci”30. Ojciec – gospodarz w ramach swoich „funkcji kierowniczo-organizacyjnych [...] dysponował siłą roboczą członków rodziny przez przydzielanie
konkretnych zadań i kontrolę ich wykonania”31. „Obwarowany transcendentalnie
obowiązek dbałości gospodarskiej współgrał ze społeczną presją dorabiania
się, polegającego na dokupywaniu ziemi, rozbudowywaniu domu i zagrody, po
to, by poprawić status rodziny”32. Gospodarzy niedbających o gospodarstwo
i rodzinę, prowadzących hulaszczy tryb życia, wyprzedających ojcowiznę
nazywano na Podhalu „skapańcami” i miano w ogólnej pogardzie33. Równie
szeroką władzę jak gazda w gospodarstwie rolnym, miał baca w społeczności
M. Fo u c a u l t, Trzeba bronić społeczeństwa, Warszawa 1998, s. 45.
Tamże, s. 221.
28
S. K a s z n i c a, Władza, Warszawa 1966.
29
M. We b e r, Trzy czyste typy prawomocnego panowania, w: Elementy teorii socjologicznych,
red. W. Derczyński, A. Jasińska-Kania, J. Szacki, Warszawa1975, s. 541.
30
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wrocław – Warszawa –
Kraków 1966, s. 204.
31
D. M a r k o w s k a, Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej, Wrocław
– Warszawa – Kraków 1964, s. 52.
32
K. D o b r o w o l s k i, Studia nad życiem..., dz. cyt., s. 204.
33
Tamże, s. 208.
26
27

�Obywatelstwo po góralsku

91

pasterzy. Baca roztaczał opiekę nad całokształtem ich życia, uczył ich wielu
umiejętności, nadzorował i oceniał ich pracę, mogąc jak ojciec wymierzyć karę
cielesną zaniedbującemu obowiązki juhasowi34.
Naszkicowana powyżej postać gospodarza wciela lokalny, wiejski, podhalański wzór dobrej władzy państwowej. Jakie są wobec niej oczekiwania?
Jest to niewątpliwie władza integralna – nie tylko skupiona w jednym ręku,
ale obejmująca całość problemów; władza autokratyczna – zogniskowana
w jednej osobie władcy panującego nad całością narodowego gospodarstwa.
Ten wzór jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W nowotarskich
rozmowach dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy kolektywnej:
„cymu ich tam taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie dziewięciuset dziewięćdziesiąt dziewięć!!! Jeden rządzić, jednego słuchać, a nie pińcet,
tysiąc, cy kielo tam! Kielo oni biorą pieniądza?! Kielo osukują Polskę?!” Niechęć
często przeradzała się w żywą nienawiść, z jaką rozmówcy mówili o polskich
parlamentarzystach: „tych posłów trzeba by wszystkich zagazować!; Samolot
pasażerski na ten sejm puścić!; Jak Hitler palić w piecu!; Powiesić ich wszystkich
za jaja! Ten sejm zasrany!; Ja bym odstrzelił każdego jednego w tym sejmie!”
Pochwała autokracji często przybierała w rozmowach postać postulatów
poszerzenia zakresu władzy prezydenta Rzeczypospolitej na wzór amerykański
i wprowadzenia w Polsce prezydenckiego systemu rządów: „co prezydent powie, to powinno być święte! Powinien sprawować kontrolę nad całym rządem!
Powinno się wyeliminować funkcję premiera, a wprowadzić prezydenta jako
głowę całego rządu – tak jak jest w Stanach”. System prezydencki wydawał się
rodzajem lokalnego kompromisu pomiędzy wymogami demokracji a tradycyjnymi wyobrażeniami władzy paternalistycznej. Ta akceptowana przez górali
formuła organizacji władzy państwowej choć dopuszcza procedurę wyborów,
zakłada wyłonienie w jej wyniku władzy jednoosobowej, daleko bliższej
wzorowi dobrego gospodarza niż sejm. Parlament jawił się w rozmowach
jako zgromadzenie bezosobowe, przez to trudne do pojęcia i zaakceptowania,
a obdarzone znacznymi kompetencjami przerastającymi, zdaniem rozmówców,
możliwości posłów, w złości porównywanych do osłów i baranów. Prezydent
jak ojciec (baca lub gazda) powinien godzić zwaśnionych i dbać o jedność
narodu, którą swoją osobą ucieleśnia. W obliczu tendencji odśrodkowych istniejących zarówno we wspólnocie rodzinnej, jak i narodowej, aby utrzymać
ową jedność, oprócz umiejętności dyplomatycznych ułatwiających integrację
konieczna jest jego stanowczość: „To musi być stanowczy człowiek, żeby mógł
B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a, Tradycyjna gospodarka sezonowa w Karpatach Polskich,
Wrocław 1969, s. 120.
34

�92

Anna Malewska-Szałygin

coś zrobić! Tak jak gazda jest stanowczy! To tak jak pasterz idzie owce paść,
to som takie, co sie dobrze pasom i takie, co uciekajom. Dla tych to pasterz
musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara musi być! Dyscyplina! Żeby sie
bali pasterza!” Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje
postulatami: „Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi
być ostra! Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim!
Dla Polaków to rząd silnej ręki najlepszy, choć tak w ogóle to demokracja jest
lepsza!” Z tego wyboru wypowiedzi wynika, że zdaniem rozmówców dobra
władza państwowa nie jest władzą kolektywną, demokracją reprezentatywną,
deliberującą, ani żadną inną formą władzy negocjującej cele i sposoby ich
osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy ostrego pasterza dobitnie
podkreślają, że w wiejskim dyskursie lokalnym wzorem władzy pożądanej jest
autokracja integralna, patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka władza
powinna stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować prawo
oraz ostro, lecz sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem nowotarskich rozmówców, do fundamentalnych powinności
władzy – obowiązków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza.
W nowotarskiej retoryce często przywoływane są wzory osobowe ilustrujące
przykładami model „dobrego władcy”. Postaci historyczne wykorzystywane
w tej lokalnej dydaktyce to: Franciszek Józef, Józef Piłsudski, Edward Gierek.
Jednak osobą wcielającą lokalny ideał najpełniej był papież Jan Paweł II, co
jest dobrze słyszalne w wypowiedzi: „no proszę panią, wzorce przywództwa
to my mamy bardzo jasno naszkicowane – Papież!” Zdaniem podhalańskich
rozmówców Jan Paweł II najpełniej wcielał w życie ewangeliczny ideał władzy jako służby35. Ten ideał okazał się wciąż obowiązujący w nowotarskich
rozmowach: „władza nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć, tak
jak Papież, nasz Ojciec Święty. On jest autorytetem, oni powinni się od niego
uczyć. On niby rządzi całym światem, ale służy!”
Wzór dobrej władzy jako służby jest ściśle związany z pastoralnym modelem władzy, co podkreślał również Józef Tischner w Etyce solidarności.
Zdaniem rozmówców zasadniczy problem realizacji tego ideału polega na
tym, że władza rozumiana w kategoriach służby wymaga wyrzeczenia się
pychy i działań dla własnej korzyści, co przerasta możliwości większości ludzi.
Po to, by realizować ten ideał, trzeba być świętym, przy czym świętość jest
35
„Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swoją władzę. Nie tak
będzie u was. Lecz kto by chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał
być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego,
który nie przyszedł, aby mu służono, ale żeby służyć” (Mt 20, 25–28).

�Obywatelstwo po góralsku

93

przez rozmówców rozumiana nie jako wyjątkowo etyczne postępowanie, ale
jako wsparcie nadludzką mocą umożliwiającą człowiekowi przezwyciężenie
swoich słabości, wśród których żądza władzy jest na pierwszym miejscu.
Dlatego poskromić ją potrafił tylko Ojciec Święty, człowiek o ponadludzkiej
mocy: „Słuchojcie! Komune to przewrócił Święty Ojciec! [...] A kto zjednoczył
Niemcy jak nie Święty Ojciec?! Ha! Święty Ojciec to był zwierzchnik świata!”
Jan Paweł II dokonywał niezwykłych czynów, gdyż zdaniem nowotarskich
rozmówców był obdarzony taką mocą, że zdolny był przemieniać ludzi i narody: „on był tą iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby
uwierzyli po prostu w to, że pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo
odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w ten cas był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było i po prostu ludzie takiej otuchy nabrali! On był
jakby iskrą, która rozpaliła to wszystko, że ludzie już nie dbali o nic – szli na
całość!” Ta moc duchowa, opisywana jako iskra, pochodziła z innej, ponadludzkiej rzeczywistości, przez którą władza została Papieżowi nadana, co dobrze
ilustruje opowieść, powtarzana wielokrotnie w czasie nowotarskich badań:
„takie zdarzenie było, że jak było koronacjo tej Matki Boskiej Ludźmierskiej
w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś im się pochyliła i berło jej wypadło
z rąk! I on to chycił, żeby nie upadło na ziemię. Chycił to berło! I zaraz śmiali
się z niego księża i biskupi śmiali się z niego, że wróży mu się jakaś władza
i potem było właśnie ta władzo!” Opowieści o tym zdarzeniu funkcjonowały
w wiejskim dyskursie lokalnym już w latach osiemdziesiątych36. Nowotarscy
rozmówcy interpretowali je jako znak z nieba, rodzaj objawienia woli bożej,
element planu bożego wcześniej wiadomy i zakomunikowany wybranym
(góralom oczywiście!). Papieska władza, którą Bóg ustanowił i wzmocnił swą
siłą, stanowi ich zdaniem niedościgły wzór dla władzy ludzkiej – grzeszącej
prywatą, nepotyzmem i innymi ludzkimi przywarami. Oczywiście w rozmowach o tym, jaka powinna być władza w Polsce, nikt nie powie, że powinna
być ponadludzkiej proweniencji, a jednak przywoływanie postaci Jana Pawła
II, wielokrotne przytaczanie opowieści o berle, nie pozwala zignorować wątku
„bożego pomazańca”37 potwierdzającego suwerenny, patriarchalny, pastoralny
ideał władzy i uzupełniającego ten wzór o pierwiastek sakralny.
Rekonstrukcja nowotarskich wyobrażeń o władzy pokazuje, że lokalne
ideały od ideałów demokracji dzieli przepaść – są to całkowicie różne modele
władzy. Wzór dobrego pasterza, ojca, gospodarza jest odległy od modelu władzy systemowej, kolektywnej, proceduralnej, negocjującej, słowem – współ36
37

M. Z o w c z a k, Bohater wsi, Warszawa 1991, s. 134.
J.P. R o u x, Król. Mity i symbole, Warszawa 1998.

�Anna Malewska-Szałygin

94

czesnych form rządzenia, realizowanego w ramach „systemów sieciowych,
w których rządzi się poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji)
założeń wyznaczających logikę działania poszczególnych pajęczyn, które nie
podlegają już wprost ośrodkom władzy administracyjnej i politycznej. [...]
Co więcej, decydujące są tu powiązania poziome, a nie pionowe”38. „Władzy
suwerennej, we współczesnym świecie – w wymiarze publicznym – już prawie
nie ma”39, co wiąże się z globalnym upowszechnianiem modeli strukturalnych
i proceduralnych: „dziś zarządzanie to egzekwowanie zachowań zgodnych
z regułami gry”40.
Wypada zgodzić się z Bruno Latourem, gdy pisze „nigdy nie byliśmy nowocześni”. Nie tylko nie byliśmy, ale i nie jesteśmy. Opozycja nowoczesność-tradycja to konstrukt i narzędzie badaczy stosowane dla klarowności opisu.
W rzeczywistości doświadczanej dominują „hybrydy” będące „mieszaniną
dwóch czystych form”41. Nowoczesne dyskursy i praktyki związane sieciowo-proceduralną formą rządzenia mieszają się z tradycyjnymi dyskursami
i wyobrażeniami o władzy pastoralno-patriarchalnej. O ile w tych pierwszych
obywatelstwo jest kategorią kluczową, o tyle z całą pewnością nie jest pojęciem,
wokół którego ogniskują się wiejskie dyskusje o władzy i państwie.
J. S t a n i s z k i s, O władzy i bezsilności, dz. cyt., s. 13.
Tamże.
40
Tamże, s. 18.
41
B. L a t o u r, Nigdy nie byliśmy nowocześni, Warszawa 2011, s. 112.
38
39

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8093" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8073">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e964111b6db6d0f5b7fea1d9d7dcf7b2.pdf</src>
        <authentication>32a01e2b8cfcd6a7787c3c638c97fbdd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96686">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5512</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96687">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96688">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96689">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5127</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96690">
                <text>Być "obywatelem " w Kościele katolickim / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96691">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.69-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96692">
                <text>Różański, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96693">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96694">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96695">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96696">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96697">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96698">
                <text>5

JAROSŁAW RÓŻAŃSKI
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

BYĆ „OBYWATELEM” W KOŚCIELE KATOLICKIM
Priorytet tożsamości duchowej nad jurydyczną
Bycie chrześcijaninem, członkiem wspólnoty Kościoła od początku ściśle
wiązało się z poczuciem tożsamości, realizowanej bardziej w wymiarze wewnętrznym i duchowym, a następnie w wymiarze zewnętrznym, społecznym,
ale i przy tym z wyraźnym przesunięciem na plan dalszy wymiaru formalnego,
jurydycznego.

Początki kształtowania się tożsamości chrześcijanina
i wspólnoty chrześcijańskiej
Chrześcijaństwo narodziło się w łonie judaizmu, wśród Żydów w Palestynie, która w czasach Jezusa stanowiła cząstkę Imperium Rzymskiego. To
geograficzne i historyczne przypomnienie przenosi nas do początków kształtowania się tożsamości chrześcijanina, która rodziła się w relacji do Jezusa
Chrystusa. Przez swoje nauczanie i czyny Jezus wzbudził w sercach wielu
słuchaczy wiarę – uwierzyli oni w niego jako w Mesjasza, Chrystusa. Chociaż
początkowo pojmowali posłannictwo Mesjasza w wymiarze tradycyjnym,
politycznym, charakterystycznym dla części ówczesnych elit religijnych, to
jednak wiara ta, choć w sensie przedmiotowym niedoskonała, miała bardzo
silną podstawę w osobistej relacji z Jezusem jako Synem Bożym i była zasadzona na wielkim zaufaniu wobec Jezusa. Na początku wspólnej drogi nawet
najbliżsi uczniowie Jezusa – apostołowie – nie rozumieli do końca jego słów.
Mieli jednak do niego zaufanie. Akt wiary w ujęciu chrześcijańskim nie jest
jedynie przyjęciem przez rozum prawd objawionych przez Boga, ale jest ufnym
poddaniem się działaniu Bożemu. Synteza tych obydwu elementów obejmuje
zarówno sferę intelektualną, jak i uczuciową, a więc jawi się jako integralny
akt ludzkiej osoby. Zawierzenie Jezusowi i wiara w Jezusa jako Syna Bożego
znajduje się u podstaw tożsamości chrześcijanina. Sam Jezus podkreśla zna-

�Jarosław Różański

70

czenie wiary wielokrotnie: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego
Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”1; „Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali:
Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej
wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak
ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «Przesuń się stąd tam!», a przesunie się.
I nic niemożliwego nie będzie dla was”2.
Przebywanie z Jezusem Chrystusem coraz większej liczby uczniów wymagało pewnej ich organizacji. Stąd już w Ewangeliach zaznacza się wyraźnie
znaczenie dwunastu apostołów wśród wszystkich innych uczniów. Niektórzy
z nich byli wcześniej uczniami Jana Chrzciciela, większość pochodziła z Galilei,
podobnie jak Jezus Chrystus, przynajmniej dwóch z nich było krewnymi Jezusa.
W gronie najbliższych dwunastu uczniów Jezus szczególnie traktował Piotra,
a także Jakuba Większego i Jana. Dwunastu odgrywało istotną rolę we wszystkich epizodach działalności Jezusa. Jednak wspólnota uczniów Jezusa miała
szerszy zakres, o czym mówi fakt powołania przez Jezusa grupy 72 uczniów,
której powierzył misję podobną do misji dwunastu. Do grona uczniów Jezusa
należały również kobiety, o czym mówi ich „siedzenie u Jego stóp”, postawa
wskazująca na „bycie uczniem”.
Według Dziejów Apostolskich, opisujących początki Kościoła, ta pierwsza wspólnota uczniów rozrosła się znacznie po śmierci, zmartwychwstaniu
i wniebowstąpieniu Jezusa oraz zesłaniu Ducha Świętego. Ten początkowy
rozwój związany był ściśle z Jerozolimą. U początków uczniowie mieli poczucie własnej tożsamości, ale pod względem tożsamości kulturowej związani
byli bardzo ściśle z kulturą żydowską, z której się wywodzili. Ta tożsamość
kulturowa była tak silna, że tę wspólnotę chrześcijan można było traktować
początkowo jako jedną z licznych wówczas sekt istniejących w łonie judaizmu. Judeochrześcijanie trzymali się ściśle prawa Mojżeszowego i gorliwie
go przestrzegali. Już po tzw. Soborze Jerozolimskim, kiedy św. Paweł opowiadał judeochrześcijanom z Jerozolimy o cudach dokonanych przez Boga,
usłyszał jeszcze od nich w odpowiedzi: „Widzisz, bracie, ile tysięcy Żydów
uwierzyło, a wszyscy trzymają się gorliwie Prawa. O tobie jednak słyszeli,
że wszystkich Żydów, mieszkających wśród pogan, nauczasz odstępstwa od
Mojżesza, mówisz, że nie mają obrzezywać swych synów ani zachowywać
zwyczajów”3.
J 3, 16.
Mt 17, 19–20.
3
Dz 21, 20–21.
1
2

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

71

Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich przedstawiają lud Izraela (Ioudaioi – Żydzi), który słuchał i entuzjastycznie przyjmował naukę głoszoną przez
apostołów. Egzegeza trzech tzw. sumariów w Dziejach Apostolskich ukazuje
także, iż wspólnota uczniów Jezusa jednoczyła się duchowo przez wierność
nauce apostolskiej, na wspólnej modlitwie i podczas uczty, czyli przy łamaniu
chleba. Cechowała ją równość braci wobec Ojca oraz wspominanie ostatniej
wieczerzy – uczty Jezusa z uczniami. Charakteryzowało ją też wspólne posiadanie dóbr. Wspólnota ta ponadto świadczyła gorliwie o Zmartwychwstałym,
żyła w bojaźni i podziwie dla apostołów, przyjmowała ich naukę i uzdrawiała
chorych. Przy tym chrześcijanie zachowywali wszystkie praktyki żydowskie
oraz gorliwie uczęszczali do synagogi i świątyni jerozolimskiej, gdzie modlili
się i nauczali.
Nieporozumienia nastąpiły wówczas, gdy „helleniści zaczęli szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano
ich wdowy”4. Przy czym helleniści to także Żydzi, ale z diaspory, mieszkający
poza Palestyną. Byli oni bardziej liberalni w poglądach religijnych i przychylniej
odnosili się do pogan. Wydarzenie to mówi o początku rozdźwięku w wymiarze
tożsamości kulturowej wspólnoty uczniów Jezusa. Pomimo to pozostają oni
nadal silnie związani z kulturą żydowską. Tej względnej harmonii kulturowej
nie zburzył chrzest Etiopa – urzędnika królowej etiopskiej Kandaki, pierwszego
goja chrześcijanina. Poważniejsze problemy pojawiły się dopiero po ochrzczeniu setnika Korneliusza i jego domowników. Nie byli oni bowiem ani Żydami,
ani ochrzczonymi. Dlatego też robiono Piotrowi wymówki: „Wszedłeś do ludzi
nieobrzezanych i jadłeś z nimi”5. Poczucie więzi kulturowej i narodowej było
wtedy o wiele silniejsze niż więzy wiary w Jezusa Zmartwychwstałego. Piotr
musiał się tłumaczyć i wyjaśniać swe postępowanie. W ten sposób powoli
następował proces zrywania więzów Kościoła z synagogą. Proces ten znacznie
przyśpieszyła misyjna wspólnota w Antiochii, gdzie faktyczne doszło do otwarcia się chrześcijaństwa na narody świata. Tam też po raz pierwszy uczniów
Chrystusa nazwano chrześcijanami, wyraźnie odróżniając ich od żydowskiej
wspólnoty religijnej. W Antiochii też pojawiły się pierwsze pytania o wzajemny
stosunek wiary i kultury, gdyż Grecy nie chcieli akceptować niektórych zwyczajów żydowskich, jak choćby obrzezania. Kiedy doszło tam do niemałych
sporów, udano się do Jerozolimy, do apostołów i starszych. Kłopotliwe kwestie
rozstrzygnął tzw. Sobór Jerozolimski (ok. 50 r.), który miał zasadnicze znaczenie z punktu widzenia doktrynalnego, gdyż usankcjonował misję wśród pogan
4
5

Dz 6, 1.
Dz 11, 3.

�Jarosław Różański

72

bez konieczności nakładania na nich prawa Mojżeszowego. „Postanowiliśmy
bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego,
co konieczne” – głosi zasadnicza teza Soboru6. W ten sposób nastąpił prawdziwy zwrot w historii Kościoła: wiara przestała być odtąd związana z jednym
ludem, z jedną kulturą, stawała się uniwersalna, powszechna.
O budowaniu chrześcijańskiej tożsamości społecznej, przekraczającej
wyraźnie tożsamość kulturową i ograniczenia jurydyczne starożytnego
świata, mówi choćby fragment Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan: „Ale
teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się
bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który
obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur –
wrogość. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie
apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.
W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim
i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie
Boga przez Ducha”7.
Paweł Apostoł mówiąc o tych, którzy byli daleko, oddzieleni murem, wyraźnie nawiązuje do podziału widocznego w konstrukcji świątyni jerozolimskiej,
w której najniżej położony Dziedziniec Pogan oddzielała od pozostałych przegroda z marmuru o pięknej konstrukcji, a w niej murowane tablice z napisem,
że każdy poganin, który przekroczy to miejsce, wydaje na siebie wyrok śmierci.
W Nowym Prawie wszelkie różnice między ludźmi zostają usunięte dzięki
temu, że Chrystus zburzył mur oddzielający naród wybrany od pogan. Także
podziały na „Greków” i barbarzyńców nie są już aktualne. A obcy, cudzoziemiec
(grec. xenos), który nie miał żadnych zobowiązań i praw oraz „przychodzień”
(grec. paraikos), który stale zamieszkiwał, płacił podatki, ale także nie miał
praw, nie są już w nowej społeczności chrześcijańskiej traktowani podejrzliwie
i z niechęcią. Przekraczane jest także obywatelstwo w ujęciu rzymskim, gdyż
chrześcijanie rekrutują się z różnych środowisk, głównie jednak z niższych
warstw społecznych – żołnierzy i niewolników.

Próby sformalizowania przynależności do Kościoła
Pod koniec I w. Ewangelia była głoszona we wszystkich większych miastach
śródziemnomorskiego Wschodu. Gminy chrześcijańskie istniały w Azji, Afryce
6
7

Dz 15, 28.
Ef 2, 13–14.19–22.

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

73

i Europie. Trzecim centrum chrześcijaństwa – po Jerozolimie i Antiochii – stał
się zdecydowanie Rzym. Chociaż w II w. zauważyć jeszcze można duży potencjał judeochrześcijański. Kościół wciąż traktowany jest przez swoich członków
jako Nowy Lud Boży, utworzony z Żydów i pogan, oparty na wierze w jednego
Boga, chrzcie św. i Eucharystii. Pasterz Hermasa traktuje go jako swoisty lud
mistyczny, zrodzony z Ducha Świętego, kształtowany przez Boga. Stanowi on
zapowiedź przyszłego ludu niebiańskiego.
W III w. zarysowuje się już powoli idea populus christianus: jeden, powszechny, widzialny lud chrześcijański, zjednoczony pod widzialną, centralną
władzą. Do większego scentralizowanego Kościoła dochodzi wraz z ustaniem
prześladowań i uczynieniem chrześcijaństwa religią panującą. Starożytną ideę
Ludu Bożego kontynuowała wówczas głównie tradycja liturgiczna, pastoralna
i zasady życia wewnętrznego.
Pierwszym państwem, w którym chrześcijaństwo stało się oficjalną religią
(ok. 200 r.), było Osroene ze stolicą w Edessie. W 313 r. cesarz Konstantyn
wydał tzw. Edykt Mediolański i odtąd chrześcijaństwo przestało być religią
elitarną. Kościół zaczął obejmować ogromnie dużo ludzi. Sam instytucjonalizował się w szybkim tempie, opierając swoje wewnętrzne prawo na prawie
rzymskim.
Wraz ze wzrostem liczebnym chrześcijan i rozwojem struktur Kościoła
pojawiały się też w jego łonie liczne kontrowersje teologiczne, które bardzo
często wynikały nie tylko z inności myślenia czy terminologii, ale z zaakcentowania różnic kulturowych, społecznych, politycznych czy ekonomicznych.
Niekiedy te kontrowersje kończyły się schizmami i herezjami. Tym tendencjom
separatystycznym towarzyszyła próba definiowania kolejnych prawd wiary
w formułach teologicznych oraz łączenie struktur Kościoła ze strukturami
państwowymi, co bardzo często wiązało Kościół z konkretnymi kulturami
i porządkami społecznymi oraz politycznymi. W ten sposób nabierał on także
tożsamości lokalnej, kulturowej. Jednak wciąż jego wyzwaniem było przekraczanie tej tożsamości, otwieranie się na inne kultury, zgodnie z zaleceniami
danymi mu przez Jezusa Chrystusa. Dlatego też pomimo dość nieudolnych
prób zinstytucjonalizowania „obywatelstwa” w Kościele, podstawą przynależności do niego był wymiar duchowy – wiara, pojmowana jako osobista wieź
z Chrystusem. Przyjęcie prawd wiary odbywało się publicznie w przypadku
przyjmowania do wspólnoty dorosłych, jednak zdecydowanie wypierał tę
praktykę chrzest dzieci. Zewnętrznie przyjęcie do wspólnoty Kościoła odbywało
się przez sakrament chrztu św., w praktyce udzielany najczęściej dzieciom.
Lekcja historii Kościoła wskazuje na to, iż w hierarchii „bycie członkiem”
Kościoła łączyło się zdecydowanie z priorytetem „tożsamości chrześcijańskiej”

�Jarosław Różański

74

w wymiarze duchowym nad „tożsamością” potwierdzoną w jakiś instytucjonalny sposób. Przy czym ważny był tutaj chrystologiczny rdzeń tej tożsamości,
zapoczątkowany przez chrzest. Chrzest bowiem rozpoczynał proces stawania się chrześcijaninem. Pogłębiał więź z Chrystusem, która to więź kazała
człowiekowi wychodzić ku innym, nie koncentrować się na sobie, nie tylko
w wymiarze indywidualnym życia, ale także w wymiarze wspólnotowym,
kulturowym, a nawet kościelnym i religijnym.
Mówiąc o przynależności do Kościoła katolickiego, Kodeks prawa kanonicznego z 1983 r. podkreśla, że jego członkami są „ci, którzy przez chrzest są
wszczepieni w Chrystusa” i dodaje przy tym, że „ten Kościół, ukonstytuowany
i uporządkowany na tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele katolickim,
kierowanym przez następcę Piotra i biskupów we wspólnocie z nim”8. Zatem
człowiek zostaje wcielony do Kościoła Chrystusowego przez chrzest. Przy czym
to samo prawo kanoniczne mówi, że chrzest „jest ważnie udzielany jedynie
przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem koniecznej formy
słownej”9 oraz że „udzielający chrztu powinien zatroszczyć się, jeśli nie ma
chrzestnego, ażeby był przynajmniej jeden świadek, który by mógł stwierdzić
udzielenie chrztu”10. Zatem wskazania co do formy i sposobu udokumentowania
przyjęcia tego najważniejszego w Kościele sakramentu nie są ani trudne do
spełnienia, ani rozbudowane. Prowadzenie ksiąg metrykalnych – początkowo
księgi ochrzczonych (Liber baptisatorum) i księgi zaślubionych (Liber matrimonium) wiązało się z zarządzeniami Soboru Trydenckiego (1545–1563).
Nie decydowały one jednak w sposób wyłączny o stwierdzeniu przyjęcia sakramentów. Pomimo kontynuowania obowiązku wpisów do tych ksiąg dzisiaj
jeszcze – według Kodeksu prawa kanonicznego Kościoła katolickiego – „do
udowodnienia chrztu, jeśli to nie przynosi nikomu szkody, wystarczy oświadczenie jednego wiarygodnego świadka albo przysięga samego ochrzczonego,
gdy przyjmował chrzest jako dorosły”11.
O wyraźnym, duchowym prymacie łączności z Kościołem w sakramencie
chrztu św. mówi kościelny zapis prawny: „z Kościołem w specjalny sposób są
złączeni katechumeni, ci mianowicie, którzy pod natchnieniem Ducha Świętego
wyraźną wolą proszą o włączenie do niego i dlatego tym samym pragnieniem,
jak i życiem wiary, nadziei i miłości, które praktykują, łączą się z Kościołem,
który ich wspiera już jako swoich”12. A zatem zaliczeni są do członków KoKan. 204.
Kan. 849.
10
Kan. 875.
11
Kan. 876.
12
Kan. 206 § 1.
8
9

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

75

ścioła także formalnie nieochrzczeni, wyrażający jednak pragnienie chrztu
i potwierdzający to pragnienie życiem chrześcijańskim.
Duchowy aspekt przynależności do Kościoła podkreśla jeszcze bardziej
Konstytucja dogmatyczna Soboru Watykańskiego II Lumen gentium, która mówi
o różnych rodzajach i stopniach przynależności do Kościoła. Według niej do
Kościoła są „wcieleni” (łac. incorporatio; incorporantur) katolicy i katechumeni, ale także są z nim „złączeni” (łac. coniunctio; coniunguntur) chrześcijanie
niekatolicy i wreszcie są ku niemu „ukierunkowani” (łac. ordinari, ordinantur)
ci, „którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii”. Odnosi się to przede wszystkim do
ludu Starego Przymierza, ale także do muzułmanów, którzy zachowują wiarę
Abrahama, wreszcie do tych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku,
a nawet do tych, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują wieść uczciwe życie13.

Obywatelstwo a przynależność do Kościoła
Współcześnie teologia i prawo kanoniczne Kościoła katolickiego traktują
go jako Lud Boży, który jest rzeczywistością zbawczą, żyjącą niejako „wewnątrz” ludów i narodów. Żyje on w tych narodach, dzieląc ich doświadczenia
historyczne, struktury państwowe, przemiany kulturowe. Jednocześnie tenże
Kościół – wspólnota (Lud Boży) posiada własną strukturę, władzę, ustrój,
a zatem tworzy instytucję. Jego Głową pozostaje Jezus Chrystus, a ziemscy
pasterze – z biskupem Rzymu na czele – uczestniczą we władzy Chrystusa.
W tym spojrzeniu na Kościół zazębiają się zatem aspekty duchowy i prawny. W swym wymiarze instytucjonalnym Kościół katolicki jako taki uzyskał
osobowość prawną w większości państw. Kościół ten istnieje na ziemi jako
wspólnota złożona z ludzi, którzy są jednocześnie członkami ziemskiego państwa. A zatem zachodzi tutaj wzajemne przenikanie się instytucji i powołania
Kościoła z instytucją i powołaniem państwa. A zatem „Kościół pozostając
obojętny w sensie aktywności politycznej, rości sobie prawo do tego, by
być obecnym w świecie cywilnym. Dlatego iż tego rodzaju działalność jest
przewidziana dla ludzi, których Kościół uczy poszanowania odpowiednich
praw poprzez swoje wyznanie wiary, przez pedagogikę leczenia i uświęcania, potwierdzanie prymatu rzeczywistości duchowej i którym podaje zakres
odpowiednich obowiązków w celu wprowadzania organicznego i prawdziwego braterstwa między ludźmi. Do tej misji Kościół powołany został na
mocy mandatu swego Założyciela, by zbawiać człowieka, głosić mu Słowo
13

Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, n. 16.

�76

Jarosław Różański

Boże, które daje życie, i w ten sposób uświęcać i uczestniczyć w integralnym
rozwoju człowieka”14.
Kościół w swoim nauczaniu wzywa wiernych do bycia dobrymi katolikami
i dobrymi obywatelami. Powtarza w ten sposób to, o czym pisał św. Justyn
(zm. 165), wyjaśniając cesarzowi, że to właśnie chrześcijanie są najlepszymi
obywatelami, bo przestrzegają prawa i porządku nie z lęku przed karą doczesną,
lecz kierując się swoją wiarą: „Macie w nas przyjaciół i zwolenników pokoju”15.
Postawę uczniów Chrystusa pięknie podsumował pochodzący z czasów Justyna
List do Diogneta: „Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem
zamieszkania, ani językiem, ani strojem [...] Podejmują wszystkie obowiązki
jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca
jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają
dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz
nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi,
lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem
zwyciężają prawa”16. Jednak prześladowania chrześcijan brały się z krytyki
i sprzeciwu wobec nierozerwalnego wówczas splotu państwa i religii (pogańskiej) – chrześcijanie związek ten wprost zakwestionowali, uważając, że
porządek religijny i porządek państwowy nie są tożsame, lecz istnieją obok
siebie jako dwie odrębne, samodzielne rzeczywistości. Z czasem, po okresie
prześladowań, w wielu miejscach Kościół złączył się z władzą świecką, by
współcześnie w teologii i zasadach prawnych powrócić do źródeł, oddzielając
to, co należy do porządku świeckiego, i to, co należy do porządku religijnego.
Wychodząc z tych założeń, nieco inaczej podchodzi także do różnego
typu migrantów, z którymi nolens volens styka się, prowadząc swą działalność
ewangelizacyjną. W swoim nauczaniu i strukturach Kościół nie traktuje ich jako
„obcych”, gdyż zjawisko migracji przywodzi na myśl obraz jego samego – Ludu
Pielgrzymującego na ziemi, ale zmierzającego wytrwale do niebieskiej ojczyzny.
Stąd też mocne wezwanie do budowy cywilizacji miłości i działalność
kościelnych instytucji na rzecz cudzoziemców. Wobec prawa kościelnego są
oni traktowani na równi z innymi wiernymi, chrześcijanami innych wyznań,
wyznawcami innych religii czy też niewierzącymi. Widoczne jest to przy
korzystaniu z sakramentów świętych. Przy zawieraniu małżeństwa np. nie
jest koniecznym posiadanie obywatelstwa danego kraju, nawet formalnego
14
P a w e ł VI, Przemówienie do Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy
Apostolskiej, 10.01.1972.
15
J u s t y n, Apologia I, 12, 8.
16
List do Diogneta, 5.

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

77

zameldowania: by być „stałym” członkiem parafii terytorialnej wystarczy
sześć miesięcy faktycznego zamieszkania lub deklarowana chęć zamieszkania.
A w razie konieczności nawet można asystować przy sakramencie małżeństwa
tułaczy, czy też ludzi, których małżeństwo nie może być uznane lub zawarte
według prawa państwowego17.
Kościół w swoim nauczaniu podkreśla, iż państwo powinno traktować
jednakowo pod względem prawnym zarówno własnych obywateli, jak i cudzoziemców, szukających w nim ochrony. Powinno unikać wszelkich form
dyskryminacji w dziedzinie zatrudnienia, warunków mieszkaniowych, zdrowotnych, edukacji, wychowania i kultury. Jego obowiązkiem jest także obrona
uchodźców przed wszelkimi próbami marginalizacji i przejawami rasizmu.
Szczególną uwagę przykłada Kościół do poszanowania wolności religijnej obcokrajowców. Wolność religijna – jak pisał w encyklice Redemptoris missio Jan
Paweł II – „to nie problem religii większości czy mniejszości, lecz niezbywalne
prawo wszystkich i każdej osoby ludzkiej”18.
17
18

Kan. 1071 § 1.
J a n P a w e ł II, Encyklika Redemptoris missio, n. 39.

��CZĘŚĆ II

OBYWATELSTWO
W KONTEKŚCIE REGIONALNYM,
KRAJOWYM I LOKALNYM

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8096" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8076">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/53e6aad41edb341564f32e4581a554c4.pdf</src>
        <authentication>01ae5df3081d3ef5ff72f33ccd5998e7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96714">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5508</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96716">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96719">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96720">
                <text>obywatelstwo - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96721">
                <text>wolność - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96723">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5123</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96724">
                <text>Paradoksy obywatelstwa / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96725">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.17-26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96726">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96727">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96728">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96729">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96730">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96731">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96732">
                <text>1

ZOFIA SOKOLEWICZ
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

PARADOKSY OBYWATELSTWA:
WOLNOŚĆ WOBEC RÓWNOŚCI I TOŻSAMOŚCI1
Posługujemy się pojęciem obywatelstwa, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo
jest ono wieloznaczne, jak w toku historii zmieniało się jego pole semantyczne
i odpowiadające temu stosunki społeczne. W teorii wyraża ono relację między
jednostką a państwem. Jednakże właśnie te relacje zmieniały się zależnie od
tego, kim była ta jednostka i jakie to było państwo. I zmieniają się nadal.
Pojęcie obywatelstwa jest nieodłącznie związane z cywilizacją europejską,
szerzej euroatlantycką. Znajdujemy je już w kulturze starożytnej Grecji. I aż
do dziś, wbrew panującym stereotypom, że oznacza ono równość wszystkich
wobec instytucji państwa, określa pełne prawa jedynie wybranej grupy, to jest
obywateli, zakładając ich równość, odmawiając ich jednocześnie innym, którzy
nie są obywatelami. Faktycznie nigdy nie obejmowało i po dziś dzień nie obejmuje wszystkich mieszkańców danego terytorium, członków zamieszkującej je
społeczności (kraju, państwa). Jest przywilejem, o uzyskanie którego ludzie się
usilnie starają, ale nie zawsze mogą go otrzymać. O jego znaczeniu świadczy
artykuł 15 Deklaracji Praw Człowieka przyjętej przez ONZ w 1948 r., w którym
czytamy: „1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania obywatelstwa. 2. Nie
wolno nikogo pozbawiać samowolnie obywatelstwa ani nikomu odmawiać
prawa do zmiany obywatelstwa”2. Do interpretacji tego zapisu jeszcze wrócę.
Dla lepszego rozumienia wybiórczego charakteru obywatelstwa odwołam
się do kilku sytuacji historycznych. Otóż w starożytnej Grecji obywatelem była
1
Inspiracją do tego artykułu i przeciwstawienia wolności, równości i tożsamości były dla
mnie artykuły z rozmów w Castel Gandolfo, zwłaszcza teksty E. S h i l s a, Co to jest społeczeństwo
obywatelskie?, w: Europa i społeczeństwo obywatelskie. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Kraków, Warszawa 1994 i C. Taylora, Źródła współczesnej tożsamości, w: Tożsamość
w czasach zmiany. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Kraków 1995. s. 9–22.
2
Prawa Człowieka, opracowanie, wybór źródeł K. Motyka, Lublin 1999, s. 76.

�Zofia Sokolewicz

18

osoba, która mogła pełnić urzędy w „polis”. Tego przywileju, rozumianego jako
odpowiedzialność, nie posiadali ludzie młodzi, kobiety, obcy oraz niewolnicy.
Włodzimierz Lengauer łączy ze statusem obywatela kwestie zdawałoby się
o prywatnym charakterze, jak małżeństwo i stosunki seksualne, zaliczając je
wręcz do sfery publicznej. Pisze „Wszelkie prawa dotyczące małżeństwa (gwarancja posagu żony, kary dla cudzołóżców hańbiących żonę obywatela, troska
o obywatelskie pochodzenie żony) można interpretować w ten sposób: polis dba
o zachowanie swojego charakteru jako wspólnoty pełnoprawnych obywateli
pochodzących z rodzin od pokoleń ateńskich i o zachowanie dziedzicznych
oikoi, które stanowią jego podstawę”3. Analiza tekstów starożytnych prowadzi
dalej Lengauera do wniosku, że „...nie były one [zachowania erotyczne] intymną, osobistą sferą życia człowieka, były elementem postawy obywatelskiej.
Obywatel wierny w miłości był także godzien zaufania w sferze publicznej.
Współobywatele mogli na niego liczyć”4. Wskazując dalej na istniejące i regulowane normami społecznymi związki homoseksualne, których klasycznym,
literackim opisem jest Uczta Platona, Lengauer podkreśla, że obywatele Aten
winni byli podporządkować się „...w sprawach erotycznych takim samym
normom etycznym jak w życiu publicznym..., „użytek z przyjemności” miał
być podporządkowany interesom polis, w której stosunki między obywatelami
polegać miały na wzajemnej lojalności”5.
To, nieco przydługie streszczenie poglądów Lengauera na kwestie związku
między sferą erotyczną obywatela a interesem polis jest uzasadnione nie tylko
jego pozycją jako autorytetu w badaniach nad kulturą starożytną, ale także
chęcią zwrócenia uwagi Czytelnika na trudności w oddzieleniu sfery prywatnej
i publicznej w życiu jednostki jako obywatela.
Obywatelstwo jest pod względem kulturowym wielowymiarowe. Świadczy
o tym język. Pozostając na gruncie kultury starożytnej i odwołując się do terminologii greckiej i rzymskiej, uświadamiamy sobie, że za pojęciem obywatela
kryje się pewna koncepcja społeczności i stosunku do niej jednostki, a nawet
szerzej – koncepcja człowieka. Gdyby przyjąć za Èmile Benveniste, że grecki
termin oznaczający obywatela (polity), czyli mieszkańca polis, wyprowadzony
jest właśnie z tego terminu, to mogłoby to oznaczać koncepcję podporządkowania jednostki (polity) zbiorowości (polis). Wspólnota byłaby więc czymś
nadrzędnym wobec jednostki. To wyjaśniałoby nam zachowanie Sokratesa,
który swoje (jako jednostki) prawo do wypowiedzi uznał za podrzędne wobec
W. L e n g a u e r, Eros, polis, obywatel, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 2004, s. 157.
Tamże, s. 160.
5
Tamże.
3
4

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

19

decyzji demokratycznie wybranych władz i w związku z tym zaakceptował
wydany na niego wyrok śmierci. Relacja natomiast między rzymskim terminem
civis oznaczającym obywatela, od którego pochodzi civitas, czyli państwo,
byłaby odwrotna. Mielibyśmy tu do czynienia z odwróceniem greckiej drogi
myślenia – to jednostka dała początek państwu rzymskiemu, jednostka bardziej niezależna, z której państwo czerpało swoją siłę. Wskazując na różnice
językowe Benveniste sygnalizuje jednocześnie zawartą w pojęciu obywatela
relację między jednostką a zbiorowością6. Powstaje pytanie czy rzeczywiście
stosunek do jednostki w starożytnych Atenach był inny niż w Rzymie? Czy
Rzymianie rzeczywiście zwracali większą uwagę na jednostkę i jej prawa?
W starożytnym Rzymie obywatelem był tylko mieszkaniec Rzymu. Gdy
cesarz Karakalla w 212 roku próbował jednoczyć mieszkańców Imperium,
przyznał obywatelstwo rzymskie także podbijanym przez Rzym plemionom
barbarzyńskim. Od tego momentu byliśmy świadkami wielokrotnej manipulacji politycznej tym pojęciem. Prawa obywatelskie były czymś pożądanym,
bo oznaczały przede wszystkim wolność. Wolność w kulturze europejskiej ma
szczególnie ważne znaczenie. Fernand Braudel w swej Gramatyce cywilizacji
rozdział poświęcony tworzeniu podstaw Europy w czasie od XI do XVIII w.
podporządkował wolnościom i wolności, a ściślej stopniowemu i długotrwałemu
dochodzeniu do niej7. Tę wolność ma przynieść Europejczykom dopiero Rewolucja Francuska. Ale czy wszystkim?8 Jak widać, mamy tu szereg wątpliwości.
W Polsce obywatelskie prawa wolnościowe i polityczne nie obejmowały
do końca XVIII w. chłopów, mieszczan, innowierców (w tym Żydów). Zasadniczym krokiem na drodze do rozszerzenia tych praw na całe społeczeństwo
była (choć nie do końca) Konstytucja 3 Maja, następnie Kodeks Napoleona
i wreszcie ruchy niepodległościowe w XIX i w XX w., które doprowadziły do
stopniowego objęcia prawami obywatelskimi nieszlacheckiej części społeczeństwa polskiego.
Proces obejmowania prawami obywatelskimi kolejnych grup społecznych
z jednoczesnym poszerzaniem ich zakresu wiązał się w Europie niewątpliwie
z dążeniami do upodmiotowienia jednostki, założeniem, że jest ona podmiotem
prawa. Filozoficzne podstawy tego porządku powstawały od XVII w., a zasłużyli
się w tej materii przede wszystkim Hugo Grotius i Samuel Pufendorf starający
6
È. B e n v e n i s t e, Deux modèles linguistiques de la cité, w: Échanges et communications:
mélanges offerts à Claude Lévi-Strauss à l’occasion de son 60-ème anniversaire, réunis par Jean
Pouillon et Pierre Maranda, t. 1, Hague 1970, s. 589.
7
F. B r a u d e l, Gramatyka cywilizacji, Warszawa 2006, s. 343–359.
8
Z. S o k o l e w i c z, Obywatelstwo a narodowość. Uwagi w związku z ustanowieniem obywatelstwa Unii Europejskiej, „Studia Europejskie” nr 1, 1997, s. 16–19.

�20

Zofia Sokolewicz

się określić wolność człowieka – obywatela w państwie prawnym. Konkretne
treści pojęciu obywatel nadawały kolejne rewolucje mieszczańskie, przede
wszystkim angielska i francuska. Znany nam ze średniowiecznego porządku
stanowego poddany stawał się stopniowo, w wielu krajach bardzo powoli,
obywatelem. Znamienna jest ewolucja tego pojęcia w XIX i w XX wieku.
Badacze9 podkreślają, że miało ono charakter patriarchalny. Średniowieczna
zasada przyznawania domicylu ojcu rodziny, który występował w imieniu
żony, dzieci, służby, zależnych od niego krewnych rezydentów, była stosowana
jeszcze w XIX w. w wyborach do Parlamentu Francuskiego. Jednostki zależne
od ojca rodziny nie miały prawa głosu, bo nie miały statusu obywateli. Przez
wiele lat także nie mieli prawa głosu szeregowi zakonnicy w zakonach, w ich
imieniu głosowali przeorzy, i analfabeci. Lista tych wykluczonych kategorii
osób była całkiem spora.
Jeżeli chodzi o status kobiet, to ilustruje je znane powiedzenie pani de
Staël: Les femmes sont dans la nature et pas dans la société („kobiety należą do
natury, nie do społeczeństwa”). Już w 1793 r. Mary Wollstonecraft wypowiadała
się publicznie za przyznaniem kobietom praw obywatelskich10. Gdy ogłoszono
Francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, okazało się, że kobietom
przyznano miejsce „matek republikanów”, pozostawiając je nadal pod opieką
ojców, mężów i braci i nie dając im praw obywatelskich. Upłynęło ponad sto
lat, zanim w różnych krajach w różnym czasie przyznano kobietom prawa do
dysponowania własnym majątkiem, występowania we własnych sprawach
w sądach, decydowania w sprawach małżeństwa, edukacji i drogi zawodowej
i wreszcie – prawa polityczne, prawa głosu. W Australii kobiety otrzymały prawa
obywatelskie w 1902 roku, w Polsce po uzyskaniu niepodległości w 1918 r.,
w USA dopiero w 1920, a w Wielkiej Brytanii kobiety po ukończeniu 30 roku
życia częściowe prawa uzyskały w 1918 r., a pełne prawo wyborcze dopiero
w 1928 roku. Republikańska Francja przyznała je im w 1945 roku!
Odrębną kategorię osób długo pozbawianych praw obywatelskich stanowiły tak zwane rdzenne ludy obszarów kolonizowanych przez Europejczyków.
Po I wojnie światowej Indianie, którzy jako ochotnicy zaciągnęli się do armii
kanadyjskiej, otrzymali obywatelstwo Kanady. Nie dotyczyło to ich rodzin.
Afroamerykanie w USA otrzymali je dopiero po uchwalonych za prezydenta
9
R. B r u b a k e r, Citizenship and Nationhood in France and Germany, Harvard Univ. Press
1992, s. 37, passim.
10
M. Wo l l s t o n e c r a f t, A Vindication of the Rights of Woman, New York 1975, s. 145–146,
189, za: C. P a t e r m a n, Egality, difference, subordination: The politics of motherhood and woman’s
citizenship, w: Beyond Equality and Difference, Citizenship, Feminist Politics and Female Subjectivity,
ed. G. Bock, S. James, London – New York, s. 17–32.

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

21

Johnsona ustawach integracyjnych w 1964 roku. Kwestia obywatelstwa to
jedna z ważniejszych i bolesnych spraw rozliczeniowych epoki kolonialnej.
A dziś mamy w całym niemal świecie, ale przede wszystkim w Europie
i USA, trudny problem imigrantów, zda się w swoim ciężarze gatunkowym
przerastający wszystkie poprzednio wymienione.
Edward Shils, autorytet w kwestii pluralizmu kulturowego, twierdzi, że
społeczeństwo obywatelskie jest najlepszą odpowiedzią na fakt pluralizmu11.
Zapewnia ludziom równość. Zastanówmy się, jak należy rozumieć pluralizm
i jak fakt pluralizmu wpływa na rozumienie i praktykowanie wolności i równości przez jednostki i grupy.
Podstawowe jednostki w analizie praw obywatelskich to państwo i obywatel. To między nimi trwa skomplikowana gra o zachowanie równowagi między
zapewnieniem obywatelowi jego praw przez państwo, za które z kolei tenże
obywatel ponosi część odpowiedzialności. Jednakże, opisując społeczeństwo,
oprócz państwa i obywatela znajdujemy w nim wiele innych jeszcze grup,
o innym niż obywatelski charakterze, choć niekoniecznie pozostających z obywatelstwem w kolizji. Shils nazywa te grupy pierwotnymi, gdyż odwołują się
one do zasady pokrewieństwa lub wspólnego zamieszkiwania, jak rodzina
i wszelkiego rodzaju grupy krewniacze, grupy rówieśnicze, sąsiedzkie, lokalne.
Do tej kategorii należą grupy etniczne i narody, które zazwyczaj zakładają
wspólne pochodzenie, nawet jeżeli ma ono charakter mityczny, a więzi krwi
z dzisiejszego punktu widzenia i naszej wiedzy historycznej można uważać
za problematyczne. Możemy tu też zaliczyć grupy regionalne złączone więzią
terytorialną czasami zupełnie świeżą, ale czasami sięgającą głęboko w historię.
Obok tych grup pierwotnych jesteśmy świadkami ciągłych narodzin
i przekształcania się innego typu grup powstających na gruncie zamożności,
klas społecznych, ludzi o różnym wykształceniu i udziale w tworzeniu wiedzy,
wyznania, grup typu korporacyjnego, związkowego, kombatantów, młodzieżowych grup muzycznych, grup rodziców dzieci o rzadkich chorobach, niepełnosprawnych itp. Wiele z tych grup organizuje się w tak zwane organizacje
pozarządowe. Od lat siedemdziesiątych XX w. mówimy nadto o wykluczonych,
czyli tych, „o których zapomniał postęp gospodarczy”, a więc bezrobotnych,
bezdomnych, samotnych matkach i ojcach, niepełnosprawnych, o całej „słabszej” ekonomicznie części społeczeństwa. Te grupy też, na miarę swoich sił,
walczą o prawa obywatelskie. W opinii R. Dahrendorfa ludzie ci faktycznie
są ich pozbawieni12. Dahrendorf na początku lat dziewięćdziesiątych XX w.
11
12

E. S h i l s, Co to jest społeczeństwo obywatelskie?, art. cyt., s. 25n.
Za P. C l o s e, Citizenship, Europe and change, Macmillan Press Ltd., 1995, s. 1–2, passim.

�22

Zofia Sokolewicz

oceniał ich liczbę na 5% ludności Wielkiej Brytanii. Można sądzić, że ta liczba
we wszystkich krajach Europy rośnie skokowo w miarę upływu czasu.
Każda z wymienionych grup, a także wiele innych powstających na różnych
zasadach, oprócz przywilejów wynikających z praw obywatelskich i obowiązków wobec państwa, ma swoje własne interesy, a nierzadko reprezentuje też
inne grupy wartości. Grupy rodzinne nierzadko tworzą układy o charakterze
nepotycznym, grupy korporacyjne pod pozorem utrzymywania profesjonalnego
poziomu i pozostawania wiernym zasadzie merytokracji tworzą podobnie zamknięte układy z utrudnionym dostępem do nich. Interesy grup regionalnych
niejednokrotnie są sprzeczne z interesami państwa jako całości. Wszystkie te
grupy powołując się na ideę wolności mogą kwestionować zasadę równości,
walcząc o przywileje dla siebie i wysuwając kolejne roszczenia. Grupy te tworzą
specyficzną hierarchię, dążąc do zajęcia wyższego w niej miejsca. Zwłaszcza
dziś, w epoce Internetu, jesteśmy świadkami powstawania grup w określonym
celu, rozwiązujących się po jego uzyskaniu, jak np. tzw. matki pierwszego
kwartału, czyli kobiety walczące o prawo do rocznego urlopu macierzyńskiego
od stycznia 2013 r. wbrew planom rządu przyznającego ten przywilej jedynie
matkom dzieci urodzonych po 17 marca 2013 roku. Tkanka społeczna jest
więc niezwykle różnorodna i rozwija się dynamicznie, sprawczość obywateli
w zakresie nawiązywania więzi i ich unieważniania jest niezmiernie wysoka.
Sprzyja temu zwiększona mobilność społeczeństwa.
Wydaje się jednak, że w pewnych sytuacjach to więzi etniczne i narodowe
biorą górę nad innymi. Dzieje się tak przede wszystkim w czasie kryzysów
ekonomicznych, wtedy gdy interesy „tubylców” zostają, w ich mniemaniu,
zagrożone przez imigrantów. Ci ostatni mogą być obwiniani o bezrobocie,
wysokość wydatków socjalnych państwa, zajmowanie mieszkań socjalnych,
zwiększoną przestępczość i wiele innych, niepożądanych zjawisk. Demonstracja
młodzieży z kręgu radykalnej prawicy w dniu 1 maja 2013 roku odbywała się
w Warszawie pod hasłem „praca w Polsce dla Polaków”.
Przedmiotem sporu stają się więc w dużej mierze również prawa obywatelskie. Co komu przysługuje z tytułu bycia obywatelem, a kto sięga po to
samo pod fałszywym pozorem? Prawa obywatelskie są niezmiernie cenne.
Podzielone na prawa wolnościowe, polityczne i obywatelskie sensu stricto
(jest to jeden z możliwych podziałów) zapewniają obywatelowi wolność sfery
prywatnej, to jest nietykalność osoby w sensie fizycznym, a także jej własności, wolność sumienia i wyznania, słowa, a także wolność określenia własnej
narodowości. Jest to sfera, w którą państwo nie powinno ingerować. Prawa
polityczne rozumiane są jako uprawnienie obywatela do udziału w rządach,
wyboru reprezentacji, udziału w instytucjach samorządowych i wszelkich

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

23

innych, które umożliwiają obywatelowi wywieranie wpływu na sprawowanie
rządów w państwie, jak tworzenie partii politycznych, udział w wyborach
itp. Natomiast prawa obywatelskie w ścisłym sensie tego słowa oznaczają
uprawnienia do korzystania z instytucji państwa i jego ustawodawstwa.
Do obowiązków państwa należy tu tworzenie warunków dla takich działań
obywateli, by mogli utrzymać siebie i swoją rodzinę, zapewnić im udziały
w korzyściach płynących z podziału podatków, ochronę zdrowia, prawo do
edukacji, prawo do pracy.
Jak z tego wynika, korzyści, jakie może czerpać obywatel z tytułu swoich
praw, są nader cenne i konsekwencją tego są ograniczenia w przyznawaniu
praw obywatelskich cudzoziemcom, co jest przedmiotem nieustannych dyskusji
i akcji politycznych w Europie i w świecie. Jednym z istotnych argumentów
w dyskursie politycznym na temat obywatelstwa jest kwestia tożsamości
cudzoziemców, którzy dążą do zachowania swojej odrębności i nie do końca
utożsamiają się z państwem-gospodarzem. To jest problem, który wynika nie
tylko z politycznej sytuacji danego państwa, ale ma głębsze korzenie w założeniach nowoczesności.
U początków nowoczesności leży sprawa podmiotowości jednostki. Pozycja
jednostki w społeczeństwie do czasu rewolucji mieszczańskich była określana
przez miejsce zajmowane przez nią w strukturze stanowej państwa, a także
przez miejsce w strukturze rodzinnej i szerzej pokrewieństwa. Po rewolucjach
uzyskała wolność określenia się, kim jest. Znamienne jest motto książki Juliana
Alfreda Pitt-Riversa The People of the Sierra stanowiące fragment wypowiedzi
jego rozmówcy, że „jego krewnymi są ci, których sam sobie wybierze”13. Oznacza oswobodzenie się jednostki z więzów systemu pokrewieństwa. Oznacza
także, że jednostka musiała się w tym względzie sama określić. W swoich
pracach analizujących mechanizmy nowoczesności Anthony Giddens podkreśla wielokrotnie (i nie tylko on), że odpowiedź na pytanie „kim jestem”, to
znaczy określenie swojej tożsamości, stanowi dla jednostki ważne zadanie.
Właśnie zadanie.
Nie jest przypadkiem, że co najmniej od lat siedemdziesiątych XX w.
to pojęcie tożsamości intryguje badaczy i jemu poświęcają swe prace, ono
w pewien sposób organizuje materiał badawczy. Staje się zarówno pojęciem
opisowym, jak i analitycznym. Był to dość skokowy awans, zważywszy, że
pojęcie to w encyklopediach okresu międzywojennego (Encyclopaedia of Social
Sciences) określało jeszcze identyfikację osoby w procesie prawniczym i wiązało
się z daktyloskopią. Jego szersze znaczenie i użycie wiążemy z książką Erika
13

J.P. R i v e r s, The People of the Sierra, Chicago 1971.

�Zofia Sokolewicz

24

Eriksona z 1968 r. pt. Identity: Youth and Crisis14, antropologowie niemalże
natychmiast przenoszą je na grunt wspólnot etnicznych i mniejszości narodowych, rozszerzając pojęcie tożsamości jednostki na tożsamość grupową15.
Rewolucje mieszczańskie w pewnym sensie wywróciły świat do góry
nogami, jednostka straciła swoje oparcie w grupie, którą w wyniku zmian
i zwiększonej mobilności społecznej najczęściej musiała opuścić i, pozostawiona
sama sobie, musiała znaleźć odpowiedź na pytanie „kim jestem?”. Musiała,
ale i zapewne chciała. Miała wolność wyboru choćby wspomnianych przez
rozmówcę Pitt-Riversa krewnych, określenia drogi życiowej, w tym edukacji,
rodzaju zawodu, pracy. Ernest Gellner poszukując mechanizmów będących
u podstaw nowoczesnych społeczeństw i państw epoki przemysłowej, znajduje je w niezwykłej mobilności ludności, zwłaszcza wiejskiej16. Zgodnie
z dość rozpowszechnionym poglądem w epoce wiktoriańskiej wydano więcej
podręczników savoir vivre’u niż w jakiejkolwiek innej epoce. Większa część
ludności miast to byli „nuworysze”, którzy musieli się dowiedzieć, jak należy
się zachowywać. I musieli odpowiedzieć na, nieraz bardzo trudne, sądząc
z lektury powieści XIX-wiecznych, pytanie „kim jestem”.
Wydawałoby się więc, że ich dzieci nie powinny już mieć problemów
z tożsamością. A jednak nie. Ruchy emancypacyjne XIX w. zaowocowały jeszcze
przed I wojną światową akceptacją wielu różnic. Jak czytamy w powieściach
Henry’ego Jamesa, kobiety z towarzystwa musiały zaakceptować na przykład
fakt, że ich przewodnik po Europie siada razem z nimi do stołu, zamiast jadać
razem ze służbą. W tym ujawniała się zarówno wolność, jak i równość. Ten
sam James opisuje stopniowe wyzwalanie się kobiet spod opieki męskiej części
rodziny. W XX w. zaakceptowano także podmiotowość dziecka – choć stało się
to dopiero w latach sześćdziesiątych, a także podmiotowość niepełnosprawnych, choć i do tego doszło dopiero w drugiej połowie XX wieku. Uznano trzy
rodzaje seksualności: hetero, homo- i biseksualność. Prawa człowieka skłoniły
ludzi do uznania równości ras. I jednostka otrzymała prawo, by indywidualnie
określać swój stosunek do tych różnic, by uwzględniać je w budowaniu swej
własnej tożsamości.
Tu jednak powstaje pewien problem. Społeczeństwo przednowoczesne
oparte było w zasadniczej mierze na tradycji i autorytetach. W okresie noE.H. E r i k s o n, Identity: Youth and Crisis, London 1968.
Identity, Personal and Socio-Cultural, red. A. Jacobson-Widding, Uppsala 1983; Z. S o k o l e w i c z, Co dalej z tożsamością europejską? Uwagi na marginesie polityki kulturalnej Wspólnoty Europejskiej i Rady Europy, w: Czas zmiany, czas trwania, red. J. Kowalska, S. Szynkiewicz,
R. Tomicki, Warszawa 2003, s. 323n.
16
E. G e l l n e r, Narody i nacjonalizm, Warszawa 2009.
14
15

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

25

woczesności o zasadności takiego, a nie innego rozwiązania miał decydować
rozum, ściślej nauka. Nie oznaczało to jednak, że społeczeństwo rezygnowało
ze swojego zdania w kwestiach wyborów dokonywanych indywidualnie przez
jednostkę. Aby to wyjaśnić, Charles Taylor wprowadza teorię uznania17. Nasze decyzje podlegają ocenie innych i muszą być przez nich uznane. Uznanie
zastępuje autorytety i tradycję właściwą społeczeństwu przednowoczesnemu.
Społeczeństwo nie jest wolną amerykanką, nikt nie może działać przeciwko
społeczeństwu. Według Rorty’ego granicę wolności jednostki stanowi przecież
zagrożenie dobra wspólnego.
Niemniej jednak, przyjmując nawet to ograniczenie, jednostka ma wolność
działania i przede wszystkim określenia, kim jest. Uznanie wymienionych
wyżej różnic znacznie poszerza pole jej wyborów. Niektóre z nich spotykają
się jednak z protestami, jeżeli nie całego, to części społeczeństwa. Taką sprawą jest chociażby wybór orientacji seksualnej. Homoseksualizm, stanowiący
przestępstwo karane jeszcze na przełomie wieku XIX i XX, jest obecnie uznawanym przez prawo wolnym wyborem. To nie znaczy, że jest akceptowany
przez wszystkie grupy społeczne. Okazuje się, że nie jesteśmy panami swojej
własnej tożsamości, nie zawsze możemy znaleźć dla niej uznanie. Wynika to
z wielu przyczyn, ale za podstawową byłabym skłonna uznać różnice wartości.
Nie tylko różnice interesów, ale i różnice wartości sprawiają, że społeczeństwo
obywatelskie nie jest jednorodne. Są one źródłem wielu głębokich konfliktów
i kolidują z zasadą zarówno wolności, jak i równości, będąc jednocześnie
podstawą tożsamości. Jest to niezmiernie istotne, gdyż żadna z jednostek nie
wydaje się być gotowa do rezygnacji z własnej tożsamości. Tożsamość jako
zadanie została uznana za wielką zdobycz obywateli XX i XXI wieku.
Pozostawiając sprawę możliwego konfliktu na tym polu, spróbuję odnieść się do ogromnie dyskusyjnej sprawy tożsamości grupowej. Otóż prawa
człowieka dotyczą jednostek. Wieloletnia dyskusja na temat praw ochrony
mniejszości narodowych i etnicznych zakończyła się salomonowym rozwiązaniem. Aby uniknąć terminu „prawa grupowe”, ustalono, że prawa mniejszości
narodowych to takie prawa, które jednostka dzieli z innymi. Podobnie długa,
ponad dwudziestoletnia, dyskusja toczyła się na forum komisji ONZ zajmującej
się prawami ludów rdzennych (indigenous), które walczyły o uznanie swoich
praw grupowych. Uchwalona w jej wyniku Deklaracja ONZ z 2007 r. nie kończy jej i obie strony zapowiadają dalsze prace nad tą materią. Tymczasem to
życie komplikuje sprawy. Obradujący w Genewie w marcu 2013 r. członkowie
Ch. Ta y l o r, The Politics of Recognition, w: Multiculturalism and „the politics of Recognition”, ed. A. Gutman, Princeton University Press, 1992:1995.
17

�26

Zofia Sokolewicz

Komitetu Praw Człowieka ONZ doszli do wniosku, że wychodząc z założenia,
że prawa człowieka mają jednostkowy charakter, nie są w stanie skutecznie
występować w obronie chrześcijan prześladowanych w różnych częściach
świata. Łamane są zarówno ich prawa człowieka, jak i prawa obywatelskie.
Zapowiada się więc kolejny etap dyskusji na temat praw indywidualnych
i grupowych, wspólnotowych, tym ważniejszy, że niektóre pozaeuropejskie
cywilizacje, jak chociażby islam, uznają właśnie i przedkładają prawa grupowe
nad indywidualnymi. Reprezentanci takich poglądów stanowią przeważającą
część imigrantów w Europie i większość z nich, przynajmniej w dzisiejszych
czasach, nie zamierza rezygnować z własnej tożsamości, z tego co można
określić jako dziedzictwo.
I to jest źródłem bardziej i mniej poważnych konfliktów. Imigranci w Norwegii, w dużej części pochodzący z krajów południowej Azji i Bliskiego Wschodu, proszeni są przez gospodarzy o przestrzeganie ważnych dla Norwegów
praw równości mężczyzn i kobiet oraz podmiotowości dziecka18. Można wątpić
czy imigranci rozumieją, o co tu może chodzić, a jeżeli nawet rozumieją, to
na pewno nie zamierzają się dostosować, bo stanowi to poważną ingerencję
w istotne dla ich kultury relacje władzy. Ten brak akceptacji stał się źródłem
szeregu, znanych właśnie ze Skandynawii, tzw. zbrodni honoru dokonywanych
w grupach imigrantów. To nie jest dla nich kwestia do negocjacji, do uznania
przez kogokolwiek. Podobnie jak kwestia znacznie mniejszej wagi, wczesnych
małżeństw dziewcząt w grupach Polska Roma, na większość których polskie
sądownictwo po prostu przymyka oczy. To też jest częścią tożsamości zarówno
grupowej, jak i indywidualnej, a tradycji się nie negocjuje.
Tak więc różnice wartości leżące u podstaw tożsamości zarówno indywidualnej, jak i grupowej mogą stanowić istotną przeszkodę w realizacji zarówno
wolności, jak i równości w społeczeństwie obywatelskim. I nie musi to zależeć
od aparatu państwa, ale od postaw współobywateli i ich gotowości do uznania
decyzji tożsamościowych innych osób.
18
U. V i k a n, Culture, a new concept of race, „The Journal of The European Association of
Social Anthropologists”, v. 7, part 1, 1999, s. 59.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8099" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8079">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2d97a54de267167c84e191f02f2dd70c.pdf</src>
        <authentication>6954bdcf94b934c6dcaa885c38c69279</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96748">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5507</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96749">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96752">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96754">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5122</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96756">
                <text>Wprowadzenie/ Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96757">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.9-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96758">
                <text>Ząbek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96759">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96760">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96761">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96762">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96763">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96765">
                <text>MACIEJ ZĄBEK

WPROWADZENIE
Kategoria obywatelstwa będąca jako taka instytucją prawną, swym znaczeniem wybiega poza obszar samego prawa. Ma charakter wielowymiarowy
i wielowątkowy, wpływający na życie milionów ludzi, co więcej nieustannie
ewoluujący we współczesnym świecie. Temat ten wydaje się tak szeroki, że
mimo wydania, choćby tylko w ostatnich latach, bardzo wielu publikacji, daleko
jeszcze do jego wyczerpania1. Jego popularność i aktualność wiąże się w dużym
stopniu z faktem niedostatecznego zagospodarowania tej kategorii prawnej
w ramach Unii Europejskiej, a ponadto próbami rozmontowania dotychczasowego państwa narodowego i dekonstrukcji samego pojęcia, zwłaszcza pod
wpływem masowych migracji, powiększającej się liczby apatrydów i podejmowanych działań mających na celu zapobieganie zjawisku bezpaństwowości.
Mając to wszystko na uwadze, a także dyskusje na temat możliwości
przystąpienia Polski do Konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r.
i Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z1961 r., podjęliśmy decyzję
wydania niniejszego tomu, którego celem była próba zgłębienia problematyki
obywatelstwa z perspektywy nie tylko prawnej czy historycznej, ale i społeczno-kulturowej. Przedstawienia jego różnego rozumienia zarówno z punktu
widzenia jego europejskich twórców i późniejszych interpretatorów, jak i jego
percepcji oraz zastosowań na gruncie lokalnym w różnych, nie tylko europejskich zakątkach świata.
Z uwagi na ich ogromną liczbę przytoczę tu tylko wybrane publikacje niektórych autorów
niniejszego tomu, jak np.: J. R a c i b o r s k i, Obywatelstwo w perspektywie socjologicznej, Warszawa 2011; J. J a g i e l s k i, Status obywatela i cudzoziemca w orzecznictwie, Warszawa 2001;
Z. S o k o l e w i c z, Obywatelstwo a narodowość. Uwagi w związku z ustanowieniem obywatelstwa
Unii Europejskiej, „Studia Europejskie”, nr 1, 1997. Warto zauważyć też, że temat ten w krajach
zachodnich coraz częściej poruszany jest z perspektyw zupełnie dotąd nie branych pod uwagę.
Patrz np.: W. K y m l i c k a, Politics in the Vernacular: Nationalism, Multiculturalism, and Citizenship, Oxford University Press 2006; Woman and Citizenship, ed. M. Friedman, Oxford University
Press 2001; D.B. H e a t e r, A Brief History of Citizenship, Edinburgh University Press 2004; czy
R. B r u b a k e r, Citizenship and Nationhood in France and Germany, Harvard University Press 1992.
1

�10

Maciej Ząbek

Tom został podzielony na trzy części. Autorzy pierwszej z nich analizują
kategorię obywatelstwa jako taką, z punktu widzenia prawa, socjologii i antropologii. Natomiast część druga poświęcona jest przedstawieniu tej problematyki
na gruncie lokalnym w różnych miejscach świata, od polskiego Podhala po
afrykański Sudan. Trzecia część podaje przykłady silnych związków między
problematyką uchodźstwa a obywatelstwa.
Nie będę tu streszczał poszczególnych tekstów, które zawiera ta książka,
natomiast tytułem wprowadzenia pragnę zasygnalizować niektóre problemy,
które zostały w niej poruszone. Na wstępie należy zauważyć, że „obywatelstwo”
przez wielu ludzi we współczesnym świecie kojarzone jest zwykle z przynależnością jednostki do określonego państwa, z naturalnym statusem prawnym
potwierdzonym posiadaniem odpowiednich dokumentów tożsamości, na
podstawie których można choćby zawrzeć związek małżeński, zarejestrować
urodzenie dziecka lub pochować zmarłego. Status obywatela daje poczucie
przynależności do społeczeństwa kraju zamieszkania, możliwość uczestniczenia
w jego życiu politycznym i prawo do pracy. Umożliwia także wyjazd z państwa
i powrót oraz nieograniczone prawo przebywania. Zapewnia też nierzadko
dostęp do różnych dodatkowych przywilejów, jak prawo do edukacji czy opieki
medycznej. Prawa te i przywileje łączone są oczywiście z różnymi obowiązkami
wobec państwa, jak obowiązek jego obrony, przestrzegania prawa i płacenia
danin na rzecz wspólnego dobra, niemniej zapewnia podstawową równość
i wolność dla tych wszystkich osób, które zamieszkują określone terytorium
polityczne. Mogłoby się wydawać, że każdy człowiek, w świecie podzielonym
na państwa, musi koniecznie posiadać obywatelstwo tego lub innego tworu
politycznego, ponieważ każdy jest jakoś umiejscowiony i związany z jakimś
państwem, a realizacja jego podstawowych praw powinna mu być umożliwiona.
Tymczasem tak nie jest i nigdy nie było, chociażby z tego względu, że
podział polityczny świata nie jest stanem stałym. Zachodzące wciąż zmiany
granic międzynarodowych i masowe migracje tworzą wciąż sytuacje tzw. spornego obywatelstwa, będące najczęstszą przyczyną tego, że pewne grupy ludzi
tracą dotychczasowe obywatelstwo, nie nabywając przy tym żadnego innego.
Wykluczeniom tym podlegają niekiedy całe grupy etniczne. Przykładem,
jednym z najbardziej wymownych na progu XXI w., był milion muzułmanów
z indyjskiego państwa Bihar, nie mogących przez wiele dziesięcioleci uzyskać
obywatelstwa w Bangladeszu ani w Pakistanie, czy też tysiące Rohingów, wydalonych z Birmy do Bangladeszu i ponownie do Birmy. W podobnej sytuacji
znaleźli się tzw. Biduni z Kuwejtu, czy też Kurdowie z Syrii, nie mówiąc już
o wielu obywatelach byłego ZSRR czy Jugosławii, z których wielu z uwagi na
rozpad tych państw nie znalazło uznania swego obywatelstwa u władz państw

�Wprowadzenie. Problemy ze stosowaniem antropologii

11

sukcesorów. Ostatnio zaś bezpaństwowością zagrożone są miliony osób z Południowego Sudanu2. Dokładna liczba osób bez obywatelstwa nie jest znana,
gdyż państwa na ogół nie prowadzą ich rejestracji. Szacunki mówią o skali
dochodzącej nawet do 12 milionów3. W każdym razie jest to problem całego
świata i żaden jego region nie jest od niego wolny.
Na skutek braku obywatelstwa apatrydzi są pozbawieni wszystkich wyżej wymienionych praw, a więc najbardziej podstawowych, umożliwiających
godne życie, pracę i swobodę przemieszczania się, nie mówiąc o realizacji
szerszych planów życiowych. Tymczasem ich trudna sytuacja jest w dalszym
ciągu często lekceważona. W dużym stopniu przypomina sytuację uchodźców,
którzy nawet jeśli posiadają formalne obywatelstwo, to znajdują się w podobnej
sytuacji jak osoby bez obywatelstwa. Są tzw. bezpaństwowcami de facto, gdyż
obywatelstwo, które posiadają, jest nieskuteczne, ponieważ nie chcą korzystać
z ochrony państwa swego obywatelstwa.
Związki obywatelstwa z uchodźstwem są zresztą znacznie głębsze. Wystarczy przypomnieć, że choć zjawisko to jako takie znane jest od początku dziejów,
to konieczność wynalezienia dla uchodźców specjalnego statusu pojawiła się
dopiero w państwach nowoczesnych, w których instytucja obywatelstwa już
funkcjonowała i wykluczała z niego cudzoziemców. Masowy napływ po pierwszej wojnie światowej uchodźców z byłego Cesarstwa Rosyjskiego i Imperium
Osmańskiego do państw zachodnich wymusił niejako na władzach tych ostatnich stworzenie dla nich swego rodzaju „quasi-obywatelstwa”, zbliżającego
– pod względem uprawnień i obowiązków – do statusu prawnego obywatela,
innymi słowy mówiąc statusu uchodźcy4. W przeciwnym bowiem razie, wobec
niemożności ich wydalenia, skazano by ich na trwałą marginalizację poprzez
pozbawienie uprawnień przysługujących tylko obywatelom.
Dla większości współczesnych uchodźców i imigrantów otrzymanie obywatelstwa kraju przyjmującego jest wartością niezmiernie cenioną i faktycznie
ostatnim etapem ich integracji. Spotykamy jednak przypadki, kiedy przypisanie
do danego państwa poprzez obywatelstwo jest odbierane jako ograniczenie
ich prawa do swobodnej mobilności lub powrotu do kraju pochodzenia. Takie spostrzeganie instytucji obywatelstwa znajdujemy nie tylko u niektórych
afrykańskich tradycyjnych nomadycznych społeczności transgranicznych,
ale i w zachodnich społeczeństwach, gdzie zjawisko tzw. transnacjonalizmu
Patrz: art. Maciej Z ą b e k, Naród i obywatelstwo w podzielonym Sudanie.
Zagadnienia obywatelstwa na progu XXI wieku (niepublikowane materiały konferencyjne
z 20 stycznia 2011 r., Biuro Krajowe UNHCR w Polsce, Instytut Prawa Międzynarodowego UW,
Departament Obywatelstwa i Repatriacji MSWiA, 2011).
4
Patrz: art. Jacek J a g i e l s k i, Obywatelstwo w wymiarze prawnym.
2
3

�12

Maciej Ząbek

stało się już dość powszechne. Znane są też przypadki grup uchodźczych (np.
Palestyńczycy w krajach arabskich czy Tybetańczycy w Indiach), które odmawiają przyjęcia obywatelstwa kraju przyjmującego, chroniąc w ten sposób
swą tożsamość i wierność pierwotnej ojczyźnie, do której zamierzają wrócić5.
Obserwowany w ostatnich latach rozpad szeregu państw, zmiany terytorialne, migracje ludności, rozwój ideologii praw człowieka czy też dyskurs
na temat kryzysu państwa narodowego pociągają za sobą zmiany także na
płaszczyźnie prawnej w obrębie instytucji obywatelstwa, idąc często w kierunku
jego deterytorializacji, możliwości posiadania „obywatelstwa wielokrotnego”
czy „ponadnarodowego” lub odwrotnie obywatelstwa na szczeblu regionów6.
Mówi się też o kulturowym czy też płynnym obywatelstwie, obywatelstwie
w ramach korporacji i instytucji, czy jak w Kościele katolickim prymacie
tożsamości duchowej nad jurydyczną7. Tendencje do tych zmian podkreśla
większość autorów niniejszego tomu.
Podkreślana jest jednak również trwałość tej instytucji i jej wybiórczy charakter, który w przeszłości był zawsze łączony z przywilejami i obowiązkami dla
wybranej grupy osób, wyróżnianej ze względu na pochodzenie, stan społeczny
i własność. Rozciągnięcie go przez polityków nowoczesności na wszystkich
mieszkańców danego państwa (stworzenie narodu politycznego) miało być
fundamentem jedności państwa nowożytnego. Tymczasem jednak nawet tzw.
rdzenne społeczeństwa państw europejskich (nie wspominając o imigrantach)
nie są jednorodne, dzielą je poważne nieraz różnice wartości, które mogą prowadzić do konfliktów8. Natomiast w wielu państwach pozaeuropejskich od lat
są już one faktem. Zaszczepiona tam koncepcja społeczeństwa obywatelskiego i narodu państwowego w praktyce, w sytuacji znacznego zróżnicowania
etnicznego, wcale nie musi oznaczać równości wszystkich obywateli. Dość
często zdarza się, że całkiem formalnie obok bezpaństwowców istnieją także
kategorie obywateli „swoich” i „obcych”, co w sytuacji upolitycznienia tych
różnic prowadzi często do poważnych napięć i kryzysów9.
5
Patrz: art. Natalia B l o c h, Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo. Dekonstrukcja naturalizacji jako zwieńczenia integracji na przykładzie diaspory tybetańskiej w Indiach.
6
Patrz: art. Jacek R a c i b o r s k i, Obywatelstwo jako tożsamość jednostki i jako wezwanie
do partycypacji oraz Jacek J a g i e l s k i, Obywatelstwo w wymiarze prawnym.
7
Patrz: art. Jarosław R ó ż a ń s k i, Być „obywatelem” w Kościele katolickim. Priorytet tożsamości duchowej nad jurydyczną.
8
Patrz: art. Zofia S o k o l e w i c z, Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości.
9
Patrz: art. Mustafa S w i t a t, Kwestia obywatelstwa i przypadki bezpaństwowości w krajach
Rady Współpracy Zatoki Arabskiej/Perskiej oraz Ryszard Vo r b r i c h, Kwestia tubylcza a status
obywatela w Kamerunie.

�Wprowadzenie. Problemy ze stosowaniem antropologii

13

Podsumowując, można stwierdzić, że obywatelstwo miało być skuteczną
realizacją oświeceniowych idei wolności i równości. Problem w tym, że prawo do równości, które ono gwarantuje, jest sprzeczne często z prawem do
różnicy, czyli m.in. do własnej tożsamości, stanowiąc poważny dylemat dla
idei obywatelstwa. Stąd nie tylko w Europie – jak napisała Zofia Sokolewicz
– toczy się gra o wybór tożsamości przed równością lub przełożenie równości
nad tożsamość10.
Z. S o k o l e w i c z, Kultura w procesie integracji europejskiej, w: Integracja europejska,
wybrane problemy, red. D. Milczarek, A.Z. Nowak, Warszawa 2003, s. 433–458.
10

��CZĘŚĆ I

WYMIARY OBYWATELSTWA
WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8102" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8081">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62a93a0cf46caecf50f23f84f9cf6f66.pdf</src>
        <authentication>abc3874045b31464f7ee43f4fc4c2820</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96775">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5505</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96777">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96780">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96783">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96786">
                <text>Spis treści / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96787">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96790">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96792">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96794">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96795">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96796">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96797">
                <text>SPIS TREŚCI
SŁOWO WSTĘPNE – Ernest Zienkiewicz ................................................     7
WPROWADZENIE – Maciej Ząbek . ........................................................     9
CZĘŚĆ I

WYMIARY OBYWATELSTWA
WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE
ZOFIA SOKOLEWICZ
Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości .....    17
JACEK RACIBORSKI
Obywatelstwo jako tożsamość jednostki i jako wezwanie
do partycypacji .................................................................................    27
JACEK JAGIELSKI
Obywatelstwo w wymiarze prawnym . ............................................    35
ZDZISŁAW GALICKI
Rozwój międzynarodowych standardów dotyczących obywatelstwa
na przełomie XX i XXI wieku ............................................................    49
JAROSŁAW RÓŻAŃSKI
Być „obywatelem” w Kościele katolickim.
Priorytet tożsamości duchowej nad jurydyczną . ..............................    69
CZĘŚĆ II

OBYWATELSTWO W KONTEKŚCIE
REGIONALNYM, KRAJOWYM I LOKALNYM
ANNA MALEWSKA-SZAŁYGIN
Obywatelstwo po góralsku ...............................................................    81
AGATA EWERTYŃSKA
Ewolucja polskiego prawa o obywatelstwie . ....................................    95

�6

Spis treści

SŁAWOMIR ŁODZIŃSKI
Obywatelstwo i tożsamość mniejszości narodowej.
Przykład dwujęzycznych, polsko-niemieckich, nazw miejscowości
w województwie opolskim ............................................................... 105
KAMILA DĄBROWSKA
Kontrowersyjne obywatelstwo. Narracje o wykluczeniu ................... 129
JAN BALICKI
Obywatelstwo z perspektywy społeczno-etycznej.
Przypadek Wielkiej Brytanii ............................................................. 145
MUSTAFA SWITAT
Kwestia obywatelstwa i przypadki bezpaństwowości
w krajach Rady Współpracy Zatoki Arabskiej/Perskiej ....................... 159
RYSZARD VORBRICH
Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie . ......................... 176
MACIEJ ZĄBEK
Naród i obywatelstwo w podzielonym Sudanie ................................. 187
CZĘŚĆ III

OBYWATELSTWO A STATUS UCHODŹCY
NATALIA BLOCH
Wyobrażony status uchodźcy i niechciane obywatelstwo.
Dekonstrukcja naturalizacji jako zwieńczenia integracji
na przykładzie diaspory tybetańskiej w Indiach ............................... 199
IZABELA CZERNIEJEWSKA, KATARZYNA KOŚĆ-RYŻKO
Złudny status – status uchodźcy. Wpływ zastanych regulacji prawnych
na ludzkie losy na przykładzie uchodźców w Polsce ........................ 207
MAGDALENA FRĄTCZAK-OBOJSKA
Uchodźcy czy nowi obywatele?
Status prawny a kwestia tożsamości argentyńskich emigrantów
politycznych w Hiszpanii . ................................................................ 227
MAGDALENA KRYSIŃSKA-KAŁUŻNA
Río Grande – znikający punkt .......................................................... 247
POSŁOWIE – Maciej Ząbek .................................................................... 255

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8104" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8085">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f880f6a12f79d9ae7f1135fce2289ee1.pdf</src>
        <authentication>a3f60827a5961767afe07cf43f9f5898</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96810">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1770</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96812">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96814">
                <text>Syberia - badacze polscy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96816">
                <text>Kaukaz- badacze polscy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96818">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1639</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96820">
                <text>Polskie zainteresowanie etnografią Syberii i Kaukazu w XVIII wieku / LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96822">
                <text>LUD 1979 t.63, s.159-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96824">
                <text>Kuczyński, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96826">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96828">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96831">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96834">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96846">
                <text>ANTONI KUCZYŃSKI

Lud, t. 63, 1979'

POLSKIE ZAINTERESOWANIA ETNOGRAFIĄ SYBERII I KAUKAZU
W XVIII WIEKU

W dziejach rosyjskich wypraw geograficznych na obszary leżące za
Uralem występują dwojakiego rodzaju przedsięwzięcia: odkrywcze i badawcze. Odkrywanie Syberii łączyło się z jej kolonizacją przez Rosjan.
Przyjmując we władanie coraz nowe ziemie leżące za Uralem, podejmowali oni różnego rodzaju zabiegi administracyjne, np. przymusowe osadnictwo, mające dostarczyć mieszkańców rozległej Syberii. Historia odkryć
tego obszaru Azji związana jest przede wszystkim z dziejami narodu
rosyjskiego, chociaż w pewnym stopniu zaznacza się w niej udział Polaków, którzy począwszy od wojen Batorego z Moskwą zsyłani byli
w głąb Rosji. Ludzie ci, służąc w oddziałach kozackich, wędrowali wraz.
z nimi na podbój nowych ziem, leżących za skalistym progiem Uralu.
Na Syberii zaś niektórzy z nich pełnili różne funkcje administracyjne
i wojskowe, byli poborcami podatku, dowodzili oddziałami kozackimi,
pracowali w urzędach gubernialnych itp., bądź w inny sposób związani
byli z dziejami poznawania tych obszarów. W formie zorganizowanej
wyprawy przeszli Rosjanie za Ural w 1483 r., kiedy to Fiodor Kurbski
i Iwan Trawin Sałtyk, dowodząc niewielkim oddziałem, posuwając się
wzdłuż Tury i Irtyszu, dopłynęli do Obu i jego biegiem aż do ujścia.
Później podobną drogą dotarło tutaj parę innych wypraw rosyjskich,
które nie odważyły się jednak zapuszczać dalej w nieznane strony "latem pełne błota, zimą mroźne i zasypane śniegiem". Dopiero zwycięski
pochód Timofiejewicza Jermaka do zachodniej Syberii w latach 1581- 1584 i pokonanie przez niego miejscowych władców otworzył drogę
dalszym pochodom w głąb Syberii. W 1607 r. Rosjanie znaleźli się w okohcach środkowego biegu Jeniseju, później opanowali obszary leżące przy
jego ujściu, a następnie (1620) dopłynęli do wybrzeży Półwyspu Tajmyr
oraz wzdłuż Dolnej Tunguski dotarli do Leny.
Tak więc w początkach XVII stulecia wytyczyli oni szlaki dla innych
przybyszów, ciągnących z Rosji za Ural. Wiodły one początkowo wzdłuż
Jeniseju i górnej Leny, a strefa wpływów rosyjskich zaczęła się rozszerzać coraz dalej ku wschodowi. Założono szereg nowych miast Ketsk (1602), Jenisejsk (1619), Krasnojarsk (1628), Ilimsk (1630), Jakuck
(1632), Zygańsk (1632) i inne - zasiedlanych w początkowym okresie
przez oddziały kozackie i ludzi żądnych zysku. Południowe obszary Syberii leżące nad górnym Jenisejem, zasiedlone przez Kirgizów, oraz zie-

�160

ANTONI KUCZYŃSKI

mie nadbajkalskie,
stanowiące
krainę
wojowniczych
Buriatów,
oparły
się w początkach
XVII stulecia rosyjskiemu
władztwu.
Opór plemion
tubylczych
skłonił do ekspansji w kierunku wschodnim, nad rzekę Lenę,
gdzie w 1632 r. P. Bekietow założył na polecenie wojewody jenisejskiego
miasto Jakuck. Z ośrodka w Jakucku wyruszali rosyjscy kupcy i żołnierze
"'le wszystkie
strony Syberii. Wkrótce przeprawili
się oni przez Góry
Stanowe i dotarli do Amuru - wyprawa W. Pojarkowa
(1643 - 1645) Fotem zaś odkryto na północnym wschodzie rzekę Indygirkę i Kołymę,
.a w roku 1646 weszli Rosjanie na teren kraju Czukczów. W dwa lata
później (1648) garstka
śmiałków
pod dowództwem
S. Dieżniewa 1 dotarła na,d Kołymę i Morze WschodniosyberyjskJie,
a płynąc w~dłuż północnych wybrzeży Azji przedostała
się przez cieśninę oddzielającą kontynent azjatycki
(nazwaną później Cieśniną Beringa) do Ameryki. Wyprawa ta, jakkolwiek
poniosła wielkie straty w ludziach i sprzęcie, doprowadziła
jednak do zbadania północno-wschodniego
krańca Azji. RówD0cześnie z penetracjami
na obszarach
północnych
rozwijała
się ekspansja w kierunku
wschodnim
i południowym.
W latach trzydziestych
XVII stulecia oddziały rosyjskich zdobywców dotarły do wybrzeży Morza
Ochockiego,
gdzie u ujścia rzeki Ochoty wybudowano
stanicę ochocką
(1647), którą w latach sześćdziesiątych
XVII wieku zarządzał
Polak
B. Onochowski.
Była ona głównym
punktem
dalszej ekspansji
rosyjskiej na nie zajęte jeszcze obszary Syberii i Kamczatkę, której włączenie
Vi skład
państwa rosyjskiego
związane jest z W. Atłasowem,
dowódcą
rosyjskiej
twierdzy Anadyrsk
(1649)' na Półwyspie
Czukockim 2.
1

wieku

W pol9kiej
Dyaryusz

litera-turzepierwszym
więzienia

moskiewskiego

opisem
miast

Syberii
i miejsc

jest

pochodzący

spisany

przez

z XVII

Adama

Ka-

wydany w POZll1:aniuw 1874 roku. Opis'owi temu poświqcono ostatnio
parę artykułów w ]:o1ski,ej i radz:i'ock,iej lit'eraJturze. Radziecki bioQ,graftej posta'ci,
E. P. Polewoj z Leningmdu, &lt;Jooa.lazł 'Szereg wartościowych
archiwaliów rzueoającyc h nowe światłu na 'Syberyjs'k;i życioJ"ys Kamieńs!kli·ego. Wynika z niego, że nasz
rodak przebywając TIJazesla:niu w Ja~ucku zetk,nął SJię taJm z S. Dieżllliewem i M.
Stad·uchinem, ZlI1anymi ·pooS.ta&lt;Ciami
w hiJslorii rosyjs!ki·ch odkryć geograficznych na
północno-wsoh&lt;Jdnich krańca,ch Azji. Znajomość ta dostarczyła
za'pewne Ka:mieńskiemu s'!=osobności do uzyslmnia pewny,ch ;illiol"macji o 'północoo-wschod:n&lt;i-ej Azji,
które naSitę.pnie zawarł w swolim Dyaryuszu...
Z ważniejszych
p'l1bLika'cji ]:0świf;'eonych Kamlień,skiemu, k,tóre ukawły się 'OIs.tal,ruio,wymienić należy: A. Kuczyńs:\.i, Pierwsza pclska relacja o ludach Syberii, "Etnografi,a Polska" 1968, t. 12;
S. Kałużyń'ski, Najstarsza
polska relacja
z wędrówek
po Syberii,
"Szki·ce z dziejów "olskloejodentalistyki"
1969, t. 5; B. P. Polewoj, Zabytyj
istocnik
svedienij
po enografii
Sibiri
XVII
'l;eka. (O soctnienii
Adama
Kamienskogo-Dłuzika),
"Sovietskaja Et'l1Jo,grafija" 1967, nr 5; tenże, Elice raz o Kamienskom-Dłuiike,
tamże,

'mieńskiego,

nr

1974,

6.

Pr'oblematyka
po=wania
Syberii prZJez Roos}an posiada liczną litera,turę
przedmiotu
w języku rOoSyj.skIilffi.
Wskond,enoowanej
formie zawarta j€oSi ona w
2

�PoLskie zainteresowania

etnografią

Syberii

i Kaukazu

161

Już podczas służby w Jakucku słyszał Atłasowobogatej
w futra
Kamcz'ake, Przebywając więc w Ana,dyrsku postanowił za wszelką eenę
dotrzeć do tej nieznanej jeszcze krainy, gdzie ludność tubylcza "w czasie
podboju nie tylko nie sprzeciwiała się daninie w sobolach, lecz podrwiwała z Kozaków, gdy wymieniali nożyk na osiem, a siekierę na osiemnaście soboli". W styczniu 1697 r. wyruszył on na zdobycie nowej ziemi.
Droga wiodła z twierdzy anadyrskiej ku rzece Penżynie, wpadającej do
Morza Ochockiego, nad brzegami którego spotkano Koriaków, "którzy
nie mają zarostu na brodzie, są smagli na twarzy i średniego wzrostu"
- jak zanotował Atłasow. Wreszcie po wielu miesiącach wędrówki dov.'odzony przez niego oddział dotarł do doliny rzeki Kamczatki. W miejscu
tym Atłasow, w celu upamiętnienia swojego pobytu, postawił na wyniosłym brzegu rzeki drewniaI).y krzyż, na którym wyrył napis: "W roku 205 dnia 18 czerwca postawił ten krzyż dziesiętnik Włodzimierz Atłasow z towarzyszami" 3.
Latem 1699 r. powrócił on do Anadyrska i stamtąd przez Jakuck
powędrował do Moskwy, gdzie w styczniu 1701 r. złożył hołd carowi
Piotrowi I, który "za pozyskanie nowych ziem" nadał mu tytuł naczelnika kozackiego w Jakucku. W Moskwie spisana została także jego relacja o ludach Kamczatki, które przeżywały wówczas swój wiek kamienny. Siekiery, noże, oszczepy, strzały i igły wyrabiano z kamienia
i kości. Z relacji tej dowiadujemy się, że "łuki mają z fiszbinu, strzały
najnowszej publikacji
pt. Istorija
Sibirii, t. 2, pod red. A. P. Okładnikowa, Lemngrad 1968. W literaturze
polskiej zob. A. Kuczyński, Syberyjskie
szLaki, Wrocław 1972; L. Bazylow, Syberia, Warszawa 1975.
3 W oprawie mi&lt;;dzynarodowym
istnieje instytucja zW~l'l1aprawem okupacji lub
pra'wcm odk,rywcy. Polega ona na u~naniu objęcia we władanie p'rrez odkrywcę
ziC'm ddąd niczy;ich. Odbywa ,siG to przez zaik.nięde flagi państwowej, postawienie
krzyża z da·tą zaw!a'SzczjE'll1Jia
lądu, słupa z emblema,tem pań;stwowym li. ogłD'szenie
o wziG-eiu w posi:adanue i przyłączeniu do dane~o pal1s'twa nowo odkryty,ch obs,zarów. KolOll1ialiści angielscy i hli.'s'zpańs'cystosowa1i przy taki'ch okazjach "turf and
twig ceremony", tj. ceremonię darni i różdżk,i, polegającą na 'PQbral1li:ugrudki ziemi
i gałązki, jak,o symolu o.bjGoi.a'pańs,twowoś'cią odkrywcy nowo odkrytych ziem. Rosjanie w swych wyprawach za Ural zakopywali na Syber~i, Aleutaeh, K.amczatee
i Sachalinie miedziane plakietk,i ,z wytło,czjonym herbem carskim lub wznosHi krzyże
z datą, mająec świadczyć o wzięciu w posliaaan,ie nowych Ob"zaTÓW.Krzyż taki
wystawi! właśnie zdobywca Kam'cwltki, W. AHaJsOIW,
który wyrył JJJanJi,mda,tę "rO'k
205", tj. wodług sta'rOlT'OtSyjskie.go
obliczeni'a ,rok 7205, ,czyli 1697. Instytucja prawa
odkryw'cy mi,a!a powszechne zaostosoWlaIrJ,i,e
w wieku XVIII i XIX, późllIiej natomiast, w miarG znikania ·bia!ych pilam na mapie, straciła ona swoje znaczenie.
Jedynlie w XX w. Niemcy hit1e'TOwSikieus,iłowały w ,ten 'sposób objąć w 'pos'iadanie
Ziemię Królowej MaJua na Anltarktydzie, ZTzu'c:ają'cna nią z samolotu w roku 1938
bl ąWwe tablkzkri oznajmiające
o zajęciu jej ;przez Niemcy i nazwaniu Nową
Szw0.'bią.
11 "Lud"

-

tom 63

�162

AlNTONI KUCZYŃSKI

kamienne i kościane. Mieszkania ich zimowe są ziemne, letnie zaś drewniane, na palach wzniesionych nad powierzchnią ziem na trzy arszyny,
zbudowane z desek, pokryte korzeniami jodłowymi; wchodzą do nich po
schodach; takie mieszkania stawiają w bliskim z sobą sąsiedztwie; w jednym miejscu będzie ich po trzysta i czterysta. Kamczadałowie żywią się
rybami surowymi i zwierzyną; zapasy ryb przechowują na zimę w taki
sposób: świeże ryby składają do dołów i zasypują ziemią; te ryby gniją.
Zimą wyjąwszy ryby, wkładają do naczyń, nalewają naczynia wodą,
następnie wrzucają w nie rozpalone kamienie, wodę rozgrzewają, ryby
w wodzie rozcierają i tak spożywają" 4. Włączenie Kamczatki w skład
państwa rosyjskiego było prawie ostatnim akordem rozpoczętej przez
T. Jermaka kolonizacji Syberii. Tereny nadbajkalskie opanowali Rosjanie
w latach pięćdziesiątych XVII stulecia, a powstanie Irkucka (1661) i Nerczyń ska (1654) łączy się z poznawaniem ziem leżących nad Amurem.
Z osobą Atłasov;a związane są losy Jana Kozyriewskiego, Polaka z pochodzenia, podróżnika i badacza północno-wschodnich krańców Azji, Kamczatki i Wysp Kurylskich. Był on informatorem znanego w historii odkryć geograficznych, wybitnego badacza, Witusa Beringa oraz uczestnikiem jego pierwszej wyprawy (1725 - 1730). W owym czasie rozległe
obszary rozciągające się od Uralu aż do wschodnich wybrzeży Oceanu
Spokojnego i od Oceanu Lodowatego aż do Jeziora Bajkał znajdowały
się pod panowaniem rosyjskim. Administrowanie tymi ziemiami pociągało
za sobą konieczność bliższego ich poznania. Stąd też w latach 1733 - 1745
Petersburska Akademia Nauk zorganizowała tzw. Wielką Północną Ekspedycję, w skład której weszło ponad 600 uczestników: przyrodników,
geografów, kartografów, dokonujących żmudnych badarl i pomiarów.
W skład tej ekspedycji wchodził również Witus Bering, któremu przypadło w udziale badanie północno-wschodnich mórz i oceanów. W wyprawie tej, zdaniem amerykańskiego historyka J. Bancrofta, brali udział
trzej Polacy: cieśle okrętowi Andrzej Koźmian i Wilhelm Buczkowski
oraz kadet, Andrzej Wielkopolski 5.
4 L Radimńslki,
Przeszłość w teraźniejszości
- zbiór dociekań i rozważań społeczno-naukowych,
Wa.IisZJa'w.a 1901, t. 1, s. 259.
5 W. Słaibczyński,
Polscy podróżnicy
i odkrywcy,
WrursZJawa 1973, s. 50 i 413-- przypis
13. :Ponadto· według te-we&gt; tClluro,r·aW'alTlto odnotować
,j€lslZcze i-edno- bezs:porrne polOJl'lJioum !Związane z wy;prn.w;arrn.i Bermga.
Otl() '!=() zakl()ń'c'z,eni,u pierwslZ'ej
wypmwy
&lt;O'PI'aoOWtClłB€'I1i.rugw MOISi~wie 12 ma'p rę·k,()Ip,iśJmi.eIl1:[1yc'h
t€'renó&lt;w badany'ch prrez niego w CZlalSliewY'!=r-awy. Jedn.ą z ty,ch malp car &lt;QJllaroWtClłkró&lt;lowi polskiemu
(ZJaJP€'WineAUJgusitl()wi II Mocnemu),
ktÓTy z koki
O£i.aTO'wał ją j€~ui.ai.e,
J. B. dJu Halde, ten za,śOIpubHIm-w.ał ją 'VI IV rtiomale .swego dzieła Description geographique,
chronologique,
polit-ique et physique
d'Empire
de la Chine et de la
Tartarie chinoise, wydall1Y'm w P.a'ryŻJu w 1735 roklU jako Carte dey Pays travers
par Ie Cap. Beerings depuis la wiUe de Tobolsk jusqu'ci Kamtschatka
1732.

�Polskie

zainteresowania

etnografią

Syberii

i Kaukazu

163

Od czasu Wielkiej Ekspedycji można już mówić o zorganizowanych
badaniach naukowych obszarów Syberii, które miały wypełnić dużą lukę
\v znajomości tego rozległego kraju, pozostającego we władaniu Rosji.
Badania te nasiliły się w XIX wieku, a wśród uczestników podejmowanych wtedy licznych wypraw nie brakło Polaków zesłanych na Syberię.
Nazwiska takich badaczy, jak: Aleksander Czekanowski, Jan Czerski,
Benedykt Dybowski, Wiktor Godlewski, Edward Piekarski, Bronisław
Piłsudski, Wacław Sieroszewski i innych zrosły się na stałe z dziejami
1J0znania Syberii i kultury zamieszkujących ją ludów 6. Badania te, rzec
można, o wymiarze osiągnięć naukowych w skali światowej, poprzedzone
są skromnymi relacjami Polaków, którzy na przestrzeni XVIII wieku
przebywali na terenach azjatyckiej i europejskiej części Rosji. Z publikowanych ostatnio w Związku Radzieckim materiałów wynika w sposób
oczywisty, że przez cały wiek XVIII uczestniczyli Polacy w różny sposób
w cywilizowaniu Syberii - zajmowali się rolnictwem, rzemiosłem, handlem, służyli w wojsku i administracji. Byli wśród nich i tacy, którzy na
stale zrośli się z ziemią wygnania oraz tacy, którzy po powrocie do kraju
spisali swoje wspomnienia zawierające wiele interesującego materiału
z dziedziny historii tej krainy, jej geografii i etnografii.
Jednym z nich był wspomniany już uprzednio Jan Kozyriewski,
uczestnik pierwszej wyprawy Beringa (1725 - 1730), o którym przez dziesiątki lat w literaturze rosyjskiej i polskiej krążyły sprzeczne opinie na
temat jego pochodzenia. Niektóre źródła przypisują mu narodowość polską, inne zaś - rosyjską lub w ogóle pomijają ten problem. Przykładowo
podać należy, że geograf rosyjski, A. W. Jefimow, w książce pt. Iz istorii
wielikich geograficzeskich
otkritij (1949) pisze, że "odkrycie Ameryki
przez Rosjan zaczyna się właściwie od podróży Kozyriewskiego i odkrycia przez niego Wysp Kurylskich w roku 1711" 7. Również w najnowszym dziele Istorija Sibiri (1968) znajduje się podobna wzmianka o tym,
Że w zgromadzeniu "dokładnych wiadomości o Wyspach Kurylskich ważną rolę 'odegrał L P. Kozyriewski, który kierował dwi€ma pierwszymi rosyjskimi wyprawami morskimi do tych wysp 1711 - 1713" 8. O polskim
pochodzeniu tego żeglarza i odkrywcy świadczą jednak według Polewoja 9 stare archiwalia rosyjskie. Odnalazł on bowiem ostatnio dokumenty, z których wynika, że pierwszy z tej zapisanej w dziejach Syberii

Na ten ,temat IZIOib. A. Kuczyński, Syberyjskie
szlaki ...
A. V. Jefimov, Iz istorii velikich geografićeskich
otkritij,
Moskvra 1949, s. 45.
B Istorija
Sibirii,
op. cit., s. 161.
9 B. P. Polevoj, Kameatskije
berestianyje
jasaenyje
knigi naeala XVIII
v., [w:]
Voprosy geografii
Kameatki,
t. 4, 1966,s. 124 - 126; Kozyrevskije
na Kameatke,
[w:]
"KaJmcats,kaj.a Prawda" 4 ijuJ/~a 1962.
6

7

11·

�164

ANrroNI KUCZYŃSKI

polskiej rodziny, nazywający
się Fiodor Kozyriewski,
mieszkał w Jakucji w pięćdziesiątych
latach XVII wieku. W roku 1668 na podstawie
rozporządzenia
carskiego (wydanego w związku z traktatem
andruszowskim - 1667) znalazł się on z żoną oraz córką "w Moskwie potom u, czto
on Poljak", jak informuje
zapis w jakuckich
dokumentach
dotyczących
zesłańców. Wraz z innymi przebywającymi
wówczas w Moskwie Polakami, tj. Grzegorzem
Mochnaczewskim
i Piotrem Dębickim, zwrócił się
on z prośbą o powrót nad Lenę. Po przyjęciu
"na wiecznuju
służbu
w sibirskije goroda" wysłano do Jakucka raport, który zobowiązywał go
"będąc na Syberii do służenia dla dobra wszystkich".
Po przyjęciu prawosławia KGzyriewski służył przez wiele lat w Jakucku i innych twierdzach syberyjskich.
Nie mogąc jednak spłacić zaciągniętych
długów i będąc świadomym
popełnienia
innych przestępstw
urzędniczych,
skrył się
w jednym z jakuckich klasztorów,
w którym zmarł na przełomie XVII
i XVIII wieku jako "brat Awraamiem".
Wychowywaniem
przyszłego odkrywcy i żeglarza, J. Kozyriewskiego,
zajmował
się początkowo
dziadek Fiodor. Jednak
z chwilą wstąpienia
przez niego do klasztoru
młody chłopak wrócił do domu rodzinnnego.
Od 'tego momentu
lasy Jana wyznaczał awanturniczy
tryb życia jego
ojca, Piotra Kozyriewskiego.
Ten, nie stroniąc od alkoholu, często popadał w różne konflikty, również w domu rodzinnym. Podczas jednej ze
sprzeczek jego żona Anna poniosła śmierć. Okoliczności te zmusiły Piotra
Kozyriewskiego
do ukrywania
się. Przez parę lat tułał się w okolicach
górnej Leny. Po przybyciu
do Jakucka
w 1700 r. został aresztowany
i skazano go na karę chłosty oraz zesłanie na Kamczatkę.
Pozostający
pod opieką ojca Jan od dzieciństwa
doświadczył
twardego
losu. Przy
okazji poznał, wędrując
z ojcem, szereg regionów
północnej
Jakucji
i Kamczatki.
Z pobytem Kozyriewskich
na Kamczatce
łączy się nazwa
rzeki i osady na półwyspie oraz pierwsze w dziejach geografii wejście na
szczyt słynnego
do dzisiaj wulkanu
zwanego
"Kluczewskaja
sopka".
W 1704 r. w sprawach urzędowych
udał się P. Kczyriewski
do Jakucka.
W drodze powrotnej
został zabity (1707) przez Koriaków
w północno-wschodniej
części Kamczatki,
przy ujściu rzeki Tymłan, podczas próby
dopłynięcia
do jednej z małych wysp Zalewu Karagińskiego.
Póżniej
zalew ten nazwano Wierchoturskim,
na cześć zmarłego w tym rejonie
Fiodora Wierchoturowa,
dowódcy Piotra Kozyriewskiego
10.
Miejsce zabitego ojca w oddziale penetrującym
Kamczatkę zajął wyróżniający się zdolnośoiami organizacyjnymi
i przedsiębiorczością
młody,
zaledwie piętnastoletni,
Jan Kozyriewski.
Służba ta okazała się począt10 B. P. Fołevoj,
Kamcatskije
... , ·S. 125. Z:mieni'Olna !l1Iazwa nie weszła
zeW1!1iidwagoograiiicznego tego ObSiroru.

do na-

�Polskie zainteresowania

etnografią Syberii i Kaukazu

165-

kowo dla niego bardzo ciężka. Często popadał w konflikty ze zdemoralizowanymi i uznającymi zarządzanie 'siłą swoimi przełożonymi. Szczególnie surowo obchodził się z nim przybyły ponownie z Moskwy na Kamczatkę Atłasow. Często "nakładał on na jego ręce i nogi kajdany oraz
trzymał pod strażą" - pisze Polewaj. Nie należy więc dziwić się,
skoro w 1711 r. wybuchł bunt w ·dowodzonym przez Atłasowa oddziale
Kozyriewski przystąpił do zbuntowanych Kozaków. W rezultacie został zamieszany w zabójstwo Atłasowa; zgodnie z życzeniem Kozaków
objął dowództwo oddziału. Właśnie wówczas przebywając na Kamczatce
odbył wspomnianą już wyprawę na Wyspy Kurylskie, dostarczając pierws~~ychw Rosji wiadomości o nowych ziemiach. Czynem tym okupił swój
udział w buncie i w przeciwieństwie ·do współtowarzyszy nie był sądzony za wystąpienie ,,'przeciw władzy". W roku 1715 mianowano go
natomiast jednym z zarządców Kamczatki, czyniąc odpowiedzialnym za
zbiór jasaku. Z tego okresu pochodzi właśnie pisana po rosyjsku tzw.
"brzozowa księga podatkowa" 11, czyli Księga wielkiego monarchy cara,
lrzelkiego kniazia Piotra Aleksiejewicza
całej wielkiej i małej Rosji, samowładcy dolnych i górnych kamczackich ostrogów i wielkiej rzeki, podatkowa księga rozpoczęta 715-go roku [1715 - A.K.) po przybyciu do
kamczackich ostrogów urzędnika
Jana Kozyriewskiego
z oznaczeniem
rzek, ostrogów i imion tubylców płacących podatek i nowych objętych
podatkiem dla carskiej szkatuły. W księdze tej zapisano nazwy rzek na
Kamczatce, w rejonie których zbierano podatek. Ponadto nazwy itelmeńskich i koriackich rodzin płacących podatek. Przy niektórych z nich zapisano również imiona członków tych rodzin. Wiadomości te rozpatrywane jednostkowo nie posiadają same w sobie większej wartości naukowej. W szerszym natomiast kontekście w zasadniczy sposób uzupełniają
inne źródła rosyjskie doty'czące Kamczatki i jej mieszkańców. Są one·
ważne zwłaszcza dla tych etnografów, którzy zajmują się rekonstrukcją
dawnych układów plemiennych na tym półwyspie, zwłaszcza że materiałów z tego zakresu jest niezmiernie rpało 12. Mimo że w księgach
tych brak jest szczegółowych relacji o kulturze tubylców, nabierają one
\vspółcześnie wielkiego znaczenia, gdyż, oprócz ułatwienia rekonstrukcji
dawnych układów plemiennych na Kamczatce, orientują również w przybliżeniu o liczebności Koriaków i ltelmenów, którzy w okresie późniejszym przeszli znaczny proces depopulacji. Zapisy Kozyriewskiego i in1l Na.zwa 'Pochodzi. od tego,
że w XVIII stuJ.edu IpOlborcy podatku na Syberi.i
używali ;niera,z ko·ry bfW7JOWejdo urzędowych ZJaJPi.sów,ze względu na brok papi.eru.
12 W
lite.m1ur:ze .polsikliej .po""uadamy jesz&lt;:ze ,ill1ne materiały
diC)1;ycząceludów
Kamcz,a,tki. Są ,nimi rełwcje J. Korpda, 'uczes,hrrika ,po\ViSltanJiak,ośdus'llkowsiki,ego"
który 'przebywał na tj'lm 'półwyslPie jako zesłaniec, oraz .pochodzące z XIX wieku
maJteriały pilSalne i kol&gt;ekcje 'etr1o,gmii=e z.gflQlmad7JOnepa:-zez B. DyoowlsJkiegQ.

�ANTONI KUCZYŃSKI

166

nych poborców podatków, stwierdza B. O. Dołgich 13, pozwalają na korektę liczebności tubylców podawanej w innych źródłach i ustalenie
stopnia jej depopulacji pod wpływem feudalnej władzy carskiej. Często
bowiem w literaturze dotyczącej historii Kamczatki stwierdzano, że liczebność Itelmenów i Koriaków zmniejszyła się w początkach XVIII stulecia bez mała dziesięciokrotnie. Dokładna natomiast analiza ksiąg podatkowych pozwoliła na ustalenie, że na przestrzeni lat 1697 - 1738 liczebność ta zmniejszyła się nie więcej niż o jedną trzecią, a jej bezpośrednim powodem były różnego rodzaju choroby epidemiczne 14. W tym
niewielkim materiale źródłowym związanym z działalnością Kozyriewskiego na Kamczatce, kryje się również ważny materiał toponomastyczny.
Wynika z niego jednoznacznie, że nazewnictwo geograficzne tego półwyspu związane jest z nazewnictwem rodów itelmeńskich i koriackich.
W sumie jest to zespół materiałów ułatwiający poznanie złożonych realiów tubylczej kultury, której obraz rekonstruowany jest na podstawie
fragmentarycznych źródeł.
Na ten okres przypada także pobyt na Syberii Ludwika Sienickiego,
jeńca z 1707 r., dysydenta i zwolennika króla Leszczyńskiego. W latach
1707 - 1722 przebywał on w niewoli, z tego około 13 lat w Jakucji. Wówczas miał możliwość poznać szereg ludów syberyjskich, naj dokładniej
jednak Jakutów. Mieszkał bowiem w Jakucku dosyć długo, dlatego w pozostawionej relacji najwięcej wiadomości dotyczy tego ludu. A że Sienicki był wyczulony na kwestie wierzeń i wiary, stąd z tego zakresu zanotował stosunkowo dużo szczegółów. Po powrocie do kraju opisał swoje
przeżycia i zgodnie z gustem epoki książce swej dał bardzo długi tytuł 15 liczący około 80 wyrazów, z wyodrębnieniem w nim faktu, że zawiera ona wiadomości o "mniej znanych Moskiewskiego Państwa krainach
13 B. O. Dołgich,
Rodovoj
i plemiennoj
sostav narodov
Sibirii
w XVII
wiek e,
Moskva 1960, s. 57l.
14 B. P. Polevoj,
Kamcatskije
... , s. 125.
15 O
ma·tffi'iał~.ch etn'og.raf.icznych zawartyoh
w ksiąke
L. Sienti·ckliego zob.
A. Kuczyński, Etnograficzny
obraz Syberii
w świetle
osiemnaslou;iecznej
relacji
Ludwika
Sienickego,
"Etnoigrofi.a Polska" 1970, t. 14, z. 1; ty~ul tyoh wSIj:omn.ień jest
następujący:
Dokument
Osobliwego
Miłosierdzia
Boskiego Cudownie
z Kalwiliskiej

Sekty

Pewnego

z wykła.dem
szechnego

._~

.".,".

Sługę

y

niektórych

Chwalcę

swego

Kontrowersyi

Katolickiego,

a

podaniem

do

Kościola

Chrystusowego

zachodzących
wymyślonym

między

nauką

rozumem

Pociągajqcy,
Kościoła

ludzkim

Kalwińskiey,
Greckzey,
y innych
w te y Księdze wyrażonych
y namienionych
y z wspomneniem
o mniey znanych Moskiewskiego
Pailstwa
krainach
w
skich
od

błędach

jedności

. domości

jeszcze

żyiących,

. Wielebnych

zostających,

Powszechnego
XX.

w druku

dla

Kościoła
pierwszy

Franciszkanów

Roku

duchowego
odpadłych,
raz

pożytku
częścią

wychodzący

Pańskiego

1754.

ludzi
z uporu,

w WiLnie

.w różnych
częścią

Pou;-

Luterskiey,
Sekt;
pogai,Sektach
z niewia-

w Drukarni

J.K.M .

�Polsk,ie zainteresowatnźa

etnografią

Syberźi

i Kaukazu

167

w pogańskich błędach jeszcze zostających". Ukazała się ta książka w Wilnie w 1754 r. i jest pierwszą polską drukowaną relacją a Syberii, bowiem
Dyaryusz Kamieńskiego-Dłużyka
stanowi wprawdzie pierwszą relację
pisaną, przeleżał on jednak aż dwieście lat w manuskrypcie, ale jakoś
nie zaginął i wydobyty przypadkowo, opublikowany został pod koniec
XIX stulecia.
Szlak zesłańczej wędrówki Sienickiego wiódł przez Perm, Solikamsk,
Wierchoturje do Tobolska. Wędrując z Tobolska rzeką Ob przez Surgut
i Narym zetknął się autor Dokumentu z Chantarni, których byt i obyczaje skrótowo przedstawił w swej relacji. Ponadto na szlaku tym spotkał Nieńców, a począwszy od Jenisejska przejeżdżał przez osady plemion
tunguskich. Następnie zatrzymał się Sienicki w Kańsku, w okolicach którego natknął się na Buriatów, którzy mają "język osobliwy od tatarskiego i od inszych narodów". Dalsza droga wiodła do Ilimska, a następnie Leną do Jakucka. Oto jakie są wrażenia autora z podróży tym szlakiem:
"Z Ilimska spuścili nas statkami wodą, i rzeką bardzo wielką i szeloką, Lena nazwaną, ku morzu Lodowatemu do Jakucka; ten Jakucki
naród odmienny jest i mową i ubiorem od wszystkich tamecznych narodów, mowę osobliwą mają, ubiór zaś na kształt szwedzkiego, tylko
wszystko ze skór zwierzęcych, opięto, krótko, z tyłu rozpory. a Jakubch tych powiadają, jakoby z dawnych lat mieli być rodem ze Szwecyi,
a nie chcąc ciężarów znosić, które na nich Szwedzi nakładali, zebrawszy
się i zbuntowawszy na statki wodne z żonami i z dziećmi powsiadawszy
na morze puścili się, i wiatrami przyniesieni do Jakucka, wysiadłszy,
Tunguzów, którzy na ten czas i Jakucką ziemię trzymali, wybiwszy i wypędziwszy z całego Jakuckiego okręgu, tam osiedli; bawią się latem łowieniem ryb, z jesieni zaś samej udają się w głębokie puszcze i dzikie
lasy, dla strzelania soboli, lisów, piesków [pieśców - A.K.], gronostajów,
popielic, jeleni łosi [... ] i inszego tam będącego zwierza, mięso wszelakiego zwierza, gdzie zabiją, tam jedzą, skóry wynosząc do domów, temi
dań carowi płacą i co im trzeba kupują, pieniędzy nie mają, ale na każdą
skórę wyłożyli cenę, popielica za kopiejkę, gronostay za pięć kopiejek
[... l; i tych skór używają miasto pieniędzy między sobą, a żony i dzieci
ich, bawią się łapaniem szczurów, jeuraszków, barunduków i inszych
nieczystych zwierząt, które za specjał wszyscy J akuci jedzą; latem zbier~ją jagody, porzeczki czerwone i czarne, czernice albo pijanice, brusznice, które w obfitości wielkiey tam się rodzą i ruskim ludziom wozami
przedają, muroszki, które po mchach koło lodowatego morza znajdują
się, kształt maliny mają, tylko większe, twardsze, żółtym kolorem jako
wosk; na wiosnę kopią różne korzenia, gotując sobie na zimę dla wiktu,
a najwięcej na wiosnę zdzierają korę sosnową, z której szarą i zieloną

�ANiTOm KUCZYŃSKI

168

zrzynając odrzucają, a samą białą suszą i tłuką na mąkę, a potem z mej
kaszą warzą i jedzą, w którą się najbarziej fundują i zapasają" (s. 11- 12) 16.
Relacja ta w ogólnych zarysach orientuje o bogactwie realiów etnograficznych zawartych na kartach Dokumentu. W rzeczywistości są one
o wiele ciekawsze. Dotyczą różnych ludów syberyjskich i odnoszą się do
wielu zjawisk z dziedziny kultury materialnej, społecznej i duchowej.
Z obszarami północno-wschodniej
Azji związane są losy Dymitra
Pawłuckiego, o którym Sieroszewski przywiózł wiadomość z Czukotki,
ŻI~ "żyje on po dziś dzień w legendzie i pieśni tamtejszej
ludności" li.
Zdaniem rosyjskiego historyka etnografii, A. Pypina 18 i współczesnego
etnografa radzieckiego, I. S. Gurwicza 19, był to potomek polskiego szlachcica zesłanego na Syberię w okresie wojen polsko-moskiewskich za Zygmunta III. Bliższych szczegółów biograficznych tej postaci nie zdołano
ustalić. Wiadcmo jednak, jeśli idzie o epizod syberyjski tej biografii, że
Pawłucki prowadził dwie wyprawy przeciw Czukczom. Pierwsza z nich
trwała półtora roku - od wiosny 1731 do jesieni 1732. Brało w niej
udział 215 Kozaków, 160 Koriaków i 60 Jukagirów. Skład oddziału potwierdza występujące w innych źródłach wiadomości, że kolonizatorzy
rosyjscy często, chcąc skłócić sąsiadujące z sobą ludy, sami organizowali
i inspirowali walki jednych przeciwko drugim. Dowodząc oddziałem dotarł Pawłucki do wybrzeży Morza Czukockiego. Rozbił tam osady czukockie, a potem przedarł się przez północno-wschodnie krańce Półwyspu
Czukockiego i doszedł do Morza Beringa. Smutnym rezultatem tej wyprawy było zabicie około tysiąca Czukczów i zagarnięcie przeszło czterdzieści tysięcy reniferów. Podczas drugiej wyprawy w latach 1745 - 1747
Pawłucki dotarł również w te same okolice. Podobnie jak poprzednio,
spustoszył osady czukockie i zagarnął wielkie stada reniferów liczące
około dwudziestu tysięcy sztuk. W drodze powrotnej zdobycz ta przeszła
v.; ręce Koriaków, którą potem wydarli im Czukcze. Podczas wyprawy
cddział stracił wielu ludzi w licznych potyczkach z pacyfikowanymi przez
siebie krajowcami, a Pawłucki został zabity 20. Obie te wyprawy łączyły

16

Strony

'Podane

za cytoWlaltlym rbekJsltem odll1Joszą siG do źródła,

~kąd pochodzi

tekst.
17 W. Podhóg-MalriltllQlwiski, Syberia
[w:] PoLska i PoLacy w cywiLizacjach
świata,
Warszaw.a 1939, t. 1, z. 3, s. 235.
18 Py.pin, Istorija
russkoj
etnografii,
t. 4, Pe1€lfsbiur.g 1892, s. 316.
19 IniolllTl'Kj,a
ustn,a, 'przekamn.a ,au'torOlWi pr,acy przez L S. G'U1rwJ.cza,oparta
na wiadomośoi,a'ch ze źródeł ZJlllajdujący,ch się w a;r,chiiwulITlj,akUlckJilffi.
20 L RadlińCSlki, Przeszłość
w teraźniejszości.
Zbiór
dociekań
i rozważań
społeczno-naukowych,
W'acr's'ZJaWla1901, t. 1, s. 273; L S. G'U1wie, Emieesklaoja i&amp;Wnija
~ievero~V()stoka Sibirii, Moskva 1966, s. 113. WedłJu,g 'fIelacji L S. Gu:rwic:oa, prze-

�Polskie

zainteresowania

etnografią

Syberii

i Kaukazu

169"

się z zamiarem
podporządkowania
Czukczów
administracji
rosyjskiej
i objęcia ich jasakiem. Przez długie lata bowiem nie dali oni narzucić
sobie rosyjskiego panowania.
Trudno ich było ujarzmić, bowiem zawsze,
ndwet w naj cięższych chwilach, zdolni byli do największych
ofiar i poświęceń nie chCClCrezygnować z wolności.
Po tych pierwszych,
trwajClcych przez cały wiek :XVII i pierwszą połowę wieku XVIII, zesłaniach Polaków za Ural, nowe, znacznie większe
fule tej kategorii kolonizatorów
Syberii zaczęły napływać
na jej teryturium po konfederacji
barskiej.
Na mocy zarządzenia
Katarzyny
II
z dnia 29 maja 1768 r. wziętych
do niewoli konfederatów
zesłano na
Syberię, z których część wcielono do garnizonów syberyjskich,
resztę natumiast osiedlono w Orenburgu,
Tobolsku, Ketsku i innych miejscowościach oddalonych od głównych traktów. Faktycznie
jednak nie wiadoma
ilu konfederatów
zawędrowało wówczas w głąb Rosji. Pisali o tym w sposob bardzo niedokładny
pod koniec XIX wieku Z. Librowicz 21 oraz
A. Kraushar 22. W jednym z wydanych pod koniec XVIII wieku druków
czytamy, że majątek
konfederatów,
ich dobra i ruchomości,
"słowem
cetla Polska na łup wydana została. Bez względu na różnicę stanu i poszanowania
dla praw wojny wielka liczba szlachty, zabranych
w nie'vvolę, pognaną została, aby wyginęli na Sybirze [... j. Pieszo, w głodzie
i chłodzie, przez Polskę, własną swoją ojczyznę, pędzeni byli" 23. Przebywający wówczas na zesłaniu w Rosji uczestnik konfederacji
barskiej,
Karol Lubicz Chojecki, pisał po latach, że w Tobolsku, Kazaniu i innych okolicach "Polaków
starych
już mocno, w różnych tam stanach
znajdujących
się od kilkudziesięciu
lat zabranych,
którzy za rewolucji
Stanisława króla Leszczyńskiego
dostawszy się w niewolę, nie mieli już.
swego wybawienia;
przerażał
nas strach niejednego,
obawiając
się podobnego niebezpieczeństwa"
24, a przy
innej znowu okazji informował,
że "dotychczas do 5000 Polaków tam się pozostało" 25. O losach tych zesłańców, z wyjątkiem
paru nazwisk, nie posiadamy
dokładnych
wiado-

kazanej .autorowi, zwl(Jikii Piawluckie.go zQJsrt;ałyipirZ1eWli'ez1,one010 JGilwckJa, gd.zJi·e p&lt;Jchowano je w jednej z cerkwi tego rrni,a,s't.a.
21 Z. Lribrow.i.cz, Polacy
w Syberii, K:.naików 1884.
22 A. Kraushar,
Konfederaci
barscy w Syberyi (1774), Kroków 1895.
23 Kuryer
petersburski,
czyli Intrygi
moskiewskie
od panowania Jana Olbrachta~
czyli Alberta, ciągnące się, a przerwane
pod panowaniem
Najj. StanisŁawa Augusta •.
Warszawa 1791, dnia 3 maja. Cyitow1a1ne za: J,aIIliiik,op. cit., s. 50, rprzyp. 2.
24

Pamięć

nego Karola
25

dziel
Lubicz

K. Chojecki,

przedwnikami

polskich,

podróż

Chojeckiego,
Kopia
listu

Konstytucji

sy~n. Oooo]i&lt;I1€U'ffi103610.

i niepomyślny

sukces

Wm152'JalWla1789, s. 85.
istotnego
do Przyjaciela

Trzeciego

Maja

i nad

samą

Polaków
pisanego

Konstytucyą.

przez

urodzo-

z uwagą

nad

s,t.aroQll'uik --

�:170

AiNTOiNII

KUCZYŃSKI

-mości; pewne jest tylko to, że masowo przydzielano ich do służby woj'Skowej. Początkowe lata tej zorganizowanej już na większą skalę de_portacji zbiegły się ze znanym w dziejach Rosji powstaniem Kozaków
.1chłopów pod przywództwem słynnego Jemeliana Pugaczowa, straconego
w Moskwie w 1755 r. Powstanie to nie miało nic wspólnego z ziemiami
:syberyjskimi, bowiem rozgrywało się ono na terenach europejskiej części
Hosji, jednak znaczna ilość wojska do walki z powstańcami ściągnięta
-'Została z Syberii. W oddziałach tych było wielu Polaków. Część z nich
zdezerterowała z wojsk rządowych i - jak podaje Z. Młynarski 26 walczyła razem z powstańcami, podobnie jak inni Polacy, którzy przedostali się do oddziałów Pugaczowa. Jednym z konfederatów barskich, którego zmuszono do walki przeciw powstańcom, był autor wspomnień syberyjskich, Karol Lubicz Chojecki. Po zmiennych kolejach losu udało
mu się zbiec z niewoli. W roku 1776 powrócił do kraju, w którym "z pociechy dostąpienia żądanego skutku, o ośmioletnim w Moskwie zapomniałem smutku", pisał we wspomnieniach. Wspomnienia te zatytułowane
Pamięć dziel polskich, podróż i niepomyślny sukces Polaków przez uroGzonego. '. (1789) - było też drugie wydanie - zawierają obraz syberyjskiej tułaczki autora oraz ważny materiał etnograficzny. Jest to
jlOdno z głównych źródeł naszej wiedzy o Polakach zesłanych w okresie
konfederacji barskiej. Ponadto Pamięć ... zawiera parę opisów ówczesnych miast syberyjskich, z których dowiadujemy się, że np. Omsk był
miastem "drewnianych budynków, w których tylko sami mieszkali ko:zacy mający żony i domy swe własne, a tych było powinnością pilnować
granic i wszelką wojskową odbywać powinność. Rzeka Om nazwana
przez środek miasta płynie, na której most dość dobrą strukturą jest
:zbudowany, a za miastem Irtysz rzeka dość wielka, k'tórąprzebywszy
zaraz zaczyna się step pusty do Tatarów Kirgiskich należący" 27.
Wspomnienia Lubicz Chojeckiego w jego intencji miały być zbiorem
"nieszczęść narodu naszego" i ukazywać ówcześnie żyjącym "dokładną
-wiadomość o tym", miały być wiernym i autentycznym obrazem wydarzeń dziejących się wokół osoby autora zamieszanej w burzliwe dzieje
epoki. Przyjęcie takiego stanowiska w formie zapisu zmusiło autora do
relacji z kolejnych wydarzeń - okresu walki w szeregach konfederacji,
wędrówki zesłańczej, spotkania z rodakami i innych momentów z ży26 Z.
MłYJ1Ja~srki, Konfederaci
barscy
w powstaniu
Pugaczowa,
"Kwarta~nik
-Ins,tyturtu 801sko~Radzi'eoki€lg&lt;J'' 19056, m: 3 - 4, s. 77 - 108.
27 Przekł,ad
po1S1ki dI'u.k&lt;JWlalIlybył w dodatku do lwowskiego "Dz,ienmika LiteI'ac:kieg&gt;o". NalS'tępni'e ukazał się om w f oDmie klsiążkowej ja!k&lt;J Dziennik
oficera

francuskiego
·na Sllbir,

w

służbie

Lwów 1865.

konfederacji

barskiej,

pojmanego

przez

Moskali,

zesłanego

�Polskie zainteresowania

etnografią Syberii i Kaukazu

171

cia, doświadczonych na wygnaniu. Mówiąc o Pamięci ... nie można pominąć jednej jeszcze cechy, którą jest zespół realiów etnograficznych
poświęconych w większości plemionom tatarskim, rozsiedlonym w czasach wędrówki autora między innymi w sąsiedztwie Omska, w którym
przebywał on przez dłuższy okres zesłania. Ujęte bardzo lapidarnie spostrzeżenia z tego zakresu brzmią dla przykładu następująco:
"Prowincja Tatarów Kirgiskich na mil sto z okładem ma swojej
wszerz rozciągłości, ale wzdłuż większa; naród ten mieszka w stepie pustym bez żadnych budynków; chleba nie jedzą, ani żadnego rolnictwa
nie znają, szczególnie tylko mlekiem i mięsem żyją; bydła mają aż nazbyt wielki dostatek, ponieważ gospodarz jeden może mieć 5000 baranów,
2GOO bydła rogatego, 1000 lub więcej koni, a 300 lub 400 wielbłądów;
mieszkania ich 'per modum namiotów, z wojłokami nakrywane, mają takt)we płoty drewniane na sprężynach żelaznych składane, które dokoła
stawiają a potem wojłokami okrywają, na wierzch zaś mają krokwie
z żerdzi na sprężynach zrobione, które także wojłokiem nakrywają
z ostawioną dziurą do wychodzenia dymu ogniowego, któren na środku
p2lą; mają kotły, najwięcej żelazne, w których mięso gotują, i miseczki
małe na podobieństwo filiżanek, drewniane chińskie, któremi, gdy się
ugotuje mięso, rosół piją, a potem same mięso jedzą; niedługo oni na
jednym mieszkają miejscu, gdyż bydła ich wielkość dla wypasienia
trawy często potrzebuje przeprowadzeTIlia się, wtenczas dopiero, gdy się
przeprowadzają, zbierają do niej swoje [rzeczy] i te na wielbłądy kładą
i wynalazłszy o mil kilka lub kilkanaście dostatek trawy, na inne z bydkm swoim przeprowadzają się miejsce; gospodarów też nie mieszka
w jednym miejscu nad sześciu lub siedmiu, gdyż ci wielką swą liczbę
bydła na mil kilka zabiorą obszerności; pieniędzy żadnych nie znają ani
ich biorą, gdyż wszystkie potrzebne sobie rzeczy za zamianę bydła swego
rJnbywają" (s. 103 - 104).
Do tego samego kręgu zesłańców zaliczyć należy dwu innych konfederatów, którzy pozostawili swe wspomnienia. Obcy są oni wprawdzie narodowo naszej ojczyźnie, podjęli się jednak walki w obronie jej
niepodległości i za sprawą polską znaleźli się na Syberii. Już choćby
z tego względu należy wspomnieć o tych postaciach, które historia
związała z losami Polski. Pierwszą z nich jest oficer francuski, Franciszek August Thesby de Belcour, który w 1769 r. przyjechał z Francji
do Polski i przystąpił do konfederatów. Wzięty do niewoli rosyjskiej
zawędrował w 1770 r. aż do Tobolska, skąd powrócił po trzech latach.
Zostawił on pamiętnik z pobytu na Syberii zatytułowany Journal d'un
officier franr;ais au servivce e la Confederation de Pologne, pris par les
f,'usses et relegue en Siberie, wydany w Amsterdamie w 1776 r. 27. Autor

�172

A!N!TONI KUCZYŃSKI

pamiętnika był postacią o burzliwym życiorysie, odróżniał się on jednak
znacznie od pełnej meandrów biografii Maurycego Augusta Beniowskiego, również konfederata, który mocno tkwi w naszej historiografii. Z Polski dostał się on na Syberię, a ponadto z Polską związały go tradycje
i z całą pewnością w dużym stopniu przyczyniły się do tego: poemat
Juliusza Słowackiego oraz powieść historyczna Wacława Sieroszewskiego.
Piszący o polskich podróżnikach i odkrywcach nie pomijają z reguły
tej postaci, jest ona również prezentowana w Polskim Słowniku Biograficznym i na tej samej zasadzie wspominamy o niej tutaj. Był Beniowski
poszukiwaczem przygód dużej miary i przez całe życie "z dużych rzeczy
robił jeszcze większe. W fantazji i wyobraźni była jego słabość i siła
zarazem, nie byłby tym, czym był, gdyby nie wyobrażał sobie, że był
tym, czym nie był 28. Nie wchodząc jednak w skomplikowaną kwestię
jego pochodzenia, podać należy, że anektują go jednocześnie aż trzy
narody: Polacy, Słowacy i Węgrzy. Obecnie nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Beniowski urodził się na terenie Słowacji, która wówczas
należała do Węgier, w rodzinie średniozamożnej szlachty, zapewne zmadziaryzowanej. Zdaniem niektórych badaczy, ten niepospolity poszukiwacz przygód i awanturnik najwyższej rangi, który służył lub ofiarowywał swe usługi wielu państwom i w wielu rejonach świata rozwijał
swą działalność, nie był zapewne związany na stałe z jakimś narodem.
Stąd też "twierdzenie o polskości naszego bohatera trzeba zdecydowanie
odrzucić. Beniowski nie był Polakiem. Trudno także powiedzieć, żeby
był Węgrem. Najprecyzyjniej można go określić jako szlachcica węgierskiego pochodzenia słowackiego, zresztą nie przywiązującego do swej
narodowości większego znaczenia" 29.
Pomijając sprawę rzeczywistego pochodzenia Beniowskiego, dowiedzione jest to, że brał on udział w konfederacji barskiej i, podobnie jak
wielu innych, wzięty został do niewoli przez Rosjan. Odbył daleką drogę
na zesłanie, na które przeznaczono mu odległą Kamczatkę. W 1770 r.
znalazł się na tym półwyspie, a w rok póżniej zorganizował bunt zesłańców i z portu Bolszerieck odpłynął na zagarniętym statku. Pełną przygód
podróż do Europy opisał w pamiętnikach, których pierwsze polskie wydanie ukazało się w roku 17973 Przy okazji należy wspomnieć, że to-

°.

28 L. OrlowsIki, Maurycy August Beniowski, W,arSlZawa 1961, s. 242.
29 A. Sieroszewski,
Maurycy
Beniowski
w literackiej
legendzie, W'an;,zaw,a 1970,
s. 6l.
3ll Pamiętll1'irk M. A. BeniowSlk:iiego doczek,ał
,się
s,z:eregu wZll10wień :i obcojęzycznych HoUJmac.zeń. P~erwiS0e jego 'W)'ldlall1ie OpI"aIOOWan,e ZiOstaŁo -przez Ma-gellall1a ,i uk,azalo lSIię w P,ary:im 'W 1791 IlXlKJU 'pt. Voyage et merrwires de Maurice Auguste, com te:
de

Benyowski,

magnat

des royaumes

d'Hongrie

et de

Pologne ... , Paris

1791. Póź-

�Polskie zainteresowania

etnografią

Syberii

173

i Kaukazu

warzyszami zesłania Beniowskiego na Kamczatce byli dwaj Polacy L. Bielski i W. A. Straszewski 31, O losach Beniowskiego na Syberii dowiadujemy się z jego pamiętników, w których niewiele jest relacji etnograficznych. Autor opowiedział przede wszystkim a sobie, eksponując
ucieczkę z niewoli, przygotowanie do buntu i żeglugę przez mało znane
wówczas morza. O jego pobycie na Kamczatce wspomina polski zesłaniec
z okresu powstania kościuszkowskiego, Józef Kopeć, informując, że od
momentu, jak mieszkańcy półwyspu dowiedzieli się, "żem Polak, zaczęli mi opowiadać całą historyję naszego Beniowskiego, którego w tern
miejscu nazywają Augustem Polakiem. Każdy tam mieszkaniec na pamięć mnie szczegóły tyczące rzeczonego Augusta opowiadał; sposób jego
życia, przebywania i oddalania się były to przedmioty rozmowy mojej
dziennej z mieszkańcami, którzy będąc naocznymi świadkami wszystkiego, co się w ową porę działo, wspierali się świadectwem dwóch Kamczanalów przy mnie na straży będących, których Beniowski dla niedostatku majtków z wielu innymi zabrawszy z 'Sobą, miał przy swym boku
w czasie swojej podróży i w czasie pobytu w Paryżu, a którzy później
powrócili do swojej ojczyzny" 32, Dalej podaje Kopeć realia związane
niej ukazały s·iq tlu.mac?Jenia w jqzyku anJgielsik.inn,ni'emi'eck·im, s.?Jwedzkim, holenderskim, wqgiC'~slkimi slowa,ckim. Bo15ki przekład dokonany zOSltiałz f'mncUlskiej
edy'cji Magellana i wydany ?Jos'tał w W'a:r:szawie w 1797 roku pod n:a'stępując)'1m tytułem: M. A. BenJi·owski, Historia
podróży
y osobliwszych
zdarzeń sławnego
szlachcica polskiego
i węgierskiego,
z francuskiego
tłomaczona,
Warszawa 1797, t. 1 - 4.
Ostatnie skrócone polskie wydaniety'ch
pamiętników
ukazało się w 1898 f,oku
w KrakoWlie jako Dziennik
podróży
hr. Maurycego
Augusta
Beniowskiego
na Syberii, Azji i Afryce,
Kra'ków 1898. W wkou 1967 dok,olna,rlIo'z pamiętników
Beniowskiego wyboru fragmontów
dotyczących kcmfodeI"a,cji barskiej i ukazały Slię DIne
joko M. Benlj·o'wski, Pamiętniki.
Fragment
konfederacki,
Warszawa 1967. Dopełni'ając wjadamo~ki na temat pamiętników wSlpoolmniećnależy, ż,e ,iJnter€JSQwałsię nimi
również Starliisław August, który 'nla wieść o Ii'c:huikaZJanil\1się 'O'baw,i.ałsię, że mogą
one zawierać i-akieś s,z,c?Jegółydot)'1cząc,e j'ego OiSJOby.I'l1!f'Ormacj-aopoochodZiiz :piracy
H. M. Małgowskiej, Sieroszewski
i Syberia,
T'ODUń1973, s. 194, 'przyp. 18.
31 W. Slabczyńskii,
op. coit., s. 54. O W. A. S:trnszew:sikim z,najd'Uje się naS'tępująca notatka w ksiąiJce K. W. Wójoiokoiego, Cmentarz Powązkowski
pod Warszawą
oraz cmentarze
katolickie
i innych
wyznań
pod Warszawq
i w okolicach
tegoż
miasta, t. 1- 3, Warszawa 1855 - 1858: "UTioldzony w l'oku 1750 w dwudZlLes1t)'1m
ro'ku
życi.a stanął pod chorągwią Konfedoemc}i Barsk~ej, ,a służąc w OIC!dzLal'e
jazdy słl3wn('g{) Ma'ury-eego Beniowskiego I1azem z nlim dos·tał się do nuewoli li towa'r.zy:s'Zył mu
n". Kamczatce" - ,t. 2, 6. 66. POInadto w ścianie kościoła na Cz'enniakrowie pod Wa'rszawą Zlnajdowala 'się w roku 1863 tabbilca z następują'cym
napisem: "Tu leży Walenty An-toni Str.:l's?JeWSk'1,
rew,izooI'poli'cyi, były kaip~·tall"L
w W·oj.srkJuPOJlsikti1m,
wS1półtowarzys,z nJiewoli znanego Beniowsikiego w K&lt;JJID:cza'tcew 1771 'I1Oku. Zył 1aft 72,
umarł d. 2 maja 1822 rOKu". Zob. "Bivblioteka W'arszarwskoa" 1863, i. 3, s. 302.
32

Dziennik

rywczych

Józefa

sporządzony,

Kopcia,
BeTHn

Brygadjera
1873, 's. 110.

wojsk

Polskich,

z rozmaitych

nót

do-

�174

ANTONI KUCZYŃSKI

z buntem zesłańców oraz różne trudności piętrzące się przed Beniowskim zanim "rozwinął żagle i puścił się w podróż, polecając się losowi".
Według relacji przekazanych Kopciowi przez uczestników "wyprawy"
Beniowskiego, których zabrał on z Kamczatki, podczas "tej okropnej
i długiej żeglugi wiele napotykali wysp i nieznajomych ludów ... Beniowski różne czynił obserwacje i zapisywał wszystkie szczegóły" 33.
Postępował więc on tak, jak wielu współczesnych mu żeglarzy, chcąc dostarczyć wiadomości geograficznych. Wiele szczegółów dotyczących tej
podróży jest współcześnie kwestionowanych; udowodnione zostało, że
przekazy Beniowskiego są w wielu m~ejscacł&gt; fantastyczne i niewiarygodne 34. Budzą one różne wątpliwości, co tutaj nie należy do zasadniczego tematu. Warto natomiast wspomnieć, że bezsporną zasługą Beniowskiego było przeprowadzenie okrętu przez nieznane morza i szczęśliwe dotarcie do Europy. Jak na owe czasy, był to wyczyn nawigacyjny wielkiej miary.
Po konfederacji barskiej możemy już mówić o ciągłych zsyłkach
Polaków na Sybir. Szczególnie ,duża ich fala napłynęła tutaj po upadku
powstania kościuszkowskiego. O losach ich nie posiadamy szczegółowych
informacji, a i nazwisk wymienia się na ogół niewiele. Dużą sławę
Vi grupie
tych zesłańców zyskał sobie wspomniany już Kopeć, generał
wojsk powstańczych, wzięty do niewoli pod Maciejowicami razem z Tadeuszem Kościuszką, Ursynem Niemcewiczem i innymi dowódcami tej
batalii. Został on zesłany w 1795 r. początkowo do Irkucka, a następnie
nu Kamczatkę. Smierć Katarzyny II i wstąpienie na tron jej syna, Pawła I, przyniosło wolność wielu jeńcom przebywającym wówczas w Rosji. Z amnestii tej skorzystał również Kopeć i w początkach XIX wieku
powrócił do kraju. Tutaj napisał pamiętnik pt. Dziennik podróży Józefa
Kopcia przez całą wzdłuż [... l do niżnej Kamczatki,
wydany już po
śmierci autora we Wrocławiu w 1837 roku 3,;. Jest to jedna z bardziej
cennych pozycji w naszej literaturze syberyjskiej. Dużą wartość mają
zawarte w nim opisy Syberii i jej mieszkańców, ich obrzędów i obyczajów, sposobu mieszkania, odżywiania się, polowania i rybołówstwa.
... , op. cit., :s. 113 - 114.
Zgoollll'adwlIle z ~i'elkliJm Ipieltyzrrne&lt;IIlprzez L. OrIJoWlSkiego licZIIle świ&lt;adec'twa
i d.okulmeI1Jty sltawi&lt;ają podzrmlbem
z:apytalIlia lulb wręcz obaIają ~€le opiSlarnych
przez BeniowSlk'iego szczegółów jegQ żeglugi, i odkryć - L. Ofł.owslci, op. cit.; Zob.
też: S. Bemlaltt, Prawda o nawigacji
Beniowskiego
wzdŁuż brzegów Japonii,
"PamiętnikarstwD
Polsk'ie" 1972, nr 2; A. Kuczyński, O rzekomych odkrjJciach geograficznych
Maurycego
Augusta
Beniowskiego,
"Nautologia"
1977, nr 2, s. 53 - 57.
35 O treści
E!'tJnogr:aticZIlJej
Ziawa,rtej w Dzienniku ... Józef,a Kopci;a plisał A. Kuczyńskii w a11tykule pt. WkŁad polskich podróżników
do historii etnografii.
Relacje
Józefa Kopcia o ludach Syberii, "Etnogrod'ia Pol.ska" 1969, t. 13, z. 1.
33

34

Dziennik

�PolsIcie zainteresowamia

etnografią

Syberii

i Kaukazu

175·

W sumie jest to wartościowy materiał etnograficzny i o tyle cenny
w historii etnografii polskiej, gdyż dotyczy on końcowych lat XVIII
stulecia. Ponadto powstał on przy braku orientacji autora o użyteczności takich obserwacji dla pogłębienia w Polsce refleksji nad stosunkiem własnej kultury do "egzotycznej". Przekazy takie były niezbędne
na etapie kształtowania się etnografii jako samodzielnej dyscypliny naukowej. Najistotniejszym dla etnografa składnikiem treściowym Dzien·
r..ika . .. są liczne opisy dotyczące Kamczadali, wśród których wypadło
autorowi najdłużej mieszkać przez okres pobytu na zesłaniu. Relacje te
stawiają Kopcia na jednym z pierwszych miejsc w grupie XVIII-wiecznych autcrów piszących o tubylcach Kamczatki, a w historii etnografii
pc·lskiej możemy śmiało nazwać go prekursorem badań etnograficznych
nad ludami egzotycznymi. Często relacje wielu innych podróżników, dla
których Syberia była głównym nurtem zainteresowań, nie ukazują tylu.
zugadnień etnograficznych, co zdołał przedstawić autor Dziennika ...
Mieszkając na Kamczatce przypatrywał się on zwyczajom tubylczym, ludziom, ubiorom, połowom ryb i soboli. W zdumienie wprawiały go ob-·
rzędy pogrzebowe, ceremonie szamańskie i inne przejawy miejscowej
kultury. Przebywając na półwyspie nawiązał Kopeć kontakty z tamtejszymi kupcami rosyjskimi i przedstawicielami administracji, dzięki czemu mógł uzyskać wyraźniejszy obraz panujących tu wówczas stosunków
społeczno-gospodarczych.
Prezentując wycinek z różnorodnych informacji Kopcia o Kamczatce
wspomnieć należy, że zasadniczy charakter gospodarki Itelmenów odpowiadał wówczas formie zbieracko-łowieckiej. Bogata flora półwyspu
dcstarczała przeróżnych owoców, bulw i korzeni. Obiektem zbieraczy
były także jaja ptasie i młode pisklęta wybierane z gniazd, a takźe zapasy gromadzone przez zwierzęta żyjące w norach. Już z nastaniem
wiosny wyruszali tubylcy VI głąb lasów w celu zbierania pąków drzew
i krzewów, o czym wspomina autor następująco:
"Mieszkańce wychodzą z familijami do lasów, kopią różne korzenie,
z;emne kartofle, które myszy dla siebie przysposobiają na zimę, zryv:ają różne pączki od drzew i kwiatów i za największy specjał jedzą
[... lChodzą też na różne kępy blot, zbierają niezmierną mOlc jaj od
różnych ptaków, jr.ko to: łabędzi, gęsi kilka gatunków, kaczek, kuligów,
czajek morskich etc., i na tem czas jim schodzi. Te jaja jedzą nieustannie, a co jim od zbytku pozostaje, wrzucają w tłustość wielorybią i konserwują prawie rok cały [... l Gdy nastąpi zbieranie jagód różnych, na
czem niemały czas trawią, wtedy rzucają swe mieszkania i przenoszą
się familiami zupełnie. Najwięcej zbierają klukwy i brusznicy, które się
konserwują przez zimę całą. Kobietom właściwie jest zostawione to zatrudnienie" (s. 88, 90 - 91).

�176

ANII'ONI KUCZYNSKI

Ponadto w Dzienniku...
przytacza autor szereg informacji o polo. \vaniu na ptactwo wodne, łowieniu soboli i rybołówstwie. Relacje z tego
zakresu wskazują, że zdołał on trafnie ocenić u opisywanego ludu umiejętność zdobywania środków do życia oraz zdawał sobie sprawę ze znaczniejszej roli łowiectwa lądowego i morskiego oraz rybołówstwa w systemie gospodarki kamczadalskiej. Kopcia uderzała olbrzymia ilość zwierząt na półwyspie, a pisząc o rybołówstwie słusznie zauważył specjalne
. okresy masowego występowania wędrujących ławic ryb gatunku łososiowych. O ławicach takich m2my wiele wiadomości nie tylko z terenu
Kamczatki, ale i z innych obszarów Syberii.
Wszystkie łowione gatunki ptaków, większość zwierząt, ryb i różnorodne rośliny odgrywały zasadniczą rolę w pożywieniu Itelmenów. WiaDomości z tego zakresu wplecione są luźno w tekst Dziennika...
Tubylcy odżywiali się na ogół bardzo skromnie, z wyjątkiem okresów
wzmożonego występowania ryb i pierzącego się ptactwa wodnego. Posiłki były nieregularne. Czasem przejadali się, np. z okazji obfitego łowu. Potrawy gotowali w metalowych naczyniach, które nabywali od
Hosjan, "a nie mający żelaza i krzesiw dostają ogień przez tarcie drzewa o drzewo, mając do tego ze sobą siarkę i pewny rodzaj wysuszonej
trawy, która jak len się pali". Często jednak gotowali Itelmeni za pomocą rozżarzonych kamieni, które wrzucano do drewnianych naczyń
rcapełnionych wodą i mięsem.
Jakkolwiek cykl zdobywania żywności w warunkach syberyjskich
trwał przez cały rok, niemniej jednak z relacji Kopcia dowiadujemy się,
że znane były Itelmenom sposoby konserwowania mięsa i ryb przez
pieczenie, wędzenie, suszenie oraz marynowanie w soli otrzymywanej
,,[ ... J z drzewa na brzeg wyrzuconego, które palą na ług i tą wodą
zalewają głowy [ryby czawyczy - A. K.] do zasolenia. Kamczadale
j drugie narody mało używają soli i wcale jej nie lubią". Hównie powszechnym sposobem konserwowania, co solenie, było zatapianie jaj
ptasich w tłuszczu wielorybim, "które konserwują prawie rok cały".
Za napój służyła Itelmenom przeważnie woda, często jednak, zwłaszcza w czasach późniejszych pod wpływem kontaktów z kupcami japońskimi oraz kolonizacji rosyjskiej, pojawiła się w itelmeńskim menu
herbata, a także wódka.
Chronologicznie bliskie wspomnieniom Kopcia są Pamiętniki Jana
Duklana Ochockiego z pozostałych po nim rękopisów przepisane i wydane przez J. I. Kraszewskiego, Wilno 1857. W pamiętnikach tych,
będących niewątpliwie jednym z najlepszych źródeł do poznania życia
polskiego w końcu XVIII w., zawarte są fragmenty wspomnień stryja
autora, księdza opata Ochockiego. Włączając do tekstu swych pamiętników te fragmenty informuje autor, że skoro tylekroć wspominało się

�Polskie zainteTesowania

etnografią Syberii i Kaukazu

177

w nich "o stryju moim księdzu oparcie Ochockim, wreszcie o losie, jaki
go spotkał w 1794 roku, że czytelnicy
moi ciekawi są zapewne bliżej się
o tyczących
go wypadkach
dowiedzieć.
Było w naszej rodzinie zwyczajem niejako zapisywać
godniejsze
pamiątki
zdarzenia.
Dopełnił tego po
powrocie ksiądz opat, z którego notat następujące
wyjątki
zająć powinny, jako obraz tamtej epoki i rys charakteru
człowieka"
(wydanie z roku
1905, t. 4, s. 117).
Walory poznawcze
notatek
Ochockiego
są o wiele skromniejsze
od
etnograficznych
relacji Kopcia. Jest w nich jednak
trochę interesujących opisów dotyczących
ludności rosyjskiej
na Syberii i mieszkających
tam tubylców.
Ponadto kreśli także Ochocki obrazy stosunków
społeczno-gospodarczych
panujących
za Uralem,
przybliża
czytelnikowi
atmosierę bogatych
domów i nędzę biedoty. Są to spostrzeżenia,
które poza
walorem
etnograficznym
stanowią
również źródło o charakterze
historyczne-socjologicznym.
Szkoda jednak,
źe zarówno
pod jednym,
jak
i drugim względem
są one bardzo fragmentaryczne.
Dla zainteresowanego dziejami Polaków na Syberii ważne są takźe występujące
tam infcrmacje
o naszych rodakach
mieszkających
pod koniec XVIII stulecia
\v różnych miastach i osadach. "W całej bowiem Syberii - pisze Ochocki - nieiylko po miastach,
ale po wsiach domy są o piętrze, porządne
i ze smakiem
stawione.
Po większej
części stawiali
je tu wygnańcy,
w różnych zesłani czasach za przestępstwa
różne, a między nimi z naszych prowincji.
Poznałem
tu takich kilku, co się pożenili i całkowicie
pozostali w tym kraju, jako to: Malinowskiego
z młodu tu ożenionego,
Łukaszewicza
kilka tysięcy
rubli mającego
z handlu,
Juchnowskiego,
Brodowskiego,
Piotrowskiego
i wielu innych.
Ci mają domy porządne
Vi Tobolsku
i kupiectwem
się zajmują;
więcej
nierównie
po innych
\vsiach i miastach"
(t. 4, s. 138).
Jako miejsce zesłania wyznaczono
Ochockiemu
"Turyńsk
w bok '1'0boIska, o czterysta
sześćdziesiąt
wiorst
położony",
gdzie
dotarł
on
w kwietniu
1795 roku. Mieszkając
tutaj poruszał się swobodnie po okolIcy, nawiązał szereg kontaktów
z ludnością rosyjską,
uczestniczył
w jej
świętach, był gościem bogatych i biednych.
W miarę upływu czasu stabilizowało się życie Ochockiego na wygnaniu.
Dzielił on czas między zajęcia domowe, czytanie
książek
i modlitwy,
długie
spacery i odwied;jny znajomych.
"Godziny
życia mojego ubiegały
w zajęciu ciągłem
i porządnym",
a porządek ten wiele stanowił dla samotnika
~ wspomina w pamiętnikach
Ochocki. Ten, który nie robi planu dziś jeszcze na
CIąg spraw jutrzejszych
nie żyje, ale wlecze za sobą ciężar życia, a dowodem tego, że ono jest brzemieniem
dla niego, nieustanne
narzekanie
i stękanie, które mu towarzyszy"
(t. 5, s. 3). Te uwagi Ochockiego o życiu na wygnaniu
wiele razy powtarzają
się w różnych sformułowaniach
12 "Lud" -

tom 63

�178

AN'I'ONI KUCZYŃSKI

w pamiętnikach
późniejszych
zesłańców,
a znakomity
rewolucjonista,
proletariatczyk
Feliks Kan, w sto lat później stwierdził,
że tylko ci zes!ańcy, którym
udało się znaleźć jakieś zajęcie na wygnaniu,
obudzić
w sobie jakieś zainteresowania
geografią, kulturą,
handlem, rzemiosłem
lub innym jakimś pożytecznym
zajęciem, nie popadali w obłęd, melancholię i przeświadczenie
beznadziejności,
pchające ich ku samobójstwu.
Poruszając
się swobodnie po Turyńsku
i okolicy obserwował Ochocki
ccdzienne życie mieszkających
tu Rosjan. Przy pobieżnym charakteryzowaniu tej społeczności
czyni uwagi o jej gospodarności,
pracowitości,
podkreśla
religijność
i pełne uprzejmości
życie towarzyskie.
"Obi&lt;Jdy
wielkie rzadko tu się trafiają pisze Ochocki; zaproszonym
w takim
razie nie brakuje jadła, ale mało w niem smaku. Wielcy nawet panowie
nie trzymają
kucharz ów, ale mają kobiety kucharki,
a gotowanych
potraw same gospodynie kosztują. Najwięcej do tego wprawiają
włościanki
poddane, które się tu zowią "powarkami".
Po większej części, w piecach
zalepionych,
jak u nas Żydzi zwykli, jedzenie gotują. Gęś pieczona lub
indyk, w pomniejszych
domach po całych tygodniach
trwa na stołach"
(t. 5, s. 12).
Zakres obserwacji
kulturowych
dokonanych
przez Ochockiego wśród
Rosjan osiedlonych
w Turyńsku
jest bardzo przemieszany.
Nieraz są to
jakieś
obszerniejsze
relacje
dotyczące
uroczystości
pogrzebowych
lub
'v"eselnych, innym znowu razem ledwie ułamkowe
wiadomości o gospodarce, pozycji społecznej kobiet czy obrządkach
religijnych.
"Jest zwyczaj tutaj, że gdy kto umrze, śmierć najprzód obwieszczona
bywa szlochami i wyciem najemnych
płaczek; żal familii wzrasta równo z postępem ku grobowi; wtenczas obowiązkiem
jest bab do tego stopnia posuwać żałość i rozpacz, że się stają podobne do wariatek.
Widowisko to
przypominało
mi smutną scenę, na którą trafiłem
w Trieście z Rzymu
wracając,
gdzie lat pięć dla wychowania
bawiłem"
(t. 4, s. 139 - 140).
Obok różnorodnych
wiadomości
dotyczących
rosyjskiej
ludności Syberii poczynił również
Ochocki pewne uwagi o miejscowej
ludności,
a naj obfitsze są relacje o Tatarach.
Dotyczą one informacji
o sposobie
mieszkania,
stroju, transporcie
i komunikacji,
polowaniu na sobole, pożywieniu itp. O polowaniu
na sobole pisze on, że "zima, która trwa tu
dziewięć miesięcy najprzyzwoitszą
ku temu jest porą, a pies niezbędnym pomocnikiem
do tych łowów. On siedzącego
na drzewie sobola,
który jest wielkości kota, przywącha
z daleka. Wtenczas myśliwy przypatrując
się, dopatrzy i wypuszcza strzałę z łuku, żeby hukiem ognistej
strzelby nie płoszyć innych w bliskości znajdujących
się soboli. Trafia
się wszakże, że i ze strzelbą już to polowanie odbywają. Z zabitego sobola zdarta
skóra idzie do torby, a mięso surowe żywi myśliwca i psa
razem. Noce przepędzają
oni razem z psami w lesie na grubych woj-

�PoLskie zainteresowania

etnografią

Syberii

179

i Kaukazu

lokach. Zdaje się rzeczą nie do wiary, żeby nigdy przy tak wielkich mrozach ognia nie rozniecali, przecież to rzecz pewna, że się bez niego obchodzą. Niezmierne
zaspy śniegowe, któreby odgrzebywać
było potrzeba
dla rozpalenia
ogniska, czynią niepodobnem
prawie rozgrzanie
w ten
sposób. Żywności też ugotowanej
nigdy mieć nie mogą; wynoszą tylko
z sobą tyle rybiego chleba, ile go spotrzebować
mają przez zimę, a ten
razem z mięsem sobola stanowi pożywienie Tatara. Po ukończeniu
polowania, obciążeni skórami,
w powrocie
do swych nart [tj. domów A.K.] nie mają innego przewodnika
wśród tak wielkich
lasów, nad
gwiazdy nocą, a w dzień znaki po drzewach. Całą tę podróż odbywają
na rcdzaju łyżw sankawych.
Powszechnie
końcem polowania
jest czas,
gdy śnieg topnieje; wtenczas co najprędzej
śpieszą do domu, aby w mięknących zaspach nie utonąć" (t. 5, s. 15 - 16).
Zestawiając
informacje
etnograficzne
Ochockiego
ze współczesnymi
mu autorami polskich opisów Syberii, podkreślić należy, że są one znae~nie skromniejsze
od przekazów
Kopcia, Ciecierskiego
czy Chojeckiego. Ze względu jednak na fakt, że penetracja
poznawcza Syberii wiąże
się z dziejami Polaków za Uralem, warto tutaj choćby ze względów do-o
kumentacyjnych
wspomnieć,
że pod koniec XVIII stulecia ksiądz opat
Ochocki zanotował pewne 'szczegóły z życia tubylców syberyjskich.
Z obszarem Syberii i etnografią
Jakutów związana jest jeszcze jedna
relacja, pcchodząca
zdaniem Witolda Armona 36 od Polaka,
o którym
nic poza nazwiskiem
oraz pewnymi
szczegółami
syberyjskiej
biografii
nie zdołano ustalić. Relacja ta pochodzi z 1785 r., a jej autorem
jest
Józef Matuszewski
(albo Matuszewicz)
pełniący wówczas funkcję ławnika sądu w Jakucku. Materiały te opublikował
po raz pierwszy w 1948
reku A. P. Okładnikow 37, ostatnio natomiast
zajął się nimi W. F. Iwanow 38. Obaj autorzy nie podali jednak szczegółów biograficznych
Matuszewskiego, brak ich również w pracy Armona poświęconej
polskim badaniom J akutów 39. Chociaż sprawa ta nie została jeszcze wyjaśniona,
warto jedn&lt;lk zwrócić uwagę na tę relację, której pochodzenie wiąże się
z historią etnografii
rosyjskiej
i bardzo cienkimi nićmi biorąc pod
uwagę opinię Armona łączy się ona być może z wkładem Polaków
36 W. Armon,
Polscy badacze kultury
Jakutów,
"MOl1JOigr.afiez Dziejów Nauki
i Techniki", 1977, t. CXII, s. 24 - 25. Zoba'cz też Ireoenzję .tej ks.iążkli publikowaną
na
s. 268 - 274 D'in1iejSlz.c.g&lt;J
tOlmu "Ludu".
37 A. P. Okladnikov,
K istorii etnograficeskogo
izucenija
Jakutii.
Op·isanija by ta

i nra'Oo'O narodo'O
Sbornik
38

Jakutii,

socinienyje

Moskva 1974, s. 137, 140 - 146.
39 W. Armon, op. cit.
12·

v g. Jakutske

w

1768 - 1769 i 1785 gg., [w:]

matcriaLo'O po etnografii
Jakuto'O, Jakutsk 1948, s. 17 - 48.
V. F. Ivanov, Istoriko-etnograficeskoje
izucenije
Jakutii
XVII

- XVIII

'0'0.,

�180

AiNTONI

KUCZYI\TSKI

\v poznanie Syberii i jej ludów. W roku 1784 Katarzyna
II wydała zarządzenie irkuckiemu
namiestnikowi,
generałowi-porucznikowi
1. W. Jakobiernu,
zobowiązujące
go do zgromadzenia
wiadomości
o tubylcach
mieszkających
na podległych mu obszarach. Wykonanie
zadania powierzył on komendantowi
jakuckiemu,
A. O. Markłowskiemu,
ten natomiast zlecił je Matuszewskiemu.
Sporządzone
przez niego Opisanie obitowszich w jakutskoj oblasti J akutach ... powstało w ten sposób, że odpowiedział on na 28 punktów zawartych
w dostarczonym
mu "kwestionariuszu".
Całość odnosi się do szerokiego katalogu kulturowego
i traktuje: 1. O pochodzeniu Jakutów; 2. O wierze; 3. O szacunku dla prawosławnej cerkwi, o chrzczeniu
się; 4. O szamanizmie;
5. O obrzędowości
weselnej; 6. O liczbie żon; 7. Posag żon; 8. O własności osobistej żony;
~J. O rozwodach;
10. O imionach dzieci; 11. O wychowaniu
dzieci; 12. O
kontaktach
z Rosjanami;
13. O fizjonomii
i budowie ciała; 14. O codziennych
zajęciach;
15. Używanie
tytoniu;
16. O ubiorze i czystości;
17. O skłonności do ciepłego i zimnego klimatu; 18. O osiedlach; 19. O
hodowli zwierząt; 20. O zajęciach kobiet; 21. O śpiewaniu pieśni; 22. O
podróżowaniu
Jakutów;
23. O chorobie;
24. O obawianiu
się chorych
i zmarłych; 25. O pogrzebach ogólnych i szczególnie szamanów; 26. O pożywieniu;
27. Broil którą polują na zwierzęta;
28. O wesołych uroczystościach. Opracowane
przez Matuszewskiego
odpowiedzi o różnej objętości na poszczególne pytania przekazane
zostały do Irkucka. Wykorzystano je w pracy zbiorowej o tubylcach gubernii jakuckiej pod redakcją
radcy dworu F. Lengesa, której zaledwie fragmenty
zamieszczone
zostały w "Sybirskim
Wiestniku" 40.
Przytoczone
przez Armona dowody mające świadczyć o polskim pochodzeniu
Matuszewskiego
są niestety bardzo wątłe. Według niego, że
musiał on być Polakiem
z pochodzenia
świadczy przecież sama forma
n2,zwiska - Matuszewski
czy Matuszewicz.
Zdaniem badaczy rosyjskich
Koswiena i Okładnikowa,
"jego nazwisko i imię były notowane w dokumentach
w podwójnej
formie, mianowicie:
"Osip Matuszewskij
(Josif
Matuszewicz)",
Oboczność zarówno imienia, jak i nazwiska
świadczy,
że: 1) prawdziwym
jego imieniem był Józef (albowiem zwykle w ten
sposób oddawano po rosyjsku to imię, np. jako Osip podpisywał się po
rosyjsku nasz znany orientalista
Józef Kowalewski,
2) chociaż nazywano go Matuszewskim,
jednak dla identyfikacji
dodawano także starszą

44J 1. S. Gurvic,
Piervaja
monograjija
XVIII
v. o narodach
vostocnoj
Sibirii.
Sobranije
izvestij o nacale i proischozdienii
raz!icnych
plemien inovercev,
w Irkutskoj guberni proziwajusCich,
socinennoe
nadvornym
sovietnikom
Francem Langensom, [w:]Ocerki istorii russkoj etnografii,
folkloristiki
i antropologii,
vyp. 5, Moskva
1971, s. 5 - 14.

�Polskie

zainteresowania

etnografią

i Kaukazu

Syberii

181

formę nazwiska" 41. Odnośnie zniekształceń nazwiska i imienia, to w
dziejach Polaków na Syberii znane są tego typu przypadki, tak np. było
z imieniem Kamieńskiego-Dłużyka, któremu imię Adam zmieniono na
Grzegorz, na co zwrócił uwagę współczesny autor radziecki B. Polev,;oj, zajmujący się między innymi wkładem Polaków w poznanie Syb.'rii 42.
Z rozważań tych należy wysnuć jeden pewny wniosek, że do czasu
odnalezienia dokładnych materiałów dotyczących biografii Matuszewskiegr. formułowanie wiążących twierdzeń o jego polskości jest ryzykowne.
Jakkolwiek teoretycznie biorąc mógł on być jeńcem z Polski np. z okresu konfederacji barskiej, których wielu zesłano na Sybir, to jednak argumentacja powyższa nie jest wystarczająca. Wyjaśnienie tej sprawy
mogłoby zapewne nastąpić po gruntownym przebadaniu archiwów syberyjskich. Tego do tej pory jeszcze nie dokonano, a w opracowaniach
poświęconych Matuszewskiemu brak jest informacji o jego pochodzeniu.
Tragiczne losy powstania kościuszkowskiego nie zahamowały bynajmniej walki z zaborcą, a po trzecim rozbiorze sprawa odzyskania
niepodległości stała się głównym celem konspiracyjnej
działalności.
W 1797 r. wykryto w Wilnie spisek przygotowujący powstanie, które
miało ogarnąć wszystkie trzy zabory. W grupie aresztowanych patriotów znalazł się przeor dominikanów wileńskich ks. Faustyn Ciecierski. Sądzono go 2 grudnia 1797 roku i skazano na "knutowanie pod pręgierzem, ocechowanie lica, wydarcie nozdrzy i naj cięższe roboty w kopalniach syberyjskich". Car Paweł I złagodził ten wyrok tylko do katorgi. Wysłano więc Ciecierskiego do dalekiej Daurii, skąd po czterech latach powrócił do kraju. W wydanym po latach pamiętniku 43 zawarł
wiele szczegółów o historii Syberii, jej gospodarce i etnografii. Te ostatnie, interesujące nas najbardziej, dotyczą wielu grup etnicznych i oprócz
katalogu faktów kulturowych uwypuklają rolę bodźców zewnętrznych,
tj. kultury rosyjskiej wpływającej na przekształcenia w obrębie kultury
duchowej, społecznej i materialnej właściwej tubylcom syberyjskim.
Obok refleksji społecznej nad położeniem ludów tubylczych prezentowany jest w pamiętniku nurt spraw społeczno-gospodarczych ówczesnej
Syberii. U źródeł tych wielostronnych obserwacji leżało staranne wykształcenie Ciecierskiego, jakiego nikt z autorów wcześniej omawianych
W. Anmon, op. cit., 's. 24.
Zobacz w.cześniej -cytow,ane pro.oe B. Po,lewo·ja p!rZY okazj'
ryusza A. Kami·eń!SkJiego-Dłl\lżyka.
41

42

43

jego

1865.

Pamiętnik

xiędza

i towarzyszów

jego

Ciecierskiego,
przygody

przeora
doznane

dominikanów
na Sybirze

w

omawialtlli:a Dya-

wileńskich,
latach

zawierający

1797 - 1801, Lwów

�182

ANTONI KUCZYŃSKI

tu relacji nie posiadał. Ponadto wspomnienia swe pisał Ciecierski w po·czątkach XIX stulecia, a więc w okresie stale wzrastającego u nas zapotrzebowania społecznego na literaturę podróżniczą. Zjawisko to, sięgające swymi początkami do drugiej połowy XVIII wieku, należy wiązać z pierwszymi próbami naukowego podróżnictwa i łączącego się z nim
gromadzenia terenowych materiałów geograficzno-etnograficznych 44. Nie
należy wykluczać ewentualności, że twórczość tę dobrze znał wykształcony przecież autor wspomnień i pomogła mu ona w ustaleniu treści
pamiętników. A ponadto wiemy ze źródeł, że wyczulony był on na sprawy krajoznawstwa oraz zabiegał a ochronę zabytków przeszłości Wileńs&lt;:czyzny. Fakt ten wskazuje również na świadomość autora, że zawarte
\V jego wspomnieniach
relacje będą czynnikiem kształtującym społeczną
wiedzę o Syberii i jej ludach.
Jadąc na miejsce zesłania zetknął się np. Ciecierski w Kraju Zabajkalskim z Ewenkami, których byt i obyczaje opisuje następująco:
"Tunguzy jest to naród błąkający się, stałego miejsca nie ma, pasterstwem i rybołówstwem bawi się. Zwierzchnia ich postać ciała prawie
się nie różni od Buriatów i innych narodów po Azji rozsypanych. Oczy
maleńkie czarne, nos spłaszczony i czoło, wargi szerokie i obwisłe, uszy
wielkie, zęby białe, włos pospolicie czarny, wzrost średniej wielkości.
Oto są cechy prawie ogólne Tunguzów. Oczy mają tak bystre, że najmniejszy znak po trawie rozeznają i wiedzą o bytności lub przejściu
:zwierza, i dlatego jeśli który z zesłanych uciecze, Tunguzy zaraz go
wyśledzą. W rzeczy samej, czy skutkom wyśledzenia zwierza lub co
podobnego, przypisać bystrość wzroku Tunguzów, czyli raczej nachyleniu traw w pas i więcej wysokich, które za naj mniejszym przedeptaniem różnią się od nie przedeptanych, ja twierdzić nie chcę. Jest to lud
nujcbojętniejszy,
nic ich dzień jutrzejszy nie interesuje, co mają dziś
jedzą. Dzielą się ostatkiem z podróżnym lub przyjacielem. Ci, co koło
Ruskich żyją, są ostrożniejszymi, nauczeni przykładem swoich sąsiadów.
Oddaleni od osad ruskich są 'najotwartszymi, naj prostszymi ludżmi l.. ·l
Pasterskie życie prowadząc, bogactwa swoje mierzą liczbą bydła; mają
też trzody ogromne, mniejsze atoli niż Buriaty. Koczują na stepach lub
w lasach, najczęściej przy wodach. Z miejsca na miejsce przepędzają
swe trzody, przenoszą swe jurty również z miejsca na miejsce. Jurty
ich niczem się nie różnią od jllrt Buriatów; wojłoki lub skóry pokrywają
te nędzne namioty" (s. 80 - 84).
Jest to zaledwie wyjątek z etnograficznych relacji Ciecierskiego o luA. Posleam-Zieliń'S'ki, Kształtowanie
się etnografii
polskiej
jako samodzielnej
naukowej
do 1939 T., [w:] HistoTia etnografii
polskiej,
'Pod red. M. Terleckiiej, Wrocław - Wa.rsza.WJa - Kraków - Gdańsk 19'73,IS. 41.
44

·dyscypliny

�Polskie

zainteresowania

etnografią

Syberii

i Kaukazu

183

dach Rosji. Na ogół są one ciekawe i w znacznym stopniu uzupełniają
inne opisy. Potwierdzają ich wiarygodność i są nieraz bardziej szczegółowe aniżeli opisy rosyjskich autorów z tego okresu. To czyni z nich
vvażny dokument przy rekonstrukcji starego inwentarza kulturowego
dotyczącego tubylców Syberii.
W odniesieniu do rozpatrywanej tu tematyki należy wspomnieć, że
właśnie rozwój myśli społecznej w Polsce okresu Oświecenia wpłynął
znacznie na ożywienie zainteresowań "egzotyką" i geografią, co znalazło
wyraz w ówczesnej literaturze 45, w której mniej było już bałamutnych
wiadomości aniżeli w wydanych nieco wcześniej podręcznikach geografii 46 i encyklopediach 47. Sformułowane na przełomie XVIII i XIX wieku
na gruncie historii pierwsze próby przyszłych badań "etnograficznych"
umacniały zainteresowania egzotyką, co motywowało podróżników do
opisu ziem, które poznali. Powstają w tym czasie nowe opisy muzułmańskiego Wschodu. Jednocześnie tłumaczy się opisy podróży autorów zachodnioeuropejskich, które publikowano w czasopismach popularnonaukowych. Były to materiały o Ameryce, Oceanii, Japonii, Chinach, Meksyku, mieszkańcach Syberii 48 i innych ludach. Ten często zapominany
dzisiaj przez etnografów popularyzatorski dorobek tamtych lat był wcab poważny i dość podać, że w odniesieniu do rozpatrywanej tu tematyki obejmował on opisy różnych elementów kultury ludów mieszkających w granicach wielkiej Rosji. Wspomnieć np. należy, że na łamach
"Magazynu Warszawskiego" znajdowały się informacje dotyczące ludów
syberyjskich, przede wszystkim zaś ciekawe opisy sposobu polowania
na wieloryby przez mieszkańców Kamczatki. Rzecz jasna, że do wychodzących wówczas czasopism dobierano spośród relacji te, które uderzały egzotyką i łatwymi sformułowaniami dostępnymi dla polskiego
czytelnika. Najczęściej zaś były to tłumaczenia z czasopism niemieckich,
francuskich i angielskich, które przybliżały polskiemu czytelnikowi obraz dalekich krajów, nie zawsze jednak wolny od pewnej fantazji, do-

4.1 A. W.oźmak,
Zródła zainteresowań
ludoznawczych
w ideologii polskiego Oświecenia, "Et:nolg'mf!ia P()1silm" 1971, ot. 15, z. 2, s. 37 - 52.
46 W. Lubień'ski,
Swiat we wszystkich
swoich częściach
geograficznie,
chronotogicznie i historycznie
określony,
Wwclaw
1740; W. Bysi'rzoll1 olWlSiki, Informacja
marematyczna,
LubliLn 1743; P. Fischer, Geografia czyli opisanie czterech części świata,
Wa·rszawa 1753; D. Radrz.iWliłł, Geografia polska wierszem
ku łatwemu
zapam.iętaniu
zebrana, W,i!no 1766; E. Pa&gt;pr'ooki, Europa w części świata najprzedniejsza,
FOZll1ań
1766; K. Wyrwicz,
Geografia
czasów teraźniejszych,
W.ar1sZlawa 1768 ,~ QIrIDe.
47 B.
ChJmie!o,wsdci, Nowe
Ateny,
albo akademia
wszelkich
sciencyji
pełna,
Lwów 1755.
48 1. Tur.n:au, Materiały
etnograficzne
w polskich
czasopismach
XVIII
wieku,
"Et!l1ografm
FoI:s!m"
1962, i. 6, s. 291 - 301.
l

�184

ANTONI KUCZYŃSKI

kładniejszy jednak od tego jaki przemawiał z Nowych Aten B. Chmielowskiego.
Tak więc na uboczu zachodzących w Polsce wydarzeń politycznych
i kulturalnych w XVIII stuleciu kształtowały się początki wiedzy etnograficznej. Jej oblicze podlegało w owym czasie różnorodnym czynnikom, wykraczającym nieraz daleko poza ramy kraju i było jak gdyby
skromnym odbiciem tego, co w tym zakresie działo się na zachodzie
Europy. Duży jednak wpływ na rozwój zainteresowania się ówczesnych
czasopism polskich kulturą ludów egzotycznych wywarły tendencje oświeceniowe, które trafiły w Polsce na dość podatny grunt intelektualny.
Dowodzą tego między innymi przedrukowywane powszechnie relacje
różnych podróżników. Są to najczęściej wiadomości o charakterze geograficzno-etnograficznym,
jakich wiele spotkać można w wychodzących
wówczas w Polsce czasopismach 49.
Po tych uwagach dotyczących pierwocin etnografii 50 wróćmy jeszcze raz do materiału źródłowego dotyczącego ludów Rosji. Szczególne
miejsce przypada tutaj osobie Jana Potockiego, pisarza i podróżnika,
określanego często prekursorem polskiej archeologii i etnografii historycznej. Kształtujące się w epoce Oświecenia zainteresowania Potockiego koncentrowały się nad "powieścią minionych lat" i obejmowały dzieje
Słowiańszczyzny. W pracach na ten temat zawarł obfity materiał, na
podstawie którego dokonał próby rekonstrukcji etnogenezy Słowian. Był
pierwszym badaczem głoszącym teorię autochtonizmu Słowian, a w studiach swych opierał się na pracach autorów starożytnych, takich jak
Herodot, Ptolemeusz, Lukian. Jego prace z tej dziedziny są wyjątkowe
w polskiej historiografii końca XVIII stuJecia, a niewiele podobnych
ujęć znajduje się w ówczesnej europejskiej literaturze historycznej :il.
Wśród różnorodnych problemów badawczych Potockiego na szczególną
49 W wychodzącym
w owym cZClJsie"Mag.a,zyn[€ W,arszawSlkj'm" ukazała się 11I]J.
rozprawka pt. OsobLiwe zwyczaje
i obyczaje
niektórych
narodów,
w której przedstawiono
zwyczaje
towarzy:skie Laipończyków, Ka,łmuków, mh~szkań·ców Afryki
i Kam cza'tki "Ma,gazylJ1.Walfszawski", 1774·, cz. l, s. 64 - 74. Ponadto są także
inne ,artykuły, np. Dzieje polityczne
różnych
krajów.
MOSlkwa, "Pam1ętil1Jik", Warszawa 1785, cz. 2, s. 949 - 952 czy Dalsze wiadomości
a wielorybach
- ich polowanie - używanie,
"Magazyn Warszawski"
1785, nr 4, cz. l, s. 865 - 89u, które dotyczą obszarów Ro.sji i kultury mieszkających
tam ludów, a także artykuły dotyczące poiWStałych regioQil1ówświ,ata.
50 A. PioiSlern-Z,ie,liooki,op. cit. Autor slZlczegółowtO
omawia tę p'I'oblema!lykę.
51 J. Potockii, Essay
sur rhistorie
universeHe
et recherches
sur cel! de la Sarmatie, t. 1-3, W'&lt;rr:sza'wa 1789; .t. 4, W:ar,szawa 1790; ,tenże, Chroniques,
memoires
et recherches
pOur servir a rhistorie
de tous les peuples slaves, WlalI's·zawa 1793;
tenże, Frangmentes
historiques
et geographiques
sur la Scythie,
la Sarmatie
et les
Slaves, Brunswkk
1796.

�Polskie

zainteresowania

etnografią

Syberii

i Kaukazu

18S

uwagę zasługują
komentarze
do opisu Scytii Herodota.
Połączył
bowiem w nich badania
nad przeszłością
ze studiami
nad teraźniejszością. Ponadto
podczas swej podróży
naukowej
na południe
Rosji badał rozmieszczenie
ludów u stóp Kaukazu.
Ustalał
chronologiczne
cechy kultury
mieszkających
tam plemion, sprawdzał
geograficzną
lokaliz&lt;:\cję dawnych i nowych siedzib 52. Tym właśnie studiom zawdzięcza swe
powstanie ksiqżka pt. Voyage dans les steps d' Astrakhan
et de Caucase,
vv'Ydana w Paryżu w 1829 r. Zawiera ona wiele interesującego
materiału
etnograficznego,
który po raz pierwszy
w naszej literaturze
dotyczącej
ludów Rcsji zgromadzony
został nie przypadkowo.
"Znamienne
jest pisze J. Fabiański - iż w spostrzeżeniach
Potockiego
zawarte są prawie
wszystkie
ważniejsze
i charakterystyczne
dla tamtego regionu i okresu
z.j2wiska dotyczqce kultury materialnej
i duchowej, badane obecnie przez
etnografów
Związku Hadzieckiego" 53. Obejmują
one wiele grup etnicznych i w ogólnych zarysach
orientują
o ich kulturze,
chociaż są to informacje fragmentaryczne.
Na kartach
jego Podróży ... 'spotykamy
np.
bki opis domów mieszk.alnych
Czerkiesów:
"Mieszkania
Czerkiesów
nie są właściwie domami, są to raczej wielkie kosze starannie
uplecione
z gałęzi, otynkowane
szczególnie
gliną
i pokryte trzcinowym
dachem. Przedstawiają
sobą ładny widok: są ustav;ione w równej linii, ogrodzone
i zadbane.
Istnieją
również oddzielne
budynki gościnne przeznaczone
dla podróżnych.
Wioska taka nie pozostaje na jednym miejscu dłużej niż cztery do pięciu lat. Książęta powaśniwszy się z sąsiadami,
czy też nawiązawszy
nowe przyjaźnie
przenoS7ą się gdzie indziej, ziemia bowiem należy do całego narodu. Ten rodzaj koczowniczego
życia był niegdyś
rozpowszechniony
wśród wszystkich niemal ludów barbarzyńskich,
a historycy
nie potrafili
o nim
wytworzyć
sobie właściwego
pojęcia, ponieważ znali go tylko ze słyszenia" (s. 372 - 373).
Inne infcrmacje
odnoszą się do takich elementów
kultury,
jak: odzież,
broń, zemsta rodowa, gościnność,
obrzędy pogrzebowe
itp. Są one warte
szczegółowej
analizy etnograficznej,
podobnie jak potrzebne
jest szczegółowe opracowanie
ukazujące
Potockiego
jako etnografa.
To, co do tej
pory napisano a tym badaczu, nie oddaje w pełni jego zasług na polu
etnografii ,,4. Eył on bowiem pierwszym
Polakiem,
który udał się w re-

52 L. Kukuls!kli, Wstęp

[W:]
J. Potooki, Podróże, Wa['l5zawa 1959, IS. 7.
J. Fabiań!5ki, Północny Kaukaz przełomu XVIII
i XIX w. w świetle relacji
Jana Potockiego, "Etmog'mba PoLska" 1971, t. 15, z. 1, s. 25:6.
54 M. Ba 1ińs.ki, Jan Potocki,
wędrownik,
literat
i dziejopis, [w:] Pisma wybrane,.
t. 3, Warszawa 1843; H. Ul'as.zYl!1, O Janie Potockim i titeraturze Kaukazu, Wm'sZJawa 1902; J. F,abiańSJki, op. cit.; L. Ku~ulsikJi, op. cit.
5.1

�ANTONI KUlCZYŃSKI

186

jony Północnego Kaukazu, aby przeprowadzić tam badania terenowe,
których wyniki miały przyczynić się do odnalezienia kolebki Słowian.
Zamierzonego celu nie osiągnął, ale rezultaty tej zawczasu przygotowanej wyprawy dostarczyły wielu innych interesujących materiałów o kulturze Czeczeńców, Inguszów, Czerkiesów i są to spostrzeżenia, które "należą do najdonioślejszych naukowych osiągnięć z zakresu etnografii tego
regionu" 55.

ANTONi{ KUCZYŃSKI

POLISH

INTERESTS

IN 'THE ETHNOGRAPHY OF SYBERl,A AND CAUCAS
IN THE EIGHTEENTH CENTURY

(S umma

r y)

The greates,t ac·hi,evements in ·the complex p,:t"ocessof exploring Syberia and
the Caucas in iJhe e1ghteenth ,oentury ,ha"Vemade Russian scientists, added to whkh
the Polish 6,cientistls oOlIl1nibuted iin'to i,t. They f,oUlnd themselves there mainly in
n'sult of a politic ·situabOln, wihi'ch uniited oUlr oountry with &lt;l history of Russ:ia.
Polish-Russian
wars f.requen,t in rtJhos.edays' and su'ch histori,oal events as Bar's
confederat,ion and Koś,oiuszko's insurrediOlJ'l caused that ,many PoEs,h people had
been taken 'prilS'Ol1€II".
P.wrt ,of them was sen,t beyond the UJ'al-MoUlntains a.nd inoorpora·ted anto armed detaohm€ln:ts, which w€ll'e to oonquer a dis,trict of Syberia.
Much information has been !preserved about that in Russian liour,ces. It is evident
that some of these !pI'i.'so'n€Tsof w.ar perfor,med different admillliJstrartiiveand military func't:ioJls. Tihey were tax-galtherem, wocked in go,vernor's offioces, they were
commanders of Ko:aak',s f,o['ces end oc,cU'pi,edlin tilling the Is·oil and handicraft
or in some o.thel· ways contributed in acqualinbing themselves with a'nd managi'ng
immense terriltQlries' of TflalilJs-Ural. P,art of these "travellens under obUgatiron"
went home after few years. They wrote their memories poU"traying their adventures but .malinly life of many Syber;ian people. This lis a fiirst information about
Itelman and KOlrialk :people lirom Kamcha,bka, Jakut, Ewell, Burjai, Ohal!1Jt,Mans
people and other etihni.c groIllIps li'Ving there. The ,author,s' were foJl.owing: A. Kamieńsk'i-Dl:użyk, L. Sieruck&lt;i, J. Kopeć, K. Lurbicz-Chojecki·, F. Ciecierski .;md
·others. Their memor1es are valurable ,ethn:o'~p;hic :materriaQ,whilch become SePiowi
historical S'OUIDce
in modern li'nlVestii'gationsof Sybe:rian people culture. Modern
Rus'sian and PoJi,slh ethnograophern dealillllg with the ethnography 0.£ Syberia and
CauCia'smclre fneąuem.ilyha'v,c beren ,using th€'m. 'Mol1eoy;ermany (JIther Po~isih being
on duty in Ko.zak's forces were giving repoLfbs for Imany IgoV€DnOr'Soffices of that
!lime lin Syberia. T.hey have g~ven su'Ch details aoS number 0.£ ·pa'rttcular native
tribes, theiLf oustOIffi!Semd 'babi,ts, dlistricts of living, dothes and appe'D'rall1'c
c etc.
Because of the scarcity of ,in&lt;iol1mation{)In.that !Subject, these a.re al'so valuable
contribution to modern ethnro-lhisrtorical studlies 'of the SOVliete·thno,graphers.
(;I;

J. FalbiJańs'ki,op. cit., s. 280.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8108" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8089">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/668a25df4aad1cad8707d59f3e0e6725.pdf</src>
        <authentication>95b17871cb2a159869c77734fde1293d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96853">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1767</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96856">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96859">
                <text>religijność ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96862">
                <text>antropologia religii</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96865">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1636</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96868">
                <text>Model religijności ludowej - próba konstrukcji / LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96871">
                <text>LUD 1979 t.63, s.93-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96874">
                <text>Buchowski, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96876">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96878">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96881">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96882">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96884">
                <text>MICHAŁ BUCHOWSKI

MODEL

RELIGIJNOŚCI

Lud,

LUDOWEJ

PRÓBA

t. 63, 1979

KONSTRUKCJI

Celem niniejszej
pracy jest skonstruowanie
możliwie uniwersalnego
modelu tradycyjnej
religijności
ludowej, który mógłby być stosowany,
oczywiście po odpowiedniej procedurze konkretyzacji,
do wszystkich wiejskich form katolicyzmu. Wypracowanie
końcowej propozycji poprzedzone
będzie przedstawieniem
realizacji między kulturą i religią, próbą określenia pojęcia religijnoŚCi ludowej, ukazaniem
w tym kontekście
zakresu
hadań etnograficznych
i wreszcie - metodologiczną
perspektywą
budowania modeli w humanistyce.
Przyjęcie
takiego toku wywodu jest uzasadnione chęcią uzyskania szerokiego wejrzenia
na całość tematu i pravvidłowego ulokowania
zagadnienia
w kontekście
zjawisk kulturowych,
a także uświadomienia
sobie miejsca tej pracy w procedurze
badawczej.

Kultura i religia
Problem określenia współzależności
między religią a kulturą wzbudza
\-,,"ciąż wiele zainteresowania
i kontrowersji
1. Nie miejsce
tu na spory
dutyczące samych terminów, w odniesieniu do których stworzono niezliczoną ilość definicji. Należy jednak ustalić stanowisko co do relacji międ/.y nimi, przyjmując
jednocześnie
najbardziej
ogólne, antropologiczne
ich rozumienie. Zgodnie z tym' kultura to ,,[... J całokształt sposobu życia
oraz mentalności
danej grupy ludzi" 2, "suma globalna"
według Lowie
i Lintona, czy Keesingowska
"totalność"~.
Takie holistyczne pojmowanie
kultury
umożliwia
przedstawienie
zależności między różnymi
dziedzinami aktywności człowieka .
.J eszczc większych trudności
nastręcza
zdefiniowanie
pojęcia religii.
.J,'dnakżc przy całościowym rozumieniu kultury jasne jest, że jako jeden
z wytworów specyficznie ludzkich, także do niej należy. Ten bezsporny
bkt potwierdza
w pewien sposób umieszczanie
zjawisk religijnych
we
wszelkich inwentarzach
składników
kultury
sporządzanych
przez wielu
wybitnych antropologów (C. Wissler, M. Herskovits, R. Linton, G. P. Mur1 Egzemplifikacją
te.go może być
a religia, Wa-rslww,a 1977.
2 L .. J. Luzbe4..ak, Kościół a kultury,
3 Tamże,
s. 70.

wydana
W,ar.szawa

osta1!nio

praca

1972, s. 14.

zbHlII'oWlu Kultura

�94

MICHAŁ BUCHOWSKI

dock i in.) 4. Słusznie pisze A. de Waal Malefijt, że religia, tak jak kultura, zawiera systemy wzorów, wierzeń, wartości i zachowań nabywa-"
nych przez człowieka jako członka społeczeństwa.
Podlega ona tym samym procesom co kultura, co także trzeba uznać za dowód ich łączności.
Heligia znana jest we wszystkich
społeczeństwach,
aczkolwiek pojawiła
się z pewnością
na określonym
etapie rozwoju ludzkiego.
Wyraża się
w kulturze
techniczno-użytkowej,
zachowaniach,
etyce i moralności,
wchodzi w interakcje
z systemem rodzinnym,
ekonomicznym,
prawnym
i innymi; inspiruje wiele działań ;'. Często przepaja ona cały system kulturowy,
choć współczesna
antropologia
znalazła
dziedziny
nie podporządkowane
prawom naturalnym
6. Obydwa
wzajemnie
przenikające
się
pojęcia nie mogą być analizowane
w oderwaniu
od społeczeństwa.
Warunki społeczne wpływają na wartości religijne i na odwrót.
Widać więc wyraźnie,
źe fakt religijny
jest strukturalnie
złożony
i wieloaspektowy
oraz dialektycznie
powiązany
z kulturą
i stosunkami
społecznymi 7. Wszelkie zmiany w którymkolwiek
z systemów pociągają
za sobą przekształcenie
innych.
Istnienie
powyższych
relacji nie jest
chyba negowane.
Sprzeczności
narastają
w momencie prób wyjaśniania
zjawisk religijnych,
prób zależnych najczęściej
od stanowiska
światopoglądowego. Od niego zależy następnie podejście poszczególnych
dyscyplin
badających
religię. Według koncepcji
marksistowskiej,
religia podlega
prawom powstania,
rozwoju i zaniku jak wszelkie inne zjawiska społeczne. Pojawiła się w określonych
warunkach
społeczno-ekonomicznych.
Ideologia i związane z nią instytucje
są wtórnymi
w stosunku do form
bytu człowieka, odzwierciedlając
ekonomiczną
strukturę
społeczną 8.
Obok społecznych,
źródłem religii jest także psychika ludzka, która
zresztą także w dużej mierze zależna jest od warunków
społecznych.
Następnym
przyjmowanym
powszechnie
czynnikiem,
przyczyniającym
4
5

Tamże, s. 326 - 329.
A. de W,aal Malefi:jt, Religion

of religion,

and

culture.

An

introduction

to

anthropo[oQ?j

LoindOi!1 1968, s. 3.

6 Skrajne
:stanowisko w tej kwesriii .prezentuje Ch. Daw~on . .mówiąc, że religia jest "klu,clJem h.i:shOTiii"
i życie społeczeń'stwa jest organizowane we'dług religii.
Ch. Dawson, Religia i kultura, Warszawa 1958, s. 65.
7 A.
de Wlalal Ma,lefijt, Religion ... , s. 290 - 291. Zob. także M. Nowa'czyk,
Pf'rspektywy
interdyscyplinarnych
badań etnologiczno-religioznawczyclt,
"Euhemer.
Przegłąd Religioznawczy"
1977, n,r 3 (105), s. 61 - 63; Ch.
Daws'Qln, Religia ... ,
s. 67 - 68.
8 Na grunci,c po!łsLkimrpi,erws.zy !postawę taką
wyrażał L. Krzywicki, co uwidac.z:nia się w jego studium Do Jasnej Góry lw:) L. Krzywi'cki, Studia socjologiczne, Warszawa 1923, s'. 147 - 164. ZO'b. także L. Wasiliew, Kulty, reLigie i tradycje
starO.żytnych Chin, Warszawa 19'74, s. 15 - 16.

�Model

religijności

95

ludowej

się do powstania wiary w nadprzyrodzone,
jest lęk człowieka przed nie
zbadanymi
siłami przyrody 9. W koncepcji
marksistowskiej
wszystkie
te czynniki traktuje
się jako współwystępujące;
religię rozpatruje
się
więc na tle sił społecznych
w danym okresie historycznym
i bada się
czemu ona służy. Procedura
ta nie może być jednak wulgaryzowana
i konieczna jest interpretacja
antropologiczna,
uwzględniająca
siły trwające w dużej mierze niezależnie od warunków
biologicznych,
społeczno-ekonomicznych
i historycznych
10.
W historii mysli społecznej religię jako fakt społeczny najdobitniej
traktował E. Durkheim 11, jako zjawisko psychiczne ujmowali ją psychoanalitycy 12, zaś za zaspokojenie potrzeby bezpieczeństwa
uznawali choćby
H. Ringgren i A. Strom ze szkoły Soderbloma 13.

Pojęcie religijności ludowej
Wtórność zjawisk religijnych,
nie oznaczająca
wcale ich drugorzędności, powoduje ich dostosowanie się do poziomu społeczeństwa.
Również
religie światowe, do których przecież zalicza się chrześcijaństwo,
a w nim
katolicyzm,
powstały
w odpowiednich
układach
społeczno-historycznych 14, a w procesie upowszechniania
musiały zetknąć się z masami ludowymi lii. Uniwersalny
wzór spotyka się bezustannie
z różnorodną
mozaiką kulturową
i przystosowuje
się do odmiennych
grup. Poza zróżnicowaniem etnicznym
dochodzi jeszcze wyróżnik
środowiskowy
zależny
od miejsca danej grupy czy warstwy w określonym społeczeństwie.
W tej
kategorii mieści się religijność
ludowa środowiska
wiejskiego.
W tym

9

jóu;

.J. Keller,

religii,

szawa
10

Religia

(pojęcie,

Warszawa

1976,s.

1969, s. 376.
W. Pawl:uczuk,

Swiatopogląd

tradycyjnej,
Warsza'wa
11 E.
Ta1rkO'wsika,
s, 71 - 79; A. de

geneza,

Waal

jednostki

Maleflij:t,

Religion

Swiatopogląd

H. Ringgren,

Ake

1975, s. 33.
o powstaniu

i upowsz:C'Clhni:ainiu

14

and

universal

V. Strom,

religion,

[w:]

Mały
w

warunkach

socjologii

.. "

struktura).
Słownik

[w:]

Zarys

Religioznawczy,
rozpadu

francuskiej,

dzieWar-

społeczności

W,a'TSIZlawa 1974,

s. 59.

... , s, 5.

W. Pawluczuk,

1.3

Folk

też

1972, s. 5 - 6.
Ciągłość
i zmiana

12

sza wa

klasYfikacja,

19 - 21; zob.

Religie

w przeszłości

i dobie

slię r,EjJi,gili świa1towych

Religion,

culture

and

współczesnej,
pisz,e

society,

G.

New

War-

Merns'ohing,
York

1964,

s. 254 - 261.
15

culture

G, Mensching,
and society,

The
New

masses,
York

folk

belief

1964, s. 2,69.

and

universal

religion,

[w:] Religion,

�96

MICHAŁ 'BUCHOWSKI

momencie słuszne jest chyba przyjęcie propozycji wzoru i modelu, upow. szechnionych
na gruncie polskim przez A. Kłoskowską 16. Modelowymi
S'l dla nas propagowane
i uznane za właściwe przez Kościół zachowania
dotyczące wierzeń oraz działań pozakultowych,
wzorami zaś są układy
praktyk i wyobrażeń uzależnione od podłoża kulturowego.
Zjawisko przekształcania
religii katolickiej
do poziomu poszczególnych
społeczeństw
jest nieuniknione
17, dlatego
Kościół w swym programie
akcji misyjnej
zawsze uwzględniał
konieczność
przystosowania
swojej doktryny
do lokalnych
warunków 18, o których
decydowały
układy społeczno-ekonomiczne i kulturowe
z całą gamą zwyczajów i norm.
Srodowisko
wiejskie
stwarza specyficzne
warunki
egzystencji.
Wysiłki rolnika są w dużej mierze zależne od zjawisk przyrodniczych.
Nie
mogąc w sposób racjonalny
opanować sił natury, ludność chłopska szuka
innych sposobów zyskania ich przychylności.
Utrzymywanie
się takiego
stanu rzeczy przez długi okres czasu było i w wielu rejonach
świata
]E:st nadal wywołane
zacofaniem cywilizacyjnym
wsi 19. Religia uniwersalna (katolicka) lepiej tłumaczy
zjawiska świata, jednakże musi przystosować się do prymitywnego
rodzaju motywacji
i inkorporować
dawne
podłoże kulturowe.
Stąd znajdujemy
w kulcie chrześcijańskim
np. endemistyczne
elementy
magii, jak woda święcona,
świece,dzwony,
amulety itp. W tym należy szukać także korzeni procesji, kultu świętych
czy Matki Boskiej 20.
Ludność wiejska nie kieruje się w swym postępowaniu
racjonalnymi
przesłankami,
zmuszając przy tym wszystkich
członków grupy do realizowania swych wzorców zachowania religijnego.
Wykazuje
ona również
dużą łatwowierność,
podatność
na fantastykę,
tworząc legendy i mity
wokół wyjątkowych
zdarzeń. W swych ocenach jest jednostronna,
akceptuje jednomyślnie
sądy i odrzuca wszelkie wątpliwości.
Wykazuje
dużą
ambiwalencję,
jeśli chodzi o sądy etyczne .. Jednocześnie tradycja stanowi
wielką siłę opierającą
się wszelkim innowacjom
i przebrana
w formy
świętości
wszelkie
zmiany nakazuje
traktować
jako
świętokradztwo.
Swiatopogląd
chłopski przeniknięty
jest myśleniem
magicznym,
nierozb.lcznie związanym
z wszelkimi
wierzeniami
religijnymi.
Masy potrze-

16 A. Kł&lt;Jsikow-5ka, Wzory
i modele w socjologicznych
badaniadt
rod::iny, "Studlia SDcjG'lio'gi.czne" 19ti2, TIll' 2,5. 44.
17 E.
Ci'll:pa;k, Kultura
religijna
wsi, Wail's.zawa 1961, s. 79; tegoż, j'arafianie.

Warszaw.a
18

t

196'1.

l, Wa,rs'zaw~
19
20

IS.

38.

S. Cw.'m-owSJIci, Kultura

religijna

1956, s. 89; L. J. Luzbetaik,

wiejskiego
Kościół

l1tdu

polskiego,

lw: IDziela,

... , s. 17.

B. Gałęski, Wprowadzenie,
"Roczmikli SQoc}olO'giJiWs'i"
G. Mens-ching, The masses ... , s. 273.

1968, t. 8. S. 10.

�Model

religijności

97

ludowej

bują także osoby, która umożliwi jej kontaktowanie się z siłami boskimi,
kapłana będącego ich przedstawicielem 21.
Te charakterystyczne cechy ludności wsi, wynikające przede wszystkim ze społeczno-ekonomicznych warunków i rozwóju historycznego,
zdeterminowały z kolei kształt religijności, która na całym świecie wykazuje zdumiewające podobieństwo. Wiele cech katolicyzmu ludowego
wypływa niemal bezpośrednio z omówionych powyżej cech charakteryzujących ludność rolniczą. Liczni badacze podają wiele spośród właściwości wyodrębniających religijność ludową od innych.
Jedną z bardziej uporządkowanych i przemyślanych jest propozycja
S. Czarnowskiego. Wymienia on m.in. tradycjonalizm wierzeń, ich sensualizm, partykularyzm, rytualizm, kolektywizm i przepojenie magią 22.
Wierzenia tego rodzaju cechuje także ,,[... J łączenie religijności z innymi, niereligijnymi wartościami i wzorami, swoista selekcja treści doktrynalnych i dogmatycznych, pewien szczególny sposób identyfikowania się
wiernych z ogólnym modelem katolicyzmu [... J oraz swoista postać
8wiadomości religijnej wyznawców, preferująca określone stereotypy
światopoglądowe i moralne" 23. Te i wiele pomniejszych cech składa się
z pewnością na zjawisko określane mianem religijności ludowej, lub
często katolicyzmu ludowego, wyodrębnionego ze zjawisk religijnych na
podstawie kryterium środowiskowego i poziomu kultury.
Konieczne w tym miejscu wydaje się bliższe sformułowanie relacji
między religijnością ludową a katolicyzmem ludowym. W pracy tej
pragnę skonstruować model reli~ijności ludowej, wykształconej w obrębie
oddziaływania katolicyzmu. W dotychczasowej literaturze zwykło się często terminy te stosować wymiennie. Moim zdaniem, termin katolicyzm
ludowy winien odnosić się tylko do wpływu wierzeń ludowych na katolicyzm, zaś religijność ludowa, to wszelkie zachowania o charakterze religijnym, występujące także pozainstytucjonalnie (poza Kościołem). Religijność ludowa jest więc pojęciem szerszym od katolicyzmu ludowego
i w ten sposób ją rozumiem.

Zakres badań etnograficznych

nad religijnością

ludową

Religijność ludowa jest więc wyodrębnioną kategorią badawczą
ukształtowaną niejako na styku: model religijności propagowany - masy
ludowe wsi. Pozostaje przedmiotem badań wielu dyscypUn naukowych,
21 Tamże,

s. 269 - 270.
S. Cza,rnowrsKi,
Kultura ... , s. 90 - 107.
21l E. OVUlpaK, Katolicyzm
ludowy w Polsce, WiarlSZoalWa 1973, iS. 32.

22

.,

"Lud" -

tom 63

�MICHAŁ

BUCHOWSKI

takich, jak: religioznawstwo, historia, socjologia, etnologia, czy nawet
archeologia i inne pośrednio z religią związane dziedziny nauki. Traktują one interesujące nas zjawisko w różnych aspektach i na odmiennych
płaszczyzach. Należy więc ustalić także zakres i cel analiz etnograficznych.
Przyjmujemy zgodnie, że etnologia ujmuje kulturę w jej integralnej
całości. Chcąc jednak uzyskać w naszej opinii społecznej miano nauki
o kulturze i człowieku uwikłanych w historyczno-społeczny kontekst,
trzeba owe teoretyczne założenia dokumentować w praktyce, przejawiającej się w pracy badawczej i publikacjach. Religia będąca ważnym
składnikiem życia, co już starałem się pokazać w pierwszej części pracy,
wchodzi więc również w skład problematyki naszej dyscypliny. By móc
tę problematykę właściwie realizować, należy podjąć interdyscyplinarną
współpracę. Nie może ona jednak polegać na prostym korzystaniu z osiągnięć pokrewnych dyscyplin, lecz na zrozumieniu ich podejścia do tematu,
a dalej tworzeniu wspólnych teorii 24. O możliwoś~i pisania prac z pogranicza socjologii i etnografii przekonali nas choćby B. Malinowski,
J. S. Bystroń, S. Czarnowski i in.25 I tak np. religioznawstwo oczekuje
na antropologiczną interpretację faktów kulturowych, zaś etnologia na
religioznawczą interpretację faktów etnograficznych 26. Nie zawsze jednakowo rozumie się istotę zagadnień etnoreligioznawczych, bardzo często
ograniczając je tylko do kultur tzw. prymitywnych i studiów porównawczych nad nimi (przykładem definicja Ake Hultkrantza) 27. W wielu
takich antropologicznych rozważaniach pomija się badania nad religijnością warstw chłopskich społeczeństw klasowych. Istnieje jednak szereg
prac na gruncie polskim poświęconych temu zagadnieniu.
Pierwszy ich etap, przypadający na początek XIX w., to laickie zainteresowania Słowiańszczyzną i jej wierzeniami, których pozostałości szukano wśród ludu. Głos w tej sprawie zabierali Lubicz-Czerwiński, Suu A. Bo'sem-z.ierilń\Slki, Interdyscyptinarna
współpraca
etnologów
i religioznawców, "Eiud1emeT. przegląd
Rel,igiOZJIJ.awczy" 1977, mr 3 (.105), s. 57 - 5·9.
!5 K.
DaJrCZoe'W!Slka,Religioznawstwo
a badania
etnosocjologiczne,
"Euhemer.
Prze~ląd Rel~iOlZIlJaWiCZY" 1977, II1Il'"
3 (105), s. 65.
2ll A.
BooeXlIl.-Zie1liński, Interdyscyplinarna
współpraca ... , IS. 57.
27 A. Hultkrantz,
International
d'ictionary
of regional European ethnology and
folklore. Vol. 1, General ethnological
concepts, Oopenhagen
1960, s. 205. Definicja
ta birmIlli następująco:
,,'ReUgian. eilin.ology - itlhe ,part olf ethlIlology whiich deałs
with primitive
J."'e'liigJi.'O'll,
as weiJa tIbJat part olf l1Jhe ooi.€II1IOeof 'reiliJgion whiJOh studies
primitive
peoples. The comparative
study of religions,
«comparative
religion»,
is
a wid&amp; field W1h1iciJ, how€'Ver lIlW.y am lbe &amp;lI1lO1Jud€d
ilI1 €Ifunology". W It·an sam spos6b2Jdaje
się !I'02JUIffiKlIWIać
A. de Waal Malef&lt;ijt,
pil'Izeds1tarwi,ając w swej
pracy
w tav.ech lI'IOZId~ałaloh IhiJsitoT'ię bada:'!. nad 'I'e1dJgią. A. de WaB,1 MiaJlefijlt, Ret,ig.ion ... ,
s. 16 - 103.
.:

�Model religijności ludowe;

rowiecki, Wiesiołowski i in. W następnym okresie, związanym z powsta':'
niem czasopism etnograficznych ("Wisła", "Lud", MAAE) pojawiłysi~
rozprawy analityczno-syntetyczne utrwalające materiał wierzeniowy; Lata
międzywojenne, a zwłaszcza 1929 - 1932, to zbieranie materiału i powstanie syntetycznych prac A. Fischera, .T.S. Bystrorria, S. Poniatowskiego,
przedstawiając)'lch całościową gamę 'ohrzędów, wierzeń, magii i wyohrażeń. W 'okresie powojennym w cieniu prac nard kulturą materialną rporu-'
szano problemy praktyk. obrzędów i zwyczajów dorocznych, magii i czarów oraz mitologomi demonolog'ii.
Dorobek naszego etnoreligioznawstwa koncetruje, się więc, w całym,
przekroju, na magii ludowej, przesądach i czarach, demonologii, mitologii i wszelkiego rodzaju obrzędach. Badania skupiały się głównie na
socjograficznym opisie, który następnie systematyzowano i porównywano,
a w późniejszym okresie zestawiano z tradycyjnym wzorem. W toku
tych badań starano się także zrozumieć mechanizmy działania i motywacji ludności wiejskiej 28. Dalsza kontynuacja studiów w tym kierunku
prowadzi do zwiększania ilości materiału, nie wnosi jednak nic nowego
do poznania istoty mechanizmów religii. Dlatego często zarzuca się etnografii socjografizm i traktowanie zjawiisk religijnych jako przekazu kulturowego, dziedziczonego przez określoną zbiorowość 29. Nie można rezygnować z tego typu badań, lecz należy chyba także szukać dróg przełamania tej sytuacji.
Różne są postulaty w stosunku do etnografii w zakresie badań nad
religijnością warstwy chłopskiej. Mówi się, że winna ona badać społeczne
funkcje religijności tradycyjnej, tradycyjne wierzenia i obrzędy i ich
związek z życiem społeczno-ekonomicznym w różnych okresach historycznych. W celu pogłębienia analiz teoretycznych mają być kontynuowane badania nad obrzędowością i zwyczajami ludowymi, które kształtowały się bardziej spontanicznie niż praktyki instytucjonalne 30. Najważniejszym jednak zadaniem w interesującym nas zakresie w obecnej
chwili wydaje się zaobserwowanie procesu gwałtownych przemian. Pozwoli to w dalszym etapie na zbadanie mechanizmów zmian religijnych
i ich powiązań z innymi dziedzinami życia. Zaistniała bardzo korzystna
okazja umożliwiająca w perspektywie zrozumienie całokształtu zjawisk
światopoglądowych i ich wyjaśnienie. Punktem odniesienia do badań
zmian jest najczęściej tradycyjna religijność ludowa. Konieczne wydaje
28 H.
Swienko, Etnologia reHgioznawcza,
"Eu:hemer.
iPrzegląd
Re1Jigi:oznawczy" 1966, rnr 6 (55), IS. 49 - 56; t.egotż, Etnolog,ia i religioznawstwo,
,,:IDuhemer. f'rr7.egląd Re1iJgiOZJl1a.IW&lt;:ZY" ,1977, rur 3 (105), s. 34 - 37.
u E. CiiUJpak, Katolicyzm ... , 5. 10 - 11.
30 K. Darczewslro,
Religioznawstwo ... , 5. 65.

�100

MICHAL BUCHOWiSKI

się więc zbudowanie w miarę uniwersalnego jej modelu. Możliwe to jest
dzięki zebranym i opisanym przez etnografów materiałom. Wymagają
one jednak uzupełnienia dalszymi badaniami w terenie, a ponadto zreinterpretowania na gruncie aktualnej metodologii. Konieczne jest także
odpowiednie wykorzystanie wyników psychologii, socjologii i religioznawstwa. Etnologia, mając,a być kompleksową nauką o działalności ludzkiej, musi się podjąć zadania wyjaśniania zjawisk religijnych na tle społEczno-kulturowym, a w obrębie tych zjawisk religijności ludowej. Stworzenie modelu jej tradycyjnej formy na obszarze oddziaływania chrześcijaństwa, zwłaszcza zaś katolicyzmu, jest więc wycinkiem całego problemu.

Znaczenie i reguły modelowania

o modelowaniu mówi się w naukach społecznych w ostatnich latach
bardzo dużo. Różne są poglądy na temat jego roli w naukowym poznaniu rzeczywistości. Jednakże nie wszyscy chyba zdają sobie sprawę
z miejsca modelowania w procedurze badawczej. Zanim więc przejdę
do opisu modelu tradycyjnej religijności ludowej, postaram się pokrótce
zarysować pewną perspektywę metodologiczną modełu w ogóle.
Panuje powszechna zgoda co do tego, że celem nauki jest"wyjaśnianie
i przewidywanie zjawisk. W okresie tzw. przedteoretycznym lub empiryczno-zbierackim rozwoju nauk empirycznych stosowarno metodę systematycznej obserwacji faktów i ich uogólniania. Podstawowymi założeniami tego okresu były: metoda indukcji, czyli obserwacji faktów i ich
cech oraz teza fenomenalizmu, czyli twierdzenie, że prawdziwa wiedza
oparta być może tylko na doświadczeniu zmysłowym (zdania bazowe).
Jednakże to zdroworozsądkowe stanowisko doprowadziło do tego, że wyprowadzane generalizacje nie zawsze zgadzały się z obserwacjami. Gromadzono więc fakty, a nie potrafiono prawidłowo wyjaśniać zjawisk.
Dlatego w niektórych naukach zmieniono sposób wyjaśniania, przyjmując założenie esencjalizmu 31, które dzieli aspekty zjawisk rzeczywistości
na główne i uboczne (istotne i pozorne). Teorie buduje się metodą idealizacji 32,nakazującą pomijać cechy czy wpływy mniej ważne, a skoncentrować się na podstawowych; W'tensposób dochodzi się do istoty zjawisk
nieuchwytnej w .zwykłej, bezpośredniej obserwacji.
Drugi etap rozwoju nauki nosi nazwę teoretycznego lub teoretyczno-wyjaśniającego. Kolejność rozwoju jest nieodzowna - w pierwszym stadium dostarcza się materiału, zaś w drugim próbuje się go wyjaśnić.
31

L. Nowak,

32

Dokładnie

Wstęp

do idealizacyjnej

o metl()ldrziie ideall~alcj[~

teorii

nauki,

trclmrhe, \S. 52 - 54.

WaT'sZJlłw,a1977, s. 50- 52.

�Model

religijności

Ludowej

101

Różne nauki empiryczne przechoClziły ten przełom w odmiennych okresach: fizyka w XVII w, (Newton), biologia i ekonomia w XIX w. (Darwin
i Marks), językoznawstwo zaś obecnie (głównie prace N. Chomsky'ego) 33.
Nie muszę chyba nadmieniać, że etnografia niestety ciągle znajduje się
V! stadium przedteoretycznym.
Z tego co wyżej powiedziano wynika, iż główną metodą naukowego
poznania świata jest metoda idealizacji. Świadomie na gruncie nauk
społecznych pierwszy zastosował ją K. Marks (najpełniej w Kapitale) 34.
Punktem wyjściowym jego koncepcji jest stanowisko antyfenomenalistyczne i antyindukcyjne (tzw. zasada nomotetyzmu) oraz zasada realizmu, czyli antyinstrumentalizmu 3". Przeciwstawiając się więc pozytywistycznemu schematowi poznania, uznał go za niezdolny do wyjaśniania
i wręcz ·deformujący wiedzę. Stosuje wobec tego wspomnianą metodę idealizacji (nazwaną przez niego metodą abstrakcji). Polega ona na wyróżnieniu czynników głównych i ubocznych. Następnie zjawiska rozpatruje
się eliminując czynniki uboczne, a uznając za jedynie oddziaływujące
główne. W ten sposób proponuje się hipotezę wyjściową (typ idealny),
będący swego rodzaju abstrakcją 36. Następnie w stosunku ,,[... l do tych
typów idealnych badacz formułuje twierdzenia, w tym najważniejsze
spośród nich - prawa, które też siłą-rzeczy mają charakter abstrakcyjny,
&lt;:~ więc nie tylko nie fenomenalistyczny
[... J, lecz nawet faktualny 37.
Posługują się więc one idealizacjami. Idealizacje te polegają na użyciu
terminów (lub pojęć) odnoszących się do typów idealnych, czyli - terminów (lub pojęć) idealizujących" 38. Prawa dotyczące tych typów idealnych są prawami idealizacyjnymi. Potem następuje konkretyzacja owych
praw, poprzez znoszenie założeń idealizacyjnych 39, które z kolei powinny
być takie, aby można je usunąć. W ten sposób następuje .przybliżenie
praw idealizacyjnych do rzeczywistości 40. Abstrakcje są zdaniami o faktycznie istniejących zjawiskach lub pojęciami do konstruowania takich
zadań hipotetycznych zbliżonych do realności 41.
Procedura badawcza stosowana 'przez Marksa składa się więc gene33 Tarnż~,
s. 60.
34 .T. 'I1opolski, Dyrektywa
marksistowskiej

metodologii

formułowania
humanistyki,

praw

·Bo=ń

idealizacyjnych,

[w:]

Elementy

1973,5.24.

Tamże, s. 2'5.
L. No w.ak , Wstęp ... , 5. 52 - 53.
37 Prawo
faktua'!ne
w 'Odróim~eni,u od feno1n'€il1IaliSltY'CZJl1iElgozawiera wyłącm:.ie
założen1a reailis'tylczme, a;Je może być równlież fOI1mułoW&lt;ln€ pcr:zy rpomocy tenmfunów
teor.etyczlloych, L. Nowaik, Budowa prawa idealizacyjnego,
Iw:] Elementy ... , s. 50.
38 .T. TOIpo'!Slki, Dyrektywa
... , s. 32.
39 L. Now.ak,
Wstęp ... , 'S. 53.
40 .T. Topo1sikli, Dyrektywa
... , s. 34.
41 'I1a'mże, s. 34.
35

36

�102

. MIOHAŁ

BUCHOWJSKI

raInie z trzech etapów: 1) konstruowania typów idealnych (odwołania się
do nomotetycznej wiedzy o rzeczywistości); 2) formułowania praw idealizacyjnych w odniesieniu do tych typów; 3) sprawdzenia tych praw drogą
konkretyzacji 42.
Konstrukcja modelu w dalszej części pracy będzie więc jedynie pierwszym etapem poprawnej procedury zmierzającej ogólnie do wyjaśnienia
zjawisk religijności ludowej. Problem sprowadza się obecnie do nadania
temu modelowi odpowiedniego statusu metodologicznego - realistycznego czy instrumentalistycznego.
W tym momencie nie sposób pominąć typów idealnych w koncepcji
Maxa Webera. Choć uważał on, że wyeksplikował to, co Marks i Engels
stosowali w praktyce 43, stwierdzamy obecnie zasadnicze różnice w poglądach tych myślicieli. Dotyczą one dwóch zasadniczych spraw: 1) Weber nadał swym typom idealnym charakter instrumentalny, a nie realny,
tak jak Marks; 2) w odróżnieniu od tego ostatniego uważał, że pojęcia
typowo-idealne można stosować tylko w naukach humanistycznych
(w naukach przyrodniczych stosuje się według Webera tzw. pojęcia gatunkowe) ".W kontekście naszych rozważań bardziej znacząca jest pierwsza z tych różnic. Funkcja instrumentu badawczego, którą ma spełniać
weberowski typ idealny, została przez niego wyraźnie określona. Pełnią
więc one jedynie rolę heurystyczną, tzn. dostarczają próbnych hipotez
mogących sprawdzić problemy bardzo generalnie oraz funkcję taksonomiczną, czyli porządkującą intelektualnie dane empiryczne poprzez uwypuklenie odpowiednich elementów rzeczywistości 45. Natomiast abstrakcje
mąrksowskie są momentem wyjściowym i niezbędnym w procedurze wyjaśniania 46. Większość konstruowanych modeli w naukach społecznych
ma charakter typów idealnych M. Webera - a więc instrumentalny.
Są one wówczas uproszczoną egzemplifikacją rozmaitych aspektów złożonej rzeczywistości.
Odnośnie do pojęcia (terminu) "model" stworzono niezliczoną ilość
definicji i ich podziałów. Znaczenie, jakie przypisuje się modelom, zależy
także od stanowiska badawczego (metodologicznego) i dyscypliny naukowej 47. Chodzi o to, aby przedstawiony poniżej model spełniał warunki
Ta'mż.e, s. 38.
J. KIlllIiita, Typy ideaLne w koncepcji
Maxa Webera, [w:] Elementy ... s. 36l.
44 J. ToipolJs;kji, Dyrektywa
... , s. 24; J. KJmiJta, Typy ... , IS. 350 - 354.
4li J. Km'ilta,
Typy ... , s. 360; A. Bert=lI1d!t,
Z. T. W,ier7Jbic:k~, SocjoLogia wsi
.w Stanach Zjednoczonych.
Stan i tendencje
rozwojowe,
WcroiCbaw
1970, s'. 156- 157.
46 J. KJmi&lt;ta, Typy ... , s. 360.
47 K. MiałkowSlke., Uwagi
o modeLu, ,,EltI1JOigmfia PloJsika" 1969, t. 13, z. 1,
li. 11 - 23.
42

4S

�Model

religijności

101

ludowe;

WYJsclOwedo dalszej idealizacji i wyjaśniania, by był oparty o rzeczywistość pozbawioną jedynie niektórych elementów dla celów badawczych
i aby mó,gł do tej rzeczywistości być skonkretyzowany, a nie tylko żeby
"strukturalizował" badany materiał. Przy budowie modelu podstawową
rolę pełni rodzaj wiedzy i jaką przystępuje się do jego konstrukcji.
Decyduje ona o dalszym charakterze typu idealnego. Jednym z jej składników jest świadomość metodologiczna i wiedza o analizowanym zagadnieniu 48. Uściślenia wymaga także zakres tego modelu. Nie będzie on
zbiorem twierdzeń odnośnie do typu idealnego, tylko ich częścią stanowiącą ich charakterystykę. Ma więc być modelem w znaczeniu węższym 49, wyróżnionym typem idealnym, ale takim, by mógł służyć do
dalszych badań.
Rola modelu rozumianego w tym duchu jest w nauce bardzo wielka.
Pozwala on oderwać się od powierzchni zjawisk i dostrzec prawdziwą
strukturę świata realnego, jego relacje i siły napędowe 50. Najbardziej
znaną postacią, która na gruncie antropologii kulturowej prowadzi analizę o charakterze modelowym, jest C. Levi-Strauss. Według niego, na
podstawie danych empirycznych buduje się model danej części rzeczywistości, utożsamiany też ze strukturą 51. Jego modele są jednak instrumentami. Dane empiryczne świadczą o uniwersaliach nie uświadamianych,
których nie można, na obecnym etapie wiedzy, zbadać 52.

Model tradycyjnej

religijności ludowej

Stwierdziliśmy już, że można wydzielić kategorię badawczą, taką jak
religijność ludowa. Należy sobie jednak zdać sprawę z tego, iż nie ma
konkretnego faktu denotującego zjawisko określane tym mianem. Marcin
Czerwiński wyraża się, że wiele terminów (m.in. religijność) jest zbudowanych nie na drodze empirycznej. Pojęciem tym - jak pisze on dalej
-- nie odpowiadają jednoznaczne wyróżniki empiryczne, ani kategorie
zachowań. Dają się one odnieść do pewnych cech o zbieżności dla nas
istotnej. Nie musimy więc rygorystycznie wyjaśniać problemu rzetelności wiedzy uprzedniej, wprowadzonej do badań, lecz ograniczyć się do
kwestii jej operacyjności 53.
48

J. TopoJJskJi., Metoda

modelowa

w

historii

gospodarczej,

[,w:)

ELementy ... ,

s. 419 .
• u T1aJmże, 's. 417 - 418.
so T.amie,
IS. 415 - 41&lt;6.
&amp;1
&amp;2
II

C. Levi-Str&lt;lJUSS,
Antropologia
strukturaLna,
W&lt;amsaJaiWa 1970, s. 370.
J. 'I1op&lt;.'1sk,j" Strukturalizm
C. Levi-Straussa,
[w:) ELementy ... , s. 274.
M. 0&lt;A"'''i.ńJskJi., Kultura i jej badanie, Wrocław
1971, s. 56.

�104

MICHAL BUCHOWSKI

Chcąc skonstruować definicję religijności, a następnie jej model środowiskowy, należy uwzględnić wszystkie uchwytne empiryczne jej przejawy. Dotychczas poszczególne szkoły zwracały uwagę na różne aspekty
omawianego zjawiska, powodując jego ograniczenie lub deformację. Zjawiskowy i społeczny charakter religijności akcentował E. Durkheim. Pod
wpływem jeg'o 'koncepcji znależli ,się wszyscy badacze tzw. "kośoielności",
z Gabrielem Ie Bras na czele 54. Do grupy tej także zalicza się badających gł~wnie więzi członków wspólnoty z parafią. Jednakże religijność
to nie tylko "religia zinstytucjonalizowana", "zrutynizowana", ale choćby
również "zinterioryzowana", "wiara osobowo przeżyta" 5". Aby móc poprawnie pojmować religijność, należy przyjąć jej definicję rzeczową,
uwzględniającą charakter instytucjonalny religijności, jej kontekst społeczno-kulturowy i odniesienie do świata pozaempirycznego :;6. Mając ten
układ odniesienia należy określić parametry religijności. Winny być one
dobrane tak, by kompleksowo ujęły całość zagadnienia 57.
Wypracowanie ich odbywało się w nauce stopniowo. Np. G. Ie Bras,
L. Dingemans i J. Remy uwzględniali trzy podstawowe elementy: wiarę,
praktyki i moralność 58. J. Wach zwrócił ponadto uwagę na stosunek do
grupy religijnej 59. Pełniejszą listę uwzględniają już Ch. Y. Glock,
C. P. G. Tilanus 60. Szczegółowo kwestię tę omawia WI. Piwowarski,
który w swych badaniach ujmuje siedem następujących parametrów relig:jności:
1. Globalny stosunek do wiary - uwzględnia związek wiary z innymi
płaszczyznami religijności; nie tylko chodzi tu o autodeklarację, lecz
także intensywność i stopień krytycznej refleksji nad własną religijnością;
intensywność ~ wpływ wiary na religijność; krytyczna refleksja - odpowiedż na pytanie, czy wiara jest wynikiem własnych przemyśleń, czy
też bagażem kulturowym (stopniem interioryzacji wiary).
2. Ideologia reli.gijna - rozumienie i akceptacja doktryny religijnej.
3. Wiedza religijna ~ związana z poprzednim parametrem; wiedza
lJ religii i dążenie do poznania jej artykułów oraz faktów; odgrywa mniejszą rolę od innych parametrów.
54 W.
Piw()wa'!~ski, Religijność
wiejska
w warunkach
urbanizacji,
Biblioteka
"Więzi", ,t. 34, W'ailcszaw,a 1971, s. 12 - 13.
M Tamże,
s. 13. PJ,erwszego i trZJeciego z tyoh termi'nów użył G. W, Al1port
w pra-cy The nature of prejudice, Bo.soon 1954, s. 453, zaś terminy 2 i 4 R. W. Adorno w pra-cy The authorito~ian
persona!-ity, New Y'Ol'k 1959, 5. 730.
56 W.
Piwowa,rs:ki, Religijność
miejska
w procesie uprzemysławiania,
Bib1i'otega "W,ięZJi", t. 41~ Wa,rs.zawa 1977, S. 16.
S7 Thlmże, IS. 28 - 30.
S8 W. Pti.,WQlWaJ."Siki,
Religijność
wiejska ... ', s. 13 - 14.
S9 J. Waoh, Socjologia
religii, Wall"'s7Jarwa1961, 's. 48 - 60.
60 W. Piwowa'fski,
Religijność
wiejska ... , s. 33 - 41.

�Model

reLigijności

hidoWej

105

4. Doświadczenie religijne - przeżywanie ostatecznej rzeczywistości
wyrażające się w formie potrzeby (wiara w byt nadnaturalny, pozwalejąca rozwiązać problemy), poznania (odczucie bliskości boskiego), zaufania (w Bogu znajduje się ocalenie).
5. Praktyki religijne faktyczne' iachowania reHgijne oficjalne
prywatne, nie ich mo'tywa.cje i ·sens.
6. Wspólnota religijna - identyfikacja z grupą religijną.
7. Moralność religijna zachowanie będące konsekwencją internalizacji religijnych norm i wskazań etycznych. Parametry te operacjonalizuje się następnie konkretnymi wskaźnikami 61.
Przy konstrukcji modelu religijności ludowej posłużę się właśnie tymi
siedmioma parametrami, gdyż uważam, że w miarę w pełni oddają one
całość zjawiska. Pragnę przy tym pozostać w zgodzie z założeniem, że
ów typ idealny (detonuje on poprzednik prawa idealizacyjnego) jest warunkowanyobiektywną
strukturą społeczno-ekonomiczną, działającą na
świadomość społeczną poprzez praktykę 62, przy jednoczesnym uwzględnieniu tradycyjnych form świadomości społecznej, odpowiadających aktualnym warunkom obiektywnym 63. Przyjmuję, że zadaniem każdej religii jest przezwyciężenie alienacji społecznej, ekonomicznej i poznawczej.
Założeniem wyjściowym jest fakt, iż religia jako forma świadomości,
c7yli forma wtórna, jest odbiciem sytuacji społeczno-ekonomicznej. W traclycyjnej społeczności wiejskiej, która może być utożsamiana ze społecznością lokalną (pojęcie to jest także typem idealnym), cżłowiek był w dużej mierze zależny od sił przyrody. Mistyfikował więc on jej rzeczywisty
charakter i próbował pozyskać w swej bezradności jej siły drogą wyimaginowanych koneksji. Jednocześnie zależny od warunków społecznych
wyrażał układy te w religii. Członek środowiska wiejskiego był więc
uzależniony od natury i od ludzkich wytworów.
Przyjmuję ponadto przy budowie tego typu idealnego następujące
cechy, pomijając inne, uboczne: 1) dominującym typem gospodarki w tradycyjnej społeczności wiejskiej jest prymitywne rolnictwo;2)
gospodarstwa chłopskie są w dużej mierze samowystarczalne w zakresie zaspokajania podstawowych potrzeb; 3) sytuacja taka powoduje, że społeczność
ta ma charakter grupy lokalnej w znacznym stopniu zamkniętej przed
vv'pływami zewnętrznymi; 4) izolacja ta wywołuje powstanie jednorodnego
środowiska społeczno-kulturowego; 5) w środowisku tym istnieją przede
wszystkim kontakty bezpośrednie, co prowadzi do .tradycjonalizmu dziaT~mże, s. 19- 21; W. Piwowarr'Siki, ReLigijność
miejska ... , s. 33 - 41.
oz O pojęcilu Ipmtkt)"ki: A. Ba~Uibicka, Orientacje
epistemoLogiczne
a rozwój
nauki,
Poznań 1977, 's. 1.
83 J. KJffii!ta, Wykłady
z Logiki i metodoLogii nauk, 'Warsrz:awa 1975, s. 196.
Gl

�,106

MIOHA1. BUCHOWSKI

łania i myślenia; 7) katolicyzm nałożył się na dawne wierzenia przedchrześcijańskie; 8) parafia stanowi ośrodek jednoczący grupę lokalną.
Niektóre z powyższych cech same w sobie są typami idealnymi, zwłaszcza zaś pojęcia grupy lokalnej, jednorodnego środowiska społeczno-kulturowego, .czy izolacji. Wszystkie występują w sytuacji niezbędnej
do stworzenia się formy tradycyjnej religijności ludowej i są strukturami
niezależnymi od świadomości ludzkiej. Założenia te powinny pozwolić
obecnie na scharakteryzowanie interesującego nas modelu.
1. G lob a l n y s t o s u n e k d o w i ary. Parametr ten obejmuje
głównie postawy katolików wobec religii i problem motywacji religijnych. W obrębie tradycyjnej społeczności lokalnej stwierdzamy bezwzględne podporządkowanie się powszechnemu w jej obrębie wzorowi
katolicyzmu. Religijność nosi charakter kulturowy. Fakt urodzenia się
w danej grupie nakazuje automatyczne podporządkowanie się jej normom, nie dając przy tym możliwości wyboru, zmiany tego typu sytuacji 64. Ponieważ religia należy do wzoru kultury, jej akceptacja i bezdyskusyjna realizacja przyjętych norm jest oczywista. Problem wobec
tego sprowadza się do interioryzacji religii, do stopnia pogłębiania wiary.
Tu z pewnością musimy zanotować tylko pobieżne przyjmowanie wiary.
Wprawdzie religia przepaja całokształt życia - stąd pojęcie społeczeństwa sakralnego li Beckera 65 - lecz nosi ta religia charakter dziedzictwa
kulturowego. Religijność zakorzeniona jest więc bardziej w środowisku
niż w jednostkach ludzkich 66. W zakresie motywacji religijnych E. Pin
wyróżnia trzy pierwotne i trzy wtórne pobudkri.·życia religijnego 67. Dla
religijności ludności wiejskiej charakterystyczna jest głównie motywacja
pierwotna, biologiczno-kosmologiczna. Wiąże się ona z niepewnością losu,
niebezpieczeństwo usiłuje się zażegnać poprzez spełnianie czynności religijnych. Motywacja ta powoduje powstanie grona świętych, specjalistów w określonej dziedzinie. Kościół jest organizatorem kultu. Istotna
w naszym przypadku jest także motywacja wiecznego zbawienia, wiążąca
się z pragnieniem osiągnięcia wiecznego szczęścia, powoduje unikanie
grzechu i piekła, co osiąga się poprzez odpowiednio zagwarantowane
G4 F. HOIUItaOClt, E. Bin, Kościół
w godzinie
Ameryki
Łacińskiej,
Wm;SlZaWla
1972,
s. 152 - 154.
M A. BeI'!tfraoot,
Z. WaerillbiiakIi,
Socjologia
wsi ... , s. 172.
G6S. C='OWlSlki,
Religijność
... , s. 90.
G7W. PiwOWJalI"Ski, Relig,ijność
wiejska ... , s. 111 - 120. Są .to IfUłJSltępujące m{)tywacje pienwutlne: Ipsyoho-!kosmolro@.czrul li .psycilo-hiolo,gic:zJl1Ja,motywacja
w.iecznego zbawienia
,i weW1l1ęt=ej
pnemii1arrlY. Motyw,alcje wtórne:
motywacja
wwturorwo-:spo.rutlamc:zJl1Ja (]udowa),
slOcjo·4tultuI'ow,a
(nICl1rodowa) i socjo-religijnlł
(eklezjaloo).

�Model 'Teligijnoiel

ludowej

107

srodki, spowiedź, komunię itp. Uczestnictwo w źyciu religijnym ma na
celu uwolnienie się od winy.
Powyższe dwie motywacje mają charakter indywidualny i wypływają z ludzkiej psychiki. Stwierdzić naleiy, iż pierwsza z nich jest bardziej zależna od stopnia rozwoju spoleczno-gospodarczego, druga zaś
w dużej mierz€ wynika z postawy wobec iprdblemów ostatecznych i mniej
poddaje się warunkom obiektywnym. Motywacje wtórne, o charakterze
społecznym występujące w tradycyjnej społeczności wiejskiej, to motywacje kulturowo-spontaniczne (ludowe). Wiążą się one z zasygnalizowanym już problemem religii jako elementem kultury. Przestrzega się
praktyki religijne ze względu na presję wspólnoty. Tu także parafia
i ksiądz są instytucjami należącymi do całej kultury grupy. Zbliżona do
powyższej jest motywacja socjokulturowa, rozszerzona jest jednak na
tradycje narodowe.
Najważniejszym wnioskiem nasuwającym się w dotychczasowych rozważaniach jest to, że religijność ludowa ma charakter kulturowy, partykularny i sensualistyczny 68.
2. I d e o log i a r e l i g i j n a. Uniwersalna ideologia katolicka przystosowała się do kultur lokalnych. Doprowadziło to do rozbieżności między doktryną oficjalną a faktycznie przyjętą w grupach. W zakresie
ideologii interesują nas przekonania religijne i stosunek do wartości religijnych. Mówiąc o przekonaniach, zastanawiamy się nad stopniem rze~
czywistej akceptacji prawd wiary. W społeczności tradycyjnej zauważamy brak refleksji nad dogmatami, zgłębiania ich treści, nie zauważamy
wątpliwości religijnych. Wypływa to z ustabilizowanej hierarchii wartości narzucanej przez środowisko społeczne w procesie socjalizacji 69.
Widać w tym wyraźny związek z izolacją wsi i jej jednorodnym obliczem
społeczno-kulturowym. Przez wartości rozumiemy wszystko, co jest pożądne w grupach ludzkich. Wachlarz wartości religijno-moralnych jest
bardzo szeroki. W społeczeństwie tradycyjnym występuje monolityczny
ich system, determinowany kulturowo i społecznie, na straży którego stoi
tradycja 70. Dominują wartości o charakterze sacrum - najwyższy cel
tn zbawienie duszy, obowiązek bycia dobrym katolikiem itp. Sacrum rozumie się nie tylko jako cel jednostki, lecz także jako dobro społeczne.
Przejawia się w tym identyfikacja z grupą lokalną, współodpowiedzialność za jej losy. Religijność ta stara się sprostać raczej wymaganiom

lIB
69
70

Tamie, s. 126.
W. Piwowa,rsiki, ReLigijność
W. Piwowarski, Religijrność

wiejska

, s. '141- 141,!i 150 - 151.

miejska

, 's. 178.

�MICHAŁ BUCHOWSKI

108

tradycji przekazywanej
przez pokolenia, opartej na kulturze środowiska,
niż oczekiwanej przez Kościół 71.
Parametr
ideologiczny
charakteryzuje
więc tradycjonalizm
i monolityczność
wynikające
z homogeniczności
środowiska
i bezpośredniej
transmisji
kultury.
3. W i e d z a l' e l i g i j n a. W tym parametrze
głównymi
wskaźnikami są: znajomość prawd wiary i zainteresowanie
religią. Obserwujemy
tu dużą ignorancję
religijną.
Katolicyzm
ludowy cechuje brak znajomości podstawowych
dogmatów, o czym autor sam mógł się jeszcze dziś
przekonać w trakcie badań terenowych.
Charakterystyczna
jest tu chyba
[-,owszechna nobilitacja
Matki Boskiej 72, często wymienianej
jako jedna
z osób boskich (to samo czyni' się niekiedy ze świętymi). Prawdy wiary
pomieszane są z wierzeniami
magicznymi,
często o przedchrześcijańskim
rodowodzie, tworząc nowe kategorie wiary. Znajomość credo katolickiego
jest mała na rzecz tradycyjnej
wiary wpajanej przez środowisko.
Zain'teresowanie
religią jest bardzo duże. M.iejscowy kościół jest często najważniejszym
punktem życia społeczności i przedmiotem
jej troski.
Zainteresowania
te rzadko jednak wychodzą
poza wąski obszar terytorialny.
4. Doświadczenia
r.eligijne.
Jest to chyba najtrudniejszy
do opisu składnik religijności. Wiąże się bowiem z indywidualnymi
przeżyciami i potrzebami
jednostki.
Człowiek w środowisku
wiejskim
nie
może rozwiązać wielu problemów,
w związku z tym odczuwa potrzebę
interwencji
jakiejś nadnaturalnej
siły, która byłaby w stanie to uczynić.
W chwilac;h ciężkich (klęski żywiołowe, tragedie indywidualne)
chce się
zdać na łaskę czegoś stojącego ponad tym, co ziemskie, odczuwać obecność Boga. W przypadkach
ostatecznych
on właśnie pozostaje jedyną
n8dzieją. Doświadczenie
religijne tego typu nie jest właściwe tylko tradycyjnej
religijności
ludowej, lecz ze względu na prymitywny
sposób
zabezpieczenia. egzystencji
częściej występują
momenty pozwalające
na
pojawienie się takich potrzeb.
Mimo indywidualnego
charakteru
źródeł tego typu zachowań, przyczyn ich należy szukać w obiektywnych
zjawiskich,
jak np. poziom sił
wytwórczych,
sprawy ostateczne - śmierć, choroba itp.
5. P l' a k t Y k i l' e l i g i j n e. Są najbardziej
uchwytnym
w badaniach elementem
religijności.
Obserwuje
się udział w obrzędach religijnych i związanych
z nimi pozareligijnych.
W tradycyjnym
środowisku
wiejskim
zauważamy
powszechny
udział w praktykach.
Dotyczy
to
przede wszystkim tzw. obrzędów przejścia - chrzest, pierwsza komunia,
71
72

Tamże, s. 183.
S. Czarnowski, Kultura ... , s. 96 - 97.

�Mode~ religijności

~udowej

109

ślub, pogrzeb, a także obowiązków regularnych - uczestnictwo we mszy
\V niedziele i święta. Jest to wynikiem kulturowej
tradycji i presji społecznej, wykluczającej zachowania wyłamujące się poza przyjęty wzór,
zinstytucjonalizowany
schemat zachowań. Motywacje pni:ktyk rzadko
mają charakter wewnętrzny. Mamy więc do czynienia ze zjawiskiem
"kościeiności". Interesująca poznawczo jest kulturowa "oprawa", czyli
uroczystości zewnętrzne, pozainstytucjonalne,
o charakterze rodzinnym
bądź lokalnym. Noszą one znamiona regionalne. Należy tutaj dostrzec
niejako "sprzężenie zwrotne" - wpływ praktyk katolickich na obrzędy
pozakościelne i wpływ wierzeń oraz zwyczajów lokalnych na przebieg
uroczystości religijnych.
Uwagę zwrócić trzeba także na rytualizm religijności wiejskiej, przywiązania do zewnętrznych przejawów i czynienia z nich najważniejszego
wyróźnika przynależności do grupy religijnej. Katolicyzm zatopiony jest
w obrzędowości, zwyczaju, gestach i to decyduje a jego powierzchowności n. Obrzędy związane są z przełomowymi momentami w życiu ludzkim oraz porami roku. Noszą charakter agrarny i ogólnoludzki, a Kościół
jedynie dostosował się do nich przekształcając ich formę.
W zakresie praktyk mieści się także pojęcie sensualizmu, oznaczające
fakt czczenia przez chłopów konkretnych figur, obrazów i innych wizerunków sakralnych. Występuje niezdolność rozróżnienia rzeczy świętych
ud ich wyrazu, czynności od wywołanego wzruszenia, symbolu od treści
i wzoru u.
Duży jest także stopień praktyk indywidualnych w obrębie omawianej społeczności.
W zakresie praktyk mamy więc ich rytualistyczny,
partykularny
(związany z życiem), sensualistyczny charakter. O religijności decyduje
wierność tradycji i kulturze, w której się wychowało, a nie Kościołowi.
Korzeni tego typu zachowań także należy doszukiwać się w specyficznym
środowisku ze swoimi cechami charakterystycznymi.
6. W s'P ó l n O t a re '1~g i j n a. J.estona jednym z elementów wspólnoty kulturowej. Instytucje religijne są w tradycyjnym społeczeństwie
splecione ze świeckimi, co sprzyja ambiwalentnemu poczuciu przynależności społeczno-religijnej 75. Poczucie to kształtuje się głównie na płaszczyźnie kulturowo~połecznej.
Układem odniesienia jest parafia, którą
można identyfikować ze wspólnotą lokalną. Ważna w tej analizie jest
rola kapłana jako przywódcy religijnego. W grupach lokalnych jest ona
73

Tamże, s. 105. K. Adamus-Dar&lt;czewska, Aktywność
społeczno-gospodarcza
parafii w Polsce, "RocznikJi Socj&lt;Jlogii Wsi" 1968, t. 8, s. 52.
S. Cm'I1l1oWlSki, Kultura ... , s. 100.
W. PiwowalI'Stki, Religijność
miejska ... , s. 294.

wiejskiej
74
75

�110

M[CHAŁ BUCHOWSKI

uwarunkowana typem religijności, tak więc obowiązki księdza są szersze
niż określają to przepi'sy k,ościelne. Angażuje się on często w zwyczaje
lokalne, zacierając różnice między dwoma typami powinności.
Religijność ma także charakter kolektywny, obejmując wzory zachowań zbiorowych, niwelujących indywidualne odchylenia. Podkreślić trzeba także, że w praktykach religijnych odbija się struktura społeczności,
która je realizuje. Każdy ma określoną rolę i sprecyzowane funkcje uzależnione od miejsca w społeczeństwie 76. Wspólnotowy charakter wynika
więc z idei identyfikowania się z grupą i jej strukturą.
7. M o r a l n ość r e l i g i j n a. Według oficjalnej nauki Kościoła,
wzory moralnego zachowania się są ważniejsze niż zachowanie rytualne.
Stworzył więc on kodeks postępowania etycznego, będący wzorem dla
mas. Jednak w praktyce kładziono większy nacisk na praktyki religijne.
Normatywno-instytucjonalny model moralności musiał ulec procesowi
il1kulturacji, czyli przystosowania się do lokalnej kultury, powodując
powstanie moralności instytucjonalno-środowiskowej,
traktowanej jako
obowiązkowa. Nakazywała ona przede wszystkim posłuszeństwo zwyczajom lokalnym i wiedzy ludzi starszych 77. Ponadto olbrzymią rolę w tym
zakresie odgrywa koncepcja grzechu jako zła.
Jest to wybitnie parametr konsekwencyjny, wskazujący jednocześnie
na kulturowy charakter religijności.
Przedstawiony powyżej model tradycyjnej religijności ludowej powinien w pełni oddawać to zjawisko, chociaż z pewnością znajdą się jeszcze
nie zaakcentowane jego momenty, które ujawnią się w toku dalszych,
szczegółowych badań. W nadziei autora model ten pozostaje choćby
w części poprawną konstrukcją z metodologicznego punktu widzenia.

MICHAŁ BUCHOWSKI
ATTEMPT

AT CREATING A MODEL OF !FOLK RELIGIOUS
(ISumma

INITERESTS

ry)

'Dhis ar,tLcle aims at creatiJng modembely vematile model of jjolk rełJi,gi/OuSll1ess
cor,respcm.dinJg to all tY'pes of Oatholidsm 'm the looUll1try. It is G.lSBlnnedthat relligion and forms, orf JcelJebra't101IlICOIlJt1ectedW\i.th tt ,M'e :iJn.tegml pa;rt of cuLture, so
ethnology also deaJ.,s wilth it. Folk religiousness
is a suhject of et!hnolo.gical inteS. OzJamlOwskii, Kultura ... , IS. 103 - 104.
E. CJupak, Katolicyzm
looowy --'- tendencja przemian współczesnych,
,,RoeznUci Socjo[oglti Wsm" 1968, t. 8, s. 19; tegoż, Katolicyzm
ludoWll w Polsce, Warsmwa 1968, s. 38.
78

77

�MOdeL 1'eUgijno§ci Ludowe;

Ul

rests, not only compar'aJti'Ve aJIW.'ly1sesof p[iimit'ive peOlples' cr:eHgLOI1Is,
which are
frequently considered to be most Lmpołlta[])t. Dea~ia1:gwi,th the subj'eci of r,eligiOUiSn~ ethnognaJphy should ,!&gt;har'ethe a'chiev,emeIl'ts od' o1;h'er di:sdpl:tIl'es SUtch a,s study
of religion, sociology, psychology and history of iI'eHgion. Methodologicail. perspective
of creating modeLs in the Arts follows 'cr,ea,Ung of a model.
the mrt!hoiI"s optIl'ion
this ,model 'Call1JIlJOlt
be ideal W'eboc',s ty1pe ~imjjted ,to structure of sci'en,oe but it ffiUJSit
be a stan1Jtng~po,imt (a moment ,od' 'idea1izaUon) of f'urrt'her 'explan:at,i,on CIf phen1omena from &lt;the Marxist IpOint od' VIiew.
A:s1suming the above statemenlts, 1Jheautlhorr t['ies to charalCterize the phenomellOlll of fQ[k iI'el1ilgi1oUJs'l1es
IU'Sitrllg
s
seven paiI'armelters lbalsed on :Leigal[y valid cltiteT!ia
and coeifk,ientes
reS'pectively: g,enenal reIatibn to the beli:ef, T'elig1ioUJs/ideology,
knowLedge, experience, pcracUoes, loommunity amd mornality.
This ,article lis a s'tartirug-poiiltllt of fUil'theT sltudies. The aultholT hopes 1;h,at j,t
served at least partially the aums given in a theoretical/introdudion.

In

1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8112" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8092">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/86e022b1aba10c96e3372d54fb0478b9.pdf</src>
        <authentication>dc896771e4aa7d4b2a2e322baae540f3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96895">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96898">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96901">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96903">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96906">
                <text>Indianie Ameryki Płn.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96909">
                <text>asymilacja kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96911">
                <text>odrodzenie etniczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1634</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96915">
                <text>Między asymilacją a etnicznym odrodzeniem / LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96916">
                <text>LUD 1979 t.63, s.25-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96917">
                <text>Posern-Zielińska, Mirosława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96919">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96921">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96922">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96923">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96924">
                <text>Lud, t. 63, 1979

MIROSŁA WA POSERN-ZIELIŃSKA

MIĘDZY ASYMILACJĄ A ETNICZNYM ODRODZENIEM
Z PROBLIEMATYKI

AMERYKANcrZ,ACJI INDIAN

1. Etniczna polityka USA i jej odzwierciedlenie
amerykańsko-indiańskich

USA

w stosunkach

Współczesne miejsce Indian w społeczeństwie amerykańskim zostało
określone przez charakter kolonialnej, a następnie amerykańskiej polityki wobec ludności tubylczej. Zależność ta znajduje dziś odzwierciedlenie przede wszystkim w podziale Indian na mieszkańców rezerwatów
(obszary wiejskie) i Indian żyjących poza nimi (głównie w miejskich
metropoliach), co poważnie rzutuje na ich współczesną sytuację polityczną, ekonomiczną i społeczno-kulturową.
Do dziś istniejące rezerwaty indiańskie stanowią spadek po kolonialnym i wczesnoamerykańskim (do ok. poło XIX w.) okresie stosunków
interetnicznych, które formalnie opierały Isię na zasadzie traktowania
indiańskich społeczności jako niezależnych, posiadających własne teryturia "narodów", z którymi prowadzono bądź to dyplomatyczne pertraktacje, bądż też zmagania militarne. Polityce tej przyświecała idea terytorialnej separacji Indian od białych. Jej wyrazem była zarówno pierwsza faza terytorialnej
marginalizacji tubylców masowo przesiedlanych
coraz bardziej na zachód na obszary jeszcze wolne od białego osadnictwa,
jak i druga jej faza charakteryzująca
się utworzeniem rezerwatów,
których granice w dalszym ciągu oddzielały ludność autochtoniczną od
napływowej, stanowiąc nową formę urzeczywistnienia
kolonialnej idei
terytorialnego separatyzmu.
Koncepcja ta została ostro zaatakowana w dwóch ostatnich dziesięcioleciach XIX w. przez te kręgi białych Amerykańów, 'którzy - 'czy to
w swej pracy zawodowej, czy też działalności charytatywnej - kontaktowali się na co dzień z ludnością tubylczą. Grupa ta, uformowana z protestantów - członków rozmaitych organizacji społecznych i pracowników agend rządu federalnego zorientowanych na rozwiązanie problemu
indiańskiego w USA, określiła się mianem "Przyjaciół Indianina" (Friends of the Indian) (Prucha 1973: 4 - 6). Działalność tego wielce wpływowego ugrupowania wynikała wprost z lansowanej przez nie koncepcji
całkowitego włączenia ludności tubylczej w główny nurt społeczeństwa
amerykańskiego. Proces ten widziano jako dobrowolną lub przymusową

�26

MI\R;OSŁAW A PQSERN -ZIELIŃSKA

asymilację, która pozbawi Indian ich dotychczasowej odrębności kulturowej, czyniąc z nich pełnowartościowych Amerykanów, tzn. jednostki działające i myślące zgodnie ze standardami obowiązującymi w anglosaskim trzonie narodu. Koncepcję tę znakomicie ilustruje wypowiedż
jednego z członków omawianej tu grupy działaczy, który w latach 1879 - 1904 kierował słynną szkołą dla młodzieży indiańskiej w Carlisle, Penm:ylvania: "Wszystko, co jest indiańskie w tej rasie, powinno umrzeć.
Zabijmy Indianina w nim samym, a zbawmy (w nim) człowieka" (Pratt
1973: 261).
Postawa reprezentowana
przez "Przyjaciół Indianina" mieściła się
cdkowicie w rozwiniętej w 2 poł. XIX w., choć korzeniami sięgającej
początków państwowości USA, teorii asymilacji, którą we współczesnych
studiach etnicznych określa się mianem "anglo-konformizmu"
(anglo-conformity)
(Gordon 1970: 84 - 114). Zakładała ona pełną unifikację
kulturową wszystkich grup i zbiorowości etnicznych USA a imigranckim
rodowodzie poprzez wyrzeczenie się przez nie rodzimych tradycji na
rzecz przyswojenia i uznania za własne stylu życia i systemu wartości
anglosaskiego trzonu amerykańskiego społeczeństwa (Gordon 1970: 85).
Tę koncepcję asymilacji, jako teorię, a zarazem praktykę społecL.ną,
stworzono w odniesieniu do tzw. "nowej imigracji", na którą w 2 pał.
XIX w. złożyli się przybysze z Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej. Niespotykane dotychczas rozmiary tej imigracji wywołały natywistyczną reakcję u potomków "starej imigracji", wywodzącej się zasadniczo z germańskiej Europy (Higham 1973: 35 - 105). Tworząc grupę
tzw. WASP-ów (White-Anglo-Saxon-Protestants),
uważali się za uosobienie amerykańskości i z tego względu - za rdzeń narodu amerykańskiego. Ich kultura, styl życia, system wartości, instytucje społeczne
i polityczne oraz protestancka etyka, wywiedzione zasadniczo z tradycji
anglosaskich a zmodyfikowane w Ameryce, zostały uznane za standardy,
których przyswojenia oczekiwano od wszystkich przybyszów zza Oceanu
bez względu na ich etniczne pochodzenie. Dlatego też zarówno w ówczesnych naukach społecznych, jak i polityce oraz praktyce społecznej,
dominował pogląd a konieczności całkowitego amerykanizowania imigrantów przy równoczesnym uwolnieniu ich od wyniesionego ze Starego
Świata rodzimego bagażu kulturowego. U podstaw tej konsekwentnie
urzeczywistnianej
wizji asymilacji leżało przekonanie a bezwzględnej
wyższości cywilizacji amerykańskiej z jej anglosaskim rodowodem nad
kulturami krajów pochodzenia "nowej imigracji".
Analogiczne sądy odnosiły się oczywiście również do Indian, których dzielił od WASP-ów znacznie większy dystans kulturowy niż
w przypadku jakichkolwiek
innych grup europejskich
imigrantów.
W związku z tym bezwzględnie odmawiano im prawa do zachowania

�Między

asymilacją

a

etn,jcznym

odrodzeniem

27

własnego dziedzictwa
kulturowego
jako negatywnie
ocenianej spuścizny
po okresie barbarzyństwa.
Postawy
te kształtowały
politykę
indiańską
USA, która zmierzała do pełnej społecznej i kulturowej
asymilacji
ludności tubylczej.
Ostateczne
osadzenie Indian w rezerwatach
umożliwiło
szeregu instytucjom
federalnym
roztoczenie kontroli nad nimi oraz rozpoczęcie w 's'tosunku do nich zorganizowanej,
długofalowej
działalności
"cywilizacyjnej".
Wg zamierzeń władz, miała ona ułatwić Indianom szybsze
włączenie
się w główny
nurt społeczeństwa
amerykańskiego
(prucha
1973: 1 - 10).
Jednym
z ważniejszych
przedsięwzięć
w tym zakresie
była akcja
dokonywania
indywidualnych
przydziałów
ziemi na mocy GeneraL ALLotment Act z 1887 r. (GeneraL ALLotment
Act ... 1969: 200 - 204). "Obdarzenie" Indian prywatną
własnością
miało ich zrównać pod względem
ekonomicznym
i społecznym
z białą ludnością wiejską. Spodziewano
się,
że efektem tego przymusowego
zerwania
z tradycją
tubylczego
kolektywizmu będzie szybka akulturacja
autochtonów,
której oczekiwano
już
v: następnym
pokoleniu.
Motywem
przewodnim
tej polityki była chęć
z;,symilcwania
Indian jako poszczególnych
osobników, a nie jako grupy
społecznej.
Przewidywano,
że tubylczy
farmerzy
zajmą miejsca w obrębie klasy średniej,
jeśli utrzymywać
się będą z pracy na gospodarstwach rolnych o powierzchni
160 - 180 akrów (tj. ok. 65 - 73 ha) na y.odzinę (Lurie 1970: 71, 73, 77; Tyler 1973 : 95 - 97).
U schyłku XIX w. szczególnie ostrą walkę z tradycjami
kulturowymi Indian podjęło szkolnictwo
zarówno misyjne,
jak i świeckie, stając
się najważniejszym
narzędziem
amerykanizacji
tubylczych
dzieci. Przymusowo wywożone do odległych
od rezerwatów
szkół poddawane
były
one przez kilka do kilkunastu
lat intensywnej
indoktrynacji,
której ce}(,m było wykorzenienie
wszelkich sentymentów
dla rodzimych
tradycji.
Chodziło tu bowiem o radykalne
zerwanie
międzypokoleniowej
transmisji kulturowej,
które mogło zapewnić odizolowanie
młodego pokolenia
od jego środowiska
rodzinnego
i sąsiedzkiego
(Gessner 1931 : 160 - 162).
W akcję cywilizowania
Indian włączyły
się wszystkie
bez wyjątku
misje chrześcijańskie,
dla których
katechizacja
oznaczała
konieczność
równoczesnego
szerzenia euro-amerykańskich
wzorów kulturowych.
Dla
misjonarzy
chrześcijaństwo
stanowiło
nieodłączny
element
cywilizacji,
którą wielu z nich zwykło określać mianem cywilizacjI chrześcijańskiej.
Ow najwyższy stopień rozwoju społeczno-kulturowego,
na który wzniosła
się biała rasa, pojmowano
nadto jako jedyną alternatywę
kulturową
dla
wszystkich
ludów świata. Ich akces do pełnoprawnego
uczestnictwa
w
euro-amerykańskim
dorobku cywilizacyjnym
był zatem - w przekonaniu misjonarzy
- tylko kwestią czasu potrzebnego
na przeprowadzenie
skutecznej
katechizacji.
W akcjach
chrystianizacyjnych
przeprowadza-

�28

MIROSŁA WA POSERN -ZIELIŃSKA

nych wśród Indian dominowało naturalnie
zaszczepianie tubylczym neofitom amerykańskiego
modelu cywilizacji,
wypracowanego
głównie w
okresie dzielącym Wojnę o Niepodległość
od Wojny Secesyjnej.
Utożsamiając
chrześcijaństwo
z cywilizacją,
misjonarze
niejako automatycznie
czuli się zobowiązani
do ingerowania
we wszystkie sfery
tubylczego życia, przekształcając
w ten sposób ośrodki misyjne w poważną agendę inspiracji i przyspieszania
procesu zmian kulturowych
wśród
nawracanych
społeczności. Swą działalnością
nie tylko wywoływali
radykalne przemiany
w zakresie wierzeń, moralności i systemu uznawanych wartości, ale na wszystkie dostępne sobie sposoby starali się zaszczepić Indianom styl życia białych mieszkańców
Ameryki. Wszelkie poczynania misji zdążały w kierunku
uczynienia
ze społeczności indiańskich żywej kopii społeczeństwa
dominującego,
by mogło ono - dzięki
uprzedniej
niwelacji różnic kulturowych
tym łatwiej i szybciej zasymilować obcą etnicznie ludność (Berkhofer 1965: 5 - 15).
Próby pozbawienia
Indian ich rodzimej
kultury
nie były jednak
w ówczesnej Ameryce przejawem szczególnej nietolerancji
wobec ludności tubylczej.
Stanowiły one efekt realizowania
powszechnie akceptowanych haseł tzw. ruchu amerykanizacyjnego,
który
był zasadniczo
zorientowany
na asymilację
rzesz imigrantów
z Europy
Środkowej
i Wschodniej
poprzez odcięcie ich od tradycji wyniesionych
ze Starego
Świata. Walka o szybką i pełną amerykanizację
wszystkich
nieanglosaskich grup etnicznych,
w tym i Indian, trwała kilka dziesięcioleci na
przełomie XIX i XX w., nasiliła się w okresie I wojny światowej, ale
w pierwszych
latach po jej zakończeniu
zaczęła gwałtownie
wygasać .
.Jej miejsce zaczęła stopniowo
zajmować
bardziej
liberalna
koncepcja
kształtowania
się narodu i cywilizacji amerykańskiej
- tzw. teoria tygla (melting-pot), która zaczęła rozwijać się u schyłku XIX w. Wizja ta
zakładała powolne bezkonfliktowe
stapianie się różnych grup etnicznych
w jednorodny
amalgamat
rasowy i kulturowy.
W procesie tym wszystkie grupy etniczne USA miały wnieść własny wkład do skarbca cywilizacji amerykańskiej,
która dzięki temu stać się powinna syntezą najbardziej war'tościowych
zdobyczy poszczególnych kultur etnicznych (Gordon 1970: 115 - 131).
Teoria tygla, wsparta w latach 30- i 40-tych przez nurt psychologizmu i relatywizmu
kulturowego
w antropologii,
stworzyła
atmosferę tolerancji
i życzliwego zainteresowania
kulturową
specyfiką poszczególnych zbiorowości etnicznych
USA. Pod jej wpływem
uległa zasadniczej reorganizacji
polityka asymilacyjna,
z której wykluczono
szereg
elementów
przymusu
ze względu na negatywne
ich działanie w procesie adaptacji
imigrantów
do rzeczywistości
amerykańskiej.
Podjęto nawet organizacyjne
wysiłki w celu utrwalenia
szeregu wartości kulturo-

�Między

asymHacją

a etnicznym

odrodzeniem

29

wych przybyszów, którym towarzyszyła odtąd świadomość atrakcyjności własnego dziedzictwa kulturowego. Sytuacja ta sprzyjała bardziej
harmonijnemu włączaniu się imigrantów do życia ogólnonarodowego.
Mogąc zachować część swych tradycji, stawali się bardziej podatni na
amerykanizację, która nie budziła w nich już tylu oporów wewnętrznych, frustracji i poczucia niższości co poprzednia jej wersja anglo-konformistyczna.
Koncepcja tygla i wynikająca z niej praktyka społeczna należały
więc nadal do arsenału środków asymilacji, którą zaczęto teraz pojmovvać jako proces krystalizacji nowej jakości socjo-kulturowej z różnorodnych elementów kultur etnicznych. Teoretycznie dorobek kulturowy
ż;:;dnej z grup etnicznych USA nie otrzymał priorytetu; nie głoszono
więc haseł całościowego zaakceptowania go i przyjęcia za własny przez
pozostałe zbiorowości. Każda z nich miała prawo i obowiązek wnieść
swój własny udział i wzbogacić w ten sposób cywilizacyjny dorobek
amerykańskiego narodu. Z dzieła tego nie zostali wykluczeni również
Indianie. W związku z tym, wraz ze zmianą orier.tacji ideologicznej i wynikających z niej działań praktycznych w ramach programu asymilacji
imigrantów, uległa przekształceniu polityka USA wobec ludności tubylczej.
Wyrazem liberalizacji stosunków amerykańsko-indiańskich
w latach
20-tych był obszerny memoriał przygotowany na zlecenie władz feder&lt;Jlnych przez Brookings Institution. Po raz pierwszy oficjalnie uznano
w nim wkład Indian do kultury ogólnonarodowej i wskazano na walory
czasowego zachowania przez nich własnej odrębności. We wspomnianym memoriale ujawniono mnóstwo wypaczeń polityki indiańskiej
i krzywd wyrządzonych autochtonom przez społeczeń,stwo dominujące.
Frzede wszystkim jednak wyraźnie zdyskredytowano bezkompromisowe
działania na rzecz szybkiej asymilacji Indian 1, aczkolwiek w dalszym
ciągu uważano ten proces za nieuchronny (Merriam and Associates 1969 :
243 - 246). Polityczne reperkusje słynnego Raportu Merriama były jednak o wiele skromniejsze niż powszechnie oczekiwano, a to ze względu
na wielki kryzys gospodarczy, który wkrótce sparaliżował wszelkie inicjatywy zreformowania stosunków amerykańsko-indiańskich,
co wymagało sporych nakładów finansowych.
Korzystniejsze warunki dla bardziej samodzielnego rozwoju społeczności indiańskich, w tym i ich kultury, stworzone zostały dopiero
w czasie prezydentury Franklina D. Roosevelta, który powierzył stanowisko Komisarza do Spraw Indiańskich cenionemu antropologowi i dzial Kryty.c'e poddano .głóWlll~e po:liiykę :indywidua'1Jnych nadań :lJiemi max system
e&lt;!uk,ocji indiań.stkJlch dzi,eoi 'W sZJkolalc'h z ilnternaltami z da,La od reZJerwart:ów.

�30

MIIROSŁA'W A POSElRN -ZI,ELIŃSiKA

łaczowi społecznemu, J. Collierowi. Jego zasługą było sformułowanie
rewolucyjnego - jak na ówczesne czasy - programu nowej polityki
indiańskiej, który administracja Roosevelta przedstawiła Kongresowi
w 1934 r. w postaci tzw. Indian Reorganization Act. W dokumencie tym
zaproponowano powołanie w rezerwatach nowoczesnych instytucji samorządowych w oparciu o tradycyjne formy władzy plemiennej; porus:.:ając kwestię edukacji Indian, zwrócono uwagę na konieczność odwołania się w programach szkolnych do naj cenniejszych wartości tubylczej
kultury (m. in. do folkloru), aby udaremnić powszechne dotąd deprecjonowanie przez nauczycieli tubylczego stylu życia i całego bez wyjqtku
indiańskiego dziedzictwa kulturowego. Proponowana reforma szkolnictWa dawała autochtonom nie tylko poważne oparcie prawne, ale i psychologiczne w ich walce o zachowanie własnej odrębności; w trosce
o stworzenie indiańskim społecznościom właściwych podstaw gospodarczych IRA zakazywał dalszej parcelacji terytoriów plemiennych na indywidualne działki oraz zalecił przywrócenie poszczególnym plemionom
tytułów własności do tych terytoriów, które przymusowo wykupiono
z rąk tubylczych jako zbędne nadwyżki ziemi po dokonanej w przeszłosci parcelacji. Oczywiście dyrektywa ta dotyczyła wyłqcznie ziem dotychczas nie zasiedlonych (Deloria 1974: 194 - 197; Tyler 1973: 125 - 139).
Położenie nacisku na restaurację plemiennej własności ziemi było poważnym ustępstwem władz federalnych na rzecz indiańskiego kolektywizmu, tak bardzo do tej pory zwalczanego, bowiem uważano go za jedną z ważniejszych przeszkód w procesie asymilacji autochtonów. Naród
amerykański, do którego chciano ich włączyć, przeniknięty był przecież
duchem indywidualizmu, gwarantującego jakoby postęp we wszystkich
d".iedzinach życia.
Działalność J. Colliera i jego współpracowników zerwała drastycznie
z tradycjami anglo-konformistycznej
polityki asymilacji Indian. IRA
prawnie zagwarantował ludności alttochtonicznej dość swobodny rozwój
własnej osobowości kulturowej w oparciu o zapewnienie korzystniejszych podstaw tubylczej ekonomice, o daleko posuniętą samorządność
plemienną i zreformowane szkolnictwo. Nadmienić tu również trzeba,
że za sprawą Colliera w 1938 r. przyznano Indianom po raz pierwszy
w dziejach USA wolność religijną (Witt 1970: 104). Dzięki temu tubylcy mogli wreszcie ujawnić swoje prawdziwe przekonania religijne, organIzując otwarcie szereg tradycyjnych rytuałów.
Ta liberalizacja w stosunkach między władzami federalnymi a Indianami była wyrazem nowego kursu w polityce asymilacyjnej. Położono w niej nacisk na stworzenie korzystnych warunków wszystkim grupom etnicznym o nieanglosaskim pochodzeniu dla selektywnego zacho-

�Między

asymiLacjq

a etnicznym

odrodzeniem

31

wania CZęSClwłasnego dziedzictwa kulturowego jako wartości wnoszonej
dorobku cywilizacyjnego. Wysiłki administracji prezydenta F. D. Roosevelta w kierunku stworzenia Indianom
korzystniejszych warunków życia i możliwości realizowania ich potrzeb
kulturowych wynikały wprost z koncepcji daru kulturowego i asymilacyjnej teorii tygla. Poczynania te traktowano jako konieczny etap przejsciowy na drodze do póżniejszego, dobrowolnego włączania się Indian
do głównego nurtu narodu amerykańskiego. Polityka ta zdawała się skuteczniej prowadzić do tego celu, a przy tym gwarantowała bardziej bezkonfliktowy, humanitarny przebieg procesu asymilacji.
Ostatecznym celem procesów społeczno-kulturowych,
sterowanych
przez szereg instytucji amerykańskich, na których działalności zaciążyła
teoria tygla, była powolna absorpcja wszystkich obcych żywiołów etnicznych przez istniejącą już "amerykańską" strukturę społeczną. Przewidywano, że absorpcji tej ulegać mogą tylko jednostki, a nie całe grupy
etniczne (Gordon 1970: 132). Stąd też - podobnie jak w okresie ideologicznej dominacji anglo-konformizmu
forsowano indywidualizm,
~przyjając rozpadowi społeczności opartych na więziach etnicznych.
Indiańska polityka administracji Roosevelta była pozbawiona tego
elementu, a nawet przeciwnie - w poważnej mierze reaktywowała oparte na tubylczych tradycjach formy życia społecznego 2. Działania te były
bliższe założeniom kolejnej koncepcji asymilacji, rozwijającej się niemal
równolegle z teorią tygla. Chodzi tu o tzw. pluralizm kulturowy, który
począwszy od lat 2a-tych zaczął forsować pojmowanie narodu amerykańskiego jako "narodu narodów" (nation of nations), kładąc nacisk na zachowanie wspólnot etnicznych jako naturalnych ram realizowania przez
ich członków własnej odrębności kulturowej. Wraz z upływem czasu
odrębności te będą stopniowo traciły swą ostrość, prowadząc do dobrowolnego przyjmowania amerykańskich wzorów kultury przez kolejne
generacje etników. Proces ten nie wymaga rozpadu wspólnot etnicznych,
nsowych czy wyznaniowych, w ramach których jednostka realizuje
swoje podstawowe potrzeby społeczne (Gordon 1970: 158 - 159). Natomiast ich istnienie zapobiega w ·dużym stopniu dezorganizacji społecznej,
dotkliwej zarówno dla grup i jednostek asymilowanych, jak i asymilujących.
Idee teorii tygla i kulturowego pluralizmu, przenikające politykę indiańską administracji prezydenta Roosevelta, stworzyły ludności tubylw darze do ogólnonarodowego

2 Prz.ede wszySltkiim wyidaltni,e w21mocIlIiła OJna Qr~a,ni'zację plemi'eT1ll1ą,obdarzając ją 'częściloJWą GiUJt0ll10lIllią
(samorząd) or·az w ZIllaicZll1.y:m
stopIlli.'U pil'zywróciła
kolektywny
typ włmsnvści, będą&lt;:y ist0Jtll1ym eZYJl1ll111kieun
spotSluośd iposZJc'zególnyc'h
grup lind·iań·skkh.

�32

MIROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

c7.ej niezwykle
korzystne
warunki
rozwoju. Atmosfera
ta trwała jednak
z8ledwie siedem lat, tj. do chwili wkroczenia
USA na arenę II wOJny
światowej.
Problemy
międzynarodowe
i niezbędna w tej sytuacji mobilizacja całego narodu zepchnęły
wówczas na plan dalszy wszystkie sprawy wewnętrzne,
a w tym i etniczne problemy
ludności autochtonicznej.
W czasie wojny Indianie zaczęli masowo opuszczać rezerwaty,
migrując
do wielkich miast, gdzie ok. 40 000 osób znalazło zatrudnienie
w przemyśle zbrojeniowym
lub zaciągnęło się do służby wojskowej,
w szeregach której znalazło się ok. 25000 osób (Fey and McNi,ckle 1970: 183).
W'skutek tego rezerwaty
poważnie wyludniły
się i nawet po zakończeniu
działań wojennych
sytuacja
ta nie uległa trwałej poprawie.
Po krótkim
okresie powrotów
w rodzinne strony robotników
i weteranów,
nastąpiła
druga fala migracji
do ośrodków 'przemysłowych.
Wywołała
ją negatywna ocena warunków
życia w rezerwatach,
dok,onana przez ludzi obytych już z osiągnięciami
cywilizacji
technicznej
i przyzwyczajonych
do
pewnego dobrobytu,
jaki zapewniła im wojenna 'prosperity.
Wszystkie
te fakty stały się po wojnie pretekstem
dla władz federctlnych, które próbowały
rozwiązać
problem indiaóski
w USA poprzez
całkowitą likwidację
rezerwatów,
wypłacenie
z tego tytułu odszkodowail
poszczególnym
ich mieszkańcom
i przymusowe
przesiedlenie
bezrolnych
Indian do miast. Tzw. termination stało się odtąd wykładnią
oficjalnej
polityki
rządu, która mimo ostrego jej skrytykowania
zachowała
swą
aktualność
do dziś (Tyler 1973: 151 - 188; Deloria 1970: 60 - 82).
Akcja na rzecz likwidacji
rezerwatów
stanowiła
wyraz ponownego
zwrotu
polityki
asymilacyjnej
ku indywidualizmowi,
jaki charakterywwał głównie jej fazę anglo-konformistyczną.
Powrócono
więc znów do
koncepcji
rozbicia indiańskich
społeczności
plemiennych
i przekształcen;a ich członków w amorficzną
zbiorowość
jednostek
o indiańskim
pochodzeniu,
które pozbawione
dawnych
więzi społecznych
i terytorialnych
podstaw grupowej
egzystencji
będą łatwiej ulegać procesowi asymilacji. Realizacja polityki tennination oznacza bowiem dla Indian
utratę
resztek
terytoriów
plemiennych,
które stanowią
nadal główne
oparcie dla kolektywnych
form ich życia społecznego. Te zaś są jednym
z ważniejszych
kryteriów
indiańskości.
Ostateczne
rozproszenie
autochtonów, pozbawienie
ich wła!Snego szkolnictwa
i lecznictwa,
podporządkowanie
ogólnoamerykańskiemu
systemowi
sądowniczemu
i uchylenie
dotychczasowych
ulg podatkowych
ma na celu zrównanie ich w prawach
j obowiązkach
ze wszystkimi
obywatelami
USA. W ślad za tym jednak
nieuchronnie
postępować
będzie proces amerykanizacji
Indian,
coraz
bardziej niwelujący
ich dotychczasową
odrębność kulturową·

* * *

�Między

asymilacją

a etnicznym

odrodzeniem

33

Nakreślone powyżej w ogromnym skrócie podstawowe założenia
trzech amerykańskich teorii asymilacji nie mogą oczywiście uwzględniać całego bogactwa i złożoności koncepcji, które często oscylowały pomiędzy jedną a drugą teorią, zacierając ostrość ich granic. Powyższe
wypreparowanie klasycznych haseł poszczególnych teorii asymilacji miału na celu ukazanie źródeł zmian w indiańskiej polityce USA na szerszym
tle etnicznym tego kraju. Często bowiem traktuje się problem indiański
w izolacji, pomijając fakt, że ludność tubylcza jest przecież jedną z wielu
grup etnicznych USA, wobec których realizowano te same założenia polityki asymilacyjnej. Poszczególne formy działalności asymilacyjnej ulegały niekiedy pewnym modyfikacjom w odniesieniu do Indian, głównie
ze względu na ich specyficzną sytuację prawno-polityczną, w jakiej nie
znajdowała się żadna z grup imigranckiego pochodzenia. Zasadniczo jednak programy asymilacji kulturowej i społecznej zarówno Indian, jak
i ludności napływowej, były tożsame, mieszcząc się w tych samych nurtach etnicznej polityki USA obejmującej wszystkie grupy nie-anglosaskiego pochodzenia.
Wszystkie przedstawione tu teorie asymilacji postulowały róźne, choć
wzajemnie zazębiające się, warianty formowania amerykańskiego narodu i kultury. Choć wszystkie one zakładały ten sam cel, tj. pełną asymilację nie-anglosaskich grup i zbiorowości etnicznych USA, to jednak kaźdó z nich proponowała odmienny arsenał środków gwarantujących skuteczność tego procesu. Teorie te rzutowały na kształt praktyki społecznej,
służąc poszczególnym ogniwom administracji państwowej i organizacjom
społecznym wskazówkami w rozwiązywaniu szczegółowych problemów
polityki etnicznej. W orbicie tego oddziaływania znajdowali się również
Indianie.

2. Indiańskie organizacje wobec polityki asymilacyjnej

Proces asymilacji Indian, podobnie jak wielu grup etnicznych o imigranckim rodowodzie, napotykał na szereg przeszkód, które - hamując
jego skuteczność - skłaniały władze amerykańskie do wprowadzania
kolejnych modyfikacji w realizowanej przez nie polityce etnicznej. Wszelkie wysiłki amerykanizacyjne budziły wśród społeczności tubylczych
bardzo zróżnicowane reakcje obronne. Generalnie rzecz biorąc, po złamaniu indiańskiego oporu zbrojnego w okresie walk z napierającym na
zachód białym osadnictwem, ludność tubylcza ograniczała się do spontanicznego, nie zorganizowanego, biernego przeciwstawiania się presji obcej
cywilizacji. Wyraziło się to m. in. w pielęgnowaniu niektórych tradycji
życia społecznego i duchowego, tworzeniu przez szereg grup plemien3 "Lud" -

tom 63

�MIiRiOSŁAJWA POSERN -~lilill..•
IŃSiKA

34

nych nowych ideologii religijnych na gruncie dawnych wierzeń, trwaniu przy własnym stylu życia i obronie ekonomicznych podstaw egzystencji indiańskich społeczności. Oporowi temu sprzyjała z pewnością
dość znaczna izolacja Indian od społeczeństwa amerykańskiego, co stanowiło wynik istnienia rezerwatów i wyłączenia tubylców z kręgu obywateli USA 3.
Z tej spontanicznej obrony indiańskości wyłoniły się z biegiem lat
inne formy oporu. Powoli Indianie zaczęli tworzyć organizacje, których
celem było prowadzenie walki z wszelkimi rodzajami represji społeczeństwa amerykańskiego wobec ludności tubylczej, w tym i z polityką asymilacyjną. Organizacje te, zakładane z inicjatywy samych Indian w celu
reprezentowania przez nie i obrony interesów tubylczych w skali całego
kraju, stanowiry nową, przyjętą od społeczeństwa amerykańskiego, formę aktywności społeczno-politycznej. Choć zrzeszały one stosunkowo niewielki odsetek ludności indiańskiej, to jednak poprzez swój ponadplemienny charakter (skład członkowski i zakres działania) miały duży
wpływ na środowiska tubylcze, propagując wśród nich własne koncepcje rozwiązania problemu indiańskiego w USA. Powstanie tych stowarzyszeń było wyrazem przełomu w indiańskiej walce z asymilacyjnymi
wysiłkami USA, w której zaczęto od tej pory coraz częściej sięgać do
akceptowanych i sprawdzonych w społeczeństwie amerykańskim form
walki politycznej jako bardziej skutecznych od stosowanego dotychczas
biernego oporu. Oczywiście nie można przeceniać roli indiańskich organizacji i przyjmować ich programów ideowych oraz strategii walki jako
wyrazu dążeń wszystkich Indian. Niemniej jednak stowarzyszenia te,
skupiając najbardziej świadomych przedstawicieli społeczności tubylczych, którzy żywo reagowali na każdą próbę zagrożenia indiańskich interesów, budziły świadomość etniczną i solidarność rasową wśród Iszerokich kręgów niezrzeszonych Indian, kształtując ich postawy wobec asymilacyjnej polityki USA. Dlatego też organizacje indiańskie z całą różnorodnością ich orientacji, od antyasymilacyjnej do proasymilacyjnej, uznać
można za 'probież nastrojów i lpoglądów nurtujących społeczność tubylczą·
Pierwsze organizacje miały charakter bardzo umiarkowany, ograniczając się głównie do postulatów w zakresie poprawy warunków życia
ludności tubylczej, otwarcia jej dostępu do edukacji i lecznictwa. Niektóre z nich akceptowały zasadniczo amerykanizacyjną politykę USA,
zabiegając jedynie o złagodzenie jej negatywnych skutków społecznych.
Sytuacja w tym względzie zaczęła ulegać zmianie dopiero w okresie powojennym. Powstające wówczas indiańskie organizacje i grupy nacisku
3 tAanerykańlslde

w 1924

l".

Oibywa,tellsltwo
przyZi:lla1l1JO

wsllystkJLm

IndliJalIlom

dopiero

�Między

asymilacją

a etnicznym

odrodzeniem

35

zaczęły wypracowywać własne programy ideologiczne przesycone sporym
łr,dunkiem radykalizmu. Listę ponadplemiennych organizacji indiańskich
p-owego typu otwiera "Związek Północnoamerykańskich Indian", który
założono już w 1911 r., inicjując w ten sposób ciąg wielu stowarzyszeń
tubylczych o zróżnicowanym profilu działania (Deloria 1976: 776 - 777).
VI poniższej prezentacji omówione zostaną jedynie organizacje najbardziej reprezentatywne dla poszczególnych orientacji z uwypukleniem narastających stopniowo zmian w formach ich aktywności.
Wśród indiańskich stowarzyszeń zajmujących proasymilacyjne stanowisko należy wymienić "Ra'dę Tubylczą - Ogni,ska", powołaną do życia
w latach 30-tych. Jej celem było z jednej strony popularyzowanie zarówno w środowiskach tubylczych, jak i poza nimi, romantycznego obrazu Indianina, a z drugiej - propagowanie wzoru Indianina odnoszącego
sukces życiowy wg standardów amerykańskich. Jednym z najbardziej
spektakularnych przedsięwzięć tej organizacji było coroczne przyznawanie nagrody wybitnemu Indianinowi, który osiągnął wYJSokąpozycję
VI społeczeństwie amerykańskim.
Taką drogę życiową jednostki uważano na gruncie "Rady Tubylczej - Ognisko" jako jedyną możliwość modernizacji społ'eczności indiańskich i ją 'też szeroko 'Propagowano. Nie czyniono natomiast nic w zakresie informowania opinii publicznej o rzeczywistych warunkach życia i problemach przytłaczającej
większości
Indian, którzy świadomie czy nieświadomie odrzucali alternatywę asymilacji społecznej i kulturowej. Organizacja ta, w ostatnich latach bardzo
mało znacząca, nadal jeszcze istnieje, stanowiąc świadectwo uznania
przez Indian swej integracji z narodem amerykańskim jako najkorzystniejszej drogi do politycznego, społeczno-ekonomicznego i kulturalnego
awansu ludności tubylczej (Deloria 1976 : 778 - 779).
Pierwsza, prawdziwie pan-indiańska organizacja o antyasymilacyjnej orientacji powstała dopiero w 1944 r. Mowa tu o bardzo wpływowym "Narodowym Kongresie Amerykańskich Indian" (National Congress of American Indians), który skoncentrował swą działalność na:
1) obserwacji i ingerowaniu w legislacyjną działalność Kongresu USA
w odniesieniu do spraw tubylczych oraz 2) szerzeniu w społeczeństwie
amerykańskim rzetelnej wiedzy o Indianach i ich życiowych problemach.
Pierwszy kierunek aktywności doprowadził do utworzenia w Waszyngtonie proindiańskiego lobby, przeciw,gtawiając€go się uchwalaniu praw
niekorzystnych dla ludności tubylczej. Osiągnięciem drugiego nurtu było
wydawanie czasopisma 4, które udostępniało swe łamy Indianom z całego kraju, by mogli swobodnie wypowiadać własne opinie o problemie
tubylczym w USA.
4

"NCAl SenrtiJnel".

�36.

MI:ROSŁAWA POSERN-ZIELIŃSKA

W latach 50-tych do programu działalności "Kongresu Indian" włączono starania o wzmocnienie organizacji plemiennej poprzez podniesienie autorytetu i zwiększenie zakresu samodzielności władz plemiennych.
Aktywność ta stanowiła niejako kontynuację i rozwinięcie inicjatywy
Colliera, której prawnego poparcia udzielił w 1934 r. Indian Reorganization Act. Powrót w latach 50-tych do tego problemu stanowił reakcję
na forsowaną przez władze federalne politykę termination. "Kongres
Indian" podjął walkę o zwłokę w realizacji tej koncepcji, argumentując
swą opozycję wobec projektów rządowych nieprzygotowaniem ówczesnych społeczności tubylczych do zmiany ich dotychczasowego statusu,
z którym wiązał się szereg świadczeń państwa na rzecz ludności indiańskiej. Zmiana sytuacji prawnej Indian odcięłaby ich od tej pomocy.
Działalność "Kongresu Indian" na tym polu uwieńczona zastała powodzeniem w połowie lat 50-tych, kiedy to w szeregu przypadków odroczono realizację programu termination.
"Kongres Indian" nadal istnieje, choć jego działalność ogranicza się
obecnie do organizowania dorocznych walnych zjazdów, stwarzających
jedynie okazję do dyskusji i wymiany poglądów. Jego dawniejsze funkcje w zakresie obrony najszerzej pojmowanych interesów indiańskich
przejęły inne, bardziej radykalne organizacje i ruchy społeczne powstałe
w latach 60-tych i 70-tych (Deloria 1976: 779 - 780; Fey and McNickle
1970: 238 - 239; Witt 1970: 106; Spicer 1969: 143 - 144).
Radykalizacja niektórych środowisk indiańskich nastąpiła w poważnym stopniu dzięki obserwacji, a później i bezpośredniemu poparciu murzyńskiego ruchu na rzecz praw obywatelskich. Choć zaangażowanie Indian w tym ruchu było minimalne ze względu na jego obcość ideologiczną, to jednak sukcesy zarówno umiarkowanych, jak i radykalnych
nurtów walki Murzynów o emancypację społeczną wskazały tubylczym
aktywistom odmienną od dotychczas stosowanej strategię obrony własnych interesów (Deloria 1974 : 23 - 25, 32 - 33).
Jedną z pierwszych organizacji indiańskich, która zaadaptowała pewne hasła i formy walki ruchu na rzecz praw obywatelskich była "Narodowa Rada Młodzieży Indiańskiej"
(National Indian Youth Council),
utworzona w 1961 r. Organizacja ta stworzyła tubylczej młodzieży dogodne warunki dla dyskutowania metod walki z dyskryminacją i dominacją społeczeństwa amerykańskiego. Po raz pierwszy aktywnie włączyhe:. się ona do akcji protestu w 1964 r., organizując strajki okupacyjne
Indian stanu Washington, którzy domagali się respektowania przez władze stanowe ich praw rybackich i myśliwskich
zagwarantowanych
w traktatach indiańsko-amerykańskich.
Dla osiągnięcia większego rozgłosu i zwrócenia uwagi opinii publicznej na ten konflikt zaproszono do
współpracy osobistości świata sztuki (Deloria 1974: 25 - 26; Witt 1970:

�Między

asymilacją

a etnicznym

odrodzeniem

37

: 115- 116; Frey and McNickle 1970: 241 - 243). Mimo że "Narodowa Rada
M.łodzieży Indiańskiej" iskoncentrowała się na aktywizacji społeczno-politycznej tylko niektórych indiańskich regionów USA 5, to jednak jej
program ideowy 6 i formy działalności znalazły rzesze młodych sympatyków zarówno wśród mieszkańców rezerwatów, jak i miejskich gett
(Deloria 1976: 780 - 781; Fay and McNickle 1970: 241 - 243; Witt 1970:
112 - 113, 115 - 116).
Efektem tej popularności "Narodowej Rady Młodzieży Indiańskiej"
w całym kraju była krytyka lokalnych warunków życia i dążenie do ich
poprawy. W tej atmosferze zaczęły masowo powstawać drobne organizacje indiańskie powołane w celu usunięcia specyficznych dla danego rejenu niesprawiedliwości. W swej walce sięgały one już jednak do arsenału środków wypróbowanych przez NIYC jako bardziej skutecznych
niż tradycyjne bojkotowanie i rezygnowanie ze stosowania wszelkich
sposobów walki społecznej i politycznej tylko dlatego, że były one amerykańskiego pochodzenia. Od tej taktyki odeszła najpierw NIYC, a w
ślad za nią większość nowopowstających organizacji indiańskich. (Deloria
1974 : 27 - 28).
Radykalizacja tubylczych środowisk nasiliła się szczególnie w drugiej połowie lat 60-tych, obejmując głównie mieszkańców indiańskich
dzielnic wielkich metropolii Zachodniego Wybrzeża. Ich hasłem stało się
,'ed power, wyrażające w lapidarny sposób polityczny program najbardziej bojowej organizacji tego obszaru o nazwie "Zjednoczeni Tubylczy
Amerykanie" (United Native Americans). Wkrótce na tę samą drogę
weszli aktywiści z miast Środkowego Zachodu. Tworząc w 1968 r. indiańskie patrole, które nadzor-owały i kontrolowały działalność amerykańskiej policji w indiańskiej dzielnicy Minneapolis, dali oni początek
bar-dzo głośnej w latach 70-tych organizacji pod nazwą "Ruch Amerykańskich Indian" (American Indian Movement)
(Deloria 1974: 34 - 36
League ... 1971 : 41 - 42).
Te radykalne organizacje, utworzone z inicjatywy Indian miejskich,
nawiązały żywe kontakty z młodzieżą zamieszkującą rezerwaty nie tylko
w celu rozszerzenia swych Wlpływów na te konserwatywne, dotychczas
politycznie bierne zbiorowości indiańskie, ale przede wszystkim z racji
uznania ich za prawdziwych sukcesorów i kontynuatorów tubylczego
dziedzictwa kulturowego (Deloria 1974: 40 - 41). Dialog nawiązany z ludźmi kultywującymi nadal szereg tradycji plemiennych stał się pożywką
dla nowej dziedziny walki tubylczych radykałów, walki o kulturową od5 Pó1nl()C11o-·Za·chodmiieWj'lbr,zeŻre r(główl1Jie Sltalll WashiJ!1Jg1JOIll),
a :póŹIlliej Południowy Zachód (,stallly: Ok1a'hoIffiGi Nowy Meksyk).
6 ZooiJał on pI"zedsttawiQ'llly w bardzo ipO'c~Y'tnejli !popula.rnej, szczególnie
wśród
:indl1ańskiej młodzieży, książce StraU1,aSteillle.ra, The New Indians.

�38

M'IIROSŁA WA POSElRN -ZlBLIŃSKA

nowę "wykorzenionych" Indian miejskich i przywrócenie im indiańskiej
tożsamości etnicznej.
W dążeniach tych przywódcy i ideologowie radykalnych organizacji
zaczęli posługiwać się zmodernizowaną u schyłku lat 60-tych koncepcją
trybalizmu. Ruch na rzecz obrony plemienia jako najwłaściwszej, usankcJonowanej przez tradycję formy indiańskiego życia społeczno-politycznego i organizacji zdolnej skutecznie strzec i bronić własnego dziedzictwa kulturowego stał się motywem przewodnim walki omawianych tu
radykalnych organizacji indiańskich z asymilacyjnymi wysiłkami USA
lat 60- i 70-tych. W związku z tym położono nacisk na rozbudzenie
wśród poszczególnych plemiennych grup Indian świadomości etnicznej
v" oparciu o wspólnotę ich terytorium, tradycji, wartości i interesów
(Landy 1958: 251; Frisch 1970: 208). Do osiągnięcia tego celu zmierza
się poprzez kładzenie nacisku na 1) rozwój współczesnej kultury plemiennej, która byłaby atrakcyjna dla wszystkich Indian bez względu na
stopień ich zakulturowania; 2) wzmocnienie więzi społecznych pomiędzy
członkami danego plemienia oraz powołanie do życia sprawnej organizacji plemiennej, zdolnej do walki o indiańskie ideały; 3) przejęcie władzy
i kontroli nad własnym społeczeństwem zarówno w kategoriach społeczno-politycznych, jak i· ekonomicznych (White 1974: 289). Z owych podstawowych kierunków działania trybalizmu wyraźnie wyłania się wizja
polifycznej, społeczno-kulturowej i ekonomicznej autonomii poszczególnych społeczności plemiennych USA w ramach społeczeństwa amerykańskiego.
Rozwój nowoczesnej ideologii trybalistycznej jest dziełem młodych,
wykształconych aktywistów indiańskich, rekrutujących się na ogół spośród Indian miejskich. Zaangażowani w radykalnych organizacjach zaczęli oni identyfikować się z mieszkańcami rezerwatów i ich życiowymi
problemami. Mimo braku stałych kontaktów ze swym środowiskiem
etnicznym (wychowywali się z dala od rezerwatów i plemiennych tradycji), podjęli trud opanowania języka własnego plemienia i szczegółowego poznania jego kultury z istniejących na ten temat publikacji
antropologicznych. Ludzie ci, po odrzuceniu możliwości identyfikowawania się ze społeczeństwem amerykańskim, w pełni świadomie dopracowali się nowej tożsamości etnicznej poprzez powrót do swego kulturowego podłoża. Tę drogę przeobrażeń własnej świadomości starali się
propagować w środowiskach Indian miejskich, odnosząc w tym względzie znaczny sukces.
Poszukiwanie nowej świadomości etnicznej przez Indian miejskich
było reakcją na dyskryminację i nie akceptowanie ich przez społeczeństwo dominujące, które stanowiło przecież jedyny układ odniesienia
dla aspiracji ludzi wyrwanych we wczesnym dzieciństwie ze swego na-

�Między

asymilacjq

a etnicz'nym

odrodzeniem

39

turalnego środowiska społeczno-kulturowego. W poczuciu wyalienowania ze społeczeństwa amerykańskiego odrzucili oni jego wartości i styl
życia. W tej sytuacji jedyną alternatywą było utożsamienie się z tą
częścią mieszkańców rezerwatów, którzy zachowali jak najwięcej cech
indiańskości. Zwracając się ku tubylczej kulturze, pragną ją jednak
tak zmodernizować, aby zaspokajała ona wszystkie aktualne potrzeby
swych nosicieli. Dlatego też odrzucają zarówno dysfunkcjonalną tradycyjną kulturę plemienną, jak i faktycznie amerykańską kulturę indiańskiej klasy średniej ubraną jedynie w fasadę tubylczości. Poszukiwanie sposo'bów stworzenia autentycznej współczesnej kultury indiańskiej
trwa nadal, a celowi temu służyć ma w pierwszym rzędzie powołanie
do życia nowych instytucji plemiennych, które realizowałyby postulat
indiańskiej samorządności, uwolnionej wreszcie od uciążliwej kurateli
społeczeństwa dominującego (Deloria 1974: 40 - 41; Mathur 1975: 457;
White 1974: 285).
Najmniej zainteresowania działalnością ruchu trybalistycznego jest
indiańska klasa średnia, zorientowana zasadniczo proamerykańsko i stosunkowo dobrze zintegrowana ze społeczeństwem dominującym, aczkolwiek nie w pełni jeszcze przez nie akceptowana. Ludzie ci zerwali już z plemiennym kolektywizmem na rzecz zdobywania indywidualnego sukcesu. Pod względem ekonomicznym są reprezentantami
amerykańskiej klasy średniej i swój akces do niej podkreślają również poprzez przyjęcie jej stylu życia. Brak całkowitej akceptacji 'tej grupy
Indian przez społeczeństwo amerykańskie sprawia, że nie można tu jeszcze mówić o ich asymilacji, a jedynie o zaawansowanej akulturacji.
Częściowe odrzucenie indiańskiej klasy średniej przez społeczeństwo dominujące skłania ją do utrzymywania jeszcze pewnych, choć już niezbyt
ożywionych, kontaktów ze swymi współplemieńcami, którzy negują zdobywanie sukcesu wg standardów amerykańskich. Tubylczy przedstawiciele klasy średniej manifestują swoją indiańskość już tylko o'kazjonalnie w czysto spektakularnych zachowaniach (np. noszenie "indiańskiego"
stroju w trakcie uroczystości plemiennych, zjazdów, narad, festiwali
folklorystycznych itp.; bierne, a niekiedy i czynne uczestnictwo w niektórych obrzędach religijnych itd.), przy równoczesnym braku zainteresowania żywotnymi problemami indiańskiej społeczności i jej kultury. Ta obojętność dla spraw tubylczych tłumaczy nikłe poparcie, jakiego udziela klasa średnia ruchowi trybalistycznemu
(White 1974: 286;
Mathur 1975: 457 - 458; Kupferer 1970: 155 - 157).
Rzecz charakterystyczna,
że podobny stosunek do ruchu trybalistycznego wyrażają tzw. tradycjonaliści (zwani też konserwatystami).
Są to zazwyczaj ludzie starzy, żyjący nadal w kręgu kultury rezerwatowej z lat 1900 - 1940. Brak jakichkolwiek kwalifikacji zawodowych,

�40

MIROSŁAWA POSBRN -ZIELIŃSKA

połączony często z wtórnym analfabetyzmem oraz izolacją terytorialną, odciął ich od ściślejszych kontaktów ze społeczeństwem amerykańskim, ograniczając do minimum w tej grupie Indian efekty akulturacji. Zasklepieni w kultywowaniu plemiennych zwyczajów nie przejawiali żadnych zainteresowań sprawami
ogólnoindiańskimi.
Nic więc
dziwnego, że nie udzielili poparcia również ruchowi trybalistycznemu,
często nie orientując się w celach i istocie jego działania. Mimo to aktywiści tego ruchu identyfikują się z tą właśnie grupą Indian, widząc
w niej dziedzica prawdziwej indiańskości, do której mogą odwoływać
się autochtoni poszukujący utraconej niegdyś tożsamości kulturowej
i etnicznej (Mathur 1975: 457 - 458; White 1974 : 285; Deloria 1974: 40;
Kupferer 1970: 152 - 154).
W obronie indiańskiej odrębności, uznanej za podstawę skutecznego przeciwstawiania się procesowi asymilacji, tubylczy aktywiści podejmują naj rozmaitsze formy walki: wytaczają procesy poszczególnym
agendom rządowym, organizują strajki okupacyjne i marsze protestacyjne, obejmują ważne dla sprawy indiańskiej urzędy w strukturze
vJładzy USA, tworzą proindiańskie lobby. Zwycięstwo w tym zakresie
uzależniają oni przede wszystkim od powodzenia w walce o samostanowienie polityczne i ekonomiczne, należycie zorganizowane szkolnictwo
i służbę zdrowia, likwidację uprzedzeń rasowych i tolerancję religijną.
Dążenia na rzecz uzyskania niezależności politycznej przejawiają się
zarówno w minimalistycznych żądaniach umożliwienia Indianom decydowania o własnych sprawach na szczeblu lokalnym poprzez uwolnienie się od uciążliwego i hańbiącego paternalizmu społeczeństwa amerykańskiego, jak i w maksymalistycznych propozycjach walki o uznanie na forum międzynarodowym indiańskich rezerwatów jako niezależnych, quasipaństwowych organizmów politycznych.
Batalia o ekonomiczną niezależność ludności autochtonicznej koncentruje się głównie na wyegzekwowaniu amerykańskich zadłużeń wobec
Indian z tytułu dawnych porozumień traktatowych; na uruchomieniu
administrowanych
przez Bureau of American Indians zasobów finansowych poszczególnych plemion zgodnie z ich życzeniami i potrzebami; na zdobyciu możliwości dyktowania nieindiańskim
przedsiębiorstwom sprawiedliwych warunków ek1sploatacji rezerwatowych zasobów
naturalnych; na maksymalnym ograniczeniu
współczenych
wywłaszczeń z racji aktualnych potrzeb gospodarczych czy komunikacyjnych
USA, a w przypadku ich nieuchronności - na wywalczeniu godziwego ekwiwalentu za pozbawienie Indian ich dotychczasowych tytułów
własności; wreszcie prowadzi się uporczywe starania o likwidację szczególnie dużego bezrobocia na terenie rezerwatów oraz o zdobycie intratniejszych stanowisk pracy dla Indian miejskich.

�Między

asymUacją

a etnicznym

od,rodzeniem

41

Równolegle prowadzona walka o szkolnictwo kładzie nacisk nie tylko na generalne udostępnienie młodzieży indiańskiej możliwości zdobycia wyższych kwalifikcji
zawodowych, a w konsekwencji
zajęcia
przez nią korzystniejszych pozycji społecznych. Chodzi bowiem o to,
aby system edukacji był dostosowany do potrzeb kulturowych ludności
autochtonicznej; by w programach szkolnych połażono nacisk na naukę
tubylczych języków i historii; by podkreślano wartość indiańskiej kultury; by w szkołach z mieszanym zespołem uczniów {białych i kolorowych) wpajano poszanowanie dla dziedzictwa kulturowego każdej z grup.
Tylko tak zorientowane programy nauczania mogą być atrakcyjne ,dla
indiańskiej młodzieży, która obecnie uchyla się ad obowiązku szkolnego,
znajdując w szkołach dezaprobatę dla tradycji wyniesionych z rodzinnych domów i uznawanych przez nią wartości.
Jednym z ważniejszych ogniw walki o zachowanie przez Indian odrębnego oblicza kulturowego 'były od wieków i są nadal ZJmagania o niezależność życia religijnego, o możliwość wyboru takich wierzeń, które
najbardziej odpowiadają duchowym potrzebom autochtonów. Problem
ten jest szczególnie skomplikowany ze względu na aktualną kompozycję wyznawanych przez Indian religii od naj rozmaitszych
wyznań
chrześcijańskich poczynając, poprzez religie synkretyczne do nieznacznie tylko zmodyfikowanych wierzeń i obrządków tradycyjnych. W walce o duchową niezależność Indian zainteresowani są obecnie przedstawiciele wszystkich trzech typów wyznań, upatrując w tubylczych sposobach realizacji życia religijnego swoistego wyznacznika swej odrębności kulturowej, s'tanowiącej podstawowy składnik tzw. indiańskiej
et hnicity.

3. Indianie we współczesnym pluralistycznym
społeczeństwie
amerykańskim: integracja z narodem - konsolidacja etniczna

Mimo oporu Indian wobec asymilacyjnej działalności USA, postępująca ich amerykanizacja jest dziś procesem nieodwracalnym i nieuchronnym, a sama ludność tubylcza przekształca się stopniowo w jeden z wieluetnicznych segmentów pluralistycznego społeczeństwa amerykańskiego, włączając ;się w jego główny nurt w charakterze etników o tubylczym rodowodzie. Indianie nie tylko uczestniczą w tym nasilającym
się obecnie procesie integracji ze społeczeństwem amerykańskim, ale
r6wnocześnie ulegają procesowi, który będziemy tu określać mianem
etnicznej konsolidacji. Polega on na kształtowaniu się grupy etnicznej
rozumianej za B. Bilge jako community of people linked by common
Identity rather, then by common residence (1974: 12), której zadaniem

�42

MIiROSiŁAW A BOSERN -'ZIEll.IŃSKA

jest funkcjonowanie ponad dotychczas istniejącymi grupami plemiennymi, rezerwatowymi i indiańskimi gettami miejISkimi. Proces ten jest
ściśle sprzężony z integracją, stanowiąc formę obrony 'przed najgrożniejszą jej alternatywą, tj. amerykanizacją Indian połączoną z utratą
ich własnej osobowości kulturowej. Konsolidacja etniczna Indian zapewnia im włączenie się do społeczeństwa amerykańskiego w charakterze grupy etnicznej dysponującej świadomością wspólnoty pochodzenia, dziejów, wartości, wzorów zachowań i ujednoliconej kultury. Tylko taka grupa jest bowiem zdolna do skuteczniej'szego przeciwstawienia się uniformizującym
wpływom społeczeństwa amerykańskiego niż
np. drobne, rozproszone, a nadto często wewnętrznie rozbite społeczności plemienne.
Proces etnicznej konsolidacji Indian nie jest zjawiskiem nowym, bowiem jego korzenie tkwią w czasach tworzenia się wieloplemiennych
aliansów politycznych dla obrony indiańskich terytoriów przed ekspansją białych oraz 'W :działaniach ponadplemiennych ruchów społeczno-religijnych, które z reguły na 'pewien czas likwidowały międzY'plemienne
antagonizmy, skupiając sz.ereg grup indiańskich wokół wspólnego przywódcy charyzmatycznego (proroka, mesjasza) i jego ideologii. W ramach
tych konfederacji i ruchów religijnych kształtowały się pierwsze więzi
o panindiańskim charakterze (Nowicka 1975: 142 - 171).
Po fazie konsolidacji Indian w krótkotrwałe związki polityczne i religijne nastąpiła już w okresie istnienia rezerwatów faza konsolidacji
terytorialnej. Polegała ona na kształtowaniu się grupy terytorialnej, złożonej z kilku społeczności plemiennych osadzonych w jednym rezerwacie, w oparciu o więzy solidarności i identyfikowanie się poszczególnych osobników z grupą zamieszkującą dany rezerwat przy równoczesnym zachowaniu przez nich własnej tożsamości plemiennej.
Podobny w swym charakterze proces konsolidacji przebiegał po II
wojnie światowej w indiańskich gettach wielkomiejskich, które utworzyli Indianie o różnym pochodzeniu plemiennym
rezerwatowym.
Utożsamiając się w dalszym ciągu ze swym plemieniem i rezerwatem,
z którego wyszli i do którego wracali w okresach świętecznych czy
wakacyjnych, zaczęli również identyfikować się ze społecznością dzielnicy indianskiej w miejskiej metropolii.
Kolejnym etapem omawianego tu procesu jest etniczna konsolidacja Indian, która - stanowiąc w prostej linii kontynuację poprzednich
faz - natężyła się w okresie powojennym, a już szczególnemu przyspieszeniu uległa od schyłku lat GO-tych. Jej wyrazem
jest masowe,
wewnętrzne zaakceptowanie przez tubylców panindiańskiej identyfikacji etnicznej, którą próbowano im bezskutecznie narzucić od chwili zetknięcia się białych z tubylczą ludnością Ameryki. Należy bowiem pa-

�Między

asymilacjq

a etni.cznym odrodzeniem

43

miętać, że pojęcie Indian jako ogólnej kategorii rasowo-etnicznej
stworzone zostało przez społeczeństwo
dominujące,
służąc określaniu
wielce
zróżnicowanej
antropologicznie,
językowo,
kulturowo
i społecznie
ludności tubylczej
Nowego Świata. Nie stało się ono jednak aż do ostatnich dziesięcioleci
powszechnie
akceptowaną
formą etnicznej
identyfikacji tubylców, którzy przez całe stulecia trwali przy swej tożsamości plemiennej
uzupełnionej
w XIX w. dodatkowo
o to~samość
teryt(1rialną. Dopiero burzliwe
zmiany
w życiu społeczności
indiańskich
zainicjowane
w latach II wojny światowej
stworzyły
sprzyjające
warunki dla procesu ich etnicznej
konsolidacji,
której efektem
jest nied'1\vne pojawienie
się na arenie politycznej,
ekonomicznej,
społecznej
i kulturowej
USA etnicznej grupy Indian.
Proces ten pozostaje w dialektycznym
związku z integracją,
stano\viąc wraz z nią dwie strony procesu modernizacji
społeczności indiańskich, które włączając
się w główny nurt społeczeństwa
amerykańskiego przekształcają
się w jedną z grup tzw. etników.
Na takie
właśnie miejsce Indian w społeczeństwie
amerykańskim
wskazuje ostatnio coraz powszechniejsze
ich samookreślanie
się jako Indian-Americans 7. Obok tej innowacji w środowiskach
indiań!skich funkcjonują
jednak nadal jeszcze inne, starsze
warianty
ich etnicznej
identyfikacji.
W związku z tym większość Indian wykazuje
aktualnie
potrójną tożsamość etniczną, określając
siebie równocześnie
jako np. 1) Sioux, 2) Indianin lub tubylec i 3) indiański lub tubylczy Amerykanin.
O ile pierwsze
samookreślenie
stanowi
ekspresję
bardzo
silnych
]f'szcze więzi plemiennych,
o tyle drugie jest już przejawem
myślenia
w kategoriach ponadplemiennych,
trzecie natomiast stanowi wyraz przyjęcia statusu
etnika, którego "z innymi ethnics łączy [... l nie tylko
wspólny los i doświadczenie,
ale też wspólna otoczka kulturowa
społeczeństwa amerykańskiego,
dzieli [... l zaś to, co dla każdej z tych zbiorowości jest specyficzne - ich »etniczność« wywiedziona
z kraju swego pochodzenia"
(Pasem-Zieliński
1978: 106). Koncepcja
ta zrywa definitywnie
z tradycją
sytuowania
Indian poza nawiasem
społeczeństwa
amerykańskiego
i stawia ich obok innych grup czy zbiorowości
USA,
takich jak Chicanos, Chinese-Americans,
Polish-Americans
itp., którzy
wyróżniają
się od WASP-ów
(uosobienia
amerykańskości)
"pewną odrębnością cech wytłumaczalnych
jedynie poprzez odwołanie
się do et-

7 Znaleźć je moŻirua m. in. na łamaoh
wiodących
"na["lodowycl1" cza!SOpiJsm
indbańskich:
"AkwesaJSlnoe Notes", vol. 1: 1969 i nasJt., New York oro,z "Wasooja.
A Na:tionla,} NcwSlpaip€'I' orf Indian Ameri,ca", vo!. 1: 1,973 l n'&lt;łM., San Fil'anCJisoo. Na
tc-mat współczesnej
et!l1li.crzJnej ,ideru1:yfriJkacji
Indian wlb. I3JuSlhnell 1968; Wax 1971;
Bahr, Chadwick and Day 1972.

�44

MIROSŁA WA :POSFJRN-ZIELIŃSKA

nicznych rodowodów
i tradycji
tych grup i zbiorowości"
(Pasern-Zieliński 1978: (106).
Indiańska
grupa etniczna zaczęła się formować w oparciu o świadomość odrębności tubylców od społeczeństwa
dominującego
oraz łączące
ich poczucie wspólnoty pochodzen~a, dziejów i tradycji. Zarówno z refleksji nad własną odmiennością
od białych i czarnych Amerykanów,
jak
i zachowań, pojawiło się poczucie bliskości i swojskości, które poczęło cementować wszystkich Indian bez względu na ich plemienną przynależność.
Wyraziło się ono w stopniowym kształtowaniu
się świadomości etnicznej,
będącej już refleksyjnym
pcczuciem wspólnoty z wszystkimi
Indianami
USA ow przeciwieństwie
do uprzednio spontanicznie
odczuwalnej własnej
odrębności
i swojskości
csraniczonej
głównie do plemienia
czy grupy
terytorialnej
8.
Czynnikiem przyspieszającym
etniczną konsolidację
Indian była świadomość ubóstwa,
jakie stało się udziałem niemal wszystkich
społeczności tubylczych
w efekcie politycznej
i ekonomicznej
dominacji społeczeństwa
amerykańskiego.
Nasilająca się szczególnie w okresie powojennym walka o polepszenie materialnych
warunków
życia zaczęła bardzo skutecznie
jednoczyć
Indian, sprzyjając
krystalizowaniu
się wśród
nich poczucia wspólnoty tubylczych
interesów. Znalazło to wyraz w angażowaniu
się indiańskich
aktywistów
politycznych
w walkę obcych im
plemion o poprawę warunków
codziennej egzystencji.
Ta forma panindiańskiej solidarności,
zrodzona ze zrozumienia
ekonomicznych
uwarunkowań wspólnoty losu Indian, przyczyniła
się do poważnego wzmocnienia wśród nich więzi rasowo-etnicznych.
A zatem ekonomiczna
deprywacja Indian wraz z powszechnie
odczuwaną przez nich dyskryminacją
i wyzyskiem
ze strony społeczeństwa
dominującego
stworzyły korzystną
sytuację
dla formowania
się ponadlokalnej
i ponadplemiennej
świadomości, która konsolidowała
rozproszone
społeczności
indiańskie.
Rozpatrując
proces etnicznej
konsolidacji
Indian USA należy zwrócić uwagę na fakt, że nie przebiega on w oparciu o takie czynniki, jak
jeden język, jedna kultura
i jedna religia podstawowe
w kształtowaniu się świadomości etnicznej wielu środowisk imigracyjnych
w Ameryce. Zróżnicowanie
językowe,
kulturowe
i religijne
wśród
ludności
autochtonicznej
było bowiem ogromne już przed przybyciem
Europejczyków. W tej sytuacji jednym z ważniejszych
czynników etnicznej kon8 Zob.
uwagli. na temat świadollTIości etnicznej w: Chilebowczyk 1975, s. 162.
OdmieiITiITes1anJOlWisko
,reprezen:1Juje W'i.a:br 1969, s. 380, 'kltóry świadomość etn'iczną
sytuuje
w SipQll1rtanli.cwej,nieuśWJiadallTI'i'anej 5fe.rrz.e odczuć psychiC'Zll1yoh. Po,gląd
ten nJi.e znajduje jednak po,twierd~enńJa w przypadku Indlian USA, którzy na ogół
po6dadają red'leksyjną świladolIl1ość etll1icwą, nie będącą wszakże j&amp;sz&lt;:zcświadomością nall'odową.

�Między

asymilacją

a etnicznym

odrodzeniem

45

solidacji stała się świadomość
historyczna,
obejmująca
zarówno
"trady'cję, jak i pewne przynajmniej
elementy
naukowej
«rekonstrukcji»
przeszłości czy też elementy
filozofii czasu i hilStorii" (Szacki 1971:248).
Ona to miała istotny wpływ na kształtowanie
się poczucia etnicznej
odrębności Indian. Odwoływanie
się ich do minionych
dziejów przybiera
często formę idealizacji
przeszłości
w imię kontynuowania
bądź odrodzenia tubylczych
wzorów życia i wartości
duchowych.
Odwołując
się
do przeszłości,
Indianie poszukują
w niej przede wszystkim
płaszczy zr.y wzajemnego
porozumienia
się bez względu na 'swe plemienne
pochodzenie. Odnaleźli
ją głównie w dziejach tubylczych
zmagań zbrojnych z białymi. Takie postacie, jak: Pontiac,
Tecumseh,
Sitting BulI,
Crazy Horse, Geronimo,
Osceola, czy Chief Joseph, obok wielu innych
tubylczych
przywódców,
stały się uznanymi
przez całą grupę symbolami dążeń Indian do wolności i kulturowej
niezależności,
sprzyjając
narodzinom
panindiańskiej
solidarności
i nowej etnicznej
identyfikacji
9.
W procesie
formowania
się grupy etnicznej
istotną rolę odgrywa
zawsze jej kultura.
W przypadku
Indian rola ta przypadła
tzw. kulturze panindiańskiej,
na którą złożyły się wyselekcjonowane
elementy
poszczególnych
kultur plemiennych
oraz pewne zaakceptowane
wpływy
euro-amerykańskie.
Ona to poczęła pełnić funkcję
kultury
etnicznej,
przyspieszając
kształtowanie
się nowej, ogólnoindiań'skiej
tożsamości etnicznej (Thomas 1970: 129, 139; Newcomb 1955: 1041 - 1045). Panindiańska kultura
zaczęła kształtować
się wówczas,
gdy szereg tubylczych
społeczności
utraciło
już swą dawną plemienną
orientację
kulturową,
a równocześnie
odrzucało
możliwość
pełnego zaakceptowania
i przejęcia kultury społeczeństwa
dominującego.
Jedyną alterna'tywą
wypełnienia powstałej
w ten sposób próżni było wyeksponowanie
takich elementów kultur plemiennych,
które mogłyby pełnić w nowych warunkach funkcję
symboli indiańskości.
One to, przekształcone
w swoiste
"etniczne sygnały",
służą obecnie manifestacji,
a równocześnie
afirmacji indiańskiej
ethnicity, stanowiąc
zewnętrzny
wyraz kulturowej
odrE;bności Indian
(Thomas 1970: 128 - 140; Newcomb
1956: 117 - 122;
Gunther 1950: 174 - 180; Rhodes 1952: 127 - 132; Howard 1955: 215 - 220).
Funkcje takie pełnią przede wszystkim
aktualnie
wyznawane
przez
ludność tubylczą
religie, ale tylko te posiadające
indiański
rodowód.
Mowa tu zarówno
o "tradycyjnych"
religiach
plemiennych,
które po
długich latach utajenia lub rudymentarnego
tylko funkcjonowania
przeżywają obecnie renesans,
jak i o religiach
synkretycznych
wyrosłych
9 O rolli 1or.adyJCj,i ~ 'hlisltorli:i

w k.srz.1ałtow&lt;mIDu świaJdloonośct etJIliC1IDej lub nacrodo1~75, s. 32 - 33, 2(}2; Wialtr
1969, s. 392 - 3·95; ,AssoiI'Odobraj
1967, s. 87; Szacki 1971, s. 246 - 248, 264.

wej

zob.: Chleibowczyik:

�46

MIROSŁAW A POSEJRN -ZIELIŃSKA

na tubylczym podłożu, a zatem uznanych również za własne, indiańskie, mimo znacznego udziału w nich elementów chrześcijańskich. Religie te funkcjonują jako ważny mechanizm obrony indiańskiego dziedzictwa kulturowego, który sprzyja zachowaniu jego ciągłości. Jest to
szczególnie widoczne w przypadkach tych religii, które są silnie zintegrowane z życiem codziennym swych wyznawców i ich kulturą. Propagując własne, choć wyrosłe z lokalnych tradycji, systemy wartości
i wzory zachowań (podporządkowanie się im stanowi przejaw religijności wiernych), utrwalają one zależność, na mocy której wyznawanie
tubylczej religii oznacza zachowanie indiańskości.
Bez względu na przyjętą strategię walki o kulturową odrębność tubylczych Amerykanów, indiańskie religie niewątpliwie wzmacniają odporność swych adherentów na wpływy obcej cywilizacji. Jest to efekt
włączenia starań o zachowanie wyselekcjonowanych elementów tradycji do kręgu podstawowych dyrektyw ideologicznych. Równocześnie jednak wielość indiańskich religii oraz ograniczony zasięg społecznego oddziaływania każdej z nich (grupa wyznawców) sprawiają, że tubylcze
religie bronią wyłącznie tej spuścizny kulturowej, z której one same
wyrastają. W związku z 'tym nie mogą one w zasadniczy sposób wpływać na przebieg procesu etnicznej konsolidacji Indian, choć ich pośredni. wkład jest niezaprzeczalny i istotny. Polega on na skutecznej obronie pryncypiów indiańskości (np. kolektywizmu jako zasady współżycia społecznego, modelu wielkiej rodziny jako podstawowej komórki
społecznej, głębokiego uwewnętrznienia doświadczeń religijnych, sakra~
lizacji związków człowieka z przyrodą itp.), które stanowią ważny składnik kształtującej się panindiańskiej etniczności. Tak więc religie o tubylczym rodowodzie, broniąc lokalnego dziedzictwa kulturowego w istocie rzeczy pośrednio przygotowują również grunt pod etniczną konsolidację Indian, choć z pozoru większość z nich proces ten zdaje się opóźniać. Ze względu na skuteczną obronę indiańskości, jako specyficznego
stylu życia tubylców, religie te sprzyjają procesowi włączania się Indian w główny nurt społeczeństwa amerykańskiego na podobnych warunkach, na jakich czyniły to np. etniczne grupy i zbiorowości imigrantów z Europy i Azji poprzez stworzenie kultur etnicznych w oparciu
o tradycje krajów swego pochodzenia 10.
Wśród czynników etnicznej konsolidacji Indian USA ważne miejsce zajmuje zjawisko społeczno-kulturowej marginalizacji, które stało
się udziałem zarówno Indian zamieszkujących rezerwaty, jak i osiadłych w miastach, przy czym ci ostatni odczuli skutki jego działania w
szczególnie dotkliwy sposób. Intensywne wojenne i powojenne migra10

SzczegółQwe rozwa&amp;:ania na

ten temat

zob.: Posern-!Zieliń:ska,

1979.

�Między

asymiLacją

a etnicznym

odrodzeniem

47

cje ludności tubylczej z rezerwatów do wielkich ośrodków miejskich
uczyniły z Indian swoistą grupę imigrantów wewnętrznych, przybywających z najbardziej zacofanych, wiejskich rejonów kraju do miejskich
metropolii, w których los ich bardzo przypominał los imigrantów z Ameryki Łacińskiej czy Europy Środkowej i Ws~hodniej. Indianie opuścili
swe wiejskie zaplecze jako przedstawiciele tzw. folk-group, w której
stosunki międzyludzkie opierały się na kontaktach osobistych, a poszczególnych jej członków łączyły więzi emocjonalne. Tymczasem w nowych
miejscach swego osiedlenia zetknęli się oni z miejskim społeczeństwem
industrialnym, którego sprawne funkcjonowanie uzależnione jest głównie od współdziałania ze sobą ludzi obcych w imię łączących ich interesów.
Miasta, mimo utworzenia w nich tubylczych gett, stały się terenem
natężonych kontaktów interetnicznych i interkulturowych,
w efekcie
których Indianie poczęli ulegać coraz silniejszej amerykanizacji. Przekształcając się czy to w proletariat wielkoprzemysłowy, czy też w inteligencję, musieli zaakceptować obce im reguły organizacyjne społeczeństwa miejskiego. Zostali w ten sposób zobligowani do utożsamiania się
z dwoma opozycyjnymi (folk-urban) systemami społecznymi, co pogłębiało ich marginalizację sprawiającą, że nie identyfikowali się w pełni
z żadnym z nich. Zjawisko to wywołało poważne reperkusje psychiczne zarówno w życiu poszczególnych jednostek, jak i całych tubylczych
zbiorowości miejskich. Rozdarci pomiędzy dwa światy wartości mieli
do wyboru albo zamknięcie !Się w obrębie własnej grupy i jej systemu
społeczno-kulturowego, skazując się na izolację społeczną, albo też czynne uczestnictwo w życiu obcego społeczeństwa. Z tą drugą jednak altE~rnatywą nieodłącznie związane było narastanie kompleksu niższości wobec społeczeństwa dominującego (miejskiego). Negatywna samoocena, jako skutek marginalizacji, wywołała wśród Indian zaJsadniczo dwa typy
reakcji - albo lumpenproletaryzację
i zasilanie przez nich marginesu
społecznego 11, albo też chęć podniesienia statusu własnej grupy do standardów obowiązujących w społeczeństwie amerykańskim
(miejskim).
Zmiany w tym względzie nie były jednak łatwe do przeprowadzenia,
11 Ten typ Hlakcji
lbył li [)Jada'l jeszcze j,est ItYlPOwy dwa: ,ty,oh I[)JdilaLl1,,krt;órzy
za,S\i,kllirmiejosk.ie Qi)s,mry ubós1Jwa. WY'rwanJi re S1Weg&lt;JroInriJCz€l~ środQwi!&gt;!ro, lilie
przy,gotowall1i do żyoia w wielkt1ch aigIomeracjaoh
Iffii'ej~kidh, pOI'Z1bawienJi8'zemgu
tuby.Iczyah da1Jsit)'ltU'cj,i
społecznych li wy,z;wolenJi z ory.gorów s.polecmrej kJon'tro1i, u1egali tej ~31mej dezOl'galllli.-mcji tSq:&gt;Oł€C7JIlej,
j,aka 'z reguły s'taw,ala się UJdZliJałemiJrnigr3ll1!tów ·przylbył)"Ch do !almeryilmńskich miialsit Ż lll!ajrozrrnaliJtSlZyiClh
wiejsikiiiCh rrejo. nów świa,ta. Przejawiała
się ona w gwałtownym
wzro,ście prrestępczości,
al!koł1&lt;&gt;liźmie, l"OizpadZ'1errod1JiJny, ~tp. Zob.: Lealgtle ... 1971, 6. 39 - 43; BigOIly 197'1,
s. 345 - 366; ThomalS 1974, s. 270 - 278.

�MIROSŁA,w A f'OSERN -ZIELIŃSKA

48

trudności te pogłębiały jeszcze stereotypowo negatywne sądy białych
Amerykanów o ludności tubylczej 12.
Ten drugi typ zachowań był charakterystyczny
dla młodego pokolenia Indian, które wzrastając w wielkich metropoliach miało o wiele
większe szanse zdobycia wykształcenia średniego i wyższego niż ich
rówieśnicy z rezerwatów. Zdobywając wysokie kwalifikacje zawodowe
byli równocześnie z racji swego ;pochodzenia nieustannie narażeni na
pejoratywne oceny społeczeństwa, w które pragnęli się włączyć. Doświadczając skutków tzw. rozbieżnoś,ciczynników
statusu, właśnie ta
grupa miejskich Indian "odkryła" ponownie - Jak już wspominaliśmy
- tubylcze środowisko etniczne, które 'ostatecznie uznała za własne. Powrót ten został połączony z szeregiem zabiegów oczyszczających, których
funkcję 'Pełniła wielkopłaszczyznowa, niezwykle ostra, często wręcz nie
usprawiedliwiona krytyka zarówno samego społeczeństwa amerykań'Skiego, jak i jego kultury z jednej strony, a z drugiej - daleka idealizacja
wa!&lt;orówtubylczego społeczeństwa 13, opartego o więzi emocjonalne i kontakty osobiste, w efekcie czego uznano je za ucieleśnienie prawdziwie
humanitarnych
stosunków międzyludzkich oraz nosiciela najszczytniejszych ludzkich wartości i ideałów. Efektem tych poczynań było narodzenie się dumy z własnego pochodzenia oraz wysokiej oceny tubylczego dziedzictwa kulturowego 14, co znakomicie ułatwiało przezwyciężenie uczucia niższości Indian wobec społeczeństwa amerykańskiego i ułatwiło w latach 60-tych
polityczną aktywizację
tubylczej inteligencji,
części wykwalifikowanego proletariatu i przywódców środowisk rezerwatowych.
Ludzie ci, określani powszechnie mianem "Nowych Indian", powołali do życia szereg ponadplemiennych organizacji, które ze względu na
zasięg swego oddziaływania stały się bardzo dogodnym kanałem szerokiego kolportowania "nacjonalistycznych"
programów
formułowanych
przez indiańskich ideologów-aktywistów.
Wspierane
spektakularnymi
akcjami walki oprawa Indian (n'P. inwazja Alcatraz w 1964 r., fish-yns
na terenie stanu Washington, zorganizowanie karawany tzw. "Szlakiem
Złamanych Traktatów", zakończonej okupacją gmachu BIA w Waszyngtonie w 1972 r., okU!pacja Wour~ded Knee w Południowej Dakocie
w 1973 r. itp.) trafiały do rzesz tubylców, budząc wśród nich lub ewidentnie wzmacniając świadomość ich ,etnicznej odrębności i kształtując
CI

12
13

s.

Por. fa'Zy malI1gllnaliza'cji :ualIl'ald!:uowa.nepr':uez Wri,ght 10974, ,s, 96 - 103.
Z&lt;l.'cho'wait1i'a:te rpoJtwierdwją uogóLnienia .wwaTlte w 'pracy MaJcW1Sk~ego 1975,

450 - 457.

14 Niektórzy
mdi,ańlSlcy id1lteil.elctiUlaJIiŚci
i Iprzywódcy polJiityCZll1Ii
ogłoszą n~wet, że
war:tości i1ndLa'ńSlk'iej,kJulJtury, a 1P!':uooewszy:s,tk,Lm or,gaillli2lacji ,slpoleczmej, mogą być
atra1kcyjne ;róWll1i€ż d:ia rpoq.dstałY'Oh Amffi"Y'kaillów: Por.: Delol"iia 1970, s. 222 - 238.

�Między

asymilacją

a etnicznym

odrodzeniem

49

poczucie panindiańskiej soHdarności nawet wówczas, gdy poszczególne
akty protestu spotykały się z ostrą dezaprobatą \części Indian.
Bardzo ważną funkcję w procesie konsolidacji Indian pełnią tubylcze wydawnictwa (książki, czasopisma i druki ulotne) oraz własnymi
siłami organizowane na terenie wielkomiejskich gett ośrodki kultury
indiańskiej, a także zakładane przy uniwersytetach przez tubylczych
studentów kluby indiańskie. Ins'tytucje te, szerząc :informacje z zakresu
historii północnoamerykańskich Indian, ich rodzimej kultury oraz dziejów stosunków interetnicznych, wzmacniają wśród sporej części Indian,
głównie młodzieży, nastroje antyamerykańskie, sprzyjające krystalizacji poczucia przynależności do panindiańskiej wspólnoty.
Proces etnicznej konsolidacji Indian nie jest zakończony i trwa nadal. Stopień jego zaawansowania uzależniony jest od takich czynników,
jak klasowo-warstwowa dyferencjacja Indian, poziom ich wykształcenia, aktywność polityczna, miejsce osiedlenia, typy
powiązań z zewnętrznym światem nieindiańskim itp. W związku z tym nie we wszystkich środowiskach tubylczych wykształciła się panindiańska świadomość etniczna, nie wszędzie osiągnęła ona refleksyjny poziom rozwoju.
Istnieją bowiem jeszcze grupy Indian, które identyfikują się wyłącznie
na podstawie kryteriów lokalno-plemiennych, posiadając bardzo nikłe
informacje o innych społecznościach tubylczych żyjących z dala od ich
najbliższego sąsiedztwa. Przedstawicieli tego typu grup cechuje z reguły izolacja terytorialna i społeczna, wywołana przez brak kwalifikacji
zawodowych połączony często z analfabetyzmem i podeszłym wiekiem
(Kupferer 1970: 143 - 159; Deloria 1970: 267 - 268). Czynniki te uniemożliwiają nawiązanie szerszych kontaktów ze światem zewnętrznym, pozostawiając takich osobników, lub tez całe ich grupy, poza nurtem procesu konsolidacyjnego.
Przeciwległy biegun rozwoju panindiańskiej świadomości etnicznej
reprezentują aktywiści współczesnych ruchów emancypacyjnych, którzy swą działalnością ideologiczną oraz codzienną praktyką społeczną
.i polityką wkraczają często już na grunt indiańskiego nacjonalizmu. Znakomicie zorientowani w prawno-ustrojowych zasadach amerykańskiego
życia społeczno-politycznego, próbują wykorżystać je w celu skuteczniejszej walki o prawa Indian do samostanowienia i kulturowej nie zalt~żności. Nie przeszkadza im to wszakże w werbalnym potępieniu cywilizacji amerykańskiej i negatywnym przeciw'stawianiu jej indiań'skim
wartościom, zachowaniom i normom moralnym
jako wyznacznikom
ethnicity ludności autochtonicznej. Pragnąc uwolnić Indian od stygmatu pariasów w pluralistycznym społeczeństwie amerykańskim, poszukują oni gorączkowo zadowalających rozwiązań dylematu zaspokojenia
potrzeb społecznych i duchowych z jednej strony, a z drugiej - za4

"Lud" -

tom 63

�50

. MIROSŁAWA POSERN-.zI:ELIŃSKA

dośćuczynienia wymogom życia w kraju wysoce zindustrializowanym
i zurbanizowanym (Steiner 1968: 124 - 135; Deloria 1970: 239 - 261; Burnette and Koster 1974).
Wart~ jednak podkreślić, że nawet indiańska elita intelektualna i polityczna traktuje często swą działalność umacniającą świadomość panindiańską czysto instrumentalnie, jako posunięcia podyktowane regułami nowoczesnej strategii walki w obronie tubylczych interesów.
W mniejszym natomiast zakresie kieruje 'się ona otwarcie hasłami etnicznej konsolidacji Indian, które tylko sporadycznie pojawiają się w formie explicite formułowanych programów. Jednak obiektywne fakty, takie, jak: każdorazowe zaangażowanie się przedstawicieli
najrozmaitszych plemion w tubylcze akty protestu zorganizowane niekiedy w obronie interesów lokalnej grupy Indian, międzyplemienna wymiana doświadczeń politycznych, uczestnictwo w ponadplemiennych
organizacjach społecznych i kulturalnych, czytelnictwo indiańskich czasopism
"narodowych" obok lokalnych (plemiennych) gazet, tworzenie się amalgamatu kultury etnicznej z elementów o bardzo zróżnicowanej proweniencji plemiennej itd., dowodzą coraz powszechniejszego kształtowania się wśród tubylczej ludności USA nowych, panindiańskich więzi etnicznych przy równoczesnym zachowaniu przez nią świadomości trybalistycznej.

***
Asymilacyjna polityka USA wobec Indian, jako integralna część całej etnicznej polityki tego państwa, ulegała w ciągu dziejów przeobrażeniom, na które coraz żywiej i świadomiej reagowały tubylcze społeczności. Z biegiem lat wypracowały one duży zestaw metod samoobrony. Zmagania te przyczyniły się do wzrostu świadomości etnicznej,
co sprzyjało powojennej politycznej aktywizacji Indian. U źródeł tego
pl'ocesu tkwią z całą pewnością wojenne i powojenne migracje ludności tubylczej z rezerwatów do miast, które przełamały jej dotychczasową izolację terytorialną i społeczną. Migracje te umożliwiały Indianom
z jednej strony szerszy niż dotychczas dostęp do edukacji, z drugiej do szczegółowego poznania istoty i form walki związków zawodowych
oraz szeregu innych ruchów społecznych rozwijających swą działalność
w wielkich miastach USA.
W tych warunkach getta miejskich Indian stały się środowiskiem
sprzyjającym radykalizacji poglądów i metod działania. W procesie tym
dużą rolę odegrała obserwacja i ocena strategii walki z dyskryminacją
rasową poszczególnych ugrupowań ruchu murzyńskiego. Z kolei rozbudzenie zainteresowań indiańlskiej młodzieży własnym dziedzictwem kulturowym nastąpiło w dużej mierze ~od wpływem z jednej strony ru-

�Między

asymilacją

a etnicznym

51

odrodzeniem

chów kontestacyjnych, ostro krytykujących
amerykańską cywilizację
i wysuwających propozycje młodzieżowej kontrkultury,
a z drugiej
strony - pod wpływem haseł rozwijającego się wówczas białego ruchu
etnicznego, który podkreślał konieczność utrzymywania więzi amerykańskich etników z tradycjami krajów swego pochodzenia. Ze śledzenia
ideologii i metod działania wszystkich tych ruchów oraz z wewnętrznego rozwoju samych społeczności tubylczych zrodził się radykalizm indiański drugiej połowy lat 60-tych, zorientowany na obronę własnej specyfiki kulturowej i odrębności rasowo-etnicznej oraz na przywrócenie
tubylczej ludności USA autonomii politycznej i ekonomicznej.
Współczesne emancypacyjne dążenia Indian są bardzo zróżnicowane
zarówno co do stawianych sobie celów, jak i podejmowanych sposobów
ich realizacji. Sytuacja ta wynika przede wszystkim z rozbieżności ideologicznych, które zawarte są pomiędzy realistycznymi ocenami aktualnego i przyszłego miejsca Indian w społeczeństwie amerykańskim, a utopijną wizją fizycznego uwolnienia się Indian od obecności jakichkolwiek
obcych żywiołów etniczno-rasowych. Wszystkie nurty emancypacyjnego
ruchu Indian, bez względu na ich ideologiczną orientację, mają ogromne
zasługi w opóźnianiu procesu asymilacji poprzez budzenie zainteresowań
indiańskim dziedzictwem kulturowym, likwidację poczucia niższości wobec społeczeństwa amerykańskiego, wyjaśnianie
przyczyn nie równoprawnej sytuacji ludności tubylczej we współczesnej strukturze USA
i prowadzenie nowoczesnej walki o zmianę tej sytuacji. Mimo to stopniowa amerykanizacja Indian i ich integracja ze społeczeństwem amerykańskim jest zjawiskiem zachodzącym obiektywnie i niezależnie od natężenia realizmu czy demagogii w indiańskich programach dalszego rozwoju
własnych społeczności. Bezsprzeczną zasługą tych koncepcji jest natomiast wydatne przyspieszenie etnicznej konsolidacji Indian, dzięki której
włączają się oni w główny nurt społeczeństwa amerykańskiego jako grupa etników o tubylczym rodowodzie.

BIBLIOGRAFIA

Assorodobraj

N.

1967 Rola
niej,

historii

w

narodzinach

świadomości

narodowej

w

Afryce

"Studia Socjologiczne", nr 1 (24).

Bahr H., B. A. Chadwick and R. C. Day (eds.)
1972 Native
4·

Americans

today:

sociological

perspectives,

New York.

Zachod-

�52

MIROSŁAWA

Berkhofer

POSEIRN -ZIELIŃSKA

R.F., Jr.

1965 SalvaNon
rican

Bigony B. A.
1974 Native

and

Indian

the

Americans

migrants:

savage.

the

An

Detroit,
ethnic

Immigrants

studies

reader,

and

Chlebowczyk J.
1975 Procesy
pitalizmu

and

migrants:

ethnic

the

groups,

Detroit

Knee,

narodotwórcze

we

schyłku

XVIlI

[w:]

ethnic

Har.bmall1 D. W.

experience.

Ethnic

voL la, nr 2, 3, 4, Detr&lt;Jiit,

New York

Indian
to Indian' American:
"AmeoriClaltV
All1ltilirOlPO!ogislt",
vol. 70:

(od

Ame-

Ethnic

American

the Hupa,

and

Hall'tman

[w:]

experience.

"Jol\lJnna.l of UniveiJ1sity Studies",

s. la - 28.
Burnette R. and J. Koster
1974 The road to Wounded
Bushnell J. H.
1968 From

missions

D. W. (,cd.), Immigrants
and
stud·ies reader, "Journal
vol. la, no 2, 3, 4, Detroit, s. 345 - 366.

in

Detroit

od' University
Sltudies",
Bilge B.
1974 Toward
a theoryof
ethnicity
(ed.),

of protestant

analysis

1787 - 1862, &lt;'blm.w.).

response,

w?chodniej
do

the
'S.

Europie

początków

changing

identity

of

dobie

ka-

1108 - 1116.
Srodkowej

XX

w.),

w

Wa[1sz:awa-KraJków.

Deloria V., J1'.
1970 Custer died for your sins. An Indian manifesto, New York.
1974 Behind
the trail
of broken treaties. An Indian
declaration
of independence, New York.
1976 Organizaciones
nacionales
de indiDs norteamericanos,
"AJmerica Indigell1'a",
vol. 36: 775 - 7'89, no. 4.
Fey H. E. and D'A. McNickle
1970 Indians
and other Americans.
Two ways of life meet, New York-Evanstoll1.
Frisch J.A.
1970 TribaUsm among the St. Regis Mohawks:
a search for self-identity,
"Anthropolo§iCla", vol. 12: 207 -219.
General Allotment Act (Dawes Act) ".
1969 General Allotment
Act (Dawes Act) of February
8, 1887 (24 Stat. L., 338),
[w:] Spicer E. H., A short history
of the Indians of the United States,
New YOII"k:200 - 204.
Gessner R.
1931 Massacre. A Survey of Today's American
Indian,
New York.
Gordon M. M.
1970 Assimilation
in American
life. The role of race, religion
and national
origins,
New York.
Gunther E.
1950 The westward
movement
of some Plains traits,
",Almerican AnJthropologi!slt", vol.52: 174 - 180.
Higham J.
1973 Strangers
in the land.
Pattern
Of American
nativism
1860 - 1925, New
Yo&lt;rk.
Howard J. H.
1955 Pan-Indian
215 - 220.

culture

of

Oklahoma,

"The

Scien:tific

Monthly",

November:

�Między

a etnicznym

asymilacją

53

odrodzeniem

Josephy A. M., Jr.
1972 Red power.

Kupferer

The

1970 The

isoLated

eastern

The Amer,ican

Landy

American

Indians

fight

for

New Y\OI'1k.

freedom,

H. J.
(w:) !Lev'IDe S. allld
Ba};ti!mo.re: 143 - 1~9.

Cherokee,

Indian

today,

N. O. uUJr,ie (eds.),

D.

1958 Tuscarora

tribalism

and

nationaL

"EthnohiJSItoiI'y",

identity,

vol.

5:

250-

- 286, no 3.

League of Women Voters
1971 Indians

of Minnesota (ed.)
St. Pa'ul.

in Minnesota,

Lurie N. O.
1970 Historical
rican

Malewski

today,

A.

1975 O

zastosowaniach

nauk

Mathur

[w:] LevLne S. &lt;:Ind N. O. Lume (eds.), The AmeBalHmQre: 49 - 81.

Background,

Indian

społecznych.

teorii

[w:] Malewsik,i A., O nowy
W,al'sZJawa: 325 - 466.

zachowania,

Pisma zebrane,

kształt

M. E. F.

third-generation
movements:
toward
a universaL
modeL, "Ourrent.
AnthI'olpo'1ogy", vo-l. 16: 457 - 461, ino 3.
Merriam L. C. and Associates
1969 The probLem of Indian
administration:
report
on a survey made at the
request of the HonourabLe
Hubert
Work, Secretary
of the Interior,
The'?
Brookings
Institution,
Baltimore
1928, [w:] Spicer E. H., A short history
of (,he Indians of the United States, New Yoiftk: 243 - 246 (oprzOOT.ukfra.g-'
men,tów).
Newcomb W. W., J1'.
1955 A note on Cherokee-DeLaware
pan-indianism,
"Am€'fLoan A'l'ltth:ropolog;ist",
vol. 57: 1041 - 1045.
1956 The culture and accuLturation
of the Delaware Indians, "Museum of An~
thropology,
University
(Jf Miehigan,
Anthropolo!§ical
Pa'pers",' vol. 10,
Ann A rbo.r.
1975 On

Nez D.M,
1968 New

way,

old

way,

[w:)

SteiJner S., The

new

Indians,

New

YOlf'k: 131.

Nowiek.a E.
1975 Więź

ponadpLemienna

wśród

M. M. [ed.], Ameryka

Posern-Zielińska
M.
1979 Na,!Jiv-er,el:igi,onsaoo
gia Poloni'a", vol. 5
Posern-Zieliński

Ameryki

Studia,

Północnej,

Warszawa:

(w:) Drozdowski

142 - 171.

'othnidty of Amerilican Indian-s in the USA, "Etmolodruku).

(w

A.

1978 Ethnicity,
the

Indian

Północna.

ethnic

example

culture

of Polonia

and

folk

tradition

coLlectivities

in

in
the

the

USA),

American

society

(on

"EJt,ooologia Polana",

vol. 4.
Pratt

R. H.
of mingling
Indians
with
Whites,
[ipiI1zedruk z:] Official
of the Nineteenth
AnnuaL Conference
of Charities and Correction,
1892: 46 - 59, [w:) Pmd1la F. P. (eel.), Americanizing
the American
Indians. Writings
by the "Friends
at the Indian", 1880 - 1900, C&lt;:Imbilldge:

1'973 The

advantages

Report

260 - 271.

�54

MIROSŁAWA

Prucha F.P.
1973 Introduction,
Writings

[w:] PI'ucha

by the "Friends

Rhqdes W.
1952 Acculturation

POSERN -ZIELIŃSKA

F. P. Ced.), Americanizing
the American
of the Indian",
1880 - 1900, Cambridge:

Indians.

1 - 10.

American
music, [w:] Tax S. (00.), Acculturation
"P,pooeedill1~ all1.d Selected Pa'P~rs of the XXIXth IIl1t,ernaiti&lt;JiIlaJlOongDe8'S 'Of Aimer,1ca:niSl1A&lt;;·",
OhiiJc:ago:127 - 132.
Spicer E. H.
1969 A short history of the Indians of the United States, New York.
Steiner S.
1968 The new Indians, New York .
.szacki J.
1971 Tradycja. Przegląd problematyki,
War.sZJawa.
Thomas R. K.
1970 Pan-Indianism,
[w:] Levine S. amd N. O. Lurie (eds.), The American
Indian today, BaJtimwe:
128 - 140.
1974 Colonialism:
domestic and foreign, [w:] Hartman
D. W. (ed.), Immigrants
in

the

and

in

North

Americas,

migrants:

the

Detroit

ethnic

experience.

Ethnic

studies

reader,

"JoUl1l1al ()[ UnJ.'V~it.y Studies", vol. 10, no 2, 3, 4: 270 - 278.
Tyler S. L.
1973 A history of Indian policy, WlflJShilll,gton,D. C.
Wax M.L.
1971 Indian Americans: unity and diversity, Ell1:gleWQ'ooCliffs.
\\ihite R. A.
1974 Value themes Of the native American
tribalistic
movement
among the
South Dakota
Sioux,
"OUJrrenlt AnJthropolQgy", VIOL 15: 284 - 289, no 3.
Wiatr J.J.
1969 Naród i państwo, Wm'sZlawa.
"'itt S. H.
1970 Nationalistic
trends among American
Indians,
[w:] Le'Vilne S. all1.d N. O.
Lurie (eds.), The American Indian today, Ba1oUmore: 93 - 127.
Wright R. H.
1974 Urban marginality:
stages in the process of leaving
a personal
World,
[w:] HlatrUmall1D. W. (00.), Immigrants
and migrants:
the Detroit
ethnic
experience.
Ethnic
studies reader,
"Journail Oli Ull1iversi,ty Studies", vol.
10, 1l1'O
2, 3, 4, Detrodt: 90 - 105.

MIROSŁAWA

SOME

POSERN-ZIELIŃSKA

FROM ASSIMILATION
TO ETHNIC REVIVAL.
PROBLEMS
OF AMERICANIZATION
OF AMERICAiN
IN THE UNITED STATES

INDIANS

(S um ma r y)

This arbi,cle is q,ealing with the changes in the ,Indian (policy of the USA,
at :the tbaoc:kgT'OUiIld
,of ,e1ohnli'C
ipOI~iJcyatgainst aU other 'n&lt;JiIl-An,g1o
•..S\axQIl1groups of
imrn'i,graroion ooigilll. These probI.erms were analysed :iIll khe OOIl1tes'tof ·three main

�Między asymilacją

a etnicznym odrodzeniem

55

Amoocan ,theories of 'asromi'l'a'tiiJon: Afnglo-lOO!llfulnmfuty,
a me1tlilIllg!pOt and culbuTal
pluralrism. They determined
ethnic !policy of the USA in certain historical periods,
the integral part of whkh was also the Indian rprui'cy.
Next Indian defence reaction against Americanization
influences wa's discussed.
The main emphasis was !put of descri:bing the essential forms of Indlian organlizationsa1ctiivli:ty, 't'rea'ting valfiety a:nd chalrlgea1biJlity (lf vTienta~ioltllS 1f€lPres1eltl1tJOO
by
the-m {[Irom ,J)1"OOJss'iJmli,ha'bive
to anitiaISJ3Ii1mi1hat1mne)
as the iillldlica100lI"s.
;of pubJilic f'ee1lings
and views 'PelI"VadillllgIndian 'CIQlffiiffi'Uil1'itiels.
The la,st part vf the alrtiele walS devotedto
the analysis of a pQS1itiOl!lof Almerican lndualllS in the Ameri1can s&lt;J&gt;eiety, whikh is, '00 the one \hand, the !resultant
of long'la:stlilng a'S's~l!l1ila,ttion
IpI'leslSlU're
aJnd, on 1Jhe olthelI"hand,a
effoot of defence of
theilr 'OWlllsooia1land ou.lbulTa,]indiV1idiutaMy. A pT10cess od' ,graduail tJranisd'onmati,OI!l
of Indliams into ·one o.f many ethnk 'Segments ofplurali:sHc
American
society and
their incorporativn
into its malin strea1m as ethnics (lf native origin was shown here.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8115" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8095">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3af53fdb0780788673dd8848bd8c6831.pdf</src>
        <authentication>a374c3fff30fa638a5eaeebb2d1ede7c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96940">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1764</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96943">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96946">
                <text>antropologia etniczności</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96947">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96949">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1633</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96951">
                <text>Koncepcje etniczności w amerykańskich studiach etnicznych/ LUD 1979 t.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96952">
                <text>LUD 1979 t.63, s.3-24</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96953">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96954">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96955">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96956">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96957">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96958">
                <text>I. S T U D I A, R O Z P R A W Y
Lud, t. 63, 1979

ALEKSANDER POSERN-ZIELIŃSKI

KONCEPCJE

ETNICZNOŚCI W AMERYKAŃSKICH
ETNICZNYCH

STUDIACH

Jednym z podstawowych pojęć współczesnych amerykańskich studiów etnicznych jest etniczność (ethnicity) 1. W ostatnim dziesięcioleciu określenie to zrobiło ogromną karierę, zdobywając popularność nie
tylko na gruncie nauk społecznych, ale także utrwalając się w słownictwie politycznym i języku amerykańskich mass media 2. Termin ten
znalazł zastcsowanie w interpretacji wszystkich niemal zjawisk etnicznych i rasowych występujących w całym 200-letnim okresie formowania się amerykańskiego narodu. Posługują się nim zarówno socjologowie, jak i antropologowie, którzy włączają kategorię etniczności do teorii takich procesów, jak asymilacja, integracja czy akulturacja (Posern-Zieliński 1977 a). Do swego słownictwa fachowego wprowadzili
"etniczność" także historycy prowadzący studia nad dziejami imigracji
do USA i rolą czynnika etnicznego (ethnic factor) w kształtowaniu się
amerykańskiej cywilizacji. W ramach tych, i szeregu innych jeszcze,
l Nie wydaje
się trafną 'Propozycją tłumaczenie terminu ethnicity
jako "etnicyzm". To ostatnie określenie mogloby jedynie odpowiadać z Igrubslza tzw. ruchowi etnicZ!l1ogoodl'Odzenia (ethnicity
mO'IJement, revivaL). Obejmowałoby zartem,
podobnie j.ak wszystkie inne "izmy", 'pewien nurt intelektualny odwołujący się do
etnicznych sentj'lmentów, n,ie zaś ,cechę lub zbiór cech dystynktywny'ch,
umożliwiających klasyfikację j,cdnostek i grup wg. etnicznyc'h I"odowodów i specyfiki
kulturowej.
2 P,o 'raz pierws'zy ienmin
ten zootał 'użyty w 1953 r., choć jes'Zlcze w Jatach
60-ty'ch 'n,j,ezysk'ał ,aprobaty i z tej racj.i ,nie ;z,na1azł ię w czołowych a.m'erykańskich słownikaich. Sy,tJua.cja ZJmieniła się dQpiero ll1a progu lat 70-ty,ch, kd,erly to
nowy teI'min 'wpI"owad2Jony zOIstał "oficj.alnie" do zasobu leksykalnego
języka
angielskiego (Glazer and Moynihan 1975, s. 1).

1*

�4

AiLEKSAiNDER

POSBR:N -ZI,ELINSKI

dyscypLin lDiadiaiwano"etniC'znoścli" cora:z 'to inJneznac~en:ia, co ,w dużej mierze utrudnia interdyscyplinarną
dyskusję i koordynację badań
w zakresie studiów etnicznych. W rezultacie
poszczególni
badacze
wprowadzali często własne, robocze, a więc różniące się od siebie, definicje "etniczności". Większosć jednak stosuje ten termin, kierując się
g~ównie intuicją i nie dociekając głębiej istoty analizowanego zjawiska.
Dogodnym punktem wyjścia do szerszego omówienia kontrowersyjnych problemów związanych z definicją "etniczności" mogą być załozenia programowe oraz treść młodego czasopisma naukowego poświęconego wyłącznie problemom etnicznym. Pierwszy tom tego pisma (kwar.alnika), zatytułowanego "Ethnicity", opublikowany został w Nowym
Yorku w 1974 r.3. Jego komitet redakcyjny, z tej miary specjalistą na
c2'ele co Andrew M.Greeley, sprecyzował
na wstępie cele, zadania
l podstawowe
zainteresowania nowego periodyku. l tak, ma on być
"skoncentrowany
na (zjawiskach)
utrzymywania
się różnorodności
wśród ludzkich grup w zindustrializowanym
i industrializującym
się
świecie oraz ułatwiać zrozumienie (procesów), w jakich poszczególne
grupy oddziaływują na siebie w ramach społeczeństwa. Pismo jest zainteresowane etniczną różnorodnością i integracją gdziekolwiek na świecie (zjawiska) te mogłyby być obserwowane i studiowane" (Greeley
lH74, s. Ill).
Z konstatacji tej wynika wyraźnie, że etniczność to nie tylko zagadnienia stosunków interetnicznych,
ale także badania nad specyfiką etniczną poszczególnych grup oraz nad utrzymywaniem się etnicznych odrębności, określających pluralizm kulturowy wielu współczesnych społeczeństw, w tym także społeczeństwa Stanów Zjednoczonych.
Nowy problem pojawia się jednak znów, gdy spróbujemy ściślej okreśEć, co redakcja "Ethnicity" rozumie pod pojęciem "etnicznej różnorodności" (ethnic diversity). Wg Greeleya czynnik ten można bowiem
sprowadzić do takiego układu zróżnicowań grup społecznych, który
nie byłby redukowany ani do struktury demograficznej, czy też podziałów klasowo-zawodowych, a opierałby się na różnicach wynikających z odmienności ras, religii, narodowości, języków ojczystych i nawet
terytorium zamieszkiwania.
Ta robocza deskryptywna definicja etniczności zdaje się odpowiadać
naj nowszym tendencjom studiów etnicznych w USA, obejmujących
grupy powstałe w oparciu o odmienność rasy, pochodzenia narodowego (national origin) i religii, czy też o jakąkolwiek kombinację tych
cech (Gordon 1970, s. 27).
3 W
po1skiiJm piŚimienlIlilciwi,e kWa'I1taJJnik "Etlhini'oity" Qmow~olIlY lJOistał prz,ez
'G. Babińskiiego na la.maldh "Pr2leglądiU Bo1onlij[];ego" (t. 2: 1976, z. 1, s. 191 - 193),

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

5

W pluralistycznym społeczeństwie amerykańskim grupy takie, jak
wymienione wyżej, znajdują się w procesie ciągłych zmian społecznych,
kulturowych, ekonomicznych i politycznych. Z jednej strony podlegaj~! one asymilacji i akulturacji, integrują się stopniowo z host society
i wspartą na anglosaskich tradycjach cywilizacją amerykańską, z drugiej jednak - zachowują wciąż pewne cechy swej identyczności etnicznej i odrębności kulturowej, które czynią z przedstawicieli tych grup
tzw. etników, a więc ludzi cechujących się inną etnicznością aniżeli
przedstawiciele tzw. głównego nurtu społeczeństwa amerykańskiego 4.
Badając te grupy zauważono, że niektóre zachowania i reakcje ich
członków są w dużej mierze uwarunkowane przez dziedzictwo kulturowe wniesione przez poszczególne grupy i zbiorowości do Ameryki.
To dziedzictwo kulturowe i oparta na nim tradycja etniczna zdaje się
stanowić klucz do określenia i:stoty etniczności. Na ten aspekt trafnie
zwrócili uwagę A. M. Greeley i W. C. McCready (1975, s. 209 - 235),
którzy zastanawiali się nad rzeczywistą rolą czynnika spuścizny kulturowej w dzisiejszych zachowaniach i ideałach amerykańskich etników. Wychodząc od analizy etnograficznych materiałów, które charakteryzowały niektóre cechy kultury ludowej mieszkańców południowych
Włoch, Sycylii oraz Irlandii, sformułowali oni szereg hipotez odnośnie prawdopodobieństwa kontynuacji pewnych wywiedzionych z Europy wzorów zachowań i upodobań:. w środowiskach etnicznych ukształtowanych już w wyniku imigracji do Stanów Zjednoczonych. Badacze
ci, posługując się metodą tzw. badań międzykulturowych,
stwierdzili,
że większość założonych hipotetycznie przewidywań na temat trwałości występowania niektórych wzorów zachowań i preferencji kulturowo-osobowościowych, sformułowanych w oparciu a znajomość cech
charakteru narodowego i kultury grup europejskich, w pełni potwierdziła analiza materiału północnoamerykańskiego.
Studium to zwróciło
zatem uwagę 1) na konieczność głębszego zainteresowania się badaczy
charakterystyką kulturową krajów i regionów pochodzenia poszczególnych zbiorowości w dobie ich emigracji; 2) uświadomiło specjalistom
od zagadnień etnicznych, że samo studiowanie etnicznych zachowań
zgodnie z_tradycją mocno zakorzenionego nadal behawioryzmu nie może dać wyjaśnień w pełni wystarczających dla zrozumienia trwałości
etnicznego pluralizmu w USA.
Etniczność jako podstawa tego pluralizmu nie składa się wyłączni~
4 O sk,a'1i Z-IóźnioO'W-aJldaetniJoZlI1egio,&lt;i Iproblemie
e&lt;t1l1iczJnośd świadczyć
mogą
dane ~iJcllbowe. I rLaJk'Ilip. w if. 1970 pomad 75 mm. Ameryka/nów
o:kreśldło SJiebiie
jako "et.ników", choć ty.1ko 11 m~:n. osób iZ &lt;tej liJczby wrodziło się pOlla gnalTIkaJmi
St,anów Zjedinocz'onydh (BerJl&gt;a'l"d 1972, s. 4).

�6

AiLEKSA'NDER POSERN -ZIELIŃSKI

z samych zachowań klasyfikowanych jako etniczne, a więc odbiegają!cych od amerykańskiego standardu anglosaskiej cywilizacji. Jest bowiem właściwością opartą na dialektycznym splocie pewnych elementów świadomości społecznej (tradycji etnicznej, wiedzy historycznej,
symboliki narodowej, upodobań, opinii, postaw) z zachowaniami przez
t&lt;.~ świadomość warunkowanymi.
Te zachowania etniczne są w tym
znaczeniu jedynie przejawami zewnętrznymi etniczności. Jedne z nich
obejmują działania świadomie podejmowane dla wyrażenia swej odrębności (np. uczestnictwo w paradzie Pułaskiego na 5-tej Alei w Nowym Jorku) i można je tu określić jako elementy subiektywnego zaangażowania. Inne zachowania, niezależne od autorefleksji jednostki,
mogą być również klasyfikowane jako etniczne (np. stosunki między
poszczególnymi członkami rodziny) ze względu na utrwalony w danym
środowisku wzór kulturowy. Mamy więc tu do czynienia z elementami
&lt;lbiektywnego li warunkowania.
Przegląd literatury z lat 60 i 70-tych na temat etnicznych grup oraz
stosunków interetnicznych daje pewne pojęcie o sposobie definiowania
etniczności w amerykańskich naukach społecznych. Ukazuje również
narastanie wśród coraz większej liczby badaczy przekonania, że bez
dalszej dyskusji nad tym zagadnieniem nie będzie można ani efektywnie rozwijać teorii polietnicznego społeczeństwa kulturowego pluralizmu, ani też włączyć się do opracowania strategii przyszłej polityki etnicznej.
Na temat dotychczasowych sposobów posługiwania się terminem
etniczności najbardziej krytycznie wypowiedział się profesor nauk politycznych - Harold R. Isaacs (1974, s. 15 - 17), określając ethnicity
pko swego rodzaju "bałwana ze śniegu", którego krótki żywot w rzeczywistości uniemożliwia poddanie go naukowej obserwacji i wiwisekcji
W stwierdzeniu tym, nie pozbawionym gorzkiej ironii, kryje się jednak sporo przesady, a także nie docenianie trwałości czynnika etnicznego w amerykańskiej historii. Nie mniej znamienne jest, że wieloznaczność terminu "etniczność" nie stanowi wyłącznie jego specyfiki,
lecz należy do zjawisk permanentnie występujących na gruncie współczesnych studiów etnicznych. Podobna nieostrość towarzyszy przecież
takim pojęciom zaczerpniętym ze słownika nauk społecznych, jak "plemię", "rasa", "klan", "narodowość" czy "grupa etniczna", mimo że posiadają one od dawna ugruntowane miejsce w teorii antropologii kulturowej i socjologii. Sytuacja jest więc trudna, choć na pewno nie beznadziejna.
Drogę wyjścia z tego impasu starał się znależć badacz kanadyjski
- W. L Isajiw (1974), który podjął się analizy dotychczasowych definicji "etniczności", uważając, że w ten sposób będzie można wyodręb-

�Koncepcje etnźczności w amerykańskich

stUdiach etnicznych

7

mc najbardziej uniwersalne jej cechy, a tym samym - rozwiązać problem wieloznaczności tego terminu. Niestety, prawie WiSzystkie definicje zostały przez niego nie właściwie dobrane, co pozbawiło większej wartości końcowe wnioski jego rozważań. Isajiw niefortunnie bowiem zajął się analizą definicji grupy etnicznej, a nie samej etniczności. To poważne nieporozumienie stanowiło jednak nie tylko skutek indywidualnych zapatrywań tego badacza, ale przede wszystkim było wyrazem
głęboko tkwiącej w nauce amerykańskiej tendencji do traktowania etniczności jako synonimu grupy czy zbiorowości etnicznej, posiadającej
odrębny etos kulturowy bądź też charakterystyczny tylko dla siebie folk'Way oraz wspólny sens swojskości (peoplehood) (Gordon 1970, s. 28).
Koncepcja utożsamienia etniczności z grupą jest nie do przyjęcia
z tego głównie powodu, że ignoruje ona subiektywistyczne parametry
etnicznej identyfikacji, koncentrując się jedynie na aspektach uwypuklających istnienie odrębnych zespołów etnicznych.
Satysfakcjonująca definicja etniczności winna uwzględniać oba te aspekty łącznie,
ukazując związek uwarunkowanych etnicznie zachowań z ich kulturowymi wzorami i symboliką wywiedzioną z dziedzictwa kulturowego.
Tak rozumiana etniczność przejawiać się będzie nie tylko poprzez formy
zorganizowanego życia poszczególnych wspólnot etnicznych (np. przez
przynależność do etnicznej parafii), lecz również w formach trudno dostępnych dla zewnętrznego obserwatora, np. w okazjonalnych aktach
-,olidarności etnicznej, w specyfice zainteresowań kulturalnych, czy formach psychologicznej łączności z kręgiem osób o podobnym rodowodzie.
Na obiektywny, a zarazem !Subiektywny wymiar etniczności zwróciła również uwagę w 1973 r. re.dak'cja "American Heritage Dictionary",
w którym opublikowano definicję etniczności uwzględniającą już oba
te aspekty. Etniczność w jej ujęciu jest z jednej strony dumą etniczną
(ethnic pride), a więc samoidentyfikacją
opartą na świadomości swego
własnego rodowodu narodowego i kulturowego, z drugiej zaś jest star..em przynależności do określonej grupy etnicznej, akcentowanym przede wszystkim poprzez zachowania, np. kultywowanie tradycji obrzędowych w okresie Bożego Narodzenia (Glazer and Moynihan 1975, s. 1).
Należy tu także zwrócić uwagę na fakt,że etniczność może również
określać pewne sfery psychiki człowieka, będące poza jego kontrolą, co
ujawnia się częs lo w reakcjach determinowanych
przez odmienność
przebiegu socjaiizacji w etnicznej rodzinie. Ta specyfika etnicznego
podłoża, z jakiego wywodzą się przedstawiciele poszczególnych grup,
określa ;pr:cecież ich "etniczny charakter" analogicznie do sposobu w
jaki podłoże historyczne i dziedzictwo kulturowe kształtuje wspólnotę
cech narodowych zwanych potocznie charakterem narodowym. Ten "et-

�8

AiLEKSA!NDER PiQSERN-ZIELIŃSKI

niczny charakter"
stanowi w warunkach
amerykańskich
jeden z istotnych składników
etniczności, widocznych np. w odmienności zachowań,
w preferencjach
zawodowych, sportowych
czy zabawowych,
w wartościach przypisywanych
materialnym
i 'Pozamaterialnym
wyznacznikom
stabilizacji,
w reakcjach
psychicznych,
etc. (Greeley 1975, s. 50; Suchman 1964, s. 319).
Dyskusję
nad definicją etniczności
utrudnia
dodatkowo
fakt, że
uczestniczą w niej zarówno ci badacze, którzy do budowy swych konstrukcji
teoretycznych
wykorzystują
amerykański
materiał
empiryczny, jak i ci, którzy opierają się na całkowicie odmiennych realiach etnicznych
trzeciego
świata. Poszukiwanie
jednej, uniwersalnej
definicji, adekwatnej
wobec każdej sytuacji historycznej
i geograficznej,
wydaje 'się zabiegiem skazanym z góry na niepowodzenie.
Stany Zjednoczone i naród amerykański
znajdują się obecnie na innym etapie formowania swej etnicznej
jedności aniżeli nowe państwa i narody Azji
czy Afryki. Całkowicie odmienne były również drogi ich historycznego
rozwoju, w wyniku czego ukształtowała
się pluralistyczna
struktura
etniczna USA (West 1972, s. 487 - 495). Zapominanie
o odmienności procesów narodotwórczych
na poszczególnych
obszarach jest po prostu ignorowaniem
czynnika historycznego
i kontekstu
kulturowego.
Bez ich
uwzględnienia
nie można zaś określić, czym w istocie rzeczy jest et nic zność, w jaki sposób się ona przejawia i jaką pełni funkcję w określonych warunkach
społecznych, kulturowych,
religijnych,
rasowych i politycznych.
Nie stosując takiej strategii postępowania,
grozić nam zawsze będzie niebezpieczeństwo
utraty
zdolności rozróżniania
etniczności
ukształtowanej
przez transoceaniczną
migrację wielkich rzesz ludzkich
w poszukiwaniu
lepszych warunków
życia (przypadek
USA, Kanady,
Nowej Zelandii czy Australii)
od etniczności zdominowanych
politycznie grup plemiennych
w Nigerii, czy też od walczących o swe prawa do
kulturowego samostanowienia
i politycznej autonomii Basków, czy wreszcie od etnicznoś'Ci cypryjskich
Greków i Palestyńczyków
pozbawionych
siłą swych ojczystych ziem. Rozumiał to doskonale R. Kolm (1971 a, s. 8),
znany badacz polskiego pochodzenia, specjalizujący
się w zagadnieniach
etnicznych.
Określił on bowiem interesujące
nas tu zjawisko, związane z procesem imigracji,
mianem "etniczności
Nowego Świata" (New
World ethnicity), pojmując
ją jako efekt transplantacji
"narodowych
grup kulturowych
Starego Świata" na grunt amerykański,
na którym
uzyskały one dopiero status grup etnicznych.
Powracając
jednak do zasadniczego nurtu naszych rozważań, oscylującego wokół dyskusji na temat sposobów wyjaśniania
treści etniczności w warunkach
amerykańskich,
można stwierdzić,
że nie rozwiązuje tej kwestii ani teoria odwołująca isię do starej idei Blut und Bo-

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

9-'

den., weberowskiej
koncepcji
Ethnische
VerwandschajtsgefUhle
(1961.
s. 305 - 309), ani też do amerykańskich
propozycji
ostatnich
lat, posługujących się koncepcjami
"podstawowej
i:dentyfika'cji grupowej",
"wrodzonych cech ludzkiej
psychiki",
czy też "kompleksu
chłopskich
migracji do industrialnych
metropolii".
Często odnosi się wrażenie,
że im
bardziej rozwijają
się studia etniczne, tym trudniej
można się poruszać
w gąszczu krzyżujących
się wzajemnie
definicji i teorii. Stąd wśród szeregu badaczy rodzi się naturalny
sprzeciw przeciwko
wszelkim
dywagacjom na ten temat.
W zamian albo milcząco przyjmuje
się jedną
z istniejących
już koncepcji,
albo też konstruuje
się czysto robocze definicje etniczncści
na użytek konkretnej
pracy. Tak postąpił np. L. F.
Tomasi (nd, s. 30), określając
etniczność
jako "różnorodność
amerykańskiego społe::zeństwa
wywołaną
przez imigrację
białych
grup etnicznych z Europy do Ameryki
w okresie między 1820 a 1920 r. i ich stosunkami
z całym społeczeństwem".
W tym wąskim,
pragmatycznym
ujęciu etniczność
została sprowadzona
do pewnych,
w dalszym
ciągu
n.iezbyt precyzyjnie
określonych,
cech (różnorodność
i stosunki in'teretniczne) jednej tylko kategorii amerykańskich
grup etnicznych.
Tego typu definicje
z reguły niewiele
wnoszą do ogólnych
rozważań nad etnicznością.
Dlatego też pominiemy
je w naszym przeglądzie
koncepcji
teoretycznych,
zwracając
jedynie
uwagę na te próby, których celem było uchwycenie
istotnych
cech etniczności.
Najogólniej
T2'ecz rozpatrując,
interesujące
nas definicje
sprowadzają
etniczność
do
następujących,
pięciu sposobów jej 'pojmowania
jako: 1) grupy etnicznej,
2) identycznoś'Ci
grupowej,
3) zachowań
członków
grup
etnicznych,
4) 'Sentymentów
etnicznych
oraz 5) etnicznie
uwarunkowanych
norm,
wartości i wzorów życia, a więc wszystkich
tych cech, które współtworzą
specyfikę kulturową
etosu danej grupy w warunkach
pluralistycznego
społeczeńs'twa.
Jak już wyżej wspomniałem,
najczęściej
pojęcie etniczności
łączy
się z grupą etniczną
obcego pochodzenia,
która mimo swego oderwania od ojczystych
terenów
nadal utrzymuje
własną
odrębność
w nowym środcwisku
społeczno-etnicznym.
Inaczej mówiąc, stawia się znak
równości między etnicznością
a grupą, rozpoznawalną
zwykle w nowym
społeczeństwie
na podstawie
różniących
ją cech kulturowych,
religijnych, rasowych
i językowych.
Wspomniany
już Isajiw, analizując
cechy etniczności,
a więc w myśl jego koncepcji
cechy dystynktywne grup etnicznych,
stwierdził,
że do najczęściej
wskazywanych
elementów określających
grupę etniczną należą: wspólne pochodzenie,
podobieństwa
kulturowe,
wspólnota
wyznaniowa,
rasowa
indentyczność
i ten sam język. Na tej podstawie
podjął się konstrukcji
własnej definicji etniczności,
którą sformułował
w następujący
sposób:' "etniczność

�10

'ALEKSANDER POSBRJN -ZIELIŃSKI

możemy definiować jako grupę lub kategorię osób posiadających wspólne genealogiczne pochodzenie i wspólne treści kulturowe, posiadających świadomość swojskości oraz połączonych więzami stosunków społ€cznych typu wspólnoty, która ukształtowana jest na imigracyjnym
podłożu i posiada raczej status mniejszości, aniżeli większości w ramach szerszego systemu społecznego" (Isajiw 1974, s. 118).
Definicja ta w niczym istotnym nie odbiega od wielu współczesnych
definicji grupy etnicznej znanych z podręczników socjologii i antropolegii (Sadowski 1973, s. 177 - 184). Z jednej strony kładzie ona nacisk
na obiektywne czynniki historyczno-społeczne i kulturowe, kształtujące faktyczną odrębność grupy, z drugiej zaś - podkreśla także znaczenie ukształtowanego przez te czynniki subiektywnego poczucia wzajemnej łączności i odrębności względem otoczenia. Wprawdzie pośrednio
można się domyślić, w jakich to cechach stanowiących podstawę funkcjonowania grupy dostrzegł autor piętno etniczności, to jednak wskutek wyraźnego uwypuklenia roli pierwotnych więzi społecznych (Gemeinschaft-type
of relations) osłabił on praktycznie użyteczność swej definicji dla analizy nie tylko zjawisk etniczności, ale i etnicznego zróżnicowania mieszkańców Stanów Zjednoczonych czy Kanady.
Wg definicji Isajiwa, warunkiem konieczym wystąpienia et niczności jest przecież grupa etniczna, która przybiera kształt wspólnoty etnicznej i to nie w sensie wspólnoty więzów "duchowych", ale wspólnoty obiektywnych więzów społecznych.
Poza tą wspólnotą nie ma
więc etniczności ani w sensie oceny zachowań i świadomości jednostek
o imigracyjnej biografii, lecz odizolowanych od swych grup pierwotnych, ani też w sensie kwalifikacji działań Amerykanów etnicznego pochodzenia, którzy nie są już zintegrowani z etnicznymi społecznościami swych ojców i dziadów. A zatem koncepcja etniczności Isajiwa byłaby przydatna w analizie np. etnicznego getta amerykańskich miast
doby wielkiego kryzysu czy współczesnych dzielnic nędzy okupowanych przez mniejszości "kolorowe" i latynoskie. Natomiast byłaby już
ona bezużyteczna dla studiów nad etnicznością trzeciej i dalszej generacji etników, nie wchodzących często w skład etnicznych wspólnot,
lecz zintegrowanych w dużym stopniu z amerykańskim otoczeniem, czyli z tzw. host society. Z tego choćby względu takie stanowisko jest nie
Gn przyjęcia. W jaki bowiem sposób wyjaśnić utrzymywanie się pluralistycznego charakteru
amerykańskiego ,społeczeństwa czy zjawiska
określanego mianem renesansu etnicznego, które przyczyniają się do
wzrostu zainteresowań etnicznymi genealogiami i treściami kulturowymi wśród ludzi uważanych od dawna za "przeciętnych " Amerykanów?
Większość grup etnicznych uformowanych w Stanach
Zjednoczo;nych na fali tzw. nowej imigracji (głównie grup wschodnio-, południo-

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

11

wo- i środkowoeuropejskich, a zatem także i Polonii) nie stanowi lUZ
dziś w żadnym wypadku grup społecznych w skali ogólnokrajowej. Tworzą one agregaty jednostek, organizacji etnicznych, wspólnot sąsiedzkich, rodzin etnicznych, parafii itp., których heterogeniczność potęguje
ponadto zróżnicowanie społeczne, odmienny stopień asymilacji i integracji poszczególnych generacji oraz odmienne koleje losów imigracyjnych itp. W skład tego agregatu wchodzą zarówno imigranci, jak i ich
potomkowie zazwyczaj jeszcze mocno związani z kulturą kraju pochodzenia, a także liczna kategoria osób o etnicznym rodowodzie, wyrażająca w różnych formach sympatię dla kultury kraju swych przodków
(Lepkowski 1976, s. 162 - 170).
Tak różnorodny skład tych etnicznych agregatów nie upoważnia w
najmniejszej mierze do traktowania ich łącznie jako grupy społecznej
wyodrębnionej z amerykańskiej rzeczywistości. O przynależności do tej
specyficznej kategorii etnicznej decyduje bowiem tylko pewne minimum cech kwalifikujących, związanych z etnicznością (Plax 1974, s. 299).
Należy do nich wspólnota dziedzictwa kulturowego i podzielanie przez
członków tego agregatu niektórych wspólnych wartości kulturowych,
a także zachowanie przez nich świadomości swego pochodzenia (paluch
1976, s. 23).
Mamy więc tu do czynienia z pewną etniczną "wspólnotą kulturową"(Łepkowski 1976, s. 174) całkowicie nowego typu, której w żaden
sposób nie można sprowadzać do kategorii grupy społecznej, choć w poszczególnych przypadkach takie grupy w jej skład wchodzić mogą. Stąd
też bardziej uzasadnione z teoretycznego punktu widzenia wydaje się
operowanie terminem "zbiorowość etniczna", który również na gruncie polskich badań nad Polonią zyskuje sobie stopniowo coraz większą
popularność i uznanie (Stan...
1976, s. 13; Posern-Zieliński 1977 a,
s. 218 - 219; Kubiak 1975, s. 35). Jeśli jednak pojęcie to zastępowane jest
często tradycyjnymi terminami w rodzaju grupa etniczna czy wspólnota etniczna (ethnic community), to tym ostatnim należy przypisywać
nie tyle znaczenie socjologiczne, co kulturologiczne, przyjmując że wyrażają w sposób metaforyczny wspólnotę cech, a więc typ etniczności
konstytujący daną zbiorowość.
Powracając do naszej dyskusji nad definicją Isajiwa, zwróćmy uwagę na dwa, szczególnie - naszym zdaniem - ważne jej aspekty. Cho·dzi tu o wspólne pochodzenie, a raczej - mówiąc bardziej precyzyjnie
- o przeświadczenie o takowym pochodzeniu oraz o wspólnotę pewnych cech kulturowych. Zarówno czynnik religijny, jak i rasowy, nie
wydają się nam najważniejsze, gdyż zawsze sprowadzić je można do
-cech kulturowych. Posłużmy się tu przykładem amerykańskich Murzynów. Ich czerń skóry i pewien syndrom cech morfologicznych nie ma

�12

AiLEKSA'NDER POSERJN -,ZIELIŃSKI

~rzecież bezpośredniego związku ze świadomością murzyńskiej odrębności i odmiennością zachowań czarnych Amerykanów. Odrzucając rasi,stowskie przesądy musimy zatem przyjąć, że różnice antropologiczne są
jedynie trwałymi cechami
biologicznymi,
wykorzystanymi jako zewnętrzne symbole historycznej i kulturowej odrębności, którą ukształtowały zarówno tragiczne dzieje niewolniczego losu przodków tych ludzi, jak i ich afrykańskie pochodzenie. Czarny kolor skóry stał się wyznacznikiem odrębności społecznej i kulturowej w "białej" Ameryce.
Ta sama cecha w "czarnej" Afryce jest już przez brak kontrastu prawie niezauważalna. O odrębności poszczególnych grup decydują tam bowiem inne symbole zewnętrznej identyfikacji etnicznej, społecznej i kulturowej (np. tatuażl, skaryfikacja, typ fryzury, język, budowa ciała,
ubiór itp.) (Glazer and Moynihan 1970, s. XXXIX - XL).
Symbole te służą jako znaki rozpoznawcze, stanowią zewnętrzną ekspresję odmienności, są więc wyrazem tzw. "podstawowej identyczności
grupowej" (basic group identity) jak określił to H. Isaacs (1974,
s. 17 - 28). Badacz ten uważał, sprowadzając praktycznie etniczność do
zjawiska podstawowej identyczności grupowej, że cechę tę nabywa się
\"l
procesie socjalizacji dziecka w określonym środowisku posiadającym
własne tradycje, specyficzne wzory, normy i wartości. A więc i ta definicja etniczności stanowi w gruncie rzeczy koncepcję grupy etnicznej o wyra żnie zarysowanych cechach dystynktywnych, której przypisuje się kształtowanie świadomości pochodzenia i określanie "etnicznego charakteru" swych członków. Nie mieszczą się w niej również te
zjawiska etniczności, które przypisujemy ludziom dość lużno związanym ze społecznościami imigrantów i ich etnicznie aktywnych potomków.
Wprawdzie Isaacs wprowadził również koncepcję "wielokrotnej identyczności", aby przy jej pomocy wyjaśnić etniczność tych Amerykanów,
którzy - mimo wysokiego stopnia asymilacji i akulturacji - zachowali pewne sentymenty do kraju i kultury przodków, propozycja ta dla
naszych rozważań jest jednak niezbyt przydatna~ Należy bowiem wątpić w to, aby świadomość pochodzenia i pewne sentymenty czy zainteresowania kulturowe, skierowane w stronę dziedzictwa kraju pochodzenia, stanowiły w warunkach amerykańskich wystarczającą podstawę dla powstania "podstawowej identyczności". Koncepcja ta może znaleźć zastosowanie w analizie społeczności imigracyjnych, pierwszopo-'
koleniowych czy też etnicznych grup rasowo-kulturowych,
takich jak
Murzyni lub Indianie. Niewielkie jest jednak jej zastosowanie w badaniach białych etników europejskiego pochodzenia. Ludzie ci uważani są
przecież za Amerykanów i sami identyfikują
się przede wszystkim
z tym krajem, społeczeństwem, narodem i cywilizacją, w której uro":

�Konc'epcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach

etnicznych

13

dzili się, wyrośli i związali swe losy. Jaki bowiem: związek z podstawową identycznością grupową może mieć wakacyjny wyjazd do kraju
przodków, zamiłowanie do tańca ludowego, wyrażone w przynależności do studenckiego zespołu folklorystycznego, picie barwionego na zielono piwa w dniu św. Patryka przez Amerykanów irlandzkiego pochodzenia czy też głosowanie na takich kandydatów , których nazwiska
wskazują na podobne do wyborców parantele genealogiczne.
Kolejną z kilku możliwych do przyjęcia definicji etniczności jest
ta, która sprowadza etniczność do zachowań warunkowanych etniczną
tradycją rodzinną, czy kulturową środowiska, w którym dana jednostka dorastała (Plax 1974, s. 314 - 315). Propozycja ta, pozornie trafiająca do przekommia, przy bliższej analizie wzbudza jednak również uzasadnione za~trzeżenia. Przede wszystkim nalezy zadać sobie pytanie,
czy sprowadzenie etniczności tylko do zachowań nie zawęża zbytnio
pola obserwacji. Nowsze badania zdają się takiej propozycji przeczyć,
ukazując świat wewnętrznych przeżyć etnika, często dość luźno związany z obserwowanymi zachowaniami, a mimo to ukierunkowany
Vi stronę etnicznych zainteresowań
czy sentymentów. Ponadto nie zawsze wiadomo, które zachowania członków zbiorowości etnicznych uznać
należy za etnicznie uwarunkowane oraz czy sam fakt, że podmiotem
danego typu działalności są etnicy upoważnia postronnego obserwatora
do orzekania o etnicznym charakterze tych przedsięwzięć.
Krytycy koncepcji sprowadzającej etniczność do zachowań stali się
rzecznikami poglądu głoszącego konieczność rozpatrywania etniczności
jako pewnej specyficznej kategorii poczucia etnicznego (ethnic feelings),
przejawiającego się nie tylko w zachowaniu etników, ale przede wszystkim w ich sentymentach, upodobaniach, wrażliwości - słowem w świadomości i osobowości. W tej grupie definicji punkt ciężkości został wyrażnie przesunięty ze sfery zachowań na płaszczyznę psychologiczną.
Koncepcję tego typu wysunął już w 1954 r. (s. 161 - 164) N. Glazer,
póżniejszy współautor słynnej książki Beyond the Melting Pot, który
scharakteryzował etniczność jako pewien rodzaj etnicznej świadomości,
składającej się po części z "nostalgii", po części z "ideologii" etnicznej.
Podobnego zdania był również wspomniany już uprzednio M. Plax (1972,
s. 99 - 104; 1974, s. 304), który uważał, że etniczność jako "poczucie"
okazuje się czymś, co angażuje świadomość, czyniąc ją wrażliwą na nazwę grupy etnicznej, z którą dana jednostka wraz z podobnymi jej
osobnikami identyfikuje się.
Odnotujmy tu również ciekawą definicję zaproponowaną przez wybitnego badacza językowych i kulturowych
problemów
etniczności,
J. Fishmana (1966, s. 402), który pisał, że "etniczność określa się jako konstelację pierwotnych wrażliwości, sentymentów i uczuciowych

�.ALElKSANDER

14

POSERN -,zIELIŃSiKI

więzi". Te zaś uzewnętrzniają się od czasu do czasu w zachowaniach
zarówno świadomych, jak i nie kontrolowanych. Inny badacz problemów etnicznych - historyk imigracji, R. Vecoli (1970, s. 71) - zaproponował, aby przez etniczność rozumieć "grupową świadomość opartą o poczucie wspólnego pochodzenia". Wszystkie te definicje, choć trafiają bez wątpienia w istotne elementy etniczności, wydają się jednak
niewystarczające, głównie ze względu na ich ogólnikowość. Zwracają
one słusznie uwagę na fakt, że trzonem etniczności jest ten kompleks
przekonań, sentymentów, wartości, zinternalizowanych
wzorów, które
ukształtowane zostały przez odmienną od amerykańskiej (tj. anglosaskiej) tradycję. Zatem w tym ujęciu etniczność nie jest sprowadzona do
faktycznego uczestnictwa w grupie etnicznej, lecz traktuje się ją jako
funkcję świadomości przynależenia do kategorii osób, które posiadają pod pewnym względem 'podobn€ życimysy rodowe.
Ten ewidentny związek etniczności ze sferą świadomości sprawił,
że niektórzy badacze amerykańscy zaczęli posługiwać się pojęciem etniczności identyfikacyjnej
bądz narodowej (nationaL ethnicity:
Sandberg 1974, s. 31), w odróżnieniu od tych a'spektów etniczności, które
łączono zazwyczaj z działalnością kulturalną i dziedzictwem kulturowym etników, ich religią i językiem. W gruncie rzeczy ten typ etniczności sprowadzić można do samoidentyfikacji
i wynikających z niej
działań ,wyrażających się w przypadku Polonii w określaniu swej przynależności etnicznej jako: 1) Polak mieszkający w Ameryce, 2) amerykański obywatel polskiej narodowości, 3) polski Amerykanin (PoLish-American) czy 4) Amerykanin polskiego pochodzenia. Etniczność identyfikacyjna jest zespołem subiektywnych postaw i sądów, posiadających jednak oparcie w obiektywnych faktach 5. Należy do nich przede
wszystkim tradycja polskiego pochodzenia, zainteresowanie polską kulturą oraz to, co Kubiak (1976, s. 196) nazwał "zrozumieniem dla polskich interesów narodowych". Jakkolwiek by tę ostatnią formułę interpretować, chodzi w niej przede wszystkim o podkreślenie emocjonalnego zainteresowania sprawami kraju pochodzenia przodków w płaszc7yźnie kulturowej, politycznej czy jakiejkolwiek innej. Do wymieni.onych tu już czynników dodać jeszcze można zainteresowania, a racL"ej pewien typ solidarności wewnątrzgrupowej,
np. polonijnej, uzewnętrzniający się w staraniach o dobre imię własnej grupy.
Te dwie formy identyfikacji etnicznej tworzą ze zbiorowości etnicznej swego rodzaju "grupę interesu" (interest group) o wysokim stop5 Od 6;1;r&lt;ll!1yteore;1;ycZlt1ej probJem
5ka (1977, s. 242).

;ten najiPelm~ej

pr'Zeo-s,tawila

lU

Dias Siemaeń-

�Koncepcje

etniczności

w

amerykańskich

studiach.

etnicznych

IS

niu etnicznej świadomości (Greeley 1964, s. 110). Mówiąc o dwóch for-·
mach, mam na myśli zjawiska określane jako identyfikacja rozdzielona
(Makarczyk 1976, s. 59 - 62), tj. taka, która odwołuje się zarówno do
wspólnoty narodowej kraju zamieszkiwania, jak i do wspólnoty etnicznej ze społeczeństwem kraju pochodzenia.
Na złożony charakter etniczności zwrócił uwagę w sposób szczegól-.
nie trafny R. A. Schermerhorn (1974, s. 2). Pisał on, że etniczność to
"syntetyczny termin, który odnosi się do zespołu wielu wzajemnie ze
sobą powiązanych treści i składników określających naturę każdej grupy etnicznej. Etniczność jest zatem kompozycją
wspólnych wartości,
wierzeń, norm, gustów, świadomości grupowej, wierności, podzielanych
wspomnień i pewnych ustrukturyzowanych
związków w ramach grupy
i wysiłków do zachowania grupy przez preferowaną endogamię". Choć
w przytoczonym tu cytacie silnie podkreślona jest rola grupy jako nośnika etniczności, to jednak w jednej ze swych wcześniejszych publikacji Schermerhorn (1970, s. 12) zwrócił uwagę na to, że etniczność może
występować również poza grupą etniczną, to znaczy, że może stanowić
cechę wyróżniającą konkretną zbiorowość etniczną (ethnic collectivity)
pluralistycznego społeczeństwa Stanów Zjednoczonych 6.
Takie założenie - jak już podkreślałem - znacznie lepiej odzwierciedla zróżnicowanie etniczne amerykańskiego narodu i ułatwia jego
analizę. Symptomem przejawiania się etniczności w takiej zbiorowości
jest poczucie faktycznego lub domniemanego wspólnego pochodzenia,
pnmięć o wspólnej przeszłości oraz zespolenie się wokół pewnych symboli kulturowych defined as the epitome of their peoplehood.
Symbole.mi takimi mogą stać się wzory pokrewieństwa, pewne cechy rasowe,
afiliacja religijna, język czy jakiekolwiek inne elementy względnie ich
różnorodne kombinacje.
Na ten aspekt etniczności zwraca uwagę coraz więcej badaczy, podkreślając, że etniczność analizuje się najlepiej w ramach teorii symbolicznych działań kulturowych. Identyfikacja
z etnicznymi symbolami
jest wyrazem emocjonalno-kulturowych
związków jednostki z krajem
pochodzenia przodków i jego dziedzictwem kulturowym, w którym znajduje on wartości istotne dla zachowania świadomości własnego rodowodu. Wartości te niosą właśnie symbole, w których manifestuje się
związek z dziejami i dorobkiem kultury kraju ojców oraz idea psy6 W tj'lm s31illym duchu wy;powu:adał się itaJkże A. Greeley ('1964, s. 108), \który
traMow,ał .etm:icZIl1ązbi()ł"QWOŚĆj&gt;ako WY'l"óŻJnionąll1a podisltawie św'iadoiIDOści wspólnego po,chord~ll1ia "grupę etnic'ZJllą" '0 przejś,ciQwym charaik1er,ze między foQ,I'lmam~
ol1gaoil'izacj i .sp 01eczm'ej ty pIU Gemeinschaft
oj, GeseHschaft.
'
1

�16

ALEKSANDER

POSERJN-ZIELIŃSKI

·chicznej wspólnoty z ludźmi o podobnym rodowodzie. Symbole te konstytuują więc niejako
etniczną
wspólnotę, która nie jest wspólnotą
w sensie społecznym, ale jest nią z pewnością w sensie psychicznym
(Kuczyński 1972, s. 235 - 237).
W takim właśnie kierunku zorientował swe rozważania D. R. Aronson (1976, s. 13 - 17), otwierając tom artykułów poświęconych etniczności, pt. Ethnicity in the Americas. Zaproponował on traktowanie etniczności jako "systemu etnicznych symboli", czy mówiąc inaczej specyficznego rodzaju ideologii umożliwiającej jej nosicielom wyodr~bnianie się w oparciu o wspólne wartości (ideology of value disengagement, ideology for disengagement) z całości systemu społeczno-kultuTe;wegoi politycznego. Takie ujęcie jest jednak skrajnie redukcjonistyczne, bowiem Aronson sprowadził etniczność do ideologii etnicznej związanej przede wszystkim ze zjawiskiem tzw. "ruchu etnicznego odrodzenia". Potraktował zatem jeden z ważnych przejawów etniczności za etniczność samą w sobie.
Wracając do definicji S~hermerhorna można stwierdzić, że jej walory polegają przede wszystkim na: 1) zwróceniu uwagi na historyczno-kulturowy aspekt uwarunkowań świadomości członków zbiorowości etnicznej; 2) zauważeniu, że etniczność może przejawiać się współcześnie
poprzez system symboli etnicznych, z których jedne mogą być stosowane świadomie dla podkreślenia identyczności grupowej,inne
zaś nieświadomie, bezrefleksyjnie jako skutek ciśnienia tradycji, niemożności oderwania się od dziejów swej grupy pochodzeniowej i wykształconych w jej obrębie norm i wartości.
Każda z przytoczonych wyżej definicji etniczności wydaje się zawierać częstkę prawdy, choć żadna z nich w pełni nie zadowala. U źródeł tego stanu rzeczy tkwią dwie przyczyny. Pierwszą z nich jest różnorodność ujęć badawczych i stosowanej aparatury pojęciowej, przy
pomocy której zamierzano zidentyfikować etniczność (Dashefsky 1975,
s. 10 - 17). Dla jednych są nią formy przejawiania się etnicznego zróż~
nicowania, dla innych etniczność jest odmiennością zachowań, stanowiących rezultat skumulowanych doświadczeń historycznych. Jeszcze
inni badacze uwypuklają znaczenie symboliki w procesie identyfikacji
etnicznej, rolę świadomości, uczuć i sentymentów, wreszcie etnicznych
aspektów struktury osobowości.
Drugą przyczyną różnorodności definicji etniczności jest daleko idą·ce zróżnicowanie rzeczywistości empirycznej, do której odnoszą się te
konstrukcje teoretyczne. Stąd też poszczególne definicje w istocie doty7 ZWTaca
matic

summary

processes

nato
of

'Uwa,gę K o l m {l974,
symbolic

interaction

SI.

65). Zob także A. M. Roo S e, A syste-

theory,

[w:)

(00. by A. M. ROls.e), Bostoll1 1962, 'SiS.3 - 19.

Human

behavior

and

sociaL

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

17

CLą odmiennych sytuacji etnicznych,
różnorodnych faz procesu asymilacyjnego (Kubiak 1975, s. 144 - 149) i odmiennych etapów akulturacji.
Nic więc dziwnego, że jedne akcentują identyczność grupową, inne
zaś kładą nacisk na zachowania, sentymenty
czy etniczną symbolikę. Jest przecież rzeczą zrozumiałą, że inny będzie charakter etniczności w środowisku niedawno osiadłych w Stanach Zjednoczonych Portorykańczyków, którzy żyją w izolowanych od świata zewnętrznego latynoskich gettach vecindades, inny zaś zamieszkałych w stanie Minnesota potomków szwedzkich, fińskich lub norweskich osadników, przybyłych przed stuleciem do Nowego Świata, a dziś silnie zintegrowanych
z host society.
Przyjmując tezę Nowaka (1976, s. 6), że struktura rzeczywistości
odzwierciedla się w strukturze teorii, która rzeczywistość tę interpretuje, stwierdzamy, że odmienność sytuacj'i poszczególnych segmentów etnicznych amerykańskiej wspólnoty narodowej wyraża się w różnorodności koncepcji etniczności, mających tę odmienność wyjaśniać. Dlatego też wydaje się, że dążenie do sprecyzowania jednej, ścisłej i pasującej do wszystkich sytuacji definicji etnicznoś'Ci jest bezcelowe, bowiem
albo będzie ona zbyt ogólnikowa, aby mogła 'być użyteczna, al'bo też
w niedoskonały sposób enumeratywna, aby mogła znaleźć zastosowanie
w każdej sytuacji.
Mimo tych zastrzeżeń spróbujmy jednak sprecyzować tu jakich elementów rzeczywistości etniczność najczęściej dotyczy i w jakich formach z reguły się objawia. Wychodząc od zawartych w tym rozdziale
l'&lt;.Jzważańoraz odwołując się do interesujących uwag Kolma (1971, s. 59)
i Obidinskiego (1974, s. 6) możemy stwierdzić, że etniczność w konkretnych warunkach formującego się wciaż amerykańskiego narodu stanowi cechę identyfikacyjną, decydującą o etniczno-kulturowym
plurali7mie tego społeczeństwa. Cecha ta w zależności od stopnia asymilacji
i akulturacji przejawiać się może z różnorodną intensywnością poprzez
etniczną samoidentyfikację opartą na świadomości kulturowego pochodzenia oraz świadomości historycznych doświadczeń zarówno nm'odu
.i kraju pochodzenia, jak .i amerykańskich dziejów grupy czy zbiorowoś(;[ etnicznej. W procesie tej identyfikacji istotną rolę odgrywają symbole etnicznej przynależności, nawiązujące do wspólnego dla całej zbiorowości dziedzictwa kulturowego.
Obok tego zespołu czynników subiektywnej identyfikacji etniczność
przejawia się również poprzez ciążenie dziedzictwa kulturowego i tradycje grupy etnicznej na świadomość i podświadomość jednostki i to

8 Na ien temat pis'ał'em już 'szerzej w iI1ll'1ym miejsC'U (1978), ukaZlując zagadnienie oto na pI1Zykła&lt;l':oie PQ,lQll1.ii i białych g;rup etnilCZ[lyc1h w USA.
2

uLud"

-

tOIn 63

�18

AiLEKSA!NDER

FOSERiN -ZI,ELIŃ&amp;KI

niezależnie od jej samoidentyfikacji. W ten sposób kulturowo uwarunkowane cechy osobowości, uzewnętrznione w postaci podobnych typów
reakcji, wyborów, skłonności, wartości, motywacji, zainteresowań, etc.,
układają się poprzez swą powtarzalność w rodzaj etnicznego charakteru, który jest pochodną charakteru narodowego grupy pochodzeniowej
etnika. Wreszcie etniczność przejawia się w zachowaniach będących ze\vnętrznym wyrazem zarówno działania elementów subiektywnej identyfikacji, jak i obiektywnych uwarunkowań etniczno-kulturowych. Chodzi tu o działalność wynikającą z podświadomych preferencji oraz świadome zaangażowanie się etnika w życie kulturalne, organizacyjne, polityczne, religijne swej zbiorowości, kultywowanie tradycji, udział w aktach solidarności etnicznej itp.
We wszystkich wymienionych tu trzech podstawowych przejawach
etniczności: 1) samoidentyfikacji etnicznej, 2) osobowości kulturowej
i 3) zachowaniach etnicznych, można wyraźnie dostrzec decydujące znaczenie aspektów kulturowych, wynikających ze wspólnego dziedzictwa
kulturowego, wspólnie kultywowanej tradycji oraz wspólnych losów
i doświadczeń historycznych. W zależności od etapów asymilacji i akulturacji, te poszczególne przejawy etniczności ujawniają się z różnorodną intensywnością. I tak, te definicje etniczności, które akcentują przede wszystkim rolę identyczności grupowej lub wręcz utożsamiają etniczność z istnieniem grupy etnicznej, mogą być z dobrym skutkiem stosowane tylko tam, gdzie zdecydowana większość imigrantów i ich potomków nie została jeszcze w dużym stopniu wchłonięta przez główny
nurt amerykańskiego społeczeństwa. Kompleks getta i przeciwstawieriie .swego środowiska etnicznego otaczającemu światu sprzyjają utrzymywaniu się łatwo obserwowalnych cech etniczności (odrębności), które wynikają przede wszystkim z aktualnej
sytuacji grup etnicznych
w amerykańskim społeczeństwie.
Na dalszych etapach procesu asymilacyjnego i zaawansowania akulturacyjnego sytuacja zmienia się zasadniczo. Instytucje etniczne tracą
wpływy i popularność, wpływ środowiska rodzinnego ulega ograniczeniu
i nie jest już tak decydujący jak w pierwszej czy drugiej generacji,
a terytorialna zwartość grupy rozmywa się wraz ze wzrastającym stopniem mobilności społecznej. W takiej sytuacji na miejscu grupy pojawia
się agregat jednostek - amorficzna zbiorowość rozpoznawalna jedynie
poprzez system etnicznych symboli, rudymentarnych etnicznych zachowań, sentymentów opartych na tradycji historycznej i świadomości
wspólnego pochodzenia. Etniczność staje się coraz bardziej nieuchwytna, coraz trudniejsza do zbadania i interpretacji. Jest bowiem w tym
przypadku wynikiem nie tyle bieżącej, ile przede wszystkim historycznej sytuacji członków zbiorowości.

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

19

etnicznych

Na to ważne rozróżnienie
zwrócili w nieco odmienny sposób uwagę
.T. Fishman i V. C. Nahirny (1966, s. 96), wprowadzający
pojęcia etniczności mniejszościowej
(minor ethnicity) i etniczności marginalnej
(marginal ethnicity). Pierwsze określenie oznaczać ma taką sytuację, w którEj imigranci
w pełni zachowali
swą odrębność
językowo-kulturową.
A zatem należy ją odnieść głównie do pierwszej i częściowo drugiej gem'racji etników,
które formują
grupy etniczne,
charakteryzujące
się
swoistymi cechami kulturowymi
decydującymi
o typie reprezentowanej
przez nich etniczności. Przy tak zawężonym rozumieniu etniczności wieh badaczy
zajmujących
się problematyką
środowisk
imigracyjnych
\\7 USA nie rozróżniało
wyrażnie samej grupy etnicznej od reprezentowanej przez nią etniczności i w związku z tym wykazywało nawet skłonność do traktowania
tych pojęć synonimicznie.
Odmiennie ma się sprawa z etnicznością marginalną,
stanowiącą konsekwencję
zaawansowanego
procesu zmian społecznych,
dezintegracji
grupy, zaniku szeregu elementów
kulturowych
oraz przejścia fragmentów dziedzictwa kulturowego
i tradycji
z poziomu ethnic way of life
de sfery symboliki, świadomości pochodzenia, celowo akcentowanych
gestów i okazjonalnych
aktów. Ten rodzaj marginalnej
etniczności spotykamy w środowiskach
amerykańskich
etników trzeciej i dalszej generacji,
którzy swą genealogię, etniczne zainteresowania
kulturowe
oraz przynależność do określonej
zbiorowości
traktują
jako drugorzędne
cechy
swej osobowości, choć w niektórych
sytuacjach
mogą się one ujawnić
z dość dużą nawet mocą. Chodzi tu przede wszystkim
o te świadome
działania etniczne, których celem jest wzmocnienie
własnej etniczności,
regeneracji
związków z przeszłością,
z kulturą kraju swych przodków.
Marginalna
etniczność
staje się cenną wartością
dla tych etnicznych
Amerykanów,
którzy z racji osiągniętego statusu i stopnia integracji nie
muszą już wstydzić się i ukrywać swego rodowodu. W tym renesansie
zctinteresowań etnicznych,
obejmującym
w Stanach Zjednoczonych
nie
tylko pewne kręgi polonijne,
ale widocznym
również
wśród innych
grup i zbiorowości etnicznych,
ważne miejsce przypada rozwojowi różnorodnych form kultury
etnicznej opartej na dziedzictwie
i tradycjach
kultury narodowej i ludowej kraju pochodzenia.

BIBLIOGRAFIA
Aronson D. R.
1976 Ethnicity

as a cultural

the Americas

system.

An

introductory

(ed. by F. Henry), The Ha'g)ue~Parńls.

essay

[w:]

Ethnicity

in

�ALEKSANDER

20
BerRard W. S.
1972 Integrat-ion

and

changing
Dashefsky

ethnicity,

POSERJN-ZIELIŃSKI

Immigrants

[w:]

(ed. by Ber=d

thought,

and

ethnicity.

Ten

of

years

W.S.), New YQIfik.

A.

1975 Theoreti-caL

frameworks

of

ciaL psychoLogy

in

the

of

study

ethnic

identity:

a

Toward

so-

"E1JhJrriJci,ty",
t. 2.

ethnieity,

J. A.

Fishman

1966 Language

LoyaLty

of

tuation

in

the

non-English

United

London-The
J. A. and Nahirny V. C.

Ligious
Fishman

1966 The

ethnic

group

Glazer
1954 Ethnic

groups

edom

and

school

in

and

mother

LoyaLty in

America.

controL

in

The

tongues

by

maintenance
American

and

ethnic

perpe-

re-

and

Ha!gue-P,all'is.

groups,

J. A. (€d.), Language
Pani!s.
N.,

States.

mother

the

From

modern

tongue
United

maintenance

States,

Fishman
Hague-

[w:]

LoOOOIIl-The

cuLture to ideoLogy, [w:] Fre(ed. by M. Berger, T. Abel, Ch. H.

nationaL

society

Page), New YOffk.
N. and

Glazer

D. P.

Moynihan

edition:
New York City in 1970, [w:] Glazer N.
D. P., Beyond the meLting pot: The Negroes, Puerto Ricans,
Jews, itaLians and Irish of New York City, Calmbridge, Mass. London
Glazer N. and Moynihan
D.P.
1975 Introduction,
[w:] Ethnicity.
Theory
and experience,
(ed. by Glazer N.
and MoYJtlihan D. P.), Cambridge, Mass.
1970 IntT'Oduction

to the second

and Moynihan

Gordon

M.M.
Assimilation

1970
Greeley

in

New

origins,

American

life.

The

of mce,

roLe

reLigion

and

nationaL

York.

A.M.
American

1964

socioLogy

and

the

of

study

ethnic

immigrant

groups,

"The

linter:IlJa'ti'onal .M~·gr,a.ti,onDigest" (New York) v'ol. 1, .n.r. 1.
1974 EditoriaL,
"E,tihni'cl~ty",voI. 1, :nr. 1.
Why

1975
Greeley

can't

A. M. and

1975 The

they

be Like

rohan

Theory

D. P.), Cambridge,

ethnic

groups,

Yo'rk.

New

heritages:
and

The

experience,

case

of

the

Irish

(ed. by N. Glazer

and

ita-

and Moy-

Mass.

Basic

group

identity.

The

idoLs

of the

"Ethnicity",

tribe,

vol.

1, nr.

2.

W. W.

1974 Definitions
Kolm

white

H. R.

1974
Isajiw

America's

of cuLturaL

transmission

Lians, [w:] Ethnicity.
Isaacs

us.

W. C.

McCready

of ethnicity,

"Ethnicity",

vol. l,

TIT. 2.

R.

1971 Ethnicity

and

society.

A

ted. by
mars.z)'lnQpIi,s
powielany.
United

1974 Ethnicity

Rewew"
Kubiak
1975

States,

and ethnic

theoreticaL

Center

groups:

anaLysis

fOir Studies

Research

narodu

amerykańskiego,

of

needs, "The

(Stalten lisiand), :voJ 8, ,nr. 25.

H.
Rodowód

and

Kraków.

its

implications

Metropolitan

for

the

Problems),

Intel"na1ion&lt;l1 Migrati:on

�Koncepcje

w amerykańskich

studiach

dyskusji
I'w:] Stan i potrzeby badań
W:T&lt;lCłaiWW.a'l1s,Ziatwa-K:r:a1ków-GdańJSIk.

1976 Omówienie
~onijnymi,

Kuczyński

etn:iczności

21

etnicznych

nad

zbiorowościami

po-

J.

1972 Indywidualność
wei,

Lepkowski

ojczyzna.

Filozoficzna

problematyka

kwestii

narodo-

T.
i członek

1976 Emigrant
polskich

Makarczyk

i

Wal"S!Zia'wa.

migracji

Polonii.

Wokół

i kategorii.
[w:] Mechanizmy
.przez C. Bobiń'ską), W·amzawa.

po'jęć

(wyd.

zarobkowych

W.

1976 Problem

nijny",

świado·mości

Polonii

w

świetle

"Przegląd

pamiętników,

Polo-

vol. 2, z.' 1.

Nowak L.
1976 Pir.zedmowa: Ontologiczne
założenia
teorii,
Iw:] "Poznańskie
Studia z Filorofii N:a'uk~", z. 1 (Teor.ia a rzeczywistość),
Wws7Jawa-Poznań.
Obidiński E.
1974 Methodological
considerations
in the definitions
of ethnicity
(maszy,nopis
pO~6Lany).
Paluch A. K.
1976 Inkluzywne
i ekskluzywne
rozumienie
terminu
"Polonia",
"PrZJegląd Pol()ll1ijIfiY",vol. 2, z. 2.
Plax M.
1972 On studying
ethnicity,
"Public Opimlion Quamerly",
vol. 36, 1l'1If. 1.
1974 On groups
behavior
and ethnic
factor
in politics,
"EitlhlJlicity", vol. 1,
[I~. 3.
Posern-Zieliński
1977a The

A.
international

Polonia
1977b

ethnic

coHectivities"

AmerykaJLska

conference

ern,oow

-

antropologia

on

1975,

i jej

kulturowa

of Researches on
PWarua", vol. 3.
współczesne problemy,
"Lud",

"The

State

":El1JłmologiJa

t. 61.
1978 Ethnic.ity

-

ethnic

culture

and

of Polonia

(on the example

folk

tradition

collectivities

in

the

American

society

''BtJhi!101ogia Pol=",

in the USA),

vo'!. 4.

Sadowski A.
1973 Pojęcie

Sandberg

grupy

etnicznej

w

"Sbud!iJa Socjolol?,liczne",

socjologii,

tnT.

4

(51).

N.C.

1974 Ethnic

identity

Schermerhorn

assimilation.

Los

The

Angeles,

Polish-American

community.

Case

Ne:w Y'ook- Was'hin,gtOln-LOI1Idon.

R. A.

1970 Comparative

New

and

of metropolitan

study

ethnic

relations.

A framework

for

the

theory

and

research,

Yo",k.

1974 Ethnicity

in

the

perspective

of

the

sociology

of

knowledge,

"Ethnidty",

vol. 1, nr. 1.
Siemieńska

R.

1977 Przynależność
członków

do

grupy

społeczeństwa

etnicznej

jako

amerykańskiego,

czynnik

różnicujqcy

"Studita

postawy

Socjo-1'ogicZJne", voL

1 (64).

Stan ...
1976 Stan

i potrzeby

badań

biaka i A. Pilcha),

nad zbiorowościami

polonijnymi

W;r()·cła'W-Wa['S1ia'wa-K'!'aikÓw-Gdańsk.

(pod. 'red. H. Ku-

�ALEKSANDER

22

POSERiN-ZIELIŃSKI

Suchman E. A.
1964 Sociomedical

variation

among

ethnic

"Ameri'can

groups,

Jomnal

of So-

oiology", vol. 70.
Tomasi L. F.
ru!. The

ethnic

factor

in

the

future

Sbten

of inequality,

lisIand, NY.

Vccoli R.
1970 Ethnicity.

A

American

neglected

history,

dimension

of

American

history

[w:]

The

sLate of

(ed. by H. J. Bass), Ohiioa1go.

Weber M.
19'61 Ethnic

groups,

[w:] Theories

of society

(ed. by T. Parsolns), Glencoe.

West K.
1972 Stratification

nr.

13,

ALEKSANDER

and

etn'Tiicity

in

"plural"

new

states,

"Race"

(London),

vol.

4.

POSERN-ZIELIŃSKI

CONCEPTS

OF ETHNICITY

IN AMERICAN

(Summa

ETHNIC

STUDIES

l' y)

This arti'cle is dealing w.ith main definitio'l1S of ethnidty
used in Americun
studies of eihn-k ,g,l'orwps~n sixties raJlldseventies. Oom"ideri'ng the multiphcity
of
ethnic definiLions the author dividc&lt;! them -into five groU1Ps'pointing that they adequately describe: am e'tihll1k gl''O'Ulp,group id e-nltHy, behaviour of -ethni,c grv'llp members, ethnk feellilng, .and ·ethm:i,cniOI'mIS,v'alues and life patter1IliS.Next a shOil't,orj,j,i,cal
charaderistks
of the above 'mentioned categories was given. It was stated in the
conclusive purt of these considerations
that, in fact, each groupo!
formuJated definli't'iions IC oll1talill1s
,iJn siOlme lex.f.ent 'true 'c.hJa'l'aJktc:ni.sltiJds.
,Atthe
'same ti.me i;f was
stated that mulUpliQity of :points of view had not :been only the result of different
approaches
represented
by 'particular
schoQls and disciJplines but a cause of this
phenomena is also inherent in great diversity of s-ituation of each ethnic segment
'of ;J;he,pJ.ulI'ia.l
A'merii.·ca'l'l:nJatJiJoIn.
M·aIl1Ya'Cioopted 'COll1IC'Elpts
od' .(.-thn11~city
'havoCbee'!1 the
outcome od' this diversity. In theauthors
opin'ion it is impossible to construct one
universlal, precise amd sabisfuctory de:f:1im'tionof ethnLci,ty, becaus,e !Such a deDunlitioll1
will be either too general to be acc'epta'bleor
not suffi-ei'ently enumerative
to suit
ir. each way of interpretation.
Nevertheless
in the ,conclusive part the most important
features of ethnicily
(according to the author) occurring ,in the formation of the AJmerkan nation and
life of ethnic groups lL\nilng,in ,t'he United Staltes were defi1ned iprecisely. It was
stated that .ethni,c i31s1pectWi3IS",c(JmpLex of 'idemtirfying £eatures detenmill1liJngethn~c
and c'ul:tuool pluraliJsm ,od'&gt;the USA 'society. These fea'tures in 'rela-li'Oi11
to a degree
or assimilation
and a'c,culturation of a parhcular
,ethnic group and its members
can be rev,('aled wU,thdifferoot 'mtenS'iJty'vn ethniJc self-idCll1·tificartJi'On.
Thils self-identification is based on awareness
of ,cultural origin and consc·i(Jusness of hist-orical
1

�Koncepcje

etniczności

w amerykańskich

studiach

etnicznych

23

experiences of both a '!'latrion and a country 01' origin as wel~ as American past of
ethnik group. The symbo.l.s of .€lthme identity, whkh &lt;ooH€ISIpiOll1d
to cu1Jtmlf&gt;a,1
hC'l'itage
of the group are of great importance in the !process of this ·identiHca,tion.
Ethnic1ty besides the bct'orsof
'subj·ective ethnic identifkation
becomes ap'parent in objective way by Ipressure of ethnic group tradition and influence of cultural he-rita,ge on s'Uhoons60usnessand
·conlsciou:srneslsof Q!nKfilvidualand a group
independently
ofhis
sC'li-iden tif'i'ca,tion. Tbis cUI~turally ,coodritionoo fea:tU'res of
peTsonali'ty matmlesk'd in a siJlTIiila'ftype 'of ,realothJlnS, chloiices, iin'C1itll&lt;l'tions,values, motivatio[];s, interests etc. 'cI'eate due to its repeat.abil,ity a kind of ethnk
charadeI', which could by treated as derivaHve from natJi'Onal 'charader
of origin
groUip IQ[ ethll'i'c.
Last but not least ethrnicity is visi'ble .in 'behaviour resulted from elements of
sl:bjective identification as wen as from objective cultural and ethnic determinants.
This as'pect is expressed in activity basod on subcons·cious incli'!1ations and conscious 'commitment of ethnic t,o 'cultural, sodal, politkal and religious lif.e of his community as well as cultiva,tion of tradition and ·,particLpation in adof
ethni,c solidarity etc.
In all three mentioned aspects of ethnicity i.e. ethnic s'Ć.\lf-iidentification, cultural persona lity and ethnJ.cbehaviour,
it is dear thattcultural
fadors are of greatest
·i rr.porta nec. They have l'es-ulted from common cultural heri,tage, tradlition cultivated
by common effort, common tate and historical ex'perienee of a group formed in immigrationprocess
and next adaptation to a new enviironment.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8118" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8098">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fa901f3b8fa5a7687a7098fe979bb98f.pdf</src>
        <authentication>e885e97279a72257cc98e6309f218efa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96973">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1762</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96976">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96979">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96982">
                <text>Rozpad rodziny macierzystej na Sumatrze a pozycja społeczna kobiety / ETNOGRAFIA POLSKA 1965 t.9</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96984">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1965 t.9, s.294-321</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96986">
                <text>Szynkiewicz, Sławoj</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96988">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96989">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96990">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96991">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96993">
                <text>SŁAWOJ

SZYNKIEWIČZ

ROZPAD RODZINY MACIERZYSTEJ NA SUMATRZE
A POZYCJA SPOŁECZNA K O B I E T Y
Teza o i s t n i e n i u m a t r i a r c h a t u jako przedpatriarchalrrego etapu roz­
w o j u społecznego ludzkości, wysunięta jeszcze w X I X w i e k u , stanowi
nadal — w p r a w d z i e w zmienionej postaci — zagadnienie frapujące
etnografa. Zarzucenie d y s k u s j i n a d nią, oznaczające często b r a k zaufa­
nia dla j e j płodności, n i e równa się wcale milczącej zgodzie na pogląd
o j e j bezprzedmiotowości. W y n i k a wyłącznie z przekonania, że p r z y
o b e c n y m stanie w i e d z y t r u d n o jest rozstrzygnąć trwający od dawna
spór. Przeważa jednakże opinia, że w a l o r y naukowe posiadać może
przede w s z y s t k i m analiza organizacji czy f u n k c j o n o w a n i a r o d u macie­
rzystego, a nie próby umieszczenia go w schemacie e w o l u c y j n y m .
Niniejszy artykuł ograniczy się jedynie do analizy
wybranego
aspektu organizacji społecznej uznanej za matriarchalną, m i a n o w i c i e
pozycji społecznej k o b i e t y na t l e rozpadu r o d z i n y macierzystej w M i nangkabau. Ponieważ temat t e n wchodzi w zakres rozważań n a d m a ­
t r i a r c h a t e m , celowe będzie dokonanie przeglądu stanowisk, j a k k o l w i e k
bez a m b i c j i przedstawienia h i s t o r i i p r o b l e m u .
Myśl o powszechności m a t r i a r c h a t u jako etapu rozwojowego spo­
łeczeństw n i e o d r a z u została włączona w skład t e o r i i ewolucjonistycznej w e t n o g r a f i i . Pojawiła się ona w kręgu myśli prawniczej jako
w y n i k poszukiwań p r a w społecznych rządzących życiem ludzi, j e d n a k ­
że całkowicie w i c h aspekcie legalistycznym. Mocno u t r w a l o n y w p r a ­
wie r z y m s k i m p a t r i a r c h a l i z m i związany z n i m system pokrewieństwa
oraz dziedziczenia własności — t a k ważny dla koncepcji p r a w n i c z e j —
ukierunkował zainteresowania prekursorów trwającego później długie
lata sporu. Charakterystyczne jest, że dopiero o d połączenia rozważań
1

1

Morgan

liwość,

po

zapoznaniu

że o r g a n i z a c j a

rzystnym,

zanim

triarchalną.

L.

„po

H.

się

społeczna
pojawieniu

z wynikami
ludów

przemyśleń

pierwotnych

się w ł a s n o ś c i

M o o r g a n , Społeczeństwo

masowej"

pierwotne,

Baohofena

oparta

była

dopuścił

na prawie

przekształciła
Warszawa

się

moż­

maciew

1887, s . 67.

pa-

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

295

nad pokrewieństwem i przekazywaniem własności rozpoczyna sią l i n i a
r o z u m o w a n i a , która doprowadziła do p o w s t a n i a t e o r i i m a t r i a r c h a l n e j
l u b p a t r i a r c h a l n e j . Wcześni socjologowie, j a k Spencer, D u r k h e i m czy
Pareto, którzy zaczynali studiowanie społeczeństwa od jego ekonomicz­
n y c h i n s t y t u c j i , a więc systemu własności l u b podziału pracy, nie m o ­
g l i sią spotkać z e t n o g r a f a m i - p r a w n i k a m i na t e j samej drodze myślowej,
a nawet po ogłoszeniu w s p o m n i a n y c h t e o r i i w y k a z a l i dla n i c h b r a k
zainteresowania. Podejście t y c h ostatnich prowadziło do b u d o w y z w a r ­
tej s t r u k t u r y p r a w n e j określającej s t o s u n k i między członkami g r u p y ,
a zatem do wyodrębnienia ludów o p o d o b n y m systemie p r a w n y m . K o ­
r e l u j e to z m e t o d o l o g i c z n y m w y m o g i e m t w o r z e n i a typów (idealnego
m o d e l u społeczeństwa, do którego przyporządkowujemy
spotykane
w p r a k t y c e ) j a k o podstawowego narzędzia porządkowania zjawisk. T a ­
k i e r o z um o wa n i e umożliwiło Bachofenowi stworzenie z poszczególnych
przekazów a n t y c z n y c h e t a p u • g y n a j k o k r a c j i (władztwa kobiet) będącego
p i e r w s z y m okresem dziejów ludzkości, posiadającym zwyczajowo skod y f i k o w a n y zespół zasad obowiązujących członków r o d u i społeczeń­
stwa, a zatem p i e r w s z y m systemem p r a w n y m .
Również M c L e n n a n , zaliczany do twórców t e o r i i m a t r i a r c h a t u , p r z y ­
jął p r a w n y p u n k t wyjścia. Na konsekwencje odrzucenia takiego stano­
w i s k a wskazuje przykład Westermarcka, który — m i m o iż był p r z e ­
c i w n i k i e m koncepcji m a t r i a r c h a t u — t y l k o pośrednio związany jest
z teorią wiecznego p a t r i a r c h a t u . Pożyteczne w t y m względzie jest 'po­
równanie d e f i n i c j i małżeństwa podanych przez M c L e n n a n a i Wester­
marcka.
P i e r w s z y z n i c h stwierdza: „Małżeństwo... O z n a c z a związek (union)
mężczyzny i k o b i e t y j a k o p r a w n ą relację mąż—żona i w t e n sam
sposób może być- określone przez miejscowe p ra w o l u b z w y c z a j e "
{podkreślenie S. S.]. D r u g i zaś: „małżeństwo jest n i c z y m i n n y m , jak
m n i e j l u b b a r d z i e j stałym związkiem (connection) między p r z e d s t a w i ­
cielem płci męskiej i żeńskiej trwającym dłużej poza a k t k o n t y n u o w a ­
nia g a t u n k u i u r o d z i n y p o t o m k a " . Ta ostatnia definicja (zbudowana
zresztą w t e n sposób, b y do wyraźnych celów ideologicznych objęła
również zwierzęta) w y k a z u j e w przeciwieństwie do poprzedniej b r a k
zainteresowania
pozaetycznymi
n o r m a m i społecznymi
regulującymi
stosunki między członkami g r u p y . Usuwając z r o z u m o w a n i a element
p r a w n y Westermarck poszedł w k i e r u n k u o b r o n y k o n k r e t n e j i n s t y t u c j i
k u l t u r o w e j — m i a n o w i c i e m o n o g a m i i . Zupełnie inaczej M c L e n n a n .
Określając p r z e d m i o t swoich badań jak*o „prawiną relację mąż—żona"
2

3

2

J . F. M c L e n n a n ,

3

E.

wyd.

W e s t e r m a r c k ,

V , s . 71

(wyd.

I

Studies
The

ukazało

in

Ancient

History
sią

w

of
г.

History,
Human

1891).

London
Marriage,

1896, s. 44.
t.

1, L o n d o n

1921,

�SŁAWOJ

296

SZYNKIEWICZ

mógł skonstruować na t e j bazie koncepcję p r a w n e j przewagi k o b i e t
w społeczeństwie na p e w n y m etapie r o z w o j u . Powyższe zestawienie
d e f i n i c j i małżeństwa jest j e d n y m z przykładów wpływu założeń teo­
r e t y c z n y c h na r e z u l t a t y badań. H i s t o r i a sporu o m a t r i a r c h a t dostarcza
n a m więcej okazji do obserwowania podobnej zależności.
W r o k u 1861, t z n . w t y m samym, w którym Maine ogłosił swoją
teorię p a t r i a r c h a t u , ukazała się praca B a c h o f e n a .
Przeprowadza
w niej .autor dowód na powszechność etapu m a t r i a r c h a t u , c h a r a k t e r y ­
zującego się następującymi zasadami obowiązującymi w życiu społecz­
n y m : u p r z y w i l e j o w a n a pozycja k o b i e t y i j e j decydująca r o l a p o l i t y c z ­
na, przekazywanie dzieciom i m i e n i a poprzez matkę, przynależność
dzieci do g r u p y społecznej m a t k i , wreszcie dziedziczenie własności j e ­
d y n i e przez k o b i e t y . Bachofen wysunął tezę, że etap t e n poprzedzał
ostatecznie s t a d i u m r o z w o j u ludzkości — p a t r i a r c h a t . Należy przy t y m
podkreślić, że k o n s t r u k c j a Bachofena
nie zmierzała do wyróżnienia
etapów r o z w o j u r o d z i n y , a jedynie r o z w o j u społeczeństwa z p u n k t u w i ­
dzenia p o z y c j i zajmowanej w n i m przez k o b i e t y . Niezależnie od nie­
go M c L e n n a n p u b l i k u j e pogląd o wykształceniu się z p r o m i s k u i t y z m u
egzogamicznego i nia t r y linearnego r o d u poprzedzającego ród p a t r y l i n e a r n y . Jego pogląd, że rodzina wykształciła się dopiero w trzeciej i n ­
stancji po p l e m i e n i u o p a r t y m na więzach t e r y t o r i a l n y c h i rodzie — na
więzach pokrewieństwa, a także szeroko spopularyzowane i rozszerzo­
ne przez E n g e l s a w n i o s k i Morgana wywołały reakcję Westermarcka
broniącego odwieczności r o d z i n y monogamicznej. Z u w a g i na p o p u l a r ­
ność Westermarcka i udzielone m u poparcie szerokich kół k l e r y k a l n y c h E u r o p y powrócił do k o n s t r u k c j i McLennana B r i f f a u l t , który
reprezentował lewicową ideologię społeczną. W t e n sposób koncepcja
m a t r i a r c h a t u związana została pośrednio z ideologiczną w swojej naturze
walką s k r a j n y c h poglądów na pochodzenie r o d z i n y . O l b r z y m i e dzieło
B r i f f a u l t , zawierające mnóstwo materiału, było w zasadzie o s t a t n i m
głosem z serii wczesnych teoretyków m a t r i a r c h a t u . Trwająca o d p o 4

5

6

7

8

4

J . J . B a c h o f e n ,

kratie
5

dwa
a

der

alten

Tak

więc

okresy:

także

isiię

zgodnie

w

—

oratz

zbrojnym

formie

7

F . E n g e ls,
R.

epoka

—

kobiet

gynajkakracja
Primitive

Pochodzenie

Untersuchung

und

matriarchat
uniwersalny
przeciwko

wprowadzić

The

Marriage,
rodziny,

Mothers,

Natur,

die

(gynajkokrację)
stosunków

etap

miała

poprzedzały
społecznych,

przejściowy

brutalnemu

Gynaiko-

S t u t t g a r t 1861.

charakte­

traktowaniu

s t a b i l n ą (instytucję

ich
mał­

*
London

własności

1884.
B r i f f a u l t ,

uber

rechtlichen

nieuporządkowanych

ama-zoriirzim

monogamicznej.

J . F. M c L e n n a n ,

8

Eine

religiÓsen

oparem

6

Zurich

Mutterrecht.

ihrer

z jego koncepcją

mężczyzn. D o p i e r o

żeństwa

Das

nach

heteryzm

płciowych,

ryzujący
przez

Welt

London

1927.

1865.

prywatnej

i

państwa,

wyd.

1,

�ROZPAD

RODZINY

297

MACIERZYSTEJ

czątku X X w . k r y t y k a t e o r i i m a t r i a r c h a t u doprowadziła do spadku za­
interesowania zagadnieniem. K r y t y k a , podjęta głównie przez anglosa­
skich antropologów społecznych, dotyczyła * przede w s z y s t k i m tezy
o uniwersalności s t a d i u m oraz szczególnie silnie wyeksponowanej przez
Bachofena idei władztwa kobiet jako podstawowego wyznacznika tego
etapu r o z w o j u społeczeństwa. Materiał zbierany u współczesnych ludów
p i e r w o t n y c h rzeczywiście i c h nie potwierdza a n i też zdecydowanie n i e
obala. Stwierdzono więc, że u p r z y w i l e j o w a n i e kobiet nie m u s i iść w p a ­
rze z matrylinearnością czy matrylokalnością, a podrzędna j e j pozycja
z patrylinearnością. Poza t y m n i e zaobserwowano w y p a d k u , który b y
uzasadniał dosłowność pojęcia „matriarchat", j a k k o l w i e k istnieją spo­
łeczeństwa, w których zinstytucjonalizowana r o l a żony i m a t k i jest
wyższa niż męża i ojca, m i m o że jednocześnie stosunek t e n może być
o d w r o t n y w r e l a c j i kobieta — j e j męscy k r e w n i . W y m i e n i o n a t u sy­
tuacja często uznawana b y w a za definicję m a t r i a r c h a t u . Z wieloma
wątpliwościami spotkało się też t w i e r d z e n i e o sukcesywności stadium,
matriarchalnego po p r o m i s k u i t y z m i e , a przed p a t r i a r c h a t e m . Uznano,
że nie można dowieść istnienia etapu p r o m i s k u i t y z m u a n i też przejścia
m a t r i a r c h a t u w p a t r i a r c h a t w s k u t e k zmiany gospodarki kopieniaczej
na r o l n i c t w o sprzężajne, czy też na pasterstwo. Dane wskazują rów­
nież, że wątpliwe są poglądy o względnej wyższości k u l t u r y p a t r i a r chalnej nad m a t r i a r chaina. Jednakże o p i n i e 1 t u są rozbieżne. T a k n p .
W. P. S c h m i d t zdecydowanie wiąże ród macierzysty z k o p i e n i a c t w e m .
9

10

Lowie
i L i n t o n dochodzą do w n i o s k u , że r o d y macierzysty i p a t r i a r c h a l n y mogą istnieć niezależnie o d siebie i że jest to u w a r u n k o ­
wane wypływającą ze społecznego podziału pracy rolą poszczególnych
płci w gospodarce . K r o e b e r
i Olson'
ogólnie zakładając również
niezależność t y c h d w u rodzajów organizacji dopuszczają ewentualność
przejścia matrylinearności w patrylinearność. Sumując trzeba s t w i e r ­
dzić, że w zachodniej etnografii zdecydowanie przeważa tendencja do
1 1

1 2

13

For. M.

9

cial

New

York

P. W.

S c h m i d t ,

1 1

R.

H.

L o w i e ,

1 2

R.

L i n t o n ,

1 0

s.

Woman.

M e a d ,

Sciences,

1 4

15

Position

in

Society,

[w:]

Encyclopaedia

of

the

So­

1949, s . 193.
Das

Mutterrecht,

„Studia

Instituti Anthropos",

t. 1 0 : 1 9 5 5 ,

186.

1 3

Takie

Primitive

The

Tree

założenie

gospodarczego

siłą

matriarchacie.

Schemat

przy

irzeozy

Society,
of

London

Culture,

New

zachowaniu

implikowałoby

t e n jednakże

1961, s

York

463.

1957, s . 692.

ewolucjonistycznego
ewolucyjne

nie jest obecnie

schematu

następstwo
w

całości

rozwoju

patriarchatu
przyjmowany

po
bez

zastrzeżeń.

can

1 4

A.

1 5

R. L . O l s o n ,

L.

K r o e b e r ,

Archaeology

Clan

and

The
and

Nature

of

Moiety

Ethnology",

t.

in

Culture,
Native

33: 1933.

Chicago
America,

1952, s . 437.
Publications

in

Ameri­

�SŁAWOJ

298

SZYNKIEWICZ

u n i k a n i a generalizacji t y p o w y c h d l a X I X w . oraz dążenie do rozczłon­
k o w a n i a teoretycznej w i z j i m a t r i a r c h a t u n a j e j części składowe podlega­
jące obserwacji badacza. D o t y c z y to głównie matrylinearności i m a t r y lokalności, p r z y c z y m — j a k k o l w i e k często się t o zdarza — n i e muszą
one współwystępować. Wykazały t o chociażby badania M a l i n o w s k i e g o
na W y s p a c h T r o b r i a n d z k i c h , gdzie patrylokalności towarzyszy m a t r y l i nearność. Zaprezentowane wyżej poglądy stanowią wyjście pośrednie,
t y m bardziej możliwe do przyjęcia, i m bardziej okazuje się, że nie moż­
na dowieść bachofenowskiej l u b p o k r e w n e j j e j t e o r i i m a t r i a r c h a t u a n i
też j e j obalić. M i m o wszystko z b y t surowa w y d a j e się być ocena P i d d i n g t o n a , który stwierdził, że ,,»matriarchat« jest to koncepcja, której
n i k t dziś poważnie nie p o w i n i e n bronić". Są b o w i e m uczeni wychodzący
z założenia, że powoływaniem się na współczesne k u l t u r y nie można
dowodzić niebyłości m a t r i a r c h a t u , jako że odnosi się go do dalekiej
przeszłości, a obserwowane dzisiaj i n s t y t u c j e , którjmi p r z e c i w n i c y m a ­
t r i a r c h a t u nadają istnienie niezależne o d m a t r i a r c h a l n e j organizacji
społeczeństwa, są n i c z y m i n n y m , j a k j e j przeżytkami. Pogląd p o d o b n y
przeważa w e t n o g r a f i i radzieckiej, która tezę o uniwersalności m a t r i a r ­
c h a t u włączyła do t e o r i i r o z w o j u społeczeństw. Niektórzy radzieccy
etnografowie traktują stosunek do powyższej tezy jako pomocnicze
k r y t e r i u m postępowości b a d a c z a .
1 6

17

N a j w y b i t n i e j s z y m przedstawicielem radzieckiej n a u k i o m a t r i a r c h a ­
cie jest K o s w e n . Zachowując ogólną ideę bachofenowską złagodził o n
niektóre tezy Bachofena, przystosowując je do bieżącego stanu w i e d z y
o społeczeństwach p i e r w o t n y c h . T a k więc stwierdza m . i n . , że „rozwój
m a t r i a r c h a t u w różnych epokach i różnych k o n k r e t n y c h społeczeń­
stwach przebiegał niejednakowo i wysoce nierównomiernie. Dotyczy
to zarazem r o z w o j u u s t r o j u rodowego w jego całokształcie. Dlatego
jedne m a t r i a r c h a l n e społeczeństwa r o d o w e mogły i musiały pozostać na
bardzo n i s k i m szczeblu r o z w o j u , i n n e — osiągnąć poziom f o r m wysoce
r o z w i n i ę t y c h " . Według Koswena przejście do p a t r i a r c h a t u dokonuje
się poprzez przekształcenie r o d z i n y macierzystej w patriarchalną w y ­
wołane p r z e m i a n a m i w społeczno-gospodarczej pozycji o b u p ł c i .
W o s t a t n i m czasie na gruncie n a u k i p o l s k i e j zakwestionował tezę
o powszechności s t a d i u m m a t r i a r c h a t u J . K u l c z y c k i stwierdzając, że
1S

19

R.

1 6

1952,

P á d d i n g t o n,

An

Introduction

K o s w e n ,

Matriarchat.

to

Social

Anthropology,

t.

1,

London

s. 171.

1 7

Por.

1 8

M.

O.

M.

K o s w e n ,

O.

M.

O.

K o s w e n ,

Historia

kultury

Istorija

problemy,

pierwotnej

w

Moskwa
zarysie,

1948.

Warszawa

1955,

s. 177.
1 9

„Sowietskaja

Siemiejnaja

E t n o g r a fi j a " ,

nr

3:

obszczina
1 9 4 8 , s.

3—32.

{opyt

istoriczeskoj

charaktieristiki)

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

299

należy ją m n i e j stanowczo formułować, zachowując jednakże t w i e r d z e ­
nie o prawidłowości tego s t a n u . A n i u Koswena, a n i u i n n y c h r a ­
dzieckich teoretyków społeczeństwa pierwotnego, j a k n p . u J e f i m i e n k i
l u b Potiechina, nie z n a j d u j e m y d e f i n i c j i pojęcia m a t r i a r c h a t u , m i m o że
jest ono często używane. Nie jest to w i n a przeoczenia, gdyż Kos w e n
z u w a g i na dobro d y s k u s j i apeluje o ostrożne określanie tego trudnego
p r z e d m i o t u . Definicję taką można jednak odtworzyć na (podstawie p u ­
b l i k o w a n y c h w y p o w i e d z i w s p o m n i a n y c h uczonych. D l a m a t r i a r c h a t u
j e j differentia
specifica
brzmiały następująco: uniwersalność, prawidło­
wość d l a społeczeństw o poziomie sił wytwórczych właściwych n e o l i t o ­
w i (pamiętając o c y t o w a n y m wyżej zastrzeżeniu]), wyższa l u b równa
mężczyźnie pozycja k o b i e t y w życiu społecznym, występowanie r o d z i n y
macierzystej stanowiącej wspólnotę ekonomiczną.
J a k w y n i k a z powyższego przeglądu, istnieje duża różnica stanowisk.
Wybór jednego z n i c h , g d y b y był potrzebny, niewątpliwie byłby t r u d ­
n y . W y d a j e się, że dla zrealizowania celu niniejszego artykułu w y ­
starczy, pamiętając o b r a k u zgody, stwierdzić, co następuje. Każda j e d ­
nostka l u d z k a jest członkiem w i e l u g r u p uwikłanych w system z w a n y
organizacją społeczną. System t e n określają zasady związane z k i l k o m a
w y z n a c z n i k a m i , z których do najważniejszych należą: pokrewieństwo,
płeć, stan c y w i l n y , w i e k , zamieszkanie. Wpływają one często d e c y d u ­
jąco na obraz k u l t u r y konkretnego społeczeństwa i dlatego mogą słu­
żyć czasem za podstawę k l a s y f i k a c j i społeczeństw. Zależnie od wyznacz­
n i k a wziętego ża podstawę k l a s y f i k a c j a taka m a różną wagę dla t e o r i i
k u l t u r y . Możliwy jest więc dychotomiczny
podział n a l u d y współdzia­
łające i współzawodniczące ; n a społeczeństwa, których sprawne f u n k ­
cjonowanie w y m a g a aktywniejszej r o l i k o b i e t niż mężczyzn, i na takie,
2 0

21

2 2

23

matriarchatu

w

świetle

prac

radzieckich,

Wrocław

s. 49, 50.

2 1

o

Teoria

J. K u l c z y c k i ,

2 0

1955,

Pod

wieloma

względami

Być

bez

totemizm.

może

rozumienie

tego

społecznej

posiadającej

chalne,

a będzie

terminu,

dyskusja

które

odbierze

konkretne,

oznaczało

nad

poważniejszych

matriarchatem

oporów

mu

znaczenie

strukturalnie

zbiór niezależnych,

przypomina

zaakceptowane

zintegrowanej

powiązane

niekiedy

zostanie

spór
takie

organizacji

instytucje

matriar-

współwystępujących

insty­

tucji.
2 2

Nie

zawsze

w

naukach

dychotomiczny

jest

porządkowania

.zasadę

teczna

będzie
2 3

jest

chodziło

Przyjęty

Cooperation

and

społecznych
w

continuum

jest o n a także w

społeczeństwo
gdy

praktyczny
tych

klasyczny,

Często

obrazującego
wypadkach,

matriarchalne,
o określenie

np. bez większego
Competition

uży-ciiu.

Among

gdy

nasilenie
może

czy patriarchálně
„stopnia

jest

cech

zaistnieć
lub

przyjąć

schemat
do

jakościowych.
spór Ъ

bardziej

to, czy

celów
Uży­
dane

prawdopodobne,

rnatriarchalnośoi''.

powodzenia
Primitive

arystotelesowski

wygodniej

przez
Peoples,

Margaret
New

Mead
York

w

1937.

jej

pracy

�300

SŁAWOJ

SZYNKIEWICZ

które tego nie wymagają; na społeczeństwa tworzące g r u p y oparte na
więzi pokrewieństwa według reguł matrylinearności, j a k również na
stosujące reguły pątrylinearności. O wartości i przydatności t a k i c h
i w i e l u i n n y c h możliwych k l a s y f i k a c j i decydują różne c z y n n i k i , lecz
o m a wi a n i e i c h na t y m miejscu nie jest potrzebne.
W y d a j e się, że o s t a t n i z wyżej przytoczonych podziałów współczes­
n y c h społeczeństw, połączony z d w o m a równoległymi m u podziałami,
których podstawą w p i e r w s z y m w y p a d k u jest dziedziczenie po l i n i i
jednego z rodziców, a w d r u g i m rezydencja małżeństwa, pozwala w y ­
odrębnić społeczeństwa nazywane m a t r i a r c h a l n y m i . W t y m znaczeniu
też będę stosował t u t a j t e r m i n „matriarchat". U s u w a m w t e n sposób
poza zasięg zainteresowania sprawę m a t r i a r c h a t u jako etapu historycz­
nego r o z w o j u . P r z e d m i o t e m
b o w i e m dalszych rozważań będzie l u d
współczesny, powszechnie w l i t e r a t u r z e uznany za jeden z n a j w y b i t ­
niejszych przykładów do niedawna obserwowanego m a t r i a r c h a t u .

Do i n n y c h terminów, które wymagają sprecyzowania dla jasności
niniejszego artykułu, należą:
r o d z i n a e l e m e n t a r n a — r o z u m i e m przez nią parę małżeń­
ską (niekoniecznie cechującą się stałą współrezydencją) z dziećmi w y ­
magającymi fizycznej l u b społecznej o p i e k i rodziców;
m a t r y l i n e a r n o ś ć — zasada przekazywania p o t o m k o m poprzez
matkę majątku, pokrewieństwa i członkostwa g r u p y , l u b też któregoś
z t y c h elementów z osobna;
m a t r y l o k a l n o ś ć — zasada zamieszkiwania r o d z i n y elementar­
nej z rodziną l u b grupą rodową k o b i e t y ;
r o d z i n a m a c i e r z y s t a l u b m a t r i a r c h a l n a — w i e l k a rodzina
złożona z k i l k u pokoleń, będąca ekonomiczną i terytorialną wspólnotą
charakteryzującą się matrylokalnością i pełnym k o m p l e k s e m m a t r y l i n e a r n y m (patrz: matrylinearność).
Konieczne jest także określenie d w u następnych pojęć ważnych
z p u n k t u widzenia c e l u tego artykułu. U p r z y w i l e j o w a n a pozy­
cja społeczna k o b i e t y występuje wówczas, g d y istnieją: 1) możliwość
s p r a w o w a n i a w grupie, której jest ona członkiem, władzy o p a r t e j na
prestiżu osobistym i i n s t y t u c j o n a l n y m (w związku z w y k o n y w a n i e m
określonej f u n k c j i ) w s t o p n i u wyższym niż mężczyźni oraz w t a k i spo­
sób, że o ile w g r u p i e również mężczyźni posiadają władzę, to jest ona
t y l k o transmisją władzy k o b i e t i może być przez n i e z l i k w i d o w a n a ;
2) niewystępowanie d y s k r y m i n a c y j n e g o t r a k t o w a n i a kobiet w porówna­
n i u z mężczyznami przez obowiązujące w grupie prawo.

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

301

Przez władzę r o z u m i e m w t y m w y p a d k u wpływanie na decyzje do­
tyczące całej g r u p y l u b też j e j poszczególnych członków, jeżeli w r a ­
chubę wchodzą s p r a w y związane z kontynuacją f u n k c j o n o w a n i a t e j
g r u p y . W y k l u c z a m władzę w stosunkach osobowych, których konsek­
wencje dotyczą wyłącznie zainteresowanych jednostek, gdyż ta zależna
jest również od cech charakterologicznych. Włączam natomiast n p . de­
cyzje o małżeństwie, ponieważ r e p r o d u k c j a jest p r o b l e m e m społecznym
i za t a k i uznana została u M i n a n g k a b a u .
Stopień, w j a k i m prawo faworyzuje kobietę w stosunku do męż­
czyzny ( l u b o d w r o t n i e ) , oraz zakres władzy sprawowanej przez kobiety
stanowią w a l o r ilościowy, którego w y m i e r z e n i e byłoby użyteczne p r z y
badaniach porównawczych. N a m chodzić będzie t y l k o o ustawienie, po­
z y c j i społecznych o b u płci względem siebie i zaobserwowanie, j a k i e
w tej mierze zachodzą przesunięcia. M . i n . ważne więc będzie wystę­
powanie o d p o w i e d n i c h n o r m p r a w n y c h , a nie częstotliwość ich stoso­
wania.
D l a uzyskania jasności rozważań nad sytuacją kobiet u M i n a n g k a ­
bau konieczne jest — wydaje się — wprowadzenie następnego pojęcia.
Jest n i m b e z p i e c z n a pozycja społeczna k o b i e t y , którą definiuję jako
możliwość realizacji p o d s t a w o w y c h interesów ekonomicznych w ramach
trwałej r o d z i n y . Oznacza to zapewnienie b y t u sobie i dzieciom p r z y
założeniu, że t a k m a t k a , j a k i dzieci pozostają członkami g r u p y uzna­
wanej za rodzinę, niezależnie o d tego, czy będzie to w i e l k a r o d z i n a m a ­
cierzysta, czy też elementarna.
Podstawowa teza do udowodnienia w t y m a r t y k u l e b r z m i , że m a ­
cierzysta rodzina M i n a n g k a b a u , obserwowana o d końca X I X w., n i e
charakteryzuje się uprzywilejowaną pozycją k o b i e t y , natomiast stwarza
w a r u n k i konieczne do zachowania j e j bezpieczeństwa społecznego.
Dowiedzenie prawdziwości t e j tezy będzie równoznaczne ze s t w i e r ­
dzeniem b r a k u zależności pomiędzy matrylinearną i matrylokalną orga­
nizacją g r u p y a z j a w i s k i e m u p r z y w i l e j o w a n e j pozycji społecznej kobie­
t y u M i n a n g k a b a u . P r a w d z i w e więc będzie wówczas twierdzenie, że
w w y p a d k u M i n a n g k a b a u rezydencja i sposób dziedziczenia oraz wła­
dza w g r u p i e są niezależnymi od siebie aspektami organizacji społecz­
nej.
W dalszym ciągu możliwe będzie stwierdzenie, że zjawiska p o w o d u ­
jące zagrożenie tego, co nazwane zostało bezpieczną pozycją społeczną
k o b i e t y , tkwiły w p r a w i e z w y c z a j o w y m społeczeństwa M i n a n g k a b a u
w okresie d o m i n a c j i r o d u macierzystego, a i c h u j a w n i e n i e spowodowane
zostało dezintegracją tego r o d u i p r z e j m o w a n i e m przez rodzinę elemen­
tarną ekonomicznych f u n k c j i r o d z i n y macierzystej. Proces t e n wywoła­
n y został wejściem M i n a n g k a b a u w zasięg działania k a p i t a l i s t y c z n e j

�302

SŁAWOJ

gospodarki t o w a r o w e j
rodziny macierzystej.

SZYNKIEWICZ

i z m i a n a m i w stosunkach własności w

ramach

Nazwa M i n a n g k a b a u oznacza t e r y t o r i u m znane w a d m i n i s t r a c y j n e j
t e r m i n o l o g i i Holendrów jako Rezydencja Zachodniego Wybrzeża S u m a ­
t r y oraz narodowość zamieszkującą to t e r y t o r i u m . C e n t r u m k u l t u r o w e
r e g i o n u stanowi wyżyna Padangu. Podstawą gospodarczą M i n a n g k a b a u
jest r o l n i c t w o z zastosowaniem i r y g a c j i . U p r a w i a się t a m głównie ryż,
palmę kokosową, kawę, orzeszki ziemne. W X I X w . na tereny zachod­
n i e j S u m a t r y wkroczyła gospodarka p l a n t a c y j n a .
W l i c z n y c h miastach i osiedlach o d dawna poważne znaczenie eko­
nomiczne posiada rzemiosło (obróbka m e t a l i , t k a c t w o i in.) znajdujące
się na w y s o k i m poziomie t e c h n i c z n y m i a r t y s t y c z n y m . W rejonach
przybrzeżnych istotną rolę odgrywał także handel m o r s k i .
M i n a n g k a b a u zalicza się do M a l a j ó w . Istnieją opinie, że M i n a n g ­
kabau stanowi „kolebkę" Malajów, z której ci rozprzestrzenili się n a
archipelag i Malakkę. Część mieszkańców N e g r i S e m b i l a n (kraj na pół­
wyspie M a l a k k a , członek Malajzji) także nazywa siebie M i n a n g k a b a u ;
są o n i p o t o m k a m i emigrantów z S u m a t r y . M i n a n g k a b a u N e g r i S e m b i ­
lan posiadają organizację społeczną bardzo zbliżoną do t e j , która cha­
r a k t e r y z u j e i c h imienników z w y s p y .
24

Od X V w . M i n a n g k a b a u znalazło się w strefie wpływów islamu,
który n i e wprowadził zasadniczych z m i a n w życiu społecznym l u d u aż
do t z w . w o j n y Padris (1821—1837), w czasie której m i e j s c o w i o r t o d o k ­
s y j n i mahometanie p o k u s i l i się o wprowadzenie r e f o r m metodą siły.
Obrońcy tradycyjnego społeczeństwa rządzonego p r a w e m
zwyczajowym
z w a n y m adat w y k o r z y s t a l i w w a l c e pomoc Holendrów i od tego czasu
datuje się ekspansja k o l o n i a l n e j gospodarki na dotychczas stosunkowo
izolowane t e r y t o r i u m Padangu.
P r z e d przystąpieniem do przedstawienia p r z e m i a n w organizacji
r o d z i n y macierzystej wybiorę za p u n k t wyjścia niektóre elementy s t r u k ­
t u r y społecznej związane z organizacją w i e l k i e j r o d z i n y w i c h stanie
sprzed wprowadzenia n o w y c h stosunków gospodarczych. Obraz, który
t u przedstawię, będzie nosił charakter statyczny dla łatwiejszego u c h w y ­
cenia zmian, które zaszły w n i m o d końca X I X w . Jest to niewątpli­
w i e uproszczenie wywodzące się nie t y l k o z chęci ułatwienia r o z u m o ­
w a n i a , ale także Stąd, że dostępna m i l i t e r a t u r a t y l k o w t e n sposób
relacjonuje układ t r a d y c y j n e j
organizacji,
którego
prawdopodobnie

Niekiedy

zwani

Malajami

późnymi

lub

Deutero-Malajami.

�ROZPAD

RODZINY

303

MACIERZYSTEJ

w p r a k t y c e nie można było obserwować całościowo. N a t a k i stan z ł o ­
żyły się m . i n . następujące p o w o d y .
*
Materiały, którymi dysponowałem, dostarczyły opisów odnoszących
się do różnych okresów — o d i n f o r m a c j i zebranych w w i e k u X I X
przez W i l k e n a , a powtórzonych w różnych pracach późniejszych, aż
po w y c i n k o w e doniesienia o s y t u a c j i obserwowanej
w X X w . Zało­
żeniem większości z n i c h było przedstawienie t r a d y c y j n e j organizacji
m a t r i a r c h a l n e j , a dokonano tego stosując zasadę praesens
ethnographicum.
2 5

W y k o r z y s t a n e materiały dotyczą także różnego t e r y t o r i u m . Obszar
zamieszkały przez M i n a n g k a b a u jest stosunkowo w i e l k i , niektórzy
a u t o r z y włączają do niego okręgi I n d r a g i r i i K o r i n c z i . Poszczególne
r e j o n y miały nieraz różną historię i w n i e j e d n a k o w y m też czasie w e ­
szły w k o n t a k t z kolonizacją holenderską. Co p r a w d a w i e l u piszących
interesowało się przede w s z y s t k i m wyżyną Padangu, ale to, co jest
przez n i c h nazywane oryginalną strukturą społeczną, skonstruowane
zostało na podstawie d a n y c h pochodzących z całego t e r y t o r i u m , które
mogło być p o d t y m względem zróżnicowane w przeszłości, t a k j a k jest
dziś.
2 6

W d o d a t k u większość opisów sporządzonych w X I X czy w X X w .
opierała się na w y w i a d a c h przeprowadzonych wśród samych M i n a n g k a ­
bau, głównie osób spełniających pierwszoplanowe r o l e społeczne, co
w p e w n y m s t o p n i u s u b i e k t ywizowało i c h w y p o w i e d z i . W t e n sposób
i n f o r m a c j e pochodzące od przywódców odpowiedzialnych za p r z e ­
strzeganie przez grupę p r a w a zwyczajowego relacjonować musiały stan
i d e a l n y w y m a g a n y przez to p r a w o .
Najistotniejszą jednak przyczyną scharakteryzowanego
stanu rze­
czy była właściwa badaczom M i n a n g k a b a u , t a k w X I X , j a k i w X X w.,
pogoń za r e l i k t a m i przeszłości i k u r i o z a m i k u l t u r o w y m i , która spowo­
dowała, że d o k u m e n t o w a l i o n i n i e m a l wyłącznie t r a d y c y j n e f o r m y o r ­
ganizacji r o d u macierzystego, pomijając niewątpliwie zachodzące w ó w ­
czas zmiany. Rezultatem tego była arehaizacja obrazu społeczeństwa
M i n a n g k a b a u , która siłą rzeczy m u s i znaleźć swoje odbicie w opraco­
waniach o p a r t y c h na tychże badaniach .
21

Z t y m i w s z y s t k i m i zastrzeżeniami przystępuję do zaprezentowania
organizacji społecznej M i n a n g k a b a u z okresu d o m i n a c j i adatu, c z y l i
G.

2 6

Łącznie z Indiragim

kałe
2 7

A.

W i 1к e n,

Verspreide

2 5

było

w

1930 r.

Na

tę

sytuację

matierinskogo
połowina

roda
XX

wieka),

przez
v

geschriften,

i Korinczi wynosi

Semarang

1912.

o n 70 624 k m . T e r y t o r i u m
2

to

zamiesz­

2 073 647 osób.

¡zwraca

uwagę

siemiejno-bracznych
„Sowietskaja

J . V.

M a r e t i n ,
otnoszenijach

Otmiranije
minangkabau

E t n o g r a f í a " , таг 3 : 1 9 6 0 , s . 7 6 .

pierieżitkow
(pierwaja

�SŁAWOJ

304

SZYNKIEWrCZ

p r a w a zwyczajowego obowiązującego w t y m społeczeństwie do czasu
rozpadu w i e l k i e j r o d z i n y m a t r i a r c h a l n e j . Z s y t u a c j i przedstawionej
powyżej w y n i k a także stosowanie w opisie czasu teraźniejszego, co n i e
i m p l i k u j e aktualności przytaczanych faktów.
System g r u p społecznych, do których należeli M i n a n g k a b a u , był —
i w zasadzie pozostał do dziś — s k o m p l i k o w a n y . Można je generalnie
podzielić na g r u p y wyodrębnione na 'podstawie t e r y t o r i a l n e j i genealo­
gicznej. Z t y c h p i e r w s z y c h największą jednostką jest negeri
(nagari,
negari),
lokalna r e p u b l i k a , j a k ją nazywa S c h r i e k e . O b e j m u j e ona
jedno l u b k i l k a osiedli i nosi obecnie charakter a d m i n i s t r a c y j n y .
Wszystkie negeri mają od dawna ustalone granice określające zasięg
ziemi, z której mogą korzystać jego mieszkańcy. Negeri jest jednostką
endogamlczną.
Jednostką podrzędną w s t o s u n k u do poprzedniej jest osiedle —
kota. S t a n o w i ono grupę domów r o d o w y c h (ramah
kamanakan)
oraz
spichlerzy, obok których istnieją meczet i balai — wspólny d o m
młodzieży, a jednocześnie miejsce o b r a d . Kota, t a k j a k i negeri, po­
siada radę starszych kierującą s p r a w a m i społeczności. Dalsze g r u p y l o ­
kalne, począwszy od dzielnicy w osadzie, a skończywszy na długim
( w i e l k i m ) d o m u , są już ściśle związane z podziałem r o d o w y m .
Najszerszą grupą genealogiczną jest suku.
Wszyscy w zasadzie
M i n a n g k a b a u podzieleni są między cztery suku noszące nazwy Koto,
P i l i a n g , B o d i i Tjamiago. Suku jest uważane za rozrośnięty ród p i e r ­
w o t n y , toteż dalej będę zamiennie używał t e r m i n u ród i
suku.
Członkowie tego samego suku są rozrzuceni po całym k r a j u M i n a n g k a ­
bau i łączy ich głównie przekonanie o wspólnym pochodzeniu oraz
nakaz endogamii. W każdym osiedlu zamieszkują
przedstawiciele
wszystkich czterech rodów. Mieszkańcy osiedla wywodzący się z tego
samego r o d u stanowią zwartą grupę zajmującą najczęściej odrębną dziel­
nicę, zwaną kumpulan
rumah,
i reprezentowaną w radzie
negeri.
W przeciwieństwie do negeri ród (rozumiany t u t a j , jak również w d a l ­
s z y m ciągu, jako ta część suku, która zamieszkuje jedno negeri)
jest
jednostką silnie zintegrowaną i dopiero przynależność do niego nadaje
człowiekowi pełne p r a w a członka społeczeństwa. O b y w a t e l negeri nie
adoptowany przez ród stoi poza nawiasem życia społecznego.
28

29

2 8

Б.

2 9

W

dowymi
zwane

miarę
suku

Sociological

Studies.

Selected

Writings,

cz.

I,

1955, s. 95.
wzrostu

dzieliły

kampueng

wymieniały
puengów.

Indonesian

S c h r i e k e ,

Hague—Bandung

lub

24 d o

27

liczby
się

także

ludności

one
suku.

wtórnych

na

i utraty

mniejsze
Raporty
suku,

kontaktów

•—

również

holendeskie
Maretin

zaś

między

częściami

egzogamiczne

—

z lat dwudziestych
przytacza

liczbę

skła­
grupy,

X X
96

w.
kam-

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

305

Każda g r u p a genealogiczna M i n a n g k a b a u pieczołowicie pielęgnuje
podania o założeniu j e j przez przodka płci żeńskiej. I m większa i b a r ­
dziej złożona grupa, t y m bardziej podania t a k i e komplikują się, stają
się odległe, przybierają postać m i t u . . Stosunkowo najjaśniej i bardziej
wiarogodnie przedstawia się t r a d y c j a p r z o d k a w podstawowej grupie
społecznej M i n a n g k a b a u sa-buwah-parui,
c z y l i w i e l k i e j rodzinie. T u
założycielem miała być rzeczywiście istniejąca kobieta nazywana ibu
(matka) l u b nini (najstarsza k o b i e t a ) . Sa-buwah-parui
(„wywodzący
się z jednego łona") l u b w skrócie parui obejmuje z reguły pięć gene­
r a c j i „wszystkich, którzy .mieszkają obok siebie, mają wspólny grób,
te same pola r y ż o w e " . Członkowie j e j (waris) zamieszkują najczęściej
k i l k a domów położonych w sąsiedztwie. Działalność gospodarcza p r o ­
wadzona przez wielką rodzinę (parui), k w a l i f i k u j e ją do nazwy zasad­
niczej ekonomicznej jednostki w społeczeństwie M i n a n g k a b a u . Żadna
b o w i e m j e j część składowa, t a k grupa, j a k i poszczególne osoby, nie
jest u p r a w n i o n a do p o d e j m o w a n i a decyzji i przedsięwzięć n a t u r y go­
spodarczej, które nie uzyskałyby zgody parui.
30

81

W i e l k a rodzina (parui) d z i e l i się na k i l k a djurai stanowiących ze­
spół najbliżej s p o k r e w n i o n y c h r o d z i n w k i l k u pokoleniach. Zajmują
one najczęściej jeden d o m i jednoczą się we wspólnym w y k o n y w a n i u
znacznej części pracy, w y c h o w y w a n i u dzieci i t p . Z tego też względu
djurai
będę dla uproszczenia nazywał dalej domem. Rodzina d w u p o koleniowa, zwana sa-mandeh
(„jednej m a t k i " — t e r m i n t e n n i e o b e j ­
m u j e więc ojca r o d z i n y ) , u p r a w n i o n a była w sferze działań pozagrupow y c h w zasadzie t y l k o do zajmowania odrębnego pomieszczenia we
wspólnym d o m u , oddzielnego p r z y g o t o w y w a n i a posiłków i wyłącznej
u p r a w y drobnej części wspólnej ziemi na własny użytek.
S y m b o l e m genealogicznej i b y t o w e j wspólnoty w i e l k i e j rodziny
jest długi d o m (rumah
gadang!), który zamieszkiwało często 70—80
osób, a nieraz około 100 . W l a t a c h trzydziestych X X w . obserwo­
wano jeszcze d o m y składające się z 20 pomieszczeń dla poszczególnych
sa-mandeh
.
Władza spoczywa w rękach męskich k r e w n y c h najstarszej k o b i e t y
każdej jednostki genealogicznej, w y b i e r a n y c h przez zebranie członków
danej j e d n o s t k i . T a k więc k i e r o w n i k i e m d o m u (djurai)
jest najstarszy
32

33

3 0

F . C. C o l e ,

3 1

O. J . A.

3 2

E.

Batak
s.

M.

and

L o e b,
the

3 3

20 -

and

Peoples
Terres

People,

S c h r . i e k e ,

of

w
op.

cit.,

E t n o g r a f i a F o l s k a , t. I X

and
cz.

książce
Wian

Malaysia,

et peuples

Patrilineal

Minangkabau,

30; ipowtórzane

History

The

C o l l e t ,

R.

New
de

York

Sumatra,

Matrilineal

2, „ A m e r i c a n

Organization

s. 1 1 7 .

in

Anthropologist",

H e i n e - G e l d e r n ,

1935.

1945, s. 295.
Amsterdam

E . M.

t.

L o e b ,

1925, s. 438.
Sumatra:

the

3 6 : 1 9 3 4 n r 1,
Sumatra.

Its

�SŁAWOJ

306

SZYNKIEWTCZ

b r a t najstarszej k o b i e t y w domu, a więc w p r a k t y c e jego najstarszy
mężczyzna, pod w a r u n k i e m jednakże pełnej sprawności fizycznej i u m y ­
słowej, a także postępowania zgodnego z adatem . Nazwa, którą o t r z y ­
m u j e przywódca domu, b r z m i mamak i znaczy „ w u j " , „brat m a t k i " ,
albo też ogólnie „mężczyzna starszej generacji". Do jego zadań należy
a d m i n i s t r o w a n i e wspólną własnością, ułatwianie i nadzorowanie w y ­
kształcenia dzieci, p r z y g o t o w y w a n i e
małżeństw dziewcząt z
djurai.
Mamak jest przedstawicielem r o d z i n y na zewnątrz, obowiązuje go j e d ­
n a k w większości wypadków konsultacja z radą r o d z i n y , w której
skład wchodzą także k o b i e t y . G d y członek r o d z i n y chce opuścić negeri
czy dokonać t r a n s a k c j i swoją prywatną własnością, m u s i konsultować
się z n i m i zastosować do jego poleceń, z p r a w e m odwołania się do
wyższego rangą funkcjonariusza w rodzie. Sankcją za niesubordynację
jest pozbawienie p r a w a korzystania z własności r o d z i n n e j .
P r a w o i obowiązek opiekowania się członkami swojej g r u p y , zwłasz­
cza młodszymi, zachował mamak w niektórych w y p a d k a c h do ostatnich
l a t . Znane jest pochodzące z okresu po w y z w o l e n i u Indonezji s t w i e r ­
dzenie lekarza szpitala B a t u Sengkar, że d l a zoperowania chorego
dziecka potrzebuje zgody rodziców i
mamaka .
Mamak
najstarszego i najbardziej szanowanego d o m u (djurai)
zo­
staje z reguły penghulu,
czyli przywódcą w i e l k i e j r o d z i n y
(parui).
Jego wybór m u s i uzyskać aprobatę przywódcy r o d u (suku).
Obowiąz­
k i e m penghulu
jest sprawowanie k o n t r o l i zarówno n a d przestrzeganiem
adatu, j a k i p r a w a muzułmańskiego (sjarď, szariat), czuwanie za p o ­
średnictwem mamaków nad przebiegiem prac w rodzinie, d o p i l n o w y ­
wanie w y k o n a n i a zobowiązań w s t o s u n k u do całej wspólnoty t e r y t o ­
r i a l n e j , j a k n p . budowa dróg, meczetów, balai (wspólnych domów
w i e j s k i c h ) i t p . Jest także reprezentantem interesów swojej r o d z i n y
w radzie suku i jeśli r o b i to w sposób niedostateczny, może być przez
swoich k r e w n y c h odwołany. Penghulu
m u s i być i n f o r m o w a n y o wszyst­
k i c h ważniejszych wydarzeniach dotyczących k i e r o w a n e j przez niego
w i e l k i e j r o d z i n y . K o n t r o l u j e też stan wspólnej własności oraz wszel­
kie poważniejsze transakcje w y m i e n n e i w y d a t k i pieniężne członków
r o d z i n y . Korzyści płynące z urzędu penghulu
nie są n a t u r y ekono­
micznej, lecz h o n o r o w e j . O t r z y m u j e o n prawo noszenia specjalnego
tytułu ( w miejsce i m i e n i a własnego), s t r o j u i różnych emblematów. T a k
mamak, j a k i penghulu
w sprawach zasadniczych nie mogą podejmo­
wać decyzji w sposób a r b i t r a l n y ; p o w i n n y być one r e z u l t a t e m ogólnego
zebrania, gdzie przodującą rolę o d g r y w a indua — najstarsza kobieta.
34

35

3 4

L o e b ,

3 5

C.

vewents,

op.

c i i . , s . 30 i

V r e e d e - d e
Gravenhage

32.

Stuejrs,
I 9 6 0 , s. 25.

The

Indonesian

Woman.

Struggles

and

Achie^

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

307

Konsultacje starszych członków r o d z i n y macierzystej nazywają się
mapakat. W ważnych w y p a d k a c h (jak n p . dysponowanie wspólną wła­
snością) obowiązuje uczestników r a d y jednomyślność. Głos ostateczny
należy więc w t y m s a m y m s t o p n i u do kobiet, j a k i mężczyzn biorących
udział w
mupakat:
W skrótowej, aforystycznej f o r m i e c h a r a k t e r y z u j e powyższy układ
stosunków władzy przypowieść należąca do wykładni p r a w a zwyczajo­
wego — adatu:
Dziecko

kłania

się

przed

mamak

kłania

się

przed

penghulu

kłania

się

mamkiem
penghulu,
mupakat .

przed

3a

Pomiędzy poszczególnymi r o d z i n a m i istnieje zróżnicowanie w i c h
statusie społecznym, wywodzące się jeszcze prawdopodobnie z czasów
h i n d u s k i c h . T r a d y c y j n e dotyczące d a w n y c h przywilejów, czy też p o ­
dania o sukcesach przodków powodują, że niektóre w i e l k i e r o d z i n y
wysuwają się na czoło w skali prestiżu. (Mówiąc dokładniej, t e n k i e ­
r u n e k związku przyczynowego akceptują sami Minangkabau.) Pocho­
dzący z t a k i c h r o d z i n penghulowie
zajmują z reguły w radzie
penghulów stanowisko kierownicze — przywódcy r o d u (suku) .
Nazywa
się ich datuk nan berampe. Datuk każdego r o d u wchodzi w skład r a d y
negeri. W j e j rękach spoczywa władza w y k o n a w c z a . J e d n y m z j e j
obowiązków było przeprowadzanie co jakiś czas podziału gruntów ne­
geri między poszczególne r o d y (suku), które z k o l e i przekazywały j e
do u p r a w y w i e l k i m r o d z i n o m ( p a r u i ) . Te ostatnie dysponowały j e d ­
nakże również ziemią nieprzechodnią, stanowiącą i c h tradycyjną
własność.
Jak w y n i k a z powyższych danych, władza w społeczeństwie M i ­
nangkabau sprawowana była przez mężczyzn, którzy — jeśli chodzi
° J J wyższe szczeble — reprezentowali g r u p y u p r z y w i l e j o w a n e . J a k 3 7

за

S9

4 0

e

3

3 7

tą

6

V r e e d e - d e

S t u e r s ,

Mowa

okresie

obejmuje

oraz

o

tzw.

się

czasy

powstawania

rośniętych
element
się

skich

i

Trwała

jednostek
państw,

od

II

ona

L o e b ,

ierres

cit,

L o e b ,

op.

cit,

4 0

L o e b ,

op.

cit.,

35.

archipelagu.

zachodnie

drobnych
rolę

kulturę

wpływem

z

wyspy

księstw

Nazwą

Indonezji

lub

organizacyjną

też

kolonistów,

różnych

przynajmniej

do

części
X I V

w.

roz­

odgrywał

hindu-gumatrańską,

indyjskich

napływających
autora

historii

która
buddyj­

Indii

oraz

( H e i n e -

s. 3 2 9 ) .

Paris

is. 3 1 .
s.

tegoż

géographie

océaniques,

3 9

pod

—

poważną

wyodrębnia

misjonarzy

według

op.

których

w

z Indii na

politycznych
w

n.e.

w.

E . R e e l u s , Nouvelle
et

kolonistów

Heine-Geldern

rozwinąć

- G e l d e r n ,

Ocean

tam

hinduistycznych

Indochim.

3 8

ekspansji

terytorialnie

indyjski.

miała

op. c i i .

hindu-indanezyjskim

universelle.

1889, s. 246.

La

terre

et

les

hommes,

1.14:

�SŁAWOJ

308

SZYNKIEWICZ

k o l w i e k b y l i o n i , zwłaszcza mamacy
i penghulowie,
mandatariuszami
swoich r o d z i n i m o g l i zostać przez nie odwołani, posiadali jednak duży
zakres swobody decyzji, zwłaszcza w sprawach n i e dotyczących dyspo­
nowania wspólną własnością. I s t o t n y m m o m e n t e m jest także wspo­
m n i a n y już f a k t , że instancją odwoławczą od decyzji mamaka czy peng­
hulu był w w i e l u w y p a d k a c h wyższy stopniem funkcjonariusz, nie zaś
r a d a rodzinna. T y m n i e m n i e j t a ostatnia posiadała poważne znaczenie,
a j e j członkowie obojga płci m i e l i status równorzędnych uczestników
w p o d e j m o w a n i u decyzji. Czołową rolę n a t a k i c h zebraniach, którym
przewodniczył mamak
l u b penghulu,
odgrywała dzięki s w e m u a u t o ­
r y t e t o w i najstarsza k o b i e t a w rodzinie. Jednakże w p ł y w k o b i e t na
s p r a w y publiczne i rodzinne nie był większy niż wpływ mężczyzn. Przez
„mężczyzn" należy t u rozumieć wszystkich mężczyzn będących człon­
k a m i danej g r u p y r o d o w e j . Mężowie przez sam f a k t nienależenia do
g r u p y żony wpływu takiego teoretycznie nie posiadali. Ta d y s k r y m i ­
nacja nie jest jednak sprawą istotną w rozważaniach dotyczących p o ­
działu władzy według płci w r a m a c h g r u p y . J a k już b o w i e m zwrócono
na to uwagę , bezpośrednim r e z u l t a t e m m a t r y l o k a l n e j rezydencji n i e
jest przewaga kobiety, lecz j e j r o d u n a d mężami członkiń.
4|1

Podstawową cechą opisywanej t u r o d z i n y macierzystej przed j e j
rozkładem jest wspólna własność. Celowe jest zatem dokonanie krótkiej
c h a r a k t e r y s t y k i związanych z nią reguł postępowania.
Istnieją dwie kategorie własności — rodzinna (harto
pusako
—
rzeczy odziedziczone) oraz i n d y w i d u a l n a , zdobyta własną pracą posia­
dającego (harto pantjarian).
Własność rodzinna jest wspólna, ale t y l k o
w t y m sensie, że każdy pełnoprawny członek r o d z i n y może z niej k o ­
rzystać w miarę potrzeby. N i e znaczy to jednak, że każdy m a p r a w o
w równym j a k i n n i s t o p n i u używać j e j wyłącznie. Rozumując w t e n
ostatni sposób administracja kolonialna popełniła błąd, gdy w 2 poło­
w i e X I X w . rozpatrywała sposoby i n d y w i d u a l i z a c j i ziemi w celu p o d ­
dania j e j k a p i t a l i s t y c z n e m u systemowi u p r a w y . Pozbycie się własności
r o d z i n n e j mogło być uzasadnione t y l k o koniecznością zdobycia środków
na przedsięwzięcia związane z i s t n i e n i e m r o d z i n y jako I n s t y t u c j i , a za­
strzeżone przez p r a w o zwyczajowe. Adat nie dopuszczał wydzierżawiania
ziemi celem zaspokojenia potrzeb ekonomicznych. Dzierżawa mogła
więc nastąpić dla p o k r y c i a t a k i c h m . i n . kosztów, j a k pogrzeb członka
rodziny, uroczystości weselne, wprowadzenie penghulu
na urząd, n a ­
p r a w a wspólnego d o m u i t p .
Z i e m i a n i e mogła być sprzedana, a j e 42

4 3

sia,

4 1

Poir.

4 2

E. H.

[w:]
4 3

m.

band

in. L o w i e ,

J a c o b ,
Tenure

S c h r i e k e ,

op.

Obesrvations
Symposium,
op.

c i t . , s.

c i t , s. 191.
on

the

Development

Amsterdam
107.

of

1950, L e i d e n

Landrights

in

1951, s . 143.

Indone­

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

309

d y n i e wydzierżawiona z zastrzeżeniem możliwości j e j ponownego odzy­
skania.
Z u w a g i n a przesunięcia w r o l i gospodarczej poszczególnych płci
w okresie późniejszym należy t u jeszcze wspomnieć o schemacie p o ­
działu p r a c y obowiązującym podczas istnienia nienaruszonej wspólnoty
r o d z i n y macierzystej u M i n a n g k a b a u . Na ziemi w i e l k i e j r o d z i n y (parui)
siła robocza użytkowana była wspólnie p r z y zachowaniu podziału p r a c y
według płci. Tak więc obok u p r a w y pól ryżowych, dokonywanej wspól­
nie z mężczyznami, do k o b i e t należała praca w ogrodzie p r z y d o m o w y m ,
łowienie krabów i r y b w płytkich wodach, w y k o n y w a n i e całej p r a c y
domowej łącznie z p r z y g o t o w a n i e m posiłków, t k a n i e odzieży. N a t o ­
miast mężczyźni, zgodnie z relacją Loeba, ogradzają pola płotem, b u ­
dują d o m y i opiekują się n i m i , przygotowują utensylia r y b a c k i e i łodzie,
polują i dokonują p o ł o w ó w .
44

Jak można się było przekonać, rodzinę macierzystą M i n a n g k a b a u
cechuje d e m o k r a t y z m stosunków władzy oraz równość społeczna do­
rosłych członków. Zastrzeżenie do t e j ostatniej k w e s t i i może dotyczyć
wyłącznie odrębnego t r a k t o w a n i a płci. I t a k n p . kobieta nie jest u p r a w ­
niona do zawierania samodzielnie kontraktów h a n d l o w y c h ani małżeń­
skich. Również w w y p a d k u zabójstwa k o b i e t y morderca uiszcza t r z y ­
k r o t n i e niższą opłatę rekompensacyjną
niż za zabicie m ę ż c z y z n y .
Zakazu wchodzenia w stosunki matury handlowej n i e można wyjaśnić
t y m , że kobieta przez f a k t istnienia m a t r y l i n e a r n e j f o r m y przekazu
własności była niejako strażnikiem własności r o d o w e j , co miałoby k o ­
lidować z j e j aktywną rolą w podobnych transakcjach. Dopuszczalne
b o w i e m przez adat a k t y dzierżawy były zawierane w i m i e n i u r o d z i n y
nie przez najstarszą kobietę, lecz przez mamaka. Mamak również akcep­
tował transakcje własnością prywatną, która zgodnie z p r a w e m z w y ­
czajowym (np. adat kamanakan)
po śmierci dysponenta mogła stać się
częścią składową własności r o d z i n n e j . Płynie stąd wniosek o szerokich
u p r a w n i e n i a c h władzy w y k o n a w c z e j sprawowanej przez mężczyzn, któ­
ra zdecydowanie przerastała u p r a w n i e n i a kobiet.
45

Osobnego zwrócenia u w a g i wymagają sposoby, j a k i m i realizowana
była zasada matrylinearności r o d z i n y u M i n a n g k a b a u . W części d o t y ­
czącej stosunków własności była m o w a o t y m , że wszystkie dzieci o t r z y ­
mują potencjalne p r a w o do korzystania z własności r o d z i n n e j . Dzieje
się t a k poprzez sam f a k t urodzenia się z m a t k i będącej członkiem r o ­
dziny, z którą wspólnie zamieszkuje. Reguła m a t r y l i n e a r n e g o dzie­
dziczenia obowiązuje także mężczyzn, i to w d w o j a k i sposób: 1) nieza-

4 4

L o e b,

op.

cit.,

s.

4 5

L o e b ,

op.

cit.,

s. 36.

48.

�SŁAWOJ

31C

SZYNKIEWICZ

leżnie o d tego, że w s k u t e k małżeństwa wchodzą do obcej rodziny,
utrzymują o n i n i e p r z e r w a n y k o n t a k t z rodziną swojej m a t k i , w której
mogą spełniać f u n k c j e kierownicze i są u p r a w n i e n i do korzystania z j e j
własności (harto pusako);
2) i c h własność osobista (harto
pantjarian)
nie jest dziedziczona przez własne dzieci (w każdym bądź razie nie
w całości), ale na m o c y p r a w a siostrzeńców (adat kamanakan)
dostaje
się dzieciom siostry.
Ożenek n i e pociąga za sobą żadnych świadczeń m a t e r i a l n y c h z w y ­
jątkiem s y m b o l i c z n y c h podarków d a w a n y c h o d czasu do czasu żonie.
Zapewnienie j e j stałego u t r z y m a n i a czy współudział w uprawie pól
ryżowych j e j r o d z i n y nie są przez adat wymagane i zależą tylko, o d
dobrej w o l i m ę ż c z y z n y . Obowiązki męża mogą się sprowadzać w y ­
łącznie do składania żonie w i z y t i do pożycia seksualnego. Rozluźnienie
w z a j e m n y c h kontaktów może spowodować rozpadniecie się małżeństwa,
które zresztą u M i n a n g k a b a u jest bardzo nietrwałe. W t e j części k r a j u ,
gdzie w p ł y w y i s l a m u były najsłabsze, rozwód w ogóle nie wymagał
żadnych formalności. D l a i l u s t r a c j i przytacza się w y p a d k i piątego l u b
szóstego z k o l e i zamążpójścia k o b i e t y 2 0 - l e t n i e j .
Zawarcie małżeństwa było przede w s z y s t k i m sprawą rodziny, w któ­
r e j i m i e n i u działał mamak. Wiąże się to z jeszcze jedną funkcją mał­
żeństwa — nawiązaniem kontaktów między dwoma r o d z i n a m i . J a k
chce L o e b , mają one 'polegać n a w y m i a n i e między g r u p a m i dojrza­
łych mężczyzn, która — t a k j a k w y m i a n a t o w a r o w a — pociąga za sobą
zbliżenie d w u s t r o n . W y d a j e się jednak, że idea wiązania d w u r o d z i n
poprzez małżeństwo f u n k c j o n u j e przede w s z y s t k i m jako r e z u l t a t wspo­
mnianego poprzednio zróżnicowania poszczególnych w i e l k i c h r o d z i n (pa­
rui), jeśli chodzi o i c h status społeczny. Zróżnicowanie to wyraża się
w i s t n i e n i u r o d z i n posiadających swoistą szlachetność i dostarczających
kandydatów na stanowiska przywódcze obok rodzin, które t a k i c h p r z y ­
wilejów nie posiadają. Małżeństwo może t a m przybierać formę kasto­
w e j endogamii poprzez tendencję do łączenia w t e n sposób r o d z i n
równych sobie. Za taką interpretacją przemawiałyby f a k t y układania
się zawczasu między dwoma d o m a m i (djurai)
o małżeństwo dzieci, j a k
40

4 7

4 8

4 9

5 0

4 6

G.
ing

A.

L o e b,
de

op.

C . de

Countries,

cit.у

fi.

4 2 . Вот.

M o u b r a y ,

London

L o e b ,

op.

cit,

4 8

L o e b ,

op.

c i t . , 5. 44.

4 0

Jak

bangsa,
5 0

przy

czym

Schrieke

dziedzicznego

bangsa

mówi

relację
the

Wilkena

Malay

przytoczoną

Peninsula

and

przez
Neighbour­

s. 4 2 , 4 3 , 4 5 , 4 7 .

Loeb

urzędu

in

1 9 3 1 , 5. 20 n .

4 7

podaje

także

Matriarchy

o

(s.

33),

ma

członkowie

pochodzić

sankcjonowaniu

przywódcy

rodu

od

takich

przez

{suku)

rodzin

sanskryckiego
w

adat
jednej

(w

nazywam
vamca,

niektórych
rodzinie

są

orang

tzn. rasa.
(op.

wypadkach)
c i i . , s . 139),

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

311

również 'konieczność zgody mamaka n a wybór męża celem u p e w n i e n i a
się, czy k a n d y d a t zostanie przyjęty przez r o d z i n ę .
A więc, m i m o iż przynależność dzieci do r o d u określana jest przez
'pochodzenie m a t k i i dla p o z y c j i dzieci f o r m a l n i e n i e m a znaczenia, z j a ­
k i e j r o d z i n y w y w o d z i się i c h ojciec, to f a k t ten o d g r y w a rolę dla do­
rosłych k r e w n y c h i c h m a t k i . Pomimo to, f o r m a l n i e rzecz biorąc,
mężczyzna n i e posiada żadnego związku z rodziną żony, gdyż n i e zo­
staje przyjęty na j e j członka. Oddaje to zresztą t e r m i n stosowany n a
oznaczenie zięcia — orang semando, czyli człowiek pożyczony. Istnieje
j e d y n i e podporządkowanie n a t u r y organizacyjnej, gdyż mąż, który
może być mamakiem
w rodzinie swojej m a t k i , jest podległy
mamakowi
swojej żony przebywając na j e j terenie. Pozycja społeczna mężczyzny
w g r u p i e żony była w k o m p o n o w a n a w obowiązującą skalę prestiżu.
Po uwzględnieniu wysokiego statusu funkcjonariuszy r o d o w y c h i star­
szych k o b i e t pozycja mężczyzny była w a r u n k o w a n a przede w s z y s t k i m
jego w a l o r a m i osobistymi. Pewną ilustrację tej zależności może dać
wierszowana formuła adatu pochodząca z M i n a n g k a b a u N e g r i S e m b i l a n :
51

5 2

Człowiek

pożyczony

jeśli

człowiekiem

jest

jeśli
jak
da

jest
pień

mi

głupi

—

winien

zobaczymy

wielkiego

cień,

jak

posłuszeństwo

bystrym,

drzewa

gęsta

będę
go

przy

będzie

korona

mu

mnie

liści

5 3

swojej

teściowej;

schlebiać,
pracy,
wspierał,

.

K o b i e t a posiada w o m a w i a n y m okresie n i e m a l kompletną niezależ­
ność o d swego męża, m . i n . dlatego, że zgodnie z adatem n i e m a o n
obowiązku materialnego wspomagania żony. N i e jest to potrzebne,
ponieważ posiada ona zabezpieczony b y t ze s t r o n y swojej r o d z i n y .
N a wzajemne p r a w a i obowiązki k o b i e t y i j e j r o d z i n y oraz ną sytuację
dzieci nie ma wpływu także stosowana i n i e wzbroniona przez adat
poligamia (poligynia). Również rozwód n i e zmienia niczego, gdyż n i e
oznacza o n usunięcia e l e m e n t u istotnego dla stabilizacji l u b poczucia
bezpieczeństwa którejkolwiek ze stron, a n i też nie prowadzi do narusze­
nia i c h stanu posiadania. Mówi o t y m następujący f r a g m e n t ustnie
przekazywanego kodeksu p r a w a zwyczajowego:
(Dzieciom

ojciec)

c o złączono

s.

5 1

L o e b,

5 2

Por.

op.

c i t . , s.

zebraną

przez

—

pozostawia

rozpada

się

według
na

uznania,

dwoje,

45.
Loeba

bogatą

Papers

on

terminologię

powinowactwa

(op.

cit.,

38—39).
3 3

pur

R.

J. W i l k i n s o n ,

1908, s .

12.

Malay

Subjects.

Law.,

cz.

I,

Kuala

L u m ­

�SŁAWOJ

312
co z d o b y t o

wspólnie

co w n i e s i o n e

(przez

co przyniiesiome

SZYNKIEWICZ

—

jest

żoną)

(przez

dzielone,

zostaje,

męża)

wraca

5 4

.

Sytuacja dzieci w w y p a d k u r o z w o d u także n i e p o w i n n a ulegać z m i a ­
nie, gdyż i c h w y c h o w a n i e m zajmują się członkowie r o d z i n y m a t k i .
Można więc wysunąć wniosek, że kobieta w r a m a c h r o d z i n y m a t r i a r chalnej posiadała bezpieczną pozycję społeczną.
W l i t e r a t u r z e zwraca n i e k i e d y uwagę przekonanie o podrzędnej po­
z y c j i mężczyzny w M i n a r i g k a b a u wynikłej z rzekomego podporządko­
w a n i a ekonomicznego, którego przyczyną miałoby być n o m i n a l n e d y ­
sponowanie przez k o b i e t y własnością rodową. P r z y c z y n tego n i e p o r o ­
zumienia należy się doszukiwać w stosowaniu schematów europejskich
do oceny sytuacji g r u p y m a t r i a r c h a l n e j . Wyjaśni to przykład jednej
z p i e r w s z y c h prac dotyczących M i n a n g k a b a u N e g r i S e m b i l a n . P e r r
i Mackiray piszą: „Okazuje się na pierwszy r z u t oka, że pozycja męż­
czyzny nawet w kręgu jego własnej r o d z i n y jest niższa o d pozycji jego
sióstr... Daje o n swoją pracę n a p o l u ryżowym, z której dzięki r e g u ­
łom p r a w a zwyczajowego n i g d y n i e osiągnie korzyści własnościowych.
Jako k a w a l e r przynosi o n do d o m u m a t k i p r z y n a j m n i e j część swoich
zarobków, a jeśli — zanim się ożeni — umrze pod opieką swej m a t k i
i sióstr, to na nie przechodzi własność, którą mógł posiadać" . Błę­
dem w t y m w y p a d k u było przyjęcie za k r y t e r i u m oceny pozycji spo­
łecznej stosunku własności do podstawowego środka p r o d u k c j i , j a k i m
jest w s y t u a c j i M i n a n g k a b a u ziemia.
55

Tymczasem w okresie istnienia zintegrowanego r o d u macierzystego
wszyscy jego członkowie posiadali t e n sam status, jeśli chodzi o p r a w o
korzystania ze wspólnej własności. Małżeństwo mężczyzny n i e u m n i e j ­
szało jego p r a w , gdyż jego własna r o d z i n a pozostawała n a d a l podsta­
wową grupą odniesienia. T a k i e m u układowi stosunków własnościowych
w M i n a n g k a b a u , które n i e wiązały mężczyzn z p r y w a t n i e posiadaną
własnością, niektórzy autorzy przypisują ich znaczną ruchliwość spo­
łeczną i aktywność gospodarczą w okresie ekspansji gospodarki t o w a rowo-pieniężnej.

*
U podłoża poważnych zmian, j a k i e zaszły w t r a d y c y j n e j organizacji
społecznej M i n a n g k a b a u na przełomie X I X i X X w., leżały zjawiska
ekonomiczne. Otwarcie r y n k u z b y t u dla k o p r y , p r z y m u s o w e w p r o ­
wadzenie u p r a w y drzewa kauczukowego i k a w y , wreszcie liczne p o d a t k i

its

5 4

De

5 5

C.

History,

Straits

Moubray,
W.

C.

op.

P e r r ,

c i t . , s. 164.
W.

Constitution

Branch,

nr

56, s .

and
70

H.

M а с к г а у,

Customs,
(cytuję

Rembau:

„Journal
za

de

of

one
the

M o u bray,

of

Royal
op.

the

Nine

Asiatic

cit., s.

States;
Society",

120, 121).

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

313

nałożone przez władze kolonialne spowodowały likwidacją n a t u r a l n e j
gospodarki w i e j s k i e j . Przymusowe wydzierżawianie z i e m i i r e k w i r o w a nie ugorów zainicjowane, przez t z w . p r a w o agrarne w 1870 г., s p r z y ­
jały zakładaniu p l a n t a c j i europejskich w środkowej Sumatrze. S t w o ­
rzyło to chłonny r y n e k pracy. A d m i n i s t r a c y j n y i ekonomiczny p r z y m u s
spowodował rozwój u p r a w przemysłowych kosztem p r o d u k c j i ryżu.
M . i n . powyższe c z y n n i k i , j a k też o t w a r c i e r y n k u d l a k o n s u m p c y j n y c h
towarów przemysłowych z i m p o r t u wytworzyły potrzebą pieniądza,
która prowadziła do e m i g r a c j i zarobkowej. Z j a w i s k a te, na których bliż­
sze przedstawienie n i e m a t u m i e j s c a , spowodowały poważny nacisk
na t r a d y c y j n e społeczeństwo m a t r i a r c h a l n e M i n a n g k a b a u drogą bezpo­
średniego w p r o w a d z e n i a gospodarki pieniężnej n a miejsce wspólnoty
ziemskiej oraz poprzez nowe koncepcje współżycia społecznego prze­
niesione przez emigrantów, którzy z czasem p o w r a c a l i do M i n a n g k a b a u .
56

Pierwszą podstawową konsekwencją t y c h z m ia n był upadek n o r m
rządzących życiem e k o n o m i c z n y m w s i . O sposobie zdobywania pieniędzy
decydowała początkowo w i e l k a r o d z i n a (parui) będąca podstawową j e d ­
nostką gospodarczą w społeczeństwie. W e wszelkich transakcjach parui
mogła dysponować przede w s z y s t k i m ziemią jako najważniejszą częścią
składową swego majątku. Transakcje te były coraz liczniejsze, ponieważ
ziemia stanowiła zasadniczy przedmiot zainteresowania ze s t r o n y e u r o ­
pejskich plantatorów. Uległy zatem rozluźnieniu zasady o b r o t u obsza­
r a m i r o l n y m i pozostającymi we władaniu w i e l k i e j r o d z i n y l u b przez
nią użytkowanymi. M e m o r a n d u m rezydenta holenderskiego w Pajak u m b u h z r o k u 1907 stwierdza: „Prawo zwyczajowe, które obowiązuje
każdego, obecnie n i e jest już honorowane a n i p o d t r z y m y w a n e . Ziemia
r o d u l u b negeri b y w a sprzedawana nawet w w y p a d k a c h zabronionych
przez adat" . W t y m s a m y m czasie stwierdzono, że zasady ogranicza­
jące możliwości zastawiania ziemi były uważane za nieaktualne nawet
w k o n s e r w a t y w n y m c e n t r u m Padangu, gdzie dla dzierżawy wystarczyła
konieczność usunięcia niedostatków ż y c i a . Dzierżawa zamieniła się
p r a k t y c z n i e w sprzedaż w w y n i k u rezygnacji z zastrzeżenia o p r a w i e
w y k u p u . J a k t w i e r d z i Schrieke, w latach t r z y d z i e s t y c h parui niektórych
okręgów (np. A i r D i n g i n i Solok) wydzierżawiły całą swoją ziemię i n ­
d y w i d u a l n y m użytkownikom .
57

58

59

5 6

Istnieje

Indonesian
Indonesia
nesian

na

ten

Trade
in
Society

the

temat

obszerna

and

Society,

Modern

World,

in

Transition,

t.

S c h r i e k e ,

op.

5 1

S c h r i e k e ,

I. c.

5 9

S c h r i e k e ,

op.

1,

Bandung

Hague—Bandung

Schrieke.
5 7

literatura.

Por.

Hague—Bandung

c i t . , s. 1 0 8 .
c i t . , s. 110.

m.

in.: J . C.

1955;

1954; W .
1956;

J .

M.

van

den

L e u r ,
К г o e f,

F. W e r t h e i m ,
także

cytowana

Indo­
praca

�314

S Ł A W O J

S Z Y N K I E W I C Z

W procesie prywatyzacji ziemi szczególną pozycją zajmowali funkcjo­
nariusze rodowi. Ich działalność w tym przejściowym okresie jest cie­
kawą ilustracją początków stratyfikacji społecznej w Minangkabau.
Nadanie w 1888 r. penghulom
statusu urzędnika państwowego do­
starczyło okazji do nadużyć finansowych i wielu przywódców usuwano
z urzędu za tego rodzaju przewinienia . Kolaboracja z kolonizatorami
prowadziła do przekształcenia stanowiska przywódcy rodu
(penghulu),
a niejednokrotnie także przywódcy wielkiej rodziny (mamaka), w źródło
niekontrolowanych dochodów. Ponieważ obok funkcji administracyjnych
pełnili oni także tradycyjną rolę strażników adatu, powyższa sytuacja
zobojętniła ich na przepisy prawa zwyczajowego, co tym samym ogra­
niczało jego znaczenie. Wydana w obronie adatu książka Ibrahima
Sangguno Diradjo Kitab • Peratoeran
(1924) stwierdza, że
penghulu
ciągną zyski z pośredniczenia przy dzierżawie ziemi rodzinnej i użytkują
je na cele prywatne. Prowadziło- to do załatwiania transakcji wbrew
przepisom adatu (np. z pominięciem ogólnego zebrania rodziny) .
W ten sposób funkcjonariusze rodowi przestali być strażnikami bo­
gactwa rodziny i stali się jego dyspozytorami i użytkownikami. Stopnio­
wo funkcja tradycyjnego przywódcy utraciła przywileje prestiżowe,
a zyskała przywileje ekonomiczne.
60

61

Ďo warstwy bogacących się urzędników przyłączyli się inni, którzy
w tym celu zużytkowali rodzinny kredyt pieniężny udzielony im na
zainstalowanie warsztatów rzemieślniczych lub prowadzenie handlu.
Początkowo część dochodów mieli oni przekazywać rodzinie .
Powstanie możliwości pracy zarobkowej oraz rozwój handlu wy­
tworzyły zupełnie inny podział pracy niż ten, który został przedsta­
wiony w części dotyczącej tradycyjnej organizacji społeczeństwa. Tak
więc ci z mężczyzn, którzy nie wyemigrowali, pracują w rolnictwie lub
te? zajmują się kopalnictwem minerałów, ciesielstwem i obróbką drze­
wa, rzeźnictwem, kowalstwem itp. Zawodami kobiet stały się tkactwo,
plecenie mat, barwienie tkanin, garncarstwo. Rolnictwo, uprawa gambiru i tytoniu były zajęciami obu płci .
Różnica pomiędzy poprzednim i nowym zestawem zajęć polega nie
tylko na zmianie zakresu, ale także na tym, że poprzedni był oparty
na społecznym podziale pracy wynikającym z zamkniętego modelu
gospodarki, nowy zaś jest rezultatem koniunkturalnego podziału pracy
i ma charakter rynkowy. Handel, rzemiosło i chałupnictwo pozwoliły
62

63

6 0

S c h r i e k e ,

op.

cit.,

6 1

S c h r i e k e ,

op,

cit,

s.

8 2

S c h r i e k e ,

op.

cit,

s. 141.

G 3

H e i n e-G e l d e r n ,

s . 137.
116.

L o e b ,

op,

cit.,

s.

101.

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

315

niektórym osobom n a zebranie kapitału umożliwiającego i m zajęcie
równej penghulom
pozycji obszarnika wykorzystującego pracę najemną.
Przesunięcie podstawy u t r z y m a n i a z u p r a w y ziemi r o d o w e j n a
pozarodową działalność ekonomiczną sprzyjało i n d y w i d u a l i z a c j i społe­
czeństwa M i n a n g k a b a u , która wyrażała się w 'konsumowaniu korzyści
gospodarczych w r a m a c h r o d z i n y elementarnej. G d y w skali wartości
zysk i n d y w i d u a l n y w y m i e r n y w pieniądzu otrzymał piórytet przed
więzami wspólnoty r o d o w e j , zmienił się także sposób dziedziczenia
własności. W b r e w zasadom adatu ludzie możniejsi p r z e k a z y w a l i zdo­
b y t e przez siebie harto pantjarian
s w o i m własnym dzieciom, obchodząc
w t e n sposób p r a w o siostrzeńców . Już w r o k u 1895 zaświadcza to
m . i n . v a n Bosse . Przewidziana przez adat możliwość darowania wła­
s n y m dzieciom części d o b y t k u została w y k o r z y s t a n a jako f u r t k a dla
pozostawiania w końcu całego majątku w swojej r o d z i n i e elementarnej .
Integracja r o d z i n y elementarnej rozpoczęła się o d stopniowego prze­
kształcania j e j w gospodarstwo p r o d u k c y j n e . Wchodziło p o w o l i w z w y ­
czaj, że mąż wnosił do małżeństwa pole ryżowe dla zabezpieczenia p o d ­
s t a w o w y c h potrzeb gospodarstwa. Zamieszkiwał o n na stałe w d o m u
żony, który nazywał o d t e j p o r y „moim d o m e m " (rumah
hambo) .
R o z w i j a się k o n t r o l a ojca n a d dzieckiem, coraz częściej też ojciec, a nie
mamak, p o k r y w a koszty n a u k i .
64

6S

66

67

6 8

Zmniejszanie się własności r o d o w e j , r o z w a r s t w i e n i e ekonomiczne,
w z r o s t l i c z b y chłopów p o z b a w i o n y c h ziemi, powstanie p r o l e t a r i a t u r o l ­
nego oraz emigracja prowadziły do zdecydowanego osłabienia więzów
łączących członków r o d z i n y m a t r i a r c h a l n e j . S y m b o l e m tego procesu
jest stopniowe porzucanie wspólnych domów, będących w y r a z e m j e d ­
ności genealogicznej.
Miejsce
i c h zajmują
domy jednorodzinne .
e9

6 4

wo

De

Moubray

późnego

dziczenia

po

puszczeniu
a
Z

co

linii

do

i

tego,

uważa,

nie

matki.

ma

Funkcja

aby

że

zasada

adat

nic wspólnego
tej

mężczyzna

reguły

z

polega

użytkował

kamanakan

opinią

tą

6 5

Patrz

6 6

De

jednakże

Moubray

pisze

własności

dzieci"

cit.,

6 7

(op.
Patrz

V.

trudno

S c h r i e k e ,

s.

o

z

jest
cit.,

op.

tym w

jednego

się
s.

jest

matriarchalną
według

własność

z a t e m m a to być r e a k c j ą n a s t o p n i o w ą i n d y w i d u a l i z a c j ę

przenoszenia

za

prawda

pochodzenia

stosunko­

zasadą

niego

poza

na

dzie­
niedo­

swoim

rodem,

( o p . cit., s. 1 0 7 ) .

własności

zgodzić.

119.

1931 r .
rodu

jako

do

o

„całkiem

drugiego

w

niedawnym

formie

procesie

daru

ojca

dla

137).

V r e e d e - d e

S t u e r s ,

op.

cit.,

s. 2 5 , 26, k t ó r a

podaje

te

informacje

E. Kom.

6 8

M a r e tin,

6 9

Już

w

jednorodzinnych
stwa,
Insulinde.

które

X I X

wokół

opuściły

Sumatra

cit.,

op.

końcu

s. 8 9 .
w.

poświadczono

miasta
wyżytnę

und

der

Indrapura,
Padangu.

malaische

istnienie

osiedli

zamieszkałych
E.

C a r t h u s ,

Archipel,

Leipzig

złożonych

m.
Aus

in.

z

przez

dem

domów
małżeń­

Reich-

1891, s. 180.

von

�SŁAWOJ

316

SZYNKIEWICZ

W związku z zanikiem r a d r o d z i n n y c h wzrasta arbitralność przywód­
ców. Następuje więc obumieranie i n s t y t u c j i stanowiących
funkcję
wspólnoty w i e l k i e j r o d z i n y (parui). Oznacza to także, że władza w g r u ­
pie coraz wyraźniej sprawowana jest przez jednostki. Proces t e n za­
chodził przede w s z y s t k i m w rejonach przybrzeżnych i położonych poza
stosunkowo konserwatywną wyżyną Padangu. Według o p i n i i urzędnika
kolonialnego w latach trzydziestych w i e l k a rodzina m a t r i a r c h a l n a n i e
była już w t y c h okręgach s p o t y k a n a .
70

M a r e t i n t w i e r d z i , że omówione zjawiska prowadzą do powstania
patrylokalnośei . N i e przechodzono j e d n a k do zamieszkiwania z rodziną
ojcowską. Małe r o d z i n y osiadały w większości na n o w y c h terenach i j e ­
śli nawet z czasem rozwinął się t a m pa'try l o k a l n y t y p rezydencji, to n i e
ma podstaw, aby uznać go za prawidłowy r e z u l t a t rozpadu r o d u m a ­
cierzystego. Mógł o n być w y n i k i e m przejęcia w z o r u popularnego wśród
pozostałych g r u p muzułmańskiego społeczeństwa indonezyjskiego, z któ­
r y m i M i n a n g k a b a u poczęli utrzymywać ożywione k o n t a k t y . Jeśli chodzi
o system dziedziczenia własności oraz w y p r o w a d z a n i a pokrewieństwa —
można stwierdzić, że w w i e l u w y p a d k a c h samodzielnie gospodarujące
r o d z i n y przyjęły wzór b i l a t e r a l n y (parentalny).
71

Sama i n s t y t u c j a małżeństwa również usunęła się w znacznej części
spod k o n t r o l i r o d z i n y macierzystej. W p ł y w na decyzję o małżeństwie
dziewczyny uzyskuje ojciec współpracując w t y m względzie z mamakiem
j a k o reprezentantem f o r m a l n i e istniejącego nadal r o d u swojej
córki i jednocześnie p r a w a zwyczajowego. M . i n . tę nową rolę ojca
formalizują niejako postanowienia przyjęte przez przedstawicieli egze­
k u t y w y adatu oraz prawodawców muzułmańskich w 1916 r . w B u k i t t i n g g i . Mówiąc o r o l i odpowiedzialnych za właściwe zawarcie małżeń­
stwa, stwierdzają one: „Jeśli maindatariusz p r a w a zwyczajowego (wali
adat) i manidatariusiz szarłatu (wali sjarď) chcą wydać za mąż i c h córkę,
muszą najprzód stwierdzić, czy młodzi ludzie rzeczywiście pragną się
pobrać i wyrażają na to zgodę" . W r o l i mandatariusza szariatu w y ­
stępował z w y k l e ojciec biologiczny. Postanowienie powyższe oznaczało
duży postęp w k i e r u n k u uznania w y b o r u młodych, jednakże w p r a k t y c e
ich swoboda w t y m względzie była nadal ograniczona.
r ¿

Tak j a k poprzednio, małżeństwo spełniało funkcję łączenia intere­
sów d w u r o d z i n . W e r t h e i m pisze: „nouveaux riches w Minangkabau...
domagali się ius connubii
z przywódcami r o d o w y m i " . Podobna sy7 3

cit.

7 0

M a r e t i n ,

op.

7 1

M a r e t i n ,

op.

7 2

Cyt.

7 3

W e r t h e i m ,

za

s. 8 8 .

y

cit.

V r e e d e - d e
op.

cit.,

S t u e r s ,
s.

146.

op.

cit.,

s.

26.

�ROZPAD

RODZINY

MACIERZYSTEJ

317

tuacja stanowi osnowę d r a m a t u w powieści M , Rusli, Sitti
Nurabaja,
w y d a n e j w 1922 г., a opisującej sytuację w M i n a n g k a b a u .
W społeczeństwie t r a d y c y j n y m podstawową formą ograniczenia s w o ­
body zawierania małżeństw była endogamia negeri oraz egzogamia suku.
E m i g r a c j a mężczyzn ułatwiła i m przełamanie o w y c h reguł, m i m o że
powodowało to n i e j e d n o k r o t n i e k o n f l i k t y z rodziną . O wiele m n i e j
korzystna była sytuacja kobiet, które złamały nakazy endogamii l u b
egzogamii. Jeśli l i t e r a t u r a n i e c y t u j e wypadków k a r a n i a mężczyzn za
podobne postępki, t o znane są t a k i e w y p a d k i wobec kobiet, którym
jeszcze w t r z e c i m dziesięcioleciu X X w . odbierano p r a w a członka spo­
łeczności za naruszenie e n d o g a m i i . Kobieta, m n i e j ruchliwa,, pozosta­
jąc w s w o i m osiedlu była ostrzej k o n t r o l o w a n a przez p r a w o zwyczajowe
niż mężczyzna. Z u w a g i na to j e d n y m z haseł rozwijającego się r u c h u
feministycznego
stało się ograniczenie powyższych zakazów. W swojej
walce o emancypację k o b i e t y przeciwstawiły adatowi islam. W 1924 r.
7 4

75

76

77

Relacja

1 4

s.

76—79.

opisane
tując

z

literaturze

pięknej

w

beletrystyki

dzących

w

jak

również

X X

w.,

kilku

Egzemplifikuje

7 5

młody

dałem

z

cit.,

tych

i

względów

nie

zjawisk

te

opinii.

W

artystyczne

uważam

za

publikacji

zabarwiona

sytuacji
na

które

Indonezji,

literatura

były

ona

zacho­

tendencje,

miała

cit.,
trak­

porusza

subiektywna,

miahistaryezina

walory

to

jeśli

charakterystyki

szerszej

nowelistycznych

s.

m.
z

piękna

celu

przede

podporządko­

uzasadnione

odwołanie

indonezyjskich

omawia­

M a r e t i n , op.

cit.,

7 7

Emancypacyjny

ruch

tendencjami
ano

społeczne.

Nosiła

ona

okresie

(Rozbici

na

w

w

fali

1 9 2 6 г.,

której

Dżakarcie;
miłości).

bohaterem
Karam

K e d j o r a ,

V r e e d e-de

S t u e r s ,

w

1912 r.

W

nazwę
Padang

rozwoju
i

S t u e r s ,

op.

kobiet. w

Padjang

ruchu

feministycznego
61 n .

jak

Bergerak"

i

kahiet,

się

Sumatry.

wydawano
(Aktywna

bliskim
za

też

główny
niektóre

w

Istri

mieściło

pisma

Kobieta).

o

1914

Kobiety).

Minangkabau
dwa

swój

założona

Wierzącej

związku

towarzystwo

walkę

Keutamaan

Tam
W

także

(została

(Aktywność

towarzystwo

w

Pierwsze

następne,
а

organizacja

Satia

Minangkabau).

Kobiecycih

„Perempuan
s.

utworzono

Kobiety

li, t a k

wśród

taka

Amai

rozwijał

wyzwoleńczymi.

Dżakarcie

Minangkabau

Bytu

cit.,

w

Indonezji
i

oświatową

Keradjinan

Stowarzyszeń

(Wschód)

s. 87.

działalność

(Polepszenie

Federacji

wydana

pracujący

nacjonalizastyoznym

powstało

uznało

w

powieść

79 n.

7 6

stępnie

an.

Padangu

pertjintaan

prawa

bau

je

mężczyzna

gelombang

kobiece
cel

Z
do

sytuacje

czy

okresu.

jest
op.

realizmu.

op.

tego,

że

nacjonalistycznymi,

jej

S t u e r s ,

społeczne,

odzwierciedla

niereligiijna
a

do

przyjąć,

charakterystyka
jednakże

zainteresowanie

społeczną,

co

za fakty

należy

dostanoza

to

Azji,

V г e e d e-de

uznane

z tendencjami

wypadkach

u

wątpliwości

źródła

autora,

krajów

silnie

interwencję

wymogom

być

samym
Jest

i budzą

innych

powiązana

wszystkim

nego

mogą

tym

się

pewne

zasadniczego

stanowiskiem
istnieją

znajduje

mieć

społeczeństwie.

rzeczywiście

w

jako

społeczną,

emocjonalnym

wane

książki
można

problematykę

się

treści

Jakkolwiek

kobiece:
Por.

Minangka­
się

w

r.

Na­

centrum
pierwszym

„Al

Sjarq"

V r e e d e - d e

�SŁAWOJ

318

SZYNKIEWICZ

zwróciły się one do Karapatan
adat (rada adatu) z żądaniem zniesienia
endogamii negeri i egzogamii r o d u , argumentując, że ograniczają one
p r a w a kobiet i są sprzeczne z islamem. R e z u l t a t e m tego była podjęta
w 1934 r . decyzja zezwalająca na małżeństwo poza
negeri™.
W n o w e j s y t u a c j i , k i e d y rodzina elementarna uzyskała status p o d ­
stawowej komórki gospodarczej, n i e p o m i e r n i e wzrosło znaczenie spo­
łeczne r o z w o d u . T r a d y c y j n a łatwość przeprowadzenia go groziła k o b i e ­
cie pozbawieniem środków do życia. W w a r u n k a c h b o w i e m gospodarki
kapitalistycznej mężczyzna dostarczał gros dochodu r o d z i n y , pozosta­
wiając kobiecie pracę chałupniczą, a często t y l k o zajęcia domowe i w y ­
chowanie dzieci. Ze względów ekonomicznych kobieta p r a k t y c z n i e n i e
inicjowała r o z w o d u . Jednakże w niektórych sytuacjach, n p . p r z y p r z e ­
dłużającej się nieobecności męża przebywającego na e m i g r a c j i zarobko­
w e j , było to konieczne. Stąd p o j a w i a się n i e znana w 1 ćwierci X X w .
w M i n a n g k a b a u f o r m a r o z w o d u w a r u n k o w e g o , zw. talak. N a z y w a się
t a k uzgadnianą p r z y ślubie formułę dającą prawo do zerwania małżeń­
stwa przez kobietę, jeśli nieobecność męża p r z e k r o c z y pewien l i m i t
czasu (najczęściej pół r o k u ) bez jednoczesnego wsparcia finansowego .
Pojawienie się w a r u n k o w e g o r o z w o d u oznaczało zmianę dawnego ukła­
d u stosunków w małżeństwie, które nie postulowały obowiązku u t r z y ­
m y w a n i a żony przez męża. Formuła talak jest dowodem w z r o s t u za­
leżności gospodarczej żony.
Inną sytuację grożącą bezpiecznej pozycji społecznej k o b i e t y była
szerząca się poligamia. Występująca także w okresie p o p r z e d n i m , stała
się p r o b l e m e m , k i e d y ilość żonatych mężczyzn praktykujących poligamię
osiągnęła w M i n a n g k a b a u w 1930 r . cyfrę 8,7%, p r z y przeciętnej d l a
wszystkich w y s p archipelagu pozą Jawą i Madurą wynoszącej 4% .
Z w y c z a j p o l i g a m i i , dopuszczony przez islam, miał swoje oparcie w p r a ­
w i e z w y c z a j o w y m . D o w o d z i tego pouczenie wchodzące w skład k o d e k s u
adatu:
7 9

80

81

Jeśli
lub

n i e jesteś
jeśli

taka
i

nie
z
i
7 8

M a r e t in,

7 8

V г e e d e-de

8 0

Przykłady

S t u e r s ,

op.

op.

jest

tego

okazuj
czuj

cit., s.

S t u e r s ,

formuł

V г e e d e-de

S t u e r s ,

V г e e d e-de

S t u e r s ,

innej;

adatu

religia:

niechęci,
pozwól

się

mu

iść

zawiedziona

op.

cit.,

s.

stasowane

8 2

.

36.
w

c i i . , s. 169.

8 2

bu

87, 88.

talak

8 1

żoną

się

praktyka

wymaga

uśmiechem
nie

jedyną

o n skłamią

op.
op.

c i i . , s. 104.
cit.,

s.

68.

Minangkabau

patrz

V r e e d e - d e

�ROZPAD

RODZINY

319

MACIERZYSTEJ

!

I n n y m przykładem na rolę adatu w r o z w o j u p o l i g a m i i jest wspo­
m n i a n a już powieść R u s l i . Jedna z postaci, t y p starszej k o b i e t y , obroń­
czyni p r a w a zwyczajowego, r o b i w y r z u t y s w e m u b r a t u , który piastujeurząd penghulu:
„Wszyscy penghulu
Padangu mają po d w i e l u b t r z y ,
a nawet i cztery żony. Jesteś wyjątkiem, który t r z y m a się jednej i t e j
samej kobiety. Nie zmieniasz j e j , 'nie bierzesz i n n y c h żon. Jednakże
człowiek twego stanowiska p o w i n i e n mieć i c h k i l k a . Czyż n i e jest właści­
we d l a mężczyzny t e j r a n g i zastąpienie j e d n e j żony przez drugą dla
zapewnienia licznego p o t o m s t w a ? "
A r g u m e n t „licznego p o t o m s t w a "
zdaje się wskazywać, że relacjonowana w powieści sytuacja zaistniała
w okresie zanikania matrylińearności, t y m n i e m n i e j mówiącą te słowa
jest kobieta reprezentująca p r a w o zwyczajowe. N i e można wyciągnąć
stąd jeszcze w n i o s k u , że adat stymulował r o z w o d y czy poligamię. P e w ­
ne jest jednak, że i c h nie wzbraniał a n i utrudniał.
W a l k a z poligamią i r o z w o d a m i oraz ułatwienie zdobycia wykształ­
cenia były p o d s t a w o w y m i hasłami i w y t y c z n y m i p r o g r a m o w y m i t o ­
w a r z y s t w kobiecych działających o d 2 dekady X X w .
T e t r z y za­
gadnienia uznano za najbardziej palące, gdyż niepodjęcie środków za­
radczych zagrażało bezpiecznej pozycji społecznej k o b i e t y . Wielożeństwo, łatwy rozwód, b r a k pełnej swobody w y b o r u małżonka i o g r a n i ­
czenie sfery działania kobiet do d o m u przez t r a d y c y j n e odcięcie i c h
od oświaty w n o w y c h w a r u n k a c h zaczęły mieć n e g a t y w n y w p ł y w na
pozycję k o b i e t y . Powyższe zjawiska występowały również w t r a d y ­
cyjnej organizacji społeczeństwa M i n a n g k a b a u , jednakże ów n i e k o r z y ­
stny w p ł y w .wówczas nie uzewnętrzniał się. Płynęło to stąd, że elemen­
t e m określającym t o , co nazwaliśmy bezpieczną pozycją, była p r z y n a ­
leżność do r o d z i n y macierzystej zapewniającej b y t kobiecie i j e j
dzieciom.
Przez nowe w a r u n k i , zaistniałe na przełomie X I X i X X w., należy
t u rozumieć rozpad r o d z i n y macierzystej spowodowany p r z e m i a n a m i
gospodarczymi. Dokonał się o n poprzez likwidację wspólnej własności
ziemi, upadek znaczenia r a d y r o d z i n n e j , uniezależnienie się f u n k c j o n a ­
r i u s z y r o d o w y c h o d reprezentowanej przez n i c h g r u p y , wreszcie po­
wstanie r o z w a r s t w i e n i a społecznego na podstawie nierówności gospo­
darczej. Rezultatem dezintegracji r o d u było pojawienie się r o d z i n ele­
m e n t a r n y c h wykazujących znaczną niezależność ekonomiczną ( w s k u t e k
i n d y w i d u a l i z a c j i źródeł dochodu) i społeczną (dzięki oddzielnej o d r o d u
rezydencji). Porzucały one stopniowo zasadę m a t r y l m e a r n e g o dziedzi83

6 4

"

V r e e d e - d e

8 4

Szerokie

S t u e r s ,

o p . cit,

S t u e r s ,

omówienie

op.
celów

cit., s.

76

ruchu

zwłaszcza rozdziały I I I , V

(cytat).
feministycznego
VI.

patrz

V r e e d e-de-

�320

SŁAWOJ

SZYNKIEWICZ

-czenia. Ponieważ w rozwijającej się gospodarce" k a p i t a l i s t y c z n e j męż­
czyznom przygadała w udziale zasadnicza rola w z d o b y w a n i u u t r z y ­
m a n i a , o d n i c h więc zależał w dużym s t o p n i u b y t kobiet. O działaniu
t e j zależności na niekorzyść k o b i e t y decydowały wspomniane i n s t y t u ­
cje k u l t u r o w e , które przetrwały z o k r e s u organizacji r o d o w e j . T a k więc
w s y t u a c j i , gdy rodzina elementarna stała się podstawową grupą o d ­
niesienia jednostki, bezpieczna pozycja społeczna k o b i e t y została zagro­
żona przez ograniczenie możliwości pełnego zabezpieczenia b y t u , czę­
ściowo w s k u t e k p o l i g a m i i l u b całkowicie w s k u t e k r o z w o d u . N i w e l a c j i
tego zagrożenia służyła zarobkowa praca kobiet, którą ułatwiał p r o g r a m
kształcenia zawodowego i ogólnego lansowany przez r u c h f e m i n i s t y c z n y .
Jednocześnie, w miarę zanikania r o d u macierzystego, rodzina ele­
m e n t a r n a stawała się jedyną spoistą grupą o charakterze genealogicz­
n y m . Pozostałe g r u p y , do których m o g l i należeć Minangkabau, miały
charakter t e r y t o r i a l n y l u b zawodowy. Rozpad r o d u , a wraz z n i m r a d y
rodzinnej, zamknął przed kobietą możliwość sprawowania władzy przez
uczestniczenie w r a d z i e . W n o w y c h g r u p a c h n i e ukształtowały się
f o r m y dostarczające kobiecie tego samego r o d z a j u wpływów. W s k u t e k
tego co n a j m n i e j równorzędna pozycja mężczyzn z okresu d o m i n a c j i
r o d u macierzystego, jeśli chodzi o sprawowanie władzy, uległa p e w ­
n e m u awansowi. Było to szczególnie widoczne t a m , gdzie d a w n i f u n k ­
cjonariusze r o d o w i pełnili f u n k c j e a r b i t r a l n y c h urzędników a d m i n i s t r a ­
c y j n y c h . Należy t u jednak pamiętać o zastrzeżeniu, o którym niżej.
Tak więc, m i m o że w okresie istnienia r o d u macierzystego k o b i e t y
nie posiadały u p r z y w i l e j o w a n e j p o z y c j i społecznej rozumianej jako
przeważający udział w d e c y d o w a n i u o sprawach g r u p y , udział t e n był
znaczny. W okresie scharakteryzowanych z m i a n społeczno-ekonomiczn y c h zmniejszył się o n częściowo poprzez likwidację r a d r o d z i n n y c h .
F a k t ten j e d n a k w równym s t o p n i u odsuwał od podejmowania decyzji
kobiety, j a k i mężczyzn n i e pełniących żadnych f u n k c j i . Można założyć,
że radę zastąpiły obecnie wpływy g r u p ekonomicznie zaawansowanych,
co oznaczałoby k l a s o w y podział władzy. A u t o r n i e posiada jednak na
ten t e m a t szczegółowej d o k u m e n t a c j i . Z podobnych względów pozo­
stawiona t u została na uboczu analiza n i e l i c z n y c h stosunkowo, a w y ­
stępujących n a o b u etapach r o z w o j u społecznego M i n a n g k a b a u , w y ­
padków d y s k r y m i n o w a n i a kobiet przez niektóre postanowienia p r a w a
zwyczajowego. T y m n i e m n i e j u s p r a w i e d l i w i o n y wydaje się wniosek,
że rozkład r o d u macierzystego nie zmienił zasadniczo stosunku względ­
nej równowagi pomiędzy wpływami o b u płci na s p r a w y społeczne, j a k 85

8 5

towane
s.

Co

prawda

jako

25, za

V.

funkcje

zastępstwo
E. Kom.

mamaka

pełniły

nieobecnych

także

mężczyzn;

kobiety,
V r e e d

było
e-de

to

jednakże

S t u e r s ,

trak­

op. c i t . ,

�ROZPAD

RODZINY

321

MACIERZYSTEJ

k o l w i e k w p ł y w t e n uległ zmniejszeniu n a rzecz w a r s t w y l u d z i boga­
t y c h . N i e płeć więc a n i sposób dziedziczenia przynależności r o d o w e j
i majątku, lecz p r z y w i l e j e ekonomiczne stały się k r y t e r i u m podziału
władzy.

Sławoj

Szynkiewicz

THE

DISINTEGRATION
AND

O F T H E M A T R I A R C H A L

T H E SOCIAL

POSITION

F A M I L Y

O F

IN

SUMATRA,

WOMEN

S u m m a r y
The
cited

Minangkabau
as

one

experienced
These
by

of

changes

were

deals

Minangkabau
From

in

do

by

examination
on

of

decisions

to

the family
as

members

is

of

the

bau

of

the

of
the

who

a

process

of
on

are

19th
clan

and

system,

20th

centuries.

economy

introduced

property.

the

frequently

matriarchal

money-based

system

in

the

hand

in which

family

brought

social

The

present

position

with

class

of

the

of
a

some

women
no

based

in

to note

social

of

weighty,

can

the

extended

was

secure.

be

matriarchal
B u t even

The

appearance

and

social

family.
a

(talak),
position

widespread
of

the

of

women

20th

21 - E t n o g r a f i a

P olska, t. I X

w a s

factors
the

could
of

among

century.

framework

certain factors

expediences

development

the

disintegrated,

extended

included

at the suggestion
of

family

then

women

Certain

within

these

factors

when

clansmen.

of

functions

These

danger

achieved

women.

this

sphere,

Individualiz­

privilege,
that

of

their

of

longer

were

then

the women.

already

to

the

matriarchal

polygamy
no

the

the social

were
due

of

and
count

ease
on

the

the

adopted,

position

beginning

family

security,

as

Minangkabau

the

feminist

was

movement

one

of

dating

of

the

the

economic
elementary

which

from

became

their

conditional
of

from

causes
the

fellow
divorce

the secure

the

Until
woman

to t h r e a t e n it.
the

divorce,

T h e disappearance

the

to

and her

family.

of

assistance
such

that
econo­

Minangka­

social

stable

transfer
of

male

the

functionaries.

position

question

making
belonged

did the

to

economic

of t h e o l d c l a n

the

the
was

case

changes

on

women
revealed

it)

the two sexes.

I t is interesting

examines

of

inferior

other

between

or

pant

men. In

position

the privileged

also

or

of

was

(institutionalized

power,

the older

were

authority

power

that

was

matrilocal

position

men). This

family

uip primarily

of

of

wielding

the

occupy

it

privileged

and

t h a t , i s , o f t h e e x t e n t to w h i c h t h e b a s i c e c o n o m i c i n t e r e s t s o f t h e w o m a n
children

the

domination

matrilineal

evident

of p o w e r

class w a s m a d e
author

is

who

character.

matriarchal

case

position

for
It

about

of the balance

the question

the

with

the opinion

functionaries,

a

our

the

(e.g.

group

when

in

with

the group.

brought

advanced

period
that

opportunities

in

extended

¡posesKung

women,

the

clear

hand

changes

from

of

the

council,

property

Apart

of

this

compared

to the clan

authority

mically

of

is

conceinninig

of

of

go

(as

not disturbance

ation

it

prestige)

Socio-economic
but

know

not

the community

as* w e l l

turn

the previous

effect

clan,

in

based

the

the

t h e effect

ousted

we

the

organization

and

to

at

Suimaltra,

examples

women.

what

prevalent

due

Western

interesting

changes

which

with

inhabiting

most

important

the Dutch,

paper

people

the

social
of

the

beginning

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8121" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8101">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/43bb001974c5eeeae0df4bcd7177f8ae.pdf</src>
        <authentication>e15cb2d53658b8aa92b81f9461031090</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97012">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5022</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97014">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97016">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97018">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97020">
                <text>strony internetowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97022">
                <text>Beskid Żywiecki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97023">
                <text>Laliki (gm.Milówka)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97024">
                <text>społeczność lokalna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97025">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4658</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97026">
                <text>www.laliki.masternet.pl - nowy wymiar społeczności lokalnej / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97028">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97029">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.48-58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97030">
                <text>Schmidt, Paweł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97031">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97033">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97035">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97037">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97044">
                <text>Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

Paweł Schmidt
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

www. laliki.masternet.pl
Nowy wymiar społeczności lokalnej

P

odstawowym problemem, z jakim chciałbym się uporać w ramach tego tekstu,
jest relacja pomiędzy stroną internetową odnoszącą się do świata konkretnej
społeczności lokalnej, a samą społecznością i jej światem. Ponadto chcę za­
stanowić się nad aspektem metodycznym badania społeczności forum internetowe­
go w odniesieniu do badań społeczności lokalnej. W badanym przeze mnie przypad­
ku, strona www.laliki.masternet.pl nie tylko traktuje (raczej traktowała, ponieważ
nie istnieje od 2008 roku) o rzeczywistości lokalnej społeczności wsi Laliki na Ży­
wiecczyźnie, ale była administrowana i współedytowana przez członków tej spo­
łeczności. Można odnieść wrażenie, że strona poświęcona konkretnej społeczności
terytorialnej, a taką jest społeczność lokalna, nadaje tej społeczności nowy wymiar
celowości działania, może nawet istnienia. Chcę zatem zrozumieć, jaka jest relacja
pomiędzy światem społecznym badanej społeczności i odnoszącą się do niej rzeczy¬
wistością strony internetowej, oraz czym dla badacza społeczności jest rzeczywis¬
tość takiej strony.
Zanim jednak przejdę do tych problemów, konieczne jest choćby pobieżne wyjaś¬
nienie pojęcia społeczność lokalna. Za klasykami polskiej myli społecznej, Florianem
Znanieckim i Stanisławem Ossowskim, przyjmuję, że społeczność lokalna jest grupą
powstałą wokół wartości, jakąjest jej (grupy) terytorium i której intencjonalne współ­
działanie (zob. Ossowski 1983, Znaniecki 1986) nakierowane jest na to terytorium i je¬
go mieszkańców. Intencjonalność działania i stałość interakcji pomiędzy członkami spo¬
łeczności nadają takiej grupie wymiar wspólnotowy. Ten zaś, w zestawieniu aspektem
terytorialnym powoduje, że nie tylko w przypadku rozważań o społecznościach tra¬
dycyjnych, ale także współcześnie
. ..zjawisko wspólnoty lokalnej - jako jedności miejsca, grupy, sieci interakcji i wzo­
rów kultury - ów idealny konstrukt, [...] odzyskuje swoją konkretność i pełnię. Ponowne
zbieganie się czynników, kiedyś przesądzających o istocie zjawiska, a następnie pod¬
ległych procesom rozpadu i dekompozycji, okazuje się zatem w pewnych warunkach
możliwe także obecnie, choć oczywiście powstałe dziś formy nie mogą być traktowane

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

49

jako identyczne pod każdym względem z wcześniejszymi.
(Bukraba-Rylska 2008: 54)

Z wcześniejszymi, a więc bądź z tradycyjnymi, bądź takimi, które badacze wsi
i społeczności lokalnych uznali za tradycyjne (pomijam tu rozważania Ludwika
Stommy i Stanisława Węglarza o mityzacji kultury ludowej) - oparte na wspólnocie
pochodzenia i więzów krwi, na ładzie społecznym rozumianym jako odzwierciedle¬
nie boskiego porządku, wreszcie na sposobie dystrybucji wiedzy zdeterminowanym
bezpośrednim przekazem treści kulturowych.

Laliki - „rzeczywista" społeczność lokalna
Laliki są przykładem nowoczesnej wspólnoty lokalnej. Zgodnie z twierdzeniami Iza­
belli Bukraby-Rylskiej „nowoczesność" tej wspólnoty polega na zerwaniu z tradycyjną
wizją wsi rolniczej zamieszkałej wyłącznie przez „rdzennych mieszkańców". Laliki
aspirują do stania się miejscowością turystyczną, letniskową, taki też opis znajduje się
na większości stron WWW, na których nazwa miejscowości się ukazuje. Jednak po­
łożenie wsi - z dala od wymaganej dla kurortu infrastruktury, skomplikowany dla
przybysza układ przestrzenny zabudowań i form rzeźby terenu sprawia, że pojawiają się
w mediach także informacje takie, jak notka zamieszczona w Newsweeku:
Miejsce, w którym nie ma w zasadzie nic. Kilka chałup, jeden wyciąg - podwójny
orczyk na Duży Rachowiec, żadnej infrastruktury. Do wypożyczalni sprzętu czy więk­
szego sklepu trzeba wędrować do Zwardonia albo za słowacką granicę, gdzie narcia¬
rze za bezcen kupują trunki niezbędne na długie zimowe wieczory. Słowem - dziura
zabita dechami. Ale jeśli ktoś raz odwiedził Laliki, to zawsze tam wraca. Nigdzie las
wokół tras narciarskich nie szumi tak pięknie, nigdzie nie ma takich góralskich pierzyn
i tylko tu schabowe mają średnicę większą od talerza.
(Laliki 2002)

Nic więc dziwnego, że gdy przywiozłem pewnego lata do Lalik grupę studentów,
po drodze ze stacji PKP do miejsca zakwaterowania usłyszałem wyrzut: „Gdzie pan
nas przywiózł, panie doktorze?"
W tej „dziurze zabitej dechami" mieszka ponad tysiąc osób, z których prawie po¬
łowa to przybysze z okolicznych miejscowości, góralskich i śląskich, mieszkający tu
z racji małżeństwa z laliczaninem lub wskutek niedalekiej przeprowadzki, oraz gór¬
nicy z Górnego Śląska - właściciele działek letniskowych - obecnie na emeryturze,
ze stałym zameldowaniem w Lalikach. Taka sytuacja rodzi problem dla badacza przy¬
wiązanego do tradycyjnego ujęcia społeczności lokalnej - śląscy przybysze, zwani
przez rdzennych mieszkańców hanysami, są nie tylko włączani do własnej grupy, ale
są jej pełnoprawnymi członkami, wręcz reprezentantami, głównie przez aktywność
w działaniach na rzecz wspólnoty. Jawi się tutaj wyraźne oddzielenie kontekstu
społecznego i etnicznego w obrazie własnym społeczności laliczan.
Z tradycyjną wizją społeczności lokalnej kłóci się także to, że większość mieszkań¬
ców Lalik ma co najmniej średnie wykształcenie, w niemal wszystkich gospodarstwach
korzysta się z Internetu - powstaje zatem obraz społeczności będącej zaprzeczeniem
tradycyjnej, niepiśmiennej i izolowanej od świata zewnętrznego społeczności wsi.
Dodatkową „kontrowersją" jest terytorium uznawane przez badaną społeczność
za swoje. Mimo istnienia administracyjnych granic sołectwa Laliki, większość moich
rozmówców miała problem z opisaniem, gdzie „kończą się" Laliki. O ile zachodnie

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

50

granice wsi są niepodważalne - istnieją w świadomości mieszkańców jako histo­
rycznie utrwalona granica Żywiecczyzny i Śląska Cieszyńskiego (obecnie jako gra¬
nica powiatów Żywieckiego i Cieszyńskiego), o tyle pozostałe granice są nie tyle nie
postrzegane ile nieznany jest ich dokładny przebieg. Laliki należą administracyjnie do
gminy Milówka, jednak adres pocztowy odwołuje się do poczty w Zwardoniu leżącym
w sąsiedniej gminie Rajcza. Osiedle Suche jest podzielone między mieszkańców Lalik
i Szarego, od której to wsi Laliki odłączyły się w 1948 roku. Jednak część gospodarzy
z Suchego nie pogodziła się secesją i pozostała przy dawnej gromadzie i późniejszym
sołectwie. Na Pawlicznem (jedno z osiedli Lalik) i sąsiednim Tarlicznem (osiedle
sołectwa Kiczora w gminie Rajcza) mieszkańcy domów położonych przy granicy
gmin odprowadzają podatki do gminy Rajcza, zaś drogę łączącą oba osiedla odś¬
nieżają służby opłacane przez gminę Milówka. Ten administracyjno-przestrzenny cha­
os uwidacznia się także w przekazach medialnych - wspomniany przez Newsweek wy­
ciąg Rachowiec „przypisany" jest do Lalik, mimo że znaczna część stoku narciarskie¬
go przebiega przez teren leżącego w innej gminie Zwardonia. Zabytkowa kapliczka
na Pawlicznem - chluba Laliczan, którzy j ą własnymi siłami odrestaurowali - poja¬
wia się na stronie spanie.pl jako atrakcja turystyczna gminy Rajcza.
Mieszkańcy Lalik, zarówno „rdzenni górale", jak przybysze ze Śląska, starają się
przeciwdziałać chaosowi administracyjnemu i niejasnemu wizerunkowi własnej wsi.
W 2002 roku zawiązało się Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Laliki, od 2006
roku Laliki są uczestnikami finansowanego przez Unię Europejską Programu Od¬
nowy Wsi Województwa Śląskiego. Działania liderów społeczności - głównie za¬
rządu wspomnianego stowarzyszenia - skupiają się na negocjacjach dotyczących
przebiegu drogi ekspresowej S69, zabezpieczeniu pasa wzdłuż drogi, budowy kła¬
dek dla pieszych itp. Ponadto, w czasie reformy systemu edukacji mieszkańcy Lalik
„wywalczyli" powiększenie i modernizację budynku miejscowej szkoły, nie udało im
się jednak przekonać władz gminy do utworzenia w Lalikach gimnazjum. Starszą inic¬
jatywą była społeczna budowa kościoła parafialnego usytuowanego blisko skrzy¬
żowania dróg prowadzących do Zwardonia i Koniakowa, co podkreśliło „centralność" tego miejsca. Oddolna inicjatywa mieszkańców Lalik i Zwardonia prowadzi
do wyodrębnienia w strukturach administracyjnych Polski nowej gminy.
Rozgoryczenie mieszkańców Zwardonia (gmina Rajcza) i Lalik (gmina Milówka)
sięga zenitu. Jedni podnoszą głos tylko po to, by siać ferment i szerzej zaistnieć, nie¬
ważne w jakim kontekście. Drudzy twierdzą, że ten plan jest dobry, bo ich gminy o nich
nie dbają. O co chodzi? Rozgoryczonym mieszkańcom zamarzyło się utworzenie włas¬
nej gminy. Nieśmiało planują secesję, bo ich macierzyste gminy, jak twierdzą, o nich
zapominają. [ . ] W skład nowej gminy, wg pomysłodawców, miałyby wejść również
Kiczora (gmina Rajcza), oraz niektóre przysiółki. Nowa gmina miałaby wtedy 33 km
kw. i ok. 2,5 tys. Mieszkańców.
(mal 2008)

Podejmowanie wspólnych działań na rzecz własnej społeczności ma tutaj przede
wszystkim wymiar, który można określić obywatelskim. Świadomość możliwości
dokonania zmian w świecie własnej społeczności opiera się w przypadku laliczan na
świadomości uwikłania w struktury administracyjne państwa, takie jak: gmina, po­
wiat, województwo, oraz świadomości praw obywatelskich - prawa do stowarzyszeń,
wolności słowa i tym podobnych. Celowo pomijam tutaj inne działania społeczne po¬
dejmowane przez mieszkańców Lalik i noszące cechy intencjonalnego współdzia¬
łania, takie jak rodzinna i sąsiedzka pomoc w pracach polowych, działania w ramach
wspólnoty leśnej i tym podobne, gdyż intencjonalność takich działań nie zawsze

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

51

odnosi się do kontekstu całej społeczności lokalnej i jej terytorium. W działania na
rzecz poprawy infrastruktury oraz przeciwdziałania chaosowi administracyjno-prze¬
strzennemu uwikłała się znaczna część mieszkańców Lalik, zarówno mieszkańców
rdzennych, jak i przybyszów, którzy nie są zaangażowani w tradycyjne formy
współdziałania. Ponadto obywatelski wymiar intencjonalnego współdziałania na
rzecz własnej społeczności uwidocznił się także w Internecie.

Laliki - „wirtualna" społeczność lokalna
Jedną z form intencjonalnego współdziałania było stworzenie w 2004 roku przez
jednego z laliczan internetowego vortalu Lalik - laliki.masternet.pl. Przeniesienie
działań społecznych ze „świata rzeczywistego" w „świat sieci" nie oznacza tutaj kre¬
acji nowej, samoistnej rzeczywistości. To raczej przeniesienie, choć nie idealne od¬
zwierciedlenie, rzeczywistości społeczno-kulturowej Lalik za pośrednictwem me¬
dium informatycznego, jakim jest Internet. Tak jak Laliki są powiązane relacjami
i odniesieniami z szerszą rzeczywistością (gmina, powiat, Polska, świat), tak vortal
i zawarte w nim forum powiązane zostały z globalnymi zasobami sieci (portal zos¬
tał założony na kanadyjskim serwerze masternet, był widoczny w wyszukiwarkach
internetowych, pojawiał się w linkach umieszczonych na innych stronach WWW)
oraz z fizyczną rzeczywistością przyrodniczą (przez zamieszczanie treści do¬
tyczących konkretnych miejsc, nie tylko Lalik).
Treści postów na forum.laliki.masternet.pl podzieliłem roboczo na dwie kategorie
- globalne i lokalne. W pierwszej grupie znajdują się wpisy: „na świecie", „w Polsce"
i ponadprzestrzenne „po godzinach" - miejsce dla postów o filmie, muzyce, grach,
dowcipach - czyli o szeroko rozumianej rozrywce. Posty lokalne, to ogłoszenia typu
„kwatery szukam", informacje o Lalikach i okolicach zamieszczane przez użytkow¬
ników forum i często „przeklejane" z innych stron, wreszcie subiektywne opisy Lalik
w rubryce Laliki dla mnie są...
Należy pamiętać, że badane forum było ogólnodostępne, jak niemal wszystkie
strony WWW i forum internetowe. Jak zauważyła Anna Błaszczyk,
Podejmując decyzję korzystania z sieci należy mieć na uwadze to, że ma ona cha¬
rakter publiczny. Jest to jedna z jej zalet, a zarazem największe przekleństwo, ponie¬
waż każdy z każdym może się połączyć, czy ktoś ma na to ochotę czy nie
(Błaszczyk 2001: 70)

Do kwestii publiczności informacji zamieszczanych w sieci powrócę w dalszej
części tekstu. Na razie istotne dla moich rozważań jest to, że mimo lokalności forum
jego użytkownikami stali się nie tylko mieszkańcy Lalik ale także mieszkańcy oko¬
licznych wsi (głównie Milówki i Kamesznicy), letnicy odwiedzający Laliki od czasu
do czasu oraz osoby bezpośrednio z Lalikami nie związane, przebywające na forum
ze względów towarzyskich lub z czystej ciekawości. Zespół użytkowników forum
przypominał początkowo przypadkowy zbiór osób przebywających w tym samym
czasie w atrakcyjnej turystycznie miejscowości - do czego wszak Laliki aspirują
- w niektórych odsłonach obecnych było więcej „turystów" niż miejscowych.
W wielu postach, zwłaszcza zamieszczanych przez administratora strony po¬
chodzącego z Lalik, prezentowana była atrakcyjność Lalik. Były to informacje o ze¬
spole dziecięcym „Spod Kikuli", doniesienia z zawodów narciarstwa biegowego
i biathlonu (biatlonistka Magdalena Gwizdoń i biegacz Janusz Krężelok to rodowici

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

52

Laliczanie), wreszcie fotorelacje z prac rewitalizacyjnych przy kapliczce na Pawlicznem. Była to próba swego rodzaju idealizacji wsi - omijanie przyziemnych, acz ważkich
problemów związanych głównie z sytuacją ekonomiczną społeczności lub nieprzychylnością urzędników na rzecz prezentacji świata wyobrażonego, dostosowanego do
oczekiwań własnych i przedstawień innych, podobnych światów w Internecie.
Internet stał się na naszych oczach pozytywną alternatywą dla nie-elektronicznej
rzeczywistości kulturowej; omija bowiem i unieważnia opresyjne stratyfikacje społeczne,
podziały rasowe, klasowe, etniczne, ekonomiczne i płciowe; jest realną manifestacją Wie¬
ży Babel, symbolem wolności dla każdego języka, każdego głosu i punktu widzenia.
(Kuligowski 2002: 95)

Opis sieci dokonany przez Waldemara Kuligowskiego odnosi się do hipertekstualności i demokratyzacji Internetu, które umożliwiają kreację rzeczywistości ta¬
kiej, jaką chciałby j ą widzieć autor zamieszczanej informacji. Z drugiej strony te sa¬
me cechy globalnej sieci mogą spowodować negatywną ocenę intencji autora. Rzeczy¬
wistość bardzo szybko zaczęła dominować nad próbami wyidealizowania Lalik. Na¬
leży bowiem pamiętać, że za nickami użytkowników forum stali autentyczni ludzie
realizujący swoje Ja w rzeczywistym świecie, doświadczający rzeczywistości Lalik
bez pośrednictwa elektronicznego medium.
Istotny jest tutaj brak anonimowości na forum Lalik. Niemal wszyscy użytkow¬
nicy ujawnili choć część swoich danych personalnych - najczęściej było to miejsce
zamieszkania, rzadziej adres e-mail lub autentyczne zdjęcie wykorzystywane jako
awatar. Względną gwarancję anonimowości posiadali użytkownicy spoza Lalik
(tych rzeczywistych) i okolic wsi. Jednak miejscowi, mimo „ukrywania się" za nic¬
kami, rozpoznawali się bez problemów. Świadczyły o tym wpisy typu:
&gt; zanim poszedłeś na studia miałeś inne poglądy

lub zwroty demaskujące tożsamość ukrytą za nickiem użytkownika forum, jak na
przykład:
&gt; niech Pan coś z tym zrobi Panie Józku.

W ostatniej wypowiedzi widać dodatkowo przeniesienie formy grzecznościowej
z rzeczywistych interakcji, co z zasady jest obce „nielokalnym" forum internetowym,
gdzie, podobnie jak w całym Internecie, zgodnie z przyjętą przez internautów netykietą
dochodzi do zrównania partnerów interakcji poprzez zaniechanie grzecznościowych
zwrotów typu „Pan", „Pani" i zniwelowania dystansu pomiędzy użytkownikami
forum. Umożliwia to nie tylko zachowanie względnej anonimowości wynikającej ze
specyficznej właściwości kontaktów zawieranych w Intenecie, w którym „jesteś tym,
kim mówisz, że jesteś, i na tym założeniu tworzy się z czasem sieć kontaktów społecz­
nych" (Castells 2003: 150), ale także wywarcie większej presji na adresata wypowie¬
dzi poprzez bezpośrednie kierowanie komunikatu do pozornie znanej - wszak nazy¬
wanej „per ty" - osoby.
Ograniczenie gwarancji anonimowości na forum Lalik nie przeszkodziło przero¬
dzeniu się wpisywanych postów w swoisty Hyde Park . Forum, zwłaszcza w czasie
1

1

Nota bene taka grupa postów także istniała w ramach opisywanego forum. Podejmowane tam tematy
nie dotyczyły jednak świata Lalik, lecz odnosiły do ogółu rzeczywistości. Były to sądy i opinie o „wyda­
rzeniach z kraju i świata", wypowiedziach polityków, czy wreszcie o ogólnoludzkich postawach i war­
tościach. Ze względu na zawartość postów (niecenzuralność lub „niepolityczność") były one często
usuwane z forum przez moderatora).

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

53

wyborów parlamentarnych, samorządowych czy wreszcie wyborów na stanowisko
wójta lub sołtysa, stało się miejscem wymiany poglądów politycznych i personal¬
nych ataków. Była to kolejna płaszczyzna przeniesienia rzeczywistych interakcji do
świata sieci. Co ciekawe, w dyskursie, prowadzonym często w niezbyt kulturalny
sposób, brali udział ludzie mający stałą możliwość wymiany poglądów face to face,
a mimo to wybierali przekaz i kontakt zapośredniczony przez Internet. Aktywność na
forum stała się alternatywnym sposobem oddziaływania na rzeczywistość społecznokulturową społeczności lokalnej. Stała się działaniem społecznym samym w sobie na¬
kierowanym nie na społeczność samego forum, ale na społeczność lokalną Lalik.
Wymiana zdań w realu stała się jakby mniej wiążąca - przypominała ustalanie cze¬
goś „na gębę". Post na forum zaczął nabierać siły sprawczej oddziałującej bezpoś¬
rednio na nie-elektroniczną rzeczywistość.
Można tutaj postawić tezę, że forum Lalik nie stanowiło odrębnej, samoistnej
rzeczywistości. Stało się nie tyle odzwierciedleniem znanej, własnej rzeczywistości,
ile narzędziem dla działań podejmowanych na rzecz własnej społeczności, a przy¬
najmniej działania takie wspomagającym, względnie - z punktu widzenia badacza
- nową sferą podejmowanych działań i interakcji.
Dostrzeżenie potrzeby zmiany

Działanie bezpośrednie
(interakcje rzeczywiste)

Aktywność na forum
(interakcje wirtualne)

Oddziaływanie na
świat społeczności lokalnej

Należy przy tym pamiętać, że rozpatrujemy tutaj nie tyle rzeczywiste działanie i
współdziałanie, ile działanie i współdziałanie intencjonalne. Uwaga badacza kieruje
się tutaj bardziej w stronę intencji autorów działań, niż na rzeczywisty efekt podej¬
mowanych akcji. Działanie społeczne nakierowane jest na konkretne, postrzeżone
przez autorów działania zjawisko w konkretnej, doświadczanej przez nich rzeczy¬
wistości społeczno-kulturowej. Działanie wymaga zatem określenia celu, założenia
planu i efektu działania, a więc uprawomocnienia jego racjonalności. Intencją działania
jest zatem dostrzeżenie potrzeby zmian w otaczającej człowieka rzeczywistości - dla¬
tego każde działanie jest wywołane jakimś motywem, który dla badacza może być
bardziej zajmujący niż sam efekt działania, będący bardziej istotny dla autora działa¬
nia. W badaniu współdziałania w ramach społeczności lokalnej może być przydatne po¬
szukiwanie zgodności motywów partnerów interakcji, jaką jest samo współdziałanie.
Można powołać się tutaj na przekładalność motywów działania przedstawioną przez
Alfreda Schutza (1984: 172-176). Według Schutza ludzie podejmują działania spo­
łeczne w oparciu o dwa rodzaje motywów - motyw ażeby i motyw ponieważ. Lider
społeczności zbierający podpisy pod petycją działa z „motywem ponieważ" - ponie¬
waż został do tego sprowokowany polityką władz gminy. Działa także z „motywem aże¬
by" - ażeby efektom tej polityki się przeciwstawić, ażeby pozyskać zwolenników

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

54

i udowodnić masowością protestu błędy działań władz. Ludzie podpisujący się pod pe¬
tycją działają z „motywem ponieważ" - ponieważ zostali sprowokowani działaniem li­
dera, oraz z „motywem ażeby" - zgodnym tutaj z zakładanym efektem działania samego
lidera. Przedkładając podpisaną petycję lider działa nadal z tym samym „motywem
ażeby", ale także z nowym „motywem ponieważ" - ponieważ został teraz zobligowany
do takiego działania przez swych współdziałających. Taka zależność pomiędzy moty¬
wami działań powoduje uprawomocnienie podjęcia jakiegokolwiek działania na rzecz
własnej społeczności, powoduje uprawomocnienie jego racjonalności, wreszcie kształ¬
tuje szczególny rodzaj interakcji, której partnerzy czują się współautorami działań społecz¬
nych. Przekładalność i zgodność motywów charakteryzuje zarówno interakcje rzeczy¬
wiste, jak i interakcje podejmowane na forum wsi Laliki.
Na forum Lalik podjęto działania na rzecz społeczności lokalnej. Po tragicznej
śmierci trzynastoletniej mieszkanki Lalik - która na ruchliwej drodze krajowej
biegnącej przez Laliki wpadła pod rozpędzonego mercedesa, wychodząc zza gimbusa odwożącego j ą ze szkoły w Milówce - rozpętała się dyskusja o braku gimnaz¬
jum w Lalikach. Jak wspomniałem wcześniej, w latach poprzedzających reformę szkol¬
ną zbudowano tu szkołę mającą pomieścić uczniów ośmioklasowej podstawówki.
Po reformie samorząd nie zorganizował w nowym budynku gimnazjum, co spotkało
się z niezadowoleniem laliczan. Po wypadku, ożywione dyskusje na forum dopro¬
wadziły do wystosowania ponownego protestu do władz gminy w sprawie gimnaz¬
jum w Lalikach - niestety bezskutecznego.
W 2006 roku doszło na łamach forum do krytyki działań ówczesnego sołtysa Lalik.
Część postów miała charakter „osobistych wycieczek" czy wręcz oszczerstw, jednak
treści postów na tyle wpłynęły na mieszkańców Lalik (oczywiście dyskusja prowa¬
dzona była równolegle także poza siecią), że sołtys został odwołany, a nowym wybra¬
no prezesa Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi Laliki.
Działania podejmowane na forum znalazły odzew także w okolicznych społecz¬
nościach, gdzie forum było dość uważnie śledzone. Na stronie Milówki www.milówka.pl znalazłem następującą rozmowę:
&gt; podobno odwołali soltysa milowki ????
&gt; a naszego się nie da odwołać. to by było fajnie ??????!!!!!!! (wpis mieszkańca
wsi Szare - P. S)
(.)
&gt; da się odwołać każdego, ale jako „szary obywatel" możesz tylko postarać się o pod­
pisy 10% wyborców sołectwa pod wnioskiem i skierować go do rady gminy.
(.)
&gt; a co się dzieje z sołtysem Milówki?
&gt; ano siedzi na forum Lalik

Forum wsi Laliki stało się dodatkowym obszarem intencjonalnego współdziałania
społeczności lokalnej. Nadało społeczności Lalik nowy wymiar - dyskusje prowa¬
dzone na co dzień w bezpośrednich kontaktach zostały przeniesione w bardziej for¬
malny aspekt komunikacji internetowej - zostały zarchiwizowane w zasobach sieci,
a co za tym idzie, upublicznione. Upublicznienie działań powoduje, że nie można się
z nich wycofać bez narażenia się na kompromitację. Należy bowiem pamiętać, że
w „lokalnych" dyskusjach brali udział ludzie spoza społeczności Lalik, oraz o tym, że
do zamieszczonych na forum treści potencjalny dostęp miał każdy użytkownik Internetu.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

55

Jak wspomniałem, aktywność na forum stała się działaniem samym w sobie mającym
wpływ na rzeczywistą społeczność lokalną.
W 2008 roku forum i cały internetowy vortal wsi Laliki zniknęły z sieci. Nie znam
przyczyn likwidacji strony - może wpłynęło na to zbytnie upolitycznienie forum,
może po prostu spowodowane było ukończeniem studiów przez administratora strony
i podjęcie przez niego pracy w Katowicach. Czas mojego uczestnictwa na forum był
istotnym rozszerzeniem kontekstu badań prowadzonych w realnej społeczności. Czy
samo forum stało się dla mnie terenem badań?

laliki.masternet.pl - wirtualny teren badań?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba rozsądzić czym jest teren badań etnologicznych oraz jaka jest zależność między „rzeczywistym" światem społeczności lo¬
kalnej, a jego „wirtualnym" przedstawieniem w sieci.
Sens słowa teren w pracach etnologicznych ostatniej dekady wskazuje na jego po¬
szerzenie o znaczenia wykraczające poza rozumienie terenu jako kategorii prze¬
strzennej. Terenem może być literatura, człowiek i tworzone przez niego wyobrażenia,
sieci powiązań społecznych i inne obszary badawcze kojarzone wcześniej z przed¬
miotem, czy obiektem badań, nie zaś z polem, w którym badania te są prowadzone.
Jak zauważył Marcin Brocki:
teren często jest traktowany jako metafora, jako „teren". Za przykładem Jamesa
Clifforda pojawiają się w naszej etnologii głosy, że bycie w terenie należy traktować
jako figurę retoryczną, zapominając niekiedy, że zmetaforyzowanie terenu było wy¬
nikiem tego, że literalne znaczenie nie obejmowało złożoności pozyskiwania danych
w terenie, a w szczególności sztucznie separowało teren od jego reprezentacji.
(Brocki 2006: 62)

Zmetaforyzowany „teren" może być traktowany zatem jedynie jako kontekst, w któ¬
rym badacz umieszcza swoje rozważania o człowieku i jego rzeczywistości, jednak
w takim przypadku rodzi się pytanie: po co badaczowi badania terenowe? Jestem zwo¬
lennikiem empirycznego poznania świata. Traktuję zatem teren jako rzeczywisty świat,
w którym badani przeze mnie ludzie realizują swoje życie, tworząc więzi międzyludz¬
kie, sieci powiązań społecznych, podejmując działania, które to więzi, sieci powiązań
i działania są przedmiotem moich badań. Tak rozumiany teren jest nie tylko kontekstem
umożliwiającym ugruntowanie wiedzy o świecie poprzez odniesienie jej do konkret¬
nego przykładu, ale źródłem wiedzy o konkretnym świecie, dla której kontekstem staje
się „pozaterenowa" wiedza, dzięki której mogę zinterpretować pozyskane w terenie
dane. Zdaję sobie sprawę, że dane te - pozyskane poprzez wywiad lub własne postrzeżenia spisane w formie notatek - stanowią nie tyle samoistne fakty ile przykłady przed¬
stawienia tych faktów dokonane przez badanych i przez mnie samego. To jednak nie
zmienia istoty samego terenu i bycia w nim. Wskazuje jedynie na wspomniane przez
Marcina Brockiego ograniczenia wynikające z literalnego sensu słowa teren.
Badanie społeczności lokalnej Lalik polegało na ograniczonym uczestnictwie w tej
społeczności. Uczestnictwie ograniczonym czasem spędzanym w Lalikach oraz dys¬
tansem pomiędzy członkami społeczności, a mną i moimi współpracownikami - stu¬
dentami. Dystansem, który na wielu poziomach interakcji udawało się skrócić, ale nie
zniwelować. Uczestnictwo, mimo tych ograniczeń, było jednak uczestnictwem pole¬
gającym na kontakcie z ludźmi - ich emocjami, troskami, przeżyciami, które stawały

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

56

się urzeczywistnione bądź w rozmowie, bądź we wspólnym doświadczeniu.
Poszerzenie terenu badań o badanie forum stworzonego i użytkowanego przez
mieszkańców świata będącego terenem moich badań poszerzyło asortyment źródeł
wiedzy o badanym świecie oraz kontekst do interpretacji zasobów tej wiedzy. Bada¬
nia polegające na byciu w terenie oznaczają uczestnictwo w życiu badanych ludzi.
Podobnie badanie forum polegało na uczestnictwie w nim. Należy jednak pamiętać,
że uczestnictwo w forum to kontakt z prezentacją autorstwa prawdziwego człowieka,
ale nadal jedynie z prezentacją. Możliwe, że pisząc odpowiedź na posta, ów człowiek
jest bardziej szczery niż w kontakcie twarzą w twarz, ale po pierwsze nie sposób tego
zweryfikować, po drugie, mimo wzbogacenia form wypowiedzi elektronicznej o róż¬
nego rodzaju akronimy, homofony czy emotikony, w kontakcie zapośredniczonym
przez Internet brakuje pozawerbalnej sfery interakcji.
Nie przeciwstawiam tutaj rzeczywistego świata badanej społeczności jemu od¬
zwierciedleniu w Internecie. Oczywiście nie sposób traktować obrazu świata przed¬
stawionego na stronie WWW jako równoważnego dla samego badanego świata,
choćby przez wspomnianą wcześniej idealizację tego obrazu. Podobnie sieci powiązań
mieszkańców tego świata nie przekładają się w pełni na sieci powiązań użytkowników
forum. Jednak forum nie stało się dla mnie nowym terenem badań, a jedynie teren ów
poszerzyło. Traktuję wypowiedzi na forum tak samo, jak wypowiedzi w rozmowie
z badanymi, sytuacje opisane na forum tak, jak opowieści wywołane wywiadem, użyt­
kowników forum, tak jak moich rozmówców. Forum staje się zatem zjawiskiem w re­
alnym świecie, zjawiskiem stanowiącym przedmiot badań, nie zaś odrębnym światem
i - co by z tego wynikało - odrębnym terenem badań. Badanie forum bez wcześniej¬
szej wiedzy o Lalikach nabytej przez pobyt w rzeczywistym terenie powodowałoby,
że treści forum mogłyby być dla mnie po prostu niezrozumiałe (nie mówiąc o tym, że
nudne), na pewno zaś wyrwane z kontekstu, jakim jest tutaj rzeczywisty świat bada¬
nej społeczności.
Takie rozumienie forum laliki.masternet.pl (jak też każdego forum będącego przed¬
miotem badań etnologicznych) jest moim zdaniem zgodne z rozumieniem jego użyt¬
kowników, a zwłaszcza mieszkańców Lalik. Forum, o czym pisałem wcześniej, stało się
narzędziem i miejscem wypowiedzi badanych ludzi, którzy odwoływali się do rzeczy¬
wistego świata będącego ich miejscem realizacji działań i działań tych celem. Forum,
podobnie jak cały Internet, mimo wytworzenia swoistych dla siebie znaczeń, prezenta¬
cji i sieci powiązań, jest przede wszystkim komunikatem (por. Castells 2003) lub zbio¬
rem komunikatów posiadającym nierozerwalne odniesienia do świata realnego.
Forum staje się więc efektem działania oraz miejscem dla podejmowania kolejnych
działań przez członków badanej społeczności lokalnej. Rozumiejąc społeczność lo¬
kalną jako wspólnotę intencjonalnego współdziałania i dostrzegając nową formę
współdziałania w postaci lokalnego forum internetowego, musiałem włączyć samo
forum w obszar badań. Uczestnictwo w forum pozwoliło mi „być na bieżąco" z ba¬
daną społecznością w czasie mojej nieobecności w Lalikach. Niewątpliwie pozwoliło
na ugruntowanie wiedzy o przedmiocie i obszarze badań, ale nie mogło zastąpić rze¬
czywistego kontaktu z rzeczywistymi ludźmi. Przebiegało niejako równolegle do „fi¬
zycznego" badania lokalnej społeczności Lalik.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

57

Badacz

Teren „rzeczywisty"
Uczestnictwo w społeczności
(kontakt z człowiekiem)

Teren „wirtualny"
Uczestnictwo w forum
(kontakt z prezentacją)

Pełny ogląd badanej rzeczywistości społeczno-kulturowej

Podstawą badań był kontakt z człowiekiem - stałym uczestnikiem rzeczywistości
społeczno-kulturowej Lalik. Forum stało się dodatkowym narzędziem umożliwiającym
dotarcie do ludzi, do których w czasie badań prowadzonych w Lalikach z różnych przy¬
czyn dotrzeć nie mogłem. Przez świadomość kontaktu z prezentacją proponowaną
przez użytkowników forum nie prowadziłem przez Internet rozmów mogących za¬
stąpić rzeczywisty wywiad. Wymiana uwag na forum ograniczała się do krótkich ko¬
mentarzy mających wywołać wygłoszenie opinii nie zaś pełnych opowieści wykra¬
czających poza formę postu czy komentarza. Próba wywołania opowieści o Lalikach
zgłoszona w poście umieszczonym w zakładce Laliki dla mnie są... spełzła na niczym.
Mimo dużej liczby (ponad 1200) odsłon nikt nie odpowiedział na mój apel. Ponadto
„rozmowy" na forum nie mogły zastąpić rzeczywistego kontaktu z ludźmi, uczestnic¬
twa w społeczności i związanej z nim obserwacji działań, zachowań i wzorów kultury.
Po pierwsze dlatego, że obcowanie z prezentacją, nie z żywym człowiekiem ogranicza
sposób komunikacji do wyrażeń czysto językowych, po drugie, społeczność forum
różniła się od społeczności Lalik nie tylko „składem osobowym" ale także formami
wypowiedzi i wzorami zachowań, mimo względnego przeniesienia realnych więzi i wzo¬
rów ze świata „realnego" w świat elektroniczny.
Forum wsi Laliki stało się dla mnie dodatkowym narzędziem badawczym, a ra¬
czej dodatkowym polem obserwacji i ograniczonego uczestnictwa w badanej społecz¬
ności. Dla społeczności tej, odnosząc się do poruszonych we wstępie rozważań
Izabelli Bukraby-Rylskiej, forum poszerzyło sieć interakcji, co za tym idzie po¬
większyło zasób wzorów kultury, rozumianych jako wiedza członków społeczności
o sposobach realizacji celu współdziałania.

Literatura:
Błaszczyk A., Przestrzeń w wymiarze wirtualnym, [w:] Przestrzenie miejsca, węd¬
rówki. Kategoria przestrzeni w badaniach kulturowych i literackich, red. Ko¬
walski P., Uniwersytet Opolski, Opolskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Opole
2001, s. 69-78.
Brocki M., Zaangażowanie - dystans - struktura wiedzy antropologicznej, [w:] Kul¬
tura profesjonalna etnologów w Polsce, red. Brocki M . , Górny K., Kuligowski
W., Uniwersytet Wrocławski, Wrocław 2006, s. 61-70.
Bukraba-Rylska I . , Socjologia wsi polskiej, PWN, Warszawa 2008.

�Paweł Schmidt - www.laliki.masternet.pl. Nowy wymiar społeczności lokalnej

58

Castells M., Galaktyka Internetu. Refeleksje nad Internetem, biznesem i społeczeń¬
stwem, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003.
Kuligowski W., Internet jako Ziemia Obiecana czy post coitum triste, Kultura i Społeczeń­
stwo, rok XLVI, nr 1, 2002, s. 91-101.
Laliki, Laliki k. Zwardonia, Newsweek, 10.11.2002, s. 94.
Ossowski S., O osobliwościach nauk społecznych, PWN, Warszawa 1983.
Schutz A., Potoczna i naukowa interpretacja lidzkiego działania, [w:] Kryzys i schizma.
Antyscjentystyczne tendencje w socjologii współczesnej, red. Mokrzycki E., Pań¬
stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1984, s. 137-192.
Znaniecki F., Grupy społeczne jako wytwory uczestniczących w nich jednostek,
[w:] Znaniecki, Szacki Jerzy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa
1986, s. 293-308.

Źródła internetowe:
www.forum.laliki.masternet.pl: dostęp - lipiec 2005-październik 2007.
mal, Laliki, Zwardoń. Secesja przy granicy?, www.naszemiasto.pl/katowice/wydarzenia, 09.05.2008.
www.milówka.com: dostęp - 20.11.2008.
www.spanie.pl: dostęp - 12.10.2009.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8124" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8104">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b04fa53e39c66d430cde7353d046934b.pdf</src>
        <authentication>ab48669d9690438fe64af357695d4fb2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97062">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97064">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97065">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97066">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97067">
                <text>zakony</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97068">
                <text>katolicyzm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97070">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4659</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97071">
                <text>Za klasztornym murem... / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97072">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97073">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.59-69</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97074">
                <text>Poźniak, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97075">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97076">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97077">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97078">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97082">
                <text>Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

Agnieszka Poźniak
UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI

Za klasztornym murem...
Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie
„komunikowanie się stanowi rdzeń
kultury i właściwie samego życia"
1

K

ościół katolicki postrzegany jest stereotypowo jako instytucja niezwykle kon­
serwatywna, a jednak nie kto inny, lecz papież może wystąpić w roli „wiesz­
cza" Internetu i jego roli w życiu Kościoła. W 1990 r. Jan Paweł I I w Orędziu
na Dzień Środków Społecznego Przekazu mówił: „Bezpośredni dostęp do informacji
umożliwia Kościołowi pogłębienie dialogu ze współczesnym światem. W nowej kul­
turze komputerów Kościół może szybciej informować świat o swoim credo i wyjaśniać
swe stanowisko wobec każdego problemu czy wydarzenia" (za www.opoka.org.pl).
Krótki przegląd historii Internetu mówi nam, że w 1991 roku grupa brytyjskich na¬
ukowców stworzyła pierwszy w świecie serwer internetowy i założyła na nim stronę
WWW. Niestety, w dostępnych źródłach nie znalazłam bliższych szczegółów na ten
temat (być może dlatego, że była to jeszcze wtedy technologia militarna). Do uru¬
chomienia pierwszej amerykańskiej strony W W W doszło piątego grudnia 1991
roku, na Uniwersytecie w Stanford. Były to strony tekstowe. Natomiast w 1993 roku
zostaje uruchomiony pierwszy w Polsce serwer stron WWW (por. Wikipedia/Internet) . I jak tu nie wierzyć w prorocze słowa papieża?
Internet w kościele pojawił się niedługo potem. Kościół szybko nauczył się wy¬
korzystywać to nowe narzędzie do swoich celów. Stolica Apostolska w Niedzielę
Wielkanocną w 1997 r. uruchomiła serwis internetowy: www.vatican.va. Natomiast
obecnie prawie wszystkie diecezje na świecie (nawet w Afryce i Azji) posiadają swoje
strony internetowe; ma je również wiele parafii, a także innych instytucji kościel­
nych i zakonów. Za pośrednictwem Internetu można uczestniczyć w aktach o cha¬
rakterze religijnym, na przykład we mszy świętej czy przystępować do sakramentów
2

1

Cytat przypisywany Franzowi Boasowi, przytoczony przez Edwarda T. Halla w książce Ukryty wy­
miar. Hall Edward T., Ukryty Wymiar, Warszawskie Wydaw. Literackie Muza, Warszawa 2001.
Powyższe informacje pochodzą ze stron internetowych Wikipedii, która sama w sobie jest źródłem
o swoistym charakterze - tworzona (anonimowo) przez samych użytkowników Internetu dla innych jego
użytkowników. Stąd nie może być traktowana jako źródło naukowe, jednak z braku innych źródeł o cha­
rakterze historycznym zdecydowałam się odwołać (ze świadomością paradoksalności tego faktu) do en¬
cyklopedii Internetowej szukając informacji o historii rozwoju Internetu.
2

�60

Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

takich jak spowiedź (choć wydaje się, że w samej idei sakramentu leży osobista rela­
cja pomiędzy szafarzem a uczestnikiem); dość makabrycznym pomysłem są pow­
stające w Internecie wirtualne cmentarze, i tym podobne . Zgromadzenia zakonne nie
pozostają w tyle i także zakładają własne strony internetowe. Za pośrednictwem tych
witryn można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat historii, jak również
aktualności, życia codziennego i działalności danego zgromadzenia. Ciekawi mogą na
niektórych stronach odbyć wirtualne wędrówki po klasztorze. Internet daje poczucie
możliwości zerknięcia za klasztorny mur i uchylenia rąbka tajemnicy związanej
z życiem za klauzurą.
3

W swoim artykule podejmuję analizę zawartości wybranych stron internetowych żeń­
skich zgromadzeń zakonnych, traktując te witryny jako element dyskursu zewnętrznego,
który zgromadzenia zakonne kreują na potrzeby (głównie świeckiego) odbiorcy . W tym
rozumieniu strony internetowe stają się elementem swoistej autoprezentacji .
4

5

Siostry na chatCie
Przykład wykorzystania możliwości sieci przez zakon zamknięty - klauzurowy, by
„odsłonić" rąbek tajemnicy związanej z życiem zakonnym, znajdziemy oglądając
zapis chat'u, który odbył się dwudziestego ósmego kwietnia 2002 roku pomiędzy sios­
trami kapucynkami, a zainteresowanymi internautami. Oto fragment:
ciekawy: co spowodowało, że zgodziłyście się na tą rozmowę?
siostrykapucynki: Od ponad roku przysyłane są do nas przez Internet intencje
modlitewne. Jest ich bardzo dużo a wiele osób ciągle nas pyta o nasze życie codzienne.
Zdajemy sobie sprawę, że nasze życie „owiane jest" swego rodzaju tajemnicą i dlatego
często powstaje wiele fałszywych wyobrażeń, czasem złośliwości i niezrozumienia.
Dlatego chciałyśmy choć w ten bardzo niedoskonały sposób przybliżyć tę formę życia
zakonnego i spotkać się z tymi, którzy tak często do nas piszą.
(www.katolik.pl)

Jak deklarują siostry, w powyższym fragmencie jednym z głównych motywów,
którymi kierują się zgromadzenia umieszczając informacje w Internecie, jest chęć
zbliżenia się do świata, do ludzi świeckich, udowodnienia swojej „zwykłości",
walka ze stereotypami, za pomocą tej wirtualnej (post)nowoczesnej w swej istocie
formy „spotkania".

3

Wszystkie te działania budzą pytania o aktualność wymogu wspólnotowego charakteru pewnych
aktów społecznych, o współczesny charakter wspólnoty, społeczności i tym podobne, które jednak, choć
ciekawe, nie są przedmiotem tego artykułu, należy jednak o nich pamiętać.
Zaznaczam, że wszystkie wykorzystane w tekście ilustracje, zdjęcia oraz elementy graficzne po¬
chodzą z ogólnie dostępnych, oficjalnych stron internetowych wybranych zgromadzeń zakonnych i nie są
oznaczone klauzulą o prawach autorskich. Strony internetowe zgromadzeń zakonnych traktuję jako źródło
dla badacza-etnografa a zawarte na nich ilustracje podaję jako przykłady w swojej analizie.
Problem autoprezentacji jest niezwykle istotny dla antropologa, który interesuje się wizerunkiem
danej grupy (etnicznej, społecznej i innych). Dynamika sposobów autoprezentacji i kreowania własnego
wizerunku zarówno na potrzeby wewnętrzne grupy jak i na zewnątrz znacznie się zmienia wraz z upo¬
wszechnieniem się narzędzia jakim jest Internet. Badacz społeczny nie może przejść obok tego zja¬
wiska obojętnie.
4

5

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

61

Pokłosie Vaticanum II
Sobór Watykański II jako jedno ze swoich głównych credo wniósł do współczes¬
nego Kościoła ideę aggiornamento, czyli „zbliżenia" do wiernych. Odczytując tę ideę
zakony postawiły sobie za cel walkę z tajemniczością i niedostępnością życia klauzu¬
rowego. Nie oznacza to, że klasztory otworzyły swoje podwoje na oścież i zaczęły za¬
praszać gości do klasztornych cel i za klauzurę. Siostry starają się jednak, na ile to moż¬
liwe, opowiadać o swoim życiu, przybliżać jego ideę i codzienne realia, otwierać się
na ludzi i ich problemy, a nie izolować za murami. Z pomocą tym działaniom przycho¬
dzi nowoczesna technologia, która umożliwia zakonom, w swej istocie wciąż jednak
będącym „poza" światem, zaistnienie, prezentację i popularyzację tego typu życia po¬
przez Internet. Echa soboru Watykańskiego I I , połączone z zaleceniem, aby Kościół
nie stronił od zdobyczy nowoczesności, słychać w słowach skierowanych do osób
konsekrowanych, wypowiedzianych przez Ojca Świętego Jana Pawła I I podczas szós¬
tej pielgrzymki do Ojczyzny w 1997 roku, w trakcie homilii na Jasnej Górze:
Wpatrzeni w przykład św. Wojciecha z gorliwością i wytrwałością pracujcie nad
pogłębianiem wiary i odnową życia religijnego wiernych, nad wychowaniem chrześ¬
cijańskim dzieci i młodzieży, formacją duchowieństwa, na niwie misyjnej aż po krańce
ziemi, w różnych dziedzinach społecznego przekazu. Otaczajcie szczególną troską
środowiska najbardziej potrzebujące pomocy: rodziny znajdujące się w trudnym po¬
łożeniu, ubogich, opuszczonych, cierpiących, ludzi odrzuconych przez wszystkich. Szu¬
kajcie nowych dróg wprowadzania Ewangelii we wszystkie dziedziny ludzkiej rze¬
czywistości. To bogate soborowe i posoborowe Magisterium Kościoła odnoszące się
do życia konsekrowanego trzeba coraz lepiej poznawać, rozważać, czynić przedmio¬
tem refleksji osobistej i wspólnotowej, aby wasze Zgromadzenia i Instytuty mogły się
odnawiać i rozwijać według zamysłu Bożego, z godnie z duchem waszych założycieli
i w pełnej komunii z pasterzami Kościoła.
(za www.czestochowa.us)

Antropologia, jako nauka społeczna, bada wszelkie przejawy kultury. Jej trady¬
cyjne pola badawcze obejmowały między innymi społeczności plemienne, systemy
pokrewieństwa, wymiany, systemy ekonomiczno-gospodarcze społeczności zwa¬
nych „pierwotnymi". Z czasem zainteresowanie antropologów zwróciło się ku
bliższym im kulturowo obszarom, zaczęto badać społeczną i kulturową przestrzeń
miast, wsi, antropologowie zajęli się analizą teatru, filmu czy literatury. Poczesne
miejsce wśród zainteresowań naukowców zajęła współczesna kultura popularna.
Antropologiczne badania Internetu można potraktować jako „naturalną" kontynua¬
cję zainteresowania antropologów problemem społeczności. Internet, będąc bez
wątpienia tworem kultury, stał się niezwykle istotnym narzędziem komunikacji, stwo¬
rzył globalną sieć nie tylko dla wymiany informacji, ale i przestrzeń, w której po¬
wstają nowoczesne wersje „społeczności" internetowych, zawiązują się (niekiedy
zaskakująco bliskie) więzi. Internet może być postrzegany jako współczesna agora,
na której spotykają się członkowie dzisiejszego, globalnego społeczeństwa. To w In¬
ternecie ludzie rozmawiają ze sobą, umawiają się przezeń na spotkania, robią za¬
kupy, poznają się, dzielą swoimi smutkami i radościami; żyją (?). Internet już dawno
przestał być miejscem dostępnym jedynie wtajemniczonym (kaście informatyków),
staje się pełnoprawną przestrzenią społeczną.
W tej przestrzeni znalazł również miejsce dość szczególny rodzaj społeczności,
wspólnoty kojarzone raczej z konserwatyzmem i wielowiekową tradycją Kościoła, ja¬
kimi są zgromadzenia zakonne. Praktycznie każdy ze znanych zakonów ma już swoją

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

62

stronę internetową, na której prezentuje swoją historię, charyzmat i działalność, infor¬
muje o aktualnych wydarzeniach, niejednokrotnie prowadzi chaty z ludźmi świeckimi.
W dalszej części artykułu chciałabym zaprezentować właśnie ten wycinek z wielkich
zasobów, które możemy znaleźć w Internecie. Traktując rozwój „zakonnych" stron in¬
ternetowych jako szczególny wyraz soborowej intencji aggiornamento, chciałabym
pokazać, w jaki sposób za pomocą tego narzędzia zgromadzenia zakonne budują swój
wizerunek, jaki typ treści przekazują, w jaki dyskurs się wpisują. W swojej analizie
pod uwagę wezmę zarówno strony zgromadzeń klauzurowych (ze swej zasady za¬
mkniętych i niedostępnych dla świata „z zewnątrz"), jak również zgromadzeń tak zwa¬
nych czynnych. Głównym materiałem będą strony żeńskich zgromadzeń (polskich i za¬
granicznych) gdyż takimi właśnie zajmuję się w swojej pracy badawczej.

Dwa słowa o życiu zakonnym.
Czyli kim są autorzy strona WWW?
W pierwotnym chrześcijaństwie życie zakonne nie istniało, praktyka wiary była
dla wszystkich ochrzczonych podobna. Chrzest był momentem przełomowym, po
którym człowiek podejmował życie we wspólnocie. Prześladowania, które dotykały
pierwszych chrześcijan, tę wspólnotę - paradoksalnie - umacniały. Wraz z zaprzes¬
taniem szykan i rozwojem Kościoła liczba chrześcijan wzrastała, a zasady zaczęły
ulegać rozluźnieniu. Niektórzy z wiernych zapragnęli doskonalszego, bardziej rady¬
kalnego praktykowania wiary. Uznali, że wymaga to ściślejszego odosobnienia i po¬
kuty, udawali się więc na miejsca pustynne, wyrzekając się majątków, stanowisk i ży¬
cia rodzinnego. Aby wspierać się w swej decyzji mnisi (od gr. monachos - „samo¬
tnik") łączyli się we wspólnoty, dając początek zakonom. Poszczególne zakony przy¬
jęły różne zasady życia mniszego i podporządkowały się odmiennym regułom.
Powstały różne „typy" zakonów, które obserwujemy i dziś. Współcześnie mamy do
czynienia z zakonami mendykanckimi, kaznodziejskimi, klauzurowymi i czynnymi.
Mendykanci to mnisi zakonów żebrzących (jałmużniczych), utrzymujących się tylko
z otrzymywanych ofiar. Zakony żebracze powstawały w X I wieku, jako reakcja na
kryzys Kościoła i wzrost ruchów heretyckich. Ideał ewangelicznego ubóstwa przy­
świecał m.in. świętemu Franciszkowi z Asyżu w X I I I wieku, za jego sprawą powstali
szeroko znani franciszkanie. W tym okresie powstały też inne zakony, nazwane żebraczymi. Mendykanci łączyli życie zakonne z posługą kapłaństwa. Zgromadzenia
kaznodziejskie za główne swoje zadanie uważają głoszenie Ewangelii. Charaktery¬
stycznym ich rysem jest pewien intelektualizm, znajdujący swój wyraz w związa¬
nym z kontemplacją dogłębnym studiowaniu pism i prawd boskich. Zgodnie z zasadą
contemplata aliis tradere (dzielić się owocami kontemplacji z innymi), prowadzą
działalność kaznodziejską, nauczając i szerząc swoją wiedzę wśród świeckich. Zgro¬
madzenia żeńskie na początku swej historii znalazły się w dość specyficznej sytua¬
cji. Wszelkie wspólnoty żeńskie starano się mieć pod ścisłą kontrolą ze względu na
szczególny sposób postrzegania kobiety i jej roli w społeczeństwie w czasach, gdy rozwi¬
jało się życie zakonne. Wspólnotom takim nie pozwalano na działalność czynną, jeśli

6

7

8

9

6

Wymienione tu rodzaje zakonów w praktyce mogą łączyć się w jednym zgromadzeniu - np. Domi¬
nikanie są zakonem kaznodziejskim, żebrzącym.
Etymologicznie z łac. mendicans p.pr. od mendicare „żebrać" z mendicus „żebrak".
Ubóstwo inspirowało w znacznym zakresie cały ruch reformy w X I wieku, domagającej się powrotu
Kościoła do ducha i struktur czasów apostolskich.
Najbardziej znane w Polsce to: Dominikanie, Franciszkanie, Augustianie, Karmelici.
7

8

9

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

63

jakaś grupa kobiet chciała poświęcić się Bogu, mogła to czynić jedynie w obrębie
ścisłej klauzury. Stosunkowo późno pojawiły się żeńskie zakony czynne. Zgroma­
dzenia powstające najwcześniej miały charakter klauzurowy, kontemplacyjny. Życie
w zakonie kontemplacyjnym (z łac. contemplatio - wpatrywać się) polegało (w pier­
wotnej wersji) na całkowitym odcięciu się od świata zewnętrznego i życiu w całko¬
witym odosobnieniu lub w nielicznej zamkniętej wspólnocie, poświęconej prawie
wyłącznie modlitwie i kontemplacji Boga. Ekspansja i rozwój mniszej formy życia
doprowadził do powstania pierwszych wspólnot zakonnych w Europie. Do dnia dzi­
siejszego większość zakonów w prawosławiu ma charakter mniszy, natomiast w koś¬
ciele katolickim powstały również inne rodzaje zakonów, prowadzące działalność
zewnętrzną, czynne.
Wszystkie wspomniane wyżej rodzaje zgromadzeń, niezależnie od tego jaką
formę życia prowadzą oraz jak zapewniają sobie utrzymanie (czy są to te, które ko¬
rzystają jedynie z jałmużny, czy też takie, które czerpią zyski z pracy swych człon¬
kiń), prowadzą swoje strony internetowe. Można zatem podjąć próbę wstępnego
zdefiniowania Internetu jako narzędzia, które dało tym wspólnotom, będącym
według pierwotnych idei społecznościami ekskluzywnymi i na wielu płaszczyznach
odciętymi od świata, narzędzie o charakterze perswazyjnym, za pomocą którego
mogą one komunikować pewne treści, a ponadto nawiązywać swego rodzaju więź
z otaczającym światem, kreując przy tym swój wizerunek w oczach ludzi świec¬
kich. W dalszej części artykułu przybliżę to, jakiego rodzaju treści możemy na tych
stronach odnaleźć.

Treść komunikatu.
Czyli co znajdujemy na „zakonnych" stronach WWW?
Autoprezentacja jest przekazem w swej istocie perswazyjnym. Stąd dla wspól¬
not zakonnych, które w przestrzeni Internetu kreują swój wizerunek, niezwykle
ważne zdaje się być jasne sformułowanie celów, którymi się kierują już na wstęp¬
nym etapie nawiązywania „relacji" z potencjalnym odbiorcą strony internetowej.
Informacją, która powtarza się na każdej ze stron, a którą znajdujemy najczęściej na
wstępie, jest wyrażony na różne sposoby opis celu, który stawia sobie dane zgro¬
madzenie. Dążenia te formułowane są w różny sposób, na przykład tak:
Celem Zgromadzenia jest chwała i uwielbienie Boga w Trójcy Świętej Jedynego
w Tajemnicy Jego Osobowej Miłości oraz uczestnictwo w zbawczym posłannictwie
Chrystusa i Jego Kościoła.
(www.kanoniczki.pl)
Siostry nie mogą mieć innego celu, jak tylko, aby szczerze, choćby z największym
trudem pracować około rozszerzenia Królestwa Chrystusowego w duszach.
(www.dominikanki.pl)
Uwielbienie Boga w Trójcy Świętej Jedynego w tajemnicy Najśw. Serca Pana Je­
zusa i szerzenie Królestwa miłości tego Serca w życiu codziennym jest podstawowym
zadaniem Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego.
(www.sercanki.opoka.net.pl)
Its mission is to promote the following of Jesus Christ through studies in the Car¬
melite tradition and by making that tradition available to our Carmelite brothers and

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie
sisters as well as all those interested in the study and practice of deeper spirituality.
(www.carmeliteinstitute.org)

Zwraca uwagę fakt, iż cele deklarowane w powyższy sposób, mają z reguły cha­
rakter duchowy. Wydaje się to być cechą wspólną dla sposobu, w jaki się prezentują
na swoich stronach zarówno zgromadzenia polskie, jak i zagraniczne. Poza formu¬
łowaniem celów ogólnych, dla których istnieje zgromadzenie, znajdziemy także na
stronach zakonnych coś, co nazwałabym „hasłami", motywami przewodnimi, oraz
informacje o duchowości i specyficznym charakterze danego zgromadzenia. I znów
podobnie jest na stronach zgromadzeń zagranicznych. Siostry, formułując te hasła
i opisując realizowane zadania, jak i swoją wspólnotę, posługują się sformułowania¬
mi, w których wiele jest odniesień do świata boskiego. Odniesienia te wywołują w oglą¬
dających te strony poczucie, że ma do czynienia ze światem niezwykłym, istotami
wyjątkowymi, w jakiś sposób „naznaczonymi" ręka boską. Przyjrzyjmy się cyta¬
tom: „Im więcej kto opuszczony, z tym większą miłością służyć mu trzeba, bo sa­
mego Pana Jezusa zbolałego w osobie tego ubogiego ratujemy" (www.albertynki.pl), piszą siostry. Mówiąc o swojej duchowości podkreślają, iż „apostolstwo win­
no wypływać z kontemplacji Bożej Prawdy. Aby sprostać temu wzniosłemu za­
daniu siostry troszczą się o osobistą zażyłość z Bogiem" (www.dominikanki.pl). Ich
szczególnym zadaniem jest „umiłowanie liturgii, wspólnota dóbr oraz pielęgnowa¬
nie życia wspólnotowego w oparciu o szczególną harmonię modlitwy i pracy apostolsko-dobroczynnej" (www.kanoniczki.pl). Piszą też: „Obleczone w (...) uczucia
Pana jesteśmy współpracownikami Prawdy" (www.dominikanki.pl), lub też tak:
„Jesteśmy wspólnotą osób, które wzajemnie się nie dobierały. Tym, co połączyło
nas w jedną rodzinę zakonną, była fascynacja miłością Bożą" (www.wizytki.pl).
I jeszcze kilka cytatów ze stron anglojęzycznych: „Ordinary women who do ordinary
things with an extraordinary vision ( . ) Women of vision, women of faith". „To
be signs of God's constant and unconditional love for every person (...) Share our
lives with transparency and simplicity, to be open to the new and the different with
courage and faith, as we continue to read the signs of our evolutionary time"
(www.carmeliteinstitute.org).
Ważnym elementem, który pojawia się na każdej zakonnej stronie internetowej, są
znaki-symbole zgromadzeń, będące rodzajem emblematów . Są one charakterystycz¬
nymi znakami rozpoznawczymi, herbami, danego zgromadzenia. Składają się naj¬
częściej z kombinacji elementów odnoszących się do symboliki religijnej - krzyża,
serca Jezusa, monogramów imienia Maryi. Często posiadają swoje szczególne miejsce
na stronie - na przykład pojawiają się jako pierwsze, w centrum, po otwarciu witryny.
Bywają punktem odniesienia organizującym całą stronę, jeśli nie, to na pewno są wi¬
doczne i obecne na każdej z otwieranych podstron, ich pozycja więc jest istotna a funk¬
cja wyraźnie identyfikacyjna. Posiadają też znaczenie symboliczne, które najczęściej
opisane jest na stronie danego zgromadzenia, a odnosi się do charyzmatu i duchowości
zakonu, często wręcz wpisane w nie są hasła przewodnie danego zakonu.
10

10

Problematyka symboliki godeł zakonnych została już opracowana w książce Wacława Kolaka i ks.
Józefa Mareckiego (1994), dlatego nie będzie tu szerzej dyskutowana.

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

65

Historia - mity, historie legendarne, cudowne opowieści
Nie znać historii to być zawsze dzieckiem
(Cyceron)

Każde zgromadzenie umieszcza na swojej stronie internetowej informacje do­
tyczące historii. Mówią one zarówno o początkach zakonu, jego założycielach, pier­
wszych wspólnotach, tworzeniu się charyzmatu jak i o powstawaniu kolejnych klasz¬
torów zgromadzenia w różnych miastach. Bardzo często historie te, poza faktami
historycznymi, przekazują nam opowieści mityczne („mity fundacyjne"), legen¬
darne historie o cudach dokonywanych przez założycieli, czy też cudownych oko¬
licznościach powstania danej fundacji. Wszystkie one tworzą klimat bajkowości i nie¬
zwykłości, potęgując wspominane już wrażenie, że poznając dane zgromadzenie do¬
tykamy czegoś wyjątkowego, niezwykłego i w szczególny sposób wybranego. Poza his¬
torią powstania i rozwoju, często możemy na stronach poświęconych historii zapo¬
znać się z najnowszymi dziejami zgromadzenia, tymi dwudziestowiecznymi, do¬
tyczącymi realiów życia w rzeczywistości PRL-u, obejrzeć niezwykle ciekawe
reprodukcje zdjęć archiwalnych i przeczytać historie o wojennych losach pojedyn¬
czych sióstr i wspólnot. Również te historie bywają wypełnione „znakami bożymi"
i opowieściami o cudownych ocaleniach bądź bohaterskich, męczeńskich ofiarach.
Przedstawianie historii zgromadzenia służy więc nie tylko zobrazowaniu faktów,
ale często staje się okazją do budowania na jej bazie wizerunku danego zgroma¬
dzenia - narzędziem autoprezentacji. Zbiorowym bohaterem tych stron są zgroma¬
dzenia zakonne, a wplatane są w nie opowieści o losach indywidualnych, których
funkcją jest wzmocnienie perswazyjnego charakteru przekazu. Tym samym opo¬
wieści, które czytamy, mogą spełniać funkcję konsolidacyjną, podobnie jak mity,
które dana społeczność opowiada „sobie" i „o sobie", a Internet staje się szczególna
platformą umożliwiającą prezentowanie ich szerokiemu kręgowi odbiorców.

„A ja dałam się uwieść". Czyli kilka słów o procesie formacji
Przy pomocy stron internetowych zgromadzenia zakonne zyskały niezwykle no¬
woczesne narzędzie, które daje im szansę promocji. Witryny te są miejscem prezen¬
tacji procesu formacyjnego i sposobem na zachęcenie potencjalnych kandydatek do
wstąpienia do tego właśnie zakonu. Podstrony opowiadające o formacji mają „w za¬
myśle" konkretnego odbiorcę - zakłada się, że oglądająca je osoba jest zaintereso¬
wana wstąpieniem do zgromadzenia, a przynajmniej rozważa możliwość podjęcia
tego typu drogi życiowej, co wpływa zapewne znacząco na ich formę i treść. „Zwykli
ciekawscy" (w tym badacze społeczni) są raczej marginalizowani (o ile w ogóle
zakładani) jako grupa docelowa. Przyjrzyjmy się teraz w jaki sposób zakony starają
się przekonać o swojej atrakcyjności.
W pierwszym rzędzie na stronach poświęconych formacji podkreślana jest nie¬
zwykłość powołania, które jest czynnikiem niezbędnym, aby móc zostać siostrą za¬
konną. Zjawisko zwane „powołaniem" jest w ogóle niezwykle istotnym składnikiem
życia konsekrowanego. Życia zakonnego się nie wybiera, do życia zakonnego jest się
wybraną i naznaczoną przez istotę Boską - to główna teza opisów powołania. Z dru¬
giej strony pojawia się sugestia, że każda potencjalna kandydatka może zostać tą wy¬
braną. Bardzo często strony poświęcone formacji zakonnej mówią o „tajemnicy
powołania", stosując sformułowania typu: „Tajemnica Bożych dróg", „dar Bożego

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

66

Serca"; przypominając, że „Nie ma dwóch jednakowych szlaków, nie ma jednej re¬
cepty na życie"; a zarazem mocno podkreślając, że: „zawsze jednak powołanie jest
inicjatywą Boga". W tych częściach witryn napotkamy też na świadectwa sióstr, po¬
siadające charakter opowieści biograficznych, które opowiadają o swoim powołaniu.
„Od dziecka czułam, że to jest moja droga" - mówi jedna z sióstr, podczas gdy druga
wspomina: „Aż do 18 roku życia nie lubiłam zakonnic! Uciekałam. Coś mnie ciąg­
nęło, coś się w sercu budziło, ale nie chciałam tego słyszeć. Tylko nie ja!" Funkcja
tych opowieści jest niezwykle istotna i wpisuje się w znane w badaniach społecznych
zjawisko składania „świadectwa życia" , które są słowami tak zwanych „zwykłych"
ludzi opowiadających o swojej szarej codzienności i powszedniej rutynie, którym
jednak przydarza się coś niezwykłego i zaskakującego. „Świadectwa życia" pełnią
w społecznościach niezwykle istotną funkcję perswazyjną, a w przypadku zgroma¬
dzeń zakonnych również ewangelizacyjną i podobna jest też funkcja słów sióstr cy¬
towanych na stronach internetowych, które są kierowane do potencjalnych nowych
członkiń wspólnoty.
11

Strony internetowe zakonów, będąc wirtualnymi miejscami zdobywania nowych
kandydatek, starają się zaprezentować tę formę życia jako niezwykle atrakcyjną,
dającą udział w tajemnicy, której nie dostąpi żaden „zwykły" śmiertelnik, a z drugiej
strony dostępną dla każdego kto potrafi dać się wybrać, usłyszeć głos Boga.
Dopełniając wizerunek powołania, jako czegoś niezwykłego, dostępnego wybra¬
nym, zgromadzenia na swych stronach opisują również (często znów słowami samych
sióstr) poszczególne etapy formacji zakonnej, które przechodzi każda nowa kandy¬
datka. Proces formacji jest dość długi, w różnych zakonach trwa nawet do dziewięciu
lat, zanim dana kandydatka złoży śluby wieczyste i zostanie nieodwołalnie włączona
we wspólnotę. Etapy te prezentowane są jako kolejne stopnie wtajemniczenia. Nie¬
zwykle znamienny jest fakt częstego użycia cytatu z Biblii „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja
pozwoliłam się uwieść" (Jr 20, 7) do opisu powołania. Śledząc natomiast opisywany
proces formacji, natkniemy się na wypowiedzi opisujące pierwsze dni w klasztorze,
o których mówi się, że są spędzane „Jeszcze nie za klauzurą, ale już w Zgromadze­
niu" (www.albertynki.pl). Siostry zamieszczają zawołania: „Oblecz mnie, Panie, w no¬
wego człowieka! Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie chodzić Twoimi
ścieżkami!" (www.sercanki.opoka.net.pl). Napotykamy także na cytaty z Biblii, takie
jak ten: „Wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed
Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie..." (Ef 1, 4). Pierwszym formal­
nym etapem formacji jest postulat. W tym czasie następuje „Oswojenie się z nowym
miejscem i nowymi ludźmi (...) Oddychanie klimatem zakonnego domu, u boku
wspólnoty sióstr postulantek" (www.albertynki.pl). Ma miejsce również zbadanie
prawdziwości powołania. Postulantka „uzupełnia formację ludzką, wdraża się do
pełniejszego życia chrześcijańskiego, zaznajamia się z zasadami życia zakonnego,
z duchowością i apostolstwem" (www.dominikanki.pl). Potem czas na Nowicjat i Juniorat. Gdy kandydatka osiągnie ten etap, jest już uważana za siostrę. „Rok, a czasem
dwa lata płyną szybko w rytm modlitwy i nauki, pracy i odpoczynku" (www.albertynki.pl). Ten czas prezentowany jest jako wprowadzenie w istotne i podstawowe obo­
wiązki życia zakonnego, a także zapoznanie się z duchowością Zgromadzenia. Potem
przychodzi kolej na profesję czasową. Odtąd wszystko czym jest i co czyni siostra za¬
konna jest „szczególną Bożą własnością, jest na Jego chwałę" (www.albertynki.pl).
11

Najbardziej popularnym przejawem są świadectwa życia praktykowane przez Ruch Światło-Życie.

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

67

Ten okres przedstawia się na stronach jako czas, gdy siostry zdobywają kwalifika¬
cje potrzebne w pracy, uzupełniają wykształcenie. W końcu nadchodzi moment,
który przedstawiany jest na stronach jako najradośniejszy i wymarzony - profesja wie¬
czysta - opisywana jako: „radosny i oczekiwany przez wszystkich dzień ślubów wie¬
czystych złożenie na zawsze daru z siebie przez ślubowanie czystości, ubóstwa i po¬
słuszeństwa" (www.albertynki.pl). Powyższe opisy kreują wizerunek życia zakon¬
nego jako wypełnionego szczególną łaską, będącego niezwykłą tajemnicą, którą zgłę¬
bić mogą tylko boży wybrańcy.

Uchylić rąbka tajemnicy. Czyli wcale nie takie niezwykłe
Oprócz historii i opisu drogi formacyjnej, ważne miejsce na stronach zakonnych
zajmują aktualności oraz opis życia codziennego i działalności sióstr. Tutaj zbiór adre¬
satów strony jest zdecydowanie obszerniejszy - można do niego zaliczyć wszystkich,
którzy potencjalnie „klikną" na link do strony zakonnej - parafianie, rodziny sióstr,
podopieczni lub każda inna osoba świecka, nawet taka, która nigdy nie zetknęła się
z życiem zakonnym. Wśród treści wypełniających te strony znajdziemy informacje
o bieżących wydarzeniach w danym zgromadzeniu, jak również o tych ze świata „ze¬
wnętrznego" - krajowych i zagranicznych, kościelnych i nie tylko. Znajdziemy opisy
świąt i sposobu świętowania zarówno z okazji wielkich świąt kościelnych, jak i we¬
wnętrznych, zakonnych. Są tam zamieszczane relacje z wizyt ważnych gości, infor¬
macje o wydawnictwach, wpisy okolicznościowe i tym podobne. Prezentacji życia
codziennego sióstr towarzyszą zazwyczaj zdjęcia. Wynika z nich, że w życiu zakonnym
jest wyraźny podział na:
- modlitwę,
- pracę,
- odpoczynek.
Oglądamy zdjęcia sióstr w otoczeniu roześmianych dzieci i młodzieży, szyjące, pio¬
rące, gotujące, pracujące w ogrodzie, jednym słowem wykonujące wszystkie prace,
które w swoim życiu wykonuje „zwykły śmiertelnik". Ta idea bliskości, prezentowa¬
nie codzienności życia zakonnego w kategoriach swojskości, zwyczajności, nie tak
znów odległej od życia ludzi świeckich, stanowi kontrast w stosunku do wspomina¬
nej wcześniej wyjątkowości i tajemniczości obecnej w opisach powołania i formacji.
Wizja życia codziennego prezentowana na stronach bliska jest idei aggiornamento,
sformułowanej przez I I Sobór Watykański, zgodnie z którą kościół ma zbliżyć się do
wiernych i stać się dla nich bardziej otwartym. Również sposób prezentowania działal¬
ności sióstr dostarcza nam wizerunku, który zdaje się mówić, że są one obecne we
wszystkich dziedzinach życia, od szpitali, poprzez szkoły i przedszkola, aż po misje
w dalekich krajach. Nawet siostry klauzurowe, które nie prowadzą działalności ze¬
wnętrznej, nie próżnują i poza modlitwą poświęcają czas na haftowanie, wyrób świec,
figurek i inne zajęcia.
Na stronach internetowych większości zgromadzeń znajdziemy również dowód
na unowocześnienie kontaktu z wiernymi - intencje modlitewne można przesyłać
za pośrednictwem elektronicznych formularzy, takich jak ten:

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

68

A odpowiedź i potwierdzenie „omodlenia" danej intencji siostry również odeślą
drogą mailową. Widać też troskę o odbiorcę obcojęzycznego - rekordową pod tym
względem stronę, którą odnalazłam w Internecie można oglądać w 11 obcych języ¬
kach (poza polskim).

„Jest wesoło". Zamiast podsumowania
System kulturowy składa się z wzorów/układów symboli, a język jest jednym
z systemów symbolicznych w kulturze rozumianej jako sieć. Rozpatrując zjawisko
komunikacji, którego jednym z aspektów jest autoprezentacja, nie można zapominać,
że wszystkie aspekty kultury są ważne, choć najbardziej bezpośrednie przełożenie na
formy komunikacyjne ma oczywiście język i sposoby wypowiadania się (zarówno
ustne jak i pisemne). James Clifford (2000) uważał, że należy traktować kulturę, jako
zbiór tekstów (komunikatów) podlegających interpretacji, tekstów nie tylko archiwal¬
nych, choć te, jako że pojęcie tekstu kojarzy się głównie z językiem i jego „material¬
ną" wersją - pismem, na pewno są niezwykle ważne w zbiorze „tekstów" kultury. „Tek¬
stem" w takim rozumieniu może być zarówno kronika, manuskrypt czy inny doku¬
ment, jak i obraz, fotografia, film, a także strój, zachowanie człowieka czy wygląd oto¬
czenia. Na mocy takiego traktowania kultury również do Internetu możemy podejść,
jak do rozumianego w tych kategoriach „tekstu".
Patrząc zatem na elementy obecne w sposobie prezentacji wizerunku za pośred¬
nictwem zakonnych portali internetowych, możemy powiedzieć, że mamy do czynie¬
nia ze swego rodzaju obrazem wytworzonym, „tekstem" w założeniu całościowym,
wykreowanym na użytek internautów. Przy tym wydaje się, że twórczynie tych stron
kierują swój przekaz do dwojakiego rodzaju odbiorcy. Uwzględniają możliwość oglą¬
dania portali zarówno przez potencjalne kandydatki do zakonu jak i „zwykłych" wier¬
nych szukających pociechy lub po prostu informacji o zgromadzeniu. W przekazie za¬
wartym na stronach zgromadzeń ścierają się, ale i dopełniają wzajemnie dwa typy wi¬
zerunku - wyjątkowość, obcość i tajemniczość życia zakonnego, wizja życia w perma¬
nentnej obecności sacrum, zgromadzenie, którego członkami są osoby wybrane, w szcze¬
gólny sposób naznaczone, z wizją zwyczajności, powszedniości życia w zgromadze¬
niu, gdzie siostry wykonują obowiązki identyczne z tymi, które spełniają ludzie
świeccy, których „proza życia" aż tak nie odbiega od życia przeciętnego człowieka.
Na poziomie społecznym język pełni często rolę włączającą do wspólnoty mó¬
wiących/używających danego języka , a na tej bazie powstaje zjawisko nazwane:
12

12

Jednocześnie wykluczając innych z komunikacji. Dla potrzeb mojego tekstu ważniejsza jest jednak
funkcja włączająca, dająca poczucie uczestnictwa niż wykluczająca (zob. Saville-Troike 1982).

�Agnieszka Poźniak - Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

69

Speech Community (społeczność mówiących). A co za tym idzie, również termino¬
logia używana na omawianych portalach, dostosowana jest do wrażenia, które ma
wywrzeć na odbiorcy. Z jednej strony stosuje się retorykę wyjątkowości, aby w po¬
tencjalnych kandydatkach obudzić przekonanie o wspólnocie i współuczestnictwie
w wyjątkowej ekumenie. Z drugiej zaś, widoczny jest dyskurs „oswajania" obcości
życia zakonnego i dążenie do obalania stereotypów, aby osiągnąć cel aggiornamento
i przekonać o uczestnictwie we wspólnocie „ogólnoludzkich" doświadczeń. Cha¬
rakterystyczna jest również obecność na tych stronach dużej ilości cytatów z Biblii
oraz innych źródeł kościelnych, tak zwanych złotych myśli jak również wypowiedzi
samych członkiń wspólnot. Co uderzające brak jest na stronach zakonnych treści opi¬
sujących materialną stronę życia wspólnot. Poza prezentacją działalności nie zna¬
lazłam na nich informacji dotyczących spraw ekonomiczno-gospodarczych.
Pozwolę sobie na zakończenie przytoczyć jeszcze jeden obrazek, prezentujący
sposób, w jaki siostry zakonne mówią o sobie za pośrednictwem Internetu, po raz
kolejny cytując wspomniany wcześniej chat z siostrami: „Często słuchamy różnej
muzyki, gramy w ogrodzie w piłkę, jeździmy po tym ogrodzie nawet na rowerze...
Są dni kiedy mamy rekreację całodzienną. Np. święta, uroczystości, imieniny sióstr
- wtedy nie ma milczenia, jemy dobre ciasto i w ogóle jest wesoło;-)".

Literatura:
Clifford J., Kłopoty z kulturą, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000.
Kolak W., Marecki J., Leksykon godeł zakonnych, Wydawnictwo A D I , Łódź 1994.
Saville-Troike M., The Ethnography of Communication, Blackwell Publishing Lcd,
Oxford 2003.

Źródła internetowe:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Internet
http://www.albertynki.pl
http://www.carmeliteinstitute.org
http://www.czestochowa.us/content/view/698/63
http://www.dominikanki.pl
http://www.kanoniczki.pl
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/oredzie_ssp
_1990.html
http://www.sercanki.opoka.net.pl
http://www.wizytki.pl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8127" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8107">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/db57c867ecc495409dce9b08b35d44cd.pdf</src>
        <authentication>e4ff23daec7b0c4b08b9a4387d9f7291</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97106">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5020</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97108">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97111">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97113">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97115">
                <text>plotka - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97117">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97119">
                <text>celebryci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97120">
                <text>portale plotkarskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97121">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4656</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97122">
                <text>Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97124">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.21-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97125">
                <text>Jeran, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97126">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97127">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97128">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97129">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97130">
                <text>Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

A

Agnieszka Jeran
WYŻSZA SZKOŁA GOSPODARKI W BYDGOSZCZY

Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów
na polskich portalach plotkarskich

C

elebryci, ich wizerunki i plotki na ich temat pozostają żywą i istotną częścią co­
dziennego życia. Plotki w każdej społeczności stanowią ważny obszar spajania
jej struktury i kultury, stając się źródłem wzorów zachowań, przyczynkiem do
dyskusji o normach i wartościach, rozrywką czy wreszcie tematem codziennej komu¬
nikacji. Osoby znane, dawniej bohaterowie, a współcześnie celebryci pozostają najis­
totniejszym obiektem plotek, a rozwój kultury wizualnej sprawia, że szczególnej wagi
nabierają fotografie, które stają się przesłanką plotkowania. Specyficzny status foto­
grafów - papparazzich, tabloidów, a wraz z rozwojem Internetu portali WWW po¬
święconych wyłącznie plotkowaniu, nadaje obrazom celebrytów szczególnej wagi.
Dla objęcia naukowym namysłem fotografii celebrytów i ich znaczenia dla spo¬
łeczności internautów, szczególne znaczenie ma interpretacja dyskursywna fotografii
zamieszczonych w Internecie, przy czym niezwykle istotna okazuje się szansa na śle¬
dzenie owego dyskursu w sposób całkowicie niezakłócający jego dynamiki. Internet
umożliwia prowadzenie najczystszej obserwacji ukrytej, ponieważ badacz uzyskuje
dostęp do zarchiwizowanego, publicznego z zasady dyskursu. Dzięki zestawieniu in¬
terpretacji autorskiej i komentarzy możliwe jest prześledzenie sposobów odzwiercie¬
dlania się w wypowiedziach subiektywności odbioru. W odróżnieniu od fotografii re¬
klamowej, fotografie celebrytów nie trafiają do wybranej, zdefiniowanej jako doce¬
lowa, kategorii odbiorców. Odbiorcy bywają, co jest charakterystyczne dla Internetu,
bardzo różni, ponadto pozostając anonimowymi wyrażają swoje opinie bez obaw o spo¬
łeczną ocenę czy stygmatyzację, są więc - co pokazują badania zachowań internau¬
tów - bardziej otwarci i spontaniczni. Same fotografie celebrytów, mniej lub bardziej
sensacyjne plotki na ich temat czy wreszcie budowany wokół nich dyskurs, nie są no­
wym zjawiskiem, jednak internetowe serwisy plotkarskie dają unikalną możliwość śle­
dzenia dyskusji na żywo, zachęcają do wypowiedzi i jednocześnie archiwizująje. In¬
terpretacja dyskursywna fotografii celebrytów pozwala na prześledzenie dyskursu
oraz określenie kierunków interpretacji i określenie stopnia, w jakim redakcyjny opis
obrazu pełni funkcję zakotwiczenia.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

22

Dyskurs i interpretacja dyskursywna
Samo pojęcie dyskursu okazuje się funkcjonować coraz częściej jako słowo-wytrych. Jak zauważa Grzymała-Kazłowska, można mówić o zwrocie ku dyskursowi,
a związany jest on z „głębokimi przemianami społecznymi i wizją współczesnego spo­
łeczeństwa jako społeczeństwa zdominowanego przez praktyki komunikacyjne oraz
z przekonaniem, że rzeczywistość jest konstruowana w procesach komunikacji" (Grzy­
mała-Kazłowska 2004: 13). Z jednej strony jest to wynik nasycenia życia społecz­
nego komunikacją masową, z drugiej zaś - przyjętej perspektywy ontologicznej, wedle
której wszystko co czynią ludzie jest komunikacją - od procesów autorefleksyjnych
przez zachowania w otoczeniu innych ludzi po procesy tworzenia norm i struktury spo¬
łecznej. W tym przesyceniu komunikacją dyskurs jest zarazem niejasny (jako pojęcie
ogólne i nadużywane w potocznych wykorzystaniach) i jednocześnie precyzowany
w ujęciach naukowych. W socjologii często ujmuje się dyskurs jako nie tylko wymia¬
nę komunikatów, ale i wzajemne oddziaływanie i negocjowanie tak znaczeń w bieżą¬
cym procesie komunikacyjnym, jak i całej społecznej rzeczywistości. Wynika to z fak¬
tu nieustannego uzasadniania i przetwarzania przekonań czy inaczej wiedzy potocz¬
nej, a w ujęciu Trutkowskiego „społecznych reprezentacji", które
włączone są tak głęboko w proces społecznej komunikacji, że z jednej strony
określają zakres dostępnych nam wzorów interpretacyjnych, a z drugiej strony - kon­
stytuują rzeczywistość, w której żyjemy. Odbieramy świat przez pryzmat uzgodnio­
nych definicji zjawisk, a zjawiska nowe i nieznane staramy się włączyć w istniejący,
przyswojony i bezpieczny system podzielanych kategorii.
(Trutkowski 2004: 43)

Procesy prowadzące do owych uzgodnień (i ewentualnych zmian) określić można
najogólniej mianem dyskursu. Byłby zatem dyskurs czymś szerszym niż dialogiem
z niezbędnymi dla przeprowadzenia analizy sekwencjami wypowiedzi - jak chce go
ujmować ściśle rozumiana analiza dyskursu.
Dyskurs jest zatem działaniem społecznym lub procesem komunikacyjnym two¬
rzenia i stabilizowania podzielanej wiedzy, owych społecznych reprezentacji, ważna
jest więc bardziej jego funkcja, niż dialogowy charakter. Jednak istotny pozostaje waż¬
ny postulat metodologiczny analizy dyskursu - procesy uzgadniania znacznie efek¬
tywniej jest obserwować „w toku", miarę jak się dokonują i to najlepiej w warunkach
naturalnych, niż odtwarzać w wywiadzie ich przebieg odwołując się do pamięci res¬
pondentów (por. Grzymała-Kazłowska 2004). Można oczywiście proces ten wywołać,
można też śledzić sam jego efekt - treść uzgodnionych interpretacji, kształt wiedzy po¬
tocznej, niemniej kluczowy pozostaje naturalny przebieg procesu.
Naturalność sytuacji ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że ,,konstrukcja dys¬
kursu w równym stopniu uzależniona jest od treści i znaczenia komunikatów wypo¬
wiadanych przez tworzących go aktorów, jak i od pozostałych cech kontekstu sytua¬
cyjnego" (Trutkowski 2004: 45), a więc istotne dla dyskursu okazuje się wszystko, co
definiuje jego kontekst. Sytuacja badania otwiera zaś inny kontekst, niż różne natu¬
ralne okoliczności procesów komunikacyjnych. Kontekst ten jednak należy każdo¬
razowo uściślić i jasno zdefiniować, dookreślić, ponieważ trudno przecenić jego zna¬
czenie dla przebiegu procesu.
Jednym z istotniejszych szerokich kontekstów i jednocześnie ważnym obszarem
uzgadniania elementów wiedzy potocznej, może ważniejszym obecnie niż uzgadnianie
znaczeń słów, jest współczesne nasycenie obrazami. Tym trudniejszy to proces, że ob-

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

23

razy są w większości polisemiczne, często bardziej niż słowa. Jak zauważa Schnettler:
Chociaż jest kwestą sporną, jak dawno temu miała miejsce „rewolucja wizualna" to
można zauważyć, że wizualizacje zdobywają w naszej współczesnej kulturze coraz więk­
sze znaczenie. Uwidacznia się to nie tylko w mediach rozrywkowych, jak film, telewizja,
książki obrazkowe czy czasopisma ilustrowane; przede wszystkim nowe, wspomagane
komputerowo formy komunikacyjne wywołały prawdziwą powódź wizualizacyjną.
(Schnettler 2008: 117)

Wszechobecność obrazów nie służy zatem tylko rozrywce. Wydaje się, że doko­
nuje się pewien powrót do ikoniczności. Od wynalezienia druku i powszechnej alfabetyzacji, zmysłem wzroku człowieka zawładnęło pismo - ze swoją linearnością
nieruchomością i tylko częściową otwartością na interpretację (por. Vandendorpe
2008). Jednak obrazy odzyskują swój udział w organizowaniu i przekazywaniu wie¬
dzy o świecie. Coraz częściej poszczególne subdyscypliny nauk społecznych okreś¬
lają siebie i swój przedmiot badań poprzez wizualność - czy będzie to socjologia
wizualna, antropologia obrazu czy visual culture studies. Jednak same obrazy bez ich
odczytań to za mało. Jak zauważają Frąckowiak i Rogowski
bez badania tego, co odbiorcy robią z obrazami, nie może ona [socjologia wizualna
- AJ] odpowiedzieć na wiele ważnych dla niej pytań. Nie bardzo możemy pytać na przyk­
ład o strategie komunikacyjne, w które wplecione są obrazy, ani o ich „kariery" (określe­
nie Grady'ego), które pozwoliłyby określić ich społeczne (kulturowe) znaczenie.
(Frąckowiak, Rogowski 2009: 133)

Badanie tych procesów bywa określane mianem socjologii wiedzy wizualnej, która
zajmuje się pytaniami, jak doświadczenia, wiedza, umiejętności i zdolności są wy¬
tarzane i dystrybuowane nie tylko za pośrednictwem języka i słów, ale także przez wi¬
zualne formy wyrazu i przedstawiania. Przy tym w centrum uwagi znajdują się tu
formy wizualne, pojmowane nie jako statycznie nieruchome struktury lub stałe znaki,
ale raczej jako per formatywne, wzajemnie powiązane ze sobą, skontekstualizowane
[i do pewnego stopnia efemeryczne] zjawiska społecznych interakcji, przy pomocy
których wytwarzana, przetwarzana i asymilowana jest wiedza.
(Schnettler 2008: 116)

Dlatego też należy i w stosunku do obrazów, a więc obszaru wizualnego rzeczywis¬
tości, zastosować kategorię dyskursu. Sztompka chociażby analizując sposoby inter¬
pretowania fotografii obok interpretacji hermeneutycznej, semiologicznej i strukturalistycznej wymienia także interpretację dyskursywną. W jego ujęciu dyskurs wizu¬
alny to „złożony proces negocjacyjny, w którym artykułują się znaczenia obrazów"
(Sztompka 2005: 92). Interpretacja dyskursywna sięga poza sam obraz i wymaga uwz¬
ględnienia z jednej strony charakterystyki odbiorców obrazu, z drugiej zaś kontek¬
stu, w jakim obraz się pojawia i w związku z tym jest interpretowany. Inaczej mó¬
wiąc - można w interpretacji dyskursywnej ograniczyć się do tych dwóch obszarów
czyli określenia potencjalnych, zdefiniowanych przez nadawcę odbiorców (i ewen¬
tualnie odbiorców faktycznych) oraz do określenia kontekstu w jakim obraz wystę¬
puje - ram albo reżimu odbioru, czyli instytucji, w ramach których obraz jest wytwa¬
rzany, przekazywany i pokazywany (inną ramę określa muzeum, inną gazeta, jesz¬
cze inną - telewizja i poszczególne gatunki programów).
Jednak można spróbować pójść o krok dalej i prześledzić rzeczywisty przebieg in¬
terpretacji obrazu, a więc dyskursu wokół niego. Możliwe i osiągalne są dwie ścieżki

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

24

- jedna prowadzi poprzez metody wywiadu i może być pogłębionym wywiadem
z wykorzystaniem obrazu (indywidualnym lub grupowym) (por. Konecki 2005),
druga - poprzez obserwację. Ogromnym minusem pierwszej jest fakt wywoływania
przez badacza procesów interpretacji. W większości przypadków to badacz decyduje
0 zestawie obrazów do interpretacji, choć czasem to badany może „przynieść" obrazy
własne, samemu je wybrać. Jakkolwiek by nie było - wywiad wykorzystujący obrazy
1 w zamierzeniu odkrywający ich znaczenie dla odbiorcy, a więc interpretację, jest sy¬
tuacją sztuczną, wywołaną przez badacza. W przeciwieństwie do tego obserwacja
może być uwolniona od takiego charakteru - możliwe jest bowiem prześledzenie spon¬
tanicznych procesów interpretacyjnych toczących się w wymianie komunikatów,
a więc w dyskursie pomiędzy interpretującymi, pomiędzy odbiorcami, z których każ¬
dy ma prawo do własnego odczytania obrazu, ale z których każdym kieruje jedno¬
cześnie dążenie do uprawomocnienia swojego odczytania poprzez jego uzgodnienie
z innymi i uzyskanie w ten sposób społecznej aprobaty dla dokonanego odczytania.
Zgodnie z postulatem naturalności to właśnie taki naturalny, niepodlegający wpły¬
wowi badacza proces uzgadniania znaczenia obrazów miałby najwięcej wspólnego
z założeniami metodologicznymi analizy dyskursu.
Patrząc na to ze strony odbiorcy komunikatu wizualnego lub tekstowo-wizualnego,
można uznać, że jak to zauważył Eco „temu, kto odbiera obraz pozostała resztka wol­
ności: wolności odczytania go w inny sposób" (Eco 1998: 160), ale ta wolność ogra¬
niczona jest procesami społecznej akceptacji. Skrajne interpretacje nie znajdują apro¬
baty, nie są wspierane i włączane w społecznie dostępny zasób wiedzy potocznej. Na
tym polega w ujęciu interakcjonistycznym każde uzgadnianie znaczeń, a za jego narzę¬
dzie uznać można właśnie dyskurs. Śledzenie go w naturalnym, nie modyfikowanym
przez badacza środowisku możliwe jest właściwie wyłącznie dzięki obserwacji.
W odniesieniu do metody proponowana i wykorzystana zostanie zatem obser¬
wacja. Jednak jej przeprowadzenie wymaga ustalenia ram dla samego przebiegu
dyskursu. Są one niezbędne dla każdej analizy komunikacji, ponieważ nieodmien¬
nie istotne pozostaje określenie jaka forma procesów komunikacyjnych podlega ba¬
daniu, kim są uczestnicy komunikacji, jakie istnieją narzucone instytucjonalne ramy
czy też reżim dyskursu. Zgodnie z takim schematem przeprowadzono także pre¬
zentowane badanie - przedstawienie jego wyników wymaga wskazania pewnych
ogólniejszych ustaleń, a więc:
- cech audytorium - odbiorców obrazów,
- kontekstów instytucjonalnych,
- poziomów dyskursu - grup rozmówców zaangażowanych w dyskurs.
Zaproponowane i przeprowadzone badanie wymaga jasnego zdefiniowania po¬
szczególnych elementów kontekstu. Ponieważ, jak wskazywano, najbardziej uzasad¬
nioną metodą będzie obserwacja, zdecydowano się wykorzystać unikalną właściwość
Internetu jako obszaru badań - można w nim śledzić niewywołane, a więc naturalne,
spontaniczne zachowania ludzi nie będąc przy tym widzialnym. Badacz ma zatem
możliwość zrealizowania prawdziwej obserwacji niejawnej, a jeśli chce całkowicie
wyeliminować potencjalny własny wpływ na sytuację - może posłużyć się jako za¬
pisem obserwacji zarchiwizowanym zapisem historycznego (tj. już zakończonego)
procesu komunikacyjnego. W odniesieniu do naturalnych procesów komunikacyj¬
nych w „realnym" (niecyfrowym) świecie bardzo rzadko badacz uzyskuje taką szansę
- właściwie wyłącznie w odniesieniu do debaty emitowanej poprzez media masowe
i do korespondencji. Obszarem obserwacji w przeprowadzonym badaniu będzie więc

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

25

w najszerszym ujęciu Internet, jako obserwowana rzeczywistość. Dalsze uszcze¬
gółowienia sformułować można następująco:
- w odniesieniu do cech odbiorców i jednocześnie nadawców komunikatów - ba¬
danymi są Internauci, a więc użytkownicy Internetu - w ujęciu szczegółowym - po¬
dejmujący aktywność komunikacyjną w wybranym portalu plotkarskim poprzez
system komentarzy;
- konteksty instytucjonalne współtworzą: plotkowanie, celebryci, wizualność i sys­
temy komentarzy (jako badana forma prowadzenia dyskursu);
- poziomy dyskursu sprowadzić można do dwóch: pomiędzy autorami plotkarskiej
wiadomości i czytelnikami (aktywnymi na tyle, by wiadomość skomentować) oraz po¬
między samymi forumowiczami - inne poziomy np. dyskusje przeniesione poza sys¬
tem komentarzy, „dialog wewnętrzny" czytelnika, debata redakcyjna nad fotografią
i tekstem itp. pozostają poza obszarem badania jako zasadniczo nieuchwytne.
Rozpoznanie, zdefiniowanie i uwzględnienie poszczególnych elementów pozwoli
na egzemplifikację procesu uzgadniania znaczenia fotografii, a wiec na pokazanie prze¬
biegu interpretacji dyskursywnej obrazów w nieco szerszym niż pierwotne ujęcie
Sztompki. Dla Sztompki istotne było dotarcie do tego, co obraz znaczy dla odbiorców,
w przeprowadzonym badaniu ważniejszy od konkluzji „co znaczy" jest obszar procesualny, przebiegu owych uzgodnień. Będzie to przy tym badanie o charakterze wy¬
rywkowym, istotniejsze w jego wypadku będą procedury badawcze niż sam efekt - koń¬
cowe konkluzje, nieosiągalne w tak pilotażowym badaniu.

Audytorium - polscy internauci
Zgodnie z wynikami Diagnozy Społecznej 2009 (Batorski 2009) polskiego in¬
ternautę można scharakteryzować przede wszystkim jako osobę młodą, dobrze wy¬
kształconą i pracującą. Rozpatrzenie charakterystyk użytkowników Internetu w Pol¬
sce pozwala bowiem stwierdzić, że 56 % internautów to osoby do 34. roku życia, „po¬
nad połowa internautów to osoby uczące się lub posiadające już wyższe wykształ¬
cenie" (Batorski 2009: 290) i w 57% - osoby pracujące - albo pracownicy albo przed­
siębiorcy. Wielkość zamieszkiwanej miejscowości czy płeć ma znacznie mniejsze zna¬
czenie. Jeśli zatem tak można opisać statystycznego internautę, to można sądzić, że
Internet jest medium ludzi młodych, wykształconych i aktywnych zawodowo - co nie
znaczy, że zupełnie nie korzystają z niego inne kategorie społeczne (przykładowo
- osoby w wieku powyżej 60 lat stanowią 4% użytkowników). Jednak ten statystycz¬
ny, wynikający z badań portret internauty ma znaczenie nie tylko jako pewien osa¬
dzający rozważania, dotyczące jednej z aktywności internautów, element ramy roz¬
ważań. Ważne jest również to, że jeśli nie Internet jako taki (pozbawiony przecież pod¬
miotowości), to twórcy i sponsorzy poszczególnych portali opierając się na ogól¬
nych statystykach i szczegółowych danych o własnych użytkownikach, dostosowują
do nich swój przekaz - zarówno pod względem formy, jak i treści. Skoro zatem inter¬
nauta postrzegany jest jako osoba młoda, to odpowiednim językiem, w dostosowa¬
nej formie i na dobrane do jego zainteresowań tematy przygotowuje się zawartość por¬
talu. W ten sposób statystyki w rodzaju przytoczonych współtworzą ramę interpre¬
tacji, są więc istotne dla analiz dyskursu wokół interpretacji.
Drugi składnik charakteryzujący audytorium to cele korzystania z Internetu.
Wśród celów ogólnych jednym z istotniejszych okazuje się rozrywka - jako pierwszy

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

26

i najważniejszy cel wskazuje j ą prawie 30% internautów, dla kolejnych 24% jest celem
znajdującym się na drugim miejscu (spośród pięciu możliwych) (Batorski 2009: 305).
Bardziej szczegółowe zestawienie sposobów korzystania z Internetu wykorzystywane
w Diagnozie Społecznej nie pozwala jednoznacznie określić zasięgu czytania i komen¬
towania zawartości portali plotkarskich, a więc również scharakteryzować pod wzglę¬
dem społeczno-demograficznym ich użytkowników. Jednak w ramach celów korzys­
tania z Internetu wyszczególnionych przez badaczy w ramach Diagnozy Internetu od­
naleźć można aktywność określonąjako „informacja o innych osobach" - z pewnoś¬
cią plotkowanie nie stanowi jedynego przejawu tej aktywności, jednak w jej zakres
wchodzi. Przytoczone badanie realizowane było poprzez Internet, metodą samodoboru i w efekcie wyniki nie są reprezentatywne ani dla ogółu Polaków, ani dla polskich
internautów. Jak piszą sami autorzy „proces rekrutacji do badania został tak skon¬
struowany, aby jak najskuteczniej wychwycić osoby, które z Internetu korzystają bar­
dzo intensywnie, po kilka godzin dziennie" (Krejtz, Nowak 2009: 15). Jednak wyniki
dla tej szczególnej, zbadanej i bardzo różnorodnej grupy można do pewnego stopnia
traktować ilustracyjnie. Owo szukanie informacji o innych osobach zajmuje w rankin¬
gu zestawiającym poszczególne aktywności okolice 10. miejsca (w zależności od gru­
py wiekowej - od 9. do 11.), wśród liczącego trzydzieści elementów zestawienia. Samo
„komentowanie na blogach i forach", które nie do końca odpowiada komentowaniu
wiadomości w serwisach plotkarskich zajmuje miejsce 7. wśród wskazań bardzo mło¬
dych użytkowników (w wieku do 19 lat), zaś okolice miejsca 20. dla starszych, jest to
więc mniej popularna aktywności, choć również istotna (Krejtz 2009: 61). Potwier¬
dzałoby to wskazaną wcześniej charakterystykę internautów i dostosowanie wielu ser¬
wisów do takiego właśnie bardzo młodego audytorium.

Ramy instytucjonalne - plotkowanie o celebrytach
Pojęcie plotki jest niezwykle pojemne. Na poziomie potocznym - dosyć dobrze
rozpoznawane, choć już znacznie rzadziej definiowane, na poziomie naukowym - nieco
zapoznane, choć co jakiś czas powracające, szczególnie w ujęciach psychologicznych.
Rozpatrując plotki warto zwrócić uwagę na ich społeczne funkcje oraz na rodzaje (por.
Thiele-Dohrmann 1980).
Przede wszystkim, w odniesieniu do celebrytów największe znaczenie okazuje się
mieć plotka instrumentalna (Matusewicz 1998: 406). Plotka taka jest świadomie sto­
sowanym narzędziem - czasem dyskredytacji, coraz częściej promocji. W ramach dzia­
łań marketingowych wyróżnia się nawet marketing szeptany, posługujący się jako głów¬
nym kanałem promowania produktu lub marki drogą osobistego informowania. W od¬
niesieniu do celebrytów plotka ma taką właśnie promującą funkcję - ma utrzymywać
zainteresowanie postacią - albo dzięki jej „barwności", nonkonformizmowi w pub¬
licznych obszarach życia (np. na występach, premierach, inauguracjach), albo dzięki
wkraczaniu mediów w sferę prywatną, poza publiczną fasadę, a najczęściej - dzięki
łączeniu obu tych obszarów. Plotki mogą zatem dotyczyć tego, co gwiazda porabia w
domu, kiedy publiczność jej nie widzi (choć właśnie widzi), jak wystąpiła na pokazie
nowego filmu, kto jej towarzyszył i jak jedno ma się do drugiego. Tematem plotki mo¬
że być niemal wszystko, zaś jej celem jest przede wszystkim utrzymanie zaintereso¬
wania postacią - która jako rasowy celebryta nie jest znana (głównie, a już na pewno
nie wyłącznie) dlatego, że jest wyjątkowa pod jakimkolwiek względem (talentu, sta¬
tusu itp.), ale dlatego, że jest znana - zgodnie z definicją rozpropagowaną przez Godzica, że celebryci są „znani z tego, że są znani" (Godzic 2007).

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

27

Natomiast rozpatrując liczne społeczne funkcje plotki, w odniesieniu do plotek
o celebrytach wskazać można między innymi jej więziotwórczy i poznawczy oraz ludyczny charakter (por. Jeran 2008: 272). Plotka to bowiem akt komunikacji - prze­
kazywanie plotek pozwala na stwierdzenie istnienia łączności komunikacyjnej w gru­
pie, pozwala poszczególne łącza potwierdzić, odświeżyć, utrzymać. Między innymi
dzięki plotkowaniu istnieje sieć niezobowiązującej, niezadaniowej komunikacji w ob¬
rębie grupy czy szerzej - wspólnoty. Ale plotkowanie tworzy także wspólnotę poz¬
nawczą. Samo w sobie stanowi przykład dyskursu uzgadniania znaczeń. Plotkowa¬
nie sprawia, że pewne elementy wiedzy potocznej są podzielane i potwierdzane, po¬
dobnie jak aprobata dla obowiązujących norm (najczęściej wyrażana poprzez wspól¬
ną dezaprobatę dla złamania normy). Jednak wydaje się, że w odniesieniu do plotek
o celebrytach należy wskazać jeszcze jedną funkcję - ludyczną. Opowiadanie plotek
sprawia przyjemność, pozwala na uświadomienie sobie cudzej infantylności, braku
ogłady czy po prostu pecha. Taką samą przyjemność sprawia czytanie plotek, a to ono
okazuje się szczególnie ważne w sytuacji, w której plotki są przekazem wykorzys¬
tującym kanały komunikacji masowej. Nie można wówczas rozpoznać tworzącej się
wspólnoty - plotka od centralnie zlokalizowanego nadawcy trafia do wielu odbior¬
ców (zgodnie z modelem komunikacji masowej), czasem po drodze przechodzi przez
pośredni poziom liderów opinii. Jednak jeśli można wówczas mówić o podzielaniu
czegokolwiek, to raczej właśnie wiedzy na określone tematy i sposobów definiowa¬
nia oraz oceniania rzeczywistości (czy te buty rzeczywiście nie pasują do tej su¬
kienki? Ile taka sukienka kosztuje? A przede wszystkim - kto ma obowiązek za¬
kładając sukienkę spodziewać się jej wnikliwej oceny).
Spośród różnych kanałów upowszechniania plotek, dla plotek o celebrytach naj¬
istotniejszym okazują się media masowe, tym bardziej, że w ich obrębie istnieją ty¬
tuły z definicji poświęcone plotkowaniu - są to czasopisma (i tabloidy i luksusowe
magazyny), programy telewizyjne (typu kto, co i gdzie - zrobił) i wreszcie - portale
internetowe. Te ostatnie zasługują na uwagę jako z jednej strony najmłodsze (jak i sam
Internet jest najmłodszym z mediów integrującym media wcześniejsze), z drugiej
- najbardziej zróżnicowane. W samym polskojęzycznym obszarze Internetu wska¬
zać można kilkadziesiąt plotkarskich serwisów - mogą mieć wąski zakres tema¬
tyczny (np. tylko sportowy), mogą być znacznie szersze tematycznie, mogą mieć
formę przekazu odgórnego (redakcja zamieszcza plotkę, dodaje zdjęcia itp. - całość
funkcjonuje jak elektroniczna wersja plotkarskiej gazety), mogą opierać się na prze¬
kazie oddolnym, tj. na zgłaszanych przez czytelników wiadomościach - wyszuka¬
nych w innych miejscach lub samodzielnie wygenerowanych (kogo sławnego wi¬
działem dziś na zakupach). Istnieje także schemat czasowy - tutaj główna strona i naj¬
ważniejsza plotka zmieniają się w określonym rytmie (np. co 3 godziny) (szerzej:
Jeran 2009: 334-335). Istotną różnicę pomiędzy plotkarskami programami telewi¬
zyjnym czy prasą stanowi sprzężenie zwrotne. Technologia związana ze stronami
WWW sprawia, że czytelnicy stają się podmiotami aktywnymi, sami mogą włączyć
się w proces komunikowania, który przestaje mieć tak klasycznie masowy charak¬
ter. Włączenie to może być bardzo różne - od przekazania linku innym po własną
wypowiedź w postaci komentarza do plotki lub do wcześniejszych wypowiedzi in¬
nych czytelników. Dodatkowo hiperszybkość dostępu, nie tylko pierwotnej publi¬
kacji plotki, ale jej powielania i „przekazywania dalej" oraz multimedialność, której
tylko częściowo dorównuje telewizja (a prasa wcale) sprawiają, że Internet jak żadne
inne medium dostosowany jest do plotkowania.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

28

Jednak kluczowa dla obserwacji uzgadniania znaczeń - interpretacji dyskursywnej obrazów (fotografii) - pozostaje wspomniana możliwość i rzeczywiste funkcjo¬
nowanie sprzężenia zwrotnego. To ono umożliwi zaproponowaną obserwację. Nim
jednak wszystkie wątki współtworzące ramę kontekstu analizowanego dyskursu zo¬
staną złożone w jedno, należy scharakteryzować sam system komentarzy.

Fora a komentarze - systemy prowadzenia dyskusji w Internecie
Formy dwustronnej komunikacji zapośredniczonej przez komputer i realizowa¬
nej przede wszystkim poprzez Internet jako sieć sieci, są bardzo różne. Jedno z kryte¬
riów odnosi się do wykorzystywanego sposobu komunikowania i pozwala odróżnić
komunikację pisemną od innych form (np. videomail, telefonia internetowa), inne
wskazuje na zbieżność w czasie komunikatów z obu stron procesu - można wów¬
czas mówić o komunikacji synchronicznej i asynchronicznej. Zawsze będzie to oczy¬
wiście komunikacja pośrednia, w której nie ma wymogu dzielenia tego samego fi¬
zycznego miejsca przez rozmówców - choć może to być to samo miejsce wirtualne.
Synchroniczna komunikacja wymaga względnie niezakłóconej i bieżącej wymiany
komunikatów - jest to zatem komunikacja, dla której bazowym schematem jest roz¬
mowa. W przeciwieństwie do niej komunikacja asynchroniczna nie wymaga wspól¬
nego czasu, realizuje się z (możliwym) opóźnieniem reakcji zwrotnej - jest to zatem
schemat raczej korespondencji listowej. Przykładem pierwszej są wszelkiego ro¬
dzaju czaty i komunikatory internetowe, przykładem drugiej - fora i poczta elek¬
troniczna. Przy obu rodzajach przytoczone przykłady pozwalają na wskazanie
jeszcze jednej kategorii różnicującej - komunikator i poczta to sposoby komuniko¬
wania się z wybraną, ograniczona i zdefiniowaną grupą odbiorców. Trzeba znać czyjś
nick, numer lub adres, by się z nim skontaktować - czy to w czasie rzeczywistym,
czy też asynchronicznie. Jednak czat czy forum nie stawiają takiego wymogu - trze¬
ba (i to wystarczy) znajdować się w tym samym wirtualnym miejscu - określonym
jako pokój w przypadku czatu albo zdefiniowanym przez wątek forum - aby podjąć
komunikację. Jest to zatem komunikacja o charakterze raczej publicznym czy quasipublicznym niż prywatnym.
Systemy komentarzy, umożliwiające czytelnikom dopisanie dowolnych uwag do
przeczytanego tekstu lub obejrzanego zdjęcia, tylko częściowo wpisują się w po¬
wyższe podziały. Z pewnością są komunikacją asynchroniczną i quasipubliczną, jed¬
nak brakuje w nich charakterystycznych dla forum cech dialogiczności i wątkowości.
Na forum bowiem każdy zamieszczony wpis to wypowiedź „w której autor ustosun¬
kowuje się do danego wątku tematycznego. To wymusza pewną formę następujących
po sobie postów (wypowiedzi) - dyskusję na zadany w tytule temat."(Stawiska 2006:
243) W efekcie struktura aktywnego forum ma postać „drzewa" z kolejnym zagłębie¬
niami i podpoziomami - gałęzie odpowiadają podtematom i zogniskowanym wokół
nich rozmowom podgrupy uczestników forum.
Systemy komentarzy nie do końca realizują ten schemat. Wprawdzie komentowa¬
ną wiadomość można uznać za temat przewodni dyskusji, jednak struktura komen¬
tarzy nie dopuszcza tworzenia poddyskusji - komentarze pojawiają się w kolejności
zgłaszania, uporządkowane zwykle jeden pod drugim, elementy dyskusji występują
tylko w sytuacji, w której w danym komentarzu autor wprost (najczęściej przez cy¬
towanie) przywołuje wypowiedź, do której się odnosi. Zdarza się, że takie cytowa¬
nie osiąga kilka poziomów, ale jest to dosyć specyficzna forma dialogu. Inną zaobser¬
wowaną formą dialogiczności jest odwoływanie się do osoby autora wypowiedzi,

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

29

do której ktoś się odnosi („X napisał, a ja na to...") jednak ze względu na fakt, że
ogromna część komentatorów pisze swoje komentarze jako po prostu „gość" - jest
to forma utrudniona. W obserwowanych systemach komentarzy na portalach plot­
karskich obu form możliwej dialogiczności jest jednak niewiele, w efekcie „ko­
mentarze niezwykle rzadko stanowią typowy dialog pomiędzy internautami" (Bąk
2009: 345). Także pilnowanie zachowania zgodności z tematem, a więc wątkowość
i podział na podtematy w systemach komentarzy praktycznie nie istnieją. Jedynym
wątkiem - tematem jest komentowany tekst/fotografia. Od strony technicznej sys¬
tem nie dopuszcza generowania podwątków. Od strony zaś praktyki - ponieważ sys¬
temy komentarzy, w przeciwieństwie do większości forów, nie są moderowane, nie
ma także osoby, która czuwałaby nad utrzymaniem się wypowiedzi w ramach wątku
- dygresje czy argumentacja ad personam i komentowanie cudzej, wcześniejszej wy¬
powiedzi, a nie wiadomości, są więc nieuniknione. Sprzyja temu zresztą anonimo¬
wość autorów komentarzy, ponieważ w większości przypadków nie jest zachowana
nawet wirtualna tożsamość związana z wykorzystywaniem tego samego nicku, zaś
poczucie bezpieczeństwa związane z anonimowością sprzyja ekstremizmowi w wy¬
powiedziach (por. zjawisko trollingu na forach - Kamińska 2008).
Inną różnicą pomiędzy systemem komentarzy a forum jest długość życia - poszcze¬
gólne wątki na forach mogą trwać miesiącami lub nawet latami, w miarę jak zmie¬
niają się forumowicze, dochodzą kolejne osoby i zachodzą nowe, związane z ana¬
lizowanym problemem, wydarzenia. Komentarze dopisywane są znacznie krócej
- w większości przypadków dany zestaw komentarzy nie znika, jednak jest „żywy"
tj. dopisywane są do niego kolejne tylko tak długo, jak długo wiadomość jest faktycz¬
nym „newsem". W przypadku serwisów o schemacie czasowym - z definicji tyle,
ile wynosi odstęp pomiędzy kolejnymi wiadomościami, w serwisach o innym ryt¬
mie - z pewnością nieco dłużej.

Wizualność a komentarz - narzucanie interpretacji
Wiadomość w serwisie plotkarskim (co wynika z multimedialności) jest zwykle
połączeniem obrazu - fotografii i tekstu. Pierwszym tekstem, zanim pojawią się ko¬
mentarze, jest redakcyjne odczytanie, opis który w różnym stopniu odnosi się do przed¬
stawionej na fotografii osoby, jej wyglądu czy sytuacji, w której zrobiono zdjęcie.
W odniesieniu do fotografii prasowej Garncarek analizowała znaczenie podpisów pod
nimi, niezależnie od tekstu artykułu i zauważyła, że podpis umieszczony przy zdję¬
ciu często jest tym, co warunkuje czy wręcz narzuca interpretację (Garncarek 2004:
70). Można mówić o funkcji związania, zakotwiczenia, jaka pełni podpis wobec ob¬
razu - to Barthesowskie pojęcie oznacza wskazanie przez podpis jednego z możli¬
wych odczytań obrazu - „mając do dyspozycji wiele znaczeń i interpretacji, odbior¬
ca najczęściej wybiera jedne z nich, a pozostałe lekceważy" (Garncarek 2004: 70).
To właśnie jeden z kluczy do uchwycenia procesów interpretacji dyskursywnej. Re¬
dakcja definiuje punkt wyjścia swoim odczytaniem, zakorzenionym w kontekście
plotkowania o celebrytach, a więc starającym się realizować demaskatorską i ludyczną funkcję plotkowania. Krytykuje lub chwali uchwycony moment życia pub¬
licznego lub prywatnego celebryty - wygląd, zachowanie, towarzystwo. To wyz¬
nacza pierwsze odczytanie. Śledzenie procesów interpretacyjnych może więc od¬
nosić się do relacji pomiędzy owym narzucanym z pozycji władzy (redakcji) od¬
czytaniem a zgodą lub niezgodą na nie ze strony autorów komentarzy - tych spośród
odbiorców, którzy zdecydowali się zabrać głos. Podpis pod zdjęciem prasowym

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

30

często narzuca jedną, gotową i roszczącą sobie prawo do bycia jedyną prawdziwą,
interpretację. Redakcyjne odczytanie fotografii stanowiącej pretekst lub sedno plotki
czasem jest równie bezwzględne, choć często łagodzone w postaci redakcyjnego
pytania typu „jak to oceniacie?", „plus czy minus?", co ma prowokować do komen­
towania. Bez względu na formę, jakieś odczytanie zostaje zdefiniowane przez re­
dakcję - wyraża się w wyborze zdjęcia i sposobie skierowania na nie uwagi. Trzeba
przy tym pamiętać, że często to właśnie ukierunkowanie jest kluczowe - tę samą fo­
tografię celebryty uczestniczącego w jakimś wydarzeniu (typu otwarcie galerii albo
premiera filmowa) można wykorzystać jako pretekst o wywołania tematu owego
wydarzenia (Jakie było? Znaczące? Udane?), obecności danej osoby na tym wyda­
rzeniu (Czy jej wypadało tam być? Czy do niej pasuje owo uczestnictwo?), jej to­
warzystwa w danym momencie (Czy to partner? Ktoś nowy? Albo - dlaczego jest
sam/sama?) i wyglądu (Czy ta sukienka dobrze leży? Czy właściwie dobrane dodatki
- do siebie nawzajem i do okazji?) i z wielu innych. Z opisami na serwisach plot¬
karskich nie jest zatem wprawdzie aż tak, że zamykają dyskusję (jak podpisy pod
fotografiami prasowymi), ale z pewnością nadają jej kierunek.
Jeśli zatem, jak zauważyła Bąk „Komentarze zamieszczane przez forumowiczów
w Internecie stanowią niewywołany materiał badawczy, powstający naturalnie bez
udziału badacza" (Bąk 2009: 345) co pozwala traktować je jako materiał dla obser­
wacji, to wskazać można dwa obszary możliwego do śledzenia dyskursu. Pierwszy
dotyczy relacji pomiędzy odczytaniami forumowiczów a odczytaniem redakcji w oso¬
bie autora wiadomości funkcjonującej jako podpis fotografii. Można zaobserwować
albo przyjmowanie interpretacji redakcyjnej albo jej odrzucanie, czasem ignorowa¬
nie. Drugi obszar to sfera dyskusji pomiędzy samymi autorami komentarzy. Ich uwa­
gi, czasem splecione w rozmowę, pozwalają uchwycić procesy negocjowania znaczeń
pomiędzy dysponującymi taką samą władzą komentatorami. Jest to wprawdzie w więk¬
szym stopniu system publicznie dostępnych, „zawieszonych" ogłoszeń o odczyta¬
niach niż dialog, jednak sięgnięcie po szerszy niż ściśle sekwencyjny i dialogowy
sposób rozumienia dyskursu, dopuszcza i taką formą. W tych dwóch „negocjacjach
znaczeń" - jednej z równością, drugiej z nierównością władzy, dokonuje się inter¬
pretacja. Do ostatecznych wniosków, konkluzji, nigdy oczywiście nie dochodzi, dys¬
kurs nie zostaje zakończony, raczej urywa się, gdy gaśnie zainteresowanie, ale jako
proces istnieje. Jest przy tym procesem naturalnym, określonym w ramach obej¬
mujących rzeczywistość Internetu, plotkowanie i systemy komentarzy na portalach
plotkarskich oraz nie podlegającym wpływowi badacza, który sięga po niego jako po
zapis obserwacji procesów komunikacyjnych i w ten sposób uzyskuje możliwość
prześledzenia procesów interpretacji dyskursywnej fotografii celebrytów. Inne sys¬
temy komentarzy nadają się do takiej analizy równie dobrze, choć należy uwzględ¬
nić odmienny kontekst samego procesu.
W celu egzemplifikacji możliwych ustaleń przedstawić warto kilka tropów analizy
- nie jest ich celem wskazanie konkluzji, a raczej otwarcie ścieżki i uświadomienie
możliwości. Jakościowy charakter badania nie pozwala zresztą na szersze, bardziej za¬
awansowane i poprawne metodologicznie uogólnienia.

Przykładowe analizy
Analizie poddano trzy odmienne przekazy, dobierając je dla celów ilustracyjnych,
nie zaś wedle zasad doboru losowego. Wszystkie dotyczą udziału celebrytek w wyda¬
rzeniach istotnych dla branży, w ramach której funkcjonują lub próbują funkcjonować.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

31

Kwestie praw autorskich do zdjęć i opisów nie pozwalają na ich zacytowanie, dlatego
poszczególne postaci i sytuacje oznaczono kodami. Sytuacja A to udział piosenkarki
A w branżowej imprezie związanej z przyznawaniem nagród za twórczość. Sytuacja
B to pokaz odzieży zaprojektowanej przez aktorkę B i jej występ jako projektantki
w tradycyjnym wyjściu na zakończenie. Sytuacja C jest zbliżona do A, ponownie jest
to piosenkarka i jej udział w imprezie czasopisma muzycznego przyznającego nagrody.
Na tych przykładach wskazane zostaną rozpoznawalne schematy procesu uzgadniania
znaczeń. Materiał pochodzi z jednego ze starszych polskich portali plotkarskich - z Pu¬
delka, zebrany został w październiku 2009. Każdej wiadomości towarzyszą zdjęcia
- czasem są to różne ujęcia tej samej postaci, czasem - powiększenia jednego z ujęć,
zastosowane dla podkreślenia którejś z ocen zawartych w wiadomości.
Sytuacja A: stylizacja piosenkarki A zostaje skomentowana jako przyciągająca
uwagę, ale nie zachwycająca autora wiadomości (członka redakcji), ponadto wska¬
zuje on podobieństwo zastosowanych elementów (sukienki, tatuażu, fryzury) do
stylu innej, bardziej znanej piosenkarki. Zaproponowana przez autora wiadomości
interpretacja umożliwia więc wyrażenie własnej opinii czytelników w przynajmniej
dwóch kierunkach: ogólnej oceny wyglądu oraz owego podobieństwa. Autorzy ko¬
mentarzy wykorzystują oba - oceniają, w większości wyrażając pochwałę dla krea¬
cji oraz odnoszą się do podobieństwa, widząc w nim przejaw typowego zachowania
celebrytów, w którym nie ma niczego nagannego. Dominuje zatem wśród komen¬
tarzy interpretacja częściowo opozycyjna wobec redakcyjnej, jednak zasadnicze wąt¬
ki z narzucanej z pozycji władzy interpretacji zostają podtrzymane. Co istotne, dia¬
log toczy się właściwie wyłącznie pomiędzy komentatorami a redakcją, brak dialogu
w obrębie komentarzy.
Sytuacja B: pokaz odzieży zaprojektowanej przez aktorkę B zostaje zakwalifi¬
kowany przez redakcję do kategorii usilnej autopromocji. Ten wątek nie jest jednak
rozbudowany, bardziej autorów zajmuje wygląd B na pokazie - zostaje on zinter¬
pretowany jako fatalny, wręcz nieprzystający do jej młodego wieku. W ten sposób re¬
dakcja wskazuje pole interpretacji - tym razem już nie ubiór celebrytki B, nie sam
udział w wydarzeniu, nawet nie to, czy odzież w której projektowaniu brała udział
jest interesująca. Obszar dla interpretacji to jej wygląd (zdrowy czy nie, czy wyglą­
da na zmęczoną życiem?), zaś narzucona przez redakcję ocena ma negatywny wy¬
dźwięk. Reakcje komentatorów na wiadomość są zróżnicowane. Wyróżnić można
interpretację zgodną, opozycyjną i poboczną. W ramach interpretacji zgodniej za¬
obserwować można wypowiedzi potwierdzające ocenę redakcji - że B wygląda na
osobę o 20 lat starszą, że jej wygląd przyrównać można do postaci zdegenerowanej
trybem życia (ściślej - piciem). W ramach interpretacji opozycyjnej wyróżnić można
wypowiedzi z dwóch zakresów. Pierwsze wyrażają opozycyjną ocenę (czyli - jeśli
śliczna, przedtem miała inny kolor na włosach i dlatego wyglądała inaczej), drugie
- odwołują się do szerszego kontekstu i usprawiedliwiają (wygląda źle, bo każdy tak
wygląda bez makijażu; ma prawo wyglądać jak chce). Jeden i drugi typ interpreta¬
cji opozycyjnej odnosi się do narzuconej interpretacji redakcji - dyskutuje ż nią i ją
odrzuca, tworzy więc inną interpretację przedstawionego obrazu. Zdaniem autorów
komentarzy opozycyjnych zaprezentowany na obrazach wygląd B nie jest niczym
złym i nie wynika z jej złego stanu, jak chce to widzieć redakcja. W tym dyskursie
pojawia się także interpretacja poboczna - jednego z komentatorów zainspirował
jeden z obraz, na którym B ujęta jest w szerszym planie, wraz z towarzyszącą jej
osobą, z otoczenia na fotografii i informacji w wiadomości można sądzić, że jest to
jedna z prezentujących odzież modelek. Wspomniany komentarz nie dotyczy postaci

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

32

B, ale ocenia ową towarzyszącą osobę, jest to więc interpretacja pozostająca całko­
wicie poza ramami zasugerowanymi przez wiadomość redakcyjną.
Sytuacja C: piosenkarka pozująca do zdjęcia przed imprezą zorganizowaną przez
magazyn muzyczny. Zdaniem autora wiadomości wygląd C określić można jako
wpadkę - nie pasuje on do dotychczasowego wizerunku, poza tym oceniony jest jako
nietrafiony i nieestetyczny. Autor wyszczególnia elementy stroju, które jego zdaniem
dyskwalifikują ten konkretny zestaw. W tym przypadku wśród komentarzy można
rozpoznać nie tylko dialog z autorami wiadomości, ale i z wcześniejszymi komenta¬
torami, realizowany poprzez wspomniane cytowanie wcześniejszej wypowiedzi i od¬
niesienie do niej. Obecne są wskazane trzy tropy interpretacyjne: poparcie dla inter­
pretacji redakcyjnej (oceny zgodne, a więc - faktycznie wygląda okropnie, śmiesz­
nie, padła ofiarą zapatrzenia w modę), opozycyjne (wygląda nieźle, to jest najmod­
niejsza sukienka) i wreszcie poboczne (wyrażające generalną niechęć do C, nieza­
leżnie od wyglądu w danej chwili). Część komentarzy odnosi się do siebie nawzajem
- pojawiają się dyskusje o tym, co powinna C poprawić w swojej kreacji, o pocho¬
dzeniu sukienki (kto i dla jakiej firmy j ą zaprojektował) i wreszcie reakcje na wy¬
rażoną przez jednego z komentatorów jednoznaczną erotyczną propozycję wobec
C. W sytuacji C w ramach systemu komentarzy rozpoznać można elementy rzeczy¬
wistego dialogu, nie tylko dyskurs interpretacyjny.

Podsumowanie
Zaprezentowana krótka analiza wybranych dyskursów wokół plotek o celebrytach (w tym przypadku ze skupieniem się na wyglądzie, choć w każdej z tych wia¬
domości zawarte są bardziej ogólne sugestie - np. czy ktoś kto tak wygląda nie
prowadzi może niezdrowego, niebezpiecznego życia?) pozwala na wskazanie, zilu­
strowanie i potwierdzenie pewnych wyróżnionych tropów. Przede wszystkim uś¬
wiadamia, że proces negocjowania interpretacji, a więc interpretacja dyskursywna,
toczą się nieustannie - co znaczy dany obraz dla odbiorcy, jak się to znaczenie sta¬
bilizuje, w jaki sposób zabiegi nadawcy przyczyniają się do zakotwiczenia interpre¬
tacji i czy są skuteczne? To tylko przykładowe kwestie. Wiadomości zamieszczane
wokół obrazów celebrytów na portalach plotkarskich jednoznacznie pełną funkcję
podpisów pod zdjęciami. Są bardziej rozbudowane niż te obecne w prasie, jednak ich
funkcja pozostaje taka sama. Każde z wykorzystanych ilustracyjnie zdjęć można na
wiele sposobów odczytywać, każde z nich jest bowiem polisemiczne. Autor wiado¬
mości, występujący z pozycji władzy (jako członek redakcji serwisu) narzuca, jeśli
nie jedną interpretację, to przynajmniej jej kierunek. Autorzy komentarzy wchodzą
z nim w dyskurs - swoimi wypowiedziami mogą najpierw potwierdzić kierunek in¬
terpretacji i jej treść potwierdzić lub odrzucić (zatem ocenę redakcji poprzeć lub za¬
negować), ale mogą też sam kierunek zanegować, wykorzystać w pełni ostatnie pole
swojej wolności i zobaczyć w obrazie coś zupełnie innego, niż chciał zasugerować
autor wiadomości. Te trzy obszary splatają się w konkretnych zestawach komenta¬
rzy i pozwalają na rozpoznanie, opis i interpretację rzeczywistych, naturalnych pro¬
cesów uzgadniania znaczeń. Poszczególne komentarze uzyskują bowiem w procesie
komentowania wsparcie lub nie, a więc aprobatę dla interpretacji lub jej brak. Obok
funkcji ludycznej, możliwości zabawienia się cudzym (celebryty) kosztem i uzyska¬
nia wsparcia dla tej rozrywki dzięki obecności innych zaangażowanych, plotkowa¬
nie i przede wszystkim komentowanie plotek, okazuje się być jednym z elementów
procesu negocjowania znaczeń obrazów. Jego obserwacja pozwala na uchwycenie

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

33

tego procesu „na żywo", choć sama metodologia i jej obszar obarczone są obciążeniem
związanym z anonimowością komentatorów (nie można prześledzić wypowiedzi jed­
nej osoby), niedostępnością całego dyskursu poza zapisem komentarzy (tego, że ktoś
poza zapisanymi komentarzami dyskutuje o danej wiadomości i obrazie) i wreszcie
wycinkowością całej internetowej rzeczywistości, nie będącej prostym odwzorowa¬
niem świata realnego. Zachodzące procesy są z pewnością ekwiwalentne, jednak za­
angażowane postaci już nie - co wynika z faktu, że nie wszyscy Polacy są inter­
nautami, a w szczególności - nie wszyscy internauci czytają i komentują wiadomości
z serwisów plotkarskich. Z tego też względu zaprezentowany materiał i jego analiza
miały przede wszystkim wskazać metodę i zilustrować możliwe wyniki, nie zaś po¬
zwolić na rozstrzygające konkluzje.

Literatura:
Batorski D., Korzystanie z technologii informacyjno-komunikacyjnych, [w:] Diag­
noza społeczna 2009. Warunki i jakość życia Polaków. Raport, red. J. Czapiński,
T. Panek, Rada Monitoringu Społecznego, Warszawa 2009, s. 281-309.
Bąk P., Związki celebrytów w zwierciadle komentarzy for(um)owiczów - przypa¬
dek Dody i Majdana, [w:] (Roz)czarowanie? Miłość i związki uczuciowe we
współczesnym społeczeństwie, red. W. Muszyński,Wydawnictwo Adam Mar­
szałek, Toruń 2009, s. 344-352.
Eco U., Semiologia życia codziennego, PIW, Warszawa 1998.
Frąckowiak M., Rogowski Ł., W poszukiwaniu polskiej socjologii wizualnej, Kul­
tura i Społeczeństwo, R. L I I I , nr 1, 2009, s. 123-151.
Garncarek M.,Werbalne versus wizualne: od współwystępowania do hybrydyzacji,
Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 4, 2004, s.65-84.
Godzic W., Znani z tego, że są znani. Celebryci w kulturze tabloidów, Wydawnictwa
Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2007.
Grzymała-Kazłowska A., Socjologicznie zorientowana analiza dyskursu na tle współczes­
nych badań nad dyskursem, Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 1, 2004, s. 13-34.
Jeran A., Plotka zawsze realna (i zawsze wirtualna) - o różnicach i podobieństwach
w plotkowaniu w świecie realnym i wirtualnym, [w:] Komunikacja społeczna w
świecie wirtualnym, red. M . Wawrzak-Chodaczek, Wydawnictwo Adam Mar¬
szałek, Toruń 2008, s. 267-279.
Związki celebrytów w zwierciadle plotek - Doda i Majdan w polskich serwisach
plotkarskich, [w:] (Roz)czarowanie? Miłość i związki uczuciowe we współczes¬
nym społeczeństwie, red. W. Muszyński, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń
2009, s. 329-343.
Kamińska M . , Flaming i trolling - kulturotwórcza rola konfliktu we wspólnocie
wirtualnej, [w:] Komunikacja społeczna w świecie wirtualnym, red. M . Wawrzak-Chodaczek, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008, s. 280-296.
Konecki K.T. Wizualne wyobrażenia. Główne strategie badawcze w socjologii wi­
zualnej a metodologia teorii ugruntowanej, Przegląd Socjologii
Jakościowej,
t. I , z. 1, 2005, s. 42-63.
Krejtz K., Cypriańska M . , Dlaczego korzystamy z Internetu? Determinanty psy-

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

34

chologiczne i społeczne, [w:] Diagnoza Internetu 2009, red. K. Krejtz, Wydaw­
nictwa Naukowe i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 58-86.
Krejtz K., Nowak A., Znaczenie Internetu dla funkcjonowania jednostki w społe­
czeństwie informacyjnym, [w:] Diagnoza Internetu 2009, red. K. Krejtz, Wydaw­
nictwa Naukowe i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 7-16.
Matusewicz Cz., Plotka, [w:] Encyklopedia psychologii, red. W. Szewczyk, Wy­
dawnictwo Fundacji Innowacja, Warszawa 1998, s.400-410.
Olechnicki K., Antropologia obrazu. Fotografia jako metoda, przedmiot i medium
nauk społecznych, Oficyna Naukowa, Warszawa 2003.
Schnettler B., W stronę socjologii wiedzy wizualnej, Przegląd Socjologii Jakościowej,
t. IV, z. 3, 2008, s. 116-132.
Stawiska N., Rzeczywista nierzeczywistość. Czaty, blogi, fora internetowe - nowa
przestrzeń komunikacji społecznej, [w:] e-kultura, e-nauka, e-społeczeństwo,
Oficyna Wydawnicza Arboretum, red. B. Płonka-Syroka, M . Staszczak, Wrocław
2008, s. 239-250.
Sztompka P., Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza, Wydawnic¬
two Naukowe PWN, Warszawa 2005.
Thiele-Dohrmann K., Psychologia plotki, PIW, Warszawa 1980.
Trutkowski C., Wybór czy konieczność - o potrzebie wykorzystania analizy dyskursu
w socjologii, Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 1, 2004, s. 35-50.
Vandendorpe Ch., Od papirusu do hipertekstu. Esej o przemianach tekstu i lektury,
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8130" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8110">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf6e3f11b382be677e701dadfaaaadb9.pdf</src>
        <authentication>c9d626899156af713c414c059117c91f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5021</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97151">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97153">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97155">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97158">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4657</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97160">
                <text>Etnograf w cybermedynie / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97162">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97164">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.35-47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97166">
                <text>Jagiełło, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97168">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97170">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97172">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97174">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97176">
                <text>Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

'

Ewa A. Jagiełło
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania
etnograficznej analizy zawartości

W

śród badaczy społecznych dwudziestego wieku, będących świadkami ko­
lejnych, nieraz rewolucyjnych innowacji, raz po raz odżywał nurt tech¬
nologicznego determinizmu. Technologia przedstawiana bywała jako de¬
terminanta kulturowa, albo też - w ujęciach mniej radykalnych - jako istotny ele­
ment ludzkiego świata, który współdziała na zasadzie sprzężeń zwrotnych z syste­
mem kulturowym. Jak wskazuje Postman, każda innowacja technologiczna, ale zwłasz­
cza taka, która przyczynia się do zmiany sposobu komunikacji, wnosi ferment do
kultury, języka, relacji społecznych:
Telegraf i tania prasa zmieniły nasze rozumienie „informacji". Telewizja zmienia to,
co niegdyś oznaczały terminy takie jak „debata polityczna", „wiadomości" i „opinia pub­
liczna". Komputer znów zmienia „informację". Pismo zmieniło to, co kiedyś rozumie­
liśmy przez „prawdę" i „prawo"; potem kolejnej zmiany dokonał druk, teraz telewizja,
a w końcu komputer (...) Stare słowa ciągle wyglądają tak samo, używa się ich w tego
samego rodzaju zdaniach. Ale znaczą coś innego (...) technika despotycznie włada naszą
podstawową terminologią. Zmienia definicje „wolności", „prawdy", „inteligencji",
„faktu", „mądrości", „pamięci", „historii".
(Postman 1995: 17)

Internet z całą pewnością wpisuje się w tę koncepcję rozwoju technologicznego,
dzięki szerokiemu zasięgowi, gwarancji względnej anonimowości czy szczególnemu
charakterowi interakcji w sieci, tworzy bowiem środowisko, w którym wykształcają
się nowe wzory kulturowe, językowe i społeczne.
Nie sposób zaprzeczyć, że Internet przez dwie dekady intensywnego rozwoju
zdążył wrosnąć w krajobraz współczesności. Niezależnie, czy potraktuje się go jako
nowy nośnik informacji, którego poprzednikami był druk, telefon, radio lub telewiz¬
ja, czy też jako nową przestrzeń społecznych interakcji, które podejmowane są na nie¬
znaną wcześniej skalę, zauważyć należy, że wnosi nowe jakości do kultury, życia spo¬
łecznego i osobistych doświadczeń użytkowników. Jednocześnie jako część współczes¬
nej kultury technologicznej, sam ewoluuje w szybkim tempie w określonym kierunku:

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

36

obejmuje coraz liczniejszą sieć użytkowników, mnoży zasoby, oferuje coraz więcej
narzędzi o interaktywnym charakterze. Jak zauważa Robert Kozinets, w ciągu ostat­
niej dekady liczba użytkowników Internetu zwiększyła się na całym świecie - z czter­
dziestu pięciu milionów w 1996 roku do półtora miliarda w roku 2009. Ponadto zmie­
nia się sposób korzystania z Internetu - od biernego przeglądania zawartości we wczes¬
nych latach dziewięćdziesiątych, do aktywnej komunikacji i możliwości wpływania
na zawartość sieci w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Wedle minimalnych ra¬
chub przynajmniej sto milionów ludzi na świecie nawiązuje w Internecie relacje z in¬
nymi, rozrastające się szybko portale społecznościowe w rodzaju Twittera, Facebooka
czy rodzimej Naszej klasy są przestrzenią licznych interakcji, które stanową ważną
część społecznych doświadczeń użytkowników. Ludzie w Internecie szukają nie
tylko informacji, ale realizują istotne potrzeby społeczne - łączą się w grupy podzie­
lające zainteresowania, przekonania lub wartości, popierają i rozpowszechniają idee,
w które wierzą lub zwalczają takie, które uznają za szkodliwe, kreują własny wize¬
runek, oceniają innych i sami poddają się ocenie, publikują teksty, obrazy i filmy, dys­
kutują, uprawiają różne formy społecznej wymiany, romansują i podejmują cały sze­
reg innych aktywności, których nie sposób tu wymienić (por. Kozinets 2010: 2-15). Wo­
bec zasięgu cyberświata oraz rozległości ludzkich cyberdziałań, część badaczy nie po¬
zostaje obojętna, poddając te złożone zjawiska i procesy refleksji antropologicznej.
Tworzenie subdyscypliny naukowej, czy po prostu nowej specjalizacji w ramach
szerszego kierunku, obarczone jest ryzykiem niepowodzeń i błędów. Te ostatnie jed¬
nak z perspektywy czasu często okazują się trampoliną, od której odbijają się kolejni
badacze, by dokonywać nowych odkryć i bardziej udanych analiz. Internet jest ob¬
szarem trudnym, przede wszystkim z uwagi na ów nieustannie i szybko zmieniający
się charakter. Zanim dokonana zostanie naukowa eksploracja jakiegoś jego aspektu,
pojawiają się zupełnie nowe sposoby obecności ludzi i kultury w cyberświecie, co po¬
ciąga za sobą konieczność dostosowywania narzędzi i strategii badawczych. Dobrym
przykładem jest relacja tekstów, obrazów i dźwięków. O ile jeszcze dekadę wstecz mo­
żliwości związane z audiowizualnością były stosunkowo ograniczone, obecne narzę¬
dzia internetowe pozwalają na swobodną manipulację dźwiękiem i obrazem. Dzięki
udoskonalonej technice użytkownicy są nie tylko odbiorcami, ale również nadzwy¬
czaj płodnymi twórcami treści audiowizualnych w sieci, i ten rodzaj komunikacji mię¬
dzyludzkiej w widoczny sposób przybiera w Internecie na sile.
Niezaprzeczalnie Internet stwarza dla etnografa niezwykłe możliwości - pozwala
na stałe prowadzenie obserwacji zdarzeń, interakcji i znaczeń generowanych w od¬
ległych i zróżnicowanych kulturowo przestrzeniach, które skumulowane pojawiają
się w sieci. Zastanowić się jednak wypada nad ograniczeniami wynikającymi cho¬
ciażby z charakteru relacji pomiędzy badaczem i „terenem". Z pewnością istotnym dla
rozpoczęcia etnograficznych badań w Internecie jest zdefiniowanie związku pomię¬
dzy rzeczywistością off-tine i on-tine, bowiem - w zależności od przyjętej koncepcji
- przesuwać się może „środek ciężkości" projektu badawczego. A zatem, uwzględ¬
niając wzajemne powiązania pomiędzy tym co dzieje się w Internecie i poza nim,
podjąć można badania nad relacją między nową technologią a kulturą współczesną
oraz jej przemianami. Można również patrzeć na skondensowane w sieci treści (ale też
działania, interakcje i inne), jako na manifestacje i reprezentacje owej kultury. Wresz¬
cie badania w sieci mogą stanowić część szerzej zakrojonego projektu - w tym wy¬
padku obserwacja tego, co dzieje się on-line stanowi uzupełnienie działań podejmo¬
wanych przez etnografa w tradycyjnie pojmowanym terenie. Możliwe jest jednakże

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

potraktowanie cyberprzestrzeni jako sfery autonomicznej. Wówczas z powodzeniem
poszukiwać można zjawisk występujących wyłącznie w sieci lub przybierających
w Internecie szczególny, odrębny od rzeczywistości off-line wyraz.
Obecność etnografa w Internecie może mieć bierny lub aktywny charakter. W pierw­
szym przypadku badacz poprzestaje na obserwacji, nie wchodząc w interakcje z oso¬
bami obecnymi w sieci, zaś zgromadzone dane poddaje jednemu z wariantów etno¬
graficznej analizy zawartości. W tym wypadku ograniczone są możliwości pozyskiwa¬
nia informacji, z drugiej jednak strony badacz nie wpływa na badaną rzeczywistość,
a zatem - po części przynajmniej - zniwelowany zostaje problem wymuszenia da­
nych. Druga postawa polega na aktywnym uczestniczeniu w życiu społeczności wir¬
tualnych, zabieraniu głosu na forach oraz nawiązywaniu bliższych kontaktów z inter¬
nautami w celu uzyskania dodatkowych wiadomości. Strategii takiej mogą towarzy­
szyć wywiady i ankiety przez Internet. Niezależnie od wyboru podejścia, postuluje się
pełnąjawność - etnograf powinien sygnalizować swoją obecność, przedstawiać w mia¬
rę możliwości cele badania oraz sposoby wykorzystania pozyskanych w Internecie
danych. Jeżeli niemożliwym staje się dotarcie do wszystkich uczestników, których
skład jest przecież zmienny, należy informować o planach i intencjach badawczych ad¬
ministratorów stron (por. Cavanagh 1999, Kozinets 2009).
W badaniach on-line pojawia się również problem ze sprecyzowaniem podmiotu
badania. Charakter medium skazuje na brak pewności, na ile badania hipertekstu są
równocześnie badaniami ludzi. Z tym z kolei ściśle związana jest kwestia tożsamo­
ści osób w badaniu uczestniczących - brak kontaktów twarzą w twarz z „rozmówcą"
zmusza do zastanowienia nad koniecznością (lub jej brakiem) identyfikacji bada¬
nych czy stosowania charakterystyk społecznych. Badania etnograficzne w sieci - jak
każda subdyscyplina - niosą nowe perspektywy, ale również mają swoje ogranicze¬
nia. Stąd konieczność obrania odpowiedniego przedmiotu zainteresowań i rozważny
dobór narzędzi badawczych.
W niniejszym artykule pragnę podzielić się refleksjami towarzyszącymi etnogra¬
ficznym badaniom nad cyberspołecznościami muzułmańskimi, a zwłaszcza zatrzymać
się przy dwóch wzmiankowanych wyżej zagadnieniach - Internetem jako terenem ba¬
dań oraz kwestią tożsamości ludzi, którzy uczestniczą w tego rodzaju projekcie.
Tradycyjne etnograficzne badania terenowe nad światem islamskim, siłą rzeczy,
prowadzone są w społecznościach zlokalizowanych. Bada się fragmenty islamskie¬
go świata, przypisane do miejsca części składowe muzułmańskiej ummy, w ich na¬
turalnym środowisku. Internet stwarza odmienne możliwości, pozwala bowiem na
ignorowanie przestrzeni fizycznej i istniejących w tej przestrzeni granic, dzięki cze¬
mu społeczności muzułmańskie w Internecie ukształtowane są w odmienny sposób.
W sieci możemy obserwować nietypowe dla prawdziwego świata spotkania pro¬
wadzące do zderzania różnych wizji szeroko pojętego islamu.
Jeżeli przyjąć, że Internet jest terenem, to ma on odmienną naturę. Uderza nagro¬
madzenie zdarzeń, ich intensywność oraz fakt, że każdy cyfrowy epizod podlega re¬
jestracji. Obserwacje w prawdziwym terenie są uwarunkowane sposobem naszego
postrzegania, ten zaś skazuje badacza na częściową przynajmniej porażkę. Każdy, kto
prowadził badania terenowe, najprawdopodobniej doświadczył frustracji płynącej
z ulotności rzeczywistych zdarzeń i niemożności ich zarejestrowania w całej złożo¬
ności i rozległości (również tej przestrzennej). Ten problem po części zostaje rozwią¬
zany w cyberbadaniach. Dzięki symultanicznemu charakterowi interakcji z jednej stro¬
ny oraz zasadzie stałej rejestracji zasobów z drugiej, Internet stanowi płaszczyznę

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

38

pośrednią pomiędzy tym, co dzieje się tu i teraz, a tym co zdarzyło się w przeszłości
i dociera do badacza w formie źródeł zastanych. W porywie cyberentuzjazmu można by
przyjąć, że w tej sytuacji etnografjest wreszcie w stanie objąć całe czasoprzestrzenne
bogactwo terenu. Ajednak nasuwa się ważne zastrzeżenie - fragmentaryczność i ogra¬
niczenia w badaniach internetowych pojawiają się w nieco innej formie. Zaostrzeniu
podlega prawidłowość, z którą po części w tradycyjnym terenie również można się
spotkać: widzimy przede wszystkim to, co nam pokazano - możliwości eksplorowa¬
nia „terenu" zamykają się w ramach świata przedstawionego, zaś weryfikacja praw¬
dziwości owego świata jest w Internecie znacznie trudniejsza niż w trakcie tradycyj¬
nych badań. Nawet nawiązanie relacji z forumowiczami - a więc łączenie analizy za¬
wartości z aktywną obecnością etnografa w sieci - nie daje gwarancji przełamania
tego ograniczenia. Inną kwestią odnoszącą się bezpośrednio do badań nad islamem
w sieci jest zasięg Internetu, który określany bywa jako medium globalne. Tymcza¬
sem badacze wskazują na nierównomierny dostęp ludzkości do sieci (por. m.in. Baym
1998, Castells 2008, Kozinets 2009), stawiając pod znakiem zapytania ową globalność. Różnice przebiegają wzdłuż granic społecznych, państwowych i geograficz¬
nych. Nancy Baym pisze o klasie średniej, która kształtuje trzon kultury Internetu.
Dane publikowane na w serwisie Internetworldstats (www.internetworldstats.com)
wskazują jednoznacznie na nierównomierny dostęp do Internetu populacji zamiesz¬
kujących różne kontynenty - od przodującej w tej dziedzinie Ameryki Północnej
(76.2% populacji), poprzez Australię/Oceanię (60, 8%) i Europę (53%), po Amerykę
Południową (36, 5%), Azję (20, 1%) czy Afrykę (8,7%). Kwestia nierównomierności
dostępu do Internetu jawi się z jeszcze większą ostrością, jeśli zważyć na liczbę lud¬
ności zamieszkującej poszczególne kontynenty. Z tych bardzo ogólnych danych
można wyciągnąć łatwe do przewidzenia wnioski: liczba użytkowników Internetu jest
wyższa na obszarach ekonomicznie i technologicznie lepiej rozwiniętych, a ponadto
w tej dziedzinie dominują regiony anglojęzyczne. Wypada zatem stwierdzić, że In¬
ternet zawiera jedynie potencję globalności, ale wciąż medium globalnym nie jest.
Jednocześnie jednak godzien podkreślenia jest kierunek zmian - w latach 2000-2009
dostęp do Internetu wzrósł na poszczególnych kontynentach od 129, 6% w Ameryce
Północnej do 1.176,8% na Bliskim Wschodzie. Każdy rok przynosi innowacje,
wzrasta również popyt na usługi telefonii mobilnej w zakresie dostępu do sieci. W wie¬
lu miejscach świata Internet zespolony jest wyraźniej z systemem edukacji, więc liczba
użytkowników będzie się stopniowo powiększać - na niektórych przynajmniej ob¬
szarach - wraz ze zmianą pokoleniową. Przypuszczać zatem należy, że cybertechno¬
logie są na tyle rozległym i opłacalnym biznesem, a zarazem wielofunkcyjnym me¬
dium, że rozpowszechniać się one będą na świecie w stosunkowo szybkim tempie.
Nadal pozostaje problemem bariera względnej zamożności i wykształcenia, z tym, że
jest to bariera stara jak świat. Wydaje się również, że demokratyzacja dostępu do sfery
publicznej poprzez Internet jest zauważalna. Internet staje się medium poprzez które
swoje poglądy komunikują grupy marginalne czy kontestujące społeczno-polityczną
rzeczywistość - a więc takie, które poza siecią mają ograniczone możliwości wyra¬
żania wyznawanych poglądów. Do głosu na przykład dochodzą blogerzy, którzy oprotestowują lokalny, często bardzo restryktywny obyczajowo lub politycznie świat - przyk¬
ładu dostarcza słynny blog Egipcjanina - Waela Abbasa, który walczy z łamaniem
praw człowieka w jego kraju. W kontekście powyższych rozważań warto spojrzeć na
problem użytkowania Internetu przez społeczności muzułmańskie. Oczywiście i tu
ważny jest kontekst „państwowo-geograficzny" - z dużym prawdopodobieńst¬
wem wystąpią różnice pomiędzy poszczególnymi krajami zamieszkiwanymi przez

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

39

muzułmanów. Badacze zjawiska wskazują jednak na fakt, że w większości krajów
arabskojęzycznych istnieje jakaś forma kontroli państwowej lub cenzury. Jak przyta­
cza Abdalla Uba-Adamu (2002):
Rządy posługują się różnymi środkami, aby ograniczyć przepływ informacji on-line.
Arabia Saudyjska, Jemen i Zjednoczone Emiraty Arabskie cenzurują treści poprzez ser­
wery Proxy (...), aby filtrować i blokować określoną zawartość. W wielu państwach,
włączając Jordanię, opodatkowanie i polityka w zakresie telekomunikacji utrzymują
ceny usług internetowych na wysokim poziomie, co sprawia, że pozostają one poza finan­
sowym zasięgiem wielu osób (...). Tunezja stworzyła najbardziej szczegółowy w regio­
nie system legislacyjny dotyczący Internetu, który po części został zaprojektowany po to,
by poddać kontroli wszystkie krytyczne wobec rządu treści. W większości państw, gdzie
nie zostało stworzone prawo internetowe, prawne lub po prostu istniejące ograniczenia
wolności słowa i prasy mają wpływ na to, co pojawia się on-line, szczególnie na pub¬
licznych forach i czatroomach.

Duża uwaga w państwach islamskich przykładana jest do portali społecznościowych, gdzie pojawia się wiele treści antyislamskich lub po prostu kontrowersyj¬
nych dla pobożnych muzułmanów. Za szczególnie niebezpieczne uznawane bywa
Youtube, gdzie obraz uwiarygodnia zamierzony przekaz. Ten portal blokowany był
już między innymi przez Indonezję, Turcję, Iran i Pakistan. Ostatnie dni przyniosły
nowe informacje dotyczące Pakistanu, gdzie odbyła się manifestacja fundamentalistycznie zorientowanych studentów przeciwko Internetowi jako źródłu obraźliwych treści dotyczących islamu. Równolegle rząd Pakistański odciął dostęp do
portali Facebook i Youtube (www.wyborcza.pl).
Ajednak muzułmańskie portale rozrastają się w Internecie i większość z nich ofe­
ruje wersję arabską przekazywanych treści. Uznać zatem można, że choć w wielu is¬
lamskich krajach dostęp do Internetu może być ograniczony, zaś zawartość podlega
cenzurze, jest to uczęszczane miejsce spotkań i wymiany idei muzułmanów z różną
historią, poglądami czy przynależnością społeczną i państwową.
Obserwacje czynione w muzułmańskim portalu społecznościowym Islamicity.com
są częścią zaplanowanych, szerszych badań porównawczych nad internetowym dys¬
kursem o islamie w językowym środowisku anglo- i frankofońskim. Poczynając od lat
dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, na mocy tendencji powstałej w Stanach Zjed¬
noczonych, muzułmanie coraz wyraźniej zaznaczali w Internecie swoją obecność.
Zjawisku temu przydano ogólną etykietę „cyberislamu". Tymczasem treści, które za
tą etykietą stoją, są bardzo złożone i zróżnicowane - mają wydźwięk religijny, spo­
łeczny, psychologiczny i polityczny. Istotnym kontekstem cyberislamu - zwłaszcza
jeśli chodzi o społeczności posługujące się językami europejskimi - jest Zachód i jego
agresywnie promowane w świecie idee. Muzułmanie na różne sposoby uwikłani są
w konflikt wartości i często dokonywać muszą trudnych wyborów - pomiędzy trady¬
cyjną, zdeterminowaną przez religię obyczajowością i moralnością, a zlaicyzowaną,
zachodnią rzeczywistością, w której albo żyją, albo stykają się z nią bardziej pośred¬
nio dzięki procesom globalizacji, rozwojowi turystyki, ekspansji ideologicznej i działa¬
niom wojennym. Stosunek do Zachodu, jego zdobyczy i wartości legł u podstaw wyk¬
ształcenia się dwóch przeciwstawnych kierunków w myśli muzułmańskiej (i ich po¬
chodnych) - modernizmu oraz fundamentalizmu. Internet odzwierciedla ten problem,
1

1

Bezpośrednią przyczyną tej decyzji podjętej w maju 2010 roku był ogłoszony na Facebooku konkurs
na najbardziej udaną karykaturę Mohammada. Konkurs z kolei był zainspirowany pogróżkami kierowanymi
w stronę twórców South Park, którzy przedstawili, nie pierwszy raz zresztą zadzierając z fundamentalistycznie nastawionymi muzułmanami, Proroka przebranego za pluszowego niedźwiadka.

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

40

ale zauważmy, że również może kształtować, pobudzać lub tonować określone postawy.
W wirtualnej przestrzeni upowszechnia się wiadomości o islamie, prowadzi działal¬
ność misyjną, można tu dokonać konwersji i zdać z niej relację, zaaranżować małżeń¬
stwo, uczyć się języka arabskiego albo znaleźć pomoc w pamięciowym przyswojeniu
wersetów Koranu. Każdy z trzech głównych nurtów islamu - sunnici, szyici i sufici
- wyraźnie zaznacza własną obecność w sieci. Swoje przekonania promują w Interne¬
cie fundamentaliści, moderniści, polityczni dysydenci, zaś doświadczeniami religij¬
nymi i życiowymi dzielą się neofici, apostaci, tradycjonalistki, integryści i feministki,
muzułmańscy poeci i wielu innych, posługując się nie tylko tekstem, ale coraz powszech­
niej również przekazem filmowym . Tu - podobnie jak w meczecie - można „uczest­
niczyć" w piątkowym nabożeństwie czy wysłuchać kazania. Jak wspomniałam, trady¬
cyjne społeczności lokalne skupiają się wokół meczetu, w którym działa konkretny
imam. Choć jego autorytet związany jest z pełnioną funkcją, to jednocześnie daje on
świadectwo własną osobą i życiem. Tymczasem w Internecie pojawiają się wirtualne
postaci cyberimamów, działających w oderwaniu od tradycyjnego środowiska społecz¬
nego. Dzięki nim w sieci ścierają się rozmaite poglądy i interpretacje, które przez po¬
jedynczych imamów przedstawiane być mogą jako obowiązujące w islamie. Działal¬
ność takich osób stanowić może konkurencję dla lokalnych kaznodziejów pozbawio¬
nych równie dużej charyzmy czy umiejętności retorycznych. To z kolei może prowa¬
dzić do rozluźnienia ścisłej zależności pomiędzy jednostką a lokalną społecznością i jej
orientacją religijną. Z drugiej strony cyberkaznodzieje nie podlegają tak ścisłej społecz¬
nej kontroli, co z pewnością niekorzystnie odbija się nieraz na ich rzetelności i wiary¬
godności. Rosnąca popularność aktywności religijnej on-line, zwłaszcza wśród młodzie­
ży wzbudza wśród niektórych entuzjazm, wśród innych niepokój i sprzeciw, który wią¬
że się z obawą, że ta pośrednia forma uczestnictwa rozpowszechni się zanadto i za¬
cznie wypierać tradycyjne zgromadzenie religijne (por. El-Tahawy 2008).
Przestrzeń wirtualna ma eksterytorialny i międzykulturowy charakter, staje się
miejscem, gdzie przecinają się różne ścieżki ideologiczne, a przedstawiciele rozleg¬
łego świata islamu wchodzą ze sobą w interakcje. Społeczności muzułmańskie w sie¬
ci czy cyberislam nie są bytami autonomicznymi, w sposób oczywisty odwołują się do
zewnętrznej rzeczywistości, równocześnie jednak w cyfrowej przestrzeni z racji jej
charakteru pojawiają się tendencje i zjawiska nietypowe dla świata muzułmańskiego.
Rozważmy dwa istotne aspekty tego zagadnienia. Po pierwsze, kluczem do konstru¬
owania omawianych cyberspołeczności muzułmańskich nie jest lokalność, a wspólny,
zachodni język (nawet jeśli to język drugi) oraz identyfikacja z konkretnym odłamem
islamu, co w wyraźny sposób odróżnia je od społeczności muzułmańskich. Jest to
znacząca różnica, która rzutuje na sposób postrzegania w tym konkretnym przypadku
relacji on-line/off-line. W świecie islamu funkcjonuje ogromne ideowe rozczłonko¬
wanie i znaczny, etnoregionalnie uwarunkowany synkretyzm kulturowy. Niejedno¬
rodna muzułmańska społeczność rozsiana po całym świecie dodatkowo dzieli się na
autochtonów żyjących w poszczególnych regionach świata muzułmańskiego oraz na
imigrantów mieszkających w Europie czy Stanach Zjednoczonych. Na przykład wed¬
ług badań przeprowadzonych przez Centrum porozumienia chrześcijańsko-muzułmańskiego działającego przy Uniwersytecie w Georgetown amerykańscy muzułma¬
nie pochodzą z osiemdziesięciu różnych krajów, co wiąże się z rozbiciem kulturo¬
wym i ideologicznym tej zbiorowości. Wedle Marty Widy (2005), która prowadziła
2

2

Rzecz jasna, wystąpienia poszczególnych kaznodziejów utrzymane są w różnej formie - od zapal¬
czywych, bardzo poważnych kazań niektórych imamów po pełne absurdalnego nieraz humoru prezenta¬
cje w stylu Baba Alego popularnego na Youtube (por. www.ummafilms.com).

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

41

badania wśród francuskich muzułmanów, pochodzący z różnych części świata mu¬
zułmanie koncentrują się wokół własnych meczetów, co również wiąże się z prze¬
strzeganiem odmiennych, bo związanych z różnymi tradycjami prawnymi, obrządków
religijnych. Społeczność muzułmańską we Francji dzieli również światopogląd - od
radykalizmu, poprzez mistycyzm do ludowego islamu.
Druga płaszczyzna porównania to restryktywność muzułmańskiego świata prze¬
ciwstawiona anonimowości Internetu. Dzięki możliwości ukrycia się za nickiem i awatarem, Internet pozwala na pełniejszy udział różnych grup w życiu religijnym i reli¬
gijnych dysputach oraz poszerza repertuar tematów, które podejmowane są z większą
swobodą. Prawidłowość ta w szczególny sposób dotyczy ludzi młodych i kobiet, któ¬
re mogą bardziej otwarcie niż w lokalnych środowiskach wygłaszać własne opinie,
zasięgać rady, prosić o wsparcie czy kontaktować się z obcymi mężczyznami. W piś¬
miennictwie amerykańskim zjawisko aktywizacji kobiet muzułmańskich w Interne¬
cie zyskało nazwę syndromu „cyberfatimy". W sieci ujawniają się również grupy,
które przez konserwatywne społeczności muzułmańskie są odrzucane, marginalizo¬
wane lub ciążą na nich sankcje. Należą do nich między innymi homoseksualiści mu¬
zułmańscy czy apostaci, którzy tworzą odrębne strony i portale, gdzie dzielą się życio¬
wymi doświadczeniami czy spostrzeżeniami na temat islamu oraz tworzą wirtualne
grupy wsparcia. Demokratyczność, eksterytorialność i multikulturowość cyberislamu, podyktowana charakterem medium - stanowi również o jego sile ideologicznej,
która może przekładać się na rzeczywistość off-line.
Jak wspominałam wcześniej, w tym artykule pragnę przedstawić próbę etnogra¬
ficznej eksploracji jednego z licznych portali muzułmańskich, zwanych czasami cybermedynami. Posłużyłam się jedną z wielu wersji „etnograficznej analizy zawartości"
(ethnographic content analisys - ECA), zaproponowaną przez Davida L. Altheide.
Oto najważniejsze postulaty oddające ramy tego modelu, którego autor inspiracji po¬
szukuje m.in. w teorii ugruntowanej:
Etnograficzna analiza zawartości opiera się na założeniu, że możliwe jest takie
prowadzenie badań różnego rodzaju źródeł zastanych, aby odzwierciedlały one za¬
sady etnograficznej pracy terenowej.
Celem takiej analizy może być zatem: pogłębiony opis pewnej społeczno-kulturowej rzeczywistości, odnalezienie związków pomiędzy jej elementami, a przede
wszystkim odkrycie powtarzalnych wzorów działań lub znaczeń. Efekty społecz¬
nych interakcji czy też znaczenie ludzkich działań - obszary zainteresowań etno¬
grafii „terenowej" - mogą stać się przestrzenią badawczą w proponowanej tu
perspektywie, przy czym każda cecha powinna być oglądana w kontekście innych,
zaś analiza winna być dokonywana na drodze komparatywnej. Metoda ta również
umożliwia zbieranie danych z różnych środowisk i łączną ich analizę - można zatem
w duchu etnografii multisemiotycznej poddawać oglądowi teksty, obrazy, przekazy
filmowe i dźwiękowe.
Etnograficzna analiza zawartości ciąży wyraźnie ku podejściu indukcjonistycznemu. Dopuszcza się tu na wstępnych etapach pracy zbieranie możliwie szeroko roz¬
stawionych danych bez precyzyjnie ustalonego celu i zakresu, aby uwrażliwić się na
teren. Badacz powinien być nastawiony przede wszystkim na odkrywanie, (w dalszej
zaś kolejności pojawia się dopiero weryfikacja). Zbieranie danych, analiza i interpre¬
tacja nie są poukładanymi chronologicznie - w ścisłym i dyscyplinującym porządku
- etapami pracy badawczej. Jej przebieg powinien mieć charakter kołowy i zwrotny,
co zapobiega wymuszaniu danych, a jednocześnie sprzyjać rozszerzeniu kontekstu,

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

42

ściślejszemu wiązaniu spostrzeżeń z terenem i uzyskiwaniu coraz większej gęstości.
Zbieranie danych powinno przeplatać się z konceptualizacją i rekonceptualizacją pro¬
blemu badawczego i analizą materiałów. Teren ma pozostawać otwarty, badacz zaś po¬
winien wykazywać dużą elastyczność i unikać sztywnych procedur.
Uzbrojona w te założenia, które legitymizowały przyszłe działania, zabrałam się
do kulturowego entre. Zgodnie z przekonaniem, że metody etnograficzne są przekładalne na badania w Internecie, zdecydowałam się na długotrwały kontakt z terenem.
Dyskusyjna jest w wypadku badań w sieci „głębia zanurzenia", żyje się bowiem
w dwóch światach jednocześnie, przy czym ten realny - jak przynajmniej wynika
z moich doświadczeń - niejednokrotnie dominuje nad terenem. Badacz jest jedno¬
cześnie na stanowisku i poza nim. Nie ma tu mowy o karnawalizacji terenowego doś¬
wiadczenia, szoku kulturowym czy - przynajmniej na początkowym etapie pracy
- o obustronnej przyjaźni z tubylcami. W badaniach wirtualnej przestrzeni znajduje
jednak zastosowanie stawiany już przez klasyków badań terenowych postulat ma¬
ksymalnej uważności, drobiazgowego zbierania danych, szacunku dla szczegółu, który
może tłumaczyć sens szerszej całości. Interesuje mnie zatem wszystko, co pojawia
się w moim mieście: czytam i gromadzę informacje, świadectwa konwertytów, ko¬
mentarze, pytania i odpowiedzi, zbieram obrazy i materiały filmowe, przeglądam „sto¬
iska na bazarze", wreszcie jestem forumowym lurkerem, robię notatki terenowe.
A oto jak wygląda badana cybermedyna. Na podstawie treści zamieszczanych
w informacyjnej części portalu, jego struktury i zawartości poszczególnych działów,
można wnioskować, że promuje on pokojową koegzystencję w pluralistycznym
ideologicznie społeczeństwie zachodnim i skupia muzułmanów odłamu sunnickiego
o liberalnym nastawieniu. Jednocześnie jednym z jasno eksplikowanych celów jest
pomoc w byciu muzułmaninem hołdującym islamskim wartościom, poprzez sze¬
roko rozumianą edukację, porady duchownych i autorytetów, a także wielowątkowe
dyskusje między użytkownikami. Portal otwarty jest również na dialog z niewier¬
nymi - zarówno wyznawcami innych religii, jak i ateistami - co pełni podwójną
funkcję: pozwala kreować pozytywny wizerunek muzułmanina i stanowi część pro¬
gramu misyjnego. Jednym z nieobowiązkowych kryteriów rejestracji na forum jest
wyznanie - wśród członków islamicity dominują oczywiście muzułmanie, zaś w dru¬
giej kolejności chrześcijanie, ale pojawiają się również buddyści, żydzi, humaniści,
agnostycy oraz ateiści.
Źródłem informacji cennych dla etnografa jest dział pytania i odpowiedzi (Q&amp;A).
Wpisy odzwierciedlają problemy czy konflikty, do których w tradycyjnie rozumia¬
nym terenie być może nie mielibyśmy wglądu. Teren może uzupełniać, reformować,
a nawet momentami wywracać do góry nogami wcześniej przyswojoną przez bada¬
cza wiedzę - do tradycji etnograficznego piśmiennictwa należy tryumfalna konstata¬
cja: twierdzi się, że jest tak, ale teren pokazuje, że jest zupełnie inaczej. W Internecie
- dzięki natężeniu informacji, ich dostępności, a często naiwnej wręcz bezpośrednio¬
ści wypowiedzi, teren „uderza" w szczególny sposób. Każdy podręcznik o islamie za¬
wiera informacje o tym, że muzułmanie modlą się pięć razy dziennie, przed modlitwą
osiągają stan haram poprzez ablucję, mają zakaz picia alkoholu etc. Zasady te w opi¬
sach etnograficznych, w oparciu o terenowe obserwacje, ujawniają się przefiltrowane
przez partykularny, kulturowy filtr. W obserwowanej przeze mnie wirtualnej społecz¬
ności najsilniej (prawdopodobnie z powodów, o których wspominałam wcześniej)
uderzają problemy wynikające z zetknięcia islamu ze światem Zachodnim wyrażane
między innymi poprzez pytania do imama: na przykład czy muzułmanin może używać

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

43

perfum na bazie alkoholu? Czy przy rytualnych ablucjach można mieć pomalowane
paznokcie? Czy chory na serce muzułmanin może przyjąć przeszczep od niewierne¬
go? To z kolei pokazuje, że Internet może być traktowany, z pewnymi ograniczenia¬
mi, jako istotne źródło wiedzy etnograficznej.
W Internecie trudna do zrekonstruowania jest zwłaszcza charakterystyka społeczna
naszych „informatorów", twórców tekstów, które badamy (a takiej rekonstrukcji do¬
magają się niektórzy autorzy). Kto stawia wcześniej przytoczone pytania: konwertyci, a może drugie pokolenie imigrantów? Takie trudności powinny być uwzględniane
już na etapie formułowania celu badań, niektóre bowiem cele są znacznie trudniejsze
(jeśli w ogóle możliwe) do osiągnięcia niż inne. Ajednak czegoś możemy dowiedzieć
się o informatorach.
Islamicity.com został stworzony w Ameryce i jej mieszkańców głównie obsługuje.
Jednocześnie jednak ma działy regionalne, które odnoszą się do problemów i opinii
ludzi żyjących na innych kontynentach, którzy sprawnie posługują się językiem an¬
gielskim. Na forum obecność swoją zaznaczają osoby mieszkające w Indonezji, Tur¬
cji, Maroku, Francji, RPA, Arabii Saudyjskiej, Sudanie czy Indiach. Dobra znajomość
angielskiego sugeruje, że przedstawiciele innych krajów (również frankofońskich)
mają staranne wykształcenie. Wielu zresztą pisze o tym wprost, przedstawiają się ja¬
ko absolwenci uniwersytetów, wielbiciele literatury angielskiej, prawnicy, lekarze czy
nauczyciele. Drobiazgowy przegląd postów i profili użytkowników pozwala stwier¬
dzić, że w islamicity spotykają się muzułmanie o różnym pochodzeniu, doświad¬
czeniach życiowych i religijnych - konwertyci i urodzeni muzułmanie, mieszkańcy
kilku kontynentów i wielu regionów, imigranci brytyjscy i amerykańscy, mieszkańcy
krajów zislamizowanych, których dzielą dodatkowo tradycje pochodzące z sunnickich szkół prawnych.
Pełna weryfikacja tożsamości każdej z osób na forum nie jest możliwa, choć oszus¬
ta w islamicity wykryć jest dość prosto. Język tego forum jest specyficzny, lazy En¬
glish przeplata się tu z transkrypcjami arabskich słów i wyrażeń. Równie charakte¬
rystyczny jest sposób argumentowania poprzez odwołanie do autorytetu hadisów,
czasami z wykazaniem łańcucha ich autorów. Stosunkowo łatwa do zweryfikowania
jest również „lokalizacja" - ludzie lubią pisać o realiach życia w miejscu zamiesz¬
kania. Zresztą, jeśli zaistniałaby taka konieczność, można przeprowadzić mozolny test
spójności autobiograficznych relacji. Każde miejsce w przestrzeni Internetu jest two­
rzone przez konkretnych ludzi, którzy często przez kilka lat z rzędu zamieszczają tam
swoje opinie, wyznania, opisy życiowych doświadczeń, zdjęcia, filmy, komentarze
zewnętrznej i wirtualnej rzeczywistości, wchodzą w powtarzalne interakcje z innymi
użytkownikami, wreszcie „okazują" emocje i uczucia.
Zaciekawiona faktem, że jeden z seniorów na forum i „lokalnych" autorytetów,
zastosował taki skrót imienia swej interlokutorki, który po angielsku oznaczał „oszus¬
ta" (co zresztą wzbudziło jej gwałtowny sprzeciw), zgromadziłam i ułożyłam datami
wszystkie posty tej użytkowniczki z różnych działów forum z ostatnich dwóch lat.
Nie udało mi się wprawdzie wykryć oszustwa, ale za to ułożyły się w całość i potwier¬
dziły wzajemnie duże fragmenty jej biografii. Nigdy nie możemy być jednak pewni,
kto - parafrazując profesora Kurczewskiego (2006: 11-13) - kryje się za postacią pers¬
kiej księżniczki. Istnieje jednak możliwość patrzenia na tego rodzaju teksty w duchu
Goffmana, jako na kulturowo zdeterminowane role i społeczne przedstawienia, nie¬
koniecznie zaś jako na atrybuty realnych ludzi.
Przyglądając się dyskursowi poświęconemu islamowi zauważyć można symboliczne

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

punkty węzłowe, wokół których ogniskuje się konflikt wartości. Jedną z takich klu­
czowych kwestii jest zasłona. W zależności od regionu przybiera ona różny charak­
ter i rozmiar - od hidżabu, czyli chusty czarnej lub wzorzystej na różne sposoby wią­
zanej na głowie, która może być uzupełniona przez zasłonę na twarz (nikab) po szczel­
nie otulające całą sylwetkę czarne czadory lub błękitne burki. Niezależnie od formy,
na Zachodzie zasłona jest jednym z kluczowych wątków dysputy o świecie islamu.
Zważywszy na poziom emocji, jaki towarzyszy dyskusjom o chuście, musimy uz¬
nać, że nie chodzi o kawałek kolorowego materiału, ale o jeden z istotnych symboli
w walce o wartości pomiędzy oboma obszarami cywilizacyjnymi. Zasłona jest ar¬
gumentem w dyskursie feministycznym, bywa przedmiotem satyrycznych rysun­
ków, ustosunkowują się do niej głowy państw, staje się tym samym istotną częścią
debat politycznych nad kwestią integracji muzułmanów. Przykładów jest co naj¬
mniej kilka. W niektórych państwach zasłanianie twarzy w miejscach publicznych
jest prawnie zakazane (Belgia, Francja), w innych trwają polityczne dysputy dotyczą­
ce tej praktyki (na przykład Hiszpania, Niemcy). Często pada argument, że zasłona
wyraża idee, które nie tylko stoją w opozycji, ale na swój sposób zagrażają wartoś¬
ciom składającym się na tożsamość narodową w konkretnym państwie. W tym dys¬
kursie biorą udział najbardziej znani europejscy politycy - jak chociażby Nicolas
Sarkozy prezentujący dość twardą linię polityczną wobec burki na terytorium Fran­
cji. Oto fragment słynnego, oklaskiwanego przez polityków francuskich i krytyko¬
wanego przez muzułmanów z całego świata przemówienia, które prezydent Francji
wygłosił w Congrès de Versailles dwudziestego drugiego czerwca 2009 roku.
Problem burki nie jest problemem religijnym, raczej kwestią wolności i godności
kobiety. To nie jest to symbol religijny, ale znak uległości i poniżenia. (...) Burka nie
jest mile widziana we Francji. (...) W naszym kraju nie możemy zaakceptować wię­
źniarek za parawanem, odseparowanych od życia społecznego, pozbawionych tożsa¬
mości. To nie jest nasz pomysł na wolność.
(www.lepost.fr)

Zasłona bywa wreszcie przedmiotem artystycznych parafraz i fantazji o erotycz¬
nym podtekście, streszczając tym samym obraz kobiety Wschodu tkwiący korzenia­
mi w dyskursie orientalistycznym. W Internecie krążą i są komentowane również przez
muzułmanów zdjęcia roznegliżowanych kobiet w zasłonach na tle orientalnych deko¬
racji albo zachodnich modelek stylizowanych na odaliski w reklamowych fotografiach.
Postanowiłam zatem, przy użyciu etnograficznej analizy zawartości, podjąć próbę
zrekonstruowania znaczeń, jakie przypisywane były przez użytkowników islamcity
zasłonie. Na etapie pracy, który tu omawiam, nie zważałam na pozytywny czy nega¬
tywny charakter stwierdzeń. Koncentrowałam się wyłącznie na treściach wypowie­
dzi uczestników różnych działów forum islamicity.com, nie brałam zaś pod uwagę
obrazów, które pojawiały się na portalu. Interesowały mnie ramy znaczeniowe, sym¬
boliczny kontekst, w którym zasłona była umieszczana. W rezultacie analizy dwu¬
stu postów, w których treści pojawiło się hasło hidżab, powstała wstępna pajęczyna
kategorii, które do owych ram znaczeniowych się odnoszą. Ta pajęczyna w przy¬
szłości będzie rozbudowywana i weryfikowana w innych środowiskach danych, aż
do chwili nasycenia.
Wśród postów dominowały wypowiedzi odnoszące się do osobistych doświad¬
czeń z hidżabem. Zdarzały się komentarze do wydarzeń zewnętrznych, które w ja¬
kiś sposób dotyczyły zasłony, jak również opinie formułowane przez mężczyzn lub

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

45

nie-muzułmanów. Noszenie zasłony było rozważane na czterech poziomach. Po
pierwsze zasłona traktowana była jako istotna część składowa doświadczenia reli­
gijnego. W najbardziej osobistym sensie mogła być przedstawiana jako droga wybie­
rana przez kobietę w dążeniu do samodoskonalenia w islamie, czyli do pełnego pod­
porządkowania się woli i prawom Allaha. W tym kontekście założenie zasłony stawa¬
ło się ważnym krokiem w osobistym dżihadzie, walce z pokusami zewnętrznego świa¬
ta, własną próżnością i innymi wadami, których pokonanie prowadziło do bycia lep­
szą muzułmanką. Bardziej kategoryczne w swej wymowie były wypowiedzi, w któ­
rych noszenie hidżabu przedstawiane było jako fard - jeden z ustanowionych przez
Boga i przekazanych przez Posłańca obowiązków muzułmanki. Tu najczęściej po¬
woływano się w argumentacji na autorytety i hadisy, które potwierdzały taki sposób
patrzenia na zasłonę. Ale noszenie hidżabu to również działanie cementujące muzuł¬
mańską wspólnotę lub - odwrotnie - zasłona jako temat wzbudzający kontrowersje,
prowadzić miał do fitny, czyli do dezintegracji muzułmańskiej społeczności, we¬
wnętrznych waśni i rozłamów.
Na innym poziomie decyzja dotycząca hidżabu wiązana była z biograficzną zmianą
(przy czym rzecz mogła dotyczyć biografii własnej lub życia kobiet muzułmańskich
w ogóle). Założenie hidżabu stawało się zatem kamieniem milowym w doświadcze¬
niu konwertytek lub było naturalną konsekwencją procesu dojrzewania, w wyniku
którego pojawiała się potrzeba albo gotowość do przyjęcia zasłony.
Najwięcej jednak wypowiedzi odnosiło się do dwóch pozostałych kategorii, które
umownie mogą być nazwane stylem życia i ekspresją „ja". Warto zauważyć, że te ka­
tegorii są sobie bliskie, lecz niezupełnie ze sobą powiązane. Podstawowa różnica tkwi
w sposobie ujmowania problemu. W kategorii „styl życia" mieszczą się wypowiedzi
oceniające z punktu widzenia estetyki czy mody hidżab, jego rozmaite warianty i spo¬
soby wiązania. Tu również dyskutowano kwestie piękna (lub jego braku) i skrom¬
nego uroku kobiet skrywających się za zasłoną, jak również oceniano zdjęcia modelek
prezentujących muzułmańską modę. W przypadku „autoekspresji" w wypowiedziach
bardziej lub mniej explicite pojawiała się kwestia tożsamości - kulturowej, płciowej
czy religijnej. Hidżab był zatem częścią szerszej dyskusji nad tożsamością, której is¬
totnym kontekstem społecznym stawał się Zachód wraz z jego odmiennymi wartoś¬
ciami, które mogły być dwojako interpretowane. Z jednej strony jako niedające się po­
godzić z islamem i stojące w opozycji względem wartości muzułmańskich - wówczas
akcentowano nieprzychylny stosunek do muzułmanów, a zwłaszcza obsesyjną krytykę
kobiet decydujących się nosić hidżab. Z drugiej jednak strony świat Zachodu przed¬
stawiany bywał jako miejsce życia, do którego norm muzułmanie obu płci - nie za¬
rzucając fundamentalnych zasad religii - powinni starać się dostosować.
Drugą płaszczyzną odniesienia stawała się umma sprawująca kontrolę nad swoimi
członkami i wypracowująca wzory zachowania. Była ona zatem widziana z dwoja¬
kiej perspektywy - jako środowisko, do którego przynależą autorzy wypowiedzi,
a więc najbliższe otoczenie społeczne, które w bezpośredni sposób wpływa na zacho¬
wania swoich członków, ocenia je i komentuje oraz jako szerszy i bardziej odległy kon¬
tekst społeczny. W tym drugim wypadku umma jawiła się jako środowisko wypra¬
cowujące normy i lokalne lub ogólno muzułmańskie wzorce.
Hidżab bywał rozumiany również jako wyznacznik tożsamości kulturowej i reli¬
gijnej. I znów mogło chodzić o makro- albo mikroskalę. Prawo do zasłony - jeśli
rozpatrywane w odniesieniu do norm zachodniej kultury - było opisywane jako jeden
z esencjonalnych aspektów bycia muzułmanką, zaś niechęć członków społeczeństw

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

46

zachodnich względem hidżabu interpretowana była jako wyraz fundamentalnego nie­
zrozumienia kultury muzułmańskiej, a nawet objaw ksenofobicznego lęku przed isla­
mem. Innym wymiarem było lokowanie hidżabu (i innych form zasłony) w kontek­
ście konkretnych, regionalno-kulturowych obyczajów, które niekoniecznie obo­
wiązywać muszą w całym świecie islamu.
Inną formą związku zasłony z autoekspresją była kwestia dwupłciowości. Hidżab
bywał zatem rozpatrywany jako znak i atrybut kobiecości, który streszcza podstawo¬
we cechy i skłonności, jakimi powinna charakteryzować się kobieta, takimi jak skrom¬
ność, przywiązanie do tradycji, poświęcenie dla rodziny, wierność względem męża,
etc. Te cechy były przeciwstawiane męskim skłonnościom, które przez Boga zos­
tały zaprojektowane jako zupełnie różne. I tu do głosu dochodził Zachód widziany
przede wszystkim jako miejsce, w którym mieszają się porządki, a konwencja spo¬
łeczna zakłóca naturalny, ontologicznie uzasadniony stan rzeczy. W takim ujęciu no¬
szenie zasłony bywało rozumiane jako wyraz siostrzanej solidarności muzułmanek,
które decydują się trwać przy tradycyjnych wartościach wbrew przesyconemu re¬
latywizmowi zachodniemu otoczeniu.
Przedstawione powyżej znaczenia przypisywane zasłonie zostały zaledwie na¬
szkicowane. Z uwagi na ograniczony zakres badań nie można również uznać uzys¬
kanych wyników za reprezentatywne dla muzułmanów jako całości. Przeprowadzone
badania wskazują jednak - przynajmniej w odniesieniu do konkretnego wirtualnego
terenu - na przydatność etnograficznej analizy zawartości jako narzędzia pozyski¬
wania danych w Internecie. Warto podkreślić, że zastosowana strategia jest szcze¬
gólnie użyteczna na początkowych etapach badań, kiedy zmierza się do rozpoznania
terenu i możliwie najszerszego udokumentowania problemu badawczego, który na¬
stępnie może być zgłębiany przy użyciu innych narzędzi.
Doświadczenia nabyte podczas pracy w islamicity pozwalają potwierdzić przyjęte
założenia dotyczące muzułmanów w sieci. Hidżab jest rozumiany przez muzułma¬
nów jako istotny symbol, za którym kryje się złożony system znaczeń. Zachodnie in¬
terpretacje zasłony, czy szerzej - pozycji kobiety w islamskich środowiskach - wydają
się katalizować postawy samych muzułmanów, którzy w sposób bardziej świadomy
i silnie zideologizowany patrzą na kwestię tradycyjnego ubioru kobiety.
Zróżnicowanie prezentowanych postaw i lokalnych tradycji, jakie za takimi po¬
stawami często stoją, pozwala z kolei potwierdzić, że sieć nie jest bezpośrednim od¬
wzorowaniem rzeczywistości. Dzięki eksterytorialnemu charakterowi pozwala na
komunikowanie się osób pochodzących z różnych środowisk społecznych i etnicz¬
nych, stając się współczesną agorą o niespotykanych wcześniej rozmiarach i możli¬
wościach, nowym wydaniem „melting pot" i przestrzenią otwartą dla społecznych
negocjacji znaczenia.
*fan»

żyda

Z

akt

Rn

umodoifcoiu talie

pleć

kontekst
środowiskowy

Zachód

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

47

Literatura:
Adamu U . A., Islam and the Internet, www.kanoonline.com/publications/islam_
and_the_internet.htm, 2002, (27.10.2010).
Altheide D. L., Reflections: Ethnographic Content Analisys, Qualitative Sociology,
10 (1), 1987, s. 65-77.
Androutsopoulos J., Potentials and limitations of discourse-centered online ethnography,
Language@Internet, 5 (8), http://www.languageatinternet.de/articles/2008, 2008,
(27.10.2010).
Baym N., The Emergence of Online Community, [w:] Cybersociety 2.0: Revisiting
Computer Medited Communication and Community, red. Jones S. G., Sage,
Thousand Oaks, London, New Dehli 1998, s. 35-68.
Castells M . , Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeńswem, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003.
Castells M., Społeczeństwo sieci, PWN, Warszawa 2008.
Cavanagh A., Behaviour in Public? Ethics in Online Ethnography, http://www.cybersociology.com/files/6_2_ethicsinonlineethnog.html, 1999, (27.10.2010).
Communities in Cyberspace, red. Kollok P., Smith M . , Routledge, New York 2005.
El-Tahawy A., The Internet is the New Mosque. Fatwa at the Click of a Mouse,
www.arabinsight.org/aiarticle, 2008, (27.10.2010).
Kozintes R. V., Netnography. Doing Ethnographic Research Online, Sage, Los An¬
geles, London, New Dehli, Singapore, Washington 2010.
Kurczewski J., Wstęp: Lem, Baudrillard i Wielka Sieć, [w:] Wielka sieć. E-seje z so­
cjologii Internetu, red. Kurczewski J., Wydawnictwo Trio, Warszawa 2006, s. 9-21
Postman N., Technopol. Triumf techniki nad kulturą, Państwowy Instytut Wydaw¬
niczy, Warszawa 1995.
Rheingold H., The Virtual Community. Homesteading on the Electronic Frontier,
www.rheingold.com/vc/book, 2000, (27.10.2010).
Widy M., Życie codzienne w muzułmańskim Paryżu, Wydawnictwo Akademickie
Dialog, Warszawa 2005.

Źródła internetowe:
http://www.internetworldstats.com/stats.htm (07.08. 2010).
http://islamicity.com (07.08. 2010).
http://www.lepost.fr/article/2009/06/22/1588158_le-congres-de-versailles-en-unclin-d-oeil.html (07.08. 2010).
http://wyborcza.pl/1,75477,7909234,Dzis_Miedzynarodowy_Dzien_Rysowania_Mahometa__Pakistan.html (07.08.2010).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8133" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8112">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bae3c7265c0213e7ef08b8e91fdb471b.pdf</src>
        <authentication>7b3930bd47cf905199b5c23baa7e1181</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97187">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5018</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97190">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97193">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97196">
                <text>metodologia badań internetowych</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97198">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97200">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4654</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97203">
                <text>Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97205">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97207">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.8-13</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97209">
                <text>Wejland, Andrzej P.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97211">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97213">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97215">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97217">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97222">
                <text>Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

Andrzej Paweł Wejland
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Założenia teoretyczne i metodologiczne
badań Internetu i w Internecie.
Kilka uwag krytycznych

1.

M

am tu - tytułem wprowadzenia do dyskusji - powiedzieć parę słów o zało­
żeniach teoretycznych i metodologicznych badań Internetu i w Internecie.
Sprawa jest jednak o tyle zawiła i niejasno postawiona, że nie wiem, czy
chodzi o założenia, które są lub - chyba tak lepiej powiedzieć - bywają przyjmowane,
czy też o założenia, które - z jakichś powodów - dopiero należałoby lub warto by
przyjąć. To chyba oczywista różnica: albo opisujemy nasze faktyczne założenia ba¬
dawcze, albo określone założenia do badań postulujemy lub zalecamy, tworzymy więc
dla tych badań otoczkę normatywną. Oczywiste jest również, że oba podejścia - i to
deskryptywne, i to normatywne - w żywym dyskursie często się splatają. Choćby
z tej przyczyny nie uda mi się z pewnością zachować czystości rozważań: w zasadzie
chciałbym jedynie opisywać, lecz przypuszczalnie natknę się na, a może i potknę
o własne wyobrażenia o tym, jak etnograficzne (cokolwiek to znaczy) badania Inter­
netu i w Internecie powinno się w naukach społecznych przeprowadzać.
Dlaczego chcę tylko opisywać? Dlaczego z założenia chcę się wypowiadać o za¬
łożeniach teoretycznych i metodologicznych badań Internetu i w Internecie wyłącz¬
nie w duchu opisu (nawet jeśli zawiera on oceny), a nie postulatu czy dezyderatu? Po¬
wód jest prosty: by stawiać postulaty i wysuwać dezyderaty, trzeba mieć albo wię¬
cej niż ja wiedzy, albo więcej odwagi, albo niemało jednego i drugiego. Trzeba zaś
przede wszystkim oswoić problem konceptualnie i teoretycznie, a poza tym mieć na¬
prawdę rozległą znajomość badań już Internetowi poświęconych lub w Internecie
przeprowadzonych. Dopiero to wszystko uzasadnia, moim zdaniem, poważne po¬
stulaty i dezyderaty. Poważne, a nie naprędce i doraźnie formułowane i przedstawia¬
ne. Przedstawiane naukowo, a nie publicystycznie.
Sam wolę więc mówić ostrożnie o założeniach, które - jak to przed chwilą ująłem
- są lub raczej bywają przyjmowane przez badaczy. Bywają, a ponadto tylko niekiedy
są założeniami jawnymi, często bowiem pozostają założeniami jedynie domyślnymi

�Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

9

- niejawnymi, czyli nieprzedstawianymi wprost. To zwykle rozmaite paradygmatyczne
oczywistości, wspólnotowe przedsądy i przesądy, a także inne podobne entymematy.
Zagadnienia jawności nie chcę przy tym mylić z nieswoistą, bo pojawiającą się przecież
i gdzie indziej, kwestiąjasności albo czytelności wypowiedzi służących wyrażaniu przyj­
mowanych założeń. I to co jawne, i to co niejawne kryje się często (niejawne zatem po­
dwójnie) pod warstwą mętnego, mglistego języka: rozmaitych powabnych, tyle że - dla
analiz i interpretacji - kłopotliwych określeń. Część z nich to określenia nowe, niekiedy
metaforyczne, mieszające się z określeniami dosłownymi, część to stare słowa w nowych
znaczeniach jeszcze nie całkiem ustalonych, zdarza się, że wciąż rozmytych.

2.
Założenia teoretyczne to - użyję znanej metafory architektonicznej - założenia
najwyższych, zwieńczających myślowych pięter lub najgłębszych, utrzymujących
od spodu, myślowych fundamentów. Wśród tych założeń jedno przy tym wydaje mi
się tutaj zwieńczeniem zwieńczeń lub fundamentem fundamentów. To, jak łatwo się
domyślić, teoretyczne, a może po prostu filozoficzne, bo ontologiczne bądź epistemologiczne założenie o istnieniu (o istnieniu dla nas, w naszej konceptualizacji tego,
co poznajemy i badamy) dwóch rzeczywistości albo - to po części jedynie inna szata
słowna - dwóch światów: świata Internetu oraz świata poza nim.
Interesujące dla naszej dyskusji może być pytanie, o ile jest to założenie właściwe.
Bo czy w ogóle jest uprawnione? Problem uprawnienia to - w skrócie i uproszczeniu
- sprawa uznania za trafne i dopuszczenia we wspólnocie naukowego dyskursu: pod¬
parcia lub uzasadnienia jakąś teorią albo (jedno drugiego nie wyklucza) umocnienia
czy potwierdzenia jakąś zwyczajową praktyką etnograficzną. Co się wszak stanie,
jeśli rzucić je na tło, u swych źródeł nie najnowszych, lecz nieustannie powracających
w naukach społecznych rozważań bądź choćby prostych tez o wielości rzeczywis¬
tości? Czy umiemy, a przede wszystkim chcemy nawiązać do koncepcji mikroświatów Williama Jamesa lub wielości obszarów sensu Alfreda SchUtza, albo porządków
istnienia Arona Gurwitscha? Czy nie ulękniemy się fenomenologicznych sympatii,
zwłaszcza u tych dwóch ostatnich? Czy myśląc na przykład o wspólnotach interneto¬
wych jako wspólnotach wyobrażonych zgadzamy się być jednocześnie - wcale nie
skrajnymi - konstruktywistami społecznymi, takimi jak Peter L. Berger i Thomas
Luckmann - z całym ich fenomenologicznym i socjologicznym zapleczem pojęcio¬
wym? Czy potrzebne jest nam tutaj powiązanie idei wielości rzeczywistości z ideą
wielości tożsamości - z koncepcją homo multiplex, człowieka o wielu twarzach za¬
leżnych od rozlicznych, a zarazem równie ważnych porządków rzeczywistości jako
kontekstów jego społecznego działania, w tym również działania w codzienności?
O ile owe porządki rzeczywistości (a przynajmniej niektóre z nich) są - zaglądam do
Fredrica Jamesona - jedynie obrazami czy wizerunkami? Podobnych pytań o teore¬
tyczne i filozoficzne nawiązania, z przywołaniem innych autorów, można rzecz jasna
postawić dużo więcej, zwłaszcza poszukując objaśnień związku między tym, co „re­
alne", i tym, co „wirtualne".
Dodam od razu, iż - w moim przekonaniu - niewiele zmieni w tych poszukiwaniach
podstawienie zamiast wersji radykalnej, głoszącej zasadniczą i całkowitą rozdzielność
obu tak nazwanych rzeczywistości czy światów, wersją ponoć łagodniejszą, zgodnie
z którą mamy tu do czynienia z dwoma stanami tej samej rzeczywistości: jednym
„stałym", drugim zaś „ciekło-lotnym". Nie zmieni również dlatego, że - gdy zabrniemy

�Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

10

w rozważania ontologiczne - natrafimy zapewne na pokusę sięgnięcia do bardzo
starych znaczeń wyrażeń „rzeczywistość realna" oraz „rzeczywistość wirtualna". Bę¬
dziemy wtedy skorzy uznać rzeczywistość wirtualną za istniejącą dopiero w stanie
możliwości, choć bliższą aktualizacji, nie czysto potencjalną; za zaczątek czegoś, co się
dopiero wyłoni w ukształtowanej postaci, za coś więc, co na swój sposób jest już zdolne
do działania, lecz jeszcze nie w pełni. Czyniąc tak, rzeczywistość poza Internetem
w porównawczym zestawieniu wyróżnimy jako swego rodzaju model czy też wyjś¬
ciowy, mocny punkt odniesienia; to z nią będziemy konfrontować rzeczywistość Inter¬
netu i do niej j ą przyrównywać: co ma, a czego nie ma, jaka jest, a jaka nie jest itd.
Tymczasem wiemy już dziś, że gdy mowa o Internecie, te bardzo dawne znaczenia
wyrażeń „rzeczywistość realna" i „rzeczywistość wirtualna" okazują się adekwatne tylko
częściowo albo całkiem przebrzmiały. Rzeczywistość wirtualna - jak często się pod¬
kreśla - jest na swój sposób realna, słowo „wirtualny", w parze z „realny", zmieniło za¬
tem współcześnie swój sens. Pół biedy, gdy jest to sens jasny i przez badaczy uświa¬
damiany. Pół biedy, gdy redefinicje słów „realny" i „wirtualny" nie są obliczoną na po¬
klask ekwilibrystyką słowną albo czysto perswazyjną retoryką. Odnosi się bowiem wra¬
żenie, że bywają one niekiedy - w tej nierozłącznej parze - zaledwie łatwym w użyciu,
rozleniwiającym językowym szablonem. Są może nawet tylko - co jeszcze bardziej nie¬
pokoi i boli - chwytliwą lub mającą dodać powagi, patetyczną frazeologią.
Warte uwagi - i prawdziwie poważne na tle takich pseudonaukowych błyskotek
- są zresztą koncepcje kontrujące: to te, które oddzielanie świata „realnego" i „wir¬
tualnego" uznają za językowo czasem wygodne, lecz w gruncie rzeczy, czyli w innej
teoretycznej perspektywie, jeśli nie zbędne, to z pewnością przesadne, bo mnożące
byty i przez to zawierające poznawczo mylącą nadwyżkę. Zwolennicy tych kon¬
cepcji utrzymują, że istnieje tylko jeden świat społeczny, jakkolwiek relacje między
ludźmi - ich stosunki czy interakcje - przebiegać mogą, i przebiegają, w różnych
obszarach (czyli „przestrzeniach") i za pomocą różnych, właściwych tym obszarom
sposobów i środków (czyli „technologii"). Nie ma potrzeby, ani podstaw, by na serio
przywoływać ontologicznie zbyt mocne i epistemologicznie zbyt stanowcze tezy
o „wielości rzeczywistości" i osadzonych w nich odmiennych ludzkich „prawdach".
W jednej, wciąż tej samej rzeczywistości społecznej ludzie komunikują się - od za¬
wsze - bezpośrednio ustnie, twarzą w twarz, ale też - od czasu wynalezienia pisma
- za jego pomocą, również przy użyciu gołębi pocztowych, potem jeszcze za po¬
mocą telefonu i radia, a od niedawna komputerów i Internetu. Wystarczy odwołać
się do starych, ale jarych teorii, by na przykład uznać (to jedna z rozważanych tutaj
możliwości), że w „przestrzeniach" wyznaczonych tymi „technologiami" pełnią oni co
najwyżej rozmaicie modulowane, albo po prostu różne role społeczne. Zauważmy, iż
tego rodzaju ujęcia nie wymagają rezygnacji z poglądu, wedle którego każdy z nas ma
tylko jedną tożsamość, choć jej struktura jest z pewnością złożona. W różnych rolach
społecznych, w tych również w rolach określonych przez osobliwe sposoby i środki ko¬
munikowania się w Internecie i przez Internet, ta sama tożsamość uczestniczy inaczej,
chociażby - to spojrzenie nie tak znów przestarzałe - inaczej wypowiada się w narracji
(co owocuje zwykle tak zwanym rozkawałkowaniem narracyjnym).

3.
Zamierzam teraz postawić nieodkrywczą tezę, iż od ogólnych założeń teoretycz¬
nych, w tym również od - wyznaczających perspektywę badawczą - rozstrzygnięć po¬
jęciowych, zależą szczegółowe problemy i rozwiązania metodologiczne. Bo jeśli się

�Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

11

twierdzi, iż mamy jednak do czynienia z dwiema rzeczywistościami i jeśli (to jedna
z wersji najłagodniejszych) w czymś się one różnią, lecz w czymś sąjednak podobne,
to jakie sposoby i narzędzia są czy też bywają używane do ich badania? I czy w ba­
daniu naprawdę chcemy poznać obie, i to traktując je na równych prawach, czy raczej
tylko jedną z nich, chociaż poprzez tę drugą - zwykle tę „realną" poprzez „wirtualną"?
A może gotowi jesteśmy istnienie jednej z nich całkiem w badaniu zignorować? Od¬
powiedzi na te pytania (zabrzmiały one jak podpowiedzi do rachunku sumienia) mogą
być różne, a związane z nimi strategie badawcze nawet bardzo złożone. Odróżnić
wśród nich wypada wszakże strategie czyste i strategie mieszane. Te pierwsze, czyli
„czyste", to strategie badania wyłącznie jednej rzeczywistości i niesięgania w bada¬
niu do innej (nawet po to, by poprzez nią poznać tamtą). Te drugie, chyba o wiele cie¬
kawsze, lecz bardziej problematyczne, czyli strategie „mieszane", łączą badanie
Internetu czy w Internecie z badaniem świata poza nim czy z badaniem w tym świe¬
cie przeprowadzanym. Ich problematyczność zamyka się w pytaniu: dlaczego i po co
je obieramy? Jeśli towarzyszy nam jakakolwiek myśl o sprawdzeniu, czyli weryfika¬
cji tego, co wiemy z badania Internetu lub poprzez Internet, za pomocą badania prze¬
prowadzanego poza nim - i nie jest to myśl o eksperymencie czysto metodologicznym
- to dajemy tym znak, że badania internetowe uważamy za podrzędne: wciąż bowiem,
naszym zdaniem, ich wyniki wymagają podparcia, umocnienia.
Także wśród badaczy są netentuzjaści i netsceptycy - to w dużej mierze sprawa
nastawień paradygmatycznych i przywiązania do wyznaczanych przez nie poznaw­
czych perspektyw. Nie dowierza, jest wstrzemięźliwy, przeto sprawdza (o ile w ogóle
Internetu nie omija) netsceptyk. Netentuzjasta natomiast jest pełen zapału i wiary.
Którego z nich ucieszą, a którego zniechęcą, wymagające metodologicznej refleksji,
a i pokory, pytania dotyczące Internetu jako terenu badań, nas samych jako jego ba¬
daczy, wnoszonych przez nas do badania artefaktów, szczególnie zaś - jeśli jeszcze
ufamy prawdzie i nie wpadliśmy w relatywizm (albo nawet dużo skromniejszy perspektywizm) - poznawczych obciążeń, zniekształceń i skażeń? Czy w równym stop¬
niu przejmą się oni etycznymi kwestiami badań Internetu, w Internecie i poprzez
Internet? Który z nich weźmie pod uwagę, a który przeoczy zagadnienie wpływu, jaki
na wyniki mają szczegółowe metody i techniki stosowane w badaniu internetowym?
Czy będą to metody i techniki znane z badań poza Internetem, może jakieś ich prze¬
róbki i adaptacje, czy może jednak metody i techniki opracowane specjalnie z myślą
o badaniach internetowych? Wyjątkowo interesujący wydaje się w tym względzie
zabieg przeniesienia do badania Internetu, czyli „przełożenia", rozmaitych tradycyj¬
nych metod i technik etnograficznych. Na czym takie przeniesienie polega i jakie są
jego granice? Nawet tradycjonaliści wśród nas muszą uznać, że granice te są już dzi¬
siaj przepuszczalne jak osmotyczna błona, a tworzące się na nich ciśnienie jest sil¬
niejsze od starych badawczych zastrzeżeń i nawyków - i tych mentalnych, i tych
tworzących badawczy habitus.

4.
Co do mnie, to staram się być netrealistą. Zdaję więc sobie sprawę choćby z tego,
że sporo problemów stawianych w tej dziedzinie jako nowe to problemy sędziwe, po¬
wracające znów po latach, problemy więc na swój sposób wędrowne. Dlaczego nie
od razu je rozpoznajemy? Nierzadko z powodu zasłony językowej. Nadmiar powab¬
nej terminologii, bałamutnie dekonstruujące metafory, ozdobna, czcza retoryka - to
wszystko zdarza się również w refleksji nad badaniami Internetu i w Internecie.

�Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

12

Zdarza się wszakże w tej refleksji coś znacznie głębszego: zagubienie starych teo¬
retycznych i metodologicznych tropów. Albo się ich w ogóle nie zna i szczęśliwie od¬
krywa na nowo, nie od razu jednak w całej złożoności (ekscytując się przy tym zwykle
dziwnością i niezwykłością spraw, których dotyczą), albo znając je lub choćby prze¬
czuwając - odtrąca, ponieważ komplikują to, co wydawało się proste, w przykry
sposób tamują badawczy rozmach i zapał. Bywa i tak, że same słowa „teoria" i „me¬
todologia" brzmią tu dla niektórych zbyt groźnie, a teoretyczne i metodologiczne pro¬
blemy, jak problem założeń, który tu roztrząsam, są uważane za wydumane, górno¬
lotne, w najlepszym zaś razie za staromodne.
Zagubienie starych teoretycznych i metodologicznych tropów dziwi zwłaszcza
wtedy, gdy etnografowie Internetu próbują eksplorować go tak, jak czyniono lub czyni
się, badając świat społeczny poza Internetem. Mimo różnic mają to być przecież światy
na tyle podobne, że użycie wobec Internetu lub w Internecie znanych skądinąd metod
i technik badawczych wydaje się uzasadnione, może wręcz oczywiste. Stare tropy, pod¬
jęte w refleksji nad badaniami w Internecie i poprzez Internet, przydałyby się wobec
tego przynajmniej jako myślowe powinowactwa, instruktywne paralele, oświecające
analogie. Łatwiej byłoby zrozumieć - to nie więcej niż skromna ilustracja - na czym
polega osobliwość badanej zbiorowości internetowej, rozważana jako jej (powodująca
poznawcze „skrzywienie") niereprezentatywność, ponieważ w pewien szczególny spo¬
sób niereprezentatywne okazywały i okazują się zbiorowości osiągane w innych bada­
niach między innymi za pomocą ankiety prasowej czy konkursu na pamiętniki. Prostsza
mogłaby się również stać dzięki temu analiza dręczącej, często więc powtarzanej przez
badaczy „zagadki", dlaczego tak paradoksalnie pomieszane bywają w świecie Internetu
dwie, o różnym natężeniu, postawy (albo strategie komunikatywne): postawa zmyśle¬
nia i kłamstwa, przywdziewania przesłaniających prawdziwą tożsamość „masek" oraz
postawa nieskrępowanej otwartości, autentycznej prawdomówności, szczerości „aż do
bólu". Niezwykłe może wydawać się to, że obie one wyrastają z tego samego podłoża:
z poczucia anonimowości, jakie daje komunikowanie się w Internecie i poprzez Inter¬
net. Zapewne z mniejszą jaskrawością krzyżowanie się obu tych postaw zawsze wy¬
stępowało w sytuacjach badawczych poza Internetem (i w życiu poza nim w ogóle),
dlatego też - w związku ze sprawą anonimowości, czy też konfidencjonalności - było
ono teoretycznie dogłębnie rozważane, poświęcano mu także osobne eksperymentalne
studia metodologiczne. „Zagadką" pozostało o tyle, że - chociaż pojęciowo oswojone,
obudowane podręcznikowymi przestrogami i zaleceniami - niezmiennie fascynuje,
trochę też zmusza do męczącego kręcenia się w kółko tych głównie, którzy wciąż nie
chcą być społecznymi konstruktywistami i dociekliwie pytają o „prawdę" wypowiedzi
uzyskiwanych w badaniu. Owszem, dawno minęły czasy, gdy fascynacja tą „zagadką"
wywoływała rozkoszny dreszcz, wprowadzała całe wspólnoty badawcze w stan eufo¬
rii, kazała, w imię prawdy, toczyć widowiskową walkę z „błędami" i „zniekształce¬
niami". Dziś to badawcza rutyna, dziś również - co dotyczy niektórych spośród nas paradygmatyczny zwrot: dawnych siebie widzimy jako naiwnych donkiszotów, siebie
dzisiejszych kierujemy już bowiem ku konstruktywizmowi, który tej „zagadki" jako za¬
gadki już nie traktuje.
Wędrówka po starych teoretycznych i metodologicznych tropach może dzisiej¬
szych etnografów Internetu uzbroić w bardzo przydatne nastawienie: cierpliwego pie¬
chura, a nie szybkobiegacza. Zrobić dobre badanie nie jest łatwo, zrobić badanie, które
naprawdę coś doda do wiedzy o Internecie i coś dorzuci do puli wspólnych doświad¬
czeń - jeszcze trudniej. Oprócz wytrwałości i cierpliwości, również w formułowaniu

�Andrzej Paweł Wejland - Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie...

13

uogólnień, kontrolowaniu - o ile to możliwe - poznawczej optyki (zwłaszcza włas¬
nych stereotypów i etnocentrycznych uprzedzeń) oraz jej wpływu na wyniki badania,
wędrówka ta może uświadomić, że ominąć wszystkich raf się nie da, lecz zapładniając
etnograficzną wyobraźnię i z pokorą, a przy tym odpowiedzialnie czerpiąc z już na¬
gromadzonej wiedzy i doświadczeń - obok części z nich przejść jednak można bez¬
piecznie. Jedną bodaj z takich raf jest przeświadczenie o tym, że „wirtualny" świat
Internetu jest całością niezróżnicowaną w tym sensie, iż w każdej swej domenie mno¬
ży przed badaczem te same, równie dokuczliwe przeszkody. Nie rozbija się o nią ten,
kto dostrzeże przystępność i przychylność dla badań niektórych społeczności interne¬
towych, ich nie tylko już życzliwą gościnność, ale wręcz oczekiwanie, że - jako wspól¬
noty alternatywne, zaludniające kulturowe nisze i tworzące tak zwane historie zbio¬
rowe, dotąd pozbawione „głosu" - dzięki badaniu będą się mogły „objawić", „ujaw¬
nić", czyli po prostu wypowiedzieć, stając w opozycji do strzegących normatywnego
status quo, to znaczy właściwych dyskursowi panującemu, tak zwanych historii kul¬
turowych. W świecie poza Internetem, a więc w świecie „realnym", to zróżnicowanie
dyskursów i narracji dawno temu już dostrzeżono i , co tu tak ważne, poszukano dla
jego badaczy teoretycznych i metodologicznych osłon.
Warto się zatem, w moim przekonaniu, upierać przy stawianiu problemów teore¬
tycznych i metodologicznych, i przy szukaniu dla nich starych, nieźle rozpoznanych
tropów, ponieważ bez tego naukowe badania Internetu i w Internecie pozostałyby
badaniami niepełnymi: pozbawionymi zadumy nad ich poznawczymi zwieńczeniami
i fundamentami, i poniekąd pozbawionymi świadomości własnych korzeni. Żal po¬
myśleć, że taka - ułomna i na wpół ślepa, albo dziecięco niedojrzała - mogłaby być
internetowa etnografia.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8135" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8115">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/763a1d6ed1c831af7285e653e8c4dd6f.pdf</src>
        <authentication>8e19268a52ca04c1ee88d23d1e309a29</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97233">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97234">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97236">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97238">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4655</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97243">
                <text>Antropolog on-line, a badanie w działaniu / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97245">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97247">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.14-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97249">
                <text>Krawczyk-Wasilewska, Violetta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97251">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97253">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97255">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97257">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97261">
                <text>Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

Violetta Krawczyk-Wasilewska
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Antropolog „on-line" a badanie w działaniu.
Eksperyment polsko-brytyjski

T

ermin „badanie w działaniu", ukuty w latach czterdziestych przez psycholo­
ga społecznego Kurta Lewina (Lewin 1946: 202-203), znanego też jako pre­
kursora „teorii zmiany", przechodził rozmaite koleje losu; już to jako mani¬
pulacyjna socjotechnika odrzucona do lamusa, już to jako nurt emancypacyjny trak¬
tujący badanie jako formę refleksyjnej działalności podjętej przez badacza, uczest­
niczącego w sytuacji społecznej z zamiarem jej ulepszenia. Na gruncie brytyjskim
badania w działaniu jako odmiana badań stosowanych bywają zaliczane do tak zwa­
nej metodologii systemów miękkich (SSM) i w ostatnich latach ponownie cieszą
się tam sporą popularnością.
Dyskusyjną próbę sprawdzenia możliwości wykorzystania tej metody w antropo­
logii on-line podjęła autorka niniejszego tekstu wraz z badaczem brytyjskim Dennisem W. Beer, podczas ich wspólnej pracy nad studium zatytułowanym Globalna
wioska „singli", a kulturowe postawy starszych Brytyjczyków wobec randkowania
„on-line" i zreferowanym podczas X V Kongresu ISFNR w Atenach w czerwcu
2009 roku w sekcji „Narratives and Modern Media". Wnioski metodologiczne au¬
torów poddam pod dyskusję po przedstawieniu materiału badawczego .
Internetowe serwisy społecznościowe, a zwłaszcza portale randkowe są częścią
współczesnego scenariusza kulturowego, gromadzą bowiem - liczonych w milionach
- użytkowników reprezentujących wszystkie kategorie wiekowe, przy oczywistej domi­
nacji ludzi młodszych. Wielka rozmaitość i popularność tych portali w krajach wysoko
rozwiniętych odzwierciedla głębokie lęki kulturowe związane ze zwiększającym się
poczuciem ludzkiej samotności, której główne przyczyny upatrywane są w zaniku tra­
dycyjnych powiązań krewniaczych oraz tak zwanej gender revolution i „atomizacji"
społeczeństwa. Ta ostatnia wiąże się z upadkiem rodziny, wzrostem neo-liberalizmu,
konsumeryzmem i gloryfikacją autonomii jednostki. W tej sytuacji nawet związki
mężczyzny i kobiety stają się towarem, który jako artykuł pierwszej potrzeby jest
przedmiotem wymiany za pośrednictwem internetowych stron randkowych.
Liczba osób samotnych, w żargonie zwanych z angielska singlami, cechuje się stałą
tendencją wzrostową. Przewiduje się, iż do 2021 roku obejmie ona 40% dorosłych

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

15

a badanie w działaniu...

obywateli świata w krajach rozwiniętych i wymusi zmianę obyczajów, zmianę potrzeb
mieszkaniowych, kosztów utrzymania, zużycia energii, usług, i tym podobnych . Ta
prawdziwa rewolucja może zniszczyć zasady życia społecznego oparte na domu, ro­
dzinie i stałym miejscu zamieszkania. Single obojga płci nie odczuwają dziś stygmatyzacji, co więcej - wykorzystują swój status do poznawania świata, budowania kariery
zawodowej i życiowego eksperymentowania. Wygodni i zadowoleni z siebie samotni
tworzą powiększającą się populację, zwaną w USA quirkylones (quirky alone), na po­
trzeby której rynek odpowiada promocją życia solowego, małymi porcjami pakowanej
żywności, wakacjami dla samotnych, mniejszymi mieszkaniami i domami oraz wzros¬
tem liczby internetowych serwisów randkowych, jak również... wzrostem liczby
domów spokojnej starości.
Oczywiście bycie tak zwanym singlem może być sprawą wyboru (w wypadku
ludzi młodych, aktywnych zawodowo) albo koniecznością (w wypadku coraz młod¬
szych, rozwiedzionych lub owdowiałych emerytów i rencistów ). Poza korzyściami
życie indywidualne rodzi pewne niedogodności, na przykład finansowe czy psy¬
chologiczne (puste gniazdo, brak stałego towarzystwa i wsparcia), wzmacniane doj¬
mującą samotnością, mimo posiadania progenitury. Ta sytuacja dociera powoli także
do naszego kraju.
1

Wskazane wyżej problemy odzwierciedlają portale randkowe, które - co prawda
- jeszcze nie dostarczają gotowego produktu, ale zmierzają w tym kierunku, o czym
świadczy coraz większa liczba stron randkowych oferujących usługi psychometryczne, na przykład Parship.com, e-Harmony, Be-2.com, DDAffinity.com.
Badając internetowe strony randkowe odnosimy wrażenie, o czym już pisaliśmy
na łamach Fabuli (Krawczyk-Wasilewska 2006: 251-252), że zachowania on-line ich
subskrybentów mają charakter globalny, świadczący o unifikującej sile mass-mediów
i internetowej netykiety. Z drugiej zaś strony wspólnota sieciowych randkowiczów
myśli lokalnie, o czym świadczą ich profile umieszczane w lokalnych lub transnaro¬
dowych, opartych na wymianie informacji, portalach. Studiując je, dostrzegamy różnice
kulturowe, etniczne i społeczne; biedę i bogactwo, społeczną stratyfikację, lokalne oby¬
czaje, kryzys tradycyjnej rodziny , a także lokalną pozycję płci kulturowej.
W Europie najwyższą liczbą samotnych osób i pojedynczych gospodarstw domo¬
wych cechuje się Wielka Brytania, gdzie w ciągu ostatnich czterdziestu lat ich liczba
wzrosła czterokrotnie. Dziś wynosi piętnaście milionów przy sześćdziesięciomilionowej populacji. Tylko w samej Anglii samotne gospodarstwa liczą siedem milionów,
przy prognozie wzrostu do dziewięciu milionów w roku 2021 (Palmer 2006).
Tę sytuację odzwierciedlają brytyjskie usługi randkowe on-line (na przykład
Match.com, YahooPersonals, DatingDirect.com), cechujące się ogromną liczbą użyt¬
kowników w porównaniu z innymi europejskimi stronami randkowymi. Wyjaśnie¬
nie kwestii, dlaczego Brytyjczycy są najbardziej samotnymi Europejczykami, wy¬
magałoby odrębnych, interdyscyplinarnych badań na większą skalę.
Nasze zainteresowanie ograniczyliśmy do starszych Brytyjczyków i ich postaw
kulturowych wobec internetowego randkowania. Celem było badanie w działaniu
o charakterze jakościowym prowadzone przez autorów niniejszego - Polkę i Anglika;
oboje w momencie badań samotni, oboje reprezentujący interesujący ich przedział
wiekowy i status społeczny.
1

Tendencję tę uwidoczniają przewidywania statystyczne (między innymi Austriackiego Instytutu Eko­
logicznego) i projekty architektoniczne (na przykład wystawa „Singletown" na Biennale Architektury,
Wenecja 2008).

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

16

Dla naszego badania wybraliśmy DatingDirect.com (dalej skrót: DD), jeden z naj­
większych i najbardziej popularnych na Wyspach odpłatnych portali randkowych,
którego właścicielem jest Meetic, firma umocowana we Francji i operująca w piętna­
stu państwach europejskich, a także na innych kontynentach. W końcu 2008 roku DatingDirect liczył około siedmiuset tysięcy użytkowników, podczas gdy w maju roku
następnego ich liczba wzrosła do pięciu milionów na całym świecie, co dowodzi dal¬
szej konsolidacji operatorów rynku randkowego. O popularności portalu świadczy licz­
ba zalogowanych, na przykład dwudziestego piątego maja 2009 roku, o godzinie dwu­
nastej trzydzieści pięć (wtorek) system wykazywał dwadzieścia osiem tysięcy sie­
demset sześćdziesiąt siedem osób on-line w dziewięćdziesięciu trzech państwach,
podczas gdy w sobotę wieczorem było ich już około siedemdziesięciu tysięcy.
Próbą badawczą objęto osiemdziesięciu mężczyzn (w większości Anglików),
którzy opublikowali swój pełny profil i odpowiedzieli na test autorki. Wszyscy oni
byli aktywnymi subskrybentami DD w ostatnim kwartale 2008 roku i deklarowali,
że należą do rasy kaukaskiej, są nieżonaci, mieszczą się w przedziale wiekowym
sześćdziesiąt - sześćdziesiąt pięć lat, poszukują kobiet od pięćdziesiątego do sześć¬
dziesiątego ósmego roku życia, posiadają wyższe wykształcenie (od magisterium po
doktorat), reprezentują indywidualne gospodarstwa domowe i dochód średni do wy¬
sokiego. Nie brano pod uwagę religii, zatrudnienia/emerytury, liczby posiadanych
dzieci i innych danych.
Dla porównania wskażmy przykładową sesję z dnia piątego grudnia 2008 roku,
kiedy to system wykazywał sześciu takich mężczyzn w Polsce (populacja 38,1 mi­
lionów), piętnastu w Niemczech (82 miliony), siedemnastu we Francji (65 milio­
nów), ale w Wielkiej Brytanii aż tysiąc, a w samym tylko Londynie czterystu
dwudziestu. Brytyjczycy dominowali podczas tej i każdej następnej sesji.
Jak już wspomniano, autorka opublikowała, składający się z dwudziestu pytań
test zgodności, którego wyniki pokrótce omówimy. Na pytanie o preferowany ro¬
dzaj wypoczynku wakacyjnego (trekking czy wczasy typu all-inclusive), prawie
100% respondentów opowiedziało się za wakacjami aktywnie spędzonymi i w spo¬
sób indywidualny. Na pytanie o rodzaj spędzania wolnego czasu, większość optowała
raczej za pielęgnacją ogródka, komputerem, majsterkowaniem i oglądaniem TV oraz
DVD niż odległą wyprawą do kina czy teatru. Tak zwane „wyjścia" dla większości
oznaczały wizytę w najbliższym pubie. Wszyscy samotnie popijali w domach, nikt
nie deklarował abstynencji. Czytanie książek i aktywność sportowa (głównie jazda
rowerem, ale też żeglowanie, czasem tenis i golf lub krykiet) dotyczyły mniejszości.
Przyjmowanie gości w domu, składanie spontanicznych wizyt sąsiadom, zaprasza¬
nie dalszych znajomych, jak i inne formy życia towarzyskiego nie są powszechnie
praktykowane. Wyjątek stanowią śluby i pogrzeby oraz rodzinne wakacje w małym
gronie. Powiedzenie „Mój dom jest moim zamkiem" oddaje tradycyjne wartości:
szacunek dla własnej przestrzeni i prywatności, posiadanie nieruchomości (spłacony
lub odziedziczony dom), obowiązki domowe (mężczyźni gotują, sprzątają, remon¬
tują) i pracę w ogrodzie oraz czas poświęcony na własne hobby. Tak zindywiduali¬
zowany styl życia, jak i dość wczesne przechodzenie mężczyzn na emeryturę (od
pięćdziesiątego piątego roku życia i z odpowiednim odszkodowaniem od firmy) nie
sprzyja zawieraniu nowych znajomości.
Przeciwieństwem powyższego są możliwości, jakie oferuje Internet. Samotny star¬
szy pan może randkować do woli, spotykając w sieci nieograniczoną liczbę nowych
znajomych i potencjalnych życiowych partnerek, tak z najbliższej okolicy, jak i całkiem

�Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

odległej (prawdziwa globalizacja!), z którymi można korespondować, wymieniać
poglądy i fotografie, „czatować" i wreszcie marzyć o podjęciu ryzyka spotkania
wirtualnej damy, by przekonać się o jej osobowości, wspólnych zainteresowaniach
i wzajemnym pociągu fizycznym, zwanym w żargonie randkowym „chemią".
Co więcej, w przeciwieństwie do komunikacji „twarzą w twarz", komunikacja
on-line pomaga naszemu stereotypowemu Brytyjczykowi pokonać jego nieśmiałość
wynikającą z tak zwanego zimnego wychowania i klasowej stratyfikacji społecznej,
rozpoznawanej po sposobie wymowy i określonym restrykcyjnie kodzie zachowa­
nia. Postępując zgodnie z globalną netykietą randkową wychodzi ów poza sferę
swych przyzwyczajeń, otwiera się „na obcych", opisuje szczegóły z życia osobis¬
tego i uczuciowego, jak również czuje się zwolniony z konwencjonalnych zasad
używania języka formalnego czy zwyczaju nieokazywania emocji i panowania nad
reakcjami (Fox 2004). Wręcz odwrotnie, internetowy kod językowy, używanie za¬
bawnych znaków graficznych, piktogramów i akronimów, posługiwanie się tak zwa¬
nymi śmieszkami czy buźkami (ang. emoticons i smileys) to cechy „warsztatu"
komunikacyjnego każdego randkowicza.
Dlatego też randkowanie w sieci jest dla antropologa świadectwem istnienia pewnej
sfery liminalnej, w której randkowicz oderwał się już od „profanum", ale nie osiągnął
jeszcze sfery „sacrum" (Gennep: 2006). Problem się sam rozwiązuje, gdy związek wir­
tualny przekształca się w rzeczywisty, o czym marzy większość użytkowników. Na prze¬
szkodzie jednak stają stare przyzwyczajenia, nawyki, bagaż rodzinny i inne życiowe
doświadczenia, wreszcie brak chęci do przystosowania się lub zmiany.
I tak, mimo przyzwyczajenia do życia w wieloetnicznym społeczeństwie, starsi
Brytyjczycy w większości nie wykazywali zainteresowania rozwijaniem znajomości
z Polką w wieku średnim, grzecznie odsyłając j ą do polskiej strony internetowej i pod­
kreślając, iż nie życzą sobie kontaktu z paniami z kontynentu (europejskiego - V.K-W),
a zwłaszcza z „.. .Portugalii, Hiszpanii, Rosji, Polski i Bawarii", a także nie są zainte­
resowani kobietami z bardziej odległych miejsc, takich jak Filipiny, Afryka i Ameryka
Południowa. Niektórzy pytali, czy rzeczywiście pisze do nich kobieta, czy też mężczyz¬
na, chcący wyłudzić pieniądze na podróż do Zjednoczonego Królestwa.
Te stereotypowe opinie bazujące na pogłoskach, jak również nieznajomość po­
litycznych i ekonomicznych realiów tak zwanej Nowej Europy świadczą, iż inter¬
netowe kontakty z kobietami z krajów zwanych drugim i trzecim światem w oczach
przeciętnego Brytyjczyka mają konotację negatywną i mogą być również manifes¬
tacją konserwatywnego poczucia wyższości Wyspiarzy, szeroko znanego - od wieku
dziewiętnastego - pod hasłem splendid isolation.
Z drugiej zaś strony badanie nasze wykazało, że 15% subskrybentów wykazywało
postawę neutralną wobec pochodzenia etnicznego, w kilku zaś wypadkach nawet wy¬
jątkowo przychylną wobec pochodzenia polskiego, co wynikało z wcześniejszych, po¬
zytywnie ocenianych kontaktów z naszym krajem. Dwóch respondentów - wdow¬
ców, których zmarłe żony pochodziły z Polski - nie było zainteresowanych ponowną
znajomością z Polką, motywując swą decyzję różnicą mentalności. Pytanie „Czy życie
zagranicą byłoby dla ciebie problemem" starsi Brytyjczycy traktowali jak wyzwanie,
którego nie należy brać pod uwagę. Jedynym miejscem do relokacji jest dla większości
Hiszpania, czemu sprzyja łagodny klimat i duża ilość na stałe zamieszkałych tam emery­
tów brytyjskich. Relokacja do Polski wymagałaby poznania języka, przetrwania mroź­
nej zimy i przystosowania się do „dziwnych" obyczajów oraz nieznanych przepisów praw­
nych i niepewnej - w dłuższej perspektywie czasowej - sytuacji polityczno-ekonomicznej.

�Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

18

Mimo tych zastrzeżeń, nasi wirtualni randkowicze wykazywali się dużą tolerancją re­
ligijną, wyrażając przekonanie, iż dwie religie mogą koegzystować pod jednym da­
chem bez żadnego problemu. Nadmienić przy tym należy, że większość subskrybentów
deklarowała się jako ateiści lub niepraktykujący protestanci.
Interesującą kwestią jest trudna do wymierzenia realna skuteczność randkowania
on-line w odniesieniu do badanej populacji. Z naszych informacji wynika, że dla nie¬
wielu zakończyło się ono sukcesem. Większość badanych uczciwie stwierdzała, że
była aktywnym członkiem strony DD przeciętnie od trzech do sześciu miesięcy, po
czym znudzona, odpoczywała przez jakiś czas lub przenosiła się do innego portalu, by
po około roku powrócić ponownie do DD , mimo faktu, że „.. .ludzie byli w więk­
szości ci sami, a część niechętnie odpowiadała na e-listy" - jak stwierdził jeden z użyt¬
kowników. Brak odpowiedzi mógł wynikać nie tylko z nadmiaru bardziej interesu¬
jących ofert, ale też z faktu, powszechnie niezauważanego, że nowi użytkownicy mogą
rejestrować się bezpłatnie i choć ich profile są wyświetlane, w rzeczywistości jednak
powiększają rząd „martwych dusz" (Silverstein 2004) pozbawionych prawa aktyw¬
nego uczestnictwa do czasu wniesienia pełnej opłaty członkowskiej.
W dużych miastach wirtualna randka często przeradza się w osobiste spotkanie.
Jeśli nie spełnia oczekiwań - nie martwi żadnej ze stron, gdyż następnego weekendu
można spotkać się z inną osobą - każda ze stron płaci za siebie i każdy chętnie spę¬
dzi czas poza domem. Natomiast w małych miejscowościach i wsiach wirtualne kon¬
takty (zwłaszcza tak zwane czaty) podtrzymywane są dużo dłużej, stanowiąc formę
miłego spędzania czasu. Oto przykład:
Wyprowadziłem psy na spacer, potem czatowałem z kobietami, następnie lunch,
praca w ogródku, kilka e-maili do nowych pań z DD, wieczorny spacer z psami, no
i dzień wypełniony...

Dlatego też profile wielu starszych użytkowników DD oznakowane są setkami
puszczanych „oczek" i tak zwanych odwiedzin, skrupulatnie wykazywanych przez
zarządzających portalem webmasterów. Mając poczucie nieograniczonych możli¬
wości, cybernetyczni randkowicze nie wykazują pośpiechu i traktują wirtualne kon¬
takty jako formę zabawy z bezpiecznej odległości i bez wychodzenia z domu. Nie¬
którzy subskrybenci porównywali swe uzależnienie od wirtualnego randkowania do
pasji cechującej kolekcjonerów na przykład znaczków pocztowych. Nadmienić tu
należy, że podtrzymywaniu uzależnienia sprzyjają różne triki marketingowe właści¬
cieli portalu DD, takie jak automatyczne odnawianie płatności na następny okres sub¬
skrypcji, utrudniony sposób likwidacji konta, przenoszenie niepłacącego do grona
opisanych wcześniej „martwych dusz", zachęcanie e-mailami w rodzaju „tęsknimy
za t o b ą . " , „ . m a m y pasujące do ciebie, nowe osoby", „dla ciebie wyjątkowo tania
o f e r t a . " i inne zniżki, promocje, i tym podobne. Nic tedy dziwnego, że wirtualny
business randkowy kwitnie, a jego użytkownicy, często samotni emeryci, mimo po¬
czucia iż podlegają manipulacji, często wracają do DD, ponieważ świat zewnętrzny
pogłębia jedynie ich samotność.
Sumując powyższe, nasuwają się wnioski o specyfice izolacji społecznej starszych
Brytyjczyków, wynikającej z ich dawniejszej mobilności zawodowej i częstych zmian
miejsca zamieszkania (ograniczone więzi koleżeńskie i przyjacielskie) oraz ograni¬
czonych więzi krewniaczych i międzypokoleniowych. Te ostatnie na przykład w Pol¬
sce są o wiele ściślejsze, ponadto - zgodnie z polskimi zwyczajami i obowiązującym
prawem - dorosłe dzieci zobligowane są do opieki nad starymi rodzicami. Z kolei izo¬
lacja towarzyska starszych Brytyjczyków wynika ze zwyczajowego indywidualizmu

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

19

i konserwatyzmu oraz tradycyjnego angielskiego stylu życia. Stąd też nasi respon¬
denci przezwyciężali swą samotność, ślęcząc przy komputerze - swoistym substy¬
tucie towarzyszki życia.
Wirtualna miłość ze strony wyzwolonych, wymagających i często - w wyniku
rozwodów lub wdowieństwa - bardziej zamożnych niż mężczyźni kobiet brytyj­
skich nieczęsto kończy się sukcesem. Z kolei brak powodzenia wśród kobiet z kon¬
tynentu może wynikać, iż postrzegają one starszych Brytyjczyków w sposób stere¬
otypowy - jako „zimnokrwistych", konserwatywnych i twardo po ziemi stąpających
hipokrytów, dla których termin „romantyk" utożsamiany bywa nie z pojęciem za¬
kochanego, lecz raczej „artysty", „dziwaka", ekscentrycznego Don Kichota i nie¬
odpowiedzialnego życiowo człowieka. Oto przykład:
...Ona wszystko traktuje bardzo serio i pisze do mnie: „w twoim profilu stwier­
dziłeś, że nie jesteś romantyczny". Więc ja jej odpisałem, że była tam również opcja
„całkowicie nieromantyczny", której nie wybrałem. Teraz fascynuje ją koresponden­
cja z artystą, WIELCE romantycznym...

Na koniec wreszcie należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż przeprowadzone przez
nas badanie odbywało się w czasie globalnego kryzysu ekonomicznego, który w Wiel¬
kiej Brytanii przybrał formę recesji, dotkliwie odczuwanej przez większość tamtejsze¬
go społeczeństwa. Reakcją na kryzys jest, między innymi, hasło odwrotu od między¬
narodowych powiązań ekonomicznych w kierunku deglobalizacji. Tendencja ta po¬
woli wymusza określone zachowania społeczne, że wymienimy choćby: codzienne osz¬
czędzanie, spadek wartości nieruchomości oraz trudność ich sprzedaży, lęk o spokojną
starość itp. Dlatego też kryzys może wpływać na zmniejszenie zainteresowania pod¬
różami, relokacją, a więc także międzynarodowym randkowaniem on-line.
W świetle powyższego powrócić trzeba do postawionego na początku tego artyku¬
łu problemu metodologicznego, a mianowicie tak zwanego partycypacyjnego badania
w działaniu zmodyfikowanego w odniesieniu do wybranej społeczności on-line, którą
reprezentowaliśmy. W naszym wypadku przeprowadziliśmy je z perspektywy użyt¬
kowników popularnego na Wyspach portalu internetowego, a więc nasze zachowania,
tak jak innych użytkowników, miały charakter indywidualnych, choć typowych dzia¬
łań, z których wyciągnęliśmy wnioski i przedstawiliśmy je w opracowaniu.
Pozostaje otwartym do dyskusji pytanie czy użytkownicy portali randkowych wy¬
korzystują dla swego dobra wszystkie możliwości, jakie daje randkowanie on-line,
by pokonać swą samotność i znaleźć odpowiedniego partnera. Zważyć tu zwłaszcza
należy, że portale randkowe oferują pomoc w kreowaniu atrakcyjnego profilu i pub¬
likują liczne porady psychologiczne, dostarczając użytkownikowi swoistej edukacji,
która wraz z dostępnymi - na rynku internetowym i księgarskim - poradnikami słu¬
żyć ma owemu celowi. Jak jest w rzeczywistości? Nie wiemy również jaka jest realna
statystyka historii o „szczęśliwym zakończeniu" (Krawczyk-Wasilewska 2006: 252),
tak chętnie publikowanych przez randkowe strony internetowe. Czy mają one jedy¬
nie wymiar komercyjny?
Powyżej postawione pytania, a także wiele innych, wymagają dalszych badań,
które mogłyby być wykorzystane do udoskonalenia randkowych stron interneto¬
wych i poprawy świadomości ich użytkowników. Jednakże omawiane portale, będąc
w prywatnym posiadaniu i powiązaniu z użytkownikami różnych interfejsów nie
wykazują skłonności do modyfikacji swojego oprogramowania. Stąd też zasięg na¬
szego badania ma charakter ograniczony.

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

20

Literatura:
Fox K., Watching the English.The Hidden Rules of English Behaviour, Hodder &amp;
Stroughton, London 2004.
Gennep van A., Obrzędy przejścia, PIW, Warszawa 2006.
Krawczyk-Wasilewska V., e-Folklore in the Age of Globalization, Fabula 47, heft 3/4,
2006, s. 248-254.
Kwiecińska-Zdrenka M . , Badacz w działaniu - opisywać, zrozumieć czy zmieniać
zastaną rzeczywistość? Socjologia Wychowania, t. XIV, 2000, s. 63-70.
Lewin K., Resolving Social Conflict, Harper and Brothers, New York 1946.
New Directions in Action Research, red. O. Zuber-Skerritt, Falmer Press, London 1996.
Palmer G., Single Person Housholds, New Policy Institute, Joseph Rowntree Fo¬
undation, April 2006.
Silverstein J., Online Dating for Dummies, Wiley Hoboken, New Jersey 2004.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8138" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8118">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/58da4af7fdfed6daab8b7206f7ec925f.pdf</src>
        <authentication>ad015837e7288d0fc65c817d182b7d25</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97275">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5016</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97277">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97278">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97279">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4652</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97280">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97282">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97284">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.2-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97287">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97289">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97291">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97293">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97297">
                <text>HOMO INTERNETICUS?
Etnograficzne wędrówki w głąb Sieci

�HOMO INTERNETICUS?
Etnograficzne wędrówki w głąb Sieci

Redakcja
Ewa A. Jagiełło, Paweł Schmidt

Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja
www.wiedzaiedukacja.eu
ISBN 978-83-61546-02-3

Lublin 2010

�Recenzja naukowa
Prof. dr hab. Władysław Baranowski
Prof. dr hab. Andrzej Lech
Redakcja
Ewa A. Jagiełło
Paweł Schmidt
Redaktor techniczny
Paweł Schmidt
Projekt okładki
Obraz na okładce wykorzystany jest na licencji:
CC 2.0 http://creativecommons.Org/licenses/by-nc/2.0/deed.en
Autorem jest $yj LHg
Skład i łamanie
Krystian Paździor

© Copyright by Portal Wiedza i Edukacja
ISBN 978-83-61546-02-3

�Spis treści

Spis treści
Spis treści

4

Słowo wstępne (Ewa A. Jagiełło, P. Schmidt)

5

Andrzej P. Wejland
Założenia teoretyczne i metodologiczne badań Internetu i w Internecie.
Kilka uwag krytycznych

8

Violetta Krawczyk-Wasilewska
Antropolog on-line, a badanie w działaniu. Eksperyment polsko-brytyjski

14

Agnieszka Jeran
Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich .... 21
Ewa A. Jagiełło
Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości ... 35
Paweł Schmidt
www.laliki.masternet.pl - nowy wymiar społeczności lokalnej
Agnieszka Poźniak
Za klasztornym murem... Wspólnoty zakonne i ich wizerunek w Internecie

48
59

Damian Kasprzyk
Regionalizm w Internecie (wybrane zagadnienia)

70

Katarzyna Orszulak-Dudkowska
Wirtualne serwisy randkowe - fenomen współczesności?

80

Anna Pietrzyk
Śmierć w Internecie. Internet jako teren badań i źródło wiedzy etnograficznej

88

Anna Deredas
Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości społeczno-kulturowej.
Przykład CZATerii

98

Joanna Koźmińska
Cyfrowa Etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

107

Marcin Piotrowski
Bibliografia Etnografii Polskiej

113

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8140" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8120">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d4c6de76eb38c1f36ac7b4407ea93ed5.pdf</src>
        <authentication>a1fa4ecbf44325b6ae2401fb1ea3baf2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97306">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97308">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97310">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97312">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97314">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4653</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97316">
                <text>Słowo wstępne/ Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97318">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97320">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.5-7</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97323">
                <text>Schmidt, Paweł</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97326">
                <text>Jagiełło, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97327">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97329">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97331">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97333">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97337">
                <text>5

Słowo wstępne

Słowo wstępne

P

rzedstawiamy Państwu zbiór tekstów będących wynikiem badań i refleksji et­
nografów kierujących swą uwagę ku wirtualnej rzeczywistości i zawartej w niej
zjawiskom. Tytuł książki - Homo Interneticus - nie jest tu próbą stworzenia
nowej kategorii interpretacyjnej czy badawczej, takiej jak homo religiosus czy homo
ludens. Jest jedynie próbą zwrócenia uwagi czytelnika na współczesne zjawisko kul¬
turowe, jakim jest coraz bardziej rozwijający się asortyment interakcji zachodzących
pomiędzy ludźmi korzystającymi w różny sposób i z różnych potrzeb z Internetu. Sa­
mo korzystanie z zasobów i możliwości Sieci stawia poniekąd internautę w sytuacji
wędrowca - Baumanowskiego wiecznego turysty - podróżującego po natychmiast dos­
tępnym świecie i komunikującego się z będącymi natychmiast „pod ręką" innymi
wędrowcami. Podobnymi podróżnikami po wirtualnym świecie stają się także bada¬
cze rzeczywistości on-line, starający się bądź uchwycić jej specyfikę, bądź znaleźć
analogie zjawisk w Internecie do zjawisk świata „realnego".
Wędrówki badaczy, które prezentujemy w niniejszym tomie, zdecydowaliśmy się
nazwać etnograficznymi.Traktujemy tu etnografię jako samodzielną dyscyplinę nau¬
kową, pomijając rozróżnienia jakie powstały na skutek różnorodnego używania zna¬
czeń terminów etnologia i antropologia. Wielość współcześnie tworzonych i pub¬
likowanych prac wskazuje na rolę badań empirycznych w procesie etnologicznego/antropologicznego poznania świata. Właśnie ów nacisk na empirię, rozumianą ja¬
ko osobiste doświadczenie terenu, będącego rzeczywistością, w której prowadzone
są badania, a także stanowiącego nie tylko rzeczywiste przedstawienie badanych
zjawisk, ale także kontekst służący analizie i interpretacji wyników badań, wpłynął
na powrócenie do klasycznego rozumienia etnografii , już nie tylko jako metody
pozyskiwania i analizowania danych, ale również sposobu interpretacji doświad¬
czonych w terenie zjawisk.
1

1

Przynajmniej w polskiej humanistyce, choć podobne znaczenie etnografii i etnografa znajdziemy
przecież u Clifforda Geertza, czy Jamesa Clifforda.

�Słowo

wstępne

We współczesnej rzeczywistości społeczno-kulturowej zjawiska te wykraczają poza
fizyczno-przyrodnicze rozumienie przestrzeni i świata społecznego. Wśród zdobyczy
cywilizacyjnych poszerzających ów świat, takich jak film, telewizja czy telekomuni­
kacja, znajduje się również Internet - towarzyszący nam w dynamicznie zmieniającej
się formie od niemal dwudziestu lat . Nic więc dziwnego w tym, że Internet stał się
przedmiotem zainteresowania badaczy. Czym jednak, oprócz przedmiotu badań i celem
poznawczych podróży, jest dla współczesnego etnografa Internet?
Internet został pomyślany w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku jako na¬
rzędzie komunikacji i wymiany informacji, a co za tym idzie również jako baza i ar¬
chiwum tychże informacji. Wraz z rozwojem światowej sieci pojawiły się w niej do¬
datkowe zjawiska i znaczenia mogące być przedmiotem badań nauk społecznych, hu¬
manistyki, ekonomii czy filozofii. Próby opisu wirtualnych społeczności; różnorod¬
nych relacji pomiędzy użytkownikami, które z kolei kreują różne rodzaje powiązań
między stronami, portalami i forami; wreszcie samej istoty Internetu w kontekście
współczesnej rzeczywistości społeczno-kulturowej, ukazują wielość i wielopoziomowość znaczeń tego zjawiska. O wątpliwościach związanych z budowaniem założeń
teoretycznych i metodologicznych pisze Andrzej Paweł Wejland w polemicznym te¬
kście otwierającym niniejszy tom.
2

Zależnie od podejścia badacza możemy wyróżnić badania Internetu, badania w In¬
ternecie i badania przez Internet. O ile w ostatnich sieć będzie dodatkowym narzędziem
lub rozszerzeniem pola działania narzędzi i technik stosowanych poza Internetem, o tyle
w dwóch pierwszych badania powinny skupiać się bądź na samej istocie Sieci jako
zjawiska we współczesnym świecie (lub jako świata może nawet alternatywnego
względem znanej nam dotychczas rzeczywistości), bądź na zawartych w niej zjawis¬
kach. Mając na uwadze powyższe rozróżnienia, zdecydowaliśmy się na zapropono¬
wanie badaczom - podejmującym szeroko rozumianą tematykę Internetu w swoich
badaniach - namysłu nad strategiami badawczymi, mogącymi znaleźć zastosowanie
w etnograficznym ujęciu sieci i jej zjawisk; nad tym co łączy Internet z tradycyjnie ro¬
zumianym terenem badań; nad sposobem opisu i interpretacji zjawisk w Internecie;
wreszcie nad siecią, jako narzędziem pomocnym w pracy etnografa.
Czytelnik znajdzie w zamieszczonych tu tekstach propozycje zastosowania na¬
rzędzi i metod badań wypracowanych w pozainternetowej rzeczywistości, takich
jak action research (Violetta Krawczyk-Wasilewska), analiza dyskursywna (Ag¬
nieszka Jeran) czy dostosowana do badań w Internecie etnograficzna analiza za¬
wartości (Ewa A. Jagiełło).
Poza rozważaniami metodologicznymi i metodycznymi prezentowane są tu reflek¬
sje nad relacją pomiędzy tradycyjnym terenem, w jakim porusza się etnograf, a tere¬
nem wirtualnym. Ten ostatni może być traktowany jako rzeczywistość autonomiczna,
ale również - i taka perspektywa tu dominuje - jako rozszerzenie i wzbogacenie terenu
„prawdziwego". Autorzy na swój własny sposób interpretują tę zależność. Internet za¬
tem widziany jest jako narzędzie wykorzystywane przez zakonów klauzurowych w ce¬
lu komunikowania się ze światem zewnętrznym (Agnieszka Poźniak); jako medium po¬
zwalające na nowe sposoby rozwijać i upowszechniać idee regionalistyczne (Damian
Kasprzyk); czy jako przestrzeń w której prowadzi się dyskusje nad życiem i najzu¬
pełniej realnymi problemami społeczności lokalnej (Paweł Schmidt). We wszystkich
2

Za oficjalną datę uruchomienia Intenetu w Polsce przyjmuje się dwudziestego grudnia 1991 roku.

�Słowo wstępne

tych przypadkach istotna jest pozycja, jaką zajmuje wobec tych zjawisk badacz, dla
którego stanowią one nową odsłonę eksplorowanego terenu, która rozszerza pole wi­
dzenia, a czasami pozwala pozyskać inny rodzaj wiedzy o badanych zjawiskach.
Zdecydowaliśmy się także na opublikowanie różnorodnych tekstów, będących
próbą uchwycenia wybranych zjawisk w sieci. Czytelnik znajdzie tu przede wszystkim
etnograficzną eksplorację zjawisk przeniesionych do wirtualnego świata ze znanej,
„realnej" rzeczywistości. Oglądowi poddano zatem internetowe formy randkowania
(Katarzyna Orszulak-Dudkowska), e-folklor związany ze śmiercią i kultem zmarłych
(Anna Pietrzyk) czy proces formowania się i funkcjonowania wirtualnej społeczności
(Anna Deredas). Interpretacje autorów stanowią próbę wskazania analogii pomiędzy
zjawiskami rzeczywistości on-line i off-line, mimo specyfiki wynikającej z różnic po¬
między istotą obu światów, w których zjawiska są obecne.
Publikację niniejszą zamykają teksty prezentujące niezwykle cenne dla środo¬
wiska inicjatywy, zmierzające do digitalizacji oraz udostępnienia w ramach Open
Access zawartości czołowych czasopism etnograficznych (Joanna Koźmińska) oraz
przenoszenia do sieci etnograficznych bibliografii (Marcin Piotrowski). Działania
takie, podobnie jak tworzenie polskich programów wspomagających proces ba¬
dawczy (edEt), pokazująjak użytecznym i coraz bardziej nieodzownym narzędziem
staje się Internet, zwłaszcza w zakresie opracowywania danych oraz upowszech¬
niania wyników badań.
Teksty składające się na niniejszy tom nie stanowią podręcznika czy wykładni
traktującej o tym, jak należy badać Internet. Nie ukazują także pełnego spojrzenia na
obecny stan badań Internetu i w Internecie współczesnej etnografii. Naszą intencją
było bowiem ukazanie względnie nowego zjawiska, jakim jest zainteresowanie się
Internetem przez etnografów i wskazanie ewentualnych inspiracji dla dalszych badań
oraz pułapek teoretycznych i metodologicznych czyhających na badacza podejmu¬
jącego przedstawioną tu problematykę. Mamy jedynie nadzieję, że rozwijające się ba¬
dania sieci doprowadzą do powstania w miarę spójnej strategii badawczej lub do
umocowanych w odpowiadających im założeniach teoretycznych metod badań In¬
ternetu i w Internecie, których różnorodność nie przeszkodzi w nazywaniu ich me¬
todami etnograficznymi. Jeśli niniejsza publikacja stanowić będzie inspirację do
dalszych polemik i badań, nasza satysfakcja będzie tym większa.

Ewa A. Jagiełło,
Paweł Schmidt

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8143" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8123">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ee6b1542c13176ba71d9e28e10cfe19c.pdf</src>
        <authentication>604bf052d6b2ddfa7c2be13f27063bca</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97347">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97348">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97349">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97350">
                <text>Zadrożyńska, Anna - bibliografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97351">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4650</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97352">
                <text>Spis publikacji prof.Anny Zadrożyńskiej/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97353">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.413-420</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97354">
                <text>Dudzińska, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97355">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97356">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97357">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97361">
                <text>Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

2010
Kury same muszą dostać skrzydeł (rozmowa Edyty Błaszczak z Anną Zadrożyńską),
ro", nr 1773, 18.02.2010

„Met­

2007
Ochroniarze z bożej łaski, w: W co wierzymy?, red. W Pawluczuk, Oficyna Wydawnicza
„Stopka", Łomża, s. 6 1 - 7 1

From Birth to Death, w: Kolekcja Muzyki

2006
Ludowej Polskiego Radia

Od narodzin do śmierci, w: Kolekcja Muzyki
Antropolog jedzie na wieś(rozmowa

Ludowej Polskiego Radia, s. 1-9

Amandy Krzyworzeki

z prof. Anną

Zadrożyńską),

„(op.cit.,) maszyna interpretacyjna", nr 6(33), s. 6 - 7
2005
(red.) Horyzonty antropologii kultury. Tom w darze dla Profesor Zofii Sokolewicz, współ­
redaktor: J.S. Wasilewski, Instytut Etnologii i A n t r o p o l o g i i Kulturowej U W
i W y d a w n i c t w o D i G , Warszawa
Przedmowa, w: Horyzonty antropologii kultury. Tom w darze dla Profesor Zofii Sokolewicz,
red. J.S. Wasilewski i A. Zadrożyńska, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
U W i W y d a w n i c t w o D i G , Warszawa, s. 7-12
Przedmowa, w: Łańcuch tradycji. Teksty wybrane, współautor: D. Zamojska, wybór:
L. Mróz i A . Zadrożyńska, W y d a w n i c t w a Uniwersytetu Warszawskiego, Warsza¬
wa, s. 9-21
2004
Damy i galanci. O polskich zwyczajach towarzyskich, W y d a w n i c t w o Książkowe „Twój
Styl", Warszawa
413

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

Cham w grafie, w: Kultura polityczna Polaków, red. B. Gołębiowski, Oficyna W y d a w n i ­
cza „Stopka", Warszawa, s. 377-386
Jacek Olędzki 1933-2004, „Lud", T L X X X V I I I , s. 414-416
2003
Zielnik świętowań polskich, współpraca: K. Braun, W y d a w n i c t w o Książkowe „Twój
Styl", Warszawa
W poszukiwaniu codzienności, w: Życie codzienne Polaków na przełomie XX i XXI

wieku,

red. R. Sulima, Oficyna Wydawnicza „Stopka", Warszawa, s. 157-166
2002
(red.) Ludowe obrzędy i podania. Etnograficzne i folklorystyczne

studia porównawcze wsi pol­

skiej i macedońskiej, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej U W , Warszawa
Świętowania polskie. Przewodnik po tradycji, W y d a w n i c t w o Książkowe „Twój Styl",
Warszawa
hasło encyklopedyczne: Cezaria Anna Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa (1885—1967), w : Etnografowie i ludoznawcy polscy Sylwetki, szkice biograficzne, red.
E. Fryś-Pietraszkowa, A . Kowalska-Lewicka, A. Spiss, współautor: D. Zamojska,
W y d a w n i c t w o Naukowe D W N / Oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
w Krakowie, s. 3 - 7
Obrzędy rodzinne, w : Ludowe obrzędy i podania. Etnograficzne i folklorystyczne studia porów­
nawcze wsi polskiej i macedońskiej, red. A . Zadrożyńska, Instytut Etnologii i A n t r o p o ­
logii Kulturowej U W , Warszawa, s. 13-151
Wstęp do wydania polskiego, w: Ludowe obrzędy i podania. Etnograficzne i folklorystyczne stu¬
dia porównawcze wsi polskiej i macedońskiej, red. A. Zadrożyńska, Instytut Etnologii
i Antropologii Kulturowej U W , Warszawa, s. 7-11
2001
Targowisko różności. Spojrzenie na kulturę współczesną, W y d a w n i c t w o Książkowe „Twój
Styl", Warszawa
2000
Światy, zaświaty. O tradycji świętowań w Polsce, W y d a w n i c t w o Książkowe „Twój Styl",
Warszawa

414

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

1998
(artykuł konferencyjny) European Christian Culture. Cultural anthropology approach,
w: Ethnology and Anthropology at the Time of Transformation. Poland at the 14th Congress of the
7UAES, Polish Academy of Sciences (PAN), s. 57-60 .
(rec.) Dyskretny prezes wielkiej korporacji, „Nowe Książki", nr 6, s. 70-71
(rec.) Od zmarłych ważniejsi żywi, „Nowe Książki", nr 4, s. 41-42
(rec.) Odwrotna strona prawdy, „Nowe Książki", nr 1, s. 62-63
1997
Tradycje świąt dorocznych, W y d a w n i c t w o Dolnośląskie, Wrocław
Reflections on modern culture studies, „Zbornik Filozofskog Fakulteta Univerziteta u Beogradu. Seria A, Istorijske Nauke", T X I X , s. 165-170
(rec.) Stań, kto przechodzisz, „Nowe Książki", nr 4, s. 11-12
1996
Krótki szkic o chamstwie, „Etnografia Polska", T X L , nr 1-2, s. 19-28
1995
[Ana Zadrożinska], Semejni obredi: sporedbena monografija na polskite sela Pjentki i Twarogi
i makedonskoto selo Jablanica, Muzej na Makedonija, Archeoloszki, etnoloszki i Istoriski-Skopje / Katedra po etnologija i kulturoloszka antropologija, Warszawa, Skopje
1992
Homo ludens, w: Homo ludens. Człowiek i zabawa (katalog wystawy), Państwowe M u ­
zeum Etnograficzne w Warszawie, Warszawa, s. 7-11
Ludzie i przestrzeń domowa - przyczynek do antropologii schronienia, w : Dom we współczesnej
Polsce. Szkice, red. I Łukasiewicz, A. Siciński, Wrocław, s. 35-41
5

1991
Antropologiczne problemy kultury współczesnej, „Etnografia Polska", T X X X V , z. 1, s.
21-30
1990
(tłum.) Emile Durkheim, Elementarne formy życia religijnego: system totemiczny w Australii,

415

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

[oryg. Les formes élémentaires de la vie religieuse. Le système totémicjue en Australie, w y d . 1912],
Państwowe W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa
Od tłumacza, w: Émile Durkheim, Elementarne formy życia religijnego, Państwowe W y ­
dawnictwo Naukowe, Warszawa, s. X L I - X L V I
Rys etnograficzny Ziemi Bialsko-Podlaskiej. Prace nad etnograficzną monografią wsi Choroszczynka, w: Z nieznanej przeszłości Białej i Podlasia, oprac. nauk. T Wasilewski, T Kraw­
czuk, Podlaskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, Biała Podlaska, s. 241-260
1988
Powtarzać czas początku, cz. I I : O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia, W y d a w n i ­
ctwo Spółdzielcze, Warszawa
Reflections on modern culture study, w : Poland at the i2th Congress of Anthropological and Ethno¬
logical Sciences, red. S. Szynkiewicz, Ossolineum, Wrocław-Warszawa, s. 41-49
Związek końca i początku, „Zycie Warszawy", R. 44, nr 77, s. 4
1987
Tradycja i współczesność w obrzędach wsi okolic Kołbieli, „Rocznik Mazowiecki", T 9,
s. 3 9 - 5 4
1986
Powtarzać czas początku, cz. I : O świętowaniu świąt dorocznych w Polsce, W y d a w n i c t w o
Spółdzielcze, Warszawa
Kultura tradycyjna i współczesna kultura robotnicza, w: Wokół tradycji kultury robotniczej
w Polsce, red. A. Zarnowska, Państwowy Instytut Wydawniczy Warszawa, s. 50-80
1985
Założenie badań nad mitologią narodową, „Etnografia Polska", T X X I X , z. 1, s. 41-44
1983
Homo faber i homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach tradycyjnej współczesnej,
Państwowe W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa
Homo faber i homo ludens. Próba

modelowego ujęcia kultur tradycyjnej i współczesnej,

„Etnografia Polska", T X X V I I , z. 2, s. 151-166

416

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

Zasady eskimoskiego systemu klasyfikacji ludzi, „Etnografia Polska", T X X V I I , z. 1,
s. 235-351
1981
Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci w kulturach różnych ludów, w: Seksuologia
kulturowa, red. K. Imieliński, Państwowe W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa,
s. 172-218
(tłum.) I . Kon, Historyczno-etnograficzne aspektyseksuologii, w : Seksuologia kulturowa,
red. K. Imieliński, Państwowe W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 126-170
1978
Działalność Katedry Etnologii UW po JJ wojnie światowej, w: Podręcznik etnografii polskiej,
red. A. Kutrzeba-Pojnarowa, s. 17-17
Etnografia (informacyjne wskazówki do wstępnej obserwacji terenowej), w: Poradnik do badań
terenowych środowiska geograficznego, red. J. Kondracki, Ciechanów, s. 329-358
Ludzie z igloo, „Kontynenty", nr 8, s. 20-23
The value system in the traditional and in the contemporaneus model of marriage in Polish villages,
„Ethnologia Polona", T 4, s. 93-104
1976
Wyrzeczysko. O świętowaniu w Polsce, współautorzy: J. Olędzki, T Ciołek, Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa
(red. nauk.) A. Czekalińska, L. Jakubowska, M . Jasiczek, G. Prewencka, Motywy
zawierania małżeństw a system wartościowania. Analiza materiałów ze wsi Wólka Zamkowa,
woj. białostockie, „Etnografia Polska" , T X X , z. 2, s. 201-214
1974
Zawarcie małżeństwa. Analiza
Warszawskiego, Warszawa

systemu wartościowania,

Wydawnictwa Uniwersytetu

1973
The Motives and Evaluations of Marriage in Contemporary Polish Rural Communities,
w: Poland at the 9th International Congress of Anthropological and Ethnological Sciences,
Wrocław-Warszawa, s. 159-166

417

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

1970
Fenomenoloska koncepcija kulture, „Kultura. Casopis za teoriju o socjologiju kulture
i medija", s. 6 8 - 7 4
Irlandia - dwa państwa, dwa narody, „Etnografia Polska", T XIV, z. 2, s. 197-205
Irlandzka kultura narodowa: zespół zanikających
s. 123-137

treści, „Etnografia Polska", T XIV, z.1,

Nowa dziedzina deficytowa - etnografia Europy, „Etnografia Polska", T X I V z. 2, s. 207-214
1969
Podłoże separatyzmu kulturowego w Irlandii, „Etnografia Polska", T X I I I , z. 2, s. 97-114
(tłum.) Denise Paulme-Schaeffner, Kobieta w rodzinie [oryg. Femmes d'Afrique Noire,
Paris-The Hague 1960, s. 12-22], w: Etnologia. Wybór tekstów, red. Z . Sokolewicz,
Państwowe W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 138-152
(tłum.) A r n o l d van Gennep, Obrzędy przejścia [oryg. Les Rites de Passage, Paris 1909,
s. 182-203], w : Etnologia. Wybór tekstów, red. Z . Sokolewicz, Państwowe
W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 122-137
(tłum.) Roger Bastide, Relikty religii afrykańskich [oryg. Les Religions africanes au Brésil,
Paris 1960, s. 175-189], w: Etnologia. Wybór tekstów, red. Z . Sokolewicz, Państwowe
W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 182-199
(tłum.) Claude Lévi-Strauss, Sonata dobrych manier [oryg. Le Cru et le Cuit, Paris 1964,
s. 89-116], w : Etnologia. Wybór
tekstów, red. Z . Sokolewicz, Państwowe
W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 232-264
(tłum.) André Leroi-Gourhan, Środowisko i technika [oryg. Milieu et Techniques, Paris
1945, s. 352-367], w: Etnologia. Wybór tekstów, red. Z . Sokolewicz, Państwowe
W y d a w n i c t w o Naukowe, Warszawa, s. 38-51
1968
Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie w polskich badaniach etno¬
graficznych, T X I I r. 1968, s. 15-28
1967
(rec.)
Maria Brandon-Abini, Midi vivnt. Peuple et culture en Italie du Sud. Paris 1964,
Presses Universitaires de France, „Etnografia Polska", T X I , s. 5 5 3 - 5 5 7
418

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

Materiały do studiów nad genezą teatru. Przegląd hipotez. Koncepcja A.D. Awdiejewa, „Etno­
grafia Polska", T X I , s. 196-210
Ze studiów nad tradycyjnym ubiorem ludowym w rejonie Ciechanowca na Podlasiu, „Rocznik
Białostocki", T 8, s. 337-358
1965
(rec.) Jean-Michel Quilcher, La tradition populaire de danse en Basse - Bretagne, Paris 1963,
„Etnografia Polska", T. IX, s. 594-599

Realizacja problemów węzłowych
- opracowania tematów badawczych - niepublikowane
1999
Problem węzłowy. Teoretyczne założenia badań nad mitologią narodową, opracowanie p r o b ­
lemu węzłowego, m-pis, ss. 7 (archiwum I E i A K U W , nr 135)

Problem węzłowy 11.1
Finansowanie: Ministerstwo Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki
Edycja I 1976-1980
Temat: Polska kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja
Problem węzłowy 11.1. grupa V.
Kierownik tematu badawczego 02: „Praca' - „nie-praca" i system wartościowania.
Interpretacja zjawisk obyczajowych kultury współczesnej sfery ludyczno-rekreacyjnej
Opracowania - materiały przechowywane w archiwum I E i A K U W (nr 136)
1. „Praca' - „nie-praca' jako znaki w kulturach tradycyjnej i współczesnej, m-pis, ss. 3
2. „Praca" - „nie-praca" i tradycja rekreacyjno-ludyczna, m-pis, ss. 18
3. Kultura - plan badań i realizacja tematu, m-pis, ss. 10
4. „Praca" - „nie-praca" i system wartościowania. Interpretacja zjawisk obyczajowych kultury
współczesnej (sfery rekreacyjno-ludycznej), m-pis, ss. 10
5. Praca. Znak w kulturze tradycyjnej i współczesnej. Komunikat o opracowaniu: Homo
faber i homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach tradycyjnej i współczesnej, m-pis,
ss. 3
6. Homo faber i homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturze, m-pis, ss. 3
419

�Spis publikacji prof. Anny Zadrożyńskiej

7. Kategorie pracy, czasu wolnego, rekreacji i święta w społeczności żyrardowskiej,
ss. 24

m-pis,

8. Statystyczna charakterystyka próby pracowników FSO, m-pis, ss. 7
9. Zwyczaj i obyczaj w tradycji rekreacyjno-ludycznej, założenia badawcze, m-pis, ss. 7
10. Projekt kwestionariusza, ustawienie problemowe, m-pis, ss. 3
11. Kwestionariusz, ss. 2
12. Podział święta ze względu instytucje, m-pis, ss. 9
Pozostałe prace
Analiza pojęć: praca, czas wolny, rekreacja w społeczności żyrardowskiej, opracowanie prob­
lemu węzłowego
Światopoglądowe podstawy wspólnoty wiejskiej, opracowanie problemu węzłowego
Tradycje ludyczne w społeczności w Żyrardowie, problem węzłowy 11.1.v.2
Dawne i współczesne formy obrzędowe, opracowanie naukowe
Edycja I I 1981-1985
Temat: Kultura, środowisko, folklor
grupa Mit, obrzęd, wierzenia
Kierownik podtematu 03b Kultura pracy w teorii historii kultury narodowej i mitologizacja pracy we współczesnym społeczeństwie

Mitologia

opracowała K r y s t y n a Dudzińska

420

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8146" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8126">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3f5bf8144393e6d1c89704bfbb3e8b8d.pdf</src>
        <authentication>2e933a6a903fd4265cb7d31d66c24d5a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97381">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97383">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97385">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97387">
                <text>czasopismo</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97389">
                <text>kolonializm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97390">
                <text>historia Polski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97391">
                <text>Ilustrowany Kurier Codzienny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97392">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4651</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97394">
                <text>Polskie postulaty kolonialne na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego"/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97395">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97396">
                <text>Antropolog wobec współczesności; pod red.anny Malewskiej Szałygin i Magdaleny Radkowskiej-Walkowicz s.333-365</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97397">
                <text>Kowalski, Marek Arpad</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97398">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97399">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97400">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97408">
                <text>Marek A r p a d Kowalski
Warszawa

Polskie postulaty kolonialne
na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego"

Opracowania dotyczące historii Polski w latach 1918-1939 w większości pomijają
sprawę wysuwanych wówczas postulatów kolonialnych . Być może z perspektywy
lat inaczej widzi się problemy polityki zagranicznej i wewnętrznej kraju. Ówczesne
postulaty kolonialne postrzega się obecnie jako jej margines. Lecz wówczas była to
sprawa żywo dyskutowana i także łącząca się z polityką zagraniczną. Zaskakująco
żywo, biorąc pod uwagę obecną powszechną znajomość (czy raczej nieznajomość)
tej problematyki. Rzadkie lub marginesowe poruszanie owego zagadnienia w pra­
cach historycznych zajmujących się dziejami II Rzeczypospolitej i w pracach antro­
pologicznych podejmujących temat ówczesnych zagadnień kulturowych może wy¬
nikać i z tego, że władze (kolejne rządy) wydawały się wzdragać przed bezpośred¬
nim zaangażowaniem w dyskurs kolonialny, a t y m bardziej w podejmowane akcje
kolonialne,- ich głównym eksponentem była Liga Morska i Kolonialna . Ale, co cieka­
we, wiele miejsca poświęcała temu prasa. Także ta najbardziej popularna, najbardziej
poczytna - najchętniej i najczęściej czytana. D o takich tytułów należał „Ilustrowa­
ny Kurier Codzienny".
1

2

Krakowskie, zrazu lokalne pismo, powstałe w 1910 r., jego założyciel Marian Dą­
browski uczynił po 1918 r. bodaj najbardziej znaczącym dziennikiem polskim. Za¬
równo pod względem wysokości nakładu, jak popularności, zasięgu społecznego
i wpływu na opinię publiczną. W każdym razie „IKC" szybko zajął, pod względem
znaczenia, jedno pierwszych miejsc w kraju. Nakłady dziennika stale wzrastały by
osiągnąć 100 tysięcy egzemplarzy i dojść w 1937 r. do 150 tysięcy zaś niektórych
numerów wyszło 200 tysięcy.
Opiniotwórcza rola „IKC" nie polegała jednak tylko na imponującej na owe czasy
wysokości nakładu. Pismo potrafiło bowiem dostosować się do upodobań czytel¬
ników, nie rezygnując wszakże z bardziej ambitnych tekstów. Doskonale zorgani-

1

W ś r ó d nielicznych opracowań poświęconych temu t e m a t o w i wymienić należy

Garlicki 1969,-Białas 1983, Łossowski 2 0 0 1 , Tomaszewski i Landau 2005.
2

Sygnalizuję jedynie t o zagadnienie, zasługuje ono b o w i e m na odrębne omówienie.

333

przykładowo:

�M a r e k A r p a d Kowalski

zowano system kolportażu (nakład każdego numeru był rozprowadzany po całym
kraju, w największej jednak liczbie w województwach południowych, centralnych
i zachodnich) i druku (często się zdarzały kolorowe zdjęcia - ewenement tech­
niczny w owym czasie). Czytelników przyciągały również dodatki specjalistyczne;
w każdym numerze jeden lub kilka, ukazujące się codziennie albo co jakiś czas,
zazwyczaj w regularnych odstępach co tydzień (były to „Kurier Filmowy", „Kurier
Gospodarczy", „Kurier Kobiecy", „Kurier Metampsychiczny", „Kurier Sportowy" by wspomnieć tylko niektóre). Liczny zespół, zarówno redakcyjny jak i techniczny
administracyjny i usługowy (pod koniec lat 20. - ponad tysiąc zatrudnionych osób,
w latach 30. - około 1500 osób) składał się z renomowanych dziennikarzy
a współpracowało z pismem wielu uznanych publicystów i pisarzy (np. Jalu Kurek,
W i t o l d Zechenter, Ferdynand Hoesick, Konrad Wrzos, L u d w i k Rubel, Zygmunt
Nowakowski, Ksawery Pruszyński, Jerzy Giżycki, Mieczysław Lepecki, popularny
autor powieści historycznych Wacław Gąsiorowski). N a łamy zapraszani byli też
naukowcy rozmaitych dziedzin wiedzy i z rozmaitych (co starannie podkreślano)
uniwersytetów. Podnosiło to w opinii publicznej powagę i rzetelność pisma.
Zapewne popularność tego dziennika łączyła się i z tym, że nie był związany for¬
malnie z żadną partią czy ugrupowaniem politycznym, uchodził tedy za neutralny,
acz jego lektura przekonuje, że był życzliwy obozowi rządzącemu po 1926 r., tyle że dy­
skretnie; był przy t y m od początku raczej antyendecki. Z pewną ostrożnością moż­
na określić pismo jako liberalne i przeciwne etatyzmowi, zarazem patriotyczne.
„IKC" miał również kilka oddziałów krajowych - w Warszawie, Łodzi, Poznaniu,
Katowicach, Wilnie, Lwowie, Bydgoszczy Grudziądzu, Lublinie i Kielcach - i k i l ­
kunastu korespondentów zagranicznych. Dziennik wyrobił sobie także swój styl: po¬
ważne artykuły i publicystyka podane w tonie zasadniczym, ale lekkim, czy też
przystępnym, i sąsiadujące z sensacją. N i c dziwnego, że pismo należało do naj¬
bardziej znaczących w kraju (Maślanka 1976, Władyka 1988) .
Skoro pismo o takim profilu sporo uwagi poświęcało polskim aspiracjom kolo¬
nialnym, można przypuszczać, że tematyka ta interesowała czytelników. Acz nie
można wykluczyć, że pojawiające się na łamach „IKC" publicystyka kolonialna,
sprawozdania, informacje i reportaże tego typu miały służyć popularyzacji idei
kolonialnej w społeczeństwie. Być może wreszcie oba te aspekty łączyły się z sobą:
„Ilustrowany Kurier Codzienny" odpowiadał na zainteresowania czytelnicze,
zarazem służyły one propagandzie idei kolonialnej w społeczeństwie.
3

Trzeba w t y m miejscu wyjaśnić znaczenie słowa „kolonia", „kolonie" i pochod­
nych, tak jak je wówczas (w latach 1918-1939) pojmowano. Oznaczało ono zarów¬
no posiadłość, przeważnie zamorską, metropolii, podporządkowaną jej politycznie,
3

W swoich wspomnieniach Edward Mariusz Sokopp (1997, s. 54) określa „Ilustrowany Kurier

C o d z i e n n y " jako d z i e n n i k popularny, trochę silący się na sensacyjność. A l e wiele ówczesnych tytułów
uważających się za poważne nie stroniło o d pewnej dawki sensacyjności - trzeba było zdobywać
i utrzymywać czytelników.

334

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

jak i grupę osób przebywającą na emigracji, a na ogół utrzymujących ze sobą kon¬
takty z racji wspólnego pochodzenia etnicznego (narodowego), wspólnoty języka, hi¬
storii, kultywowanych tradycji (pomijam określenie „kolonie" oznaczające obóz czy
ośrodek wypoczynkowy dla młodzieży albo nowe przysiółki znajdujące się w pew­
nym oddaleniu od wsi właściwej, wreszcie miejskie nowo powstałe zespoły osadni­
cze - istnieją np. w Warszawie nazwy: kolonia Staszica czy Lubeckiego). Termin „ko¬
lonia" był więc wówczas wieloznaczny. W omawianym okresie stosowano po¬
wszechnie to określenie na przykład wobec emigrantów w Brazylii: „polska kolonia
w Brazylii" czy też „polscy koloniści w Brazylii", mówiąc o Polakach, którzy osiedli
w t y m kraju, słowo to obejmowało drugie lub nawet i trzecie pokolenie emigran¬
tów, poczuwających się jednak mniej lub bardziej wyraźnie do związków z krajem .
Ówczesna prasa poświęcała tego typu koloniom sporo uwagi. Może i dlatego, że np.
w Ameryce Południowej „kolonistów" uważano za pepinierę „kolonizacji", czyli za
przyszłych ewentualnych pionierów zdobywających dla kraju nowe tereny - kolo¬
nie. Również „Ilustrowany Kurier Codzienny" często zamieszczał relacje o polskich
kolonistach (czyli emigrantach i ich potomkach) w Brazylii i pozostałych państwach
Ameryki Południowej, ale także w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i innych kra¬
jach świata (tam „koloniści" byli uważani jedynie za emigrantów).
4

Należy o t y m pamiętać, ponieważ postulaty kolonialne w II Rzeczypospolitej łą¬
czyły się ze sprawą emigracji: ambicja pozyskania dla Polski kolonii politycznych
w jakiejś mierze była spowodowana także chęcią zwiększenia oraz usprawnienia
czy ułatwienia emigracji z powodu - jak uważano - przeludnienia kraju . Emigracja
osadnicza do Brazylii czy innych krajów Ameryki Południowej (a nawet do niektó­
rych państw europejskich) ograniczona była kwotami liczbowymi kraju imigracyjnego,
regulującymi dopuszczalną liczbę rocznie przyjmowanych przybyszów. W przypadku
własnych posiadłości tego typu ograniczenia administracyjne nie wchodziłyby w grę.
Wracając do głównego nurtu rozważań: przez kolonie należy rozumieć, zgodnie
z pojęciami omawianego okresu, posiadłości (zazwyczaj zamorskie) podległe p o l i ­
tycznie metropolii i przez nią zarządzane. Innymi słowy:
5

K o l o n i e p o l i t y c z n e są o b s z a r a m i s t a n o w i ą c y m i w ł a s n o ś ć jakiegoś państwa, n i e uważa­
jącego tego obszaru za c z ę ś ć własnego, właściwego obszaru państwowego. [ . . . ] ludność
a u t o c h t o n i c z n a k o l o n i i nie jest l u d n o ś c i ą państwa kolonię posiadającego i w państwie

4

W ówczesnym języku, i w opracowaniach naukowych, i w tekstach popularnych, odróżniano nie­

k i e d y „kolonistów", pojmowanych jako osiedleńców-emigrantów, od „kolonizatorów" czy „kolonialistów"
- zdobywców nowych terenów podległych politycznie krajowi, do tej grupy zaliczano „kolonistów"
osiadłych w A m e r y c e Południowej czy plantatorów osiadłych w Afryce. C z ę ś c i e j mianem „kolonistów"
obdarzano jednych i drugich.
5

Czasem negowano tezę o przeludnieniu Polski i sprzeciwiano się emigracji. N i e były t o zinstytucjo­

nalizowane ośrodki, lecz naukowcy i publicyści uważający, że Polska nie powinna uganiać się za mirażami
kolonialnymi, ale dążyć do rozwoju gospodarczego, i że emigracja osłabia potencjał ludnościowy Polski.
O s o b y te wywodziły się z tych samych kręgów politycznych i społecznych, co zwolennicy idei kolonialnej.

335

�M a r e k A r p a d Kowalski

t y m nie posiada p r a w r ó w n y c h o b y w a t e l o m c z y t e ż p o d d a n y m państwa m a c i e r z y s ­
6

tego ( Z a ł ę c k i 1930, s. 5 2 3 ) .

Wypadałoby w t y m momencie podjąć próbę wyjaśnienia, jakie motywy decy¬
dowały o podjęciu w Polsce w latach 1918-1939 postulatów kolonialnych, by zrozu­
mieć, dlaczego ta tematyka gościła stosunkowo obficie na łamach „Ilustrowanego
Kuriera Codziennego". Mianowicie: poczucie mocarstwowości Polski czy też dąże¬
nie do osiągnięcia takiego statusu (posiadanie kolonii było uważane za jedną z jego
legitymizacji); uporządkowanie spraw emigracyjnych (posiadanie kolonii rozładowa¬
łoby domniemane przeludnienie kraju, a emigranci-osiedleńcy w koloniach utrzy¬
maliby siłą rzeczy związki z polskością, nie podlegając procesowi wynarodowienia);
rozwiązanie kwestii tzw. żydowskiej (argument łączący się z emigracyjnym - osied­
lenie Żydów w koloniach zlikwidowałoby przeludnienie wsi i małych miasteczek,
które zarazem stałyby się jednorodne etnicznie/narodowościowo); dostęp do su­
rowców i rozwój handlu (względy ekonomiczne).
7

Wszystkie te argumenty pojawiały się w publicystyce kolonialnej „Ilustrowanego
Kuriera Codziennego". Czasem omawiane łącznie, czasem oddzielnie, zależnie od
tego, który z nich autor postrzegał jako najważniejszy M i m o że szczegółowa eksplikacja tych motywów jest odrębnym zagadnieniem, należało je w skrócie podać, by
pojąć ówczesne zafascynowanie postulatami kolonialnymi (pomijając zawsze pocią¬
gające tchnienie wielkiej przygody).
Trudno precyzyjnie określić, kiedy sprawy kolonialne zaczynają wyraźnie po­
jawiać się w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym". N i e zachowały się bowiem peł­
ne roczniki „IKC" z lat 1918-1919, jedynie kilka poszczególnych numerów. To samo
dotyczy roku 1920 - istnieją jedynie numery: 1-32, 94, 162, 301. Zresztą można
przyjąć, że w latach 1918-1920, co zrozumiałe, nie ma w piśmie żadnego zaintere¬
sowania koloniami. Dziennik koncentrował się na wojnie z Rosją Sowiecką, powsta¬
niach śląskich i walkach z Niemcami, plebiscycie na Śląsku, Śląsku Cieszyńskim,

6

Przyjmuję tę definicję jako obowiązującą w latach 1918-1939 w Polsce, jak i dla lepszego z r o z u ­

mienia p u b l i c y s t y k i kolonialnej na łamach „IKC". Była ona w t e d y powszechnie przyjmowana.
7

N i e należy tego stanowiska utożsamiać z a n t y s e m i t y z m e m , t a k i m jak dziś jest pojmowany. B y ł o

ono, jak uważano, podyktowane konkurencją gospodarczą, przekonaniem, że Żydzi niejako „zmonopoli¬
zowali" w w i e l u wsiach i miasteczkach, szczególnie we wschodniej części kraju, handel i drobne rze¬
miosło, powodując bezrobocie, a zatem przyczyniając się pośrednio d o w z r o s t u l i c z b y t z w . zbędnych
rąk do pracy. Była t o opinia niespójna i nielogiczna, lecz tak postrzegano sytuację w kraju. Pojawiające
się w latach 1937-1938 hasło „Żydzi na Madagaskar" nie było hasłem warstw rządzących, mających
wpływ na formułowanie oczekiwań kolonialnych, lecz N a r o d o w e j D e m o k r a c j i . Dążenia d o osiedlenia
kolonistów-emigrantów na Madagaskarze miało na celu zapewnienie tam p o l s k i m b e z r o l n y m włas¬
nych gospodarstw. C h ę ć osiedlenia się na Madagaskarze wyrażali również Żydzi związani z ośrodka¬
m i syjonistycznymi szukającymi możliwości stworzenia namiastki własnej „siedziby narodowej", g d y
B r y t y j c z y c y ograniczyli emigrację żydowską d o Palestyny: Polscy Żydzi przyłączyli się w t e d y do p o l ­
skich postulatów przewidujących emigrację (osadnictwo) na Madagaskarze.

336

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

Spiszu, Orawie, w regionie czadeckim i na Mazurach oraz na tworzeniu adminis­
tracji i rządu w kraju, wreszcie na scalaniu Rzeczypospolitej z trzech zaborów oraz
Pomorza, Śląska i Kresów Wschodnich. Także rocznik 1921 jest wybitnie niepełny
Zachowały się numery: 81, 153, 155, 157, 161, 182-183, 188-189, 199, 219-220,
222, 284, 322, 331-352. N i e c o bogatszy jest rocznik 1922 - zachowało się z tego
okresu kilkadziesiąt (około 80) numerów. W żadnym z nich nie ma wzmianki o ko­
loniach. Roczniki 1923, 1924, 1925 - praktycznie nie istnieją; zachowały się jedynie
poszczególne strony nielicznych numerów z tych lat, a i to w stanie szczątkowym.
Nieco lepiej wygląda zawartość rocznika z 1926 r. - kilkadziesiąt numerów; bra­
kuje w nich wszelako wzmianek o polskich zainteresowaniach kolonialnych. Jedynie
w nr. 280 z 11 października znajduje się redakcyjna informacja zatytułowana Nie­
mieckie apetyty kolonialne,, w kontekście jednak stosunków polsko-niemieckich.
Rocznik 1927 jest prawie pełny, ale i w nim nie ma wzmianek o dążeniu do uzy¬
skania kolonii przez Polskę, jedynie kilka tekstów na temat emigracyjnego osadnict­
wa polskiego w Ameryce Południowej.
W roczniku 1928 jeden tekst z nr. 293 (z 22 października) dotyka jakoś spraw ko­
lonialnych. Jest to zamieszczona pt. Konieczność dalszej propagandy idei morskiej w Polsce
informacja ze zjazdu Ligi Morskiej i Rzecznej (poprzedniczki Ligi Morskiej i Kolo­
nialnej) - czytając o postulatach umocnienia Polski na morzu, można pośrednio d o ­
czytać się (raczej domyślać), że Polska powinna zainteresować się terytoriami za¬
morskimi.
Dopiero roczniki 1929-1939 są pełne. Można z niejaką pewnością przyjąć, że
problematyka kolonialna była nieobecna w „IKC" do 1926 r. Dopiero po maju 1926 r.
zaczyna funkcjonować pojęcie Polski mocarstwowej i mowa jest o dążeniu do uzy¬
skania przez Rzeczpospolitą Polską statusu mocarstwa, co wiązało się z postulata¬
mi kolonialnymi (m.in.: Łossowski 2001; Tomaszewski i Landau 2005).
C o prawda już w kalendarzu „IKC" na rok 1919 pojawia się artykuł A. Gadom­
skiego poświęcony wyprawie Stefana Szolca-Rogozińskiego do Kamerunu, niemniej
tekst ten nie zapoczątkował dyskursu kolonialnego na łamach pisma. Było to - w okre­
sie walki o granice i scalania odradzającego się państwa - przypomnienie chwaleb­
nej historii Polski i dokonań Polaków w X I X w., mimo ucisku i nieistnienia kraju na
mapie. Miał na celu raczej wzmożenie poczucia narodowego i państwowego, do¬
starczenie powodów do dumy z dziejów ojczystych. U progu odradzającej się nie¬
podległości był rodzajem propagandy, przypominał, że Polska nie powstaje na nowo,
lecz odradza się, ma bowiem własną, dawną historię i osiągnięcia; jeśli nie formalnie
jako państwo (Polska), to udział Polaków w tych osiągnięciach był niewątpliwy
i rzutuje na współczesność. Inna sprawa, że w późniejszych latach postacie Stefana
Szolca-Rogozińskiego i wcześniej działającego Maurycego Beniowskiego służyły
jako uzasadnienie polskich praw do posiadania kolonii. Odwoływało się ono do
praw - jak je określano - prawno-historycznych. Jak pisano: Beniowski był zdobyw¬
cą Madagaskaru, a Rogoziński - Kamerunu, z tego więc również tytułu należą się
337

�M a r e k A r p a d Kowalski

Polsce posiadłości w tych dwu krajach, a przynajmniej należałoby wykroić (w przy­
padku Madagaskaru będącego kolonią Francji - przecież sojuszniczki Polski) frag¬
ment terytorium dla polskich plantatorów i osiedleńców, mających na t y m obsza¬
rze autonomię językową, gospodarczą i administracyjną, choć formalnie wyspa po¬
dlegała Francji. Ale to było już później, w artykułach i publicystyce drukowanej
w dalszych latach.
W 1921 r., w nr. 157 z 13 czerwca „Ilustrowany Kurier Codzienny" zamieszcza
krótką informację zatytułowaną Niemcy marzą o zwrocie kolonif, w której wyraża się
zaniepokojenie pogłoskami, jakoby w Berlinie miały się toczyć rokowania w sprawie
zwrotu N i e m c o m Kamerunu. Lecz jeszcze nie było to związane z polskimi aspirac¬
jami kolonialnymi. „IKC" przez cały okres swojego istnienia był antyniemiecki
i uczulał czytelników na niebezpieczeństwa zza zachodniej granicy (był zresztą
w równym stopniu antysowiecki, ostrzegał przed bolszewizmem) oraz dokumen¬
tował nieustannie niegodziwości polityki niemieckiej wymierzone w Polskę. W ko¬
lejnych zaś latach skrupulatnie odnotowywał wszelkie fakty, zdarzenia, plotki i spe¬
kulacje wiążące się z dążeniami Republiki Weimarskiej i następnie I I I Rzeszy do
odzyskania niegdysiejszych niemieckich kolonii. A to już wiązało się z polskimi as¬
piracjami kolonialnymi.
N i e m c y utraciły w wyniku I wojny światowej swoje kolonie. N i e zostały one jed¬
nak zajęte bezpośrednio przez zwycięskie mocarstwa, lecz przejęła je formalnie
Liga Narodów i jako mandaty Ligi Narodów zostały przekazane w zarząd Wielkiej
Brytanii, Francji i Belgii (mowa o interesujących nas tu posiadłościach afrykań¬
skich). Polska, jako członek Ententy, zaczęła się domagać swojego udziału w spra¬
wowaniu jakiegokolwiek mandatu, a przynajmniej wykrojenia dla Polski fragmentu
terytorium mandatowego z już istniejących. Roszczenia swoje uzasadniała przy¬
należnością części państwa (zabór pruski, Pomorze, Górny Śląsk) do cesarstwa nie­
mieckiego w okresie rozbiorów, przeto - argumentowano - miała w tych koloniach
swój udział z racji płacenia podatków przez Polaków, mieszkańców zaboru, do skarbu
państwa niemieckiego, służenia Polaków z tego terenu w oddziałach wojska i policji
kierowanych do kolonii, ponoszenia kosztów utrzymania tych kolonii. Oczekiwania
swoje określiła na 1/10 udziału w byłych koloniach niemieckich, co wynikało z prze¬
liczenia wielkości obszaru niegdyś należącego do Niemiec, obecnie polskiego, sta¬
nowiącego dziesiątą część byłego cesarstwa i podobnego odsetka ludności polskiej
w Niemczech przed 1918 r.
Zarazem była to dla rządów Rzeczypospolitej akcja antyniemiecka, mająca na
celu zablokowanie rewizjonistycznych zamiarów Berlina - chodziło o przeciwsta¬
wienie się niemieckim dążeniom do rewizji traktatów wersalskich dotyczącym nie
tylko spraw kolonialnych, lecz i kwestionowania przebiegu granicy polsko-niemiec¬
kiej, a to już było realnym zagrożeniem dla kraju. Sprawy kolonii były przez M S Z
8

C y t a t y z „IKC" przytaczam według p i s o w n i i gramatyki wówczas obowiązującej.

338

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera

Codziennego"

traktowane przeto instrumentalnie, jako część większej akcji przeciw niemieckim
próbom rewizji ustaleń wersalskich. Wszystkie te czynniki spowodowały baczne przy¬
patrywanie się przez „IKC" dążeniom Niemiec do odzyskania dawnych kolonii, do¬
kładne odnotowywanie roszczeń i informowanie o nich opinii publicznej. Kolejny
taki alarm, zatytułowany Niemieckie apetyty kolonialne, ukazał się w nr. 280 „IKC" z 11 paź¬
dziernika 1926 r.
Pierwszy tekst dotyczący już własnych aspiracji kolonialnych, formułowanych w kon­
tekście nie akcji antyniemieckiej, lecz polskich dążeń, pojawił się w „IKC" w 1928 r.
pt. Konieczność dalszej propagandy idei morskiej w Polsce (w nr. 293 z 22 października).
Zawierał on informację ze zjazdu Ligi Morskiej i Rzecznej w Katowicach . Poświę¬
cony był on umacnianiu Polski nad Bałtykiem i konieczności zwiększenia propagan­
dy dotyczącej spraw morskich w społeczeństwie, lecz zaczęły t u pobrzmiewać echa
aspiracji kolonialnych; morze jawiło się jako droga ekspansji gospodarczej Polski na
inne kontynenty, a wraz z ekspansją gospodarczą możliwa miała stać się ekspansją
kolonialna.
Niebawem ukazał się w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym" (nr 5 z 5 stycznia
1929 r.) artykuł wprost określający aspiracje kolonialne: Czy Polska ma prawo do zamor­
skich kolonij?, niepodpisany Czy to znaczy, że wyrażała się w nim opinia redakcji? Znak
zapytania w tytule ma charakter retoryczny. Z treści wynika, że naturalnie, Polska
ma prawo.
Warto zatrzymać się nad t y m artykułem, nie tylko dlatego, że po raz pierwszy
tak otwarcie padło sformułowanie o koloniach dla Polski. Również dlatego, że znaj¬
dujące się w nim argumenty będą, niekiedy z pewnymi modyfikacjami, powtarzały
się w dalszej publicystyce kolonialnej na łamach „IKC". Jest więc powoływanie się na
wspomniane już prawa historyczne - odwołanie się do Szolca-Rogozińskiego, przez
przypomnienie artykułu o nim w wymienionym wcześniej kalendarzu „IKC" z 1919 r.
Ze swojej strony autor (autorzy? redakcja?) przypomina, że „w swoim czasie flaga
polska powiewała także nad Madagaskarem" - a więc mamy odwołanie się także do
Beniowskiego , a następnie, że w 1931 r., w myśl postanowień traktatu wersalskiego,
przypada termin rewizji mandatów kolonialnych. Przeto aktualna staje się kwestia
uzyskania kolonii dla Polski (tzn. powierzenia jej mandatu nad którymś z terytoriów),
a dzieje wyprawy Rogozińskiego stanowić mogą nie tylko historyczny, lecz i praw¬
ny, co budzić może wątpliwości, punkt wyjścia do rokowań w sprawie uzyskania
9

10

9

Liga M o r s k a i Rzeczna została założona w 1923 r. W 1928 r. liczyła ponad 20 tysięcy członków

i 111 oddziałów. N a s w o i m I I I W a l n y m Z j e ź d z i e 2 5 - 2 7 października 1930 r. w G d y n i uchwaliła n o w y
statut i przyjęła nową nazwę: Liga M o r s k a i Kolonialna.
10

N i e ma żadnych świadectw, b y nad Madagaskarem powiewała polska flaga. Beniowski wywieszał

polską flagę na okręcie „Św. Piotr i Paweł", którym zbiegł z zesłania na Kamczatce i na którym
dożeglował d o M a k a u (czasem podaje się, że była t o flaga konfederacji barskiej). N a Madagaskarze
zaś wywieszał flagę własnego pomysłu, mającą świadczyć, że jest panem w y s p y nie zaś jej administra¬
t o r e m , i nie z ramienia Polski.

339

�M a r e k A r p a d Kowalski

11

mandatu . Czas więc najwyższy, by podjąć (to apel do rządu) energiczne działa¬
nia.
W kolejnych numerach i latach wezwania takie są częste i formułowane bardzo
zdecydowanie. Autorzy zaś bardziej ostrożni wprawdzie zastanawiają się nad sen¬
sem posiadania kolonii przez Polskę, jednakże często w takich przypadkach postu¬
lują, by Polska miała wolny dostęp do surowców znajdujących się w posiadłościach
innych państw, a potrzebnych krajowi do rozwoju gospodarki (zwłaszcza przemy¬
słu, ale i rolnictwa), także piszą o potrzebie wolności emigracji (zniesieniu kwot
liczbowych imigrantów) dla chętnych do osiedlenia się w tropikach i konieczności
otoczenia osadników opieką państwa polskiego, wraz z utrzymaniem ich kontaktów
z krajem.
Można przyjąć zatem, że postulaty kolonialne pojawiają się w „Ilustrowanym
Kurierze Codziennym" w pełni z dużą częstotliwością po 1926 r. Początkowo sto­
sunkowo rzadko, lecz od 1929 r. nieustannie gościły na łamach pisma. Było to skut¬
kiem, jak można przypuszczać, wzmożenia akcji przez Ligę Morską i Rzeczną.
Częstsze pojawianie się owej problematyki w rocznikach 1935-1939 wynikało zaś
z przekształcenia się L M i R w Ligę Morską i Kolonialną, co obligowało organizację
do podjęcia akcji popularyzatorskiej.
Doszło zresztą do współpracy między „IKC" a Ligą Morską i Kolonialną. Na po­
czątku 1935 r. utworzony został nowy dodatek „IKC", „Kurier Morski i Kolonialny".
Można się zastanawiać, czy stało się tak na skutek odgórnych, rządowych sugestii.
Wydaje się jednak, że była to własna inicjatywa redakcji. W końcu tematyka poru¬
szała wyobraźnię czytelników, zaspokajała ich ambicje państwowe, dumę z osiąg¬
nięć Rzeczypospolitej, krzewiła poczucie mocarstwowości, zatem przyczyniała się
do zwiększenia popularności pisma. Po raz pierwszy „Kurier Morski i Kolonialny"
pojawił się w 1935 r., jako dodatek do nr. 42 (z 11 lutego):
W 15-tą r o c z n i c ę u r o c z y s t y c h zaślubin Polski z Bałtykiem, odzyskania przez odrodzoną
R z e c z p o s p o l i t ą d o s t ę p u d o m o r z a , o t w i e r a m y na łamach „Ilustrowanego K u r i e r a C o ­
d z i e n n e g o " n o w y stały d o d a t e k , p o ś w i ę c o n y p r o b l e m o m ekspansji m o r s k i e j państwa
p.t. „Kuryer M o r s k i i Kolonjalny". W ciągu t y c h lat 15-tu, k t ó r e dzielą nas o d pamiętne­
go dnia 10 lutego 1920, przezwyciężyliśmy n i e t y l k o o l b r z y m i e trudności, stworzyliśmy
z n i c z e g o własny wspaniały p o r t , własną marynarkę w o j e n n ą , naszą straż na Bałtyku,
własną flotę h a n d l o w ą - ale poza t e m dokonał się z a s a d n i c z y p r z e w r ó t w m e n t a l n o ś ­
ci s p o ł e c z e ń s t w a , k t ó r e dziś r o z u m i e w a ż n o ś ć d o s t ę p u d o m o r z a dla ż y c i a p a ń s t w o ­
w e g o i interesuje się ż y w o z a g a d n i e n i a m i z t e m związanemi. „Kuryer M o r s k i i K o l o njalny" b ę d z i e właśnie uważał za swe zadanie z a s p o k o j e n i e tego

zainteresowania

najszerszych w a r s t w ludności s p r a w a m i m o r s k i e m i i z a g a d n i e n i a m i k o l o n j a l n e m i .

11

W istocie na 1931 r. przypadał czas nie rewizji mandatów, lecz złożenia przez państwa zawia­

dujące sprawozdania z wykonywania na t y c h t e r y t o r i a c h czynności m a n d a t o w y c h . W propagandzie
prasowej nie zwracano uwagi na tę r ó ż n i c ę , dostrzegano zaś m o ż n o ś ć zintensyfikowania polskich
dążeń kolonialnych.

340

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

W t y m samym artykule wstępnym zarząd okręgu krakowskiego L M i K wyraża
podziękowanie za wydawanie owego dodatku:
A k c j a szerzenia w ś r ó d s z e r o k i c h sfer s p o ł e c z e ń s t w a polskiego, z r o z u m i e n i a dla s p r a w
m o r s k i c h i k o l o n j a l n y c h jest doniosłym c z y n e m o b y w a t e l s k i m , za k t ó r y R e d a k c j i „Ilu­
strowanego Kuryera C o d z i e n n e g o " [ . . . ] należy się serdeczna podzięka i w y r a z y uznania.

O d tego momentu wszelkie teksty dotyczące postulatów kolonialnych przenie­
sione zostały z zasadniczych stron pisma do dodatku. „Kurier Morski i Kolonialny".
Ukazywał się w „IKC" regularnie, zawsze w środy. Jednakże tylko do czerwca. W „IKC"
nr 168, z 1935 r. (19 czerwca) ukazał się nr 18 „Kuriera Morskiego i Kolonialnego",
po czym dodatek znikł, zaś sprawy kolonialne wracają na normalne, redakcyjne
i publicystyczne strony dziennika. Tak było już do końca, do września 1939 r.
Zniknięcie dodatku nie zostało wytłumaczone żadną notą ani oświadczeniem
redakcji. Można się zastanawiać, czy było to podyktowane kwestiami organizacyj¬
nymi (redakcyjnymi?) „Ilustrowanego Kuriera Codziennego" albo Ligi Morskiej
i Kolonialnej. Może i t y m , że „IKC" i wcześniej, i później dopuszczał na swoje łamy
artykuły kwestionujące sens posiadania przez Polskę kolonii, a przynajmniej wątpią¬
ce w ideę tzw. osadniczej kolonizacji (emigracji) zamorskiej w tropikach. Takie ar¬
tykuły były sprzeczne z ideami kolonizacyjnymi głoszonymi przez L M i K . Przyczyn
można szukać i w nieporozumieniach finansowych, a był już wcześniej taki prece¬
dens. O t o w 1931 r., kilka lat przed powołaniem dodatku „Kurier Morski i Kolonial­
ny", doszło do konfliktu między „IKC" a L M i K - Liga zażądała (wedle informacji re­
dakcji) pieniędzy od Kuriera za druk artykułu propagandowego (więcej: IKC 1935a,
s. 4), a redakcja odmówiła. Mógł i t y m razem zajść podobny konflikt.
Podane poniżej zestawienie rozmaitych tekstów dotyczących spraw kolonial¬
nych na łamach „IKC" zawiera te, które są samodzielnymi polskimi postulatami ko¬
lonialnymi. N i e zawsze były one wyrażane wprost, większość jednak formułowano
zdecydowanie: Kolcuje dźwignią rozwoju Polski (IKC 1929, nr 91, s. 8), Czy Polska „otrzy­
muje" w Afryce portugalską kolonję: Angolę? (IKC 1930, nr 94, s. 2), Czy Polska zdobędzie
kolonje zamorskie? (IKC 1932, nr 97, s. 3), Polska musi zdobyć się na odwagę własnej polity­
ki kolonjalnej (IKC 1933, nr 70. s. 3), Polska ma prawo do części kolonij niemieckich (IKC
1933, nr 114, s. 16), Dlaczego należą się nam kolonje (IKC 1935, nr 51, s. 21), Co nam może
dać Liberja (IKC 1935, nr 79, s. 23), Musimy rozpocząć walkę o kolonje dla Polski! (IKC
1936, nr 74, s. 3), Żądamy dla Polski kolonij (IKC 1936, nr 328, s. 7), Polska wobec wiel­
kiej batalji o nowy rozdział kolonij (IKC 1937, nr 334, s. 5), Cała Polska żąda kolonij (IKC
1938, nr 102, s. 5), Musimy dostać kolonje! (IKC 1939, nr 63, s. 15).
Przytoczone tytuły dobrze pokazują język, jakiego używała propaganda kolo¬
nialna, przynajmniej ta bardziej radykalna.
Okazją do przenoszenia postulatów kolonialnych na forum publiczne i dociera¬
nia z nimi do jak największych rzesz społeczeństwa były D n i Kolonialne, ustano341

�M a r e k A r p a d Kowalski

wione przez Ligę Morską i Kolonialną, niezależnie od Święta Morza. Odnotowywał
je „Ilustrowany Kurier Codzienny". Po raz pierwszy odbyły się w listopadzie 1936 r.
Zostały zrelacjonowane pt. Zą&amp;amy dla Polski kolonij (IKC 1936, nr 328). Lecz już
w następnym roku odbyły się 9 kwietnia, a w piśmie pojawił się tytuł: Cała Polska
żąda kolonij. Wielkie manifestacje w Warszawie i w całym kraju z okazji „Dni kolonjalnych"
(IKC 1938a, nr 102). D n i Kolonialne miały być świętem niezależnym zarówno od
rocznicy ustanowienia Polski nad Bałtykiem (10 lutego 1920 r.), jak i od Święta (od
1932 r. D n i ) Morza. Obchody D n i Kolonialnych w rozmaitych terminach w latach
1936-1938 tłumaczy się t y m , że szukano dla nich odrębnej daty w porach roku bar¬
dziej sprzyjających ulicznym manifestacjom i pochodom.
Publikowane były na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego" również arty¬
kuły podające w wątpliwość domaganie się kolonii dla Polski. Zazwyczaj bywały
formułowane ostrożnie i odwoływały się do argumentów klimatycznych i demogra­
ficznych. Ich autorzy sugerowali, że klimat tropikalny nie sprzyja masowemu osiedla¬
niu się białych na tych terenach, nie ma więc mowy o licznej kolonizacji; a taka była¬
by niezbędna, by realnie władać zamorskimi posiadłościami. Ponadto nim plantatorzy
czy osadnicy zaczną osiągać zyski, będą musieli szalenie dużo pracować w nie¬
sprzyjających warunkach, wyczerpujących siły organizmu, zatem lepiej kierować
emigrantów do państw „cywilizowanych", gdzie przybysze z Polski łatwiej dorobią
się majątku, a przynajmniej łatwiej osiągną godziwy poziom życia.
Druga grupa przeciwników obstawała przy tym, że kolonie będą wyciągały z kra¬
ju rzesze ludności, osłabiając przeto jego potencjał demograficzny, tak potrzebny
tu, na miejscu, w Polsce.
Niektóre teksty, oddalone od spraw kolonialnych, w istocie dotykały tego prob¬
lemu, chociaż w sposób nieco zaskakujący. O t o w sobotę 11 lutego 1939 r. w Teatrze
im. Juliusza Słowackiego w Krakowie odbyła się premiera sztuki (dramatach w trzech
aktach) Władysława Smólskiego Pieśń o Beniowskim (Narodziny Wodza). W „IKC"
(1939, nr 39) Zdzisław Jachimecki, recenzent teatralny dziennika, ostro skrytyko¬
wał tę sztukę. N i e chodziło t u o reżyserię, inscenizację czy grę aktorów, acz i do
tych elementów miał zastrzeżenia. Zarzucił przede wszystkim jej autorowi, że ten
bezkrytycznie dał wiarę we wszelkie opowieści Beniowskiego o sobie. A przecież
- pisał Jachimecki - Beniowski był łgarzem i ponosiła go fantazja. Chcąc nie chcąc,
krytyk podważał więc argumenty zwolenników postulatów kolonialnych, którzy
powoływali się na Beniowskiego i twierdzili, że jego obecność na Madagaskarze
daje podstawy historyczno-prawne, jak je określano, do ubiegania się o kolonie dla
Polski. Zwłaszcza że zwolennicy pozyskania chociażby części Madagaskaru po¬
czuli się zagrożeni nowymi odkryciami historycznymi dotyczącymi wyspy: „Coraz
więcej spadkobierców króla Madagaskaru. Brak tylko wśród nich spadkobierców
Beniowskiego" ( I K C 1939, nr 26); przy czym nie chodziło t u o konkretnych ewen¬
tualnych spadkobierców hrabiego Maurycego, mieli nimi być w ogóle Polacy, cały
naród jako rodzaj spadkobiercy zbiorowego.
342

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

Niezależnie od haseł i formułowanych tytułów do grupy otwartych postulatów
kolonialnych zaliczyć można i te wyrażane w tekstach, które nie określały sprawy
jednoznacznie. Na przykład relacje z wystąpień ministrów spraw zagranicznych
Augusta Zaleskiego, a następnie Józefa Becka przed komisjami Ligi Narodów czy
też Sejmu i Senatu RP wskazują, że domagano się dla Polski wolnego dostępu do
surowców lub też wyjaśniano parlamentarzystom założenia polityki zagranicznej.
Wystąpienia te dotyczyły zazwyczaj emigracji lub wspomnianego dostępu do
surowców. N i e padało w nich żądanie, a chociażby oczekiwanie kolonii dla Polski,
lecz bywały one opatrywane takimi tytułami przez redakcję i tak relacjonowane, by
czytelnik odniósł wrażenie podejmowanej przez polityków akcji kolonialnej.
Inne jeszcze teksty, których autorzy też nie domagali się kolonii wprost, tworzy¬
ły atmosferę, dzięki której czytelnik miał się zainteresować sprawą postulatów ko¬
lonialnych. Były to podróżnicze relacje, opisy rozmaitych obyczajów ludów Afryki,
ciekawostki z tamtych stron, relacje misjonarzy z ich pracy w krajach tropikalnych
czy wreszcie artykuły historyczne przypominające osiągnięcia polskich badaczy
i podróżników. Szczególną okazją stały się obchody 50-lecia wyprawy Stefana
Szolca-Rogozińskiego do Kamerunu, z wykorzystaniem Leopolda Janikowskiego,
jedynego żyjącego wówczas uczestnika wyprawy, dyrektora warszawskiego
Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, poprzednika obecnego Państwowego Muzeum
Etnograficznego (IKC 1932, nr 342, Mróz 1932).
D o tego typu tekstów można zaliczyć reportaże i wnioski z wystawy kolonialnej
w Paryżu w 1931 r., zamieszczane w „IKC" z 1931 r. w numerach: 108, 126, 128, 129, 197,
316, 321. Także niektóre wiadomości agencyjne, np. Śladami Livingstona pędzi dziś pociąg
od brzegów do brzegów Afryki (IKC 1931, nr 191), donosząca o otwarciu linii kolejowej od
Lobito w Angoli do Beira w Mozambiku, lub Samolotem z Francji na Madagaskar... w czte­
ry dni (IKC 1931, nr 353), o uruchomieniu połączenia lotniczego metropolii z kolonia­
mi. Doniesienia uspokajały, że kandydaci na osadników nie muszą obawiać się trudne­
go życia, gdyż i do Afryki dociera współczesna cywilizacja. Niektóre szły jeszcze da­
lej. Taki oto tytuł daje swojemu reportażowi inżynier Wiesław Kuake: I w czarnej stolicy
Somalisów nie jedzą ludzi na obiad. Pierwsze wrażenia z „dzikiej" Afryki (IKC 1933, nr 119).
Pojawiały się również teksty, których uwaga nie była zwrócona na obszary znaj¬
dujące się w polu polskich zainteresowań kolonialnych, lecz dotyczyły innych tery¬
toriów, nie w kontekście aspiracji kolonialnych, raczej zintensyfikowania wymiany
handlowej, chociaż też pośrednio zwracały uwagę czytelników ku aspiracjom kolo¬
nialnym Polski: Ludwik Tomanek, Egzotyczny kraj - egzotyczni ludzie. Polacy w ko­
loniach holenderskich (IKC 1937, nr 16) - reportaż z Indii Holenderskich, Andrzej
Krasicki, Cejlon, wyspa tysiąca cudów ( I K C 1937, nr 28), Peregrinus, Echa z dalekiego
Iranu. Dlaczego nas tu nie ma? Jak Polska pozostaje w tyle w wyścigu narodów (IKC 1938,
nr 7), Jedynej kolonji polskiej w Azji Mniejszej - Adampolowi - grozi zturczenie (IKC 1937,
nr 203) - t u motywem przewodnim było uchronienie od wynarodowienia p o t o m ­
ków osadników polskich w Turcji.
343

�M a r e k A r p a d Kowalski

Inspiracją do niekoniecznie bezpośredniego propagowania akcji kolonialnych
były różne wydarzenia. I tak redakcja zamieściła nekrolog generała Gustawa Orlicz-Dreszera (IKC 1936, nr 198), następnie tekst Ludwika Rubla, Złamane orle skrzydła
(IKC 1936, nr 199), będący wspomnieniem o generale - prezesie zarządu głównego
Ligi Morskiej i Kolonialnej - który zginął w katastrofie lotniczej nad Bałtykiem
w Orłowie, w pobliżu Gdyni; zaś w nr. 202 z tego roku redakcja publikuje „Tak dalej
być nie może". Ostrzegawcza mowa śp. Qen. Dreszera - obszerne fragmenty przemówienia
wygłoszonego na zjeździe Ligi Morskiej i Kolonialnej. W żadnym z tych tekstów nie
pada słowo o konieczności zdobywania kolonii dla Polski, lecz kontekst obu wydaje
się oczywisty: trzeba podjąć ekspansję gospodarczą - oto testament generała.
„Ilustrowany Kurier Codzienny" w sprawach kolonialnych odwoływał się rów¬
nież do autorytetów naukowych. Nazwiska autorów opatrywał, gdy tylko istniała
taka możliwość, tytułami naukowymi: doktor, docent, profesor, i podawał miejsce
ich pracy: Uniwersytet Jagielloński, Lwowski, Warszawski (Józefa Piłsudskiego);
zresztą zabiegał o obecność tych autorów na swoich łamach. Informował także
o obejmowaniu patronatem akademickim spraw kolonialnych . Zamieszczano arty¬
kuły i reportaże z posiadłości brytyjskich, francuskich, włoskich, niemające związ¬
ku z polskimi postulatami kolonialnymi, jednak z uznaniem wypowiadające się o ad­
ministracji tych państw w ich terytoriach zamorskich, podkreślające wagę władania
owymi posiadłościami dla mocarstwowego znaczenia metropolii.
„Ilustrowany Kurier Codzienny" skrupulatnie też śledził wojnę włosko-abisyńską 1935-1936. Zrazu w tonie powściągliwym, bez wyraźnego angażowania się po
którejkolwiek ze stron konfliktu, a po upadku Etiopii i zawładnięciu nią przez Wło¬
chy z pewną sympatią dla Włoch, jako państwa, które radykalnie i samodzielnie
podjęło swoją inicjatywę kolonialną, mimo co najmniej powściągliwości wielu
znaczących mocarstw (Francja, Wielka Brytania). Relacje z tej wojny wynikały nie
tylko z tego, że - co oczywiste - było to wydarzenie na miarę światową, więc każda
licząca się gazeta musiała śledzić uważnie ów konflikt, lecz i z tego, że postępowanie
Włoch mogło służyć jako wzór dla Polski: nie tylko werbalne domaganie się kolonii
w publicystyce czy w zawoalowanych wystąpieniach polityków na forum Ligi Na¬
rodów, lecz zdecydowane przedsięwzięcie. Interesujące, na ile akcja W ł o c h miała
wpływ na tzw. sprawę Liberii i poczynania Polski, a właściwie Ligi Morskiej i Kolo12

12

Korespondent dziennika dotarł w L o n d y n i e do znanego dobrze już wówczas w kraju Bronisława

Malinowskiego, który powiedział: „Zdaniem m o j e m etnografja p o w i n n a dawać p o d s t a w y naukowe d o
skomplikowanej p o l i t y k i i sztuki kolonizacyjnej". Dalej pytany o możliwości emigracyjne d o domi¬
niów b r y t y j s k i c h odpowiedział m.in.: „Gdyby się Australijczycy z g o d z i l i na znaczne zwiększenie i m i ­
gracji europejskiej, t o chłopi polscy okazaliby się d o b r y m i kolonistami" ( I K C 1938, nr 78). Pojawia się
także w piśmie informacja o powołaniu S t u d i u m M e d y c y n y i H i g i e n y Tropikalnej p r z y W y d z i a l e
Lekarskim U J , z zapowiedzią, że w następnym r o k u akademickim s t u d i u m t o ma stać się częścią
składową Międzywydziałowego Studium Kolonialnego UJ, z wykładami z zakresu geografii, filologii (na¬
uczanie języków afrykańskich), etnologii, botaniki oraz kursu rolnictwa tropikalnego ( I K C 1939, nr 61).

344

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

nialnej w t y m kraju ( I K C 1934, Gadomski 1935, IKC 1935b, Oszelda 1936, IKC
1937).
Polskie postulaty kolonialne wysuwane były przez L M i K (wcześniej zaczynała to
czynić jej poprzedniczka, Liga Morska i Rzeczna) lub ośrodki zainteresowane akcją
kolonialną: pozarządowe, społeczne, półoficjalne, formalnie niezwiązane z władzami
państwa. Jeśli jednak w publicystyce pojawiały się nazwy instytucji rządowych lub
nazwiska osób piastujących stanowiska rządowe, teksty tego rodzaju były wezwa¬
niem pod adresem władz, by te oficjalnie i energicznie domagały się na forum mię¬
dzynarodowym kolonii dla Polski, a na forum wewnętrznym, by jasno i otwarcie sta­
wiały sprawę, jako żywotną i ważną dla kraju i obywateli. Była to forma publicystycz¬
nego nacisku.
Pismo zasadniczo jednak przestrzegało zasad, by nie wikłać oficjalnych władz
w kwestie kolonialne. Wypowiadało się na temat postulatów kolonialnych w artyku¬
łach (reportażach, publicystyce) osób zainteresowanych tematem, w zagranicznych
doniesieniach agencyjnych oraz depeszach swoich korespondentów krajowych
i zagranicznych, wreszcie w publikacjach autorów związanych z Ligą Morską i Ko¬
lonialną czy też innego typu organizacjami i stowarzyszeniami zainteresowanymi
pozyskaniem dla Polski posiadłości zamorskich. Można sądzić, że w t y m ostatnim
przypadku teksty, chociaż autorskie, były inspirowane przez owe organizacje i przez
nie kierowane do druku na łamach „IKC".
Należy dodać, że w dzienniku były publikowane teksty nie tylko za podjęciem
przez Polskę akcji kolonialnej, lecz i przeciwne jej. Te ostatnie znacznie skromniej
reprezentowane, jednak i takie były. Można domniemywać, że poza celami czysto
dziennikarskimi (nic tak nie ożywia pisma, jak polemika na jego łamach), świadczyć
miały o obiektywizmie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego" dopuszczającego na
swoje strony zarówno teksty domagające się kolonii, jak i przeciwne takim postula¬
tom. Nawiasem mówiąc, taka polityka redakcyjna również przyczyniała się do zwięk¬
szenia poczytności i popularności dziennika. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwni¬
cy postulatów kolonialnych znajdowali w piśmie potwierdzenie swoich poglądów.
Jednak - jak już zostało powiedziane - publikacji kolonialnych było znacznie
więcej. Poza t y m „Ilustrowany Kurier Codzienny" zamieszczał sprawozdania z D n i
Kolonialnych. Można powiedzieć, że był to zwykły obowiązek dziennika, by infor¬
mować o wszelkich wydarzeniach w kraju. Ale nie wszystkie tego rodzaju imprezy
były odnotowywane na łamach pisma, opisywano przede wszystkim te, które redak¬
cja uważała za istotne. D n i Kolonialne były pomyślane jako powszechna propaganda
idei kolonialnej. W pierwszych relacjach z 1936 r. kładziono nacisk na sprawy pozy­
skiwania surowców: „kolonie dostarczają surowców dla przemysłu, równocześnie
zaś są rynkiem dla fabrykatów przemysłowych. [ . . . ] import surowców kolonialnych
stale wzrasta, [ . . . ] w imporcie surowców kolonialnych silnie zwiększa się udział kon¬
tynentu afrykańskiego", wraz ze statystycznymi wyliczeniami eksportu i i m p o r t u
owych surowców (włókiennicze, tłuszcze roślinne, kauczuk, ziarno kakaowe, nasiona
345

�M a r e k A r p a d Kowalski

oleiste, sizal, rudy żelaza i miedź), by dopiero skończyć stwierdzeniem, że „handel
zagraniczny bowiem wiążąc ze sobą pewne terytoria może doprowadzić do uzależ­
nienia ekonomicznego i politycznego terenów surowcowych od państwa polskiego"
(IKC 1936, nr 328). Relacje z D n i Kolonialnych w 1938 r. miały inny charakter.
Argumentowano nie statystyką (acz i ta jest widoczna), lecz przede wszystkim po¬
wszechnością domagania się kolonii przez społeczeństwo. Wyliczano, w ilu mias¬
tach odbyły się demonstracje, wiece i przemarsze pod hasłem pozyskania kolonii
dla kraju, ile osób brało udział w tych imprezach, kto brał w nich udział. Wymienione
są m.in. Warszawa, Kraków i Poznań (liczne akademie, wiece, manifestacje), Lublin
(20 tysięcy osób), Radom (10 tysięcy), Łódź, Łuck, Kielce, Tarnów, Chorzów, ale
także mniejsze miejscowości: Szczuczyn, Suwałki, Łomża, Grajewo, Ostrołęka. Po¬
dawano, że w wielu miastach robotnicy zakładów przemysłowych gremialnie zgła¬
szali swój akces do Ligi Morskiej i Kolonialnej (pytanie, na ile było to postępowanie
realne, na ile zaś spowodowane odgórnymi naciskami, by zapisywać się do L M i K ) .
Ogólna liczba uczestników tych manifestacji określona została na co najmniej 10 mi¬
lionów, a w każdej relacji powtarzano, że w owych imprezach brali udział masowo
robotnicy rzemieślnicy, chłopi, drobni kupcy (IKC 1938a, nr 102).
D n i Kolonialne były więc okazją, by upowszechnić tę ideę w całym społeczeń¬
stwie, by z postulatami kolonialnymi dotrzeć do małych miejscowości oraz do wsi,
do szkół, do wszystkich warstw ludności. Wielką wagę przywiązywano do szkół
wiejskich - ich nauczyciele mieli być w środowisku wiejskim popularyzatorami idei
kolonialnej. Chodziło o to, by idea ta nie ograniczała się tylko do dużych miast. Te¬
go rodzaju relacje, jak zamieszczane w „IKC", przekonywały zapewne, że jest to rze¬
czywiście akcja masowa, popierana przez całe społeczeństwo.
„Ilustrowany Kurier Codzienny" zdecydowanie zaangażował się w popularyza¬
cję polskich postulatów kolonialnych. Świadczyć może o t y m zarówno duża liczba
publikacji na ten temat, jak i dobór ich autorów - znanych powszechnie pisarzy, dzien­
nikarzy i naukowców, a wreszcie takie relacje, jak te z obchodów D n i Kolonialnych.
Świadczyć o t y m może także różnorodność formalna tekstów: publicystyka postulatywna, publicystyka przywołująca rzeczywiste lub domniemane przykłady histo¬
ryczne o polskich zdobywcach zamorskich, reportaże z Afryki i Ameryki Południo¬
wej, artykuły o życiu polskich plantatorów i osadników w tropikach (Angola, L i b e ­
ria, Brazylia, Argentyna, Peru), rozważania nad klimatem, gospodarką i obyczajami
miejscowymi rozmaitych terenów (Angola, Kamerun, Liberia, Madagaskar, państwa
Ameryki Południowej) oraz nad możliwościami emigracji do tych krajów, rozmowy
z działaczami kolonialnymi, ale także z plantatorami czy osadnikami żyjącymi czas
jakiś już na tych terenach, rozmowy z naukowcami - lekarzami specjalistami od me¬
dycyny tropikalnej, klimatologami, geografami, historykami, geologami, ekonomis¬
tami, specjalistami od rolnictwa, handlu, przemysłu, wszelkich innych dziedzin.
Ważne jest, co zostało wcześniej podniesione, że dziennik nie stronił od sensa¬
cji, ale jednocześnie nie uchylał się od publikowania poważnych tekstów. Obie te
346

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

konwencje - sensacyjna i poważna - były stosowane przy publikacji artykułów
0 sprawach kolonii. Goszczący na łamach pisma naukowcy zapewniali swoim auto¬
rytetem powagę sprawy. Te teksty skierowane były do wyrobionych czytelników.
Mniej wyrobieni mogli znaleźć rozmaite ciekawostki czy sensację w reportażach,
opowieściach plantatorów, przedrukach z pism zagranicznych mówiących o świę¬
tych wężach, ludożerstwie albo dziwacznych obyczajach plemion afrykańskich,
a wreszcie w powieściach drukowanych w odcinkach (np. Haszysz Czarnego Lądu
Antoniego Dębczyńskiego czy powieści-reportaże Arkadego Fiedlera).
Trzeba zauważyć, że w publicystyce „IKC" (a także innych pism popularnych)
kolonie stały się synonimem tropików. Zapewne dlatego, że te obszary uznawano za
możliwe do skolonizowania. Inne, ze względów gospodarczych i klimatycznych, nie
nadawały się do tego, by kierować tam osadników i plantatorów i zapewniać i m
własne gospodarstwa (wśród kolonii formalnie była wymieniana Grenlandia, należą¬
ca do Danii, lecz to terytorium określano jako kawał lodu z garścią Eskimosów). Po¬
nadto obszary północne należały już do innych państw jako ich części, a do tro¬
pików, jak mniemano, można było jakoś „wcisnąć się" i zapewnić tam ewentualnym
osadnikom względnie godziwe warunki bytu, w nieokreślonej zaś przyszłości tere¬
ny zajęte przez osadników-emigrantów mogłyby stać się polskimi koloniami.
Całe to bogactwo form dziennikarskich stosowanych do upowszechniania po¬
stulatów kolonialnych na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego", różnorodność
autorów oraz przywoływanych argumentów, wreszcie liczba tekstów poświęconych
zagadnieniu - wszystko to zdaje się przekonywać, że „IKC" należał do czołowych
pism propagujących ideę kolonialną w Polsce. Naturalnie istniały wyspecjalizowane
w zagadnieniu pisma, np. naukowy „Kwartalnik Instytutu Naukowego do Badań Emi­
gracji i Kolonizacji" (od 1930 r. „Kwartalnik Naukowego Instytutu Emigracyjnego
1 Kolonialnego") czy bardziej popularne „Morze". Jednak „Ilustrowany Kurier Co¬
dzienny" był - chociażby jako wysokonakładowy i dobrze dystrybuowany dziennik
- pismem rzeczywiście popularnym i poczytnym, docierającym do wielkiej masy
odbiorców. Z racji swojej formuły postulaty kolonialne często obecne na jego łamach
mogły zainteresować sprawą kolonialną ogromną część społeczeństwa. „IKC" bo¬
wiem nie tylko opisywał omawianą kwestię, ale i ją popularyzował.

Bibliografia
Białas T.
1983

Liga Morska i Kolonialna 1930-1939, Gdańsk

Dębczyński A.
1935
Haszysz Czarnego Lądu, Warszawa
347

�Marek Arpad

Kowalski

Gadomski A.
1935

Co nam może dać Liberja, „Ilustrowany Kurier Codzienny", nr 79

Garlicki A .
1969

Problemy kolonialne w opinii MSZ w 1936 r, w: Naród i państwo: prace ofiarowane Hen­
rykowi Jabłońskiemu w sześćdziesiąte urodziny, red. Tadeusz Cieślak, Warszawa
Fiedler A.
1935
Ryby śpiewają w Ukajali, Warszawa
1939
Jutro na Madagaskar, Warszawa
Maślanka J. (red.)
1976
Encyklopedia wiedzy o prasie, Wrocław
IKC
1918-1939 „Ilustrowany Kurier Codzienny", Kraków
1939
Kraków ogniskiem studjów kolonialnych, nr 61
1938a Cała Polska żąda kolonij, nr 102
1938b Chłop polski jest doskonałym kolonistą, nr 78
1937
Legenda o „polskim Lawrence, nr 4
1936
Żądamy dla Polski kolonij, nr 328
1935a Propaganda Pomorza - Liga Morska i Kolonialna i odgłos artykułu IKC, nr 211
1935b O co bije się biała ludzkość w Lidze Narodów, nr 262
1934
Umowa kolonizacyjna między Polską a Liberią, nr 330
1932

50-lecie wyprawy polskiej do Kamerunu. Uroczysta akademia w Warszawie, nr 342

Lepecki M .
1986
Maurycy August hrabia Beniowski, zdobywca Madagaskaru, Warszawa
Łojek J., Myśliński J., Władyka W
1988
Dzieje prasy polskiej, Warszawa
Łossowski P.
2001

Dyplomacja polska 1918-1939, Warszawa

Makarczyk J.
1936

Liberia, Liberyjczyk, Liberyjka, Warszawa

Mróz S.
1932

50-lecie „Polskiego Kamerunu", „Ilustrowany Kurier Codzienny", nr 349

Nadolska-Styczyńska A.
2005

Ludy zamorskich lądów. Kultury pozaeuropejskie a działalność popularyzatorska Ligi
Morskiej i Kolonialnej, Wrocław
Oszelda W.
1936
Włochy i Polska - dwa najbardziej przeludnione kraje Europy. O męskie i stanowcze
348

�Polskie p o s t u l a t y k o l o n i a l n e na ł a m a c h „ I l u s t r o w a n e g o Kuriera C o d z i e n n e g o "

wystąpienia Polski w sprawie emigracyjnej i kolonjalnej, „Ilustrowany Kurier
Codzienny", nr 20
Pawłowski S.
1936

Domagajmy się kolonii zamorskich dla Polski, Warszawa

Sokopp E . M .
1997

Pisane na kolanie. Pamiętnik bez patosu 1914-1997, Warszawa

Szumańska-Grossowa H .
1967

Podróże Stefana Szolca-Rogozińskiego, Warszawa

Tomanek L .
1937

Egzotyczny kraj - egzotyczni ludzie. Polacy w koloniach holenderskich, „Ilustrowa¬
ny Kurier Codzienny", nr 16
Tomaszewski J., Landau Z .
2005
Polska w Europie i świecie 1918-1939, Warszawa
Władyka W.
1988

Prasa Drugiej Rzeczypospolitej, w: Dzieje prasy polskiej, Warszawa

Załęcki G.
1930a
1930b

O kolonialno-polityczną kulturę mas polskich, Warszawa
Korzyści posiadania własnych kolonij politycznych, „Kwartalnik Naukowego In¬
stytutu Emigracyjnego i Kolonialnego", t. 1
Ząbek M .
2007 Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów, Warszawa

349

�Kamila Baraniecka-Olszewska
Instytut A r c h e o l o g i i i E t n o l o g i i PAN

Męka Pańska symbolicznie czy dosłownie?
Dwa typy współczesnej wrażliwości religijnej

P r z e ż y w a n i e Pasji
Pisząc o współczesnej polskiej religijności, stajemy przed koniecznością zrewido­
wania pojęć i przekonań wykorzystywanych we wcześniejszych rozważaniach na
ten temat, zwłaszcza na temat religijności ludowej. Kariera terminu, mimo jego roz­
licznych wad z lubością wytykanych przez kolejnych badaczy wcale się nie zakoń­
czyła i choć może nie nabiera już rozpędu, wciąż stykamy się z tekstami, które sta­
nowią świadectwo wiary w możliwości redefinicji, odświeżenia i powtórnego zasto­
sowania pojęcia religijności ludowej (por. Bukraba-Rylska 2008, s. 30). Kariera nie
kończy się też w takim sensie, że ta kategoria pozostaje głównym, jeśli nie jedynym,
punktem odniesienia w tekstach o polskiej religijności. Mój artykuł nie będzie t u
wyjątkiem. Lecz zamiast walczyć z demonami przeszłości, a autorom tekstów po¬
święconych religijności ludowej wytykać niewłaściwe podejście do omawianych za¬
gadnień, mam zamiar skorzystać z luki, jaką stworzyły pozostawione przez nich opi¬
sy, i w pewnym stopniu ją wypełnić.
Mam na myśli lukę, na którą wskazuje Magda Zowczak:
C h o c i a ż istnieją e t n o g r a f i c z n e d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e

świadectwa g ł ę b o k i e g o p r z e ­

żywania Pasji w religijności l u d o w e j , a w s z t u c e l u d o w e j o d p o w i a d a i m p o p u l a r n o ś ć
i b o g a c t w o p r z e d s t a w i e ń pasyjnych, b a d a c z e religijności l u d o w e j nie

poświęcili

s z c z e g ó l n e j u w a g i t e m u a s p e k t o w i ( Z o w c z a k 2 0 0 8 , s. 3 3 ) .

Zdaniem autorki brak zainteresowania t y m tematem wynika z przekonania autorów
zajmujących się religijnością ludową o braku mistycyzmu w t y m rodzaju religijnoś­
ci, jak też z podkreślania w niej aspektu magicznego oraz pragmatycznego, podczas
gdy „głębokie przeżywanie Pasji" było znakiem szczególnej wrażliwości religijnej
(Zowczak 2008, s. 32-33).
Informacje o roli Pasji i praktykach z nią związanych w dawniejszej religijności
znajdujemy tylko w kilku akapitach rozrzuconych po różnych tekstach zawierają-

350

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

cych opisy które możemy potraktować jako etnograficzne. Jedno z barwniejszych
przedstawień zwyczajów wielkanocnych zostawił nam Jędrzej Kitowicz. Opisał nie
tylko nabożeństwa związane z okresem wielkanocnym, ale także pełne ekspresji i po­
święcenia zachowania kapników umartwiających się postem, biczowaniem czy nie­
sieniem ciężkiego krzyża w wielkopiątkowej procesji (Kitowicz 2003, s. 43-54). Już te
kilka stron opowiadających o zachowaniach wielkanocnych informuje nas, że prze¬
żywaniu męki Chrystusa towarzyszyła szczególnie głęboka pobożność . W z m i a n ­
ka o przeżywaniu Pasji pojawia się także u Stefana Czarnowskiego. Choć zasadniczo
odmawiał on religijności ludowej głębi i refleksyjności, dostrzegł szczególny charak¬
ter pielgrzymek na kalwarie.
1

2

G o r l i w o ś ć zaś, z jaką l u d p o l s k i p i e l g r z y m u j e d o k a l w a r i i , ś w i a d c z y o t y m , jak b a r d z o
o d p o w i a d a mu t o u z m y s ł o w i e n i e t a j e m n i c y M ę k i , O d k u p i e n i a i Z m a r t w y c h w s t a n i a ,
tak jak z a c h o w a n i e się jego w czasie w ę d r ó w k i o d stacji d o stacji oraz n a s t ę p n e w y ­
p o w i e d z i u c z e s t n i k ó w p i e l g r z y m e k pozwalają stwierdzić, ż e p r z e ż y c i a i c h są nie t y l k o
g ł ę b o k i e , ale ż e nie o d r ó ż n i a j ą i c h o n i o d p r z e ż y ć , k t ó r y c h b y d o z n a w a ć musiał r z e ­
c z y w i s t y w i d z M ę k i Pańskiej, t o w a r z y s z h i s t o r y c z n e j w ę d r ó w k i Jezusa o d W i e c z e r ­
nika, p o p r z e z G ó r ę Oliwną, więzienie, sądy aż na G o l g o t ę i d o Ś w i ę t e g o G r o b u
( C z a r n o w s k i 1958, s. 9 3 ) .

W owym nieodróżnianiu doświadczeń własnych od przeżyć rzeczywistych
świadków męki Chrystusa Czarnowski dostrzega ułomność chłopskiej religijności,
1

K a p n i c y - nazywani tak o d swojego stroju - t o o s o b y zrzeszone w bractwach religijnych lub p o ­

zostające poza n i m i , oddające się szczególnego rodzaju p r a k t y k o m religijnym, np. biczowaniu, posz­
czeniu, z okazji świąt bądź w ramach pokuty. C z ę s t o t e ż uczestniczyli w procesjach religijnych.
2

„Kładli się wszyscy krzyżem i poleżawszy tak d o p e w n y c h słów w śpiewaniu kościelnym nad­

chodzących, za takimże znakiem o d marszałka danym p o d n o s i l i się na kolana i zawinąwszy kaptura
z pleców na ramię - biczowali się w gołe plecy dyscyplinami r z e m i e n n y m i albo nicianymi, w powrózki
kręte splecionymi. N i e k t ó r z y końce d y s c y p l i n r z e m i e n n y c h przypiekali w ogniu dla dodania większej
twardości albo szpilki zakrzywione w d y s c y p l i n y niciane i rzemienne zakładali, ażeby lepiej ciało swo­
je wychłostali, które czasem t a k o w y m ćwiczeniem, silno przykładanym, aż d o żywego mięsa i szkar­
łatów wiszących sobie szarpali, brocząc krwią suknię, kapę i pawiment kościelny. [...] N i e ze wszyst¬
k i c h kościołów, ale z niektórych tylko, procesyja kapników - o p r ó c z krzyża z w i z e r u n k i e m Chry¬
stusowym na czele procesyi niesionego, miewała drugi krzyż w i e l k i , grubości belki, z tarcic spajanych
dla letkości zrobiony, który w pośrodku kapników dźwigał jeden kapnik, idąc nie wyprostowany, ale
w pół człeka p o c h y l o n y tak, jak nam malarze wystawują Chrystusa krzyż na Kalwaryją niosącego. D l a ­
tego p o d ten krzyż dobierali chłopa mocnego. Miał na głowie, c z y l i raczej na czapce kapturem p r z y ­
k r y t e j , koronę cierniową, łańcuch długi i g r u b y przez ramię p o d pachę przepasany koniec krzyża uno¬
sił za n i m i n n y kapnik, wyrażający Cyreneusza, a dwaj kapnicy d o b y t e pałasze niosący na ramieniu
oznaczali żołnierzów, na Kalwaryją Chrystusa prowadzących, z których jeden trzymał w r ę c e koniec
łańcucha. W y o b r a ż a j ą c y Chrystusa kapnik udawał także Jego p o d krzyżem upadania, a na ten czas je¬
den żołnierz targając łańcuchem i bijąc n i m o krzyż, czynił duży łoskot, d r u g i uderzając płazem p o
krzyżu i po plecach l e k k i m i razami nosiciela krzyża, wołał na niego głosem donośnym: postępuj Jezu!
Wtenczas nosiciel, w samej rzeczy pochyłym c h o d e m znużony, odpocząwszy nieco powstawał i dal­
szą drogę, czyli procesyją, kończył" ( K i t o w i c z 2003, s. 4 6 - 4 9 ) .

351

�K a m i l a Baraniecka-Olszewska

3

ja będę jednak chciała pokazać, że w t y m właśnie tkwić mogło jej bogactwo . Po­
wyższy fragment z tekstu Czarnowskiego cytuje też w swoim artykule na temat re­
ligijności ludowej Ryszard Tomicki. Ponadto zamieszcza on informację, że podczas
pielgrzymek na kalwarie i odprawiania drogi krzyżowej pątnicy powszechnie d o ­
datkowo (ponad trud samej pielgrzymki) udręczali swe ciała. Wkładali na głowy
wieńce uwite z ciernistych gałązek, a kieszenie wypełniali kamieniami i tak obciąże­
ni wchodzili na górę ukrzyżowania (Tomicki 1981, s. 55). Czarnowski dopatrzyłby
się zapewne w tego rodzaju zachowaniu szczególnego pragmatyzmu - przez zwięk¬
szenie ofiary pielgrzym zwiększał prawdopodobieństwo, że jego prośba zostanie
wysłuchana. W moim przekonaniu jednak podobne zachowania wynikają nie tylko
ze swojego rodzaju wymiany z Bogiem, ale również z konkretnego typu wrażliwości
religijnej.
Zawarte w wymienionych, klasycznych już tekstach informacje na temat prze¬
żywania męki Pańskiej są skąpe, lecz wystarczają, by wyobrazić sobie, że doświad¬
czanie Pasji mogło być niezwykle głębokie, a co więcej, towarzyszyć mu mogła za¬
duma nad losem zarówno Chrystusa, jak i nad własnym. Wierni rozpamiętywali ży¬
wot Jezusa, ofiarowali mu swój trud, by choć w ten sposób towarzyszyć mu na dro¬
dze krzyżowej, płakali nad jego losem, a mistyczne uniesienia, tak wypatrywane
przez badaczy w religijności ludowej, nie są przecież jedynym świadectwem głębi
przeżycia. Towarzyszące opisywanym praktykom emocje mogły równie silnie zbli­
żać do Boga.
Być może ze względu na wyjątkowo emocjonalny charakter przeżyć związanych
z upamiętnianiem męki Chrystusa badacze religijności ludowej pominęli ten temat.
Ich zabieg wydaje się jednak niezrozumiały. Wszak męka Chrystusa, odkupienie
i zmartwychwstanie to wydarzenia podstawowe, a nawet założycielskie dla chrześ¬
cijaństwa. Poświęcenie szczególnej uwagi t y m rozdziałom z historii życia Zbawi¬
ciela już od średniowiecza stanowiło element zalecanego modelu religijności. Pisane
wówczas podręczniki medytacji nakazywały rozpamiętywanie męki i wręcz wczuwanie się w sytuację Chrystusa (por. Freedberg 2005, s. 170-176). W t e d y też zro­
dził się ruch devotio moderna, a na jego fali powstał postulat naśladowania Chrystusa.
Dobroć, cierpliwość, wytrwałość Zbawiciela miały być wartościami obecnymi w ży­
ciu każdego wiernego. Jak zaznacza David Freedberg, niepoślednią rolę w podob­
nych medytacjach czy uczynieniu z Chrystusa wzoru do naśladowania odegrały wi¬
zerunki przedstawiające mękę.
Staje się nam bliższy [ C h r y s t u s ] i łatwiej jest nam k s z t a ł t o w a ć nasze ż y c i e na w z ó r
jego życia i życia jego świętych, k i e d y z n i m c i e r p i m y - a najlepiej r o b i ć t o za p o m o c ą

3

Inaczej do nieodróżniania znaczącego i znaczonego p o d c h o d z i Joanna Tokarska-Bakir. Wykazuje

ona, że jest t o jedna z podstawowych cech opisywanej przez nią religijności t y p u ludowego, a co więcej,
przeciwnie d o Czarnowskiego, waloryzuje t e n proces p o z y t y w n i e (Tokarska-Bakir 2000, s. 5 3 - 5 7 ) .

352

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

wizerunków. D o c h o d z i m y d o w s p ó ł o d c z u w a n i a , k o n c e n t r u j ą c się na w i z e r u n k a c h
C h r y s t u s a i jego ś w i ę t y c h oraz na i c h c i e r p i e n i u ( F r e e d b e r g 2 0 0 5 , s. 166).

U podłoża medytacji leżała zatem empatia rozbudzana przez wizerunki. Tym sa¬
mym aspekt wizualny był od początku wpisany w kult pasyjny. Dziś przypominają
nam o t y m rozliczne przestawienia męki Chrystusa - krucyfiksy, obrazy rzeźby itp.
Wystarczy przyjrzeć się krajobrazowi Polski, by dostrzec, że Pasja w badaniach nad
współczesną religijnością nie może pozostać białą plamą.

W s p ó ł c z e s n a w r a ż l i w o ś ć pasyjna
Przeżywanie Pasji nie jest cechą jedynie dawnej religijności. C h o ć możemy odnieść
wrażenie, że obecne w krajobrazie wsi i miast krzyże czy kaplice na tyle spowszed¬
niały, iż nikt, patrząc na nie, nie przywołuje w myślach obrazów męki Chrystusa,
rola Pasji we współczesnej religijności pozostaje niezwykle żywym tematem. Jak
pisze Z o w c z a k :
W i e l e c e c h i p r a k t y k p r z y p i s y w a n y c h m o d e l o w o religijności l u d o w e j w s p ó ł c z e ś n i e
jeszcze b a r d z i e j się u m o c n i ł o , a p i e l g r z y m k i , m i s t e r i a i k u l t o b r a z ó w c i e s z ą się
nieustającą p o p u l a r n o ś c i ą ( Z o w c z a k 2 0 0 8 , s. 4 1 ) .

Rzeczywiście, pielgrzymki, zwłaszcza te na kalwarie, stanowią jeden z elementów
dzisiejszego kultu męki Pańskiej. Wpisują się w niego także wszystkie nabożeństwa
upamiętniające wydarzenia z ostatnich dni życia Chrystusa - gorzkie żale, droga
krzyżowa, także rekolekcje wielkopostne, liturgia Niedzieli Palmowej. Coraz więk¬
szą popularnością cieszą się też w Polsce misteria męki Pańskiej wystawiane w sank¬
tuariach, klasztorach i kościołach. Współczesność rządzi się swoimi prawami, więc
wśród wymienionych zjawisk składających się na obraz dzisiejszego kultu męki
Pańskiej nie może zabraknąć też filmów prezentujących i interpretujących całość
Pasji, jej wybrane fragmenty bądź losy konkretnych postaci.
By przedstawić znaczenie kultu męki Pańskiej we współczesnej religijności, po­
stanowiłam wykorzystać pojęcie „wrażliwości pasyjnej". Inspirowana tekstem A n ­
drzeja H e m k i i Jacka Olędzkiego zamierzam przedstawić szczegółowe ujęcie wraż­
liwości religijnej (Hemka, Olędzki 1990). O n i skupili się na „wrażliwości mirakularnej", owej potrzebie cudowności towarzyszącej życiu religijnemu. M i m o że
wrażliwość pasyjna niejednokrotnie wkracza na teren zarezerwowany dla mirakularnej, jest nakierowana na inne treści. Tym, co wyróżnia wrażliwość pasyjną, jest
określony stosunek do ostatnich scen z życia Chrystusa oraz ich znaczenie dla wier­
nych. Wrażliwość pasyjna zakłada pewien stopień zaangażowania w kult męki Pań­
skiej, nie tylko powierzchowne z nim zetknięcie. W historii prezentowanej w Pasji
ludzie doszukują się odpowiedzi na wiele pytań, dotyczących losów zarówno świa­
ta, jak i własnych; dopatrują się w postawach jej uczestników wzorów postępo­
wania, i pozytywnych, i negatywnych; niejednokrotnie też w ostatnich scenach
353

�Kamila

Baraniecka-Olszewska

z życia Chrystusa znajdują swój klucz do wiary. Wrażliwość religijna stanowi oczy¬
wiście kryterium subiektywne, lecz jak zauważają Hemka i Olędzki, powiązane
z określonym modelem religijności (Hemka, Olędzki 1990, s. 13), a przez to łatwiej
uchwytne dla etnologów.
Opisywaną w t y m tekście wrażliwość pasyjną zawężę jednak do badanych prze¬
ze mnie zjawisk, dwóch elementów współczesnego kultu męki Pańskiej - uczest¬
nictwa w misteriach wielkanocnych oraz oglądania filmów poświęconych śmierci
Chrystusa, przede wszystkim zaś Pasji w reżyserii Mela Gibsona. Takie ogranicze¬
nie zakresu wrażliwości pasyjnej wynika z przedmiotu badań, które prowadzę od
kilku lat - właśnie nad polskimi misteriami męki Pańskiej. Podczas tego rodzaju stu­
diów nie sposób uciec od rozmów o innych możliwościach przedstawiania czy upa­
miętniania Pasji. Badania objęły więc także nabożeństwa drogi krzyżowej czy prze­
żywanie liturgii Niedzieli Palmowej. Dotknęły także zjawiska niezwykle żywot¬
nego we współczesnej kulturze, mianowicie oglądania filmów. Podczas rozmów,
które prowadziłam, okazało się, że niejednokrotnie najsilniejszymi bodźcami bu¬
dzącymi w wiernych ową wrażliwość pasyjną jest obejrzenie misterium i uczestni¬
ctwo w n i m lub obejrzenie i przeżywanie filmu opowiadającego o męce Chrystusa.
Wrażliwość pasyjna, o której piszę, wręcz rodzi się wskutek zetknięcia z jednym
albo z obydwoma z wymienionych rodzajów przedstawienia Pasji.

Specyfika b a d a ń nad przedstawieniami męki Chrystusa
O d 2006 r. prowadzę badania nad misteriami wielkanocnymi w Polsce. D o tej pory
zgromadziłam materiały na temat misterium w Poznaniu, w Zawoi Przysłop, w Kal­
warii Pacławskiej, w Bydgoszczy Fordonie oraz w Miejscu Piastowym. Obserwo¬
wałam też misteria w Lądzie, Otwocku, Zakroczymiu. W każdej z tych miejsco¬
wości przedstawienie wielkanocne wygląda inaczej, inne jest miejsce wystawiania,
inny zestaw scen, inna scenografia, stroje, aktorzy . We wszystkich przypadkach
4

4

Z e względu na ogromną rozmaitość misteriów badania nad poszczególnymi przedstawieniami

zasadniczo się różnią. W Poznaniu rozmówcami b y l i przede w s z y s t k i m b y l i członkowie duszpaster­
stwa akademickiego salezjanów, a więc ludzie młodzi. C z ę ś ć z nich p r z y g o t o w u j e m i s t e r i u m , c z ę ś ć
t y l k o w n i m uczestniczy, lecz t y m , co ich wiąże, jest nie t y l k o m i s t e r i u m , ale także rodzaj wspólnoty
powstałej p r z y salezjanach. W Z a w o i Przysłop badania wyglądały już zupełnie inaczej. Przedstawie¬
nie wielkanocne jest p r z e d m i o t e m zainteresowania całej w s i , silnie wiąże się z jej lokalną tożsamoś¬
cią. Wystawiane jest tam o d około 60 lat, więc miałam okazję porozmawiać z osobami zarówno star¬
s z y m i , jak i młodymi i porównać ich odczucia oraz opinie związane z m i s t e r i u m . Z kolei w K a l w a r i i
Pacławskiej m o i m i rozmówcami b y l i mieszkańcy miejscowości położonych wokół sanktuarium,
młodsi i starsi, traktujący m i s t e r i u m jako wydarzenie t y p o w e , nieco już spowszedniałe, na stałe wpi¬
sane w kalwaryjski kalendarz. W Bydgoszczy F o r d o n znów miałam okazję rozmawiać przede wszyst­
k i m z ludźmi młodymi. M i s t e r i u m organizują tam osoby zrzeszone w różnych grupach powstałych
p r z y fordońskiej parafii. Jeszcze i n n y c h r o z m ó w c ó w spotkałam w M i e j s c u Piastowym. Tam zetknęłam
się przede w s z y s t k i m z młodzieżą, grającą i uczestniczącą w m i s t e r i u m , gdyż przedstawienie organi­
zowane jest przez uczniów l i c e u m p r z y niższym seminarium michalitów.

354

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

miałam jednak do czynienia z osobami związanymi z misterium, czy to przez orga¬
nizowanie go, czy przez uczestnictwo w nim. Fakt ten zapewne uwrażliwiał ich na
historię Chrystusa, a przez to czynił ich ciekawszymi rozmówcami. Stąd też pre¬
zentowana przeze mnie wrażliwość pasyjna jest obrazem religijności osób szcze¬
gólnych - zaangażowanych w przedstawianie samej Pasji.
Jednocześnie opisywana wrażliwość pasyjna stanowi pewien znak czasu. Z a n i m
rozpoczęłam swoje badania, miało miejsce przynajmniej jedno - tyleż szczęśliwe
dla jakości badań, co istotne - wydarzenie. W 2004 r. odbyła się światowa premiera
filmu Pasja reżyserowanego przez Mela Gibsona. Jak się okazało, zdarzenie to zna¬
cząco wpłynęło na przebieg moich badań. Z rozmówcami prowadziłam rozmowy
już nie tylko o misteriach, ale też o słynnej Pasji Gibsona; na palcach jednej ręki
mogę policzyć osoby, z którymi się zetknęłam podczas badań, deklarujące, że nie
widziały tego filmu. Porównania, komentarze, a także wzajemne relacje między t y m
filmem a przedstawieniami wielkanocnymi pojawiały się niemal w każdej rozmowie.
D o dziś brak wzmianki o Pasji Gibsona w opowieściach na temat misterium pozo¬
staje rzadkością. Postanowiłam zatem badania nad misteriami poszerzyć o odbiór
innego rodzaju przedstawienia męki Pańskiej - filmu Pasja. Wyłącznie jednak o o d ­
biór tej jednej ekranizacji losów Chrystusa, gdyż w oczach moich rozmówców cał¬
kowicie przyćmiła ona inne, wcześniejsze filmy.
Przeżywanie misterium i przeżywanie dzieła Gibsona nie wygląda oczywiście
identycznie w przypadku każdego rozmówcy, nie zawsze prowadzi też do podob¬
nych wniosków. Wśród osób, z którymi rozmawiałam, zarysowały się dwie ogólne
postawy: zwolenników misterium i zwolenników filmu Pasja. Rozmówcy podzielili
się ze mną swoimi odczuciami, że jedno z wydarzeń oddziałuje na nich silniej niż
drugie i t y m samym zapewnia im, ich zdaniem, poczucie większego zaangażowania
w losy Chrystusa czy lepszego zrozumienia ich. N i e zdarzyło mi się jednak spotkać
osoby, która stanowczo stwierdziłaby, że jeden z wymienionych sposobów przed¬
stawiania męki Chrystusa w ogóle na nią nie wpływa. Mamy tu zatem do czynienia
z sytuacją modelową, kiedy porównywanie doświadczeń z uczestnictwa w misterium
oraz wrażeń z filmu Pasja pozwala na utworzenie pewnych typów idealnych. Jeden
będzie opisywał maksimum uczuć, emocji, przeżyć religijnych wzbudzonych przez
film Gibsona, drugi zaś przez dane misterium; postawy uczestników przedstawień
wielkanocnych w większości lokują się gdzieś pomiędzy tymi typami, nie odpowia¬
dając całkowicie jednemu bądź drugiemu. M i m o to można wyraźnie zauważyć, że
jednym łatwiej jest przeżywać i rozważać mękę Pańską wskutek impulsu danego
przez uczestnictwo w misterium, innym przez obejrzenie Gibsonowskiej Pasji.

D w a typy idealne wrażliwości pasyjnej
Wyraźnie zarysowują się nam dwa typy wrażliwości pasyjnej, które nazwałabym
nieco górnolotnie symbolicznym (większe oddziaływanie misteriów) i dosłownym
(większe oddziaływanie filmu Pasja). Oba niewątpliwie wiążą się z deklarowaną
355

�Kamila

Baraniecka-Olszewska

przez moich rozmówców potrzebą wizualizowania treści religijnych, umożliwiają
bowiem zobaczenie męki Pańskiej. Freedberg wskazywał na niebagatelną funkcję
statycznych wizerunków, być może współcześnie wobec gwałtownego rozwoju
kultury popularnej podobną rolę należy przypisać dynamicznym wizualizacjom
(zob. Zowczak 2008, s. 41). Wielu moich rozmówców podkreślało, że zobaczenie
męki Chrystusa umożliwia im, jak i innym, głębsze jej przeżywanie. By tego do¬
świadczyć, trzeba jednak być osobą wierzącą.
Jeśli k t o ś jest r e l i g i j n y t o b ę d z i e m ó g ł p r z e ż y ć t e ż film [Pasję G i b s o n a ] . Jeśli nie, t o
t y l k o g o o b e j r z y I t a k samo jest z m i s t e r i u m . C h c e m y ż e b y w s z y s c y p r z y j e c h a l i . A l e
to, c o z n i e g o . . . no, wyniosą, t o sprawa i n d y w i d u a l n a . Jedni p ó j d ą tam, b o są w i e r z ą c y
i n n i z o b a c z y ć , b o c o ś się d z i e j e ( k o b i e t a , lat 27, Poznań, marzec 2 0 0 6 ) .

Z siły oddziaływania wizualnych przedstawień męki Pańskiej zdają sobie sprawę
twórcy misteriów. Dlatego też sięgają po środki, które w ich przekonaniu podkreślą
istotę pokazywanej historii.
Tak, właśnie dlatego t e ż używamy t y c h r ó ż n y c h ś r o d k ó w w m i s t e r i u m . W i a d o m o , że
jest t o w i d o w i s k o teatralne jako takie, ale r o b i o n o inne wrażenie. Jest l u d z i o m bliskie.
Te efekty pomagają l u d z i o m t o p r z e ż y ć . Z jednej s t r o n y jest t o teatr, ale z d r u g i e j
właśnie p r z e ż y c i e religijne, i t o naprawdę silne. T o w r a ż e n i e

jest

niesamowite

( m ę ż c z y z n a , lat 35, Poznań, marzec 2 0 0 6 ) .

Zarówno uczestnictwo w misteriach, jak i oglądanie Pasji Gibsona zdaniem
moich rozmówców niesie w sobie ogromny potencjał. Pozwala na lepsze zrozumie­
nie znaczenia ofiary Zbawiciela, na pogłębienie wiary na wywołanie empatii, na od¬
nalezienie w Chrystusie lub innych postaciach swoistego wzorca osobowego. „Wi¬
dzowie" męki Pańskiej szukają postaci, z którą mogliby się porównać, by zgłębić
własne życie.
T o C h r y s t u s prosił swojego ojca, b y ł B o g i e m i prosił swojego O j c a . N i e umiał
p r z e ż y ć tego, tej męki. O n tą m ę k ę widział, p o c i ł się k r w a w y m p o t e m . I prosił ojca,
ż e b y t o oddalił. Proszę panią, pani sama zobaczy. Jak pani b ę d z i e m y ś l e ć o t y m .
I jeżeli k t o ś myśli, ł ą c z y się d u c h o w o , t o jest się n a d c z y m z a s t a n o w i ć - n a d własnym
ż y c i e m . P o r ó w n a ć go d o męki C h r y s t u s a (kobieta, lat 6 5 , Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń
2006).

C z ł o w i e k jest słaby co m o ż e sam z r o b i ć , t o nie w i e m , bez Boga. Ja tak uważam. N o
ale ja tam, n o i n o i Pan B ó g go uznał [św. P i o t r a ] , a p o t e m stał się świętym, go całował
i płakał, a wyparł się. N o t o tys c z ł o w i e k nie n i e r o z tam g o d a : j o b y m tego nie zrobił,
a p ó ź n i e j c z ł o w i e k jakoś zgłupnie c z y jak i r o b i . T a k myślę (kobieta, lat 85, Z a w o j a
Przysłop, l i p i e c 2 0 0 6 ) .

356

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

B o z samego siebie t o jest przeżycie, m o ż n a tak p o w i e d z i e ć . B o tak c z ł o w i e k tak
m o ż e p o r ó w n a ć siebie, ż e jest t y m kimś, k t o się p r z y c z y n i ł d o t e g o [ u k r z y ż o w a n i a ] .
T o w t e d y widać ( m ę ż c z y z n a , lat 40, K a l w a r i a Pacławska, marzec 2 0 0 7 ) .

Przeżycia te stanowią pewne bogactwo, które moi rozmówcy wynoszą z uczest¬
nictwa w misteriach bądź oglądania filmu Pasja. Ale by mogli je pozyskać, potrze¬
bują określonego rodzaju bodźców. Jedni znajdują je w przeżywaniu misterium,
żałując, że wcześniej nie mieli możliwości uczestniczyć w podobnym zdarzeniu, in¬
ni doszukują się ich w oglądaniu Pasji Gibsona, zawierzając prezentowanej tam in¬
terpretacji losów Chrystusa.
Typ wrażliwości pasyjnej, któremu większy impuls do refleksji nad męką Pańską
daje uczestnictwo w misteriach, nazwałam symbolicznym, by skontrastować spo¬
sób przedstawiania historii Jezusa w przedstawieniach wielkanocnych z brutalną
i werystyczną formą prezentacji w filmie Gibsona. Twórcy misteriów nie dysponują
ani wystarczającymi środkami, ani możliwościami technicznymi, a często też chęcia¬
mi, by losy Chrystusa przedstawić z dbałością o każdy szczegół. Jednocześnie też
część organizatorów świadomie unika prezentowania zbytniego okrucieństwa.
W niektórych misteriach (np. w Lądzie, w Zawoi Przysłop) w ogóle nie ma scen bi¬
czowania i krzyżowania, pokazanie ich zastępują odgłosy tych czynności. W in¬
nych przedstawieniach wielkanocnych, choć sceny te są prezentowane (Poznań,
Kalwaria Pacławska, Miejsce Piastowe, Bydgoszcz Fordon) i Chrystus wspina się na
Golgotę umazany sztuczną krwią, umowność tych scen (niezależna od wrażeń, ja¬
kie wywołują) jest z daleka widoczna. Ponadto twórcy misteriów nie dążą do abso­
lutnego odtworzenia realiów. Zdarza się, że Chrystusa gra 18-latek (Zawoja Przysłop), apostoła 70-latek (Kalwaria Pacławska). Chleb podczas ostatniej wieczerzy
może być z powodzeniem zastąpiony blatem do pizzy (Zawoja Przysłop), a jej
przebieg mogą całkowicie zakłócić fotoreporterzy podtykający aktorom obiektywy
pod nos (Kalwaria Pacławska). Uczestnik sam wie, na czym się skupić i jak przeżyć
dane wydarzenie, by nie przeszkadzały mu pomyłki aktorów, błyski fleszy i nawoły¬
wania porządkowych.
- C z e m u starszy c z ł o w i e k nie m o ż e z a g r a ć Piłata?
- Pewno, że może. T o nieważne, ile ma lat. A k t o r z y są m n i e j ważni. O n ma p o k a z a ć ,
p r z e c z y t a ć w e r d y k t . T o jest rola. A c z y on tam stary, c z y młody. Ja t e r o z

mógłbym

g r a ć ( m ę ż c z y z n a , lat 75, Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

I jeśli t o się t a k przeżywa, t o n a w e t jak k t o ś się p o m y l i raz c z y dwa, t o nie zważa się
na to. C h o ć w i e m , ż e się pomylił, b o znam tekst, ale jak się c z ł o w i e k w c z u w a , t o m u
nie p r z e s z k a d z a . T o c z ę s t o było, ż e jak już k t o stary, t o się zatkoł, t o nie wiedział t e g o
słowa. A l e t o nic. M y i t a k przeżywamy. T o a k t o r jak z a p o m n i t o nic, b y l e on t a k się
w c z u ł w te rolę ( k o b i e t a , lat 55, Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

357

�K a m i l a Baraniecka-Olszewska

U nas nie musi b y ć tak p o d o b n y d o Pana Jezusa, w y s t a r c z y żeby się w c z u w o ł . M y t o
i tak p r z e ż y w a m y (kobieta, lat 55, Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

Odmienną konwencję przyjęli twórcy filmu Pasja. Odcięli się od dotychcza¬
sowej tradycji pokazywania w kinematografii męki Chrystusa - łagodnie, bez epa¬
towania okrucieństwem. Stworzyli dzieło, które swoją brutalnością, dosłownością
niektórych scen przypomina co krwawsze horrory. Lecz częściowo to właśnie okru¬
cieństwo, bezpośredniość prezentowania tortur, poniżania Jezusa przyniosły filmo¬
wi taki rozgłos. Także wśród moich rozmówców te sceny podawane są za przykład
tych najprawdziwszych - przecież tak cierpiał Chrystus i dzięki Pasji Gibsona od
tej świadomości już nie uciekniemy: Kaźń pokazana w filmie dla wielu osób stanowi
o jego wartości, otwiera i m oczy, uzmysławia, jak te wydarzenia mogły wyglądać.
Dopiero tak silny bodziec sprawia, że starają się oni zgłębić znaczenie ofiary C h r y ­
stusa. Pasję Gibsona niejednokrotnie traktują jako najwierniejsze przedstawienie
męki Pańskiej. Wszak sam papież Jan Paweł I I po projekcji tego filmu miał powie¬
dzieć: „To jest tak, jak było" (Lis 2005, s. 337).

Typ symboliczny
Typ symboliczny wrażliwości pasyjnej cechuje osoby, którym uderzająca dosłow¬
ność w prezentowaniu męki Chrystusa nie jest potrzebna, by skłonić je do rozwa¬
żań nad losem Zbawiciela, a wręcz i m w t y m przeszkadza.
N o właśnie, Pasja jest mocniejsza i t o p o d t a k i m , t a k i m kątem t a k i e g o p r z e ż y c i a ta¬
kiego, j a k b y strachu, t a k i c h n e r w ó w p o p r o s t u . Ź l e się czułam, jak oglądałam tą Pasję.
B a r d z o źle. A t u [na k a l w a r y j s k i m m i s t e r i u m ] s p o k o j n i e (kobieta, lat 75, K a l w a r i a
Pacławska, marzec 2 0 0 7 ) .

Misteria przybliżają historię Chrystusa w sposób, jaki wpisuje się w charakter
nabożeństw wielkanocnych - ukazują mękę, niejednokrotnie wskazując na jej
okrutny wymiar, lecz nie epatują o w y m okrucieństwem, nie zmuszają do wyobra¬
żania sobie Jezusa jako bohatera krwawej jatki. Dopowiedzenie, jak dokładnie mo¬
gła wyglądać męka Pańska, zostawiają wyobraźni i wrażliwości wiernych, którzy tę
historię rozpamiętują. Pozwalają też na wyłowienie z przedstawianych scen innych
treści niż niepojęcie krwawa ofiara Chrystusa - a ta u niektórych osób zostaje w pa¬
mięci jako główna scena Gibsonowskiej Pasji.
N i e dooglądałem Pasji d o końca i nie c h c ę oglądać. To, co t u r o b i m y [ m i s t e r i u m ] , w y d a ­
je m i się dobre. A Pasji nie c h c ę w i d z i e ć . [ . . . ] N i e dooglądałem i nie c h c ę , b o t r o s z k ę
m i się w y d a j e . . . m o ż e t o też jest t o przejaskrawienie, że G i b s o n chciał t o p o k a z a ć w ja­
kiś taki s p o s ó b b a r d z o przejaskrawiony tą mękę, ale t o nie jest właściwe. T o b u d z i u mnie
niesmak, p r z y n a j m n i e j u mnie, t a k i jakiś. M o i m z d a n i e m t o nie p o w i n n o tak wyglą¬
dać, t a k s t r a s z y ć ( m ę ż c z y z n a , lat 37, Z a w o j a Przysłop, sierpień 2 0 0 6 ) .

358

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

Misteria pozwalają też na zatarcie granic czasowych między wydarzeniami jero¬
zolimskimi sprzed dwóch tysięcy lat a dzisiejszymi. Podczas misteriów wytwarza
się pewna szczególna atmosfera, którą moi rozmówcy na równi z samym ogląda¬
niem męki Pańskiej identyfikują jako szczególny bodziec do zastanowienia się nad
sobą w kontekście ofiary Chrystusa.
N o b o jest c i e m n o , t o jest takie i n d y w i d u a l n e , n o jest taka atmosfera, nie w i e m , n o in¬
t y m n o ś c i , n o o s o b n o ś c i , ż e tam się jest. N o jest się w tłumie, ale jest się w ciemnoś¬
ci, że nie w i d a ć t y c h w s z y s t k i c h l u d z i , ale z d r u g i e j s t r o n y jest ta ś w i a d o m o ś ć cały
czas t y c h l u d z i , nie. Przy f i l m i e tego n i e ma, nie. N o nie no, b o t o na ekranie nie m o ż n a
o d d a ć tego, co jest w m i s t e r i u m , n o b o c i l u d z i e t e ż b i o r ą w t y m udział, nie (mężczy¬
zna, lat 25, Poznań, marzec 2 0 0 6 ) .

Właśnie możliwość określonego typu uczestnictwa, którą daje misterium, bez
względu na to, czy jest ono wystawiane w przykościelnej salce, czy na kalwaryjskiej
drodze krzyżowej, jest wartością, której żadna projekcja filmowa nie zagwarantuje.
Uczestnictwo w misteriach budzi troskę zarówno organizatorów, jak i „widzów";
dla obydwu tych grup jest niezmiernie ważne i poświęcają mu wiele uwagi. Osoby
przygotowujące przedstawienia wielkanocne starają się zorganizować je tak, by jak
najbardziej wciągnąć wiernych w uczestnictwo. W przypadku filmu takie zabiegi nie
są możliwe.
A l e c h o d z i t e ż o to, ż e b y t y m l u d z i o m dać t a k i udział a k t y w n y . C o k o l w i e k , c h o ć b y
najmniejszą rolę, ż e b y i n n y c h t e ż jakoś wciągnąć. Jak p o d c z a s wieczerzy, d a j e m y lu¬
d z i o m chleb [ k i e d y C h r y s t u s łamie chleb, p o n a d tysiąc b o c h e n k ó w zostaje r o z d y s t r y b u o w a n y c h w ś r ó d w i d z ó w - K . B - O . ] . T o właśnie w t e d y m o g ą p o c z u ć , ż e u c z e s t n i c z ą
w t y m , ż e t e ż mają w t y m swój udział, t a k m i się w y d a j e (kobieta, lat 25, Poznań, kwie¬
cień 2 0 0 6 ) .

Uczestnictwo w misterium i namysł, do jakiego ono skłania, są przez część
moich rozmówców postrzegane jako główne zalety przedstawień. W ich braku z ko¬
lei upatrują głównej wady filmu Pasja.
Tak, widziałam, c h y b a w s z y s c y w i d z i e l i t e n f i l m . A l e m o m e n t a m i miałam wrażenie, że
już n i e w y t r z y m a m , ż e t o za dużo. M i się wydaje, ż e t o nie o t o c h o d z i , ż e b y t a k krwią
z a r z u c i ć , p o to, ż e b y z r o b i ć w r a ż e n i e na l u d z i a c h . T o nie w y s t a r c z y Bo m y w i e m y że
t o c z ł o w i e k b y ł u k r z y ż o w a n y i m ę c z o n y ale f i l m p o w i n i e n p o k a z a ć c o ś w i ę c e j , p o c o
była ta męka. T o ważne, ż e b y p o k a z a ć wnętrze, b o t o jest t y l k o w tej r e l i g i i . I m y się
i tak n a d t y m zastanawiamy, i t a k t o przeżywamy. A jak się t o w i d z i t a k b r u t a l n i e , tak
bez t e g o . . . n o ,wnętrza, t o człowiek już się tak nie zastanawia, nie, b o już ma t o wszyst­
ko d o k ł a d n i e pokazane (kobieta, lat 25, Poznań, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

Wyższość uczestnictwa w misterium nad oglądaniem filmu wiąże się też z ko¬
niecznością zaangażowania się czy to w przygotowanie, czy w wyprawę na przed359

�K a m i l a Baraniecka-Olszewska

stawienie wielkanocne. Oglądanie filmu postrzegane jest jako czynność prostsza,
nie tak odświętna i wymagająca mniej osobistego zaangażowania - niekoniecznie
emocjonalnego, ale organizacyjnego.
L u d z i e są n i e c i e k a w i . W o l ą film o b e j r z e ć . T y l k o m y jesce w o l i m y swoje [ m i s t e r i u m ]
i sami z r o b i ć dla Pana Jezusa (kobieta, lat 55, Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

Jednocześnie jednak w świadomości organizatorów i uczestników misteriów ist¬
nieje przekonanie, że film pozwala na o wiele bardziej precyzyjne odwzorowanie
wydarzeń. W przedstawieniu wielkanocnym nie sposób osiągnąć podobnej do¬
kładności. Film Pasja, mimo całej swej brutalności, pozostaje pewnym ideałem po¬
kazywania męki Pańskiej właśnie ze względu na szczegółowość przedstawienia, bo¬
gactwo strojów, scenografii. Gibsonowska ekranizacja stała się więc pewnym punk¬
tem odniesienia także dla uczestników misteriów.
A jak przeżywali, te pirse jak m y oglądali i przeżywali, t o w s z y s t k o w y s z ł o jak z tego
filmu, z Pasji. Bo się l u d z i e w c z u w a l i w t o [ w m i s t e r i u m ] . Bo t o nase ludzie. T o l u d z i e
tutaj t a k lubią. Jak b y ł o t o m i s t e r i u m , t o się garnęli d z i a d k i , b a b k i . W s z y s t k o i prze¬
żywało. T o t a k i ogrojec, n o i t e n Pan Jezus w t e m o g r o j c u , i t e n sąd Piłata t o się prze¬
żywało w e w n ę t r z n i e i c z u ł o się tak, j a k b y się b y ł o w J e r o z o l i m i e ( k o b i e t a , lat 55,
Z a w o j a Przysłop, k w i e c i e ń 2 0 0 6 ) .

Części osób, z którymi rozmawiałam, oglądanie Pasji Gibsona podobnych prze¬
żyć jednak nie zapewnia. Jednym dlatego, że razi ich brutalność przedstawienia,
innym dlatego, że potrzebują szczególnego, odświętnego charakteru misteriów, by
zaangażować się w przedstawianą historię.
Symboliczny typ wrażliwości pasyjnej jest też naznaczony dozą wrażliwości
mirakularnej. Podczas misterium ludzie wręcz oczekują odrobiny cudowności, nie­
zwykłości, gdyż doskonale pasuje ona do całości sytuacji - zdarzenia niecodzienne­
go. Uczestnictwo w przedstawieniu wielkanocnym, jak pisałam, wiąże się ze szcze­
gólną atmosferą. Inaczej rzecz się ma w przypadku czynności tak powszedniej jak
oglądanie filmu, zwłaszcza w domu, nawet jeśli filmem t y m jest Pasja. Jeśli chodzi
o ekranizację męki Chrystusa, świętość nie uobecnia się w filmie tak, jak dzieje się
to w czasie trwania misterium, kiedy ludzie mają wrażenie, że mogą tej świętości
niemal dotknąć.
D l a t y c h l u d z i n i e k t ó r y c h t o jest tak, że j a k b y d o t k n ę ł a tego płaszcza [ C h r y s t u s a ] ,
t o b y z o s t a ł a u z d r o w i o n a , t o b y jakąś ł a s k ę d a ł o ( m ę ż c z y z n a , lat 4 0 , K a l w a r i a
Pacławska, marzec 2 0 0 7 ) .

Wieloma osobami rządzi potrzeba wykazania, że zdarzenie, w którym brali udział,
było cudowne. Większość opowieści dotyczy ingerencji opatrzności w przedsta¬
wienie wielkanocne poprzez znaczące zjawiska pogodowe czy prowadzenie akto360

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

rów tak, by ich działania zyskiwały dodatkową symbolikę. Najczęściej jednak po­
wtarzają się historie o gwałtownej zmianie pogody podczas sceny ukrzyżowania
i śmierci Chrystusa.
T o jest taka b a r d z o wzruszająca rzecz. T a k c h w y t a za serce. K i e d y ś t a k było, ż e w t y m
m o m e n c i e z a c z ą ł p a d a ć deszcz. T o serce tak b i j e coraz słabiej, coraz ciszej. O n o d d a ­
je ż y c i e w r ę c e O j c a i w t e d y gaśnie całe światło, jest taka tajemnica ( m ę ż c z y z n a , lat 35,
Poznań, marzec 2 0 0 6 ) .

A tutaj G o l g o t a jest na tej takiej g ó r z e naszej i tam s z c z e g ó l n i e jakiś t a k i prąd p o w i e ­
trza jest, t a k w t e n c z a s [ p o d c z a s ukrzyżowania] jakiś t a k i wiatr, jakoś t a k d z i w n i e ( k o ­
bieta, lat 75, K a l w a r i a Pacławska, marzec 2 0 0 7 ) .

Tak, t o zawsze. I te p i o r u n y jak, jak, przepraszam, ja zaraz muszę iść. Tam jest k w e s ­
tia, jak on t r a c i życie, i w t e d y te p i o r u n y co są s z t u c z n e takie na te, a p o c h w i l i z c h m u r
takie w y c h o d z ą ciemne, t a k i e uczucie, j a k b y t o b y ł o z a ć m i e n i e ( m ę ż c z y z n a , lat 50,
K a l w a r i a Pacławska, marzec 2 0 0 7 ) .

W 2006 r zaś, podczas poznańskiego misterium wystawianego w rocznicę pogrze­
bu Jana Pawła II, śmierć Chrystusa, jak sprawdzili organizatorzy nastąpiła dokład­
nie o godzinie 21.37, czyli tej samej, o której nieco ponad rok wcześniej zmarł papież.

Typ d o s ł o w n y
Zwolennicy Pasji Gibsona nie deprecjonują oczywiście emocji i wrażeń, jakich d o ­
starcza, także im, uczestnictwo w misterium. Ci, z którymi miałam okazję rozmawiać,
niejednokrotnie byli twórcami bądź uczestnikami misteriów i bardzo cenili sobie
możliwość doświadczenia przeżyć, które zapewnia obecność na przedstawieniu
wielkanocnym. I choć misterium oddziaływało na nich, nie pozostawiało obojętny¬
mi, oni sami w filmie Pasja upatrywali odpowiedniego dla swej wrażliwości religijnej
sposobu pokazywania męki Pańskiej. Jednych do refleksji pobudzało właśnie okru¬
cieństwo, z jakim Gibson zekranizował drogę krzyżową, innych precyzja przedsta¬
wienia, dbałość o szczegóły, pozwalająca rozeznać się w realiach ówczesnej Jero¬
zolimy. Jeszcze inni dostrzegali w Pasji wysoko przez nich wartościowaną prawdzi¬
wość, realizm prezentacji, nieobecny w umownych jednak misteriach.
Co ciekawe, to samo, co dla jednych stanowi główną wadę tego filmu, w oczach in­
nych staje się jego zaletą - dosłowność i brutalność przedstawienia samej męki Chry­
stusa. Dopiero taki rodzaj bodźca, zdaniem części moich rozmówców, porusza na
tyle mocno, by sprowokować do refleksji religijnej. Więcej nawet, dopiero tak dra¬
styczna prezentacja męki Pańskiej prowadzi do odczuwania empatii z Chrystusem.
N o tak, ale t o p r z e c i e ż właśnie o t o chodziło. W ł a ś n i e o cierpienie. M y ś l ę , ż e dzięki
t a k i m s c e n o m l u d z i e lepiej m o g ą z r o z u m i e ć c i e r p i e n i e C h r y s t u s a . P r z e c i e ż , wiesz,

361

�Kamila

Baraniecka-Olszewska

w s z y s c y wiedzą, że za nas cierpiał i cierpiał. A l e n i k t nie zdaje sobie s p r a w y z tego
c i e r p i e n i a . A tak m ó g ł się n a d n i m jakoś z a s t a n o w i ć . Z r o z u m i e ć , jak o g r o m n e b y ł o t o
cierpienie. Pasja miała t o p o k a z a ć , m o ż n a tak p o w i e d z i e ć . Bo l u d z i e się nad t y m nie
zastanawiają. A jak z o b a c z ą , t o t r o c h ę t o t e ż t a k o d c z u j ą (kobieta, lat 25, Poznań,
marzec 2 0 0 6 ) .

Powszechne wśród moich rozmówców jest przekonanie, że dziś ludziom nie
wystarczy mówić o ofierze Chrystusa, nie wystarczą i m nabożeństwa drogi krzy¬
żowej, by dotarła do nich istota męki. Trzeba i m tę historię pokazać, a co więcej,
pokazać tak, by odpowiadała ich wrażliwości, niekiedy odpornej na bardziej sub¬
telne przedstawienia. Dla takich osób niemal idealnym rozwiązaniem jest właśnie
film Pasja.
M i się Pasja b a r d z o p o d o b a ł a . Z n a c z y nie ze względu, ż e tam b y ł y te d r a s t y c z n e sce¬
ny ukazywane, ale ze w z g l ę d u na to, ż e Pasja jest bliska r e a l i z m u , bliska tej p o s t a c i .
M e l G i b s o n m o ż e posunął się za daleko w t y m realizmie, n i e m n i e j t e n f i l m w y w o ł a ł
coś. Ja słyszałem taką dyskusję na t e m a t c i e r p i e n i a tego C h r y s t u s a i m i się wydaje, że
Pasja jakiś p o z y t y w n y s k u t e k wywołała. D l a t e g o ż e w i e l e o s ó b sobie nie uświadamia
dokładnie, co t o jest właśnie droga krzyżowa, tak naprawdę. C o t o jest ukrzyżowanie,
tak naprawdę. I t y m l u d z i o m trzeba t o p o k a z a ć . M o ż e n a w e t t a k t r a g i c z n i e jak w Pa­
sji, ż e b y z r o z u m i e l i ( m ę ż c z y z n a , lat 37, Poznań, marzec 2 0 0 6 ) .

Bo studiując Pismo, m o ż n a o d c z y t a ć , ż e t o m n i e j w i ę c e j t a k m o ż e wyglądać. Te sce¬
ny, k t ó r e nas przerażają, takie p o p r o s t u były. I m o i m z d a n i e m trzeba t o p o k a z a ć .
Z b l i ż y ć się jak najbardziej d o tego o b r a z u , k t ó r y r z e c z y w i ś c i e się tam rozegrał. Ja my¬
ślę, ż e d o b r z e , d l a t e g o ż e c z ę s t o się t o w o g ó l e u k r y w a . T o się p o k a z u j e tak, ż e do¬
brze, że go ukrzyżowali, że go kopali, ale t o w s z y s t k o jest takie ugładzone. Takie ładne.
Tam g o t r o c h ę ciągnęli, t r o c h ę g o k o p a l i i g o ukrzyżowali (kobieta, lat 26, B y d g o s z c z
F o r d o n , marzec 2 0 0 8 ) .

W pewnym sensie film Pasja odkrywa przed nami realia męki Pańskiej, uzupełnia
wszelkie inne przedstawienia o dosłowność, okrucieństwo, których brak mógł wier¬
nych w niedostatecznym stopniu pobudzać do rozważań nad Chrystusową ofiarą.
Ofiarą, na którą składało się nieludzkie cierpienie. Gibsonowska ekranizacja wręcz
wymusza zastanowienie się nad sensem cierpienia Chrystusa, ponieważ po obejrze¬
niu kilkudziesięciu minut krwawej jatki nie sposób myśleć o niczym innym. Dlatego
też osoby, które w filmie Pasja widzą ten najwłaściwszy sposób oddania męki Pań¬
skiej, niejednokrotnie oglądają ten film po kawałku, rozmyślając nad kolejnymi sce¬
nami i wydarzeniami; traktują go niemal tak jak zespół biblijnych czytań, z których
każde można potraktować jako odrębną część.
A on o g r o m n i e cierpiał. I dlatego d o b r z e , że t a k i f i l m powstał, n a w e t jeśli dla niektó¬
r y c h jest z b y t drastyczny Ja sama niektórych scen nie widziałam jeszcze, m i m o że go d r u ­
gi raz oglądam. Bo ja t o oglądam p o kawałku, rozważając (kobieta, lat 26, B y d g o s z c z
F o r d o n , marzec 2 0 0 8 ) .

362

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

Takie podejście do Pasji Gibsona czyni z oglądania jej głęboko religijne prze¬
życie. To już nie jest oglądanie filmu, to doświadczanie Pasji. Dla wielu osób szcze¬
gólnie istotne w okresie wielkiego postu i Wielkanocy Pozwala i m się bowiem przy¬
gotować zarówno na nadejście świąt upamiętniających wydarzenia prezentowane
w filmie, jak i na misterium, które choć inne od Gibsonowskiej Pasji, dla tych ludzi
też stanowi istotny element obchodów Wielkanocy.
Bo dla m n i e t o są naprawdę t a k i e p r y w a t n e rekolekcje. Z jednej s t r o n y właśnie przy¬
g o t o w a n i e się d o tego [ m i s t e r i u m ] , ale t e ż t a k i e rekolekcje p r y w a t n e (kobieta, lat 26,
B y d g o s z c z F o r d o n , marzec 2 0 0 8 ) .
O g l ą d a ł e m Pasję, tak, ale dla m n i e t o p r z e ż y c i e z b y t osobiste, nie b ę d ę o t y m m ó w i ł
( m ę ż c z y z n a , lat 35, B y g d o s z c z F o r d o n , marzec 2 0 0 8 ) .

Oglądanie Pasji jest nie tylko doświadczeniem intymnym, to także przeżycie
niezwykłe ze względu na wspomniany już przeze mnie odwzorowany w filmie ideał
przedstawienia losów Chrystusa. Ideał, do którego, inaczej niż w przekonaniu osób
prezentujących typ symboliczny, misteriom daleko.
N i g d y się nie sugerowaliśmy Pasją, n o b o nie ma sensu, no, p o d r a b i a ć c o ś , c o jest c h y ­
ba doskonałe ( m ę ż c z y z n a , lat 35, B y d g o s z c z F o r d o n , marzec 2 0 0 8 ) .

Na zakończenie
Oba przedstawione typy wrażliwości pasyjnej mogą się zazębiać. Osoby, z którymi
miałam okazję rozmawiać, uczestniczą w misteriach, ale oglądały też film Pasja,
przy t y m jedno z tych wydarzeń zrobiło na nich większe wrażenie niż drugie. Trze¬
ba jednak pamiętać, że nie chodzi t u o rywalizację między dwoma przedstawienia¬
mi męki Chrystusa. Musimy też cały czas mieć świadomość, że nie są tutaj istotne
rozważania, k t o woli film, a k t o teatr, a raczej komu jakiego rodzaju impuls religijny
odpowiada. N i e jest to też wyłącznie kwestia sądu estetycznego. Ocena zarówno
Pasji Gibsona, jak i poszczególnych misteriów wiąże się przede wszystkim z prze¬
życiem religijnym, ze wzruszeniem, poruszeniem, ale także z przyrównaniem tych
reakcji do odczuć, jakie wywołuje uczestnictwo w nabożeństwach, w innych prak¬
tykach religijnych. Niejednokrotnie bowiem moi rozmówcy, choć film wywoływał
w nich o wiele większe emocje niż misterium, mówili, że sposób przedstawiania
męki Chrystusa w misterium jest i m bliższy.
Wrażliwość pasyjna, którą przedstawiłam, pozostaje pod dużym wpływem kul¬
tury popularnej. Z jednej strony wyraża się on w cenieniu przez wiernych rozbudo­
wanych, wizualnych przedstawień męki Pańskiej i w twierdzeniu, że ich treści trafia¬
ją do nich o wiele skuteczniej niż czytania na mszy czy nabożeństwa wielkopostne.
Z drugiej strony wyraźnym znakiem mariażu dzisiejszej religijności z kulturą popu¬
larną jest niezwykły sukces filmu Pasja. Z powodzeniem spełnia on wymogi dzisiej363

�K a m i l a Baraniecka-Olszewska

szej superprodukcji - gwiazdy w obsadzie, napięcie, wartka akcja, rozmach sceno¬
grafii. Pod tą wpisaną w kulturę masową formą przemyca jednak treści, które dla
wielu osób stanowią inspirację do głębokiej refleksji. Dzisiejsza religijność to pole
przecięcia wielu porządków. To, co lokalne - organizacja swojego misterium - nie
funkcjonuje już bez tego, co popularne - wszak nawet lokalne misterium niejedno¬
krotnie nosi ślady inspiracji Pasją, a podczas odprawiania drogi krzyżowej w koście­
le przypomną się sceny z tego filmu. Stąd też współczesna religijność zyskała miano
religijności popularnej. W badaniach nad nią nie należy jednak pomijać wątku pa¬
syjnego i skupiać się wyłącznie na tematach dyktowanych przez model religijności
ludowej. Zaryzykowałabym twierdzenie, że w religijności popularnej kult męki Pań¬
skiej zajmuje pozycję kluczową.
Jak zauważa Magdalena Zowczak, w t y m typie religijności obraz odgrywa jedną
z głównych ról (Zowczak 2008, s. 41). Taką też odgrywa we współczesnej wrażli¬
wości pasyjnej. Kultura popularna dostarcza mnóstwa bodźców kształtujących ten
rodzaj wrażliwości, bodźców przede wszystkim wizualnych. Coraz więcej jest mis¬
teriów męki Pańskiej. Scenariusze do znacznej części z nich powstały w ciągu kilku¬
nastu ostatnich lat i ich realizatorzy pełnymi garściami czerpią z zasobów kultury
popularnej - czy to przy produkcji scenografii, strojów, czy przy doborze muzyki,
efektów dźwiękowych oraz świetlnych. Kolejną grupę stanowią ekranizacje męki
z Pasją na czele. Film stał się źródłem dogłębnych przeżyć religijnych. Statyczny
wizerunek - krucyfiks, obraz - umieszczony w d o m o w y m zaciszu czy na krańcu
miejscowości nadal przypomina o męce Chrystusa, lecz coraz więcej osób zamiast
wpatrywać się w martwy przedmiot, woli włączyć sobie mękę Chrystusa „na żywo"
- choćby w postaci Pasji Gibsona.

Bibliografia
Bukraba-Rylska I .
2008

Religijność ludowa i jej niemuzykalni krytycy, „Znak", r. L X , nr 3 (634), s. 11-30

Czarnowski S.
1958

Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, w: Kultura religijna wiejskiego ludu pol­
skiego, Warszawa
Freedberg D.
2005

Potęga wizerunków. Studia z historii i teorii oddziaływania, Kraków

Hemka A., Olędzki J.
1990

Wrażliwość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa", t. XLIV, nr 1, s. 8-14

Kitowicz J.
2003
Opis obyczajów za panowania Augusta JJJ, t. I, Wrocław
364

�M ę k a P a ń s k a s y m b o l i c z n i e czy d o s ł o w n i e ?

Lis M .
2005
Film pasyjny: doświadczenie misterium, w: Liturgia w świecie widowisk, red. H.J. Sobeczko, Z . Solski, Opole
Tokarska-Bakir J.
2000

Obraz osobliwy: hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych, Kraków

Tomicki R.
1981

Religijność ludowa, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, red. M . Bier¬
nacka, M . Frankowska, W. Paprocka, Wrocław
Zowczak M .
2008
Między tradycją a komercją, „Znak", r. L X , nr 3 (634), s. 31-44

365

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8149" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8129">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9e7178a54b5a53eafe4b90d6b285e9e1.pdf</src>
        <authentication>5e0e24b902b43f5c0c321a181a570cc1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5331</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97427">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97429">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97430">
                <text>Indie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97432">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4952</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97434">
                <text>Powrót do Indii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97435">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.133-141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97436">
                <text>Martyn, Peter</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97437">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97438">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97439">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97440">
                <text>odróż potrwa zaledwie cztery tygodnie. W tak
krótkim czasie uda mi się zrealizować tylko część
pierwotnych zamierzeń. Nie będzie innego wyj­
ścia, niż skorzystać z mądrej rady, że lepiej ograniczyć
się do kilku miejscowości i zrezygnować z ambitnego
planu podróży, która - by go zrealizować - musiałaby
potrwać przynajmniej trzy miesiące. Pociągami (spędzę
w nich aż jedną czwartą część pobytu) około siedmiu
tysięcy kilometrów, zatrzymując się zaledwie w kilku
miastach. Wyruszam w drogę w marcu 2001 roku,
w sześć miesięcy przed tzw. atakiem na Amerykę, któ­
ry otworzy nową epokę w stosunkach międzynarodo­
wych, pogrążając w kryzysie przemysł turystyczny. M o­
imi najważniejszymi przewodnikami po Subkontynencie będzie kolorowy film dokumentalny francuskiego
reżysera Louis M alle’a, nakręcony w 1969 roku dla
BBC, wyklęte przez znaczną część m ahometan Szatań­
skie wersety, które w opinii ich autora stanowią książkę
jego życia, oraz przeróżne, bliżej nieokreślone motywy
i wątki, łączące m ałą krainę mego pochodzenia ze
światem hindusów i żyjących na Subkontynencie m u­
zułmanów. W obliczu tego, co zastanę na miejscu, zre­
zygnuję z zamierzeń „naukowych” - rozstanę się z nimi
bez większego żalu, tak jak przy poważnej awarii wyrzu­
ca się zbędny bagaż. Ograniczę się do roli obserwatora
i osoby opisującej. Jak Malle - który poddawszy się bez­
miarowi Indii, postanowił rejestrować kamerą jedynie
to, co widział z samochodu, gdy przemierzał kraj z pół­
nocy na południe, posługując się jedynie papierem,
piórem oraz mapami i planami miast, które kupiłem po
przylocie, będę w pełni świadom, że wobec ogromu
świata Subkontynentu, w jego wymiarze przestrzen­
nym i czasowym, mój własny mikrokosmos ma zniko­
me znaczenie. Przyjmę więc, że wszystko to, co mi się
przytrafi po drodze, dopomoże mi wczuć się w realia
codziennej egzystencji rdzennych mieszkańców tego
obszaru świata. Moje intuicyjne reakcje na ludzi i wa­
runki, w jakich żyją, wywrą istotny wpływ na kształt
i przebieg tej podróży. Poddając się „normom” i zasa­
dom miejscowych duchów opiekuńczych, owoce, jakie
będę zbierać, często okażą się gorzkie, ale na tyle życio­
dajne, że wystarczą mi do końca życia.

P

P E T E R J. M A R T Y N

Powrót do Indii
że dziś, mimo że jestem prawie dziesięć razy starszy,
mam zaledwie mętne wyobrażenia o tym, co mnie cze­
ka na Subkontynencie, więc jako dziecko nie byłem
w stanie pogodzić się z tym, że może istnieć coś, co jest
wyższe niż stumetrowa iglica największego kościoła
w moim mieście rodzinnym. Człowiek powinien uczyć
się przez całe życie. W pasażu handlowym w drodze do
podziemnego dworca kolejowego (skąd można poje­
chać do jeziora Thun, z którego kiedyś wyruszyłem
z rodzicami do góralskiej mieściny) kupiłem scyzoryk
firmy Victorinox-Wengera - być może ostatnia ikona
Szwajcarii.
W samolocie do Delhi większość pasażerów stano­
wią Hindusi, powracający, w szerokim sensie tego sło­
wa, do siebie; pozostali to najczęściej „dzieci Zacho­
du”, które wierzą, że odnajdą w Indiach coś, czego nie
ma w Europie. D ostałem miejsce w środkowym rzędzie
w klasie ekonomicznej. Pytam, czy nie ma przypad­
kiem wolnego miejsca przy oknie. Siedzący obok mnie

Widok z samolotu
Wyprawa zaczyna się około 6 rano na Okęciu. Ki­
lometry będę więc liczyć z wysokości 4 tysięcy metrów,
wyobrażając sobie mijane w dole krajobrazy, granice,
miejsca, resztki dawnych kultur. W czasie trzygodzin­
nej przesiadki w Zurychu, mimo niesmaku, że naj­
większa podróż, jakiej dokonam w tym wcieleniu, wie­
dzie przez pozbawione jakiegokolwiek charakteru lot­
nisko, cały czas pamiętam, że poza niekończącymi się
polami północno-wschodniej Francji właśnie Szwajca­
ria była pierwszym krajem zagranicznym, który zoba­
czyłem na własne oczy. W Zurychu zdam sobie sprawę,

1. (New) Delhi nr VIII, Uroczystości w dniu niepodległości. Tan ce­
rze ze stanu Pendżab przed łukiem żałobnym zw. All India Memo­
riał ku czci żołnierzy Imperium Brytyjskiego, poległych w czasie
obu wojen światowych

133

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

2. U lica M ain Bazaar w dzielnicy Paharganj widziana z drugiego piętra hotelu

Hindus, który leci z uroczą, ubraną tradycyjnie żoną,
małym chłopcem i niemowlęciem - przemawia do
mnie z przejęciem, że jeśli mam zamiar zwiedzać tyle
miast, koniecznie muszę kupić miesięczny bilet linii Jet
Airways. Za chwilę, ku mojemu zdziwieniu, stewarde­
sa wraca z wiadomością, że znalazła dla mnie miejsce
przy oknie.
Siedząca obok kobieta pochodzi z Augsburga, ale
mieszka w Monachium, gdzie pracuje w opiece spo­
łecznej. Sens życia odnalazła w buddyzmie. Rozstanę
się z nią dopiero w Delhi. Neofitka - sympatyczna, ale
potwornie skąpa, kupi od razu bilet autokarowy „za je­
dyne 94 rupie” do leżącej około 370 kilometrów na
północ dawnej wioski góralskiej Dharamsala, mekki
nawróconych na buddyzm, gdzie zajęcia z religii oferu­
je się wraz z noclegami i wyżywieniem. Niemka, zafa­
scynowana jest Indiami w sposób powierzchowny i nie­
co fanatyczny. Choć wciąż spotyka się ludzi, którzy
twierdzą, że w Indiach nie tyle poszukują, ile doświad­
czyli duchowego wtajemniczenia czy oświecenia, w dzi­
siejszych, materialistycznych czasach nie zdarza się to
już zbyt często - znacznej większości przybyszy z Zacho­
du wystarczą inne doznania. Zwykle przyjeżdżają, by
przede wszystkim korzystać z niskich cen, rozrywek,
narkotyków i seksu. Kiedyś podróż była niecodzienną
przygodą i intensywnym przeżyciem. Dziś ludzie podró­
żują, by zaspokoić konkretne, zwykle przyziemne po­
trzeby, a wszystko to, co przydarza się poza tym, jest dla
nich sprawą drugorzędną. Każdy może osiągnąć swój
cel bez większego wysiłku. Ze wszystkich nietubylców,

których poznam w Delhi, Bombaju i innych miastach,
jedynie ta, już nie pierwszej młodości, pracownica m o­
nachijskiego magistratu twierdzi, że poszukuje wyłącz­
nie przeżyć duchowo-religijnych. W miejskich molo­
chach Indii nie m a już powodu, żeby były złudzenia co
do świata dawnych kolonialistów, tym bardziej że naro­
dziła się tutaj nowa kasta, która więcej ma wspólnego
z międzynarodową warstwą profesjonalistów - ludzi,
którym w gruncie rzeczy jest obojętne, czy mieszkają
w Bombaju, Baltimore, Chicago, Chennai, Dallas czy
Delhi - niż z miejscowym społeczeństwem.
Wśród pasażerów sam olotu nr SR 194, który odla­
tuje ze Szwajcarii o godzinie 12.10 i lądować będzie na
lotnisku im. M ahatm y Gandhiego ok. 02.00 czasu lo­
kalnego następnego dnia, przeważająca większość
uważa siebie za synów i córki indyjsko-hinduskiej re­
publiki Bharat. Po wylądowaniu m oja współtowarzyszka podróży wykaże się kompletnym brakiem taktu
i zrozumienia dla dram atu tożsamości kulturowej, jaki
toczy się we współczesnych Indiach. M łodego człowie­
ka, wyraźnie zdenerwowanego długim staniem w ko­
lejce do kontroli paszportów, zapyta: Is this your first ti­
me in India?. Biedak, który mówi z akcentem typowym
dla Birmingham i środkowej Anglii, jest kompletnie
zaskoczony tym absurdalnym i niezręcznym pytaniem,
bo jego wygląd jednoznacznie świadczy przecież, że
jest Hindusem z diaspory (którą tworzą hindusi i m u­
zułmanie wywodzący się z Subkontynentu, tzw. non-re­
sident Indians), zamieszkującej m.in., a może nawet
przede wszystkim, Wyspy Brytyjskie.

134

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

Nieustające konfrontacje, czyli Delhi

wyskakuje chłopak i z figlarnym błyskiem w oku wyrzu­
ca na środek ulicy, niemal nam pod nogi, cały karton
zepsutych jajek. Niem ka buddystka wygląda nieswojo.
Niezgrabni przybysze z innej planety, którzy wylądowa­
li dosłownie przed chwilą, przytłoczeni ogromnymi,
groteskowymi plecakami - wyglądamy jeszcze bardziej
niesamowicie niż postaci z Boscha. Docieramy szczęśli­
wie do hotelu, który po drodze polecili nam pracowni­
cy przepełnionego pensjonatu. Kompetentni, młodzi
recepcjoniści wyjaśniają, że nie mogą nas zaprowadzić
od razu do wolnych pokoi, ale zapraszają do środka.
Zostawiamy bagaż na dole i idziemy na taras nad trze­
cim piętrem. Tam, pod okiem tandetnie wyrzeźbionego
bóstwa szczęścia Ganesza m oja współtowarzyszka, za­
chwycona faktem, że zdobyła lokum za symboliczną ce­
nę, zaprasza na limkę, hinduski odpowiednik coca-co­
li czy fanty, - blady napój o chemicznym smaku, serwo­
wany w firmowej butelce ze słomką. Jest to jedna
z ostatnich chłodnych nocy przed tzw. ciepłym, to zna­
czy gorącym, sezonem. Poddając się nastrojowi cichej
euforii, patrzymy na budzące się powoli miasto i wsłu­
chujemy się w jego odgłosy. Ktoś kaszle, z odbiorników
radiowych słychać charakterystyczne melodie bardzo
mi jakoś bliskiej hinduskiej muzyki rozrywkowej.
Wszyscy studenci antropologii i etnografii powinni
mieć okazję spędzić co najmniej miesiąc w którymś
z molochów tzw. rozwijającego się świata, żeby pozbyć

Ze zniżającego się powoli do lądowania samolotu
widzę najpierw słabe światła wyraźnie oddzielonych
dzielnic Delhi, z których jedne wytyczone zostały zgod­
nie z planem, inne zaś powstały w absolutnym bezła­
dzie, a po wylądowaniu makabryczne, opuszczone,
mroczne, jakby zaciemnione przed nalotem ulice pery­
ferii. Ponaddwudziestokilometrowa jazda do centrum
ciągnie się w nieskończoność, ale nagle rozpoznaję gi­
gantyczną aleję otaczającą łukiem ogrody pałacu daw­
nego gubernatora brytyjskiego, obecnie oficjalnej rezy­
dencji prezydenta republiki. W śródmiejskie obszary
nowej stolicy wjeżdżamy, mijając gmach Poczty Głów­
nej. Proszę kierowcę, żeby nas podrzucił pod dworzec
New Delhi Railway Station. Ulica M ain Bazaar w zna­
nej dzielnicy Paharganj, gdzie zatrzymują się niezamoż­
ni przybysze z całego świata potrzebujący taniego, ale
bezpiecznego noclegu w Delhi, nocą przypomina głów­
ną drogę dawnej podmiejskiej osady. Wiejska zabudo­
wa i biologiczne zapachy nie m ają nic wspólnego
z wszechobecną na lotnisku wonią środków dezynfeku­
jących, mydła toaletowego i kadzidełek. Scen odgrywa­
jących się w tych zaułkach nie można określić jako
dantejskich - przywodzą raczej na myśl letnią noc
w średniowiecznym mieście północnej Europy; typki
i sceny jak z Breughla czy Boscha. Zza jakichś drzwi

3. W idoki z założonego po 1911
roku C onnaught Place

135

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

się złudzeń co do przyszłości gatunku ludzkiego. Dzisiej­
sze Delhi jest jednym z tych molochów, które nie two­
rzą całości miejskiej. Składa się z luźno połączonych
centrów biznesowo-handlowych i usługowych, kolonii
mieszkaniowych oraz slumsowatych klitek zw. jhuggies.
Trudno uzasadnić twierdzenie, że ten rozrastający się
patchwork, gdzie odnaleźć można wszelkie wymyślone
przez człowieka formy budownictwa, posiada centrum.
Obok ruin siedziby hinduskich maharadżów, pięciu ko­
lejnych stolic założonych przez muzułmańskich despo­
tów, sułtanów i mogołów, oraz zaniedbanych osad (roz­
wijających się organicznie podobnie jak miasta średnio­
wiecznej Europy), funkcjonuje na rzecz świata nieusta­
jącego postępu zupełnie inny rodzaj organizmu zurbani­
zowanego. Za sprawą imperialnych władz brytyjskich
sprzed I wojny światowej i po przeniesieniu tu w 1931
roku stolicy z Kalkuty powstało racjonalnie zaplanowa­
ne, rządowe miasto-ogród New Delhi, zabudowane
monumentalnymi gmachami oraz przypominające daw­
ne cantonments angielskiego Raju - zamknięte, chronio­
ne osiedla przeznaczone dla międzynarodowego korpu­
su dyplomatycznego. Wokół rozbudowały się dzielnice
ekskluzywnych willi, kolonie skromniejszych domków
jednorodzinnych, bloki mieszkalne.
Znany z licznych relacji i powieści żar, do którego
Europejczycy nigdy nie mogli się przyzwyczaić, przenika
wszędzie, omijając tylko klimatyzowane pomieszczenia.
Z każdym dniem jest coraz goręcej, noce już nie przyno­
szą ulgi. Miejscowi twierdzą, że pora upałów do niedaw-

4. Przejście graniczne między A m ritsarem a Lahore

na rozpoczynała się dopiero w kwietniu. W Indiach ist­
nieje odmienne podejście do klimatu niż w Europie pół­
nocno-zachodniej oraz wschodniej, gdzie ludzie traktu­
ją lato jako zbawienie od mrozów i miesięcy niedostat­
ku światła dziennego. W Delhi, Lahore oraz Kalkucie,
która ze wszystkich większych miast ma najstraszliwszy
klimat, czeka się z niecierpliwością na monsun i krótki
- od listopada do marca - sezon umiarkowanych tem­
peratur. W Madrasie (współczesna nazwa: Chennai)
i Bombaju (Mumbai) temperatury w dzień rzadko scho­
dzą poniżej 20°C jedynie w styczniu i lutym. Przed każ­
dym wyjściem na zewnątrz trzeba pokonać lęk przed
zmęczeniem i trudami upału, trzeba też przyzwyczaić się
do tłumów i ogromnego ruchu ulicznego, nieustającego
hałasu i duszącego smrodu spalin. Wszyscy, jeśli mogą,
jeżdżą samochodami lub rykszami, dziś już zwykle zmo­
toryzowanymi. Poza zatłoczonymi w dzień bazarami
i bocznymi ulicami lub zaułkami niektórych dzielnic
właściwie nie sposób poruszać się pieszo.
Delhi, choć fascynujące, jest najstraszliwszą wizy­
tówką Indii. W okolicach ogromnego ronda Connaught
Place, gdzie zamożni, ustabilizowani społecznie miesz­
kańcy robią zakupy i wraz z urzędnikami państwowymi,
pracownikami pobliskich biurowców oraz przyjezdnymi
ze świata spotykają się w klimatyzowanych kawiarniach,
restauracjach i lokalach szybkiej obsługi - czekają całe
stada pucybutów, oszustów i nachalnych żebraczek
z dziećmi. Wrażliwemu, niezahartowanemu przybyszowi
byłoby chyba najlepiej i najbezpieczniej, gdyby po prostu
umiał się wyłączyć z tego, co dzieje się wokół - innymi
słowy, gdyby nie przyjmował do wiadomości, że on sam
może mieć coś wspólnego z otaczającym go światem
kontrastów pomiędzy tymi, którzy uczestniczą w kosmo­
politycznym życiu współczesnego molocha, a tymi, któ­
rzy znaleźli się na samym dnie. Ale taka postawa spowo­
duje, że będzie on kompletnie oderwany od otaczają­
cych go realiów. Turyści-wycieczkowicze nadal traktują
świat jako spektakl, który ma ich rozbawić i zadowolić;
nie chcą odczuwać żadnych przykrości, bo przecież są na
urlopie. To ich odróżnia od podróżników, którzy biorąc
udział w swoistej wyprawie umysłowej, powinni zastana­
wiać się nad tym, co spotykają na swej drodze. Zanim
dotrę do ronda o monstrualnych proporcjach, którego
klasycyzująca architektura naśladuje prowincjonalną
elegancję angielskich kurortów Cheltenham, Leaming­
ton Spa, Tunbridge Wells czy Brighton, zostanę namie­
rzony przez kierowcę rykszy, który zawiezie mnie do biu­
ra turystycznego „z koncesją rządową”. W Parku Cen­
tralnym pucybut z szajki małych oszustów zrobi mi
awanturę, że chodzę w zaniedbanym obuwiu, i pokaże,
że mam na nich krowie gówno. Kiedy mocno zdegusto­
wany i przygodami, i samym molochem będę wracał po
kilku godzinach główną ulicą Paharganju, jak rybę z wo­
dy wyłowi mnie z tłumu młody, grubawy Kaszmirczyk,
który poluje tu na oszołomionych, osłabionych cudzo­
ziemców. Zrobiłby wszystko, żeby mnie zabrać do rajskie­
go Śrinagaru, gdzie mieszka jego rodzina. Mówi, że przyj­

136

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

mują gości na łodzi mieszkalnej, a od kilku lat żyją w roz­
paczliwej nędzy - po ogłoszeniu stanu wojennego
w Kaszmirze zamarła turystyka.
Idąc spokojnymi w miarę zaułkami, aby ominąć
straszliwie zatłoczoną „bazarową” arterię Paharganju,
gdzie zaczepiają, jak tylko się da - zamiast do przezna­
czonej wyłącznie dla turystów sali rezerwacji na dwor­
cu New Delhi, trafiam do biura dla miejscowych, któ­
rzy stoją godzinami, żeby kupić bilety kolejowe. Skwar
wyczerpuje siły i łamie opór. Jest już po czwartej, nie­
długo będą zamykać biura, więc ulegam komuś (żeby
było śmieszniej - jest to sikh), kto zauważył moje na­
pięcie i dezorientację. Po krótkiej jeździe rykszą do
prywatnego biura, gdzie, po rozmowie z „szefem” tra­
fiam na aroganckiego podwładnego, który sprzedaje
mi - być może za podwójną cenę, lecz za to bez kolej­
ki i wypełniania standardowego formularza - bilet do
Am ritsaru „ze śniadaniem” (które, naturalnie, nigdy
się nie zmaterializuje). Za fachowe wyczyszczenie i na­
prawę butów przepłaciłem chyba dziesięciokrotnie,
ulegając groźnie wyglądającym gorylom z szajki za­
trudniającej pucybuta i małego chłopca, który chowa
się w krzakach z urządzeniem do strzelania rozcieńczo­
nymi wodą odchodam i krowimi.
Przyjmuję, wbrew własnej woli, zaproszenie Kaszmirczyka, by odwiedzić sławny grób sufickiego świętego
w dzielnicy Nizam ud(d)-in oddalony o 7 kilometrów
od Paharganju, która kiedyś była osobną miejscowością
zamieszkiwaną przez tradycyjną muzułmańską wspólno­
tę mahalla. Dziś już niewielu niemuzułmanów bywa
w tej dzielnicy pożeranej przez bezkształtnego potwora
współczesnego Delhi, zwłaszcza jak teraz - w momencie
najbardziej mistycznym, o zachodzie słońca. Po ciężkim
dniu pracy wierni siedzą przy galeriach, pachną kwiaty
składane ku czci ucznia Hazrata Nizamuddin’a, Amira
Khusrana, kronikarza i poety języka urdu, uznawanego
za ojca khyal, klasycznej muzyki północnych Indii. Prze­
wodnik pokaże mi potem, jak się mieszka w wynajętej
stosunkowo tanio jednoizbowej klitce, pięć minut spa­
cerkiem od mauzoleów. Z Kaszmirczykiem, który pra­
gnie w moich oczach uchodzić za dumnego i wiernego
syna islamu, jadamy tanie posiłki (płacę za nie, bo sta­
nowczo odmawiam korzystania ze stołówki przy mecze­
cie) i zwiedzamy różne miejsca. Za opłaty niższe niż te,
które zwykle muszą ponosić nie tylko cudzoziemcy, ale
również zamożni Hindusi, jeździmy zmotoryzowanymi
rykszami i zwiedzamy najstarszą, założoną w XVII wie­
ku dzielnicę Delhi Shahjahanabad. Siedzę przed wej­
ściem największego meczetu w Indiach Jami Masjid, ob­
serwując mężczyzn śpieszących się na zbiorową modli­
twę na ogromnym dziedzińcu, mogącym pomieścić 70
tysięcy wiernych. Cała dzielnica, w której mieszkam nie licząc niewielkiej wspólnoty sikhów, należy do mu­
zułmanów. Do muzułmanów należą też niemal wszyst­
kie znajdujące się w niej hotele, mój także. Sto lat temu
stanowili oni prawie połowę mieszkańców miasta, dziś tak jak w całym kraju - zaledwie około 11%.
137

5. Lahore. Jeden z kolejnych wewnętrznych dziedzińców w forcie
mogołów. Przewodnik R ashid robi zdjęcie sam otnej podróżniczki
z Japonii Kazumi

Hindusów poznam później, już po wyjeździe ze sto­
licy Indii. W Delhi, tak się składa, że jedyni ludzie, ja ­
kich spotykam, co do których nie pozostaje najmniej­
szej wątpliwości, że nie m ają nic wspólnego z islamem,
pracują w państwowych biurach turystycznych, które
m.in. organizują wycieczki po mieście. Jednodniowe
wyprawy autokarowe z angielskojęzycznym przewodni­
kiem, choć często fatalnie zorganizowane, umożliwiają
zapoznanie się z rozprzestrzenionymi na ogromną, nie
dla pieszych, skalę aglomeracjami Subkontynentu.
Wycieczka Delhi Delights —local sightseeing organizowa­
na przez biuro Delhi Tourism and Transportation D e­
velopment Corporation Ltd, zatrzymuje się obowiązko­
wo przy niezaliczającej się do zabytkowych świątyni
hinduskiej Lakshmi Narayan, by zapoznać uczestników
z podstawami hinduizmu. Będzie to błyskawiczny kurs
historii, kultury i religii „narodu hinduskiego” - który
nie może zadowolić ani cudzoziemców, ani przybyszy
z prowincji, stanowiących zdecydowaną większość gru­
py. Z zagranicznych uczestników, nikt, oprócz mnie,
nie decyduje się, by skorzystać z popołudniowych
atrakcji. Przewodnik, któremu raczej było obojętnie, że
„ten mędrek z Anglii” nie rezygnuje z dalszego wspól­
nego zwiedzania, nie krył jednak zdenerwowania, kie­
dy zauważył, że z wyraźnym zapałem wybieram się do
ogrodzonych terenów muzeum po resztkach meczetu
Quwwat-ul-Islam. - Po co zwiedzać te nędzne ruiny? pyta mnie. Ostrzegając wprost, że jesteśmy spóźnieni
i że musimy zdążyć na zakupy w wielkim kompleksie
handlowym, który, jak się okaże, znajduje się zaledwie
pół kilometra dalej, daje nam pół godziny, żeby sam o­
dzielnie odkrywać pozostałości po pierwszym (tak
wszyscy przynajmniej twierdzą) meczecie w Indiach,
wzniesionym z budulca pozyskanego po rozebraniu 27
hinduskich i dżinijskich świątyń, i pobliskiego najwyż­
szego na Subkontynencie minaretu Qutb Minar, czyli
Wieży Zwycięstwa.
W Delhi już od 2000 roku za wstęp do niemal
wszystkich znanych obiektów zabytkowych żąda się od
cudzoziemców waluty zachodniej przeliczanej po kur­
sie jeden dolar - jedna rupia. W marcu 2001 roku na
prowincję zarządzenie to dotarło tylko do Tadż Mahal
- obleganego przez turystów od dziesiątków lat, gdzie
cudzoziemców dyskryminowano już od dawna.

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

6. W alące się fragmenty miejskiego dziedzictwa starego Lahore. N aw et jeśli uda się uratow ać część tej drewnianej architektury, to już nie
m a mowy o przetrwaniu tradycji, która ją stworzyła

Miasto przygraniczne
Amritsar, największe dziś miasto po hinduskiej
stronie podzielonego w 1947 roku Pendżabu, stracił
status siedziby władz regionalnych. M iasto znalazło się
w ogniu najkrwawszych starć pomiędzy walczącymi
0 swoje prawa muzułmanami a hindusami i sikhami
uciekającymi z terytoriów pozostałych po pakistań­
skiej stronie granicy. Nie dojadę do nowej stolicy po­
łączonych ze sobą stanów H arijana i (hinduskiego)
Pendżabu, założonej w 1951 roku według planu Le
Corbusiera, Ćandigarh (Chandigarh). Pociąg Amritsar
Express pokonuje około 460-kilometrową trasę w sie­
dem i pół godziny, pozwalając mieszkającym na emi­
gracji sikhom dojechać po wylądowaniu w Delhi do
ich świętego miasta. Złotą Świątynię, zniszczoną nie­
mal kompletnie przez wojsko indyjskie szturmujące za­
barykadowanych w jej murach separatystów, odbudo­
wano głównie z funduszy podarowanych przez liczną
1 dobrze prosperującą mniejszość sikhijską zamieszkałą
w Środkowej Anglii. Po wszystkich rzeziach ludności
cywilnej - m.in. masakrze 1919 roku dokonanej przez
oddziały brytyjskie pod dowództwem generała R.E.H.

Dyera w ogrodzie Jallianwalla Bagh w dniu świątecz­
nym Bhaisakki, nadal jakby coś wisi w powietrzu nad
miastem. N ie jest to miejsce szczególnie przyjazne dla
obcych, ale miejscowi za to dają przybyłemu święty
spokój, w pełnym znaczeniu tego słowa. Miejscowi
muzułmanie nie rzucają się w oczy, choć przed podzia­
łem Subkontynentu stanowili oni niemal prawie poło­
wę mieszkańców miasta. Prawie nie słyszy się muezinów. Czterdzieści pięć kilometrów stąd, w historycznej
stolicy Pendżabu (i drugim co do wielkości mieście
dzisiejszego Pakistanu), w którym w pierwszej połowie
X X wieku społeczność hinduska stanowiła jeszcze
30% ludności, dziś liczy ona zaledwie tysiąc osób,
a świątynia sikhijska pozostaje zamknięta.
Am ritsar pozwala mi otrząsnąć się po podwójnym
wstrząsie - tożsamościowym oraz pojęciowo-światopoglądowym, który przeżyłem w Delhi. Muszę też nabrać
sił przed następnym szokiem kulturowym, którego
spodziewam się w Lahore (ang. nazwa dla m iasta Lahaur). Zycie, poza głównymi arteriami i bazarami, jest
o niebo spokojniejsze, próby oszustwa znikome przede wszystkim zaś nie widać rażącej nędzy. Mimo
coraz wyższych temperatur i suszy bez stresu można

138

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

dniem, poza urzędnikami i stojącymi na warcie nieska­
zitelnie ubranymi żołnierzami-strażnikami granicy, nie
ma prawie nikogo. Cały rytuał stemplowania wiz, wy­
pełnienia formularzy i odpowiadania na pytania celni­
ków trwa około 60 minut, czyli nadspodziewanie krót­
ko. Po drugiej stronie czeka następny przewoźnik, któ­
ry, za przyzwoitą cenę i bez żadnego targowania, do­
wiezie nas pod same drzwi hotelu w położonym około
25 km od granicy centrum miasta. W Wagah taksów­
karz omija ogromną kałużę, na brzegu której handlują
ludzie, i skręca w lewo. Jedziemy wzdłuż granicy jakieś
100 kilometrów na godzinę. Zatrzymujemy się przed
opuszczonym, wpół zrujnowanym domem wśród siel­
skich łąk. Spoglądam na moją współtowarzyszkę, któ­
ra sennie patrzy przed siebie. Twarz kierowcy, widzia­
na w lustrze, wydaje się zupełnie pozbawiona wyrazu.
Myślę o kolejnych dwóch naiwniakach z Zachodu, po­
rwanych w nieznane: last seen at the border Crossing be­
tween India and Pakistan, heading in the direction of L a ­
hore. Po chwili sam ochód rusza dalej, przejeżdża jakiś
niski most i skręca w prawo. Już widać pierwsze domy
na peryferiach metropolii.

poruszać się po zabudowanym organizmie, który nadal
wygląda, funkcjonuje i jest postrzegany jako miasto.
Oficjalnie założył go czwarty guru sikhijski Ram Das
w 1577 roku, niemniej, poza kilkoma prostymi jak
strzały traktami w pobliżu kompleksu zbudowanego
dookoła świątyni i Amrit Savovar („stawu nektaru za­
pewniającego nieśmiertelność”) Stare M iasto jest ty­
powym przykładem skupiska domów, które rozwijało
się organicznie, bez wyraźnego układu. Planu Amritsaru nie mogę dostać ani tutaj, nie było go także
w Delhi, ani nawet w sławnej londyńskiej firmie Stam ­
fords, która sprowadza materiały kartograficzne ze
wszystkich zakątków świata. Dzielnica Cantonment,
zbudowana po drugiej stronie torów kolejowych wedle
planu dla europejskich kolonialistów, założona w dys­
kretnym oddaleniu od części zamieszkanej przez lud­
ność miejscową, jest wciąż m odna i określana jako
„elegancka” lub nawet „ekskluzywna”. N oclegi są tań­
sze niż w Delhi. Wybieram „luksusowy” pokój z telewi­
zorem blisko dworca, w hotelu, gdzie nie zobaczę ani
jednego gościa z Zachodu.
Pierwszą osobą, z którą nawiązuję bliższy kontakt,
jest Japonka spokojnie czekająca na pociąg osobowy
do Lahore. Kuriozalny pojazd, załadowany na peronie
różnymi towarami, z jednym wagonem mieszczącym
kilkudziesięciu pasażerów, wyrusza z godzinnym opóź­
nieniem . W iększość towarzystwa, zdecydowanie
„wsiowego” z wyglądu, wysiada na przedostatnim przy­
stanku, a nas grzecznie informują na następnym, że
odprawy paszportowa i celna odbędą się za kilka go­
dzin i że, skoro pociąg po tamtej stronie granicy odjedzie późnym popołudniem, może wolelibyśmy poje­
chać do odległego o trzy kilometry przejścia drogowe­
go. Mężczyzna z rykszą rowerową, do której przymoco­
w ana jest skrzynia na bagaż, czeka jakby specjalnie na
nas. Myślę, że są takie momenty w życiu, kiedy czło­
wiek powinien zapamiętać każdy szczegół; należy do
nich właśnie jazda w towarzystwie zaprzyjaźnionej Ja ­
ponki przez wyjątkowo sielskie, intensywnie zielone
łąki Pendżabu do jedynego otwartego przejścia gra­
nicznego między Indiami a Pakistanem. Mijamy małą
wioskę, w pobliżu której zbudowano jedną z tych czę­
sto widywanych instytucji, sprowadzonych wprost ze
świata brytyjskiego, zwanych young girls lub young
boys’ school. Uczennice, które m ają właśnie przerwę na
lunch, stoją i gapią się na poruszających się rykszą
z prędkością pięciu kilometrów na godzinę nieco za­
niedbanego pana z legendarnego niegdyś kraju Wilajet i drobne dziewczę z krainy skośnookich dżinów,
którzy, gdyby dotarli tu z Birmy w 1942 czy 1943 roku,
zrobiliby z ich pradziadków niewolników, a może wręcz
mydło. Rzeczywistość zawsze wykracza poza wszelkie
formy fikcji. Rzeczywistość jest niezastąpiona.
Przejście graniczne między wioskami A tari i Wagah
to kolejny wątek bajkowej podróży z Am ritsaru do L a­
hore. Przy niewielkim ruchu samochodowym służy
ono przede wszystkim pieszym. Wczesnym popołu­

Cudowne miasto
W jazd do Lahore wywoła lawinę niesamowitych
skojarzeń i nadziei związanych z miastem. Widzę sce­
ny jak ze snu. To olśnienie, wyjście z wieloletnich
ciemności - spełnienie marzeń. Droga biegnie równo­
legle do kanału bujnie porośniętego drzewami i traw­
nikami. W kilku miejscach kąpią się dzieci, gdzie in­
dziej, mimo coraz większego ruchu samochodowego,
który należy do całkiem innego wymiaru niż wszech­
obecna sielskość, na kocach przy brzegu opalają się lu­
dzie. W idać ogromne, brudne ciężarówki, nad naszymi
głowami wiszą kable elektryczne, rozpostarte między
olbrzymimi słupami, które niczym się nie różnią od
tych na Żeraniu lub w Nowej Hucie. Przez chwilę wy­
daje mi się, że jestem pod Warszawą. Zwalniamy, aby
przejechać tory kolejowe, które w pobliżu tutejszego
Cantonment przecinają drogę wzdłuż kanału. Widać
zardzewiałe wagony, wielkie plamy ropy naftowej, fa­
bryki, kominy drapieżnie sterczą w niebo. Przez otwar­
te okno słychać potworną kakofonię współczesnego
świata, czuć smród spalin, zabijających wonne zapa­
chy idyllicznego Pendżabu. A le tu nic mi nie przeszka­
dza, bo chodzi o potencjał, który tkwi w tym miejscu,
a nie o jego obecną postać. W siedmiomilionowym
molochu oczekiwanie wszechobecnego Edenu byłoby
totalną obłudą.
Trzeba przyznać, że widok z siódmego piętra na
współczesne śródmieście, ciągnące się między Starym
M iastem a prowadzącym do Cantonment, bulwarem
The Mall - nie jest zbyt rajski. W tym morzu zabudowy
najczęściej z szarego żelbetonu, już mniej chaotycznej
niż w bezkształtnych aglomeracjach po tamtej stronie
139

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT DO INDII

granicy, hotel położony jest świetnie. W burzliwych
dziejach tego wielokrotnie obleganego, dewastowane­
go i odnawianego miasta, które przetrwało wszystkich
panujących tu feudałów, despotów i cesarzy, tkwi coś
niewątpliwie genialnego. Skoro stałym widocznym tu
motywem jest budowanie, kultywowanie i zachowanie
cywilizacji miejskiej, dżinn miejsca - genius loci, czyli
duch opiekujący się tym miejscem - musi być nieznisz­
czalny. Stoi nieopodal drugi już, identyczny z wyglądu,
mały i zgrabny meczet. Nie mam ochoty zastanawiać
się nad kwestią związków między religią a państwem,
bo zamierzam jedynie zwiedzać Lahore; mnie interesu­
je przede wszystkim kwestia miejska.
23 m arca 1940 roku w tym właśnie mieście podpi­
sano rezolucję, która będzie kamieniem węgielnym
w procesie zakładania państwa Pakistan (Pakistan
w języku urdu znaczy Ziemia Czystych). Mówi się, że
jednocześnie wybrano tę nazwę jako akronim czterech
głównych regionów, z których miało się ono składać:
Pendżabu, terenów zamieszkanych przez Afganów,
czyli Pasztunów, Kaszmiru i Sindhu. Stolicą państwa
miało być miasto, które skupiało i przyciągało środo­
wiska intelektualistów muzułmańskich, wykształco­
nych w najlepszych szkołach i najbardziej prestiżo­
wych uniwersytetach Anglii. W rocznicę dwudziesto­
lecia podpisania rezolucji w sąsiedztwie fortu (takiego
jak w Delhi) i kolosalnego meczetu Badshahi Jami,
zbudowano 60-metrowy pomnik betonowy o sylwecie
przypominającej nieco górną część wieży Eiffla, który
nazywa się Minar-i-Pakistan. Symbol pakistańskiej nie­
podległości stoi w mieście, którego rola w życiu poli­
tycznym państwa znacznie zmalała po przeniesieniu
stolicy - najpierw do Karaczi, a potem do budowane­
go od podstaw po 1961 roku Islamabadu. W Pakista­
nie nie ma m iasta o tak bogatych i starych tradycjach
jak Lahore - stolica sztuki, kultury i najważniejsze
centrum intelektualne muzułmańskich Indii. Nie brak
dowodów potwierdzających hipotezę, że w ponadtysiącletnich, udokumentowanych dziejach m iasta n aj­
ważniejszą rolę odegrali nie tyle cesarze i duchowni,
ile po prostu jego mieszkańcy. M iejskość Lahore nadal
jest żywa i namacalna. Miejsce to skłania do namysłu
nad kwestią „ducha opiekuńczego” w odniesieniu do
historii, formy i mieszkańców. Kiedy porównuję Lah o­
re i Delhi, przychodzą na myśl zestawienia Marsylii lub
Tuluzy i Paryża czy Kolonii (zniszczonej w latach 1944­
45) lub M agdeburga (zdewastowanego w 1630 roku)
i Berlina. Lahore wiele łączy z Florencją i Bolonią,
Hamburgiem i Lipskiem, Wrocławiem, Lwowem, Jassami, Płowdiwem, Smyrną czy Aleppo, które zdążyłem
odwiedzić, a także, jak przypuszczam, M osulem i Basrą, Saną, Muskatem, Isfahanem i Szirażem, do któ­
rych jeszcze nie dotarłem. Odczuwam jakąś magiczną
harmonię z otoczeniem. Podobnie czułem się w in­
nych miejscach i miastach. Jednocześnie staję się wy­
jątkowo operatywny, mam mnóstwo energii, zała­
twiam mnóstwo spraw, jestem życzliwie traktowany

przez niemal wszystkich miejscowych. Nawiązuję kon­
takty z wykładowcami na Akadem ii Sztuk Pięknych,
która ma siedzibę w bogato zdobionym gmachu obok
sławnego Ajayabghar („Domu W spaniałości”), najstar­
szego czynnego muzeum na Subkontynencie, gdzie
kuratorem był ojciec Rudyarda Kiplinga.
Choć czas się tu nie zatrzymał, m iasto nie wkro­
czyło jeszcze w X X I wiek. W łaściwie wszystko zmienia
się tutaj z pewnym opóźnieniem i w zwolnionym, m i­
mo wszystko, tempie. „Billboardy” przymocowane do
niezbyt eleganckich latarni na bulwarze The Mall,
zwanym oficjalnie Shahrah-i-Quaid-i-Azam, przywo­
łują na myśl początek lat 90. w Polsce. Księgarnia do­
mu wydawniczego Ferozson’s przypomina dawny ORPA N w Pałacu Kultury. Jest tu szeroki wybór książek
firmowych i innych wydawnictw krajowych oraz po­
twornie drogie jak na tutejsze kieszenie albumy im­
portowane z Indii i mnóstwo przedruków książek za­
chodnich, zwłaszcza brytyjskich. Dominuje angielski
i miejscowy urdu. Książki traktuje się tutaj jako m ate­
riał badawczy czy literacki - a nie jako towar, który
m a przynieść zysk. Starom odna szata graficzna okła­
dek należy do świata mojego dzieciństwa. Wychodzę
stam tąd z ciężką paczką zawiniętą w szorstki papier
pakowy i przewiązaną sznurkiem. Przed księgarnią
młody człowiek naprawia stary motocykl - takimi
m odelam i jeżdżono w latach m łodości mojego ojca.
Przejeżdża czarna taksówka, jak z filmu z lat 50., n a­
kręconego w wytwórni Ealing Studios. Skończywszy
ostatniego papierosa Gold Flake, z paczki kupionej
jeszcze w Indiach, palę pakistańskie Gold Leaf. N a ich
opakowaniu widnieje logo z charakterystycznym wi­
zerunkiem marynarza, którego już się nie używa
w Anglii. W Pakistanie zachowało się więcej moty­
wów z kraju mego urodzenia niż w Indiach, pragną­
cych jak najszybciej upodobnić się do zglobalizowanego świata współczesnego. Zastanawiam się, do jakiego
stopnia można by jeszcze spotkać się z podobnie gęstą
atmosferą minionej i straconej epoki w starych, nie
odwiedzonych tym razem przeze mnie, ośrodkach
m iejskich innych regionów Subkontynentu, m.in.
w Allahabadzie, Lakhnau lub Ahmadabadzie.
W hotelu spotykam na korytarzu dwóch wesołych
non-resident Pakistanis —okazuje się, że to kolejni roda­
cy z Birmingham. Jeden z nich nosi pocieszny, zapew­
ne tutaj kupiony kapelusz zwany trilby, tylko wyrobio­
ny nie z filcu ,ale gładkiej, czarnej skóry. Zapraszają do
siebie, ale późnym wieczorem, bo teraz po raz ostatni
idą na miasto - jutro m ają lecieć do domu (home).
M ożna sobie wyobrazić, że na tej płynącej mlekiem
i miodem ziemi przodków, która na ich kieszeń wciąż
jest bardzo tania, musieli sobie nakupić mnóstwo rze­
czy. Więcej ich nie widziałem - z pewnością wrócili
bardzo późno do hotelu, przecież w Lahore szkoda cza­
su na sen. Mój pokój wyposażony jest we wszystko,
czego potrzebuje najbardziej wybredny podróżnik: te­
lewizor, sprawne radio, łazienka z gorącą wodą, lodów­

140

�Peter J. Martyn ♦ POW RÓT D O INDII

ka, biurko, krzesła i pufy (można by tu świetnie podjąć
kilka osób). Lahore zawsze było, i w znacznym stopniu
wciąż jest, miastem handlowców i kupców. W koryta­
rzach widać kelnerów, którzy pchają wózki pełne na­
pojów i jedzenia. Ten hotel to współczesny karawanseraj, ale obawiam się, że skoro transakcje, które zawie­
ra się w jego murach, należą do minionej epoki - jego
dni są już policzone. Ledwie zdążyłem wejść do poko­
ju, słyszę telefon - oddzwaniają z agencji organizującej
wycieczki po mieście, z którą skontaktowałem się
wcześniej.
Rashid jest wspaniałym przewodnikiem, warunki
do zwiedzania wyśmienite, bo prawie nie ma turystów.
W Lahore przybyszy z innych stron nie traktuje się ja ­
ko wycieczkowiczów na urlopie, lecz jako podróżników-gości. W oczach naszego przewodnika-gospodarza
szczególny szacunek budzi to, że do Lahore przyjecha­
łem z Hindustanu. Kazumi - samotnie podróżująca
urocza Japonka - oczarowała go w pełni. Mimo że R a­
shid nie mówi tego wprost, mam wrażenie, że bardziej
czuje się on synem swojego miasta niż kraju. Jego
przodkowie od niepam iętnych czasów m ieszkają
w Lahore na średniowiecznej starówce. Przedpołudnie
spędzamy na terenie dawnej twierdzy (odpowiednik
delhijskiego Czerwonego Fortu). Rashid m a w nas
wdzięcznych gości, więc z zapałem i dumą pokazuje
nam wszystko, co uważa za warte obejrzenia. Opowia­
da o mogołach (kojarzonych zwykle nie tyle z Lahore,
ile z A grą i Delhi), którzy nie tylko tutaj panowali ale,
co najważniejsze, zrealizowali swoje ogromnie wpływo­
we założenia urbanistyczne. Zwiedzamy miejsca tak
piękne, jak samo brzmienie ich nazw w języku urdu lub
w perskim: Shish Mahal („pałac luster”) i Naulakha
(pawilon z 1631 roku, którego nazwa - „dziewięć lakhów, czyli 900 tysięcy - może odnosić się do liczby
cennych kamieni użytych do inkrustacji jego murów
lub do wartości całego arcydzieła), które znajdują się
w Forcie, a także ogrody Śalimar („domu rozkoszy”)
i baradari („pawilon rozkoszy”) na wyspie na rzece Rawi, gdzie dopływa się łodzią. Choć tym razem nie zwie­
dziłem Tadż Mahalu, oglądam mniej znane, ale równie
wielkie mauzoleum, zbudowane przez „Władcę Świata”
Shahdżahana dla ojca, N urud D in M uham m ed
Dyahangir Bashah. Zastanawiam się, czy faktycznie
ten monumentalny grobowiec jest taki, jaki jest, dlate­
go że jeden z czterech najpotężniejszych władców mogolskich, którego pochowano w tym mieście, życzył so­
bie wiecznego spoczynku „pod otwartym niebem”, czy
też po prostu budowy tej nigdy nie dokończono? Gdy­
by zrealizowano ją zgodnie z życzeniami syna lub wdo­
wy, najsłynniejszy zabytek Subkontynentu nie znajdo­
wałby się w Agrze, lecz w dzisiejszym Lahore.
Prawdziwą, lecz mocno podupadłą perłą Lahore
jest Stare Miasto, otoczone niegdyś murami obronny­
mi, dziś zaś szerokimi plantami. Ulice - zatłoczone,
kolorowe, pełne przeróżnych zapachów - sprawiają
wrażenie swoistego pastiszu. Choć w Delhi i Agrze za141

7. M uzeum miejskie w Lahore, nazywane przez mieszkańców D o­
m em W spaniałości (Ajayabghar). Rzeźba z III wieku przed naszą
erą, chrześcijańską, Buddysty zachow ującego długo trwający
post, jest najbardziej znanym eksponatem . Po odzyskaniu niepod­
ległości pomnik W iktorii trafił do środka muzeum, włącznie z in­
nymi nowymi eksponatam i, które zajęły m iejsca tej części zbio­
rów przeniesionych do Republiki H induskiej

chowało się więcej śladów po dawnych zdobywcach
i imperatorach, N iccolo M anucci, który odwiedził L a­
hore w początku siedemnastego wieku, zanotował, że
domy na tutejszym Starym Mieście sięgają ośmiu kon­
dygnacji. Czy czeka Lahore kolejna katastrofa? Czy
śladów po drewnianej architekturze m iasta pozostanie
tak niewiele jak po wielopiętrowych budowlach śre­
dniowiecznego Lahore? Tak jak Louis Malle, który po­
dróżował po Indiach ponad trzydzieści lat temu, na­
bieram straszliwego przekonania, że wszystko to, co
najcenniejsze, lub po prostu bezcenne, nie ma szans
na przetrwanie. Fotografując drewniane loggie, balko­
ny, wykusze, portale i inne walące się dzieła dawnej
sztuki snycerskiej, jak Malle zdaję sobie sprawę, że
czas skazany na zapomnienie został zatrzymany tylko
na chwilę. Niezależnie od przyszłych losów wszech­
obecnej walącej się architektury drewnianej wiadomo,
że nie przetrwa tradycja, która stworzyła to wspaniałe
dziedzictwo, bo w Lahore używa się dziś tych samych
materiałów co na całym świecie.
Nadszedł czas przekroczenia nieprzyjaznej granicy
między Pakistanem i Hindustanem . D o przejścia wie­
zie mnie ten sam taksówkarz, który mnie stam tąd za­
brał i z którym się wtedy umówiłem, że będzie na mnie
czekał pod hotelem w południe, piątego dnia po m o­
im przyjeździe. W drodze, aż do Am ritsaru - pozosta­
nę pod urokiem Lahore, ale kiedy nazajutrz zbudzę się
w pociągu dążącym powoli do Bom baju i w porannym
półmroku zobaczę perony dworca New Delhi, z które­
go wyjechałem niemal dokładnie przed tygodniem, to,
żeby czar ten nie prysnął, próbować będę zapomnieć
o otaczających mnie realiach. I myślę intensywnie
o cudownym mieście, które powstało nad wodami jed­
nej z pięciu rzek Pendżabu.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8152" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8132">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/85bbe82267e04f89ac174d44fa543f2c.pdf</src>
        <authentication>3d7beedce6c65ceb4b497fc3f6059441</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97453">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3804</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97456">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3569</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97460">
                <text>Dział informacyjny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97462">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z,2; s.41-42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97464">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97465">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97466">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97468">
                <text>DZIAŁ

I N F O R M A C Y J N Y

(WSPÓŁCZESNE

OBRAZY

N

К

Z
N A

A

S

Z

L

E

J A B Ł O N K I
O R A W I E

Wśród starych obrazów ludowych malo­
wanych na szkle, znajdują się w zbiorach
Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem, w
Muzeum Regionalnym i m . Wł. Orkana w
Rabce i w zbiorach prywatnych Lippoczy
w Tarnowie — obrazy nowe, różniące się od
dawnych głównie kolorytem, techniką w y ­
konania (większość malowana farbami o spo­
iwie łatwo rozpuszczalnym, a niektóre od­
miennym ornamentem. Treść ich jest podob­
na do dawnych. Przeważnie wyobrażenia
świętych: M a t k i Boskiej, Św. Barbary, Na­
rodzenia Chrystusa itp. Nie brakło również
tematów świeckich jak np. postać Janosika.
W ubiegłym roku Państwowy Instytut
Badania Sztuki Ludowej rozpoczął poszuki­
wania, celem stwierdzenia kto, w j a k i m cza­
sie i gdzie te obrazy malował. Dyrektor M u ­
zeum Tatrzańskiego udzielił informacji, że
pochodziły one z Jabłonki na Orawie, praw­
dopodobnie
wykonane
przez
organistę
Oskwarka.
Celem zbadania istotnego stanu rzeczy
udałem się do Jabłonki. Sądząc, że o malowa­
niu świętych musiał coś wiedzieć ks. pro­
boszcz — zwróciłam się do niego po wyjaś­
nienia. Ksiądz przypuszczał, że interesuję się
wykonawcami witraży, znajdujących się w
kościele i wyraził zdziwienie, że zajmuję się
„podrabiaczami" obrazów wykonanych na
szkle, t y m bardziej, że do podrabiaczy czuł
urazę, gdyż przypuszczał, że sprzedali mu ob­
raz własny za stary. Po długich naleganiach
podał m i nazwiska dwóch górali: Zahory,
zwanego „Wyroda" i Szczerbaka, znanego
pod pseudonimem „Stanka". O organiście,
któryby zajmował się malowaniem, nie sły­
szał. Oskwarek zaś posiada sklep w Jabłonce
i tylko skupował stare obrazy z okolicy.

�V/ związku z informacjami, podanymi
przez księdza proboszcza, udałam się do Zahorów: Augustyna zwanego „Wyrodą" (ur. w
1911 r.) i Karola (ur. w 1915 r.) zamieszkałych'
w Jabłonce. Dowiedziałam się od nich, że w
latach od 1935 r. do 1939 r. malowano obrazy
na szkle, gdy zabrakło starych, które kupo­
wali przyjezdni z Krakowa i okolic i płacili
za nie, jak na owe czasy, dość wysokie ceny
(około 20 zł za sztukę). Nie mogąc więc dalej
wyszukiwać starych obrazów u górali, nie
znających ich wartości, dotychczasowi po­
średnicy poczęli je kopiować. W t y m czasie
zaczęli malować obrazy i Zaharowie, a wła­
ściwie kopiowali bardzo dokładnie. Cały ich
wysiłek szedł w t y m kierunku, aby kopiowa­
ny obraz sprawiał wrażenie starego, co zmu­
szało do dużej dokładności przy wykonywa­
niu. Opanowanie techniki nie było łatwe. W
początkowym stadium pracy psuli dużo ma­
teriału. We wsi było więcej wykonawców,
lecz trudności zniechęciły większość. Jednak
Stanek i Zahorowie wprawiali się w rzemio­
sło i osiągali coraz lepsze wyniki. Malowanie
zaczynali od bardzo dokładnego przerysowa­
nia na kalce konturów postaci i ornamentu,
ilzkło przed malowaniem pociągali płynem
którego ani nazwy, ani składu podać nie
chcieli. Po wyschnięciu płynu podkładali pod
szkło kalkę z konturami postaci i pędzlem
nakładali kontury: ciał — czerwone, szat —
czarne. Gdjb. kontury wyschły, wypełniali po­
szczególne pola odpowiednimi kolorami. Ma­
lowali tylko pędzlami, mając ich kilka róż­
nych grubości. Czas malowania z suszeniem
jednego obrazu trwał około dwóch dni. Obra­
zy sprzedawali w Nowym Targu, Rabce
i Chabówce.
Obejrzałam jeden z obrazów malowanych
przez Karola w 1937 г.: „Św. Barbara", znaj­
dujący się w ich posiadaniu. Malowany był
farbami, które rozpuszczały się po zwilżeniu.
Tło posiadał szaro-brązowo-czarne i sprawiać
wrażenie bardzo słabej kopii, nie mającej nic
wspólnego z twórczością. Karol malowałby
i obecnie, gdyby wiedział, że znajdzie nabyw­
ców. Nie otrzymałam informacji gdzie się
znajduje reszta obrazów przez nich malowa­
nych. W Muzeum w Rabce dzieł swoich nie
widzieli; zauważyli natomiast, że wśród sta­

rych obrazów, tam znajdujących się, są nowe
tak dokładnie skopiowane, że nie mogli ich
odróżnić od dawnych.
W dalszych poszukiwaniach udałam się
do siostry Szczerbaka Karola: Cecylii Kozak
Opowiedziała m i , że Karol od najmłodszych
lat lubił „dłubać w drzewie". Robił łyżniki
trochę rzeźbił, uczył się na organistę, a pc
t y m został stolarzem. Malował obrazy na
szkle w czasie* między 1935 a 1939 rokiem, w
którym został powołany do wojska. W okre­
sie t y m malował dużo. Farby kupował w
w sklepie w Nowym Targu, gdzie nabywali
je i inni malujący obrazy, zarówno z Jabłonki
jak i że Spiszą. Jeździł z obrazami do Rabki,
Nowego Targu i Zakopanego. „Miał lekką
rękę" — tak określiła go siostra. Po powrocie
z wojny udał się za zarobkiem do Słowacji
tam się osiedlił i ożenił. Mieszka obecnie v..
Sokółce w Słowacji i jest majstrem stolar­
skim, znanym w całej okolicy. Obrazów da­
lej nie maluje.
O n i m myślał prawdopodobnie Dyr. Zbo
rowski z Muz. Tatrzańskiego mówiąc, że ob­
razy w Jabłonce malował organista. Być mo
że, że obrazy Janosika znajdujące się w MuzTatrzańskim były wykonane przez „Stanka"
ale stwierdzić to mógłby tylko on.
Wiadomości przeze mnie zebrane nie roz­
wiązały zagadnienia autorstwa nowych od­
miennych obrazów podhalańskich. Zahorowie
obrazów nie malowali, lecz kopiowali. Obra­
zów treści świeckiej w ogóle nie wykonywali.
Do „świętych" znajdujących się w Muzeum
w Rabce nie przyznają się. Zresztą gdyby
się podawali za ich autorów, przeczyłaby t i mu cała kolekcja obrazów o zupełnie od­
miennym charakterze i ornamencie innym
niż ornamenty obrazów „spiskich" czy „oraw­
skich", co dowodzi, że nie są to tylko kopie
(ryc. 1).
Wobec tego kwestia malowania nowych
obrazów pozostaje nie wyjaśniona i nadal
otwarta. Wiemy natomiast, że w związku z
popytem na dawne obrazy, kopiowali je gó­
rale i jako dawne sprzedawali (ryc. 2).
B. B.

Sprostowanie omyłek i błędów w N r 1 — 2 R. I 1947.
1) N a życzenie m g r . Z o f i a Cieśla-Rejnfussowej p r o s t u j e m y , że m a p a b a d a n i a z d o b n i c t w a l u d o w e g o , za­
mieszczona n a str. 63 została w y k o n a n a w e d l e własnej k o n c e p c j i g r a f i c z n e j p a n a M a k s y m i l i a n a Kałużnago j e d y n i e na p o d s t a w i e m a p y o p r a c o w a n e j przez autorkę odnośnego artykułu.
2) S p r o s t o w a n i a błędów d r u k a r s k i c h w a r t y k u l e Janusza
Świeżego
p. t. Swiątkarze
Biłgorajscy:
str. 50, szpalta I , w i e r s z 18 o d dołu z a m i a s t : 1916 — p o w i n n o być 1906;
str. 57, szpalta I I , w i e r s z 13 o d dołu z a m i a s t : C i o m s k — p o w i n n o być C i o s m ;
str. 58, szpalta I I , w i e r s z 16 o d góry z a m i a s t : uraczył — p o w i n n o być „uraczyli";
str. 59, s z p a l t a I I , w i e r s z e 2 — 5 o d góry p r z e s t a w i o n e p o w i n n y brzmieć: świątki, których a u t o r z y t w o ­
r z y l i bez w p ł y w ó w o b c y c h , p r a c o w a l i bez obcej p o m o c y i bez żadnych w z o r ó w w nabożnej ciszy o d ­
ludzia.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8154" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8134">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a83a15cd880721fb26e82c022c956ceb.pdf</src>
        <authentication>0ff964cdba9f882bdcdaa1a948b992af</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97486">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3798</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97487">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97488">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3563</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97490">
                <text>Pierwsze strony i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97491">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z,2; s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97493">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97495">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97497">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97501">
                <text>REDAGUJE ZESPÓŁ KIEROWNIKÓW
PAŃSTWOWEGO

INSTYTUTU

SZTUKI LUDOWEJ *

SEKCJI

BADANIA

REDAKTOR

NACZEL­

NY JÓZEF G R A B O W S K I * W Y D A W C A
STWOWY

INSTYTUT

BADANIA

PAŃ­

SZTUKI

LUDOWEJ *

K I E R O W N I C Z K A S E K C J I WY­

DAWNICZEJ

BARBARA

OKŁADKA

SUCHODOLSKA

I UKŁAD GRAFICZNY

WIELHOR S K I

#

WARSZAWSKIE
TŁOCZONO

W

KLISZE:
ZAKŁADY

DRUKARNI

SPRAWIEDLIWOŚCI

W

*

CZESŁAW

PAŃSTWOWE
GRAFICZNE

*

MINISTERSTWA

WARSZAWIE

POD

K I E R U N K I E M TADEUSZA GALEWSKIEGO

*

REDAKCJA I ADMINISTRACJA: MINISTER­
STWO K U L T U R Y
INSTYTUT
W ARSZAWA.
T

I SZTUKI,

BADANIA
UL.

PAŃSTWOWY

SZTUKI

LUDOWEJ,

RAKOWIECKA

NR

4 A

�POLSKA SZTUKA LUDOWA
MIESIĘCZNIK

ORGAN

PAŃSTWOWEGO

L'ART

INSTYTUTU BADANIA SZTUKI

POPULAIRE
REVUE

P O L I S H

MENSUELLE

P E A S A N T

M O N T H L Y

T

POLONAIS

R

REVU E

E

Ś

A R T Y K U Ł Y

A R T

Ć

T E O R E T Y C Z N E

JÓZEF G R A B O W S K I — Z a g a d n i e n i e s t y l u l u d o w e g o .

O

P

R

ADAM

A

wielkanocnym.
rzeźb

C

O

W

A

N

I

A

C H Ę T N I K — Sztuka k u r p i o w s k a ш o k r e s i e
z

JÓZEF

wyobrażeniem

GRABOWSKI Bożego

Zespoły

Grobu.

MARIA

Ż Y W I R S K A - H a f t u k u r p i o w s k i e ш Puszczy Białej.

P U B L I K A C J E
W y c i n a n k i łowickie

M A T E R I A Ł Ó W
rodziny

Eugenia

D Z I A Ł

S t r y c h a r s k i c h zebrała

Massalska.

I N F O R M

А

С

Y

J N

Y

В. В.—Współczesne obrazy na szkle z Jabłonki na
Orauiie.

ROK

II

L

U

T

Y

19

4 8

N r 2

LUDOWEJ

�С Н R Y S T l í S Z M A R T W YC H W S T A Ł Y
Rzeźba w d r z e m i e l i p o w y m z Kasinu
W i e l k i e j рош. L i m a n o w a .
Wysokość:
57 c m . P o l i c h r o m i a : ciało różowe, t l o
i' tkanina c z e r w o n e , włosy brązowe,
podstawa ciemno niebieska z obramo­
waniem czerwonym.
Podstawa o r n a ­
mentowana
żłobieniami.
Własność:
M u z e u m i m . O r k a n a w Rabce.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8157" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8137">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a57260592e0759846dcbcd4356f3255e.pdf</src>
        <authentication>337f0248ec8fbe94c54c3d382720b286</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97512">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4569</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97514">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97516">
                <text>praktyki magiczno-religijne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97518">
                <text>wota</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97520">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4242</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97522">
                <text>Wota lwowskie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97524">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.5-29</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97526">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97528">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97530">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97532">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97542">
                <text>Jacek Olędzki

WOTA LWOWSKIE

Poszukując

wotów

w sławnych

ośrodkach

kultowych

w k r a j u nieczęsto natrafia się n a zbiór p o k a ź n i e j s z y . O wielu

cijaństwa,
nych

mieście

wiekach

permanentnie

klęski

pożóg

przechodzącym

wojennych,

w

daw­

dewastowanym

jednak o ś r o d k a c h istnieją wzmianki, a nawet coś więcej —

i g r a b i o n y m , w o t a nie t y l k o g i n ę ł y w n i e z n a n y c h okolicz­

obszerne r e j e s t r y c u d o w n y c h z d a r z e ń . S a m e z a ś w o t a

n o ś c i a c h , lecz s ł u ż y ł y z a s w o i s t y p i e n i ą d z o d k ł a d a n y i spo­

tych

zdarzeń

rejestrowano

świadectwem.

Stąd

ich

nieraz troskliwie. W

rodzaj

pewnych

i

były

wielkość

przypadkach

wota służyły tylko w i ę k s z e m u rozgłosowi ośrodka, w i n n y m

ż y t k o w a n y z n a s t a n i e m c z a r n e j godziny.

Oto j e d e n z z a ­

c h o w a n y c h d o k u m e n t ó w u k a z u j ą c y s p o s ó b obchodzenia s i ę
z wotami w krytycznych momentach

n a d a n i u m u s z c z e g ó l n e j r a n g i — s a n k t u a r i u m . B y ł to j a k b y

„Spis niektórych wotów

dziejowych:

znajdujących

się w

s t e r e o t y p w y k o r z y s t y w a n i a w o t ó w . Ale z d a r z a ł o s i ę , ż e w i ą ­

OO.

zano ze z b i o r a m i w o t ó w r o l ę d o d a t k o w ą . P e w n e

a n i w a r t o ś c i a r t y s t y c z n e j z a s o b ą nie m a j ą c , po

dzenia

zakonne

wykorzystywały

własnych

świętych

tylko

uwag

do

o

i

wota

do

błogosławionych.

j e d n y m , lecz

zgroma­

powoływania

Ograniczmy

najpotężniejszym

się

u

nas

Bernardynów

dzonej

we

Lwowie, które

d e t a k s a c j i przez z n a w c ę

potrzebie

wyzłocenia

ani

upoważnionego

kielichów

i

kościele

starożytności,

innych

poprze­
w

nagłej

niezbędnych

potrzeb k o ś c i o ł a s i ę s p i e n i ę ż a j ą . " D a l e j w s i e d m i u

rubry­

zakonio b r a c i m n i e j s z y c h , j a k i m i s ą oo. b e r n a r d y n i . Z a k o n

k a c h (1. l i c z b a p o r z ą d k o w a , 2. opis w o t a , 3. w a g a , 4. p r ó b a ,

ten s ł u s z n i e u w a ż a n y z a „ o t w a r t y " , a n g a ż u j ą c y s i ę w s p r a w y

5. cena r e a l n a i 6. c e n a w e d ł u g k u r s u w M . K . , 7. u w a g a )

d u s z p a s t e r s t w a w ś r ó d rzesz l u d o w y c h , p o s z c z y c i ć s i ę m o ż e

wyliczone s ą w o t a — ł ą c z n i e 85 s z t u k . Oto w y b r a n e p o z y c j e

najpokaźniejszą

w tym

liczbą

własnych,

bo

bernardyńskich

g o s ł a w i o n y c h ! . Ł a d y s ł a w z Gielniowa, Szymon z

bło­

„15—2

J a n z D u k l i oraz R a f a ł z P r o s z o w i c to b ł o g o s ł a w i e n i , k t ó r z y
byli bernardynami. Trzech

spośród wymienionych

błogos­

ł a w i o n y c h p o d l e g a ł o procesom b e a t y f i k a c y j n y m , w k t ó r y c h
ogromną

rolę

odegrały

dokumenty

cudownych

łask —

w o t a , srebrne i z ł o t e . P o d o b n i e i d z i ś prowadzone s t a r a n i a
0 oficjalne

zatwierdzenie

błogosławieństwa

Bafała

z

Pro­

szowic opiera s i ę o d o w o d y m a j ą c e c h a r a k t e r w o t ó w . S ą n i m i
s p o r z ą d z a n e n a k a r t k a c h p a p i e r u przez w i e r n y c h w y z n a n i a
(prośby

i dziękczynienia).

systematycznie

w

O d paru lat s k ł a d a n e

kościele

oo.

bernardynów

są

w

one

Warcie.

Z n a j d u j e s i ę t a m grobowiec z m a r ł e g o w 1623 r. b ł . R a f a ł a
z Proszowic, sławionego

powszechnie

w

ziemi

spisie.

Lipnicy,

sieradzkiej

2

1 okolicach .

serca

cena 1,40 (
Maryanny

razem

strzałą

przeszyte—1,4/8

). 17 — D w a s e r c a z k a r t e c z k ą
Jakubowskiej

1833

31

łuta,

przylepioną

Maja

14/8

łuta

c e n a 1.40. 18 — D w a S e r c a r a z e m z p ł o m i e n i a m i z n a p i s e m :
B o ż e pospiesz
19 — Serce

k u w s p o m o ż e n i u m e m u — 2,2/8
poncerowane

wewnątrz

z

łuta,

roku

2,37;

1842 —

1,6/8 ł u t a ; 2,6 1/5 c e n a . 20 — Serce z n a p i s e m J u l i a 1822 —
4/8

łuta;

00,35 cena.

2 i — Serce z n a p i s e m

Bóg

złączył

A . S . — 6/8 ł u t a ; 00,52 c e n a . 22 •— Serce z n a p i s e m w d z i ę c z n e
serce z a d z i e ń 23 w r z e ś n i a 1847. 6/8 ł u t a ; 00,52 c e n a (
72 — M a t k a

z

2,37

73 — K l ę c z ą c e

cena.

1,35 (

dziecięciem

).

k l ę c z ą c a . . . — 2 2/8
dziecię

w

łuta;

woalu—1,3/8;

). 78 — K l ę c z ą c a osoba we f r a k u — 8 ł u t . ,

( n a j w i ę k s z e i n a j c i ę ż s z e J O . ) . C a ł o ś ć niniejszego

9,20

wyliczenia

P r z e j d ź m y z kolei do u w a g o stanie w o t ó w w n a j g ł o ś ­

k o ń c z y : R a z e m 162,46 1/2 (cena r e a l n a ) . T a k o s z a c o w a ł e m

niejszych o ś r o d k a c h kultowych. O t ó ż w samej tylko W a r c i e

n a d z i o ń 24-go m a j a 1852 i p o d ł u g t e y t a x y z w r a c h o w a n i e m

w okresie od X V I do X V I I I

agio z a p ł a c i ł e m g d y ż p u ź n i e y s i ę dopiero p o k a z a ł o i ż d u ż o

w. złożono przy

grobowcu

bł. R a f a ł a setki cennych w o t ó w ' . D z i ś natomiast

nie

ma

z a w a ł k ó w b y ł o doleno gorsze

srybło.

w t y m m i e j s c u a n i jednego w o t u m . P o d o b n i e rzecz przeds­
t a w i a s i ę w W a r s z a w i e . N i e m a w stolicy a n i w
św.

Anny

dyńskim

(pobernardyńskim),

kościele

ani w

kościele

Michał Ostrowski

a k t u a l n y m bernar­

na Czemiakowie w o t ó w

dawnych,

Sądowy

taxator."

3

sła­

w i ą c y c h b ł . Ł a d y s ł a w a z G i e l n i o w a . T y c h s a m y c h spostrze­
żeń

dostarcza

wyposażenie

kościoła

oo.

Wcześniej

bernardynów

zaś

podobne

akty

„spisywania

wotów"

w K r a k o w i e , gdzie b y ł i j e s t c z c z o n y b ł . S z y m o n z L i p n i c y .

z i n w e n t a r z a k o ś c i o ł a z n a j d o w a ł y s i ę w gestii z a k r y s t i a n .

D o d a j m y , ż e w i n n y c h o ś r o d k a c h b e r n a r d y ń s k i c h i pober-

Może

nardyńskich

j a k to c z y n i ł o f i c j a l n y t a k s a t o r , ale n i e w ą t p l i w i e b a r d z i e j

łaskami

(pozostańmy

cudowne

tylko

wizerunki

przy

Matki

n i c h ) , gdzie
Boskiej

i

słyną

rzadziej

P a n a Jezusa, chociaż zdarzają się zbiory cennych
wotów

( S k ę p e , Ś w . A n n a k. P r z y r o w a , R z e s z ó w ,

nawet

Leżajsk,

wówczas

radykalnie
do

opłacenia

870

„spisywano"

wybierano

egzemplarze

p i l n y c h potrzeb.

z polecenia

starannie,

najodpowiedniejsze
16-go

Października

W . K s . Kustosza (Justyna

Szaflarskiego)

wartość artystyczna i dokumentacyjna

k o r a l e z a 64 Z ł r . z a k t ó r e to p i e n i ą d z e s p r a w i ł o s i ę t r o c h ę

ustę­

K s . Rudolfa

„Dnia

równie

a

(zabytkowa)

obecności

wot

K a l w a r i a Z e b r z y d o w s k a ) , i l o ś ć i c h , a co n a j w a ż n i e j s z e —
p u j e z d e c y d o w a n i e t e m u , co zgromadzono w t y c h m i e j s c a c h

w

nie

Wagi sprzedałem

wszystkie

bielizny k o ś c i e l n e j .

p r z e d s t u k i l k u d z i e s i ę c i u c z y d w u s t u laty-&gt;.
Br. Edward Rzepina
W
ze

takim

Lwowa

zestawieniu

okazuje

zbiór

omawianych

się i m p o n u j ą c y

znaczeniu. N i e z w y k ł y

w

całym

tu

wotów

tego

słowa

Zakrystianin"

jest s a m f a k t u r a t o w a n i a s i ę t y c h

w o t ó w , j a k o ż e w ł a ś n i e L w ó w b y ł b a r d z i e j n i ż inne o ś r o d k i

„ D n i a 4 go S t y c z n a 872 z polecenia i w o b e c n o ś c i P r z e w i e

n a r a ż o n y n a tragiczne d z i a ł a n i a niszczycielskie. W

lebnego K s i ę d z a J u s t y n a S z a f l a r s k i e g o s p r z e d a ł e m

t e ż o ś r o d k u n a l e ż a ł o do z w y c z a j u s y s t e m a t y c z n e
ze z b i o r ó w

tych wotów,

które

uznano

każdym
usuwanio

za niezbędne

z d o b y c i a cennego k r u s z c u . A we L w o w i e , bastionie

od P a n a J e z u s a , M a t k i B o s k i e j i B ł . J a n a

(złotych

wotów
krzy­

dla

ż y k ó w 8, z ł o t ą k l a m e r k ę ) i ś r e b n y c h r ó ż n e j f o r m y 23 s z t u k

chrześ­

za 60 Z ł r . , k t ó r e to p i e n i ą d z e u ż y ł o s i ę n a z a p ł a c e n i e r o b o t y

5

�П . 1. W y o b r a ż e n i e b ł . J a n a z D u k l i w p r z e s t w o r z a c h n ą d L w o w e m . W o t u m ufundowane przez p a t r y c j a t m i a s t a , 1648 r.
srebro, 7 3 x 4 1 c m . I I . 2. S t y g m a t y z a c j a Ś w . F r a n c i s z k a , pol. X V I I I w . srebro, 1 9 x 1 6 c m .

dwóch

ornatów

złotem

t k a n y c h przeniesionych

na

nową

m a t e r y ą przez S i o s t r y M i ł o s i e r d z i a u M a r y i i Magdaleny.

c z ą t k u X X w . P o z y c j a s p o ł e c z n a f u n d a t o r ó w wot oraz i c h
intencjo

w

dostatecznej

liczbie

przypadków

możliwe

do o k r e ś l e n i a n a w e t bez o d w o ł y w a n i a s i ę do ź r ó d e ł
Br.
1877 r . "

6

Edward Rzepka

( k o ń c o w a d a t a z a p i s ó w w tej k s i ę d z e ) .

walnych.
kilka

Kilkanaście

można

ośrodkami
W o t a z k o ś c i o ł a oo. b e r n a r d y n ó w we L w o w i e (pod wez­
waniem

ś w . A n d r z e j a ) przeniesione

zostały

po

I I wojnie

ś w i a t o w e j do R z e s z o w a oraz L e ż a j s k a . W t y m d r u g i m o ś ­
r o d k u (w m u z e u m p r z y k l a s z t o r n y m ) zlokalizowano
7

P r z e z 27 l a t w o t a to p r z e c h o w y w a n o

pakowanych

paczkach

przeprowadzonych

na

strychu

poszukiwań,

kościoła.

w nie roz­
W

wyniku

zainteresowań

liczba

piszącego

wotów

obecnie

wotów

osobami
(bez

m a znaki złotnicze, w

identyfikować

rzemieślniczymi

konkretnymi

oraz

w

złotników.

znaków

z

paru

przypadkach

Przeważająca

złotniczych)

tym

określonymi

to

jednak

wytwórczość

partaczy'.

3 naj­

cenniejsze obiekty z c a ł o ś c i z b i o r u z n a j d u j ą c e g o s i ę w R z e ­
szowie .

z

już

są

archi­

Lwowski zbiór w o t ó w
Chociaż

możemy

nigdy

odnaleźć

nie b y ł

wzmianki

opracowywany.

o

pojedynczych

e g z e m p l a r z a c h i to w r o z p r a w a c h a m b i t n y c h , j a k n p . : Zlot10

nictwo

lwowskie ,

w którym Władysław

Łoziński

z ł o t n i c t w o we L w o w i e od. X I V do p o ł o w y X V I I

omawia
w. J a k o

te s ł o w a , w o t a lwowskio chronione s ą od 1971 r. w s p i ż a r n i

p o w ó d ograniczenia s w o i c h r o z w a ż a ń t y l k o do

rzeszowskiego

tego stulecia a u t o r w y m i e n i a m . i n . u p a d e k s z t u k i z ł o t n i c z e j ,

si

się tylko

k l a s z t o r u oo. b e r n a r d y n ó w . U w a g a t a odno­
do

części

różnego rodzaju d a r ó w

lwowskiego

zbioru. Blisko

tysiąc

(w t y m z n a c z n a c z ę ś ć w o t ó w

b r y c z n y c h z okresu m i ę d z y w o j e n n e g o )

fa­

znajduje się nadal

n a s t r y c h u . N i e jest w y k l u c z o n e , ż e p o ś r ó d nie r o z p a k o ­

siedemnas­

k t ó r a jeszcze p r z e d s t u l a t y ś w i ę c i ł a we L w o w i e p r a w d z i w e
szczyty „dobrego smaku, wykwintnej sztuki". Swoją pracę
k o ń c z y Łoziński fotografią wotum, które m a

poświadczać

ó w u z n a n y p r z e z a u t o r a regres u m i e j ę t n o ś c i i potrzeb a r ­

w a n y c h d o t y c h c z a s s p r z ę t ó w ze L w o w a s ą i n n e jeszcze w o t a .

t y s t y c z n y c h . W o t u m to nie z a g i n ę ł o . Z n a j d u j e s i ę we w s p o m ­

Ogólna

n i a n y m m u z e u m p r z y k o ś c i e l n y m w L e ż a j s k u . O d tego t e ż

liczba tych,

które

udało

się przejrzeć

wykracza

z n a c z n i e p o n a d 1000 s z t u k . S p o ś r ó d tej i l o ś c i w o t ó w
b r a n y c h z o s t a ł o 287 egzemplarzy.
8

d o k u m e n t a c j i . 50 w o t ó w

S t a ł y s i ę one

wy­

podstawą

(w liczbie t y c h 287) to

srebrne

wotum

można

b y r o z p o c z ą ć nasze r o z w a ż a n i a .

I

niechaj

b ę d z i e ono d l a n a s z n a m i e n i e m s z c z ę ś l i w e g o t r a f u i s y m b o ­
lem

przeobrażeń

upodobań,

kryteriów

wartościowania

plakietki z w y o b r a ż e n i a m i repusowanymi lub rytowanymi.

d z i e ł a s z t u k i (il. 1 i o k ł a d k a ) . P o z o s t a ł e l w o w s k i e w o t a

Wartości

dzieła

d u j ą s i ę — j a k b y ł o j u ż powiedziane — w R z e s z o w i e , albo­

s z t u k i . A l e — w y d a j e s i ę — ż e o k r e ś l e n i a tego nie n a l e ż a ­

w i e m t a m zlokalizowano po wojnie relikwie b ł . J a n a z D u k l i ,

ł o b y z a w ę ż a ć w y ł ą c z n i e do l i c z b y 50 egzemplarzy. P o b r a n a

k t ó r y b y ł p a t r o n e m lwowskiego

próba pozwala d a t o w a ć

całość zbioru. Najstarsze

wotum

S a m e z a ś w o t a w z n a c z n e j mierze b y ł y z w i ą z a n e z k u l t e m

pochodzi

Jako

można

tego b e r n a r d y ń s k i e g o z a k o n n i k a .

formalne

z

XVIII

pozwalają

w.

uznać

te w o t a

jako

siedemnastowieczne

u z n a ć nie w i ę c e j n i ż 2—3 w o t a . W o t ó w

osiemnastowiecz­

Błogosławionemu

ośrodka

znaj­

bernardyńskiego.

temu p o ś w i ę c o n o k i l k a różnej war­

n y c h w całości zbioru jest kilkadziesiąt, w t y m kilkanaście

tości o p r a c o w a ń . Nie wszystkie uznane w t y c h opracowa­

c e n n y c h plakietek. P r z e w a ż a j ą j e d n a k w o t a z X I X i po­

niach

6

wydarzenia,

związane

z

postacią

błogosławionego,

�I

m o ż n a przyjąć jako w pełni wiarygodne".
dane

są jednak

krótko,

bezsporne.

dołączając

Postaram

wiadomości

o

Najważniejsze

się przedstawić

kościele

i

je

klasztorze

zofii i teologii, pisanie d z i e ł — oto b y ł y z a j ę c i a O O . B e r ­
l a

n a r d y n ó w l w o w s k i c h " . M o ż n a by w i ę c p o w i e d z i e ć , że dzia­
ł a l n o ś ć i n t e r e s u j ą c e g o nas k l a s z t o r u p r z e b i e g a ł a w

sposób

oo. b e r n a r d y n ó w w e L w o w i e , gdzie ż y ł i gdzie r o z w i n ą ł s i ę

u n o r m o w a n y , w e d ł u g u s t a l o n y c h z a s a d . I n a w e t s t a ł e nie­

k u l t J a n a z D u k l i . K o r z y s t a m t u przede w s z y s t k i m z m a ­

pokoje

teriałów

kościół

opracowanych

przez

znanego

d z i e j o p i s a r z a N o r b e r t a Golichowskiego.
n ó w lwowskich pobudowany

bernardyńskiego
Kościół

bernardy­

z o s t a ł w I I p o ł . X V w. J u ż

w d z i e s i ę ć l a t po w z n i e s i e n i u tej b u d o w l i (1470 r.) p r z y b y w a

zajaśniał". W

Golichowski

w

jego

12

z Dukli.

tego

„ G r ó b jego c u d a m i

pełnego".

Boskiej, ś w . Wincentego

lwowskim

kościele

oo.

nych

śmierci bł. Szymona z Lipnicy, w szczególności zaś Rafała

cieszył się kult jezusowy

w

ulegał

spowodowały

1733 r. n a s t ę p u j e b e a t y f i k a c j a s ł a w n e g o j u ż

c u d a m i Z a j a ś n i a ł " . P o d o b n i e rzecz s i ę m i a ł a w p r z y p a d k u
13

nie

K u l t bł. J a n a z D u k l i , Chrystusa (Serca
Matki

b ł o g o s ł a w i o n ą ... G r ó b

bernardynów,

w całym kraju męża „cnót

torze t y m p r z e b y w a ł a ż do ś m i e r c i w 1484 r. J a k p o w i a d a
śmiercią

lwowskich

c z y m stała się śmierć J a n a

do k l a s z t o r u l w o w s k i c h b e r n a r d y n ó w J a n z D u k l i . W k l a s z ­
„umarł

ze s t r o n y n a j e ź d ź c ó w , liczne p o ż a r y , j a k i m

nim

wotów.

oraz

bernardynów

Największą

Jezusowego),

św. Teresy
całość

jednak

skupiał

gromadzo­

popularnością

i maryjny. N a trzecim

dopiero

z P r o s z o w i c . W k r ó t k i m czasie po ś m i e r c i t y c h c z c z o n y c h

miejscu w y m i e n i ć m o ż n a p o s t a ć bł. J a n a z D u k l i " . P o z y c j a

o s ó b dzieją się zdarzenia n i e z w y k ł e , uznane jako cudowne

ta

i przypisane bezpośrednio powiernictwu

k o ś c i ó ł b e r n a r d y ń s k i w c z a s a c h swojej ś w i e t n o ś c i m i a ł j u ż

tychże

świętobli­

jest

niewątpliwie

poważna,

tym

bardziej

że

lwowski

w y c h postaci. P r z e d ś m i e r c i ą a n i J a n z D u k l i , t a k j a k i R a f a ł

osiemnaście ołtarzy i tym samym jakby odrębnych

z Proszowic, czy Szymon z L i p n i c y

k u l t u . S w o j ą w y s o k ą rangę bł. J a n z Dukli

uznawanych

j a k o cudowno.

nie d o k o n u j ą

M o ż e nieco inaczej

aktów

przedsta­

1 6

f a k t o w i p r z y p i s y w a n i a m u s z c z e g ó l n y c h p o r u c z e ń w obronie

wia się historia bł. Ł a d y s ł a w a z Gielniowa. W r ó ć m y jednak

Lwowa

do

obrońcy chrześcijaństwa

błogosławionego

lwowskiego.

Według

wspomnianego

przed n a j e ź d ź c a m i ,

łączenia

jego p o s t a c i

i ostatecznie s ł u ż e n i a

Golichowskiego, p r a c a d u s z p a s t e r s k a b e r n a r d y n ó w ze L w o w a

n y m m o t y w o m s t a b i l i z a c j i p o l s k o ś c i n a wschodniej
k r a j u . Bodaj identyczne

t y k o w a n y c h oraz n a w y j ą t k o w y c h , z w i ą z a n y c h ze s z c z e g ó l ­

treści odkrywamy w

z

ideą

patriotycz­

u p ł y w a ł a n a z a j ę c i a c h powszechnie

przez t e n z a k o n p r a k ­

miejsc

zawdzięcza

rubieży

oficjalnym

k u l c i e S z y m o n a z L i p n i c y czczonego d z i ś przede w s z y s t k i m

n y m p o ł o ż e n i e m o ś r o d k a : „ I c h praca b y ł a czysto duchowna

w

że

czczony

w k o n f e s j o n a ł a c h , n a ambonie, w obozach. R ó ż a n i e c w r ę k u

w Warcie jako b ł o g o s ł a w i o n y R a f a ł z Proszowic

ogromną

i p r z y g o d y w obozach, w y p r a w a c h w o j e n n y c h obok r y c e r z y

c z ę ś ć swego ż y w o t a p o ś w i ę c i ł ochronie w s c h o d n i c h

(co z w a n o t a ń c e m ) , k s z t a ł c e n i e m ł o d z i e ż y zakonnej w filo­

przed n a j e ź d ź c a m i , w szczególności tureckimi.

ośrodku

krakowskim.

Dodajmy

jeszcze,

granic

I I . 3. W y o b r a ż e n i e C h r y s t u s a w grobie, pocz. X I X w . srebro i p o z ł o t k a , 1 0 , 5 x 6 , 5 c m . I I . 4. W y o b r a ż e n i e b ł . J a n a z D u k l i ,
p o ł . X I X w . srebro, 7 X 5,5 c m .

7

�I I . 5. W y o b r a ż e n i e C h r y s t u s a n a K r z y ż u . P r a w d o p o d o b n i e X V I I I w., srebro, 1 4 , 8 X 1 0 c m . I n i c j a ł y z ł o t n i k a — K . B .
I I : 6. C h r y s t u s 'na k r z y ż u , koniec X V I I I w., srebro, 1 5 x 1 0 , 7 c m . N a odwrocie n a p i s a t r a m e n t e m .

Wotum, o którym wspomnieliśmy na początku,

uka­

Trzeba też powiedzieć, że sztuka złotnicza w o t ó w podlegała

zuje bł. J a n a z D u k l i u n o s z ą c e g o się w o b ł o k a c h nad L w o ­

swoistym

w e m . N a p i s w y r y t y w dolnej p a r t i i p ł y t k i w y r a ź n i e o k r e ś l a

wyobrażeń,

i n t e n c j ę i sens tego w y o b r a ż e n i a . J e s t to w o t u m d z i ę k c z y n n e

p r y m i t y w n e j formie r y t u l u b t r y b u n k u . L e c z w ł a ś n i e te co-

uwarunkowaniom,
naiwności

wizji

które
a

sprzyjały barbaryzacji

nieraz

wprost

wyjątkowo

m i e s z c z a n l w o w s k i c h ufundowano w 1648 r. z o k a z j i s z c z ę ś ­

c h y formalne p o w o d u j ą nasze s z c z e g ó l n e zainteresowanie s i ę

liwego p r z e t r w a n i a przez m i a s t o

przedmiotem.

Oto wspomniane

n a j a z d u Chmielnickiego.

uwagi Ł o z i ń s k i e g o

o tym wotum:

,,

t a b l i c a ze s r e b r a , w o t u m m i a s t a L w o w a , k t ó r e nosi

Dlaczego

tak

O p r ó c z przedstawionego

datę

jest p o s t a r a m
już wotum

się

uzasadnić.

w zbiorze

lwow­

s k i m z a c h o w a ł o s i ę jeszcze t y l k o k i l k a , n a k t ó r y c h u k a z a n y

f a t a l n ą 1648 r. U r o c z y s t y s t y l d e d y k a c j i , n a z y w a j ą corona

został bł. J a n z Dukli

obsidionalis; m i a s t o p o ś w i ę c a j ą b ł . J a n o w i z D u k l i z a u r a ­

bardziej n i ż inne z w r a c a u w a g ę . J e s t to n i e w i e l k i c h r o z m i a ­

towanie

od

Joanni

ciężkich

Duclano

salutam. Tablica
wojsk

ob

niebezpieczeństw
urbem

extremo

oblężenia:
obsidionis

t a o f i a r o w a n a z o s t a ł a z a r a z po

oblężniczych,

za

Divo

może

r ó w rytowana p ł y t k a srebrna. O b y d w a wota z w y o b r a ż e ­

periculo

niem b ł o g o s ł a w i o n e g o

odejściu

formalnych,

burmistrza dr Marcina Anczow-

(il. 4). J e d n o z t y c h w o t ó w

(il. 1, 4) o k r e ś l a j ą s k a l ę

umiejętności

technicznych

możliwości

twórców

omawia­

nego z b i o r u . W zestawieniu z d r u g i m w o t u m k u n s z t pierw­

skiego, a w y k o n a n i e jej t a k jest n i e d o ł ę ż n e i n ę d z n e , ż e wie­

szego jest z n a c z n i e w y ż s z y , bodaj m i s t r z o w s k i . A l e s k r o m n y

r z y ć s i ę nie

r y t tego drugiego nie p o z b a w i o n y

chce,

aby

to b y ł o

pierwotne

votum

miasta

jest swoistego w d z i ę k u ,

L w o w a i n a s u w a s i ę podejrzenie, ż e j e s t to t y l k o p ó ź n i e j s z a

a poprzez swą. l a p i d a r n o ś ć w z r u s z a . L i r y c z n o ś ć tego wize­

podobizna

runku

odkuta

przez

jakiegoś

lichego

partacza

(...)

jest

oczywista.

Podobnie

rytowanych

różnych

j a s k r a w i e j nie m o g ł a b y i l u s t r o w a ć u p a d k u s z t u k i z ł o t n i c z e j

w y o b r a ż e ń j e s t w i ę c e j . L e c z to w ł a ś n i e w y r ó ż n i a s i ę zdecy­

we L w o w i e od r o k u 1648,

dowanie h a r m o n i j n o ś c i ą i ł a d e m

dionalis.

tak

niedawno

tylu znakomitych mistrzów

nie

było już komu

które

mieście,

aniżeli ta biedna corona

które

dzieła,

W

jako votum

publiczne

jeszcze

miało

obsi­
liczyło

wykonać

świadczyć

po­

1 7

t o m n y m o w d z i ę c z n o ś c i ocalonego g r o d u " .
Podejrzenie

Łozińskiego,

że

wotum

miasta

Przeważająca

część w o t ó w

kompozycyjnym.
jest ze s r e b r a .

Kilkadzie­

s i ą t r a z y powtarza się p r ó b a 1 2 - ł u t o w e g o srebra. A l e zda­
r z a j ą s i ę r ó w n i e ż w o t a ze s t o p ó w i m i t u j ą c y c h srebro i w o t a
m o s i ę ż n e . G r u b o ś ć b l a c h y t a k ż e jest r o z m a i t a . Z d a r z a j ą s i ę

Lwowa

egzemplarze „ g r u b e " z b l a c h y p o n a d d w u - i t r z y m i l i m c t r o -

j e s t p ó ź n i e j s z ą k o p i ą o d k u t ą przez lichego p a r t a c z a w y d a ­

wej, j a k t e ż „ c i e n k i e " z blachy cieńszej niż milimetr. Prze­

j e s i ę nie do p r z y j ę c i a . W o t u m to jest s y g n o w a n e

w a ż a j ą w o t a stosunkowo

znakami

rzają

ze s t e m p l i p o ś w i a d c z a j ą c y c h a u t o r s t w o .

k o ś c i o ł a b e r n a r d y ń s k i e g o we L w o w i e o d n o t o w y w a n a

N i e s t e t y , nie

po­

się pokaźniejsze.

m a ł y c h r o z m i a r ó w , chociaż zda­

z ł o t n i c z y m i , a j a k w i a d o m o p a r t a c z e nie k o r z y s t a l i n a o g ó ł

Wielkość

wotów

w

inwentarzach
była

t r a f i m y u s t a l i ć do kogo n a l e ż ą owo z n a k i z ł o t n i c z e . A l e j a k

z całą s k r u p u l a t n o ś c i ą . D a w n i skrybowie notowali:

p r z e k o n a m y s i ę dalej n a tle i n n y c h w o t j a k i e p r z e t r w a ł y

małe",

do n a s z y c h c z a s ó w owo „ n i e d o ł ę ż n e i n ę d z n e " d z i e ł o

„ d u ż e " , „ w i e l k i e " , „ w i ę k s z o " ' . S ą to o c z y w i ś c i e o k r e ś l e n i a

wy­

r ó ż n i a s i ę w a r t o ś c i a m i a r t y s t y c z n y m i i nie l a d a k u n s z t e m .

8

„maluńkie",

„malunicczkie",

„wotum

„pomniejsze"

oraz

8

nieścisłe.

Dlatego

wskażemy,

że wymiary

najmniejszych

�11. 7. C h r y s t u s n a K r z y ż u , p o ł . X I X w., srebro, 1 0 , 6 x 8 , 2 c m . I I . 8. W y o b r a ż e n i e C h r y s t u s a n a K r z y ż u i m a t k i z d z i e ć m i
P r a w d o p o d o b n i e X V I I I w . , srebro, 1 4 , 8 x 1 0 c m . I n i c j a ł y z ł o t n i k a — K . B .

egzemplarzy

wynoszą

a największych

od

5,5 X 4,5

od 50 x 30 c m do

cm

do

0,5 X 5,5

73 x 40 c m .

cm,

Szczegóły,

k t ó r e t u p o d a j ę , nie s ą bez z n a c z e n i a . J a k s i ę p r z e k o n a m y ,
m o g ą one s ł u ż y ć do p r ó b y o k r e ś l e n i a s t a t u s u

społecznego

w a n i e r z e m i o s ł a . D r u g i e w o t u m (il. 3) to p o s t a ć
ze

skrzyżowanymi

rękami.

Jest

to

jedno

Chrystusa

z

częstszych

w ikonografii w z o r c ó w p r z e d s t a w i e n i a C h r y s t u s a w grobie.
W

zbiorze w o t ó w

lwowskich

znajdują

się 2

egzemplarze

f u n d a t o r ó w , a nieraz n a w e t i c h c e c h osobowych. W opisach

w t a k i s p o s ó b potraktowanego t e m a t u . Sama, p o s t a ć C h r y s ­

inwentarzowych

t u s a — to odlew ze s r e b r a wzbogacony p o z ł o t k ą . P ł y t k a z a ś ,

figurują

również

wzmianki

o

wykonania w o t ó w . W y m i e n i a się wota „dęte",
ne",

„wybijane"

(„z

okrągło

wybijanymi

sposobie

„wytłacza­
floresami"),

1

„ w o t a z w y r y c i e m " i „ w y r y t e " ' . I te s z c z e g ó ł y

również

n a której zamontowano

f i g u r ę , m a w czterech rogach p r y ­

mitywne ryty wobrażające anioły, z których dwa m o g ą b y ć
przedstawieniami

dusz

czyśćcowych.

Wotum

to

zwraca

nie s ą bez z n a c z e n i a . O k r e ś l a j ą one z a z w y c z a j k u n s z t rze­

u w a g ę nie t y l e przez oryginalne u j ę c i e t e m a t u , ile u m i e j ę t ­

miosła złotniczego i jak m o ż n a sądzić cenę

nością

przez f u n d a t o r ó w
W

zamawianych

skontrastowania

różnych

i wyczucia malarskich walorów

ofiar.

świetle źródeł archiwalnych, d o t y c z ą c y c h

różnych

technik

(rytu i

tworzywa

odlewu)

(barwy srebra

i złocenia).

ośrodków bernardyńskich, kult wotywny jaki rozwinął się

Pozostałe wyobrażenia Chrystusa,

s t a n o w i ą z b i ó r n a j b o g a t s z y i t y m s a m y m s ą one n a j b a r d z i e j

m o ż n a s ą d z i ć , k a ż d e w y k o n j r w a ł i n n y z ł o t n i k . W o t a te s ą

informatywne. P o z w a l a j ą w s p o s ó b d o k ł a d n y p o z n a ć oma­

trybowane

wianą

dywidualnych

rozległej

skali.

Intencjo

Z jednej

ofiar

dotykają

spraw

stronj^ t r e ś c i o w a d z e

wej i z n a c z e n i u h i s t o r y c z n y m

dosyć

państwo­

(il. 1), a z d r u g i e j — p r y ­

ma

lub rytowane.

inaczej m ó w i ą c

wiedzi obserwujemy

skrajnymi
istnienie

motywami

ofiary

treści głębokiej

problemy

religijne,

a

(il.

35).

wotywnej

Między

odkryć

możemy

wiary, zaangażowania

także

ślad

tymi

w

najskrytszych

ważne
przeżyć

osobistych.
Swobodne

korzystanie z podstawowych
odlewu

technik

oraz

n i a o b s e r w u j e m y w s p o s ó b n a j p e ł n i e j s z y w zestawie
z wyobrażeniami

Chrystusa

(il. 2,3,5-10).

Na

jest

twarz

Chrystusa.

Artysta

korzystał

wotów

pierwszym

z tej g r u p y w o t ó w ( s t y g m a t y z a c j a ś w . F r a n c i s z k a )
na

złot­

punktowa­

z

repusowania, u j a w n i a j ą c przy t y m wysokiej klasy

ukaza­
techniki
opano­

do n a j b a r d z i e j m u

odpowiadającej

i

jak

albo

głównych

przywiązania
formy

wypo­

w c a ł y m o m a w i a n y m zbiorze

lwows­

kim. Jest kilka w o t ó w w y k a z u j ą c y c h świetne

opanowanie

t e c h n i k i p u n k t o w a n i a . S ą to w o t a n i ż s z e j „ r e l i g i j n i e " r a n g i ,
bowiem
osób

n i c z y c h r y t o w a n i a , ropusowania,

z tych dwu

technik — r y t u i t r y b u n k u . T a k i e t e ż cechy

poty

paznokciom

rozwiązali,

artysty — akcentowanie

rozwijanie którejś

artysty

obierającym

się

O b s e r w u j e m y — z a l e ż n i e od i n ­

doświadczeń

w a t n e , t a k drobne i w y d a w a ł o b y s i ę m a ł o w a ż n e , j a k k ł o ­
z

powtarzających

ukrzy­

żowania.

dziedzinę.

Nie

to w y ł ą c z n i e

we L w o w i e nie n a l e ż y do w y j ą t k o w y c h . A l e w o t a l w o w s k i e

nie m a n a n i c h w y o b r a ż e ń postaci

boskich.

Wzorcowymi

przykładami

świętych

czy

poszczególnych

t e c h n i k s ą w p r z y p a d k u r y t u — woturn n a i l . 21, t r y b u n k u —
w o t u m n a i l . 1,2, p u n k t o w a n i a —• w o t u m n a str. t y t .
Na

wielu wotach z a c h o w a ł y się notacje

Umieszczono

je n a odwrocie.

atramentem.

Oto tylko n i e k t ó r e :

serce, „ L u t ó w w a ż y p o ł ó w p ó ł p i ą t a . I m X

Wotum

Sieniawińskie-

go (...) g r e k ó w U n i t o (...) tego n a o b r z ą d e k Ł a c i ń s k i
Votum Roku

dane

1798 D n . 11 J a ( n u a ) r i s . " W o t u m seice po-

9

�I I . 9. C h r y s t u s n a K r z y ż u oraz w y o b r a ż e n i e k o b i e t y i m ę ż c z y z n y , X V I I I w., srebro, 14 X 11,5 c m .

dwójne,
„ I n i t i o P r z y m w i e d n y m dwoia S e r c a z k t ó r e m i
t u stoi. N a T w o y o ł t a r z . G r z e s z n i l i gros. A w s w y c h p r o ś ­
b a c h z y s k odnosili. M i e y go w opiece. N i e odstopui 1876 (...)
p r z e b ł a g a y z a zbrodnie moie B o g a w s z a k s ą w a ż n e m o d ł y
T w o i e , o d d a l c h o r o b y z a r a z y . P i o t r a z a c h o w a y od s k a z y ,
c z y ń у s t a r a n i u p r z y s k o n a n i u . S. V i n c e n t y " " .

Oto z e s t a w w o t ó w s t o s u n k o w o n a j l i c z n i e j s z y c h z w y ­
obrażeniem
tych

wotów

łatwo

do

Chrystusa

na, k r z y ż u

(mam tu na

odczytania.

Na

z o s t a ł a p o s t a ć kobiety
dopełniona

jednym

PRZEZ

RATUI

Z a p e w n e jest to w o t u m ufundowane

NAS

ZE

jącą się z wychowaniem

dzieci

napisem

WYPUSZCZAY

K a ż d y z t y c h n a p i s ó w istnieje w s p o s ó b j a k b y samo­

SŁYNĄCY

Intencje

są na

z wyobrażeń

z dwojgiem

wyrazistym

5 — - 10).

(il.

fundatorów)

P ł y t k a 6,5 X 5 c m . „ B o ż e nie opuszczaj n a s i B ł o g o s ł a w
D z i e c i naszo". W o t u m serce, „ S W I E N T I
WINCENTI
NAS*'2i.

„JEZU

jest

myśli

(il.

na

WSZYSTKIE
SWEY

ogół

ukazana

8).

Całość

powierzchni:
WIEKI NIE-

OPIEKI.

J.E.S.O."

przez m a t k ę b o r y k a ­

potomstwa. Podobne wota

często

istny. Nie d o p e ł n i a j ą ich konkretyzacje plastyczne,

okreś­

z n a j d u j e s i ę w r ó ż n y c h o ś r o d k a c h . P o c h o d z ą one od kobiet,

lone w y o b r a ż e n i a .

nawet

k t ó r y c h m ę ż o w i e umarli lub w y r u s z y l i n a d ł u g o l e t n i e

Sens

zaś samych

wyznań

w t y m nielicznym wyliczeniu jak się wydaje
jasny.
były

Okazuje się, że motywy
nieraz a k t o m

kować
XIX
ły

twierdzenie,

że

rozterki

omawianym

śmiano

duchowe

występować

i s t n i a ł a silna potrzeba
w

w

ofiar

wotywnych

świętej. Można

bliskie

też zaryzy­

okresie

( X V I I —•

w.) w ś r ó d lwowskiej s p o ł e c z n o ś c i wiernych pojawia­

się

nie

spowiedzi

jest

dostatecznie

modlitwie,

lecz

dziękczynnej,
wotum.

zaprzątających

przed

natury,

z

którymi

konfesjonałem.

To

znów

aktu wiary wyrażonego

nie

tylko

właśnie

proszalnej

Jeśli przyjmiemy

nych, m o ż e m y

szczególnej

w

czy

owej

przebłagalnej,

t a k i e rozumienie
nas

i zainteresowań

lecz

społeczność.

spraw,

Dodajmy
fundatorów

tu Ukrzyżo-

wań

i

ujawniają

zasadniczo

różne

rozumienie

ostateczne

t r a k t o w a n i e tego najpopularniejszego w ikonografii c h r z e ś ­
c i j a ń s k i e j t e m a t u . W tej o d m i e n n o ś c i t r u d n o d o p a t r y w a ć s i ę
działania

przypadku.

Zbyt

rozwiązania,

dojrzałe

aby

i

można

konsekwentne
było

mówić

ż e m y dostrzec ś l a d ś c i e r a n i a s i ę k o n c e p c j i — ś m i e r c i
lub

Człowieka,

śmierci

najstraszliwszej

i w

swej

i bezimienni z ł o t n i c y , ich u m i e j ę t n o ś c i . Nie trzeba d o d a w a ć ,

d o ś w i a d c z e n i a s t y l i s t y c z n e c z y t y l k o techniczne

że

wypowiedzi.

ściśle

z mentalnością

z zakresem spraw ideowych
rali

10

się

dać

mniej

lub

tych

twórców,

i artystycznych, k t ó r y m

bardziej

świadome

sta­

świadectwo.

Zwraca

chyba najpełniejsze
ukazane

uwagę

najgłębszą,

doznania

n a i l . 6. J e s t

to

budząc

emocjonalne

dzieło złotnika,

są
ich

dyspu­

tach p o ś w i ę c o n y c h naturze śmierci Jezusowej. I tak,

o p t y m i s t y c z n e j —• odkupicielskiej. M i e s z a j ą s i ę t u

s i ę one

o

zorientowani

w t o c z ą c y c h się ó w c z e ś n i e rozmaitych sporach czy

wot. R ó w n i e w a ż n i —• j e ś l i nie b a r d z i e j — s ą d l a n a s i m i e n n i
łączyły

samych

złotników. Otóż wszystkie z przedstawionych

p r z y p a d k o w o ś c i . W y d a j e się, że artyści byli

było

wotyw­

wspomnia­

artystycznych

jakim
ofiar

od r a z u , ż e nie o g r a n i c z a m y jej w y ł ą c z n i e do

nych umiejętności

poszczególne

dalej z w i e l k ą ś m i a ł o ś c i ą d o c i e k a ć
interesującą

w a n y m nie od s t r o n y i n t e n c j i f u n d a t o r a ,

manifestacji

swoistej

boje

wojenne. S p ó j r z m y j e d n a k n a t e n r o d z a j w o t ó w z U k r z y ż o ­

mo­
Boga

grozie
również

możhwiści
zarazem

Ukrzyżowanie
którego

prace

�lwowskich wotów t y l k o do

nie o g r a n i c z a j ą s i ę w zbiorze
jedynego

przedstawienia.

Ukrzyżowali

ó w złotnik

runków

Matki

rodzaju

wyobrażeń

Udało

się ustalić,

że

z a j m o w a ł się trybowaniem

Boskiej

z Dzieciątkiem.

jego t e c h n i k a

W

tym

trybunku

wize­

k o s z a , f a n t a z y j n y c h z a k r ę t a s ó w n ó g jego p o d s t a w y i z r y t mizowanych

pasa

spowijają­

cego n i e m o w l ę . N a d c a ł o ś c i ą p o z o s t a w i ł p u s t ą

przestrzeń.

W

drugim

świetnie

z całością

prezentowanym

w

t y m szkicu

omawianych intencji m a c i e r z y ń s k i c h . W pierwszym przy­
padku
temacie

zadziwiającej

d ł o n i e w z n a n y m powszechnie

h a r m o n i i t r e ś c i i f o r m y . W o t u m to w y d a j e
z arcydzieł

sztuki

złotniczej

stosunkowo

ukryto

zostały

one w oryginalnie

Niepokalanego

Poczęcia.

dobnie w o t u m to ufundowane

się

przerażającego

wego

zepsucia „ d o b r e g o s m a k u " .
Ukrzyżowanie,
oszczędnością

o

którym

środków

mówimy,

wyrazowych.

zwraca

uwagę

Jego powagi

i

głębi

rozwiązania

upoważniają
nas

tematu,

inne

Fundatorzy

dopisku.

r o w a l i zgodnie

tywnie

potraktowane

przez

złotników

perizonium,

detale - - d e k o r a -

mnogość

atrybutów

Samo

brzemienia.
sposoby

Boskiej. Prawdopo­

z o s t a ł o na i n t e n c j ę
Do

szczęśli­

przypuszczeniu

ukazywania

tego

interesującego

s z c z e g ó l n i e w ł a ś n i e to, j a k i e u k a z u j e i l . 13.

nic nie z a k ł ó c a . N i e m a n a n i m z b ę d n e g o s z c z e g ó ł u , ozdoby,
T a k lubiane

wznosi

zaś wyobrażenie Dzieciątka Jezus złotnik w y r y ł w części
centralnej w i z e r u n k u , n a ł o n i e M a t k i

dopatrywał

Boska

geście opiekuńczym.

inąd

Łoziński

potraktowanym

Matka

p ó ź n e g o okresu, tego w ł a ś n i e , w k t ó r y m nieoceniony s k ą d ­
Władysław

wotów

powiedzieć

ł o s i ę t e m u a r t y ś c i e w temacie U k r z y ż o w a n i a d o j ś ć do t a k
się jednym

wyborze

d w a egzemplarze (il. 12 i 13) o d k r y w a j ą i n n ą jeszcze s t r o n ę

b r u t a l n ą b a r b a r y z a c j ą . A l e m o ż e w ł a ś n i e d z i ę k i niej u d a ­

mi

ukosów

zas­

wprost

kakuje s w o i s t ą t r y w i a l n o ś c i ą , m o ż n a b y nawet

tego

oprócz

(niewątpliwie

małżeństwo)

z obowiązującą

l u d o w y m —• c z y

uboższym

swoje

konwencją

troski

w

m i o j s k i m —• nie

skie­

środowisku
bezpośrednio

czy p r z e p i ę k n e symbole słońca i księżyca,

do M a t k i B o s k i o j , lecz do p o w i e r n i k a . W n a s z y m p r z y p a d k u

nie m ó w i ą c j u ż o ozdobnej bordiurzo ( j a k n a i l . 6) z o s t a ł y

j e s t n i m b ł . J a n z D u k l i . U k a z a n y on z o s t a ł w w y m i a r z e

inęki pańskiej

przez m i s t r z a po p r o s t u

c a ł e j p o s t a c i z gestem b ł o g o s ł a w i e ń s t w a i z m i a r k o w a n y m

zlekceważone.

O d r ę b n y z a s ó b trości p r z e d s t a w i a j ą wota, k t ó r e ogólnie
łączyć
dzieci

możemy
a także

z

intencjami

płodnością.

macierzyńskimi,

Interesujące

są

zdrowiem

obowiązujące

słownym
rystyczna

odpowiednikiem
esowata

wstęga

tego gestu. J e s t n i m c h a r a k t e ­
wijąca

s i ę od

strony

głowy

b ł o g o s ł a w i o n e g o ( n a w y s o k o ś c i jego u s t ) k u g ó r n e j k r a w ę d z i

t u konwencje, u m o w n o ś ć plastycznych r o z w i ą z a ń . D o naj­

p ł y t k i . Z lowej z a ś s t r o n y tej k o m p o z y c j i w y r y t e

c z ę s t s z y c h w y o b r a ż e ń zaliczy г n a l e ż y dziecko w p o w i j a k u .

popiersie

Bywa

p r z y j r z e ć , to m i m o sumiennego i g ę s t e g o s z r a f u n k u n a sza­

to

wyobrażenie

smnoistne

lub

przyporządkowano

kobiety

ze z ł o ż o n y m i

dłońmi.

Jeśli

zostało

s i ę dobrzo

n i m b y ć Chrystus,

Matka

t a c h k o b i e t y (rytowane r ó w n o m i e r n i e k w a d r a t y ) , d o j r z y m y

B o s k a , p o s t a ć ś w i ę t e g o l u b , j a k to z d a r z a s i ę w

innych

pod l e w ą joj r ę k ą , c z y l i od serca w d ó ł , p o w ś c i ą g l i w i o w y r y t y

kościoła — sanktuarium.

z a r y s postaci l u d z k i e j . J e s t to w y o b r a ż e n i e p ł o d u . N i c w n i ­

naczelnemu
zbiorach

symbolowi.
wotów,

Może

wizerunek

W l w o w s k i m zbiorze do n a j w a r t o ś c i o w s z y c h w tej „ m a c i e -

k a j ą c w w a r t o ś c i formalne tego w o t u m , w y p a d a

rzyńsko-rodzinnej"

p o m y s ł o w o ś ć rozwiązania tematu u c h o d z ą c e g o z a wstydliwy.

grupie

tematycznej

wotów

zaliczyć

n a l e ż y w y o b r a ż e n i e d z i e c k a w k o ł y s c e (il. 11). N a powierz­

W

chni

ekrytość

niewielkiej

kołyskę

z

stosunkowo

dzieckiem,

Nie

płytki

złotnik

zaniedbał

wyrył

tylko

d e t a l u — plecionki

a

p o r ó w n a n i u j e d n a k do w o t u m poprzednio
czy wstydliwość

tym samym

ściślejsza

omawianego

jest t u z d e c y d o w a n i e
konkretyzacja

podkreślić

mniejsza,

intencji.

Można

U . 10. C h r y s t u s n a K r z y ż u i w y o b r a ż e n i e d z i e c k a w p o w i j a k u . X I X w . , srebro, 11,3 X 9,2 c m . I I . 11. W y o b r a ż e n i e
d z i e c k a w k o ł y s c e . 2 p o ł . X I X w . , srebro, 8,3 X 7 c m .

11

�П . 12. W y o b r a ż e n i e Niepokalanego P o c z ę c i a , p o l . X I X w . , srebro, И х 8,5 c m
W y k . prawdopodobnie z ł o t n i k l u b e l s k i , i n i c j a ł y F G P .

przypuszczać,

że zdecydowały

o t y m momenty

otwartości czy t e ż bezpośredniości,
dzieliśmy,

można

Podobnych
lwowskim

łączyć

rozwiązań
jest

kilka

ze

tego

swoistej

k t ó r ą , j a k j u ż powie­

środowiskiem

skrytego

plebejskim.

tematu

i najprawdopodobniej

w

zbiorze

tego

samego

twórcy.

p o j a w i a j ą s i ę n a odwrocie p ł y t e k solidnie
napisy:

w i e " , albo „ N I E T R A C Ą C

wygrawerowane

POTOMSTWA.

Małżonko­

NADZIEI"".

W o t u m — twarz m ę ż c z y z n y

(il. 14) i k o b i e t y

(il. 15)

to d z i e ł a w y r ó ż n i a j ą c e s i ę ze z b i o r u . S z c z e g ó l n i e
z

W s p o m n i e l i ś m y o pewnej j a w n o ś c i w y o b r a ż e ń w s p r a ­

„NA UPROSZENIE

wymienionych

egzemplarzy

przypominającym

lapidarnością

archaiczne konwencje

pierwsze

modelunku,

plastyczne,

wy­

wach uznawanych jako wstydliwe. A l e b y l i b y ś m y w błędzie

w o ł u j e wielkiej m o c y d z i a ł a n i e . D o d a j m y , ż e w o t u m to od­

sądząc, ż e w wotach lwowskich owa j a w n o ś ć powtarza się

działuje

w

niem b a r w y s r e b r a i z ł o t a . T w a r z i o b r z e ż e n i e j e s t z ł o c o n e .

i n n y c h t r u d n y c h do w y p o w i e d z e n i a

sadnione opory do j a w n e j w y p o w i e d z i
kolejnych w o t ó w .

Wybraliśmy

22

intencjach.
poświadcza

z kilkunastu

Uza­
zestaw

egzemplarzy

dodatkowymi

w a l o r a m i •— u m i e j ę t n y m

zestroje­

I n n e g o c h a r a k t e r u — c h o c i a ż z w i ą z a n e zapewne z po­
dobnymi

intencjami s ą wota,

których

fundatorami

były

j e d n o r o d n y c h t y l k o c z t e r y (il. 14, 15, 18, 19). N a j b a r d z i e j z a ­

osoby z a m o ż n i e j s z e (il. 1 8 — 19). P i e r w s z e z w y m i e n i o n y c h

gadkowo w y d a ł y s i ę p o c z ą t k o w o d w a pierwsze •/, tej g r u p y .

wotów

S ą n i m i repusowano w y o b r a ż e n i a g ł ó w — m ę ż c z y z n y i k o ­

nie

biety.

Dodajmy, że w zbiorze-—wota

tego r o d z a j u n a j ­

zaopatrzone

zostało

n a odwrocie

budzi najmniejszych wątpliwości,

(zamożniejszymi)

byli fundatorzy:

w napis,

że właśnie

„Z Żukowice

który
takimi

Od J W .

c z ę ś c i e j s ą r y t o w a n e . P ł y t k i te w y d a ł y s i ę n a t y l e enigma­

Ryszczewskiey

t y c z n e , ż e p o j a w i ł a s i ę k o n i e c z n o ś ć p o s z u k i w a n i a analogii,

J a n u a r i o , A n n o D n i 1790. W a ż y L u t ó w 20". J e s t to w a g a

z innego m i e j s c a i c z a s u . S ą d z ę , ż e nie b ę d ę w b ł ę d z i e , j e ś l i

pokaźna.

posłużę

Fundator w y m ó g ł na złotniku położenie pozłotki na całej

rednio

się tu wyjaśnieniami
związanymi

najdobitniejszymi i bezpoś­

z identycznymi

wizerunkami. Pocho­

Kasztelanowy

Lubaczewskiey. I n

I r o z m i a r y tego w o t u m

powierzchni

płytki.

A

samo

nio n a l e ż ą do m a ł y c h .

przedstawienie,

to

d z ą one z c z a s ó w , g d y o p ó r w u j a w n i a n i u s k r y t y c h t r e ś c i

j a k w c z e ś n i e j opisywane w y o b r a ż e n i e a k c e n t u j ą c o

ofiary wotywnej z o s t a ł p r z e ł a m a n y . D o d a t k o w y m uzasad­

nika i brzemienność

n i e n i e m s k o r z y s t a n i a z tego r o d z a j u p o m o c y n i e c h a j b ę d z i e

s t r ó j postaci,

fakt,

wyszukaną

że objaśnień

dostarczają

wota

pochodzące

również

z miejsc b e r n a r d y ń s k i c h . I tak, n a d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y c h
(samoistnych

j a k lwowskie)

wyobrażeniach

twarzy

męż­

c z y z n i kobiet, a p o c h o d z ą c y c h ze S k ę p e g o oraz L e ż a j s k a

12

kobiety,

pawiment,

draperię

(w

Mensę.

nie —
powier­

lecz „ w s k a z a n i e " n a b o g a t y

na którym
partii

klęczy

górnej).

kobieta

Całość

oraz

dopełnia

T

dekoratyw ne o b r z e ż e n i e .
Już

nieco

skromniejsze

jest

wotum

przedstawione

n a i l . 19. W p r a w d z i e z ł o t n i k n i e p r z e o c z y ł m o d n e j f r y z u r y

�u

fundatorki

i nie

ominął

zgodnie z p a n u j ą c y m

s p l e n d o r u w d r a p e r i i , ale z l e k c e w a ż y ł

zarówno

stylem

pawiment

i p a ł a c o w ą pod nim p o s a d z k ę , j a k t e ż d e k o r a t y w n ą
diurę.

Najważniejsze

jednak — w p r o w a d z i ł

(w sensie k o m p o z y c y j n y m )

bor-

równorzędną

dla reprezentacyjnej draperii

i bordiury treść naczelną Oko Opatrzności.

Jeśli

że w owym nieskrępowaniu pozycją społeczną

dodamy

fundatorki

plastycznymi

bardziej

złożonych

treści.

Kiedy

płaszczyzn,

których

pola

służą

jakby

wotum — w gór­

nej

dolnej

zwierzęta.

P o ś r ó d w y o b r a ż e ń ludzi znajduje się p o ś r o d k u

wizerunek

partii

u k a z a n i zostali

ludzie,

a w

dziecka. M o ż n a zatem o d c z y t y w a ć treść całej
w

n i e w ą t p l i w y sukces a r t y s t y c z n y .
Kończąc

opisywanie

macierzyńsko-rodzinnej,
j e d n y m egzemplarzu
Nie musimy

obiektów

nymi

pochodzenie

czych.
chyba

z

grupy

zatrzymajmy

się

że w i ę k s z o ś ć

z

jeszcze

przy

z

cechowych

ideowo-formal-

warsztatów

zapowiedziane

uwagę.

przedstawionych

zdradza swymi walorami

Natomiast

tematycznej

zasługującym na wyjątkową

podkreślać,

dotąd

wotum,

rzemieślni­
to

przykład

w y b i t n i e „ p a r t a c k i e j " d z i a ł a l n o ś c i (il. 10 i 20).

wpatrywaniu się w

to

wotum

cisną

się

lubiane

Przy
przez

n i e k t ó r y c h b a d a c z y o k r e ś l e n i a j a k : „ c z y s t y styl l u d o w y " i t d .
Z a n i e c h a j m y j e d n a k t y c h ocen.
teresujące

reprezentuje

t a k i oto

dziękę,

wotów

Albowiem

coś więcej

aniżeli

„czysty

wówczas

pozostaje

d z i e ć jedno, ż e w p r z e c i w i e ń s t w i e do w i ę k s z o ś c i
omawianych

w o t ó w — to

w s ł a b y m t y l k o stopniu
nie

ujmujmy

przejęcia

jego

się

w ł a ś n i e cechuje
kontrolowaną

twórcy

zawodem.

poprzednio

spontaniczność,

przez a r t y s t ę .

świadomości

Przeciwnie,

powie­

w

Ale

posłannictwa,

przypadku

w ł a ś n i e wotum p u n c a z ł o t n i c z a , a zatem potrzeba

tego

nieano-

Pierwsze

wyobrażeń

samych

przypisywanego

fundatorów.

wyobrażeniom

Wspomniane

a g n u s k i to

również

woskowe

powszechnie

wyobrażenia

hodowane.

pospolitszych o f i a r o w y w a n e

w

Europie.

na

naszym

cech

się nawet

Znaku

tego nie m o ż n a

w

sposób

ośrodków
uznać

bardzo

złotnictwa

jako

nie

firmowałby

o p a r t a n i n i o tej

możemy

podobnej

dziś

w i e l k i e j , bo n i e w y d u m a n e j

zwierząt,

które

z a l i c z a n e do

naj­

2

w i e j s k ą ' . M o ż n a t e ż u z n a ć w o s k o w e a g n u s k i j a k o sj'mboliczne d l a t r e ś c i g o s p o d a r c z y c h , u t y l i t a r n y c h . T r e ś c i

tych,

j a k j u ż m o g l i ś m y s i ę p r z e k o n a ć , nio p o m i j a n o w

wotach

srebrnych. Niechaj t e ż d o p e ł n i e n i e m tutaj będzie

okazale

wotum

korporacji

lwowskich

murarzy

i

kamieniarzy.

U f u n d o w a n o j e z o k a z j i 400-lecia ś m i e r c i b ł . J a n a z D u k l i .

Na

to,
czy

bliskie

kartuszu znacznych

sprawom

korporacji

t a k , ż e nie od

intencji

rozmiarów

staje

się

ukazano

lwowskich
razu

przy-

oczywista.
ogromniaste

serce g o r e j ą c e i spowite k o r o n ą c i e r n i o w ą . N a k r a w ę d z i a c h

żaden

, ,partaniny".

powiedzieć

też

tylko

jedno — p r z y c z y n i ł a s i ę do p o w s t a n i a d z i e ł a w y j ą t k o w e g o ,
dzieła

te

oficjalny

gruncie z t y c h p r o s t y c h p r z y c z y n , ż e

złotniczy

Ale

kojarzący

tych

Wota

b y ł y n a j c z ę ś c i e j przez l u d n o ś ć

pospolitość

z najsławniejszych

samoistne

(jak m o ż n a s ą d z i ć z i n n y c h

ziemność

chociaż

znaczenia

s ą ich

n i ż l w o w s k i e p r z e k a z ó w ) nie t y l k o f i g u r y b a r a n ó w c z y owiec,

wrocie

z jednym

Świadectwem

zwierząt

2

skomponowano

bliski

nie

skowych agnusków '.

rzemieślników,

ficjalny,

ale

musiało

z w y c z a j s k ł a d a n i a w l w o w s k i m k o ś c i e l e z n a c z n y c h i l o ś c i wo­

p o s ł u ż y ł s i ę z n a k i e m „ d z i e w i ę c i o g r o n u " , u k r y ł go n a od­
s i ę , ż e jest to z n a k nieo­

drugim,

gos­

p r z e d s t a w i e n i a n a p ł y t k a c h s r e b r n y c h (il. str. t y t u ł o w a ) oraz

Wotum

(il. 17). W y d a j e

po­

z bytowymi,

podporządkowują

n i m o w o ś c i w y r a z i ł a s i ę ze s z c z e g ó l n ą m o c ą . A u t o r w o t u m
płytki

rodzinne

je s i ę b y ć w i ę k s z a , a n i ż e l i w r y s u n k u (sposobie r y t o w a n i a )

były

to

intencje

b y ć s f o r m u ł o w a n e z n a c i s k i e m , skoro z ł o t n i k z d u ż ą s t a r a n ­

ale

problematyki,

swoje

kompozycji

lub s k ł a d a j ą

n o ś c i ą u k a z a ł figury — k o n i a i k r o w y . S t a r a n n o ś ć t a w y d a ­

m o ż e ono n i e s p r o s t a ć . J e ś l i z a ś s t a r a ć s i ę o p o d j ę c i e
przepastnej

łącząc

proszą,

p o m n i e j s z a j ą c ich znaczenia. Ż ą d a n i e f u n d a t o r ó w

s t y l l u d o w y " . Z a r a z e m t e m u , co z a s t y l c z y s t y s i ę u w a ż a ,
tej

s p o s ó b : fundatorzy

podarczymi.

d z i e ł o nas in­
tylko

całkiem

o d r ę b n y m wizerunkom. N a omawianym

ukazać

jego

te

sprostać, w p r o w a d z a j ą c charakterystyczne podziały równo­
ległych

m ó g ł swobodniej, a nawet z w d z i ę k i e m i s w o i s t y m h u m o r e m
detale s t r o j u , w y r a z u t w a r z y — z r o z u m i e m y

treści

s w o j ą z ł o ż o n o ś c i ą bliskie s ą e p i c k o ś c i , t w ó r c a s t a r a s i ę i m

programowo

piękności

P r a g n ą c j u ż c a ł k i e m w y c z e r p a ć uwagi o treści w o t ó w ,

11. 13. W y o b r a ż e n i e b ł . J a n a z D u k l i i k o b i e t y c i ę ż a r n e j
2 p o ł . X I X w., srebro, 10,3x9,3 c m . I I . 14. W y o b r a ż e n i e
t w a r z y m ę ż c z y z n y , pol. X I X w., srebro i p o z ł o t a , 10,8x8,5
e m . I I . 15. W y o b r a ż e n i e t w a r z y k o b i e t y , p o ł . X I X w., srebro
i p o z ł o t a . 7x0 c m .

u k a z u j ą c y c h ó w c z e s n y c h f u n d a t o r ó w i z ł o t n i k ó w od s t r o n y
ich m n i e j l u b b a r d z i e j s k r y t y c h s p r a w , postaw i p o g l ą d ó w
osobistych, p r z y j r z y j m y

s i ę jeszcze t y l k o j e d n e m u w i z e r u n ­

kowi. Jest nim w y o b r a ż e n i e m ł o d e g o m ę ż c z y z n y w
nym

s t r o j u — we

fraku.

Postać

przyklęka

na

mod­

jednym

kolanie, d ł o n i e zgrabnie unosi p r z e d s o b ą , a w a r g i j a k b y
z w d z i ę k i e m w y p o w i a d a ł y p r o ś b ę l u b d z i ę k c z y n i e n i e (il. 21).
Z ł o t n i k , n i c z y m w s p ó ł c z e s n y fotograf-retuszor,
ś w i a d e c t w o owej osobliwej
przystojność

i elegancja

m i o s ł a artystycznego

postaci

jest

nakazem

tego rze­

i służyć m a niczym zaklęcie w wia­

domej sprawie — powodzenia

czy podobania się. F a k t

w i t r y n o w e j elegancji nie u s z e d ł u w a g i n a w e t
rządzającego

przedstawił

sztuki portretowania, w k t ó r e j

rejestr w o t ó w

lwowskich,

tej

s k r y b y spo­

który

odnotował
2 4

z c a ł y m n a c i s k i e m : W o t u m - m ę ż c z y z n a we f r a k u . D o d a j ­
my,

ż e inne

dawniejszo

stroje,

choćby

nawet

cenniejsze

i w y s z u k a n e , nigdy nie b y ł y p r z e d m i o t e m uwagi s p o r z ą d z a ­
j ą c y c h rejestry. A l e t e ż p r z y s t r o j a c h t y c h (w p r z y p a d k u
mężczyzn)

figurowały

inne

(uznane) s y m b o l e

męskości —

p a ł a s z e l u b szable (il. 23). N a t o m i a s t r e p r e z e n t a n c i s p o ł e c z ­
ności
koło

chłopskiej
chudoby,

Ostatnie

(ale nie
wołów

z

tylko)

żądali przedstawiania się

łub koni czy nawet

wymienionych

krów

w o t ó w — dzieło

(il.

22)

zapewne

partacza — służyć m o ż e jako przykład powtarzających się
w r ó ż n y c h k u l t u r a c h swoistych zasad w y r a ż a n i a

środkami

13

���U. 10, ] 7. W y o b r a ż e n i e k o b i e t y z d z i e c k i e m p o d O k i e m O p a t r z n o ś c i , pol. X I X w., srebro, 12x9 c m . N a odwrocie z n a k zlot
niezy. U. 18. W y o b r a ż e n i e k o b i e t y k l ę c z ą c e j , koniec X V I I I w., srebro p o z ł a c a n e , 23,3x17 c m .

całości

umieszczono

sądzie,

że k a ż d y

osobne

figury

z nich dzierży

aniołów.

atrybut

Można

męki

by

żenia,

pańskiej.

ale

też

i

wybaczenia,

Ale p r z e l i c z a j ą c bardziej dociekliwie d ź w i g a n e przez a n i o ł y

kościoła

a t r y b u t y d o j ś ć t r z e b a do w n i o s k u , ż e s ą t u n a r z ę d z i a b l i ż ­

ludzi.

sze

n a j w z n i o ś l e j s z y m — religijnym,

tym,

uznane

jakich

symbole

używają

kamieniarze

chrystusowej.

i murarze,

To

aniżeli

parafialnego,

Ołtarz

ukrycie

intencji

nego

pod o f i c j a l n y m i i n a j b a r d z i e j u z n a n y m i z n a k a m i

dewocji

społeczności

p o b u d z a do

męki

zastanowienia.

zbiorzo

grupa

wotów:

wyobrażających

ludzkiego. W y d a j e s i ę , ż e b y ł o b y z n a c z n y m

najpokaźniejsza
organy

ciała

uproszczeniem

z

rodzaju

zdarzeń,

P o z o s t a ł a n a m jeszcze do o m ó w i e n i a
w

wiernych.

musiały

„odczytywane".

wyłącznie
powodu

symbolicznych

określonych

dziękczynień,

cierpień

cielesnych.

bowiem

jako

sobie

służył

był również

aktualnych

właśnie

instytucji

najbliższych

eelom

szczegól­

zdarzeniach

odzwierciedlenie
przez

I w t y m zakresie nie m a

tę

tyeh

społeczność

najmniejszych

w ą t p l i w o ś c i , ż e ieh sens analizowano bacznie. J e ś l i d o d a m y ,
ż e i n t e r e s u j ą c y n a s z w y c z a j r o z w i j a ł s i ę w czasie
hołowiem,

z

tak

alo
o

Wota,

być

nóg

jako

tylko

informatorium

napięć społecznych,

itd.

nie

wyrozumiałości

swoistości

miejsca s p o t k a ń

wotami

t r a k t o w a n i e t y c h w o t ó w : oczu, n o s ó w , u s z u , d ł o n i , r a m i o n ,
składanych

względnie

Nie musimy przecież podkreślać

w

społecznych,

okresie

funkcjonowania

wówczas

nasze

praw

wieloznaczności

omawianej

dowodowe . Natomiast jako fakt oczywisty u z n a ć m o ż e m y ,

religijno, w k t ó r y c h d o m i n u j e

ż e w o t a te w swej m n o g o ś c i b y ł y odbiciem niskiego s t a n u

gorące

pomyślnych

przekonanie

rozwikłali

o

bez­

chorobowych

u t r a p i e ń z i n t e r w e n c j ą o s ó b boskich, ś w i ę t y c ł i i błogosła­
wionych.

Ale

jeśli

przyjmiemy,

cielesne m i e w a j ą swoje

że

określone

ź r ó d ł o nie t y l k o w

na­

poważne

podstawy

27

ówczesnej
nękających

cierpienia

działaniu

uzyskują

o

i t o ś c i t y c h w o t ó w . W s k a z u j ą n a to ż y w e do dzisiaj p o s t a w y
związku

wotów

osobliwycłi

domysły

bez-

N i e w ą t p l i w i e cierpienia b y ł y p o d s t a w ą m n o g o ś c i i r o z m a ­

pośrednim

grupy

r

siln\ ch

o k r e ś l a n y c h nieraz a n a r c h i ą l u b

medycyny,

stałych

epidemii

i ciężkich

chorób

człowieka.

Próbując

zrekapitnlować

zgromadzone

dotąd

spos­

t r z e ż e n i a , t a k i e oto r o d z ą s i ę refleksje. W s z y s t k o w s k a z u j e ,

t u r a l n y c h c z y n n i k ó w c h o r o b o t w ó r c z y c h , lecz r ó w n i e ż w n a j ­

że

rozmaitszych konfliktach społecznych, w ó w c z a s

u c z u ć religijnych i parareligijnych, k o m p e n s u j ą c y c h

dopuścić

dodatkowe,

czy

odrębne

należałoby

rozumienie

w o t ó w w y o b r a ż a j ą c y c h o r g a n y c i a ł a ludzkiego.

intencji

Być

może

ofiary

wotywne

były

osobliwym

środkiem

wyrażania
usta­

lony, a b y nie p o w i e d z i e ć o b w a r o w a n y r o z m a i t y m i r y g o r a m i
zestaw

najważniejszych

w

katolicyzmie

sposobów

kon­

niektóre z tych w o t ó w b y ł y swoistą manifestacją ukierun­

taktowania

k o w a n ą w s t r o n ę w i n o w a j c ó w . I w ó w c z a s kontekst intencji

t o t a m i . Z e s t a w t e n nie b y ł ubogi. W o t a s t a n o w i ł y w n i m

znacznie s i ę p o s z e r z a . T a k w i ę c nie m o ż n a w y k l u c z y ć

swoisty

n i e n i a w tej m a n i f e s t a c j i

16

pierwiastków

skargi czy

ist­

oskar­

służyć

się wiernych z czczonymi

„wentyl"

pozwalający

r o z s t r z y g a n i u nie

postaciami,

regulować,

rozwiązanych

czy

czy

is­

po

prostu

przez inne

formy

�ż e j e s t to dziedzina f r a p u j ą c a . A l b o w i e m k i e d y ś n a pewno
p o t r a f i k t o ś w y p e ł n i ć te s k r o m n e p r z e j a w y s z t u k i w n i k l i w ­
szą analizą.
S p ó j r z m y jeszcze n a o c a l a ł y z b i ó r , s t a r a j ą c s i ę o d c z u ć
jego

walory

ideowo-formalne.

Nie

wiemy

jakim

on

w c z a s a c h d l a niego n a j ś w i e t n i e j s z y c h , w okresie od

był
XVII

do k o ń c a X V I I I w. W o c a l a ł y m zestawie p r z e w a ż a j ą egzem­
plarze m a ł y c h r o z m i a r ó w i p o c h o d z ą one g ł ó w n i e z X I X w .
M i m o sporej i l o ś c i d o k u m e n t ó w

a r c h i w a l n y c h , nie

wiemy

d o k ł a d n i e c z y pierwotnie t a k i e w ł a ś n i e w o t a — n i e p o k a ź n e
pod w z g l ę d e m w i e l k o ś c i — gromadzono w k o ś c i e l e ś w . A n drzeja
aby

we

Lwowie.

przypuszczać,

Istnieją

że

jednak

poważne

wielokrotnym

aktom

powody,

przetapiania

u l e g a ł y wota r o z m i a r ó w p o k a ź n i e j s z y c h . Dlatego t e ż niechaj
czytelnik

wybaczy

lwowskich

monumentalności.
sztuki

piszącemu,

złotników

wotywnej

tak,

że

aby

fotografował

wydobyć

cechy

dzieło
T

jego

W y d a j e się, ż e fakt niedoceniania u nas
uzasadnia

ten

zabieg,

odbiegający

od z a s a d w i e r n e j d o k u m e n t a c j i . M i m o z m i a n w k r y t e r i a c h
oceny

dzieła

od

czasów

Władysława

Łozińskiego,

d a w n a s z t u k a podlega d o s y ć c z ę s t o nie w p e ł n i
cym

się s z t y w n y m zainteresowaniom

nadal

tłumaczą­

(ustalonymi

dziedzi­

nami twórczości) i w i ą ż ą c ą się z t y m s w o i s t o ś c i ą surowych
ocen.

Przy

tej

surowości

n i e z b ę d n a — j a k się wydaje - -

doza t o l e r a n c j i w s y s t e m i e w a r t o ś c i o w a n i a d z i e ł p o j a w i a s i ę
p r z e w a ż n i e w s t o s u n k u do t y c h d z i e d z i n t w ó r c z o ś c i ,
jak

architektura, rzeźba,

malarstwo

i niektóre

artystyczne s ą u nas d o g ł ę b n i e badane i
('elowość.

pełniejszego

zainteresowania

w y p ł y w a nie t y l k o z antropologicznej

popularyzowane.

się

sztuką

postawy

W y d a j e się, ż e twórczość wotywna — złotnicza,
j a k m a l a r s k a (malarstwo wotywne)

które

rzemiosła
wotów

piszącego.
podobnie

stanowi d o s y ć

zwartą,

w y o d r ę b n i a j ą c a ; s i ę d z i e d z i n ę , ale t e ż w i ą ż ą c ą s i ę z i n n y m i
I I . 19. W y o b r a ż e n i e k o b i e t y k l ę c z ą c e j p o d O k i e m O p a t r z n o ś c i , pocz. X I X w., srebro, 9,5 X 8 c m . I I . 20. W y o b r a ż e n i e postaci
k l ę c z ą c e j . N a p i s — PRZY JM
MOJE
INTENCJE,
2 p o ł . X I X w . , srebro, 9 , 3 x 7 , 8 c m .

zachowań

kultowych

spraw,

które

nurtowały

wiernych

w r ó ż n y m n a t ę ż e n i u i formie. A l e w o t a m i e ś c i ł y s i ę w sys­
temie s t r u k t u r a l n e j z a l e ż n o ś c i —• u z a l e ż n i e ń od
zachowań

kultowych

rygorami.

Dlatego

zazwyczaj

też

ustalonych

obwarowanych

rygory

obowiązujące

ścisłymi

inne

akty

w i a r y p r z e n i k a ł y r ó w n i e ż do p r a k t y k w o t y w n y c h . T y m t e ż
niewątpliwie

należy

tłumaczyć

zarówno

ezoteryczność

jak i enigmatyczność wotywnych przekazów, rozwój
nych stałych, powtarzających

się rozwiązań

pew­

kompozycyj­

nych, sposobów wypowiadania określonych treści, jednym
s ł o w e m •— s e m a n t y c z n o ś ć i n t e r e s u j ą c e j nas s z t u k i i nie t y l k o
sztuki.

Kamuflowanie

niektórych

intencji,

przy

niepoz-

b a w i e n i u i c h z n a c z n e j p o m y s ł o w o ś c i , ale t e ż p r z e w r o t n o ś c i ,
prowadzącej
formalnych

do
w

wieloznacznych

wyobrażeniach

rozstrzygnięć

plastycznych

ideowo-

wotów,

jest

bez w ą t p i e n i a p r z e j a w e m z a l e ż n o ś c i o m a w i a n e g o t u p r z e d ­
miotu

od

całości

praktyk

religijnych

ukształtowanych

w i n t e r e s u j ą c y m n a s systemie i d e o w y m . C o w y p a d a , a czego
nie

n a l e ż y — generalna

formalnych
Sposób
wotum

złotniczej

rozwiązania
serc

zasada
sztuki

intencji

podwójnych,

tej

idei

wotywnej
w

które

emanuje
i jej

omówionym
na

z

cech

pogranicza.

powierzchni

wcześniej
niczego

nie z d r a d z a j ą , a n a odwrocie zaopatrzone z o s t a ł y w g ł ę b o k i e ,
obszerne w y z n a n i e f u n d a t o r a , n i e c h a j b ę d z i e t u t a j a k c e n ­
t e m z a m y k a j ą c y m nasze u w a g i (il. 27). P r z y j m u j ą c z w i ą z e k
strukturalny

wotów

z

całością

zasad

obowiązujących

w p r a k t y k a c h r e l i g i j n y c h p o w o ł a n y c h przez k o ś c i ó ł k a t o l i c k i
m u s i m y p r z y j ą ć , ż e w p r z y p a d k u wielu w o t ó w nigdy
dowiemy

się o ich intencjach, uczuciach

fundatorom.

nie

towarzyszących

A l e w ł a ś n i e dlatego o ś m i e l a m s i ę p o w i e d z i e ć ,

17

�pielęgnowanymi
wota,

których

jako

r o d z a j a m i s z t u k i religijnej. Z d a r z a j ą
cechy

symboliczne

ideowo-formalne

dla

sensu

mogą

owych

być

się

uznane

uprzywilejowanych

dziedzin w y p o w i e d z i a r t y s t y c z n e j , k t ó r e w y r o s ł y z i n s p i r a c j i
chrześcijaństwa. Natomiast

nie t r z e b a c h y b a

pełniejszych

u z a s a d n i e ń , b y s t w i e r d z i ć , ż e wiele w o t ó w i to t y c h w y d a ­
wałoby

się najmniej

ciekawych

formalnie

(owe

standar­

dowe w y o b r a ż e n i a oczu, n o s ó w , n ó g , r a m i o n , serc i d ł o n i )
s t w a r z a poprzez s w ó j m n i e j l u b bardziej j a w n y s u r r e a l i z m
(ale
mi

nie

tylko) p ł a s z c z y z n ę

tendencjami
Można

sztuki

jednak

dla

powinowactwa

współczesnej

przyjąć,

z o s t a n ą zakwestionowane.

że

z

pewny­

(il. 28-30,

34-36).

przedstawione

sugestie

W ó w c z a s i n t e r e s u j ą c y nas p r z e d ­

m i o t swobodnie p o m i e ś c i s i ę w r o z l e g ł e j sferze s z t u k i n a z y ­
wanej p r y m i t y w n ą c z y n a w e t l u d o w ą . W ó w c z a s

t e ż nale­

żałoby u j m o w a ć p r o b l e m a t y k ę w o t ó w z pozycji p r z y r ó w n u ­
jących

j ą do

innych

rodzajów

wypowiedzi

artystycznej,

w i ą ż ą c e j się z nieoficjalnymi nurtami rozwojowymi sztuki.
Zarysowuje się tu

sporo

szczegółowych

zagadnień,

któro

w y m a g a j ą z b a d a n i a . Oto t y l k o n i e k t ó r e : o s o b l i w o ś ć t w o r z y ­
wa,

umiejętności

twórców,

dzieł — zachodzące

ich s t a t u s s p o ł e c z n y ,

relacje.

Przystępując

do

funkcja

wstępnych

uwag, jakich dostarcza analiza w o t ó w , część spośród

tych

z a g a d n i e ń s t a r a ł e m s i ę j u ż o m ó w i ć . W s k a z y w a ł e m n a swoiste
paradoksy
ność

2 8

uzależnień:

tych

fundator — t w ó r c a .

uzależnień

potwierdzają

Paradoksal-

również

materiały

l w o w s k i e . A l e w ś w i e t l e z w a r t o ś c i i pewnej n a w e t jednorod­
n o ś c i z b i o r u ze L w o w a

m o ż n a p o k u s i ć się o skromne

pełnienie dawniejszych

do­

uwag.

O t ó ż wydaje się, że wota są tą dziedziną sztuki sakralnej,
w k t ó r e j silniej nieraz n i ż w j a k i e j k o l w i e k innej u j a w n i a s i ę
sens c h r y s t i a n i z m u

jako sprzymierzeńca

człowieka.

u ł o m n o ś c i •—• g r z e s z n o ś ć , r o z t e r k i duchowe,
dości
do

(nie m ó w i ą c

pryncipiów

potrzeba

już o takim czy innym

doktrynalnych

Kościoła),

przywiązaniu
wreszcie

s p o ł e c z n a — „ d i a l o g u " z Bogiem,

są

tych

spraw

bezpośrednim

jednostek,

ideą
—

w wymiarze postaw

różniących

się

indywidualnie,

p o c h o d z ą c y c h z o d r ę b n y c h środowisk czy warstw społecz­
n y c h . Ale wspomniane
ekspozycji

wotów

j u ż w c z e ś n i e j funkcje

b y w a ł y •— j a k

można

ołtarzowych

przypuszczać —

c z y n n i k i e m p o b u d z a j ą c y m w k a ż d y m c z ł o w i e k u te n a m i ę t ­
ności,

które

niewiele

mają

w s p ó l n e g o . J e ś l i p r z y j ą ć to d u a l i s t y c z n e rozumienie

sensu

wotów,

z

pojęciem

wówczas

miłości

bliźniego

rodzi się dodatkowa

zachęta

do

dalszej

p e n e t r a c j i l i c z n y c h i nie z b a d a n y c h o ś r o d k ó w tej t w ó r c z o ś c i
w kraju.

PRZYPISY

1

Literatura

poświęcona

zakonowi

oo.

bernardynów

jest d o s y ć obszerna. N a j p o w a ż n i e j s z ą d o t ą d p o z y c j ę z a j m u j e
d w u t o m o w e d z i e ł o x . K a m i l a K a n t a k a , Bernardyni
Lwów

1933. W s p o m n i e ć

t e ż m o ż n a jedno

o p r a c o w a ń , A d a m C h r u s z c z e w s k i , Zakony
XVIII

wieku,

(w:) Księga

t. 1, L u b l i n 1969, s.
'

P o r . Prośby

tysiąclecia

z

polscy,

najnowszych

w Polsce

katolicyzmu

XVII—
w

Polsce,

z Proszowic,

rkps.

110—116.

i ofiary do Ы. Bafala

J e s t to w i e r n y spis p o n a d 100 c u d o w n y c h z d a r z e ń . A r c h i w u m
P r a c o w n i S z t u k i Nieprofesjonalnej

I S P A N w Warszawie.

P o z w o l ę sobie z a c y t o w a ć t y l k o j e d e n opis z d a r z e n i a z 1965 r . :

18

11. 2 ] . P o s t a ć m ę ż c z y z n y k l ę c z ą c e g o p o d O k i e m O p a t r z n o ś c i ,
2 p o ł . X I X w., srebro, И X 7,5 c m .

na ołta­

odzwierciedleniem

i co jest w a ż n e — odzwierciedleniem
konkretnych

stała

stały się

p r z e w o d n i ą t w ó r c z o ś c i w o t y w n e j . W o t a wieszane
rzach

Jego

cierpienia i r a ­

I I . 22. W y o b r a ż e n i a postaci l u d z k i c h i z w i e r z ą t , pocz. X I X
w., srebro, 8 , 2 x 7 c m .

�19

�П . 25. W y o b r a ż e n i e m ę ż c z y z n y z s e r c e m g o r e j ą c y m , koniec X V I I I w . l u b pocz. X I X w . , srebro 8 x 9 , 3

U w o l n i e n i e od oszczerstwa, r a t u n e k w s ą d z i e .

Franciszka

cm.

o t r z y m a ł a m wezwanie do s ą d u n a r o z p r a w ę i proces s ą d o w y .

K a r o l c z y k z a m i e s z k a ł a w Z a b r z u u l . D w o r c o w a 8 m . 18 —

Moje modlitwy

c z ę s t o p r z e b y w a j ą c a u s w y c h k r e w n y c h w W a r c i e zeznaje

O . R a f a ł a o r a t u n e k . W czasie procesu n a ł a w i e

co n a s t ę p u j e :

nych

p r a w i e ż e nie

s p r a w a , k t ó r e j s i ę o b a w i a ł a m i m y ś l a ł a m , ż e z niej nie w y b r ­

o

mnie

nę.

0 . R a f a ł m ó j opiekun stoi przy mnie i całą t ę s p r a w ę

r. 1965 s p o t k a ł a

mnie bardzo

przykra

O t ó ż pewnego d n i a p r z y s z e d ł do m n i e do m i e s z k a n i a

młody
Ja

W

mężczyzna,

starsza

i

przedstawiając

sama

kobieta

s i ę , ż e jest

użalałam

się

z

ORMO.

do

co

sam

nie u s t a w a ł y ,

pytano,

prowadzi. I

słuchałam
ale

wciąż

rzeczywiście

modliłam

s i ę n a d a l do b ł .

rozprawy.
miałam

oskarżo­

Odpowiadałam

przeczucie, ż e b ł .

bł. Rafał

cudownie

on

mnie

niego

u r a t o w a ł . N a t y m procesie z o s t a ł a m przez s ą d c a ł k o w i c i e

o swoich stosunkach sąsiedzkich, o t y m żo u s u n i ę t o mnie

u n i e w i n n i o n a , u r z ę d o w o z r e h a b i l i t o w a n a , a n a s t ę p n i e unie­

z mieszkania d a j ą c mieszkanie z przeciekami. P o c z ę s t o w a ­

w i n n i o n a w opinii s p o ł e c z e ń s t w a w Z a b r z u .

ł a m go ś n i a d a n i e m . J a k s i ę p ó ź n i e j o k a z a ł o r z e k o m y c z ł o n e k
ORMO

okazał

się złodziejem

i przed paroma

godzinami

u k r a d ł sąsiadce p i e n i ą d z e . P o s ą d z o n o mnie, ż e w ł a ś n i e j a
p r z e t r z y m a ł a m go i s t a ł a m s i ę jego w s p ó l n i c z k ą .

r a z y t ł u m a c z y ć s i ę , niestety bezskutecznie. Moje z e z n a n i a
Komendzie

MO

nie

pomogły.

Wniesiono

oskarżenie

do s ą d u . W t y m czasie c h c ą c o c h ł o n ą ć i u s p o k o i ć s i ę p r z y ­
j e c h a ł a m do r o d z i n y do W a r t y . W k o ś c i e l e oo. b e r n a r d y n ó w
codziennie g o r ą c o m o d l i ł a m s i ę do b ł . O j c a R a f a ł a i b ł a g a ­
ł a m go o r a t u n e k w tej p r z y k r e j d l a m n i e s p r a w i e . P r z e z
dwa

tygodnie

codziennie

ze

łzami

w

oczach

błagałam

b ł . R a f a ł a o p o m o c w s ą d z i e o uwolnienie m n i e od oszczerstw,
o u n i e w i n n i e n i e m n i e w procesie s ą d o w y m .
Wróciłam

20

do

Zabrza,

a drugiego

d n i a po

publiczne

bł. Rafałowi

za tę wielką

łaskę

najser­

i ratunek
opiece."

O p i s ten s p o r z ą d z i ł i u d o s t ę p n i ł m i o. Z e n o b i u s z F l i s .
Tą
3

drogą

składam

P o r . Archivum

Observantium
snmptum
1, s.
4

Por.

nardinorum,
5

ad

anno

M u najserdeczniejsze
conventus

Beatissimam
Domini

1726,

Varihensis
V.

M.

Rkps

podziękowanie.

ordinis

Minorum

A S S U m p t a m rea-

A P B sygn.

X V I —

75—82.

Akta

tarze r.
powrocie

składam

podziękowanie

m i o k a z a n y i p o l e c a m s i ę n a d a l jego p r z e m o ż n e j

Oskarże­

nie to w n i ó s ł n a m i l i c j ę j e d e n z s ą s i a d ó w . C h o d z i ł a m k i l k a
na

Niniejszym
deczniejsze

Archivum

conventus

1629—1916,
klasztoru

1785—-1920.

oo.

Bessoviensis

patrum

ber-

s. 56 i n .
bernardynów

Uporządkował

we

Lwowie.

Inwen­

o. H o n o r i u s z R ą c z k a ,

K r a k ó w 1959. R k p s A P B s y g n . X X I I - j - 3 , s. 417 i n .

�I I . 26. F r a g m e n t w y o b r a ż e n i a k o b i e t y z d z i e c k i e m p o d O k i e m O p a t r z n o ś c i , p o ł . X I X w., srebro. C a ł o ś ć a w e r s u i r e w e r s
n a i l . 16 i 17,

21

�27

I I . 27. W z o r c e w o t ó w : serco p o d w ó j n e z i n s k r y p c j ą n a odwrocie i p ł y t k a z w y o b r a ż e n i e m t w a r z y m ę ż c z y z n y i d w ó c h
serc. I I . 28. W o t a — w y o b r a ż e n i a o r g a n ó w c i a ł a i s y m b o l e d e w o c y j n e . I I . 29. W o t u m — oczy, p o ł . X I X w . , srebro,
5 x 9 c m . I I . 30. W o t a — n o s y , p o ł . X I X w., srebro, 9 , 5 x 8 , 5 c m .
28

22

�23

�* Registra
lectilis

Eclesia

Conventus

Apostolum
Severini

Patrum
Ryszkowski

diani

CONSCRIPTA

Anno

Domoni

s.

Sacrari

Custodialis

et

Reliquae

Leopoliensis

Bernardinorum
L.J.D.H.
ad

sub

1775 4 Octobris.

Supeł-

S.

Andream

Regimine

profunc
Capitidam

Omnis
ad.

AR

Custodis

et

Solcalii

Pris
Gwar­

celebrandum

R k p s A P B sygn.

XXII-j-2,

72—73.
7

obrazie.

Naswietsza

Panny

tabliczek

wotów

pragnę

najserdeczniej

podziękować

oj­

c o m •— p r z e o r o w i k l a s z t o r u oo. b e r n a r d y n ó w w R z e s z o w i e —
C y p r i a n o w i Ż y w o t o w i i .Sekretarzowi W i c e p o s t u l a t u r y B e a ­
r

tyfikacji i Kanonizacji
tanowi

tablica iedna

(...)

Prow . oo. b e r n a r d y n ó w mgr K a j e ­

Grudzińskiemu.

8

Por. S z c z e g ó ł o w a dokumentacja w Archiwum P r a ­

s

N a o b e c n y m etapie b a d a ń nie m o ż n a jeszcze m ó w i ć

Sztuki

Nieprofesjonalnej

I S P A N w Warszawie.

z c a ł ą p e w n o ś c i ą , ż e b r a k z n a k ó w z ł o t n i c z y c h ś w i a d c z y o po­

Władysław

wiekach,
ч

Lwów

1484 do r.
1 2

Łoziński,

Zlotnictwo

1384—1640, L w ó w

lwowskie

1911; t e g o ż , Cuda

1908, L w ó w

w

daw­

1889.

1 6

N . G o l i c h o w s k i , Kościół

00.

Bernardynów

„ W i e l k i o ł t a r z , m a j ą c y w gloryi b ł . J a n a z D u k l i ,

OO.

Bernardynów

bł. Jana

z Dukli

od

Por. O. Czesław

1 4

1 5

z Proszowic

Bogdalski,

(Stanisław

'

czasem

Wielebny

Budek),

G o l i c h o w s k i , op. cit., s.
Z

Sługa

Lwów

7

W . Ł o z i ń s k i , op. cit., s.

Eclesia

jednakże — jak

można

składanych

wotów

na

Jw.
Por. zdjęcie inskrypcji na t y m wotum w archiwum

I S P A N oraz i l . 27.

Wskazy­

poszczegól­
1733-—

' Wota

z

napisami

tego

rodzaju

stanowią

wyraz

j u ż nie t y l k o p r ó ś b lecz b ł a g a ń . J e ś l i p r z y j m u j e m y o k r e ś ­
lenie w o t a proszalne, to n a l e ż a ł o b y r ó w n i e ż m ó w i ć o w o t a c h

d a t a b e a t y f i k a c j i b ł . J a n a z D u k l i . A l e j u ż znacznie w c z e ś ­

przebłagalnych

niej w z r a s t a w y r a ź n i e p o p u l a r n o ś ć t e g o ż

o

błogosławionego.

Registra

1 9

2

wielość

98—99.

op. cit., s. 76 i n .

2 0

sądzić — kult

n y c h o ł t a r z a c h . Momentem p r z e ł o m o w y m jest rok

conventus

op. c i t . , s. 69 i п . , i i n .

121.

do togo s t o p n i a , ż e staje s i ę p i e r w s z o p l a n o w y m .
n a to

Archivum

Boży

1933.

b ł . J a n a z D u k l i w z r a s t a w k o ś c i e l e ś w . A n d r z e j a we L w o w i e
wałaby

Dukli."

1909.

G o l i c h o w s k i , op. cit., s. 8.

O. Rafał

stanął

a z drugiej s t r o n y od w s c h o d u u r n a s r e b r n a z r e l i k w i a m i
bł. J a n a z

1 8
1 3

op. cit.,

najważniejszego:

o k o ł o r o k u 1733. P r z e c h o w u j e s i ę n a n i m N . S a k r a m e n t ,

O . N o r b e r t G o l i c h o w s k i , Kościół

we Lwowie,
r.

Agnusek

N a obrazie. S . Antoniego T a b l i c z e k c z t e r y " . N a t o m i a s t
w t y m ż e d o k u m e n c i e j u ż n a d a l s z y c h s t r o n a c h (s. 2 6 ) :
, , U N a s w i ę t s z e y P a n n y M a r y e y n a obrazie (...) T a b l i c z e k
t a k m a ł y c h i a k у w i e l k i c h o k u l a r o n nozek 118 (...)". N a t o ­
miast: „ W o t a u Grobu B ł o g o s ł a w i o n e g o J a n a . Tabliczek
w s z y s t k i c h 260 (...)". N i e c o z a ś dalej (s. 44) w y l i c z o n o
„ U G R O B U B . J A N A Z D U K L E " w o t ó w 311. I n n ą z a ś
r ę k ą dopisano „ I n n u m e r i T a b l i c z e k u G r o b u B ł o g o s ł a w i o ­
nego J a n a . 354".

s. 21. O p i s o ł t a r z y r o z p o c z y n a a u t o r od
1 0

dziesiat.

N a obrazie. S . A n n y T a b l i c z e k 5 zescy (...)
N a obrazie. S . M i c h a ł a t a b l i c z k a 1
N a obrazie. S . F r a n a s z k a T a b l i c z e k c z t e r y .
p i ą t y . (...)

c h o d z e n i u w o t ó w z w a r s z t a t ó w p r o w a d z o n y c h przez p a r t a c z y .

nych

krzizikow

Coralie w s z y s e t c i c h w liczbie szesc

Z a p o m o c o k a z a n ą w odnalezieniu i o p r a c o w y w a n i u

lwowskich

cowni

Na

у Agnoskow.

lub

takich właśnie

błagalnych.

motywach

Często

uznawane

jednakże
są jako

ofiary
przejaw

(...)

o g ó l n e j p o s t a w y d z i ę k c z y n n e j . I n a j c z ę ś c i e j t e ż powiada s i ę :

L e o p o l i e n s i s F F . B e r n a r d i n o r u m ads. A n d r e a m Apostolus.

w o t a d z i ę k c z y n i e n i a . S p r z y j a t e m u swoista s y m b o l i k a form

Oto

wybrane

z a p i s k i z : Inventarium

rerus

Capituae

A n n o d m . 1624. R k p s A P B s y g n . X X I I - j - 1 . : „ U . G R O B U .

( d ł o n i e , s e r c a i t d . ) , a t a k ż e w ogromnej

B.

p a d k ó w ukrywanie intencji.

Jana

tabliczek s r e b r n y c h m a ł y c h у w i e l k i c h n a

wota

oddanych t a k ż e krzizikow у Agnoskow wszysetcich a wszysetcich

w

liczbie

Tablica

wazy

cistych

Tabliczek

sto

czterdziescy

czerwonych

złotych.

srebrnych

dwie.

6.

Tamże

Dziesięć.
у

sczerozłota
Tamże

Decima

zło­

korolowa.

2 2

większości przy­

I n t e r e s u j ą c y c h — j a k s i ę w y d a j e -—• s p o s t r z e ż e ń dos­

t a r c z a j ą losy w o t ó w w y o b r a ż a j ą c y c h piersi kobiece. W i n ­
nych

krajach

Grecja)

katolickich

(Włochy,

w o t u m —- piersi jest

I I . 31, 32. F r a g m e n t y w o t ó w — serca, i n i c j a ł y I H S , po). X I X w.,

srebro, 1 0 x 9

równie

Hiszpania,
popularne

a

także

jak

nasze

cm, 11,5x8,3 cm.
32

�I I . 33.

Wyobrażenie

złotników —

w

Matki

B o s k i e j z D z i e c i ą t k i e m i r a m i e n i a , pocz. X X w., srebro, 1 0 x 8

o w a l u oraz p u n c a z ł o t n i c z a z n a p i s e m o k r ę ż n y m — J O A N E S
napis a t r a m e n t e m z 1903

w o t a — s e r c a , d ł o n i e , nogi. W
ły

się

przypadki

Poświadczają

to

przedstawiająca

zbiorze l w o w s k i m

ofiarowywania
zapiski

owych

archiwalne:

piersi"; „ B l a c h a

zdarza­

w o t ó w — piorsi.
„Blacha

srebrna

srobrna

s

10, p o z y c j a

dziękczynny

s i ę b y d ł o w i o d ł o p r z y s ł a n o przez j a k i e g o ś k s i ę d z a or­
d.

10.

stycznia

1857

r." Wszystkie

te

wota

zaginęły.
2 3

P o r . D o k u m e n t a c j a fotograficzna w o t ó w ze S k ę p e g o

w Archiwum

IS PAN.

10

2 4

P o r . Registra

i 21. N i e s t e t y , w zbiorze j a k i p r z e t r w a ł do n a s z y c h c z a s ó w

2 5

A g n u s e k — od ł a c . A g n u s D e i , to s z c z e g ó l n y rodzaj

nie

L w o w i e , sygn. X X I I - j - 6 ,

N a odwrocie

r.

miańskiego

przedstawiająca

g ó r n ą c z ę ś ć c i a ł a k o b i e t y " ; por. W o t a w k o ś c i e l e O O . B e r ­
n a r d y n ó w we

aby

cm. Z n a k cechu lwowskich

DUCLANO.

z n a j d u j e s i ę a n i j e d n a z t y c h b l a c h s r e b r n y c h przed­

wotum. O

Eclesia

„Agnuskach"

op. cit., s. 69, p o z y c j a

dowiadujemy się tylko

z

13.

najw­

s t a w i a j ą c y c h „ g ó r n ą część ciała kobiety". W o t a takie b y ł y

cześniejszych zapisów archiwalnych, sporządzanych w koś­

i s ą u w a ż a n e u nas j a k o w s t y d l i w e . J e ś l i s i ę p o j a w i a ł y —

ciele oo.

zawieszano

n i e w a ż j u ż w d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y c h i n w o n t a r z a c h nie

je

na

przetrzymywano

ołtarzach
w

w

schowkach

miejscach

niewidocznych,

zakrystii,

a

ostatecznie

bernardynów

pisywano

we

tych wotów,

Lwowie

można

(por.

sądzić,

p r z y p i s 15).
że

zwyczaj

Po­
za­

zanikł

przetapiono. T a k i t e ż zapewne los s p o t k a ł w o t u m — piersi

w c z e ś n i e j , prawdopodobnie pod koniec X V I I I w. A g n u s k o m

m a ł e : „ J ó z e f a K a s l e r o f i a r o w a ł a v o t u m piersi n a S r e b r n e i

sporo

blase m a ł e " . Registra

Staropolska

Eclesia

op.

cit.,

s.

71,

poz.

21.

L e k c e w a ż o n o t a k ż e z a s a d n i c z o i n n y rodzaj w o t ó w —
wyobrażenia

krów.

Wprawdzie

do

lwowskiego

s k ł a d a n o t a k i e w o t a . P o ś w i a d c z a j ą to z a p i s k i

kościoła

archiwalne:

„ k r o w a I " , „ k r o w a I " , albo z d o p i s k i e m p r z y obliczeniach
„krowa I =

1", por. A P B r k p s , s y g n . X X I I - j - 7 , s. 50—51.

W i n n y m dokumencie (Registra Eclesia
zanotowano:

„Dwa

woły

z jakiejś

op. cit., s.

70)

kompozycji — wotum

uwagi

Autor

poświęcił

grafika

przyrównuje

w XVII

Tadeusz

ludowa,
agnuski

w i o k u p r z y s z ł y do

„charaktery",

tj. znaki

Seweryn

Warszawa
do
nas

tzw.

1956,

w

publikacji:
s.

162—165.

charakterów:

„Już

z zachodu drzeworytowe

magiczne, k t ó r e n a

postrach

de­

m o n o m lub zarazie nosili ludzie p r z y sobie, dzieciom w k ł a ­
dali

pod

Zazwyczaj

poduszkę

lub

„charaktery"

krzyż Zachariasza,

przybijali

nad

zaopatrzone

drzwiami
były

w

domu.

magiczny

p o s i a d a j ą c y dwie przecznice rozwidlone

25

���u

końców

(idź precz

(...)

i napisy

w

rodzaju:

Vade retro satane!

a g n u s k i w y m i e n i a n e s ą j a k o ostatnie. A l b o inaczej m ó w i ą c ,
rejestrowane s ą n a s a m y m k o ń c u l i s t y w o t ó w

szatanie),

F u g i t o p a r t e s adversae! (uciekajcie w r o g i ) , C r u x

sacra

składanych

p r z e d o k r e ś l o n y m obiektem k u l t u . N a t o m i a s t , j e ś l i nie z a ­

sit m i h i l u x , n o n d r a c o sit m i h i d u x (niech k r z y ż b ę d z i e m i

kwestionuje

ś w i a t ł e m , a nie s z a t a n p r z e w o d n i k i e m ) i inne podobne.(...)

robiono

Podobną

się stwierdzenia

T . Seweryna, że „ w

j u ż a g n u s k i w X V I w i e k u " — to n a l e ż y

Polsce
również

poświęconego

p r z y j ą ć , ż e — j a k o wota z t a ń s z e g o n i ż srebro, bo z w o s k u

w R z y m i e w o s k u z niedopalonej ś w i e c y z w a n e j p a s c h a ł e m ,

s u r o w c a — p o c h o d z i ł y od r e p r e z e n t a n t ó w u b o ż s z y c h w a r s t w

r o z m i ę k c z o n e g o oliwą z dodatkiem balsamu i wody

społecznych.

rolę

pełniły

agnuski

odlewane

z

krzyż-

Solidną

mowej. A g n u s k i p o ś w i ę c a ł dawniej p a p i e ż w s i ó d m y m roku

może

swego r z ą d z e n i a i co siedem l a t . p r z y c z y m i l o ś ć p o ś w i ę c e ń

wotywnego

(Jasna

a g n u s k a z w i ę k s z a ł a jego moce n a d p r z y r o d z o n e .

i

w

(...) M i a ł y

b y ć fakt,

XVII

w.

podbudową

że w

dla

takiego

najsławniejszych

Góra)

wniosku

ośrodkach

składano

takie

znacznych ilościach.

Wota

wota
te

w

kultu
XVI

traktowano

one z a b e z p i e c z a ć d o m p r z e d p o ż a r e m i g a s i ć o g i e ń s k u t e c z ­

j a k o surowiec do w y r o b u ś w i e c k o ś c i e l n y c h . Z w y c z a j t e n —

niej n i ż s ó l ś w . A g a t y , c h r o n i ć p r z e d z ł y m d u c h e m i n a j ś c i e m

już w t a m t y c h czasach — s p o t y k a ł się z s u r o w ą

c h o r ó b . (...) W P o l s c e robiono a g n u s k i j u ż w X V I w i e k u ,

( o f i c j a l n ą ) ; p o r . : zalecenie c h r o n i e n i a t y c h w o t ó w , przeds­

ale r z y m s k i e b y ł y zawsze w i ę c e j cenione."

tawione

przez S t a n i s ł a w a R e s z k e w

et ordinationes
Do

tego

okrojonego

( „ w y kropkowanego")

rejestru

1585 г . :

krytyką
Visitationes

1577—1747, A r c h i w u m J a s n o g ó r s k i e n r 2407,

s. 15. P o n a d t o — w y d a j e s i ę t u nie bez z n a c z e n i a — f a k t ,

z n a c z e ń przypisywanych agnuskom m o ż n a b y tylko d o d a ć ,

że

ż o b y ł y w o t a m i . A w i ę c f o r m ą w y p o w i e d z i , albo o c h a r a k ­

utrzymał

terze

interwen­

zentantów

agnusków

o p ó ź n i o n y c h w rozwoju s p o ł e c z n y m . Por.: Jacek Olędzki,

dziękczynnym,

cyjnym.

Jednakże

albo

proszalnym — czyli

inter w e n c y j n o ś ć

wotywna

zwyczaj

b y ł a — j a k s i ę w y d a j e —• c z y m ś z a s a d n i c z o i n n y m , a n i ż e l i

Pierwiastki

interwencyjność

ludu

jemy

tak zdecydowanie

z opisu a g n u s k ó w

magiczna, j a k ą

przedstawionego

pozna­

przez T a d e u s z a

Seweryna.
2 6

Podstawą

siednie,

do

takiego

twierdzenia

są

dokumenty

archiwalnych,

dotyczących

ośrodka

lwowskiego

włoga

tradycyjne

wiejskiego,

w

kościołach

naszych czasów

społeczności

wiejskich,
we

wotów

zaliczanych

współczesnym

zamieszkującego

woskowych

wyłącznie wśród
do

repre­
tzw.

światopoglądzie

tereny popuszczańskie

i są­

(w:) „ R o c z n i k Z i e m i M a z o w i e c k i e j " , 1962, s. 2 8 9 —

303; t e g o ż :

l w o w s k i e (por. p r z y p i s 15), j a k t e ż inne ś w i a d e c t w a . W z a ­
pisach

składania

s i ę do

Wielka,

Symboliczne

Wota woskowe

ze wsi

Brodowe

Łąki

i

Krzyno­

„ P o l . S z t . L u d . " , R . X I V , 1960, n r 1, s. 3 — 2 2 ;
ofiary woskowe ze wsi Kadzidło,

tamże, R . X V I ,

1962, n r 2, s. 9 2 — 9 6 ; t e g o ż , Wota woskowe i srebrne w

wiejs-

I I . 34. W o t a — r a m i ę ( w y s . 18 c m ) i serce ( w y s . 11 c m . ) , k o n i e c X I X w . , srebro. I I . 35. W o t a — d ł o ń ( 1 4 X 6,7 c m . ) i palec
( 5 , 4 x 4 , 9 c m . ) , srebro. N a „ d ł o n i " — podpis z ł o t n i k a : T o s i u n .
i

28

�П . 36. W o t u m — d ł o ń , koniec X I X w., srebro 7,7 X 14,7 c m .

Mej obrzędowości
1968, s.
2 7

religijnej,

„ B o c z n i k Socjologii W s i " , t. V I I I ,

171—188.

Można

by

odwołać

się tu

do

wielu

znakomitych

o p r a c o w a ń p r z e d m i o t u . A l e i c h w i e l o ś ć i r o z m a i t o ś ć nie poz­
w a l a p i s z ą c e m u w s k a z a ć sprawiedliwie c h o c i a ż b y n a p o z y c j e
główne. Pragnie jednak w s p o m n i e ć tylko jedną,

niezrów­

nanego z n a w c y

w

kręgu

l w o w s k i m . M y ś l ę o W ł a d y s ł a w i e Ł o z i ń s k i m , autorze

Sztuki

lwowskiej,
Prawem

Złotnictwa
i lewem,

23 Wota
nr 2, s.

dawnej

kultury ukształtowanej

lwowskiego
Lwów

srebrne,

ale t e ż w s p a n i a ł e g o d z i e ł a :

1931.

„Pol.

Szt.

Lud.",

Pv. X X I , 1967,

67—92.

Fotografował I rysował: Autor
Obiekty z klasztoru o.o.

bernardynów w Rzeszowie. I I . 3—26, 28—36. Obiekty z Muzeum o.o. bernadynów w Leżajsku—il. 1, 2.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8160" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8140">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8f6f01aa5c61630f4b2889342fff604.pdf</src>
        <authentication>be8c16a8d94bc9de79eb8252d9bf97b4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97555">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3800</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97556">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97557">
                <text>Kurpie - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97558">
                <text>Wielkanoc - sztuka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97559">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97560">
                <text>Sztuka kurpiowska w okresie wielkanocnym /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97562">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z,2; s.6-15</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97564">
                <text>Chętnik, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97566">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97568">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97570">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97575">
                <text>SZTUKA KURPIOWSKA W
WIELKANOCNYM

OKRESIE
A D A M CHĘTNIK

4

Sztuka l u d o w a na Kurpiowszczyźnie—
a pewnie i w ogóle wśród naszego l u d u
-—• zależna jest nie t y l k o od zdolności i n ­
d y w i d u a l n y c h osobnika obdarzonego is­
krą twórczą. Podnietą do t w o r z e n i a jest
miejscowa p r z y r o d a i otoczenie w ogóle
których m o t y w y artysta w i e j s k i w y k o ­
rzystuje bezwiednie
do s w o i c h dzieł
a nieraz arcydzieł. Robi to j e d n a k bez
m o d e l i i rysunków, nawet bez specjal­
n y c h studiów p r z y r o d n i c z y c h — t y l k o
wprost, z jakiejś potrzeby wewnętrznej,
podświadomie.
Przychodzi c h w i l a , że snycerz w i e j s k i ,
malarz czy garncarz — musi w danej
c h w i l i tworzyć, coś wyciąć, wydłubać,
ulepić i t p . choć go n i k t o to nie prosi, a n i
obiecuje zapłaty. I te t w o r z y w a właśnie
bezwiedne, bezpretensjonalne
i anoni­
mowe są przeważnie najlepsze. Dzieła
zamówione za pieniądze, za nagrodę,
p r a w i e n i g d y i m nie dorównują. Są to
rzeczy słabsze — j a k się daje zauważyć
— wymuszone w swej technice, niepo-

6

ci.ohne do d a w n i e j s z y c h pierwowzorów.
Artyści wiejscy n p . rzeźbiarze, n i e za­
wsze chcą coś zrobić za zapłatę, a t y m
bardziej na zamówienie. W o l ą sobie sa­
m i coś obmyśleć, wykonać według swo­
jego upodobania i ofiarować darmo na
użytek p u b l i c z n y — gdzieś do k a p l i c z k i
czy
domowego
„ołtarzyka".
Znałem
rzeźbiarza (we w s i Łyse, p o w . Kolneński, R a c z k o w s k i ok. 1919 г.), który stru­
gał świętych z drzewa do w s z y s t k i c h
o k o l i c z n y c h figur, k a p l i c i t p . Pieniędzy
nie brał, t y l k o p r o d u k t y w naturze „co
k t o dał". I n n y wykonywał od czasu do
czasu coś pięknego z twardego drzewa
(np. gruszy), parę, k i l k a sztuk na r o k
i rozdawał z n a j o m y m : „na pamiątkę". Za
żadną zapłatę przez całe lata n i k t się
nie mógł doprosić, b y coś „wystrugał".
0 h a n d l u t y m i rzeczami nie było wogóle
m o w y . I tak było p r a w i e do ostatnich
czasów. I n n i , światlejsi, zrobią coś np.
do kościoła czy nawet do muzeów —
1 na t y m koniec. N i k t i nic i c h nie zmu-

�si do spospolitowania s w y c h dzieł, a t y m bardziej do zrównania i c h twórczości ze
zwykłą tuzinkową robocizną. I t u zdaje
się jest rozdział p r a w d z i w e j sztuki o d
wyrobów zwykłych rękodzielników jar­
marcznych.
N a rodzaj twórczości l u d o w e j wpły­
wają w znacznej mierze n i e t y l e otocze­
nie, i l e p e w n e okresy, związane z obrzę­
d a m i d o r o c z n y m i . Najważniejsze z nich
na Kurpiowszczyźnie to okres „Godów"
(świąt Bożego Narodzenia) i świąt W i e l ­
k a n o c n y c h (po k u r p i o w s k u „Zielganoc").
Okres p r a w d z i w i e świąteczny, w i e l k a ­
nocny, zaczyna się n a d środkową Nar­
wią (w puszczy „Zielonej") i podobnie
nad d o l n y m B u g i e m (w puszczy „Białej")
już o d n i e d z i e l i p a l m o w e j .
0 p a l m a c h myślą przeważnie k o b i e t y
1 dziewczęta. Ponieważ w i o s n a w t y m
czasie n i e zawsze jest w r o z k w i c i e , więc
na p a l m y p r z y g o t o w u j e się wcześniej,
młode pędy d z i k i c h porzeczek, m a l i n ,
w i e r z b i n y i t p . przez w s t a w i e n i e i c h do
w o d y b y puściły młode l i s t k i , a nawet
zakwitły. P a l m y z takiego materiału w y ­
rabiane były przeważnie na krańcach
puszczy. W c e n t r u m j e j , jeszcze niemal
do ostatnich czasów, robiono
palmy
sztuczne, o d jednego do k i l k u metrów
w y s o k i e . T r z o n e m t a k i e j p a l m y był pręt
młodej sosny, ostrugany ną cienko, tak,
b y na wierzchołku została kiść złożona
z k i l k u , przeważnie trzech, pędów. Cały
pręt
otaczano
zielonymi
borówkami,
przeplatając je sztucznymi, k o l o r o w y m i
k w i a t k a m i z bibułki. U górnej części pal­
m y , przywiązywano parę b a r w n y c h wstą­
żek (niekiedy z bibułki z kokardą u na­
sady), a dolną część pręta okręcano b i ­
bułką l u b haftowaną tkaniną (ryc. 1).
Główny t r z o n p a l m y k i l k u m e t r o w e j ro­
biono często z prętów
leszczynowych,
zawsze j e d n a k z przymocowaną u góry
kitką sosnową z z i e l o n y m wierzchołkiem
i oplatano również przy p o m o c y
nici
l n i a n y c h borówkami z w a r k o c z n i k i e m
(licopodium), gałązkami „jagód c z a r n y c h "
itp. leśnym zielem. M o c kwiatów sztucz­
n y c h , wstążki i piękny „wzijak" do rę­
k i uzupełniały
całość.
Najpiękniejsze
i najwyższe p a l m y miał ksiądz, idący

v/ procesji oraz jego asysta. Poszczegól­
ne parafie współzawodniczyły ze sobą
d a w n i e j w zdobieniu p a l m i i c h w i e l ­
kości. Stąd w i e l k a i c h rozmaitość, a samo
z d o b n i c t w o przybierało charakter pew­
nego rodzaju sztuki. Do n i e d a w n a takie
p a l m y można było oglądać w Myszyńcu,
Kadzidle,
Łysych, Zalasie,
Baranowie
(pow. K o l n o , Ostrołęka, Przasnysz). Dziś
coraz
ich mniej;
przeważnie
jeszcze
u „asysty" obok księdza. Po n i e d z i e l i
p a l m y te zbierano gdzieś w k r u c h c i e ,
czy d z w o n n i c y kościelnej, p o c z y m na
d r u g i r o k palone były na popiół, służący
w dzień p o p i e l c o w y
do p o s y p y w a n i a
głów.
W w i e l k i m t y g o d n i u zaczyna się cały
s/ereg świątecznych
czynności
domo­
w y c h . N a j p i e r w bielono wnętrza izb, n a j ­
częściej w a p n e m choć używano do tego
i białej g l i n k i , kopanej t u i ówdzie n a
miejscu. U górnej części ściany, „pod
pułapem", r o b i o n o szlaczek niebieską
farbką, n i e k i e d y falisty l u b łamany, a gór­
ną część pieca upiększano też ornamen­
tem w gałązki, miotełki czy g w i a z d k i —
RYC. 2

7

�p r a w i e , j a k na pisankach. T e n szczegół
zdobniczy powtarza się jesizcze i teraz
w domach gdzie niema pieców k a f l o w y c h .
Pisząc o b i e l e n i u wspomnę z oburzeniem
o zarządzeniach przed k i l k u n a s t u l a t y , na­
kazujących bielenie chat i z zewnątrz, co
zupełnie zabijało m i e j s c o w y charakter
pięknego b u d o w n i c t w a drzewnego. Po­
nieważ w gorliwości bie'enia zaczęto
przesadzać, p o k r y w a n o w a p n e m nie t y l ­
k o ściany, ale i szczyty ozdobne domów,
ganki,
okiennice
malowane
dawniej
w b a r w n e k w i a t y , a wreszcie płoty, stud­
nie i n a w e t u l e pszczele! Siady tego
barbarzyńskiego n a k a z u jeszcze do dziś
nie wszędzie zmyły fale deszczowe.
D a w n i e j p r z y b i e l e n i u wnętrz w w i e l u
w i o s k a c h był zwyczaj, że na uszakach
d r z w i wejściowych m a l o w a n o od zew­
nątrz w a p n e m k w i a t k i i gałązki, co było
znakiem, że w chacie jest panna na w y ­
d a n i u . Dziś zwyczaj t e n p r a w i e nie ist­
nieje.
Podwórza przed domami nie t y l k o
oczyszczano na święta ze śmiecia i wszel­
k i c h nieczystości, ale ugrabiano równiut­
k o i p o s y p y w a n o białym piaskiem, często
w k u n s z t o w n e desenie i w z o r k i . Robiły
to dziewczęta chodząc i czerpiąc piasek
z fartuchów. T a k powstawały faliste l i ­
nie, półkola, koła z g w i a z d k a m i w środku
itp. O r n a m e n t y z piasku można było zo­
baczyć na K u r p i a c h jeszcze do niedawna,
choć ginie t e n zwyczaj t a m , gdzie wieś
w e w s z y s t k i m naśladuje miasto. N i e k i e d y
podwórze i sień posypują rąbaną drobno
sośniną l u b świerkowiną (gałązkami).
Upiększanie mieszkań wewnątrz należy
wyłącznie do dziewcząt, chyba że nowego
świątka w y s t r u g a z drzewa w u p o m i n k u
j a k i „bogorób", zawsze rodzaju męskiego.
Upiększa się przede w s z y s t k i m gościnną
izbę, a w n i e j u r o c z y s t y kącik, w którym
jest stół, zaś n a n i m bochen chleba, pod
piękną narzutką dla gościa. W głębi na
stole stał z w y k l e „Pan Jezus F r a s o b l i w y "
l u b mała k a p l i c z k a („ołtarzyk") z i n n y m
świątkiem. N a d kapliczką wisiał
duży
krzyż d r e w n i a n y —- „pasyja", a obok
rzędy obrazów świętych, u b r a n y c h w w y ­
cinane f i r a n k i z białej czy k o l o r o w e j b i ­
bułki. Z o b u stron ołtarzyka b a r w n e b u -

��k i e t y —- palmy ze sztucznych kwiatów,
sobie r o b i o n y c h , a dalej niżej seria w y ­
cinanek z p a p i e r u k o l o r o w e g o , k u n s z t o w ­
nie w y k o n a n y c h (ryc. 2). Nade d r z w i a m i
i p o d b e l k a m i nalepiają z w y k l e w y c i n a n e
7 n a k l e j k a m i b a r w n e k o g u t y („kury"),
mające poczesne miejsce w obrzędach
i zwyczajach naszego l u d u .
W y c i n a n k i z papieru
(dawniej
były
z b a r w n y c h t k a n i n , łyka drzewnego, mło­
dej k o r y drzew itp.), robią dziewczęta
najlepiej zwykłymi nożycami do strzyże­
nia owiec — nożycami, które od czasów
Biskupina n i e zmieniły p r a w i e w y m i a ­
rów i p i e r w o t n e j swej formy. Same w y ­
c i n a n k i o d l a t kilkudziesięciu na K u r ­
piach nie w i e l e się zmieniły. Są do siebie
podobne, m n i e j l u b więcej złożone i sta­
ranne, w y c i n a n e bez żadnych specjalnych
przygotowań, t. j . bez miar, wzorków, kreś­
leń i t p . pomocy. W m o t y w a c h występują
miejscowe rośliny i k w i a t y (sosna, świerk,
jałowiec), p t a c t w o miejscowe,
niekiedy
tańcząca „panienka". M o t y w k u r y („ko­
k o s y " ) i k o g u t a („kura"), s t a n o w i nienieodłączną część w y c i n a n k i w i e l k a n o c ­
nej (ryc. 4 — 6). Kogut, co „zapsial trzy
r a z y " (według tekstów b i b l i j n y c h ) m a po­
czesne miejsce nie t y l k o w w y c i n a n k a c h ,
ale również na pisankach, f i g u r a c h przy­
drożnych (ryc. 10), na dzwonicach krośc i e l n y c h , w haftach i t p . Nade d r z w i a m i
przynosi szczęście w dom, jak dawna
k u r a zakopana pod progiem, przy budo­
w i e chaty.
W y c i n a n k i robione są dziś po wsiach
v/ o k o l i c a c h Ostrołęki, Myszyńca, K o l ­
na. Dziewczyna składa papier odpowied­
nio, nieraz w i e l o k r o t n i e i tnie na pamięć.
Za chwilę m a m y gotowy, piękny orna­
ment — j a k a szkoda, że t y l k o z lichego
papieru! U p r a w d z i w e j a r t y s t k i , jeżeli
weźmiemy do ręki j e j kilkadziesiąt w y ­
cinanek — nie znajdziemy
t a k i c h sa­
m y c h . Każda ma jakąś część, jakiś szcze­
gół i n n y , a wszystko t w o r z y wykończo­
ną, harmonijną całość. D w i e w y c i n a n k i
t y l k o w t e d y są jednakowe, jeżeli w y c i naczka r o b i je równocześnie. Stąd w i e l ­
k a rozmaitość w r y s u n k u i pomysłach.
Ornamentyka
wycinankowa,
geome­
tryczna, p o w t a r z a się w firankach („si-

10

r a n k i " ) bibułkowych, w k l e j a n y c h w okna
l u b używanych do ozdoby obrazów i k a ­
pliczek -— stosowana była w pewnej o d ­
m i a n i e w starych s k r z y n i a c h ozdobnych,
b e l k a c h szczytowych, na ozdobnie w y c i ­
nanych
laskach
(kijach
podróżnych),
d r z w i a c h wejściowych, o k i e n n i c a c h i t p .
W y c i n a n k i co do f o r m y dzielą się na
„leluje" (stylizowane rośliny itp.) oraz
„kółka" i podobne do n i c h różnie cięte
gwiazdy.
„Pająki" różnego rodzaju ze słomek
i k o l o r o w y c h gwiazdek, nanizanych na
lniane n i c i są też ozdobą wnętrz chat.
Rozmaitość i c h jest też w i e l k a . Robione
są z w y k l e na W i e l k a n o c i Boże N a r o ­
dzenie — te drugie trochę inne, związa­
ne ze zwyczajem „ N o w e g o L a t k a " . „Pa­
jąki" w i e l k a n o c n e , to z w i a s t u n y w i o s n y
i życia po m a r t w o c i e zimowej.
Ubieranie stołów ze „świeconem" jest
z w y k l e staranne: zieleń leśna, g w i a z d k i
z listków i świerkowiny („jegliny") na
obrusie.
Do s z t u k i w i e l k a n o c n e j należą również
zawieszane p r z y d r z w i a c h ' w izbie goś­
cinnej „kropielniczki" do w o d y święco­
nej, dawniej misternie rzeźbione z drze­
wa, w y k u w a n e z m e t a l u l u b lepione z g l i ­
n y i wypalane. Dziś zastępują je goto­
we w y r o b y ze straganów jarmarcznych.
Dalsze prace zdobnicze, należące do
kobiet, przenoszą się do kościołów i k a ­
pliczek przydrożnych. Głównym mate­
riałem zdobniczym są t u gałęzie choi­
n y • (młodej sosny),
świerku, jałowca
oraz ziela leśnego, które zimę p r z e t r w a ­
ło.
Dużo
wysiłku
wkładają
kobiety
i dziewczęta przy s t r o j e n i u w zieleń,
wieńce i g i r l a n d y Grobów W i e l k a n o c ­
n y c h i ołtarzy świątecznych. K w i a t y
są przeważnie sztuczne, ale b a r w n e k i ­
l i m y — samodziały, białe płótna, obrusy
itp. dodają ołtarzom dużo świeżości i uro­
k u . Przy Grobie, ławkach a nieraz przy
ołtarzach ustawiane są młode świerki
i sosenki, a zielone kiście jałowcu ze
sztucznymi k w i a t a m i ozdabiają ołtarze
¡ obrazy. Ołtarzyki z obrazami („feretro­
n y " ) , są też bogato zdobione f i r a n k a m i ,

�RYC. 7

k w i a t a m i i zielenią. W y c i n a n ­
k i z papieru — choć piękne —
nie są używane w kościołach,
natomiast spotyka się je cza­
sami w k a p l i c z k a c h przydroż­
nych.
T y l e co do dziewcząt i k o ­
biet k u r p i o w s k i c h w zdobnic­
t w i e p r z e d w i e l k a n o c n y m . A te­
raz zobaczymy, co r o b i dla
sztuki rodzaj męski w tymże
okresie.
Przede
wszystkim
sztuka ta w y c h o d z i poza ścia­
n y domów, szuka kontaktów
z szerszym światem, a niepo­
ślednią rolę odgrywają t u w i e j ­
scy artyści — rzeźbiarze (sny­
cerze, „bogoroby"),
rzeźbiąc
przez cały post „Pasyje" dre­

w n i a n e na ściany do izb w i e j s k i c h , oraz różnego rodzaju „Bo­
że M ę k i " mniejsze l u b większe, ustawiane przy drogach na
rozstajkach i t p . „Boże M ę k i " były to krzyże, przeważnie drew­
niane, z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego, ze słońcem i księ­
życem po bokach, k o g u t e m i w s z y s t k i m i emblematami Męki
Pańskiej, w y r a b i a n y m i z drzewa l u b metalu, n i e k i e d y w y k o ­
nane naprawdę artystycznie. Pomysłowymi są majstrowie,
którzy w szklanej bańce l u b dużej butelce potrafią zbudować
całą Mękę Pańską a jeszcze i świeczniki ustawią po b o k a c h .
Są i tacy, którzy w r o z g o t o w a n y m łbie szczupaka potrafią od­
naleźć wśród ości i kostek wszystkie p r z y b o r y Męki Pań­
skiej — co zaliczane jest do pewnego rodzaju sztuki.
„Męki Pańskie" budowane są w W . T y g o d n i u , często
w sam W . Piątek. Z w y k l e robił je i stawiał ktoś na własny
rachunek, j a k o wypełnienie ślubowania, l u b dla upamiętnie­
n i a jakiegoś miejsca, związanego z nieszczęściem czy w y p a d ­
k i e m , wreszcie j a k o krzyż w i o s k o w y , w o t y w n y (ryc. 7, 9).
Inne nieco są krzyże i f i g u r y k a p l i c z k o w e , związane z sa­
m y m Z m a r t w y c h w s t a n i e m Chrystusa, budowane w okresie
Świąt do n i e d z i e l i „Przewodniej". Przedstawiają one albo
Chrystusa w Grobie z adoracją aniołów i strażą wojskową po
b a k a c h (ryc. 8), albo rzadziej sam a k t Z m a r t w y c h w s t a ­
nia. B u d o w a n i e i stawianie powyższych krzyży i figur połą­
czone jest z w y k l e z nabożeństwem w kościele, przeważnie
z poświęceniem • krzyża na miejscu przez księdza. F i g u r y
świętych Patronów p a r a f i i ' b u d o w a n e są również przeważnie
w dzień k a l e n d a r z o w y danego Patrona, (np. Sw. Roch, Sw.
Jan N e p o m u c e n , Sw. Mikołaj, Sw. F l o r i a n itp.), Uważanoby t u
za wielką niedorzeczność, g d y b y jakiś krzyż czy figurę budo­
w a n o czy u s t a w i a n o w niewłaściwym czasie. Dotyczy to rów­
nież i f i g u r w i e l k a n o c n y c h , choć zwyczaj t e n zaczyna być nie­
k i e d y pomijany.
Straże p r z y Grobach W i e l k a n o c n y c h
(,,Turki")
jeszcze

�R Y C . 11

przed p a r u dziesiątkami l a t były po­
wszechnie ustawiane po o k o l i c z n y c h para­
fiach — puszczańskich i dalszych. Urzą­
dzeniem
straży
zajmowała
się
star­
sza młodzież męska, która pod k i e r o w ­
n i c t w e m przyszłego komendanta
orga­
nizowała o d p o w i e d n i p l u t o n — ok. 20
osób z l a t a r n i k i e m na czele i dowódcą
oddziału (ryc. 11). Straż robiła sobie (szy­
ła i kleiła) odpowiednią zbroję srebrną
i złotą z t e k t u r y i papieru, z k a s k a m i
r z y m s k i m i na głowach, z szablami, mie­
czami, dzidami i halabardami — wszyst­
ko przeważnie z drzewa. W nocnej ciszy
W . Piątkowej, ze szczękiem b r o n i i k o l o ­
rową latarnią na w y s o k i m drążku wyglą­
dała malowniczo a nawet groźnie. W koś­
ciele stała po czterech l u b sześciu przy
samym Grobie, a w W . Niedzielę w czasie
procesji r e s u r e k c y j n e szła p a r a m i w pier­
wszych szeregach, pilnując porządku przy
obrazach i baldachimie. A g d y jeszcze
w t y m czasie grzmiał przy cmentarzu
kościelnym odwieczny moździeż w i w a t o ­
w y i kilkadziesiąt sztuk różnej ręcznej
b r o n i palnej (tak było do I W . W o j n y ) ,
to ludność uważała, że święta zyskały
bardzo na swej powadze i uroczystości.
Ze t a m komuś k i e p s k i samopał urwał pa­
lec czy ucho, taka drobnostka nie wcho­
dziła w rachubę.
;

Młodszy rodzaj męski już od W i e l k i e ­
go C z w a r t k u też odprawiał swoje p o w i n ­
ności: pomagał ciągać gałęzie zielone do
kościoła, chodził do lasów po różną zie­
leń (tu już z dziewczętami), pilnował
święconego ognia w Wielką Sobotę ra­
no (żeby przynieść z niego — według
zwyczaju — choć węgielek do rozniece­
nia pierwszego ognia w niedzielę świą­
teczną), starał się o zdobycie święconej

12

w o d y w butelkę lilb specjalną bańkę; ale
najlepiej l u b i l i chłopcy biegać z kołatka­
m i i grzechotkami koło kościoła, jako że
dzwonić do W i e l k i e j Soboty nie w o l n o .
D a w n i e j w W i e l k i Piątek chłopcy przy
pomocy t y c h grzechotek i k l e k o t e k r o b i l i
w kościele w i e l k i hałas i trzask, co się
nazywało „wypędzaniem Judasza", a że
niektórzy o d p r a w i a l i ten zwyczaj zbyt
na wesoło — z czasem go zabroniono.
ażną
czynnością
przedświąteczną
starszych chłopców było b u d o w a n i e przed
świętami w i e l k i c h huśtawek na dwóch
w y s o k i c h w k o p a n y c h słupach. Huśtaw­
k i do ostatnich lat, n i e o d z o w n y dodatek
w zwyczajach w i e l k a n o c n y c h t y c h stron
i o k o l i c — budowane są po wsiach, mias­
teczkach i przedmieściach. Huśtają się
na n i c h przez całe święta — po dwóch,
po dwie, l u b w troje (z dziewuchą w środ­
ku) stojąc na poprzecznicy, p r z y t w i e r d z o ­
nej do r u c h o m y c h p i o n o w y c h drążków.
Huśtawki, znane również dalej od nas —
na północ miały dawniej nie t y l k o zna­
czenie r o z r y w k o w e , ale również i magicz­
ne czy obrzędowe (prof. St. Poniatow­
ski). Przy huśtawkach w y s o k i c h zdarza
się w i e l e wypadków więc przed wojną
były zabronione p o l i c y j n i e . N i e - w i e l e to
pomagało, gdyż b u d o w a n o je w lasach,
a dziś już je widać po wsiach.
w

Pierwszy dzień świąt W i e l k a n o c y m i j a
naogół spokojnie. Zato drugiego dnia ro­
b i się r u c h powszechny. Ze to jest „lany"
poniedziałek, z w a n y też „oblewkami",
śmigusem itp., o d rana w r u c h u są b u t e l k i
z wodą, k w a r t y , całe kubły i ręczne si­
k a w k i . O i l e pogoda i ciepło dopisze —•
lanie jest powszechne i dość obfite. „Jak
k o g o w łóżku poleją, to przez cały r o k

�pchłów nie bandzie miał" —
objaśnił mnie jeden obłswacz.
Huśtawki tego dnia są oblężo­
ne, a i m u z y k a po W . Poście
t u i ówdzie już p r z y g r y w a
do tańca — a różnych „okrąg­
laków ' i „po wolniaków" gdzie­
niegdzie potrafią
jeszcze zatańcować.
Najwięcej j e d n a k roboty, ale
i uciechy, jest p r z y pisankach
piskach („psiskách"). Robią je
starsze
b a b k i dla wnucząt,
chrzestne m a t k i dla chrześnia­
ków, czasem d z i e w u c h y dla
chłopaków i t p . Do tej pracy
są
niektóre
bardzo
zdolne
i tworzą w p r o s t cuda. D a w n i e
pisano
pisanki
roztopionyrr
w o s k i e m mieszanym z k l e j e m
pszczelnym ( s k r o b a n y m z wnę­
trza u l i ) , co dawało piękny żół­
t y k o l o r r y s u n k u . Gotowano p i ­
sane jaja w odwarze z k o r y
dębowej, olszowej i t p . a ostat­
nio w wiórkach z drzewa brezelii, co dawało piękne czarne
tło. Po u g o t o w a n i u jaja pocie­
rano nieco zatłuszczoną szmat­
ką, przez co dostawały połys­
k u . Samo pisanie odbywało się przy po­
m o c y zwykłego żelazka od siznurowadła
oprawionego w patyczek do ręki, czasam'
używają s z p i l k i drucianej z łebkiem. Na­
rzędzia te ogrzewane są przy pisa­
niu
na zmianę, maczane
w
rozto­
p i o n y m w o s k u , samo zaś pisanie przy
ciepłej
kuchni
odbywać
się
mus'
sprawnie i szybko, bo w o s k prędko krzep­
nie. Pisanki zdobione są rozmaicie. Ry­
sunek i c h u s t a l o n y jest jednak powszech­
nie, a nazywają je, zależnie od w z o r u ,
pisaniem
„w
gałązki",
„w pazurki",
„w
łańcuszek",
„oczka' ,
„gwiazdki"
itd. N a podanych ilustracjach (ryc. 12
a, b, c, d) w i d z i m y i c h rozwój i wizajemne uzupełnianie. Rysunek 13 a, b, c, d,
przedstawia mieszaninę motyw ów: łapki,
miotełki, oczka, g w i a z d k i i t d . M o t y w y
zdobnicze powyższych pisanek spotykane
są najczęściej na całym n i e m a l s t a r y m
Mazowszu
(z
całą
Kurpiowszczyzną
r

RYC.

12

włącznie), a przede w s z y s t k i m w p o w i a ­
tach: ostrołęckim, łomżyńskim, przasnys­
k i m i sąsiednich oraz w p o w i a t a c h na
M a z o w s z u P r u s k i m (pow. szczycieński,
działdowski, piski). Jaja gotowane w far­
bie wyłącznie na czarno bez pisania, na­
zywają t u k r u k a m i . W s z y s t k i e p i s a n k i są
do dziś w p o w i a t a c h nadnarwiańskich
i stanowią nie b y l e atrakcje świąteczną.
Stanowią też ważny odłam sztuki miejsco­
w e j , związanej bezpośrednio ze świętami.
O d j a k i c h trzech dziesiątków l a t rozpo­
wszechnił się n a d Narwią i n n y nieco spo­
sób w y r o b u pisanek — nie przez pisanie
ich w o s k i e m , ale przez w y d r a p y w a n i e
r y s u n k u o s t r y m nożykiem l u b odłam­
k i e m szkła. Jaja przedtem są gotowane
w całości na czarno, niebiesko l u b czer­
wono. Rysunek t w o r z y się na oko, a w y ­
drapuje się szybko prawą ręką, t r z y m a ­
jąc w l e w e j p r z y g o t o w a n e jajo i obraca­
jąc je o d p o w i e d n i o do potrzeby. Jaja

13

�z rysunkiem tak wykonanym
nazywają t u r y s o w a n k i , skro­
b a n k i i t p . Robią je przeważnie
mężczyźni. O r n a m e n t y k a i c h
jest znacznie bogatsza, więcej
rozmaita i bardziej złożona,
gdyż końcem o s t r y m nożyka
łatwiej manewrować niżeli p i ­
sakiem, na którym co c h w i l a
w o s k krzepnie.

R Y C . 13

R Y C . 14

M o t y w y r y s u n k o w e pisanek
czy r y s o w a n e k pokrywają się
w wielu wypadkach z wzoram'
i r y s u n k i e m w y c i n a n e k . Możne
wnioskować, że pochodzą one
z jednego źródła, t k w i w nich
jeden j a k b y duch. M o t y w y z ry­
sowanek (ryc. 14 a, b, c) s p o t y k a
się w t k a n i n a c h , a przede wszyst­
k i m w b o g a t y c h haftach kur­
p i o w s k i c h n a d Narwią czy Bu­
giem. Rysunek p i s a n k i d (ryc.
14 d) w z o r o w a n y
jest na
gwiazdce śniegowej. Wadą pi­
sanek z n a d N a r w i jest, że jaje
nie są w y d m u c h i w a n e i n i e na­
dają się do p r z e c h o w y w a n i e
na czas dłuższy. Dzieci trzyma­
ją j e krótko, poczem bawię
się, tłukąc jedną o drugą (ca­
la w y g r y w a ) , albo staczają je
po pochyłej desce, starając się
uderzyć leżącą pisankę pod de­
ską. Po k i l k u dniach nic n i e
pozostanie z p r a c y ciotek i ba­
bek. W drugie święto W i e l k a ­
n o c y chodziła młodzież z rana
,,po d y n g u s i e " śpiewając odpo­
w i e d n i e p i o s e n k i i zbierając
d a t k i . Potem
chodzono
bez
śpiewu, t y l k o 7; p o l e w a n i e m
w o d y na rękę gospodyni i go­
spodarzowi. Chodzono też z k o ­
g u t k i e m n a kółkach (chłopcy)
i z g a i k i e m (dziewczęta). Z cza­
sem zostały t y l k o same ,,oracje" bez g a i k u i k o g u t k a , a od
p a r u dziesiątków l a t zwyczaj
ten
zaginął, t y l k o p i o s e n k i
z d y n g u s a i gaika
śpiewają
czasem chłopcy, chodząc po
kolendzie z gwiazdą na Boże
Narodzenie.

�S P I S
R y c . 1. — P a l m y w i e l k a n o c n e n a K u r p i a c h —
j e d n e z m n i e j s z y c h (ok. 1 m . wysokie), oplecione
zielenią i s z t u c z n y m i k w i a t a m i , z kokardą u g ó ­
r y i w s t ą ż k a m i — r y s . A . Chętnik — 1930 r .
R y c . 2. — Część i z b y gościnnej w c h a c i e K i e r nosków, w . L i p n i k i ( p o w . ostrołęcki). F o t . A .
Chętnik — 1929 r .
R y c . 3. — K o g u t y — w y c i n a n k a , w . M y s z y n i e c
S t a r y — 1922 r . ( n a okładce).
R y c . 4. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " k u r p i o w s k a ,
w . K a d z i d ł o z p o w . ostrołęckiego, w y c i n a ł a K o z a l i a P o l a k ó w n a w r . 1935.
R y c . 5. — W y c i n a n k a . . l e l u j a " k u r p i o w s k a w .
Ś w i d n i B o r e k , p o w . ostrołęcki, w y r ó b R. S k r o d z k i e j — 1946 r .
R y c . 6. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " — ze w s i K a ­
dzidło, p o w . ostrołęcki — w y c i n a ł a R o z a l i a P o l a ­
k ó w n a w r . 1923.
R y c . 7. — K r z y ż ( f i g u r a ) d r e w n i a n y z r . 1866
p o d wsią S u l , p o w . ostrołęcki. N a
ramionach
słońce i księżyc, a u dołu godła M ę k i P a ń s k i e j
— w y c i n a n e z drzewa i grubej blachy. Zakoń­
c z e n i e górne i b o c z n e r a m i o n a toczone. R y s . A .
Chętnik 1914 r .
R y c . 8. — F i g u r a k a p l i c z k o w a z d r z e w a p r z y
gościńcu, w y k o n a n a w r . 1881. W e w n ą t r z : C h r y ­
stus w g r o b i e , d w ó c h żołnierzy n a straży i a n i o ­
łowie. W y r ó b m i e j s c o w y , a u t o r n i e z n a n y . N a f i ­

R Y C I N :
g u r z e w y r y t y n a p i s : F u n d a t o r Józef
Korwek
1881. N a f i g u r z e zakończenie z k r z y ż a ż e l a z n e g o
k o w a l s k i e j r o b o t y , z w a n e t u „koroną". W. P o ­
piołki, g m . G a w r y c h y (dziś Z b ó j n a ) , p o w . K o l n o
(dziś ostrołęcki) P o d ł . f o t . A . Chętnika 1926, r y s .
J . D . w Ł o m ż y 1946 r .
R y c . 9. — K a p l i c z k a n a słupie w
lesie p o d
wsią P o r e d y (za S u c h y m B o r k i e m ) , p o w . K o l n o .
Wewnątrz M . B . z
Chrystusem —
zdjęcie
z krzyża z w a n e też „ M a t k a B o s k a
Cierpiąca"
i t p . F o t . 1927 I — I I .
R y c . 10. — Zakończenie k a p l i c z k i d r e w n i a n e j ;
n a w i e r z c h u k r z y ż żelazny z k o g u t k i e m ( „ k u ­
r e m " ) i chorągiewką z g r u b e j b l a c h y , n a któ­
r e j w y c i ę t y r o k 1851, w . D o b r y l a s , p r z y d r o d z e
do w s i Ż e l a z n e ( w pobliżu m o s t u p r z e z P i s ę ) .
R y s . A . Chętnik 1910.
R y c . 11. — Straż ( „ T u r k i " ) p r z y G r o b i e C h r y ­
stusa. N o w o g r ó d n a d N a r w i ą . F o t . A . Chętnik
1913.
R y c 12. — P i s a n k i z ostrołęckiego, r . 1928 r y s .
A . Chętnik.
R y c 13. — P i s a n k i ze w s i B o r k o w o p o w . Ł o m ­
ża. I — H e l e n a K u l i s i ó w n a . I I — Z. G r e l o c h ó w n a . R y s . A . Chętnik 1945 r .
R y c . 14. — P i s a n k i r y s o w a n e n o ż y k i e m z o k o ­
l i c Myszyńca, p o w . ostrołęcki. R y s . A . Chętnik,
1938 r .

L ' A R T DE K U R P I E A L O C C A S I O N DES FÉTES DE P A Q U E S .
P a r m i les e l e m e n t s
qui inspirent l'art
p o p u l a i r e , les fetes et particuliérement cedes de Paques
o n t u n e g r a n d e i m p o r t a n c e . L ' a u t e u r c o m p a r e e t décrit les b r a n c h e s de l ' a r t p o p u l a i r e á K u r p i e ,
á c e l t e époque et n o t a m m e n t les r a m e a u x , p a r f o i s l o n g s de p l u s i e u r s metres, ornes de v e r d u r e , de
fleurs e n p a p i e r et de r u b a n s ; les différents desseins d o n t o n c o u v r e les c o u r s e n les s a b l a n t ; des
c h a m b r e s ornees de p e i n t u r e s , semblables á celles q u ' o n p e i n t sur les oeuís; les dessins découpés e n
p a p i e r coloré, e m p l o y e s á décorer les m u r s ; les s c u l p t u r e s et les c h a p e l l e s
a v e c des
representa­
tions de l a Passion, d u T o m b e a u et de l a Résureclion, placees s u r les r o u t e s ; et e n f i n les oeufs c o l o ­
res et ornes. En o u t r e , o n a p r i s en c o n s i d e r a t i o n dans cet a r t i c l e , c e r t a i n e s c e r e m o n i e s , p. ex. l a
c o u t u m o de p l a c e r dans les églises auprés d u t o m b e a u orné, des gardes, d i t ,,Tures", habillés, de
costumes de f a n t a i s i e .

15

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8163" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8143">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bd5aa15878cd4ce3f409cd25ffa7b685.pdf</src>
        <authentication>e5505461014c5bd93164e08ca0b7b7d3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97586">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4574</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97587">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97588">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97589">
                <text>malarstwo ludowe - krąg częstochowski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97590">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4247</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97591">
                <text>Nieznany rękopis Szymona Poprzęckiego o warsztacie częstochowskiego malarza ludowego z lat 1880-tych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97592">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.53-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97593">
                <text>Jacher-Tyszkowa, Aleksandra</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97594">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97595">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97596">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97598">
                <text>Aleksandra Jacher-Tyszkowa
N I E Z N A N Y RĘKOPIS S Z Y M O N A POPRZĘCKIEGO O WARSZTACIE
C Z Ę S T O C H O W S K I E G O MALARZA L U D O W E G O Z LAT 1880-tych

„W
cownię

latach

80-tych

obrazów

gdzie w y k o n y w a n o
droższe,

które

zeszłego

ludowych.
ludowe

pobożni

Była

wieku
to

obrazy,

zwiedziłem

pra­

pracownia malarska
lecz

starannie i p o ł ą c z o n y m

dary

d l a k o ś c i o ł a w swojej p a r a f i i . P r a c o w n i a takiego m a l a r z a

obrazu.

sztalug

malarskich,

Ściany

były

całkowicie

cami".

Były

to

dobrym
wzory

każdej

zawieszone

kopiowania.

drugiej

izbie

złocono

i przygotowywano

W

trzeciej izbie t a r t o b a r w n i k i i olejem

wano

zwanymi

„wzor­

P r a c e tego r o d z a j u z r e g u ł y w y k o n y w a l i u c z n i o w i e ,

obrazy

o

względnie

malarza jako

odbywało

się w

s p o s ó b : n a k ł a d a n o n a wzorzec b i b u ł k ę n a s y c o n ą

ten

pokostem,

płótna,

gotowano i p r z y r z ą d z a n o

rysunku i malowania. T a k przed p ó ł wiekiem

oleje.
którzy

wyglądała

t a k a pierwszej k l a s y pracownia c z ę s t o c h o w s k i e g o malarza.
P r a c o w n i t a k i c h b y ł o k i l k a . D z i ś o b r a z y tego t y p u nie s ą
już

nie l i n i ę k o n t u r u n a k ł u w a n o g ę s t o i g ł ą i po d o k o n a n i u tej

, ,artystyczny " niemiecko - ż y d o w s k i . ' '

następnie

werniksy i

po w y d o s k o n a l e n i u s i ę w tej p r a c y d o p u s z c z a n i b y l i do n a u k i

co s t a n o w i ł o k a l k ę i s t a r a n n i e r y s o w a n o c a ł y obraz. N a s t ę p ­
r o b o t y b y ł a g o t o w a t a k zw. „ p a u z a " . N a k ł a d a n o

pod

zagruntowy-

obraz.

dla p o m o c n i k ó w

Kopiowanie

W

rozpoczęty

tak

starannie wykonane

rysunku, służące
do

na

tą

z ł o c e n i e i srebrzenie te c z ę ś c i o b r a z u , k t ó r e tego w y m a g a ł y .

s k ł a d a ł a s i ę z t r z e c h s p o r y c h izb. W n a j w i ę k s z e j izbie s t a ł o
kilka

Srebro p o k r y t e

P o s k o ń c z e n i u tej p r a c y p r z y s t ę p o w a n o do m a l o w a n i a

wykwintniejsze,

pielgrzymi zakupywali jako

z werniksem.

b a r w ą , k t ó r a jest p r z e j r z y s t a , i m i t o w a ł o z ł o t o .

malowane.

W s z y s t k o to

wyparł

i zniszczył

przemysł

W t e n s p o s ó b opisuje p r a c o w n i ę m a l a r z y c z ę s t o c h o w s ­

p a u z ę n a p ł ó t n o olejne i pocierano m i a ł k o t ł u c z o n y m w ę ­

k i c h S z y m o n P o p r z ę c k i , a u t o r t e k i p t . Dawne

glem l i p o w y m z a w a r t y m w g a ł g a n k u z rzadkiego i m i ę k k i e g o

obrazy ludowe.

p ł ó t n a lnianego.

P o s k o ń c z e n i u tej r o b o t y n a p o w i e r z c h n i

l u d o w y c h o b r a z ó w m a l o w a n y c h olejno n a p ł ó t n i e l u b n a p a ­

p ł ó t n a u k a z y w a ł s i ę k r o p k o w a n y r y s u n e k i po ś l a d a c h t y c h

pierze t e c h n i k ą t e m p e r o w ą , a p o c h o d z ą c y c h z t e r e n u P o l s k i

k r o p e k r y s o w a n o o ł ó w k i e m k o n t u r . P o s k o ń c z e n i u tej ro­

środkowej.

b o t y n a s t ę p o w a ł o srebrzenie i z ł o c e n i e szat, aureoli i i n n y c h

o c z y m ś w i a d c z y odnaleziony list S e w e r y n a U d z i e l i , d y r e k ­

s z c z e g ó ł ó w . Z ł o t a p r a w i e nie u ż y w a n o , c h y b a do

tora Muzeum

d r o ż s z y c h , p r z e z n a c z o n y c h do k o ś c i o ł ó w
tomiast
a

miejsca,

które

srebro p o k r y w a n o

powinny

gumiguttą,

być

obrazów

wiejskich, a na­

złocone

srebrzono,

tj. barwnikiem

utartym

częstochowskie

T e k a z a w i e r a 56 p l a n s z , s t a n o w i ą c y c h

Autor chciał je w y d a ć
Etnograficznego

w

w

kopie

osobnej p u b l i k a c j i ,

Krakowie z

12

lutego

1934 г., z a w i e r a j ą c y o d m o w ę w y d a n i a t e k i . M u z e u m nie d y s ­
ponowało

wówczas

funduszami

ani w i ę k s z y m i

możliwoś­

ciami wydawniczymi.

S z y m o n P o p r z ę c k i . U . 1. Ś w . F r a n c i s z e k z A s y ż u . K o p i a obraz z k l a s z t o r u o.o. b e r n a r d y n ó w w K o l e . R y s . 1916 r .
I I . 2. Ś w . J ó z e f i ś p i ą c o D z i e c i ą t k o J e z u s - - k o p i a o b r a z u , k t ó r y b y ł w p o s i a d a n i u P o p r z ę c k i e g o .

53

�S z y m o n P o p r z ę c k i . I I . 3. Ł a z a r z i n i e m i ł o s i e r n y bogacz. K o p i a o b r a z u zo wsi C z a r n a , po w. K o n i u . R y s . 185(2 r. 11. 4. A d a m
i E w a . K o p i a o b r a z u z c h a t y M i k o ł a j a R o ż e j a , wo wsi G o r z a ł k ó w , pow. Opoczno. R y s . 1890 r.

Jak

w y n i k a z dat umieszczonych

planszach,
do

1900

Poprzęcki

oraz od 1909

powiatów:
maszów

wykonywał

Opoczno,

do

na
w

poszczególnych
latach

1916 n a terenie

Słupca,

Mazowiecki,

je

Piotrków

Kozienice,

od

1888

następujących

Trybunalski,

Iłża,

Łowicz,

To­

Końskie,

obrazów;

być

może

Poprzęcki

przeniósł

i

zdobnictwo

w t ó r n e ; m o t y w y to s ą b a r d z o bliskie ó w c z e s n y m w y c i n a n ­
kom ludowym. Oprócz konkretno-historycznych
o

warsztacie

Poprzęcki

malarza częstochowskiego

podaje

we

wstępie

z

krótką

lat

wzmianek
1880-tych

charakterystykę

R a d o m s k o , M i ń s k Mazowiecki. O d n a j d y w a ł je w wiejskich

ogólną obrazów,

chatach,

walory artystyczne. Autor śmiało z r y w a z zasadami

cach,
w

w

na

drewnianych

starych

schowkach

terenowych

kościołach,

chorągwiach,

kościelnych.

Poprzęcki

cmentarnych

czasem

W

czasie

obserwował

na

kapli­

strychach

swoich

i

wędrówek

szybkie zanikanie

sta­

sposoby m a l o w a n i a i z d o b i e n i a

demickich kryteriów

oraz i c h
aka­

w ocenie p r y m i t y w n y c h o b r a z ó w l u ­

d o w y c h : „ N a p r y m i t y w t r z e b a u m i e ć p a t r z e ć — m i e r z y ć go
inną

skalą

w y m a g a ń — nie

żądać

tego

czego

tam

być

r y c h m a l o w i d e ł . J e s z c z e pod koniec X I X w . b y ł o i c h z n a c z ­

nie m o ż e .— nio s z u k a ć poprawnego r y s u n k u , nio c z e p i a ć s i ę

nie w i ę c e j ; w i s i a ł y n a t r z e c h ś c i a n a c h i z b y , t w o r z ą c ozdobny

kolorystyki. N a l e ż y

f r y z . Z a n i k a n i e o b r a z ó w w i ą ż e on z i n w a z j ą t a n i c h niemiec­

p o s i a d a j ą c y artystycznego

pamiętać,

ż e w y k o n a l i to ludzie

nio

wykształcenia. Prymitywy, któ­

k i c h o l e o d r u k ó w , ze z n i s z c z e n i a m i w czasie w o j n y ś w i a t o w e j

ro p r z e d s t a w i a m p o s i a d a j ą bardzo oryginalno u j ę c i e t e m a t u ,

i r a b u n k i e m dzieł sztuki ludowej

fantazję i dekoracyjność, w kompozycji religijną p o w a g ę —

wywozili
niem
że

się

chłopi

obrazów

cenniejsze
zabytków
nie
z

okazy,

oraz

wskutek

ze

stopniowym

starości.

c h c i e l i dobrowolnie

domu.

przez N i e m c ó w ,

Propozycje

Autor

pozbywać

sprzedaży

którzy
niszcze­

podkreśla,

się

świętych

spotykały

ciepłą,

serdeczną

Wszystko

to

naiwność

bardzo

często

wyobraźni

i

wyrażone

cześć

pobożną.

nieumiejętnym

ry­

s u n k i e m i bardzo ubogimi ś r o d k a m i m a l a r s k i m i . "

się

osobliwie

K o p i o w a n e przez siebie obrazy w i ą ż e P o p r z ę c k i z k r ę ­

o b r a z y M a t k i B o s k i e j przyniesione n a r ę k a c h z C z ę s t o c h o w y

giem o b r a ź n i c z y m C z ę s t o c h o w y i d z i e l i jo n a t r z y zasadniczo

s t a n o w i ą jakoby penat domowy,

grupy

c z ę s t o z o b u r z e n i e m , a zawsze

r u n k i ś w i ę t y c h r a z wniesione

z

odmową:

,, ...

ś w i ę t o ś ć , r ó w n i e ż i wize­

do c h a t y nie p o w i n n y

nigdy

Do

w

zależności

pierwszej

grupy

od

sposobu

malowania

zalicza o b r a z y

i

zdobienia.

przedstawiające

świę­

z niej w y j ś ć dobrowolnie, a c ó ż dopiero z a p i e n i ą d z e . S ą to

t y c h , malowano n a t ł a c h o j e d n o l i t y m kolorze, do drugiej

patronki i patronowie

grupy—-sceny

żyjących

i zmarłych

członków

ro­

z życia P a n a Jezusa, Matki Boskiej i świę­

d z i n y , no i i c h p r o t e k t o r z y w niebie. Otoczone s ą s z c z e g ó l n ą

t y c h n a t ł a c h p r z y b r a n y c h f a n t a z y j n y m i k w i a t a m i , do trze­

c z c i ą . D o b r e w y c h o w a n i e nie u w z g l ę d n i a n i g d y , a b y w izbie,

ciej — o b r a z y

gdzie w i s z ą

malowane

pozwolić

obrazy

sobie

na

święte

w

wypadku jakiegoś

przekleństwo

choćby

w

zatargu,

największym

gniewie. M i o t a ć p r z e k l e ń s t w a uchodzi t y l k o n a p o w i e t r z u . "
Terenowa inwentaryzacja Poprzęckiego
p l e t n a — b r a k w niej w y m i a r ó w
jaką

techniką

Zastrzeżenia

54

był

mogą

wykonany
budzić

nie jest

kom­

o b r a z ó w oraz i n f o r m a c j i
każdy

również

kopiowany

dekoracje

obraz.

niektórych

przedstawiające

sceny

z

życia

Chrystusa,

n a tle k r a j o b r a z u lub n i e b a .

I n t e r e s u j ą c o b y ł o b y zostawienie o b r a z ó w

kopiowanych

przez P o p r z ę c k i e g o w l a t a c h 1890—1916 z o b e c n y m
ich

zachowania.

jakości

kopii

i

Pozwoliłoby
wniesionych

D o t y c z y to z w ł a s z c z a o b r a z ó w
pujących

miejscowościach:

to
przez

na

szczegółową

Poprzęckiego

znajdujących

się w

stanom
ocenę
zmian.
nastę­

�I ł ż a . C h r y s t u s B o l e s n y u d o ł u napis „ P a t r z coin d l a ciebie

cmentarna w Klwowie) Chrystus

dał u c z y n i ć . . . " (zakrystia kościoła).

z chorągwi; kościół w

Ł o w i c z .

Chrystus

Pocieszyciel

św. J a n Nepomucen
P o w.

Koło.

w

Misjonarski),

(tamże).

Chrystus

Pow.

Końskie.

Łazarz

i niemiłosierny

bogacz

(wieś

Czarna).

Św. Franciszek

d y n ó w — Kolo),

(kościół

z M a r i ą M a g d a l e n ą (obraz

Bielinach).

z Asyżu

(klasztor

Ukrzyżowany

bernar­

(stary

kościół

P o w.

S ł u p c a .

Św. Jerzy

(st. k o ś c i ó ł , w i e ś O s t r o w i t e ) ,

św. Marcin ( t a m ż e ) , św. Piotr (drewniany kościół w S ł u p c y ) ,
ś w . K r z y s z t o f (probostwo we w s i M ł o d o j e w o ) , ś w . J a n E w a n ­

Kłodawie).

gelista (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł w K o s z u t a c h ) .
Pow.

Opoczno.

Chrystus

Ukrzyżowany

(kapliczka

p r z y d r o ż n a we w s i R ó ż a n n a ) , A d a m i E w a (d. c h a t a Miko­

Pow.

łaja

cmentarny

Rozeja

(refektarz

we

wsi

Gorzałków),

klasztoru w

św.

Antoni

Wielkiej Woli),

Padewski

Chrystus

Pow.

Pow.

Ś w . M i c h a ł (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł

Ż

Y

C

I

A

.

.

Tryb.

Witowie)

M i ń s k

Św.

Św.

Katarzyna

(kościół

Maria

Magdalena

(tamże),

Św. Rozalia

(feretron

M a z o w i e c k i .

w Siennicy), św, Barbara
Pow.

P r z у s u с h a. Ś w . A n n a (obraz z c h o r ą g w i , k a p l i c a

Z

w

Naucza­

j ą c y ( t a m ż e — refektarz).
Pow.
S t a s z ó w .
w Szydłowie)

P i o t r k ó w

P u ł a w y.

(tamże).

Chrystus „Żywiciel" (kościół w

Janow­

cu).

.

O p o w i e ś ć pewnego r e g i o n a l i s t y :
— B y ł o to p a r ę lat t e m u , T . ( r z e ź b i a r z l u d o w y ) miesz­
kał

wtedy

ubrany,
do

w

sąsiedniej

zapuścił

niego

któregoś

stycznego.

wsi.

brodę,

Widzę

razu
z

Chodził

żona,

dzieci

w

lipcu,

zawsze

porządnie

zadbane.

Wpadłem

pełnia

przerażeniem,

że

T.

sezonu

tury­

ubrany

jest

w j a k i e ś straszliwe gacie p r z e w i ą z a n e p o s t r o n k i e m , a g ł o w ę
ma

o g o l o n ą do

latają

gołej s k ó r y . Chodzi

brudne, na

wszedłem,

T.

tłumaczył

rzeźba. Kiedy

jakiemuś

stare s z m a t y .
panu,

jak

też
Gdy

powstaje

z o b a c z y ł mnie, z m i e s z a ł się trochę.

O d c i ą g n ą ł e m go n a

bok.

— - P a n i e Т . , r a n y boskie, co
zawołałem

n a b o s a k a , dzieci

bosaka, ubrane w

się z panem dzieje? —

przerażony.

— Cicho -— s z e p n ą ł

T — niech

pan przyjdzie później,

n i e c h m i p a n teraz nie p s u j e interesu.
N i g d y nie m o g ł e m z r o z u m i e ć , dlaczego T . z g o l i ł sobie
g ł o w ę n a zero, b y

zadokumentować

swą ludowość.

on

że

symbolizuje

się

dowiedział,

ogolony

łeb

Gdzie

chłopa?

C h c i a ł e m go p o t e m o to z a p y t a ć , ale j a k o ś nie b y ł o

okazji.

*
— Niechże

j u ż wreszcie p r z e s t a n ą

do

mmc

przy łazić

c i p a n o w i e z gazet i ci z n a w c y , j a nie m a m n a n i c h c z a s u ! -s k a r ż y s i ę n a z e b r a n i u S t o w a r z y s z e n i a T w ó r c ó w "Ludowych
pewien

garncarz,

którego

jest s p r z e d a ż s w y c h

jedynym

źródłem

dochodów

wyrobów.

*
-Zamówiła

u m n i e C e p e l i a 00 C h r y s t u s i k ó w ,

robiłem

i r o b i ł e m j a ż e m n i e m g l i ł o , t a k a n u d a m n i e m g l i ł a , a potem
s i ę przez p ó ł d n i a nie m o g ł e m o p a m i ę t a ć ocl r a d o ś c i , ż e
z

głowy

to

C h r y s t u s i k i — opowiada

o

swej

mam

wspólpracy

z Cepelią rzeźbiarz wiejski.

— Którą

ze

swoich

rzeźb

pan

najbardziej

lubi? —

p y t a m t w ó r c ę ludowego.
— Chrystusiki

najwięcej

idą,

a

mnie

się

Chrystusik

t e ż bardzo podoba •— o d p o w i a d a .

55

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8166" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8146">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5315e2ae6560fec57194eaefb46b5d0c.pdf</src>
        <authentication>10bbd80cfaff67d33cd79d446f34438a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97615">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5728</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97617">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97618">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97619">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97621">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97622">
                <text>ogień - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97623">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5326</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97624">
                <text>Zakazy związane z ogniem, I/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97625">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.84</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97626">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97627">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97628">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97630">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97633">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97636">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97639">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97642">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97650">
                <text>16. Zakazy związane z ogniem, I
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Jak mówiono, czy wolno pluć, wylewać nieczy­
stości na ogień? Dlaczego?
Objaśnienia znaków: 1 — zakaz plucia na ogień; 2—zakaz wylewania nieczystości; 3—brak tradycji;
4 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8169" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8149">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/adafb881e48b1062c6b8715abfe4337e.pdf</src>
        <authentication>97a3cf8a0c3e72dd33418838185d8417</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97659">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:586</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97660">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97661">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:536</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97662">
                <text>Społeczne funkcje Koranu / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97663">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.422-444</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97665">
                <text>Mrozek, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97669">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97672">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97675">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97677">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97688">
                <text>ANNA

MROZEK

SPOŁECZNE F U N K C J E

KORANU

I s l a m , który zrodził się na obszarze Hidżazu w V I I w . n.e., był
w okresie swego powstania i r o z w o j u r u c h e m niewątpliwie postępo­
w y m . Główne znaczenie r e l i g i i i s l a m u polegało na t y m , że stworzyła
ona podstawę dla polityczno-socjalnej jedności Arabów. Twórca t e j r e ­
l i g i i , M a h o m e t (571—632), wyrównał przeciwności między ludnością
osiadłą a k o c z o w n i k a m i , nadał wspólny sens i c h dążeniom, w y e l i m i n o ­
wał spór o odrębnych przodków. Zburzył on także a u t o r y t a t y w n y
p u n k t widzenia beduinów określając go j a k o pogański, co oznaczało,
że był o n w r o g i w stosunku do p r a w formułowanych w
Koranie
i przestarzały w obliczu nowej r e l i g i i . Konkretność nowej wspólnoty
opartej na r e l i g i i stała się bazą nowego społeczeństwa, a później pań­
stwa. Rozdrobnienie istniejące w przeszłości zostało przezwyciężone
przez integrację, a na czele nowej g m i n y stanął p r o r o k j a k o widoczne
c e n t r u m skupienia socjalnego. To ostatnie wyrosło wkrótce na samo­
dzielny organizm p o l i t y c z n y , przejawiający dążność do wchłonięcia
wąskiej jedności szczepowej, na rzecz szerszej wspólnoty r e l i g i j n o - p o l i tycznej.
1

2

Eliminując odrębności plemienne na rzecz wspólnoty r e l i g i j n e j i s l a m
1

Paradoksalność s y t u a c j i osiadłej ludności a r a b s k i e j

p r z e d wystąpieniem

Ma­

h o m e t a polegała n a t y m , że górując n a d B e d u i n a m i pod wzlgędem p o z i o m u

życia

pozostawała o n a pod s i l n y m w p ł y w e m k u l t u r y Beduinów, zarówno w sferze

pojęć

ideałów i cnót człowieka, j a k i w o d n i e s i e n i u do a s p i r a c j i i n t e l e k t u a l n y c h i a r t y ­
stycznych. Mahomet,
wiernych,

niweluje

wprowadzając
w

pewnym

jednolite

normy

s e n s i e autorytet

postępowania

koczowników, w

dla wszystkich
pewnym

sensie

j e d n a k , ponieważ c z e r p i e dość obficie z w z o r ó w beduińskich dodając do n i c h t y l k o
obudowę religijną.
2

Koran:

święta księga i s l a m u . Słowo „ K o r a n " pochodzi od s y r y j s k i e g o

i o z n a c z a lekcję, a w z n a c z e n i u c z a s o w n i k o w y m

w s z e c h n i e a k c e p t o w a n a p r z e z muzułmanów w e r s j a Koranu
Mahometa

w 652 r. i o b e j m u j e

qerjana

czytanie. Jednolita, zbiorcza i po­
powstała już po śmierci

114 s u r , t j . rozdziałów, w układzie od najdłuższego

do najkrótszego, z których każda d z i e l i się j e s z c z e n a w e r s e t y , t j . l i n i j k i .

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

423

K O R A N U

miał szersze możliwości jednoczenia l u d z i , a t y m s a m y m był poten­
cjalnie potężniejszy, silniejszy o d panującego dotąd systemu klanowego.
Wreszcie Koran napisany w języku a r a b s k i m , stając się z biegiem czasu
podstawą p r a w o d a w s t w a i wzorcem n o r m postępowania w e w s z y s t k i c h
dziedzinach życia w i e r n y c h , był księgą cementującą jedność wszystkich
Arabów, bazą państwa arabskiego okresu średniowiecznego.
Jednolite przepisy r e l i g i j n e ustawiają wyznawców nowej w i a r y na
równej pozycji w obliczu boga. Jak to chętnie podkreślają apologeci
islamu, jedyną różnicą w i e r n y c h w obliczu boga jest stopień i c h po­
bożności. Podkreśla t o rzeczywiście orzeczenie Mahometa zamieszczone
we
wcześniejszej
surze
(rozdziale) Koranu:
„Najszlachetniejszym
w oczach boga jest t e n , k t o [góruje] w pobożności" . A l e równość w i e r ­
n y c h w obliczu boga nie m a nic wspólnego z równością socjalną.
W istocie b o w i e m równość współwyznawców postulowana przez Koran
b y n a j m n i e j nie wyrównuje nierówności socjalnej w społeczeństwie
wiernych.
We wczesnym okresie swej p r o f e t y c k i e j działalności
Mahomet
zwraca się do wszystkich współziomków ze s w y m posłannictwem r e l i ­
g i j n y m . Wczesne s u r y Koranu są pełne p o k o r y i obaw, a głównym ce­
l e m Mahometa było pozyskanie sobie j a k największej lic z b y z w o l e n n i ­
ków, których ranga społeczna nie odgrywała większej r o l i ; każdy n o w y
wyznawca głoszonej przez niego w i a r y był n a b y t k i e m c e n n y m , M a h o ­
m e t o w i b o w i e m brakowało wówczas nawet niezbędnej ilości l u d z i ,
mogących zapewnić m u osobiste bezpieczeństwo w obliczu niechęci
i gróźb Qurajszytów . W t y m okresie powstają nawet wersety odzwier­
ciedlające co n a j m n i e j niechętny stosunek Mahometa do rządzącej
w a r s t w y M e k k i : „Bezbożni w d u m i e swej oskarżać będą o fałsz świętą
naukę. B r a m y nieba zamknięte będą przed n i m i i prędzej wielbłąd
przejdzie przez ucho igielne, n i m o n i do nieba dopuszczeni b ę d ą " .
Podobną wymowę m a i n n y werset: „[Wśród potępionych] zawołają
towarzysze na bogaczy, poznawszy i c h po m i n a c h : na cóż w a m się p r z y ­
dały wasze bogactwa, które gromadziliście i wasza p y c h a ? " . N i e m a
jednak w Koranie
— nawet w e wczesnych surach — potępienia boga3

4

5

6

Koran,
XLIX,
13. W s z y s t k i e o z n a c z e n i a c y t o w a n y c h fragmentów
Koranu
(w których c y f r y r z y m s k i e oznaczają odpowiednią surą, a a r a b s k i e w e r s e t s u r y ) ,
pochodzą z a r a b s k i e j w e r s j i tej księgi, w y d . K a i r 1367 r. Hidżry (1947/1948 r.
n.e.).
3

Q u r a j s z y c i , w a r s t w a panująca w M e k c e , n a której t e r e n i e żył i działał
M a h o m e t , odnosząca się ze zrozumiałą niechęcią do i d e i głoszonych p r z e z M a h o ­
m e t a , w obawie, iż te ostatnie mogą podważyć i c h ustaloną już, przodującą n a
t e r e n i e Hidżazu pozycję.
4

5

Koran,

V I I , 40.

6

Koran,

V I I , 48.

�424

A N N A

M R O Z E K

czy dla samego bogactwa i t y m różni się Mahomet od i n n y c h r e f o r m a ­
torów r e l i g i j n y c h . W Koranie,
czy też w ogóle w islamie, b r a k jest ha­
seł nawołujących do ascetyzmu czy świadomego wyrzeczenia się bo­
gactw, w celu zbliżenia się do boga. Posiadanie bogactw nie jest prze­
szkodą w wierze, jeśli nie dołączają się do tego e l e m e n t y p y c h y czy
bezbożności, na co wskazują wyraźnie cytowane wyżej wersety. Świad­
czy o t y m również fakt, że Mahomet nie głosił hasła podziału bogactw
między b i e d n y c h , lecz zalecał t y l k o i c h wspomaganie. B r a k zdecydowa­
nego odcięcia się o d l u d z i bogatych, b r a k ideologii a t r a k c y j n e j dla
w a r s t w najbiedniejszych był prawdopodobnie główną przyczyną jego
początkowego osamotnienia i niepowodzeń. Z d r u g i e j jednak s t r o n y
t a k i właśnie charakter głoszonej przez Mahometa r e l i g i i u w a r u n k o w a ­
n y był ówczesną patriarchalną strukturą społeczeństwa arabskiego,
w którym każda nowa idea wymagała uprzedniej akceptacji głowy
r o d z i n y czy k l a n u , z a n i m zyskała w a l o r powszechności. Sam Mahomet
podejmował n i e j e d n o k r o t n i e próby dotarcia do znaczniejszych osobi­
stości M e k k i z zasadami głoszonej przez siebie r e l i g i i , jednak w o g r o m ­
nej większości wypadków wywoływały one skutek p r z e c i w n y do zamie­
rzonego. Dopiero przeniesienie się Mahometa do M e d y n y i umocnienie
swego a u t o r y t e t u na t y m gruncie jest m o m e n t e m z w r o t n y m dla gło­
szonej przez niego w i a r y , j a k również dla jego o r i e n t a c j i społecznej.
Od tej c h w i l i M a h o m e t sam staje się f a k t y c z n y m władcą i wystę­
puje świadomie jako reprezentant w a r s t w y rządzącej, a władza jego
jest t y m silniejsza, że sprawuje ją w i m i e n i u boga, w którego otaczający
go A r a b o w i e ( w miarę postępującego powodzenia p r o r o k a i własnego)
wierzą coraz silniej.
I s l a m jako system p o l i t y c z n y przyniósł na początku p o w i e w nowości
i zmian, zwalczał stare t r a d y c j e . A l e nowe idee, łącząc się z celami
i zadaniami p o l i t y c z n y m i , szybko przeszły na usługi w a r s t w y panującej.
Państwo arabskie, którego p o d w a l i n y stworzył jeszcze sam Mahomet,
nie było państwem d e m o k r a t y c z n y m , j a k z n o w u utrzymują apologeci
i moderniści i s l a m u , lecz organizmem o ściśle rozgraniczonym, d w u k l a s o w y m społeczeństwie, w którym niektórzy t y l k o b y l i zarządzają7

Nowości w n i e s i o n e p r z e z i s l a m do świata a r a b s k i e g o są dość znaczne. Jeśli
b o w i e m r e l i g i a chrześcijańska wstąpiła w świat już uporządkowany, który r o z p o ­
rządzał określonymi z a s a d a m i p o l i t y c z n y m i , odpowiednią strukturą władzy i p o ­
rządkiem g o s p o d a r c z y m , i usankcjonowała go swoją ideologią — to i s l a m powołał
do życia w g r u n c i e r z e c z y nową cywilizację, opartą n a n o w y c h p o d s t a w a c h p r a w ­
n y c h , z a s a d a c h zarządzania i g o s p o d a r o w a n i a i narzucił n a r o d o m p o d b i t y m język
świętej księgi i s l a m u . Być może, w t y m f a k c i e należy doszukiwać się p r z y c z y n s i l ­
nego związku w s z y s t k i c h aspektów życia z i e m s k i e g o , j a k n a j b a r d z i e j świeckiego,
z z a s a d a m i w i a r y n a g r u n c i e i s l a m u , a także p r z y c z y n trwałości tego związku.
7

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

425

K O R A N U

c y m i , a znakomita większość społeczeństwa była podporządkowana i c h
władzy. Działo się t a k nie ze względu na wyjątkowe zalety l u d z i , w rę­
k a c h których spoczywała władza, lecz ze względu na charakter i cel
spełnianych przez n i c h f u n k c j i .
Wymagane przez K o r a n wypełnianie właściwej służby bożej f i b a d a )
nie było możliwe bez zorganizowanej społeczności współwyznawców.
Społeczność taka nie mogła istnieć bez władzy; stąd p i e r w s z y m obo­
wiązkiem i zadaniem władcy było wprowadzenie i egzekwowanie n a j ­
lepszej, najpełniejszej 'ibáda. Te funkcje kształtowały we wczesnym
okresie i s l a m u a u t o r y t e t i znaczenie władców oraz posłuszeństwo pod­
danych. Rządzący i zarządzani z a m y k a n i b y l i w s t r u k t u r z e p r a w i obo­
wiązków (praw władców i obowiązków poddanych), usankcjonowanych
przez „boskie" objawienie. Rozgraniczenie to, wprowadzone w życie
już przez samego Mahometa, znajduje pełne odbicie w tekście K o r a n u .
I.

AKCEPTACJA

NIERÓWNOŚCI

SPOŁECZNEJ

W

KORANIE

O d m o m e n t u faktycznego przejęcia władzy politycznej w Medynie,
Mahomet w i e l o k r o t n i e podkreślał niezwykłą wagę swego posłannictwa,
gdyż umacniało to powagę jego a u t o r y t e t u osobistego. W t e j mierze
poważną pomocą dla niego był Koran, który „słowami boga" nawoły­
wał w i e r n y c h do posłuszeństwa i szacunku dla p r o r o k a : „ K t o jest po­
słuszny p r o r o k o w i , t e n jest posłuszny b o g u " ; „Ci, którzy obrażą boga
l u b jego wysłannika, zostaną przeklęci przez boga w t y m i w przyszłym
ż y c i u " . N a w e t podkreślane uprzednio „zrównanie" w i e r n y c h w o b l i ­
czu boga nie dotyczy samego p r o r o k a w okresie jego wzrastających
wpływów p o l i t y c z n y c h : „[...] j a jestem p i e r w s z y m z w i e r n y c h " — mówi
o sobie p r o r o k .
P r i o r y t e t p r o r o k a odnosi się również do spraw j a k najbardziej ziem­
skich: „Gdy zapytają ciebie — mówi bóg do Mahometa — do kogo
należą łupy wojenne, odpowiedz: należą do boga i jego wysłannika [...]
Jeśli w i e r n i jesteście, bądźcie posłuszni bogu i p r o r o k o w i " . I w i n n y m
miejscu: „[...] poprzestawajcie na t y m , co w a m daje p r o r o k , i więcej nie
żądajcie" .
Koran daje więc świadectwo w o l n e j , ale stale postępującej zmiany
r o l i i pozycji Mahometa, o d natchnionego proroka, biernego przekazi­
ciela „woli bożej" (wczesne sury) do silnego, pewnego siebie władcy
8

9

10

u

12

8

3

10

11

12

Koran,

I V , 80.

Koran,
Koran,
Koran,

X X X I I I , 57.
V I , 163.
V I I I , 1.

Koran,

L I X , 7.

�426

A N N A

M R O Z E K

(sury późniejsze, z których pochodzą cytowane wyżej f r a g m e n t y Ko­
ranu), egzekwującego od współwyznawców w i m i e n i u boga posłuszeń­
stwo i szacunek oraz, co jest rysem c h a r a k t e r y s t y c z n y m dla Mahometa,
roszczącego sobie prawo do osobistego decydowania i rozporządzania
napływającymi bogactwami, z d o b y t y m i na wojnie. W istocie M a h o m e t
ma niewiele wspólnego z sylwetką p r o r o k a opisywaną n a m przez apo­
logetów i s l a m u : człowiekiem więcej j a k s k r o m n y m , żyjącym nieledwie
w ubóstwie, p o k o r n y m i d o b r o t l i w y m . W jednej z najpóźniejszych sur
Koranu
przypisuje on sobie cechy, odnoszone wcześniej t y l k o do boga:
„Dostojny p r o r o k powstał między w a m i [...] Niech w i e r n i spodziewają
się po n i m t y l k o łaski i miłosierdzia" .
13

O g r o m n y a u t o r y t e t osobisty, j a k i faktycznie zdobył sobie M a h o m e t
w miarę wzrastającego powodzenia głoszonej przez siebie r e l i g i i , m a
w o m a w i a n y m problemie dość zasadnicze znaczenie: 1) Mahomet za­
akceptował istniejące uprzednio rozwarstwienie społeczne, bo umacniało
ono w w i e r n y c h poszanowanie d l a a u t o r y t e t u i władzy; 2) wywyższa­
jąc własną pozycję M a h o m e t stworzył podstawę dla przyszłego u p r z y ­
w i l e j o w a n i a kalifów, będących przecież następcami proroka.
Pierwsza tendencja Mahometa jest dość silnie zaznaczona w
Koranie:
akceptuje on nierówność poszczególnych członków g m i n y muzułmań­
skiej i nawet uzasadnia je wolą boga: „[...] o n darów swoich udziela
według upodobania, bo jest potężny i mądry" . Ubóstwo l u b nie­
szczęście człowieka określane jest często w Koranie
j a k o a k t próby
boga: „Nie każdy ze śmiertelnych na równi jest szczęśliwy, a t o [ d l a ­
tego], aby bóg mógł poznać w i e r n y c h i wybrać spomiędzy n i c h swoich
świadków oraz, żeby doświadczyć w i e r n y c h " . A l e l u d z i o m b o g a t y m
„próby" takie nie wydają się być potrzebne: „Staraj się obok bogactwa,
które posiadasz, zasłużyć sobie na królestwo niebieskie [...] Bądź dobro­
c z y n n y m t a k , j a k bóg był wspaniałomyślnym względem ciebie" . W y ­
stępujące w ostatnio c y t o w a n y m fragmencie Koranu
podkreślenie „bo­
skiego" pochodzenia dostatków ziemskich p r o w a d z i n i e k i e d y do utożsa­
mienia ubóstwa i nieszczęścia (także przecież u w a r u n k o w a n y c h przez
boga w myśl zasad islamu) z rodzajem niełaski boga: „Bóg swoich
względów udziela t y m , którzy m u się podobają" . Wskazuje na to
również przestroga Mahometa skierowana do b i e d n y c h : „Nie żądaj być
równym t y m , których bóg n a d ciebie wywyższył" , i w i n n y m miejscu:
14

15

16

17

18

13

Koran,

I X , 128.

14

Koran,

X L I I , 19.

Koran,
Koran,
Koran,
Koran,

I I I , 140—141.
X X V I I I , 77.
I I I , 12.
I V , 32.

15

l e

17

18

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

427

K O R A N U

„Nie obracaj t w y c h oczu chciwie na cudze d o s t a t k i " . W ślad za t y m i
przestrogami postępuje — znane n a m skądinąd — „pocieszenie" b i e d ­
n y c h : „[...] dobra, które bóg obiecuje, są trwalsze i droższe" .
Wreszcie jeszcze jeden ustęp Koranu
wskazuje dostatecznie w y ­
raźnie na akceptację nierówności społecznej: „[...] j a — mówi bóg usta­
m i Mahometa — podzieliłem dostatki ziemskie, ustanowiłem hierarchię
między ludźmi, która podnosi i poniża: udziela j e d n y m panowania,
d r u g i m [nakazuje] posłuszeństwo" . Czyż można wymagać bardziej
jasnego sprecyzowania stanowiska w k w e s t i i społecznej?
Bóg Mahometa jest również p r o t o t y p e m despoty na wzór wschodni:
„On — mówi Mahomet o bogu —• jest w stanie zwalić nieszczęścia na
wasze głowy, a p o d nogami otworzyć przepaść; posiać między w a m i n i e ­
zgodę i sprawić, aby j e d n i c i e r p i e l i za gwałty d r u g i c h "
Zadziwiające,
j a k często wzorzec t e n był ożywiany w p r a k t y c e przez średniowiecznych
władców państwa arabskiego. Niepomierne wywyższenie t y c h ostatnich
nad podstawową rzeszą w i e r n y c h l u b poddanych stwarzało n i e o g r a n i ­
czone możliwości nadużywania władzy. I t u t a j dochodzimy do d r u g i e j
k o n s e k w e n c j i posunięć Mahometa.
Podobnie j a k p r o r o k odpowiedzialny był t y l k o przed bogiem, stojąc
poza zasięgiem k r y t y k i l u d z k i e j , t a k i późniejsi k a l i f o w i e i książęta
s p r a w o w a l i władzę absolutną, nie ograniczoną żadnym a u t o r y t e t e m
l u d z k i m . Konieczność bezwzględnego posłuszeństwa wobec boga i jego
wysłannika — postulowana w Koranie
— z chwilą śmierci p r o r o k a
przeniesiona została automatycznie na jego następców, kalifów, a t r a ­
dycjonaliści i s l a m u , popierający istniejący system władzy, m i e l i isto­
t n i e ułatwione zadanie, nawołując w i e r n y c h do posłuszeństwa na p o d ­
stawie istniejących przepisów Koranu
.
1S

20

21

2 2

23

" Koran,
° Koran,
Koran,
Koran,

2

21

22

X X , 131.
X X , 131.
X L I I I , 32.
V I , 65.

N a d e s p o t y c z n y c h a r a k t e r rządów władców muzułmańskich w m i n i o n y m
o k r e s i e w s k a z y w a ł również zmarły w 1956 r. były p r e z y d e n t P a k i s t a n u , G h u l a m
M u h a m m a d , w s w y m przemówieniu do p r a w n i k ó w w 1952 r. „Podczas ostatniego
tysiąclecia i s l a m cierpiał pod władzą despotów. Stał on się narzędziem w i c h
rękach, podczas gdy o n i s a m i p o d t r z y m y w a n i b y l i n i e t y l k o p r z e z feudałów, ale
również s k o r u m p o w a n e duchowieństwo. C i ostatni m i e l i często wyłączny monopol
n a wykładnie i interpretację p r a w i s l a m u , o i l e i j a k długo p o t r z e b n e to było
despotom d l a osiągnięcia i c h celów" (cyt. za J . H a n s , Dynamie
und Dogma
im
Islam,
L e i d e n 1960, s. 38). P o r . również A. B o n n e , State and Econimics
in the
M i d d l e East,
L o n d o n 1948, s. 8: „Przywódca państwa został w y n i e s i o n y p o n a d
s w o i c h p o d d a n y c h , otoczony n i m b e m boskości i o d d z i e l o n y od zwykłych śmiertelni­
ków p r z e z o c h r o n n y m u r ceremoniału i d w o r z a n . W t y m s a m y m czasie pogłębiające
się zubożenie k l a s niższych i wzrastająca n e g a c j a i c h p r a w p o l i t y c z n y c h były rao2 3

�428

ANNA

M R O Z E K

Omawiane wyżej tendencje znajdują pełne odbicie w t r a d y c j i isla­
m u : „Trzymajcie się [drogi] posłuszeństwa w stosunku do waszych
zwierzchników — b r z m i orzeczenie t r a d y c j i a l - T i r m i d i — i nie sta­
wiajcie oporu, b o w i e m t y c h , którzy są i m [zwierzchnikom] posłuszni,
bóg nazywa posłusznymi, a powstawanie p r z e c i w k o n i m jest powsta­
w a n i e m p r z e c i w k o bogu [...] Jeśli ktoś zarządza waszymi s p r a w a m i
i popadnie w nieposłuszeństwo wobec [nakazów] boga, t o przyjdzie na
niego k a r a boża ( t j . bóg będzie wiedział, j a k go ukarać), ale w y nie
macie p r a w a odmawiać m u posłuszeństwa. K t o nisko ceni władzę boga
na ziemi, tego bóg poniży ( M a n ahanu s u l t a n a l l a h i fí-1-ardi ahanáhh u ) " . C y t a t ten nie w y m a g a komentarza.
2 4

Zalecenia t r a d y c j i o podobnej w y m o w i e posiadają swe źródło w cy­
t o w a n y c h wcześniej orzeczeniach Koranu
i — wyjąwszy i c h k o n k r e t ­
ność — nie różnią się one n i c z y m od swego p i e r w o w z o r u . T a k j a k w y ­
jątkowa pozycja i u p r z y w i l e j o w a n i e władców były z góry u s p r a w i e d l i ­
wiane na zasadzie uświęconej przez Koran h i e r a r c h i i , t a k i bezprzykład­
na samowola i despotyzm t y c h ostatnich były r e z u l t a t e m f a k t u , że
władcy c i — postępując za przykładem Mahometa — k o r z y s t a l i z n i e ­
ograniczonej władzy, nie podlegając żadnym a u t o r y t e t o m , poza nie
u c h w y t n y m bogiem. Co więcej, p r a w o d a w s t w o oparte na przepisach r e ­
l i g i j n y c h , ściśle Koranie — z n o w u sprowadzane f o r m a l n i e do a u t o r y t e t u
boga — dawało jego twórcom i egzekutorom (właśnie władcom i sko­
r u m p o w a n e m u duchowieństwu) nieograniczone możHwości w y k o r z y s t y ­
wania go do własnych celów. Właśnie na podstawie zasad i s l a m u wszel­
kie a k t y bezprawia, gwałtu i despotyzmu mogły być uzasadniane
„wolą boga" i tłumaczone chęcią doświadczenia w i e r n y c h .

II. P R Z E P I S Y E T Y C Z N E K O R A N U I I C H W Y M O W A

SPOŁECZNA

I s l a m , a właściwie jego twórca Mahomet, m i m o iż nawiązywał sze­
r o k o do t r a d y c j i i zwyczajów przedmuzułmańskich Arabów, w p r o w a ­
dził również szereg cennych i n n o w a c j i w zakresie przepisów i zaleceń
dotyczących sfery e t y k i i moralności.
Z n a j d u j e t o m . i n . swoje odbicie w zakazie zabójstwa niemowląt,
zwłaszcza płci żeńskiej, p r a k t y k o w a n e g o dość powszechnie w okresie
przedmuzułmańskim, głównie wśród p l e m i o n koczowniczych, a w y n i ­
kającego ze szczególnie ciężkich i t r u d n y c h warunków życia t y c h
ostatnich, co za t y m idzie małej użyteczności kobiet. „Nie zabijajcie
żliwe p r z e z bezprzykładny s o j u s z między duchowieństwem i s l a m u , biurokracją p a ń ­
stwową i w i e l k i m i p o s i a d a c z a m i z i e m s k i m i " .
M

s. 94.

C y t . za I. G o l d z i h e r e m ,

Muhammedanische

S t u d i e n , t. 2, H a l l e 1890,

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

429

K O R A N U

własnych dzieci przez bojaźń ubóstwa — b r z m i jeden z wersetów
Koranu
— j a i c h i wasze potrzeby opatrzę. Zabijając je popełniacie
śmiertelny g r z e c h " . Przepis t e n , p o d y k t o w a n y zmienioną sytuacją
ekonomiczną Arabów (zwycięskie podboje dostarczają bogatych łupów)
i k o n k r e t n y m i potrzebami ( w o j n y stwarzały rosnące zapotrzebowanie
na bojowników), nie umniejsza zasług Mahometa w f a k t y c z n y m poło­
żeniu k r e s u p r a k t y k o w a n y m dotychczas zabójstwom niemowląt i sta­
n o w i jeden z pozytywów Koranu; z d r u g i e j s t r o n y sposób sformułowa­
nia tegOf zakazu: pozostawienie bogu t r o s k i o u t r z y m a n i e potomstwa,
zrodziło s k u t k i ujemne w postaci beztroski i b r a k u odpowiedzialności
za u t r z y m a n i e dzieci, a wynikający stąd o g r o m n y przyrost n a t u r a l n y
w k r a j a c h i s l a m u jest dzisiaj jedną z najpoważniejszych przeszkód
w usunięciu rezultatów opóźnienia gospodarczego.
25

Do i n n y c h pozytywów odnoszących się do życia rodzinnego zaliczyć
należy podkreślany w i e l o k r o t n i e nakaz szacunku i pieczołowitości d l a
rodziców i w ogóle starszych l u d z i : „Bóg nakazuje sługom s w o i m być
d o b r o t l i w y m dla swoich bliźnich i rodziców, czy z n i c h jedno, czy oboje
osiągnie w i e k sędziwy. Strzeż się, abyś i m pogardy nie okazał i n a ­
pomnień nie dawał, przemawiaj do nich zawsze z u s z a n o w a n i e m " .
Nakaz t e n m a swoje źródło w społecznej, na wpół patriarchálněj s t r u k ­
turze ówczesnej A r a b i i . Zachował on swą wartość do c h w i l i obecnej
i p r z y j e m n i e uderza cudzoziemca. U j e m n e s k u t k i , j a k i e za sobą pociąga,
polegają j e d y n i e na u m o c n i e n i u nadmiernego poszanowania a u t o r y t e ­
tów i hołdowaniu t r a d y c j i , cech i t a k już silnie a k c e n t o w a n y c h w ideo­
logii islamu.
26

Nie b r a k również w Koranie
zaleceń ściśle etycznych o równie do­
datniej w y m o w i e . Są t o : p o w t a r z a n y w i e l o k r o t n i e nakaz uczciwości
k u p i e c k i e j (być może jest to następstwem f a k t u , że Mahomet, sam k u ­
piec z zawodu, doceniał wartość i znaczenie t a k i e j właśnie postawy
w p r a k t y c e ) , przestrzeganie przed w y d a w a n i e m fałszywego, krzywdzą­
cego świadectwa o i n n y c h , akcentowanie cnót miłosierdzia, s p r a w i e d l i ­
wości, wzajemnej życzliwości i t p .
A l e wszystkie te przepisy i napomnienia nie są j e d y n y m i a n i n a j ­
ważniejszymi zaleceniami Koranu
w sferze e t y k i . O i l e przytoczone
wyżej przepisy odwoływały się do dobrej w o l i i działania w i e r n y c h , co
znajduje swe odbicie we wczesnych surach Koranu , o t y l e późniejsze
21

25

26

Koran,
Koran,

X V I I , 31.
X V I I , 23.

P o r . Koran:
„Zesłałem z n i e b a tę księgę, w której p r a w d a p r z e m a w i a do
l u d z i : k t o podług niej postępuje i kto się od niej oddala, każdy d l a siebie p r a c u j e "
( X X X I X , 42); „Każdy odpowie za s w o j e u c z y n k i " ( L X X I V , 38).
27

�430

A N N A

M R O Z E K

sury akcentują już t y l k o wartość biernego, ścisłego podporządkowania
się muzułmanom w o l i i działaniu samego boga.
Na zmianę stanowiska i o r i e n t a c j i Mahometa wpłynęło przede
w s z y s t k i m jego postępujące znaczenie i wzrastający a u t o r y t e t p o l i t y c z ­
n y n a terenie A r a b i i , ale także początkowe k p i n y i sceptyczne u w a g i
jego współziomków . Oba te f a k t y pociągają za sobą położenie więk­
szego niż dotychczas nacisku na wszechmoc i wszechdziałanie boskie,
t j . predestynację.
Broniąc się przed k p i n a m i i a t a k a m i swoich współziomków i pragnąc
umocnić własny a u t o r y t e t , Mahomet, w coraz szerszym stopniu uzależ­
n i a s p r a w y i czyny l u d z i od w o l i i wyroków boga: „Ludzie nie zostaną
oświeceni według t w o j e j [ t j . Mahometa] chęci — b r z m i tekst jednej
z późniejszych sur Koranu — Bóg oświeca t y c h , którzy m u się podo­
bają i zna wszystkich, postępujących drogą z b a w i e n i a " . W t e n sposób
Mahomet odsunął od siebie zarzut „niemocy" w w y p a d k u niepowodzeń
p r z y n a w r a c a n i u n i e w i e r n y c h : jeśli ktoś n i e chce przyjąć zasad nowej
w i a r y i podporządkować się i c h przepisom, dzieje się t o za sprawą sa­
mego boga: „[...] kogo bóg pogrąży w błędzie, t e n należy do straco­
n y c h " ; i w i n n y m m i e j s c u : „Bóg [...] kogo chce p r o w a d z i drogą zba­
wienia" .
P o d wpływem zmienionej o r i e n t a c j i Mahometa ulega również zmia­
nie s t r u k t u r a samego i s l a m u . W miejsce wcześniejszego odwoływania
się do w o l n e j w o l i człowieka, do jego uczynków, które miały w a r u n ­
kować zbawienie, pojawiają się teraz coraz częściej orzeczenia, p r z y p i ­
sujące t y l k o bogu decyzję w k w e s t i i zbawienia czy potępienia człowieka.
Znajduje t o swoje odbicie w większości sur Koranu.
Oto niektóre
z n i c h : „[...] bóg daje posłuch t e m u , k t o m u się podoba; on mógłby
28

29

M

31

Świadectwem k r y t y c z n e g o s t o s u n k u A r a b ó w do M a h o m e t a w e w c z e s n y m
o k r e s i e jego działalności j e s t z n o w u s a m t e k s t Koranu:
„Oni (tj. n i e w i e r n i ) mówili
do p r o r o k a : ty, który przyjąłeś Koran,
jesteś szalony. Gdybyś n a m p r a w d ę p r z y ­
nosił, czyżbyś nie przyszedł w poczcie aniołów? ( X V , 6 — 7 ) ; „Nie m a innego życia
n a d to, j a k i e g o używamy i n i g d y n i e z m a r t w y c h w s t a n i e m y — t a k a była i c h m o w a "
( C V I , 29); i j e s z c z e j e d e n f r a g m e n t : „Czyż p o r z u c i m y nasze bóstwa — mówili —
d l a j e d n e g o szalonego w i e r s z o k l e t y ? " ( X X X V I I , 36). Świadczy o t y m również k r y ­
t y c z n a p o s t a w a A r a b ó w w o b e c treści l e g e n d p r z y t a c z a n y c h p r z e z M a h o m e t a . I t a k ,
występująca w Koranie
( X X X V I I , 139—144) przypowieść b i b l i j n a o J o n a s z u , który
z a sprawą boga w y r z u c o n y ze s t a t k u , połknięty został p r z e z w i e l o r y b a , p r z y t o ­
czona słuchaczom wzbudziła ogromną wesołość, a j e d e n z n i c h rzekł: to n i e j e s t
c u d , że w i e l o r y b połknął J o n a s z a ; byłby to c u d nierównie większy, g d y b y J o n a s z
połknął w i e l o r y b a .
28

29

30

31

Koran,
Koran,
Koran,

X X V I I I , 56.
V I I , 177.
X , 25.

�SPOŁECZNA

FUNKCJA

431

KORÁNO

sprawić, że c i , co w grobie spoczywają, m o g l i b y słyszeć" ; „Kogo bóg
p r o w a d z i , t e n prawą postępuje drogą; c i których o n obłąkał, nie znajdą
ucieczki przed n i m " ; i jeszcze: „[...] o n może według upodobania
przebaczać w a m l u b karać w a s " *.
W ostatecznym r a c h u n k u w i a r a l u b n i e w i a r a nie zależy więc już
od człowieka: o d jego w y b o r u , w o l i i postępowania. T o A l l a h obdarza
łaską w i a r y , l u b też o d m a w i a t e j łaski, czyni serce wrażliwym dla
przestróg l u b j e zamyka. Z t e o r i i predestynacji l u b przeznaczenia b o ­
skiego — sformułowanej przez Mahometa t a k stanowczo i bezwzględ­
nie — w y n i k a , że bóg przeznaczył człowieka z góry bądź do szczęśli­
wości, bądź do potępienia, że sparaliżował każdy o d r u c h woH i każdą
inicjatywę, odebrał człowiekowi możność decyzji, uczynił bezskutecz­
n y m wysiłek do wzrastającej doskonałości. Z b i e g i e m czasu, wszelkie
zjawiska otaczającego l u d z i świata, a szczególnie zjawiska dla n i c h uży­
teczne, są przedstawiane w Koranie
j a k o a k t c u d u boskiego.
Zasięg „twórczości boga" nie pozostawia miejsca na żadną a k t y w ­
ność samego człowieka. N a w e t b o w i e m ubranie, p o k a r m , napoje, dobro­
b y t czy nędza, szczęście czy nieszczęście pochodzą bezpośrednio od
b o g a . Można więc postawić p y t a n i e : j a k w świetle wszechogarniającej
aktywności boga na niebie i z i e m i wyglądają przepisy etyczne stawiane
przed s a m y m człowiekiem? Pozostają one w ścisłej zgodności l u b lepiej
zależności o d sformułowanych wyżej przymiotów boga.
A b s o l u t n a wszechmoc boga m a wzbudzać podziw i strach w i e r n y c h
i skłaniać i c h do ukorzenia się p r z e d majestatem b o s k i m : „Wierzący
t o c i — orzeka tekst Koranu — w których sercach w z m i a n k a o bogu
wzbudza lęk [...] i którzy pokładają w n i m jedyną nadzieję dla siebie" .
Naturalnym
następstwem
wyeksponowanej
na p l a n
pierwszy
wszechmocy boskiej jest formułowany w i e l o k r o t n i e postulat uciekania
się t y l k o do pomocy boskiej w c h w i l a c h szczególnie ciężkich: „[...] ci,
którzy chcą o b r o n y , niech j e j o d boga żądają" ; „Bóg jest w a s z y m
opiekunem, któż lepiej o d niego może w a m pomóc?" ; „Jeśli bóg zsyła
32

3 S

3

35

36

37

38

'2 Koran,

X X X V , 22.

33

Koran,

X V I I , 97.

34

Koran,

X V I I , 54.*

35

P o r . Koran:

„On w d o b r o c i s w e j wyposaża w a s w p o k a r m y c z y s t e i z d r o w e "

(XL,

64); „Dzieci A d a m a ! Daliśmy w a m odzież, abyście o k r y l i w a s z e n i e d o s t a t k i "

(VII,

26); „Bóg

jest dobrotliwy

dla slug

swoich i darów

swoich udziela

według

p o d o b a n i a (dosłownie: k o m u c h c e ) " ( X L I I , 19); „Bez w o l i bożej l u d z i e n i e mogą k o ­
rzystać ze szczęścia a n i doznawać przeciwności" ( V I I , 188).
36

Koran,

3 7

K o r a n , X I V , 12.

88

Koran,

V I I I , 2.
I I I , 150.

�432

ANNA

MŘOZEK

na ciebie utrapienie, o n t y l k o może cię uwolnić o d n i e g o " . Zgodnie
z p r z y t o c z o n y m i wyżej orzeczeniami Koranu i s l a m w y k l u c z a możliwość
uzyskania pomocy i wsparcia w potrzebie ze s t r o n y innego człowieka,
podważa t y m s a m y m podstawy solidarności l u d z k i e j , wiarę w siły
i wartość człowieka w ogóle.
W rezultacie muzułmanin nie przypisuje większej w a g i do swego
działania, nie zna radości płynącej z p o k o n y w a n i a trudności na t y m
p o l u : jest b i e r n y , poddaje się b i e g o w i rzeczy. Bierność t a p r z e j a w i a się
również w postawie wyczekującej człowieka w stosunku do otaczają­
cego go świata, w niechętnym stosunku do wszelkiego wysiłku, w b r a k u
t r o s k i o własne, a t y m bardziej cudze j u t r o . N a bezpośrednią zależność
tej właśnie postawy muzułmanów od zasad r e l i g i i przez n i c h w y z n a ­
wanej wskazują liczne w y p o w i e d z i teoretyków islamu w k w e s t i i w a r ­
tości i r o l i p r a c y w życiu człowieka. I t a k Wasija Abu H a n l f a — jeden
z interpretatorów świętej księgi i s l a m u — stwierdza, że „wiara jest
ważniejsza od pracy: praca może mieć p r z e r w y , ktoś może być o d n i e j
u w o l n i o n y , od w i a r y zaś n i e " . Uzasadnieniem tego stanowiska jest
właśnie absolutna wszechmoc boga: „Bóg stworzył człowieka łącznie
z jego pracami, p r z e k o n a n i a m i i wiedzą, ponieważ człowiek nie m a
zdolności do tworzenia, będąc słabym i p o z b a w i o n y m o d p o w i e d n i c h
właściwości. Bóg t w o r z y człowieka i zaopatruje go, j a k to jest powie­
dziane w Koranie:
Alláh t w o r z y i zaopatruje c i e b i e " . Dochodzą t u do
głosu wszystkie e l e m e n t y r e l i g i i islamu, o których m o w a była wyżej:
podkreślenie słabości człowieka, negacja wartości jego osobistego w y ­
siłku i „uwolnienie" go o d trosk o własne życie.
39

4 0

41

W y z n a w c a i s l a m u był j a k o człowiek wtłaczany w ściśle ograniczone
r a m y szablonów, obracał się w zamkniętym świecie, w którym wszyst­
k i e zdarzenia były u j m o w a n e j a k o przejaw „cudu boskiego", a więc
rodzić mogły t y l k o p o d z i w i trwogę, a nie ciekawość i dociekliwość.
Jeśli jeszcze do tego dodamy w i e l o w i e k o w e odcięcie się świata i s l a m u
od wpływu obcych k u l t u r , absorbujących wyobraźnię i wyzwalających
a u t o k r y t y c y z m , t o f a k t akceptacji i respektowanie cnót muzułmańskich
sformułowanych w Koranie, przez przygniatającą część wyznawców t e j
r e l i g i i , nie będą budzić większego zdziwienia.
III. C N O T Y MUZUŁMAŃSKIE Z A L E C O N E P R Z E Z K O R A N I TRADYCJĘ

Najważniejszym obowiązkiem muzułmanina jest wierzyć w A l l a h a
i żyć według ścisłego znaczenia słowa: i s l a m (poddanie, podporządkowa­
nie się). Pokorne poddanie się w o l i boga jest 'wewnętrzną istotą po39

Koran,

40

Szarh

41

Ibidem,

V I , 17.
Wasijat
s. 80.

Abu

Hanifa, H y d e r a b a d 1903, s. 78.

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

K O R A N U

433

bożności. I s l a m jest d o b r o w o l n y m (i w t y m j e d y n i e przejawia się a k t
„wolnej w o l i " człowieka) poddaniem się wierze oraz j e j zarządzeniom.
Zgodnie z t y m ujęciem głównymi c n o t a m i muzułmańskimi s t a w i a ­
n y m i przed w y z n a w c a m i , nie t y l e jako wzór, ile w a r u n e k i sprawdzian
i c h pobożności, są cierpliwość i pokora. T r u d n o nie dostrzec ścisłego
związku t a k ujętych cnót etycznych z omawianą wcześniej, skrajnie
ujmowaną teorią predestynacji boskiej: skoro wszelkie
wydarzenia
w świecie odnoszące się zarówno do zjawisk p r z y r o d y , j a k do człowieka
są s k u t k i e m uprzedniego postanowienia boga, to człowiekowi nie pozo­
staje nic innego, j a k c i e r p l i w i e i z pokorą znosić przejawianie się w o l i
bożej. N a ścisły związek n o r m etycznych z surową dogmatyką i s l a m u
wskazuje również f o r m a i treść orzeczeń Koranu:
„[...] znoś c i e r p l i w i e
nieszczęścia zdarzające się tobie, bo wszystko jest s k u t k i e m wyroków
b o s k i c h " ; „[...] c i , którzy cierpieć będą w y t r w a l e , odbiorą stosowną
n a g r o d ę i jeszcze: „czekaj i znoś c i e r p l i w i e i wesoło" **.
4 2

43

W przytoczonych wyżej wersetach t r u d n o nie odczytać w y m o w y
społecznej w t a k sformułowanych nakazach etycznych: ponieważ nic
nie dzieje się w b r e w w o l i boga, żadne cierpienie ludzkie nie jest złem
i n i e w a l k a z n i m , lecz c i e r p l i w e oczekiwanie na ewentualną zmianę
zrządzenia boskiego jest postawą je d ynie słuszną. T ę „wartość" prze­
pisów Koranu docenili w pełni późniejsi teologowie i s l a m u , cierpliwość
b o w i e m i pokora są c n o t a m i najszerzej t u t a j o m a w i a n y m i i u s i l n i e
a k c e n t o w a n y m i . P r z y czym społeczny sens t y c h przepisów jest j a w n i e
w y e k s p o n o w a n y na p l a n pierwszy. Przedstawiciel tego k i e r u n k u : a l - M a l a t i , stwierdza co następuje: „[Należy] wierzyć, że Koran jest mową
boga i w to, że trzeba słuchać aktualnego władcy takiego, j a k i m o n
jest [...] nie należy też osądzać żadnego muzułmanina niezależnie o d
jego czynów, ponieważ n i e wiadomo, k t o jest przeznaczony do piekła,
a k t o do n i e b a " .
45

O b u t y m cnotom, t j . pokorze i cierpliwości, poświęcone są w l i t e r a ­
t u r z e muzułmańskiej liczne opracowania, wiersze i przysłowia. D o b a r ­
dziej znanych należy zbiór stu przysłów 'Alí'ego, z których p r z y t o c z y m y
k i l k a dla z i l u s t r o w a n i a omawianego przez nas zagadnienia. P r a g n i e m y
p r z y t y m zwrócić uwagę na p r e f i k s „naj", dodany przez 'Alí'ego, w s k a ­
zujący na rangę wyszczególnionych przez niego cnót: „Najpiękniejszym
stanem jest cierpliwość; najpiękniejszym ćwiczeniem r e l i g i j n y m jest

Koran, X X X I , 17.
Koran, X V I , 96.
Koran, L X X , 5.
C y t . za A Reader on Islam, passages from standart Arabic Writings
illustra­
tive of the Beliefs and Practices of Muslim, ed. A . Jeffery, G r a v e n h a g e 1962, s. 367.
42

43

44

45

28 —

Etnografia

Polska,

t.

X

�434

ANNA

MROZEIĆ

pokorna postawa; największa słuszność t k w i w stosunku służebnym
człowieka w odniesieniu do boga" .
Dość charakterystyczny jest p r z y t y m fakt, że w życiu codziennym
muzułmanów przyjęły się i ugruntowały właśnie te elementy przepi­
sów Koranu, które podkreślały i c h słabość i bezsilność w obliczu w y ­
roków boskich. Umacniała je z jednej s t r o n y p r a k t y k a , przeciętny bo­
w i e m o b y w a t e l nie miał istotnie nic do powiedzenia w sprawach ogól­
n y c h większej czy mniejszej wagi, zobowiązany do bezwzględnego po­
słuszeństwa wobec władcy; z d r u g i e j strony umacniały je również t r a ­
d y c y j n e upodobania i n a w y k i Arabów: przyzwyczajenie do zdobywania
środków u t r z y m a n i a n a drodze wojen (tradycje koczownicze) l u b
w f o r m i e dotacji (pensje wypłacane l i c z n y m towarzyszom proroka
i jego r o d z i n o m ze s k a r b u państwa), liczne i bogate łupy zdobywane
na drodze w o j e n w początkowym okresie islamu. Usuwało to na p l a n
dalszy przez długi okres wartość i znaczenie pracy jako drogi zdoby­
wania środków u t r z y m a n i a . A r a b o w i e chętnie w i e r z y l i we wszechdziałanie i łaskawość boga, który zaopatrzy i c h w podobne d a r y nie w y ­
magając o d n i c h dodatkowego wysiłku .
46

47

S k u t k i t a k sformułowanych n o r m etycznych, przejawiające się
w daleko posuniętej bierności w i e r n y c h , doszły do głosu w pełni wtedy,
k i e d y d o g m a t y k a i s l a m u , r o z w i j a n a i umacniana przez teologów m u ­
zułmańskich, coraz j a w n i e j broniła interesów władców, którym „poza­
ziemska" orientacja w i e r n y c h — t a k u s i l n i e zaszczepiana przez ideolo­
gów i s l a m u — stwarzała sprzyjające w a r u n k i do realizowania j a k n a j ­
bardziej ziemskich i doczesnych celów.
Jeszcze w okresie życia Mahometa zasady przez niego głoszone w y ­
magały jakiegoś wysiłku o d współwyznawców, jeśli nie akceptacji, to
p r z y n a j m n i e j i c h przyswojenia, słowem — myślenia. Przepisy
Koranu
i autentyczne w y p o w i e d z i Mahometa zamieszczane w t r a d y c j i w n a j ­
wcześniejszym okresie są jeszcze żywe, odnoszą się do spraw codzien­
nych, rozstrzyganych na gorąco, często w sposób giętki i wcale roz­
sądny . Również i muzułmanie tego okresu wyrażają swe wątpliwości,
48

4 6

A l - G h a z á 1 i, Uber

Intention,

Reine

Absicht

und Wahrhaftigkeit,

H a l l e 1916,

s. 82.
4 7

,
T e n a w y k i Arabów wzmocnione

i u z a s a d n i o n e p r z e z tradycję i religię

sta­

nowią również jedną z p r z y c z y n z a s t o j u k u l t u r a l n e g o , ale także opóźnienia e k o n o ­
micznego.

Stwierdza

to również

Bonne

(op.

cit., s. 157—158): „Przywiązanie

do

s t a r y c h , t r a d y c y j n y c h f o r m życia u Beduinów, ale także do wolności, j e s t j e d n y m
z ważnych czynników utrudniających

postęp. A r a b o w i e

[...]

pracują,

k i e d y muszą,

i to tak długo t y l k o , j a k długo n i e z a r o b i l i określonej s u m y pieniędzy a k t u a l n i e i m
p o t r z e b n e j ; potem odchodzą l u b uciekają".
48

T r a d y c j a przekazała

wielbłądzicę

odpowiedź M a h o m e t a

uwiązać, c z y pozwolić

n a pytanie Beduina:

j e j biegać w o l n o

i zaufać

bogu?".

„Czy m a m
Odpowiedź

�SPOŁECZNA F U N K C J A

435

KORANU

wahania, przejawiające się w licznych nieraz kłopotliwych d l a Maho­
meta p y t a n i a c h . Mahomet formułował również wiele słusznych i cen­
n y c h nakazów etycznych, j a k np. spełnianie d o b r y c h uczynków, spra­
wianie radości i n n y m , niesienie pomocy w potrzebie i t p . A l e w miarę
rozprzestrzeniania się i umacniania w i a r y i s l a m u , w miarę r o z w o j u
ortodoksji muzułmańskiej i pogłębiającej się nierówności społecznej
muzułmanów na plan pierwszy wysuwają się t e nakazy Koranu,
które
nawołują do p o k o r y , posłuszeństwa i poddania się w o l i boga. Z n i k a t u
już tendencja odwoływania się do dobrej w o l i i rozsądku człowieka.
To, co początkowo M a h o m e t stawiał przed człowiekiem j a k o sprawę
wymagającą jego akceptacji, z biegiem czasu stało się zbiorem m a r t ­
w y c h dogmatów, które muzułmanin musiał znać, z góry akceptując
je. Wszystkie ujemne cechy przepisów Koranu,
stanowiące t y l k o część
n o r m etycznych nakreślonych przez Mahometa, były w późniejszym
okresie szczególnie akcentowane i przedstawiane w i e r n y m j a k o jedynie
obowiązujące.
T a k więc Mahomet, ale w jeszcze większym s t o p n i u tradycjonaliści
i s l a m u w sojuszu z warstwą rządzącą, osiągnęli swój cel: muzułmanie
przyjmują pokornie wszelkie b r a k i , niedostatki i p r z e j a w y niespra­
wiedliwości jako p r z e j a w „doświadczenia boskiego". Są o n i istotnie
w i e r n i nakazom Koranu:
są c i e r p l i w i (sabr), wdzięczni bogu za wszelkie
wydarzenia (szukr) i unikają wątpienia utożsamianego z niewiarą
(kafr). Odsuwają się o d wszelkiej w a l k i , która wiąże się t y l k o ze spra­
w a m i świata doczesnego i o d p r o b l e m a t y k i , która n i e wypływa z i c h
r e l i g i i . Wśród przeważającej części ludności muzułmańskiej, jeszcze do
c h w i l i obecnej, żaden pogląd nie zyskuje aprobaty, jeśli n i e zapewnia
p r z o d o w n i c t w a zasadom w i a r y .
IV. O P O Z Y C J A P R Z E C I W K O W S Z E L K I M F O R M O M

INNOWACJI

NA

GRUNCIE

ISLAMU

I w t e j k w e s t i i stanowisko Mahometa sformułowane w Koranie nie
jest jednolite. W początkowym okresie swej działalności Mahomet, sam
głosząc rzeczy nowe w porównaniu z t r a d y c j a m i i obyczajami przedmuzułmańskich Arabów, odwołuje się do i c h namysłu, r e f l e k s j i , w t a ­
k i m s a m y m stopniu, j a k do i c h dobrej w o l i . Z tego wczesnego okresu
pochodzą też te f r a g m e n t y Koranu, które akcentują wartość zdobywa­
nej wiedzy, wyższość człowieka rozumnego n a d niepojętnym (czytaj
wiernego n a d wątpiącym l u b kpiarzem) .
49

Mahometa

brzmiała ,,uwiąż ją i zaufaj

seinem mistiach-religiósen
49

P o r . Koran:

Erleben,

b o g u " (cyt. z a M .

H o r t e n, D e r Islam

in

D u s s e l d o r f 1928, s. 6).

„[...] mądry i n i e r o z u m n y nie mogą być p p r ó w n y w a n i " ( X X X I X ,

9); „[...] bóg w y n i e s i e n a w y s o k i stopień w i e r n y c h , oświeconych w i e d z ą " [ L V I I I , 11].

�436

ANNA

M R O Z E K

Z chwilą jednak, k i e d y Mahomet zyskuje sobie pokaźną liczbę zwo­
lenników, a sława jego nieustannie wzrasta, metoda a r g u m e n t a c j i
i perswazji ustępuje coraz częściej miejsca p o s t u l a t o m w a l k i zbrojnej
jako d r o g i „nawracania" n i e w i e r n y c h , a co za t y m idzie hasłom akcep­
t a c j i ustalonych już zasad w i a r y oraz ostrzeżeniom przed w s z e l k i m i
i n n o w a c j a m i . P r z y czym zasady islamu były jedne: t o , co było k o ­
nieczne w odniesieniu do a r m i i , d l a zachowania d y s c y p l i n y w j e j sze­
regach, rozciągnięte zostało również na ludność cywilną. Na straży n i e ­
zmienności ustalonych już zasad Koranu stał nie t y l k o Mahomet, a po
jego śmierci k a l i f o w i e i teolodzy, ale również sami A r a b o w i e — Bed u i n i , których d a w n y t r a d y c j o n a l i z m i niechęć w stosunku do wszyst­
kiego co nowe, obce — z chwilą faktycznego zaakceptowania i s l a m u —
skierowane zostały p r z e c i w k o wszystkiemu, co nie jest objęte „świętą
księgą". K i e d y w okresie podbojów s p o t y k a l i się o n i na terenie państw
pozaarabskich z krytyką zasad i s l a m u , z u w a g a m i wskazującymi na
niekonsekwencje i b r a k i Koranu,
„argumentowali" z pozycji siły, z p o ­
zycji zwycięzców.
50

A l e największą rolę w u m a c n i a n i u i rozszerzaniu z a w a r t y c h w Ko­
ranie zaleceń t r z y m a n i a się z dala od wszelkiego n o w a t o r s t w a , a więc
myśli i dążeń nie mających swego p i e r w o w z o r u w świętej księdze
i s l a m u , odegrali średniowieczni władcy państwa arabskiego w sojuszu
z ortodoksją i s l a m u . Wskazuje na to wyraźnie t r a d y c j a i s l a m u , stwo­
rzona i systematycznie r o z b u d o w y w a n a przez teologów muzułmańskich
na użytek własny i władców. I t u t a j przykłady można mnożyć w n i e ­
skończoność. Zgodnie ze świadectwem t r a d y c j i k a l i f Omar (634—644)
p r z y z a w i e r a n i u t r a k t a t u pokojowego z każdym nowo z d o b y t y m m i a ­
stem stawiał w a r u n e k , a b y mieszkańcy nie d a w a l i schronienia żadnemu
n o w a t o r o w i (Lá ju'wü laná m u h d i t h a n ) . A h d a t h a , j a k również biďa —
t o t e r m i n y najczęściej używane w islamie dla określenia n o w a t o r s t w a ,
c z y l i działania l u b postępowania, które nie jest oparte na s t a r y c h o b y ­
czajach p a t r i a r c h a l n y c h i s l a m u . W e wczesnej t r a d y c j i przypisuje się
również p r o r o k o w i następujące orzeczenie, potępiające n o w a t o r s t w o :
„ K t o wprowadza n o w e zagadnienia w naszą sprawę [ t j . w sprawy
w i a r y l u b szerzej w przyzwyczajenia ustalone przepisami Koranu]
takie,
j a k i e w niej nie występowały, t e n jest godzien potępienia" . D r u g a
wypowiedź: „ K t o c z y n i coś, co nie jest (na miarę) naszych spraw, t e n
5 1

S2

P o r . Koran: „ W i e r n i l O g r a n i c z a j c i e waszą ciekawość; znajomość rzeczy, które
c h c e c i e poznać, może w a m szkodzić. S t a r a j c i e się. prosić o tę wiedzę, którą w a m
Koran o b j a w i ł " (V, 103); „Nie s t a r a j c i e się zgłębiać tego, czego n i e możecie wiedzieć:
z d a c i e r a c h u n e k z w i d z e n i a , słyszenia i z s e r c w a s z y c h " ( X V I I , 40) itp.
5 0

5 1

52

C y t . za G o l d z i h e r e m ,
Ibidem.

op. cit., s. 16.

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

437

K O R A N U

jest godzien potępienia" . Podsumowaniem t y c h orzeczeń p r o r o k a jest
następujący wniosek: „Najgorszą ze w s z y s t k i c h rzeczy (czynów) jest
innowacja" .
T ę samą wymowę m a f r a g m e n t t e s t a m e n t u duchowego Mahometa
przekazany przez tradycję: „Przestrzegam was przed i n n o w a c j a m i
[biďa], b o każda i n n o w a c j a jest błędem" . Dalsze jeszcze zaostrzenie
tego stanowiska wydaje się wskazywać na późniejsze pochodzenie t e k s t u
t r a d y c j i , przypisywanego p r o r o k o w i : „Najgorszą z rzeczy jest i n n o ­
wacja, każda innowacja jest odstępstwem, każde odstępstwo błędem,
a każdy błąd p r o w a d z i do piekła [ o g n i a ] " .
T e n sam pogląd wyraża c y t o w a n y przez al-Ta'labí'ego w zbiorze
t r a d y c j i tekst egzegezy do I s u r y Koranu,
wers. 7, gdzie pod ludźmi,
którzy wzbudzają g n i e w boga, rozumie się t y c h : „u których panuje
bid'a [innowacja], a błądzącymi są c i , którzy odchodzą o d s u n n y [prze­
pisy, nakazy t r a d y c j i ] " . W rzeczywistości, człowiek n a z y w a n y sahib
bid'a ( i n n o w a t o r ) , był w islamie od najdawniejszych czasów t r a k t o w a ­
n y z pogardą, n i e l e d w i e wstrętem. N a w e t jego p r a k t y k i r e l i g i j n e uzna­
wano za w pełni nieważne: n i e przynoszą m u korzyści m o d l i t w a i dobre
u c z y n k i — mówiono — jeśli obciążył się bid'a .
Tak pojęte zasady w i a r y islamu, skutecznie p o d t r z y m y w a n e przez
ideologów r e l i g i j n y c h w podstawowych rzeszach wyznawców islamu,
odegrały i odgrywają nadal rolę hamulca w r o z w o j u n a u k i i k u l t u r y .
W t e j mierze zgadzamy się w pełni z wypowiedzią: L . I . K l i m o w i c z a ,
iż „świętość i s l a m u stoi na przeszkodzie poznania naukowego i po­
zostaje w sprzeczności z postępem" .
53

M

и

56

5 7

M

59

V.

SPOŁECZNE

SKUTKI NORM

I PRZEPISÓW

KORANU

Przedstawione w dotychczasowym t o k u wykładu zalecenia i prze­
pisy Koranu
oraz t r a d y c j i , kształtujące przez t a k wiele wieków m e n ­
talność jego wyznawców, pozostawiły trwałe ślady w postawie i za­
c h o w a n i u współczesnych muzułmanów.
O m a w i a n a ostatnio opozycja przeciwko w s z e l k i m f o r m o m i n n o w a c j i ,
n i e u f n y i niechętny stosunek do wszelkiej wiedzy pozakanonicznej, ale
również wdrażane muzułmanom w sferze e t y k i bierność i p a s y w i z m
53

Ibidem.

54

Ibidem.

55

Ibidem.

5S

Ibidem,

s. 24.

57

Ibidem,

s. 25.

58

59

Ibidem.
L . I . K l i m o w i c z , Islam:

oczerki,

M o s k w a 1962, s. 89.

�438

ANNA

M R O Z E K

dochodzą między i n n y m i do głosu w postawie współczesnych uczniów
arabskich. A . Carleton, prowadzący badania n a d postawą i postępami
uczniów arabskich, pisze o n i c h co następuje: „Zdumiewające jest, j a k
w i e l u uczniów przychodzi do szkoły sądząc, że są czymś p u s t y m , co
można napełnić wiedzą bez i c h wysiłku. F a k t y czy stwierdzenia są
akceptowane przez n i c h po prostu dlatego, że są napisane w książce,
l u b też wypowiedziane przez nauczyciela" . Zgadzamy się też w pełni
z w n i o s k a m i tego samego autora, wskazującymi drogi usunięcia owej
obojętności i bezwładu młodych Arabów. P o d s t a w o w y m i w a r u n k a m i
efektywnego nauczania są zdaniem A. Carletona: „konieczność roz­
budzenia ciekawości uczniów i nakierowanie i c h na drogę celowego,
uporządkowanego m y ś l e n i a " . O d siebie dodamy jeszcze d w a dalsze
w n i o s k i l u b w a r u n k i : wzbudzenie szacunku i zaufania dla samego sie­
bie, a przede wszystkiem własnych zdolności poznawczych oraz wzrost
odpowiedzialności osobowej i socjalnej.
Właśnie b r a k odpowiedzialności osobowej i socjalnej, który można
b y określić również b r a k i e m odpowiedzialności obywatelskiej muzuł­
manów, jest jeszcze jedną spuścizną zasad i przepisów formułowanych
w Koranie,
poszerzonych i r o z b u d o w a n y c h w okresie władzy k a l i f a t u .
W islamie nie wykształciła się koncepcja czy teoria państwa w nowo­
czesnym znaczeniu tego słowa .
Ścisłe powiązanie religijnego i politycznego aspektu państwa we
wczesnym okresie i s l a m u znalazło w y r a z w całkowitej i d e n t y f i k a c j i
w z a j e m n y c h interesów i sfer oddziaływania, prowadziło do r o z w o j u
systemu p r a w a wspólnego dla obu sfer, wyprowadzonego jednak ze
źródeł r e l i g i j n y c h
(Koran).
W islamie państwo, zarówno pod względem f o r m y , j a k i treści,
utożsamiane było ze zbiorowością w i e r n y c h ('umma), z przywódcą r e l i ­
g i j n y m n a czele. W rezultacie państwo muzułmańskie nie wykształciło
postawy obywatelskiej wśród swoich członków. Pojęcie postawy oby­
watelskiej jest obce i s l a m o w i t a k samo, j a k pojęcie państwa jako i n s t y ­
t u c j i politycznej. Państwo boże zastąpiło t a m na długi okres pojęcie
państwa politycznego. Udział w rządzeniu uważany był nawet przez
60

61

62

6 0

A.

C a r l e t o n ,

The

Interaction

of

Education

and

public

Responsibility,

A l e p p o 1961, s. 87—89.
61

I b i d e m , s. 89.

6 2

Arabski

język

nie zna t e r m i n u

oddającego

treść

wyrazu

państwo.

h a k i m i j a i d a u l a , używane d l a określenia państwa, oznaczają: p i e r w s z e —
nie, władzę, suwerenność

(a więc

przemianę, dynastię, p a n o w a n i e
Podobnie

przymioty

i dopiero

władzy

też n i e m a w języku a r a b s k i m p r e c y z y j n e g o

obywatel czy obywatelstwo.

kalifów),

drugie

—

wśród d a l s z y c h znaczeń także

Słowa:
panowa­
zmianę,

państwo.

t e r m i n u oddającego

pojęcie

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

K O R A N U

439

tradycję za niebezpieczny dla zbawienia. Upoważniony do sprawowa­
nia władzy był t y l k o k a l i f : naczelnik i przywódca w i e r n y c h .
Człowiek wykształcony w obrębie i s l a m u był co p r a w d a szkolony
w sztuce a d m i n i s t r o w a n i a , ale nie było to b y n a j m n i e j równoznaczne
z kształtowaniem poczucia odpowiedzialności o b y w a t e l s k i e j . G d y b y po­
równać starożytnego Greka z Arabem-muzułmaninem, t o można b y
powiedzieć, że jeśli starożytnemu G r e k o w i wpajało się pojęcie l u b n a ­
ukę o państwie, t o muzułmaninowi pojęcie służby bożej. Stąd wykształ­
cenie w obrębie i s l a m u nie obejmowało cnót c y w i l n y c h .
Wśród a d m i n i s t r a c j i Wschodu b r a k również p r o t o t y p u urzędnika
j a k o sługi państwa czy narodu. I n d y w i d u a l n y wyznawca i s l a m u nie
jest zresztą wciągany w orbitę aktywności politycznej, n i e jest on rów­
nież odpowiedzialny za państwo t a k długo, j a k długo istnieje rząd.
Rozwój myśli potítycznej w obrębie państw arabskich (i t o n i e
wszystkich) zapoczątkowany został faktycznie na przestrzeni ostatnich
k i l k u n a s t u l a t . W okresie wcześniejszym był on u d a r e m n i a n y przez
o g r o m n y w p ł y w w a r s t w y k l e r y k a l n e j , która — w sojuszu z władzą
polityczną — była zainteresowana w k o n s e r w a c j i r e l i g i j n e j t r a d y c j i
i podejmowała stałe wysiłki, a b y uniemożliwić rozprzestrzenianie się
n o w y c h zasad państwa i p o l i t y k i .
Ciążące k u t r a d y c j i podstawowe rzesze wyznawców i s l a m u , z a j m u ­
jące w państwie pozycję poddanych, podporządkowały się w pełni
schematowi r e l i g i j n e m u . Muzułmanin nie przeciwstawiał się państwu,
lecz starał się trzymać o d niego t a k daleko, j a k t o t y l k o jest m o ­
żliwe .
ез

Tendencja t r z y m a n i a się z daleka o d spraw państwa i p o l i t y k i jest
jednak n i e t y l k o r e z u l t a t e m skutecznych n a u k t r a d y c j i i s l a m u , ale
również osobistego, gorzkiego doświadczenia najuboższych w a r s t w l u d ­
ności. Despotyzm władców k o l e j n o następujących po sobie d y n a s t i i
ugruntował przekonanie muzułmanów, że władza jest czymś, czego
należy unikać. Podstawowa część ludności trzymała się j a k najdalej
od s p r a w p o l i t y k i , nie t y l k o w s k u t e k a p a t i i i i n e r c j i , j a k i e zaszczepiała
w n i c h e t y k a i s l a m u , ale także z prostej o b a w y przed e w e n t u a l n y m i
s k u t k a m i zetknięcia się z władzą czy j e j reprezentantami, które d l a
niej z reguły kończyły się źle. Rząd kojarzył się poddanym z apara­
t e m do ściągania podatków, służbą wojskową, możliwością uwięzienia
i w s z e l k i m i i n n y m i p r z e j a w a m i dla n i c h n i e k o r z y s t n y m i . P r z e j a w e m
tego s t o s u n k u o b y w a t e l i do a k t u a l n y c h autorytetów p o l i t y c z n y c h jest
W e w z a j e m n y m układzie stosunków między p o d d a n y m i a władcą oraz w o b o ­
jętności t y c h p i e r w s z y c h n a s p r a w y p o l i t y k i państwowej t k w i być może j e s z c z e
j e d n a p r z y c z y n a f a k t u , że w a r s t w y średnie w obrębie i s l a m u nigdy n i e sięgnęły po
władzę.
6 3

�440

A N N A

M R O Z E K

postawa i zachowanie się ludności w okresie j a k najbardziej współ­
czesnym, n a terenie T u r c j i . A. Carleton, przeprowadzający n a t y m
terenie szereg badań o charakterze socjologicznym, pisze o s w y m za­
skoczeniu f a k t e m , że w okresie obowiązkowego spisu ludności na tere­
nie T u r c j i w i e l u mężczyzn znikało z domów, zanim mogło zostać po­
l i c z o n y m i l u b udzielić p o t r z e b n y c h i n f o r m a c j i * . W przeciwieństwie do
A. Carle tona postawa i zachowanie się Turków n i e zaskakują nas b y ­
n a j m n i e j : są one l o g i c z n y m następstwem w i e l o w i e k o w y c h rządów de­
spotycznych władców, są rodzajem o d r u c h u w a r u n k o w e g o , j a k i mógł
wykształcić się w t y m czasie.
6

Pielęgnowana przez tradycję n a gruncie i s l a m u obojętność n a spra­
w y państwa i p o l i t y k i , podobnie zresztą j a k świadome tłumienie o d ­
powiedzialności o b y w a t e l s k i e j
wśród p o d s t a w o w y c h rzesz w y z n a w ­
ców t e j r e l i g i i , odbiło się również na specyficznej f o r m i e nacjonalizmu
arabskiego. N a c j o n a l i z m arabski, rodzący się w okresie narastania t e n ­
dencji niepodległościowych, n i e miał cech wybujałego nacjonalizmu
narodowego, lecz występował w silnej obudowie r e l i g i j n e j .
6 6

6 6

Dopiero ostatnie l a t a r o z w o j u młodych r e p u b l i k arabskich usuwają
na p l a n dalszy religijną i zarazem fanatyczną postać n a c j o n a l i z m u
arabskiego. Wpłynęły n a to zarówno różnice w polityce i f o r m a c h
rządów poszczególnych państw arabskich, j a k i wciąż jeszcze a k t u a l n a
w a l k a o zachowanie niezawisłości i samostanowienia. Ta d w u t o r o w a
6 4

P o r . C a r l e t o n , op. cit., s. 89.

B r a k p a t r i o t y z m u n a g r u n c i e i s l a m u przejawiał się n i e t y l k o w o d n i e s i e n i u
do s p r a w ogólnonarodowych c z y ogólnopaństwowych, a l e także d o s p r a w l o k a l n y c h ,
w y d a w a ł o b y się najbliższych l u d z i o m . C y t o w a n y już wcześniej B o n n e p r z y t a c z a
dość charakterystyczną w y p o w i e d ź m u z u ł m a n i n a - A r a b a n a p y t a n i e podróżnika e u ­
r o p e j s k i e g o o wielkość, h a n d e l i tradycję historyczną m i a s t a , w którym z a m i e s z k i ­
w a ł t e n p i e r w s z y : „Mój z n a k o m i t y p r z y j a c i e l u — odparł A r a b w k w i e c i s t y m s t y ­
l u — radości m o j e j w ą t r o b y ! R z e c z , o którą m n i e p y t a s z , j e s t z a r a z e m t r u d n a
i bezużyteczna. J a k k o l w i e k spędziłem całe życie w t e j właśnie miejscowości, n i e
liczyłem a n i domów, a n i też n i e zadawałem pytań o liczbę mieszkańców [...]. A l e
n a d e w s z y s t k o , jeśli chodzi o historię tego m i a s t a , bóg j e d e n z n a w y d a r z e n i a b r u d n e
i z m i e n n e , które były dziełem n i e w i e r n y c h p r z e d nadejściem m i e c z a i s l a m u . N i e
widzę żadnej korzyści [ d l a siebie] w d o w i a d y w a n i u się o to [...]" (op. cit., s. 354).
6 5

Rozwijający się n a c j o n a l i z m a r a b s k i , obciążony był wewnętrzną n i e k o n s e k ­
wencją, wynikającą z f a k t u ścisłego powiązania z tradycją religijną. Po I w o j n i e
światowej A r a b o w i e walcząc w s o j u s z u z a l i a n t a m i p r z e c i w k o T u r k o m , których
p a n o w a n i e od d a w n a ciążyło i upokarzało A r a b ó w , w t r a k c i e w a l k i p r z e j a w i a l i
z b i e g i e m czasu coraz większą sympatię d l a Turków, wynikającą ze wspólnoty
r e l i g i j n e j . J . Béraud-Villars pisze o A r a b a c h co następuje: „Niepokoił i c h każdy
s u k c e s aliantów, każde zwycięstwo o d n i e s i o n e przez chrześcijan [...] n i e k i e d y l u d z i e
z o t o c z e n i a W i e l k i e g o S z e r y f a (przywódca M e k k i ) , walczącego z Turcją, i emirów,
mówili o T u r k a c h , którzy polegli n a Półwyspie S y n a j , a n a w e t w A r a b i i , j a k o
o męczennikach za w i a r ę " (Pułkownik
Lawrence,
W a r s z a w a I960, s. 178).
66

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

441

K O R A N U

w a l k a ( t j . w a l k a o n o w y układ sił p o l i t y c z n y c h wewnątrz państwa
i zachowanie niepodległości) przyśpiesza proces k r y s t a l i z o w a n i a się
świadomości narodowej w obrębie poszczególnych państw arabskich,
a akcentowana obecnie jedność Arabów nabiera w n o w y m układzie
nowego sensu: jest p r z e j a w e m wspólnoty dążeń i interesów w obliczu
t y c h samych problemów, p r z y wzajemnej akceptacji cech różnych.
Ostatnie u w a g i sprowadzają nas na g r u n t p r o b l e m a t y k i współczes­
n e j , sugerując powolne zachodzenie zmian w p r z e d s t a w i o n y m wyżej
schematycznym m o d e l u n o r m i zaleceń
Koranu.
VI.

PRZEPISY KORANU

W

KONFRONTACJI

WSPÓŁCZESNEGO:

MODERNIZM

Z

WYMOGAMI

ŻYCIA

ISLAMU

Mówiąc o zmianach dokonujących się w sferze p o l i t y k i i e k o n o m i i ,
j a k również ideologii w niepodległych już dziś państwach z zasięgu
i s l a m u , p r a g n i e m y podkreślić, że nigdzie nie dokonują się one w b r e w
i s l a m o w i , nigdzie też działalność reformatorów nie podważa wręcz
a u t o r y t e t u Koranu
j a k o źródła zasad p r a w n y c h , e t y c z n y c h i socjal­
n y c h . W t y m więc sensie można powiedzieć, iż nie usunięto t u głównych
hamulców r o z w o j u społecznego, o których mowa była wyżej.
Można nawet powiedzieć, że z okresem w a l k narodowowyzwoleń­
czych państw trzeciego świata łączy się w dużej mierze renesans isla­
m u . Jest t o następstwem f a k t u , że ideologia i s l a m u odegrała w w a l ­
kach t y c h ważną i pozytywną rolę j a k o ideologia rodzima, pozostająca
w opozycji do r e f o r m i zmian naniesionych na g r u n t i s l a m u przez
państwa Zachodu. W y k w i t e m tego okresu były liczne u g r u p o w a n i a
i b r a c t w a purytańskie głoszące hasła n a w r o t u do pierwotnego, „czyste­
go" i s l a m u w sferze ideologii i p r a k t y k i życia codziennego. P o z y t y ­
w e m tego r u c h u „odnowy" było rozbudzenie aktywności mas, co w po­
ważnym stopniu przyśpieszyło proces w y z w o l e n i a narodowego, a n a w e t
wpłynęło na charakter i strukturę rządów niepodległych już państw;
n e g a t y w n y m s k u t k i e m t a k silnego akcentowania wartości ideologii i s l a ­
m u jest orientacja na przeszłość w sferze ideologii i aż nadto częsta
w dziełach modernistów i s l a m u apologia t e j r e l i g i i , absorbująca z b y t
dużą część i c h u w a g i w stosunku do problemów i potrzeb współczes­
nego życia.
A l e nawet apologetyczna w swej istocie l i t e r a t u r a modernistyczna
zawiera nowe cechy i tendencje, które — nie burząc podstaw — p o d ­
ważają skutecznie społecznie n e g a t y w n y sens w i e l u orzeczeń i przepisów
Koranu.
W y n i k a to nie t y l k o z ustalonej już t r a d y c j i łączenia z zasadami
islamu niektórych elementów n a u k i nowożytnej (np. w dziedzinie p r a -

�442

ANNA

M R O Z E K

wodawstwa, przejmowano elementy niektórych kodeksów zachodnich,
które dołączane do zasad p r a w a muzułmańskiego nie burzyły jego pod­
staw), ale głównie z prób odnajdywania w K o r a n i e orzeczeń dających
możliwość uzasadnienia wysokiej r a n g i n a u k i , konieczności aktywności
l u d z k i e j , haseł równości społecznej. Złożoność i sprzeczność orzeczeń
i przepisów Koranu,
na które wskazywaliśmy wcześniej, dają pełne
uzasadnienie i podstawy t y m poczynaniom. P r o w a d z i to jednak dość
często do p r z y p i s y w a n i a Koranowi
— na drodze r e i n t e r p r e t a c j i — orze­
czeń i znaczeń, których księga t a n i g d y nie posiadała, już chociażby
z, t e j prostej przyczyny, że okresowi, w którym działał M a h o m e t (wiek
V I I ) , obce były p r o b l e m y n a m współczesne.
Najczęściej s p o t y k a n y m stanowiskiem wśród modernistów i apolo­
getów i s l a m u jest przekonanie, że islam w ogólności, a Koran w szcze­
gólności, w istocie swej nie jest sprzeczny z w y m o g a m i współczesnego
życia, więcej nawet, że i n i c j u j e najbardziej postępowe p r a g n i e n i a i dą­
żenia ludzkości. P r z y t o c z y m y t u t y l k o k i l k a c h a r a k t e r y s t y c z n y c h dla
tego stanowiska w y p o w i e d z i . M u h a m m a d F a r i d W a g d y (India), moder­
nista starszego pokolenia, pisze o islamie, że jest to religia, która „po­
stuluje wolność sumienia, nakłania swoich wyznawców do namysłu
i k o n t e m p l a c j i , zachęca do studiowania p r z y r o d y i umacnia dążenie do
w i e d z y " '.' I n n y modernista, M u h a m m a d Naguib (Egipt), utożsamia n a ­
wet religię i s l a m u z nauką: „Islam j a k o religia n a u k o w a o p a r t y jest
i w y p r o w a d z o n y z niezaprzeczalnych faktów i wydarzeń, dokładnie t a k
samo j a k wszelka inna realna w i e d z a " . Jeszcze dalej idzie trzeci
modernista, działający również na gruncie egipskim, Wadzi, który p r z y ­
pisuje Koranowi
inspirację wiedzy nie t y l k o współczesnej, ale nawet
przyszłej: „Islam wybiegł poza czas swego powstania — pisze W a d z i —
Koran ustalił zasady [...] które w wiele wieków później o d k r y j e i uzna
dopiero świat" .
61

68

69

Oceniając przytoczone
wyżej w y p o w i e d z i
trzech reprezentantów
m o d e r n i z m u i s l a m u można z jednej s t r o n y żywić uzasadnione wątpli­
wości, czy j a k a k o l w i e k r e l i g i a daje się pogodzić z zasadami współczes­
nej n a u k i , nie mówiąc już o utożsamieniu t y c h d w u płaszczyzn; z d r u ­
giej j e d n a k strony nie sposób nie docenić s y m p a t i i , a nawet zaangażo­
wania modernistów i s l a m u w problematyce postępu i n a u k i współczes­
n e j . N a w e t jeśli jest t o jeszcze dość często zainteresowanie czysto
d e k l a r a t y w n e , ślizgające się po p o w i e r z c h n i współczesnych problemów
A l i , Islam

in the World,

6 7

C y t . za: Z a k i

69

M. N a g u i b , The Scientific

69

P e r i o d y k : „Nur a l - I s l a m " , K a i r , R . 15: 1952 z. 428.

Religion,

L a h o r e 1947, s. 21.

C a i r o 1956, s. 111.

�SPOŁECZNA

F U N K C J A

K O R A N U

443

n a u k i , to jednak wysoka ranga, jaką przyznają moderniści islamu
wiedzy, świadczy na i c h korzyść. Nigdzie, w żadnej książce modernisty
i s l a m u nie napotkaliśmy stanowiska potępiającego współczesne osiąg­
nięcia wiedzy na zasadzie i c h sprzeczności z dogmatyką i s l a m u , prze­
c i w n i e : stanowisko c y t o w a n y c h wyżej reprezentantów tego k i e r u n k u
wyrażane w różnym ujęciu i zasięgu jest s t a n o w i s k i e m powszechnie
s p o t y k a n y m , a tego samego n i e można b y n a j m n i e j powiedzieć o moder­
nistach k a t o l i c k i c h .
7 0

Równie jednoznacznie
(i powierzchownie)
wyrażana jest przez
przedstawicieli tego k i e r u n k u aprobata d l a haseł równości i s p r a w i e d l i ­
wości społecznej, oczywiście p r z y równoczesnym p r z y p i s y w a n i u isla­
m o w i i n i c j a t y w y w t e j mierze.
C y t o w a n y już wyżej A b d o u l H a k i m wyraża tę myśl następująco:
„Świat przed i s l a m e m n i e znał pojęcia bezklasowości. D o p i e r o społe­
czeństwo i s l a m u zrównało l u d z i społecznie, wyznaczając i m te same
obowiązki i te same zaszczyty" . I w i n n y m m i e j s c u : „Islam szanuje
życie l u d z k i e i głosi pokój" . A n i w p i e r w s z y m , a n i w d r u g i m w y p a d ­
k u A b d o u l H a k i m n i e m a r a c j i : historia i s l a m u b y n a j m n i e j nie u j a w ­
niła p a c y f i z m u tej r e l i g i i a n i też poszanowania życia ludzkiego; po­
dobnie także zrównanie w i e r n y c h w zakresie i c h obowiązków r e l i g i j ­
n y c h n i e było b y n a j m n i e j równoznaczne ze zrównaniem p r a w czy
likwidacją klas w obrębie i s l a m u , na co wskazywaliśmy w p i e r w s z y m
paragrafie niniejszego artykułu. A l e m i m o wszystkich t y c h zastrzeżeń
k i e r u n e k dowodzeń A b d o u l H a k i m a wskazuje, że w y c z u w a o n t r a f n i e
problematykę socjalną oraz dążenia ogólnoludzkie, skoro z n i m i właś­
nie próbuje powiązać zasady islamu.
71

72

Ten k i e r u n e k dowodzeń n a gruncie i s l a m u jest p r z y t y m również
odbiciem r e f o r m i zmian socjalnych, j a k i e dokonują się w obrębie nie­
podległych dziś państw muzułmańskiego Wschodu. Islam, którego za­
sięg i znaczenie wybiega daleko poza zakres wierzeń r e l i g i j n y c h , który
był i jest r e g u l a t o r e m i drogowskazem życia w i e r n y c h w sensie j a k
najbardziej k o n k r e t n y m , podlega c h a r a k t e r y s t y c z n y m w a h a n i o m w m i a ­
rę zmieniającej się s y t u a c j i politycznej i społecznej. Najlepszym świa­
dectwem tego jest h i s t o r i a i k i e r u n k i r o z w o j u i s l a m u , sprzeczności
Świadczy o t y m f a k t utożsamiania n a u k i z dogmatyką Koranu, n i e k i e d y p r z e z
z e s t a w i e n i e poszczególnych tez n a u k i z o r z e c z e n i a m i Koranu.
Por. w tej mierze
ogólną wypowiedź A b d o u l H a k i m a : „Podobnie j a k w n a u c e określone zostały o s t a ­
tecznie zasady i p r a w a , j a k i m i posługuje się badacz, t a k i w r e l i g i i zasady są o d ­
w i e c z n e i n i e z m i e n n e " (Islamie
Ideology.
The Fundamental
beliefs and
Principles
of Islam and their Application
to practical life, L a h o r e 1961, s. 91).
70

7 1

72

H a k i m , op. cit., s. 159.
Ibidem, s. 176.

�444

A N N A

M R O Z E K

występujące w s a m y m Koranie, stanowiące odbicie zmienionej o r i e n ­
t a c j i i różnych celów Mahometa. W okresie władzy kalifów na czoło
wysunęły się wszystkie te orzeczenia ,.świętej" księgi, które nawoły­
wały w i e r n y c h do bezwzględnego posłuszeństwa i uległości; były one
r o z w i j a n e przez umiejętną interpretację i poszerzane przez tradycję,
zawsze j e d n a k w interesie w a r s t w y panującej. Te same cele p r z y ­
świecają do dziś przywódcom niektórych państw muzułmańskich, współ­
pracujących z Zachodem, którzy w obawie przed „niebezpieczeństwem
k o m u n i z m u " i w interesie własnym nadal silnie podkreślają wartość
t r a d y c y j n y c h zasad i s l a m u , w których klasyczne c n o t y muzułmańskie
odgrywają jedną z głównych ról.
W odróżnieniu o d t y c h ostatnich czołowi przywódcy państw i s l a m u ,
zmierzających do r e f o r m socjalistycznych, j a k Naser (Egipt), a w szcze­
gólności Ben B e l l a (Alger), akcentując wzajemny związek socjalizmu
z islamem nadają m u t y m s a m y m nową wymowę i — j a k należy p r z y ­
puszczać — nową, n i e znaną m u dotąd treść; ścisłe powiązanie prze­
m i a n ekonomicznych i socjalnych z zasadami r e l i g i i w sferze ideologii
odbija się także drugostronnie na charakterze specyficznie
pojętego
socjalizmu.
N i e ulega jednak wątpliwości, że f u n k c j a i s l a m u zależy w dużej
mierze o d p r o g r a m u politycznego, a w szczególności społecznego, z j a ­
k i m jest łączony.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8172" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8152">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/28632d1847b29bdaaeb58c4252bfe978.pdf</src>
        <authentication>cf7cc2663d644efde2b1cd74a7e9a92b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97694">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:584</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97695">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97696">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97697">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:534</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97698">
                <text>Przeobrażenia kulturowe Indian Montanii peruwiańskiej pod wpływem kontaktów z kulturą europejską / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97699">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.376-396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97702">
                <text>Kowalska-Lewicka, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97705">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97708">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97711">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97714">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97725">
                <text>ANNA

KOWALSKA-LEWICKA

PRZEOBRAŻENIA K U L T U R O W E I N D I A N M O N T A N U
PERUWIAŃSKIEJ POD W P Ł Y W E M K O N T A K T Ó W Z KULTURĄ
EUROPEJSKĄ
1

Nazwą Montanu obejmuje
się najniższe, t r o p i k a l n e już partie
wschodnich stoków K o r d y l i e r y i puszcze leżące u i c h podnóża, na o b ­
szarze dzisiejszego P e r u i E k w a d o r u . Jest t o k r a i n a l e k k o pofalowana,
nawet zdarzają się pasma łagodnych wzgórz, a r z e k i i p o t o k i płyną t a m
jeszcze s z y b k i m n u r t e m . Cała M o n t a n i a pocięta jest gęstą siecią rzek,
s t r u m i e n i , jezior i łączących j e kanałów, których bieg po każdej co­
rocznej powodzi ulega zmianie. Zachodnia granica M o n t a n u to równo­
cześnie granica t r o p i k a l n e j wegetacji i początek p u s t y n n y c h gór. Prze­
biega ona wzdłuż poziomicy miedzy 1000 a 1200 m nad poziom morza.
Jedynie w dolinach większych rzek, w głębokich i c h kanionach, k l i m a t ,
puszcza i ludzie tropików dochodzą w głąb gór do wysokości 1800—
2000 m . Natomiast o d wschodu M o n t a n i a przechodzi niepostrzeżenie
w puszcze basenu A m a z o n k i . Są t a m t y l k o 2 p o r y r o k u : „letnia" pora
deszczowa o d stycznia do czerwca i „zimowa" pora sucha od lipca do
g r u d n i a . Średnia t e m p e r a t u r a w y n o s i 35° C, a w a h a n i a między „zimą"
i „latem" są m i n i m a l n e . Całą Montanię p o k r y w a gęsta, nieprzebyta
puszcza tropikalną. Sieć rzeczna to j e d y n e d r o g i k o m u n i k a c y j n e na
t y m terenie. Ponieważ puszcza jest p r a w i e niedostępna, a równocześnie
pozbawiona większej z w i e r z y n y , która mogłaby dostarczyć wyżywie­
nia l u d o m łowieckim, jest t y m s a m y m bezludna. Osady indiańskie z r e ­
guły usytuowane są w pobliżu spławnych wód.
W t a k i m to krajobrazie mieszkają liczne szczepy I n d i a n . I c h pocho­
dzenie jest bardzo różne. W ciągu tysiącleci docierały t a m fale m i g r a ­
cyjne, które posuwając się od wschodu w górę A m a z o n k i i j e j dopły-

1

w

S t u d i u m n i n i e j s z e oparte jest głównie n a materiałach z e b r a n y c h p r z e z autorkę

czasie

w 1948 r.

badań

terenowych

przeprowadzonych

wśród

Indian

i

kreoli

Montanu

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

377

w ó w dochodziły aż do terenów M o n t a n u , a napotkawszy barierę A n ­
dów pozostawały na stałe u i c h stóp. Stąd o l b r z y m i a ilość zupełnie nie
s p o k r e w n i o n y c h ze sobą r o d z i n językowych i języków izolowanych,
j a k i e t a m spotykamy. Pod względem językowym żaden i n n y obszar
A m e r y k i Południowej nie posiada większej różnorodności i bogactwa.
Wśród ludów M o n t a n u spotkać możemy przedstawicieli najstarszych
f a l m i g r a c y j n y c h , zepchniętych t a m w ciągu wieków, j a k n p . należą­
cych do paleoamerykańskiej g r u p y antropologicznej i językowej Pano,
a równocześnie l u d y niedawno przybyłe w głąb i n t e r i o r u amerykań­
skiego, j a k I n d i a n i e K a r i b czy A r a w a k .
M i m o t a k różnego pochodzenia, dzięki i d e n t y c z n y m w a r u n k o m m o r ­
fologicznym i k l i m a t y c z n y m , a p r z y t y m dużej ruchliwości większości
szczepów M o n t a n u , co ułatwiło i m wzajemne k o n t a k t y , dzięki wreszcie
unifikującemu wpływowi m i s j i , które działały t a m przez przeszło 200
lat (o czym m o w a będzie niżej), wytworzyła się pewna wspólnota mię­
dzy k u l t u r a m i tego obszaru, co pozwoliło uczonym zaliczyć j e do wspól­
nej g r u p y ludów M o n t a n u . Należą one do w i e l k i e j p r o w i n c j i k u l t u r o ­
wej puszcz t r o p i k a l n y c h dorzecza A m a z o n k i , n i e m n i e j posiadają sze­
reg cech, które j e wyodrębniają.
L u d y M o n t a n u to kopieniacze uprawiający systemem gospodarki ża­
r o w e j ogrody rozrzucone w puszczy. Sadzi się t a m głównie k r z a k i yuca,
c z y l i słodkiego m a n i o k u . Po n i m idą różne g a t u n k i plátanos, których
owoce zbiera się, zanim dojrzeją, i spożywa j a k o w a r z y w o pieczone l u b
gotowane. N a t r z e c i m miejscu w u p r a w i e i spożyciu stoi k u k u r y d z a ,
po niej wiele i n n y c h roślin u p r a w i a n y c h już w n i e w i e l k i c h ilościach.
Z p r z y p r a w powszechnie u p r a w i a n a i spożywana jest p a p r y k a , z n a r k o ­
tyków tytoń, z roślin przemysłowych bawełna. Obok k o p i e n i a c t w a d r u ­
g i m źródłem u t r z y m a n i a jest łowiectwo wodne. I n d i a n i e łowią r y b y ,
żółwie i wszelkie inne zwierzęta i p t a c t w o żyjące w wodach i nad w o ­
d a m i . Ogrody są głównie domeną pracy kobiet, g d y tymczasem męż­
czyźni całe dnie spędzają na łodziach zaopatrując rodzinę codziennie
w świeże mięso. Doskonale rozwinięte są t a m też przemysły, j a k g a r n ­
carstwo, t k a c t w o , plecionkarstwo, w y r o b y z piór i drewna. I n d i a n i e c i
mieszkają na ogół nie w e wsiach, ale w dużych samotnie stojących
domach zajmowanych przez k i l k a s p o k r e w n i o n y c h ze sobą rodzin.
Większość szczepów nie m a z w a r t e j organizacji a n i i n s t y t u c j i naczelni­
ków o silnej władzy. Charakterystyczne d l a I n d i a n M o n t a n u jest i c h
zżycie z w o d a m i . Używają o n i głównie wąskich długich łodzi dłuba­
n y c h z jednego p n i a drzewa i na n i c h odbywają bardzo nieraz odległe
podróże. Dzięki doskonałej znajomości n a w i g a c j i rzecznej i w i e l k i e j
ruchliwości m o g l i przemierzać duże przestrzenie. Od początku zasiedle­
nia t y c h ziem do l a t ostatnich szereg szczepów wędrowało i wędruje

�378

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

nadal szukając n o w y c h korzystniejszych dla siebie terenów. Dzieje się
to p o d wpływem różnych przyczyn, j a k napór i n n y c h szczepów, b i a ­
łych osadników czy po p r o s t u system gospodarki żarowej, który zmusza
I n d i a n do przenoszenia się w p o s z u k i w a n i u nie wyjałowionej jeszcze
uprawą puszczy. T y m sposobem kontaktują się o n i z coraz t o i n n y m i
g r u p a m i przejmując od n i c h l u b udzielając i m elementów własnej k u l ­
tury.
B r a k natomiast t y m l u d o m t a k t y p o w y c h dla k u l t u r t r o p i k a l n y c h
A m a z o n i i elementów, j a k u p r a w a gorzkiego m a n i o k u , p i o n o w y w a r ­
sztat t k a c k i , trąby, m a s k i i organizacja k l a n o w a . Inne zaś elementy
amazońskie, n p . hamak czy w i e l k i e wspólne domy-osady zamieszkałe
przez kilkadziesiąt osób, są t a m mało rozpowszechnione .
2

Ryc.

1. Kuźnia indiańska. Mężczyzna w a c h l a r z e m

r o z n i e c a ogień. N a p i e r w s z y m

planie

kamienne

z piór

kowadło,

młot i kawałki żelaza
Fot.

A.

Kowalska-Lewicka

D l a zrozumienia p r z e m i a n k u l t u r o w y c h , j a k i e dokonały się t a m na
przestrzeni ostatnich 400 l a t , c z y l i w czasie, odkąd I n d i a n i e po raz
pierwszy zetknęli się z białym człowiekiem, konieczna jest znajomość
i c h dziejów — a dzieje te są n a m względnie dokładnie znane dzięki
opisom podróży, k r o n i k o m m i s y j n y m i i n n y m zapiskom. Podzielić j e
możemy za Stewardem na t r z y okresy:
3

2

J . H. S t e w a r d ,

of South
3

American

Tribes

Indians,

of the Montana.

t. 3, W a s h i n g t o n

S t e w a r d , op. cit., s. 510.

An

Introduction,

1948, s. 508.

[w:]

Handbook

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

379

1. Okres w y p r a w zdobywczych (1532 — ok. 1600 г.).
2. Okres m i s y j n y (1630—1830 г.).
3. Okres współczesnego k o l o n i z o w a n i a puszczy (1830 r . — dziś).
Ad) 1. Okres w y p r a w zdobywczych był dalszym ciągiem k o n k w i sty. Fantazja Hiszpanów podniecona o g r o m n y m i skarbami, j a k i e znaleźli
w państwie Inków, pchała i c h do coraz bardziej r y z y k o w n y c h przed­
sięwzięć. Po opanowaniu wybrzeży P a c y f i k u i wyżyn andyjskich roz­
poczęła się seria w y p r a w w puszcze leżące n a wschodnich stokach K o r ­
d y l i e r y , których celem było znalezienie
legendarnego El
Dorado,
a f a k t y c z n y m osiągnięciem o d k r y c i e A m a z o n k i i j e j dopływów. K o n ­
t a k t y konkwistadorów z I n d i a n a m i były wyłącznie wojenne; n i c też
dziwnego, że n i e miały wpływu n a kulturę I n d i a n . W ślad jednak za
p i e r w s z y m i zdobywcami szli koloniści, którzy już o d 1560 r. zakładali
małe osady w dorzeczu Huallaga i górnego Marañon. I n d i a n i e , podobnie
jak ludność pozostałych k o l o n i i hiszpańskich, przydzielani b y l i na
encomiendas*.
Zle t r a k t o w a n i e , choroby i ciężka praca stały się p r z y ­
czyną buntów I n d i a n , t a k że już około 1600 r. osady hiszpańskie zo­
stały opuszczone. Także i t e n krótki a b u r z l i w y okres w z a j e m n y c h k o n ­
taktów, podobnie j a k w y p r a w y zdobywcze, n i e pozostawił śladów
w k u l t u r z e indiańskiej.
A d 2. W przeciwieństwie do poprzedniego, 200 l a t liczący okres p r a ­
cy m i s y j n e j wywołał w k u l t u r z e tubylczej n a obszarze M o n t a n u bardzo
głębokie zmiany. Rozproszenie I n d i a n mieszkających w puszczy w n i e ­
w i e l k i c h grupach r o d z i n n y c h oddalonych od siebie i u k r y t y c h w mało
dostępnym terenie utrudniało pracę misyjną, a już zupełnie uniemożli­
wiało kontrolę duszpasterską n a d świeżo nawróconymi. Bardzo więc
wcześnie powstała wśród m i s j o n a r z y koncepcja osad m i s y j n y c h , które
ułatwiłyby dostęp do I n d i a n , j a k i późniejszą opiekę n a d n i m i . K o n ­
cepcja t a realizowana jest do ostatnich czasów w całej A m e r y c e ŁaE n c o m i e n d a była to duża posiadłość z i e m s k a n a d a n a p r z e z króla hiszpań­
skiego w k o l o n i a c h . E n c o m e n d e r o n i e był j e d n a k j e j f a k t y c z n y m właścicielem,
l e c z miał p r a w o władania ziemią i ludźmi n a niej mieszkającymi do s w e j śmierci
l u b do c h w i l i , k i e d y król cofnął n a d a n i e . I n d i a n i e mieszkający w obrębie e n c o m i e n d y m i e l i własne działki z i e m i , ale prócz tego b y l i zobowiązani pracować
określoną ilość c z a s u n a r z e c z s w e g o p a n a , który z k o l e i miał obowiązek o p i e k o ­
w a ć się n i m i i dbać o i c h potrzeby. W p r a k t y c e e n c o m e n d e r o miał bezwzględną
w ł a d z ę w s w y c h włościach, a I n d i a n do n i c h p r z y p i s a n y c h traktował j a k n i e w o l ­
ników ( m i m o że n i m i f o r m a l n i e n i e byli). E n c o m i e n d a , w z o r o w a n a n a s t o s u n k a c h
panujących w H i s z p a n i i w X V I w., została w p r o w a d z o n a w e w s z y s t k i c h k o l o n i a c h
hiszpańskich bezpośrednio po podboju, a zniesiono ją dopiero w 1720 г., nadając
ziemię n a własność. Jeśli j e d n a k c h o d z i o I n d i a n mieszkających w obrębie w i e l ­
k i e j własności, to użycie i c h j a k o bezpłatnej siły roboczej i s t n i e j e do d n i a d z i s i e j ­
szego, choć o b e c n a k o n s t y t u c j a tego n i e p r z e w i d u j e .
4

�380

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

cińskiej, a szczyt r o z w o j u osiągnęły osady m i s y j n e w j e z u i c k i m pań­
stwie założonym w X V I I w. na pograniczu Paragwaju, U r u g w a j u i B r a ­
z y l i i . W t y m okresie m i s j e zakładano na terenach zupełnie dotąd nie
tkniętych wpływami Białych, żeby nie wchodzić w k o n f l i k t z k r e o l s k i m i
posiadaczami z i e m s k i m i , którzy potrzebowali I n d i a n j a k o siły roboczej
i niechętnie p a t r z y l i na odciąganie ze s w y c h p l a n t a c j i robotników
indiańskich i osadzanie i c h w osiedlach m i s y j n y c h . Stąd misjonarze
sięgali Z reguły do najbardziej oddalonych o d c y w i l i z a c j i szczepów.
Zakładali t a m osady, b u d o w a l i kościoły, po c z y m namową i obietnicą
ściągali I n d i a n . Osady t a k i e liczyły o d k i l k u s e t do k i l k u tysięcy miesz­
kańców. M i s j e pozostawały głównie w rękach zakonów: jezuitów, f r a n ­
ciszkanów i w m n i e j s z y m s t o p n i u dominikanów. Szczególną jednak
aktywnością wyróżniali się j e z u i c i , którzy aż do czasu kasaty i c h za­
k o n u w 1767 r. objęli s w y m wpływem n i e m a l wszystkie szczepy M o n ­
t a n u . D l a zobrazowania
rozległości wpływów m i s j i podam, że t y l k o
na obszarze dorzecza Huallaga i U k a j a l i w X V I I I w. było aż 160 k a t o ­
l i c k i c h m i s j i . W П42 r. franciszkanie, będący w t e d y u szczytu s w y c h
sukcesów, m i e l i 10 000 I n d i a n zebranych na 10 m i s j a c h . Praca m i s y j n a
napotykała duże trudności, wśród których najgroźniejsze okazały się
epidemie ospy, szczególnie niebezpieczne dla w i e l k i c h skupisk l u d z k i c h ,
j a k i m i były osady m i s y j n e . Wedle ówczesnych k r o n i k na ospę w y m i e ­
rały nieraz całe wsie, a każda epidemia pociągała za sobą śmierć tysię­
cy I n d i a n . Zarówno lęk przed chorobami, j a k i p r z y m u s obserwowania
chrześcijańskich zwyczajów i tępienie zwyczajów t u b y l c z y c h wywoły­
wały masowe ucieczki, gdy zaś zaczęto na opustoszałe misje ściągać
I n d i a n przemocą, podniosły się b u n t y . M i m o t y c h w s z y s t k i c h trudności
działalność m i s y j n a była bardzo ożywiona, a w miejsce opustoszałych
m i s j i powstawały następne.
5

W osadach m i s y j n y c h , wobec dużego zróżnicowania językowego
t y c h okolic i mało l i c z n y c h g r u p szczepowych, gromadzeni b y l i n i e ­
rzadko I n d i a n i e należący do zupełnie sobie obcych k u l t u r o w o i języko­
wo, nieraz wręcz w r o g i c h szczepów, żyjących na różnym stopniu k u l ­
t u r y . Misjonarze, żeby ułatwić sobie porozumienie z różnojęzycznymi
I n d i a n a m i , a równocześnie porozumienie I n d i a n pomiędzy sobą, u c z y l i
i c h języka quechua, który przyjęli jako rodzaj lingua franca d l a wszyst­
k i c h I n d i a n dawnego obszaru i m p e r i u m Inków i ziem sąsiednich. Poza
religią i wspólnym językiem misjonarze przynieśli ze sobą wiele ele­
mentów k u l t u r y europejskiej. Między i n n y m i , żeby wyżywić duże s k u ­
piska ludzkie, m u s i e l i wprowadzić pewne g a t u n k i wysoko plonujących
roślin (np. ryż i trzcinę. cukrową). A l e w p ł y w y europejskie były sto5

S t e w a r d , op. cit., s. 512.

�A N N A

381

K O W A L S K A - L E W I C K A

sunkowo słabe i nietrwałe w porównaniu z rolą, jaką osady m i s y j n e
odegrały w u n i f i k a c j i k u l t u r indiańskich. Przez dłuższe pokojowe współ­
życie w t y c h osadach I n d i a n różnych języków i k u l t u r i dzięki możli­
wościom porozumienia w języku quechua zaczęły upowszechniać się
różne elementy k u l t u r o w e znane dotąd t y l k o niektórym szczepom.
Uważa się dzisiaj, że r e z u l t a t e m d w u w i e k o w e j działalności m i s y j n e j są
między i n n y m i : zlanie się i n d y w i d u a l n y c h r o d z i n w szersze p a t r y l i n e a l ne r o d y , upowszechnienie k a n u jako najprostszego narzędzia k o m u n i ­
k a c j i wodnej, w y p i e r a n i e łuku przez dmuchawkę; a już za wyraźne
wpływy europejskie niektóre przemysły, j a k obróbka żelaza, wreszcie
elementy chrześcijańskie w zwyczajach r o d z i n n y c h .
6

R y c . 2. Strzały i oszczep d a w n e g o t y p u o o s t r z a c h z t w a r ­
dego

drzewa
Fot.

Stanisław

Poborski

Okres m i s y j n y kończy się w początkach X I X w . Po o d e r w a n i u się
A m e r y k i Południowej od Hiszpanii misje tracą zaplecze, j a k i m była
dla n i c h metropolia i jedna po d r u g i e j upadają, a zakony trudniące się
pracą misyjną opuszczają młode r e p u b l i k i , ' których nastawienie jest
w t y m czasie wyraźnie demokratyczne i postępowe.
A d 3. Trzeci okres, wedle chronologii Stewarda okres współczesnego
kolonizowania puszcz, zaczyna się po u z y s k a n i u niepodległości przez
dawne kolonie A m e r y k i Łacińskiej, około 1830 r . (różne wicekrólestwa
i k a p i t a n a t y w różnym czasie zrzucały władzę kolonialną). W t y m t o
czasie młode państwa południowoamerykańskie pochłonięte całkowicie
p r o b l e m a m i , j a k i e wyrosły w związku ze zrzuceniem władzy Hiszpanii,
6

Steward,

op. cit., s. 515.

�382

A N N A

K O W A L S K A - L E W I C K A

niewiele miały czasu na interesowanie się l u d a m i puszcz; misje zaś
w t y m okresie n i e m a l n i e istniały. Dopiero na przełomie X I X i X X w .
unormowały się stosunki w Peru, które od czasu w y z w o l e n i a spod
wpływu Hiszpanii przechodziło przez ustawiczne rewolucje i w o j n y .
Od końca X I X w . ruszyła też masowa emigracja do puszcz nadamazońskich. Ważną j e j przyczyną było między i n n y m i przeludnienie P e r u .
M i m o rozległości tego państwa t e r e n y zdatne pod uprawę są stosun­
k o w o n i e w i e l k i e ; nieumiejętna r a b u n k o w a gospodarka zmniejszyła j e
jeszcze w porównaniu z czasami p r z e d k o l u m b i j s k i m i . Równocześnie
bieda i przeludnienie panujące w Europie oraz „odkrycie" A m e r y k i
dla e m i g r a c j i z końcem X I X w . dostarczyły całych- rzesz n o w y c h e m i ­
grantów; obok k r e o l i zaczęli osiedlać się w puszczy przybysze z E u r o p y .

Ryc.

3. „Nowoczesne"

żelazne

ostrza

Fot.

strzał

Stanisław

Poborski

Oba podane wyżej powody były w a r u n k a m i sprzyjającymi szybkiej
kolonizacji M o n t a n u , lecz m o m e n t e m wyzwalającym je stała się go­
rączka k a u c z u k u , która rozpoczęła się po 1890 r. Pchnęła ona w n a j ­
odleglejsze zakątki puszcz tysiące poszukiwaczy f o r t u n y . N a j s i l n i e j
ucierpiały n a t y m l u d y znad rzek Marañon, Napo, P u t u m a y o , M a d e i r a
i J u r u a — P u r u s , natomiast szczepy znad Huallaga i U k a j a l i inwazję
tę. odczuły zrazu t y l k o pośrednio, przez przesunięcie szczepów miesz­
kających na wschód o d n i c h — n i e m n i e j i t u t a j d o t a r l i caucheros,
choć
nieco później, k i e d y po załamaniu się k o n i u n k t u r y n a kauczuk r u s z y l i
w górę rzek w poszukiwaniu i n n y c h źródeł zarobków. W t y m czasie
powstało wiele n o w y c h osad i ożywiła się k o m u n i k a c j a s t a t k a m i na
rzekach. Choć okres t e n minął stosunkowo szybko, ludzie odpłynęli

�A N N A

K O W A L S K A - L E W I C K A

383

a większość osad opustoszała, t o j e d n a k gorączka k a u c z u k u była ostat­
n i m o d k r y c i e m puszczy t r o p i k a l n e j dla białego człowieka. Wykazała,
że w puszczy można żyć, że k r y j e ona w sobie niespodziewane bogactwa.
M i m o wycofania się większości caucheros pozostała z tego okresu część
dzisiejszych mieszkańców M o n t a n u . Są t o d a w n i zbieracze k a u c z u k u
l u b ludzie p r z y b y l i wówczas za n i m i jako handlarze,, właściciele statków
przewozowych i t d . , a którzy stanowią coś w rodzaju a r y s t o k r a c j i białej
M o n t a n u , warstwę pierwszych pionierów.
Poza p r z y c z y n a m i n a t u r y ekonomicznej w skolonizowaniu M o n t a n i i
grały w t y m czasie rolę i inne, n a t u r y ideowej — a mianowicie misje.
Wzmożenie, a raczej wznowienie i c h działalności o d początku X X w.,
może częściowo spowodowane p o n o w n y m o d k r y c i e m A m a z o n i i przez
caucheros,
utorowało drogę w i e l u białym osadnikom i pokryło M o n t a nię siecią ekspozytur k u l t u r y europejskiej.
Pierwsza w o j n a światowa przyniosła ogromne
wzbogacenie się
państw południowoamerykańskich, a co za t y m idzie, wzmocnienie i c h
wewnętrzne, wzmogła więc. i c h siłę ekspansywną, zwracającą się teraz
głównie w k i e r u n k u własnych nieskolonizowanych terenów. Ostatnia
w o j n a z 1939 r . spowodowała dalszy wzrost bogactwa i silniejszą jeszcze
organizację państwową w P e r u , które poza i n n y m i odłogiem leżącymi
dziedzinami zajęło się z a p o m n i a n y m i dotąd d e p a r t a m e n t a m i puszczań­
s k i m i . Dążąc do i c h gospodarczej eksploatacji postanowiono w o s t a t n i m
ćwierćwieczu „ucywilizować" tubylczą ludność, co dałoby w rezultacie
wciągnięcie j e j w produktywną gospodarkę państwową.
Ważnym wreszcie c z y n n i k i e m sprzyjającym skolonizowaniu M o n t a ­
n i i w o s t a t n i m ćwierćwieczu jest o g r o m n y rozwój t e c h n i k i . W p r o w a ­
dzenie udoskonalonych parowców i statków m o t o r o w y c h przyspieszyło
komunikację na wodach i zmniejszyło niepomiernie niebezpieczeństwo
podróży. Wprowadzenie samolotów, które łączą ze stolicą najodleglejsze
p u n k t y , nie wymagając p r z y t y m większych wkładów poza wycięciem
kawałka puszczy pod lotnisko, połączyło ostatecznie
Montanię ze
z dawna już s k o l o n i z o w a n y m i d e p a r t a m e n t a m i n a d p a c y f i c z n y m i P e r u .
Obok wynalazków technicznych wspomnieć m u s i m y o i n n y c h zdoby­
czach dzisiejszej wiedzy, zwłaszcza m e d y c y n y . Wynalezienie
szybko
i skutecznie działających środków przeciw chorobom t r o p i k a l n y m
i wprowadzenie n a wielką skalę szczepień o c h r o n n y c h przeciw żółtej
febrze usunęło, a p r z y n a j m n i e j niepomiernie zmniejszyło niebezpie­
czeństwo p r z e b y w a n i a w dżungli. Wszystkie te c z y n n i k i nie t y l k o
ułatwiają obecnie życie białemu osadnikowi, ale dają m u poczucie bez­
pieczeństwa i k o n t a k t u z b l i s k i m m u k u l t u r a l n i e zapleczem.

�384

PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

C z y n n i k a m i , które w dobie obecnej oddziaływują na I n d i a n M o n ­
tanu, są misje, b i a l i osadnicy i państwo. Postaramy się omówić każdy
z n i c h oddzielnie, j a k k o l w i e k w p ł y w i c h sumuje się i uzupełnia.
Misje, które t a k doniosłą rolę odegrały w życiu I n d i a n ubiegłych
stuleci, dziś nadal przyspieszają proces i c h europeizacji. O i c h wpływie
była już m o w a poprzednio. T u t a j chciałabym jednak zwrócić uwagę
na inną dziedzinę — na to, w j a k i m k i e r u n k u misjonarze działają na
psychikę I n d i a n i j a k i e m a to znaczenie dla dalszych i c h losów.

Ryc.

4. K u c h n i a indiańska.

ście ułożone ognisko,
do

pieczenia

mięsa

Charakterystyczne

promieni­

a n a n i m s i a t k a z żelaznego
i

jarzyn.

Obok

wielki

nóż

drutu
zwany

macheta
Fot.

A.

Kowalska-Lewicka

Już przez samo zjawienie się biały człowiek musiał zachwiać od
wieków ustaloną równowagę panującą na obszarze M o n t a n u . Zetknię­
cie t y c h d w u światów było t y m bardziej katastrofalne dla t r a d y c y j n e j
k u l t u r y indiańskiej, że w samym charakterze m i s j i leżała dążność do
przebudowy światopoglądu i u s t r o j u społecznego I n d i a n . Wśród licz­
n y c h z m i a n w p r o w a d z o n y c h przez misje najbardziej może brzemienne
w następstwa stało się zniszczenie a u t o r y t e t u miejscowych naczelni ków-czarowników. Jako najlepsi znawcy t r a d y c j i , ludzie doświadczeni
i służący radą b y l i o n i stróżami dawnego porządku, w y r o k o w a l i w e
wszystkich sprawach związanych z obyczajowością, moralnością i t d .
Teraz m u s i e l i ustąpić miejsca białemu m i s j o n a r z o w i , który n i e t y l k o
został władcą wszystkich I n d i a n zgromadzonych w osadzie m i s y j n e j ,
ale także dzięki s w y m znajomościom t e c h n i k europejskich a u t o r y t e t e m

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

385

w sprawach p r a k t y c z n y c h , wreszcie — i to przede w s z y s t k i m — w y ­
rocznią w sprawach r e l i g i i , moralności, a więc w sprawach związanych
z układem społecznym. Misjonarz stał się pośrednikiem między n o w y m
bogiem a I n d i a n a m i , dyktującym w imię tego boga prawa moralne
i społeczne, a wpływy jego obejmowały w s z y s t k i c h t y c h , którzy p r z y ­
jęli chrzest, bez względu n a to, czy żyli w zasięgu jego bezpośredniej
fizycznej władzy.
A u t o r y t e t misjonarza zaciążył w dziedzinie społecznej głównie n a
rodzinie. Zabronione zostało wielożeństwo i rozwody. Liczne obrzędy
związane z n a r o d z i n a m i , osiąganiem dojrzałości, małżeństwem i śmiercią
zostały zniesione l u b zamienione na chrześcijańskie. Przez zmianę d o ­
tychczasowej s t r u k t u r y społecznej, zniszczenie p i e r w o t n e j r e l i g i i i w y ­
tworzenie się n o w y c h f o r m współżycia, przez zagęszczenie I n d i a n
w osadach m i s y j n y c h , co n i e odpowiadało t y p o w i i c h osadnictwa i w z a ­
jemnego współżycia, wreszcie w s k u t e k stosowania przez m i s j o n a r z y
n a d m i e r n e j ilości niezrozumiałych d l a I n d i a n zakazów i równie i m
obcych nakazów obyczajowa t r a d y c y j n a moralność doznała zupełnego
załamania. Najdrastyczniej u w i d a c z n i a się to w stosunku do cudzej
własności, w prawdomówności i moralności seksualnej, które u I n d i a n
ochrzczonych i u c y w i l i z o w a n y c h pozostawiają w i e l e do życzenia, w prze­
ciwieństwie do społeczeństw indiańskich żyjących t r a d y c y j n i e .
Załamanie się dotychczasowego światopoglądu nie jest j e d y n y m
r e z u l t a t e m działalności m i s y j n e j . I n d i a n i e żyjący nieraz z pokolenia
w pokolenie w obrębie osad m i s y j n y c h , o i l e w ciągu tego czasu nie
w y n a r o d o w i l i się, z a t r a c i l i całkowicie samodzielność. M i s j o n a r z brał
na siebie wszelkie decyzje. Przede w s z y s t k i m on regulował stosunki
z otaczającym światem, z Białymi i I n d i a n a m i , o n decydował o spra­
w a c h k u l t u i rodziny, leczył c h o r y c h , dostarczał wyrobów europejskich,
które stały się już teraz niezbędne w gospodarce I n d i a n (np. żelazo).
Z chwilą u p a d k u m i s j i I n d i a n i e stawali się zupełnie bezradni. Zacho­
w a l i wprawdzie, n a w e t w niektórych dziedzinach rozwinęli, umiejętno­
ści techniczne, znali n a d a l w a r u n k i b y t o w a n i a w t r o p i k a l n e j puszczy,
ale ciążył n a d n i m i lęk przed samodzielnym zetknięciem się z otacza­
jącym światem, przed powzięciem j a k i e j k o l w i e k decyzji, w y t w o r z o n y
przez długotrwałe przyzwyczajenie do szukania oparcia i o p i e k i u j e d ­
n o s t k i silniejszej psychicznie. D a w n i w i e l o l e t n i mieszkańcy osad m i ­
s y j n y c h n i e m a l z reguły dostawali się p o d władzę patronów, którzy
p r z e j m o w a l i obowiązki opiekunów i pośredników z kulturą europejską,
eksploatując w zamian w sposób bezprzykładny swoich klientów.
Chcę t u podkreślić, że instytucję patronów, j a k k o l w i e k w y w o d z i
się ona z f e u d a l n y c h stosunków panujących w A m e r y c e Południowej
od czasów Pizzarra, na terenie M o n t a n i i zgodnie z odczuwaniem j e j
25 —

Etnografia

Polska,

t.

X

�386

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

przez I n d i a n uważam za konsekwencję działalności m i s y j n e j , za rodzaj
k o n t y n u a c j i m i s j i , oczywiście o i l e weźmiemy p o d uwagę j e d y n i e i c h
stronę polityczno-gospodarczą.
Z p u n k t u widzenia białego osadnictwa na terenie M o n t a n u można
traktować m i s j o n a r z y j a k o t y c h , którzy u t o r o w a l i drogę n o w y m k o l o ­
n i z a t o r o m puszczy. O n i p i e r w s i zapuszczali się w odległe, n i e tknięte
stopą białego człowieka okolice, odkrywając j e d l a s w y c h współplemieńców. M i s j e stały się później oparciem d l a osadników, którzy pod

Ryc.

5.

Europejskiego

pochodzenia

warsztat

do

wyrobu

Stanisław

Poborski

sznurków
Fot.

i c h osłoną zakładali swe plantacje. Dziś nadal obserwować można zja­
wisko powstawania wokół osady m i s y j n e j rozrzuconych chacras, któ­
r y c h mieszkańcy są w stałym kontakcie z misją. Misje wreszcie przygo­
towały psychiczny g r u n t dla zjawienia się białego osadnictwa świec­
kiego, wytworzyły wśród I n d i a n , o i l e nie p r z y c h y l n y , t o w każdym
razie t o l e r a n c y j n y nastrój d l a przybyszów. Doskonale c h a r a k t e r y z u j e
t o najlepszy p o l s k i znawca stosunków peruwiańskich J a n Sztolcman,
który na te s p r a w y p a t r z y oczyma białego mieszkańca A m e r y k i Po­
łudniowej. Wedle Sztolcmana I n d i a n i e „białych nienawidzą i wszelkich
z n i m i związków unikają. Ojciec gotów jest córkę, a mąż żonę zabić,
jeśli się t y l k o dowie, że z Białym stosunek miała. W każdym razie n i e ­
ocenione prace m i s j o n a r z y przygotowały t e r e n do zlania się obu ras,
gdyż niewątpliwie I n d i a n i e przez ciągłe współżycie z Białymi p o w o l i
się do n i c h przyzwyczajają, a stąd do kompletnego zlania się k r o k już
tylko jeden" .
7

7

J . S z t o l c m a n , Peru,

t. 2, W a r s z a w a — K r a k ó w 1912, s. 253.

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

387

W ostatnich latach rola m i s j i znacznie się zmieniła, bo też zmieniła
się sytuacja w M o n t a n u . Dziś, j a k k o l w i e k w dużej mierze przyczyniają
się do w y n a r o d o w i e n i a I n d i a n przez chęć nadmiernego i niewłaściwego
ich c y w i l i z o w a n i a , przecież posiadają znacznie większą znajomość k u l ­
t u r y I n d i a n i i c h potrzeb, i wobec powszechnego w y z y s k u patronów
stanowią pewne oparcie i ochronę dla ludności t u b y l c z e j .
W p ł y w świeckich białych osadników na I n d i a n M o n t a n u odnieść
można do ostatnich 100 l a t , a większe jego natężenie do czasu, g d y po
załamaniu się gorączki k a u c z u k u zastępy pozbawionych zarobku daw­
n y c h caucheros zaczęły szukać i n n y c h sposobów urządzenia sobie ży­
cia w puszczy. Reprezentowali oni d w a odrębne t y p y — ubogich, m n i e j
przedsiębiorczych d r o b n y c h plantatorów, żyjących głównie ze swej
plantacji, którą u p r a w i a l i własnymi rękami, czyli t z w . chacreros,
oraz
element bardziej przedsiębiorczy, plantatorów na wielką skalę, t r u d ­
niących się ponadto handlem, którzy potrzebowali dla u p r a w y swych
rozległych terenów w i e l u rąk roboczych. Chacreros
żyją bardzo p r y m i ­
t y w n i e . C h a t y i c h t y m t y l k o różnią się o d indiańskich, że mają ściany
z bambusu i czasem podniesioną ponad poziom g r u n t u podłogę. Ludzie
ci trzebią puszczę systemem indiańskim, uprawiają te same co t u b y l c y
rośliny, podobnie j a k o n i polują i łowią r y b y , z t y m jednak że przy
p o l o w a n i u używają wyłącznie b r o n i palnej, a p r z y połowie r y b obok
wędki posługują się zarzutnią nie znaną I n d i a n o m , nie używają nato­
miast łuku i oszczepu. T y m , co najbardziej wyróżnia i c h w zakresie
k u l t u r y m a t e r i a l n e j , jest strój i c h kobiet. Za to w dziedzinie obyczajo­
wości, t r a d y c j i i t p . różnią się krańcowo od I n d i a n , bliscy są natomiast
k u l t u r z e kreolskiéj sierry i wybrzeża. Chociaż chacreros
często znają
język I n d i a n , korzystają z i c h pomocy przy budowie d o m u i oczyszcza­
n i u p l a n t a c j i , czasem nawet mieszkają w bezpośrednim sąsiedztwie chat
indiańskich, słowem mają dużo okazji do w z a j e m n y c h zetknięć, n i g d y
nie dochodzi między n i m i do większej zażyłości. Żyją obok siebie ży­
ciem odrębnym, nie wykazując zbytniego zainteresowania dla k u l t u r y
drugiej g r u p y . Obie strony żywią p e w i e n rodzaj pogardy dla siebie.
B i a l i wszystko^co indiańskie uważają za barbarzyńskie, Indianie nato­
miast z odcieniem wyższości wyrażają się o o w y c h blancos, którzy pod
względem znajomości puszczańskiego życia stoją od n i c h niżej. B i a l i
b o w i e m nie są t a k d o b r y m i r y b a k a m i , łowcami, b u d o w n i c z y m i , i c h
k o b i e t y nie umieją tkać, robić garnków, w w i e l u też w y p a d k a c h muszą
korzystać z pomocy I n d i a n ; w k o r z y s t a n i u zaś z dobrodziejstw c y w i l i ­
zacji są n i e m a l w równej mierze co I n d i a n i e zależni od plantatorów-patronów, u których za drogie pieniądze kupują w y r o b y przemysłowe.
Od chacreros

I n d i a n i e przejęli nieliczne t y l k o elementy

kulturowe,

�388

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

i to raczej drugorzędne, j a k n p . pewne z m ia ny w b u d o w i e domostw,
siatki z d r u t u do pieczenia żywności na o g n i u , dzięki n i m zaznajomili
się bliżej z żelaznymi narzędziami, n a u c z y l i się robić sznury p r z y uży­
c i u kołowrotu. N i e można zresztą tego generalizować, gdyż różne
szczepy w różnym s t o p n i u wzbogaciły stąd swój i n w e n t a r z k u l t u r o w y .

R y c . 6. I n d i a n k a S h i p i b o w b l u z c e z f a b r y c z n e g o
Fot.

Stanisław

perkalu
Poborski

Zupełnie i n n y t y p przedstawiają przedsiębiorczy B i a l i , wywodzący
się w dużym stosunkowo procencie nie z kreolów, lecz Europejczyków
przybyłych t a m w p i e r w s z y m pokoleniu. Ludzie c i dochodzą n a terenie
M o n t a n u do w i e l k i c h nieraz f o r t u n , a powodzenie zawdzięczają b y s t r o ­
ści i ruchliwości ( w przeciwieństwie do m n i e j na ogół przedsiębiorczych
k r e o l i ) oraz szybkiej o r i e n t a c j i w w a r u n k a c h miejscowych połączonej
z bezwzględnością wobec I n d i a n . Najczęściej mają o n i w i e l k i e plantacje
i równocześnie uprawiają handel. I c h duże gospodarstwa wymagają
w i e l u rąk do pracy i dlatego muszą starać się o pomoc ludności t u b y l ­
czej. Zazwyczaj stosunki wzajemne rozpoczynają się odętego, że Biały
zaopatruje I n d i a n w e wszystkie potrzebne i m p r z e d m i o t y , j a k machety,
siekiery, u b r a n i a , b a r w n e perkale, k o r a l i k i i t p . Rzecz prosta, że c i
ostatni n i e mają środków na zapłacenie tego wszystkiego. Zmuszeni są
więc, w f o r m i e zapłaty, odpracować pewien okres na p l a n t a c j i Białego.
Z chwilą, g d y już udało się uzyskać tą drogą robotników, kwestią
s p r y t u pracodawcy jest zatrzymać i c h j a k najdłużej. I n d i a n i e zupełnie
nie orientują się w wartości n a b y w a n y c h przedmiotów, a t y m bardziej
nie umieją j e j przeliczyć na d n i robocze i n i g d y nie wiedzą, i l e czasu

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

389

mają pracować d l a wypłacenia długu. G d y p o b y t I n d i a n i n a na p l a n t a c j i
t r w a już zbyt długo i zachodzi możliwość jego ucieczki, p a t r o n , bo t a k
nazywa się jego biały „opiekun", w m a w i a m u jakiś n o w y przedmiot
i w t e n sposób z a t r z y m u j e na następne tygodnie i miesiące n i e w o l i .
T a m nawet, gdzie wypłata o d b y w a się w pieniądzach, j e d y n y m sposo­
b e m i c h w y d a n i a jest zakup towarów u patrona po cenach przez niego
p o d y k t o w a n y c h . P o l i t y k a patronów idzie w k i e r u n k u stworzenia j a k
największej ilości n o w y c h potrzeb, przyzwyczajenia miejscowej l u d ­
ności do użycia europejskich wyrobów f a b r y c z n y c h w miejsce w y t w o ­
rów p r o d u k c j i własnej. I m I n d i a n i n potrzebuje i c h więcej, t y m silniej
jest uzależniony od tego, który m u i c h dostarcza. Najniebezpieczniej­
szym z importów jest a l k o h o l . Rozpijanie I n d i a n , którzy bardzo szybko
stają się nałogowcami, to najpewniejszy sposób u t r z y m a n i a i c h w za­
leżności o d Białego.
M i m o t y c h w s z y s t k i c h wypróbowanych sposobów n a d p l a n t a c j a m i
w i s i zawsze groźba ucieczki robotników. I t e j ewentualności potrafiła
j e d n a k zaradzić europejska pomysłowość. I n d i a n i e na ogół znają t y l k o
dorzecze r z e k i , n a d którą mieszkają. D a l e j nie zapuszczają się z obawy
przed w r o g i m i szczepami. P a t r o n stara się więc zakładać plantacje
w d w u bardzo odległych p u n k t a c h , n a d d w u nie łączącymi się rzeka­
m i — n p . n a d Ukajali i M a d r e de Dios. I n d i a n z dorzecza U k a j a l i
t r a n s p o r t u j e się wówczas za pomocą motorowego s t a t k u patrona n a d
M a d r e de D i o s i o d w r o t n i e , zapobiegając w t e n sposób ucieczce. Często
tacy ludzie już n i g d y n i e wracają do s w y c h siedzib.
Każdy zamożny Biały stara się rozciągnąć w p ł y w na j a k największą
ilość I n d i a n . Jako i c h p a t r o n m a wyłączne p r a w o prowadzenia z n i m i
h a n d l u i eksploatowania i c h przede w s z y s t k i m jako siły roboczej. W za­
m i a n za pobieranie produktów puszczy, wytworów i c h rzemiosł, d r o b i u ,
wreszcie r o b o t n i k a p a t r o n dostarcza I n d i a n o m produktów f a b r y c z n y c h
i roztacza n a d n i m i opiekę. Polega ona na obronie przed gwałtem, r e ­
k w i z y c j a m i i p o r y w a n i e m dziewcząt przez i n n y c h Białych, którzy w i ­
dząc, że dana g r u p a m a już swego patrona, wolą nie wchodzić z n i m
w k o n f l i k t i nie atakują jego I n d i a n . To właśnie poczucie pewnego bez­
pieczeństwa, j a k i e daje f a k t należenia do grona klientów białego pa­
trona, który stał się pośrednikiem między I n d i a n a m i a całym światem
k r e o l s k i m , sprawia, że i n s t y t u c j a patronów m a jednak pewną p o p u l a r ­
ność wśród I n d i a n . Zdają sobie o n i sprawę, że p a t r o n nie będzie eks­
ploatował i c h aż do u t r a t y podstaw egzystencji, bo wówczas straciłby
siłę roboczą, podczas g d y p r z y g o d n i b i a l i rabusie nie mają żadnych
skrupułów. Wyglądać może t o na absurd, ale istotnie p a t r o n m i m o
całego w y z y s k u i aktów gwałtu, j a k i c h sam się dopuszcza, jest jedno-

�ANNA

390

К OW A L S K A - L E WICK A

cześnie j e d y n y m opiekunem swoich I n d i a n , i c h obrońcą przed
w i e m i równie dla n i c h bezwzględnym p r a w e m .

bezpra­

8

R y c . 7. I n d i a n i n S h i p i b o w n a s z y j n i k u z b a r w n y c h
koralików i s r e b r n y c h t a r c z e k . N a głowie zawiązaną
n i a chustkę fabryczną do n o s a
Fot.

Borys

Malkin

D l a t r a d y c y j n e j k u l t u r y i n s t y t u c j a patronów jest m n i e j groźna od
m i s j i , gdyż j a k k o l w i e k doprowadziła do przyjęcia w i e l u elementów
I n s t y t u c j i patronów p r ó ż n o b y szukać w k o d e k s i e p r a w n y m P e r u . S t o s u n e k
między p a t r o n e m a k l i e n t e m z p u n k t u w i d z e n i a p r a w a może być t r a k t o w a n y j a k o
s t o s u n e k : p r a c o d a w c a — p r a c o w n i k l u b w i e r z y c i e l — dłużnik. N i e m n i e j
sto­
s u n k i te są dokładnie kreślone p r z e z p r a w o z w y c z a j o w e i r e s p e k t o w a n e p r z e z
p r z e d s t a w i c i e l i władzy państwowej w M o n t a n u . P r a w o z w y c z a j o w e n o r m u j e r ó w ­
nież s t o s u n k i pomiędzy białymi o s a d n i k a m i , zabraniając m . i n . o d b i e r a n i a sobie
klientów czy p r z e p r o w a d z a n i a r e k w i z y c j i wśród I n d i a n należących do kogoś i n ­
nego. N i e j e d e n r a z k r w a w o kończyły się p o r a c h u n k i między Białymi, którzy c h c i e l i
„ukraść" sobie n a w z a j e m I n d i a n .
8

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN.

M O N T A N U

391

P E R U
80-

75»

70

�392

A N N A

K O W A L S K A - L E W I C K A

europejskiej k u l t u r y m a t e r i a l n e j , p r a w i e nie interesuje się kulturą spo­
łeczną i duchową i n i e stara się na nią zadziałać.
M i m o współżycia I n d i a n z białymi chocreros i m i m o ucisku p a t r o ­
nów istniała pewnego rodzaju równowaga na terenie M o n t a n u , a proces
a k u l t u r a c j i postępował stale, ale wolno. Poziom b o w i e m życia nawet
patronów, m i m o i c h pokaźnych nieraz f o r t u n , n i e różnił się wiele o d
poziomu życia I n d i a n . Rozwój i c h bogactw szedł w k i e r u n k u pomno­
żenia ilości p l a n t a c j i , k u p n a stateczku motorowego i powiększenia k o n ­
ta w b a n k u , ale n i e podniesienia stopy życiowej i wprowadzenia no­
w y c h m e t o d gospodarowania. B r a k też było na terenie M o n t a n i i
większych osiedli, z wyjątkiem stolicy d e p a r t a m e n t u Iquitos, gdyż t y p
gospodarki opartej na u p r a w i e ziemi, a posługującej się h a n d l e m j e d y ­
nie j a k o środkiem pomocniczym, wymagał osadnictwa rozrzuconego.

%

D o tego rozwijającego się dotąd niejako n a t u r a l n i e procesu w y p i e ­
r a n i a i w y n a r o d a w i a n i a I n d i a n dołączyła się w ostatnich 25 latach i n ­
gerencja władz państwowych, co wywołało zasadniczą zmianę w sto­
sunkach panujących na terenie M o n t a n i i . N a c z e l n y m zadaniem pań­
stwa stało się teraz gospodarcze j e j związanie z resztą k r a j u .
Dotąd M o n t a n i a posiadała bodajże silniejszy k o n t a k t z Brazylią niż
z m a c i e r z y s t y m k r a j e m , od którego odcięta była barierą Andów. D o ­
s t a w y handlowe, t a k wyrobów f a b r y c z n y c h przychodzących do M o n t a n i i ,
j a k i bogactw puszczy odchodzących stamtąd, musiały odbywać długą
drogę od A t l a n t y k u poprzez całą Amazonkę do I q u i t o s , ważnego cent r u m handlowego leżącego na terenie P e r u , ale b l i s k o g r a n i c y b r a z y ­
l i j s k i e j , n i e m a l u z l e w u Maroñon i U k a j a l i . O d I q u i t o s handlarze wę­
d r o w a l i dopiero w górę t y c h rzek i i c h dopływów, dzięki czemu wyższe
partie M o n t a n i i , bliższe już Andów, znalazły się niejako na p e r y f e r i a c h .
Rządowi peruwiańskiemu zależało j e d n a k na połączeniu stolicy pań­
stwa L i m y , leżącej n a d P a c y f i k i e m , i j e j p o r t u Callao z górnym b i e ­
giem U k a j a l i , aby w t e n sposób uniezależnić p o d względem h a n d l o w y m
Montanię o d B r a z y l i i . Zbudowano więc już po I I w o j n i e światowej
szosę łączącą Limę z Pucallpą, osadą leżącą nad samą U k a j a l i . Połą­
czenie U k a j a l i z wybrzeżem P a c y f i k u zmieniło zupełnie dotychczaso­
w y k i e r u n e k dróg h a n d l o w y c h . Teraz już nie I q u i t o s , ale Pucallpą stała
się najżywotniejszym, choć dopiero w początkach swego r o z w o j u ,
p u n k t e m h a n d l o w y m . T o w a r y nie wędrują już o d A m a z o n k i w górę
U k a j a l i , ale spływają w dół tej r z e k i k u Amazonce. Powstanie tego r o ­
dzaju ośrodka j a k Pucallpą m a kolosalne znaczenie d l a całej M o n t a n i i
peruwiańskiej, a szczególnie korzystne jest d l a białych mieszkańców t y c h
terenów. Istniejące t a m przedstawicielstwa władz, wojsko i policja,
szpital, szkoła, poczta, duża m i s j a k a t o l i c k a i misje protestanckie, r e g u ­
l a r n a k o m u n i k a c j a samolotowa z Limą i możliwość przedostania się

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

M O N T A N U

393

autem na drugą stronę Andów stworzyły dla n i c h potężne zaplecze.
Świadomość siły podnieciła przedsiębiorczość i agresywność Białych.
Państwo rozpoczęło także bardziej intensywną działalność c y w i l i zatorską wśród t u b y l c z e j ludności wyrażającą się w zakładaniu hisz­
pańskich szkół dla I n d i a n oraz postanowiło zrównać i c h w obowiązkach
z o b y w a t e l a m i reszty k r a j u wprowadzając przymusową służbę wojsko­
wą. W p ł y w szkoły i wojska na kulturę tradycyjną I n d i a n może stać się
bardzo groźny w s k u t k a c h . Szkoły są na ogół misyjne, choć zdarzają
się i świeckie, u t r z y m y w a n e przez państwo. Główny i c h cel to naucza­
nie a l fa b e t u i języka hiszpańskiego, który zastąpił teraz, n a w e t w szko­
łach m i s y j n y c h , język quechua. Chodzi wyraźnie o zbliżenie I n d i a n do
k u l t u r y białego człowieka, o możliwość porozumienia się z n i m i i o d ­
działywania na n i c h za pomocą l i t e r a t u r y . Wedle wszelkiego p r a w d o ­
podobieństwa ostatecznym ciosem d l a k u l t u r y t u b y l c z e j będzie służba
wojskowa, o ile — m i m o znanej niekonsekwencji — władze zdołają
wprowadzić ją w życie na większą skalę. N i e l i c z n i młodzi I n d i a n i e ,
którzy w drodze p r z y m u s o w e j b r a n k i , a raczej łapanki, dostali się do
wojska, wracają już zupełnie w y n a r o d o w i e n i . Prócz znajomości języka
i zwyczajów Białych wynieśli o n i lekceważące nastawienie do wszyst­
kiego, co indiańskie, i skłonność niewolniczego naśladowania wszystkiego,
co kreolskie. Wpuszczenie do wnętrza indiańskiego o r g a n i z m u szczepo­
wego czy rodzinnego t a k i c h wrogów t r a d y c j i jest bodaj najgroźniej­
szym z dotychczas o m a w i a n y c h czynników niszczących kulturę tubylczą.
Istnieją różne źródła tego rodzaju zarządzeń. Na pierwszy p l a n w y ­
suwa się t u m o m e n t gospodarczy. Montanię zamieszkują głównie I n d i a ­
nie, którzy są n i e m a l samowystarczalni, a więc nie można brać i c h
w rachubę jako konsumentów fabrycznej p r o d u k c j i . Równocześnie nie
są o n i p r o d u k t y w n i , bo z chwilą, g d y niczego n i e potrzebują od Białych,
nie ma ceny, za którą można b y i c h nakłonić do pracy najemnej. To
co dotąd na małą skalę r o b i l i patronowie, c z y l i europeizowanie I n d i a n
w sensie stwarzania i m n o w y c h potrzeb, b y można urobić z n i c h p o w o l ­
ne narzędzia pracy, dziś n a większą skalę stosuje państwo. Rozporządza
ono jednak skuteczniejszymi środkami i stosuje bardziej dalekowzrocz­
ne metody. Rząd zdaje sobie sprawę, że najbardziej celową akcją jest
zeuropeizowanie i c h światopoglądu, co w konsekwencji doprowadzi do
zatracenia t r a d y c j i we wszystkich dziedzinach k u l t u r y .
Poza c z y n n i k a m i gospodarczymi grają rolę jeszcze inne, związane
z ogólnoindiańskim p r o b l e m e m na terenie P e r u . W o p i n i i Peruwiańczyków Indianie są czymś n i e w y g o d n y m , a wobec zagranicy wręcz
w s t y d l i w y m . W statystykach podaje się na ogół zmniejszoną i c h liczbę
l u b całkiem przemilcza i c h istnienie. P r z y w i e l k i m zamiłowaniu do
indiańskiej archeologicznej przeszłości k r a j u , która b y w a nawet glo-

�394

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

r y f i k o w a n a , nie ma najmniejszego
zainteresowania dla współcześnie
żyjących spadkobierców t y c h półmitycznych m i n i o n y c h czasów. P o l i ­
tykę w y n a r a d a w i a n i a prowadzi się w równym stopniu wśród I n d i a n
górskich, j a k i leśnych. Zrównanie wszystkich o b y w a t e l i pod wzglę­
dem językowym i k u l t u r o w y m — oto idea przewodnia władz p e r u ­
wiańskich, które nie chcą dopuścić, aby w przyszłości, k i e d y I n d i a n i e
na t y l e wyemancypują się,, że będą m o g l i upomnieć się o swoje prawa,
powstał na terenie P e r u p r o b l e m mniejszości n a r o d o w y c h .
Nie zawsze j e d n a k p o b u d k i działania pozbawione są n u t y a l t r u istycznej i poczucia interesu I n d i a n . Wśród t y c h , którzy prowadzą akcję
hiszpanizowania tubylczej ludności, spotkać można j e d n o s t k i szczerze
I n d i a n o m życzliwe. D o t a k i c h należą n i e l i c z n i mieszkańcy M o n t a n u ,
którzy przez wiele l a t p r z e b y w a l i wśród I n d i a n , poznali i c h wartość
i p o t r a f i l i ją ocenić. Trzeba jednak pamiętać, że i u t y c h Białych, m i m o
szacunku d l a I n d i a n i n a jako człowieka, n i e spotyka się szacunku i zro­
zumienia d l a jego k u l t u r y . I m większa s y m p a t i a dla I n d i a n i n a , t y m
gorętsza chęć k u l t u r a l n e g o „podniesienia" go. W r o g o w i e I n d i a n chcą
z n i c h zrobić swych zeuropeizowanych niewolników, i c h przyjaciele
swych zeuropeizowanych b r a c i .
Wszystkie te c z y n n i k i działają w j e d n y m k i e r u n k u — zniszczenia
rodzimej k u l t u r y I n d i a n . T r u d n o podać jakiś, choćby przybliżony sche­
m a t przemian zachodzących w k u l t u r z e indiańskiej pod wpływem
zetknięć z cywilizacją europejską. K i e r u n e k t y c h p r z e m i a n zależy od
tego, z jaką grupą Białych stykają się I n d i a n i e . Jeśli i c h p i e r w s z y m
zetknięciem będzie k o n t a k t z misją, wpływom e u r o p e j s k i m ulegnie
zwłaszcza s t r u k t u r a społeczna danej g r u p y , i c h wyobrażenia r e l i g i j n e
i obyczajowość. Natomiast jeśli dostaną się p o d wpływ patrona, przejmą
głównie szereg g o t o w y c h f a b r y c z n y c h wyrobów i nauczą się pić wódkę.
W o b u w y p a d k a c h przejmą ubiór białych osadników. N a ogół jednak
wpływ świeckich i d u c h o w n y c h przedstawicieli k u l t u r y europejskiej
działa jednocześnie i nie zawsze proces przejmowania obcych elemen­
tów k u l t u r o w y c h jest t a k i prosty. W p ł y w y te w w i e l u w y p a d k a c h mają
starą, co n a j m n i e j kilkudziesięcioletnią, jeśli nie starszą, tradycję.
Ogólnie rzecz biorąc, do najstarszych europejskich elementów k u l ­
t u r y m a t e r i a l n e j , j a k i e s p o t y k a m y u I n d i a n M o n t a n u , należy pewna
ilość roślin u p r a w n y c h , dalej idą narzędzia żelazne i znajomość obróbki
żelaza. Z w p r o w a d z e n i e m i c h uległy przeobrażeniu niektóre miejscowe
t e c h n i k i , zwłaszcza obróbka drewna. Trzecia domena, gdzie bardzo w i ­
doczny jest w p ł y w k u l t u r y europejskiej, to ubiór I n d i a n . Większość
szczepów, które mają częste k o n t a k t y z Białymi, przejęło strój e u r o ­
pejski. U mężczyzn są t o zazwyczaj drelichowe u b r a n i a robocze. K o ­
b i e t y żyjące w większej izolacji rzadziej ubierają się po europejsku.

�PRZEOBRAŻENIA

K U L T U R O W E

INDIAN

MONTANII

395

W t a k i m w y p a d k u nie kupują, j a k mężczyźni, g o t o w y c h ubrań, ale
same szyją je, czasem nawet z t k a n i n w y p r o d u k o w a n y c h przez siebie.
Podczas g d y mężczyźni u b r a n i są zgodnie z współczesną modą kreolską,
w ubiorach kobiet w i d z i m y dalekie echo m o d y europejskiej, j a k a pano­
wała w czasach, g d y dany szczep przyjął zwyczaj noszenia odzieży.
Ogromnie rozpowszechnione wśród I n d i a n są również ozdoby: branso­
lety, n a s z y j n i k i , diademy i t d . w y r a b i a n e z małych k o l o r o w y c h pacior­
ków szklanych.
Na t y m wyczerpalibyśmy z grubsza w y k a z t y c h elementów k u l ­
t u r y europejskiej, które Indianie włączyli w swą tradycyjną kulturę,
nie burząc j e j zasadniczej s t r u k t u r y .
Podczas g d y w zakresie k u l t u r y m a t e r i a l n e j , w pierwszej p r z y n a j ­
m n i e j fazie a k u l t u r a c j i , k u l t u r a rodzima uległa p e w n e m u wzbogaceniu,
t o w zakresie u s t r o j u społecznego, obyczajowości, mitów i wierzeń
wpływy europejskie zadziałały wyraźnie d e s t r u k c y j n i e . Przede wszyst­
k i m pod wpływem m i s j i I n d i a n i e zaczęli ukrywać się, a później zanie­
chali obyczajów i obrzędów r o d z i n n y c h . Przeobrażeniu uległa t r a d y ­
cyjna rodzina i powiązany z nią system gospodarczy. W ślad za t y m
poszło załamanie się n o r m m o r a l n y c h .
Najbardziej istotna w tempie i k i e r u n k u p r z e m i a n k u l t u r o w y c h
okazała się psychiczna postawa samego I n d i a n i n a , jego reakcja na ota­
czający go coraz ciaśniej krąg europejskiej k u l t u r y . W pierwszej fazie
t a k i c h kontaktów, zwłaszcza jeśU nie są one połączone z bezpośrednim
w y z y s k i e m czy agresją, I n d i a n i e traktują Białych j a k o równych sobie
obcoplemieńców. N i e czują się o d n i c h zależni, bo sami potrafią w y ­
produkować wszystko, czego i m potrzeba. I n d i a n i n w t e j fazie czuje się
s i l n y , w i e , że lepiej od Białego dostosowany jest do życia w puszczy,
lepiej zna k r a j , lepiej r a d z i sobie z nawigacją rzeczną, na łowach,
z budową domu. I m jednak bliższe i częstsze k o n t a k t y , t y m I n d i a n i n
jaśniej zdaje sobie sprawę z potęgi t e j pozornie nieporadnej istoty, jaką
jest Biały. Za białym osadnikiem stoi wyższa technika wyrażająca się
w b r o n i palnej i szybkich statkach m o t o r o w y c h , a przede w s z y s t k i m
jego bezwzględność i brutalność, która znajduje oparcie w n i e u c h w y t ­
nej dla I n d i a n i n a , ale potężnej sile, jaką jest państwo z w s z y s t k i m i
jego i n s t y t u c j a m i — administracją, policją, w o j s k i e m . U I n d i a n już
o m o t a n y c h n i e w i d z i a l n y m i nićmi p r z y m u s u stosowanego przez białego
patrona rodzi się lęk przed obcą, nie zrozumiałą dla niego cywilizacją.
I m mocniej zaciska się wokół danej g r u p y I n d i a n krąg k r e o l s k i e j prze­
mocy, t y m bardziej wzrasta poczucie własnej bezsilności. Świadomość,
że i c h k u l t u r a jest słabsza, że nie może dać i m żadnego oparcia —
przeciwnie, że to właśnie ona jest źródłem wszystkich niepowodzeń,
przeradza się w k o m p l e k s niższości, w apatię i bierność. W t e j sytuacji

�396

ANNA

K O W A L S K A - L E W I C K A

są t y l k o d w a rozwiązania — albo trwać w stanie półniewolnictwa, bez
nadziei j a k i e j k o l w i e k p o p r a w y b y t u , albo zapomnieć o s w y m indiań­
s k i m pochodzeniu i połączyć się z grupą silniejszych, skoro nie można
znieść życia w g r u p i e słabszych. I n n y m i słowy stać się j a k i n n i kreole,
przemienić się w jednego z chacreros,
przyjąć język i obyczaj z w y ­
cięzców. Nie zawsze jest t o możliwe, bo skoro I n d i a n i n raz popadł
w niewolę u patrona, t e n już nie dopuści do jego usamodzielnienia.
J e d y n y m r a t u n k i e m staje się ucieczka, i t o ucieczka w odległe strony,
bo za p a t r o n e m stoi prawo, które będzie ścigać „dłużnika" (a każdy
r o b o t n i k jest w i e c z n y m dłużnikiem swego patrona). N i e m n i e j młodym,
przedsiębiorczym i t y m , którzy dobrze poznali język hiszpański, t a k i e
w y z w o l e n i e udaje się czasem. Znaczy ono jednak zupełne w y n a r o d o ­
wienie.
D l a pełniejszego zrozumienia procesu a s y m i l a c j i należy nadmienić,
że w P e r u blanco, c z y l i biały, nie oznacza b y n a j m n i e j człowieka euro­
pejskiego pochodzenia o białym kolorze skóry. Ludność P e r u jest t a k
silnie wymieszana, t y l e wpłynęło t a m k r w i indiańskiej, zwłaszcza
w p i e r w s z y c h w i e k a c h po konkwiście, k i e d y t o n i e m a l zupełnie n i e było
białych kobiet, a Hiszpanie powszechnie żenili się z I n d i a n k a m i , że
pod pojęciem „białości" k r y j e się raczej przynależność językowa i k u l ­
t u r o w a niż rasowa. Dzięki t e m u w P e r u nie m a a n i uprzedzeń rasowych,
ani t y m bardziej pogardy rasowej. Ta pogarda, którą spotyka się w sto­
s u n k u do I n d i a n , odnosi się do i c h k u l t u r y , a nie rasy. Przejście więc
z g r u p y I n d i a n do g r u p y Białych jest stosunkowo łatwe, w y m a g a t y l k o
przejęcia języka, zewnętrznych cech k u l t u r o w y c h i z m i a n y poczucia
przynależności narodowej. Uzyskanie jeszcze pewnej f o r t u n y działa
ostatecznie „wybielająco".
Obraz, j a k i t u nakreśliłam, jest może pesymistyczny, ale p r a w d z i w y .
Z każdym r o k i e m M o n t a n i a , j a k i i n n e p a r t i e t r o p i k a l n e A m e r y k i Po­
łudniowej, coraz bardziej europeizuje się, coraz t r u d n i e j znaleźć t a m
I n d i a n , którzy jeszcze n i e u l e g l i d e s t r u k c y j n e m u wpływowi k u l t u r y
europejskiej. Całkowity zanik k u l t u r indiańskich zdaje się być w M o n ­
tanu nieuchronny i bliski.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8175" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8155">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/33a3e16e266f667f2e48c7de849b817e.pdf</src>
        <authentication>6ed8d10d7a47d6a5dd85b6cf9639c7c3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97730">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:583</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97731">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97732">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:533</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97733">
                <text>Potlatch. Jego rola w kulturze Indian Północno-Zachodniego Wybrzeża Kanady / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97734">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.339-375</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97735">
                <text>Małkowska, Krystyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97737">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97739">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97741">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97744">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97758">
                <text>KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

P O T L A T C H . JEGO R O L A W K U L T U R Z E
PÓŁNOCNO-ZACHODNIEGO WYBRZEŻA

INDIAN
KANADY

W zakresie t z w . k u l t u r p r y m i t y w n y c h istnieje dość pokaźna liczba
wytworów i i n s t y t u c j i , które — choć poświecono i m sporo miejsca
w l i t e r a t u r z e etnograficznej i c y t u j e się j e w i e l o k r o t n i e j a k o zjawiska
znane i oczywiste — nie zostały dostatecznie zbadane i naświetlone
z p u n k t u widzenia wymagań dzisiejszej etnologii, operującej doskonal­
szymi m e t o d a m i i zmierzającej do bardziej holistycznego widzenia zja­
w i s k k u l t u r o w y c h w i c h wzajemnej zależności i powiązaniach.
Ogromna ilość źródłowych, spisanych materiałów etnograficznych
pochodzi z 2 poł. X I X w., k i e d y p r z y bardzo nieraz d r o b i a z g o w y m opisie
poszczególnych, wyodrębnionych elementów nie zwracano u w a g i na i c h
związek z k o n t e k s t e m k u l t u r o w y m ; strona f o r m a l n a była, siłą rzeczy,
wyeksponowana najbardziej — f u n k c j o n a l n y aspekt zjawisk nie wcho­
dził jeszcze w rachubę. Inne obciążenie t y c h materiałów polega na t y m
( p r z y n a j m n i e j w odniesieniu do niektórych społeczeństw), że nie uwzglę­
dniały one l u b uwzględniały niedostatecznie te przekształcenia, j a k i e
się w k u l t u r a c h t y c h społeczeństw dokonały w ciągu trwającego o d
pewnego czasu k o n t a k t u z ludźmi białymi. Dzisiejszy k r y t y c y z m w sto­
s u n k u do monograficznych prac źródłowych, pochodzących z ostatnich
dziesiątków l a t ubiegłego stulecia i początków bieżącego, skłania do
r e w i z j i szeregu u f o r m o w a n y c h poprzednio poglądów.
J e d n y m z przykładów t a k i c h i n s t y t u c j i , których r o l a n i e została
całkowicie wyjaśniona, jest p o t l a t c h u I n d i a n Północno-Zachodniego
Wybrzeża A m e r y k i Północnej, zamieszkujących wąski pas przybrzeżny
z przylegającymi doń w y s p a m i n a przestrzeni między zatoką Y a k u t a t
na południowej Alasce a ujściem r z e k i K o l u m b i i \ I n d i a n i e ci, reprezen­
tujący n i e j e d n o l i t y t y p antropologiczny, zróżnicowani pod względem
językowych i z g r u p o w a n i w 7 większych zespołach p l e m i e n n y c h , w y 1

Patrz mapka.

�340

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

125° W
Mapka

1. Zasięgi p l e m i o n

indiańskich północno-zachodniego
Ameryki

wg

C . D .

Г o r d e' a,

Habitat,

Society

Goddardem

Północnej
and Economy,
i

London

wybrzeża

1949 ( z a

Boasem,

Jennessem)

t w o r z y l i stosunkowo jednolitą i z w i e l u względów zdumiewającą kulturę
zarówno materialną, j a k duchową. Na jednolitość tej k u l t u r y złożyły
się zapewne takie c z y n n i k i , j a k względnie jednorodne środowisko p r z y rodniczo-geograficzne, bogate w różne płody n a t u r a l n e , a przede wszyst­
k i m w r y b y (łososie), oraz dobra k o m u n i k a c j a wodna wzdłuż wybrzeży,
która dzięki dużym, s p r a w n y m canoe, wydrążanym po m i s t r z o w s k u
przez tubylców w ogromnych pniach cedrowych, ułatwia i n t e n s y w n e k o n ­
t a k t y międzyplemienne. Nie znając u p r a w y z i e m i a n i h o d o w l i t u b y l c y
wyspecjalizowali się w rybołówstwie, prowadząc p r z y t y m półosiadły

�341

P O T L A T C H

t r y b życia, t o jest skupiając się w okresie z i m o w y m , w o l n y m od zajęć
zbierackich, w stałych osadach złożonych z p a r u l u b k i l k u w i e l k i c h ,
c e d r o w y c h d o m ó w zamieszkanych przez g r u p y wielkorodzinne liczące
nierzadko po kilkadziesiąt osób. Bujność i c h k u l t u r y , w y s o k i poziom
rękodzielnictwa i sztuki, zwłaszcza w zakresie ciesielstwa i snycerstwa,
zróżnicowana s t r u k t u r a społeczna, bogata m i t o l o g i a i b a r w n a obrzędo­
wość zwracały już uwagę wczesnych podróżników, j a c y docierali t a m
w końcu X V I I I i n a początku X I X w., a o d schyłku X I X w. stały się
przedmiotem szczególnego zainteresowania etnografów.
Potlatch, który m a być t e m a t e m zamierzonych t u rozważań, jest
j e d n y m z najciekawszych przejawów życia społecznego t y c h I n d i a n .
Organiczną część ceremoniału potlaczowego stanowiło uroczyste, wysoce
z r y t u a l i z o w a n e , publiczne rozdawanie darów, od którego też pochodzi
przyjęta w l i t e r a t u r z e etnograficznej nazwa całej uroczystości, b o w i e m
„potlatch" — „patshatl" oznacza w jednej z gwar t u b y l c z y c h dawanie,
o b d a r o w y w a n i e . Najbardziej u c h w y t n y m znaczeniem p o t l a t c h u dla życia
t u b y l c z y c h I n d i a n był jego związek z kształtowaniem się i c h r a n g i i po­
z y c j i społecznej. Te d w i e szczególnie ostro rysujące się cechy p o t l a t c h u
złożyły się na sformułowanie jego najczęściej używanej d e f i n i c j i .
2

3

D l a ułatwienia zrozumienia działania p o t l a t c h u w a r t o podać krótką
charakterystykę s t r u k t u r y społecznej o m a w i a n y c h I n d i a n . S t r u k t u r a t a
nie jest j e d n o l i t a i pozwala, z grubsza biorąc, wydzielić d w i e zasadnicze
g r u p y : północną i południową. D l a obszaru północnego, zamieszkanego
przez l u d y Haida, T l i n g i t , T s i m s h i a n i Haisla, charakterystyczne jest
występowanie rodów r n a t r y l i n e a l n y c h j a k o jednostek
podstawowych,
a u t o n o m i c z n y c h pod względem gospodarczym i najczęściej również p o l i ­
t y c z n y m . Liczniejsze z nich dzieliły się n a „domy", t j . g r u p y k r e w n y c h ,
tworzących wielką rodzinę i lokujących się w j e d n y m domostwie (20—40
osób). R o d y Haida i T l i n g i t grupowały się w d w i e egzogamiczne „poło­
w y " (moieties), symbolizujące się odrębnymi z n a k a m i (uważanymi przez
j e d n y c h autorów za t o t e m y , przez i n n y c h z n o w u j e d y n i e za z n a k i her­
bowe) i wywodzące się o d wspólnego mitycznego przodka. U Tlingitów
podział n a „połowy" koegzystował z podziałem n a k l a n y , również egzo­
gamiczne i m a t r y l i n e a l n e . I n d i a n i e Tsimshian n i e d z i e l i l i się na „poło­
w y " , a j e d y n i e na 4 k l a n y (zwane n i e k i e d y f r a t r i a m i ) , te z k o l e i na
r o d y i „domy"; u mówiących d i a l e k t e m K w a k i u t l I n d i a n Haisla w y ­
stępował podział na 6 klanów.

2

P a t r z r y c . 1—3.

„Potlatch j e s t to ceremoniał r o z d a w a n i a l u b n i s z c z e n i a własności w c e l u p o d ­
n i e s i e n i a s t a t u s u społecznego u I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża..." ( C h .
W i n n i с к, Dictionary
of Antropology,
N e w Y o r k 1956).
3

�342

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W grupie południowej, składającej się z Kwakiutlów, B e l l a Coola,
Nootków i Salishów, pochodzenie i dziedziczenie wyznaczane było
w znacznym stopniu b i l a t e r a l n i e , z silniejszym zaakcentowaniem p a t r y linealności. Jednostkę autonomiczną stanowiła t a m w i e l k a rodzina t w o ­
rząca grupę lokalną i mieszkająca w e wspólnym domu. Takie w i e l k o rodzinne g r u p y domowe miały, podobnie j a k r o d y na północy, własne
t e r e n y zbierackie i r y b a c k i e oraz p r a w a do odrębnych znaków herbo­
w y c h , mitów, masek, tańców, pieśni i i m i o n . Pieczę n a d t y m i d o b r a m i
s p r a w o w a l i dziedziczni naczelnicy.

wg

F .

B o a s ;

R y c . 1. D o m y w P o r t
Tsimshlan Mythology, „ A n n .

Simpson
R e p . B. A m . Ethnol.".

t . 31:

1916

W większości przypadków owe podstawowe g r u p y lokalne — r o d y
l u b w i e l k i e r o d z i n y — łączyły się w dość luźne związki plemienne, nie
stanowiło t o jednak reguły; stosunkowo r z a d k i m z j a w i s k i e m były k o n ­
federacje międzyplemienne. Ogólnie biorąc, nie wykształciła się na t y m
terenie jakaś szersza f o r m a więzi p o l i t y c z n e j .
Niezmiernie c h a r a k t e r y s t y c z n y m r y s e m t e j k u l t u r y jest gradacja
r a n g i społecznej i związanych z nią przywilejów, nasuwająca bliskie
analogie do średniowiecznej „drabiny społecznej" na terenie E u r o p y .
J a k k o l w i e k „szczeble" t e j d r a b i n y dadzą się zgrupować w cztery za­
sadnicze w a r s t w y społeczne: naczelników (chiefs) — odpowiednik a r y ­
stokracji, nobilów — odpowiadających w a r s t w i e szlacheckiej, pospólstwo
(commoners) i niewolników, n i e ma między n i m i o s t r y c h granic, z w y -

�343

P O T L A T C H

jątkiem przedziału, j a k i dzieli całkowicie wyjętych spód p r a w a n i e w o l ­
ników o d w a r s t w pozostałych. T a gradacja r a n g i przebiega w każdym
klanie, rodzie bądź w i e l k i e j rodzinie, a wyznaczana jest przede wszyst­
k i m przez urodzenie, t j . przez stopień pokrewieństwa względem naczel­
n i k a najwyższej r a n g i oraz wynikające stąd u p r a w n i e n i a dziedziczne.
Instytucją regulującą i zatwierdzającą te u p r a w n i e n i a był właśnie pot­
latch.
L i t e r a t u r a n a jego temat, m i m o że dość obszerna, składa się w więk­
szości z prac opisowych, stanowiących f r a g m e n t y dużych m o n o g r a f i i
ogólnych; p u b l i k a c j e poświęcone specjalnie p o t l a t c h o w i są nieliczne
i reprezentują w zasadzie jednostronne zainteresowania określonym p r o ­
b l e m e m związanym z t y m zjawiskiem społecznym, n p . jego genezą l u b
systematyką. M i m o że opracowania t e wnoszą wiele ciekawych i n f o r ­
m a c j i i sugestii, b r a k i m najczęściej oparcia o dostatecznie wnikliwą
i krytyczną analizę materiałów źródłowych i powiązania j e j z jedno­
czesnym uwzględnieniem procesu p r z e m i a n historycznych. L i t e r a t u r a ,
która powstała w w y n i k u badań t e r e n o w y c h przeprowadzonych na prze­
łomie X I X i X X w., zajmuje się n i e m a l wyłącznie obrzędowością p ot ­
l a t c h u ; wszelkich f u n k c j o n a l n y c h powiązań t e j i n s t y t u c j i z całością k u l ­
t u r y trzeba mozolnie szukać wśród danych dotyczących i n n y c h dziedzin
życia. Szczególną trudność sprawia p r z y t y m niezmierna drobiazgowość
większości m o n o g r a f i i , zamierzonych n a gigantyczną skalę, które w p r a k ­
tyce n i e mogły być wolne od poważnych niedociągnięć. Najważniejsze
z n i c h — t o nierównomierne p o t r a k t o w a n i e różnych dziedzin k u l t u r y
l u b zupełne pominięcie niektórych j e j wycinków, n a d m i e r n i e rejestra­
c y j n y opis faktów, bez hipotetycznego bodaj dostrzegania związków
między n i m i zachodzących, co wpłynęło n a przeoczenie ważnych n i e ­
k i e d y danych oraz niedostateczne dostrzeganie przeobrażeń historycz­
n y c h . Te między i n n y m i zarzuty stawiają dzisiejsi antropologowie
amerykańscy materiałom z e b r a n y m przez F. Boasa i jego współpracow­
n i k ó w . W latach trzydziestych p o j a w i a się n o w y , ulepszony t y p mono­
g r a f i i o p a r t y c h n a badaniach t e r e n o w y c h , o p r a c o w y w a n y c h
według
zasady: ,,[...] Etnograf p o w i n i e n w swoich badaniach objąć wszystkie
aspekty k u l t u r y w sposób równomierny [...] Następnie zebrany materiał
p o w i n i e n przedstawić w f o r m i e zwięzłej, uporządkowanej i dobrze prze­
t r a w i o n e j m o n o g r a f i i " . Doskonałym przykładem t a k i e j p r a c y jest The
Northern
and Central Nootkan Tribes P h . D r u c k e r a , w y d a n a w 1951 г.,
a oparta na materiałach zebranych w latach 1933—1936.
4

5

4

V. G a r f i e l d ,

A Research

Problem

in Northwest

r i c a n A n t h r o p o l o g i s t " , t. 47: 1945; J . W i к e, More
„ A m . A n t h r . " , t. 59: 1957.
5

W i к e, op. cit.

Puzles

Indian

Economics,

on the Northwest

„Ame­
Coast,

�344

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W p u b l i k a c j a c h amerykańskich antropologów k u l t u r o w y c h z tego
okresu pojawiać się zaczyna tendencja do dynamicznego r o z u m i e n i a
k u l t u r y j a k o procesu stale dokonujących się przeobrażeń oraz żywe
zainteresowanie zagadnieniami e k o n o m i c z n y m i . W p r a w d z i e p o t l a t c h n i e
doczekał się dotąd pełnej m o n o g r a f i i , ale w k i l k u pracach napisanych
na przestrzeni o s t a t n i c h 30 l a t (skoncentrowanych zasadniczo na i n n y c h
zagadnieniach) ukazuje się szereg bardzo cennych, choć t y l k o ogólniko­
w y c h sugestii n a jego temat. Najważniejsze z n i c h jest odbiegające od
dotychczasowej t r a d y c j i rozważania p o t l a t c h u j a k o zjawiska „samego
w sobie" ocenianie go j a k o t w o r u węzłowego w t e j k u l t u r z e , w którym
— j a k w, soczewce —• zbiegają się i wiążą ze sobą różne dziedziny
życia. N a szczególne wyróżnienie zasługują p o d t y m względem prace
V. G a r f i e l d , J . M c C . Collinsa i J . P. A v e r k i j e v e j . N i e s t e t y jednak m a r ­
ginesowy raczej c h a r a k t e r t y c h w y p o w i e d z i nie pozwala n a wykazanie
w szczegółowy i usystematyzowany sposób, j a k te powiązania p o t l a t c h u
z całokształem k u l t u r y przebiegają. Ponadto wciąż daje się odczuć b r a k
systematycznej a n a l i z y porównawczej potlatchów, urządzanych w róż­
n y c h grupach p l e m i e n n y c h tego obszaru, nawiązującej d o istniejących
różnic s u b k u l t u r o w y c h .

Ryc.
wg

Ph. D r u c k n e r ;

Northen

2. K o n s t r u k c j a d o m u
and Central
Buli.",

Nootków

Nootkan Tribes,

„Smiths. Inst. B . A m . E t h n o l .

t . 1 4 4 : 1951

Zestawienie materiałów dotyczących k i l k u odpowiednio d o b r a n y c h
p l e m i o n sugeruje możliwość i n n e j koncepcji p o t l a t c h u niż dotychcza­
sowa, interpretująca go j a k o wyjątkowo zrytualizowaną formę darów
i sprowadzająca ostatecznie zagadnienie p o t l a t c h u d o ogólnej t e o r i i d a r u
w społeczeństwach „pierwotnych" .
8

Por. M . M a u s s ,

The Gift,

L o n d o n 1954; tłum. ł a n C u n n i s o n .

�345

P O T L A T C H

Praca niniejsza na podstawie analizy dostępnych materiałów źródło­
w y c h i dostrzeżonych prawidłowości w zakresie sytuacji społecznych,
w j a k i c h organizowane bywały potlatche u różnych g r u p p l e m i e n n y c h
tego zespołu k u l t u r o w e g o , próbuje przedstawić p o t l a t c h przede wszyst­
k i m j a k o instytucję o ściśle określonych zadaniach społecznych, w sto­
s u n k u do których r o z d a w n i c t w o darów jest je d ynie oprawą zewnętrzną,
choć bardzo ściśle zespoloną i mającą w y b i t n y udział w doniosłości pot­
l a t c h u dla w i e l u dziedzin życia. S t a n o w i ono, j a k się zdaje, formę
działania t e j i n s t y t u c j i , a nie j e j treść istotną.
7

Na dość p o p u l a r n y m wyobrażeniu p o t l a t c h u j a k o f o r m y przejawiania
się szczególnie zaakcentowanej r y w a l i z a c j i , swoistego p o j e d y n k u , za­
ciążyła ekstremalna jego postać u I n d i a n K w a k i u t l ; p r z y c z y n y tego
leżą zapewne zarówno w wyjątkowo j a s k r a w y c h cechach p o t l a t c h u
Kwakiutlów, j a k i u p r z y w i l e j o w a n e j pozycji Kwakiutlów w l i t e r a t u r z e
etnograficznej.
Przejście do bardziej szczegółowego omówienia p r o b l e m a t y k i p o t l a ­
t c h u należy chyba rozpocząć od p o i n f o r m o w a n i a czytelnika, j a k się ta
procedura odbywała.
I. P R Z E B I E G

UROCZYSTOŚCI

POTLACZOWYCH

Ważną część c e r e m o n i i p o t l a t c h u stanowiło, j a k w i e m y , obdarowa­
nie zaproszonych gości, p r z y c z y m wielkość d a r u musiała odpowiadać
wysokości r a n g i społecznej osoby, d l a której był o n przeznaczony. Goś­
cie r e k r u t o w a l i się z w y k l e spośród członków innego r o d u ( k l a n u czy ple­
mienia) niż t e n , do jakiego należał gospodarz c e r e m o n i i i który uważa­
n y był zbiorowo za gospodarzy całej i m p r e z y . Liczba gości wahać się
mogła znacznie w zależności o d tego, czy p o t l a t c h był organizowany na
poziomie plemienia, k l a n u czy r o d u względnie g r u p y l o k a l n e j ; to
z k o l e i zależało od r a n g i , pozycji społecznej i a m b i c j i organizatora oraz
o d doniosłości spraw, z j a k i m i dany potlach był związany. Zasadniczo
i m wyższa była pozycja społeczna organizatora, t y m szerszy krąg za­
proszonych gości.
Zarówno sama ceremonia, j a k i przygotowania do niej są w y r a z e m
więzi g r u p o w e j , solidarności g r u p y z j e j naczelnikiem i wzajemnej i c h
D o porównań posłużyły materiały dotyczące t r z e c h g r u p p l e m i e n n y c h : T s i m ­
s h i a n , K w a k i u t l i Nootka, z k o n t r o l n y m i m n i e j szczegółowym uwzględnieniem
c z w a r t e j — p l e m i e n i a z grupy Salishów (częściowo również H a i d ó w ) . W y b ó r p l e ­
m i o n został d o k o n a n y n a p o d s t a w i e następujących kryteriów: a) reprezentatywności
ze względu n a różnice w e k o n o m i c z n y c h u w a r u n k o w a n i a c h p o t l a t c h u i w s t r u k t u ­
r z e społecznej; b) jakości istniejących materiałów e t n o g r a f i c z n y c h d l a poszczegól­
n y c h g r u p ; c) dostępności t y c h materiałów w n a s z y c h w a r u n k a c h .
7

�346

K R Y S T Y N A

MAŁKOWSKA

od siebie zależności. T a obustronna zależność stanowiła ważny czynnik
równowagi społecznej, przeciwstawiając się z jednej s t r o n y w s z e l k i m
tendencjom a l i e n a c y j n y m w a r s t w y naczelników, z d r u g i e j zaś sprowa­
dzając kontrolę działalności naczelników przez zależnych od n i c h
członków g r u p y do rozmiarów n i e zagrażających ustalonej s t r u k t u r z e .
Ponieważ przygotowanie p o t l a t c h u wymagało dużo wysiłku ze stro­
n y w s z y s t k i c h członków g r u p y , a k t wstępny polegał na z a k o m u n i k o w a ­
n i u i m i n t e n c j i wodza oraz apelu o współpracę i pomoc. Odbywało się
t o w t e n sposób, że naczelnik zapraszał swoich l u d z i na ucztę z przygo­
t o w a n y c h uprzednio zapasów, podczas której ogłaszał i m swój p l a n ,
podając jednocześnie do wiadomości, jaką ilość dóbr zdołał już sam
zgromadzić i zwracając się do n i c h z następującym w e z w a n i e m : „Pro­
szę was, abyście dołączyli do tego i waszą własność, a b y m mógł zapro­
sić w i e l u gości, p o t l a t c h t e n b o w i e m odbędzie się nie w m o i m i m i e n i u ,
lecz w waszym, i staniecie się sławni wśród p l e m i o n , gdy zostanie
ogłoszone, co daliście od siebie" .
8

Było to j a k b y ogłoszenie ostrego pogotowia dla g r u p y społecznej
w zakresie j e j aktywności gospodarczej i — j a k dalej zobaczymy —
nie t y l k o gospodarczej.
Wspólnie ustalano listę gości oraz p l a n działań i p r o g r a m u r o c z y ­
stości. Po zakończeniu uczty, dziękując za przybycie i obiecaną pomoc,
naczelnik obdarowywał wszystkich żywnością. U p l e m i o n północnej
części wybrzeża odbywało się jeszcze osobne przyjęcie dla członków
r o d u ojca (nie należących do gospodarzy), w celu ustalenia f o r m i za­
k r e s u pomocy, j a k i e j od n i c h oczekiwano. J a k k o l w i e k b o w i e m sforma­
lizowana solidarność g r u p o w a wyznaczana t a m była m a t r y l i n e a l n i e , t o
jednak bezpośredniość więzów r o d z i n n y c h nakładała również na bliż­
szych k r e w n y c h ze s t r o n y ojca obowiązek okazania pewnej pomocy.
Najbliższy sezon l u b parę to okres i n t e n s y w n y c h wysiłków, a b y
oprócz n o r m a l n y c h zapasów n a zimę zgromadzić dostateczną ilość n a d ­
wyżek n a d a r y i przyjęcia d l a gości, a jednocześnie okres przygotowań
do występów a r t y s t y c z n y c h , nierozłącznie z potlatchem związanych.
Jeżeli w e własnym p l e m i e n i u brakowało utalentowanego
poety-pieśniarza, t o sprowadzano go na t e n czas z innego plemienia, aby wyuczył
chór odpowiednich śpiewów. Jedne z n i c h powtarzały się t r a d y c y j n i e
w niezmiennej f o r m i e (związane z mitologią), inne znów komponowano
na każdą okazję, uwzględniając a k t u a l n e wydarzenia, śmieszności, t y ­
tuły do chwały i t p . Do nich, obok p o c h w a l n y c h pieśni na cześć gospo­
darza, jego bogactwa, hojności, szlachetności r o d u i t p . , należały t z w .
8

F . B o a s , Ethnology

of the Kwakiutl,

„Annual R e p o r t of t h e B u r e a u of A m e ­

r i c a n E t h n o l o g y " (1913—1914), t. 35: 1921, cz. I I , s. 1342.

�P O T L A T C H

347

taunting songs — pieśni urągliwe, wyszydzające w a d y i potknięcia pre­
stiżowe gości. U I n d i a n Nootka miały one charakter raczej żartobliwy,
podczas g d y u Kwakiutlów zawierały sporo autentycznej złośliwości
i chęci upokorzenia adresata.
Bogate dramatyzacje mitów i herbów r o d o w y c h wymagały również
starannych przygotowań, zwłaszcza ze s t r o n y snycerzy, do których
należało w y k o n a n i e l u b odświeżanie masek, rzeźbienie słupa p r z y d o ­
mowego l u b nagrobnego, jeśli p o t l a t c h miał być połączony z jego po­
stawieniem, oraz zdobienie wszelkich d r e w n i a n y c h czy r o g o w y c h przed­
miotów przeznaczonych n a dary. Rzemieślnicy wszelkiego rodzaju m i e l i
przed p o t l a t c h e m pełne ręce r o b o t y .
9

Nie zapominano też o elementach r o z r y w k o w y c h . Według D r u c k e r a
u Nootków i s t n i e l i ludzie pełniący rolę j a k b y zawodowych błaznów,
których zadaniem było rozśmieszanie gości za pomocą zabawnych tań­
ców, przyśpiewów l u b sztuczek. B r a k jest bliższych d a n y c h n a t e n t e ­
m a t w odniesieniu do i n n y c h p l e m i o n , j a k k o l w i e k wszędzie można spo­
tkać w z m i a n k i o różnych żartobliwych wystąpieniach podczas p o t l a t c h u .
Po zakończeniu przygotowań uroczyście zapraszano gości. P r z y b y ­
w a l i o n i w s w y c h ozdobnych canoe ( v i s i t i n g canoes) i z a n i m w y s i e d l i ,
odbywała się ceremonia p o w i t a n i a . N a spotkanie gości wychodziła n a j ­
częściej siostra gospodarza w t o w a r z y s t w i e kobiet, tańcząc i śpiewając.
Wykonywała p r z y t y m r u c h y łapania czegoś z powietrza; „chwytała"
w t e n sposób swego opiekuńczego ducha p o k o j u , „rzucając" go następ­
nie w k i e r u n k u przybyłych łodzi, a naczelnik z najbliższego canoe o d ­
rzucał go z n o w u k u n i e j . K o b i e t a t a nosiła maskę wyobrażającą owego
ducha.
D o p i e r o po t y m zapewnieniu sobie, w z a j e m n y c h p o k o j o w y c h i n ­
t e n c j i goście w y s i a d a l i z łodzi i u d a w a l i się n a przyjęcie p o w i t a l n e ,
rozpoczynające całą serię uczt urozmaiconych tańcami, śpiewami, przed­
s t a w i e n i a m i mitów oraz wielką ilością okolicznościowych przemówień,
których głównym celem było p r z y p o m n i e n i e z e b r a n y m h i s t o r i i r o d u
i jego świetności, wyliczenie zasług i tytułów poszczególnych przodków
oraz p r a w własnościowych i przywilejów r o d o w y c h . Było to t a k ważne
zadanie, że powstał specjalny „urząd" mówcy, swoistego k r o n i k a r z a
r o d u , znającego doskonale t r a d y c j e rodowe i umiejącego je W odpo­
w i e d n i e j f o r m i e podać. Umiejętności krasomówcze cieszyły się u t y c h
I n d i a n wyjątkowym uznaniem, toteż bardzo dbano o i c h r o z w i j a n i e
w w y c h o w y w a n i u młodych nobilów. Goście m u s i e l i być również po­
i n f o r m o w a n i , w c z y i m i m i e n i u o d b y w a się p o t l a t c h i z j a k i e j okazji.

9

R y c 6, 7, 9, 10.

�348

K R Y S T Y N A

Ryc.
wg

M A Ł K O W S K A

3. Płyta
B o a s ;

miedziana
op.

cit.

Po k i l k u d n i o w y m z w y k l e u c z t o w a n i u następował a k t k u l m i n a c y j n y
i zarazem ostatni: oficjalne, publiczne objęcie przez osobę ( l u b osoby),
w której i m i e n i u odbywał się p o t l a t c h , posiadania n o w y c h przywilejów
i uznanie j e j n o w e j pozycji społecznej. Towarzyszyło t e m u rozdawanie
gościom-świadkom zgromadzonych w t y m celu dóbr, według wspomnia­
nej już zasady, że wysokość d a r u m u s i odpowiadać statusowi społecz­
n e m u osoby, d l a której jest o n przeznaczony. B r a n o j e d n a k p r z y t y m
pod uwagę zobowiązania dłużnicze gospodarza, względem gościa i vice
versa oraz wszelkiego rodzaju „zapłaty" z tytułu należności za w y k o ­
nane prace (np. pomoc p r z y b u d o w i e domu) i przysługi. Zapłaty t e
(payments) były jednak bardzo wyraźnie odróżniane o d tego, co ofia-

�349

P O T L A T C H

r o w y w a n o j a k o gift, dar potlaczowy. Gospodarz wręczał z w y k l e p r e ­
zenty mężczyznom, a jego żona, m a t k a l u b siostra — k o b i e t o m .
Miejsca potlaczowe, t j . kolejność, w j a k i e j usadzano gości, były
niezmiernie ważną oznaką r a n g i społecznej i w języku t u b y l c z y m I n ­
dian często służyły wręcz do j e j określania („pierwszy po X " , „drugi
po Y " itp.). Według t e j samej h i e r a r c h i i ustalano też kolejność wrę­
czania darów, z t y m że według danych V . G a r f i e l d
u Tsimshian n a j ­
p i e r w o t r z y m y w a l i naczelnicy, a następnie dopiero, w t e j samej k o l e j ­
ności, członkowie i c h g r u p . F a k t t e n zasługuje na uwagę z tego wzglę­
d u , że H . Codere
powołując się na odmienną zasadę u Kwakiutlów
h i e r a r c h i z o w a n i a całych g r u p , bez wydzielania naczelników , używa
j e j j a k o jednego z argumentów p r z e c i w z a r y s o w y w a n i u się w t y m
społeczeństwie podziału klasowego.
10

11

12

U c h y b i e n i a w stosunku do kodeksu honorowego obowiązującego na
potlatchach zdarzały się bardzo rzadko i uważano j e za ujmę dla god­
ności o b u stron: gościa, którego poniżono p r z y z n a n i e m m u niższej r a n g i
niż t a , j a k a m u się według przyjętej o p i n i i należała, i gospodarza
skompromitowanego z p o w o d u n i e u w a g i l u b b r a k u o r i e n t a c j i . D r u c k e r
opisuje taką sytuację u Nootków. Gość, którego spotkało uchybienie,
p o w i n i e n był — zgodnie z w y m o g a m i e t y k i e t y — zająć wyznaczone
m u miejsce, ale zaraz przez swego mówcę oznajmić o d o z n a n y m despekcie. D l a podniesienia swej godności w oczach zebranych musiał
ofiarować drobne prezenty gospodarzowi i k i l k u jeszcze znaczniejszym
osobistościom z jego g r u p y . (Rozdawanie l u b n i e k i e d y niszczenie pew­
nej ilości m i e n i a w sytuacjach r o z u m i a n y c h j a k o poniżenie godności
było, j a k zobaczymy dalej, powszechnie stosowanym zabiegiem dla
„odzyskania t w a r z y " . ) Gospodarz ze swej s t r o n y składał poszkodowa­
n e m u gościowi d o d a t k o w y dar, n a z y w a n y „odpokutowaniem za błąd".
Z a n i m przystąpiono do rozdzielania darów ukazywano gościom całe.
zgromadzone mienie, wyliczając k o l e j n o wkłady poszczególnych osób.
Pretendenci do n o w y c h tytułów i przywilejów siedzieli podczas t e j
uroczystości na podwyższeniu, u b r a n i w ceremonialne stroje, jedno­
cześnie bardzo szczegółowo w y l i c z a n o wszystkie p r z y w i l e j e , j a k i e m i a ­
ły odtąd stać się i c h prawną własnością. P o t l a t c h kończył się przemó­
w i e n i a m i mówców w i m i e n i u najstarszych rangą wodzów spośród
gości, którzy w ozdobnych i długich m o w a c h ( n i e k i e d y parogodzinnych)
10

V.

Garfield,

Tsimshian

Publications i n Anthropology",
11

H. C o d e r e ,

Kwakiutl

Clan

and

Society,

„University

of

Washington

t. 7: 1939 z. 3, s. 167—340.
Society:

Rank

without

Class,

,,Am. A n t h r . " ,

t. 59:

1957.
12

N i e s t e t y , a u t o r c e n i n i e j s z e g o artykułu n i e udało się odszukać w

jej materiałach B o a s a w z m i a n k i n a t e n temat.

dostępnych

�350

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

r o z w o d z i l i się n a d s z c z y t n y m i t r a d y c j a m i r o d u gospodarza i jego osobi­
s t y m i zaletami, p o t w i e r d z a l i jego p r a w a do n o w y c h przywilejów i wła­
sności oraz dziękowali za przyjęcie i hojne dary. Po odpłynięciu gości
naczelnik ponownie spraszał s w y c h współrodowców n a ucztę, a b y i m
podziękować za pomoc i rozdać p o d a r u n k i żywnościowe j a k o w y r a z
wdzięczności.
Odtąd nowe p r a w a w y s t a w c y p o t l a t c h u były społecznie zaakcepto­
wane i publicznie honorowane. Ostatecznym tego p o t w i e r d z e n i e m sta­
wał się p o t l a t c h urządzany p r z y najbliższej o k a z j i przez świadkujących
gości, n a którym podwyższona pozycja społeczna poprzedniego gospo­
darza znajdowała w y r a z w p r z y z n a w a n i u odpowiadającego j e j miejsca
potlaczowego. T a k wyglądał podstawowy schemat ceremonii p o w t a ­
rzający się u większości p l e m i o n tego obszaru; poszczególne potlatche,
n a w e t w t y m s a m y m p l e m i e n i u , mogły w detalach o d opisanego w z o r u
odbiegać, w większości przypadków n i e były t o jednak różnice istotne.
Wyjątek s t a n o w i l i K w a k i u t l e , których potlatche miały szczególny
charakter. N i e z w y k l e mocno zaakcentowany m o m e n t r y w a l i z a c j i spra­
wiał-, iż przypominały one raczej jakieś zapasy czy t u r n i e j e , w których
t a k długo l i c y t o w a n o się wzajemnie własną zamożnością i rozrzutnością,
dopóki w y z w a n y p r z e c i w n i k n i e został całkowicie pokonany. „ W e are
f i g h t i n g w i t h p r o p e r t y " ( w a l c z y m y za pomocą własności), j a k określali
to sami I n d i a n i e K w a k i u t l . Sukces odniesiony w t e j walce przynosił
wzrost prestiżu j e d n o s t k i w g r u p i e społecznej.
Jedną z f o r m zaakcentowanej
r y w a l i z a c j i , występującą również
u Tsimshian z okolic P o r t Simpson, była ceremonialna uczta, zwana
grease feast l u b challenge feast, n a której podawano gościom w i e l k i e
chochle drewniane, wypełnione o l e j e m r y b i m l u b mieszaniną o l e j u ze
śniegiem; każdy, p o d groźbą u t r a t y prestiżu, był zobligowany do zje­
dzenia całej p o r c j i . Towarzyszyły t e m u taunting songs, pieśni p o c h w a l ­
ne n a cześć gospodarza, żarty, d o c i n k i i t p . W późniejszym okresie za­
m i a s t o l e j u podawano r u m . N i e k i e d y uczta t a k a połączona bywała
z p a l e n i e m znacznych ilości o l e j u .
Potlatchem, który podnosił d o m a k s i m u m prestiż wystawcy, był t e n ,
na którym zamiast ( l u b obok) rozdawania m i e n i a odbywało się jego
niszczenie, co pozwalało jednocześnie osiągnąć szczytowe zwycięstwo
nad r y w a l e m . Jeżeli n i e mógł o n zniszczyć równej l u b większej ilości
dóbr, imię jego zostawało „złamane". T e n t y p p o t l a t c h u , j a k k o l w i e k
występujący również w p e w n y c h okolicznościach w północnej g r u p i e
p l e m i o n , nigdzie n i e był t a k częsty i t a k żywiołowy, j a k u Kwakiutlów.
F. Boas i V . G a r f i e l d są zgodni w o p i n i i , że d l a tubylców okazane
w t e n sposób lekceważenie własności stanowiło oznakę największej
potęgi. Jest sprawą oczywistą, że n a niszczenie dóbr na większą skalę

�351

P O T L A T C H

R y c . 4. K a p a c h i l k a t
wg

Ph.

D r u c k n e r ;

Indians

oj

the

North-west

Coast,

New

York

1955

m o g l i sobie pozwolić j e d y n i e najbogatsi. Wrócimy jeszcze do tego t e ­
m a t u p r z y końcu artykułu.
Niszczenie polegało najczęściej na p a l e n i u ; w d a w n y c h czasach za­
bijano również niewolników, lecz bodaj już w 1 poł. X I X w. w y p a d k i
t a k i e zdarzały się j e d y n i e sporadycznie, zabijanie zastąpiono oddawa­
n i e m niewolników w f o r m i e d a r u l u b obdarzaniem i c h wolnością. P ł y t y
miedziane, k u t e z m i e d z i samorodnej i zdobione z n a k a m i heraldycz­
n y m i , t z w . coppers , łamano l u b wrzucano do morza. Posiadanie n a d ­
łamanej t a r c z y stanowiło powód do d u m y , dowodziło b o w i e m , iż wła­
ściciel l u b jego przodek mógł sobie pozwolić na niszczenie własności.
Coppers bywały również, podobnie j a k dawniej n i e w o l n i c y , zakopy­
wane p o d słupami p r z y d o m o w y m i , t z w . t o t e m o w y m i . N a z y w a n o t o
„ceną płaconą za d o m l u b słup". Każdy t a k i a k t znaczono odpowiednią
rzeźbą na słupie: zabicie l u b podarowanie n i e w o l n i k a symbolizowano
odwróconą postacią l u b głową ludzką; zakopanie względnie darowanie
13

13

P a t r z r y c . 4.

�352

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

płyty — wyrzeźbioną płytą, z w y k l e trzymaną przez zwierzę (totem?
duch opiekuńczy pod postacią zwierzęcia?).
U I n d i a n Nootka n i e m a l dorównujących K w a k i u t l o m p o d wzglę­
d e m zamożności, podobnie j a k u opisywanego przez Collinsa
uboższego
odłamu Salishów, potlatche n i e łączyły się a n i z oznakami zaakcento­
wanej r y w a l i z a c j i , a n i (z wyjątkiem pośmiertnych) z niszczeniem
mienia.
1 4

II. ZWIĄZEK

POTLATCHU Z RANGĄ

I POZYCJĄ

SPOŁECZNĄ

Przejdźmy z k o l e i do wyjaśnienia, k t o i w j a k i c h okolicznościach
mógł urządzać potlatche oraz k t o i j a k i e tą drogą osiągał korzyści.
Jak w y n i k a z materiałów, p r z y w i l e j urządzania p o t l a t c h u należał
początkowo, t j . w okresie pierwszych kontaktów z Białymi, wyłącznie
l u b p r a w i e wyłącznie do t u b y l c z e j „arystokracji", c z y l i w a r s t w y dzie­
dzicznych naczelników. T a elitarność p o t l a t c h u miała podwójne uza­
sadnienie: z jednej strony w t y m , że był o n ustaloną n a mocy t r a d y c j i
formą legalizacji aktów p r z e j m o w a n i a
dziedzicznych
przywilejów,
z d r u g i e j zaś w t y m , że t a w a r s t w a społeczna dysponowała odpowiednią
ilością środków m a t e r i a l n y c h . Jedyną kategorią l u d z i , którzy nieza­
leżnie od pochodzenia społecznego m o g l i w o w y m okresie osiągnąć zna­
czne wpływy i spore zasoby m a t e r i a l n e , b y l i szamani. O i l e można
zorientować się na podstawie danych źródłowych, o n i również niekiedy
urządzali potlatche, n p . w c h w i l i zdobycia pełnego wtajemniczenia
i oficjalnego rozpoczęcia p r a k t y k i szamańskiej, a więc uzyskania nowej
pozycji społecznej. Dopiero z m i a n y ekonomiczne wywołane r o z w o j e m
h a n d l u futerkowego i związanymi z n i m n o w y m i f o r m a m i zarobkowa­
nia, ułatwiającymi bogacenie się również pewnej liczbie l u d z i z pospól­
stwa, oraz masowe w y m i e r a n i e ludności w s k u t e k p r z y w l e c z o n y c h t a m
przez białych l u d z i . chorób, stworzyły sprzyjające w a r u n k i d l a awansu
społecznego. W i e k X I X (szczególnie 2 jego połowa) stał się więc okre­
sem coraz liczniejszego pojawiania się nuworyszów, j a k w każdym
u s t r o j u s t a n o w y m , t a k i t u t a j niechętnie w i d z i a n y c h przez t y c h , którzy
pochodzenie swoje m o g l i wywieść od „wielkich" przodków. Dzięki l e p ­
szej k o n i u n k t u r z e wzrosła też ogromnie częstotliwość potlatchów,
osiągając największe nasilenie m n i e j więcej w latach siedemdziesiątych
ubiegłego stulecia. W późniejszych latach coraz dalej posuwająca się
ingerencja l u d z i białych w życie tutejszych I n d i a n objęła również pot­
latche; początkowo poszczególne misje usiłowały zlikwidować t e n z w y ­
czaj na swoich terenach, zresztą — j a k się zdaje — bez większego

1 4

Among

J . McC. C o l l i n s ,
the Skagit

Indians

Growth
During

of

Class

the Cotact

Distinction
Period,

and

Political

Authority

„ A m . A n t h r . " , t. 5 2 : 1950.

�P O T L A T C H

353

powodzenia, stopniowo zaczęły również ingerować władze a d m i n i s t r a ­
cyjne, aż wreszcie w 1913 r. wydano o f i c j a l n y zakaz urządzania p o t latchów. Nie było t o w p r a w d z i e jednoznaczne z i c h zupełnym wygaś­
nięciem, jednak zaważyło w sposób bardzo i s t o t n y na zmniejszeniu się
i c h częstotliwości i jawności.
Omówienie s y t u a c j i , w j a k i c h urządzano potlatche, w a r t o poprze­
dzić podsumowaniem treści, które składały się u tubylców na pojęcie
dziedzictwa, ponieważ s p r a w y te wiążą się blisko ze sobą. Każdy ród
posiadał pewną, zasadniczo stałą sumę wartości p r z e k a z y w a n y c h dzie­
dzicznie z pokolenia na pokolenie. Były to wartości dwojakiego rodzaju:
materialne i niematerialne. Pierwsze obejmowały t e r e n y r y b a c k i e
i zbierackie, domy, rodzaj skarbu, j a k i m były płyty miedziane, przed­
m i o t y użytkowe oraz m a s k i i wszelkiego rodzaju parafernalia; w skład
d r u g i c h wchodziły m i t y i legendy rodowe oraz p r a w o do związanych
z n i m i znaków heraldycznych, i m i o n a świeckie i sakralne, d u c h y opie­
kuńcze, odrębne pieśni, inwokacje, rytuały. Z każdym z t y c h i m i o n
czy tytułów związane były określone wartości i p r z y w i l e j e . Przyjęcie
nowego i m i e n i a wiązało się zatem z n o w y m i u p r a w n i e n i a m i . Każdy
ród miał zasadniczo stałą listę i m i o n , istniały jednak p r z y p a d k i u t r a t y
l u b uzyskania i m i e n i a w s k u t e k nie u r e g u l o w a n y c h zobowiązań dłużniczych.
Jednostka należąca do w a r s t w y e l i t a r n e j otrzymywała swoje u p r a ­
w n i e n i a stopniowo, „na r a t y " , począwszy o d w i e k u dziecięcego aż po
zupełną dojrzałość, za każdym razem otrzymując odpowiednie imię.
T a k odbywało się wrastanie j e d n o s t k i w społeczeństwo, j e j pełna a k t y ­
wizacja i osiąganie coraz wyższego prestiżu. Rezultatem tęgo procesu
było posiadanie przez naczelnika n i e k i e d y imponującej liczby i m i o n .
Miały one charakter wyraźnie o f i c j a l n y i używano i c h t y l k o w uroczy­
stych sytuacjach, podczas ceremonii potlaczowych, i n i c j a c y j n y c h i t p .
Na codzień używano i m i e n i a często pochodzącego o d miejsca urodzenia,
które bez większych ceremoniałów nadawano niemowlęciu zaraz po
urodzeniu. Było t o j e d y n e rzeczywiste imię własne, nie związane p r z y
t y m z żadnymi p r e r o g a t y w a m i . Dopiero w jakiś czas po urodzeniu,
najczęściej po r o k u , dziecko otrzymywało pierwsze imię oficjalne na
p o t l a t c h u urządzonym w t y m c e l u przez ojca l u b w u j a . Zostawało: ono
w t e n sposób publicznie przedstawione g r u p i e społecznej i f o r m a l n i e
uznane jako n o w y członek społeczeństwa. Były to j a k b y drugie, już
nie biologiczne, a społeczne narodziny.
Każdorazowe przyjęcie nowego i m i e n i a i n o w y c h przywilejów oraz
każda z m i a n a w życiu j e d n o s t k i o wyraźnym znaczeniu społecznym
(dojrzałość, małżeństwo i t p . ) — t o etapy znaczone p o t l a t c h a m i . Wszyst­
k i e te ważne wydarzenia nabierały mocy obowiązującej dopiero przez
23 —

Etnografia

Polska,

t.

X

�354

K R Y S T Y N A

Ryc.

M A Ł K O W S K A

5. D r e w n i a n e n a c z y n i a K w a k i u t l ó w
uczt c e r e m o n i a l n y c h
wg

D г u с к n e r,

używane

podczas

op. cit.

podanie i c h do wiadomości publicznej i poświadczenie przez zaproszo­
n y c h gości. Szczególną ważnością odznaczały się t e potlatche, na któ­
r y c h główne dziedzictwo w r a z z pozycją społeczną i miejscem p o t l a c z o w y m p r z e j m o w a n e było przez młodego następcę — brata, częściej
syna l u b (na północy) siostrzeńca. T e n c h a r a k t e r miały z w y k l e p o t ­
latche pośmiertne, ale równolegle bardzo rozpowszechniony był zwyczaj
przekazywania miejsca potlaczowego i odpowiadających m u p r z y w i l e ­
jów jeszcze za życia naczelnika n a rzecz jego młodocianego następcy,
który odtąd zasiadał na e k s p o n o w a n y m miejscu, otrzymując należne
honory. Rzeczywiste rządy w g r u p i e sprawował j e d n a k nadal doświad­
czony p o p r z e d n i k t a k długo, dopóki następca n i e stał się w pełni do

�355

P O T L A T C H

tej r o l i dojrzały. W t e n sposób młodzi ludzie m i e l i okazję zawczasu
zapoznać się ze w s z y s t k i m i s p r a w a m i plemienia i sposobem k i e r o w a n i a
nimi.
Bardzo uroczyście odbywały się również potlatche połączone z b u ­
dową d o m u l u b s t a w i a n i e m słupa „totemowego". B u d o w l a d o m u ozna­
czała najczęściej utworzenie się nowego, samodzielnego odgałęzienia
r o d u ( g r u p y domowej), a zatem i awans i n i c j a t o r a b u d o w y na zwierzch­
n i k a samodzielnej g r u p y l o k a l n e j . Potlatche związane z budową d o m u
ciągnęły się nieraz przez k i l k a t y g o d n i , stanowiły b o w i e m swoiste ze­
spolenie p o t l a t c h u właściwego z czymś w rodzaju tłoki b u d o w l a n e j
(house-building bee). Wszystkie czynności, od wyszukania i spławienia
odpowiedniego budulca, poprzez przygotowanie słupów, k r o k w i i dranic,
aż po wykończenie wnętrza, były rozdzielane między k r e w n y c h i gości
według ściśle tradycją określonych zasad. Na przykład u Tsimshian
prace związane z główną konstrukcją d o m u w y k o n y w a l i goście, nato­
miast wykończenie wnętrza należało do gospodarzy. I n i c j a t o r b u d o w y
prośbę o w y k o n a n i e odpowiednich zadań kierował do naczelników
w grupie gości, c i z k o l e i wszystkie prace p o w i e r z a l i s w o i m l u d z i o m ,
dobierając o d p o w i e d n i c h fachowców, którym p o t e m płacili za wykonaną
robotę specjalnie na t e n cel o t r z y m a n y m i od gospodarza w czasie pot­
l a t c h u r e a l i a m i l u b d o l a r a m i . Potlatche t a k i e wymagały szczególnie
dużych zasobów, a stanowiąc dowód w i e l k i c h możliwości organizatora,
stawały się źródłem dodatkowego prestiżu.
Podobnie rzecz się miała z p o t l a t c h a m i pogrzebowymi, podczas któ­
r y c h dodatkowo nagradzano wszelkie związane z pogrzebem usługi.
Część rzeczy zmarłego palono, m . i n . canoe, w dawniejszych czasach
zabijano również niewolników. N a w e t u nieskorych do niszczenia włas­
ności Nootków palono canoe i wykreślano bądź t y l k o zawieszano na
jakiś czas pewne rytuały, będące własnością zmarłego. Również przez
pewien czas ( z w y k l e r o k ) po śmierci naczelnika nie w o l n o było w y ­
mawiać jego i m i e n i a ; okres t e n kończył się potlatchem, na którym
anulowano t a b u i oficjalnie ogłaszano koniec ż a ł o b y .
15

Dziedzictwo przechodziło w l i n i i prostej z ojca na najstarszego
syna w południowej grupie p l e m i o n , a w północnej n a najstarszego
siostrzeńca. Jeżeli jednak właściwy k a n d y d a t nie odznaczał się o d ­
p o w i e d n i m i zaletami c h a r a k t e r u albo miał jakieś szczególne zeszpece­
nia, czyniące go nie dość reprezentacyjnym, wówczas dziedziczny tytuł
i p r z y w i l e j e otrzymywał jego młodszy b r a t . Niektóre wartości bracia
m o g l i dziedziczyć wspólnie, inne stanowiły p r z y w i l e j
jednostkowy.

15

Ph. D r u c k e r ,

The

Northern

and

Central

Nootkan

I n s t i t u t i o n B u r e a u of A m e r i c a n E t h n o l o g y " , t. 144: 1951, s. 148.

Tribes,

..Smithsonian

�356

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

Zawsze pewne p r z y w i l e j e czy zaszczytne f u n k c j e przeznaczane były
i dla młodszych synów — n p . wodzowie w o j e n n i , mówcy i t p . r e k r u ­
t o w a l i się z w y k l e spośród o w y c h „młodszych b r a c i " . W każdym razie
kolejność przychodzenia na świat w dużym stopniu wyznaczała p r z y ­
szłą rangę społeczną.
W b r a k u kandydatów w prostej l i n i i m o g l i dziedziczyć i n n i bliscy
k r e w n i albo osoby adoptowane. A k t y adopcji były t u z j a w i s k i e m czę­
s t y m , a dokonywano i c h również podczas potlatchu. Adopcje wśród
p l e m i o n północnych miały dość dziwaczny charakter, n p . nie posiada­
jąc siostrzeńców j a k o p r a w o m o c n y c h dziedziców naczelnik adoptował
własne dzieci j a k o siostrzeńców albo żonę j a k o swoją siostrę, przez
co dzieci mogły już być automatycznie uznane za siostrzeńców i t p .
Adoptowano t u najczęściej p a r a m i : chłopca j a k o bezpośredniego spad­
kobiercę i dziewczynkę dla zapewnienia dalszych następców.
Córki (siostrzenice) dziedziczyły najczęściej t y l k o dobra niemate­
r i a l n e , j e d n a k zdarzało się, zwłaszcza po okresach epidemii, że i włas­
ność t e r y t o r i a l n a przypadała i m w udziale.
U Kwakiutlów i Nootków pewne wartości przekazywano również
zięciom na użytek przyszłych wnuków. Dotyczyło to dóbr o t r z y m a n y c h
uprzednio w analogiczny sposób, t j . od teścia.
Wszystkie potlatche związane z omówionymi wyżej w y d a r z e n i a m i
można zaliczyć do wspólnej k a t e g o r i i potlatchów zwiększających u p r a ­
w n i e n i a j e d n o s t k i , j e j prestiż, słowem j e j ciężar g a t u n k o w y w spo­
łeczeństwie; n a z w i j m y je p o t l a t c h a m i k r e s c y t y w n y m i .
Obok n i c h istniał jeszcze i n n y t y p potlatchów, które można b y n a ­
zwać wyrównawczymi albo r e h a b i l i t a c y j n y m i . Zadaniem i c h było p r z y ­
wrócenie utraconej godności. Sytuacje, które członek w a r s t w y naczel­
ników odczuwał j a k o obniżające jego prestiż, zdarzały się bardzo często.
Naczelnik nie mógł narazić się n a jakąkolwiek śmieszność; wystarczyło
na przykład, aby potknął się l u b upadł wobec świadków, zwłaszcza
podczas uroczystości, ceremonialnych, a już musiał ratować swój honor
rozdaniem pewnej ilości prezentów albo zniszczeniem jakichś przed­
miotów. T y m większy powód stanowiły wszelkie d r w i n y czy szyder­
stwa, j a k też u c h y b i e n i a wobec obowiązującej e t y k i e t y . Potlatche tego
rodzaju nie odznaczały się z w y k l e szczególną wystawnością, a rozda­
wanie prezentów miało c h a r a k t e r raczej symboliczny (u Haidów na
przykład każdy otrzymywał po kawałku podartego n a strzępy koca).
Najokazalszym rodzajem potlatchów r e h a b i l i t a c y j n y c h były te, które
urządzali w y k u p i e n i z n i e w o l i jeńcy, wracając do swego i m i e n i a i p r z y ­
wilejów.
K o n f i s k a t a i m i e n i a za nie spłacone długi, bądź też przekazywanie
części własnych terytoriów z tytułu rekompensaty za wyrządzone k r z y -

�357

P O T L A T C H

w d y wymagały również sankcji potlaczowej. Organizator p o t l a t c h u
mógł go wystawiać w i m i e n i u własnym albo — i t o najczęściej -—
w i m i e n i u dzieci, podnosząc stopniowo i c h rangę w h i e r a r c h i i spo­
łecznej.
Korzyści, j a k i e dawał p o t l a t c h naczelnikom, są oczywiste, ale i po­
zostali członkowie g r u p y m i e l i w n i c h swój udział w zamian za t r u d
i wysiłki. D o najważniejszych pozytywów w t y m zakresie należały:
1. Członkowie g r u p y , którzy nie m i e l i możliwości
samodzielnego
urządzenia p o t l a t c h u , m o g l i — p r z y odpowiednio większym wkładzie —
uzyskiwać na p o t l a t c h u naczelnika niektóre p r z y w i l e j e
d l a swoich
dzieci.
2. Zorganizowanie wystawnego p o t l a t c h u podnosiło nie t y l k o p r e ­
stiż wodza, ale również znaczenie i rangę całej g r u p y — stanowiło
sprawę h o n o r u całej zbiorowości.
3. Potlatch, normując stosunki prawno-własnościowe w grupie, był
c z y n n i k i e m ładu społecznego.
4. Przyczyniał się do zwiększenia więzi i solidarności g r u p o w e j .
5. Stwarzał okazje do wyjątkowo bujnego życia
towarzyskiego
i szerokich kontaktów międzygrupowych i międzyplemiennych.
6. Zawierał szereg elementów r o z r y w k o w y c h i zaspokajał potrzeby
artystyczne, dając okazję do popisywania się uzdolnieniami.
III. Z A G A D N I E N I A

EKONOMICZNE

ZWIĄZANE Z

POTLATCHEM

Przygotowywane
darów potlaczowych oraz zapasów żywności po­
t r z e b n y c h dla ugoszczenia wszystkich zebranych osób wymagało o g r o m nejj pracy w ciągu k i l k u nieraz l a t . Widoczna jest t u r o l a p o t l a t c h u
j a k o w y b i t n e g o s t y m u l a t o r a w zakresie życia gospodarczego, wpływa­
jącego na intensyfikację wysiłków zarówno w dziedzinie prac podsta­
w o w y c h , j a k zbieractwo i rybołówstwo, j a k też w p r o d u k c j i rękodziel­
niczej.
Co składało się na o f i a r o w y w a n e
dary? P i e r w o t n i e , t j . przed
zetknięciem się z ludźmi białymi oraz w okresie wczesnych kontaktów,
używane były do tego celu wzorzyste k a p y własnego w y r o b u z wełny
kozłów górskich, zwane chilkat ,
skóry f u t e r k o w e , olej r y b i , suszone
łososie i ryby-świece oraz wszelkiego rodzaju w y r o b y rzemieślnicze,
specjalnie starannie wykonane i zdobione h e r b o w y m i m o t y w a m i (crests)
gospodarza, a więc: skrzynie d r e w n i a n e do p r z e c h o w y w a n i a m i e n i a ,
16

1 7

„[...] d r e i F r a u e n h a t t e n e i n ganzes J a h r l a n g d a r a n gearbeitet. D e r W e r t h
dieses Kleidungsstückes w i r d a u f 'fünf P i e r d e ' g e s c h a t z t . " ( C a t l i r i b e i d e n N a y a s ,
Plattkópfen
und Krahen-Indianern
in Nord-America,
„Der G l o b u s " , t. 15: 1869).
16

, 7

R y c . 7.

�358

K R Y S T Y N A

MAŁKOWSKA

canoe, naczynia drewniane, łyżki z r o g u i wszelkiego rodzaju w y r o b y
plecionkarskie — koszyki, m a t y i t p .
Wśród przedmiotów cenionych przez t u b y l c z y c h I n d i a n szczególną
wartość p r z y p i s y w a n o płytom k u t y m z m i e d z i ; zajmowały one naczelną
pozycję w darach potlaczowych. Wartość t a k i e j płyty była — według
r e l a c j i Boasa — t y m większa, im, częściej zmieniała ona właściciela
w drodze d a r o w i z n y l u b sprzedaży. D l a niektórych płyt w o k o l i c y F o r t
Rouppert Boas podaje wartość ( w 1893 r.) 5000—7500 koców fabrycz­
n y c h ! Cenniejszym płytom nadawano i m i o n a własne . N i b l a c k podaje
za L i s i a n s k i m , że u Tlingitów za taką tarczę dawano 20—30 cennych
skór w y d r y m o r s k i e j (sea otter — kałan). Najcenniejsze tarcze, w e ­
dług d a n y c h D u n n a (1834), miały wartość 9 niewolników, podczas g d y
zwykłe, n a j m n i e j cenione, równały się wartości jednej s k ó r y . Odręb­
ną kategorię darów s t a n o w i l i n i e w o l n i c y .
18

19

W X I X w . o r y g i n a l n e k a p y chilkat zostały stopniowo w y p a r t e przez
masowo dostarczane I n d i a n o m koce fabryczne o ustalonej wartości
w dolarach, stanowiące podstawowy środek płatniczy K o m p a n i i Z a t o k i
Hudsona. Coraz większym powodzeniem w zastosowaniu do p o t l a t c h u
cieszyły się również płótna fabryczne, naczynia i t p . w y r o b y o t r z y m y ­
wane w f a k t o r i a c h K o m p a n i i . Napoje
alkoholowe, zwłaszcza r u m ,
znalazły również zastosowanie podczas uczt ceremonialnych. K u t e cop­
pers coraz częściej zastępowano t a n i m i płytami z b l a c h y fabrycznej.
W 2 poł. X I X w . rozpowszechniły się d a r y pieniężne w dolarach.
Interesujący jest mechanizm zdobywania w y m i e n i o n y c h bogactw
przez organizatora p o t l a t c h u , c z y l i rozbudowana sieć sposobów, j a k i m i
nadwyżki p r o d u k c y j n e przechodziły w ręce jednostki, b y w postaci
rozdanych prezentów stać się środkiem do uzyskania przez nią określo­
n y c h przywilejów.
W materiałach źródłowych można doszukać się k i l k u sposobów zdo­
b y w a n i a przez naczelników środków m a t e r i a l n y c h koniecznych (po
zaspokojeniu potrzeb zasadniczych) do urządzenia p o t l a t c h u :
1. Pewna, n i e j e d n o k r o t n i e znaczna, część dochodu była r e z u l t a t e m
wysiłków samego naczelnika , jego najbliższej r o d z i n y i należących do
20

18

Indians,
1897.

F . B o a s , The Social Organization
and the Secret
Societies of the
Kwakiutl
. . S m i t h s o n i a n I n s t i t u t i o n , U n i t e d S t a t e s N a t i o n a l M u s e u m R e p o r t for 1895",

A . N i b l a c k , The Coast Indians of Southern
Alaska and Northern
Columbia,
„Smithsonian I n s t i t u t i o n R e p o r t for the y e a r 1888".
19

British

D a n e B o a s a o K w a k i u t l a c h i D r u c k e r a o N o o t k a c h (op. cit., s. 244) ś w i a d ­
czą o t y m , że w o d z o w i e w y k o n y w a l i zwykłe czynności j e d y n i e w wyjątkowych
w y p a d k a c h . „ A c h i e f did not w o r k " —• j a k m ó w i i n f o r m a t o r D r u c k e r a . D o n i c h
n a t o m i a s t należała r o l a przywódców w t a k i c h zajęciach, j a k w y p r a w y n a w i e l o ­
r y b y , w y d r y m o r s k i e itp. Z a s a d n i c z e i c h obowiązki obejmowały zarządzanie c z y n 20

�P O T L A T C H

359

niego niewolników. Dużą rolę odgrywała też jego przemyślność w odpo­
w i e d n i m z a i n w e s t o w a n i u swego „kapitału" przed p l a n o w a n y m p o t l a t chem t a k , aby w e właściwym czasie przyniosło m u t o możliwie wysokie
zyski. System t e n rozwinął się u Kwakiutlów i omówimy go dalej szcze­
gółowo.
2. Drugą grupę stanowiły wkłady ze s t r o n y współplemieńców czy
współrodowców; wkłady t e regulowane były szeregiem n o r m zwyczajo­
w y c h z l i c z n y m i n i u a n s a m i , o sporych nieraz różnicach między p o ­
szczególnymi p l e m i o n a m i :
a) część wpływających w t e n sposób dóbr miała c h a r a k t e r bezzwrot­
n y c h trybutów w naturze, składanych w zamian za p r a w o użytkowania
terenów należących do d o m e n y naczelnika;
b) członkowie r o d u względnie k l a n u , do którego należał i n i c j a t o r
potlatchu, zwłaszcza bliżej z n i m s p o k r e w n i e n i (w p r z y p a d k u wodza
plemienia wszyscy współplemieńcy), obowiązani b y l i okazać m u j a k n a j ­
dalej idącą pomoc; miała ona bądź c h a r a k t e r bezzwrotnego wkładu
(Tsimshian, K w a k i u t l ) , bądź też wynagradzana była każdorazowo sto­
sunkowo niedużymi p o d a r u n k a m i (Nootka). Wkłady te nazywano assis­
tance albo help — pomoc;
c) u Kwakiutlów rozwinął się wyspecjalizowany system k r e d y t o w o pożyczkowy j a k o główne źródło powiększania „kapitału" (por. p u n k t 1);
d) odrębną formę wkładów stanowiły większe udziały niektórych
współrodowców, których nie stać było na samodzielne w y s t a w i e n i e pot­
l a t c h u i którzy występowali t u j a k b y w r o l i współorganizatorów, uzys­
kując w t e n sposób pewne p r z y w i l e j e d l a swoich dzieci (nadawanie
i m i e n i a , perforacja uszu u dziewcząt l u b przegrody nosowej u chłop­
ców, u niektórych p l e m i o n tatuaż i t p . ) ;
e) u północnej g r u p y p l e m i o n określone obowiązki obejmowały rów­
nież ród ojca oraz w s z y s t k i c h „przyżenionych" d o r o d u gospodarza (np.
szwagrów); od k r e w n y c h żony też oczekiwano okazania określonej z w y ­
czajem pomocy. Te przysługi były zawsze wynagradzane, nie koniecznie
jednak w równej wysokości i z w y k l e n a r a t y , p r z y o k a z j i ;
f) należący do tego samego p l e m i e n i a członkowie i n n y c h klanów
(obszar północny) n i e b y l i w p r a w d z i e obowiązani do udzielania pomocy
— wyjątek stanowił j e d y n i e naczelnik plemienia, któremu wszyscy m u ­
sieli nieść pomoc — jednak z w y k l e i o n i d o d a w a l i o d siebie jakąś n i e ­
wielką ilość zasobów, najczęściej w postaci produktów spożywczych,
n p . jednorazowy zbiór jagód. Przysługi te również zobowiązywały do
„zapłaty";
nościami członków g r u p y , p l a n o w a n i e m uroczystości obrzędowych o r a z
n i e m w n i c h określonych f u n k c j i .

wykonywa­

�360

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

g) wypadałoby t u jeszcze dodać dobra, które organizator p o t l a t c h u
otrzymywał jako gość na potlatchach urządzanych w poprzedzającym
okresie przez i n n y c h .
3. Te p r o d u k t y bądź w y r o b y rękodzielnicze, j a k i c h brakowało na
własnym terenie, trzeba było zdobyć w drodze w y m i a n y z i n n y m i ple­
m i o n a m i , a w okresie napływu towarów f a b r y c z n y c h i produktów, t a k i c h
j a k mąka, kasze, z i e m n i a k i i t p . , zdobywać j e w zamian za skóry w f a k ­
t o r i a c h K o m p a n i i Z a t o k i Hudsona l u b jeszcze później — w miarę roz­
w o j u osadnictwa l u d z i białych i pojawienia się n o w y c h f o r m zarobko­
w a n i a — kupować w sklepach za dolary.
4. W a r t o również wspomnieć, że w p e w n y c h sytuacjach n i e w o l n i c y
m o g l i stanowić dodatkowe źródło wpływów (poza e f e k t a m i pracy) po­
chodzących ze sprzedaży i c h i n n e m u właścicielowi albo ze składanych
za n i c h przez r o d z i n y wykupów.
Niektóre z w y m i e n i o n y c h wyżej punktów wymagają bliższego omó­
w i e n i a . Trzeba podkreślić, że w ciągu X I X w., p r z y coraz i n t e n s y w n i e j ­
szym włączaniu t y c h terenów w obszar gospodarki człowieka białego,
zmieniły się znacznie proporcje między dochodami objętymi p u n k t e m 1
a t y m i , które stanowiły pomoc i wkład g r u p y , na korzyść zarobków
i n d y w i d u a l n y c h . Nie mogło t o pozostać bez wpływu na intensywność
więzi g r u p o w e j , p r z y n a j m n i e j w zakresie współdziałania gospodarczego,
j a k również na znaczne uniezależnienie potlatchów od poparcia g r u p y
społecznej, a co za t y m idzie, w y b i t n e zwiększenie i c h częstotliwości
p r z y jednoczesnej deprecjacji zasadniczej f u n k c j i społecznej.
Sprawa wszelkiego rodzaju powinności, trybutów wiąże się ściśle
z zagadnieniem własności t e r y t o r i a l n e j , które w l i t e r a t u r z e jest uwzględ­
nione w sposób bardzo niezadowalający, w szczególności w źródłach
X I X - w i e c z n y c h , traktujących p r o b l e m własności marginesowo i n i e ­
precyzyjnie. Prace późniejsze, począwszy od l a t trzydziestych X X w.,
k i e d y aspekt ekonomiczny szeregu zjawisk k u l t u r o w y c h stawał się
p r z e d m i o t e m coraz żywszych zainteresowań wśród etnografów a m e r y ­
kańskich, j a k k o l w i e k wnoszące wiele c i e k a w y c h i n f o r m a c j i , natrafiały
na szereg trudności w o d t w o r z e n i u „klasycznych" stosunków własnoś­
ciowych, z biegiem czasu b o w i e m pod wpływem p r z e m i a n h i s t o r y c z n y c h
uległy one znacznym przekształceniom.
Boas opierając się na materiałach dotyczących Kwakiutlów, m i m o
iż skłonny był w p e w n y m sensie przeakcentowywać ekonomiczny aspekt
p o t l a t c h u , n i e doceniał jednak tego zagadnienia o d s t r o n y właściwych,
szczegółowych powiązań z całokształtem życia gospodarczego i j a k o b a 21

2 1

„Podstawową zasadą jest przynoszące z y s k i z a i n w e s t o w a n i e własności" (В o a s,

op. cit., 1897, s. 341).

�361

P O T L A T C H

dacz t e r e n o w y n i e poświęcił t y m sprawom specjalnej u w a g i . N i e u c z y n i l i
tego również i n n i współcześni m u etnografowie. V . G a r f i e l d zwraca
uwagę n a szczególnie niską pod t y m względem wartość informacyjną
materiałów dotyczących I n d i a n Haida i T l i n g i t .
2 2

W t y m s a m y m a r t y k u l e , poświęconym omówieniu braków w d o t y c h ­
czasowej l i t e r a t u r z e dotyczącej I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża
K a n a d y i brzegów południowej A l a s k i , V . G a r f i e l d pisze: „Potlatch jest
z j a w i s k i e m u n i k a l n y m , jednakże informacje, jakie możemy zdobyć na
temat organizacji p r o d u k c j i w przygotowaniach do p o t l a t c h u oraz włas­
ności terytoriów, z których dobra potlaczowe pochodzą, są bardzo nie­
zadowalające. To samo dotyczy ekonomicznej wartości niewolników,
którzy nie t y l k o pracą swoją powiększali bogactwa i c h pana, lecz m o ­
g l i również sami stanowić dobra potlaczowe". I dalej: „Potrzebne są
szczegółowe informacje na temat własności zasobów i organizacji p r o ­
d u k c j i w p r z y g o t o w a n i u t y c h zasobów do p o t l a t c h u . I n f o r m a c j e te po­
w i n n y zawierać dokładne wyszczególnienie posiadanych i eksploatowa­
n y c h terytoriów oraz indentyfikację użytkowników wraz z w y n i k a m i
starannych badań, dotyczących uprawnień naczelnika do k i e r o w a n i a
pracą wykonywaną przez członków jego k l a n u i do o t r z y m y w a n i a od
n i c h produktów. P r a w a t e r y t o r i a l n e przekazywane na p o t l a t c h u p o w i n n y
być również lepiej zbadane. W i e l u autorów zostawiło n a m opisy za­
bijania, u w a l n i a n i a l u b rozdawania niewolników wraz z inną własnością,
lecz n i k t n i e zwrócił u w a g i na i c h wartość j a k o producentów dóbr p o t laczowych" .
23

O d d a j m y teraz głos badaczowi 2 poł. X I X w., G. D a w s o n o w i . Jego
wypowiedź może być p e w n y m u s p r a w i e d l i w i e n i e m tamtego pokolenia
badaczy t e r e n o w y c h : „Prawa rządzące potlatchem i związanym z n i m
ceremoniałem t a k się skomplikowały, że nawet osoby b l i s k o zżyte
z t u b y l c a m i n i e mogą' i c h we w s z y s t k i c h szczegółach zrozumieć, a nie­
k i e d y nawet sami t u b y l c y mają trudności w rozstrzygnięciu niektórych
kwestii..." .
M

W każdym razie dane, j a k i m i dysponujemy, zdają się świadczyć
o t y m , że p r z y dość s i l n y m jeszcze poczuciu własności g r u p o w e j w y ­
stępowała na t y m terenie coraz wyraźniejsza tendencja do i n d y w i d u a l i ­
zacji p r a w własnościowych, p r z y czym pewien zakres własności podlegał
szybszemu procesowi p r y w a t y z a c j i , podczas g d y inne stanowiły nadal
dobro zbiorowe. M a m y t u wyraźnie do czynienia n i e z u s t a l o n y m i ,

G a r f i e l d , op. cit., 1945.
Ibidem.
G . D a w s o n , Notes and Observations
of the Kwakiool
Island, M o n t r e a l 1888; c y t . z a : W i k e , op. cit.
22

23

24

People

of

Vancouver

�362

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

s z t y w n y m i zasadami, lecz z procesem, którego stopień zaawansowania
był nieraz różny u poszczególnych g r u p p l e m i e n n y c h w t y m s a m y m
p r z e k r o j u czasowym.
Rozróżnienie t y c h d w u typów własności jest t y m trudniejsze, że
w p r z y p a d k u własności g r u p o w e j nie występuje t u nigdzie f o r m a k o l e k ­
t y w n e g o zarządzania, zawsze własność t a k a pozostaje pod opieką i za­
rządem j e d n o s t k i , która u p r a w n i e n i a swoje w t y m zakresie o t r z y m u j e
w spadku razem z i n n y m i p r z y w i l e j a m i dziedzicznymi. Jednostka t a k a ,
należąca z reguły do w a r s t w y naczelników l n b nobilów, występuje
w t y m w y p a d k u w charakterze g w a r a n t a i opiekuna m i e n i a zbiorowego,
stając się n o m i n a l n y m jego spadkobiercą. Rozróżnienie t a k i e byłoby
j e d n a k bardzo ważne ze względu na interesujące nas w związku z p o t l a t c h e m powinności.
U c h w y c e n i u różnic najbardziej sprzyjały sytuacje k o n f l i k t o w e , spor­
ne, z n i c h też korzystała V . G a r f i e l d ustalając, że u Tsimshian domy
i place, na których były one pobudowane, stanowiły własność zbiorową
r o d u , w i e l k i e j r o d z i n y l u b plemienia (siedziba naczelnika plemienia).
M n i e j jasno r y s u j e się sprawa terenów łowieckich, r y b a c k i c h i t p . Współwystępują t r z y podstawy p r a w n e do i c h użytkowania: a) własność zbio­
r o w a , b) własność i n d y w i d u a l n a i c) p r a w o użytkowania określonego
t e r e n u (usufruct) udzielone przez właściciela najczęściej bliższym k r e w ­
n y m l u b pospplstwu w zamian za szczególne zasługi; mogło ono być
stałe l u b okresowe, całkowite l u b t y l k o częściowe, t j . dotyczące n i e ­
których naturaliów.
Dane
mniejsze
mowych,
należały
wszyscy

na t e m a t terenów połowu łososi u Tsimshian wskazują, że
s t r u m i e n i e stanowiły z w y k l e własność jednostek l u b g r u p do­
natomiast większe r z e k i dzielono na o d c i n k i , z których jedne
do p r y w a t n y c h właścicieli, z i n n y c h znów m o g l i korzystać
bez ograniczeń .
25

P r a w o własności w odniesieniu do terenów stanowiących źródło
u t r z y m a n i a miały j e d y n i e r o d y l u b j e d n o s t k i należące do w a r s t w y e l i ­
t a r n e j , z t y m że istniały wśród n i c h ogromne zróżnicowania majątkowe
i prestiżowe. „ D o ł y " t e j w a r s t w y , n i e mając większych terenów na
własny użytek, korzystały — j a k się zdaje — w dużym s t o p n i u z pew­
n y c h f o r m dzierżawy u s w y c h w y b i t n i e j s z y c h k r e w n y c h . Pospólstwo
nie miało żadnej własności, korzystało jedynie z terenów wspólnych,
z n a d a w a n y c h i m przywilejów użytkowania, albo też pracowało po
p r o s t u na rzecz swego naczelnika, otrzymując od niego w zamian środki
konieczne do życia. Sytuacja t e j w a r s t w y społecznej jest, niestety, n a j ­
m n i e j naświetlona w l i t e r a t u r z e i t r u d n a przez t o do zanalizowania.
2 5

Garfield,

op. cit., 1945.

�P O T L A T C H

363

Udzielanie zezwoleń n a doraźne użytkowanie terenów, w określonych
w a r u n k a c h i na u s t a l o n y c h zasadach, było raczej powszechne.
U Nootków D r u c k e r mówi o powszechnym występowaniu własności
p r y w a t n e j . „ U Nootków pojęcie własności zostało doprowadzone do n i e ­
w i a r y g o d n y c h granic. N i e t y l k o r z e k i i miejsca połowów położone w bez­
pośrednim sąsiedztwie, lecz w o d y m o r s k i e na m i l e o d brzegu, t e r e n y
lądowe, domy, rzeźby na słupach domowych, p r a w o zawierania mał­
żeństw w określony sposób bądź p r a w o o m i j a n i a p e w n y c h części z w y ­
kłych ceremonii zaślubin, i m i o n a , pieśni, tańce, l e k i i rytuały — wszystko
to stanowiło własność prywatną" . Podobnie j a k u i n n y c h p l e m i o n tego
obszaru, t a k i u Nootków najważniejszą własnością były szlaki ciągów
łososi, głównej podstawy u t r z y m a n i a .
26

Wysokość d a n i n (trybutów) na rzecz naczelników była różna w róż­
n y c h plemionach. U Nootków nie była ona ściśle oznaczona i każdy
dawał t y l e , i l e mógł, starając się dostarczyć j a k najwięcej, a b y pozyskać
sobie życzliwość wodza. Naczelnicy Kwakiutlów p o b i e r a l i wyjątkowo
duże d a n i n y .
Niezależnie od całego systemu danin u Kwakiutlów rozwinął się
szczególny sposób pomnażania „kapitału" związany specjalnie z p o t l a t c h e m ; polegał o n na lokacie kapitału w pożyczkach przynoszących
po p e w n y m czasie bardzo wysokie zyski. Stopa procentowa była ściśle
ustalona i zależała od czasu t r w a n i a długu. N a przykład za 5 pożyczo­
n y c h koców po upływie p a r u miesięcy należało zwrócić 6; po sześciu
miesiącach — 7; po r o k u l u b więcej za 5 koców o t r z y m y w a n o 10,
a więc z w r o t ze 100-procentowym zyskiem. Człowiek nie cieszący się
szczególnym zaufaniem zdobywał pożyczki w zamian za własne imię,
oddane j a k o zastaw na okres roczny, tracąc n a t e n czas p r a w o do jego
używania. Wówczas jednak, a b y odzyskać imię (utrata i m i e n i a uważa­
na była za w i e l k i despekt), musiał n p . za 30 pożyczonych koców zwrócić
aż 100. Jedynie bardzo krótkoterminowe pożyczki nie podlegały o p r o ­
c e n t o w a n i u . P r z y rewanżach , potlaczowych obowiązywała stuprocentowa
nadwyżka.
Boas podaje przykład zdobycia w t e n sposób majątku przez chłopca
przygotowującego swój p i e r w s z y p o t l a t c h . P u n k t e m wyjścia było za­
ciągnięcie długu u współplemieńców — p r z y j m i j m y , że mógł otrzymać
w sumie 100 koców. Następnie rozdał on te 100 koców wśród członków
swego plemienia, dając n a c z e l n i k o w i nieco więcej niż i n n y m . Miało t o
charakter j a k b y wstępnego p o t l a t c h u — zapowiedzi właściwej cere­
m o n i i , która miała nastąpić r o k później. Każdy, k t o otrzymał koce, obo26

D r u c k e r , op. cit., s. 247.

�364

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

wiązany był oddać chłopcu t r z y k r o t n i e więcej, p r z y czym p u n k t e m
h o n o r u było oddać tę należność w ciągu miesiąca. W t e n sposób chło­
piec stawał się już właścicielem 300 koców, z których po r o k u będzie
musiał oddać 200 swoim w i e r z y c i e l o m . W t y m czasie rozpożyczał i l e
się dało s w o i m przyjaciołom, dzięki czemu po r o k u , podczas uroczy­
stości spłacania długów mógł w sumie dysponować około 400 kocami.
Na uroczystości t e j młodzieniec uzyskiwał „imię potlaczowe" i uważa­
n y był odtąd za dorosłego członka plemienia. Po p e w n y m czasie o t r z y ­
mywał w rewanżu na różnych potlatchach podwojoną liczbę rozdanych
przez siebie koców i w t e n sposób, angażując się kolejno w system po­
życzek i darów, dochodził z czasem do znacznego majątku .
27

IV. F U N K C J E

POTLATCHU. UWAGI

OGÓLNE

Z danych przytoczonych poprzednio widać, że p o t l a t c h jest zjawis­
k i e m w i e l o a s p e k t o w y m , toteż wszelkie próby analizy t e j i n s t y t u c j i
p o w i n n y t e n j e j c h a r a k t e r uwzględniać. Ponieważ zaś poszczególne
aspekty są u różnych g r u p p l e m i e n n y c h w różnym stopniu zaakcento­
wane, przesłaniając nieraz pozostałe, nie można w p o s z u k i w a n i u odpo­
wiedzi na p y t a n i e , czym był p o t l a t c h w społeczeństwie I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża A m e r y k i Północnej, opierać się na d a n y c h do­
tyczących t y l k o jednej z t y c h g r u p .
Przez aspekty będziemy t u r o z u m i e l i zarówno f u n k c j e p o t l a t c h u ,
j a k i jego u w a r u n k o w a n i a w określonych dziedzinach k u l t u r y . T a k
więc mówiąc o aspekcie ekonomicznym rozróżnimy w a r u n k i ekono­
miczne, w których p o t l a t c h w t e j f o r m i e , jaką znamy, mógł zaistnieć,
oraz f u n k c j e ekonomiczne, t j . jego gospodarcze oddziaływania. Podob­
nie można mówić o u w a r u n k o w a n i a c h i f u n k c j a c h społeczno-prawnych,
psychologicznych i t d .
K i e d y s t a r a m y się zrozumieć, co t o jest p o t l a t c h , szukamy poza
w s z e l k i m i l o k a l n y m i zróżnicowaniami jakiejś jego f u n k c j i powtarza­
jącej się niezmiennie u wszystkich p l e m i o n , f u n k c j i stanowiącej zasad­
niczą treść t e j i n s t y t u c j i ; n a z w i j m y ją funkcją ^stotną albo zasadniczą.
Materiały dość w y m o w n i e wskazują, iż istotę p o t l a t c h u stanowiło jego
działanie j a k o i n s t y t u c j i p r a w n e j do spraw c y w i l n y c h , sankcji społecz­
nej, koniecznej do uprawomocnienia wszelkich ważniejszych aktów,
związanych ze zmianą stanu posiadania i pozycji społecznej. T e n
p r a w n y charakter p o t l a t c h u musiał mieć swoje u w a r u n k o w a n i e w po­
wołującej go do życia potrzebie społecznej, powstałej w określonych
2 7

B o a s , op. cit., 1897, s. 342.

�P O T L A T C H

365

w a r u n k a c h : u s t r o j u rodowego i precyzującego się pojęcia własności
(zwłaszcza t e r y t o r i a l n e j , w związku z zasadniczo osiadłym s t y l e m ży­
cia) w stosunku do wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Ta potrzeba społeczna j a k o m o t y w główny w y t w o r z e n i a i n s t y t u c j i
regulującej s p r a w y własnościowe i jednocześnie podającej j e do p u b ­
licznej wiadomości stanowiła u w a r u n k o w a n i e istotne p o t l a t c h u .
Oczywiście, aby i n s t y t u c j a mogła funkcjonować, m u s i powstać pe­
w i e n zespół f o r m , w j a k i c h się j e j działanie, przejawia. O charakterze
elementów f o r m a l n y c h decydował znów określony zespół u w a r u n k o ­
wań. N a z w i j m y j e u w a r u n k o w a n i a m i f o r m a l n y m i . . Jako ważniejsze
można wśród n i c h wyróżnić: ekonomiczne, psychologiczne, światopo­
glądowe, społeczno-kulturowe. (Określony układ stosunków społecz­
n y c h z jednej strony zrodził potrzebę t a k i e j i n s t y t u c j i , z drugiej zaś
wpłynął również na stronę formalną, n p . h i e r a r c h i a społeczna znalazła
w y r a z w obowiązującej etykiecie).
K o m p l e k s f o r m potlaczowych, wymagających o d g r u p y społecznej
określonych zabiegów, stawał się źródłem szeregu f u n k c j i d o d a t k o w y c h ,
które w miarę p e t r y f i k o w a n i a się f o r m y p o t l a t c h u stawały się coraz
bardziej nierozdzielnie z n i m związane, co mogło wpłynąć na z b y t może
łatwe utożsamianie niektórych z n i c h z istotą t e j i n s t y t u c j i . D o t a k i c h
najbardziej organicznie związanych z p o t l a t c h e m elementów f o r m a l ­
n y c h należało rozdawanie darów i jego reperkusje ekonomiczne.
P r z y bardzo szczegółowej analizie f u n k c j e dodatkowe, a p r z y n a j ­
m n i e j niektóre z n i c h , można b y jeszcze podzielić na bezpośrednie i po­
średnie (wtórne). Na przykład bezpośrednią funkcją ekonomiczną p o t l a ­
t c h u było ukształtowanie systemu w z a j e m n y c h świadczeń i pożyczek
oraz podział dochodu społecznego, pośrednią natomiast — stymulujący
wpływ na aktywność t y c h I n d i a n w dziedzinie gospodarczej, rozwój
p r o d u k c j i rękodzielniczej i t p . , a co za t y m idzie na intensyfikację go­
spodarki.
Podobnie bezpośrednia f u n k c j a k u l t u r a l n a ( w węższym znaczeniu
tego w y r a z u ) polegała na s t w a r z a n i u okazji do szerokich kontaktów t o ­
w a r z y s k i c h i wyżycia się artystycznego oraz dostarczaniu r o z r y w k i ,
a pośrednia — t o wpływ na rozwój s z t u k i plastycznej, d r a m a t y c z n e j ,
oratorskiej i t p .
Wspomnieliśmy poprzednio o wpływie stosunków społecznych na
pewne f o r m y potlaczowe, trzeba również podkreślić zjawisko o d w r o t n e :
niektóre f o r m y — m a m y t u na myśli przede w s z y s t k i m rozdawanie
darów — ewokują pewne zjawiska o dużym znaczeniu społecznym.
Chodzi t u głównie o dodatkowe znaczenie hojności dla prestiżu oraz
o zaakcentowanie e l e m e n t u r y w a l i z a c j i . O ile wpływ p o t l a t c h u i h o j -

�366

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

ności darów na prestiż j e d n o s t k i l u b g r u p y jest p o w s z e c h n y , t o pod­
kreślona r y w a l i z a c j a występuje nie wszędzie, z różnym z a b a r w i e n i e m
i w różnym stopniu nasilenia, osiągając największą intensywność
u Kwakiutlów z końca X I X w .
A b y uniknąć nieporozumień, należy podkreślić, że p o t l a t c h będąc
sankcją społeczną n i e jest j e d y n y m c z y n n i k i e m określającym prestiż
społeczny; decyduje o n i m zespół t r z e c h wyznaczników: urodzenie
(szlachectwo r o d u i kolejność w rodzeństwie), ilość i wystawność potlatchów oraz — i t o w dość znacznym s t o p n i u — w a l o r y osobiste, j a k
odwaga, hojność, uzdolnienia i t p . Sposób, w j a k i p o t l a t c h wpływa na
prestiż, jest d w o j a k i : przez urealnienie p r a w dziedzicznych oraz przez
częstotliwość i hojność darów.
28

29

Poszczególnych f u n k c j i p o t l a t c h u nie sposób rozpatrywać niezależ­
nie o d p r z e m i a n h i s t o r y c z n y c h , które wywierały o g r o m n y w p ł y w n a
dynamiczność t y c h czy i n n y c h przejawów. Jednocześnie wydaje się, iż
o p a r t a na f a k t a c h analiza s t r u k t u r a l n a może być bardzo p o m o c n y m
schematem logicznym, który pozwala z k o l e i lepiej rozumieć t r a n s f o r ­
macje i przeakcentowania, zachodzące w t e j s t r u k t u r z e p o d wpływem
czynników h i s t o r y c z n y c h .
Można b y sprowadzając h i s t o r y c z n y p u n k t widzenia do skrajnego
r e l a t y w i z m u stwierdzić, że w ogóle nie da się mówić o jakiejś „ponad­
czasowej" istocie p o t l a t c h u , że w każdym okresie i w poszczególnych
g r u p a c h spełniał o n m n i e j l u b więcej odmienną rolę. P r z e c i w t a k i e m u
poglądowi zdaje się jednak świadczyć niezmienne powtarzanie się o k r e ­
ślonej f u n k c j i społecznej, omówionej poprzednio, którą właśnie ze
względu na j e j nieodłączność o d p o t l a t c h u w różnych w a r u n k a c h zde­
cydowaliśmy się uznać za jego treść istotną.
F a k t , że w ostatnich dziesiątkach l a t X I X w . zaczęły się coraz licz­
niej pojawiać potlatche „puste", nie związane z legalizacją dziedziczo­
n y c h p r a w , a urządzane j e d y n i e w celu uzyskania pewnego prestiżu
przez samo t y l k o popisanie się bogactwem i hojnością względnie dla
pokonania r y w a l a , nie obala naszej tezy. Był t o b o w i e m r e z u l t a t cha­
rakterystycznego dla owego okresu zjawiska i n f l a c j i w odniesieniu do
p o t l a t c h u , a więc i jego d e w a l u a c j i ( w związku z o g r o m n y m zwiększe­
n i e m się posiadanej przez I n d i a n masy t o w a r o w e j ) . W dobie, k i e d y
2 8

Najsłabiej

uprawomocnienia

występuje

on u Salishów, u których p o t l a t c h pełnił rolę

dziedzicznych

przywilejów,

dokonywanego

dłuższego c z a s u od przejęcia d z i e d z i c t w a ( u w a r u n k o w a n e
stopniem
Salish
2 9

zamożności

of Canada,

opisanego

odłamu

nieraz

po

to było w y j ą t k o w o n i s k i m

Salishów). H . G . В a r n e 11, The

Coast

„ A m . A n t h r . " , t. 40: 1938; C o l l i n s , op. cit.

Np. u H a i d ó w e l e m e n t r y w a l i z a c j i występował r a c z e j d l a n a d a n i a

wi pewnej

jedynie
upływie

„pikanterii".

potlatcho-

�367

P O T L A T C H

jednostka staje się coraz m n i e j uzależniona ekonomicznie od swojej
g r u p y l o k a l n e j , spośród trzech czynników decydujących o pozycji spo­
łecznej p o t l a t c h — r o z u m i a n y j a k o popisywanie się własnym potencja­
łem gospodarczym — w y s u w a się na pierwsze miejsce. Znaczne możli­
wości zarobkowe, p r z y t r a d y c y j n e j stopie życiowej, a więc z n i k o m y c h
potrzebach k o n s u m p c y j n y c h , prowadziły n i e k i e d y do i s t n y c h o r g i i roz­
dawania l u b niszczenia zgromadzonych dóbr.
Rozdawanie dóbr podczas p o t l a t c h u wiąże się b l i s k o z szerokim za­
gadnieniem znaczenia darów u ludów „pierwotnych", mającym już
swoją pozycję w l i t e r a t u r z e etnologicznej i socjologicznej . Szczegó­
łowa analiza i dyskusja tego p r o b l e m u t o temat do odrębnego opraco­
wania. W niniejszej p r a c y zwrócimy t y l k o uwagę na rolę rozdawania
i niszczenia własności j a k o m o t y w u przewodniego w dociekaniach n i e ­
których badaczy n a d genezą p o t l a t c h u .
C i e k a w y m przykładem t a k i c h prób jest praca L . A d a m a . A u t o r ,
opierając się głównie na materiałach Swantona dotyczących Tlingitów
i Haida, zajmuje się w swoich rozważaniach przede w s z y s t k i m pogrze­
bową postacią p o t l a t c h u , związaną p i e r w o t n i e z niszczeniem części m i e ­
n i a i zabijaniem niewolników. L . A d a m w i d z i w t y m z jednej s t r o n y
„Totenfursorge", z d r u g i e j zaś lęk przed zmarłym, wyrażający się n i e ­
chęcią do używania pozostałych po n i m rzeczy. Rozdawanie m i e n i a
uważa za późniejszą, zastępczą w stosunku do niszczenia dóbr, formę
potlatchu.
30

3 1

W odniesieniu do potlatchów związanych z i n n y m i o k a z j a m i autor
przyznaje, iż znacznie t r u d n i e j jest wywieść i c h genezę, przypuszcza
jednak, „że genezy i t y c h potlatchów ostatecznie należałoby szukać
w szeroko r o z u m i a n y c h ideach r e l i g i j n y c h " . I dalej: „Nie w y d a j e m i się
również nieprawdopodobne, że [...] p o t l a t c h mógł p i e r w o t n i e pełnić
rolę zabezpieczenia przed s z k o d l i w y m działaniam czarów" .
Nie t y l k o rozbudowaną funkcję ekonomiczną p o t l a t c h u , ale też
i jego rolę społeczno-prawną A d a m uważa za wtórną i stosunkowo
późną. Stanowisko to, j a k widać, różni się dość zasadniczo od zajętego
w p r a c y niniejszej. Podstawowa przyczyna t y c h rozbieżności zdaje się
leżeć w wiązaniu ze słowem p o t l a t c h o d m i e n n y c h treści; na podstawie
b o w i e m p r a c y A d a m a można sądzić, iż przez p o t l a t c h rozumie o n samo
rozdawanie l u b niszczenie dóbr. W każdym razie oba te pojęcia (po­
t l a t c h i rozdawanie) w przeprowadzonym przez autora r o z u m o w a n i u
stale ze sobą i n t e r f e r u j ą, co sprawia, że podana analiza pochodzenia
32

P o r . M a u s s, op. c i t .
L . A d a m , Potlatch,
eine Ethnologisch-Rechtswissenschaftliche
[w:] Festschrift
Eduard
Seler, S t u t t g a r t 1922.
30

3 1

32

Ibidem,

s. 36—37.

Betrachtung,

�368

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

p o t l a t c h u sprowadza się j e d y n i e do szukania genezy darów w określo­
n y c h okolicznościach (obrzędy pośmiertne). N i c dziwnego, że p r z y t y m
założeniu A d a m widział duże trudności w i n t e r p r e t a c j i potlatchów
związanych z i n n y m i w y d a r z e n i a m i społecznymi.
Wszelkie próby genetycznych powiązań p o t l a t c h u ze sferą zjawisk
r e l i g i j n y c h budzą poważne zastrzeżenia. Już choćby dlatego, że jest
t o całkowicie sprzeczne z postawą samych tubylców, którzy powszech­
nie i bardzo konsekwentnie rozdzielają te sprawy, podkreślając w y r a ­
źnie świecki c h a r a k t e r p o t l a t c h u . I m i o n a związane z obrzędami r e l i ­
g i j n y m i , sacred names, są zdecydowanie odróżniane od i m i o n potlaczow y c h , stanowiących właściwie tytuły do różnych uprawnień w grupie
oraz wyznaczających rangę i pozycję społeczną. Podobnie same ceremonie
potlaczowe odróżniane są przez I n d i a n Wybrzeża od obrzędów o cha­
rakterze r e l i g i j n y m czy i n i c j a c y j n y m , co znajduje w y r a z m . i n . w o k ­
reślaniu i c h p r z y używaniu odrębnych nazw. Jaskrawe podkreślanie
rozdzielności t y c h dziedzin życia występuje u Kwakiutlów, którzy r o k
dzielili n a d w a różne okresy: l e t n i — poświęcony z d o b y w a n i u żywności
i p r z y g o t o w y w a n i u zapasów na zimę, uważany za czas spraw świeckich,
w którym obowiązywało wyłączne używanie i m i o n potlaczowych, oraz
z i m o w y — poświęcony k o n t a k t o m z d u c h a m i , czas królowania t a j n y c h
stowarzyszeń, d o k o n y w a n i a i n i c j a c j i i używania i m i o n s a k r a l n y c h . Jeśli
n a w e t t a k ostre rozgraniczenie w czasie nie występowało u i n n y c h p l e ­
m i o n , mogło t o stanowić j e d y n i e pewną komplikację dla badaczy; j a k
podkreśla V . G a r f i e l d , sami Indianie odróżniali te sfery spraw bardzo
wyraźnie. W większości g r u p najchętniej urządzano potlatche wczesną
jesienią, u końca okresu zbiorów i połowów, mając do dyspozycji świe­
żo zgromadzone zapasy.
J . P. A v e r k i j e v a domyśla się związku d r a m a t y z a c j i i darów p o t l a ­
czowych z obrzędami t o t e m o w y m i . Wydaje się t o n i e m n i e j r y z y ­
kowne, a w każdym razie przedwczesne, jeśli się zważy, że t o t e m i z m na
t y m obszarze nie został jeszcze dostatecznie wyjaśniony i pozostaje na­
dal zagadnieniem o t w a r t y m . Ponadto wszelkie próby poszukiwań ewolucjonistycznie rozumianej genezy zjawisk k u l t u r o w y c h , oparte z k o 3 3

J . P. A v e r k i j e v a , Razłożenie rodovoj
obszczyny
i formirowanie
rannie-kłassowych
otnoszenij
v obszczestvie
Indiejcev
sieviero-zapadnogo
pobierieżia
sieviernoj
Amieriki,
„Trudy Instituía E t n o g r a f i i " , t. 70: 1961, s. 35—36: „Jego [ p o t l a ­
t c h u — К. M.] t e m a t y k a była b l i s k o związana z r o d o w y m k u l t e m t o t e m i c z n y m . [...]
Rozdawane
d o b r a symbolizowały futro, skórę, mięso zwierzęcego t o t e m u .
[...]
W całej tej obrzędowości zachowała się niewątpliwie f o r m a a r c h a i c z n e g o obrzędu
totemicznego, którego pierwowzór można widzieć w obrzędzie t o t e m i c z n y m A u s t r a ­
lijczyków"; t e n ż e , К istorii
obszczestviennogo
stroją u Indiejciev
sieviero-zapadnogo pobierieżia sieviernoj
Ameriki,
„Amerikanskij E t n o g r a f i c z e s k i j Sborník", t. 1:
1960.
33

�369

P O T L A T C H

nieczności na zbyt w i e l k i e j liczbie przesłanek hipotetycznych, p r o w a ­
dzą do wniosków, które mogą być p r z y j m o w a n e j e d y n i e jako m n i e j l u b
bardziej prawdopodobne supozycje.
F. Boas nie znajdując w swoich w i e l o l e t n i c h i szczegółowych bada­
niach na wybrzeżu p a c y f i c z n y m A m e r y k i Północnej występowania
przeświadczenia o pochodzeniu o d zwierzęcego przodka a n i zakazów
(tabu) spożywania mięsa zwierząt t o t e m o w y c h wyraża opinię, że to, co
określa się t a m m i a n e m t o t e m i z m u , jest najprawdopodobniej przenie­
sieniem na grupę klanową pojęcia i n d y w i d u a l n y c h „duchów opiekuń­
czych", szeroko rozpowszechnionego wśród I n d i a n A m e r y k i Północnej.
A zatem t o t e m byłby t a m występującym w zwierzęcej postaci duchem
opiekuńczym całego k l a n u , a nie bezpośrednim protoplastą .
M

Zapewne u źródeł potrzeby rozdzielania darów wśród szeregu i n ­
n y c h czynników odgrywały pewną rolę, być może znaczną, elementy
magiczne, na które zwraca uwagę L . A d a m . W materiałach dotyczą­
cych o m a w i a n y c h I n d i a n t r u d n o j e d n a k znaleźć jakieś wyraźniejsze na
t e n temat wskazówki, które b y pozwoliły wyjść poza sferę domysłów
o p a r t y c h j e d y n i e na ogólnej znajomości p s y c h i k i i zwyczajów ludów
niepiśmiennych. W y d a j e się zatem, iż na razie, dopóki nie zostanie do­
konana w n i k l i w a analiza ścisłego związku, j a k i zachodzi między p o t l a t c h e m ( r o z u m i a n y m jako i n s t y t u c j a ) a rozdawaniem darów, bezpieczniej
jest pozostać m i m o dużych uproszczeń, p r z y m i n i m a l i z m i e D r u c k e r a
i i n . , zakładającym, że d a r y potlaczowe były w y r a z e m wdzięczności za
określone świadczenia oraz chęci zapewnienia sobie n a przyszłość ży­
czliwości o b d a r o w a n y c h osób.
Znacznie t r u d n i e j jest znaleźć wytłumaczenie dla niszczenia dóbr
i t u wydaje się konieczne odwołanie się n i e t y l e do obrzędów o podłożu
r e l i g i j n y m , ile raczej do światopoglądu tubylców czy — jeśli k t o
w o l i — i c h f i l o z o f i i leżącej u podstaw wszelkich przejawów i c h życia
i zwyczajów.
Bliższe zapoznanie się z literaturą źródłową, zwłaszcza z t e k s t a m i
m o d l i t w , i n w o k a c j i , mitów, pozwala w znacznym s t o p n i u na odtworze­
nie zasadniczych elementów światopoglądu t y c h I n d i a n . J e d n y m t a k i m
p o d s t a w o w y m składnikiem było dualistyczne przekonanie o i s t n i e n i u
świata względnie nietrwałych f o r m cielesnych oraz świata duchów, p o j ­
mowanego raczej materialistycznie, a odróżniającego się od poprzednie­
go trwałością b y t u , aktywną mocą oraz zdolnością wcielania się w n a j ­
różniejsze f o r m y . D r u g i m n i e m n i e j ważnym elementem było ocenianie
realności bytów na podstawie k r y t e r i u m trwałości, a n i e „dotykalności".
F. Boas,
s. 530, p a s s i m .
34

24 — E t n o g r a f i a

Tsimshian

Polska,

t.

X

Mythology,

„Ann. R e p . B . A m . E t h n o l . " , t. 31: 1916,

�370

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

W k o n s e k w e n c j i „gatunek" miał w świadomości t u b y l c a wyższy sto­
pień realności niż jego i n d y w i d u a l n i przedstawiciele; ród był b y t e m
bardziej r z e c z y w i s t y m niż jednostka ludzka. Z rodem, r o z u m i a n y m n i e
t y l k o j a k o g r u p a współcześnie żyjących k r e w n y c h pochodzących od
wspólnego przodka, ale również j a k o istność obdarzona cechą ciągłości
czasowej, liczono się przede w s z y s t k i m .
Poglądy t e znajdują również w y r a z w stosunku tubylców do p r z y ­
r o d y : zabicie zwierzęcia, złowienie r y b y czy ścięcie cedru wymagało
specjalnego rytuału, a b y n i c z y m n i e urazić G a t u n k u . Wszelkie u c h y b i e ­
nie, zlekceważenie mogłoby spowodować g n i e w tego G a t u n k u , co ozna­
czałoby groźbę klęski; Łosoś n i e przysłałby w następnym sezonie swoich
przedstawicieli łososi, Cedr mógłby spowodować uschnięcie cedrów
w najbliższej o k o l i c y i t p . Ilustrują t o t e k s t y okolicznościowych m o ­
d l i t w i i n w o k a c j i , często pełnych poezji. Wiążą się z t y m również liczne
przepisy dotyczące sposobu spożywania niektórych zwierząt i r y b
(szczególnie łososi).
Wróćmy teraz do zwyczaju niszczenia dóbr podczas niektórych
potlatchów. Jeżeli do tego, co zostało przed chwilą powiedziane, dodamy
jeszcze przekonanie I n d i a n o w y z w a l a n i u duchów z i c h m a t e r i a l n e j
powłoki z chwilą zniszczenia tejże oraz zwrócimy uwagę na f a k t , iż
niszczenie m i e n i a na potlatchach oznaczało uzyskanie m a k s i m u m p r e ­
stiżu, z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy wysunąć następującą
interpretację. Niszczenie dóbr było równoznaczne z nadaniem i m cechy
większej trwałości przez przeniesienie i c h do świata duchów i prze­
kazanie zmarłym p r z o d k o m . A k t t e n uzyskiwał moc nie t y l k o aktualną,
ale też w p e w n y m sensie metafizyczną, podnosząc prestiż r o d u w sensie
ponadczasowym i w sposób bardziej ponadczasowy (a więc trwały) niż
zwykłe d a r y . T e n element metafizyczny z a w a r t y w niszczeniu zgroma­
dzonego m i e n i a oznaczałby osiąganie tą drogą szczytu możliwości.
T a k szeroko rozumiane m o t y w y niszczenia rzeczy pozwalałyby tłu­
maczyć jego związek zarówno z obrzędami pogrzebowymi, j a k i i n n y m i
p o t l a t c h a m i . Jest sprawą zrozumiałą, że na niszczenie stać było t y l k o
najbogatszych naczelników, jednak i n t e r p r e t a c j a tego zwyczaju j e d y ­
nie j a k o w y r a z u lekceważenia posiadanych dóbr ( m . i n . V . Garfield)
sprawia wrażenie zbyt powierzchownej, a w każdym razie dającej się
zastosować t y l k o do potlatchów w ostatniej fazie i c h występowania,
k i e d y w h i e r a r c h i i ważności ród zaczął ustępować n a rzecz i n d y w i d u a l ­
nej r o d z i n y bądź j e d n o s t k i .
Nasuwa się również przypuszczenie, iż w 2 poł. X I X w . w niektó­
r y c h przypadkach t o , co z naszego p u n k t u widzenia było niszczeniem,
nie musiało n i m być z p u n k t u widzenia tubylców; n p . jeśli się zważy,
że użytkowa wartość koców miała stosunkowo małe znaczenie w po-

�POTLATCH

371

równaniu z i c h wartością j a k o środka płatniczego, a więc o d p o w i e d n i k a
pieniądza, darcie i c h p r z y okazji m n i e j ważnych potlatchów r e h a b i l i ­
t a c y j n y c h ( n p . u Haidów) mogło być analogiczne do dzielenia na k a ­
wałki monet s r e b r n y c h w średniowieczu (siekance). W i e l u z t y c h p r z y ­
puszczeń i wątpliwości zapewne nie da się na podstawie posiadanych
materiałów w ostateczny sposób wyjaśnić.
V.

ZAKOŃCZENIE

Szereg trudności i n t e r p r e t a c y j n y c h , z j a k i m i
spotkaliśmy
się
w związku z p o t l a t c h e m , a j a k i e występują również — i t o nieraz w jaskrawszej jeszcze postaci — w opracowaniach i dyskusjach dotyczących
i n n y c h dziedzin t e j k u l t u r y , wywołuje zastanowienie i pobudza do szer­
szej r e f l e k s j i . B r a k i w materiałach opisowych są t y l k o częściową p r z y ­
czyną t y c h trudności, główne źródło zdaje się tkwić i m m a n e n t n i e
w samej specyfice t e j k u l t u r y , w c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a niej sprzecz­
nościach.
Wyraźnie występują one w sferze uprawnień naczelników i u p r a w ­
nień g r u p y oraz wzajemnego i c h stosunku, w stosunkach własnościo­
w y c h oraz w k w e s t i a c h związanych z zagadnieniem s t r a t y f i k a c j i spo­
łecznej . W t e j zadziwiającej pod w i e l o m a względami k u l t u r z e istnieją
obok siebie i nawzajem się ograniczają, tworząc harmonijną całość,
elementy należące do różnych f o r m a c j i społeczno-ekonomicznych.
W j a k i sposób mogło się to stać, że p l e m i o n a zbieracko-rybackie
wytworzyły t a k zróżnicowaną kulturę społeczną z dziedziczną elitą,
obdarzoną szczególnymi p r z y w i l e j a m i , z wyraźnie zarysowującą się
własnością prywatną oraz u f o r m o w a n y m n i e w o l n i c t w e m ? Jest to, j a k
się zdaje, j e d y n y tego rodzaju przypadek n o t o w a n y przez etnografów.
35

D l a wytłumaczenia tego zjawiska nasuwa się p e w n a hipoteza. Jeżeli
inne znane l u d y zbieracko-łowieckie n i e wytworzyły t a k bogatej
i s k o m p l i k o w a n e j k u l t u r y , t o zapewne rodzaj gospodarki przyswajają­
cej reprezentowanej n a obszarze Północno-Zachodniego Wybrzeża róż­
nił się p o d jakimś względem od pozostałych. Najbardziej c h a r a k t e r y ­
styczne j e j cechy dałyby się ująć w k i l k u p u n k t a c h : 1) oparcie na o b f i ­
tości i różnorodności n a t u r a l n y c h środków u t r z y m a n i a , j a k r y b y m o r ­
skie i słodkowodne, p t a c t w o wodne, jagody, k r a b y , małże, zwierzęta
leśne i wodne oraz o l b r z y m i e drzewa cedrowe i jodłowe, dostarczające
zarówno doskonałego, łupliwego d r e w n a , j a k i łyka, które po odpo­
w i e d n i m spreparowaniu dawało się przerobić na włókno; 2) znaczna
izolacja t e r y t o r i u m od obszarów sąsiednich; 3) stosunkowo duża gęstość
M. i n . p r a c e : С o d e r e, op. cit.; C o l l i n s , op. cit.

�372

K R Y S T Y N A

M A Ł K O W S K A

zaludnienia; 4) półosiadły t r y b życia mieszkańców; 5) dobra k o m u n i k a ­
cja wewnątrz obszaru (szlaki wodne), ułatwiająca k o n t a k t y międzyplemienne i wymianę handlową; 6) system społeczny zapewniający
taką organizację zdobywania środków u t r z y m a n i a , która pozwalała
w ciągu kilkumiesięcznego sezonu zbierackiego zgromadzić n i e t y l k o
p r o d u k t y niezbędne do zaspokojenia potrzeb podstawowych, ale i pewne
nadwyżki; 7) istnienie p e w n y c h mechanizmów społecznych o charakte­
rze bodźcowym (stymulująca r o l a p o t l a t c h u ) .
Ten zespół cech wyznacza szczególne s t a d i u m gospodarki zbieracko-łowieckiej, które można b y określić j a k o gospodarkę przyswajającą
intensywną .
Samo stwierdzenie intensywności e k o n o m i k i nie jest jeszcze n i c z y m
i n n y m , j a k t y l k o p r o s t y m podsumowaniem faktów. A l e na i c h podsta­
w i e p r z y znajomości zaawansowanych i s k o m p l i k o w a n y c h f o r m życia
społecznego t y c h p l e m i o n w porównaniu z i n n y m i l u d a m i z b i e r a c k i m i ,
narzuca n a m się następujące twierdzenie ogólne na p r a w a c h hipotezy
teoretycznej:
36

Gospodarka
przyswajająca
w miarę j e j i n t e n s y f i k a c j i stwarza
możliwość powstawania t a k i c h f o r m społecznych, które p r z y zachowa­
n i u szeregu elementów właściwych t e j f o r m a c j i pod w i e l o m a wzglę­
d a m i wyprzedzają ją, stanowiąc w postaci zalążkowej i n s t y t u c j e i f o r m y
charakterystyczne d l a późniejszych f o r m a c j i społeczno-ekonomicznych.
Współwystępowanie t a k różnych elementów daje w w y n i k u zja­
wiska k u l t u r o w e złożone i „nietypowe", t r u d n e nieraz do rozszyfrowa­
nia bez przyjęcia wyżej sformułowanej hipotezy. Życie społeczne w y ­
stępuje t a m w d z i w n e j , j a k b y zagęszczonej f o r m i e , funkcjonując jedno­
cześnie na zasadzie swoistego e k w i l i b r i u m (homeostasis),
w s k u t e k ha­
mującego działania t r a d y c y j n y c h nawyków na pełne wykształcenie się
n o w y c h f o r m , które mogłyby tę strukturę rozsadzić. Oscylacja wokół
tej równowagi zdaje się być c h a r a k t e r y s t y c z n y m rysem k u l t u r y oma­
w i a n y c h I n d i a n w okresie wczesnych kontaktów z E u r o p e j c z y k a m i .
W r a z z białymi ludźmi przyszły jednak z m i a n y — przede w s z y s t k i m
w stosunkach ekonomicznych, potem również p o l i t y c z n o - a d m i n i s t r a ­
c y j n y c h . N a sprzeczności właściwe t e j k u l t u r z e , na skomplikowane
współistnienie f o r m c h a r a k t e r y s t y c z n y c h dla różnych f o r m a c j i nałożyły
się c z y n n i k i historyczne, poddając te elementy wtórnym przekształceP r z e z intensywną gospodarkę przyswajającą r o z u m i a n y tu j e s t t a k i j e j
poziom, który j e d y n i e w o p a r c i u o d a r y n a t u r y w s t a n i e d z i k i m (brak h o d o w l i
i u p r a w y roli) i p r z y posługiwaniu się n a j p r y m i t y w n i e j s z y m i narzędziami p o z w a l a
nie t y l k o n a z a s p o k o j e n i e całorocznych potrzeb k o n s u m p c y j n y c h , ale również n a
u z y s k a n i e : a) p e w n y c h nadwyżek p r o d u k c y j n y c h ( p r o d u k t u dodatkowego), b) o d ­
p o w i e d n i e j ilości w o l n e g o c z a s u , który można poświęcić n a i n n e f o r m y działalności.
36

�373

POTLATCH

n i o m . Stąd, obok świadomego rozróżniania przejawów t y p o w y c h i za­
lążkowych ( w różnym s t a d i u m i c h zaawansowania), konieczność roz­
p a t r y w a n i a zjawisk omawianej k u l t u r y j a k o procesu dokonujących się
przeobrażeń.
P r o b l e m y te występują wyraźnie również w potlatchu, i t o nie t y l k o
w szerokich jego powiązaniach z całokształtem życia, ale również w za­
kresie jego f u n k c j i zasadniczej. P o t l a t c h oddając bezpośrednie usługi
w a r s t w i e naczelników był jednocześnie w y r a z e m i c h zależności od całej
g r u p y społecznej, zależności nie t y l k o ekonomicznej, ale wyrażającej
się zarazem w konieczności uzyskania sankcji społecznej dla uprawnień
dziedzicznych. U p r a w n i e n i a te z k o l e i dając znaczne p r z y w i l e j e j e d ­
nostkom odnosiły się jednocześnie do całej g r u p y l o k a l n e j . P r z y końcu
X I X w . r o l a p o t l a t c h u j a k o i n s t y t u c j i nadrzędnej w stosunku do j e d ­
n o s t k i ulega znacznemu osłabieniu; coraz częściej, miast wyznaczać
prestiż całego r o d u , służy o n j e d y n i e podwyższeniu statusu j e d n o s t k i ,

jej selfmaximation.
Najważniejsze przemiany, j a k i e dokonały się w p o t l a t c h u pod wpły­
w e m czynników h i s t o r y c z n y c h n a przestrzeni z górą s t u l a t , t j . od koń­
ca X V I I I do początków X X w., dałyby się streścić w następujących
punktach:
1. Przekształcenia aspektu ekonomicznego w związku z ogólnymi
z m i a n a m i w gospodarce I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża A m e ­
r y k i Północnej. U Kwakiutlów powstaje r e g u l a r n y system k r e d y t o w y
o ustalonej stopie procentowej.
2. Stopniowe rozszerzenie sfery s p r a w h o n o r o w a n y c h urządzaniem
potlatchów w związku ze zwiększeniem się potencjału gospodarczego.
Coraz częściej o b e j m u j e ona wydarzenia o mniejszej doniosłości spo­
łecznej (np. upolowanie przez chłopca pierwszej z w i e r z y n y itp.).
3. Pojawienie się potlatchów n i e związanych z sankcją uprawnień
dziedzicznych w rodzie, a mających na c e l u samo t y l k o popisanie się
bogactwem j a k o dalsze następstwo i n d y w i d u a l n y c h możliwości zarob­
k o w y c h . Następuje deprecjacja dotychczasowego znaczenia potlatchu.
4. Wystąpienie u niektórych g r u p silnie zaakcentowanego m o m e n t u
r y w a l i z a c j i , zmieniającego p o t l a t c h w rodzaj p o j e d y n k u — „fighting
with property" .
31

3 7

Zasługuje

Northwest
lizacja

Coast,

występuje

n a uwagę f a k t podkreślany
New

York

jedynie

u

przez P h . D r u c k e r a

1955, s. 128—129), że n a j b a r d z i e j
Kwakiutlów

z okolic

z P o r t S i m p s o n . W obu m i e j s c a c h wytworzyły
stacji

Kompanii

Zatoki

d z i b y d l a łatwiejszego

Hudsona

prowadzenia

p i e n i a I n d i a n należących

okoliczne

Fort

(Indians

of the

ekstremalna

Rouppert

i u

rywa­

Tsimshian

się a n a l o g i c z n e s y t u a c j e : po założeniu
plemiona

tam swoje

sie­

w y m i a n y . Powstały w t e n sposób większe

przysunęły

sku­

do różnych p l e m i o n , które połączyły

się następnie w k o n -

�374

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

5. Z a n i k zwyczaju zabijania niewolników — zapewne jako rezultat
urzędowych zakazów.
6. Z m i a n y substancjalne darów p o t l a t c h o w y c h : stopniowe w y p i e r a ­
nie wyrobów rękodzielniczych przez nabyte fabryczne (koce, naczynia,
płótna itd.), a w końcu X I X w . częściowe zastąpienie realiów d o l a r a m i .
Już n a podstawie t a k bardzo ogólnikowo podanej c h a r a k t e r y s t y k i
k u l t u r y I n d i a n Północno-Zachodniego Wybrzeża można dostrzec, jaką
stanowi ona kopalnię tematów d l a etnografów, n i c więc dziwnego, że
wciąż przyciąga i c h uwagę i zainteresowania. Jednocześnie złożoność
i wyjątkowość t e j k u l t u r y sprawia, że ogromna większość autorów bądź
u n i k a prób szerszej syntezy, bądź też podejmowane przez n i c h próby
są z b y t fragmentaryczne, a b y mogły w pełni zadowolić.

Krystyna

Małkowska

POTLACH.

ITS ROLE

IN T H E C U L T U R E OF T H E INDIANS
WEST

COAST

OF T H E NORTH­

OF CANADA

S u m m a r y
P o t l a t c h is a n i n s t i t u t i o n w h o s e role h a s not been a d e q u a t e l y e x p l a i n e d i n
e t h n o g r a p h i c a l l i t e r a t u r e . O w i n g to its colourful a n d s p e c t a c u l a r c h a r a c t e r , a n d
the e x c e p t i o n a l l y r i t u a l i s e d f o r m of gifts as a n i m p o r t a n t p a r t of the c e r e m o n i e s ,
e m p h a s i s h a s been p l a c e d on t h e w a y p o t l a t c h functions, r a t h e r t h a n on its
e s s e n t i a l r o l e i n t h e s o c i a l s t r u c t u r e of t h e I n d i a n s of t h e N o r t h w e s t C o a s t .
A c o m p a r i s o n of s e v e r a l tribes of the seacoast w h o differ f r o m each other i n
c e r t a i n respects suggests s t r o n g l y that potlatch w a s e s s e n t i a l l y a legal i n s t i t u t i o n
used i n c i v i l cases, a social s a n c t i o n w h i c h added the p o w e r of the l a w to a l l
i m p o r t a n t acts c o n c e r n i n g change of p r o p e r t y or of s o c i a l position. T h e l e g a l c h a ­
r a c t e r of potlatch m u s t be due to a s o c i a l n e e d that gave r i s e to i t , a n d that arose i n
c e r t a i n definite conditions — that is, i n a social s y s t e m based on t h e c l a n , w h e r e
the concept of p r o p e r t y w a s t a k i n g shape i n r e l a t i o n to p r o p e r t y handed d o w n
f r o m generation to generation.

federacje. P r z y o k a z j i potlatchów z a p r a s z a n o pozostałe p l e m i o n a , co w y w o ł y w a ł o
trudności w w y z n a c z a n i u h i e r a r c h i i m i e j s c n a p o t l a t c h u ; rzecz u s t a l o n a i dobrze
z n a n a w o d n i e s i e n i u do poszczególnych klanów l u b g r u p l o k a l n y c h w obrąbie p l e ­
m i e n i a okazała się s k o m p l i k o w a n a i najeżona s y t u a c j a m i k o n f l i k t o w y m i w s k a l i
międzyplemiennej. N i e j e d n o k r o t n i e po p a r u naczelników pretendowało do t y c h s a ­
m y c h honorów — i t u leży, z d a n i e m D r u c k e r a , źródło wybujałej r y w a l i z a c j i : k o n ­
f l i k t y t r z e b a było rozstrzygać w drodze swoistego p o j e d y n k u . N a s u w a się również
p r z y p u s z c z e n i e , że w o b e c - s u r o w e g o tępienia p r z e z władze i m i s j e w a l k między p l e m i e n n y c h mogło nastąpić u z n a n y c h z wojowniczości I n d i a n wybrzeża p r z e ­
n i e s i e n i e i n s t y n k t u w a l k i n a potlatiche. B y ł b y to rodzaj t r a n s f o r m a c j i w a l k międzyp l e m i e n y c h w potlatche r y w a l i z a c y j n e .

�375

P O T L A T C H

T h e c o m p l e x of p o t l a t c h f o r m s t h a t r e q u i r e d c e r t a i n actions on the p a r t of
the s o c i a l rgoup b e c a m e the source of a n u m b e r of a d d i t i o n a l f u n c t i o n s . O n e of
the f o r m a l e l e m e n t s m o s t o r g a n i c a l l y c o n n e c t e d w i t h p o t l a t c h w a s the p r e s e n t a t i o n
of gifts, w i t h its p s y c h o l o g i c a l - s o c i a l s i g n i f i c a n c e ( i n v o l v i n g the question of
prestige, r i v a l r y , etc.), a n d its e x t e n s i v e economic f u n c t i o n . F r o m the e c o n o m i c
point of v i e w , t h i s w a s a f o r m of s o c i a l d i s t r i b u t i o n of t h e s u r p l u s p r o d u c t s . I t
s i m u l t a n e o u s l y h a d a s t i m u l a t i n g effect on the w h o l e of t h e e c o n o m i c s y s t e m and
m a d e s o c i e t y more p r o d u c t i v e . P o t l a t c h , therefore, b e c a m e one of t h e e l e m e n t s
w h i c h m a d e the economy of the I n d i a n S e a c o a s t w h a t one m i g h t c a l l a s e l f s u b s i s t e n t i n t e n s i v e economy. T h i s is r a t h e r a r a r e case a m o n g peoples w h o d e r i v e
t h e i r l i v i n g f r o m h u n t i n g a n d food gathering.
P o t l a t c h is by no m e a n s a n e a s y s u b j e c t for study, i n v i e w of its great c o m p l e ­
x i t y , a n d a l l the m o r e so since some of its f u n c t i o n s b e c a m e g r a d u a l l y a n d at t i m e s
m a r k e d l y t r a n s f o r m e d u n d e r the i n f l u e n c e of the e c o n o m i c a n d p o l i t i c o - a d m i n i s ­
t r a t i v e changes imposed by w h i t e people. T h e s e led to d e p r e c i a t i o n of the p r i n c i p a l
role of t h i s i n s t i t u t i o n t o w a r d s the e n d of t h e 19th c e n t u r y a n d to t h e a c c r e t i o n
of c e r t a i n a d d i t i o n a l f u n c t i o n s , s u c h as the d e v e l o p m e n t of u s u r y i n the K w a k i u t l
t r i b e , or the eépansion of e l e m e n t s of r i v a l r y to e x a g g e r a t e d proportions. H e r e
f u n c t i o n a l a n a l y s i s m u s t a l w a y s t a k e t h e h i s t o r i c a l factors into a c c o u n t , to p r e ­
v e n t s e c o n d a r y a n d l a t e r e l e m e n t s f r o m being t a k e n as t h e e s s e n t i a l a n d c h a ­
r a c t e r i s t i c e l e m e n t of p o t l a t c h
Tłum. К.

Kozłowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8178" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8158">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/500a6f87831f541d446aea0d0deea195.pdf</src>
        <authentication>c44130289e9e82fc7c5412946087ed75</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97767">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:589</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97768">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97769">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:539</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97770">
                <text>Zbiory afrykanistyczne w muzeach polskich / ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97771">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1966 t.10, s.475-486</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97772">
                <text>Kamocki, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97773">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97774">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97775">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97776">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97781">
                <text>JANUSZ

KAMOCKI

ZBIORY AFRYKANISTYCZNE W MUZEACH

POLSKICH

Z b i o r y afrykanistyczne w Polsce grupują się przede w s z y s t k i m
w pięciu muzeach: E t n o g r a f i c z n y m w K r a k o w i e , Państwowym M u z e u m
E t n o g r a f i c z n y m w Warszawie,
w M u z e u m Pomorza
Zachodniego
w Szczecinie, w M u z e u m w Pabianicach oraz w B o c h n i . Pozostałe po­
siadają nieliczne eksponaty, istniejące zaś kolekcje p r y w a t n e p o w o l i
drogą z a k u p u bądź d a r o w i z n y przechodzą na własność poszczególnych
muzeów. Zwłaszcza należy t u wymienić znane i często eksponowane
zbiory p r y w a t n e S. Mycielskiego, które zostały zakupione w r o k u 1963
przez Warszawskie M u z e u m Etnograficzne. Również i u i n n y c h zbieraczy
można spotkać cenne eksponaty, j a k n p . u J . Sagana z K r a k o w a , który
posiada m . i n . berło szczepowe — o ile m i wiadomo — jedyne w Polsce.
Nadto w niektórych klasztorach znajdują się z b i o r y m i s j o n a r z y p o l ­
skich, często pochodzące z terenów A f r y k i .
1

Z w y m i e n i o n y c h powyżej muzeów je d ynie warszawskie i k r a k o w ­
skie mają zorganizowane
osobne działy e t n o g r a f i i
pozaeuropejskiej;
w pozostałych zbiory afrykańskie wchodzą w skład działów etnogra­
ficznych. Pewnego rodzaju osobliwością jest fakt, iż stałą ekspozycję
afrykańską posiadają j e d y n i e muzea mniejsze, oba zaś główne polskie
muzea etnograficzne zadowalają się z konieczności w y s t a w a m i czaso­
wymi.
Z b i o r y afrykańskie w poszczególnych muzeach nie zostały jeszcze
należycie opracowane, toteż — j a k dotąd — b r a k j a k i c h k o l w i e k p u b l i ­
k a c j i omawiających je jako całość. Dotychczas ukazało się je d ynie k i l k a
notatek w związku z całością zbiorów egzotycznych warszawskiego m u -

1

R e s z t k i afrykańskich zbiorów „Misji K a t o l i c k i c h " , z n i s z c z o n y c h w czasie w o j ­

ny, znajdują się częściowo w rękach p r y w a t n y c h , a częściowo w k l a s z t o r z e jezuitów
w K r a k o w i e . Z b i o r y jezuitów zgromadzone w C h y r o w i e uległy z n i s z c z e n i u , losy zaś
kolekcji arcybiskupa Godlewskiego

n i e są m i znane.

�476

JANUSZ

K A M O C K I

zeum
oraz szereg katalogów w y s t a w prezentujących część zbiorów
afrykańskich . Niestety katalog największej z ekspozycji p o w o j e n n y c h ,
w y s t a w y „Afryka nieznana a b l i s k a " , choć dużo mówi o k u l t u r z e A f r y ­
k i , mało o w y s t a w i o n y c h eksponatach. Obecnie p r z y g o t o w u j e
się
także wydanie a l b u m u poświęconego z a b y t k o m s z t u k i murzyńskiej
w Polsce , który p o w i n i e n stanowić bardzo interesującą pozycję.
2

3

4

N i e m n i e j w tej s y t u a c j i zbiory afrykańskie w Polsce omawiać moż­
na jedynie na podstawie bezpośredniego zapoznania się tak z wystawa­
m i , j a k też i magazynami oraz księgami i n w e n t a r z o w y m i poszczegól­
n y c h muzeów. Dodatkową komplikację s t a n o w i trwający w c h w i l i obec­
nej remanent eksponatów afrykańskich w w a r s z a w s k i m M u z e u m E t n o ­
g r a f i c z n y m , które posiada największe w Polsce z b i o r y egzotyczne, lecz
jeszcze nie całkowicie uporządkowane. M u z e u m to dysponuje 12 253
eksponatami e g z o t y c z n y m i , z czego około 5 0 % , a więc blisko 6000
sztuk, pochodzi z A f r y k i . Na d r u g i m miejscu znajduje się k r a k o w s k i e
M u z e u m Etnograficzne z 1245 eksponatami afrykańskimi . M u z e u m
w Bochni posiada 127 sztuk, w Pabianicach 174 oraz około 50 depozy­
tów, w Szczecinie b l i s k o 200, łącznie z d e p o z y t a m i . Z pozostałych
muzeów żadne nie posiada więcej w s w y c h zbiorach niż kilkadziesiąt
sztuk afrikanów.
5

6

7

Poszczególne zbiory afrykańskie mają swą różnorodną historię, któ­
r e j zawdzięczają swe p r z y b y c i e do Polski. T a k też kolekcja bocheńska
powstała dzięki polskiemu l e k a r z o w i w A f r y c e , Michałowi Czyżewiczowi, pabianicką zaś stworzył W i t o l d E i c h l e r — lekarz i entomolog.
K . C z e r n i e w s k a , Collections
extra-européennes
du Musée de
Varsovie.
„Zeszyty E t n o g r a f i c z n e M u z e u m K u l t u r y i S z t u k i L u d o w e j w W a r s z a w i e " , t. 1:
1960, s. 2 2 — 2 3 ; K . P i w o c k i , 75 tot Muzeum
Etnograficznego
w Warszawie,
War­
s z a w a 1964.
2

Afryka
nieznana a bliska, oprać. Z . S z y f e l b e i n - S o k o l e w i c z , w y d . M u z e u m K u l ­
t u r y i S z t u k i L u d o w e j w W a r s z a w i e , P o l s k i K o m i t e t do s p r a w U N E S C O i T o w a r z y ­
s t w o Przyjaźni Polsko-Afrykańskiej, W a r s z a w a
1962; Kultura
pierwotna
Afryki
Środkowej
i Wschodniej,
oprać. K . C z e r n i e w s k a , w y d . M u z e u m K u l t u r y i S z t u k i
L u d o w e j w W a r s z a w i e i Wydział K u l t u r y P R N m . st. W a r s z a w y , W a r s z a w a 1959;
Sztuka
Jawy i Kammerunu,
oprać. J . K a m o c k i . M u z e u m w Częstochowie, Często­
c h o w a 1963; Sztuka
Kamerunu,
oprać. J . K a m o c k i , w y d . M u z e u m E t n o g r a f i c z n e
w K r a k o w i e , K r a k ó w 1961; Sztuka
murzyńska Afryki,
oprać. K . C z e r n i e w s k a , w y d .
M u z e u m w Białymstoku i M u z e u m K u l t u r y i S z t u k i L u d o w e j w W a r s z a w i e , B i a ­
łystok 1962.
3

4

5

W y d a w n i c t w o „Polonia", t e k s t p r z y g o t o w u j e
S t a n z końca 1864 r.

W.

Korabiewicz.

S t a n z 8 m a j a 1965 r. ( n a dzień S e m i n a r i u m A f r y k a n i s t y c z n e g o w K r a k o w i e ) .
S t a n z d n i a 1 k w i e t n i a 1965 г., ale w t y m o k r e s i e już płynęły do S z c z e c i n a
n o w e e k s p o n a t y — w j e s i e n i 1965 r. M u z e u m P o m o r z a Z a c h o d n i e g o w S z c z e c i n i e
posiada ok. 400 eksponatów a f r y k a n i s t y c z n y c h .
6

7

�ZBIORY

A F R Y K

A N I S T Y C Z N E

477

który swe a f r i k a n a przekazał częściowo Warszawie, a częściowo swemu
r o d z i n n e m u miastu.
Z b i o r y szczecińskie zapoczątkowali d y r e k t o r M u z e u m Pomorza Za­
chodniego W . F i l i p o w i a k i kustosz W. F e n r y c h , którzy w czasie s w y c h
wyjazdów do A f r y k i rozpoczęli zbieranie eksponatów etnograficznych
i pracę tę nadal kontynuują. M u z e u m w Szczecinie, dziś jeszcze posia­
dające skromną ilość eksponatów, m a duże szanse dalszego r o z w o j u
działu egzotycznego j a k o znajdujące się w mieście p o r t o w y m , obsługu­
jącym l i n i e żeglugi łączącej Polskę z k r a j a m i A f r y k i Zachodniej.
Bardziej s k o m p l i k o w a n a jest historia afrikanów w muzeach etno­
graficznych Warszawy i K r a k o w a . W obu przypadkach zaczątkiem zbio­
rów stały się d a r y uczestników polskiej w y p r a w y do K a m e r u n u w l a ­
tach 1883—1885, Stefana Szolc-Rogozińskiego i Leopolda Janikowskiego.
Z b i o r y Janikowskiego, wystawione początkowo w ogrodzie n a Bagateli
w Warszawie, weszły w skład M u z e u m Przemysłu i R o l n i c t w a , którego
j e d n y m z działów było późniejsze M u z e u m Etnograficzne. W r o k u 1939
zostały one zbombardowane i spalone przez Niemców. Rogoziński zbio­
r a m i s w y m i obdarzył Kraków. Eksponaty te przyjęło M u z e u m P r z e m y ­
słowe, następnie uległy one podziałowi pomiędzy M u z e u m Narodowe
i M u z e u m Etnograficzne, obecnie zaś całość zbiorów Rogozińskiego jest
gromadzona w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m w K r a k o w i e , któremu M u z e u m
Narodowe przekazuje swe zbiory etnograficzne.
D a r Rogozińskiego jest niewątpliwie najcenniejszą częścią a f r i k a ­
nów — n i e t y l k o zresztą k r a k o w s k i c h — dość powiedzieć, że pochodzi
z l a t osiemdziesiątych X I X stulecia, w m u z e a l n i c t w i e zaś europejskim
wysoko są notowane wszelkie eksponaty z Czarnej A f r y k i , przywiezione
przed r o k i e m 1900. Poza kolekcją Rogozińskiego i w i e l o m a c i e k a w y m i ,
pojedynczymi okazami na większą uwagę zasługuje zbiór eksponatów
hotentockich i buszmeńskich Romana Stopy oraz d a r y Rehmana Müldnera, Krycińskiego i i n n y c h , z najnowszych zaś czasów d a r y przekazane
przez żołnierzy polskich bądź walczących na terenie A f r y k i w czasie
I I w o j n y światowej, bądź też pozostałych n a j e j terenie po w o j n i e .
Natomiast zbiory afrykanistyczne Państwowego M u z e u m E t n o g r a ­
ficznego w Warszawie zostały skompletowane na nowo, po zniszcze­
niach w o j e n n y c h . Pochodzą one z trzech źródeł: z eksponatów ponie­
m i e c k i c h , o t r z y m a n y c h j a k o e k w i w a l e n t za zniszczenie, ze zbiorów prze­
kazanych przez inne muzea polskie w r a m a c h centralizacji oraz z da­
rów i zakupów.
Szczegółowe omówienie zbiorów a f r y k a n i s t y o z n y c h w Polsce roz­
poczynam o d działu e t n o g r a f i i pozaeuropejskiej M u z e u m Etnograficz­
nego w K r a k o w i e j a k o posiadającego największą kolekcję zbiorów
uważanych za u n i k a t y . Jak już wspomniano, najcenniejsze
eksponaty

�478

Ryc.

JANUSZ

1. Rzeźba

Kamerun,

w

zińskiego. Własność
graficznego

drzewie:

z wyprawy

fetysz.

S . S. R o g o -

Muzeum

Etno-

w K r a k o w i e , 1. i n . 18609
Fot.

M.

Maśliński

K A M O C K I

R y c . 2. Rzeźba w
Kamerun,

drzewie:

z wyprawy

skiego. Własność M u z e u m
nego w

marynarz.

S . S . RogozińEtnograficz-

K r a k o w i e , 1. i n . 28620
Fot.

M.

Maśliński

pochodzą z w y p r a w y Rogozińskiego, k o n k r e t n i e z K a m e r u n u i z Fer­
nando Poo. Wartość zbiorów kameruńskich jest t y m większa, że Polacy
b y l i n i e j e d n o k r o t n i e p i e r w s z y m i Białymi, z którymi zetknęli się t u b y l ­
cy. W t y c h w a r u n k a c h cenny jest każdy przedmiot. Jednakże do n a j ­
cenniejszych należy zaliczyć niewątpliwie okazy rzeźby, t z w . łódź d u -

�Z B I O R Y

A F R Y K A N I S T Y C Z N E

479

chów, fetysze czy pierwsze rzeźby przedstawiające białych l u d z i .
Licznie również reprezentowane są i n s t r u m e n t y muzyczne, w t y m
bębny żałobne i będen w o j e n n y , oraz broń. Ciekawą jest rzeczą, że
właśnie wśród b r o n i można spostrzec w p ł y w y europejskie, t a k n p .
d r e w n i a n a włócznia plemienia Pahuanów m a z jednej s t r o n y n o r m a l n e
ostrze żelazne, z d r u g i e j zaś nasadzony bagnet europejski. Zbiór k a meruński uzupełniają kosze plecione, naczynia gliniane, drewniane
sprzęty domowe oraz liczne k l e j n o t y i ozdoby. Zwłaszcza d r e w n i a n e
grzebienie, naczynia z t y k w i szpile z kości słoniowej są bogato o r n a ­
mentowane.
Również z b i o r y Rogozińskiego z Fernando Poo są cenne, aczkolwiek
m n i e j liczne i o wiele skromniejsze niż kameruńskie. Reprezentują je
głównie plecionki, broń i ozdoby plemienia Bubisów.
Drugą większą kolekcję afrykanistyczną w k r a k o w s k i m M u z e u m
E t n o g r a f i c z n y m tworzą hotentockie i buszmeńskie z b i o r y R. Stopy,
pochodzące z okresu międzywojennego. Przeważnie obejmuje ona dzieła
sztuki (częściowo zresztą robione na eksport), rzeźbę i w y p a l a n i e
w drzewie oraz klejnoty. W m n i e j s z y m stopniu reprezentowana jest
k u l t u r a materialna.
W okresie p o w o j e n n y m wzbogaciło się M u z e u m
Etnograficzne
o nowe eksponaty przekazane z i n n y c h muzeów względnie uzyskane
j a k o dary. Niewątpliwie najcenniejsze n a b y t k i pochodzą z M u z e u m
Narodowego w K r a k o w i e , które przekazało m . i n . część swych zbiorów
Rogozińskiego. Natomiast muzea śląskie, a więc muzea w Nysie, Ra­
ciborzu, G l i w i c a c h i B y t o m i u , przekazały przeważnie eksponaty z daw­
n y c h zbiorów poniemieckich, często bez m e t r y k , toteż ustalenie i c h
p r o w e n i e n c j i jest nieraz niemożliwe.
D a r y byłych żołnierzy polskich, których losy wojenne rzuciły do
A f r y k i , przedstawiają się bardzo różnorodnie. Większość z n i c h repre­
zentuje w y r o b y afrykańskiego rękodzielnictwa pamiątkarskiego. Z n a j ­
dują się też okazy wyjątkowo cenne, zwłaszcza z d a r u S. Znatowicza,
z terenów A f r y k i Wschodniej. D o n i c h zwłaszcza należy zaUczyć prze­
nośny t r o n szefa plemiennego ( w y k o n a n y w Zanzibarze, przeszło 100 l a t
temu). Również cenna jest o r y g i n a l n a broń masajska, służąca ongiś do
w a l k międzyplemiennych i do polowań na grubego zwierza. Podobną
broń Masajowie i dziś wyrabiają dla turystów, jednakże z zasady nie
odstępują n i k o m u s w y c h dzid i tarcz r o d o w y c h .
O s t a t n i m n a b y t k i e m M u z e u m Etnograficznego
jest ciekawa k o ­
lekcja t k a n i n , c e r a m i k i i klejnotów z terenów Sudanu.
Omawiając zbiory k r a k o w s k i e nie można pominąć k o l e k c j i a f r i k a nów krakowskiego M u z e u m Narodowego, w p r a w d z i e już niezbyt licznej,
ale bardzo cennej ze względu na z b i o r y t a k i c h podróżników, j a k Rogo-

�480

JANUSZ

K A M O C K I

ziński, M i l l d n e r , Mieszkowski czy Safer Pasza-Kościelski. Jednakże
zbiory te nie są samodzielnie eksponowane, lecz znajdują się w depo­
zycie muzeów etnograficznych — warszawskiego i krakowskiego, oraz
M u z e u m w K a l i s z u , mieście r o d z i n n y m Rogozińskiego.

R y c . 3. Stołek rzeźbiony. K a m e r u n , z w y p r a w y S . S. Rogozińskiego. Własność
• Muzeum Etnograficznego w K r a k o w i e
Fot.

M.

Maśliński

Pod względem ilości eksponatów najbogatszy zbiór egzotyczny po­
siada Państwowe M u z e u m Etnograficzne w Warszawie. Obecne, powo­
jenne z b i o r y afrykanistyczne tegoż m u z e u m pochodzą, j a k już wspomnia­
łem, z trzech źródeł. Niezbyt liczna kolekcja, o t r z y m a n a z centralnej
składnicy muzealnej w Bożkowie, zaczęła gwałtownie powiększać się
od r o k u 1950, g d y różne muzea przekazywały j e j swe eksponaty
egzotyczne. Przekazy te były różnej wielkości i wartości, n p . M u z e u m
w Słupsku przekazało 6 eksponatów, Zakład E t n o g r a f i i U n i w e r s y t e t u
Wrocławskiego zaś ponad 2 tysiące. Kolekcję powiększały jeszcze
z b i o r y prof. L o t h a oraz W . Korabiewicza. Na ogół znaczny procent
tychże zbiorów pochodził z A f r y k i (czasem, np. w p r z y p a d k u M u z e u m
w Bydgoszczy, całkowicie z A f r y k i ) .

�Z B I O R Y

A F R Y K A N I S T Y C Z N E

481

Z a k u p y o d Korabiewicza, a częściowo także i jego dary, silnie o d ­
działały na rozwój afrykańskiej części działu e t n o g r a f i i pozaeuropej­
skiej M u z e u m warszawskiego; około 1500 sztuk pochodzi z k o l e k c j i
Korabiewicza. N a skutek niezakończenia jeszcze prac i n w e n t a r y z a c y j ­
n y c h w dziale n i e podobna szczegółowo omówić całości zbiorów, t r u d n o
też czekać na zakończenie i n w e n t a r y z a c j i . W każdym razie n a p l a n
pierwszy wybijają się t u liczne maski, głównie zbierane przez K o r a b i e ­
wicza na terenie plemienia M a w i a z A f r y k i Wschodniej, lecz także
z Kongo, K a m e r u n u , Gabonu, Sudanu, D a h o m e j u i Togo. Prócz masek
M u z e u m posiada pewną ilość rzeźb, przeważnie f i g u r a l n y c h .
Drugą bardzo cenną kolekcję tworzą p r z e d m i o t y k u l t u r y m a t e r i a l ­
nej z K o n g a (zbiór prof. L o t h a ) , zbiór pucharów w kształcie głów l u d z ­
k i c h (również z Konga), i n s t r u m e n t y muzyczne, urządzenia wnętrz
mieszkalnych, j a k również zespół obrzędowych toporków z D a h o m e j u .
I n n e działy k u l t u r y reprezentowane
są m n i e j licznie. Należy też
wspomnieć o n a j n o w s z y m n a b y t k u tegoż m u z e u m — trzech łodziach
m o r s k i c h z A f r y k i Wschodniej.
W depozycie warszawskiego M u z e u m Etnograficznego znajdują się
też zbiory egzotyczne M u z e u m Narodowego w Warszawie, wśród któ­
r y c h jest 10 okazów afrykańskich oraz 153 eksponaty przeważnie po­
chodzące z A f r y k i , a będące własnością M u z e u m Archeologicznego
i Etnograficznego w Łodzi. Rewers niestety nie podaje p r o w e n i e n c j i
t y c h eksponatów.
Reszta egzotycznych
zbiorów łódzkich (kolekcja afrykanistyczna,
amerykanistyczna i azjatycka) została w y w i e z i o n a
przez Niemców
w czasie w o j n y i do dziś znajduje się w Grassimuseum w L i p s k u , j a k ­
k o l w i e k czynione są starania o i c h z w r o t .
Mniejszą, ale bardzo żywotną, kolekcję, posiada M u z e u m Pomorza
Zachodniego w Szczecinie. W p r a w d z i e na wiosnę 1965 r. liczyła ona
wraz z depozytami j e d y n i e około 200 okazów, jednakże w y p r a w y a f r y ­
kańskie organizowane przez k i e r o w n i c t w o M u z e u m pozwalają sądzić,
że prędko liczba eksponatów powiększy się. Ekspozycja zbiorów próbuje
pokazać wszystkie działy k u l t u r y . Zwłaszcza zwraca t a m uwagę n a j ­
bogatszy zbiór c e r a m i k i afrykańskiej w Polsce oraz zespół kopaczek
radłowatych, będących ciekawą formą przejściową pomiędzy kopaczką
a r a d l e m , a więc pomiędzy powszechnie panującym w t z w . Czarnej
A f r y c e systemem k o p i e n i a c k i m u p r a w y z i e m i a r o l n i c t w e m .
C i e k a w y m przykładem połączenia starych f o r m k u l t u r o w y c h z n o ­
w y m i są niektóre z w y s t a w i o n y c h t a m t r a d y c y j n y c h instrumentów
muzycznych, posiadające s t r u n y wykonane z żyłek n y l o n o w y c h , oraz
zespół afrykańskich czółen r y b a c k i c h , w y k o n a n y c h z jednego p n i a
31 —

Etnografia

Polska,

t.

X

�482

JANUSZ

K A M O C K I

drzewa, na b u r t a c h których widnieją n a z w y w europejskim s t y l u ,
czasem nawet poprzedzone l i t e r a m i H M S .
Rzeźby przedstawiają bardzo różną wartość — obok niewątpliwie
bardzo ciekawych f i g u r e k k u l t o w y c h z N i g e r i i , liczne pamiątki dla
8

Ryc.

4.

Butla

z wyprawy

gliniana,

ornamentowana.

Kamerun,

S . S . Rogozińskiego. Własność

Etnorgaficznego

w

Krakowie

Muzeum

1. i n . I V - C - 2 9 6 3
Fot.

M.

Maśliński

turystów, j a k n p . duża kolekcja masek z M a l i . Na specjalną uwagę
zasługuje k o m p l e t n a chata plemienia Su-Su, j e d y n y tego rodzaju okaz
w Polsce.
„His M a j e s t y ' s

S h i p " , oznaczenie

b r y t y j s k i c h okrętów

wojennych.

�Z B I O R Y

A F R Y K A N I S T Y C Z N E

483

M u z e u m w B o c h n i posiada dość jednorodną kolekcję, reprezentu­
jącą przemysł l u d o w y o charakterze w y b i t n i e pamiątkarskim, przezna­
czony na sprzedaż d l a Białych. Jedynie p r z y części wyrobów z sisalu,
niektórych ozdobach i maskach można sądzić, że były one przeznaczone
do użytku Murzynów. T a k więc z b i o r y bocheńskie mają wartość głów­
nie jako bardzo efektowna kolekcja rękodzielnictwa afrykańskiego.
Przykładem mogą być w i e l o b a r w n e f i g u r k i z M o z a m b i k u , nie mające
odpowiednika w żadnym z muzeów p o l s k i c h ; wśród rzeźb zasługują na
specjalną uwagę f i g u r k i o chrześcijańskiej tematyce r e l i g i j n e j , j a k
Chrystus na krzyżu czy M a t k a Boska z Dzieciątkiem.
W znacznej mierze podobny charakter mają z b i o r y pabianickie,
z t y m jednak, że o wiele większy procent eksponatów był przeznaczony
do użytku własnego Murzynów, którzy o f i a r o w y w a l i j e d r E i c h l e r o w i
j a k o h o n o r a r i u m za leczenie.
Parę eksponatów wyróżnia się swą wartością, zwłaszcza zaś pełny
k o s t i u m l e k a r s k i czarownika z U r u n d i , będący p r a w d z i w y m u n i k a t e m ,
j e d y n y m tego rodzaju w Polsce. Poza t y m do bardzo wartościowych
przedmiotów należy zaliczyć zdobioną siekierkę z K o n g a (prawdopo­
dobnie oznaka władzy), maskę z Gabonu oraz ciekawą rzeźbę antropomorficzną — niestety bez m e t r y k i .
9

Kończąc t e n przegląd muzeów posiadających etnograficzne z b i o r y
afrykańskie należy jeszcze wspomnieć o M u z e u m N a r o d o w y m w Po­
znaniu, którego dział etnograficzny m a kilkadziesiąt afrikanów z ładną
kolekcją noży r z u t n y c h , oraz M u z e u m Etnograficzne w T o r u n i u z za­
czątkiem zbiorów afrykańskich przyrządów r y b a c k i c h . K o l e k c j a t a ,
jeśli się r o z w i n i e , będzie p i e r w s z y m zbiorem t e m a t y c z n y m , służącym
myśli p r z e w o d n i e j danego m u z e u m ; dotychczas b o w i e m
wszystkie
z b i o r y — poza Bochnią gromadzącą j e d y n i e sztukę użytkową i rzeźbę —
posiadają eksponaty z różnych działów k u l t u r y .
Do celów porównawczych M u z e u m Archeologiczne
w Krakowie
przechowuje także n i e w i e l k i zbiór północnoafrykańskich naczyń g l i n i a ­
n y c h , a Zakład A r c h e o l o g i i Powszechnej U n i w e r s y t e t u Warszawskiego —
kolekcję b r o n i i narzędzi oraz sztuki buszmeńskiej i hotentockiej.
Zestawiając
poszczególne
afrykanistyczne
zespoły
etnograficzne
w Polsce należy stwierdzić, że są w n i c h reprezentowane wszystkie
działy k u l t u r y , poczynając o d przedmiotów gospodarstwa codziennego
użytku, poprzez broń, k l e j n o t y , insygnia władzy, dzieła sztuki, i n s t r u ­
m e n t y muzyczne do przedmiotów k u l t o w y c h włącznie. Stosunkowo n a j ­
słabiej reprezentowany jest dział k u l t u r y m a t e r i a l n e j , n a co p o w i n n o
się zwracać szczególną uwagę p r z y uzupełnianiu zbiorów. Należy t u
9

L . i n . 128.

�484

JANUSZ

K A M O C K I

podkreślić, że kolekcje nasze zawierają w y r o b y wszystkich głównych
ras, g r u p językowych oraz typów k u l t u r i gospodarki A f r y k i : Arabów,
Abisyńczyków, Murzynów B a n t u , Sudańskich i N i l o c k i c h , Masajów
i Hotentotów, Buszmenów i Pigmejów.
Bardziej s k o m p l i k o w a n a jest sprawa pochodzenia geograficznego
polskich afrikanów — w w i e l u b o w i e m przypadkach niepodobna do­
kładnie ustalić pochodzenia poszczególnych eksponatów. Ogólnie biorąc,
najwięcej i c h pochodzi z terenów A f r y k i Wschodniej (Kenia, Tanzania,
Uganda, U r u n d i , Rodezja, Zambia, M a l a w i a , M o z a m b i k ) oraz Zachodniej
(Ghana, Sierra Leone, Fernando Poo, M a l i , Dachomej, Gabon, Gwinea,
Togo, Nigeria, a zwłaszcza K a m e r u n ) . Oba te obszary łączy słabiej r e ­
prezentowane Kongo. Z A f r y k i Południowej posiadamy z b i o r y s z t u k i
Hotentotów i Buszmenów, z północno-wschodniej zaś nieliczne okazy
z E g i p t u , E t i o p i i i Sudanu. Z pozostałych terenów A f r y k i nie posia­
damy zwartych kolekcji;
Na zakończenie należałoby się zastanowić, jakie są tendencje roz­
w o j o w e naszych zbiorów a f r y k a n i s t y c z n y c h . Niewątpliwie będzie i c h
ciągle przybywało — przychodzą d a r y d l a k o l e k c j i już istniejących,
robione są z a k u p y , być może wśród Polaków wyjeżdżających na dłuż­
szy p o b y t za granicę znajdą się l o k a l n i patrioci, chcący ufundować k o ­
lekcję dla swej miejscowości r o d z i n n e j . Tego rodzaju i n d y w i d u a l n e
d a r y sprzyjają- jednak decentralizacji zbiorów — w i e l u l u d z i chętniej
zdecyduje się na pewne wyrzeczenia d l a swego miasta aniżeli d l a
obcego m u z e u m ; z d r u g i e j j e d n a k s t r o n y występują tendencje z l i k w i ­
dowania m n i e j s z y c h zbiorów i włączenia i c h do większych muzeów.
Tendencje te, ulegalizowane swego czasu decyzją przekazania wszyst­
k i c h zbiorów egzotycznych M u z e u m K u l t u r L u d o w y c h w Warszawie
(obecnemu Państwowemu M u z e u m Etnograficznemu), są do dziś żywe.
N a t u r a l n i e tego rodzaju próby zmonopolizowania zbiorów są p o ­
trójnie niewłaściwe: nie liczą się z wolą ofiarodawcy, ubożą teren oraz
narażają nas na utratę całości zbiorów egzotycznych w razie pożaru
m u z e u m monopolizującego. Ż d r u g i e j j e d n a k s t r o n y istnienie małych
k o l e k c j i , złożonych zaledwie z k i l k u czy k i l k u n a s t u różnych obiektów
w muzeach p r o w i n c j o n a l n y c h , nie spełnia swego zadania — muzea te
nie mają przeważnie możliwości a n i należytego konserwowania, a n i też
opracowania naukowego s w y c h zbiorów, w y s t a w i a n i e p a r u zaś ekspo­
natów nie zobrazuje bogactwa k u l t u r afrykańskich.
W t a k i c h przypadkach oczywiście słuszne jest przekazanie zbiorów
większym placówkom m u z e a l n y m , które mogą j e racjonalnie ekspo­
nować, z t y m że wybór, któremu m u z e u m należy przekazać posiadane
zbiory, należałoby pozostawić bezpośrednio zainteresowanym. Ze wzglę­
dów d y d a k t y c z n y c h należałoby dążyć do powiększenia ilości muzeów

�ZBIORY

A F R Y K

485

A N I S T Y C Z N E

posiadających kolekcje afrykanistyczne — zbiory takie p o w i n n y istnieć
we w s z y s t k i c h miastach u n i w e r s y t e c k i c h . Kraków i Warszawa mają
muzea etnograficzne z działami pozaeuropejskimi. Poznań m a niewielką

R y c . 5. H a r f a

plemienna Bakundu. K a m e r u n , z w y ­

p r a w y S . S . Rogozińskiego. Własność M u z e u m
graficznego

w Krakowie

Etno­

1. i n . 28619
Fot.

M.

Maśllńskl

kolekcję afrykańską, dojazd z Łodzi do Pabianic nie jest p r o b l e m e m ,
jednakże w pozostałych ośrodkach u n i w e r s y t e c k i c h p o w i n n y powstać
zbiory, które b y ułatwiały s t u d e n t o m poznanie k u l t u r y k o n t y n e n t u , b u -

�486

JANUSZ

K A M O C K I

dzącego dziś t a k w i e l k i e zainteresowanie i z którym łączy Polskę coraz
więcej różnorodnych kontaktów.
O ż y w y m i n t e r e s o w a n i u się społeczeństwa Afryką i potrzebie i s t n i e ­
nia tego r o d z a j u k o l e k c j i może świadczyć bardzo duża f r e k w e n c j a na
objazdowych w y s t a w a c h s z t u k i afrykańskiej, organizowanych o d czasu
do czasu przez warszawskie i k r a k o w s k i e muzea etnograficzne .
10

Przykładowo podaję, że w y s t a w a „Sztuka K a m e r u n u " z o r g a n i z o w a n a p r z e z
M u z e u m E t n o g r a f i c z n e w K r a k o w i e była e k s p o n o w a n a w 11 m i a s t a c h ; zwiedziło
ją ok. 110 t y s . osób.
1 0

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8181" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8161">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/13d0e417899a092a7b694b0d92895709.pdf</src>
        <authentication>6c24ad8e9c219f74621bb12698421af5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97805">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2328</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97807">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97809">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2160</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97811">
                <text>Summary of articles / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97813">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.2, s.63-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97814">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97815">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97816">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97817">
                <text>Jan Świderski
15.XII.1931-24.III.1991
Pożegnaliśmy Go dzisiaj. Tłum ludzi, wieńce. Trzeba było kłaść
kwiaty na sąsiednich grobach. Zaskoczenie... Więc tylu ludzi Go
znało, tylu osobom był bliski ? Więc to był nie tylko „nasz" Janek,
Instytutowy, Krakowskiej Pracowni Dokumentacji Sztuki Ludo­
wej, redakcji „Polskiej Sztuki Ludowej"?
Każdy miał swojego Janka. Rodzina, córka o której mówił
z tkliwością, koledzy, przyjaciele - których nigdy nie zawiódł.
W Instytucie był niemal „od zawsze". Trzydzieści siedem lat...
Różnych. Trudnych. Przychodzili nowi pracownicy, zmieniali się
dyrektorzy, on był. Należał do tej formacji ludzi, których coraz
- niestety - mniej. Lojalny, przyzwoity, szanujący każdego
człowieka, skory do pomocy. Przy tym świetny pracownik, szybki,
pracowity, odpowiedzialny, bezinteresowny.
Zwracaliśmy się do niego, kiedy trzeba było znaleźć zdjęcie
jakiejś rzeźby, skrzyni, czy postaci - kiedyś, gdzieś sfotografowa­
nych w terenie. Pamięć miał znakomitą, komputerową, wiedzę
dużą. Umiał się uczyć, a przebywając w kręgu prof. Romana
Reinfussa i jego współpracowników stał się etnografem z praw­
dziwego zdarzenia. Z aparatem fotograficznym na szyi przemie­
rzył tysiące kilometrów, docierając do najdalszych zakątków
Kraju. Efektem tych wędrówek jest blisko 65.000 zdjęć w Ar­
chiwum Fotograficznym Instytutu. Często bezcennych już doku­
mentów ludowej kultury, sztuki. Zdawał sobie sprawę z wagi tego
co robi, w czym uczestniczy. Wiedział, że jest to wyścig z czasem,
że kapliczka dziś pominięta, jutro może już nie istnieć, że zdjęcie
może zostać jedynym śladem, jaki zostanie po człowieku, zabyt­
ku, sytuacji. Nie raz pracował z gorączką, narażał się, spadał
z drzewa, gdy mimo zakazu Profesora wdrapywał się wysoko, by
z tej perspektywy sfotografować jakiś okół, czy wiejskie zabudo­
wania. Nie odrabiał pańszczyzny. Praca, którą wykonywał, była
jego pasją. Dla utrwalenia śladów chłopskiej kultury zrobił więcej
niż nie jeden gabinetowy uczony. Tak to bowiem się dzieje, że
teorie przemijają, wiele tekstów traci po latach sprężystość
i żywość, a praca dokumentalisty pozostaje. Więcej - z każdym
dziesięcioleciem zyskuje na wadze.
Był fotografem wrażliwym na urodę rzeźby, widzącym człowie­
ka, twórcę. Nic dziwnego, że zabiegano o jego fotografie. Bo
i czym byłby album Sztuka ludu polskiego (A. Jackowskiego i J .
Jarnuszkiewiczowej) bez zdjęć Świderskiego? Trudno wręcz
wyobrazić sobie wiele książek bez Jego prac. Najlepszym świa­
dectwem tego jest fakt, iż prof. Reinfuss zaproponował mu
współautorstwo książki Sztuka ludowa w Polsce. Przez ćwierć
wieku był to podstawowy, jedyny podręcznik uczący tego, czym
jest sztuka ludowa.

SUMMARY
W i e s ł a w J u s z c z a k , PALAEOLITHICAL EPOS
The behavoiur of goddess Tetida pouring red nectar (ambrosia,
which is etymologicaly connected with immortality) into the
nostrils of Patroclesto detain the decay of his body (The Iliad) has
its analogies in much earlier palaeolithical burials when the
bodies were often powdered with ochre. It is also possible to find
graves where from the mouth and nostrils of a dead person we
can see a small ditch fulfilled with ochre (you can also compare
painted animals from Magalenian period with painted lines
coming out from the muffle). One can think that it was the way to
imagine the breath and a life itself. This magical gesture is treated
by the author as the first artistic gesture. In the beginning of art
there is another attempt of embodiment, a pretence but not
imitation (the author cuts him away from the mimesis theory of
the origin of art). The gesture of Tetida in this way shows the
temporarily earlier stratum in The Iliad - the palaeolithical
tradition. Using two newly edited books ( J . Cowan, Mysteries of
the Dreaming. The Spiritual Life of Australian Aborigines and B.
Chatwin, Songlines) the author reconstructs the australian - palaeolitical in tis core - picture of the world. The Australians didn't
dwell in the traditional, european meaning of the word. They
dwelt in the room, the teritory of every year repeated wanderings.
The Earth itself was a picture for them and her elements had
special meaning suplied by the events from the beginning
-fulfilled - in the period of Dreaming.
„The Sacral Topography" is created in connection with land­

Z najlepszych zdjęć skompletował trzy wystawy, które obej­
rzało w Polsce wiele tysięcy osób. „Dawną rzeźbę ludową"
pokazał w Warszawie, Zakopanem, Radomiu i Kielcach (1971),
w Nowym Sączu i Płocku (1972) Włocławku (1975). „Polską
sztukę ludową" w Warszawie, na wystawie z okazji 30-lecia
naszego pisma (PME - 1977). W tym samym roku pokazał ją
w Myślenicach, a rok później w budapeszteńskim Ośrodku
Informacji Kultury Polskiej. „Budownictwo ludowe" pokazano
w Instytucie (1970), a później w Olsztynie, Zakopanem, War­
szawie (PME), Toruniu (1980), Nowym Sączu i Tarnowie
(1983), w Kielcach (1988).
Drugim ważnym obszarem zainteresowań Świderskiego były
warszawskie Powązki, te na których spoczął w rodzinnym grobie.
Co roku zbierał w dniu Wszystkich Świętych datki na konserwa­
cję zabytkowych grobów. Dumny był, pamiętam, gdy któregoś
roku okazało się, że zebrał więcej od innych... Pracował społecz­
nie w Towarzystwie Opieki nad Zabytkami, fotografował pomniki
na Powązkach, i jego zdjęcia wykorzystał Jerzy Waldorff w książ­
ce Przed bramą wielkiej ciszy (1990) a także Cmentarzu Powąz­
kowskim w Warszawie (1982).
Otrzymał za swą działalność Złoty Krzyż Zasługi, odznakę
Zasłużonego Działacza Kultury, Dyplom Uznania Towarzystwa
Opieki nad Zabytkami, Nagrodę „Polskiej Sztuki Ludowej",
Dyplom Ministra Kultury i Sztuki za osiągnięcia w upowszech­
nieniu kultury. Myślę jednak, że największą satysfakcję sprawiało
mu to, że wiedział, jak jest nam wszystkim potrzebny i jak wielki
jest jego wkład w utrwalenie dokumentów ludowej kultury.
Aleksander Jackowski
2 kwietnia 1991

OF

ARTICLES

scape and myth. All encyclopaedic knowledge about the con­
tinent is contented in songs sung by the forefathers in wandering
creating by this songs places as we can them see nowadays. Every
member of the group inherits the parts of this great song.
Rememberance of these songs is real property of people. They
can lend them to others to give them a chance to wander on their
teritory. It could be treated as a great system of mutual co­
operation which enables the wandering. At least once a year
aborigines wandering sing their song (reading it from the
landscape) - it is a wandering Dreaming which gives new
actuality to primaeval events. In special holy places-„hot places"
where there are paintings having mnemotechnic function - take
place the regeneration of spiritual and physical forces of Aust­
ralians.
The author suggests that similiar great epos would have been
existed in Mediterranean circle and its parts - recreated by
.genious poet had left in such masterpieces as: The Odyssey, The
Iliad or Babylonian epos.
J a c e k O l ę d z k i , J E S U S WALKS ON THE WATER OF GENNESARET LAKE
Paintings concerning the miracle on Gennesaret Lake belong
to a very rare iconographic motive in Poland. After the llnd World
War a painter Gałęza has painted for the church in Rokicie such
a painting. In the end of 70th it was replaced by another painting
(by Piekarski) dealing with the same iconographical motive.
63

1

�These painting were also shown during the Corpus Christi mass
on the improvised altar on the boats (on the water). The author's
conversations with the inhabitants of Murzynów, traditional,
situated over the Vistula river village wchich belongs to the parish
of Rokicie have pointed out that almost anyone was not able to
describe over mentioned scene. He has been told very often that
Saint Peter with Jesus are standing (sitting) in the boat and
fishing. There were also some opinions that presented scene
shows fishermen topic not religious. They also forgot about the
replacing of the paintings in the end of 70th. Despite the same
motive the way of showing of two picture was a little bit different.
The opinions of people show clearly that their perception is
limited very much. The author showing the transientness of
historical memory of these people suggests that it is possible that
the earlier, prewar paintings presented the same iconographical
motive.
This article is crowned with the part of the Gospel according to
Matthew describing the miracle on the Gennesaret Lake in the
first polish translation of Stanisław Murzynowski from 1553
(who also lived in Murzynów).
Zdzisław Skrok, SYMBOLIC PADLOCKS. NOTES ON THE
FUNERAL CUSTOMS OF POLISH JEWS
Scientific research of Jewish burial-grounds in Poland were
made on a small scale. It is the result of many factors e.g. Middle
Ages and the next centuries were for a long time outside the
interest of polish archeology. Political reasons were also impor­
tant and strict injunctions in Jewish culture not to infringe graves.
Therefore the archeological material is so rare and so accidental.
Padlocks were found or in the grave, near the face, or they were
used to lock the coffin (e.g. Cedynia). It is rather obvious that
putting of the padlocks in the graves was connected with
symbolic of locking but particular motivations are still not clear.
The new light for this custom is concerned with the information
(Wyszogród) that Jews were carrying padlocks near the visors of
the skull-caps during the prayers (it was a symbol of cutting the
thoughts off the outer world). The article is concerned with the
attempt of interpretation of the genesis of that custom.
Beata Szydło
YOU HAVE GOT THIS POWER FROM MY
SON AND FROM M E " - A B O U T THE MIRACULOUS EVENT IN
OŁAWA
In the beginning of 80th in Oława there existed a social event
very controversive. One of the inhabitants of this town had
revelation of Holy Virgin-Mary. A lot of pilgrims from all over the
country were gathering in Oława waiting for a miracle. This
occurrence has lasted three years about and erupted a very many
social emotions. Informations about it were presented in the
newspapers and TV. There were a lot of tales about healing and
signs which were seen all over the local fields. After some years
the occurrence seemed to be over so it was a chance to make an
analysis without hard emotions. The hero of this event Kazimierz
Domański has written his experience and called it revelations. The
structur of these writtings is very typical for that kind of relations.
There were used very characteristic motives for folklore. Similar
texts appear in definite social conditions and they are created for
social order. They also show some peculiar ways of people
reactions - immutable despite all changing in traditional folk
culture.
M a r i a G i e d z , G R A B A R K A - T H E HOLY MOUNTAIN
Grabarka (a village near Siemiatycze) is the most popular
Orthodox place of worship in Poland. The day of Saint Spas (the
Transfiguration) is an occasion for gathering the pilgrims from all
over Poland (often come catholics from vicinity). An Orthodox
Church is situated on the hill, at the foot of it there are: a well and
a holy water of a stream. Coming pilgrims perform their ritual
ablutions and then go to the "holy side". An architectural
complex consisted of: Orthodox Church (curb-plate construc­
tion, triple with gable roof (in 1990 church went up in flames -the
new one refers to Byzantine architecture), monastery buildings
(nunnery) and winter Orthodox Church. In the past Grabarka was
connected with Greek Catholic persuasion. In XlXth century
during the partition of Poland Russian authorities led Orthodox
Church as obligatory.
There is a lot of legends connected with the beginning of
Grabarka - place of worship. Some of them - orthodox - tie
establishing of the Church with catching from the river the icon of
Spas (the Transfiguration) in XI Nth century-this version came to
life in XlXth century during the partitions; second version joins
above mentioned establishing with the pest in 1710 - one of the
inhabitants of Siematycze had a vision: rescue from the pest could
be obtained by common pilgrimage and setting a great wooden
cross on the Grabarka hill.
Till today a lot of pilgrims bring on their shoulders crosses of
diferent dimensions which are dug around the orthodox church
building. The wood of the crosses surrounded the building.
64

J e r z y C h u m i ń s k i , CATASTROPHE: BEHAVIOURS AND
THE MEMORY OF THE EVENT
In August 1944 in the vicinity of the village Wojnicz the british
aircraft taking part in aid action for rising up in Warsaw was
smashed. After years the inhabitants decided to build a monu­
ment dedicated to killed airmen.
The author - wittness of the catastrophe - deals with relations
and behaviours of people concerning the catastrophe and
waches later very much mythologized reports left in human
beings memory.
A l e k s a n d e r J a c k o w s k i , CREATIVITY OF THE ADVAN­
CED OLD AGE
The phenomenon of old people who begin to create is specific.
Their creativity born usually at the mature level. It is difficult to
find out the phase of creative research. There are different motives
of the beginning this new activity. The most often it is linked with
the change of life style, leisure when they become retire people
but also the willing to leave the mark, return to the youth land,
earning, ambitions. The most often (but not always) boldness
and originality of the creativity we write about grow from
ignorance of artistic trends, conventions, patterns. This creativity
seeks patterns in another non-profesional creativity. Sometime
one can watches the connection between artistic activity and the
profession led before.
The author presents four artists at old age having different
curriculum vitae and creations. K o n s t a n t y N o w e k - the
carpenter, he begun to sculpture at the age of 74 having no
strengh for his work. Hel E n r i (Helena Enri) - the idea of
painting was born at the age of 79 spontaneously, one evening
she was waiting for her son (a painter too). Her painting goes out
of the limits of amateurism, shows instinct in choosing colors,
using paintbrush (the part of her late, beloved son's diary and her
cv. are added to the text).
A l f r e d D ł u g o s z - university educated, he had led many
jobs. Early he had troubles with his eyes. After an operation he
had a keener perception of colors. He begun to paint at the age of
81 trying to recreate his visual method of free associations
proposed by Strindberg for painting. An anex consists of the parts
of letters to the author of the text. H e l e n a W a l i c k a - when she
was 65 she became retire and her daughter induced her to paint
oto fulfill the emptiness. As in her job (a nurse) her painting are
dominated by good and beauty.
O l g a D a n g l o v s , CREATIVITY AND FOLK PAINTING
The author deals with the phenomenon of painting in Zahoria
(Czechoslovakia) in 60th and 70th. Glass.paintings were taken
up over the gates in front of the houses and wall paintings on the
attics and on the walls of the porches. Landscapes were leading
subject of these paintings. In traditional folk art that subject
practically was not present. One can think that its appearance was
the result of widespreading of smugness tastes: for non-profesio­
nal artists patterns for their paintings were often postcards,
pictures from illustrated magazines etc. The event of existing such
paintings is linked with the tradition of this part of the country,
namely ornamental wall paintings inside and outside the buil­
dings as well. The author renders a presumable set of adoptions
linked with the entrance of smugness tastes: paintings from
zahoria, tapestries, views, XlXth and XXth century paintings. It is
easy to notice the folklorization of subjects and style of painting
(for example strong contour line). The author recognizes the
phenomenon as interesting from psychological and sociological
point of view despite tentorial and temporal limitation but she
treats it as not so interesting from artistic point (less creative).
C z e s ł a w R o b o t y c k i, "VENUS" FROM BIELSKO. AN ANA­
LYSIS EXAMPLE OF THE VISUAL ENVIRONMENT
Our everyday visual environment is still not properly described
and interpreted. This article is an attempt of analysis of some
chosen examples from that environment. Such as: an advertising
of sleeping-bag, a poster encouraging reservists to work, A New
Year Calendar and a sculpture from the garden attached to
a homestead. The author proposes different ways of interp­
retation: up to the common sense, iconological and anthropolo­
gical. The first two he treats as insufficient. The last one using the
knowledge of the anthropologist (the rules of mythical thinking)
enriched by the knowledge of historian of art (watching the
borrowings: a woman advertising the sleeping-bag - the different
performing of Venus (in painting), garden sculpture -for example
Ganimedes by Thordwaldsen etc.) and social psychologist (the
categories of cognitive schemes) let for full interpretation of the
event. The author underlines that for the contemporary condition
of the visual environment the great influence have such new
media as: TV, albums etc. and that the popular reception of art still
connected with the combine of aesthetic standarts with moral
and custom ones.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8184" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8163">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8b059444f91cb165da9b3ab013c74c35.pdf</src>
        <authentication>10cdb2570fc25b32f6fda1cc34c9404c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97835">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97838">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2161</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97840">
                <text>Spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97842">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97844">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97846">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97848">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97850">
                <text>POLSKA SZTUKA L U D O W A
Rok XLV — 1991
W roczniku znajduje się podwójny, monograficzny numer (3—4)
poświęcony antropologii teatru.
Barba Eugenio, Trzeci brzeg rzeki, s. 9 9

nr 3 — 4

B e n e d y k t o w i c z Z b i g n i e w , W i d m o środka ś w i a t a . Przyczynek d o a n t r o p o l o g i i w s p ó ł c z e ­
sności, s. 1 6
B o h a n n a n Laura, Szekspir w b u s z u , s. 2 3
Braun Kazimierz, święta księga „ M a h a b h a r a t a , " s. 31
C h u m i ń s k i Jerzy, Katastrofa: z a c h o w a n i a i pamięć w y d a r z e n i a , s. 3 6
.
Czaja Dariusz, Krajobraz z Tobiaszem, s. 5 3

nr 1
nr 3—Л
nr 3 — 4
nr 2
nr 3 — 4

Czyżewski Krzysztof, List z podróży, s. 6 3

nr 3 — 4

Czyżewski Krzysztof, Szroeder W o j c i e c h , Podróż na W s c h ó d , s. 6 4

. n r 3-—4

D a n g l o v a Olga, T w ó r c z o ś ć a m a l a r s t w o l u d o w e , s. 4 9

nr 2

D o b r o w o l s k i Jacek, A kapela karuzeia, s. 7 0

nr 3 — 4

D u d k o Bożena, „ U c i s k a nas ten sam b u t " , czyli o Teatrze 8 - g o d n i a , s. 1 0 3 .

. nr 3 — 4

Eliade M i r c e a , „ M a r e b i t c " . Rytuał i teatr, s. 3

nr 3 — 4

Fiderkiewicz Maria, „ H e r o d y " na deskach teatru D o r m a n a , s. 9 5

nr 3 — 4

G i b s o n M i c h a e l , Afryka Brooka s. 2 6

nr 3 — 4

Giedz Maria, Ś w i ę t a Góra Grabarka, s. 2 5

nr 2

Golaj Mariusz, D a w n o t e m u w „ G a r d z i e n i c a c h " , s. 5 5

nr 3 — 4

Grajny Lucjan, W y s t a w a ż y w i e c k i e j rzeźby l u d o w e j w k a m i e n i u , s. 5 4

. nr 1

H i i b n e r - W o j c i e c h o w s k a J o a n n a , M i t y c z n a i magiczna geneza t a ń c ó w d w o r s k i c h ,
s. 1 4 3

nr 3 — 4

J a c k o w s k i Aleksander, A n t o n i T o b o r o w i c z , s. 57

nr 1

J a c k o w s k i Aleksander, M a r g i n a l i a , s. 3 3

nr 1

J a c k o w s k i Aleksander, T w ó r c z o ś ć p ó ź n e g o w i e k u , s. 3 8

nr 2

Juszczak W i e s ł a w ,

nr 2

Paleolityczny

epos, s. 3

K a n i o w s k a Katarzyna, Surealizm i etnografia, s. 3

nr 1

Kirchner H a n n a , L u d w i k Hering i Teatr O s o b n y , s. 11 5

nr 3 — 4

Klinger M i c h a ł , Podróż d o klasztoru ś w . O n u f r e g o w d n i u j e g o ś w i ę t a ( 2 4 / 2 5 c z e r w c a ,
g d y s c h o d z i sie t a m m n ó s t w o n a r o d u ) , s. 6 0
nr 3 — 4
K o l a n k i e w i c z Leszek, Teatr zarażony e t n o l o g i ą , s. 13
nr 3 — 4
Kornaś Tadeusz, Sobaszek W a c ł a w , „ W ę g a j t y " , s. 6 8
nr 3 — 4
Kroh A n t o n i , M a g i e r o w a Barbara, P r y w a t n y leksykon w s p ó ł c z e s n e j polszczyzny ( w s t ę p
oraz p r ó b k a haseł), s. 4 7
nr 1
K r u k o w s k i W o j c i e c h , Teatr w teatrze życia. A k a d e m i a R u c h u , s, 1 0 7
.
. n r 3—4
L e e u w v a n der Gerardus, Ś w i ę t a gra, s. 4
nr 3 — 4
L i m a n o w s k i M i e c z y s ł a w , Rok poiski i dusza z b i o r o w a , s. 8 5
nr 3 — 4
M a g i e r o w a Barbara, Kroh A n t o n i , P r y w a t n y leksykon w s p ó ł c z e s n e j polszczyzny ( w s t ę p "
oraz próbka haseł), s. 4 7
nr 1
M u r a w s k a L u d m i ł a , J a k t o się zaczęło, s. 11 9
nr 3 — 4
Olędzki Jacek, Gesty nadziei, s. 3 5
nr 1
Olędzki Jacek, J e z u s c h o d z ą c y p o Jeziorze Genezaret, s. 9
nr 2
Osiński Z b i g n i e w , M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i dzisiaj, s. 7 3
nr 3 — 4
O teatrze. Zapis r o z m o w y . Rozmawiają: Jerzy P r o k o p i u k , W o j c i e c h Dudzik, Krzysztof
Renik, W ł o d z i m i e r z P a w l u c z u k , s. 11
nr 3 — 4
„ P o g r a n i c z e — sztuk, kultur, n a r o d ó w " , s. 6 4
nr 3 — 4
R o b o t y c k i Czesław, B y ł e m w Gardzienicach, s. 5 4
nr 3 — 4
R o b o t y c k i Czesław, , , V e n u s " z Bielska-Białej. Przykład analizy otoczenia w i z u a l n e g o ,
s. 5 5

nr 2

R o d o w i c z J a d w i g a , Nie cytat lecz inspiracja, s. 5 8

nr 3 — 4

Schiller A n n a , Dedykacja, s. 1 5 0

nr 3 — 4

S e w e r y n A n d r z e j , A k t o r w teatrze w y o b r a ź n i . O „ M a h a b h a r a c i e " Petera Brooka, s. 3 3 nr 3 — 4
S e w e r y n A n d r z e j , Z dziennika, s. 4 0

nr 3 — 4

Skrok Zdzisław, Kłódki s y m b o l i c z n e . Przyczynek d o z w y c z a j ó w p o g r z e b o w y c h Ż y d ó w
polskich,

s. 1 8

Smęder M a g d a l e n a , „ B e t l e j e m , G o l g o t a , Bastylia i pusty p o k ó j " , s. 1 2 2

nr 2
. nr 3 — 4

Sobaszek W a c ł a w , Ewolucja teatru w i e j s k i e g o , s. 71

nr 3 — 4

Sobaszek W a c ł a w , Kornaś Tadeusz, „ W ę g a j t y " , s. 6 8

nr 3 — 4

S t o m m a L u d w i k , U r o d a ludzkiej p o m y ł k i , s. 11

nr 1

�S t o m m a L u d w i k , 1:0, czyli ludzie jak b o g o w i e , s. 141
Sznajderman

M o n i k a , O e t n o g r a f i c z n y m surrealizmie, s. 7

Szroeder W o j c i e c h , Czyżewski Krzysztof, Podróż na W s c h ó d , s.64

nr 3 — 4
nr 1
. n r 3—4

S z y d ł o Beata
Masz tę m o c o d m e g o syna i o d e m n i e " — o c u d o w n y m zdarzeniu
w O ł a w i e , s. 21
nr 2
Taranienko Zbigniew, Odczynianie świata. Rozmowa z Włodzimierzem Staniewskim
s. 4 3
nr 3 — 4
T a r a n i e n k o Z b i g n i e w , O d p o c z ą t k u d o „ B r z e g u " . R o z m o w a z Leszkiem M ą d z i k i e m ,
s. 1 2 7
nr 3 — 4
T a r a n i e n k o Z b i g n i e w , „ Z i e l n i k " — opis s p e k t a k l u , s. 1 3 7

nr 3 — 4

T a r a n i e n k o Z b i g n i e w , „ B r z e g " — opis s p e k t a k l u , s. 1 4 7

nr 3 — 4

W a l e w s k a Katarzyna, „ D w a t e a t r y " : p s y c h o d r a m a analityczna a teatr o t w a r t y , s. 1 3 9 nr 3 — 4
W i s ł o c k i S e w e r y n A., Jędrzej Cierniak i j e g o teatr l u d o w y , s. 9 0

nr 3 — 4

W o ź n i a k R o m a n , W obszarze s a c r u m , s. 1 1 2

nr 3 — 4

RECENZJE
B e n e d y k t o w i c z Z b i g n i e w , J A M E S C L I F F O R D , Problemy k u l t u r y , C a m b r i d g e , M a s s
a n d L o n d o n 1 9 8 8 , s. 1 0
nr 1
Cała A l i n a , List d o redakcji: W s p r a w i e książki P R Z E M Y S Ł A W A B U R H A R D A , Pamiątki
i zabytki k u l t u r y ż y d o w s k i e j w Polsce, W a r s z a w a 1 9 9 0 , s. 6 0
nr 2
J u r k o w s k i Henryk, O książce M A R K A W A S Z K I E L A Dzieje teatru lalek w Polsce,
W a r s z a w a 1 9 9 0 . s. 1 4 8
nr 3 — 4
K r z y s z t o f o w i c z - K o z a k o w s k a Stefania, J . L I P M A N . T. A R M S T R O N G , A m e r i c a n Folk
Painters of Three Centuries, N e w York 1 9 8 0 , s. 61
nr 2

WSPOMNIENIA POŚMIERTNE
J a c k o w s k i Aleksander, J A N Ś W I D E R S K I

(15.12.1931—24.03.1991)

REDAKCJA SERDECZNIE DZIĘKUJE PANU JACKOWI KRÓLAKOWI
ZA WYKONANIE PROJEKTU OKŁADKI NUMERU TEATRALNEGO.

�P O L S K A

A K A D E M I A

N A U K

•

I N S T Y T U T

S Z T U K I

POLSKA SZTUKA LUDOWA

KONTEKSTY
ANTROPOLOGIA

Rok XLV

KULTURY

1991

ETNOGRAFIA

SZTUKA

Nr 3 - 4 ( 2 1 4 - 2 1 5)

�CONTENTS
Mircea Eliade
Gerardus van der L e e u w
W o j c i e c h Dudzik,
Włodzimierz Pawluczuk,
Jerzy P r o k o p i u k ,
Krzysztof Renik
Leszek K o l a n k i e w i c z
Laura B o h a n n a n
Michael Gibson
Krzysztof Braun
Andrzej S e w e r y n
Andrzej Seweryn
Zbigniew Taranienko
Dariusz Czaja,
Czesław R o b o t y c k i
Mariusz Gołaj
Jadwiga Rodowicz
M i c h a ł Klinger
Krzysztof Czyżewski
Krzysztof C z y ż e w s k i ,
W o j c i e c h Szroeder
. . .
Tadeusz Kornaś,
W a c ł a w Sobaszek
Jacek Dobrowolski
W a c ł a w Sobaszek
Z b i g n i e w Osiński
Mieczysław Limanowski
Seweryn A. Wisłocki
Maria Fiderkiewicz
Eugenio Barba
Bożena D u d k o
Wojciech Krukowski
Roman Woźniak
Hanna Kirchner
Ludmiła Murawska
M a g d a l e n a Smęder
Zbigniew Taranienko
Zbigniew Taranienko
Katarzyna W a l e w s k a
Ludwik Stomma
Joanna
Hiibner-Wojciechowska
Zbigniew Taranienko
Henryk J u r k o w s k i
A n n a Schiller
S u m m a r y of Articles

" M a r e b i t o " . Ritual and Theatre
H o l y Play
O n Theatre

3
4
11

The Theatre C o n t a m i n a t e d by E t h n o l o g y
Shakespeare in t h e Bush
B r o o k ' s Africa
T h e H o l y W r i t of " M a h a b h a r a t a "
The A c t o r in the Theatre of I m a g i n a t i o n . O n Peter B r o o k ' s
"Mahabharata"
From a Diary
T h e " U n d o i n g " of t h e W o r l d . A n I n t e r v i e w w i t h W ł o d z i ­
mierz S t a n i e w s k i
Gardzienice, S a t u r d a y - S u n d a y 2 7 / 2 8 A p r i l 1 9 9 1
. .

13
23
26
31

Work w i t h Staniewski
N o t Q u o t a t i o n but Inspiration
T h e J o u r n e y t o the St. O n u f r y M o n a s t r y u p o n that Saint's
Name-day ( 2 4 - 2 5 June)
A Letter f r o m a J o u r n e y
A J o u r n e y t o t h e East

55
58
60
63
64

T h e " B o r d e r l a n d " of Arts, Cultures a n d Ethnic G r o u p s
"Węgajty"

64
68

33
40
43
53

T h e M e r r y - g o - r o u n d a Cappela
70
T h e E w o l u t i o n of t h e Village Theatre
71
Mieczysław Limanowski Today
73
T h e Year of Poland a n d t h e Collective Soul
. . . .
85
Jędrzej Cierniak a n d his " F o l k T h e a t r e "
90
Jan Dorman's " H e r o d s "
95
T h e T h i r d Bank of t h e River
99
This S h o e Pinches, or t h e Theatre of Eight Day
. .
.103
T h e Theatre in t h e Theatre of Life. T h e A c a d e m y of M o t i o n 1 0 7
In t h e D o m a i n of t h e S a c r u m
112
L u d w i k Hering a n d t h e Separate Theatre
115
The Beginning
119
" B e t h l e h e m , G o l g o t h a , t h e Bastille a n d t h e Poor R o o m . . . " 1 2 2
From t h e B e g i n n i n g t o " T h e B a n k " . A n i n t e r v i e w w i t h
Leszek M ą d z i k
127
" T h e H e r b a r i u m " - a D e s c r i p t i o n of t h e Spectacle
.
.137
T w o Theatres. T h e Psychoanalytic Psychodrama a n d t h e
O p e n Theatre
139
1 : 0, or People like G o d s
141
Reflections o n the M a g i c - M y t h i c a l Sources of C o u r t Ceremonies
143
" T h e B a n k " - a D e s c r i p t i o n of t h e Spectacle
. . .
.147
O n " T h e History of t h e P u p p e t Theatre in P o l a n d " b y M a r e k
Waszkiel
148
Dedication
149
150

R E D A K C J A : Z b i g n i e w B e n e d y k t o w i c z (z-ca redaktora n a c z e l n e g o ) , Aleksander J a c k o w s k i
(redaktor n a c z e l n y ) , Ewa Korulska, A n n a K u n c z y ń s k a - l r a c k a , S ł a w o m i r Sikora (sekretarz
redakcji), L u d w i k S t o m m a oraz Zofia Bisiak
S T A L E W S P Ó Ł P R A C U J Ą : Jerzy B a r t m i ń s k i , Ewa Fryś-Pietraszkowa, A n t o n i
Olędzki, Czesław R o b o t y c k i , R o c h Sulima
T Ł U M A C Z E N I A : Aleksandra Rodzińska
R E D A K T O R T E C H N I C Z N Y : Krzysztof N a l e w a j k o

Kroh, J a c e k

Adres redakcji: Instytut Sztuki P A N , u l . D ł u g a 2 8 , 0 0 - 9 5 0 W a r s z a w a , skr. poczt. 9 9 4 ,
tel. 3 1 - 3 2 - 7 1 / 4 w e w n . 2 2 7

REDAKCJA DZIĘKUJE D E P A R T A M E N T O W I EDUKACJI
K U L T U R A L N E J MINISTERSTWA KULTURY I SZTUKI
ZA P O M O C W W Y D A N I U TEGO N U M E R U

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8186" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8166">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ead446c73e1afa23446c0471804ef667.pdf</src>
        <authentication>e53b935696ebb7c1e8a0b6a1e473e7cf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97860">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2333</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97861">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97862">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2164</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97864">
                <text>O teatrze. Zapis rozmowy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97867">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4, s.11-12</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97869">
                <text>Prokopiuk, Jerzy; Dudzik, Wojciech; Renik, Krzysztof; Pawluczuk, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97871">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97873">
                <text>Polski Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97875">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97879">
                <text>1

Jerzy Prokopiuk, Wojciech Dudzik,
Krzysztof Renik, Władysław Pawluczuk

0 TEATRZE
ZAPIS ROZMOWY
Zapis f r a g m e n t ó w d y s k u s j i , jaka miała miejsce w naszej redak­
cji w c z e r w c u 1 9 9 0 r. Z obszernego zapisu w y o d r ę b n i a m y t y l k o
j e d e n w ą t e k — spojrzenie na teatr i j e g o przemiany, na d r o g ę o d
teatru misteryjnego d o dzisiejszych p o s z u k i w a ń .
J . P . : C h c i a ł b y m , j a k o , ł a g o d n i e m ó w i ą c , d y l e t a n t w tej d z i e d z i ­
nie, pokazać rolę p e w n e g o h i s t o r i o z o f i c z n e g o tła a na t y m tle
bardzo o s o b i s t y p o g l ą d na tę s p r a w ę d y n a m i c z n e j (czyli roz­
w i j a j ą c e j się w czasie) struktury k u l t u r y w o g ó l e , a teatru
w szczególności.
O d w o ł a m się d o triadycznej w i z j i d z i e j ó w , aby z a p r o p o n o w a ć
następującą f o r m u ł ę e p o k w dziejach teatru.
I fazę m o ż e m y nazwać fazą misteryjną, kiedy t o z a r ó w n o
autorzy t e k s t ó w , aktorzy i p u b l i c z n o ś ć p a r t y c y p o w a l i w m i s ­
teriach, czyli b e z p o ś r e d n i m k o n t a k c i e ze ś w i a t e m b o g ó w . Dalekie
echa tej fazy o d n a j d u j e m y jeszcze w ś r e d n i o w i e c z u .
II faza t o faza mieszczańsko-plebejska o d p o w i a d a j ą c a fazie
upadku w heglowskiej wizji dziejów.
III faza, nasuwająca się j a k o m o ż l i w o ś ć , faza p o j a w i e n i a się
teatru z b a w i e n i a , teatru soterycznego,
p o k a z u j ą c e g o nie t y l k o
p u n k t dojścia — w y z w o l e n i e czy z b a w i e n i e — ale całą d r o g ę d o
t e g o celu p r o w a d z ą c ą . B y ł b y t o teatr, który nie r e z y g n o w a ł b y ani
z k o m e d i i , ani z d r a m a t u (sensu stricto) ani z tragedii. C h c i a ł b y m
zarysować m o d e l t a k i e g o teatru, idealny zarys. B y ł b y t o teatr,
który by p o w s t a w a ł w zespołach ludzi i n s p i r o w a n y c h przez
nauczycieli życia d u c h o w e g o . W s p ó l n o t y takie o p i e r a ł y b y się na
zasadzie sobornosti,
by użyć t e r m i n u Bierdiajewa, c o oznacza, że
b y ł y b y t o zespoły ludzi skupiające i n d y w i d u a l n o ś c i , a nie g r u p y
w y r a ź n i e k o l e k t y w i s t y c z n e , regresywne, jak t o się dzieje w sta­
r y c h Kościołach i partiach p o l i t y c z n y c h . O c z y w i ś c i e mit, k t ó r y m
zespoły te by żyły, b y ł b y nie t y l k o m i t e m p r z e ż y w a n y m w g r u p i e ,
ale także m i t e m i n d y w i d u a l n y m , tak jak t o p r o p o n u j e J u n g .
C h o d z i ł o b y o t o , żeby g r u p y te w s w o j e j pracy nabierały
charakteru t r a n s p a r e n t n e g o , przejrzystego, by o t w i e r a ł y się na
inspirację d u c h o w ą , żeby były i n k u b a t o r a m i t a k i e g o o t w a r c i a ,
w y p r a c o w y w a ł y różne m o d e l e t a k i e g o o t w a r c i a ; p o z w o l i ł o b y t o
na dotarcie d o r ó ż n y c h istot d u c h o w y c h i na w z a j e m n ą inspirację
aktora i w i d z a . B y ł b y t o w i ę c p o w r ó t d o starych m i s t e r i ó w , z tą
różnicą, że uczestnicy t a k i c h g r u p z a c h o w y w a l i b y s w o j ą i n ­
d y w i d u a l n o ś ć , nie będąc tak bardzo „ w t o p i e n i " w s a c r u m
i przezeń z n i e w o l e n i , jak t o m i a ł o miejsce przed d w o m a czy
trzema tysiącami lat. Przy t a k i m r o z u m i e n i u s p r a w y należałoby
t y m , którzy w s p ó ł c z e ś n i e p o d e j m u j ą p r ó b y s t w o r z e n i a n o w e g o
teatru, zadać pytanie, w j a k i m s t o p n i u p r o p o n u j ą o n i coś n o w e ­
g o , poszukują n o w e j inspiracji, a w j a k i m s t o p n i u sięgają d o
inspiracji starych. Sięganie d o inspiracji O r i e n t e m czy j a k ą k o l ­
w i e k kulturą nieuropejską — c h o ć także europejską kulturą
l u d o w ą , p r y m i t y w n ą — jest w efekcie działaniem r e g r e s y w n y m ,
m i m o p e w n y c h w a r t o ś c i p o z y t y w n y c h , jak np. poszerzanie
h o r y z o n t ó w u m y s ł o w y c h itp. W p r o g r a m i e p o z y t y w n y m można
by myśleć o sięganiu d o inspiracji zupełnie n o w e j , mieszczącej się
w p o d s t a w o w y m nurcie e u r o p e j s k i m , szeroko p o j ę t y m nurcie
misteryjnym.
Propozycja teatru misteryjnego w d u c h u R u d o l f a Steinera,
teatru a n t r o p o z o f i c z n e g o , b y ł a b y taką w ł a ś n i e propozycją p o z y ­
t y w n ą . B y ł a b y — g d y b y teatr a n t r o p o z o f i c z n y nie skostniał po
7 0 latach istnienia — misteria s t e i n e r o w s k i e gra się dzisiaj tak
samo, jak w 1 9 1 2 r o k u , kiedy w y s t a w i o n o je po raz pierwszy.
W tej wersji jest t o teatr, k t ó r e g o n i k o m u nie można p r o p o n o w a ć ,
teatr sprzed d w u w o j e n ś w i a t o w y c h .
W . D . : Chciałbym zaprezentować pewien pomysł równoległy,
także n a w i ą z u j ą c y d o triadycznej w i z j i d z i e j ó w . Tę triadę można
by przenieść na r o z w ó j teatru n o w o ż y t n e g o . I faza — t o b y ł b y
teatr ściśle z w i ą z a n y z literaturą, t r a k t o w a n y j a k o jej prezentacja;
faza II — t o okres a u t o n o m i z a c j i teatru, u w o l n i e n i a o d balastu

literackiego. Z m i e n i ł o b y t o sytuację i f u n k c j ę a r t y s t ó w teatru,
zwłaszcza reżysera, inscenizatora, który stałby się kreatorem
s p e k t a k l u . III — o b e c n a faza, t o odejście o d s p r a w czysto
estetycznych ku etyce i ku kulturze. Stąd z j e d n e j s t r o n y „ p o w r ó t
d o ź r ó d e ł " , z drugiej — w p ł y w y a n t r o p o l o g i i , s o c j o l o g i i , teorii
interakcyjności. W tej trzeciej fazie teatr b y ł b y t r a k t o w a n y j a k o
miejsce i n t e r s u b i e k t y w n o ś c i , poprzez t w o r z e n i e w s p ó l n o t y , a j e ­
d n o c z e ś n i e sięgałby ku t r e ś c i o m u n i w e r s a l n y m , gdzie p r o b l e m y
estetyczne splatają się ze ś w i a t o p o g l ą d o w y m i . Tak w ł a ś n i e dzieje
się w „ G a r d z i e n i c a c h " , zaistnieli dzięki t e m u s p l o t o w i w ł a ś n i e ,
o s i ą g n i ę t e m u dzięki w y p r a w o m . T o w y p r a w y u m o ż l i w i ł y splece­
nie tradycji l u d o w e j z a w a n g a r d o w ą estetyką teatralną.
К. R . : P o d o b a mi się ta triada i ona jest z p e w n o ś c i ą a d e k w a t n a
d o t e g o , c o dzieje się w teatrze e u r o p e j s k i m . Natomiast b a ł b y m się
przykładać ten m o d e l d o teatru i n d y j s k i e g o . Parokrotnie padały t u
s ł o w a o inspiracji O r i e n t e m t e g o , c o u m o w n i e n a z y w a m y n o w y m
teatrem. Otóż sugeruję, że ten teatr soteryczny, teatr z b a w i e n i a
n a j p r a w d o p o d o b n i e j — nie jestem o t y m d o końca p r z e k o n a n y
— istniał i d o dziś istnieje w I n d i a c h . I t o by może t ł u m a c z y ł o
z a i n t e r e s o w a n i e t w ó r c ó w teatru europejskiego kulturą O r i e n t u .
M ó w i ą c konkretniej — w y o b r a ż a m sobie, że dla artysty teatru
europejskiego, m i e s z c z a ń s k o - p l e b e j s k i e g o , w j a k i m f u n k c j o n u ­
j e m y , j a k i k o l w i e k , najmniejszy n a w e t k o n t a k t ze ś w i a t e m W s c h o ­
d u i ś w i a t e m teatru i n d y j s k i e g o musi być c h w i l ą , w której traci o n
p o c z u c i e sensu s w o j e j pracy. J e g o praca polega na t y m , że
p r z y g o t o w u j e o n p a r o g o d z i n n y spektakl, na który przychodzą
ludzie by obejrzeć w i d o w i s k o , o d d z i e l e n i rampą — jest t o
w y k o n a n i e p e w n e g o b i u r o k r a t y c z n e g o zadania: o n ma zagrać,
o n i mają obejrzeć i na t y m koniec. T y m c z a s e m w teatrze Orientu
t w ó r c a europejski w i d z i w s p ó l n o t ę ludzi, t r w a j ą c y c h razem
jedną, drugą noc. O c z y w i ś c i e , ludzie ci nie przez cały czas
odbierają spektakl. W i d z o w i e śpią, aktorzy czasem n a w e t z d e j ­
mują ś w i ę t e tiary, schodząc ze sceny, p o t e m z n ó w je nakładają.
W t y m w s z y s t k i m musi być coś n i e z w y k l e f a s c y n u j ą c e g o , p o c i ą ­
gającego... ( ś w i a d o m i e nie u ż y w a m s ł o w a s p e k t a k l ) .
Trzeba by się z a s t a n o w i ć , czy rzeczywiście wszystkie zdarzenia
teatralne, parateatralne są rzeczywiście teatrem s o t e r y c z n y m ,
teatrem z b a w i e n i a , o k t ó r y c h m ó w i ą europejczycy. Posłużmy się
z n ó w przykładem teatru indyjskiego. „ T r a k t a t o teatrze", słynna
Natjasastra,
m ó w i , że c i , którzy należycie oglądają sztukę teatru,
i d e n t y f i k u j ą się, w s p ó ł u c z e s t n i c z ą itd., osiągają taką samą za­
sługę jak c i , którzy dają j a ł m u ż n ę . W i d o w i s k o teatralne jest t u
niemal z r ó w n a n e rangą z ofiarą, o b r z ę d e m , rytuałem. Brakuje
w ś r ó d nas p. Krzysztofa Byrskiego, który m ó g ł b y t e n w ą t e k
r o z w i n ą ć — p o w i e m t y l k o , że z g o d n i e z myślą indyjską zasługa
jest ta sama, ale droga d o niej inna, zatem nie p o w i n n o się
utożsamiać ofiary składanej w ś w i ą t y n i z a k t e m zasługi j a k i m jest
uczestniczenie w w i d o w i s k u t e a t r a l n y m .
Pozostaje o t w a r t y m pytanie, czy nie jest t o nadinterpretacja,
którą i kręgi bramińskie, i e u r o p e j c z y c y c h ę t n i e w y k o r z y s t u j ą dla
podniesienia rangi t y c h w i d o w i s k . M o j e bezpośrednie o b s e r w a ­
cje skłaniają m n i e raczej d o przekonania, że w t a k i c h w i d o w i s ­
kach jak Kathakaliświadomość
sakralnego charakteru w i d o w i s k a
w ś r ó d w i d o w n i dzisiejszej zanika. T a m zaczyna się c h o d z i ć na
spektakle tak, jak na w i d o w i s k a teatru europejskiego. Ta p o s t a w a
manifestuje się k o n k r e t n y m i z a c h o w a n i a m i i w i d z ó w , i a k t o r ó w .
W teatrze ś w i ę t y m , teatrze z b a w i e n i a , czy teatrze ś w i ą t y n n y m nie
b y ł o b y m o ż l i w e w i t a n i e artysty r e c y t u j ą c e g o bardzo w a ż n e ,
bardzo p o w a ż n e teksty sanskryckie — ś m i e c h e m , t y l k o d l a t e g o ,
że w i d o w n i a nie rozumie sanskrytu. P e w n a tradycja została
zerwana, z w i ą z k i przecięte.
Nie oznacza t o j e d n a k , że w I n d i a c h nie ma już zdarzeń
o charakterze teatru z b a w i e n i a , t e g o teatru, k t ó r e g o inną wersją
czy postacią był teatr misteryjny, w k t ó r y m także d o c h o d z i ł o d o
11

�k o n t a k t u z b o g a m i . Otóż są takie zdarzenia. Na p o ł u d n i u Indii t o
będzie na przykład tradycja Thejjam, Mudijetta
— ale nie c h o d z i
t u o t o , żeby te n a z w y w y m i e n i a ć . Otóż jest w t y c h w i d o w i s k a c h
j e d e n p o d s t a w o w y element, k t ó r e g o w teatrze nie ma — i z g o d n i e
z myślą indyjską n i g d y nie b y ł o . Jest t o element w c i e l e n i a : b ó g
w c h o d z i w ciało „ c z ł o w i e k a w k o s t i u m i e " . M o ż n a by t u użyć
r ó w n i e ż określenia performer j a k i e g o u ż y w a Schechner opisując
p e w n e zdarzenia o b r z ę d o w e czy rytualne dla odróżnienia o d
aktora. T a m d o tej p o r y istnieje t o p o c z u c i e w s p ó l n o t y m i ę d z y
„ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " a l u d ź m i , którzy g o otaczają. Istnieje
t u „ g o r ą c y k r ą g " w o k ó ł k t ó r e g o o g n i s k u j e się całe zdarzenie. Dla
c z ł o w i e k a teatru e u r o p e j s k i e g o jest t o n i e w ą t p l i w i e coś n i e ­
s ł y c h a n i e p o c i ą g a j ą c e g o — s t w o r z y ć taką sytuację. Żeby ludzie,
którzy przychodzą, byli przepełnieni w e w n ę t r z n ą potrzebą k o n ­
t a k t u ze mną — t u w Europie: ze mną, artystą, t a m na W s c h o d z i e :
z „ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " , w k t ó r e g o w c i e l i ł się b ó g .
Ludzie teatru Europy obrali jedną z m o ż l i w y c h d r ó g — uznali,
że są jakieś m e c h a n i z m y , p o w o d u j ą c e , że można tę w s p ó l n o t o w ą
relację uzyskać przy p o m o c y określonej t e c h n i k i . P o s z u k i w a n i a ,
m.in. G r o t o w s k i e g o szły w k i e r u n k u o d k r y c i a , poznania t e c h n i k i
w p r o w a d z a n i a w trans siebie, ale także i o d b i o r c ó w . Nie w i e m ,
czy ta droga może rzeczywiście d o p r o w a d z i ć d o uzyskania
o c z e k i w a n y c h r e z u l t a t ó w . Przede w s z y s t k i m ze w z g l ę d u na j e d e n
niezmiernie i s t o t n y element, który nie w i e m dlaczego p o m i j a m y
w naszych r o z w a ż a n i a c h . C h o d z i o pierwiastek w i a r y , na który
H i n d u s i bardzo w y r a ź n i e zwracają u w a g ę . Z n a n y reżyser h i n d u ­
ski Raston B a r u c h , który teraz pracuje w Kalkucie a przedtem
w N o w y m J o r k u , zarzucił E u r o p e j c z y k o m ( w p o l e m i c e z S c h e c h nerem) p o m i j a n i e t e g o e l e m e n t u . Jest w t y m coś n i e z w y k l e
i s t o t n e g o . W y o b r a ź m y sobie Hindusa o g l ą d a j ą c e g o mszę na
Jasnej Górze. W i d z i p e w n ą w s p ó l n o t ę , o d c z u w a napięcie — za­
czyna się zastanawiać jakie e l e m e n t y t e c h n i c z n e , estetyczne
stwarzają t o zdarzenie. N a w e t bardzo d o k ł a d n a analiza struktury
jaką t w o r z y uroczysta msza ś w i ę t a na J a s n e j Górze nie p o z w o l i ł a ­
b y m u przedstawić t e g o zdarzenia u siebie. P o d o b n i e t w ó r c y
teatru nie m o g ą s t w o r z y ć a n a l o g i c z n e g o d o p i e r w o w z o r u napię­
cia analizując j e d y n i e strukturę zdarzenia. D l a t e g o nie p o w i o d ł y
się p r ó b y p o k a z y w a n i a w i d o w i s k o b r z ę d o w y c h — w Europie,
k o n k r e t n i e w Paryżu. C h o d z i t u m i ę d z y i n n y m i o akt w c i e l e n i a się
b o g a w c z ł o w i e k a , który dla c z ł o w i e k a o g l ą d a j ą c e g o obrzęd t a m ,
na W s c h o d z i e jest wstrząsającym przeżyciem. W i d z o w i e , którzy
przyszli obejrzeć e g z o t y c z n y teatr w Paryżu nie m o g l i dostrzec
różnicy m i ę d z y k o l o r o w y m „ c z ł o w i e k i e m w k o s t i u m i e " , w k t ó r e ­
g o w c i e l a się b ó g , a a k t o r e m teatru Kathakali w bardzo p o d o b n y m
k o s t i u m i e — a dla H i n d u s a t o są d w i e zupełnie inne rzeczy.
W . P . : C h c i a ł b y m t u z a p r o p o n o w a ć s w ó j p a r a d y g m a t , który
zresztą e k s p l o a t o w a ł e m już w r ó ż n y c h s w o i c h t e k s t a c h , m i a n o ­
w i c i e — tożsamość z formą i dystans d o f o r m y . Sztuka w y s o k a ,
teatr elitarny, kształcony, wyraża dystans d o f o r m y . Jest t o teatr
o d e r w a n y o d rzeczywistości, nie zmieniający z a c h o w a n i a w i d z a .
Nawet tworząc formy doskonałe wykazuje on niemoc w kontak­
cie z ż y c i e m .
Dzieje teatru w i d z ę nie j a k o triadę, lecz s i n u s o i d ę p o w r o t ó w d o
l u d u , t ę s k n o t y d o f o l k l o r u oznaczające w e j ś c i e w a u t e n t y z m ,
t o ż s a m o ś ć z formą. T y m są wszelkie a w a n g a r d y , performansy,
h a p p e n i n g i i inne f o r m y o b e c n o ś c i w f o l k l o r z e w i e l k i e g o miasta.

n i e w a ż c z ł o w i e k w s p ó ł c z e s n y o d e r w a ł się o d s w y c h korzeni. O ile
w i e m , l u d n o ś ć o k o l i c z n a nie jest przekonana d o „ G a r d z i e n i c " , t o
nie jest żadne „ k o c h a j m y s i ę " . Obie s t r o n y muszą o d c z u w a ć
jakieś pęknięcie, n i e m o ż n o ś ć p o k o n a n i a g o .
Pójście d o p r z o d u oznacza p o s z u k i w a n i e n o w y c h inspiracji,
n o w e g o o b j a w i e n i a . O b j a w i e n i a , które w y d a n o w e ziarno. T o , c o
r o b i m y , p e w n e działania, działania w s t ę p n e l p o w o ł a n i e mistrza,
s t w o r z e n i e o ś r o d k a , sięgnięcie d o tradycji — t o w s z y s t k o m o ż e
być p o m o c n e , ale t w o r z y j e d y n i e glebę, w którą musi paść t o
ziarno.
D l a t e g o wszystkie p r ó b y , poza ostatnią — G r o t o w s k i e g o , są
w t ó r n e i z g ó r y skazane na zagładę.
W . P . : Po p o b y c i e w L a p o n i i , w ś r ó d s z a m a n ó w , u ś w i a d o m i ł e m
sobie, że nas cieszy szamanizm z d e p r a w o w a n y , taki, który można
zobaczyć w t e l e w i z j i . T y m c z a s e m , jeśli rzucić o k i e m na otaczającą
nas rzeczywistość, t o jest ona pełna p o t ę ż n y c h s z a m a n ó w
i p o t ę ż n e g o teatru, i m p o n u j ą c e g o potęgą w y r a z u i siłą d e m o n ó w .
N p . defilada w Korei P o ł u d n i o w e j , którą o g l ą d a ł e m na ekranie
t e l e w i z o r a . W y w a r ł a na m n i e w i e l k i e wrażenie. P o d o b n i e t o , c o
w i d z i m y na f i l m a c h n a z i s t o w s k i c h — t o był p o t ę ż n y teatr,
z licznymi a t r y b u t a m i , angażujący masy. Próby d o t k n i ę c i a ręki
w o d z a — t o samo b y ł o z M a o — t o są szamanizmy.
Folklor nas osacza, l u d o w o ś ć s t a n o w i zagrożenie. Wszelkie
w i e l k i e ruchy, z m o r y naszego w i e k u , t o są potężne p o w r o t y d o
l u d o w o ś c i . Totalitaryzmy, nazizm, c h o m e i n i z m — t o jest kultura
p o p u l i s t y c z n a . Folklor t o p o t ę g a , w którą w c h o d z i d e m o n .
Rzeczywisty p o w r ó t d o l u d o w o ś c i nie jest m o ż l i w y , a u t e n t y c z n y
f o l k l o r w m o m e n c i e nazwania przestaje być a u t e n t y c z n y , staje się
czymś i n n y m . P o w r ó t d o l u d o w o ś c i jest z g ó r y skazany na
niepowodzenie.
J . P . : J a się z t y m z d e c y d o w a n i e nie zgadzam. Pan p r o p o n u j e
m o d e l w y r a ź n i e dualistyczny, z j e d n e j s t r o n y d e m o n i c z n a sztuka
l u d o w a , d o której w r ó c i ć nie m o ż e m y , n a w e t g d y b y ś m y c h c i e l i ,
a z drugiej ta, która poprzez dystans o s w a j a ją, czyni znośną,
Z g o d z i l i ś m y się t u w ł a ś c i w i e , że sacrum można t w o r z y ć i w s p ó ł ­
t w o r z y ć t y l k o zwracając się ku przyszłości. Nie można g o
o d t w o r z y ć , b o w p a d a się w ten d u a l i z m : a l b o msze papieskie,
p o p u l i s t y c z n e w i e c e , p o c h o d y i defilady, a l b o sztuka z d y s t a n ­
s o w a n a , która oznacza j a k i e g o ś rodzaju kapitulację.
J a p r o p o n u j ę coś i n n e g o . C h c i a ł b y m z w r ó c i ć u w a g ę na t o , że
każda n o w a f o r m a t w ó r c z o ś c i — religijnej, artystycznej — p o ­
w s t a w a ł a przez o b j a w i e n i e „ z p r z y s z ł o ś c i " z w r o t ku przyszłości.
I t u m a m y element d y s t a n s u , element racjonalny, zawierający się
w s a m y m fakcie organizacji g r u p y czy szkoły. J e d n o c z e ś n i e
następuje o t w a r c i e na c z y n n i k irracjonalny. D o k o n u j e się t u
synteza i oba te c z y n n i k i współżyją, i t o j e d n o c z e ś n i e na d w ó c h
poziomach — indywidualnym i społecznym. Z tego, co tworzą,
m o g ą czerpać z a r ó w n o c i , którzy z a c h o w u j ą dystans w o b e c
sztuki, jak i „ m a s y l u d o w e " . Tak p o w s t a n i e n o w y folklor. J a k po
z a l e w i e g e r m a ń s k i m w Europie u s c h y ł k u Cesarstwa Rzymskiego
kultura odrodziła się w m a ł y c h g r u p k a c h z a k o n n y c h (klasztor­
n y c h ) , tak teraz, kiedy zalewa nas plebeizm czy l u d o w o ś ć
w Europie, ratunek może przyjść t y l k o przez s t w o r z e n i e czegoś
n o w e g o w małych grupach.

O s o b l i w o ś c i ą Gardzienic jest p o s z u k i w a n i e a u t e n t y z m u w tra­
dycji w i e j s k i e j . Gardzienice o d k r y w a j ą W y p r a w ę — t o bardzo
piękne i n o w e , ale skazane na k o n f l i k t m i ę d z y s p o n t a n i c z n o ś c i ą
a z i n s t y t u c j o n a l i z o w a n i e m działalności zespołu. O b e c n i e Gar­
dzienice w y c o f a ł y się z p r o g r a m u o d k r y w a n i a p r a w d ostatecz­
n y c h , chcą t y l k o dalej robić spektakle. Treści, kiedyś przez n i c h
p r o p o n o w a n e przejmują zespoły p o s t g a r d z i e n i c o w s k i e .

K . R . : M ó w i l i ś m y o t y m , że każda d r o g a d o sacrum musi w i e ś ć
przez obszary w ł a s n e j tradycji — w naszym kraju jest t o tradycja
chrześcijańska. Otóż jest t o n i e z w y k l e w s c h o d n i s p o s ó b pat­
rzenia na tę s p r a w ę . O n i się bardzo cieszą, że ich kultura i sztuka
budzą takie z a i n t e r e s o w a n i e w Europie i A m e r y c e . A l e o n i t e g o
k o m p l e t n i e nie rozumieją. D l a t e g o , że wierzą, iż każdy c z ł o w i e k
ma s w ó j w ł a s n y los d o przeżycia. Przydzielono n a m ten los na
zasadzie ł a ń c u c h a reinkarnacji. Dla Hindusa nie ma nic bardziej
f a ł s z y w e g o nad t o , że chrześcijanin staje się np. hinduistą.

J . P . : D r o g i d o sacrum są różne, ale p r a w i d ł o w a droga t o jest
d r o g a w ł a s n a , t o znaczy pozostająca w o b r ę b i e w ł a s n e j k u l t u r y .
Podział na dystans w o b e c f o r m y i tożsamość z formą t o jest
d o k ł a d n y o d p o w i e d n i k p o d z i a ł u , jaki robi J u n g m ó w i ą c o t w ó r ­
czości p s y c h o l o g i s t y c z n e j , z d y s t a n s e m , i s p o n t a n i c z n e j , w y r a s ­
tającej z przeżycia w i z j o n e r s k i e g o .
T y m , c o m n i e najbardziej z a f r a p o w a ł o , jest s t w i e r d z e n i e , że nie
ma m o ż l i w o ś c i p o w r o t u d o autentycznej k u l t u r y l u d o w e j i t o
w ż a d n y m sensie. W t y m rzecz w ł a ś n i e ! Nie ma p o w r o t u d o Raju,
jest zawsze d r o g a d o p r z o d u , d r o g a d o N o w e j J e r u z a l e m , jako
j e d y n a m o ż l i w a . N i e m o ż l i w e jest teatralne c h ł o p o m a ń s t w o , p o ­

Pierwsza podróż całego zespołu Brooka d o Indii t r w a ł a d w a
t y g o d n i e . Przejechali a u t o k a r e m kilka tysięcy k i l o m e t r ó w , o d
B o m b a j u d o Kalkuty. Ich k o n t a k t z teatrem Kathakali był z k o n i e ­
czności p o w i e r z c h o w n y , można p o w i e d z i e ć e k s p r e s o w y . I s t w o ­
rzyli dzieło n i e z w y k ł e , oparte na z ł u d n y m w r a ż e n i u I n d i i , na
p e w n e j iluzji. Kanadyjski artysta, Trembley, s t u d i o w a ł teatr Kat­
hakali przez 6 lat, poznał g o z n a k o m i c i e , p o c z y m w y r e ż y s e r o w a ł
Iliadę w wersji Kathakali, z udziałem H i n d u s ó w . Było t o p r z e d ­
s t a w i e n i e n u d n e i nieudane.
T o jest przyczynek d o t e g o , że złudzenie, iluzja są n i e o c e n i o n ą
inspiracją dla artysty.

12

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8189" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8170">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e41fa7a8604bafec7f46793ade09f2aa.pdf</src>
        <authentication>293cae00dbfd8d5b3a217fb2abebafc8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97891">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97892">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97893">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97895">
                <text>sztuka ludowa - teoria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97897">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1841</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97899">
                <text>Na drodze do teorii sztuki ludowej/ LUD 1939-45 t.36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97901">
                <text>LUD 1939-45 t.46, s.163-184</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97903">
                <text>Stelmachowska, Bożena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97905">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97907">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97910">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97912">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97918">
                <text>163
STELMACHOWSKA

BOŻENA

Na drodze do teorii sztuki ludowej
Szkic Informacyjny
Spośród całokształtu zagadnień, dotyczących kultury d u ­
chowej ludu, na największe stosunkowo Irudności natrafia defi­
nicja stylu ludowego, klasyfikacja i ocena sztuki ludowej.
O ile bowiem inne działy kultury duchowej ludu uznane
zostały za wyłączną dziedzinę badań etnograficznych, np. tema­
tyka obrzędowa czy f o l k l o r u , o tyle do sztuki l u d r . e j roszczą
sobie pretensje również i teoretycy sztuki wraz z artystami.
Dyskusja nie należy zresztą do „akademickich", ale wiąże się
bezpośrednio z życiem, ponieważ aktualizują i realizują jej w y ­
niki muzeolodzy przenosząc ją t y m samym na forum społeczne.
Już samo postawienie problemu nie jest jasne. Zanim b o ­
wiem będziemy mogli odpowiedzieć na pytanie: co to jest styl
l u d o w y , czym jest sztuka l u d o w a ? - t r z e b a sprecyzować tezę, że
istnieje odrębny styl ludowy i odrębna l u d o w a sztuka.
Chodzi o t o , k t o ma prawo tezę taką ustalać.
Niektórzy teoretycy historii sztuki kwestionują właśnie sa­
mo podstawowe założenie problemu biorąc jako punkt wyjścia
kryteria wyłącznie estetyczne. Stają najczęściej na s ,nowisku,
że sztuka sianowi jednolitą całość a w tej całości wytwory l u ­
dowe t o albo faza początkowa, albo też deklinacja sztuki. Ocena
jest wyłącznie kwalifikatywna a tym samym prowadzi często do
wniosku, Że w ogóle nie istnieje żadna sztuka ludowa, ponieważ
wytworów ludowych jako okazów wyłącznie imitacyjnych, p o ­
zbawionych walorów estetycznych, nie można określać mianem
sztuki.
W rozumowaniu takim tkwią już dw&lt;i zasadnicze błędy: h i ­
storyczny i merytoryczny.
Z chwilą bowiem gdy stwierdzimy, że pewien przedmiot
jest wytworem artysty ludowego, już tym samym zaistniał fakt
historyczny w zakresie dziejów sztuki nienależnie o d kwalifikacji
samego obiektu. S ą artyści, więc jest sztuka.

�164
A dalej, ponieważ również historycznie udowodnić może­
my, że szereg artystów, zaliczonych do oficjalnych przedstawi­
cieli sztuki, brało impuls z wytworów ludowych, upada t y m sa­
mym wyłączność momentu imitacyjnego po stronie wytworów l u ­
dowych ustępując wzajemności wymiennej.
A wreszcie, biorąc rzecz merytorycznie, z chwilą, g d y ar­
tyści (rzeźbiarze czy malarze), ci właśnie znawcy, którzy dla h i ­
storyków sztuki są w dużym stopniu najbardziej miarodajni, po­
trafią emocjonować się wytworami ludowymi, trzeba przyjąć
przynajmniej to, że w y t w o r y ludowe nie są pozbawione walorów
estetycznych.
W rezultacie więc możemy przyjąć, że teoretycy historii
sztuki są uprawnieni do postawienia tezy, iż istnieje sztuka
ludowa.
Inaczej rzecz się ma, g d y z kolei przystępujemy do ana­
lizy, do określenia istoty sztuki ludowej, do próby postawienia
tezy, że istnieje odrębny styl ludowy.
W t y m miejscu przestaje już obowiązywać wyłącznie me­
toda stosowana w historii sztuki, opierająca się przede wszystkim
na historii i estetyce. D o głosu dochodzi również metoda etno­
graficzna, z pomocą której wyświetlić można genezę i istotę
sztuki ludowej pogłębiając problem psychologicznie i socjo­
logicznie.

Wśród naukowców polskich najsumienniej i najwnikliwiej
zajmują się sztuką ludową dwaj znani historycy sztuki: Ksawery
Piwocki i Tadeusz
Dobrowolski.
Obydwaj biorą za punkt wyjścia swych dociekań moment
psychologiczny, podchodzą do sztuki o d strony artysty. Zapatry­
wania ich nie są wprawdzie przeciwstawne, ale są odrębne; stąd
wywiązał się między nimi swego czasu spór naukowy, toczący
się na łamach „Przeglądu Współczesnego" (1935), który wspomi­
namy dlatego, że ma on zasadnicze znaczenie dla wytworzenia
się u nas teorii sztuki ludowej. Dyskusja ta nie straciła dotąd
nic ze swej aktualności.

�165
Ksawery Piwoeki więc wysuwa tezę, że odrębność stylu l u ­
dowego wynika z odrębności światopoglądu artystycznego jego
twórców. Właściwy sztuce l u d o w e j a-naturalistyczny charakter,
jej niezależność w stosunku do form rzeczywistości naturalnej,
wyrażająca się w daleko idących deformacjach, wiąże się przyczy­
nowo z owym specyficznym światopoglądem ludowego artysty.
Tadeusz Dobrowolski nie reguluje związku stylu ludowego
z odrębnością kultury ludowej. Twierdzi on, że deformacje w sztu­
ce wynikają przede wszystkim z braku wiedzy technicznej i błę­
dów obserwacji. Drogą ankiety, którą przeprowadza wśród arty­
stów ludowych, zyskuje Dobrowolski materiał testowy, na któ¬
rym opierając się rozumuje tak: zasadnicza postawa artysty l u ­
dowego w stosunku do otaczającego go świata ma charakter
naturalistyczno-imitacyjny. Rozbieżność między naturalistycznymi
założeniami a pełnymi deformacji wynikami twórców sztuki l u ­
dowej tłumaczy przez opory twórcze zewnętrzne i wewnętrzne,
które nie dopuszczają do pełnego urzeczywistnienia artystycz­
nego zamiaru.
Metoda testów, zastosowana przez T. Dobrowolskiego, pro­
wadzi go do pewności, że artyści Ludowi oceniają wyżej walory
naturalistyczne w sztuce i że np. krytykując rzeźbę a-naturalistyczną ganią jej deformacje.
W polemice, jaka wywiązała się na tle tych wypowiedzi,
zabrał głos K. Piwoeki opowiadając się przeciw metodzie te­
stów jako jedynej metodzie podchodzenia do źródeł twórczości
ludowej. Przypomina łącznie z t y m spostrzeżenia prof. Piaget'a,
który przy systemie testów, stosowanych np. do dzieci, podkre­
ślił pięć zachodzących zazwyczaj błędów, mianowicie: bylejakość,
fabulację, mniemania zasugerowane, mniemania wy wołane i mnie­
mania samorodne.
Piwoeki sądzi, że przy eksperymentowaniu testowym mogą
zachodzić wszystkie podane przez Piaget'a możliwości reakcji.
L e p i e j - z d a n i e m P i w o c k i e g o - g d y chodzi o badania przeżyć ar­
tystycznych ludu, stosować metodę eksperymentalną we własnym
Środowisku ludu i to jakby niepostrzeżenie. Z zupełną słuszno­
ścią przyjmuje Piwoeki, że celem uniknięcia werbalizmu, jakże
często stosowanego przez artystów zawodowych, należy raczej

�166
odcyfrować prądy ! tendencje oraz przeżycia
ców wprost z zachowanych dzieł sttuki.

artystyczne twór­

Tadeusz Dobrowolski, pozostając przy swojej metodzie te­
stów i opierając się na jej wynikach, ustala ostatecznie bardzo
charakterystyczną teorię o przetwarzaniu właściwych ludowym
artystom deformacji na nowe wartości o charakterze strukturalno-dekoracyjnym. T y m twierdzeniem przenosi Dobrowolski twór­
czość ludową z platformy czysto artystycznej na płaszczyznę
sztuki stosowanej. Uzasadnia to swoje stwierdzenie faktami pod­
porządkowania całości rzeźby czy obrazu figuralnego prawidłom
symetrii, równowagi mas i rytmiki, płynnego lub łamanego kon­
turu wraz ze schematycznym uproszczeniem formy.
Urytmizowane szczegóły postaci rzeźb ludowych oddziaływ u j ą - j e g o z d a n i e m - n a widza podobnie jak ornament i dzięki
temu wywołują zadowolenie estetyczne.
Mówiąc o genezie dzieła artysty ludowego dochodzi D o ­
browolski do przekonania, że powstanie dzieła sztuki ludowej
jest rezultatem skomplikowanego procesu twórczego, który od
początku do końca dokonuje się w obrębie życia duchowego.
Światopogląd artystyczny-według teorii Dobrowolskiego gra rolę bez porównania mniejszą niż w sztuce dojrzałej czy
elitarnej. W twórczości prymitywnej większość zjawisk odnieść
należy do nieuświadomionych, instynktowych popędów. Więc
zbyt silne akcentowanie w niej roli świadomych poglądów este­
tycznych jest nieporozumieniem.
Połemika pomiędzy Ksawerym Piwock?m i Tadeuszem D o ­
browolskim doprowadziła w rezultacie do skondensowania teo­
retycznego uzyskanych przez obu uczonych ich wyników nau­
kowych, ustabilizowała sam problem, umożliwiła dalszą dyskusję
swolennikom i przeciwnikom wspomnianych tutaj tez.

Spośród etnografów teorią sztuki ludowej zajmuje się m . i .
badacz zdobnictwa góralskiego Mieczysław Gładysz, który rów­
nież podchodzi do temalu c d strony psychologii i również bie­
rze za punkt wyjścia artystę ludowego.

�167
Gładysz podkreśla więc wrażliwość estetyczną artystów l u ­
dowych, przytacza szereg autentycznych przykładów na tę w r a ­
żliwość, koncentrując swoje zainteresowanie estetyczne na dwu
głównie zagadnieniach: co lud śląski uznaje jako piękne w za­
kresie zdobnictwa oraz gdzie należy szukać źródeł tych upodo­
bań, czyli wartościowania estetycznego.
Metoda eksperymentowania testowego winna pochwycić
proces twórczy ludowego artysty. Sposób, którym posługuje się
Gładysz, ma swoisty wyraz, choć cel jego dociekań jest podo¬
bny do tego, jaki miel! Piwoeki i Dobrowolski. Jednakże meto­
da testów zoslała przez Gładysza rozbudowana w specjalny sy­
stem, którego sztywność można by zakwestionować. Artystom l u ­
dowym eksponuje się szereg tablic zdobniczych, aby zyskać ich
odpowiedzi, zawierające osąd artystyczny oglądanego rysunku
czy fotografii. W y n i k i zdobyte w ten sposób ujmuje Gładysz w
tabele etatystyczne, zawierające zestawienia procentowe uzyska­
nych wartościowań.
Tabele są steoretyzowane a wyniki ujęte w schemat ukła­
du symetrycznego, rytmicznego i symetryczno-rytmicznego. Ka­
żdy wynik podany jest w procentach. W ten sposób uzyskuje
Gładysz statystyczny schemat estetycznych doznań górali ślą­
skich. Opierając się na swojej, specjalnej metodzie dochodzi zre­
sztą do ciekawych wyników, gdyż zyskuje nieraz bardzo piękne
wypowiedzi górali na temat sztuki.
Zaznacza się więc u Gładysza wyraźna tendencja przypisy­
wania artystom ludowym świadomej wiedzy o twórczości arty­
stycznej i możności wyrażania własnego poglądu, ugruntowanego
tradycją, poczuciem smaku osobistego, wreszcie intuicją twórczą.
Niezależnie od sztucznego nieco eksperymentowania testo­
wego posługuje się Gładysz również metodą obserwacji własnych
- d u ż o cenniejszą moim zdaniem, co zresztą wysunął już także
Piwoeki, od sztywnych form narzuconej z góry, mechanicznej
schematy zacji.
Na tej drodze dokonuje Gładysz kilku znamiennych odkryć
w stosunku do techniki kompozycyjnej. Obserwując górali do­
chodzi do wniosku, że przy rzeźbach w drzewie czy przy zdob-

�168
nictwie metalowym znaczenie mają trzy rodzaje komponowania
ornamentów:
1) kompozycja planowa,
2) kompozycja z przypadku,
3) mozolne zestawianie motywów poprzednio przygoto­
wanych.
C z y l i , że stwierdza tutaj Gładysz obecność prawdziwie
twórczej dynamiki obok rzemieślniczego zestawiania motywów
zdobniczych.
Ustaliwszy i udowodniwszy w swoisty sposób estetyczne
możliwości artystów śląskich zastanawia się z dużą trafnością
nad podnietami estetycznymi ludu.
Wymienia ich kilka. I tak пр.: oglądanie wytworów sztuki
elitarnej jest silnym bodźcem estetycznym, prowadzącym niejed­
nokrotnie do naśladownictwa. A l e prócz tych czysto zewnętrz­
nych wpływów są i głębsze, jak podniety religijne i magiczne,
o których jednak zawsze jeszcze wiemy bardzo niedużo, oraz
społeczne. Jest to splot tak silny, Że wydzielenie niektórych po­
budek, względnie supremowanie jednych nad drugimi byłoby na
razie, bez dłuższych studiów specjalnych, problematyczne.
W książce swojej „O zdobnictwie metalowym na Śląsku"
podkreśla Gładysz jeden jeszcze czynnik kształtujący pojęcia es­
tetyczne ludu, a m i a n o w i c i e - t r a d y c j o n a l i z m ! Gładysz spotkał ta­
kich artystów ludowych, którzy, mimo uzdolnień, świadomie nie
wprowadzali pomysłów własnych, aby zachować w całej pełni
ornament tradycyjny. T u niewątpliwie ważnym momentem od­
działywania tradycjonalnego jest środowisko, które najwyraźniej
sprzeciwia się hasłu: sztuka dla sztuki.
W dociekaniach
czął analizę naukową
dotyczących artystów
waniu różnych metod
sków na temat sztuki

swoich Mieczysław Gładysz, który rozpo­
o d mozolnych zestawień statystycznych,
ludowych, doszedł następnie przy zastoso­
naukowych do pewnych ogólnych w n i o ­
ludowej w odniesieniu do jej genezy.

Na stanowisku ściśle etnograficznym staje dobry znawca pol­
skiej sztuki ludowej w różnych jej odmianach regionalnych Ta-

�169
deusz Seweryn, który uwzględnia zarówno momenty estetyczne
jak psychologiczne i socjologiczne.
Mówiąc o właściwościach sztuki ludowej z punktu widze­
nia kryteriów osobistych, podkreśla Seweryn m.i. jej dwutorowość.
Zdaniem Seweryna inne noimy stosuje lud do obrazu r e l i ­
gijnego a inne do świeckiego. Ocena obrazu religijnego jest za­
wsze powściągliwa, dyskretna ze względu na temat i właściwą
ludowi wiarę w wizerunek jako zastępczą istność Istoty nadna­
turalnej. Ocena obrazów cudownych jest z reguły dodatnia, cho­
ciażby t y p ich nie odpowiadał normom przez lud przyjętym. Nad­
naturalne wartości, jakie uprzytamnia obraz cudowny, stają się
dla ludu kryterium estetycznym. Wiara jest wartością nadrzędną
w stosunku do piękna a jednokierunkowością swoją hamuje su­
biektywne funkcje, odczuwania i władze osądu.

»

Stopień piękna zależy o d stopnia cudowności obrazu. Po­
święcenie obrazu zwiększa u ludu jego wartość idealną.
Okazuje się stąd, że Seweryn dochodzi do podobnych spo­
strzeżeń, do jakich doszedł Gładysz, a mianowicie stwierdza, że
decydujący wpływ na jakość oceny warloŚci obrazu przez lud ma
- treści Stopień rozpoznania piękna obrazu religijnego zależy od
stopnia rozpoznania jego treści.
Seweryn określa t e n - można by powiedzieć-nastrój este­
tyczny, który przy oglądzie obrazu ogarnia widza z ludu, jako
uczucie radości, wypływające ze zrozumienia mowy formy! Dalej
jeszcze należy wziąć pod uwagę upodobania do patrona a wre­
szcie jego popularność w ogóle.
Dalszymi normami estetycznymi są: piękno rysów i twarzy;
piękno oczywiście relatywne, zgodne z ludową konwencją piękna.
A więc przysadkowate figury, szerokie owale twarzy, pulchne rę­
ce, rozdęte suknie. Dlatego też przypuszcza Seweryn, że barok
odbił się tak silnie krągłością formy na rzeźbie i malarstwie
ludowym.
Na ocenę wytworu ludowego — w tym wypadku obrazu —
wpływa również barwa. Barwy lud określa swoiście. Są więc
barwy ceglane, wiśniowe, mysie, ostróżkowe, bzowe i t p . O k r e ­
ślenia te dowodzą, że lud posiada bogatą skalę wyobrażeń o bar­
wach podpatrzonych w naturze, bogatszą od skali samych nazw.

�170
Ze wszystkich barw najbardziej podoba się czerwona. Re­
akcje, jakie budzi czerwień u ludu, mają uzasadnienie psycholo­
giczne. Czerwień bowiem, jako punkt kulminacyjny skali barw­
nej, działa pokrzepiająco i zapalająca Miejsce równie niemal wa­
żne w ludowych kompozycjach kolorystycznych zajmuje barwa
niebieska, po niej zielona i żółta. Czerwień gra w magii ludowej
rolę czynnika apofropeicznego, jest barwą leczniczą. Nie da się
jednak stwierdzić korelacji tych wierzeń z czynnikami estetycz¬
nymi oraz z malarstwem l u d o w y m .
O b o k kryteriów piękna, zależnych od treści, kształtów, barw
obrazu, ważną rolę o d g r y w a - z d a n i e m Seweryna — czynnik pro­
porcji rzeczy świeckich do religijnych, np. w obrazie pejzaż,
który powinien zajmować jak najmniej miejsca. Pejzaż pojawia
się t y l k o tam, gdzie obrazuje symboliczną treść religijną albo
gdzie ma grać rolę plastycznego, bliższego dopowiedzenia głów­
nej postaci, będącej właściwym tematem. Palący się dom ma np.
służyć tylko do bliższego określenia Św. Floriana, pole i pług Św. Idziego.
Jest j e s z c z e - w e d ł u g S e w e r y n a - i n n y czynnik kształtowania
stę poglądów estetycznych ludu, a mianowicie proporcja powie­
rzchni przeznaczonej na temat religijny do przestrzeni zajętej
przez tło lub akcesoria świeckie. Tu przekonywujemy się, że po­
staci świętych mają olbrzymią przewagę nad tłem. Narzucają się
rozłożystymi szatami, dużymi aureolami i koronami, sięgają czę­
sto o d ramy do ramy, dzięki czemu sprawiają wrażenie monu­
mentalne.
Ludowe normy obyczajowości są niezmiernie s u r o w e - s z a t y
okrywające świętych i aniołów przepisowo długie. Według mnie­
mania ludu, jak to dowcipnie określa Seweryn, dusze wstające
z grobu na Sąd Ostateczny muszą być nagie, natomiast anioły
nie potrzebują być obnażone.
Porusza też Seweryn pierwiastki techniczne obok pierwiast­
ków treści, kształtów, barw i kompozycji - jednak już jako war­
tości drugorzędne.
Podobnie jak Gładysz poświęca Seweryn uwagę podłożu
magicznemu twórczości ludowej, podłożu społecznemu oraz psy­
chologicznemu, z tą jednak różnicą, że Gładysz lekko zaznacza

#

�171
ważność tych momentów, natomiast Seweryn rozwodzi się sze
roko, umiejętnie i z dużą szczerością osobistą.
Mówiąc o podłożu społecznym sztuk, ludowej stwierdza
Seweryn, że lud dbał zawsze o to, by obraz zachował socjolo­
giczny związek z charakterem wnętrza, dzięki czemu len sam t y p
obrazu nabierał w różnych stronach wiele cech regionalnego cha­
rakteru. Strojność obrazu potęgowano różnymi akcesoriami zdo­
bniczymi. Obraz bowiem należał do parady domu, zaś parada
obowiązuje wszystkie stopnie wiejskiej hierarchii społecznej p o d
groźbą utraty szacunku w gromadzie.
Obowiązek podlegania społecznym normom parady, prze­
strzegany przez opinię sąsiedzką, skłaniał zapewne wielu do stro­
jenia ścian obrazami w ilości p.zekraczającej osobiste potrzeby.
Nadto w całej Polsce jest zwyczaj, że matki dają córkom w y ­
chodzącym zamąż obrazy „wianne", które wieszano w miejscu
sakralnym, w honorowym kącie izby, gdzie jada się wieczerzę
wigilijną, gdzie dokonuje się obrzędowy akt zaślubin.
Obrazy skupiają na sobie resztki czci, jaką darzono ongiś
domowe siedlisko duchów opiekuńczych. W ogóle obraz odgry­
wa w obrzędach pewną rolę, co Seweryn bardzo słusznie p o d ­
kreśla, a w ogóle społeczność wiejska czuje się bezpieczniej
w życiowych perypetiach pod opieką patrona wsi, Świątka, w ob­
razie czy rzeźbie. Na podstawie wiary w obecność nadnatural­
nych istot w obrazie powstawały różne formy traktowania ob­
razu: jako żywej osoby, jako domownika, któremu należy się
szacunek.
Malowanie dawało artyście ludowemu niewątpliwie dużo za­
d o w o l e n i a - j a k o aktywizacja barw, linii, rytmu, motywów i reli­
gijnego tematu, ale równie godne szacunku były te prace ze
względu na to, że człowiek, który je wykonywał, stawał się uży­
teczny gromadzie.
Obraz ma dla ludu również znaczenie apotropeiczne, magi­
czne. Oddala np. burzę na morzu, zapobiega pożarom, w cha­
cie przynosi spokój i pomysłowość, można nim zażegnać choroby.
Tadeusz Seweryn w swej pracy o ludowym malarstwie usi­
łuje również dać rozwiązanie psychologiczne twórczości artysty­
cznej ludu w stosunku do malarstwa. Z obserwacji autora cennej

�172
książki wynika, że artysta ludowy nie posługuje się rzeczywi­
stością fizykalną jako modelem rysunkowym, nie czerpie form
z bezpośredniego oglądu, lecz raczej z przypomnienia. Skłonni
więc jesteśmy do wartościowania tych obrazów jako odbicia rze­
czywistości wyobrażeniowej, aczkolwiek nie ulega wątpliwości,
że celem wysiłków artysty ludowego jest naturalistyczne odtwo­
rzenie tematu.
Nie interesuje też artysty ludowego - zdaniem S e w e r y n a trójwymiarowość w przyrodzie, Nie możemy jednak traktować
braku wyobraźni przestrzennej u ludu jako niedorozwoju władz
umysłowych. Podobnie nie możemy uważać malarstwa płaszczy­
znowego za niższy stopień ewolucji formy artystycznej.
Według Seweryna malarstwo ludowe znamionuje pełnia
cech skrystalizowanych, artystę zaś ludowego pełnia dojrzałości,
wystarczająca na wyrażenie tych cech.
Ujrzenie tej prawdy uważa Seweryn za kwestię wyzwolenia
się spod sugestii widzenia naturalistycznego i dziedzicznego
obciążenia normami estetycznymi greckiej czy renesansowej sztu­
ki a z drugiej za kwestię wyzbycia się nałogów wartościowania
psychiki ludowej wedle schematów psychiki inteligenckiej.
Tadeusz Seweryn zdołał więc dzięki dysponowaniu obszer­
nym materiałem przykładowym, dzięki głębokiemu i szczeremu
odczuciu piękna sztuki ludowej wyemancypować ją teoretycznie
z deprecjonujących ją często osadów, podkreślił jej odrębność
i wartościowość, dał osiągnięcia niezmiernie ważne przede wszyst­
kim dla etnografii.

O ile Seweryn zajmował się przede wszystkim malarstwem
ludowym, o tyle specjalnym studiom poddał drzeworyty ludowe
wspomniany już na początku Ksawery Piwoeki. Jak w polemice
swej z Dobrowolskim, tak i tu interesuje go w pierwszym rzę­
d n e psychologiczne podłoże twórczości ludowej.
Piwoeki idzie w pewnych swych ocenach dalej niż Seweryn. Udowadnia mianowicie, co zresztą etnografom jest na ogół
wiadome, że a-naturalizm sztuki ludowej nawet tam silnie się
zaznacza, gdzie obraźnik kopiuje wzory graficzne. Gubią się

\
i
*
|

�173
ustalone proporcje postaci ludzkiej, deformuje się jej układ ana­
tomiczny a z zanikiem perspektywy geometrycznej ujęcie wgłę­
bne zamienia się w płaszczyznowe. Często dekoracyjny koloryt
traci związek z wyobrażonym przedmiotem.
Piwocki podchodzi do tego zagadnienia analitycznie i szcze­
gółowo. Przypomina, że formy widzenia ludzkiego zmieniały się
w ciągu wieków. Przeprowadza więc taką dedukcję: formy w i ­
dzenia ludzkiego w różnych epokach zależne były o d stopnia
kultury, na którym żyła ludzkość. Jest więc rzeczą jasną, że
nie t y l k o w różnych czasach, ale i na różnych szczeblach spo­
łecznych tej samej epoki historycznej inna jest struktura wrażeń
optycznych. To nam tłumaczy, dlaczego dzieło obraźnika ludo­
wego odbiega od swego wzoru.
Piwocki opiera się tu jeszcze na teorii Chwistka o kilku
równorzędnie istniejących rzeczywistościach. I fak przyjmuje on,
że na niższych szczeblach rozwoju kulturalnego i w życiu naszym
codziennym mamy do czynienia z rzeczywistością naturalną.
Składa się ona z osób i rzeczy, istniejących niezależnie od tego,
czy je ktoś widzi lub może widzieć. O b o k tych zasadniczych
elementów rzeczywistości występują drugorzędne w postaci sta­
nów psychicznych.
Związany z rzeczywistością naturalną pogląd na świat roz­
wija się głównie pod wpływem życia społecznego i jest wyraź­
nie od niego zależny. Sztukę, będącą odbiciem rzeczywistości,
nazywa Chwistek prymitywną. Artysta prymitywny ujmuje wy­
suwane przez siebie przedmioty przy pomocy ich cech cha­
rakterystycznych opierając się przy t y m na pamięci i kieru­
jąc się zasadą: „consensus omnium", popartą wiedzą o przed­
miocie.
Pojawiają się na t y m stopniu prymitywizmu przedmioty
i osady, widziane z bliska i z daleka
dane w spostrzeżeniu
i t y l k o pomyślane, zgodnie z wiarą w realną rzeczywistość wszel­
kich zjaw sk. Głębia i perspektywa występują dopiero w drugim
i t o p n i u rzeczywistości, rzeczywistości racjonalnej czyli fizykal­
nej, której odpowiada sztuka naturalistyczna. To jest stopień, na
jakim żyli twórcy rycin, które były wzorami dla drzeworytów
ludowych.

�174
Ta teoria C h w i s t k a - z d a n i e m P i w o c k i e g o - m o ż e byc w pe­
wnej mierze przydatna dla zrozumienia owej rozbieżności drze­
worytu ludowego i współczesnej grafiki oficjalnej. Trafnie ujmu­
je sposób percypowania przedmiotów nie wprost z natury, lecz
jakby z pamięci, z apriorystycznej wiedzy o przedmiocie. Jest
rzeczą znaną, że dzieci i artyści rysują przedmioty nie tak, jak
je widzimy, lecz tak, jak je sobie przypominamy. T e n t y p twór­
czości nazywa się ideophstyką.
Ideopiastyka łączy wyraźnie twórczość ludową
dziecka i ludów pierwotnych.

ze

sztuką

Sztuce dziecka brak plastyki i perspektywy. Środki wyrazu
ograniczają się przede wszystkim do konturu. Schemat rysunko­
w y jest świadectwem „upraszczającej apercepcji". Bez zdolności
tworzenia schematów dziecinny czy prymitywny umysł nie byłby
zdolny ani do uporządkowania ujęcia wielorakich form rzeczywi­
stości, ani do ich rozumienia. Umysł pierwotny, naiwny uprasz­
cza całość zjawisk do kilku takich schematów i przy ich pomo­
cy usiłuje zrozumieć ich związek i sens. Odbiciem plastycznym
takiego pojmowania świata jest właśnie sztuka ludowa.
Umysł pierwotny - stwierdza ze słusznością Piwoeki - nie
widzi różnicy między człowiekiem a otaczającą go przyrodą. N i e
t y l k o antropomorfizuje zwierzęta i rośliny, ale ożywia także
i przedmioty ma. twe. W sztuce odbija się w szablonie rysunku.
W sztuce l u d o w e j - m ó w i P i w o c k i - s t y p i z o w a n a jest nie
t y l k o postać ludzka, ale i ornament. Poszczególne motywy orna­
mentu pierwotnego są wspólnym dobrem całej niemal ludzkości.
Zawodna j e s t - p i s z e autor pracy o drzeworycie — skłoność ba­
daczy do przyjmowania teorii wędrówki danego motywu ornamentacyjnego nawet tam, gdzie można przypuścić samodzielność
pomysłu. Wątki zdobnicze—według Piwockiego - nie wędrują, ale
tworzą one jeden z najstarszych dorobków kulturalnych ludzkości.
Z tego elementarnego popędu zdobniczego wypływa zmysł
dekoracyjny właściwy całej sztuce prymitywnej, a więc i ludo­
wej. Tak więc kształty przedmiotów w drzeworycie ludowym czy
malarstwie nabierają form wybitnie dekoracyjnych lub są zupeł­
nie pokryte ornamentem.

�175
T o też siła ekspresji sztuki ludowej, związana z samą czyn­
nością artysty, leży raczej w formie niż w zaczerpniętej treści
przedstawień, jak w drzeworycie ze sztuki oficjalnej.

Zdanie Piwockiego w zakresie drzeworytu ludowego po­
krywa się ze zdaniem prof. Bystronia,
etnografa i socjologa,
który już w swojej pracy o drzeworytach polskich (1929) pod­
kreśla dekoratywność stylu, ów typowy dla obrainictwa ludo­
wego „horor vacui", tak że cała płaszczyzna obrazu wypełnia
się równomiernie.
Postać główna zajmuje z reguły miejsce środkowe, reszta
zaś wypełniona jest rysunkiem postaci pobocznych, krajobrazem
lub też tłem architektonicznym bez zastosowania perspektywy.
Jan Stanisław Bystroń stwierdza prymitywizm kompozycji,
prymitywizm plastyki, posługiwanie się grubym konturem, brak
umiejętności stosowania światłocienia. Mówi o typizacji i to nie
tylko postaci, ale i ornamentu, o patosie odległości, który cha­
rakterystycznie podkreśla emocjonalną wartość sztuki.

Zestawiając razem przytoczone powyżej zapatrywania na
sztukę ludową historyków sztuki i etnografów polskich stwier­
dzamy, że w nauce polskiej nagromadził się już bogaty materiał
polemiczny, mogący stanowić podstawę do wniosków- synte­
tycznych.
Zarazem jednak zauważyć trzeba, Że wszystkie przytoczone
tutaj wypowiedzi dotyczyły zawsze t y l k o pewnych fragmentów
sztuki ludowej. Na pierwszy plan wystąpiła tzw. „sztuka czysta",
czyli rzeźba, malarstwo, grafika, a metodycznie interesowano się
przede wszystkim psychologią artysty ludowego.
Nie mamy więc dotąd teorii, obejmującej sztukę ludową
jako całość. A przecież należy włączyć do niej i budownictwo
ludowe, zdobnictwo oraz sprzęt obrzędowy. Pod względem me­
todycznym nie można ograniczać się wyłącznie do psychologii.
Jeżeli więc zastanowimy się nad genezą sztuki ludowej ja­
ko wytworu pewnej grupy społecznej, musimy zarazem zwrócić

�176
uwagę na różnorodność tej sztuki i jej uwarunkowanie termino­
we i regionalne.
Różnolitość sztuki ludowej potęguje jeszcze różnorodność
materiału, do wytworów sztuki ludowej używanego. Nadto po­
myśleć musimy o tym, że poszczególne gałęzie sztuki ludowej
rozwijały się w czasie bardzo nierównomiernie.
I tak np. ceramika na ziemiach Polski ma tradycje kilku
tysięcy i , mimo że różne kultury i ludy ją wytwarzały, nie g i ­
nęły nigdy doszczętnie wytwory tych ludów i mogły stanowić
odżywczy substrat dla innych narastających kultur.
Również i budownictwo na ziemiach naszych posiada tra­
dycje prastare. Dość wspomnieć, że odkryte w Biskupinie cha­
ty, budowane na łątkę i sumik jakieś 2,500 lat przed Chrystu­
sem, mają tę samą konstrukcję, co niektóre chaty współczesne
w tej samej miejscowości. Piękne podcieniowe domy drewniane
znajdują swój prehistoryczny odpowiednik w palafitowym budo­
wnictwie.
W dużo mniejszym stopniu znajdujemy nawiązanie do rzeźby.
Prastare jest tkactwo, ale nietrwalość materiału
przeszkodę w zachowaniu okazów tkactwa ozdobnego.

stanowiła

Świeżej stosunkowo daty (bo w. X V i l l i X I X ) jest malar­
stwo ludowe i grafika. Stąd już widzimy, г jak nierównym mate­
riałem mamy do czynienia i że o jednej, bezwzględnie równej
metodzie ujmowania wszechstronnych zjawisk sztuki ludowej nie
może być mowy.
Do wspomnianych działów sztuki ludowej zaliczyć wypada
jeszcze cały obrzędowy dział ze swoimi podkźnikami, maikami,
pisankami, maszkarami i t p . , które obrzędowo stanowią materiał
bardzo stary, r.eczowo jednak już tak niejednokrotnie przetwarżany i odnawiany, że obok ornamentów prastarych widzimy zu­
pełnie nowoczesne rodzaje wystrojów z naleciałościami i zasto­
sowaniem współczesnej techniki i kramarskiego tandeciarstwa.
A b y tylko wspomnieć przykładowo: stosowanie fabrycznych świe­
cidełek i paciorków do ozdobnych, ślubnych koron panien mło­
dych np. w Wielkopolsce, wstęgi krakowskie, czy chustki barw­
ne wykonywane w fabrykach Tyrolu i t d .

�177
Geometryczny ornament pisankowy ulega również prze­
mianom
г zastosowaniem
ornamentów antropomorficznych
i zoomorficznych, zwłaszcza w ośrodkach zbliżonych do miast
większych.
Nasuwa się tu od razu konieczność badań historyczno-genetycznych, bardzo z natury swej trudnych, już choćby ze wzglę­
du na olbrzymie zasięgi historyczne i geograficzne, na których
występują analogiczne zjawiska w szerokiej rozpiętości czasu.
O b o k estetycznych rozwiązań powinien badacz sztuki l u ­
dowej dać socjologiczne rozwiązanie w tych działach sztuki lur
dowej, które wyrosły z podłoża obrzędowej tradycji.
Być może, że za mało zawsze jeszcze doceniamy nawar­
stwienia tradycyjne, tak bardzo ważne ze względu na konserwa­
tyzm ludowy. Zrośnięty z przyrodą, uzależniony od wpływów at­
mosferycznych i meteorologicznych, od których nieraz b y t jego
zawisnął, lud wierzy niezachwianie w pewne prawidła, o których
mieszkańcy miast nie myślą i które zatarły się w ich psychice,
poddanej innym warunkom bytowania.
- W przekonaniu człowieka z ludu magiczne koło roku ob­
raca się nieustannie a między śmiercią i narodzinami rozgrywa­
ją się poszczególne stadia życiowe: dni pracy, radości, szczęścia
i żałoby. To uzależnienie się od magicznego obrotu dorocznej
obrzędowości wytworzyło u ludzi przez ciąg tysiącleci poczucie
wspólnoty z przyrodą i jej przejawami, silnie odcinające się od
płynności I ruchliwości życia miejskiego.
Również i więź rodzinna uwydatnia się silniej. Ten sam
próg domu służy dziadowi i wnukom i coraz bardziej krępujące
są więzy, łączące pokolenia, Zwyczaj stoi ponad rozsądkiem, po­
nieważ został uświęcony wielokrotną wspólnotą przeżyć.
Przedmiot nie powstaje dla wygody, lecz jako narzędzie
walki życiowej. Pojawia się w chwili potrzeby, w porządku bio­
logicznym i w tym leży jego wartość, podkreślona widomie wy­
ciśniętym czy wyrzeźbionym merkiem rodzinnym. Taka postawa
człowieka z ludu w stosunku do przedmiotów, a więc i do przed­
miotów sztuki, wynika stąd, że lud nie ma poglądu na świat;
pogląd ten zastępuje poglądem na życie i na stworzone przez
Lud, T. X X X V I ,

12*

�178
siebie dzieła. Jego przedmioty, stroje, ornamentyka służą ściśle
jego poglądom na życie i mają je wyobrażać.
Na ogół więc nie ma sztuki personalnej wśród ludu, mimo
że zajmujemy się poszczególnymi artystami ludowymi. Nie ma
też okresów stylowych w znaczeniu stylów historycznych. Nie
ma w sztuce ludowej pojęcia plagiatu, który przynależy sztuce
personalnej; przeciwnie, sztuka ludowa powtarza jak najczęściej
tradycyjny ornament. M o t y w namalowany czy wyrzeźbiony na
skrzyni lub wyszyty na stroju — to jest zawsze ten sam motyw,
z zastosowaniem jedynie pewnych wariantów.
Z wierzeniem i zwyczajem, czyli z podłożem tradycjonal­
nym sztuki ludowej wiąże się również jego sens przyrodniczy.
Ornamenty sztuki ludowej to nie tylko zdobiny, lecz i materiali­
zacja i sformułowanie sił przyrody. Pęd zdobniczy w stosunku
do przedmiotów o małym stosunkowo znaczeniu wypływa z w o l i ,
aby je ożywić atmosferą domową. Lud bowiem nie posiada
obiektywnego i zgodnego z rzeczywistością fizykalną nastawie­
nia do sztuki. Pejzaż ludowy np. nie jest prawie nigdy odbiciem
okolicy, w której został namalowany, jest on po prostu odbiciem
jakiegoś widoku, wytworzonego z gór, dolin, lasów, ludzi,
zwierząt.
Ptak, którego wyszywa wieśniaczka, staje się tworem geo­
metrycznym, podczas gdy dziewczynie wyszywającej nie przyj­
dzie do głowy, że nie ma on być „podobny". Postaci są stypi­
zowane a w obrazach świętych najważniejszą rolę odgrywają
Ich atrybuty. Ceramiczne okazy postaci zwierząt zaledwie mogą
być odpoznane. Tematy ludowego świata przeżyć podlegają rzu­
towaniu, jako formuły na pewnej określonej płaszczyźnie, gdzie
muszą pozostać. Do tego nadaje się najlepiej dwuwymiarowa
płaszczyzna.
Zastosowanie głębi trzeciego w , m i a r u stworzyłoby już zbyt
wielkie podobieństwo- z rzeczywistością fizykalną, wywołałoby
niepokój. Sztuka ludowa natomiast dąży do ukojenia — według
stałej formuły- w wartkim prądzie życia. Niepewność własnej
egzystencji, obawa przed siłami przyrody, strach przed śmiercią,
Niewiadomym, przed późniejszym b y t e m - p o d k r e ś l a j ą surowość
i geometryzację linii.

�179
Z generacji na generacje dokonuje się ta geometryzacja a
przebieg jej staje się praktycznie możliwy w takich t y l k o wa­
runkach, że artysta ludowy nie przedstawia w swej twórczości
form indywidualnych, lecz daje produkt zbiorowy, wynikły ze
wspólnej więzi pokoleń i wspólnoty wierzeń.
Nie jest jednak sztuka ludowa absolutnie bezosobista, gdyż
każdy artysta z ludu wkłada w nią własne koncepcje twórcze,
powstałe z zamierzchłych warstwie psychologicznych na podłożu
obrzędów i wierzeń.
T o są tylko przykładowe i najogólniejsze stwierdzenia, któ­
re należało by skonfrontować z całym szeregiem zabytków sztuki
ludowej, z pomocą których dopiero moglibyśmy podsumować
niektóre działy sztuki ludowej pod różne metody badawcze.

Już naszkicowany powyżej krótki przegląd stosowanych d o ­
tąd metod, dążących do steoretyzowania sztuki ludowej, wska­
zuje na konieczność właściwego ich uporządkowania.
W e wspomnianych kilkakrotnie pracach Piwockiego znaj­
dujemy dużo ostrzeżeń i wskazówek, szczególnie p o d adresem
etnografów. Piwocki nie ma do nich zaufania, t j . nie wierzy, aby
potrafili we właściwy sposób ocenić walory sztuki ludowej. Zda­
niem jego podkreślać oni będą zawsze socjalną stronę sztuki,
zwrócą uwagę na utylitarne oblicze sztuki i szukać będą zwią­
zku sztuki ludowej z życiem zewnętrznym. Ze względu na to
ich wyłącznie socjologiczne nastawienie nie można badań nad
sztuką ludową pozostawiać t y l k o etnografom.
Z drugiej strony zdaje sobie Piwocki sprawę z tego, że
przed historykiem sztuki piętrzyć się będą niemałe trudności,
wyrażające się głównie w metodycznym podejściu do tematu.
Do anonimowych dziel sztuki ludowej nie m o ż n a - z d a n i e m
Piwockiego-podchodzić tak, jak do sztuki oficjalnej, gdyż me­
toda ta zawodzi. Nie można bowiem zestawić faktów artystycz­
nych sztuki ludowej w łańcuchy chronologiczne. D o niektórych
zjawisk jednakże trzeba podchodzić historycznie. Prehistoria bo­
wiem może dać pewne wyjaśnienia sztuce l u d o w e j - n a odwrót

�t
180
sztuka ludowa może dać pewne wyjaśnienia na terenie zjawisk
prehistorycznych.
Józef Słrzygowski
w pracach swych nad sztuką starosło¬
wiańską jest tego samego zdania; prof. Antoniewicz podkreśla
silne związki pomiędzy sztuką górali podhalańskich np. a sztuką
starogrecką w swej pracy o metalowych spinkach góralskich.
Podobne zdanie wyraża również prof. Fociłhn
ze Sorbony.
Zwraca on uwagę na kontakty nauk pokrewnych etnografii, po­
trzebnych zwłaszcza dla badań nad sztuką ludową. Mówi wyraź­
nie, że wiedza, dotycząca sztuki ludowej, sąsiaduje z archeolo­
gią i historią sztuki, z etnografią, nauką o folklorze, z lingwi­
styką, socjologia, paleontologią ludzką itp, Dla F o c i l l o n a jej
właściwym przedmiotem jest studium form plastycznych, grafi­
cznych, muzycznych, dramatycznych, choreograficznych i obrzę­
dowych, wreszcie i studium techniki.
U nas w Polsce stoi -a terenie tej różnorodności prof.
Frankowski
{„Wiedza o Pulsce", tom III), a opierając się w swej
teorii sztuki ludowej rra naukach etnografii pokrewnych widzi
np. dużo związków z archeologią klasyczną.
Wyłania się jednakże nowa trudność, mianowicie; zakresul
Trudność ta występuje już przy porównaniu sztuki ze sztuką ludową. Gdzie granica między tym, co przynależy sztuce, a
wytworem ludowym? N p . w rzeźbie średniowiecznej lub drzeworytnictwie średniowiecznym!
" Tu przechodzimy w zakres stylu, o którym była mowa poprzednio przy charakteryzacji ob.-afnictwa i drzeworytnictwa !udowego.
Za uprawnionych du zabierania głosu w kwestii stylu
w sztuce uważa Piwoeki tylko historyków sztuki, jako posiadających terminologie właściwą, wypracowaną w dziedzinie swej
nauki. Ponieważ jednak w .sztuce ludowej, w jej globalnym
pojęciu, mieści się również zagadnienie właściwości rasowo-narodowych, przyznaje Piwoeki, źe należy do badań tych powołać
antropologów, historyków kultury, prehistoryków i etnologów.
Będą oni zabierali głos również przy rozwiązywaniu zagadnień
psychologicznych podstaw twórczości ludu, w sprawach religiologicznych, zc sztuką ściśle związanych, dalej w zagadnieniach

\
;

j
1
I
1
1
I
1
•
1
I
1
•
Щ

�181
struktury wrażeń i ujmowania ich przez artystów ludowych ze
stanowiska odmienności widzenia ludzkiego w różnych epokach,
krajach i na odmiennych szczeblach historii socjalnej.
W podobny sposób ujmuje zagadnienie metody badań Spa­
mer („Des problemes fondamentaux de 1'etude des arts plastiques
populaires"). Historyk s z t u k i - j e g o z d a n i e m - s z u k a w twórczości
ludowej wyłącznie przejawów artystycznych. Etnograf ma posta­
wę fenomenologiczną. Dla niego fenomen izolowany ma walor
estetyczny tylko o tyle, o ile może wyciągnąć z niego wniosek,
który oświetli w sposób właściwy cały ów splot nerwowy men­
talności grupy społecznej, którą studiuje. Etnograf musi dla swo­
jej oceny poznać wszystkie formy ekspresji; dla niego to, w co
człowiek świadomie wierzy, co śpiewa, co wytwarza artystycznie,
ma wszystko tę samą wartość a granica oddzielająca dziedzinę
przejawów kultury ludowej od elitarnej jest tylko granica, psy­
chiczną.
Postawa socjologiczna i fenomenologiczna etnografa - we­
dług S p a m e r ' a - o r a z postawa waloryzująca i estetyczna historyka
sztuk! rozgranicza w zupełności dziedzinę ich dociekań nauko­
w y c h . Celem specjalisty-historyka sztuki jest tylko szukanie sztuki.
Celem etnografa jest lud i jego dzieło.
Również i Haberlandt jest zdania, że nie potrzeba ruszać
bwiata z posad w zakresie nauk historycznych, aby ocenić w spo­
sób właściwy sztukę ludową narodów europejskich („Les tendences artistiques dans le travail populaire en Europe").
Daleko bardzo odeszły poglądy współczesne od stanowiska
np. Forrer'a, który widział w sztuce ludowej formę podrzędną
sztuki elitarnej. Sztuka wiejska wydała mu się spóźnioną sztuką
urbanistyczną wyszła z mody, która obniżyła się o kilka stopni
od swego oryginału, nabrała cech jak mówi F o r r e r - „ w i e j s k i e j
brutalności".
'
Zresztą i Haberlandt, aczkolwiek broni znaczenia sztuki lu­
dowej, jest w jej obronie bardzo umiarkowany twierdząc, że
sztuka ludowa to prąd wtórny twórczości artystycznej narodu,
to jakby gwara w stosunku do języka literackiego.
Jakże inaczej ujmują te kwestie uczeni polscy!
Niezależnie od różnicy zdań w szczegółowym ujęciu tema-

�182
tu stwierdzają jednomyślnie, że twórczość ludowa posiada swoją
wartość istotną i Że zasługuje ze wszechmiar na to, aby jej po­
święcić wnikliwe i wszechstronne studia.
Nie możemy niestety w chwili obecnej stwierdzić, czy i ja­
kie postępy w zasięgu wiedzy światowej poczyniła nauka zajmu­
jąca się sztuką ludową, ponieważ brak nam dotąd nowych ksią­
żek, które być może ukazały się w ciągu lat ostatnich. Nasze i n ­
formacje bibliograficzne są z natury rzeczy bardzo ograniczone.
Nie wiemy również, czy naukowcy polscy zdołali w ciągu
sześciolecia okupacyjnego przygotować nowe prace. Dotąd nie
pojawiły się jeszcze żadne publikacje z zakresu badań nad sztu­
ką ludową w Polsce.
Można więc było szkic niniejszy oprzeć wyłącznie na ma­
teriale, którym dysponowaliśmy w momencie wybuchu wojny.

Konieczne jest, aby badania dotyczące sztuki ludowej o d ­
żyły znów w całej pełni, już choćby dlatego, że jesteśmy w szczę­
śliwym położeniu, pomyślniejszym od położenia innych narodów,
że posiadamy u siebie zawsze jeszcze żywotną twórczość ludową,
bogato zróżnicowaną regionalnie.
Trzeba więc г jednej strony kontynuować prace opisowe
w sensie m o n o g r a f i c z n y m - t e r e n o w y m i rzeczowym, aby zgroma­
dzić materiał pokazowy z całej Polski i ze wszystkich działów
sztuki ludowej, a równocześnie trzeba kontynuować badania
analityczne.
Nie można zaprzeczyć, że na sztukę ludową i jej twórców
oddziałały w pewnym stopniu wytwory miejskie. Historia kultury
bowiem wykazuje pewne szlaki migracyjne o ściśle określonym
kierunku, kulminujące w pewnych czasokresach i na oznaczonej
przestrzeni; zaznaczyły się one i w sztuce ludowej.
Odnajdujemy więc w niej reminiscencje stylów historycz­
nych: na północnym zachodzie Polski barok i rokoko, w krako­
wskim renesans, w ceramice pomorskiej wpływy fajansów z Delft,
w zdobnictwie kaszubskim i pyrzyckim szczątki ornamentów wło­
skich i francuskich, na Śląsku pozostałości budownictwa prasło­
wiańskiego, w Wielkopolsce silne oddziaływanie wytworów mie-

�183
szczańskich i życia cechowego i t p . Szlaki migracyjne wątków
zdobniczych prowadzą czy to ze Skandynawii poprzez Litwę,
Łotwę, Finlandię, czy z Włoch przez Kraków na Śląsk, czy
z Hiszpanii i Francji poprzez centra klasztorne na Pomorze a
z Rumunii i Węgier na Podkarpacie l t d . ; można je wszędzie roz­
poznać, ponieważ polska kultura ludowa organicznie przynależy
do całokształtu kultury europejskiej i łącznie z nią przeżywała
swoje fluktuacje.
Dowodzi to żywotności i chłonności kulturalnej artystów
ludowych, którzy nie pozostali nieczuli na wpływy zewnętrzne,
ale którzy je przetwarzali organicznie nadając im własny, arty­
styczny wyraz.
Podobnie przekształcał l u d pieśń, podanie, opowieść, ale
to, co w interpretacji jego pozostało, to zaledwie sfragmentaryzowana mocno fabuła; styl natomiast zupełnie się zmienił. Jeżeli
w jakimś wytworze duchowej czy materialnej kultury ludu znaj­
dujemy takie cechy, jak typizację, wynikającą z charakteru spo­
łecznego wytworu, tradycyjność ornamentu, traktowanie obiektów
czy fragmentów sztuki jako dekoracyjnych, celowość magiczną,
fragmentaryczność, symetryczność, rytmizacje, będziemy mogli
przesądzić, że mamy do czynienia ze stylem ludowym, niezależ­
nie od tego, czy dany okaz pod względem technicznym i este­
tycznym prezentuje się lepiej czy gorzej. To ma bowiem sztuka
wspólnego ze sztuką ludową, że w szeregach swoich wytwórców
posiada zarówno artystów jak i rzemieślników, Judzi utalentowa­
nych obok nieudolnych.
Niemniej dobrze trzeba się zaznajomić z wytworem stylo­
wym i wytworem ludowym, aby pochwycić podobieństwa i róż­
nice, aby móc dać własny osąd stylowi ludowemu i zdać sobie
sprawę z zapożyczeń w treści. Nie ulega kwestii, że rozgrani­
czenie wspomnianych wpływów, stwierdzenie odrębności stylu l u ­
dowego, określenie walorów estetycznych, nadanie wyrazu i wła­
ściwej terminologii fakturze przedmiotu - to zagadnienia bardzo
trudne do rozwiązania dla etnografa.
Nie są jednak niemożliwe.
Etnograf, pragnący specjalizować się w sztuce ludowej, mu­
siałby oczywiście posiadać studia z historii sztuki a n a d t o -

�184
i przede wszystkim—odpowiednie uzdolnienia osobiste, które by
pozwoliły mu na autorytatywne wyrażanie sądu o rzeczach sztuki.
Jednakie wyrażanie sądu estetycznego o przedmiocie nie
wyczerpuje zagadnienia.
Podana poprzednio analiza metody pracy polskich bada­
czy nad sztuką ludową wykazała, że do oceny dzieła artystycz­
nego w zakresie ludowym trzeba stosować normy badawcze et­
nograficzne, socjologiczne i psychologiczne i i e te oceny mogą
wielokrotnie wpływać na ocenę artystyczną, która etnograficznie
tamtymi czynnikami jest uwarunkowana.
B y ć może, że materiał prymitywny będzie pociągał history­
ków sztuki przede wszystkim w zakresie genezy i tu - sądzę —
historycy sztuki mogą oddać etnografii nieocenione usługi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8192" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8172">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4acd35e3c96de80eef2179d6df4b9bc9.pdf</src>
        <authentication>316f150bec1bfe8e2fc01cc5d07ccd10</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97923">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97924">
                <text>Małopolska</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97925">
                <text>pogranicze krakowsko-góralskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97927">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1843</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97929">
                <text>Pogranicze krakowsko-góralskie w świetle dawnych i najnowszych badań etnograficznych / LUD 1939-45 t.36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97931">
                <text>LUD 1939-45 t.46, s.222-255</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97933">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97937">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97939">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97942">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97946">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97952">
                <text>222
REINFUSS

ROMAN

Pogranicze krakowsko-góralskie *
w świetle dawnych i najnowszych badań
etnograficznych
W s t ę p
Znaczne

różnice

k u l t u r o w e , zachodzące między mieszkań­

Karpat

polskich

i

cami
dawna

zwracały

uwagę

wał wyznaczyć

przyległej
badaczy.

granicę

Wyżyny

Już M e h o f e r

między

Małopolskiej,

Góralami a K r a k o w i a k a m i w i o ­

dąc ją^wzdluż gościńca p r o w a d z ą c e g o z Białej przez
i Myślenice.
Mehofera

Zagadnienie
Pola,

który w r . 1851 ogłosił

powiadające w e d ł u g dzisiejszej
d z i e l i Górali

obejmuje

podział

Poprad,

druga

wododział
źródła

terminologii grupom

na t r z y g r u p y

mieszkańców

gór

podstawowe,

z

etnicznym.

których

i

Dniestru,

trzecia
Górali

zaś

sięga

Górali

od

Pienin,

Krościenka

i Łącka,

No­

Górali

od

P r ó c z wyżej p o d a n y c h z a l i ­

g r u p y górali śląskich,

siebie

Zywczaków,

W

po

pierwszej,

a w i ę c : Podhalan,

cza też P o l d o p i e r w s z e j

wylicza

jedna

p o l s k i c h , którzy, j a k w i d a ć

rodów,

z w a n y c h także Równiakami.
Jabłonkowianami,

2

n a wschód p o

z p o w y ż s z e g o , znaleźli się w całości w obrębie g r u p y

oraz Kliszczaków.

od­

o d źródeł O s t r a w i c y n a Śląsku p o

dzieli P o l na kilka pomniejszych
Sącza,

Górali

rody,

ludność łemkowską i bojkowską o d P o p r a d u

Sanu

Czeremoszu i Prutu.

wotarżan,

przez

specjalnych ba­

zamieszkujących północne s t o k i K a r p a t na p o m n i e j s z e
Pol

Wadowice

g r a n i c Góralszczyzny, p o r u s z o n e

t y l k o u b o c z n i e , stało się p r z e d m i o t e m

dań W i n c e n t e g o

od

w r. 1 8 4 3 usiło­

1

Babigórców,

każdej z w y m i e n i o n y c h

P o l s t a r a n n i e w s i , które d o

danej

t e k stanowią t y l k o w i o s k i Równiaków

zwanych

od

przez

Zagórzan

przez s i e b i e

grup

g r u p y należą.

Wyją­

które

nanie­

Sącza,

sione na mapę dają zasięg p o r w a n y , obejmujący wieńcem kotlinę
sądecką.

Linię, biegnącą

nych peryferiach

grupy

p r z e z miejscowości leżące n a p ó ł n o c ­
Żywczan,

Babigórców,

Zagórzan i K H -

�223
szczaków

oraz

Górali

od

Sącza, można

p r z e z Pola granicę między

uważać za wytyczoną

ludnością góralską a l a c h a m i , którzy

z Góralami sąsiadują o d północy.
P o g r a n i c z n y m i w s i a m i góralskimi według W . P o l a są: J a w o ­
r z y n k a , I s t e b n a , Wisła, B r e n n a , S z c z y r k ,
szowice, Straconka, Łodygowice,
Ślemień,
Dolna,

Las,

Krzeszów,

Zembrzyce,

Meszna,

Czernichów,

MikuKocierz,

Gór.,

Sleszowice,

Tarnawa

Budzów,

ZacheJmna,

Baczyn,

Tarnawa

Marcówka,

Bystra,

Tresna,

Bieńkówka, T r z e b u n i a , Stróża, P c i m , W ę g l ó w k a , K a s i n a
Gruszowiec,

Porąbka,

żówki, Półrzeczki,
Od

Dobra,

Szczawa,

Zalesie,

Zbłudza,

Zbłudzy z w a r t y dotąd zasięg z a c z y n a

j a k o krańcowe

Wielka,

Jasna-Podłopień, T y m b a r k , C h y -

w s i Równiaków

W o l a Piskulina.

się rwać.

Pol

podaje

( c z y l i Górali o d S ą c z a ) : C z a r n y

P o t o k , Łukawicę, Zawadę, Przyszową, Kaninę, P i s a r z o w a ,
nę, C h o m r a n i c e , Zawadkę, T ę g o b o r z e ,
gilno,

Ptaszkową,

Góralszczyzny

słusznie c z y n i z a r z u t
i

Spiszu.

Świdnik,

Kamionkę,

polskiej

S. U d z i e l a )

Zbyszyce,

Frycową,

Szczawnicę W y ż n ą i Niżna.

Przysietnicę,
terytorium

Mystków,

Męci­
Mo­

Homrzyska,

Z tak wyznaczonego

wyłączył

Pol

(z

czego

mu

w s i p o l s k i e leżące n a O r a w i e

3

Zagadnieniem

północnego

pogranicza

Góralszczyzny

pol­

s k i e j zajęto się żywiej z początkiem n a s z e g o s t u l e c i a , p o wystą­
pieniu

Ludwika

artykułów

Młynka, który w s z e r e g u

poruszył;

4

sprawę t z w . Lachów,

referatów i d r o b n y c h
t j . ludności

podgór­

s k i e j , sąsiadującej z Góralami na p r z e s t r z e n i o d Śląska C i e s z y ń ­
s k i e g o p o rzekę P o p r a d . W p o l e m i c e , która się w ó w c z a s wywią­
zała, zabrało głos w i e l u u c z o n y c h , m . i n . F . B u j a k ,
J. Jakóbiec,
sporo

7

S t . Eliasz R a d z i k o w s k i

światła

na

zagadnienie

różnic

międzygrupowych wzdłuż p o g r a n i c z a
Problem
wtedy

granicy

jednakowoż

podający
zazwyczaj
dobrze
Po

swoje

między

rozważaniami

swymi

S. U d z i e l a ,

6

k u l t u r o w y c h i stosunków

góralsko-lackiego.

Góralami a L a c h a m i

rozstrzygnięty,

uwagi w formie

5

i i n n i , c o w s u m i e rzuciło

8

gdyż

przyczynków,
całego

nie

poszczególni
nie

pogranicza,

został

autorzy,

obejmowali
lecz

tylko

sobie znane, ale n i e z b y t w i e l k i e j e g o o d c i n k i .
raz

pierwszy

p i e r o S. U d z i e l a ,

9

od

czasów

Pola

który w y t y c z a północną

całość

obejmuje

granicę

do­

Góralszczy-

�224
z n y w sposób następujący: na Śląsku

Cieszyńskim

granicznymi

w s i a m i góralskimi są W i s ł a i B r e n n a , w Małopolsce zaś
Meszna,

Bystra, Wilkowiska,

Oczków, Moszczanica,

Łodygowice,

Kocierz,

Szczyrk,

Czernichów,

Tresna,

T a r g a n i c a , R z y k i , Zagórnik, T a ­

czany, P o n i k i e w , K o z i n i e c ,

Tarnawa,

i Górna, M u c h a r z , S k a w c e ,

Sucha,

Krzeszów,
Maków,

Tarnawa

Budzów,

Dolną

Zakrzów,

B u g a j , S t r o n i e , S k a w i n k i , P a l c z a , H a r b u t o w i c e , Bieńkówka, W i ę ciórka,

Zawadka,

Pcim,

Lipnik,

Wiśniowa,

Poznachowice. T u

ciągła l i n i a g r a n i c z n a p r z e r y w a się i rekonstruować
j e d y n i e p r z e z połączenie luźno p o r o z r z u c a n y c h
d a n y c h przez U d z i e l ę , a m i a n o w i c i e :
szarów,

Sowłin

Wojakowej,
Olszowej,

(przedmieście

Iwkowej, Dobrocierzy,
Paleśnicy,

Podola,

Mystkowa. Koło Frycowej
się z zasięgiem
torium

Góralszczyzny

Ujanowic,

Jurkowa, Filipowie,

Jasiennej,

ją

Zawadki, K o ­

Zmiącej,
Libratowej,

Borowej,
Paszyna,

g r a n i c a p o l s k i e j Góralszczyzny

Łemków.

koło S z c z a w n i c y

Skrzydlnej,

Limanowej),

możemy

miejscowości p o ­

zbiega

Z w y z n a c z o n e g o w t e n sposób t e r y ­

wyłącza

Udziela

a zamieszkane

cztery

wsi,

położone

p r z e z t z w . Rusinów

Szlachłow

Opierając się na rękopiśmiennej p r a c y z r. 1 8 7 5 , p o z o s t a ­

skich.

łej p o W ł a d y s ł a w i e Kosińskim, n a północno-zachodnich
Góralszczyzny

wymienia

Udziela

s z a n y m góralsko-lackim;
Jastrzębie, J a s z c z u r o w a ,
wice,

Stryszów,

rzyce.

Dalszy

parę

kresach

wsi o charakterze

mie­

należą t u : A n d r y c h ó w ( w i e ś ) , B r z e z i n k a ,
Łękawica, Marcówkai R o c z y n y ,

Sułkowice

( a d . A n d r y c h ó w ) , Poręba

ciąg o m a w i a n e j

Sleszoi

p r a c y poświęca U d z i e l a

Zemb­
przepro­

w a d z e n i u podziału Góralszczyzny n a Górali

beskidowych,

Pod"

(od Sącza),

przy czym

charakte­

halan,

Kliszczaków

ryzuje

pokrótce

różnice k u l t u r o w e zachodzące między p o s z c z e ­

gólnymi g r u p a m i
Abstrahując
grupy
jest

i Lachów

etnograficznymi.
od

przeprowadzony

autorzy

przy

s k i c h t z w . Lachów
którzy

mieszkańców

Góralszczyzny

na

pomniejsze

który zarówno u P o l a j a k i u U d z i e l i n i e
bez z a r z u t u , należy podnieść,

że

obydwaj

w y t y c z a n i u o g ó l n e g o zasięgu Górali popełnili t e n

sam błąd z a s a d n i c z y ,
niacy),

podziału

etnograficzne,

a m i a n o w i c i e włączyli

sądeckich

wprawdzie
Beskidu,

ale

( u P o l a Górale

o n i d o g r u p góral­
od Sącza

posiadają p e w n e r y s y
niewątpliwie

l u b Rów-

przypominające

są grupą

nie-góralską,

�225
0 k u l t u r z e wyrosłej z r o l n i c z y c h

kultur

małopolskiego

podgó­

k o r e k t u r y północno - w s c h o d n i e g o

zasięgu

r z a i niżu.
Przeprowadzenie
polskiej

Góralszczyzny

przychodzi

n a m łatwo dzięki b a d a n i o m

r e g i o n a l i s t y sądeckiego, Mieczysława C h o l e w y , k t ó r e g o n i e p u b l i ­
kowana

mapka

zasięgu

Górali

sąsiadujących z L a ­

od Łącka,

c h a m i sądeckimi, z n a j d u j e się w a r c h i w u m M u z e u m

Etnograficz­

n e g o w K r a k o w i e . W e d ł u g t e j m a p y n a j b a r d z i e j k u północy w y ­
suniętymi

wsiami

Maszkowice,

góralskimi

Jazowsko,

Nawojowa,

są:

Młynczyska,

Gabon,

Kiczna,

Łącko,

Skrudzina, Przysietnica,

natomiast Siekierczyna

koło L i m a n o w e j oraz

Rytro,
Barcice,

P o p o w i c e , Zeleźnikowa n a południe o d S t . Sącza posiadają c h a ­
r a k t e r w s i przejściowych, łączących e l e m e n t y
1 lachowskiej.

kultury

góralskiej

N i e jest w y k l u c z o n e , ż e w ciągu d a l s z y c h

granica wyznaczona
nięciom,

niemniej

precyzją

oddzielić

przez Cholewę
jednak
od

może ulec d r o b n y m p r z e s u ­

dziś

pozwala

Góralszczyzny

i U d z i e l ę włączone t e r e n y
Omawiając

już

badań

nam ona

niesłusznie

z dużą

przez

Pola

lachowskie.

zagadnienie

granicy

lachowsko-góralskiej m u ­

s i m y uwzględnić również zasięg Lachów, p o d a n y w j e d n e j z p r a c
F. B u j a k a .

Poczynając o d Łącka

1 0

nad Dunajem wiedzie Bujak

granicę L a c h ó w p r z e z g ó r ę Modyń i Cichoń d o T y m b a r k u , stąd
grzbietami

Łopienia,

a następnie

wzdłuż

chód i p r z e z
do Skawy.

wsi

Snieżnicy i L u b o g o s z c z y
Raby

wsi Kasinki

p o d Myślenice, g d z i e skręca n a za­

Trzebunię,

Ostrość

do

granicy

Bieńkówkę
między

i Zembrzyce

Lachami

zmierza

a Góralami z a ­

c i e r a s i ę — z d a n i e m B u j a k a — s k u t k i e m p o w s t a n i a obszarów
n y c h , które L a c h y uważają za góralskie

miesza­

a Górale za l a c h o w s k i e .

N i e k t ó r e z t y c h w s i o c h a r a k t e r z e m i e s z a n y m (Młynczyska, G r u szowiec, Stopnice)
które

robiły n a a u t o r z e

k u l t u r o w o uległy

wpływom

wrażenie

wsi

przesiąkającym

góralskich,
z sąsiednich

terenów l a c h o w s k i c h .
Porównując p r z e d s t a w i o n e
chów,

wyznaczone

pr/ez

na m a p i e

Pola,

jedynie na niewielkich odcinkach
się ze sobą, p o z a

poszczególne

linie

linie

graniczne

że

pokrywają

t y m zaś, zwłaszcza w o k o l i c y W a d o w i c

wschód o d n i c h w k i e r u n k u Łącka,
L u d , t. X X X V I

1 zasięgi Górali i L a ­

B u j a k a i Udzielę, w i d z i m y ,

i na

wykreślone
15*

�226
przez
W

różnych

autorów

związku z analizą

wykazują

załączonej

dość
mapy

znaczne

rozbieżności.

n a s u w a się cały

pytań, z których zwłaszcza t r z y wybijają

szereg

się n a c z o ł o :

1) J a k d a l e k o w k i e r u n k u północnym sięgała

Góralszczyzna

polska w I I połowie ubiegłego stulecia?
2) J a k i e z m i a n y zaszły w p r z e b i e g u l i n i i g r a n i c z n e j o d cza­
sów, k i e d y wyznaczał ją W . P o l , aż

do

czasów d z i s i e j ­

szych?
3) J a k kształtowało się wzdłuż p o g r a n i c z a p o c z u c i e

przyna­

leżności g r u p o w e j L a c h ó w i Górali i j a k i m z m i a n o m u l e ­
gało o n o w zależności
kultury
Udzielenie

ludowej

od

w ciągu

wyczerpujących

zmian

zaszłych

zakresie

o d p o w i e d z i na postawione w y ­

żej p y t a n i a n a s u w a dziś duże trudności, n i e m n i e j
p r z y o b e c n y m zasobie

w

o s t a t n i c h l a t osiemdziesięciu?
jednak

dostępnych n a m materiałów

nawet

etnograficz­

n y c h można rzucić n i e c o światła na interesujące nas z a g a d n i e n i a .
S p q r p c e n n y c h wiadomości, pochodzących z końca u b i e g ł e g o
s t u l e c i a , z n a j d u j e m y w c y t o w a n y c h już p r a c a c h B u j a k a , Jakóbca,
Udzieli a

ponadto

Etnograficznego

w

przechowywanych

w Krakowie

w

materiałach

archiwum

Muzeum

rękopiśmiennych.

nie p u b l i k o w a n e d o t y c h c z a s , często a n o n i m o w e z a p i s k i ,

Te

zbierane

jeszcze p o d k i e r u n k i e m J a n o t y , G u s t a w i c z a c z y U d z i e l i , stanowią
w niektórych w y p a d k a c h ważne uzupełnienie opisów zaczerpnię­
t y c h ze starszej l i t e r a t u r y e t n o g r a f i c z n e j .
Najnowszych

materiałów

etnograficzne, przeprowadzone

terenowych

dostarczyły b a d a n i a

z końcem r . 1 9 4 5 i w

pierwszym

półroczu b i e ż ą c e g o z i n i c j a t y w y i p o d k i e r u n k i e m M u z e u m E t n o ­
g r a f i c z n e g o w K r a k o w i e z funduszów

dostarczonych

przez D e ­

partament N a u k i p r z y M i n i s t e r s t w i e Oświaty.
B a d a n i a t e , mające w przyszłości objąć o b s z a r
k o w s k i e j w jej najszerszym
etapie

pracy

na o d c i n k u

( o d X I I . 1945 d o V . 1 9 4 6 )

południowym

Ziemi

Kra­

zasięgu e t n o g r a f i c z n y m , w p i e r w s z y m
od

s k o n c e n t r o w a n e zostały

Ż y w c a p o G r y b ó w na w s c h o d z i e .

C e l e m badań było u s t a l e n i e zasięgu południowego k u l t u r y l u d o ­
w e j t z w . Krakowiaków.
śród

pracowników

B a d a c z e t e r e n o w i , rekrutujący się s p o ­

Muzeum

Etnograficznego

studentów e t n o g r a f i i i e t n o l o g i i U . J .

ł

l

w Krakowie

, zbierali

według

oraz

dostar-

�227
c z o n y c h i m kwestionariuszów materiały e t n o g r a f i c z n e

dotyczące

stroju ludowego, b u d o w n i c t w a , ustroju g r u n t o w e g o i

typu

podarki

stosunków

oraz

poczucia

przynależności

międzygrupowych. Z g r o m a d z o n e

grupowej

i

gos­

tą drogą materiały, p o p a r t e z n a ­

czną ilością zdjąć f o t o g r a f i c z n y c h o r a z szkiców odręcznych, s t a ­
nowią b a r d z o cenną podstawę d o porównań z

materiałami

n i e j s z y m i . Dzięki d o k o n a n y m w o s t a t n i c h miesiącach

daw­

poszukiwa­

n i o m t e r e n o w y m m o ż e m y śledzić p r z e m i a n y , j a k i e zaszły n a w s i
p o d k a r p a c k i e j w ciągu ubiegłego półwiecza i zakończyły się r o z ­
padem tradycyjnej kultury

ludowej

pod

naporem

postępującej

urbanizacji.
Omawiane w

niniejszej

pracy

zagadnienie

rozgraniczania

g r u p e t n o g r a f i c z n y c h i kształtowania się stosunków
wzdłuż l i n i i zetknięcia d w u k u l t u r

wywoływało

społecznych

czasami

niepo­

r o z u m i e n i a między e t n o g r a f a m i a s o c j o l o g a m i , wynikające z róż­
nego sposobu pojmowania g r u p y etnograficznej.
lem

uniknięcia

e w e n t u a l n y c h nieporozumień

poświęcić słów parę k w e s t i o m

Sądzę,

było b y

że ce­

wskazane

t e o r e t y c z n y m , związanym z p r o ­

blemem g r u p y etnicznej.
Wedle
grupą

świadomości
rębną
że

definicji,

społeczną

samych

całość,

być

spotykanej

nazywamy

czyli

tych
pewien

nieskończenie

równocześnie

grupy zawodowej,

ludzi

podręcznikach
zrzeszenie

stanowi

a

ten

różnych

wyznaniowej,

sam

grup

socjologii,

ludzi,

pewnego

układ odosobniony}

wiele

członkiem

w

każde

które

rodzaju

w
od­

G r u p takich mo­

2

człowiek

może

społecznych

narodowościowej,

być

(rodziny,

rozrywkowej

i t p . ) . N i e i n a c z e j m a się r z e c z w społeczeństwach p r y m i t y w n y c h ,
które również rozpadają się na b a r d z o w i e l e różnych grup
łecznych.
d o swojej

C z ł o n k o w i e i c h posiadają

świadomość

spo­

przynależności

g r u p y , p r z y c z y m p o d s t a w y w y t w o r z e n i a się t e g o p o ­

c z u c i a mogą b y ć b a r d z o różne. W j e d n y m w y p a d k u świadomość
odrębności u p e w n e j ilości l u d z i może opierać
p o c h o d z e n i a o d wspólnych p r z o d k ó w

się

na

tradycji

( r o d z i n a , ród, p l e m i ę ) ,

w

i n n y m w y k o n y w a n i e wspólnego zawodu

(np. grupy

d r u c i a r z y , obraźników, z o r g a n i z o w a n y c h

potajemnie dziadów o d ­

wędrownych

p u s t o w y c h ) . Przyczyną w y t w a r z a n i a się p o c z u c i a odrębności u p e ­
w n y c h zespołów l u d z k i c h j e s t często wspólne z a m i e s z k i w a n i e p e -

�228
w n e g o o b s z a r u , stąd

grupy

gromady wiejskiej, parafii

społeczne

czy

tworzą
z

państwa

n p . mieszkańcy

czasów

gospodarki

p a t r y m o n i a l n e j , o i l e t r a d y c j a g r a n i c a d m i n i s t r a c y j n y c h z czasów
pańszczyźnianych s t a n o w i d o dziś podstawę wyróżniania
od

obcych.

swoich

11

Spośród b a r d z o w i e l u różnych g r u p społecznych, j a k i e p o ­
wstać mogą w o b r ę b i e społeczeństw p r y m i t y w n y c h , e t n o g r a f w y ­
biera sobie jeden specjalny rodzaj

grupy

społecznej,

nadający

się n a j l e p i e j d l a c e l ó w s y s t e m a t y k i z j a w i s k e t n o g r a f i c z n y c h i n a ­
z y w a g o grupą
Pojęciem
dzi

etnograficzną.
„grapy

zamieszkujących

niających

etnograficznej"
określone

się od sąsiadów

siadających

poczucie

świadomości

swej

własnych

pewnymi

odrębności

zespól

geograficzne,

cechami

przynależności

lu­
wyróż­

kulturowymi

grupowej

i

po­

oparte

na

kulturowych.

K l a s y c z n y m przykładem g r u p
jących w y m o g o m

obejmujemy

terytorium

etnograficznych,

p o w y ż s z e j d e f i n i c j i , będą

odpowiada­

n p . K u r p i e , Spisza­

cy, G ó r a l e śląscy i t p .
Obserwacja
wśród

grup etnograficznych, przeprowadzana

najprymitywniejszych

ludów

egzotycznych

w a r s t w l u d o w y c h społeczeństw c y w i l i z o w a n y c h ,
świadomość własnej odrębności e t n o g r a f i c z n e j

zarówno

jak i

wśród

poucza

nas, ż e

powstaje

najczę­

ściej n a t l e różnic g w a r o w y c h , różnic w u b i o r z e , s p o s o b i e
bywania

środków

utrzymania

zdo­

(np. r o l n i c t w o i pasterstwo)

lub

wreszcie w o d m i e n n y m sposobie budowania osiedli. Inne zjawiska
kulturowe, jako trudniejsze do

zaobserwowania,

rzadko

stanowią

przyczynę uświadomienia s o b i e odrębności własnej g r u p y w s t o ­
s u n k u d o sąsiadów.

14

2 t y c h właśnie w z g l ę d ó w

podczas

wyznaczania

t e r y t o r i a l n y c h poszczególnych g r u p e t n o g r a f i c z n y c h
g ł ó w n y n a c i s k n a w y c h w y t y w a n i e właściwości

zasięgów

kładzie

gwarowych,

s t r o j u , b u d o w n i c t w a i t r y b u życia, c h a r a k t e r y s t y c z n y c h
danej

ludności, i następnie

wpływają

obserwuje

się,

dla ba­

j a k odrębności

te

na kształtowanie się p o c z u c i a przynależności g r u p o w e j .

M o ż e w przyszłości u d a się p r z e d s t a w i o n e
pogranicza

się
cech

góralsko-krakowskiego

uzupełnić

tu

jeszcze

zagadnienie
wynikami

�$99

ьо
о

о

t&gt;

О

и

cu а. U со
г- оо &lt;г&gt; о

СО СО СО СО т р

«

5 г 5 2 &gt;. «

.5 о л о S « я

•N i Дffl2 м Д
N dсо нсо cСiПw сотс'соi nэт

с\

ir

- * i

7* )2

в

о

а

5 о. -с
° -я

-О

ЬЛ -N N

СМ
СО 5
J ^

о.

JS
"о

^

« NS о
5
-

•

S

- *
'«'S

•в. £"3

л о,
&lt;ń чо г-; od aŃ о ri
*J CQ CQ

rt

m

« „ n rl N
N

-о в . .
S в в
|&gt;'|
«о о! о

С
О

"

s

as Д
с)

«'

S
•о

а
о

-о
о

«
S

t

« о о
^ со с/5 ^ н .5" о
2

2

£

U

J

^

1-1 CN СО TP l/S ЧО Г»"

�230
badań

gwarowych, wymaga

z dialektologiem.
prowadzonych

jednak

ostatnio przez Muzeum

w i e , b a d a n i a g w a r n i e były
się

to

ludowym,

prac

etnografa
terenowych,

Etnograficzne

uwzględnione,

o b e c n i e d o materiałów z e b r a n y c h

nad strojem

współpracy

Ponieważ j e d n a k w r a m a c h

musimy

w

związku

i

poczuciem

budownictwem

w

Krako­

ograniczyć
ze

studiami
przynależ­

ności g r u p o w e j .

I.

U b i o r y

l u d o w e

na

p o g r a n i c z u

góralsko-lachowskim
N i g d z i e c h y b a przysłowie fak cię widzą, tak cię piszą n i e
znajdowało szerszego z a s t o s o w a n i a
kultura

ludowa

była

niż n a w s i w o k r e s i e ,

jeszcze w s w y m

pełnym r o z w o j u .

zwracał pilną uwagę n a n a j d r o b n i e j s z e
z którymi zdarzało m u się spotykać.

szczegóły

Chłop

ubioru

U b i ó r był s w e g o

legitymacją społeczną, według której r o z g r a n i c z a n o

kiedy
ludzi,
rodzaju

n a w s i sur-

dutowców, panów, ciarachów o d chłopófy a t y c h o s t a t n i c h d z i e ­
lono na g r u p y pomniejsze.
Na pograniczu

/

k r a k o w s k o - góralskim

w t r a d y c y j n y m stroju

l u d o w y m , również

różnice,

zachodzące
obok

różnic

g w a r o w y c h , d o r o l i g ł ó w n y c h kryteriów, według których

Górale

i L a c h y r o z p o z n a w a l i swoich

urastały,

o d obcych.

15

Różnice te, dostrze­

galne nawet dla najmniej zainteresowanego obserwatora, w oczach
l u d u nabierały niesłychanej doniosłości, s k u t k i e m c z e g o
szcze, m i m o k o m p l e t n e j p r a w i e u r b a n i z a c j i strojów

p o g r a n i c z u góralskim, t r a d y c j e d a w n y c h różnic ż y w o
się w pamięci informatorów.

dziś j e ­

ludowych na
zachowały

W e d ł u g i n f o r m a c j i z e b r a n y c h osta­

t n i o w t e r e n i e a p o t w i e r d z o n y c h p r z e z s t a r s z y c h autorów, piszą­
c y c h o L a c h a c h i Góralach na początku b i e ż ą c e g o
mieszkający p o o b u s t r o n a c h północnego zasięgu
wymieniał s z e r e g c e c h , p o których rozróżniano

stulecia, l u d
Góralszczyzny

Górali

od La­

chów, j a k t o i l u s t r u j e poniższa t a b e l a .
Przedstawione
bądź

terenowych

w n i e j różnice s t r o j u , z e b r a n e

na podstawie

i n f o r m a c j i , bądź z g r o m a d z o n e p r z e z

d a w n i e j s z y c h , n i e zawsze

ściśle

odpowiadają

autorów

rzeczywistości.

�231

L a c h y

6 6 г a I e

/~

u b i ó r

a)

m ę s k i :

koszula

krótka, w p u s z c z a n a
do spodni,

długa, w y p u s z c z a n a
na s p o d n i e ;

spodnie

płócienne i z s u k n a
samodziałowego,

płócienne i z m a t e ­
riałów f a b r y c z n y c h ;

obuwie

kierpce,

buty z

kamizelki

krótkie, z s u k n a fa­
brycznego,

długie, z sukna fa­
brycznego;

n i e noszą,

płaszcze płócienne,
długie, p o z a k o l a n a ,
zw. płóciennice;

ubiór
wierzchni
płócienny

cholewami;

ubiór
wierzchni
sukienny

g u n i e brązowe
działowe,

ubiór g ł o ­
w y letni

n i s k i kapelusz f i l c o w y
z szeroką krezą,

wysoki kapelusz fil­
c o w y z wąską krezą;

ubiór g ł o ­
wy zimowy

czapka z baraniego
f u ' r a z główką p o k r y ­
tą k o l o r o w y m s u k n e m
fabrycznym,

biała c z a p k a ma*
gierka
dziana
z włóczki;

b)

samo­

ubiór

s u k m a n y białe z s u ­
kna fabrycznego lub
samodziałowego;

к o b i e с у :

spódnice

zamiast spódnic d w i e
zapaski: przednia i tylna,

spódnice z e s z y t e ;

zarzutki
na r a m i o n a

z płachty białej
działowej,

chusty fabryczne
kolorowe;

ubiór g ł o w y

chustki,

samo­

czepce.

Z w y c z a j noszenia k o s z u l i w y p u s z c z a n e j na s p o d n i e s p o t y k a się
również i u Górali z tą t y l k o różnicą, że noszą o n i z a z w y c z a j k o ­
szule krótsze o d l a c h o w s k i c h . J e d y n i e w najbliższych p o g r a n i c z n y c h
w s i a c h góralskich zachowała się t r a d y c j a o k o s z u l a c h długich p o ­
za k o l a n a , które m i e l i t a m nosić chłopcy d o l a t k i l k u n a s t u ,
n i m o t r z y m a l i pierwsze

spodnie.

za­

�232
N a t e r e n a c h podgórskich n o s z o n o

latem spodnie

z wąskimi n o g a w k a m i , związanymi s z n u r k i e m u d o l u .
l u b na fuzyjce.

fuzyfkowe

W

pacześne
Zwano je

t y m s a m y m czasie G ó r a l e

ubie­

r a l i , j a k widać na r y e . 1, s p o d n i e uderzająco s z e r o k i e , szyte z płó­
ciennego
cienne,

samodziału.
szerokie,

W

dołem

Bysinie i Pcimiu noszono
dwa

razy

dziurkowane

portki
i

płó­

zakończone

P r ó c z s p o d n i l n i a n y c h n o s i l i też chłopi n a p o d g ó ­

strzępkami.

r z u s p o d n i e z prążkowanego d r e l i c h u l u b k u p n e g o s u k n a , G ó r a l e
zaś z białego, wełnianego samodziału,

zwane

(Stróża),

suknioki

(Łękawica, P e w e l , Slemieńska, K o c i e r z ) l u b gu-

pqrtki

wałaskie

nioki

(Budzów).

wymi

(Stryszawa,

Spodnie

z b r ą z o w e g o samodziału z w a n o

Kurów).

buko­

Północny zasiąg s p o d n i góralskich

1 6

ilustruje mapa 2.
N o g a w k i spodni wpuszczano
lewami.

na P o d g ó r z u d o butów z c h o ­

Z n a n e b y ł y t z w . wywijoki

z

długą i miękką

cholewą,

p o l s k i e , z j e d n y m s z w e m z tyłu i napiętkami n a b i j a n y m i m e t a l o ­
wymi
W

ćwiekami,

oraz

węgierskie

z dwoma szwami po bokach.

górach na n o g i u b i e r a l i k i e r p c e , naciągane zimą n a t z w . ko­

pyta,

t j . g r u b e s k a r p e t y s z y t e z samodziałowego s u k n a l u b d z i a ­

ne n a d r u t a c h .
Zasiąg p i e r w s z y i l u s t r u j e r y c . 3. B u t y z

c h o l e w a m i zaczęli

nosić n a Góralszczyźnie p a r o b c y i młodzi g a z d o w i e
cem ub. stulecia.

17

Kierpce

trzymały się dłużej

już

wśród

z koń­
ludności

ubogiej.
N a k o s z u l e u b i e r a l i górale k a m i z e l k i z s u k n a k u p n e g o z w a ­
ne brucliki,
ftany.

lejbiki,

i t p . , zaś

westki

Pokrewieństwo

kroju,

wspólne i c h p o c h o d z e n i e

mieszkańcy P o d g ó r z a

uwidocznione

ka­

na r y c . j t , z d r a d z a

o d f r a k a n o s z o n e g o w e F r a n c j i z koń­

c e m X V I I I w . Powołana r y c i n a i l u s t r u j e równocześnie, j a k s k r a ­
cał się k a f t a n w miarę przesiąkania w g ó r y . K a f t a n t y p u
s k i e g o , p o d o b n y d o istebniańskiego, ale
w Kocierzy.

1 8

W

K r a k o w s k i m k a f t a n był

bez o z d ó b ,
ubiorem

góral­

zanotowano

zbytkownym,

b i e d n i e j s i nie n o s i l i g o zupełnie.
P r ó c z kaftanów bez

rękawów n o s z o n o

też

w

k a f t a n y z rękawami. P o d w p ł y w e m mieszczańskich
t w o i z y ł się s p e c j a l n y

rodzaj kapot,

zapinanych

na

krakowskim
czamar
potrzeby

wyz

�233

czarnego sznurka a z tyłu ozdobionych bogato fałdowaną
spó­
dnicą.
Kapoty takie, zwane bazgierami l u b bacigerami, rozpo­
wszechniły się zwłaszcza w zachodniej części krakowskiego k o ­
ło Kęt i Wadowic zastępując białe płótnianki sukmany.

Ryc.-1
Według

fotografii

PARA

GÓRALSKA Z SIDZINY

Krugera

z e zbiorów

I.

Kopernickiego

Ubiorem różniącym Krakowiaków i Górali były tzw. ptóciennice, górnice lub kikle, t j . płaszcze z samodziałowego płó­
tna, długie do kolan, ozdobione przy kołnierzu i rękawach kolo­
rowym suknem. Jak widać z załączonej mapy, płótnianki w kilku
wypadkach potrafiły przedostać się do pogranicznych wsi g ó ­
ralskich.

�234
S t r o j e m u r o c z y s t y m n a t e r e n a c h podgórskich była
s z y t a z białego s u k n a i z d o b i o n a n a południe
waniami

z czarnego sznurka ułożonego

( r y c . За) . N a południowym w s c h o d z i e

w

i ozdobione

szyte

motywy

wyszy-

pętlicowe

K r a k o w s k i e g o , na p o g r a n i ­

c z u Góralszczyzny noszą t z w . gurmany.
k m a n y k r a k o w s k i e j , są

sukmana

o d Wisły

Posiadają o n e krój s u ­

z białego

wełnianego

samodziału

wyszyciami z czerwonego sznurka i sukiennych apli­

kacji (rys. 3b).
O d z i e n i e m w i e r z c h n i m Górali
(Pcim),

górnicą

cugą

(Łętownią,

była

( K a s i n k a Mała, M s z a n a D o l n a ) .

hazuchą

kich, wykonane

z

i rozmieszczeniem

brązowego

zwana

gunia

Tenczyn,

samodziałowego
od

sukna,

białych

cuch

podhalańskich

G ó r y . P r z e d kilkudziesięciu l a t y zaczęto z a m i a s t
t z w . baje,

t j . kurtki

z

spod

guń

Babiej

nosić

brązowego

wełnianego, s k r o j o n e n a sposób m i e j s k i , z

krojem

sukmany kra­

i brązowych guń górali ze Śląska, Ż y w i e c c z y z n y i
Góralszczyźnie

cuchą,

G u n i e Górali myślenic­

o z d ó b uderzająco przypominają

k o w s k i e ( r y c . 3 c ) a różnią się

również

Krzczonów),

na

samodziału

kołnierzem

marynar­

k o w y m o b s z y t y m p o d o b n i e j a k i m a n s z e t y n a rękawach materią
czarną l u b zieloną. Baje rozpowszechniły się b a r d z o
gunie.

W

Kozińcu z n a l e z i o n o

chodniokrakowskiej
sukna.

skrojoną

górnicę

wypierając

na

a szytą z b r ą z o w e g o

baćgiery

sposób zagóralskiego

R e k o n s t r u k c j e zasięgu g u n i góralskiej z p o ł o w y X I X w .

1 9

przedstawia mapa 6.

2 0

W a ż n ą rolę w r o z p o z n a w a n i u swoich
cie g ł o w y .

o d obcych

Górale nosili latem filcowe

grało n a k r y ­

kapelusze o niezbyt w y ­

s o k i e j , półkolisto s k l e p i o n e j g ł ó w c e z s z e r o k i m r o n d e m . W k r a ­
k o w s k i m kapelusze

wysoką, u

góry

z w ę ż o n ą w f o r m i e stożka ściętego, i wąską krezę. K a p e l u s z

taki,

zwany

celender

filcowe

l u b ryjek,

posiadały
przedostał

główkę
się

o d Lachów d o p o g r a ­

n i c z n y c h w s i góralskich ( H a r b u t o w i c e ) . W

z i m i e u b i e r a l i Górale

c z a p k ę baranią z główką pokrytą n i e b i e s k i m l u b c z e r w o n y m s u ­
k n e m , zaś mieszkańcy podgórza t z w . magierkę,
nianą białą, dzianą n a d r u t a c h .

weł­

Południowy zasiąg m a g i e r k i p o ­

krywał się m n i e j w i ę c e j z zasiągiem płótnianki
kowskiej.

t j . czapkę
i

sukmany kra­

2 1

I n n e części s t r o j u męskiego, j a k pasy,

kożuchy,

kapelusze

�235

Ryc.

2.

a)

b)
c)

męski i okolic K r a k o w a .
męski ze wsi Dobra w pow. limanowskim.
B R U C L I K góralski z Istebnej (takie sam«, tylko mniej o z d o b n e no­
szono w Kocierzy i wsiach sąsiednich. Wszystkie kaftany wyko­
nane z sukna fabrycznego—«а* i „b" granatowego, „c" czarnego.
KAFTAN
KAFTAN

(Tablicę wykonał Z. Szewczyk).

słomiane p o m i j a m t u c e l o w o , g d y ż

mimo

n i e stanowiły

kryterium

one wartościowego

Górali o d i c h północnych

sąsiadów.

pozorów
w

przeciwnych

rozpoznawaniu

�236
Stroje kobiece

Góralek i K r a k o w i a n e k

nie

wykazują

różnic z a s a d n i c z y c h ,

c o u b i o r y męskie. Przyczyną,

domyśla się B u j a k ,

jest

5 2

cję a r c h a i c z n e g o

tylu

słusznie

t o , ż e s t r o j e Góralek reprezentują t y p

s t r o j u , który d a w n i e j panował również
badania terenowe

jak

odkryły n a

na

podgórzu.

Ostatnie

p o g r a n i c z u Góralszczyzny

stroju kobiecego,

składającego

trady­

się z t z w . cia-

t j . krótkiej k o s z u l k i spełniającej rolę b l u z k i i d w u płó­

snochy,

c i e n n y c h zapasek
W

tylnej—węższej

i

przedniej—szerszej."
w

spódnice

białe, h a f t o w a n e w końcu w k o l o r o w e w z o r y , s z y t e z

czasach późniejszych ubierały

samodzia­

ł o w e g o płótna d r u k o w a n e g o

z

ręcznie

się

góralki

przez

farbiarzy

Myśle­

n i c , A n d r y c h o w a , L a n c k o r o n y . N a Góralszczyźnie k o b i e t y w c z e ­
śniej niż mężczyźni

zaczęły nosić o b o k kierpców b u t y z

w a m i , p ó ź n i e j zaś ubierały

też

szyte z sukna i ozdobione

sznurowane

stebnem.

głównie b u t y z cholewami.

c z n i e dłużej na Góralszczyźnie.
s t r o j u Lachówek,

k u n s z t o w n i e upiętego,

w

kobiecym
t j . białe

p o d g ó r z a , z a c h o w a ł y się zna­
Prócz

kolorowych

podkreśla l u d z w y c z a j
zamiast

c h u s t k i . C z e p c e noszone
granicznych

stroju

l u b oktuse,

p r z e z k o b i e t y n a r a m i o n a . Łoktusie, w y p a r t e

przez barwne chusty fabryczne z
cechy

chole­

trzewiki,

K o b i e t y z p o d g ó r z a nosiły

W a ż n ą różnicę

stanowiły w p e w n y m o k r e s i e t z w . łoktusie
płachty, z a r z u c a n e

wysokie

którego

chust, j a k o

noszenia

Góralki

nosiły

czepca
zwykłe

były przez k o b i e t y w k i l k u wsiach po­

Góralszczyzny.

Rzut

oka

na

mapę

2

poucza

nas, ż e s z e r e g właściwości s t r o j u góralskiego ( g u n i a , p o r t k i
łaskie, k i e r p c e ) j a k o też i l a c h o w s k i e g o
m a n a ) posiadały

jeszcze

ostro odgraniczone.
skiego

w

połowie

ub. wieku

zasięgi

w kilku nadgranicznych wsiach

s p o d n i i kierpców) w Rozdzielu
w s i , g d z i e dziś

góralskich

są

wasuk­

bardzo

W y p a d k i występowania c e c h s t r o j u

zapożyczeń z p o d g ó r z a . T r a d y c j e
ż e niektóre

(płótnianka, biała

lachow­
wynikiem

s t r o j u góralskiego (wełnianych
n a północ o d L i m a n o w e j , — t a k
2 4

spotykamy

stroje

mieszane

góral­

s k i e i p o d g ó r s k i e , na początku u b . s t u l e c i a nosiły się p o góral­
s k u — ś w i a d c z ą , że zasiąg
25

ubiorów

góralskich

był

pierwotnie

szerszy, l e c z przesunął się k u południowi p o d w p ł y w e m
ływania strojów g r u p sąsiednich, t j . k r a k o w s k i e j

kładny

przebieg

procesu nawarstwiania

oddzia­

i śląskiej.

Do­

się ubiorów śląskich n a

�R y c . 3.

a) B l A Ł A SUKMANA
czerwonych
M.

sukna, ozdoby czarne с

n a rękawie. W i e ś

Wieś

Dobra.

Z e zbiorów

GUNIA BRĄZOWA
Wieś

Z samodziałowego

Pcim. Według

sukna, ozdoby

Muz. Etn. w

rysunku

rysunku M.

góralskie w k i l k u

wsiach,

Żywca,

n a m śledzić

pozwala

połowy u b . stulecia,

sukna, ozdoby

graficznego w Krakowie.
skich l u b lachowskich

anonimowy

Szewczyk).

północny zachód o d
rękopis

w archiwum

Przyczyną przyjmowania

przez

Górali

awansu społecznego. Szereg w y p o w i e d z i

czerwone.

Brzozowskiej.

położonych na

przechowywany

czerwone.

Krakowie.

(Tablicę wykonał Z.

gorocznych

wyjątkiem

Trzemeśna. W e d ł u g

Brzozowskiej.

B l A Ł A GURMANA Z s a m o d z i a ł o w e g o

b)

c)

Z fabrycznego

patek

pogranicznych

z

drugiej

Muz. Etno­
ubiorów ślą­
była

chęć

zanotowanych w toku te­

badań t e r e n o w y c h , j a k o też z n a l e z i o n y c h w s t a r s z y c h

�238
materiałach

wskazuje,

że

Górale

zaś u b i o r y L a c h ó w c z y Miemców
ponowały i m b a r d z o .
skich gunie, portki
k o do lasu,
sku. W

się

swego

w s i a c h niegdyś c z y s t o
kierpce noszone

zaś n a u r o c z y s t e w y s t ę p y

już

u b i e r a n o siej

czasach n o w s z y c h z n a n y m i n a m s z l a k a m i

wpływy miejskie,
naszych

się

przedostawać

z

cofanie

się

góral­

były

tyl­

po lachow-

z północy

podgórza

powodujące p o d k o n i e c

dalsze

stroju,

(Ślązacy z o k o l i c B i e l s k a ) i m ­

we

wałaskie c z y

południowi zaczęły
sach

Często

wstydzili

w

ku

głąb g ó r

u b . s t u l e c i a i w cza­

strojów

góralskich

w

głąb

Karpat.
D z i s i a j zasiąg ubiorów góralskich
linia przeprowadzona

w r. 1 9 3 8 p r z e z

zachodzie

wyznacza

doc. Tadeusza

na

Seweryna,

w części zaś środkowej o b e j m u j e o n a w s i o r a w s k i e , skąd

przez

R a b ę W y ż n ą p r z e c h o d z i p o d R a b k ę a następnie g r z b i e t a m i G o r ­
ców w k i e r u n k u Łącka.
II.

B u d o w n i c t w o

Analiza budownictwa ludowego
granicy

p o o b u s t r o n a c h północnej

Góralszczyzny d o s t a r c z a n a m w porównaniu ze s t r o j e m

d a l e k o m n i e j ścisłych d a n y c h d o w y z n a c z a n i a
siadujących ze sobą g r u p e t n o g r a f i c z n y c h .
sób

b u d o w a n i a w górach i na podgórzu

odmienne typy.

zasięgu

d w u są­

Według Bujaka spo­
m a przedstawiać

Równiacy p o największej części budują

chałupę

i stajnię o b o k s i e b i e i kryją j e j e d n y m słomianym d a c h e m .
b i e l o n e j i z b y mają dymną piekarnię, t z w . chałupę,
i latem przebywa

część bydła.

Chata

jest

góralska

okno.

Dach

ściany

szczytowe

niebielona,

dwuspadowy
obite

nakryty

deskami.

posiada

z wrotami wjazdowymi.

którego
W

izbie

Obok

w której zimą
niskie

szerokie

jest d r a n i c a m i l u b g o n t a m i ,
Pomieszczenia

gospodarskie

(stajnia, stodoła, c h l e w y ) stanowią odrębne b u d y n k i ,
z trzech stron podwórze,

dwa

czwarty

zamykające

bok ogranicza

mieszkalnej

płot

Górale bydła n i e

trzymają . Z e s t a w i o n e t u różnice między b u d o w n i c t w e m p o d g ó r ­
36

s k i m a góralskim

n i e dadzą

w świetle

najnowszych

staranniej

porównujemy

się utrzymać w pełnej rozciągłości

materiałów

terenowych.

poszczególne

elementy

Przeciwnie, i m
budownictwa

�239
obydwu
się

omawianych

cechy

grup

wspólne,

e t n o g r a f i c z n y c h , t y m więcej

występujące

n i c y góralsko-krakowskiej.
dzić, ż e z a g r o d y
boku,

obydwu

Poczynając

od

t y l k o u zamożniejszych

gazdów,

nigdzie

i na p o d g ó r z u

28

bocheńskim ( n p . w Łysej G ó r z e ) , w najbliższej o k o l i c y
chowskim.

Zagrody,

Góral­

c o również występuje i n a za­

27

( z wyjątkiem

czworo­

na

N a P o d h a l u s p o t y k a się j e

c h o d n i e j Łemkowszczyźnie , u Lachów Sądeckich
Zielonki)

gra­

p l a n u należy s t w i e r ­

dziedziniec,

n i e przeważają l i c z e b n i e .

(Cholerzyn,

mnożą

stronach

wielobudynkowe, postawione w formie

zamykające w pośrodku

szczyźnie

po

Krakowa

a n a w e t i d a l e j k u północy w p o w . m i e ­
w których część m i e s z k a l n a i

s t o d o ł y ) znajdują

gospodarska

się p o d wspólnym d a c h e m , p r z e ­

ważają l i c z e b n i e zarówno w k r a k o w s k i m j a k i n a Góralszczyźnie.
W

b u d o w n i c t w i e powiśla K a k o w s k i e g o

s p o t y k a m y dwa zasadni­

cze t y p y r o z p l a n o w a n i a chałupy. P i e r w s z y ( r z a d s z y ) p r z e d s t a w i a
d o m m i e s z k a l n y , w którym p r z y j e d n e j ścianie węższej
się sień, p r z y d r u g i e j k o m o r a ,

w pośrodku zaś i z b a

znajduje

mieszkalna;

d r u g i t y p (częstszy) p o s i a d a sień w środku i d w i e i z b y l u b izbę
i stajnię p o b o k a c h .

O b y d w a te t y p y p o d s t a w o w e

wraz z for­

m a m i p o c h o d n y m i występują, j a k stwierdzają materiały
wane

p r z e z M a t l a k o w s k i e g o , Kutrzebiar&gt;kę
2 9

również i na Góralszczyźnie.
tegorocznych

Bogaty

j0

publiko­

i Leszczyckiego ,
31

zbiór, stanowiący

dorobek

badań e t n o g r a f i c z n y c h , n i e daje żadnych

podstaw

d o r o z g r a n i c z e n i a t y p o w e g o p l a n u c h a t y góralskiej i podgóralskiej.
Nie

inaczej p r z e d s t a w i a się z a g a d n i e n i e materiału b u d o w l a ­

nego i konstrukcji.

Zarówno w górach

j a k i na podgórzu

nuje b u d o w n i c t w o drewniane o k o n s t r u k c j i węgłowej

pa­

a nawet dru­

gorzędne c e c h y t e g o b u d o w n i c t w a , j a k n p . występujące t u i ów­
dzie

drzwi o kolistym

chacie

w y k r o j u u góry, s p o t y k a

góralskiej j a k i p o d g ó r s k i e j .

c z y m k o n s t r u k c j a dachów (na o b u t e r e n a c h
wsparta na t z w . stolcach)
W

się zarówno w

P o d o b n i e n i e różni się n i ­
krokwiowa,

rzadziej

a n i w r e s z c i e i c h kształt.

s t a r y m b u d o w n i c t w i e k r a k o w s k i m przeważał d a c h

rospadowy,

młodszą zaś formę s t a n o w i

u szczytu.

W

dwuspadowy

b u d o w n i c t w i e góralskim ilościowo

czte­

z okapami

sprawa

przed­

s t a w i a się o d w r o t n i e .

Przeważa t a m m i a n o w i c i e młodsza f o r m a ,

tj. dachy dwuspadowe

z okapem

bocznym,

natomiast

na

star-

�240
s z y c h i uboższych b u d y n k a c h m i e s z k a l n y c h , n a s t a j n i a c h l u b k o ­
libach

przeżywa się j e s z c z e s t a r s z y

dach czterospadowy.

Gra­

n i c a między o b y d w i e m a

f o r m a m i d a c h u rozpływa się w s z e r o k i c h

strefach

n i e dając p o d s t a w

przejściowych

graniczenia.

Brak

głębszych

Górali i p r z y l e g ł e g o
pomnimy

sobie

d o stanowczego roz­

różnic w b u d o w n i c t w i e

podgórza nie t r u d n o

wpływ

wyjaśnić,

ludowym
gdy

w a n i e się a r c h i t e k t u r y l u d o w e j w K a r p a t a c h w o k r e s i e
wania

się

kultury

t a m fali osadnictwa

rolniczej,

rolnego,

przyniesionej

k ó w z północy, z e l e m e n t e m
przeciwdziałającym

wołoskim

reprezentującego
o

kulturze

wytworzeniu

się

niedawna

zwyczaj

typ

zakupywania

gotowych

pasterskiej,

D r u g i m czyn­

32

głębszych

między b u d o w n i c t w e m góralskim i podgórskim
n a Góralszczyźnie i spławiania

krzyżo­

głównie przez polskich osadni­

n i e posiadającej t r a d y c j i b u d o w n i c t w a w i e j s k i e g o .
nikiem

przy­

b u d o w n i c t w a p o d g ó r s k i e g o n a kształto­

różnic

był trwający

domów

i c h p o rozbiórce

do

drewnianych
wodą

w

kra­

k o w s k i e , g d z i e m o n t o w a n o j e powtórnie. Zwłaszcza w e w s i a c h n a d ­
wiślańskich s p o t y k a m y
a n a w e t stodoły
(Tyniec,
kreślić
rza.

często tradycję, ż e p o s z c z e g ó l n e

zostały w t e n sposób

sprowadzone'

chałupy

od

goroli

P i e k a r y , M o g i ł a i szereg i n . ) . Niezależnie o d t e g o p o d ­
należy

Znany

wpływ, cieśli góralskich n a b u d o w n i c t w o

jest

bowiem

mniej więcej p o Wisłę
wzywano

powszechnie

f a k t , że

( g r a n i c a t a dokładnie

na

podgó­

podgórzu

ustalona nie była)

często d o b u d o w a n i a domów majstrów

góralskich, c i e ­

szących się sławą d o b r y c h i t a n i c h rzemieślników.
Różnice,

jakie

w

nakreślonych t u w a r u n k a c h

mogły w y ­

tworzyć się na p o g r a n i c z u góralsko-krakowskim, n i e mogły
d o t y c z y ć rozkładu wnętrz a n i z a s a d n i c z y c h
c y j n y c h , musiały o n e ograniczać się d o
nych,

które

istotnych.

jednakże

optycznie

mogą

Różnic t a k i c h jest d w i e .

lub dranicami

a s z p a r y między

szczegółów
robić

drugorzęd­

wrażenie

Górale kryją d o m y

belkami

więc

elementów k o n s t r u k ­

zrębu

utykają

bardzo
gontem
mchem

i ściany zostawiają w s t a n i e s u r o w y m . P o d g ó r z a n i e zaś j a k o m a ­
teriał d o k r y c i a dachów używają słomę
i bielą w a p n e m .

Analizując

zasięgi

s t w i e r d z i m y rychło, że w d z i s i e j s z y m
t w a n i e dają o n e d o s t a t e c z n y c h

a zrąb

polepiają

wspomnianych
stanie l u d o w e g o

podstaw

do

tu

gliną
zjawisk

budownic­

precyzyjnego

wy-

�241
z n a c z a n i a g r a n i c między b u d o w n i c t w e m Górali i Lachów. Z m a p y
opracowanej
najdalej
panuje

p r z e z J . Klimaszewską

wysuniętych
gont,

ku

pokrycie

wynika,

południowi

dachu

że

wsi

jest

za

góralskich,

gdzie

mieszane.

Prócz

bardzo

dachów c z y s t o słomianych, które się t a m trafiają,
posiada

pokrycie

ficznych

pamięć

najdawniejszych,

się

pierwsza

sięgające

obszary

podgórskie,
nakreśloną

c h ó w ( m a p a 3). D l a

charakterystyczna

tej strefy

k r y t a słomianym

strefy,

o d siebie.

m n i e j więcej p o s c h e m a t y c z n i e
chałupa krakowska,

etnogra­

informatorów, zarysowują się t r z y

których b u d o w n i c t w o p i e r w o t n i e różniło
obejmuje

domów
Na pod­

33

należycie materiałów

z e b r a n y c h w r o k u bieżącym, w czasach

jakie obejmuje

sporo

k o m b i n o w a n e ze słomy i g o n t ó w .

s t a w i e n i e o p r a c o w a n y c h jeszcze

wyjątkiem

Strefa

n a południe

granicę zasięgu L a ­

dachem

była

typowa

czterospadowym,

ze ścianami b i e l o n y m i . N a południe o d niej ciągnęła się w y d ł u ż o ­
nym

pasem

strefa

przejściowa,

z obszarami zakreskowanymi

pokrywająca

na m a p i e 3.

się

W

m n i e j więcej

strefie

tej

c z t e r o s p a d o w e k r y t e słomą stanowiły mniejszość w o b e c
dwuspadowych

z okapami

bocznymi,

pokrytych

dachy
dachów

słomą

ujętą

z g ó r y i z dołu s z e r e g i e m gontów. Prócz c h a t o ścianach b i e l o ­
n y c h w s t r e f i e t e j było s p o r o
tylko

w

szparach)

lub

domów

zupełnie

częściowo b i e l o n y c h ( n p .

nie b i e l o n y c h . Trzecia

ciągnąca się o d g r a n i c y Góralszczyzny w y z n a c z o n e j

strefa,

na m a p i e 3 k u

g r a n i c y p o l i t y c z n e j , nie była całkowicie j e d n o l i t a . W części pół­
n o c n e j spotykało się jeszcze d a c h y k r y t e c z ę ś c i o w o słomą i zrę­
b y b i e l o n e w s z p a r a c h , jednakowoż i m dalej k u południowi, t y m
b a r d z i e j przeważał g o n t n a d słomą a w r e s z c i e słoma zanikła z u ­
pełnie. P o d o b n i e miała się r z e c z z b i e l e n i e m
Omawiane

tutaj

faktów d o p r o b l e m u
wiem

wątpliwości,

szczegóły

budownictwa

c o f a n i a się Góralszczyzny.

dorzucają

Góralszczyzny

m y m na z a t a r c i e góralskiego c h a r a k t e r u

garść

N i e ulega b o ­

że w ciągu u b . s t u l e c i a słoma i w a p n o

nowały s z e r e g w s i północnej
twa. Przesuwanie

zrębów.

wpływając

tamtejszego

opa­

t y m sa­

budownic­

się k u południowi p e w n y c h c e c h b u d o w n i c t w a

p o d g ó r s k i e g o jeszcze z początkiem d r u g i e j p o l . u b . s t u l e c i a o d ­
bywało
ubiorów
Lud, T.

się

równolegle z p o s u w a n i e m

lachowskich.
XXXVI

W

się

drugiej pol. X I X

na t e r e n y
w.

pod

góralskie
wpływem
16*

�242
postępującej u r b a n i z a c j i s t r o j u l u d o w e g o
j e g o w k i e r u n k u południowym została
bardziej

od

strojów

konserwatywne

n a podgórzu

ekspansja

sparaliżowana,

natomiast

budownictwo

i p o s z y c i e słomiane w r a z z b i e l o n y m

trwa

nadal

zrębem postępuje k r o k za

k r o k i e m c o r a z głębiej w g ó r y .

S t o s u n k i

Daleko

więcej

m i ę, d z у g r u p o w e

niż

światło n a z a g a d n i e n i e

studiowanie budownictwa rzuca

nam

g r a n i c y góralsko-lachowskiej a n a l i z a p o ­

c z u c i a , przynależności

g r u p o w e j i stosunków

Materiały, j a k i m i t u rozporządzamy,

międzygrupowych.

n i e są c h r o n o l o g i c z n i e

współczesne. C z ę ś ć i c h zaczerpnięta jest z rękopiśmiennych m a ­
teriałów,

pochodzących

z

czasów

Janoty

i Gustawicza,

część

z p r a c B u j a k a , Jakóbca, U d z i e l i i Młynka, część w r e s z c i e z o s t a t ­
n i c h poszukiwań t e r e n o w y c h .
niają

się

o tyle,

że

Materiały t e r a z e m wzięte uzupeł­

zagadnienie

g r u p o w e j możemy prześledzić
p o g r a n i c z a północnej
Konieczność

n p . poczucia

względnie dobrze

przynależności
wzdłuż

całego

Góralszczyzny.

posługiwania

się

materiałem,

z różnych czasów, p r z y całym s z e r e g u
n a j m n i e j jedną dodatnią.

Daje

pochodzącym

stron ujemnych ma przy­

m i a n o w i c i e możność

zaobserwo­

w a n i a , j a k b a r d z o świadomość własnej odrębności g r u p o w e j u z a ­
leżniona j e s t o d i s t n i e n i a r z e c z o w y c h

p o d s t a w t e g o zróżnicowa­

nia, a w i ę c s t r o j u i g w a r y l u d o w e j .
W

drugiej połowie i p o d koniec u b . stulecia,

n i e n i wyżej badacze
Górali i Lachów,
granicznego
napięcie

było

z b i e r a l i w t e r e n i e materiały

poczucie
jeszcze

emocjonalne,

gdy wymie­

do

zagadnień

przynależności g r u p o w e j u l u d u p o ­
b a r d z o ż y w e , łączyło się z n i m duże

a p o n a d t o l u d orientował

się w p r o b l e ­

m i e zasięgu poszczególnych g r u p e t n o g r a f i c z n y c h w d a l e k o więk­
s z y m zasięgu g e o g r a f i c z n y m

aniżeli

obecnie.

G d y Jakóbiec pytał mieszkańców

Słotwiny o Górali i L a ­

chów, i n f o r m a t o r z y n i e t y l k o w i e d z i e l i , że s a m i są Góralami, ale
p o d a l i też

informacje

dotyczące

p o g r a n i c z a śląskiego a zasięg

Lachów p o t r a f i l i rftkreślić o d Oświęcimia począwszy, przez K r a -

�243

R y c . 4.

G O S P O D A R Z SPOD IZDEBNIKA UBRANY W

Według

fotografii

Krugera

PŁASZCZ TYPU ŚLĄSKIEGO

ze zbiorów I .

Kopernickiego

ków, Bochnię, T a r n ó w — p o L w ó w , g d z i e L a c h y są już
z

Ruśniokami.

pomieszani

Zi

W y t r a w n e oko obserwatora miejskiego

dostrzegało n i e t y l ­

k o różnice z a s a d n i c z e ,

ale chwytało również półcienie i s u b t e l n e

przejścia. Przykładem

t e g o może b y ć

grupa

Mieszańców,

t j . ludzi

o

u w i d o c z n i o n a na m a p i e 3

kulturze lachowskiej,

jednakże

z pewną domieszką elementów góralskich.
W

p r a c y Młynka b a r d z o

jaka, gospodarza

i poety

c i e k a w e są w y p o w i e d z i

ludowego

z Lichwina

w s i o d p o g r a n i c z a góralskiego dosyć o d l e g ł e j .
za L a c h a a w s i sąsiednie za lachowskie.
ralami a Lachami

wiedzie

od

Białej

koło

Tuchowa,

M y j a k uważa się

Granicę
przez

Jana M y ­

Kęty,

między

Gó­

Andrychów,

�244
Wadowice,

Kalwarię, M y ś l e n i c e , Limanową, T y m b a r k , Kamienicę,

S t a r y Sącz, G r y b ó w

35

Jeżeli zasięgi

p u b l i k o w a n e p r z e z Jakóbca i Młynka a u z y s k a n e

o d informato­

rów z l u d u
tylko

i d a l e j p r z e z Jasło n a Ruś.

nałożymy

na

mapę

3,

przekonamy

zgadzają i uzupełniają się o n e ze

biegają o d t y c h , które w y z n a c z o n e

sobą,

się,

ale

były przez Pola

na p o d s t a w i e zewnętrznych c e c h k u l t u r o w y c h .

czy Udzielę

Prawdziwość p o ­

d a n y c h w y ż e j rozgraniczeń ogólnych p o t w i e r d z a k i l k a
dzi

odnoszących

odpowiedzi

się d o m n i e j s z y c h

że nie

niewiele od­

obszarów.

wypowie­

Młynek

cytuje

inteligenta rodem z Frydrychowic p o d Wadowicami,

który uważa wieś swoją za lachowską

a

szkane p r z e z L a c h ó w w y m i e n i a

Zawadkę,

Kęty,

ponadto

jako

zamie­

Inwałd,

Bulo­

w i c e , A n d r y c h ó w , p o d c z a s g d y H o c z n i a m a już c h a r a k t e r p r z e j ­
ściowy d o G ó r a l i .

36

z wypowiedziami

z a n o t o w a n y m i w r. bieżącym w K o c i e r z y . M i e ­

Informacje te

s p r z e d l a t 5 0 pokrywają

się

szkańcy t e j w s i uważają się za Górali i j a k o w s i góralskie ( p o z a
szeregiem

miejscowości

położonych

na

południu)

wymieniają

R z y k i i Krzeszów, n a t o m i a s t T a r g a n i c a i c h z d a n i e m jest wsią l a ­
chowską.
chowskie

Krzeszowianie

37

uważają się z a Górali.

wskazują dziś S l e s z o w i c e ,

T a r n a w ę Dolną i M u c h a r z .

Mieszkańcy d w u o s t a t n i c h m i e j s c o w o j c i
chów. W

uważają się s a m i za L a ­

o k o l i c a c h Myślenic ludność podgórska w y p i e r a się dziś

nazwy Lachów
n i e , k i m są,

a za Górali również się n i e uważa.

odpowiadają

Ze s t a r s z y c h materiałów
ści g r u p o w e j
wieś

Jako wsi la­

n i e k i e d y — Podgórale

góralską,

podobnie

jak

3 9

Jachówkę i Trzebunię,

N a wschód o d Myślenic z a g a d n i e n i e
Mieszkańcy

wychodzi
Bieńkowic,

przynależno­

Bieńkówkę uważa o n za

Falezę, H a r b u t o w i c e , Jasienicę i Bysinę zamieszkują

ści g r u p o w e j

z braku

zapyta­
3 8

n i e c o światła na p o c z u c i e

r z u c a rękopis J . M a l i n y .

Na

(Osieczany ).

poczucia

materiałów

mniej

natomiast

Lachy.
przynależno­
plastycznie.

którzy wiedzą o t y m , ż e sąsiedzi z p o ­

łudnia nazywają się L a c h a m i ,

za

w s i góralskie uważają

Wilko­

w i c e , W i e r z b a n o w ą , d o c z e g o się j e d n a k ludność m i e j s c o w a n i e
p o c z u w a . Chłopi ze S k r z y n k i koło D o b c z y c
Wielką jako

n a s i e d l i s k o twardych

niej D o b r e j uważają się s a m i za L a c h ó w .
Przedstawione

tu

wypowiedzi

wskazują n a Kasinę

Górali.

Mieszkańcy sąsied­

40

ludowe,

zebrane

dawniej

�245

•
Mapa

2.

I. g r a n i c a
III.

kierpce,

VI.

sukmana

(ryc. 3),

+w

O VII

ow

Qvm.

ф/х. &lt;§&gt;x. Их/,

UBIORY LUDOWE NA POGRANICZU GÓRALSKO-KRAKOWSKIM
północna g u n i

I V . kierpce

góralskiej,

i spodnie

II. spodnie

góralskie

b i a ł a , n i e o k r e ś l o n e g o bliżej

VIII. sukmana

cienica razem,

zwana

X . „płaszcze"

rodzaju,

gurmaną—typ
z peierynką,

wełniane

razem,

góralskie,

V . płócienica
VII. sukmana

(górnica),
typu

„a"

„ b " ( r y c . 3), I X , s u k m a n a i pló-

jak

na ryc

4,

XI.

w s i niegdyś

g ó r a l s k i e , k t ó r e zmieniły strój n a śląski.
Wykaz

miejscowości:

1. B u c z k o w i c e ,

23. Kurów,

4 6 . Jastrzębik,

69.

Raciechowice,

2. M i k u s z o w i c e ,

24. H u c i s k o ,

47. Sułkowice,

70

Zerosławice,

3. W i t k o w i c e ,

25. Lachowice,

47a. Jawornik,

71

Trzemeśnia,

4. R y b a r o w i c e ,

2 6 . Strzyszów,

48.

72.

Krzesławice,

5. Ł o d y g o w i c e ,

27. Mucharz,

49. H a r b u t o w i c e ,

7 3 . Pore,ba,

6. B i e r n a ,

28.

50. Bieńkówka,

74. Wiśniowa,

7. H e c z m a r o w i c e ,

29. S l e s z o w i c e ,

51.

Trzebunia,

75. S z c z y r z y c ,

8.

Wieprz,

30.

52.

Więciórka,

76. Jodłownik,

9.

Andrychów

31. S u c h a (wieś),

53.

Tokarnia,

77.

Pcim,

(wieś),

32.

Leśnica,

54.

Krzczonów,

78.

Skrzydlna,

Sułkowice,

33.

Stronie,

55.

Krzeczów,

79.

Porąbka,

10.

Skawce,

Zembrzyce,

Palcza,

11. K o c i e r z ,

34. S k a w i n k i ,

5o.

Tenczyn,

80.

Wilkowisko,

12.

Łękawica,

35.

Zachełmna,

57.

Byszyce,

81.

Dobra,

13.

Ryehwałd,

36.

Budzów,

58.

Gorzków,

82.

Zawadka,

59.

Raciborsko,

83

Jurków,

60.

Jankówka,

84.

61.

Sieraków,

85.

62.

Bieńkówka,

86.

14. P e w e l Ś l e m i e ń - 3 7 . J a c h ó w k a ,
ska,
15. Mutne,

38. W o l a

Radzi-

szowaka,

Gruszowiec,
Kasina

Wielka,

16. R z y k i ,

39. Głogoczów,

17. K a c z y n a ,

40. K r z y s z k o w i c e ,

63. Slrzynka,

87. M s i a n s

Dolna,

18.

41. lzdebnik,

64. Zręczyce,

88.

Górna,

Ponikiew,

Ka»inka,

Mszana

19. K o z i n i e c ,

4 2 . Bączarka,

65.

Kwapinka,

89.

Podobin,

20. J a s z c z u r o w a ,

43. Polanka,

66.

Brzezowa,

90.

Półrzeczki.

Osieczany,

21. Krzeszów,

44. Borzęta,

67.

2 2 . Kocoń,

45. Lanckorona,

68. Kornatka,

�246
i o b e c n i e , można b y oczywiście pomnożyć jeszcze
dokładniejsze w y k o r z y s t a n i e l i t e r a t u r y ,
eksploatację

terenu.

Mnożenie

p o n a d miarę n i e w y d a j e
wiedzi,
granic

który

gruntowniejszą

materiału

m i się c e l o w e .

t u zacytowano,

wyznaczanych

czy przez

jednak

czy t o przez

Już

stwierdza

dowodowego

t e n zespół

dostatecznie

przez l u d z u s t a l o n y m i n a d r o d z e

t y w n e j a n a l i z y w y b r a n y c h elementów k u l t u r y l u d o w e j .
ności t e j n i e m a n i c d z i w n e g o ,
przytoczonych

przez

skanych w ostatnich
rozpoznaje

obcych

wypo­

zgodność

gdyż

obiek­

W

zgod­

jak wynika

z materiałów

B u j a k a , Jakóbca i Młynka a

także i u z y ­

badaniach terenowych

przede

l u d sam swoich

od

w s z y s t k i m na p o d s t a w i e różnic u b i o r u .

N i e t y l k o j e d n a k same różnice u b i o r u wpływają n a w y t w o ­
r z e n i e się p o c z u c i a odrębności; współdziałają t u i i n n e c z y n n i k i .
Najbogatszy

o b r a z g r u p y własnej, l a c h o w s k i e j , i sąsiedniej, góral­

s k i e j w y s u w a się w w y p o w i e d z i
na którego

informacje

wspomnianego

już J a n a M y j a k a ,

powołuje się L . Młynek.

różnic, j a k i e zachodzą w e d ł u g n i e g o

Obok

szeregu

w u b i o r z e Górali i L a c h ó w ,

w s p o m i n a o n o różnicach w z a k r e s i e b u d o w n i c t w a , s p o s o b u o d ­
żywiania się, zwyczajów
Lachy
ko

mówią

przez

gospodarskich i dorocznych

podniebienie

bedziewa,

dosiela,

dotąd,

do tela,

Góralami

i

Górale

po

a Górale Lak,

twierdzą

dotyla,
tela.

Lachami,

chłopi

ką.

pódziebedomy,

Różnice g w a r o w e , zachodzące między

4i

podkreślane

ze Skrzynki

w ogóle

inaczej

a G ó r a l e pódomy,

potyl

c o się Góralom n i e p o d o b a .

ną góralską

wart­

L a c h y mówią

są

przez

lud wielokrotnie.

Z d a n i e m chłopów ze Słotwin koło Żywca Lach
powoli,

oraz g w a r y .
mówią

Samą nazwę l a c h inaczej mówią L a c h y a

i wargami.

G ó r a l e . L a c h y mówią Lach
wa,

i powoli,

koło

nie zgadał,

ciągnie,

Dwadzieścia

4 2

Dobrzyc)

tj.

lat temu

to się z

taką miała

mówi
(jak

dziewczy­

mowę dziką a pręd­

C i ż s a m i i n f o r m a t o r o w i e ze S k r z y n k i podają,

że w P o z n a -

c h o w i c a c h Górnych są już Górale,

b o tarn zaciągają n a ą, mó­

wią n p . nasą kasą

kasza,

zamiast

nasza

c h o w i e mówi się jeszcze po polsku,
r o w e zarówno l e k s y k a l n e
Góralami a L a c h a m i ,
czasie t e g o r o c z n y c h

podczas g d y w G l i -

t j . na a .

jak i fonetyczne,

zwracali

uwagę

badań t e r e n o w y c h .

4 3

N a różnice

zachodzące

liczni

gwa­

między

informatorowie

w

O d n o s i się wrażenie, że

o b e c n i e w związku z z a n i k i e m s t r o j u l u d o w e g o

główne

kryterium

�247
odróżniania
gwarowe.
określić,

się

wzajemnego

Jedynie
ile w

przyszłe

tych

Górali i L a c h ó w
badania

wypowiedziach

stanowią

językoznawców
jest

prawdy

cechy
mogłyby

obiektywnej

a i l e dowolności i f a n t a z j i .
Dużym
powiadane

subiektywizmem

n a t e m a t całości

odznaczają się o g ó l n e c e c h y
kultury,

cech fizycznych

wy­

i umysło­

w y c h , właściwości m o r a l n y c h i t p . własnych oraz g r u p y sąsiedniej.
W

wypowiedziach

jemna,

jaka

c h a m i . Gorol
ralski
go

na p o w y ż s z e

zakorzeniona
fest

(Skrzynka).

nie będzie

Góral

fest

przyjaciela.

człowiekiem
Ale

i umysłowych właściwości
Gorolem

się duża niechęć

( Z r ę c z y c e ) ; mówi się:

głupi

(Skrzynka). W

zabójstwa

przebija

Idź

chytrym,

za pięć

złotych

ty dziku
nigdy

zdolny

związku z ujemną oceną
góralskiej

ludności

gwałtowny.

gó­
z

nie­

fest

do

kulturalnych

nazwanie

s t a n o w i dlań ciężką obrazę, na którą r e a g u j e

sób b a r d z o

wza­

jest z d a w n a między Góralami a L a ­

Lacha
w

spo­

W e d ł u g J . M a r c i n k a z Bieńkowic

ność mieszcząca się n a północnej s t r o n i e R a b y

lud­

uważa się za coś

l e p s z e g o o d ludności góralskiej i stara się p r z y

każdej

sposob­

ności Góralom imponować a przeważnie pragną t o czynić l u d z i e
młodzi, wyróżniający

się s t r o j e m i ogładą towarzyską, c o się i m

też n i e j e d n o k r o t n i e udaje, zwłaszcza w o b e c u b o g i e j i m n i e j uświa­
d o m i o n e j ludności góralskiej.

44

Górale w o d n i e s i e n i u d o Lachów o d ­

n o s i l i się d a w n i e j z równym u c z u c i e m niechęci

a

nawet

wiści. S i a d y t e g o s p o t y k a się jeszcze dziś w głębi

niena­

Góralszczy­

z n y ( n a P o d h a l u , S p i s z u , u Górali o d Ł ą c k a ) , n a t o m i a s t n a
g r a n i c z u północnym ludność góralska
mopoczucie

grupowe. Starzy

zatraciła

swe

po­

d o b r e sa­

Górale uznają swoją niższość

kul­

turalną w s t o s u n k u d o Lachów. Tłumaczą się, że u n i c h nie b y ­
ło szkół j a k u Lachów, że o d r e s z t y

kraju oddzieleni

m i . Podkreślają też s w o j e ubóstwo wynikające
Sąsiedzi z podgórza

imponują

pociągało u Górali chęć
miano

lacha.

uważają się

I tak

z

byli

lichej

lasa­

ziemi.

45

Góralom swą wyższą kulturą, co

naśladownictwa

n p . mieszkańcy

i

podszycia

Tarnawy

się

Dolnej

pod

chętnie

za Lachów, b o i m t o p o c h l e b i a . N i e są jednakowoż

p e w n i , c z y i s t o t n i e są L a c h a m i , g d y ż ludność z o k o l i c
n a z y w a i c h Góralami.

46

r y l u d o w e j samopoczucie

O s t a t n i o w związku z

Wadowic

zanikaniem

kultu­

przynależności g r u p o w e j u l e g a p e w n e m u

�Р

о

о

s

w Э.
3 &lt;т&gt;

Я) '

*~ =Г

о

М.

о

Т"

з

N

-

Р

И

"I

2

^

3

о

г+

г+

р

о

w

ся.
5Г

со

2Г

си

о

TJ

о

2.
1

«

п
з"

_,

&lt;^&gt;

г*

Р

&gt;*г 5.

-° н.

Е:

р
Г* о-

о , *р

Си
N

О

cn&gt;
N
&amp;
О
ЕГ

• £

СО
3.

ОС

N

3"

о

N

V;

Cu J B

re

р

В

JU 3=—-

о

з
со

о, CU
€

то

«и

р

в

-

сп
W

3.

N*
СО

я

!Г;

Си

rf

в
i

О

3

о

i

С5

^ з-

g
N

о
Р

S.P

^
g
CD

-г

з

К ^

en

Р

^

-I ^

|^

С
з

О

"О
• сг
р

2.

г-"
Р

Р

о

W

о
fi)
q
Р

ССП

з

3

о-

О

О

СО ^

г*

СО

•a s- з I

сп Г
О

4

СП о

99
О

1

«—
• ^
со ^ о

s

5.

N

^

т
N

С

со

СПз

Р
о

К

=• 3

Си

N

S

-о

С2.П-

(К?

СП

0&lt;5
О

Н
Р

н о

N

о

7Г

EL

О

-tо.

• " о
N

О О"
3 о- ^
о ^

Р

з

о

S
?t-

о-

э~

.о

Си
Р

-

ГТ
=t о "

Си

3

„

"СО*

р
Си р
р N.

р-

5- •о

о.

со

N

о

?
5

o-

о

со

СО
Sr
3

К

N

'CO

- О

Ci

съ

о Й.

3_ N
o

Q
—

Т!

-3

—

JB

5"

7Г

N

СП

5- «

O

ja

3

o
N
о &gt;&lt;

p

3

S3

Cu
N
•&lt;

u-

OprocOMat

p
o
3-

N
P
(Ć' CD

N

с*

dr. ff. Rtlnfuu

p
o
3-

л" S. 94
o " CU
P •&lt;
O
p " =?

СП.

Ł

"^.^

N

С O
o.
S" °S Cu

Cu

Is-

3
Р

р
rłсо

S 3
s
Ci р
о.
CD о
а Р S д.

И
3
&gt;&lt;
О со
3"

з о

N
3
Р

л

^ ? ET
О. Р

о

's

&lt; r o ^o
&lt;
o.

«» з:

о

5 з
СТ а
* o' 43
си
5.
г то з а.
с з й ^
з t&gt; 2.

%

Р 'C со 3

о
3
о

тз

lр-С
t-П

94

iv
Р

вГ.2.

л
СО

Р

3
CD

Р

О

3.
CD

о П
О £Г о

ли
с
»Q
тз

-

Со
* х

£. з 8 2.
СО Й

N

тз с
о

О

er г.

°

сп

СО

О п&gt;
Си СО ^7"

N

2- "о

3"

О

л:

Е&lt;
О

* В. Т

-

3 -

И

У.
Си О
з Й
со
ja 3

О)

С
со. 3 .
Си П
W СО
J2.
°*
со" си ? J B

и

m

!

e

S

2

f

k

a

n

n i c a

ą

P

P

1.^

kultury

RLT^V

o

'

9

-

S

t

™ « » .

3

32.

Inwałd,

34

35.

Gor«ń
39. Iwkowa.

Zagórnik,
38. Rozdzielę,

33. Hocznia,

Górna,

36.

D

" b n
Zawadka

29.

22. Tenczynek
Wielka,

2 1 . Stróża,

ĆD'
3.

3 1

T

Bulowice

23

S

Bierko­

7. M u c h a r z

30Г

л '
o

o-

N

P
З^
o

o

H

N

DO Г «

&gt;&lt;

1 3 . J a s i e n i c a , 14. B y s i n a ! 1 5 . J a c h ó w k a !
28. Kasina

20. P c i m ,
27. S k r z y n k a .

19. G ł o g o c z ó w ,

informacja
6. K r z e c z ó *

pochodzi
5. R z y k i ,

miejscowości
4. T a r g a n i c a ,
12. Harbutowice,

(wieś),
11. P a l c z a ,
26. Lipnik,

18. T o k a r n . e ,

1 0 , Sidzina,

3. Kęty

strzałek u w i d a c z n i a j ą , z j a k i e j
2. Kocierz,

25. Wierzbanow.,

17. T r z e b u n . a ,

a

24. W.śmowa,

n

31.Fnrdnrchow.ce,

wice

I

c

Kierunki
1. S ł o t w i n a ,

góralskiej.
miejscowości:
16, B . e n k o w k a

Ifi

Wykaz

a

3

CO &gt;o

2

&lt;*"
Cu =•
3 "8

B'

CO

5
3
^
Э. £Г

•a
2
N. o p

co.

3

o
N
«&lt;

СП

o

P
tWa
}l; pÓ nocna
.
G ó r a l s z c z y z n y z I I p o ł o w y X I X w.,
I I I . osrólny z a s i ą g L a c h ó w p o d a w a n y
w . " \ f
Г''^
.
y . » w a z « j B i , «в Górali,
V . w s i , których mieszkańców i n n i uważają z a G ó r a l a
V i i
W
Г
^ ^ ^ У » * " » ! "
^
f
Lachów,
V I I . w s i , których mieszkańców
inni uważają z a L a c h ó w
V I I I . o b s z a r y d a w m e j g o r a l s l u e . k t ó r e uległy w p ł y w o m podgórskim,
I X . miejscowości, w k t ó r y c h z a u w a ż o n o ślady^

|.

*

J»

CD-

—
I&lt;

C
3O
CD

o

CB

o

co

г» 5.
й- S"
CO

оo -с

o

JU

N

3
p

co g_
CD

O 2-

O
N

°°'

5 Ś

°

o

СЯ

F

i:
o Ł
er 3
cr
CD
• CD
fou
P
~
p

P
Г"
7Г
NCD Г
_
p

P

p
3^

3

S* J '

Й »
&amp;* 3

P
^
O
-P

r«

Я

S

" O ~
^
o' l ' ET 3

O 3
^

i a if o,

CD N
3 ^

G R A N I C E G Ó R A L S Z C Z Y Z N Y P O L S K I E J I ZAGADNIENIE POCZUCIA PRZYNALEŻNOŚCI GRUPOWEJ
LUDNOŚCI POGRANICZNEJ

о

•&lt; 3

Р

с

сг

о

KCJ

Р /
3
з/г,го о&gt;

па

3.

сг о•

Мара

2.

-I
Р

S

р- со

о

3

р

*

Ł 5/О
CV 3

е:
С5а3

се

3
Се

о

о

СП О

£ 2. JB.

i
О
со

сг

Р
о

fu С

3

N

inS'bi? AT .'

Р

' ел

2~

~N О
сл. ?§

со о

S' 5г
3 . р О*

о-

1.1
с
^ ju

С
&lt;&lt;

Г*- &gt;*

Ł

сп О.
«со

о

CU Д-

PJ
я - *&gt;" о

s

s к
" о

О

§" 3

з

СсиО

О
з
32.
Я)
2. И" ^ _ Б* о- ° Р
е о
3
о
t-» t c - " Sr 3 ао а. w
CD
3

w

£ ¥'
СП —•
~. "

-а
2

N
С
О
л"

Б' оо

a . sT J 2

to
л.

л.
co

J

�250

IV.

Z a k o ń c z e n i e

Z g o d n o ś ć w y z n a c z o n e g o w niniejszej
góralskiego z zasięgami

c a m i L a c h ó w i Górali w y z n a c z o n y m i
ny

pozwala

pracy

zasięgu s t r o j u

p e w n y c h cech b u d o w n i c t w a oraz g r a n i ­
przez sam l u d

pogranicz­

n a m ustalić r o z p r z e s t r z e n i e n i e się Góralszczyzny p o d

k o n i e c u b . s t u l e c i a w sposób następujący ( m a p a 3 I I ) : począwszy
o d g r a n i c y państwa n a południe o d C i e s z y n a
m i góralskimi są: Wisła, B r e n n a ,
wice, Kocierz,

Szczyrk,

granicznymi wsia­

Slotwina,

Pietrzyko-

Rychwałd, L a s , T a r n a w a Górna, K r z e s z ó w ,

szawa, S u c h a , M a k ó w , Jachówka, Zachełmna, B a c z y n ,
k a , T r z e b u n i a , Stróża, P c i m , K a s i n k a ,

Kasina

nej p r z e z B u j a k a

przyjmując

Bieńków­

Wielka,

w i e c , Jurków. Stąd p r o w a d z i m y granicę wzdłuż

Stry­

linii

Gruszo­

wyznaczo­

za o s t a t n i e w s i góralskie

Chyżów-

k i , Półrzeczki, S z c z a w ę , Zalesie, W o l ę K o s m o w ą , Kiczną, Ł ą c k o ,
Maszkowice,

Jazowsko.

wzdłuż g r a n i c y

Dalej

wyznaczonej

zasiąg

przez

Góralszczyzny

Mieczysława

północ o d p o d a n e j t u l i n i i ciągnie się n i e z b y t

biegnie

Cholewę.

szeroki

Na

pas w s i

o c h a r a k t e r z e przejściowym ( m a p a 3 V I I I ) , obejmujący n a k r e s a c h
północno-zachodnich w s i :
wice,

Rybarzowice,

Mesznę, Bystrą,

Łodygowice,

Bierną,

Wilkowice,
w

Buczko­

części

środkowej

Brzezinkę, Targanicę, S u t k o w i c e , Zagórnik, K a c z y n ę , P o n i k i e w , K o ziniec,Porębę Swinną, Jaszczurową, M u c h a r z , T a r n a w ę Dolną,Zemb­
rzyce, Skawce,

M a r c ó w k ę , Stryszów, D ą b r ó w k ę ,

Łękawicę, B u ­

dzów, S t r o n i e , Leśnicę, S k a w i n k i , P a l c z ę , H a r b u t o w i c e ,

Jasieni­

cę, Bysinę, zaś koło T y m b a r k u w części w s c h o d n i e j Dobrą, P o d łopień, Słopnice i Młynczyska.
c z o n e t u zostały—jak

D o obszaru przejściowego

się w s t r o j e góralskie i l a c h o w s k i e , uważali

się za

Lachów l u b

p r z e z sąsiednich Górali b y l i m i a n e m L a c h ó w określani.
cydowany

włą­

w i d z i m y — w s i , których mieszkańcy u b i e r a l i

charakter etnograficzny

że dawniejsi autorzy (Pol, Udziela)

Niezde­

t y c h miejscowości p o w o d o w a ł ,
prowadzili

na

t y m obszarze

linię graniczną f a n t a s t y c z n y m i z y g z a k a m i

usiłując t y m

oddzielić w s i lachowskie

c o w i s t o c i e b y ł o , zda­

o d góralskich,

j e się n a w e t za czasów P o l a , n i e d o p r z e p r o w a d z e n i a .

sposobem
C a ł y sze­

r e g argumentów, j a k n p . c o f a n i e się s t r o j u i b u d o w n i c t w a góral-

�251
skiego a

nawet przesuwanie

przynależności d o g r u p y

się

ku

południowi

samopoczucia

L a c h ó w p o z w a l a twierdzić, że

t n i e p a s przejściowy należał

bez

reszty

do

pierwo­

terytorium

Góral­

s z c z y z n y . T r u d n o określić, j a k d a l e k o w k i e r u n k u północnym się­
g a ć mogła k u l t u r a góralska wcześniej,

zanim

uchwyciliśmy

zasiąg w r a m a c h w y ż e j p o d a n y c h . F a k t e m j e s t , że
d z i e l u na północ o d L i m a n o w e j zachowała
s k i c h s p o d n i i kierpców
w Iwkowej

a podobno

i

się

w a n e w y r a z gazda,

gunia,

baca,

c a c h k o ł o K ę t w y r a z koszaro

koszar,

B y ć może,

że

góral­

pasterskich;

znane

wetula

jej
Roz-

tradycja

koszarów

i L i p n i k u w gwarach miejscowych

np. w

są

a w

53

5 2

i uży­
Bulowi­

miejscowości t e ,

o z n a c z o n e na naszej m a p i e g w i a z d k a m i ( m a p a 3 X l ) , stanowić m o ­
gą t u p e w n e

punkty

słuszny i f o r p o c z t y

orientacyjne.

Jeżeli wyrażony domysł jest

Góralszczyzny i s t o t n i e sięgały t a k d a l e k o k u

północy, w t a k i m razie poważna połać
k o w s k i e j stanowiłaby

p o d względem

południowej

ziemi

kra­

kulturowym wynik

zmie­

szania się elementów góralskich z k r a k o w s k i m i i t o — b y ć m o ż e —
tłumaczyłoby

n a m istotę

odrębności

terytorium

lachowskiego

j a k o o b s z a r u przejściowego między zasięgiem c z y s t e j k u l t u r y gó­
r a l s k i e j a k u l t u r y Krakowiaków mieszkających n a d Wisłą.
D o s y ć dokładne z a p o z n a n i e

się ze s t o s u n k a m i

n a p o g r a n i c z u góralsko-lachowskim w ciągu p r a w i e
lecia pozwala

panującymi
całego

n a m stwierdzić niewątpliwy związek, j a k i

między istniejącymi f a k t y c z n i e różnicami k u l t u r o w y m i

stu­

zachodzi
a

wytwa­

r z a n i e m się p o c z u c i a odrębności g r u p o w e j . Zależność t a , o b s e r w o ­
wana

p r z e z e m n i e wzdłuż

linii

cznych (Spiszacy — Podhalanie,
wie—Bojkowie,
cza), p o z w a l a

różnych

różnic

kulturowycli

się na tej podstawie

z reguły
poczucia

Z chwilą, g d y zatrą się różnice
kać i p o c z u c i e

grup

etni­

Łemko­

5 5

B o j k o w i e ~ H u c u l i , P o d g ó r z a n i e — L a c h y o d Są­

5 6

wypowiedzieć t w i e r d z e n i e , że istnienie

dostrzegalnych
wytworzenie

zetknięć

Łemkowie — W e n g r i n y ,

wzajemnej

zewnętrznie

powoduje

u

odrębności

ludu

grupowej.

o b i e k t y w n e , zaczyna

obcości między

członkami

zani­

dwu

róż­

n y c h g r u p . Ułatwia t o odstąpienie o d zasady wyłączności g r u p o ­
wej i doprowadza

z biegiem

czasu d o z a t a r c i a się n a w e t

cji j a k i e g o k o l w i e k podziału n a g r u p y

etniczne.

trady­

�252
Z p o w y ż s z e g o spostrzeżenia wynikają ważne w n i o s k i n a t u ­
r y metodycznej,

jeśli c h o d z i

cznych na terenach silnie
p a d k u , g d y usiłujemy

o

wytyczanie

zniwelowanych

wytyczyć

cznych na obszarach

zasięgu

d o tego

nie, że w badaniach terenowych

kulturalnie.

zasiąg

stopnia

grup

dawnych

W wy­

grup

zniwelowanych

zarysowuje

etni­
etni­

kultural­

się n a m bądź

jedy­

n i e słaby o b r a z odrębności k u l t u r o w y c h b e z występującej

rów­

nocześnie świadomości odrębności g r u p o w e j
o d w r o t n i e znajdujemy

mieszkańców, bądź

samą nazwę grupową, z którą k o j a r z y się

już t y l k o pojęcie p e w n e g o t e r y t o r i u m , a l e b e z u z a s a d n i e n i a w
zasięgach c e c h e t n o g r a f i c z n y c h , b a d a c z
dzenia istnienia

grupy

etnicznej

u p r a w n i o n y jest do stwier­

n a podstawie

jednego

tyl­

k o e l e m e n t u , t z n . bądź n a p o d s t a w i e zasięgu c e c h o b i e k t y w n y c h ,
bądź n a p o d s t a w i e

zasięgu samej

Zdaję s o b i e sprawę z

nazwy

tego,

m o ż e duże zastrzeżenia, n i e m n i e j
etnograf

badający

bec

moje

jednak musimy

pamiętać, ż e

zjawisk.

każdym

rokiem

budzić

natrafia w

b a r d z i e j szczątkowy, c o s t a w i a g o w o ­

konieczności u s t a w i c z n e g o

poznawanych

że stanowisko

kulturę ludową z

t e r e n i e n a materiał coraz

grupowej.

r e k o n s t r u o w a n i a częściowo t y l k o

51

D O P I S K I

Mehofer J . ,

1

Der Wadowizer Kreis im Konigreich Galizien.

Wie­

deń 1 8 4 3 .
2

Pol W.,

Rzut oku na północne

1

Podział

Pola n a pierwszy

precyzyjnej

pracy

stoki Karpat.

rzut o k a robi

i b y ć może d l a t e g o d o

n i m często w p o l s k i e j l i t e r a t u r z e e t n i c z n e j

Kraków 1851.

wrażenie b a r d z o

ostatnich

czasów

n i e m ó w i ą c już o

p i s a n y c h d l a celów s z k o l n y c h . W rzeczywistości r o z g r a n i c z e n i a
Pola

n i e posiadają

większej

teria, n a podstawie
G ó r a l e śląscy

wartości n a u k o w e j ,

gdyż

nieznane

w n i c z y m n i e różnili się o d G ó r a l i

„rodów"
nazw
(np.

poprzez

grupowych,

Czuchońcy

że p o e t a - e t n o g r a f
staranną

analizę

podane

niezręcznie

czyli

Kurtacy

przez

n i e dochodził d o
autora

Góralami

ukutych

od

wyodrębnienia

kulturowych,

na oznaczenie Łemków)

i

przez

n a m są

Beskidu Zachodniego

i c h właściwości

się n a

podręcznikach

których dokonał o n s w e g o podziału. T w i e r d z e n i e ,

trzańskich, ł ą c z e n i e w jedną całość G ó r a l i o d P i e n i n z
i Sącza wskazuje,

starannej,

opierano

za ludowe

kry­

jakoby
i ta­
Łącka
swoich

s z e r e g zaś
podanych

l u b niewłaściwie uży-

�253

(Jabłonkowianie

tych

wca, Mostów,

n a oznaczenie mieszkańców J a w o r z y n k i , I s t e b n e j ,

fcomnej

Muszyny), dozwala
nia

metody

n a oznaczenie Łemków

wątpić, ażeby podział n a g r u p y

socjologicznej

ści g r u p o w e j

Spiszaki

i P i o s k u lub

badanej

opierającej

był wynikiem

sią n a śledzeniu p o c z u c i a

Buko­

z okolic

zastosowa­
przynależno­

ludności.

Zarys pierwotnej religii Lachów na tle podań ludowych.
L u d t . V , 1 8 9 9 . T e n ż e , Referat o Lachach, w y g ł o s z o n y w r. 1 9 0 0 n a Zjeździe
H i s t o r y c z n y m w K r a k o w i e (Pamiętnik
III Zjazdu Historyków Polskich, t. I I ) .
B u j a k F . , Przyczynek do kwestii Lachów
i Górali, L u d V I I I , s, 1 6 1 .
U d z i e l a S . , Lachy, L u d I X , s . 7 0 .
J a k ó b i e c J . , Przyczynek do oznaczania granicy Lachów, L u d
*

Młynek

L.,

5

6

7

VII.

s. 256.
8

Lachy w Polsce i na Słowaczyżnie,

Radzikowski S t Eliasz,

Lud

V I , s. 391.
Udziela

9

rali polskich

S.,

Etnograficzne ugrupowanie i rozgraniczenie rodów Gó­

(Przegląd

Geograficzny

Bujak

1 1

W badaniach

graficznego:

F.,

terenowych

doc. dr Sewerjn

Reinfussowa

Zofia

Łaszczyóski

Andrzej,

pacz Maria

oraz

r. 1918).

Przyczynek do kwestii Lachów

10

b r a l i udział p r a c o w n i c y

Tadeusz,

dr Roman

o r a z słuchacze U . J : M a r i a
R a b l i n Zofia,

Bogodar Winid.

i Górali,

L u d V I I , s. 1 6 4 .
Muzeum

Reinfuss,

Etno­

mgr. Cieśla-

B r z o z o w s k a , Klebertówna E w a ,

R y b i c k a T e r e s a , S z e w c z y k Zdzisław,
Ponadto

współpracował

w badaniach

TrzeMar­

c i n e k J a n , l i t e r a t chłopski z B i e ń k o w i c k o ł o W i e l i c z k i .

gdzie

1 2

Znaniecki F.,

13

Z

Socjologia wychowania,

przykładem

jedna grupa

takim

w s i , objęta n a z w ą „ K o r o l i w s z c z y z n y " ,

przynależności d o d a w n y c h
zną",

wspomina

biskupów
4
obcej

t . 1, s . 2 8 .

s p o t y k a m y się m . i n .

dóbr

królewskich

czasy, kiedy tzw. „Państwo

a

druga,

n a Łemkowszczyźnie,
szczyci
zwana

się

tradycją

„Biskupszczy-

muszyńskie" stanowiło

własność

krakowskich.
Zdarza

się często, że z e s p ó ł r e c h w y r ó ż n i a j ą c y c h

uzupełniany b y w a

czym obraz

grupy

szeregiem

własnej b y w a

właściwości

przedstawiany

czerpanych

grupę
z

własną o d

fantazji, przy

w sposób o wiele k o r z y s t n i e j ­

s z y niż o b c y .

15
VII,

Por. Jakóbca J .

Przyczynek do oznaczenia granicy Lachów,

Lud

s. 257.
16

Z materiałów

1

Marczewski

7

1 8

Szewczyka Z.

В.,

Z materiałów

Powiat wadowicki,

Kraków 1897.

Rablin Z.

1 9

Z materiałów S z e w c z y k a Z .

2 0

Miejscowościami

granicznymi

Brenna, Szczyrk, Godziszka, Lipowa,

zasięgu

Łodygowice,

guni

góralskiej są:

B i e r n a , Łękawica,

Wisła,

Kocierz,

R z y k i , K a c z y n a , P o n i k i e w , K o z i n i e c , Świnna Poręba, D ą b r ó w k a , T a r n a w a
n a i D o l n a , B u d z ó w , S t r o n i e , Leśnica, S k a w i n k i , P a l c z a , H a r b u t o w i c e ,

Gór­
Jasie-

�254
n i c a , B y s i n a , Stróża, P c i m , K a s i n k a , K a s i n a W i e l k a ,
po

Dobrą
2 1

N a podstawie

2 2

Bujak

2 3

Z materiałów

F.,

fotografii

chłopa

z Zembrzyc. W

Przyczynek do kwestii Lachów

Z referatu

2 4

a dalej

biegnie

granica

i Zawadkę.
zbiorach Muz. E t n .

i Górali,

L u d V I I I , s. 165.

Szewczyka.

mgr. Czesława

Blajdy, wygłoszonego n a S e m i n a r i u m E t -

nogr. U .J . w r.1934.
2

5

Przykładem

dziś s p o t y k a m y
1813 noszono

skim

i
2 6

może b y ć w i e ś D o b r a

długie

białe g u r m a n y ,

w powiecie

kaftany

strój g ó r a l s k i ( Z b o r o w s k i

Ludność

J.,

limanowskim,

i tradycję

płótniaaek а

góralska.w

gdzie
w r.

pow. limanow­

nowotarskim, L u d X X V I I I , s . 2 1 5 ) .
B u j a k F . , Przyczynek do kwestii Lachów
i Górali, L u d V I I I ,
R e i n f u s s R . , Budownictwo ludowe na zach. Łemkowszczyźnie,

2 7

s. 461.
Lud

X X X I I I , s. 9 2 .

Kilka słów o strojach, budowlach, sprzętach
i naczy­
L u d X , s . 66.
M a t l a k o w s k i W . , Budownictwo ludowe na Podhalu, K r a k ó w 1 8 9 2 .
K u t r z e b i a n k a A . , Budownictwo ludowe w Zawoi, K r a k ó w 1 9 3 1 .
L e s z c z y c k i S . , Badania geograficzne nad osadnictwem w Beskidzie
Wyspowym, K r a k ó w 1 9 3 2 .
D o b r o w o l s k i K . , Zagadnienie wołoskie
w Karpatach polskich, s . 6 ,
2 8

Udziela

S.,

niach w Sądecczyźnie,
2 9

3 0

3 1

3 2

II Zjazd

Sprawozd.

Nauk.

polskim w Krakowie

Lud

poświęcony

środkowym

wschodnim

Karpatom

Dach chaty w Polsce, L u d s ł o w i a ń s k i
Przyczynek do oznaczenia granicy Lachów

I V , В 142.

(zbiór referatów, W a r s z a w a

3 3

Klimaszewska J . ,

3 4

Jakóbiec J . ,

i

1938).

i

Górali

t

V I I I , s. 256.
3 5

3 6

Młynek

L.,

W sprawie Lachów,

L u d X I , s . "254.

T a m ż e , s. 2 5 5 .

3 7

Z materiałów R a b l i n Z . i R y b i c k i e j T .

3 8

Z materiałów

3 9

Rękopis z e zbiorów

4 0

Z materiałów Łaszczyóskiego A .

4 1

4 3

Młynek

L.,

Jakóbiec J . ,

Rybickiej T .
Janoty i Gustawicza

w

archiwum

W sprawie Lachów, L u d I X , s . 2 5 6 .
Przyczynek do oznaczenia granicy Lachów,

Muz. E t n .

Lud VII,

s. 2 5 6 .
4 3

Z materiałów

4 4

Marcinek

4 5

4 6

Łaszczyóskiego A .

J . , z rękopisu p r z e c h o w y w a n e g o

w arch, Muzeum E t n .

Z materiałów S z e w c z y k a Z .
Tamże.

4 7

Z materiałów

4 8

Udziela

S.,

Brzozowskiej M.

4 9

Młynek

J.,

5 0

Z materiałów S z e w c z y k a Z .

S'

N a mapie 3, opracowanej

Lachy, L u d X I , 7 0 — 7 2 .
W sprawie Lachów, L u d

I X , s. 256.

d o niniejszego

rozdziału, u m i e s z c z o n o n a -

�255
zwę „Kliszczaki". Ponieważ
zny nie jest przedmiotem
w

zagadnienie

wewnętrznego

tej pracy, pragnąłbym

kwestionariuszu do badań terenowych było

Kliszczaków.
tej n a z w y

N a pytanie t o nie padła

n i e znał. D a n e

uwidocznione

Dzienniku podróży

nimowym

przechowywanego

specjalne

Muzeum

5 2

Z referatu mgr. Blajdy

5 3

Małecki M . i N i t s c h K . ,

dodać

Góralszczy­
n a w i a s e m , że

pytanie

w

sprawie

ani jedna p o z y t y w n a odpowiedź.
n amapie

Nikt

zawdzięczam notatce w a n o ­

etnograficzne]' między

w archiwum

podziału

tylko

Kliszczaków

Etnograficznego

z r. 1910,

w Krakowie.

Czesława.

Atlas językowy

polskiego Podkarpacia,

Kraków 1934.
5 4

Tamże.

5 5

Reinfuss R.,

5 6

R e i n f u s s R.,

wszczyzny,
patom

(II Zjazd

Łemkowie, W i e r c h y X I V .
Problem wschodniego zasięgu
Warszawa

i środkowym K a r ­

1938).

C h ę ć w y k o r z y s t a n i a w p r a c y niniejszej nawału świeżych materiałów

dostarczonych przez ostatnie badania
graficzne

m

S p r a w . - N a u k . poświęcony w s c h o d n i m

polskim w Krakowie,
5 7

etnograficznego Łemko

terenowe,

w K r a k o w i e , s p o w o d o w a ł a , że artykuł,

p r z e z n a c z y ł a p ó ł t o r a агкизга

podjęte

przez Muzeum

n a który

d r u k u r o z r ó s ł się w r ę k o p i s i e

kuszy druku. W dzisiejszej formie

praca moja

Redakcja

do czterech a r ­

stała się s t r e s z c z e n i e m

p i s u . M o g ł o się t o o d b i ć u j e m i i e z a r ó w n o n a k o n s t r u k c j i j a k i części
riałowej.

Etno­
„Ludu"
pierwomate­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8195" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8175">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c17b504116ad15ad9450cf1dc7a6ac54.pdf</src>
        <authentication>7b9323073d9f84b8b22d56ac1a610b0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97955">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97956">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97957">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97958">
                <text>Recenzje i sprawozdania / LUD 1939-45 t.36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97959">
                <text>LUD 1939-45 t.46, s.348-388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97960">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97961">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97962">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97963">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97968">
                <text>348

Recenzje i Sprawozdania
O metodzie funkcjonalnej w etnologii
NA

MARGINESIE

KSIĄŻKI

W I L H E L M A MUHLMANN'A:

Methodik der Volkerkunde,

S T U T T G A R T 1938.

Założenia

ogólne

kierunku

funkcjonalnego

Wilhelm Miihlmann, przedstawiciel funkcjonalizmu w Niem­
czech z e n t u z j a z m e m

pisał w d n i u przyłączenia

s z y swoją p r z e d m o w ę d o „ M e t h o d i k
wyraża

życzenie,

b y książka

jako „życiowej wiedzy

j e g o utorowała

ludów".

A u s t r i i d o Rze­

d e r V o l k e r k u n d e " w której

Przebija

drogę

etnologii,

w n i e j obowiązująca w

R z e s z y zasada, ż e n a u k a , która n i e służy życiu n a r o d u , jest z b y t ­
kowną, jeśli n i e zbyteczną.
A u t o r zamierzał zapełnić lukę, jaką z d a n i e m

jego

b r a k m e t o d o l o g i i w nauce e t n o l o g i i , która o d czasów

stanowi
Grabnera

uczyniła w i e l k i e postępy i nasunęła dużo n o w y c h zagadnień; d l a
rozwiązania i c h n i e p o m o g ł y

dotychczasowe

wyraża, g d y ż n i e s p r e c y z o w a n o
logii przede
nowanego

w swej

książce

j a k się

problemów. O d c z u w a o n w e t n o ­

w s z y s t k i m konieczność b a r d z i e j ścisłego,

myilenia i jednolitych,

Zapowiada

.recepty",

dokładnie

wydanie

zdyscypli­

określonych

oryginalnego

pojęć.

sądu w d z i e ­

d z i n i e h i s t e r i i e t n o l o g i i i stąd c z ę ś c i o w o nową ocenę osobistości
ważnych d l a n a u k i
W

wyniku

dotychczasowa
rycznymi

etnologicznej.

swych

badań,

którymi się d z i e l i , w y k a z u j e

że

a n t y t e z a między n a u k a m i p r z y r o d n i c z y m i a h i s t o ­

nie m a żadnego

znaczenia

metodologicznego

(sic!

s t r . 9 1 ) . B i o l o g i a i h i s t o r i a stanowią całość nierozłączną, należą
d o s i e b i e . „ P r o c e s właśnie naszej w i e d z y — pisze
c h o d z i p o n a d t y m podziałem".

autor — prze­

�349
Terminologia

Miihlmann'a jako
jego

W e wstępie książki a u t o r zaznajamia
logią,

jaką

wykładnik

poglądów
czytelnika z termino­

posługuje się w swej książce.

Z a z n a c z a , ż e odstę­

p u j e t u t a j o d panującego dotąd poglądu, który p o j m u j e
j a k o s t u d i u m n a d t w o r a m i k u l t u r o w y m i t z w . ludów
Zakreśla j e j z n a c z n i e

szersze

granice,

grafię w s z y s t k i c h ludów, także t z w .
Uważa dalej,

że

słowo

m i o t u , którym się zajmuje
wie

całości

zagadnień

włączając

etnologię

pierwotnych.
do

niej

etno­

cywilizowanych.

„kultura"

na

nauka etnologii,

etnologicznych,

oznaczenie

przed­

nie obejmuje

właści­

gdyż zdaniem

mieszczą się w t y m pojęciu a n i z j a w i s k a

autora nie

społeczno-psychicznego

k o n t a k t u , zrzeszenia a n i zespołu e t n o s u , j a k o całości.
T e z ą podstawową t e j książki jest, że całą działalność, c z y n ­
ności i t w o r y
sunku

człowieka

można ująć j e d y n i e j a k o s t r u k t u r y

ludzi i i c h środowiska.

wzajemnego

Struktura

sto­

zakłada

p e w n e określone ukształtowanie l u d z i i p e w n e określone ukształ­
towanie

środowiska;

oba

zaś

w

sposób

właściwy

są

sobie

podporządkowane.
Ponieważ zaś człowiek, j a k o „organizm o b d a r z o n y

uczuciem

w o l n o ś c i " i stąd h i s t o r y c z n y , nie s t o i w przeciwieństwie d o czło­
w i e k a „naturalnego" a l b o b i o l o g i c z n e g o ,

l e c z jest z n i m utożsa­

m i o n y , d l a t e g o w pojęciu M i i h l m a n n ' a e t n o l o g i a
uką zarówno historyczną, j a k i biologiczną,
uwzględnia o b i e s t r o n y , jest
Człowieka
technicznych
ze s z t u k i ,

mitów,

można

społecznych

określa j a k o środowisko h i s t o r y c z n e

itd.

zacją"

sensu

czyli celu;

czyli nadawaniem

temu,

z

jego

tworów:

ukształtowanego,

Wszystkie

te rzeczy

s w y c h t w o r a c h znamię j a ­

z w i e się t o u M i i h l m a n n ' a „strukturystruktury.

Wspomniane

t w o r y są zara­

z e m f u n k c j o n a l n y m i , t j . w y n i k i e m w z a j e m n e g o wpływu
i środowiska.

Wzgląd

u k a z u j e się s t a t y c z n i e
W

że

człowieka, który wpływa n a

nie c z y n n i e , wyciskając n a w s z y s t k i c h
kiegoś

poznać

krajobrazu przez niego

form

w i n n a być n a ­

dzięki

etnologią.

historycznego

narzędzi,

i

funkcjonalny

człowieka

oddaje dynamicznie

t o , co

jako struktura.

myśl p o w y ż s z e g o określa etnologię j a k o wiedzę

o

funk'

�350
cjach

i strukturach

storycznego

ustosunkowania

się człowieka

Najwyższą

środowiska.

do jego

hi­

zaś formą historyczną

tego

s t o s u n k u jest „ e t n o s " — l u d .
W s z y s t k i e t w o r y działalności l u d z k i e j r o z p a t r u j e a u t o r z p o d ­
wójnego p u n k t u : intencjonalnego
— obejmuje

zagadnienie

t w o r u , formy, przejawu
Wzgląd

i funkcjonalnego.

Intencjonalny

i d e o l o g i i , celowości, z n a c z e n i a

danego

działania i życia s p o ł e c z n e g o .

funkcjonalny

natomiast

zwraca

uwagę na zadanie

p r z y s t o s o w a w c z e , na samą czynność, ale także i n a rozwój i h i ­
storię.

A u t o r rozróżnia związki f u n k c j o n a l n e r ó ż n e g o rzędu, j a k

społeczeństwo, k u l t u r a i l u d , j a k o formę najwyższą. C e l e m
n i m e t n o l o g i i jest u t w o r z e n i e
Odnośnie

do

terminu

teorii o

ostat­

„etnosie".

„kultura",

a u t o r wyłącza

z

niego

t z w . kulturę materialną, której w o l i nadać m i a n o „ c y w i l i z a c y j n e g o
wyekwipowania"

(uposażenia), chociaż p r z y z n a j e ,

g o r z e c z o w o oddzielić o d k u l t u r y .
cywilizacyjne

uposażenie

ż e n i e można

I w podobnym

do kultury,

m a się

stosunku jak

zdaniem

autora

rozwój d o h i s t o r i i .
Z a m i a s t używanego dotąd t e r m i n u „ t w ó r k u l t u r o w y " , który
rzekomo

n a s u w a pojęcie o a t o m i s t y c z n y m

rowych, wprowadza

zlepku

zjawisk

kultu­

a u t o r słowo „rys k u l t u r o w y " , w z g l ę d n i e

zja­

wisko kulturowe,
Ludy

ziemi

dzieli

na

trzy grupy:

d n i e i p i e r w o t n e , c z y l i n i e posiadające
kacji Muhlmann'a zawiera
dem cywilizacyjnego

l u d y zachodnie,
pisma.

W

się z a r a z e m s t o p n i o w a n i e

tej

wscho­
klasyfi­

p o d wzglę­

wyekwipowania.

Geneologia

kierunków

etnologicznych

Przechodząc w d r u g i e j części d o nakreślenia z a r y s u dziejów na­
u k i e t n o l o g i i , oryginalność swoją zaznacza M u h l m a n n n a j p i e r w w w y ­
b o r z e poprzedników, którzy z d a n i e m j e g o t o r o w a l i d r o g ę
szej e t n o l o g i i . Największego
runku funkcjonalnego,

etnologa

w i d z i w P o s e j d o n i o s i e (135 — 5 1 p . C h r . )

który, j e d e n z n i e w i e l u p i s a r z y
błędu i d e a l i z o w a n i a
przypisuje

dzisiej­

starożytności i t o już k i e ­

obcych

Posejdonios

starożytnych,

umiał

ustrzec

ludów. Całą wynalazczość

pierwiastkowi

duchowemu,

się

człowieka
który

„w

�351
człowieku j e s t c z y m ! n a j l e p s z y m " .
pociągać Posejdonios

raczej

rzymski widzi rzekomo
nicy cywilizacyjnej
morskimi.
wynika,

Z

że

M i i h l m a n n ' a j e d n a k zdaje

w k r w i dziedzicznej

główny c z y n n i k , róż­

między l u d a m i barbarzyńskimi a śródziemno­

tekstu

raczej

zaś

Posejdoniosa,

środowisko

sejdonios uwagę na t o , że pewne
z

jakiegoś

się pomyślnie. P o s e j d o n i o s

jaki

geograficzne

o r g a n i z m u l u d z k i e g o i ilość p o s i a d a n e j
k i e , pochodzące

przytacza

W

autor,

w p ł y w a n a budowę

k r w i . T r a f n i e zwrócił P o ­

g a t u n k i zwierząt i g r u p y l u d z ­

środowiska,

t y l k o w n i m rozwijają

także poruszył już z a g a d n i e n i e ,

wypłynie d o p i e r o w w . X V I I I , c z y c y w i l i z a c j a
skonala

się

ze w z g l ę d u n a t o , ż e tenże p i s a r z

które

rzeczywiście u d o ­

człowieka?
średniowieczu n i e dostrzegł a u t o r n i k o g o , k t o położyłby

jakieś zasługi n a p o l u e t n o l o g i i . Jeśli n i e zawsze słusznie n a z y w a
się o n o „ c i e m n y m " — p i s z e a u t o r - t o j e d n a k d l a e t n o l o g a
w i o k r e s baśni, bajek
opowiadaniach
waczne,

o

„potworów",

którymi

l u d a c h niechrześcijańskich.

nienormalne,

średniowieczu

i

paradoksalne,

etnograficzne

się

T y l k o t o , co d z i ­

budziło

w

chrześcijańskim

z a i n t e r e s o w a n i a . I t o także

zainteresowało M i i h l m a n n ' a w t y m o k r e s i e , który
rystykę

etnologii

średniowiecza sięgnął

do

dowiedziałby

baśnie wypełniały
ważne, wartościowe

opisy

się

bez

jedynie

charakte­
Plischke-

G d y b y zaś czy­

uprzedzenia, że n i e t y l k o

etnologiczne

odkrycia

po

książki

g o , cytując z niej t y l k o rozdział o „monstrach".
tał R i c h t h o f e n a ,

stano­

karmiono w

w średniowieczu, ale p o ­

etnologiczne,

porobione przez m i ­

sjonarzy w . X I I I : Jana de C a r p i n i , R u i s b r o c k a o A z j i Środkowej,
w w . zaś X I V O d e r i c a z

Pordenone

t y l k o n a j b a r d z i e j zasłużonych z d a n i e m
„Chrystocentryczny
mann'a w zrozumieniu

o I n d o n e z j i , b y wspomnieć
Richthofena.

przesąd" przeszkadzał

i ujęciu

pierwiastka

zdaniem

religijnego

Miihl­

u ludów

p i e r w o t n y c h , które uważano za p o m i o t piekła, n i e — l u d z i .

Wy­

niszczyć je, uchodziło za dzieło chrześcijańskie. Kapłani k a t o l i c c y
osądzali t a k i c h n p . I n d i a n

jako

T e n d u c h chrześcijańskiego

prawie

niegodnych

średniowiecza,

nawrócenia.

uważający

ludy po­

gańskie za i s t o t y niższego rzędu, kierował robotą zbrodniczą k o ­
lonizatorów

hiszpańskich

n a b u l l a Pawła

i angloamerykańskich. D o p i e r o o f i c j a l ­

I I I , objaśniająca,

że

I n d i a n i e są

prawdziwymi

�352
ludźmi „zdolnymi d o przyjęcia w i a r y k a t o l i c k i e j i samkramentów",
kładzie

podstawy

pod

misyjną

I odtąd d o p i e r o - m ó w i
ciwemu

duchowi

pracę n a d d z i k i m i

ludożercami.

M i i h l m a n n — choć p o w o l i , i „ w b r e w właś­

chrześcijańskiego d o g m a t u " , musiały wzrastać

wiadomości e t n o g r a f i c z n e , z b i e r a n e p r z e z pracujących m i s j o n a r z y
(str. 19).
Oryginalność p o g l ą d ó w a u t o r a w t y m p u n k c i e o d b i e g a za d a ­
leko o d poziomu pracy
t y m miejscu,
nie

były

n a u k o w c a , b y się z n i m i rozprawiać na

Zaznaczamy

nigdy

t y l k o , że krzyżackie m e t o d y

wyrazem

właściwego

d o g m a t u o równości w s z y s t k i c h l u d n i .
rów h i s z p . czy a u g l o a m .
m i e c z e m , t o właściwie

szla

po

d l itego,

ducha
Jeżeli

linii

misyjne

chrześcijańskiego
praca

metod

kolonizato­

szerzenia

krzyża

że u p o d s t a w j e j tkwił

niechrześc. o nierówności ludów.

dogmat

P r a w d z i w i e chrześcijańskie m e ­

t o d y m i s y j n e w s k a z y w a l i i wskazują dotąd misjonarze-męczennicy,
którzy raczej k r e w swoją o d d a w a l i , w z o r e m

C h r y s t u s a , niż cudzą

przelewali.
Decydujące znaczenie
lej—posiada

przełom

d l a e t n o l o g i i — pisze M i i h l m a n n

duchowy

w

okresie

da­

tzw. historyzmu

w

Europie.
Przyznawszy
prawdziwego

jezuicie

logii i etnologicznego

etnologicznej

socjo­

badar.ia r c l i ^ i j , ze względu n a m e t o d y c z n e

podejście w b a d a n i a c h ,
późniejszych:

l . a f i t a u z w . X V J I I p r a w o d o tytułu

e t n o - o g a , a n » w e t założyciela
widii

cyklicznego

w

r.im poprzednika

przebiegu

kultur

dwu

teoryj

(głoszonego

przez

V i c o ) i wtórnej prymitywności (przez M e i n e r s a ) . Możliwości
wojowe, jakie nab-os ': t o " e t y i : - . ' e
1

zostały z r e a l i z o w a n e

p

w w. X V I I I

Lali b u

roz­

nauce e t n o l o g i i , n i e

p o w o d u s i l r e g o wpływu f i l o ­

z o f i i s y s t e m u Rousseau, kłócącrj się z rzeczywistością.
Z

przodującego

dotąd

stanowiska

F r a n c j a miejsca N i e m c o m . N a z w ska j . R
stera
1787

jego syna,
do

laiO.

w

etnologii

ustępuje

Forstera, Jerzego For­

M e i n e r s a i H e r d e r a o maczają nową e p o k ę o d
Poszczególni

autor/y reprezentowali

rozmaite

p u n k t y p a t r z e n i a . M e ners rer.uez- ntuj.-.cy k ' e r u n e k s o c j o l o g i c z n o p s y c h o l o g i c z n y i n t e i e - u j e M i i h l m a n n ' . * raczej ze względu na j e g o
koncepcje

rasowe, Meiners b o w k n wyprzedza w swych teoriach

o szkodliwym

wyniku

mieszania się ras nierównie

szlachetnych

�353
poglądy G o b i n e a u . L u d y słowiańskie z a l i c z a raczej d o ras n i e e u ­
r o p e j s k i c h . Emancypując się zaś s p o d krępującej
o monofiletycznym
wości n a u k o w e j ,

pochodzeniu

nauki

biblijnej

ludzkości, dał d o w ó d postępo­

chociaż późniejszy nawrót n a u k

n y c h d o n i e j będzie M u h l m a n n również
stosunku d o b i b l i i . Większe znaczenie

uważał

antropologicz­
j a k o postęp w

dla etnologii posiada idea

M e i n e r s a o wtórnej prymitywności niektórych ludów, zresztą j e g o
prace

właściwie

etnologiczne

są b e z wartości —

przyznaje sam

Muhlmann.
Gruntownością i głębią przewyższa M e i n e r s a — J . R. F o r s t e r .
Ze

swego

przyrodniczego

stanowiska

podkreślił

konieczność

uwzględnienia w b a d a n i a c h e t n o l o g i c z n y c h środowiska, ale r ó w n o - ,
cześnie zwrócił p i e r w s z y uwagę n a z n a c z e n i e

t r a d y c j i d l a postępu

k u l t u r y ludów. S y n j e g o J e r z y p o d c h o d z i d o zagadnień
ze s t a n o w i s k a f i l o z o f i c z n e g o .

Wskazuje

na m o t y w

szczęścia w

s e r c u l u d z k i m , j a k o sprężynę p s y c h i c z n o - k u l t u r o w e g o
w y w a n i a się człowieka,
wicznej

walce

martwota.

Prócz

przystoso­

którego życie polega wszędzie n a usta­

różnych sił i dążności

złego i dobrego.

bardziej

rozwojowych

w

kierunku

Bez t e j w a l k i zapanowałaby w świecie l u d z k i m
znaczenia

nowy, przewodnictwo

tradycji

jednostek

podkreśla jeszcze c z y n n i k

wybitnych.

nie t y l e ze s t a n o w i s k a k o s m o p o l i t y c z n e g o

Interesują g o

ludy

w i e k u oświecenia, i l e

r a c z e j j a k o i n d y w i d u a l n e całości o odrębnych, właściwych

sobie

wartościach.
Herder—romantyk
krywca

ludowości,

posiada w etnologii znaczenie
niezmąconej p r z e z cywilizację

Umiał też budzić w i n n y c h z a c i e k a w i e n i e ludowością

jako o d ­

europejską.
i jej

umi­

łowanie.
M u h l m a n n uważa H e r d e r a za założyciela n a u k „ d u c h o w y c h "
w odróżnieniu o d „ p r z y r o d n i c z y c h " . T e n rozdział między n a u k a m i ,
j a k i wprowadził o k r e s r o m a n t y z m u , oznacza z d a n i e m M t i h l m a n n ' a —
m i m o zasług H e r d e r a ,

o k r e s p e w n e g o sparaliżowania i o p ó ź n i e ­

nia w r o z w o j u e t n o l o g i c z n e g o
W

syntezie

metody

myślenia.

Forstera i H e r d e r a

leżały,

M i i h l m a n n ' a możliwości d a l s z e g o r o z w o j u e t n o l o g i i .

zdaniem

Tymczasem

wziął g ó r ę j e d n o s t r o n n y prąd h e r d e r o w s k i , badając g ł ó w n i e „ d u ­
cha l u d o w o ś c i " ,
Lud,

T. XXXVI

w c z y m schodził łatwo n a t o r y s u b i e k t y w i z m u .

23*

�354
Połączenie pojąć" „ r a s y " i „ h i s t o r i i " u E d w a r d s a b y ł o wła­
ściwie n a u k o w y m p u n k t e m wyjścia d l a p r a c T o w a r z y s t w a
g i c z n e g o w Paryżu.
jącym

znaczenie

O s t a t n i m w y n i k i e m t y c h studiów,

Etnoloposiada­

najwyższe, t o dzieło G o b i n e a u o „nierówności

ras l u d z k i c h " .
Odkrycia

Darwina

wysunęły

t r o p o l o g i c z n e , pozostawiając
Ze zjawieniem
szczyty.

na plan pierwszy nauki a n ­

etnologię n a b o k u .

się A . B a s t i a n a osiąga e t n o l o g i a

Romantyczną ideę o „duchu

ludowości"

najwyższe
rozbudowuje

o n w s o c j a l n o - psychologiczną teorię o e l e m e n t a r n i e
psyche

ludów

jednakowej

p i e r w o t n y c h , p o materiał zaś sięgnął d o e t n o g r a f i i

w s z y s t k i c h ludów i czasów, d o h i s t o r i i w ścisłym z n a c z e n i u i d o
systemów f i l o z o f i c z n y c h .

Podobne zjawiska k u l t u r o w e u rozmai­

t y c h ludów objaśnia B a s t i a n głównie

psychologicznie.

zapożyczeniach

wydawała

i

migracjach

kultur

Teoria

m u się

o

przed­

wczesną i n i e dość udowodnioną.
W

czasie,

kiedy

B a s t i a n uniezależnił w N i e m c z e c h

etno­

l o g i ę o d i n n y c h n a u k , w A n g l i i jej s z y b k i rozwój o d b y w a się n a
podłożu p o z y t y w i s t y c z n e j
przedstawicielem

socjologii Comte'a,.

był B e l g i j c z y k

niej a r y t m e t y c z n e j " ,

której

krańcowym

Q u e t e l e t , ze swoją teorią

przy pomocy

„śred­

której usiłował w sposób m a ­

t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.

Ideą z a s t o s o w a n i a

t y s t y k i socjalnej ( t z w . k r y t e r i u m s t a t y s t y c z n e )

sta­

usiłował o n w s p o ­

sób m a t e m a t y c z n y ujmować z j a w i s k a społeczne.
T e o r i a D a r w i n a o r o z w o j u ludzkości
społecznych

uzdolnień

dzięki

p r z e z niektórych b a d a c z y

jako

wyniku

d o b o r o w i , przeszczepiona

rozwoju
została

w dziedzinę n a u k e t n o l o g i c z n y c h w f o r ­

m i e k r y t e r i u m o d o b o r z e , względnie w y b i j a n i u się j e d n o s t e k u l u ­
dów p i e r w o t n y c h .

Zależne

o n o jest o d rozmaitej i d e o l o g i i

wartościowania u różnych ludów, stąd konieczność
storycznego

czyli

badania h i ­

tej i d e o l o g i i u danego l u d u , w obrębie którego o d ­

b y w a się d o b ó r . Odpowiedniość t a j e s t z a t y m czymś w z g l ę d n y m
a nie bezwzględnym, dlatego potrzeba
i przyrodniczego.

studium

i historycznego

O t o stały r e f r e n M i i h l m a n n ' a , którym

•

kończy

i t e n ustęp o D a r w i n i e .

;

W ł a ś c i w y m k l a s y k i e m e w o l u c j o n i z m u w e t n o l o g i i był E d . T y lor (1832—1917).

Niższe cywilizacje

rozwijają

się według n i e g o

zawsze w p o d o b n y sposób n a zasadzie p r a w postępu i j e d n a k o -

J

�355
wości n a t u r y

l u d z k i e j podkreślanej przez A . B a s t i a n a .

Przytem

j e d n a k z w r a c a T y l o r uwagę n a zetknięcia^ k u l t u r o w e i rozszerza­
nie się k u l t u r ; g ł ó w n e j e d n a k z n a c z e n i e T y l o r a p o l e g a n a w p r o ­
wadzeniu do etnologii teorii tzw. kryterium

„przeżytków".

Ro­

z u m i e p r z e z n i e t w o r y k u l t u r o w e , które w przeszłości były b a r ­
dzo rozpowszechnione,

dzisiaj zaś t y l k o g d z i e n i e g d z i e

znaleźć.

teorię

Animistyczną

r a c j o n a l i z m u czysto

można j e

T y l o r a uważa M u h l m a n n za twór

europejskiego

pochodzenia.

Ideę e w o l u c j o n i z m u z a s t o s o w a n o p r z e d e w s z y s t k i m w d r u g , p o owie

w. X I X do konstrukcji socjologicznych

o powstaniu i roz­

w o j u małżeństwa i r o d z i n y . Początek dała t e o r i a „ n i e z r ó ż n i c o w a nia"

Bachofena,

przedmiot

którą

agitacji

rozwinął

etnologicznie

propagandowej

Morgan.

rozpowszechnili

ją

Jako
Engels,

B e b e l i i c h z w o l e n n i c y . N a t y c h przesłankach bazował k i e r u n e k
bio-organicystyczny

w s o c j o l o g i i i e t n o l o g i i d o końca w i e k u X I X ,

b y w końcu przejawić
jako

się w

teorii L. Frobeniusa

o

kulturach

o r g a n i z m a c h niezależnych o d i c h n o s i c i e l i .
Ratzla

ocen'a

o j e g o znaczenie
niż e t n o l o g a

M u h l m a n n u j e m n i e , zwłaszcza

w etnologii. W i d z i w n i m raczej

jeśli

chodzi

antropogeografa

w e właściwym słowa z n a c z e n i u . Z a r z u c a m u , ż e n i e

uwzględnia zupełnie m o m e n t u b i o l o g i c z n e g o ,

ukazując

człowieka

t y l k o w p r z e s t r z e n i . Niesłusznie, z d a n i e m M i i h l m a n n ' a , w i d z i k i e ­
runek kulturalno-historyczny w Ratz'u - s w e g o poprzednika. Nie
do Grabnera, historyka kultury,

lecz

do Fridericiego, historyka

p o l i t y k i i państwowości, t r z e b a przeprowadzić linię rozwojową o d
Ratzla. A j e d n a k p r z y z n a j e
cił uwagę na związek

M u h l m a n n , że R a t z e l p i e r w s z y z w r ó ­

wzajemny

pewnych

tworów k u l t u r o w y c h ,

r o z s i a n y c h p o różnych o b s z a r a c h g e o g r a f i c z n y c h ,
się w z a r o d k u k r y t e r i u m
Frobeniusa

kryterium

ilościowe

Oryginalność a u t o r a w o c e n i e
ważącym j e j p o t r a k t o w a n i u .
maczy

się

urazem

nad t y m podobno
rzystwie.

Jeżeli

sam
jednak

szkoły

kryło

kulturalno historycznej.

t e j o s t a t n i e j ujawniła się w

lekce­

C z ę ś c i o w o j e s t t o zrozumiałe i tłu­

psychicznym

rąk", w które przeszła

w czym

jakości, względnie r o z s z e r z o n e później,

etnologia
Grabner,

Miihlmann'a do
z

„klerykalnych

Kolonii do Wiednia.

że

„klerykalny"

się znalazł w t a k i m
Lafitau

Bolał
towa­

umiał b y ć m i m o

m i s j o n a r s k i e g o s w e g o powołania p r z e d m i o t o w y m i p i e r w s z y r z u -

�356
cił zasady p o d b u d o w ę m e t o d o l o g i i e t n o l o g i c z n e j , j a k t o z u z n a ­
n i e m podkreśla s a m

Miihlmann,

to trudno

zrozumieć

lekcewa­

ż ą c e s t a n o w i s k o a u t o r a w s t o s u n k u d o W . S c h m i d t a , założyciela
szkoły wiedeńskiej.

M o ż n a n i e podzielać czyichś p o g l ą d ó w

czy

światopoglądów, wskazać n a b r a k i i słabe s t r o n y jakiegoś s y s t e ­
m u , ale n a u k a p r a w d z i w a szanuje k a ż d e g o s u m i e n n e g o

badacza,

pracującego m e t o d y c z n i e , t y m b a r d z i e j , jeśli jakaś d z i e d z i n a
kowa

zawdzięcza

obfitego
świat

pracy

i cennego

danego

materiału.

A

nau­

badacza zebranie i uratowanie
jako

takiego

właśnie

uczcił

n a u k o w y w E u r o p i e i w A m e r y c e , bez różnicy szkół i p o ­

glądów, W . S c h m i d t a — w j e g o j u b i l e u s z o w y m d n i u 7 0 - c i a u r o d z i n ,
na

parę d n i p r z e d „ A n s c h l u s s e m " ( p a t r z „ P r z e g l .

1938,

VI).

Z

pewnością

większe

zasługi

ma

W . S c h m i d t , niż

M e i n e r s , o którym

Miihlmann

rozpisał, p o d c z a s

g d y założycielowi

szkoły

l e d w i e parę l i n i j e k d r o b n e g o
pił n i e u c z c i w i e ,

Powszechny"
dla

etnologii

tak szeroko

wied.

się

poświęcił za­

d r u k u . Z p u n k t u n a u k o w e g o postą­

nie zaznaczywszy

w p r z e d m o w i e , że jednak po

G r a b n e r z e a p r z e d M u h l m a n n ' e m ukazały się w języku n i e m i e c ­
k i m d w i e prace poświęcone zagadnieniu m e t o d o l o g i i
nej;

jedna G . v .

Bulcka,

C e c h u j e ją właśnie t o ,

o

druga
co

W . Schmidta

w

etnologicz­
roku

1937.

a u t o r o w i , j a k zaznaczył w p r z e d ­

m o w i e c h o d z i : z d y s c y p l i n o w a n e , ścisłe myślenie i określone pojęcia.
— M o ż e d l a t e g o t a k obszedł się z W . S c h m i d t e m , iż n i e podzielał
p o g l ą d ó w j e g o , według których

s p r a w d z i a n e m wartości

nauko­

w e j jakiejś t e o r i i jest j e j b i o l o g i c z n a użyteczność d l a l u d u ,

„roz­

miękczający

zdaje

zaś kości o b j e k t y w i z m s z k o d z i " . Z t e g o także

się p o w o d u ,

chcąc

po

koleżeńsku

ocalić

pierwszego

szkoły wiedeńskiej F u r e r a v o n H a i m e n d o r f

asystenta

o d podzielenia losu

j e g o mistrzów, w y d o b y ł o d n i e g o w r o z m o w i e p r y w a t n e j „zapar­
cie s i ę " t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h i rehabilitował g o w o b e c c z y n ­
ników m i a r o d a j n y c h w p r z y p i s k u ( s t r . 1 9 7 ) .
Zbyt

śmiałe

wypowiada

j a k o b y już s t a n o w c z o

Miihlmann

zakończyła

twierdzenie

(s. 2 4 5 ) ,

się w e t n o l o g i i e p o k a h i s t o r y -

z m u R a t z l a i G r a b n e r a w s t y l u szkoły wiedeńskiej.

W

r. 1940,

c z y l i w d w a lata p o u k a z a n i u się książki M i i h l m a n n ' a , ukazało
w Niemczech

opracowanie

etnologiczne

A f r y k i d l a celów

się

kolo­

n i a l n y c h . I r z e c z c i e k a w a , ż e część e t n o l o g i c z n a t e g o z b i o r o w e g o

�357
dzieła

wyszła

szkoły

wiedeńskiej

czarnego

spod

lądu

pióra

nie

funkcjonalisty, lecz

B a u m a n n a , który

kreśli

obraz

zwolennika
etnologiczny

n a zasadzie „ k r ę g ó w k u l t u r o w y c h " i „kultur za­

sadniczych".
Jedynie

u p r a w n i o n y m i zdawałaby

się w e d ł u g M i i h l m a n n ' a

k i e r u n k a m i w e t n o l o g i i są dzisiaj f u n k c j o n a l i s t y c z n y i t e o r i a a m e ­
rykańska o o b s z a r a c h k u l t u r o w y c h .
Ten

„ o r y g i n a l n y " , b y użyć określenia s a m e g o M i i h l m a n n ' a ,

zarys dziejów n a u k i e t n o l o g i i , j a k i
poznać j e g o poglądy, t e n d e n c j e
przyjdzie

W

świetle i c h

n a m łatwiej zrozumieć część systematyczną j e g o dzieła.

Biologizm
W

kreśli w U cz., pozwolił n a m

i uprzedzenia.

i historyzm

u Muhlmannn'a

r. 1 9 3 6 ukazała się o b s z e r n a p r a c a t e g o s a m e g o a u t o r a

p o d tytułem „Rassen—und V o l k e r k u n d e " . Uzasadniając w p r z e d ­
m o w i e jej aktualność, w s k a z u j e n a wielką wartość b i o l o g i c z n e g o
u j m o w a n i a „tak z w a n y c h n a u k d u c h o w y c h , społecznych i k u l t u ­
r o w y c h " , który t o kąt p a t r z e n i a podkreśliła z n a c i s k i e m n i e m i e c ­
ka p a r t i a s o c j a l n o - n a r o d o w a .

Pożądanym

byłoby

zatem—pisze

a u t o r — b y pojawiła się książka, która b y odpowiadając t e j i d e i ,
przedstawiła wielką syntezę człowieka [i środowiska.
wienie" takie
dziny
do

przekraczało b y r a m y i g r a n i c e j e d n e j t y l k o d z i e ­

naukowej, — po

antropologii,

materiał

socjologii,

bowiem

psychologii,

gii, historii, prehistorii i ludoznawstwa,
b y oglądać się na g r a n i c e
mówiąc

już

„Przedsta­

o

między

zasadniczym

musiano

by

etnologii,

sięgnąć
archeolo­

dlatego autor nie

pojedynczymi

rozróżnieniu

nauk

mógł

n a u k a m i , nie
przyrodniczych

i humanistycznych (duchowych).
N a t a k i e t w i e r d z e n i e M i i h l m a n n ' a można się z g o d z i ć , p o d z i ­
wiając g i g a n t y c z n y ,
nający

nieco

witalny rozmach

bohatera

„człowieka

przedsięwzięcia, p r z y p o m i ­
skończonego" Papiniego.

W

s w e j „ M e t h o d i k " p o s u w a się M u h l m a n n j e d n a k o d t a m t e g o t w i e r ­
d z e n i a o „salto m o r t a l e " d a l e j ,

kiedy

udowadnia

w

cz. H I , ż e

t y c h g r a n i c , a n i t e g o z a s a d n i c z e g o rozróżnienia w o g ó l e n i e m a ,
a t e r m i n y „nauki p r z y r o d n i c z e " , „ d u c h o w e " — t o m e t a f o r y bez zna­
czenia m e t o d o l o g i c z n e g o .

I powołuje

się

na sytuację

naukową

�358
dzisiejszą,

która

przyrodniczego

ujawnia
do

tendencje

dziedziny

do wprowadzenia

nauk

duchowych.

myślenia

Równocześnie

w s k a z u j e , ż e i d o n a u k p r z y r o d n i c z y c h wcisnęły się e l e m e n t y

„hi­

s t o r y c z n e " , zwłaszcza b a d a n i e środowiska, które uwzględnia d z i ­
siaj i b i o l o g i a i z o o l o g i a ,

badając

życie

rząt i i c h gatunków w kontekście

poszczególnych

środowiska.

zwie­

W n o s i ć b y stąd

można, ż e M i i h l m a n n uważa już za pracę historyczną, g d y p r z y ­
rodnik

bada

poszczególne

okazy,

klasyfikuje i pyta o stosunek do
j e s t i n n e . T y m się tłumaczy
przyrodnicze

określa

Miihlmann'a, że

nauki
tylko

prawidłowość
Dlatego

powiedzenie

zjawisk

etnologia

jest

jest

zjawiskami

W

pewna,

nauką

w

przyrodniczych,

historii

prawdopodobna.
prawa

jest zaś historyczną, o i l e

p o j e d y n c z e można t y l k o z p e w ­

n y m prawdopodobieństwem przewidzieć.
p r z y r o d n i c z e r a m y , w których

historyczne.

naukach

przyrodniczą, g d y określa

etnologicznymi;

w granicach t y c h praw zdarzenia
stanowią

zestawia,

n i e różnią się metodą o d h i s t o r y c z n y c h , l e z

p r z e d m i o t e m i s t o p n i e m pewności.

rządzące

i c h cechy,

środowiska, które d l a k a ż d e g o

Otoczenie,
rozgrywają

Środowisko t a k pojęte bada e t n o l o g

metod przyrodniczych, geograficznych,

środowisko
się z j a w i s k a

przy

pomocy

b o t a n i c z n y c h c z y też z o o ­

l o g i c z n y c h . Obowiązkiem zaś e t n o l o g a , który z a m i e r z a ująć cało­
kształt przejawów życia d a n e g o l u d u , będzie poznać się
t o d a m i t y c h poszczególnych
j e d n a k w i n i e n posiadać
storycznego,
istoty

dziedzin naukowych.

dobrze

z

me­

Oprócz

tego

opanowaną metodę b a d a n i a h i ­

s k o r o z a d a n i e m j e g o głównym j e s t p o z n a n i e faktów

„niezdeterminowanej w działaniu", ale

„zdeterminowanej"

p r z y r o d n i c z o przez środowisko.
Z a m i a s t więc pozostać p r z y t e r m i n i e j a s n y m , którego a u t o r
użył w cz. I I , iż e t n o l o g i a j e s t syntezą F o r s t e r a i H e r d e r a ,
scaleniem

nauk

czyli

przyrodniczych i historycznych w poznaniu w y ­

czerpującym życie jakiegoś l u d u , z a c i e m n i a tę

jasność w cz. I I I

mętnym z a c i e r a n i e m g r a n i c pomiędzy o b u n a u k a m i .
Wreszcie

gdyby

prawdziwe

n a u k i n i e różnią się metodą,
opracowywania
nauk
i

specjalnej

było

metody

dla etnologii,

przyrodniczych i historycznych

stosowane.

twierdzenie

t o p o c o właściwie cały
są

autora,
je20

skoro

precyzyjnie

że
trud

metody

obrobione

�359
Omawiając następnie z a g a d n i e n i e
mann na stanowisku
przedmiotowości

fikcyjnej.

staje

obiektywności

teorii poznawczej

Vaihingera,

Oryginalnie

jednak

Muhl­

czyli teorii

godzi

się o n a

u M u h l m a n n ' a z filozofią egzystencjalną H e i d e g g e r s a . Z n o w u z a ­
t a r c i e g r a n i c y między
pojęciu

ontologią a p o z n a n i e m .

Obiektywność w

M u h l m a n n ' a t o n i e s t a n , a l e p r o c e s , w którym

się p o d m i o t poznający i p r z e d m i o t p o z n a w a n y .

zmienia

N i e chodzi o rze­

czywistość świata zewnętrznego, a l e o ż y c i e c z y l i s t o s u n e k
nizmu

d o środowiska.

Zwie

to

orga­

a u t o r zasadą w z a j e m n e g o o b ­

jaśnienia.
Biologicznemu

funkcjonaliście już c h y b a n a j m n i e j

odpowia­

dać p o w i n i e n n i e ż y c i o w y f i k c j o n i z m . A u t o r l u b u j e się, j a k widać
w dialektycznych

paradoksach,

czyli

w

„niezdyscyplinowanym

myśleniu".
Z kolei

przechodzi

d o omówienia

zasad' metodycznych

zdobywaniu tzw. raportu etnologicznego.
zrozumienia

w

T u t a j rozróżnia kwestię

o d k w e s t i i objaśnienia i rzeczywistości.

Zrozumienie

według M i i h l m a n n ' a o b e j m u j e w c z u c i e , się c z y l i

przeżycie w s z y s t k i c h przejawów k u l t u r o w y c h , p o g l ą d ó w ,

umiło­

wań i t d . d a n e g o l u d u . P o d c i ą g a p o d t o także t z w . f i z j o n o m i c z n e
rozumienie,

które

zwraca

uwagę h a mimikę,

przeżyciu m u s i nastąpić u badacza

gesty.

Po takim

e t n o l o g i c z n e g o o d d a l e n i e się

p s y c h i c z n e o d p r z e ż y t e g o z j a w i s k a , c z y l i k r y t y c z n e osądzenie g o .
Zwie je M u h l m a n n gnomicznym
W

gnomicznym

czyli

rozumieniem.

krytycznym

ocenianiu

faktów n i e

przyczyn

d a n e g o zja­

w i s k a . Wyjaśnienie z a t y m j a k b y „ o p r ó ż n i a " z j a w i s k o

etnologicz­

ne o d p s y c h i c z n e j

jego

mieści się t z w . wyjaśnienie c z y l i o d k r y c i e

treści, podając c z y s t o m e c h a n i c z n e

uza­

s a d n i e n i e ( n p . p o w s t a n i e jakiegoś w y t w o r u k u l t . można objaśnić,
opisując

historyczny

szczepu,

b e z uwzględniania

towarzyszyły).

przebieg

wędrowania d a n e g o w y t w o r u o d

psychicznych

p r o c e s ó w , które

O p i e r a się t u t a j M u h l m a n n n a s y s t e m i e

im

Diltheya.

Wyjaśnienie u s t a l a t y l k o w a r u n k i , w których p o w s t a n i e p e w n e g o
zjawiska

można

przewidzieć z p e w n y m

Muhlmannowi

bardziej

niż „ p r z y c z y n o w y " . R o z u m i e
n i u matematycznym,

jako

podoba

prawdopodobieństwem.

się t e r m i n

„funkcjonalny"

zaś w t y m m i e j s c u funkcję w znacze­
stosunek

wzajemnych zależności róż-

�360
n y c h czynników składających się na p o w s t a n i e d a n e g o

zjawiska.

B a r d z o dobrą zaś w y p o w i a d a zasadę, k i e d y p o r u s z a kwestię
teorii i faktu.

Trzeba

umiejętnie

stawiać p y t a n i a w b a d a n i a c h ,

g d y ż w y n i k i c h j e s t t y l k o odpowiedzią n a t o , o c o i j a k b a d a c z
p y t a . P o n i e w a ż zaś każdy b a d a c z zawsze coś „ z a m i e r z a " ,
c h c e , może łatwo w b a d a n i u dobierać,
oczać

czy

mówiąc,

pomijać,

każdy

co

się

czegoś

co m u o d p o w i a d a ,

n i e nadaje d o j e g o t e o r i i .

prze-

Krótko

n a u k o w i e c m i m o w o l i u l e g a jakimś e f e k t y w n y m

pociągom czy uprzedzeniom,

które mogą zabarwić s u b i e k t y w n i e

j e g o b a d a n i a , a w następstwie i c h w y n i k . T r z e b a z a t y m

kontroli

rozumu czyli krytycznego

samego.

u s t o s u n k o w a n i a się d o s i e b i e
*

*

P o t y c h wstępnych u w a g a c h n a t u r y o g ó l n e j , t y c z ą c y c h t e o r i i
p o z n a n i a , p r z e c h o d z i M i i h l m a n n d o p o d a n i a praktycznych
riów

w wyborze

etnol.

faktów

Te

ostatnie

dzieli

kryte­

na dwie k a ­

tegorie.
W

myśl określenia e t n o l o g i i , j a k o n a u k i o życiu h i s t o r y c z -

cznym etnosu, czyli badaniu stosunku (historycznego)
ludzkiego do (historycznego)

h i s t o r y c z n e g o życia j a k o świadomości
n e g o życia j a k o

organizmu

środowiska, rozróżnia p r z e j a w y t e g o
i przejawy tego historycz­

działalności.

P i e r w s z e n a z y w a d a n y m i i n t e n c j o n a l n y m i , które e t n o l o g
zbiera

przy

pomocy

kryterium

historycznego

drugie

ważkości;

zwie d a n y m i f u n k c j o n a l n y m i , z d o b y w a n y m i przez

badacza

e t n . za pomocą k r y t e r i u m ( n a w r o t u ) p o w t a r z a n i a się.
Na

początku

wszystkiego

wyobrażenie o r z e c z a c h .
które e t n o l o g p o w i n i e n
odkryć
czy

i c h ośrodek,
danej

u jednostek
nia,

stoi

logos,

najpierw

Należy

grupy

zbadać w d a n e j g r u p i e .

go

zaś

szukać

Musi

natężenia

n i e u większości

społecznej, ale p r z e c i w n i e u mniejszości,

wpływowych, przewodzących

czarnoksiężnik,

i d e a , myśl, w i e d z a ,

są właśnie t e i n t e n c j o n a l n e d a n e ,

c e n t r u m , miejsce najsilniejszego

promieniowania.

liczebnej

To

szaman).

One

(jak naczelnik plemie­

są t y m c z y n n i k i e m ważkim,

który zaważy n a szali w p ł y w ó w . Stąd k r y t e r i u m ważkości.
W
się

t e j w p ł y w o w o ś c i są oczywiście s t o p n i o w a n i a .

o n o w społeczeństwie

różnymi

szczeblami

Zaznacza

w a r s t w społecz-

�361

nycb,

a etnolog

p o w i n i e n j e w s z y s t k i e poznać.

t y c h s t o p n i , p o z n a także

właściwy

Z

zestawienia

ośrodek, p r a k t y c z n i e j e d n a k

p o w i n i e n si&lt; z w r ó c i ć naprzód t a m , g d z i e z n a j d u j e się w s t o p n i u
najbardziej

j a k b y reprezentacyjnym, najczystszym, a

n a u k a o bóstwach

polynezyjskich

więc

z n a j d u j e się w s t a n i e

np.

najczy­

stszym u przedstawicieli arystokracji.
U

t y c h t o w a r s t w przodujących czy osób w p ł y w o w y c h o d ­

k r y w a e t n o l o g wiedzę o technice,

gospodarstwie,

k u l c i e i t d . są­

d y b n i c h , wyobrażenia, n i e zaś same czynności t e c h n i c z n e , g o ­
spodarcze,

kultowe.,.

O s o b y t e są n o s i c i e l a m i

usystematyzowa­

n e j t e o r i i , p o g l ą d ó w i pojęć. W i e l e d a n y c h i n t e n c j o n a l n y c h k r y j e
się w b a j k a c h , l e g e n d a c h , p o d a n i a c h i przysłowiach.
Poznanie tego „logosu" wprowadza

dopiero w emocjonalne

wartościowanie i d e i w życiu ogółu i o t w i e r a w i d o k n a hierarchię
wartości u d a n e g o

ludu

nezyjczyków,

organizacji

czy

( c z y t o z przewagą r e l i g i i , j a k u P o l y społecznej,

jak u

Australczyków,

c z y g o s p o d a r c z e j s t r o n y , j a k u ludów w y s o k o - k a p i t a l i s t y c z n y c h ) .
O jednym

powinien

powiedzenia
samymi

się

słowami

tutaj

e t n o l o g pamiętać, ż e n i e zawsze w y ­

ludów o t y m , c o myślą,
w naszej

terminologii

pokrywają

się z t y m i

( n p . słowo

i

pojęcie,

sztuka).
Co
pewne

do

powyższego

zastrzeżenie.

W

kryterium

ważkości

tej formie,

jak je

należy

autor

podnieść

przedstawia,

d o b r e jest, jeśli c h o d z i o a k t u a l n i e panującą i d e o l o g i ę . A l e e t n o ­
l o g a przecież o b c h o d z i także k w e s t i a , c z y a k t u a l n a i d e o l o g i a j e s t
właściwym d o r o b k i e m d a n e g o l u d u ,
czy

może jest t y l k o n a r z u c o n a .

czy

By

to

w y n i k a z jego tradycji,
zbadać,

trzeba

będzie

n i e r a z sięgnąć raczej d o k r y t e r i u m

nieważkości, d o t y c h w a r s t w

najmniej wpływowych w bieżącym

okresie.

W i e d z a , myśl, pojęcie

i

wyobrażenie

o

technice, sztuce,

kulcie, gospodarstwie

n i e utożsamia się z czynnościami

nymi, gospodarczymi,

kulturowymi i t d . Te

g ó t i ę faktów t z w . f u n k c j o n a l n y c h .
c z e n i e t e dane, które

„powracają"

(np. fakt wtajemniczenia

młodzieży

Dla

etnologa

posiadają

zna­

w różnych p r z e j a w a c h "życia
przejawia

się

w

życia społecznego, g o s p o d a r c z e g o i r e l i g i j n e g o ; p o s i a d a
k i e f u n k c j o n a l n e zazębienia).

technicz­

tworzą osobną k a t e -

dziedzinie
wielora­

Niezawsze dane intencjonalne w y -

�362
rażają się w t e n s a m sposób

w

życiu;

c z y l i p r z y s t o s o w a n i e się,

d o n i c h f u n k c j o n a l n e może b y ć r o z m a i t e .

Według

ideologii da­

n e g o l u d u , n p jakiegoś a u s t r a l i j s k i e g o , może panować równość s p o ­
łeczna; ale w życiu
0 niej

(kryterium

ten

s a m starzec

ważkości),

c i a c h j a k o o s o b a kierująca
Stosownie

d o swej

australijski,

występuje w

opowiadający

różnych

okolicznoś­

(geruzja).

teorii poznawczej,

M u h l m a n n przecho­

dząc d o z a g a d n i e n i a t w o r z e n i a pojęć t y p o w y c h , pisze, że e t n o l o g
j a k o h i s t o r y k może stawiać
znaje; w rzeczywistości

jedynie

zaś

hipotezy;

prawda

„zmyśla",

objektywna

z n a n a . Długi p r o c e s n a u k o w e g o b a d a n i a h i s t o r y c z n e g o
sprawdzaniem
wych

poprzednich

hipotez,

poznawaniem

„ w a r i a n t ó w " , z których t w o r z y h y p o t e t y c z n e

następne b a d a n i e zmusza

do

na poznane

wcześniej

później, i o d w r o t n i e .

nolog do prawdy

objektywnej.

Pojęcie

powstaje

typu

W

u

poznane

ten

nie­

jest t y l k o

coraz t o n o ­
typy.

poprawki poprzedniego.

sada w z a j e m n e g o objaśniania:

że p o ­

pozostaje

Każde

Stąd za­

rzuca

światło

sposób zbliża

się e t ­

Muhlmann'a

przez

stopniowe

wypełnianie jakiegoś t e r m i n u etnologiczną treścią; n p . m a t r i a r c h a t .
Odkrywam

coraz

więcej

Jeżeli n a 9 dotąd

ilość ( 4 ) z n a j d u j e się
że j e s t typowo
kazuje

większą

c e c h , które należą d o d a n e g o pojęcia.

ustalonych znamion
w

jakimś

matriarchalne.
ilość

tych

m a t r i a r c h a t u średnia

społeczeństwie,

ich

mówimy o n i m ,

G d y zaś i n n e społeczeństwo w y ­

cech,

określamy je j a k o

krańcowo

matriarchalne.
Punktem

wyjścia

będą

t u k o n i e c z n i e pojęcia

z terminologii kultury europejskiej.

Przy

zaczerpnięte

stosowaniu jednak do

z j a w i s k k u l t u r y ludów i n n y c h słownictwa e u r o p e j s k i e g o , t r z e b a j e
będzie wypełnić inną treścią.
B y ustalić jakiś t y p , t r z e b a

uwzględnić d a n e i n t e n c j o n a l n e

1 f u n k c j o n a l n e . P i e r w s z e d l a t e g o , a b y ująć w s z y s t k i e c e c h y , które
tworzą

jedność

logiczną;

funkcjonalne

wiążące w z a s t o s o w a n i u d o ż y c i o w e j

zaś, a b y uchwycić

nici,

praktyki.

T y p y tworzy etnolog z jednostek,

na

które m u s i

rozłożyć

d a n y k o m p l e k s z j a w i s k e t n o l o ^ i c z n y c h . A u t o r rozróżnia d w o j a k i e g o

�363
rodzaju

kompleksy:

społeczne i k u l t u r o w e . S p o ł e c z n e

się z p o j e d y n c z y c h
i czynności. J e d n e
mocą k r y t e r i u m

ludzi;

k u l t u r o w e zaś

i drugie

z poszczególnych

jednostki etnologiczne

„kształtu".

Opiewa

składają
idei

b a d a za p o ­

ono

u Miihlmann'a w ten

sposób: jeżeli jakieś z j a w i s k o e t n o l o g i c z n e

p r z e d s t a w i a się w d a ­

nej c h w i l i b a d a c z o w i j a k o e l e m e n t , posiadający c e l o w y ,

organicz­

n y związek z i n n y m i , należy j e uznać za jednostkę etnologiczną.
Jakże t e n cały ustęp o t w o r z e n i u t y p ó w wyraża, w i n n y c h
słowach t y l k o , t o samo,
rej

autor

tak

kulturowych.
jednostka

się

Przecież

kulturowa

jednolitego
kompleksu.

c o szkoła

zarzeka

jest

i

(I),

na

o

sprawdzianem,
społeczna

organiczny

Zaraz

k u l t u r a l n o - h i s t o r y c z n a , któ­

mówi

odkrywaniu „kręgów"
że

jakiś

szczegół

czy

należy d o d a n e g o k o m p l e k s u

związek

pierwszych

między
stronach

jednostkami
swej

tego

metodologii

określa W . S c h m i d t krąg k u l t u r o w y j a k o „ o r g a n i c z n e powiązanie
wszystkich

istotnie

koniecznych

kategorii

kultury

ludzkiej".

M i i h l m a n n niesłusznie z a r z u c a , j a k o b y k r y t e r i u m ilościowe szkoły
k u l t . hist, polegało na czysto

statycznym zebraniu

szej ilości s z c z e g ó ł ó w .

to

Jest

z n i c h s y n t e z y , a w niej z n a l e z i e n i a

odpowiedniego

k a ż d e g o szczegółu. W c a l e j e d n a k n i e p o p r z e s t a j e
n y m z g r u p o w a n i u faktów
przede

w

jak

najwięk­

jedynie warunek do utworzenia

przestrzeni

wszystkim o odkrycie organicznego

i

miejsca dla

na mechanicz­

czasie,

ale

chodzi

powiązania.

I g d y b y zadał s o b i e a u t o r t r u d g r u n t o w n e g o p r z e s t u d i o w a n i a
książki W . S c h m i d t a , t o

p o p r z e c z y t a n i u r o z d z . „Philosophische

G r u n d l a g e " n i e zarzucałby

m u , j a k t o c z y n i n a s t r . 202,

S c h m i d t wyobraża sobie p r z e j m o w a n i e

iż W .

k u l t u r u d a n e g o l u d u bez

psychologii.
Zapomniał t u zdaje

się

a u t o r o t y m , że j a k w b a d a n i u et-

n o l . , t a k odnośnie d o z r o z u m i e n i a i o c e n y
stemu

kultury

europejskiej

i wmyślenie w t o , co p r z e c i w n i k chce
W

następnych

należytej jakiegoś sy­

jest także p o t r z e b n e

rozdziałach

„wczucie się"

powiedzieć.

podaje

M i i h l m a n n szczegółowe

w s k a z a n i a j a k zbierać i n t e n c j o n a l n e d a n e o p o s z c z e g ó l n y c h p r z e ­
jawach

życia:

a więc

o

społeczeństwie, p r a w i e , i e l i g i i , g o s p o ­

d a r s t w i e , sztuce, h i s t o r i i i rasie. Znajdują się t u t a j d o b r e u w a g i ,

�364
Schematycznie

z a t e m p r z e d s t a w i a się p o z n a n i e

u Muhlmann'a jako życiowy proces,
Założenie
Założenie
Przebieg
a)

biolog.
etnolog.

Organizm

następująco:
Z y c i e

Środowisko
Srod.

Czł. h i s t .

etnologiczne

Ż y c i e

hist.

l u d u

poznania:

metodologicznie

etnolog.

technicznie:
tksperyment
z p. teorii
poznawczej:
proces
objektywności

zjawisko
obce

metodycznie:
raport, ro­
z u m i e n i e i objaśnienie
dialektycznie: rola trze­
ciego (synteza)
p s y c h o l o g i c z n i e : przeżycie
kształtu

b)

badanie

sensu

c)

objaśniające

d)

typologicznie

»

statycznie: struktura, dane
intencjonalne

M

»ł
a)

etnograf.

dynamicznie: funkcja, dane
funkcjonalne

próżne
miejsca

wypełnianie próż. )
nych rmejsc
)
(
&gt;
)
hypotetyczne typy j
s , o w

b) warianty

m

e

,

w

z

a

o

j

d

e

a

m

.

nego ob.
jaśnienia

które podawać s z c z e g ó ł o w o p r z e c h o d z i r a m y już i t a k s z e r o k i e g o
omówienia.

N a końcu t e g o rozdziału

jeszcze

raz

zaznacza, ż e

k o n i e c z n e j e s t , b y e t n o l o g poznał, j a k i t y p c z y p o s t a w a ż y c i o w a
człowieka u c h o d z i za ideał

w

d a n y m społeczeństwie.

się w t y m d a n e i n t e n c j o n a l n e . Jest t o zarazem
przesiewane

bywają u d a n e g o l u d u i d e e i

Przechodzi
funkcjonalnych.

potem
Tutaj

grupy: pierwszo-drugo
Pierwszorzędne

do

omówienia

dzieli

funkcje

osoby.

szczegółowego
etnicznego

danych

życia n a t r z y

i trzeciorzędne.
dotyczą

działalności poszczególnych

D r u g o r z ę d n e odnoszą się d o działalności

obyczajów,

i urządzeń,

się

powstałych

t y l k o obejmuje

Mieszczą

„ s i t o " przez które

ze

zgrupowania

mianem „kultury".

zwyczajów

społecznego

Psychologicznie

osób.
i

te

określa k u l -

�365
turę j a k o s p e c y f i c z n y
n i e t środowiska.

system

reakcji

n a określony z a k r e s p o d ­

I d e o w o zaś j a k o f u n k c j o n a l n y całokształt o b y -

czajów, zwyczajów i urządzeń.
K w e s t i a t e r m i n o l o g i i jest z a g a d n i e n i e m k o n w e n c j i .
wując j e d n a k z n a c z e n i e

etymologiczne

słowa

Zacho­

„kultura" bardziej

o d p o w i a d a m u pojęcie t w o r u , powstałego dzięki twórczości czło­
w i e k a , w p r z e c i w s t a w i e n i u d o dzieła, b ę d ą c e g o
łania n a t u r y .

wynikiem

dzia­

C z ł o w i e k „kultywując" naturę, uzupełnia ją.

Stąd

odpowiedniejsze

wydaje

p o j m u j e kulturę

jako

życia l u d z k i e g o " .
wiada,

się określenie szkoły wiedeńskiej, która

„trwałe

Szerzej

ż e k u l t u r a t o zespół

zwyczajów,

obyczajów,

n y c h , obowiązujących
k u l t u r a obejmowałaby

zaspokojenie

wszystkich

potrzeb

r o z p r o w a d z o n a t a sama d e f i n i c j a p o ­
idei,

przekonań,

uczuć,

dążności,

urządzeń i t e c h n i k i w y t w o r ó w m a t e r i a l ­
pewną

grupę

społeczną.

W

t e n sposób

całokształt działalności twórczej człowieka,

zmierzającej d o z a c h o w a n i a , u l e p s z e n i a i pomnożenia życia.
T r z e c i o r z ę d n e f u n k c j e dotyczą działalności
m y społecznej, jaką j e s t l u d , „ e t n o s " .

najwyższej

Wszystkie prace

for­

etnolo­

g ó w muszą z d a n i e m M i i h l m a n n ' a zmierzać d o s t w o r z e n i a

teorii

0 e t n o s i e , o p o w s t a w a n i u l u d u , o różnicowaniu się ludów. D o p o ­
z n a n i a l u d u t r z e b a znajomości j e g o k u l t u r y ;
znać k u l t u r y b e z znajomości

procesów

n i e można zaś p o ­

zrzeszania

się

nego.

Niemałą rolę o d g r y w a w t y c h z a g a d n i e n i a c h

sowy.

Zachodzi t y l k o pytanie, czy antropologia

k r y t e r i a , b y stwierdzić w t y c h w y p a d k a c h ,
l o g zróżnicowanie

ludów,

społecz­

czynnik ra­

p o s i a d a dzisiaj

g d z i e zauważa e t n o ­

także zróżnicowanie r a s o w e .

Bardzo

ważne m i e j s c e zajmuje język w d e f i n i c j i e t n o s u .
W

myśl p o w y ż s z y c h u w a g p r z y j m u j e

M i i h l m a n n określenie

l u d u p o d a n e przez S h i r o k o g o r o f f a: jest n i m g r u p a o m n i e j l u b w i ę c e j
p o d o b n y m k u l t u r o w y m zespole, posiadająca t e n s a m język, tę sa­
mą wiarę w e wspólne p o c h o d z e n i e , ś w i a d o m o ś ć s w o j e j

wspólnoty

1 ż y c i e p r a k t y c z n e zamknięte w s w o i c h g r a n i c a c h ( s t r . 2 2 9 ) .
W

dotychczasowej

a n a l i z i e m e t o d o l o g i c z n e j miał M i i h l m a n n

na o k u l u d , kulturę, społeczność j a k o zamknięte w s o b i e k o m p l e ­
k s y , które a n i o d wewnątrz a n i o d zewnątrz n i e doznają b o d ź c ó w d o
z m i a n y ukształtowania. L e c z już pojęcie f u n k c j i z a w i e r a m o t y w z m i a ­
ny.

G d z i e zaś j e s t

zmiana, powiada, t a m jest historia.

Dlatego

�366
w o s o b n y m rozdziale

podaje

metodyczne

uwagi

jak etnolog po­

w i n i e n badać h i s t o r y c z n e z m i a n y .
Na przemiany

historyczne

zjawisk

kulturowych.

wogóle

istnieje

związku.

zwróci

m u uwagę porównanie

M u s i więc n a j p i e r w przekonać się a) c z y

prawdopodobieństwo

jakiegoś

historycznego

Posłuży m u d o t e g o k r y t e r i u m o g ó l n e g o

bieństwa, b ) T r z e b a

prawdopodo­

porównywać zjawiska t e g o samego rodzaju,

c ) N a l e ż y zbadać, c z y n i e m a możliwości niezależnego p o w s t a n i a .
I tutaj wypowiada
jest

jakieś

kryterium,

zjawisko

prawdopodobniej

że

im

szerzej

k u l t . i częściej

powstanie

jego

na

na

rozpowszechnione

ziemi

występuje, t y m

różnych

obszarach

jest

omawianiu

wartości

hist.

niezależne.
Autor nie

ma

T t r y t e r i u m ilości.

słuszności

N a błędne

przy

j e g o z r o z u m i e n i e zwróciliśmy u w a ­

g ę już w y ż e j .
M i i h l m a n n k r y t y k u j e również k r y t e r i u m f o r m y a l b o jakości.wys u w a n e p r z e z szkołę wiedeńską. T w i e r d z i , że za pomocą t e g o k r y ­
t e r i u m n i e można poznać, c z y dane z j a w i s k o k u l t u r o w e jest p r z y ­
n i e s i o n e skądinąd. T r z e b a
te w p u n k t a c h :
Schmidt

w

t u raczej zastosować k r y t e r i a j e g o uję­

a), b ) , c ) .

swej

Ale

metodologii,

t a k właśnie
którą

je

W'

Miihlmann powinien

precyzuje

był

uwzględnić, g d y ż ukazała się p r z y n a j m n i e j na pół r o k u p r z e d j e ­
g o książką.
P r z y omawianiu z k o l e i związków czasowych,

zarzuca Miihl­

m a n n G r a b n e r o w i jednostronność w u j m o w a n i u z a g a d n i e n i a ,

kiedy

tenże p o r u s z a t y l k o kwestię zniknięcia jakiegoś

kultu­

rowego,

jakby

samo

przez się było jasne i wytłumaczone, d l a ­

czego dane zjawisko wogóle zachodzi.
blem i pyta:

zjawiska

j a k t o się dzieje,

że

Miihlmann odwraca

własność

kulturowa

pro­

danego

l u d u n i e z n i k a ? J a k i c h środków używa d a n e p o k o l e n i e , b y u t r z y ­
mać stan p o s i a d a n i a

kulturowego?

M ó w i się w i e l e o k o n s e r w a t y z m i e i t r a d y c j o n a l i z m i e ludów
pierwotnych,
dycji, jak i

bez

zbadania

odchyleń

od

jednak
niej.

dokładnego czynników t r a ­

M i i h l m a n n wskazuje

(funkcję) p i s m a i w y c h o w a n i a w u t r z y m a n i u t r a d y c j i .
zaś.pisma z a d a n i e t o spełniają środki

na
W

mnemotechniczne.

rolę
braku

�367
G ł ó w n y m środkiem u t r z y m a n i a s t a t u s q u o k u l t u r y
l u d u jest z d a n i e m

Miihlmann'a t z w . schismogeneza.

danego

Idzie

tutaj

M u h l m a n n za teorią G r e g . B a t e s o n a , który stwierdził u Jatmulów
(N. Gwinea)

p e w n e g o r o d z a j u „dynamiczną r ó w n o w a g ę "

czynnikami,

dążącymi

a tymi,

które

między

dwoma

do

zmiany

postępowania

i m się przeciwstawiają
klasami

czy

tradycyjnego,

(przykładem

grupami,

między

rywalizacja

wchodzącymi

w

skład

jakiegoś l u d u ) .
Zmiany

jakiegoś

zjawiska

kulturowego

b e z w p ł y w u n a całokształt k u l t u r y , w której
dostosowywania

się.

siebie . zjawiska

nie odbywają
o d b y w a się

Z a w s z e pisze M u h l m a n n , z n a j d u j e m y

k u l t u r o w e , uchodzące

„nowoczesne". Otóż

zadaniem

w

etnologa

różnych
będzie

obok

czasach

je

się

proces
za

„usynchro-

nizować".
Poruszając

kwestię

rozwoju,

postępu i c y k l u , z n o w u n i e ­

słusznie z a r z u c a W . S c h m i d t o w i , j a k o b y n i e zdefiniował, co r o ­
z u m i e p r z e z ewolucję. T y m c z a s e m

w swej m e t o d o l o g i i

W. Schmidt

kartach

zaraz n a wstępnych

rozdział

poświęca

zagadnieniu

ewolucjonizmu i nieporozumieniom w t y m względzie.
W

końcu t e g o rozdziału, p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m h i s t o ­

rycznym,
Zwraca

przechodzi

Muhlmann

uwagę n a r y t m

do

związków

w

przestrzeni.

r o z p r z e s t r z e n i a n i a się w k i e r u n k u h o r y ­

zontalnym i międzyetnicznym.
Czynnikami horyzontalnego

rozszerzania

się,

j e d n o s t e k e t n i c z n y c h , i n f i l t r a c j e przez o d s z c z e p i e n i a

t o wędrówki

pojedyn­

się

c z y c h osób o d swej g r u p y e t n i c z n e j , w y m i a n a n i e w i a s t , s t o s u n k i
handlowe,

misjonarze.

P o k r y t y c e t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h , na którą już w w i e l u
miejscach

odpowiedzieliśmy

zarzutem

nierozumienia

jej

a u t o r a , o m a w i a M u h l m a n n teorię k u l t u r o w y c h obszarów.
jej p r z e w a g ę n a d tamtą w t y m , że t a o s t a t n i a t r z y m a
ralnych

terytoriów

Czekanowskiego
Osobny

ludów, które b a d a .

i Klimka

wreszcie

nazywa

rozdział

System

raczej
poświęca

przez
Widzi

się n a t u ­

opracowywania

techniką

niż metodą.

psychologii

ludów.

Zawierają się w n i m d o b r e , s z c z e g ó ł o w e wskazówki, które mogą
być

bardzo

pomocne

i funkcjonalnych.

przy

analizie

danych

intencjonalnych

�368
A u t o r kończy rozdziałem, w którym o m a w i a z a d a n i a i c e l e
e t n o g r a f i i ; j e j doniosłość i z n a c z e n i e
by zainteresowania

nią

ogółu.

Z

d l a życia.
przeglądu

j e g o dzieła łatwo się już domyślić

Podaje

k o ń c o w y c h wniosków a u t o r a .

Główna wartość książki M u h l m a n n ' a p o l e g a
pierwszą
choć

metodologią

nie

posiada

kierunku
cech

słością.

Wiele trzeba

na t y m , że jest

funkcjonalnego

zdyscyplinowanego

słego, c h y b a ż e d r o b i a z g o w e

sposo­

dotychczasowego

w

etnologii,

myślenia

poszufladkowanie

ści­

n a z w i e ktoś ści­

mieć cierpliwości, b y książkę p r z e s t u d i o ­

wać d o końca, j e d n a k dzieło w y k a z u j e duże doświadczenie e t n o ­
logiczne, podaje

w i e l e d o b r y c h wskazówek, a u t o r zebrał

materiał m e t o d o l o g i c z n y ,
t e z ę , ale p o d

z którego

warunkiem,

o

obfity

możnaby złożyć ładną

którym

Muhlmann w

swej

syn­
pracy

zapomniał: „ w e r n i c h t l i e b t , d e m z e i g t s i c h n i c h t s " (s. 2 1 0 ) .
O. Edward

Warszawa

U m e n i

na

Slovensku

—

Odkaź

p o d red K. Soureka, Praga

1328 i l .
Artykuł ten miał się ukazać w X X X V I

W
le

T. J .

26. X . 1942.

Dzieło zbiorowe
+

Bulanda

wydanym

w

roku

zbiorowym uczonych

1938 p o d

słowackich

zeme

a

lidu.

1938, s t r . 8 8 + X V

tomie „Ludu" w roku

1939.

powyższym tytułem d z i e ­
i

czeskich,

poświęconym

sztuce w Słowacji znajdują się d w a z e s z y t y ( I X i X ) o s z t u c e l u ­
dowej.

J a k w całym d z i e l e , t a k i t u n a c i s k

położono n a stronę

ilustracyjną (materiał z e b r a n y był d o t z w . W y s t a w y

Starej Sztuki

Słowackiej n a z a m k u p r a s k i m w r . 1 9 3 8 ) , t e k s t zaś d o d a n y
dla

ich

fujarki,

objaśnienia i uzupełnienia.
zakończenia

s i e k i , u l e , rzeźby

lasek,

rączki

przedstawiające

Zdjęcia

czerpaków,
świętych,

o b r a z y n a s z k l e , h a f t y i w y s z y c i a , okazy
d o w n i c t w o i m a l o w a n i e wnętrz.

obrazują

jest

ozdobne

m a g l o w n i c e , są-

krzyże

ceramiki

cmentarne,

ludowej, b u ­

Oprócz r e p r o d u k c y j j e d n o b a r w -

�369
n y c h jest i n i e c o i l u s t r a c y j w i e l o b a r w n y c h ( o b r a z y
szycia,
W
lizuje

na szkle, w y ­

rzeźby).
objaśnieniach V . V . S t e c h ( „ S z t u k a m i a s t a i w s i " ) a n a ­

atmosferę

towarzyszącą p o w s t a w a n i u w y r o b ó w

artystycz­

n y c h w r o z m a i t y c h środowiskach, a A . V a c l a v i k ( „ G e n e z a s z t u k i
ludowej")

z a s t a n a w i a się n i e t y l k o n a d samą genezą s z t u k i l u d o ­

w e j , ale i n a d źródłami
uwagę n a z a n i e d b a n e

jej składników,

zwracając

szczególną

d o t y c h c z a s p r z e z naukę słowacką

dziedziny

rzeźby w d r z e w i e i m a l a r s t w a . A u t o r o m a w i a pokrótce narzędzia
i materiał, technikę ozdobną,
„świątkarzy"),

czas p r a c y ,

wykonawców

m a l a r s t w o , kończąc s z e r e g i e m w n i o ­

sków o c h a r a k t e r z e s y n t e t y c z n y m .
w odnośniku
z jednej

uwagi o obrazach

strony

wykonywane

Interesujące są z a m i e s z c z o n e
na szkle;

słowackie z d r u g i e j

słowackim w i d z i k i l k a

(artystów l u d o w y c h ,

zasadniczych

na t a r g o d obrazów

autor

widzi

importowane;
kręgów.

w

obrazy
obszarze

Odróżnia

nie przeznaczonych

obrazy

na sprze­

daż, m n i e j s z a b l o n o w y c h . M o t y w y — j a k u nas—są r e l i g i j n e , bądź
świeckie (drużyna J a n o s i k a , p o r t r e t y k o b i e t — „ k o c h a n e k J a n o s i k a " ) .
O l u d o w y c h wyszyciach
zuje

na

i c h związek

i szlacheckimi

ze

i h a f t a c h pisze

strojami i

z rozmaitych

W . Praźak; w s k a ­

motywami

okresów,

głównie

z X V I I w., o r i e n t a l n y m i i t d . , przy czym na wsi
one

zaczęły

różnice

dość

środowisk

późno

wyszycia

oraz

dążności

z m n i e j s z a n i a zasięgu

się

(często w X V I I I i X I X w . ) . Znać t u

wyrażają się o n e

tak w

do

motywach, jak i w

powiększania,

materiału

(ubrania,

połud­
technice

względnie

bielizny)

właśnie

przeznaczo­

wyszycie.

D l a etnografów
herowej-Mayerowej

interesujący

sekta

może

i H . Landsfelda

szycie V I I I tegoż w y d a w n i c t w a .
banowie",

przyjmować

( b o g a t e m o t y w y n a żyznych z i e m i a c h

niowych);

n e g o na

mieszczańskimi
renesansowymi,

religijna,

być

artykuł A .

Giint-

o c e r a m i c e słowackiej w ze­

Ceramikę tę s z e r z y l i t z w . „ H a -

której

zwolennicy

zbiegli w X V I w.

z M o r a w n a Słowację. C e r a m i k a t a , acz w t e c h n i c e i w y t w a r z a ­
niu

odbiegła

wpływ z n a c z n y

Lud, T. X X X V I

od

sztuki

i godny

l u d o w e j , wywarła

na nią niewątpliwie

uwagi.

24*

�370
Ubiór

JANOSZ ŚWIEŻY,

ludowy

i

haft

krzczono­

w s k i , L u b l i n 1 9 3 8 . O d b i t k a z Pamiętnika L u b e l s k i e g o , t o m III,
W y d . Towarzystwa
+

Przyjaciół N a u k w L u b l i n i e . 8° 1 9 p . + 5 f i g .

X X I I tabl.
Autor,

ludowy,

doskonały

noszony

Krzczonów

i

w

jej

znawca

2-giej

terenu i tematu,

połowie

najbliższej

XIX-go

okolicy

opisuje

stulecia

(Piotrkowie,

C h m i e l u , Z u k o w i e i Borzęcinku), p o w . l u b e l s k i e g o .

strój

we wsi
Olszance,

Omawia po­

szczególne części ubiorów, a w i ę c k o b i e c e g o : koszulę, spódnicę,
z a p a s k i , pas wełniany, o b r u s e k ( c h u s t a ) , k a f t a n , kożuch,
nakrycie głowy,

odzienie,

o b u w i e ; i męskiego: koszulę, s p o d n i e , p a r c i a n k i ,

k a m i z e l e i k a f t a n y , sukmanę, pasy i t o r b ę , oraz k a p e l u s z e i c z a p k i .
T a b l i c e krojów ilustrują sposób s z y c i a , a s p o s o b y

ozdabiania, w

szczególności h a f t y , dokładnie są omówione i objaśnione r y s u n k a k a m i . P r a c a z a w i e r a 2 6 t a b l i c na k r e d o w y m p a p i e r z e , z pięknymi i w y ­
r a z i s t y m i i l u s t r a c j a m i . A u t o r n i e ograniczył się j e d y n i e d o opisów
u b i o r u , l e c z — g d y t y l k o n a d a r z a się sposobność uwzględnia też
z w y c z a j e n p , p r z y o m a w i a n i u „tryfienia" spódnic. P r a c a

wyczer­

p u j e w zupełności t e m a t i jest ważnym

przyczynkiem

nad ubiorami ziemi lubelskiej. Ciekawe

byłoby jeszcze uwzględ­

nienie

d o badań

różnic i podobieństw w s t o s u n k u d o strojów całej z i e m i

l u b e l s k i e j i s t w i e r d z e n i e , j a k i e miejsce

i znaczenie m a omawiany

materiał w p o r ó w n a w c z y c h b a d a n i a c h n a d u b i o r a m i z i e m p o l s k i c h ,
G.
WÓJCIK ADAM,

Strój

Pogórzan.

K o m i s j i S w o j s z c z y z n y Związku
je

ludowe

Karpat

Polskich

Kraków

Z i e m Górskich.

t . I . s t r . 33,

Frenklowa
1939. W y d .

Z cyklu:

r y c . 37

i 2

Stro­
tablice

barwne.
Tuż p r z e d wojną

rozpoczęto

redagowanie

w y c h K a r p a t P o l s k i c h " p o d redakcją T . S e w e r y n a

„Strojów ludo­
i R. R e i n f u s -

sa; p r a c a A d a m a W ó j c i k a jest właśnie p i e r w s z y m z e s z y t e m p i e r w ­
szego t o m u w y d a w n i c t w a .

Miała o n a d w a z a s a d n i c z e cele, n a u ­

k o w y i p r a k t y c z n y i o b a zostały
w i e m dokonał

w

pełni

rekonstrukcji zaginionego

osiągnięte, a u t o r b o ­
o d kilkudziesięciu l a t

d a w n e g o s t r o j u Pogórzan (który zresztą w e d l e zapewnień r e d a k c j i ,

�371
z powrotem

odżył

w

terenie,

dzięki

staraniom

Związku

Ziem

Górskich).
W e wstępie p r a c y określił
torialne „Pogórzan",
wschodzie

a u t o r dokładnie położenie t e r y ­

sąsiadujących

n a południu z Łemkami, n a

z D o l i n i a k a m i , a na zachodzie

N a północy graniczą P o g ó r z a n i e , w e d l e
Pilźniakami i R z e s z o w i a k a m i , wartość
jest b a r d z o

z L a c h a m i Sądeckimi.

autora, z Tarnowiakami,

jednak

północnej

granicy

względna, g d y ż w y s z c z e g ó l n i o n e t r z y g r u p y n i e mają

a n i wyraźnej g r a n i c y j ę z y k o w e j ,

a n i głębszej t r a d y c j i h i s t o r y c z ­

n e j , n i c też n i e w i e m y o i c h odrębnościach k u l t u r o w y c h , a n a z w y
t y c h g r u p n i e są „etnikonami" w
c z e n i u , są t o b o w i e m r a c z e j
tnich

czasach,

dosłownym

tego

słowa

zna­

f o r m a c j e krystalizujące się w o s t a t -

p o d wpływem

modnych

prądów

regionalistycz-

n y c h . N a t o m i a s t c e n n y m p r z y c z y n k i e m d l a e t n o g r a f i i jest s t w i e r ­
dzenie, ż e „główną cechą

od/óżniającą

Pogórzan

o d i c h sąsia­

d ó w jest strój". Niewątpliwie w i ę c i g r a n i c a zasięgu g r u p y o p i r a
się n a t y m k r y t e r i u m .
Podstawą d o r e k o n s t r u k c j i strojów z m n i e j

więcej

połowy

ubiegłego s t u l e c i a stanowiły:
1) z b i o r y M u z e u m E t n o g r a f i c z n e g o

w Krakowie,

2) materiał i l u s t r a c y j n y g a b i n e t u r y c i n B i b l i o t e k i U n i w e r s y ­
t e t u Jagiellońskiego w K r a k o w i e ; są t o przeważnie a k w a r e l e K s a w e r e g o P r e k a , a k w a f o r t a Kielisińskiego i r y s u n e k A . P i w a r s k i e g o
oraz i n n e s z k i c e ,
3) w y w i a d y

terenowe,

n p . dane

krawca Kazimierza Ołpińskiego z
Na

takim

materiale

udała się w zupełności,
ubiorów w ubiegłym

od

97-letniego

o p a r t a r e k o n s t r u k c j a całości

autor

odtworzył

s t u l e c i u , ale

mentów e w o l u c y j n y c h .

zebrane

Bobowej.
bowiem

uchwycił

strojów

nietylko stan

również w i e l e m o ­

I t a k , początek X I X w i e k u p r z e c i w s t a w i a

się w w i e l u szczegółach

stroju

o k r e s o w i następnemu, z p o ł o w y

t e g o ż w i e k u . W p i e r w panowała na t y m o b s z a r z e biała,

zgrzebna

spódnica, później n o s z o n o

z samo­

kloszowe,

„wybijanki", szyte

d z i a ł o w e g o płócienka, ręcznie d r u k o w a n e g o , materiał t e n w y p i e ­
rają w y r o b y f a b r y c z n e . Mężatki nosiły spódnice wełniane n a k o n o ­
p n e j o s n o w i e i wełnianym wątku.

�372
T a k i e same p r z e m i a n y u c h w y c i ! a u t o r w o d n i e s i e n i u d o w e ­
s e l n y c h gorsetów,

w p i e r w w skład

weselnego stroju

ozdobna koszula, zapaska i chustka na ramiona.

wchodziła

Później

weszły

w modę k a r m a z y n o w e i szafirowe gorsety, a te z k o l e i
białym,

wciętym

kaftanikom

ze

stojącym

ustąpiły

kołnierzem.

Mniej

n a t o m i a s t dokładnie rysują się p r z e m i a n y s t r o j u męskiego.
Oprócz

perspektywy

czasowej

zaznacza

się

w pracy

A.

W ó j c i k a zróżnicowanie t e r y t o r i a l n e , zwłaszcza w d z i e d z i n i e h a f t u
i b a r w y strojów, c o a u t o r wyraźnie podkreślił.
Zachodnią

część

Pogórza

cechowały

czerwone

spódnice

t z w . „ p i e k i e l n i c e " , w s c h o d n i ą — s p ó d n i c e s z a f i r o w e . T a sama róż­
n i c a d o t y c z y zapasek,
w y c h na w s c h o d z i e .
w i e gorsetów,

karmazynowych

na

zachodzie,

a szafiro­

R ó ż n i c e zachodziły również w k r o j u i b a r ­

zachód

ubierał

czerwone

g ó r z e środkowe ( G r y b ó w ) c z a r n e ,

l u b karmazynowe, Po­

a wschód n a t o m i a s t s z a f i r o w e

l u b g r a n a t o w e ( p o w i a t y : j a s i e l s k i i g o r l i c k i ) . W y r a ź n y wpływ w y ­
wierał t u t a j i obszar łemkowski, na k t ó r e g o p o g r a n i c z u panowały
gorsety czarne l u b granatowe.

Gorsety

weselne

były w Jasiel­

s k i m — z i e l o n e j G o r l i c k i m szafirowe, l u b granatowe.

Podobnie

układają się c h a r a k t e r y s t y c z n e k o l o r y męskich k a m i z e l e k , zachód
nosił s i w e , a wschód o p r ó c z s i w y c h — c z a r n e
tego w powiecie

g o r l i c k i m noszono

i g r a n a t o w e ; prócz

kamizelki czerwone.

T e sa­

m e r y s y towarzyszą i z d o b i e n i u płótnianek.
Z a t y p o w y i właściwy strój P o g ó r z a n uważa a u l o r „ c u w ę " ,
której krój i s z c z e g ó ł y

zrekonstruował

P r e k a , s z t y c h u Kielisińskiego,
zów

Muzeum

Etnograficznego

rysunku

na

podstawie 3 akwarel

Piwarskiego

i m . S. U d z i e l i .

oraz o b r a ­

Te dane,

oraz

i n f o r m a c j e K . O ł p i ń s k i e g o pozwoliły m u odtworzyć zasięg „ c u w y " ,
który z k o l e i stał się podstawą d l a wykreślenia g r a n i c y e t n o g r a ­
ficznej Pogórzan. W
jakkolwiek

zasięg

związku z t y m j e d n a k zauważyć należy, ż e

„ c u w y " j e s t niewątpliwie

cenną

wskazówką,

jednakże niewystarczającą, t r u d n o b o w i e m n a p o d s t a w i e
a choćby i d w u z j a w i s k , j a k i m i są zasięg

cuwy

s i w e j k a m i z e l k i , wyodrębniać

etniczną.

jednak

wątpliwości,

całą

grupę

jednego

i dwurzędowej

że. mimo tego zarzutu natury

Nie ulega

teoretycznej,

w y n i k poszukiwań a u t o r a należy uznać za p o z y t y w n y , a u t o r b o ­
wiem

mimo

w ą s k i e g o t e m a t u nie zgubił się w szczegółach, a l e

�373
stale miał n a o k u całość z a g a d n i e n i a .

Praca

A . Wójcika

jest

t y m b a r d z i e j c e n n a , że nasze wiadomości o g r a n i c a c h g r u p e t n i c z ­
n y c h opierają się dotąd wyłącznie n a w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i l u b
na przesłankach h i s t o r y c z n y c h , n a t o m i a s t b r a k opracowań zasię­
g ó w poszczególnych w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h . Zresztą i k o n s t r u k c j a
pracy,

poszczególne

i zróżnicowanie

opisy

i rysunki,

terytorialne

etnografii Polski,

tak

ubiorów

perspektywa
są

cennym

historyczna
wkładem

p r z e d wojną w y d a w n i c t w o n i e u r w i e się n a p i e r w s z y m
Byłoby

to

trzymała

do

że należy wyrazić o b a w ę , c z y r o z p o c z ę t e

niepowetowaną

szkodą,

swych przedwojennych

gdyby

redakcja

zeszycie.
nie

pod­

zamierzeń.

Józef Gafek

MARIA

ZNAMIEROWSKA

b a k l a s y f i k a c j i ości

Ości

PRUFFEROWA,

północno-wschodniej

Muzeum Etnograficzne

rybackie.

Polski.

Pró­

W i l n o 1 9 3 9 r.

U . S . B . s t r . 14, r y c . 2 0 .

A u t o r k a z n a n y c h e t n o g r a f i c z n y c h p r a c z r e g i o n u północnowschodniego,

poświęcająca

dużo

uwagi

rybołóstwu, tuż p r z e d

w y b u c h e m w o j n y wydała pracę z z a k r e s u t y p o l o g i i
kich.

C a ł y układ k l a s y f i k a c y j n y

ości o p r a c o w a n y

ości

rybac­

jest na p o d ­

s t a w i e o b f i t e g o materiału, z e b r a n e g o w l a t a c h 1 9 3 3 - 1 9 3 9 ( W i l e ń ­
skie,

Nowogródzkie,

które

znajdowały

Stefana

Białostockie) a l i c z ą c e g o 4 0 0 eksponatów,

się w E t n o g r a f i c z n y m

Muzeum

Uniwersytetu

umocowanie

z ę b ó w w że­

Batorego.

Z a podstawę

podziału

lazie, bądź też w d r z e w i e .

wzięto
N a tej

zasadzie

wyróżniła

autorka

następujące g r u p y ości:
1) s p a w a n e d w u d z i e l n e , ze zgiętym h a k i e m w b i t y m w d r z e w c e ,
2) s p a w a n e z tuleją l u b i n a c z e j z nią

bezpośrednio

c z o n e (3 o d m i a n y ) ,
3 ) z ę b y o s a d z o n e kabłączkowo (3 o d m i a n y ) ,
4) z ę b y n i t o w a n e ,
5) z ę b y w k l e p y w a n e

o d s p o d u w żelazną listwę,

6) z ę b y l u t o w a n e ,
7 ) zę,by w y c i n a n e z j e d n e j

sztaby,

połą­

�374
8 ) zęby w b i t e w d r z e w c e p o p r z e c z n e .
W
jeszcze

r a m a c h każdej z w y m i e n i o n y c h
szereg

odmian,

tak

że

grup

rozróżnia a u t o r k a

ostatecznie

jest

ich

razem

osiemnaście.
Przeprowadzony
ny

z

opracowaniem

podział j e s t w w i e l u szczegółach i d e n t y c z ­
I . Manninena

(Die

I , 1 0 7 — 1 1 9 ) , który wyróżnia następujące

Sachkultur

Estlands

typy:

1) s y m e t r y c z n o - d w u d z i e l n e ,
2) w a c h l a r z o w a t e ,
3) „Blattgabeln" (por. 8 ) ,
4) „ G r a t g a b e l n " ( p o r . 7 ) ,
5) kabłączkowe ( p o r . 3 ) .
Reszta typów Manninena

oparta jest o inne p o d s t a w y p o ­

działu, należy w i ę c przyznać p o l s k i e j a u t o r c e , ż e j e j

podział n a

t y p y i s y s t e m a t y k a jest b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w a i z w a r t a , g d y ż n i e
miesza r o z m a i t y c h p o d s t a w .

Decydujące

j e d n a k rozstrzygnięcie

mogą dać t y l k o s z c z e g ó ł o w e b a d a n i a g e n e t y c z n e , których a u t o r ­
ka

celowo

nie przeprowadza.

Należy

a u t o r k a n i e ujęła t e g o p r z e o b f i t e g o

również

zauważyć,

że

i c i e k a w e g o materiału k a r t o ­

g r a f i c z n i e i ograniczyła się j e d y n i e d o a n a l i z y

formy.

Dorobek

t e n p o s i a d a j e d n a k dużą wartość orientacyjną, ważną w d a l s z y c h
p o s z u k i w a n i a c h , zwłaszcza p r z y p o m o c y

ankiet. Szkoda

ż e a u t o r k a n i e objęła klasyfikacją

trójzębnych,

g ł y b y stanowić c i e k a w y p u n k t

ości

również,

które

mo­

wyjścia.

J. G.
Gniezno
wieku)

w

w

świetle

zaraniu

d a k c j i Józefa K o s t r z e w s k i e g o .
Poznań

dziejów

wykopalisk.

Nakładem P o l s k i e g o T o w a r z y s t w a
Książka

ników badań

p o d powyższym

W i t o l d a Hensla i Wojciecha
Kostrzewskiego

do

XIII

i

45 r y c i n w

tekście.

Prehistorycznego.

tytułem,

wykopaliskowych

VIII

Biblioteka prehistoryczna t o m IV.

8°, s t r . I X , 3 3 5 , l i 6 t a b l i c

1939,

(od

Pt аса z b i o r o w a p o d r e ­

dająca o p r a c o w a n i e w y ­

p r o w a d z o n y c h w Gnieźnie p r z e z

K ó ć k ę p o d k i e r u n k i e m p r o f . Józefa

w l a t a c h 1 9 3 6 — 1 9 3 8 , ukazała się w r o k u 1 9 3 9 ,

tuż p r z e d w y b u c h e m w o j n y . Ponieważ z c a ł e g o nakładu, w znacz-

�375
n e j części z n i s z c z o n e g o p r z e z N i e m c ó w , ocalała n i e w i e l k a t y l k o
t a k , iź książka

liczba egzemplarzy

nowego i ciekawego

jest

rzadką, a p r z y n o s i dużo

materiału, n i e t y l k o d l a p r e h i s t o r y k a , l e c z

także w równej m i e r z e i d l a e t n o g r a f a ,

będzie m o ż e rzeczą p o ­

żyteczną podać t u t a j garść i n f o r m a c j i o j e j treści.
P u b l i k a c j a o Gnieźnie
jących
nień

zarówno

j a k i wszelkie

tworzenie

zajęć

z a w i e r a 16 p r a c

o d k r y t e w Gnieźnie
i

znalezione
stanu

1 3 autorów, o p i s u -

szczątki

budowli i umoc­

t a m z a b y t k i , pozwalające n a o d ­

kultury

mieszkańców

gnieźnieńskiego

g r o d u u świtu i w p i e r w s z y c h w i e k a c h h i s t o r i i .
Wstęp
Gniezno

do

wydawnictwa

do potowy

m i , dotyczącymi
którym G n i e z n o

stanowi

w., zajmująca

XIII

tego

praca

Koczego

się d a n y m i h i s t o r y c z n y ­

miasta d o p o ł o w y X I I I w . , t j . d o czasu w

otrzymało! okację n a p r a w i e n i e m i e c k i m .

D o p i e r o następna p r a c a W o j c i e c h a
i piastowski

Leona

w Gnieźnie

w świetle

Kocki

Gród

plemienny

w p r o w a d z a nas

wykopalisk

„ w a r c h e o l o g i c z n e b a d a n i a G n i e z n a . D a j e o n a dokładne i s z c z e g ó ł o w e
opracowanie

wyników badań t e r e n o w y c h n a d g r o d e m

s k i m , j e g o rozkładem,

umocnieniami

g r o d u . W t o k u badań zdołano

oraz

wyróżnić

gnieźnień­

budowlami
osiem

warstw

wewnątrz
kulturo­

w y c h , z c z e g o w a r s t w a V I I I - m a , najgłębsza i najstarsza była w a r ­
stwą

grodową, t z n . t y l k o

w

związku z nią

pozostawały ślady

umocnień o b r o n n y c h , p o d c z a s g d y w a r s t w y następne ( o d V I I — I )
były pozostałością o s a d n i e o b r o n n y c h .
S y s t e m umocnień s t w i e r d z o n y w w a r s t w i e V I I I - e j , n a j s t a r s z e j ,
ulegał k i l k a k r o t n y m z m i a n o m o d n a j s t a r s z e g o , p i e r w o t n e g o w p o ­
s t a c i ostrokołu a p o t e m fosy, d o p o t ę ż n e g o wału d r e w n i a n o - z i e m nego

o

szerokości

13 m . , b u d o w a n e g o

w

specjalnej

właściwej - t y l k o p o l s k i m g r o d o m , U m o c n i e n i a g r o d u

technice

najstarszego

pochodzą jeszcze z czasów p r z e d h i s t o r y c z n y c h ( o d V I I I — X w . ) ,
w s p o m n i a n y zaś wał z b u d o w a n y został za czasów M i e s z k a I .
Jeśli

chodzi

o

szczątki

budownictwa,

to

s t w i e r d z o n o *w

Gnieźnie d o m y w z n o s z o n e w k o n s t r u k c j i w ę g ł o w e j , z p a l e n i s k i e m
w pośrodku l u b w narożniku.
słupowo-plecionkowa, s t o s o w a n a

Z n a c z n i e rzadszą j e s t k o n s t r u k c j a
zapewne

przy b u d y n k a c h gos­

p o d a r c z y c h , g d y ż n i e było w n i c h śladów k a m i e n n e g o p a l e n i s k a .
W

niektórych d o m a c h s t w i e r d z o n o

ślady

podłogi.

Domy

były

�376
naogół

niewielkie,

często

kwadratowe.

szczątki łaźni p a r o w e j o w y m i a r a c h

Na

uwagę

zasługują

2,75 x 5 m z podłogą w y ł o ­

żoną płaskimi o t o c z a k a m i .
Dziesięć następnych p r a c daje
na terenie osad

gnieźnieńskich,

o p i s zabytków

podzielonych

znalezionych

według surowców

z j a k i c h w y k o n a n e zostały. Z a b y t k i żelazne opracował K a z i m i e r z
Łukasiewicz Przedmioty

żelazne

N a specjalną uwagę

z Gniezna.

zasługują t u różne narzędzia, j a k r o l n i c z e ( s i e r p y ) , r y b a c k i e ( w ę d k i ) ,
rzemieślnicze fdłuta, pieśni, ośniki, r o z p o r k i d o w y g i n a n i a z ę b ó w
piły) wreszcie

i n n e , j a k s i e k i e r y , noże, t a s a k i , tłoczki, szydła, m i s y

żelazne d o p i e c z e n i a

chleba, obręcze w i a d e r i t p .

żużli żelaznych świadczą o m i e j s c o w e j
nego prawdopodobnie
Bogdan
wiane,

z ubogich rud darniowych.

Kostrzewski

srebrne

i złote

Liczne resztki

p r o d u k c j i żelaza, w y t a p i a *

publikuje

Przedmioty

brązowe,

oło­

Są t o g ł ó w n e o z d o b y r ó ż n e g o

z Gniezna.

r o d z a j u . T u także o m ó w i o n e zostały p r z e d m i o t y o z d o b n e , służące
do

celów

praktycznych

a

zwłaszcza

okucia

s k r z y n e k , pasów,

uprzęży i t p .
Zabytki
wał

Zdzisław

z rogu

i kości

Adam

w

Rajewski.

k u l t u r y p o l s k i e j u świtu

grodzie

opraco­

gnieźnieńskim

Charakterystycznym zjawiskiem

czasów

historycznych jest

używanie r o g u i kości j a k o s u r o w c a
p r z y b o r ó w i narzędzi. N a p i e r w s z y

do

wyrobu

dość o b f i t e

najróżniejszych

p l a n wysuwają się g r z e b i e n i e

r o g o w e n a j r o z m a i t s z y c h t y p ó w i rozmiarów, d w u s t r o n n e i j e d n o ­
stronne, zwykle bardzo bogato

zdobione.

Również bogato

zdo­

b i o n e są l i c z n e r o g o w e p o c h e w k i , okładziny, o k u c i a i t p . Z d o b i e ­
n i e zresztą s p o t y k a się n i e t y l k o

na

przedmiotach rogowych.

ogóle polskie zdobnictwo wczesnohistoryczne
w e i zasługuje na o s o b n e
nie z dzisiejszym

wyczerpujące

jest b a r d z o

opracowanie

i porówna­

zdobnictwem ludowym.

T e g o s a m e g o a u t o r a j e s t także p r a c a Gnieźnieńskie
skórzane
robów

z okresu
skórzanych

(trzewików,

kierpców,

l u b bydlęcej^ świadczą o w y s o k i m
Tadeusz

w owych

wyroby

D o ś ć l i c z n e szczątki w y ­

wczesnodziejowego.

mieszków, r z e m i e n i i t p . ) w y k o n y w a n y c h
stwa i szewstwa

W

cieka­

na

noże,

głównie ze skóry

koziej

poziomie

pochewek

garbarstwa, rymar-

czasach.

Wieczorowski

opisuje

Zabytki

ze szkła,

szkliwa*

�377
kamieni
T

półszlachetnych,

Osełki

bursztynu

a Bogdan

itp.

oraz Przęśliki

i podkładki

Kostrzewski

gnieźnieńskie.

N a baczną uwagę e t n o g r a f a zasługuje p r a c a T a d e u s z a D z i e końskiego i W o j c i e c h a

Kóćki

Są o n e

gnieźnieńskiego.

Przedmioty

wprawdzie

drewniane

ważnie

szczątkowym, n i e m n i e j j e d n a k e t n o g r a f

znajdzie

t u wiele

ludowej.

Dość

analogii

miski,

do

grodu

Słowiańszczyzny

współczesnych w y t w o r ó w

wspomnieć o t a k i c h

j a n k a , łopata, k l e s z c z k i
łyżki,

do

z

zachowane w stanie prze­
kultury

p r z e d m i o t a c h j a k stępa, k i ­

w y r o b u niecielnie, p r z y b o r y tkackie,

szczątki d o w o z u o

różnych

konstrukcjach,

przy

c z y m j e d n a z n i c h nawiązuje ściśle d o k o n s t r u k c j i kół dziś jesz­
cze r o b i o n y c h n a P o l e s i u
Wreszcie

dwie

wołyńskim.

ostatnie

z

przedmioty, to W i t o l d a Hensla
skich

i Jana

w Gnieźnie

i odważniki

z

prace

zw'erzqt
w

całokształtu

Edwarda

domowych

Lubicz

poszczególne

grodów

Najdawniejsze

piastow­

monety,

wagi

znalezisk

gnieźnieńskich

przyno­

Niezabitowskiego

i dzikich

i Bronisława

Gnieźnie

linne

Zurka,

z

Gniezna.

Uzupełnienie
szą

p r a c opisujących
Ceramika

z wykopalisk

z

wieku

Jaronia

VIII

Materiał

—

Średniowieczne

wykopany
szczątki

O b i e te prace

w Gnieźnie.

kostny

XIII
dają

roś­

niezwykle

c e n n e materiały, na p o d s t a w i e

których

odtworzyć

się P o l a k ó w i i n n y c h Słowian w

sposób

odżywiania

okresie wczesnohistorycznym,

możemy s o b i e dokładnie

wyrobić pojęcie o stanie

ówczesnej

g o s p o d a r k i r o l n e j i h o d o w l a n e j , i wyjaśnić w i e l e zagadnień
z a n y c h z dzisiejszą kulturą ludową
Zamknięcie i z e s t a w i e n i e
kiwań

archeologicznych

na

K o s t r z e w s k i w p r a c y Ogólne
Cennym

wyników d o t y c h c z a s o w y c h
terenie

wyniki

uzupełnieniem

zwią­

Słowian.
Gniezna

daje

rozkopywań

przebogatej

treści

poszu­

P r o f . Józef
gnieźnieńskich.

jest

16 t a b l i c

i 45 r y c i n w tekście, o d b i t y c h b a r d z o s t a r a n n i e , dających świetny
przegląd

najważniejszych

o. Gnieźnie

jest

Słowiańszczyzny

znalezisk

naprawdę
i żaden

kopalnią

etnograf

gnieźnieńskich.
materiałów

dla

Książka
etnografa

n i e będzie mógł się bez n i e j

obejść.
Stefan

Nosek

�378
Ogólny

FRANCISZEK BUJAK,

ctwa

niemieckiego

ski.

STEFAN

pływ

formacyjny
i

o

zarys

do

Polski

ziemiach

historii

zachodnich

Kolonizacja

INGLOT,

Niemców

na

osadni­

ziemiach

wewnętrzna

o d X V I - X V I I I w.

zachodnich.

Uniwersytet

Pol"
a

na­

Kurs i n ­

Jagielloński

A k a d e m i a Górnicza, n r . 2 2 i 2 3 . K r a k ó w 1 9 4 5 . '
T e d w i e r o z p r a w k i stanowią razem pewną całość. O g ó l n e r y s y

niemieckiego

p a r c i a n a wschód w ciągu dziejów daje p r a c a B u ­

j a k a , szczegóły d o t y c z ą c e procesów k o l o n i z a c y j n y c h przez

prze­

ciąg dwóch w i e k ó w d o r z u c a I n g l o t . P r a c a t a m a s p e c j a l n i e

duże

znaczenie

dla badacza w terenie

chcącego

zrozumieć

procesy

d a w n y c h p r z e m i a n k u l t u r y . Niesłychanie s u m i e n n a n i e o m a l źród­
łowa, cytująca p o n a d 6 0 p o z y c y j z l i t e r a t u r y , s k r u p u l a t n i e zesta­
wiająca różnorodne t y p y o s a d n i c t w a w i e j s k i e g o n a t e r e n i e P o l s k i
w różnych o k r e s a c h czasu i d z i e l n i c a c h k r a j u , w związku z w s z e l ­
k i m i z m i a n a m i w s t r u k t u r z e ludności, wywołanymi

przez w o j n y ,

klęski e l e m e n t a r n e , z m i a n y p o l i t y c z n e , j e s t b o g a t y m

compendium

wiedzy

o r u c h u ludności w ciągu d w u w i e k ó w na t e r e n i e P o l s k i ,

j e d y n y m w t y m rodzaju w polskiej literaturze. Prócz
wiejskiego
skie,

o m a w i a I n g l o t w s w e j p r a c y także

również z t e g o

samego

Polski

zachodniej

d z e n i e i rozwój
Zestawia

planowanie,

broszura

K. Muencha

zachodniej w wiekach

m i a s t powstających n a z a c h o d z i e ,

i c h rolę

Osad­

okresów i t o wyłącznie n a t e r e ­

omawia

miast P o l s k i

ona t y p y

miej­

okresu X V I do X V I I I w .

n i c t w o m i e j s k i e wcześniejszych
nie

osadnictwa

osadnictwo

obronną w

„Pocho­

średnich".
ich

roz­

niektórych w y p a d k a c h , t a r g i ,

ustrój i z m i a n y w e w s z y s t k i c h t y c h działach.
Anna
TADEUSZ

Z a g a d n i e n i e

LEHR-SPLAWIŃSKI,

a plemiona

słowiańskie

w

średnich.

wiekach

ludowe

ziem

zachodnich.

kaszubskie

na w s c h o d n i m

KAZIMIERZ NITSCH,

zachodnich.

Uniwersytet

Kutrzebianka

pograniczu

Polskie

gwary

Kurs informacyjny o ziemiach

Jagielloński i A k a d e m i a

Górnicza, n r .

13 i 15. K r a k ó w 1 9 4 5 .
R o z p r a w k i t e , nieobojętne d l a l u d o z n a w c y ,
się wzięły,

w

jaki

sposób

pogłębiły

i utrwaliły

tłumaczą

skąd

podobieństwa

�379
i różnice

między

językiem

r d z e n n e j P o l s k i a gwarą

Tłumaczą w j a k i sposób układ
s t o r y c z n y c h i późniejszy

polityczny

zachodnich,

n a Śląsku,

p o l s c e — t o p y t a n i a na które z n a j d u j e m y
stopniu

nie nas t u interesujących
Polski, oraz poczucia

kaszubską.

wczesno h i ­

rozwój wypadków wpłynął na n i e . J a k i e

m a m y d i a l e k t y na z i e m i a c h
powiedź, w p e w n y m

czasów

w

Wielko­

w broszurach tych od­

wpływającą

również n a z r o z u m i e ­

różnic w k u l t u r z e l u d u różnych części

odrębności różnych g r u p

etnicznych.
A.

ANNA

Etnografia

KUTRZEBIANKA,

ludnościowych

na

Zachodzie

K.

polskich

(Prusy

g r u p

i Kaszuby), w y d .

P o l s k i Związek Z a c h o d n i , K r a k ó w 1 9 4 5 , p. 1 9 , 16°.
Forma

wykładu i względy

zakres p r z e d m i o t u i technikę
nieczność

poczynienia

szczególnie

ujemnie

o nawiązaniu

jego

dużych
odbiło

wydawnicze

określiły

ujęcia, stąd

skrótów

które,

też poszła

perspektywicznych,

się na wstępnej

historycznym,

autorce

części

ko­
co

rozprawki,

nie uwzględniając

a n i głębi

p r z e o b r a ż e ń , a n i i c h d y n a m i k i , straciło w związku z t y m swój
merytoryczny
Niemniej

sens.
p r z e c i e zdołała a u t o r k a n a p r z e s t r z e n i

kilkunastu

małych s t r o n i c zawrzeć s t o s u n k o w o dużą ilość materiału
w e g o i przedstawić

technikę

przemian,

wało się dzisiejsze e t n o g r a f i c z n e
była t o rzecz

prosta,

gdyż

słownie m o z a i k a w p ł y w ó w ,
przenikania,

w e d ł u g której kształto­

oblicze

dzisiejsze

Prus i Kaszub.
Kaszuby

to teren niezwykle

krzyżowania i z w a l c z a n i a

rzeczo­
A nie

i Prusy to do­
skomplikowanego

się r o z m a i t y c h

zespołów

k u l t u r o w y c h , zbiegających się t u p o d n a p o r e m migrujących f a l róż­
nych wytworów.

Z tego tak bardzo wymieszanego

zespołu

zja­

w i s k k u l t u r o w y c h wydzieliła a u t o r k a c e c h y — j e j z d a n i e m — n a j ­
istotniejsze

d l a współczesnej k u l t u r y

ludowej Prus i Kaszub. Za

podstawę d o w y d z i e l e n i a i c h przyjęła m o w ę oraz kształt w i e r z c h ­
niego odzienia, t j . to,

c o z reguły

bywa

podstawą d o t e g o r o ­

d z a j u rozgraniczeń, włączając j e d n a k d o z a s o b u argumentów r z e ­
czowych
pewny

te

elementy

pozwalają

kulturowe,

uściślić

które

w

wnioski z mowy

sposób

względnie

i o d z i e n i a i dokład-

�380
niej

określić

charakter

specjalny

obszaru, a więc elementy

kultury

ludowej

badanego

zarówno z k u l t u r y m a t e r i a l n e j ,

ducbo-

w e j , j a k i społecznej.
Spośród w y d z i e l o n y c h w t e n sposób c e c h

charakterystycz­

n y c h w y m i e n i m y — za autorką — n a j c i e k a w s z e .

Należą d o n i c h

najstarsze znane n a m f o r m y g o s p o d a r k i

bogactwo

rolnej,

form

i n a z w d l a g o s p o d a r k i r y b n e j , p i e r w o t n a czystość i świeżość p o ­
dań i wierzeń, przeżytki: t y p y c h a t a n a l o g i c z n e
w B u k u pod Berlinem,

najbardziej

typowe

skiego, otwarte ogniska w sezonowych
kitna

odzież,

d o odsłoniętych

formy

u l a słowiań­

d o m k a c h r y b a c k i c h , błę­

z n a m i e n n a d l a całego p o l s k i e g o

obszaru

etnogra­

ficznego do X I X w i e k u .
Biorąc p o d u w a g ę p r z e ż y t k o w e f o r m y k u l t u r o w e

dochodzi

a u t o r k a d o w n i o s k u , ż e śladów najstarszej k u l t u r y P r u s i K a s z u b
szukać należy na północy,

na

terenie

piasków

n a d m o r s k i c h i pośród lasów. T a m z n a j d u j e m y
sze f o r m y g o s p o d a r k i , lecz i przeżytki

śródjeziernych,

„nie t y l k o najstar­

dawnych praw i zwycza­

j ó w " (s. 1 3 ) . S p o s t r z e g a k u l t u r o w e związki P r u s i K a s z u b z resztą
P o l s k i n i e t y l k o w d z i e d z i n i e g o s p o d a r k i r o l n e j , l e c z też i w d z i e ­
d z i n a c h s t r o j u i k u l t u r y d u c h o w e j , choć strój t e n dziś już p r a w i e
nie i s t n i e j e , zaś wątki podań i pieśni,

niezwykle

być i były narażone

przekształcenia

na daleko

idące

liczne,

mogły
wskutek

r o z l i c z n y c h kontaktów z s z e r o k i m światem,

j a k i e sprawiała b l i s ­

kość

łączą

morza.

Te i t y m podobne

analogie

kulturę

i K a s z u b z o b r a z e m p o l s k i m i słowiańskim, oddzielają
t u r y n i e m i e c k i e j , a „zakonserwowane

jakby,

Prus

ją o d k u l ­

zachowane w for­

m a c h m n i e j skażonych niż w i n n y c h , b a r d z i e j n i w e l a c j o m p o d d a ­
nych obszarach"
liktów" godny

(s. 17)

czynią z P r u s i K a s z u b

dalszego intensywnego

Nosicieli tej reliktowej
sadnicze

grupy.

kultury

Wymienia

„rezerwat

re­

badania.
dzieli

a u t o r k a n a t r z y za­

więc resztki Pomorzan, t j . Słoweń­

c ó w i Kaszubów właściwych,

grupę mieszaną k a s z u b s k o - w i e l k o -

polską i kaszubsko-kujawską.

Podział t e n , j a k k o l w i e k może n a ­

suwać zastrzeżenie,
dziś
wość

o etnicznych

zgodny

z t y m , c o się mówi

g r u p a c h P r u s i K a s z u b , a zbytnią

j e g o i schematyczność

początku.

jest zasadniczo
tłumaczą

względy

ogólniko­

poruszone

na

�381
Całość

s t a n o w i pożyteczną lekturę, wprowadzającą w

sób łatwy i p r o s t y w o g r o m s k o m p l i k o w a n y c h problemów
rowych,

jaki

reprezentują

jącą duże p e r s p e k t y w y

ziemie

spo­
kultu­

kaszubska i pruska, obejmu­

myślowe i zachęcającą d o podjęcia

nad ostatecznym wyanalizowaniem i sprecyzowaniem
o b l i c z a t e j części P o l s k i ,

czemu omawiana

prób

kulturowego

rozprawka

daje

po­

czątek.
Wprowadzający jednak charakter broszury
a u t o r k a pomieściła w n i m najważniejszą

wymagał,

przynajmniej

żeby

literaturę,

dotyczącą t e g o p r z e d m i o t u . N i e można b y ł o pominąć

milczeniem

n a z w i s k T a d e u s z a Lehra-Spławińskiego i A d a m a F i s c h e r a ,

współ­

autorów wspaniałej monografii

dawnych

Prusów

A . Fischera, Prus

o Kaszubach.

Pogańskich

Etnografii

H e n r y k a Łowmiańskiego —

ż e b y wymienić t y l k o p o z y c j e c z o ł o w e , w y p a d a ł o w r e s z c i e w s p o m ­
nieć o Gryfie

i o ruchu

młodokaszubskim.

Żałować także należy, ż e n i e zaprezentowała a u t o r k a
wymienianych

grup

etnicznych,

co

było

przecież

mapy

techniczną

koniecznością w t r a k c i e s a m e g o wykładu i że n i e dała a n i j e d n e j
próbki strojów

(ustęp o s t r o j a c h j e s t w tekście s t o s u n k o w o

szerny), co w o b e c ich kompletnego

ob­

p r a w i e z a n i k u było b y rzeczą

interesującą i pożądaną.
Tadeusz
TADEUSZ

czyźnie

LEHR-SPLAWIŃSKI,

Słowian.

O

pochodzeniu

Delimat
i

praoj-

Poznań 1 9 4 6 , s t r . 2 3 7 , 7 m a p .

Prace

I n s t y t u t u Z a c h o d n i e g o n r . 2.
Polska

n a u k a s l a w i s t y k i rozpoczęła swój n o w y

po tragicznej

przerwie

wojennej

wspaniałą

książką

okres

życia

Lehra-Spła-

wińskiego. J e s t t o w y n i k w i e l o l e t n i c h dociekań i przemyśleń a u ­
tora, oraz syntetycznych

studiów t e g o p r o b l e m u , także w świetle

nauk slawistyce

pokrewnych:

etnografii,

autor

jakie

niemieckiej,
skiej

na

przekór

w

prehistorii,
okresie

dążeniom N i e m i e c

antropologii,

ponurej

okupacji

d o wytępienia p o l ­

nauki.
Problem

s a m jest s t a r y i w i e l o k r o t n i e

n o w i podstawowe zagadnienie
gów

historii,

prowadził

slawistów,

jako

też

zarówno

omawiany,

bo

sta­

językoznawców i filolo­

historyków, a r c h e o l o g ó w ,

etnografów,

�382
to

też

literatura

przedmiotu

jest

bardzo

obfita

i

różnorodna,

a u t o r zebrał ją w „ P r z y p i s a c h " na s t r . 1 4 1 — 2 2 4 .
rakterystyczna,
starsi

uczeni,

że d o tego

Rudnicki,

Rzecz

cha­

z a b i e r a l i się n o r m a l n i e

w y t r a w n i i znani badacze,

dowski, Szachmatow,
szyński,

zagadnienia

np. Niederle,

Rozwa­

Czekanowski, K o s t r z e w s k i , Kozłowski, M o ­

Vasmer,

Rostafiński

i inni.

Dochodzili

do

b a r d z o różnych wyników, g ł ó w n i e d l a t e g o , że żadna z d y s c y p l i n
n a u k o w y c h sama p r z e z się n i e daje d o s t a t e c z n e j
teriałowej

do

podstawy

ma­

wyjaśnienia, k i e d y i g d z i e p o j a w i l i się Słowianie,

j a k i e były i c h n a j d a w n i e j s z e

losy.

U c z e n i p o t y k a l i się w

ciem­

ności, r o z m a i t y m i p r z y p u s z c z e n i a m i wypełniając l u k i źródeł; także
ocena

skąpych

danych

tecznie o d L a b y

źródłowych

była

b a r d z o różna.

Osta­

d o wybrzeża bałtyckiego aż p o środkową W o ł ­

g ę i T u r k i e s t a n wszędzie

doszukiwano

się

pierwotnych siedzib

słowiańskich.
Tadeusz Lehr-Spławiński opracował s y n t e t y c z n e
tychczasowych
niego

badań.

Punktem

n a t u r a l n i e materiały

ujęcie d o ­

wyjścia i jądrem p r a c y są d l a

lingwistyczne,

które n a n o w o

syste­

m a t y c z n i e zebrał i r o z k l a s y f i k o w a l ; otóż zestawiając j e w świetle
wyników h i s t o r y c z n y c h i a r c h e o l o g i c z n y c h ,
nych i etnograficznych

dochodzi

najdawniejszych

Słowian, i c h p r a o j c z y z n y

ich

migracji

losów

do

także

systematycznego
i

wykładu

pochodzenia,

różnokierunkowych o d m n i e j więcej 2 0 0 0 l a t p r z e d

C h r y s t u s e m aż d o czasów średniowiecznych,
nie ustalił dzisiejszy
Materiał

antropologicz­

k i e d y się

lingwistyczny

zestawia

a u t o r w d w u rozdziałach:

1) s t a n o w i s k o języka prasłowiańskiego w
dziedzinie
2) s i e d z i b y

ostatecz­

o b r a z świata słowiańskiego.
indoeuropejskiej

językowej,
Słowian w świetle

nazw,

geograficznych.

R o z d z i a ł y t e zajmują najwięcej miejsca w książce (str. 2 0 —
9i).

Tu indywidualny

wkład

b a r d z o duży w z a k r e s i e

naukowy

zebrania

autora — lingwisty

jest

n o w y c h materiałów, s z c z e g ó l ­

nie słownikowych i k r y t y c z n e j o c e n y materiałów d a w n i e j

dysku­

towanych.
Stanowisko

prasłowiaószczyzny

grupy praindoeuropejskiej
lizą około 4 0 c'ech

wobec

scharakteryzował

innych

odłamów

a u t o r zarówno ana­

gramatycznych t j . fonetycznych,

słowotwór-

�383
czych,

fleksyjnych,

składniowych,

sposób p r a i n d o e u r o p e j s k i e

różniczkujących

dziedzictwo

tyczną oceną d a n y c h słownikowych.
na n o w o

w

językowe,

Przede

rozmaity

j a k o też k r y "

wszystkim

omówił

p r o b l e m wspólności j ę z y k o w e j bałto-słowiańskiej, a w i ę c

wymienił wspólne prasłowiańskie i prabałtyckie i n n o w a c j e g r a m a ­
t y c z n e , wspólne bałto-słowiańskie p r o d u k t y w n e p r z y r o s t k i i m i e n ­
n e , zgodności składniowe,
dzo

a nacisk

s z c z e g ó l n y położył na b a r ­

d a l e k o idącą zgodność w słownictwie o b u gałązi j ę z y k o w y c h ;

przeszło

1600 pozycyj

wyrazowych,

w

t y m wiele

nieznanych

i n n y m językom i n d o e u r o p e j s k i m . Zgodności t e dowodzą
czo t e z y o d a w n e j
dające

się

wspólności

stwierdzić

językowej

również

stare

zasadni­

bałto-słowiańskiej, ale

rozbieżności w

i słownictwie Bałtów i Słowian, choć n i e l i c z n e ,

gramatyce

prowadzą a u t o r a

d o d w u ostrożnych wniosków:
1) wspólność językowa bałto-słowiańska n i g d y n i e była bez­
względna,
2) wspólność t a należy d o s t o s u n k o w o b a r d z o odległej p r z e ­
szłości,

po

której

nastąpił

dość

długi

okres

samodzielnego

rozwoju.
J a k i b y ł układ i c h s i e d z i b w o b e c i n n y c h s z c z e p ó w p r a i n d o europejskich, wynika z analizy
w y c h , łączących Prasłowian
narzeczy,

co a u t o r b a r d z o

zasięgów

z taką

dalszych

cech

przejrzyście

zilustrował w

„Schemat s t o s u n k u pokrewieństwa między językami
a innymi indoeuropejskimi".

języko­

l u b inną grupą ó w c z e s n y c h
szkicu pt.

słowiańskimi

Dowodzą one, że w dobie

rozbicia

jedności j ę z y k o w e j p r a i d o e u r o p e j s k i e j Prasłowianie sąsiadowali o d
z a c h o d u z G e r m a n a m i , o d południowego z a c h o d u i może połud­
nia z Celtami i Ilirami,
niowego

od

wschodu

ogólnie p r z y j m o w a n y c h poglądów
w

południowej

Niemczech

Skandynawii,

(w dorzeczu

w o t n e s i e d z i b y Bałtów
wschodowi
wian

z Prabałtami, a o d połud­

w s c h o d u z T r a k a m i i Iraczyńkami.

Ponieważ zaś

praojczyzna

Jutlandii

i

dolnego

Renu

i

rozciągały

się

od

wedle

G e r m a n ó w leżała

północno-zachodnich
dolnej

Łaby), a pier­

dorzecza

Niemna k u

aż d o d o r z e c z a O k i , należałoby d l a p r a o j c z y z n y S ł o ­

szukać

miejsca w dorzeczu

W i s ł y i O d r y z zasięgiem k u

południowemu w s c h o d o w i w d o r z e c z u
ren Wołynia i Podola,

dokąd

średniego

D n i e s t r u , n a te­

sięgały niegdyś s i e d z i b y

plemion

�384
t r a c k i c h oraz dochodziły

koczownicze

szczepy irańskich S c y t ó w

i Sarmatów ( s t r . 3 9 ) .
Wniosek taki popiera bardzo geografia
ropejskich.

Można

bowiem

Bałtów i Słowian z grupą

północno-zachodnią

e u r o p e j s k i c h ; w słowniku W a l d e g o
425

wobec

wyrazów p r a i n d o e u -

wymienić w i e l e w y r a z ó w

125 nawiązań

i

Pokornego

wyrazowych

wschodnio-indoeuropejskimi.

Przy

łączących

plemion praindoautor

naliczył

bałto-słowiańskich

t y m słownictwo

ze

słowiańskie

wiąże się z germańskim ściślej niż bałtyckie ( 9 4 - 5 2 ) ,

widoczn e
r

Słowianie sąsiadowali bliżej z G e r m a n a m i niż Bałtowie. R ó w n i e ż
przeprowadzona

analiza

zapożyczeń

prasłowiańskim d o w o d z i

o b c y c h w y r a z ó w w języku

b l i s k i c h stosunków Prasłowian z l u d a m i

zachodnio europejskimi, więc wedle

n a s i l e n i a zapożyczeń

przede

w s z y s t k i m z G e r m a n a m i dalej z C e l t a m i , R z y m i a n a m i , w słabym
s t o p n i u z l u d a m i E u r o p y południowo w s c h o d n i e j : z G r e k a m i i Irańczykami.

Ciekawe

w

t y m z e s t a w i e n i u są zapożyczenia

choć n i e z b y t l i c z n e , d o w o d z ą
na z a c h o d z i e .

daleko

W p ł y w języka prasłowiańskiego n a i n n e ówczesne

d a się stwierdzić

tylko

wyjątkowo,

większa

grupa turko-tatar-

s k i c h z a p o ż y c z e ń ze słowiańskiego j e s t p o c h o d z e n i a
W

fińskie,

d a w n y c h zasięgów fińskich

t e n sposób postawił a u t o r

tezę

o

między G e r m a n a m i a Bałtami, więc w d o r z e c z u
Następny

rozdział

późniejszego.

praojczyźnie

Słowian p o ­

O d r y i Wisły.

l i g w i s t y c z n y na str. 52 — 92 „Siedziby

Prasłowian w świetle n a z w

geograficznych"

z a w i e r a analizę sta­

rych nazw miejscowych,

w s u m i e 112 g n i a z d n a z w głównie r z e c z ­

n y c h na t e r e n i e

Łabą a W o ł g ą .

autor

między

t y c k i c h , 14 t z w .

„weneckich",

16 i n d o e u r o p e j s k i c h z c z e g o
bogaty

Wśród

nich

wyróżnił

16 o g ó l n o i n d o e u r o p e j s k i c h , 1 1 irańskich, 9 t r a c k i c h , 17 bał­

materiał e t y m o l o g i c z n y

o różnych l u d a c h ,

które

na

20

słowiańskich, 8 germańskich,

11 ugrofińskich, 5 e t r u s k i c h .
nazw głównie r z e c z n y c h
t y m terenie

przebywały,

Ten

świadczy
ale s a m

p r z e z się n i e daje się schronologizować; należytą ocenę t e g o m a ­
teriału

dają

dopiero

perspektywy historyczne i

archeologiczne.

Z badań t y c h m i a n o w i c i e w y n i k a , że najstarsze są n a z w y e t r u s k i e ,
t j , o nawiązaniach śródziemnomorskich, sięgających aż p o Bałtyk.
Wyjaśnia j e północny zasięg k u l t u r o w y t z w . c e r a m i k i w s t ę g o w e j ,
ekspandującej w czasie o k o ł o 2 3 0 0 — 2 0 0 0 p r z e d C h r . z krajów

�385
n a d d u n a j s k i c h i śródziemnomorskich

poza

Karpaty.

s t r o n y równie starej f a l i k u l t u r o w e j odpowiadają
s k i e . Tłumaczą się
giem

kultury

2000 —

one

drugiej
ugrofiń­

południowo-zachodnira n a j d a l s z y m

ceramiki

1700 przed

Z

nazwy

grzebykowej,

która

Chr. ekspanduje

v

w

czasie

zasię­
między

o d północnego

wschodu

z n a d górnej W o ł g i aź d o l i n i i O d r y i g ó r n e g o B u g u .
N a t a k i e tło n a w a r s t w i a się już i n d o e u r o p e j s k a fala
t z w . „ceramiki s z n u r o w e j " ,
l e c i a p r z e d C h r . rozlała

która

się

kultury,

z początkiem d r u g i e g o

szeroko

po

Europie

tysiąc­

o d Renu

po

Skandynawię i Bałkany, p o z a łuk W o ł g i d o K a u k a z u . O f a l i t e j
świadczą o w e ogólnie i n d o e u r o p e j s k i e n a z w y ,
żej scharakteryzować.

n i e dające się

b y k o w e j , ugrofińskiej z kulturą c e r a m i k i s z n u r o w e j ,
pejskiej na terenie

między

łowi protobałtyckiemu, c z y l i

praindoeuro-

O d r ą a W o ł g ą dało początek z e s p o ­
bałtosłowiańskiemu i d o t e g o czasu

odnieść należy grupę n a z w baltosłowiańskich sięgających
nej W o ł g i d o l i n i i

bli­

O t ó ż skrzyżowanie k u l t u r y c e r a m i k i g r z e ­

o d gór­

Odry.

Później do rozbicia

zespołu

protobałtyckiego

doprowadziła

ekspansja t z w . k u l t u r y łużyckiej, j a k o powtórna f a l a i n d o e u r o p e j ­
ska

sięgająca o d D u n a j u i B a w a r i i

po

Bałtyk i d o r z e c z e W i s ł y

i B u g u . N a t y m t e r e n i e występują n a z w y t z w . „ w e n e c k i e " .
m i o n a protobałtyckie n a północny wschód
objęte wpływami k u l t u r y łużyckiej rozwijały
nie j a k o zespół protobałtycki, d o którego

się d a l e j

odnieść

o c h a r a k t e r z e bałtyckim między Narwią i O k ą .
nym

z protobałtyckiego

przez skrzyżowanie

t e r e n i e między O d r ą i B u g i e m
słowiański.

nawiązującymi

nad Adriatykiem,

Niemczech,

zachodnim

do

w początkach

O d r ą i Wisłą c h a r a k t e r y z u j e się
skrzynkowe do tzw. grobów
etniczno-językową

T.

kulturą łużycką
indoeuropejska,

Celtów w

południowych

rozwojem

X X X V

jamowych,

zespołu

ewolucja

1500—1Э00 aż d o lateń­

naszej e r y n a t e r e n i e

w y c h ; o d pięknych u r n p o p i e l n i c o w y c h

Lud.

z

formować zespół p r a ­

w s c h o d n i m d o T r a k ó w na Wołyniu. D a l s z a

skiego i rzymskiego

nazwy

południowym skrzydłem d o Iii—

k u l t u r y łużyckiej o d o k r e s u b r ą z o w e g o

zacją

się

samodziel­

należy

N a wyodrębnio­

A u t o r kulturę łużycką, t j . drugą falę

łączy z W e n e t a m i
rów

zaczął

Ple­

o d Bugu i N a r w i nie

między

zwyczajów

pogrzebo­

poprzez groby

kloszowe,

co się wiąże z k r y s t a l i ­

prasłowiańskiego

i

wyraża

25*

�386
u t r w a l e n i e m się s t a r y c h słowiańskich nazw r z e c z n y c h . N a z w y

ger­

mańskie są naogół najmłodsze n a t y m t e r e n i e i tłumaczą się s i l ­
ną inwazją G o t ó w w I —

II wieku

naszej

ery

ze

Skandynawii

przez Pomorze w k i e r u n k u Wołynia, D n i e p r u i M o r z a
j a k o t y m świadczą
kolebkę

szczepu

ich groby

szkieletowe.

słowiańskiego

uważać

Czarnego*

Z a właściwą

więc

należy d o r z e c z e

Odry

i W i s ł y . Zą t a k i m ujęciem przemawiają również dane a n t r o p o l o ­
giczne i etnograficzne,
prehistorycznych

i

które

a u t o r z e s t a w i a z w y n i k a m i badań

językowych.

Chodzi

t u przede

wszystkim

0 t z w . „rubież antropologiczną" odwieczną granicę kulturową o d ­
cinającą

Prasłowian

od

Prabaltów p o l i n i i :

średnia Wisła, B u g

1 Dniestr.
W i d a ć z t e g o , ż e cały p r o b l e m p o c h o d z e n i a i p r a o j c z y z n y
Słowian d o t y c z y o g r o m n e g o
pierwszych

wzmianek

czasu:

historycznych

od

2000 lat przed C h r . do

o

Słowianach u H e r o d o t a

w V w . p r z e d C h r . , a szczególnie u P l i n i u s z a i u T a c y t a z I w .
p o C h r . i wyjaśnia
których ślady

się

kilkoma

wykopaliskowe

i

falami

ekspansji

kulturowych,

t o p o n o m a s t y c z n e dają

wyraźny

o b r a z s t o p n i o w e j k r y s t a l i z a c j i Prasłowian — w s z y s t k o t o na t e r e ­
nie d o r z e c z a

O d r y i Wisły.
Władysław

TADEUSZ

LEHR-SPLAWIŃSKI,

1946, s t r . 7 2 , 5 m a p .

Początki

Biblioteka Studium

Kuraszkiewicz

Słowian.

Kraków

Słowiańskiego

U. J.

Seria B , n r . 1 — 4 .
D r u g a książka T . Lehra-Spławińskiego m a c h a r a k t e r p o p u ­
larno-naukowy

pod

względem

stylu i sposobu

przedstawienia,

ale w treści swojej j e s t t o d a l s z y ciąg n a u k o w e g o
autora o losach

Słowian o d mroków

rozumowania

p r e h i s t o r i i aż d o

ostatecz­

n e g o w y t w o r z e n i a się poszczególnych j ę z y k ó w słowiańskich.
Rozdział I p t . „ P r a s ł o w i a n i e "
przednio

jest j a k b y streszczeniem

o m ó w i o n e g o dzieła z t y m uzupełnieniem,

jaśnia w j a k i sposób doszło d o r o z b i c i a jedności
na t r z y zespoły: z a c h o d n i , w s c h o d n i i południowy.

po­

że a u t o r o b ­

prasłowiańskiej
A u t o r opiera

się t u głównie na w y n i k a c h d i a l e k t o l o g i i prasłowiańskiej, k o n t r o ­
lując j e d a n y m i

historycznymi.

Nie

wdając

się w s z c z e g ó ł o w e

�387
wywody

lingwistyczne, ogólnie autor i n f o r m u j e , że najpierw w y ­

dzieliła się g r u p a

późniejszych

Słowian

w s c h o d n i c h i południo­

w y c h z g o d n i e z zaznaczającą się ekspansją k u l t u r y g r o b ó w j a m o ­
w y c h w k i e r u n k u południowym i w s c h o d n i m , może p o d n a c i s k i e m
Gotów

od

północy.

Potem

b y ć może w związku z n a c i s k i e m

A w a r ó w w V I w . Słowianie w s c h o d n i znów zbliżyli się n a krót­
k o d o z a c h o d n i c h , szczególnie
Słowian

zachodnich, dzisiejsi

Słowian

południowych.

ostatecznie
żąc
W

tych

na północy, a południowa
C z e s i i Słowacy,

Inwazja

madiarska

w

zbliżyli
I X w.

część
się d o

oddzieliła

Słowian południowych o d C z e c h ó w i S ł o w a k ó w , wią­
ostatnich

na n o w o

ściślej z

grupą

lechicko-łużycką.

t e n sposób n a p r z e s t r z e n i l a t o d r. 4 0 0 p o w i e k I X ustalił się

dzisiejszy

podział

świata

słowiańskiego n a t r z y g r u p y : w s c h o d ­

nią, południową i zachodnią.
W

rozdziale

I I omawia

autor

których łączy z nazwą Lugii,
Łuśanie.

Objaśnia

i c h repartycję

wacką, łużycką i lechicką,
lingwistycznym,

także

losy

na

trzy

posługując

historią

Słowian

u Tacyta,

Lugiones

się

plemion

zachodnich,
c z y l i Łężanie,

g r u p y : czesko-słogłównie

materiałem

wchodzących

t y c h g r u p poszczególnych i historią p i e r w s z y c h

w

organizacji

skład
pań­

s t w o w y c h w i c h obrębie.
W

rozdziale

I I I poświęconym Słowianom w s c h o d n i m ,

w a n y m przez J o r d a n i s a w V I w . Antami

a u t o r wyjaśnia

na p o d s t a w i e

ruskiej dialektologii historycznej,

pisu Nestora

drogi,

jakimi

nocne
siejsze

p l e m i o n a : Słowianie i K r y w i c z e ,
gwary

także u w a g I a t o -

szło zróżniczkowanie i m i g r a c j e

m i o n w s c h o d n i c h . P o c z ą t k o w o z całości
północno-wielkoruskie;

nazy­

głównie
ple­

wydzieliły się d w a pół­
którym odpowiadają d z i ­

później o d X I I I w . w y o d ­

rębniają się też p l e m i o n a południowe: W o ł y n i a n i e , P o l a n i e i Siew i e r z a n i e , dzisiejsze ukraińskie; w końcu X I V w . , w pasie środkowym
wyodrębniły się p l e m i o n a D r e g o w i c z ó w i D e r e w l a n , dzisiejsze b i a ­
łoruskie, o d R a d y m i c z ó w i W i a t y c z ó w , d z i s i e j s z y c h
południowych,
nocnych.

które

Temu

ze

swej

podziałowi

Wielkorusów

s t r o n y zbliżyły się d o g w a r
sprzyjało

tworzenie

się

pół­

różnych

ośrodków państwowych na R u s i : Kijów, N o w o g r ó d , S u z d a l , M o ­
skwa,

państwo

dzisiejszy:

Cedymicza,

Wielkorusini,

tak że o d X V w . m a m y

Małorusini i Białorusini.

już układ

Rozdział

IV,

�388
poświęcony

Słowianom południowym, n a z y w a n y m p r z e z J o r d a n i -

sa Sclaveni

„ S ł o w i e n i e " , tłumaczy

łudniowych i dalsze
i Dunaju

na

wydzielenie
przez

się Słowian p o ­

Karpaty

wzdłuż

Bałkany aż p o P e l o p o n e z w V I w . o r a z

zróżniczkowanie
słoweńskie,

i c h migracje

się

dialektyczne

kajkawskie,

czakawskie

części
i

zachodniej:
sztokawskie,

Cisy

stopniowe
narzecza
i

części

w s c h o d n i e j : n a r z e c z a bułgarskie i macedońskie.
Ta

wielce

niewątpliwie
blemami

pożyteczna i kształcąca

lekturą

książeczka

stanie

się

k a ż d e g o h u m a n i s t y interesującego się p r o ­
się

głównie n a m a ­

teriale lingwistycznym z natury rzeczy trudnym,

słowiańskimi.

Aczkolwiek

opiera

jest j e d n a k n a ­

p i s a n a w sposób łatwy, p r z e j r z y s t y , przystępny d l a k a ż d e g o , bez
z b y t n i e g o bagażu n a u k o w o - d o w o d o w e g o .

D o k a ż d e g o rozdziału

dołączona j e s t s z k i c o w a m a p k a , dająca łatwą ilustrację i r e k a p i tulację treści.
к W. K.

L u b l i n , wrzesień 1 9 4 6 .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8198" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8178">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/058f46ab00ebf86114dfddb43a705eb5.pdf</src>
        <authentication>42e8b57f6318865f2a2bfc845c125bfe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97985">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5752</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97987">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97989">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97990">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97991">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97992">
                <text>wierzba (Salix) - wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97993">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5350</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97994">
                <text>Wierzenie o przebywaniu złego ducha w wierzbie (Salix)/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97995">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.224</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97996">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97997">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97998">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97999">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98000">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98001">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98002">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98003">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98009">
                <text>4 0 . Wierzenie o przebywaniu
złego ducha w wierzbie
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": O j a k i m drzewie mówili starzy ludzie, że w n i m
czy pod n i m siedzi zły duch (jego nazwa) — a może krasnoludki, choroby, gościec, kołtun? Czy takie
drzewo można było wycinać?
Objaśnienia znaków: 1 — zły duch siedzi w wierzbie; 2 — inne odpowiedzi; 3 — brak tradycji, 4 — brak
odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8200" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8180">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c5d79d788c72f98ca5cb915677a73df9.pdf</src>
        <authentication>74a604ea0b6d674febef9b09ba6c2e43</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98016">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5753</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98017">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98018">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98019">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98020">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98021">
                <text>wierzenia ludowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98022">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5351</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98023">
                <text>Przekonanie o wężu wypijającym mleko krowom/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98024">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.236</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98025">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98027">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98029">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98031">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98033">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98037">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98040">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98043">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98050">
                <text>41. Przekonanie o wężu wypijającym mleko krowom
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": C o opowiadają o wężu?
Objaśnienia znaków: 1 — wąż ssie mleko z wymion krowy; 2 — żmija ssie mleko z w y m i o n krowy;
3 — żmija ssie mleko z piersi kobiecej; 4 — brak tradycji; 5 — brak odpowiedzi.
Uwagi: Wykorzystano również odpowiedzi na pytania pochodzące z kwestionariusza PAE nr 10 „De­
mony, półdemony i istoty nadprzyrodzone w opowiadaniach i wierzeniach ludowych", dotyczące
węża rozumianego jako demona przyswajającego się do gospodarstwa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8203" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8183">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6b04c815666aa7b86fe3136bb7da3d2c.pdf</src>
        <authentication>6c6d901e41fa55c230e22d612ea5dc0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98055">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5754</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98056">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98057">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98058">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98059">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98062">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5352</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98068">
                <text>Wątek folklorystyczny o powstaniu świni/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98071">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.240</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98074">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98077">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98080">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98083">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98086">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98089">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98090">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98091">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98092">
                <text>4 2 . Wątek folklorystyczny o powstaniu świni
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co opowiadają o świni? Z kogo powstała?
Objaśnienia znaków: 1 — świnia powstała z Żyda lub Ż y d ó w k i ; 2 — brak tradycji; 3 — brak odpo­
wiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8206" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8186">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/acf6d25ca1d414584840546ac6e766f4.pdf</src>
        <authentication>3658c09e9d042df70a393725ae0b7536</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98095">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5755</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98096">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98097">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98098">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98099">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98100">
                <text>koza - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98101">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98102">
                <text>Przekonanie o diabelskim charakterze kozy/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98103">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.243</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98104">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98105">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98106">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98108">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98110">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98112">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98114">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98116">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98120">
                <text>4 3 . Przekonanie o diabelskim charakterze kozy
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co opowiadają o kozie i złym duchu? K t o j ą
stworzył? C o można ugasić mlekiem kozy?
Objaśnienia znaków: 1 — koza posiada diabelski charakter; 2 — brak tradycji; 3 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8209" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8189">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6642330abf4a03ecb96b9a7de277cb78.pdf</src>
        <authentication>f56da447a98ee8cb67a1b8565858db87</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98134">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5756</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98135">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98136">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98137">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98138">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98139">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5354</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98140">
                <text>Określanie pory nocy na podstawie piania koguta/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98141">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.248</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98142">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98143">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98144">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98145">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98146">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98147">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98149">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98151">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98155">
                <text>44. Określanie pory nocy na podstawie piania koguta
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co opowiadają o kogucie?
Objaśnienia znaków: Pianie koguta oznacza: 1 — zbliżający się poranek; 2 — porę nocy (brak dokład­
niejszych danych); 3 — brak tradycji; 4 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8212" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8193">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a885ec99a022fa12ed92929dd7f7860e.pdf</src>
        <authentication>3df765dbc8beb6c412eefc1f8249b91a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98173">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5758</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98175">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98177">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98178">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98179">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98181">
                <text>biedronka - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98182">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5356</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98184">
                <text>Nazwy biedronki/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98186">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.271</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98188">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98190">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98192">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98194">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98196">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98198">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98200">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98202">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98204">
                <text>45. Przekonanie o powstaniu bociana z człowieka
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe": Co opowiadają o bocianie? Z kogo powstał? Czy
można zabić bociana, dlaczego?
Objaśnienia znaków: 1 — bocian to przemieniony człowiek; 2 — bocian ma coś wspólnego z człowie­
kiem; 3 — brak tradycji; 4 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8215" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8196">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2bfc4fe7072bda11da44501ae3969be6.pdf</src>
        <authentication>7dd9392e83aa07f82a9bdc07b02cdd0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98215">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98218">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98220">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98222">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98224">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98226">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98228">
                <text>pszczoła - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98231">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5357</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98233">
                <text>Mówi się, że pszczoła umiera albo ginie/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98235">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.275</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98237">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98238">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98239">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98240">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98242">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98243">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98244">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98245">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98248">
                <text>4 6 . Nazwy biedronki
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe" i APV. Co opowiadają o biedronce? Jakie wróżby,
wierszyki (podaj tekst i okoliczności jego wygłoszenia)? Czy można j ą zabić? Pominięto występowa­
nie nazwy „ b i e d r o n k a " . Ryc. 11 APV „Bezeichnungen für den Marienkäfer i n P o m e r n " ( A P V : 219).
Objaśnienia znaków: 1 — „boża krówka"; „krówka"; 2 — „boży robak"; 3 — „patronka"; 4 — „ k o n i k
Pana Jezusa"; 5 — „panienka"; „panieneczka"; 6 — „zezula"; „zazula"; 7 — „ o r a " ; 8 — „kudła";
9 — „ m u n i a " ; 10 — nazwy rzadsze ( 1 . „pietrusia"; 2. „trusia"; 3. „agatka"; 4. jonka; 5. „petronelka";
6. „morawka", „morawiczka"; 7. „maruczka"; 8. „marioszek"; 9. „lelunek"; 10 „kaszka"; 11. „tatarczuszek"; 12. „słoneczko"; 13. „zdrowoszek"; 14. „godzinka"; 15. „worożka"; „wróżka"; 16. jagronka"; 17. „macierzanka"; 18. „katrynka", „katarynka"; 19. „małżonka"); 11 - „ g r ü t z w u r m " (wg APV);
12 — „kruschke"; 13 — „marienkäfer" (wg APV);

14 — brak tradycji; 15 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
